Czerwiec 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Komentarze

Transkrypt

Czerwiec 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus
ISSN 1730-3230
www.teresasiedlce.pl
SIEDLCE
CZERWIEC
nr 11 (163) 2011
Jezu cichy
i pokornego
Serca.
Uczyń
serca nasze
według
Serca Twego
06 2011.indd 1
2011-06-17 13:40:25
Słówko Proboszcza
Jezu Umiłowany, Ty w niepojętej
miłości Twojej powierzyłeś lud tej parafii
mej pasterskiej posłudze. Tobie zawierzam wszystkich, którzy należą do naszej
Parafialnej Wspólnoty (z modlitwy peregrynacyjnej).
Kochani Parafianie! Pozdrawiam Was
w miesiącu szczególnie poświęconym
Najświętszemu Sercu Jezusa. Niech usta
nasze, jak najczęściej, wypowiadają głębokie pragnienie serca: „Jezu cichy i pokorny
sercem, uczyń serca nasze według Serca
Twego”. Niech Serce Jezusa będzie życiem
i zmartwychwstaniem naszym!
Dziś, gdy kieruję do Was swe „słówko” przeżywamy święto Maryi, Matki
Kościoła. Matki Twojej i mojej, Którą dał
nam Jezus, na codzienną drogę do domu,
wiecznego domu. Jej matczynej miłości
zawierzam Was wszystkich. Jak dobrze
żyć na co dzień z Matką tak kochającą.
Jak dobrze szukać wsparcia i rady u Tej,
Która zawsze uczy nas tego, czego pragnie
Jej Syn; Która zawsze wskazuje na Jezusa,
prowadzi do Niego i z całą matczyną miłością przypomina, prosi: „Zróbcie wszystko,
cokolwiek Syn mój wam powie”.
Drodzy Parafianie, przez mijające
7 lat posługi wśród Was – rozpoczynałem
ją 27.czerwca 2005 roku – doznawałem
szczególnej siostrzanej opieki św. Tereski,
naszej patronki. Od chwili peregrynacji
urny z Jej relikwiami mam na biurku
zdjęcie ukazujące deszcz róż opadający na
urnę. W narożniku umieściłem zdjęcie śp.
O. Piotra Sadownika, by wspomagał mnie
w codziennej posłudze. Później, niespodziewanie, doszło zdjęcie śp. O. Wiesława
2
06 2011.indd 2
Lewicza. Ta fotografia jest ze mną, przy
mnie codziennie: Maryja, św. Tereska,
śp. O. Piotr, śp. O. Wiesław – umacniający mnie w posłudze prowadzenia Was
do Jezusa i w wypraszaniu Bożych łask
– „deszczu róż” – dla całej Parafii.
Gdy, w listopadzie 2009 roku, mówiłem
w świątyni, że chcę podzielić się z Wami
różnymi sprawami parafialnej codzienności i zapowiadałem sprawozdania oraz
zawierające je specjalne wydania Posłańca,
nie wiedziałem, że ukażą się one w ostatnich miesiącach mojego pobytu wśród
Was. Po czterech Posłańcach ukazujących
zmiany w duszpasterstwie oraz to, co
kupiono i zrobiono w parafii, ukazały się
dwa szczególne Posłańce. Na czterdziestu stronach omówiłem dziesiątki spraw
z życia naszej parafii. Jest ich tak wiele, że
chciałem omawiać je z Wami, w świątyni,
stopniowo, w różne niedziele. Tego już nie
wykonam. W tym sprawozdaniu ukazałem
to, co jest wielkim dobrem naszej parafii,
co jest radością moją i innych duszpasterzy
oraz winno radować Parafian. Ukazałem
też sprawy bardzo bolesne, trudne – nieraz
łzy płynęły do oczu i ciężko było pisać
– sprawy, które są smutkiem duszpasterzy
i winny być troską Parafialnej Rodziny.
W dzisiejszym Posłańcu nie ma więc
wywiadu z odchodzącym proboszczem.
Pozostaje 40 stron refleksji nad życiem parafii. Pozostają słowa zamieszczone na końcu
Posłańca ukazującego stan parafii, które
i tutaj pragnę powtórzyć: „Kochani Parafianie, zatroskani o prawdziwe dobro naszej
Rodziny Parafialnej, niech przedstawione
sprawozdania pozwolą, nam wszystkim,
jeszcze bardziej radować się tym, co dobre
i piękne; pozwolą, z jeszcze większą troską,
pochylać się – w modlitwie i w codziennych działaniach – nad tym, co smutne, co
bolesne, w naszej parafialnej codzienności”
/Posłaniec, wyd. specj. 4(15)/.
Kochani Parafianie! Jest to moje ostatnie, posłańcowe „słówko od proboszcza”.
To Jezus – przed siedmioma laty – powierzył mej posłudze Każdą i Każdego
z Was, na czas Jemu wiadomy. Pozwolił mi
– wśród Was i wraz z Wami – przeżywać
czas wielkich wydarzeń w życiu Kościoła
i ojczyzny:
- czas cierpienia i odejścia do domu Ojca
papieża Jana Pawła II,
- czas wyboru papieża Benedykta XVI,
- czas peregrynacji urny z relikwiami św.
Tereski w naszej świątyni,
- czas tragedii pod Smoleńskiem,
- czas beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki,
- czas beatyfikacji papieża Jana Pawła II.
Pozwolił mi – wśród Was i wraz
z Wami – przeżywać bardzo liczne, ważne
wydarzenia w życiu naszej Rodziny Parafialnej. Pozwolił przeżywać codzienność
proboszczowskiej posługi.
Dobremu Bogu, przez serce Niepokalanej Matki, dziękuję, za wszelkie dobro
minionego czasu. Wam, Kochani Parafianie i Drodzy Goście przybywający do
naszej świątyni, dziękuję za troskę, dobroć,
a przede wszystkim za modlitwy, którymi
mnie obdarzacie.
Kończę moją pasterską posługę wśród
Was z sercem pełnym wdzięczności Bogu
i Wam. Jednocześnie – świadomy swych
słabości i nieudolności – przepraszam
Boga i Was, że wielokrotnie nie potrafiłem
być pasterzem według Serca Jezusowego.
Matkę Niepokalaną proszę, by – jak to
wielokrotnie czyni kochająca matka – naprawiła błędy oddanego Jej dziecka.
W darze mijających siedmiu lat Boga
uwielbiam, Wam wszystkim dziękuję! Na
codzienność życia chrześcijańskiego błogosławię i Maryi, Matce, zawierzam!
Pamiętający w modlitwie,
o. Piotr Wójcik, proboszcz
„Ty jesteś skałą…”
Ojcze Piotrze, nasz kochany Proboszczu, życzymy Ci,
abyś swoje kapłaństwo przeżywał zawsze
w jedności z Chrystusem,
abyś zagubionym dawał wiarę, zrozpaczonym nadzieję,
a samotnym miłość.
Bądź skałą dla wszystkich, którym służysz w imię Pana.
Niepokalana Panienka, niech Cię obdarzy, Ojcze Piotrze,
wszelkim potrzebnym dobrem,
niech chroni Cię przed złem świata
i pomaga w każdym dniu Twego życia.
Redakcja „Posłańca św. Teresy”
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:26
Zamiast wywiadu…
Żaden promień światła
nie jest daremny,
lecz trzeba czasu,
aby pod jego wpływem
zakiełkowało ziarno.
Nie zawsze siewca
może widzieć plony.
Albert Schweitzer
Ojcze Piotrze, nasz kochany Proboszczu. Siedem wspólnych lat minęło
bardzo szybko i nadszedł czas pożegnania. Twoi przełożeni uznali, że jesteś
potrzebny w innym miejscu i innej
funkcji. Awans na stanowisko superiora
klasztoru w Iławie oznacza kres posługi
w naszej parafii. Szkoda, ale taka najwyraźniej jest wola Pana, z którą, choć
z żalem, musimy się pogodzić.
Kochany Ojcze Proboszczu, dziękujemy Ci za wszelkie dobro, jakie zostawiasz na naszej siedleckiej ziemi. Objąłeś parafię w trudnym czasie, po nagłej
śmierci O. Piotra Sadownika. Na pewno
nie było Ci łatwo, bo z jednej strony tęsknota za Katowicami, a z drugiej wiele
znaków zapytania w pracy gospodarza
parafii. Potrafiłeś jednak Ojcze pokonać
te przeszkody, wyprostować niektóre
ścieżki, wprowadzić trochę nowy ład.
Dałeś się nam poznać jako człowiek
wielkiej wiary i wewnętrznego pokoju.
Zarażałeś gorliwością religijną i, jak
najlepiej umiałeś, uczyłeś nas miłości
do Boga i Maryi. Wiele efektów tej pracy
widać już dzisiaj, na inne trzeba będzie
pewnie jeszcze trochę poczekać, ale
wiedz, Ojcze Proboszczu, że jesteśmy
Ci bardzo wdzięczni.
CHRZĄSZCZ
Na Madagaskarze, na
jednej misji, był
pies, którego
Polacy nazwali: „Chrząszcz”.
Malgasze nie
umieli wymówić tego słowa,
a zawsze jak go
wołali, to wycho-
dziło: „Ksiądz”.
Kilka miesięcy temu szedłem do
chorych z Najświętszym Sakramentem, ubrany w sutannę, komżę i stułę.
W naszej parafii zostawiasz po
sobie także materialne dowody swojej
pracowitości i zapobiegliwości. Wszystkie działania, które udokumentowały
specjalne wydania „Posłańca”, podyktowane były dążeniem do doskonałości
estetycznej i funkcjonalnej. Przyjemnie jest patrzeć na rzeczy piękne,
zwłaszcza w domu Bożym, dobrze jest
wyraźnie słyszeć każde słowo liturgii
czy homilii, wygodnie czytać z elektronicznego ekranu teksty pieśni… To
wszystko, Ojcze, Twoja zasługa.
Niech dobry Bóg obfitością łask
wynagrodzi Ci Twój trud, zaangażowanie, modlitewne skupienie i wiarę,
która mogłaby góry przenosić, a Matka Przenajświętsza niech otacza Cię
nieustannie swoją opieką i wspiera w
chwilach trudu i zwątpienia. Pamiętaj,
że w Siedlcach zostawiasz przyjaciół
zawsze gotowych otworzyć przed Tobą
serca i drzwi swoich domów.
Szczęść Boże!
Św.Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza
TA SZCZĘŚLIWA CHWILA
,,Zostałam bardzo starannie przygotowana na przyjęcia nawiedzin Ducha
Świętego; nie pojmuję, dlaczego nie zwraca się większej uwagi na przyjęcie tego
sakramentu Miłości. Przed Bierzmowaniem odprawia się zwykle jeden dzień rekolekcji, ale ponieważ ks.Biskup nie mógł przybyć w dniu oznaczonym, miałam
pociechę spędzenia dwóch dni w samotności. By nas rozerwać, nasza nauczycielka
zaprowadziła nas na Monte Cassino i tam pełnymi garściami zbierałam stokrotki
na Boże Ciało. Ach! Jakże radosna była moja dusza! Jak Apostołowie, z radością
oczekiwałam na przyjście Ducha Świętego...Cieszyłam się na myśl, że niedługo
będę już w pełni chrześcijanką, a przede wszystkim, że na moim czole pozostanie
już na wieki tajemniczy znak krzyża, który nakreśli na nim Biskup podczas udzielania sakramentu...Nadeszła wreszcie ta szczęśliwa chwila; kiedy przyjmowałam
Ducha Świętego, nie odczuwałam gwałtownego wichru, ale raczej lekki wietrzyk,
którego szum słyszał prorok Eliasz na górze Horeb”....
Ta szczęśliwa chwila udzielania w naszej parafii sakramentu Bierzmowania
starannie przygotowanej młodzieży już miała miejsce. Mam nadzieję, iż z tej licznej
grupy młodzieży wiele osób odważnie włączy się w życie naszego Kościoła i da
świadectwo dojrzałości chrześcijańskiej.
B.P.
Przechodziłem obok bawiącej się małej
dziewczynki. Gdy mnie zobaczyła,
mówi: „O, idzie Jezus”. A jej matka na
to: „To nie Pan Jezus, to ksiądz”.
Odchodząc tak sobie myślałem
– wiele razy na oazach Ruchu „Światło-Życie” śpiewałem piękną piosenkę:
„By być jak Jezus, tego pragnę, by być
jak On”. Staram się o tym nie zapominać, a dzisiaj cieszę się, że mogę
Jezusa nosić innym.
Kilka razy na kazaniach słyszałem
opowiadanie o misjonarzu w Afryce,
który jechał pociągiem i odmawiał brewiarz. Wypadł mu z brewiarza obrazek
Matki Bożej. Jakieś dziecko podniosło
go i pyta: „Kto to jest?” Ksiądz odpowiedział: „To moja Mama”. Dziecko
Cyt. z książki „Dzieje Duszy św. Teresa
od Dzieciątka Jezus” wyd. K.B.
popatrzyło na obrazek i na księdza,
i mówi: „Nie jesteś do Niej podobny”.
„By być jak Jezus tego pragnę, by
być jak On”.
Jest rasa psów, które nazywają się
bernardyny. Podobno mnisi wyhodowali w XVIII w. bernardyny na przewodników, aby odnajdywały i ratowały
ludzi w górach. Mimo, że mówi się
bernardyny nie mają nic wspólnego
z mnichami – Bernardynami – choć też
pomagają ludziom. Nie zawsze słowo
oddaje to, co znaczy. Jeśli więc ktoś nie
potrafi wymówić: „Ksiądz”, mogę być
„chrząszczem”, ale zawsze starającym
się być podobnym do Mamy z obrazka,
który widziało dziecko.
O. Krzysztof Pabian
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 3
3
2011-06-17 13:40:26
Czerwiec
miesiąc poświęcony Sercu Jezusa
Maj jest miesiącem poświęconym
Matce Bożej, zaś czerwiec Jezusowi, do którego Ona sama wciąż nas
prowadzi. Nabożeństwa ofiarowane
Najświętszemu Sercu Jezusa zostały zapoczątkowane dzięki czterem
siostrom zakonnym z Francji. Najważniejszymi zdarzeniami, które dały
początek i rozwój kultu Serca Jezusa
są objawienia doświadczane przez św.
Małgorzatę Marię Alacoque. To właśnie
jej ukazywał się Jezus, by przekazać,
w jaki sposób ludzie powinni czcić Jego
Serce. Dnia 16. czerwca 1657 r., podczas ostatniego objawienia w okresie
oktawy Bożego Ciała, Jezus przekazał
św. Małgorzacie następujące słowa:
„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało
ludzi, że niczego nie szczędziło aż do
wyczerpania i wyniszczenia się, by im
dać dowody swej miłości”. Następnie
wskazał polecenie: „Żądam od ciebie,
żeby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był poświęcony na szczególną
uroczystość ku uczczeniu mojego
Serca przez to, że w tym dniu wierni
przystępować będą do Komunii św.,
że będą składać uroczyste wynagrodzenie przez publiczne wyznawanie
win, ażeby naprawić zniewagi, jakich
to Serce doznało podczas wystawienia
na ołtarzach”. Trzeba też wiedzieć, że
z tymi objawieniami związana jest obietnica Jezusa dla tych, którzy praktykują
pierwsze piątki miesiąca. Pan Jezus
obiecał, że użyczy łask ostatecznej wytrwałości w dobru i szczęśliwej śmierci
tym wszystkim, którzy przez dziewięć
kolejnych pierwszych piątków miesiąca
będą przyjmować Komunię św..
Wprowadzenie nabożeństw czerwcowych zrodziło się także w sercu
innej siostry zakonnej – Anieli de
Sainte – Croix. Pewnego razu, gdy
modliła się po Komunii św., pomyślała
o ofiarowaniu czerwca Sercu Jezusa.
Pomysł ten zdobył akceptację mistrzyni nowicjatu, przełożonej klasztoru a następnie biskupa paryskiego.
W roku 1873 nabożeństwo czerwcowe
zostało zatwierdzone przez papieża
Piusa IX, jako oficjalna modlitwa Kościoła. Do najważniejszych elementów
nabożeństwa czerwcowego zalicza się
adorację Najświętszego Sakramentu
i Litanię do Najświętszego Serca Jezusowego. Autorką Litanii była siostra
4
06 2011.indd 4
Joanna Magdalena Joly, a następnie
siostra Anna Remusat wzbogaciła ją
o kilka nowych wezwań. W 1899 roku
Kongregacja Obrzędów zatwierdziła
Litanię do publicznego odmawiania.
Nabożeństwo czerwcowe zostało
odprawione po raz pierwszy w Polsce
1. czerwca 1857 r. w kościele Sióstr
Wizytek w Lublinie. Poświęcenia całego rodzaju ludzkiego Najświętszemu
Sercu Jezusa dokonał 11. VI. 1899
r. papież Leon XIII. Akt ten został odnowiony przez papieża Jana Pawła II
w czasie nabożeństwa czerwcowego
dnia 7. czerwca 1999 r. w Toruniu.
Głębię duchowości związaną z kultem
Serca Jezusa ukazywał nam Sługa
Boży Jan Paweł II: „Aby dziś prowadzić
ewangelizację, trzeba uznać, że Serce
Chrystusa jest sercem Kościoła. To
Serce wzywa nas do nawrócenia i do
pojednania. Jedynie to Serce prowadzi
drogą błogosławieństw serca czyste
i spragnione sprawiedliwości”.
Opracowano na podstawie www.wiara.pl
Małgorzata P.
XVII Czuwanie Odnowy
w Duchu Świętym
W dniach 20-21.V.2011r. odbyło się
już XVII Czuwanie Odnowy w Duchu
Świętym na Jasnej Górze. Wspólnota
„Jezus” działająca przy parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz wierni
z parafii p.w.: św. Teresy, Ducha Świętego
i św. Józefa wzięli udział w tym czuwaniu w Częstochowie. 20. maja w hali Polonia zgromadzili się kapłani, animatorzy
i liderzy Odnowy w Duchu Świętym.
Przez cały dzień towarzyszyło nam hasło: „Wierny byłem mojemu Bogu z całej
duszy” (Tb 1,12). Spotkanie rozpoczęło
się modlitwą, powitaniem, zawiązaniem
wspólnoty i przedstawieniem gości. W
tym dniu były trzy konferencje. Dwie
przeprowadził o. Raniero Cantalamessa, a jedną pan Norbert Dawidczyk
z Ostrołęki.
O. Raniero mówił o wierności
Boga i wierności człowieka oraz o
potrzebie oczyszczenia i odrodzenia.
Z kolei pan Norbert miał konferencje
na temat: „Wszyscy bowiem w jednym
Duchu zostali odrodzeni, aby stanowić
jedno ciało”. Uczestniczyliśmy także
w modlitwie uwielbienia i wysłucha-
liśmy kilku świadectw zaproszonych
gości. W Godzinie Miłosierdzia rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył ks. bp. Bronisław Dembowski,
a homilię wygłosił ks. Wojciech Nowacki z Łomży, zaś o 21.00 łączyliśmy
się z Jasną Górą, aby uczestniczyć
w Apelu Jasnogórskim, któremu przewodniczył bp. Dembowski. Drugi dzień
czuwania miał miejsce już na Jasnej
Górze. Rano odbyło się powitanie
wszystkich przybyłych na to spotkanie,
następnie o. Raniero wygłosił konferencję na temat „Słuchaj…”. Była też
adoracja Najświętszego Sakramentu.
Po południu konferencję na temat:
„Zróbcie wszystko cokolwiek wam
powie” wygłosiła pani Lucyna Słup
z „Chemin Neuf”. Wieczorem była
Eucharystia kończąca nasz pobyt na
Jasnej Górze, której przewodniczył
ks. abp Celestino Migliore, Nuncjusz
Apostolski w Polsce, a homilię wygłosił
o. Raniero Cantalamessa. Przez całe
dwa dni o oprawę muzyczną dbali
Mocni w Duchu z Łodzi.
o. Krzysztof Wolnik OMI
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:27
Zamiast laurki
na Dzień Dziecka, Dzień Ojca…
Cały rok winien trwać Dzień Dziecka,
Dzień Ojca, Dzień Matki, Dzień Babci
i Dziadka, Dzień Kobiet…. Tak, każdego
dnia…
A dlaczego jest inaczej? Dlaczego muszą być specjalne święta?
Bez rodziny trudno świętować takie dni.
Dziecko ma prawo do miłości matki, ojca,
rodzeństwa, dziadków… Ma prawo. Ale
dlaczego najwięcej jest rodzin z jednym
dzieckiem? Nie zawsze przecież przeszkody
biologiczne ograniczają liczbę potomstwa,
a jak trudno wychować jedynaka, wiedzą
wszyscy. Trudne jest współżycie z jedynakiem, który bardzo często jest egoistą obdarzonym dwoma lewymi rękami do pracy.
Niekoniecznie trzeba być jedynakiem, by
programowo wyrosnąć na egoistę. Znam
młodą kobietę, której mama przyznaje się
głośno, że jej córka nie umie prać, bo to ona
wszystko prała, sprzątała przez całe dzieciństwo i dorastanie ukochanej córeczki…
Może ten błąd wychowawczy popełniła
dlatego, że pierworodny jej syn urodził się
z niepełnosprawnością, więc też wszystko
za niego robiła. I jedno, i drugie dziecko nie
zostało przygotowane do dorosłego życia,
a przecież ów syn i córka wzrastali w pełnej
rodzinie. No cóż, do wychowywania dzieci
rzadko się przygotowujemy. Najczęściej
powielamy wzorce wyniesione z domu.
Jak podaje Miejski Ośrodek Pomocy
Rodzinie w Siedlcach w sprawozdaniu za
rok 2010 „Rodziny dotknięte problemem
bezradności w sprawach opiekuńczo-wychowawczych stanowią nadal dużą grupę
klientów MOPR. W 2010 roku w 432
rodzinach stwierdzono występowanie tego
problemu. Rodziny te, w szczególności
rodziny niepełne i wielodzietne oraz te,
w których rodzice są niepełnosprawni intelektualnie, objęte są poza stałym wsparciem
w formie pracy socjalnej i pomocy finansowej, różnymi formami pomocy świadczonej
przez środowiskowe placówki opiekuńczowychowawcze wsparcia dziennego (tzw.
świetlice).
W 2010 r. do świetlic uczęszczało 180
dzieci. Szczególnie niepokojące jest, że
problem bezradności w sprawach opiekuńczo-wychowawczych dotyczy w znacznej
części młodych, niezaradnych życiowo
matek, wywodzących się z rodzin dysfunkcyjnych, które nie mając dobrych wzorców
z własnych rodzin generacyjnych, wchodzą
w kolejne, nietrwałe związki. Widzimy
naglącą potrzebę stałego, wręcz codziennego towarzyszenia i wspierania takich
rodzin. Wymagać to będzie zwiększenia
liczby osób pracujących z rodziną (doradców, asystentów rodzinnych)”.
Rodziny niepełne… Rośnie liczba
rozwodów. W 2009 r. przeprowadzono
72.000 rozwodów. W 70% rozwodów
sąd nie orzeka o winie, w 20% rozwodów
sądy wskazują na winę męża, 3% z winy
żony, choć to właśnie 2/3 kobiet występuje
z pozwem o rozwód. W 2008 r. 75% rozwodzących się kobiet nie ukończyło 24
roku życia…
Czy robimy wszystko, by ratować rodziny? Czy może, skoro rozwody stały się
tak powszechne, zaczynamy myśleć, my
katolicy, choć Kościół mówi „nie” rozwodom że: trzeba doradzić córce/ synowi
rozwód, bo:
1. synowa/zięć straciła/ł pracę i nie
utrzymuje już rodziny,
2. synowa/zięć ma trudny charakter,
3. synowa/zięć nie wniosła/wniósł dóbr
materialnych do małżeństwa,
4. itd…
No, może na początek separacja,
a później zobaczymy… Jacek Pulikowski
w „Warto pokochać teściową” pisze (str.
132): „Rodzice powinni czynić to, przez co
mogą skutecznie i realnie pomóc, wspierać trwałość małżeństwa swoich dzieci
i modlić się za nich. Decyzje życiowe trzeba
jednak pozostawić młodym, wbrew pokusie
brania spraw w swoje ręce i załatwiania ich
za młodych w „jedynie słuszny sposób”
– według pomysłu rodziców-teściów”.
Podaje również ów autor licznych
poradników niesamowity przykład matki
i sióstr, które odradzały synowi/bratu
ożenek z niezwykle trudną we współżyciu
osobą (czego zakochany mężczyzna nie
widział). Front zmieniły po ślubie – starały
się być dobrą teściową i dobrymi szwagierkami. Cała ich aktywność nastawiona
była na wspieranie zawartego małżeństwa.
Gdy po roku trwania małżeństwa syn
i brat postanowił odejść od żony, zastukał
do mamy i „Powiedział mamie, że już
dłużej nie może wytrzymać, że odszedł
od żony. Mama nie wpuściła go do domu.
Zamknęła drzwi i odesłała go do żony:
„Tam jest twoje miejsce, Ty musisz być
odpowiedzialny za losy swojej rodziny…”.
Nie było wyjścia (…), wrócił do domu, do
żony. (…) Minęło wiele lat, wychowali
swoje, dziś już dorosłe dzieci i mimo że
ciągle są trudności, ich małżeństwo trwa…
Uratowała je mądra matka-teściowa. (…)
Miłość wymaga czasem realizacji trudnego
dobra, nawet wbrew uczuciom”.
Tak, nawet wbrew uczuciom, trzeba
być konsekwentnym w stawianiu dziecku
wymagań. Sobie również.
SH
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 5
5
2011-06-17 13:40:27
WYWIAD Z O.MIROSŁAWEM SKRZYDŁO OMI
Agnieszka Blicharz: Ojcze Mirosławie, dobiega końca okres posługi,
jaką powierzono Ojcu w naszej parafii.
W związku z tym proszę o kilka refleksji. Na początek proszę o przypomnienie, jakie obowiązki pełnił Ojciec
w naszej parafii?
O. Mirosław: W siedleckiej parafii
św. Teresy pracowałem cztery lata.
Prócz posługi sakramentalnej i szeroko pojętego głoszenia Słowa Bożego (kazania, katechezy chrzcielne,
ślubne, kancelaria) uczyłem religii
w Publicznym Gimnazjum Nr 6,
przygotowywałem młodzież do Bierzmowania i opiekowałem się grupami
(jednymi rok, innymi dłużej): KSM, FC
Missio, Duchową Adopcją Dziecka Poczętego, Caritas, Papieskim Dziełem
Misyjnym Dzieci, ZHR.
Odwiedzałem też chorych w domach
w pierwsze piątki miesiąca.
A.B.: Co podczas posługi, w naszej
parafii, sprawiało Ojcu największą
radość?
O. Mirosław: Każda praca kapłańska
jest dla mnie ubogacającym zadaniem.
Choć czasem wydawało się ciężarem,
to zawsze, widząc jego owoce, sprawiało radość i satysfakcję.
6
06 2011.indd 6
Zanim przyszedłem do Siedlec przez
17 lat pracowałem z młodzieżą.
Chciałem zmiany, bo wydawało mi
się, że coraz mniej – w związku
z upływem lat – rozumiem młodych.
A tu o. Proboszcz powierzył mi pracę
z młodzieżą.
Muszę powiedzieć, że choć na początku trochę się przeraziłem, to dziś patrząc na te cztery minione lata, muszę
wyznać, że Katolickie Stowarzyszenie
Młodzieży naszej parafii jest najbliższą
memu sercu grupą.
Młodzież to trudny, ale i wdzięczny
„materiał” do pracy duszpasterskiej
i pedagogicznej. A KSM, to ta część
młodych parafii, która garnie się do
Kościoła, chce coś robić dla innych,
nie szczędzi czasu dla Boga. Wiem,
że czasem mocno „przykręcałem
śrubę”, bo jestem wymagający. Tak
ma być, jeśli czegoś chce się nauczyć
młodych. Ale i ja, i KSM wiemy, jak
wiele przez to osiągnęliśmy. Może oni
tego na razie nie dostrzegają, ale Ci,
co wytrwali w swym zaangażowaniu,
bardzo, bardzo się rozwinęli i – mam
nadzieję – ubogacili się.
Ogromnie jestem Im wdzięczny za
ich postawę, nie tylko aktywność, ale
i pobożność, które mnie – starego –
także budowały.
Naprawdę zrobiliśmy razem (w jakże
licznym gronie!) kawał dobrej i ważnej
roboty. I wiem, że ceni to nie tylko
Proboszcz, ale i wielu parafian. Znani
jesteście z Waszej gorliwej aktywności, którą czasem musiałem hamować,
w całej diecezji.
A.B.: A bierzmowani?
O. Mirosław: Bierzmowani, to bardziej
zróżnicowana grupa. Nie wszyscy
z przystępujących do bierzmowania, chcieli dobrze się przygotować.
Niestety wielu młodym, w ogóle nie
zależało na tym sakramencie i dlatego
wymagali więcej cierpliwości, nakładu
pracy i… stanowczości. Ale też dawali
sporo satysfakcji i radości, nie tylko
w dniu bierzmowania, ale także po
nim, gdy nie trzeba było podbijać
indeksów, a oni byli w kościele,
u spowiedzi, u komunii…
A.B.: W ciągu czterech lat, które
spędził Ojciec w naszej parafii bywały
zapewne różne chwile, o radosnych
już Ojciec wspomniał, a co było najbardziej trudne?
O. Mirosław: Najbardziej trudne,
a może najbardziej bolesne, były kon-
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:30
takty z niektórymi rodzicami, z racji
bierzmowania czy ocen wystawianych
na świadectwie w szkole. To przykre,
że niektórzy rodzice nie chcą widzieć
w katechecie, czy w ogóle w nauczycielu, sprzymierzeńca. I gdy przychodzą do księdza, to nie rozmawiają,
ale krzyczą, kłócą się, mają dziwną
roszczeniową postawę.
To takie kuriozalne, ale zauważyłem
pewną prawidłowość, że jeśli z dzieckiem są kłopoty, to jak przychodzi
jego rodzic, stwarza jeszcze większe
problemy. Mam wrażenie, że nauczyciele świeccy potwierdzą słuszność
mego spostrzeżenia.
A.B.: Może jakiś przykład?
O. Mirosław: Miałem ucznia, który
przez cały czas lekceważył przedmiot.
Chodził na religię, ale był znudzony,
nie tylko nie uważał, ale przeszkadzał
mnie i innym uczniom. Oczywiście
nietrudno się domyśleć, że miał słabe
oceny. Zamierzałem postawić mu na
świadectwie trójkę. I wtedy przybiegła
do szkoły rozjuszona mama. Najpierw
do dyrekcji, potem do wychowawcy
i na końcu do mnie. Kategorycznie domagała się, by syn otrzymał czwórkę.
Nie pomogły tłumaczenia, pokazywanie ocen w dzienniku, konfrontacja
z dzieckiem… Ma być tak jak ona
chce, bo pójdzie do prasy i nagłośni
sprawę. I jeszcze dodała, że: „gdyby
wiedziała, że syn będzie miał tak słabą
ocenę, to napisałaby oświadczenie, że
nie życzy sobie, by chodził na religię”
(sic!).
Sprawa postawiona na głowie. Ją nie
obchodziło, przez cały rok, jak syn się
uczy, nie interesowało tej pani, dlaczego ma tak słabą ocenę. Tylko od razu
żądanie i zastraszanie. I jeszcze deklaracja niewiary. Tak, bo ona chciała
religii jako maszynki do podnoszenia
średniej ocen na świadectwie syna, a
nie czasu jego ubogacenia, uczenia
wiary, rozwoju duchowego…
Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. Przerażające i zasmucające
jest to, jak bardzo rodzicom brakuje
wiary i wyobraźni. Nie liczy się przemiana wewnętrzna i rozwój wychowanka, ale opinia, co ludzie pomyślą…
To taka dulszczyzna, która nie buduje
na miłości i prawdzie, ale na egoizmie
i fałszu. Tacy rodzice nie wychowują
dzieci, tylko je hodują. /!/
To smutne, bo przychodzę z doświadczeniem, z zasadami, dobrą wolą, chęcią pomocy, a tu taka postawa. I co z
tego, że tacy ludzie chodzą do kościoła,
pięknie śpiewają, zajmują znaczące
stanowiska w lokalnej społeczności,…
skoro nic nie pojęli z Ewangelii i zarażają swoją ignorancją, małodusznością,
przewrotnością młodych…
A.B.: Czym różniła się praca
w Siedlcach od poprzedniego miejsca,
w którym Ojciec pełnił posługę?
O. Mirosław: Przez 17 lat pracowałem
w Poznaniu, w Sekretariacie Powołań.
Pomagałem młodym rozeznawać
powołanie i przygotowywałem ich
do wstąpienia w szeregi Misjonarzy Oblatów M. N.. Zajmowałem
się duszpasterstwem pielgrzymów
w naszym kodeńskim sanktuarium
i tam prowadziłem Prokurę Misyjną,
która wspiera duchowo i materialnie
naszych misjonarzy.
A.B: Jakie zadania powierzono Ojcu
w miejscu, do którego został Ojciec
posłany?
O. Mirosław: Zostałem skierowany do
Grotnik. To przepiękna miejscowość
na północ od Łodzi, w centrum Polski. A ponieważ otoczona jest lasami,
klimat, jakim się cechuje, tożsamy
jest z panującym w Rabce. Dlatego
łodzianie przybywają tam odpoczywać
na weekendy i wczasy.
Będę w Grotnikach proboszczem.
A wiadomo, co robi Proboszcz. Parafia
nie jest duża, 1/8 naszej parafii, więc
nie będę miał wikarego. Z tego co
słyszę, będę kontynuował rozbudowę
kościoła, a dokładniej dbał o wykończenie jego wnętrza.
A.B.: W imieniu redakcji i czytelników
„Posłańca” życzę, by Bóg wynagrodził i pomnożył dobro, które Ojciec
pozostawia w naszej parafii oraz błogosławieństwa Bożego i opieki Niepokalanej w dalszej posłudze. Dziękuję
za rozmowę.
O. Mirosław: Chciałbym wszystkim
podziękować za te cztery lata. Choć
nie zawsze było łatwo, to bardzo dobrze się tu czułem. Pracy było dużo
dlatego, bo było dla kogo pracować.
Pełen kościół ludzi, wielu penitentów
w konfesjonale, zaangażowanie licznych parafian,… I jeszcze wielka życzliwość i cierpliwość O. Proboszcza. To
wszystko bardzo wiele mnie nauczyło
i wiem, że na następnej placówce,
dzięki Wam wszystkim, będzie i mnie
i moim Nowym Parafianom łatwiej.
Bóg zapłać za wszystko. Proszę
o modlitewne wsparcie, także moich
chorych, których odwiedzałem, proszę
o modlitwę i ofiarę cierpienia w mojej
intencji. A jak już będziecie w niebie,
to porządnie za mną się wstawiajcie
u Pana Boga, bom słaby i grzeszny.
Wszystkich pozdrawiam!
Rozmawiała
Agnieszka Blicharz OV
bloog posłańca
CZAS urlopów i rozrywek
Przed rozpoczynającym się czasem urlopów, podjęciem decyzji o tym,
jak i gdzie go spędzić, pragnę przytoczyć pewien tekst Johna Ruskina
z IX w., który mimo upływu czasu jest wciąż aktualny.
„Wszelkie prawdziwe i zdrowe rozrywki,
jakie są dostępne człowiekowi,
były mu dane w równym stopniu
na samym początku,
kiedy powstał z prochu ziemi,
jak dziś - zwłaszcza w ciszy.
Obserwowanie dojrzewającego zboża
i rozwijających się kwiatów jabłoni;
chwila oddechu nad szpadlem czy pługiem;
czytanie, myślenie, miłowanie, nadzieja, modlitwa
- oto rzeczy, które uszczęśliwiają człowieka”.
B.P.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 7
7
2011-06-17 13:40:30
Boże Ciało, Chleb z Nieba,
Najświętszy Sakrament, Komunia święta,
Hostia, Baranek Boży.
Po prostu Jezus!
Skąd wiemy, że w białym opłatku
zwanym Hostią, jest ukryte przed
naszymi oczyma prawdziwe Ciało,
Krew, Dusza i Bóstwo Pana Jezusa?
I kiedy ten biały niekwaszony chleb,
staje się uwielbionym człowieczeństwem Pana? Jak to możliwe, by
w tak małym białym krążku był cały
wszechmogący Bóg? Czytałam kiedyś
takie porównanie. Jeśli człowiek jest
w stanie zapisać wiele treści i obrazów
w płycie kompaktowej, to tym bardziej
Wszechmogący Bóg skryje się w małym białym kawałku chleba! To jeden
z największych cudów!
Ponad 2000 lat temu na ostatniej wieczerzy, Chrystus powiedział do siedzących wokół stołu apostołów: „Chcę wam
teraz dać wszystko, co mam - Samego
Siebie”. Za chwilę powiedział „Bierzcie
i jedźcie, to jest Ciało moje, które za was
będzie wydane”. I to właściwie powinno
nam wystarczyć. Wiedział jednak Pan,
znając ludzką naturę, że „jeżeli znaków
i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”
(J 4,48). I dał nam znaki.
Lanciano VIII wiek. Mszę św. sprawuje mnich, którego wiara poważnie
się chwieje. Po słowach konsekracji doznaje szoku, widząc sączącą się krew
z Hostii. Przez 12 wieków przechowywano tę Hostię i 5 bryłek skrzepniętej
krwi, aż do 1970 r. Wówczas przez
kilka miesięcy badano tak cudownie
zachowane… no, właśnie co?
Siena, sierpień 1730 rok. Z bazyliki
św. Franciszka złodzieje kradną tabernakulum z zawartością. Jest tam 348
całych i 6 połówek konsekrowanych
Hostii. Udaje się je odnaleźć. 100 z nich
rozdzielono wiernym w nabożeństwie
przebłagalnym za tę profanację, ale
pozostałe adorowano przez miesiące
i lata. Żeby sprawdzić, czy rzeczywiście
słowa konsekracji sprawiają, że Jezus
przemienia chleb i wino w swoje prawdziwe Ciało i Krew, zrobiono eksperyment. Pozostawiono obok Hostii z XVIII
wieku hostie niekonsekrowane na 10 lat!
I co się z nimi stało? Po dziesięciu latach
uległy one zniszczeniu i były już tylko
żółtym proszkiem. Te pierwsze, konsekrowane, do dziś zachowują swą pierwotną świeżość i wydzielają przyjemny
zapach. Adorowali je: św. Jan Bosko, św.
Pius X, bł. Benedykt XV, Pius XI, Pius
8
06 2011.indd 8
XII, bł. Jan XXIII, Paweł VI, a także dziś
bł. Jan Paweł II, który na koniec adoracji
powiedział: „Tu jest Obecność!”
Buenos Aires, sierpień 1996 roku.
Porzucona na świeczniku, brudna,
sprofanowana Hostia, nie nadająca
się do spożycia. Włożona w naczynie
z wodą staje się krwistą substancją.
Trzy lata później, pobrano z niej próbkę, zbadano i okazało się…
Msza św. Ojca Pio. „[…]A na koniec
trzyma we wzniesionych rękach BogaHostię. Po palcach jego spływa krew
cienkimi strużkami.” Słowa te napisała
obecna tam Maria Winowska, pisarka,
autorka książki „ Prawdziwe oblicze
Ojca Pio”.
Naju rok 1985.Matka Boża i Pan
Jezus za pośrednictwem Julii Kim
pokazują światu Skarb Eucharystii,
z których największy to sam Pan Jezus
w konsekrowanym przaśnym chlebie.
Świadkami tych cudów eucharystycznych były setki osób świeckich, kapłanów, biskupów, a w 1995 roku sam
papież Jan Paweł II w swojej prywatnej
kaplicy. Hostia, na języku Julii stała się
Ciałem i Krwią. Zdjęcia, które można
zobaczyć w książce „Moje serce jest
arką zbawienia” są tego wstrząsającym
całą istotą ludzką dowodem.
Opisanych cudów eucharystycznych jest więcej. Można się w nich rozczytywać i wzmacniać swoją wiarę. Po
to właśnie zostały nam podarowane.
Oczywiście, wszystkie zostały przez
człowieka dokładnie i wielokrotnie
przebadane. Tacy to już jesteśmy, że
musimy, dotknąć, zobaczyć, powąchać, usłyszeć, posmakować. Badania
prowadzili katolicy, protestanci, ateiści..
I cóż się okazało? Ich wnioski są zawsze takie same i zgodne. Badana
substancja jest prawdziwym, żywym,
ludzkim ciałem i krwią z obecnym
w niej ludzkim DNA. Jest tkanką
mięśnia sercowego ze wszystkimi
elementami, które je tworzą. Zbyt wiele
białych ciałek krwi wskazuje na jego
(serca) stan zapalny i cierpienie…Krew
ma grupę AB, tę samą, co na Całunie
z Turynu…Jakich jeszcze znaków
potrzebujemy, by pokochać więźnia
tabernakulów, chętniej przychodzić na
spotkanie z Bogiem, przeżyć je i ze
czcią przystępować do Komunii świę-
tej, biorąc garściami łaski, którymi nas
obsypuje, gdy oczywiście, spełniamy
pewne warunki?
To, że Bóg pokazuje nam siebie
samego, to jeszcze nie wszystko. On
objawia nam moc, potęgę, siłę przewyższającą naszą wyobraźnię i zdolność
pojmowania. Taki jest Bóg – nieskończony i niepojęty. Z Jego Woli i Mocy
dzieją się rzeczy po ludzku niemożliwe.
A oto kolejny przykład Bożej obecności
w Hostii, będący gwarancją życia, nie
tylko wiecznego, ale także ziemskiego.
Marta Robin przez 50 lat żyła wyłącznie
Eucharystią i Komunią świętą przyjmowaną raz w tygodniu. Nie przyjmowała
żadnych pokarmów i płynów, bo jej przełyk zupełnie nie funkcjonował. Komunii
św. też nie była w stanie przełknąć. Ona
sama w tajemniczy sposób przenikała
do jej wnętrza. Nauka, nie jest w stanie
tego zjawiska wytłumaczyć. Podobnie
żyła przez 13 lat Alexandrina Maria da
Costa, odżywiając się tylko Komunią św.
i zachowując niezmiennie wagę ciała 33
kilogramów z normalnym tętnem, ciśnieniem krwi, temperaturą ciała. W obu przypadkach siłą, która podtrzymywała życie,
był Duch Święty, a nie minimalna wartość
kaloryczna, czy odżywcza Hostii.
Możliwe, że wertując książki i pisząc
ten tekst, utwierdziłam jedynie samą
siebie w przekonaniu, że Ciało Boże
mam w zasięgu ręki, że żywy, zawsze
ten sam Jezus jest ukryty w białej Hostii
i mieszka w tabernakulum. Będę miała
okazję uwielbić i oddać cześć, publicznie wyznać wiarę w Jego obecność
w najbliższe święto Bożego Ciała.
Nie od dziś wiem, że o łaskę wiary
trzeba zabiegać, trzeba się modlić.
Potem dar ten pielęgnować i odżywiać
jak roślinę, jak miłość, jak przyjaźń,
podsycać jak ognisko, by nie wygasło
zanim nastąpi ostatnie i najważniejsze
spotkanie z Tym, co się ukrył w białej,
konsekrowanej Hostii…
Maria P.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:30
Ciąg dalszy
historii prawdziwej
Trzecia boleść z historii prawdziwej,
którą przeżyła Matka Boża, to „szukanie
Pana Jezusa, który pozostał w świątyni”.
Owocem rozważania tej tajemnicy w różańcu do Siedmiu Boleści MB jest tęsknota
za Jezusem. Ale żeby ją przeżyć, współczując Najświętszej Pannie, potrzebna jest
wiedza o tym wydarzeniu, jakieś szczegóły,
które pomogą wyobrazić sobie tę trudną
sytuację. Dlatego chętnie sięgam do opisów
mistycznych objawień pozostawionych
nam dla pogłębiania życia wewnętrznego,
ubogacania i poszerzania horyzontów
w tej sferze życia ludzkiego. Moją przewodniczką jest zakonnica Maria z Agredy.
Święto Paschy, zwane świętem niekwaszonego chleba, trwało 7 dni. Pierwszy
i ostatni dzień był najbardziej uroczysty.
Potem pielgrzymi wracali tłumnie do
domów różnymi drogami. Mężczyźni
osobno, kobiety osobno, a dzieci z jednym
z rodziców. Nic więc dziwnego, że i Maryja, i Józef podróżowali do domu cały
dzień w spokoju, myśląc, że 12-letni Boży
Syn idzie z jednym z nich. Kiedy Maryja
i Józef spotkali się wieczorem i okazało
się, że Jezusa nie ma z nimi, byli zdziwieni
i przerażeni. Nie obwiniali jedno drugiego,
ale naradzali się, co robić dalej. Zaczęli
poszukiwania trwające trzy dni. Wędrowali
z bólem serca, poczuciem winy, w bezradności, rozpytując po drodze krewnych
i pielgrzymów o samotnie wracającego
chłopca. Bez rezultatu. Maryja szukała bez
odpoczynku i jedzenia w cierpieniu przeszywającym Jej serce. Z chwilą zniknięcia
z zasięgu wzroku Jezusa, miała poczucie
utraty większej niż cały świat. Miała wrażenie, że zawiodła samego Boga Ojca,
który powierzył Jej swoje Dziecko, a Ona
Je zgubiła! A mimo tego ogromu cierpienia,
w swojej świętości, mądrości i doskonałości
zachowała siłę, odwagę i spokój. Nie straciła
nic ze swej wielkiej godności. Maria od Jezusa dodaje: „Ani na chwilę nie zaniedbała
swych modlitw za rodzaj ludzki, ani błagań
o łaskę odnalezienia Najświętszego Syna”.
Dbała też o posiłki i odpoczynek świętego
Józefa, który tak cierpiał z powodu zagubienia Jezusa, że jego życie było zagrożone.
Przypomnę, miał wtedy 45 lat.
W tym miejscu łączy się tajemnica
Matki Bożej Bolesnej z radosną tajemnicą
różańca świętego- „Odnalezienie Jezusa
w świątyni”.
Znaleźli Jezusa w świątyni. „Wszyscy
uczeni pełni podziwu powstali z miejsc,
a Matka Boska […] zbliżyła się do Syna
i rzekła: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto
ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy
Ciebie. Matka Boska wypowiedziała tę
pełną miłości skargę z całą czcią i serdecznością, oddając Jezusowi hołd jako swemu
Bogu i przedstawiając swoje cierpienia
jako swemu Synowi. Pan Jezus odrzekł:
Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co
należy do mego Ojca?” Zdziwieni uczeni
oddalili się, a Maryja przytuliła Jezusa po
macierzyńsku, czule. Samo życie… po
cierpieniu - radość . Czy i w naszym życiu
nie jest podobnie? Porozmawiali jeszcze
chwilę ze sobą i wrócili do Nazaretu.
Tam, w nazaretańskim domu, przez
następnych 18 lat pokora i posłuszeństwo
Pana i Mistrza wobec Rodziców zachwycały nawet aniołów. Boży Syn oddał się
w opiekę Najświętszej Matce, aby razem
z Józefem Go wychowała, będąc jednocześnie Jego… uczennicą. Przygotowywał
Ją do wielkiego wydarzenia w dziejach
ludzkości. Wyjawiał Jej Boże plany i tajemnice, hojnie obdarzał łaskami, pouczał.
Błagał Ojca i cierpiał razem z Maryją za
rodzaj ludzki. Przygotowywał swą Matkę
do roli Współodkupicielki. W tym też
czasie, na krótko przed rozpoczęciem przez
Niego głoszenia Ewangelii, po siedmiu
latach choroby w wieku 60 lat umarł święty
Józef. W otchłani miał pocieszyć świętych
ojców i proroków, że już niedługo Jezus
Chrystus otworzy im bramy Nieba.
Następna boleść dwóch Serc - Najświętszego i Niepokalanego, to ich spotkanie na drodze krzyżowej… cdn.
Maria P.
Zapytaj Kapłana
Jak przeżyć odejście
bliskiej osoby?
„Dni dzielące pogrzeb od śmierci, najbliższa
rodzina i przyjaciele zmarłego winni przeżywać
w duchu modlitewnym. Wszyscy, jeśli zachodzi potrzeba, niech skorzystają z Sakramentu
Pokuty, by w tych dniach, biorąc udział we
Mszach Świętych za zmarłego przyjmować
Komunię Świętą. Niech w ważniejszych
momentach zachodzących między śmiercią
i pogrzebem dają wyraz nadziei życia wiecznego i niech modlą się za zmarłego”.(Obrzędy
pogrzebu)
o. Krzysztof Wolnik OMI
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 9
9
2011-06-17 13:40:31
Ostatni dzwonek
W przeddzień rozdania świadectw
w klasie panowała nieomal pełna,
wakacyjna atmosfera. Nikt już nie
musiał pocić się przy tablicy, a pani
wychowawczyni pozwoliła nawet na
opowiadanie o letnich planach. Michał
z zaciekawieniem, ale też z odrobiną
smutku słuchał, jak koleżanki i koledzy
wymieniali nazwy atrakcyjnych miejscowości, jak snuli projekty spędzania
przez nadchodzące tygodnie wolnego
czasu. Palca w górę nie uniósł, bo
przecież on nie mógł wiedzieć, na
ile uda mu się wypełnić wolny czas
w mieście.
Po lekcjach, na prośbę Karola,
wszyscy chłopcy z klasy zatrzymali się
na chwilę przy szkolnej bramie.
- Chłopaki – zaczął nieformalne
zebranie Karol – wyskoczymy jutro
wszyscy razem nad zalew. Pokopiemy
trochę piłkę, może się pokąpiemy. Trzeba jakoś, zanim się porozjeżdżamy,
wspólnie rozpocząć wakacje.
- Fajny pomysł – wyraził aprobatę
Tomek. – Ja się piszę.
- W porządku – potwierdziło kilka
głosów.
- A o której? – pytał Michaś.
- Najlepiej będzie, jak przestanie
prażyć słońce – zaproponował Karol.
- Około osiemnastej. Pasuje? – spojrzał
na chłopców. – Pójdziecie?
Michał nie przytaknął. W tym momencie pomyślał, że dla niego rok
szkolny po rozdaniu świadectw jeszcze
się nie zakończy. O osiemnastej pójdzie
z pewnością do kościoła, aby podczas
wieczornej mszy świętej podziękować
Panu Bogu za dziesięciomiesięczną
opiekę, za to, że zdołał osiągnąć bardzo dobre wyniki w nauce.
- Trochę szkoda – pomyślał – że
chłopcy pójdą grać o tej porze. Zawsze
to byłoby nieźle rozegrać chociaż jeden
wspólny, wakacyjny mecz. Może byłaby to największa frajda w czasie nadchodzących dwóch miesięcy? Eee…
Nie ważne. Świat jest tak ułożony, że
często trzeba wybierać.
* * *
Na mszę Michaś wybrał się z mamusią. Mama też chciała radość wywołaną świadectwem syna powierzyć
Panu Bogu. Zadowolenie obojga było
tak wielkie, że po zakończonej liturgii
uklękli i w skupieniu modlili się przed
ukrytym w tabernakulum Najświętszym
Sakramentem. Modląc się nie widzieli,
że obok ich ławki czeka, uśmiechając
się, ksiądz prefekt.
- Szczęść, Boże – szepnął kapłan,
kiedy oboje zaczęli unosić się z kolan.
- Szczęść, Boże – odpowiedzieli
troch ę zaskoczeni.
- Dobrze, Michasiu, że widzę cię
razem z mamą. Będzie szansa od razu
sprawę uzgodnić. Za kilka dni wyjeżdżam
z grupą oazową nad jezioro. Jeden
z chłopców nie może wyjechać i mamy
jedno miejsce wolne w domkach letniskowych. Jeśli mama się zgodzi, a wyjazd
– od razu mamie zaznaczam – nic nie
będzie kosztował, to na pewno grupa
zaakceptuje moją propozycję. Myślę
o tobie, Michałku, bo rzadko kto, tak jak ty,
uczestniczy w życiu naszego kościoła.
Chłopiec szeroko otworzył oczy,
w których nieomal natychmiast pojawił
się radosny błysk.
Stefan Todorski
Obowiązek przebaczania
…” Wtedy Piotr podszedł do Niego
i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć,
jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie?
Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie
mówię ci, że siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
„[…] Dlatego podobne jest królestwo
niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się
rozliczać, przyprowadzono mu jednego,
który mu był winien dziesięć tysięcy
talentów. Ponieważ nie miał z czego
ich oddać, pan kazał sprzedać go razem
z żoną, dziećmi i całym mieniem, aby tak
dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed
nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość
nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług
mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł,
spotkał jednego ze współsług, który mu był
winien sto denarów. Chwycił go i zaczął
dusić, mówiąc: Oddaj coś winien! Jego
współsługa upadł przed nim i prosił go:
Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie.
On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił
go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego widząc, co się działo,
bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli
swemu Panu wszystko, co zaszło. Wtedy
10
06 2011.indd 10
pan jego wezwał go do siebie i rzekł mu:
Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały
dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż i ty
nie powinieneś ulitować się nad swoim
współsługą, jak ja ulitowałem się nad
tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał
wydać go katom, dopóki mu całego długu
nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój
niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy
z serca swemu bratu…”
Mt(18,21-35)
Konflikty zbrojne, rozłamy partii politycznych, ataki terrorystyczne i związane
z tym akcje odwetowe, kłótnie rodzinne
i małżeńskie, sprzeczki kolegów w szkole
– to codzienny obraz naszej rzeczywistości.
Przyzwyczailiśmy się do tego tak, że już
prawie nie reagujemy. Każdy ma rację, nikt
nie odpuści, nikt pierwszy nie poda ręki.
Na pozór wydawałoby się, iż wyciągnięcie ręki do drugiego jest objawem
słabości człowieka, umniejsza go, czyni
podległym czy nawet poniża.
Ale tak naprawdę przebaczenie jest
warunkiem koniecznym dla zdrowia psychicznego. Przez umiejętność przebaczenia
człowiek rozładowuje nabrzmiałe stresy,
uspakaja się, czuje się wolnym i wynosi
się ponad poziom istniejących podziałów.
Nie warto się zadręczać i tracić energii
na kłótnie i spory. W geście pojednania
i przebaczenia dochodzi do „oczyszczenia”
człowieka z negatywnych emocji.
Święty Piotr też jeszcze nie wie, na
czym to wszystko polega. Problem przebaczenia musiał budzić w nim wiele rozterek
wewnętrznych. Miał z tym kłopoty. Dlatego też pyta Jezusa, czy ma przebaczać aż
siedem razy.
Cyfra, którą wymienił wydaje się
duża.
Chce zamknąć problem w ramy liczbowe i w ten sposób uspokoić sumienie.
Myśli, że to wystarczy. Jezus zaś gani
taką postawę. Tutaj nie chodzi o liczby,
o wypełnienie jakiejś praktyki, lecz o miłość. Przebaczać trzeba zawsze i stale. Jak
opanować tę trudną sztukę?
Należy patrzeć na osobę Jezusa, który
ciągle uczy przebaczać i pamiętać, że wielkość człowieka objawia się w umiejętności
przebaczania.
„On szedł w spiekocie dnia
I w szarym pyle dróg,
A idąc uczył kochać i przebaczać…”
Hanna Protasewicz
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:31
15.lipca
Wspomnienie
św. Bonawentury
Biskupa i Doktora Kościoła
Jan Fidanza urodził się około 1218
roku w Bagnoregio koło Viterbo. Uzdrowiony z ciężkiej choroby za przyczyną
św. Franciszka wstąpił później do franciszkanów pod imieniem Bonawentury.
Studiował filozofię i teologię w Paryżu,
a potem wykładał tam teologię. W 36
roku życia został generałem franciszkanów i na tym urzędzie zasłużył sobie
na miano drugiego założyciela franciszkanów. Został mianowany kardynałem
biskupem Albano. Umarł w 1274 roku
podczas trwania soboru w Lyonie. Był
jednym z najwybitniejszych teologów
średniowiecza.
Wszechmogący Boże, obchodzimy
narodziny dla nieba świętego Bonawentury, biskupa, spraw, abyśmy czerpali światło z jego nauki i naśladowali
jego gorącą miłość.
o. Krzysztof Wolnik OMI
Lista bierzmowanych:
Adaszewski Maciej
Bartoszewski Łukasz
Bentkowska Monika
Bielecki Karol
Borek Piotr
Borkowska Patrycja
Brandenburg Piotr
Brodzik Piotr
Budzyński Daniel
Cepek Patrycja
Chibowski Jakub
Chojecka Patrycja
Chojecki Michał
Chraniuk Michał
Chyży Jakub
Czarnecka Martyna
Czarnocki Jakub
Czarnocki Marcin
Czyrka Bartłomiej
Dębińska Marta
Dmowska Katarzyna
Duchewicz Paulina
Dudewicz Aleksandra
Duk Weronika
Dybowski Mateusz
Gizińska Katarzyna
Głowacka Ewa
Goławska Izabela
Goławski Konrad
Gomułka Aleksandra
Górecki Erwin
Grochowska Aleksandra
Grochowska Monika
Gruda Adrian
Grzegrzółka Patrycja
Gurba Klaudia
Hryciuk Jakub
Izdebski Michał
Janocha Paulina
Jastrzębska Aleksandra
Jastrzębski Adam
Jaworska Kamila
Jodełka Rafał
Kalicka Klaudia
Karczewski Paweł
Kardacz Daria
Kielak Maciej
Kielak Piotr
Kociołek Tomasz
Komar Aleksandra
Koper Katarzyna
Kopryjaniuk Maciej
Korycińska Olga
Kot Cezary
Kotwicki Wojciech
Kozioł Monika
Kuczyńska Sylwia
Kułakowska Anna
Kwiatek Jolanta
Leszczyński Grzegorz
Lewandowski Grzegorz
Lipińska Karolina
Łukasiuk Konrad
Makarska Kinga
Makowska Agnieszka
Małycha Adam
Mania Piotr
Marciniuk Natalia
Marciocha Adrianna
Marciszewski Mateusz
Markowicz Aleksandra
Marton Katarzyna
Matysek Magdalena
Mikołajczuk Angela
Misiak Monika
Morawski Jakub
Mućko Patryk
Naglak Ewelina
Naglak Renata
Nasiłowski Piotr
Niedziółka Paulina
Ochnio Irena
Olędzka Sylwia
Olszewski Marcin
Organiściak Piotr
Orłowski Mateusz
Osik Dawid
Ostas Łukasz
Ostojska Ilona
Pajka Karolina
Pawlik Natalia
Pawluk Ilona
Pawłowska Paulina
Pietraszek Karol
Pietrulewicz Justyna
Pietrusiak Bartosz
Piwoni Rafał
Pływacz Anna
Pogonowska Emma
Pokrywczyńska Martyna
Próżanin Mateusz
Radzikowski Dawid
Radzikowski Krystian
Rąbel Jakub
Rogowska Dominika
Rosiński Michał
Rutkowska Kamila
Sachanowicz Bartosz
Sajdowski Arkadiusz
Siadak Maja
Sierant Piotr
Sierakowski Mateusz
Sierzputowska Paulina
Skurosz Michał
Skwierczyński Michał
Stańczuk Adrian
Stoczkowski Mateusz
Synoradzka Ilona
Szandecki Kacper
Szczygielska Katarzyna
Szlachowicz Katarzyna
Szmidt Ewelina
Szplingwald Bartosz
Średnicki Marcin
Świerczewska Sylwia
Świerczewski Adam
Tarkowski Rafał
Trębiński Patryk
Trześniewski Łukasz
Uziebło Amanda
Walczak Zuzanna
Wawer Konrad
Wawrowski Paweł
Wereda Martyna
Wereda Paweł
Wielgórski Patryk
Wielicki Bartosz
Wierzbicki Michał
Wierzejski Kornel
Wiewiórka Michał
Wojciechowska Weronika
Woźniak Paulina
Wydra Maria
Wyrębiak Alicja
Wyrębiak Dorota
Zabijak Paweł
Zając Anna
Zdziebłowski Adrian
Zdziebłowski Emil
Żero Karol
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 11
11
2011-06-17 13:40:31
Bierzmowanie
12
06 2011.indd 12
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:40
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 13
13
2011-06-17 13:40:49
150 rocznica
śmierci św. Eugeniusza de Mazenoda
21-22.05.2011
14
06 2011.indd 14
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:40:59
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 15
15
2011-06-17 13:41:16
Festyn Rodzinny
16
06 2011.indd 16
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:41:24
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 17
17
2011-06-17 13:41:34
Kiermasz książki
18
06 2011.indd 18
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:41:42
Spotkanie FC Missio
Spotkanie modlitewne przed Zesłaniem Ducha Świętego
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 19
19
2011-06-17 13:41:59
Czuwanie w Częstochowie
Spotkanie Odnowy w Duchu Św.
i redakcji Posłańca
20
06 2011.indd 20
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:42:09
WYWIAD Z O. KRZYSZTOFEM JEZIERSKIM OMI
Agnieszka Blicharz: Ojcze Krzysztofie, opuszcza Ojciec naszą parafię, by
posługiwać w Iławie. Moment taki jak
ten jest zwykle okazją do podsumowań
i refleksji, dlatego proszę o podzielenie
się z czytelnikami „Posłańca” swoimi
przemyśleniami dotyczącymi posługi
Ojca pośród nas.
O. Krzysztof: Gdy przyszedłem dwa lata
temu do parafii, Ojciec Proboszcz zlecił
mi troskę o wspólnoty: Żywy Różaniec,
Domowy Kościół, Psałterzystów i Lektorów, Liturgiczną Służbę Ołtarza oraz Panów zbierających składkę. Wraz z Ojcem
Mirosławem prowadziłem katechezy
przedchrzcielne. Opiekowałem się także
rodzicami dzieci nieochrzczonych, biorąc
udział w przygotowaniach prowadzonych
przez Księdza Biskupa, a następnie
spotykając się z tymi rodzicami i rodziną
prowadzącą (tzw. gwarantami) na comiesięcznej katechezie. Gdy naszą wspólnotę opuścił Ojciec Superior Roman
Krauz, przejąłem po nim Koło Przyjaciół
Misji. Miałem również okazję prowadzić
dni skupienia dla narzeczonych.
Jestem bardzo wdzięczny za te dwa
lata posługi w naszej parafii. Odchodzę
stąd bardzo ubogacony doświadczeniem w wyznawaniu wiary. Dziękuję za
życzliwość, dobroć, za okazywane zrozumienie, a nade wszystko, za bardzo
wdzięczne przyjęcie. Wszystkim, poczynając od dzieci, poprzez młodzież,
ludzi dojrzałych i tych w jesieni życia,
z nieskrywaną łzą w oku, dziękuję.
Słowa wdzięczności należą się również
Ojcu Proboszczowi, Ojcom Wikariuszom i całej oblackiej wspólnocie.
A.B.: A co uznałby Ojciec za szczególne osiągnięcie podczas swojej pracy
w Siedlcach, co sprawiało Ojcu radość,
co było trudne… ?
O. Krzysztof: Najpierw chciałbym podziękować, gdyż współpraca ze wspólnotami, które pozostawały pod moją
opieką, napełniała mnie ogromną radością. Zostałem przez nie bardzo ciepło i
serdecznie przyjęty. Trudno jest mówić o
osiągnięciach, raczej wolę powiedzieć o
radościach. Jedną z nich było powstanie
kolejnego kręgu Domowego Kościoła
Dwa zakony
Kiedyś bardzo dawno temu,
w pociągu zmierzającym nad morze,
spotkały się dwie kobiety. Jedna
z nich to matka trójki dzieci. Na
wakacje zabierała swoje pociechy
i wyjeżdżała nad morze do rodziców
męża. W jej rodzinie pracował tylko
mąż, więc korzystali z najtańszej formy wypoczynku. Ponieważ mąż pracował na kolei, również za przejazd
nie musieli płacić. I chociaż każdego
roku wyjeżdżali w to samo miejsce, to
dla dzieci ten wyjazd był dużą atrakcją. Czy był również odpoczynkiem
dla ich mamy? No nie zupełnie. Jako
kobieta niepracująca zawodowo swój
czas całkowicie poświęcała rodzinie.
Teraz, wyjeżdżając z dziećmi na wakacje, wiedziała, że jej odpoczynek
każdego dnia będzie się zaczynał
z chwilą ułożenia dzieci do snu. Czy
martwiła się tym? Absolutnie nie,
dla niej najważniejsze były dzieci,
chciała, aby jej dzieci miały praw-
dziwe wakacje, więc nieważne było
zmęczenie. Cieszyła się, że są razem
i razem mogą spędzić ten czas.
Druga kobieta siedząca w przedziale, to młodziutka siostra zakonna,
która również wyjeżdżała na urlop, na
letni wypoczynek. Po jakimś czasie
kobiety rozpoczęły rozmowę. W pewnej
chwili matka trójki dzieci nie mogła już
powstrzymać się od zadania siostrze
pytania, które nurtowało ją od wejścia
do przedziału.
– Siostro, jak cież w tym zakonie
jest bardzo ciężko.
Siostra uśmiechnęła się przyjaźnie, popatrzyła na gromadkę dzieci
i odparła:
- Wie pani, ja myślę, że najtrudniejszym zakonem nie jest ten, do
którego wstąpiłam. Najtrudniejszym
zakonem jest małżeństwo. My siostry
nie musimy się martwić o dzieci, o
ich wychowanie, o męża, czy dobrego
wybrałyśmy, czy będzie uczciwie pra-
złożonego z pięciu młodych małżeństw
i znalezienie kandydatów do kolejnego.
Cieszą także nowi kandydaci na ministrantów czy dorośli lektorzy.
A.B.: Czym różniła się praca Ojca
w Siedlcach od poprzedniego miejsca,
w którym Ojciec pełnił posługę?
O. Krzysztof: Doświadczenie duszpasterskie, jakie otrzymałem w Lublińcu,
bardzo się przydało. Tutaj - w przeciwieństwie do poprzedniej placówki
- nie uczyłem w szkole średniej, lecz
poznałem pracę w gimnazjum, a następnie uczyłem religii w szkole podstawowej. Dwa odmienne i odległe od
siebie światy. :-)
A.B.: Jakie zadania czekają Ojca
w nowym miejscu, do którego został
Ojciec posłany?
O. Krzysztof: Tego jeszcze nie wiem,
ale jak dotrę do Iławy, o. Wiesław, który
będzie moim nowym Proboszczem,
zapozna mnie z zakresem obowiązków
i określi moje zadania.
A.B.: W imieniu redakcji i czytelników
„Posłańca” dziękuję Ojcu za wszelkie
pozostawione w Siedlcach dobro oraz
życzę dalszego rozwoju w kapłaństwie
a nade wszystko Bożego błogosławieństwa w każdym nadchodzącym dniu.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Agnieszka Blicharz OV
cował, czy będzie dobrym mężem i ojcem. A pani musi to wszystko ogarnąć.
No czy nie jest to trudniejszy zakon?
I na chwilę obie zamilkły.
Który trudniejszy? Myślę, że nie
ma jednoznacznej odpowiedzi. To
zależy, jak traktujemy swoje powołanie, jak je realizujemy, jak wypełniamy. Każdy z nas w pewnym okresie
swojego życia dokonał wyboru swojej
drogi życiowej. Jest nauczycielem,
lekarzem, maszynistą, kierowcą,
księdzem, księgową. Jest matką,
ojcem, siostrą zakonną. Może swój
zawód, swoje powołanie realizować
angażując w to całe swoje serce.
Może swoje zadania wykonywać jak
najlepiej, wykorzystując to wszystko, co otrzymał od Stwórcy. Jeśli
człowiek tak będzie wypełniał swoje
powołanie, czy możemy powiedzieć,
że któryś z tych zawodów czy powołań jest łatwiejsze lub trudniejsze?
Każde jest trudne, jeśli wykonywane
jest sumiennie i uczciwie. Zwłaszcza
w czasach, kiedy bycie człowiekiem
też jest trudne.
E.Ł.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 21
21
2011-06-17 13:42:10
22
06 2011.indd 22
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:42:13
Redakcja „Posłańca św. Teresy”
dziękuje serdecznie za udostępnienie materiałów
i wyrażenie zgody na przedruk
pani Małgorzacie Pakosz,
Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
oraz pani Agnieszce Chmiel-Baranowskiej.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 23
23
2011-06-17 13:42:19
19 maja 2011r. o godz. 18:00 w kościele św. Teresy w Siedlcach
72. dziewczyny i 78. chłopców przyjęło z rąk ks. prałata Henryka Hołoweńko, rektora
siedleckiego Wyższego Seminarium Duchownego, sakrament Bierzmowania.
Świadectwa bierzmowanych:
Do sakramentu bierzmowania
zaczęłam przygotowywać się w październiku ubiegłego roku. Otrzymałam
wówczas indeks, w którym miałam
podpisywane przez księży obecności
w nabożeństwach takich jak: Msze
św., Roraty, Droga Krzyżowa, Gorzkie
Żale, Majowe oraz przystępowanie do
spowiedzi i udział w spotkaniach. Dużo
osób narzekało, że bierzmowanie to
kolejny obowiązek, że trzeba chodzić
po pieczątki i tracić przez to dużo czasu. Jednak dla mnie to nie był żaden
kłopot, ponieważ zawsze z rodziną
uczestniczę w niedzielnej Eucharystii.
Jednym z warunków dopuszczenia do
bierzmowania było zdanie wszystkich
egzaminów ze znajomości katechizmu i Ewangelii według św. Łukasza. Większość informacji zawartych
w katechizmie, to podstawowa wiedza
o naszej wierze, jednak niektóre sprawy były dla mnie nowością. Po tym, gdy
wszystkiego się nauczyłam, zdałam
sobie sprawę, że wiedza ta przybliża
mnie do Pana Boga i sprawiło mi to
ogromną radość. Dzięki tym wszystkim
przygotowaniom zrozumiałam o wiele
bardziej wielkość naszej wiary. Mocno
zmieniłam swój stosunek do religii
i Kościoła, a słysząc innych ludzi, że
przyjmują bierzmowanie jako kolejny
sakrament „do kolekcji”, ponieważ
bez tego nie zostanie im udzielony
sakrament małżeństwa bardzo się
irytowałam, że moi rówieśnicy mają tak
24
06 2011.indd 24
niedojrzałe podejście do spraw wiary.
Dzięki Triduum zrozumiałam jak wiele
znaczą dary, które miałam otrzymać
podczas tego sakramentu. Był to trzydniowy okres rozmyślań nad tym, że
mimo tego iż wiele razy obraziłam Pana
Boga różnymi grzechami, to On potrafi
mi przebaczyć, co więcej obdarowuje
mnie przez Ducha Świętego różnymi
łaskami, które pozwalają mi być bardziej wyrazistą w życiu codziennym. To
wszystko przygotowało mnie do bierzmowania. Uroczysta Msza św. trwała
dosyć krótko, jednak przeżycie jej
pozostanie na długo w pamięci. Dzięki
wsparciu najbliższych, ich modlitwie
i przyjęciu Komunii św. w mojej intencji,
ten dzień był niezwykły.
*****
Do sakramentu bierzmowania
przygotowywałem się przez rok. We
wrześniu nie bardzo miałem ochotę
przystępować do niego. Po prostu nie
zależało mi na tym. Religii miał mnie
uczyć o. Mirosław Skrzydło. Słyszałem
od kolegów, że to bardzo konsekwentny
kapłan. Rodzice w domu zawracali mi
głowę, żebym przygotował się do tego
sakramentu. Więc zacząłem się nad tym
zastanawiać. I tak, po trudach egzaminacyjnych doczekałem się tego dnia.
Triduum bezpośrednio przygotowało
mnie do przyjęcia tego sakramentu.
Czułem radość, że dotrwałem do tego
dnia. Moi rodzice byli bardzo zadowoleni i wzruszeni. Przyjechała również
babcia, by modlić się w mojej intencji.
Po przyjściu do kościoła, z tatą który
był moim świadkiem, usiadłem w ławce.
Poczułem dreszczyk emocji, a potem
oczekiwanie. Gdy Rektor Seminarium
nakładał mi oleje święte byłem poważny, a zarazem zadowolony, że Duch
Święty zstąpił na mnie podobnie jak dwa
tysiące lat temu na Apostołów i Maryję
zgromadzonych w wieczerniku. Jestem
szczęśliwy, że przez dar Ducha Świętego stałem się świadkiem Chrystusa.
*****
Przed przygotowaniem do bierzmowania nie wiedziałam jak ważny
to sakrament. Chodząc na spotkania
i słuchając nauk dużo się nauczyłam.
Bardzo podobały mi się kazania na
comiesięcznej Mszy św. o 14:30 oraz
spotkania w małych grupach. Pierwszy
egzamin był dla mnie stresujący. Katechizm zdałam za pierwszym razem.
Ewangelii niestety nie udało się zaliczyć za pierwszym podejściem.
O. Mirosław wkładał całe serce
i dużo sił w przygotowanie nas do
sakramentu.
Bardzo szybko upłynął czas przygotowań. Najbardziej stresujący był
egzamin kurialny; bałam się, że go nie
zdam. W czasie Triduum chodziliśmy
codziennie na Msze św., po Eucharystii odbywały się próby, w niektórych
momentach bardzo zabawne.
Szybko nadszedł oczekiwany przez
wszystkich dzień bierzmowania. Przez
całą Eucharystię bardzo się denerwowałam, że coś pomylę. Uroczystość
przebiegła w piękny sposób, wszystko
było idealnie.
Teraz nie opuszczam żadnej Mszy
niedzielnej, ani codziennej modlitwy.
Wiem, że to bardzo ważne.
Okres przygotowania oraz samo
bierzmowanie pozostanie w moim
sercu i nigdy go nie zapomnę. Zawszę
będę dumna z wyznawanej przeze
mnie wiary.
*****
Kiedy rozpoczynałam przygotowania
do przyjęcia sakramentu bierzmowania
tak naprawdę nie wiedziałam, czym on
jest. Nie zdawałam sobie sprawy z tego,
jaką mocą obdarza mnie Duch Święty.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:42:21
Minął tydzień od tej ważnej w moim
życiu chrześcijańskim chwili. Prawie
całe przygotowanie starałam się przeżyć godnie, ale bywało ciężko. Bardzo
denerwowałam się przed każdym egzaminem, lecz zawsze zdawałam za
pierwszym razem. Najtrudniejszy był
egzamin kurialny, nie było wiadomo,
o co ksiądz może zapytać. Wszyscy
bardzo się stresowali, ale grupa, w której ja byłam, zdała w całości. Ostatnie
dni przed bierzmowaniem starałam się
przeżyć jak najlepiej, by w chwili, gdy
otrzymam Ducha Świętego, być jak
najbardziej przygotowana. W dniu bierzmowania byłam bardzo zdenerwowana.
Stres dopiero opadł, gdy ks. Rektor
uczynił znak krzyża na moim czole. Rozbudziło to we mnie radość i ciepło. Moc,
jaką obdarzył mnie Duch Święty, nie
była widzialna na zewnątrz, ale czułam
to w moimi wnętrzu. Cała uroczystość
przebiegła w podniosłej atmosferze. Podobało mi się zaangażowanie, z jakim
o. Mirosław przygotowywał nas do tego
sakramentu. Uważam, że nie wszyscy
na tyle dorośli, aby przyjąć tak ważny
sakrament. Stroje niektórych dziewczyn
były bardzo niestosowne. Zapomniały,
że przyszły do kościoła, a nie na dyskotekę. A może nie zapomniały, tylko tak
są wychowane, że nie widzą różnicy…?
Roczne przygotowanie bardzo zbliżyło
mnie do Boga i umocniło moją wiarę.
*****
Czas przygotowania dla bierzmowania był dla mnie wyjątkowy. Odświeżyłam stare znajomości, zawarłam
nowe. Powiększyłam wiedzę o życiu
chrześcijańskim, pogłębiłam wiarę.
Jednak nie było to takie łatwe. Wiązało
się z tym wiele nowych obowiązków.
Wielu kandydatom sprawiała trudność
comiesięczna spowiedź, dla mnie było
to oczywiste. Podczas specjalnych
Mszy dla kandydatów do bierzmowania
ksiądz tłumaczył nam jak mamy postępować oraz zapowiadał czekające nas
spotkania, egzaminy… Podczas egzaminów, gdy kapłan sprawdzał naszą
wiedzę, towarzyszył nam stres. Wiele
osób mnie straszyło dużą niezdawalnością. Okazało się całkiem inaczej.
Trzy dni przed bierzmowaniem odbyły
się próby, nawet dało się na nich przekonać młodzież do śpiewania. Będzie
mi brakowało atmosfery wspólnych
spotkań i pełnych poczucia humoru
opowiadań księdza. W końcu nadszedł
nasz dzień. Dzień bierzmowania.
W kościele wszyscy siedzieli w ławkach
już przed osiemnastą i czekali na rozpoczęcie. Msza minęła szybko i mimo,
że była bardzo uroczysta nie wydłużała
się. Nie podobał mi się ubiór i zachowanie niektórych bierzmowanych: bluzki
na ramiączkach czy krótkie spodenki
to nie jest odpowiedni strój do kościoła.
Szkoda, że nie wyświetlano tekstów
pieśni na ekranie, wtedy nie tylko śpiewałby chórek… Mam nadzieję, że będę
dalej pogłębiała swoja wiarę i czynnie
w niej uczestniczyła.
*****
Nabożeństwa, Gorzkie Żale, Triduum były to spotkania z Bogiem, które
miały mnie przygotować do godnego
przyjęcia sakramentu bierzmowania.
Przychodząc na nie, nie miałem zastrzeżeń do żadnego elementu tych spotkań.
Tylko jedno mnie zmartwiło. Gdy była
comiesięczna spowiedź, niektórzy
kandydaci po odejściu od konfesjonału
używali inwektyw. Wiem, że nie można
osądzać drugiego człowieka, ale gdy to
widziałem, zastanawiałem się, po co tu
przychodzisz, po co ci bierzmowanie,
skoro to takie trudne dla ciebie…? Sam
sakrament bierzmowania był wspaniałym przeżyciem. Ks. Hołoweńko był
spokojny, miły i mówił do nas z wielką
życzliwością. Podziękowania należą się
o. Mirosławowi za to, że poświęcił nam
swój czas, aby dobrze nas przygotować.
Podczas Triduum bardzo się starał, by
wszystko było w porządku na samej
ceremonii. Dzięki jego nauce, stałem
się bardziej wyczulony na Słowo Boże.
Bardzo uważnie mu się przyglądałem,
gdy nas prowadził do bierzmowania
i dziękuję mu za jego przygotowanie
i wymagającą obecność. Brawa, jakie
otrzymał po uroczystości, odzwierciedlały naszą sympatię dla Niego.
A jego Osoba sprawiła, że sakrament
bierzmowania przyjąłem z godnością,
spokojem i radością.
*****
W dniu 19. maja 2011r. przyjęłam
sakrament bierzmowania, do którego
przygotowywałam się przez cały rok.
W parafii odbywały się specjalne Msze
i spotkania dla kandydatów. Uczyliśmy
się na nich o Bogu, o bierzmowaniu,
omawialiśmy sprawy organizacyjne.
Swą wiedzę sprawdzaliśmy na dwóch
egzaminach pisemnym i jednym kurialny.
Nie były one trudne, ale jeśli ktoś miał
problemy, o. Mirosław dawał szansę poprawy. Co miesiąc chodziłam do spowiedzi i nadal chciałabym to kontynuować.
Trzy dni przed bierzmowaniem mieliśmy
spotkania organizacyjne i próby. Zdziwiło
mnie to, że tak mało osób podpisało
przyrzeczenia, dotyczące m. in. wstrzemięźliwości od używek i alkoholu do 18.
roku życia. Podczas samej Mszy, podczas której udzielono bierzmowania, nie
czułam się zdenerwowana. Odczuwałam
większą bliskość z Bogiem. Ceremonia
wypadła ładnie. Kazanie było krótkie
i ciekawe. Nie odpowiadał mi jedynie
ubiór kilku osób, jakby nie wiedziały, jak
należy ubrać się do kościoła. Msza to nie
dyskoteka. Po wyjściu z uroczystości,
usłyszałam rozmowę kilku osób, które
umawiały się na imprezę…
Cieszę się, że przyjęłam ten sakrament. Teraz wiem, ile rzeczy muszę
zmienić, by być bliżej Boga. Uważam,
że to dobrze, że niektórzy nie zostali
dopuszczeni do bierzmowania. Chodzenie na siłę do kościoła nie przybliży
nas do Boga i nie umocni do mężnego
wyznawania wiary.
MYŚLI BŁ. JANA PAWŁA II
,,Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku. Żyje w lęku, że jego wytwory
- rzecz jasna nie wszystkie i nie większość, ale niektóre, i to właśnie
te, które zawierają w sobie szczególną miarę ludzkiej pomysłowości
i przedsiębiorczości – mogą zostać obrócone w sposób radykalny
przeciwko człowiekowi. Mogą stać się środkami i narzędziami jakiegoś
wręcz niewyobrażalnego samozniszczenia, wobec którego wszystkie
znane nam z dziejów kataklizmy i katastrofy stają się blednąć.
Musi przeto zrodzić się pytanie, na jakiej drodze owa dana człowiekowi od początku władza, mocą której miał czynić sobie ziemię
poddana, obraca się przeciwko człowiekowi, wywołując zrozumiały stan
niepokoju, świadomego czy też podświadomego lęku, poczucie zagrożenia, które na różne sposoby udziela się współczesnej rodzinie ludzkiej
i w różnych postaciach się ujawnia”.
Bł. Jan Paweł II
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 25
25
2011-06-17 13:42:21
Sumienie ruszyło…
Przystępując do Sakramentu Pojednania pamiętamy o złych uczynkach, jakich się dopuściliśmy, ale
czy pamiętamy także o grzechach
zaniedbania?
Obowiązujące w Polsce prawo
przewiduje konsekwencje pewnych
zaniechań. Wymiernej karze podlega
np. człowiek, który nie udzielił pomocy
ofierze wypadku drogowego czy napaści, przy czym nie wymaga się od
obywateli narażania własnego życia
czy zdrowia. Są przecież sytuacje,
kiedy niczego nie ryzykując, możemy
pospieszyć na ratunek. A co z innymi,
„drobnymi” zaniedbaniami? No cóż,
pozostają w ciszy naszego sumienia.
Przechodzisz ulicą i mijasz śpiącego
na ławce człowieka. Nie ma takiego
prawa, które kazałoby ci się zatrzymać
i zainteresować przyczynami takiego
stanu rzeczy. „Pewnie jakiś pijaczek”
– uspakajasz swoje sumienie i idziesz
dalej, przytulasz żonę, pogadasz z
dziećmi, a wieczorem spokojnie uklękniesz do modlitwy. Parę dni później
czytasz w miejscowej gazecie: „Przy
jednej z głównych ulic miasta znaleziono ciało młodego mężczyzny. Jak
wykazała sekcja zwłok, powodem
śmierci była śpiączka cukrzycowa.
Znów pomoc przyszła za późno”.
Czy twoje sumienie drgnęło, czy
zatrwożyło się twoje serce? Parę dni
temu widziałeś przecież śpiącego na
ławce człowieka. Czy to ten sam? Na
to pytanie nie znajdziesz odpowiedzi,
a niepokojące myśli powrócą jeszcze
nie raz. Grzech zaniedbania… Jakże
powszechny! Koleżanka w pracy ma
zapłakane oczy, ale ty jesteś dobrze
wychowana, nie chcesz się wtrącać w
jej życie, więc o nic nie zapytasz, tylko
spoglądasz ukradkiem, jak zamyka się
w sobie… i czekasz, aż sama poprosi o
pomoc. Czy powoduje tobą tylko dyskrecja, czy raczej wygodnictwo, bo przecież
masz dosyć swoich problemów?
Grupka młodzieży z KSM-u przygotowała na niedzielę beatyfikacji naszego Papieża modlitewne czuwanie.
Zrobili to spontanicznie, z potrzeby
serca. Po wieczornej mszy św., zapowiedzeni przez Ojca Proboszcza,
skromnie usiedli w pierwszej ławce.
W półmroku świątyni czytali refleksyjne, poetyckie teksty, odtwarzali
fragmenty papieskich homilii, grali i
śpiewali ulubione pieśni Jan Pawła II,
26
06 2011.indd 26
dziękowali Bogu za dar Błogosławionego Papieża… To było wzruszające
i bolesne zarazem. Wzruszające, bo
ci młodzi ludzie, w większości maturzyści, na kilka dni przed najważniejszym z dotychczasowych egzaminów,
poświęcili swój czas na przygotowanie
i zaprezentowanie czegoś, co ubogaca nie tylko ich samych, ale i innych
wyznawców Chrystusa. Zrobili to
świetnie. Wzruszające, bo pokazali
nam dorosłym, jak być prawdziwym
członkiem żywego Kościoła.
Niestety, zaraz po błogosławieństwie i zapowiedzi krótkiego czuwania
większość wiernych opuściła świątynię. Już wtedy zabolało. Dokąd się tak
spieszyli? Przed telewizor, do komputera, na spotkanie? Pewnie część
z nich wzywały istotne obowiązki, ale
przecież nazajutrz wielu miało wolny
dzień! Wychodzili w pośpiechu…
także nauczyciele, a nawet dyrektorzy szkół, którym, jak żadnej innej
grupie zawodowej, powinno zależeć
na dobrych wzorcach postaw upowszechnianych wśród młodzieży. (Piszę z tym większym zażenowaniem,
że to także moja grupa zawodowa.)
Władysław Tatarkiewicz, znakomity
filozof XXw., w swoich wspomnieniach
napisał: „W moim domu rodzinnym nie
było zakazów – po prostu pewnych
rzeczy się nie robiło.” I zapewne, jeśli
nawet pianistka była tylko amatorką,
to przez szacunek dla jej pracy należało wysłuchać występu, a nie „po
angielsku” opuszczać salon, zanim
jeszcze dotknie klawiatury. Patrząc na
wychodzących z kościoła pomyślałam:
„A gdyby ci ludzie usłyszeli, że za pół
godziny można będzie dostać przy
ołtarzu talon na darmowe zakupy, to
też tak by się spieszyli?” A przecież
można było dostać coś nieporównywalnie cenniejszego! Sądzę, że nikt
z tych „spieszących się” nie jest moralnie upoważniony do narzekania na
współczesną młodzież. Powtarzamy
banały o rozwydrzonym pokoleniu,
o braku wychowania, powszechnym
braku zasad i autorytetów, a jaki przykład dajemy sami?!
Wyobraźmy sobie, że przygotowaliśmy wystawny obiad i z potrzeby serca
zaprosiliśmy zaprzyjaźnioną rodzinę.
Kiedy wszyscy zasiedli za stołem, jeden z gości, nawet nie próbując któregokolwiek z dań, wyjął telefon i zamó-
wił pizzę. „Bo ja nie lubię ani zrazów
zawijanych ani gołąbków” – mruknął
pod nosem. Pani domu z konieczności
musiała przełknąć gorzką pigułkę, ale
czy wystarczy jej samozaparcia, żeby
ponowić w przyszłości zaproszenie?
Powiecie, że sytuacja wyssana z palca, że tak się nie zdarza. Otóż, zdarza
się, zdarza, kochani. Ostatnio 1. maja
2011 r., tyle że w domu Pańskim i przy
nieco inaczej „zastawionym” stole.
Paula Wróbel przy współpracy Kasi
Dmowskiej, Natalii Kozioł, Konrada
Burty i Kamila Szubielskiego przygotowała świetną ucztę duchową, ale nie
wszyscy zaproszeni goście chcieli z
niej skorzystać. Niektórzy „wybrali pizzę”… ale kilkadziesiąt osób przeżyło
piękne chwile i wzruszenie ściskające
gardło, kiedy na koniec czuwania, w
utworzonym kręgu wspólnotowym,
odśpiewali „Barkę”. Dziękuję Wam,
kochani młodzi ludzie prawdziwie miłujący Boga i Jana Pawła II za Wasze
zaangażowanie. Dobrze, że (mówiąc
za Wyspiańskim) chce Wam się jeszcze chcieć czegoś więcej.
A na koniec „Przypowieść o uczcie”
zaczerpnięta z Ewangelii wg św. Łukasza
„Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy jest
ten, kto będzie ucztował w królestwie
Bożym”. Jezus mu odpowiedział:
„Pewien człowiek wyprawił wielką
ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł
czas uczty, posłał swego sługę, aby
powiedział zaproszonym: Przyjdźcie,
bo już wszystko jest gotowe. Wtedy
zaczęli się wszyscy jednomyślnie
wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść,
aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj
mnie za usprawiedliwionego!” Drugi
rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę
je wypróbować; proszę cię, uważaj
mnie za usprawiedliwionego”! Jeszcze
inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego
nie mogę przyjść”. Sługa powrócił
i oznajmił to swemu panu. Wtedy
rozgniewany gospodarz nakazał
słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i
zaułki miasta i wprowadź tu ubogich,
ułomnych, niewidomych i chromych!”
Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak
rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”.
Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na
drogi i między opłotki i zmuszaj do
wejścia, aby mój dom był zapełniony.
Albowiem powiadam wam: Żaden z
owych ludzi, którzy byli zaproszeni,
nie skosztuje mojej uczty”.
M.P.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:42:21
Szmer łagodnego powiewu
Nie jest to artykuł o pogodzie, ale
o nas, zwykłych ludziach i ich nerwowości, napięciach...
Łagodność – jakże rzadka dziś
ludzka cecha. Jak miło z nim się
rozmawia, przebywa, spędza wolną
chwilę. Często łagodność bywa mylona z nieśmiałością, ale jest naprawdę
czymś zupełnie innym.
Jest piękną cnotą. Ktoś pomyśli, że
wynika ona z lęku przed ludźmi. Błąd,
jest owocem wewnętrznej siły, spokoju, uciszenia. Człowiek nieśmiały jest
wewnętrznie napięty. Żyjąc w strachu
przed tym, że będzie zaatakowany,
obserwowany, poddany krytyce, usuwa
się w cień, milczy, aż z czasem wybucha
niespodziewanie, gdy napięcie staje się
nie do zniesienia. Krzykiem, hałasem,
gwałtownymi ruchami maskuje wtedy
swój lęk. Iluż takich znamy...Mamy ich
w pracy, nieraz w domu, spotykamy
w miejscach publicznych, urzędach,
szpitalach, na drogach.
Milczenie człowieka łagodnego
jest inne - wypływa z wewnętrznego
spokoju, uporządkowania, czystości
serca. Człowiek łagodny nie musi
udowadniać, że się nie boi. Będąc spokojnym wewnętrznie, reaguje spokojnie
na wszystko, co dociera do niego z
zewnątrz – słucha cierpliwie, nie wybucha gniewem, nie krzyczy, nie bije, nie
stosuje przemocy, itd. Podobno lubią
go najbardziej dzieci i zwierzęta, ale
też niektórzy spośród nas. Człowiek
łagodny nie szerzy wokół siebie pośpiechu i zdenerwowania, ale spokój.
Ten spokój jednak czasem drażni tych
mniej spokojnych i nieopanowanych
ludzi. Nie zapominajmy o tym. Inni odbierają go czasem jako obojętność lub
brak własnego zdania, a on po prostu
wynika z delikatnej życzliwości.
Człowiek łagodny ,,nie będzie wołał
ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku
swego na dworze, nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knota o nikłym płomyku
/Iz.42,3/, nie płoszy ptaków, nie depcze
roślin, nie drażni zwierząt, ani ludzi.....
Łagodność nie kojarzy sie nam
nigdy z krzykiem stadionów, gwarem
giełdy, muzyką rockową, ale raczej
z czystym źródłem w upalny dzień,
chłodną dłonią położoną na rozpalonym czole, ciszą jak lekki powiew
wiatru.
Czytałam dzisiaj o przygodzie proroka Eliasza, który wszedł do groty, by
przenocować. Rano Bóg przemówił
do niego:
„Wyjdź, aby stanąć na górze
wobec Pana. A oto Pan przechodził.
Gwałtowna wichura rozwalająca
góry i druzgocąca skały szła przed
Panem. Ale Pan nie był w wichurze.
A po wichurze trzęsienie ziemi. A po
trzęsieniu ziemi powstał ogień. Pan
nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer
łagodnego powiewu. Kiedy tylko
Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz
płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty”. /1Krl 19, 11-13/
Zapamiętajmy ten ,,szmer łagodnego powiewu” dany nam przez Ducha
Świętego i bądźmy łagodni.
B.P.
DLA
DZIECI
Odszukaj w liście św. Pawła do
Efezjan fragment, który jest zilustrowany przez przedstawioną
postać na rysunku.
Odpowiedz na pytanie:
komu potrzebna jest taka
zbroja?
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 27
27
2011-06-17 13:42:24
BY NIE ZABRAKŁO MIŁOŚCI
VIII Ogólnopolska Pielgrzymka Caritas
W dniu 7 maja 2011 odbyła sie VIII
Ogólnopolska Pielgrzymka Pracowników
i Wolontariuszy CARITAS do Sanktuarium
Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. W
tym roku jej celem i hasłem było ,,DZIĘKCZYNIENIE ZA DAR BEATYFIKACJI
JANA PAWŁA II”.
Także z naszego Diecezjalnego Caritasu
wyruszył autokar z pracownikami i wolontariuszami siedleckich Zespołów Parafialnych
już 6 maja spod siedleckiej katedry o godz.
5.30 .Pielgrzymce przewodniczył v-ce
dyrektor Caritas ks. Marek Bieńkowski i
siostra Samuela. Po drodze wstąpiliśmy do
parafii Warszawice, leżącej na krańcu naszej
diecezji. Tam umocnieni ofiarą Mszy św. w
starym zabytkowym kościele, ruszyliśmy w
dalszą drogę. Pierwszego dnia odwiedziliśmy Wadowice; Bazylikę, Replikę Domu
Rodzinnego Jana Pawła II-,,Skarb mojego
życia”, oraz kościół Ojców Karmelitów Bosych, gdzie Ojciec Święty mając dziewięć lat
otrzymał szkaplerz. Po śmierci Jana Pawła II
ks. biskup Dziwisz ofiarował ten szkaplerz
O. Karmelitom i jest on przechowywany w
kościele. W głównym ołtarzu jest obraz św.
Józefa z pierścieniem ofiarowanym przez
Ojca Świętego oraz piękna figura św. Teresy
we śnie. Noclegi mieliśmy zamówione u
Sióstr Mniszek Klarysek w Krakowie na
Podgórzu, niedaleko Łagiewnik. 7 maja,
w sobotę, były główne uroczystości w Bazylice Miłosierdzia Bożego. O godz.12-tej
uroczystą Mszę św. rozpoczął Biskup Jan
Zając – Kustosz Sanktuarium - w asyście
44 dyrektorów Caritas diecezjalnych w
Polsce. Były też świadectwa przedstawicieli
Parafialnych Caritas i Młodzieżowych Kół
Caritas, które istnieją już 15 lat, a hasło ich
działania brzmi: ,,BY NIE ZABRAKŁO
MIŁOŚCI”.
W Polsce działa 45520 wolontariuszy PZC i 49 tys. dzieci i młodzieży w
Szkolnych Kołach Caritas. Zostaliśmy też
wszyscy dwukrotnie pobłogosławieni przywiezionymi z Rzymu tuż przed Mszą św.
Relikwiami bł. Jana Pawła II. Było to dla
nas ogromne przeżycie i wielka łaska.
Po zakończeniu uroczystości odbyła się
wspólna agapa i, jak co roku, poczęstowano nas pyszną , wojskową grochówką. O
godz. 15 uczestniczyliśmy we wspólnym
odmówieniu Koronki do Bożego Miłosierdzia i wróciliśmy do Krakowa. Byliśmy na
Wawelu, na Starym Mieście, był spacer
Plantami i oczywiście chwila spędzona
przy ul.Franciszkańskiej 3.
Atrakcją było zwiedzanie pod Sukiennicami wystawy ,,Podziemia Rynku”, gdzie
ukazane było życie Krakowa od X wieku.
W niedzielę po Mszy św. u Sióstr Klarysek wyruszyliśmy w drogę powrotną.
W Częstochowie pokłoniliśmy sie Jasnogórskiej Pani, dziękując za dar beatyfikacji
Jana Pawła II.
Byliśmy też w Sanktuarium Matki
Bożej w Gidlach.
Pragniemy, aby przeżycia tej pielgrzymki przyniosły owoce, które przyczynią się do jeszcze lepszej pracy na
rzecz bliźniego, dając nam radość służenia
drugiemu człowiekowi.
,,Człowiek nie może odnaleźć się w
pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego”- to słowa
Jana Pawła II. dziś już Błogosławionego
Papieża, którego prosimy o orędownictwo u Boga w intencji wszystkich ludzi
będących w trudnej życiowej sytuacji,
w intencji nieżyjących podopiecznych i
wolontariuszy Caritas, jak też i w naszych
własnych intencjach. Niech z ,,Domu Ojca”
dopomaga nam w realizowanie różnych
zadań na rzecz innych ludzi.
Prezes PZC
Krystyna Lipka
ZADANIE
MATEMATYCZNE
Wykonaj działania matematyczne i dopasuj do wyniku odpowiadającą mu
literę, a następnie odczytaj hasło. Hasło przynosimy za tydzień 26 czerwca na
msze św. na godz.10.30. Powodzenia!
Wola
Zdołam przylgnąć do serca,
co sercom pokoleń
służy jako wzór uczuć
i bezpieczna przystań,
gdy kruszyny miłości
skleję w trwałą wolę…
Zdołam dając, co biorę…
Miłość, która czysta.
Stefan Teodorski
28
06 2011.indd 28
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
2011-06-17 13:42:24
Wydarzenia...
15.05 - Obchodziliśmy Niedzielę
Dobrego Pasterza rozpoczynającą
Tydzień Modlitw o Powołania Kapłańskie i Zakonne. Słowo Boże głosił o.
Sebastian Wiśniewski OMI z naszego
Wyższego Seminarium Duchownego
w Obrze. Zbierał ofiary na kształcenie
kleryków w naszym misyjnym seminarium.
16-18.05 – Trwało triduum dla młodzieży przygotowującej się do przyjęcia
sakramentu Bierzmowania.
19.05 - O godz. 18:00 odprawiona
została Msza św. podczas której sakramentu Bierzmowania udzielił naszej
młodzieży ks. prałat Henryk Hołoweńko, Rektor Wyższego Seminarium
Duchownego diecezji siedleckiej.
21.05 - W tym roku przypadła 150.
rocznica śmierci świętego Eugeniusza
de Mazenoda, biskupa i założyciela
naszego Zgromadzenia. O godz. 18:00
została odprawiona Eucharystia dziękczynna za Ojca Założyciela i Zgromadzenie, celebrowana przez naszą siedlecką wspólnotę. W tym dniu rozpoczął
się także tydzień modlitw o powołania
do naszego Zgromadzenia.
21-22.05 – Odnowa w Duchu Świętym
i nie tylko, wzięła udział w Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Częstochowie.
22.05 – Została odprawiona uroczysta
Msza św. z gośćmi zaproszonymi przez
przełożonego naszej siedleckiej wspólnoty. Dziękowaliśmy Bogu za dar św.
Eugeniusza, za dar Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.
23.05 - O godz. 18:00 odprawiona
została Msza św. imieninowa pani katechetki Iwony Krypa, której dziękujemy
za trud katechetyczny, życząc Bożego
błogosławieństwa i opieki Maryi.
26.05 - O godz. 18:00 była Msza św. za
wszystkie matki naszej parafii z okazji
Międzynarodowego Dnia Matki.
28.05 - O godz. 18:00 odprawiona
została Msza św. dziękczynna w 6.
rocznicę peregrynacji urny z relikwiami
św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
28.05 – Wieczorem w domu parafialnym FC Missio wraz ze swoim opiekunem zorganizowali grilla i wspólnie
oglądali finał Ligii Mistrzów.
01.06 - Międzynarodowy Dzień Dziecka. Z tej racji o godz. 18:00 została
odprawiona Msza św. za wszystkie
dzieci naszej parafii.
03-05.06 – W Nowym Opolu odbyły
się rekolekcje dla liderów i animatorów
Odnowy w Duchu Świętym. Spotkanie
rekolekcyjne było pod hasłem: „Jedność – dar i zadanie”.
05.06 – Przeżywaliśmy Uroczystość
Wniebowstąpienia Pańskiego oraz
Czwarty Dzień Wdzięczności, w którym
dziękowaliśmy szczególnie za beatyfikację Jana Pawła II. Przed kościołami
zbierane były ofiary do puszek na
Świątynię Opatrzności Bożej.
07.06 – Przeżywaliśmy 9. rocznicę
ingresu ks. bpa Zbigniewa Kiernikowskiego. Podczas wieczornej Mszy św.
odśpiewaliśmy hymn dziękczynny:
„Ciebie, Boga wysławiamy”.
10.06 – Obchodziliśmy 12. rocznicę
pobytu w Siedlcach błogosławionego papieża Jana Pawła II. Odbyło się kolejne
czuwanie modlitewne w duchu Taize.
11.06 - O godz. 21:00 rozpoczęło się
w naszej świątyni, czuwanie modlitewne w noc Zesłania Ducha Świętego. Czuwanie pod hasłem: „Duchu
Święty, wołam przyjdź i uzdrów mnie”,
połączone z modlitwą o uzdrowienie
wewnętrzne, poprowadził ks. Karol
Nasiłowski. Zakończyło się ono Eucharystią o północy.
12.06 - Odbył się Festyn Rodzinny
oraz „Dzień Książki”.
12.06 – Odbyły się procesje o urodzaje
ulicami Żelkowa Kolonii, Dzieci Zamojszczyzny, Sosnowej i Leśnej oraz
Bajkowej.
16.06 - W domu parafialnym odbyło się
spotkanie odpowiedzialnych Wspólnot
Parafialnych.
Kalendarz Liturgiczny
19 czerwca
Uroczystość Najświętszej Trójcy
Wj 34,52-56 2 Kor 13,11-13 J 3,16-18
20 czerwca
Rdz 12,1-9 Mt 7,1-5
21 czerwca
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi,
Zakonnika
Rdz 13,2.5-18 Mt 7,6.12-14
22 czerwca
Rdz 15,1-12.17-18 Mt 7,15-20
23 czerwca
Uroczystość Najświętszego Ciała
I Krwi Chrystusa
Pwt 8,2-3.14b-16a 1Kor 10,16-17 J 6,51-58
24 czerwca
Uroczystość Narodzenia Św. Jana Chrzciciela
Iz 49,1-6 Dz 13,22-26 Łk 1,57-66.80
25 czerwca
Rdz 18,1-15 Mt 8,5-17
26 czerwca Trzynasta Niedziela Zwykła
2 Krl 4,8-11.14-16a Rz 6,3-4.8-11 Mt 10,37-42
27 czerwca
Rdz 18,16-33 Mt 8,18-22
28 czerwca
Wspomnienie Św. Ireneusza,
Biskupa i Męczennika
2 Tm 2,22b-26 J 17,20-26
29 czerwca
Uroczystość Świętych Apostołów
Piotra i Pawła
Dz 12,1-11 2Tm 4,6-9.17-18 Mt 16,13-19
30 czerwca
Rdz 22,1-19 Mt 9,1-8
1 lipca
Uroczystość Najświętszego
Serca Pana Jezusa
Pwt 7,6-11 1J 4,7-16 Mt 11,25-30
2 lipca
Wspomnienie Niepokalanego Serca NMP
Iz 61,9-11 Łk 2,41-51
3 lipca Czternasta Niedziela Zwykła
Za 9,9-10 Rz 8,9.11-13 Mt 11,25-30
4 lipca
Rdz 28,10-22a Mt 9,18-26
5 lipca
Rdz 32,23-33 Mt 9,32-37
6 lipca
Wspomnienie Św. Marii Teresy
Ledóchowskiej, Dziewicy
Iz 58,6-10 J 4,34-38
7 lipca
Rdz 44,18-21.23b-29;45,1-5 Mt 10,7-15
8 lipca
Wspomnienie Św. Jana z Dukli,
Prezbitera
Rdz 46,1-7.28-30 Mt 10,16-23
9 lipca
Rdz 49,29-33;50,15-26 Mt 10,24-33
10 lipca
Piętnasta Niedziela Zwykła
Iz 55,10-11 Rz 8,18-23 Mt 13,1-23
11 lipca
Święto Św. Benedykta, Opata,
Patrona Europy
Prz 2,1-9 Mt 19,27-29
12 lipca
Wspomnienie Św. Brunona Bonifacego
z Kwerfurtu, Biskupa i Męczennika
Iz 52,7-10 lub 1 Tes 2,2b-8 J 15,9-17
13 lipca
Wspomnienie Św. Pustelników
Andrzeja Świerada i Benedykta
Syr 2,7-11 Mt 6,1.5-8
14 lipca
Wj 3,13-20 Mt 11,28-30
15 lipca
Wspomnienie Św. Bonawentury,
Biskupa i Doktora Kościoła
Wj 11,10-12 Mt 12,1-8
16 lipca
Wspomnienie NMP z Góry Karmel
Wj 12,37-42 Mt 12,14-21
17 lipca
Szesnasta Niedziela Zwykła
Mdr 12,13.16-19 Rz 8,26-27 Mt 13,24-43
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 29
29
2011-06-17 13:42:24
ŚMIEJ SIĘ Z NAMI
TESTAMENT
Hrabia celuje do nadbiegającego zająca i mówi do stojącego obok
naganiacza:
- Ten zając może już szykować
testament.
Strzela, ale zając znika w zaroślach.
- Gdzie on się podział?!-złości się
hrabia.
- Pewnie pobiegł z testamentem
do notariusza, jaśnie panie...
TAKA SPRAWA...
Jasio postanowił za oszczędzone kieszonkowe kupić sobie szynszylę.. Stoi w sklepie zoologicznym
przed klatka z szynszylami i dzwoni
do taty:
- Tata?
- Co ,synu?
- Mam taką sprawę...
- O co chodzi?
- Wiesz, jak wygląda szynszyla?
- Wiem.
- Podoba ci się?
- Tak.
- A co byś zrobił, jakbym taką
przyniósł do domu?
- Czapkę.
ŚPIĄCY RYCERZ
Do Zakopanego przyjechała
wycieczka. Przewodnik wskazuje
Giewont i mówi:
- Ta góra wygląda jak śpiący rycerz. Legenda głosi, że gdy w
Polsce będzie źle się działo, to
on wstanie.
- To na co on jeszcze czeka???
DROŻYZNA
Klient dziwi się w warzywniaku:
- Pięć złotych za kilo cebuli???!
- Nic na to nie poradzę- tłumaczy
sprzedawca- transport bardzo
podrożał.
- A czyż ta cebula dojeżdża do
sklepu własnym samochodem?
PALENIE SZKODZI
Lekarz perswaduje rolnikowi:
- Wie pan, że papierosy mogą
zabić nawet najzdrowszego
konia?
- Uf,całe szczęście, że mój Gniady
nie pali.
PKP
- Dlaczego perony na dworcach
są wybetonowane?
- Żeby podróżni nie zapuścili korzeni, czekając na pociąg.
Przyg. B.P.
30
0
06 2011.indd 30
INFORMATOR PARAFIALNY
SAKRAMENT
SAKRAMENT CHRZTU
CHRZTU
Sakrament
Sakrament Chrztu
Chrztu św.
św. odbywa
odbywa się
się zasadniczo
zasadniczo
w
w pierwszą
pierwszą ii trzecią
trzecią niedzielę
niedzielę miesiąca
miesiąca (lub
(lub tylko
tylko
w
w jedną
jedną zz nich)
nich) w
w czasie
czasie Mszy
Mszy św.
św. oo godz.
godz. 12:00
12:00
oraz
oraz w
w Boże
Boże Narodzenie
Narodzenie ii Wielkanoc
Wielkanoc oo godz.
godz.
14:00.
14:00. Chrzest
Chrzest zgłasza
zgłasza się
się przynajmniej
przynajmniej tydzień
tydzień
wcześniej.
wcześniej. Zgłaszający
Zgłaszający chrzest
chrzest przynosi
przynosi ze
ze sobą:
sobą:
metrykę
metrykę urodzenia
urodzenia dziecka,
dziecka, dokument
dokument ślubu
ślubu kośkościelnego
cielnego jego
jego rodziców,
rodziców, dane
dane personalne
personalne rodziców
rodziców
chrzestnych
chrzestnych(imię,
(imię,nazwisko,
nazwisko,datę
datęurodzenia,
urodzenia,wyznawyznanie,
nie, miejsce
miejsce zamieszkania
zamieszkania ii zaświadczenie,
zaświadczenie, że
że dana
dana
osoba
osoba może
może być
być ojcem
ojcem lub
lub matką
matką chrzestną),
chrzestną), oraz
oraz
poświadczenie
poświadczenieudziału
udziałuw
wczterech
czterechkatechezach
katechezachrodzirodziców
cówiichrzestnych.
chrzestnych.Spotkanie
Spotkanieorganizacyjne
organizacyjneodbywa
odbywa
się
sięw
wsobotę
sobotęprzed
przedniedzielą
niedzieląchrztów
chrztówoogodz.
godz.19.00.
19.00.
Przypominamy,
Przypominamy, że
że ci,
ci, którzy
którzy nie
nie przyjęli
przyjęli sakramentu
sakramentu
bierzmowania,
bierzmowania, lub
lub żyją
żyją w
w związku
związku niesakramentalniesakramentalnym,
nym, nie
nie mogą
mogą być
być rodzicami
rodzicami chrzestnymi.
chrzestnymi.
SAKRAMENT
SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA
MAŁŻEŃSTWA
Narzeczeni
Narzeczeni zgłaszają
zgłaszają się
się do
do kancelarii
kancelarii paparafialnej
rafialnej na
na trzy
trzy miesiące
miesiące przed
przed planowanym
planowanym
ślubem,
ślubem, w
w celu
celu spisania
spisania protokołu
protokołu przedślubnego.
przedślubnego.
Przynoszą
Przynoszą ze
ze sobą
sobą dowody
dowody osobiste,
osobiste, metryki
metryki chrztu
chrztu
zz aktualną
aktualną datą
datą ii zz adnotacją
adnotacją oo bierzmowaniu,
bierzmowaniu,
świadectwa
świadectwa ukończenia
ukończenia religii
religii zz ostatniej
ostatniej klasy.
klasy.
W
W trakcie
trakcie przygotowań
przygotowań narzeczeni
narzeczeni są
są zobowiązani
zobowiązani
do
do uczestnictwa
uczestnictwa w
w dniu
dniu skupienia,
skupienia, który
który odbywa
odbywa
się
się w
w naszej
naszej parafii,
parafii, w
w drugą
drugą niedzielę
niedzielę każdego
każdego
miesiąca
miesiąca (początek
(początek oo godz.
godz. 14.00)
14.00) oraz
oraz do
do kurkursu
su przedmałżeńskiego
przedmałżeńskiego w
w parafii
parafii Bożego
Bożego Ciała
Ciała
w
w pierwszy
pierwszy lub
lub trzeci
trzeci wtorek
wtorek miesiąca
miesiąca (początek
(początek
oo godz.
godz. 16.30).
16.30). Po
Po zgłoszeniu
zgłoszeniu się
się do
do kancelarii
kancelarii
narzeczeni
narzeczeni muszą
muszą udać
udać się
się do
do USC,
USC, właściwewłaściwego
go ze
ze względu
względu na
na zamieszkanie
zamieszkanie jednej
jednej ze
ze stron,
stron,
w
w celu
celu dokonania
dokonania formalności
formalności wynikających
wynikających zz prawa
prawa
świeckiego.
świeckiego.USC
USCwyda
wydanarzeczonym
narzeczonymzaświadczenie
zaświadczenie(3
(3
egz.)
egz.)ootym,
tym,że
żemają
mająoni
oniprawo
prawozawrzeć
zawrzećmałżeństwo
małżeństwowg
wg
prawa
prawapolskiego
polskiego(zaświadczenie
(zaświadczeniejest
jestważne
ważne33miesiące
miesiące
od
oddaty
datywydania),
wydania),które
którenależy
należydostarczyć
dostarczyćdo
dokancelarii
kancelarii
parafii,
parafii, gdzie
gdzie będzie
będzie zawierane
zawierane małżeństwo.
małżeństwo.
SAKRAMENT
SAKRAMENT CHORYCH
CHORYCH
W
W nagłych
nagłych przypadkach
przypadkach należy
należy wezwać
wezwać
kapłana
kapłana oo każdej
każdej porze.
porze. Odwiedziny
Odwiedziny chochorych
rych ii osób
osób w
w podeszłym
podeszłym wieku
wieku odbywają
odbywają się
się
w
w pierwsze
pierwsze piątki
piątki miesiąca,
miesiąca, lub
lub w
w inne
inne wyznawyznaczone
czone dni,
dni, od
od godz.
godz. 9.00.
9.00. Chorych
Chorych należy
należy zgłosić
zgłosić
w
w kancelarii
kancelarii lub
lub zakrystii,
zakrystii, podając
podając dokładny
dokładny adres
adres
zamieszkania.
zamieszkania.
Pos£aniec
POS£ANIEC
Œwiêtej
ŒWIêTEJ Teresy
TERESY
Miesiêcznik
Miesiêcznik Parafialny
Parafialny -- ukazuje
ukazuje siê
siê od
od 1998
1998 r.r.
Redakcja:
Redakcja:
o.
o. Krzysztof
Krzysztof Wolnik
Wolnik OMI
OMI -- Opiekun
Opiekun Redakcji,
Redakcji,
o.
o. Piotr
Piotr Wójcik
WójcikOMI,
OMI,o.o.Krzysztof
KrzysztofPabian
Pabian
OMI,
OMI, El¿bieta
El¿bieta£ugowska
£ugowska- -redaktor
redaktornaczelna,
naczelna,
Agnieszka
Agnieszka Blicharz,
Blicharz, Patrycja
Patrycja Cepek,
Cepek,
Jaros³aw
Jaros³aw G³owacki,
G³owacki, Stefania
Stefania Hêciak,
Hêciak,
Bogdan
Bogdan Kozio³,
Kozio³, Barbara
Barbara Piwowarczyk,
Piwowarczyk,
Maria
Maria Popowska,
Popowska, Małgorzata
Małgorzata Posiadała,
Posiadała,
Miros³awa
Miros³awa Postrzygacz,
Postrzygacz, Hanna
Hanna Protasewicz,
Protasewicz,
Stefan
Stefan Todorski,
Todorski, Daniel
Daniel Wielgorski.
Wielgorski.
Korekta:
Korekta: Miros³awa
Miros³awa Postrzygacz
Postrzygacz
Foto:
Foto: Waldemar
Waldemar Stefaniak,
Stefaniak, Zdzisław
Zdzisław Popowski
Popowski
DTP:
[email protected]
DTP:
[email protected]
Druk:
Druk: IWONEX
IWONEX
Adres:
Adres:
Redakcja
Redakcja „Pos³añca
„Pos³añca œw.
œw. Teresy”
Teresy”
Parafia
Parafia Rzymskokatolicka
Rzymskokatolicka
p.w.
p.w. Œw.
Œw. Teresy
Teresy od
od Dzieci¹tka
Dzieci¹tka Jezus
Jezus
08-110
08-110 SIEDLCE,
SIEDLCE, ul.
ul. Garwoliñska
Garwoliñska 19
19
e-mail:
e-mail: [email protected]
[email protected]
Sakrament
Sakrament małżeństwa
małżeństwa zawarli:
zawarli:
14.05
14.05
Tomasz
Tomasz Abramczuk
Abramczuk -- Marta
Marta Jaworska
Jaworska
Łukasz
Łukasz PastorPastor- Anna
Anna Czechowicz
Czechowicz
21.05
21.05
Grzegorz
Grzegorz Godziewski
Godziewski -- Karolina
Karolina
Wierzbicka
Wierzbicka
Piotr
Piotr Bareja
Bareja -- Marta
Marta Łomot
Łomot
Tomasz
Tomasz Dorosz
Dorosz -- Monika
Monika Gryczka
Gryczka
28.05
28.05
Marcin
Marcin Pastor
Pastor -- Marta
Marta Protasiuk
Protasiuk
Bartłomiej
Bartłomiej Szysz
Szysz -- Iwona
Iwona Bednarczyk
Bednarczyk
04.06
04.06
Ernest
Ernest Ciołek
Ciołek -- Justyna
Justyna Krasowska
Krasowska
Hubert
Hubert Hodun
Hodun -- Marta
Marta Makać
Makać
11.06
11.06
Łukasz
Łukasz Łapiński
Łapiński -- Weronika
Weronika Jaros
Jaros
Piotr
Piotr Gil
Gil -- Katarzyna
Katarzyna Bielak
Bielak
Sakrament
Sakrament Chrztu
Chrztu przyjęli:
przyjęli:
Filip
Filip Frejman,
Frejman, Gabriela
Gabriela Mikonowicz,
Mikonowicz,
Michalina
Michalina Rak,
Rak, Wojciech
Wojciech Biernacki,
Biernacki,
Miłosz
Miłosz Haraszkowski,
Haraszkowski, Maciej
Maciej StelęStelęgowski,
gowski, Kacper
Kacper Jagiełło,
Jagiełło, Nikodem
Nikodem AnAntoni
toni Kowalski,
Kowalski,Aleksander
AleksanderAdam
Adam CzajCzajka,
ka, Malwina
Malwina Rita
Rita Bartoszek,
Bartoszek, Adam
Adam
Bojar,
Bojar, Pola
Pola Maria
Maria Nasiłowska,
Nasiłowska, ZuZuzanna
zanna Kucharska,
Kucharska, Brajan
Brajan Aleksander
Aleksander
Soczewka,
Soczewka, Maja
Maja Magdalena
Magdalena Lewczuk,
Lewczuk,
Patryk
Patryk Aleksander
Aleksander Koziestański,
Koziestański, OliOliwia
wia Weronika
Weronika Pietrak,
Pietrak, Jakub
Jakub Wrzosek,
Wrzosek,
Mateusz
Mateusz Jastrzębski,
Jastrzębski, Wiktor
Wiktor Józef
Józef JaśJaśkiewicz,
kiewicz, Antoni
Antoni Furmaniak,
Furmaniak, Pola
Pola Anna
Anna
Szymańska,
Szymańska, Maciej
Maciej Grochowski
Grochowski
Modlitwie
polecamy
Modlitwie polecamy zmarłych:
zmarłych:
Bogusław
BogusławWojnarowicz
Wojnarowicz(ur.
(ur.1939),
1939),ReRemigiusz
Szufranek
(ur.
1949),
migiusz Szufranek (ur. 1949), Regina
Regina
Ługowska
Ługowska (ur.
(ur. 1941),
1941), Marianna
Marianna Mróz
Mróz
(ur.
1921),
Krystyna
(ur. 1921), Krystyna Czarnocka
Czarnocka (ur.
(ur.
1934),
1934), Danuta
Danuta Wildangier
Wildangier (ur.
(ur. 1929),
1929),
Czesław
Czesław Sobiczewski
Sobiczewski (ur.
(ur. 1915)
1915)
MSZE ŒWIÊTE:
-
-


o



KANCELARIA
KANCELARIA CZYNNA:
CZYNNA:









 

PParafia
arafia Rzymskokatolicka
Rzymskokatolicka p.w.
p.w. œw.Teresy
œw.Teresy
Bank
Bank PKO
PKO SA
SA II OO ww Siedlcach
Siedlcach
801240
801240 2685
2685 1111
1111 0000
0000 3656
3656 2097
2097
POSŁANIEC
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ
ŚWIĘTEJ TERESY
TERESY
2011-06-17 13:42:25
Dzieci pierwszokomunijne
w Kodniu i w Kostomłotach
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
06 2011.indd 31
31
2011-06-17 13:42:38
Bierzmowanie
06 2011.indd 32
2011-06-17 13:42:45

Podobne dokumenty

listopad 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

listopad 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus Mamy zatem służyć Bogu tak, jak się to Bogu podoba, w takich warunkach, jakie otrzymaliśmy od Niego i w takim miejscu, w którym On sam nas umieścił. Dobra ziemskie, które otrzymaliśmy od Stwórcy, n...

Bardziej szczegółowo

Wrzesień 2014 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Wrzesień 2014 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus Zdaje mi się, że gdyby wszystkie stworzenia otrzymały takie łaski jak ja, nikt nie obawiałby się dobrego Boga, ale kochano by Go do szaleństwa i z miłości, a nie z bojaźni, nikt nie chciałby Go zas...

Bardziej szczegółowo

Październik 2013 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Październik 2013 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus Jezus pozwolił mi zrozumieć, że chce mi dawać dusze przez krzyż, toteż cierpienie pociągało mnie coraz bardziej, w miarę jak się zwiększało. Przez pięć lat było ono moją osobistą drogą, nic jednak ...

Bardziej szczegółowo