Towarzystwo Przyrodnicze Bocian

Komentarze

Transkrypt

Towarzystwo Przyrodnicze Bocian
Bocian
Zjazd TP „Bocian” za nami
2010-10-06
Sobotni poranek przywitał nas słoneczkiem, co było miłą odmianą po
ostatnich, zimnych dniach. Pozostawała jednak niepewność, czy ładna
pogoda się utrzyma… A problem był to istotny, gdyż niebawem miał się
rozpocząć kolejny zjazd naszego Towarzystwa. Ważny – po latach
zjazdów jednodniowych tym razem dwudniowy.
Zjechaliśmy do Willi Duchowizna, położonej na wysokim brzegu Wisły pod Zakroczymiem. Po
zakwaterowaniu rozpoczęliśmy od krótkiego (przynajmniej w założeniach) omówienia
ostatnich działań Towarzystwa – płomykówki, bociany białe, błotniaki łąkowe, pustułki, Łąki
Kazuńskie i stawy w Kraśniczej Woli. Po sprawozdaniu Piotr Tyszko-Chmielowiec z Fundacji
Ekorozwoju omówił problemy związane z ratowaniem przydrożnych alej, przede wszystkim w
Dolinie Baryczy. Wystąpienie było bardzo ciekawe, pokazujące, że nawet najtrudniejsze
problemy można całkiem nieźle rozwiązywać. Na obszarach objętych projektem powstają
nowe aleje, stare są uzupełniane i – co najważniejsze – nie są wycinane.
Następnie Paweł Dolata (Południowowielkopolska Grupa OTOP) opowiedział o swoich
działaniach związanych z ochroną bociana białego w powiecie ostrowskim (Wielkopolska).
Oprócz prac interwencyjnych jest to przede wszystkim obrączkowanie (corocznie 100-200
piskląt), z czego – co jest dla mnie wielkim zaskoczeniem - prawie nie ma wiadomości
powrotnych. Odczytywanie obrączek teraz jest dużo prostsze niż przed laty. Mają one napisy
nie dookoła, ale w poprzek obrączki, zatem z każdego miejsca widać cały napis – nie ma więc
problemu z odczytaniem! Niestety, konkluzja wystąpienia była smutna – bociany zmniejszają
swoją liczebność na tym terenie. Czyżby zgubny wpływ zachodniej Europy, gdzie bociany są
już wielką rzadkością?
Arek Szaraniec (TP „Bocian”) pokazał nam nieznane zdjęcia Włodzimierza Puchalskiego,
przede wszystkim przedstawiające bociany, chociaż nie zabrakło żubrów, dzików, tarpanów a
nawet zdjęć dawnego pałacu w Białowieży czy Tykocina. Wszystko okraszone było
opowieściami – całość pozostanie na pewno niezapomniana. Prezentowane zdjęcia
oglądaliśmy dzieki uprzejmosci Muzeum Niepołomickiego, które przechowuje archiwum
Włodzimierza Puchalskiego.
Wieczorem dopłynął do nas Przemek Pasek z Fundacji Ja Wisła. Opowiedział niesamowitą
historię budowania krypy Basonia. Krypa budowana była we wsi o tej samej nazwie, przez
kilku wiekowych szkutników i jest być może ostatnią taką krypą pływającą po Wiśle! Niegdyś
takie promy przewoziły bydło na wyspy oraz kursowały między dwoma brzegami rzeki, ale
obecnie, kiedy nie ma potrzeby przewozu promami, nie są produkowane. Powstała, aby
ocalić od zapomnienia ten typ łodzi, a obecnie pływa po Wiśle, biorąc udział w projektach
edukacyjnych Fundacji.
Wraz z nadejściem wieczoru rozpaliliśmy ognisko, przy którym długo rozmawialiśmy, mając
okazję lepiej się poznać. Niestety – czy to wieczorny chłód, czy przemożna potrzeba
zdobywania nowej wiedzy - coś wygoniło część osób z powrotem do sali, gdzie można było
obejrzeć zdjęcia z niedawnej wyprawy do Izraela. Zaś o północy, odciągnięty od ogniska
Marek Kowalski opowiedział o awifaunie Puszczy Białej. Później zaś trzeba było iść spać,
gdyż następnego dnia czekało nas bez liku atrakcji…
Rano niewielka (pięcioosobowa) ekipa pod kierunkiem Mirka Rzępały wybrała się z lunetą i
lornetkami na punkt obserwacyjny w pobliżu ośrodka, gdzie znajdowała się baza noclegowa.
W czasie godzinnej obserwacji (pomiędzy 7.00 a 8.00) stwierdzili 32 gatunki ptaków, w tym
większość to ptaki przelotne. Była to znakomita okazja poszerzenia swojej wiedzy o ptasich
głosach, pod kierunkiem wspaniałego znawcy, kierującego wycieczką.
W tym samym czasie pierwsza grupa zbierała się nad Wisłą, aby łodzią (tu zwaną „batem”)
„Nieuchwytny” popłynąć w rejs. Podczas rejsu oglądanie Wisły „od środka”, zaglądanie na
kępy (czyli wyspy), a także zwiedzanie starej, przeogromnej cegielni w Mochtach. Po
dwugodzinnym rejsie – drugi, dla drugiej grupy. Sternik i przewodnik w jednym, czyli Przemek
Pasek kontynuował sobotnie wiślane opowieści, które są atrakcją równą lub większą niż sam
spływ. Płynąc jak żywe stawały nam przed oczami wojska Jagiełły przeprawiające się po
moście wykonanym na podobnych do naszego bata „łyżwach” spławionych z Puszczy
Kozienickiej, wypatrywaliśmy dzikich plemion zamieszkujących wielkie wiślane kępy,
przeciwko którym szlachta spławiająca zboże musiała wynajmować zbrojną eskortę.
Przestrogą była tez tragiczna i tajemnicza historia szkuty tykocińskiej…
Część ornitologów wybrała wycieczkę polami w kierunku Zakroczymia. Odwiedzili rynek i
okolice miejscowego kościoła. Przewodnikiem był Arkadiusz Szaraniec, który bardzo
ciekawie opowiadał o okolicy; miejscowych zwyczajach i zmianach, jakie zaszły na
przestrzeni ostatnich wieków. Po drodze część osób fotografowała krajobrazy oraz napotkane
różne elementy przyrodnicze, m.in. ptaki. Droga powrotna z Zakroczymia do ośrodka
prowadziła już nad samym brzegiem Wisły. Później – odwiedzanie nadwiślańskich parowów.
Na tym odcinku prawy brzeg Wisły jest bardzo wysoki i do rzeki schodzą liczne wąwozy, czyli
właśnie parowy. Są dzikie, rzadko odwiedzane – słowem uczta dla nas.Krętym korytem
rzeczki Strugi, płynącej w głębokim wąwozie dotarliśmy do jeziorka Smokiem zwanym od
czasów Wikingów.
Jeszcze jedna grupa pod kierunkiem Janka Jejno odwiedziła kultowe łąki pod Bronisławka,
poziom wody jednak był dość niski i nie było większych zgrupowań ptaków, poza czaplami
białymi i siwymi, i kilkoma kluczami przelotnych gęsi.
Na zakończenie można było wybrać się do Fortów Modlińskich, gdzie Marek Kowalski
pokazał jedna grupkę nietoperzy i kilka pojedynczych. Zainteresowanie nietoperzami było
ogromne, wszyscy byli zafascynowani tymi zwierzakami – wiele osób pierwszy raz w życiu
widziało je z bliska.
I tu niestety zjazd się zakończył. Jako jeden z organizatorów mam nadzieję, że było miło, że
uczestnicy dowiedzieli się czegoś z wystąpień, a także, że przyjadą za rok. Gdzie? Tego
jeszcze nie wiadomo…tym bardziej, że w tegorocznym spotkaniu wzięło udział blisko 70 osób
i najwyraźniej musimy poszukać większego lokalu.
Marek Kowalski
z pomocą uczestników wycieczek, bo przecież jedna osoba nie mogła być wszędzie…
Zapraszamy do obejrzenia albumu zdjęć uczestników zjazdu
http://picasaweb.google.pl/biurobocian/ZjazdTPBocian
Podyskutuj o tym na Forum Przyrodniczym "Bocian":
Zjazd TP"Bocian"
Tegoroczny Zjazd TP „Bocian” zorganizowaliśmy dzięki wsparciu Narodowego Funduszu
Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Podobne dokumenty