pismo socjalistyczne

Komentarze

Transkrypt

pismo socjalistyczne
Dalej!
pismo socjalistyczne
Nr 41
grudzieƒ / styczeƒ
ISSN 0867-6496
2005 /2006
Partia.
Antykapitlistyczna.
2
uwag´ na wszelkie aspekty bezpieczeƒstwa. Niewàtpliwy poÊpiech i nat∏ok
pracy, w jakim ˝y∏ ostatnio Przewodniczàcy Polskiej Partii Pracy, móg∏ jednak
sprawiç, ˝e coÊ zosta∏o przeoczone.
by∏by to g∏ówny polityk lewicy” itp. Daniel
Podrzycki to by∏a nowa jakoÊç. Brakowa∏o mu tylko dost´pu do mediów, by
si´ przebiç do mas.
Jak s∏usznie napisa∏ Marcin Adam, po
rezygnacji Cimoszewicza, to w∏aÊnie Daniel Podrzycki zosta∏ ostatnim lewicowym
kandydatem na najwy˝szy urzàd w paƒstwie. Jego niskie notowania by∏y zaÊ w
prostej linii wynikiem blokady dost´pu do
publicznej debaty. To nie Daniel Podrzycki by∏ bohaterem codziennych serwisów
informacyjnych, ciàg∏ych debat publicznych itp. W∏aÊnie wybory prezydenckie
mog∏y zmieniç t´ sytuacj´. Wszak kandydatów na prezydenta zosta∏o zarejestrowanych mniej ni˝ komitetów wyborczych,
zaÊ odmowy dopuszczenia do publicznej
dyskusji stacje telewizyjne nie mog∏yby
ju˝ t∏umaczyç pozaparlamentarnoÊcià ugrupowania, jak to robi∏y do tej pory podczas debat zwiàzanych z wyborami do
Sejmu. Co wi´cej, w∏aÊnie Daniel móg∏ liczyç na przerwanie blokady informacyjnej
w szeroko rozumianej lewicowej prasie.
Sam Daniel Podrzycki by∏ postacià wyjàtkowo niewygodnà dla swoich konkurentów politycznych. OkreÊla∏ si´ otwarcie
jako antykapitalista. Inteligentny, nawet
b∏yskotliwy, oczytany, zrównowa˝ony,
bez antyinteligenckiego kompleksu – a
zarazem autentyczny dzia∏acz robotniczy, samouk, charyzmatyczny przywódca
zwiàzkowy w swoim regionie. By∏y dzia∏acz pierwszej „SolidarnoÊci”, który nie
zapomnia∏ o jej idea∏ach, a jednoczeÊnie
przeszed∏ lewicowà szko∏´ politycznà i
cytowa∏
„Zdradzonà
rewolucj´”
Trockiego. Po Êmierci Daniela na portalach internetowych takich jak Onet czy
Wirtualna Polska pojawi∏o si´ mnóstwo
zaskakujàco pozytywnych opinii na jego
temat. Ludzie zdà˝yli go zobaczyç w∏aÊciwie w jednym tylko programie telewizyjnym: „M∏odzie˝ kontra...”, w którym politycy spotykajà si´ z partyjnymi m∏odzie˝ówkami – i zgodnie twierdzili, ˝e wypad∏
znakomicie – nie brakowa∏o opinii typu:
„ale
usadzi∏
tego
przemàdrza∏ego
grubaska z Platformy!”, „Za cztery lata
Jako kandydat na prezydenta, Daniel
mia∏ wreszcie uzyskaç dost´p do tuby
propagandowej w postaci licznych programów telewizyjnych i wywiadów w wysokonak∏adowej prasie, przez którà powiedzia∏by wiele rzeczy niewygodnych
dla establishmentu. JednoczeÊnie Polska
Partia Pracy zdo∏a∏a zapoczàtkowaç niezwykle potrzebny proces zjednoczeniowy
na lewicy. Lewica na lewo od SLD
nieomal jednomyÊlnie popar∏a PPP. Na
jej listach zostali wystawieni antykleryka∏owie (z Racji), socjaliÊci (z PPS), komuniÊci (z KPP) czy ekolodzy z Polskiej
Partii Ekologicznej. PPP zdoby∏a w ostatnich wyborach 91 tys. g∏osów (0, 77 procenta), czyli mniej ni˝ planowa∏a. RównoczeÊnie jednak potwierdzi∏a swoje zakorzenienie w Êrodowiskach pracowniczych
liczonych w dziesiàtkach tysi´cy. Rozpocz´to rozmowy o dalszej wspó∏pracy – o
scaleniu lewicy na lewo od SLD.
O stanowisku Nurtu Lewicy Rewolucyjnej
wobec wyborów „Dalej!” pisa∏o na swej
stronie internetowej: WÊród hase∏ wybor-
Wybory przebieg∏y
bez zak∏óceƒ…
„Wybory przebiegajà w∏aÊciwie bez ˝adnych problemów ani zak∏óceƒ” – donosi∏a w dniu wyborów parlamentarnych z uroczym uÊmiechem spikerka telewizji
polskiej sprzed jednego z lokali wyborczych. Ze dwa razy trafi∏ si´ nietrzeêwy
obywatel agresywnie domagajàcy si´ karty do g∏osowania choç nie mia∏ meldunku, gdzie indziej zaspa∏ przewodniczàcy – to wszystkie incydenty jakie wydarzy∏y si´ przy okazji tych wyborów parlamentarnych, i mimo ˝e by∏y zupe∏nie
bez znaczenia, skrupulatnie i do znudzenia powtórzano o nich we wszystkich
serwisach informacyjnych.
My tymczasem wiedzieliÊmy od kilkunastu godzin, ˝e nie ˝yje Daniel Podrzycki, przewodniczàcy Polskiej Partii Pracy i kandydat na prezydenta tej partii.
Âmierci tej telewizja polska nie poÊwi´ci∏a ˝adnej uwagi.
uchy komunikat, nawet nie odczytaS
ny, tylko wydrukowany na przesuwajàcym si´ po ekranie pasku – to by∏o
wszystko. Kiedy p∏ywaczka Otylia J´drzejczak mia∏a wypadek samochodowy,
media tràbi∏y o tym na okràg∏o. Pokazywano zdj´cia Otylii, jej brata, Êwiadków
wypadku i deski rozdzielczej z licznikiem, z którego wskazaƒ wynika∏o, ˝e
znacznie przekroczy∏a dozwolonà pr´dkoÊç. Kiedy rozbija si´ autokar z polskimi turystami za granicà (statystyczne
wydarzenie losowe, z którego niewiele
wynika) – telewizja uparcie katuje widzów relacjami z miejsca wypadku.
Kiedy zginà∏ jeden z kandydatów na prezydenta w przeddzieƒ wyborów – nie jecha∏ za szybko, nie by∏o kolizji, nie by∏o
powodu… – media milcza∏y jak zakl´te.
Nie by∏o Daniela w mediach po Êmierci tak samo, jak nie by∏o go za ˝ycia.
Po wypadku Daniela przewodniczàcy Komunistycznej Partii Polski Marcin Adam
rozes∏a∏ artyku∏, w którym czytamy: Nie
znamy przyczyny wypadku Daniela Podrzyckiego. OkolicznoÊci tej tragedii budzà
jednak liczne wàtpliwoÊci i podejrzenia.
Nie sà one bezpodstawne. Dlatego zdecydowa∏em si´ opublikowaç wszystko, co
jest mi w tej sprawie wiadome.
Ju˝ na pierwszy rzut oka wypadek ten wyglàda∏ doÊç dziwnie. Wed∏ug oficjalnego
komunikatu policji samochód Daniela z
nieustalonej przyczyny zjecha∏ nagle na
przeciwleg∏y pas jezdni przebijajàc bariery
energoch∏onne. Nie jest to wypadek codzienny. Nie spowodowa∏a go kolizja z innymi uczestnikami ruchu. Droga w tym
miejscu by∏a prosta. Daniel by∏ dobrym i
doÊwiadczonym kierowcà. Jego BMW by∏o
wprawdzie wys∏u˝one, ale stan techniczny
pojazdu by∏ dobry i regularnie sprawdzany
ze wzgl´dów bezpieczeƒstwa.
Najbardziej szokujàce i byç mo˝e najistotniejsze w tej sprawie jest wydarzenie
sprzed oko∏o pó∏tora miesiàca. Daniel
mia∏ wówczas podobny wypadek. Od
jego samochodu odpad∏o nagle jedno z
kó∏. Na szcz´Êcie sta∏o si´ to na podjeêdzie i dzi´ki niewielkiej pr´dkoÊci (ok. 40
km/godz.) wyszed∏ z niego bez szwanku.
Okaza∏o si´ wtedy, ˝e z kó∏ samochodu
zosta∏y powykr´cane Êruby. Historia ta
by∏a znana w gronie wspó∏pracowników
Daniela i dlatego zawsze zwracaliÊmy
3
czych PPP i Podrzyckiego znajdujà si´
m.in. takie godne poparcia postulaty jak:
wprowadzenie 35-godzinnego czasu pracy z zachowaniem dotychczasowej p∏acy,
weryfikacja procesów prywatyzacyjnych,
renacjonalizacja majàtku sprywatyzowanego z naruszeniem prawa, dzia∏ania na
rzecz zwolnienia emerytów i rencistów z
podatku dochodowego od osób fizycznych, wycofanie polskich wojsk z Iraku,
likwidacja powiatów, stworzenie ustawowych gwarancji socjalnych dla osób bezrobotnych oraz neutralnoÊç Êwiatopoglàdowa paƒstwa. W zwiàzku z powy˝szym
uwa˝amy, ˝e oddanie g∏osu na PPP i
Podrzyckiego b´dzie wyrazem protestu
przeciwko polityce prawicy i pseudolewicy z SLD i SDPL, natomiast w przysz∏oÊci u∏atwi budow´ silnej lewicowej formacji artyku∏ujàcej g∏os i interesy klasy
pracowniczej w Polsce.
PPP popar∏a zdecydowana wi´kszoÊç
Êrodowisk lewicy antykapitalistycznej. Zaraz po Êmierci Daniela Podrzyckiego
Nowa Lewica wydrukowa∏a i rozlepi∏a plakaty z jego wizerunkiem i has∏em: „To
jeszcze nie koniec”. I rzeczywiÊcie, to nie
koniec. NLR zdecydowa∏ si´ wesprzeç
Nowà Lewic´ wst´pujàc do niej na zasadach frakcji, by u∏atwiç powstanie pluralistycznej antykapitalistycznej partii lewicowej w Polsce.
27 listopada 2005 r. dzia∏acze z organizacji na lewo od SLD – „Racji”, Nowej
Lewicy (w tym NLR), Êrodowiska prof.
Marii Szyszkowskiej, Pracowniczej Demokracji) powo∏ali koalicj´ „Razem”.
Redakcja Dalej!
Witamy w Kaczorlandzie!
Drugà tur´ wyborów prezydenckich,
wbrew nieomal wszystkim sonda˝om i
prognozom wi´kszoÊci mediów, faworyzujàcym libera∏a Tuska wygra∏ prawicowy populista Lech Kaczƒski.
Kaczyƒski wygra∏ wybory szermujàc
has∏em „Polski solidarnej”, które przeciwstawia∏ liberalizmowi Donalda Tuska.
Taktycznie warto b´dzie przypominaç
ten fakt domagajàc si´ wype∏nienia socjalnych obietnic, jakie Kaczyƒski sk∏ada∏.
W praktyce prawdopodobieƒstwo, ˝e
polityka gospodarcza Kaczyƒskich i PiS
b´dzie si´ istotnie ró˝niç od polityki
reprezentowanej Tuska i PO jest oczywiÊcie znikome. Ju˝ kilka dni po wyborach komentatorzy bagatelizowali postulat „Polski solidarnej” cynicznie wyjaÊniajàc telewidzom, ˝e „kampania wyborcza ma swoje prawa”.
O ile na zmian´ po∏o˝enia najubo˝szych
za kadencji braci Kaczyƒskich nie ma co
liczyç, to bardzo prawdopodobna jest
realizacja ich hase∏ ze sfery politycznej.
Przede wszystkim chodzi tu o ujawnienie PRL-owskiej agentury. Jako trockistów los peerelrowskich agentów niewiele nas obchodzi. Problem jednak w tym,
˝e akcja rozliczania z PRL b´dzie dla
PiS pretekstem do marginalizowania lewicy w ogóle i tu ju˝ ˝adnej oboj´tnoÊci
z naszej strony byç nie mo˝e.
Kolejnym has∏em Kaczyƒskiego jest rozliczenie afer prywatyzacyjnych. Uwierzyç w to has∏o mogà jedynie ludzie bar-
Populizm po polsku…
Piotr Kendziorek
Populizm nale˝y do tych poj´ç, które w rodzimej publicystyce sà tyle˝ cz´sto
u˝ywane, co nadu˝ywane, gdy˝ nadaje im si´ zupe∏nie dowolny sens ideologiczny. Zwyci´stwo wyborcze PiS-u oraz dobry wynik Samoobrony i LPR-u
spowodowa∏y, ˝e w wielu komentarzach medialnych pojawi∏y si´ z jednej
strony twierdzenia o populizmie tych partii jako êródle ich sukcesów, a z drugiej – przestrogi przed wcieleniem w ˝ycie formu∏owanych przez ich przedstawicieli „populistycznych” obietnic wyborczych o charakterze socjalnym. W tym
dominujàcym uj´ciu mianem populizmu okreÊlane sà wszelkie projekty spo∏eczno-ekonomiczne, które oznaczajà odejÊcie od kilku aksjomatów liberalnej
polityki gospodarczej, b´dàcych de facto bezpoÊrednià artykulacjà tego, jak
kapitaliÊci postrzegajà w∏aÊciwà – tzn. zgodnà z ich interesami – polityk´ spo∏ecznà i gospodarczà.
hodzi tu o tzw. zmniejszanie koszC
tów pracy (co oznacza zwi´kszenie
wyzysku pracowników), minimalizacj´
wydatków socjalnych paƒstwa, wysoki
kurs z∏otówki, niski poziom inflacji, kontynuacj´ prywatyzacji sektora kontrolowanego przez paƒstwo w gospodarce
itd. Rezultatem wszystkich tych dzia∏aƒ
mia∏by byç wzrost konkurencyjnoÊci
gospodarki i idàcy w Êlad za nim wzrost
gospodarczy, wraz z towarzyszàcym mu
spadkiem poziomu bezrobocia.
W trakcie ostatniej kampanii wyborczej
wi´kszoÊç partii zakwestionowa∏a –
przynajmniej werbalnie – ten model ideologii i praktyki ekonomicznej, przeciw-
stawiajàc mu pewien zespó∏ tez antyliberalnych, które jednak niewiele majà
wspólnego lewicowà krytykà liberalizmu,
oznaczajàcà zwykle jakàÊ form´ krytyki
kapitalizmu. Obecnie widaç ju˝ wyraênie, ˝e nowy rzàd premiera Marcinkiewicza niewiele zamierza zmieniç w sferze polityki gospodarczej i socjalnej, co
jednak wcale nie znaczy, ˝e prawicowopopulistyczny antyliberalizm nie b´dzie
mia∏ ˝adnego wp∏ywu na przebieg toczàcej si´ w Polsce – przy tak bardzo nierównym stosunku si∏ – walki klasowej
mi´dzy kapita∏em a pracà. Rozpoznanie
tych konsekwencji, a tak˝e êróde∏ wiarygodnoÊci idei politycznych prawicy w o-
dzo naiwni, nierozumiejàcy nomenklaturowej genezy restauracji kapitalizmu
w Polsce. OczywiÊcie kilku biurokratów
SLD mo˝e doznaç jakichÊ nieprzyjemnoÊci a nawet dostaç niewielkie wyroki.
W tym samym czasie w∏os z g∏owy nie
spadnie ˝adnemu z dawnych urz´dników AWS. W sumie poza medialnym
szumem has∏o rozliczenia afer nic w
Êwiecie materialnym nie zmieni.
Zwieƒczeniem programu politycznego
Kaczyƒskich jest has∏o tzw. IV Rzeczpospolitej. Ma byç to paƒstwo rzàdzone
przez prawic´, dokonujàcà antylewicowych ideologicznych czystek (tzw. rewolucja moralna), z silnym prezydentem
(oczywiÊcie Kaczyƒskim), majàcym do
dyspozycji poza szerokimi prerogatywami równie˝ (co stanowi mrocznà
fascynacj´ Kaczyƒskich) oddane s∏u˝by
specjalne. Taka perspektywa budzi obawy nawet liberalnej prawicy z PO i „Wyborczà” na czele. Byç mo˝e wi´c projekt
IV Rzeczpospolitej zostanie storpedowany ju˝ wewnàtrz samego obozu prawicy. Takiego falstartu kaczej RP
A.Z.
˝yczymy.
czach du˝ej cz´Êci spo∏eczeƒstwa, czego wyrazem sà wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich, wymaga
pog∏´bionej analizy zjawiska populizmu
prawicowego jako takiego oraz jego
polskiej odmiany.
Prawicowy populizm w uj´ciu
marksizmu
Dobrym wst´pem do takiej analizy sà
podejmowane przez brytyjskich marksistów w latach 80. próby wyjaÊnienia sukcesu konserwatywnej prawicy w trwa∏ym
odsuni´ciu od w∏adzy socjaldemokracji.
Fenomen tzw. thatcheryzmu co prawda
nie by∏ ca∏kiem nowy, gdy˝ poczynajàc
od prze∏omu XIX i XX wieku pojawi∏o si´
zjawisko nieprzewidziane wczeÊniej
przez marksistów, polegajàce nas tym,
˝e nacjonalistyczna prawica zarówno w
krajach imperialistycznych (Niemcv czy
Francja), jak te˝ pó∏peryferyjnych (jak
Polska czy Ukraina), pod has∏ami narodowego demokratyzmu, rasizmu, imperializmu, odnowy moralnej spo∏eczeƒstwa (mit tworzenia „nowego cz∏owieka”),
zwróci∏a si´ z ofertà ideologicznà ku klasom ludowym, b´dàcym – szczególnie
w przypadku klasy robotniczej – bastionem wp∏ywów lewicy socjalistycznej.
Oznacza∏o to nowà jakoÊç w porównaniu zarówno z dotychczasowymi formami demokratycznej myÊli nacjonalistycznej (szczególnie w przypadku ruchów
narodowowyzwoleƒczych krajów podpo-
4
przez nieefektywnà biurokracj´ paƒstwowà. W ten sposób socjaldemokracja
zosta∏a powiàzana z blokiem w∏adzy,
zaÊ p. Thatcher usytuowana na zewnàtrz, wraz z ludem. Przez to thatcheryzm móg∏ zneutralizowaç antagonizm
mi´dzy ludem a blokiem w∏adzy”.
rzàdkowanych), jak te˝ tradycyjnymi formami polityki konserwatywnej i liberalnej
prawicy, dla której wszelkie odwo∏ywania si´ do ludu i choçby werbalne kwestionowanie hierarchii spo∏eczeƒstwa klasowego oznacza∏o niebezpieczne zbli˝anie si´ do socjalistycznej „demagogii”.
Z tego wzgl´du klasy panujàce politycznie i ekonomicznie w okresie przed
I wojnà Êwiatowà – mimo panujàcej
w tych Êrodowiskach niech´ci do ˚ydów
– z podejrzliwoÊcià odnosi∏y si´ do radykalnego antysemityzmu, przedstawianego przez nacjonalistycznà prawic´ (w
rodzaju polskiej endecji) jako forma krytyki i projekt reformy kapitalizmu.
Po pierwszej wojnie Êwiatowej – wraz
z kryzysem gospodarczym, rozwojem
ruchów rewolucyjnych i zwyci´stwem rewolucji rosyjskiej, a tak˝e demokratyzacjà stosunków spo∏ecznych, których
wyrazem by∏o przeforsowanie przez
ruch robotniczy w wi´kszoÊci krajów
powszechnego prawa wyborczego – ten
nacjonalistyczny populizm prawicowy
w wielu krajach ewoluowa∏ w stron´ faszyzmu, i w warunkach pot´˝nego kryzysu kapitalistycznego spo∏eczeƒstwa
klasowego w takich krajach, jak W∏ochy
czy Niemcy, spotka∏ si´ z poparciem
klas panujàcych w gospodarce i aparatach paƒstwowo-ideologicznych, które
utorowa∏y mu drog´ ku w∏adzy.
Jednak z punktu widzenia analizy êróde∏
sukcesu i spo∏eczno-politycznego charakteru populizmu prawicowego w Polsce
wa˝niejsze od lewicowych teorii faszyzmu
wydaje mi si´ przyjrzenie si´ wspomnianemu powy˝ej fenomenowi thatcheryzmu. Znany marksista brytyjski Stuart Hall,
posi∏kujàc si´ koncepcjà ideologii Gramsciego, wskaza∏ na to, ˝e w warunkach
kryzysu ekonomicznego brytyjska prawica konserwatywna potrafi∏a z sukcesem
przedstawiç swój reakcyjny antyrobotniczy program jako form´ ludowego sprzeciwu wobec rzàdów socjaldemokratycznych, przedstawianych jako skorumpowane, nieefektywne, zbiurokratyzowane
i naruszajàce zasady sprawiedliwoÊci
spo∏ecznej. Tym samym tradycyjnie lewicowy schemat konfliktu interesów pomi´dzy klasà panujàcà (paƒstwo i kapita∏), a
klasami podporzàdkowanymi, mocno
osadzony w tradycji ruchu robotniczego
i ÊwiadomoÊci potocznej klas ludowych
(mimo tego, ˝e dominujàca na lewicy socjaldemokracja w okresie powojennym reprezentowa∏a idee – opartej o pryncypia
ekonomii keynesowskiej – wspó∏pracy
mi´dzyklasowej), móg∏ zostaç przej´ty
w celu artykulacji niezadowolenia spo∏ecznego przez prawic´ oraz u˝yty w celu
legitymizacji programu gospodarczego
rzàdu Thatcher.
„Na d∏ugo przed zdobyciem w∏adzy
thatcheryzm jako zorganizowana si∏a
ideologiczna odgrywa∏ organizujàcà rol´
w dziele artyku∏owania pola ideologii ludowych w kierunku silnie prawicowym.
Jeden z kluczy dla zrozumienia jego
sukcesu tkwi w jego szerokiej mocy
przyciàgania i jego ‘common touch’; jego
szerokim obszarze odniesienia (np.
zdolnoÊci do skupiania w ramach swojego dyskursu politycznego licznych zagadnieƒ moralnych, filozoficznych i spo∏ecznych, które zwykle nie sà postrzegane jako ‘polityczne’), jego potwierdzonej
zdolnoÊci do wkraczania w obszar tradycyjnych formacji ideologicznych cz´Êci
klasy robotniczej i drobnomieszczaƒstwa; jego bezlitosnego ‘radykalizmu’ [...]
i si´gania po tematy, które w ramach
konkurencyjnych ideologii zosta∏y mocno zaniedbane [...]
Socjaldemokratyczny monopol na paƒstwo biurokratyczne umo˝liwi∏ thatcheryzmowi powiàzanie na negatywnym biegunie etatyzmu, biurokracji, socjaldemokracji i ‘pe∏zajàcego kolektywizmu’. Tej
[ideologicznej] reprezentacji ‘bloku w∏adzy’ zosta∏y na biegunie pozytywnym
przeciwstawione ró˝ne powiàzania indywidualizmu w∏asnoÊci, osobistej inicjatywy, ‘thatcheryzmu’ i wolnoÊci. Dzi´ki temu sta∏o si´ mo˝liwe przedstawianie
Partii Pracy jako cz´Êci ‘wielkiej armii’,
dzia∏ajàcej przeciwko ‘zwyk∏emu cz∏owiekowi’ (i jego rodzinie), uciskanym
Populizm a ideologia polskiej
prawicy
Nietrudno dostrzec, ˝e przedstawiona
przez Halla charakterystyka thatcheryzmu znajduje zastosowanie do ideologii
polskiej prawicy, i to zarówno w wariancie liberalno-konserwatywnym (PO), jak
te˝ prawicowo-konserwatywnym (PiS,
LPR), a tak˝e do przypadku (mniej jednoznacznego ideologicznie) Samoobrony. Wszystkie te partie wystàpi∏y z „radykalnà” krytykà istniejàcego status quo,
g∏oszàc koniecznoÊç zdecydowanej
zmiany, która doprowadzi do zniesienia
wyobcowania obywateli wobec paƒstwa
i zlikwiduje obszary biedy i marginalizacji. W tym sensie wszystkie te partie stara∏y si´ sformu∏owaç na gruncie akceptacji kapitalistycznych stosunków gospodarczych
Êrodki
zaradcze
wobec
sprzecznoÊci pomi´dzy formalnie demokratycznym charakterem stosunków
spo∏ecznych w Polsce a zjawiskiem wykluczenia bàdê niepewnoÊci egzystencji
wielkich grup spo∏ecznych, których
cz∏onkowie doÊwiadczajà poczucia bezsilnoÊci i zale˝noÊci w stosunku do sprawujàcych w∏adz´ grup i mechanizmów
ekonomicznych dominujàcych w spo∏eczeƒstwie. W tym kontekÊcie przeciwstawiano kapitalistyczne status quo –
które cechuje spo∏eczna apatia i atomizacja, rozpad wi´zi spo∏ecznych, brak
zaufania do paƒstwa itd. – wyobra˝eniu
wspólnoty, która – wedle tego schematu
– tkwi potencjalnie w ramach istniejàcych stosunków spo∏ecznych, ale jej
funkcjonowanie jest uniemo˝liwiane
przez ró˝norakie si∏y polityczne.
W zasadzie ca∏y ten schemat jest zbie˝ny z bardzo popularnym w kr´gach prawicy nacjonalistycznej w Europie okresu
mi´dzywojennego
przeciwstawieniem
wspólnoty i spo∏eczeƒstwa (rozpowszechnionym w socjologii dzi´ki g∏oÊnej pracy F. Toenniessa „Wspólnota
i stowarzyszenie” z 1887 r.). Kapitalistyczne spo∏eczeƒstwo klasowe jest –
w myÊl prawicowej wyk∏adni tego przeciwstawienia – wynikiem funkcjonowania
si∏ naruszajàcych naturalnà harmoni´
i hierarchi´ spo∏ecznà istnienia narodów,
prowadzàc do w∏adzy pieniàdza, kryzysu trwa∏ych wartoÊci, polaryzacji struktury spo∏ecznej itd., przy czym za antynarodowà i antywspólnotowà grup´, uniemo˝liwiajàcà ukszta∏towanie si´ wspólnoty narodowej na gruncie kapitalistycznej w∏asnoÊci (której zasad nie kwestionowano), uznawano zwykle ˚ydów
(identyfikowanych z ideologià ruchu robotniczego i spekulacjami finansowymi).
Dzisiaj klimat ideologiczny i polityczny
w Europie, a przede wszystkim historyczne wydarzenie Holokaustu, uniemo˝liwiajà prawicy populistyczno-nacjonalistycznej si´ganie po t´ kart´. Nie-
5
mniej jednak sam schemat ideologiczny
antysemityzmu pozosta∏ w du˝ej mierze
zachowany. W przypadku Polski, prawicy chodzi o takà krytyk´ rezultatów restauracji kapitalizmu, która nie naruszy
wiarygodnoÊci jej politycznych przedstawicieli w oczach ró˝nych od∏amów kapita∏u (z których poparcia prawica oczywiÊcie nie chce rezygnowaç), a równoczeÊnie pozwoli na artykulacj´ niezadowolenia spo∏ecznego i usytuuje prawic´ jako opozycyjnà wobec ‘bloku w∏adzy’ parti´ ‘szarego cz∏owieka’. A to oznacza
przypisanie odium za naruszenie poczucia sprawiedliwoÊci spo∏ecznej grupom
przedstawianym (podobnie jak ˚ydzi
w dyskursie antysemickim) jako grupy
paso˝ytujàce na spo∏eczeƒstwie i tym
samym uniemo˝liwiajàce zaistnienie
‘prawdziwego’ kapitalizmu.
Co wi´cej, w przypadku dyskursów prawicowego populizmu istnieje jeszcze
jedna zbie˝noÊç z antysemityzmem: podobnie jak w przypadku antysemickiego
obrazu Êwiata, tak i tutaj grupa ‘paso˝ytnicza’ jest okreÊlona jako antynarodowa,
gdy˝ niszczàca wspólnot´ z jednej strony kapitalistycznymi Êrodkami spekulacji
i prywatyzacji, a z drugiej strony zagra˝a
komunizmem i kolektywizmem. Stàd
ideologiczna konstrukcja grupy „komunistów”, którzy najpierw uciskali naród
i paso˝ytowali na nim Êrodkami komunistycznymi, a potem wypaczyli polski kapitalizm poprzez przekszta∏cenie si´
w klas´ nowych w∏aÊcicieli, niezdolnych
do obracania kapita∏em w celu pomna˝ania majàtku spo∏ecznego. W tym kontekÊcie nie mog∏o zabraknàç substytutu
spisku ˝ydowskiego, który dla intelektualistów znajdujàcej si´ obecnie u w∏adzy
prawicy (jak prof. J. Staniszkis czy prof.
A. Zybertowicz) przyjà∏ postaç wyimaginowanego uk∏adu postesbecko-kapita∏owego, który musi zostaç zdemaskowany
poprzez si´gni´cie m.in. po materia∏y
SB sprzed 1989r. i wykorzystanie ich
w celu dekomunizacji, która trwale zneutralizuje wszelkà lewic´, tym samym
oczywiÊcie trwale ugruntowujàc hegemoni´ prawicy.
Ten stan rzeczy jako jeden z pierwszych (i nielicznych) trafnie zdiagnozowa∏ wybitny historyk idei prof. A. Walicki, który w nast´pujàcy sposób zarysowa∏ w 1997 r. kwesti´ ciàg∏oÊci ideologicznej pomi´dzy faszyzujàcà spuÊciznà polskiej prawicy nacjonalistycznej
a jej wspó∏czesnymi koncepcjami polityczno-ideologicznymi: „B∏´dem jest ujmowaç spraw´ [nacjonalizmu polskiego]
tylko pod kàtem stosunku Polaków do
obcych. Tych obcych mamy dziÊ w Polsce zbyt ma∏o, aby si´ na nich koncentrowaç [...] DziÊ nacjonalizm integralny
to krucjata przeciw ‘pó∏-Polakom’, jak to
nazwa∏ kiedyÊ Dmowski, surowo pot´piajàc ludzi usi∏ujàcych zdobyç si´ nas
obiektywizm i dystans wobec w∏asnego
narodu.
Ale w czasach, gdy to pisa∏, nie by∏o
jeszcze zrostu katolicyzmu z nacjonalizmem – przeciwnie! DziÊ zrost ten dominuje i dlatego dà˝enie ‘prawdziwych Polaków’ do dyktatu moralnego, do zastra-
szenia i zdominowania ‘pó∏-Polaków’,
przybiera form´ moralizowania na temat
‘prawdy absolutnej’. KoÊció∏ zaÊ zapomnia∏ zupe∏nie o Kazaniu na Górze, pokorze i nadstawianiu policzka, mi∏owaniu
nieprzyjació∏ i przebaczeniu – mówi tylko
o ‘tysiàcletniej historii Narodu’, dowodzi
s∏usznoÊci nieprzebaczania, zbawiennoÊci pami´tliwoÊci i mÊciwoÊci. Argumentuje wr´cz, ˝e ‘warunkiem przebaczenia
musi byç skrucha’, i wcià˝ mu tej skruchy (ze strony tych, którym mia∏by przebaczyç) za ma∏o. S∏owem: nacjonalizm
nieÊwiadomy tego, ˝e jest nacjonalizmem w∏aÊnie, naiwnie i bezczelnie powo∏ujàcy si´ na prawd´, KoÊció∏ zaÊ
‘unarodowiony’, chcàcy wymusiç konformizm moralny i to zarówno przez zorganizowanà presj´, jak i Êrodkami prawno-paƒstwowymi”.
Moralistyczna wizja polityki
Walicki trafnie dostrzeg∏ specyfik´ ideologii populistyczno-prawicowej, polegajàcà na jej aspekcie moralistyczno-autorytarnym. Spo∏eczne z∏o, upatrywane
w ‘usamodzielnieniu si´’ ekonomii wobec wartoÊci narodowo-wspólnotowych,
których ucieleÊnieniem ma byç paƒstwo,
zostaje opisane jako rezultat moralnego
zaniedbania indywiduów (stàd sk∏onnoÊç prawicy do gadaniny o wartoÊciach, z których najwa˝niejsza ma byç
prawda - uto˝samiona z w∏asnym dyskursem!), które wymaga naprawy poprzez zinstytucjonalizowanie przez paƒstwo ‘autentycznych wartoÊci’ prawicowo-katolickich i transmisja tych wartoÊci
do mas poprzez aparat ideologiczny
paƒstwa. W tym schemacie ideologicznym wola zmiany zostaje powiàzana
z ‘odnowà moralnà’ i b´dàcà jej podstawà dyktaturà ideologicznà.
OczywiÊcie konkretyzacja tego schematu mo˝e przybieraç ró˝ne formy, co
szczególnie wyraênie ujawni∏o si´
w konkurencji PO i PiS przed drugà turà
wyborów prezydenckich. G∏ówni intelektualiÊci PO (jak prof. P. Âpiewak czy
prof. I. Krzemiƒski) w du˝ej mierze przej´li zarysowane powy˝ej idee populistycznej prawicy, przede wszystkim ide´
‘uzdrowienia paƒstwa’ poprzez bli˝ej
nieokreÊlone zmiany instytucjonalne
wraz z zaszczepieniem urz´dnikom nowego etosu dzia∏ania, który mia∏by doprowadziç do zniesienia ‘korupcjogennych kontaktów mi´dzy paƒstwem i biznesem’, a tak˝e has∏a o likwidacji ‘przywilejów polityków’ i dekomunizacji. Jednak w dziedzinie ekonomii przedstawiciele PO silnie eksponowali, jako wyraz
‘twardego realizmu’, najbardziej absurdalne idee ekonomicznego liberalizmu,
przede wszystkim polegajàce na powtarzaniu
skompromitowanego
‘prawa
Saya’, wedle którego na rynku kapitalistycznym popyt automatycznie równowa˝y si´ z poda˝à, zaÊ iloÊç pieniàdza
w obiegu musi odpowiadaç wolumenowi
wytworzonych towarów.
PiS ∏atwo móg∏ wykazaç, ˝e tego rodzaju koncepcje, które w okresie powojennego wzrostu gospodarczego na Zachodzie wydawa∏y si´ byç reliktami przebrzmia∏ego etapu rozwoju kapitalizmu,
a w Polsce by∏y g∏oszone od poczàtku
lat 90. jako prawdy naukowe (!) ekonomii, sà de facto formà artykulacji interesów klasowych bur˝uazji. Przeciwstawi∏
im rozcieƒczonà wersj´ idei nawiàzujàcych do ekonomii J.M. Keynesa, który
w latach 30. XX wieku wystàpi∏ z tezà, i˝
paƒstwo mo˝e i powinno regulowaç popyt poprzez polityk´ monetarnà, aby zapewniç mo˝liwoÊci kapitalizacji wytwarzanej w produkcji kapitalistycznej wartoÊci dodatkowej poprzez akumulacj´
rozszerzonà i zapobiegaç tym samym
nieuchronnemu w innym przypadku wybuchowi kryzysu nadprodukcji.
Wcielenie w ˝ycie polityki ekonomicznej
o charakterze keynesowskim na Zachodzie po II wojnie Êwiatowej faktycznie
mo˝na by uznaç – w porównaniu
z wczeÊniejszym liberalizmem i póêniejszym neoliberalizmem – za bli˝sze ideom solidarnoÊci i sprawiedliwoÊci spo-
6
∏ecznej, jednak antyliberalnie nastawieni
politycy populistyczni (Kaczyƒscy, Giertych, Lepper itd.) nie wyjaÊniali, jak chcà
realizowaç takà polityk´ ‘popytowà’
w warunkach gospodarki polskiej, w której akumulacja kapita∏u jest w du˝ej mierze kontrolowana przez kapita∏ z krajów
imperialistycznych (sprzeciwiajàcy si´
tego rodzaju ‘eksperymentom’, gdy˝ zainteresowany przede wszystkim maksymalnym wyzyskiem si∏y roboczej), zaÊ
paƒstwo boryka si´ z du˝ym d∏ugiem
wewn´trznym i zewn´trznym.
Dzisiaj widaç zresztà, ˝e za tego rodzaju has∏ami nie kry∏ si´ ˝aden projekt realnej redystrybucji bogactwa spo∏ecznego na rzecz klas ludowych. Jednak to
w∏aÊnie powiàzanie przez PiS, Samoobron´ i LPR kwestii ekonomicznych
i moralnych, w których – wbrew nieustannym deklaracjom o prymacie ekonomii w programach tych partii – kluczowà rol´ odgrywa∏ motyw odrodzonego
moralnie paƒstwa, czuwajàcego nad
rozwojem gospodarki kapitalistycznej
dla dobra wszystkich obywateli w duchu
solidaryzmu klasowego (i dyscyplinujàcego cz∏onków spo∏eczeƒstwa, którzy
kwestionujà nowy porzàdek polityczno-moralny), okaza∏ si´ bardziej efektywny
od dyskursów PO. Ta ostatnia trzymajàc
si´ pryncypiów liberalnych akcentowa∏a
autonomi´ gospodarki, pojmowanej –
zgodnie z tradycyjnym wyobra˝eniem
prawicy liberalnej – jako quasi-naturalny
mechanizm pomna˝ania spo∏ecznego
bogactwa, któremu nale˝y przede
wszystkim zapewniç autonomi´ dzia∏ania (stàd skupienie politycznej moralistyki PO na kwestiach korupcji, które mia∏yby ten mechanizm deformowaç).
EfektywnoÊç omawianych dyskursów
jest oczywiÊcie funkcjà s∏aboÊci lewicy
w Polsce, a tak˝e ogólnych mechanizmów hegemonii ideologii bur˝uazyjnych w kapitalizmie, jednak nie ulega
wàtpliwoÊci, ˝e prawicowo-populistyczny obraz rzeczywistoÊci spo∏ecznej,
w którego ramach kwestia nieod∏àcznej
od kapitalizmu walki klasowej jest artyku∏owana jako sprzecznoÊç mi´dzy
z jednej strony narodem, wspólnotà, tradycjà, moralnoÊcià i wolà odnowy
a z drugiej strony egoizmem, w∏adzà
pieniàdza, kosmopolityzmem, etycznym
relatywizmem i paso˝ytnictwem, trafia
w potrzeby du˝ych grup ludzi.
Prawicowy populizm, piel´gnujàcy wrogoÊç wobec wszelkiej krytycznej myÊli
spo∏ecznej, schlebiajàcy ‘zwyk∏emu cz∏owiekowi’ i przedstawiajàcy si´ jako jego
reprezentant, i przedstawiajàcy rzeczywistoÊç spo∏ecznà nie w kategoriach obiektywnych procesów i mechanizmów spo∏ecznych i ekonomicznych, lecz moralnoÊci urz´dników paƒstwowych i obywateli,
niewàtpliwie jest zbie˝ny z pewnymi
aspektami ÊwiadomoÊci potocznej, zaspokajajàc zarówno pewne potrzeby psychiczne, w tym m.in. potrzeb´ orientacji
w wyobcowanym Êwiecie spo∏ecznym
kapitalizmu. Dlatego pog∏´bione studium
tej problematyki jest dla lewicy antykapitalistycznej sprawà bardzo wa˝nà.
Dlaczego antykapitalizm,
a nie socjaldemokracja?
Ewa Groszewska
Jeszcze przed wyborami do
parlamentu pojawia∏y si´
g∏osy dotyczàce odbudowania lewicy. Ludzie lewicy
spodziewali si´ przegranej
i mieli ÊwiadomoÊç, ˝e ta
przegrana dokona∏a si´
znacznie wczeÊniej przed
wyborami – na skutek zdrady idea∏ów lewicy przez formacje rzàdzàce i zasiadajàce w parlamencie. Deklaracje dotyczàce jednoczenia
i odbudowy zg∏aszali mi´dzy innymi politycy SdPL.
Jednak jej przewodniczàcy
jest dla lewicy antykapitalistycznej niemal˝e synonimem neoliberalizmu, zatem
tej propozycji nie ma co poÊwi´caç uwagi.
oje
zainteresowanie
M
wzbudzi∏ natomiast artyku∏ publicysty „Krytyki Politycznej” S∏awomira Sierakowskiego zamieszczony w „Przeglàdzie” (nr 29, 2005) pt. „O czym
lewica nie mo˝e zapomnieç”.
Autor wskazuje na koniecznoÊç odk∏amania dominujàcego w mediach dyskursu, w którym takie zjawiska jak bezrobocie czy bezdomnoÊç traktuje si´ w kategoriach jednostkowego nieprzystosowania. Wmawia si´ przy tym, ˝e zmniejszenie ich skali mo˝e nastàpiç przez wi´kszà elastycznoÊç na rynku pracy i prywatyzacj´, czyli przez post´p polityki
neoliberalnej. Sierakowski stwierdza
s∏usznie, ˝e nale˝y tworzyç i wspieraç
oÊrodki zwiàzane z krzewieniem lewicowej retoryki. W swoich rozwa˝aniach nie
wspomina jednak nic na temat aktywnej
roli Êwiata pracy rozumianego jako aktora sceny spo∏ecznej.
Sàdz´, ˝e oznacza to, i˝ perspektywa
Sierakowskiego ma charakter socjaldemokratyczny zwiàzany z zawarciem
umowy spo∏ecznej mi´dzy Êwiatem pracy i Êwiatem kapita∏u. Jest to de facto
zgoda na system kapitalistyczny, jednak˝e pod warunkiem uczynienia paƒstwa opiekuƒczym i socjalnym, stojàcym
na stra˝y praw pracowniczych. W ramach takiej umowy Êwiat pracy za cen´
bezpieczeƒstwa socjalnego i p∏ac na
godnym poziomie zostaje pozbawiony
przez lewic´ wsparcia w walce o emancypacj´ – upodmiotowienie oznaczajàce
przej´cie w∏adzy w spo∏eczeƒstwie.
W ramach formacji kapitalistycznej w∏adz´ posiadajà bowiem kapitaliÊci i kadra
zarzàdzajàca, to oni wyznaczajà bieg
rozwoju spo∏eczeƒstwa. To oni decydujà
o inwestycjach, procesie i organizacji
pracy, o tym co si´ „op∏aca”.
I w tym miejscu zaczyna si´ nasza dyskusja z lewicà socjaldemokratycznà. Dla
partii antykapitalistycznych przywrócenie
paƒstwu funkcji opiekuƒczych mo˝e byç
bowiem etapem przejÊciowym na drodze do budowania alternatywnego porzàdku socjalistycznego, nie zaÊ celem
samym w sobie.
Nadszed∏ w koƒcu czas, by sformu∏owaç
naszà wizj´ spo∏ecznà, byÊmy w konsekwencji mogli wype∏niç treÊcià has∏o alterglobalistów: „Inny Êwiat jest mo˝liwy”.
Nie zgadzamy si´ na kompromis socjaldemokratyczny po pierwsze dlatego, ˝e
nie wierzymy w obecnej sytuacji w trwa∏oÊç konstrukcji modelu typu wellfare
state. To, co nazywa si´ dzisiaj globalizacjà oznacza mo˝liwoÊç w´drówki kapita∏u po Êwiecie, jego uwolnienie spod
kontroli demokracji w ramach paƒstw
narodowych. Kapita∏ ch´tnie przenosi
si´ tam, gdzie mo˝e zwi´kszyç swoje
zyski dzi´ki wykorzystaniu taniej si∏y roboczej, zwolnieniu z p∏acenia podatków.
Polska jest krajem, który stanowi dogodne miejsce dla inwestycji zachodniego
kapita∏u. Rekompensuje on sobie wyzyskiem naszych pracowników (na przyk∏ad w hipermarketach) czas stagnacji
w osiàganiu stopy zysku w okresie
funkcjonowania paƒstw opiekuƒczych na
Zachodzie do roku 1989.
W systemie gospodarki Êwiatowej Polska nadal pe∏ni rol´ kraju peryferyjnego,
który dostarcza taniej si∏y roboczej i stanowi rynek zbytu. Decydujà o tym mi´dzynarodowe instytucje globalne i polity-
7
cy s∏uchajàcy doradców, którzy ustanawiali neoliberalny, globalny porzàdek.
Zatem inwestorzy nie zgodzà si´ na
podniesienie standardów zwiàzanych
z wynagrodzeniem, nie b´dà p∏aciç podatków, bo nie po to przychodzili do Polski. Zawsze mogà wszak przenieÊç si´
od innego kraju, który zaoferuje im korzystniejsze z ich punktu widzenia warunki.
Pod takà presjà stajà równie˝ kraje dojrza∏ego, centralnego kapitalizmu. Z tego
powodu s∏yszymy o ci´ciach socjalnych,
zwolnieniach w Niemczech czy we Francji. Dà˝enie do uczynienia w Polsce
paƒstwa opiekuƒczego powiod∏oby si´
zatem, gdyby stworzono uniwersalne,
ponadnarodowe standardy socjalne.
W tym kontekÊcie pojawia si´ pytanie,
czy partie antykapitalistyczne by∏yby
w stanie zrealizowaç etap przejÊciowy
w postaci nadania paƒstwu funkcji opiekuƒczych bez ustanowienia takowych
ponadnarodowych standardów.
Po drugie, jako antykapitaliÊci nie przystajemy na socjaldemokratycznà wizj´
porzàdku spo∏ecznego jako na rozwiàzanie ostateczne, poniewa˝ pomimo tego, ˝e gwarantuje ona bezpieczeƒstwo
socjalne, rezygnuje z dà˝enia do realizacji idea∏u równoÊci. NierównoÊç jako
zasada organizujàca stosunki spo∏eczne
oznacza relacj´ w∏adzy. W∏adza to innymi s∏owy kontrola w∏adcy nad poddanym, to wolnoÊç czynienia w∏adcy tego,
czego nie wolno poddanemu. A poddaƒstwo zawsze wià˝e si´ z doÊwiadczeniem ucisku. Wszelka niezgoda na
Êwiat, dà˝enie do jego zmiany bra∏y si´
z poczucia buntu i niezgody na ucisk.
Prawdziwa humanistyczna lewica, której
fundamentem etycznym jest przekonanie, ˝e ka˝dy cz∏owiek stanowi takà samà wartoÊç, musi walczyç z wszelkim
uciskiem. Dzisiaj, podobnie jak sto
i dwieÊcie lat temu, êród∏o wspó∏czesnego ucisku le˝y w sferze ekonomii. Bezrobocie, niskie p∏ace, ∏amanie kodeksu
pracy, nara˝anie ˝ycia pracowników celem osiàgania zysków, mobbing to prze-
jawy ucisku Êwiata pracy przez kapita∏ wyzysku.
Socjaldemokracja dà˝y do ograniczenia
ekonomicznego aspektu wyzysku, jednak˝e godzàc si´ na „kapitalizm z ludzkà twarzà” nie znosi poddaƒstwa Êwiata
pracy wobec kapita∏u. Poddaƒstwo to
polega na tym, ˝e to inwestorzy posiadajàcy kapita∏ i kierujàcy si´ zasadà
osiàgania zysków decydujà o losach
i kszta∏cie Êwiata. Dzieje si´ tak mimo
tego, ˝e to ludzie pracy swoim potem
i trudem Êwiat ten konstruujà. Âwiat pracy- bezpoÊrednich producentów zosta∏
pozbawiony prawa do decydowania
o tym co wytwarzaç, w jaki sposób i jakim celom spo∏ecznym ma s∏u˝yç dzia∏alnoÊç cz∏owieka, poniewa˝ w kapitalizmie praca jest towarem. Ludzie wi´c
podejmujà si´ pracy wy∏àcznie po to, by
zarobiç na ˝ycie. Nie majà mo˝liwoÊci
poprzez swojà prac´ decydowania
o swoim otoczeniu spo∏ecznym.
Istotà ucisku kapitalistycznego jest podporzàdkowanie pracy zasadzie osiàgania
zysku, co oznacza jednoczeÊnie jego
prymat nad zaspokajaniem potrzeb spo∏ecznych. I tak kapita∏ kierujàc si´ ch´cià
osiàgni´cia zysku zatrudni ludzi na przyk∏ad przy produkcji nowego rodzaju
proszku do prania. I ludzie, by zarobiç na
˝ycie, zatrudnià si´ przy produkcji proszku, mimo tego, ˝e bardziej potrzebny
spo∏eczeƒstwu jest w danej chwili szpital
lub park, a nie jeszcze jeden proszek.
Ale kapita∏ nie pyta o potrzeby spo∏eczne
tych, których zatrudnia. A to oznacza, ˝e
nie ma w Êwiecie kapitalistycznym prawdziwej demokracji.
JesteÊmy antykapitalistami a wi´c dà˝ymy do radykalnej demokratyzacji stosunków spo∏ecznych. Ârodkiem do realizacji tego dà˝enia jest uspo∏ecznianie
Êrodków produkcji i zast´powanie wymiany rynkowej wymianà uzgadnianà,
planowanà. Kiedy w∏asnoÊç infrastruktury, materia∏ów, narz´dzi s∏u˝àcych do
pracy fizycznej czy intelektualnej b´dzie
wspólna, to ludzie posiàdà poczucie
wspólnoty i odpowiedzialnoÊci za jej lo-
sy. Wówczas b´dà mogli demokratycznie decydowaç o tym, co jest dla wspólnoty istotne, jakie jej potrzeby nale˝y zaspokoiç. Wtedy owoce pracy b´dà nie
towarem, a dobrem wspólnym, do którego wszyscy majà równy dost´p. Praca
dla wspólnoty, dla innych ludzi, praca
kierujàca si´ zasadà dà˝enia do post´pu spo∏ecznego, a wi´c praca wolna od
podporzàdkowania zasadzie generowania prywatnych zysków, nada sens ˝yciu
spo∏ecznemu. Cz∏owiek, pracujàc dla
dobra innych, kierowaç si´ b´dzie pewnym etosem. Bo celem jego dzia∏alnoÊci
b´dzie to, by inni mogli si´ cieszyç, korzystaç z owoców jego pracy, nie zaÊ
ich sprzeda˝. Odtowarowienie stosunków pracy i jej owoców oznacza, ˝e nie
ma ludzi g∏odnych, ludzi, których nie
staç na wykup leków, wszyscy mogà korzystaç ze zdobyczy cywilizacyjnych takich jak edukacja czy s∏u˝ba zdrowia, bo
sà one wartoÊcià, dobrem wspólnym.
OczywiÊcie wizja wspólnoty opartej na
egalitaryzmie i dobru wspólnym napotyka na krytyk´ ideologicznà i pragmatycznà ze strony koncepcji liberalnych. Jej
ostrze jest skierowane po pierwsze
w nieuchronnoÊç konfliktu mi´dzy potrzebami wspólnymi a potrzebami indywidualnymi. Innymi s∏owy libera∏owie
zwracajà uwag´, i˝ rozwój indywidualnoÊci cz∏owieka jest czymÊ niezale˝nym od
ustaleƒ wspólnoty, zatem mo˝e ona blokowaç, narzucaç jednostce to, co ma
ona czyniç. Jednak nasza wizja cz∏owieka jako istoty spo∏ecznej zak∏ada, ˝e
jednostka ludzka mo˝e swobodnie realizowaç swojà potrzeb´ indywidualnej
ekspresji i twórczoÊci w spo∏eczeƒstwie.
Wszelka dzia∏alnoÊç zwiàzana z potrzebà indywidualnego tworzenia na p∏aszczyênie artystycznej, wytwórczej czy
edukacyjnej wymaga stworzenia odpowiednich warunków spo∏ecznych do tego, by mog∏a si´ urzeczywistniç. Ale zasada wspólnotowoÊci oznacza równie˝,
˝e dzia∏alnoÊç ta nie mo˝e byç wroga
wobec innych ludzi.
To zastrze˝enie libera∏owie uto˝samiajà
z ograniczaniem wolnoÊci cz∏owieka.
Zasada wspólnotowoÊci nie stawia jednak kolektywu ponad jednostkà. Spo∏eczeƒstwo nie mo˝e byç opresyjne wobec indywidualnoÊci cz∏owieka, musi
szanowaç jego niezale˝noÊç. Jednak˝e
bez nadania spo∏ecznego sensu egzystencji ludzkiej poprzez uczynienie cz∏owieka podmiotem kszta∏tujàcym rzeczywistoÊç spo∏ecznà wraz z innymi ludêmi
i dla dobra wszystkich, jesteÊmy samotni
i czujemy si´ nieszcz´Êliwi. Wspólnota
oparta na zasadzie równoÊci i dobra
wspólnego sprawia, ˝e wolnoÊç cz∏owieka i poczucie wi´zi z innymi sà doÊwiadczeniami, które si´ nie wykluczajà,
a uzupe∏niajà. W spo∏eczeƒstwie, w którym ludzie czujà si´ i sà równi oraz chcà
tworzyç z innymi i dla innych nie b´dzie
strachu i bólu zwiàzanego z brakiem
Êrodków do ˝ycia, nie b´dzie poczucia
ucisku i wyzysku a indywidualna podmiotowoÊç dopiero w takim spo∏eczeƒstwie znajdzie pe∏ni´ mo˝liwoÊci swojej
ekspresji.
8
Rewolucja:
bunt umys∏u
W Polsce mimo przyzwoitego wskaênika wzrostu dochodu narodowego mamy
jeden z najni˝szych na Êwiecie przyrostów p∏ac. Pracujemy d∏u˝ej ni˝ w pozosta∏ych paƒstwach Unii Europejskiej. Rekordowa liczba pracodawców nie wyp∏aca pensji w terminie, miliony ludzi pracujà na czarno i ci nigdy nie sà pewni,
czy dostanà za swojà prac´ jakàkolwiek zap∏at´. Nagminnie nie p∏aci si´ te˝ za
nadgodziny, do których pracownicy sà zmuszani pod groêbà wyrzucenia z pracy. Przyt∏aczajàca wi´kszoÊç wielomilionowej rzeszy bezrobotnych nie posiada
˝adnego sta∏ego êród∏a dochodu, gdy˝ utraciwszy prawo do zasi∏ku nie ma
prawa do pomocy spo∏ecznej, która bankrutuje.
iska frekwencja wyborcza, niech´ç
N
do cz∏onkostwa w partiach politycznych, korupcja, brak ruchu stowarzyszeniowego, spó∏dzielczego, zanik lokalnych wi´zi spo∏ecznych, „znieczulica”,
cyniczne zak∏amanie Êrodków masowego przekazu – wszystko to sà cechy
charakterystyczne dla krajów Trzeciego
Âwiata, gdzie pauperyzacji mas towarzyszy s∏abnàcy wp∏yw opinii publicznej
(kolejne rzàdy dzia∏ajà w wi´kszoÊci
spraw wbrew woli wi´kszoÊci) oraz zanikanie demokracji rozumianej jako reprezentacja i Êcieranie si´ ró˝nych grup interesów. Paƒstwo sta∏o si´, jak pisali
klasycy, komitetem wykonawczym interesów uprzywilejowanej ekonomicznie
mniejszoÊci, a wybory to tylko wymiana
elit na stanowiskach poganiaczy niewolników. Co cztery lata mo˝emy wymieniç
grono naszych ciemi´˝ycieli na nowych
i nic dziwnego, ˝e coraz mniej ludzi
chce u nas z tego wàtpliwego przywileju
skorzystaç. Zamiast zapowiadanej przez
radyka∏ów i populistów w stylu Andrzeja
Leppera eksplozji spo∏ecznej mamy zapaÊç, implozj´.
Fenomen ten niestety nie jest jakimÊ wypadkiem przy pracy tylko konsekwencjà
kl´ski ideologicznej tej lewicy, która zgadzajàc si´ na kapitalizm, zgodzi∏a si´ na
rzàdy finansowej oligarchii i straci∏a wiarygodnoÊç w oczach robotników, ch∏opów, emerytów, nauczycieli – ludzi pracy najemnej i bezrobotnych – dbajàc tylko o poparcie inwestorów, po to, by móc
na zmian´ z prawicà zarzàdzaç tym ba∏aganem. Kl´ska to jednak nieprzypadkowa i wcale nie specyficzna tylko dla
naszego kraju. Socjaldemokracja skapitulowa∏a ideowo wsz´dzie, a ruch komunistyczny zwiàzany z radzieckim eksperymentem poszed∏ w rozsypk´.
Mamy wi´c takà oto przedziwnà sytuacj´, ˝e mimo istnienia obiektywnych
warunków dla powstania masowego lewicowego, ludowego ruchu oporu wobec
nieludzkiego systemu, realizowany jest
w Polsce prawicowy, neoliberalny projekt ustrojowy. Ka˝dy, kto kierujàc si´ interesami przegrywajàcej wi´kszoÊci,
opinià wi´kszoÊci obywateli, próbuje ten
projekt zakwestionowaç, wypada z gry.
Nie ma bowiem ani w procesie edukacyjnym, ani w dyskursie publicznym
(media) miejsca na opinie krytyczne.
Osoby, które takie opinie wyg∏aszajà
przestajà byç zapraszane do dyskusji telewizyjnych i radiowych, prasa nie publikuje ich tekstów. Media bowiem majà
z regu∏y swoich prywatnych w∏aÊcicieli
i sà uzale˝nione od reklamodawców.
Nie ma wi´c wolnego obszaru debaty
publicznej, w której mo˝na by si´ spieraç z absurdami panujàcego systemu,
upominaç o sprawiedliwy podzia∏ dóbr
czy oponowaç wobec imperialnej polityki
USA i Zachodu jako ca∏oÊci.
Odbudowa lewicy, takiej, która podziela
niech´ç wi´kszoÊci do prywatyzacji,
przywilejów majàtkowych, ograniczania
roli paƒstwa w edukacji, opiece zdrowotnej, systemie emerytalnym czy pomocy
spo∏ecznej, jest mo˝liwa tylko poprzez
budow´ w∏asnych, niezale˝nych mediów. Lewicowa koncepcja ustrojowa
mo˝e byç wypracowana w debacie toczonej w takich niezale˝nych od w∏aÊcicieli kapita∏u mediach. Nadziej´ na ich
powstanie wiàzaç nale˝y m.in. z upowszechnieniem dost´pu do Internetu
i potanieniem sprz´tu komputerowego.
Tanieje równie˝ drukowanie. Twórzmy
wi´c sieci dialogu, wolnej wymiany myÊli
i dystrybucji druków, ksià˝ek, czasopism
niezale˝nych. ˚eby si´ skutecznie przeciwstawiç kapitalistycznej machinie propagandowej, stawiç opór dalszemu praniu mózgów, które ka˝e ludziom g∏osowaç na jeszcze wi´kszà bied´, wyzysk
i poni˝enie. Lewica musi pokusiç si´
o w∏asnà, spójnà wizj´ ustrojowà.
W przeciwnym razie skazujemy si´ na
reformowanie systemu ucisku i dominacji kapita∏u nad pracà, w granicach, które wyznacza nam sam kapita∏.
Rewolucja to w dzisiejszej dobie
upodmiotowienie opinii publicznej. Nie
odbywa si´ ona na barykadach tylko
w ludzkich umys∏ach. Mamy nieporównanie mniej Êrodków ni˝ przeciwnik, ale
jest nas nieporównanie wi´cej. Kontrolujà nas w pracy, bo to oni nas zatrudniajà
i zwalniajà. Atakujà nasze umys∏y reklamà, ok∏amujà propagandà telewizyjnà,
i wychowujà w szko∏ach nasze dzieci na
uleg∏ych niewolników albo bezwzgl´dnych poganiaczy. A mimo to jest jeszcze
szansa. Tà szansà jest zdolnoÊç do marzeƒ, przekonywanie dzisiejszych niewolników, ˝e istnieje coÊ takiego jak
wolnoÊç i ˝e Êrodkiem do tego celu jest
sprawiedliwy podzia∏ owoców naszego
wspólnego wysi∏ku.
Piotr Ikonowicz
(Wystàpienie na zjeêdzie Nowej Lewicy,
2005-09-11)
Zrzutka
na Smosarskiego
„Dalej!” przy∏àcza si´ do kampanii w obronie Andrzeja Smosarskiego, dzia∏acza organizacji lewicowej Czerwony Kolektyw–Lewicowa Alternatywa
z Warszawy. Smosarski zosta∏ skazany przez sàd
pierwszej instancji na grzywn´ w wysokoÊci 3 700
z∏, z zamianà na 90 dni aresztu, za kopni´cie policjanta podczas pacyfikacji demonstracji piel´gniarek w 2000 r. Andrzej twierdzi, ˝e fakt kopni´cia
w ogóle nie mia∏ miejsca, a on sam bra∏ jedynie
udzia∏ w przepychance, która mia∏a na celu wyprowadzenie poza policyjny kordon kobiety z powa˝nymi dolegliwoÊciami zdrowotnymi. Wierzymy mu.
Wsparcia Andrzejowi Smosarskiemu mo˝na udzielaç wp∏acajàc pieniàdze na jego konto w PBO BP
Inteligo nr 50102055581111150832000044. Pozyskane w ten sposób Êrodki zostanà przeznaczone
na obs∏ug´ prawnà procesu lub kampani´ informacyjnà, a nie na uregulowanie grzywny. Redakcja
„Dalej!” wp∏aci∏a na pomoc dla Smosarskiego 100
PLN. Apelujemy do innych o poparcie Smosarskiego przynajmniej podobnà sumà. Mamy te˝ nadziej´,
˝e z pomocà Andrzejowi przyjdzie zwiàzek zawodowy piel´gniarek, których protest wspomaga∏.
Redakcja Dalej!
9
Agencja ochrony w∏asnego mienia
Po prostu – wyzysk
oszukujàc pracy pod koniec 2000 r.
P
znalaz∏em og∏oszenie, ˝e firma „Solid Security” potrzebuje pracowników
ochrony na stanowisko kierowcy do wykonywania zadaƒ ochrony w patrolach
interwencyjnych. Zg∏osi∏em si´ na podany adres w Warszawie, aby za∏atwiç
wszystkie niezb´dne formalnoÊci zwiàzane z zatrudnieniem.
Osoba, która w tym okresie zajmowa∏a
si´ rekrutacjà, poinformowa∏a mnie
w wielkim skrócie o obowiàzkach, które
mia∏em wykonywaç; reszt´ informacji
mia∏em uzyskaç od bezpoÊrednich prze∏o˝onych. Nie wiedzia∏em wtedy jeszcze,
na czym polegajà obowiàzki pracownika
ochrony na tym stanowisku, gdy˝ to by∏a
moja pierwsza praca zwiàzana z ochronà.
Podczas wype∏niania dokumentów zwiàzanych z zatrudnieniem podpisywa∏em
ró˝ne oÊwiadczenia, umow´ i deklaracje
ZUS. Na dzieƒ dzisiejszy nie pami´tam
wszystkiego, co tam by∏o do podpisania.
Mi´dzy innymi by∏o oÊwiadczenie, ˝e
ponosz´ odpowiedzialnoÊç materialnà
za powierzony sprz´t, otrzymany do wykonywania pracy. Podpisywa∏em tak˝e
druki o odbyciu ró˝nych szkoleƒ.
Pracowaç mia∏em w systemie 24 godz.
pracy/48 godz. wolnego. Taki system
pracy odpowiada∏ mi ze wzgl´du na to,
i˝ doje˝d˝a∏em spoza Warszawy. Oferowana stawka za godzin´ by∏a nawet
atrakcyjna, na dodatek obiecywano podwy˝ki. Na poczàtek dosta∏em 6 z∏. Mia∏em pracowaç na umow´ – zlecenie,
a po trzech miesiàcach mia∏em podpisaç
umow´ na etat w pe∏nym wymiarze czasu pracy.
S∏ysza∏em, ˝e ta praca nie nale˝y do
naj∏atwiejszych i nie jest zbyt bezpieczna. Mimo wszystko zdecydowa∏em si´
podjàç prac´ w tej firmie. Powodem tej
decyzji by∏a ci´˝ka sytuacja na rynku
pracy. Stwierdzi∏em, ˝e dam sobie rad´.
Tego dnia sprawdzono moje umiej´tnoÊci kierowania pojazdem, umundurowano mnie i kazano przyjÊç do pracy po
trzech dniach. Wbrew wczeÊniejszym
zapowiedziom, ˝e zostan´ poinformowany o moich obowiàzkach przez bezpoÊrednich prze∏o˝onych, tak si´ nie
sta∏o. Zaczà∏em pierwszà zmian´.
Dopiero na zmianie ch∏opak, z którym
jeêdzi∏em, opowiedzia∏ mi, co tu tak naprawd´ si´ dzieje, jakie mamy prawa
i obowiàzki. Czyli: praw pracownik w tej
firmie nie ma ˝adnych, tylko obowiàzki
i to na dodatek rygorystycznie wymuszane. Mowa tu o karach finansowych, które za byle przewinienie by∏y odczuwalne
przy wyp∏acie, jednoczeÊnie dawano nagan´ pisemnà oraz – w zale˝noÊci od
formy przewinienia, lub humoru prze∏o˝onych – trzeba by∏o pisaç podanie
o zwolnienie bez daty. Cz´sto si´ zdarza∏o, ˝e zabierano wypracowane przez
pracownika podwy˝ki (sta˝owe). Nikt nie
patrzy∏ na to, czy te kary sà s∏uszne, lub
uzasadnione konkretnymi dowodami.
Cz´sto by∏y to winy po prostu wymyÊlone, tylko po to, ˝eby komuÊ zabraç pieniàdze albo uprzykrzyç ˝ycie. By∏ ustalony cennik kar, zaczyna∏y si´ od 50 z∏
i si´ga∏y nawet 500 z∏.
Przyk∏adów na t´ okolicznoÊç mam bardzo du˝o… Zabierano mi pieniàdze za
takie przewinienia jak:
– Za posiadanie w samochodzie prasy,
którà w wolnej chwili mo˝na by∏o sobie poczytaç (a raczej nie mo˝na by∏o
czytaç): 50 z∏.
– Za nieznajomoÊç rejonu: 100z∏.
– Za przebywanie na obiekcie chronionym, celem zrobienia sobie posi∏ku,
albo ciep∏ego napoju. Kara by∏a wyliczana indywidualnie, w zale˝noÊci od
tego, jak lubiany by∏ pracownik. Ja za
to, ˝e przebywa∏em na stacji PKN Orlen i robi∏em sobie herbat´, mimo i˝
w∏aÊciciel wyrazi∏ zgod´, mia∏em zostaç zwolniony z pracy na w∏asnà
proÊb´, poniewa˝ ju˝ miesiàc wczeÊniej by∏em zmuszony napisaç podanie o zwolnienie bez daty. Wtedy
uda∏o mi si´ jeszcze... Dosta∏em 200
z∏ kary i jeszcze jedno podanie
o zwolnienie do podpisania, poniewa˝
poprzednie z ju˝ wstawionà datà
zniszczy∏em.
– Za nawet bardzo drobne nieÊcis∏oÊci
w rozpisce dziennej zabierano od 50
do 100 z∏.
– Za brak czapki na g∏owie, na poczàtek zabierano 50 z∏, ale stawka wzros∏a do 300 z∏.
– Za spanie podczas s∏u˝by, nawet jeÊli
w tym czasie nie by∏o ˝adnej interwencji, kara wynosi∏a od 50 do 100 z∏,
mimo i˝ pracowa∏o si´ 24 godz. na
dob´, a nawet wi´cej. A przecie˝
w myÊl przepisów pracy, kierowca powinien mieç czas na odpoczynek.
– Pewnego razu prze∏o˝eni stwierdzili,
˝e sprawdzà znajomoÊç Ustawy
o Ochronie Osób i Mienia. Za nieznajomoÊç karano „grzywnà” od 50 do
200 z∏, a wyglàda∏o to w ten sposób,
˝e trzeba by∏o znaç ustaw´ dok∏adnie
s∏owo w s∏owo jak zosta∏a napisana,
∏àcznie z Rozporzàdzeniami Rady Ministrów. Takiej znajomoÊci nie wymaga nawet na egzaminie na licencj´
pracownika ochrony MSWiA. Na dodatek, najcz´Êciej przepytywa∏y osoby nieuprawnione do sprawdzania takiej wiedzy.
– Za pomylenie identyfikatora (pisz´
o tym dalej): 100 z∏.
– Chocia˝ pracowa∏o si´ po tyle godzin,
nie mo˝na by∏o zdjàç butów, aby odpocz´∏y nogi. JeÊli pracownik zosta∏
przy∏apany na tym, ˝e buty by∏y zdj´te, kara wynosi∏a 50 z∏.
– W 2003 roku mia∏em zostaç zwolniony z pracy, ale skoƒczy∏o si´ na tym,
˝e zabrano mi 500 z∏ i kazano napisaç podanie o zwolnienie bez daty,
za czyn zakazany, który ktoÊ sobie
wymyÊli∏. Otó˝ prawdopodobnie by∏
donos do firmy, ˝e któraÊ z za∏óg
handluje jajkami... Ca∏à win´ przypisano mi i osobie, z którà pracowa∏em.
A wyglàda∏o to w ten sposób, ˝e
praktycznie ka˝da z za∏óg jeêdzi∏a do
hurtowni i ch∏opaki kupowali po atrakcyjnej cenie jajka na obiad lub kolacj´. PrzechowywaliÊmy je na stacji
paliw, poniewa˝ tam w∏aÊnie by∏a lodówka. Oskar˝ono mnie, ˝e dorabiam
w taki w∏aÊnie sposób w godzinach
pracy.
Kary takie zdarza∏y si´ bardzo cz´sto,
po takim okresie ju˝ wszystkiego nie pami´tam, poniewa˝ w wi´kszoÊci to by∏y
bzdurne rzeczy...
W firmie zatrudnionych by∏o kilka osób
(Êcigaczy), które mia∏y tylko jeêdziç,
kontrolowaç i karaç. Ka˝dy z nich musia∏
wykonaç w miesiàcu norm´, wi´c kary
mo˝na by∏o mno˝yç, g∏upocie i cham-
10
stwu nie by∏o granic. O nagrodach nie
by∏o mowy. Nawet jeÊli uda∏o si´ dostaç
nagrod´ finansowà np. za z∏apanie z∏odzieja na interwencji, na nast´pnej zmianie mo˝na by∏o spodziewaç si´ kontroli,
a z tym wiàza∏a si´ kara.
Nawiàzujàc do druków, które podpisywa∏em podczas przyjmowania mnie do
pracy dotyczàcych odpowiedzialnoÊci
materialnej za powierzony sprz´t (samochód), by∏o tam zapisane, ˝e w przypadku uszkodzenia pojazdu z mojej winy
podczas podejmowania interwencji, pokrywam 10 proc. kosztów naprawy. A jeÊli uszkodzenie wynik∏o z mojej winy, ale
nie by∏o uzasadnione bezpoÊrednià interwencjà, pokrywam 20 proc. kosztów
naprawy. Stawki op∏at wzros∏y po pewnym okresie do 20 i 30 proc.
Bez wzgl´du na okolicznoÊci, w jakich
pojazd by∏ uszkodzony, jeÊli ubezpieczenie autocasco nie pokrywa∏o tych szkód,
firma potràca∏a 100 proc. kosztów nowych cz´Êci i ewentualnie naprawy. Nawet jeÊli uszkodzenia nie zosta∏y naprawione, pieniàdze potràcano z pensji. .
Pewnego dnia podczas pe∏nienia s∏u˝by
z centrum monitorowania dosta∏em zg∏oszenie napadu. Moim obowiàzkiem by∏o
jak najszybciej udaç si´ na podany adres
i podjàç odpowiednià interwencj´. Musia∏em zdà˝yç w okreÊlonym czasie. Niestety, obiekt, na który jecha∏em, znajdowa∏
si´ w takim miejscu, ˝e nie by∏o odpowiedniego dojazdu (polna droga). W pewnym miejscu wystawa∏a studzienka z zaworem wodociàgowym, nie zauwa˝y∏em
jej i zerwa∏em ca∏y uk∏ad wydechowy. Pokry∏em wtedy 100 proc. kosztów naprawy
w wysokoÊci 300 z∏, ale nigdy nie widzia∏em rachunków za t´ napraw´.
Podczas ostrej zimy w 2001 r. jecha∏em
na alarm w∏amaniowy. W samochodzie,
którym si´ porusza∏em, by∏y niesprawne
hamulce, uszkodzone biegi i gas∏ on niewiadomo z jakiej przyczyny. Wady pojazdu by∏y wczeÊniej zg∏oszone, lecz
bez wzgl´du na to musia∏em wyjechaç
w rejon. Na oblodzonej nawierzchni samochód zgas∏, nie mog∏em wrzuciç biegu oraz zahamowaç. W wyniku tego
wpad∏em w poÊlizg i uderzy∏em w s∏up
przodem pojazdu. Uszkodzenia nie by∏y
na szcz´Êcie du˝e: tylko wgnieciony
przedni zderzak.
Nie interesowa∏o nikogo, w jakich okolicznoÊciach to si´ wydarzy∏o. Musia∏em
pokryç 100 proc. kosztów naprawy,
w wysokoÊci 200 z∏. Najciekawsze jest
to, ˝e uszkodzenie to nigdy nie by∏o naprawione.
Pojazdami w tak fatalnym stanie technicznym niejednokrotnie trzeba by∏o poruszaç si´ podczas pe∏nienia s∏u˝by.
Nikt nie zwraca∏ wtedy uwagi na bezpieczeƒstwo pracowników.
Spowodowa∏em tak˝e wypadek samochodowy podczas dojazdu na alarm w∏amaniowy. Na mokrej nawierzchni wyrzuci∏o
mnie z zakr´tu i uderzy∏em w dom znajdujàcy si´ przy drodze, w wyniku czego
uszkodzi∏em ca∏y przód pojazdu. Kolizja
spowodowana by∏a z mojej winy, poniewa˝ nie dostosowa∏em pr´dkoÊci do warunków drogowych. W agencji jeêdzi si´ tak szybko, bo za zbyt d∏ugi czas dojazdu mo˝na dostaç kar´ finansowà od 50 do 100 z∏ –
cz∏owiek pracuje w stresie, ˝eby
nie straciç zarobionych pieni´dzy,
ale przez to pope∏nia si´ nast´pne
b∏´dy, które kosztujà niejednokrotnie wi´cej...
Powy˝ej opisywana kolizja kosztowa∏a mnie 100 z∏ mandatu karnego, 1800 z∏ kosztów naprawy
i mniej na stawce godzinowej.
Wracajàc do ogólnych zasad zatrudnienia: firma „Solid Security”
zatrudnia∏a na umow´ - zlecenie,
a firma „Solid Group” na podstawie umowy o prac´. By∏o to,
a raczej – o ile mi wiadomo –
jeszcze jest rozdzielone w taki
sposób, poniewa˝ firma Solid omija
ustaw´ o ubezpieczeniu spo∏ecznym.
Dlatego te˝ trzeba by∏o podpisywaç
przynajmniej z miesi´cznym wyprzedzeniem czyste druki ewidencji czasu pracy.
Niepodpisanie takiego druku grozi∏o nieotrzymaniem wypracowanej pensji. Zaczynajàc s∏u˝b´ nikt nie wie tak naprawd´, w jakiej firmie danego dnia pracuje.
Dopiero podczas podejmowania interwencji, gdy centrum monitorowania podawa∏o przez radio obiekt, na który trzeba by∏o si´ udaç, otrzymywaliÊmy informacj´, jaki identyfikator trzeba za∏o˝yç.
Wtedy w∏aÊnie nast´powa∏a zmiana firmy, w której pracowa∏em. Oficjalnie wynagrodzenie p∏acone by∏o z dwóch firm
w dwóch ratach. Z „Solid Group” – najni˝sza krajowa, z której potràcany by∏
ZUS, a z „Solid Security” reszta p∏acona
w póêniejszym terminie. A w rzeczywistoÊci stawka godzinowa naliczana by∏a
niezale˝nie od tego, w jaki dzieƒ i w jakiej firmie pracowa∏em.
Mimo, ˝e umow´ na etat podpisa∏em
w kwietniu 2001 r., to od poczàtku zatrudnienia firma rozbija∏a wyp∏at´ na kilka ró˝nych umów, których nigdy nie
podpisywa∏em. Dopiero po zakoƒczeniu
pracy w tej firmie zauwa˝y∏em w umowie
o prac´, ˝e jej czas by∏ sfa∏szowany.
Twierdz´ tak, poniewa˝ widzia∏em wype∏nione ewidencje czasu pracy, ale nie
pozwolono mi ich skopiowaç, a na pisemnà proÊb´ o wydanie mi kopii otrzyma∏em odpowiedê odmownà.
Jak ju˝ wczeÊniej nadmieni∏em, za godzin´ pracy dosta∏em poczàtkowo 6 z∏, po
po∏owie przepracowanego roku stawka
wzros∏a na 6.20 z∏, prawdopodobnie za
to, ˝e by∏em dobrym pracownikiem. Po
roku pracy dosta∏em 0.40 z∏ podwy˝ki
sta˝owej. Nast´pnà podwy˝k´ dosta∏em
po zrobieniu licencji pracownika ochrony,
stawka wzros∏a do 8.40 z∏ i dosta∏em tak˝e 0.20 z∏ bezwypadkowego. Po przepracowaniu drugiego roku dosta∏em nast´pne sta˝owe – stawka 9 z∏ by∏a bardzo
atrakcyjna. Niestety, po wypadku, o którym wczeÊniej wspomnia∏em, zabrano mi
0.20 z∏. Trzecie i ostatnie sta˝owe, jakie
dosta∏em wynosi∏o ju˝ tylko 0.20 z∏. O takiej stawce godzinowej teraz mo˝na tylko
pomarzyç… W rzeczywistoÊci nie jestem
w stanie wyliczyç, ile tak naprawd´ zarabia∏em. Niejednokrotnie mia∏em przepracowanych ponad 400 godz. w miesiàcu
i zdarza∏o si´ wi´cej. Bywa∏o tak˝e, ˝e
pracowa∏em po 48, 72, 96 godz. i wi´cej
bez przerwy, ale nigdy nie otrzyma∏em
˝adnych pieni´dzy za przepracowane
nadgodziny, oraz nigdy nie dosta∏em pieni´dzy za godziny nocne.
Chocia˝ przez pewien okres urlop wypoczynkowy liczony by∏ 100 proc. od stawki,
jakà p∏acono za godzin´, nikt nie wylicza∏
czy to jest etat, czy zlecenie. Po jakimÊ
czasie zmniejszono wyp∏at´ urlopu na 50
proc. stawki za godz. Wyglàda∏o to
wszystko – i tak w∏aÊciwie by∏o - jakby
pracowa∏o si´ w jednej firmie. Tylko na
papierze by∏em pracownikiem dwóch firm.
Kiedy zaczà∏em nadmiernie interesowaç
si´ wszystkimi tymi sprawami, jeden
z moich bezpoÊrednich prze∏o˝onych
oznajmi∏ mi, ˝e zrobi wszystko, ˝eby mi
„umiliç ˝ycie”: ˝e albo si´ sam zwolni´,
albo znajdzie na mnie „haka” ˝eby mnie
zwolniç. Wreszcie uda∏o mu si´... Pracowa∏em dwie doby bez przerwy, mia∏em
bardzo du˝o jazdy. W nocy 11 wrzeÊnia
2004 r. dosta∏em alarm w∏amaniowy,
niestety, zm´czenie by∏o silniejsze. Interwencj´ podjà∏em dopiero po nieca∏ych
10 min. By∏o to fa∏szywe wezwanie, ale
by∏ to tak˝e pretekst, ˝eby wyciàgnàç
podanie bez daty, które wczeÊniej napisa∏em i nakazaç mi wstawiç dat´ 14
wrzeÊnia 2004 r. JeÊli tego bym nie zrobi∏, mia∏em byç zwolniony dyscyplinarnie
za niedope∏nienie warunków pe∏nienia
s∏u˝by. Wiem, ˝e êle zrobi∏em, nie jestem bez winy, ale wiem, ˝e ka˝dy inny
pracownik dosta∏by co najwy˝ej kar´
w wysokoÊci 100 z∏.
Sta∏o si´ tak, jak mi prze∏o˝ony obieca∏:
nie pracuj´... Zastanawia mnie tylko, jak
to mo˝liwe, ˝e zwolni∏em si´ z pracy 14
wrzeÊnia 2005 r. o godzinie 9.00, a na
ewidencji czasu pracy wpisane mam, ˝e
tego dnia pracowa∏em „na rano” przez 8
godzin?
Du˝o jeszcze mo˝na by∏oby pisaç i opowiadaç o tym, co w tej firmie si´ wyczynia, w jaki sposób ∏amane sà przepisy
prawa pracy – a tym samym prawa cz∏owieka. A przy tym wszystkim niejednokrotnie mo˝na by∏o us∏yszeç, jacy to my
niby jesteÊmy pazerni... W s∏owach nie
przebierano.
M. G.
11
Ateny
Kongres walki
o lepszà Europ´
Bart∏omiej Zindulski
Fausto Bertinotti
Kilkuset delegatów przyby∏o do Aten
na drugi kongres Europejskiej Partii
Lewicy – EPL. Jednoczy ona partie lewicowych socjalistów i komunistów,
które sprzeciwiajà si´ neoliberalnej
polityce Unii Europejskiej i wspierajà
udzia∏ w szerokich ruchach spo∏ecznych, które wzros∏y w si∏´ w ostatnich
latach.
Partià kieruje Fausto Bertinotti, lider
w∏oskiej Partii Odrodzenia Komunistycznego (PRC). Wspólnie z niemieckà PDS – obecnie cz´Êcià nowopowsta∏ego bloku antykapitalistycznego
o nazwie Linkspartei (Partia Lewicy),
w∏oscy komuniÊci od poczàtku przewodzili powstaniu tej nowej europejskiej partii, powo∏anej do ˝ycia w Rzymie w zesz∏ym roku.
odczas kongresu reprezentowane
P
by∏y g∏ówne si∏y francuskiej kampanii „NO” – na rzecz odrzucenia w referendum neoliberalnego projektu Konstytucji Europejskiej. Te si∏y to Francuska
Partia Komunistyczna (PCF) i Rewolucyjna Liga Komunistyczna (LCR) a tak˝e ci z Partii Socjalistycznej (PS), którzy
sprzeciwili si´ polityce kierownictwa
swojej partii i wsparli kampani´ „NO”.
WÊród delegatów panowa∏a powszechna zgoda co do zasadniczego kierunku,
w jakim powinna podà˝aç lewica w swojej polityce europejskiej. Pierwszorz´dnà
sprawà jest ˝àdanie rozszerzenia najlepszych standardów socjalnych i ekonomicznych na reszt´ Europy i opór wobec wykorzystywania przez pracodawców faktu, ˝e w niektórych krajach sà
ni˝sze p∏ace minimalne i s∏abiej chronione prawa pracownicze, przez co kraje te
sà ∏atwiejsze dla penetracji kapita∏u
z krajów, gdzie ludzie pracy wywalczyli
sobie wi´cej praw.
Konkretnie, lewicowa opozycja budowana jest wokó∏ ogólnoeuropejskiej kampanii przeciwko Dyrektywie Bolkensteina,
której wprowadzenie oznacza∏oby, ˝e na
przyk∏ad polski pracownik we Francji czy
Holandii by∏by op∏acany wed∏ug polskich
standardów i pracowa∏by zgodnie z polskimi warunkami pracy, co pog∏´bi∏oby
wielowarstwowoÊç si∏y roboczej, jej zró˝nicowanie ekonomiczne ze wzgl´du na
pochodzenie narodowe a w konsekwencji tak˝e wzrost popularnoÊci szowinistycznych organizacji nacjonalistycznych
niech´tnych imigrantom.
Portugalski Blok Lewicy zaproponowa∏,
˝eby Europejska Partia Lewicy zorganizowa∏a wspólnà kampani´ celem skoncentrowania swoich si∏ w skali kontynentu. Sugerowany przedmiot takiej kampa-
nii to obrona prawa azylantów, brutalnie
traktowanych w ostatnim czasie i masowo deportowanych, nawet do miejsc,
gdzie grozi im Êmierç. Partia musi wyjÊç
na ulice i pokazaç si´ ludziom – przekonywali portugalscy delegaci.
Drugi kongres by∏ wa˝nym krokiem
w kierunku budowy lewicowej jednoÊci
w Europie. Ka˝dy kraj Unii Europejskiej
prze˝ywa takie same ataki liberalnej polityki na system emerytalny, edukacj´,
bezpieczeƒstwo socjalne i prawa pracownicze.
Jednym z tematów, których nie poruszy∏
kongres, by∏ udzia∏ partii lewicowych
w centrolewicowych rzàdach realizujàcych polityk´ neoliberalnà. Przed takim
problemem staje w∏oska lewica, gdzie
kierownictwo Partii Odrodzenia Komunistycznego cià˝y ku koalicji Drzewo Oliwne na czele którego stoi Romano Prodi,
by∏y szef Komisji Europejskiej – tej samej
Komisji, która wysun´∏a propozycj´ przyj´cia Dyrektywy Bolkensteina. Przed takim samym problemem stanie nast´pnie
niemiecka lewica po tamtejszych wybo-
rach regionalnych, gdzie jak wiadomo
PDS wchodzi w regionalne uk∏ady z socjalliberalnà SPD Schroedera odpowiedzialnà za forsowanie antypracowniczych i antyspo∏ecznych „reform” w duchu neoliberalnego fundamentalizmu.
Skutkiem masowych wystàpieƒ spo∏ecznych wymierzonych przeciwko rzàdowym
planom liberalizacji prawa pracy by∏o powstanie Linkspartei, której cz´Êcià jest
PDS. Jakkolwiek PDS stoi w opozycji do
„reform” Schroedera, to jednak fakt zaanga˝owania w regionalne koalicje z partià
odpowiedzialnà za te ataki jest kompromitujàcy. Dla tych, którzy chcà budowaç
wiarygodnà alternatyw´ wobec Europy
kapita∏u, wobec neoliberalnej polityki ataków na nasze prawa socjalne, nie mo˝e
byç wàtpliwoÊci co do tego, ˝e udzia∏
w neoliberalnych koalicjach, choçby zas∏aniajàcych si´ socjalnymi frazesami,
nie mo˝e mieç miejsca, gdy˝ mówiàc
wprost – nie mo˝na byç jednoczeÊnie
„za” i „przeciw”.
Partia Europejskiej Lewicy za sprawà
udzia∏u w niej niemieckiej Linkspartei,
brytyjskiej koalicji socjalistycznej RESPECT czy portugalskiego Bloku Lewicy jest wzbogacona przez nowe spektrum organizacji lewicy antykapitalistycznej aktywnych w tych sojuszach politycznych. W koalicjach tych wa˝nà rol´
odgrywajà trockiÊci a tak˝e antykapitalistyczna lewica wywodzàca si´ z innych
tradycji politycznych. Na nich dziÊ spoczywa szczególna odpowiedzialnoÊç za
wp∏ywanie na w∏aÊciwy kierunek polityki
Europejskiej Lewicy.
Francja
Stan wyjàtkowy
Âmierç dwóch m∏odych ludzi w Clichy-sous-Bois pod Pary˝em 27 paêdziernika 2005 r., którzy ulegli pora˝eniu pràdem w transformatorze, gdzie
si´ schronili uciekajàc przed policjà,
wywo∏a∏a fal´ antyrzàdowych zamieszek. Poczàtkowo rozprzestrzeni∏y si´
one na terenie dwudziestu gmin rejonu paryskiego. Deklaracja ministra
spraw
wewn´trznych
Sarkoziego
przed kamerami: „Pozb´dziemy si´ tej
ho∏oty”, spowodowa∏a wybuch jeszcze wi´kszej z∏oÊci m∏odzie˝y. Ta
z∏oÊç rozprzestrzeni∏a si´ na ca∏y kraj,
prowadzàc do rozszerzenia si´ zamieszek z policjà, podpaleƒ samochodów
i budynków publicznych.
konsekwencji premier Francji Villepin oÊwiadczy∏, ˝e rzàd zezwala
W
prezydentom miast i radnym gmin na
wprowadzenie „godziny policyjnej“, pozostawiajàc im wolny wybór co do miejsc,
gdzie ma obowiàzywaç. Nast´pnie zaÊ 9
listopada premier Villepin wprowadzi∏
„stan wyjàtkowy” poprzez dekret rady ministrów (prawo z 3.IV.1955 r.) oraz wprowadzi∏ dodatkowe si∏y policji do pracy.
Wspomniane prawo zezwala m.in. na
odebranie karty
pobytu i pozwolenia na zamieszkanie oraz
zakazuje „spotkaƒ majàcych
na celu prowokacj´ lub utrzymanie bez∏adu”.
Dodatkowo minister spraw wewn´trznych Sarkozy domaga si´ od prezydentów miast natychmiastowej deportacji wszystkich obcokrajowców, którzy wzi´li udzia∏ w zamieszkach, nawet tych, którzy posiadajà
kart´ sta∏ego pobytu na terenie Francji.
Wprowadzone rozwiàzania prawne przypominajà przesz∏oÊç kolonialnà Francji,
poniewa˝ prawo z 3.IV.1955 r. zosta∏o
uchwalone podczas wojny w Algierii. Od
tego czasu by∏o bardzo rzadko stosowane. Nie zosta∏o nawet u˝yte w 1968 r.
Zastosowa∏ je natomiast rzàd Fabiusa
w 1984 r. w Nowej Kaledonii. Zdaniem
rzàdu, celem stanu wyjàtkowego jest
przywrócenie „porzàdku w Republice”.
W lewicowej optyce oznacza to nic innego jak zapewnienie kontynuacji porzàdku spo∏ecznego, w którym wzbogacenie
12
i przywileje mniejszoÊci spychajà reszt´
ludnoÊci w powi´kszajàcà si´ n´dz´.
W odpowiedzi na fal´ niepokojów
w biednych dzielnicach premier Villepin
zapowiada stworzenie „Prefektury Generalnej RównoÊci Praw” i „Wielkiej
Agencji Porzàdku Socjalnego i RównoÊci Praw”. Wspomniane urz´dy mia∏yby
zajàç si´ problemem dyskryminacji biednej i imigranckiej m∏odzie˝y.
RównoczeÊnie premier Villepin chce obni˝enia wieku obowiàzkowego nauczania z 16 na 14 rok ˝ycia. S∏u˝y∏oby to
jak najwczeÊniejszemu poddaniu m∏o-
dych ludzi z biednych rodzin codziennej
kapitalistycznej eksploatacji. Biznesmeni
ju˝ zapowiedzieli, ˝e b´dà przy tej okazji
domagaç si´ kolejnych dotacji paƒstwowych na zatrudnianie m∏odzie˝y. Nawiàzujàc do nazwy wspomnianej Prefektury
Generalnej RównoÊci Praw mo˝na sarkastycznie stwierdziç, ˝e premier Villepin
uwa˝a, ˝e do wi´kszej równoÊci praw
prowadziç b´dzie wyzysk 14-latków
z najbiedniejszych rodzin.
Zamieszki sà przede wszystkim spowodowane nieznoÊnymi warunkami ˝ycia
w biednych dzielnicach, gdzie bezrobo-
Rewolta przedmieÊç
Anna Rzymska
ybuch zamieszek we Francji ujawni∏ nie tylko istniejàcy od dawna
W
problem, ale i jego skal´.
Z ca∏à pewnoÊcià postacià centralnà
w tym konflikcie jest Nicolas Sarkozy
obecny minister spraw wewn´trznych.
Dawniej uwa˝any by∏ za polityka „niesta∏ego” poniewa˝ parokrotnie zmienia∏ partie i poglàdy, przezywano go te˝ „pieskiem” Chirac’a gotowym na ka˝de jego
skinienie. Dopiero kilka lat temu Sarkozy
zaczà∏ usamodzielniaç si´ od Chirac’a odnajdujàc swój w∏asny styl. Sta∏
si´ twardym, zdecydowanym i nieprzejednanym politykiem, obroƒcà „porzàdnych obywateli i uczciwych Francuzów”.
Z pewnoÊcià przejà∏ cz´Êç elektoratu Jean-Marie Le Pen’a (twórcy Frontu Narodowego, kandydata na prezydenta
w 2002 r.), która nie jest a˝ tak radykalna jak nacjonaliÊci, lub te˝ po prostu
wstydzi si´ oficjalnie do tego przyznaç.
Sarkozy w du˝ej mierze bazuje wi´c na
l´ku przed „kolorowymi”, „obcymi”, którzy „panoszà si´” we Francji i albo odbierajà „uczciwym” Francuzom prac´, albo sà „nierobami” i korzystajà z opieki
spo∏ecznej, darmowych mieszkaƒ, itd.,
czyli ni mniej ni wi´cej z pieni´dzy zarobionych rzekomo przez klas´ Êrednià.
W ciàgu kilku zaledwie lat Sarkozy zyska∏ tak silnà pozycj´ na scenie politycznej, ˝e sta∏ si´ konkurentem samego
Chirac’a.
Sarkozy z jednej strony jest bardzo rzeczowy, konkretny i ambitny, pozuje na
polityka odwa˝nego, uczciwego i szczerego do bólu, z drugiej zaÊ jest niezwykle bojowy, agresywny i „zaczepny”. To
w∏aÊnie typowe dla niego zachowanie
w znacznej mierze okaza∏o si´ byç detonatorem wybuchu niezadowolenia na
przedmieÊciach, a dwa najcz´Êciej u˝ywane ostatnio przez niego s∏owa, w odniesieniu do m∏odych mieszkaƒców
„trudnych” dzielnic: racaille czyli „mot∏och, ho∏ota” i voyou – „chuligan, ∏obuz”,
sta∏y si´ przedmiotem swego rodzaju
skandalu i tematem ciàg∏ych debat w telewizji francuskiej.
Czy wi´c ostatnie zajÊcia we Francji nale˝y traktowaç jako Êwiadomà „rewolt´
przedmieÊç” czy jest to raczej niekontrolowany wybuch niezadowolenia? Czy ci
m∏odzi ludzie sà niedoÊwiadczonymi rewolucjonistami czy zwyk∏ymi zadymiarzami? Wydaje si´, ˝e problem jest du˝o
bardziej z∏o˝ony i nie powinniÊmy idealizowaç tych zajÊç, a ich uczestników
traktowaç jak „dobrych dzikusów”, którzy
przy odrobinie zainteresowania ze strony lewicy stanà si´ nagle zaczynem rewolucji.
Wielu Francuzów jest przekonanych, ˝e
Sarkozy umyÊlnie wywo∏a∏ wybuch niezadowolenia na przedmieÊciach, czy to
n´kajàc m∏odzie˝ nat´˝onymi represjami
ze strony policji, czy to swoim obraêli-
wym, agresywnym j´zykiem. Mia∏by on
doprowadziç zamieszki do momentu
szczytowego, pokazujàc tym samym
wszystkim Francuzom, ˝e wieloetniczne
przedmieÊcia sà faktycznym zagro˝eniem dla „uczciwych obywateli” i paƒstwa jako takiego, by nast´pnie tryumfalnie do nich wkroczyç „oczyszczajàc je
z ho∏oty”. Nie zapominajmy, ˝e wybory
prezydenckie we Francji odbywajà si´
ju˝ za dwa lata, a Sarkozy, kontrowersyjna gwiazda francuskiej sceny politycznej z pewnoÊcià w nich wystartuje.
Niestety, m∏odzi buntownicy przej´li regu∏y gry i zachowali si´ dok∏adnie tak,
jak Sarkozy tego oczekiwa∏, odpowiedzieli agresjà na agresj´, i jak to mo˝na
by∏o przewidzieç zrazili do siebie znacznà cz´Êç Francuzów, nawet tych, którzy
do tej pory byli po ich stronie. Bo jak
cie si´ga 40 proc., zaÊ infrastruktura
s∏u˝b publicznych (czyli oÊwiata, s∏u˝ba
zdrowia, komunikacja) jest szczàtkowa.
Jest to rezultat pora˝ek Êwiata pracy
z poprzednich 20 lat gdy kontynuowana
by∏a polityka zwolnieƒ i prywatyzacji,
czemu towarzyszy∏o przechodzenie zysków na gie∏d´.
Bunt m∏odzie˝y ma charakter desperacki
- podpalane sà samochody innych
mieszkaƒców biednych dzielnic, szko∏y,
sale gimnastyczne, przedszkola. Zadaniem lewicy nie jest jednak obwinianie
ofiar kapitalistycznej polityki zwolnieƒ,
ale wskazywanie na êród∏o problemów
spo∏ecznych biednych dzielnic. Tym samym, lewica odrzuca polityk´ represji
wobec m∏odzie˝y i fa∏szywà moralistyk´
obroƒców „paƒstwa prawa“. Wzywa pracowników i m∏odzie˝ do wspólnej walki
przeciwko prawicowej polityce ci´ç socjalnych. Lekcja tej m∏odzie˝owej rewolty
nie mo˝e zostaç zapomniana.
opr. Anna Cieçko
mo˝na broniç tych, którzy niszczà szko∏y
czy obiekty sportowe, które przecie˝ majà s∏u˝yç w∏aÊnie im lub ich rodzinom?
Jedyne racjonalne wyjaÊnienie to to, ˝e
instytucje te sà finansowane przez paƒstwo, wi´c i w jakiÊ sposób je reprezentujà. JeÊli zaÊ chodzi o palenie samochodów, to czy mo˝na to nazwaç walkà
z „klasà posiadajàcà”? Nie sàdz´, bo samochody stracili te˝ i ci, którzy pracà
starali si´ wyrwaç z marazmu getta.
Znajomy nauczyciel zajmujàcy si´ trudnà m∏odzie˝à w jednym z najbardziej
znanych paryskich gett, opowiada∏ mi
o ˝yciu w „wielokulturowej dzielnicy”.
W wielu przypadkach jego podopieczni
pochodzà z wielodzietnych rodzin, cz´sto poligamicznych. Chocia˝ we Francji
poligamia jest zabroniona stanowi ona
cz´Êç kultury wielu krajów afrykaƒskich,
których mieszkaƒcy wraz z rodzinami
osiedlajà si´ w Europie. Francuska pomoc spo∏eczna nie jest przystosowana
do takiego modelu, i tak rodzina liczàca
np. 15 osób dostaje mieszkanie i pomoc
finansowà wystarczajàce dla trzy razy
mniejszej rodziny. Rodzice cz´sto nie
mówià po francusku i utrzymujà si´ tylko
z pomocy spo∏ecznej. Problemem jest
równie˝ przemoc w rodzinie. Cz´sto to
ojciec, g∏owa rodziny, dysponuje pieni´dzmi wed∏ug w∏asnego uznania, i tak
na przyk∏ad sp´dza ca∏e dnie grajàc
w karty, podczas gdy jego dzieci nie dojadajà lub chorujà, albo te˝ wyje˝d˝a do
Afryki by odwiedziç rodzin´ lub znaleêç
sobie nowà, m∏odszà ˝on´, pozostawiajàc we Francji ˝ony i dzieci bez ˝adnych
Êrodków do ˝ycia,.
Po nocnych zamieszkach oÊmioletni
podopieczni mojego znajomego z dumà
opowiadali mu, jak to z okien swoich domów rzucali kamieniami w gaszàcych
ogieƒ stra˝aków. W wi´kszoÊci te „trudne” dzieci sà pozostawione same sobie,
bez ˝adnej opieki czy zainteresowania
ze strony rodziców i od ma∏ego uczà si´
jak radziç sobie w ˝yciu kradnàc czy stosujàc przemoc. I to w∏aÊnie, dla wielu
13
Francuzów, którzy wiedzà cokolwiek
o ˝yciu na przedmieÊciach, jest êród∏em
problemu. OczywiÊcie, nie dotyczy to
wszystkich rodzin mieszkajàcych we
francuskich gettach, a nawet wi´kszoÊci,
ale przecie˝ to nie wi´kszoÊç uczestniczy∏a w zamieszkach. Zdarza∏o si´, ˝e
to w∏aÊnie niewinni ludzie ponosili konsekwencje czynów swoich kolegów
z osiedla, bo dla policji ka˝dy kolorowy
czy Arab jest z natury podejrzany. Dlatego te˝ na wielu osiedlach pojawi∏y si´
ochotnicze, nocne patrole m∏odych ludzi
ró˝nych nacji, które majà utrzymywaç
spokój i nie dopuszczaç do ewentualnej
interwencji policji.
OczywiÊcie, po pierwszych zamieszkach, w mediach zacz´to szeroko dyskutowaç ten temat, a w telewizji bez
koƒca trwa∏y debaty, w których uczestnicy – politycy, dzia∏acze spo∏eczni, socjologowie, artyÊci i sama m∏odzie˝ z gett,
starali si´ znaleêç przyczyny problemu.
W jednej z takich debat, najbardziej po-
pularny we Francji raper – Akhenaton,
ciekawie podsumowa∏ obecnà sytuacj´
imigrantów we Francji. Opowiedzia∏ jak
jego ˝ona, z pochodzenia Marokanka,
zaraz po przybyciu do Francji szuka∏a
mieszkania i przeglàdajàc og∏oszenia,
znalaz∏a adnotacj´: „Nie dla zwierzàt,
Arabów i Czarnych”. Doda∏ te˝ ˝e, znajomy Senegalczyk opowiada∏ mu, i˝ dla
m∏odych ludzi w jego ojczyênie Francja
przesta∏a ju˝ byç „ziemià obiecanà”, wolà emigrowaç do Stanów bo tam po kilku
latach mogà dorobiç si´, podczas gdy
we Francji tkwiliby nadal w gettach bez
szans na lepsze jutro.
Z ca∏à pewnoÊcià obecna sytuacja we
Francji pokazuje kryzys, a mo˝e nawet
ca∏kowite fiasko francuskiej polityki integracyjnej. Z jednej strony okaza∏a si´
ona nieefektywna i, pomimo wielkich nak∏adów finansowych, niezdolna do stworzenia warunków do rzeczywistej integracji imigrantów. Z drugiej zaÊ, mo˝na
zaobserwowaç rosnàcà od dawna nie-
ch´ç „przedmieÊç” do integracji.
A co z lewicà we Francji? DziÊ widzi ona
w m∏odzie˝y z biednych przedmieÊç pewien potencja∏ rewolucyjny, ale czy b´dzie w stanie go wykorzystaç? Ju˝ dwa
lata temu podczas Europejskiego Forum
Spo∏ecznego w Pary˝u mo˝na by∏o zauwa˝yç, ˝e mimo zainteresowania problemami przedmieÊç ze strony francuskiej lewicy, by∏y to niejako dwa Êwiaty
istniejàce obok siebie i nierozumiejàce
si´ wzajemnie.
Ludzie z biednych przedmieÊç nie wykazali wi´kszej ch´ci by uczestniczyç w jakimkolwiek szerszym ruchu.
Lewica natomiast nie traktowa∏a ich powa˝nie, nie analizowa∏a dog∏´bnie ich
sytuacji i nie mówi∏a do nich takim j´zykiem, który by zrozumieli. W rezultacie
nie potrafi∏a ich w∏àczyç do swojego ruchu.
A mo˝e po prostu francuska lewica jest
zbyt „bia∏a” by zajàç si´ na powa˝nie
problemem francuskich przedmieÊç?
Wenezuela
Rewolucja w rewolucji?
Portugalia
Sukces lewicy
antykapitalistycznej
Portugalskie wybory samorzàdowe z 9
paêdziernika 2005 r. przynios∏y kl´sk´
Partii Socjalistycznej, wzmocnienie
Partii Socjaldemokratycznej i Partii
Komunistycznej oraz ponownie znaczàcy wzrost poparcia dla Bloku Lewicy. Takie wyniki pokazujà przede
wszystkim na niezadowolenie z polityki socjalistycznego rzàdu, kierowanego przez José Socratesa.
lok Lewicy zg∏osi∏ swoich kandydaB
tów do 120 rad, reprezentujàcych
85 proc. Portugalczyków. Uda∏o mu si´
zdobyç prawie trzykrotnie wi´cej g∏osów
ni˝ w ostatnich wyborach lokalnych –
212 tys. g∏osów w 2005 r. wobec 80 tys.
w 2001 r. Tym samym obecnie Blok Lewicy ma ju˝ 352 lokalnych radnych
(w 2001 r. mia∏ 78). W styczniu 2006 r.
odb´dà si´ w Portugalii wybory prezydenckie. Francisco Louca, najbardziej
znany lider Bloku Lewicy i dzia∏acz
Czwartej Mi´dzynarodówki zmierzy si´
z politykami starszych generacji. Kandydatem prawicy b´dzie Cavaco Silva
(premier w latach 1985-1995). SocjaliÊci
sà podzieleni na zwolenników Mario Soaresa (dziÊ ju˝ 80-latka, prezydenta
w latach 1986-1996) oraz Manuela Alegre’a. Partia Komunistyczna wystawi
w tych wyborach swego sekretarza geA. Z.
neralnego Jerónimo de Sousa.
Proces, jaki ma miejsce w Wenezueli jest rewolucyjny zarówno jeÊli chodzi
o g∏´bokoÊç spo∏ecznej i politycznej transformacji jak i mobilizacj´ i polityzacj´
bardzo znaczàcej cz´Êci spo∏eczeƒstwa. Ani prezydent Hugo Chavez ani te˝
pracownicy nie obalili paƒstwa i kapitalistycznych stosunków spo∏ecznych ale
przy dwu okazjach pracownicy i lud z∏amali próby zamachu stanu gdy koalicja
si∏ bur˝uazyjnych próbowa∏a ekonomicznego sabota˝u z poparciem imperializmu i mediów. Te zwyci´stwa ze wzgl´du na ludowà mobilizacj´ pomog∏y Chavezowi pog∏´biç zmiany w polityce wewn´trznej i wykonaç antyimperialistyczne gesty w polityce zagranicznej.
Przede wszystkim, pracownicy i mieszkaƒcy biednych dzielnic stali si´ Êwiadomi swojej si∏y. Coraz bardziej chcà aktywnie uczestniczyç w transformacji spo∏eczeƒstwa. W tym w∏aÊnie le˝y fundament dla przysz∏ego pog∏´biania rewolucji w Wenezueli.
Pragnienie aktywnego uczestnictwa widaç przede wszystkim w biednych dzielnicach wielkich miast, wÊród Êrodowisk
dzia∏aczy, którzy popierajà i dajà poczàtek „misjom” – spo∏ecznym kampaniom finansowanym przez rzàd poza strukturami paƒstwa. Poprzez misje dziesiàtki tysi´cy mieszkaƒców biednych dzielnic,
poÊwi´cajà swój czas realizacji programów oÊwiatowych i zdrowotnych. To w∏aÊnie z masowej i zdeterminowanej postawy tych ludzi Chavez czerpie swojà si∏´.
Jednak˝e s∏aboÊci chavezaƒskiej transformacji równie˝ ujawniajà si´ w tych dzielnicach, w których np. w Caracas mieszka
ponad po∏owa ludnoÊci. Problemy takie
jak bezrobocie, bieda, brak kanalizacji,
pozostajà dalekie od rozwiàzania.
Ka˝dego dnia w biednych dzielnicach
odbywajà si´ wiece domagajàce si´ aby
parlamentarzyÊci, w wi´kszoÊci zwolennicy Chaveza, wype∏nili swoje obietnice
wyborcze. Korupcja i klientelizm nie znik∏y i czasami „misje“ równie˝ dostarczajà
ich przyk∏adu. Jednak, co jest nowoÊcià,
ludzie z dzielnic biedy wyst´pujà przeciwko tym praktykom. W dzielnicach bie-
dy nie wystarcza ju˝ nosiç czerwony beret (symbol zwolenników Chaveza) aby
pozostawaç poza krytykà.
Wzrost fali niezadowolenia i radykalizacja postulatów nie dotyczy tylko miast.
W lipcu tysiàce ch∏opów demonstrowa∏o
w Caracas domagajàc si´ rozszerzenia
reformy rolnej i ukarania zbrojnych band
obszarników. Spo∏ecznoÊci indiaƒskie
zagro˝one rozwojem sektora górniczego
na zachodzie kraju demonstrowa∏y ze
swoimi transparentami w czasie Êwiatowego festiwalu m∏odzie˝y, który odby∏
si´ w Caracas w sierpniu.
14
Najwa˝niejszym fenomenem ostatnich
miesi´cy pozostaje rozwój federacji
zwiàzkowej UNT. Kierownictwo starej federacji zwiàzkowej – CTV – przesz∏o na
stron´ pracodawców i reakcji, co doprowadzi∏o do rekompozycji ruchu zwiàzkowego. W wielu zak∏adach pracy powstajà nowe komórki dzia∏aczy zwiàzkowych,
w referendach sà obalani dawni biurokraci zwiàzkowi i dochodzi do zapisywania si´ do UNT. Ta ostatnia jest ju˝ najwa˝niejszà federacjà zwiàzkowà w kraju
z byç mo˝e ponad milionem cz∏onków.
Dzia∏acze lewicy rewolucyjnej, w szczególnoÊci dzia∏acze dawnej OIR (Opcji
Rewolucyjnej Lewicy, aliansu powsta∏ego w 2002 r.) sà na czele tego ruchu.
Z innymi nurtami lewicy rewolucyjnej
walczà, aby UNT by∏a klasowym zwiàzkiem zawodowym, niezale˝nym od rzàdu, nawet jeÊli w obliczu reakcji i imperializmu, znajduje si´ w obozie Chavezowskim. Dziesiàtki tysi´cy robotników
bierze udzia∏ w odnowie ruchu zwiàzkowego i z odzyskanym do niego zaufaniem anga˝uje si´ w walki o prawa pracownicze, wy˝sze pensje, lepsze warunki pracy. Majà miejsce liczne walki: przeciwko pracodawcom i menad˝erom,
cz´sto zwiàzanym z dawnymi biurokratami zwiàzkowymi, ale te˝ czasami przeciwko lokalnym notablom.
W tych konfliktach pracownicy odwo∏ujà
si´ do gubernatorów, ministrów czy
wr´cz samego Chaveza. Jednak poparcie dla nich bynajmniej nie jest automatyczne i cz´sto jest jedynie werbalne, co
jest bodêcem w kierunku wi´kszej samodzielnoÊci zwiàzków. Innym sygna∏em
ch´ci pracowników odgrywania wi´kszej
roli w transformacji Wenezueli jest roz-
szerzanie si´ i wp∏yw doÊwiadczenia
„wspó∏zarzàdzania“. Za tym s∏owem kryjà
si´ oczywiÊcie bardzo ró˝ne projekty, ale
liczba firm gdzie pracownicy zyskali realnà w∏adz´ zwi´ksza si´. Podobnie debata o treÊci i celach wspó∏zarzàdzania zatacza coraz szersze kr´gi.
Niewàtpliwie doÊwiadczenie wspó∏zarzàdzania w najszerszej postaci mia∏o miejsce w znacjonalizowanej firmie Alcasa
(bran˝a aluminiowa). Tamtejsza dyrekcja zosta∏a odnowiona przez g∏osowanie
pracowników, zaÊ strategiczne cele firmy zosta∏y zaakceptowane przez delegatów fabrycznych. Alcasa sta∏a si´
symbolem, który poruszy∏ wielu. Opór
pracodawców, jak te˝ paƒstwowych menad˝erów, wobec idei kontroli pracowniczej pokaza∏, ˝e nie chodzi tylko o debat´ teoretycznà, ale o w∏adz´ w przedsi´biorstwie. Prawo do pracy (które jest
przygotowywane) równie˝ jest przedmiotem zaci´tej dyskusji.
Powy˝szy splot wydarzeƒ i procesów
sprawi∏, ˝e dzia∏acze lewicy rewolucyjnej
przystàpili do budowy nowej organizacji
politycznej – Partii Rewolucji i Socjalizmu
(PRS). Inicjatyw´ t´ zapoczàtkowali trockiÊci, ale nie tylko oni jà poparli. Inicjatywa ma ju˝ kilkuset cz∏onków, w wi´kszoÊci pracowników zaanga˝owanych w budow´ UNT. Inicjatywa chce skupiç tych,
którzy nie ograniczajà si´ do popierania
Chaveza, ale te˝ sà zwolennikami „rewolucji w rewolucji” i perspektywy socjalistycznej transformacji spo∏eczeƒstwa.
Dla twórców PRS, jej rozwój jest konieczny i wychodzàcy ku potrzebom
chwili. Konieczny, gdy˝ oficjalne partie
popierajàce Chaveza nie odpowiadajà
na potrzeb´ klasowej niezale˝noÊci ro-
Wilk w owczej skórze
Od poczàtku istnienia konfliktu palestyƒsko-izraelskiego w cieniu s∏usznych
hase∏ lewicy o solidarnoÊci z opresjonowanymi Palestyƒczykami próbowali
funkcjonowaç pospolici publicyÊci antysemiccy. Jednà z g∏oÊniejszych tego typu person ostatnich lat jest Israel Shamir. Niestety, by∏ on publikowany równie˝ w j´zyku polskim, w tym przez mieniàce si´ lewicowym pismo „Lewà Nogà”. Mamy nadziej´, ˝e opublikowany poni˝ej tekst londyƒskiego socjalisty Rolanda Ranca, z grupy Jews against Zionism, ostudzi wyst´pujàcy na polskiej
lewicy, powodowany g∏upotà lub moczaryzmem, zapa∏ do bezkrytycznego publikowania wszystkiego co w niezrównowa˝ony sposób antyizraelskie.
Redakcja Dalej!
to t∏o mojej wrogoÊci do Israela
O
Shamira, piszàcego równie˝ pod
pseudonimami Shermlin, Robert David,
Vassili Krasevsky, i Joeran Jermas. Nie
mog´ przy tym gwarantowaç, ˝e pod tymi pseudonimami znajduje si´ prawdziwy Israel Shamir.
Israel Shamir jest w bez wàtpienia prawicowym rosyjskim dziennikarzem, który
udaje izraelskiego ˝ydowskiego lewicowca. Twierdzi on, ˝e mieszka w Hajfie
i mo˝e tam mieç dom choç mieszka
Szwecji.
U˝ywa
równoczeÊnie
w
szwedzkiego adresu mejlowego i jego
strona jest umieszczona na szwedzkim
serwerze. Jego syn zosta∏ deportowany
z Izraela do Szwecji i gdy Shamir usi∏owa∏ sprzedaç nazistowskie pamiàtki
[znanemu negacjonistycznemu history-
kowi] Davidowi Irvingowi kontaktowa∏ si´
z nim ze Szwecji.
Jego CV czyta si´ jak ksià˝k´ fantasy –
wnuk rabina, izraelski spadochroniarz,
uzyska∏ dyplom prawnika i matematyka,
t∏umaczy∏ Agnona, [prezydenta Izraela]
Herzoga, Joyca i Talmud na rosyjski, by∏
rzecznikiem prasowym parlamentarnej
frakcji Mapam, pracowa∏ dla BBC. „Znalaz∏ równie˝ czas na przet∏umaczenie
kilku dzie∏ klasyki japoƒskiej”.
OsobiÊcie nie wierz´ w ani s∏owo z tego
CV. Wed∏ug „Jerusalem Post“ (15 sierpnia 1991), charakteryzowa∏ on Sacharowa w prawicowej prasie rosyjskiej jako
„syjonistycznego agenta“ podczas gdy
w tym samym czasie pod innym nazwiskiem w prasie hebrajskoj´zycznej okreÊla∏ So∏˝enicyna i jego Êrodowisko jako
snàcà wÊród pracowników i ludu. Konieczny, gdy˝ na sprzecznoÊciach i konfliktach w obozie Chaveza skorzysta reakcja, jeÊli nie znajdà one wyrazu w programie, który zmierza w kierunku pog∏´bienia rewolucji. Wychodzàcy ku potrzebom chwili, poniewa˝ debata o socjalizmie zosta∏a wywo∏ana przez samego
Chaveza i koresponduje z oczekiwaniami tysi´cy dzia∏aczy zaanga˝owanych
w wenezuelskie przemiany.
Pierwszy krok ku budowie organizacji –
spotkanie 450 osób w Caracas w lipcu
i publikacja w sierpniu jej politycznej deklaracji wywo∏a∏y nadziej´, ale te˝ obawy i krytyki. Nie jest to dziwne gdy weêmiemy pod uwag´ wysokoÊç stawki,
o którà toczy si´ gra.
Istniejàce organizacje polityczne, które
popierajà zmiany w Wenezueli, nie dajà
gwarancji co do ich woli transformacji
spo∏eczeƒstwa i co do tego, ˝e w∏adza
przejdzie w r´ce pracowników. Partie
pro-chavezaƒskie – Ruch Piàtej Republiki, Podemos, Patria Para Todos sà
g∏ównie maszynkami wyborczymi i dostarczycielami kadr, natomiast Wenezuelska Partia Komunistyczna okazuje tylko niewielkà niezale˝noÊç wobec rzàdu.
Towarzysze z PRS rozpocz´li trudne zadanie budowy nowej partii – partii pracowników. Majà prawo oczekiwaç przy
tym naszej solidarnoÊci i wsparcia.
Fabrice Thomas, reprezentant Ligue
Communiste Revolutionnaire na pierwszym spotkaniu komitetu za∏o˝ycielskiego PRS. Przedruk z paêdziernikowego
„International Viewpoint”, internetowego
periodyku Czwartej Mi´dzynarodówki:
www.internationalviewpoint.org
„wrogów narodu ˝ydowskiego“. Szamir
pojawi∏ si´ w Izraelu, jak gdyby z nikàd,
na poczàtku [drugiej] Intifady [2000 r.]
piszàc cieszàce si´ dobrym przyj´ciem
artyku∏y, których jednak ukryte przes∏anie stawa∏o si´ coraz bardziej czytelne.
Od poczàtku dla tych, którzy potrafili
czytaç krytycznie by∏o oczywiste, ˝e
jest on raczej chrzeÊcijaƒskim fundamentalistà ni˝ lewicowym dzia∏aczem.
Rok temu [w 2003 r.] og∏osi∏ on swojà
konwersj´ na prawos∏awny obrzàdek
grecki. Jestem jednak pewny, ˝e by∏ on
chrzeÊcijaninem ju˝ znacznie wczeÊniej,
ale uwa˝a∏ za u˝yteczne pozowanie na
˚yda. Akcentuje on teraz chrzeÊcijaƒstwo, poniewa˝ jest ono kluczowe dla jego poglàdów. Nawiàzuje do najbardziej
anty˝ydowskich hase∏ greckiej Cerkwi
prawos∏awnej i regularnie oskar˝a ˚ydów
(jak pisze czasami „wyznawców pieniàdza”) o to, ˝e sà zabójcami Chrystusa.
Jego esej „Bo˝onarodzeniowe pozdrowienie dla Greków” („Chrismas Greetings to Hellens“) wiele wyjawia. Pisze
on tam: „˚ydzi zawsze zwalczali Chrystusa i KoÊció∏; nie ma szansy na pokój
w Ziemi Âwi´tej, chyba, ˝e pozycja Synagogi zostanie podwa˝ona a ˚ydzi
zbawieni przez KoÊció∏, tylko KoÊció∏
prawos∏awny mo˝e ofiarowaç prawdziwe zbawienie dla ˚ydów uciekajàcych
od ich dà˝àcej do dominacji wiary (...)
15
Nale˝y uczyniç wysi∏ek by pomóc izraelskim ˚ydom osiàgnàç zbawienie. Nie
mo˝e byç to uczynione w separacji od
zagadnienia
palestyƒskiego
kleru
[chrzeÊcijaƒskiego], poniewa˝ palestyƒski kler mo˝e pokazaç Izraelczykom drog´ do KoÊcio∏a, która jest równie˝ prawdziwà drogà do zbawienia“.
W swoim „Pos∏aniu wielkanocnym”
(„Easter Message”) z 2001 r. pisa∏: „˝ydowskie si∏y dominacji i wyznawcy chciwoÊci zjednoczyli si´ znowu aby ukrzy˝owaç Chrystusa (...) Dwa tysiàce lat temu
duch braterstwa znów wyrós∏, dajàc nadziej´ na drugi pojedynek. JeÊli zostanie
teraz pokonany, my wszyscy staniemy
si´ na zawsze niewolnikami naszych pozbawionych twarzy panów. Zniszczà oni
samà Matk´ Ziemi´ zamieniajàc jà w wyja∏owionà ziemi´ Mordora. Potrzebujà oni
tego zwyci´stwa aby skr´powaç USA
przez ciemne si∏y dominacji. Pozwólmy
USA przeciwstawiç si´ tym razem”.
Nie zwyk∏em dopatrywaç si´ antysemityzmu pod ka˝dym kamieniem ale sàdz´,
˝e w tym przypadku, jest on a˝ nadto jaskrawy. Shamir podobnie jak wielu rasistów z USA, odwo∏uje si´ do ZOG [od:
Zionist Occupation Government] aby wyt∏umaczyç dzia∏ania USA: „Zog nie jest
niezale˝nà si∏à. Jest niewolnikiem Mamony, s∏u˝àcym Cienia, pomaga si∏om
CiemnoÊci w realizacji ich metafizycznych celów, wymazania Êwiat∏a Chrystusa i zamienienia Ziemi w bezbo˝nà pustyni´. Oto dlaczego wysy∏a on buldo˝ery
aby niszczy∏y kwiaty w Palestynie, wysy∏a oddzia∏y by zdobyç Bagdad i Damaszek, zagra˝a Pary˝owi i Moskwie, wypaczajàc chrzeÊcijaƒstwo”.
Inne eseje noszà tytu∏y: „The Vampire Killers,” „Poisoning Wells”, „Kugel Eaters”,
„Bloodcurdling Libel”, (w którym twierdzi
on, ˝e ˚ydzi rzeczywiÊcie mordujà chrzeÊcijaƒskie dzieci aby u˝ywaç ich krwi na
mac´), „The Elders of Zion” i „Masters of
Discourse” (gdzie twierdzi, ˝e niewa˝ne
czy „Protoko∏y m´drców Syjonu sà fa∏szerstwem, tak czy inaczej sà one prawdziwe). Równie˝ inne tytu∏y esejów s∏u˝à
stygmatyzacji ˚ydów. Nie ma równie˝ wyjàtkowego charakteru, komentarz Shamira po sukcesie Le Pena w pierwszej turze
wyborów prezydenckich we Francji
[w 2002 r.]. Szamir pisa∏ wówczas „Le
Pen jest z∏ym facetem w moich ksià˝kach
ale êli faceci b´dà wezwani do ukrócenia
nadmiernej w∏adzy ˚ydów jeÊli dobrzy faceci temu nie podo∏ajà”.
Móg∏bym cytowaç znacznie wi´cej
z pism Shamira czyniàc oczywistym jego anty-judaizm, jego pogard´ do ˚ydów i ich religii, jego rasizm wobec nie-bia∏ych, jego antyfeminizm, jego opozycj´ wobec demokracji, jego prozelicki
chrzeÊcijaƒski fundamentalizm; ale problemem nie jest to, ˝e jego poglàdy sà
skrajne, obsceniczne i obraêliwe. Problemem jest to, ˝e jego poglàdy, jego
dzia∏ania sà przeszkodà dla ruchu, który
buduje wsparcie dla jednej, demokratycznej i Êwieckiej Palestyny.
Wielu szanowanych i doÊwiadczonych
antysyjonistycznych dzia∏aczy nie mo˝e
i nie chce wspó∏pracowaç z Shamirem.
Lenni Brenner opisa∏ go jako „politycznego g∏upca i oszczerc´ lub, jeÊli chcecie oszczerc´ i politycznego g∏upca”. Uri
Davis powiedzia∏ o nim, ˝e jest „negatywnym uczestnikiem debaty o Palestynie (...) Chc´ mieç z tym cz∏owiekiem do
czynienia tak ma∏o, jak to mo˝liwe”. Wed∏ug Ilana Haleviego „Szamir jednoczeÊnie przeszed∏ z radykalnego anty-syjonizmu do najbardziej banalnego chrzeÊcijaƒskiego antyjudaizmu”.
Bill Friend pisze o Shamirze: „Ta kupa
g... obra˝ajàca cz∏owieka bierze pewne
fakty i nast´pnie ostro˝nie miesza je
z mitami i w∏asnym spaczonym umys∏em
aby otrzymaç coÊ co licytuje napisany
przez niego wczeÊniej jakiÊ pe∏en nienawiÊci do ˚ydów kawa∏ek”.
Michel Warshawski, Moshe Machover,
Tikva Honig Parnass i Eli Aminov wyrazili
swojà nieufnoÊç wobec Szamira, jego
przesz∏oÊci, przyÊwiecajàcych mu motywów i odmówili pracy z nim. Przypominam, ˝e mówimy tu nie o „˝ydowskiej
spo∏ecznoÊci” ale izraelskich ˝ydowskich
antysyjonistycznych bojownikach, którzy
w sumie, razem poÊwi´cili wieleset lat
walki, ludzi, którzy przez dekady p∏yn´li
pod pràd, byli oskar˝ani o zdrad´ i antysemityzm i p∏acili za swoje przywiàzanie
do sprawiedliwoÊci w Palestynie, wyrokami wi´zienia i wygnaniem.
To nie po prostu poglàdy Shamira sà nie
do zaakceptowania ale takim te˝ jest ca∏y jego polityczny projekt. Mimo, ˝e nale˝y on do majàcego swojà siedzib´ w Lozannie Stowarzyszenia na Rzecz Jednego Paƒstwa w Palestynie/Izraelu i twierdzi, ˝e akceptuje wolnoÊç religijnà, równoÊç i koegzystencj´ [narodów], de facto
dzia∏a w kierunku ustanowienia chrzeÊcijaƒskiego re˝imu i kierownictwa KoÊcio∏a. W celu realizacji takich zamiarów
Shamir jest gotów wspó∏pracowaç z najbardziej skrajnymi rasistami i faszystami, takimi jak eks-lewicowiec Horst Mahler (jeden z twórców Frakcji Czerwonej
Armii, który zmieni∏ poglàdy w latach
80.). W swoim ataku na Nata Weinsteina [z amerykaƒskiej Socialist Workers
Organisation] Shamir napisa∏, ˝e „demokrata Lyndon Larouche i republikanin
Buchanan powinni byç wsparci w ich
walce przeciwko ˝ydowskiemu lobby”.
Larouche jest podobnie jak Mahler eks-lewicowcem [nale˝a∏ do amerykaƒskiej
Socialist Workers Party], który przeszed∏
na najdalszà skrajnà prawic´. Szczegó∏ów o jego karierze dostarcza doskona∏y
materia∏ opublikowany przez Political
Research Associates. To na antywojennej konferencji zorganizowanej przez jego ˝on´ Halg´ Zapp-Larouche, w Instytucie Schillera, z którym jest zwiàzany
dosz∏o do tajemniczej Êmierci studenta
Jeremiah’ego Duggana, po tym jak odkryta zosta∏a jego ˝ydowska to˝samoÊç.
Dzia∏alnoÊç Pata Buchanana równie˝
zosta∏a szczegó∏owo udokumentowana
przez Political Research Associates.
G∏ównie dzi´ki moim namowom Shamir
zosta∏ usuni´ty z listy mejlowej Al Awda/Unity. Sta∏o si´ tak ze wzgl´du na powiàzania Shamira z by∏ym przywódcà
[brytyjskiego] Frontu Narodowego Marti-
nem Weberem, którego nazwa∏ swoim
„przyjacielem”. Shamir forwerdowa∏ korespondencj´ pracownika Uniwersytetu Birmingham – Sue Blackwell, wraz z adresami kontaktowymi, do Webstera. Cz∏onkowie listy zgodzili si´, ˝e utrzymywanie
jakiegokolwiek kontaktu z Shamirem stanowi powa˝nà groêb´ dla fizycznego
bezpieczeƒstwa dzia∏aczy, z których wielu od dawna walczy∏o z faszyzmem.
Dla Shamira tego typu dzia∏alnoÊç dowodziç ma „kryptosyjonizmu”- taki zarzut postawi∏ mi i Lenniemu Brennerowi. Shamir
twierdzi, ˝e wszystkie organizacje antyfaszystowskie sà na ˝o∏dzie izraelskiego
wywiadu i dzia∏acze antyfaszystowscy sà
albo Êwiadomymi wspó∏pracownikami syjonistów albo naiwnymi frajerami oszukanymi przez machinacje syjonistów. („Lewicowcy, którzy zrywajà spotkania faszystów sà zwykle syjonistami, popierani i finansowani przez syjonistów, lub w zmowie z syjonistami” [z e-maila do Lenniego
Brennera]. Shamir pot´pia równie˝ Palestyƒczyków za anga˝owanie si´ w dzia∏alnoÊç antyfaszystowskà w tekÊcie:
„Rock of Dissent” [Dysydencki Rock]:
„Impreza jest organizowana przez kilku
prawicowych Amerykanów luêno zwiàzanych z niewielkà [faszystowskà] organizacjà National Alliance (NA). Cokolwiek
ktoÊ myÊli o NA mo˝na oczekiwaç ˝yczliwej oboj´tnoÊci jeÊli nie otwartego poparcie ze strony Palestyƒczyków i ich przyjació∏ w USA (...) z tymi ludêmi powinno si´
wspó∏pracowaç, nie zaÊ odrzucaç z miejsca. Niektóre z ich b∏´dnych idei mogà
byç skorygowane. JeÊli oni mówià w∏aÊnie o ‘afirmacji europejskiego dziedzictwa’ zamiast ‘bia∏ej dominacji’ mo˝na zobaczyç, ˝e zarzuty wysuwane przeciwko
nim upadajà (...) tym facetom brakuje finezji, niektóre z ich idei sà dziwaczne,
ale dochodzà oni do poprawnej konkluzji:
Ameryka nie powinna walczyç w II wojnie
Êwiatowej w interesie syjonistów”.
W eseju „M´drcy Syjonu i mistrzowie
dyskursu” („The Elders Of Zion And The
Masters Of Discourse”) Shamir twierdzi,
˝e nie ma znaczenia czy „Protoko∏y m´drców Syjonu” sà autentyczne, poniewa˝
tak czy inaczej sà prawdziwe: „Podsumowujàc, du˝a cz´Êç (jeÊli nie wszystkie)
z idei przypisanym ˚ydom przez ‘Protoko∏y M´drców Syjonu’ sà rzeczywiÊcie
ideami u˝ytecznymi lub niezb´dnymi dla
˝ydowskiego dobrobytu (...) Oto powód
dla d∏ugowiecznoÊci ‘Protoko∏ów’. Paradoksalnie, bez izraelskiego apartheidu te
fakty pozosta∏yby niewidoczne dla goszczàcych ˚ydów spo∏ecznoÊci.”
W kwietniu 2004 r. palestyƒscy aktywiÊci
Ali Abunimah i Hussein Ibish napisali:
„Nie potrzebujemy wcale tego, co Israel
Shamir wprowadza do dyskursu na
rzecz praw Palestyƒczyków, co zawiera
coraz wi´cej elementów tradycyjnej europejskiej retoryki antysemickiej. Takie
emocje szkodzà, nie zaÊ pomagajà naszej sprawie. Zach´camy wszystkich naszych przyjació∏ w ruchu na rzecz praw
Palestyƒczyków aby powa˝nie rozwa˝yli
d∏ugoterminowe rezultaty jakie ta retoryka b´dzie mia∏a na spraw´.” (...).
Roland Rance, Socialist Viewpoint, 8/2004
16
Teoria
Wszystko, co solidne rozp∏ywa si´ w…
barbarzyƒskim Imperi(um)-alizmie?
Na pó∏kach polskich ksi´garƒ ukaza∏o
si´ w∏aÊnie „Imperium” Antonio Negriego i Michaela Hardta. Wspomniane praca uchodzi za jeden z najwa˝niejszych manifestów ruchu alterglobalistycznego. Poni˝ej zamieszczamy
recenzj´ „Imperium” jaka ukaza∏a si´
na ∏amach pisma „Bad Subjects” (nr
66). Jest to tekst dyskusyjny. Skróty
i podtytu∏y pochodzà od redakcji. Wàtek „Imperium” b´dziemy kontynuowali w nast´pnym numerze pisma.
Redakcja Dalej!
(...) Samozwaƒcza Teoria Lewicowa –
poststrukturalistyczna, postmarksistowska, postkolonialna czy post-jaka-tam-chcesz – nie zdo∏a∏a spe∏niç swej obietnicy:
rozszyfrowaç,
zdestabilizowaç
i wkroczyç w les grands récits (hegemoniczne, paƒskie dyskursy). Pomimo nieustannych rejsów w obszary sprawiajàce wra˝enie nowych, akademickich artyku∏ów teoretyzujàcych na temat Êwiata
jako tekstu, lokalizujàcych ci´cia epistemologiczne w starciu z globalistycznà
hegemonià itd., mo˝emy stwierdziç, ˝e
na pewno nie spowodowa∏y one przerwania naszego szybkiego ruchu po spirali w kierunku absolutnego barbarzyƒstwa. Dzisiejszy Êwiat wyglàda niezach´cajàco z jego rosnàcym w ogromnym tempie bezrobociem i bezdomnoÊcià, ob∏´dnym zanikiem podstawowych
praw obywatelskich i rozleg∏ymi ranami
zadanymi przez ludobójstwo na ca∏ym
Êwiecie. G∏ówne idee lewicowo-akademickie, charakteryzujàce si´ solipsyzmem i zaciemniajàcà sens frazeologià
zwyczajnie pozbawione sà sensu
w oczach ludzi obdarzonych zdrowym
rozsàdkiem – szczególnie, kiedy zanikajà podstawowe prawa obywatelskie, takie jak prawo do wykszta∏cenia, reprezentacji, opieki zdrowotnej, migracji i komunikacji. (...)
„Imperium”
Najlepiej, byç mo˝e, widaç to na przyk∏adzie ksià˝ki Michaela Hardta i Antonio
Negriego „Imperium”. Przedstawiana jako
donios∏a, nowa analiza polityczna i krytyka globalnego kapitalizmu, ta 500-stronicowa praca (dost´pna obecnie w dziesiàtkach j´zyków i sprzedawana na ca∏ym Êwiecie) zosta∏a og∏oszona przez s∏oweƒskiego filozofa polityki, Slavoja Zizka
jako „ni mniej, ni wi´cej tylko napisany
ponownie ‘Manifest Komunistyczny’ naszych czasów”. Przyciàgn´∏a ona uwag´
gazet w USA, Ameryce ¸aciƒskiej i w Europie i by∏a reklamowana w TV. „New
York Times“ okreÊli∏ jà jako „nowy sposób myÊlenia o polityce globalnej”. Jej
autorów w ró˝ny sposób przyrównywano
do innych „post´powych” XX-wiecznych
intelektualistów, takich jak Derrida, Lacan, Foucault czy Deleuze. Negri zosta∏
okrzykni´ty jednà z najbardziej „znaczàcych postaci obecnej myÊli politycznej”.
Dla wielu „Imperium“ oznacza∏o Êmierç
ortodoksyjnego marksizmu, dzi´ki czemu
otworzy∏y si´ nowe mo˝liwoÊci oporu poprzez domaganie si´ „utopii dla wieloÊci”
(por. Nicholas Brown).
Na pierwszy rzut oka, syntetyczny, historyczny i intelektualny rozmach ksià˝ki
wzbudza podziw. Na jej stronach podró˝ujemy od prze∏omu XX i XXI wieku
wstecz, poprzez histori´ spo∏ecznych,
politycznych i filozoficznych idei do cesarskiego Rzymu. Jednak przy bli˝szym
przyjrzeniu si´ dzie∏u, jego historyczna
i filozoficzna rozciàg∏oÊç okazuje si´ raczej konserwatywnym i deterministycznym portretem kapitalizmu. Wymazanie
walki klasy pracowniczej wraz z ahistorycznym podejÊciem do ewolucji kapitalizmu i paƒstwa narodowego – rewolucja
ju˝ si´ dokona∏a i ˝yjemy teraz w nowym systemie politycznym, w którym
opór zdarza si´ wsz´dzie – jest zabiegiem co najmniej problematycznym.
Hardt i Negri proponujà, co nast´puje:
tradycyjnie ustrukturyzowane paƒstwa
narodowe rozp∏yn´∏y si´ w wyniku globalizujàcego si´ kapitalizmu, a na ich
miejsce otrzymaliÊmy „powszechnà republik´”, na którà sk∏ada si´ „sieç w∏adzy i przeciww∏adzy ustrukturyzowane
w nieograniczonà i inkluzywnà architektur´”. Wewnàtrz tego nowego systemu
ekonomicznego „nie ma miejsca w∏adzy
– jest ona zarówno wsz´dzie, jak i nigdzie. Imperium jest utopià, czyli rzeczywiÊcie miejscem, którego nie ma.” (...)
Jako ˝e nie ma „w∏adców” rzàdzàcych
paƒstwami narodowymi (nie ma oÊrodków w∏adzy), walka polityczna i aktywizm
sà obecnie „ca∏kowicie otwarte”. „Imperium” jest nowym ∏adem Êwiatowym nie
opartym na walce klasowej, ale charakteryzujàcym si´ p∏ynnym, nieskoƒczenie
ekspandujàcym i wysokozorganizowanym „organizmem ponadnarodowym”,
systemem, który twierdzi, ˝e w∏adza jest
wsz´dzie i dlatego opór mo˝e byç wsz´dzie, tj. tam, gdzie walka o prawdziwie
spo∏ecznà demokracj´ mo˝e byç prowadzona jako prosta negacja wyra˝ona
w „woli bycia przeciw”.
Paƒstwo narodowe i pojawienie si´ ÊwiadomoÊci klasowej sà na zewnàtrz, a „ponadnarodowe” imperium z jego wyabstrahowanà klasà robotniczà („subiektywnoÊç pracy” i/lub „wieloÊç”) sà wewnàtrz. W∏adza jest wsz´dzie, podobnie
jak opór. Jak wiele innych mistyczna (mistyfikujàca) Teoria Lewicowa mówiàca,
˝e w∏adza/opór nie jest lokalizowalna,
nie tylko syci interesy bur˝uazji, ale –
bardziej fundamentalnie – lekcewa˝y
fakty. Jak wiadomo z prac historyków ruchu pracowniczego, aby opór by∏ skuteczny, musi wyjÊç od zlokalizowanej organizacji i od specyficznego celu. OczywiÊcie, szybki rzut oka na histori´ walk
klasowych i dominacji bur˝uazji potwierdza tez´, ˝e w∏adza jest jednak gdzieÊ
ulokowana; urz´dnicy paƒstwowi i bur˝uazja potwierdzajà swojà w∏adz´ (prawnà
i/lub zagarni´tà gwa∏tem) pacyfikowania
dajàcych si´ okreÊliç miejsc oporu, takich jak zwiàzki zawodowe. A rzut oka
na wydarzenia wspó∏czesnoÊci potwierdzà nam, ˝e tam, gdzie brakuje struktury
paƒstwa narodowego („ponadnarodowe
cia∏o” Hardta i Negriego) – struktury, która nawet w kapitalizmie musi odpowiadaç za prawa jednostki – tam barbarzyƒskie rzàdy pi´Êci w stylu mafijnym unicestwiajà wszelkie formy oporu.
„Imperium” jest wcieleniem pierwotnego
„autonomizmu” Negriego – niebezpiecznego i destruktywnego anarchizmu, który,
jak twierdzà niektórzy autorzy, powa˝nie
podkopa∏ walki klasowe w Europie w latach 70. OczywiÊcie, istnieje du˝o d∏u˝sza, historyczna tradycja tego rodzaju
fantazjowania w imi´ lewicowej polityki.
Ju˝ ponad 50 lat temu intelektualiÊci w rodzaju Herberta Marcusego zacz´li „wyteoretyzowywaç” klas´ robotniczà z powierzchni ziemi. Marcuse doszed∏ do tego, ˝e zaproponowa∏ przeprowadzenie
prawdziwej rewolucji przez lumpenproletariat; inni – z Birmingham Cultural Studies – zerkali w stron´ marginalnych grup,
takich jak subkultury m∏odzie˝owe (np.
gangi czy punkowie) jako na si∏´ spo∏ecznej przemiany. Od tamtej pory lista kandydatów zast´pczych niebotycznie wzros∏a.
17
W poszukiwaniu si∏y
emancypacyjnej
Tego typu utopijne twierdzenia nie sà
nieszkodliwe.
Âwiadomie
czy
nie,
w swym kawa∏kowaniu spo∏eczeƒstwa
(m∏odzie˝ kontra cokolwiek), powa˝nie
podkopujà strategi´ budowy koalicji organizacji klasy pracowniczej. M∏odzie˝ zazwyczaj ociera si´ o ten Êwiat subkulturowy, który kwitnie i który wraz z wyp∏atami
od rzàdowych urz´dników stopniowo coraz bardziej bezpoÊrednio pozwala finansowaç jak najbardziej kapitalistycznà gospodark´, która nast´pnie ignoruje m∏odzie˝ i lansuje ugodowoÊç w obliczu masowego niszczenia si∏ wytwórczych. Subkultury m∏odzie˝owe nie zakwestionowa∏y
obni˝ek p∏ac, masowych zwolnieƒ czy
zakrojonego na wielkà skal´ wyprowadzania produkcji do krajów nierozwini´tych i wi´zieƒ. Ruchy m∏odzie˝owe nie
powstrzyma∏y masowego kurczenia si´
us∏ug publicznych – szkó∏, szpitali, domów dziennego pobytu, dróg, transportu
publicznego, energii, wody – ani te˝ ci´ç
w wydatkach socjalnych.
Âwiadomie lub nie, tego typu myÊlenie
utopijne przyczynia si´ do destrukcji
uk∏adów zbiorowych, zapisów statutowych i kodeksów pracy. Âwiadomie lub
nie, sprzyja rozwijaniu systemu ekonomicznego, który stworzy∏ najwy˝sze
w historii poziomy spekulacji na rynkach
finansowych i walutowych oraz najwy˝sze poziomy zad∏u˝enia publicznego
i prywatnego. (...)
Hardt i Negri i im podobni majà g∏´bokà
awersj´ do klasy robotniczej; g∏´boko pogardzajà licznymi próbami robotników na
ca∏ym Êwiecie poczàwszy od XIX wieku
zbudowania w∏asnych organizacji jako
broni w walce z kapitalizmem i o jego
obalenie. Oskar˝ajà oni proletariat o kl´ski, jakie od tamtej pory poniós∏. (...)
OczywiÊcie, przetrwanie kapitalizmu jest
Êmiertelnym zagro˝eniem dla ludzkoÊci.
Niektórzy intelektualiÊci, jak Hardt i Negri oskar˝ajà o to (wprost lub nie) klas´
robotniczà, zamiast rozwa˝yç spraw´
racjonalnie. Na jakie problemy natkn´∏a
si´ klasa robotnicza? Dlaczego klasa robotnicza w USA i na Êwiecie nie potrafi∏a
stworzyç niezale˝nej partii? Co si´ naprawd´ dzieje z konkretnymi ludêmi?
(...) Hardt i Negri (i wielu innych obecnie
uto˝samiajàcych si´ z teorià marksistowskà) chcà rewolucji bez rewolucji.
Chcà móc twierdziç, ˝e rewolucja ju˝ si´
odby∏a, nawet jeÊli krzyczà o jej koniecznoÊci i sp´dzajà ˝ycie w poszukiwaniu
subsytutu dla klasy, której si´ nie uda∏o
– dla proletariatu.
Kapitalizm prze˝y∏ sam siebie; on wcià˝
jest, a rewolucji, która by go obali∏a, nie
by∏o. Im bardziej kapitalizm prze˝ywa
sam siebie, tym bardziej staje si´ destruktywny i Êmiertelnie niebezpieczny.
Rewolucja 1848 r. w Europie, Komuna
Paryska w 1871 r. i Rosja 1917 r. –
wszystkie przegra∏y. Ostatnia próba zdegenerowa∏a si´ w stalinizm. Kapitalizm
nadal trwa∏ w XX wieku i doprowadzi∏ do
dwóch wojen Êwiatowych, w których zgin´∏y miliony ˝o∏nierzy i cywilów, a tak˝e
do ponad setki ograniczonych konfliktów
zbrojnych, które wybucha∏y na wszystkich kontynentach naszej planety, równie˝ poch∏aniajàc miliony istnieƒ. Kapitalizm doprowadzi∏ do powstania epidemii
g∏odu i chorób, takich jak AIDS, i wyzyskuje
wi´kszoÊç
ludnoÊci
Êwiata.
Ogromne rzesze ludzi muszà wcià˝ staraç si´ prze˝yç bez dost´pu do podstawowych dóbr, takich jak woda. To jest
kapitalizm w jego najbardziej barbarzyƒskiej postaci, a nie bio-ponadnarodowy
organizm, który nie ma jednego miejsca
– Imperium, w którym rewolucja ju˝ si´
dokona∏a.
Ta rewolucja na pewno nie pojawi∏a si´
na ekranach telewizorów – albowiem nie
by∏o rewolucji. Ani nie b´dzie, jeÊli b´dziemy si´ wcià˝ ekscytowaç fantazjami
na temat biopolitycznej w∏adzy i empirycznego oporu opartego na magicznym, mistycznym, z∏udnym, pokawa∏kowanym, mglistym, otwarcie fa∏szywym
i idàcym w z∏ym kierunku, obskuranckim
myÊleniu.
Trzeba b´dzie oczyÊciç z wi´kszoÊci nalecia∏oÊci post-marksowskà teori´ w wydaniu Hardta i Negriego. Musimy zaczàç
od pokazania, w jaki sposób, w imi´
marksizmu, tacy alchemicy upichcili tego
typu ezoteryczne, wielosk∏adnikowe danie: twierdzenie, ˝e walka przeciwko kapitalizmowi i wszystkim jego potwornym
konsekwencjom nie jest ju˝ potrzebna, albowiem chaos kapitalizmu faktycznie
przybli˝y∏ nas do pewnej formy komunizmu. Musimy zrozumieç, ˝e taka teoria
marksistowska zawiera d∏ugà list´ innych
typów teorii, które dà˝à do odrzucenia
programowej organizacji politycznej na
rzecz retoryki anarchizmu i ˝ywio∏owoÊci.
Przypomnieç o europejskich radach robotniczych. i o tzw. komunistach-libertarianach, jak Anton Pannekoek, Karl
Korsch czy Otto Ruhle. JeÊli odwo∏amy
si´ do historii, zaczniemy dostrzegaç, ˝e
klasa robotnicza przez ponad dwa stulecia walczy∏a o prawa obywatelskie (reprezentacj´, wyzwolenie itd.) pomimo pokaênych przeszkód na swej drodze, w tym
dzisiejszych teoretyków marksizmu, którzy w ten lub inny sposób odmawiajà jej
spo∏ecznej czy politycznej skutecznoÊci.
Rola indywidualnego podmiotu
Wiele z tej mistycznej spekulacji bierze
si´ z podstawowego niezrozumienia tego, czym jest indywidualny podmiot
i paƒstwo narodowe. W przeciwieƒstwie
do dzisiejszej doksy teorii marksistowskiej, podmiot (i Êwiat) nie sà pochodnà
j´zyka (dyskursów tekstowych). Jako
cz∏onek gatunku ludzkiego, podmiot (od
zarania naszego gatunku) jest jednoczeÊnie jednostkà (niepodzielnà) i bytem
spo∏ecznym. To znaczy, ˝e o ile nasze
specyficzne, codzienne doÊwiadczenia
mogà si´ ró˝niç, wszyscy odczuwamy
ból, przygn´bienie, szcz´Êcie, z∏oÊç
i smutek. Wspólna jest konstrukcja poznawcza i emocjonalna dla gatunku,
a jednoczeÊnie ka˝dy osobnik jest jedyny w tym, jak korzysta z tego powszechnego wyposa˝enia i w tym, jak uczestniczy w przekszta∏caniu przyrody i spo∏eczeƒstwa. Podmiot jest zarazem istotà
ludzkà i nale˝y do obszaru kontrolowanego przez jakieÊ paƒstwo i jakiÊ koÊció∏. JeÊli jesteÊ „poddanym” USA,
klniesz si´ na flag´ i przysi´gasz na Bibli´; w tym sensie podmiot i obywatel sà
mniej wi´cej tym samym. Nie ma w tym
nic mistycznego. Od narodzin do Êmierci
jesteÊmy jednostkami i bytami ca∏kowicie podleg∏ymi paƒstwu.
Powstawanie podmiotu jest historycznym procesem, którego poczàtek si´ga
prehistorii (paleolitu) i nie jest jeszcze
zakoƒczony. JeÊli porównaç podmiot
z czasów niepodleg∏oÊci z dzisiejszymi
obywatelami
USA,
zobaczylibyÊmy
ogromnà ró˝nic´, dobrze wyra˝onà
przez Jeffersona: podmiot amerykaƒski
w okresie walki o niepodleg∏oÊç i poczàtków konstytucji uwa˝a∏, ˝e najgorszym mo˝liwym z∏em by∏oby byç poddanym dowolnej w∏adzy zewn´trznej. Ludzie w tym czasie zauwa˝yli, ˝e paƒstwo zdo∏a∏o przejàç nad nimi w∏adz´
i ˝e oni sami mogà zapobiec w∏adzy nad
ludêmi poprzez instytucje uniemo˝liwiajàce paƒstwu ich ucisk.
DziÊ, przeciwnie, widzimy bezkrytyczny
sojusz obywateli USA z pot´gà militarnà
ich paƒstwa, nawet po 11 wrzeÊnia
2001 r. Lata 90., lata rzàdów Clintona –
dla niektórych apogeum liberalizmu –
by∏y w oczach wielu krytyków latami wojny z narkotykami, „wojnà rasowà” i okopaniem si´ wewn´trznego paƒstwa policyjnego – latami, w których gadka o postzimnowojennej „dywidendzie pokoju”
chwia∏a si´ w obliczu obwarowywania
granic, militaryzacji policji i upolicyjnienia
s∏u˝b spo∏ecznych. Dzisiejszy rozd´ty
bud˝et wojskowy, nie majàcy równego
w historii USA, mo˝e ugruntowaç to, co
Dana Priest nazywa post-zimnowojennym procesem, w którym „przywódcy
USA zwracajà si´ coraz cz´Êciej do wojskowych, aby rozwiàzali problemy, które
cz´sto majà swoje korzenie w polityce
i gospodarce”. Nawet jeÊli granice kraju
sà chronione skutecznie przez policj´,
granica mi´dzy politykà zagranicznà
a wewn´trznà jest wystarczajàco nieszczelna, aby doliczyç 8,5 mln $ dla
Miami dla zapewnienia nadzoru policji
nad spotkaniem FTAA do rachunku na
87 mld $ na wojn´ z Irakiem.
Tak wi´c, podmiot jest tworem historycznym i przekszta∏canym w historii w wyniku walki klasowej. Podmiot nie jest taki
sam, kiedy nie posiada legalnych, tradycyjnych gwarancji. Np., podmioty uwi´zione dziÊ na podstawie Patriot Act oraz
zaginione w Argentynie ró˝nià si´ od
podmiotów, które sà „chronione” prawami obywatelskimi, które wywalczono
w ramach walki klasowej od niepami´tnych czasów.
W spo∏eczeƒstwie kapitalistycznym podmiot mo˝e byç cz∏onkiem ró˝nych klas:
ktoÊ mo˝e si´ urodziç jako robotnik, ale
znaleêç si´ w koƒcu w klasie mieszczaƒskiej. Przynale˝noÊç klasowa cz´sto
zmienia si´: istnieje wiele przyk∏adów robotniczych przywódców politycznych czy
zwiàzkowych chroniàcych interes klasy
posiadaczy i odwrotnie. Urodzeni w klasie bur˝uazyjnej (jak np. Marks i Engels)
18
przyjmujà i walczà o interesy klasy robotniczej. Od Wielkiego Kryzysu do dziÊ widzieliÊmy jak w∏aÊciciele Êrodków produkcji tracili wszystko, a cz∏onkowie klasy robotniczej staczali si´ do szeregów lumpenproletariatu. To, oczywiÊcie, ró˝ni si´
od implikowanej abstrakcji klasy robotniczej w wydaniu Hardta i Negriego. Ci autorzy negujà historyczne zmiany dokonane dzi´ki klasie robotniczej i dlatego odsy∏ajà nas wstecz, do wieków Êrednich,
gdzie narodzony jako poddany umiera∏
jako poddany.
Paƒstwo narodowe i historycyzm
Klasa robotnicza wytworzy∏a si´ w granicach paƒstwa narodowego. Jej kszta∏towanie si´ jest nieod∏àcznie zwiàzane
z pojawieniem si´ bur˝uazji i walkà mi´dzy tymi dwiema klasami. Poprzez swojà
walk´, klasa robotnicza narzuci∏a bur˝uazji szereg ograniczeƒ: systemów ochronnych umocowanych prawnie, t´ czy
innà form´ zabezpieczenia spo∏ecznego
i, oczywiÊcie, prawo do organizowania
si´ i do istnienia jako odr´bna klasa ze
swymi w∏asnymi organizacjami – zwiàzkami zawodowymi i organizacjami politycznymi. DziÊ, w wielu krajach kapitalistycznych, prawo do ochrony prywatnych
Êrodków produkcji – majàce zasadnicze
znaczenie dla istnienia bur˝uazji – wspó∏istnieje z prawami i zbiorowymi uk∏adami,
które zabraniajà pracy przez 18 godzin
dziennie w warunkach szkodliwych czy
niebezpiecznych, czy bez p∏acy.
Ale tam, gdzie zniszczono ramy paƒstwa narodowego, ramy, które nie pozwalajà ca∏ej spo∏ecznoÊci na zeÊliêni´cie si´ w barbarzyƒstwo, równie˝ zosta∏y
zniszczone zabezpieczenie socjalne. To
pokawa∏kowanie mo˝emy obserwowaç
na ca∏ym Êwiecie, od [Rosji], Jugos∏awii
po Irak, przez Afryk´. Zniszczenie paƒstwa narodowego jest katastrofà dla klasy robotniczej, albowiem niszczy tkank´
spo∏ecznych systemów ochrony i gwarancji, które majà zasadnicze znaczenie
dla jej statusu jako odr´bnej klasy. (...)
Zrozumienie charakteru kapitalizmu
(a tak˝e podmiotu, paƒstwa narodowego
i walki klasowej) jest jedynà drogà, na
której mo˝emy go pokonaç. Wyobra˝enie i urzeczywistnienie prawdziwej demokracji nie polega na takim uteoretycznieniu walki klasowej, która by prowadzi∏a do jej zapomnienia. (...) Polega na
tym, aby widzieç, ˝e kapitalizm nie jest
okreÊlonym elementem ludzkiej natury.
Polega na widzeniu go w perspektywie
historycznej – jak powstaje w wyniku
specyficznych warunków w agrarnej Anglii i jak si´ rozprzestrzenia – ze swym
bogactwem wynikajàcym z praktyki militarnej, administracyjnej i prawnej. Pozwala nam rozró˝niç, w przeciwieƒstwie
do Hardta i Negriego, greckie i rzymskie
„imperium w∏asnoÊci” (wykorzystujàce
system oparty na posiadaniu ziemi, który stymulowa∏ niekoƒczàce si´ podboje
terytorialne) od arabskiego, weneckiego
czy holenderskiego „imperium kupieckiego” (majàcego za cel ochron´ szlaków handlowych i dominacj´ rynku), brytyjskiego „imperium kapita∏u” (charakte-
ryzujàcego si´ narzuceniem warunków
rynkowych podbitym obszarom) oraz
dzisiejszego „nowego imperializmu” –
globalizacji, której nie sposób zrozumieç
poza kontekstem historycznym.
Aby odejÊç od wszechogarniajàcego,
deterministycznego, redukcjonistycznego rozumienia historii musimy nie tylko
historycznie potraktowaç podmiot, klas´
i paƒstwo narodowe, ale i kapitalizm.
Wzi´cie pod uwag´ historycznej trajektorii, której wynikiem by∏a kapitalistyczna
konfiguracja klasowa, dostarcza przeciwwagi tym teoretykom marksizmu, którzy poszli za tradycjà althusserowskiego, ahistorycznego, opartego na kulturalizmie marksizmu. Pozwala nam lepiej
zdaç sobie spraw´ z tego, w jaki sposób
kapitalizm ukszta∏towa∏ mo˝noÊç kontrolowania produkcji i przyw∏aszczania poprzez oddzielenie ich od sfery politycznej i spo∏ecznej i relegowanie do sfery
ekonomicznej. Dostarcza nam mo˝liwoÊci zauwa˝enia, ˝e paƒstwo narodowe
jest strukturà pozwalajàcà na kapitali-
stycznà dominacj´ klasowà – jej koncentracj´ i regulacj´ w∏adzy ludu poprzez prawne, policyjne i wyspecjalizowane Êrodki.
Kapitalizm zezwala tylko na demokracj´
w jej najbardziej rozmydlonej postaci.
DziÊ, wi´kszoÊç rzeczywistego politycznego aktywizmu i post´pu dokonywanego przez ludzi pracujàcych na ca∏ym
Êwiecie dzieje si´ jako efekt zwiàzków
zawodowych, ruchów protestu itp., a nie
poprzez instytucje demokratyczne. To
znaczy, ˝e dziÊ demokracja staje si´ coraz bardziej kontrolowana przez kapitalistów. Chocia˝, jak to mia∏o miejsce w historii i b´dzie w przysz∏oÊci, to ludzie
pracy kontynuujà walk´ z si∏ami kapitalizmu, które usi∏ujà podkopaç wszystkie
nasze prawa obywatelskie.
Potwierdza to tylko to, co ju˝ wiemy: ˝e
miejsca w∏adzy muszà byç rozpoznane,
jeÊli chcemy osiàgnàç konkretne wyniki
w naszych staraniach o unikni´cie zeÊliêni´cia si´ w barbarzyƒstwo. (...)
T∏umaczenie: GSR
Dwie wizje neoliberalizmu
Istnieje ostry spór na lewicy odnoÊnie natury i charakteru dzisiejszego imperializmu. Zasadniczo istniejà dwie szko∏y myÊlenia o imperializmie. Znajdujà one
swoje odbicie m.in. w dwu pozycjach, które zostanà omówione poni˝ej. Pierwsza to praca pod redakcjà Johna Bellamy’ego Fostera i Roberta W.
McChesneya zatytu∏owana: „Pax Americana, Exposing the American Empire”
(wydawnictwo Pluto, 2004). Druga praca zosta∏a zredagowana przez Leo Panitcha oraz Colina Leysa i nosi tytu∏ „The Empire Reloaded: Socialist Register
2005” (wydawnictwo Merlin).
Pierwszy poglàd
Poglàd o neoliberalizmie w „Pax Americana”, który jednak˝e w du˝ym stopniu
jest bajkowy, przedstawia efektownie
Immanuel Wallerstein. Jak twierdzi, po
1945 r. USA osiàgn´∏y dominujàcà pozycj´: ekonomicznà, militarnà i kulturowà. Trwa∏o to jednak tylko oko∏o 25 lat
gdy˝, USA zacz´∏y napotykaç trudnoÊci
zwiàzane ze wzrostem gospodarczych
konkurentów: Niemiec i Japonii oraz dozna∏y kl´ski w wojnie wietnamskiej.
USA odpowiedzia∏y na swojà „utrat´ hegemoni“ poprzez oferowanie innym wielkim paƒstwom „aliansu wzgl´dnie równych“ co ma na celu zahamowanie rozwoju Unii Europejskiej. RównoczeÊnie
USA narzuci∏y reszcie Êwiata „konsensus waszyngtoƒski”, neoliberalizm, globalizacj´ itp.
Zdaniem Wallersteina, taka postawa
okaza∏a si´ jednak zawodna, gdy˝ wraz
z upadkiem ZSRR – USA utraci∏y „najwa˝niejszy polityczny instrument w stosunkach z Europà Zachodnià i Wschodnià Azjà“. Po rozpadzie ZSRR Saddam
Husajn rzuci∏ wyzwanie amerykaƒskiemu dyktatowi i w 1990 r. zaatakowa∏ Kuwejt, amerykaƒskie odrodzenie gospodarcze z lat 90. okaza∏o si´ w ostatecznoÊci raczej bublem ni˝ boomem zaÊ 11
wrzeÊnia 2001 r. pokaza∏, ˝e USA nie sà
bezpieczne nawet na swoim terytorium.
Zdaniem Wallersteina, prezydentura
George’a Busha Juniora ma oznaczaç
zerwanie z dotychczasowà metodà za-
pobiegania upadkowi roli USA. Jak
twierdzi Wallerstein, Bush „poszed∏ na
wojn´ nawet nie po rop´“ ale raczej by
zastraszyç paƒstwa chcàce mieç broƒ
nuklearnà i europejskich rywali.
Wallerstein pisze: „Unia Europejska
kszta∏tuje si´. B´dzie to trudny proces
ale ukszta∏tuje si´ ona i powo∏a w∏asnà
armi´. Mo˝e nie ca∏a Europa ale przynajmniej jej rdzeƒ. USA sà prawdziwie
przej´te tym procesem i tym, ˝e ta armia
nawià˝e wczeÊniej czy póêniej wi´zi
z armià rosyjskà”. Wallerstein dostrzega
równie˝ wy∏anianie si´ azjatyckiego rywala: „Chiny, po∏àczona Korea, i Japonia w polityce i gospodarce zacznà maszerowaç razem”.
W konkluzji Wallerstein stwierdza: „USA
utraci∏y swojà dotychczasowà legitymizacj´ i ju˝ nie mogà byç nazywane hegemonem”. Zamiast tego Êwiatowà sytuacj´
charakteryzuje chaos i tak b´dzie przez
„nast´pne dwadzieÊcia, trzydzieÊci lat”.
19
Drugi poglàd
W przeciwieƒstwie do Wallersteina, autorzy g∏ównego eseju z „Socialist Register 2005” t∏umaczà niepoprawnoÊç
twierdzeƒ o „zmierzchu USA” i k∏adà
podstawy pod alternatywnà teori´ imperializmu. Esej ten zosta∏ napisany przez
Leo Panitcha i Sama Gindina.
Panitch i Gindin twierdzà, ˝e po 1945 r.
pojawi∏ si´ „nowy typ imperialnego ∏adu”,
który jest „bardzo ró˝ny od tego, jaki
okreÊlony by∏ przez wi´zi mi´dzy paƒstwami imperialnymi i ich koloniami
w okresie przed I wojnà Êwiatowà”.
Ów nowy ∏ad pokona∏ rozbicie kapitalistycznych paƒstw na rywalizujàce mocarstwa, które prowadzi∏o do dwu wojen
Êwiatowych. To nowe specyficzne „nieformalne imperium” charakteryzuje si´
„ekonomicznà penetracjà USA i ich bliskimi instytucjonalnymi wi´ziami z innymi rozwini´tymi paƒstwami kapitalistycznymi”.
Rozwini´te kraje kapitalistyczne sta∏y
si´ bardziej zintegrowane i wzajemnie
si´ penetrujàce poprzez bezpoÊrednie
inwestycje zagraniczne oraz handel
multinarodowych korporacji z siedzibà
w USA, z partnerami europejskimi
i azjatyckimi.
Chocia˝ nadal istnieje rywalizacja mi´dzy rozwini´tymi paƒstwami kapitalistycznymi, to jednak nie ma ona tak eliminacyjnego charakteru jak niegdyÊ.
Przyk∏adowo amerykaƒskie inwestycje
zmieniajà natur´ niemieckiego kapitalizmu zarówno bezpoÊrednio (GM, Ford,
IBM) jak te˝ poprzez dostawy, banki,
klientów. To zaÊ wzmacnia potrzeb´ niemieckich firm proporcjonalnej obecnoÊci
w USA, co prowadzi do ponadpaƒstwowej sieci powiàzaƒ finansowych i zintegrowanej produkcji. Taka jednoÊç i kooperacja jest bezpoÊrednim rezultatem
zimnej wojny.
Mimo wzgl´dnych pora˝ek amerykaƒskiej gospodarki w latach 60. i 70., równoczeÊnie dosz∏o do wzrostu si∏y amerykaƒskiego kapitalizmu finansowego.
Amerykaƒska produkcja zmierza do tego by stanowiç w XXI wieku jednà
czwartà Êwiatowego produktu brutto.
Dalecy od doÊcigni´cia USA ich rywale:
Japonia i Niemcy prze˝ywali w latach
90. stagnacj´ podczas gdy amerykaƒska gospodarka od˝y∏a.
USA odnowi∏y równie˝ swoje zwiàzki
z innymi mocarstwami. G8 sta∏a si´ forum kontrolujàcym problemy makroekonomiczne i dyskutujàcym o szerszych
problemach politycznych.
W tle G8, dzia∏ajà The Bank for Interna-
tional Settlements, Mi´dzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Âwiatowy.
Zdaniem Panitcha i Gindina idea, ˝e Europa i Azja mogà okazaç si´ w bliskiej
przysz∏oÊci rywalami dla amerykaƒskiej
hegemoni jest po prostu wymyÊlona.
Ewolucja Unii Europejskiej wraz z wprowadzeniem euro i Europejskiego Banku
Centralnego nigdy nie spotyka∏a si´
z opozycjà amerykaƒskiego kapita∏u
w Europie czy amerykaƒskiego paƒstwa. Idea europejskiej armii pozostaje
w zawieszeniu, zaÊ w kontekÊcie wolnego wzrostu gospodarczego Europy
prawdopodobnie przez lata b´dzie ona
uzale˝niona od amerykaƒskiej technologii wojskowej.
Brakuje równie˝ jakichkolwiek przes∏anek do twierdzenia, ˝e euro mo˝e zastàpiç dolara w charakterze Êwiatowej waluty. Jak piszà Panitch i Gindin, w 2002
r. 65 proc. zagranicznej rezerwy centralnych banków by∏o w dolarach a jedynie
15 proc. w euro. Dolar by∏ u˝ywany w 90
proc. zagranicznych transakcji handlowych. Europejskie rzàdy nie wydajà si´
dà˝yç do uczynienia z euro waluty, która
rzuci∏aby wyzwanie dominujàcej roli dolara a kryzys tego ostatniego by∏by, zwa˝ywszy na wspó∏zale˝noÊç gospodarek,
dotkliwy dla ca∏ego mi´dzynarodowego
systemu gospodarczego. W podobny
sposób Panitch i Gindin nie upatrujà dla
amerykaƒskiej gospodarki rywala w Japonii.
Co do Chin, to w d∏ugiej perspektywie
czasowej mog∏yby one wy∏oniç si´ jako
inny biegun inter-imperialnej si∏y, ale na
razie sà one bardzo daleko od takiego
statusu. Ich gospodarka jest znacznie
s∏absza od amerykaƒskiej, ich armia làdowa znacznie ust´puje amerykaƒskiej
pod wzgl´dem technologii. Wzrost gospodarczy Chin prowadzi do zaostrzonych konfliktów wewn´trznych mi´dzy
grupami spo∏ecznymi i ró˝nymi regionami co mo˝e doprowadziç w przysz∏oÊci
do powa˝nych niepokojów. Chiƒski eksport do USA czyni Chiny w du˝ym stopniu zale˝nymi od amerykaƒskiego rynku.
Amerykaƒskie inwestycje w Chinach
mogà byç zapowiedzià, ˝e kraj ten b´dzie raczej zintegrowany z nieformalnym
amerykaƒskim imperium ni˝ stanie si´
jego rywalem.
Generalnie, zdaniem Panitcha i Gindina
bur˝uazja na Êwiecie jest obecnie mniej
zainteresowana rzuceniem wyzwania
USA ni˝ by∏a w latach 70. Napi´cia mi´dzy USA a innymi krajami w sprawie
agresji USA na Irak mia∏y ma∏o wspólnego z rywalizacjà ekonomicznà ale wynika∏y z dà˝enia oponentów USA w sprawie agresji na Irak do u˝ywania raczej
mi´dzynarodowych instytucji finansowych, WTO i ONZ ni˝ si∏y militarnej
w tym samym celu (tzn. uczynienia z Iraku jednego z takich funkcjonalnych
paƒstw jakich potrzebuje globalny kapitalizm).
W sumie analiza wspó∏czesnego imperializmu w wydaniu Panitcha i Gindina
wydaje si´ bardziej przekonujàca ni˝ wizje Wallersteina.
Paul Hampton
Historia
Setna rocznica
rewolucji
1905-1907
W tym roku min´∏a setna rocznica wybuchu rewolucji z lat 1905-1907. Rewolucja ta stanowi jednà z najjaÊniejszych kart w historii mobilizacji polskich robotników przeciwko uciskowi
ekonomicznemu, politycznemu i narodowemu. Warto wi´c przypomnieç jej
przebieg.
Rewolucja wybuch∏a 22 stycznia 1905 r.
Ten dzieƒ nazywany jest „krwawà niedzielà”. By∏ to dzieƒ pokojowej demonstracji w Petersburgu. Robotnicy zanieÊli
petycj´ do cara, aby ten poprawi∏ ich
niedol´. Manifestacj´ prowadzi∏ policyjny
prowokator, pop Gapon. Manifestanci
zostali zmasakrowani przez wojska carskie. Zabitych zosta∏o ponad 1000 demonstrantów.
Okres rewolucji dzieli si´ na dwa etapy.
Pierwszy etap to narastanie masowego
ruchu klasy robotniczej. Punktami szczytowymi tego etapu by∏y: powszechny
strajk polityczny w koƒcu paêdziernika
i powstanie robotników Moskwy. Drugi
etap, po przegranym powstaniu moskiewskim, charakteryzowa∏ si´ stopniowym
spadkiem fali rewolucyjnej, a˝ do czerwca 1907 r., gdy car rozwiàza∏ II dum´.
Strajk styczniowo-lutowy
28 stycznia fala strajkowa przybra∏a charakter strajku powszechnego. By∏ to protest przeciwko „krwawej niedzieli”.
W Królestwie Polskim najwi´ksze znaczenie mia∏a Warszawa. Strajki rozpocz´∏y si´ na Woli w wielkich zak∏adach
przemys∏owych. Strajk rozszerza∏ si´
w ten sposób, ˝e strajkujàcy robotnicy
obchodzili pracujàce zak∏ady i agitowali
ich za∏ogi do porzucania pracy. Âpiewali
pieÊni antycarskie, rewolucyjne, nosili
czerwone sztandary i transparenty. W∏adze odpowiedzia∏y brutalnymi represjami. W Warszawie, ¸odzi i innych miastach Królestwa dosz∏o do krwawych
starç w wojskiem i policjà. W stolicy by∏o
oko∏o 400 zabitych i rannych. Warszawski strajk mimo represji trwa∏ do lutego.
Równie˝ strajk w ¸odzi mia∏ szeroki zasi´g. Zacz´∏o si´ od strajku 400 tkaczy
w zak∏adzie Steinerta. Inni robotnicy poszli za ich przyk∏adem i porzucili swoje
fabryki. 26 stycznia przesta∏o pracowaç
10 tys. robotników. 27 strajkowa∏a po∏owa robotników. Dzieƒ póêniej stan´∏y
wszystkie fabryki, tramwaje, teatry. 28
zamkni´to na ˝àdanie robotników biura,
poczt´, sklepy, cukiernie, restauracj´.
Strajkowali piekarze, zecerzy, szko∏y,
stacja telefoniczna i towarowa. Zastrajkowa∏a równie˝ gazownia, lecz obsadzono jà wojskiem.
Kolejnym regionem, który zastrajkowa∏,
by∏o Zag∏´bie Dàbrowskie. 4 lutego
strajk ogarnà∏ robotników wszystkich fabryk. Zaskoczone w∏adze chcia∏y krwawo st∏umiç zamieszki. Nie cofano si´
20
przed strzelaniem do strajkujàcych.
W konsekwencji w Zag∏´biu by∏o oko∏o
200 zabitych i rannych.
Strajk styczniowo-lutowy by∏ pierwszym
w historii polskiego ruchu robotniczego
ogólnokrajowym strajkiem powszechnym. Robotnicy walczyli zarówno przeciwko „pracodawcom” jak i caratowi.
Po zakoƒczeniu strajku powszechnego
robotnicy nie zaprzestali walki. Zmieni∏
si´ tylko jej charakter. Za∏ogi wysuwa∏y
teraz wobec bur˝uazji bardziej konkretne postulaty odnoÊnie podwy˝ki p∏ac,
skrócenia czasu pracy itp. KapitaliÊci
wobec przybierajàcej na sile rewolucji
ust´powali robotnikom.
W proteÊcie przeciwko brutalnemu st∏umieniu powstania w ¸odzi wybuch∏ solidarnoÊciowy strajk powszechny w Warszawie, Zag∏´biu Dàbrowskim i innych
miejscowoÊciach. Stopniowo objà∏ takie
miejscowoÊci takie jak: Kielce, Ostrowiec, Skar˝ysko, Cz´stochowa, Lublin,
Siedlce, Kalisz, P∏ock oraz szereg innych mniejszych miast.
W lipcu i sierpniu sytuacja w Rosji uleg∏a
zaostrzeniu. Flota rosyjska przegra∏a
z Japoƒczykami pod Cuszimà i carat
musia∏a zawrzeç kompromitujàcy pokój.
W imperium rosyjskim narasta∏o niezadowolenie, wzmaga∏ si´ ruch rewolucyjny, który dociera∏ nawet do armii. Carat
po niepowodzeniach w t∏umieniu wystàpieƒ
spo∏ecznych
zmieni∏
taktyk´
i w dniu 19 sierpnia zapowiedzia∏ zwo∏anie pozbawionej istotnych uprawnieƒ
Dumy Paƒstwowej. (Zwana by∏a ona popularnie dumà Bu∏yginowskà od nazwiska jej pomys∏odawcy – ministra spraw
wewn´trznych). Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy wezwa∏a ludnoÊç do organizowania masowych demonstracji a tak˝e do rozpocz´cia strajku politycznego przeciwko temu pseudo-parlamentowi. Strajk ten wybuch∏
w Warszawie, Zag∏´biu Dàbrowskim i innych oÊrodkach w dniach 21-23 sierpnia. Oprócz robotników przemys∏owych
wzi´li w nim udzia∏ rzemieÊlnicy, drobni
kupcy, pracownicy umys∏owi.
Huraganem rewolucyjnym, który zmiót∏
dum´ Bu∏yginowskà by∏ ogólnopaƒstwowy powszechny strajk polityczny w paêdzierniku 1905 r. By∏o to najbardziej masowe wystàpienie w rewolucji. Ogarnà∏
on na poczàtku fabryki Moskwy a póêniej Petersburga, Charkowa i innych
miast w Cesarstwie.
Druga faza walki
Druga faza walki to okres od maja do
wrzeÊnia 1905 r. W tym okresie momentem kulminacji by∏ zw∏aszcza pochód
pierwszomajowy, który
spowodowa∏
rozlanie si´ walk spo∏ecznych w ca∏ym
zaborze rosyjskim. W pochodzie wzi´li
udzia∏ robotnicy z ¸odzi, Warszawy,
Cz´stochowy, Zawiercia i innych oÊrodków. Najliczniejsza demonstracja w Królestwie Polskim odby∏a si´ w Warszawie. Przeciw demonstrantom u˝yto sotni
kozackich. By∏o 30 zabitych i 100 rannych. W ¸odzi podczas demonstracji
równie˝ by∏o wiele ofiar.
Na prze∏omie maja i czerwca w ¸odzi
strajkowa∏o oko∏o 32 tys. robotników.
Fabrykanci Kunitzer, Heinzel i Scheibler
og∏osili lokaut. Lokaut to zamkni´cie fabryki przez bur˝uja po∏àczone z masowym zwalnianiem robotników, celem
zmuszenia ich do ust´pstw i zgody na
gorsze warunki pracy. Robotnicy znaleêli si´ na bruku. W fabryce Grohmana
wojsko u˝y∏o broni. W nocy z 22 na 23
czerwca stan´∏y w ¸odzi pierwsze barykady. ¸ódzkie powstanie by∏o nieprzygotowane. Robotnicy nie posiadali dostatecznej iloÊci broni ani amunicji. Mimo
bohaterskiej walki powstanie zosta∏o
st∏umione. Straty wÊród robotników wynios∏y 300 zabitych i 1000 rannych.
Trzecia faza walk
W dniach 25 i 26 paêdziernika wszystkie
koleje Królestwa Polskiego przy∏àczy∏y
si´ do strajku kolei rosyjskich. 26 paêdziernika strajk ogarnà∏ swoim zasi´giem Lublin, Radom, Piotrków, Warszaw´ i wiele innych oÊrodków przemys∏owych. Przesta∏y ukazywaç si´ gazety.
Opustosza∏y fabryki, zak∏ady przemys∏owe, instytucje handlowe, banki sklepy.
Gmachy wy˝szych uczelni zosta∏y zamkni´te przez policj´.
W czasie strajku paêdziernikowego carat
by∏ za s∏aby, aby rozprawiç si´ z proletariatem. Groêna sytuacja wymaga∏a powa˝nych ust´pstw caratu. 30 paêdziernika zosta∏ og∏oszony manifest carski. Manifest ten zapowiada∏ wprowadzenie
swobód obywatelskich – wolnoÊci s∏owa,
zgromadzeƒ, zwiàzków, zwo∏anie Dumy
Ustawodawczej, dopuszczenie do wyborów do dumy robotników i ch∏opów. By∏o
to cz´Êciowe zwyci´stwo proletariatu
i cz´Êciowa kapitulacja caratu.
Zwraca uwag´ fakt, ˝e po stronie w∏adz
i fabrykantów a przeciwko robotnikom
sta∏a hierarchia koÊcielna a tak˝e Narodowa Demokracja z Romanem Dmowskim. Narodowa Demokracja uzna∏a, ˝e
manifest jest satysfakcjonujàcym sukcesem i wyra˝a∏a wdzi´cznoÊç pod adresem Miko∏aja II. W dniu 3 grudnia 1905
r. papie˝ Pius X og∏osi∏ encyklik´ do duchowieƒstwa polskiego w zaborze rosyjskim. Wzywa∏ on Polaków do zachowania wiernoÊci i pos∏uszeƒstwa „pot´˝nemu Monarsze”.
Robotnicy, nie dajàc si´ og∏upiç koÊcielnej propagandzie, kontynuowali walk´
domagajàc si´ na wielkiej manifestacji 1
listopada na Placu Teatralnym w Warszawie, rozszerzania swobód obywatelskich i amnestii wi´êniów politycznych.
W pierwszych dniach listopada 1905 r.
wiece przybra∏y niespotykane dotàd rozmiary. Najwi´ksze nasilenie przybra∏y
wystàpienia w Zag∏´biu Dàbrowskim.
W przeciàgu kilku dni strajk ogarnà∏
swoim zasi´giem ca∏e Zag∏´bie. Wiece
w Czeladzi, Dàbrowie i Sosnowcu gromadzi∏y cz´sto po 30-40 tys. robotników
a w B´dzinie i Zawierciu 8-10 tys.
W dniach od 1 do 9 listopada 1905 r. robotnicy zwo∏ywali wiece ju˝ w sposób legalny. Wydawano te˝ legalnie pras´ robotniczà.
10 listopada carat wprowadzi∏ stan wojenny. Zacz´∏y si´ masowe represje wobec robotników i dzia∏aczy socjalistycznych w Zag∏´biu Dàbrowskim. Po wprowadzeniu stanu wojennego w ca∏ym
Królestwie proletariat polski zwróci∏ si´
o pomoc do proletariatu rosyjskiego.
Z inicjatywy bolszewików Petersburska
Rada Delegatów Robotniczych podj´∏a
uchwal´ o proklamowaniu w dniu 15 listopada strajku protestacyjnego przeciw
wprowadzeniu stanu wojennego.
Odp∏yw rewolucyjnej fali
W koƒcu grudnia proletariat rosyjski stanà∏ do walki zbrojnej z caratem. Niestety, powstanie robotnicze w Moskwie
upad∏o. Kl´ska ta by∏a punktem zwrotnym w rewolucji. Fala rewolucyjna zacz´∏a opadaç, umocni∏a si´ reakcja. Mimo to przez ca∏y rok 1906 r. i poczàtek
1907 robotnicy kontynuowali walk´.
W styczniu 1906 r. pi´ç kopalƒ w Zag∏´biu rozpocz´to akcj´ o 8-godzinny dzieƒ
pracy. Bur˝uazja odpowiedzia∏a lokautem. Wówczas robotnicy zaj´li kopalnie
i pierwszy raz w historii przeprowadzili
nieudany strajk okupacyjny.
Mimo represji carskich uda∏o przeprowadziç w dniu 1 maja 1906 r. strajk powszechny. W paêdzierniku 1906 r.
w Królestwie zacz´∏y dzia∏aç sàdy polowe. 10 paêdziernika z wyroku sàdu polowego w ¸odzi stracono 5 robotników.
Na znak protestu zastrajkowa∏y wszystkie fabryki ∏ódzkie – 67 tys. robotników.
W II po∏owie 1906 r. w bur˝uazja przesz∏a do ofensywy. Ofensywa ta polega∏a
na przeprowadzaniu lokautów. Jednych
z pierwszych by∏ lokaut w garbarniach
warszawskich. Inny lokaut mia∏ miejsce
w przemyÊle w∏ókienniczym w ¸odzi.
Trwa∏ od grudnia 1906 r. do kwietnia
1907 r. Przeciwko 25-tysiàcom robotników wystàpili najwi´ksi kapitaliÊci ∏ódzcy, którzy zostali poparci przez carskie
wojsko, policj´ i administracj´. Walka
przeciwko lokautowi w ¸odzi by∏a ostatnim wielkim wystàpieniem rewolucyjnym
na ziemiach polskich.
¸ukasz Lorens
21
Teoria
Socjalizm „trzeciego obozu”
Ró˝ne sà tradycje lewicowe, ró˝ne wizje walki o socjalizm i koncepcje socjalizmu. Od ponad roku cz´Êç redakcji Dalej! i Nurtu Lewicy Rewolucyjnej pozostajà w kontakcie równie˝ z siecià „socjalistów trzeciego obozu”, zw∏aszcza
z brytyjskà organizacjà Alliance for Workers Liberty. Poni˝ej zamieszczamy artyku∏ próbujàcy w lapidarny sposób nakreÊliç charakter i historyczne miejsce
„socjalizmu trzeciego obozu” na szerszym tle lewicy antykapitalistycznej.
Redakcja Dalej!
„Próba bur˝uazji w czasie jej wyniszczajàcego obie strony konfliktu zmuszenia
ludzkoÊci do podzielenia si´ na dwa
obozy jest motywowana ch´cià zapobie˝enia temu, aby proletariat mia∏ swoje
w∏asne niezale˝ne poglàdy. Ta metoda
jest tak stara jak spo∏eczeƒstwo bur˝uazyjne, lub, dok∏adniej jak spo∏eczeƒstwo klasowe w ogóle. Nikt nie jest zmuszany do bycia zwolennikiem Marksa, do
przysi´gania na imi´ Lenina. Ale ca∏a
polityka tych dwu tytanów rewolucyjnej
myÊli jest skierowana ku temu, aby fetyszyzm dwu obozów ustàpi∏ trzeciemu –
niezale˝nemu, suwerennemu obozowi
proletariatu, obozowi, od którego w rzeczy samej zale˝y przysz∏oÊç ludzkoÊci”
Lew Trocki (1938)
Istotà polityki „trzecioobozowej” jest poglàd, ˝e to klasa pracownicza jest zasadniczà si∏à w procesie zmiany wspó∏czesnego Êwiata. Klasa pracownicza jest
podstawowà klasà uciskanà w kapitalizmie i tym samym ma materialny interes
w dà˝eniu do likwidacji tego systemu.
Klasa ta ma olbrzymià si∏´, gdy˝ jest zasadniczym ogniwem w procesie produkcji
i posiada mo˝liwoÊç zatrzymania funkcjonowania systemu kapitalistycznego przez
akcj´ strajkowà. Pracownicy mogà kolektywnie, w demokratyczny sposób kierowaç spo∏eczeƒstwem w oparciu o kryterium ludzkich potrzeb, a nie paso˝ytniczych indywidualnych zysków kapitalistów. Tym samym zwolennicy polityki
trzecioobozowej widzà w ruchu pracowniczym si∏´ dla reformowania spo∏eczeƒstwa a póêniej dla obalenia kapitalizmu
i zastàpienia go przez socjalistyczne spo∏eczeƒstwo oparte na wolnoÊci, równoÊci
i wysokiej konsumpcji (z zachowaniem
zasad zrównowa˝onego rozwoju).
RównoczeÊnie socjaliÊci trzeciego obozu, w oparciu o doÊwiadczenia historyczne, nie polegajà na si∏ach spo∏ecznych, które mia∏yby byç substytutem klasy pracowniczej w procesie transformacji spo∏eczeƒstw w kierunku socjalistycznym. W pierwszej kolejnoÊci chodzi tu
o stosunek do stalinizmu i nomenklatury.
Rewolucja rosyjska
i stalinowska reakcja
Punktem startowym dla polityki socjalistycznej pozostaje ciàgle rewolucja paêdziernikowa 1917 roku. Jest ona najwa˝niejszym wydarzeniem w historii, poniewa˝ po raz pierwszy klasa robotnicza
kierowana przez bolszewików wyw∏aszczy∏a kapitalistów, przej´∏a w∏adz´ za poÊrednictwem rad pracowniczych i utrzyma∏a si´ przy niej przez oko∏o 10 lat.
Paƒstwo robotnicze w Rosji nie przetrwa∏o d∏ugo. Analiza jego doÊwiadczeƒ pozostaje jednak zadaniem dla tych, którym
zale˝y na obaleniu kapitalizmu. Rosyjscy
robotnicy przej´li w∏adz´ w bardzo trudnych warunkach. Rosja by∏a zacofanym
krajem, w którym pracownicy stanowili jedynie ma∏à cz´Êç ludnoÊci. Kilka lat
krwawej wojny domowej i obcej interwencji zniszczy∏o przemys∏ i zdziesiàtkowa∏o
klas´ robotniczà. Rosyjska rewolucja po
upadku innych rewolucyjnych wystàpieƒ
w Europie pozosta∏a izolowana. W konsekwencji w∏adza klasy pracowniczej
w Rosji by∏a coraz bardziej w∏adzà biurokracji partii bolszewickiej (nomenklatury).
Mimo opozycji przeciwko tej tendencji,
w latach 1928-1929 Stalin i kierowana
przez niego frakcja biurokratyczna ostatecznie zatryumfowali.
W optyce trzeciobozowej, dojÊcie Stalina
do w∏adzy oznacza kres ZSRR jako paƒstwa robotniczego. Biurokracja partyjno-paƒstwowa (nomenklatura) sta∏a si´ wyzyskiwaczem klasy pracowniczej i zasadniczà przeszkodà dla emancypacyjnych
ruchów pracowniczych na ca∏ym Êwiecie,
które kontrolowa∏a poprzez Komintern.
Trocki i trockizm
Lew Trocki, który by∏ jednym z teoretyków i przywódców rewolucji paêdziernikowej a potem nieprzejednanym krytykiem zaw∏aszczania w∏adzy w ZSRR
przez biurokracj´, dostarczy∏ zr´bów dla
rozwoju polityki trzecioobozowej.
W po∏owie lat 20. XX wieku rozwinà∏
koncepcj´ trzeciego obozu analizujàc
sytuacj´ w Chinach i wskazujàc, ˝e tamtejszy proletariat powinien pozostaç niezale˝ny od imperialistycznych mocarstw,
lokalnych dyktatorów wojskowych i nacjonalistów z Kuomintangu. W oparciu
o schemat trzeciego obozu w latach 30-
-tych Trocki przekonywa∏ do koniecznoÊci niezale˝noÊci Êwiatowej klasy pracowniczej zarówno od mocarstw faszystowskich – Niemiec, W∏och jak i „demokratycznych” mocarstw zachodnich –
Francji i Anglii.
Idea trzeciego obozu wydawa∏a si´ równie˝ u˝yteczna w odniesieniu do wyra˝enia opozycji zarówno wobec kapitalizmu jak i stalinizmu. Jednak takie jej zastosowanie przez dzia∏aczy amerykaƒskiej Socialist Workers Party z Maxem
Shachtmanem (1904-1971) na czele
zderzy∏o si´ z analizà ZSRR jakà wyrazi∏
Trocki w swej pracy „Zdradzona rewolucja” (1936 r.), w której utrzymywa∏, ˝e
ZSRR, mimo stalinowskiej kontrrewolucji
politycznej, w swych podstawach spo∏ecznych ciàgle pozostaje jakimÊ rodzajem paƒstwa robotniczego, a to dzi´ki
nacjonalizacji przemys∏u i planowi gospodarczemu.
Z politycznego punktu widzenia takie postawienie sprawy zamazuje jednak zasadniczà ró˝nic´ mi´dzy latami 20., gdy
mo˝liwe by∏y antybiurokratyczne reformy
i ponowne ustanowienie demokracji pracowniczej w Rosji, a latami 30., gdy klasa
robotnicza aby odzyskaç pe∏ni´ w∏adzy
musia∏aby zdruzgotaç stalinowskà machin´ paƒstwowà. Co gorsza takie postawienie sprawy otwiera drzwi dla twierdzeƒ o kontynuacji mi´dzy leninizmem
a stalinizmem i mo˝liwoÊç rozwa˝aƒ
o biurokratycznej drodze do socjalizmu,
bez aktywnej roli klasy pracowniczej.
Stanowisko Trockiego w stosunku do
ZSRR ewoluowa∏o pod koniec lat 30.
W swoim artykule o pakcie Hitlera i Stalina uzna∏ on teoretycznà mo˝liwoÊç, ˝e
znacjonalizowana w∏asnoÊç Êrodków produkcji mo˝e byç podstawà dla nowej klasy wyzyskiwaczy, co podwa˝a∏oby oczywiÊcie poglàd o ZSRR jako „zdegenerowanym paƒstwie robotniczym”. Trocki
stwierdzi∏ te˝, ˝e jeÊli stalinowski re˝im
przetrwa∏by wojn´ musia∏by on zmieniç
swojà diagnoz´ ZSRR jako „zdegenerowanego paƒstwa robotniczego”. Tak si´
ju˝ jednak nie sta∏o, gdy˝ Trocki zginà∏
zabity w 1940 r. przez agenta GPU.
Ekspansja stalinowskiego modelu po
1945 r. na Wschodnià Europ´ i cz´Êç
Azji by∏a rozszerzeniem antydemokratycznych rzàdów nomenklatury d∏awiàcej aspiracje klasy pracowniczej i potwierdza∏a s∏owa Trockiego z 1938 r., ˝e
jedynà ró˝nicà mi´dzy faszyzmem a stalinizmem jest tylko „niekontrolowane
barbarzyƒstwo” tego drugiego.
Niestety, fenomem „realnego socjalizmu”
pozostawa∏ do pewnego stopnia atrakcyjny nawet dla tej cz´Êci lewicy, która pot´pia∏a zbrodnie nomenklatury. Ortodoksyjni trockiÊci przywiàzani bardziej do formu∏y Trockiego o zdegenerowanym paƒstwie robotniczym w ZSRR, ni˝ do esencji
jego polityki, uwa˝ali, ˝e fakt nacjonalizcji
Êrodków produkcji rozszerzanej przez post´py Armii Czerwonej sam w sobie jest
ju˝ miarà post´pu spo∏ecznego.
Trzeci obóz
Jednak idea polityki trzeciobozowej nigdy nie zanik∏a. W szczególnoÊci rozwi-
22
jali jà socjaliÊci amerykaƒscy tacy jak
Max Shachtman i Hal Draper (1914-1990), przez których wydawane pismo
„Labor Action” nosi∏o podtytu∏ „ani Waszyngton ani Moskwa”. Ten nurt socjalistyczny z pe∏nà satysfakcjà wita∏ upadek
biurokratycznych re˝imów w Europie
Wschodniej w latach 1989 – 1991 i odzyskanie przez tamtejsze ruchy pracownicze i lewicowe praw demokratycznych.
Wraz z odejÊciem w przesz∏oÊç stalinizmu
zmieni∏ si´ kontekst u˝ywania na lewicy
formu∏y polityki trzeciobozowej. W latach
90. i na poczàtku XXI wieku jej wyznacznikami by∏ taki sam dystans wobec imperializmu USA, co wobec rzekomo socjalistycznego re˝imu Castro, „lewicowego re˝imu” Miloszewicza, „antyimperialistycznego re˝imu” Saddama Hussejna.
Kolejnym testem dla lewicy okaza∏a si´
kwestia stosunku do „antyimperialistycznych islamistów”. W przeciwieƒstwie do
wielu na lewicy antykapitalistycznej, socjaliÊci trzeciego obozu nie poparli zdominowanego przez islamistów, pozosta∏oÊci po partii Baas i zwolenników prymatu sunnitów – tzw. irakijskiego ruchu oporu. Wszystkie te si∏y nie majà bowiem,
zdaniem „trzeciego obozu”, nic wspólnego z projektem samoemancypacji klasy
pracowniczej, a co gorsza dopuÊci∏y si´
zbrodnii na irakijskiej lewicy, ruchu zwiàzkowym i kobiecym. Tym samym organizacje trzeciego obozu, takie jak brytyjski
Alliance for Workers Liberty, zdecydowa∏y si´ na sprzeciw zarówno wobec okupantów Iraku, jak i reakcyjnego, zdaniem
AWL, ruchu oporu. Na solidarnoÊç jedynie z irackim ruchem pracowniczym.
W centrum uwagi polityki trzeciobozowej
pozostjà wy∏àcznie interesy i niezale˝noÊç
klasowa samego ruchu pracowniczego.
M. R.
Z punktu widzenia socjalizmu „trzeciego obozu”
Pakistaƒskie dylematy
Przed 11 wrzeÊnia 2001 roku pakistaƒski prezydent Pervez Musharraf
popiera∏ re˝im Talibów w Afganistanie
wierzàc, ˝e jest to w interesie pakistaƒskiej klasy panujàcej i przeciwko
innej regionalnej pot´dze jakà sà Indie. Dopiero kiedy USA obieca∏y korzystniejsze roz∏o˝enie sp∏at d∏ugu
pakistaƒskiego, Pakistan porzuci∏ polityk´ wspierania Talibów, przy∏àczy∏
si´ do „wojny z terroryzmem” i wspar∏
inwazj´ na Afganistan.
W konsekwencji dosz∏o te˝ do zd∏awienia wielu organizacji „Êwi´tej wojny” w Pakistanie. Jednak „wojnie
z terroryzmem” nie towarzyszy∏ pe∏ny
powrót do demokracji parlamentarnej.
Nie by∏o to jednak wcale wymagane
przez USA. Bia∏y Dom chcia∏ jedynie
aby Pakistan pomóg∏ w rozprawie
z Talibami, zaÊ Musharraf chcia∏
umocnienia swej w∏adzy, którà objà∏
w wyniku zamachu stanu w 1999 r.
Mimo, ˝e Mushrraf obiecywa∏ powrót demokracji, to poza powo∏aniem Zgromadzenia Narodowego „normalna demokracja” nie zosta∏a przywrócona, a sam
Musharraf przed∏u˝y∏ swoje rzàdy do
2007 r. Brakowi pe∏nej demokracji bur˝uazyjnej towarzyszy opresja kobiet, arbitralne zatrzymania, cenzura.
Spo∏eczeƒstwo podzia∏ów
Wspólna muzu∏maƒska to˝samoÊç wi´kszoÊci Pakistaƒczyków nie przezwyci´˝y∏a wielu strukturalnych podzia∏ów w paƒstwie. Od 1947 roku rywalizacja elit z ró˝nych regionów i rywalizacja o w∏adz´ centralnà by∏a êród∏em wielu konfliktów. Wielkim podzia∏om klasowym towarzyszà podzia∏y etniczne, wyznaniowe i regionalne.
Regiony takie jak Baluczystan i Sind domagajà si´ politycznej autonomii. W latach 70. w Baluczystanie dosz∏o do
krwawego zd∏awienia ruchu separatystycznego.
W 1971 roku dosz∏o do secesji Bangladeszu, co odby∏o si´ w warunkach krwawej wojny, w której Bangladesz uzyska∏
pomoc Indii.
W Pend˝abie majà miejsca cz´ste napi´cia mi´dzy sunnickà wi´kszoÊcià
a szyickà mniejszoÊcià. Od stycznia
1989 roku do maja 2005 roku zgin´∏o
w nich ponad 1700 osób.
W grudniu 1986 roku armia krwawo rozprawi∏a si´ z klasà politycznà mohad˝irów
– mówiàcych w urdu imigrantów z pó∏nocnych Indii zamieszkujàcych g∏ównie w regionie Sind i w Karaczi. MniejszoÊci niemuzu∏maƒskie w Pakistanie – chrzeÊcijanie i hindusi, sà przedmiotem ciàg∏ych
ataków ze strony islamistów.
Tysiàce zabite
przez przyrod´
i… kapitalizm
Trz´sienie ziemi w Pakistanie w paêdzierniku 2005 r. zabi∏o 40 tys. ludzi
i uczyni∏o dwa miliony bezdomnymi.
Ale nie tylko trz´sienie ziemi przyczyni∏o si´ do takiej liczby ofiar – równie˝
bieda, nierównoÊci spo∏eczne i brak
demokracji.
Historia zna liczne przypadki, gdy trz´sienia ziemi o podobnej sile wystàpi∏y w du˝ych bogatych miastach przynoszàc
znacznie mniejszà liczb´ ofiar. Trz´sienie
ziemi w 1989 r. w San Francisco (o sile
7,1 w skali Richtera) przynios∏o 16 ofiar
Êmiertelnych. Trz´sienie ziemi w Kobe
(Japonia), o sile 7,2 w skali Richtera
kosztowa∏o ˝ycie 5273 osób. Ale tragedia
w Bam (Iran, 2003 r., 6,6 w skali Richtera) przynios∏a 30 tys. zabitych, zaÊ trz´sienie w Izmit (Turcja, 1999 r., 7,4 w skali
Richtera) zabi∏o 17 tys. osób. Trz´sienie
ziemi w Tangshan (Chiny, 1976 r., 8,3
w skali Richtera) zabi∏o a˝ pó∏ miliona
osób. By∏a to najwi´ksza kl´ska naturalna w XX wieku, choç wi´kszoÊç ludzi
o niej nawet nie s∏ysza∏a.
Jest oczywiste, ˝e si∏a trz´sienia ziemi
mierzona w skali Richtera nie jest jedynym czynnikiem zwi´kszajàcym liczb´
ofiar trz´sieƒ ziemi. Skala zniszczeƒ zale˝y w du˝ym stopniu od inwestycji
w odporny na ten kataklizm typ architektury, w s∏u˝by miejskie – stra˝ po˝arnà,
szpitalnictwo itp., od istnienia niezale˝nych od w∏adzy mediów podnoszàcych
kwestie bezpieczeƒstwa i inwestycji
w zapobieganie katastrofom naturalnym.
Obecna tragedia w Pakistanie to nie tylko wynik samej si∏y trz´sienia ziemi ale
te˝ biedy, nierównoÊci spo∏ecznych
i braków demokracji, w kraju przechodzàcym ostrà kuracj´ rynkowà narzuconà przez rzàd i Mi´dzynarodowy Fundusz Walutowy.
A. Z.
Chroniczna niestabilnoÊç klasy panujàcej
w Pakistanie, koniecznoÊç jej konfrontowania si´ z licznymi podzia∏ami sprawia∏a,
˝e przez wi´kszoÊç swego istnienia Pakistan ˝y∏ pod wojskowà dyktaturà. Czasami mo˝na by∏o odnieÊç wra˝enie, ˝e jedynie wrogoÊç wobec Indii stanowi∏a spoiwo
muzu∏maƒskiej ludnoÊci Pakistanu.
Przedmiotem sporu mi´dzy obu krajami
pozostaje Kaszmir, który mimo wi´kszoÊci muzu∏maƒskiej jest podzielony mi´dzy oba kraje. Czterokrotnie dochodzi∏o
miedzy obu krajami do zbrojnego konfliktu o ten obszar.
Musharraf i islamiÊci
W swojej polityce wobec islamskich ugrupowaƒ Musharraf kieruje si´ zasadà czynienia tylko tyle, aby zaspokoiç minimalne ˝àdania Amerykanów. Szczególnie
opiesza∏y pozostaje w stosunku do grup
zbrojnych walczàcych przeciwko Indiom
23
w Kaszmirze. Jednak porzucenie sojuszu
z talibami i sojusz z USA w oczywisty
sposób skonfliktowa∏o go z g∏ównym nurtem ruchu islamistycznego.
G∏ównà si∏à politycznego islamizmu jest
alians si∏ Muttahida Majlis-e Amal (Zjednoczony Front Dzia∏ania, MMA). Jest on
groêny nie tylko dla Musharrafa, ale te˝
dla si∏ Êwieckich, demokratycznych i ruchu pracowniczego. W 2002 roku MMA
przejà∏ w∏adz´ w przygranicznej prowincji pó∏nocno-zachodniej. Ustanowi∏ tam
instytucje prawa koranicznego i stworzy∏
specjalnà policj´ moralnoÊci zajmujàcà
si´ inwigilacjà spo∏eczeƒstwa.
Ruch pracowniczy
Ruch pracowniczy pozostaje s∏aby. Wi´kszoÊç pakistaƒskiej klasy pracowniczej
˝yje w dotkliwej biedzie. Ju˝ choçby bardzo ci´˝kie warunki pracy stanowià barier´ dla rozwoju organizacji pracowniczych.
Dodatkowo dzia∏alnoÊç zwiàzkowa jest
zakazana w sektorze publicznym i 13 innych sektorach. Tym niemniej klasa pracownicza nie jest bierna. W czerwcu 2005
r. pracownicy paƒstwowej telekomunikacji
przystàpili do strajku przeciwko prywatyzacji. Uda∏o im si´ na krótko wywalczyç
jej prze∏o˝enie. Akcji strajkowej towarzyszy∏y masowe aresztowania.
Jednym z problemów przed jakimi stoi
pakistaƒska lewica antykapitalistyczna
jest stosunek do niej ze strony lewicy zachodniej. W pierwszym rz´dzie chodzi tu
o postrzeganie przez niektóre ruchy na
Zachodzie islamistów jako si∏y antyimperialistycznej i jako takiej godnej ró˝nych
form krytycznego poparcia. Po ostatnim
wielkim trz´sieniu ziemi w Pakistanie,
w którym zgin´∏o prawdopodobnie 40 tys.
ludzi, cz´Êç brytyjskiej lewicy (z Socialist
Workers Party na czele) zamiast poÊpieszyç z pomocà dla organizacji pracowniczych, zdecydowa∏a si´ na przekazanie
pieni´dzy muzu∏maƒskiej organizacji charytatywnej Islamic Relief, by zyskaç poparcie islamskich imigrantów w Anglii.
Zdaniem zwolenników „trzeciej drogi” –
dajàc tym przyk∏ad ignorowania pakistaƒskiego ruchu pracowniczego.
A. Z.
Antyimperializm g∏upców?
Przed stuleciem jeden z przywódców niemieckiego ruchu robotniczego nazwa∏ antysemityzm „socjalizm g∏upców”. Zdaniem socjalistów „trzeciego obozu” podobnà
analogi´ o „antyimperializmie g∏upców” mo˝na odnieÊç okreÊlajàcych islamskich
ekstremistów mianem zagro˝enia dla imperialistycznych mocarstw. Red. Dalej!
ntyimperializm oznacza wolnoÊç dla
A
wszystkich uciskanych, od ka˝dej
formy opresji. Nie ma to nic wspólnego
z dzia∏alnoÊcià Osamy bin Ladena czy
uczniów Ajatollaha Chomeiniego albo
szyickiego [irackiego] wata˝ki Al Sadra,
którzy oferujà antyimperializm nietolerujàcy wartoÊci innych poza ich w∏asnymi.
Ich antyimperializm d∏awi mniejszoÊci
i uciska ma∏e narody.
Antyimperializm to wyzwolenie. Nie
mo˝na byç jednoczeÊnie wyzwolicielem
i zniewalajàcym. Antyimperializm, który
widzi Osam´ jako swego herolda, nie
dostrzega tej sprzecznoÊci.
WidzieliÊmy ju˝ ten islamski pseudo-antyimperializm w akcji w sàsiedztwie Pakistanu, np. w Iranie lub w Afganistanie
pod rzàdami Talibów gdzie ubrano ludzi
w tradycyjne stroje i dokonano masakry
na mniejszoÊciach. Al Qaida jest bezpaƒstwowà ilustracjà tego rodzaju antyimperializmu: zamachy bombowe, porwania, morderstwa myÊlàcych inaczej,
zamachy samolotowe.
Antyimperializm objawia si´ obecnie
w Êwiecie muzu∏maƒskim raczej jako
symbol ni˝ faktyczna alternatywa wobec
dwu paradoksalnych sojuszników: fundamentalizmu i imperializmu. W rezultacie procesu nap´dzanego przez wspó∏prac´ mi´dzy fundamentalizmem a im-
perializmem dochodzi do eliminacji autentycznego antyimperializmu w Êwiecie
muzu∏maƒskim.
Taki pozorny antyimperializm nie grozi
bynajmniej bur˝uazji nacjonalizacjà ropy
naftowej. Osama Bin Laden deklaruje, ˝e
ropa jest majàtkiem Arabów, ale sprzeciwia si´ jej uspo∏ecznieniu. Nie domaga
si´ te˝ bynajmniej oddania ziemi obszarniczej ch∏opom ani zezwolenia klasie robotniczej na tworzenie zwiàzków zawodowych. W sumie taki pozorny islamski antyimperializm w niczym nie zagra˝a kapitalistycznemu Imperium. Jest to natomiast antyimperializm oparty na ucisku
kobiet, mniejszoÊci religijnych, narodowych, t∏amszàcy zwiàzki zawodowe, organizacje ch∏opskie, partie polityczne. Taki pozorny antyimperializm odgrywa pos∏usznie rol´ wyznaczonà mu przez imperializm: represjonowanie mas ludowych.
Kraje, w których wyzyskuje si´ masy,
uciska zwiàzki zawodowe i partie pracownicze najbardziej odpowiadajà mi´dzynarodowym korporacjom. Taki pozorny antyimperializm fundamentalistów
islamskich doskonale s∏u˝y wi´c polityce
imperialistycznej w jej obecnym globalnym wydaniu. Jest to po prostu antyimperializm g∏upców.
Farooq Sulehrija,
Pakistaƒska Partia Pracy
Na pó∏ce nowoÊci
Macpen
antysyjonistyczni Izraelczycy
Czytelników „Dalej!” chcemy zach´ciç
do nabycia filmu na CD pt. „Macpen. Antysyjonistyczni Izraelczycy“, w re˝yserii
Erana Torbinera.
Ten wspania∏y film dokumentalny przedstawia histori´ legendarnej izraelskiej
marksistowskiej organizacji antysyjonistycznej. Organizacja Macpen (hebr.
kompas) mia∏a olbrzymie znaczenie dla
mi´dzynarodowej lewicy marksistowskiej
pokazujàc, jak mo˝na krytykowaç paƒstwo Izrael bez nara˝ania si´ na zarzut
o antysemityzm.
We wrzeÊniu 2005 r. twórca filmu – Eran
Torbiner by∏ goÊciem redakcji „Dalej!”.
W klubie Le Madame odby∏a si´ wówczas publiczna projekcja filmu po∏àczona
z dyskusjà z re˝yserem.
Redakcja „Dalej!” wyposa˝y∏a film w polskie napisy.
Film ten otrzyma∏ wiele presti˝owych nagród, m.in. Grand Reportage – Silver
Award, FIPA Biarritz 2004; oraz First Frize CMCA, RAI 3, FRANCE 3, 2004).
Koszt CD z filmem wynosi 15 PLN.
Zamówienia prosimy sk∏adaç piszàc na
adres pocztowy lub mailowy redakcji.
Dalej!
PO Box 76
03-912 Warszawa 33
[email protected]
Tomek Jochan mia∏ 21 lat.
Zginà∏ w Indesit Company Polska, ¸ódê, ul. Lodowa…
Zmia˝d˝y∏a go pozbawiona niezb´dnych zabezpieczeƒ
prasa mechaniczna. Nowa Lewica chce, aby ca∏y Êwiat
dowiedzia∏ si´ o krwio˝erczym kapitalizmie
i o wyzysku który zabija ludzi.
Na zdj´ciu Tomek Jochan z ˝onà Joannà
Tomek Jochan mia∏ 21 lat. Zginà∏ w Indesit Company
Polska, ¸ódê, ul. Lodowa. Zmia˝d˝y∏a go pozbawiona
niezb´dnych zabezpieczeƒ prasa mechaniczna. Nowa
Lewica chce, aby ca∏y Êwiat dowiedzia∏ si´ o krwio˝erczym kapitalizmie i o wyzysku, który zabija ludzi.
Dalej!
Nurt Lewicy Rewolucyjnej
„Dalej!” jest pluralistycznym pismem socjalistycznym wydawanym przez Nurt
Lewicy Rewolucyjnej. JesteÊmy kilkudziesi´cioosobowà
organizacjà,
od
wrzeÊnia – w ramach Nowej Lewicy na
prawach frakcji. Staramy si´ dzia∏aç na
rzecz jednoÊci polskiej lewicy antykapitalistycznej. Pod poj´ciem rewolucji rozumiemy masowy, demokratyczny i pokojowy ruch ludzi pracy dà˝àcej do ustanowienia rzàdu pracowniczego. Utrzymujemy kontakty z zagranicznymi organizacjami lewicowymi – zw∏aszcza
Czwartà Mi´dzynarodówkà i Alliance for
Workers Liberty. W swoich szeregach
k∏adziemy nacisk na swobodnà dyskusj´, niehierarchicznoÊç i demokratyczne
podejmowanie wszystkich decyzji w organizacji. Staramy si´ w ramach naszych mo˝liwoÊci braç udzia∏ we wszystkich akcjach w obronie praw pracowniczych, praw bezrobotnych, przeciwko
wojnie, w obronie praw kobiet i mniejszoÊci seksualnych. JeÊli taki idea∏y sà
Ci bliskie, przy∏àcz si´ do nas!
Nurt Lewicy Rewolucyjnej
• JesteÊmy przeciwko kapitalizmowi jako
niedemokratycznemu ustrojowi, polegajàcemu de facto na rzàdach garstki
bogaczy kosztem mas pracowniczych,
rodzàcemu wyzysk, n´dz´ i niesprawiedliwoÊç.
• Opowiadamy si´ za socjalizmem jako
ustrojem opartym na samorzàdzie pracowniczym, gwarantujàcym wzrost
konsumpcji ludzi pracy w warunkach
równoÊci i szerokiej demokracji.
• Uwa˝amy, ˝e walka z kapitalizmem
musi mieç charakter mi´dzynarodowy.
• Realizacja projektu socjalistycznego jest
mo˝liwa jedynie poprzez oddolny, masowy i demokratyczny ruch pracowniczy,
kierowany przez antykapitalistycznà par-
Piotr Kendziorek, Antysemityzm a spo∏eczeƒstwo
mieszczaƒskie, cena 30 z∏
Lew Trocki, Moje ˝ycie, ss. 665, cena: 10 z∏
Lew Trocki, Zdradzona rewolucja, ss. 230, cena 10 z∏
Urszula ¸ugowska, August Grabski, Trockizm,
doktryna i ruch polityczny, Warszawa 2003,
220 stron, cena 24 z∏
Wszystkie ksià˝ki do nabycia w redakcji „Dalej!”
Koszt wysy∏ki – w cenie.
ti´ pracy i dà˝àcy do przej´cia w∏adzy
politycznej i ekonomicznej w celu socjalistycznej transformacji spo∏eczeƒstwa.
• Nawiàzujemy do tej tradycji w ruchu
marksistowskim, która wyst´powa∏a
przeciwko biurokratycznym dyktaturom
w Europie Wschodniej jako sprzecznymi z interesami ludzi pracy.
• Opowiadamy si´ przeciwko wszelkim
formom dyskryminacji ze wzgl´du na
p∏eç, ras´, narodowoÊç czy orientacj´
seksualnà.
• JesteÊmy zwolennikami pe∏nego rozdzia∏u koÊcio∏a i paƒstwa.
• NLR jest formacjà demokratycznà
i pluralistycznà, dà˝àcà do budowy
masowej partii lewicy antykapitalistycznej w Polsce.
• Cz∏onkiem NLR mo˝e byç ka˝dy cz∏onek Nowej Lewicy, który akceptuje powy˝szà deklaracje i uznaje wewn´trznà dyscyplin´ organizacyjnà NLR.
Dalej!
PO Box 76
03-912 Warszawa 33
Internet:
Strona pisma „Dalej!”
www.republika.pl/socjalizm
Strona Nurtu Lewicy Rewolucyjnej
www.republika.pl/socjalisci
Napisz do nas:
[email protected]
Nowa Lewica, ul. Twarda 2/4, 00-342 Warszawa

Podobne dokumenty