grudzień 2011 - “Marianum” Carlsberg

Komentarze

Transkrypt

grudzień 2011 - “Marianum” Carlsberg
1
grudzień 2011
List do Kręgu Przyjaciół Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji
2
"Diakonia Ruchu Światło-Życie" -
erygowana przez Konferencję Episkopatu Polski na mocy
kan. 312 § 1 nr 2 KPK, a na terenie diecezji Speyer potwierdzona przez
Biskupa Antoniego Schlembacha dekretem z dnia 1.03.2001 roku -
jest publicznym stowarzyszeniem wiernych
(duchownych i świeckich)
w rozumieniu Kodeksu Prawa Kanonicznego.
LIST DO KRĘGU PRZYJACIÓŁ
MIĘDZYNARODOWEGO CENTRUM EWANGELIZACJI
"MARIANUM" W CARLSBERGU
WYDAJE:
Diakonia Ruchu Światło - Życie
REDAKCJA:
Ks. Jacek Herma, Tomasz Karawajczyk
Urszula Kula, Barbara Mazur, Gizela Skop
ADRES REDAKCJI:
BEWEGUNG LICHT - LEBEN
INTERNATIONALES EVANGELISATIONSZENTRUM
"MARIANUM"
KREUZWEG 28
D-67316 CARLSBERG
TEL. 06356/228, FAX 06356/8676
E-MAIL: [email protected]
Ośrodek "Marianum" w Carlsbergu
powstał dzięki pracy i ofiarności Polaków w Niemczech (w szczególności
Polskich Oddziałów Wartowniczych
przy Armii Amerykańskiej) jako Dom
Młodzieży Polskiej. W dniu 25 sierpnia
1956 roku, w przeddzień Uroczystości
Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, został nazwany ku czci
Niepokalanej Dziewicy "Marianum"
i oddany jako wotum narodowe Królowej Polski - Jasnogórskiej Pani,
w Jej królewskie władanie.
Od 25 marca 1982 roku "Marianum"
działa jako Międzynarodowe Centrum
Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie
(Ruchu oazowego, zwanego też Dziełem Niepokalanej, Matki Kościoła).
W latach 1982-1987, modlił się, pracował i tutaj zmarł Założyciel Ruchu
Światło - Życie i Krucjaty Wyzwolenia
Człowieka, Sługa Boży ks. Franciszek
Blachnicki (1921-1987), którego Papież Jan Paweł II nazwał "gorliwym
apostołem nawrócenia i wewnętrznej
odnowy człowieka".
ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ INTERNETOWĄ
www.oaza.de
Nasze konto bankowe: Bewegung Licht-Leben e.V.,
Sparkasse Rhein - Haardt (BLZ 546 512 40), Konto-Nr. 13 117 767
Międzynarodowy numer naszego konta:
IBAN: DE73 5465 1240 0013 1177 67, SWIFT-BIC.: MALADE51DKH
DZIĘKUJEMY ZA SKŁADANE OFIARY! NA ŻYCZENIE WYSTAWIAMY POTWIERDZENIE DLA
CELÓW PODATKOWYCH. PROSIMY WTEDY O PODANIE NAM DOKŁADNEGO ADRESU!
3
SPIS TREŚCI
Od redakcji ...................................... 3
Przemówienie Ojca Świętego . ...... 4
List od Papieża ... ............................ 6
Franciszek Blachnicki - Święta ... ... 7
Moc Słowa Bożego ........................ 11
Zmiany w sobie .............................. 13
Zagrożenia wiary ... ....................... 17
Oaza ewangelizacyjno-formacyjna.. 19
Relacja - spotkanie par rejonowych 20
Świadectwo - spotkanie par rejon. .. 21
Świadectwo o Naprotechnologii II 23
Spotkanie kręgu rejonowego........... 26
List bpa Lechowicza ....................... 27
Z życia i misji MDE ....................... 28
Xanten - Lüttingen. ......................... 29
Carlsberg w Brukseli....................... 29
Moje przebudzenie .......................... 32
Spotkanie w drodze ......................... 33
Warsztaty psychologiczne ............... 34
Warsztaty muzyczne ....................... 35
Niezapomniana przygoda................ 36
Jugendtreffen................................... 37
Z góry Karola .................................. 38
Terminarz Carlsberski ..................... 45
Życzenia .......................................... 48
Od redakcji
Wezwania adwentowe: "Przygotujcie
drogę Panu! Prostujcie ścieżki dla Niego!"
mogą rozbrzmiewać niejako przyzwyczajeniowo: "Bo tak się mówi, tak trzeba
mówić". Ale tak naprawdę te wezwania
mówią o potrzebie szukania Boga na Jego
drogach, o potrzebie gotowości przyjęcia
Boga tak, jak On przychodzi, nie tak jak
my byśmy chcieli. Nasze wnętrze ma rosnąć w otwartości na Boga, wrażliwości
na Jego słowa, w gorliwej i radosnej,
pełnej szczerego zaangażowania wędrówce Jego codziennymi drogami. Nie
jest to łatwe, bo nasza natura, dotknięta
skutkami grzechu, stawia warunki, mówi: "To nie tak, to nie tędy, nie dzisiaj!"
Zagrożeniem, ciągle obecnym nawet
w życiu pobożnych i blisko stojących
życia religijnego, jest "unieszkodliwianie", udaremnianie Bożych zamiarów
wobec siebie. Bardzo mocne są słowa
jednej z Ewangelii czytanych w czasie
Adwentu: "Faryzeusze i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem
siebie, nie przyjmując chrztu od Jana"
(por. Łk 7,20). Wolność ludzka, jeśli nie
ma w niej dzisiaj gotowości przyjęcia
Prawdy – Boga, tak jak On chce dzisiaj
do mnie przyjść, taka wolność stopniowo się degraduje, twardnieje, zamyka
w swojej fałszywej samowystarczalności.
Zbaw lud swój, Panie! Nie pozwól nam
odłączyć się od Ciebie! Daj nam każdego
dnia iść za Tobą, Twoją drogą!
Marana tha! Przyjdź, Panie Jezu!
ks. Jacek Herma z Diakonią
4
Papież Benedykt XVI
PODRÓŻ APOSTOLSKA DO BENINU
18-20 listopada 2011
SPOTKANIE Z DZIEĆMI
(Kotonu, kościół parafialny św. Ryty, 19 listopada 2011)
Przemówienie Ojca Świętego
Drogie dzieci,
Dziękuję biskupowi Porto-Novo - René-Marie Ehuzu, odpowiedzialnemu za
duszpasterstwo społeczne w Konferencji Episkopatu Beninu, za jego słowa powitania. Wyrażam podziękowanie również księdzu proboszczowi z Aïcha za to, co
powiedział mi w imieniu was wszystkich. Po tej pięknej chwili adoracji pozdrawiam
was z wielką radością. Dziękuję za tak liczne przybycie!
Bóg, nasz Ojciec, zgromadził nas wokół swego Syna i naszego Brata - Jezusa
Chrystusa, obecnego w hostii konsekrowanej w czasie Mszy św. Jest to wielka tajemnica, którą wielbimy i w którą wierzymy. Jezus, który tak bardzo nas kocha, jest
prawdziwie obecny w tabernakulach wszystkich kościołów świata, w tabernakulach
kościołów w waszych dzielnicach i waszych parafiach. Zapraszam was, abyście Go
często odwiedzali i mówili Mu o swojej miłości.
Niektórzy z was przyjęli już swą pierwszą Komunię świętą, inni się do niej
przygotowują. Dzień mojej pierwszej Komunii był jednym z najpiękniejszych dni
w moim życiu. Dla was także, czyż nie? Dlaczego tak jest? Dzieje się tak nie tylko
z powodu pięknych strojów lub podarunków, ani nawet przyjęcia świątecznego!
Jest tak dlatego, że w tym dniu przyjmujemy po raz pierwszy Jezusa Chrystusa. Gdy
przyjmuję Komunię, Jezus przybywa, aby zamieszkać u mnie. Powinienem przyjąć
Go z miłością i słuchać Go uważnie. W głębi swego serca mogę Mu powiedzieć na
przykład: „Jezu, wiem, że mnie kochasz. Daj mi swą miłość, abym ja Ciebie kochał
i abym kochał innych Twoją miłością. Powierzam Ci swoje radości, swoje troski
i swoją przyszłość”. Nie wahajcie się, drogie dzieci, mówić o Jezusie innym. Jest On
skarbem, którym należy umieć dzielić się wielkodusznie. W dziejach Kościoła miłość
Jezusa napełniała odwagą i mocą wielu chrześcijan, a nawet dzieci takie, jak wy!
Tak św. Kizito - chłopiec ugandyjski - został skazany na śmierć, chciał bowiem żyć
zgodnie z wymogami chrztu, który dopiero co przyjął. Kizito modlił się. Zrozumiał,
że Bóg jest nie tylko ważny, ale że jest wszystkim.
Co to jest modlitwa? Jest to wołanie miłości, skierowane do Boga, naszego Ojca,
z wolą naśladowania Jezusa, naszego Brata. Jezus udawał się na miejsce pustynne,
aby się modlić. Podobnie jak Jezus, ja także mogę codziennie znaleźć ciche miejsce,
w którym skupię się przed krzyżem lub świętym obrazem, aby rozmawiać z Jezusem
5
i słuchać Go. Mogę również skorzystać z Ewangelii. Potem zachowuję w swym sercu
fragment, który mnie poruszył i będzie mnie prowadził w ciągu dnia. Pozostając
tak przez krótką chwilę z Jezusem, pozwolę Mu napełnić mnie Jego miłością, Jego
światłem i Jego życiem! Jestem wezwany, by tę miłość, którą otrzymuję w modlitwie,
przekazać z kolei swym rodzicom, swym przyjaciołom, wszystkim tym, z którymi żyję, nawet tym, którzy mnie nie kochają, a także tym, których niezbyt cenię.
Drogie dzieci, Jezus was kocha! Proście również swych rodziców, aby się modlili
razem z wami! Niekiedy trzeba ich trochę nakłaniać. Nie wahajcie się tego robić!
Bóg jest tak bardzo ważny!
Niech Maryja Panna, Jego Matka, nauczy was kochać Go coraz bardziej przez
modlitwę, przebaczenie i miłość. Powierzam Jej was wszystkich, a także wasze
rodziny i waszych wychowawców. Spójrzcie! Wyciągam różaniec ze swej kieszeni.
Różaniec jest niczym narzędzie, którego można używać do modlitwy. Modlitwa
różańcowa jest prosta. Być może już ją znacie, jeśli nie – poproście swych rodziców,
aby jej was nauczyli. Zresztą każde z was otrzyma różaniec na zakończenie tego
spotkania. Gdy będziecie mieli go w rękach, będziecie mogli modlić się za papieża
- o to was proszę - za Kościół i we wszystkich ważnych intencjach. A teraz, zanim
pobłogosławię was z wielką miłością, odmówmy razem Zdrowaś Maryjo za dzieci
całego świata, szczególnie za te, które cierpią z powodu choroby, głodu i wojny.
Módlmy się teraz: Zdrowaś Maryjo...
6
7
Franciszek Blachnicki
Święta Bożego Narodzenia
w zakładzie karnym w Raciborzu w 1942 r.
"Heut` ist das Kind uns geboren in der Krippe
Und höret - das sind Worte aus seinen Lippen:
"Kommt zu mir die ihr mühselig, beladen seit,
Ich will euch erquicken und vom Joch euch befrei`n.
Selig sind die weinen traurig hier auf Erden,
Denn diese werden das Himmelreich erwerben
- Ich kam zu heilen die gebroch`nen Herzens sind".
Hört - diese Worte spricht zu uns heute das Kind.
Heute soll sich freuen mächtig alles Geschöpf
Denn heut` sind wir von irdischen Qualen erlöst."
Święta Bożego Narodzenia, święta pierwszego Przyjścia do nas Syna Bożego,
kojarzą się nam zwykle z atmosferą radości, światła, pokoju i ciepła przeżywanego
w gronie najbliższych. Słowo "Dziecię Boże", czy "Dzieciątko" (zwłaszcza na Śląsku)
było i jest dla wielu synonimem wzajemnego obdarowywania się, by przybliżyć
sobie ten największy Dar jakim jest przyjście do nas Jezusa, prawdziwego Boga
i prawdziwego Człowieka - dla naszego zbawienia.
Jak przeżywał 21-letni Franciszek te święta w więzieniu w Raciborzu w 1942
roku? Zachowały się grypsy z niepublikowanymi dotąd jego listami do Rodziny
w formie wierszy - do ojca Józefa Blachnickiego, sióstr Elżbiety i Ady i brata
Henryka. Zachowały się także notatki z przeżywania tych świąt w gronie współwięźniów, umieszczone już w "Wyrokach Bożej Opatrzności" (wyd. Światło-Życie,
Kraków 2003, str. 145-151).
Rok 1942 był dla Franciszka rokiem niezwykłych wydarzeń:
- 30 III 1942 usłyszał wyrok śmierci;
- 17 VI 1942 dzień nawrócenia, dzień otrzymania daru głębokiej wiary w Boga osobowego;
- 14 VIII 1942 dzień zamiany kary śmierci na 10 lat ciężkiego więzienia.
Podaję kilka fragmentów z listu Franciszka do swego Ojca (pisanego wierszem
w języku niemieckim, tłumaczone prozą).
"Już chyli się ku końcowi cicha Bożonarodzeniowa Noc
Już zapalają się światła, jaśnieje piękno wigilijnego drzewka
Jakiż czar rozlewa się na świat,
Jakaż rozkosz napełnia dzisiaj każde serce?
O ty, przepiękna, święta Bożonarodzeniowa Nocy,
Ileż szczęścia przyniosłaś wszystkim sercom!
Czyżby to sprawa aniołów, niewidzialnie poruszających się,
8
wznoszących nasze serca do niebiańskiej radości?
Ach, któż mógłby to szczęście opisać słowami?
Popatrz, choinka bajecznie pobłyskuje srebrem,
Szczęśliwe serca, oczy błyszczące szczęściem
Zgromadzonych w kręgu miłości pod choinką.
Serce nie wie, czym najpierw się cieszyć:
otrzymanymi darami, czy bardziej radością Bliskich?
Szczęście "ubiera się" (wciela się) w pieśniach, tak pięknych jak
"Cicha noc, święta noc"… i "O szczęśliwy, o radosny czasie
Bożego Narodzenia…" Świeczki się palą, w ich złotym połysku
jak cudownie, z jakim zapachem, srebrzy się Bożonarodzeniowa choinka….
___________________________________________________________
Gdzie choinka, gdzie światła, srebro gdzie pozostało?
Pustka… czyżby to była tylko mrzonka?
Ciemny blask lampy… a gdzie pieśni?
Cisza… i tylko dochodzą odgłosy kroków straży - tam… i z powrotem…
Gdzie błyszczące oczy, kochające serca?
Samotność… żadnego bliskiego serca… ból tęsknoty…
Powróciłem do rzeczywistości
Pozostały tylko mury, kraty i drzwi.
Taki był mój dzisiejszy wigilijny wieczór Ale czyżby moje serce tylko dzisiaj miało być smutne?
(…)
Ciebie, kochany Ojcze, chciałbym przede wszystkim pocieszyć,
Bo Twoja troska //o nas// jest największa.
Nie mogę Ci wprawdzie dzisiaj nic podarować,
Ale chciałbym wypowiedzieć synowskie "dziękuję"!
Tego, co dla mnie uczyniłeś nie mogę Ci wynagrodzić.
Ale uznaję to, co jestem Ci winny,
Dzisiaj mogę to wypowiedzieć tylko słowami,
Nimi chcę podziękować Ci za troskę o mnie.
(…)
Ty wyrwałeś mnie z rąk śmierci.
A teraz jesteś tak samotny, pozostałeś sam.
Pogrzebałeś swą najwierniejszą Towarzyszkę życia a Twoi synowie, gdzież oni wszyscy teraz są?
(…)
Jaka została nam więc teraz pociecha?
Powiem wam - przede wszystkim miłość.
Czyż była ona kiedykolwiek większa niż teraz?
9
I dzisiaj chcę ją złożyć u Twoich stóp.
Powiedz, cóż mógłbym Ci dać lepszego?
(…)
Kiedyż była nasza miłość silniejsza
niż teraz umocniona tyloma cierpieniami?
(…)
I cóż jest od niej bardziej kosztownego na ziemi?
Cóż bardziej niż miłość - to boskie dziedzictwo?
A więc cieszmy się dzisiaj tym darem,
Jesteśmy hojnie obdarowani przez Boże Dzieciątko bardziej niż kiedykolwiek.
A ponadto istnieje dla nas inna jeszcze wielka pociecha,
Słyszycie, co dzisiaj wykrzykują aniołowie?
"Świat był zagubiony, a Chrystus się narodził,
ciesz się, o ciesz, chrześcijański świecie."
Dzisiaj narodziło się Dziecię w żłobie,
i posłuchajcie - to są słowa Jego warg:
"Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,
a Ja was pokrzepię i wyzwolę z jarzma.
Błogosławieni ci, którzy gorzko płaczą tutaj na ziemi,
bo ci wejdą do królestwa niebieskiego.
Przyszedłem, by zbawić tych, których serca są złamane".
Posłuchajcie: takie słowa wypowiada dzisiaj do nas Dzieciątko.
Dzisiaj powinno się radować wszelkie stworzenie,
Bo jesteśmy wyzwoleni od ziemskich cierpień.
Dzisiaj ma zapanować radość w całym świecie,
ale - nie z powodu szczęścia na ziemi.
Chcemy zwrócić się dzisiaj do Dzieciątka,
By Mu podarować nasze łzy i smutki.
Zaśpiewajcie Dzieciątku w żłóbku dziś piękną pieśń,
A jeśli chcecie zapłakać - to tylko nad Jego cierpieniem.
A gdy pójdziecie na Pasterkę
Zanieście Dzieciątku też moją modlitwę:
"O Boże Dzieciątko w żłóbku - Boży Synu,
udziel nam już upragnionego pokoju.
Spraw, by ustała już ta straszliwa wojna,
byśmy tak - jak kiedyś - zjednoczeni
mogli wspólnie słuchać Bożonarodzeniowych dzwonów".
Swojemu wiernemu i ciężko doświadczonemu Ojcu
- jako Bożonarodzeniową pociechę kochający syn
Franek (Boże Narodzenie 1942)
10
A jak była przeżywana w gronie współwięźniów Wigilia i Boże Narodzenie
tego 1942 roku? Pisze o tym Franciszek w swoich listach do rodzeństwa. Oto
fragment jego listu do siostry Ady (opublikowany w "Wyrokach Bożej Opatrzności" na str. 147-148).
"Chcę Ci cośkolwiek opowiedzieć o naszym wieczorze wigilijnym. Najpierw było
nabożeństwo w kościele. Wśród świerków ustrojonych srebrnymi lametami widniał
żłóbek, nad którym jaśniały słowa: O, ukochane Dziecię Jezus. Z chóru dochodziły
nas przepiękne bożonarodzeniowe melodie, wykonywane przez naszą więzienną
kapelę. Potem wszyscy śpiewaliśmy "Cicha noc, święta noc". Nasz proboszcz wygłosił
wzruszające kazanie, w wielu oczach pokazały się łzy i słychać było ciche łkania.
Naprawdę, tak wzruszających świąt Bożego Narodzenia chyba jeszcze nigdy nie
przeżyłem. Naszą celę ustroiliśmy (jesteśmy w piątkę) gałązkami świerkowymi, stół
nakryliśmy na biało, nad stołem słodko uśmiecha się do nas Dzieciątko ze żłóbka,
pięknie namalowane przez jednego z towarzyszy; dookoła gałązki świerku, lameta,
złote gwiazdy i świeca. Ileż trzeba było zabiegów, by zorganizować to wszystko!
I stół wigilijny też nie ubogo nakryty, uwzględniając oczywiście więzienne warunki.
W tajemnicy powiem Ci, że zjedliśmy nawet po kawałku pieczonej ryby!
Po świątecznym jedzeniu wybrałem się w świat, do Was, to znaczy czytałem
Wasze listy (…) Potem śpiewaliśmy nasze piękne kolędy. Jak echo odpowiadały
nam śpiewy z innych cel (…) Moi towarzysze w celi, to serdeczni, dobrzy i wierzący ludzie. Dobrze żyjemy ze sobą. Z jednej strony nasza Wigilia była smutna
i przepełniona tęsknotą, ale niemniej wzruszająca i piękna. W tym dniu jesteśmy
tutaj, w tym domu, jednością - zjednoczeni tą samą tęsknotą. W pierwszy dzień
Świąt przyjęliśmy (cała nasza cela) Komunię świętą i cieszyliśmy się, jak tylko to
było możliwe dla nas."
Taki był Założyciel naszego Ruchu. Gdy zajaśniało w Nim już słońce żywej
wiary - nawet w tak trudnych warunkach - umiał cieszyć się tym, co było treścią
Bożonarodzeniowego święta i nieść pociechę i umocnienie swoim Bliskim.
Gizela M. Skop
11
Ks. Jacek Herma
Moc słowa Bożego
Homilia (do tekstu 2 P 1,16-21)
W swoim liście św. Piotr odnosi się do wydarzenia na Górze Tabor. To wydarzenie rozważamy także w Różańcu, jako jedną z tajemnic światła, którą dopisał Jan
Paweł II; jest to tajemnica Przemienienia się Jezusa na Górze Tabor, pełna blasku,
fascynacji (o tej fascynacji świadczą słowa, które wtedy padły: Zostańmy tutaj! Piotr
chciał zatrzymać tę chwilę, mówił o zbudowaniu trzech namiotów: dla Chrystusa
i także dla Mojżesza i Eliasza). Było to wydarzenie pełne blasku, kiedy to Piotr, a z
nim także Jan i Jakub, doświadczyli Bożej chwały, zobaczyli Jezusa przyobleczonego
w światłość i rozmawiających z Nim Mojżesza i Eliasza.
W kontekście tamtego wydarzenia, pamięci o tamtej fascynacji, o głosie, który
słyszeli, blasku który widzieli, św. Piotr mówi: „Mamy mocniejszą, prorocką mowę,
a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci
w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych
sercach” (2P 1,19). Apostoł pisze to już ze swojego doświadczenia przebytej drogi;
wtedy tamto wydarzenie - wielka chwila na Górze Tabor - nie miało takiej mocy,
która uchroniłaby Piotra przed wątpliwościami, przed zaparciem się Jezusa. Co
prawda Jezus mówił o tym, żeby zatrzymać tę chwilę w sercu, że będzie czas trudny,
że On sam będzie wydany, ukrzyżowany, że trzeciego dnia zmartwychwstanie, ale
nie wystarczyła pamięć o tym wielkim, świetlanym wydarzeniu. Z chwilą, kiedy
przyszedł trud męki, wtedy nawet Piotr zwątpił. Ze swojego doświadczenia wiary, ze
swojej przeżytej drogi mówi, że jest coś lepszego, mocniejszego dla życia ludzkiego.
Co to znaczy? To znaczy, że w naszym życiu, jeśli jest jakaś Góra Tabor, to
trzeba zatrzymać pamięć o tym wydarzeniu w sercu, ale nie mamy tęsknić i marzyć
o Górze Przemienienia, mamy przyjąć to, co otrzymujemy. Otrzymujemy zaś coś
mocniejszego, skuteczniejszego, a więc potężniejszego dla przemiany naszego życia.
Co to jest? Otóż jest to Boże Słowo. Potrzeba wielkiej wiary, żeby uwierzyć w to, by
brać codziennie Pismo święte, czytać i stosować. Jest w nas wewnętrzne marzenie
o doświadczeniu z Góry Tabor; co prawda św. Piotr mówi, że jest coś mocniejszego,
ale gdyby choć tak trochę, na chwilę tej Góry Tabor, to byłoby się czym pochwalić,
a tak, co w tym fascynującego że biorę i czytam Pismo święte? Czym się tu chwalić?
Niektórzy to nawet się zdziwią: tyle czasu marnujesz i co z tego masz? A taka Góra
Tabor to coś pięknego, mógłbym o tym barwnie opowiedzieć: Wiecie, miałem takie
ekscytujące wydarzenie... A wszyscy na to: Ooooo! a gdzie to było? Czy my też
możemy tego doświadczyć? Jak to zrobić? Gdzie trzeba pojechać?
Jesteśmy gotowi wyruszać w poszukiwaniu ciekawych przeżyć; dla doświadczenia choć chwili ekscytacji jesteśmy gotowi ponosić trudy, ale jakże trudno nam
12
zastosować radę św. Piotra. Trudno jest nam się do tego przekonać, bo wydaje nam
się, że jak coś mniej błyszczy to jest mniej skuteczne. Tymczasem Apostoł mówi,
że słowo Boże jest mocniejsze, a mocniejsze to znaczy bardziej skuteczne, bardziej
owocne. Trzeba wziąć codziennie Boże słowo na drogę swojego życia, i krok po kroku
to słowo wprowadzać w czyn; to będzie skuteczniejsze dla przemiany naszego życia
i dla pokonania wszelkich trudności niż doświadczenie Góry Przemienienia. W ten
sposób Bóg chce dać nam moc! Nie ma tutaj obietnicy, że w życiu będzie łatwo, że
będzie ciągle blask, entuzjazm, fascynacja, że będzie łatwo. Nie, słowo Boże mówi,
że gdy budujemy na tym co otrzymujemy od Boga, na Nim i na Jego słowie, które
On nam daje, to jest to jak mocny fundament, który sprawia, że budowla przetrwa
nawet wielkie nawałnice. Taka jest obietnica, którą daje nam Bóg, dlatego ważne jest,
aby podjąć drogę wytrwałego trwania, czuwania przy tym słowie Bożym. To słowo
jest porównane do lampy; to tak jakby chcieć zestawić blask błyskawicy i lampy,
która świeci. Po ludzku wydawałoby się nam, że trudno to porównać, przecież błyskawica daje więcej energii, więcej mocy, więcej światła, a lampa? Jest nam jednak
dana lampa, która świeci... Widać coś w tym jest, jest w tym jakaś myśl; może nie
umiemy na raz wykorzystać tej energii, którą Bóg nam daje. Dlatego jest chyba nam
dana ta lampa, że jeśli będziemy czerpali z tego, co Bóg nam daje każdego dnia
w swoim Słowie, to wtedy jest to, co jest dla nas potrzebne, jest to wtedy dawka
wystarczająca, pełna mocy, żeby oświetlić nasz dzień. Poza tym, zobaczcie, lampa
to jest coś, co można wziąć w rękę, można nieść, jest to coś, co oświetla najbliższy
krąg, tam gdzie człowiek się znajduje, i można uczynić bezpieczne kroki; jeśli niosę
tę lampę, idę z nią, idę z tym światłem, to mogę czynić bezpieczne kroki, ciągle wiem
wystarczająco. Ktoś powie: ale nie wiesz wszystkiego. Ale wiem wystarczająco, może
to też jest tylko tyle, ile mogę pojąć, pomieścić w sobie, może nie mam wiedzieć
wszystkiego, ale mam wiedzieć wystarczająco. Dlatego, zobaczmy, w tym jest jakaś
mądrość Boga, że daje nam to, co wystarczające, a jednocześnie potrzebne dla nas.
A my się tak martwimy, chcielibyśmy inaczej, więcej. Ale przecież i tak nie uniesiesz
wszystkiego, nie jesteś w stanie pojąć tego wszystkiego, zrozumieć.
Droga, którą proponuje nam Apostoł nie jest dla nas łatwa. Jesteśmy wciąż kuszeni, by szukać tego, co pobudzi nasze emocje i przyniesie doraźną pociechę. Ale
Bóg proponuje nam przyjmowanie skutecznego lekarstwa. Mamy przyjąć z ufnością
to, co Bóg nam daje na każdy dzień, i wyruszyć codziennie w zaufaniu Jego słowu.
Jest w tym zawarty codzienny, prosty akt pokory. Człowiek uczy się codziennie żyć
w oparciu o to, co Bóg mu daje; jest w tym jakaś mądrość Boga, dzięki której może
On nas prowadzić, dzięki której może poszerzać nasze serce, sprawiać prawdziwą
przemianę naszego życia.
Czy nie jest lepsze to, co wynika z mądrości Bożej i z Jego działania wobec nas?
„Mamy mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej
trwali jak przy lampie”.
13
Maria Rabsztyn
ZMIANY W SOBIE
Czy i jak akceptować siebie i zmieniać swoje życie na lepsze?
Gdy w naszym życiu układa nam się – czujemy się zdrowi, mamy pracę, udane
życie małżeńskie, rodzinne, wtedy problemu z akceptacją nie odczuwamy, nie mamy
powodów, by powątpiewać w swoje siły, sprzyjające okoliczności życiowe, i jesteśmy
wyciszeni, spokojni, ufający.
Inaczej się dzieje z nami, gdy „wiatr wieje w przeciwną stronę”, gdy wszystko idzie
nam jak po grudzie. Niektórzy ludzie skłonni są do obwiniania za swoje nieudane
życie wszystko i wszystkich wokoło. To obwinianie innych pozwala im uśmierzyć
wewnętrzny niepokój, poprawić samopoczucie i uniknąć odpowiedzialności. Jednak
taki sposób bycia w żaden sposób nie rozwiązuje ich problemów. Dopóki ich myśli,
uczucia i działania pozostaną zdominowane przez przekonanie o własnej bezsilności,
dopóty będą tkwić w tym samym miejscu. Osobom, które nie biorą swego życia „za
bary” brakuje najważniejszego czynnika warunkującego jakąkolwiek zmianę - chęci
wzięcia odpowiedzialności za swój los!
Poszukiwanie winnych wokół siebie jest stare jak sama ludzkość - w naturze
ludzkiej istnieje głęboka skaza sprawiająca, że nie potrafimy / nie chcemy wziąć
odpowiedzialności za swoje życie. Powodem tego mogą być np.: wstyd, strach,
bezsilność, czynniki zewnętrzne, np. wyuczone sposoby wyniesione z domu.
Jednak powody, dla których tak a nie inaczej się zachowujemy a odpowiedzialność za swoje czyny, to dwie różne rzeczy. Odpowiedź na pytanie, dlaczego
coś robimy - nieważne jak trafna - nijak nie rozwiąże naszego problemu! A mimo
to nieustannie szukamy winowajców, starając się poczuć choć chwilę lepiej. Tak
naprawdę tylko każdy z nas może zrobić cokolwiek ze swoim problemem, to ja np.
mogę przestać zajadać się, kłócić, wypominać, zapijać, mieć za złe itp. Nikt inny za
mnie nie zapanuje nad moim apetytem, gniewem, złością, obwinianiem.
Znam pewnego człowieka, który od 12 lat jest w związku z kobietą, z którą ma
2 dzieci. Mimo braku przeszkód są w związku „niezalegalizowanym”. W wieku 22
lat ciężko przeżył rozwód rodziców, a w domu rodzinnym był wiele razy okaleczony
emocjonalnie i psychicznie przez rodziców. Nie umie i nie wie, jak dogadać się z kobietą, z którą mieszka, obarcza ją winą za niepowodzenia w związku, trudne relacje
z dziećmi, nie radzi sobie też z relacjami do rodziców i innych członków rodziny.
Gdy podczas rozmowy pokazywałam mu, co może dla siebie zrobić, odpowiadał:
„tak właśnie robiłem i nie przyniosło to niczego”, „tak się nie da”, „to nic nie da”,
„nic nie mogę”. Zrezygnowałam - ten człowiek siedzi w więzieniu - własnym, przez
siebie zbudowanym więzieniu niemożności, bezradności, niechęci do zmiany. Klucz
do tego więzienia ma tylko on sam, choć o tym nie wie.
14
Trudno niektórym z nas zrozumieć, przyjąć, że jesteśmy jedyną osobą, która
jest w stanie zaradzić swoim problemom. Jeśli uda nam się - obojętnie w jakim
momencie życia - pojąć różnicę pomiędzy tym, co nas spotyka a tym, jak na to
reagujemy, wtedy przekonamy się, zrozumiemy, że na nasz los wpływają nie tyle
same wydarzenia przykre dla nas, ale to JAK NA NIE ZAREAGUJEMY! Możemy
wtedy zrozumieć, że nikt nie ma władzy nad naszym życiem tak długo, jak długo
mu jej nie powierzymy.
Pies mieszka zazwyczaj tam, gdzie każe mu jego pan - człowiek ma możliwość
decydowania o miejscu swojego pobytu, w czym przejawia się jego twórczy akt
wyboru. Mamy wolną wolę przejawiającą się w dokonywaniu wyborów, a każdy
wybór obarczony jest konsekwencjami; człowiek jest zdolny do ich udźwignięcia.
Bywa też i tak, że nie wybieramy sobie tego, co na nas spada, np. choroby, utraty
pracy itp. Zawsze jednak możemy tworzyć, szukać i znajdować rozwiązania, które
określają naszą reakcję na wydarzenia i sposób działania.
Przykładowo: nie wybieramy sobie rodziców, którzy stają się przyczyną nieudanych
relacji międzyludzkich w życiu dorosłym, ale jednak to my sami wybieramy sobie
partnerów podobnych do naszych rodziców; mało tego - wybieramy tkwienie na
tym etapie rozwoju, na którym pozostawili nas rodzice, aniżeli dorastanie. Łatwiej
od jakiejkolwiek zmiany przychodzi nam obwiniać innych; często jest tak, że ta
przeogromna wolność wyboru, którą dysponujemy nie zawsze jest nam w smak.
Każdy z nas mierzy się w życiu z trudnościami, otrzymaliśmy talenty, rozum,
zdolność pokonywania przeszkód, Bóg nas obdarował wolnością wyboru. Co z tym
zrobimy? Jak wykorzystamy nadarzające się możliwości? Możemy mieć wiele wymówek i choć te wymówki rzucają pewne światło na ograniczenia, którym podlegamy,
to tak naprawdę nie ma dla nas usprawiedliwienia.
Na ogół nie rozumiemy podstawowej rzeczy dotyczącej wymówek - otóż, zazwyczaj są one słuszne!!! Nie dyskutuję z osobą, która mówi mi dlaczego zrobiła
czy powiedziała coś tak, a nie inaczej. Te wymówki, usprawiedliwienia są dla niej
prawdziwe i dla każdego z nas nasze argumenty (czytaj: wymówki) są zasadne!
I co z tego? - masz rację! Powiedz jednak, CO ZAMIERZASZ z tym wszystkim zrobić!!!
Twoje wymówki absolutnie niczego nie zmieniają! Odłóż je na bok! Przestań
nimi żyć!
Wszystko zależy od ciebie! Np.:
- to prawda, że on/ona nie daje ci tego, czego potrzebujesz - i co z tego?
Co zamierzasz z tym zrobić?
- to prawda, że dzieci cię nie słuchają - i co z tego? Co zamierzasz z tym zrobić?
- to prawda, że masz skłonność do tycia - i co z tego? Co zamierzasz z tym zrobić?
- to prawda, że szef cię wykorzystuje i daje najwięcej pracy, nie uznaje swoich
pomyłek - i co z tego? Co zamierzasz z tym zrobić?
itp.
15
Wszyscy - każdy z nas - możemy coś zrobić!!! Co?
Pierwszy krok zmian w życiu, to nauczyć się myśleć inaczej. Wielu z nas jest
skłonnych do myślenia katastroficznego. Wyobraź sobie, że jecie obiad z niedawno
poznanym ukochanym mężczyzną. W pewnym momencie wypada mu z kieszeni
portfel, z którego wysuwa się zdjęcie jakiejś atrakcyjnej kobiety. Co pomyślisz?
Zapamiętaj zanim przeczytasz dalej.
Po chwili on podnosi zdjęcie i mówi: „to moja siostra, chciałbym, byście się
poznały kiedyś.” Co czujesz wtedy? Ulgę? Czy dziękujesz w duchu sobie samej, że
nie wyrwało ci się coś niestosownego?
Zaburzony sposób myślenia może uczynić nas bezsilnymi i bezradnymi, skłaniając nas do obwiniania innych. Dobrze jest zmierzyć się z faktem, że nasz umysł nie
zawsze mówi nam prawdę - nie ma w tym nic dziwnego – to przecież nasz własny
umysł stara się nas utwierdzić w przekonaniu, że nasz odbiór, myślenie, widzenie
jest prawdziwe. Wiedząc o tym możemy pomóc swojemu rozumowi myśleć bardziej
realistycznie, otwarcie i skutecznie. Zamiast pozwalać, by twoje myślenie potęgowało
trudności - zacznij z niego czynić pożytek.
Nie oznacza to, że powiemy sobie „myślę inaczej” i to automatycznie nastąpi.
To zmiana w sposobie postrzegania własnego życia i siebie samego prowadzi do
zmiany myślenia!!!
Umysł zwodzi nas na dwa główne sposoby.
Przypadek pierwszy: „próbowałem wszystkiego i nic
nie działa” - oznacza to, że osoba tak myśląca sądzi, że
wykorzystała już wszystkie możliwości i żadna z nich
nie przyniosła spodziewanego efektu, zrobiła, co było
możliwe, by spełnić swe marzenia i odmienić swój
własny los i teraz musi pogodzić się z rzeczywistością,
w której nie ma już dla niej żadnej nadziei.
Mamy tu do czynienia z myślowym schematem,
w którym kryje się zniechęcenie i bezsilność, a to
prowadzi do stagnacji. Żeby przełamać ten schemat
trzeba sobie zadać dwa pytania:
Po pierwsze: co rozumiem przez słowo „wszystko”?, np. jeśli masz męża/żonę, z którym nie umiesz się
porozumieć to czy:
- porozmawiałeś z nim/nią,
- dałeś mu do zrozumienia, jak jej/jego zachowania wpływają na ciebie,
- zapytałeś ją/jego o to, gdzie jego zdaniem leży problem,
- zmieniłeś to, co powinieneś zmienić wg niego/niej,
- poprosiłeś go, by powiedział, co wg niego możesz zrobić, by było lepiej,
- rozeznałeś własne reakcje wywołane gniewem,
- powiedziałeś żonie/mężowi, co powinno ulec zmianie,
16
- powiedziałeś nie to, czego nie chcesz, ale co chcesz,
- pracowałeś nad zaufaniem i bliskością w waszym związku,
- pomodliłeś się z nim/nią o poprawę sytuacji,
- pomagałeś żonie/mężowi zrozumieć, co oznacza twój smutek, żal,
- poprosiłeś o pomoc kogoś z zewnątrz,
- przystąpiłeś do grupy wsparcia,
- wytyczyłeś żonie/mężowi granice,
- przestrzegłeś żonę/męża przed konsekwencjami
jego zachowań,
- doceniłeś sytuacje, w których mąż/żona potrafi
się opanować.
Tę listę można wydłużać. Sprawdź, czy mówiąc:
"spróbowałem wszystkiego" - tak jest naprawdę.
I pytanie drugie: co rozumiesz przez słowo
„spróbowałem”?
Ile razy mówiłeś, by przestał np. krzyczeć, złościć się, pić, milczeć, czy byłeś szczery i stanowczy?
Często bowiem „próbowałem” znaczy dla ludzi
tylko to: „podjąłem temat raz czy dwa, czy dziesięć.
Nasza rozmowa nic nie zmieniła. Mąż/żona to zignorowali, więc uznałem, że nic z tego nie będzie”.
Tymczasem zmiana ludzkiego zachowania wymaga wiele
wysiłku! To nie jest prosta sprawa, by dotarło do męża/żony, że nie zamierzasz
ustąpić w jakiejś sprawie - trzeba poświęcić wiele czasu i energii.
I przypadek drugi: „nie dam rady”.
Ta postawa określa człowieka, który czuje, że nie jest w stanie wykonać żadnego
ruchu ku polepszeniu własnej sytuacji, czy realizacji jakichś zamierzeń. Ktoś taki
jest zupełnie bezradny, we własnym mniemaniu nie może niczego zrobić i na nic
wpłynąć. Pewnie nigdy nie będę graczem NBA, profesorem Harvardu, znanym podróżnikiem. Takie zdolności ma niewielki procent populacji. W świecie przeważają
sytuacje, w których jesteśmy w stanie coś zrobić, jednak niektórym ludziom życie
upływa pod hasłami „nie dam rady” – walczyć z nadwagą, rozwiązać konflikty
z szefem, dziećmi, zdobyć nowe kwalifikacje, nauczyć się języka obcego, rozmawiać
z bliską osobą tak, by mnie słuchała, nawiązać nowe znajomości itp.
Jeśli przyjąłeś postawę rezygnacji i ten sposób myślenia wszedł ci w nawyk - masz
problem. Wybrałeś sposób myślenia, w którym wystrzegasz się ryzyka dla uniknięcia cierpień związanych z niepowodzeniem. Tymczasem sama porażka może stać
się twoim najlepszym przyjacielem! Najwięcej w życiu osiągają ci, którzy zaznali
najcięższych niepowodzeń. Lekarstwem na nasze „nie dam rady” jest metoda prób
i błędów. Równocześnie zastąp ten zwrot „nie dam rady” innym mającym lepsze
odniesienie do twoje faktycznej sytuacji, np.:
17
-
unikam trudności,
boję się,
nie jestem pewna, np. co się stanie, jeśli powiem mężowi co czuję, gdy on
podnosi głos,
nie chcę - słowo wytrych, np. zdaję sobie sprawę, że mógłbym zacząć kurs
języka obcego, ale teraz nie chcę tego robić.
W zwrotach tych kryje się nadzieja, której nie ma w zwrocie „nie dam rady”.
Przyjrzyj się uczciwie swoim wymówkom. Naucz się mierzyć z trudnościami,
zyskasz większą pewność siebie, twoje lęki ustąpią. I chociaż odmawiasz być może
podjęcia jakiegoś kroku - w tej chwili - to nadal masz wybór!
Zagrożenia wiary
Ks. Andrzej Zwoliński, profesor i kierownik Katedry Katolickiej Nauki
Społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie,
prowadził dla nas spotkanie weekendowe 21-23.10.2011 roku na temat
„Zagrożenia wiary”. Temat był podzielony na cztery sesje i podtematy:
1.
2.
3.
4.
Czy czasy Antychrysta?
New Age ciągle trwa.
Elektroniczny wychowawca.
Czy pobożność może być fałszywa?
Głównym zagrożeniem wiary jest pycha i nieposłuszeństwo Bogu. I choć życie
człowieka dziś zupełnie inaczej wygląda, niż Adama i Ewy w raju, kuszenie szatana
budzi w człowieku te same skłonności - by być jak Bóg.
Głupi jest człowiek, który nie uznaje tego, co otrzymał, nie potrafi dziękować
Bogu za każdy dzień życia, łaski, sakramenty i wolną wolę. Gdy nie uznaje, że jego
wolność jest ściśle określona Dziesięcioma Przykazaniami, że to znak wielkiej
miłości i opieki Boga Ojca, który chce, abym żył i miał w sobie życie wieczne, że
są takie półprawdy, takie smaki, taka mądrość, której nie warto zaznać. Szatan
nie chce mego dobra i dlatego robi wszystko, bym nie zgodził się na refleksję - na
prawdę o sobie - na pokorę.
18
I tak słuchając go - błądzimy. Handel zwany New Age ciągle trwa i… „wielu
mistrzami się stało, jak mówić prawdę niecałą” (fraszka).
Z braku pokory i w zaślepieniu, i z tego też, że nam tak trudno powiedzieć, gdy
choroba i śmierć - bądź wola Twoja - szukamy pomocy w bałwochwalstwie, ezoteryzmie, pseudoduchowości. W naszej cywilizacji kwitnie sekciarstwo, czarna i biała
magia, wróżbiarstwo, medycyna niekonwencjonalna, bioenergoterapia, kręgarstwo,
akupunktura, medytacje inspirowane religijnością Wschodu. Z ciekawości, jak nasi
rodzice w raju, naruszamy prawo i przykazania praktykując wróżenie z senników,
horoskopów, wywoływanie duchów, uprawiamy wiarę w moc materii (amulety,
talizmany, wahadełko, różdżka).
Bardzo wielkim zagrożeniem są dziś wszechobecne media drukowane, głoszone
i emitowane na ekranie. Stają się dla wielu elektronicznymi wychowawcami. Szczególnie widać to u dzieci i młodzieży, które ubierają się, poruszają i zachowują, jak
ich bohaterowie z filmów, seriali, i ich idole z estrady. Statystyki biją na alarm: tak
wiele zła „wchodzi” do naszych domów i serc, i jeżeli nie potrafimy tego z Bogiem
rozwiązać, to nikt nam nie pomoże. Dziś, jak zresztą zawsze, potrzeba silnej wiary
i ascezy, czyli mądrego wyboru, umiaru we wszystkim, aby nie mieć „siana w głowie”, by nie wyłączać samorefleksji i głosu sumienia, aby mieć czas na spotkanie
z człowiekiem, wspólne posiłki w rodzinie, rozmowy. Rodzina potrzebuje nas,
a dzieci naszego przykładu życia i modlitwy, a nie teorii. My mamy słuchać nauki
Ewangelii i Kościoła. Papież Benedykt XVI przestrzega nas przed takimi uczonymi,
którzy często chcą nam przedstawić świat, jak oni go widzą. A to prawda o Bogu
weryfikuje świat, „bo wiara to wierność, a wierność to miłość”.
Przy ostatnim temacie ks. Andrzej zwrócił nam uwagę, że Boże objawienie
(publiczne) zakończyło się wraz ze śmiercią św. Jana - ostatniego z Apostołów.
Na Ewangelii opiera się nauka Kościoła. Inne, a więc współcześnie uznane przez
Kościół objawienia świętych nigdy nie poddały w wątpliwość prawd objawionych,
ale zawsze wzywały chrześcijan do nawrócenia, pojednania się z Bogiem i ludźmi.
Objawienia świętych są objawieniami prywatnymi, wszystkie one były badane długo
i skrupulatnie, nim zostały uznane. My mamy się trzymać tych, które Kościół uznał
i rozróżnić to, co nas buduje i umacnia w jedności wspólnoty kościelnej, a unikać
tanich sensacji. Inne objawienia, które nas poruszają niech będą zakotwiczone
w Ewangelii i prawdziwych świadkach wiary - świętych Bożych.
Jedno mogę napisać: nikt nie przysypiał na wykładach. Poruszały nas, pobudzały
do refleksji, a także do sprzeciwu. Rewidowały nasze poglądy i przyzwyczajenia.
Ubogacone jak zwykle wspólnymi modlitwami, Eucharystią i czasem posiłków,
dawały wiele do myślenia i stawały się tematem rozmów; stanowiły jesienne spotkanie wspólnotowe.
K.P.
19
Oaza ewangelizacyjno-formacyjna
29.07.- 7.08.2011
"Jezus Chrystus" – To było hasło tegorocznej oazy młodzieżowej w Carlsbergu.
Młodzi próbowali przybliżyć się do Osoby Jezusa Chrystusa, a także znaleźć swoją
osobistą relację do Niego poprzez pytanie: Kim On jest dla mnie?
Jeden z uczestników, dzieląc się swoim doświadczeniem tych rekolekcji, napisał:
"To była moja trzecia oaza młodzieżowa. W tym roku (ze względu na planowany
wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Madrytu), nie trwała ona 15 dni, jak moje
dwie pierwsze, lecz tylko 10. Choć trwała ona krócej, najbardziej przez tą trzecią
oazę zrozumiałem, o co naprawdę chodzi w wierze. Właśnie teraz mogłem nabrać
dużo siły duchowej.
Było widać, ze animatorzy bardzo się starali o to, aby uczestnicy mieli piękny
i owocny czas oazy: program nie był nudny! Było dużo różnorodnych pomysłów
na spędzenie tego czasu.
Pod wpływem przeżyć tej oazy, a szczególnie podczas katechez kleryka, przeżywam Mszę świętą zupełnie inaczej niż dotychczas i przygotowuję się do niej lepiej.
Ta oaza sprawiła, że mogłem zrozumieć, że nie można traktować drugiego
człowieka, szczególnie dziewczyny, jako"obiektu".
Odkryłem, że jest bardzo dużo różnych możliwości modlenia się i że modlitwa
to coś więcej niż „odklepanie” różańca.
Bardzo ważną sprawą, którą zrozumiałem jest to, że każdy z nas jest powołany do
bycia człowiekiem i trzeba każdego traktować tak samo, bo każdy jest człowiekiem,
który jest stworzony przez Boga i przez Niego jest kochany.
Postanowiłem sobie wziąć wszystkie rady księdza i kleryka do serca i zmienić
moje życie.
Teraz, miesiąc po oazie, dalej pali się we mnie ogień Ducha Świętego, wzięty
z oazy, i dalej pracuję nad sobą, aby umocnić swoją przyjaźń z Jezusem.
Chwała Panu".
Uczestnik Oazy
20
Relacja ze spotkania par rejonowych
Domowego Kościoła
W dniach 28-30.10.2011 uczestniczyliśmy w rekolekcyjnym spotkaniu Par
Rejonowych DK w Niemczech, które miało miejsce w naszym Centrum Ewangelizacyjnym „Marianum” w Carlsbergu. Udział w nim wzięło 11 Par Rejonowych
pod przewodnictwem naszego Moderatora Krajowego DK ks. Sławomira Wojciechowskiego oraz pani Basi Mazur (Instytut Niepokalanej Matki Kościoła) i ks. Jacka
Hermy (Moderator Ruchu Światło-Życie w Niemczech).
Celem naszego spotkania było podsumowanie dotychczasowej posługi w Rejonach, wzajemne ubogacenie się przemyśleniami nad przeżytymi doświadczeniami
i podjęcie decyzji co do dalszej działalności. Przyjęliśmy też sprawozdanie z udziału
naszych przedstawicieli ks. Sławka i Sylwii z Dawidem (PR z Berlina) w spotkaniu
całego DK, które odbyło się w Polsce we wrześniu 2011. Homilie / katechezy rekolekcyjne wygłosili: ks. Sławek, ks. Jacek, Jerzy i Teresa Topolscy (PR z Saarbrücken)
oraz Zosia Wawrzyniak (z Hannoveru).
W podsumowaniu spotkania, został zredagowany „List Jedności” zaadresowany do ks. bpa Wiesława Lechowicza (delegat KEP ds. emigracji), ks. bpa Adama
Szala (delegat KEP ds. Ruchu Światło-Życie), ks. Stanisława Budynia (Rektor PMK
w Niemczech), ks. Adama Wodarczyka (Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie),
ks. Marka Borowca (Moderator DK w Polsce).
W swojej katechezie pt. „Sakrament Pokuty w świetle Pisma Świętego” Jurek
i Teresa przedstawili biblijne podstawy tego Sakramentu, począwszy od Starego
Testamentu, a skończywszy na obecnej praktyce spowiedzi. Podkreślili, że tak jak
chory na ciele idzie do lekarza, tak chory na duchu szuka pomocy u Boga.
Chrześcijaństwo to religia MIŁOŚCI.
Cytując licznie Pismo Święte przedstawili skutki grzechu, podkreślając, że grzech
przesłania człowiekowi „widoczność” tej nieustającej MIŁOŚCI, oddala człowieka
od swego Stwórcy, wprowadza też rozdźwięk pomiędzy człowiekiem a człowiekiem.
Z powodu grzechu cierpi nie tylko grzesznik ale też cała wspólnota, Kościół, cierpi
społeczeństwo, cierpi całe otoczenie.
Zacytowali też te części Biblii, które mówią o wyznawaniu grzechów, jako
jednym z elementów wydostawania się z jego sideł. Przedstawili też nowożytne
formy wyznania grzechów (do VI w po Chr. – publiczne wyznanie grzechów przed
wspólnotą, od wieku VII – zapoczątkowana w Anglii i Irlandii – przyjęła się praktyka
spowiedzi indywidualnej). Omówili też warunki dobrej spowiedzi (5 warunków
– Sobór Watykański II).
W czasie spotkania Ks. Jacek przypomniał, że „Ewangelizować - to znaczy
budzić do życia wiary, a przede wszystkim dzielić się praktycznym życiem wiary”.
Przedstawił także zasady formalne i pastoralne działalności Centrum Ewangelizacji
21
w Carlsbergu. Podkreślił, że "Marianum" utrzymuje się bez dotacji z zewnątrz i że
jest potrzebna wszelaka forma troski – odpowiednio do naszych możliwości wkład
modlitwy, pracy i ofiar materialnych – podejmowana przez wszystkich zainteresowanych dobrem i rozwojem tego miejsca.
Przy zapytaniach o indywidualne koszty pobytu na rekolekcjach ks. Jacek podkreślił, że miejsce to ma charakter przede wszystkim pastoralny, a koszty są podane
w „Terminarzu Carlsberskim”. Podkreślił przy tym z naciskiem, że nie zdarzyło się
w historii tego miejsca, aby „pukający”, potrzebujący rekolekcji, nie został na nie
przyjęty z powodu braku własnych funduszy.
Zosia Wawrzyniak w swojej katechezie podkreśliła, że Domowy Kościół, gałąź
rodzinna Ruchu Światło-Życie, to wspólna droga małżonków do zbawienia: Nie
twoja, nie moja, ale NASZA DROGA !
Do Kręgu wstępujemy po pierwsze dla Boga.
DK to forma formacji modlitewnej,
która pomaga małżeństwu
„wiosłować w tym samym kierunku”.
Barbara i Zenon Zielińscy
Świadectwo ze spotkania par rejonowych
Krótko po spotkaniu par rejonowych ciągle niosę w sercu radość i uwielbienie
dla Pana, bo powołuje nas, słabych ludzi, aby tworzyć tak wielkie i piękne dzieła,
jakim jest Domowy Kościół, wylewając swoją łaskę dalej, niż my jesteśmy w stanie
spojrzeć. A w tych dniach, 28-30 października 2011, Pan szczególnie obdarzył nas
doświadczeniem jedności i wspólnoty.
O tym, że w Niemczech są jakieś kręgi małżeństw, było wiadomo nie od dzisiaj.
Jednak to spotkanie par rejonowych DK w Niemczech i Luksemburgu, po raz drugi,
jeszcze dokładniej, ukazało bardzo szczegółowo sytuację naszej gałęzi Ruchu na
Zachodzie. W relacji, jakiej udzieliły pary z poszczególnych rejonów, dowiedzieliśmy się, że mamy w Niemczech 34 kręgi DK, do którego należy ok. 180 małżeństw
i jeden krąg w Luksemburgu. Wielką radością było stwierdzenie faktu wzrostu tej
22
liczby od ostatniego spotkania i relacji wielu wspólnot, że kapłani w Polskich Misjach Katolickich coraz chętniej włączają się w prace kręgów. W czasie dzielenia się
i omawiania spraw organizacyjnych, poruszaliśmy tematy problemów w naszych
grupach m.in. oporów małżeństw przy wstępowaniu do kręgu, obecności kapłanów
na spotkaniach, opieki nad dziećmi w trakcie spotkań, świadomości przynależności
do Ruchu Światło-Życie, relacji z naszymi parafiami i oczywiście temat budzący
najwięcej emocji: sprawy finansowe.
Strawy duchowej w sobotę od rana dostarczyła nam konferencja Teresy i Jerzego
Topolskich o spowiedzi i jej historii w Biblii, co było wprowadzaniem do wieczornej celebracji sakramentu pojednania. Moderator DK w Niemczech, ks. Sławomir
Wojciechowski, wygłosił po południu katechezę na temat Drogi w Domowym
Kościele i wierności charyzmatowi Światło-Życie,
rozpalając nas do większej gorliwości w pełnieniu
posługi i głoszeniu Ewangelii. Ostatnią katechezę, w niedzielne przedpołudnie, wygłosiła
pani Zofia Wawrzyniak z Hanoweru. Czerpiąc
ze skarbca swoich doświadczeń, kiedy przez
35 lat należała z mężem do kręgu DK,
porządkowała naszą wiedzę na temat
zobowiązań i motywowała nas do ich
jeszcze pełniejszego przyjęcia.
Przez cały ten weekend, także
podczas posiłków i spotkań w kuluarach, doświadczaliśmy jak wielkim bogactwem jesteśmy dla siebie
nawzajem, jak bardzo motywujące
jest dzielenie się swoimi doświadczeniami i jak bardzo potrzebne jest,
abyśmy rozmawiali, spotykali i poznawali się, nie tylko jako pary rejonowe, ale
generalnie, jako Domowy Kościół tego terenu.
Bardzo trudno jest być samotną wyspą na oceanie sceptycyzmu i niewiary, jaki
w dzisiejszych czasach na otacza. Tworząc większą wspólnotę, pielęgnując więzi,
stawiając razem wobec trudności i modląc się jednym głosem o łaskę odrodzenia
wiary dla rodzin, sami stajemy się mocniejsi w wierze, a Pan Bóg czyni z nas jeszcze
doskonalsze narzędzie głoszenia Ewangelii światu.
Tym bardziej cieszymy się, że już 7 stycznia 2012 odbędzie się w "Marianum"
Opłatek Domowego Kościoła, na który zaproszone są wszystkie pary małżeńskie
naszego Ruchu z Europy Zachodniej. Będzie to piękna okazja, aby jeszcze lepiej się
poznać i wspólnie wielbić Boga w życiu naszych rodzin.
Liliana Łodzińska
23
Świadectwo o Naprotechnologii II
Wielki jest Pan i niezbadane są Jego wyroki
Matka Boża, w małej ikonie z Schönstatt towarzyszy nam od dawna. Była z nami
kiedy wreszcie po wielu latach starań i rozczarowań dowiedzieliśmy się, że doczekaliśmy się upragnionego potomstwa. Była też z nami w szpitalu gdy nasz synek
przychodził na świat. Zawsze czuliśmy jej obecność i miłość. W ostatnim czasie
jednak jej matczyną opiekę odczuliśmy szczególnie.
Wymarzona praca i hiobowe wieści
Od lutego tego roku nasze życie stało się pasmem niepowodzeń i porażek. Wydawało się, że wymarzona praca mojego męża będzie początkiem czegoś dobrego.
Pełni nadziei podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do innego landu i rozpoczęliśmy
poszukiwanie nowego mieszkania. Wkrótce jednak okazało się, że Pan Bóg dopiero
zaczął wystawiać nas na próby. Długo nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego mieszkania. Gdy w końcu się udało, okazało się, że nowa praca mojego męża, z którą
wiązaliśmy takie nadzieje, wskutek niemożliwych do przewidzenia zawirowań na
rynku, jest bardzo niepewna. Zasugerowano mu wręcz, aby jej nie podejmował
lub zaczął od razu szukać sobie czegoś nowego. W jednej zatem chwili, mieszkając
w rozłące, zostaliśmy z dwoma mieszkaniami do opłacenia, w dwóch różnych
miastach, a wizja utraty pracy męża była bardzo realna.
Czego chcesz od nas Panie?
Wtedy też po raz kolejny przybyła do nas Maryja w cudownym wizerunku.
Nieustannie powierzaliśmy jej wszystkie nasze sprawy i prosiliśmy o wstawiennictwo. Rozpoczęliśmy jednocześnie litanię do Ducha Świętego z prośbą o światło
i wskazanie dalszej drogi życiowej. Czy powinniśmy mimo trudnej sytuacji w firmie
męża przeprowadzać się, czy może wycofać się ze wszystkiego? Mimo, że od kilku
24
lat staraliśmy się o drugie dziecko, to jednak w całym tym rozgardiaszu pragnienie
dziecka i podejmowane leczenie zeszło na nieco dalszy plan.
Bóg błogosławi w trudnych momentach
Podjęliśmy decyzję, by jednak spróbować w nowym miejscu i nagle wszystko
zaczęło się w cudowny sposób układać. A najważniejsze, że to właśnie w tak trudnym
momencie naszego życia, ku naszej nieopisanej radości, miłosierny Bóg obdarzył
nas kolejnym dzieciątkiem! Co więcej, mój mąż znalazł wkrótce nową dobrą pracę
i to bliżej naszego nowego miejsca zamieszkania. Bóg jest wielki i niezbadane są jego
wyroki. W tym miejscu przypominam sobie jedną z myśli o. Kentenicha: ”czasem
nie możemy Boga zrozumieć, ale jedno jest pewne, że jest On Miłością”. Pewne
jest też to, że jego Matka prawdziwie działa i nigdy nie zostawia nas bez pomocy.
Dramat życiowy: niepłodność
Chcielibyśmy przy tej okazji podzielić się naszym doświadczeniem z NaProTechnology. Przez lata borykaliśmy się z problemem niepłodności i od wielu
lekarzy słyszeliśmy, że nie będziemy mieć dzieci a jedyną „szansą” dla nas jest in
vitro. Jednocześnie mieliśmy wrażenie, że ginekolodzy, z którymi mieliśmy do
czynienia nie byli zainteresowani przeprowadzeniem rzetelnej diagnostyki. Po
kilku podstawowych badaniach, absolutnie nie skorelowanych z moim cyklem,
stawiano diagnozę jednocześnie nie oferując żadnych możliwości leczenia a jedynie procedurę sztucznego zapłodnienia. Od razu odrzuciliśmy tę propozycję nie
tylko ze względów religijnych ale po prostu ludzkich (mechaniczne traktowanie
małżeństwa i współżycia małżeńskiego, zamrażanie „nadliczbowych” (!) dzieci,
przeprowadzanie selektywnej aborcji w przypadku zagnieżdżenia
się kilkorga dzieci jednocześnie).
Wyjątkowe doświadczenie z NaProTechnology
Dzięki Bogu po pewnym czasie zetknęliśmy się z NaProTechnology. Nasz nowy ginekolog, który był jednocześnie konsultantem
medycznym NaProTechnology, podszedł poważnie do naszego
problemu. Zdiagnozował kilka problemów zdrowotnych, które
w znacznym stopniu upośledzały naszą płodność. Zalecona terapia
okazała się nader skuteczna, ponieważ już po 4 miesiącach byłam znowu w ciąży!
NaProTechnology jest metodą opartą na najnowszych zdobyczach medycyny,
która została opracowana w Stanach Zjednoczonych przez zespół specjalistów
pracujących pod kierunkiem Dr. Thomasa Hilgersa. Pozwala ona, w ogromnej
liczbie przypadków, znaleźć rzeczywiste przyczyny niepłodności, które w trakcie
indywidualnie dobranego leczenia są eliminowane, tak by mogło dojść do poczęcia w naturalny sposób. NaProTechnology oferuje również skuteczne leczenie
niepłodności męskiej, przy czym warto podkreślić fakt, że pobieranie nasienia do
badania nie następuje poprzez masturbację. Zanim rozpocznie się leczenie trzeba
nauczyć się obserwować i notować tzw. „Biomarkery” cyklu wg Modelu Creighton.
Jest to system obserwacji, który w niezwykle sprecyzowany i wystandaryzowany
25
sposób pozwala śledzić przebieg cyklu i zauważać wszelkie nieprawidłowości czy
zaburzenia w nim zachodzące. Nauka systemu odbywa się podczas indywidualnych
spotkań z instruktorem.
NaProTechnology nazywana jest słusznie innowacją w leczeniu niepłodności.
Niepłodność bowiem nie jest traktowana jako choroba sama w sobie, ale jako
skutek innych, często nie zdiagnozowanych często nawet nie dających o sobie znać
schorzeń. Precyzyjnie i dogłębnie przeprowadzana diagnostyka pozwala ustalić
przyczyny niepłodności a podjęte faktyczne leczenie, które zawsze współpracuje
z cyklem kobiecym jest bardzo skuteczne.
Nasze doświadczenie z NaProTechnology sprawiło, że postanowiłam sama
zostać instruktorką Modelu Creighton, by przy współpracy z lekarzami, konsultantami medycznymi NaProTechnology, prawdziwie pomagać parom bezskutecznie
starającym się o potomstwo.
Bóg jest Bogiem życia!
Błogosławiony Jan Paweł II w rozmowie z twórcą NaProTechnology, Dr Thomasem Hilgersem (USA) stwierdził, że NaProTechnology jest jego wielką nadzieją.
Prawdziwie Bóg jest Bogiem życia i działa przez ręce lekarzy NaProTechnology,
dla których każde życie ludzkie jest darem od momentu poczęcia. Tysiące par na
świecie doczekało się upragnionego potomstwa dzięki NaProTechnology.
Bóg jest miłośnikiem życia!
Bliższe informacje o NaProTechnology w Niemczech, Holandii, Polsce:
Ewa A. Tomiak, FCPI
Telefon +49 (0)6074 6807356
Email: [email protected]
Web: www.fertilitycare.de
Web: www.fertilitycare.nl
Inne strony poświęcone NaProTechnology:
www.leczenie-nieplodnosci.pl/pl/
www.naprotechnology.com
26
Relacja ze spotkania
kręgu rejonowego w Carlsbergu
Spotkanie odbyło się 4.12.2011 w ośrodku Ruchu. Prowadzili je Teresa
i Mieczysław Płachta. W obecności 6 par animatorskich omówiono aktualne sprawy
dotyczące kręgów. Po otrzymaniu odpowiedzi na list jedności od ks. bpa Wiesława
Lechowicza ( delegata Episkopatu ds. duszpasterstwa emigracji polskiej) Diakonia
Ruchu zaprosiła go na spotkanie opłatkowe w Marianum/Carlsbergu w sobotę
7.01.2012 (Zachęcamy wszystkich uczestników kręgów DK do wzięcia udziału!).
Wiele uwagi poświęcono na spotkaniu sprawom finansowym. Zbliżające się
rekolekcje letnie II stopnia w Carlsbergu 13-29.07.2012 z udziałem pp. Tomasza
i Agnieszki Talagów (pamiętamy ich udział w weekendzie małżeńskim o dialogu)
wymagają już teraz zatroszczenia się o urlop i przygotowania finansów. Chcemy, aby
rodziny mniej zamożne i wielodzietne mogły wziąć w nich udział. Dlatego echem
ze spotkania par rejonowych powtórzyliśmy propozycje utworzenia funduszu „solidarnościowego“ na dopłaty do kosztów oazy dla uczestników mniej zamożnych.
Fundusz ten powstanie ze „składek“ od poszczególnych kręgów.
Pierwszy krok już postawiliśmy. Jakub Stoiński zgodził się być skarbnikiem
„centralnym“ dla DK w Niemczech i w najbliższym tygodniu podamy nr konta
„solidarnościowego“, na które od stycznia można wpłacać część funduszy, które są
(chyba?) zbierane już w niemal każdym kręgu. Niewielka część funduszu wesprze
koszty wyjazdu na doroczne spotkanie DK w Polsce (wrzesień) i ew. na Kongregację
Odpowiedzialnych Ruchu w Częstochowie (luty).
Jerzy Łodzinski
27
28
Z życia i misji MDE "Drogocenna Perła”
Drodzy czytelnicy "Życia w Świetle"! Witamy Was z naszego międzynarodowego
biura ewangelizacji w Niemczech, w Carlsbergu, chcemy choć trochę opisać i nasze
misyjne życie, które jest pełne misyjnych wyjazdów, pięknych spotkań z innymi
ludźmi, z innymi narodami i krajami. Jak obserwuję i uczestniczę w naszym życiu
w ciągu ostatnich już prawie 10 lat, mogę zaświadczyć, że cel naszej Diakonii to:
ewangelizacja, ewangelizacja, i jeszcze raz ewangelizacja... i potem podtrzymywanie
tego, co było zasiane, aby przyniosło dobre owoce.
Ks. Ireneusz Kopacz, nasz wspaniały założyciel i moderator naszej międzynarodowej diakonii ewangelizacji "Drogocenna Perła", nieustannie się trudzi dla sprawy
Królestwa Bożego, i choć ma już 58 lat, ciągle ma prawie to samo tempo, a czyni to
dla Boga i ludzi. Ma wielkie Boże cechy jak wierność, wytrwałość, łagodność i ciągle
wielkie ćwiczenie pokory, co do spotkań z innymi kapłanami, co do warunków, do
wyjazdów, do znoszenia trudów i przeciwności. Wiele osób podziwia, wiele próbuje
udowodnić, że ma też - co oczywiste i normalne - słabości, inni próbują osądzić,
ale niewielu takich, którzy by chcieli pójść tą samą drogą! Może ich rozumiem, bo
przecież ja tyle razy chciałam już zdezerterować! Chodzić po wodzie nie jest takie
łatwe, szczególnie w konkretnych sytuacjach życiowych, które naprawdę wymagają
wiary, zaparcia się, pokory, przebaczenia i pokoju serca mimo wszystko. Ale nie
wytrzymałabym i pewnie uciekłabym, gdyby nie Boża łaska, nie potwierdzenie
Bożego prowadzenia. Bóg jest obecny i błogosławi. Wtedy mam pewność, że to jest
sprawa Boża. Gdy ludzie, nawet wątpiący, obserwują dłuższy czas naszą Diakonię,
stwierdzają, że jest tu jednak Ręka Boża!
Cały rok jest podzielony, w kratkę: wyjazd, pobyt na miejscu w Carlsbergu albo w Horbach. Niektóre wydarzenia są te same: Oazy 15-dniowe zimowe i letnie;
co prawda zmieniają się czasem kraje i oczywiście osoby; rocznice w Carlsbergu
i wspólnoty w Mińsku (we wrześniu); Kongregacja Odpowiedzialnych naszego
Ruchu w Częstochowie (razem z międzynarodowym spotkaniem „Parresia”). Na
miejscu z kolei to: pomoc w parafiach niemieckich, spotkania poniedziałkowe we
Frankenthalu i Ludwigshafen. A do wszystkiego tego dochodzą różne ewangelizacyjne spotkania, rekolekcje, odwiedziny i czasem zwyczajnie niezwyczajne spotkania
i wydarzenia, w których zawsze widzimy Rękę Bożą. Może to tak jest, że jak ktoś
szuka Królestwa Bożego, to zawsze go znajduje!
Możecie zobaczyć nasze zdjęcia na blogu: drogocennaperla.blogspot.com,
które więcej mogą powiedzieć o tym wszystkim; z pomocą ich i Wy możecie odwiedzić Białoruś, Turkmenistan, Ukrainę, Hiszpanię i inne kraje... Aha, jeszcze
jedna prośba, bylibyśmy bardzo wdzięczni za wsparcie modlitewne i finansowe,
bardzo nam jest potrzebne, szczególnie teraz! Niech Bóg błogosławi i wróci Wam
dar dużo większy! No i zapraszamy serdecznie na spotkania i oazy, jak również na
wyjazdy misyjne...a może...jednak...
Julia Fralova
29
Xanten-Lüttingen
Sam poranek ciemny i zimny, wszak to już listopad, zapowiadał kolejny przygnębiający dzień.
Wyprawa do Xanten zaczęła się nerwowo, bo jak zwykle, znów jedziemy "na
styk" czyli za późno...
Wiele myśli zaprzątało moją uwagę - o czym będzie katecheza, kto przyjedzie,
jak nasi znajomi....
Widok katedry w Xanten jak również stada dzikich gęsi pasących się na łące
pod Lüttingen wpłynął na mnie kojąco.
Dotarliśmy jak zwykle ciut za późno, i mieliśmy "własne wejście"- oczywiście
zostaliśmy zauważeni.
Po przywitaniu z księdzem Jackiem, siostrą Basią i naturalnie całą grupą zdałam
sobie sprawę, ileż to już lat znam tych ludzi - ponad 20 - to moja oazowa rodzina.
W katechezie rozważaliśmy temat wolności i dojrzałości chrześcijańskiej,
stwierdziliśmy, że każdy dzień pozwala nam rozpoczynać wszystko na nowo oraz
dokonywać nowych wyborów.
Aby wiara stała się treścią życia człowieka, niezbędna jest świadomość przynależności do Boga i pewność Jego miłości.
Msza święta, ewangeliczna przypowieść o talentach, muzyka - uświadomiły mi
moją przynależność.
Posiłek zwieńczony deserami Ali i Henia z bardzo ważnej okazji (przejście Henia
na emeryturę) i wspomnienia stanowiły następny punkt programu dnia.
Po wymianie świadectw, ogólnej rozmowie odmówiliśmy modlitwę końcową.
Błogosławieństwo Księdza Jacka towarzyszy mi do dziś, a w moim sercu mam
ciągle echa tego spotkania, choć za oknem już grudzień.....
Renata
Carlsberg w Brukseli
W dniach 17 i 18 listopada 2011 ksiądz Jacek Herma i Basia Mazur z Carlsberskiej
Oazy odwiedzili Polską Misję Katolicką w Brukseli i wspólnie poprowadzili dwa
spotkania w ramach Grupy Biblijnej działającej przy PMK.
Pierwszego dnia naszego spotkania rozważaliśmy fragment Ewangelii wg św.
Mateusza (22,15-22), gdzie faryzeusze wystawiają Chrystusa na próbę pytając, czy
wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?
30
Faryzeusze w swoim pytaniu do Jezusa nie są prawi - nie szukają prawdy i nie
chcą drogą takiej prawdy podążać, ale raczej wykazują się przewrotnością, czyli
poszukują sposobu, by usprawiedliwić swoje własne postępowanie. Czytając ten
fragment Ewangelii również my zadajemy sobie pytanie o to co należy do świata
a co do Boga? Jaką przestrzeń naszego życia chcemy dać Bogu do jego działania?
Do czego w naszym życiu Bóg ma prawo, a gdzie różnych praw mu odmawiamy?
Odpowiedzi na te pytanie wymagają prawdy, do której drogę pokazuje sam Bóg,
ukazując zasady życia w prawdzie, dając człowiekowi możliwość wolnego wyboru
i prowadząc człowieka w jego sumieniu. Odpowiedź na te pytania przychodzi również z innego fragmentu Nowego Testamentu (Rz 2,11-16), w którym podkreśla
się, że Bóg nie ma względu na osoby, a Boże prawo dane ludziom jest odpowiedzią
na pytanie o to jak żyć. Jeśli znamy Boże prawo to jesteśmy wezwani, aby według
niego żyć. Zawsze też możemy uczynić Bożą prawdę i Boże prawo przedmiotem
naszych życiowych poszukiwań mając gwarancję, że takie poszukiwania idą we
właściwym kierunku.
Żadnemu dawnemu czy współczesnemu “cezarowi” nie należy się cześć boska,
a przestrzeń naszego sumienia przynależy jedynie do Boga. To właśnie w przestrzeni naszego sumienia Bóg do nas mówi i nas prowadzi. Dlatego formowanie
sumienia jest tak istotne. Praca nad naszym sumieniem i formowaniem sądów
w sumieniu powinna dokonywać się w oparciu o Słowo Boże, odniesienie do
osoby Jezusa Chrystusa, odniesienie do wspólnoty Kościoła, której Bóg powierzył
swoje Słowo, jak również w oparciu o światło rozumu. Nie wystarczy tylko osobiste
przekonanie, nawet głębokie, o czystości własnego sumienia; trzeba zweryfikować
czy to przekonanie jest słuszne, bo subiektywna „czystość” może być oznaką „nie
używania” sumienia w sposób właściwy, braku jego kształtowania. Z kolei, gdy
rodzą się w sumieniu wątpliwości - należy powstrzymać się od działania, starać się
wyjaśnić wątpliwości, rozeznać i zweryfikować zamiary, by działać w sposób pewny
i uporządkowany. Oddać cezarowi, co cesarskie a Bogu, co boskie - to wezwanie
do uporządkowania sumienia i formowania jasnych i właściwych sądów, w oparciu
o które podejmujemy dobre decyzje i wybory. A każdy wybór i decyzja ma swoje
konsekwencje, przekładające się na życie nasze, innych i świata.
W drugim dniu naszego spotkania rozważaliśmy fragment Ewangelii wg św.
Łukasza (12,13-21), w którym Jezus opowiada przypowieść o człowieku zamożnym,
który po udanych zbiorach rozważa co zrobić z własnym bogactwem. Ostatecznie
postanawia zabezpieczyć plony i całe bogactwo tak, by przez kolejne lata odpoczywać, jeść, pić i korzystać z życia, nie spodziewając się, że jeszcze tej samej nocy
straci własne życie.
Chrystusowe ostrzeżenie przed chciwością nie jest potępieniem zamożności.
Raczej jest ono zwróceniem uwagi na niewrażliwość ludzkiego serca widzącego źródło sukcesu i powodzenia wyłącznie w samym sobie. Człowiek, który nie ma gdzie
pomieścić swych plonów z powodu ich obfitości, nie widzi, że te plony zawdzięcza
31
również pracy bliźnich, dobrej pogodzie, posiadanemu zdrowiu, sprzyjającym
okolicznościom, a ostatecznie samemu Bogu. A skoro Bóg współpracował w osiągnięciu tego sukcesu, to również Jego trzeba prosić o radę, co z takim sukcesem
i powodzeniem zrobić.
W przypowieści przywłaszczony plon przesłania człowiekowi potrzeby innych,
które są Bożym wezwaniem dla nas samych. Zamiast mądrego rozeznania tego, co
można począć z obfitością zbiorów, ich właściciel podąża za iluzją własnych planów,
widząc jedynie siebie, jako źródło własnego dobrobytu. Nie patrzy na bieżącą chwilę,
jak i na całe życie z perspektywy jego końca. Nie myśli o tym, jak jego pomyślność
mogłaby posłużyć jego otoczeniu. Nie zastanawia się, co w tej sytuacji jest wyjątkową
okazją (również okazją do uczynienia dobra), a co jest zwykłą pokusą.
To, co posiadamy nie może nas nasycić, zaspokoić naszych potrzeb i pragnień,
które w swej najgłębszej istocie nie są materialne. Z drugiej strony, rozumna troska
o siebie i innych jest niezbędnym elementem naszej codzienności. Warunkiem takiej troski jest włączenie w nią Boga i przyznanie, że to On ostatecznie zabezpiecza
nasz byt i daje nam to, czego potrzebujemy. Nie musimy przeżywać naszego życia
tak, jakby Bóg się o nas nie troszczył, gdyż to On sam nas zapewnił, że dobrze wie,
czego nam potrzeba. W tym kontekście, Pierwszy List do Tymoteusza (6,6-10)
dodaje, że zyskiem jest poprzestawanie na tym, co nam wystarcza wskazując, że
sama żywność, odzienie, i dach nad głową powinny być źródłem naszej życiowej
radości. Natomiast poszukujący bogactwa “wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz
w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania” prowadzące do zguby, bo chciwość
jest korzeniem różnego zła.
Świadome przeżywanie życia oznacza odnalezienie własnego tempa w drodze
do naszych celów. Życiowy sukces wymaga równomiernego rozwoju człowieka
na różnych płaszczyznach ludzkiego życia (duchowej, fizycznej, emocjonalnej...).
W drodze do takiego „bożego” sukcesu na pewno pomaga świadomość tego, że
na każdym etapie życia możemy je zmienić, a każda porażka może prowadzić do
zmiany na lepsze, szczególnie, gdy uwierzymy, że słaby człowiek we współpracy
z Panem Bogiem staje się potęgą.
Korzystając z tego, co mamy, szukajmy tego, co wpływa na niematerialne aspekty
naszego życia, tego co służy nam w szerokim rozumieniu, a przede wszystkim nadaje
najgłębszy sens naszemu życiu. Zaspokajajmy nasze realne potrzeby, a nie zachcianki.
Nasze prawdziwe potrzeby powierzajmy Bogu, jednocześnie podejmując osobisty
wysiłek nad ich realizacją. Ze świadomością kresu naszych dni, współpracujmy
z Bożą łaską dla dobra własnego i innych.
Justyna
32
Moje przebudzenie
Do Carlsbergu przyjeżdżam od pięciu lat dwa razy w roku na dni skupienia grup
trzeźwościowych. To tu odkrywałam i odkrywam swoje prawdziwe życie, swoje bóle,
lęki i złości. Nie rozumiałam, dlaczego w moim życiu jest tyle rozpaczy i tęsknoty.
Tak bardzo chciałam być dobrym człowiekiem, a szczególnie mądrą i kochającą
mamą, ale samotne macierzyństwo nie było łatwe. Bardzo chciałam wynagrodzić
i nadrobić swoim córkom, że nie żyją w pełnej rodzinie. Ich tata jest czynnym
alkoholikiem i od dziesięciu lat nie jesteśmy razem. Byłam przekonana, że alkohol
zniszczył moją rodzinę; tak było, tylko że też mam swój udział w tym koszmarze,
moja bierna postawa również wyrządziła wiele krzywdy moim dzieciom. Odejście
dało ulgę, ale nie uwolniło mnie od ciągłego lęku, niezadowolenia i od problemów
w relacjach z bliskimi i z całym otoczeniem. Nie rozumiałam dlaczego. Dziś wiem,
że jestem osobą współuzależnioną, a po ostatnim pobycie w Carlsbergu od 17 do
20.11.2011 dojrzałam do tego, że jestem również DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika). Długo broniłam się przed przyznaniem się przed sobą do dużej dysfunkcji
w moim życiu i dzieciństwie, i dopóki nie zaczęłam odkrywać prawdy o sobie,
byłam nieszczęśliwą kobietą. Dzięki przyjazdom na dni skupienia, wspaniałym
mszom i bliskości drugiego człowieka zaczęłam odkrywać prawdę o sobie. To tu
odkryłam, że mam pokochać siebie, odbudowywać poczucie własnej wartości. Na
nocnych mitingach Al-Anon czułam się rozumiana. Otrzymałam dużo wsparcia,
zrozumiałam, że świat jest taki, jaki być powinien, że to ja mam nauczyć się w nim
funkcjonować. Te ostatnie pięć lat przeżyłam w związku niesakramentalnym, były
szczęśliwe chwile, dużo uniesień, ale nie była to zdrowa rodzina. Stworzyłam kolejną iluzję szczęścia. Moje wielkie pragnienie miłości, bliskości i chęć stworzenia
dobrej rodziny, przysłoniły mi prawdę o tym, jak wygląda nasze życie. Była we
mnie wielka tęsknota za Bogiem, tym dobrym i kochającym, którego odnalazłam
tu, w Carlsbergu. Przed przyjazdem do tego miejsca mój Bóg był dla mnie bardzo
surowy, bałam się go, wątpiłam. Nie rozumiałam, dlaczego dopuszcza do takiego
cierpienia w moim życiu. Wypadek Emilki, anoreksja młodszej córki dwa lata
temu, zaczęła mi uświadamiać, że taka choroba nie dzieje się bez przyczyny. To
doświadczenie cierpienia spowodowało, że zatrzymałam się i szukałam, by odnaleźć
Boga. Tu w Carlsbergu, na Drodze Krzyżowej powierzyłam Jezusowi swoje dziecko,
prosząc o pomoc, bo sama nie byłam w stanie zrobić niczego.
Dzisiaj moja córka jest zdrowa. Za każdym razem przywożę tu i powierzam swoje
prośby i troski, i uwierzcie mi, że nigdy nie zostałam bez odpowiedzi. Ostatni pobyt
był trochę inny, nie było smutku tylko tęsknota. Moje życie zaczęło się bardzo zmieniać dzięki poszukiwaniu prawdy, która mnie wyzwala. Gdy po Drodze Krzyżowej
ksiądz Sławek podszedł do mnie i zaczął rozmowę, dalszym etapem był sakrament
pokuty i pojednanie z Panem Bogiem. Wtedy uświadomiłam sobie, co za tęsknotę
nosiłam w sercu. To była tęsknota za Bogiem i Jego miłością. Dziś wiem, że On
33
cierpliwie na mnie czekał, że się przebudzę i będę gotowa przyjąć Jego miłość.
Bóg nie robi niczego na siłę w moim życiu, On daje mi czas, abym dojrzała i była
prawdziwie szczęśliwa. Carlsberg to cudowne miejsce, które zmienia ludzkie serca
i dusze, otwiera oczy, które były szeroko zamknięte. Mam w sobie wiele wdzięczności
do Basi, Joli, księdza Sławka, ks. Jacka i ks. Henryka - to ludzie, którzy odmienili
moje życie, pokazali drogę do Boga. Dziękuję za to, że jesteście.
Renia
Spotkanie w drodze
(Dorota G. w e-mail do H.W. opisuje jak spotkała ks. Ireneusza Kopacza)
Szczerze mówiąc ks. Ireneusza spotkałam zupełnie przypadkowo na dworcu w Redzie.
Z początku wzięłam go za bezdomnego, bo miał taką śmieszną wełnianą czapeczkę na
głowie. Dopiero, gdy bliżej podeszłam zauważyłam sutannę (było już ciemno, godz.
17.15.) Zapytał mnie, gdzie skasować bilet, a w ogóle, to chciał wbiec do tramwaju
szynowego, który jechał tylko do Gdyni. Pomogłam mu i potem rozmawialiśmy. Był
w odwiedzinach u zaprzyjaźnionej rodziny w Wejherowie Śmiechowie (rozbawiła
go ta nazwa i trochę pogadaliśmy o śmiesznych nazwiskach i miejscowościach),
którą poznał na pielgrzymce w Rzymie. Jechał do Gdańska, a stamtąd miał go ktoś
odebrać do Trąbek Wielkich. Przyznał, że pierwszy raz w życiu jedzie SKM-ką.
I rzeczywiście, prawie nie zdążylibyśmy wsiąść do pociągu... Gdy powiedział, że
prowadzi rekolekcje w Carlsbergu, nazwa wydała mi się znajoma (wiele razy mi
o niej opowiadałaś). Stwierdziłam, że znam osobę, która tam jeździ i podałam Twoje
imię i nazwisko. Od razu wiedział o kogo chodzi i podał imię i nazwisko Twojego
męża. Na koniec zapraszał mnie na rekolekcje do Niemiec i dał mi swoją wizytówkę.
Wywarł na mnie bardzo miłe wrażenie. Nie pamiętam, aby w Polsce ksiądz jeździł
pociągami (szybciej siostry zakonne), poza tym dłużej i swobodniej z nim rozmawiałam niż z księdzem na kolędzie. U nas ksiądz jest taki daleki, gdzieś przy ołtarzu,
albo grzmiący zza kratek konfesjonału. A ten, w wełnianej czapeczce, wydawał się
taki ludzki. Pozytywnie mnie naładował.
Pozdrawiam Dorota
P.S. Ciekawe, co Bóg miał na myśli krzyżując nasze drogi ze sobą?
34
Warsztaty psychologiczne
Po raz pierwszy w życiu wzięłam udział w warsztatach prowadzonych przez psychologa. Wybrałam się do Carlsbergu, ponieważ zainteresował mnie temat. Dopiero
w trakcie warsztatów zorientowałam się, że jest to rodzaj terapii grupowej (tak mi
się przynajmniej wydaje). Odkryłam, że takie zajęcia grupowe to ważny element
pomagający w pracy nad sobą. Właściwie uzupełniają terapię indywidualną. Uświadomiłam sobie, że oprócz opinii i pomocy psychologa, potrzebne są świadectwa
innych osób. Od współuczestników można się wiele dowiedzieć i wiele nauczyć.
A przede wszystkim uwierzyć, że naprawdę można się zmienić. I jaką ulgę daje
otwieranie się przed innymi osobami (przed grupą). Pierwszy raz nie zastanawiałam
się, co inni sobie o mnie pomyślą, ale też sama nie oceniałam współuczestników.
Przez te trzy dni zawiązała się między nami sympatyczna więź. Chyba każdy z nas
odniósł wrażenie, że stworzyliśmy fajną, zgraną grupę, w której panowała szczerość
i życzliwość. Byliśmy sobie nawzajem wdzięczni za te doświadczenia. Pomimo, że
warsztaty były bardzo intensywne, nie czułam się za bardzo zmęczona. Psycholog
Aleksander (nie pamiętam nazwiska) świetnie poprowadził zajęcia. Podarował nam
ogromną wiedzę. Dzięki niej jest mi łatwiej poruszać się w codzienności. Powoli,
małymi kroczkami, uczę się świadomie reagować w trudnych sytuacjach. A co
najważniejsze, staram się „kroczyć spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu” i bywa, że
mam odwagę mówić to, co myślę i czuję. I staram
się nie oceniać innych... i już żyje mi
się odrobinkę łatwiej
Ale nie wyobrażam sobie tych
warsztatów bez Eucharystii,
bez modlitwy, bez kazań, które ukazują prawdziwy sens
życia. W Carlsbergu również
byłam po raz pierwszy. Nie
wiedziałam, że to takie magiczne miejsce, z którego nie
chce się wyjeżdżać. Jeszcze tu
wrócę
Pozdrawiam serdecznie
Aldona
35
WARSZTATY MUZYCZNE
Od 1 do 4 września 2011 odbyły się w Carlsbergu warsztaty muzyczne z zespołem New Life'm z Polski. Było to pierwsze wydarzenie tego rodzaju w Carlsbergu.
Muzyka chrześcijańska przyciągnęła wiele nowych osób, które przyjechały z dużą
ciekawością oraz dużym zapałem na to spotkanie.
Zespół New Life'm z radością przekazywał swoją wiedzę muzyczną, ale i nie tylko.
Dużo bardziej jeszcze zależało członkom zespołu na tym, aby przekazać uczestnikom
sens swojej muzyki, jakim jest chwalenie Pana Boga. Muzyka, która jest w stanie
bardzo wiele uczynić, ma tylko wtedy sens, kiedy jest tworzona na chwałę tego, który
ją stworzył, i właśnie to można było odczuć od każdego z muzyków, gdyż całą swoją
postawą to starali się przekazywać. Temu służyły między innymi koncerty New
Life'm i wspólne wieczory modlitewne oraz świadectwa dawane przez muzyków.
Szczególne piękne było świadectwo Piotra, perkusisty zespołu, którego początki
wiary świadomej rodziły się nie gdzie indziej jak w Carlsbergu, przed wieloma laty.
Ponowne odwiedzenie przez niego tego miejsca było więc wyjątkowe.
Swoją wiedzę profesjonalną zespół przekazywał okazując wiele miłości uczestnikom
zajęć tak w poszczególnych grupach według instrumentów, jak i w grupie wokalnej,
na jakie podzielili się uczestnicy oraz na zajęciach wspólnych z całym zespołem, gdzie
brane były „pod lupę” zespoły, które wspólnie przyjechały na warsztaty. Wspólne
muzykowanie sprawiało wiele radości i dawało wiele inspiracji do dalszej pracy, co
widać było już po tym, że uczestnicy z dużą radością wspólnie muzykowali poza
zajęciami. O piękno muzyczne dbano także podczas liturgii, była ona upiększana
śpiewem czterogłosowym, który wcześniej ćwiczono na próbach
śpiewu liturgicznego.
Zespół był bardzo otwarty i z chęcią odpowiadał na wszelkie
pytania uczestników. Szczególnie poruszeni wszyscy byli
żywą wiarą muzyków, która wypełnia ich muzykę i twórczość. Tę właśnie żywą wiarę przekazują posługując się
swoją muzyką, co ma niesamowite działanie.
Czas warsztatów był czasem pełnym radości i nadziei, którą
można było wyrazić poprzez wspólne muzykowanie. Był
to również czas wzajemnego umocnienia i obdarowywania
się swoimi doświadczeniami i umiejętnościami.
Ożywieni tym czasem uczestnicy spotkania czekają na
następne warsztaty z zespołem New Life'm w Carlsbergu,
które - jeżeli Pan Bóg da - odbędą się w maju.
Chwała Panu.
Marcelina
36
ŚDM Madryt 2011
- Niezapomniana przygoda
Już od lat cieszyłam się na ten dzień - dzień, w którym po raz pierwszy mogłam
uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Z małą grupą carlsberskiej młodzieży dołączyliśmy się do grupy z diecezji Mainz i wyruszyliśmy na spotkanie
z Papieżem w Madrycie. Po siedemnastogodzinnej podróży autobusem, licznych
pieśniach i filmach, w końcu dotarliśmy do Miranda de Ebro, gdzie spędziliśmy
pierwszy dzień. Poznaliśmy wielu nowych ludzi i tradycyjne hiszpańskie potrawy,
do smaku których trzeba było się przyzwyczaić.
W Burgos przed katedrą spotkaliśmy na festiwalu wiele nowych twarzy z Kanady,
Belgii, Włoch i innych krajów. Mimo tego wszyscy dzieliliśmy radość na spotkanie
z Papieżem. Bawiliśmy i śmialiśmy się razem do późnej nocy. Około południa następnego dnia wyruszyliśmy do Tielmes - niewielkiej miejscowości pod Madrytem.
Zostaliśmy tam przywitani przez bardzo miłych ludzi - nawet burmistrz odwiedził
nas w hali sportowej i zorganizował nam wolny wstęp na basen. Pomagał nam
również w innych trudnościach.
Autobusami i metrem dojeżdżaliśmy codziennie do Madrytu. Po wyjściu na powierzchnię z metra doznałam tzw. szoku kulturowego. Wszystko było pełne pielgrzymów. Wszyscy byli bardzo otwarci. My zwiedzaliśmy miasto i przygotowywaliśmy
się na spotkanie z Papieżem. Niezwykłym przeżyciem była Msza na otwarcie ŚDM
z wszystkimi 1, 7 milionami pielgrzymów.
Punkt szczytowy, czyli spotkanie z Papieżem na Quatros Vientos, był "mokry", ale
jednak bardzo ładny. Po tym jak przez cały dzień wyczekiwaliśmy deszczu, ten faktycznie spadł. Doprowadziło to nawet do przerwania spotkania z Ojcem Świętym.
Na szczęście w nocy deszcz ustał i jak sardynki mogliśmy położyć się spać. Kolejny
dzień to Msza święta z Papieżem i pakowanie się do domu.
Chcę jednak jeszcze opowiedzieć o przeżyciu, które zmieniło moje życie:
Była środa - pamiętam to bardzo dobrze. Planowaliśmy rozluźniony wieczór na
meksykańskim koncercie. Mieliśmy dużo radości i również tam nawiązaliśmy
nowe znajomości. Gdy zaczęło się robić ciemno, postanowiliśmy wrócić do naszej
kwatery. Standartowa trasa: autobus - metro. Gdy wysiedliśmy, kilku policjantów
zwróciło nam uwagę, że nie możemy wyjść z metra, bo na górze mają miejsce demonstracje. "Jest niebezpiecznie" - mówili. My jednak podążyliśmy dalej. Wszyscy
byli zaniepokojeni, tylko nie ja, ponieważ myślałam, że tak strasznie nie będzie. Nie
wiedziałem, co nas oczekiwało. Protesty widziałem w telewizji i nigdy nie wyobrażałam sobie, by mogły one być tak straszne. Po pewnym czasie nasza grupa została
sama - z góry dobiegały krzyki, i nasze zaniepokojenie wzrastało.
Razem z kilkoma innymi pielgrzymami wyszliśmy na powierzchnię i trzymając się
za ręce przechodziliśmy między agresywnie zachowującym się tłumem. To była
37
moja osobista Droga Krzyżowa. Opluta przez ludzi pełnych nienawiści, widziałam
w ich twarzach zło. Szliśmy z pochylonymi głowami. W końcu Szymon z Cyreny,
w postaci policjanta, pomógł nam wydostać się z tego tłumu. Wielu z nas płakało,
a ja bałam się o moją siostrę. W pewnym momencie poczułam jednak, że Ktoś nad
nami czuwa i nas chroni mówiąc: "Jestem z Tobą, wszystko będzie dobrze. Zaufaj
mi!" Ostatecznie szczęśliwie dotarliśmy do miejsca zakwaterowania. Ten wieczór
dał mi jeszcze więcej siły i zmienił moje życie. To były moje pierwsze, jednak na
pewno nie ostatnie Światowe Dni Młodzieży.
Dziękuję Bogu za ten czas! Adios Amigos!
Julia
Jugendtreffen
Am Wochenende vom 11. bis 13. November 2011 hat wieder einmal im Marianum-Carlsberg ein Jugendtreffen stattgefunden. Dieses Treffen sollte allerdings
anders werden als die bisherigen. Außergewöhnlich, da nicht nur Jugendliche mit
polnischen Wurzeln teilgenommen haben, sondern auch unsere deutschen Freunde.
Viele neue Gesichter, aber auch bekannte unter anderem aus Madrid, kamen hier
zusammen. Gute alte Freunde trafen sich wieder und neue Freundschaften wurden
geschlossen. Unter dem Motto"Mein Leben- eine Dauerbaustelle? Ständig auf der
Überholspur? Nein, danke. Ich bin Christ!", erlebten 55 Jugendliche ein Wochenende
unter Gleichgesinnten mit denen sie sich austauschen, Spaß haben und sich Gott
annähern konnten. Unsere Wegbegleiter, die Animatoren führten uns durch ein von
ihnen vielfältig gestaltetes Programm. Vom noch etwas verschlafenen Morgengebet
und der darauffolgenden Katechese kamen wir zum Höhepunkt, der Hl. Messe, die
von Jugendlichen musikalisch mitgestaltet wurde. Anschließend trafen wir uns in
kleinen Gruppen und diskutierten über Fragen wie "Wer bin ich wirklich?" und
"Wie entwickle ich mich als Christ in meinem Umfeld". Gemeinsame Spiele und
das darauffolgende besinnliche Abendgebet schlossen den Rahmen des Tages. Es
war eine schöne Zeit, die wir verbracht haben. Wir freuen uns schon auf das nächste
Treffen und hoffen, dass es genauso zahlreich und tiefgründig sein wird. "Mich
erfreute die Offenheit und das Vertrauen zueinander", sagte eine Teilnehmerin
über dieses Wochenende.
Agnieszka, Monika und Miriam
38
Wrzesień 2011 - czas urlopowego odpoczynku dla większości członków
carlsberskiej Diakonii..
Do Carlsbergu dotarło w ciągu całego lata wiele pozdrowień od oazowych
Przyjaciół i Sympatyków, wędrujących
po Europie i w szerokim świecie, m.
in. z Drogi Jakubowej do Composteli, z Grzybowa w Polsce, z wyspy Poel
w Niemczech, Międzyzdrojów, Ustronia
Morskiego, z Ziemi Kaszubskiej, z Warszawy-Wilanowa, ze Stanów Zjednoczonych, Tunezji, Alicante w Hiszpanii...
Wszystkim serdecznie dziękujemy za
pamięć o nas i życzymy trwałych owoców
tych pięknych wypraw - dla ciała i ducha.
17.09.2011: Grupa dzieci I-Komunijnych i rodziców z PMK Mannheim.
Siedemdziesięcioosobowa grupa parafialna spotkała się w Carlsbergu na
wspólnotowym spotkaniu, które miało
na celu zintegrować uczestników, a także
pogłębić ich więź z parafią. W czasie pobytu w "Marianum" był czas zarówno na
religijne akcenty (Eucharystia, modlitwa,
katecheza) jak i na czas rekreacji.
24.09.2011: Spotkanie kościelnych ruchów odnowy diecezji Spira (Speyer).
Termin spotkania był trudny, krzyżował
się bowiem z obecnością Ojca Świętego
Benedykta XVI we Fryburgu (Freiburg
i.B.). Wiele osób wybrało spotkanie
z Papieżem. W tym roku spotkanie odpowiedzialnych ruchów diecezji miało
miejsce w Schweigen-Rechtenbach, tuż
przy granicy z Francją. Wzięło w nim
udział 26 osób z dziesięciu ruchów. Ruch
Światło-Życie był na tym spotkaniu reprezentowany przez Simonę Hartner
z Carlsbergu, obecnie "Gemeindereferentin" w Ramstein, Dianę Czeszczewik
oraz Dominika Płachtę jako przedstawicieli animatorów oazy młodzieżowej
oraz Gizelę Skop z diakonii Centrum.
Spotkanie prowadzili z Kurii Speyer ks.
kanonik kapitulny Franz Vogelgesang
oraz referent dr Peter Hundertmark.
Głównym tematem spotkania była
rola ruchów kościelnych w odnowionej
wizji duszpasterskiej, w tzw. "planie duszpasterskim 2015", a konkretnie ich zaangażowanie w dziele nowej ewangelizacji.
Towarzyszyły nam rozważania i dyskusje
na temat czterech podstawowych tez,
39
przedstawionych przez przedstawicieli
Kurii Speyer:
- 1. Kościół nie istnieje bez osobistego
opowiedzenia się za Chrystusem;
- 2. Jesteśmy Ciałem Chrystusa;
- 3. Kościół jako wspólnota potrzebuje
nowych struktur;
- 4. "Miłość Chrystusa przynagla nas".
Dyskusji towarzyszyła spontaniczna modlitwa prośby i dziękczynienia, zanoszona do Ducha Świętego i świadectwa osób
reprezentujących poszczególne ruchy.
Szczególnym zainteresowaniem cieszyły
się wypowiedzi najmłodszych uczestników spotkania, tzn. przedstawicieli
naszych młodzieżowych oaz.
Spotkanie zakończyło się wspólnotową
Eucharystią w miejscowym kościele parafialnym.
22-25.09.2011: Pielgrzymka Papieża
Benedykta XVI do Niemiec.
"Wo Gott ist, da ist Zukunft" (Gdzie jest
Bóg, tam jest przyszłość) – to hasło pielgrzymki Papieża do swojej Ojczyzny.
Pielgrzymka była wielkim świętem wiary,
czasem umacniania Kościoła w Niemczech w jego misji, ważnych spotkań
Benedykta XVI (m.in. pierwszy raz w historii papież przemawiał w niemieckim
parlamencie). W różnych miejscach spotkań byli obecni reprezentanci carlsberskiego Centrum Ewangelizacji, a także
liczni oazowicze.
25.09.2011: Spotkanie delegacji Centrum z Ojcem Świętym Benedyktem
XVI we Fryburgu.
Oprócz ks. Ireneusza Kopacza z Zespołem, który dołączył do PMK Fryburg, pięć osób z "Marianum" wraz
z Moderatorem, ks. Jackiem Hermą,
miało szczęście brania udziału w papieskiej Eucharystii na terenie lotniska we
Fryburgu. Ze względu na czas urlopowy
i pobyt w Polsce - późno zaczęliśmy się
starać o możliwość wejścia na teren spotkania z Papieżem. W ostatniej prawie
chwili zamierzaliśmy skorzystać z pośrednictwa miejscowej Misji Polskiej,
która - oczywiście - chciała nam przyjść
z pomocą, ale jak tu dotrzeć do siedziby
Misji w dzień pobytu Papieża w mieście
Fryburg, by odebrać bilety? Zdecydowaliśmy się więc na rezerwację internetową
wejściówek i okazało się, że możemy je
odebrać w niedzielę, przy wchodzeniu
na teren lotniska. I Pan Bóg podarował
nam wspaniałe miejsce w sektorze A 3,
tuż za "wipami". Podziwialiśmy organizację spotkania, troskę o Ojca Świętego
i wszystkich uczestników spotkania, ale
przede wszystkim piękną i głęboką homilię Papieża Benedykta i bogatą oprawę
muzyczną liturgii. W swej homilii Ojciec
Święty, nawiązując do czytań 26 Niedzieli
zwykłej, roku A ukazał Boga, jako Boga
mocy. I postawił pytanie: czyż Bóg może
zwyciężać w świecie, w którym jest tyle
cierpienia i zła? Odpowiedź na to pytanie
jest odpowiedzią pozytywną, bo Bóg
sam zachęca nas, byśmy Mu zaufali. Jest
Bogiem, którego wszechmoc objawia
się przede wszystkim w miłosierdziu
i przebaczaniu.
W dalszym ciągu homilii Ojciec Święty
zapewniał o tym, że Kościół w Niemczech sprosta trudnym wyzwaniom, jeśli wszyscy wierzący: kapłani i świeccy
i osoby konsekrowane będą żyły w wierności swemu powołaniu. We Fryburgu
w czasie tej Eucharystii czuliśmy się
40
wspólnotą, Kościołem - w gronie 100
tysięcy osób z Niemiec, Francji i Szwajcarii. Wśród nich spotykaliśmy także naszych oazowych przyjaciół, uczestników
spotkań w Carlsbergu. Widzieliśmy ludzi
starszych, dla których dojście do lotniska (ok. 5 km pieszo) z pewnością było
trudem, ale także wiele młodych rodzin
z małymi dziećmi, młodzież i gromady
ubranych w stroje liturgiczne ministrantów. A nad nami - cieszyło nasze oczy
błękitne niebo bez chmurek i piękne
ogrzewające nas słońce.
29.09. - 2.10.2011: VII Konferencja
Polskojęzycznych Grup AA w Europie
W spotkaniu uczestniczyło ok. 60 osób.
Grupą odpowiedzialną za organizację
i przebieg była grupa kolońska oraz
"Region Galicja". Od strony duchowej
grupie towarzyszyli Moderator Centrum
ks. Jacek Herma (czwartek i piątek) oraz
ks. Dariusz Kwiatkowski MIC z Londynu (sobota i niedziela). Na spotkaniach
zamkniętych rozważano "tradycje VII
i VIII kroku". Mityngi otwarte podejmowały następujące tematy:
-"Dobrze zorganizowana… ale Wspólnota",
- "Jak okazuję swoją wdzięczność wspólnocie AA za moje trzeźwe życie?",
- "Co robię, by na mityngu był poznawany program zdrowienia, a nie osoby"?
Stawiano także pytanie, czy program
AA - trzeba poznawać, realizować czy też
interpretować? Mityng kończący zachęcał do dzielenia się dobrymi pomysłami
na drodze walki o trzeźwość.
1.10.2011: 142. Maryjne Czuwanie
Modlitewne z wieczorną Mszą św. Pod
koniec Eucharystii został wystawiony
Najświętszy Sakrament i podjęto uroczystą modlitwę z okazji rozpoczęcia
miesiąca różańcowego. Tego wieczoru
można było również prosić obecnego
kapłana o modlitwę wstawienniczą.
7-9.10.2011: Lourdes (Francja). Spotkanie Polonijnej Rady Duszpasterskiej.
Na swoim dorocznym spotkaniu, tym
razem w Lourdes, spotkała się pod
przewodnictwem Biskupa Wojciecha
Polaka, delegata Episkopatu Polski ds.
Polonii Rada Duszpasterska. Byli obecni reprezentanci polskich środowisk
różnych krajów Europy. W delegacji
z Niemiec, której przewodniczył Rektor PMK ks. prałat Stanisław Budyń,
MCE "Marianum" reprezentował ks.
moderator Jacek Herma. Na spotkaniu
omawiano aktualne problemy pastoralne
duszpasterstw polonijnych. Uczestnicy
gromadzili się także na wspólnej liturgii
w Grocie Objawień, by przez ręce Maryi składać dziękczynienie oraz zanosić
liczne prośby przywiezione z różnych
zakątków Europy.
7-9.10.2011: Rozpoczęła swoje spotkania
kolejna grupa wsparcia DDD (Dorosłe
Dzieci Dysfunkcji), prowadzona przez
psychologa p. Marię Rabsztyn z Katowic. Zgłosiło do niej swój udział 9 osób
z Niemiec, Belgii i Luksemburga.
17-18.10.2011: Bruksela (Belgia).
Około trzydzieści osób spotykało się
przy Polskiej Misji Katolickiej w Brukseli.
W słowie Bożym poszukiwano odpowiedzi jak lepiej kształtować swoje emigracyjne życie, by być także świadkiem
41
wiary dla innych. Ksiądz Jacek Herma
wraz z Barbarą Mazur z Carlsberskiej
Oazy spotkali się z parafianami w ramach Grupy Biblijnej działającej przy
PMK. W pierwszym dniu, po wspólnym
zapoznaniu, ks. Jacek rozwinął temat
formowania sumienia w oparciu o fragment Ewangelii wg św. Mateusza (22,1522) "czy wolno płacić podatek cezarowi,
czy nie?" Drugiego dnia, na podstawie
fragmentu Ewangelii wg św. Łukasza (12,
13-21), zostały podjęte tematy dotyczące
posiadania, zagrożenia problemem chciwości, potrzeby właściwie rozumianej
troski o siebie oraz postawy zaufania
wobec Boga.
21-23.10.2011: Spotkanie z ks. prof. dr
hab. Andrzejem Zwolińskim z Krakowa
na temat "Zagrożenia wiary". W spotkaniu uczestniczyło około 60 osób dorosłych. Były krytycznie omawiane różne
nowe i modne formy dewocji, zainteresowania nowymi "cudownymi" miejscami.
Spotkaniom towarzyszyły gorące dyskusje, podejmowane przez uczestników.
28-30.10. 2011: Spotkanie par rejonowych Domowego Kościoła w Niemczech i Luksemburgu. Udział w nim
wzięło 11 Par Rejonowych pod przewodnictwem Moderatora Krajowego DK ks.
Sławomira Wojciechowskiego oraz pani
Basi Mazur (Instytut Niepokalanej Matki
Kościoła) i ks. Jacka Hermy (Moderator
Ruchu Światło-Życie w Niemczech).
Celem spotkania było podsumowanie
dotychczasowej posługi w Rejonach,
wzajemne ubogacenie się przemyśleniami nad przeżytymi doświadczeniami i podjęcie decyzji co do dalszej
działalności. Homilie i katechezy wygłosili obecni na spotkaniu kapłani, Teresa
i Jerzy Topolscy z Birkenfeld oraz Zofia
Wawrzyniak z Hanoweru
31.10.2011: Zebranie walne stowarzyszenia "Bewegung Licht-Leben e.V."
W zebraniu uczestniczyło 14 osób.
Omówiono aktualną sytuację i zadania
Ruchu Światło-Życie, dokonano podsumowania z działalności stowarzyszenia w ostatnim roku, obejmujące pracę
z rodzinami i małżeństwami, dziećmi
i ludźmi młodymi. W czasie spotkania
dokonano także wyboru nowego zarządu. Przewodniczącym stowarzyszenia
został wybrany ks. Jacek Herma, zastępcą
przewodniczącego - Tomasz Łodziński,
skarbnikiem - Urszula Kula, a sekretarzem - Gizela M. Skop.
1-5.11.2011: Oaza dla ministrantów
z rodzicami.
Odbyła się kolejna Oaza dla Ministrantów, w której wzięło w udział 14 dzieci
wraz z opiekunami. Rekolekcje prowadził
ks. Ireneusz Kopacz. Tematem tegorocznego spotkania była posługa ministranta
księgi. Dzieci mogły podjąć podczas oazy
praktyczne ćwiczenia pomagające lepiej
służyć przy ołtarzu a także nauczyć się,
jakich ksiąg używa się podczas Mszy
św. i do czego one służą. Ważne też było
przeżycie wspólnoty podczas wycieczki oraz wspólnych wieczornych zabaw.
Katechezy przybliżyły dzieciom treść
uroczystości Wszystkich Świętych oraz
znaczenie Adwentu, jako czasu oczekiwania na przyjście Pana. Kolejna oaza dla
ministrantów z rodzicami jest planowana
w dniach 29.05.-02.06.2012.
42
4-6.11.2011: Spotkanie na temat: "Co
z tą wolnością? cd. Elementy nauki
społecznej Sługi Bożego ks. Franciszka
Blachnickiego".
W weekendzie uczestniczyło 16 osób.
Tematy katechez, prowadzone przez ks.
prał. Henryka Bolczyka były następujące:
- "Wolność - jako dar i zadanie"
- "Wolność a solidarność"
- "Wolność potrzebuje zbawienia".
Spotkaniom w grupie i dzieleniu się
towarzyszyły różne fragmenty Pisma
Świętego, nawiązujące do poszczególnych tematów. Główny cytat pochodzi
z Listu do Galatów 5,1: "Ku wolności
wyswobodził was Chrystus" oraz fragment z Ewangelii wg św. Jana 8,31-32:
"Jeśli pozostaniecie wierni mojej nauce,
będziecie rzeczywiście moimi uczniami
i poznacie prawdę, a prawda uczyni was
wolnymi".
W sobotę miało miejsce również spotkanie wokół ośmiu błogosławieństw
(losowanie i komentarze).
5.11.2011: 143. Maryjne Czuwanie
Modlitewne, w którym wzięło udział
około 30 osób, w tym grupa uczestnicząca w spotkaniu weekendowym. MCM
podejmowało tematykę wolności i było
poszukiwaniem drogi do niej prowadzącej poprzez przykład Tej, którą Ojciec
Franciszek wzywał i czcił w Carlsbergu
jako Jasnogórską Jutrzenkę Wolności.
11-13.11.2011: Spotkanie dla młodzieży.
Tym razem spotkanie dla młodych było
poprowadzone zasadniczo w języku niemieckim. Zdecydowano się na to, gdyż
zaproszeni na nie zostali z diecezji Mainz
uczestnicy wspólnego wyjazdu do Madrytu na światowe dni młodzieży z Papieżem. Na ten weekend do Carlsbergu
przyjechało 55 osób. Czas spotkania
służył pogłębieniu więzi z Chrystusem, a także wspieraniu się wzajemnie
w trudnym zadaniu świadectwa o Zbawicielu w dzisiejszym, oddalonym od
Boga świecie.
11-13-11.2011: W "Marianum" odbyły
się, prowadzone przez psychoterapeutę, p. Aleksandra Sobieraja warsztaty
psychologiczne dla dorosłych na temat
"Jak przeżywać szczęśliwie swoje życie". W spotkaniu wzięło udział 21 osób.
W czasie tych dni była również okazja
do indywidualnych rozmów z psychoterapeutą i zasięgnięcia u niego porady
w osobistych trudnościach i problemach.
13.11.2011: Odbył się dzień wspólnoty
Ruchu Światło-Życie dla okolic Westfalii
w Lüttingen, gdzie zakrystianką jest Ala
Pańczyk. Uczestniczyło ponad 20 osób,
posługę muzyczną pełnili Beata i Mariusz
Cichoniowie. Spotkanie rozpoczęło się
od wzajemnego dzielenia się tym, co
wydarzyło się w ostatnim czasie, co było
dla każdego ważne. Następnie w katechezie ks. Jacek Herma podjął temat
wolności i dojrzałości chrześcijańskiej,
która może wzrastać tylko w oparciu
o dojrzałość ludzką.
17-20.11.2011: Dni Skupienia dla
Wspólnot dwunastokrokowych i środowisk trzeźwościowych. W spotkaniu
uczestniczyło ponad 70 osób, szukających pomocy Boga i wsparcia ludzkiej
wspólnoty w podejmowaniu i rozwiązywaniu problemów związanych
43
z uzależnieniem. Grupie towarzyszył
opieką duchową ks. Sławomir Wojciechowski.
25-27.11.2011: Carlsberskie Spotkanie
dla Małżeństw.
Poprowadził je świecki teolog, katecheta,
mąż, ojciec czworga dzieci Jerzy Demski
z Polski. W weekendzie uczestniczyło
około 40 osób dorosłych i tyle samo
(około 40) dzieci, którymi opiekowała
się w czasie zajęć rodziców Diakonia
wychowawcza. Tematy spotkań omawiały problematykę przekazu wiary przez
rodziców dzieciom. Zastanawiano się
jak owocniej i skuteczniej dotrzeć do
kolejnego pokolenia. Podkreślano wagę
nie tylko słowa, ale i potrzebę przykładu
ze strony rodziców.
8.12.2011: 144. Maryjne Czuwanie
Modlitewne połączone z wieczorną
Mszą św. z okazji uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi
Panny. Eucharystia, której przewodniczył
ks. moderator Jacek Herma, połączona
z nieszporami, była przedłużona - jak
zwykle w czasie czuwania maryjnego
- o modlitwę przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i była okazją do
poproszenia o modlitwę wstawienniczą
obecnych kapłanów. Po kolacji ks. Henryk Bolczyk poprowadził rozważanie
tajemnic radosnych Różańca świętego;
oparł je na podstawowych kantykach
Nowego Testamentu i innego znanego powszechnie hymnu i pieśni. Przed
pierwszą tajemnicą - rozważano wspólnie
kantyk Zachariasza; przed drugą - kantyk
Maryi "Magnificat". Tajemnicy Narodzenia towarzyszył tekst mszalnego "Gloria"
- "Chwała na wysokości Bogu…". Przed
tajemnicą czwartą był rozważany kantyk
Symeona, a tajemnicy piątej towarzyszył
śpiew "Szukajcie wpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości…". Czuwanie
maryjne zakończono śpiewem Apelu Jasnogórskiego.
8-11.12. 2011: Spotkanie grupy wsparcia DDD.
Miało miejsce już drugie, w zamkniętej
grupie wsparcia, spotkanie kręgu DDD
(Dorosłe Dzieci Dysfunkcji). Uczestniczyło w nim 9 osób pod kierunkiem
psychologa, p. Marii Rabsztyn.
10.12.2011: Spotkanie róży różańcowej
rodziców modlących się za dzieci.
W spotkaniu uczestniczyło kilkanaście
osób dorosłych, którzy podejmują systematyczną modlitwę za dzieci. Widzą
to jako ważne zadanie, nie tylko wobec
swoich własnych dzieci, ale chcą wspólnie z innymi rodzicami umacniać się,
wspierać i wymieniać doświadczeniami.
Sobotnie spotkanie w Carlsbergu poprowadził ks. Ireneusz Kopacz. Było obecnych i modliło się za swoich rówieśników
również około dwudziestu dzieci.
44
Maryjne Czuwanie Modlitewne
Od września do czerwca raz w miesiącu (w sobotę lub święto maryjne) spotykamy się,
by od Maryi uczyć się Jej postaw wiary. W programie: możliwość spowiedzi, o godz. 17.30
Eucharystia (jeśli nie zaznaczono inaczej), modlitwa adoracyjna, Nieszpory z katechezą
maryjną, różaniec.
Carlsberskie Spotkanie dla Małżeństw
Kilka razy w ciągu roku zapraszamy na spotkania, w czasie których są poruszane tematy
małżeńsko-rodzinne. Małżeństwa uczą się jak przeżywać głębiej swoje życie wiary, ale też
jak dobrze rozwiązywać różne trudności i konflikty.
Spotkania polskojęzycznych grup AA (anonimowych alkoholików), Al-Anon i DDA
oraz Dni Skupienia dla Wspólnot dwunastokrokowych i środowisk trzeźwościowych. W czasie
tych spotkań można znaleźć kompetentną pomoc (grupy wsparcia, terapeuci oraz ksiądz).
Konto bankowe:
Bewegung Licht-Leben e.V.
Sparkasse Rhein-Haardt
BLZ 546 512 40, Konto-Nr. 13 117 767
IBAN: DE73 5465 1240 0013 1177 67
SWIFT-BIC.: MALADE51DKH
Dziękujemy za składane ofiary!
Na życzenie wystawiamy potwierdzenie dla celów podatkowych.
Prosimy wtedy o dokładny adres!
W każdą ostatnią niedzielę miesiąca o godz. 12.00 jest odprawiana Msza święta
w Waszej intencji. Wszystkie Wasze sprawy powierzamy Bogu
także w czasie codziennej Liturgii Godzin (Jutrznia i Nieszpory) i Różańca.
DOJAZD
DO
CARLSBERGU:
- POCIĄGIEM
do Mannheim (lub Worms),
potem do Grünstadt.
Stamtąd autobusem do Carlsbergu.
- SAMOCHODEM:
zjazd 18. Wattenheim, na autostradzie A-6,
pomiędzy Autobahnkreuz Frankenthal a Kaiserslautern.
Jest to równocześnie zjazd na stację benzynową.
Jechać według znaków "Ausfahrt",
aż pojawi się drogowskaz na Carlsberg!
Od zjazdu z autostrady jest ok. 5 km do
Carlsbergu.
45
RUCH ŚWIATŁO-ŻYCIE
Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji "Marianum"
Kreuzweg 28, D - 67316 Carlsberg
Tel. 06356/228, Fax 06356/8676, E-mail: [email protected]
www.oaza.de
Dorośli 22 € + 3 €
Młodzież, studenci - 20 € + 2,50 €
Dzieci (8-13 lat) 18 € + 2 €
Dzieci (3-7 lat) 13 € + 2 €
Rodziny wielodzietne:
Jeśli nie podano inaczej,
spotkanie odbywa się w Carlsbergu. opłata za 3. dziecko 50%
za 4. dziecko 25%
Zgłoszenie na rekolekcje oznacza
Dodatkowo
za dobę (nocleg, śniadanie, obiad, kolacja)
decyzję udziału w całości programu, Ceny rekolekcyjne zakładają:
1. Gotowość udziału uczestników
od początku do końca rekolekcji.
Jeśli koszty byłyby przeszkodą
w udziale, prosimy o kontakt
z nami, by uzgodnić warunki
uczestnictwa w rekolekcjach
w "pracy dla wspólnoty" (utrzymanie
porządku + dyżury przy posiłkach)
2. Prosimy o przywiezienie ze sobą
kompletu pościelowego lub śpiwora i
prześcieradła (ułatwia to pracę naszej pralni).
Pościel na miejscu: jednorazowo 5 €
STYCZEŃ 2012
1.01.2012
/niedziela!/ (145) Maryjne Czuwanie Modlitewne
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi
(10.00 Katecheza, 11.30 Różaniec, 12.00 Eucharystia
13.30 Posiłek, 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego
Czas dziękczynienia i świadectwa, 17.00 Nieszpory)
7.01.2012
8.01.2012
20-22.01.2012
27-29.01.2012
LUTY 2012
2.02.2012
Opłatek dla Rodzin (Organizuje Domowy Kościół)
Święto Chrystusa Sługi (Niedziela Chrztu Pańskiego)
Weekendowe spotkanie Oazy dla dzieci z rodzicami
"Modlitwa / Namiot Spotkania"
Grupa wsparcia DDD (spotkanie 3.)
(146) Maryjne Czuwanie Modlitewne
/czwartek!/ - Święto Ofiarowania Pańskiego
Dzień Światła. Błogosławienie świec Oazy Żywego Kościoła 2012
3-5.02.2012
w sezonie grzewczym
TERMINARZ
CARLSBERSKI
Koszty pobytu rekolekcyjnego 2011/12
Spotkanie dla młodych
46
9-13.02.2012
Rekolekcje ± 60 (nie tylko dla seniorów)
Rozpoczęcie: czwartek, 9.02. godz. 18.00 - Eucharystia
Zakończenie: poniedziałek, 13.02. po obiedzie ok. 14.00
17-19.02.2012 Częstochowa, Kongregacja Odpowiedzialnych RŚŻ
24-26.02.2012 "Nawrócenie drogą do wolności" - Wielkopostne
Dni Skupienia. Prowadzi ks. Henryk Bolczyk
MARZEC 2012
2-4.03.2012
Obchody 25. rocznicy śmierci Sługi Bożego
ks. Franciszka Blachnickiego (1921-1987)
3.03.2012
(147) Maryjne Czuwanie Modlitewne
9-11.03.2012
Grupa wsparcia DDD (spotkanie 4.)
15-18.03.2012 Dni Skupienia dla Wspólnot dwunastokrokowych
i środowisk trzeźwościowych
23-25.03.2012 Carlsberskie Spotkanie dla Małżeństw
26.03.2012
/poniedziałek!/ Uroczystość Zwiastowania Pańskiego
(148) Maryjne Czuwanie Modlitewne
30.03.-1.04.12 Niedziela Palmowa. Spotkanie dla młodych w ramach
Światowego Dnia Młodzieży
KWIECIEŃ 2012
5-8.04.2012
Triduum Paschalne - święte dni Męki, Śmierci,
Spoczynku i Zmartwychwstania Pana
(5-9.04.2012 Paschalna Oaza Modlitwy)
10-14.04.2012 Rekolekcje dla księży
(Organizuje: Unia Kapłanów Chrystusa Sługi)
19-22.04.2012 Konferencja Służb polskojęzycznych grup Anonimowych
Alkoholików w Europie
(spotkanie przyjaciół ze wspólnot dwunastokrokowych)
MAJ 2012
1.05.2012
5.05.2012
11-13.05.2012
16-20.05.2012
25-27.05.2012
Obchody 50-lecia święceń kapłańskich ks. Prałata H. Bolczyka
(149) Maryjne Czuwanie Modlitewne
Spotkanie par rejonowych Domowego Kościoła RŚŻ
Warsztaty muzyczne z New Life'm
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
Pentekostalna Oaza Modlitwy
28.05.2012
/poniedziałek!/ Święto Maryi Matki Kościoła
(150) Maryjne Czuwanie Modlitewne (12.00 Eucharystia)
29.05.-2.06.2012 Oaza dla ministrantów i rodziców
47
CZERWIEC 2012
8-10.06.2012
DDD (Dorosłe Dzieci Dysfunkcji)
- spotkanie wstępne dla zainteresowanych
16-17.06.2012
Pielgrzymka Essen - Neviges
22-24.06.2012
Carlsberskie Spotkanie dla Małżeństw
OAZY WAKACYJNE 2012
29.06.-8.07.2012
Oaza dla dorosłych i rodzin I stopnia i I stopnia bis
Oaza dla dzieci (do 14 lat) z rodzicami lub opiekunem
Dla dzieci przewidujemy równolegle do zajęć rodziców
program rekolekcyjny dostosowany do ich wieku
13-29.07.2012
Oaza II stopnia Domowego Kościoła
prowadzą:
Agnieszka i Tomasz Talagowie
ks. Jacek Herma
Oaza II stopnia dla dorosłych
30.07.-15.08.2012 Oaza dla młodzieży I stopnia i II stopnia
17-26.08.2012
Oaza dla dorosłych i rodzin I stopnia i I stopnia bis
Oaza dla dzieci (do 14 lat) z rodzicami lub opiekunem
Dla dzieci przewidujemy równolegle do zajęć rodziców
program rekolekcyjny dostosowany do ich wieku
26.08.2012
/niedziela!/ Uroczystość M. Bożej Częstochowskiej
(151) Maryjne Czuwanie Modlitewne (12.00 Eucharystia)
31.08.-2.09.2012
56. rocznica "Marianum"
(główne obchody w sobotę; o godz. 12.00 Eucharystia)
Carlsberski Piknik Muzyczny
TELEFONY KONTAKTOWE
CARLSBERG
CARLSBERG
Moderator Ks. Jacek Herma
Diakonia "Marianum"
tel. 06356/228
tel. 06356/228
Diakonia młodzieży
Iza Rydygier
tel. 089/20350230
Domowy Kościół
Anna i Jerzy Łodziński
Ks. Ireneusz Kopacz
tel. 06356/919273
tel. 06356/328
MDE "Drogocenna Perła"
48
"Każdy niech przeto postąpi tak,
jak mu nakazuje jego własne serce,
nie żałując i nie czując się przymuszonym,
albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg" (2 Kor 9,7)
Czas Świąt Bożego Narodzenia to radosne odkrycie:
Jestem chciany, kochany, obdarowany przez Boga.
Ojciec Niebieski daje nam Dar – Swojego Syna.
Daje w wolności, która chce uszczęśliwić człowieka.
Jak odpowiedzieć na ten czyn Boga?
Św. Paweł podpowie nam,
że naszą odpowiedzią może być każda chwila życia.
Mogę ją czynić darem miłości wobec Boga i człowieka;
sprawy codzienne i jakby szare, zwykłe,
mogę napełniać radosną gotowością i gorącą miłością.
Tak naprawdę dar mierzy się sercem radosnym,
które nie żałuje i nie czuje się przymuszonym,
gdy idzie za Bogiem.
ego przeżycia Świąt
Głębokiego i owocnego
obra spotkań z Bliskimi
oraz pełnych ciepła i dobra
życzy
yczy
Diakonia
konia Marianum
Carlsberg,
erg, Boże Narodzenie 2011

Podobne dokumenty