Notatki z podróży Przełożonego Towarzystwa /c.d./

Komentarze

Transkrypt

Notatki z podróży Przełożonego Towarzystwa /c.d./
1
[Druk: „Biuletyn Towarzystwa Chrystusowego d. W.” 6(1963), s. 1-8,
Archiwum Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu, syg. KR II,7.]
Notatki z podróży Przełożonego Towarzystwa /c.d./
15.IV.
Drugie święto Wielkanocy. W kościele ludzi znacznie mniej, bo pracują.
W Kanadzie Poniedziałek Wielkanocny nie jest świętem. Kazanie o triumfie wiary
płynącej z tajemnicy Zmartwychwstania. Po południu odwiedziny Polaków.
16.IV.
Wizyta u Ks. Biskupa Caroll’a, Ordynariusza diecezji Calgary. Omówienie spraw
duszpasterstwa polskiego na terenie diecezji. Ks. Biskup aprobuje budowę nowego
kościoła polskiego w dzielnicy uniwersyteckiej miasta. Uczestniczymy w uroczystości
poświęcenia nowej plebanii w parafii Św. Gerarda.
17.IV.
Wizyty w domach, naszych. Rodaków. Odwiedzam również miejscowego chirurga
Dr Tuszewskiego, który jest synem Dr Stanisława Tuszewskiego, lekarza przybocznego
ś.p. Ks. Kardynała Hlonda, Założyciela naszego Towarzystwa.
18.IV.
Wyjazd do Radium Hot Sprlngs. Miejscowość położona w Górach Skalistych na
wysokości 1600 metrów. Wspaniała autostrada „Canadian Pacific Highway”. Sto km od
Calgary rozpoczyna się „National Park”, najpiękniejszy park narodowy Kanady, położony
w Górach Skalistych. Góry wysokie ponad 4.000 metrów. Wspaniałe jeziora, bogata flora
i fauna. Oswojone kozice górskie i jelenie zbliżają się do samochodów. Nieco później
zjawią się również niedźwiedzie. Wieczorem docieramy do celu. W Radium Hot Springs
woda lecznicza o wysokiej temperaturze wypływa spod skały i spływa do basenów.
Z kąpieli w basenie korzystają tu ludzie latem i zimą, nawet w czasie największych
mrozów i to pod gołym niebem.
19.IV.
Msza św. w miejscowym kościółku p.w. Królowej Pokoju. Po Mszy świętej
wracamy do motelu „Star”, którego właścicielem jest nasz rodak Tadeusz Junak.
Po południu odwiedzamy miejscowych Polaków, m.in. Stanisława Grabowieckiego,
właściciela hotelu National Park Hotel. St. Grabowiecki kupił tu przed 30 laty 150 ha
ziemi i zbudował mały zajazd. Dziś jest milionerem. Dał parcelę pod budowę kościoła
w Radium; dał też sporą sumę na jego budowę.
2
20.IV.
Na Mszy św. obecni Polacy z Radium. Prawie wszyscy przystępują do Komunii
św. Z rozrzewnieniem śpiewają pieśni polskie. Po Mszy św. p. Grabowiecki zaprasza
wszystkich obecnych na bezpłatne śniadanie do swego hotelu. Są przemówienia.
Ks. Dr Świetliński deklamuje z przejęciem wiersz „Łza matki”. Po południu wyjazd do
Bauff. Jest to kanadyjskie Zakopane. Tu w 1967 r. odbędzie się Wszechświatowa Zimowa
Olimpiada Sportowa. [s. 1]
21.IV.
Niedziela. W czasie sumy kazanie na temat: „Królowa Wychodźstwa Polskiego Opiekunką i Nadzieją Polonii Zagranicznej”. Zachęta do budowy nowego kościoła pod
wezwaniem Matki Bożej. Po południu udział w nabożeństwie ku czci Św. Wincentego
Pallotiego w miejscowej katedrze. Celebruje Rektor Pallotynów z Calgary. Kazanie
o cnotach nowego Świętego głosi Ks. Biskup Caroll. Wieczorem odwiedzamy Dr Oko,
ordynatora sanatorium przeciwgruźliczego. Żona doktora jest córką p. Suskiego,
b. starosty Bydgoskiego. Jej rodzice bywali często w Potulicach.
22.IV.
Po Mszy św. wyjazd z Ks. Otłowskim samochodem do Krydor. Trasa wynosi
blisko 900 km. W południe zatrzymujemy się w Bdmonton na plebanii przy kościele
polskim. Kościół ten obsługują OO. Oblaci. Proboszczem jest Ojciec S. Wachowicz,
były prowincjał. Od niego dowiadujemy się, że w Kanadzie pracuje ponad 2 tysiące
Oblatów-Kapłanów. Polskich Oblatów jest 160.
Spotykamy się z inżynierem Zyglem, bratem naszego Ks. Stanisława. Zmęczeni
docieramy późnym wieczorem do Krydor. Ks. Smyczyk wita nas z prawdziwym
entuzjazmem i podejmuje z staropolską gościnnością.
23.IV.
Po Mszy św. wyjazd do Saskatoon, odległego o 120 km od Krydor. Konferencja
z Ks. Biskupem Kleinem w sprawie budowy kościoła polskiego, oraz stworzenia parafii
polskiej. Wywiązuje się ożywiona dyskusja w tej sprawie. Ks. Biskup stawia warunki.
Oglądamy parcelę pod nowy kościół. Polacy samorzutnie zebrali 5.000 dolarów na zakup
tej parceli. Obiad u p. Zygmunta Indyka, prezesa „Katolickiego Stowarzyszenia Polaków”
w Saskatoon. Po południu odwiedziny rodaków, zwiedzanie miasta. Wieczorem zebranie
Polaków w wynajętej sali. Powitania, przemówienia, deklamacje, śpiewy. Nastrój
podniosły. Bo Krydor wracamy o północy.
24.IV.
Msza św. Krótkie przemówienie do obecnych w kościele. Przyjeżdżają Oblaci
O. Ciepły i O. Buchwald, były proboszcz w Krydor. Po obiedzie wyjazd do North
Battelford na srebrny jubileusz kapłaństwa O. Engel’a, dyrektora Niższego Seminarium
OO. Oblatów.
3
Obecny jest Ks. Biskup Klein. Kapłanów ponad osiemdziesiąt,przeważnie Oblatów.
Kazanie wygłasza O. Wachowicz CMI. Odwiedziny Polaków w North Battelford. Polacy
tutejsi są pełni uznania dla Ks. Smyczyka, który raz po raz ich tu odwiedza.
25.IV.
Po Mszy św. krótka nauka. W ciągu dnia odwiedzamy Polaków na farmach. Polscy
farmerzy mają przeciętnie po dwie farmy, tj. 160 ha ziemi ornej. W ostatnich latach susza
nawiedza te strony. Stąd narzekania na słabe zbiory pszenicy. Wieczorem nabożeństwo
i kazanie pożegnalne. Po nabożeństwie nagrywamy krótkie wypowiedzi starych wiarusów,
którzy przed sześdziesięciu laty przybyli tu spod Sokala, by tu na kanadyjskiej ziemi
budować nową Ojczyznę. [s. 2]
26.IV.
Po Mszy św. serdeczne pożegnanie z Ks. Smyczykiem i gospodarzami. Wracamy
do Calgary inną drogą przez Saskatoon do domu. Wzdłuż drogi niekończące się pola
uprawne. W prowincji Saskatchewan rośnie najlepsza pszenica. Na przestrzeni 900 km
nie spotykany nigdzie lasu. Krajobraz raczej monotonny. Farmy, farmy, wszędzie
mniejsze i większe farmy. Kanada pachnie pszenicą.
28.IV.
Po południu zebranie towarzystw polskich w Domu Polskim w Calgary. O godz.
17-ej zebranie i podwieczorek Kół Różańcowych również w Domu Polskim. Przemawia
Ks. Otłowski. Wita zebranych, nawiązuje do tajemnic różańcowych w życiu Matki Bożej.
Przemawia Przełożony. Przemawia Ks. Dr Świetliński, żegnając się z obecnymi.
Opuszcza on Kanadę, by udać się do Stanów Zjednoczonych. Ks. Jubilat deklamuje
z wzruszeniem wiersz „Łza matki”. Przemawia jeszcze p. Chuchla, prezes Związku
Polskiego. Następnie rozbrzmiewają śpiewy polskie, śpiewane z zapałem przez zebranych.
Wieczorem wizyta pożegnalna u p. M. dobrodzieja Towarzystwa i parafii.
29.IV.
Rano po Mszy św. odjazd na lotnisko. Przyjechali również znajomi. Serdeczne
pożegnanie. DC-7 „Transcanadian Airlines” uwozi Ks. Świetlińskiego i mnie z Calgary.
Za godzinę lądujemy w Regina, stolicy prowincji Saskatchewan. Półtorej godziny później
Winnipeg, stolica prowincji Manitoba. Wychodzimy, by zaczerpnąć świeżego powietrza.
Wieje zimny wiatr. Słońce chowa się za postrzępionymi chmurami.
Przelatujemy teraz nad Wielkimi Jeziorami: Lake Superior, Lake Huron. Lecimy
stale nad jeziorami. Ponad trzy tysiące jezior znajduje się między Winnipeg, Fort William
i Port Arthur. Z góry to pasmo jezior wygląda jakby jedno bezkresne morze. To pasmo
jezior jest prawdziwym przedłużeniem Atlantyku. Z samolotu widać wielkie okręty, które
za pomocą ogromnych śluz przedostają się na te jeziora. Okręty te docierają bezpośrednio
do wielkich miast położonych nad ich brzegami. One przyczyniły się do fantastycznej go
rozwoju Chicago, Detroit, Cleveland i Toronto.
4
Jeszcze 200 km i już jesteśmy w Toronto. Z lotniska samochodem do miasta.
Zamieszkujemy w Domu Prowincjalnym OO. Oblatów przy Indian Trail 71. W domu tym
mieszkają również misjonarze, przydzielani do grupy misyjnej. Prowincjał O. Smitt
przyjmuje nas z wyjątkową serdecznością.
O. Rabiega OMI, rodem z Kępna obwozi nas po mieście, liczącym 1.700 tysięcy
mieszkańców. Wyjątkowo piękna jest dzielnica „Sunny Ade”. Tam znajduje się ogromny
park nazwany imieniem zasłużonego rodaka inż. Gzowskiego. Teraz kolej na parafie
polskie, prowadzone przez OO. Oblatów. Wszędzie wysoki poziom duszpasterski, wielkie
sale zebrań, urządzenia do gier i zabaw. Szczególnie dobrze zaopatrzona jest parafia
p.w. Św. Stanisława Biskupa. Proboszczem jest tu O. Murawski OMI. [s. 3]
1.V.
Jedziemy do Port Credit - 20 km od Toronto. Tu znajduje się świeżo otwarty dom
rekolekcyjny, przeznaczony dla świeckich. Jest to już szesnasty dom rekolekcyjny
zbudowany przez OO. Oblatów. Dom ma 70 pokoi, wspaniałe sale i kaplica w stylu
bardzo nowoczesnym. Koszt 400 tys. dolarów. O. Prowincjał osobiście oprowadza nas po
domu, tłumacząc wszystkie szczegóły jak najdokładniej. O. Kwiatkowski, nowo
mianowany dyrektor mówi nam, że najbliższe serie rekolekcji są już wypełnione do
ostatniego miejsca.
Wieczorem odwiedzamy w szpitalu O. Puchwiaka, bardzo zasłużonego
duszpasterza na tym terenie. Przy tej okazji zwiedzamy szpital, największy
i najnowocześniejszy szpital w Kanadzie. Szpital należy do zgromadzenia Sióstr
Św. Józefa.
2.V.
O. Prowincjał odwozi mię na lotnisko. O godz. 9-ej odlatujemy do Ottawy, stolicy
Kanady. Jesteśmy gośćmi O. Prokopa OMI, proboszcza polskiej parafii oraz
p. Olechowskiego, dyrektora księgarni uniwersyteckiej. Uniwersytet jest własnością
OO. Oblatów. Ktoś powiedział słusznie, że dzieje Kościoła Katolickiego w Kanadzie,
to częściowo zasługa Zgromadzenia OO. Oblatów,
W Ottawie odbieram wizę angielską. Wieczorem odlot do Montrealu, największego
miasta w kraju /2 miliony mieszkańców/. Zamieszkuję w klasztorze OO. Eucharystianów.
3.V.
Ks. Bogudziński, kapelan SS. Zmartwychwstanek, pokazuje mi świątynie tego
wspaniałego miasta. Zwłaszcza Katedra i kościół Notre Dame imponują rozmachem,
stylem i osobliwymi fragmentami urządzenia wnętrza.
5
Szczególnie imponująca jest Bazylika Św. Józefa, zbudowana na wzgórzu Mont
Royal. Jest to największe sanktuarium ku czci Świętego Józefa na świecie. Bazylikę tę
zbudowali Ojcowie Zgromadzenia Świętego Krzyża. Jest między nimi również Polak,
O. Bałdyga.
Najpiękniejszy z polskich kościołów, to kościół p.w. Matki Boskiej
Częstochowskiej. Wnętrze przyćmione ozdobnymi witrażami. Dominują czerwień i błękit.
Wyjątkowo piękny jest wielki ołtarz.
Wieczorem odjazd na lotnisko, największe i najnowocześniejsze w Kanadzie.
Wysyłamy ostatnie kartki przed odlotem do Europy. O godz. 21-ej odlot
superodrzutowca DC-8, należącego do „Transcanadian Airlines”. Wspaniały widok
z pokładu na miasto, jarzące się milionami świateł różnokolorowych.
Powoli znika ląd. Pod nami Atlantyk. Nad nami gwiazdy migocące. Wkoło nas
tajemnicza cisza, zagłuszana jedynie monotonnym warkotem silników. Pasażerowie
drzemią. Ja nie potrafię nawet oka zmrużyć. Patrzę na zegarek. Jest godzina pierwsza po
północy. Na niebie zjawia się zorza poranna, a krótko potem jakby z otchłani wyłania się
ognista słoneczna kula. Przypominam sobie, że należy posunąć wskazówki zegarka
o 5 godzin naprzód. Jest więc odrazu godzina szósta. Na pokładzie robi się ruch. Roznoszą
już śniadanie.
4.V.
Godzina 7.30. Lądujemy w Prestwick w Szkocji. Wszyscy wychodzą,
by rozprostować swe kości. Później jeszcze godzina lotu do Londynu. [s. 4]
Odprawa celna na szczęście wyjątkowo powierzchowna. Z lotniska udaję się
wprost do polskiego kościoła na Devonia Road 2. Serdeczne przyjęcie przez Ks. Infułata
Staniszewskiego. Rektora Misji Polskiej w Anglii. Dowiaduję się, że Ks. Arcybiskup już
przyjechał i za godzinę wyjeżdżamy do Birmingham.
Zaraz po obiedzie odjazd na dworzec. Jedziemy dwie godziny pociągiem.
Krajobraz przypomina Pomorze Zachodnie. Na dworcu w Birmingham powitanie przez
delegacje towarzystw polskich.
O godz. 17-ej poświęcenie Domu Polskiego, ufundowanego kosztem 30 tysięcy
funtów sterlingów. Dom urządzony z komfortem. Wielka sala reprezentacyjna imponuje
rozmiarami i artystycznym urządzeniem wnętrza. Szczególnie uwagę zwracają wykonane
w brązie herby miast polskich, umieszczone na czerwonym tle.
Nabożeństwo w kościele Św. Michała. Wyjątkowo piękne śpiewy,wykonane przez
polskie chóry. Wieczerza w domu Ks. Dziekana Kątskiego. Dużo okolicznych polskich
duszpasterzy.
6
5.V.
Rano jedziemy do Coventry. O godz. 11-ej Msza św. w nowym kościele polskim,
zbudowanym przed dwu laty. Po Mszy św. bierzmowanie.
Po południu wyjazd do Melton-Mowbray, na poświęcenie nowego kościoła
polskiego. Sześć kilometrów przed miastem zatrzymują nas delegacje polskich
stowarzyszeń. Wręczanie kwiatów, słowa powitania. Odtąd towarzyszy nam korowód
samochodów ozdobiony polskimi proporczykami. Na czele samochód policyjny - torujący
nam drogę.
Przed kościołem w Melton zebranych ponad 2 tysiące Polaków. Wkrótce
przyjeżdża Biskup Ellis, Ordynariusz diecezji Nottingham. Rozpoczynają się ceremonie
na zewnątrz kościoła. Po ich zakończeniu przewodniczący Komitetu Budowy wręcza
Ks. Arcybiskupowi klucze kościoła. Ten z kolei składa je do rąk Ks. Biskupa Ellis’a,
który otwiera nimi kościół. Dalszy ciąg ceremonii wewnątrz kościoła. Msza święta.
Po Ewangelii przemawia Ks. Biskup Ellis i Ks. Arcybiskup. Ks. Biskup Ellis dziękuje
Polakom za ich godność, za ich ofiary na rzecz budowy kościoła. Ks. Arcybiskup mówi
o złocie wiary w naszym narodzie, o kulcie Matki Boskiej Częstochowskiej, która
patronuje nowej świątyni. Zachęca do ukochania mowy ojców i do praktykowania tradycji
i obyczajów polskich. Po Mszy św. odśpiewano hymn narodowy.
Wieczorem krótka akademia na sali. Przemawia między innymi burmistrz miasta
z srebrnym łańcuchem na szyi, godłem swego urzędu. Jest pełen podziwu dla Polaków,
że potrafili się zdobyć na budowę kościoła. Chwali ich za dobre sprawowanie,
za pracowitość, i za zmysł społeczny.
6.V.
Przed południem rozmowy z Rodakami. Po obiedzie wyjazd do Lochester. Stąd
pociągiem powrót do Londynu. Wysiadamy na stacji Sw. Pankracego. Wrażenia,
wrażenia! Jestem pełen podziwu dla naszych Rodaków w Anglii. Kiedyś zabłyśli jako asy
lotnictwa na brytyjskim niebie. Dziś na brytyjskiej ziemi zdają chlubnie egzamin z cnót
społecznych i narodowych. [s. 5]
7.V.
Dalszy ciąg pobytu w Londynie. Ks. Infułat Staniszewski obwozi mię po Londynie.
Zwiedzamy niektóre polskie placówki duszpasterskie. Jesteśmy w kościele Św. Andrzeja
Boboli. Kościół ten został wykupiony od Prezbiterianów. Dobudowano boczną nawę.
Ustawiono nowe ołtarze. Urządzono artystycznie wnętrze. Kościół ten jest obecnie chętnie
uczęszczany przez naszych Rodaków. Jest on zarazem kościołem parafialnym.
W Londynie jest osiem parafii polskich. Polaków 30 tysięcy. Wszystkich parafii polskich
w Anglii 72. Kapłanów polskich 102. Rodaków ponad sto tysięcy.
7
8.V.
Odlot Ks. Arcybiskupa do Rzymu. Odbieram wizę francuską. Po południu odjazd
do Devises - 120 km od Londynu. Spotkanie z Rodakami. Duszpasterzem jest tu
Ks. Czernicki - Salezjanin.
9.V.
Po Mszy św. powrót pociągiem do Londynu. W Londynie dalsze zwiedzanie
miasta. Konferencja z Ks. Infułatem w sprawie udaa duszpasterstwa polskiego w Anglii.
Wieczorem odwiedziny Stefana Cieśli.
10.V.
Przed południem odwiedzam Księgarnię i wydawnictwo „Veritas”. W południe
z dworca Padington do Henley. Potem samochodem do Fawley Court. Tu mieści się
gimnazjum polskie prowadzone przez XX. Marianów. Posiadłość pomagnacka. zakupiona
przed dziesięciu laty. Wokoło pałacu olbrzymi park, przypominający park w Potulicach.
Gimnazjum mieściło się pierwotnie w pałacu. Od roku w osobnym budynku drewnianym,
zbudowanym z zakupionych baraków wojskowych. Chłopców 120. Prócz księży wykłada
kilku profesorów świeckich. Poziom wysoki. Chłopcy inteligentni, sympatyczni.
Rektorem szkoły jest Ks. Janicki. Ks. Jarzembowski, wiceprowincjał wyjechał do Rzymu.
Jego zasługą jest założenie gimnazjum w Pawley Court oraz domu nowiejackiego
w Rareford.
11.V.
Przed południem Ks. Staniszewski odwozi mię na lotnisko. W południe odlot do
Paryża na pokładzie „Caravelle” Air France. Brat Władysław oczekuje mię na lotnisku
paryskim „Orly”. O godz. 18-ej odjazd pociągiem do Troyes. Na dworcu oczekują mię
Polacy. Spotkanie z Ks. Sobieskim, duszpasterzem polskim.
12.V.
Msza św. i przemówienie do Rodaków w kościele Św. Pantaleona. Odwiedziny po
domach. Wszędzie serdeczne przyjęcie. W Troyes byłem w 1931 i 1957 roku. Wieczorem
powrót do Paryża.
13.V.
Przed południem przyjeżdża po mnie Ks. Szwajkiewicz T.Chr., duszpasterz sektora
Argenteuil. Razem z nim odwiedzamy rodziny polskie. Spotkanie z Ks. Prob. Mosorem,
najbliższym sąąiadem Ks. Zygmunta.
14.V.
Rano odjazd pociągiem do Bethune. Na dworcu oczekuje mnie Ks. Kamiński,
wikariusz Generalny Towarzystwa za granicą oraz [s. 6] Ks. Wojczyński, magister
Nowicjatu. Konferencja z Ks. Kamińskim w Hesdigneul.
8
15.V.
Miesięczny dzień skupienia. Obecnych 20 księży, pracujących we Francji. Drogę
Krzyżową prowadzi Ks. Zelewski. Potem konferencja na temat „Maryjność duszy
kapłańskiej”. Po rachunku sumienia i spowiedzi św. nabożeństwo odprawione przez
Ks. Kamińskiego. Po obiedzie dzielę się wrażeniami z podróży. Potem słówko duchowne.
16.V.
Ks. Kamiński odwozi mię rano do Arras. Po drodze robię zdjęcia cmentarzy
poległych w czasie I wojny światowej. Z Arras pociągiem do Paryża. Na dworcu La Gare
du Nord oczekują mnie Ks. Prałat Gałęzewski, dziekan Paryża i brat Władysław. Obecny
jest również Ks. Przekop, Prokurator Gen. Towarzystwa. Po krótkim pobycie w Paryżu
odlatuję z lotniska Orły do Dusseldorf. Czas trwania lotu na pokładzie Caravelle 50 minut.
W Dusseldorf na lotnisku Ks. Kubica, Ks. Mrzygłód i Ks. Śliwa. Samochodem dojeżdżam
do naszego domu na Blücherstr. Witam się z Ks. Przybylskim, przełożonym domu
i bratem Michałem. Obecni są również Ks. Kucharski i Ks. Łodej, bawiący tu
w przejeździe. Po nabożeństwie i wieczerzy dzielę się wrażeniami z podróży.
17.V.
Przed południem konferencja ascetyczna. Potem dalszy ciąg wrażeń z podróży.
Po południu słówko duchowne. Pod wieczór odwiedzam brata Orłowskiego w szpitalu
Sióstr. Brat Klemens nabawił się zapalenia pęcherza.
18.V.
Dalszy ciąg słówka duchownego. Dalszy ciąg wrażeń z podróży. Wieczorem
oglądamy w „Lichtburg” film kolorowy „Traumreise”.
19.V.
Po Mszy św. Ks. Kubica odwozi mię na lotnisko w Dusseldorf. O godz. 9.40 odlot
do Monachium na pokładzie „Lufthansa”. W Monachium przystanek. Kontrola
paszportów. Po godzinie odlot do Rzymu via Alpy, Wenecja, Florencja. Z lotniska
„Fiumicino” w Rzymie Ks. Okroy odwozi mię do Kolegium Polskiego przy Piazza
Remuria. Wieczorem duielę się wrażeniami z podróży.
20.V.
Jestem w Sekretariacie Stanu oraz w Kongregacji dla Spraw Zakonnych.
Po południu rozmowa z Ks. Infułatem Filipiakiem.
21.V.
Rano w Instytucie Polskim przy Via Pietro Cavallini 38. Rozmawiam
z Ks. Kardynałem Prymasem, z Ks. Arcybiskupem Baraniakiem oraz z Ks. Arcybiskupem
Kominkiem. Z Paryża przyjeżdża Ks. Kucharski. Zatrzyma się przez osiem dni w Rzymie,
a potem wyjeżdża do Brazylii.
9
22.V.
Godz. 21.00 na dworcu Termini. Zbierają się księża, zakonnice i świeccy. Chcą
pożegnać Ks. Prymasa i Ks. Arcybiskupa Baraniaka [s. 7] przed ich wyjazdem do Polski.
Zjawiają się również Ks. Arcybiskup Gawlina i Ks. Arcybiskup del Aqua, by na
pożegnanie uścisnąć dłoń naszym dostojnikom.
O godz. 21.45 pociąg rusza. Zebrani śpiewają „Apel Jasnogórski”. Jadę w tym
samym wagonie razem z Ks. Prymasem i Ks. Arcybiskupem. W moim przedziale jedzie
profesor Andrej Kołmogorow, najsłynniejszy matematyk świata, laureat nagrody Balzana.
Wraca z Rzymu do Moskwy. Profesor mówi po niemiecku i francusku. Rozmawiamy
do późnej nocy.
23.V.
O godz. 18-ej przyjeżdżamy do Wiednia. Zebrani na dworcu Polacy witają
Ks. Prymasa i Ks. Arcybiskupa. Dziewczynka w stroju narodowym deklamuje i wręcza
kwiaty. Przemawia duszpasterz kolonii polskiej w Wiedniu. Idziemy do kościoła
XX. Zmartwychwstańców, gdzie odprawiamy Msze św. Ks. Arcybiskup Baraniak
przemawia do Polaków uczestniczących we Mszy św. O godz. 22-ej odjazd wśród
gromkich owacji.
24.V.
Godz. 8.00 - Katowice. Na dworcu XX. Biskupi Bednorz, Bieniek, Kurpas oraz
gromada wiernych. Przybyli również Ks. Berlik, Ks. Jędrzejczak, Ks. Kowalski
i Ks. Szwarc. Powitania, kwiaty, okrzyki.
Godz. 9.00 - Częstochowa. Na stacji XX. Biskupi, Generał OO. Paulinów, księża,
zakonnice, wierni. Entuzjastyczne owacje. Pęki kwiatów.
Godz. 11.30 - Warszawa. Rozśpiewany tłum warszawski wita swego Arcypasterza
i Prymasa.
Koniec mojej podróży. Przejechałem blisko 50 tys. km. Zdaje mi się, że podróż ta
była pożyteczna dla sprawy Bożej, dla sprawy polskiej oraz dla Towarzystwa.
Niewątpliwie była to wielka łaska, jedna z tych wielkich łask, które otrzymałem w życiu.
To też z rozrzewnieniem i czułością dziękuję za to Bogu, Dawcy wszelkich łask.
Również Matce Najświętszej zawdzięczam pomyślny przebieg podróży. Czułem Jej
słodką obecność i pomoc na każdym kroku. To też Królowej Wychodźstwa Polskiego
składam pokorne dzięki.
X. Ignacy Posadzy T.Chr. [s. 8]

Podobne dokumenty