paradygmaty nauk prawnych - Koło Naukowe Historii Doktryn

Komentarze

Transkrypt

paradygmaty nauk prawnych - Koło Naukowe Historii Doktryn
MARCIN KALIŃSKI
PARADYGMATY NAUK PRAWNYCH
Pojęcie paradygmatu wiąże się bezpośrednio z dziełem zatytułowanym – „Struktura
rewolucji naukowych” - autorstwa Thomasa Kuhna, amerykańskiego filozofa nauki.
Powyższa publikacja, wydana w 1963 roku, wywołała prawdziwą burzę wśród filozofów
i historyków nauki, a także wśród samych uczonych, zyskując miano jednej z najbardziej
wpływowych prac jakie powstały w ostatnim stuleciu. Przyczyną tego było zarówno
nowatorskie1 ujęcie rozwoju nauki, jak i kontrowersyjność wielu tez.
Do publikacji „Struktury…” w środowisku naukowym dominował pogląd
o ewolucyjnym, to jest – stałym i stopniowym - charakterze postępu naukowego. Na
przestrzeni XIX i XX wieku, pod wpływem zdobyczy nauk specjalnych, z elementów
pozytywizmu, empiryzmu, materializmu i ewolucjonizmu wykształcił się scjentyzm, którego
osnową było wyłączne i całkowite zaufanie do nauki, przy dość wąskim jej rozumieniu (tylko
nauki przyrodnicze, toteż prawo, jako jedna z nauk społecznych, znalazło się poza jej
obrębem)2. Charakterystyczne było przekonanie, iż nauka odkrywa nieznane dotąd aspekty
rzeczywistości oraz wyjaśnia struktury i mechanizmy funkcjonowania otaczającego nas
świata. Kult poznania naukowego łączył się tu z wiarą w możliwość poznania racjonalnego,
prawdziwego obrazu rzeczywistości.
Owym optymizmem zachwiał dopiero kryzys, w jakim znalazły się dziedziny
empiryczne w I połowie XX wieku, kiedy to na skutek zaskakujących i trudnych do
wytłumaczenia odkryć okazało się, że uznany przez ogół uczonych obraz świata przestał
wystarczyć do wyjaśniania nowych zjawisk. Zmobilizowało to naukowców, najpierw do
podjęcia diametralnie różnych, a nieraz wręcz sprzecznych, prób naukowej interpretacji
rzeczywistości, a następnie do przyjęcia zupełnie nowej, konstruktywistycznej filozofii nauki,
otwierając tym samym drogę do jej nowego, „rewolucyjnego” rozumienia.
Nie bez znaczenia była również radykalna zmiana atmosfery intelektualnej, jaką
przyniosły lata sześćdziesiąte i rodząca się kontrkultura, poszukująca alternatywnych
1
Pogląd ten jest kwestionowany. Zauważa się że Kuhn wiele centralnych koncepcji zaczerpnął od Ludwika
Flecka (1896-1961), bakteriologa i filozofa nauki ze Lwowa, autora pracy - „Wprowadzenie do nauki o stylu
myślowym i kolektywie myślowym.”, ogłoszonej po niemiecku w 1935 roku. Podobne, a precyzyjniej wyrażone
idee zawarł również Kazimierz Ajdukiewicz w trzech artykułach opublikowanych w latach 1934-1935 na łamach
"Erkenntnis": „Język i znaczenie”; „Obraz świata i aparatura pojęciowa” i „Naukowa perspektywa świata.”
Powyższe prace przeszły wówczas praktycznie bez echa.
Wojciech Sady, Spór o racjonalność naukową Od Poincarego do Laudana, Wrocław 1995, s. 144.
2
Władysław Tatarkiewicz, Historia Filozofii, t. III, Warszawa 1998, s. 93.
1
sposobów życia wobec opartego na nauce i technice społeczeństwa konsumpcyjnego. Trudno
nie zauważyć, iż Kuhn i jego dzieło doskonale wpisali się w powojenny klimat kontestowania
wiary w to, iż rozwój nauki przyniesie dobrobyt i oświecenie dla wszystkich.
Amerykanin,
już
na
samym
początku
„Struktury
rewolucji
naukowych”
zakwestionował dotychczasowe przekonanie na temat kumulatywnego i ewolucyjnego
charakteru nauki, oświadczając, że nie jest ona zbiorem faktów, teorii i metod
przedstawianych w podręcznikach, do którego uczeni próbują co jakiś czas dorzucić ten lub
inny szczegół, a postęp naukowy nie polega na stopniowym dokładaniu tych elementów, po
jednym lub po kilka, do wciąż rosnącego zasobu technik i wiedzy3.
Zauważył przy tym, że przez przeważającą część historii nauki ta ostatnia rządzona
jest przez jakiś „paradygmat”4, który można zdefiniować jako pewien elastyczny wzorzec
badawczy: schemat pojęć, wyników i procedur, który organizuje późniejsze badania5. Ustalają
go pewne dzieła naukowe, takie jak „Principia” Izaaka Newtona lub „New System of
Chemical Philosophy” Johna Daltona, a okres ten Kuhn nazywa okresem nauki normalnej –
kiedy to pewien zbiór teoretycznych ujęć zjawisk zostaje uznany przez większość uczonych
za podstawię dalszych badań. Paradygmat i nauka normalna są ze sobą nierozerwalnie
związane - paradygmat wyznacza granice dla nauki normalnej, a nauka normalna aktualizuje
i artykułuje paradygmat.
Po jakimś czasie, nastaje jednak moment w którym nauka normalna, czyli ta
uprawiana w ramach aktualnie obowiązującego paradygmatu, nie umie odpowiedzieć sobie na
zaistniałe pytania i wątpliwości. Uczeni natrafiają na fakty z których interpretacją uporać się
nie mogą, jako że wyniki doświadczeń nie zgadzają się z przewidywaniami, zaś wszelkie
próby uporania się z tego typu trudnościami za pomocą posiadanych środków teoretycznych
nie przynoszą zadowalających rezultatów. Owe niespodziewane trudności Kuhn nazywa
„anomaliami”6.
Anomalie nie obalają teorii, nie doprowadzają też do jej odrzucenia. Często tłumaczy
się je bowiem błędem pomiaru lub brakiem doświadczenia u danego naukowca. Gdy jednak
próby modyfikacji teorii bez zmiany paradygmatu nie dają zadowalającego rezultatu, a liczba
anomalii wciąż się zwiększa, wówczas można już mówić o „kryzysie” w nauce.
3
Thomas Kuhn, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 2001, s. 20.
„Paradygmat” jest terminem pochodzenia greckiego i oznacza przykład, wzór, rozumiany jako pierwotny
model rzeczy zmysłowych, model w formie schematycznej, mający wartość dydaktyczną dostarczając
wyraźnego i bezpośredniego oglądu szczególnie złożonych badań. Do filozofii nauki „paradygmat” został
wprowadzony przez Georga Christopha Lichtenberga (1742-1799).
5
Simon Blackburn, Oksfordzki słownik filozoficzny, Warszawa 1997, s. 285.
6
Wojciech Sady, Spór o racjonalność naukową Od Poincarego do Laudana, Wrocław 1995, s. 159.
4
2
Nauka
w
stanie
„kryzysu”
przypomina
nieco
naukę
w
stanie
„przedparadygmatycznym” – pojawiają się hipotezy pomocnicze, pozwalające wyjaśnić
pewne zjawiska, usuwające trudności w jednej dziedzinie i kształtujące je w innej; mnożą się
konkurencyjne modyfikacje, a żadna nie jest na tyle zadowalająca by zdobyć powszechną
akceptację.
Ostatecznie
z
„kryzysu”
wyłania
się
nowy
paradygmat,
albo
też
kilka
konkurencyjnych paradygmatów, spośród których zaakceptowany zostaje ten, który radzi
sobie z anomaliami zaistniałymi w obrębie minionego paradygmatu, w sposób najlepszy. Co
szczególnie istotne – nowy paradygmat nie jest ewolucyjnym rozwinięciem poprzednio
obowiązującego, jako że z chwilą jego uznania zmieniają się nie tylko teorie naukowe, lecz
cały system, model wyjaśnień, reguły metodologiczne oraz język, który je opisuje.
„Przejście od paradygmatu znajdującego się w stanie kryzysu do innego, z którego
może wyłonić się nowy okres nauki normalnej, nie jest procesem kumulatywnym, nie
następuje ono w wyniki uszczegółowienia lub rozszerzenia starego paradygmatu – stwierdzał
Kuhn – Jest to raczej przebudowa danej dziedziny od podstaw, zmieniająca niektóre
najbardziej elementarne uogólnienia teoretyczne oraz wiele metod i zastosowań
paradygmatycznych. W okresie przejściowym problemy jakie mogą być rozwiązane przez
stary i nowy paradygmat, w znacznym stopniu się pokrywają, ale nigdy całkowicie7.”
Rewolucja naukowa zwycięża więc stopniowo, w miarę zmniejszania się liczby
przeciwników i wzrostu liczby zwolenników nowego sposobu widzenia, myślenia i działania.
Proces przechodzenia na jego stronę jest przyspieszany przez pewnego rodzaju dodatnie
sprzężenie zwrotne - w miarę, jak rośnie liczba uczonych pracujących w ramach nowego
paradygmatu, jest on doskonalony, w rezultacie wzrasta liczba jej sukcesów, coraz więcej
powstaje też na nim, co jeszcze bardziej wzmacnia jej atrakcyjność8.
Z czasem nowy paradygmat coraz bardziej się utrwala – w badaniach,
doświadczeniach i publikacjach naukowych – kończąc „rewolucję” i zapoczątkowując nowy
okres nauki normalnej.
Poglądy Kuhna były szeroko omawiane i mocno atakowane. W drugim wydaniu
„Struktury rewolucji naukowych” złagodził nieco niektóre ze swych tez, ale ich zasadnicza
wymowa nie uległa zmianie. Należy przy tym pamiętać, że dotyczyły one głównie nauk
przyrodniczych, a nie nauk społecznych i humanistycznych do których wszakże należą nauki
prawne, znajdujące się w centrum zainteresowania niniejszej pracy.
7
8
Thomas Kuhn, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 2001, s. 156.
Wojciech Sady, Spór o racjonalność naukową Od Poincarego do Laudana, Wrocław 1995, s. 169.
3
Zastrzeżenie to jest bardzo istotne, jeżeli weźmie się pod uwagę specyfikę nauk
społecznych oraz humanistycznych i ich podstawową cechę – wieloparadygmatyczność.
W odróżnieniu od nauk przyrodniczych, gdzie nowy paradygmat anuluje swego poprzednika,
tak jak mechanika Einsteina „zanegowała” mechanikę Newtonowską, na gruncie nauk
społecznych i humanistycznych pojawienie się nowego paradygmatu nie wyłącza „działania”
starego paradygmatu. Kuhn twierdził, że dochodzi tutaj do swego rodzaju „wojen
paradygmatycznych”, czyli zwalczania się nawzajem uczonych z różnych obozów
i odmawiania innym charakteru naukowości, czego zresztą nie da się interpretować jako
racjonalnego procesu, w ramach którego miałby się wyrażać rozwój nauki, a bardziej jako coś
w rodzaju rywalizacji stronnictw politycznych9. Z kolei Karl Popper zauważył iż
poszczególne paradygmaty są wobec siebie raczej komplementarne, tj. wzajemnie się
uzupełniają.
Nauki prawne, czyli zbiór nauk społecznych i humanistycznych zajmujących się
prawem, wpisują się w oba stanowiska. Zwolennicy poszczególnych paradygmatów zmagają
się ze sobą intelektualnie, lecz jednocześnie trudno nie zauważyć, że konkurujące „szkoły”
prawa nawzajem się dopełniają, rozszerzając spojrzenie na prawo jako na naukę.
Jeśli zresztą chodzi o tę ostatnią, to warto przed przystąpieniem do omawiania jej
paradygmatów, powiedzieć o niej kilka słów więcej, tym bardziej, że jak można
przewidywać, wiążą się z nią pewne kontrowersje.
W obrębie nauk prawnych, zgodnie z tradycją zapoczątkowaną przez Friedricha Carla
von Savigny’ego i niemiecką szkołę historyczną, ze względu na dominujący typ metodologii
i problematyki wyróżnia się:
1) Dogmatykę prawa – tj. naukę prawa obowiązującego, zajmującą się interpretacją
tekstu, konstrukcją pojęć umożliwiających tę interpretację oraz systematyzacją
pojęć prawnych, dzielącą się na dyscypliny odpowiadające poszczególnym
gałęziom prawa np. konstytucjonalistyka, karnistyka, cywilistyka10;
2) Ogólne nauki o prawie - zajmujące się ogólnymi zagadnieniami związanymi
z prawem, tj. filozoficzną refleksją nad prawem, jego istotą i celem, jak również
9
Zachodzi tu zresztą pewna wątpliwość, otóż Kuhn mocno akcentował rolę jednomyślności na etapie nauki
normalnej, i to nie tylko jako zgody, co do obowiązywania paradygmatu. Jego zdaniem powinna to być tak silna
akceptacja, że nie powstaje najmniejsza nawet potrzeba rozpatrywania podstawowych zagadnie przedmiotu i
metod dyscypliny, gdyż cała energia badaczy skoncentrowana jest na rozwiązywania „łamigłówek” („puzzles”) –
czyli standardowych problemów o zagwarantowanym rozwiązaniu. Kiedy pojawiają się dyskusje i spory na
tematy fundamentalne, nierzadkie wszakże na gruncie nauk społecznych i humanistycznych - jest to oznaką
braku jednomyślności.
Kazimierz Jodkowski, Realizm. Racjonalność. Relatywizm t. 22, Lublin 1990, s. 200.
10
Andrzej Bator, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008, s. 25.
4
problemami stosowania, wykładni i obowiązywania prawa i przybierające postać
odpowiednio filozofii prawa, bądź teorii prawa11;
3) Nauki historyczno-prawne – blisko powiązane pod względem metodologii
z historią, jednak nie ograniczające się jedynie do badania tzw. pomników prawa,
lecz zajmujące się również analizą kultury prawnej określonej grupy z punktu
widzenia jej ewolucji i historycznych uwarunkowań. W ich skład wchodzi między
innymi historia prawa oraz historia doktryn politycznych i prawnych12;
4) Nauki pomocnicze prawa – niewymienione przez Savigny’ego, opierające się na
dorobku i metodologii innych nauk i odnoszące się następnie do badania prawa,
np. kryminalistyka, kryminologia, medycyna sądowa, logika prawnicza, czy
socjologia prawa13.
Tak, jak to zostało już zasygnalizowane wyżej, niektórzy uczeni uważają za
kontrowersyjne, używanie określenia „nauka” na powyższy sposób refleksji o prawie. Zarzut
ten dotyczy w szczególności dogmatyki prawa, a rozważania nad jej wątpliwą „naukowością”
apogeum osiągnęły w II połowie XIX wieku, po głośnym wystąpieniu berlińskiego
prokuratora - Juliusa Hermana von Kirchmanna - który w mowie zatytułowanej
„Die Wertlosigkeit der Jurisprudenz als Wissenschaft” („Bezwartościowość prawoznawstwa
jako nauki”) zarzucił dogmatyce, iż: po pierwsze – w przeciwieństwie do nauk
przyrodniczych niczego nie wyjaśnia; po drugie – że jej tezy są subiektywne, tj. uzależnione
od ocen interpretatora; po trzecie – że jest nauką sezonową, czyli szybko się dezaktualizującą
("Trzy słowa ustawodawcy i całe biblioteki prawnicze mogą zostać wyrzucone na
makulaturę."), i po czwarte – że odznacza się brakiem postępu metodologicznego, stosując te
same metody badawcze od czasów Starożytnego Rzymu14.
Próba rozstrzygnięcia problemu prawa jako nauki znalazła ujście w dwóch
przeciwstawnych koncepcjach: „naturalistycznym ujęciu prawa” i „antynaturalistycznym
ujęciu prawa” – istotnych w perspektywie omawiania interesujących nas paradygmatów.
Pierwsza z nich jest efektem przyjęcia na gruncie nauk społecznych postulatów
wywodzących
się
z
wczesnopozytywistycznej
socjologii
Auguste’a
Comte’a,
tak zwanego - „naturalizmu”. W ramach tego ujęcia można wyróżnić naturalizm
przedmiotowy i naturalizm metodologiczny, przy czym ten pierwszy niejako wynika
11
Ibidem, s. 54.
Ibidem, s. 52.
13
Ibidem, s. 53-54.
14
J. H. von Kirchmann, Die Wertlosigkeit der Jurisprudenz als Wissenschaft, Berlin 1847.
12
5
z drugiego. Naturalizm przedmiotowy utrzymuje bowiem, że prawidłowości życia
społecznego (a więc i życia prawnego) są specyficzną odmianą prawidłowości dających się
zaobserwować w świecie przyrody, co prowadzi do przyjęcia założenia będącego istotą
naturalizmu metodologicznego - metody badawcze stosowane zarówno w naukach
społecznych jak i przyrodniczych są, lub winny być takie same. Wypracowywanie wspólnych
metod oraz badanie tych samych przedmiotów na rożnych poziomach: od fizycznego, przez
chemiczny, biologiczny, socjobiologiczny, psychologiczny, aż po socjologiczny, prawny czy
ekonomiczny, pozwoli ostatecznie na szybszy rozwój badań i osiągnięcie „jedności
wszystkich nauk”. W ujęciu naturalistycznym nauka prawa jest nauką empiryczną. Jej
zadaniem jest wyjaśnianie (funkcja eksplanacyjna), przewidywanie (funkcja predykcyjna)
oraz instrumentalnie skuteczne sterowanie procesami społecznymi (funkcja techniczna).
Nauka prawa ma wyjaśniać rzeczywistość prawną, opisując charakter powiązań między
poszczególnymi faktami prawnymi. W wyniku tego powinna formułować twierdzenia ogólne,
umożliwiające ustalenie prawidłowości życia prawnego, na podstawie których można stawiać
prognozy i przewidywać przyszłe zdarzenia prawne15. Naturaliści zauważają przy tym, że
poznawanie przyrody odznacza się skutecznością, gdyż opiera się na bezstronnej i wolnej od
wartości obserwacji, o którą niezwykle trudno w naukach humanistycznych i społecznych.
Stąd już tylko krok, do tezy iż nauki prawne winny ograniczać się wyłącznie do obserwacji
zewnętrznego zachowania człowieka, odrzucając metafizykę i to co niepoznawalne, czyli
ludzkie wnętrze. Przedmiotem badań jest więc wyłącznie zewnętrzne zachowanie,
definiowane jako „przemieszczanie się ludzkiego ciała w przestrzeni” i odróżniane od
działania, które zawsze jest doniosłą całością i na którym z kolei skupia się zainteresowanie
antynaturalistów16.
Efektem wpływu naturalistów było zaistnienie w prawoznawstwie takich kierunków
jak: realizm prawniczy czy socjologia prawa.
Na bazie sprzeciwu wobec powyższych założeń, wykształciło się antynaturalistyczne
ujęcie prawa, którego zwolennicy zauważają, że metody stosowane w naukach społecznych
i humanistycznych nie mogą być tożsame z tymi, jakich używa się w naukach
przyrodniczych, gdyż są one na ogół naukami interpretującymi i wartościującymi. Ponadto
prawidłowości życia społecznego diametralnie różnią się od tych, które można zaobserwować
w świecie przyrody (skrajny antynaturalizm kwestionuje wręcz istnienie jakichkolwiek
15
Jakub Łakomy, Spór naturalizm versus antynaturalizm w naukach prawnych a zagadnienie integracji
zewnętrznej nauk prawnych, [w:] Mirosław Sadowski, Piotr Szymaniec (red.), Prace z zakresu myśli politycznoprawnej oraz elektronicznej administracji, Wrocław 2010, s 112-114.
16
Andrzej Bator, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008, s. 50-52.
6
prawidłowości w życiu społecznym). Człowiek jest czymś więcej niż przedmiotem, jest
podmiotem, który dzięki wolnej woli i aktywności może ingerować w przebieg procesów
społecznych, toteż nauki humanistyczne i społeczne nie powinny jedynie opisywać
rzeczywistości, ale również kreować pozytywne i wartościujące projekty porządku
społecznego17. Obserwacja, będąca podstawą poznania naukowego w przyrodoznawstwie
dostarcza jedynie fragmentarycznej wiedzy o kulturze, gdyż umyka jej cała sfera znaczeń
kulturowych. Innymi słowy – obserwacja nie daje pełnej wiedzy o tym, co społeczne.
Wszelkie przedmioty kultury składają się bowiem z dwóch elementów: substratu
materialnego i strony znaczeniowej. Ten pierwszy ma charakter sensybilny i możemy poznać
go dzięki zmysłom – toteż może on być przedmiotem obserwacji. Ten drugi, mając charakter
intelligibilny, nie istnieje materialnie, lecz jest elementem kultury właściwej dla określonej
wspólnoty społecznej, więc nie może być przedmiotem obserwacji, pomimo tego, że stanowi
integralną część zachowania ludzkiego. Sprawia to, że rzeczywistość kultury, w odróżnieniu
od rzeczywistości natury, ma dualistyczną konstrukcję, wymagającą innej metody badawczej:
umiejętnego łączenia substratu materialnego ze stroną znaczeniową18.
Antynaturalizm
zaowocował
rozwojem
rozmaitych
koncepcji
poszukujących
alternatywy dla nowoczesnego dogmatycznego modelu prawoznawstwa, między innymi:
koncepcji
retoryki,
argumentacji
prawniczej,
Dworkinowskiej
koncepcji
prawa
czy instytucjonalnego pozytywizmu prawniczego19.
Na przestrzeni obu, omówionych powyżej, kierunków w metodologii nauk
społecznych, rozwinął się szereg paradygmatów nauk prawnych, czyli różniących się
w fundamentalny sposób systemów myślenia o prawie. Tak, jak to zostało zasygnalizowane
wcześniej, według Karla Poppera na gruncie nauk społecznych i humanistycznych, a więc
i nauk prawnych, nowe paradygmaty nie wykluczają poprzednich, pozostając z nimi
w szczególnej relacji – bądź to uzupełniania się, bądź to indyferentności („wchodzenia na
górę różnymi ścieżkami”).
Do trzech podstawowych paradygmatów w dziedzinie nauk prawnych zalicza się:
1) Paradygmat prawno-naturalny;
2) Paradygmat pozytywistyczny;
3) Paradygmat socjologiczno-psychologiczny (realistyczny),
17
Jakub Łakomy, Spór naturalizm versus antynaturalizm w naukach prawnych a zagadnienie integracji
zewnętrznej nauk prawnych, [w:] Mirosław Sadowski, Piotr Szymaniec (red.), Prace z zakresu myśli politycznoprawnej oraz elektronicznej administracji, Wrocław 2010, s 116-117.
18
Andrzej Bator, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008, s. 18-19.
19
Ibidem, s. 21.
7
- czasami wymieniając również „paradygmat teologiczny”20, poprzedzający powstanie dwóch
pierwszych. Koncepcje prawa, jakie przewijają się w ich obrębie zostaną omówione po kolei.
Paradygmat prawno-naturalny wyrósł w XVI wieku na gruncie postulatu
zeświecczenia nauki. Zanikło wówczas pojęcia prawa wieczystego, czyli przedwiecznego
prawa Bożego, zastąpione przez poszukiwanie podstaw legitymizacji uniwersalnego prawa w
naturze ludzkiej, naturze społecznej, a nawet naturze przyrody. Zgadzano się przy tym nadal
co do tego, że istnieją normy obowiązujące niezależnie od państwa, nadrzędne wobec prawa
pozytywnego; i że normy te, tworzące zbiór prawa naturalnego charakteryzują się większą
stałością i stabilnością niż normy prawa stanowionego.
Wśród przedstawicieli nowożytnej szkoły prawa natury przewijają się: Grocjusz,
Hobbes, Locke, Spinoza, Monteskiusz, Rousseau, Puffendorf i Leibniz, ale to temu
pierwszemu należy się miano „laicyzatora” prawa natury. Według Grocjusza źródłem prawa
naturalnego jest rozum człowieka, który nakazuje mu (tj. człowiekowi rozumnemu)
przestrzegać czterech podstawowych zasad: obowiązku dotrzymywania umów, zakazu
naruszania cudzej własności, obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej z własnej winy
i obowiązku karania przestępców. Z kolei myśl Hobbesa i Rousseau wiąże się z koncepcją
umowy społecznej. Anglik dokonuje analizy psychologicznej natury człowieka, uznając za
najważniejszy instynkt samozachowawczy, który wyraża się w dążeniu do uniknięcia
gwałtownej śmierci. Jego zdaniem, to egoizm jednostki skłania ją do zrzeczenia się części
swoich naturalnych praw i zawarcia umowy stanowiącej fundament wszelkiego prawa. Jest to
postępowanie zgodne z racjonalną naturą istoty ludzkiej. Rousseau tymczasem uznaje umowę
społeczną za formalną gwarancję wolności człowieka. Jako, że wszyscy ludzie, którzy do niej
przystępują, muszą zrezygnować ze swych jednostkowych uprawnień, nikt z nich nic nie
20
Paradygmat teologiczny, wywodzący się z chrześcijańskich koncepcji Augustyna i Tomasza z Akwinu, zakłada
iż prawo pochodzi od Boga, czyli bytu transcendentalnego.
Według Augustyna, odwiecznym prawem jest wola Boża, nakazująca przestrzegać naturalnego porządku
i zabraniająca go zakłócać. Odróżnia on przy tym „prawo Boże” od „prawa naturalnego”, z czego to drugie
uważa za swoiste odbicie pierwszego. W drodze intelektualnej można poznać tylko „prawo naturalne”,
natomiast poznanie „prawa Bożego” możliwe jest jedynie w drodze ekstatycznej, przy udziale i pomocy samego
Boga.
Z kolei Akwinita dzieli prawo na: pozytywne, naturalne i wieczyste. To ostatnie, ugruntowane w samej
Substancji Bożej, jest jednocześnie źródłem wszystkich innych praw. Obowiązkiem człowieka jest poznanie,
czego prawo wieczyste od niego wymaga i dostosowanie się do owych wymagań. Istota ludzka może tego
dokonać dzięki temu iż jest ono niejako wyryte w naturze człowieka pod postacią prawa naturalnego (będącego
przejawem partycypacji prawa boskiego w ludzkiej naturze). Prawo pozytywne, stanowione przez człowieka,
nie posiada zaś istotniejszego znaczenia, będąc zaledwie naśladownictwem prawa naturalnego, a poprzez nie
prawa wieczystego.
Kres paradygmatowi teologicznemu położyło Oświecenie, lecz niektóre spośród wypracowanych przezeń
instytucji i rozwiązań zostały przejęte przez inne paradygmaty, w tym pozytywistyczny.
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s.13-14.
8
traci. Jest to rozwiązanie sprawiedliwe i rozumne, bowiem sytuacja wszystkich jednostek
uczestniczących w umowie jest jednakowa21.
Nie sposób pominąć tu również refleksji Immanuela Kanta, który szukając źródła
uniwersalnego, powszechnie obowiązującego prawa formułuje imperatyw kategoryczny,
brzmiący: „Postępuj tak, jakbyś życzył sobie, by maksyma twego postępowania była prawem
powszechnym22.” Ów imperatyw jest nakazem rozumu praktycznego, a jego realizacja opiera
się na zasadzie autonomii moralnej człowieka – może on być spełniony jedynie dobrowolnie,
z naturalnego poczucia obowiązku. Kant wyprowadza przy tym z niego trzy nakazy
stanowiące podstawowe zasady porządku moralnego: nakaz wolności, nakaz prawa oraz
nakaz kary. Formalnie rozumiany imperatyw staje się więc podstawą treściową dla wszelkich
możliwych do sformułowania porządków moralnych i prawnych23.
Na początku XIX wieku, paradygmat prawno-naturalny, poddany krytyce ze strony
pozytywizmu prawniczego oraz niemieckiej szkoły historycznej24 stracił na znaczeniu, by
odrodzić się na nowo dopiero po II Wojnie Światowej. Do jego renesansu przyczyniły się
zarówno słabość i braki w obrębie paradygmatu pozytywistycznego, skłaniające badaczy do
zwrócenia się ku teoriom prawa natury, w poszukiwaniu bardziej jednoznacznych
rozstrzygnięć metodologicznych, ontologicznych oraz metodologicznych, jak i doświadczenia
historyczne związane z systemami totalitarnymi. Pozytywizm prawniczy uważano wszakże za
jeden z filarów które umożliwiły stworzenie totalitarnych przepisów prawa narodowego
socjalizmu25.
Współczesnej doktrynie prawa natury wiele brakuje do jednorodności. Różnice
pomiędzy koncepcjami, które się z niej wywodzą, dotyczące nieraz spraw zasadniczych,
21
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s.15-16.
Simon Blackburn, Oksfordzki słownik filozoficzny, Warszawa 1997, s. 167.
23
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s.16.
24
Niemiecka Szkoła Historyczna powstała na gruncie sporów ideowych początku XIX wieku, kwestionując
zarówno kierunek prawno-naturalny, jak i pozytywistyczny. Do jej najwybitniejszych przedstawicieli należą
Friedrich Carl von Savigny oraz Georg Friedrich Puchta.
Savigny wyróżnia w nauce dwie przeciwstawne orientacje – „historyczną” i „niehistoryczną”, poddając
jednocześnie krytyce tę drugą. Ujęcie niehistoryczne, kładące nacisk na spekulację filozoficzną i prawo natury,
popełnia wiele błędów, a najważniejszym z nich jest nieliczenie się z przeszłością i nieuwzględnianie jej w
tworzeniu prawa. Prawo jest bowiem jednym z produktów ducha narodu i podobnie jak inne zjawiska
kulturowe, stanowi wytwór naturalnych wewnętrznych sił, a nie rezultat woli ustawodawcy.
Puchta, podobnie jak Savigny, nadaje szczególne znaczenie duchowi narodu jako źródłu prawa, dzieląc je
jednocześnie na trzy gatunki: prawo zwyczajowe, prawo ustawowe i prawa prawnicze.
Główny cel jaki stawiała sobie szkoła – tj. przeciwstawienie się kodyfikacji prawa – nie został osiągnięty,
pomimo że prace nad kodeksem znacząco się opóźniły. Jej znaczenie jest jednak znacznie szersze i obejmuje
zarówno historię jak i metodologię nauk społecznych, gdyż szkoła rozwinęła badania nad prawem i jego
historycznym rozwojem, a wyniki jej prac i opracowane metody badawcze mają powszechne znaczenie.
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s.19-20..
25
Gustaw Radbruch, Ustawa i prawo, 1990. (http://www.iusetlex.pl/pdf/magazyn/ustawa_i_prawo.pdf)
22
9
występują na wszelkich poziomach analizy i uzasadniania owego prawa. Najbardziej
klasyczna z nich - substancjalna koncepcja prawa natury – związana jest z odrodzeniem się
tomizmu, pod koniec XIX wieku, pod wpływem encyklik Leona XIII. Proponuje ona pojęcie
prawa odwołującego się do realnie istniejących, transcendentalnych wartości, których
jedynym źródłem jest Bóg. System normatywny ma w niej charakter systemu statycznego, w
którym o dowolnej normie, na podstawie tego systemu, możemy rozstrzygnąć
(wydedukować), czy jest ona prawdziwa, czy też nie. W momencie nastania „kryzysu prawa”,
gdy pozytywna filozofia prawa nie daje przekonujących podstaw do zastosowania
określonych rozstrzygnięć prawnych, należy sięgnąć po pojęcie uniwersalnego prawa oraz
powszechnie uznawane wartości. Jej problemem jest jednak to, że owe ponadpozytywne
reguły prawa natury, zależą w dużym stopniu od akceptacji konkretnej wersji metafizyki26.
Obok ujęć substancjalnych (materialnych), podejmowane są jednak również próby
definiowania prawa natury w sposób proceduralny, czym zajmuje się chociażby tak zwana
szkoła prawa natury o zmiennej treści. Jej apologeci odchodząc od substancjalnego
rozumienia prawa, zwracają uwagę na historyczną, kulturową oraz epistemologiczną
zmienność materialnych reguł tego prawa. Przedstawiciel neokantyzmu – Rudolf Stammler –
zauważa, iż obok prawa szczegółowego (materialno-pozytywnego) funkcjonuje stała,
nieokreślona w swej treści, formalna idea prawa, która przesądza o słuszności prawa
pozytywnego i możliwości jego obiektywnego poznania. Prawem natury jest prawo uznane za
sprawiedliwe we wspólnocie wolnych ludzi, w której każdy byłby przez wszystkich
traktowany sprawiedliwie. Inny przedstawiciel tej szkoły - Lon Luvois Fuller – twierdzi z
kolei, że istnieje wewnętrzna, formalna, moralność prawa, która warunkuje czy owo prawo
jest sprawiedliwe. Kataloguje on owe warunki, wymieniając ich aż osiem: 1) prawo
stanowione musi być w dostatecznym stopniu ogólne; 2) należycie ogłoszone; 3) może
dotyczyć tylko zachowań mających nastąpić w przyszłości; 4) musi być jasne i zrozumiałe; 5)
wewnętrznie niesprzeczne; 6) możliwe do zrealizowania; 7) stabilne, czy nie podlegające
częstym zmianom; 8) działania urzędowe winny być zgodne z obowiązującym prawem.
Naruszenie któregokolwiek z tych warunków powoduje, że dany system nie może być uznany
za system prawny27.
Podobnie jak u zarania paradygmatu prawno-naturalnego, tak i współcześnie próbuje
się go uzasadniać poprzez umowę społeczną. Przedstawicielem tego nurtu jest między innymi
John Rawls, twierdzący iż umowa społeczna może być zawarta jedynie w stanie natury, gdy
26
27
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s. 71-72.
Ibidem, s. 67-68.
10
jednostki nie znają jeszcze swojego położenia, statusu społecznego oraz talentów, posiadając
co najwyżej minimum wiedzy na temat tak zwanych „okoliczności sprawiedliwości”.
Gwarantuje to, że nikt nie stworzy teorii sprawiedliwości dającej mu wyłączne korzyści.
Rawls zauważa przy tym, że formalne reguły sprawiedliwości winny cechować się:
ogólnością przedmiotową, publicznością i abstrakcyjnością, oraz ostatecznie formułuje dwie
fundamentalne zasady sprawiedliwości proceduralnej, zgodne z etycznymi intuicjami
jednostki: 1) zasada priorytetu wolności nad innymi wartościami, 2) zasada priorytetu
sprawiedliwości nad efektywnością i dobrobytem28.
Kończąc wymienianie przykładowych, współczesnych koncepcji prawa natury nie
sposób pominąć również teorii Gustawa Radbrucha, który głosi iż jeżeli norma prawna w
drastyczny sposób łamie podstawowe normy moralne, to nie obowiązuje. Radbruch określa
ponadto warunki jakie powinno spełniać prawo, aby mieć moc obowiązującą. Twierdzi, że
ludzie mają pewne wyobrażenia o prawie i jego naturze, że jest im dana pewna idea prawa,
zawierająca w sobie trzy elementy: postulat sprawiedliwości (nakazujący by prawo było
jednakowe dla wszystkich), ideę dobra powszechnego (w myśl której prawo ma służyć
powszechnemu dobru), oraz pewność prawa (związaną z bezpieczeństwem prawnym).
Elementy te powiązane są ze sobą w sposób dialektyczny tworząc triadę gdzie zależnie od
sytuacji jeden z nich wysuwa się na czoło.
Największym filozoficzno-metodologicznym rywalem kierunku prawno-naturalnego
jest niewątpliwie paradygmat pozytywistyczny, który zaistniał na początku XIX wieku, jako
krytyczna reakcja na niemiecką szkołę historyczną. Pozytywizm prawniczy29 dominował w
prawoznawstwie drugiej połowy XIX i pierwszej połowy XX wieku, rozwijając się w dwóch
równoległych nurtach – anglosaskim (common law) i kontynentalnym (civil law) – wśród
których można jednak z łatwością wyróżnić dwa niezmienne twierdzenia: 1) prawo jest
wyrazem woli ustawodawcy, oraz 2) prawo jest wyrażone w tekście. Przyjęcie pierwszej tezy
oznacza przeciwstawienie się przekonaniu o koniecznych związkach prawa i moralności, z
kolei druga przesądza o sposobie istnienia prawa w świecie rzeczywistym – jest ono
uchwytne jako wypowiedź języka, czy też struktura takich wypowiedzi30.
28
Ibidem, s. 68-69.
W ramach tak szerokiego prądu intelektualnego, jakim jest pozytywizm prawniczy, nietrudno o zamęt
terminologiczny. Po pierwsze zdarza się, że termin „pozytywizm” używany jest w odniesieniu do niektórych
koncepcji realizmu prawniczego (przykładowo skandynawski realizm prawniczy określany jest nieraz jako
pozytywizm pragmatyczny). Po drugie historia myśli prawniczej doprowadziła do wykształcenia się wielu
alternatywnych odmian pozytywizmu, polemizujących ze sobą nieraz w sprawach zasadniczych.
Andrzej Bator, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008, s. 59.
30
Andrzej Bator, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008, s. 60.
29
11
Z założeniami pierwszej tezy wiąże się zresztą inny z podziałów w obrębie
paradygmatu pozytywistycznego, a mianowicie rozdział na tak zwany „pozytywizm twardy”
i „pozytywizm miękki”. Pierwotnie kierunek pozytywistyczny zakładał bowiem absolutne
rozdzielenie prawa i moralności, jako że obiektem badań stawał się sam tekst prawny, będący
tworem ustawodawcy (pozytywizm twardy). Ponure doświadczenia połowy XX wieku
(rozwój systemów totalitarnych, opartych na prawie pozytywnym) spowodowały jednak, że
tradycyjne, odtwórcze i niewartościujące realizowanie woli ustawodawcy skompromitowało
się moralnie i politycznie, toteż zaczęto szukać wobec niego alternatywy. Odnaleziono ją w
obrębie tego samego paradygmatu, poprzez zaakceptowanie wagi „prawa przedustawowego”
a nawet tak zwanego „minimum prawa natury” (pozytywizm miękki). W przeciwieństwie do
„pozytywizmu twardego”, „pozytywizm miękki” „wprowadza” pewne ograniczenia dla
ustawodawcy, pomimo że nadal zasadniczym obiektem jego zainteresowania jest tekst
prawny31.
Sam termin – pozytywizm prawniczy – w swym najbardziej klasycznym rozumieniu,
kojarzony jest z dwoma filozofami i prawnikami brytyjskimi – Jeremy Benthamem oraz jego
uczniem – Johnem Austinem. Ten pierwszy, twórca teorii utylitaryzmu, wychodzi z
założenia, że wszystko co w życiu czyni człowiek podporządkowane jest unikaniu bólu
i dążeniu do przyjemności. Człowiek w ujęciu Benthama jest bowiem istotą racjonalną,
zdolną do dążenia do szczęścia w oparciu o refleksję nad zyskami i stratami płynącymi z
określonego działania i jego skutków, czyli do dokonania tak zwanego "rachunku
szczęśliwości". Podstawowym kryterium rozróżniania działań pozytywnych i negatywnych
jest zaś dla utylitarystów „zasada użyteczności”, głosząca iż postępowanie jest słuszne, jeśli
prowadzi do uzyskania jak największej ilości szczęścia i jak najmniejszej ilości nieszczęścia.
Stąd już tylko krok do założenia, że zadaniem państwa i prawa powinno być osiągnięcie jak
największej użyteczności w sferze społecznej. Sposobem na to jest ujęcie zasad współżycia
ludzkiego w ramy stałego i powszechnie znanego prawa, które umożliwiłoby dokonanie
racjonalnej kalkulacji pozwalającej uniknąć przykrości wynikających z jego przekroczenia.
Bentham wyróżnia przy tym osiem niezbędnych komponentów regulacji prawnych: 1) prawo
musi określać podmiot, którego wola jest artykułowana; 2) prawo musi określać przedmiot,
czyli te sytuacje lub rzeczy, do których stosują się nakazy lub zakazy; 3) prawo musi określać
zakres zastosowania nakazów i zakazów; 4) prawo musi określać rożne aspekty stosowalności
zakazów i nakazów; 5) prawo musi określać rodzaj i warunki zastosowania przymusu
31
Ibidem, s. 60-61.
12
państwowego; 6) prawo musi określać środki potrzebne do zrealizowania nakazów i zakazów;
7) prawo musi określać, jakie są właściwe sposoby formułowania i ogłaszania tekstów
prawnych; 8) prawo musi określać instytucje egzekucyjne i procedury według, których muszą
one działać.
Austin, kontynuując myśl swojego mentora, definiuje prawo jako mający charakter
ogólny i zabezpieczony sankcją rozkaz suwerena politycznego skierowany do jego
poddanych. Jego zdaniem powyższe wymagania spełnia prawo pozytywne – tworzone przez
człowieka dla innych ludzi, jak i prawo Boże – tworzone przez Boga dla ludzi (jest rozkaz
suwerena o charakterze ogólnym – „Dziesięć Przykazań” oraz sankcja – wieczne potępienie),
jednak tylko to pierwsze winno interesować prawnika. Suwerenem politycznym jest ktoś, kto
wydaje prawo – nie tylko władca lub ciało będące najwyższym podmiotem politycznym, lecz
także urzędnicy będący przedstawicielami pierwszego lub drugiego, oraz prywatne osoby
podczas dochodzenia lub realizowania przysługujących im praw. Odróżnia on ponadto
suwerena prawnego (de iure) od suwerena faktycznego (de facto), zauważając, że ten
pierwszy staje się nim w wyniku przyznania mu konkretnych uprawnień, a ten drugi rządzi
realnie w oparciu o faktyczny posłuch społeczny. Zdaniem Austina oczywiście istotniejszy
jest suweren faktyczny, jako że to „suweren kreuje prawo, a nie prawo kreuje suwerena” i aby
wskazać rzeczywistego suwerena, należy obserwować społeczeństwo, badając, komu daje
posłuch. Suwerenność jest przy tym nieograniczona (jego władzy nie może ograniczyć nikt
inny, także on sam); niepodzielna (nie może być rozdzielona pomiędzy poszczególne
podmioty, np. króla, parlament) i nieprzerwana (ma charakter ciągły). Jeśli chodzi o
metodologię, to Austin sprzeciwia się uwzględnianiu czynnika historycznego, przekonując, że
prawnika powinno interesować tylko prawo obowiązujące aktualnie32.
Inny z przedstawicieli nurtu anglosaskiego pozytywizmu prawnego - Herbert Hart,
zauważa, że punktem wyjścia dla uchwycenia istoty prawa jest zrozumienie pojęcia reguły
(normy) prawnej i sposobu w jaki funkcjonuje ona w społeczeństwie. Sensem reguły prawnej
jest to, że nakłada ona powinność określonego zachowania się, w przypadku jej naruszenia
pociągając za sobą największą i najdotkliwszą presję społeczną, gdy tymczasem przy
naruszeniu reguł moralnych (również nakładających powinność konkretnego zachowania się)
ta presja jest znacznie mniejsza i bardzo rzadko prowadzi do zaistnienia sankcji fizycznych.
W społeczeństwach na prymitywnym etapie rozwoju, dla ich utrzymania i funkcjonowania,
wystarczają zazwyczaj zwykłe reguły zobowiązaniowe, poparte jakaś formą przymusu. Hart
32
Jerzy Stelmach, Ryszard Sarkowicz, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999, s. 25-31.
13
nazywa je „regułami pierwotnymi”. Szereg czynników sprawia jednak, że ujmowanie
systemu prawa jako zbioru wyłącznie tego typu reguł, staje się w pewnym momencie rozwoju
społeczeństwa niewystarczające. System nie ma zdolności do samoorganizowania się, gdyż
reguły pierwotne nie mogą regulować procesu własnego wytwarzania i zmiany (wada
statyczności), ponadto nie jest jasne, które z nich są regułami obowiązującymi (wada
niepewności) i jakie są procedury stosowania reguł (wada nieskuteczności). Sprawia to, że
obok reguł pierwotnych muszą istnieć również reguły wtórne, mające charakter proceduralny,
określające sposób posługiwania się regułami pierwotnymi. Wspomniane reguły wtórne
dzielą się na: reguły zmiany (usuwające wadę statyczności), reguły orzekania (usuwające
wadę nieskuteczności) reguły uznania (usuwające wadę niepewności). Hart uznaje rozdział
prawa i moralności, ale nadaje mu złagodzoną formę twierdząc, że w prawie musi istnieć
pewne minimum moralności ("minimum treści prawa natury"). Może mieć dowolną treść, ale
powinno uwzględniać pewne właściwości człowieka i świata, który go otacza33.
Jeśli chodzi o nurt kontynentalny, to pozytywizm ten stanowi istną mozaikę szkół
i kierunków. Ogólnie rzecz biorąc zakłada on, iż jedynym realnie istniejącym prawem jest
prawo stanowione, dające się wyprowadzić z rzeczywistego aktu ustawodawczego, podczas
gdy prawo naturalne powinno zostać usunięte poza nawias zainteresowań nauki prawa.
Ustawa jest jedynym źródłem prawa, a suweren posiada niczym nie ograniczoną wolność w
zakresie jego stanowienia. Każda decyzja stosowania prawa musi być „związana”
obowiązującymi ustawami, a rozstrzygnięcie sądowe winno być w jak największym stopniu
ścisłe. Sędziowie są tylko „ustami ustawy”, odpowiedzialnymi za ścisłe jej wykonanie.
System prawny winien być hierarchicznie uporządkowany, posiadać cechę zupełności oraz
niesprzeczności i zawierając normy ogólne oraz abstrakcyjne. Prawo jest więc wielkością
stałą, a najważniejszą wartością jaką winien spełniać porządek prawny jest bezpieczeństwo.
W imię jego formalnego rozumienia można wystąpić nawet przeciwko regułom materialnie
pojmowanej sprawiedliwości34. Założenia te, co zostało wspomniane wyżej, w znawczym
stopniu skompromitowały się w I połowie XX wieku, co doprowadziło do zaistnienia
pozytywizmu
„miękkiego”,
jednak
nie
była
to
jedyna
próba
zrekonstruowania
pozytywistycznej teorii prawa.
Jedną z ciekawszych podjął na pewno Hans Kelsen, twórca tak zwanej
„normatywistycznej teorii prawa”. Punktem wyjścia do jego rozważań jest radykalny rozdział
prawa i moralności oraz prawa i faktu. Zarzuca on pozytywizmowi mieszanie sfery bytu
33
34
Ibidem, s. 38-40.
Ibidem, s. 32-34.
14
(faktycznego istnienia prawa) ze sferą powinności. Lekarstwem na to jest koncepcja "czystej
nauki prawa", pozwalająca na badanie świata „czystych” powinności prawnych i uwolnienia
pojęcia prawa od zewnętrznej wobec systemu normatywnego, empirycznej rzeczywistości. W
języku powinności wyrażane są za pomocą norm, toteż prawem dla Kelsena jest wyłącznie
norma, będąca elementarną strukturą prawa. Norma prawna nie może przy tym istnieć poza
systemem normatywnym, co więcej jej obowiązywanie daje się zdefiniować tylko dzięki
temu systemowi. Austriak dzieli owe systemy na trzy typy: statyczne, dynamiczne i mieszane.
Wszystkie
łączy
ujmowanie
systemu
jako
całości
hierarchicznej,
autonomicznej,
uporządkowanej i zamkniętej jedną normą najwyższą, a różni je charakter powiązań
pomiędzy normami. W systemie statycznym związki pomiędzy normami mają charakter
inferencyjny, co znaczy że normę niższą można wyprowadzić z treści normy bezpośrednio
wyższej. W systemie dynamicznym normy są powiązane w sposób formalny, co przekłada się
na to, że norma bezpośrednio wyższa zawiera kompetencję normodawczą do wydania normy
niższej. Wreszcie w systemie mieszanym powiązania pomiędzy normami mają charakter albo
statyczny, albo dynamiczny. Normą najwyższą jest „norma podstawowa”, określana jako
"czysto pomyślana lub sfingowana". Stanowi ona transcendentalno-logiczne domknięcie
systemu35.
Najmłodszy z paradygmatów, zwany nieraz paradygmatem psychologicznosocjologicznym (lub realistycznym), jak sama nazwa wskazuje, wiąże się z rozwojem nauki
psychologii i socjologii. Koncepcje wchodzące w jego skład różnią się w jeszcze większym
stopniu niż to miało miejsce na gruncie omawianych wyżej teorii prawno-naturalnych
i pozytywistycznych, ale podobnie jak tam, można pomiędzy nimi znaleźć wspólny łącznik.
Jest nim większe zainteresowanie procesami zachodzącymi w świadomości człowieka.
Koncepcje
psychologiczno-socjologiczne
widzą
potrzebę
odróżnienia,
a
nawet
przeciwstawienia „prawa w działaniu” „prawu w księgach”, które jest czymś martwym
i istniejąc jedynie w formalnym sensie, niemożliwym do zastosowania przy rozwiązaniu
konkretnych problemów społecznych. Nauka prawa nie powinna obawiać się skorzystania z
osiągnięć metodologii nauk empirycznych, a w szczególności empirycznej socjologii
i psychologii. Wobec tak obfitej ilości kierunków i koncepcji, warto zarysować ów
paradygmat przez przyjrzenie się trzem z nich – psychologicznej teorii prawa Leona
Petrażyckiego, socjologicznej jurysprudencji i amerykańskiemu realizmowi prawniczemu.
35
Ibidem, s. 46-47.
15
Psychologiczna teoria prawa Leona Petrażyckiego lokuje prawo pośród przeżyć
psychicznych. Zauważa on iż prawo i moralność nie są czymś obiektywnym, gdyż nie można
mówić ani o pierwszym, ani o drugim, jeżeli nie zaistnieje pewne przeżycie. Przeżycia te,
zwane przez niego emocjami, stanowią podstawową klasę zjawisk psychicznych, albowiem to
właśnie one warunkują ludzkie zachowanie i działanie. Inne z elementów życia psychicznego
mogą co najwyżej pośrednio wpływać na to zachowanie, wywołując określone emocje.
Petrażycki zdecydowanie oddziela emocje moralne od emocji prawnych. Te pierwsze mają
charakter jednostronnie–imperatywny, czyli wyłącznie zobowiązujący, jako że są to
obowiązki które człowiek odczuwa w stosunku do innych osób jako wolne - nic go do nich
nie zobowiązuje. Z kolei przeżycia prawne są imperatywno-atrybutywne, czyli uprawniającozobowiązujące, ponieważ pod ich wpływem jedna ze stron przeżywa poczucie uprawnienia,
czy tez przywileju, a druga poczucie powinności, obowiązku. Petrażycki uważa ponadto, że
prawo pozytywne, rzadko istnieje w świadomości ludzi, nie jest świadomie przeżywane,
przez co nie można nazywać go prawem. Jednocześnie pozbawione przeżyć związanych z
prawem są także sytuacje, w których jedna ze stron stosuje przymus do wyegzekwowania
swoich praw, a druga strona odczuwa wobec tego tylko strach, co zresztą prowadzi do
wykluczenia z kategorii prawa, prawa systemów totalitarnych36.
Nieco inaczej zapatruje się na te kwestie socjologiczna jurysprudencja traktująca
prawo jako jeden z najistotniejszych instrumentów oddziaływania społecznego. Już Ihering
zauważał, że w naukach zajmujących się człowiekiem i społeczeństwem, nadrzędnym
pojęciem jest cel. Człowiek czyni coś nie „ponieważ”, ale „w celu osiągnięcia czegoś, toteż
rolą prawa jest łagodzenie konfliktu pomiędzy celami społeczeństwa, a celami jednostki. Aby
to osiągnąć państwo z jednej strony stosuje nagrody, z drugiej zaś przymus jako formę kary.
W myśli tej wyraźne są echa utylitaryzmu Benthama, którego filozofią inspirował się również
Roscoe Pound – uchodzący za twórcę socjologicznej jurysprudencji. Pound postuluje odejście
od prawniczego formalizmu, i nastawienie się bardziej pragmatycznie, biorąc pod uwagę
interes ogólny społeczności oraz faktyczne działanie prawa w społeczeństwie. Prawnik ma
stać się inżynierem, ulepszającym strukturę społeczną, dbającym o zbilansowanie wszystkich
interesów: państwowych, społecznych i indywidualnych. Wymaga to oczywiście ogromnej
wiedzy o społeczeństwie, toteż powinien on jak najlepiej poznać prawidłowości
i uwarunkowania życia społecznego. Oczywiście nie oznacza to całkowitego zerwania ze
studiowaniem tekstów prawnych, gdyż są one doskonałym źródłem wiedzy o wartościach,
36
Ibidem, s. 92-96.
16
interesach i konfliktach społecznych. Dopiero ta wiedza pozwala sterować mechanizmem
społecznym i rozwiązać podstawowe problemy z nim związane37.
Amerykański realizm prawniczy, łączony czasem z socjologiczną jurysprudencją,
związany jest ściśle ze specyfiką tamtejszego systemu prawnego (common law). Dominująca
rola konstytucji przy równoczesnym powierzeniu zadania jej interpretacji wybieralnym
sędziom posiadającym centralną i władczą pozycję w całym procesie orzekania, zrodziły
pragmatyczne przekonanie, że przy badaniu prawa należy skupić się przede wszystkim na
zachowaniu sędziego. Analiza prawa obejmuje przy tym nie tylko rozstrzygnięcie, lecz
całokształt procesu, który prowadzi sąd do podjęcia takiego, a nie innego orzeczenia.
Uwzględnia się w niej zarówno czynniki psychologiczne i socjologiczne, jak i ekonomiczne,
społeczne oraz polityczne – jednym słowem wszystko, co może wpływać rozstrzygnięcie.
Jednocześnie realiści zgadzają się co do tego, że prawo jest instrumentem służącym osiąganiu
określonych celów społecznych, a jako że społeczeństwo zmienia się szybciej niż prawo, to
ostatnie musi być nieustannie poprawiane38.
Oczywiście obok trzech wymienionych paradygmatów istnieje całe multum szkół,
kierunków metodologicznych i teorii, stawiających sobie za cel wytłumaczenie istoty prawa,
których omówienie jeszcze zwiększyłoby długość niniejszej pracy. Każdy z nich przyczynia
się do ubogacenia spojrzenia na naukę prawa i każdy w jakimś stopniu bazuje na założeniach
ideowych wspomnianych klasycznych paradygmatów. Czy oznacza to, że w nauce prawa
powiedziano już wszystko? Cóż, być może czas na kolejną rewolucję paradygmatyczną
i powstanie paradygmatu, który zaaplikuje do nauki prawnej chociażby najnowsze odkrycia w
dziedzinie biologii.
37
38
Ibidem, s. 104-109.
Ibidem, s. 96-102.
17
BIBLIOGRAFIA:
•
Bator Andrzej, Wprowadzenie do Nauk Prawnych, Leksykon tematyczny, Warszawa 2008;
•
Blackburn Simon, Oksfordzki słownik filozoficzny, Warszawa 1997;
•
Łakomy Jakub, Spór naturalizm versus antynaturalizm w naukach prawnych a zagadnienie
integracji zewnętrznej nauk prawnych, [w:] Mirosław Sadowski, Piotr Szymaniec (red.),
Prace z zakresu myśli polityczno-prawnej oraz elektronicznej administracji, Wrocław 2010;
•
Kuhn Thomas, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 2001;
•
Jodkowski Kazimierz, Realizm. Racjonalność. Relatywizm t. 22, Lublin 1990;
•
Sady Wojciech, Spór o racjonalność naukową Od Poincarego do Laudana, Wrocław 1995;
•
Stelmach Jerzy, Sarkowicz Ryszard, Filozofia Prawa XIX i XX wieku, Kraków 1999;
•
Tatarkiewicz Władysław, Historia Filozofii, t. III, Warszawa 1998.
18