W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina

Komentarze

Transkrypt

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina
ORGAN PRASOWY ZWIĄZKU POLAKÓW W ARGENTYNIE – ZAŁOŻONY W 1922 ROKU
Rok XCIII Nr 11 (5207)
Buenos Aires, noviembre - listopad 2015
Nr pojedynczy $ 31,00.-
W tym numerze
święta...
* Córdoba
*Buenos Aires
* P.O.M.
* Mar del Plata
*S.P.K.
* JMJ...
* Kącik poetycki...
i więcej...
NUESTRO SITIO
www.upranet.com.ar
TU PÁGINA
Wesołych świąt Bożego Narodzenia
życzy Związek Polaków w
Argentynie
Str. 2
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
W cieniu dwóch postaci... Dyskusja pt.
„Wizje niepodległości: Roman Dmowski kontra Józef Piłsudski”
Tomasz Leszkowicz
Kilka lat temu... Trzeciego dnia Targów Książki Historycznej odbyła się również dyskusja organizowana przez Muzeum Historii Polski zatytułowana Wizje
niepodległości: Roman Dmowski kontra Józef Piłsudski. W panelu, prowadzonym przez prof. Michała
Kopczyńskiego (MHP) wzięli udział profesorowie
Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego: Andrzej Chojnowski i Tomasz Nałęcz.
Historycy: Historycy, mimo że w dużym stopniu zgadzali się ze swoimi poglądami, uzupełniali się nawzajem
kładąc akcent na INNE argumenty (fot. R. Sidorski).
Dyskusję otworzył red. Bogdań Brodecki z wydawnictwa Bellona, który postawił pytanie: czy historia
II RP jest jeszcze historią najnowszą? Według niego
jest, gdyż daje ona asumpt do współczesnych dyskusji politycznych. Następnie głos zabrał prof. Michał
Kopczyński, który opowiedział o serii Polski wiek
XX wydawanej przez Muzeum Historii Polski oraz
Bellonę. Ta czterotomowa seria (pierwszy tom pt.
Dwudziestolecie międzywojenne właśnie się ukazał)
składać będzie się z esejów napisanych przez czołowych historyków, zajmujących się historią Polski
ostatniego stulecia. Początkowo eseje te miały być...
pomocą dla scenarzystów filmowych, którzy mieliby
w nich szukać inspiracji do tworzenia scenariuszy
popularyzujących polską historię. W chwili obecnej
pomysł tego „poradnika” jest znowu podnoszony, a
ze zbioru przygotowanych tekstów stworzono rodzaj
przystępnego podręcznika, który według słów prof.
Kopczyńskiego miałby służyć m.in. dla takich którzy
nie chcą, ale muszą.
Dwie wizje...
Prowadzący zapytał dyskutantów o to, czym różniły
się wizje Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego - postaci, które zmonopolizowały dyskurs o II RP.
Jako pierwszy głos zabrał prof. Chojnowski, który
podkreślił, że obydwaj politycy posiadali „niepokor-
(5207)
ny” rodowód oraz musieli przedstawić wizje na odbudowę Polski nie tylko w sprawach wymiernych ale
też zasadniczych. Według historyka, tymi sprawami
były: terytorium nowego państwa, jego ustrój, realia
ekonomiczne (tu panowała największa zgodność co
do rozwiązania kapitalistycznego), miejsce w Europie, orientacja na wschód lub zachód oraz sprawa
mniejszości. Główna płaszczyzna sporu dotyczyła
przyszłego polskiego terytorium oraz mniejszości, a
sam spór kształtowany był także przez ich następców.
Prof. Nałęcz rozpoczął swoją wypowiedź od stwierdzenia, że w wypadku II RP wiadomo jest kto był jej
ojcem założycielem (w przeciwieństwie do III RP).
Obydwaj „ojcowie założyciele” spierali się ze sobą
dramatycznie, a spór miał korzenie jeszcze w latach
90-tych XIX wieku, kiedy to w Wilnie obydwaj rywalizowali o... względy kobiety, pięknej Marii z Koplewskich Juszkiewiczowej. Zwycięzcą i małżonkiem Marii został Piłsudski, chociaż endecy rozprzestrzeniali nieprawdziwe plotki, że to Dmowski pierwszy został dopuszczony do intymnych stosunków z
piękną damą. Jak zauważył prof. Nałęcz, Piłsudski
zawsze wygrywał w tej rywalizacji, nawet wtedy kiedy Dmowski miał rację. Piłsudski w 1918 r. był niemalże bankrutem politycznym który postawił na złą
kartę. Mimo to został Naczelnikiem. Dmowski chciał
Polski dużej i narodowej, jego konkurent zaś postulował powstanie wolnej Ukrainy i silnego państwa
litewsko-białoruskiego. To Piłsudski wygrał wojnę z
Rosją Radziecką, ale realizował wizję terytorialną lidera Narodowej Demokracji. To sanacja przejęła władzę w Polsce po 1926 r., ale w sprawach mniejszości
z grubsza realizowała koncepcje endeckie. Dmowski,
pragmatyk i realista, spoczął po śmierci na zwykłym
warszawskim cmentarzu na Bródnie, natomiast ambitny, dumny i przekuwający porażki w zwycięstwa
Piłsudski megalomańsko spoczął na królewskim Wawelu. Prof. Chojnowski wyjaśnił, dlaczego Dmowskiemu mimo wykształcenia i umiejętności trudniej
było przebić się w polityce - otóż jeszcze w latach
20-stych, mimo demokratyzacji społeczeństwa, istniała pewna hierarchia społeczna, która działała na
korzyść Piłsudskiego, uważanego mimo wszystko za
szlachcica. Dmowskiemu, zwykłemu mieszczańskiemu synowi było trudniej, chociaż w następnej dekadzie te różnice powoli się zacierały.
II RP według Dmowskiego?
Prof. Kopczyński, wchodząc na grunt „historii alternatywnej” zapytał dyskutantów, co by było gdyby to
Dmowski (a nie Piłsudski) przejął władzę w 1926 r.
Prof. Chojnowski stwierdził, że lider endecji nie był
alternatywą dla Marszałka jeśli chodzi o autoryta(c. d. na str. 3)
(5207)
(ze str. 2)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
ryzm. Dmowski kładłby większy nacisk na kwestie
mniejszości, bardziej interesował się też nowinkami
ideologicznymi takimi jak faszyzm. Obydwaj politycy byli też bezradni wobec takich kwestii gospodarczych jak zacofanie Polski czy Wielki Kryzys. Prof.
Nałęcz zgodził się z tezą kolegi po fachu, przytaczając
rzekomą wypowiedź Piłsudskiego dotyczącą programu jego stronnictwa politycznego w okresie zamachu
majowego: bić k*rwy i złodziei! Zaznaczył też, że
Dmowski mimo, że był uznawany za lidera endecji, to
nie zajmował się polityką krajową, nie zabierał głosu
w Sejmie, nie był faktycznym przywódcą Narodowej
Demokracji. Na plus trzeba mu zaliczyć, że odszedł
od polityki gdy u kresu życia zaczął niedołężnieć – za
jeden z największych dramatów Polski lat 30-stych
uważa prof. Nałęcz sytuację, że w obliczu wielkich
problemów kraju na jego czele stał przywódca, który
musiał walczyć z własną chorobą. Według niego Polska pod rządami endecko-piastowskimi byłaby trochę
bardziej demokratyczna, gdyż Piłsudski wbrew propagandzie nie miał poparcia narodu tylko wojska, w
związku z czym musiał robić sztuczki z demokracją.
Kolejną kwestią poruszoną przez prowadzącego dyskusję była sprawa konstytucji 1922 r. i pytanie – czy
Roman Dmowski chciał jej, czy po prostu działał
przeciwko Piłsudskiemu. Prof. Chojnowski przedstawił dwie główne interpretacje dotyczące kształtu
ustroju II RP, tzn. faworyzowania parlamentu: strach
przed prezydenturą Piłsudskiego i odwoływanie się
do wzorca francuskiego. Historyk zwrócił też uwagę
na trzeci aspekt – polską tradycję parlamentarną i wynikający z niej strach przed tyranią.
Szukając dalszych różnic pomiędzy politykami, prof.
Kopczyński zapytał, jak wyglądałaby polska polityka zagraniczna wg. Dmowskiego. Prof. Nałęcz zdecydowanie stwierdził, że niewiele by się ona różniła
od prowadzonej przez Piłsudskiego, gdyż możliwości
manewru były niewielkie, a opcje INNE niż przyjęte byłyby gorsze. Endecja i Chjeno-Piast stawiały by
zapewne bardziej na współpracę z Francją i Wielką
Brytanią. Dmowski tradycyjnie już chciałby zapewne
oprzeć się na Rosji, jednak po rewolucji było to niemożliwe. Jak zauważył dyskutant, Polska była szybowcem z niewielkim polem manewru. Prof. Chojnowski jako przykład podał casus z 1938 r. – kryzys
Czechosłowacji i sprawę Zaolzia. Opozycja wówczas
atakowała ministra Becka, jednak nie potrafiła przedstawić żadnej alternatywy w sposobie prowadzenia
polityki zagranicznej.
W cieniu dwóch trumien
Na koniec dyskusji prowadzący zapytał o mit tego
wielkiego sporu dwóch polityków i o to kiedy on
powstał. Prof. Kopczyński nazwał to zjawisko pa-
Str. 3
trzeniem przez pryzmat dwóch trumien. Prof. Nałęcz
stwierdził, że krytykuje się głównie epigonów tych
dwóch polityków, którzy nie potrafili dostosować się
do nowej sytuacji. Zauważył też, że inni politycy II
RP – Wincenty Witos, Ignacy Daszyński, Wojciech
Korfanty – należeli do politycznej I ligi, tylko że zarówno Dmowski jak i Piłsudski nie mieścili się swoimi osobowościami w klasyfikacji. Mimo tego sporu,
mieszkańcom Polski międzywojennej żyło się o wiele
trudniej niż nam dzisiaj. Natomiast prof. Chojnowski
dodał, że w dyskursie te dwie postacie były po prostu
wskazywane jako najważniejsze i mimo, że problemy
Polski miały swój bieg, próbowano podciągać je pod
spór dwóch głównych opcji.
Wśród pytań historyków szczególnie zainteresowało
jedno z nich – o koncepcję federalistyczną Piłsudskiego. Pytający powątpiewał w to, czy Marszałek
rzeczywiście gotów był oddać Wilno i Lwów. Prof.
Nałęcz odpowiedział, że jeśli chodzi o Wilno to Piłsudski rzeczywiście chciał oddać to miasto, które
miałoby być stolicą „Litwy historycznej” w granicach
dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z Ukrainą byłoby to trudniejsze, dlatego też koncepcja federalistyczna jest celowo nieostra. Prof. Chojnowski
dodał, że gdyby Petlura w rzeczywistości był silniejszy, to Lwowa prawdopodobnie nie oddalibyśmy, za
to część Galicji Wschodniej już tak. Podsumowując,
prof. Nałęcz stwierdził, że koncepcja federalistyczna nie była prawie realizowana, gdyż zwycięstwo w
wojnie z bolszewikami nie było duże.
Autor Tomasz Leszkowicz
Redaktor naczelny Histmag.org, członek redakcji
merytorycznej portalu od października 2006 roku.
Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu
Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje
się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym
uwzględnieniem PRL), interesują go też dzieje Niemiec i historia wojskowości. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną
(dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”,
„Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl” oraz „Dziejach Najnowszych”. Stały współpracownik tygodnika
polonijnego „Monitor” z Chicago. Oprócz historii
pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem
kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa
Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.
źródło:http://histmag.org/W-cieniu-dwoch-postaci...
Licencja: (CC BY-SA 3.0)
Str. 4
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(5207)
AMIGOS PMS ARGENTINA, LOS INVITA A DISFRUTAR DE UNAS HERMOSAS VACACIONES
EN NUESTRO PREDIO EN LA GRANJA CORDOBA, Y TAMBIEN DE NUESTRA CLASICA COLONIA.
Fecha de salida: Domingo 10 enero de 2016 a las 19 HS, desde DOM POLSKI. Jorge L Borges 2076
CABA
Fecha de regreso a Retiro: sábado 6 de febrero de 2016. 7 AM aproximadamente
AQUI PONEMOS A DISPOSICION LAS TARIFAS:
Adulto con baño privado $ 450
Adulto con baño compartido $ 350
Barraca (niño/a de 7 a 17 años) $ 180
Los precios son por día y en régimen de pensión completa
IMPORTANTES FACILIDADES DE PAGO
Para reservas comunicarse con el teléfono 4774-7621
o personalmente en Dom Polski calle Jorge Luis Borges 2076, 1° piso Oficina PMS los días viernes de
17:30 a 19:30.-
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
CONVOCATORIA A REUNIÓN DEL CONSEJO CONSULTIVO DE LA UNIÓN DE LOS POLACOS EN LA REPUBLICA ARGENTINA
La Mesa Directiva del Consejo Consultivo, convoca a
los Sres. Presidentes y Secretarios de las Organizaciones
Asociadas a la Unión de los Polacos, a la Reunión de
Consejo Consultivo a realizarse el día sábado 05 de
Diciembre de 2015 a las 14:00 horas en el llamado en
1° termino, en la sede de la Casa Polaca, calle Borges
2076, Bs. As.
Apelamos a los Sres. Presidentes y Secretarios de las
Organizaciones y Sociedades Polacas a tomar parte en
esta reunión para contar con el quórum suficiente al
efecto de iniciar la sesión en el 1° llamado.
Aclaración sobre la integración del Consejo Consultivo:
Artículo 39: El Consejo Consultivo de la Unión está
integrado por los presidentes y secretarios de las
sociedades y organizaciones asociadas.
En caso de que el presidente o secretario no pudieran
tomar parte de la reunión del Consejo Consultivo, pueden
ser representados por sus reemplazantes oficiales, como
también por alguna persona autorizada especialmente
por la sociedad de referencia, otorgándole para tal caso
un poder especial por escrito. Es requisito que esta
persona sea socio de alguna organización o sociedad
perteneciente a la Unión.
ORDEN DEL DIA
1 Apertura de la Reunión.
2 Dictamen de la Comisión Verificadora de
3
4
5
6
7
8
9
10
Credenciales.
Lectura y Aprobación del Acta de la última
Reunión.
Informe de Actividades de la Comisión Directiva
de la Unión de los Polacos.
Informe de la Comisión Revisora de Cuentas.
Informe de Actividades de las Secciones de la
Unión de los Polacos.
Discusión sobre los Informes presentados por
la Comisión Directiva, la Comisión Revisora de
Cuentas y las Secciones.
Presentaciones y Mociones de las
Organizaciones.
Elección de dos miembros para la firma del Acta.
Finalización de la Reunión.
Ryszard Czeslaw Borysiuk
Presidente
Maria Cristina Dukas
Secretaria
Str. 5
CORDOBA CONVOCATORIA
La Comisión Directiva de la Asociación Polaca de
Córdoba, conforme a su estatuto convoca a los Señores/as Socios/as para la Asamblea General Ordinaria Anual donde se tratarán en el orden del día
las Elecciones de miembros de Comisión Directiva,
Tribunal Revisor de Cuentas y Tribunal de Honor
para el período correspondiente al año 2016, que
tendrá lugar el día Sábado 19 de Diciembre de 2015,
a las 18.00hs en primer término. En segundo término será a las 19.00hs.
Se llevará a cabo en su sede social de calle Polonia
1547, en la ciudad de Córdoba, Provincia de Córdoba, República Argentina.
Recordamos a vosotros que la asistencia y participación de los Señores/as Socios/as para la misma es
obligatoria y fundamental para el funcionamiento y
el futuro de la Asociación Polaca.
Rogamos confirmar asistencia y la difusión de esta
información entre los socios.
Pablo Gatica Dolezko
Secretario
Germán Najłowiec
Presidente
IMPORTANTE: Los socios quienes tendrán derecho a voz y voto en la Asamblea y Elecciones 2015
serán quienes tengan abonada la cuota social al día
correspondiente al año 2015. Quienes no se encuentren cumpliendo tal condición, si bien podrán estar
presentes, no gozarán de dichos derechos.
PAGO DE SUSCRIPCIÓN AL
GŁOS POLSKI POR TRANSFERENCIA
BANCARIA
UNIÓN DE LOS POLACOS DE LA
REPÚBLICA ARGENTINA
Banco Comafi - sucursal Botánico
Cta. Cte. 0470 01587 - 2
CBU 2990047504700158720004
CUIT 30 52850721 9
Después de realizar el depósito o transferencia por
favor escannear el ticket y enviar a: [email protected]
upranet.com.ar colocando en Asunto: PAGO
GLOS POLSKI
Muchas gracias!
Str. 6
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Buenos Aires
Queridos socios. El día sábado 7 hemos festejado con
gran placer el 85º aniversario de SPK (Asociación
de Ex - Comba- tientes Polacos en la República
Argentina). Han pasado muchos años desde su
fundación, pero aún SPK Argentina sigue con vida,
gracias a los esfuerzos y colaboración de muchos de
sus socios. En otros países, SPK ha tenido que cerrar
sus puertas, pues los ex-combatientes ya no están más.
Acá como en algunos otros países, previendo esta situación, los socios fundadores, han abierto las puertas a los hijos y nietos de Ex-Combatientes, para que
sigan sus huellas, y continúen honrando a todos los
POLACOS que han ofrendado sus vidas por la Patria.
Estuvieron presentes, especialmente invitados la Jefa
del Consulado de Polonia, la Sra. Joanna Addeo Krajewska, el Padre Javier Solecki, la escritora Teresa
Dittler, además de muchos socios y amigos, quienes,
luego de entonar los himnos polacos y argentinos, y
previa bendición por el padre Solecki compartimos
una deliciosa cena y luego de la misma, se realizó un
brindis por este hermoso cumpleaños.
(5207)
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Córdoba
FIESTA INDEPENDENCIA
2015
Str. 7
cierre de año. El conjunto artístico invitado de la noche nos permitió contar con la presencia de una pareja amiga de la casa, sr. Procopio Xynos y señora,
quienes interpretaron danzas griegas, incluyendo el
famoso “Zorba, el griego”, despertando aplausos de
todo el auditorio. Fue un gusto recibirlos en nuestro
escenario Don Pedro Wyszogrodzki.
Celebrada el Sábado 7 de Noviembre, se realizó la última Fiesta de este año 2015 en la Asociación Polaca
conmemorando la Independencia de Polonia, lograda
el 11 de Noviembre de 1918. A pesar de la torrencial lluvia que por momentos cayó sobre la ciudad,
alrededor de un centenar de invitados acudieron para
acompañarnos en esta velada.
Pierogi, pancho polaco -con delicioso bigos-, pollos
a la parrila, junto con las reconocidas y famosas tortas de la repostería polaca, fueron disfrutados por los
invitados con excelentes críticas a nuestros platos, de
preparación casera y tradicional.
Los alumnos presentes de la Escuela de Idioma Mikołaj Kopernik fueron reconocidos por su participación en dicha actividad cultural como lo es la lengua
polaca, como así también por su participación activa
en el resto de las actividades que ofrece la institución
durante el año, siempre abiertas para quienes desean
sumarse y formar parte.
¡Felicitaciones estudiantes!
¡Gratulujemy!
El Balet Krakus eligió una suite de danzas integradas
por una sutil Polonesa, y los más enérgicos Krakowiak
y Lublin para subir a escena. Como no podía ser de
otra manera, los más pequeños dijeron presente a través del Balet Infantil Mały Krakus, presentando sus
Como siempre, felicitamos a todos quienes hicieron
posible esto: Comisión Directiva, Grupo Krakus y
alumnos de Idioma Polaco, que aportaron de manera desinteresada y pusieron entre todos su granito de
arena para que esta fiesta resultara un gran cierre del
año 2015. A todos, nuestro agradecimiento.
números de Krakowiak y Góral para este talentoso Fotografías: Melina Rubio Bilinski
Str. 8
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
LOS BEATOS MARTIRES DEL
LEVANTAMIENTO DE VARSOVIA
Beato Michał Czartoryski
EL DOMINICO DE LA SONRISA SERENA
El estallido de la sublevación de Varsovia encontró al
padre Czartoryski en Powiśle de camino al oculista.
No pudiendo regresar al monasterio por los combates,
se detuvo en la casa de una familia amiga, los Kasznica, quienes le dieron refugio.
Ya en el segundo día de su estadía informó al comando de la III Agrupación del AK “Konrad” sobre su
disponibilidad de ejercer el ministerio sacerdotal. Inmediatamente fue nombrado capellán de la Agrupación y comenzó su trabajo pastoral en la Iglesia de
SantaTeresa en Powisle. Sobre su cuidado también recayó la zona de hospitales, incluyendo el más grande,
que se encontraba en el sótano de la antigua empresa
“Alfa-Laval”. Vestido siempre con su hábito blanco
estaba en todas partes. Se mantuvo constantemente al
servicio de los otros, pasando horas oyendo las confesiones de los insurgentes y de los civiles y llenando
sus almas, con su propia serenidad.
En aquellos días dramáticos el padre Michal ni por un
momento perdió el equilibrio y su sonrisa serena. Allí,
donde todos pensaban en sí mismos y en su propia
supervivencia, el particularmente se preocupaba por
los heridos, dispuesto ante cada uno de sus reclamos.
La dra María Irena Skowronska recuerda: “estábamos
muy contentos de que él estuviera con nosotros. Nos
sentíamos con él menos solos y más seguros. A menudo los heridos rogaban: Enfermera, por favor pídale al
padre que se acerque”.
Con su tacto y su bondad desarmaba los conflictos
que estallaban. Cuando hablaba, sus palabras infundían esperanza a todos. Él era increíblemente modesto
y nunca quería que le prestaran atención a sí mismo.
Preparo a muchos para la muerte y a otros sepulto entre los escombros. Daba esperanzas y conducía hasta
la gracia de Dios.
En la noche del 5 al 6 de septiembre, los destacamentos insurgentes se retiraron desde Powisle hasta Srodmiescie. Junto con los grupos en retirada también fueron evacuados los heridos leves. Frente a las difíciles
condiciones de transporte, los insurgentes dejaron en
el hospital “Alfa-Laval” a los heridos más graves. En
total eran once personas. El padre Michal, a pesar de
que era consciente de una muerte inevitable, a todos
(5207)
aquellos, que le instaron a evacuarse, respondió con
firmeza, que no iba a dejar el hospital ni al resto de
los pacientes. Llego hasta el hospital el profesor Stanisław Kasznica con su familia y le rogaron que se
vista de civil y los acompañara. Recuerdo cómo se
sonrió mansamente y dijo, que él no se iba a quitar el
hábito y que no iba a abandonar a los heridos.
Los alemanes cuando ocuparon el hospital consideraron como enemigos a los heridos que estaban allí. El
padre conservaba su serenidad y oraba.
Aproximadamente a las 13 horas los alemanes evacuaron del hospital a todas las enfermeras. Solo quedaron los heridos y el capellán. Una media hora después el religioso y los heridos fueron asesinados. Los
alemanes obligaron a cierto trabajador a retirar del
sótano los cuerpos de los asesinados, que luego fueron quemados en una barricada cercana.
El 13 de junio de 1999 fue beatificado por San Juan
Pablo II en el grupo de los 108 mártires polacos víctimas del nazismo.
Beato Józef Stanek
CON LA SOGA AL CUELLO AUN SEGUIA BENDICIENDO
El estallido del levantamiento de Varsovia encontró al
padre Stanek, en Varsovia como capellán de las Hermanas de la Familia de María y también allí comenzó
a ejercer su función de capellán de los insurgentes. A
mediados de agosto de 1944 se trasladó a la cabeza de
playa de Czerniakow y desde el 15 de agosto desempeño allí su ministerio sacerdotal de forma abnegada.
Exponiendo su propia vida, en el ardor del combate,
cumplía su misión con caridad evangélica y coraje. Se
esforzaba por estar allí donde más lo necesitaban, incluso a costa de un sacrificio y un esfuerzo muy grande. Diariamente tenía que realizar las siguientes actividades: la celebración de la misa para los insurgentes
y los civiles, confesar, predicar, la preparación para el
sacramento de la penitencia y también prepararlos en
la hora de la muerte.
Pero el padre Stanek no se limitó a sus actividades
sacerdotales. Él fue también el incansable samaritano.
Sirvió a los insurgentes en diferentes necesidades.
En medio del fuego enemigo llevaba agua desde el
Vístula, a menudo trasladaba a los enfermos sobre sus
propios hombros, ayudaba a los heridos, desenterraba
a los que quedaban debajo de las ruinas, reanimaba,
consolaba. A muchas personas les salvo la vida.
Siempre aparecía de sotana, con estola y el brazalete blanco-rojo en el brazo, con gorra militar, para
(cont. pag. 9)
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(de pag. 8)
ser signo visible para todos aquellos que buscaban su
ayuda. Se acercaba a la primera línea de combate, visitaba los hospitales insurgentes y las personas que se
refugiaban en los sótanos.
Tranquilo, decidido, lleno de bondad, totalmente dedicado al ministerio sacerdotal. Su actitud infundía
respeto y sumaba coraje. Acompañó la tragedia de las
personas que buscaban ayuda sobre el Vístula, aguardando el puente de pontones, que debía llevarlos al
otro lado, donde estaba la libertad.
El 22 de septiembre le propusieron cruzar el rio a
través de un puente de pontones. Él, sin embargo, se
negó firmemente, dejando su lugar a un soldado herido. Permaneció hasta el final con los defensores, con
los heridos y los civiles.
Hizo todo cuanto pudo para salvar a tantas personas
como sea posible y para permitir la supervivencia de
los heridos. Con este fin, iniciaba valientemente las
negociaciones con los alemanes.
Entonces los alemanes arriaron a la gente desde los
sótanos y las ruinas de las casas. Los empujaron a las
calles y los reunieron en la plaza. Entre ellos se encontraba también el padre Stanek. El comando alemán no cesaba de insultarlo e incluso lo golpearon en
la cara. Lo trataron con una brutalidad excepcional y
un gran desprecio. Entonces a codazos y empujones
lo sacaron del grupo y lo llevaron a unas ruinas cercanas donde fue ejecutado en la horca.
Así recuerda el 23 de septiembre de 1944 una testigo
ocular: “Nos colocaron cerca de la pared de una casa
destruida, donde ya estaba de pie el padre “Rudy”,
vestido de sotana, abrigo, bufanda y sombrero. El
mismo estaba con las manos levantadas, parecía bendecir a la distancia a la multitud, rodeada por los alemanes. Le ordenaron quitarse el brazalete del Armia
Krajowa, pero él se negó. A codazos y empujones lo
subieron sobre cierto recipiente de metal, desde una
viga que sobresale le echaron una soga alrededor del
cuello. Consciente de lo que le espera, el Padre Stanek
estaba tranquilo y bendecía a los testigos de la ejecución. Por último, patearon el recipiente de hojalata. Y
así fue asesinado el 23 de septiembre de 1944” (Janina Damiecka-Lorentowicz de la agrupación “Kryśka”
del AK).
El padre Stanek dio su vida por la fe hasta el fin sirviendo con amor a Dios y al prójimo.
El 13 de junio de 1999 fue beatificado por San Juan
Pablo II en el grupo de los 108 mártires polacos víctimas del nazismo.
Padre Gerardo Rodriguez, arquidiócesis de Rosario.
Str. 9
Presentaron el libro “Las huellas
de San Juan Pablo II en la Argentina”
Lunes 26 Oct 2015
El 22 de octubre, fecha dedicada a la memoria litúrgica de San Juan Pablo II, se presentó el libro “Las
huellas de San Juan Pablo II en la Argentina”, escrito
por el padre Jorge Jacek Twaróg OFM, rector de la
Misión Católica Polaca en la Argentina y con prólogos del cardenal Mario Aurelio Poli, arzobispo de de
Buenos Aires y primado de la Argentina, el cardenal
Estanislao Dziwisz, secretario personal de Juan Pablo
II, y del licenciado Marco Gallo, director de la Cátedra Pontificia de la Pontificia Universidad Católica
Argentina (UCA).
El cardenal Poli destaca en el prólogo que el autor
acometió “la ardua y laudable tarea de recopilar ges(cont. pag. 10)
Str. 10
(de pag. 9)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
tos y palabras del sucesor de Pedro entre nosotros.
Tanto sus páginas como las numerosas imágenes nos
recuerdan la afabilidad y bondad del pastor que vino
a confirmar nuestra fe católica”.
“El autor testimonia que el Papa Juan Pablo II sigue
estando ‘vivo’ en la Argentina, no solamente en sus
distintas Reliquias, que por intermedio de mi persona
llegaron a la tierra del papa Francisco, sino también
especialmente está presente en los corazones de todos
los argentinos”, asegura el cardenal Dziwisz.
La presentación tuvo lugar en la UCA y fue organizada por la Cátedra Pontificia de la casa de altos estudios junto con la Editorial Talita Kum Ediciones.
Participaron de la presentación el nuncio apostólico, monseñor Emil Paul Tscherrig; el obispo de San
Martín, monseñor Guillermo Rodríguez-Melgarejo;
el padre Antonio Wrobel OFM, historiador y ordenado sacerdote por Karol Wojtyla (1960) y Joanna Addeo-Krajewska, cónsul y consejera de la Embajada de
la República de Polonia en la Argentina. La coordinación del panel estuvo a cargo del licenciado Marco
Gallo.
El acto se inició con la proyección del discurso que el
Papa polaco pronunció durante su primera misa en el
Vaticano el 22 de octubre de 1978.
Monseñor Tscherrig relató con calidez su experiencia
de haber acompañado al Papa durante once años en
sus viajes internacionales. Destacó, entre otras anécdotas, el primer lugar que siempre concedía el Papa a
la oración y al encuentro con Dios, cómo en algunas
oportunidades la comitiva que lo acompañaba se acercaba a él para avisarle de la presencia de un presidente o alto dignatario y Juan Pablo siempre concluía su
breviario u oraciones antes de recibirlos.
El nuncio emocionó a los presentes con el relato de
la visita de Juan Pablo II a la catedral sueca, donde
el obispo protestante lo recibió diciendo: “hoy está
Pedro entre nosotros”. Habló también de las dificultades de la diplomacia vaticana relatando algunas experiencias vividas en las visitas del Papa a Chile y a
la Argentina y de su preocupación por colaborar con
la paz a tal punto de realizar un viaje de veinticinco
horas para poder estar solamente veinticuatro horas
en nuestro país, en Abril de 1982, con ocasión de la
Guerra de Malvinas.
Las palabras de la cónsul Addeo-Krajewska reflejaron
la impronta espiritual y política que el Papa polaco
significó en primer lugar para su país y, luego, para la
Argentina, en particular en los conflictos políticos con
Gran Bretaña y con Chile.
Monseñor Rodríguez-Melgarejo, obispo ordenado
(5207)
por Juan Pablo II, destacó la importancia documental
y testimonial de la obra.
En tanto, el padre Wrobel hizo un relato minucioso de
la labor del autor, destacando su pasión empedernida
por dar a conocer cómo el santo polaco sigue vivo
hoy en el corazón del pueblo argentino, incluso en los
lugares más inesperados y alejados.
Magdalena Nouguѐs, directora de Talita Kum Ediciones, expresó su alegría de homenajear al nuevo y tan
querido santo con la publicación de este libro y destacó la necesidad de agradecer al mismo Karol Wojtyla
por su vida, quien dejó huellas imborrables en todos
los que de alguna u otra manera pudieron conocerle.
Al finalizar la presentación, la comunidad artístico-cultural Buenos Aires por una Nueva Evangelización (Banuev) cantó el Himno de la Jornada Mundial
de la Juventud (JMJ) Cracovia 2016: “Bienaventurados los misericordiosos”, por primera vez en público
en idioma español.
El libro fue editado por Talita Kum Ediciones: www.
talitakumediciones.com.ar y se pueden solicitar ejemplares escribiendo a: [email protected]
com.ar o al teléfono: (54-11) 1564227123.+
Fuente: http://www.aica.org/
ALMUERZO EN OGNISKO
POLSKIE
El domingo 08 de noviembre compartimos el último
almuerzo del presente año.
Luego de escuchar los Himnos Nacional Argentino
y Polaco “Jeszcze Polka nie zginęła”, la presidente
Krystyna Wardyga de Ferrari nos saludó y presentó
a las autoridades, al Rvdo. Padre Tomasz Mikołajek,
misionero polaco de la congregación del Verbo Divino de visita en nuestra ciudad y la Sra. Margarita
Schultz, ganadora de una mención en el concurso literario “Inmigración polaca en la Argentina”.
Recordó el 97° aniversario de la Independencia de
Polonia y manifestó:
-El 11 de noviembre de 1918 se cumplió el sueño
de cuatro generaciones en recuperar nuestra Nación,
cabe destacar la actuación de Józef Pilsuski, comandante de las Fuerzas Armadas Polacas y primer
Mariscal de Polonia desde el año 1920 y en dos
oportunidades, Premier del Gobierno Polaco.
(cont. pag. 11)
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(de pag.10)
A pesar de no haber existido como país durante 123
años, los polacos mantuvieron su herencia cultural
expresada en la literatura, la música y el arte.
La recuperación de su patria les costó sufrimiento,
muerte en los campos de concentración y destierro
a Siberia. Finalmente la independencia fue el triunfo
de quienes lo vieron con sus propios ojos, también
de los que murieron por el ideal.
Solicitó un minuto de silencio en memoria de los
caídos.
También recordó el nacimiento de Marie-Skłodowska-Curie, el 07 de noviembre de 1867, la primera
mujer que dictó cátedra en la Universidad de La
Sorbona (París) y en obtener el Premio Nobel.
La secretaria Laura Zbuczynski de Cambarere leyó
una reseña sobre su vida.
A continuación la Sra. Krystyna llamó a los sacerdotes para que bendijeran los alimentos.
-Vengo bajando desde Cochabamba (Bolivia) y estoy
alojado en el colegio de Pilar – Dijo el Padre Tomás
- Dios todopoderoso derrama tus bendiciones sobre
este alimento, en agradecimiento por el don de la vida
y la salud.
Luego el Padre Javier dijo - voy a bendecir con dogmas espirituales porque no todos estuvieron en la
misa.
-Hace tres años estuve en esta ciudad y la iglesia estaba llena, hoy da pena, agregó el Padre Tomás - la iglesia tiene que ser como nuestra casa. Hoy vinimos a
festejar, también debemos asistir a misa. Gracias por
invitarme.
Finalmente la Sra. Krystyna presentó a la Sra. Margarita Schultz y le entregó su diploma. Luego la Prof.
Elena Bialobrzeski, integrante del jurado, agregó:
-Es una emoción ver los rostros de los participantes,
teníamos el mundo íntimo de su madre que dejó su
Str. 11
Varsovia natal esperando a su bebé, el viaje a Buenos
Aires y el nacimiento de la niña. El inquilinato donde
se alojaron y los golpes en la puerta de otros inquilinos “polacos hagan callar a la niña” - Agregó.
Este trabajo sobre el desarraigo es una joya literaria.
-Al escuchar hoy el Himno Polaco, recordé cuando
me lo cantaba mi madre durante mi infancia – Dijo
Margarita y agradeció muy emocionada.
Al finalizar el almuerzo la música popular polaca invadió el ambiente y se improvisó un baile entre los
comensales, en tanto hubo lotería, sirvieron café y
tortas. Hasta el próximo año !!!.
María Teresa Dittler
Kącik Poetycki
Konstanty Ildefons Gałczyński (1905-1953)
ROZMOWA LIRYCZNA
— Powiedz mi jak mnie kochasz.
— Powiem.
— Więc?
— Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie —
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
— A latem jak mnie kochasz?
— Jak treść lata.
— A jesienią, gdy chmurki i humorki?
— Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
— A gdy zima posrebrzy ramy okien?
— Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
Str. 12
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(5207)
KURS DLA NAUCZYCIELI JĘZYKA POLSKIEGO
w Argentynie
Drogie Olu i Agnieszko, serdecznie dziękujemy za tak
wspaniałe warsztaty języka polskiego dla nauczycieli!
Henryk Kozłowski
Fot:
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Akademia z okazji Święta
Niepodległości - 11 listopada
Str. 13
Str. 14
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
KURS DLA NAUCZYCIELI
JĘZYKA POLSKIEGO
w Argentynie
Kurs metodyczny dla nauczycieli języka polskiego
Między 24 października a 1 listopada w Buenos Aires
odbył się kurs metodyczny dla nauczycieli języka polskiego w Argentynie.
Między 24 października a 1 listopada w Buenos Aires
odbył się kurs metodyczny dla nauczycieli języka polskiego w Argentynie. Zajęcia „Jak i dlaczego warto
uczyć się Polski i polskiego” poprowadziły dr Aleksandra Achtelik oraz dr Agnieszka Madeja z Uniwersytetu Śląskiego.
Założeniem przeprowadzonych warsztatów – zarówno w siedzibie Polskiej Macierzy Szkolnej, jak i w
szkole polskiej w Maciaszkowie i w Wandzie - było
przełamanie stereotypów związanych z postrzeganiem polszczyzny jako języka trudnego. W warsztatach uczestniczyli nauczyciele języka polskiego z
Buenos Aires i prowincji Buenos Aires, Cordoby, Posadas, Rosario, Resistencia.
Kurs metodyczny zorganizowany we współpracy Polskiej Macierzy Szkolnej, Związku Polaków w Argentynie oraz Ambasady RP w Buenos Aires i otrzymał
dofinansowanie w ramach Konkursu Ministra Spraw
Zagranicznych.
POSZUKIWANIE
Mam gorącą prośbę - od kilku tygodni poszukuję kuzyna,
który mieszka w Argentynie - Ryszard Fig - z dzieciństwa/
młodości pamiętam jego tatę Jana Figa (moja babcia była
siostrą Jana - Jadwiga Wojtowicz pochodzili z Brześcia obecnie Rosja, wojnę spędzili na zesłaniu na Syberii i Kazachstanie i Wujek z wojskiem Andersa poszedł dalej w
świat a moja babcia powróciła do Polski,) który wyemigrował do Argentyny w latach powojennych, najprawdopodobniej - był dziennikarzem i z tego co mówił redaktorem
polskiej gazety w Argentynie był silnie związany z rucham
Polaków w tym kraju. Ostatni raz widziałem wujka Janka
w latach 90 w Polsce.
Chciałbym odnowić kontakty z kuzynem Ryszardem Figiem (wszystkie telefony które znalazłem w internecie nie
należą do niego), może ktoś z Państwa pamięta Wujka Janka Figa lub zna jego syna Rysia i pomorze mi w kontakcie
z kuzynem.
Z góry dziękuje za każdą informację zwrotną
Janusz Cieślewicz Polska
tel.0048 693 919092
mail: [email protected]
(5207)
CONCURSO LITERARIO
“INMIGRACIÓN POLACA EN LA
ARGENTINA”
2º lugar
Ventanas
Está atardeciendo. Desde su cama aún puede oír las
voces de las visitas que van y vienen.
Oye a lo lejos ecos que no distingue pero eso ya no le
preocupa. Hace tiempo que fue perdiendo su vista y
su fuerza. Aunque está cansado, muy cansado, todavía recuerda. A menudo se queda en silencio, cierra
los ojos y comienza a buscar recuerdos a través de
alguna de sus ventanas imaginarias. Las hay muchas,
muchísimas. Imposible deducir cuántas.
Las hay de madera, metal, redondas, cuadradas, con
ornamentos o sencillas. Alegres y oscuras. Pesadas.
Livianas. Con vidrios transparentes, esmerilados o de
colores. Cada una lo lleva a un recuerdo, un lugar o a
una persona diferente.
Ahora busca entre sus recuerdos una imagen. No está
seguro en que ventana estaba pero sabe que la va a
encontrar.
Hay ventanas amplias, brillantes, que lo llevan a lugares de aromas frescos y agradables como su infancia
en Polonia junto a sus padres, dos hermanos y una
hermana. Olor a su casa, bosque y pasto. En Sandomierz solía escabullirse de la escuela para huir al
campo y pasar horas acostado sobre la hierba mientras miraba las nubes pasar. En esas épocas la guerra
todavía estaba lejos.
Luego la familia tuvo que mudarse a Varsovia. Allí
fue donde escuchó por primera vez la sirenas que
anunciaban los bombardeos de los aviones enemigos
y supo que ese era el comienzo. Tenía 20 años.
No tenía miedo, tenía vida. Ferviente boy­scout, siempre predispuesto, rodeado de jóvenes y compañeros
entrañables, enseguida se puso en acción. Ayudaba a
entrenar chicos en tácticas de supervivencia, comunicación y todo lo que fuera útil para los tiempos que
estaban por venir. Y vaya que vinieron. Vinieron los
allanamientos, los bombardeos, la incertidumbre, las
prisiones. Llegó a estar detenido por la Gestapo y preso en Pawiak; sentencia de una muerte segura. Pero
salió. Siguió. Siempre hacia adelante. Fueron años
marcados por el olor a fuego, soledad y frío. Durante
la guerra hizo nuevos amigos y perdió muchísimos.
Todos jóvenes, todos hombres y mujeres que se hicieron adultos con la guerra, como él.
(cont. pag. 15)
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(de pag. 14)
A esos momentos prefería no volver. Sabía muy bien
donde estaban. Guardados detrás de ventanas pequeñas, pesadas. Oxidadas, escondidas. Que chillan
cuando se las abre. Que duelen.
No quiere volver ahí. No de nuevo. Sigue buscando
entre sus recuerdos. Adelanta fechas, caras, calles,
pueblos. Estará viendo cómo al finalizar la guerra
huyó cruzando en tren la frontera hacia
Checoslovaquia? Tenía incertidumbre pero también
esperanza. Como tantos otros llegó a un campo de
refugiados en Alemania donde la conoció a ella; una
joven polaca que en ese momento era bibliotecaria y
como él, había sobrevivido a la guerra. Había sido
enfermera y había estado en el Levantamiento de Varsovia. Se enamoraron y sin dudarlo se casaron.
Recordaba muy bien ese día. Ella sostenía un gran
ramo de flores silvestres que él había juntado. Después de tanto tiempo, sonreían de nuevo. Con la vida
por delante, hicieron planes y siendo parte de un ejército polaco en auxilio, fueron trasladados a Italia y
después a Inglaterra; lugar donde nació su primer hija
y desde donde partieron los tres hacia la Argentina.
Increíble cuántas vidas puede vivir una persona y los
giros que pueden tomar. O es que la vida es una y el
destino lo hace uno mismo?
Esos recuerdos habían pasado ya hace tanto tiempo...
pero seguían vivos en él como si fuera el primer día.
El olor al mar, el ruido de las olas rompiendo contra el
barco y el viaje hacia otro continente, siempre hacia
adelante.
En Buenos Aires comenzaron una nueva vida. Su
vida. Un día leyendo el diario polaco Glos Polski, un
anuncio llamó su atención. Una familia polaca del sur
solicitaba ayuda en los quehaceres domésticos. Enseguida escribieron una carta y cuando resultó ser que
eran conocidos suyos, sin dudarlo partieron hacia la
Cordillera. Primero viajó ella y su hijita.
Cuando se establecieron, partió él. Estaba en viaje
nuevamente. Un viaje largo, en tren, en una vieja camioneta y luego a caballo. A lo largo de su vida había
estado moviéndose siempre y había estado en lugares
impensados pero la Argentina era un país verdaderamente extenso. Aparecía frente a él tan grande, interminable y de paisajes tan variados. Sentía que a cada
paso se alejaba más de su país, pero a la vez estaba
cada vez más cerca de su nuevo hogar. No sabía cuánto más tardaría en llegar, pero un día llegó. Y nunca
más se fue del Sur.
Cuantos recuerdos… Imposible recorrerlos todos
ahora. Recuerdos que pasan a través de ventanas macizas con vidrios gruesos, que cuando las abre huelen
Str. 15
a ciprés y nieve.
En la Patagonia nació su segunda hija. Con la ayuda
y cordialidad de la gente se propusieron a construir su
casa y por fin, su lugar en el mundo.
Luego de varios años establecieron su negocio de
chocolates convirtiéndose así en parte de la historia
del pueblo. Sus vivencias, sus sonrisas, tristezas, sus
campos y bosques polacos, su cordillera y lagos argentinos, todo quedó inmortalizado en sus sabores.
Hace poco había sido su cumpleaños 96. Y ahí está el.
Acostado en su cama, tranquilo. Sigue buscando ese
recuerdo en particular. Presiente que está cerca.
En ese momento la ve a ella. Lleva el pelo recogido
y una gran rosa en su hombro. Abre la ventana y un
perfume suave a flores invade la habitación. Ella le
sonríe apenas, pero con mucha dulzura. Él duda por
un segundo. Pero sabe que ya no hace falta mirar hacia atrás. Hay que seguir hacia adelante, como siempre. La mira con cariño. Hace años que ella se había
ido y ahora están juntos otra vez. Ella está hermosa.
Idéntica a la fotografía que estuvo tantos años en la
repisa de la chimenea. La misma imagen que ahora es
la última antes de cerrar sus ojos para siempre.
Fin.
En memoria de “Tatuś” Zbigniew Fularski
Un día yo también llegué de Polonia. Mucho después
que él. En otro contexto, a otra edad.
El destino quiso que nos conociéramos y, sin saberlo
en ese momento, quiso también que se convirtiera en
una persona muy importante para mi. Siempre estando presente fue como un abuelo para mi. En su casa
me volví a conectar con Polonia, mantuve mi idioma
y mis tradiciones latentes. En su casa pude tener un
lugar al que siempre quise volver.
Hay personas que marcan nuestra historia tan fuerte que su recuerdo queda vivo para siempre. Todos
construimos nuestras ventanas. Elegimos y atesoramos los recuerdos más valiosos en ellas. Recuerdos
que nos definen y aunque sean tristes o alegres y hasta por algún tiempo nos olvidemos de ellos, van a estar ahí para descubrirlos un día.
Lo voy a extrañar. Y mucho. Voy a extrañar su casa,
sus libros. Pero también sé que siempre habrá una
ventana en mi para él. Una ventana sencilla, cálida
con aroma a café, chocolate y letras.
Gracias por dejarme construirla. Gracias por dejarme recordarlo siempre.
Maika
Bs.As. 2015
Str. 16
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Ciekawe witryny w
internecie
Krzywy Las w okolicach wsi Nowe Czarnowo (40
km od Szczecina) jest niebywałą osobliwością przyrody. Jest to niespotykany, jedyny w Polsce, las z charakterystycznymi powyginanymi drzewami.
Pomnik przyrody “Krzywy Las” uznawany jest za
jedną z najciekawszych osobliwości przyrodniczych
okolic Szczecina. Na powierzchni niespełna 2 ha odnaleźć można ponad 400 osobliwie zdeformowanych
sosen pospolitych. Pnie wszystkich drzew posiadają
na wysokości od 10 do 50 cm nad ziemią wygięcia
dochodzące do 3m wysokości, ponad którymi drzewa
prostują się ku górze. Wiek wszystkich drzew szacowany jest na około 75 lat.
Krzywy Las koło Gryfina/Fot. Anna Olej-KObus i Krzysztof
Kobus/TRAVELPHOTO
Krzywy Las w Nowym Czarnowie
(5207)
źródło: http://www.polska.travel/pl
Mroczna
lasu
tajemnica
krzywego
Ten widok przeraża i zachwyca. Na południe od
Szczecina, w Nowym Czarnowie rośnie najbardziej
tajemniczy las w Polsce. 400 wygiętych w dziwaczny sposób sosen wygląda tak jakby zostały żywcem
przeniesione z horroru! Jaka siła sprawiła, że wyrosły
te drzewa dziwolągi? Jesteśmy skazani tylko na domysły, bo nie żyje ani jeden z gajowych, którzy zasadzali 70 lat temu Krzywy Las. A badacze też nie
potrafią znaleźć wytłumaczenia, co jest powodem
wynaturzenia
– Ludzie przyjeżdżają tu i kręcą głowami z niedowierzaniem - przyznaje Lidia Kmiecińska z Nadleśnictwa Gryfino. – Bo pnie sosen zamiast rosnąć pionowo
skręcają pod kątem prostym i wyginają się szerokim
łukiem ku górze. Wszystkie też pochylają się w kierunku północnym – dodaje.
Wiek drzew szacuje się na około 77 lat. Posadzono
je prawdopodobnie w 1934 roku, gdy te tereny były
jeszcze niemieckie. I tu kończą się pewne informacje.
Domysłów jest mnóstwo. Mówi się, że właśnie na
terenie Krzywego Lasu Niemcy testowali cudowną
broń, która miała odwrócić losy II wojny światowej. I
to eksperymenty hitlerowskich naukowców z energią
jądrową sprawiły, że drzewa zostały zdeformowane.
Nie udało się jednak odszukać żadnych dokumentów
z nazistowskich archiwów potwierdzających taką
tezę.
Niektórzy uczeni twierdzą, że sosny preparowano w
ten sposób na zamówienie. Miały być wykorzystywane jako boki do krzeseł czy foteli, a także łodzi, kadzi
czy sprzętów gospodarstwa domowego. Może także
dla ozdoby. Ale dlaczego drzewa pochylają się w jednym kierunku? Tego nie wie nikt.
Inni uważają, że młode drzewka zostały stratowane
przez stacjonujące tu w 1945 roku czołgi. Ale jeśli
tak, to dlaczego zdeformowane sosny rosną w rzędach, a wokół rozciąga się „normalny” las. Niestety,
nie udało się dotąd odnaleźć nikogo, żadnego leśnika
czy gajowego, który pracował w lesie w tym czasie
i potrafiłby wyjaśnić mroczną tajemnicę Krzywego
Lasu...
Na wysokości około 20-50 cm nad ziemią wyginają się łukiem w kierunku północnym. Pałąkowate
wygięcia mają od metra do trzech metrów długości.
Wiek drzew określa się na 75 lat, posadzono je więc
na początku lat 30. XX wieku. Nie jest do końca znana geneza powstania krzywego lasu. Najpopularniejsza teoria, mówi o celowej działalności człowieka
uprawiającego krzywe drzewa do celów stolarskich (
budowy foteli, łodzi, kadzi... ). Zgodnie z tą teorią, do
deformacji doszło na skutek uszkodzenia wierzchołka
i bocznych gałęzi. Jedyna pozostawiona gałąź boczna
przejęła funkcję pnia i rosła do góry. Do uszkodzenia
doszło jeszcze przed wojną, gdy drzewa miały około
7 lat. Dlatego sądzi się, że te krzywe sosny są efektem źródło: http://www.fakt.pl/
świadomych działań człowieka, powstały w wyniku
mechanicznych uszkodzeń.
Przez teren lasu prowadzi czerwony szlak pieszy z
Gryfina do Mieszkowic
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Jan Kasprowicz
O ŚPIĄCYCH RYCERZACH W TATRACH
(fragment „Polskich baśni i legend”, wydawnictwo
Nowa Era)
Przewędrowałem w życiu wiele świata, góry widziałem niebotyczne, pokryte nietającymi nigdy lodami,
widywałem rzeki tak szerokie, że trzeba całej niemal
godziny, aby łodzią przepłynąć z jednego brzegu na
drugi, siadywałem po dolinach tak cudnych, że ziemia wydawała mi się rajem, patrzyłem na tęcze, które
tworzą się w rozbitej na drobne pyły fali ogromnych
wodospadów, a przecież tęsknota moja nigdzie nie
znajdowała takiego ukojenia jak w naszych Tatrach.
Urok posiadają niewypowiedziany te nagie, granitowe szczyty, te ciemne lasy świerkowe, od wieków
ludzką nietknięte siekierą, te kępy kosodrzewiny, rosnące na zielonych upłazach, te szumne, głośne siklawice, czyli potoki, po stromych spadające głazach,
te turnie w przedziwne poszarpane kształty, te bujne
trawy, te stada pasące się latem po halach, ci bacowie i juhasi, to jest pasterze i pastuszkowie, strzegący
owiec po murawach lub pod wieczór spędzający je do
ogrodzisk.
Słońce tu świeci promieniściej, wichry szaleją potężniej, mgły przelewają się kłębami tak potwornymi,
że zda się nieraz, jakoby chciały te wszystkie góry
naokoło przygnieść, zmiażdżyć wilgotnym ciężarem.
A przy tym pełno tu jest opowieści, których człowiek
rad by słuchał bez końca, tak są piękne i tak głęboką
myśl nieraz ukrywają w sobie.
Zapewne nie ja sam, lecz także wielu innych wędrowców po górach lubi najbardziej Dolinę Kościeliska.
Przed laty zawitawszy do niej po raz pierwszy, stanąłem na moście, rzuconym przez potok, i przyglądałem się rycerzowi wykutemu w szarej skale. W szyszaku na głowie, ze skrzydłami u ramion, z mieczem
w ręku, pochylił się ten kamienny bohater i śpi.
Zadumawszy się nad tą postacią, anim spostrzegł, kiedy za mną stanął długowłosy, osiwiały góral i rzekł:
- Przypatrujecie się, panie, tej postaci, a pewno nie
wiecie, co oznacza. Wykuli ją tu na pamiątkę, że w
tych skaliskach, w wielkiej by kościół pieczarze,
uśpione leży wojsko. Podobnoś polskie, a przywędrowało tu od Krakowa czy gdzieś od Poznania i Gniezna. Przewodził mu król znamienity, przesławny; od
naszych dziadów i pradziadów mamy wieści, że nazywał się Chrobry. Za naszej pamięci nikt tego wojska tu nie ujrzał, bośmy jeszcze niegodni, lecz przed
wiekami był tu we wsi Kościeliskach czy też Zakopanem mały chłopaczek, który na lato wyganiał stado
ojcowskie do tej doliny na pastwisko. Owce szczypały
sobie trawę, pilnował ich biały, piękny pies owczarski, a chłopiec, że był zręczny i niesłaby, wspinał się
po tych skalach, zrywał szarotki i dzwonki, czasem
i korzeń goryczkowy, dobry na leki, spod ziemi wygrzebał, przeróżne też napotykał jaskinie, do których
Str. 17
przed nim nikt jeszcze nie dotarł.
Pewnego razu zabłąkał się w ustroń nieznaną, niedostępną, w strasznie czarne urwiska, oślizgłe od wody
śniegowej, strzelające ku niebu spośród gęstwi kosodrzewiny, siwych świerków, drobnych żwirów i takich
złomów kamienistych, że i sto koni nie ruszyłoby ich
z miejsca. Rozejrzał się naokoło. Wszędy pustosz;
ani śladu ścieżynki, którą przed chwila przybył. Z początku przeraził się, ale po chwili pomyślał: Kiedym
tu doszedł, to i wrócę, jak nie tą, to inną drogą.
I aby dodać sobie odwagi, a może i z uciechy, że z
lej wyżyny ujrzał całą dolinę, wartkim przeciętą potokiem, a poza nią wszerz i wzdłuż wszystkie niemal
szczyty, jakie są w Tatrach, huknął na góry, na lasy,
huknął raz i drugi.
Odezwało mu się echo. Huknął po raz trzeci i skamieniał. Zdało mu się, że słyszy organy, które jakby grały wewnątrz turni. Bywał nieraz w kościele w
niedalekim Chochołowie albo i w Czarnym Dunajcu
- w Zakopanem świątynia Boża wówczas jeszcze nie
istniała - ale równie potężnej muzyki nigdy jeszcze
nie zasłyszał. Mury rozwaliłyby się od takiego głosu;
chyba na dziesięciu albo na stu zagrano mu organach.
W tej samej chwili rozstąpiły się głaźne ściany, z
przeraźliwym rozwarły się trzaskiem i łomotem, i
przed oczami pastuszka niewidzialne wyrosło zjawisko: olbrzym, cały zakuty w zbroję, z szyszakiem na
głowie, ze skrzydłami u ramion, z ogromnym, prostym, szerokim mieczem w dłoni. Stanął ten rycerz w
słońcu, jak w złocie, i zawołał:
- Kto ośmiela się budzić nas ze snu wiekowego? Czy
nadszedł już czas?
Ale chłopiec oniemiały z przerażenia, odpowiedzi
żadnej dać nie mógł, bo też i pytania tego jeszcze nie
rozumiał. Rycerz zaś, spostrzegłszy jego przestrach,
powiada:
- Nie lękaj się: nic złego ci nie uczynię, bom nie zbójnik, tylko wojownik, który krew przelewał za ojczyznę, a potem razem z towarzyszami przyszedł w te
skały na sen wiekowy, aby się zbudzić do życia, gdy
ludzie staną się tak dobrzy, jak ty - bo widzę, żeś jest
dobry - gdy nabiorą takiej wiary i mądrości, że już
nie będą mogli znieść jarzma, co ich gniecie. A gdy
do tego dojdzie, wówczas zjawi się taki drugi chłopaczek jak ty, wybrany z tysiąca albo i z miliona, bo
musi być najgodniejszy, zapuka do bramy złocistej i
wielkim zawoła głosem:
„Wstańcie, rycerze, ze snu wiekowego, wstańcie i
spłyńcie w doliny pomiędzy ludzi, którzy stali się już
dobrzy i mądrzy i wielką mają wiarę, a pod panowaniem złego żadnym sposobem żyć już nie chcą dłużej! Wstańcie, rycerze skrzydlaci, podobni do aniołów z nieba!”
My to usłyszymy i uwierzymy, gdyż skłamać - on nie
skłamie! Rumaki nasze zeprzemy ostrogami i z dobytym mieczem w dłoni popędzimy w świat jak wicher,
(c. d. na str. 18)
Str. 18
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
(ze str. 17)
jak burza. Zerwie się naokoło szum ogromny. Świerki jak rżysko łamać się będą pod kopytami naszych
wierzchowców; wielkie głazy polecą ze szczytów
jak drobne kamyki. Potoki i jeziora podniosą się ze
swych łożysk i lejów, mgły się zakłębią tak, że świata
spod nich widać nie będzie. Całe niebo i ziemia zatrzęsie się od grzmotów; błyskawice krzyżować się
będą jak miecze ongi zastępów niebieskich, co walczyły z szatanami, pioruny walić będą bez ustanku,
przestrach pójdzie po wszystkim, co żyje, lecz potem
nastanie spokój. Gromy ucichną, potoki i jeziora ułożą się w błękity, mgły w srebrną przemienia się rosę,
błyszczącą na trawach i kwiatach, i iglicach drzew
świerkowych, złote na niebie zajaśnieje słońce, a ludzie, zbawieni z niewoli, pieśni radosne zaśpiewają i
dziękować będą niebiosom za cudowne zwycięstwo.
Tak mówił rycerz. A pastuszek słuchał tego jakby dziwa; upadł przed nim na kolana i rzecze:
- Udam się między ludzi, pójdę, choćby na krańce
świata i obwieszczę im com słyszał. A chciałbym też
zdobyć taką wiarę i taką mądrość, iżbym ich mógł tej
wielkiej wiary i tej wielkiej mądrości potrzebnej do
wyzwolenia nauczyć.
Podniósł go wojownik z ziemi i rzekł:
- Dostąpisz jeszcze tej łaski, że zobaczysz nas wszystkich razem, abyś do ludzi, braci swojej, zawołał:
„Wierzcie mi, bracia moi, bom zbrojnych mężów
tych na własne widział oczy”.
I z tymi słowy powiódł go do jaskini napełnionej
światłością. A jaskinia była tak rozległa, że kilka godzin nie wystarczy, aby ją przejść, stokroć obszerniejsza niż ona grota w Kobylim Wierchu na Spiżu, pod
Białą. Ściany powyżłabiane w najdziwniejsze kształty, ni to kwiaty, ni to drzewa, ni to ściekające fale, ni
to figury przecudne. Z góry zwieszały się jakby w kamień obrócone złotogłowia, co to ich pełno rośnie w
Tatrach, albo paprocie przeróżne i inne zioła; z ziemi
wyrastały żółtawe, przejrzyste niby alabaster, głaźne
pnie jakby jakichś świerków odartych z gałęzi, a tak
dźwięczące, że kiedy rycerz, co wędrował z pastuszkiem, dotknął ich przypadkowo, to po całej jaskini
rozległo się najgłośniejsze brzmienie organów.
Przebyli kilka krużganków, natrafili na kaplice, na ołtarze ze złocistego głazu, na skamieniałe wodotryski,
na błękitne jeziora i stawy, a w niektórych miejscach
jakby na nagrobki, rozrzucone po cmentarzysku, aż
wreszcie wkroczyli do sali tak wielkiej, że jej okiem
nie wymierzysz.
I tutaj ów pastuszek, już ośmielony, ujrzał przed sobą
obraz, jakiego ani przedtem, ani potem nigdy w życiu
nie oglądał. Nieprzeliczone rzędy rycerzy w hełmach
i zbrojach pozłocistych, ze skrzydłami u ramion, z
szerokimi mieczami w ręku, na pięknych siedziały
rumakach, przyodzianych kosztownymi kobiercami
i skórami z lampartów, lwów i tygrysów. Na łbach
konie te miały pęki białych piór, a podkowy ze złota.
(5207)
Na widok rycerza-wartownika przeszło drżenie po
szeregach, konie zaparskały, a ona zbrojna husaria
poprawiła się na siodłach wysadzanych turkusami;
nie odezwał się jednak żaden głos, tylko wszyscy, z
wodzem królewskim na czele, pytające w przybyłych
wlepili spojrzenie. A gdy rycerz krótkie rzucił hasło:
„Jeszcze nie!”, od razu bojowe hufy te skamieniały:
przytulone do karków końskich na nowo zasnęły i
śpią tak od wieków.
Zasię z chłopaczkiem stało się tak:
Rycerz, nim zasnął, kazał mu tą samą drogą wrócić
na świat.
- Nigdy już tutaj - powiedział - nie będziesz, miejsca
tego nie szukaj, bo go nie znajdziesz.
Z trzaskiem zawarła się za pastuszkiem złocista brama, zapadła się od razu w ziemię, skały się spoiły,
owinięte kosodrzewiną i świerkami, i błyszczały na
nich dalej szarotki i dzwonki.
Zeszedłszy ku stadu, które pasło się, strzeżone przez
pięknego, białego psa owczarka, pastuszek przemyśliwał nad tym, co widział i słyszał, i naprzód wiadomość o wszystkim dał ojcu, że musi iść między ludzi
i uczyć ich wielkiej wiary i wielkiej mądrości, aby
wszystko spełniło się, tak jak mu rycerz o tej świętej
godzinie wyzwolenia wyprorokował. A ten, ponieważ
dobry człowiek był, powiada:
- Snadź jesteś w łaskach u Boga, boś na własne oczy
oglądał i na własne uszy posłyszał, co my tylko ze
starodawnej znamy opowieści. Ale jakże ty ludzi
będziesz uczył wielkiej wiary i wielkiej mądrości,
kiedyś sam tego nieświadomy? Do szkól pójdziesz,
oświecenia nabierzesz, a potem głosić będziesz tę
cudną prawdę.
I tak było.
Pastuszek wyrósł na mędrca, a że dla siebie nic nie
pragnął, jeno chciał żyć dla drugich, udał się w świat,
w miasta i wioski i naprawiał ludzi. Siły jednak za
mało posiadał, a życie za krótkie, iżby wszystkiego
dokonał. Poszły za nim tysiące i pójdą jeszcze tysiące, ale póki wszyscy do ostatniego człowieka nie
przejmą się jego nauką, nie spełni się proroctwo o
śpiącym wojsku. Myśmy dotąd jeszcze niegodni; nie
wiemy na pewno, w której skale cud się ten mieści,
lecz mamy nadzieję i ufność, że już niedługo mądrość
i wiara w wyzwolenie po świecie się rozkrzewi i że
wtedy natchnie Bóg takiego chłopaczka jak tamten,
że chłopaczek ten znajdzie ową jaskinię, do bramy
złocistej zapuka i będzie mógł śpiącym rycerzom słowo powiedzieć niekłamliwe:
“Już czas!”
źródło: http://j_uhma.republika.pl/
POLECAMY Tę STRONę
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Digitalizando la Historia de los
Inmigrantes Polacos en Chaco
Str. 19
Independencia de Polonia – celebración en la Sociedad Polaca de
Mar del Plata
Estamos en Chaco! Para aprender sobre la historia de
los inmigrantes polacos que se radicaron en esta provincia. Con Asia y Dominik de Osrodek Karta.
La Sociedad de los Polacos en Mar del Plata celebró
en su sede el Día de la Independencia de la República
de Polonia que se festeja el 11 de Noviembre de cada
año.
Después de tocar el himno de Argentina y de Polonia
se pidió un minuto de silencio por los fallecidos en los
actos terroristas recientes en Francia y otros lugares
del mundo. El presidente, R. Misiewicz, preparó un
resumen histórico vinculado a la independencia que
fue leído por la secretaria Helen Strykowski.
Luego de los actos se sirvió el almuerzo compuesto
Visitamos muchas familias, escuchamos y grabamos
por empanadas, buñuelos de papa rallada y de plato
sus relatos, escanemos las fotos de los abuelos y pudiprincipal vacío con ensaladas, vinos y gaseosas. Se
mos conocer cómo era por ejemplo la vida de los codegustó de un rico helado. Animó el almuerzo el cuarlonos que llegaron a Pampa del Infierno hace más de
80 años. Nos contaron sobre las cosechas de algodón,
las fiestas religiosas, las sequías, las reuniones familiares… digitalizamos más de 600 fotografías antiguas.
Compartimos momentos que nunca olvidaremos.
teto “Los Cuatro Trombones” tocando una variedad
de temas. Al finalizar se brindó con vodka por la Independencia de Polonia.
José Stawecki
Agradecemos a todas las familias por el cariño con el
Fuente: http://cinepolaco.com/colectividad/2015/inque nos recibieron!
dex.html
Biblioteca Polaca Ignacio Domeyko
Fuente - fotos e información:
https://www.facebook.com/Biblioteca-PolacaIgnacio-Domeyko-223365084349218/?fref=ts
Str. 20
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Para publicitar en Glos Polski: [email protected]
(5207)
Conozca con nosotros los románticos rincones de
nuestro país - POLONIA
Salidas grupales e individuales
ESCRIBANIA
STANKIEWICZ
Suipacha 472 Piso 3
Of. 318 - Buenos Aires
Tel/Fax: 4326-1090
[email protected]
com.ar
Dr. Fernando Stankiewicz
Escribano - Titular - Abogado
Tel. 4372-6958 / 4371-0800
Fax: 4372-4962
Rodriguez Peña 382 - 3 „B”
Capital Federal
www.agaturviajes.
com.ar
http://www.buenosaires.msz.gov.pl/
upranet.com.ar
Harcerstwo Argentyna
http://harcerstwoargentyna.blogspot.com.ar
POLONIA FÚTBOL CLUB
ARGENTINA
www.poloniafc.com.ar
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Pustynia Atakama pokryła się
kwiatami
Chilijska pustynia Atakama, jedno z najbardziej suchych miejsc na Ziemi, okryła się dywanem rzadkich,
wiosennych kwiatów, pokrywających niemal każde
wzgórze.
Ta ekspresja kolorów to efekt obfitych opadów deszczu, sprowadzonych przez efekt El Nino. Nawodniły
one nasiona, które latami leżały uśpione pod ziemią
Przez większość czasu, na pustyni króluje nieziemski,
budzący grozę krajobraz, pełen stromych, skalistych
zboczy, słonych jezior i starej zastygłej lawy.
W tym roku, rzadkie zimowe deszcze, nawodniły
spieczoną ziemie i obudziły zalegające w niej nasiona, dzięki czemu możemy cieszyć oczy pięknym,
kolorowym krajobrazem, zbudowanym przez bujną
roślinność.
Ta eksplozja kolorów jest również przyczyną rozmnożenia się wielu gatunków zwierząt, żyjących na
tym jałowym terenie. Gryzonie, jaszczurki, ptaki i
różnorakie owady wkomponowały się w to niezwykłe zjawisko przyrody.
Władze Chile spodziewają się, że piękne zjawisko zechce obejrzeć co najmniej 20 tysięcy turystów.
Foto 3 Oto jak zwykle wygląda krajobraz na pustyni
Atakama
Źródło: livescience.com, Fot: theguardian.com
Wiadomość wzięta ze strony: http://dobrewiadomosci.net.pl/ Bardzo ciekawy portal, polecamy
Str. 21
Świat, który możemy wybrać
Aby wznieść się ponad zwyczajową tendencję, która
każe nam skupiać się na tragediach i dramatach świata, rozważ takie pytanie – Skoro tworzymy to wszystko, co z uczuciem jesteśmy w stanie sobie wyobrazić,
dlaczego mielibyśmy inwestować w apokaliptyczne
wizje? Uważamy, że nadszedł czas wyobrazić sobie,
z wyraźnymi szczegółami, jak mogłaby wyglądać
lepsza przyszłość – zobacz wewnętrznym okiem cywilizację na wyższym poziomie rozwoju, która zapewnia moc wszelkim pozytywnym działaniom, poprzez rozsądne korzystanie z ogólnodostępnej energii
wszechświata.
Wyobraź sobie miejsce, w którym mieszkasz – niech
rozkwita pod czystym niebem. W takim świecie nawet wielkie miasta są mniej hałaśliwe, a powietrze
w nich – bardziej orzeźwiające. Silniki spalinowe
zastąpiono cichymi silnikami elektrycznymi, dlatego
możesz usłyszeć szept i śpiew wiatru i ptaków. Huk
i ryk ruchu ulicznego ucichł – nawet w samym sercu miasta można rozmawiać przyciszonym głosem, a
nocą panuje spokój.
Jak smakuje świeże powietrze, gdy pojazdy, budynki i przemysł zasilane są przez elektrownie, które
nie wytwarzają zanieczyszczeń? Wyobraź sobie, jak
dzieci cierpiące dziś na astmę oddychają swobodnie i
dorastają mając zdrowe płuca. Wyobraź sobie, jak delikatny zapach drzew i kwiatów unosi się w czystym,
pełnym tlenu powietrzu. Toksyczne spaliny samochodów nie zatruwają atmosfery ani poboczy; jabłka, jagody oraz wszelkie INNE odżywcze i pyszne owoce
czy warzywa można uprawiać przy drogach i między
pasami autostrad.
Wyobraź sobie, jak wyglądałaby taka wyższa cywilizacja, jak ty sam byś ją odczuwał, jakby smakowała,
gdybyśmy, my ludzie, nalegali na mądre rządy. Kiedy
nie trzeba prowadzić wojen o ropę, ani wprowadzać
w życie wielkich projektów energetycznych szkodliwych dla środowiska, fundusze publiczne mogą być
przeznaczane na poprawę opieki zdrowotnej i rozwój
gospodarki mieszkaniowej, budowę lepszych szkół i
(c. d. na str. 22)
Str. 22
(ze str. 21)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
infrastruktury, pobudzanie kreatywnej i poprawiającej jakość życia pracy, a także na rekultywację przyrody.
Bądź wspaniałomyślny w swoich wizjach. Wyobraź
sobie, że w epoce bogatych zasobów energii wszystkie kraje i kultury doskonale prosperują. Zmiejsza się
poziom różnorakich antagonizmów. Wyobraź sobie,
że większość ludzi współpracuje ze sobą w rozwiązywaniu problemów społecznych, z którymi sama w
sobie ogólnodostępność energii nie jest w stanie sobie
poradzić.
Tani, czysty i lokalnie dystrybułowany prąd elektryczny stymuluje zrównoważoną gospodarkę i staje się czymś w rodzaju katalizatora dla nowej fali
tworzenia stanowisk pracy – ważnego, pozytywnego
aspektu, który podbudowuje ludzką godność, a także
przyczynia się do oczyszczenia planety i podniesienia poziomu życia globalnego społeczeństwa. Tania energia umożliwia recycling na skalę wcześniej
niespotykaną, a obrzydliwe, gigantyczne wysypiska
śmieci, które niegdyś szpeciły krajobraz stają się kopalnią cennych surowców wtórnych.
Spragnione rodziny z całego świata otrzymują mnóstwo czystej wody pitnej, pobranej z samej atmosfery
albo odsolonej z oceanu. Zubożała gleba rekultywuje
się i staje płodną ziemią uprawną. Strumienie, rzeki i
warstwa wodonośna nie są już wyczerpywane przez
niszczące zabiegi melioracyjne i nadmierne wypompowywanie wód gruntowych. Ich naturalna równowaga zostaje przywrócona, a ryby i wodne życie
ponownie rozkwitają. Zanieczyszczenia z tuczarni
zwierząt nie trafiają już do strumieni – gnój, śmieci i
INNE odpadki stają się źródłem prądu.
Żywność można uprawiać wszędzie – nawet
w warunkach pustynnych i arktycznych – w
niewielkich,
wielopoziomowych
szklarniach,
gdzie naturalne ciepło i oświetlenie wspomagane
są energią łatwo i ekologicznie pobieraną prosto
z otoczenia. Dzieci już nie głodują, a hańba głodu
na planecie obfitości zostaje na zawsze zmazana.
Marnotrawne transportowanie jedzenia tysiące
kilometrów staje się nie do pomyślenia, ponieważ
każda społeczność może uprawiać praktycznie każdą
żywność w swojej okolicy. Znika pozbawione smaku,
woskowate jedzenie, zmodyfikowane genetycznie,
aby przetrzymać długą podróż i przechowywanie.
Zastępują je soczyste, naturalne i różnorodne gatunki,
które łatwo można uprawiać i dostarczać lokalnie.
Ta wizja to nie idealistyczny i nierealny sen – ona jest
całkiem możliwa! Powstały już prototypy urządzeń,
wykorzystujących nowatorskie połączenie rezonansu, magnetyzmu, różnych stanów skupienia materii,
(5207)
geometrię oraz ruch obrotowy do wewnątrz, w celu
odkrycia tajemnic uniwersalnej energii. Wynalazki te
stanowią dowód całkiem nowych albo ponownie odkrytych zasad. W wielu z nich mały wkład przekształca się w nieproporcjonalnie wielką podaż użytecznej
mocy.
Te konwertery energii nie łamią żadnych praw fizyki,
skoro po prostu pobierają moc ze źródła nieznanego
wcześniej – przestrzeni tła. Strumień energii z tego
źródła może płynąć dzień i noc, bez względu na to,
czy świeci słońce, czy wieje wiatr.
Dotarcie do tego bogactwa sprawia, że żaden energetyczny apartheid, ani żadne reguły w kwestii zasilania domów, przedsiębiorstw czy innych instytucji
nie są już konieczne. Mamy nadzieję, że ostatecznie
geopolityka zaakceptuje fakt, iż wszyscy na świecie
jesteśmy zanurzeni w morzu energii i można skonstruować urządzenia, które będą z niego czerpać bez
żadnych ograniczeń. Wiele takich urządzeń jest w fazie badań. Teraz, gdy rozwija się technologie energii
kosmicznej, zdążyliśmy już poznać wiele innowacyjnych rozwiązań w dziedzinie czystej energii, od
geotermalnych pomp cieplnych, przez konwertery
energii z fal oceanu, aż do ulepszonych pojazdów
elektrycznych.
Pozytywna względem środowiska naturalnego wizja
przyszłości, ukazuje nam rychły koniec niszczącego
wydobycia surowców, kiedy udziałowcy przenoszą
swoje poparcie na sektor czystej energii skoku kwantowego. Wspólna wizja, technologie, praca i nagrody
przyniesione przez epokę przełomowej Nowej Energii pozwolą naszej cywilizacji wspólnie przejść przez
drzwi, prowadzące do świata pełnego niezwykłych
obietnic.
Czy my, obywatele Ziemi, możemy dokonać pozytywnej zmiany po prostu przez zmianę naszego nastawienia i naszej wizji przyszłości? Istnieją dowody, że siła spójnej, pozytywnej wizji istotnie potrafi
kreować nadchodzące wydarzenia. Wyobraź sobie, że
posiadamy odnawialne źródło czystej mocy, dostępnej dniem i nocą, niezależnej od światła słonecznego
czy wiatru. Bądź przekonany, że ta czysta, naprawdę
nieszkodliwa, tania i wszechobecna energia to prawo
przysługujące każdemu człowiekowi.
Fragment pochodzi z książki Jeane Manning i Joela
Garbon – Nowa Energia, Czas Przełomu: wynalazki
energetycznego skoku kwantowego, które mogą zmienić nasz świat
Dostępne na www.bialywiatr.com
Źródło: http://dobrewiadomosci.net.pl/
Bardzo ciekawy portal, polecamy
(5207)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 11 / 2015
Ya comenzó la inscripción para la
JMJ Kraków 2016
La inscripción debe realizarse on-line en la página www.
krakow2016.com, completando el formulario de inscripción. Se puede participar como peregrino o como voluntario internacional.
Para los peregrinos la inscripción se debe realizar por grupo y el proceso se compone de dos fases:
FASE I: Inscripción de un grupo.
En el sistema de inscripción no se requerirán los datos personales de todos los integrantes del grupo.
Deberá indicarse solamente:
1. Nombre del grupo
2. Nación / Ciudad
3. Lengua Materna
4. Nº previsto de participantes
5. Datos de un responsable y un vice-responsable
del grupo (serán las personas de contacto)
6. Los grupos que deseen participar en los Días
previos en las Diócesis (20-25 de julio de
2016) deberán marcarlo en esta fase en el lugar
correspondiente.
El responsable del grupo deberá contactarse con
aquella Diócesis que les interese para informarse
acerca de las posibilidades de estadía del grupo
en ese lugar y el posible costo de la participación
por los 5 días.
FASE II:
En esta fase se deberán proporcionar datos sobre el
modo en que llegarán a Cracovia y como saldrán luego
de finalizada la JMJ.
Costo para los peregrinos por la participación en la
JMJ del 25/07/2016 a 1/08/2016 (8 días): 190 usd + 10
euros
190 usd : incluye alojamiento, comida, seguro médico,
Str. 23
transporte y mochila del peregrino + 10 euros como Fondo de Solidaridad (destinados para el apoyo de participantes de los países más pobres).
Definiciones de los conceptos incluidos:
Alojamiento
Alojamiento en casa de familia, escuela o camping. En el alojamiento está incluido el desayuno que será entregado a través de un ticket de alojamiento.
Comida
Durante la JMJ serán distribuidos los tickets de comidas
para la alimentación diaria (la primera de día y la segunda
de noche).
Seguro médico
Seguro que cubre todo el periodo contratado de residencia
en la JMJ.
Transporte
El peregrino podrá utilizar el transporte público urbano
desde los lugares del alojamiento a los diferentes lugares
de los diferentes eventos de la JMJ.
Mochila del Peregrino
Materiales religiosos-informativos y otros productos imprescindibles para participar de la JMJ
Para quienes tengan vocación de servicio y quieran trabajar como voluntarios internacionales la inscripción tiene
lugar en el mismo sistema, pero a través de un modulo
diferente y si resultan elegidos podrán estar 15 días colaborando en Cracovia a un costo realmente simbólico. Costo por la participación de los voluntarios en la JMJ
durante las últimas dos semanas de Julio 2016: 100 usd
+ 10 euros
100 usd: incluye alojamiento, comida, seguro médico,
transporte y mochila del peregrino + 10 euros como Fondo de Solidaridad (destinados para el apoyo de participantes de los países más pobres)
UWAGA!
PROSIMY NASZYCH PRENUMERATORóW, KTóRZY BY MIELI ZALEGŁOśCI
W OPŁACIE PRENUMERATY, O UREGULOWANIE ABONAMENTU.
Serdecznie dziękujemy Redakcja
GŁOS POLSKI
Buenos Aires, noviembre / listopad - 2015
XCIII Nr 11 (5207)
GŁ O S P O L S K I
LA VOZ DE POLONIA
Registro Nacional de la Propiedad Intelectual Nr 5044120
Propietario: Unión de los Polacos en la Rep. Argentina
DIRECTOR: Ing. ENRIQUE MITTELSTAEDT
REDACCION: BARBARA BOŻENA SOBOLEWSKA
Comité de redacción:
Dr. Cristina Misa y Enrique Mackiewicz
Fotografías: E. Kozł owski y K. Misa
Redacción: Jorge L. Borges (ex Serrano) 2076
C1425FFB Buenos Aires
Tel/fax: (5411) 4774-3679 y
(5411) 4774-7621
Materiały nadesłane do publikacji nie zawsze odpowiadają
poglądom Redak­cji. Zastrzegamy sobie prawo do skrótów
otrzymanych artykułów oraz wprowadza­nia poprawek gramatycznych. Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności
za podpisane publikacje. Nie zwracamy ma­teriałów nie zamówionych.
Usługi korespondentów oraz pracowników
Głosu Polskiego są nieodpłatne.
CENY PRENUMERATY 2015:
Półroczna: $182.Numer pojedynczy: $31.CENA OGŁOSZEŃ:
Nekrologi: $80.CENY INNYCH OGŁOSZEŃ:
(w kancelarii)
[email protected]
De Christian J. Valtolina
Moliere 2924 C1419CMB
Capital Federal
Tel/fax 4644 2960
Horario de atención
de la Unión de los Polacos en la Rep. Arg.
Secciones y Organizaciones que funcionan en
la sede
J. L. Borges 2076, Capital Federal.
- Secretaría: lunes a jueves 12:00 a 20:00 hs, viernes 09:00
a 17:00 hs. Tel. 4774-7621.
- Sección Cultural P.M.S.: martes y viernes 17:00 a 20:00.
Tel. 4774-7621.
- Sección de Ayuda Social SOS: martes y viernes 16:00 20:00. Tel. 4774-7621
- Sección „Nasz Balet”: miércoles 19:00 - 21:00 y viernes
19:00 - 22:30.
- Biblioteka I. Domeyko: martes y viernes 17:00 - 20:00.
Tel. 4774-2212.
- Club Polaco: martes y viernes 15:00 a 20:00. Tel. 48990937, e-mail: [email protected]
- Asociación Cultural Argentino - Polaca ACAP: martes y
viernes 15:00 a 20: 00. Tel. 4201 7733/4899-0937.
- Asociación „Polskie Stowarzyszenie Absolwentów” PSA:
martes y viernes 18:00 a 20:00, e-mail:
[email protected]
Asociación de Ex - Combatientes Polacos en la
República Aegentina
calle J. L. Borges 1818 Cap. Fed.
martes y viernes 16:00 - 21:00 hs
Tel. 4792-6317/4952-7687.
La magia de la cocina polaca en
pleno corazón de Palermo:
J. L. Borges 2076 - tel: 4775-3950
[email protected]
A TODAS LAS ASOCIACIONES y SECCIONES, A NUESTROS COLABORADORES, AUSPICIANTES y LECTORES
El material a publicarse en nuestro periódico
Głos Polski deberá ser entregado preferentemente por correo electrónico a la siguiente dir.
[email protected] hasta el día 10 para
ser incluido en el ejemplar del mes. Los anuncios
de eventos con fecha de ejecución deberán
entregarse con 40 días de anticipación a la fecha de realización del mismo, de lo contrario no
podemos garantizar su impresión en forma anticipada.
Muchas gracias, La Redacción.

Podobne dokumenty

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina ORGAN PRASOWY ZWIĄZKU POLAKÓW W ARGENTYNIE – ZAŁOŻONY W 1922 ROKU Rok XCIV Nr 06 (5214) Buenos Aires, junio - czerwiec 2016 Nr pojedynczy $ 31,00.-

Bardziej szczegółowo

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina asombro!.. alegria!.. homenaje!.. agradecimiento!.. Que mujeres!!! Y sólo eran aún unas niñas asomándose a la vida que las puso en un reto: DEFENDER LA PATRIA!

Bardziej szczegółowo