Czerwiec 2016 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Komentarze

Transkrypt

Czerwiec 2016 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus
SIEDLCE
CZERWIEC
nr 6 (217) 2016
Serce Jezusa,
cierpliwe
i wielkiego
miłosierdzia
Czym
miłosierdzie
NIE jest
Idź na
pielgrzymkę
Bezpieczne
wakacje
Jaś Pociecha
w Przedszkolu
STRONA 3
STRONA 10
STRONA 19
STRONA 23
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy Parafianie! Drodzy
Goście!
Oddajemy
w Wasze ręce
przedwakacyjny numer naszego parafialnego pisma. Na okładce uśmiecha się do nas nasz Neoprezbiter o. Tomasz Szura. Myślę
że wielu z nas ucieszyło się tym, że
został on wyświęcony na kapłana.
Znaliśmy go przecież jako diakona
posługującego w naszej parafii.
Cieszymy się też bierzmowaniem
naszej młodzieży. Długo na ten dzień
czekali i gorliwie się do niego przygotowywali. (Przynajmniej mam taką
nadzieję).
Radością napełniają nas też zbliżające się wakacje. Oby to był dla
nas pobożnie spędzony czas, w którym odpoczniemy od codzienności
i nabierzemy siły.
Temat numeru to miłosierdzie.
Serce Jezusa jest pełne cierpliwości i
miłosierdzia dla nas grzeszników. Czy
w Roku Miłosierdzia zastanawiałeś się,
czym tak naprawdę jest owo „Miłosierdzie” i poprzez co się ono wyraża?
Zachęcam do refleksji nad tym
tematem, wspomaganej poprzez lekturę „Posłańca”!
O. Krzysztof Machelski OMI
– Opiekun Redakcji Posłańca św. Teresy
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus
i Najświętszego Oblicza
UROKI TEGO ŚWIATA
,,Dobry Bóg dał mi łaskę poznania świata na tyle, bym mogła
nim wzgardzić i oddalić się od niego. Mogę powiedzieć, że nastąpiło to podczas mego pobytu w Alencon, kiedy to zaczęłam
po raz pierwszy wchodzić w świat. Wszystko wokół mnie tchnęło radością i szczęściem; przyjmowano mnie, dopieszczano, podziwiano; jednym słowem, moje życie w ciągu tych piętnastu dni
było usłane kwiatami…
Przyznaję, że takie życie miało dla mnie pewien urok. Ma
słuszność Księgo Mądrości, gdy mówi: >>Urok marności tego
świata uwodzi umysł nawet daleki od złego<< ”.
Jak jest z twoim poznawaniem uroków tego świata? Czy poznawanie ich nie zwodzi cię i nie oddala od Boga?
Cyt. z książki „Dzieje Duszy
Św. Teresy od Dzieciątka Jezus”. Wyd. K.B.
Asystowałem przy zawarciu ślubu - tradycyjnie w sobotę. Młoda
Para przepięknie ubrana. Pani
Młoda w białej
sukni. Pan Młody w garniturze
i śnieżnobiałej koszuli z muszką. Wygląd – powiedziałbym – niezwykły.
Przecież to ten – jak mówią – najważniejszy, jedyny, najpiękniejszy dzień
w życiu.
W niedzielę, następnego dnia, widzę ich na Mszy św. w kościele. Ona
w bluzce. On w koszulce polo. Ale to
nieistotne. Najważniejsze, że swojej
wiary i miłości do Boga nie zawiesili na
wieszaku wraz z weselnymi ubraniami.
„Ktokolwiek przykłada rękę do
pługa, a wstecz się ogląda, nie nada2
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
Wieszak zapałki
13 NIEDZIELA ZWYKŁA – C Łk 9,51-62 ; Ps 16
„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda,
nie nadaje się do królestwa Bożego”.
je się do królestwa Bożego” – mówi
Jezus.
Zapaleńcy – tak kiedyś mówiło się
o młodych ludziach, pełnych ideałów
i pomysłów, którym niestraszne były
żadne przeciwności. Prosto dążyli do
celu. Co pozostało z Twoich ideałów?
Z lat młodzieńczych, kiedy wydawało Ci się, że przed Tobą cały świat?
A czy Bóg w tych planach był obecny? A może już się wypaliłeś?
Siostro i Bracie, nie zawieszajmy na
haku, po przyjściu z kościoła, swoich
wartości chrześcijańskich, aby każdy
po naszych uczynkach mógł poznać,
że należymy do Chrystusa; że nie tyl-
ko chodzimy do kościoła, ale że żyjemy Bogiem na co dzień.
W Ewangelii, Apostołowie Jakub
i Jan, chcieli spalić tych, którzy nie
zgodzili się przyjąć Jezusa. Kiedyś
odwiedzałem chorych. Osiemdziesięcioletnia pani Janinka nie umiała
zapalić świec. Zapałki wziąłem ja
i udało się za pierwszym razem.
A pani Janinka: „Od razu widać, co
święta ręka, to święta”. Uśmiechnąłem się rozbawiony.
Niech ten cały świat spłonie
w ogniu Bożej miłości. Siostro i Bracie – pędź po „zapałki”.
o. Krzysztof Pabian OMI
na podstawie tego, co się wie lub czuje. „Kocham wszystkich ludzi i życzę im
jak najlepiej. Nie mogę patrzeć na ludzkie cierpienie. Na widok biednych dzieci ogarnia mnie wielki żal. Chciałbym
je przytulić i powiedzieć, że wszystko
będzie dobrze”. Niestety, przeżywanie
nawet najgłębszych uczuć bez wprowadzanie ich w czyn nie jest miłosierdziem
i nie daje Panu Bogu możliwości obdarowania nas łaskami.
2. Miłosierdzie nie przestaje by ć sprawiedliwe
Na pierwszy rzut oka, miłosierdzie
nad tym, który nas zranił i rezygnacja
z wyciągania konsekwencji, wydają się
niesprawiedliwe. Można myśleć, że jeśli
poczułby skutki swoich błędów, to przynajmniej czegoś by się nauczył. Tego typu
spojrzenie towarzyszy ludziom, którzy
patrzą na życie w kategoriach „tu i teraz”.
Chrześcijanin widzi dalej. Wie, że wszystko będzie dopełnione na Sądzie Ostatecznym. Wtedy zło zostanie nazwane
złem, a dobro dobrem. Zło zostanie wypalone, a dobro uwypuklone. Miłosierdzie nie jest półprawdą. Jest nie przekreślaniem człowieka i pozostawieniem mu
z naszej strony otwartej drogi do Boga.
To nasza zgoda, aby Bóg, który wie najlepiej, sam zdecydował.
Czym miłosierdzie
NIE jest
„Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego. ... Kto ufa miłosierdziu Mojemu, nie zginie, bo
wszystkie sprawy jego Moimi są, a nieprzyjaciele rozbiją się
u stóp podnóżka Mojego”
(Dz 723)
Być może znasz wiele wypowiedzi utrzymanych w tym tonie: „Pan Bóg
jest miłosierny, czyli wszystko akceptuje, i dlatego nie możemy nikogo i niczego krytykować. Każdy ma swoją osobistą drogę do nieba, trzeba ją szanować.
Poza tym, czyż chrześcijaństwo nie jest
religią miłości? Więc nie mów tak głośno, że aborcja jest zabiciem człowieka,
bo to sprawia przykrość osobom, które
dokonały aborcji lub chcą jej dokonać.
Mówienie przykrej prawdy jest niemiłosierne”. Jak nie dać się wciągnąć w te mani-
pulacje i odważnie bronić zdrowej nauki
o Bożym Miłosierdziu?
1. Miłosierdzie nie jest tylko współczuciem
Samo uczucie żalu na widok ludzkiego cierpienia nie jest jeszcze miłosierdziem. Czy słyszał ktoś o „myślach miłosiernych”? Dopiero przekształcenie tych
emocji w konkretne działanie, staje się
czynem miłosierdzia. Czynem względem
duszy lub ciała. Jedną z ludzkich słabości jest budowanie opinii o sobie samym
3. Miłosierdzie nie jest akceptacją zła
Miłosierdzie nie jest pobłażliwością
i rezygnacją z prawdy. Nie ma nic wspólnego z poprawnością polityczną. Przemilczanie prawdy o tym, co jest dobre,
a co złe, jest przeciwne miłosierdziu
i prowadzi do błędów. Nieupominanie
grzesznika, gdy jesteśmy za niego odpowiedzialni (np. rodzice względem swoich dzieci, kapłan względem swoich wiernych), jest grzechem przeciwko miłosierdziu i przeciwko sprawiedliwości.
Wielu usprawiedliwia swoje złe życie
tym, że Bóg i tak kocha nas takich, jacy
jesteśmy. To prawda. Zapominają jednak,
że Bóg szanuje naszą wolność i nie zrobi nic wbrew nam. Ofiarowuje nam swoje miłosierdzie, ale dopóki na nie nie odpowiemy, nie dajemy Mu „pozwolenia” na
działanie. Głoszenie miłosierdzia bez konieczności odrzucenia grzechu jest pułapką, która ludzi małej wiary utwierdza w przekonaniu, że można grzeszyć,
bo Bóg i tak wszystko wybaczy. Niestety
jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu i nie zostanie odpuszczony.
Pamiętaj o słowach św. Augustyna:
„Bóg, który stworzył cię bez ciebie, nie
zbawi cię bez ciebie”.
Mariusz Nowak
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
3
Czy jest ktoś
na świecie…?
Jak wielka to miłość, skoro nie czeka na rozkazy
Z Mamą
bezpiecznie
Czy jest ktoś na świecie, kto myśli
o kimś innym bardziej niż o sobie? – takie pytanie zadałam pewnej osobie. Ale
zacznijmy, od Ewangelii. W ostatnią
sobotę maja wysłuchaliśmy fragmentu Ewangelii o setniku. Aby przybliżyć
bardziej osobę setnika kilka słów na temat armii rzymskiej. Otóż armia rzymska za czasów cesarzy była podzielona na legiony. Legion liczył 6000 żołnierzy i składał się z dziesięciu kohort,
a każda z nich z trzech manipułów.
Manipuł dzielił się na dwie centurie (oddział stu ludzi, setka żołnierzy), którymi
dowodzili centurioni, czyli setnicy. Setnik był dowódcą oddziału wojskowego.
Jeśli wydał któremuś z nich rozkaz, wiedział, że żołnierz rozkaz wykona. Mówił:
Idź, chodź, czyń – wydawał polecenia,
które oni wypełniali. A jeśliby nie wydał rozkazu, czy wtedy też żołnierze wykonaliby wszystko jak należy. Czy sami
z dobrej woli spełnialiby obowiązki, które do nich należały? Czy raczej czekaliby
na rozkaz? Co takiego musi mieć człowiek, czy może, jaki musi być, aby zrobić coś dla kogoś, bez danego mu rozkazu, nakazu czy prośby? Musi kochać!!!
Tak, jest ktoś, kto myśli bardziej
o innych niż o sobie – to Mama. Jej nikt
nie musi nakazywać, aby wstała wcześnie i jeśli trzeba zrobiła zakupy, a później przygotowała śniadanie dla dzieci.
Ona nie czeka, aż ktoś ją poprosi, aby
poszła po lekarstwo dla chorego dziecka, czuwała nocą, mierzyła gorączkę, robiła zimne okłady i nie spała czuwając
przy nim. Nikt jej nie musi zapraszać do
modlitwy w intencji dzieci, ona każdego dnia oddaje je Najlepszemu Opieku-
Egzamin
Od września grupa młodzieży przygotowywała się w naszej parafii do przyjęcia sakramentu bierzmowania. W czwar4
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
tek, drugiego czerwca, odbył się egzamin,
mający na celu zweryfikowanie naszej
wiedzy. Egzaminowało nas dwóch księ-
nowi. Mama nie czeka, aż ktoś nią pokieruje, wskaże, co ma w tym dniu zrobić. Ona bez żadnych rozkazów sprząta,
gotuje, pierze, prasuje, naszywa łaty na
przedarte spodnie, umie „zagoić ranę”
na stłuczonym kolanie, sprawdza zeszyty i spakowane plecaki. Ona kocha!!! To
jest prawdziwa miłość, która nie czeka
na rozkazy.
Uczmy się od niej takiej właśnie miłości do Pana Boga. Jeśli idę do kościoła, to nie dlatego, że taka jest tradycja, żeby ludzie widzieli, tak na wszelki wypadek, bo różnie w życiu bywa…
Jeśli przyjmuję Komunię św. to nie dlatego, że chcę, aby mówili o mnie, że jestem dobra, żeby mnie chwalili, ale robię to wszystko z miłości do Jezusa. To
dla Niego idę do kościoła, bo chcę się
z nim spotkać, a Komunię św. przyjmuję, bo chcę w swoim sercu mieć Jezusa.
Taka bezinteresowna miłość.
Czy nie taką miłością obdarza nas
Pan Bóg każdego dnia?
Elżbieta Ługowska
ży. Przede mną były jeszcze dwie grupy,
więc gdy tylko ci wyszli, zaczęliśmy ich
wypytywać, jak było. Praktycznie każdy
odniósł inne wrażenia – jedni straszyli,
że kilka osób będzie się poprawiać, inni,
że nie ma się czego bać. Postanowiłam
zaufać tym drugim i sobie; do salki weszłam bez nerwów. Korzystając z okazji, spojrzałam po twarzach pozostałych
kandydatów. Niektórzy byli rzeczywiście
zdenerwowani, co było też słychać, gdy
mówili. Ojciec zaczął nas odpytywać. Nie
zdążyłam się nawet „rozkręcić” (odpowiedziałam na dosłownie jedno pytanie), gdy
ksiądz pozwolił mi usiąść. Inni nie mieli tyle szczęścia.
Myślę, że nie tyle, co nie znali odpowiedzi, ile bardzo się stresowali i nie
umieli pozbierać myśli. Aż przykro było
patrzeć na tych, którzy będą musieli się
jednak poprawiać. Cieszę się. Egzamin
mam za sobą, choć tak naprawdę nie wymagał on ode mnie dużych przygotowań
i wielkiego stresu.
Julka
Hierarchia wartości
Każdy z nas jest inny, każdy ma inne cele i marzenia.
Nie ma ludzi lepszych i gorszych.
Wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca. Każdy z nas ma w swoim życiu pewną
hierarchię wartości. Dla jednego najważniejsza jest miłość, dla innego przyjaźń czy
zdrowie. Niezależnie czy jesteś duży czy
mały, gruby czy chudy, to właśnie ty sam,
tak, właśnie ty, ustalasz swoją hierarchię
wartości. Każda wartość w życiu człowieka jest tak samo ważna. Każdy z nas jest
inny, każdy ma inne cele i marzenia. Nie
mówmy, że ktoś jest od nas gorszy, bo ma
inne priorytety, inne wartości. Nie ma ludzi
lepszych i gorszych. Jesteśmy równi. Wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca.
Miłość to najprawdopodobniej najważ-
niejsza wartość dla większości ludzi. Nikt
nie lubi być samotny, każdy potrzebuje
bratniej duszy, osoby, która go wysłucha
i pomoże w ciężkich chwilach. Miłość to
uczucie trudne do określenia i nie do końca zrozumiałe. Każdy z nas ma kogoś, kogo
darzy miłością i nieważne, czy jest to miłość oblubieńcza, braterska, przyjacielska
czy rodzicielska. Miłość to miłość. Każdy
może kochać niezależnie od wieku. Nie
kierujmy się stereotypami, że młodzi nie
potrafią kochać, popatrz na siebie, spójrz
w głąb swojego serca i pomyśl, czy naprawdę umiesz kochać?
Morze i łza
W szkołach,
w czasach socjalizmu, obowiązkowym
językiem był
język rosyjski.
Nie uczyliśmy
się go chętnie,
ale pamiętam,
że nauczycielka
przed, albo po wakacjach, pytała: Gdzie
byłeś? Gdzie będziesz? Wtedy większość
z nas – aby wypracowanie było bardziej
obszerne – pisało po rosyjsku, że najpierw pojedziemy nad morze (na wzmorie), a potem w góry ( w gory) i kilka zdań
udało się sklecić. Oczywiście koledzy
przesiedzieli wakacje w mieście; kilku
udało się wyjechać na kolonie, ale wypracowanie było zaliczone.
Kiedy zdaje się jakiś język obcy, np. język francuski, na pytanie na przykład: Czy
jesteś za uprzemysłowieniem świata, czy
nie, aby nie utonąć w ubóstwie słów, pisze się, czy mówi, że z jednej strony (d`un
cote)…, ale z drugiej strony (d`un autre
cote)… itd. I zazwyczaj się zdaje, nawet
gdybyś w swoim wypracowaniu był za
postawieniem fabryki azbestu pod własnym oknem.
Przed nami wakacje, urlopy. Wielu
z nas wyjedzie w ciekawe miejsca, a po-
Czy jestem w stanie poświęcić się dla
osoby, którą kocham? Jeśli ją kocham zrobię dla niej wszystko, jej szczęście będzie
ważniejsze od mojego. Nie wstydźmy się
miłości - jest to najpiękniejszy dar, jakim
możemy obdarzyć drugą osobę. Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą… Kolejną ważną wartością w życiu
człowieka jest przyjaźń. I nieważne czy
masz 5, 10,20 czy 60 lat, pragniesz mieć
swojego przyjaciela blisko siebie. Jest
dla ciebie kimś ważnym, kimś, bez kogo
nie wyobrażasz sobie życia. Pomyśl, czy
ty sam dbasz o swoją przyjaźń. Przyjaźń
trzeba pielęgnować, kiedy pojawia się
problem, trzeba go rozwiązać, a nie udawać, że nic się nie stało. Nie tędy droga..
A co możemy powiedzieć na temat wierności? Czy warto umieścić ją w naszej
hierarchii? Myślę, że każdy ceni sobie
wierność i to nie tylko w związku. Cenimy sobie zaufanie. Nie lubimy być oszukiwani. Lepsza najgorsza prawda niż piękne kłamstwo. Bądźmy wierni, nie bawmy
się uczuciami innych. Nikt, absolutnie
nikt nie ma prawa ranić drugiej osoby.
Przyjrzyjmy się teraz kwestii wiary. Jaką
rolę w życiu współczesnego człowieka odgrywa Bóg? Jaką rolę w Twoim życiu pełni Bóg? Nie wstydzisz się Jego?
Umiesz przyznać się do swojej wiary? Czy
boisz się, żeby przypadkiem kolega cię
nie wyśmiał, kiedy co niedziela chodzisz
do kościoła. Nie patrz na to, co powiedzą
inni. Rób to, co czujesz, że powinieneś robić. Bóg nigdy nie pozwoli cię skrzywdzić.
Myślę, że każdy z nas już teraz ma ukształtowaną hierarchię wartości. Ale może
warto zastanowić się, czy aby na pewno
ułożyłem ją w dobrej kolejności. Może
warto spojrzeć w głąb swojego serca….
Weronika Nieścior
tem po powrocie będzie opowiadać, że
było cudnie: kraj, miejscowość, plaża, wycieczki, las…, ale jedzenie było do niczego, pełno kleszczy itd. Nie zawsze wszystko się podoba i odpowiada.
Większość jednak pozostanie w domach, gdzie mieszka. Szczęśliwsi wyjadą na działkę. Życzyłbym każdemu, żeby
umiał być zadowolony z tego, gdzie będzie.
I przyjdzie też kiedyś czas, gdy stając
przed Bogiem będziesz może kombinował: Z jednej strony byłem słaby, grzeszny…, ale z drugiej starałem się kochać.
Nie wymyślaj, nie graj na czas, tylko pędź
do Jezusa, rzuć się na szyję. A łza, nawet
ta do środka słona jak morze, w którym
pływałeś, powie Jezusowi wszystko.
Słonecznych, Bożych, wakacji, urlopów, odpoczynku Wszystkim życzę.
o. Krzysztof Pabian OMI
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
5
Anioł umierających
„Jeśli kiedykolwiek będę świętą – na pewno będę świętą
od «ciemności». Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalać światło tym, którzy są w ciemności na ziemi”.
Matka Teresa z Kalkuty
Matka Teresa – właściwie Agnes Gonxha Bojaxhiu- urodziła się 26 sierpnia
1910 roku w Skopje ( dzisiejsza Macedonia) w rodzinie albańskiej.
Ojciec - potomek dużej, zamożnej
rodziny z albańskiego miasta Prizren
w Kosowie o tradycjach kupieckich, sam
kupiec i przedsiębiorca budowlany, przeniósł się do Skopje - ośrodka handlowego - i zakupił dom. Podróżował w interesach po całej Europie. Zasiadał w radzie
miejskiej, wspierał rozwój teatru, sztuk
pięknych oraz miejscowy Kościół katolicki, angażował się politycznie na rzecz
niepodległej Albanii. Był bardzo towarzyski, jego dom był zawsze pełen różnego rodzaju gości, od biskupa Skopje
po miejscowych biedaków. Żywo interesował się wychowaniem i kształceniem
swoich dzieci. Niekiedy bywał surowy
i miał wobec nich wysokie wymagania.
Matka Drane miała bardzo tradycyjne
poglądy na rolę kobiety w rodzinie. „Gdy
ojciec pracował, matka zajmowała się domem - gotowała, cerowała, szyła, ale kiedy wracał, wszelka praca ustawała. Matka wkładała czystą suknię, czesała się
i upewniała, że dzieci są umyte i schludne,
gotowe, by go powitać. Podzielała i dopełniała podejście męża do kwestii posiadania. Szyła, haftowała i sprzedawała
ubrania nie tylko po to, by zaspokoić materialne potrzeby swojej rodziny, ale tak6
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
że uboższych od siebie. Bardzo wierząca,
uczyła dzieci wiary i czynnej miłości, życia chrześcijańskiego popartego czynami miłosierdzia. Była kobietą o silnym
charakterze - po śmierci męża została
w trudnej sytuacji, ale przy pomocy 15-letniej, starszej córki Agi potrafiła uporać się
z problemami. Nadal troszczyła się także
o ubogich, których często zapraszała do
rodzinnego stołu. W rodzinie był jeszcze
starszy od Agnieszki o trzy lata brat Lazer.
Choć dom rodziny Bojaxhiu byl zawsze otwarty dla wszystkich, niezmiennie szczególną serdeczność okazywał
ubogim. Ojciec pouczał: „moje dzieci, nie
bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi”.
Brat Lazer wspominał Agnes jako
dziecko posłuszne i bardzo zdolne, od
najmłodszych lat chętnie uczestniczące
w nabożeństwach. „Była lubianym dzieckiem o ujmującym poczuciu humoru.
Uczyła się najpierw w szkole przyklasztornej, potem jednak wstąpiła do szkoły
państwowej”. Umiała grać na mandolinie
i była ogólnie muzykalna - śpiewała z siostrą w chórze parafialnym przy kościele
Najświętszego Serca Pana Jezusa. Była
świetną organizatorką i siłą napędową
wszelkich akcji. Odkryła też w sobie dar
przekazywania wiedzy innym. Kochała
poezję i sama też pisała, a jej dwa felietony ukazały się w miejscowej gazecie.
Myślała o karierze literackiej lub muzycznej. Zawsze była dość chorowita i miała słabe płuca.
Po wyjeździe z domu w 1928 r. nigdy
już nie zobaczyła się z mamą i siostrą,
które zamieszkały w Tiranie odciętej po
wojnie od wolnego świata przez komunistyczny reżim. Brat Lazer wyemigrował
z żoną i córką do Włoch. W 1970 r. Matka
Teresa otrzymała list od siostry Agi z Albanii, że mama czuje się źle i że żyje im
się bardzo ciężko. Matka Teresa próbowała spotkać się z nimi. W Rzymie zwróciła się do ambasady albańskiej o pozwolenie opuszczenia przez nie Albanii. Nie
dostały jednak wiz wyjazdowych. Chciała
pojechać do Albanii, ale dano jej do zrozumienia, że jeśli tam przyjedzie, to już
nie wyjedzie. W 1972 r. otrzymała w Kalkucie wiadomość o śmierci mamy. Siostra żyła rok dłużej, brat zmarł we Włoszech w 1981 r.
Matka zawsze powtarzała dzieciom:
„Gdy czynicie coś dobrego, róbcie to bez
hałasu, jakbyście wrzucały kamyk do
morza.”
Swoje powołanie odczuła bardzo
wcześnie bo mając 12 lat jednak wstąpić do zakonu mogła mając lat 18. Pojechała pociągiem do Rathfarnham obok
Dublina do macierzystego domu Sióstr
Misjonarek Naszej Pani z Loretto (tam nauczyła się języka angielskiego). Składając pierwsze śluby zakonne w 1931 roku
przyjęła imię Maria Teresa od Dzieciątka Jezus ku czci dla Św. Teresy z Lisieux.
Została wysłana przez przełożonych do
Indii gdzie pracowała jako nauczycielka geografii i historii w przyklasztornej
szkole Loretanek w zamożnej dzielnicy Kalkuty. Uczyła też w szkole z internatem dla dziewcząt z rozbitych rodzin
i sierot, tu zobaczyła biedę i głód. Lubiła swoją pracę, a ją lubiły jej uczennice.
24 maja 1937 roku złożyła śluby wieczyste – ubóstwa, posłuszeństwa i czystości.
W czasie wojny została dyrektorką szkoły.
W 1943 roku Indie ogarnął głód, w Bengalu zmarło 5 milionów osób. Do bombardowanej Kalkuty wciąż napływali
uchodźcy. Szkoły były wykorzystywane
jako szpitale. Loretanki zajmowały się coraz liczniejszymi rannymi i chorymi. Hindusi walczyli o uwolnienie spod panowania brytyjskiego, na ulicach Kalkuty trwały
walki. Siostra Teresa, mimo niebezpieczeństw, często opuszczała mury klasztoru, by zdobyć pożywienie dla uczniów
i innych przebywających w szkole. Wkrótce zachorowała na gruźlicę. Nie była
w stanie dalej pracować w szkole i została wysłana do miejscowości Darjeeling u
podnóża Himalajów.
Kiedy 10 września 1946 roku jechała pociągiem do Darjeeling przeżyła coś,
co potem nazwała „ powołaniem w powołaniu” . Usłyszała wyraźnie wewnętrzny głos by porzucić wszystko i naśladując Jezusa zamieszkać na ulicach Kalkuty razem z nędzarzami, by im służyć. Jedyne co mogła zrobić, to odpowiedzieć
„TAK”. Wiedziała, że jest to wola Boga
i musi ją wypełnić. Nie miała wątpliwości, że było to jego działanie. „Miałam
opuścić klasztor i pomagać biednym, żyjąc pośród nich, lecz dotrzymać ślubów;
założyć nowe zgromadzenie pracując
w duchu ubóstwa i radości na rzecz najbiedniejszych z biednych, mieszkających
w dzielnicach nędzy. To był Jego rozkaz.
Wiedziałam do kogo należę ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać.”
W październiku wróciła do sióstr, ale
myśl o opuszczeniu klasztoru jej nie odstępowała. Jednak arcybiskup odmówił
zgody na opuszczenie klasztoru, twierdząc, że jeśli to sprawa Boża to przetrwa
próbę czasu. Musiała czekać 2 lata w lutym 1948 roku przesłano prośbę do Rzymu i w lipcu otrzymała zgodę na opuszczenie klasztoru na rok. Kupiła na bazarze
3 białe sari obrzeżone niebieskimi paskami, uszyte z najtańszej tkaniny ( niebieskie
paski podobały jej się bo błękit jest kolorem Najświętszej Maryi Panny).
Udała się na kurs pielęgniarstwa
do sióstr misji medycznej przy Szpitalu
Świętej Rodziny.
Pierwszym jej domem był mały pokoik przy domu Św. Józefa, prowadzonym przez Małe Siostry Ubogie stąd wychodziła do slumsów. Najpierw założyła
szkołę dla biedoty, uczyła na podwórku
21 uczniów pisząc patykiem po błocie.
Myła te dzieci, odwiedzała chorych. Ludzie zaczęli jej pomagać jak mogli, ale
wciąż była sama. Był to trudny dla niej
okres. Wynajęła dwie rudery, jedną na
szkołę, drugą na schronienie dla chorych i konających.
W marcu 1949 roku dołączyły do niej
dwie pierwsze współtowarzyszki, wywodzące się z dawnych uczennic. Mottem
stały się słowa zaczerpnięte z Ewangelii
Św. Mateusza: „Wszystko, co uczyniliście
jednemu z braci moich najmniejszych,
Mnieście uczynili”.
Matka Teresa spisała Regułę gdzie
podstawą była modlitwa i praca i w 1950
roku Papież Pius XII zatwierdził Zgromadzenie Misjonarek Miłości.
„Osoby wstępujące do niniejszego instytutu postanawiają poświęcić się niestrudzonemu wyszukiwaniu w miastach
i wioskach, nawet w najnędzniej szych
okolicach, ludzi najuboższych, opuszczo-
nych, chorych, kalekich, umierających;
wytrwałej trosce o nich i nauczaniu wiary chrześcijańskiej, jak też żarliwym staraniom, by ich nawrócić i uświęcić (...).
Także wykonywaniu innych podobnych
prac i posług apostolskich, jakkolwiek
niskie czy skromne mogłyby się one wydawać” (fragment dekretu Stolicy Apostolskiej, powołującego zgromadzenie).
Przez dziesięć lat siostry działały tylko w diecezji kalkuckiej otwierając:
- Dom Czystego Serca dla Umierających – gdzie udzielano wszelkiej możliwej pomocy względnie stwarzano warunki aby Ci który żyli jak zwierzęta mogli odejść z godnością.
- Dom dla Dzieci Opuszczonych, które misjonarki znajdowały na ulicy, czasami przynosili je sami rodzice. Dzieci
otrzymywały wykształcenie, były finansowane przez bogatszych, część była adoptowana.
- Przychodnię dla Trędowatych, których w owym czasie było 30000. Siostry
założyły Miasto Pokoju gdzie trędowaci
mogli żyć z rodzinami.
„Kiedy dotykam ich cuchnących ran,
wiem, że dotykam samego Chrystusa, Tego, którego przyjmuj ę w Komunii świętej pod postacią chleba. Świadomość ta dodaje mi wiele sil. Jestem
przekonana, że nie mogłabym czynić
tego wszystkiego, co czynię, jeżeli nie
wierzyłabym, że dotykam samego Jezusa ukrytego pod postacią człowieka trędowatego”.
W 1965 roku Papież Paweł VI nadał
Zgromadzeniu Prawa Papieskie, co umożliwiło działalność na całym świecie. Działalność Sióstr bardzo szybko się rozprzestrzeniała. Tylko w 1983 roku matka Teresa otrzymała ponad sto próśb o otwarcie domów. W 1985 roku otworzyła w Nowym Jorku hospicjum DAR MIŁOŚCI dla
mężczyzn chorych na AIDS – Trąd Zachodu. W Kalkucie odwiedzało ją mnóstwo
sławnych osób między innymi Królowa
Elżbieta II, Księżna Diana. W Jerozolimie
spotkała się z Jasirem Arafatem, który
zaprosił misjonarki do otwarcia Domów
dla Umierających w Betlejem i Palestynie. Zaszczyty przyjmowała z głębokim
poczuciem, że nie jest ich godna, podkreślając, że czyni to tylko w imieniu ubogich. Nie przypisywała sobie żadnych zasług, powtarzając: „Ja niczego nie robię.
To Bóg czyni wszystko. To On posługuje się moim ubóstwem, aby ukazać swoje wielkie bogactwo; moim życiem, aby
obdarzać swoim Życiem i swoją wielką Miłością”.
Mówiła zawsze prosto, wszystkich,
wielkich i małych traktowała w ten sam
sposób, bo dla niej wszyscy byli równi
wobec Boga. Z biegiem lat Matka Teresa
była coraz słabsza, cierpiała na malarię.
Nieraz zdarzały jej się urazy tuż przed
wyruszeniem w podróż, co odbierała zawsze jako wynagradzającą łaskę Bożą
i składała swój ból Bogu w ofierze. Od
1981 roku funkcjonowała z rozrusznikiem serca ale nigdy nie chciała ograniczyć pracy i podróży, mówiła: „Odpocznę w niebie, bo tu jest jeszcze wiele do
zrobienia”.
Ciągle rosła liczba chętnych przystąpienia do Zgromadzenia. W 1990 roku
z Misjonarkami współpracowało, w różnym wymiarze 3 000 000 osób.
Często powtarzała: „Ty umiesz to,
czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to,
czego ty nie potrafisz - Razem możemy
uczynić coś pięknego dla Boga”.
Matka Teresa z Kalkuty zmarła
5 września 1997 roku.
5 września 2016 roku Matka Teresa
z Kalkuty zostanie ogłoszona ŚWIĘTĄ,
ale ona była przecież już Świętą za życia.
Otrzymała za swoją działalność wiele nagród w tym Pokojową Nagrodę Nobla. Wszystkie medale i nagrody trzymała w tekturowym pudełku w swojej ciemnej skromnej celi. Była podziwiana przez
wszystkich tego Świata, a Ona czyniła
tylko to co nakazał Chrystus. Czy to takie
trudne, udało się to przecież zwykłej-niezwykłej dziewczynie z albańskiej wioski.
Matka Teresa przyznała się do ciemności w jej duszy. Przez 50 lat tęskniła
za Bogiem, za jakąkolwiek oznaką jego
bliskości. Mimo to działała tak pięknie
pokazując jego miłość do człowieka.
Jak wielkie musiało być to spotykanie
z Jego Osobą podczas podróży do Darjeeling kiedy otrzymała polecenie rozpoczęcia Swojej Działalności, że wystarczyło na całe życie.
Choć bardzo trudno było przyjąć
Matce Teresie bolesny stan swej duszy,
choć wbrew nadziei szukała pocieszenia
i ukojenia, to jednak przeczuwała sens
swego bezmiernego cierpienia. W ten
sposób Jezus zapraszał ją do uczestnictwa w Jego wyrzeczeniu się wszystkiego, całkowitym oddaniu się do dyspozycji Ojcu oraz „tajemniczej” tęsknocie za Nim. Jak Jezusowe doświadczenie
opuszczenia Go przez Ojca było dźwiganiem udręki, cierpienia i nieprawości całej ludzkości, tak Matka Teresa dźwigała te same udręki, cierpienia i nieprawości swoich ubogich. To dzięki osobistemu
cierpieniu rozumiała ich i współczuła im
jak nikt inny. Po opublikowaniu prywatnych listów Matki Teresy, poprzez które
uczyniła i nas świadkami swej bolesnej
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
7
tajemnicy, rozumiemy lepiej źródło niezwykłej skuteczności jej posługi i dynamizmu jej apostolskiego dzieła.
«Owocem ciszy jest modlitwa;
owocem modlitwy jest wiara;
owocem wiary jest miłość;
owocem miłości jest służba;
owocem służby jest pokój».
Jeszcze ulubione modlitwy Matki
Teresy:
Promienie miłości Bożej
Pomóż mi rozsiewać Twoją woń,
o Jezu. Wszędzie tam, dokąd pójdę, napełnij moją duszę Twoim Duchem i Twoim
życiem. Stań się Panem mojego istnienia w sposób tak całkowity, by całe moje
życie promieniowało Twoim życiem. Aby
każda dusza, do której się zbliżam, mogła
odczuwać Twoją obecność we mnie. Aby
patrząc na mnie, nie widziała mnie, ale
Ciebie we mnie. Pozostań we mnie. Dzięki temu będę jaśnieć Twoim blaskiem
i będę mogła stać się światłem dla innych.
Poślij mi kogoś spragnionego miłości
Panie, gdy jestem głodna, przyślij mi
kogoś, kto potrzebuje pożywienia; gdy
chce mi się pić, przyślij mi kogoś spragnionego; gdy jest mi zimno, przyślij mi
kogoś do ogrzania; gdy odczuwam przykrości, ofiaruj mi kogoś do pocieszania; gdy mój krzyż staje się ciężki, pozwól mi dzielić krzyż innej osoby; gdy
jestem biedna, skieruj mnie do kogoś,
kto jest w potrzebie; gdy nie mam czasu, daj mi kogoś, kogo mogłabym wesprzeć przez chwilę; gdy jestem upokorzona, spraw, bym miała kogoś, kogo mogłabym pochwalić; gdy jestem zniechęcona,
przyślij mi kogoś, komu mogłabym dodać otuchy; gdy potrzebuję zrozumienia
u innych, daj mi kogoś, kto czeka na moją
wyrozumiałość; gdy potrzebuję, by ktoś
zajął się mną, przyślij mi kogoś, kim ja
mogłabym się zająć; gdy myślę tylko
o sobie samej, zwróć moją uwagę na kogoś innego. Uczyń nas, Panie, godnymi
służenia naszym braciom, którzy na całym świecie żyją i umierają biedni i wygłodniali. Daj im dzisiaj, posługując się
naszymi rękoma, ich chleb powszedni.
Daj im za pośrednictwem naszej wyrozumiałej miłości pokój i radość.
Panie, czy chcesz moich rąk?
Panie, czy chcesz moich rąk, by spędzić ten dzień pomagając biednym i chorym, którzy ich potrzebują? Panie, daję Ci
dzisiaj moje ręce. Panie, czy potrzebujesz
moich nóg, aby spędzić ten dzień odwiedzając tych, którzy potrzebują przyjaciela? Panie, dzisiaj oddaję Ci moje nogi. Panie, czy chcesz mego głosu, aby spędzić
ten dzień na rozmowie z tymi, którzy potrzebują słów miłości? Panie, dzisiaj daję
Ci mój głos. Panie, czy potrzebujesz mojego serca, aby spędzić ten dzień kochając każdego człowieka tylko dlatego, że
jest człowiekiem? Panie, dzisiaj daję Ci
moje serce.
Ewa Adaszewska
MŁODZIEŻ NA AMBONIE
Wyobraź sobie pewną historię…
Idziesz ulicą i widzisz człowieka rozglądającego się wokół. Wygląda, jakby się
zgubił, nie wiedział, gdzie jest.
- Może pomóc? – pytasz bardziej
z ciekawości niż z ludzkiej uprzejmości,
gdyż człowiek, którego zaczepiłeś, ubrany jest jedynie w prześcieradło. Człowiek
odwraca ku Tobie głowę i dopiero teraz
Go poznajesz…
- Który mamy rok synu?
- 2016 – odpowiadasz wciąż nie wierząc w to, co widzisz. Bezwiednie wyciągasz rękę w stronę twarzy mężczyzny, ale
On przechwytuje ją Swoją dziurawą dłonią. – Jezu, to naprawę Ty? Co tu robisz?
Jak to możliwe, że Cię widzę?
- Widzą mnie tylko Ci, co szczerze wierzą. Siedzę tu kilka godzin. Wcześniej byłem w kilku innych państwach, w Ameryce i Afryce, ale nikt do mnie nie podszedł, nikt mnie nie widział… Przysłał
mnie Ojciec – kontynuował Jezus, jakby
odczytując kłębiące się w głowie Twoje
myśli. - Źle się dzieje. Moja obecność tu
jest dla ludzkości ostatnią szansą. Jeśli
nie przekonam Was do zmiany postępowania, ludzkość z całym tym światem zostanie zgładzona. Jesteś moim jedynym
Apostołem. Ojciec powiedział: „Uczeń
znajdzie swego Mistrza. Razem będą
nauczać.” Ruszajmy więc. Szkoda czasu!
- Chwila! Chwila! – Wołasz za odchodzącym już Jezusem. – Z całym szacunkiem, Jezu, ale chyba nie chcesz wyjść do
ludzi w tym prześcieradle? Już się ściem8
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
nia. Chodź, zjemy kolację, prześpimy się,
a ratowaniem świata zajmiemy się jutro.
W swoim skromnym mieszkaniu przygotowujesz kolację. Następnego dnia dajesz mu swój najlepszy garnitur, koszulę i buty.
- Od czego zaczniemy? – pytasz,
patrząc wyczekująco na Jezusa.
- Ty mi powiedz. To twój świat, twoje życie.
Chwilę drapiesz się po głowie, aż
w końcu wpadasz na genialny pomysł.
Prowadzisz Jezusa do swojej parafii, małego kameralnego kościółka. Przedstawiasz go swojemu proboszczowi, który daje mu czarną koszulę z koloratką
oraz sutannę.
I tak wraz z Jezusem objeżdżasz całą
Polskę, następnie Europę a na końcu
świat, nauczając w świątyniach….
A teraz wyobraź sobie, że człowiek którego spotykasz wygląda tak: Czy nadal
zadałbyś pierwsze pytanie „Może pomóc?”…
Agata Leszczyńska
Czuwanie
na Jasnej Górze
Byście świecili
blaskiem chwały Jezusa…
Jak co roku w maju nasza Wspólnota
brała udział w Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Duchu św. Było to już XXI
czuwanie w Częstochowie, które rozpoczęło się w piątek 20 maja o godz. 9.30
w hali sportowej. W tym dniu zebrali
się z całej Polski opiekunowie, liderzy
i animatorzy wspólnot. Wysłuchaliśmy
trzech konferencji. W tym roku prelegenci skupiali się na temacie Miłosierdzia
Bożego, np. temat drugiej konferencji
brzmiał: „Jeden Duch, a różne oblicza
miłosierdzia”.
Bardzo ciekawa i dynamiczna była
trzecia część programu, którą prowadzili
Joanna i Norbert Dawidczykowie, szczególnie wezwani do posługi na rzecz rodzin. Mówili oni o małżeńskim wzrastaniu, duchowym przebudzeniu małżeństw
i popierali swe wypowiedzi świadectwami wypowiadanymi przez inne małżeństwa. Ta formacja obejmuje tzw. małżeństwa odnowowe, których jest coraz więcej we wspólnotach. Biorą one udział
w przeznaczonych dla nich rekolekcjach,
kursach, skupieniach, a nawet w studiach
podyplomowych. Takie małżeństwa jednoczy silna wiara i nadzieja, że nic ich
rodzinom nie grozi. Bardzo chcielibyśmy, żeby i w naszej wspólnocie znala-
zły się także rodziny, małżeństwa, a więc
zapraszamy!. W piątek czuwanie zakończyło się apelem transmitowanym z Kaplicy Jasnogórskiej
W drugim dniu czuwania, które odbyło się na jasnogórskim placu, wzięli
udział już wszyscy członkowie Wspólnot Odnowy w Duchu św. z całego kraju. Nasza parafia jechała wspólnie z parafią pw. Jana Pawła II. W tym dniu wysłuchaliśmy również konferencji. I tak np.
ks. Mariusz Rosik wygłosił konferencję
„Miłosierni jako Ojciec”, a M. Wojciechowska konferencję „Miłosierdzie – nowe
tak Jezusowi”. Modlitwę o uzdrowienie
prowadził ks. Andrzej Grefkowicz. Zarówno w pierwszym jak i w drugim dniu najważniejszym momentem naszego czuwania była Eucharystia.
Na koniec chcielibyśmy podzielić
się przesłaniami i proroctwami, które usłyszeliśmy podczas tegorocznego czuwania:
„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni dostąpią miłosierdzia. Aby
nasze oczy były miłosierne, aby nasze
serca były wrażliwe i kochające, aby nasze ręce były miłosierne i czyniły dobro”
„Mamy nieść radość i rozdawać pocieszenie”
„Rozpaliłem was ogniem swej miłości, abyście szli do tych, do których was
posyłam. Powołuję was do mojej szczególnej służby. Ja was posyłam, jako dobry pasterz, nie bójcie się wilków. Jesteście mocni Moją mocą, którą wlewam
w wasze serca”
Dziękujemy Panu Bogu za bogaty
program i wspaniałą pogodę. Radość
naszego czuwania powiększyło spotkanie z naszymi poprzednimi opiekunami:
o. Krzysztofem Wolnikiem OMI i o. Sławomirem Stawickim OMI.
Animatorzy
25-lecie Caritas
Diecezji Siedleckiej
22 maja odbyła się uroczysta gala z okazji świętowania
25-lecia Caritas
Diecezji Siedleckiej. Jubileusz to
wspaniała okazja,
by podziękować
wolontariuszom
Caritas, którzy są współpracownikami
w miłości codziennej. Ks. Marek Bieńkowski – dyrektor Caritas podkreślił, że
bez zaangażowania ludzi dobrej woli
tj. wolontariuszy i darczyńców nie uda-
łoby się dokonać tak wielu dzieł przez
te 25 lat.
Dlatego też podziękowania popłynęły do najstarszych parafialnych zespołów Caritas działających w Siedlcach tj. przy parafii św. Teresy, św. Józefa, Bożego Ciała, Ducha św., św. Stanisława oraz św. Maksymiliana Marii
Kolbego. Przedstawiciele parafialnych
zespołów otrzymali dyplomy uznania
i podziękowanie za wieloletnią pracę
oraz piękne wiązanki kwiatów przygotowane przez florystów z Centrum Integracji Społecznej.
Teresa Lipka
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
9
Kto rok temu
wyszedł na pielgrzymkę,
nie żałował wcale
Każdy skrawek trasy
ma swój urok
Idź na pielgrzymkę!
Od 2 do 15 sierpnia wyrusza z naszej parafii
grupa pielgrzymkowa nr 4 na Jasną Górę.
Dlaczego warto iść? CHOĆBY DLATEGO
Po pierwsze: Intencja! Każdy z nas ma
jakieś intencje, w których się modli. Jest
za co Bogu dziękować i jest też o co prosić. Złącz tę intencję z trudem pielgrzymowania do Matki Jezusa!
Po drugie: Kościół! Jesteśmy Kościołem pielgrzymującym. Idziemy do Nieba. Owce za Pasterzem Jezusem Chrystusem. Pielgrzymka doskonale to obrazuje. Pozwala doświadczyć wspólnoty.
Pomaga zrozumieć, że każdy obok, to mój
brat i moja siostra. Nawet jak go nie lubię, albo nie znam – Bóg postawił mi go
na drodze.
Po trzecie: Przygoda! Najpiękniejsze
przygody są wtedy, gdy zorientujemy się,
że to, co się dzieje, przestaje podlegać
naszej kontroli. Kto wie, czy w tym roku
przyjdą do Ciebie mrówki do namiotu,
zleje Cię deszcz, gdy nie będziesz na to
przygotowany, czy też będziesz przeżywał kryzys w chwili, gdy innym będzie
się doskonale szło?
10
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
Po czwarte: Tanio! Ktoś wydaje kupę
pieniędzy, aby wypocząć na plaży za granicą, a gdy wraca zauważa, że nie tego szukał. Na pielgrzymce jest odwrotnie. Nawet
gdy nie ma się na wpisowe, można znaleźć
sponsora i ufać Opatrzności Bożej, że nie
zginę. A gdy się wraca, to ma się poczucie,
że nie zmarnowało się swojego urlopu.
Po piąte: Szansa na zbliżenie się do
Boga! Niejeden już na pielgrzymce wyspowiadał się po latach, uwierzył, czy
też podjął decyzję, rozeznając ją w Duchu Świętym.
Po szóste: Przez 14 dni nie gra się na
komputerze! Jeśli jesteś rodzicem, to zabierz swoje dzieci na pielgrzymkę. Zobaczą, że można dwa tygodnie żyć bez gier.
W dzisiejszych czasach są tacy, co w to
nie wierzą.
Po siódme: Patriotyzm! Jesteś Polakiem? Znasz swój kraj? Pielgrzymi
szlak to doskonałe miejsce, aby poznać Polskę od podszewki: każdą dziurę
w drodze, wioski, kapliczki laski i piaski…
Po ósme: Słońce! Wszelkiego rodzaju
depresje łapią się człowieka, gdy nie ma
słońca. Nasza cywilizacja coraz bardziej
przesiaduje w biurowcach i domach. Tu
odwrotnie: idziemy, a słońce nad nami.
Po dziewiąte: Słowo Boże! Choć pielgrzymka jest sama w sobie już modlitwą,
to jednak oprócz tego każdego dnia słucha się Słowa Bożego: na Eucharystiach,
katechezach i świadectwach.
Po dziesiąte: Spotkania z wartościowymi ludźmi! Na pielgrzymkę idą ludzie, którzy chcą coś w sobie zmienić,
chcą pracować nad sobą itd. Czy to nie
jest okazja do tego, by tu właśnie poznać
kolegów? A kto wie? Może na pielgrzymce właśnie znajdziesz swojego przyszłego męża lub przyszłą żonę?
Zapisy w poniedziałek 1 sierpnia.
Szczegóły w ogłoszeniach parafialnych
w lipcu.
o. Krzysztof Machelski OMI
Starszych pielgrzymów
nie trzeba przekonywać
by ruszyć w drogę
Wieczorne
podsumowanie dnia
Wszystkim, którzy wyraźniej chcą widzieć Boże działanie
w ich życiu, polecam praktykę wieczornego podsumowania dnia. Te kilkach chwil zastanowienia się nad minionym
dniem, mogą okazać się skutecznym narzędziem w codziennej pracy nad sobą.
W poprzednich numerach „Posłańca
świętej Teresy” zachęcałem do praktyki porannego rozważania fragmentu Pisma Świętego i odmawiania południowej
modlitwy „Anioł Pański”. Dziś proponuję
zatrzymanie się nad wieczornym rachunkiem sumienia. Zamyka on i podsumowuje cały dzień pracy nad sobą.
Wieczorne podsumowanie dnia
jest dla mnie próbą spokojnego spojrzenia na to, co dziś się wydarzyło.
Już bez emocji, które być może utrudniały obiektywną ocenę sytuacji, bez
pośpiechu i osób, które mnie obserwowały. Teraz tylko Jezus i ja. Najwięcej
owoców daje spojrzenie oczami Jezusa: „Panie Jezu, co chcesz mi powiedzieć
przez dzisiejsze sytuacje? Co Ty byś zrobił na moim miejscu? Co Ci się nie podobało, nad czym powinienem jutro pracować? Z czego jesteś zadowolony i uwa-
żasz, że powinienem dalej rozwijać?”
Pytania te, na pozór ogólne, w odniesieniu do konkretnej sytuacji z dnia, potrafią szeroko otworzyć oczy i zobaczyć ją w
pełni. Uważam te pytania: „Panie Jezu, jak
Ty to widzisz? Co Ty byś zrobił na moim
miejscu?” za bardzo pomocne. Wiele razy
przyłapywałem się na tym, że analizowałem swoje intencje i zachowania, delikatnie sobie pobłażając i usprawiedliwiając.
Ważną sprawą jest też, aby nie tylko
stwierdzać fakty, że coś się źle zrobiło,
ale przede wszystkim szukać powodów.
Bardziej obrazowo - nie skupiać się na
usuwaniu pajęczyny, ale na znalezieniu
pająka. To pozwala w krótkim czasie wychwycić funkcjonujące w nas mechanizmy obronne i zranienia.
Na początku można popełnić błąd
i skupiać się tylko na tym, co było złe
w ciągu dnia. To oczywiście jest tylko po-
łowa prawdy o mnie i o Jezusie. Druga połowa jest taka, że posiadam dobre cechy
i powinienem je rozwijać. Umiejętność
dostrzeżenia ich i przyjęcia nadaje kierunek pracy nad sobą. Fałszywa pokora
i ukrywanie talentów, to duże zaniedbanie, które spowalnia rozwój duchowy.
Ważną sprawą jest również świadomość,
że Jezus jest ze mną w ciągu dnia, pomaga
mi i trzeba się uczyć to dostrzegać. Pewność, że właśnie teraz On jest obok mnie
i czuwa, daje dużo spokoju i sił do podejmowania trudnych zadań.
Na to wieczorne podsumowanie dnia
można patrzeć również pod kątem postanowienia z porannego rozmyślania.
Jak udało mi się je wypełnić, czy miałem z tym jakieś problemy? Czy słowo,
które Pan Jezus do mnie skierował towarzyszyło mi w ciągu dnia? Przyznam,
że dawniej prowadziłem notatki z takich
podsumowań. Były one wielką pomocą
w przygotowaniach do spowiedzi. Poza
tym utrwalają one te wszystkie, często
ulotne, myśli i spostrzeżenia. Czytając je
natomiast po pewnym czasie można dostrzec zmiany i etapy, które się przeszło.
Najtrudniejsza jest systematyczność.
Można położyć się do łóżka i, choć już
wszyscy śpią, spróbować spojrzeć na siebie w minionym dniu. Oczu lepiej nie zamykać, bo można zasnąć. Na końcu, niezależnie od tego, jak bardzo się narozrabiało, warto wzbudzić postawę wdzięczności i można spokojnie zasnąć.
Mariusz Nowak
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
11
boże ciało
Procesja ulicami osiedla
12
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
200 lat
Zgromadzenia
Misjonarzy Oblatów
Maryi Niepokalanej
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
13
14
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
festyn
rodzinny
w naszej parafii
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
15
przedszkole
- ochronka
50 urodziny
o. Franciszka
16
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
bierzmowanie
w naszej parafii
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
17
Czym skorupka za
młodu nasiąknie
RZECZ O CIERPLIOŚCI
Mój trzyletni syn wszystko chce mieć na „już”. Nie interesuje go kolejka na huśtawkę. Wymaga ode mnie włączenia
bajki właśnie „teraz”, a nie „za chwilę”. Twoje dziecko też tak
ma? Sprawdź, jak możesz pomóc mu zrozumieć, że czasem musi poczekać.
UCZ TROSKI
O INNYCH
Podczas świąt i urodzin, starsze dziecko można uczyć, że jest gospodarzem.
Zaproszeni to goście, którym należą się
specjalne prawa i przywileje pierwszeństwa. Daj mu odczuć, jak wielką satysfakcję daje świadomość, że inni czują się
u niego dobrze.
BĄDŹ RODZICEM
KONSEKWENTNYM
Jeśli zaplanujecie niedzielną wprawę
do parku, to nie zmieniajcie terminu na
sobotę, tylko dlatego, że maluch marudzi.
Wiem, że niekiedy chciałoby się dziecku
oszczędzić trudnych lekcji, ale litowanie
się nad nim niczego go nie nauczy.
ZAPOWIADAJ PLANY
DŁUGOTERMINOWE
Informuj dziecko, że coś będzie miało
miejsce np. za tydzień. Będzie to okazją
do cierpliwego oczekiwania na to wydarzenie. Niecierpliwość dziecka może być
siłą napędową do rozwoju talentów. Dajmy na to, w następną sobotę przyjedzie
babcia. Czas oczekiwania można zagospodarować na przygotowanie rysunków,
piosenek i wierszyków dla babci. Ważne
jednak, aby to, na co dziecko czeka, faktycznie nastąpiło.
Nauka cierpliwości, pomimo że niełatwa, konieczna jest już od początku.
Dla nas dorosłych to oczywiste: starszej
osobie trzeba ustąpić miejsca, matkę
z dzieckiem przepuścić, a na brak kolejek
u lekarza nie ma co liczyć... Dziecko tego
nie rozumie. Jeszcze do niedawna świat
kręcił się tylko dookoła niego. Teraz, aby
mieć się z kim bawić, musi współpracować z konkurencją. Dla niektórych maluchów to bardzo trudne i potrzebne jest
mu twoje wsparcie.
WYMAGAJ KOŃCZENIA
ROZPOCZĘTYCH PRAC
Jeśli ogląda bajkę, niech obejrzy
do końca. Nie spełniaj od razu życzenia włączenia innej. Wyjaśnij, że warto wytrwać do końca, bo zakończenie
może być zaskakujące. Jeśli rozpocznie układanie puzzli, niech posprząta,
zanim przejdzie do kolejnej zabawy.
Kończenie tego, co się zaczęło, wyrabia nawyk porządku i nie pozwala na
bylejakość.
Festyn
jak młode kobietki i oddać swoje włosy naszym dzielnym kaesmowiczkom,
które robiły piękne fryzury. Nasz festyn
urozmaiciła Straż Pożarna i Pogotowie
Ratunkowe. Można było wejść do środka karetki czy wozu strażackiego i zaspokoić swoją ciekawość, przyciskając
różne guziki, a także poznać podstawy pierwszej pomocy. O dziwo, dzieci
wiedzą w tej dziedzinie więcej niż niejeden dorosły. Nie zabrakło także prezenterii, w której każdy los wygrywał,
ani pysznych kiełbasek pieczonych na
22 maja odbył się piąty już Festyn
Rodzinny przy naszej parafii organizowany prze nasz oddział KSM-u. Jak co
roku nie zabrakło atrakcji dla małych
i starszych dzieci. Każdy znalazł coś dla
siebie. Dzieci mogły kolorować obrazki, pomalować swoje buźki i przemienić się w ulubioną postać z bajki, zrobić
zdjęcia, a dziewczynki mogły poczuć się
18
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
ZAWSZE POCHWAL WYSIŁEK
Nawet, jeśli było trudno, pamiętaj, aby
pochwalić za trud włożony w oczekiwanie. To motywuje dziecko i potwierdza
mu, że cierpliwość jest czymś cennym.
W swych działaniach nie zapominaj
o naturalnych potrzebach dziecka, jego
temperamencie i problemach ze skupieniem uwagi. Energiczne i ciekawe
świata dziecko na pewno będzie miało
z tym większe kłopoty, niż malec spokojny,
bardziej zamknięty w sobie. Im szybciej
jednak dziecko zacznie uczyć się cierpliwości, tym szybciej zdobędzie sympatię
kolegów z piaskownicy.
Mariusz Nowak
grilu. Każde dziecko mogło zostawić
swój ślad, wpisując się na wielką kartę
papieru. Na koniec imprezy przyjechała
policja, ale nie po to, aby zaprowadzić
spokój, lecz by znakować rowery. Kolejka chętnych ustawiła się przez całą
długość placu za salkami tak, że panowie policjanci musieli wezwać posiłki 
Festyn uznajemy za udany tym bardziej,
że nie padało, a patrząc na poprzednie
festyny, deszcz można było uznać już
za tradycję.
KSM
Bezpieczne wakacje
Z nudy rodzą się najgorsze pomysły
W trakcie corocznych apeli dotyczących bezpieczeństwa w trakcie wakacji
przypomina nam się przede wszystkim,
byśmy: nie pływali na niestrzeżonych kąpieliskach, nie wchodzili do wody zaraz
po posiłku, nie zbaczali ze szlaków górskich i tym podobne. Jednak myślę, że na
młodzież w naszym wieku czyhają równie groźne (a nawet groźniejsze) niebezpieczeństwa. Mówię tu przede wszystkim
o wszelkiego rodzaju używkach i wpływie rówieśników oraz starszych kolegów na nas.
Im jesteśmy starsi, tym bardziej mamy
potrzebę spotykania się w dużych gronach znajomych i imprezowaniu wspólnie. Alkohol, choć dozwolony od 18 roku
życia, jest tak naprawdę łatwo dostępny
i nie ma co się oszukiwać, że coraz młodsze dzieciaki sięgają po niego. Wierzę, że
w naszej szkole są abstynenci i tu pojawia się prośba do nich - bądźcie mądrzy
nie tylko za siebie, ale i za swoich kolegów. Jeśli nie da się powstrzymać ich od
picia, próbujcie powstrzymać ich od robienia głupot. Alkohol zaburza percepcję i koncentrację, więc nawet wyśmienity pływak może się utopić na głębokości półtora metra. Jednym z najgorszych
pomysłów jest wsiadanie do samochodu z pijanym kierowcą. Znamy wypadki,
które powinny być dla nas największą
przestrogą. Jeśli zdarzy się sytuacja, że
jest problem z powrotem po zakrapianej
imprezie, lepiej jest narazić się na gniew
rodziców i poprosić ich o przyjazd, niż ryzykować zdrowie i życie.
Jeszcze groźniejsze od alkoholu mogą
być narkotyki. W wakacje często pojawiają się koledzy, którzy proponują nam
pierwszego skręta, a my boimy się im odmówić, bo przecież można wyjść na frajera. Po kilku jointach przychodzi ochota na twardsze narkotyki, młodzi eksperymentują, chcą „spróbować czegoś nowego”. Obecnie największe zagrożenie
noszą za sobą dopalacze. NIGDY, ale to
NIGDY nie mamy pewności, co bierzemy
i jak to na nas zadziała. Można sobie
wmawiać, że od jednego razu się nie
uzależni. Ale czy ktoś z nas tak naprawdę wie, co wsypano do woreczka, który
kupiliśmy od zakapturzonego Seby pod
blokiem? Zamiast kupować dopalacze,
równie dobrze można zagrać w rosyjską
ruletkę. Ryzyko jest takie same.
Wymienione wcześniej substancje
nakręcają nas, do pokazania, jacy to my
nie jesteśmy. Jeszcze lepiej, gdy w pobliżu jest publika, która zagrzewa takiego zawodnika, uwiecznia go na nagraniach, żeby było co pokazać po wakacjach. W każdej grupie są tacy sprytni kolesie, którzy namawiają innych do
ryzyka, „bo co, nie dasz rady?”, a sami
umywają ręce od sprawy. Namawiają do
alkoholu, ”bo co, ze mną się nie napijesz?”.
Takim ludziom zależy na rozrywce kosz-
tem innych. To tyczy się szczególnie gimnazjalistów, którzy kończą szkołę i chcą
już w czasie wakacji zyskać sławę wśród
licealistów, z którymi będą się spotykać
na co dzień za dwa miesiące. Tym całym
„złym towarzystwem” mogą być nawet
uczniowie renomowanych szkół, z poważanych, wcale nie patologicznych rodzin.
Nie wolno dawać się zwodzić obietnicy
poklasku, chwili zabawy, gdyż nie zawsze
jesteśmy tak sprytni, jak nasi manipulatorzy i możemy nie wyjść z sytuacji bez
szwanku. Nie tylko przyjaźń z nowymi
ludźmi może okazać się niebezpieczna,
ta sama zasada tyczy się wakacyjnej miłości. Dziewczyny często dają się zwieść
amantowi, który obiecuje im gwiazdkę
z nieba. W zamian są gotowe ofiarować
więcej, niż tak naprawdę chcą i są gotowe dać. Jeśli chłopak namawia cię do
współżycia, a ty tego nie chcesz, nie ulegaj żadnym namowom. Jeżeli zaczną się
one nasilać, zwyczajnie zerwij znajomość.
Nikt nie ma prawa wymagać od nas nie
wiadomo czego na dowód przyjaźni czy
miłości. Nowy znajomy albo chłopak potrzebuje takich dowodów? Najwidoczniej nie jest wart twojego czasu i starań.
Antidotum na te zagrożenia jest spędzanie czasu z prawdziwymi przyjaciółmi i rodziną. Z nudy rodzą się najgorsze
pomysły, więc korzystajmy z wszelkich
form aktywności, jakie oferuje nam nasze miasto, sąsiedztwo czy osiedle. Nie
warto udawać, że umiemy podejmować
rozważne decyzje, bo to nie jest ten etap
rozwoju mentalnego. Korzystajmy więc
z wakacji zachowując przy tym zdrowy
rozsądek.
Julka
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
19
Pod dobrym
aniołem
Aniele Boży, stróżu mój...
Pamiętasz pierwszą modlitwę, jakiej
nauczyła Cię mama? Pamiętasz obrazek
wiszący na Twoim łóżkiem w pierwszych
latach Twojego życia? Nie bez przyczyny była to modlitwa i obrazek przedstawiający Anioła Stróża. Anioł – Twój pocieszyciel, orędownik, Twoja tarcza. W końcu, „jak trwoga, to do Stróża…”
Pismo Święte nie wskazuje dokładnego czasu stworzenia aniołów. Bibliści jednak uważają, że anioły powstały
wraz z rozdzieleniem światła od ciemności – wszak nie posiadają własnych ciał,
są tylko świetlistymi duchami.
Na co można liczyć od Anioła Stróża? Na tyle samo co od świętych
i o odrobinę więcej. Anioł może się mo20
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
dlić wstawienniczo w Twojej intencji.
Zaniesie również Twe modły wprost
przed oblicze Boga. Jednak oprócz
tego będzie Cię również bronić przez
złym. Zarówno przez złymi uczynkami
jak i przed niepożądanymi wydarzeniami. W jaki sposób? Często mówi się
o czymś takim jak intuicja, szósty zmysł.
To właśnie poprzez tego typu impulsy
Aniołowie Stróżowie starają się chronić nas pod swoimi skrzydłami. Od nas
tylko zależy, czy posłuchamy przestrogi naszego Opiekuna, czy i tak wszystko zrobimy po swojemu…
Anioł Stróż jest stworzeniem cierpliwym i pełnym wiary, i choćbyś nie
wiem jak bardzo zbaczał ze ścieżki, On
nigdy nie przestanie o Ciebie walczyć.
Należy jednak pamiętać, by nie nadwyrężać Jego opieki. Fakt, iż Anioł Stróż
z miłości do Boga i człowieka nigdy nie
wyprze się raz wybranego podopiecznego nie oznacza, że możemy wystawiać Go na wieczne próby. Wszak Jego
zdolności i skuteczność są wtedy większe, gdy Anioł nie jest obarczony ciągłą
interwencją.
Swego czasu leciał w kinach film
„Noe: Wybrany przez Boga”. Film średnio wart polecenia, ale jeden wątek
utkwił mi w pamięci. Wątek kamiennych
potworów, których wszyscy ludzie się
bali. Słuchając ich historii okazało się,
że były to anioły uwięzione w ziemskiej,
kamiennej skorupie. Aniołowie będąc
jeszcze w niebie widzieli los człowieka,
chcieli mu pomóc. Zeszli więc, mimo zakazu Boga na ziemię, by podpowiedzieć
człowiekowi jak żyć, by żyło mu się lżej.
Niestety rozgniewany Bóg ukarał nieposłusznych Aniołów, a ich metafizyczne,
duchowe ciało spowite zostało pyłem i
kamieniami ziemi. Aniołowie nie mogli
już unieść się ku niebu. Dopiero kiedy
poświęcili swoje kamienne życie ratując Noego i jego Arkę, otrzymały przebaczenie Boga i wolność.
Nie traktuj Swojego Anioła Stróża jak chodzącej tarczy. Anioł nie jest
w stanie uchronić Cię od wszystkiego
złego. Pamiętaj, jak bardzo osłabiasz
Swojego Obrońcę po raz kolejny wystawiając Go na próbę. Nie pozwól, aby
jego skrzydła rok po roku stawały się
cięższe, przyprószone pyłem Twoich
grzechów i kamieniami Twych przewinień. Oby tylko w odpowiednim czasie
starczyło mu sił na walkę życia – walkę
z Aniołem Śmierci…
Agata Leszczyńska
Czerwiec
Z Twego serca najbardziej
życionośny miesiąc.
Pełen ciepła, wzrastania,
umacniania życia.
Spraw więc,
bym w dni czerwcowe
Twoim sercem przesiąkł.
Bym jak owoc dojrzewał,
tuląc los w Twych niciach.
Stefan Todorski
Dzieciom
najłatwiej być sobą
Bądź sobą,
nie musisz udawać
kogoś innego
Ten drugi brzeg wydaje Ci się
zawsze piękniejszy
Dlaczego spoglądasz zawsze w tę
drugą stronę? Dlaczego ciągle myślisz,
że inni mają więcej szczęścia? Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi
o wiele lepiej... Ten drugi brzeg wydaje Ci się zawsze piękniejszy. Może
dlatego, że jest od Ciebie oddalony, a Ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem.
Czy przyszło Ci kiedyś na myśl, że na tym
drugim brzegu inni także na Ciebie patrzą i sądzą, że to Ty masz więcej szczęścia? Oni też zauważają wyłącznie Twoją
lukrowaną stronę. Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają. Szczęście nie leży na drugim brzegu... bo Twoje szczęście znajduje się w Tobie...
Bądź sobą, nie musisz udawać, nie
musisz prężyć się przede mną - powiedział Pan Jezus - Znam Cię od dawna, od
pierwszego dnia twojego życia. Każdy
z nas chce być lepszy w oczach innych,
niż jest w rzeczywistości. Nie chce się
skompromitować w oczach sąsiadów,
współpracowników, przyjaciół, dzieci itd. Prawie pięćdziesiąt lat temu Seweryn Krajewski skomponował i wykonał z zespołem Czerwone Gitary piosenkę z następującym tekstem, który
jest aktualny do dzisiaj i pasuje jak ulał,
a mianowicie: „Nie zadzieraj nosa, nie
rób takiej miny, nie udawaj Greka, zmień
się lepiej zmień!”. Bądź sobą. Nie udawaj
kogoś, kim nie jesteś, Nie udawaj osoby mądrzejszej niż jesteś. Inni wyczują,
że nie wierzysz w to, co mówisz. Aby być
wiarygodnym dla innych, a szczególnie
dla dzieci, staraj się być sobą, osobą czasami niedoskonałą, bo przecież nie ma
osób doskonałych, jeżeli będziesz pokazywać, że jesteś doskonały, to Twoje
dziecko będzie powielać Twoje „zapędy”,
żyjąc w przekonaniu, iż to jedyna słuszna droga, może dojść do tego, że będzie
z Tobą rywalizować w byciu doskonałym.
Mów po prostu: „Nie wiem”, kiedy
czegoś nie wiesz i pamiętaj, że pierwszym stopniem wiedzy jest przyznanie się do niewiedzy. Nikt z nas nie jest
omnibusem, nikt z nas nie może powiedzieć: „Wiem wszystko”. Wszystko
wie tylko Bóg! Jeżeli nasz współmałżonek będzie ciągle słyszał: „Ja wiem lepiej , ty na niczym się nie znasz”, to będzie starał się coraz mniej czasu spędzać z nami, będzie uciekał od toksycznej osoby, mogąc wpadać w różne nałogi. Z kolei dzieci słysząc, jak jedno
z rodziców tak mówi, przestaje mieć
szacunek do rodzica, o którym tak mówimy. Swoją postawą jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za dzieci, ale i za
współmałżonka, oraz za drugiego człowieka (w pracy, na ulicy). Nie kieruj się
swoim EGO, aby udowodnić sobie i innym, że jesteś super.
Jean Vanier, założyciel wspólnoty
z osobami niepełnosprawnymi „Arka”,
powiedział: „Nie wolno nam płakać
nad naszą niedoskonałością. Nie jesteśmy osądzani za to, że czegoś nam
brakuje. Nasz Bóg wie, że pod wieloma
względami jesteśmy chromi i na pół ślepi. Nigdy nie zwyciężymy na olimpiadzie
ludzkości w biegu za doskonałością.” Irena Piekart
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
21
Mimo wielu obowiązków,
tata zawsze znalazł czas
na zabawę i wygłupy
Mój bohater
Był dla mnie jak ten książę z bajki,
rycerz na białym koniu.
Najważniejszy mężczyzna mojego życia
Poznaliśmy się w zimną listopadową
noc. Było już po północy, kiedy zadzwonił telefon. „Już jest” – usłyszał w słuchawce. Mimo późnej pory i niskiej temperatury niczym rycerz w lśniącej zbroi
wyruszył na spotkanie swej księżniczki.
W rodzinie krąży anegdota, że aby dojść
na umówione miejsce, miał przejść na
drugą stronę muru. Niestety dziura, która dzień wcześniej w murze była, została zalepiona. Pod ciężarem dwóch osób
(wszak rycerz zawsze ma przy sobie
giermka) mokry jeszcze beton zawalił się.
I tak oto, pragnąc zobaczyć swą najmłodszą latorośl, mój tata rozwalił mur 
Tata był dla mnie jak ten książę z bajki - rycerz na białym rumaku. Najważniejszy mężczyzna mojego życia. Nauczył mnie tysiąca pożytecznych i niepożytecznych rzeczy. Do najważniejszych
22
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
należy oczywiście jazda na rowerze, która, wstyd się przyznawać, szła mi bardzo
opornie. Po kolejnej przebieżce „z kijem”,
tata odkręcił boczne kółeczka i w przypływie złości warknął: „Pojedziesz albo
nie pojedziesz. Twoja sprawa.” Z przera-
żenia wsiadłam na rower i pojechałam.
Tata pokazał mi, jak postawić nogi na
sufit (nie swoje, tylko krzesła oczywiście)
i często dawał koncerty gry na zębach.
Był moim pierwszym nauczycielem tańca. Nauczył mnie także jak wbić gwóźdź
w ścianę, jak uciąć deskę piłą ręczną, jak
skosić trawę, przyciąć żywopłot, zorganizować grządki warzywne. Nauczył, że do
karoserii samochodowej należy używać
tylko szczotki drewnianej z naturalnym
włosiem. Pokazał, jak sprawdzić zużycie
opon itd, itp…
Ostatnią, najważniejszą lekcję życia dał
mi bezwiednie. Pokazał mi, żeby walczyć
do końca. Do ostatniej kropli potu i krwi.
I choć już nigdy nie nauczy mnie gwizdać na palcach, jak kiedyś obiecał, ani nie
poinstruuje, jak wywiercić wiertarką dziurę w ścianie, to jestem szczęśliwa. Miałam
wspaniałego, kochającego ojca, pełnego wad i zalet, spełniającego swą ojcowską powinność tak dobrze, jak tylko potrafił. Bóg dał nam wystarczająco dużo czasu. Czasu na poznanie siebie, na zbliżenie
się do siebie i na pokochanie siebie; w końcu na wyznanie: „Kocham się tato” wypowiedziane kiedyś, bezmyślnie, jako dziecko w ramach podziękowania za zabawkę,
i teraz jako osoba dorosła, w 100% zdająca
sobie sprawę z powagi tych słów.
Mogłoby się teraz rzec: „Śpieszmy się
kochać ludzi…” Nieee… moi drodzy… Wcale się nie śpieszmy. A po śmierci swojego bliskiego kochasz mniej? Śpiesz się
mówić mu „KOCHAM”, bo może być za
późno…
Isaak Netwon powiedział, że „ludzie
budują za dużo murów, a za mało mostów”. Zwracam się z apelem do każdej
córki i każdego syna czytającego ten
tekst, do każdego ojca, jak również do
szczęściarzy pełniących obie te funkcje
jednocześnie: każda wspólna przygoda
z tatą to jeden wspólnie zbudowany
most przybliżający nas do siebie. A co
z murami? Bierzcie przykład z mojego
taty – zamiast je budować, burzcie je 
Agata Leszczyńska
MYŚLI ŚW. JANA PAWŁA II
„Drodzy młodzi, wyjdźcie naprzeciw Jezusowi Zbawicielowi!
Miłujcie Go i adorujcie w Eucharystii! On jest obecny we Mszy świętej,
która sakramentalnie uobecnia Ofiarę Krzyża.
Chrystus przychodzi do nas w komunii świętej i jest obecny w tabernakulach naszych kościołów, bo jest naszym Przyjacielem, zwłaszcza was, młodych, tak bardzo potrzebujących zaufania i miłości.”
św. Jan Paweł II
Orszak
Jaś Pociecha
w Przedszkolu
Małe i duże owce
w orszaku
Dnia 18 maja 2016 dzieci uczęszczające do Przedszkola - Ochronka razem
z rodzicami i pracownikami uczestniczyli
w niezwykłym spotkaniu z Jasiem Pociechą. Gość przedszkola przyjechał z Warszawy na zaproszenie Sióstr, aby wraz
z dziećmi animować dramę, której tematem przewodnim było Miłosierdzie Boże.
Od wczesnych godzin przedpołudniowych przedszkolaki pod kierunkiem
Jasia przygotowywały przedstawienie: omawiały treści, poznawały swoje
role i oswajały się z rekwizytami. Scenariusz opierał się na przypowieściach
o Miłosiernym Samarytaninie, Dobrym
Pasterzu oraz Orędziu Bożego Miłosierdzia przekazanym przez św. s. Faustynę Kowalską.
Zebranych w sali parafialnej rodziców powitał orszak małych, ubranych
w długie, białe tuniki „owieczek” prowadzonych przez Dobrego Pasterza. Do zabawy zostały zaangażowane także „ duże
owce”. Rodzice mieli okazję doświadczyć trudu poszukiwania swojej małej owieczki, która oddaliła się od stada i zagubiła wśród skał-krzesełek, byli
opatrywani przez Małego Samarytanina,
bandażującego obolałe ręce i naklejającego kolorowe plasterki, wzięli także
udział w królewskich ucztach - takiej na
niby i prawdziwej, przygotowanej przez
mamy i babcie.
Na mnie osobiści największe wrażenie wywarła scena obrazująca promienie Bożego Miłosierdzia. Z dwóch
bel delikatnego, przezroczystego szyfonu w kolorach czerwonym i niebieskim
popłynęły przez całą salę olbrzymie,
niekończące się wstęgi „łaski”. Zachwycone dzieci biegały i skakały radośnie
w ich cieniu do dźwięków pieśni „Błogosławieni miłosierni..”. Nawet te mniej
odważne maluchy nie potrzebowały już
palca w buzi, aby poczuć się bezpiecznie i swobodnie. Pomyślałam, że ten
obraz doskonale oddaje zamysł Pana
Boga, który przez Jezusa Miłosiernego zsyła nam hojnie strumienie łaski
i zachęca, abyśmy z nich czerpali wolność, siłę i odwagę. Tylko czy my, duże
dzieci, potrafimy się nimi zachwycić
i zanurzyć w nich z ufnością nasze „małe,
wielkie nieszczęścia”?
Spotkanie zakończyło się wspólnym
świętowaniem i tańcami lednickimi.
Z niecierpliwością oczekujemy kolejnej wizyty Jasia Pociechy w naszej
Ochronce.
Monika N.
s. Michalina
z dziećmi
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
23
Człowiek narzędziem
Bożego Miłosierdzia
„Dziewczynki z zapałkami” są wśród nas
Pewnego letniego dnia spotkałam na
swojej drodze „dziewczynkę z zapałkami”. Była parę lat starsza od tej z Andersenowskiej baśni i nie sprzedawała zapałek, lecz… wygrzebywała ze śmietnika
resztki pożywienia. A wszystko to działo się, niczym w filmie, na skrzyżowaniu
głównych ulic naszego miasta. Widok był
dla mnie o tyle zaskakujący, że nastolatka była dobrze i gustownie ubrana. Przechodnie, których wówczas – o popołudniowej porze – wcale nie było mało, mi-
jali ją obojętnie, nie zauważając tego, co
się dzieje. Natomiast mnie bardzo zainteresowała – a co więcej – „poraziła” ta
niezwykle dziwna scena. Podeszłam do
tej dziewczyny i zapytałam, czemu grzebie w śmietniku. Odpowiedziała, że jest
głodna. Niewiele myśląc, dałam jej kilka
złotych, aby kupiła sobie coś do jedzenia.
Spojrzała zdumiona, mówiąc, że nie może
przyjąć ode mnie tych pieniędzy, bo nie
będzie w stanie ich oddać. Powiedziałam, że nie musi oddawać i jednocześnie
zapytałam, czy ma rodzinę. Odpowiedziała twierdząco, lecz zaznaczyła, że są jakieś problemy.
Wzruszające było podziękowanie z jej
strony wyrażone słowami, których prawdę
mówiąc się nie spodziewałam: „Niech Bóg
ma panią w swojej opiece”. Gdy odeszłam
już od niej i skierowałam się w swoją stronę, jeszcze przez jakiś czas obserwowałam
ją, idącą w kierunku dworca kolejowego.
Zobaczyłam, jak zatrzymuje się przy stoisku i kupuje opakowanie ciastek oraz jogurt. Potem siada na ławce i zaczyna konsumować to, co kupiła. Wtedy byłam już
pewna, że ten drobny gest pomocy z mojej strony wobec nieznajomej, miał sens.
Po raz kolejny zrozumiałam, że jeśli
pozwolimy Panu Bogu, aby uczynił z nas
narzędzie Swego Miłosierdzia, będziemy
coraz bardziej otwarci na potrzeby drugiego człowieka.
Hanna Protasewicz
Zakupy
Chłopak jednak czuł, że zrobił źle
Michał wrócił do domu zmęczony, zapocony, brudny... ale oczy jego iskrzyły
radością. Dosłownie pół godziny wcześniej z kolegami ze swojej ulicy pokonał
w meczu piłkarskim rywali z sąsiedniego osiedla.. Pokonał, bo jedną z trzech
zdobytych bramek strzelił samodzielnie, a przy dwóch pozostałych dzielnie
asystował.
No, nareszcie jesteś – powitała go
nieco poirytowana mama. - Mam nadzieję, że przynajmniej przyniosłeś chleb
i masło.
Dopiero w tym momencie chłopiec
przypomniał sobie, że rano mama wręczyła mu dwadzieścia złotych i poprosiła, aby zrobił zakupy, kiedy będzie wracał do domu po lekcjach. Po
lekcjach jednak odbył się mecz... i to
tak ważny.
Przepraszam, mamusiu. - Nie mogłem odmówić gry. Zaraz do sklepu pobiegnę.
Do sklepu pójdę ja – już całkiem
ciepło oświadczyła matka. - Zwróć mi
tylko pieniądze i biegnij do łazienki., bo wyglądasz i pachniesz nie najpiękniej.
Tak, dobrze – zgodził się natychmiast
syn sięgając ręką do kieszeni spodni.
Kieszeń okazała się pusta. Puste były
też inne kieszenie. Michał zadrżał. Całe
24
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
dwadzieścia złotych – pomyślał. Wiedział, że nawet dla mamy jest to kwota spora. Zwłaszcza teraz, kiedy mamusia próbowała oszczędzić trochę pieniędzy na jakiś skromny, wakacyjny wypoczynek.
Chyba zgubiłem te pieniądze. Nie
wiem – wyjąkał ze strachem. - A o zakupach naprawdę zapomniałem.
*
*
*
Dalsza część dnia i wieczór nie były
przyjemne. Nie dlatego, że mama się
gniewała. Mama dość szybko machnęła na tę stratę ręką i nawet powiedziała, aby Michaś przestał się martwić. Chłopiec jednak czuł, że zrobił źle.
Chciał szczerze przeprosić... i matkę...
i Pana Boga. Był bowiem przekonany,
że popełnił grzech zaniedbania i nieposłuszeństwa. Pora na zaśnięcie minęła dawno, ale myśli o stracie pieniędzy i niespełnieniu prośby wręcz pchały
się do głowy.- Pomodlę się. Jeszcze raz
powiem Panu Bogu: przepraszam – postanowił w myśli Michał i odruchowo
sięgnął ręką po medalik, aby go ucałować. Dłoń przebiegła po piersi, ale nie
napotkała łańcuszka. - Nie ma. Meda-
Znaleziona zguba
lika też nie ma. W tym momencie myśli w głowie chłopca zaczęły się wręcz
piętrzyć. - Gdzie jest medalik? - pytał
półgłosem próbując koncentrować się
maksymalnie. - No, tak. Przecież zdjąłem
go z szyi, aby przypadkiem podczas gry
się nie zerwał i włożyłem do zasuwanej na suwak kieszonki w spodenkach
sportowych.
Przypomniawszy sobie to zdarzenie
uśmiechnął się i w tej samej niemal
chwili wstał, poszedł do łazienki i rozsunął suwak w leżących tam spodenkach. Włożył dłoń do kieszeni. W palcach poruszył się metalowy przedmiot
i zwitek papieru. Dwudziestozłotowy
zwitek na chleb i masło.
Stefan Todorski
REBUS
ŚMIEJ SIĘ
Z NAMI
MOTTO
- Jakie jest motto lekarza pogotowia ratunkowego?
- Im później przyjedziesz, tym trafniejsza diagnoza…
PREZENT
- Coś taka wkurzona?
- Mężowi na urodziny kołowrotek
do wędki kupiłam.
- No to się chyba ucieszył? Twój
stary przecież co weekend z kolegami na ryby jeździ. Nie spodobał mu się?
- Gorzej. Zapytał, co to jest.
TELEFON ZAUFANIA
- Halo, czy to telefon zaufania dla
kobiet?
- Tak.
- Proszę mi powiedzieć: sprzęgło
z lewej czy z prawej strony jest?
WYNIKI
- Panie doktorze, jak tam moje
wyniki?
- Może pan brać kredyt.
- Ale ja nie mam z czego spłacać!
- Nie będzie pan musiał…
DYMISJA
Dyrektor oznajmia sekretarce:
- Podaję się do dymisji, pani Krysiu.
- Mój Boże! - załamuje się sekretarka. - A kto ma przyjść na pana
miejsce?
- Kto? Z pewnością jakiś bałwan!
- Mój Boże! - załamuje ręce sekretarka. - Znowu?
MYŚLENIE O ŻONIE
LAUREACI KRZYŻÓWKI:
Natalka Gala kl. 1g, Ernest Wadaszko kl. 1a,
Bartłomiej Wójcik kl. 1c
Idzie facet ulicą. Z naprzeciwka –
piękna dziewczyna. Ona mija go,
a facet myśli;
- Ech, żeby moja żona miała takie nogi…
Za jakiś czas z bocznej ulicy wychodzi inna kobieta.
- Ech, żeby moja żona miała taki
biust…
Przychodzi do domu, żona otwiera drzwi;
- Wyobraź sobie, kochanie, całą
drogę do domu tylko o tobie myślałem!
Przyg. B.P.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
25
POS£ANIEC
ŒWIÊTEJ TERESY
Miesiêcznik Parafialny - ukazuje siê od 1998 r.
Redakcja:
o. Krzysztof Machelski OMI - Opiekun
Redakcji,
o. Franciszek Bok OMI, o. Krzysztof
Pabian OMI, o. Karol Bucholc OMI,
Elżbieta £ugowska - redaktor naczelna,
Ewa Adaszewska, Stefania Hêciak,
Dominik Karwowski, Bogdan Kozio³,
Agata Leszczyńska, Mariusz Nowak,
Ewa Pankiewicz, Irena Piekart,
Barbara Piwowarczyk, Miros³awa
Postrzygacz, Hanna Protasewicz,
Natalia Radkowska - przedstawiciel
KSM, Aleksandra Skibniewska,
Stefan Todorski
Korekta:
Irena Piekart, Miros³awa Postrzygacz
Foto:
Krzysztof Skibniewski, Aleksandra
Stefaniak, Waldemar Stefaniak
DTP: [email protected]
Druk: NOWATOR
Adres:
Redakcja „Pos³añca œw. Teresy”
Parafia Rzymskokatolicka
p.w. Œw. Teresy od Dzieci¹tka Jezus
08-110 SIEDLCE
ul. Garwoliñska 19
e-mail: [email protected]
MSZE ŒWIÊTE:





KANCELARIA CZYNNA:

ch
,


tel. 25 643 56 97 wew. 21
tel. 730 256 123
Parafia Rzymskokatolicka p.w. œw.Teresy
Bank PKO SA I O w Siedlcach
801240 2685 1111 0000 3656 2097
26
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
SAKRAMENT
CHRZTU
Sakrament Chrztu św. odbywa się zasadniczo w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca (lub tylko w jedną z nich) w czasie
Mszy św. o godz. 12:00 oraz w Boże Narodzenie i Wielkanoc godz. 14:00. Chrzest
zgłasza się przy- najmniej tydzień wcześniej. Zgłaszający chrzest przynosi ze sobą:
metrykę urodzenia dziecka, dokument ślubu
kościelnego jego rodziców, dane personalne rodziców chrzestnych (imię, nazwisko, datę urodzenia, wyznanie, miejsce zamieszkania i zaświadczenie, że dana osoba
może być ojcem lub matką chrzestną), oraz
poświadczenie udziału w czterech katechezach rodziców i chrzestnych. Spotkanie
organizacyjne odbywa się w sobotę przed
niedzielą chrztów o godz.19.00. Przypominamy, że ci, którzy nie przyjęli sakramentu bierzmowania, lub żyją w związku niesakramentalnym, nie mogą być rodzicami
chrzestnymi.
SAKRAMENT
MAŁŻEŃSTWA
Narzeczeni zgłaszają się do kancelarii parafialnej na trzy miesiące przed planowanym
ślubem, w celu spisania protokołu przedślubnego. Przynoszą ze sobą dowody osobiste, metryki chrztu z aktualną datą i z adnotacją o bierzmowaniu, świadectwa ukończenia religii z ostatniej klasy oraz poświadczenie udziału w ośmiu katechezach przedmałżeńskich.
W trakcie przygotowań narzeczeni są zobowiązani do uczestnictwa w dniu skupienia, który odbywa się w naszej parafii,
w drugą niedzielę każdego miesiąca (początek o godz. 14.00 oraz do kursu prze małżeńskiego w parafii Bożego Ciała w pierwszy lub trzeci wtorek miesiąca (początek
o godz. 16.30). Po zgłoszeniu się do kancelarii narzeczeni muszą udać się do USC,
właściwego ze względu na zamieszkanie jednej ze stron, w celu dokonania formalności wynikających z prawa świeckiego. USC wyda narzeczonym zaświadczenie
(3 egz. o tym, że mają oni prawo zawrzeć
małżeństwo wg prawa polskiego (zaświadczenie jest ważne 3 miesiące od daty wydania), które należy dostarczyć do kancelarii
parafii, gdzie będzie zawierane małżeństwo.
SAKRAMENT
CHORYCH
W nagłych przypadkach należy wezwać
kapłana o każdej porze. Odwiedziny
chorych i osób w podeszłym wieku odbywają się w pierwsze piątki miesiąca,
lub w inne wyznaczone dni, od godz.
9.00. Chorych należy zgłosić w kancelarii
lub zakrystii, podając dokładny adres zamieszkania.
29.05 – Wyjazd na regionalne spotkanie
Przyjaciół Misji w Kodniu.
22.05 – O godz. 9.00 odprawiona została msza św. w intencji o urodzaje dla
Żelkowa Kolonii a o godz. 14.00 procesja. Również o 14.00 odbyła się procesja w Żelkowie Swobodzie i na ul. Garwolińskiej.
22.05 – Po mszy św. o godz. 10.30 odbył
się Festyn Rodzinny.
26.05 – Po mszy św. o godz. 12.00 ulicami parafii przeszła procesja z Najświętszym Sakramentem.
28.05 – W Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze diakon Tomasz Szura OMI przyjął święcenia kapłańskie.
5.06 – Z okazji kolejnego Dnia Dziękczynienia przed kościołem była zbiórka na
Świątynię Opatrzności Bożej w Warszawie
11.06 – O godz. 9.30 w auli domu parafialnego kandydaci do bierzmowania
przeżywali dzień skupienia.
12.06 – Słowo Boże przez całą niedzielę głosił Neoprezbiter o. Tomasz Szura
OMI. Po każdej mszy udzielał błogosławieństwa prymicyjnego.
16.06 – O godz. 18.00 odprawiona została uroczysta Msza św. pod przewodnictwem ks. Biskupa Piotra Sawczuka,
na której nasza młodzież przystąpiła do
Sakramentu Bierzmowania.
17.06 – O godz. 19.30 był ostatni przed
wakacjami „Wieczór Miłosierdzia”.
19.06 – Słowo Boże w naszej parafii wygłosił o. Maciej Drzewiczak OMI oraz
udzielił uroczystego błogosławieństwa
po każdej Mszy św.
19.06 – Po Mszy św. o godz. 10. 30 odbył
się piknik integracyjny „Mgiełka”.
25.06 – Odbył się „Bajkowy koncert”
zorganizowany przez młodzież KSM-u.
Sakrament chrztu przyjęli:
Miłosz Wojciechowski, Natalia Bobryk, Aleksandra Borkowska, Franciszek Paprocki,
Franciszek Borkowski, Adam Jasiński, Alicja
Saks, Jakub Cześniak, Franciszek Mirosław
Milczarczyk, Maja Gochnio, Natalia Stolc,
Gabriela Barczak, Zofia Kroś, Adam Szeląg,
Aleksander Zbucki, Kuba Jurczak, Tomasz
Sienicki, Gabriel Dominik Siedlecki, Ada Komar, Michał Błaszczak, Kacper Niedziółka,
Adam Nowosielski, Bartosz Nowosielski,
Antoni Tomasz Ajecki, Alicja Walczak, Antoni Ignacy Sułkowski, Hanna Jastrzębska,
Xavier Thomas Stachowski, Viktoria Agnes
Stachowska, Zuzanna Matejko, Oliwia Gil
Sakrament Małżeństwa zawarli:
Małgorzata Czarnecka i Michał Stanisławowski, Dagmara Firasiewicz i Adrian Narojek, Sylwia Steciuk i Tomasz Kuc, Malwina
Kaczkiewicz i Kamil Tomas, Wioletta Woźna i Paweł Kiełb, Sylwia Pazdyka i Przemysław Prochenka, Paulina Zacharczuk i Sebastian Antosiewicz, Monika Kalinowska i Maciej Figurski, Urszula Kryśko i Michał Boberc
Polecamy modlitwie zmarłych:
Zbigniew Ługowski (l.67)
6 lat
kapłaństwa
o. Karola Bucholca OMI
o. Maciej
Drzewiczak OMI
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
27
msza
prymicyjna
o. Tomasza Szury OMI
zwycięzcy
turnieju piłki nożnej
imieniny
katechetki
Bogumiły Próchniak
28
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY

Podobne dokumenty