i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i

Komentarze

Transkrypt

i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
2
styczeń-marzec 2014
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Szanowni Państwo,
Koleżanki i Koledzy Hodowcy
Z
akończył się okres wystawowy
sezonu 2013-2014, odbyły się
w tym czasie wystawy regionalne, Krajowa Wystawa Młodych
Gołębi Rasowych, a najważniejszą imprezą
była Krajowa Wystawa Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza, którą nasz Związek
zorganizował wspólnie z Targami Kielce
S.A. w Kielcach w dniach 25-26 stycznia br.
Wystawa ta, w historii wystaw organizowanych dotychczas w Polsce, była
zdecydowanie największa i najbardziej
okazała. Zorganizowaliśmy ją, akcentując
i promując przede wszystkim hodowlę
zwierząt ras polskich.
Naszą ideę poparł Minister Rolnictwa
i Rozwoju Wsi, przyznając dla najlepszych
hodowców 11 nagród w dowód uznania ich starań i osiągniętych wyników
w hodowli.
O naszej wystawie po raz pierwszy
poinformowani zostali Marszałkowie
16 województw naszego kraju, reakcja
wszystkich była pozytywna, a siedmiu
z nich ufundowało nagrody dla wystawców ze swojego województwa.
Doceniamy to i będziemy tę współpracę
rozwijać, a za pozytywną reakcję i przyznane nagrody w imieniu Polskiego Związku i laureatów raz jeszcze dziękujemy.
Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem szczególnie wśród mieszkańców
Kielc i okolic. Z satysfakcją przyjęliśmy
delegację Niemieckiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych wraz z przedstawicielami
Saksońskiego i Lipskiego Związku w liczbie
około 50 osób, reprezentowaną przez
hodowców, prezesów i członków Zarządów.
Niemieccy hodowcy byli mile zaskoczeni
jakością prezentowanych eksponatów oraz
organizacją wystawy. Oczekujemy, że zgodnie z deklaracją w roku przyszłym będą
uczestnikami naszej wystawy.
Biorącym udział w wystawie prawie 450
hodowcom, którzy zaprezentowali blisko 6000
WYDAWCA: Polski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Heleny Marusarz 24. 33–100 Tarnów,
tel. 503 039 284. 14 626 96 81
e–mail; [email protected]
Nr konta bankowego:
PKO Bank Polski SA
29 1020 4027 0000 1402 0478 0260
RADA PROGRAMOWA:
Prezes PZHGRiDI Jan Pajka, prof. Zbigniew Dorynek,
prof. Andrzej Dubiel, Godfryd Kuryło, Zbigniew Rajski,
Marek Rzepka, Stanisław Wójcik.
ZESPÓŁ REDAKCYJNY:
Jerzy Szawiel – gołębie (tel. 502 213 817)
prof. Manfred Uglorz – gołębie (tel. 600 236 361)
KARZEŁEK POLSKI POMARAŃCZOWOSZYI (ODMIANA BARWNA PRZYGOTOWANA DO REJESTRACJI)
FOT I HOD. GRZEGORZ JABŁOŃSKI; PROJEKT OKŁADKI: JAKUB SZEPIELAK
Krajowa Wystawa w Kielcach
- Okiem obserwatora
Zbigniew Gilarski
str. 9-11
Pomorski KH Sokoła
Gdańskiego w Kielcach
Tomasz Strzelkowski
str. 12-13
Janusz Marchelski
str. 14-17
Polski Klub Pawika
str. 18
Leszek Borysiak
Mazowiecka sroka
białoogoniasta
Mirosław Budzianowski
str. 19
Sprawozdanie z IX Wystawy
Klubowej w Radomiu
Andrzej Grabowski
str. 20-21
Hodowcy – społecznicy
Stanisław Tyc
str. 22-23
Jubileusz 30-lecia OZHDI
Bielsko-Biała
Andrzej Liwczak
str. 24-25
XV Wystawa Gołębi
Rasowych i Drobnego
Inwentarza Chełmża 2014
str. 26-27
VI Zamojska Wystawa
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
str. 28-29
II Polsko Niemiecka Wystawa
w Drzonkowie
Ignacy Bazan, Adam Orzechowski
str. 30
Fotografia a prawo
str. 31
Zbigniew Gilarski
Świeżość i nowe wizje... czyl
Klub Karzełka Polskiego
Karol Chmielewski
str. 32-33
Współczesność a walki
kogutów
Miloslaw Procházka
str. 34-39
Kura minorka
dr inż. Michał Dudek
Polskie kury w polskich
ogrodach - Powsin 2014
Wanda Rakoczy
str. 40-43
str. 44-46
Popielatka z Proszowic
str. 47
Andrzej Dubiel
OPRACOWANIE GRAFICZNE: BOGUSIA OLBRYŚ
Wszystkim Koleżankom i Kolegom Hodowcom
oraz ich Rodzinom
życzy Zarząd PZHGRiDI
str. 4-8
Rasy wschodnie
eksponatów, składam w imieniu Komitetu
Organizacyjnego serdeczne podziękowania. Szczególne podziękowania należą się
Komitetowi Organizacyjnemu za poświęcony
czas i włożoną pracę. Dziękuję także wielu
osobom, które pracowały przy organizacji
wystawy, a których nie wymieniono w katalogu. Wszystkim raz jeszcze serdecznie dziękuję!
Także Komisja Sędziowska wykonała
dobrze swoją pracę, a wyniki oceny, jak
sądzimy, zadowoliły większość wystawców.
Gratulujemy także naszym członkom, którzy zaprezentowali na wystawie
najwięcej eksponatów. Trójka zajmująca miejsca na podium to: Dolnośląskie
Stowarzyszenie HGRiDI – 386 eksponatów, Warszawski Związek HGRiDO – 314
eksponatów oraz Szczeciński Związek
HGRiDO – 294 eksponaty.
Z satysfakcją zwracamy uwagę na
skład osobowy Komitetu Honorowego,
który podkreślił rangę naszej wystawy.
Z dużym uznaniem oceniamy kilkuletnią już współpracę naszego Związku
z Targami Kielce S.A. jako bardzo dobrą
i owocną. Zarządy obu tych instytucji
wyrażają gotowość i chęć dalszej współpracy, tak aby wystawy były coraz atrakcyjniejsze, a w przyszłości osiągnęły wymiar
europejski.
Naszym hodowcom na progu nowego
okresu hodowlanego życzymy, aby każdy
osiągnął zamierzony cel, aby towarzyszyło
temu pełne zadowolenie z uzyskiwanych
wyników w hodowli gołębi, drobiu ozdobnego, królików i innych drobnych zwierząt.
Zwieńczeniem efektów hodowlanych
i prezentacją wyników winna być następna Krajowa Wystawa Gołębi i Drobnego
Inwentarza w roku 2015. Liczymy na
zdecydowanie większy udział wystawców,
skuteczniejsze zaangażowanie się Zarządów naszych członków, a ze swej strony
obiecujemy jeszcze lepszą organizację.
Godfryd Kuryło
Pełnych spokoju i radości
Świąt Wielkanocnych, dobrego wypoczynku w
rodzinnym gronie oraz optymizmu,
energii i nadziei na lepszą przyszłość.
KIELCE – Uczymy się
od najlepszych!
Agnieszka Jędraszek
Polscy hodowcy królików
mają wzorzec!
Vlastimil Šimek
str. 48-51
Sprawozdanie ze spotkania
dot. hodowli i rozwoju drobiu
Sebastian Kotas
str. 54-55
Immunoterapia
str. 56
Andrzej Koralewski
str. 58-59
KOMUNIKATY
REDAKTORZY TEMATYCZNI:
GOŁĘBIE: Andrzej Grabowski, Stanisław Gryba,
Krzysztof Stachurski, Jurek Splett (Niemcy), Witus
Obruśnik, Kazimierz Płaczkowski, Zygmunt Woźniak.
DRÓB i EGZOTYKA: Wanda Rakoczy.
WETERYNARIA: Aleksandra i Tomasz Klimczakowie,
dr n. wet. Tomasz Stenzel.
OPRACOWANIE GRAFICZNE: Łukasz Tumidajski
PL. ISSN: 2082 – 4025; Nakład 3400 egzemplarzy
Redakcja zastrzega sobie prawo do ewentualnych zmian
treści, skrótów tekstów przyjętych do publikacji oraz
terminów ich publikacji. Redakcja nie zwraca otrzymanych
materiałów. Poglądy i opinie wyrażone w artykułach przez
autorów niekoniecznie wyrażają punkt widzenia redakcji.
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść artykułów.
Za treść ogłoszeń, reklam nie odpowiadamy.
styczeń-marzec 2014
3
KIELCE – Uczymy się
od najlepszych!
O
prof. dr Jans-Joachim Schille - członek
Zarządu EE, uczestnik Wieczoru Hodowcy
Ceremonia dekoracji zwycięzców
Wystawy Krajowej Kielce 2014
Dr Heinrich Lothar podczasu symbolicznego zaprzysiężenia przez „Czarownice
Kieleckie” w czasie Wieczoru Hodowcy
4
styczeń-marzec 2014
ile zeszłoroczna wystawa
krajowa mogła uchodzić
w pewnych kwestiach za
niezupełnie doskonałą,
wielu wystawców dopatrywało się w niej drobnych niedociągnięć
– o tyle tegoroczna zaskoczyła swym
kunsztem wszystkich.
Pierwsze, na co zwracało się uwagę
już przy wejściu, to rozbudowa samego
obiektu Targi Kielce. Znacznie poprawiły się warunki wystawiennicze, miało
się wręcz wrażenie, że hale zostały
dopracowane w najmniejszym detalu
ze szczególnym zwróceniem uwagi na
predyspozycje i oczekiwania wystawców.
Targi Kielce tym bardziej stały się miejscem, w którym organizowanie wystaw
na światowym poziomie, chciałoby się
powiedzieć, jest zjawiskiem naturalnym,
a wysoka jakość usług zapewnia komfort
i przekonanie, że nasze interesy związane
z wystawą znajdują się w najlepszych
rękach. Ale to nie wszystko... aspiracje sięgają dużo dalej. Jak powiedział
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski
w swoim liście otwartym do hodowców – „Wiemy, że rynek wystawienniczy
jest bardzo konkurencyjny, dlatego nie
spoczywamy na laurach i stawiamy na
promocję i ciągły rozwój”.
Z kolei Andrzej Mochoń, Prezes
Zarządu Targi Kielce, mówi: „infrastruktura Targów Kielce, nasze doświadczenie
i możliwości organizacyjne sprawiają, że
nieobca jest nam myśl o zorganizowaniu
w Kielcach Europejskiej Wystawy Gołębi – jesteśmy otwarci na takie wyzwanie
i chętni, aby z sukcesem mu sprostać”.
Choć wielu trudno będzie uwierzyć
w taką wizję, nie jest ona aż tak niemożliwa do spełnienia. Jesteśmy bliżej tego
celu, niż wielu by się wydawało. Tym
bardziej, że otrzymaliśmy zapewnienie
od przedstawicieli Niemieckiego Związ-
ku Hodowców, którzy sami byli szczerze
i pozytywnie zaskoczeni możliwościami obiektu, o całkiem prawdopodobnej
możliwości zorganizowania w Kielcach
wystawy europejskiej. Wśród naszych
szanownych gości znalazły się m.in. takie
osoby jak dr Heinrich Lothar (Przewodniczący Lipskiego Związku), prof. dr JansJoachim Schille (Członek Zarządu EE)
czy Dietmar Kleditsch. Jak widać, jako
Polacy jesteśmy dość ambitni, aby sprostać oczekiwaniom naszych zachodnich
sąsiadów i to w najlepszym tego słowa
znaczeniu.
Pod tym względem Polski Związek
Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza ma jasne stanowisko.
Jak powiedział Prezes Zarządu Jan Pajka:
„zorganizowanie w kraju wystawy europejskiej nie jest takie proste, jednakże myślimy
o tym i przyznam, że Targi Kielce zaskakują
nas pod względem możliwości. Na ten czas
nie jest możliwe zorganizowanie tego typu
wystawy w Polsce, ale może w następnych
latach?”. Jest to stanowisko jak najbardziej
logiczne, może wydać się wręcz, że nieco
ostrożne, jeśli brane są pod uwagę realne
możliwości sprostania wymaganiom tak
dużej wystawy, jaką jest wystawa europejska. Niemniej ambicje PZ sięgają wysoko
pod względem profesjonalnego potraktowania podjętego tematu i sprostania
oczekiwaniom.
Wiceprezes ds. organizacyjnych
Godfryd Kuryło podkreślił: „nie tylko
w imieniu Zarządu PZHGRiDI, ale także
w imieniu wszystkich hodowców w kraju, że
ta współpraca, jaka kilka lat temu została
rozpoczęta z Targami Kielce przerosła nasze
oczekiwania i dla PZ jest to wielka sprawa.
Jest to sukces, którego w historii PZ jeszcze
nie było. Z Targami Kielce, założyliśmy
trzyletni okres współpracy, mam nadzieję, że w następnym trzyletnim okresie ta
współpraca będzie jeszcze lepsza”.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Prezes Zarządu Targi Kielce Andrzej Mochoń w czasie konferencji prasowej
Pomysł zorganizowania europejskiej
wystawy w Kielcach bardzo spodobał
się delegacji Niemieckiego Związku
Hodowców Gołębi, która to potraktowała go bardzo poważnie. Dodam, że
delegacja niemiecka gościła w Kielcach
po raz pierwszy i jak powiedział dr
Heinrich Lothar: „oceniamy tę wystawę
bardzo pozytywnie, jesteśmy mile zaskoczeni wielkością i organizacją, a materiał wystawowy, który tu zobaczyliśmy,
oceniamy bardzo pozytywnie. Mając na
uwadze to, co zobaczyliśmy tutaj w Kielcach, mamy nadzieję, że nie jesteśmy tu
po raz ostatni i że jeszcze tutaj wrócimy”.
Dr Lothar dodał, że jeśli się uda zorganizować w Kielcach XXI wystawę europejską, wtedy Lipsk pomoże w organizacji
– „Kielce co prawda leżą nieco daleko na
wschód, ale widząc organizację tej wystawy, myślę, że się to uda. Oczywiście dla
szefa Targów jest to bardzo duże wyzwanie,
należy jednak brać pod uwagę, że wystawa
europejska gwarantuje wiele tysięcy zwiedzających. Organizacja tak dużej wystawy jest trudna, choćby ze względu na to,
że nie wystarcza miejsc noclegowych dla
odwiedzających. Do dyspozycji Lipsk ma 27
tysięcy łóżek i to nie wystarcza, bo chociażby
w 2012 roku podczas wystawy wykorzystane zostało 48 tysięcy. To jest oczywiście jeden
z największych problemów przy organizacji
tego typu wystaw”. Dr Lothar podkreślił
Karl-Heinz Wintermeyer, prezes Klubu
Długodziobych Niemieckich - otrzymuje
polskiego srebrniaka
również szczególnie wielkość niemieckiej
wystawy, obejmującej dużo ponad 100
tysięcy metrów kwadratowych.
Profesor Jans-Joachim Schille zapewnił, że chętnie przekaże pomysł zorganizowania europejskiej wystawy w Kielcach
do Prezydium związku europejskiego,
a dr Lothar szczerze pogratulował udanej
wystawy i jej organizacji.
Jak więc widać, tegoroczna Krajowa
Wystawa Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza okazała się niebywałym sukcesem nie tylko w obrębie naszego kraju, ale
również na arenie międzynarodowej. Zostaliśmy docenieni nie tylko jako ogólnopolski
związek, ale również jako hodowcy, którym
szczególnie zależy na wysokim poziomie
reprezentacyjnym. Jest to zasługa nie tylko
organizatorów, ale również wystawców, dla
których tego typu wystawy tradycyjnie są
już okazją do zaprezentowania efektów
swojej własnej pracy hodowlanej, wymiany
doświadczeń czy choćby spotkań w przyjacielskim gronie.
Tegoroczna wystawa minęła również
pod znakiem promocji polskich, rodzimych ras, co było szczególnie widoczne
nie tylko wśród gołębi, ale również wśród
wystawianego drobiu. Ten fakt również
świadczy o sukcesach polskich hodowli
pod względem prac hodowlanych nad
polskimi rasami oraz o samej świadomości, że nasz rodzimy materiał hodowlany
bynajmniej nie jest mniej znaczący niż
obce rasy, a wręcz przeciwnie.
Jak powiedział Prezes Polskiego Związku, Jan Pajka: „nasze nadżędne cele to też
zajmowanie się odzyskiwaniem polskich
ras, które giną lub wyginęły, a twierdzimy, że te kury czy gołębie to jest niejako
osobowość polska i musimy dbać o nie”. Ta
właśnie świadomość posiadania swego
rodzaju bezcennego dziedzictwa narodowego z roku na rok zyskuje na znaczeniu
i jest coraz bardziej doceniana zarówno
w naszym kraju, jak i poza jego granicami.
Promocji rodzimych ras szczególne
znaczenie nadał również Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stanisław Kalemba,
który, obejmując swoim patronatem tegoroczną wystawę krajową, na ten właśnie
fakt zwrócił szczególną uwagę.
Tak więc, podsumowując, pozwolę
sobie użyć słów wypowiedzianych przez
Prezesa Zarządu PZHGRiDI Jana Pajkę
na zakończenie konferencji prasowej
z przedstawicielami niemieckiego związku – „UCZYMY SIĘ OD NAJLEPSZYCH,
a opinie, jakie usłyszeliśmy od przedstawicieli niemieckiego związku o naszym poziomie hodowlanym i polskich hodowlach, to
dla nas olbrzymia satysfakcja”.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich
przyjaciół hodowców i do zobaczenia
za rok na kolejnej krajowej wystawie.
Przypominam, że z roku na rok podnosimy poprzeczkę coraz wyżej, a to nas
wszystkich niezmiennie zobowiązuje do
jeszcze większych starań w celu odniesienia jeszcze większych sukcesów, nie
tylko hodowlanych. Niech słowa „dobre,
bo polskie” zyskają jeszcze większe
znaczenie.
Agnieszka Jędraszek
Fot. Sebastian Kotas
Pamiątkowe zdjęcie gości wraz z organizatorami wystawy. Fot. Zbigniew Gilarski
styczeń-marzec 2014
5
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
6
styczeń-marzec 2014
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
styczeń-marzec 2014
7
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
8
styczeń-marzec 2014
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Wszystko, co dobre, szybko się kończy,
ale miłe wspomnienia pozostają
K
OKIEM OBSERWATORA
rajowa Wystawa Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza Kielce
2014 już za nami, ale
jej pozytywne echa brzmią jeszcze w światku hodowlanym i to
nie tylko u nas w kraju. Ta duża
i prestiżowa impreza organizowana przez Zarząd PZHGRiDI
wspólnie z Dyrekcją Targów Kielce
staje się coraz bardziej popularna
i rozpoznawalna, a przy tym zaczyna wyrastać na czołową wystawę
organizowaną w tej części Europy. Ten niezaprzeczalny sukces to
wspólna zasługa organizatorów, Biuro wystawowe Polskiego Związku
hodowców i publiczności. Hodowcy odebrali zasłużone nagrody, rozjechali na każdej polskiej
działaczy naszego
się do swoich domów i teraz wnikliwie wystawie. Orgazwiązku. To właśnie
analizują karty ocen i opracowują stra- nizacja tak dużej
zespołowa praca
tegię hodowlaną, która ma im przynieść imprezy to sprawwielu naszych kolepucharowe sukcesy na kolejnych wysta- dzian możliwości
gów, zarówno tych
wach. Organizatorzy co prawda oficjal- organizacyjnych,
ze „świecznika”, jak
nie zamknęli wystawę, ale nie zakończyli wymagający dużei tych anonimojeszcze swojej pracy. Dla nich bowiem go zaangażowania,
wych, złożyła się
impreza nie kończy się z chwilą wyjazdu wysiłku i poświęcena końcowy sukces
ostatniego eksponatu z terenu wystawy, nia, a wszystko to
imprezy. Tak jak
pozostaje jeszcze rozliczenie i sporzą- robione jest koszna każdej imprezie
dzenie powystawowego bilansu zysków tem własnego czasu
zdarzają się też drobi strat. Jednocześnie z chwilą zamknięcia wolnego, a niekiedy
ne potknięcia orgaimprezy zaczyna się drobiazgowe plano- też kosztem własnej
nizacyjne. Dlatego
wanie kolejnej wystawy Kielce 2015, która rodziny. Nie będę tu
też, jeżeli będziemy
staje się naszym produktem markowym opisywał ogromnego
krytykować jakieś
i sławi dobre imię polskiej hodowli daleko wysiłku organizacyj- Zespół „Zielononóżka” z Proszowic
niedociągnięcia, to
poza granicami kraju. Obiektywnie trzeba nego, wkładu pracy
najpierw przeanaliprzyznać, że organizacja wystawy krajo- i dziesiątek godzin przepracowanych zujmy problem, a następnie zastanówwej to olbrzymie wyzwanie organizacyjne społecznie. Ten, kto choć raz organizował my się, jak go wyeliminować, spróbujmy
i logistyczne. Jest to wyzwanie szczególne, jakąkolwiek wystawę, wie, o czym piszę. też podsunąć organizatorom wariantowe
gdyż cały ogrom pracy przed- i powy- Natomiast ten, kto jest tylko biernym rozwiązanie problemu. Znakomita więkstawowej wykonywany jest zazwyczaj uczestnikiem wystaw, chyba nigdy nie szość uczestników tego wielkiego, gołęw czynie społecznym przez nieliczną zrozumie i nie doceni żmudnej, często biarskiego święta to hodowcy z dużym
grupę aktywistów, ale tak w zasadzie jest niewdzięcznej i niewidocznej pracy stażem, którzy od wielu lat uczestniczą
aktywnie w wielu krajowych i zagranicznych wystawach i dlatego ich pozytywna
opinia o wysokim poziomie organizacyjnym kieleckiej wystawy jest miarodajna
i obiektywna.
W 2011 roku w swojej relacji z pierwszej wystawy pisałem, cyt. „Kielecka
wystawa to bezsprzecznie największa
impreza hodowlana zorganizowana
u nas w kraju, następne mogą być tylko
większe i lepsze”. Wszystko wskazuje na
to, że miałem rację. Jestem też pewien,
że kielecka wystawa będzie się rozrastać
i jak magnes przyciągać będzie coraz
liczniejsze rzesze wystawców krajowych
Stoisko Instytutu Zootechniki z Balic
Red. Marek Orel na stoisku„Flora&fauna” i zagranicznych.
styczeń-marzec 2014
9
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Organizacja i lokalizacja
wystawy
Zalety lokalizacji: dobre, coraz
lepsze drogi, bardzo dobre oznakowanie dojazdu, nowoczesne,
przestrzenne i klimatyzowane hale,
bardzo dobra wentylacja i oświetlenie, dość dobrze funkcjonująca
gastronomia, bardzo dobre zaplecze
sanitarne, obszerny i niezbyt drogi
parking. Bezsprzeczną zaletą jest też
bogata i zróżnicowana cenowo oferta
noclegowa w hotelach i pensjonatach położonych w bliskiej odległości
od hal wystawowych. Najważniejszą jednak rzeczą jest przychylność
i wspieranie naszej imprezy przez
Prezesa Zarządu Targów Kielce pana
Andrzeja Mochonia oraz jego współpracowników: pana Andrzeja Kiercza
i pana Bartłomieja Terleckiego. Podkreślę
ponownie, że wielkim atutem Targów
Kielce są nowoczesne, przestronne hale
wystawowe, posiadające bardzo dobrą
wentylację oraz niezłe oświetlenie, dobrą
gastronomię i zaplecze sanitarne. Rozstawienie stoisk i klatek wystawowych było
właściwe i funkcjonalne. Klatki wystawowe estetyczne, dobrze rozstawione,
wyposażone w standardowe poidełka
i karmidełka. Bardzo ładnie prezentowały się wolierki z drobiem i gołębiami. Moją uwagę zwróciła przestrzenna
woliera, w której eksponowano pawie
i drób ozdobny, wystawca kol. Sebastian
Król z Bilczy k. Kielc. Bardzo estetycznie
wyglądały też klatki wystawowe i stoiska
firmowe poszczególnych związków. Jak
zawsze ciekawie prezentowało się stoisko
zorganizowane przez Pomorski Klub
Sokoła Gdańskiego (z s. w Gdańsku).
Można tam było otrzymać materiały
informacyjne oraz nabyć pamiątki związane tematycznie z hodowlą tej pięknej
rasy gołębi. Interesująco prezentowały się
też stoiska handlowe oferujące akcesoria
i karmy niezbędne w hodowli zwierząt.
Bardzo ciekawą ofertę wysokiej jakości
akcesoriów hodowlanych zaprezentowała
znana na naszym rynku firma Polmark
z Tarnowa. Swoje firmowe stoisko prezentował też patron medialny wystawy,
miesięcznik „fauna&flora”, oferując duży
wybór specjalistycznej literatury hodowlanej. Moją uwagę zwróciło niewielkie
stoisko handlowe, na którym pan Grzegorz Majewski prezentował kunsztownie
wykonane rzeźby gołębi rasowych. Wspomnieć też muszę, że na wystawie udało mi
się spotkać prof. Manfreda Uglorza, autora najnowszej książki pt. „Barwny świat
gołębi rasowych”, i pachnący jeszcze farbą
drukarską tom wraz z dedykacją autora
znajduje się już w mojej biblioteczce.
Wady: pisałem już o tym w latach
poprzednich i ponownie powtarzam,
że zapomniano o osobach niepełno-
10
styczeń-marzec 2014
sprawnych, dla których nie wydzielono
żadnych miejsc parkingowych w pobliżu wejścia na hale wystawowe. Te małe
niedogodności nie miały jednak wpływu
na przebieg wystawy.
Wystawa w liczbach: pokazano 4
858 szt. gołębi reprezentujących 160 ras,
wystawiono 342 szt. drobiu w 31 rasach,
a królików 213 szt. w 25 rasach. Łącznie
445 wystawców zaprezentowało 5 414
eksponatów podlegających ocenie oraz
354 gołębi, drobiu i królików wystawionych w wolierach.
Gołębie
Nadszedł teraz czas na ogólną ocenę
wystawionych gołębi. Osobiście bardzo
mnie niepokoi fakt wystawienia stosunkowo małej liczby ras polskich. Dużym
zaskoczeniem jest niewielka stawka
srebrniaków oraz pozostałych ras należących do grupy PDL, których wystawiono tylko 248 sztuk. Dla porównania
podam ilość gołębi innych ras: niemiecki wystawowy 284 szt., king 220 szt.,
karier 218 szt., sokół gdański 174 szt.,
garłacz pomorski 131 szt. Aż trudno
uwierzyć, że srebrniaki i rasy pochodne
to podobno najliczniej hodowane rasy
w Polsce (pisałem już o tym rok temu).
Jeżeli ten fakt jest jeszcze aktualny, to
wszystkim miłośnikom i hodowcom tej
grupy gołębi wystawiam ponownie żółtą
kartkę; za nieobecność i zlekceważenie
najważniejszej polskiej wystawy.
Na wyróżnienie zasługuje stosunkowo duża stawka listonoszy polskich (57
szt.), najlepszą kolekcję i tytuł Mistrza
Polski zdobył kol. Mateusz Kiebała,
tytuł I v-ce mistrza zdobył kol. Krzysztof Kocoń a tytuł II v-ce mistrza zdobył
kol. Krzysztof Lubawski. Mewka polska
(49 szt.), tytuł Mistrza Polski zdobył kol.
Tomasz Ciechuń, tytuł I v-ce mistrza
zdobył kol. Stanisław Antysiak, a tytuł
II v-ce mistrza zdobył kol. Bogdan Strumian. Sroczka polska krótkodzioba (50
szt.), tytuł Mistrza Polski zdobył
kol. Marek Zięba, tytuł I v-ce
mistrza kol. Piotr Wiśniewski,
a tytuł II v-ce mistrza kol. Bogdan
Strumian. Podobały mi się też:
wywrotki mazurskie, maściuchy
polskie, motyle warszawskie,
krymki białostockie, zamojskie
oraz nieliczne egzemplarze orlika
polskiego. Uwagę miłośników ras
polskich zwróciła piękna kolekcja mewki polskiej gładkogłowej, rodzimej odmiany, która po
latach „banicji”, ponownie wraca
do naszych gołębników. Ubolewam, że w wielu polskich rasach
nie wystawiono nawet trzech
kolekcji i z tego też powodu nie
można było wytypować zwycięskich kolekcji i przyznać nagród
dla wystawców.
Przyznać muszę obiektywnie, że
corocznie poprawia się jakość wystawianych ptaków, a duża część pokazywanych eksponatów prezentuje już
najwyższy poziom europejski.
Od paru lat zachęcam hodowców, aby
w sposób należyty przygotowali żywe
eksponaty do wystawy i widać już, że
moje apele przynoszą pożądany efekt.
Większość gołębi i drobiu jest starannie
przygotowana do wystawy, a czyste nóżki
i ładne upierzenie staje się normą.
Osobnym problemem jest „radosna
twórczość”naszych hodowców, czyli
nieustające próby tworzenia nowych
ras, ale zagadnienie to będzie tematem
odrębnego artykułu. Mimo wszystko
uważam, że lepiej jest skierować swoją
inwencję hodowlaną na doskonalenie
istniejących (i ginących) polskich ras, niż
tworzyć „wynalazki”, które hodowane są
zaledwie w kilku gołębnikach. Zdarza się
też, że te „nowe rasy” prawie nie różnią
się pokrojem od ras już istniejących.
Ocena gołębi
Każda wystawa, a szczególnie ta
o randze krajowej, jest wielkim świętem
i miejscem prezentacji najlepszego materiału hodowlanego. Hodowcy oczekują,
że ich skrzydlaci pupile zostaną ocenieni
surowo, ale obiektywnie i sprawiedliwie.
Zawsze przy takiej okazji nasuwają się
pytania: czy wystawa była udana i czy
spełniła swoją misję edukacyjno-hodowlaną, czy wystawcy byli zadowoleni? Jaka
była jakość wystawianych gołębi i jaki był
poziom sędziowania? Suma tych czynników składa się zawsze na ostateczną
ocenę wystawy. Jednym z elementów
oceny poziomu sędziowania jest ilość
skarg i odwołań, jakie hodowcy składają do obserwatora wystawy. W tym
roku wpłynęło kilka ustnych skarg,
które zostały wyjaśnione i załatwione
na miejscu. Wpłynęły też dwie pisemne
skargi: jedna dotycząca oceny, a druga
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
„technicznej pomyłki drukarskiej”. Tą
niewielką ilością skarg jestem pozytywnie zaskoczony, gdyż świadczy to o coraz
bardziej odpowiedzialnej pracy ekipy
sędziowskiej oceniającej na tej wystawie. Dlatego też, pomimo tych drobnych potknięć, powinniśmy docenić
ogromny wysiłek organizacyjny całego
składu sędziowskiego, który pod przewodnictwem kol. Edwarda Gersztyna
zdał pozytywnie ten trudny egzamin.
Drób ozdobny
Jak już wspomniałem, na tej wystawie
zaprezentowano 342 szt. drobiu w 31
rasach. W pierwszej kolejności skupię
się na rasach polskich.
Zielononóżka polska, wystawiono 32
szt. tej najbardziej znanej polskiej kury.
Stawka ładna - pokrojowo wyrównana,
kury zadbane, w dobrej kondycji wystawowej. Tytuł Mistrza Polski zdobył kol.
Karol Czernek z Borzęcina, tytuł I v-ce
mistrza Waldemar Bucki z Lelowic, tytuł
II v-ce mistrza kol. Piotr Rózga również
z Lelowic.
Karzełek polski - wystawiono 57 szt. tej
nowej rodzimej rasy, która powoli zdobywa coraz liczniejsze grono miłośników.
Tytuł Mistrza Polski zdobył kol. Michał
Dudek z Żor, tytuł I v-ce mistrza zdobył
kol. Stanisław Roszkowski z Halinowa,
tytuł II v-ce mistrza zdobył kol. Grzegorz Jabłoński z Chrzanowa. Ciekawą
i wyrównaną kolekcję czubatki polskiej
brodatej miniaturowej (11 szt.), wystawił
znany miłośnik i propagator ras polskich,
kol. Stanisław Roszkowski. Ciekawie
też prezentowała się kolekcja czubatki
polskiej, wystawiona przez kol. Bogdana
Gontarczyka z Bełżyc. Z ras zagranicznych bardzo dostojnie prezentowały się
minorki, brahmy i sułtany. Uwagę zwiedzających swoją nietypową urodą przyciągały śliczne kurki jedwabiste. Ubolewam,
że z przyczyn technicznych nie mogłem
fotografować dużych kur i królików. Po
prostu moje foto studio zaprojektowane
jest w zasadzie do fotografowania gołębi
i z trudnością w kadrze mieszczą się osobniki miniaturowe. Natomiast wykonanie
(drugiego) dużego mobilnego foto studia
to spory wydatek, który nigdy mi się nie
zamortyzuje.
Króliki
Wystawiono 213 szt. królików w 25
rasach, a najmniejsze z nich udało mi
się sfotografować. Przyznać muszę, że
króliki to bardzo wdzięczny i widowiskowy temat. Są ufne, ciekawe i nieźle
pozują do zdjęć. Nie jestem szczególnym
znawcą tej grupy zwierzaków, ale bardzo
podobały mi się olbrzymy belgijskie,
olbrzymy srokacze i barany francuskie.
Wielką sympatię wśród publiczności
wzbudzały prezentowane dość licznie
króliki miniaturowe.
Komitet honorowy
i sponsorzy
Komitet honorowy wystawy to plejada samych znakomitości, listę otwiera pan Stanisław Kalemba, Minister
Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pani Bożena
Pałka-Koruba, Wojewoda Świętokrzyski,
pan Adam Jarubas, Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, pan Piotr
Całbecki, Marszałek Województwa
Kujawsko-Pomorskiego, pan Wojciech
Kozak, v-ce Marszałek Województwa
Małopolskiego, pan Wojciech Lubawski,
Prezydent Miasta Kielce, pan Andrzej
Machoń, Prezes Zarządu Targów Kielce,
pan Andrzej Kruszewicz, Dyrektor ZOO
w Warszawie, pan Marek Orel, Redaktor
Naczelny Miesięcznika Fauna&Flora
oraz pan Jan Pajka, Prezes PZHGRiDI.
W katalogu brakuje mi tylko imiennego wykazu sponsorów.
Krystyna Beutel - wielki przyjaciel PZ podczas odbierania wyróżnienia
Imprezy towarzyszące
Najważniejszą imprezą towarzyszącą
był tzw. „Wieczór hodowcy”, zorganizowany w sobotę w pięknym i gościnnym
Centrum Kongresowym. Było to typowe
spotkanie integracyjne hodowców, połączone z wręczeniem nagród i wyróżnień.
Natomiast w niedzielę na terenie targów
zorganizowano dwie tematyczne prelekcje, skierowane do hodowców drobiu
i królików. Ale najwięcej hodowców
uczestniczyło w towarzyskich „panelach
dyskusyjnych”, czyli spotkaniach starych
przyjaciół, którzy na terenie wystawy
wychwalali swoje hodowle oraz wymieniali się doświadczeniami, a często też
i materiałem hodowlanym.
Gratulacje i podziękowania
Kończąc, składam wyrazy uznania
wszystkim hodowcom i gratuluję zdobytych tytułów i wyróżnień.
Chciałbym też podziękować
młodym hodowcom, którzy bezinteresownie, przez kilkanaście godzin
pomagali mi fotografować gołębie.
W trakcie dostarczania gołębi z klatek
do foto studia przemierzyli wiele kilometrów i to dzięki ich pracy możecie oglądać i podziwiać fotografie
swoich gołębi. Dziękuję Grzegorzowi
Kędzierskiemu z Radomia, Tomaszowi
Grygielowi z Elbląga oraz Gracjanowi
Pośpiesznemu z Cielczy - bez Waszej
pomocy nie byłbym w stanie zrobić
tylu udanych zdjęć, które dla wielu
wystawców będą cenną i niezapomnianą pamiątką.
Wnioski końcowe
Pomimo małych niedociągnięć wynikłych z różnych przyczyn uważam, że
wystawa była udana i spełniła swoje
zadanie. Moja subiektywna ocena to
piątka z minusem. Teraz musimy patrzeć
w przyszłość i przygotować kolejną
krajową wystawę zaplanowaną na 31
stycznia 2015 roku. Już dzisiaj trzeba
powołać zespół, który przygotuje odpowiednią strategię marketingową skierowaną do wystawców zagranicznych.
Należy opracować i wydrukować ulotki
we wszystkich europejskich językach
urzędowych i rozesłać je na adresy zagranicznych stowarzyszeń hodowlanych.
Ponadto musimy postawić na nowoczesną formę reklamy, czyli marketing internetowy, który jest najszybszą, najtańszą
i bardzo skuteczna formą przesyłania
informacji. W szczególności reklamę
trzeba ukierunkować na naszych południowych sąsiadów: Czechów, Słowaków, Węgrów, Bułgarów oraz sąsiadów
ze wschodu, Rosjan, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów, nie możemy też
pominąć naszych zachodnich sąsiadów.
Kończąc, zapraszam wszystkich hodowców do zaprezentowania swojego dorobku hodowlanego na kolejnej wystawie
Kielce 2015. Zbigniew Gilarski
Fot. Sebastian Kotas
styczeń-marzec 2014
11
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sprawozdanie z udziału
Pomorskiego Klubu Hodowców Sokoła Gdańskiego
w Krajowej Wystawie Gołębi Rasowych – Kielce 2014 r.
Członkowie Klubów gołębi rasy gdański wysokolotny-sokół gdański
W
dniach 25-26
stycznia 2014 r.
została zorganizowana
Krajowa Wystawa Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza – Kielce 2014. Od kilku
lat Zarząd Polskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
właśnie w Kielcach organizuje
Krajową Wystawę i robi to
z powodzeniem we współpracy z firmą wystawienniczą
Targi Kielce S.A., stanowiąc
wyjątkowy „team” - i oby
tak dalej. Nasze hodowlane
coroczne święto jest coraz
większe, a organizatorzy
wywiązują się ze swoich
zadań bardzo profesjonalnie.
W tym roku Trójmiejski Związek wystawił 218
gołębi trzynastu hodowców,
a Pomorski Klub Hodowców Sokoła Gdańskiego, jak
12
styczeń-marzec 2014
co roku, zaprezentował się
niezwykle okazale. 11 członków naszego Klubu wystawiło 110 okazów rasy gdański
wysokolotny – sokół gdański,
na ogólną ilość 174 ekspona-
tów, prezentowaną przez 18
wystawców.
Pomorski Klub wiosną
2013 roku zwrócił się
z pisemnym wnioskiem do
władz PZHGRiDI i Kolegium
Bogdan Miśkurka i prezes Ryszard Bielawski
Sędziów, aby w przypadku
prezentowania na wystawach krajowych gołębi rasy
gdański wysokolotny – sokół
gdański w ilości powyżej 100
szt., koniecznie przeprowadzać konkursy z podziałem
na barwy. Uzyskaliśmy na
to zgodę, za co Zarządowi
Polskiego Związku bardzo
dziękujemy. W związku z taką
właśnie decyzją miło było
popatrzeć na konkurencję
wystawców, jaka niewątpliwie
istnieje głównie pomiędzy
dwoma działającymi w Polsce
klubami tej rasy. Zawsze takie
konkursy najbardziej pobudzają do działania, jeszcze
lepiej motywują i - nie ma co
ukrywać – wzmacniają dążenie do ideału – osiągnięcia
ptaków doskonałych (97-100
pkt.), co staje się celem dla
wielu hodowców. Niewątpliwie konkurencja między
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zwycięzcy wystawy klubowej rasy
gdański wysokolotny – sokół gdański
Odmiana barwna – MAZERY, SZYMLE, SZEKI
I Kolekcja
Czesław Walczak
381 pkt.
II Kolekcja
Andrzej Bujak
379 pkt.
III Kolekcja
Jacek Szulikowski
375 pkt.
Zwycięzca
Andrzej Bujak
96 pkt.
Wyróżniony
Czesław Walczak
96 pkt.
Wyróżniony
Jacek Szulikowski
95 pkt.
Odmiana barwna – CZARNE, NIEBIESKIE,
CZERWONE, ŻÓTE
I Kolekcja
Bogdan Miśkurka
II Kolekcja
Alfons Labuda
III Kolekcja
Ryszard Bielawski
Zwycięzca
Łukasz Nerowski
375 pkt.
374 pkt.
374 pkt.
95 pkt.
Odmiana barwna – BIAŁE
I Kolekcja
Bogdan Miśkurka
II Kolekcja
Marian Kreft
III Kolekcja
Mieczysław Szczepański
Zwycięzca
Bogdan Miśkurka
378 pkt.
376 pkt.
373 pkt.
96 pkt.
Odmiana barwna – SROKI
I Kolekcja
Jędrzej Kowalczys
II Kolekcja
Jan Kowalczys
III Kolekcja
Andrzej Bujak
Zwycięzca
Jędrzej Kowalczys
376 pkt.
374 pkt.
371 pkt.
94 pkt.
Odmiana barwna – RUTBUNTY, TYGRYSY,
ARLEKINY i inne – przyznano wyróżnienia
Wyróżniony
Marcin Zadęcki
95 pkt.
W tej odmianie barwnej koledzy Sławomir Wróbel i Jan
Kowalczys wystawili 12 egzemplarzy arlekinów jako pokaz
(arlekiny w 2014 roku zostaną wpisane do wzorca jako
odmiana barwna rasy gdański wysokolotny – sokół gdański).
klubami także mobilizuje
sędziów do niezwykle precyzyjnej i rzetelnej oceny. Kluby,
proponując obsadę sędziowską, oczekują, aby Przewodniczący Kolegium Sędziów
wybrał takich sędziów,
którzy są aktywni, uczestniczą w szkoleniach i sami
hodują gołębie tej rasy. Trzeba przyznać, że w tym roku
sędziowie, koledzy Sławomir
Wróbel i Ireneusz Rogowski,
wywiązali się ze swej pracy
bardzo dobrze. Nie było większych uwag zarządów klubów
do wydanych przez sędziów
werdyktów. Tak trzymać…
Pomorski Klub Hodowców
Sokoła Gdańskiego, rokrocznie współorganizując Bałtycką
Wystawę niezwykle serdecznie
zaprasza wszystkich hodowców z Polski i z zagranicy do
przyjazdu do Gdańska. Tu jest
kolebka tej rasy i tu zawsze
jest prezentowanych ponad
200 okazów. Od siedmiu lat
w Gdańsku przeprowadzany
jest konkurs z podziałem na
barwy a temu także towarzyszy, zdaniem wielu – niezwykła
atmosfera mistrzostw. Szczy-
Czesław Walczak, Bogdan Miśkurka, prezes Ryszard Bielawski
cimy się, że Bałtycka Wystawa znajduje się w ścisłym
gronie największych regionalnych wystaw w kraju, na
której konkursy rasy gdański
wysokolotny - sokół gdański
w pięciu odmianach barwnych
są nieoficjalnymi mistrzostwami Polski w tej rasie. Chcemy także poinformować, że
wszystko jest na najlepszej
drodze, aby Gdańsk w listopadzie 2016 r. był organizatorem Europejskiej Wystawy
rasy – gdański wysokolotny.
Wszystkich hodowców
tej przepięknej rasy już teraz
zapraszamy i prosimy mobilizować hodowlę, aby pokazać
całej Europie najpiękniejsze
okazy we wszystkich odmianach barwnych.
Gratulujemy wyżej wymienionym zwycięzcom wysta-
wy klubowej rasy gdański
wysokolotny – sokół gdański,
która po raz pierwszy odbyła się w ramach KRAJOWEJ
WYSTAWY GOŁĘBI – Kielce
2014. Fundatorem statuetek
i pucharów był Pomorski
Klub Hodowców Sokoła
Gdańskiego.
Prezentując nasze sprawozdanie, zapraszamy
również kolegów z Zachodniopomorskiego Klubu
Hodowców Gołębi Gdański
Wysokolotny do współpracy
przy organizacji kolejnych
wystaw klubowych, planowanych w ramach wystaw
krajowych.
Tomasz Strzelkowski
Sekretarz
Pomorskiego Klubu
Hodowców Sokoła
Gdańskiego
Sławomir Wróbel, Jerzy Szawiel (siedzący), prezes Ryszard Bielawski, Marcin Zadęcki, Jan Kowalczys
styczeń-marzec 2014
13
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
P R Z E K Ł A D A RT Y K U Ł U W Y D RU KO WA N E G O W M AG A Z Y N I E WO L I E R A Z A Z G O DĄ W Y DAWC Y S TA N I S Ł AWA R O S Z KO WS K I E G O
Rasy wschodnie
wielka różnorodność formy i stylu
Czilik nosoczuby
- hod. Janusz Marchelski
Na
świecie istnie­ją setki ras
gołębi zróżnicowanych
pod względem wielkości, struktury i barwy
upierzenia, właściwości lotowych. Dla
uzyskania oczekiwanego efektu człowiek stworzył gołębie o dużej masie ciała
(mięsne), zdolności nawigacji, wytrzymałości i szybkości lotu (gołębie pocztowe), latające w ciekawym stylu (lotne
i wywrotne), na różnych wysokościach
(wysokolotne i wywrotki naziemne),
różniące się wyglądem zewnętrznym:
postawą, strukturą piór, kolorystyką
i rysunkiem, wielkością dzioba. Spośród
ponad ośmiuset ras gołębi na świecie
dwieście to tzw. rasy „wschodnie”. Tak
dużą liczbę i wielorakość warunkują
rozległe tereny oraz różnorodne upodobania hodowców. Tam prawie każde
miasto ma swoją odmianę, różniącą się
od wspólnej rasy wyjściowej. Dotyczy
to szczególnie gołębi z grupy „postawnych” i „biji”.
Jestem wielkim miłośnikiem tych ras.
W gołębniku, obok orlika i „boczatego”,
gołębi wyhodowanych na tym terenie
(Wysokie Mazowieckie), wywrotka
mazurskiego, są cziliki rostowskie i nosoczube, kriukowskie, krzemieńczuki,
wywrotki odeskie, kazańskie pulsujące,
Czilik rostowski
- hod. Janusz Marchelski
14
styczeń-marzec 2014
krótkodziobe wywrotki rżewskie (czerwonoplamiste turmany), orłowskie białe,
bije uzbeckie lotne i ozdobne (taszkienckie), krótkodziobe bije armawirskie, czarnoplamiste i białe turmany moskiewskie,
rosyjskie tarczowe kosmacze i inne.
Moją ulubioną rasą są cziliki. Ich
przodkami były gołębie z rysunkiem
tarcz, pochodzące z Krymu. Pod koniec
XIX wieku bracia Czylikin ze stanicy
Staroczerkawskiej w obwodzie rostowskim zaczęli pracę nad udoskonaleniem
wyglądu tych ptaków, którym – na
ich cześć – nadano nazwę „cziliki”.
W późniejszym okresie dla udoskonalenia
wyglądu dodawano krew kriukowskich,
rostowskich łabędzi i mewek. Udoskonalenie cech zewnętrznych odbyło się
kosztem lotności. Rosjanie klasyfikują
je w grupie „triasunów”.
Są to drobne ptaki (dł. ok. 25-28
cm) o kolorowych tarczach skrzydeł,
Kazański pulsujący
- hod. Janusz Marchelski
szerokim i płaskim, wysoko uniesionym
ogonie, opuszczonych skrzydłach, szerokiej, dumnie wypiętej i uniesionej nieco
piersi. Zadziorne i wojownicze – taka
„kozacka” dusza. Głowa mała, zaokrąglona o zaznaczonych krawędziach,
z lekko płaskim ciemieniem, wysokim,
stromym czołem. Dziób krótki, gruby,
lekko skierowany w dół. Woskówka
mała, wąska. Szyja średniej długości,
z wytwornym wygięciem w tył. Podniecone mocno trzęsą szyją. Plecy ich są
krótkie, wklęsłe. Tułów krótki, kulisty.
Ogon szeroki (16–18 sterówek), płaski,
stosunkowo krótki, uniesiony pod kątem
60–70˚. Nogi krótkie, nieopierzone.
Tarcze skrzydeł, a czasami też i plamka
na czole, są w kolorach: czarnym, czerwonym, żółtym i niebieskim z pasami.
Do tej samej grupy zalicza się kazański pulsujący – rasa dawniej i dzisiaj
bardzo nieliczna. Ojczyzną tych gołębi
jest Kazań. Ptaki te odegrały wielką rolę
Rostowski jednobarwny
- hod. Mirosław Krasnopolski
w stworzeniu i udoskonalaniu wielu
ras, w tym wołżańskich czerwonopierśnych. Jest to gołąb o pięknej sylwetce,
na niskich, lekko opierzonych nogach.
Ogon szeroki, lekko uniesiony, skrzydła opuszczone, głowa mała, okrągła
z wysokim czołem. Szyja okrągła, lekko
pulsująca, pięknie wygięta. Dziób krótki,
gruby, biały. Woskówki małe, białe lekko
przypudrowane. Tułów krótki, plecy
szerokie. Ogon wysoko uniesiony, płaski
i szeroki (16 piór), z lekko wypukłym
nadogoniem. Skrzydła nisko opuszczone.
Kolory to biały, czarny, czerwony i żółty.
Czerwone i żółte mają głowę, szyję, pierś
i plecy kolorowe, zaś nadogonie, ogon,
brzuch i upierzenie nóg białe. Czarne
mają dodatkowo czarny ogon. Skrzydła mogą być białe lub kolorowe. Przy
kolorowych pożądane są białe końce lot
(co najmniej 5 piór). Ptaki te latają, zataczając niewielkie kręgi. W czasie lotu
wykonują wywroty.
Do grupy gołębi postawnych należy
podgrupa „kaczuny”, w skład której
zalicza się rostowskie jednokolorowe,
rostowskie łabędzie, rostowskie pstre,
Rostowski tygrysowaty
- hod. Mirosław Krasnopolski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
rostowskie białopierśne, nowoczerkaskie czarnoogoniaste. Najpopularniejsze są rostowskie jednokolorowe. Rasa
powstała na przełomie XIX i XX wieku
w Rostowie nad Donem. Duży udział
w tworzeniu mieli między innymi – Wojtkiewicz, Ryżow i Karłow. Ptaki zaliczane
są do gołębi lotno-ozdobnych. Latają na
średniej wysokości do 2 godzin. W ostatnich latach z powodu hodowli wolierowej
zatraciły swoje lotnicze zdolności. Są to
ptaki o żywym temperamencie, płodne.
Same wychowują młode.
Gołąb średniej wielkości, choć im
mniejszy, tym lepszy. Tułów krótki,
wysoko uniesiona pierś i ogon. Głowa
mała, okrągła, gładka lub czubata. Oczy
jasne – perłowe. Brwi wąskie i delikatne, jasne. Dziób biały, trochę mniej
niż średni, tępy, pogrubiony. Woskówki
małe, dobrze przylegające, biało przypudrowane. Szyja cienka, wydłużona,
odchylona do tyłu, z wdzięcznym wygięciem, silnie pulsująca. Pierś szeroka,
okrągła, wypukła, wysoko uniesiona.
Plecy bardzo krótkie, wklęsłe. Skrzydła dość krótkie, luźno przylegające do
tułowia, nisko opuszczone, zwarte. Ogon
szeroki, dość krótki, płaski, wysoko uniesiony (50-80˚). Nogi krótkie, opierzone
(5-7 cm), sępie pióra koloru czerwonego,
Oremburski
- hod. Mirosław Krasnopolski
pazurki białe. Występują w kolorach:
czarnym, czerwonym i żółtym. Kolor
intensywny z metalowym połyskiem na
szyi i piersi. Podobną budową cechują
się rostowskie pstre. Różnią się jedynie rysunkiem. Na białym tle kolorowe
piórka tworzą pstry rysunek, który powinien być równomiernie rozrzucony. Lotki
pierwszego rzędu i sterówki powinny być
jednolicie kolorowe.
Inna rasa z tej grupy to orenburskie,
wyhodowane pod koniec XIX wieku
w Orenburgu i okolicznych miastach.
Białe z kolorowym ogonem, z piórami
na nogach, gładkogłowe. Jest to rasa
typowo ozdobna. W rasie tej występują
dwa podgatunki, różniące się między
sobą rysunkiem (z plamką na głowie
lub bez) i pulsowaniem szyi (pulsujące
lub niepulsujące). Są to gołębie średniej
wielkości (28-31 cm), lecz najcenniej-
Rostowski jednobarwny
- hod. Mirosław Krasnopolski
sze są ptaki drobniejsze. Głowa gładka,
okrągła, oczy czarne lub ciemnobrązowe,
wyraziste. Powieki wąskie, białe. Dziób
średniej długości, u nasady pogrubiony,
prosty, biały. Woskówki – małe, białe
i gładkie. Szyja proporcjonalnie długa,
okrągła, odchylona do tyłu i pięknie
wygięta. Pierś jest szeroka, pełna, zaokrąglona, wypięta. Plecy krótkie, wklęsłe,
w ramionach szerokie. Skrzydła nisko
opuszczone, końcami prawie dotykają
podłoża, luźno przylegając do tułowia.
Ogon średniej długości, lekko zaokrąglony lub płaski (najlepszy), szeroki,
składający się z 16-20 piór. Nogi krótkie, gęsto opierzone (łapcie 2-3 cm).
Całe upierzenie jest białe, jedynie ogon
z nad- i podogoniem oraz ewentualnie
plamka na czole są kolorowe. Występują
w kolach czarnym, czerwonym i żółtym.
Kolor powinien być jaskrawy, nasycony.
Wołżański czerwonopierśny – rasa
wyhodowana na początku XX wieku
na bazie iżewskich, syzrańskich zwisłoskrzydłych i prawdopodobnie kazańskich
pulsujących. Przy odpowiednim treningu
latają 2–3 godzin na dużej wysokości.
Gołąb niewymagający, dobrze wysiaduje i karmi młode. Należy do grupy
zwisłoskrzydłych, postawnych. Krępa
sylwetka, gładka, okrągła głowa, opierzone nogi i sroczy rysunek upierzenia
z białą wstęgą na ogonie nadają tej rasie
oryginalnego wyglądu. Głowa o kształcie
orzecha włoskiego z płaskim ciemieniem, gładka, czoło stosunkowo szerokie
i wysokie, stromo opadające. Oko jasne
– srebrzyste, brwi wąskie, gładkie, jasne.
Dziób jasnoróżowy, dość krótki, u nasady
gruby. Woskówki wąskie, gładkie, biało
przypudrowane. Szyja średniej długości,
pełna, zwężająca się ku głowie, pięknie wygięta, w podnieceniu pulsująca.
Pierś szeroka, wypukła, zaokrąglona,
lekko uniesiona. Plecy szerokie w ramionach, krótkie (im krótsze, tym lepsze).
Ogon szeroki, płaski, wysoko uniesiony,
proporcjonalny do długości ciała. Skrzydła nisko opuszczone, o szerokich, sprężystych lotkach. Nogi krótkie, opierzone
(3–6 cm), pazurki jasne. Ubarwienie jest
wiśniowo–białe, rzadziej żółto–białe.
Kolorowe są: głowa, szyja, pierś, plecy,
nadogonie i ogon. Białe: żuchwa, gardło,
policzki, brwi, skrzydła, brzuch i nogi
oraz wstęga na ogonie szerokości 1–2
cm. Kolor jest nasycony, intensywny,
z metalowym połyskiem na piersi i szyi.
Inną hodowaną przeze mnie grupą
gołębi są bije. Lotne i krótkodziobe
uzbeckie oraz krótkodziobe armawirskie. Należą one do grupy gołębi lotnych
o charakterystycznym sposobie lotu,
polegającym na „klaskaniu” skrzydłami
podczas unoszenia się pionowo w górę,
a następnie robieniu wywrotów przez
głowę. Od „klaskania” (inaczej „bicia”)
skrzydłami pochodzi ich nazwa – bije.
Ich ojczyzną jest Iran, skąd trafiły na
tereny Zakaukazia. Największe ośrodki
hodowli biji na terenie dawnego Związku
Radzieckiego to Azja Średnia, Zakaukazie i północny Kaukaz. Każdy z tych
regionów wyhodował własną, charakterystyczną dla siebie odmianę biji,
Bij uzbecki krótkodzioby
- hod. Janusz Marchelski
różniącą się od innych strukturą upierzenia, długością dzioba, barwą i rysunkiem. Jest wiele nazw lokalnych pochodzących głównie od koloru upierzenia
lub rysunku, np. awłaki – tarczowe, udy
– niebieskosrebrzyste, rujamy – krwistoczerwone, agarany – złocistopomarańczowe z pasami na skrzydłach, hakkia
– pstre lub białoogony zwane kanaru.
Bij uzbecki odmiany taszkienckiej,
tzw. euroazjata, w obecnej formie to
wytwór ostatnich lat. Zmiany szczególnie dotyczą dzioba i woskówki. Dziób
jest bardziej pochylony w dół, woskówki
Bij uzbecki krótkodzioby
- hod. Janusz Marchelski
styczeń-marzec 2014
15
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Bij armawirski krótkodzioby
- hod. Janusz Marchelski
zaś są grube i nabrzmiałe. Głowa okrągła lub w formie sześcianu, gładka lub
ozdobiona, różnej formy i w różnych
wariantach (z czubami, koroną z tyłu
głowy – nosoczube, dwuczube, „rozczochrane”, z brwiami, uszami i bokobrodami). Dziób krótki, gruby, przeważnie
biały (u ciemnych szary). Oczy jasne,
perłowe lub ciemne – w zależności od
barwy upierzenia. Skrzydła spoczywają
na wąskim, dwunastosterówkowym
ogonie. Nogi krótkie, upierzenie obfite
i zaokrąglone, bez prześwitów. Na udach
tzw. sępie pióra dł. nie mniej niż 5 cm,
szczelnie połączone z upierzeniem nóg.
Im dłuższe łapcie, tym cenniejszy ptak.
Inną rasą biji jest armawirski krótkodzioby. Jest to dość duży gołąb z lekko
uniesioną piersią, prostymi plecami,
harmonijnie zbudowany, z dumną
postawą. Głowa okrągła, gładka, z szerokim i stromym czołem. Dopuszcza się
wariant z koroną z tyłu głowy „od ucha
do ucha”. Oczy wypukłe, jasne, u gołębi
białych – ciemne. Powieki białe, szerokości 1-2 mm. Dziób krótki, gruby, biały,
nieznacznie pochylony w dół. Z czołem
tworzy kąt rozwarty. Woskówka biała,
wąska, gładka. Szyja krótka, płynnie połączona z piersią, nieznacznie wysunięta
do przodu. Pierś szeroka, lekko wypięta.
Długie, szerokie w ramionach plecy
zwężają się w kierunku ogona. Skrzydła
długie, leżące na ogonie. Ogon jest zwarty,
składający się z 12 szerokich sterówek.
Nogi mocno upierzone, koliście rozłożone na udach sępie pióra. Jednokolorowe
i z pstrą głową. Jest to rasa płodna, lecz
Krótkodzioby wywrotek rżewski
- hod. Janusz Marchelski
16
styczeń-marzec 2014
wymagająca – jak większość ras krótkodziobych gołębi – mamek.
W Rosji gołębie lotne wykonujące
w czasie lotu wywroty nazywa się „turmanami”. Zaliczane do nich są między innymi
krótkodziobe gołębie ze sroczym rysunkiem w kolorach: czerwonym, żółtym
i czarnym. Czerwono i żółto pstrokate
mają na kolorowym ogonie białą wstęgę
zwaną lentą – to od niej powzięły nazwę
„lentacze” – jedna z odmian wyróżniana
w polskim nazewnictwie.
Inną odmianą krótkodziobych turmanów jest krótkodzioby wywrotek rżewski
lub, używając nazewnictwa rosyjskiego,
czerwono pstrokaty, żółto pstrokaty. Rasa
ta powstała prawdopodobnie w wyniku
krzyżowania orłowskich białych i żarowych tulskich. Uszlachetniona została
w Moskwie. Są to drobne ptaki o sroczym
Białe orłowskie
- hod. Janusz Marchelski
rysunku, gładkogłowe lub z koronką.
Głowa mała, kostkowa, z szerokim
i wysokim czołem. Dziób krótki, gruby,
tępy, lekko skierowany w dół, biały. Oczy
ciemne, powieki białe. Szyja proporcjonalnie długa. Nogi krótkie, nieopierzone.
Ogon z nie mniej niż 12 piórami, rozszerzony, z lekka uniesiony, z białą wstęgą.
Głowa, szyja, pierś plecy i ogon kolorowe
(czerwone lub żółte). Policzki, żuchwa,
skrzydła, brzuch i biodra z pachami białe.
Podogonie może być białe lub kolorowe.
Podobny rysunek (bez wstęgi na ogonie)
i budowę mają turmany czarno pstrokate. Pochodzenie ich nie jest dokładnie
znane. Prawdopodobnie pochodzą od
orłowskich brodaczy i orłowskich białych
uszlachetnionych krwią szarych turmanów moskiewskich.
Najstarszą rasą rosyjskich turmanów
są orłowskie białe – gołębie mniej niż
średniej wielkości, o upierzeniu śnieżnobiałym. Głowa z nisko osadzonym
czubem, mała, sucha, z szerokim, stromym czołem. Oczy duże, wyraziste,
ciemne. Obwódka oczna szeroka, biała.
Woskówka lekko nabrzmiała, z dobrze
widocznymi nozdrzami. Dziób krótki,
gruby, tępy, mocno skierowany w dół.
Szyja stosunkowo długa, proporcjonalna.
Nogi koloru czerwonego, nieopierzone,
krótkie. Ogon złożony z nie mniej niż 12
Żarowy tulski
- hod. Wiesław Waszczuk
piór. Skrzydła ułożone równo lub trochę
poniżej ogona.
Jedną z najstarszych krótkodziobych rosyjskich ras, hodowanych już
w XVII wieku, jest żarowy tulski. Nazwa
„żarowy” pochodzi od czerwonoburej,
połyskującej na złoto barwy upierzenia.
Należy do grupy gołębi lotnych i wywrotków. Mało wymagający, o żywym temperamencie, dobrze wychowuje swoje
młode. Jest to gołąb średniej wielkości
(35-37 cm), o wydłużonej sylwetce.
Głowa gładka lub z koroną, szeroka,
słabo umięśniona, z wypukłym czołem.
Oczy srebrzyste, wyraziste. Brwi szerokie, białe. Dziób krótki, biały. Woskówki
drobne, białe. Szyja dość długa, proporcjonalna do wielkości gołębia. Skrzydła
długie, mocno przylegające do tułowia,
nieco opuszczone. Nogi krótkie, nieopierzone, czerwone. Pazurki białe. Ogon
szeroki (12-16 piór), uniesiony nieco do
góry, lekko rozpuszczony. Upierzenie
w kolorze czerwonoburym lub żółtym ze
złocistym połyskiem. Na ogonie znajduje
się szeroka, biała wstęga, która występuje
również na końcach lotek, jednak jest
mniej widoczna i wyrazista.
Kiszyniowskie krótkodziobe pochodzą z Mołdawii, z czasów tureckiego
panowania – są potomkami gołębi tureckich. Do tej samej grupy prawdopodobnie
należą również gołębie rumuńskie (bukaresztańskie i krajowieńskie). Rasa ta była
bliska wyginięciu. Z ocalałych egzemplarzy kiszyniowscy hodowcy odbudowali
populację tej rasy. Największy wkład
w ratowanie i odbudowę tej rasy włożyli:
Kiszyniowski krótkodzioby
- hod. Mirosław Krasnopolski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Chazin, Zabijaka, Towbis, Zarrzickij,
bracia Poliakow, Cybar, Iwanow i inni.
Jest to gołąb średniej wielkości, niskiej
postawy, o długich lotkach i sterówkach, posiadający skrzydła opuszczone
pod lekko uniesionym ogonem. Głowa
niezbyt duża, kostkowa. Czoło szerokie
i wysokie. Dziób krótki, gruby, biały,
Kriukowski
- hod. Janusz Marchelski
skierowany w dół, tępo zakończony,
u samic nieco cieńszy. Woskówki małe,
gładkie, białe. Oczy duże, wypukłe,
perłowe, u białych ciemne. Szyja niezbyt
długa, odchylona do tyłu, w czasie
podniecenia lekko pulsuje. Pierś wypukła, lekko podniesiona, szeroka. Skrzydła
opuszczone, długie. Ogon długi, płaski
i szeroki, składający się z 14-18 sterówek, lekko uniesiony. Są jednokolorowe,
mozaikowe i marmurkowe. Kolory to:
biały, czarny, czerwony, żółty, niebieski
z pasami, kawowy, grochowy. Barwa
intensywna z metalicznym połyskiem
na szyi i piersi. Trenowane gołębie tej
rasy latają wysoko i wytrwale 4-6 godzin.
Krzemieńczuk
- hod. Janusz Marchelski
Kriukowski i krzemieńczuk – duma
i chluba Ukrainy. Na Ukrainie i w Rosji
obowiązuje jeden wzorzec dla tego
ptaka. W Polsce są odmienne wzorce
dla każdej z tych ras. Głównym centrum
ich kształtowania były dwa miasta nad
Dnieprem – Haków, obecnie Kriukow,
i Kremenczug. Przed rewolucją październikową hodowlą tych gołębi zajmowali
się ludzie bogaci. Z tego powodu nazywane je „pańskimi”. Pojedyncze, bardzo
wybitne sztuki kosztowały równowartość
konia czy krowy. Do wybuchu rewolucji
największą ilość tych ptaków posiadał
„burmistrz” Kriukowa Izjumow. Po jego
śmierci trafiły one do entuzjastów tej rasy
w całym mieście i okolicy. Podczas II
wojny światowej hitlerowcy niszczyli te
ptaki. Za ich ukrywanie groziła śmierć.
Jednak część hodowców, narażając życie,
uratowała ptaki przed zagładą, chowając je w dołach wykopanych w ziemi
(ziemiankach). Dzisiaj rasa ta cieszy się
uznaniem na całym świecie – jest ozdobą
każdego gołębnika.
Wzorzec ukraiński dla tego ptaka:
Wygląd ogólny – gołąb średniej wielkości (długość 25-30 cm) na niskich
nogach, z opuszczonymi skrzydłami
i lekko uniesionym, płaskim i szerokim
ogonem (14-16 piór). Głowa podobna
do orzeszka, krótki dziób „ jak u ptaków
śpiewających”. Najlepsze osobniki chodzą
na palcach, co dodaje im wytworności.
Głowa mała okrągła, czoło wypukłe
i szerokie, tył głowy zaokrąglony. Oczy
duże, czarne. Brwi wąskie, mlecznobiałe.
Dziób krótki (miniaturowy) 4-6 mm, dość
cienki, wstawiony w głowę „jak u szczygła”. Szyja dość krótka, zwężająca się
ku głowie, nieznacznie odchylona do
tylu. Nie pulsuje. Pierś szeroka, z dobrze
rozwiniętą muskulaturą, z lekka wypukła. Plecy krótkie, szerokie. Skrzydła
krótkie, luźno przylegające do tułowia,
opuszczone poniżej ogona. Ogon płaski,
szeroki, składający się z 14-16, a nawet
20 sterówek. Nogi niskie, koloru czerwonego, nieopierzone. Pazurki białe.
W Polsce obowiązuje odrębny wzorzec
dla drugiej rasy z miasta Krzemieńczuk
(Kremenczug). Różnica polega na tym,
iż kriukowskie występują tylko w kolorze
białym, a krzemieńczuki bywają kolorowe (jedokolorowe i pstre). Rozbieżność
występuje również w budowie głowy,
która posiada nieznacznie zarysowane
krawędzie, dziób jest grubszy, skierowany lekko w dół, u gołębi pstrych
może być ciemniejszy. Oczy u gołębi
kolorowych są jasne, u białych i pstrych
z przewagą koloru białego – ciemne.
Brew jest szeroka.
Do najpopularniejszych ras rosyjskich
z grupy gołębi lotnych należą rosyjskie
tarczowe, które w rosyjskim nazewnictwie określane są mianem „czystych”.
Jedną z odmian tej rasy są rosyjskie
tarczowe kosmate, w Polsce popularnie
zwane „jaskólcami”. Gołębie te należą
do najstarszych rosyjskich ras. Już pod
koniec XVI wieku w Jarosławiu nad
Wołgą wyhodowano gołębie – długodziobe, białe z kolorowymi tarczami
skrzydeł. W zależności od upodobań
powstawały coraz to nowe odmiany
tej rasy. W XVIII wieku największy
wkład w jej hodowlę wnieśli hodowcy
z miasta Kozin. Duży wkład w rozwój
Rosyjski tarczowy
- hod. Janusz Marchelski
hodowli wniósł też hrabia Orłow. Gołębie te ceniono przede wszystkim za
ich umiejętności lotowe. Są to ptaki
średniej budowy ciała. Głowę mają
zaokrągloną, wydłużoną, z wypukłym
czołem, gładką. Oczy średniej wielkości, ciemne lub żółte (w zależności od
koloru tarcz), otoczone bladoróżową lub
białawą, wąską obwódką powiekową.
Dziób cienki, długi, biały. Woskówka
drobna, biała i gładka. Podgardle dobrze
wycięte. Szyja średniej długości, pierś
lekko uniesiona, nieco wypukła, dość
głęboka. Skrzydła końcami noszone na
ogonie. Grzbiet prosty, pochylony do
tyłu, ogon wąski i długi. Nogi średniej
wysokości, porośnięte obficie długimi
piórami tworzącymi łapcie. Na białym tle
kolorowe (bardzo szeroka gama kolorów)
są pokrywy skrzydeł. Tarcze są jednokolorowe lub z pasami. Gołębie płodne,
doskonale nadające się na mamki dla
gołębi krótkodziobych.
To tylko niektóre z długiej listy ras
gołębi z grupy wschodnich, hodowanych w naszym regionie. Białostocczyzna z racji swego położenia jest silnym
ośrodkiem hodowli ras wschodnich,
co widać na corocznych wystawach
w Białymstoku. Wszystkich hodowców,
którzy pasjonują się rasami wschodnimi,
zapraszam do odwiedzenia zarówno
naszej wystawy, jak i rynku, gdzie można
nabyć ptaki dobrej jakości od hodowców
z Litwy oraz – choć obecnie rzadziej
– także z innych państw na wschód od
Bugu.
Janusz Marchelski
Fot. Stanisław Roszkowski
Krzemieńczuk
- hod. Janusz Marchelski
styczeń-marzec 2014
17
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Polski Klub Pawika
W
dniu 1 lutego 2014 r.
w Domu Kultury w Borku
Wlkp. odbyła się wystawa pawika, która co roku
przyciąga coraz większą rzeszę hodowców i sympatyków z terenu Polski, jak
też Czech, Litwy i Niemiec, co świadczy
o zwiększonym zainteresowaniu tą rasą
oraz o podniesieniu poziomu hodowli.
Podczas wystawy można było przyjrzeć
się bezpośredniej ocenie gołębi, jak też
wymienić doświadczenia hodowlane
oraz dokonać zakupu gołębi.
wie tej uczestniczyli członkowie klubu:
Leszek Frąckowiak,
Jacek Gawrych, Maciej Kurek
i Grzegorz Smoliński. Nasi klubowicze Frąckowiak i Gawrych zwyciężyli
w dwóch kolorach.
– II Niemiecka Klubowa Wystawa
Pawika została przeprowadzona 25
stycznia 2014 r. w Ketschnitz, gdzie
wystawiane były 203 pawiki w 22 kolorach. Nasi hodowcy Jacek Gawrych
i Leszek Frąckowiak zwyciężyli w dwóch
kolorach.
– 23 Europejska Wystawa Pawika
w Mainigen na terenie Niemiec, gdzie
również uczestniczyli ww. koledzy,
a w stawce 645 pawików ocenianych
w 26 kolorach Leszek Frąckowiak zajął
I miejsce w kolorze bodymark (kolorowy
na białym ogonie).
– Czeska Krajowa Wystawa Pawika
odbyła się w dniu 4 stycznia 2014 r. w miejscowości Lhota. W stawce 215 pawików
ocenianych w 16 kolorach Rafał Sujak
zwyciężył trzykrotnie, a Arkadiusz Waszczuk dwukrotnie, ponadto został II v-ce
Championem wystawy z białym pawikiem.
Więcej informacji o klubie na portalu
internetowym www.golebnik.pl
Opracował Leszek Borysiak
Champion Polskiej Wystawy - czarny
W590 Grzegorz Smoliński
III Klubowa
Wystawa Pawika
Podczas tej wystawy metodą porównawczą sędzia Uve Frommolt ocenił
231 sztuk pawików, z których wyłonił
20 zwycięzców w kolorach. Spośród nich
sędzia wybrał Grand Championa czarną
samiczkę Grzegorza Smolińskiego, I v-ce
Championa samczyka w kolorze mismark
Hartmuta Hubnera, a II v-ce Championem został samczyk mismark Rafala Sujaka. Najwięcej zwycięstw w kolorze zdobyły gołębie Jacka Gawrycha (8 zwycięstw),
a za nim uplasowali się Rafał Sujak (3 zw.),
Leszek Frąckowiak i Grzegorz Smoliński
(po 2 zw.). Ocena porównawcza pozwala hodowcy na wizualny i bezpośredni
kontakt podczas oceny, w czasie której
może poznać zalety i wady swego gołębia,
a dla innych osób jest formą szkolenia.
18
styczeń-marzec 2014
Grand Champion Czeskiej Wystawy
Žlutě plavý 269/12 Bc. Alexandr Veselý
II v-ce Champion wystawy - mismark
X451 Rafał Sujak
Wystawy
zagraniczne
Członkowie klubu w minionym sezonie wystawowym prezentowali pawiki
na 4 wystawach, w tym dwóch najważniejszych w Europie, tj.:
– 21 Europejska Wystawa Młodych
Pawików, która odbyła się w dniach
17-18 listopada 2013 r. w Holandii,
gdzie wystawianych było 340 pawików
ocenianych w 22 kolorach. W wysta-
Grand Champion Czeskiej Wystawy
Žlutě plavý 269/12 Bc. Alexandr Veselý
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Mazowiecka sroka
białoogoniasta
G
ołąb, któremu chcę
poświęcić kilka
słów, jest hodowany w naszym
kraju od wielu dziesiątek lat
w różnych rejonach, szczególnie w Polsce północnej
i centralnej. Jednak nazwy,
którymi hodowcy określają
te ptaki, są różne: kasztany,
hamburki, murzynki, sroki.
To jedna z wielu polskich
ras, która nie pojawia się na
żadnych wystawach i prezentacjach, a jest jednak popularna i hodowana przez wielu
hodowców jako dodatkowa ozdoba gołębnika przy
„specjalizacji” w innych
rasach. Gołąb ten ze względu
na swoje cechy jest chętnie
wykorzystywany jako mamka
do karmienia młodych
innych ras. Jest to ptak opiekuńczy, nie porzucający jajek
i doskonale sprawdza się w tej
roli.
Piękne okazy – zdrowe,
zadbane, można oglądać
w gołębnikach pana Bogdana Niewadziła z Ustki, Marka
Górniaka z okolic Tarczyna,
Mariusza Macierzyńskiego
ze Zbroszy Dużej, Jerzego
Łyskawy z Wrocławia, Witolda Gmurowskiego z Czarnego Lasu, Jerzego Cielepy
i Henryka Szabłowskiego
z Warszawy oraz autora tego
tekstu Mirosława Budzianowskiego z Warki. Zapewne wielu jeszcze innych
miłośników gołębi – tych
zrzeszonych i niezrzeszonych
w związku hodowców, może
pochwalić się równie pięknymi okazami tej rasy, mimo iż
nie ma ona ustalonego wzorca
i występują znaczne różnice
pomiędzy różnymi regionami
i gołębnikami.
W kwartalniku „Gołębie”
pan Zbigniew Gilarski jest
inicjatorem akcji SOS, czyli
ratowania polskich ginących
ras. Ww. hodowcy chcieliby włączyć się w tę
akcję, zwracając
uwagę, iż ów
hamburek
czy
też
murzyn to przykład właśnie
takiej zanikającej polskiej
rasy, niedocenianej przez
wielu pasjonatów gołębiarskiego hobby. Zapewne
duże znaczenie ma tu cena
– gołębie te można nabyć za
niewielką sumę na różnych
bazarach i giełdach – dlatego
też hodowcy traktują te ptaki
drugorzędnie, jako niewarte
większej uwagi.
W dyskusjach z wieloma
hodowcami postanowiono
zająć się ochroną tej rasy,
stworzyć jej wzorzec i dać
właściwe miejsce wśród
polskich ras.
Ze względów językowych
(tłumaczenia na języki obce)
oraz charakterystycznego
wyglądu zaproponowano,
by właściwa nazwa brzmiała następująco: mazowiecka
sroka biało ogoniasta (kasztan).
Ptak ten hodowany jest
w kilku odmianach barwnych: żółtej, czerwonej, czarnej, zarówno łapciatej, jak
i gładkonogiej. Spotyka się
te gołębie z koroną oraz bez
korony. Najbardziej charakterystyczną cechą jest – nieza-
leżnie od odmiany barwnej
– biały ogon. Stąd proponowana część przymiotnikowa
nazwy – białoogoniasta.
Prace nad wzorcem tej rasy
są zaawansowane – prowadzi
je m.in. Jerzy Łyskawa.
Gołębie te w kilku odmianach barwnych, z łapciami
i bez, zostaną zaprezentowane
na najbliższej krajowej wystawie w Kielcach, do czego
zachęcamy hodowców.
Należy zadbać, by doszło
do utrwalania tej rasy gołębi, aby nie uległa zapomnieniu i wyniszczeniu, tak jak
stało się to z wieloma dziś
już nieznanymi gołębiami hodowanymi w naszym
kraju. Zapewne opracowanie
wzorca i upowszechnienie go
pozwoli wprowadzić mazowiecką srokę białoogoniastą
(kasztana) do kręgu gołębi
uznanych i cenionych.
Mirosław Budzianowski
styczeń-marzec 2014
19
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
artykuł sponsorowany
Sprawozdanie
z IX Wystawy
Klubowej
srebrniak walczyły gołębie kolegów: Stanisława Jałowieckiego,
Henryka Morawskiego, Grzegorza
Suta, Marka Rzepki, Zbigniewa
Legutko. Zwyciężył srebrniak
kolegi Grzegorza Suta.
dniach 14-15
grudnia 2013 roku
w Zespole Szkół
Ekonomicznych
w Radomiu przy ul. Wernera 22
odbyła się IX Klubowa Wystawa
Gołębi. W wystawie wzięło udział
67 wystawców, wystawiając 642
szt. gołębi. Najliczniej reprezentowany był oczywiście srebrniak 283
szt, i perłowy 147 szt. O indywidualne zwycięstwo w rasie PDL
WYNIKI:
Andrzej Stolarski odbiera nagrodę
Uroczystość rozdania nagród zwycięzcom klubowym
W
20
styczeń-marzec 2014
PDL Srebrniak
Sut Grzegorz
Legutko Zbigniew – Kraków
Jałowiecki Stanisław – Częstochowa
Morawski Henryk – Łódź
Kłyś Mirosław – Kraków
Włodarczyk Tadeusz – Kraków
Bąderski Włodzimierz
Lis Robert – Pawłówka
Mikołajczyk Andrzej – Kobyłka
Guzak Zbigniew – Radom
Zwycięzca w rasie:
Sut Grzegorz – Kraków 94,5 pkt.
PDL Perłowy
Cyrek Halina – Częstochowa
Nowak Dariusz – Radom
Krawczak Tomasz – Leoncin
Gucman Andrzej – Wołomin
Cipiur Sylwester – Piotrków Tr.
Boński-Pożyczka – Wołomin
Dudek Henryk – Nieborów
Jadczak Bogdan – Kobyłka
Guzak Zbigniew – Radom
Kopertowski Jan – Radom
Zwycięzca w rasie:
Mizera Paweł – Radom 94,0 pkt.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
PDL Sroka Łowicka
Wróblewski Krzysztof – Aleksandrów
Kuj.
Aniszewski Henryk – Łowicz
Marciniak Mirosław – Skierniewice
Barlak Zdzisław – Bonki
Dudek Henryk – Nieborów
Zwycięzca w rasie:
Wróblewski Krzysztof – Aleksandrów Kuj. 94,0 pkt.
PDL Pasiak Srebrzysty
Woźniak Janusz – Wieliczka
Włodarczyk Tadeusz – Kraków
Mikołajczyk Andrzej – Kobyłka
Zwycięzca w rasie:
Włodarczyk Tadeusz – Kraków
93,0 pkt.
PDL Pasiak Srebrzysty Szaroloty
Mikołajczyk Andrzej – Kobyłka
Lubelski Marcin – Trzepowo
Baranowski Stanisław – Warszawa
Zwycięzca w rasie:
Stolarski Andrzej – Warszawa
94,0 pkt.
PDL Pasiak Perłowy Brązowoloty
Zwycięzca w rasie:
Stolarski Andrzej – Warszawa
94,0 pkt.
PDL Pasiak Srebrzysty Jarzębaty
Zwycięzca w rasie:
Przybysz Jarosław – Gdańsk 92,0 pkt.
PDL Srebrniak Białoogon
Stolarski Andrzej – Warszawa
94,0 pkt.
Mikołajczyk Andrzej – Kobyłka
Jadczak Bogdan – Kobyłka
Zwycięzca w rasie:
Jadczak Bogdan – Kobyłka 94,0 pkt.
Tekst i fot. Andrzej Grabowski
Paweł Mizera w razie perłowy
odbiera nagrodę
Wiceprezes M. Marciniak dekoruje
Stanisława Jałowieckiego
Wiceprezes związku dekoruje
T. Włodarczyka
Andrzej Mikołajczak z prezesem Kubu Srebrniaka Stanisławem Jałowieckim
styczeń-marzec 2014
21
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
HODOWCY – SPOŁECZNICY
Od lewej: główny prezes rysia polskiego w krajach Niemcy, Dania, Francja Maximilian Meier, z kol. Teodorem Siano
W
dobie galopującej cywilizacji współczesny człowiek
ma coraz mniej czasu na
obcowanie z przyrodą
i przebywanie na łonie natury. Dorośli
ludzie, zabiegani i zatroskani codziennymi sprawami zawodowymi i troską
o codzienny byt, często nie dostrzegają
piękna otaczającej nas przyrody.
Młodzi ludzie w wieku szkolnym
w czasie wolnym siedzą „przykuci”
i patrzą w szklane okna swoich komputerów, nie zwracając uwagi na piękno
matki natury, a przemijające pory roku
przyjmują za coś normalnego. Pomimo
tych przeciwności Śląsk jest specyficznym regionem kraju, gdzie wielu ludzi,
niezależnie od wieku i wykonywanego zawodu, znajduje czas na rozwijanie swojej pasji, hodując gołębie. Nasz
region jak żaden inny w kraju jest kolebką gołębiarstwa polskiego. Mieszka tu
wielu wybitnych hodowców i znawców gołębi, drobiu ozdobnego, ptaków
egzotycznych i drobnego inwentarza.
Związane jest to z tradycją rodzinną
rdzennych Ślązaków i ludności napływowej, przeważnie z Kresów Wschodnich.
Dolnośląskie Stowarzyszenie Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
skupia w swoich szeregach hodowców
z ziemi dolnośląskiej i opolskiej.
Aktualnie Dolnośląskie Stowarzyszenie jest największą organizacją regionu
ziem zachodnich. Corocznie przybywa
członków stowarzyszenia, a sprzyjająca
atmosfera stwarza dogodne warunki
do zdrowej rywalizacji i corocznego
podnoszenia poziomu hodowlano-wystawowego.
Zawdzięczamy to przede wszystkim
prezesowi Edwardowi Gersztynowi,
który w stowarzyszeniu jest osobą umiejącą w tak trudnych czasach zawsze dojść
do wspólnego kompromisu wszystkich
22
styczeń-marzec 2014
hodowców. Nasze stowarzyszenie skupia
w swoich szeregach czołowych hodowców w kraju i za granicami, a także wielu
społeczników godnych naśladowania.
Na szczególną uwagę zasługuje mieszkaniec Opolszczyzny Teodor Siano,
z którym przeprowadziłem rozmowę
i na łamach naszego kwartalnika GOŁĘBIE chciałbym podzielić się z kolegami
informacjami.
Kolego Teodorze, opowiedz o swojej
pasji, jak do tego doszło, że złapałeś
bakcyla hodowli gołębi, który trwa
do dzisiaj?
Kolego Stanisławie, z hodowlą gołębi
zetknąłem się jako kilkunastoletni chłopiec. Gołębie rasowe i drób ozdobny
hodował mój dziadek, mieszkaniec ziemi
śląskiej. Pierwsze gołębie otrzymałem
od dziadka za pomoc w karmieniu,
sprzątaniu gołębnika i dobre wyniki
w nauce. Na miarę zdolności kilkunastoletniego chłopca wykonałem gołębnik, w którym umieściłem parkę Rysi
Polskich czarnołuskowanych. Od tego
też czasu rozpocząłem hodowlę gołębi, otrzymując od kolegów i znajomych
dziadka różne rasy gołębi. W następnych
latach w czasie szkolnej edukacji poza
miejscem zamieszkania nie mogłem
poświęcać więcej czasu gołębiom. Kilka
gołębi podarowałem kolegom, a pozostałe zaginęły w nieznanych mi okolicznościach. W 1985 roku, po założeniu
własnej rodziny, przeprowadziłem się
w rejon powiatu opolskiego. W nowym
miejscu zamieszkania, mając dobre
warunki do hodowli gołębi, zbudowałem wzorcowe gołębniki i rozpocząłem
hodowlę kilku ras gołębi.
Do dzisiaj pozostałem wierny hodowli rysia polskiego. Wiąże się to ze wspomnieniami z dzieciństwa, jak również ta
rasa szczególnie mi się podoba.
Kolego Teodorze, czy znani są ci
w Polsce czołowi hodowcy Rysia
Polskiego?
Zanim odpowiem na to pytanie, niech
przytoczony fakt odpowie sam za siebie.
Na wiosnę 2013 roku, poszukując
materiału hodowlanego do własnej
hodowli, nawiązałem kontakt internetowy z prezesem niemieckiego Klubu
Rysia Polskiego. We wrześniu 2013 roku
otrzymałem dwa zaproszenia do uczestnictwa w Europejskiej Wystawie Rysia
Polskiego w Danii. O zaproszeniu poinformowałem Jerzego Szczurowskiego –
Prezesa Polskiego Klubu Rysia Polskiego.
W czerwcu 2013 roku na posiedzeniu
Polskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
zgłosiłem o tym zaproszeniu prezesowi
Janowi Pajce. Zarząd PZHGRiDI wyraził
pozytywną opinię odnośnie do uczestnictwa w Danii polskich hodowców rysia
polskiego.
Kolego Teodorze, wiem, że jesteś
sędzią mającym uprawnienia do oceny
gołębi rasowych, w tym rysia polskiego.
Powiedz nam, czego dowiedziałeś się
w rozmowie z sędziami i hodowcami
tej wystawy na temat rysia polskiego?
Kolego Stanisławie – z wypowiedzi
sędziów z Danii i Niemiec wynika, że
ryś polski ma „rzucać się w oczy”, a średnia waga powinna wynosić około 800 g.
Gołąb ma mieć budowę zwartą, klin
od tyłu podciągnięty, dobrze latający.
Sędziowie i hodowcy w czasie odwiedzin
polskich wystaw zauważyli, że hodowla rysia polskiego zmierza w kierunku
gigantomanii. Mówili, że wielu hodowców w Polsce wystawia rysia polskiego
przypominającego Mondaina.
Kolego Teodorze, dlaczego się tak
dzieje? Naszej rozmowie przysłuchiwał się Józef Wojciechowski, zdobywca
tytułu Europa-Champion Ryś Polski
Srebrny, który zaoferował się odpowiedzieć na zadane pytanie.
Kolego Stanisławie, w Polsce
o kierunku hodowli w większości decydują sędziowie oceniający gołębie na
wystawach. Hodowcy-wystawcy głównie
opierają swoją hodowlę o otrzymywane
oceny wystawianych gołębi. Obecnie od
kilku lat panuje trend hodowlany rysia
polskiego w kierunku gigantomanii,
w żargonie hodowców nazywany „ryś
czeski”. Jeszcze kilka lat takiego kierunku pracy hodowlanej, a nasz ryś polski
nie będzie przypominał rysia wyhodowanego w XIX wieku na Podkarpaciu
i okolicach Krakowa.
Kolego Józefie, dziękuję za rozmowę.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Ryś srebrny – hod. Teodor Siano (96 pkt. )
Relacja z 9. Europejskiej
Wystawy Rysia Polskiego
w Danii
W dniach 9-10 listopada 2013 r.
w duńskim miasteczku Grasten w południowej Jutlandii odbyła się Europejska
Wystawa Rysia Polskiego, zorganizowana przez Duński Klub Hodowców Rysia
Polskiego.
W wystawie udział wzięło 35 hodowców z Niemiec, 19 z Francji, 16 z Danii
i 6 z Polski. Byli to koledzy: Ignacy
Bazan, Emil i Stanisław Szklarz, Kazimierz Płaczkowski, Józef Riwoń, Józef
Wojciechowski oraz Teodor Siano.
Polscy reprezentanci wystawili łącznie
36 rysi polskich. Łącznie zostało zaprezentowych 785 gołębi, w 17 barwach.
Wystawa miała charakter „zamknięty” tylko dla hodowców. Polskimi delegatami byli Stanisław Szklarz i Teodor
Siano. W Grasten spotkali się z niezwykłą gościnnością organizatorów
i uczestników wystawy. Po zakończonej
wystawie delegaci do kraju przywieźli
tytuł Europa-Champion Ryś Polski
Srebrny (96 pkt.) z hodowli Józefa
Ryś srebrny - hod. J. Wojciechowski
(96 pkt.)
Kol. Józef Wojciechowski z nagrodą
Wojciechowskiego. Drugim polskim
najwyżej ocenionym gołębiem został
ryś polski srebrny (96 pkt.) z hodowli
Teodora Siano.
Relacja z Europejskiej
Wystawy Gołębi Show
Racer, Giant Homer,
Polski Pocztowy
Wystawowy
LYSA NAD LABEM –
CZECHY 10-12.01.2014 r.
Kolego Teodorze, wiem, że uczestniczyłeś w tym roku w Europejskiej
Wystawie Gołębi: Polski Pocztowy
Wystawowy, Show Racer, Giant Homer
na terenie Czech. Proszę o relację
z minionej wystawy.
***
W dniach 10-12.02.2014 r., w czeskiej
w miejscowości Lysa nad Ladem, odbyła
się Europejska Wystawa Gołębi Show
Racer, Giant Homer, Polski Pocztowy
Wystawowy.
Łącznie wystawiono 378 sztuk, w tym
279 sztuk giant homer – wystawcy Czesi,
54 sztuki polski pocztowy wystawowy –
wystawcy Polacy i 45 sztuk show racer.
Wystawcy polscy to: Jerzy Czech,
Bogusław Dereszowski, Stanisław Wator,
Roman Kuczera, Dominik Langiewicz,
Piotr Sikora, Teodor Siano.
Polski pocztowy wystawowy pokazany był tylko przez polskich wystawców. Hodowcy z Czech nie uczestniczą
w wystawach taką rasą. Polski pocztowy wystawowy nie jest popularnym
gołębiem w Czechach. Organizatorzy
wyznaczyli do sędziowania tych gołębi
sędziego z Polski – Teodora Siano.
Gołębiem popularnym w Czechach
jest giant homer. Poziom wystawowy
jest tak wyrównany, że sędziowie mają
problem w określeniu zwycięzcy. Stosują
metodę u nas nazywaną ze wskazaniem.
Podczas Europejskiej Wystawy przeprowadzano wystawy klubowe różnych
kolorów i odmian garłaczy. Garłacze to gołębie najliczniej hodowane
w Czechach, a ich kolorystyka i wygląd
wzbudzają powszechny zachwyt, zarówno pasjonatów, jak i zwiedzających.
Łączna liczba wystawionych garłaczy to 2500 sztuk. Polscy hodowcy po
zakończonej Europejskiej Wystawie
w Czechach mogą pochwalić się następującymi sukcesami:
• polski pocztowy wystawowy 97 pkt.
Zwycięzca w Rasie z hodowli Romana
Kuczery,
• polski pocztowy wystawowy 95 pkt
Wyróżniony w Rasie z hodowli Romana Kuczery,
• polski pocztowy wystawowy 95 pkt
Wyróżniony w Rasie z hodowli Jerzego Czecha,
Kolego Teodorze, dziękuję za udzielenie wywiadu i przekazanie relacji z europejskich wystaw.
Chciałbym dodać, że Teodor Siano
w Dolnośląskim Stowarzyszeniu jest
społecznikiem. W minionym roku za
własne środki finansowe uczestniczył
w Europejskiej Wystawie w Danii jako
delegat Klubu Rysia Polskiego. Dojazd
i powrót z wystawy wyniósł 2040 km.
Każdego roku wspólnie z hodowcami, społecznikami Jerzym Mocigembą, Jerzym Czechem, Józefem Wojciechowskim, Edwardem Szczygielskim,
Markiem Gersztynem, nie szczędząc
wolnego czasu, aktywnie uczestniczą
w pracach przy organizacji Ogólnopolskiej Wystawy w Kielcach i naszych
regionalnych na terenie Dolnego Śląska
i Opola.
W imieniu własnym, Zarządu
DSHGRiDI oraz Prezesa PZHGRiDI
składam Wam serdeczne podziękowania.
Stanisław Tyc
Fot. Teodor Siano
styczeń-marzec 2014
23
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Kierownictwo PZ i OZHDI
Jubileusz 30-lecia
OZHDI Bielsko-Biała
Podziękowania dla ks. prof. M. Uglorza
ubileusz 30–lecia Okręgowego
Związku Hodowców Drobnego
Inwentarza organizacja nasza obchodziła bardzo uroczyście. Świętowanie
połączone było z dwudziestą już
Wystawą Gołębi Rasowych, Drobiu
Ozdobnego i Królików w Centrum Sportowo-Widowiskowym w Kozach.
W sobotę 23.11.2013 r. proboszcz
tutejszej parafii odprawił mszę św.
w intencji obecnych, byłych, a także
wszystkich już nieżyjących członków
naszej organizacji. Natomiast wieczorem, przy kawie i torcie jubileuszowym,
odbyło się uroczyste spotkanie hodowców i zaproszonych gości. Swoją obecnością zaszczycili nas działacze Zarządu
PZHGRiDI - Prezes Jan Pajka oraz skarbnik Dominik Langiewicz, który pełni
też funkcję prezesa w Wojewódzkim
Związku Hodowców Gołębi Rasowych
w Katowicach. Miło nam było również
gościć Prezesa P. Matthiasa Beutela oraz
P. Krystynę Beutel i P. Hartmuta Schulza - z Zarządu Internationaler Starwitzer
Club e.V., współorganizatorów odbywających się u nas, w Kozach Śląskich
24
styczeń-marzec 2014
Konkursów Garłacza siwki, krakusy, mewki tarczowe, blanGórnośląskiego Koro- dynety i kariery angielskie.
niastego.
W latach powojennych, w 1956 r.
Przy wspólnym powstał ogólnopolski Związek Hodowców
stole zasiedli między Drobnego Inwentarza, a w 1982 r. podleinnymi członkowie gły mu Wojewódzki Związek Hodowców
Zarządu OZHDI: Drobnego Inwentarza w Bielsku (przeAndrzej Liwczak, mianowany później na Okręgowy ZHDI
Kazimierz Stachu- w B-B). Zostały utworzone liczne Koła
ra, Kazimierz Majer, Terenowe jako rolnicze zrzeszenia branJan Furtacz i Grze- żowe, zajmujące się przeważnie hodowlą
gorz Koraczyński, zwierząt futerkowych mięso- i roślinoa także pozostałe żernych, w tym dwa koła będące fundaosoby kierownic- mentem naszej dzisiejszej organizacji.
twa z Sekcji Gołębi 10.09.1983 r. powstało KT Hodowców
Rasowych i Drobiu Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego
Ozdobnego oraz Sekcji S-13, a 9.02.1985 r. KT Hodowców KróliKrólików: Kazimierz ków S-41. Od tej pory zaczyna się nasza
Frąc, Robert Turała, historia, trochę zawiła, a czasami nawet
Elżbieta Kubies, Piotr burzliwa. Te dwa Koła Terenowe jako
Marszałek i Marian Błahut.
jedyne przetrwały do roku 2001 i dzięPrezes Andrzej Liwczak przypo- ki determinacji niektórych ówczesnych
mniał wieloletnią historię i osiągnięcia działaczy zostały spadkobiercą rozwiązanaszej bielskiej organizacji. Nawiązał do nego w tym czasie Okręgowego Związpoczątków organizowania się gołębiar- ku. W 2002 r. uzyskaliśmy osobowość
stwa w naszym regionie, opisanego m.in. prawną po zarejestrowaniu w KRS pod
w ukazującym się we Lwowie czasopi- nazwą OZHDI Bielsko-Biała, z siedzibą
śmie „Gołębiarstwo polskie”. W artykule przy ul. Diamentowej 24.
„Hodowla gołębi
na Śląsku Cieszyńskim” W. Chwałek
opisuje powstanie w Cieszynie
w 1923 r. Towarzystwa Hodowców
Gołębi Pocztowych
i Rasowych i zorganizowanie I wystawy, a w 1929 r.
utworzenie nowego towarzystwa
w Bielsku, gdzie
w tym samym
roku pokazano na
wystawie, oprócz
gołębi pocztowych,
gołębie rasowe: Prezes A. Liwczak wręcza pamiątkową statuetkę
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Na przestrzeni tych 30 lat działalności zmieniały się osoby na czele struktur
Związku. I tak :
• w Kole Terenowym S-13 (potem
BB-7, obecnie Sekcja GRIDO):
1983-1995 –prezes Stanisław
Orawiec
1995-2009 –prezes Stanisław
Ciecierski
2010-nadal –przewodniczący
Andrzej Liwczak
• w Kole Terenowym S 43 (potem
BB-3, obecnie Sekcja K):
1985-1997 –prezes Władysław
Fijak
1998-2005 – prezes Marian Błahut
2006-nadal – przewodniczący
Kazimierz Stachura
• W zarządzie OZHDI
2002-2005 –prezes Stanisław
Ciecierski,
– wiceprezes Piotr
Marszałek
2006-2009 –prezes Stanisław
Ciecierski
–wiceprezes Andrzej
Liwczak
2010-nadal – prezes Andrzej
Liwczak
–wiceprezes Kazimierz
Stachura
Za tymi konkretnymi nazwiskami
kryją się lata ich działań oraz często
pionierskich zmagań z bieżącymi
problemami związkowymi. Działacze
ci, jak również wielu innych hodowców,
poświęcali swój czas, talent organizatorski, własną pracę, a niekiedy i własne
oszczędności. Dzięki ich zaangażowaniu najpierw stworzono tę organizację ,
a potem dbano o jej rozwój i przetrwanie
w dobrej formie do dnia dzisiejszego.
Związek nasz liczy obecnie ponad 70
członków skupionych w dwóch sekcjach:
Sekcji Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego oraz Sekcji Królików. Do naszych
ważniejszych dokonań w ostatnich
latach możemy z pewnością zaliczyć
stopniowo zwiększającą się
liczbę hodowców uczestniczących w wystawach
krajowych i zdobywających na nich coraz więcej
nagród i tytułów. Podczas
naszych corocznych regionalnych wystaw, skupiających blisko 800 zwierząt,
organizujemy, z udziałem
wystawców zagranicznych,
Śląskie Konkursy Garłacza
Górnośląskiego Koroniastego oraz Wystawy Europejskie tego garłacza. Jedna Atrakcja bankietu
z takich wystaw, bardzo
udana, odbyła się w Kozach w 2011 r., biarstwa. Z rąk prezesa OZHDI Andrzeja
następna jest zgłoszona na rok 2016. Liwczaka pamiątkowe statuetki otrzymali:
Dorobiliśmy się również logo OZHDI prezes PZ Jan Pajka, z podziękowaniami za
i logo Sekcji GRiDO, a o nas i o naszych wielkie zaangażowanie w rozwój i stabilipupilach często piszemy na łamach gazet zację Polskiego Związku oraz nasz członek,
i na portalach internetowych. Mamy też ks. prof. Manfred Uglorz, za duży wkład
duży udział w utworzeniu i rozwijaniu pracy w popularyzację hodowli drobnego
ogólnopolskiego Klubu Hodowców Gołę- inwentarza. Jest on między innymi autobi Wysokolotnych i Akrobatycznych (7 rem wielu publikacji na portalach internaszych członków jest w Klubie, w tym netowych i w gazecie ogólnozwiązkowej,
3 w Zarządzie).
a w Komisji Standaryzacyjnej współautoZ okazji jubileuszu Związek nasz wydał rem i tłumaczem wielu wzorców ras gołębi
na płytce CD okolicznościową „Kronikę i drobiu ozdobnego, ostatnio zaś autorem
30-lecia OZHDI Bielsko-Biała”. Są tam interesującej książki o gołębiach.
ważniejsze momenty z naszej historii,
Z kolei Prezes Jan Pajka w uznaniu
osiągnięcia na wystawach krajowych za naszą działalność związkową wręczył
i zagranicznych, liczne zdjęcia naszych nam piękne podziękowania w eleganckim
hodowców oraz zwierząt z ich hodow- etui, a Dominik Langiewicz okolicznoli. Kronika jest ładną pamiątką, dzięki ściowy puchar. Po zrobieniu pamiątkoktórej możemy wracać wspomnieniami wych zdjęć i krótkiej przerwie rozpoczął
do dawnych lat.
się okolicznościowy bankiet hodowców
W dalszej części spotkania jubileuszo- i zaproszonych gości wraz z osobami
wego kilkunastu aktywnych działaczy towarzyszącymi. W miłej atmosferze,
naszego Związku otrzymało odznacze- przy muzyce, pieczonym prosiaku i zastania, przyznane przez Kapitułę Odznaczeń wionych stołach wszyscy doskonale się
przy PZHGRiDI. Diamentowa Odznaka bawili, niektórzy nawet do samego rana.
została przyznana Stanisławowi CiecierMam nadzieję, że w naszej pamięskiemu, byłemu wieloletniemu prezesowi ci pozostaną same miłe wspomnienia
OZHDI oraz ks. prof. Manfredowi Uglo- z obchodów jubileuszowych OZHDI
rzowi. Była też okazja do podziękowań, w Bielsku-Białej, a organizatorom
szczególnie osobom zasłużonym, za ich i uczestnikom tej imprezy bardzo serdeczwieloletnią współpracę, pomoc i udział nie dziękuję w imieniu Zarządu .
w rozwoju polskiego i regionalnego gołęAndrzej Liwczak
Odznaczeni hodowcy
styczeń-marzec 2014
25
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
XV Jubileuszowa Wystawa
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Chełmża 2014
W
dniach 15-16 lutego
w Hali WidowiskowoSportowej Ośrodka Sportu i Turystyki w Chełmży
odbyła się „XV Jubileuszowa Wystawa
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Chełmża 2014”.
Wystawa, pod względem ilości
eksponatów, była rekordową organizowaną dotychczas przez Chełmżyński
Klub Hodowców Gołębi Rasowych
i największą wystawą organizowaną
w województwie kujawsko-pomorskim.
Swój dorobek hodowlany zaprezentowało 98 hodowców, wystawiając około
1500 zwierząt, m.in. gołębie w 70 rasach,
drób ozdobny w 20 rasach. W wystawie, poza kolegami z Chełmżyńskiego
Klubu Hodowców Gołębi Rasowych,
uczestniczyła liczna grupa hodowców
ze stowarzyszeń z Włocławka, Pelplina,
Pruszcza Gdańskiego, Torunia, Bydgoszczy, Skierniewic, Grudziądza, Malborka
i Ciechanowa.
Oceny ptaków dokonało 13 sędziów
ekspertów, którzy przyjechali do Chełmży między innymi z Katowic, Rudy
Śląskiej, Chorzowa, Tczewa, Poznania,
Bydgoszczy, Gniezna i Giżycka. Ocenie
poddano liczną i bardzo zróżnicowaną stawkę gołębi (1230 szt.) oraz drób
ozdobny (185 szt.) pochodzący z różnych
Champion Wystawy,
zamojski 97 pkt.
hod. Kazimierz Seroka
rejonów świata. Poza oceną w pokazie
uczestniczyło około 100 szt. zwierząt
różnych gatunków i ras, prezentowano
m.in. pawie, bażanty, kuropatwy, przepióry, króliki, świnki morskie i ptaki
egzotyczne.
Najliczniejsze stawki gołębi to:
garłacz pomorski 121 szt., king 78 szt.,
niemiecki wystawowy 64 szt. Sędziowie, szczególnie w przypadku ras licznie reprezentowanych, określili poziom
wystawionych ptaków jako bardzo wysoki. Cieszy fakt obecności dużej ilości ras
polskich, takich jak: ryś polski, polski
pocztowy wystawowy, rzeszowski wystawowy, śląski tarczowy, listonosz polski,
stawak polski, mewka polska, dolnośląski biały łapciaty, krymka polska,
maściuch polski, orlik polski, srebrniak
i zamojski. Organizatorzy przy stawkach polskich ras umieścili dodatkowe informacje na temat pochodzenia
i historii powstania danej rasy. Sędziowie byli pod wrażeniem jakości gołębi
w rasie stawak polski. Podkreślali typowe
cechy rasowe tej pięknej, a niestety coraz
rzadziej prezentowanej rasy, takie jak:
prawidłowa wielkość, postawa, jasnocielista brew, czyste perłowe oko oraz
intensywna, silnie nasycona barwa. Nie
brakowało również unikatowych ras,
a wśród nich: mewka polska w odmiaDragon NR-96 pkt.
hod. Piotr Baran
Stawak polski
ZW-95 pkt.
hod. Ernest Góralski
26
styczeń-marzec 2014
nie szapotel, montoban, amerykański
lotny, antwerpski wystawowy oraz gołoszyjki rumuńskie prezentowane przez 4
hodowców w liczbie 15 sztuk.
Wśród drobiu najwięcej ptaków
wystawiono w rasach: karzełek kochin 35
szt., brodacz antwerpski 22 szt., bantamka 16 szt. Działający przy Chełmżyńskim stowarzyszeniu – Klub Hodowców
Karzełka Polskiego zaprezentował wyniki swojej pracy hodowlanej nad naszą
rodzimą rasą kur. Poza stawką złocistoszyich karzełków poddanych ocenie,
w wolierach przedstawiono ptaki
w barwie srebrzystoszyjej, białej i pstrej,
nad którymi aktualnie członkowie klubu
prowadzą prace hodowlane.
Dużym zainteresowaniem zwiedzających cieszyły się prezentowane w przestronnych i estetycznie wyglądających
wolierach bażanty, pawie, długoogoniaste kury rasy feniks oraz biegusy indyjskie. Dla najmłodszych odwiedzających
przygotowano kącik zabaw. Dzieci,
patrząc na zwierzęta, mogły pokolorować wybrane przez siebie obrazki
oraz miały możliwość uczestniczenia
w warsztatach origami, tworząc z kartek
papieru różnorakie ptaki. Pod okiem
hodowców dzieci mogły samodzielnie
nakarmić i pogłaskać króliki miniaturowe oraz świnki morskie.
Amerykański
lotny NR-95 pkt.
hod. Daniel Nogaj
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Nagroda Prezesa – Michał i Szymon Jaworscy
Podczas rozdania nagród Burmistrz
Chełmży Pan Jerzy Czerwiński przekazał wyrazy uznania dla wszystkich
hodowców oraz dla komitetu organizacyjnego. Podkreślił, że tak duża wystawa, zorganizowana na takim poziomie,
jest jedną z większych imprez organizowanych w ogóle w Chełmży. Poza
przedstawicielami różnych instytucji
wspierających organizację wystawy, głos
zabrał również przedstawiciel Komisji
Sędziowskiej, sędzia ekspert Stanisław
Śliż. Pozytywnie ocenił zarówno poziom
i różnorodność wystawianych ptaków,
jak i zaangażowanie członków klubu
w organizację wystawy. Prezesowi Karolowi Sarneckiemu w dowód uznania
wręczył wykonany przez siebie obraz
z wizerunkiem gołębia. Zaangażowanie
prezesa w działalność Klubu docenili
także członkowie Chełmżyńskiego Klubu
Hodowców Gołębi Rasowych, którzy na
zakończenie wręczenia nagród przekazali
pamiątkową statuetkę i odśpiewali tradycyjne „100 lat”. Na zakończenie prezes
pogratulował wszystkim wystawcom oraz
podziękował wszystkim, którzy własną
pracą przyczynili się do tego, aby ta wystawa się odbyła.
Mimo że dla wystawców organizatorzy przygotowali 220 pucharów oraz
dodatkowe nagrody niespodzianki,
wręczenie nagród przebiegło wyjątkowo sprawnie.
Rozegrano 39 konkursów. Przyznano: 40 tytułów „Zwycięzca w rasie”, 25
tytułów „Wyróżniony w rasie”, 27 tytułów
„Najlepszy w rasie”.
Nagrody specjalne:
Puchar (fundator Burmistrz Chełmży) „CHAMPION WYSTAWY” – gołębie: Zamojski 97pkt. Kazimierz Seroka
Puchar (fundator Burmistrz
Wabrzeźna) „CHEMPION WYSTAWY” – drób: Karzełek Polski 98 pkt.
Sebastian Zieliński
Kosz transportowy (fundator Bożena Szpryniecka) „Najlepsza Kolekcja
Wystawy” : Zamojski 381 pkt. Kazimierz Seroka
Karzełek polski odmiana pstra hod. Szymon Jaworski
Puchar (fundator Wójt Gminy
Unisław Jakub Danielewicz) Nagroda
Specjalna za uczestnictwo w największej
liczbie wystaw organizowanych przez
Chełmżyński Klub – Roman Matłosz 13
na 15 wystaw
Puchar (fundator producent pucharów Jan Olkowski) Nagroda Specjalna za zaangażowanie w działalność
klubu – Jerzy Osiński
Puchar Nagroda Prezesa Karola
Sarneckiego – Michał i Szymon Jaworsccy za zaangażowanie w działalność
klubu.
Statuetka od członków Chełmżyńskiego Klubu dla Prezesa Karola
Sarneckiego za zaangażowanie w działalność klubu.
Obraz Chińskiego Gołębia od Stanisława Śliża dla Karola Sarneckiego, nagroda uznaniowa.
Książki – Encyklopedie o gołębiach
rasowych – 12 sztuk dla najmłodszych
uczestników wystawy.
Szczegółowa lista wszystkich wyróżnionych, katalog z wystawy oraz
obszerna fotorelacja znajdują się na
stronie internetowej Chełmżyńskiego
Klubu Hodowców Gołębi Rasowych
www.golebie-chelmza.pl
Zapraszamy za rok!
Karzełek polski odmiana srebrzystoszyja,
hod. Ernest Góralski
Wystawcy z pelplińskiego stowarzyszenia
Stół prezydialny, przemawia Jerzy Czerwiński, Burmistrz Miasta Chełmży
styczeń-marzec 2014
27
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
VI Zamojska Wystawa
Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego
fikaty obserwatora lotów
konkursowych nadane przez
Zarząd Kolegium Sędziów
przy PZHGRiDI. Wręczono też legitymacje nowym
członkom Zamojskiego
Stowarzyszenia, a od gabinetu weterynaryjnego Royal
Vet i Urzędu Gminy Zamość
wszyscy hodowcy otrzymali
upominki i albumy.
Za
nami
VI
Zamojska
Wy s t a w a
Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego.
W wystawie uczestniczyli
członkowie Zamojskiego
Stowarzyszenia, prezentując 440 sztuk gołębi rasowych w czterdziestu rasach
i 60 sztuk drobiu ozdobnego
w siedmiu rasach. Zamojskie
Stowarzyszenie Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego pragnie serdecznie podziękować za objęcie
wystawy honorowym patronatem oraz ufundowanie
pucharów: - Panu Prezydentowi Marcinowi Zamoyskiemu i Wiceprezydentowi
Tomaszowi Kossowskiemu
z Urzędu Miasta Zamość Panu Wójtowi Ryszardowi
Gliwińskiemu i Zastępcy
Wójta Konradowi Dziubie
z Urzędu Gminy Zamość Panu Kierownikowi ZDR
Sitno Ryszardowi Borowskiemu.
W imieniu Polskiego
Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza wręczyliśmy złotą
odznakę Zasłużonego Działacza Polskiego Związku Panu
Andrzejowi Niemczukowi za
założenie Zamojskiego Stowa-
28
styczeń-marzec 2014
rzyszenia oraz sprawowanie
nad nim opieki na stanowisku
prezesa przez 15 lat. Srebrne
odznaki otrzymali Krzysztof
Niedzielski, Edward Wasil,
Bogdan Kniaź, Zbigniew
Mnich i Janusz Rak. Brązowe
odznaki otrzymali Andrzej
Boć, Roman Mnich, Zygmunt
Ziomko, Jerzy Kardasz, Piotr
Ząbek, Andrzej Dziwura
i Tadeusz Farion.
Puchary w imieniu Urzędu Miasta Zamość wręczyła
Pani Joanna Tabiszewska,
a puchary w imieniu Urzędu Gminy Zamość wręczył
Zastępca Wójta Pan Konrad
Dziuba. Pan Ryszard Borowski, Kierownik ZDR Sitno,
wręczył puchar najmłodszym hodowcom Zamojskiego Stowarzyszenia, Janowi
i Marcinowi Mnich. Za kolekcje w rasie statuetki wręczył
prezes Edward Wasil.
Pan Andrzej Niemczuk
i Janusz Rak otrzymali certy-
• Lahore: Sławomir Kozioł
(wyróżnienie)
• Ryś polski: Krzysztof
Niedzielski (zwycięstwo),
Rafał Trela (wyróżnienie)
• King: Artur Michna
(zwycięstwo)
• Modena niemiecka:
Marcin Mnich (zwycięstwo)
• Garłacz pomorski:
Andrzej Dziwura
(zwycięstwo)
• Garłacz siodłaty
łapciaty: Andrzej Dziwura
(zwycięstwo)
• Voorburski garłacz
tarczowy: Andrzej
Niemczuk (wyróżnienie)
• Gil: Jan Mnich
(wyróżnienie)
• Turkot bucharski:
Andrzej Dziwura
(zwycięstwo)
• Loczek: Artur Michna
(zwycięstwo)
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
• Pawik: Bogusław Kniaź
(zwycięstwo), Paweł Adamczuk
(wyróżnienie)
• Perukarz: Andrzej Boć (zwycięstwo)
• Mewka włoska: Piotr Soczyński
(zwycięstwo)
• Mewki orientalne: Edward Wasil
(wyróżnienie)
• Białogłówka gąbińska: Krzysztof
Niedzielski (dwukrotne wyróżnienie)
• Berliński krótkodzioby: Krzysztof
Niedzielski (wyróżnienie)
• Gdański wysokolotny/sokół
gdański: Jerzy Kardasz (wyróżnienie)
• Hamburski lotny: Jerzy Kardasz
(wyróżnienie)
• Mikołajowski: Zygmunt Ziomko
(zwycięstwo)
• Orlik polski: Sławomir Madej
(wyróżnienie)
• Muki: Zbigniew Mnich
(wyróżnienie)
• Rostowski jednokolorowy: Edward
Wasil (wyróżnienie)
• Syberyjski: Edward Wasil
(wyróżnienie)
• Węgierski lotny oszroniony
(deresz): Waldemar Ambroch
(zwycięstwo)
• Wiedeński lotny: Jerzy Kardasz
(wyróżnienie)
• Wysokolotny budapesztański:
Paweł Lewartowski (zwycięstwo)
• Zakonniczka niemiecka: Krzysztof
Niedzielski (zwycięstwo)
• Zamojski: Waldemar Górski
(zwycięstwo), Bogusław Kniaź
(wyróżnienie), Janusz Rak
(wyróżnienie), Zbigniew Krawczyk
(podwójne wyróżnienie)
• Roztoczański wysokolotny: Andrzej
Gazda (zwycięstwo)
• Bantamka: Rafał Trela (zwycięstwo
i wyróżnienie)
• Wandotte: Andrzej Nizioł
(zwycięstwo i wyróżnienie)
• Kochin karzełek: Andrzej Boć
(zwycięstwo i wyróżnienie)
• Araucana: Grzegorz Dubaj
(wyróżnienie)
• Karzełek polski: Grzegorz Jabłoński
(zwycięstwo).
Komitet Organizacyjny pragnie
podziękować Panu Dyrektorowi ZSP
Nr 5 Antoniemu Turzynieckiemu za
udostępnienie hali, Tygodnikowi Zamojskiemu, Zamojskiej Telewizji Kablowej
i Katolickiemu Radiu Zamość za patronat medialny oraz gabinetowi weterynaryjnemu Rogal Vet i firmie Consul.
Wszystkim wystawcom organizatorzy
składają podziękowania, a zwiedzających
zapraszamy na kolejną wystawę, która
odbędzie się za rok.
Pełna relacja i więcej zdjęć na stronie:
www.golebie-zamosc.pl i http://www.
gminazamosc.pl/?p=25778
styczeń-marzec 2014
29
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
II Polsko-Niemiecka Wystawa Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobnego w Drzonkowie
W
dniach 11-12.01.2014r.
przy pięknej pogodzie
odbyła się II Polsko-Niemiecka Wystawa Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobnego w Drzonkowie. Wystawa zorganizowana wg.
projektu Euroregionu „Sprewa-NysaBóbr”. Wzięło w niej udział osiemnastu
hodowców z Niemiec.
W ramach wystawy zorganizowano
Specjalistyczną Wystawę Gołębi Rasy
Niemiecki Wystawowy oraz Klubową
Wystawę Gołębi Rasy Ryś Polski.
Eksponaty na wystawie oceniali
polscy i niemieccy sędziowie. Gołębie
rasy ryś polski oceniał Szef Klubu Rysia
w Niemczech, sędzia Wolfgang Dubrau,
natomiast gołębie rasy niemiecki wystawowy oceniał sędzia z Niemiec Siegfried
König.
W wystawie udział wzięło osiemdziesięciu hodowców, którzy wystawili 880
sztuk gołębi w 70 rasach. Drób ozdobny
zaprezentowany był w 22 rasach, a pokaz
królików w 5 rasach.
Na wystawę przybyło mnóstwo zwiedzających, których zachęciła ładna pogoda, bezpłatny wstęp i parking, a przede
wszystkim piękne okazy. W czasie pokazów zbierane były pieniądze na „Wielką
Orkiestrę Świątecznej Pomocy” i były to
rekordowe sumy.
Tradycyjnie już na zielonogórskich
wystawach organizowany jest konkurs
BEST IN SHOW. Najlepszy z najlepszych.
Spośród gołębi, które uzyskały ocenę
97pkt, wybrany został decyzją sędziów
najładniejszy okaz. Otrzymał tytuł
Zwycięzca Wystawy. Tytuł ten uzyskał
gołąb rasy Indian - hodowca Marlena
Świtalska.
Zwycięzca Wystawy - indian
hod. Marlena Świtalska
Zwycięzcą Wystawy Klubowej Rysia
Polskiego został hod. Emil Szklarz
30
styczeń-marzec 2014
Specjalistyczna Wystawa
Gołębi Rasy Niemiecki
Wystawowy
W wystawie wzięło udział 10 hodowców, wystawiając 84 gołębie. Eksponaty
oceniał niemiecki sędzia Siegfried König.
Oceniał w sposób taki, jak na niemieckich wystawach klubowych, czyli wybierany jest zwycięzca i najlepsza kolekcja
w każdym kolorze. Super Mistrzem
zostaje hodowca, który uzyskał najwyższą ilość punktów za kolekcję składającą
się z 6 gołębi.
Sup er
Mist rza
w y ni k iem
574pkt(97+96+96+96+95+95) zdobył
Mateusz Głyda. Czerwono-płowy szymel Mateusza Głydy z wynikiem 97pkt
został również wybrany Zwycięzcą ras
niemieckich.
W czasie wystawy odbyły się wykłady na temat hodowli i chorób gołębi
i drobiu. Wykłady prowadzili:
- hodowca z Niemiec Toralf Golzbuder
- lekarz weterynarii Stanisław Węgrzyn
- hodowca gołębi niemiecki wystawowy
Ryszard Brewiński
- hodowca gołębi ras polskich krótkodziobych Zbigniew Łoboda.
Na hali wystawowej zorganizowane
zostały warsztaty pt. „ABC hodowcy
gołębi rasowych”, które przeprowadził
hodowca Emil Szklarz.
Wystawa się kończy, po smacznym
obiedzie wszyscy hodowcy zmierzają
na salę konferencyjną, gdzie odbędzie
się podsumowanie wystawy i zostaną
rozdane nagrody.
Podsumowania dokonał Prezes
zielonogórskiego Związku Ignacy
Bazan, dziękując za udział w wystawie gościom z Niemiec i Polski oraz
zielonogórskim hodowcom za zorganizowanie wystawy.
Chcielibyśmy bardzo podziękować
Ani Sulimie-Jagiełowicz i Dorocie
Kasprzyszak za wielką pomoc w przygotowaniu i organizacji wystawy.
Na zakończenie zacytuję naszego
partnera i współorganizatora Prezesa z Brandenburgii Martina Zernę
„II Polsko-Niemiecka Wystawa Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego
w Drzonkowie może być dowodem na
to, że jesteśmy ze sobą związani i możemy na sobie polegać. Polsko-niemiecki
projekt służy promowaniu wszelkiego
rodzaju aktywności w Euroregionie
Sprewa-Nysa-Bóbr.
Do zobaczenia za rok.
Ignacy Bazan
Adam Orzechowski
Niebieski z czarnymi pasami – I kolekcja - 376 p - hod. Tomasz Kucharski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
FOTOGRAFIA A PRAWO
W
związku z powtarzającymi się
przypadkami nielegalnego
wykorzystywania moich zdjęć
i artykułów, zmuszony jestem przypomnieć, że zagadnienie to normuje ustawa
z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim
i prawach pokrewnych. Art. 1. niniejszej ustawy precyzuje, że przedmiotem
prawa autorskiego jest każdy przejaw
działalności twórczej o indywidualnym
charakterze, ustalony w jakiejkolwiek
postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
Przedmiotem prawa autorskiego oprócz
innych są również utwory fotograficzne
i publicystyczne. Nie będę tutaj cytował
całej ustawy, lecz skupię się tylko na jej
najważniejszych aspektach prawnych.
Przypomnę tylko, że wykorzystanie przez
osobę trzecią zdjęcia bez zezwolenia
twórcy oraz bez wskazania jego imienia
i nazwiska prowadzi do naruszenia przysługujących mu autorskich praw osobistych i majątkowych. Autorskie prawa
osobiste obejmują przede wszystkim
prawo autora do wiązania jego nazwiska
z dziełem. Autorskie prawa osobiste nigdy
nie wygasają, są niezbywalne, nie można
się ich zrzec ani przenieść na inną osobę.
W razie stwierdzenia naruszenia prawa
autorskiego dla ustalenia odpowiedzialności z tego tytułu nie ma znaczenia, czy
działanie to było zawinione czy też nie.
Należy podkreślić, że naruszenie zawinione to naruszenie popełnione zarówno z winy umyślnej, jak i nieumyślnej.
Z pewnością wina lub jej brak będzie
miała wpływ na zakres odpowiedzialności, ale z pewnością jej nie wyłączy. Przytoczę tutaj słynną maksymę wywodzącą
się z prawa rzymskiego; „Ignorantia iuris
nocet - nieznajomość prawa szkodzi”. Za
naruszenie prawa autorskiego odpowiada
nie tylko ten, kto naruszenie bezpośrednio spowodował (sprawca), lecz także ten,
kto inną osobę do wyrządzenia szkody
nakłonił albo był jej pomocny. Odpowiedzialność obydwu tych podmiotów
jest solidarna. Niektórzy członkowie
naszego Związku uważają, że wszystko,
w tym i zdjęcia należą się im za darmo,
bo skoro są publikowane w internecie,
to można je bezkarnie brać. Nic bardziej
mylnego, publikacja cudzych utworów
bez pozwolenia to zwykła kradzież, za
którą ponosi się odpowiedzialność prawną. Mnie osobiście nikt nic nie daje za
darmo i nie wiem, dlaczego miałbym
rozdawać mój dorobek.
R
easumując, przypomnę tylko,
że zdjęcie to taki sam towar jak
np. książka czy też cukier lub
sól. Wszystkie wymienione towary
maja swoją cenę i niestety trzeba za
nie płacić.
K
orzystając z okazji, postaram
się wyjaśnić sprawę związaną
z publikowaniem moich opracowań i zdjęć w biuletynie. Dotychczas
za publikację moich zdjęć i artykułów nie
otrzymywałem żadnego wynagrodzenia
i sądzę, że nadszedł czas, aby to zmienić.
W
nikliwi czytelnicy naszego związkowego pisma pt.
„Gołębie i drobny inwentarz”
zapewne zauważyli, że w każdym numerze znajdują się zdjęcia mojego autorstwa
oraz artykuły o tematyce gołębiarskiej.
Opracowanie artykułu jest dosyć czasochłonne, gdyż wiąże się z poszukiwaniem archiwalnych materiałów źródłowych, czytaniem literatury przedmiotu,
robieniem notatek, a później trzeba to
wszystko opracować, oszlifować i dobrać
odpowiedni zestaw fotografii. Robienie
zdjęć to zajęcie wyjątkowo czasochłonne
i kosztowne. Do wykonania dobrej jakościowo fotografii niezbędne jest mobilne
foto studio, które niestety muszę przewozić samochodem. Przy wyjeździe na
wystawę, oprócz kosztów eksploatacji
samochodu, dochodzi jeszcze koszt
hotelu i wyżywienia. Ale najdroższą
pozycją jest sprzęt fotograficzny. Zawsze
na wyjazdową sesję zdjęciowa zabieram ze sobą dwa aparaty oraz zapasowe
wymienne obiektywy. Cena cyfrowej
lustrzanki średniej klasy to koszt około
5 000 zł, doliczyć do tego musimy zapasowy obiektyw oraz dedykowane zapasowe akumulatory, co daje nam sumę
ok. 3 000 zł. Kwota ta ulega podwojeniu,
gdyż, jak wspomniałem, zabieram ze
sobą drugi aparat, tak na wszelki wypadek w razie jakiejś technicznej awarii.
Nie można zapominać, że w trakcie sesji
sprzęt fotograficzny narażony jest na
zniszczenie lub uszkodzenie. Unoszący
się kurz działa bardzo destruktywnie
na optykę i mechanikę aparatu. Sesja
zdjęciowa jest bardzo męcząca, gdyż
zazwyczaj trwa od kilku do kilkunastu
godzin. Jednak samo zrobienie zdjęć to
dopiero pół sukcesu. Fotografie muszą
być odpowiednio obrobione i przygotowane do druku. Do obróbki graficznej
zdjęć niezbędny jest szybki i wydajny
komputer (8 000 zł) z solidnym profesjonalnym monitorem (4 000 zł) oraz
program o nazwie Adobe Photoshop,
(3 000 zł), koszt takiego zestawu to kolejne 15 000 zł. Do tego należy też doliczyć
koszt szkolenia z grafiki komputerowej
i tak np. za kurs obsługi programu Adobe
Photoshop (240 godz) wydałem 6 500
zł, (koszt kursu to; 4 500 zł + koszty
dojazdu 2 000 zł = 6 500 zł. Ciekawi
jesteście, dlaczego tak drogo? Wyliczenie jest proste, dojeżdżałem na uczelnię
oddaloną 50 km, od mojego miejsca
zamieszkania, co daje 100 km dziennie.
Zajęcia po 6 godz. dziennie x 40 dni
i wychodzi razem 4 000 km, (koszt 1km
= 0,50 zł).
M
usimy też pamiętać, że graficzna obróbka zdjęć to zajęcie
czasochłonne, które dość trudno jest wycenić. Wraz z wiekiem zaczynam cenić mój czas i zdrowie. Wielogodzinne siedzenie przed monitorem
to poważne obciążenie wzroku i męka
dla kręgosłupa. Jak już wspomniałem,
dotychczas wszystkie materiały do publikacji udostępniałem bezpłatnie. Niestety,
oprócz pracy społecznej, która sprawiała mi radość i przyjemność, muszę też
myśleć o życiu i przetrwaniu na trudnym i nie zawsze przyjaznym wolnym
rynku. Tak jak każda firma w Polsce
płacę podatki, obowiązkowe ubezpieczenia ZUS, niezbędne opłaty za media,
ponoszę koszty eksploatacji samochodu i staram się generować przychód,
co nie jest łatwą rzeczą. Poniżej przedstawiam obowiązujący cennik (ZPAF)
za wykorzystanie fotografii w publikacjach: czasopisma 1 zdjęcie do objętości
1/8 strony, cena 111 zł, natomiast cena
zdjęcia na okładce to 394 zł + 100%. Za
publikację w internecie, jednego zdjęcia
do wielkości ¼ strony, stawka wynosi
750 zł rocznie. Tekst, czyli wierszówka,
tutaj ceny wahają się od 50 zł do 150 zł
za 1 000 znaków. Mój przeciętny artykuł składa się z ok. 13 000 znaków, co
przy najniższej stawce daje kwotę 650 zł.
Oczywiście są to wyliczenia teoretyczne, zrobione w oparciu o obowiązujące
stawki i takiego honorarium Redakcja
naszego pisma nie jest w stanie nikomu
zapłacić. Piszę po to, aby uświadomić
członkom naszego Związku, jak kosztowne i skomplikowane technicznie jest
wydawanie niskonakładowego periodyku, który de facto otrzymują w ramach
niewielkiej składki rocznej. Tylko
nieliczni wiedzą, że nasze bezpłatne
czasopismo ukazuje się w zasadzie dzięki
wsparciu kol. Marka Rzepki, właściciela
firmy Polmark, który bezinteresownie
umożliwia przygotowanie całego cyklu
wydawniczego. Jeżeli chcemy mieć
profesjonalne czasopismo to Zarząd
Główny powinien zabezpieczyć odrębny
budżet z przeznaczeniem na jego wydawanie, gdyż na dłuższą metę nie da się
tego robić w czynie społecznym.
Zbigniew Gilarski
styczeń-marzec 2014
31
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Świeżość i nowe wizje... czyli
P
rosta, żwirowa dróżka, czysta wieś, pola,
łąki, lasy, a wśród
traw rozchodzące się o wysokich tonach
pianie kogucików. Nagle
hamulec... Wyskakują tuż
przede mną małe, kolorowe
i żwawe kurki. No to za nimi
w te pędy. Jest! Stąd pochodzą, urokliwe gospodarstwo
wśród zielonych pól z różnymi zwierzakami. Wszędzie
gwarno, szczekanie, muczenie, rżenie, gulgotanie...
Na podwórku pojawia się
gospodarz, krótka rozmowa, niekiedy nawet dłuższa przy herbacie. I powrót
do domu z uśmiechem na
twarzy, a w rękach pudełko
ze stadkiem niewielkich,
kolorowych kurek.
Krótka historia, prawda? Bardzo pobudzająca
wyobraźnię i rozluźniająca? Tak właśnie zaczęła się
historia wielu hodowców
karzełków polskich. Kilka
lat temu nikt nawet by nie
pomyślał, że małe, wiejskie
kurki, powszechnie nazywane liliputkami czy kurkami
rajskimi trafią w ręce zapaleńców, którzy będą chcieli
stworzyć z nich coś nowego. Stało się. Ba! Mamy już
nawet kilka odmian barwnych, jedne zarejestrowane, inne w trakcie procesu
rejestracji, a jeszcze inne
są świeżymi pomysłami ich
twórców. Każdy w końcu ma
prawo do swojej oryginalności i stworzenia czegoś
własnego. U karzełków taka
możliwość jest na wyciągnięcie ręki i tylko od pomysłodawcy zależy, co z tym
zrobi.
A jeżeli już jesteśmy przy
pomysłodawcach, może
32
styczeń-marzec 2014
Stadko karzełków pstrych, wstępne prace. Fot. i hod. Wojciech Góralski
Kogut karzełka polskiego, złocistoszyjego.
Fot i hod. Sebastian Zieliński
Młody karzełek polski, złocistoszyi.
Fot i hod. Karol Chmielewski
Złocistoszyje karzełki polskie w wystawowej wolierce na klubowej wystawie SHDR CP
w Powsinie. Fot. Karol Chmielewski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Klub Karzełka Polskiego
Karzełek polski srebrzystoszyi.
Fot. Karol Chmielewski
Karzełek polski srebrzystoszyi.
Fot. Karol Chmielewski
Stadko kogutów pomarańczowoszyich. Fot i hod. Grzegorz Jabłoński
Kurki karzełka polskiego.
Fot i hod. Grzegorz Jabłoński
Karzełek polski kuropatwiany srebrzysty.
Fot i hod. Michał Dudek
inaczej - liderach. Vince
Lombardi kiedyś powiedział „Liderzy się nie rodzą
– oni się tworzą. Tworzą się
dzięki ciężkiej pracy wszystkich, którzy chcą osiągnąć
ważny cel”. Liderem wśród
ho dowców karzełków
polskich okazał się Grzegorz
Jabłoński, pasjonat i hodowca tych kolorowych kurek,
a także założyciel i prezes
Klubu Karzełka Polskiego. Młodego klubu, który
powstał 27.01.2013 r. przy
okazji Krajowej Wystawy
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza w Kielcach, gdzie grupa kilku
hodowców postanowiła
zrzeszyć grono miłośników
tej pięknej, polskiej rasy kur
miniaturowych. Już jako
klub mamy swoje cele oraz
ukierunkowaną hodowlę.
Działamy wspólnie, co daje
nam większe możliwości.
Jesteśmy bardziej zauważalni. I liczymy, że to przyniesie same korzyści. Mamy
wspólny wzorzec, ale każdy
ma dowolność w wyborze
własnej odmiany barwnej.
Tym samym wielu zajmuje
się tworzeniem czegoś od
zera. Tworzą coś na swój
obraz, który jest niepowtarzalny. Otwiera się przed
nami nowa możliwość...
Dlaczego tak mało informacji o samym klubie?
Wcale nie, cała ta opowieść
to Nasza Historia. Tak
zaczynała większość z nas,
a klub tylko nas umocnił.
Jest nas kilkunastu z zarządem na czele, który tworzą:
Grzegorz Jabłoński – prezes,
Karol Chmielewski – sekretarz, Mariusz Pajączkowski
– skarbnik. W jakim celu
zarząd? Formalność, wszyscy jesteśmy równi i działamy razem. Podlegamy pod
Chełmżyński Klub Hodowców Gołębi Rasowych.
Zapraszamy wszystkich
pasjonatów omawianej rasy
w nasze progi. Informacje na
temat klubu i kontakt można
znaleźć na naszej stronie;
www.karzelekpolski.pl
Karol Chmielewski
styczeń-marzec 2014
33
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
1
2
Współczesność
a walki kogutów
PRZEKŁAD ARTYKUŁU WYDRUKOWANEGO
W MAGAZYNIE CHOVATEL (2/2010)
TEKST I ZDJĘCIA OPUBLIKOWANE DZIĘKI
UMOWIE O WSPÓŁPRACY
ZAWARTEJ Z CZESKIM ZWIĄZKIEM
I MAGAZYNEM CHOVATEL
Część II
STANOWISKO REDAKCJI ORAZ PZ ODNOŚNIE DO PRAKTYKOWANIA I PROPAGOWANIA WALK KOGUTÓW JEST NEGATYWNE.
Ameryka Łacińska
Tradycja walk kogutów na
kontynencie amerykańskim sięga
czasów, jak już wspominałem,
kiedy to Indianie pierwszy raz
spotkali się z białymi ludźmi,
którzy przywieźli ze sobą dla
zabawy koguty. Do dziś odbywają
się walki kogutów w zamkniętych
pomieszczeniach, tzw. „galleras”,
w których spotykają się setki
ludzi. Powietrze w „galleras”
jest przesycone dymem, oparami alkoholu, potem i zapachem
krwi. Każdy kraj Ameryki Łacińskiej ma inne zasady dotyczące
walk kogutów, jak również inne
zasady obowiązujące publiczność odwiedzającą areny. Walki
kogutów odbywają się w Chile,
Ekwadorze, Kolumbii, Portoryko,
Argentynie, na Kubie i częściowo
także w Meksyku.
Organizowane są nawet
pomiędzy tymi krajami turnieje,
na zasadach ustanowionych przez
Związek Hodowców Drobiu
Bojowego. Zasady te mówią, że
walka, która odbywa się pod
okiem sędziego, powinna trwać
maksymalnie 15 minut i kończyć
się śmiercią, ciężkim zranieniem
lub ucieczką jednego z przeciwników. Imprezy te tak fascynują
ich fanów, że europejska Liga
Mistrzów w piłce nożnej może
tylko pozazdrościć.
Najważniejszą rzeczą przy
hodowli bojowców jest specjalna
opieka nad zwierzętami od samego początku. Koguty przeznaczone do walki są wybierane według
określonej linii pokrewieństwa
oraz przysposabiane do walki
w specjalnie przystosowanych
do tego salach. Zwraca się uwagę
na wytrzymałość, siłę, szybkość
i odwagę. Do walk używane są
przede wszystkim koguty ras
hiszpańskich, znane z odwagi
i agresywności, a także różnego
rodzaju mieszańce rasowe. Wielką
siłą natomiast cechują się bojowce
brazylijskie, podobne do bojowca
malajskiego. Używa się również
bojowce wyhodowane w Chile,
Meksyku i Anglii. Krzyżówki
tych ras nazywane są „guaruchos”
3
34
styczeń-marzec 2014
i charakteryzują się fascynującymi umiejętnościami. Sam trening
rozpoczyna się od dziwnego
rytuału, podczas którego trener
przekazuje symbolicznie kogutowi energię, mającą mu pomóc
w walce. Od tego momentu koguta zalicza się do „sportowców”.
Oczywiście, nawet w Ameryce łacińskiej, walki kogutów są
zdecydowanie krytykowane
przez obrońców praw zwierząt,
jak i inne instytucje, ale „specjaliści”[od walki kogutów] twierdzą, że świat kręci się wokół walk
kogutów, które przyczyniają się
do rozwoju hodowli innych
gatunków drobiu, bowiem rasy
bojowców są doskonałym materiałem genetycznym do tworzenia innych ras użytkowych. Wraz
z zakazem prowadzenia kogucich walk, zmarnowany by został
pożądany materiał genetyczny.
Bądź co bądź, jest to ciekawa
argumentacja.
W każdym razie, prawdą
jest, że walki kogutów są bardzo
krwawymi widowiskami i nie są
4
odpowiednie dla bardzo wrażliwych osób. Na terenie Ameryki
Łacińskiej trwają już 500 lat i na
dobre zakorzeniły się w kulturze
i tradycji całego kontynentu.
Jeżeli dziś wpiszecie w wyszukiwarkę internetową frazę „walki
kogutów” oraz wyszukiwanie
w innych językach, to hiszpański
będzie najczęstszym językiem,
do którego będą prowadzić
odnośniki do stron internetowych. Możecie również wybrać
pomiędzy dużą ilością latynoamerykańskich farm hodujących
właśnie koguty przeznaczone do
walk, a nawet odpowiedniego
czempiona, który posiada pożądane cechy. Przez internet można
kupić zaprawionego w walkach
koguta bezpośrednio u jego
właściciela. A jak wygląda farma,
gdzie przebiega hodowla kilku
tysięcy osobników? W chwili
wyklucia się zwierzęcia, zostaje ono oznakowane i założona
zostaje mu karta, gdzie jest zapisywane dosłownie wszystko: kim
byli rodzice, przebieg hodowli,
5
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
6
przebyte choroby, data obcięcia grzebienia,
szczepienia oraz późniejszy trening. Kurki
hodowane są na wolnym wybiegu, ale koguty trzyma się w oddzielnych wolierach lub
są przywiązane rzemykiem do drewnianego
kołka. Podstawą żywienia jest kukurydza.
Także otrzymują paszę z marchewką, mąką,
cukrem trzcinowym, czasem kawałki mięsa
dla wzbogacenia białka, a także banany, sok
z pomarańczy lub ananasów. Na fermie znajdują się odpowiednio przygotowane place do
ćwiczenia przyszłych „wojowników”.
Popatrzmy teraz, jak wyglądają walki
kogutów w niektórych latynoamerykańskich
krajach.
Ekwador
W Ekwadorze walki kogutów są zabronione, pomimo tego cały czas do nich dochodzi.
Ich fanem jest nawet minister szkolnictwa,
który w którejś z wypowiedzi oświadczył, że
jest hodowcą drobiu bojowego. W różnych
magazynach czy halach przemysłowych znajdują się areny i w każdą niedzielę przed południem odbywają się walki kogutów. Odbywają
się również przy okazji różnych świąt. Uczestnicy wnoszą opłatę za wstęp i aż do godzin
wieczornych dochodzą z głębi hal okrzyki
i kłótnie publiczności, która obstawiła swojego
faworyta. Kogutom, podobnie jak w innych
krajach, zakłada się metalowe osłony na ostrogi, otrzymują też one – w celu łatwiejszego
rozpoznania przez obstawiających – kolorowe
kółka. Walka trwa dopóki jeden z kogutów nie
padnie martwy. Drugi – faworyt – od razu po
walce zostaje przekazany w ręce weterynarza,
a jego właściciel nie tylko otrzymuje pokaźną
sumę pieniędzy, ale zyskuje również sławę.
Kuba
Każdego weekendu setki Kubańczyków
uczestniczą w jednej z najpopularniejszych
imprez na wyspie, a mianowicie w walkach
kogutów, które są ulubionym sportem tutejszych rolników. Wielu z nich bardzo często
hoduje koguty przeznaczone do walki. Dla
wielu Kubańczyków walki kogutów są całym
ich życiem. Władza odnosi się z pewnym
chłodem do kogucich walk, natomiast od
roku 1959 są zabronione na Kubie zakłady
oraz wszelka forma hazardu.
Za złamanie tego zakazu grożą wysokie
mandaty karne, ale kto by był w stanie się
powstrzymać przed perspektywą szybkiego
zarobku.
W Hawanie uczestniczą w tych imprezach nie tylko wysoko postawieni oficerowie wojskowi, ale również bardzo znany
lekarz, a nawet brat jednego z przywódców
komunistycznej rewolucji. Walki kogutów
obwarowane są ścisłymi przepisami. Uczestnikom oraz właścicielom kogutów zabroniona jest konsumpcja napojów alkoholowych
oraz wnoszenie broni na areny. Dotyczy to
również oficerów wojskowych. Walki odbywają się pod pilnym dozorem, a ich przebieg
jest rzetelnie kontrolowany. Mimo tego za
plecami organizatorów i dozorców są przyjmowane wysokie zakłady.
Zaprawione w walkach koguty z Kuby są
wywożone do Meksyku i Wenezueli, gdzie
zostają sprzedane za od 150 do 1000 dolarów
za czempiona. I to jest całkiem dobry interes.
Jeden z uczestników kogucich walk wyjaśnia,
że koguty są poddawane co najmniej rocznemu treningowi, który jest stosunkowo drogi,
ponieważ koguty potrzebują specjalnej diety,
bogatej w mięso. Ponadto nie każdy kogut
będzie czempionem. Przed walką koguty są
ważone i kwalifikowane do jednej z kilku
wagowych kategorii. Zakłada się im na ostrogi
kolce, aby zwiększyć możliwość uśmiercenia
przeciwnika. Walka kończy się w momencie
śmierci jednego z uczestników.
Na Kubie, w wioskach organizowane
są również tajne walki kogutów. Wszyscy
uczestnicy mają w garściach zwitki kubańskich pesos. Na jedną walkę pula wynosi mniej
więcej 1500 dolarów. W kraju, gdzie średnia
miesięczna płaca to 20 dolarów, kwota ta jest
zdecydowanie łakomym kąskiem. Czasem
koguty otrzymują na dziób jad, co powoduje,
że przeciwnik takiego osobnika rażony dziobem po kilku chwilach umiera. Walki kogutów na Kubie są niedozwolone,
ale mimo tego mają wysoce precyzyjne zasady.
Hodowlą kogutów przeznaczonych do walki
trudnią się już całe pokolenia kubańskich
rolników. Trenerzy przekazują swoje doświadczenia z ojca na syna. Raz w tygodniu odbywają się treningi kogutów, których wiek wynosi
od 2,5 do 3 lat. Pierwszy trening trwa mniej
więcej 3 minuty, potem się wydłuża do 5, 6, 7
minut, aż do przepisowych 15 minut. Po tym
czasie koguty są już w odpowiedniej kondycji. A skoro kogut już jest w odpowiedniej
7
8
9
10
1. Sędzia rozpoczynający
walkę; 2. Walka na wsi
w Ameryce Łacińskiej; 3. Walka
w południowo-wschodniej Azji;
4. Walka kogutów w regularnej
arenie; 5. Zdjęcie z południowowschodnioazjatyckiego
pojedynku; 6. Zdjęcie zrobione
na latynoamerykańskiej
farmie zajmującej się hodowlą
i treningiem kogutów.; 7. Walka
latynoamerykańska; 8. Walka
organizowana na ulicy; 9. Zdjęcie
z jednej z wielkich aren;
10. Drażnienie kogutów.
styczeń-marzec 2014
35
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
11
formie, można mu pozwolić na odpoczynek,
ponieważ właściciel już wie, że kogut potrafi
walczyć. Przed każdą walką trzeba ustalić
jej warunki. Należy omówić długość ostróg,
masę oraz pochodzenie przeciwnika i oczywiście kwotę pieniędzy. Właściciele obstawiają
własne koguty za pieniądze publiczności.
Publiczność w razie wygranej kwotę podwoi,
a w przypadku porażki właściciel otrzyma
wynagrodzenie straty. Aczkolwiek istnieją
tu również i poboczne zakłady. Przed każdą
walką odbywa się swoisty rytualny „taniec”
bookmacherów, którzy biegają dookoła
areny i pokrzykują na
obstawiających, aby
obstawiali więcej
i więcej.
W momencie,
gdy rozdrażnione koguty rozpoczną
walkę, podniosą chmurę kurzu. W powietrzu unosi się woń rumu pomieszana
z zapachem krwi. Publiczność krzyczy
jak opętana. Walki kogutów są grubiańską
i prymitywną rozrywką, podczas której
żadne prawa zwierząt nie obowiązują. Jedynym celem właścicieli, którzy
dbają o zwierzęta od samego wyklucia
się, a podczas samej walki ocierają im
z oczu krew, jest zwiększyć ich zabójcze możliwości. Walki kogutów jednak
wpisały się w życie kubańskich mężczyzn.
Kobiety przebywają w pobliżu aren bardzo
rzadko. Imprezy te są tak popularne wśród
ludzi i tak wiele osób w nich uczestniczy, że
władze muszą o nich wiedzieć. Aczkolwiek
sceny te odgrywają się jakby w podziemiu
i w oddali od bieżącego życia.
W roku 1959 został wydany przez Fidela
Castro absolutny zakaz gier hazardowych,
zakładów oraz loterii. Zostały zniszczone,
czasem nawet spalone kasyna oraz automaty
do gier. Mimo to zakłady dotyczące walk
kogutów są w pewnym stopniu tolerowane
albo pomijane. Być może dlatego, że uczestnikami tych walk są bardzo często wysoko
postawieni członkowie rządu.
Argentyna
W Argentynie ulubionej rozrywki Hiszpanów, czyli walki byków zabroniono, a ich
organizowanie jest surowo karane, ale od roku
1954 nielegalne walki kogutów są tolerowane
i odbywają się regularnie nawet w Buenos
Aires i na jego przedmieściach, lub w Cordobie, gdzie są służące do tego celu specjalne
36
styczeń-marzec 2014
12
wybudowane areny i budynki. Oficjalnie
dozwolone są tylko w prowincji Santiago del
Estero, San Luis a Tucumán. Wykorzystywane
są kruczki prawne w przepisach lokalnych,
które korespondują z ogólnokrajowymi. W przypadku,
kiedy
przekaże się policji
„opłatę” w wysokości 157 dolarów,
wtedy można prawo
obejść
r ów n i e ż
w innych prowincjach.
W prowincji San Luis
istnieje prawo, które
pozwala na organizację walk tylko w przypadkach, gdy przebieg
walki jest nadzorowany
przez lekarza weterynarii. Tu istnieje przepis,
że w przypadku śmierci jednego z kogutów,
organizator musi zapłacić
mandat w wysokości równowartości 500 litrów benzyny.
Gdzie indziej walki odbywają
się w namiotach podobnych do cyrkowych,
16
a na wsi po prostu
na świeżym powietrzu. Niektóre
areny mieszczą
nawet do 800 siedzących osób. Ludzie potrafią w niej spędzić
nawet cały dzień. Częścią areny musi być
również infrastruktura sanitarna oraz miejsca sprzedaży posiłków. W mieście Tucmán
imprezy trwają każdego roku od 1 maja
i kończą się w lutym kolejnego roku. Walki
kogutów odbywają się w każdy weekend lub
w święto. Zjeżdżają się tu również miłośnicy tego sportu z innych prowincji. Koguty
otrzymują specjalną opiekę, wyżywienie
oraz podlegają treningowi. Podczas samej
walki koguty otrzymują skórzane pokrowce na dzioby i ostrogi, aby sobie nie zrobiły
krzywdy, osobniki są wystawiane według
stylu walki, który jest w danej rundzie.
Hodowcy kierują się bardzo wyśrubowanymi, nawet można powiedzieć naukowymi zasadami. Również pomieszczenia,
gdzie koguty są trzymane, podlegają ścisłym
zasadom higieny. Umiejętność treningu oraz
chowu ptaków jest dziedziczona z ojca na
syna i jest częścią argentyńskiej kultury.
Właściciel koguta podczas turnieju musi
zapłacić opłatę startową, a następnie już
można przyjmować zakłady. Kwoty zakła-
13
dów są różne, od bardzo wysokich, około
3000 pesos, do kilku drobnych, w zależności
od sytuacji materialnej obstawiającego przy
zawodach prowincjonalnych. Jeśli chodzi
o zawody ogólnokrajowe, to tu stawki wynoszą nawet 5000 dolarów. Na arenach pojawiają
się koguty o różnych masach, ponieważ nawet
drobny kogut może swoim sprytem i zwinnością pokonać cięższego przeciwnika. Koguty
walczą zazwyczaj naturalnymi ostrogami
albo są im zakładane mosiężne lub nawet
srebrne nakładki. Stalowe są zabronione,
ponieważ mieszkańcy Argentyny wierzą,
że stal jest zatruta. Walka może trwać aż do
śmierci jednego z kogutów, ale na większych
arenach w rogu ringu są swoiste kryjówki
dla kogutów, które stchórzyły, gdzie może
taki kogut wbiec, co oczywiście kończy się
przegraniem walki. Osobiście uważam takie
rozwiązanie za bardzo korzystne. Przegrana
dla właściciela jest wielkim upodleniem. Jeżeli
dany właściciel chce walkę ukończyć przed
czasem, może się umówić z przeciwnikiem,
wtedy dochodzi do podziału puli w jednej
z kilku proporcji, np. 70% dla wygranych,
30% dla przegranych.
Argentyńczycy uczestniczą w tych
walkach zdumiewająco cicho i w spokoju obserwują rozwój walki. Tylko czasem
odezwie się głośniej ktoś, kto w trakcie chce
podwyższyć swój zakład.
W Argentynie znajduje się również wiele
farm, które hodują bojowe koguty, które
się tu sprzedaje za cenę między 300 a 500
pesos, natomiast przy ich wywozie cena
wzrasta nawet do 1000 dolarów. Spacerując
po miastach w Argentynie, można często
spotkać klatki z bojowymi kogutami zawieszone przy drzwiach domów, aby przechodzący obok przechodnie mogli podziwiać
okazałe osobniki. Mimo że oficjalnie walki
kogutów są zabronione, to władza toleruje ich
występowanie, z prostej przyczyny, rokrocznie do kasy prowincji wpływa pokaźna suma
pieniędzy z tytułu opłat za ich organizację.
Ciągle jednak walki są krytykowane przez
zwolenników towarzystw przyjaciół zwierząt.
Mówi się, że walki są niezwykle niehumanitarne oraz są niezgodne z obowiązującym
od 1891 prawem dotyczącym znęcania się
nad zwierzętami. Członkowie towarzystw
oburzają się, iż niedawno w mieście El
Trapiche została oddana do użytku ogromna hala z przeznaczeniem na walki psów
i kogutów (tzw. Galodromo), wraz z całą
nowoczesną infrastrukturą, która ma być
areną dla międzynarodowych turniejów.
W uroczystym otwarciu uczestniczyli wysoko
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
14
postawieni członkowie rządu oraz burmistrz
miasta. Miałem możliwość przeczytać wypowiedzi polityków w tej kwestii, które przyznam, są trochę kontrowersyjne. W zasadzie
nie opowiadają się ani za utrzymaniem, ani za
zaprzestaniem organizacji tego typu imprez.
Myślę jednak, że w Argentynie ten typ
rozrywki nie zostanie wypleniony, ponieważ
zwolennicy powołują się nie tylko na tradycje
krajowe, ale i na międzynarodowe tradycje
związane z walkami zwierząt oraz na to,
że w organizacji i przebiegu uczestniczą
ważne osobistości na całym świecie,
co jest prawdą.
białych liniach. Największą popularnością
walki kogutów cieszą się w stanach Aguascalintes, Jalisci i Sinaloa. Na każdy pojedynek
musi być pozwolenie lokalnych władz. Interesującym jest fakt, że władze, po uiszczeniu
odpowiedniej opłaty, wydadzą zezwolenie
pomimo tego, że ten rodzaj sportu jest
w kraju zabroniony. Oczywiście pojawiają się walki organizowane
w półświatku
lub bez
Meksyk
Również w Meksyku są walki kogutów
lukratywnym biznesem, pomimo tego, że
w stolicy są oficjalnie zabronione. Gdzie
indziej się odbywają przy okazji świąt, czy
ważnych imprez, np. ślubów, targów czy
festiwali kultury. Świętem jest tu również
niedziela. Pojedynki odbywają się często
całe popołudnie, a nawet przez cały dzień.
Areny są tu nazywane pelenque, co oznacza
w tłumaczeniu scenę, również i dla teatralnych wystąpień. Palenque dla kogucich walk
składa się z ringu zbudowanego z drewna, lub
z belek słomy. W środku jest udeptana ziemia,
a po środku tego jest coś na kształt boiska
o rozmiarze 1 m2 . Koguty umieszcza się na
ków, tym samym uzyskać wyższe przychody
z tytułu opłat startowych, więc nikt nie może
się czuć przegranym.
Interesująca jest atmosfera na arenie, która
np. w porównaniu z azjatyckimi ringami, jest
cicha i spokojna. Nie ma tu żadnych
krzyków i kłótni. W Meksyku
ponadto jest przejawem braku
kultury publiczna, głośna radość
z zysku. Ważną tradycją jest to,
że w Meksyku wyrazy szacunku
otrzymuje zarówno zwycięzca, jak
i przegrany.
Peru
Brazylia
Historia walk kogutów w Brazylii
sięga roku 1530, kiedy to nowi osadnicy przywieźli ze sobą bojowe gatunki
kur, a dzięki portugalsko-azjatyckiemu
połączeniu z Cejlonem i Madagaskarem,
trafiły tu rasy bojowców z Azji. Narodowym sportem Brazylii jest oczywiście piłka
nożna, natomiast walki kogutów są sportem zajmującym drugie miejsce. Brazylijscy hodowcy bojowego drobiu są perfekcyjnie zorganizowani i skupieni w klubach.
Brazylijskie bojowce nie znajdą na świecie
godnego rywala, a za tym idzie też ich cena.
Brazylijskie rasy bojowców powstały dzięki
różnym krzyżówkom z gatunkami azjatyckimi, które tu mają już swoje korzenie od
kilku stuleci. Używanie metalowych ostróg
zostało zabronione w roku 1998, ponieważ
dochodziło do bezpośredniej ich implantacji w miejsce naturalnych i powodowało to
liczne choroby zwierząt. Dzisiaj używane są
plastikowe ostrogi. Ciekawostką może być to,
że kogutom przytwierdza się do dolnej części
dzioba metalową nakładkę, która wzmacnia
uderzenie dziobem.
15
11. Zestaw ostróg dla
meksykańskich bojowców;
12. Zdjęcie walki organizowanej
podczas ślubu w Meksyku;
13. Ważenie;
14. W Kolumbii; 15. W Wenezueli;
16. Bojowiec malajski;
17. Satsumadori, 18. Bojowiec
tuzo; 19. Bojowiec shamo;
20. Bojowiec asil
uzyskania zgody
państwa. W Meksyku
są organizowane dwa
17
rodzaje pojedynków
de navaja i de pico.
Pierwszy z nich jest
bardziej rozpowszechniony w miastach i polega
na walce, w której kogutom przytwierdzone
są do nóg w pobliżu ostróg metalowe, ostre
jak brzytwa sierpy. Te pojedynki zwykle nie
trwają dłużej niż pół minuty i kończą się
śmiercią jednego z ptaków. Drugi z nich jest
pojedynkiem kogutów, które nie mają żadnego dodatkowego uzbrojenia, wystawiane są
tak, jak je natura stworzyła. „Zaletą” tej walki
jest to, że może trwać nawet bardzo długo.
Podczas obydwu typów pojedynków walczą
ze sobą osobniki o podobnej masie ciała i są
odróżnianie czerwoną lub zieloną szarfą przytroczoną do nogi. Pierwszy sposób walki
może być niebezpieczny również dla hodowców. Nie jeden już został zraniony podczas
przytwierdzania noży do nóg kogutów. To,
co się dzieje na arenie, jest ciężko opisywać.
Kłąb piór oraz tryskająca krew, a po chwili
walka zakończona. Może tu dojść również
do remisu, tzn. koguty zabiją się nawzajem.
Właściciele kogutów muszą zapłacić opłaty startowe, a publiczność może się bawić
podczas zawierania zakładów w wysokości
od 50 pesos po willę z basenem. Zysk z pojedynków, zakończony wyżej wspomnianym
remisem, jest 100%. Reszta jest wypłacana
przez organizatora, który tym sposobem jest
w stanie przyciągnąć większą liczbę uczestni-
W Peru są walki kogutów dozwolone. Organizowane są nawet Narodowe Mistrzostwa Peru w walkach kogutów.
Odbywają się na wysypanych piaskiem
arenach zwanych coliseum. Największa znajduje się niedaleko stolicy Limy, w okolicy
zwanej San Juan de Lurigancho, która jest
częścią prowincji Lima oraz najludniejszym
obszarem Peru i całej Południowej Ameryki. Organizacja walk kogucich stoi tutaj na
bardzo wysokim poziomie, a każdą walkę
sędziuje aż trzech arbitrów, podobnie jak
to się ma w piłce nożnej, jeden na ringu
i dwóch na liniach bocznych. Wysoką jakość
prezentują również bohaterzy tych walk –
koguty, ich hodowla i krzyżowanie podlegają
bardzo ścisłym zasadom i muszą być zgodne z
z wypracowanymi rozrodczymi programami.
Na uniwersytecie w Limie pod patronatem
ministerstwa rolnictwa są organizowane
seminaria pod tytułem „Walki kogutów –
techniki walki, rozpłód i chów”. W Peru
też znajdziemy wiele farm trudniących się
hodowlą i treningiem kogutów. Prowadzony jest bardzo dokładny rejestr każdego
osobnika, nawet do kilku pokoleń wstecz
oraz przeprowadzony jest precyzyjny rozród
liniowy. Nie trzeba dodawać, że zwierzęta
otrzymują specjalnie przygotowaną paszę.
Podczas walk, kogutom przytwierdza się do
ostróg metalowe nakładki z różnych stopów.
Kolumbia i Wenezuela
Również w Kolumbii i Wenezueli są
walki kogutów wciąż w pełni legalne,
a ponadto są bardzo popularną formą
rozrywki, organizowaną są wielkich miastach
jak np. Bogota, na arenach zwanych tu gallera.
Prowadzone są walki na śmierć i życie, które
co najmniej w dwóch trzecich wszystkich
walk kończą się faktyczną śmiercią zwierzęcia. Kogutom zakłada się sztuczne ostrogi
wyprodukowane z pancerzy żółwi. Jeden
styczeń-marzec 2014
37
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
z hodowców powiedział nam:
„Gdybyśmy nie zakładali kogutom
sztucznych nakładek, wtedy zwierzęta
by się tylko raniły, a zanim by jeden
drugiego zabił, mogłyby upłynąć
nawet godziny i zwierzęta by tylko
niepotrzebnie cierpiały”. Hodowca
ten był z wykształcenia weterynarzem. Zakładane są kogutom
więc długie na trzy do pięciu
centymetrów ostrogi x wyprodukowane z ciemnego pancerza żółwi,
przymocowywane są do żywego ciała,
więc nie chodzi tu o łatwą do wykonania
czynność, lecz bardziej o operację. Dobra
ostroga oraz jej odpowiednie umocowanie
jest podstawą wygranej. Oczywiście
i tutaj osobniki muszą być odpo18
wiednio wytresowane. Długie
ostrogi mają przede wszystkim
agresywne koguty, które atakują
ciało przeciwnika. Są długie po to,
aby wniknęły dostatecznie głęboko i raziły
organy wewnętrzne. W przypadku, gdyby
takie zwierze miało krótkie ostrogi, żaden
z jego ataków by nie był skuteczny. Natomiast
krótkie ostrogi zakłada się kogutom, które są
ćwiczone na atakowanie szyi i głowy przeciwnika, ponieważ wyposażone w dłuższe,
miałyby trudności z trafieniem przeciwnika.
W każdej walce koguty powinny mieć tę
samą masę, podobny wzrost i być wyposażone w ostrogi tej samej długości, aczkolwiek kluczową w tym jest umowa pomiędzy
właścicielami. Jeżeli ustalą, że będą prowadzić
tzw. wolną walkę (vamos libre), każdy kogut
może mieć różne właściwości i wyposażenie.
Zobaczyć jedną z walk na
wybrzeżu karaibskim
Noce na wybrzeżach Karaibów są bardzo
gorące, podobnie jak są gorące głowy galleros
– ludzi chodzących wokół kogutów. Wrzawa
wokół ringu zbliża się do punktu kulminacyjnego – „dam osiem, dam osiem!” krzyczy
grubas i wyciera ręcznikiem spocone czoło.
Zaczyna się na dobre czas zakładów – „Daję,
pięćdziesiąt i trzydzieści!” nawołuje dziadek
z pokrytym zmarszczkami czołem, bez górnej
części szczęki i ze zwitkiem brudnych pesos
w dłoni. Właściciele stoją pośrodku ringu,
trzymając koguty pod pachą i wierzchem
dłoni poklepują je po plecach, przygotowując zwierzęta do walki. Każda walka jest
obstawiana na dwa różne sposoby. Najpierw
obstawiają właściciele kogutów. Ustalą kwotę,
o którą będą walczyć, zazwyczaj jest to między
200 000 a 700 000 pesos (odpowiednik
450-1000 złotych). Prawie zawsze na ustaloną
kwotę składa się kilka osób z kręgu znajomych czy rodziny właściciela, które znają
poprzednie dokonania właściciela. Są w pełni
świadome ryzyka, jakiego się podejmują.
Ale i tak, wiele tu zależy od szczęścia. Jak już
zebrana została pierwsza pula, właściciele
oddają pieniądze sędziemu. Otrzymuje on
z każdej walki 3% wartości pierwszej puli.
Drugi rodzaj zakładów odbywa się wśród
38
styczeń-marzec 2014
publiczności. Jest tutaj bardzo złożony klucz zakładów, o którym jednak
nie napiszę, gdyż zajęło by to drugą
objętość tego artykułu, ale zakłady
są jak na wygraną, tak i przegraną danego zwierzęcia. Zakłady przyjmowane są przed,
jak i podczas
trwania
walki. Im niższe
zakłady, tym zazwyczaj
słabsze koguty. Komentarz jednego z sędziów: „Koguty
są najbardziej walecznymi zwierzętami, jakie
znam. Kogut walczy zawsze aż do śmierci.
Nigdy nie ucieknie z ringu. Z kilkuset walk,
którym sędziowałem, tylko dwa razy zdarzyło
się, że jakiś kogut uciekł. Te ptaki mają przekłute płuca, są poranione, nie mają oczu, ale
ciągle dziobią. Dopóki któryś nie umrze. Nie
ma większego wojownika niż kogut. Koguty
mają taką umiejętność, że potrafią zwrócić
własne płuco, aby im było lżej, by móc
dalej..."
Kolejny sędzia
opowiadał
tak: „Nauczyłem się tego
w Medellin,
w latach
osiemdziesiątych. Były
to najlepsze
walki, jakie
pamięta
Ameryka Południowa. Ludzie mieli
dużo pieniędzy
z biznesu z kokainą. Pieniądze nosili
w walizkach, przychodzili, otwierali
walizkę i się jechało”.
Hodowcy starają się
oszukiwać i smarują
kogutom klatkę piersiową jadem, tak aby po
dziobnięciu przeciwnik
zmarł. Dlatego sędziowie
wycierają ptakom piersi,
a na ostrogi nakładają limonki, których
19
sok neutralizuje
truciznę.
W Kolumbii
walka kogutów trwa
15 minut i sędziowana jest przez dwóch
arbitrów. Czas liczy jeden główny licznik
oraz trzyminutowa klepsydra. W przypadku upływu czasu, gdy oba koguty stoją na
nogach lub leżą na ziemi, wtedy jest ogłaszany remis. Wygrywa ten kogut, który
utrzyma się na nogach. Jeżeli kogut padnie
na ziemię, ma minutę na to, aby sam – bez
pomocy człowieka – się podniósł. Jeśli tak
się nie stanie, przegrywa. Wszyscy jednogłośnie twierdzą, że nigdy nie dochodzi do
sporów i że sędziowie nie sędziują źle. To
jest oczywiście bzdura – jak każde „nigdy”.
Koguty walczą tak dynamicznie, że niedoświadczony obserwator bardzo często widzi
tylko kłębowisko ciał, z którego od czasu do
czasu wystają nogi i wylatują pióra. Dopiero po pewnym czasie da się zaobserwować
poszczególne style walki, rejestrować wypady
i uniki oraz uderzenia. Często kogut, który
walczy defensywnie, zmęczy przeciwnika, po
czym zadaje mu śmiercionośne uderzenie.
Bojowe koguty mają bardzo mało wspólnych
cech z normalnymi, podwórkowymi kogutami. Są to specjalne gatunki, krzyżowane
przez całe pokolenia i ćwiczone do walk.
Charakterystycznymi znakami takich zwierząt jest wysoki stopień agresywności, szybkość i odwaga, które są cały czas wzmacniane
poprzez ustawiczny trening. Bojowiec jest
o połowę mniejszy i lżejszy niż jego pospolity kolega biegający po podwórku z kurami.
Średnia ich masa to od trzech do czterech
funtów. Dorosłemu kogutowi jego właściciel
obetnie grzebień i dzwonki pod dziobem.
Dzięki temu kogut ma lżejszą głowę i może
podczas walki łatwiej i z większą częstotliwością dziobać. W ten sposób zapobiega się
również krwawym zranieniom tych części
koguciego ciała. Zapobiega to szybkiemu
wykrwawieniu. Dziesięć dni trwa gojenie
ran po amputacji. Koguty mają niesamowitą
szybkość regeneracji. Młodemu kogutowi,
który jeszcze nie walczył zostają ogolone nogi
oraz część grzbietu. Na obszarach tropików
to czynność bardzo praktyczna, gdyż zwierzętom nie jest tak gorąco, jak również służy
to do przyszłego treningu stylu walki. Około
ósmego lub dziewiątego miesiąca życia koguta zaczyna się trening. Niektórzy hodowcy
faszerują koguty testosteronem. Nie jest
to, co prawda zabronione, ale stanowi
pewne ryzyko. Ptaki są agresywniejsze, wręcz wścieklejsze, ale
często się zdarza, że pęka
im serce, zanim jeszcze zdążą stoczyć
prawdziwą walkę
na ringu. Wygląd
treningu dla
kogutów
opisuje i pokazuje jeden
z hodowców.
„Kogut ma
waleczność zapisaną w genach,
walczy, dopóki
przeciwnika
nie zabije.” Trener
zakłada dwóm ptakom na ich ostrogi tzw.
botas – urocze, malutkie bokserskie rękawice.
Zwierzęta nie mogą się podczas treningu
zranić. „Niektóre osobniki walczą same już w
wieku kilku tygodni, czasem nawet się zabiją,
bez sztucznych ostróg, a więc dziobem. Ciągle
na nie musi się uważać i od siebie separować.” Trener łapie jednego ptaka jedną ręką
silnie pod brzuchem, drugiego zaś puszcza
na trawnik. Kogut nastroszy pióra na karku
i bez żadnego ostrzeżenia atakuje. Mężczyzna
przewidująco odskakuje i trzymając w ręku
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
pierwszego koguta, kręci się stojąc w miejscu i wabiąc do siebie drugiego ptaka. „Tak
się ćwiczy mięśnie i wytrzymałość fizyczną”.
Po kilku minutach ptaki wymieni. Kogutom najwyraźniej nie przeszkadza fakt, że
swojego przeciwnika tylko gonią, biegając
w kółko, bardzo rzadko tylko zadając mu
jakieś ciosy. Biega i biega, dopóki go widzi
przed sobą. Hodowca badawczo obserwuje
styl ataku na zwierzę, zmienia wysokość, na
której trzyma drugiego ptaka, wykonuje uniki
i zmienia kierunek kręcenia się. „Siłę skrzydeł
ćwiczy się tak, że przywiązuje się je za nogę
sznurkiem i umieszcza na wysokiej grzędzie.
Tym uczy się koguta zachować równowagę”.
Bierze się również koguta do ręki, podnosi
najwyżej i puszcza „W ten sposób uczy się
go spadać. Podczas walki po upadku musi
umieć szybko wstać i wrócić do walki”.
wać obstawić swojego faworyta. Wysokość
zakładów nie jest niczym ograniczona, a więc
zależy tylko od zasobności waszego portfela i odwagi. Jeżeli nie weźmiecie udziału
w zakładach, wtedy prawdopodobnie zostaniecie w tym osamotnieni, ponieważ wszyscy, którzy tam przyszli,
z chęcią zaryzykują jakąś część
swojej pensji.
Najpierw koguty waży się
i przydziela do wagowych
kategorii. Następnie przewodniczący komisji koguty
Dominikana
Walki kogutów już od kilkuset lat są
tradycją na Dominikanie, wyspie pośrodku Morza Karaibskiego. Wystarczy wyjechać z luksusowych kompleksów hoteli do
miasta, gdzie żyją prawdziwi mieszkańcy,
aby zobaczyć walki kogutów. Oczywiście
tutaj – jakby się mogło wydawać – nie jest
to tylko rozrywką. Tubylcy traktują te walki
bardzo poważnie. Dla niektórych stanowi
to źródło utrzymania i sens życia. W obserwacji walk nie mogą uczestniczyć kobiety,
jedynie dla turystek w zamian za opłatę robi
się wyjątek. Przed samymi walkami odbywa
się ważenie kogutów, robi przegląd medyczny
oraz obstawia zakłady. Następnie zostaną
wybrani przeciwnicy i rozpoczyna się walka,
która trwa 20 minut. Zwycięzca spotyka się
z uznaniem, przegrany – no cóż – czeka go
„wizyta w kuchni”. Przez cały czas walki panuje wśród publiczności napięta atmosfera. Tu
właśnie się ujawnia prawdziwy temperament
Dominikańczyków. Nawet jeśli nam mogą się
wydawać walki kogutów makabryczne czy
śmieszne, dla mieszkańców wyspy pozostaje
to wciąż jedyna, tak rozpowszechniona forma
rozrywki, która jest brana całkowicie na
poważnie. Jednym słowem – ludowa tradycyjna zabawa dla bogatych i dla biednych.
Punktem honoru każdego Dominikańczyka
nie jest ani jego żona, ani chałupa, nawet nie
jego „fura” (auto) – ale jego własny kogut.
Nie traktują tego wyłącznie jako rozrywkę,
lecz jako coś więcej. Niektórzy z tego żyją,
a inni doszukują się w tym sensu swojego
życia. Zauważycie to od razu, zaglądając na
arenę, a nawet przyglądając się temu, co się
dzieje na zewnątrz.
Radzę swoją partnerkę zostawić w hotelu, ewentualnie możecie ją „odstawić” do
baru przed areną. Zanim zdążycie wyjść,
zadba o nią któryś z tutejszych właścicieli
kogutów. Jak już wspomniano, kobiety nie
pasują do atmosfery kogucich walk, jednak
dla „bladych twarzy” są w stanie zrobić wyjątek. Oczywiście za jakąś opłatą. Po opłaceniu
wstępu już nic nie przeszkadza temu, aby
można było obserwować walki i spróbo-
obejrzy, sprawdzi, czy
20
nie są chore albo
po prostu pijane.
Jeżeli jest wszystko
w porządku, rozpoczyna się wspomniany już dwudziestominuto- w y
spektakl. Czasem sami nie wiecie, czy walczą
tylko koguty, czy również panowie stojący
wokół nich, ale jak tylko przywykniecie do
widoku, zaraz wszystko będzie dla was jasne.
Tak samo jasne będzie to, który z ptaków
przegrał. Dlaczego? Ponieważ na miejscu
zostanie od razu przerobiony na zupę. A co
się dzieje z wygranym? Tego czeka kogucia
sława i być może znamienna kariera. Oczywiście jeżeli w kolejnym pojedynku nie skończy
jak jego poprzedni przeciwnik. Jeżeli uda
mu się tak walczyć przez 3 do 4 lat, otrzyma
miano czempiona, zostanie kogutem rozpłodowym i jego cena wzrośnie z początkowych
200 do 10 000 dolarów. Tak się właśnie bawili
pierwotni czarni niewolnicy, a teraz zabawiają
się tak tubylcy. Możecie również do nich tu
dołączyć.
Do tego sportu dołączają wielcy miejscowi przedsiębiorcy i przemysłowcy. Areny
tu nazywa się gallera. W Santo Domingo
i w Santiago de los Caballeros możecie
znaleźć gallery, które się nazywa tu koloseum,
z powodu ich rozmiarów. W każdym z nich
jest kilka boisk i koguty mogą tu być nawet
hodowane i ćwiczone. Takie koloseum jest
miejscem pracy wielu ludzi i wiele instytucji jest zaszczyconych, że mogą tego typu
miejsca sponsorować. W roku 1996 rząd
Dominikany zakazał używania ostróg produkowanych z pancerzy żółwi w celu ratowania
ginących gatunków i w całym kraju rozpoczął
się rozwijać przemysł sztucznych nakładek
na ostrogi.
Turcja
Walki kogutów znane są w Turcji już
od kilku wieków i przez pewien czas były
organizowane prawie wszędzie. Do wielkich
miast jak Adana, Antalya, Ankara, Alanya,
Izmit, Izmir i Istambuł, zjeżdżali i zjeżdżają
nadal ludzie z całego kraju. Walki kogutów
w Turcji są dozwolone, ale zabronione jest
używanie jakichkolwiek sztucznych
nakładek na ostrogi, co powoduje,
że jedna walka może trwać nawet
przez dwie godziny. Wymaga to
oczywiście ogromnej wytrzymałości i wysiłku od zwierząt – ale
właśnie do tego są hodowane tureckie
bojowe gatunki. Islamskie prawo zakazuje
wszelkich walk zwierząt, przy których
miałoby dochodzić do hazardu, czy
które miałyby służyć wyłącznie rozrywce. Dlatego walki przebiegają według
określonych zasad. Zwierzę zawsze może
uciec, czy też, w przypadku odniesienia
rany, zostać zabrane z ringu, tak aby nie
doszło do śmierci ptaka. Walki są więc
bardziej wytrzymałościowe, koguty mają
osłonięte ostrogi oraz dzioby, także mamy
tu do czynienia z czymś na kształt
koguciego boksu. Różnica masy
przeciwników jest dopuszczalna do
granicy 100 gramów (ale wymaga
zgody właścicieli), zwierzęta muszą
być też wyklute w tym samym roku.
Oczywiście ptakom nie wolno podawać
żadnych substancji pobudzających. Z aren
są usuwani wszyscy, którzy w jakikolwiek
sposób zakłócają spokój, czy starają się
wpłynąć na wynik walki lub osobę sędziego.
Przyjrzyjmy się chociaż pokrótce zasadom walki, które są stosunkowo skomplikowane i występuje tu system punktowania
przeciwników, który jest z kolei zależny od
wszystkiego, więc przyznam, że i ja nie do
końca zrozumiałem zasady tych pojedynków. Walka więc trwa 2 godziny, aczkolwiek
po każdych 15 minutach następuje 15-minutowa przerwa, podczas której kogut dostaje
wodę i cukier. Jeżeli kogut trzy razy pod
rząd upadnie na ziemię lub trzy razy pod
rząd ucieknie, wtedy walkę przegrał. Podczas
walk właściciele mogą zwierzętom poprawiać
osłony ostróg i dzioba. Jeżeli kogut ucieknie
w ciągu pierwszych pięciu minut, zostanie
zraniony lub zignoruje przeciwnika, walka
zostaje zakończona. Każdy kogut otrzymuje
punkty za to, ilu przeciwników w ciągu limitu
czasu pokonał. Jeżeli jego przeciwnik jest
cięższy o 100 gramów, czempion otrzymuje
5 punktów więcej i tak dalej, i tak dalej…
Zastanawia, po co organizować walki
kogutów, skoro nie ma zakładów. Chodzi tu
o wysoki prestiż społeczny właściciela zwycięskiego koguta, co więcej – czołowi wojownicy
są sprzedawani za sumy rzędu 2000 euro
i więcej. A i tak zwierzęta z niektórych linii
są praktycznie nie do zdobycia. Bardziej więc
opłaca się zajmować hodowaniem i treningem kogutów.
Miloslaw Procházka
Tłumaczenie Agata Gąciarz
www.biurotlumaczeń-ag.pl
styczeń-marzec 2014
39
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Kura
minorka
śródziemnomorski dar
Minorki i hiszpanki na obrazie A. F. Lydona, źródło: http://www.poultrynz.com/
Na
długo zanim
pojawiło się
pojęcie rasy
i standardy
rasowe, czarne kury z białymi zausznicami, znoszące
jaja o białych skorupach,
były powszechnie spotykane
w różnych regionach Hiszpanii, włączając w to Baleary.
Istnieje wiele wersji na temat
tego, jak kury te zawędrowały
do innych krajów europejskich, według jednej z nich,
kury te dotarły na Wyspy
Brytyjskie za pośrednictwem
żeglarzy, którzy podróżowali
pomiędzy portami w Bristolu,
Plymouth i Devonport. Nato-
miast według J. L. Petersona
(1927) przodkowie dzisiejszych minorek, najprawdopodobniej kury kastylijskie,
dotarli do Anglii w roku 1783
za sprawą hiszpańskich osadników. Na początku funkcjonowało kilka nazw dla tych
nowo sprowadzonych kur,
nazwano je minorkami od
miejsca pochodzenia (rzekomo wyspa Minorka), ale
również czarnymi hiszpańskimi, hiszpańskimi czerwonolicymi, zapewne dla odróżnienia od bardzo podobnej
do niej kury hiszpańskiej
o oryginalnej białej części
twarzowej. Ptaki te różniły
się od minorek, jakie
znamy współcześnie,
były bardziej krępe,
z normalnej wielkości grzebieniem,
ale już wtedy były
cenione za odporność, dobrą nieśność
i znoszenie dużych
jaj o białych skorupach. Cechy te
niewątpliwie sprawiły, że ptaki wkrótce
stały się popularne w całej Anglii.
Wiele z nich trafiło
na obrzeża Londynu,
gdzie były trzymane
Pocztówka przedstawiająca kurę
w przydomowych
o pięknym pokroju, K. Zander, 1920
ogródkach, a w 1892
40
styczeń-marzec 2014
roku powstał nawet Londyński Klub Minorki. W tym
czasie minorki nie miały
konkurencji jeśli chodzi
o liczbę zniesionych jaj, wśród
kur innych ras. Lewis Wright
eksterieru, w dalszym ciągu
mogła poszczycić się wysoką nieśnością, co udowodniły podczas organizowanych
konkursów nieśności np.
w Harper Adams College
w 1920 roku.
Ogromna popularność
minorek na Wyspach Brytyjskich zaowocowała powstawaniem klubów zrzeszających miłośników tej pięknej
rasy. Na przełomie XIX i XX
wieku istniało sześć klubów
zrzeszających hodowców
minorek, z czego najstarszy
powstał w 1886 roku. Ta
powszechność występowania minorek przekładała się
również w ilości wystawianych ptaków na wszelkiego
rodzaju pokazach i wystawach np. podczas wystawy
zorganizowanej w Crystal
Palace, 1911 r., wystawiono
162 sztuki minorek i była to
Minorki z początku XX wieku, źródło: http://minorka-huhn.de.tl/
donosił w swoich publikacjach o nieśności na poziomie
180-200 jaj rocznie, co jest
wynikiem zdumiewającym,
biorąc pod uwagę ówczesne
żywienie i brak zimowego
doświetlania.
W połowie XIX wieku
część hodowców rozpoczęła
intensywną selekcję dotyczącą elementów głowy, zwiększenia masy ciała ptaków,
co negatywnie wpłynęło na
cechy użytkowe, głównie na
liczbę zniesionych jaj. Populacja ptaków selekcjonowanych
pod kątem nieśności, a nie
najliczniej reprezentowana
rasa wśród wszystkich wystawionych. Według niektórych
autorów lata 20. XX wieku to
złoty okres tej rasy. W roku
1924 podczas olimpiady
ptaków najbardziej prestiżową nagrodę zdobył kogut
rasy minorka, należący do
Lorda Dewara, noszący imię
„ MacNab”, jako najwspanialszy ptak wystawy i najbardziej
zbliżony do ideału, jaki został
kiedykolwiek wyhodowany.
W procesie przekształcania rasy nie zdołano
uniknąć błędów. Niektóre
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
linie wystawowych
minorek zostały
doprowadzone do
ekstremum, o czym
wspominał już
w 1937 r. J. H. Knowles-Morgan. Według
tego autora przez
wiele lat minorki
były postrzegane jako najlepsza
nieśna, niekwocząca rasa kur. Nie bez
powodu, ponieważ
kury tej rasy zajęły
pierwsze i drugie
miejsce w pierwszym oficjalnym
konkursie nieśności
zorganizowanym
pod patronatem Arthur Rice, słynny fotograf drobiu.
Utility Poultry Club, Własność fot. Stuart Kay, źródło:
Kogut MacNab - zwycięzca z roku 1924. Fot. A. Rice. Własność
który odbywał się http://www.poultryphoto.com/
fot. Stuart Kay, źródło: http://www.poultryphoto.com/
od listopada 1897 r.
do lutego 1898 r. W tamtym nym korpusie i eleganckim minorek rozprzestrzenił się 1885 r., przed tym okresem
czasie nie było znaczących pokroju, powstał niemiecki w Danii i pozostałych krajach kury hiszpańskie były popuróżnic pomiędzy wystawo- typ minorki o bardziej regu- Skandynawii. W Niemczech larne i powszechne w USA
wymi i użytkowymi rodami larnym kształcie, dłuższym minorki zdobyły ogromną już od kilku dekad. Hodowminorek. Z biegiem czasu ciele, dostojnym sposobie popularność, w 1910 roku cą, który sprowadził czarwzrastała popularność poruszania się, mniejszym podczas wystawy drobiu ne minorki do USA był J. J.
ptaków typowo wystawo- grzebieniu i zausznicach. w Dreźnie wystawiono 500 Fultz z Ohio, natomiast białą
wych, charakteryzujących się Jednakże nie udało się unik- sztuk minorek. Nie zostało odmianę minorek sprowadził
ogromnych rozmiarów grze- nąć błędów takich jak: błędy dokładnie udokumentowa- F. A Mortimer z Pensylwanii.
bieniem, dzwonkami i zausz- w barwie upierzenia i barwie ne, kiedy minorki dotarły do W Stanach Zjednoczonych
nicami, które w ewidentny nóg, tendencja do kwocze- Holandii, ale słynny holen- minorki dzięki swojej nieśnosposób stały się obciążeniem nia u kur. Ptaki te również derski hodowca drobiu G. ści szybko zyskały populardla ptaków. Ptaki stawały się późno dojrzewały i znosiły Muys podaje, że był w ich ność, dodatkowo były ciężcoraz słabsze, poruszanie jajka o mniejszych rozmia- posiadaniu w roku 1889.
sze niż leghorny i dostarczały
ptaków stało się niezdarne, rach, z brązowymi znaczeniaDo Stanów Zjednoczonych większej ilości mięsa. Minora koguty miały problemy mi. Według Petersona ten typ minorki dotarły z Anglii ok. ki często były porównywaz kryciem kur. Te ponadnorne z kurami hiszpańskimi,
malne cechy odcisnęły wyraźale cechowały się większym
ne piętno na cechach użytkowigorem i odpornością na
wych wystawianych ptaków,
trudne warunki utrzymania.
niejednokrotnie potrzeboWedług Petersona (1927)
wały one aż 10 miesięcy, by
migracja minorek na teren
rozpocząć znoszenie jaj. Stało
USA odbywała się dwoma
się jasne, że podążanie w tym
szlakami. Szlak południokierunku wkrótce spowoduwy, obejmujący południowe
je degradację rasy, dlatego
stany, będące w ściślejszym
podjęto działania zmierzakontakcie z Anglią, był
jące do ograniczenia wszeldrogą rozprzestrzeniania się
kich przejawów premiowania
angielskiego typu minorek,
cech, które mogą ograniczać
natomiast stany północne,
naturalną aktywność ptaków
będące w ściślejszym kontaki wpływać na ich witalność.
cie z Europą kontynentalną,
Około roku 1880 minorwprowadziły typ minorek
ki zostały sprowadzone do
opisany jako niemiecki. Także
Niemiec, gdzie niemieccy
pod koniec XIX wieku w USA
hodowcy przystąpili do ich
występowały dwa odmienne
modyfikacji według własnetypy jednej rasy. Wskutek
go upodobania. Modyfikacja
migracji ludności z biegiem
dotyczyła głównie wielkości
czasu nastąpił zanik różnic
grzebienia i zausznic, w tym
między poszczególnymi
celu krzyżowano minorki
typami i powstał jednolity
z czarnymi langszanami.
Lady Brenda, zwyciężczyni klubowej wystawy z roku 1932.
typ amerykańskiej minorki,
W efekcie otrzymano Fot. A. Rice. Własność fot. Stuart Kay, źródło: http://www.
cechującej się bardzo bujnym
ptaki o bardziej symetrycz- poultryphoto.com/
i rozłożystym ogonem oraz
styczeń-marzec 2014
41
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
to alternatywa dla
miłośników minorek mieszkających
w chłodniejszym
klimacie, gdzie
ogromny grzebień
i dzwonki szybko przemarzały.
Problemem natomiast było słabe
zapłodnienie jaj
i wielkość ptaków,
ponieważ były one
mniejsze od standardowych minoKura rasy minorka, hodowca J. M.
rek o prostym grzeHarrop, źródło: 50th Anniversary
bieniu.
Handbook 1963-2013
Oprócz ptaków
standardowej wielznacznie mniejszymi przy- kości istnieje również miniadatkami głowy.
turowa forma minorek. Prace
Białe minorki jako nosicie- nad miniaturą rozpoczął W.
le recesywnej białości w zasa- Entwisle pod koniec XIX
dzie od początku były dobrej wieku. W 1919 r. McFarland
jakości, ponieważ zostały pokazał piękne stadko miniawyodrębnione z czarnej turowych minorek podczas
odmiany. W latach dwudzie- wystawy drobiu w Yorku, co
stych XX w. E. C. Booth wywołało spore zainteresoposiadał ponad 20 000 sztuk wanie wśród zgromadzonych
białych minorek o wyjątkowej hodowców. W 1925 r. Brytyjnieśności, które zdobywały czycy utworzyli Klub Miniaszereg prestiżowych nagród turowej Minorki.
i wyróżnień. Żółta odmiana
W Polsce minorki znane
została wyhodowana w USA były już w XIX wieku. Na
już w roku 1890 r., nie zyskała przełomie wieku XIX i XX
jednak dużej popularności. cieszyły się już dużą popuUzyskano również minorki larnością. W sprawozdaniu
jastrzębiate i niebieskie.
Pierwszego Galicyjskiego
Minorki czarne i białe Towarzystwa Chowu Drobiu,
o różyczkowym grzebieniu Gołębi i Królików w Jarosłapojawiły się na początku XX wiu za rok 1900 znajdujemy
wieku wskutek krzyżowania informację o 39 sztukach
z kurami hamburskimi. Była czarnych minorek, które
znajdowały się w stacjach
zarodowych należących do
członków towarzystwa. Pod
względem liczebności ustępowały jedynie kurom włoskim
kuropatwianym (52 sztuki),
XIX i XX znajduje się wiele
wzmianek na temat minorek,
np. w Przewodniku Kółek
Rolniczych. Podczas Wielkiego Pokazu Drobiu – Gołębi
– Królików, Zwierząt Futer-
Minorka miniaturowa, hodowca R. Windsor, źródło: 50th
Anniversary Handbook 1963-2013
Minorka miniaturowa, hodowca K. A. Brown. źródło: 50th
Anniversary Handbook 1963-2013
Kogut rasy minorka, hodowca J M Harrop, źródło: 50th
Anniversary Handbook 1963-2013
42
styczeń-marzec 2014
a górowały nad zielononóżkami polskimi (13 sztuk). Tzw.
stacje zarodowe, w których
członkowie towarzystwa
utrzymywali wyłącznie rasy
użytkowe drobiu, w tym
minorki, to według sprawozdania z 1902 roku:
Jan Starek, dzierżawca dóbr Bobrówka, Antoni
Kurzeja, komisarz skarbu Jarosław, Alojzy Staw,
Drohobycz, Kółko rolnicze,
Kulparków, dr Obfidowicz,
c.k. lekarz pułkowy, Sanok,
dr Ślączka, adwokat, Sanok,
Władysław Bzowski, właściciel dóbr Pantalowice, Eustachy Bukowski, sekretarz Rady
pow. Jarosław. W prasie
rolniczej z przełomu wieków
kowych – Psów w Poznaniu,
który odbył się w dniach
21-25 lutego 1930 r., minorki czarne wystawiło sześciu
hodowców w łącznej ilości 38
sztuk. W przewodniku z tego
pokazu umieszczono reklamę Zarodowej Hodowli Kur
Kazimierza Januszewskiego
z Kobylnicy, który oferował
w sprzedaży jaja czarnych
minorek w cenie 80 groszy
za sztukę oraz jednodniowe
kurczęta tej rasy w cenie 2
złotych za sztukę.
Po II wojnie światowej
popularność minorek jako
rasy o wybitnej nieśności
sukcesywnie malała. Był to
efekt nieprzemyślanej selekcji, krzyżowania z innymi
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
rasami, a przede wszystkim
konkurencji ze strony kur
rasy leghorn i wytworzonych
na ich podstawie nieśnych
mieszańców towarowych.
Minorki coraz rzadziej pojawiały się również na wystawach i pokazach drobiu.
Obecnie na Wyspach Brytyjskich funkcjonuje jeden klub
hodowców kur rasy minorka,
powstały w 1963 r. wskutek
połączenia kilku mniejszych
klubów, zrzeszający ok. 120
członków. Specjalistyczne
kluby poświęcone tej rasie
kur powstały również m.in.
w Danii (1888 r.) i Niemczech
(1895 r.).
typu wystawowego sprowadzonych z Niemiec. Według
hodowców niemieckich kury
te znoszą ok. 170 jaj w pierwszym roku nieśności i ok. 140
w drugim.
Ptaki tej rasy przy odpowiednim traktowaniu są
spokojne i ufne, rzadko
występuje u nich instynkt
kwoczenia. To niewątpliwe
piękna i dekoracyjna rasa
kur, jednakże wymagająca
czystych i przestronnych
wybiegów. Niestety rzadko
spotykana w Polsce na wszelkiego rodzaju wystawach
drobiu. Ptaki wystawowe
muszą zostać objęte szczególną troską, zwłaszcza ich
duże grzebienie i zausznice.
Kurom zakłada się obrączkę nr 18, a kogutom nr 20,
formie miniaturowej odpowiednio 13 i 15.
dr inż. Michał Dudek
Minorka
obecnie
Minorka jest najcięższą
rasą kur, należącą do grupy
śródziemnomorskich ras
kur. Standardy rasowe dla
minorek w różnych krajach
europejskich różnią się lekko
między sobą. W Holandii
i Belgii ptaki powinny być
krępe i duże, w Niemczech
długie i szczupłe, w Wielkiej
Brytanii wyższe na nogach
i z wyżej noszonym ogonem,
tak jak w standardzie hiszpańskim, ponieważ oba odwołują
się do pierwotnego wyglądu
minorek. Natomiast w pozostałych krajach europejskich,
w tym w Polsce, preferowane
jest zwarte, niskie noszenie
ogona. Masa ciała w polskim
standardzie została ustalona
na 2500-3500 g dla koguta
oraz 2250-3000 g dla kury,
natomiast brytyjski standard dopuszcza ptaki cięższe: 2700-3600 g dla koguta
i 2700-3200 g dla kury.
Mimo tych różnic ptaki
te zawsze powinny być energiczne, o wysokiej postawie, by zachować elegancję
i harmonię w odbiorze ptaka.
Grzebień nadal powinien być
dosyć duży, z regularnym
ząbkowaniem, przy czym
preferuje się 5-6 ząbków
w grzebieniu. U kur duży
grzebień opada na jedną stronę, ale nie powinien zasłaniać
oka i utrudniać widzenia.
Część twarzowa czerwona,
dzwonki raczej długie, bardzo
duże zausznice o czysto białej
barwie, z jak najmniejszą
liczbą przebarwień i uszko-
Fot. M. Dudek
dzeń. W standardzie brytyjskim dokładnie określono
rozmiary zausznic, u koguta
nie powinny być dłuższe niż
6,88 cm oraz szersze niż 3,75
cm w najszerszym punkcie,
o kształcie migdała, u kury
natomiast nie dłuższe niż
3,75 cm i nie szersze niż
3,13 cm, kształtu kulistego.
Oczy powinny być koloru
ciemnobrązowego lub czarnego u odmiany czarnej.
Nogi ciemnoszare do czar-
nych. Najbardziej popularna
i dopracowana jest odmiana
czarna minorek o pojedynczym grzebieniu. Pozostałe
uznane odmiany barwne to
biała, niebieska, pręgowana i żółta. Kury znoszą jaja
o białej skorupie o średniej
masie 65 g, co wykazano
m.in. w doświadczeniu przeprowadzonym na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie w 2008 roku, w którym
użyto potomstwa minorek
Młoda kura przed rozpoczęciem nieśności. Fot. M. Dudek
Piśmiennictwo:
• Andres K., Kapkowska E.,
Wójtowicz M., (2008), Charakterystyka lokalnych odmian kur
pod względem wybranych cech
użytkowych. Rocz. Nauk. Zoot., T.
35, z. 2 (2008), 119-129
• Galicyjskie Towarzystwo Chowu
Drobiu i Królików w Jarosławiu
(1901), Sprawozdanie Wydziału
I-go Galicyjskiego Towarzystwa
Chowu Drobiu i Królików w Jarosławiu za rok 1900
• Galicyjskie Towarzystwo Chowu
Drobiu i Królików w Jarosławiu
(1902), Sprawozdanie Wydziału
I-go Galicyjskiego Towarzystwa
Chowu Drobiu i Królików w Jarosławiu za rok 1901
• The Minorca Club, (2013) 50th
Anniversary Handbook 1963-2013
• Towarzystwo Ornitologiczne
(1930), Przewodnik Wielkiego
Pokazu drobiu – gołębi – królików
– zwierząt futerkowych – psów
w Poznaniu w dniach 21, 22,
23, 24, 25 lutego 1930 r. w hali
Targów Poznańskich (ówczesna
Hala Papiernicza)
• Trybulski M., (1925), Kury:
pochodzenie, rasy, hodowla
• Stahmer L.A., Mediterranean’s
Gift – The Minorca, Feather
Fancier Newspaper
• http://pup86.rajce.idnes.cz/
Drubez_-_sbirka#minorky_1.jpg
• http://minorka-huhn.de.tl/
Sonderverein.htm
• http://www.poultrynz.com/
index.php?main_page=index&cPath=167
styczeń-marzec 2014
43
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Czubatka polska miniaturowa brodata
srebrna czarno łuskowana
Czarne tomaru
Czubatka polska miniaturowa brodata
złota - nowa odmiana barwna
Polskie kury w polskich ogrodach
POWSIN, 12-13 PAŹDZIERNIKA 2014 R.
Uczestnicy wystawy wraz z zarządem PZ
Po
czterech latach
wróciliśmy
do Powsina.
Kto pamięta nasz Powsin z maja 2009
roku, wie, że był to dwudniowy pokaz w strugach lejącego
deszczu. Pogoda zawiodła,
nie zawiedli zwiedzający. Ci
najbardziej wytrwali dotarli
i chyba nie byli zawiedzeni tym, co zobaczyli. Mam
nadzieję, że i tym razem nie
sprawiliśmy nikomu zawo-
44
styczeń-marzec 2014
du, chociaż przyznam, organizowanie wystawy w tym
czasie, w dodatku w dość
odległym od centrum
miasta Ogrodzie Botanicznym, było przedsięwzięciem
ryzykownym.
Tygodnie przygotowań,
załatwiania mnóstwa spraw,
chwile zastanowienia, czy
wyjdzie, czy się uda? Kury
w październiku? Czy w okresie pierzenia można liczyć na
dużą liczbę nadających się do
pokazania? Czy tu, w Ogrodzie Botanicznym, możemy
spodziewać się wielu zwiedzających, jeżeli trafi się zgniła, jesienna pogoda? Z tym
ryzykiem musieliśmy się
liczyć, podejmując decyzję
o organizacji wystawy.
Naszym współorganizatorem była Polska Akademia Nauk Ogród Botaniczny – Centrum Zachowania
Różnorodności Biologicznej
w Powsinie, a patronat nad
wystawą sprawował Minister
Rolnictwa i Rozwoju Wsi
– Stanisław Kalemba oraz
PZHGRiDI.
Komisja Sędziowska
zatwierdzona przez Kolegium
Sędziów PZHGRiDI pracowała w składzie: Wojciech
Lewandowski, Stanisław
Roszkowski, Dorota Smolińska, Jarosław Wartacz i Jerzy
Wysocki. Pracy nie brakowało, ponieważ pomimo tak nie
typowej jak na wystawę pory
roku zostało zgromadzonych
ponad 400 ptaków.
Była to duża wystawa czy
mała – różnie można na to
patrzeć. Im więcej – tym
lepiej – wielu zwiedzających może tak oceniać, my
jednak nie stawiamy na ilość,
raczej na różnorodność ras.
24 hodowców przedstawiło
około 40 ras kur w różnych
odmianach barwnych. Duża
liczba ptaków została pokazana w wolierach (czubatki polskie brodate Staszka
Roszkowskiego, zielononóżki Roberta Żelazowskiego,
ekspozycja japońskich ras
kur Markusa Kurspiota), co
zwykle budzi większe zainteresowanie zwiedzających
niż klatki, tym bardziej, że
już samo wykonanie wolier
godne było uwagi. Wszyst-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Orłowska
kie prezentowały się ciekawie, a na szczególne uznanie
zasługuje woliera wykonana
własnoręcznie przez naszego
czubatkowego kolegę, Mariusza Pajączkowskiego, w której
dumnie paradowało stadko
karzełków polskich.
Pozwolę sobie posłużyć
się jednym z wielu wpisów
z forum Woliery, jaki ukazał
się po wystawie:
„Ja byłem wczoraj na
tej pięknej wystawie, która
zauroczyła swym wdziękiem
mnóstwo ludzi z okolic, jak
i z całej Polski. Było wielu
znanych hodowców z forum,
których było bardzo miło mi
poznać. Bardzo miło się rozmawiało, jak i oglądało kurki. Co
do kurek, to było ich bardzo
dużo i wszystkie miały swój
urok. Pierwszy raz widziałem minohiki. Są to kury,
które mają swój wdzięk i na
tym pięknym tle japońskim
urodziwie się prezentowały.
Było dużo kur ras polskich,
między innymi czubatka
polska brodata miniaturowa
jak i olbrzymia, w bardzo
dużej gamie barw, karzełki
polskie, karzełki kurpiowskie,
czubatki dworskie. Gołoszyjki,
zielononóżki polskie (miałem
okazję zobaczyć je w odmianie
barwnej białej). Były również
karzełki kochiny, orpingtony,
kurki jedwabiste, a kózki
i owce były fenomenalne!
Jestem bardzo zadowolony,
że mogłem uczestniczyć w tak
super wystawie...”
Ga dong tao swoją oryginalnością
przyciągały zwiedzających
Jako ciekawostkę dodam
jeszcze, że w drugim dniu
wystawy mieliśmy okazję
podziwiać parkę ga dong tao,
których nogi z biegiem czasu
stają się coraz bardziej okazałe. Była to trzecia, po Wąsewie i Europejskiej Wystawie
w Lipsku, prezentacja tych
kur, hodowanych przez Staszka Roszkowskiego.
Wystawa – to najlepsza
okazja do pogłębiania wiedzy,
dlatego naszym wystawom
i pokazom towarzyszy
zawsze szkolenie otwarte dla
Czubatka dworska
Zagródka z czubatkami polskimi
Pięknie wyrzeźbiona wolierka wystawowa dla karzełków polskich, przygotowana przez
kol. Mariusza Pajączkowskiego
styczeń-marzec 2014
45
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Minohiki – japońskie rasy królowały na wystawie
wszystkich zainteresowanych
tematyką drobiu. Tym razem
tematami szkoleń były „Wady
wykluczające z wystaw” oraz
„Przegląd pokrojowy niektórych ras” (Jarosław Wartacz),
„Przegląd polskich ras”
i „Kury czubate – kierunki
w hodowli” oraz „Czubatka
dworska Quo vadis?” (Stanisław Roszkowski). Wszystkie tematy prowadzone były
w oparciu o prezentację
ptaków.
Ciekawym uzupełnieniem
dla japońskich ras kur była cała
galeria zdjęć najpiękniejszych
japońskich ogrodów, autorstwa Staszka Roszkowskiego, o których jak sam mówi:
(...) udokumentowałem przez
dwa lata, przemierzając Japonię wzdłuż i w szerz. Każdy
z tych ogrodów to swoiste dzieło sztuki, podobnie zresztą jak
i japońskie rasy kur.
Relacja z wystawy nie
byłaby pełna bez wspomnienia o zwycięzcach. Tak
więc zwycięzcami w rasie
zostali: Brahma, plymutrok,
sułtan – Bogdan Gontarczyk,
kochin 376 pkt, orpington –
Michał Pietraś, kochin 376
pkt – Paweł Jęczmionka,
niemiecka fawerola, araukana – Marek Leonowicz,
włoszka – Leonard Belke,
zielononóżka polska – Marek
46
styczeń-marzec 2014
Kiersnowski, czubatka polska
brodata – Karol Chmielewski,
berneweldzka – Marek Kolon,
jedwabista, karzełek kochin –
Mirosław Kulesza, karzełek
łapciasty – Teresa Toczydłowska, karzełek polski – Jerzy
Wysocki, szabo – Antoni
Popko, tomaru – Markus
Kurspiot, samo – Sebastian
Kotas. Zwycięzcą wystawy z oceną 97 pkt została
czubatka brodata miniaturowa czekoladowa Michała
Prokopowicza. Gratulacje!
Podsumowując, z całym
przekonaniem można stwierdzić, że warto było! Świadczą
o tym te wszystkie pozytywne, pełne życzliwości wpisy
na forum Woliery, w Księdze Gości, telefony z gratu-
Shoukoku shirozassa
lacjami, jakie otrzymywałam
po wystawie, a także opinie,
z jakimi spotykaliśmy się
w trakcie jej trwania. Co
najważniejsze, zdaliśmy egzamin jako zespół, w którym
każdy potrafi dać z siebie tyle,
ile może, bez oglądania się
na innych, kto zrobił więcej,
a kto za mało.
Przede wszystkim gratulacje, podziękowania i wyrazy
szacunku za zaangażowanie
i ciężką pracę dla naszego
Komitetu Organizacyjnego –
Pawła Jęczmionki i Sebastiana Kotasa. Pawle, Sebastianie – podejmując się tej roli,
chyba nawet nie zdawaliście
sobie sprawy z tego, ile pracy
Was czeka. Macie prawo być
z siebie dumni!
Wystawa zdjęć z podróży po Japonii, zaprezentowana przez
kol. Stanisława Roszkowskiego
Powsin był również przykładem na to, jak dobrze
i w jakiej przyjacielskiej
atmosferze może układać
się współpraca z innymi
związkami. Dziękuję Kolegom z Białegostoku, Lublina, Włocławka, Mszczonowa
za Waszą pomoc i za to, że
byliście z nami. Wszyscy
wspólnie tworzyliśmy tę
wspaniałą atmosferę, jaka
panowała przez cały czas
trwania wystawy, jak również
na wieczorku hodowcy.
Ktoś może zapyta: dlaczego „Polskie kury w polskich
ogrodach”, jeżeli przewija
się tyle wątków japońskich
i pokazujemy tyle ras wywodzących się z najróżniejszych
zakątków świata? Tak, to
prawda – polskie! Z dwóch
powodów. Po pierwsze –
duży udział polskich ras, po
drugie – wszystkie przedstawione kury zostały wyhodowane właśnie tu, w polskich
ogrodach, podwórkach czy
gospodarstwach.
Już dziś serdecznie zapraszam na naszą kolejną wystawę w Powsinie, która odbędzie się w dniach 17-18 maja
2014 r.
Do zobaczenia!
Wanda Rakoczy
SHDR Czubatka Polska
Fot. Karol Chmielewski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Popielatka z Proszowic
ratujmy polskie rasy kur
W
roku 1980 przebywałem na
stypendium naukowym
w Niemczech Zachodnich oraz w Hiszpanii.
Będąc w Hanowerze, uczestniczyłem
w ogólnoniemieckiej wystawie drobiu,
zorganizowanej na terenie wystawowym.
W kilku ogromnych halach hodowcy
niemieccy prezentowali około 50 tysięcy ptaków różnych gatunków: gołębie,
kury, indyki, gęsi, kaczki i perliczki. Gołębie stanowiły jedynie niewielki procent
wystawianego ptactwa. Natomiast kury
to przegląd ras całego świata w różnych
odmianach barwnych i wielkości. Będąc
także w Madrycie, zorientowałem się, iż
Ministerstwo Rolnictwa Hiszpanii powołało specjalne instytuty, które mają na
celu hodowlę i odtwarzanie rodzimych
ras zwierząt zamieszkujących Półwysep
Iberyjski (rasy iberyjskie). Wymienione
rasy są starannie katalogowane (katalog
dla koni, bydła, owiec, kóz, świń oraz
drobiu) i stanowią dumę Hiszpanii.
Tymczasem w naszym kraju
obserwuje się dwustuletnie zaniedbanie w hodowli polskich ras zwierząt
gospodarczych. Zaniedbania te sięgają do rozbiorów Polski oraz czasów
PRL. W tym ostatnim okresie naszej
historii hodowla zwierząt nastawiona
była przede wszystkim na produkcję
mięsa, mleka i jaj. Utworzono tak
zwane linie produkcyjne, zapominając o rodzimych rasach. Duże
spustoszenie na wsiach w dziedzinie polskich ras drobiu spowodowały
państwowe wylęgarnie dostarczające
rolnikom importowanych mieszańców wielorasowych, nadających się
tylko do produkcji
jaj i tuszki. Jedynie
nieliczne placówki
naukowe takie jak
Instytut Zootechniki w Balicach
i Uniwersytet
Przyrodniczy
w Lublinie zajęły się hodowlą
zachowawczą.
Od czasów, gdy
profesor Kaufman
stworzyła w latach
1926-1954 polbara, nie były prowadzone żadne prace
hodowlane nad
polskimi rasami
kur. Obecnie coraz
częściej na polskiej
wsi obserwuje się
tylko psa i kota jako zwierzęta towarzyszące człowiekowi. Należy dodać, iż
polskie rasy różnych gatunków zwierząt są elementem dziedzictwa i kultury narodowej. Zwierzęta towarzyszące
człowiekowi są częścią naszej przyrody,
a stosunek do nich jest miarą nie tylko
kultury, ale także wrażliwości narodowej.
Obecnie Stowarzyszenie Hodowców
Drobiu Rasowego – Czubatka Polska
postawiło przed członkami tej organizacji zadanie tworzenia i odtwarzania
rodzimych ras drobiu. Z aktu usprawnienia prac w tym kierunku powołano
określone osoby.
Odtwarza się wiele ras kur:
• czubatka brodata mała i duża w różnych
kolorach, białoczub mały i duży w różnych
barwach, czubatka dworska – Koordynator: Stanisław Roszkowski.
• karzełek cwerk – koordynator: Mateusz Pluta
• gołoszyjka polska – koordynator:
Marek Łabaj
• złota mazurska – koordynator: Stanisław Zera
• karzełek Wirunga – koordynator:
Krzysztof Kubiak
• nowe odmiany barwne zielononóżki
polskiej – koordynator: Marek Łabaj
• nowe odmiany barwne czubatek
polskich – koordynator: Stanisław
Roszkowski.
Ten ostatni wniósł olbrzymie zasługi
w odtwarzaniu różnych ras czubatek
polskich.
Obowiązkiem każdego Stowarzyszenia Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza jest ochrona i odtwarzanie lokalnych, rodzimych ras drobiu.
Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku
na wsiach podkrakowskich obserwowano liczne stada drobiu, w tym kury,
kaczki, gęsi, indyki i perliczki. Obecnie
diametralnie obniżyło się pogłowie tych
pięknych, często unikalnych ptaków. Nie
możemy dopuścić do całkowitej zagłady
omawianych elementów kultury hodowlanej Polski.
Przebywając na terenie wsi podkrakowskich, jeszcze można podziwiać
ostatnie lokalne rasy kur jak: dwórka,
tęczówka czy bardzo rzadko już spotykana popielatka.
Walory tęczówki czernichowskiej opisałem w miesięczniku
„Fauna i Flora” ze stycznia 2012 roku.
Teraz przedstawię popielatkę. Jest to
stara polska rasa dużych kur (fot. 1, 2).
Wspaniale przystosowana do naszego klimatu. Bardzo dobrze radzi sobie
w chowie wolnowybiegowym, idealna
kura do hodowli przydomowej, przez
podkrakowskich hodowców uważana za
kurę ogólnoużytkową o dobrej nośności
i dostarczająca dobrego mięsa. Jej tułów
powinien być średni, szeroki i owalny.
Również podbrzusze powinno być
zaokrąglone, co razem czyni ładny
wygląd (fot. 1, 2). Ogon powinien
być średniej długości, a jego wysokość powinna być niższa od długości
szyi. Nogi średniej długości, gładkie,
zawsze barwy żółtej. Głowa średnia,
z osadzonym na niej pojedynczym
grzebieniem. Część twarzowa oraz
zausznica gładkie, barwy czerwonej.
Barwa upierzenia, od której pochodzi
nazwa rasy, popielata, a szyja może
mieć odcień ciemniejszy (fot. 1, 2). Jest
większa od zielononóżki. Masa ciała:
kogut około 3,5 kg, kura do 2,5 kg.
Andrzej Dubiel
Fot. E. Redkiewicz
styczeń-marzec 2014
47
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sprostowanie do
przedruku artykułu
z czeskiego pisma
Chovatel.
W
artykule pojawiło się kilka
drobnych nieścisłości wynikających z czeskiej interpretacji
oraz punktu widzenia czeskiej
hodowli i różnic z tego wynikających w odniesieniu do
naszego wzorca królików.
U meklemburskiego srokacza uznanych u nas jest 6
odmian barwnych, a nie jak
podano w artykule 5 odmian
(nie wymieniono odmiany
czerwonej).
Przy rasie wiedeński szary
napisane jest, że uznajemy tylko
trzy odcienie barwne, a nie
uznajemy czwartego. W naszym
wzorcu odcienie barwne zgodne
są z wzorcem kraju, z którego
rasa się wywodzi, oraz z wzorcem europejskim. Czesi określają dla tej rasy czwarty odcień nie
występujący w żadnym innym
kraju.
U rasy karzełek baran napisano o dość dużej rozpiętości
wagi. Waga i punktacja w tej
pozycji są zgodne z wzorcem
europejskim, czyli 2,10 kg, a nie
1,90 kg, jak widnieje w tekście.
W niektórych krajach, np.
Anglii czy Szwajcarii, karzełek
baran może być jeszcze cięższy
i oceniany jest nawet do wagi
2,40 kg.
W odniesieniu do pochodzenia ras, żadna oficjalnie nie
jest przypisana do konkretnego kraju, jak to ma miejsce
np. w gołębiach. Podając przy
rasach kraj pochodzenia, kierowałem się danymi z zachodniej
literatury. W przypadku rasy
kuna wielka literatura zachodnia nie wymienia Czech jako
kraju, gdzie została wyhodowana, aczkolwiek nie można
podważyć udziału czeskich
hodowców w tworzeniu tej
rasy niezależnie od hodowców
innych krajów. Na podkreślenie zasługuje fakt, że populacja
tej rasy w Czechach jest jedną
z najliczniejszych w Europie.
Podsumowując- dziękuję
autorowi artykułu za szczerą
i pozytywną opinię o naszym
wzorcu królików.
Włodzimierz Klewin
48
styczeń-marzec 2014
Polscy hodowcy
królików mają
wzorzec!
PRZEKŁAD ARTYKUŁU WYDRUKOWANEGO
W MAGAZYNIE CHOVATEL (53/2014),
OPUBLIKOWANY DZIĘKI UMOWIE
O WSPÓŁPRACY ZAWARTEJ
Z CZESKIM ZWIĄZKIEM I MAGAZYNEM
C
iężko sobie wyobrazić hodowlę zwierząt ras czystej krwi bez
całkowicie podstawowej publikacji – wzorca (standardu).
W czasie, kiedy w krajach z zakorzenioną
tradycją organizowanej hodowli, pierwotne
standardy były wydane przed co najmniej
stu laty, w niektórych krajach mało liczne hodowle zaczęły systematycznie się
rozwijać dopiero niedawno. Właśnie pojawienie się takiej sytuacji wymaga aktualizacji i edycji wzorca, który by całkiem
jednoznacznym sposobem nakierował
i zjednoczył dane specjalizacje w ramach
jednego kraju, jak również w całej Europie.
Polska jest w hodowlanym świecie znana
przede wszystkim jako imperium hodowców
gołębi, mimo to w ostatnim czasie zaczęto aktywnie i szybko rozwijać hodowle
królików wystawowych. Z całą pewnością
duży wpływ na to mieli czescy i niemieccy
hodowcy, od których to właśnie pochodzi
znakomita większość zwierząt podstawowej
populacji. Niektórzy z polskich hodowców
są nawet członkami klubów hodowców
w Czechach. A to z kolei miało wpływ
na powstanie i wygląd polskiego wzorca.
Chciałbym w związku z tym zaznajomić
czytelników z formą oraz zawartością tego
nowego standardu, nad powstaniem którego
mieliśmy zaszczyt współpracować. Autorem
tekstu wzorca jest polski sędzia królików W.
Kelwin, nad tekstem również pracowali T.
Latos i S. Jaślikowski. Zdjęcia wszystkich
gatunków królików natomiast, pochodzą
z mojego prywatnego zbioru.
Jeżeli chodzi o estetykę wyglądu, trzeba pochwalić Polaków. Publikacja jest
w twardej okładce z poszczególnymi standardami wpiętymi w segregator. Można tu
jednoznacznie zauważyć wpływ zachodnich hodowców, którzy zapoczątkowali
ten trend przed ponad dwudziestoma laty.
Sama publikacja jest drukowana na papierze
Tabela nr 1
Numer pozycji
1
2
3
4
5
6
7
Nazwa pozycji
Waga
Budowa i typ
Okrywa włosowa
Specyficzne cechy rasowe
Specyficzne cechy rasowe
Specyficzne cechy rasowe
Opieka i zdrowie
Suma
Maksymalna liczba punktów
10
20
20
15
15
15
5
100
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
kredowym, na okładce znajdują się zdjęcia
dziewięciu ras na pierwotnym tle.
Ogólna część
Polski wzorzec przyjął w Europie
już dawno wszechobecnie uznawany
stupunktowy system oceniania królików.
Rozwarstwienie tych stu punktów jest do
siedmiu pozycji na karcie ocen. Podział
pozycji jest przedstawiony w tabelce
nr 1. Podział punktowy, przedstawiony
w tabelce nr 2, jest bardzo podobny, jeśli
nie taki sam jak czeski wzorzec. Standard ustanawia oceny z dokładnością do
połówek punktów, a każda ocena, która
jest obniżona o więcej niż 1,5 punktu,
musi być opisana wraz z podaniem powodu. Następnie jest respektowany system
dopuszczalnych (odjęcie punktu) oraz
niedopuszczalnych wad (dyskwalifikacja – u nas [tu: w Czechach – przyp.
Tłumacza]), jak również termin nieklasyfikowany (tj. nieoceniony). Standard
zaleca również sędziemu przed rozpoczęciem oceniania królików całą ekspozycję
obejrzeć, wykonać notatki i wytypować
najlepsze zwierzęta. Norma ocenionych
królików dla jednego sędziego wynosi 50
sztuk, z możliwością podwyższenia jej
do 80 sztuk. Wzorzec obejmuje również
możliwość oceniania systemem A-B.
Ważne są również zasady wystawiania
młodych oraz dorosłych królików – tak
samo jak u nas (jw.). Natomiast nie ma
informacji o kolekcjach.
Teraz trochę o poszczególnych
pozycjach. W pierwszej z nich (Waga)
dozwolone jest odchylenie wagi o 5%,
ewentualnie o 10% (przy okazji krajowych wystaw). U młodych „mięsnych”
ras królików wyższa niż standardowa
masa nie jest wadą, aczkolwiek musi
ona odpowiadać wielkości osobników
oraz ich wiekowi, proporcjonalnie do
daty umieszczonej w tatuażu. W pozycji drugiej (Budowa i typ) są oceniane:
przebieg linii grzbietu, postawa kończyn,
postawienie ogona, skóra, zewnętrzne organy płciowe, typ rasowy, głowa
i uszy (w przypadku niektórych ras
głowa i uszy są ocenianie oddzielnie).
Postępową koncepcją wzorca jest ujęcie
takich wad jak na przykład „szczurza”
głowa (u nas – głowa szczupaka), deformacja podstawy uszu, zarośnięty kanał
słuchowy, wszystkie anomalie budowy
szkieletowej, ściągnięcie – deformacja
penisa czy nie do końca rozwinięty
kształt penisa u młodych samców z nie
całkiem wyraźnym wyrazem płciowym, we wszystkich tych przypadkach
jest stosowana dyskwalifikacja takiego
królika (poza nierozwiniętym penisem
u młodych samców – przyp. Tłumacza).
Są to wady aktualne, znane w przekroju
wszystkich krajów europejskich i bardzo
dobrze, że zostały ujęte w polskim stan-
dardzie. W pozycji trzeciej (Okrywa
włosowa) oceniana jest długość, gęstość,
sprężystość
Tabela nr 2
Przedział punktów
96,0-100
93,0-95,5
89,0-92,5
85,0-88,5
84,5 i mniej
Klasyfikacja
Wybitny
Bardzo dobry
Dobry
Dostateczny
Niedostateczny
– w zależności od poszczególnych ras.
W przypadku silnego linienia, do tego
stopnia, że nie jest możliwe, aby królika
ocenić, królik zostaje nieoceniony. Pozycje 4, 5 i 6 odpowiadają specyficznym
cechom rasowym. Pozycja 7 (Opieka
i zdrowie) jest już znana naszym hodowcom. Rysunki zewnętrznych wymagań
i niedostatków w budowie i typie (np.
płaskie przednie kończyny, skóra itd.)
są inspirowane zachodnimi standardami hodowlanymi. Bardzo pozytywnie
oceniam opis wad szkieletu – kleszczowego zgryzu, przerośniętych zębów, które
zostały zaklasyfikowane do wad niedopuszczalnych. Przypuszczam, że takie
podejście do sytuacji przenosi polskich
hodowców i sędziów do całkiem nowego
poziomu.
Specjalna część
Specjalna część dzieli w sumie 56 ras
do siedem grup. Są to:
• Rasy duże (5)
• Rasy średnie (26)
• Rasy małe (14)
• Rasy miniaturowe (4)
• Rasy krótkowłose (4)
• Rasy długowłose (1)
• Rasy ze specjalną strukturą okrywy
włosowej (2)
Teraz przejdźmy już bezpośrednio do
poszczególnych grup. W grupie dużych ras
standard uznaje: belgijski olbrzym, belgijski
olbrzym biały, francuski baran i morawski
niebieski (oraz olbrzym srokacz - przyp.
Tłumacza). W przypadku BO odmiana
szara (dzika) przedstawiona jest tak jak
u nas (jw.) w trzech odcieniach. Bardziej
szczegółowo jest natomiast opisana ocena
powierzchni ogona, gdzie czysto czarne
ubarwienie ogona jest niedopuszczalną wadą. To pokazuje, że nowy standard
jest zaktualizowany, ponieważ niektóre
rasy królików o szarym ubarwieniu mają
dzisiaj z tym duży problem – i to w prawie
wszystkich europejskich krajach. W przypadku BOB jest ciekawostką, że głowa
i uszy są oceniane w oddzielnych pozycjach. W przypadku OS połączenie jednego
kręgu ocznego z plamką skroniową jest już
wadą niedopuszczalną (u nas (w Czechach)
jest to jeszcze wada dopuszczalna), u FB
jest bardzo ładnie podkreślony na zdjęciu płaszczowy rysunek – wraz z opisem
pożądanego, dopuszczalnego i niedopuszczalnego poziomu (wysokości) płaszcza
na ciele królika. Standard MN jest wzięty
z naszego wzorca.
Ze wszystkich 26 średnich ras chciałbym przybliżyć najbardziej interesujące
sytuacje. U barana angielskiego idealna
rozpiętość uszu jest podana jako 58 cm,
a szerokość 13,5 cm. Dla jednobarwnych
i srokaczy AB głowa i uszy są oceniane
razem, natomiast dla białych AB te cechy
są oceniane w oddzielnych pozycjach. Mam
nadzieję, że rasie będzie się tam powodziło i będzie się rozszerzała. Dla wielkiego
jasnosrebrzystego i niemieckiego wielkiego
srebrzystego w pozycji 4 oceniana jest głowa
i uszy, natomiast w 5 barwa okrywy włosowej i srebrzystość, a w 6 barwa podszycia.
Dla meklemburskiego srokacza uznane
W samych standardach ras każda fotografia królika jest wycięta i wstawiona przed
sztuczne tło (tak samo jest dla wszystkich
ras). Jest to dobry pomysł, ponieważ cały
wzorzec, który jest przekrojem przez
wszystkie rasy, wygląda spójnie. W każdym
razie, moim zdaniem niektóre rasy (ich
barwa) wyglądałaby wyraźniej na pierwotnym, przesłanym przeze mnie tle, bez wycinania. W każdym razie, muszę przyznać, że
współpraca z polskim autorem przebiegała
na dobrym poziomie. Interesujące jest to, że
przy każdej grupie jest opis ideału i od razu
podane są dopuszczalne i niedopuszczalne
wady dla danej pozycji. Wydaje mi się, że
takie ułożenie tekstu jest bardzo korzystne.
Bardzo przyjemnie ułatwia orientację wśród
ras kolorowe oznaczenie krawędzi stron
(jak również u grup ras) z pionową nazwą
rasy, jak również miniaturka rasy w górnych
rogach stron.
styczeń-marzec 2014
49
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
zostało 5 (6- przyp. Tłumacza) odmian
barwnych (czarny, niebieski, hawana,
turyngski, szary). Polski wzorzec uznaje
5 ras wiedeńskich królików. Dla wiedeńskiego białego, głowa i uszy są oceniane
oddzielnie w dwóch pozycjach, podobnie jest dla nowozelandzkiego
białego królika. W 6 pozycji
jest oceniana barwa okrywy.
Dla wiedeńskiego szarego standard uznaje tylko 3 odcienie
i odstąpiono od uznania odcienia z ognistą fakturą. Czeski
czytelnik na pewno się ucieszy,
ponieważ znajdzie tam również
standard dla kuny wielkiej
i wielkiego syjamskiego królika.
Dla nich oceniane są w pozycji 4 znamiona, natomiast w 5
pozycji barwa okrywy, a w pozycji 6 barwa
podszycia. Więcej o tym napiszę niżej.
Królik kalifornijski jest uznany w trzech
kolorach, ciekawostką jest, że w pozycji 5
ocenia się (wyłącznie) rysunek, natomiast
barwa rysunku i okrywy są oceniane razem
w pozycji 6. Jest to różnica w stosunku do
czeskiego standardu, w którym w jednej
pozycji (5) oceniane są razem rysunek oraz
barwa rysunku, a barwa biała oceniana jest
w kolejnej pozycji (6) Dla japońskiego królika oddzielnie oceniany jest rysunek głowy
i rysunek tułowia. Wymagania co do japońskiego rysunku są takie same jak w naszym
wzorcu. Czeski srokacz jest uznany w 11
kolorach, tak jak u nas. Zajęczak jest uznany
tylko w pierwotnym dziko ognistym kolorze i oddzielnie jest oceniana jego postawa.
W grupie małych ras interesujący jest np.
mały baran, ponieważ u albinosów i leucystycznych jest oceniana oddzielnie głowa
i uszy. Dla marburskiego królika została
zdefiniowana nowa wada, tzw. strefowość
podszycia (jaśniejszy prążek w miejscu
międzybarwy w przypadku innych ras).
Ta wada w ostatnim czasie pojawia się dość
często w okolicznych krajach, dlatego też
oceniam decyzję, że została tam umieszczona. Dla królików holenderskich uznanych
jest 13 kolorów (nie został uznany kolor
szary hawana). Dla królików angielskich
srokaczy została uznana nawet izabelowa
barwa – w sumie dozwolonych jest 6 barw
rysunku. Kolejną niespodzianką jest uznanie podpalanego w marburskim kolorze
albo uznanie naszego czeskiego jasnopopielatego.
Dla ras miniaturowych znajdziemy
również pewne nowości. Zatrzymam się
u karzełka barana. W standardzie została
wyznaczona waga na 10 punktów. W przedziale 1,50 do 2,10 kg (u nas 1,50 do 1,75
kg), natomiast 9 pkt. otrzymuje królik z 2,10
do 2,20 (u nas królik z masą powyżej 2 kilogramów jest nieklasyfikowany z powodu za
wysokiej wagi). Właściwie istnieje trend
w Zachodniej Europie, oprócz Holandii,
mieć przy KRB idealną masę około 1,70 do
1,85 kg (europejski wzorzec do 1,90 kg), niż
1,40 czy 1,50 kg. U mniejszych KRB właśnie
z wagą około 1,40 częściej występują słabsze
mioty i źle rozwinięta podkowa. Dlatego
w tym przypadku nie działa porzekadło
„mniej to czasem więcej”. Dlatego też trochę
lepiej oceniam nasz czeski przedział wagi,
który doprowadził
karzełki baranki do
ich piękna – w odniesieniu do wagi (nie są
przerośnięte ani nie są
słabymi miniaturami).
Co się tyczy polskiego
standardu, polecałbym lekkie wyważenie
i systematyczną selekcję zwierząt hodowlanych. Na podstawie
własnych doświadczeń
(KRB hoduję i wystawiam już 13 lat) mogę
śmiało powiedzieć, że nie ma sensu na
wystawie kupować królika dorosłego KRB
z wagą blisko 2,00 kg, ponieważ taki królik
w hodowli „zrobi” 2,20 do 2,30 kg i staję się
Dużym
sukcesem
jest uznanie
czterech
naszych
narodowych
ras królików.
50
styczeń-marzec 2014
mniej przyjemny dla oka, a więc mniemam,
że polski szeroki przedział na 10 pkt. należy
mądrze i ważnie wykorzystać. Podobna
sytuacja ma miejsce u hermelina i następnie
u barwnego karzełka. Polski standard zakłada masę na 10 pkt. w przedziale 1,00 do 1,35
kg ( u nas 1,00-1,25 kg, standard europejski 0,90-1,35 kg). Znów więc pojawia się
stosunkowo szeroki przedział, ponieważ
zupełnie inaczej wygląda królik o wadze
1,00 kg, a inaczej królik z wagą 1,35 kg. I tu
w Europie jest obecnym trendem poniekąd
wyższa waga, niż wcześniej proklamowany
slogan „im mniejsza miniaturka, tym lepsza
miniaturka”. Według mnie lepiej się prezentuje na wystawie królik z wagą około 1,20 kg
niż słabo wyglądający 1,00 kg. W hodowli
takie króliki dosięgną właśnie tych 1,30 –
1,35 kg (głównie samice), co jest jak najbar-
dziej pożądane w warunkach hodowlanych (przede wszystkim większe mioty).
Bardzo mnie pocieszył fakt, że polski autor
wzorca wybrał zdjęcia właśnie hermelina
czerwonookiego i karzełka kuny brązowej.
Króliki na tych fotografiach należały do
hodowli świętej pamięci kolegi Ing. Josefa
Zadiny z Golčova Jeníkova, gdzie te zdjęcia
wykonałem. Wierzę, że podobałyby mu się
zdjęcia w polskim wzorcu jego karzełków.
Sympatyczne jawi się ujęcie karzełka zajęczaka. Ten powinien ważyć 0,90 do 1,10 kg.
Jest to rasa całkowicie inaczej zbudowana
niż hermelin i właśnie masa około 1 kg
najbardziej jej „pasuje”. W kontynentalnej
Europie dopiero zaczyna się rozpowszechniać jako naprawdę najmniejsza rasa królika
domowego.
W przypadku ras krótkowłosych istnieje
zupełnie inna sytuacja w ocenianiu sierści.
W pozycji 3 jest oceniania długość, gęstość
i sprężystość sierści, w 4 pozycji oceniana jest struktura sierści. Uznane zostały 4
rasy – kastorex, rex średniej wielkości, rex
małej wielkości i karzełek rex . Dla rexów
małej wielkości są z praktycznych powodów dozwolone następujące barwy: biała
czerwonooka (dla tego koloru w pozycji
5 są oceniane głowa i uszy), szynszylowa,
pomarańczowa, czarna, hawana hotot,
japońska, niebieskoszara, a dalej rysunek
dalmatyński czarny i dalmatyńska czarnożółta (dla tych dwóch w 5 pozycji ocenia
się rysunek, w 6 pozycji barwa rysunku
i podstawowa biała). Rexy małej wielkości
są uznawane w następujących barwach:
marburski, ryś, podpalany (czarny, niebieski, hawana), niebieska kuna, brązowa kuna,
czarny rosyjski, niebieski rosyjski, żółty
syjamski, niebieski syjamski. Są to kolory,
które w Polsce są dość powszechnie chowane. Kolory u karzełka rexa odnoszą się do
uznanych kolorów dla średniego i małego
rexa. Zakres wagi jest taki sam jak u nas.
Wśród długowłosych ras występuje
wyłącznie angora. Uznane zostały barwy
– biały czerwonooki, biały niebieskooki,
czarny, niebieski, czerwony, żółty i rosyjski
czarny. W pozycji 3 jest oceniana gęstość
i długość okrywy, w 4 struktura okrywy,
w 5 cechy rasowe, a w 6 barwa. Ostatnią
grupą są rasy ze specjalną strukturą okrywy. Przedstawicielem tej grupy jest królik
satynowy i karzełek satynow .
Narodowe rasy
królików Czech
Dużym sukcesem jest uznanie czterech naszych narodowych ras królików.
Konkretnie jest to niebieski morawski,
czeski srokacz, czeski separator i czeski
jasnopopielaty. Chciałbym podkreślić, że
czeski srokacz jest przedstawiony w polskim
wzorcu jako rasa stricte czeska z miejscem
powstania w Czechach. Tym samym nowy
polski wzorzec klasyfikuje się obok austriackiego, szwajcarskiego i słowackiego standardu, co niewątpliwie jest dużym plusem
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
dla naszego CS. Razem z czeskim standardem jest więc w Europie 5 standardów,
które uznają czeskiego srokacza – oraz jego
pochodzenie z Czech. A to na pewno nie
jest mało.
Pozostałe nasze rasy na razie nie są
zawarte, ponieważ nie cieszą się w tej
chwili zainteresowaniem wśród polskich
hodowców. Ujęcie powyższych czterech ras
uważam za ogromny sukces, a dopisanie
pozostałych zależy również od przyszłej
współpracy pomiędzy czeskimi i polskimi
hodowcami. Za pomocną w rozszerzeniu
i uznaniu ras uważam np. współpracę
naszych klubów hodowlanych z danymi
klubami konkretnych narodowych ras. Miłe
jest zaklasyfikowanie rasy syjamski wielki,
który był u nas wyhodowany i w polskim
wzorcu jesteśmy ujęci jako jego twórcy.
Niestety w przypadku kuny wielkiej doszło
prawdopodobnie do pewnej nieścisłości,
ponieważ jako kraj pochodzenia są wpisane
tylko Niemcy i Anglia.
Fotografie
Na początku roku 2013 zostałem zaproszony przez polskiego autora tekstu, W.
Klewina, do współpracy – udostępnienia
zdjęć ras królików. Inspiracją do rozpoczęcia dzieła było do pewnego stopnia również
czasopismo „Chovatel” , które jest zaprenumerowane przez niektórych polskich
hodowców. Z miłą chęcią ofertę współpracy przyjąłem i poczułem się zaszczycony. Z mojego zbioru zdjęć wybrałem te
najlepsze zdjęcia, które odpowiadały wymaganiom autora i razem z listem wysłałem
do Polski. Większość z tych zdjęć czytelnicy mieli możliwość obejrzeć w poprzednich numerach czasopisma Chovatel. Nie
licząc dwóch zdjęć zagranicznych zwierząt (perłowy królik z EW z Nitry 2009
i angielski baran z wystawy w Niemczech,
Erfurt 2011), są wszystkie zdjęcia w polskim
wzorcu zrobione w Czechach. Bardzo
wiele zdjęć zostało wykonanych w latach
2011, 2012 (krajowe wystawy, specjalne
wystawy, wizyty u hodowców itd.) więc
jest całkiem możliwe, że tam niektórzy
z naszych hodowców rozpoznają swoje
zwierzęta. Przy wyborze zdjęć starałem
się dostosować do obecnych europejskich
trendów wyglądu danych ras.
Zakończenie
Jak podsumować całość nowego polskiego wzorca? Trzeba przyznać, że bardzo
pochwalnie i z uznaniem. Autor tekstu,
przyjaciel W. Klewin, czerpał przede wszystkim z niemieckiego i czeskiego wzorca.
Można więc powiedzieć, że polski wzorzec
jest w pewnym stopniu syntezą tych dwóch
europejskich wybitnych dzieł o królikach.
Dla czeskich hodowców, w ramach potencjalnego dowozu czy wymiany zwierząt, się
praktycznie nic się praktycznie nie zmienia, gdyż przeważająca większość ras jest
bardzo podobna do czeskich standardów.
Jest wysoce prawdopodobne, iż ten standard będzie funkcjonował jako swoiste
ogniwo pomiędzy hodowcami królików
ze wschodnich krajów, takich jak Ukraina
czy Rosja itd.
Sama koncepcja polskiego wzorca jest
bardzo aktualna i dostosowana do dzisiejszych standardów. Pomijając wyżej wymienione drobne uchybienia rzeczowe, mogę
powiedzieć, że standard obejmuje problemy
typu przerost zębów czy inne deformacje,
które się zaczynają pojawiać w hodowlach
we wszystkich europejskich krajach niestety
coraz częściej. Bardzo pozytywnie oceniam
wyżej wymienione ujęcie naszych czeskich
ras królików i to jeszcze pod naszymi narodowymi nazwami. I chociażby dlatego warto
by zacząć rozwijać współpracę z wybranymi
polskimi hodowcami królików czystej krwi,
którzy chcieliby hodować nasze narodowe
rasy. Zapewne byłoby bardzo korzystne
rozpowszechnienie naszych ras w całej
Europie. W polskim wzorcu mi troszkę
brakuje takiej ogólnej części dla sędziów,
wystawców i asystentów. Nie znajdziemy
tam też niestety interpretacji rejestracyjnego regulaminu, opisu tatuowania polskich
królików albo podziału wystaw oraz
definicji wystawowych tytułów i nagród.
Z mojego punktu widzenia dlatego właśnie
uważam nasz wzorzec rasowych królików
napisany przed ponad 10 laty przez Ing.
Josefa Zadinę za ponadczasowy. Dlatego
przede wszystkim, z powodu obecności tych
właśnie podstawowych informacji, które
dzięki temu dostały się do szerokiego królikarskiego grona – i wszystko to w jednej
publikacji razem z opisem ras. Z drugiej
jednak strony rozumiem, że hodowla królików w Polsce dopiero niedawno zaczęła
się dynamiczniej rozwijać i dlatego nasz
wzorzec ma pewną przewagę w tej kwestii,
które ulegają standaryzacji dopiero z postępem czasu i długoletniego doświadczenia.
Cena wzorca to około 150 polskich złotych
plus koszty przesyłki.
Miłą niespodzianką jest fakt, że nowe
rasy i odmiany barwne uznane za granicą,
a w Polsce hodowane, zostały automatycznie wcielone do polskiego wzorca. Podoba
mi się to przede wszystkim z praktycznego
punktu widzenia, ponieważ dzięki temu
hodowcy wszystkich tych nowych ras
i odmian (np. meklemburski srokacz szary,
podpalany marburski, angielski srokacz
izabelowy) mają zdecydowanie ułatwioną hodowlę, polski system poszedł im na
rękę, ominęła ich „papierologia”, świeżo
wyhodowane statusy itd. Również dlatego
oceniam nowy polski wzorzec ras królików
ogólnie bardzo pozytywnie, podoba mi się,
a jego autor W. Klewin z całą pewnością
zasługuje na uznanie i szczere podziękowania, przede wszystkim od polskich
hodowców.
Do teraz była polska hodowla królików
mniejszością całej polskiej organizowanej
hodowli, natomiast właśnie wydanie nowego polskiego wzorca ras królików zdaje
się zwracać wszystko w odpowiednim
kierunku. Jest wysoce prawdopodobne,
że polski wzorzec jest tą „pierwszą jaskółką”
na drodze do bardziej rozwiniętej hodowli królików czystej krwi w Polsce. Tym
samym niejako przesuwa pozycję polskich
hodowców, dotychczas utożsamianych ze
wschodnią hodowlą, w stronę hodowli
krajów zachodnich.
Vlastimil Šimek
Tłumaczenie Agata Gąciarz
www.biurotlumaczeń-ag.pl
Wzorce są do nabycia w cenie
150 zł + koszt wysyłki.
Informacje tel. 503-039-284
Dziękujemy autorowi
za pozytywną opinię!
styczeń-marzec 2014
51
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
NOWE ZASADY ZNAKOWANIA KRÓLIKÓW W PZHGRIDI
Znaczki z numerem prawego ucha królika
Sposób numerowania królików urodzonych w 2014 r. w PZHGRiDI
TATUAŻ LEWEGO UCHA
Tatuaż lewego ucha jest połączeniem
trzech elementów stanowiących ciąg znaków,
z których (według kolejności):
a) litery „PL” – to międzynarodowy kod Polski
(zgodny z normą ISO 3166-1 alfa-2) reprezentowanej w Europejskiej Federacji (EE) przez
PZHGRiDI,
b) jedna lub dwie cyfry arabskie to oznaczenie miesiąca
urodzenia królika,
c) jedna (zawsze ostatnia
w ciągu) cyfra arabska to
ostatnia cyfra roku urodzenia królika.
d) o statnia cyfra numeru
lewego ucha (rok urodzenia) wraz z numerem
prawego ucha stanowią
niepowtarzalny w ciągu 10
lat numer królika.
Przykłady prawidłowych
tatuaży lewego ucha i sposób
ich odczytania:
a) PL24 – PL = Polska; 2 =
luty; 4 = 2014 r.
b) PL124 – PL = Polska; 12 = grudzień; 4 = 2014 r.
c) PL10 – PL = Polska; 1 = styczeń; 0 = 2020 r.
d) PL100 – PL = Polska; 10 = październik;
0 = 2020 r.
TATUAŻ PRAWEGO UCHA
Tatuaż w prawym uchu królika odpowiada
dystrybuowanym przez PZHGRiDI numerom
znaczków:
a) składającym się zawsze z czterech cyfr:
od 0001 do 9999,
b) w przypadku wykorzystania pełnego
zakresu liczb od 0001 do 9999 znaczkom:
- p ięciocyfrowym od 10000 do 99999,
- lub znaczkom z numerami mieszanymi,
złożonym z czterech znaków (cyfr i liter)
np.: od P001 do P999; od L001 do L999;
od 001P do 999P itp.
Decyzję o wyborze jednego z wariantów
przedstawionych w punkcie b) podejmuje
Zarząd PZHGRiDI.
OGÓLNE ZASADY STOSOWANIA
Numery znaczków są przeznaczone do
stosowania bez względu na rasę lub odmianę barwną królików, z zachowaniem zasad,
według których zaleca się nadawanie:
a) numerów prawego ucha w kolejności narastającej w obrębie jednego miotu według
reguły: najpierw samce, a następnie samice,
b) sąsiednich numerów prawego ucha dla
rodzeństwa z jednego miotu,
52
styczeń-marzec 2014
c) kolejnych sąsiednich numerów, począwszy od najniższego, ze znaczków o innym
ciągu numeracji w przypadku, gdy
hodowca wykorzystał numery znaczków
z poprzedniego ciągu w trakcie znakowania zwierząt z jednego miotu.
W hodowlach, w których występuje
więcej niż jedna rasa, nie jest wymagane
zachowanie w obrębie tej samej rasy ciągłości numerów prawego ucha w przypadku
różnych miotów.
Przykłady
Przykłady poprawnego nadania numerów
(lewe ucho / prawe ucho) przez hodowcę
królików ras belgijski olbrzym szary i nowozelandzki biały:
a) Miot_1 - rasa belgijski olbrzym szary, ur.
w styczniu 2014, płeć 3.3 (tzn.: 3
samce i 3 samice):
PL14 / 0001; PL14 / 0002;
PL14 / 0003; PL14 / 0004;
PL14 / 0005; PL14 / 0006;
b) Miot_2 - rasa nowozelandzki
biały, ur. w styczniu 2014, płeć
2.4:
PL14 / 0007; PL14 / 0008;
PL14 / 0009; PL14 / 0010;
PL14 / 0011; PL14 / 0012;
c) Miot_3 - rasa belgijski olbrzym
szary, ur. w lutym 2014, płeć 2.3:
PL24 / 0013; PL24 / 0014;
PL24 / 0015; PL24 / 0016;
PL24 / 0017;
d) M
iot_4 - rasa belgijski olbrzym
szary, ur. w marcu 2014, płeć 3.2:
PL34 / 0018; PL34 / 0019;
PL34 / 0020; PL34 / 2251;
PL34 / 2252;
e) Miot_5 - rasa nowozelandzki biały,
ur. w kwietniu 2014, płeć 4.1:
PL44 / 2253; PL44 / 2254; PL44
/ 2255; PL44 / 2256; PL44 / 2257;
Przykłady poprawnego (zalecanego)
nadania numerów przez hodowcę stosują-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
cego standardową krzyżówkę między rasami
kalifornijski i kuna wielka:
Miot_6 - rodzice ras kalifornijski x kuna
wielka; ur. w maju 2014; młodzież: A - kalifornijska 3 szt. (płeć 1.2); B - kuna wielka
wzorcowa – 3 szt. (płeć 2.1), C - kuna wielka
ciemna – 2 szt. (płeć 2.0),
Miot_6 część A - młodzież o cechach rasy
kalifornijskiej:
PL54 2258; PL54 / 2259; PL54
/ 2260;
Miot_6 część B - młodzież o cechach rasy
kuna wielka w barwie wzorcowej:
PL54 2261; PL54 / 2262; PL54
/ 2263;
Miot_6 część C - młodzież o cechach rasy
kuna wielka w barwie ciemnej (nadają się do
hodowli, nie podlegają ocenie na wystawach):
PL54 / 2264; PL54 2265;
Za poprawne wykonanie tatuażu odpowiedzialny jest hodowca królika.
ZAMAWIANIE ZNACZKÓW
Zamówienia na znaczki mogą składać
osoby wyznaczone przez statutowe organy
Stowarzyszeń Członkowskich PZHGRiDI
(analogicznie jak przy zamawianiu obrączek
rodowych).
Ilość zamawianych znaczków powinna
być zaokrąglona do pełnych dziesiątek – np.:
50, 110, 230.
Cena jednego znaczka wynosi 0,60 zł
+ koszt przesyłki
Zamówienia są przyjmowane od dnia
4 marca 2014 r.
Dystrybucja znaczków:
Wojciech Lewandowski
ul. Gniazdowskiego 8/35
87-800 Włocławek
Tel.: (54) 411 82 81 / 692 376 819
Wykaz dystrybuowanych znaczków
Zobowiązuje się Zarządy Stowarzyszeń
Członkowskich do prowadzenia (wyznaczona
osoba, np. rejestrator) wykazu dystrybuowanych znaczków. Wykaz powinien zawierać: imię
i nazwisko hodowcy otrzymującego znaczki,
ilość i numery (od… do…) pobranych znaczków,
datę pobrania znaczków, podpis hodowcy.
Regulamin znakowania królików
Regulamin znakowania (tatuowania) królików wraz z obowiązującymi załącznikami
(Kartą miotu, Rodowodem) jest opublikowany
na stronie internetowej PZHGRiDI.
PZHGRiDI przyjął nowe
zasady znakowania królików
Z
arząd Główny PZHGRiDI
informuje, że w dniu 3 marca
2014 r. odbyło się spotkanie
Zarządu PZ z przedstawicielami Związków i Stowarzyszeń należących do struktur PZ, zainteresowanych
tematyką królików.
Dyskusja nad nowymi zasadami
znakowania królików trwała długo, ale
była owocna i została zatwierdzona przez
zgromadzonych większością głosów przy
dwóch głosach przeciwnych. Z nowymi
zasadami znakowania królików można się
zapoznać w magazynie „Gołębie i drobny inwentarz”, a pełen regulamin będzie
dostępny na stronie PZ (www.pzhgridi.pl).
W związku z powyższym Zarząd PZ
zaproponował powołanie grupy roboczej
do współprazy z zarządem, w celu utworzenia sekcji królików. Osoby będące
członkami sekcji powinny reprezentować organizacje zrzeszone w PZ z całej
Polski oraz powinny zająć się koordynowaniem prac w środowisku królików,
ujednoliceniem dokumentacji, pomocą przy organizacji szkoleń i wystaw,
w szczególności krajowych.
Zgromadzeni wybrali następujące
osoby, które będą tworzyć grupę roboczą
ds. królików (kolejność alfabetyczna):
Prezes Jan Pajka rozpoczął spotkanie
od przywitania zgromadzonych
Przewodniczący Kolegium Sędziów
Edward Gersztyn przedstawia nowe
zasady znakowania królików
- Bluszcz Brunon
- Bujak Andrzej
- Chudy Jan
- Koraczyński Grzegorz
- Kwiatkowski Ryszard
- Marszałek Michał
- Tomczyk Paweł (przewodniczący),
tel. 788 33 44 00
Wszelkie pomocne uwagi dotyczące poprawy hodowli królików prosimy
kierować na adres mailowy: [email protected]
Zgromadzeni z zainteresowaniem zapoznali się z nowymi zasadami
Ilustracje
Ilustracja 1. Znaczek PZHGRiDI z rokiem
obowiązywania znaczka (2014) odpowiednim
dla roku urodzenia królika oraz numerem
prawego ucha królika (2410).
Ilustracja 2. Poprawnie wykonany tatuaż
w uszach królika
Nowo wybrana grupa robocza do spraw królików
styczeń-marzec 2014
53
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sprawozdanie ze spotkania
dotyczącego hodowli
i rozwoju drobiu
W
dniu 08.01.2014 r. w Kielcach odbyło się posiedzenie Zarządu Polskiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwen-
ptaki, nie jest w stanie zweryfikować,
czy ptak na zagranicznej związkowej
obrączce jest wystawiany przez polskiego hodowcę, czy zagranicznego. Odpowiedziano, że to rola organizatora, aby
Przewodniczący Kolegium Sędziów Edward Gersztyn przedstawia instrukcję
oceny drobiu
tarza. Posiedzenie było połączone ze
spotkaniem Zarządu PZ z przedstawicielami hodowców drobiu ze związków członkowskich, którzy skorzystali
z zaproszenia i przyjechali do Kielc.
Spotkanie otworzył Prezes Zarządu Jan
Pajka, który powitał zebranych i przedstawił porządek obrad. Głos został przekazany Przewodniczącemu Kolegium
Sędziów Edwardowi Gersztynowi, który
odczytał instrukcję oceny drobiu, prosząc,
aby ewentualne pytania lub uwagi zapisywać i po odczytaniu przedstawić.
Wywiązała się dyskusja odnośnie do
obrączek z oznaczeniami EU lub HGR,
pojawiających się na wystawach. Zgromadzeni oraz Zarząd doszli do porozumienia i postanowiono, że na wystawach
oceniane będą tylko ptaki z obrączkami
obowiązującymi w Federacji Europejskiej (z oznaczeniem EE). Ptaki z obrączkami z innymi oznaczeniami EU, HGR
itd. nie będą wpuszczane na wystawy,
dopuszczalne będzie to jedynie po wyrażeniu zgody przez organizatora, przy
czym taki egzemplarz będzie traktowany
jako POKAZ.
Uczestnik spotkania – Jarosław
Wartacz – wyraził obawy, że oceniając
54
styczeń-marzec 2014
takiej weryfikacji dokonać i przyznając
nagrody, nie dopuszczać do nadużyć
(nagradzania egzemplarzy nie pochodzących z własnych hodowli). Zarząd
postanowił, aby sprawy ważne poddawać pod głosowanie osób zebranych.
W związku z tym poddano pod głosowanie następujące stwierdzenie: „Organizator ma prawo podjąć decyzję, po
wyrażeniu zgody przez sędziego, aby
sędzia wydał ocenę opisową ptaka bez
obrączki”. Zgromadzeni większością
głosów, przy dwóch głosach wstrzymujących się i braku sprzeciwu, zaakceptowali powyższe stwierdzenie. Taki
egzemplarz będzie prezentowany jako
POKAZ, z tym że będzie miał wpisane
ewentualne plusy i minusy cech rasowości.
Kolejnym tematem, który poddano
pod głosowanie, było dopuszczenie do
oceny ptaków z krzywymi mostkami.
Zgromadzeni większością głosów, przy
dwóch głosach wstrzymujących się
i jednym za, nie wyrazili zgody na akceptowanie krzywych mostków podczas
oceny ptaków.
W dyskusji postanowiono wnieść
zmianę w instrukcji oceny, zamieniając
sformułowanie „fartuch koloru białego”
na „fartuch ochronny”, dodatkowo zgromadzeni postanowili uwzględnić, że ptaki
osadzone podczas oceny, mimo spóźnienia w osadzeniu, powinny być ocenione.
Pod rozwagę Kolegium Sędziów poddano
również zmiany w karaniu kur za obrączki kogucie i na odwrót. Na zakończenie
tego punktu obrad Prezes PZ powiadomił, że obowiązująca karta ocen zostanie zamieszczona na stronie PZ, tak aby
ułatwić organizatorom wystaw przygotowania, jak i doprowadzić do stosowania
obowiązującej karty.
Kolejnym punktem obrad było
omówienie zmian w regulaminie wystaw.
Przewodniczący Kolegium Sędziów
Edward Gersztyn odczytał regulamin
wystaw.
Przewodniczący KS Edward Gersztyn przedstawia regulamin wystaw
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Kandydaci wyrazili zgodę
na udział w głosowaniu.
Siedmioosobowy skład
grupy do współpracy z
zarządem został przez zgromadzonych zaakceptowany
i poproszony o wybranie
Przewodniczącego. Przewodniczącym tej grupy został
Paweł Jęczmionka.
Kolejnym punktem spotkania było ustalenie składu
Komisji Standaryzacyjnej ds.
drobiu. Rozpoczęto przyjmowanie zgłoszeń do Komisji
Standaryzacyjnej, przypominając wcześniej przegłosowaną większością głosów decyzję o niekandydowaniu osób
wybranych wcześniej do grupy
ds. współpracy z zarządem.
Do Komisji Standaryzacyjnej
Komisja Standaryzacyjna ds. drobiu. Od prawej: Agnieszka Jędraszek – przewodnicząca
zgłoszono następujące osoby
Komisji Standaryzacyjnej ds. drobiu, Jarosław Wartacz, Edward Gersztyn – przewodniczący
(kolejność alfabetyczna):
Kolegium Sędziów, Grzegorz Jabłoński
1. Jabłoński Grzegorz
2. Jędraszek Agnieszka
Dyskusja nad regulaminem wystaw potrzebę wzajemnego szacunku i to, że 3. Piontek Medardy
była znacznie krótsza, z sali padło pyta- nie można argumentować braku finan- 4. Wartacz Jarosław
nie dotyczące „wystawiania na obrącz- sowania mniejszym wkładem finansokach zagranicznych przez polskiego wym w porównaniu z hodowcami gołębi.
Medardy Piontek nie wyraził zgody
hodowcę na wystawach odbywających Przed rozpoczęciem zgłaszania kandyda- na kandydowanie ze względu na pełniosię na terenie Polski”, zadane przez Annę tów Prezes poinformował, że wśród chęt- ną inną funkcję w Polskim Związku.
Roszewską. Przewodniczący Kolegium nych szukamy osób, które będą chciały Pozostali kandydaci wyrazili zgodę na
Sędziów wyraził swoje zdziwienie, czemu zrobić coś dobrego, działając społecz- kandydowanie. W wyniku głosowania,
miałby taki proceder służyć, ponieważ nie na rzecz ogółu polskich hodowli. zgromadzeni większością głosów wyrazili
polscy hodowcy powinni obrączkować Głosowanie rozpoczęło się od przyjęcia akceptację co do składu Komisji Standaryptaki polskimi obrączkami rozprowadza- zgłoszeń i tak zgłoszono kandydatów zacyjnej ds. drobiu, przy czterech głosach
nymi przez Polski Związek. Taki sposób (kolejność alfabetyczna):
wstrzymujących się. Na przewodniczącą
obrączkowania pozwala na wystawianie 1. Dubiel Andrzej
komisji wybrano Agnieszkę Jędraszek (tel.
i na udział w konkursach na wystawach 2. Grygiel Tomasz
693-333-143). Ww. skład został również
zarówno w Polsce, jak i w Europie. Polski 3. Jęczmionka Paweł (tel. 668-966-460) zaakceptowany na przez Zarząd PZ.
Związek przynależy do Federacji Euro- 4. Juraszek Leszek
Na zakończenie spotkania Prezes
pejskiej, co umożliwia jego Członkom 5. Kolon Marek
podziękował zgromadzonym za przyudział w ww. wystawach. Przewodniczący 6. Roszewska Anna
bycie i zaprosił na poczęstunek.
poinformował, że nowy regulamin będzie 7. Tęcza Anita
Tekst i fot. Sebastian Kotas
zamieszczony do konsultacji na stronie PZ.
Zgromadzeni przystąpili do dyskusji
nad kolejnym punktem obrad, który
stanowiło powołanie grupy roboczej
ds. współpracy z zarządem PZ dotyczącej powołania w przyszłości Sekcji
Hodowców Drobiu Rasowego. Dyskusję rozpoczął Prezes PZ, przedstawiając
możliwość powołania takiego organu
w ramach PZ oraz informując, że wymaga to zmian w zapisach statutu. Podkreślił, że taka jednostka może przy dużym
zaangażowaniu poprawić przejrzystość
przepisów i regulaminów, co w konsekwencji przełożyłoby się na zwiększenie
liczby drobiu na wystawach. Powrót do
rozmów odnośnie do sekcji drobiu jest
nawiązaniem do ustaleń poczynionych
na Walnym Zjeździe. Finansowanie
sekcji jest istotnym elementem, natomiast postanowiono, że ten temat zostanie poddany pod dyskusję w późniejszym terminie. Zwrócono uwagę na Poczęstunek kończący owocne spotkanie
styczeń-marzec 2014
55
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
IMMUNOTERAPIA
lek.wet. ANDRZEJ KORALEWSKI
J
esień to okres coraz krótszych
dni, chłodów i kapryśnej pogody,
które wpływają raczej depresyjnie
na organizmy ludzi i zwierząt. Te
czynniki z kolei wpływają niekorzystnie
na samopoczucie i odporność organizmu, a niskie temperatury dodatkowo sprzyjają „aktywności” większości
wirusów. O tej porze roku można łatwo
spotkać zakatarzonych i kaszlących
ludzi, a u gołębi zachorowania na katary
stają się już rzadsze niż latem, ale za
to pojawiają się schorzenia, których
inicjatorem jest cirkowirus osłabiający odporność gołębi i ułatwiający tym
samym atak na organizm bakteriom
coli oraz innym patogenom, z wirusem
paramyxo na czele. Już nie raz pisałem, że wirusy te „nieźle współpracują” ze sobą, co jest zwykle widoczne
u młodych gołębi po przechorowaniu
choroby młodych (YPDS). Napisałem,
że jest to zwykle widoczne, choć nie
zawsze są to charakterystyczne objawy nerwowe, bo obecnie w większości
przypadków są to objawy ze strony
układu moczowego w postaci polyurii, czyli wielomoczu, nazywanego
przez hodowców – wodnistą biegunką lub laniem gołębi. Jest ona wynikiem uszkodzenia nerek przez wirusa
paramyxo, a jest traktowana i leczona
przez hodowców jak biegunka będąca
wynikiem zakażenia przewodu pokarmowego, czyli różnymi antybiotykami.
To niestety nie przynosi poprawy stanu
zdrowia, a nawet często pogorszenie.
Do tej pory nie ma skutecznych leków
zwalczających wirusy. Jedyną metodą obrony przed nimi są szczepionki.
W dalszej części artykułu chciałbym
możliwie jak najszerzej omówić czynniki warunkujące skuteczność szczepień.
W 1796 roku angielski lekarz
Edward Jenner opisał zaobserwowane
zjawisko, że ludzie zakażeni wirusem
ospy krowiej nie chorują lub chorują łagodnie na ospę prawdziwą, która
była w tamtych czasach postrachem
ludzkości. Ta obserwacja, że zakażenie łagodnym wirusem ospy krowiej
(nieestetyczne krosty na dłoniach osób
dojących krowy, ale brak poważniejszych objawów chorobowych) chroni
przed zachorowaniem na często przebiegającą z dużą śmiertelnością ospę,
dało podstawy do rozwoju immunologii
i wakcynologii. Wakcynologia to nauka
o szczepionkach i ich roli w zwalczaniu chorób zakaźnych. Obecnie bardzo
56
styczeń-marzec 2014
ważna dziedzina medycyny ludzkiej
i weterynaryjnej. Bez szczepionek trudno wyobrazić sobie ochronę zdrowia
i życia ludzi, jak również zwierząt
gospodarskich i domowych utrzymywanych hobbystycznie. Są jedynym ratunkiem przed chorobami wirusowymi.
Żeby organizm aktywnie, czyli
własnymi siłami, uodpornił się na chorobę wywołaną przez wirusy, bakterie lub
pasożyty, musi mieć z nimi kontakt
w sposób naturalny – przez zakażenie, lub sztuczny – przez szczepienie.
Pierwszy proces jest niekontrolowany
i może się zakończyć poważną chorobą, a nawet śmiercią. Drugi jest w pełni
kontrolowany. Patogeny w szczepionce/
szczepionkach są tak „opracowane”, że
nie potrafią wywołać choroby, ale po
rozpoznaniu przez organizm, uruchamiają proces tworzenia mechanizmów
odpornościowych, zabezpieczający
przed zachorowaniem po zakażeniu
naturalnym zjadliwym patogenem.
Niby rzecz prosta i oczywista, ale
w naszym światku są hodowcy rozumiejący konieczność szczepień, przeciwnicy oraz niezdecydowani, którzy,
nie mając własnego zdania, słuchają
różnych teorii i nie zawsze wybierają
właściwie. Słuchanie złych doradców
i brak konsekwencji w opiece nad
gołębiami, często skutkuje poważnymi
rozczarowaniami i spadkiem wyników.
Jeżeli zauważy się błąd w postępowaniu
i stara się go naprawić, w przyszłości jest
szansa na powodzenie, gdy człowiek
nie widzi swoich błędów, będzie dalej
je popełniał. Tak często jest w przypadku szczepień. Należy więc zadać sobie
pytanie, od czego zależy skuteczność
szczepień jako zabiegu chroniącego
gołębie przed chorobami.
Może najpierw wyjaśnienie, że szczepionka jest biopreparatem zawierającym żywe osłabione lub zabite zarazki
(antygeny) chorób, przeciw którym ma
wywołać odporność. Jest to wywołanie
reakcji swoistej, co znaczy, że szczepionka przeciw paramyksowirozie będzie
w organizmie powodować powstawanie
przeciwciał skierowanych przeciw wirusom paramyxo i tylko przeciw nim. Nie
będzie wytwarzać odporności przeciw
salmonellozie. Szczepionka skojarzona,
zawierająca antygeny wirusa paramyxo
i salmonelli, będzie indukowała wytwarzanie przeciwciał przeciw tym dwóm
patogenom, ale nie będzie zabezpieczała
gołębi przed katarem. Wiem, że to łopa-
tologia, ale jeszcze dość często słyszę
takie skargi – zaszczepiłem gołębie,
a one mi chorowały na katar. Z wywiadu
dowiaduję się, że gołębie były szczepione tylko przeciw paramyksowirozie, ale
właściciel myślał, że przy okazji „jak już
zaszczepił”, będzie miał spokój ze wszystkimi chorobami. Oczywiście tak dobrze
jeszcze nie jest. Szczepionka może zabezpieczyć przed zachorowaniem tylko na
te choroby, przeciwko którym została
wyprodukowana. Wiadomo, że oprócz
tej swoistej odporności na konkretne
choroby szczepionka powoduje także
wzrost odporności ogólnej, co można
zauważyć zwłaszcza po zastosowaniu
szczepionki skojarzonej.
Co zatem wpływa na
skuteczność szczepień?
Wybór właściwej szczepionki –
hodowca, musi wiedzieć, przed jakimi chorobami chce gołębie zabezpieczyć. Oczywiście właściwym doradcą
powinien być lekarz weterynarii, a nie
handlarz, który ma szczepionki do
sprzedania i to często na różne przypadłości, a nie zawsze są one rzeczywiście szczepionkami w dosłownym
tego słowa znaczeniu – zwykle kombinacją antybiotyków, więc nie indukują powstania odporności. Np. „szczepionki” na katar czy drogi oddechowe
i wypadanie piór na wolu.
Z praktyki wynika, że konieczne jest
szczepienie gołębi przeciw paramyksowirozie, salmonellozie i ospie. Bardzo
pożądane byłoby szczepienie gołębi
przeciw chorobie młodych, ale jeszcze
nie ma skutecznej szczepionki. Wszystkie szczepionki przeciw tej chorobie,
jakie znam, są nieskuteczne. Przed
zakupem takich szczepionek powinno
hodowcę ostrzegać użycie w ich nazwie
określenia „adeno”. Adenowirus nie jest
przyczyną choroby młodych i użycie
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
w tych szczepionkach antygenu adenowirusa jest błędem w sztuce.
Tak więc należy zdecydować, przeciw
jakim chorobom stado ma być szczepione i jakich w tym celu użyje się szczepionek oraz określić plan zapobiegania
chorobom, przed którymi wykonane
szczepienia gołębi chronić nie będą.
Przed zakupem zawsze warto zasięgnąć
porady lek. wet.
- jeżeli sam hodowca kupuje szczepionkę, powinien ją kupić z pewnego
źródła i mieć pewność, że kupuje szczepionkę przeciw tym chorobom, przed
którymi chce zabezpieczyć stado, oraz
że szczepionki były transportowane
i przechowywane we właściwej temperaturze – zwykle +2 - +4 °C. Oczywiście
sam musi też zachować takie warunki
w czasie transportu i przechowywania
do momentu użycia. Niezachowanie
przez dłuższy czas temperatury przechowywania grozi zniszczeniem szczepionki, która nie wytworzy właściwego
poziomu odporności,
- przygotowanie szczepionki do
użycia – należy dokładnie przeczytać
ulotkę, a tam można znaleźć wszystkie
zalecenia odnośnie do przygotowania
szczepionki do użycia, sposobu podawania. Najlepiej jednak zlecić wykonanie zabiegu szczepienia lekarzowi wet.
W przypadku, gdy zabieg wykonuje
sam hodowca, musi pamiętać, że szczepionki podawane w formie zastrzyku
powinny przed wstrzyknięciem zostać
ogrzane do temperatury przynajmniej
zbliżonej do temperatury ciała (ale nie
przegrzane) i że szczepionki, zwłaszcza żywe, są bardzo krótkotrwałe i nie
nadają się do przechowywania,
- plan/terminy szczepień – to bardzo
ważne sprawy, zwłaszcza u gołębi
młodych. Bardzo często jeszcze są
szczepione gołębie zbyt młode. Młódki powinny być szczepione dopiero po
ukończeniu czwartego tygodnia życia.
Zbyt wczesne szczepienie jest mało
skuteczne ze względu na dość jeszcze
wysoki poziom przeciwciał matczynych
i zbyt słaby rozwój układu odpornościowego piskląt. Nie należy też zbyt długo
zwlekać z pierwszym szczepieniem ze
względu na duże zagrożenie chorobą
młodych. Plan szczepienia młodych
zawsze powinien obejmować też drugie
szczepienie (przeciw paramyxo i salmonellozie), czyli rewakcynację. Wskazana
jest ze względu na to, że nie wszystkie
młode wytwarzają odpowiedni poziom
odporności po pierwszym szczepieniu
i na booster effect, czyli spotęgowanie
wytwarzania odporności po drugim
szczepieniu. Żeby jednak ten efekt
w pełni wystąpił, drugie szczepienie
powinno być wykonane po 3 lub 4 tygo-
dniach od pierwszego szczepienia – nie
wcześniej, ale też nie później. Podobnie u gołębi dorosłych, które nigdy nie
były szczepione, powinno się zrobić
dwukrotne szczepienie, by poziom
odporności był wystarczająco wysoki, by
zabezpieczyć je przed chorobą. Zdarza
się, że hodowcy, którzy chcą szczepić
gołębie dorosłe Mycosalmovirem pytają,
czy koniecznie trzeba nim zaszczepić
gołębie dwukrotnie. Zasada w przypadku wszystkich szczepionek inaktywowanych, czyli praktycznie wszystkich
dostępnych przeciw paramyksowirozie
i skojarzonych (nie tylko Mycosalmoviru) jest taka, że zawsze młode gołębie
(i dorosłe nigdy nieszczepione) szczepimy dwukrotnie, a następnie już tylko
jeden raz w roku. Zalecanym terminem szczepienia gołębi dorosłych jest
okres około czterech tygodni przed
łączeniem w pary. Spowodowane jest
to tym, że wysoki poziom przeciwciał
po szczepieniu gwarantuje też większą
ilość przeciwciał przekazywanych przez
samiczki do jaj, a to z kolei lepiej zabezpiecza pisklęta na pierwsze tygodnie
życia. Dlatego też dużym błędem jest
nieszczepienie gołębi w gołębnikach
rozpłodowych. Pisklęta mają wtedy
słabszą odporność matczyną, a przecież
na potomstwie od par rozpłodowych
najbardziej nam zależy.
Wartościowa książka
Prof. Manfred Uglorz
Barwny świat gołębi rasowych,
Jasienica 2013
W
styczniu, ukazała się
nowa książka o gołębiach rasowych autorstwa prof.
Manfreda Uglorza, pt. Barwny
świat gołębi rasowych. Jest to
pierwszy tom z trzytomowego
dzieła poświęconego opisowi ras
gołębi, posiadających zarejestrowane wzorce rasowe w Polsce.
W tomie tym, na 224
stronach znajdują się opisy
i zdjęcia gołębi rasowych 80
ras z grup I – IV.
W pozostałych dwóch
tomach zostaną opisane rasy
gołębi z grup V – IX.
Autor przy pisaniu książki wykorzystał swoje bogate
doświadczenie nabyte w ponad
50-letniej hodowli gołębi rasowych, jak i również wiadomości zawarte w najnowszych
publikacjach niemieckich
i czeskich na temat hodowli
gołębi rasowych.
Zdjęcia gołębi zamieszczone w książce pochodzą
z Albumu gołębi rasowych,
a najnowsze zdjęcia gołębi
zostały wykonane na wystawach w Polsce i za granicą
przez Zdzisława Jakubanisa.
Więcej informacji o książce
i sposobach jej nabycia
znajduje się na stronie:
http://barwny-swiat.wombat.fc.pl
Kontakt z autorem:
e-mail: [email protected]
telefoniczny: 33/815 20 26
lub 600 236 361
Obie książki jednocześnie
można nabyć – kontakt
e-mail: [email protected]
telefoniczny: 81/742 07 29
ub 724 791 340
styczeń-marzec 2014
57
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
WIADOMOŚCI
ZWIĄZKOWE
składek członkowskich,
w niezmienionej kwocie 20
zł, na konto PZ z podaniem
numeru organizacji.
Zamawianie
i dystrybucja
obrączek
na sezon 2014
• Aktualne obrączki można
zamawiać na dotychczasowych zasadach. Informuje
się, że wystawianie gołębi
i drobiu na wystawach PZ
z obrączkami EU JEST
NIEDOPUSZCZALNE.
Mija termin
opłat składek
• Przypomina się, że
z dniem 31 marca mija
termin odprowadzenia
58
styczeń-marzec 2014
Wystawa Krajowa
Królików
• III Polska Wystawa
Młodych Królików odbędzie
się w dniach 03-05.10.2014
przy ul. Warszawskiej 52
w Mszczonowie. Serdecznie
zapraszamy.
Zmiany w zarządach
• Informujemy, iż nowym
prezesem Stowarzyszenia
Hodowców Drobnego Inwentarza w Sosnowcu, nr ew. 78
został wybrany Paweł Hrychorowicz, ul. Grottgera 31/8,
41-200 Sosnowiec, tel. 797 231
381. Gratulujemy wyboru.
• Zmiany na stanowisku
prezesa nastąpiły także
Katalog wzorców królików
Informujemy, że można nabywać
Katalog wzorców królików.
Cena wydawnictwa wynosi:
150 zł (+20 zł koszt wysyłki)
W wydanym albumie jest ok. 60 ras
królików występujących na polskich
wystawach z opisami (ok. 400 stron)
Wszelakich informacji udziela
Prezes Jan Pajka (503 039 284)
w Zrzeszeniu Miłośników
Drobnego Inwentarza
w Radlinie. Nowowybranym prezesem został
Krzysztof Lorek, ul. Wiejska 33, 44-293 Gaszowice,
tel. 696 554 860. Gratulujemy wyboru.
• Stowarzyszenie Hodowców Królików Rasowych
i Ptaków Ozdobnych
w Radzyniu Podlaskim
zawiadamia, że nastąpiła zmiana na stanowsku
prezesa. Nowowybranym
prezesem został Tomasz
Latos. Adres organizacji do
korespondencji: Rudnik
Szlachecki 64, 23-212
Wilkołaz, tel. 667 292 392.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
KOMUNIKATY
KOLEGIUM SĘDZIÓW
• Kolegium Sędziów informuje, że wyni-
ku postepowania egzaminacyjnego:
sędziami zostali: Marlena
Świtalska Gr I spec I, Gr II spec. 3;
Wojciech Dobrzyński Gr IX spec. 11
i 12; Tomasz Laros Gr XV spec. 28;
Józef Szczepaniak poszerzył uprawnienia sędziowskie o Gr IV spec. 5
i Gr V spec. 6;
asystentami zostali: Sławomir
Górka w Gr. III sp. 4, Gr. IV sp. 5.
Kamil Mączkowski w Gr. X sp. 21, Gr.
XIII sp. 26.; Grzegorz Szczepański
w sp. 28.; Gracjan Pospieszny w Gr. X
sp.18, Gr. X sp.23.; Filip Migasiewicz
w Gr. X sp.18, Gr. X sp.19.; Marcin
Krawczyński w Gr IX sp. 13.; Krzysztof Feigiel w Gr. I sp. 1, Gr. VII sp. 8.;
Tomasz Grygiel w Gr. X sp. 21, Gr. X
sp. 22.; Jacek Grobelniak w Gr. X sp.
18, Gr. X sp. 21.; Ewa Trojak w Gr. X
sp. 18, Gr. X sp. 20.; Czesław Rubak
w Gr. I sp. 1, Gr. IX sp. 11.; Krzysztof
Przybysz w Gr. X sp.18, Gr. X sp. 23.;
Łukasz Imiołek w Gr. IX sp.10, Gr.
IX sp.11.; Andrzej Ryńsiński w Gr.
IX sp. 13.; Jacek Jaśkowski w Gr. IX
sp. 13.; Michał Prycik w Gr. I sp. 1,
Gr. II sp. 3.; Cezary Dobraszak w Gr
I spec. 2, Gr 4 spec. 5.; Artur Kalita
Gr. IX sp.11, Gr. IX sp.17.; Bartłomiej
Piekielski w Gr. X sp.18, r. X sp. 19.
• Kolegium Sędziów informuje, że
podczas Krajowej Wystawy w Kielcach zostały przyznane „Certyfikaty
Hodowli Licencyjno – Wzorcowej III
stopnia w następujących rasach:
GOŁĘBIE: krymka białostocka
(Wojciech Ostaszewski), wywrotek
mazurski (Wojciech Ostaszewski,
Paweł Marcinkiewicz), barwnogłówka królewiecka (Paweł Marcinkiewicz), listonosz polski (Krzysztof
Lubawski).
DRÓB RASOWY: kochim (Michał
Pietraś)
• Kolegium Sędziów informuje, że
w roku 2014 zostaną przeprowadzone
szkolenia dla sędziów i asystentów
w następujących zagadnieniach
(tabelka poniżej).62-62
Lp. Grupa zwierząt Temat szkolenia
1
Gołębie
Szkolenie w rasie Mewka Polska
i Motyl Warszawski
2
Zapoznanie ze wzorcem królików.
Króliki Opracowanie propozycji do
Regulaminu wystaw.
3
Omówienie zasad oceny zgodnie
Drób rasowy z Kartą oceny drobiu i ptactwa
wodnego.
Termin
Maj
Miejsce
Warszawa
• W dniu 25 stycznia 2014r.,
w trakcie Krajowej Wystawy Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza
w Kielcach odbyło się posiedzenie
Komisji Standaryzacyjnej w składzie: Agnieszka Jędraszek, Jarosław Wartacz, Grzegorz Jabłoński,
z udziałem gości –Wojciech Lewandowski, Medardy Piontek i Kazimierz
Salamon.
Postanowienia:
- karzełek polski barwa pomarańczowo-szyja - zaliczono drugi rok
prezentacji wg zgłoszonego w ubiegłym roku wzorca,
- czubatka staropolska – Agnieszka
Jędraszek złożyła wniosek o otwarcie
procesu rejestracyjnego dla czubatki
staropolskiej z podaniem wzorca
i pochodzenia rasy - w głosowaniu
jednogłośnie zdecydowano o otwarciu ścieżki rejestracyjnej, niemniej
ze względu na brak wystarczającej
ilości prawidłowo zaobrączkowanych
(zgodnie z wymogami PZHGRiDI),
wystawionych na obecnej Krajowej
Wystawie okazów, zaliczenie pierwszego roku wystawowego odroczono
do kolejnego pokazu na najbliższej
wystawie krajowej.
• Informujemy, iż wpłynęła dokuMaj
Bełchatów
Czerwiec
Warszawa
4
Omówienie zasad oceny
poszczególnych odmian barwnych
Gołębie
Czerwiec
gołębi w rasie Gdański Wysokolotny
– Sokół Gdański
Warszawa
5
Gołębie
6
Szkolenie w rasach Polski
Gołębie
Długodzioby Lotny
Sierpień
Radom
7
Gołębie
Szkolenie w rasach Polski
Długodzioby Lotny
Wrzesień
Warszawa
8
Gołębie
Szkolenie w rasach Polski
Długodzioby Lotny
Wrzesień
Radom
Omówienie sposobu oceny w rasie
Chiński Gołąb i Felegyhazer
KOMUNIKATY
KOMISJI
STANDARYZACYJNEJ
DS. DROBIU
Lipiec
mentacja rejestracyjna dla kur rasy
TĘCZANKA (NIOSKA TĘCZOWA).
W związku z powyższym termin
pierwszego pokazu, zgodnie ze
standardowa ścieżką rejestracyjną
wg Regulaminu Komisji Standaryzacyjnej, wyznacza się na najbliższą
Wystawę Krajowa.
R e k l a m a
Warszawa
Wydawnictwo Specjalistyczne
ISSN 1730-3125
Kwartalnik ukazuje się
nieprzerwanie od 2003 roku
Dostępne w prenumeracie
pod nr telefonu 17 581 01 47
lub 600 418 870
Więcej na stronie www.sima.of.pl
styczeń-marzec 2014
59
Y NA
M
R
KA
ENT RAJOWEU
C
U
PRODSTAWY KZWIĄZK
WY KIEGO
POLS

Podobne dokumenty

H o d w

H o d w Serbskie wysokolotne występują we wszystkich barwach i kolorach, jednokolorowe, plamiste i pstrokate. Około 30 odmian ubarwienia ma swoje nazewnictwo wywodzące się z języka tureckiego. Obecnie serb...

Bardziej szczegółowo

Lecimy do Lipska - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i

Lecimy do Lipska - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i prof. Andrzej Dubiel, Godfryd Kuryło, Zbigniew Rajski, Marek Rzepka, Stanisław Wójcik. ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Jerzy Szawiel – gołębie (tel. 502 213 817) prof. Manfred Uglorz – gołębie (tel. 600 236 361...

Bardziej szczegółowo