Analiza zdarzeń i tendencji rozwojowych rynku komunikacji

Komentarze

Transkrypt

Analiza zdarzeń i tendencji rozwojowych rynku komunikacji
Analiza zdarzeń i tendencji rozwojowych rynku komunikacji elektronicznej
(telekomunikacji i mediów), zwłaszcza w kontekście wpływu cyfryzacji
telewizji programowej na rozwój tego rynku
S P R A W O Z D A N I E z pracy nr 70300019
Prof. dr Andrzej Zieliński
Październik, listopad, 2009
1
1. Wstęp
Wydaje się, że najbardziej znaczące i spektakularne wydarzenia, jakie miały miejsce w
2009 roku w obszarze komunikacji elektronicznej dotyczą rynku mediów. Odnoszą się one
przede wszystkim do kolejnych, nieudanych zresztą, prób ustanowienia nowego prawa o
mediach i związanych z tym faktem walk politycznych o panowanie nad mediami
publicznymi, zwłaszcza telewizją. Opisywany już wielokrotnie, również przez autora
niniejszego opracowania, konieczny do przeprowadzenia proces cyfrowego przełączenia
naszej telewizji naziemnej postępuje niestety z trudnościami i zbyt wolno, co w dalszej części
niniejszego opracowania przedstawimy bardziej szczegółowo. Trudna sytuacja na rynku
mediów rzutuje na kondycję całości rynku komunikacji elektronicznej i dlatego temu
segmentowi rynku poświęcimy stosunkowo najwięcej uwagi.
W sektorze telekomunikacji stacjonarnej na szczególne wyróżnienie zasługuje zakończenie
długo już trwającego sporu pomiędzy UKE i TP S.A. i w konsekwencji rezygnacji przez UKE
z zamiaru podziału funkcjonalnego TP S.A.. Podziału zaniechano w zamian za określone
zobowiązania TP S.A.. Do tego problemu powrócimy w dalszej części opracowania.
Ważne wydarzenia zachodzą w zakresie rynku usług internetowych, które w cieniu
wydarzeń bardziej spektakularnych, o których już wspomnieliśmy, są dla opinii publicznej
mniej zauważalne. Również rynek usług mobilnych (komórkowych) pozostał jakby w cieniu
spraw bardziej emocjonujących i rozwija się według normalnych reguł rynkowych.
Podobnie jak w poprzednich analizach rynku komunikacji elektronicznej w następnych
rozdziałach niniejszego opracowania przedstawimy krytyczną analizę rozwoju tego rynku.
2. Problemy prawne rynku mediów elektronicznych
Wydaje się, że głównym wydarzeniem roku 2009 była kolejna próba uchwalenia
zasadniczej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (a właściwie nowego prawa), niestety
równie nieudana jak w przypadku prób poprzednich. Dylematy związane z kolejnym
rządowym podejściem do tej jednej z ważniejszych regulacji prawnych w naszym kraju
zostały przedstawione przez autora niniejszego opracowania w publikacji [1].
W związku z upadkiem kolejnego projektu ustawy o radiofonii i telewizji, który
przedstawiony został krótko w [1] nadal sektorem tym rządzi ustawa [2], uchwalona w 1992
roku. Co prawda ustawa [2] otworzyła nowe możliwości rozwoju tej dziedziny w warunkach
pluralizmu życia społecznego i gospodarczego, jednak upływ czasu spowodował, że ustawa ta
nie przystaje do dzisiejszych standardów rozwoju mediów. W okresie funkcjonowania ustawy
[2], od jej uchwalenia aż do dziś, miał miejsce burzliwy rozwój naukowo-techniczny środków
przekazu i odbioru, przede wszystkim telewizji, a także radia polegający na cyfryzacji całego
systemu produkcji, przekazu i odbioru sygnałów telewizji i radia. W dziedzinie mediów
elektronicznych (radia i telewizji) w Polsce cyfryzacja nie objęła jeszcze niestety naszej
telewizji naziemnej, a także radia, co już nastąpiło w wielu krajach Unii Europejskiej (UE).
Cyfryzacja systemów elektronicznych jest zresztą tendencją wszechogarniającą, co powoduje
przenikanie się systemów radia i telewizji oraz telekomunikacji, czego najbardziej dobitnym
wyrazem jest funkcjonowanie szerokopasmowej sieci Internetu, zdolnej przekazywać w
postaci cyfrowej wszystkie informacje, w tym rozmowy telefoniczne oraz audycje radiowe i
przekazy telewizyjne.
Cyfryzacja mediów elektronicznych, w tym głównie telewizji, jest zasadniczą przesłanką
zmieniającą całą perspektywę rozwojową mediów. Jeśli chodzi o telewizję to cyfryzacja
wszystkim wpływa na radykalne zwiększenie dostępności do zdecydowanie większej liczby
programów, stwarza możliwość wprowadzenia zasadniczo lepszej jakości przekazywanego
obrazu oraz wykorzystania interaktywności transmisji. Wszystko to tworzy jakościowo
telewizję zupełnie inną a przy tym powszechną i pluralistyczną. Cyfryzacja telewizji
2
naziemnej stwarza przy tym możliwość bardziej racjonalnego wykorzystania atrakcyjnych
zasobów częstotliwościowych zajętych dziś przez emisję naziemnej telewizji analogowej.
Dzięki cyfryzacji powstać może tak zwana dywidenda cyfrowa w postaci uwolnionych
zasobów widma elektromagnetycznego, które mogą być przeznaczone dla innych celów
aktywizując cały sektor komunikacji elektronicznej.
Biorąc pod uwagę wyżej wymieniony technologiczny aspekt rozwoju mediów należy
stwierdzić, że obowiązująca ustawa [2] nie uwzględnia tego burzliwego postępu
technologicznego, co upoważnia nas do stwierdzenia, że pod tym względem jest to już akt
nieadekwatny do rzeczywistości i przyszłych warunków funkcjonowania mediów. Ewidentnie
utrudnia to rozpoczęcie oczekiwanego procesu cyfryzacji przede wszystkim telewizji.
Ustawa [2] była kilkakrotnie nowelizowana, a najbardziej znacząca, niestety w negatywnym
tego słowa znaczeniu, nowelizacja miała miejsce w końcu 2005 roku, kiedy to Sejm RP,
wyłoniony po jesiennych wyborach parlamentarnych roku 2005, w kompromitującym polski
parlamentaryzm trybie, uchwalił w dniu 29.12.05 tzw. ustawę kompetencyjną [3] (zwaną
także potocznie medialną), dotycząca mediów elektronicznych. Ta ostatnia nowelizacja
zwiększyła znacznie zależność mediów publicznych od władzy wykonawczej w Państwie i w
ten sposób pogłębiła istniejący od samego początku stan chorobowy mediów publicznych,
polegający na ich nadmiernym upolitycznieniu. Ustawa ta okazała się wkrótce w wielu
aspektach niekonstytucyjna, co w pierwszej połowie roku 2006 orzekł Trybunał
Konstytucyjny (TK). Liczne jednak wady tej ustawy (nie uznane jednak przez TK za nie
zgodne z konstytucją RP) pozostały w mocy i stanowią dodatkową komplikację w procesie
koniecznego unowocześniania mediów elektronicznych w Polsce.
Dwa lata temu, po ostatnich wyborach parlamentarnych, podjęto kolejną próbę
modernizacji ustawy o radiofonii i telewizji (poprzednio na początku obecnej dekady koalicja
SLD/PSL próby takie także podejmowała). Niestety opracowany wówczas projekt
nowelizacji tej ustawy, jakkolwiek przyjęty przez Sejm i Senat, napotkał weto Prezydenta i po
powrocie do Sejmu upadł, nie uzyskując dostatecznego, wymaganego poparcia sejmowego.
Przyczyn tego upadku poszukiwać należy w wadach tego projektu i związanego z tym nie
uzgodnienia jego poparcia z SLD. Niektóre okoliczności tego przedsięwzięcia opisane są w
[1].
W czerwcu 2008 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) podjął
kolejną próbę zasadniczej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Po konsultacjach w
Rządzie i środowiskach twórczych ustawa ta została przez Rząd przesłana do Sejmu w końcu
roku 2008. Jej zasadnicze proponowane przez Rząd rozwiązania zostały krótko przedstawione
w [1] i stały się podstawą projektu poselskiego (patrz druk sejmowy nr 1847: „Poselski
projekt ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych”). Dzięki dyskusjom i
konsultacjom sejmowym projekt na początku roku 2009 uzyskał poparcie nie tylko koalicji
PO/PSL, lecz także SLD, co stwarzało gwarancję nie tylko szybkiego uchwalenia ustawy, ale
głównie skutecznego odrzucenia wysoce prawdopodobnego weta prezydenckiego. Niestety
dosłownie w ostatniej chwili uzgodnienie z SLD upadło w wyniku osobistej interwencji
Premiera Rządu, który wycofał z projektu ustawy gwarancje dotyczące poziomu finansowania
mediów publicznych z budżetu Państwa, co zamierzono wprowadzić zamiast abonamentu
radiowo-telewizyjnego. Ustawa bez wspomnianych gwarancji została głosami PO i PSL
uchwalona, jednak upadła w wyniku weta Prezydenta RP, które poparł SLD.
Podkreślić należy pozytywną stronę przygotowanej ustawy, polegającą na przygotowanych
w projekcie mechanizmach odsunięcia możliwie daleko mediów publicznych od polityki, w
tym na wprowadzeniu do władz kompetentnych menadżerów raczej niż polityków.
Jakkolwiek mówi się często o skutecznym „odpolitycznieniu” mediów publicznych, a ich
upolitycznienie uważa się za największą chorobę tych mediów, to zdawać należy sobie
sprawę z tego, że proces odpolityczniania tych mediów nie będzie nigdy do końca skuteczny.
3
Wskazana, neutralna politycznie pozycja mediów bywa w innych krajach raczej wynikiem
ogólnej kultury politycznej społeczeństwa a nie perfekcji prawa o mediach.
W osobistej opinii autora niniejszego opracowania przygotowany do uchwalenia projekt
posiadał istotną wadę, która jak się w końcu okazało przesądziła o upadku projektu. Projekt
zakładał, zastąpienie systemu abonamentowego systemem finansowania mediów publicznych
ze specjalnego funduszu, nazwanego Funduszem Misji Publicznej (FMP), zasilanego
środkami z budżetu Państwa. W czasie konsultacji sejmowych uzgodniono, że poziom
finansowania FMP będzie gwarantowany i nie niższy niż około 700 mln rocznie. Gwarancje
te, jak wspomniano, Premier wycofał i ustawa upadła.
Autor niniejszego opracowania uważa, podobnie jak wielu innych komentatorów, że system
abonamentowy powinien pozostać. Powinien on być udoskonalony, głównie pod względem
skuteczności ściągalności opłat abonamentowych. System abonamentowy stwarza
niezależność finansowania mediów od decyzji politycznych i nie obciąża budżetu Państwa.
Niespodziewaną konsekwencją upadku omawianego powyżej projektu ustawy o radiofonii i
telewizji było zbliżenie, jak się powszechnie sądzi, pomiędzy zantagonizowanymi siłami
politycznymi opozycji, to jest pomiędzy PIS i SLD, w sprawie ukonstytuowania nowych
władz (rad nadzorczych i zarządów) w mediach publicznych. Najważniejszym i publicznie
spektakularnym wydarzeniem z tego zakresu było niewątpliwie powołanie nowej Rady
Nadzorczej w TVP SA i nowego Zarządu, a właściwie nowego Prezesa w tej spółce.
Oznaczało to bowiem usunięcie z tego stanowiska niepopularnego prezesa P. Farfała i
zastąpienie go działaczem PIS B. Szwedo. W dniu 3 listopada 2009 media poinformowały o
kolejnej zmianie na tym stanowisku, a komentarze dziennikarskie nie pozostawiają
wątpliwości, że prawdziwą przyczyną tej zmiany była potrzeba umocnienia władztwa PIS w
telewizji publicznej. Wszystkie te wydarzenia mają bardzo silny i czytelny kontekst
polityczny i z pewnością oddalają nas od rozsądnie rozumianego ideału publicznych mediów
apolitycznych.
Wobec upadku ostatniego projektu nowego prawa o radiofonii i telewizji środowiska
twórcze polskiej kultury, które w większości silnie krytykowały ten projekt ze względu na
uzależnienie finansów mediów publicznych od budżetowych decyzji sejmowych (upatrując w
tym politycznego uzależnienia mediów od interesu politycznego aktualnej większości
parlamentarnej) zamierzają same przedłożyć wkrótce nowe projekty ustawowe dotyczące tego
ważnego działu kultury narodowej i gospodarki. Również Rząd zapowiada nowe inicjatywy
w tej dziedzinie. Można więc oczekiwać, że w 2010 roku podjęta zostanie kolejna próba
uchwalenia nowoczesnej ustawy o mediach elektronicznych. Być może, że próba ta będzie
skorelowana z przypadającymi jesienią 2010 roku wyborami prezydenckimi.
Można także spodziewać się, że nowy, kolejny projekt będzie bazował na dobrych
rozwiązaniach projektu poprzedniego. Dużą niewiadomą stanowi los systemu
abonamentowego finansowania mediów publicznych. Za jego zachowaniem przede
wszystkim przemawia konieczność oszczędzania środków budżetowych, zwłaszcza wobec
zarysowującego się dużego deficytu budżetowego w roku 2010 (rzędu 55 mld złotych) i nadal
trwającego kryzysu ekonomicznego. Za jego zniesieniem konsekwentnie wypowiada się
główna partia rządząca PO i sam Premier. W tym stanowisku PO i Premiera kryje się być
może zamiar doprowadzenia mediów publicznych do upadku, co jawnie, bez żadnych osłonek
głosi prominentny poseł PO, skądinąd znany, wybitny reżyser filmowy Kazimierz Kutz. Być
może chodzi tu o doprowadzenie tą drogą do prywatyzacji mediów publicznych, co jako
scenariusz prawdopodobny krytykuje prominentny poseł PSL Janusz Piechociński [16].W
opinii autora niniejszego opracowania, taki bieg zdarzeń byłby bardzo niekorzystny i
niezgodny zarówno z polskimi jak również europejskimi tradycjami w tej dziedzinie.
Należy podkreślić także, że Polska jest zobowiązana do implementacji audiowizualnej
dyrektywy europejskiej do końca b.r. [18]. Dyrektywa ta obejmuje wszystkie sposoby
4
dystrybucji treści audiowizualnych, a więc także telewizję, Internet i telefony komórkowe.
Implementacja tej dyrektywy stwarza szansę zastąpienia archaicznej już ustawy o radiofonii i
telewizji nową ustawą o usługach medialnych, spełniającą wymagania konwergencji mediów
i telekomunikacji z uwzględnieniem koniecznej cyfryzacji telewizji i radiofonii.
3. Cyfryzacja naziemnej telewizji programowej
Wydaje się, że długo odkładane w czasie cyfrowe przełączenie telewizji naziemnej w
Polsce wchodzi obecnie powoli, aczkolwiek z trudnościami (o czy piszemy dalej), w
decydującą fazę praktycznego wdrożenia. Warto w związku z tym krótko przypomnieć
najważniejsze wydarzenia poprzedzające wdrażaną koncepcję.
Jak wiadomo [1,4,5] przygotowania do przeprowadzenia skoordynowanego przełączenia
naszej programowej telewizji naziemnej rozpoczęły się w końcu lat dziewięćdziesiątych.
Odpowiednie studia prowadzone były w Instytucie Łączności, w Urzędzie Regulacji
Telekomunikacji (URT), potem w URTiP i obecnie w UKE, a także w KRRiT i Ministerstwie
Łączności (po zmianach obecne Ministerstwo Infrastruktury, MI). W 2004 roku decyzją
Premiera Rządu został powołany specjalny do tego celu Międzyresortowy Zespół. Zespół
ten, pracujący wówczas pod kierownictwem podsekretarza stanu w MI Wojciecha Hałki,
przygotował na podstawie wspomnianych studiów odpowiednią strategię przełączenia
cyfrowego telewizji programowej w Polsce, która została przez Rząd przyjęta w dniu 4 maja
2005 roku.
W opracowanej strategii przyjęto za podstawowy dla Polski system kompresji sygnałów
MPEG-2. Założenie to zostało następnie skorygowane jesienią 2005 roku przez KRRiT i za
podstawowy standard przyjęto MPEG-4. Wybór standardu MPEG-4 był przedmiotem wielu
dyskusji, jednak zasadnicze jego zalety są niekwestionowane i ustalenie to jest w praktyce
nadal obowiązujące. Stanie się prawnie wiążące, gdy Minister Infrastruktury podpisze
odpowiednie rozporządzenie określające wymagania na sprzęt odbiorczy telewizji, w których
to wymaganiach najistotniejszą częścią jest wybór standardu kompresji..
Pomimo podjęcia jeszcze w 2005 roku przez KRRiT skutecznych przygotowań do
przełączenia cyfrowego telewizji proces ten został zahamowany ze względów politycznych
przez koalicję rządową PIS/Samoobrona/LPR, która zwyciężyła w wyborach parlamentarnych
2005 roku. Uchwalenie wspomnianej już ustawy kompetencyjnej (medialnej) [3] i w wyniku
tego powołanie nowej KRRiT, wymiana władz w TVP i PR zepchnęły ten problem na
margines zainteresowań Rządu. W efekcie, licząc czas od odpowiednich ustaleń KRRiT
ubiegłej kadencji (zaplanowano wtedy fizyczne rozpoczęcie cyfrowych przekazów
telewizyjnych z dniem 1 stycznia 2007, poprzedzone rozstrzygnięciem konkursu na
rezerwacją częstotliwości dla dwóch multipleksów jesienią 2006 roku) do dziś mamy już
około 3 letnie opóźnienie w rozpoczęciu tej ważnej i skomplikowanej operacji o doniosłych
skutkach społecznych i ekonomiczno-technicznych.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że Unia Europejska (UE) cyfryzację naziemnej
telewizji programowej w skali ogólnoeuropejskiej uznała na szczycie unijnym w Sewilli w
2002 roku za jedno z najważniejszych zadań stojących przed krajami członkowskimi. Zostało
ona zapisane w dokumencie pt. „Plan działania eEurope, społeczeństwo informacyjne dla
wszystkich”, przyjętym w Sewilli. UE uznała wtedy, że proces przełączenia cyfrowego
telewizji w Europie powinien być zakończony do 2015 roku. Podjęcie tego zadania jako
skoordynowanego przedsięwzięcia ogólnoeuropejskiego daje szanse na maksymalizację
korzyści wynikających z uzyskania dywidendy cyfrowej, ponieważ ustalenia w zakresie
gospodarki częstotliwościowej, w tym zagospodarowanie dywidendy, uzgadniane są na ogół
w skali kontynentu.
5
W 2005 roku Komisja UE oświadczyła, że oczekuje, iż z początkiem 2010 roku proces
przełączenia cyfrowego telewizji w Europie będzie daleko zaawansowany i zostanie
zakończony z początkiem 2012 roku.
Mając na względzie obecny stan przygotowań do podjęcia procesu przełączenia telewizji w
Polsce, musimy niestety stwierdzić, że kraj nasz przyspieszonego terminu przełączenia nie
dotrzyma i w tej dziedzinie będziemy odnotowani na końcu statystyk europejskich. Stan ten
zawdzięczamy rządom koalicji PIS/Samoobrona/LPR. Albowiem koalicja ta po uchwaleniu
ustawy kompetencyjnej (medialnej) [3] cyfryzację mediów świadomie opóźniła. Została ona
w praktyce całkowicie zepchnięta na ubocze zainteresowań władz odpowiedzialnych za ten
problem.
Po roku ciszy w sprawach cyfryzacji telewizji, na początku 2007 roku ówczesne
Ministerstwo Transportu MT (dzisiejsze Ministerstwo Infrastruktury) wydało 12 lutego 2007
dokument pt.”Plan wdrażania naziemnej telewizji cyfrowej w standardzie DVB-T”,
stanowiący zarys nowego podejścia do procesu cyfryzacji telewizji. Zawarta w dokumencie
koncepcja zakładała uruchomienie w 2010 roku tylko jednego multipleksu dla całego kraju
(wykorzystującego MPEG-4) i umieszczenie w nim głównych analogowo nadawanych
programów TVP1, TVP2, TVP3, Polsat, TVN, TV4, TVPuls. Oznaczało to tylko cyfrowe
odtworzenie obecnej oferty analogowej z poprawą zasięgu dla 4 programów, które przy
nadawaniu analogowym nie mogły mieć statusu ogólnokrajowego. Nową częścią tej
koncepcji było przedstawienie w niej założeń specjalnej ustawy regulującej stronę prawną
procesu cyfryzacji. Projekt planu spotkał się z ogólną krytyką ze strony zainteresowanych
środowisk, MT jednak nie przedstawiło nowych w tym względzie inicjatyw..
Utrzymywanie takiego stanu było i jest działaniem na korzyść zasiedziałych na rynku
reklam nadawców, głównie telewizyjnych. Albowiem pamiętać należy, że podstawą
finansową funkcjonowania nadawców komercyjnych są dochody z reklam, natomiast budżet
telewizji publicznej zależy od nich w zasadniczym stopniu. Można przypuszczać, że obok
względów politycznych, jak się wydaje najważniejszych dla PIS, wskazane wyżej względy
ekonomiczne odgrywać także mogły swą rolę w procesie kształtowania się poglądów na
przebieg procesu przełączenia cyfrowego telewizji.
W połowie 2007 roku nastąpił powrót do problemu cyfryzacji mediów. Prezes UKE Anna
Streżyńska ogłosiła własną koncepcję uregulowania tego problemu. Koncepcja UKE znacznie
i korzystnie różniła się inicjatywy MI. Przede wszystkim UKE zaproponował uruchomienie
już na samym początku cyfrowego przełączenia telewizji dwóch multipleksów (bazując na
standardzie kompresji MPEG-4), a także przyspieszenie rozpoczęcia przełączenia, zakładając,
że UKE zdoła to uczynić jeszcze w 2008 roku. Równocześnie UKE nie przyjął propozycji
uchwalenia specjalnej ustawy o przełączeniu, wychodząc z założenia, że proces legislacyjny
w może znacznie opóźnić przełączenie. UKE ocenił, że procedury prawne przełączenia
można przeprowadzić w ramach istnienia aktualnego porządku prawnego.
Wydarzenia roku 2008, związane z przygotowaniem procesu przełączenia cyfrowego
telewizji w Polsce pokazały [1], że wbrew oczekiwaniom UKE przyspieszenie momentu
rozpoczęcia przekazu telewizyjnego w postaci cyfrowej z planowanego przez MI terminu w
roku 2010 na rok 2008 jest trudne do przeprowadzenia w warunkach polskiego prawa
medialnego i telekomunikacyjnego. Pokonanie wielu zastrzeżeń nadawców
(zainteresowanych raczej opóźnianiem przełączenia), trudne negocjacje kompetencyjne z
KRRiT dotyczące zawartości programowej multipleksów i kompetencji w tym względzie
operatorów tych multipleksów, niejasności dotyczące określenia koniecznych źródeł
finansowania pomocy w zakupie odpowiednich przystawek umożliwiających odbiór cyfrowy
dla najbiedniejszych abonentów oraz inne względy proceduralne spowodowały znaczne
opóźnienie rozpoczęcia procesu planowanego przełączenia. Można zaryzykować tezę, że
odrzucenie w 2007 roku ewentualności uchwalenia odpowiedniej „ustawy cyfrowej” było
6
błędem. Hipotetyczne jej istnienie mogłoby wszystkie niewygody prawne usunąć i w
rzeczywisty sposób przyspieszyć konieczne przełączenie cyfrowe naszej telewizji. Dziś
problem ten wysuwany jest ponownie przez niedawno (w lutym 2009) powołaną wiceminister
w MI Magdalenę Gaj [6], która także wytycza na dzień 31 lipca 2013 roku termin
ostatecznego wyłączenia telewizyjnych nadajników analogowych w Polsce. Uchwalenie
odpowiedniej ustawy o cyfryzacji naszej telewizji naziemnej stało się koniecznością. Jeśli
ustawa ta, opracowywana we współpracy z UKE, KRRiT oraz MKiDN, będzie szybko
uchwalona i nie zostanie zawetowana przez Prezydenta to niewątpliwie może być czynnikiem
przyspieszającym przełączenie cyfrowe naszej telewizji. Jednak o znaczeniu i zakresie
oddziaływania tej ustawy przekonamy się po jej uchwaleniu. Warto również wspomnieć, że
problemów tych dotyczy także ogłoszone memorandum [7] opracowane przez
wiceprzewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury posła PSL Janusza Piechocińskiego.
W ciągu roku 2008, działając w ramach obowiązującego prawa, po wielu konsultacjach z
nadawcami i KRRiT, UKE uzgodnił zręby obecnie lansowanej koncepcji przełączenia
cyfrowego naszej telewizji. W listopadzie 2008 znaleziono rozwiązanie [8] dotyczące
zawartości dwóch pierwszych multipleksów. Uzgodniono [8], że pierwszy multipleks (MX1)
odtwarzać będzie obecną ofertę analogową i zawierać będzie następujące programy: TVP1,
TVP2, TVP3. Polsat, TVN, TV4 i TVPuls, tak jak od początku zamierzano. Uzgodniono
także, iż w drugim multipleksie (MX2) KRRiT zagospodaruje 3 miejsca w drodze konkursu,
a następnie UKE przeprowadzi otwarty konkurs (lub przetarg) na operatora tego multipleksu,
a operator będzie mógł obsadzić kolejne wolne miejsca (kanały cyfrowe).
Pierwszy multipleks MX1 ma mieć prawie pełne pod względem ludnościowym pokrycie
kraju (97%), natomiast MX2 w około 94%. W 2008 roku UKE ogłosił także oświadczenie, że
obok dwóch pierwszych multipleksów, bierze pod uwagę uruchomienie, już na początku
przełączenia cyfrowego, trzeciego multipleksu MX3 z 47% pokryciem kraju. Prezes UKE
oświadczyła również, że liczba trzech multipleksów może być docelowa i wystarczająca dla
polskiej telewizji naziemnej, a uzyskane rezerwy częstotliwościowe winny powiększyć
dywidendę cyfrową. Do problemu ustalenia docelowej liczby multipleksów w Polsce,
przeznaczonych dla bezpłatnej telewizji naziemnej, powrócimy w dalszej części tego
rozdziału.
Przedstawiona powyżej w ogólnym zarysie operacja przełączenia cyfrowego naszej
telewizji nie nastąpi natychmiast. Będzie przebiegać etapami [9] i trwać będzie do końca 2012
roku, a wyłączenie nadajników analogowych w Polsce planuje się na połowę 2013 roku. W
pierwszym etapie przełączenie nastąpi w Warszawie oraz województwie lubuskim, w
ostatnim etapie w województwie mazowieckim (bez Warszawy), świętokrzyskim i lubelskim.
Dla każdego obszaru skojarzonego z odpowiednim etapem wyznaczony będzie pewien okres
wspólnego nadawania analogowego i cyfrowego (zwany simulcastem), który da możliwość
telewidzom tego obszaru dostosowania się do nowych warunków odbioru cyfrowego.
Operacja przełączenia, obok zarysowanych tu wcześniej korzyści przyniesie ze sobą
nieuniknione również koszty tak po stronie odbiorczej (do poniesienia przez telewidzów) jak
też po stronie nadawczej (koszty nadawców). Szacuje się, że w Polsce w użytkowaniu
znajduje się około 24 mln odbiorników telewizyjnych, znajdujących się w około 13,3 mnl
gospodarstw domowych, często w liczbie większej niż 1 oraz w innych miejscach. Jeśli
uwzględnić, że część z odbiorników domowych już odbiera cyfrowe sygnały w sieciach
satelitarnych oraz kablowych to można założyć, że przełączenie cyfrowe dotyczyć może
około 15 mln odbiorników dołączonych do sieci telewizji naziemnej. Może to nastąpić
częściowo przez wymianę całych odbiorników na nowoczesne szerokoekranowe, zawierające
już w sobie dekodery MPEG-4. Będzie to jednak dotyczyć tylko niewielkiej ich liczby, nie
przekraczającej prawdopodobnie kilku procent całej grupy 15 mln. Zwłaszcza, że na naszym
rynku telewizory szerokoekranowe z MPEG-4 pojawiły się niedawno (w 2009 roku).
7
Sprzedawane od kilku lat nowoczesne odbiorniki LCD i plazmowe były i są bez dekodera,
lub miały dekoder MPEG-2. Pozostałe odbiorniki wymagać będą przystawki w postaci
dekodera MPEG-4 (zwanej STB – set-top-box) umożliwiającego odbiór. Liczby te pokazują z
jak wielką operacją techniczno-ekonomiczną mamy do czynienia.
Liczba koniecznych do szybkiego zainstalowania STB jest mniejsza. Jeśli założymy, że na
początku operacji przełączenia chociaż jeden odbiornik w domu będzie musiał mieć STB to
(uwzględniając, że część odbiorników domowych odbiera już telewizję satelitarną lub
kablową) liczba ta redukuje się do około 5 mln. Zakładając, że cena jednego STB wyniesie
około 200 złotych widzimy, że ogólne koszty jakie trzeba ponieść po stronie odbiorczej są
rzędu 1 do 3 mld złotych. Biorąc pod uwagę, że w stosunku do najbiedniejszej grupy
abonentów (szacowanej na około 1 do 1,5 mln gospodarstw domowych) wymagana będzie
pomoc społeczna w nabyciu STB, widzimy, że konieczne będzie zarezerwowanie na ten cel
środków około 200 do 300 mln złotych. Środki te powinny być wyasygnowane z budżetu
Państwa. Budżet jednak na tej operacji nie może stracić, ponieważ środki te można odzyskać,
odpowiednio zagospodarowując wspomnianą już dywidendę cyfrową. Sprawa pomocy
społecznej dla pewnej grupy abonentów jest krytycznym elementem całej operacji
przełączenia. Do sprawy tej powrócimy w dalszej części tego opracowania.
Po stronie nadawczej przełączenie cyfrowe wymagać będzie modernizacji sieci nadawczej.
Koszty tej modernizacji szacuje się na poziomie około 250 mln złotych i zostaną one
poniesione przez nadawców. W dłuższym okresie czasu eksploatacja sieci cyfrowej
przyniesie nadawcom oszczędności, a emisja szerokiej cyfrowej palety programowej
przyniesie zwiększone zyski.
Zagrożeniem operacji przełączenia cyfrowego telewizji, obok problemów finansowych, o
których mowa powyżej, jest prawdopodobnie niewielka świadomość społeczna dotycząca
nadchodzących zmian. Może to spowodować jej opóźnienie ze względu na niedostateczną
gotowość abonentów do odbioru telewizji w postaci cyfrowej. Barierą innej natury może
okazać się niedostateczne przygotowanie rynku sprzętu STB, co również skutkować będzie
opóźnianiem się operacji skutecznego przełączenia. Bariery te muszą być pokonane jeśli
istotnie w ciągu najbliższych 4 lat ma być dokonane przełączenie cyfrowe naszej telewizji
naziemnej.
Fizycznie plan cyfrowego przełączenia naszej telewizji naziemnej, przedstawiony w [8] i
[9] jest jak gdyby realizowany. Zgodnie z tym planem pierwsza strefa obejmująca Warszawę
z otoczeniem oraz województwo lubuskie rozpoczęła już emisję cyfrową multipleksu
pierwszego MX1. Jednak jest to emisja eksperymentalna, podobnie jak na kilku innych
obszarach Polski [10]. A nie, jak plan przewidywał, regularna [10], [11]. Albowiem we
wrześniu 2009 okazało się, że TPV S.A., główny nadawca w tym multipleksie, nie może
wyrazić zgody na wybór operatora multipleksu z pominięciem procedury przetargowej,
ponieważ taka procedura jest dla niego obligatoryjna (TVP S.A. jest własnością Skarbu
Państwa). Inni nadawcy (komercyjni) zgodę taką wyrazili, wskazując na TP Emitel jako na
operatora MX1, ale procedura wyłonienia operatora multipleksu nie została zakończona, co
zmusiło UKE do akceptacji emisji prowizorycznej (eksperymentalnej). Brak rozstrzygnięć w
sprawie wyboru operatora pierwszego multipleksu, którym ma być Emitel, grozi dalszymi
komplikacjami [20], z których najpoważniejszą jest groźba opóźnienia drugiego etapu
nadawania cyfrowego (ma on ruszyć 30 marca 2010 roku w 20 kolejnych miastach). W
związku z tym stwierdzić trzeba, że jest to prosty wynik braku spec-ustawy regulującej trudne
prawne zagadnienia przełączenie naszej telewizji. Jak stwierdzono w [11] daje to niemal
prawo weta zasiedziałym nadawcom, które może być przez nich użyte również w innych
sprawach dotyczących okoliczności przełączenia. Inną ilustracją tego problemu są również
trudności związane z wyłonieniem operatora drugiego multipleksu [19].
8
Opóźnianie rozpoczęcia procesu cyfrowego przełączania telewizji powoduje odpływ
abonentów telewizji przede wszystkim do płatnych platform cyfrowej telewizji satelitarnej
(gdzie obok telewizji standardowej mogą oni oglądać telewizję wysokiej rozdzielczości i w
dużej liczbie programy nie kodowane z całego świata) a także do sieci kablowych [12,13].
Liczba abonentów satelitarnych platform cyfrowych powiększa się i wg danych
opublikowanych w [12] przekracza już 5 mln (Cyfrowy Polsat ma 2,84 mln abonentów,
Cyfra+ 1,28 mln, telewizja „n” 0,79 mln; ostatnia pozycja obejmuje także abonentów
„telewizji na kartę”). W roku ubiegłym [5] łączna liczba abonentów platform cyfrowych
wynosiła około 3,6 mln (Cyfrowy Polsat miał 2,19 mln abonentów, Cyfra+ 1,1 „n” 0,32 mln),
co oznacza, że dynamika wzrostu rynku tych usług jest bardzo wysoka i sięga prawie 50%.
Atrakcyjność tego rynku spowodowała, że TVP S.A. podjęła we wrześniu 2009 próbę
utworzenia własnej platformy (bezpłatnej, docelowo niskopłatnej), ale po zmianie władz w tej
firmie, o czym już wspominaliśmy, inicjatywa ta upadła [14]. Również TP S.A. zamierza z tej
możliwości skorzystać [17].
Sieci telewizji kablowej, częściowo nadające w systemie cyfrowym stanowią również
alternatywę dla nadawań naziemnych telewizji. Obsługują one [13] około 4,6 mln klientów.
Jednak dynamika przyrostu abonentów w tych sieciach ustępuje znacznie platformom
satelitarnym. Jeśli w ciągu roku w platformach satelitarnych liczba klientów wzrosła o 1,6
mln, to w sieciach kablowych przyrost był rzędu 200 – 300 tysięcy.
Być może, że po skutecznym przeprowadzeniu cyfryzacji telewizji naziemnej nastąpi
ponowny przepływ telewidzów do tej formy odbioru. Można się jednak spodziewać
skutecznych akcji marketingowych operatorów satelitarnych i kablowych, które proces ten w
mogą powstrzymywać. Może to oznaczać, że przy dalszym opóźnianiu się przełączenia
cyfrowego abonenci pozostaną przy sieciach alternatywnych i telewizja naziemna będzie
telewizją dla ubogich, co już było sygnalizowane w [1] i [5].
W październiku 2009 roku Ministerstwo Infrastruktury na swoich stronach internetowych
ogłosiło dokument pt. „Plan wdrożenia telewizji cyfrowej w Polsce” [15] autorstwa
Międzyresortowego Zespołu do Spraw Telewizji i Radiofonii Cyfrowej, powołanego
zarządzeniem nr 3 Premiera z dnia 02.01.06. Zespół ten, będący w pewnym sensie
kontynuatorem zespołu, który opracował w 2005 roku zatwierdzoną przez Rząd strategię
cyfrowego przełączenia telewizji naziemnej w Polsce, jak dotąd nie wykazywał nadmiernej
aktywności, a zasadnicze idee, które zgłaszane były w latach 2006-08 były autorstwa UKE
albo MI. W roku 2009 postanowiono Zespół ożywić i, jak sądzić można, w drodze szerszych
konsultacji powstał przywołany dokument [15].
„Plan…” jest poprawioną wersją wcześniejszego dokumentu pt. „Strategia cyfryzacji
nadawania sygnału telewizyjnego” [19], opracowaną po uzgodnieniach międzyresortowych i
konsultacjach społecznych. Ma być on zatwierdzony przez Rząd i w ten sposób stać się w
pewnej mierze obowiązujący dla wszystkich stron uczestniczących w przełączeniu cyfrowym
naszej telewizji naziemnej. Jest to istotne i pożądane wydarzenie w tym trudnym i ważnym
przedsięwzięciu. Mając na względzie podstawowe znaczenie tego dokumentu poświęcimy
jego treści kilka uwag.
Z punktu widzenia technicznego dokument potwierdza wypracowane już wcześnie zasady
przełączenia. Tak jak to przyjęto wcześniej (pisaliśmy o tym powyżej) multipleks MX1 ma
charakter odtworzeniowy obecnego nadawania w technice analogowej. MX2 ma mieć
charakter otwarty, z tym jednak, że tylko 3 programy w tym multipleksie będą ustanowione
przez operatora, natomiast 4 przez KRRiT. MX3 przewidywany jest dla telewizji publicznej
TVP SA, co oznacza przeniesienie nadawań TVP z MX1 do MX3 po uzyskaniu przez MX3
pełnego pokrycia kraju. Miejsce po TVP SA w MX1 będzie pozostawione do dyspozycji
nadawców działających w MX1, w celu wzbogacenia ich oferty. Istotne jest to, że przewiduje
się przeznaczenie dla usług telewizyjnych kolejne dwa multipleksy (MX4 i MX5). Kolejne
9
pokrycie, nazwijmy je MX6, ma być przeznaczone na usługi telewizji mobilnej DVB-H.
Wszystkie wymienione multipleksy będą zlokalizowane w paśmie 470 – 790 MHz. Obecnie
przeznaczone dla telewizji pasmo 790 – 862 MHz (kanały telewizyjne 61 -69) będzie
udostępnione dla szerokopasmowych usług mobilnych. Dla pełnego zobrazowania planów
zagospodarowania obecnego pasma telewizyjnego przypomnieć należy, że pierwsze (licząc
od najniższych zakresów częstotliwości) pokrycie wzięte z obecnie wykorzystywanych
zakresów telewizyjnych, zlokalizowane w tzw. III zakresie, tj, pasmo 174 – 230 MHz, będzie
przeznaczone dla radiofonii cyfrowej. To ostatnie ustalenie wynika z wcześniej
przeprowadzonych uzgodnień międzynarodowych i jest od dość dawna znane.
Przedstawiliśmy powyżej w zasadniczych zarysach zasady zagospodarowania obecnego
pasma telewizyjnego, jakie może mieć miejsce po cyfrowym przełączenia naszej telewizji
naziemnej. Podajmy za autorami „Planu…”, że dywidenda cyfrowa, rozumiana jako pasmo
częstotliwości odzyskane dla innych celów niż odtworzenie obecnego nadawania
analogowego wynosi 392 MHz. Tak szeroko rozumiana dywidenda (wszystko co więcej
ponad odtworzenie) wydaje się bardzo duża. Jednak dywidendę można rozumieć bardziej
dosłownie - jako pasmo odzyskane dla innych niż telewizja i radiofonia celów, dla
szerokopasmowego Internetu i radiokomunikacji mobilnej. Wówczas okaże się, że w takiej
koncepcji jak w „Planie…” dywidenda nie jest duża. Wtedy powstaje pytanie czy nie należy
jej powiększyć. W osobistym mniemaniu autora niniejszego opracowania bardziej racjonalne
byłoby przeznaczenie dla celów telekomunikacji gospodarczo rozumianej, powiększonej
dywidendy w postaci multipleksu oznaczonego powyżej jako MX5. Byłby to kompromis,
pomiędzy poglądem wyrażonym przez prezes UKE w tej sprawie przed około rokiem (że
docelowo dla telewizji naziemnej wystarczą w Polsce 3 multipleksy), a poglądem Zespołu
Międzyresortowego, który w „Planie…” przeznacza dla telewizji 5 multipleksów i dodatkowo
szósty dla DVB-H. Prawdopodobnie najlepiej byłoby pozostawić ten problem otwarty, do
dyskusji i późniejszych decyzji.
„Plan…” oczywiście wybór standardu kompresji traktuje jako rozstrzygnięty na korzyść
MPEG-4. Niestety jednak formalnie rzecz biorąc rozstrzygnięcia takiego nie ma, ponieważ do
tej pory nie zostało wydane rozporządzenie Ministra Infrastruktury wprowadzające w życie
WTE na odbiorniki naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T. Plan przytacza je w załączniku 1,
jednak nadal jako projekt.
Plan zawiera również jako projekt (załącznik 3) założenia wspomnianej już spec-ustawy o
przełączeniu cyfrowym telewizji naziemnej. Oznacza to, że projekt ustawy może powstać do
końca 2009 roku, a po konsultacjach społecznych i międzyresortowych oraz po przyjęciu
przez Rząd może wpłynąć do Sejmu w końcu pierwszego kwartału 2010 roku z szansą na
uchwalenie w II kwartale i w najlepszym przypadku na wejście w życie z dniem 1 lipca 2010.
Czy nie jest to inicjatywa spóźniona? Oczywiście mógłby tu być zastosowany tryb
nadzwyczajnie szybki, jednak na to się nie zanosi ze względu rozbieżność interesów wielu
podmiotów zainteresowanych tym przedsięwzięciem.
Plan zawiera jedno niezwykle kontrowersyjne rozstrzygnięcie. Odnosi się ono do
dyskutowanej, również w tym opracowaniu, pomocy społecznej. Plan nie przewiduje takiej
pomocy i zaopatrzenie telewidzów w dekodery (STB) pozostawia się mechanizmom
rynkowym. Przewiduje się co prawda ewentualność interwencji rządowej w tej sprawie (w
razie konieczności) nie wiadomo jednak jaką interwencję mają na myśli autorzy planu.
Pomoc społeczna dla najuboższych abonentów telewizji to krytyczny problem całej operacji
przełączenia, albowiem grozi jej wykolejeniem. Zakończenie nadawania analogowego stanie
się niemożliwe, jeśli obywatele nie nabędą dekoderów w dostatecznej ilości. Pamiętać należy
o jednym z istotniejszych założeń operacji przełączenia, to jest, że wyposażenie obywateli w
dekodery powinno być zrealizowane prawie w 100% populacji odbiorców telewizji. Należy
również pamiętać o moralnym aspekcie tej operacji – pozbawienie znacznej części populacji
10
odbioru telewizyjnego nie będzie przez nich ani zawinione ani akceptowane, a odbywać się
będzie, powiedzieć można, „w interesie inicjatorów” przedsięwzięcia. Albowiem Unia
Europejska nie ukrywa, że główną przyczyną przełączenia jest perspektywa odzyskania
atrakcyjnych pasm częstotliwości, czyli dywidenda cyfrowa.
Jak sygnalizowaliśmy źródłem środków finansowych ewentualnie przeznaczonych na
pomoc społeczną mogłyby być środki pozyskane przez budżet Państwa z przetargów na
częstotliwości związane z dywidendą cyfrową. „Plan…” wspomina o nich, jednak tylko jako
o środkach mających zasilić budżet.
Jak już wspomniano Polska znajduje się na końcu listy państw europejskich jeśli chodzi o
realizację procesu przełączenia naziemnej telewizji programowej. Nie przynosi to chwały
naszym organom decyzyjnym i regulacyjnym. Jednak warto wyciągnąć z tego pozytywne
wnioski w drodze analizy trudności i błędów popełnionych przez kraje, które wcześniej
wkroczyły na tę drogę [21]. Ze względu na wielkość i stopień komplikacji tej wielkiej
operacji nawet w Stanach, które już ją zakończyły, nie uniknięto w jej realizacji kłopotów.
4.Rynek usług telekomunikacyjnych
Odnotujmy na wstępie, że na początku roku, kolejny już raz, dokonano nowelizacji prawa
telekomunikacyjnego [31], w celu dostosowania tej ustawy do wymogów UE. W tym
przypadku chodziło głównie o skorygowanie istniejącej w prawie bezpośredniej zależności
prezesa UKE od Premiera. Nowelizacja rozszerza przy okazji także kompetencje prezesa
UKE, zwiększając skuteczność decyzji regulatora. Spodziewać się można koniecznych
dalszych zmian tego prawa, zwłaszcza wobec konieczności implementacji audiowizualnej
dyrektywy europejskiej.
Wydaje się jednak, że najważniejszym wydarzeniem roku 2009, dotyczącym
funkcjonowania rynku telekomunikacyjnego w Polsce, było zawarcie w dniu 22 października
porozumienia pomiędzy UKE a TPSA, kończącego ponad trzyletni okres konfliktów
pomiędzy stronami tego porozumienia [22]. Podpisana została umowa, w ramach której UKE
odstąpił od zamiaru tzw. funkcjonalnego podziału TP S.A., co dość szczegółowo zostało
przedstawione w [24]. Natomiast TP S.A. zobowiązała się do wybudowania w ciągu trzech lat
500 tys. nowych łączy szerokopasmowych i modernizacji 700 tys. istniejących linii, z tym, że
1 milion z tych wszystkich linii musi mieć przepustowość 6Mb/s [23]. W ramach tego
porozumienia TP S.A. zobowiązała się do zaprzestania dyskryminacji konkurentów, za co
wielokrotnie w przeszłości UKE nakładał na TP wysokie kary, a TP S.A. w zamian
powstrzymywała się od inwestycji w infrastrukturę telekomunikacyjną. Spory te są dobrze
znane i zostały przedstawione w [5] i [24].
Samo porozumienie budzi pewne wątpliwości. Przede wszystkim dotyczy to trwałości tego
porozumienia, opartego dziś raczej na dobrej woli, a nie na czystym interesie ekonomicznym.
Ów „czysty interes ekonomiczny” może raczej skłaniać TP S.A. do obchodzenia tej umowy,
zwłaszcza w zakresie relacji z konkurencją. W związku z tym, w celu umocnienia tego
porozumienia aktualnie powstała poselska inicjatywa uchwalenia specjalnej ustawy,
związanej z tym porozumieniem [25]. Wydaje się jednak, że budowanie incydentalnej ustawy
poświęconej pewnemu jednostkowemu, choćby nawet istotnemu wydarzeniu, jest mało
prawdopodobne.
Niewątpliwie realizacja pierwotnego zamiaru o podziale TP S.A. byłaby rozwiązaniem
bardziej konsekwentnym i trwałym, jakkolwiek niewątpliwie kosztownym [24]. Albowiem
trwałe wydzielenie infrastrukturalnej części TP S.A., jako niezależnego podmiotu, który
musiałby się rządzić własnym interesem ekonomicznym sprzyjałoby prorozwojowej polityce
w zakresie rozwoju infrastruktury i trwale regulowałoby równoprawne relacje ekonomiczne
tego podmiotu z operatorami świadczącymi usługi.
11
W jednej z wypowiedzi dla mediów prezes A. Streżyńska po podpisaniu porozumienia z TP
SA stwierdziła, że zawarte porozumienie zakończyło okres trzyletniej stagnacji na rynku
telekomunikacyjnym. W istocie tak właśnie było, czemu dawaliśmy wyraz w poprzednich
analizach rynku telekomunikacyjnego (patrz np. [4, 5, 24]). Próby uzgodnienia
przekształcenia kwot karnych, jakie UKE w postaci kar nakładał na TP SA, na środki
inwestycyjne kończyły się z przyczyn prawnych niepowodzeniem. W efekcie infrastruktura
telekomunikacyjna nie poprawiała się, co głównie skutkowało niedorozwojem usług Internetu
szerokopasmowego, czemu dawaliśmy wyraz w publikacjach [4,5,24]. Podobne opinie
wyrażane były w wielu środowiskach żywo zainteresowanych rozwojem Internetu w Polsce.
Optymistycznie brzmią zapowiedzi TP S.A. a także operatorów alternatywnych [28],
wygłoszone po podpisaniu porozumienia, że wkrótce spodziewać się można (jako skutku
porozumienia) spadku cen na usługi internetowe. Może to dotyczyć przede wszystkim usług o
wyższych przepływnościach bitowych, dla których operatorzy narzucają wyższe marże.
Prezes UKE w związku z tym spodziewa się spadku cen o około 15% [28].
Stagnacja rynku była bezpośrednim skutkiem inwestycyjnej polityki TP S.A. jako
odpowiedź na wzmacnianie przez UKE czynnika konkurencyjności w funkcjonowaniu rynku
telekomunikacyjnego. W sporze tym „prawda leży pośrodku” i dlatego warto zapoznać się z
argumentami TP S.A., przedstawionymi w [26] przez prezesa Spółki M. Wituckiego, a także
z krytyką pewnych aspektów funkcjonowanie UKE przeprowadzoną przez Komisję
Europejską, zawartą w dorocznym raporcie Komisji [32]. Raport ten m.in. stwierdza, że
regulator tworzy w Polsce stan niepewności zniechęcający operatorów do inwestycji. Racje
UKE, dążącego do stworzenia w Polsce konkurencyjnego rynku telekomunikacyjnego, są
jednak trudne do podważenia.
Rynek telekomunikacyjny istotnie staje się bardziej konkurencyjny, a widomym tego
dowodem są zmiany strukturalne polegające na zwiększaniu się udziałów w rynku
operatorów alternatywnych wobec TP S.A. Oznacza to względne zmniejszanie się udziałów
TP S.A. [27]. Dane przytoczone w [27] zawarte są w raporcie UKE o polskim rynku
telekomunikacyjnym w 2008 roku i jakkolwiek formalnie dotyczą roku ubiegłego to
wynikające z nich wnioski są w pełni aktualne. Ponadto nie posiadamy danych lepszych, w
pełni aktualnych, które mogłyby być podawane na bieżąco. Jeśli chodzi o rynek usług
teleinformatycznych (internetowych) to, jak podano w [28], TP S.A. ma pod względem
liczby klientów 38% rynku, natomiast operatorzy alternatywni 62%, przy czym 56% swoich
usług realizują we własnych sieciach, a 6% przy pomocy infrastruktury dzierżawionej od TP
S.A. (dane z III kwartału 2009).
Strukturę rynku, o której wspominaliśmy powyżej ilustruje Rys.1 pobrany z [27]. Raport
UKE stwierdza, że w ciągu ostatnich trzech lat operatorzy alternatywni poprawili swój stan
posiadania o 7% i w tym czasie pozyskali 1 mln abonentów kosztem TP S.A., pozbawiając ją
znacznej części dochodów. Największym konkurentem TP S.A., po wchłonięciu operatora
Tele2, jest obecnie Netia, która na koniec 2008 roku miała 11 % rynku telefonii stacjonarnej.
Kolejnym dużym operatorem jest Dialog z 4,6% rynku. Dalej idą mniejsi.. W telefonii
stacjonarnej TP S.A. ma 75,4% runku, a więc TP jest nadal operatorem dominującym, jednak
już w stopniu mniejszym niż przed laty.
4.1 Charakterystyka rynku telefonii stacjonarnej
Telefonia stacjonarna, w wyniku skutecznej konkurencji telekomunikacji komórkowej,
(która obok usług głosowych oferuje również inne usługi jak SMS, MMS, dostęp do
Internetu) znajduje się w odwrocie, a w najlepszym razie w stagnacji. Proces ten rozpoczął się
około połowy bieżącej dekady (patrz Rys.2), jest nieuchronny i występuje prawie we
wszystkich krajach UE [29]. Powstrzymuje go rozwój usług Internetu, który w wersji
stacjonarnej wydaje się być jednak niezastąpiony. Oczywiście obok Internetu stacjonarnego,
12
który w pewnej niedalekiej przyszłości posługiwać się będzie głównie technologią
światłowodową (FTTH), zapewniającą przekaz prawdziwie szerokopasmowy (6 i więcej
Mb/s), oferowana jest coraz częściej wersja mobilna Internetu, przede wszystkim za pomocą
telekomunikacji komórkowej w technologii 3 i 4G (trzeciej i czwartej generacji). Proces
zmian w telefonii stacjonarnej ilustruje Rys.2, wykonany na podstawie danych WRSI [5] oraz
GUS [29], a w telekomunikacji komórkowej Rys.3, pobrany z publikacji [29].
Na koniec 2008 roku liczba czynnych łączy telefonii stacjonarnej wg GUS [29],
powiększona o liczbę łączy ISDN (czyli tzw. linii głównych) wyniosła 9,2 mln i była o 10%
mniejsza niż przed rokiem.. W miastach liczba ta wyniosła 7,5 mln (o 8,9% mniej niż przed
rokiem), a na wsi 1,8 mln (mniej o14,4%). Mniejszy ubytek stacjonarnych łączy w miastach
jest prawdopodobnie związany z faktem wykorzystywania tych łączy w większym, niż na wsi
stopniu, do komunikacji internetowej. Popularny wskaźnik gęstości telefonicznej (w sieciach
stacjonarnych), z uwzględnieniem łączy ISDN, wyniósł na koniec roku 24,2 (w miastach 32,
na wsi11,9), podczas gdy rok wcześniej wynosił 26,9. Wskaźniki telefonii stacjonarnej roku
2009 będą znacznie niższe, ponieważ pokazany proces odpływu abonentów z tych sieci do
sieci mobilnych trwa. Prawdziwych wskaźników roku 2009 jeszcze nie znamy, jakkolwiek
przewidywać można, że wskaźnik gęstości spadnie prawdopodobnie do około 21.
Usługi telefonii stacjonarnej świadczy obecnie 118 operatorów, z których największym jest
jak już wspomniano TP SA. W sieciach lokalnych działają wszyscy wskazani (118), w
sieciach międzystrefowych działa 57, natomiast w sieci międzynarodowej 49 operatorów.
Wartość rynku telefonii stacjonarnej, wraz z ubytkiem abonentów, relatywnie maleje, jest
jednak nadal wysoka i wynosi około 20 mld zł. Wartość całego rynku telekomunikacyjnego w
2008 roku ocenia się na 48 mld zł, a największą jej składową jest wartość rynku mobilnego,
wynosząca 25 mld [27].
4.2 Charakterystyka rynku telekomunikacji komórkowej
Telekomunikacja komórkowa nadal przeżywa okres wzrostu, jednak z mniejszą już
dynamiką w porównaniu z okresem lat 2003 – 2006 (patrz Rys.3, pobrany z [29]). Niemniej
na koniec 2008 roku odnotowano liczbę użytkowników w tym sektorze usług na poziomie
44,1 mln [29], co odpowiada dynamice wzrostu 6,2%. Proces zmian liczby użytkowników
przebiega, zgodnie z przewidywaniami wg krzywej rozciągniętego S, charakterystycznej dla
procesów masowej obsługi [40]. Przyjmując, że dalszy rozwój w 2009 roku będzie przebiegał
zgodnie z tą regułą, można sądzić, że na koniec tego roku prawdopodobnie będziemy mieli
liczbę użytkowników telekomunikacji komórkowej około 45,5 mln.
Jest rzeczą charakterystyczną, że mimo iż tzw. penetracja tych usług przekroczyła już przed
dwoma laty 100%, wzrost nadal trwa i prawdopodobnie trend ten utrzyma się, na co wskazują
statystyki dotyczące krajów członkowskich UE (patrz Rys.4 [29]). Albowiem okazało się, że
w większości krajów UE penetracja nadal wzrasta, pomimo że kraje te znacznie wcześniej niż
Polska przekroczyły penetrację 100%. W przypadku penetracji większej niż 100% za
penetrację uznajemy liczbę kart SIM w aparatach komórkowych przypadających statystycznie
na 100 mieszkańców. Biorąc to pod uwagę odnotujmy, że na koniec 2008 roku wynosiła ona
w Polsce 115 i można spodziewać się, że w końcu 2009 roku przekroczy 120. Natura tego
zjawiska polega na tym, że z wielu powodów niektórzy obywatele posiadają po kilka
aparatów telefonii komórkowej (najczęściej w systemie prepaid) i w pewnych przypadkach
są one nieaktywne. UKE szacuje, że procentowo liczba aparatów nieaktywnych sięga 17,5%,
co oznacza, że realnie penetracja wynosi 97% [27].
Zgodnie z danymi GUS [29] liczba sieci mobilnych, w których świadczone są usługi
komórkowe wynosi 12, w tym 4 należące do operatorów zasiedziałych, posiadających własną
infrastrukturę (Plus, Era, Orange, Play). Pozostali to operatorzy wirtualni i początkujący
Centernet. Biznes ten, jak wspomniano, bardzo dobrze rozwija się, czego wyrazem jest
13
rosnąca liczba operatorów i użytkowników, co powoduje, że już od dwóch lat
telekomunikacja komórkowa stanowi największy ekonomicznie segment rynku
telekomunikacyjnego. Jego wartość wg UKE [27, 29], jak już wspomniano, szacuje się na
poziomie 25 mld zł. Wraz z rozwojem tego biznesu nasila się walka konkurencyjna pomiędzy
graczami występującymi na tym rynku. Pod tym względem momentem przełomowym było
pojawienie się, obok trzech zasiedziałych operatorów (Plus, Era, Orange), czwartego
poważnego gracza, jakim jest operator Play [24]. Spowodowało to obniżenie się cen na usługi
tego sektora telekomunikacyjnego, zwłaszcza, że UKE oraz Komisja Europejska podejmują
działania mające na celu obniżenie cen za te usługi [33, 34]. Korzystne zmiany cen na ryku
usług komórkowych spowodowały, że Polska należy do grupy krajów o umiarkowanych, a
może nawet stosunkowo niskich w tym względzie cenach [32]. Na Rys.5 [32] pokazano
średnie koszty użytkowania telefonu komórkowego w wybranych krajach UE.
Jak wiadomo telekomunikacja komórkowa, obok podstawowych usług głosowych świadczy
usługi dodatkowe. Obecnie przygotowuje się znaczne rozszerzenie palety tych usług o usługi
telewizyjne w standardzie DVB-H, o czym już wspomniano w rozdziale 3 niniejszego
opracowania. Możliwe jest także wdrożenie jednolitego standardu płatności przez telefon
komórkowy [35]. Drugi z tych problemów uważa się nawet za istotniejszy, a dotyczy on
płatności za zakupy, za postój na parkingu czy bilet komunikacji miejskiej.
Wdrożenie usług telewizyjnych w komórce przeszło już etap wstępny polegający na
rozstrzygnięciu w połowie roku 2009 konkursu na wybór operatora. Została nim firma INFOTV-FM z Zamościa. Obecnie chodzi o to aby uzgodnić niezbędne warunki wprowadzenia
tych usług do oferty operatorów: Plus, Era, Orange i Play. Jak dotąd to nie nastąpiło.
Przeciwnie, wskazani operatorzy mają liczne wątpliwości dotyczące tego przedsięwzięcia.
Głównie dotyczy to warunków ekonomicznych oraz podstawowych wątpliwości odnoszących
się do samego sensu racjonalności tej usługi [36], na co zwraca uwagę Play, uważając tę
usługę za niszową, marginalną. W związku z tym autor niniejszego opracowania podtrzymuje
swoje podobne, zasadnicze wątpliwości odnośnie do tej usługi, wyrażone przed rokiem w [5].
Być może, że lepszą przyszłość mieć będzie usługa polegająca na wprowadzanie serwisów
informacji gazet (newsy i reklamy) do przekazów komórkowych, ale jako uzupełnienie (a nie
zastąpienie) wydań papierowych [37].
Na zakończenie charakterystyki zdarzeń dotyczący rynku telekomunikacji komórkowej
odnotować należy, że na horyzoncie rozwoju tej dziedziny jest już kolejna generacja
systemów szerokopasmowych (określana jako 4G) pod nazwą LTE (Long Term Evolution).
System ten opracowany został w ramach projektu 3GPP (Third Generation Partnership
Project) [38], a komercyjne sieci tego systemu zostaną uruchomione w przyszłym roku,
prawdopodobnie także w Polsce [39].
4.3 Charakterystyka rynku usług Internetu
Usługi Internetu udostępniane były w Polsce przez 721 dostawców tych usług (tzw.
prowajderów, w języku angielskim - providers). Odnotować należy, że rynek Internetu
szerokopasmowego rozwijał się dynamicznie, a jego wartość stale rośnie. Wartość rynku
Internetu w roku ubiegłym wyniosła 2,9 mld zł [30] i można przewidywać, że w końcu 2009
roku osiągnąć może poziom 4 mld zł. Na koniec 2008 roku [29] odnotowano 4,7 mln
użytkowników tych usług (za usługę szerokopasmową uznano transmisję przynajmniej z
przepływnością 144 kb/s), to jest o 12% więcej niż w roku poprzednim. Odnotujmy także, że
2,7 mln użytkowników korzystało z techniki DSL, z modemów kablowych 1,2 mln i około 1
mln z sieci ruchomych [29]. Popularna na początku obecnej dekady technologia dostępu „dial
up” dziś znajduje się na marginesie zainteresowań internautów. Ponieważ nie mamy danych
dotyczących roku 2009 przyjmiemy, że dynamika wzrostu tego rynku w tym roku była nie
14
mniejsza niż w poprzednim. Na tej podstawie można przewidywać, że liczba użytkowników
szybkiego Internetu na koniec roku bieżącego w Polsce osiągnie 5,5 mln.
W uzupełnieniu dodajmy, że wg badań amerykańskiej firmy comScore ogólną liczbę
użytkowników Internetu na świecie (dane z roku 2008) szacuje się na poziomie 1 mld [41],
przy czym może to być liczba zaniżona, ponieważ nie uwzględnia ona osób uzyskujących
dostęp za pomocą terminali publicznych, telefonów komórkowych, palmtopów i z kafejek
internetowych. Liczba 1mld dotyczy osób, które w przeglądarkach pozostawiły ślady po
odwiedzinach na stronach WWW w postaci tzw. plików cookie. Interesujące, że z miliarda
internautów 41% z nich to mieszkańcy Azji, 18% Ameryki Północnej, 7% Ameryki
Południowej, 5% Afryki i Bliskiego Wschodu i 28% Europy (282 mln). Stan nasycenia
naszego rynku internetowego (penetrację w procentach populacji) w odniesieniu do Internetu
szerokopasmowego, na tle podobnych danych dotyczących innych krajów UE, pokazuje
Rys.6. Rysunek wykonano w oparciu o dane Komisji UE i został opublikowany w Gazecie
Wyborczej (dział Gospodarka) z dnia 8 kwietnia 2009. Zauważmy, że średnio w procentach
dostęp do szerokopasmowego Internetu ma w UE 22,9% mieszkańców, natomiast w naszym
kraju 13,2%. Zmiany na rynku usług Internetu w ciągu ostatnich czterech lat w Polsce oraz
strukturę tego rynku pokazuje Rys.7 [42].Dane pokazane na rysunku wskazują na główną
pozycję TP S.A. również na tym rynku, jakkolwiek nie jest ona tak wyraźna jak w przypadku
usług głosowych (telefonicznych).
Interesujące badania i analizy przedstawiła ostatnio firma doradcza A.T. Kearney [43],
przedstawiając wariantowo krótkoterminową (do roku 2014) prognozę rozwoju
szerokopasmowego Internetu w Polsce, już z uwzględnieniem zobowiązań TP SA zawartych
w porozumieniu, które na wstępie tego rozdziału komentowaliśmy (patrz Rys.8). W wariancie
najbardziej optymistycznym firma przewiduje osiągnięcie w roku 2014 penetracji usług
Internetu szerokopasmowego na poziomie 28,5%, w wariancie pesymistycznym 17,8%.
Zdaniem tej firmy doradczej w roku 2014 nawet 6 mln naszych obywateli nie będzie mieć
dostępu do szybkiego Internetu ze względów technologicznych. Inną barierą są względy
finansowe obywateli, a jeszcze inną brak umiejętności posługiwania się komputerem i
Internetem. Być może, że średni poziom europejski z roku 2008 (penetracja 22,9%)
osiągniemy w roku 2014. Wynik taki jest istotnie prawdopodobny, ponieważ byłby bliski
średniej danych z wariantów analizowanych przez firmę A.T. Kearney. Podkreślmy, że wg
tej firmy realizacja scenariusza optymistycznego zależy głównie od efektywnego
wykorzystania środków unijnych oraz pozyskania nowych technologii, w tym LTE.
W dniu 3 listopada 2009 roku Rada Ministrów zaaprobowała projekt ustawy o wspieraniu
rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, który niezwłocznie ma być przedłożony do
rozpatrzenia przez Sejm. Celem ustawy jest ułatwienie procesu inwestycyjnego w
telekomunikacji, zwiększenie konkurencyjności w funkcjonowaniu rynku i w efekcie rozwój
społeczeństwa informacyjnego w Polsce. Pełny tekst projektu wraz z uzasadnieniem
zamieszcza strona internetowa Ministerstwa Infrastruktury [44]. Uchwalenie ustawy ma
zasadniczo ułatwić przeprowadzenie procesu inwestycyjnego w zakresie regionalnych sieci
Internetu szerokopasmowego i po przez to wykorzystanie we właściwych terminach środków
UE, przeznaczonych na ten cel. Ustawa reguluje wiele kwestii szczegółowych, takich jak
ułatwienia w dostępie do nieruchomości na potrzeby telekomunikacji (tzw. prawo drogi),
wprowadza obowiązek lokalizowania kanałów technologicznych (dla tych potrzeb) w pasie
drogowym oraz obowiązek instalowania w nowych budynkach wielorodzinnych sieci
światłowodowych [45]. W opinii wiceminister w MI M.Gaj [45] środki UE w wysokości 400
mln euro, przeznaczone na rozwój telekomunikacji w Polsce, będą w wyznaczonym terminie
do 2013 roku właściwie wykorzystane dzięki omawianej ustawie. A wsparte środkami
inwestorów stwarzają dobre perspektywy przede wszystkim dla rozwoju Internetu
15
szerokopasmowego. W wywiadzie [45], dotyczącym tej ustawy, M.Gaj zapowiada nawet
internetową rewolucję w Polsce, jednak prawdziwą wartość tej ustawy zweryfikuje praktyka.
Ceny usług internetowych w ciągu ostatnich pięciu lat znacznie zmalały i będą maleć nadal,
o czym wspominaliśmy na początku tego rozdziału, informując o przewidywanych skutkach
zawartego w październiku 2009 porozumienia pomiędzy UKE i TP SA. Zmiany cen na usługi
o średniej (wg dzisiejszego stanu rynku) szybkości 1 Mb/s szerokopasmowego Internetu
pokazuje Rys.9 [46]. Dane dotyczą TP SA, sieci Neostrada. Warto nadmienić, że od 3
września 2009 TP SA oferuje Internet satelitarny[47]. Jego zaletą jest jego dostępność na
terenie całego kraju, natomiast podstawową jego wadą jest wysoka cena – dla transmisji z
przepływnościami 512 kb/s, 1 Mb/s i 2 Mb/s ceny kształtują się odpowiednio na poziomie
159 zł, 199 zł i 299 zł miesięcznie. Koszt instalacji abonenckiej jest również wysoki,
albowiem wynosi 1599 zł. Do tego dochodzi opłata aktywacyjna w wysokości 122 zł.
Oznacza to, że jest to oferta tylko dla tych, którzy nie mają alternatywy wyboru dostawcy
takiej usługi. Pomimo to usługa taka może mieć sens, ponieważ można spodziewać się, że UE
wprowadzi wkrótce dostęp do Internetu szerokopasmowego jako składnik usługi
powszechnej, a wówczas TP SA będzie przygotowana do jej świadczenia na terenie całego
kraju, a w innej technologii byłoby to w rozsądnym czasie niemożliwe. W ten sposób TP SA,
łącznie z Orange (Centertel), jest jedyną firmą, która we wszystkich obecnie dostępnych
technologiach, stacjonarnych i mobilnych, oferuje już na terenie całego kraju dostęp do
szerokopasmowego Internetu.
Z punktu widzenia społecznego z pewnością ważna jest wiedza o tym jak korzystają z
Internetu nasi obywatele, do jakich celów go wykorzystują. Wiedza ta ma zasadnicze
znaczenie dla polityki społecznej kraju, wpływa na kierunki rozwoju sieci, a także na
rozwiązania technologiczne w sieci i sprzęcie. Wiedzę tę pozyskujemy w wyniku badań
socjologicznych, prowadzonych przez firmy doradcze. Badania takie prowadzi m.in. firma
Ericsson Cosumer Lab, która swoje wyniki badań z 2009 udostępniła we wrześniu 2009
(patrz [48, 49]). Zgodnie z tymi badaniami do sieci Internetu wchodzimy najczęściej
motywowani potrzebami prywatnymi – tak czyni 86% użytkowników (w Szwecji 95%). W
celach zawodowych Internet wykorzystuje 41% polskich internatów (61% szwedzkich, 55%
włoskich, 46% niemieckich). 86% polskich internatów korzysta z poczty elektronicznej w
celach prywatnych (38% w celach służbowych), a 28% realizuje zakupy przez Internet. 62%
użytkowników korzysta z wiadomości i informacji rozpowszechnianych w Internecie. Blogi
czyta lub pisze zaledwie 19% użytkowników. 41% użytkowników korzysta z transakcji
bankowych online i 41% wykorzystuje komunikatory (np. Skype). Poprzednie badania
wykonane w 2006 roku wykazywały, że dostęp do Internetu w domu deklarowało tylko 21%
Polaków, w roku 2009 już jednak 52%. Interesujące, że w tych badaniach dostęp na wsi
deklarowało aż 45% obywateli, co stoi jakby w pewnej sprzeczności z obiegową opinią o
małym udziale wsi w dostępie do Internetu. Polacy chętnie korzystają z mobilnego Internetu,
czemu sprzyja rosnąca popularność laptopów (obecnie 27% gospodarstw domowych posiada
laptopy, a 61% komputery stacjonarne). Jak korzystają użytkownicy z mobilnego Internetu
pokazuje Rys.10. Widzimy, że najczęściej z Internetu mobilnego korzystamy w domu, co
oznacza, że jest on zamiennikiem Internetu stacjonarnego. Jak dotąd Internet mobilny nie
oferuje takich samych, jak stacjonarny, przepływności, jednak do przeglądania stron
internetowych i obsługi poczty elektronicznej w zupełności wystarcza. W krajach
rozwiniętych Internet mobilny uzupełnia stacjonarny. W Polsce, jak dotąd, brak
dostatecznych inwestycji w infrastrukturze kablowej (o czym pisaliśmy obszernie powyżej)
powoduje, że dla wielu użytkowników Internet mobilny jest podstawowym sposobem dostępu
do sieci.
Stosownie do planów MSWiA [50] w przyszłym roku spodziewać się można istotnego
przyspieszenia w rozszerzaniu elektronicznego dostępu obywateli do urzędów administracji
16
państwowej i zdalnego załatwiania spraw w tych urzędach. Ma to umożliwić nowelizacja
ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, która
przeszła w Sejmie etap pierwszego czytania i ma szanse wejścia w życie od początku 2010
roku.
Wiemy dobrze, że w Internecie rozpowszechniane są najrozmaitsze treści, w tym także
wysoce szkodliwe. Problem selekcji i odsiewu wiadomości niepożądanych i/lub szkodliwych
sam w sobie stanowi ważny składnik funkcjonowania Internetu. Ostatnio w interesie
bezpieczeństwa Państwa rozważa się jednak również potrzebę wprowadzenia pewnego
rodzaju kontroli i obowiązku gromadzenia treści dostarczanych do Internetu. Z inicjatywą
dotyczącą tego zagadnienia wystąpiła w połowie 2009 roku Komenda Główna Policji przy
okazji prac prowadzonych nad nowelizacją ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną
[51]. Propozycje KG Policji wzbudzają poważne kontrowersje i rzecz ta nie jest definitywnie
przesądzona. W opinii wielu ekspertów problem wymaga pogłębionych studiów prawno
porównawczych na tle przyjętych podobnych rozwiązań w innych krajach członkowskich UE.
Do tego obszaru problemów przylega ściśle zagadnienie legalności korzystania z niektórych
usług internetowych, takich jak dostępność i ściąganie plików muzycznych oraz filmów, a
także utworów literackich. Budzi to liczne zastrzeżenia w aspekcie przestrzegania praw
autorskich i własności intelektualnej. Z drugiej strony ograniczanie dostępu do treści
zawartych w Internecie z jakichkolwiek pobudek budzi protesty wielu użytkowników
Internetu, ponieważ stoi w sprzeczności z otwartością sieci i w ogóle dostępu do wiedzy.
Problematyka ta jest prawdopodobnie sednem przygotowanej do uchwalenia nowej
telekomunikacyjnej dyrektywy europejskiej [52]. Przewiduje ona możliwość odcinania od
sieci użytkowników, którzy wykorzystywać będą Internet niezgodnie z prawem, ale tylko na
podstawie orzeczenia sądowego, ponieważ dostęp do Internetu uznano za uprawnienie
obywatelskie. Dyrektywa nie precyzuje co jest niezgodne z prawem i pozostawia to do
regulacji prawnej krajów członkowskich. Ominięcie sądu będzie możliwe tylko w
sporadycznych przypadkach takich jak wykorzystanie sieci przez terrorystów. Dyrektywa
została uchwalona przez Parlament Europejski w ramach pakietu telekomunikacyjnego w
dniu 24 listopada 2009 i ma wejść w życie w połowie stycznia 2010. Uchwalony pakiet
powołuje również do życia ogólnoeuropejski telekomunikacyjny urząd regulacyjny, a także
przyzwala na funkcjonalny podział monopolistycznych narodowych telekomów, jeśli miałoby
to poprawić konkurencję na rynku telekomunikacyjnym.
Wydaje się, że badania odnoszące się do społecznych i ekonomicznych aspektów
funkcjonowania i rozwoju usług i sieci Internetu są na tyle ważne, że powinny być
systematycznie i szeroko prowadzone w polskich placówkach badawczych, w tym, a może
przede wszystkim, w Instytucie Łączności.
5. Wnioski
Przeprowadzony powyżej przegląd najważniejszych wydarzeń 2009 roku, dotyczących
rozwoju rynku komunikacji elektronicznej w Polsce, wskazuje na zwiększoną aktywność
Ministerstwa Infrastruktury (MI) i UKE w zakresie stwarzania lepszych niż dotychczas
warunków dla rozwoju tego rynku. Podjęte zostały nowe inicjatywy ustawodawcze dotyczące
rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, które mogą mieć zasadnicze znaczenie dla
przyspieszenia rozwoju przede wszystkim Internetu, co ma strategiczne znaczenie dla
rozwoju całego rynku komunikacji elektronicznej. Wstępnie został ustabilizowany plan
przełączenia cyfrowego telewizji naziemnej, który stanowi aktualną wersję strategii rządowej
w tej dziedzinie. W następstwie opracowania i zatwierdzenia tej strategii przez Rząd oczekuje
się opracowania i przyjęcia stosownej ustawy określającej korzystniejsze ramy prawne tego
przełączenia, co zasadniczo powinno usprawnić realizację planu przełączenia i
17
zagwarantować rozsądne terminy zakończenia tej trudnej i niezwykle ważnej operacji
ekonomiczno-technicznej o wielkim znaczeniu społecznym.
Niestety, co nie jest winą Ministerstwa Infrastruktury (ani UKE), ogólne prawo określające
warunki funkcjonowania mediów elektronicznych w Polsce nie zostało dostosowane do
aktualnych potrzeb, co stanowić może zasadniczą przeszkodę w prawidłowym, w społecznym
interesie, rozwoju tych mediów. Dotyczy to zwłaszcza mediów publicznych, które ze względu
na interesy partyjne stały się elementem gry politycznej, nasilającej się w perspektywie
nadchodzących wyborów prezydenckich. W związku z tym, a także wobec trudności
związanych z wdrożeniem rządowej strategii cyfryzacji naszej telewizji naziemnej trzeba
stwierdzić, że rynek mediów ma relatywnie nie do końca jasne perspektywy rozwoju, co
niewątpliwie rzutuje negatywnie także na inne segmenty rynku komunikacji elektronicznej w
Polsce.
Podkreślmy, że sprawne przeprowadzenie cyfrowego przełączenia telewizji naziemnej w
Polsce jest prawdopodobnie największą i najtrudniejszą operacją obecnej dekady w zakresie
kształtowania rynku mediów i telekomunikacji, o wielorakim znaczeniu (społecznym,
technicznym i ekonomicznym) i rozległych skutkach. Dlatego wymaga to zaangażowania się
nie tylko MI i UKE, ale również poparcia Rządu i Parlamentu. Biorąc pod uwagę znaczenie i
złożoność tej operacji warto tu również przypomnieć o inicjatywie wiceprzewodniczącego
Komisji Infrastruktury Sejmu posła J. Piechocińskiego, który w swoim memorandum [7]
obok innych przedłożonych propozycji postulował powołanie pełnomocnika Rządu do spraw
cyfryzacji telewizji.
Jakkolwiek dotychczas takie segmenty rynku komunikacji elektronicznej jak rynek mediów,
telekomunikacja stacjonarna (głównie chodzi tu o telefonię), telekomunikacja komórkowa i i
usługi szerokopasmowego Internetu rozwijały się właściwie autonomicznie to jak wiadomo w
wyniku trwającego trendu cyfryzacji systemów komunikacji elektronicznej proces
konwergencji całości tych systemów pogłębia się i zdarzenia zachodzące w jednym
segmencie coraz bardziej wpływają na ogólną kondycję całego rynku. Fakt ten powoduje, że
zahamowanie rozwoju rynku mediów elektronicznych w Polsce, co nastąpiło w latach 2006 i
2007, skutkuje do dziś brakiem odpowiednich ustaw i trudnościami w rozpoczęciu procesu
standardowej emisji cyfrowej telewizji naziemnej. Może to także oznaczać postępującą utratę
szans na aktywizację nie tylko samego rynku mediów , ale również szerokopasmowego
Internetu. Albowiem cyfryzacja telewizji wyzwala dywidendę cyfrową, która daje nowe
możliwości rozwojowe całego rynku telekomunikacyjnego, a także (o czym nie zawsze się
pamięta) pozwala na umieszczenie w multipleksach telewizyjnych Internetu jako usługi
dodatkowej. Nie od rzeczy będzie także przypomnieć, że cyfryzacja telewizji naziemnej
stwarza nowe możliwości dla przemysłu elektronicznego i wpływa znacznie na kondycję całej
gospodarki kraju.
Tak więc stwierdzić należy, że rynek mediów elektronicznych jest dziś ogniwem
najsłabszym pod każdym względem – prawnym (brak właściwych ustaw), technicznym
(opóźniona cyfryzacja telewizji) i ekonomicznym (podważony system finansowania mediów
publicznych) - całego rynku komunikacji elektronicznej. Najlepiej natomiast prezentuje się
rynek telekomunikacji komórkowej.
Podpisane porozumienie pomiędzy TP S.A. i UKE, kończące, jak się wydaje, długie i
kosztowne spory o wzrost czynnika konkurencyjności w funkcjonowaniu rynku
telekomunikacyjnego, przynieść powinno wzrost inwestycji w rozwoju infrastruktury
telekomunikacyjnej i znacznie polepszyć dostęp do szybkiego Internetu oraz „ucywilizować”
relacje pomiędzy operatorami bezpardonowo walczącymi o pozycję (i dochody) na rynku
telekomunikacyjnym. Praktycznie definitywne jednak odstąpienie od zamiaru separacji
funkcjonalnej w TP S.A. pociąga za sobą pewne ryzyko dotyczące skuteczności zawartego
porozumienia.
18
Telekomunikacja komórkowa rozwija się bez zakłóceń, jest najsilniejszym ekonomicznie
segmentem całego rynku telekomunikacyjnego, jednak w zakresie klasycznych swoich usług
(telefonia, SMS, MMS) powoli wchodzi w nasycenie. Dalszy intensywny rozwój może
nastąpić w wyniku implementacji nowych technologii (4G) oraz nowych usług, w tym przede
wszystkim szybkiego Internetu oraz być może „telewizji w komórce” (DVB-H).
W zakończeniu wspomnieć należy, że z inicjatywy i na zlecenie MI w Instytucie Łączności
w kwietniu 2009 roku opracowany został dokument pt. „Komunikacja elektroniczna dziś i
jutro” [53]. Ze względu na kompleksowość tego dokumentu (obejmuje on problematykę
dotyczą całości rynku komunikacji elektronicznej w Polsce) może on stanowić zarys (projekt)
całościowej strategii rozwoju komunikacji elektronicznej w naszym kraju. Potrzebę
opracowania i posiadania takiej strategii postulowaliśmy we wnioskach końcowych
opracowania [5]. Dokument ten jest opracowaniem zbiorowym, powstałym pod kierunkiem
dyrektora IŁ inż. Wojciecha Hałki, a jednym z autorów i redaktorów tego opracowania był
również autor niniejszego sprawozdania.
Bibliografia
1. Zieliński A. „Dylematy rozwojowe rynku mediów elektronicznych w Polsce”, Przegląd
Telekomunikacyjny, Nr 2-3, 2009.
2. Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii telewizji, Dz.U., 2004, nr 253, poz.2531, z
późniejszymi zmianami.
3. Ustawa z dnia 29 grudnia 2005 o przekształceniach i zmianach w podziale zadań i
kompetencji organów państwowych właściwych w sprawach łączności, radiofonii i telewizji,
Dz. U., 2005, nr 267, poz.2258.
4. Zieliński A. „O niektórych problemach rozwoju rynku komunikacji elektronicznej
(telekomunikacji i mediów) w Polsce” , Telekomunikacja i Techniki Informacyjne,
Nr 1-2, 2008.
5. Zieliński A. „Techniczne, ekonomiczne i prawne aspekty rozwoju rynku komunikacji
elektronicznej (telekomunikacji i mediów) w Polsce”, sprawozdanie z pracy prowadzonej
w IŁ w ramach działalności statutowej w 2008 roku, Warszawa, listopad 2008
6. Gaj M. „Za cztery lata będzie tylko cyfra”, Gazeta Wyborcza – Gospodarka, 27.04.09.
7. Piechociński J. „Memorandum dotyczące rządowego programu cyfryzacji”, dokument
sejmowej Komisji Infrastruktury, 18 stycznia 2009.
8. Makarenko V.”UKE przegrywa cyfrę”, Gazeta Wyborcza – Gospodarka, 15-16.11.08.
9. Więcek D., Strużak R., Sobolewski J., Gołębiowski B., Niewiadomski D., Rosłan-Kuhn K.
„Propozycja metody i harmonogramu cyfryzacji naziemnej telewizji w Polsce”, Instytut
Łączności, Wrocław, styczeń 2009.
10.Makarenko V. „Cyfrowa telewizyjna prowizorka”, Gazeta Wyborcza, 02.10.09
11.Makarenko V. „Krótka rozprawa o potędze rzeczy niewidzialnych”, Gazeta Wyborcza,
12.10.09.
12.Lemańska M. „Jesień wyjątkowo niskich cen”, Rzeczpospolita B3-4, 15.10.09.
13.Dec Ł. „Na rynku telewizyjnym sieci kablowe przegrywają z platformami satelitarnymi,
Rzeczpospolita B4, 15.10.09.
14.Farfał P. „Quo vadis TVP?”, Rzeczpospolita A14, 29.10.09.
15.”Plan wdrażania telewizji cyfrowej w Polsce”, www.mi.gov.pl.
16.Piechociński J. „Z PO trzeba mówić twardo” (wywiad), Gazeta Wyborcza, 29.09.09.
17.Makarenko V. „TP uruchamia platformę cyfrową”, Gazeta Wyborcza, 15.09.09.
19
18.Dziomdziora W.Z. „Cyfryzacja niebezpiecznie opóźniona”, Rzeczpospolita A12, 16.07.09.
19.Lemańska M. „Telewizja bardziej cyfrowa”, Rzeczpospolita B1, 11-12.07.09.
20.Lemańska M. „Wielkie zamieszanie wokół cyfrowej telewizji”, Rzeczpospolita B6,
03.11.09.
21.Partyka Ł. „Ameryka przestawia się na cyfrową telewizję”, Gazeta Wyborcza, 02.02.09.
22.Streżyńska A. „Koniec zabawy w kotka i myszkę” (wywiad), Gazeta Wyborcza, 26.10.09.
23.Poznański P. „TP będzie cała”, Gazeta Wyborcza, 23.10.09.
24.Zieliński A. „O niektórych problemach rozwoju rynku telekomunikacyjnego w Polsce w
2008 roku”, Telekomunikacja i Techniki Informacyjne, Nr 1-2, 2009.
25.Poznański P. „Posłowie pomogą Streżyńskiej”, Gazeta Wyborcza, 31.10-01.11.09.
26.Witucki M. „Rozmowa” (wywiad), Rzeczpospolita B11, 09.06.09
27.Dec Ł.”Kurczą się udziały TP w rynku”, Rzeczpospolita B7, 30.04 – 01.05.09.
28.Zielińska U., Dec Ł. „Ceny internetu w Polsce zaczną szybko spadać”, Rzeczpospolita B1,
05.11.09.
29.”Łączność – wyniki działalności w 2008 r.”, (autorzy – zespół), GUS, Warszawa, 2009,
www.stat.gov.pl
30.Dec Ł. „ TP na celowniku Komisji Europejskiej”, Rzeczpospolita B 5, 28.04.09.
31.Dec Ł. „TP powalona na deski”, Rzeczpospolita B8, 09.04.09.
32.Słojewska A. „Bruksela krytykuje polski UKE”, Rzeczpospolita B6, 25.03.09.
33.Dec Ł. „Będzie taniej na komórki”, Rzeczpospolita B5, 19.01.09.
34.Poznański P. „Nadchodzi lipiec, a wraz z nim tani roaming”,Gazeta Wyborcza –
Teleinformatyka, 13.05.09.
35.Poznański P. „Jak komórki, to nie tylko żeby dzwonić”, Gazedta Wyborcza, 14-15.02.09.
36.Zielińska U. „Telewizja, której nikt nie chce”, Rzeczpospolita B6, 30.09.09.
37.Lemańska M. „Komórkowa przyszłość gazet”, Rzeczpospolita B6, 28.09.09.
38.Długosz T., Michałek G. „Sysytem LTE w świetle zaleceń 3GPP”,Przegląd
Telekomunikacyjny, Nr 10, 2009.
39.”Do Polski zawita 4G”, nota prasowa podpisana POZ, Gazeta Wyborcza, 30.01.09.
40.Zieliński A. „Problemy regulacyjne a rozwój rynku usług telekomunikacji komórkowej w
Polsce”, Telekomunikacja i Techniki Informacyjne, Nr 2, 2001.
41.Boguszewicz T. „Na świecie jest już miliard internautów”, Rzeczpospolita B6, 28.01.09.
42.Dec Ł. „Polska wolno goni internetową Europę”, Rzeczpospolita B5, 03.08.09
43.Zielińska U. „Internetowa pogoń za krajami rozwiniętymi”, Rzeczpospolita B6, 30.10.09.
44. www.mi.gov.pl/ telekomunikacja – projekt ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci
telekomunikacyjnych.
45.Gaj M. Wywiad dotyczący projektu ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci
Telekomunikacyjnych, Gazeta Wyborcza, 12.10.09.
46.Dec Ł. „Internet o 10% tańszy”, Rzeczpospolita B6, 17.07.09.
47.Poznański P. „Tepsa daje Internet przez satelitę” Gazeta Wyborcza, 04.09.09.
48. www.ericsson.com/pl/consumer_lab
49.Poznański P. „Do internetu wchodzimy prywatnie, rzadziej służbowo”, Gazeta Wyborcza,
11.09.09.
50.Poznański P. „W nowym roku rozpocznie się e-urzędowa rewolucja”, Gazeta Wyborcza
(dodatek Gazeta Komputerowa), 30.09.09
51.Lemańska M. „Sieć jednak pod nadzorem?”, Rzeczpospolita B6, 09.09.09.
52.Poznański P. „Unia zajęła się internetem”, Gazeta Wyborcza, 21-22.11.09.
53.”Komunikacja elektroniczna dziś i jutro”, Instytut Łączności, Warszawa, kwiecień 2009.
20
Rys.1. Struktura rynku usług telefonicznch wg danych UKE
Rys.2 Stacjonarne łącza główene (telefoniczne i ISDN) w tysiącach na przestrzeni dekady
14000
12000
10000
8000
Serie1
6000
4000
2000
20
08
20
06
20
04
20
02
20
00
0
21
Rys.3 Zmiany w czasie liczy użytkowników telekomunikacji komorkowej w Polsce
Rys.4 Użytkownicy telekomunikacji komórkowej w krajach UE
22
Rys.5 Średnie koszty użytkowania telefonu komórkowego w UE
Rys.6 Dostęp do szerokopasmowego Internetu w UE wg danych Komisji UE
23
Rys.7 Struktura rynku internetowego w Polsce wraz ze zmianami liczby abonentów
Rys.8 Rozwój szerokopasmowego Internetu w Polsce wg firmy A.T. Kearney
24
Rys.9 Zmiany cen usług szerokopasmowego Internetu w sieci TP SA
25
Rys.10 Wykorzystanie mobilnego Internetu w Polsce mierzone w procentach wszystkich
użytkowników
26

Podobne dokumenty