Moją pasją jest fotografia przyrodnicza

Komentarze

Transkrypt

Moją pasją jest fotografia przyrodnicza
Moją pasją jest fotografia
przyrodnicza
Łukasz Bożycki
bozycki.com
Fot. 1. Łukasz Bożycki
Łukasz Bożycki (Fot. 1) jest doktorantem w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego w Warszawie.
Jego pasją jest szeroko rozumiana biologia i fotografia przyrodnicza. Od kilku lat pełni funkcję prezesa zarządu Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Mazowieckiego. Dwukrotnie został uhonorowany tytułem Fotografa Roku (2011 i 2012).
Jest także dwukrotnym laureatem międzynarodowego konkursu fotograficznego organizowanego przez BBC Worldwide i
Museum of Natural History w Londynie (Fot. 2). Jego fotografia została uznana za Zdjęcie Roku 2013 przez International Federation of Wildlife and Nature Photography; nagrodę za tę fotografię odebrał w 2014 roku z rąk Jej Królewskiej Wysokości
Katarzyny, księżnej Cambridge. W 2015 roku został finalistą Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska. Pełnił funkcję przewodnika Jej Cesarskiej Wysokości, Księżnej Takamado podczas wizyty w Polsce. Jest współautorem
książki pt. „Animal Rationale. Jak zwierzęta mogą nas inspirować. Rodzina, edukacja, biznes” (PWN, Warszawa 2015 r.). Od
niedawna został redaktorem prowadzącym cotygodniową autorską audycję radiową w RDC Polskie Radio, pt. „Animal Rationale”. Na następnych stronach przedstawiamy osobiste spojrzenie Łukasza Bożyckiego na fotografię przyrodniczą.
Fot. 2. Od lewej: Mateusz Piesiak, sir David Attenborough i Łukasz Bożycki, podczas ceremonii ogłoszenia wyników konkursu organizowanego przez BBC Worldwide i Museum of
Natural History, Londyn 2014 r.
318www.postepybiochemii.pl
Fotografia przyrodnicza jest najciekawsza w swojej kreatywnej odmianie prezentowania zmiennego oblicza natury. W tym
wciągającym nurcie twórczości, sama przyroda jest traktowana niczym płótno przez malarza, bryła drewna przez rzeźbiarza
czy też linoleum przez grafika. Jest formą, kawałkiem gliny, którą twórca kształtuje, wykorzystując swoją wrażliwość, delikatność, punkt widzenia - zależny rzecz jasna od perspektywy względem opisywanego tematu. Posiadając cały zestaw narzędzi:
aparatów, obiektywów, statywów, czatowni (specjalnie przygotowanych ukryć) oraz wiedzę i doświadczenie pomagające
przewidzieć zachowania poszczególnych aktorów ze sceny największego spektaklu świata, fotograf przyrody wykonuje zdjęcie. A każdy, kto poszukuje innego środka wyrazu niż wierne dokumentowanie widzianych scen, wypływa na bezkres oceanu możliwości. A to co stanie się później jest ograniczone jedynie lotnością jego umysłu. Dziwię się natomiast niesłychanie,
grupie fotografów, zajmującej konserwatywne stanowisko w twórczości przyrodniczej. Natychmiast, w magazynie pamięci
z zakurzonej, starej półki wysuwają mi się dwie fotografie (Fot. 3 i 4). Każda z nich przedstawia kwokacza, średniej wielkości
ptaka brodzącego, który odwiedza Polskę nielicznie, acz regularnie, podczas migracji pomiędzy swoimi północnymi lęgowiskami a śródziemnomorskimi czy też afrykańskimi zimowiskami. W prezentowanym przykładzie widzimy tego samego
osobnika, a czas jaki upłynął od pierwszej do drugiej fotografii wynosi jedynie 17 sekund. Ptak poszukując pokarmu przemieszczał się wzdłuż brzegu Wisły z zachodu na wschód, ostatecznie ustawiając się w linii łączącej Słońce z osią optyczną
aparatu. Zatem, która fotografia 3 czy 4 dokumentuje przyrodę, a która kreatywnie i twórczo opisuje rzeczywistość? Jedna
i druga scena jest pozbawiona kolorystycznej ingerencji programów graficznych podczas postprodukcji. Być może fotograf
używający w obronie swojej twórczości argumentów typu: „ale przecież tak to właśnie wygląda”, „jak nie wierzysz to zobacz,
tam właśnie tak jest. Dokładnie tak” lub „inaczej się nie dało, bo… (i tutaj wyliczanka licznych przeciwności losu)” maskuje
swoje lenistwo w aspekcie rozwijania swojej kreatywności widzenia?
Fot. 3. Kwokacz (Tringa nebularia),
oświetlony światłem słonecznym,
bocznym.
Fot. 4. Kwokacz (Tringa nebularia),
oświetlony światłem słonecznym, tylnym.
Postępy Biochemii 61 (4) 2015
319
Mamy przeogromną tendencję do narzucania innym obrazu świata przepuszczonego przez pryzmat naszych zmysłów.
Powszechnie wszakże wiadomo, że owady widzą świat na sposób mozaiki, drobnej mozaiki w przypadku ważek i dużej
mozaiki w przypadku mrówek, psy odróżniają z szarości kolor niebieski oraz żółty, ptaki drapieżne widzą w powiększeniu,
czy też jak w przypadku pustułki, w ultrafiolecie. Znacznie jej to ułatwia wykrywanie obecności gryzoni, pozostawiających
po sobie żółte ślady, które z czasem tracą na intensywności wobec fioletowej dominanty niczym wysychające, mokre ślady
stóp pozostawione na plaży przez człowieka. Inaczej widzi kot a inaczej jeż. Inaczej widzi człowiek zdrowy a inaczej człowiek
cierpiący na daltonizm (Fot. 5).
Fot. 5. Uproszczona wizualizacja widzenia przez:
1 — zdrowego człowieka,
2 — człowieka z zaburzeniem widzenia typu
deuteranopia (tzw. daltonizm), 3 — człowieka z zaburzeniem widzenia typu
tritanopia, 4 — człowieka
z zaburzeniem widzenia
typu achromatopsja (w tym
przypadku - Blue Cone
Monochromacy), 5 — psa,
6 — ptaka drapieżnego,
7 — ważkę i 8 — mrówkę
(schemat
przygotowany
przez Ł. Bożyckiego).
Dlatego nie istnieje coś takiego jak wierne dokumentowanie otaczającej nas przyrody. Zatem musi to być wymówka ludzi
leniwych. Wszak obraz powstaje w mózgu a każdy z nas ma zupełnie inną percepcję i wrażliwość. Fotografia jest niczym
innym jak próbą pokazania swojego punktu widzenia, próbą opowiedzenia swojej opowieści, przekazania swoich emocji.
Nie bójmy się możliwości i ogromnej różnorodności pomysłów. Bądźmy kreatywni, bądźmy otwarci, poszukujmy, drążmy,
wyznaczajmy nowe szlaki. Obecnie zalewa nas nawałnica zdjęć prezentujących pięknego ptaka na pięknym patyku na idealnie sterylnym, zielonym tle. Tylko gatunek się zmienia. Dziób w lewo, dziób w prawo… .
320www.postepybiochemii.pl
Użyjmy kreatywnie filtrów polaryzacyjnych, a zwykła bryłka lodu
zamieni się w festiwal światła, kolorów, form, faktur, dając nam szansę
na niepowtarzalne i jedyne w swoim
rodzaju fotografie (Fot. 6–8).
Fot. 6–8. Lód sfotografowany z użyciem filtrów polaryzacyjnych.
Postępy Biochemii 61 (4) 2015
321
Fot. 9. Borowik szlachetny (Boletus edulis) rosnący na terenie Stacji Hydrobiologicznej Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego
PAN w Mikołajkach. Podwójna ekspozycja.
Użyjmy kreatywnie długiego czasu naświetlania, połączmy go z wielokrotną ekspozycją dostępną w licznych modelach aparatów fotograficznych, stwórzmy własny plan
na zdjęcie (Fot. 9–11).
Zrealizujmy zdjęcie, które jeszcze nigdy
nie powstało. Nie wymieniajmy jedynie kolejnych gatunków ptaków na tym samym patyku, z tym samym jednolitym tłem. Wywołajmy w sobie marzenie o pięknym, idealnym,
emocjonalnym zdjęciu. Ułóżmy wszystkie
jego elementy, siedząc w bujanym fotelu z
umysłem w świecie fantazji, niczym kolejne
wycinanki mocowane na tablicy z czarnego
rzepu. Z pewnością wszyscy z naszego otoczenia powiedzą nam, że to niemożliwe, że to
nie może się udać! Nie da się zrobić takiego
zdjęcia. Prawdopodobnie będą mieli rację, ale
przyjdzie taki dzień, w którym to oni będą
się mylić, a wtedy, drogi czytelniku, będzie
to najwspanialszy dzień w Twoim życiu. A
czy my, aby na pewno rozmawialiśmy tylko
o fotografii?
Fot. 10. Bielik (Haliaeetus albicilla) podczas żerowania na padlinie, Puszcza Piska. Podwójna ekspozycja.
Fot. 11. Jezioro Mikołajskie widziane z terenu
Stacji Hydrobiologicznej Instytutu Biologii
Doświadczalnej PAN w Mikołajkach. Podwójna ekspozycja.
322www.postepybiochemii.pl

Podobne dokumenty