generał zasługuje na pomnik!

Komentarze

Transkrypt

generał zasługuje na pomnik!
Listopad 2008
www.gwir.pl
G³os Weterana i Rezerwisty
SŁOWO PREZESA
GENERAŁ ZASŁUGUJE
NA POMNIK!
Od wielu tygodni skrupulatnie studiuję prasowe doniesienia oraz doraźne
komentarze pojawiające się w mediach,
dotyczące procesu sądowego Pana
Generała Wojciecha Jaruzelskiego. Nie
są one niczym innym niż konfrontacją
długoletniego doświadczenia życiowego
z realiami dnia dzisiejszego. Wyrażając
szacunek dla odważnych (w sprawie generała Jaruzelskiego wyrażenie opinii jest
odwagą), proponuję pewną klasyfikację
dotychczasowych wypowiedzi.
– Emocjonalne: najbardziej barwne,
niekoniecznie poparte gruntowną wiedzą;
– polityczne: o wymiarze bazarowej
ceny pietruszki, przewidywalne i uzasadnione.
Polityczna młodzieży popełniasz błąd.
Przed Tobą osądy kolejnych pokoleń.
Postaraj się myśleć samodzielnie i mam
nadzieję, racjonalnie, w kategorii państwa,
a także znaczących środowisk, niekoniecznie partyjnych;
– racjonalne: wszechstronnie przemyślane, uwzględniające ówczesną sytuację
w Polsce i na arenie międzynarodowej.
UCHWAŁA
Członkowie Koła nr 12 Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska
Polskiego w Gdyni na zebraniu
18 września 2008 r. jednogłośnie
przyjęli uchwałę o stanowczym
proteście przeciwko postawieniu
przed sądem członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego
pod politycznym, podłym zarzutem kierowania organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym.
Dziś stawiane jest oskarżenie pod
adresem członków WRON, jutro
oskarżenie o przynależności do
organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym będzie mogło być
postawione wszystkim żołnierzom
służącym w wojsku w czasie stanu
wojennego. Oświadczamy z całą
mocą, że nigdy nie byliśmy bandytami, a generał Jaruzelski nie był
naszym hersztem. Stawianie mu
takiego zarzutu jest zwykłą podłością, wymyśloną przez polityków
prawicowych, a realizowaną przez
Instytut Pamięci Narodowej.
Apelujemy do Zarządu Głównego Związku aby wszystkimi
dostępnymi środkami walczył
o dobre imię żołnierzy, w tym
LWP.
Prezes Koła
Można podjąć próbę określenia kolejnej
kategorii, może dwóch, ale nie na potrzeby
tego tekstu. Dlatego dla jego przejrzystości
– odłóżmy ten problem.
Według mnie i większości moich kolegów, generał Jaruzelski zasługuje na
pomnik. Pomnik wystawiony za życia. W
historycznym wymiarze Polski Wojciech
Jaruzelski jest i będzie znaczącą postacią
– o czym świadczy wyrażony (w różnych
formach) szacunek ze strony Papieża - Polaka, a także świadka i współtwórcę historii
Polski drugiej połowy XX wieku – Lecha
Wałęsę. Doraźne interesy polityczne przegrają w wymiarze historycznym. Zwłaszcza
że stoją za nimi politycy o nie najwyższych
kwalifikacjach, mający wsparcie „usłużnych” o wątpliwych walorach etycznych.
Wrzawa trwa. Bohaterowie są powszechnie znani. Wrzawa będzie trwać
zgodnie z zapotrzebowaniem i poglądami
wichrzycieli – według zasady: im dłużej, tym
lepiej. Jej adresatami są dwa najmłodsze
pokolenia: nasze dzieci i wnuki. Myślę, że
będąc świadkami tamtych czasów (owych
wydarzeń), mamy coś do powiedzenia.
Nasz autorytet w rodzinie nie pozostaje bez
znaczenia. Będziemy nośnikami rzetelnej
informacji. Tym bardziej że trudno jej się
doszukać w najnowszych podręcznikach
historii. Na temat stanu wojennego napisano wiele. Część opracowań podpisały
osoby z profesorskimi tytułami. Efektownie
opisano i skomentowano negatywne skutki
stanu wojennego.
To prawda, były takowe! Przy tym w
śladowym wymiarze pisze się o jego pozytywnych reperkusjach. Prawda, takie też
były! Powód? Brak odwagi? Brak wiedzy?
Odświętnie i na roboczo, także przy każdej innej okazji podkreśla się liczbę ofiar
stanu wojennego. Zgoda! Pamiętajmy o
tym! Upamiętniajmy ofiary! Ale dlaczego
brak rzetelnych informacji (powszechnie
dostępnych) na temat ofiar okresu ustrojowej transformacji, na temat jego innych
negatywnych skutków. Mam nadzieję, że
tego typu wiedza będzie w przyszłości
powszechnie dostępna.
Szanowny Panie Generale Wojciechu Jaruzelski!
Wypowiadając się jako prezes Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy
Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska
Polskiego i mając na uwadze moje z Panemrozmowy, pragnę zapewnić Pana o
naszym największym szacunku. Szanowny
Generale, Pan już wygrał! Tylko „mali” tego
dzisiaj nie potrafią lub nie chcą zrozumieć.
Adam RĘBACZ
PRZED VIII ZJAZDEM ZBŻZiORWP
Obecnie nikogo w naszym
środowisku nie trzeba przekonywać że już od wielu lat sytuacja
w Związku z roku na rok staje
się coraz trudniejsza. Wśród
najważniejszych przyczyn tego
stanu rzeczy należy wymienić warunki polityczno-społeczne oraz
zróżnicowany poziom działalności zarządów poszczególnych
ogniw organizacyjnych naszego
środowiska.
Na warunki polityczno-społeczne decydujący wpływ ma
stosunek elit politycznych polskiej prawicy do byłych żołnierzy
zawodowych i naszego Związku,
który został wyraźnie wyrażony w
oskarżeniu byłego prezydenta RP
gen. Wojciecha Jaruzelskiego
– frontowego żołnierza, Sybiraka
i Polaka, patriotę – przez prokuratora IPN o „kierowanie zorganizowanym związkiem przestępczym
o charakterze zbrojnym”. W ten
sposób wszyscy byli żołnierze
zawodowi LWP zostali zaliczeni
do „związku przestępczego”. To
niespotykane na świecie i wyjątkowe kuriozum. Ponadto ów
stosunek do nas przewija się w
podejmowaniu licznych działań
zmierzających do dzielenia kom-
batantów na gorszych i lepszych
oraz w deprecjonowaniu wysiłku
zbrojnego Wojska Polskiego i na
froncie wschodnim w czasie II wojny światowej. Najdobitniej wyraził
to członek PiS prezydent Łodzi
pan Jerzy Kropiwnicki, który
na uroczystym spotkaniu z okazji
Święta Zwycięstwa, zorganizowanym przez Zarząd Wojewódzki
ZBŻZiORWP i Urząd Marszałkowski, powiedział m.in., że złej
sprawie służyliśmy. Co się zaś
tyczy zróżnicowanego poziomu
działalności związkowych ogniw
to trzeba ogromnej pracy organizacyjnej i wyjątkowej aktywności,
aby ów poziom „wyrównać” i to w
górę. Widocznie tego działania
zabrakło.
Dlatego świadomość przyczyn trudności Związku, zwłaszcza uwarunkowań politycznych,
w jakich nam przyszło pracować
społecznie w ZBŻZiORWP, musi
nam towarzyszyć podczas akcji
sprawozdawczo-wyborczej. Trzeba wypracować zupełnie nowy
pod względem treści i formy
styl pracy we wszystkich ogniwach organizacyjnych Związku.
Za dużo jest bowiem formalizmu
w naszej działalności. Często do-
brze prowadzona dokumentacja
jest ważniejsza od trudnej, ale
praktycznej, skutecznej działalności. Jednym z najważniejszych
zadań Związku zawartych w
statucie jest nie tylko troska, ale
także aktywne działanie na
rzecz obrony godności i honoru
byłych żołnierzy zawodowych
(wszystkich). Tymczasem staliśmy się w tej dziedzinie organizacją wyjątkowo mało aktywną.
Organizacją nie tylko apartyjną,
ale także apolityczną. Związek
– mam tu na uwadze Zarząd
Główny i zarządy wojewódzkie
– nie prezentuje oficjalnego stanowiska w kluczowych sprawach
życia politycznego i społecznego
w kraju, dotyczących zwłaszcza
naszego środowiska. W tej sytuacji trudno się dziwić, że zwalniani
z wojska w stan spoczynku oficerowie, chorążowie i podoficerowie
poszukują innych organizacji,
ponieważ nasz Związek ma im
niewiele do zaproponowania. Do
jego władz jest wybierana głównie
„stara” wiara, która pełni swoje
obowiązki przez wiele lat i z każdym rokiem coraz gorzej.
Byłych żołnierzy zawodowych zawsze interesują problemy
G³os Weterana i Rezerwisty
socjalno-zdrowotne i emerytalnorentowe, na które Związek nie ma
praktycznie żadnego wpływu.
A nawet jeżeli podają jakieś
propozycje, nie są brane przez
władze pod uwagę. Coraz więcej
rodzin emeryckich z naszego
środowiska żyje na granicy lub
poniżej minimum socjalnego i
potrzebuje pomocy. Natomiast
Związek ma coraz mniejsze
Listopad 2008
możliwości udzielania jej. Zatem
trzeba objąć te rodziny pomocą
ze strony naszej Fundacji, a także
przez Zarząd Główny i zarządy
wojewódzkie, a nawet koła. Fundacja Emerytów i Rencistów Wojskowych wspólnie z Zarządem
Głównym i zarządami wojewódzkimi powinna poznać sytuację w
poszczególnych środowiskach
tak, aby pomoc trafiała tam, gdzie
www.gwir.pl
rzeczywiście jest potrzebna. Nie
powinna przy tym – moim zdaniem – aż po trzy apele wkładać
do każdego numeru „GWiR”, bo
to chyba kosztuje.
Formy i zakres działalności
proobronnej Związku powinny być
określone wspólnie z MON, który
powinien ją przynajmniej częściowo finansować. Tak mi się przynajmniej wydaje. Chodzi także o
wymiar tej działalności. Trzeba
również pomyśleć o zainteresowaniu działalnością społeczną.
Uważam, że należy organizować
oddzielne dla nich koła z takim
programem, który autentycznie zainteresuje. Szczególną uwagę należy zwracać zwłaszcza tam, gdzie
zostały zlikwidowane jednostki
wojskowe i całe garnizony.
Marian ANYSZ
NIE TYLKO JEDEN DOM WETERANA
Po długim namyśle postanowiłem zabrać
głos w sprawie utworzenia domu weterana.
Będąc ponad 10 lat temu z żoną w Krynicy Górskiej, zauważyłem, jak niszczeje przedwojenny
wojskowy budynek sanatoryjny, na którym już
zaczęły rosnąć drzewa. W czasie dyskusji z
kuracjuszami na temat tego budynku doszliśmy
do pewnych wniosków i dokonaliśmy ustaleń.
Tak się złożyło, że wśród nas byli reprezentanci
większości dużych garnizonów z całego kraju.
Jako mieszkańcy tych garnizonów, udaliśmy się
do komendanta Szpitala Sanatoryjnego w Krynicy
Górskiej z następującą propozycją: po powrocie
z Krynicy Górskiej podejmujemy działania, aby
wspólnym wysiłkiem kadry zawodowej i rezerwistów zaadaptować wspomniany budynek na
dom weterana.
Komendant oświadczył, że całym sercem
jest za tym, aby nie uległ on zniszczeniu. Po
powrocie z Krynicy udałem się do gen. bryg. rez.
M. Mazura – prezesa Zarządu Wojewódzkiego
ZBŻZiORWP we Wrocławiu, który kategorycznie
sprzeciwił się temu. Nie podejmując przy tym
żadnej dyskusji na ten temat. Jak wiemy, we władaniu Agencji Mienia Wojskowego we Wrocławiu
było sporo budynków, które łatwo i tanio można
było wykorzystać na dom weterana.
Gdy skontaktowałem się z kolegami, którzy
byli razem ze mną w sanatorium, okazało się, że
oni również nie uzyskali poparcia dla naszego
pomysłu w swoich miejscowościach. W ten sposób nasza inicjatywa rozeszła się po kościach.
Obecnie budynek, o którym była mowa,
został wyremontowany, prawdopodobnie przez
HONOR I ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Powoli zbliżamy się do końca obecnej kadencji. Przed nami kolejny etap pracy. Już
teraz zastanawiamy się nad treścią dokumentów programowych, które niebawem uchwalimy
w kołach, a także na szczeblu wojewódzkim i krajowym. Zapewne wiele spraw musimy podjąć,
a niektóre z nich na nowo zdefiniować tak, by z pełną odpowiedzialnością wykonać uchwalone
zadania. W sferze działań społecznych ważną kwestią jest honor i wartości związane z tym
pojęciem. Zastanówmy się, czym tak naprawdę jest dzisiaj honor? Czy nie jest nadużyciem
mówienie o nim w odniesieniu do zawodów sportowych, niektórych działań społeczno-politycznych itp.?
Honor to z racji naszych specyficznych doświadczeń historycznych pojęcie szczególnie
bliskie Polakom. Wieloletnie badania potwierdzają fakt, że głównym elementem konstytucyjnym
obraz przeszłości w świadomości historycznej społeczeństwa są tradycje walk zbrojnych, dzieje
naszego oręża, czyny bojowe i wielkie dokonania na polach bitew.
Tradycje oręża należą więc do zbioru najwyżej cenionych i powszechnie uznawanych wartości patriotycznych, związanych także z honorem. Na przestrzeni wieków słowo to nie zawsze
oznaczało to samo. Nieco inne cechy określały człowieka honoru w różnych okresach naszych
dziejów. Inaczej postrzegamy go w czasach pokoju i demokracji.
Nasze ojczyste dzieje, naznaczone ciągłą walką o niepodległość, związały ściśle pojęcie
honoru z obroną ojczyzny i narodowego bytu. Wiele pokoleń Polaków oddało za ojczyznę życie,
przelało swą krew.
Kiedyś od ludzi honoru żądano przede wszystkim największej ofiary, dzisiaj człowiek honoru
to ten, który sprzyja jednoczeniu się świata i troszczy się o nasze wspólne dobro. Nie ulega
wątpliwości, że jeśli chcemy uchodzić za ludzi honoru, powinniśmy dbać o środowisko naturalne.
Nie należy szukać ludzi honoru tylko wśród tych, którzy zapłacili najwyższą cenę, lecz także
wśród osób, które potrafią zachować się honorowo – przyzwoicie w życiu codziennym.
Człowiek honoru to właściciel przedsiębiorstwa, który potrafi zadbać o swój zakład, o jego
rozwój, o pracowników. To także członek naszego Związku, który dba o to, by systematycznie
i bezpiecznie rozwijała się nasza związkowa działalność we wszystkich jej sferach, a zwłaszcza w dziedzinie socjalno-zdrowotnej, wyrazem braku honoru jest natomiast brak troski o
przyjaciół i kolegów. Człowiek honoru to także ten, który kształtuje rzeczywistość dla dobra
koła i jego członków. To wreszcie każdy działacz społeczny, który odpowiedzialnie wykonuje
powierzone mu obowiązki. Pamiętajmy, że honor nie jest dany raz na zawsze. To ciągła, mozolna i codzienna praca z poczuciem odpowiedzialności. Odpowiedzialności dobrze rozumianej
i urzeczywistnianej – podstawy naszych sukcesów. Mówimy, że brak odpowiedzialności to
nasza choroba narodowa. To prawda. Mówiąc o naszych działaniach, o naszej pracy, możemy
stwierdzić, że niczego chyba jednak w strukturach Związku nie brakuje tak bardzo jak poczucia
odpowiedzialności.
Uczyńmy zatem wszystko, aby honor i odpowiedzialność Związku utrwaliły się w naszych
nowych programowych dokumentach przyjętych na kolejną kadencję.
Józef LELITO
Włochów, i im wydzierżawiony. Jak wieść niesie,
górną część tego budynku zajmuje ksiądz prałat... Podsumowując, można stwierdzić, że kadra
zawodowa i rezerwy sprzed 1939 r. była bardziej
nastawiona prospołecznie i gotowa do niesienia
pomocy słabszym kolegom niż my dzisiaj. Nie
będę wymieniał ośrodków wczasowych i szpitali,
które z ich inicjatywy powstały. Przepraszam, ale
my dzisiaj jesteśmy dobrzy w politykowaniu.
W niesieniu pomocy innym mamy mierne
wyniki. Ze swej strony deklaruję, na ile zdrowie
mi pozwoli, że będę namawiał kolegów, aby
zorganizować nie tylko jeden dom weterana, ale
więcej. Mając w tym względzie dobre rozeznanie,
sądzę, że możemy spotkać się z trudnościami
prawie nie do pokonania. Obym się mylił.
Czesław ŚWIĄTECKI
INTERPELACJA NR 2159
do ministra finansów
w sprawie nieopodatkowania
darowizn na rzecz organizacji
pozarządowych
Szanowny Panie Ministrze! Od czasu wejścia
w życie w 2004 r. nowej ustawy o VAT nie ma
możliwości nieodpłatnego przekazywania przez
przedsiębiorstwa darowizn rzeczowych na rzecz
organizacji pozarządowych. Jest to problem
podnoszony przez wielu polityków od czasu jego
powstania. Jednym z bardziej znanych przypadków
jest sprawa piekarza, który wskutek swoje swojej
dobroczynności polegającej na nieodpłatnym
przekazywaniu pieczywa przedszkolom został
doprowadzony do bankructwa karą nałożoną przez
urząd skarbowy. Sądzę, że należy wziąć w tym
przypadku pod uwagę fakt, iż dotyczy to organizacji
III sektora, które są podstawą funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego i w większości działają
non profit. Natomiast przytoczony przypadek niemal wymusza pytanie. Czy jako państwo możemy
pobierać podatek od bezpłatnego dokarmiania
głodnych dzieci? Czy jako ludzie jesteśmy zdolni
do utrzymania sytuacji, w której zgodnie z prawem
wycofany ze sprzedaży chleb należy utylizować
zamiast nakarmić głodne dzieci?
Według wielu opinii, a także stanowiska
Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej z 2005 r.,
kwestia opodatkowania darowizn jest regulowana ustawodawstwem krajowym, a nie ogólnymi
przepisami dyrektywy, co oznacza, że decyzje w
tej kwestii możemy podejmować samodzielnie,
nie naruszając generalnych zasad neutralności
i powszechności poboru podatku VAT.
W związku z powyższym pytam Pana Ministra:
Czy istnieje możliwość zwolnienia darczyńców z podatku od towarów i usług VAT?
Poseł Mariusz GRAD
www.gwir.pl
JAK OKREŚLIĆ
ZASŁUGI
W „GWiR” nr 9 z września 2008 roku ukazał
się artykuł pt.: „Ostatnia droga byłego żołnierza”,
autorstwa kolegi Bolesława Janukowicza. Autor
przedstawił w nim problemy związane z funkcjonowaniem niektórych cmentarzy komunalnych
oraz z pogrzebami organizowanymi z asystą
honorową w Warszawie. Omówił również zasady
postępowania w przypadku śmierci byłego żołnierza zawodowego. Są to informacje ważne,
przekazane jasno, zrozumiale, za co autorowi
należą się słowa uznania.
Ale jest w artykule akapit, którego treść została
ujęta zbyt górnolotnie. Chodzi o następujące zagadnienie – cytuję za autorem: „skład wojskowej asysty
honorowej zależny jest od zasług zmarłego żołnierza
oraz aktualnych możliwości Batalionu Reprezentacyjnego WP (zazwyczaj ograniczonych)”.
No właśnie – „zasługi zmarłego żołnierza”.
Ale o jakie to zasługi autorowi chodzi, bo nic więcej
nie pisze na ten temat. Czy o:
– osiągnięcia w służbie zawodowej, w rezerwie,
w pracy społecznej czy pracy w ZBŻZiORWP;
– dokonania szczególne w misjach pokojowych;
– sukcesy w rozminowywaniu kraju, w budownictwie na rzecz MON lub gospodarki narodowej;
– cenne opracowania, książki o tematyce
związanej z obronnością kraju.
A może jeszcze o coś innego.
To, co napisałem, to są tylko moje domysły,
które mogą być zupełnie błędne.
Dlatego zwracam się z gorącą prośbą do autora artykułu, aby wyjaśnił nam o jakie to zasługi chodzi. Jak i kto je określa, weryfikuje i przekazuje
do DGW. Jaki wpływ na to ma rodzina zmarłego
lub upoważniony przez nią organizator pogrzebu. Jak ma w tej sprawie postępować? Według
mnie problem jest istotny, a wyjaśniając go, dajemy
„odpór” wszelkim domysłom i posądzeniom.
Szanownego pana Redaktora Naczelnego
„GWiR” uprzejmie proszę o zamieszczenie w
miesięczniku mego pytania oraz odpowiedzi na
nie autora artykułu, a przede wszystkim o pośredniczenie w tej dyskusji.
Władysław PIEKARCZYK
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
Prenumerata „GWiR”
Rachunek „sumienia”
na przykładzie
Organizacji Mazowieckiej
Zgodnie z planem posiedzeń Prezydium ZWM ZBŻZiORWP na 2008 r. pragnę przedstawić Szanownym Czytelnikom półroczną analizę poczytności naszego miesięcznika
nr 7/2008 w porównaniu do nr 1/2008 opracowaną na podstawie danych:
– prenumeracie indywidualnej, rozprowadzanej pocztą, uzyskanych od ZG;
– prenumeracie zbiorowej i sprzedaży indywidualnej, prowadzonej przez Biuro
ZG;
– prenumeracie zbiorowej i sprzedaży indywidualnej, prowadzenie przez Sekretariat ZWM;
– liczebności członków Związku w kołach, jakie zostały podane w ich sprawozdaniach rocznych na dzień 31 grudnia 2007 r.
W Organizacji Mazowieckiej rozprowadzono ogółem, z wyłączeniem instytucji,
organizacji społecznych i VIP-ów, 457 egz. nr 7/2008 naszego miesięcznika, tj. o 27
egz. więcej aniżeli nr 1/2008. Stanowi to wzrost o 6,3%. Do najlepszych pod względem poczytności kół należały:
– Koła nr 15, 17, 34, 41, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadał na 2 członków;
– Koło nr 49, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadał na 3 członków;
– Koła nr 1, 5, 49, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadał na 4 członków;
– oraz Koła nr 2, 6, 12, 39, 53, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadał na 5 członków.
Spośród tej grupy kół na szczególne wyróżnienie zasługują dwa koła: Koło
nr 15, które zwiększyło liczbę prenumerowanych i zakupywanych egz. miesięcznika z 10 (nr 1/2008) do 32 (nr 7/2008) tj. o 320% oraz Koło nr 34, które zwiększyło
liczbę prenumerowanych i zakupywanych egz. miesięcznika z 7 (nr 1/2008) do 16
(nr 7/2008), tj. o 267%.
Do grupy Kół, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadał od 6 do 10 członków należało
18 Kół, tj. Koła: 4, 7, 9, 11, 13, 19, 22, 23, 28, 30, 31, 33, 35, 36, 38, 54, 64 i 77. W
grupie tych Kół wystąpiły zarówno tendencje pozytywne, jak i negatywne. Pozytywne
w Kole nr 35, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadł na 7 członków (poprzednio 17)
oraz w Kole nr 4, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadł na 10 członków (poprzednio
16). Negatywne w Kole nr 11, gdzie 1 egz. miesięcznika przypadł na 7 członków
(poprzednio 4).
Jest grupa 25 Kół, gdzie 1 egz. miesięcznika przypada na 11 do 50 członków Koła.
Są jednak Koła w których członkowie nie prenumerują w ogóle. Tendencja ta
utrzymuje się w tej ostatniej grupie kół od wielu lat. Do tej grupy należą Koła nr: 26,
45, 47, 57, 66 i 67. Uważam, że jest to temat do przemyślenia dla niejednego prezesa
i sekretarza Koła w województwie mazowieckim. Panowie, termin prenumeraty na
2009 r. kończy się!
Opracował: Mirosław DĄBRZALSKI
Pełnomocnik ZWM ZBŻZIORWP
ds. „Głosu Weterana i Rezerwisty”
NOWE WYZWANIA
NIE BÓJMY SIĘ
INTERNETU!
Wrażenia oraz wnioski wynikające z pierwszych dwóch
miesięcy z funkcjonowania na temat portalu internetowego
„Głosu Weterana i Rezerwisty” skłoniły mnie do napisania kilku
zdań.
Dla młodego pokolenia, komputer i internet to „chleb powszedni”. Dlatego pragnę zwrócić się do pokolenia „tzw. leśnych
dziadków”, dla których komputer i internet jest czasami „zakazany”.
Dlaczego? Otóż dlatego, że boom technologiczny bardzo mocno pogłębił przepaść międzypokoleniową. Skutkiem takiego stanu rzeczy
jest niewątpliwie marginalizacja osób starszych. Został odwrócony
edukacyjny porządek dziejów, bo młodzi uczą starszych a nie odwrotnie. Stąd też upadek autorytetów i odwrócenie się młodzieży
w stronę przeważnie komercyjnych idoli. Ktoś kto nie wygląda jak
z reklamy nie może być autorytetem. Młodzi nie wyobrażają sobie,
że osoba starsza może nauczyć ich czegoś pożytecznego. Dlatego
też staruszkowie czują się niejednokrotnie bardzo osamotnieni.
Zajmującę się od wielu lat problematyką szkoleniowo-edukacyjną i spotykam (oraz spotykam) wiele osób starszych, emerytów,
rencistów, osoby pracujące, u których chęć do tego, aby się nauczyć
czegoś nowego jest ogromna. Pomimo barier czasowych, zdrowotnych, wiekowych, społecznych, fizycznych czy psychicznych
osoby te konsekwentnie chodzą na kurs i z uporem zmagają się z
nieposłuszną myszką, z kursorem, który gdzieś uciekał, z klikaniem
na linki, które nie chciały się otwierać.
Najbardziej cieszą, zarówno mnie jak i moich uczniów, sytuacje,
kiedy coś się udawało, kiedy założyliśmy własne konto mailowe, kiedy
nauczyliśmy się załączać pliki, uruchamiać różne programy. Do wszystkiego dochodziliśmy wspólnie powoli, małymi kroczkami, najbardziej
wytrwali wyrażali chęć powtórzenia kursu, utrwalenia sobie wiedzy.
Dzisiaj dużo się mówi o uczeniu się przez całe życie (ang. long
life learning), które traktuje się jako znak czasu, wymóg, nowy trend
w edukacji. Niewątpliwie jest to naturalny życiowy proces wiążący
się z potrzebą osiągnięć. To przełamywanie oporu, wewnętrznych
psychicznych barier, bo kiedy coś nam się udaje czujemy się
młodsi, albo zwyczajnie szczęśliwsi. Nauka nowych umiejętności
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
uszczęśliwia, tkwienie w martwym punkcie, obojętność na to, co
dzieje się wokół grozi apatią, a w konsekwencji depresją.
Dlatego podejmuję hasło, aby wszyscy członkowie oraz
sympatycy naszego Związku włączyli się do akcji szkoleń
z zakresu nauki obsługi komputera i internetu, które pragniemy zorganizować na łamach czasopisma oraz portalu „Głos
Weterana i Rezerwisty”.
Komputer oraz internet, to wspaniałe urządzenia, które pozwalają się komunikować na różne sposoby ze światem. Mimo wszystko, nie można zapomnieć o tradycyjnych metodach komunikacji.
Nie wyobrażam sobie nie pisać listów długopisem, czy nie wysyłać
okazjonalnych kartek urodzinowych, lub imieninowych.
Podjęcie tego zadania, to ogromna satysfakcja. Możemy udowodnić, że wiek nie jest barierą, że można pokonać swoje słabości
i wiele się nauczyć i dzięki internetowi dorównać młodzieży.
Mam nadzieję, że wielu z nas przystąpić do tej akcji. A więc
zaczynajmy.
Krok pierwszy – odpowiedź na pytanie: Co musimy posiadać
aby „wejść” do internetu?
Odpowiedź: Musimy posiadać przede wszystkim zestaw
komputerowy (stacjonarny lub przenośny -zwany laptopem) oraz
zainstalowany w domu telefon. Dotyczy to połączeń przewodowych,
chociaż coraz bliższy jest moment, że łączność z internetem będzie
tylko bezprzewodowa.
W warunkach domowych, aby podłączyć swój komputer do
sieci internet i uzyskać dostęp do tysięcy serwisów informacyjnych
(tzw. serwerów WWW), musimy posiadać dodatkowo modem.
Modem jest specjalną przystawką do komputera, która pozwala,
m.in. wysyłać wiadomość, przesłać pliki komputerowe i połączyć
się z siecią internet.
Krok drugi: Jaki trzeba mieć komputer aby „wejść” do internetu?
Każdego dnia słyszymy o kolejnych nowinkach technicznych
w branży komputerowej. Kuszeni megahercami, prędkością pracy
(reklamą bądź promocją) – dajemy się nabrać na zakup nowego
komputera w sklepie. Czy tak naprawdę potrzebny nam nowy
superkomputer?
Podstawowe parametry jakimi można opisać komputer, to typ
i prędkość procesora, wielkość pamięci operacyjnej RAM, prze-
List otwarty
www.gwir.pl
pustowość magistrali danych, typ i prędkość (oraz ilość pamięci)
karty graficznej, pojemność twardego dysku. Są jeszcze inne, ale
te nam w zupełności wystarczą. Wiele osób kupuje nowy komputer,
nie zastanawiając się, czy potrzebują szybszej maszyny. Pomijam tutaj graczy, osoby przetwarzające skomplikowaną grafikę,
itp. Mówię o przeciętnym „Iksińskim” – wstającym rano, pijącym
kawę i przeglądającym strony internetowe, sprawdzającym pocztę.
Nasz „Zieliński”, tak naprawdę nie robi nic poza tym, ale skuszony
reklamą kupił wypasioną maszynę dla gracza. Procesor w jego
komputerze nudzi się straszliwie. Zadziałała magia megaherca.
Tymczasem dla Iksińskiego w zupełności wystarczy komputer
z procesorem Pentium III i prędkości około 1 GHz. Do tego około
512MB pamięci RAM. No tak, tylko skąd wziąć taki sprzęt? Nikt
go już nie produkuje. Okazuje się, że jednak można go kupić
i to za całkiem rozsądne pieniądze. To sprzęt poleasingowy.
Wiele firm ze względu na rozmaite przepisy podatkowe – dokonuje wymiany parku maszynowego tuż po zakończeniu jego
amortyzacji. Najczęściej można kupić poleasingowe komputery
które mają 2-3 lata. Boom na takie komputery zaczął się wraz z
wstąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej. To stamtąd pochodzą niemal wszystkie. Ktoś powie – eeee, używane, zaraz się
popsuje. Awarię może mieć, również nowy sprzęt. A co ciekawe
– sprzęt poleasingowy ma rękojmię sprzedawcy (czasem również
gwarancję) – sprzedażą zajmują się bowiem polskie firmy, które
sprowadzają takie komputery. Dlatego w tej dziedzinie pragniemy
również Państwu pomóc.
Kończąc pragnę stwierdzić, że internet staje się coraz popularniejszy, coraz mniej osób ogląda telewizję, czy słucha radia.
Medium jakim jest internet staje się coraz silniejsze i z dnia na
dzień wzrasta jego potencjał marketingowy. Kwestią czasu jest
to, że ludzie wszystko będą mieli w internecie, nie będą musieli
czekać na wieczorne wiadomości, ponieważ w każdej chwili będą
mogli włączyć komputer i wiadomości przeczytać. Kwestią czasu
jest to, że internet stanie się jedynym potężnym i liczącym się
medium na świecie. Powodów, dla których tak po prostu stać się
musi, nie trzeba wymieniać.
Dlatego włączmy się do coraz liczniejszej grupy internautów.
– Serdecznie zapraszamy!
Miłosz BIAŁY
w obronie generała
Nie! – nienawiści i zakłamaniu historii
Są wartości w tradycji naszego narodu o szczególnym znaczeniu
moralnym. To one były motywem walki i czynu wielu pokoleń Polaków
w trudnych latach naszej przeszłości. Tymi wartościami jest patriotyzm,
umiłowanie Ojczyzny i żołnierski honor. A, niestety, są ugrupowania i
politycy, którzy upowszechniają krzywdzące oceny o kombatantach,
żołnierzach LWP walczących na froncie wschodnim ze śmiertelnym
wrogiem. Dziś wysuwane są zarzuty, iż walczyli oni, ba, byli na
usługach obcego mocarstwa, w imię interesów nie naszych, nie
polskich. Czyżby czynny udział żołnierzy w odbudowie Polski z
ruin i popiołów też miał służyć nie nam, ludziom zamieszkałym
między Bugiem i Odrą?
Pomawianie nas, wielu żołnierskich pokoleń, o brak patriotyzmu
jest po prostu haniebne. Bo przecież wciąż służymy Polsce; tak było
zawsze, w czasie wojny i po wojnie. Nasz imperatyw i nasze motywacje do czynnego udziału w działalności społecznej to właśnie wyraz
żołnierskiego honoru, którego nam nikt nigdy nie może odebrać.
Wymownym przykładem manipulacji historią i podsycanej nienawiści jest trwający proces przeciwko Generałowi Wojciechowi
Jaruzelskiemu i innym żołnierzom LWP. Nie bacząc na prawdę,
już historyczną, ówczesne uwarunkowania polityczne, sytuację w
kraju, realne zagrożenia dla bytu narodowego, widmo wojny domowej i interwencji armii Układu Warszawskiego, postawiono zarzut
kierowania zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze
zbrojnym. Nie bierze się pod uwagę faktu, że znaczący procent
Polaków uważa, że stan wojenny w zaistniałej sytuacji był op-
tymalnym rozwiązaniem ratującym nas, Polaków, przed tragedią
narodową o wielowymiarowych konsekwencjach światowych.
Ci, którzy wykazują taką zapiekłą nienawiść do autorów stanu
wojennego, godzącą także w wartości chrześcijańskie, nie przyjmują
do wiadomości, że stan wojenny być może wielu z nich uratował przed
najgorszym, co mogło ich spotkać. Zamiast zająć się dziś rozwiązywaniem wielu palących spraw społeczno-gospodarczych i problemami
polskiej biedy, zajmują się trudną przeszłością i to w sposób wybiórczy, selektywny, chcąc ją pisać na nowo. Nie trzeba być jej znawcą,
by dostrzec tendencyjność i manipulację historią. Przemilcza się
przykładowo zbrodnie popełnione w imieniu II Rzeczypospolitej. Znany
jest fakt zbrodni na żołnierzach GL w lipcu 1943 roku pod Borowem.
Zginęło wówczas 17 osób zaproszonych rzekomo na rozmowy w
sprawie wspólnej walki z okupantem hitlerowskim. A robotnicy i chłopi
polegli od kul wojska i policji w latach 1923-1938? Blisko cztery tysiące
więźniów politycznych, w tym z Centrolewu, skazanych w tzw. procesie
brzeskim, do dziś nie może doczekać się rehabilitacji.
Panowie bracia! Wasze bojowe, ideologiczne hufce wylewają
z siebie potoki nienawiści do tych, którym dane było pracować i
służyć Polsce w latach 1944-1989, uznawanej niemal przez cały
świat. Ruszyli też na pomoc w tych niecnych działaniach również ci,
którzy sprawują władzę. Na wielu z nich głosowaliśmy w ostatnich
wyborach do Sejmu. Przykre to, ale prawdziwe.
Im też trudno przyjąć do wiadomości i zrozumieć, że Generał
Jaruzelski był inicjatorem Okrągłego Stołu. To On, Jego determi-
www.gwir.pl
Listopad 2008
nacja i patriotyzm, stworzył przesłanki wkroczenia Polski na drogę
demokratycznych przemian umożliwiających później integrację ze
strukturami europejskimi. Gdyby nie Jego usilne zabiegi i wola,
mogły być podjęte groźne, dramatyczne działania obfitujące w
rozlew bratniej krwi. Zemsta i nienawiść to jakże niskie pobudki
będące cechą ludzi małych.
Nie będzie zgody tysięcy kombatantów, żołnierzy LWP, weteranów walki o wolną Polskę i tych wszystkich weteranów pracy, którzy
niemal od podstaw budowali wiele polskich miast i wznosili zakłady,
fabryki, jakich w Polsce przedwrześniowej w ogóle nie było, a dziś
kolejne rządy je prywatyzują. Na poniżanie ludzi honoru, naszego
G³os Weterana i Rezerwisty
honoru, godności Generała Jaruzelskiego, który miał żołnierską
odwagę podjąć trudną decyzję. Była to decyzja słuszna, tym
razem przed szkodą, ratująca kraj, naszą Ojczyznę, Polskę,
przed zagładą.
Ten proces, naszym zdaniem, zapisze się w historii jako
akt hańby tych, którzy go inspirowali.
Uczestnicy spotkania zorganizowanego
z okazji 65. rocznicy bitwy pod Lenino
Wrocław, 10 października 2008 roku
Żołnierski protest
W środowiskach masowego przekazu,
a szczególnie w ostatnich dniach, dużo
się mówi i pisze o wydarzeniach stanu
wojennego z 13 grudnia 1981 r. stosując
różną interpretację. Ale to, co miało miejsce
w „Kropce nad i” w TVN24 w rozmowie
z p. Moniką Olejnik wobec wielomilionowej rzeszy telewidzów przechodzi ludzkie
pojęcie. Dotyczy to rzecznika praw obywatelskich pana Janusza Kochanowskiego,
który to nazwał pana generała Wojciecha
Jaruzelskiego zbrodniarzem (sic!) żądając
natychmiastowego wymiaru kary i degradacji
do stopnia szeregowego. I zresztą nie tylko
on. Przecież i pan Janusz Kurtyka – prezes
IPN, mający w okresie stanu wojennego
zaledwie 21 lat, wypowiadał się na łamach
„Super Expressu” nawołując do rozliczenia
zbrodniarzy. Te wypowiedzi są nie tylko i
haniebne, ale sugerujące sądowi, jaki powinien być wyrok.
My, członkowie (w tym i kombatanci)
Koła nr 15 Związku Byłych Żołnierzy
Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska
Polskiego w Warszawie jesteśmy tym
oburzeni i wstrząśnięci. Pan Kochanowski zajmuje wysokie stanowisko zaufania
społecznego i nie powinien w żadnym
wypadku w wystąpieniach oficjalnych
wydawać „prywatnych” sądów choćby po
to, aby przypodobać się jakiejś opcji politycznej. Jeżeli pełni się funkcję z mandatu
społecznego należy zachować dystans
i umiar oraz pamiętać o tym, co powiedziało
się obejmując to zaszczytne stanowisko
– bezstronność.
Uważamy, że kiedy mają miejsce tak
haniebne wypowiedzi, krzywdzące zasłużonych ludzi nie wolno nam milczeć. Oto przed
składem sędziowskim, który byłby odpowiedni do osądzania pospolitych kryminalistów,
tłumaczy się dzisiaj pierwszy prezydent
demokratycznej, wolnej Rzeczypospolitej
Polskiej – pan gen. Wojciech Jaruzelski,
oskarżony wraz z innymi byłymi generałami
i politykami okresu PRL-u o wprowadzenie
przed 27 laty stanu wojennego. Jest to bezprecedensowe wydarzenie, przynoszące
Polsce wstyd, bowiem sędziwy, schorowany
człowiek, z godnością polskiego oficera
STANOWISKO
Koła nr 6 im. Żołnierzy 2 Armii WP Związku Byłych
Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska
Polskiego przy Dowództwie Garnizonu Warszawa
z dnia 9 października 2008 r.
W przeddzień (24.09.08r.) drugiego dnia procesu tzw. autorów
stanu wojennego, czołowi politycy Platformy Obywatelskiej (Zbigniew Chlebowski i Sebastian Karpiniuk) podczas telewizyjnej
konferencji prasowej (TVN-24) poinformowali polskie społeczeństwo, że złożyli do marszałka Sejmu projekt ustawy dotyczącej
radykalnego obniżenia emerytur byłym funkcjonariuszom Służby
Bezpieczeństwa i oficerom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego,
wymieniając generałów: Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława
Kiszczaka, Floriana Siwickiego i Tadeusza Tuczapskiego.
Zarówno wspomniany projekt ustawy PO, jak i akt oskarżenia
sporządzony przez prokuratora z Instytutu Pamięci Narodowej z
inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości, który został odczytany w Sądzie
Okręgowym w Warszawie 12 września br. dotyczy wszystkich członków WRON, w tym również byłego dowódcy związku taktycznego
(Zgrupowania Jednostek Zabezpieczenia Ministerstwa Obrony
Narodowej), w którym służyliśmy, a obecnie członka naszego Koła
pułkownika Tadeusza Makarewicza. Co prawda płk Makarewicz
aktem oskarżenia tzw. autorów stanu wojennego nie został objęty,
ale wiemy, że nasz serdeczny Przyjaciel i Kolega przeżywa ten fakt
podobnie, jak Jego przełożeni siedzący dzisiaj na ławie oskarżo-
znosi upokorzenie ze strony tych, którzy ani
jednej kropli krwi nie przelali za Polskę.
Zastanówmy się, co by się stało,
gdyby przed Bożym Narodzeniem 1981
roku Polskę rozjechały czołgi radzieckie,
enerdowskie i czeskie? Nie oszukujmy się,
my żołnierze pełniący służbę w tym czasie
mieliśmy pełną świadomość, że te armie
tylko na to czekały. To, że nie doszło do tej
tragedii zawdzięczamy decyzji pana gen.
Jaruzelskiego, który w sposób właściwy
dokonał przegrupowania naszych wojsk na
terenie kraju, dając do zrozumienia naszym
sąsiadom, że ich interwencja jest zbędna,
a tym samym nie dopuścił do powtórki historii węgierskiej i czeskiej.
Chyba sobie nie trudno wyobrazić, że
gdyby doszło do starcia ze sobą tych sił zginęłoby nie dziewięciu Polaków, ale dziesiątki
żołnierzy i cywilów. Dlatego wstrzymajmy się
z obraźliwymi epitetami i przedwczesnym
osądem. Bądźmy cierpliwi i wysłuchajmy
tego, co ma do powiedzenia pan gen. Jaruzelski i pozostali członkowie WRON-u oraz
na decyzję niezawisłego sądu.
Członkowie Koła nr 15
ZBŻZiOR WP w Warszawie
nych. Natomiast projekt ustawy PO dotyczy Pana Makarewicza z
tego tytułu, że był członkiem WRON. Wiemy, że Pan Panie Pułkowniku ciężko, bo podwójnie, te fakty przeżywa. Współczujemy
Panu, jesteśmy z Panem, będziemy nadal Pana wspierać. Jesteśmy
zdania, że wspólnie ten stres pokonamy łagodniej, chociaż jesteśmy
świadomi, że nie będzie to takie łatwe.
Warto w tym miejscu podkreślić, że projekt ustawy PO nie tylko
dotyczy członków WRON, ale także – co ujawnił poseł Janusz Zemke (,,Trybuna’’ nr 228 z 29 września br.), który go czytał – mają
zamiar radykalnie obniżyć emerytury m. in. byłym funkcjonariuszom
Służby Bezpieczeństwa i byłym żołnierzom Zwiadu Wojsk Ochrony
Pogranicza, Wojskowej Służby Wewnętrznej, Zarządu II Sztabu
Generalnego Wojska Polskiego oraz innym służbom Sił Zbrojnych
prowadzącym działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze itp. W konsekwencji zapisów tego projektu ustawy
bardzo dużo osób, które pobierają dziś emerytury mundurowe
mogłyby otrzymywać świadczenia w wysokości 300 zł. brutto miesięcznie. Jest to prymitywna zemsta polityczna prawicy, małych
ludzi, którzy licytują się kto więcej przyłoży ,,komuchom’’ (chociaż
wówczas takich nie było, był tylko realny socjalizm), kto zaskoczy
i zaszokuje polskie społeczeństwo, wyborców itd.
Mamy nadzieję, że zasady cywilizacyjne współczesnego świata:
nie ma odpowiedzialności zbiorowej i prawo nie działa wstecz oraz
artykuł 2. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, który brzmi:,, Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej’’, przemówią
do rozumu naszym prześladowcom. Trzeba zaznaczyć, że wredny
atak na Generała Jaruzelskiego i członków WRON oraz pozostałych
byłych żołnierzy zawodowych spotyka się z negatywnym odbiorem
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
znaczącej części naszego społeczeństwa. Byli żołnierze zawodowi,
absolwenci Podoficerskiej Szkoły Zawodowej im. Rodziny Nalazków
w Elblągu wysłali ,,List otwarty do posłów i senatorów Platformy
Obywatelskiej’’, członkowie Prezydium Zarządu Głównego Związku
Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego opublikowali w ,,Trybunie’’
nr 231 z 2 października br. list pt: ,,Nie dzielcie żołnierzy’’, Zarząd
naszego Koła skierował do ,,Trybuny’’ w dniu 2.10.08r. i ,,Przeglądu’’ w dniu 6.10.08 r. z prośbą o umieszczenie słów otuchy dla gen.
Jaruzelskiego i członków WRON. Trzeba dodać, że Generała bronią
były prezydent Aleksander Kwaśniewski na łamach ,,Przeglądu’’ nr
41 z 12 października 2008 r. i redaktor naczelny tego tygodnika Jerzy
Domański i wielu czytelników indywidualnych ,,Trybuny’’ i ,,Przeglądu’’
oraz Sergio Romano (były ambasador Włoch w Moskwie i czołowy
publicysta polityczny) w ,,Corriere della Sera’’, Jaś Gawroński (włoski
eurodeputowany i były rzecznik premiera Włoch) i Joachin Navarro-
www.gwir.pl
Valls (rzecznik prasowy Jana Pawła II) na łamach tej samej gazety
oraz Arne Jorgens (były sekretarz generalny Norweskiej Partii
Komunistycznej) na łamach ,,Aftenposten’’.
Panie Pułkowniku, jak Pan widzi członków WRON nie tylko
my bronimy, ale również znaczący ludzie Europy. Bądźmy dobrej
myśli, nie uda się nieudacznikom od nierozwiązywania nabrzmiałych problemów społecznych i gospodarczych zafałszować historii
i życiorysów członków WRON. Oni tymi aktami chcą przykryć
tę nieudoloność i odciągnąć uwagę ludzi od spraw ważnych.
Będziemy Was bronić cywilizacyjnymi metodami na tyle, na ile
nas tylko będzie stać. Bądźmy dobrej myśli Panie Pułkowniku.
Życzymy Panu i Pańskiej rodzinie wytrwałości i dobrego zdrowia.
A w przeddzień 65 rocznicy Bitwy pod Lenino dziękujemy Panu
za skuteczną walkę z okupantem hitlerowskim na całym szlaku
bojowym od Mierei do Łaby.
Z ŻYCIA ZWIĄZKU
Długo oczekiwane spotkanie
z gen. dyw. Adamem Rębaczem, prezesem
Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy
Zawodowych i Oficerów Rezerwy WP, odbyło
się 18 września 2008 r. w Wojewódzkim Sztabie
Wojskowym w Krakowie.
Uczestniczyli w nim członkowie Prezydium Zarządu Wojewódzkiego, prezesi kół ZBŻZiORWP
oraz kilku kombatantów. Spotkanie prowadził kol.
Zdzisław Zwierzyna, prezes krakowskiej organizacji, który w serdecznych słowach powitał gen. A.
Rębacza oraz przybyłego na spotkanie płk. dypl.
Krzysztofa Kondrata, szefa Wojewódzkiego
Sztabu Wojskowego w Krakowie.
Prezes Zarządu Głównego rozpoczął
spotkanie od przywitania się ze wszystkimi
uczestnikami. Zapoznał ich z zasadniczymi
zagadnieniami, nad którymi pracuje obecnie
ZG, a także z problematyką związaną z bieżącą
działalnością naszej organizacji. Stwierdził, że
spotkania i rozmowy z członkami Związku w
terenie są ogromnie ważne. Pozwalają bowiem
zapoznać się z warunkami oraz z problemami,
z jakimi borykają się zarządy terenowe, a także
wyrobić sobie zdanie o całokształcie działalności
naszego stowarzyszenia. Podkreślił, że ważnym
przedsięwzięciem było podpisanie porozumienia
o współpracy między Ministrem Obrony Narodowej i Związkiem Byłych Żołnierzy Zawodowych
i Oficerów Rezerwy WP. Poza tym świadczy
o tym, że obecne kierownictwo MON przywiązuje
dużą wagę do wspólnych działań dotyczących
obronności państwa, a także zrozumienie dla
społecznej pracy naszej organizacji.
Dużo uwagi poświęcił problematyce socjalno-zdrowotnej. W tej kwestii wyraził zadowolenie, obecne bowiem kierownictwo MON
jest przychylnie ustosunkowane do naszej
organizacji, a to pozwala na pełną realizację
statutowych postanowień. Ponadto, ważny jest
fakt, że odpowiednie resorty wysyłają do naszego
Związku (jako jedynej tego typu organizacji) do
konsultacji projekty inicjatyw organizacyjnych i
legislacyjnych, dotyczących środowisk byłych
żołnierzy zawodowych i ich rodzin.
Istotnym zadaniem ZG jest dążenie do zmiany
niekorzystnej dla nas ustawy emerytalno-rentowej oraz zniesienia ograniczeń związanych z
możliwością dodatkowego zarobkowania. Na
powyższy temat prezes wystąpił do marszałka
sejmu i właściwych ministrów. Przypomniał, że
obecnie średnia emerytura wynosi ponad 2400
złotych, a renta inwalidzka ponad 2300 złotych.
Dla zwolnionych przed 31 grudniem 1998 roku
świadczenia te są mniejsze o 416 złotych w
stosunku do zwolnionych po 1 styczniu 1999
roku. Mitem są powtarzane często w środowisku
cywilnym, informacje o wysokich emeryturach
i rentach kadry zawodowej. Z podsumowania
2007 roku wynika, że mimo ubożenia emerytów
i rencistów nie są w pełni wykorzystywane fundusze, jakim dysponuje WBE na zapomogi. Nie
dotyczy to Krakowa.
Najgorzej przedstawia się sytuacja w służbie
zdrowia. Świadczy o tym utrudniony dostęp
do lekarza pierwszego kontaktu i specjalisty,
długi okres oczekiwania na leczenie sanatoryjne i
często brak środków finansowych na wykupienie
ciągle drożejących lekarstw. Nieco lepiej funkcjonuje opieka paliatywna. W ubiegłym roku objęto
nią prawie 1 200 osób. Przygotowywane jest
rozporządzenie MON w sprawie pomocy socjalnej
– w związku z tym będą nowe zasady przyznawania pomocy specjalnej. Poza tym zostanie zwięk-
szony fundusz z 0,5 do 0,6%. Podejmowane są
prace w celu przywrócenia do działania komisji
socjalnych przy WBE. Zgodnie z życzeniem
naszych członków jest rozpatrywana możliwość
zorganizowania domu pomocy społecznej
i pozyskania w tym celu stosownych obiektów. Nie
stwierdza ono większych problemów mieszkaniowych oraz we współpracy z WAM.
Ważną rolę odgrywa działalność organizacji
pożytku publicznego w tym Fundacji Pomocy
Emerytom i Rencistom Wojskowym. Nie bez
znaczenia są zwiększające się wpłaty dokonywane z odpisów 1% od podatku. Korzystną
funkcję spełni fundusz przyznawany przez
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
Zarówno MON, jak i MPiPS uważają, że jesteśmy organizacją wiarygodną, a zatem nie
widzą przeszkód w przydzielaniu środków na
naszą działalność.
www.gwir.pl
Dla zwiększenia efektywności działania
nasza organizacja powinna podjąć współpracę z
innymi organizacjami pożytku publicznego działającymi na różnych szczeblach. We współpracy
z organami administracji publicznej i specjalnej
nie ma większych problemów. Celowe jest jednak
dalsze rozwijanie tej współpracy, zwłaszcza z
dowództwami jednostek i instytucji wojskowych,
a także organizacjami pozarządowymi.
Na zakończenie obszernego wystąpienia
generał zaapelował o właściwe organizowanie
zebrań sprawozdawczo-wyborczych i typowanie chętnych do pracy społecznej oraz
odpowiedzialnych kandydatów do władz
związkowych.
Wśród wypowiedzi i pytań zgłaszanych
przez uczestników spotkania, m.in. kolegów:
Zdzisława Zwierzyny, Wilhelma Palarskiego,
Jana Grzybka, Andrzeja Ledkiewicza, Henryka
Mientkiewicza i Jana Kopera, dominowały sprawy dotyczące: zmiany statutu Związku, emerytur
i rent, trudności z organizowaniem pogrzebów,
małej liczby członków naszych Związku we władzach terenowych, odpłatności za korzystanie z
pomieszczeń, mianowania na wyższe stopnie
wojskowe, medali za zasługi dla Związku oraz
sporadycznego udziału członków ZG w zebraniach i spotkaniach organizacji terenowych.
Na wszystkie pytania i poruszane problemy
dostojny gość udzielił wyczerpujących odpowiedzi. Oto w dużym skrócie ich treść:
– nad zmianą statutu Związku pracuje specjalna komisja powołana w Zarządzie Głównym
ZBŻZiORWP;
– w sprawie emerytur i rent wystąpiono z
wnioskiem o zmianę ustawy i wprowadzenie
zasad rewaloryzacji płacowej;
– trudności w organizowaniu pogrzebów
zgodnie z ceremoniałem wojskowym, są związane z uzawodowieniem jednostek wojskowych i w
związku z tym, brakiem możliwości wystawiania
asyst honorowych i orkiestr przez komendy
garnizonu;
– kandydatów do władz terenowej administracji publicznej, należy uzgadniać ze wszystkimi organizacjami służb mundurowych. W ZG
dąży się do zorganizowania federacji służb
mundurowych, która będzie miała większe
możliwości oddziaływania w wielu sprawach
dotyczących naszego środowiska;
– sprawy opłat za korzystanie z pomieszczeń
należy uzgadniać z rejonowymi zarządami infrastruktury i wojewódzkimi sztabami wojskowymi;
– w sprawie mianowań na wyższe stopnie
wojskowe wiążąca jest decyzja Trybunału Konstytucyjnego. W tym przypadku musi nastąpić
zmiana ustawy emerytalnej;
– w sprawie rewaloryzacji emerytur i rent,
wiążąca jest decyzja Trybunału Konstytucyjnego. W tym przypadku, musi być zmiana ustawy
emerytalnej;
– odnośnie do przygotowania medali ze
wstążkami, będą uwzględnione propozycje
członków;
– na spotkania w terenie ZG otrzymał ostatnio 192 zaproszenia. Nie jesteśmy w stanie
wszędzie pojechać. Ponadto brakuje środków
finansowych na przejazdy.
Na spotkaniu gen. Rębacz omówił szczegółowo problematykę interesującą związkowców.
Krakowska organizacja jest w pełni usatysfakcjonowana spotkaniem. Serdecznie dziękuje
p. Prezesowi za przybycie, udzielenie wyczerpujących informacji o działalności Związku oraz
życzy realizacji zamierzeń zaplanowanych przez
ZG ZBŻZiORWP.
Zdzisław KICA
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
WE WROCŁAWIU POWSTAŁO
NOWE KOŁO NASZEGO ZWIĄZKU
W październiku br. z inicjatywy znanych społeczników, członka Prezydium Zarządu Wojewódzkiego ZBŻZiORWP st. chor. sztab. (r) Adama Chodaczyńskiego oraz mjr (r) Mieczysława Łukaszuka i Adama Wojtaszewskiego, powstało we Wrocławiu nowe Koło Związku
przyjmujące nazwę „Koło Środowiskowe Gaj”. Koło liczy „na otwarciu” czternastu członków.
Wybrano skład Zarządu, którego prezesem został st. chor. sztab. (r) Adam Wojtaszewski,
a członkami mjr (r) Kazimierz Zagrodnik i st. chor. sztab. (r) Mirosław Jurkiewicz. Koło
urzęduje w siedzibie Rady Osiedla Gaj przy ul. Krynickiej we Wrocławiu. Działalność będzie
ukierunkowane na współpracę z organizacjami i środowiskiem byłych żołnierzy zawodowych,
przede wszystkim w dzielnicach Huby, Tarnogaj i Gaj. Zarząd Koła jest pełen atrakcyjnych
inicjatyw, m.in. będzie organizować przedsięwzięcie o charakterze informacyjno-intelektualnym,
kulturalnym, turystycznym i sportowo-rekreacyjnym, nie zapominając o pomocy socjalno-zdrowotnej dla potrzebujących. Do końca bieżącego roku, przewiduje się podwojenie liczby członków
Koła. Zarządowi „Koła Środowiskowego GAJ” wszyscy członkowie Wrocławskiej Organizacji
Związku życzą sukcesów w realizacji tak pięknych zamierzeń na rzecz naszego środowiska
byłych żołnierzy zawodowych
Mieczysław PUDELEWICZ
W Krakowie już wybory
w Kołach
Zgodnie z § 57 Statutu Związku w Kole nr
7 ZBŻZiORWP działającym przy WKU KrakówPodgórze, odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Jego celem był wybór nowego
zarządu oraz innych organów związkowych
zgodnie ze statutem. Oprócz stałych członków
w zebraniu uczestniczyli goście: prezes Zarządu
Wojewódzkiego mjr rez. Zbigniew Zwierzyna i ppłk Jarosław Żebrowski – wojskowy
komendant uzupełnień Kraków-Podgórze.
Zebranych powitał ustępujący prezes Zarządu
kol. Włodzimierz Wielogórski, który dokonał
podsumowania działalności Koła w okresie
ostatnich 4 lat. Na zakończenie podziękował za
dobrą współpracę i zaufanie. Złożył również serdeczne życzenia owocnych obrad i sukcesów
dla przyszłych, nowo wybranych członków Koła.
W części oficjalnej mjr rez. Zbigniew Zwierzyna
dokonał uroczystego wręczenie odznaczeń i
wyróżnień zasłużonym członkom Koła, a ppłk
Jarosław Żebrowski przedstawił planowane
zmiany w ustawie o powszechnym obowiązku
służby czynnej RP oraz przepisach o zasadach
zaopatrzenia żołnierzy służby czynnej, żołnierzy
rezerwy i ich rodzin. Po części oficjalnej rozpoczęły się wybory. Przewodniczącym zebrania
Na zebraniu
wyjazdowym
w Modlinie
Koło nr 39 ZBŻZiORWP w Warszawie,
w ramach ogólnego zebrania, zorganizowało
wyjazdowe spotkanie do Muzeum Kampanii
został kol. Jerzy Sendra. Na protokolanta wskazano kol. Stanisława
Cichosza. Po przedstawieniu przez
prowadzącego zebrania statutowych
zasad oraz programu wyborów rozpoczął się wybór kandydatów do
zarządu i poszczególnych komisji.
Powołane komisje ukonstytuowały
się i rozpoczęły swoją działalność.
Nowo wybrani członkowie władz Koła
nr 7 Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i
Oficerów Rezerwy WP przy WKU Kraków-Podgórze prezes Zarządu Koła – kpt. rez. Zbigniew
Hetmańczyk, zastępca prezesa Zarządu – ppłk
rez. Jerzy Sendra, sekretarza Koła – st. sierż.
sztab. rez. Stanisław Cichosz, skarbnik – Antoni Socha, przewodniczący Komisji Rewizyjnej
– płk rez. Jerzy Rogowski, zastępca przewodniczącego Komisji Rewizyjnej – płk rez. Michał
Hahenszmidt, sekretarz Komisji Rewizyjnej
– kol. Barbara Lankhamer.
W głosowaniu wyłoniono również kandydatów na wojewódzki zjazd delegatów Związku; Włodzimierza Wielogórskiego, Zbigniewa Hetmańczyka i Zdzisława Czepczarza.
Przewodniczący Komisji Uchwał i Wniosków
kol. Jana Kijora odczytał treść uchwały,
w której zawarto założenia i wskazówki do
działalności nowo wybranego Zarządu Koła nr
7. Uchwała została przyjęta jednogłośnie. Na
zakończenie zebrania nowo wybrany prezes
Zarządu kol. Hetmańczyk podziękował wszystkim zebranym za zaufanie, a przewodniczącemu zebrania za sprawne jego prowadzenie.
Zobowiązał się wykonać wszystkie zadania
wynikające z uchwały oraz statutu.
Stanisław CICHOSZ
Wrześniowej i Twierdzy Modlin. W wyjeździe
wzięło udział 45 członków Koła (komplet
miejsc w autokarze). Podczas jazdy autokarem
prezes Koła płk Jan Gazarkiewicz serdecznie powitał uczestników wycieczki i wyraził
satysfakcję z tak licznego udziału kolegów.
Przedstawił też bieżące dokonania Zarządu
Koła. W drodze do Modlina, autokar zajechał
do Kazunia. Tutaj dzięki dowódcy 2 Mazowieckiej Brygady Saperów, płk. Waldemara
G³os Weterana i Rezerwisty
Zakrzewskiego, zorganizowano pokaz nowoczesnego sprzętu saperskiego znajdującego
się na wyposażeniu Brygady. Pokazano m.in.:
robot inspektor - urządzenie do rozpoznawania, przenoszenia, neutralizacji ładunków
niebezpiecznych; trał przeciwminowy lekki
„Bożena” - przeznaczony do powierzchniowego oczyszczania z min w warunkach bojowych i pokojowych; transporter rozpoznania
inżynieryjnego TRI - umożliwia rozpoznanie
pól minowych, przeszkód wodnych i rejonów
przepraw; ubranie EOD-8 - przeznaczone
do zapewnienia ochrony osobistej służbom
pirotechnicznym, w czasie wykonywania
czynności związanych z neutralizacją bomb
oraz ładunków wybuchowych; wykrywacz
metali HS-3 „Smentek”. Ogromnym zainteresowaniem „starych wiarusów” cieszył się
pokaz tresury plutonu psów, przeznaczonych
do wyszukiwania materiałów wybuchowych w
pojazdach, bagażach i pomieszczeniach. Duże
wrażenie i podziw wywołał pokaz praktyczny
przeszukiwania. Każde wykrycie materiału
wybuchowego przez psa nagrodzone zostało
rzęsistymi brawami widzów i „łakociami” przez
ich treserów. W Brygadzie jest pluton psów - 16
sztuk. Warto dodać, że aktualnie 3 psy pełnią
służbę bojową w Afganistanie. w Kazuniu do
uczestników wycieczki dołączył płk Władysław
Wyruch, twórca i dyrektor Muzeum Kampanii
Wrześniowej i Twierdzy Modlin. Wykorzystując
czas przejazdu z Kazunia do Modlina w bardzo
ciekawy sposób opowiedział o historii Modlina i
jego bohaterach. Do budowy twierdzy „Modlin”
przystąpiono w 1807 r. na polecenie Napoleona Bonapartego, który przebywał w tym
rejonie w listopadzie 1806 r. w pościgu za armią
prusko-rosyjską. W czasie II wojny światowej,
załoga Modlina nawiązała styczność z nieprzyjacielem 11 września 1939 r. Od tej chwili
Twierdza była bezustannie bombardowana
przez artylerię i lotnictwo. Pełniący obowiązki
dowódcy Modlina gen. Wiktor Thomme, podjął 29 września decyzję o kapitulacji. Uznał, że
dalsza obrona jest bezcelowa zarówno z braku
amunicji, żywności, wody jak i głównie wobec
świadomości, że nastąpiła całkowita klęska
armii polskiej i opanowanie całego kraju przez
Listopad 2008
nieprzyjaciela. W obronie Modlina zginęło 1700
żołnierzy, z czego 700 żołnierzy spoczywa na
Powązkach, 600 na cmentarzu w Zakroczymiu
i około 400 na innych cmentarzach. Zwiedzanie
Twierdzy rozpoczęto od cmentarza założonego jeszcze w okresie wojen napoleońskich.
Jest on też miejscem pochówku żołnierzy I i II
wojny światowej, wojny polsko-bolszewickiej.
Jest tutaj pochowanych też 2 500 żołnierzy
niemieckich. Jest też miejscem wiecznego
spoczynku pierwszego polskiego komendanta
Modlina płk. Edwarda Malewicza. Był on
komendantem w latach 1918-1924. W następnej kolejności zwiedzano: koszary obronne
(długość ok. 2 500 m), stanowisko dowodzenia
obroną Modlina w 1939 r. redutę „Napoleona”,
prochownię z 1900 r., tzw. bloki carskie, i cel
wycieczki - Muzeum Kampanii Wrześniowej i
Twierdzy Modlin. Muzeum mieści się w bardzo
ciekawym miejscu – w działobitni gen. Dohna z 1830 r. Warto odnotować, że Muzeum
powstało tylko dzięki grupie miłośników historii, a w szczególności jego dyrektorowi płk.
Władysławowi Wyruchowi, który jest osobą
nietuzinkową. W Muzeum można zobaczyć
eksponaty będące świadectwem militarnych
dziejów 1939 r., uzbrojenie i sprzęt wszystkich
rodzajów wojsk, mundury, ekwipunek żołnierski, sztandary, ordery, odznaczenia, mapy,
plany itp. Jedną salę poświęcono gen. Wiktorowi Thomme - dowódcy obrony Modlina we
wrześniu 1939 r. Dwie sale przeznaczone na
plansze z przebiegiem Kampanii Wrześniowej,
oraz prezentujące w gablotach uzbrojenie
polskie, niemieckie i radzieckie. W jednej z sal
znajduje się najcenniejszy eksponat Muzeum
- polski ckm. wz. 30 „Brohwing” z celownikiem
do zwalczania celów powietrznych. Zwiedzanie muzeum zakończyło się wpisem do księgi
pamiątkowej i podpisami wszystkich uczestników. Prezes Koła w serdecznych słowach
podziękował płk. Władysławowi Wyruchowi
za zaproszenie i osobiste zaangażowanie
się, aby o ogóle przyjazd członków Koła do
Kazunia i Modlina mógł się odbyć. Dzięki przyjazdowi do Twierdzy Modlin pierwsi mogliśmy
poznać ślady innej historii, odległej, ale jakże
kształtującą społeczną pamięć o przeszłości
Turniej w Piątnicy
Na strzelnicy w podłomżyńskiej Piątnicy odbył się Turniej
Strzelecki o Puchar Prezesa Zarządu Rejonowego ZBŻZiORWP
z okazji Święta Wojsk Lądowych. O historycznej dacie 12 września
1683 roku wspomniał prezes Koła nr 2 mjr rez. Ryszard Matuszewski.
W turnieju uczestniczyło 60 osób. Drużynowo I miejsce zajęli
członkowie Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych
z Łomży, II miejsce zdobyło Koło nr 2, a III – Koło nr 1 ZBŻZiORWP
z Łomży, IV natomiast zdobyło Koło nr 3 w Zambrowie.
www.gwir.pl
oraz świadomość historyczną, dumę i godność
narodową. Dziękując, wręczył płk. Wyruchowi książkę wraz z dedykacją od Koła nr 39.
Udając się do autokaru uczestnicy wycieczki
dzielili się swoimi wrażeniami i uwagami. Ktoś
powiedział, że tu jeszcze kilka lat temu tętniło
żołnierskie życie. Stacjonowało kilkadziesiąt
jednostek wojskowych różnych formacji
lądowych i lotniczych. A teraz wokół panuje
cisza, zamiast śpiewu wojska słychać szum
drzew. Opuszczając Modlin autokar zwolnił
na wysokości pomnika odsłoniętego w 1957 r.
z napisem: „Bohaterskim obrońcom Twierdzy
Modlin poległym za wolność Ojczyzny w 1939 r.
...”. W drodze powrotnej do Warszawy autokar
zawiózł jeszcze raz uczestników wycieczki do
Kazunia. Tym razem na smaczną żołnierską
grochówkę i piwo z beczki. Ponieważ dopisała pogoda całą imprezę zorganizowano na
świeżym powietrzu. Odpowiednio rozstawione
stoły, wokół piękna zieleń, cicha muzyka, wytworzyły miły nastrój. Ożywione rozmowy trwały
długo, wszyscy byli w doskonałych humorach.
Wielu kolegów, m.in.: płk Jerzy Bielecki, płk
Waldemar Głowacki, płk Wit Lewandowski
ujawniło swój talent wokalno-muzyczny. Płk
Ignacy Wojtak pięknie recytował wiersze za co
dostał owacje na stojąco. Wszyscy uczestnicy
byli jednomyślni, że był to doskonały pomysł,
zorganizowania wyjazdowego wrześniowego
spotkania, co poświadczyli obecni sympatycy
naszego Związku pani Beta i Dariusz Wrzoskowie. Powstało pytanie: gdzie pojedziemy
na następne zebranie w terenie?
Feliks KLEPACZKA
www.gwir.pl
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
BYLIŚMY W KIELCACH
Staraniem prezesa Koła im. gen. Zbigniewa Ohanowicza płk. mgr. inż. Adolfa Sitarza
oraz dzięki pomocy dowódcy 2 WOG płk. dypl.
S. Berezy (transport) została zorganizowana
dla członków ZBŻZiORWP wycieczka na XVI
Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. W Dniu Sił Zbrojnych mogliśmy
zapoznać się z aktualną ofertą – nowościami
w dziedzinie sprzętu i wyposażenia wojskowego oraz z najnowszymi trendami w uzbrojeniu
sił zbrojnych. Oglądaliśmy m.in. rozkładanie 20-metrowego
przewoźnego mostu
do przeprawy wozów
i pojazdów gąsienicowych przez przeszkody wodne.
Należy podkreślić, że są to trzecie
pod względem wielkości targi w Europie po
paryskich i londyńskich. Uczestniczyło w nich ponad 250 polskich
przedsiębiorstw i instytutów naukowych oraz ponad 90 zagranicznych z
dwudziestu kilku krajów Europy oraz
USA i Brazylii.
Jako byli żołnierze zawodowi mogliśmy porównać, jaki postęp nastąpił
w technice wojskowej w porównaniu
z tą, jaką posługiwaliśmy się w czasie
służby, np. w pułku zmechanizowa-
nym, czołgów albo w artylerii – obecnie samobieżnej. Jak unowocześniło się rozpoznanie
dowodzenie na polu walki i jaki postęp dokonał
w logistyce wojskowej czy zabezpieczeniu
medycznym. Po drodze zachwyciliśmy się
walorami Ziemi Świętokrzyskiej.
Z inicjatywy kierownika wycieczki płk Sitarza z zebranego funduszu wycieczkowego
wsparliśmy m.in. fundusz „GWiR”.
Zachwycony uczestnik
Mieczysław PIOTROWICZ
Foto: Roman TETER
Prezes Koła Stanisław Łutczyn robi to tak
Nad rozwijaniem działalności Koła nr 2
ZBŻZiORWP przy 21 RWT w Rzeszowie
czuwa st. chor. sztab. rez. mgr Stanisław
Łutczyn. Wspiera ją swą aktywnością na
co dzień. W latach 2005-2008 praca Koła
przebiegała rytmicznie. Duże słowa uznania należą się wszystkim członkom Zarządu Koła i nie tylko. Pozwolę sobie wymienić
kilka nazwisk: Halina Bartuś, Krystyna
Świerczek, Teresa Kołodziej, Regina
Krajewska, Kazimierz Konik, Ryszard
Żołnierczyk, Józef Litwa, Adolf Hus,
Piotr Kocioł, Remigiusz Turek, Kazimierz Gatlik, Eugeniusz Pałys, Stanisław
Lasek, Karol Różański, Stefan Mazur,
Jerzy Limar, Józef Gwozdek, Edward
Biernasiewicz, Ryszard Brzychcy, Jan
Dyjak, Roman Rumak, Stanisław Zyzak,
Czesław Niemiec i wielu, wielu innych.
Osoby, które wymieniłem, wniosły duży
wkład w działalność społeczną Koła nr 2.
Jest w nim tyle przyjaźni, koleżeństwa. Wydawana jest gazetka ,,Wiarus”, w której są
zamieszczane informacje dotyczące pracy
zarządu oraz zebrań, a także poruszane
zagadnienia związane z działalnością
naszego stowarzyszenia. Koło liczy obec-
nie72 członków. Za
dużą aktywność w
społecznej działalności koledzy byli
wyróżniani dyplomami przez Zarząd Wojewódzki w
Rzeszowie i Zarząd
Koła. Zarząd Koła
w uroczysty sposób
honorował jubilatów
obchodzących okrągłe rocznice urodzin.
Prezes Koła mgr
Stanisław Łutczyn
składał życzenia imieninowe i urodzinowe,
wręczał dyplomy. Obecnie zmieniono formę honorowania – wysłane są laurki pocztą
do domu. Jeżeli chodzi o stan finansów to
składki członkowskie są opłacane przez
większość kolegów w pierwszych miesiącach danego roku. Z dużą troską podchodzi
się do kwestii prenumeraty ,,Głosu Weterana i Rezerwisty”.
W roku 2009 prenumerata naszego
pięknego i bardzo ciekawego miesięcznika
na pewno się zwiększy dzięki wspaniałym
Indywidualnie najlepszym strzelcem został Jan Kowalski (Koło
nr 1), II miejsce zajął Stanisław Koński (również z Koła nr 1),
a III miejsce Ryszard Matuszewski (Koło nr 2). Zwycięzcy otrzymali
dyplomu i puchary.
Prezes Zarządu Rejonowego ZBŻZiORWP w Łomży płk rez.
Leon Wagner podziękował ppłk. rez. Ludwikowi Zalewskiemu
za nieodpłatne udostępnienie strzelnicy, dowódcy zaś miejscowej
jednostki wojskowej ppłk. Wojciechowi Zielkowskiemu za obsługę
i przeprowadzenie strzelania przez kadrę jednostki. Zwycięzcom
i pozostałym uczestnikom strzelania złożył gratulacje i podziękował
za przybycie.
Wacław OSTROWSKI
działaczom jakich mamy tylko w Rzeszowie! Wspomnę, że środki uzyskane
ze składek, pozwalają na planowanie
działalności rekreacyjno-wypoczynkowej,
rozwijanie działalności związkowej oraz
patriotyczno-obronno-sportowej a także
socjalno-zdrowotną.
„Zadania wynikające przed oddolnym
szczeblem, jakim jest koło, wykonaliśmy
należycie” – powiedział prezes Stanisław
Łutczyn za zakończenie zebrania.
Mieczysław KOWAL
Współpraca kół
Szanowne koleżanki i koledzy! Życie nasze przemija, wykorzystajmy więc dobrodziejstwa, które daje nam nasza przynależność
do Związku. Razem jest nas więcej niż członków partii politycznych. Jeżeli będziemy dążyć do kreowania lepszego, bogatszego
życia, nasza praca przyniesie odpowiednie efekty. W większym
stopniu powinniśmy skupić się na poznaniu naszych koleżanek
i kolegów z innych bratnich kół Związku. Ściślejsza współpraca kół
wzbogaci nasze życie, pojawią się nowe doznania i emocje.
Wszystko zależy od naszych chęci i możliwości. Dlatego
w kołach, w których nie wypracowano tej formy działania, może
G³os Weterana i Rezerwisty
warto podczas zebrań poruszyć problematykę współpracy macierzystego koła z innymi
kołami Związku. W czasie swobodnej dyskusji zarządy kół poznają poglądy i oczekiwania
koleżanek i kolegów. Zostaną wstępnie
ustalone zasady współpracy oraz sposoby i
cele, które chcemy osiągnąć. Współpraca kół
powinna być prowadzona systematycznie.
Niestety, część z nas ma z nią okazjonalnie
do czynienia. Nie powinno się bagatelizować
tej dziedziny pracy naszych kół, nie marginalizuje się bowiem bogatej i pełniejszej własnej egzystencji, dzięki rozwijaniu kontaktów
międzyludzkich. Efektem współpracy kół
będzie integracja naszego Związku, a także
rozwój w sferze kultury i turystyki. Bliższe
będą więzi międzyludzkie.
Szanowne koleżanki i koledzy! Obiekty w
naszym mieście często nam powszechnieją,
lecz dla osób z innej miejscowości mogą być
fascynujące i godne poznania. Na obchody
Listopad 2008
dni miasta, ciekawe wystawy zapraszamy
członków naszego Związku z innych terenów. Nie wszyscy chętnie pojadą na koncert
czy sztukę teatralną do sąsiedniej miejscowości lecz na pewno zachęci ich do tego
spotkanie z członkami Związku działającymi
w tym grodzie. Jeżeli w takich kontaktach
będą uczestniczyć grupy kilkuosobowe,
to warto tę współpracę organizować. Będąc
wojskowymi, stanowimy pewną hermetyczną
społeczność w miejscu zamieszkania. W
miastach, gdzie działa kilka kół Związku,
niech nasza współpraca wyłoni mistrzów
strzeleckich, szachowych itp. naszej małej
wojskowej wspólnoty. Dzięki współdziałaniu
kół zyskają nasze rodziny, a nawet najmłodsi – wnukowie, np. na zwykłe zawody
latawcowe chętnie pójdą z dziadkami. Mamy
w swym gronie przedstawicieli szlachetnych
zawodów, np. lekarzy, prawników itd. Pomogą nam oni w procesie integracji, wspierając
www.gwir.pl
nasz kolektyw profesjonalnie. Musimy pamiętać również o sposobach wzajemnego
komunikowania się. Nie bagatelizujmy
Internetu. Zamieszczanie informacji o swojej
działalności ułatwi nam wzajemny kontakt i
ściślejszą współpracę.
Szanowni Państwo, a może warto
tworzyć „koła partnerskie” w różnych
częściach Polski, oddalone od siebie. Zaowocowałoby to osobistymi relacjami, a
w przyszłości spotkaniami i odwiedzinami
członków tych kół.
Czytelnicy „Głosu Weterana i Rezerwisty”
chwalebne i godne naśladowania przykłady
współpracy kół czasem poznają dzięki naszemu miesięcznikowi. Sądzę, że wyrażam
opinię nas wszystkich, serdecznie dziękując
zarządom; głównemu, wojewódzkim i rejonowym oraz Redakcji „GWiR” za prowadzenie
polityki integracji kół Związku.
Waldemar PANERT
LUDZIE ZWIĄZKU
100-LATEK Z BIAŁEJ PODLASKIEJ
Porucznik Aleksander Smoleński,
mieszkaniec Białej Podlaskiej, członek
Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i
Oficerów Rezerwy WP, obchodził swoje
setne urodziny. Uroczystość zgromadziła
nie tylko rodzinę. Byli również przyjaciele, władze miasta na czele wiceprezydentem Waldemarem Godlewskim,
a także członkowie Prezydium Zarządu
Rejonowego ZBŻZiORWP z prezesem
mjr. Aleksandrem Kamińskim. W imieniu
wojska i Związku Jubilatowi złożył życzenia
komendant WKU ppłk Zbigniew Bojko.
Były upominki i kwiaty.
Aleksander Smoleński należy do najstarszego pokolenia kombatantów na południowym Podlasiu i – co z podziwem trzeba
przyznać – jest wciąż w dobrej formie.
Urodził się 28 maja 1908 r. w Krasnymstawie. Wychowywał w Janowie Lubelskim.
Później wraz z rodzicami przeniósł się do
Kodnia, z tych bowiem stron pochodziła
jego matka. Stąd też został powołany do
służby wojskowej. Pełnił ją w 83 Pułku
Piechoty w Kobryniu na Polesiu.
Po odbyciu służby rekruckiej został
skierowany do szkoły podoficerskiej, którą
ukończył w stopniu kaprala. Ukończył także
Dywizyjny Kurs Instruktorski dla Podoficerów
Zawodowych. Do wybuchu wojny pełnił funkcję dowódcy drużyny ckm w macierzystym 83
Pułku Piechoty. W czasie okupacji zamieszkał
z rodziną w Białej Podlaskiej. Wstąpił do
konspiracyjnego oddziału Armii Krajowej,
który działał na odcinku kolejowym od Terespola do Siedlec. Dowodził nim wachmistrz
Franciszek Torba – były żandarm 34 Pułku
Piechoty w Białej Podlaskiej.
1944 r., kiedy na południowym Podlasiu zaczęło tworzyć się Wojsko Polskie,
Aleksander Smoleński wstąpił do 2 Armii.
W jej szeregach przeszedł cały szlak
bojowy z rejonu Łukowa do miejscowości
Bautzen w Niemczech (Budziszyn). Pełnił
wówczas funkcję dowódcy plutonu w stopniu starszego sierżanta.
Od 1947 r. przez 12 lat pracował na
stacji meteorologicznej na bialskim lotnisku. Po jej likwidacji znalazł zatrudnienie
na kolei w Małaszewiczach. W 1978 r.
przeszedł na emeryturę.
Porucznik A. Smoleński ma wiele
medali i odznaczeń. Najważniejsze z nich
to Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia
Polski oraz złoty medal „Za Zasługi dla
Obronności Kraju”. Mimo sędziwego
wieku bierze udział w ważniejszych
uroczystościach kombatanckich i państwowych.
Bolesław ŁUGOWSKI
SZANOWNY JUBILAT PŁK TADEUSZ PAWŁOWSKI
Płk mgr Tadeusz Pawłowski urodził się 75 lat temu 1 listopada 1933 r.
w Lubichowie, województwie pomorskim
w rodzinie z wojskowymi tradycjami.
Ojciec Klemens Pawłowski – podoficer
zawodowy, służył w przedwojennej Straży
Granicznej, jego brat Jan – mjr dypl. – był
oficerem zawodowym II RP. Trzej synowie
Klemensa kontynuowali tradycje: Tadeusz
– płk mgr., Janusz – plut. podchor. OSK
– odszedł do rezerwy w 1957 r. w wyniku
redukcji sił zbrojnych oraz Edward – płk
prof. dr hab. służył w WP do 1991 r. Dwaj
synowie Tadeusza (trzecie pokolenie)
poszli śladami dziadka i ojca – również
zostali oficerami Wojska Polskiego. Klemens Pawłowski w 1939 r. dostał się do
niewoli niemieckiej. W listopadzie 1942
r. po zdecydowanej odmowie podpisania
10
folkslisty zostaje zamordowany w obozie
koncentracyjnym Oranienburg.
Tadeusz jako 18-latek zdecydował
się ochotniczo wstąpić do wojska. Wybrał
OSK w Poznaniu. Po zdaniu egzaminów
wstępnych 26 września 1951 r. został
podchorążym Oficerskiej Szkoły Kwatermistrzowskiej, którą ukończył 6 września
1953 r. w stopniu podporucznika. Zawodową służbę wojskową pełnił 1951-1992,
zajmując stanowiska w pionie kwatermistrzowskim: był szefem zaopatrzenia żywnościowego w jednostkach, w tym 73 pz w
Gubinie, szefem Wydziału Żywnościowego
w Centralnym Szpitalu Klinicznym Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie
oraz inspektorem i kierownikiem Zespołu
Kwatermistrzowskiego w Departamencie
Kontroli MON. W 1972 r. ukończył studia
prawnicze na
Uniwersytecie
Warszawskim.
Pułkownik w 1992 r.
wstąpił do
ZBŻZiORWP.
1992-1996 pełnił obowiązki
prezesa Koła
nr 44 przy Departamencie
Kontroli MON. W IV kadencji był jednocześnie członkiem Zarządu Wojewódzkiego zaś
w V i VI kadencji (1997-2005) sprawował
funkcję prezesa Zarządu Województwa
Mazowieckiego ZBŻZiORWP. W działalności społecznej okazał się również dobrym
organizatorem zamierzeń społeczno-
Listopad 2008
www.gwir.pl
związkowych. Zainicjował ufundowanie
dla ZW w Warszawie sztandaru z orłem w
koronie i napisem BÓG HONOR OJCZYZNA. 26 kwietnia 2000 r. sztandar ten wręczył prezesowi osobiście Minister Obrony
Narodowej – dr Janusz Onyszkiewicz.
Zdaniem pułkownika, Związkowi łatwiej
jest propagować idee i walczyć o wprowadzenie ich w czyn, a także kultywować
tradycje oręża polskiego, właśnie pod takimi symbolami. W okresie jego prezesury
wznowiono nawiązywanie bezpośrednich
kontaktów z szefami instytucji administracji
państwowej, samorządowej i wojskowej w
G³os Weterana i Rezerwisty
stolicy i województwie mazowieckim. W V
kadencji (1997-2001) był również członkiem Prezydium ZG ZBŻZiORWP. Nadal
udziela się społecznie, jest wiceprezesem
Fundacji i Pomocy Emerytom i Rencistom
Wojskowym.
Córki: Wiesława i Anna oraz synowie:
Tadeusz Janusz i Marek Edward – wszyscy ukończyli studia wyższe. Doczekał się
siedmioro wnuków. Pierwsza żona Teresa
Pawłowska (49 l.) w 1987 r. zmarła nagle.
Ponowny związek małżeński zawarł 13
października 1990 r. z Elżbietą Tatarską
– lekarzem medycyny.
Za działalność służbową płk Tadeusz Pawłowski został odznaczony m.in.:
Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz wyróżniony: odznaką honorową „Za Zasługi
dla ZBŻZiORWP”, wpisem do Honorowej
Księgi Zasłużonych dla Organizacji Mazowieckiej i Honorowej Księgi Zasłużonych
dla Związku. 23 marca 2005 r. przyznano
mu tytuł: „Honorowy Prezes Zarządu Wojewódzkiego”. Wszystkiego najlepszego
Drogi Jubilacie!
Stefan Antoni JAKUBOWSKI
Piękny jubileusz białostocczanina
23 lipca 2008 r. w 95. rocznicę urodzin por. Sergiusza
Gierasimiuka – kombatanta
i weterana służby granicznej
– delegacja w składzie: prezes
Koła nr 1 ppłk Antoni Mieleszko członek Zarządu Koła nr 1
mł. chor. Krystyna Jakimiuk – i
kpt. Rafał Okruszko z Wydziału
Prezydialnego Podlaskiego
Oddziału Straży Granicznej odwiedzili jubilata. Były serdeczne
życzenia od Zarządu Koła i komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku.
Porucznik Sergiusz Gierasimiuk urodził się 23 lipca 1913 r.
Służbę wojskową pełnił w 1 Dywizjonie Kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza w m. Niemirków. Następnie był starszym ułanem
w szwadronie kawalerii w Czortkowie, a od 1936 roku służyli
w Hoszczy na Wołyniu w Brygadzie KOP „Podole”.
Brał udział w wojnie obronnej 1939 roku.
Po zakończeniu II wojny światowej podjął pracę w PKP w Białymstoku. W firmie tej przepracował ponad 40 lat, skąd odszedł na
zasłużoną emeryturę.
Obecnie jest aktywnym działaczem Koła nr 1, do którego należą
byli żołnierze: Korpusu Ochrony Pogranicza, Wojsk Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej – trzy pokolenia żołnierzy chroniących
północno-wschodnią granicę Polski.
W dniu 95. urodzin w domu Jubilata spotkali się również żołnierze trzech pokoleń: KOP reprezentował por. Sergiusz Gierasimiuk,
WOP – ppłk Antoni Mieleszko i mjr Wiesław Wierciński, a SG mł.
chor. Krystyna Jakimiuk i kpt. Rafał Okruszko. Spotkanie upłynęło
w serdecznej, rodzinnej atmosferze.
Antoni MIELESZKO
Kandydat na
Człowieka
Roku
Związku
z Lipiec
Reymontowskich
Jerzy Murgrabia – ppłk
rez. Wojska Polskiego, członek Koła nr 2 w Skierniewicach, był bohaterem dnia w
Lipcach Reymontowskich.
Muzealnik-pasjonat, jak mówi
młodzież: pozytywnie zakręcony. „Zakręcił’ także syna
Tadeusza, który po ojcu ma
tę samą pasję. Z Urszulą
Murgrabia znalazł się również
na liście sponsorów. 20-lecie
11
G³os Weterana i Rezerwisty
Muzeum Czynu Zbrojnego było okazją do
zorganizowania 4 października 2008 r. konferencji i wystawy, oczywiście przy wsparciu
licznych sponsorów oraz Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wygłoszono cztery referaty, rozpoczęła dyrektor
Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji
Elżbieta Nowak, która ukazała „Historię
i działalność Muzeum Czynu Zbrojnego w
Lipcach Reymontowskich”, a Jerzy Murgrabia w referacie skupił się na „Mieszkańcach
gminy Lipce Reymontowskie w walce o
niepodległość”. Kolejny referent omówił
„Rolę lokalnych muzeów w kształtowaniu
świadomości historycznej i narodowej”.
Koncert Kapeli Ludowej „Borynioki” zakończył tę część interesującego spotkania.
Ostatni referat pt. „25-lecie Towarzystwa
Przyjaciół Lipiec Reymontowskich i jego
rola w ochronie lokalnych miejsc pamięci
narodowej” wygłosił Tadeusz Pintara.
Zachwyt uczestników konferencji
widowisko Amatorskiego Zespołu Re-
Listopad 2008
gionalnego im. Władysława St. Reymonta
„Wesele Boryny”. Stroje, wykonanie tańców i pieśni wzbudzało w nas wzruszenie
i zdziwienie, że zespół amatorski może
tak profesjonalnie zaprezentować sztukę.
Kto w widowisku jest Boryną? …Oczywiście – pułkownik Jerzy Murgrabia!!!
Godny podziwu człowiek. Może koledzy
ze ZBŻZiORWP w Skierniewicach zaproponują jego kandydaturę do tytułu
„Człowieka Związku Roku 2008”.
W Muzeum Czynu Zbrojnego Jerzy
Murgrabia zgromadził około 5 tysięcy eksponatów, biblioteka liczy przeszło 3 tys.
tomów, są dokumenty, mapy, fotografie
i pocztówki związanych z historią Lipiec
Reymontowskich, powiatu skierniewickiego
i okolic. Muzeum szczyci się cennymi eksponatami, w tym z powstania styczniowego
1963 r., są tam mundury, pamiątki osobiste po marszałkach Józefie Piłsudskim
i Edwardzie Rydzu-Śmigłym, płaszcz
Michała Roli-Żymierskiego. W nim doku-
www.gwir.pl
mentuje się dzieje wojskowe powiatu od XV
wieku do czasów współczesnych. Wystawa
stała rozmieszczona jest w trzech salach;
Muzeum posiada bibliotekę i archiwum
oraz dwie ekspozycje plenerowe sprzętu
ciężkiego.
Atrakcją były pojazdy wojskowe z okresu
II wojny światowej i powojennego. Musztra
bojowa działonu artylerii przeciwpancernej
z 1939 r. była rekonstruowana przez grupę
zapalonych miłośników barwy i broni. Tłumnie było przy sprzęcie, który o dziwo ruszył
na paradę o własnych siłach.
Redakcja dziękuje kolegom Tadeuszowi Krzemińskiemu i Juliuszowi
Kojło-Wołkowieckiemu, którzy nas o tej
konferencji zawiadomili. Przy okazji zapoznaliśmy się z działaniami samorządowców:
mgr. inż. Jerzym Czerwińskim - wójtem
Gminy Lipce Reymontowskie, mgr Danutą
Łaską – przewodniczącą gminnej rady,
mgr. Jarosławem Lińskim wicestarostą.
Tekst i foto J. Reinert.
LISTY
Priorytet
Tak, będzie BANK INFORMACJI
Pan Władysław Jandeczko z Przemyśla pyta redakcję, czy nie można by
wprowadzić w „GWiR” rubryki „BANK
INFORMACJI”. Odpowiadamy, że swego
czasu prowadziliśmy takie okienko z propo-
12
zycjami matrymonialnymi włącznie. Krótko,
bo zabrakło chętnych. Dziś temat wraca, o
czym świadczy również e-meil pani Mili,
która chce urządzić swojemu tacie pożegnanie z mundurem, tylko nie zna tradycji i
aktualnych przepisów. Z kolei pan Tadeusz
Łapa z Poznania poszukuje kolegi z lat 50tych – Stanisława Poznańskiego byłego
podchorążego OSWKwat. w Poznaniu, który
ponoć pełnił służbę w Marynarce Wojennej.
Takie prośby Czytelników postaramy się
spełniać w miarę możliwości.
Redakcja
www.gwir.pl
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
forum
Na temat tarczy rakietowej
W tej sprawie muszę zabrać głos, jest
to moim obowiązkiem. Mieszkam tu i stąd
pochodzę, to jest z miejsca, gdzie ma być
budowana baza antyrakietowa.
Już w 1951 roku byłem w Redzikowie
(wówczas Rędzikowo) w batalionie zaopatrzenia, kiedy było budowane nowoczesne
lotnisko z całą infrastrukturą niezbędną do
prawidłowego funkcjonowania jednostki
bojowej jaką był pułk lotnictwa myśliwskiego. Przybył z Krakowa jesienią 1952 roku.
Zdolny do wykonania każdego zadania. Powstało wówczas osiedle mieszkaniowe
z zapleczem zaopatrzeniowym, zdrowotnym, oświatowym, kulturalnym i sportowym. To znaczy, że było przedszkole,
szkoła, klub garnizonowy, a w nim kino,
restauracja, biblioteka, teatrzyk dla dzieci, prężnie działało Koło Rodzin Wojskowych. Tam dostałem pierwsze mieszkanie,
tam urodziły się moje dzieci, tam chodziły
do przedszkola, stamtąd poszły do szkoły
i na studia. Osiedle w Redzikowie tętniło
życiem w pełnym tego słowa znaczeniu.
To była zintegrowana społeczność rodzin
wojskowych i pracowników wojska.
A teraz – NIC. Jest tam NIC. A co
będzie? Wiemy, co tam ma być. Ale czy
będzie na pewno i co, tego jeszcze nie
wiemy.
W sprawie tarczy premier Donald Tusk
był w Redzikowie. Rozmawiał z mieszkańcami. Wysłuchał kilka gorzkich słów od
nich. Podczas spotkania z mieszkańcami
Słupska powiedział: „w przypadku jakiegokolwiek ataku wojennego Słupsk będzie
najbezpieczniejszym miejsce w Polsce”.
A ja, Edward Bobiński twierdzę wręcz
przeciwnie: w przypadku jakiegokolwiek
ataku wojennego z kierunku wschód – zachód Słupsk i Redzikowo z całą pewnością
będą najniebezpieczniejszym miejscem w
Polsce, a nawet w Europie.
Zatem pytanie do Pana Premiera. Dlaczego na Polskę miałby być skierowany
jakikolwiek atak wojenny? Czy jesteśmy
komuś cokolwiek winni? Nie ma żadnych
uzasadnionych powodów, by na terytorium Polski, pod nosem wielkiego sąsiada,
montować tarczę, ponieważ będzie ona
chronić Amerykę (USA). Jeżeli stanie się
już nieszczęście, to Panie Premierze,
pierwsze uderzenie nastąpi w tarczę,
czyli w NAS. To my przecież stoimy na
przeszkodzie, bo nasza baza antyrakietowa, jak stwierdził, będąc w Polsce, minister
spraw zagranicznych Rosji, jest integralną
częścią systemu wojennego USA. Tak
więc uderzenie w najbliżej usytuowane
bazy wojenne dokonane zostanie w NAS:
w Polskę i w Czechy. A pociski rakietowe
Patriot, które również nasz rząd zamierza
nam sprowadzić, zamiast nas chronić, staną
się powodem międzynarodowego konfliktu
i pretekstem do ataku na nasz kraj. Jedna
z brytyjskich gazet napisała, że Polska w
100% stoi wobec groźby wojskowego ataku
nuklearnego.
Stanisław BOBIŃSKI
WYPĘDZENI!
ciężka praca”. Ileż to strzałów musieli dać!
Jednak, jak na Niemców przystało, nie byli
rozrzutni. Oszczędzali amunicję nie dobijając jeszcze żyjących – i tak przecież musieli
przenieś się w zaświaty, wrzuceni do byle
jakich dołków i przysypani cienką warstwą
ziemi. Niektórzy z mieszkańców miasteczka
widzieli, że ruszała się jeszcze przez kilka
dni. Prawdziwa MAKABRA!
Wyrobiska, o których mowa, były dość
duże. Trzeba było je zapełnić, bo „Ordnung
mus sein!”. Zwieziono więc Żydów z dość
odległego Motola!
Motol! To było kiedyś małe miasteczko,
zamieszkałe przeważnie przez Żydów.
Urodził się tam pierwszy prezydent Izraela
– Chaim Wejcman (1874-1952). Stąd
pochodzili przodkowie innych przywódców Izraela – premierów: Goldy Meir
i Ischaka Rabina oraz prezydenta Ezera
Wejcmana.
Tak to napracowali się u nas w Polsce
ziomkowie pani Eriki! Przejdą wieki i lata
przeminą, a ślady tej „niewolniczej pracy”
ziomków pani Eriki nie przeminą!
I jeszcze jedno! Tym razem pytanie, po
co rozpętaliście, tę wojnę? Przecież wojna
jest jak woda: jednemu ujmie – drugiemu
doda! Tak jednak naprawdę, to nam, Polakom, nic nie dodała. My też zostaliśmy
wypędzeni1 Świat naszego dzieciństwa,
naszych ojców i dziadków zabrano nam!
Pozostał tam, w tych naszych stronach
ojczystych!
Na ziemiach odzyskanych bardzo długo
czuliśmy się przybyszami!
No tak! Teraz wiemy, że wojnę rozpętali
Niemcy, ale boję się, że jak dalej będziemy
siedzieli cicho, to nasi wnukowie, a może
nawet i dzieci zaczną się uczyć z nowych
podręczników, że to POLSKA NAPADŁA
NA NIEMCY, rozpoczynając II wojnę światową! To Polska gnębiła Niemców w czasie
ich niewolniczej pracy u Polaków!
Obym był złym prorokiem!
Michał ANISZEWSKI
Z mediów dowiadujemy się, że miliony
wypędzonych Niemców przed wypędzeniem
musiały świadczyć przymusową pracę!
Europa Wschodnia była dla nich „gigantycznym rejonem niewolnictwa!”.
Tak oświadczyła szefowa BDV Frau
Erika Steinbach! Oświadczyła to w czasie
obchodzonych „Dni Stron Ojczystych”.
No tak! W tym rejonie, gdzie mieszkałem w czasie okupacji niemieckiej, w
tych moich STRONACH OJCZYSTYCH
niemieccy żołdacy napracowali się solidnie!
Byli naprawdę „niewolnikami” rozkazów
swoich dowódców, przeważnie spod znaku
SS i gestapo!
U nas na Polesiu, w pobliżu Janowa
Poleskiego w wyrobiskach po żwirze i piasku
zamordowali ponad tysiąc chrześcijan i trzy
tysiące Żydów! Była to naprawdę „bardzo
ZAGROŻENIA I SZANSE POLSKI XXI WIEKU
Analizując sytuację geopolityczną we
współczesnym świecie można dojść do
wniosku, że mało prawdopodobny jest
wybuch wojny na globalną skalę z użyciem
broni jądrowej. Częstym zjawiskiem są
natomiast lokalne konflikty zbrojne i wojny
oraz ataki terrorystyczne o różnej skali.
Samobójcze zamachy dokonywane różnymi
metodami mogą stanowić bardzo prawdopodobną i najbardziej niebezpieczną formę
zagrożenia, również dla naszego kraju.
Zmasowany atak terrorystyczny 11
września 2001 r., na precyzyjnie wyselekcjonowane obiekty w USA (Nowy Jork,
Waszyngton), później w Madrycie, Londynie
i w Rosji świadczą o tym, że z terroryzmem
politycznym musimy liczyć się zawsze
i wszędzie. Żadne państwo nie ma możliwości zapewnienia 100% bezpieczeństwa
swoim obywatelom. Wymaga to ciągłego
doskonalenia systemu bezpieczeństwa
narodowego, struktur obronności i prawa oraz systematycznego szkolenia
obywatelskiego, a także współdziałania
w wymiarze międzynarodowym, zwłaszcza w ramach NATO. Na pewno nie służy
naszej wiarygodności ciągłe od 1990 r.
– manipulowanie przy służbach specjal-
nych. Stanowią one, podobnie jak wojsko,
dobro narodowe – to na pewno nie jest
prywatna działka pana Macierewicza.
1. Polska od 1794 r. do 1989 r. na
skutek rażących zaniedbań w sferze szeroko pojętej polityki obronnej, a zwłaszcza
gospodarczej, utraciła niepodległość,
a przy tym prawie 20 milionów obywateli
oraz większość majątku narodowego
i dóbr kultury. Przez prawie 200 lat polski
naród był skazany na poniżenie, biedę,
emigrację oraz opóźnienia cywilizacyjne
w stosunku do Zachodniej Europy. Również
dzisiaj zdolna młodzieży i naukowcy pracują
13
G³os Weterana i Rezerwisty
w bogatszych państwach Europy i USA,
zmniejszając nasz potencjał gospodarczy,
intelektualny i militarny. Dzisiaj prawie 200
tys. polskich dzieci to „eurosieroty” wychowywane przez dziadków, wujków, a nawet
sąsiadów. Dlaczego co roku tak wielu ludzi
ginie lub zostaje trwale okaleczonych na
polskich drogach i w zakładach pracy. W
każdym roku tracimy prawie 10-tysięczne
miasto.
2. Słabość intelektualna elit politycznych
i wojskowych, słabość instytucji państwa i
prawa, skłonność do anarchii, grabież majątku narodowego – to współczesne oblicze
Polski. Żyjemy od afery do afery. Brak
sukcesów oraz wiara w układy sojusznicze
powoduje, że Polacy nie zawsze wierzą
w silne państwo. Nie mamy uznanych
autorytetów, które są źródłem optymizmu,
patriotyzmu. Nie są wdrażane skuteczne
ustawy zapewniające likwidację biurokracji i
korupcji. Dzisiaj w piłce nożnej, jutro w innej
dziedzinie. A ile jeszcze nie wykryto.
Populizm wyborczy, interes poszczególnych partii politycznych powoduje, że
nie rozwiązano w Rzeczypospolitej wielu
problemów w sferze ochrony zdrowia, edukacji i nowoczesnego systemu obronnego.
Polska musi wykorzystać swoją wielką
szansę przyspieszenia gospodarczego,
zdobyć uznanie i szacunek w Europie i na
świecie.
3. Położenie w korytarzu azjatycko-europejskim, „karpacko-bałtyckim przeciągu
wojny” przez ponad tysiąc lat boleśnie
doświadczało Polskę. Mamy szansę stać
się głównym „skrzyżowaniem dróg” Europy, inwestując w autostrady, porty lotnicze
i morskie, w nowoczesną infrastrukturę
kolejową i energetyczną. Możemy stać
się silnym i potrzebnym Unii Europejskiej,
bezpiecznym i przewidywalnym państwem.
Państwem, w którym opłaci się inwestować.
To najpewniejszy, bo europejski weksel
bezpieczeństwa.
4. Ekologia to ciągłe dbanie o czyste
powietrze, wodę i glebę. Systematycznie
Listopad 2008
zwiększająca się liczba lokalnych oczyszczalni ścieków i zbiorników wodnych.
W Małopolsce zbudowano pięć dużych
zbiorników wodnych, szósty w Świnnej
Porębie (15 rok w budowie). Specjaliści
oceniają, że powinno powstać około 90
małych i średnich zbiorników. Modernizacji
wymaga prawie 1,5 tysiąca kilometrów wałów przeciwpowodziowych. Dopiero wtedy
można Małopolskę zaliczyć do województw
poprawnie gospodarujących działem wodnym w okresie suszy i powodzi.
Nie możemy bezkrytycznie przenosić
gotowych rozwiązań z Zachodu, modyfikowanych genetycznie nasion, odmian
roślin bez gruntownego zbadania ich przez
naszych uczonych. Ekologiczna żywność to
wielka szansa dla polskiego rolnictwa. Tej
idei może służyć promocja naszej zdrowej
żywności. Nie zawsze możemy pochwalić
się zamiłowaniem do czystości i porządku,
wystarczy spojrzeć przez okno pociągu
lub wybrać się na grzyby do najbliższego
lasu.
5. Ciągłe doskonalenie systemu wojskowego – to konieczność. Konkretnie
– należy podjąć działania w dziedzinie
kierowania obronnością oraz doskonalenia
sił zbrojnych i struktur układu pozamilitarnego (Policja, Straż Graniczna, instytucje
bezpieczeństwa państwa, PSP), a także
organizacji pozarządowych: OSP, ZHP,
aeroklubu, PCK i inne.
Wojsko Polskie przechodzące w bliskiej
perspektywie na ochotniczą służbę zawodową, liczące 120-150 tys. żołnierzy, musi
mieć wsparcie (w czasie kryzysu i wojny)
w postaci naszej obrony terytorialnej. Wynika to z polskiej racji stanu, naszej narodowej
zdolności do improwizacji, umiejętności
walki z silniejszym przeciwnikiem, często
w warunkach okupacji. W ponadtysiącletniej historii Polska, mimo ogromnych strat,
zwłaszcza wśród młodzieży i inteligencji, w
kulturze i majątku narodowym, powróciła na
mapę Europy jako wolne państwo. Za spóźnione decyzje płaci się niezwykle drogo.
Stowarzyszenia
14
www.gwir.pl
Marszałek Rydz-Śmigły decyzję o powołaniu podziemnej organizacji wojskowej Służba Zwycięstwa Polski podjął 16 września
1939 r. Rozkaz do Warszawy dotarł drogą
lotniczą w nocy z 26 na 27 września 1939
r. Kilka lat bez wyobraźni, nie dostrzegając
zagrożenia, przespano. Współcześnie do
zadań OT mogą należeć:
– obrona ważnych obiektów, takich jak:
zapory, mosty, ważne zakłady, lotniska,
porty itd.;
– działania przeciwdywersyjne;
– .w rejonie włamania się przeciwnika
natychmiastowe podjęcie zorganizowanych
działań partyzanckich (nieregularnych).
Wojska OT powinne być rozwinięte
w czasie pokoju w każdym województwie
(w granicach 5-10%), jako np.: jednostki
szkolne, skadrowane. Mogą szybko podjąć
działania humanitarne, zwłaszcza w czasie
klęsk żywiołowych, kataklizmów, epidemii
itd., o charakterze ratowniczym czy porządkowo-ochronnym. W strefie przygranicznej
mogą udzielić pomocy sąsiadom. Można
podjąć próbę połączenia pięknych tradycji
pułków piechoty, kawalerii, lotnictwa i saperów II Rzeczypospolitej – w konkretnych
powiatach i województwach – z zadaniami
wojsk obrony terytorialnej.
Wojsko Polskie zawsze było potężną
siłą narodowo i państwotwórczą. Dużo lepiej
zorganizować zawczasu system obrony, wtedy również odstrasza. Potencjalny
agresor musi liczyć się, że może, zajmując
nasze terytorium, ponieść ogromne straty,
uwikłać się – jak uczy historia Polski – w
długotrwały konflikt co uczyni agresję nieopłacalną.
Zawsze musimy wszystkie żywotne siły
Rzeczypospolitej właściwie przygotować
do obrony naszego państwa. Doskonale czynią to państwa bogate i silne
ekonomicznie: USA, Francja, Szwecja,
Japonia. Uczmy się więc od bogatszych,
silniejszych i mądrzejszych, a nie na własnych błędach.
Andrzej MARCINIAK
www.gwir.pl
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
STOWARZYSZENIA EMERYTÓW I RENCISTÓW
ZWIERAJĄ SZEREGI
17 września 2008 roku doszło do ważnego spotkania przedstawicieli Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych
i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego (ZG ZBŻZiORWP) oraz
Zarządu Głównego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych (ZG SEiRP). ZBŻZiORWP reprezentowali gen. dyw. rez.
Adam Rębacz – prezes, płk w st. spocz. Jan Gazarkiewicz, płk w
st. spocz. Aleksander Kubacki – wiceprezesi i płk w st. spocz. Jan
Kacprzak - sekretarz generalny Zarządu Głównego. Ze strony SEiRP
w spotkaniu uczestniczyli Zdzisław Czarnecki – prezes i Henryk
Grobelny – wiceprezes. Spotkanie to było od dawna oczekiwane
przez członków naszych obu Stowarzyszeń. Na szczeblu zarządów
rejonowych i wojewódzkich obu organizacji podpisano stosowne porozumienia. Finał tych oddolnych tendencji dokonał się w Zarządzie
Głównym ZBŻZiORWP. Wynikiem spotkania przedstawicieli naszego
Związku i Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych był list
sygnowany do Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Pana
Bronisława Komorowskiego podpisany przez prezesów Adama
Rębacza i Zdzisława Czarneckiego.
W rozmowach uczestniczył również płk rez. Zdzisław Cieciura
– przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Byłych
Żołnierzy Zawodowych.
Gen. Rębacz zwrócił uwagę na fakty: uczestnictwa 700 wolontariuszy w programie opieki specjalnej (paliatywnej); posiadania przez
„Głos Weterana i Rezerwistów” w terenie już ponad stu korespondentów, którzy na adres redakcji przesyłają materiały tradycyjnie
i przez pocztę elektroniczną. Ta ostatnia forma komunikowania
staje się coraz bardziej popularna. Wskazał także, iż liczba ludzi w
stowarzyszeniach od 2005 r. zmalała z 6 do 4 mln (o dwa miliony).
Bywa, że są powoływane stowarzyszone grupy dla realizacji jednostkowego zadania.
Nasz Związek jednak ma ważniejsze zadania, chociażby popularyzacji tradycji oręża i Wojska Polskiego, zapewnianie na miarę naszych możliwości opieki specjalnej i paliatywnej. To m.in. jest nasza
powinność. Mamy także dużą determinację w działalności o kolejny
dom „Weterana”. Generał w tym względzie zaproponował obecnym
prezesom SEiRP wspólną realizację tego zadania. Poinformował o
trwających negocjacjach, przewidywanych kosztach i ...konkurencji
w pozyskaniu obiektu pod „Dom Weterana”.
Prezes Czarnecki reprezentujący Stowarzyszenie Emerytów i
Rencistów Policyjnych zapoznał ZBŻZiORWP ze składem środowiska Stowarzyszenia. Należą do niego byli: policjanci, milicjanci, funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, WOP i BOR. Należy do niego
23 tysiące członków. Struktura jest trójszczeblowa; zarząd główny,
zarządy wojewódzkie i powiatowe. W zamyśle jest POROZUMIENIE
się między sobą na szczeblu zarządów głównych, zwarcie szeregów
w celu obrony praw emerytów obu stowarzyszeń, a także zmianę wielu niekorzystnych rozwiązań zwłaszcza w ustawach emerytalnych,
ochrona godności żołnierzy i funkcjonariuszy. Dlatego bardzo poważnie rozpatruje się zagadnienie powołania Federacji, jednoczących
wszystkie środowiska służb mundurowych, wspólne występowanie
z inicjatywami do najwyższych konstytucyjnych władz RP.
Wiceprezes ZG SEiRP Henryk Grobelny powiedział: Tylko
Jedność i Siła Wszystkich Stowarzyszeń Mundurowych, (to doświadczenie niemieckich stowarzyszeń mundurowych -przekazane
nam spotkaniach z nimi) - może zmienić postrzeganie nas przez
polityków. Mogę wskazać także, że niemieckie związki mundurowe
opiniują ustawy i rozporządzenia ich dotyczące. Bez ich opinii rząd
nie przekazuje ich do parlamentu. Dzisiaj, co prawda, jesteśmy
wysłuchiwani, lecz nie mamy tej siły, co Niemcy. Nasi emeryci i renciści są za połączeniem wysiłków wszystkich stowarzyszeń oraz
związków zawodowych. Nasze problemy są takie same jak związków i stowarzyszeń żołnierskich. Naszym stowarzyszonym musimy
dać wyraźny sygnał o usilnym dążeniu do rewaloryzacji obecnych
emerytur, a także zmiany waloryzacji na płacową. Należy skupić się
na obronie praw bytowych. Wiemy z naszego doświadczenia jak
podzielono emerytów według portfeli, zmiennych co roku.
Prezes SEiRP Czarnecki przedstawił także problem powołania wspólnych komisji dla obu środowisk. Zmiany wymaga także
możliwość przejścia na emeryturę cywilną, gdy jest korzystniejsza,
zwłaszcza tych mundurowych, którzy mają niepełną wysługę emerytalną i to z nie swojej winy oraz z niskich stanowisk służbowych.
Dobrym przykładem tworzenia w parlamencie własnego lobby są
strażacy. Dlatego powinni być z nami w powoływanej federacji
środowisk mundurowych.
Ważkim problemem jest wspólny MODEL DOSTĘPU KOBIET DO STOWARZYSZEŃ MUNDUROWYCH. Ten problem w
ZBŻZiORWP powinien być dyskutowany w kampanii wyborczej i
zjazdowej. Na VIII Zjeździe ta sprawa znajdzie chyba rozwiązanie.
Jerzy REINERT
Uhonorowanie
Szkoły
w Zdzieszowicach
1 września 2008
r. podczas wojewódzkiej inauguracji roku
szkolnego w Publicznym Gimnazjum
im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Zdzieszowicach
sztandar Publicznej
Szkoły Podstawo-
15
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
www.gwir.pl
wej nr 1 im. Janusza Korczaka został udekorowany przez
Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa złotym medalem „Za
Opiekę nad Miejscami Pamięci Narodowej”. Srebrną odznakę
„Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej przyznano pani Wioletcie
Dziwak.
Dyrekcja, grono pedagogiczne, uczniowie oraz rodzice
składają serdeczne podziękowania Kołu Miejsko-Gminnemu
Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych
Więźniów Politycznych, które wnioskowało o tak zaszczytne
wyróżnienie szkoły.
Justyn GARBACZ
było takie wojsko
PAMIĘTAJ, ŻE MIAŁEŚ HONOR,
BYĆ NALAZKIEM
I Ogólnopolski Zjazd Absolwentów Podoficerskiej Szkoły Zawodowej im. Rodziny
Nalazków odbył się w Elblągu 30 i 31 sierpnia
br. w murach byłej naszej kochanej szkoły. Od
ostatniej zbiórki – kiedy to rozwiązano szkołę,
minęły 33 lata. I teraz znowu na placu alarmowym stanęliśmy w ordynku jej byli absolwenci.
Wielka szkoda, że ją rozwiązano, nie tylko dla
nas ale i dla całych Sił Zbrojnych WP.
Szkoła istniała w latach 1960-1975. Niektórzy byli jeszcze dziećmi, gdy wstąpili do
PSz. Stanęło nas w szyku 301 osób. Minutą
ciszy uczciliśmy zmarłych dowódców i wychowawców. Zwłaszcza pierwszego komendanta – płk. dypl. Konrada Krajewskiego,
późniejszego generała WP. Pierwsze cztery
wypysty szkoły, to trzyletni cykl szkolenia. I
tak jeden dzień zajęcia wojskowe,
następny – ławy szkoły średniej. W
latach późniejszych zrezygnowano
ze szkoły średniej. Szkoła przeszła
wówczas na cykl dwuletni.
Uznano chyba, że podoficerowi
zawodowemu nie potrzebna jest
szkoła średnia. Tak rozumowali
– wówczas wyżsi przełożeńi.
Na sygnał trąbki stanęli na
zbiórce starsi już panowie. Sylwetki
już nie te, co kiedyś, gdy byliśmy
wzorem dla uczelni wojskowych na
defiladach w Warszawie. Ale, krok
defiladowy pozostał. Podczas przemarszu,
oklaskiwali nas nasi przełożeni z lat szkolnych.
M.in. płk. rez. Jan Sobiak. Naszą uroczystość
zaszczycił dowódca 16 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Wiesław Michnowicz oraz
mieszkańcy Elbląga.
Słowa uznania kieruję do organizatorów
spotkania – absolwentów PSZ, na czele z
kolegą Antonim Słabą, Florianem Cimoszczykiem i Marianem Petersem. Właśnie ta
grupa kolegów podjęła się zadania zorganizowania spotkania, na które czekaliśmy latami z
utęsknieniem. Chwała im za to!!!
Nasza szkoła wykształciła wielu dowódców. W 1960 r. liczyła cztery kompanie elewów i jedną muzyczną. Jednym z absolwentów jest pancerniak – płk dypl. rez. Zbigniew
Owczarek. Obecnie jest członkiem
Zarządu Głównego ZBŻZiORWP
(rocznik 60-63).
Służbę rozpoczął
jako kapral zawodowy, na stanowisku dowódcy plutonu czołgów w Opolu i tam
zakończył służbę jako zastępca dowódcy
dywizji ds. liniowych. Dziś nadal jest pełen
werwy. Tak trzymać – Zbyszku!
Kolejny Zjazd odbędzie się z okazji 50lecia powstania PSZ w maju 2010 r.
ZAPRZSZAMY KOLEGÓW I SYMPATYKÓW, BO WARTO!
Władysław JANDECZKO
PAMIĘĆ O 11 PUŁKU UTRWALONA
16
Decyzją centralnych władz wojskowych
jesienią 1950 r. do opuszczonych od ponad 5
lat trzech kompleksów koszarowych w Krośnie
Odrzańskim, położonych przy ulicach Piastów
i Obrońców Stalingradu został przeniesiony
Sztab 4 Dywizji Piechoty im. płk. J. Kilińskiego oraz podległe mu oddziały i pododdziały.
Największą liczebnie jednostką był 11 Pułk
Piechoty stacjonujący w Lesznie, który do
kompleksu koszarowego przy ul. Piastów 10
przybył po kilkumiesięcznym szkoleniu poligonowym w Wędrzynie. Wcześniej stacjonował
w garnizonach Kalisz i Leszno. Od początku
1951 r. żołnierze pułku przystąpili do intensywnego szkolenia oraz włączyli się aktywnie
do prac na rzecz społeczeństwa nadodrzań-
skiego grodu, głównie do odgruzowywania ze
zniszczeń wojennych i zagospodarowywanie
placów i ulic lewobrzeżnej części miasta.
W 1957 r. pułk otrzymał sztandar ufundowany przez społeczeństwo Krosna Odrz..
Uroczystość miała bardzo podniosły charakter, o czym do dzisiaj wspominają jej
uczestniczy. Trwałymi dokonaniami żołnierzy
11 pp, przekształconego w 1966 r. w pułk zmechanizowany, są m.in.: amfiteatr, płyta boiska
sportowego czy przebudowa ul. Poznańskiej.
Brali oni również udział w zwalczaniu klęsk
żywiołowych na terenie miasta, gminy czy
powiatu oraz w rozbudowie obiektów przemysłowych. Pułk, którego szlak bojowy wiódł od
Kijancy sformowany został bowiem w 1944 r.
na Ukrainie) przez Lublin – Warszawę – Wał
Pomorski – Kołobrzeg do Kietz nad Łabą,
został rozwiązany w 1989 r. W czasie walk
frontowych zasłużył się w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego, zdobycie Wałcza i
Złotowa, za co został wyróżniony zaszczytnym
mianem „Złotowski”. Przez prawie 40 lat istnienia pułku w Krośnie Odrzańskim odbywało
w nim służbę zasadniczą kilkadziesiąt tysięcy
mężczyzn, pracowało kilka tysięcy żołnierzy
zawodowych i pracowników wojska.
Zaszczytem była służba w 11 Pułku, o
czym mówią wszyscy (zapominając o pocie
wylanym na placu koszarowym czy poligonach – wszak była to żołnierska szkoła życia),
i wspomnieniami wracają do lat spędzonych
www.gwir.pl
w nadodrzańskim grodzie. Spośród oficerów
pułku wielu dosłużyło się stopni generalskich,
a były minister obrony narodowej admirał Piotr
Kołodzieczyk mile wspomina kilkumiesięczny
pobyt w pułku podczas przygotowań do służby
w misji pokojowej na Bliskim Wschodzie.
Za ofiarną działalność na rzecz obronności kraju, uzyskiwanie ponadprzeciętnych
wyników w szkoleniu oraz współpracę
z władzami regionu 11 Pułku Piechoty (póź-
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
niej Zmechanizowany) był wielokrotnie wyróżniany przez najwyższe władze państwowe,
ministra obrony narodowej i władze cywilne
nie tylko regionu lubuskiego.
Wymiernym dowodem pamięci o pułku
jest nazwanie jego imieniem placu koszarowego, który dziś jest najpiękniejszym miejscem w mieście.
Uchwałę Rady Miejskiej w tej sprawie
zaakceptowała większość mieszkańców
miasta. Wszak będzie to trwały znak pamięci
o jednostce i ludziach, którzy dobrze zapisali
się w annałach wojska, regionu i miasta,
a teren, który przez lata był codziennym
miejscem żołnierskiej miejscem, będzie
wspaniałym miejscem rekreacji dla osób
w różnym wieku – upragnioną wizytówką
miasta, które z wojskiem jest związane od
dawna.
Józef CIEŚLAK
POLIGONY W LATACH 1950-1957
Któż nie pamięta sześciomiesięcznych poligonów organizowanych w latach
1950-1957. Pewnym przygotowaniem do
tego przedsięwzięcia szkoleniowego było
wyprowadzanie na okres miesiąca wojsk
na poligony dywizyjne w latach 1948-1949.
Nasuwa się pytanie, czy była to specyfika
naszego wojska? Otóż nie. Tak działała
większość armii państw europejskich. We
wszystkich krajach po demobilizacji wojsk
powstawały doskonalsze struktury organizacyjne oraz tworzono nowe rodzaje wojsk (u
nas dywizje pancerne i zmechanizowane oraz
oddziały wojsk specjalnych), które mogły się
rozwinąć jedynie w warunkach zbliżonych do
wojennych, a więc na poligonach.
Dla celów szkoleniowych szybko rozwijającego się Wojska Polskiego powstały
liczne poligony. Wymienię tylko niektóre. I tak,
korpuśne: Wędrzyn, Biedrusko oraz Drawsko
(największy w Europie), dywizyjne: Dęba,
Muszaki, Czerwony Bór, Orzysz, Szprotawa,
Żagań oraz rodzajów wojsk: Grupa (wojska
chemiczne), Wicko Morskie (artyleria przeciwlotnicza) oraz Muszaki (wspólnie z 15 DZ
ćwiczyły wojska lotnicze – zrzucanie bomb).
Duży wpływ na szkolenie wojsk miała decyzja ministra obrony narodowej (maj – październik). Charakteryzowało się ono dużą
intensywnością i kompleksowością (strzelania
szkolne i bojowe, ćwiczenia taktycznie specjalistyczne, wychowanie fizyczne i sport). Szkolenie kończyło się ćwiczeniami prowadzonymi
na szczeblu dywizji ze strzelaniem bojowym
oraz podsumowaniem dokonywanym przez
dowódców okręgów wojskowych i uroczystym
powrotem wojsk do garnizonów.
W tym czasie na poligonach odbywały
się także szkolenia specjalistyczne w ramach
tzw. zgrupowań: strzelców wyborowych,
pododdziałów rozpoznawczych, łącznoś-
ciowców, artylerzystów, saperów, chemików,
przeciwlotników. Była to efektowna forma
szkolenia, zapewniająca zarówno dobre
wyszkolenie, jak racjonalne wykorzystanie
środków szkoleniowych (amunicji, środków
pozorowania).
Na jednym z poligonów w styczniu 1955 r.
przeprowadzono po raz pierwszy ćwiczenia, w
których założono użycie przez potencjalnego
przeciwnika broni atomowej. Organizatorem
i kierownikiem tych ćwiczeń był Sztab Generalny WP, a uczestniczyły w nim dowództwa
wszystkich okręgów wojskowych i rodzajów
sił zbrojnych z oznaczonymi wojskami.
Ważnym etapem w szkoleniu sił zbrojnych był rok 1957. Zakończono wówczas
doskonalenie metod, rozbudowano bazę
szkoleniową w garnizonach oraz zrezygnowano z udziału jednostek w wielomiesięcznych
obozach ćwiczebnych. Zadania, których nie
można było wykonać w garnizonie, realizowano na poligonach. Pobyt na poligonie
trwał teraz tylko miesiąc w okresie letnim.
Tylko jednostki pancerne i artyleryjskie miały
dodatkowo w okresie zimowym miesięczne
szkolenie poligonowe.
Rozmieszczenie kadry zawodowej i żołnierzy służby czynnej na poligonie było różne.
Zależało przede wszystkim od warunków.
W pierwszym okresie jednostki przebywały
w terenie dziewiczym (las, nieużytki rolne,
często daleko do wiosek). Rozpoczynano do
ustawiania namiotów (nie było ich za wiele)
dla kadry zawodowej i obsługi kancelaryjnej
kopano ziemianki, budowano stołówki, porządkowano rejon rozmieszczenia jednostek
i pododdziałów. Z czasem ziemianki przeistaczały się nawet w przyjazne „pokoje”.
Kadra zawodowa taką organizację szkolenia wojsk oceniała na ogół negatywnie.
Większość stanowili bowiem ludzie młodzi,
KARTKI Z ŻOŁNIERSKIEGO PAMIĘTNIKA
Tak odpalaliśmy rakiety
Dowiedziałem się, że Wojsko Polskie
ma zestawy rakietowe dalekiego zasięgu
S-200 WEGA, ale praktycznie nie można ich
odpalać z powodu braku dużego poligonu dla
rakiet o zasięgu 255 km. Tak się składa, że
w latach 70-tych byłem świadkiem strzelań
rakietowych WP w Kazachstanie i maczałem
w tym ręce.
Pierwszy raz wyjechałem na poligon
transportem z jednostką rakietową ze
Skwierzyny, której dowódcą był uroczy oficer
płk dypl. Mieczysław
Kaletka. Podróż trawła
tydzień – od niedzieli do
niedzieli: Nasz transport
był samowystarczalny, mieliśmy wszystko
swoje: sprzęt rakietowy,
samochody, kuchnię i
bufet. Oprócz sprzętu
technicznego w drogę
ruszyło 240 szerego-
obarczeni często rodziną, małymi dziećmi.
Część rodzin przebywała na poligonach.
Budowano całe osiedla drewnianych domków
jednorodzinnych. Część kadry wynajmowała
pokoje u gospodarzy w okolicznych wioskach.
Dzisiaj można to określić mianem początków
agroturystyki. Na przykład w rejonie poligonu
Węgrzyn liczba mieszkańców niektórych
wiosek zwiększała się wówczas 6-7-krotnie.
Pobyt kadry, żołnierzy i ich rodzin starano się
uatrakcyjnić organizując imprezy sportowe, w
tym masowe zdobywanie odznaki „Sprawny
do pracy i obrony”, jak również występy wojskowych zespołów artystycznych. Ponadto
Organizacja Rodzin Wojskowych, wspólnie
z poszczególnymi dowódcami, organizowała
imprezy rozrywkowe o charakterze estradowym. Ogólnie należy jednak stwierdzić, że
sytuacja rodzin wojskowych była trudna (ze
względu na pracę zawodową żon, kształcenie
dzieci itp.).
Poligony wojskowe. Minęły czasy, gdy
podczas ćwiczeń maszerowały korpusy, pułki
i oddziały, a dywizje pancerne i zmechanizowane pokonywały kilometry. Zmieniło się
pole walki, sztuka wojenna i operacyjna oraz
taktyka. A jednak, moim zdaniem, poligon
zostanie na długo tym pierwszym, prawdopodobnym polem walki.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Przez
ostatnie dwa wieki na stosunkowo małym,
piaszczystym poligonie rembertowskim
(koło Warszawy) tysiące żołnierzy różnych
narodowości (rosyjskiej, kozackiej, węgierskiej, niemieckiej i polskiej) w czasie ćwiczeń
zraszało te piaski własnym potem. I dlatego
mówi się o nim jako o kopalni soli. Smutne to,
lecz wymowne.
Hieronim KMIECIAK
*) J. Babula: Wojsko Polskie 1945-1989.
wych-rakietowców pod opieką kadry. Była
także orkiestra, która na każdym postoju
wychodziła na platformę i rżnęła przeboje,
które wówczas były zabronione w ZSRR.
Transport, oprócz platform, składał się
z wagonów sypialnych. Dla oficerów
starszył były „miekije kape” po trzech
w przedziale, dla oficerów młodszych,
chorążych i podoficerów zawodowych
– „srednije kape” po czterech w przedziale, dla szeregowych zaś „twiordyje
kape” po sześciu w przedziale.
Jechaliśmy w mundurach, kadra
w tropikach, szeregowi w mundurach
polowych, co wzbudzało sensację.
Większość obywateli ZSRR pytała nas:
17
G³os Weterana i Rezerwisty
„A wy, kto, Niemcy, Czechy, Więgry? ‘Niet, my
Polaki, a Polsza eto samosiejnaja republika”.
To kakij, czort was zdzies prynios na naszu
ziemlu”? „My człony Warszawskogo Dogowora i my pojeźdźajem na bojowyje ucienia”.
Po przekroczeniu granicy transport
zatrzymał się na małej stacyjce, gdzie nastąpiła odprawa celna. Do dowódcy transportu
zgłosił się pogranicznik w stopniu starszego
lejtnanta z kilkoma szeregowcami. Żołnierze
chodzili po wagonach, zaglądali pod nie i
sprawdzali samochody, ale tylko te, które nie
były zaplombowane. Do dyżurki udał się płk
Mieczysław Kaletka z teczką na rozmowę z
pogranicznikiem. Trwała około trzydziestu
minut. Po wyjściu z dyżurki z pustymi rękami
pułkownik zarządził zbiórkę kadry i żołnierzy
służby czynnej. Stan jednostki został sprawdzony według listy. Paszportów nie mieliśmy,
tylko legitymacje wojskowe.
Pogranicznik liczył nas jak baby jajka na
targu. Wydawało mi się, że trochę zaszkodziła mu zawartość teczki płk. Kaletki, bo
był bardzo wesoły i liczył nas trzykrotnie. W
końcu powiedział” „nu, puskaj budziet”.
Po odprawie transport ruszył do Brześcia. Na miejscu oficer łącznikowy st. lejt.
„Wania” wtajemniczony powiedział nam, że
przeładowanie sprzętu i zmiana wagonów
na wagony o szerszym rozstawie kół potrwa
około czterech godzin.
Po czterech godzinach weszliśmy do
przedziałów w radzieckich wagonach. Różniły się tym od polskich, że okna otwierały się
tylko na 1/3, ubikacje były bez wody, mydła
i papieru toaletowego, a na każdym postoju
zamykała je obsługa.
Na każdy wagon sypialny była jedna
„żeleznodrożniczka”, której obowiązkiem
było utrzymywanie czystości w całym
wagonie oraz nadzorowanie lodówki i
głośników. Żadne z tych zadań nie było
możliwe do wykonania, ponieważ lodówki
były niesprawne, głośniki również. Połowa
okiem była zablokowana, a o toaletach już
wcześniej wspomniałem. Wyżywienie było
wyjątkowo smaczne i obfite. Składało się
z dodatku zagranicznego, poligonowego i
kadrowego. Cała obsługa pociągu – dziesięć
pracowniczek kolei.
Transport zatrzymał się w Homlu („Gomlu”). Poszliśmy wówczas w miasto. Na ulicy
zatrzymał nas starszy pan o nienagannych
manierach i z wyrzutem powiedział; „Panowie oficerowie, co ta komuna z was zrobiła.
Wyglądacie jak szmatławce a nie oficerowie,
gdzie czapki rogatywki, buty oficerki, szable,
ostrogi” itd. na koniec się przedstawił – był
to rotmistrz dyplomowany, obecnie obywatel
ZSRR.
Do Polski nie wyjechał, ponieważ urodził
się tu, na tych terenach, które w dalszym
ciągu uważał za polskie. Postanowił, że tu
musi umrzeć. Po chwili weszliśmy do dużego
sklepu, sprzedawczynie były zachwycone
naszymi mundurami i za wszelką cenę chciały kupić nasze płaszcze ortalionowe.
Był lipiec, gdy wyjeżdżaliśmy z Warszawy, temperatura 27ºC. W miarę jak zbliżaliśmy się do Kazachstanu, temperatura była
coraz wyższa z każdym dniem, połowa okien
zablokowana. W wagonach panował zaduch
18
Listopad 2008
www.gwir.pl
Grupa kontrolna w stepie (autor pierwszy z prawej)
i było gorąco. Temperatura dochodziła do
50ºC. Na końcowym przystanku rozładowaliśmy transport i na kołach dojechaliśmy
do 79 płaszczatki, czyli do miejsca postoju.
Rozbito namioty dla żołnierzy służby zasadniczej i kadry. Ja również zamieszkałem w
namiocie.
Po raz pierwszy podziwiałem prawdziwy
step, widziałem wielbłądy, a upał, dochodził
do 50ºC, noce były chłodne. Widoczność
nieograniczona, na horyzoncie żadnego
drzewa. Sucha trawa pękała pod nogami.
Żyły tu osły stepowe, susły, żmije miedzianki i skorpiony. W stepie są wypasane
owce, kozy, krowy i wielbłądy. Wszystkie
zwierzęta były bardzo chude. W sumie
uczestniczyłem w czterech ćwiczeniach
na poligonie, połączonych ze startem rakiet
bojowych 8K-11. Pierwszą podróż odbyłem
transportem kolejowym, drugą i trzecią samolotem i czwartą pociągiem. W przypadku
podróży pociągiem lub samolotem zawsze
była przesiadka w Moskwie i koniec podróży
w Wołgogradzie: na lotnisku lub dworcu
kolejowym. Podróże były tak planowane,
że zarówno w Wołogradzie, jak w Moskwie
mieliśmy przynajmniej jeden dzień na
zwiedzanie i zakup upominków. Z lotniska
w Wołgogradzie byliśmy przewożeni w step
śmigłowce. Kiedyś zdarzyła się zabawna
historia. Śmigłowiec z naszą grupą kontrolną wylądował w stepie. Żołnierze z obsługi
rozwinęli czerwony chodnik pod same jego
drzwi. Gdy drzwi się otworzyły, zobaczyli,
że to nie gen. Jaruzelski przybył. Wyrwali
więc chodnik nam spod nóg.
Podczas mojego pierwszego pobytu
na poligonie w 1969 r. Komenda Poligony
zorganizowała nam wycieczkę do Wołgogradu. W planie było zwiedzanie: Kurhanu
Mamaja, Traktornego Zawoda, Gidroelektro
Stacji i Domu Pawłowa. Nasz przewodnik płk
Stanisław Pyrżak z SWRiArt. zie zapoznał
nas z planem wycieczki i nie poinformował,
gdzie mają zgłosić się ci, którzy się zagapili.
Wysiedliśmy z autokaru przed główną ścianą
Kurhanu i wszyscy poszli w górę do stóp
pomnika „Mać Radnaja”. Zgubiłem się, ale
wszystko skończyło się szczęśliwie.
Ciężko się mieszkało pod namiotami w
stepie. Już od rana olbrzymie słońce wisiało
na niebie i niemiłosiernie grzało w porze
obiadowej. Temperatura dochodziła do 50ºC.
W czasie mojego czterokrotnego pobytu w
stepie nigdy nie padał deszcz. Niekiedy była
burza i czarne chmury zwiastowały deszcz.
Niestety spadło kilka kropel i znowu było
czyste niebo i słońce.
Wchodziłem w skład Centralnej Grupy
Kontrolnej. Sprawdzałem napełnianie nosiciela rakiety paliwem i utleniaczem. Była to
szczególnie trudna profesja i niebezpieczna.
Trudna dlatego, że przez cały czas trwania
napełniania musiałem być w stroju ochronnym i masce przeciwgazowej przy temperaturze powietrza 50ºC, pod odzieżą ochronną
była woda. Niebezpieczne natomiast ze
względu na ogromną toksyczność paliwa
i utleniacza, przede wszystkim paliwa rozruchowego. 0,001 miligrama na metr sześcienny powietrza jest dawką śmiertelną..
Grupa kontrolna kontrolowała jeszcze
trzy zespoły: układ napędowy, kierowania,
montaż głowicy bojowej.
Podczas pracy bojowej współpracowaliśmy z odpowiednią Grupą Armii Radzieckiej.
Na początku było zawsze spotkanie zapoznawcze i omówienie warunków współpracy.
Na zakończenie jednego ze spotkań szef
grupy radzieckiej ppłk Sokołow oświadczył,
że Grupa jest niepaląca i niepijąca, co było
dla nas zaskoczeniem.
Trzecią podróż na poligon rakietowy do
ZSRR odbyłem pociągiem wraz z całą grupą
oficerów z Szefostwa Wojsk Rakietowych
i Artylerii.
Wyjechaliśmy pociągiem „Polonez”
z Dworca Gdańskiego po obiedzie. W Moskwie na Dworcu Białoruskim byliśmy około
jedenastej następnego dnia. W Brześciu
pociąg wjechał na peron odpraw celnych. Po
obu stronach wzdłuż całego pociągu stali w
rozkroku pogranicznicy z psami. Na moment
przypomniał mi się film „Ostatni etap”. Była
tam identyczna scena wjazdu pociągu do
Oświęcimia. Drzwi do przedziału otworzyły
się z trzaskiem i zamiast: „Dzień dobry”,
usłyszeliśmy: „jest pasporta?”.
Po przylocie na miejsce postoju dowiedzieliśmy się, że na start rakiet przybędzie
gen. Wojciech Jaruzelski wraz ze świtą
i kroniką filmową.
Po raz pierwszy miały wystartować dwie
rakiety. Prawdopodobnie dlatego, że były już
stare i nie dało się już przedłużyć ich okresu
gwarancji.
Była niedziela. Cała świta zebrała się
w „komandnym punkcie”. Stanowiska starto-
www.gwir.pl
we były oddalone o jakieś pięćset metrów.
Rakiety, były odpalane nie z wyrzutni, lecz
z pulpitu wynośnego umieszczonego w
bunkrze.
Operatorzy ustawili kamery generalicja została uzbrojona w lornetki. Stojąc
w „komandnym punkcie” utkwili wzrok w
tachometrze, który odliczał czas do startu
rakiety ustawionych w pozycji pionowej na
stołach startowych. W pewnym momencie
wskazówka tachometru wskazała „Pusk”
– wokół rakiet ukazał się dym i ogień. Wystartowały pionowo, jednak jedna z nich na
pewnej wysokości (trudno powiedzieć, ile
metrów nad ziemią) gwałtownie zmieniła
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
pozycję na poziomą i poleciała w step.
Druga rakieta przemieszczała się zgodnie
z programem. Przez sześć sekund leciała
pionowo, następnie włączył się program
i zaczęła się pochylać by zniknąć za horyzontem.
Powstała ogromna konsternacja. Mieliśmy pietra, bo byliśmy odpowiedzialni
za przygotowanie rakiet do startu. Oczy
generała były skierowane na nas. Radziecka grupa awaryjna wyjechała w kierunku
przypuszczalnego miejsca upadku rakiety.
Do czasu jej powrotu panowała cisza.
Wszyscy czekali na oficjalny komunikat. A
komunikat był taki:
„Pogotowka do puska wypołniona otliczno, nu bywajet tiochnika, może otkazać
prawilne rabotu”. Później nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zacięły się stery gazowe
umieszczone w dyszy silnika rakietowego.
Mój ostatni czwarty wyjazd na poligon
rakietowy w ZSRR odbył się samolotem
pasażerskim. Zarówno podróż jak i pobyt
na poligonie przebiegała normalnie, bez
jakichkolwiek sensacji godnych uwagi.
W lutym 1974 roku znalazłem się w Pułku Artylerii Przeciwlotniczej na stanowisku
zastępcy dowódcy pułku ds. technicznych
w Szczecinie, to już osobna historia.
Ryszard SZULC
tradycje
Suma przeciwlotnicza
80 + 9 = 90
Z okazji 90. rocznicy funkcjonowania
obrony przeciwlotniczej w Polskich Siłach
Zbrojnych 4 września 2008 r. odprawiona została w Koszalinie suma w intencji
przeciwlotników. Jednemu z kolegów
przeciwlotników po tej sumie coś zaświtało
w głowie i ostro zaprotestował: „Ta suma
jest niepoprawna! Dziewięć lat temu brałem
udział w obchodach 80. rocznicy powstania
wojsk obrony przeciwlotniczej. Po upływie
9 lat jestem uczestnikiem 90 lat obrony
przeciwlotniczej. Coś tu, kurtka na wacie,
nie gra?”
Na to zareplikował drugi: „Ta suma jest
poprawna! W 1999 roku byłeś Kolego na
uroczystości 80 lat artylerii przeciwlotniczej.
Dla artylerii przeciwlotniczej zegar zaczął
cykać wraz z przybyciem z armią Hallera
baterii armat przeciwlotniczych kalibru 85
mm w 1919 roku. Natomiast dla obrony
przeciwlotniczej – od wprowadzenia alarmu
ostrzegawczego na komendę: >>Lotnik!
Kryj się!<<, która dla przeciwlotników stała
się alarmem bojowym. Zakłada się, że żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych komenda ta
znana była od zarania ich powstania w 1918
roku. Wcześniej do obrony przeciwlotniczej
powstała obrona przeciwbalonowa. Z armat
artylerii polowej strzelano do balonów na
uwięzi, z których prowadzono rozpoznanie
pola walki oraz kierowano ogniem artylerii.
Balony na uwięzi stosowano także w obro-
nie przeciwlotniczej. A tak w ogóle, Kolego,
to w zakresie terminologii przeciwlotniczej
należałoby zastosować coś w rodzaju
antykwariatu i sprzedać trochę staroci. W
czasach zmiany wojsk lotniczych na siły
powietrzne naszpikowane elektroniką pokładową do nawigacji, prowadzenia rozpoznania, do celowania i kierowania uzbrojeniem
pokładowym oraz obezwładniania środków
obrony przeciwlotniczej – nie można bawić
się wyłącznie w ogniowe środki walki z
napadem powietrznym. W czasach kosmicznego rozpoznania Ziemi i kierowania z
kosmosu systemami zbudowanymi na niej
nie można tkwić w starociach. Można chyba
pomyśleć o obronie przeciwelektronicznej.
Po czym dochować trzeba wierności barwom przeciwlotniczej broni. Są to kolory
żółty i zielony”.
Protest i replikę zanotował
Kazimierz DOBROSZ
Święto 8 Dywizji Piechoty
Z okazji święta 8 Dywizji Stowarzyszenie Żołnierzy 8 Dywizji
im. Bartosza Głowackiego w Koszalinie zorganizowało uroczyste
obchody 64. rocznicy sformowania tej jednostki. Odsłonięto pamiątkową tablicę w hołdzie żołnierzom pododdziałów rozpoznania
dywizji.
Podczas uroczystości przeprowadzonej zgodnie z ceremoniałem wojskowym meldunek przyjął gen. bryg. Henryk Skarżyński
– były dowódca 8 Dywizji. Po odegraniu hymnu państwowego
i wciągnięciu flagi
państwowej, prezes
Stowarzyszenia płk
Włodzimierz Warchalski powitał zaproszonych gości.
Na uroczystość przybyli z różnych miast
Polski byli żołnierze
8. Dywizji, przybyły delegacje władz
samorządowych Koszalina i Kołobrzegu
oraz burmistrz Mord,
miejsca formowania dywizji, Andrzej
Piotrowski wraz z
przewodniczącym
Rady Miejskiej Markiem Danielakiem, a także młodzież z klasy
wojskowej z Trzebiatowa i Gościna oraz delegacja Stowarzyszenia
Czeskich i Słowackich Artylerzystów: płk rez. Bratislav Parma i mjr
rez. Jiri Janousek.
Odsłonięcia pamiątkowej tablicy dokonał ppłk Marek Świerczyński, dowódca 5 Batalionu Rozpoznania, w asyście gen. bryg.
Henryka Skarżyńskiego, mjr. dypl. Mariusza Olczyka i mjr. w st.
spocz. Włodzimierza Hedeszyńskiego. Historię pododdziałów
rozpoznania 8 Dywizji przedstawił ppłk Marek Świerczyński. Z
okazji święta dywizji został wykonany okolicznościowy medal.
Wręczono go m.in.: płk dypl. Andrzejowi Cyganowi – dowódcy 8
Batalionu Rozpoznawczego w Lęborku, Zbigniewowi Zalewskiemu - dowódcy 8 Pułku Przeciwlotniczego, Andrzejowi Piotrowskiemu – burmistrzowi Mord, Markowi Danielakowi – przewod-
19
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
niczącemu Rady
Miejskiej Mord.
Dzięki doskonale układającej
się współpracy z
dowódcą koszalińskiego 8 Pułku
Przeciwlotniczego
płk. dypl. Zbigniewem Zalewskim
uczestnicy uroczystości mogli
obejrzeć sprzęt
bojowy pułku, zjeść smakowitą grochówkę oraz zwiedzić izbę
tradycji 8 Dywizji. Uroczystość uświetnił występ chóru „Frontowe
drogi”, pod kierowanego przez Stanisława Krótkiego, który wykonał kilka piosenek żołnierskich.
www.gwir.pl
Następnie uczestnicy uroczystości spotkali się w WDW Barka
w Ustroniu Morskim,
gdzie odbyło się zebranie członków Stowarzyszenia. Zostali do niego
przyjęci: Andrzej Piotrowski i Marek Danielak,
którzy zapewnili o pomocy w organizowaniu
obchodów 65. rocznicy
formowania 8 Dywizji w
2009 r. Wybrano Komitet Organizacyjny obchodów tej rocznicy.
Wieczorem rozpoczęło się VII Koleżeńskie Spotkanie Żołnierzy
8 Dywizji, wypełnione wspomnieniami koleżeńskimi rozmowami.
Tekst i zdjęcia Wiktor KAMIŃSKI
Rakietowe spotkanie
We wrześniu 2007 r. byli artylerzyścirakietowcy WP spotkali się po raz pierwszy
w Toruniu, na drugie umówili się w 2008
r. również we wrześniu ale w Bolesławcu.
Właśnie w tym roku przypadła 45. rocznica
pierwszego startu rakiet w Kazachstanie 18
Brygady Rakiet Operacyjno-Taktycznych,
która stacjonowała w Bolesławcu. Żołnierzami,
którzy dostąpili zaszczytu inauguracyjnego
odpalenia rakiet, byli oficerowie: por. Michał
Nispoń – dowódca baterii startowej, por.
Ryszard Brzozowski – oficer ogniowy i ppor.
20
Edward Stasiak – operator. Start oceniono
bardzo dobrze.
Uczestnicy drugiego spotkania artylerzystów – rakietowców, przybyli do Bolesławca
z Wrocławia, Warszawy, Orzysza, Torunia,
Bydgoszczy, Choszczna, Łomży i innych
miejscowości kraju. Gościem honorowym
spotkania był dowódca 18 BROT w latach
1973-1975, późniejszy dowódca Artylerii ŚOW
i zastępca dowódcy tego okręgu – gen. bryg.
Antoni Skibiński. Obecni byli rakietowcy:
gen. bryg. Alfons Kupis i gen. bryg. Marian
Oleksiak oraz ponad stu uczestników i gości
zaproszonych wraz z władzami naszego
regionu.
Ważnym akcentem spotkania rakietowców było uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej pamięci byłych żołnierzy
18 Brygady Rakiet i 18 Pułku Rakiet. Prace z
tym związane wykonała grupa byłych żołnierzy
brygady pod kierownictwem płk. rez. Jana
Pipały. Głównym sponsorem był por. rez. Jan
Cołokidzi, członek ZBŻZiORWP.
www.gwir.pl
Uczestnicy spotkania wysłuchali krótkiej
historii 18 BROT i 19 Pułku Rakiet, informacji o Bolesławcu i regionie oraz informacji
o 23 Śląskiej Brygadzie Artylerii. Spotkanie
i odsłonięcie tablicy odbyło się na terenie
23 Brygady, którą obecnie dowodzi płk Roman Kłosiński.
Spotkanie rakietowców zorganizował
komitet organizacyjny pod przewodnictwem
niżej podpisanego. Zasadnicze zadania
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
realizowali: płk rez. Władysław Jędryczka, płk rez. Stanisław Chwojnicki, płk
rez. Henryk Szopa, ppłk rez. Kazimierz
Mańkowski, mjr rez. Wiesław Łysakowski
i ppłk rez. Henryk Żukowski. Ogromnej
pomocy udzielił nam dowódca 23 Śl. BA.
oraz oficerowie: mjr Jerzy Juchaniuk,
kpt. Remigiusz Kwieciński i kpt. Robert
Lisiak. Znaczne wsparcie uzyskaliśmy od
władz powiatu i miasta.
Po krótkim zwiedzaniu miasta, jego
zabytków oraz Zakładu Ceramicznego
„Manufaktura”, punktem kulminacyjnym
było spotkanie towarzyskie, które upłynęło
na rozmowach, wspomnieniach i refleksjach osobistych, którym nie było końca.
Następne spotkanie za rok. Obiecał je
zorganizować gen. bryg. Marian Oleksiak
w Choszcznie.
Hieronim KOSIOR
35 LAT NA STRAŻY POLSKIEGO WYBRZEŻA
65 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej został powołany
rozkazem dowódcy 2 Korpusu OPK 24 sierpnia 1972 roku,
wchodząc organizacyjnie w skład 4 Brygady Rakietowej
im. Obrońców Wybrzeża. Pierwszym i zarazem długoletnim dowódcą dywizjonu OP był płk dypl. mgr
Wiesław Kozikowski. Dywizjon został wyposażony
w przeciwlotniczy zestaw rakietowy krótkiego zasięgu
S-125 Newa, który w kolejnych latach był modernizowany, zwiększając swoje możliwości bojowe. W
grudniu 2001 roku rozwiązano brygadę, która w tym
czasie nosiła nazwę: 4 Gdyńska Brygada Rakietowa
Obrony Powietrznej. Po rozwiązaniu macierzystej brygady
65 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej został włączony
organizacyjnie w skład 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony
Powietrznej i przeniesiony z dotychczasowego miejsca stacjonowania na Rozewiu do obiektów w Gdyni-Grabówku po byłej 4 GBROP.
W swej 35 letniej działalności dywizjon wykonywał strzelania na
pustynnym poligonie w Kazachstanie oraz na poligonie krajowym w
Ustce. Brał także udział w ćwiczeniach organizowanych w strukturach NATO. Dla uczczenia jubileuszu 35-lecia dowódca dywizjonu
ppłk mgr inż. Marek Kuchnowski zaprosił na uroczyste jego obchody kadrę, żołnierzy i pracowników oraz wszystkich tych, których
losy były związane z tą jednostką wojskową. Wśród zaproszonych
gości znaleźli się byli żołnierze zawodowi wywodzący się ze struktur
4 Gdyńskiej Brygady Rakietowej OP, skupieni w Związku Byłych
Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego.
Uroczystość jubileuszu odbyła się w dniu 21 sierpnia 2008 roku w
obiektach stacjonowania dywizjonu. Uroczystą mszę świętą celebrował kapelan dywizjonu ks. płk mgr Roman Dziadosz. Odbył się
uroczysty apel, pokaz sprzętu oraz obiad. Jubileusz zaszczycili swoją
obecnością: szef wojsk obrony przeciwlotniczej sił powietrznych płk
dypl. Jan Gabryś, dowódca 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej OP
gen. bryg. Ryszard Szulich wraz z małżonką, dowódca 61 Brygady
Rakietowej OP płk dypl. Andrzej Kubiak, byli dowódcy dywizjonu
oraz małżonka pierwszego dowódcy śp. płk dypl. mgr. Wiesława
Kozikowskiego, który tworzył tę jednostkę. Na uroczystość przybyli
również szefowie wojskowych instytucji, przedstawiciele Urzędu
Miasta Gdynia i Stoczni „Nauta”. Dla nas, byłych żołnierzy zawodowych, 65 Dywizjon Rakietowy jest podstawą naszej działalności. Na
uroczystym apelu podczas pożegnania sztandaru i rozwiązania 4
Gdyńskiej Brygady Rakietowej OP w 2001
roku, zwróciłem
się do dowódcy dywizjonu o przyjęcie patronatu nad naszym kołem.
Wręczając dowódcy medal 20-lecia ZBŻZiORWP, powiedziałem:
„Niech ten napis >>Zawsze Wierni Ojczyźnie<< przypomina, że są
tu starsi koledzy, którzy swój los związali na dobre i złe z 4 Gdyńską
Brygadą Rakietową Obrony Powietrznej”. Okres kilkuletniej naszej
działalności potwierdził nasze oczekiwania. Patronat nad Kołem nr
4 ZBŻZiORWP sprawuje dowódca 65 Dywizjonu Rakietowego OP,
który udziela nam wszechstronnej pomocy. Jest także częstym gościem na koleżeńskich spotkaniach. Koło korzysta z pomieszczenia
biurowego, kasyna i sali kinowej, a przy szczególnych okazjach z
sali tradycji. Na stronie internetowej dywizjonu znalazło się również
miejsce na przedstawienie aktualnych wydarzeń z działalności Koła
nr 4 ZBŻZiORWP im. 4 Gdyńskiej Brygady Rakietowej OP. Z okazji
jubileuszu delegacja Zarządu Koła złożyła dowódcy dywizjonu
serdeczne życzenia, sukcesów w służbie i życiu osobistym dla
dobra naszej Ojczyzny. Gdy spoglądamy na okres 35. lat istnienia
dywizjonu, dla nas, byłych żołnierzy zawodowych, jest wielką satysfakcją, że nasi następcy to osoby wykształcone, o wielkiej kulturze
osobistej i takcie. Te czynniki decydują, że nasza współpraca
układa się pomyślnie. Uczestnictwo w tej wspaniałej uroczystości
potwierdziło, że jesteśmy cząstką żołnierskiej wspólnoty, która swój
los na zawsze związała z losem Ojczyzny.
Władysław ŻMIJEWSKI
W ŁOMŻY – LEKCJA POLSKOŚCI
W 88. rocznicę cudu
nad Wisłą i bohaterskiej
obrony Łomży podczas
wojny 1920 r. w ramach
Święta Wojska Polskiego
oraz Święta 1 Łomżyńskiego Batalionu Remontowego w dniach 13-15
sierpnia odbyło się wiele
uroczystości. Rozpoczęło
je spotkanie prezydenta
Łomży z kadrą zawodową
Wojska Polskiego miejscowego garnizonu
oraz przedstawicielami organizacji kombatanckich. Uczestniczyli w nim prezes Zarządu Rejonowego ZBŻZiORWP płk mgr Leon
Wagner oraz członek Zarządu chor. sztab.
rez. Stanisław Żukowski. Na łomżyńskim
cmentarzu, liczącym ponad dwieście lat,
zorganizowano uroczysty capstrzyk i apel
poległych. Zapalono znicze i złożono kwiaty
na żołnierskich mogiłach.
14 sierpnia odbyła się uroczysta zbiórka
kadry i pracowników wojska 1 Łomżyńskiego
Batalionu Remontowego, w której uczestniczyli zaproszeni goście: ks. biskup Tadeusz
Bronakowski, były szef Wojewódzkiego
21
G³os Weterana i Rezerwisty
Sztabu Wojskowego płk Józef Piotrowski,
byli dowódcy tej jednostki wojskowej oraz
przedstawiciele władz samorządowych
województwa podlaskiego i Łomży. Brał w
niej również udział żołnierz 33 pp, uczestnik
wojny obronnej 1939 r. na ziemi łomżyńskiej,
sympatyk ZBŻZiORWP 92-letni por. Kazimierz Bazydło. Licznie przybyli mieszkańcy
Łomży, w tym młodzież i kombatanci.
Odczytano rozkazy przełożonych o
awansach kadry, o odznaczeniach i nagrodach. Dowódca jednostki ppłk Wojciech
Zielkowski podziękował gościom za
przybycie na uroczyste święto żołnierzy.
Przedstawił historię 33 pp, którego tradycje
kontynuuje dyslokowany w Łomży batalion.
Podziękował kadrze i pracownikom za
rzetelne wykonywanie swoich obowiązków
oraz życzył wszelkiej pomyślności.
Prezydent Łomży Jerzy Brzeziński
jego współorganizator uroczystości również złożył życzenia żołnierzom. W swoim
Listopad 2008
przemówieniu podkreślił, że radość z
odzyskania niepodległości motywowała do
heroizmu i poświęcenia w walce z bolszewizmem. Żołnierze batalionu zapasowego
33 pp, broniąc fortów pod Łomżą, wykazywali się męstwem. Wielu poświęciło życie
w obronie ojczyzny. Powstrzymując przez
kilka dni nawałę bolszewików, którzy parli
na Warszawę, umożliwili głównym siłom
przygotowanie obrony. To było wspaniała
lekcja polskości.
W dalszej części uroczystości złożono
kwiaty i zapalono znicze pod pomnikiem
Żołnierzy 33 Pułku Piechoty walczącym
i poległym w obronie ojczyzny. W Klubie
Garnizonowym odbyło się spotkanie
żołnierskich pokoleń. Lampką szampana
wzniesiono toast za pomyślność uczestników spotkania i ich rodzin.
W Święto Wojska Polskiego 15 sierpnia
odbyła się uroczysta zbiórka pocztów sztandarowych: urzędu miasta, kombatantów,
www.gwir.pl
weteranów i harcerzy na placu Jana Pawła
II. Złożono kwiaty pod obeliskiem 33 pp, a
w łomżyńskiej katedrze została odprawiona
msza święta w intencji ojczyzny.
W uroczystościach tych licznie brali
udział członkowie łomżyńskiego ogniwa
Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i
Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego.
I ja też wszędzie byłem,
a com uznał za stosowne,
na tej kartce utrwaliłem.
Wacław OSTROWSKI
Fot. Andrzej SZOSZYŃSki
W GIMANAZJUM IM. WŁADYSŁAWA JAGIEŁŁY
W ŁODZI PAMIĘTAJĄ
22
Historia Teatru Szkolnego jest bardzo
długa. Wiele razy się zmieniał i zmienia nadal.
Jeśli się bliżej przyjrzeć teatrom szkolnym,
to można znaleźć w ich działalności wiele
przejawów patriotyzmu, tak potrzebnego
dziś Polsce.
5 Gimnazjum im. Króla Władysława
Jagiełły dostrzegło tę potrzebę. Napisaniem
scenariusza i wystawieniem sztuki pt.: „Zwykły bohater” zajęła się nauczycielka pani mgr
Tamara Potasiak. Jest to sztuka dotycząca
okresu II wojny światowej, mówiąca o tych
często bezimiennych bohaterach z tamtych
lat, o żołnierzach ruchu oporu Armii Krajowej.
Postanowiono ocalić od zapomnienia ich działania, smutki, radości, odnoszone zwycięstwa
i ponoszone klęski.
Podstawą scenariusza był wywiad z
żołnierzem ZWZ Armii Krajowej mjr. Eugeniuszem Stefankiewiczem ps. Jastrząb,
członkiem ZBŻZiORWP oraz ZKRPiBWP
– prezesem Koła nr 1 w Łodzi-Widzewie, dziś
84-letnim weteranem.
Trzeba pamiętać, że naocznych świadków
owych tragicznych czasów jest coraz mniej.
Wkrótce pozostaną po nich tylko książki, sztuki
teatralne, filmy i ludzka pamięć.
Dlatego tak ważne jest mówienie o nich
młodemu pokoleniu.
Dla uzmysłowienia sobie zjawiska
podam liczby dotyczące powstania stycz-
niowego: w 1919 roku weteranów tego wojny, pedagog pracujący w tej szkole mgr
powstania żyło 4500, a już w 1939 roku Karolina Morawska. Szkoła pamięta o żołpozostało ich tylko 36.
nierzach września, o żołnierzach Polskich Sił
Lekcja historii w postaci sztuki granej Zbrojnych na Zachodzie idących od Narwiku,
przez uczniów gimnazjum była przeżyciem Monte Cassino i Tobruku, a także znak Oki,
szczególnym, niezapomnianym zarówno spod Lenino, znad Nysy i z Kołobrzegu – ku
dla grającego, jak i widza. Autorka sztuki w wolnej Polsce. Obchody ważnych świąt czy
trzech aktach zadbała o realia i autentycz- rocznic mają stałe miejsce w planach szkoły.
ność. Inna nauczycielka – pani mgr Barbara Jest nadzieja, że uda się ocalić od zapomnieKotynia skutecznie ją w tych działaniach nia to, że Polska poniosła największe ofiary,
wspierała. Aktorami w tej sztuce byli ucz- aby stać się WOLNYM KRAJEM. Jest naniowie gimnazjaliści z klasy IIIB: Magdalena dzieja, że czyny OJCÓW – żołnierzy II wojny
Matynia, Agata Słyścio, Klaudia Wienczak, Światowej Nie ULEGNĄ ZPOMNIENIU.
Monika Wacławek, Wojciech Szulczewski,
Eugeniusz STEFANKIEWICZ
Szymon Serwiński,
Joanna Pietrzyk,
Michał Karlikowski, Natan Raksa,
Maciej Walczak,
Jakub Baranowski
i Dominik Lenart.
Pomocy w wyKpt. w st. spocz. Deonizy Magastawieniu sztuki dzio jest wolontariuszem w księgoudzieliła pani dy- wości Zarządu Głównego przy ul. 11
rektor szkoły mgr Listopada w Warszawie. Kapitan co
Barbara Zielińska roku właśnie przy tej ulicy przeżywa
oraz Rada Pedago- rocznicę Niepodległości Polski w spogiczna. Łącznikiem sób szczególny. Będąc mieszkańcem
między kombatan- stolicy jest również często obecny
tami a szkołą jest na Białorusi w Woronianach koło
wnuczka weterana Ostrowca, gdzie obok grobów jego
Syn Małej
Ojczyzny
www.gwir.pl
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
historia
POLSKIE MIEJSCA PAMIĘCI
NA TERENIE BYŁEJ NRD (cz. I)
W dniach 22-26 kwietnia br. odbył się w
Kiekrzu koło Poznania w Ośrodku Wypoczynkowym Sił Powietrznych WP, jubileuszowy X
Sejmik Korespondentów i Współtwórców
„Głosu Weterana i Rezerwisty”.
Program sejmiku przewidywał wycieczkę
do Berlina oraz zwiedzanie w Poczdamie
pałacu (Cecilienhof. Jest to ostatni pałac
zbudowany przez Hohenzollernów w latach
1913-1917 w stylu angielskiego dworku), jako
rezydencja następcy tronu Wilhelma i jego
żony Cecylii.
W pałacu tym odbyła się w 1945 r. konferencja poczdamska.
Podczas pobytu w Berlinie złożyliśmy
kwiaty pod pomnikiem Żołnierza Polskiego w
parku Friedrichshain. Jest on dziełem artystów
rzeźbiarzy Zofii Wolskiej i Tadeusza Łodziana z Polski oraz Arndta Wittiga i Güentera
Merkla z NRD. Został odsłonięty 14 maja
1972 r. w obecności przedstawicieli najwyższych władz państwowych obu krajów.
Po obejrzeniu Cecilienhof w drodze do
pomnika Żołnierza Polskiego byliśmy gośćmi
Związku Rezerwistów Niemieckiej Bundeswehry. Podczas spotkania przewodniczący
tego Związku Ernst Reinhard Beck – poseł
CDU przedstawił informację o tej organizacji.
Związek liczy około 100 tysięcy członków.
Jego reprezentanci uczestniczą w różnych
zagranicznych misjach. Ważnym zadaniem
Związku jest sprawowanie opieki nas rezerwistami potrzebującymi pomocy oraz ich
rodzinami. Jest ich około 130 tysięcy.
W strukturze Związku jest około 2400
kół. Bieżącą działalnością organizacji kieruje 300 pracowników w ramach zarządów
krajowych. Związek utrzymuje ścisłą więź z
takimi organizacjami jak; CIOR, AESOR i Inicjatywa GAMMING. Ponadto współpracuje z
władzami terenowymi i szczebla rządowego,
włącznie z prezydentem.
W ramach prowadzonych szkoleń przeszkolono 230 tys. rezerwistów do pełnienia
określonych funkcji w razie potrzeby m.in. w
operacjach połączonych. W tym celu 35 tys.
jest w stałej gotowości, a około 70 tys. Przygo-
rodziców, spoczywają żołnierze WP polegli w
1920 r. Im poświęcił całą swoją działalność społeczną zbierając środki finansowe na renowację
grobów i nie tylko.
Darowizny od polskich sponsorów przekazuje również polskiej mniejszości narodowej.
Jego staraniem zorganizowane zostały w
Polsce letnie kolonie dla dzieci polskich rodzin z
białoruskiego Ostrowca. Największą satysfakcję
przynosi kapitanowi ufundowana przez niego
tablica na cmentarzu w Woronianach, upamiętniająca poległych tam w 1920 r. żołnierzy WP.
Dobrze wiedzieć, że uwiecznił ich na zawsze
syn Małej Ojczyzny kpt. Deonizy Magadzio z
Warszawy.
(A.W.)
towanych do wykonywania zadań stabilizacyjnych w różnych Misjach Zagranicznych.
Związek podlega transformacji odpowiednio do zadań Bundeswehry, na które
mają wpływ:
– nowa polityka bezpieczeństwa;
– nowe formy konfliktów;
– nowe zadania armii.
– postęp techniczny i technologiczny.
Wspomniany pomnik upamiętnia ruch patriotyczny i rewolucyjny po obu stronach Odry
i Nysy Łużyckiej. Jest także wyrazem hołdu
złożonego setkom tysięcy Polaków, którzy w
latach faszystowskiej dyktatury stracili życie
w obozach koncentracyjnych i jenieckich,
na polach bitew lub wykonując przymusową
pracę na terenie byłej Trzeciej Rzeszy. Jest
jednocześnie głównym miejscem poświęconym pamięci Polaków, których prochy spoczywają na terenie byłej NRD. Głównym, ale
nie jedynym w Berlinie. Pozostałe, a jest ich
osiemnaście, znajdują się na cmentarzach
komunalnych, w kwaterach ofiar faszyzmu.
W Berlinie w 1944 r. przebywało około 313
tys. przymusowych robotników z 16 państw,
w tym ponad 20 tysięcy Polaków.
W nowej dzielnicy Marzahn, we wspólnej mogile przy Wiesenburgerweg, wśród
prochów 400 robotników przymusowych z
całej Europy, spoczywa 83 Polaków, w tym
28 kobiet i troje dzieci.
Na cmentarzu XII w Buch – w dzielnicy
Pankow – przy Schwanebecker Chaussee
znajdują się groby 102 Polaków, w tym 23
kobiet i 10 dzieci. W dzielnicy Treptow są
polskie groby na dwóch cmentarzach: przy
Kiefholzstasse 221/222 spoczywa 154 robotników przymusowych, w tym 54 kobiety oraz
372 polskich więźniów z obozu koncentracyjnego w Sachsenhauusen, a na cmentarzu
przy Schoenefeelder Chausssee wśród
1284 więźniów Sachsenhausen spoczywa
nie ustalona dokładnie liczba Polaków – jeńców wojennych i robotników. Brak również
dokładnych danych dotyczących Polaków
pochowanych na cmentarzu St. Hedwig
(św. Jadwigi) przy Berliner Str. w dzielnicy
Weisensee. Spośród spoczywających tam
ofiar faszyzmu zdołano zidentyfikować 30
Polaków, w tym 6 kobiet i 3 dzieci.
To są największe w Berlinie miejsca
wiecznego spoczynku naszych rodaków, którzy w latach 1939-1945 z różnych powodów
zmarli w Berlinie i zostali pochowani. Łączna
ich liczba wynosi 794.
W podberlińskim miasteczku – osiedlu
Hohen Neuendorf, położonym za północnymi rogatkami Berlina, znajduje się także
pomnik Żołnierza Polskiego. W walkach o tą
miejscowość 22 kwietnia 1945 r. zginęło 11
polskich piechurów z 1 Armii WP. Miejscowi
antyfaszyści przenieśli po wojnie ciała poległych Polaków na miejscowy cmentarz. 33 lata
później miejscowe społeczeństwo ufundowało
polskim żołnierzom piękny pomnik według projektu prof. Jana Chmielewskiego, w oprawie
architektonicznej inż. Alberta Rosnera. Praca
budowlano-montażowe wykonała polska
załoga siłowni z m. Jänschwaalde. Uroczyste
odsłonięcie pomnika nastąpiło 11 października
1978 r. w przeddzień 35. rocznicy powstania
ludowego Wojska Polskiego – Hohen Neuendorf był w czasie operacji berlińskiej jednym
z etapów szlaku bojowego 1 Armii Wojska
Polskiego, posuwającej się w kierunku Łaby.
Trwający 17 dni zwycięski marsz na zachód,
po sforsowaniu 16 kwietnia 1945 r. Odry na
odcinku między Siekierkami i Gozdowicami,
przyczynił się do wyzwolenia więźniów obozu
koncentracyjnego w Sachsenhausen (o czym
więcej w następnym odcinku) oraz zamknięcia
od zachodu kotła berlińskiego i odparcia kontrataków grupy północnej wojsk hitlerowskich
spieszących na pomoc okrążonemu Berlinowi.
Pozostało tu wiele mogił polskich żołnierzy.
Operacja berlińska kosztowała kilka
tysięcy polskich istnień, w tym stu przy
zdobywaniu Berlina. W szturmie na stolicę
III Rzeszy jednostki 1 Dywizji Piechoty im.
Tadeusza Kościuszki. Większość poległych
ekshumowano po wojnie i przeniesiono na
cmentarz w Siekierkach.
Polski wkład w wyzwalanie tej części
Niemiec spod faszyzmu, udział 1 Armii WP
w walkach Frontu Białoruskiego – zostały
uczczone pomnikami, obeliskami i tablicami
pamiątkowymi. Więcej na ten temat w następnych odcinkach.
Jerzy JACKIEWICZ
wstępie minutą
NOWY ZARZĄD ZWIĄZKU ciszyNauczczono
pamięć
zmarłych kolegów
INWALIDÓW WOJENNYCH – dotychczasowego
prezesa oddziału WłaW SKIERNIEWICKIM
dysława Jasińskiego
Po upływie kadencji, zgodnie ze statusem, odbyły się wybory do Zarządu Oddziału
ZIWiW. Słowo wstępne wygłosił wiceprezes
oddziału płk Józef Trzak. Powitał gości
na czele z prezydentem miasta Leszkiem
Trębskim i delegacją Zarządu Okręgu
ZIWiW w Warszawie. Zarząd Główny
Związku reprezentował mjr inż. Franciszek
Opolski.
i płk. Władysława Kutra. Zgodnie z procedurami regulaminowymi
wybrano przewodniczącego zebrania,
którym został Maciej Szpon. Następnie zasłużonych działaczy Związku uhonorowano
odznaczeniami i wyróżnieniami. Za dobrą
współpracę podziękowano: prezesowi Zarządu Okręgu ZIW Jerzemu Jasińskiemu
i Adamowi Lewandowskiemu. Srebrną
honorową odznaką ZIWiW zostali odzna-
23
G³os Weterana i Rezerwisty
czeni: Stanisław Góralczyk, Apolonia
Grzejszczak, Walenty Iwaszkiewicz,
Wincenty Ładyński, Bolesław Melon,
Anna Nagórska, Adam Sitkiewicz, Zenon
Sobolewski, Jan Supeł i Feliks Wierzbicki.
Podkreślając historyczne znaczenie Związku oraz czyn zbrojny jego członków w latach
wojny, w pięknych słowach podziękowanie
Zarządowi Oddziału oraz gratulacje odznaczonym złożył prezydent miasta Leszek
Trębski i przedstawiciel Zarządu Okręgu
ZIWiW w Warszawie Adam Lewandowski.
Sprawozdanie z działalności Zarządu Oddziału w minionym okresie złożyli: wicepre-
Listopad 2008
zes płk Józef Trzak oraz przewodniczący
Komisji Rewizyjnej Mieczysław Bim.
Sprawozdanie przyjęto bez uwag. Wyrazy
uznania za dobrą pracę w działalności
społecznej ustępującemu zarządowi złożył
przewodniczący Komisji Rewizyjnej Zarządu Głównego mjr inż. Franciszek Opolski,
podkreślając jednocześnie znaczenie walki
frontowej żołnierza o wyzwolenie ojczyzny
oraz potrzebę obrony praw członków Związku. Do tego niezbędni są ludzie poważni i
rozważni. Kierując się tymi słowami, do Zarządu Oddziału wybrano: Macieja Szpona
(prezes zarządu), Zygmunta Kowalskiego
www.gwir.pl
(sekretarz), Barbarę Kamecką (skarbnik)
Józefa Trzaka i Juliusza Kojło-Wołkowieckiego (członkowie zarządu). W skład
Komisji Rewizyjnej weszli: Mieczysław
Bim – przewodniczący, Mieczysław Skiba
i Halina Rydzik – członkowie. Delegatem
na zjazd okręgowy został wybrany Maciej
Szpon. Zjazd wyborczy zakończyło złożenie
kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym
żołnierzy poległych w latach wojny. Należy
bowiem zachować w pamięci czyny żołnierza polskiego na polu walki – inaczej nic nie
zrozumiemy z własnej historii.
Juliusz KOJŁO-WOŁKOWIECKI
Z cyklu najmłodsi żołnierze II wojny światowej
Frontowa droga
przewodniczącego
Synów Pułku
Miał 15 lat, gdy został partyzantem 27 Wołyńskiej Dywizji AK.
Józefa Czerwińskiego rzuciły do lasu z rodzinnego Włodzimierza
niezwykłe okoliczności. Wojenny los nie oszczędził mu dramatycznych przeżyć. W partyzanckich ugrupowaniach walczył z nacjonalistami ukraińskimi i oddziałami Wehrmachtu. Razem z innymi
towarzyszami broni przedzierał się przez pierścień okrążenia,
pokonując bagnistą i zdradliwą Prypeć, w której zginęły dziesiątki
jego kolegów. Podobnie jest podczas pokonywania pola minowego. Po przebiciu się przez linię frontu wstąpił do 1 Armii WP. Był
już doświadczonym żołnierzem. Przeżycia komandora profesora
dr. hab. Józefa Czerwińskiego to jeden z tysięcy życiorysów jego
rówieśników, których młodość przypadła na lata wojny, stawiając
przed nimi wymagania ponad ich wiek i siły.
Jego frontowa droga nie była prosta ani ława, zwłaszcza w
ówczesnej skomplikowanej sytuacji politycznej i narodowej. Z
tych przeżyć zebrało się materiału na dwie ciekawe książki. Był
dobrym obserwatorem życia. Bardzo przeżywał tragiczny wrzesień
1939 r., wejście Sowietów i wywózki na Sybir. W okresie wojny
szybciej się dojrzewa. I tak było z Józkiem. Zrozumiał wiele, a
patrząc na zbrodnie dokonywane na polskiej ludności, w tym
na jego rodzinie, przekonał się, że nie można stać biernie. W
styczniu 1944 r. nadszedł odpowiedni moment – starszy kolega
Kazik Danilewicz wciągnął go do partyzantki. Przyjął pseudonim
„Zawisza”. Przydzielono go do pierwszego plutonu ppor. „Wilka”
(Michała Bubiłka), 4 Kompanii ppor. „Czesława”, 3 Batalionu
ppor. „Lecha” (Jerzy Krasowski), 23 Pułku dowodzonego przez
kapitana Kazimierza Rzeniaka ps. „Garda”. Spotkał tu wielu
kolegów z Włodzimierza.
Prowadzili walkę z ukraińskimi nacjonalistami i Niemcami,
często współpracując z radziecką partyzantką. Najpierw musiał
zdobyć broń, nauczyć się z nią obchodzić, celnie strzelać, chodzić
na wypady i pełnić wartę często o głodzie, a w razie potrzeby być
także woźnicą. Jednym słowem, ciężka żołnierska dola. Umiejętności żołnierskie nabywało się w walce, a to kosztowało niekiedy
życie. W lutym jego kompania znalazła się w punkcie koncentracji
pułku „Osnowa” w rejonie Bielina i Sielisk. W krótkim wspomnieniu nie sposób opisać czterech miesięcy partyzanckich zmagań
i bojowego szlaku od Bugu do Berlina. Czytelników odsyłam do
książki pt.: „Z wołyńskich lasów na berliński trakt”.
W celu realizacji planu „Burza”, oddziały partyzanckie zgrupowano między Włodzimierzem a Kowlem, nadając im nazwę 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Zgrupowanie liczyło ponad 6 tysięcy
ludzi, jednak rozwój wydarzeń nie pozwolił na wykonanie planu.
Pododdziały rozlokowane we wsiach chroniły jednocześnie polską
ludność. Na tym terenie partyzanci zawsze mieli do czynienia
co najmniej z dwoma wrogami. Niemcy atakowali poszczególne
bazy z różnych kierunków dużymi siłami. Do pierwszego starcia
24
doszło w okolicach Bielina i Edwardopola. Walka trwała kilka godzin. W
ciągu kilku tygodni uciążliwych walk
Niemcy powoli otaczali teren zgrupowania. Po czteromiesięcznych ciężkich
walkach w okrążeniu znalazła się cała
dywizja wraz z radzieckim 54 Pułkiem
Kawalerii. Próby przebicia kończyły się
dużymi stratami. Tak było koło stacji
Jagodzin, gdzie Niemcy wprowadzili
pociąg pancerny i czołgi.
Pod koniec kwietnia zgrupowanie
liczyło już tylko kilkaset ludzi – część przeszła na Lubelszczyznę,
wielu zginęło, dużo było rannych, a część dostała się do niewoli.
„Zawisza” wraz z grupą około 550 polskich partyzantów i 150
radzieckich przedzierał się przez bagniste i biedne Polesie. Był
głodny. Jak inni żuł skórę słoniny. Łapcie i onuce miał przegniłe.
Szli przeważnie nocą przez uroczyska, aż 27 maja dotarli do
Prypeci. Tu rozegrał się kolejny dramat. Przekraczając linię
frontu na rzece dostali się pod krzyżowy ogień. Z tyłu strzelali
Niemcy, a zza Prypeci Rosjanie. Biegli, pokonując zasieki i
rowy melioracyjne. Szeroką rzekę pokonywali wpław. Wielu utonęło. Józek, już starszy strzelec, płynął, pozbywając się okrycia
i broni. Na upragnionym brzegu wpadł na pole minowe. Biegł
po śladach poprzednika i udało mu się dotrzeć do radzieckich
okopów. W ziemiance dostał ubranie i jedzenie. Na pierwszej
zbiórce stanęło ich około trzystu, połowa poległa lub pochłonęła
ją Prypeć. Po kilku dniach przewieziono ich do Kiwerc. Nastąpił
czas przemyśleń i wyboru. Idąc do leśnego oddziału wiedział, że
będzie walczył z wrogiem o Polskę. I to mu wystarczyło. Złożył
przysięgę i został przydzielony do 2 Pułku 1 Dywizji. Służył w 2
Batalionu w kompanii moździerzy.
W lipcu przekroczył Bug, 2 sierpnia był już nad Wisłą. Przeszedł przeszkolenie w batalionie szkolnym. Dostał przydział do
pododdziału ochrony sztabu. 17 stycznia 1945 r. brał udział w wyzwalaniu Warszawy, a 20 ruszył z całą Dywizją przez Inowrocław
i Bydgoszcz na Wał Pomorski. Po ciężkich walkach konwojował
jeńców jadąc na zdobycznym koniu. Do Siekierek dotarł 13
kwietnia jako celowniczy rusznicy przeciwpancernej. Brał udział
w forsowaniu Starej Odry i przez Oranienburg dotarł do Berlina.
Na zdobycznym rowerze do Łaby jednak nie dojechał.
Kolejny etap to szkoła oficerska w Łodzi, awans na sierżanta
i przydział na praktykę do 26 Pułku w Jarosławiu. W lipcu 1946 r.
promocja. Otrzymał wówczas zegarek z dedykacją Naczelnego
Dowódcy WP oraz srebrny medal „Zasłużonym na Polu Chwały”.
Dostał przydział do 12 Dywizji Piechoty w Szczecinie. Uzupełnił
wykształcenie. Powtórny przydział w Bieszczady. Powojenne lata
to służba na coraz wyższych stanowiskach, ukończenie uczelni,
doktorat, habilitacja i profesura.
Od wielu lat komandor Józef Czerwiński jest przewodniczącym
Krajowej Rady Środowiska Synów Pułku i Środowiska Warszawskiego Synów Pułku. Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim
Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Orderem Uśmiechu i wieloma innymi.
Maciej MAKSYMOWICZ
Listopad 2008
www.gwir.pl
G³os Weterana i Rezerwisty
Felieton historyczny
Wybijanie się na niepodległość
Odzyskanie przez Polaków własnej
państwowości w 1918 roku oznaczało zarazem początek znojnego procesu wybijania
się Polski na pełną niepodległość, który
realnie trwał ľ XX wieku. Obejmował
złożone pod względem kulturowym procesy
scaleniowe. Ustalenie ówczesnych granic.
II Rzeczpospolita była krajem o nierównomiernym gospodarczym rozwoju, państwem
o znacznych mniejszościach narodowościowych. Wyrażały one duże tendencje do
irredenty. Roszczenia terytorialne wobec
odrodzonej Polski wnosiły Niemcy i ZSRR.
Trzeba było temu sprostać.
Polska między obu wojnami światowymi
była w szczególnie trudnej sytuacji międzynarodowej; była przedmiotem gry politycznej silniejszych od niej państw. Przez
jej terytorium biegły przeciwstawne drogi
ekspansji, które przejawiły się podczas II
wojny światowej: nazistowsko-niemieckiej
w kierunku wschodnim i radzieckiej – rewolucyjnej w kierunku zachodnim.
Mimo wielorakich politycznych problemów towarzyszących temu procesowi:
społecznych, narodowościowych, przewrotu majowego, kwestii terytorialnych,
Polacy II RP zrobili wiele w umacnianiu
niepodległości – o ponadczasowym dla
narodu znaczeniu; Nie starczyło czasu i sił.
Był to – mimo wszystko ich okres heroiczny!
Stwarzał on Polakom przesłania godnych
postaw podczas II wojny światowej;
udziału w niej, realizmu i racjonalizmu
ich większości, w osiągnięciu dla Pol-
ski w jej ludowym okresie optymalnych
efektów tej wojny. Ustroje zaś i systemy
przemijają – narody trwają.
Polityczne spory miedzy Polakami na
tle oceny II RP oraz wojny, przeciwstawne
koncepcje wizji jej systemu przez zwolenników lewicy i prawicy, charakteru przemian
ustrojowych, powodowały w ludowej Polsce; działania opozycyjne wobec jej władz,
walki bratobójcze, łamanie praw, stan wojenny; Wiązały się z tym po obu stronach
adwersarzy dramaty i tragedie ludzkie.
Postrzegać je też trzeba by, jako koszty
przyczyn i skutków II wojny światowej; i tej
zimnej po niej niezależnej od Polski.
Krytyczne, ale obiektywne oceny niedobrych politycznie i moralnie praktyk w okresie II RP czy PRL, nie powinny podważać
rzeczywistych osiągnięć Polski w całym
okresie trwania jej złożonego procesu wybijania się na niepodległość. Urealniające
tę niepodległość przesłania, o nadrzędnym
dla bytu narodu znaczeniu, przetrwały
od 1918 roku do końca istnienia Polskiej
Rzeczypospolitej Ludowej. W złożonych
uwarunkowaniach międzynarodowych i
wewnętrznych Polacy uwieńczyli ten proces narodowym sukcesem pokojowych
przemian ustrojowych, ukształtowaniem
się III RP.
Potrzeba szerszej refleksji
Oczywiście nie wszystko co złe było w
ludowej Polsce być musiało, ale podobnie
choć różnie i w II RP. Nie ma idealnych
Pamięć
i wdzięczność!
Tradycyjnie 1 listopada rozjaśniają się światłem zniczy wszystkie polskie cmentarze. Odwiedzamy je całymi rodzinami, aby oddać
hołd bliskim i znajomym, którzy od nas odeszli.
W te dwa listopadowe dni wszystkie drogi prowadzą na cmentarze. Nie tylko zresztą na mogiły bliskich, ale także do miejsc
narodowej pamięci.
Życzliwy los sprawił, iż będąc uczestnikiem IX Sejmiku Korespondentów i Współtwórców „Głosu Weterana i Rezerwisty”, Solina
– Lwów w dniach 10-12 maja 2007 r., miałem okazję uczestniczyć
w jednodniowej wycieczce do Lwowa – miasta szczególnie bli-
państw; ustroje i systemy przemijają, narody
je przeżywają Przyczyny zła i winy bywają
też wielostronne. Jest wiele prawdy w tym,
że każdy naród ma takie rządy na jakie
zasługuje i na jakie go stać; To bardzo złożone kulturowo, socjologicznie i politycznie
sprawy. PRL też była taka, jaką przez R.
Dmowskiego być mogła w istniejących
uwarunkowaniach wewnętrznych i międzynarodowych. Z historii trzeba wyciągać
sprawiedliwie, racjonalne i realistyczne
wnioski, stawiać oceny, ale nie dla
pamiętliwości, lecz narodowej zgody
Polaków; dla, ich dobra współcześnie i
wobec wyzwań przyszłości.
Naród chcący żyć w swoim państwie
musi mieć przede wszystkim własne
miejsce na ziemi. Położenie i wielkość
obszarowa współczesnej Polski, uzyskana
sprawiedliwie w następstwie wywołanej
przez nazistowskie Niemcy wojny; utrwalona w jej ludowym okresie, tworzą w środkowej części Europy istotny terytorialny
czynnik równowagi geopolitycznej; ważny
dla pokoju i bezpieczeństwa Polski! Także
czas i przemijanie tworzą mimo wszystko
podłoże dobrosąsiedzkich stosunków
z Niemcami. Polska – usytuowana korzystnie terytorialnie i swą obszarową wielkością, liczebności narodu, jest obiektywnie
znaczącym członkiem Unii Europejskiej.
Od Polaków, zależy i zależeć będzie jej
w Unii tej znaczenie – narodowa z tego
satysfakcja.
Dr Zbigniew A. CIEĆKOWSKI
skiego sercu każdego Polaka. Zwiedzanie Lwowa rozpoczęliśmy
właśnie od Cmentarza Łyczakowskiego i Orląt Lwowskich, które
są jednym z najważniejszych polskich nekropolii i odbiciem dawnego Lwowa, panteonem polskiej chwały – miejscem spoczynku
wybitnych polskich artystów, uczonych i żołnierzy. Bez wątpienia,
obok warszawskich Powązek, cmentarza Rakowickiego w Krakowie, wileńskiej Rossy i zakopiańskiego cmentarza na Pęksowym
Brzysku, jest jednym z najważniejszych narodowych nekropoli
a zarazem najstarszym cmentarzem Europy.
Założono go w 1786 roku – na mocy decyzji władz galicyjskich.
Dla porównania słynny paryski cmentarz Pere-Lachaise powstał
w 1804 roku, a cmentarz Powązkowski w 1790 roku. Na 42 ha
Cmentarz Łyczakowski mieści około 300 tys. mogił, 2 tys. grobowców oraz 500 pomników. Nie ukrywam, że do dziś pozostaję pod
wielkim wrażeniem mojego tam pobytu.
Polskim turystom Łyczaków kojarzy się przede wszystkim
z panteonem wybitnych rodaków, takich jak: Jan Nepomucen
Kamiński, Artur
Grottger, Stefan
Banach, Zygmunt
Kętrzyński, Maria
Konopnicka, Gabriela Zapolska,
czy Władysław
Bełza. W 1990
roku oficjalnie
uznano nekropolię Łyczakowską
za zabytek o wy-
25
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
jątkowych wartościach historyczno-kulturowych, a opiekę nad nią
przejęło państwo. Integralną częścią łyczakowskiej nekropolii jest
Cmentarz Orląt Lwowskich w czasach władzy radzieckiej systematycznie niszczony i dewastowany. Spoczywa na nim 3 tys. polskich
żołnierzy, w tym wielu studentów i uczniów, którzy zginęli w walkach
polsko – ukraińskich o Lwów w latach 1918-1919 i w czasie wojny
polsko-sowieckiej w 1920 roku. Najmłodszy z nich miał 7 lat, 117 było
trzynastolatkami. W walkach zginęło 439 „Orląt Lwowskich”. Ratowanie cmentarza zaczęło się w 1989 roku, przy współudziale Polaków
zamieszkałych we Lwowie odsłonięto 300 mogił. W końcu maja 2005
roku doszło do kompromisu i zaakceptowano polski napis na głównej
płycie nekropolii : „Tu leży żołnierz Polski poległy za ojczyznę”.
Jerzy BŁAWAT
W Nowinach
Horynieckich
pamiętają
Do pięknej i przebogatej historii w „patriotyzm i wiarę” mieszkańców Nowin Horynieckich, która jedną z dat sięga roku 1809 i księcia
Józefa Poniatowskiego, jest data dzisiejsza. Podczas powstania
styczniowego u miejscowej ludności powstańcy znajdowali żywność
i schronienie. Dalsze zmagania to I wojna światowa. Niedaleko od
tego miejsca jest cmentarz Trzech Armii Zaborczych. Według opinii
historyków pochowani są tam Polacy, z uwagi na to, że wszyscy
trzej zaborcy przymusowo wcielali Polaków do swojej armii.
Rok 1939 – II wojna światowa – pod miejscowością Nowiny
Horynieckie zakończyła swój szlak bojowy 55 Dywizja Piechoty
pod dowództwem płk. Stanisława Kolabińskiego.
Rok 1944 maj – wieś zostaje spalona przez wojska niemieckie,
miesiąc sierpień – wieś palona przez bojówki UPA i mordowano
mieszkańców. Po sierpniowej tragedii 1944 roku niektórzy mieszkańcy powracają w 1948 roku, pozostali zamieszkują w Piastowie
koło Baszni Dolnej i Młodowie koło Lubaczowa.
Sierpień 2006 r. – za zgodą i poparciem ówczesnego wójta
gminy Horyniec-Zdrój pana Edwarda Rogali, pana Jana Rejmana
– prezesa gminnego Koła Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich
Kombatantów II wojny światowej oraz staraniem Stowarzyszenia
Rozwoju Nowin Horynieckich z prezesem panem prof. dr. hab.
Antonim Palińskim na czele zostaje wmurowany i poświęcony
akt erekcyjny pod budowę Pomnika i Pamiątkowej Tablicy, w tym
samym czasie wieś Nowiny Horynieckie za swój patriotyzm zostaje
odznaczona Honorową Odznaką Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Odznaczenie
zostało nadane dzięki staraniom Stowarzyszenia Spadkobierców
Polskich Kombatantów II wojny światowej, szczególnie prezesa
Zarządu Głównego pana płk. WP Tadeusza Kowalczyka.
7 września 2008 r. odsłonięcie tablicy pamiątkowej „Dla upamiętnienia ofiar mordu i w trosce o ciągłość historii: historii zaznaczonej bólem, cierpieniem, krwią i krzyżem”, ufundowanej przez
Radę Gminy Horyniec-Zdrój za urzędowania wójta gminy pana
Ryszarda Urbana. Poświęcenie tablicy dokonał proboszcz Patafii
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w HoryńcuZdroju ks. ojciec Waldemar Czerwonka.
Dziękujemy współorganizatorom naszego Stowarzyszenia za
pomoc w organizowaniu tego przedsięwzięcia. Dla pani Agnieszki Knobel sekretarza ZG i całej jej rodziny, którą to zawierucha
wojenna pozostawiła poza granicami naszego kraju – w Kanadzie
– powiedział ks. W. Czerwonka.
Serdeczne podziękowanie wyrażono delegacji WP z panem
pułkownikiem Stanisławem Kalskim – prezesem FPEMiRW,
panem pułkownikiem Janem Gazarkiewiczem wiceprezesem
ZG ZBŻZiORWP. Panu generałowi Szklarskiemu za jego szlak
bojowy, który to rozpoczął w dalekich lasach Sybiru oraz pani gen.
Adamowi Rębaczowi – prezesowi ZG ZBŻZiORWP. Wszyscy
tu zgromadzeni wraz z panem starostą lubaczowskim Józefem
Michalikiem życzą wszystkiego najlepszego.
Tadeusz ANTONIK
26
www.gwir.pl
weterani a świat
KL Warschau
Mam takie szczęście, że na bardzo interesującej konferencji prasowej 1 września z
Normanem Daviesem spotykam dwie panie,
z których jedną znam jeszcze z USA. To pani
Mira Modelska-Creech, tłumaczka z polskiego na angielski i rosyjski – i odwrotnie. Jest
ona także dziennikarką i kuzynką nieżyjącego
od 1962 roku generała Izydora Modelskiego. Generał, wiceminister
obrony w rządzie Władysława Sikorskiego w Londynie i generał
do zleceń Naczelnego Wodza, zadziwił wszystkich, kiedy zaraz
po wojnie zgodził się zostać attaché wojskowym w Waszyngtonie
polskiego rządu w Warszawie, czyli tego „komunistycznego”. Nie
trwało to długo (1945-47), ale taki fakt zaistniał.
Drugą panią była sędzia, Maria Trzcińska, autorka pasjonującej
książki, którą mi, z piękną dedykacją, ofiarowała. Serdecznie dziękuję! Książka nosi tytuł „KL Warschau – Obóz zagłady dla Polaków”
(PEWEN – Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom, 2007).
Jest to historia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Warszawie,
działającego na podstawie tzw. „planu Pabsta” jeszcze z lutego 1940
roku. Plan ten zakładał kompletną likwidację Warszawy jako stolicy
Polski i zbudowanie na jej miejscu „Die neue deutsche Stadt Warschau („nowego niemieckiego miasta Warschau”) dla niemieckiej elity.
Plan ten realizowano w okresie od października 1942 roku do lipca
1944, a więc do okresu bezpośrednio przed wybuchem Powstania
Warszawskiego. W tym czasie wymordowano w KL Warschau 200
tysięcy Polaków, co działo się drogą masowych rozstrzeliwań i przy
użyciu komór gazowych i krematoriów. Może ktoś zapytać, dlaczego
tam mało o KL Warschau wiemy? Najpierw powiedzmy, że Maria
Trzcińska zajmuje się tą sprawą od 1974 roku jako sędzia Głównej
Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, a od 1999 roku
jako historyk. Można założyć, że o KL Warschau wie wszystko, co
o nim w ogóle wiedzieć można.
Gdzie leżał KL Warschau? Składał się z pięciu Lagrów. Jeden
Lager mieścił się na Kole, dwa Lagry – w okolicach dworca PKP
Warszawa Zachodnia (założono je na jesieni 1942 roku). Następne
dwa Lagry powstały w zlikwidowanym Getcie, przy ulicach Gęsiej,
i Bonifraterskiej (te założone zostały w 1943 roku po upadku Powstania w Getcie).
Tu uwaga! Ci, którzy kwestionowali w ogóle istnienie KL Warschau, twierdzili, że sama ta liczba „pięć” potwierdzała, iż KL Warschau
jako JEDNEGO obozu w Warszawie nie było. Że, owszem, mogły
być oddzielne miejsca kaźni, ale że nie był to taki obóz jak np.
Auschwitz. Tymczasem sami Niemcy traktowali KL Warschau jako
jedność. Istnieje np. dokument z tekstem przysięgi Fritza Schustera,
członka kompanii wartowniczej SS-KL WARSCHAU (nie inaczej)
następującej treści: „Przysięgam Ci, Adolfie Hitlerze jako Wodzowi
i Kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej, wierność i męstwo, ślubuję Ci
i wyznaczonym przez Ciebie Przełożonym posłuszeństwo aż do
śmierci. Tak mi Boże dopomóż”.
Innym potwierdzeniem tego, że KL Warschau był jednym kompleksem, było istnienie w nim komór gazowych i krematoriów. I tak, w Lagrze
Warszawa Zachodnia działały komory gazowe w tunelu biegnącym
wzdłuż ul. Bema, a w Lagrze przy ul. Gęsiej były 3 czynne krematoria i
2 nowo zbudowane. Wreszcie wszystkie obiekty obozu były połączone
kolejką wąskotorową, znowu tworząc z KL Warschau jedną całość.
Dlaczego więc dziś tak mało się wie o KL Warschau? Zaraz po
wojnie nie mówiło się o tym, ponieważ obóz ten wykorzystywany był
przez NKWD do więzienia Polaków nie pogodzonych z sowietyzacją
Polski. Po 1989 roku, Sejm RP, 27 lipca 2001, przyjął uchwałę w
Sprawie Upamiętnienia Ofiar Konzentrationslager Warschau. A już
wcześniej, 13 czerwca 1999 roku, kamień węgielny pod pomnik Ofiar
KL Warschau poświęcił Jan Paweł II.
Dziś, po 9 latach od tego aktu, pomnika wciąż nie ma, bo
trudna, może nawet ciernista, wiedzie ku niemu droga. Ale pomnik
na pewno będzie. A wtedy sam Jan Paweł II udzieli mu z nieba
błogosławieństwa.
Zygmunt BRONIAREK
www.gwir.pl
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
O dwóch (i nie tylko)
takich, co…
Łączą ich podobne cechy charakteru:
pasja, zamiłowanie, niesamowita wręcz
cierpliwość i wytrwałość przy realizacji
założonych celów. Tak się ostatnio złożyło,
że przypadkowo, w niedługich odstępach
czasu, spotkaliśmy ich kilku. Przed dwoma
laty płk rez. dr Władysław Wyruch, autor
książek z historii wojskowości, wpadł na
pomysł zorganizowania na terenie słynnej
twierdzy modlińskiej Muzeum Kampanii
Wrześniowej. Bowiem właśnie tu, we
wrześniu 1939 r. trwała przez dwa tygodnie
jej bohaterska obrona. Twierdzę oblegały
przeważające siły niemieckie. Obrońcy skapitulowali dopiero po kapitulacji Warszawy,
kiedy dalszy opór stał się już bezcelowy.
Modlińska twierdza, to zabytkowy
obiekt, jakich w Europie jest bodajże już
tylko kilka. Pierwsze fortyfikacje były tu już
wznoszone w czasie potopu szwedzkiego. Budowę stałej twierdzy rozpoczęto z
rozkazu Napoleona w 1806 r. Stoi tu w dobrym stanie budynek koszarowy z czasów
carskich, który mógł pomieścić ponad 30
tys. żołnierzy. I pomyśleć, że niedługo tylu
żołnierzy będzie wynosiła czwarta część
naszego wojska. No, ale dziś siła armii nie
zależy przecież od wielkości jej stanu osobowego. Słowem, cały obiekt aż się prosił,
by właśnie tu zorganizowano coś, co mogło
by służyć zachowaniu pamięci. I o tym
pomyślał płk. Wuruch. To mu zapewne nie
dawało spokoju w czasach, gdy podobne
obiekty wystawiane są na sprzedaż. Ale
płk Wyruch cierpliwością i uporczywością wyprosił kilka pomieszczeń, gdzie z
pomocą zaangażowanych wolontariuszy,
miłośników militariów i historii wojskowości,
założono muzeum. I jak ktoś już skomentował: „…tę placówkę ceni bardziej niż inne,
podobne publiczne instytucje, bowiem ta powstała bez państwowej złotówki”. Obecnie
w twierdzy nie ma już ani jednego żołnierza.
Wiele obiektów zostało opuszczonych,
stało się celem nieodwracalnej dewastacji. Rozpoczęła się kradzież oryginalnych
elementów pancernych i pozostałości wyposażenia. A jak taki sprzęt, różne detale i
pamiątki ratować przed zniszczeniem? Płk
Wyruch i jego koledzy zbierają, co można,
przywożą, oczyszczają, prezentują w muzealnej ekspozycji.
I kolejny przykład. Ppłk Jerzy Murgrabia urodzony we wsi Drzewce, niedaleko
Lipiec Reymontowskich. Od najmłodszych
lat interesował się historią swej Małej
Ojczyzny, walką jej mieszkańców o niepodległość. Zbierał też pamiątki z okresu
ostatniej wojny i lat dawniejszych. Z czasem
parotysięczna kolekcja nie mieściła się już
w niewielkim pokoiku rodzinnego domu.
Nie było też warunków do jej prezentacji.
Ale ludzie chętnie odwiedzali te wzruszające mini muzeum. Starania podjęte przez
kolekcjonera, ażeby zbiory znalazły się w
odpowiednim pomieszczeniu, w Skierniewicach, mieście garnizonowym, zakończy-
ły się niepowodzeniem.
Stąd też nasz kolekcjoner
przedstawił władzom gminy Lipce Reymontowskie
propozycję utworzenia muzeum. Przekonywał, że będzie prezentowało również
udział mieszkańców gminy i okolic w walce
o niepodległość. Tu pomysł przyjęto z zainteresowaniem i zrozumieniem. Akurat miał
być zwolniony stary, niemal zabytkowy,
drewniany, parterowy budynek Urzędu
Gminy, a samorządowa władza miała się
przenieść do nowego obiektu. I tak, w 1986
r. kolekcjoner odwiedził wielu miejscowych
kombatantów, którzy przekazywali swe
pamiątki do przyszłego muzeum. Zbiory się
powiększały. Dziś, Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach, po dwudziestu latach swej
działalności, ma już kilka tysięcy eksponatów, dokumentów, książek. Organizuje też
okolicznościowe wystawy czasowe, sesje
naukowe, jak tę ostatnią z okazji XX-lecia
działalności muzeum.
I dobrze się stało, że w kącie sali, gdzie
miała miejsce sesja udzielono też gościny
Włodzimierzowi Soszyńskiemu, kolekcjonerowi militariów który przyjechał z Sulejówka
pod Warszawą. Gdy miał pięć lat znalazł
jakiś stary hełm wojskowy i lufę od pepeszy.
I od tego się zaczęło. Kolekcjoner prezentował tu tylko część swych zbiorów w zaprojektowanych przez siebie estetycznych
gablotach, objaśniał zainteresowanym ich
pochodzenie, okoliczności, które pozwoliły
mu je zdobyć itp. Mówił, że ma też siebie
prawie tysiąc różnych pamiątek związanych
z osobą marszałka Piłsudskiego.
Także w tym dniu do Lipiec zjechało kilkunastu właścicieli różnych zabytkowych pojazdów militarnych. Budziły ciekawość i wielką
sensację. Czego tu nie było? Była tankietka
na wyposażeniu Wojska Polskiego sprzed
1939, która cudem gdzieś się zachowała, a
miłośnik takich pamiątek, sprawił, że porusza
się dzielnie na własnych gąsienicach. Niestety karabin maszynowy, może i dobrze, nie
działa. Aż spod Katowic przyjechała armata
z zaprzęgiem konnym, ciągniony przez trójkę
zgrabnych rumaków. Był też wyciągnięty
gdzieś z rzeki niemiecki samochód dowódcy
i nawet niemiecki pa. I tylko właściciele tego
sprzętu wiedzą ile wyrzeczeń, ile czasu, a
często i konfliktów rodzinnych, wymagało
doprowadzenie go do stanu używalności.
Każdy taki eksponat to też historia pracy i
starań jego właścicieli. Była więc defilada
tego sprzętu wokół stawu w centrum Lipiec,
uwiecznionego w reymontowskich Chłopach.
A widząc zainteresowanie tym wszystkim
miejscowej młodzieży, można być pewnym,
że pomoże to ich wychowawcom na lekcjach
historii. Warto więc takich pasjonatów pokazywać, warto o nich pisać, a piękne przykłady
i doświadczenia upowszechniać. To dzięki
nim wiele cennych, narodowych pamiątek
nie zaginie.
Cezariusz PAPIERNIK
Z ¿a³obnej karty
Œpieszmy siê kochaæ ludzi
tak szybko odchodz¹...
Ks. Jan Twardowski
Płk Aleksander URBANOWSKI – wspaniały
prezes z Białegostoku
Urodził się 8 grudnia 1919 r. na Ziemi Łomżyńskiej.
Zmarł 16 października 2008 r. Lata pokoju spędził
w rodzinnym domu. W 1940 r. wraz z rodziną
został aresztowany i zesłany do obozu w rejonie
Archangielska , gdzie niewolniczo pracował przy
wyrębie lasu. 15 sierpnia 1943 r. jako ochotnik
został żołnierzem 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza
Kościuszki. W bitwie pod Lenino uczestniczył
jako podchorąży Oficerskiej Szkoły Piechoty w
Riazaniu. Po ukończeniu szkoły oficerskiej został skierowany do 7 Pułku Piechoty 3 DP. Jako
dowódca plutonu w składzie 7 Pułku walczył na
przyczółku Czerniakowskim wspólnie z powstańcami warszawskimi. Od 11 stycznia 1945 r. jako
dowódca 4. Kompanii Strzeleckiej 7 pp walczył
o przełamanie Wału Pomorskiego i brał udział w
szturmie na Kołobrzeg, gdzie został ciężko ranny.
Koniec wojny zastał Go w wojskowym szpitalu
polowym. Po zakończeniu II wojny światowej
pozostał w zawodowej służbie wojskowej. W
1945 r. ukończył kurs w Akademii Wojskowej
w Jugosławii, po którym został skierowany do II
Oddziału WOP.
W latach 1946-1947 w Bieszczadach brał
udział w walkach z UPA w składzie 39 Pułku Piechoty jako oficer zwiadu. Dowodził batalionem w
16 Pułku Piechoty 18 DP oraz 54 Pułku Piechoty
15 DP. W latach 1952-1954 był st. wykładowcą
w Oficerskiej Szkole Inżynieryjnej we Wrocławiu.
W latach 1954-1956 był zastępcą dowódcy ds.
liniowych 91 Pułku Piechoty 29 DP. W latach
1956-1974 ze względu na stan zdrowia został
skierowany do administracji wojskowej. Z zawodowej służby wojskowej odszedł w 1974 r.
W 1981 r. został współorganizatorem
Związku. Na I Zjeździe ZBŻZ został wybrany
wiceprezesem ZW w Białymstoku. Funkcję tę
pełnił do 1992 r. Na IV Wojewódzkim Zjeździe
ZBŻZ został prezesem zarządu wojewódzkiego,
obowiązki te pełnił do ostatnich dni. Był również
prezesem ZO ZKRPiBWP w Białymstoku oraz
aktywnie działał w Związku Sybiraków. Odznaczony wieloma odznaczeniami bojowymi, w
tym najbardziej cenił sobie order Virtuti Militari i
Warszawski Krzyż Powstańczy. Posiadał również liczne odznaczenia państwowe, resortowe,
samorządowe i stowarzyszeniowe. Wpisany do
księgi honorowej Zarządu Głównego.
Pochowany 20 października na Cmentarzu
Miejskim w Białymstoku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się zgodnie z ceremoniałem
wojskowym z udziałem: kilkunastu pocztów
sztandarowych z jednostek wojskowych i stowarzyszeń, władz samorządowych i związków
służb mundurowych oraz młodzieży szkolnej. W
imieniu Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych
Mowę pożegnalną wygłosił
gen. dyw. Adam Rębacz
27
G³os Weterana i Rezerwisty
i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego płk.
Aleksandra Urbanowskiego pożegnał prezes
Zarządu Głównego gen. dyw. Adam Rębacz.
Tekst -Z. Mirowski, foto – A. Turecki
Płk Jan GARBICZ (13.07.
1922-10.09.2008) urodził się w
Madenicach koło Drohobycza w
woj. lwowskim. W 1939 r. ukończył gimnazjum w Drohobyczu i
zdał egzamin do liceum pedagogicznego w Samborze. Po zaborze ziem przez
Związek Radziecki pracował jako księgowy w
zarządzie dróg, a w okresie okupacji niemieckiej
został skierowany na roboty przymusowe do
kamieniołomów, a następnie kopalni gazu ziemnego. We wrześniu 1944 r. został powołany do 2
Pułku Łączności WP, w walkach brał udział jako
dowódca drużyny radiotechnicznej, We wrześniu
1945 r. został skierowany do Oficerskiej Szkoły
Łączności w Sieradzu, w 1947 r. jako podporucznik został dowódcą plutonu łączności w 55 Pułku
Artylerii Lekkiej. W 1949 r. został przeniesiony do
Zarządu Łączności Sztabu Generalnego WP, następnie Szefostwa Wojsk Łączności MON, gdzie
służył aż do przejścia na emeryturę ze stanowiska
zastępcy szefa oddziału. Ukończył również roczne kursy doskonalenia w Wojskowej Akademii
Technicznej w Warszawie i Akademii Łączności
w Leningradzie. Odznaczony Brązowym i Złotym
Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski, medalami „Zwycięstwa i
Wolności”, „Za Udział w Walkach o Berlin” oraz
wieloma innymi medalami resortowymi MON i
łączności, a także stowarzyszeniowymi. Ceniony i
niezawodny kolega, przez dwie kadencje w latach
1981-1988 był członkiem Zarządu Koła nr 41
ZBŻZiORWP w Warszawie, w 1988 r. wyróżniony
honorową odznaką „Za Zasługi dla ZBŻZ”. Pochowany z honorami wojskowymi na Cmentarzu
Południowym w Warszawie-Antoninowie.
Z.M.
Kmdr ppor. Henryk SOLECKI
(1.12.1929-10.07.2008), w 1948
wstąpił na ochotnika do Marynarki
Wojennej. Po przeszkoleniu w
Szkole Specjalistów Morskich
służył w latach 1949-1950 na ORP
„Błyskawica” jako maszynista. W
1950 rozpoczął naukę w Oficerskiej Szkoły Marynarki, po jej ukończeniu służbę pełnił w Brygadzie
OWR – Głównej Bazy, w 3 Brygadzie Kutrów
Torpedowych, w Ośrodku Szkolenia Nurków i
Płetwonurków WP – jako st. Wykładowca. W
1969 r. odszedł z zawodowej służby wojskowej
ze względu na stan zdrowia. Po zakończeniu
służby wojskowej działał do 1992 r. w LOK i w Kole
Oficerów Rezerwy w Morskim Porcie Handlowym,
gdzie prowadził sekcje szkoleniową i strzelecką.
Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, medalami „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” oraz
„Za Zasługi dla Obronności Kraju”. Od 1983 r.
był członkiem Koła nr 12 w Gdyni, przez dwie
kadencje był członkiem Zarządu Koła.
Prezes Koła
St. chor. Kazimierz KOWALEWSKI (31.10.1934-3.01.2008)
służbę w Wojsku Polskim pełnił
przez 30 lat, w tym ostatnie 15 lat w
jednostce inżynieryjno-budowlanej
jako szef kompanii. Cechowała Go
skromność, uczciwość i rzetelność w służbie. Od
1981 r. był członkiem Związku w Kole nr 5 w Pile,
przez dwie kadencje był sekretarzem Zarządu
Koła, a jedną wiceprezesem. Był stałym prenume-
28
Listopad 2008
ratorem i wiernym Czytelnikiem „Głosu Weterana
i Rezerwisty”. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski oraz wieloma innymi
odznaczeniami państwowymi, resortowymi oraz
samorządowymi i stowarzyszeniowymi. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Pile. Pożegnał
Go w imieniu kolegów Koła Jerzy Zapałowski.
Jerzy Bukowski
Kmdr Zbigniew KOWALSKI
(16.07.1912-1.05.2008). Urodził
się w m. Szepetówka na Wołyniu
w rodzinie ziemiańskiej. Do Wojska
Polskiego wstąpił w 1930 r., ukończył Podoficerską Szkołę Marynarki
Wojennej i Kurs Oficerów Artylerii Morskiej. W 1939
r. był I oficerem artylerii na ORP „Wicher”. Po jego
zatopieniu brał udział w lądowej obronie Helu. 2
października dostał się do niewoli niemieckiej,
gdzie przebywał do końca wojny. Po wojnie służbę
pełnił w Dowództwie Marynarki Wojennej. W 1946
r. został zastępcą atasze morskiego w Londynie.
W 1948 r. został dowódcą Dywizjonu Ścigaczy, a
następnie wykładowcą artylerii morskiej i wiedzy
okrętowej w Oficerskiej Szkole Marynarki Wojennej.
W 1951 r. został zwolniony z wojska w ramach
czystek politycznych. Po zwolnieniu pracował w
Stoczni Remontowej, Państwowej Szkole Morskiej,
pływał na jednostkach PŻM. Był pracownikiem
Gdańskiego Urzędu Morskiego oraz współtwórcą
Polskiego Ratownictwa Okrętowego. Działał w Kole
nr 40 w Gdyni, dzielił się swoimi doświadczeniami z
Kolegami w Kole. Odznaczony Srebrnym Krzyżem
Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
oraz wieloma innymi odznaczeniami państwowymi,
resortowymi oraz stowarzyszeniowymi i resortowymi. Pochowany 7. maja 2008 r. z honorami
wojskowymi na cmentarzu w Gdyni-Redłowie.
Henryk Szubert
Płk Włodzimierz TOBIJAŃSKI (18.03.192520.01.2008) urodził się w Ząbkowicach Będzińskich. Od 1945 do 1977 r. służbę wojskową pełnił
jako topograf w jednostkach wojskowych i jako
długoletni wykładowca w Oficerskiej i Wyższej
Szkole Artylerii w Toruniu. Po zakończeniu służby wojskowej działał społecznie. Był członkiem
zarządów: koła, rejonowego, wojewódzkiego i
głównego. Korespondent „Głosu Weterana i Rezerwisty”. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski, medalem „Weterana
Walk o Niepodległość” oraz wieloma innymi
odznaczeniami państwowymi, resortowymi, a
także samorządowymi i wszystkimi odznakami
i medalami ZBŻZiORWP. Pogrzeb odbył się z
licznym udziałem kolegów z Koła nr 1 przy WKU
w Bielsku-Białej, kompanii honorowej, pocztów
sztandarowych i orkiestry wojskowej.
Marian Kałoń
Kpt. mgr inż. Andrzej LISZKOWSKI
(8.06.1926-31.01.2008). W styczniu 1940 r. został wraz rodzicami
wywieziony z Poznania do Nowego
Targu w tzw. Generalnym Gubernatorstwie. W kwietniu 1945 r. powrócił wraz z rodziną do Poznania,
w którym to w 1949 r. uzyskał świadectwo dojrzałości i tytuł technika-elektryka. W tym samym
roku rozpoczął studia w Kompanii Akademickiej
na Politechnice Gdańskiej. Po ukończeniu II
roku studiów został przeniesiony do Wojskowej
Akademii Technicznej w Warszawie w której to w
1953 r. uzyskał dyplom inż. łączności w zakresie
łączności radiowej. Po ukończeniu WAT służbę
pełnił w 16 Pułku Łączności Wojsk OPL OK. W
www.gwir.pl
1955 r. został awansowany do stopnia kapitana.
W wyniku orzeczenia komisji lekarskiej w 1956 r.
odszedł z zawodowej służby wojskowej. Kolejno
pracował w Przemysłowym Instytucie Telekomunikacji, Zarządzie Ruchu Lotniczego i Lotnisk
Komunikacyjnych, od 1965 do 1994 r. w Centrum
Naukowo-Technicznym Kolejnictwa. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, srebrnym
medalem „Za Zasługi dla Transportu”. W grudniu
1999 r. wstąpił do Koła nr 23 ZBŻZiORWP w
Warszawie. Pochowany z honorami wojskowymi
na cmentarzu w Poznaniu.
Robert Włodarczyk
Płk Konstanty SAŁKIEWICZ (21.11.19162.02.2008). Służbę wojskową rozpoczął w II RP
jako podoficer artylerii 3 Pułku Artylerii Ciężkiej
w Wilnie. We wrześniu 1939 r. brał udział w Wojnie Obronnej, uczestniczył w bitwie nad Bzurą.
Swój szlak bojowy we wrześniu zakończył w
Kryłowie nad Bugiem. Ponownie wcielony do
Wojska Polskiego w grudniu 1944 r. Z 36 Pułkiem Piechoty uczestniczył w walkach 2 AWP
do 5 maja 1945 r. Od czerwca 1945 do grudnia
1946 r. uczestniczył w walkach z UPA. Oficerską
Szkołę Piechoty ukończył w Lublinie. Do rezerwy
odszedł w 1972 r. ze stanowiska zastępcy szefa
PSzW w Nowej Rudzie. W cywilu przez wiele
lat pracował jako specjalista ds. obronnych w
PSS „Społem”. Od 1963 r. należał do ZBoWiD.
Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, wieloma medalami bojowymi,
państwowymi, resortowymi oraz samorządowymi
i stowarzyszeniowymi. W ZBŻZiORWP od 1982
r. Był członkiem Koła nr 4 w Kłodzku.
Jan Szewczyk
St. chor. sztab. Zygmunt MUSZALSKI (6.02.1937-5.02.2008),
prezes Koła w Witkowie. Urodził
się Rabinowie w woj. kujawskopomorskim. Absolwent technikum
mechanicznego, służbę zasadniczą odbył w TOSWL w Oleśnicy. Dalszą
służbę pełnił w 7 Pułku Lotnictwa Bombowego
w Powidzu, następnie w 7 Pułku Lotnictwa Bombowo-Rozpoznawczego do grudnia 1984 r. jako
technik. Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi,
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski,
medalami „Za Zasługi dla Obronności” i „Siły
Zbrojne w Służbie Ojczyzny” oraz wieloma innymi
odznaczeniami samorządowymi „Za Zasługi dla
Województwa Konińskiego” i stowarzyszeniowymi
LOK, a także ZBŻZiORWP. W Zarządzie Rejonowym był przewodniczącym Komisji Rewizyjnej.
W pogrzebie udział wzięła Rodzina, kompania
honorowa z 33 Bazy Lotniczej w Powidzu z szefem sztabu Bazy ppłk. Miłończykiem , delegacja
Urzędu Miasta i Gminy Witkowo z burmistrzem
Krzysztofem Szkudlarkiem i wiceburmistrzem
Marianem Gadzińskim, delegacja z Zarządu Rejonowego z Konina z kol. Grodeckim i Łętowkim,
delegacje z Witkowa, Gniezna, Powidza, Wrześni
i Strzałkowa. W imieniu kolegów z Koła nr 2 w
Witkowie Zygmunta Muszalskiego pożegnał płk
w st. spocz. Władysław Podeszwicki.
Edmund Rybarczyk
Mjr Józef GRUSZKA (16.03.
1932-1.03.2008). Służbę wojskową rozpoczął w 1952 r. jako
podchorąży w Technicznej Szkole
Wojsk Lotniczych w Zamościu.
Dalszą służbę pełnił na różnych
stanowiskach w wojskach lotniczych, ostatnio
w pionie mobilizacyjnym. Odznaczony Złotym
Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu
www.gwir.pl
Odrodzenia Polski. Do rezerwy odszedł w 1988
r. po 36 latach służby wojskowej. Był członkiem
Koła nr 2 w Radomiu. Pochowany zgodnie z
ceremoniałem wojskowym na cmentarzu w
kwaterze wojskowej w Radomiu.
Jan Musiał
Ppłk Tadeusz SPIŻEWSKI
(10.04.1926-5.01.2008). Urodził
się w Żelechowie Wielkim w woj.
lwowskim. W 1942 r. został wywieziony na roboty przymusowe do
Niemiec i tam pracował aż do wyzwolenia. W 1947 r. został powołany do odbycia
zasadniczej służby wojskowej w 23 Pułku Artylerii
Lekkiej w Bielsku-Białej, a po jej zakończeniu
pozostał w służbie zawodowej jako szef baterii.
Po ukończeniu kursu podoficerów zawodowych
w Toruniu został dowódcą plutonu. W 1953 r.
ukończył kurs chorążych w Olsztynie, po którym
powrócił do Bielska-Białej w stopniu chorążego i
został oficerem personalnym jednostki. Awansując został wyznaczony na pom. szefa sztabu w 23
Dywizjonie Artylerii Armat. W 1980 r. przeszedł
na emeryturę i włączył do pracy społecznej w
OC oraz ZBŻZ. Za pracę w Kole nr 3 i Zarządzie
Rejonowym ZBŻZiORWP w Bielsku-Białej został
wpisany do księgi honorowej ZR. Wyróżniony
odznakami „Za Zasługi dla ZBŻZiORWP”,
medalami pamiątkowymi 15. i 25-lecia Związku.
Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz
licznymi medalami państwowymi i resortowymi.
Pochowany zgodnie z ceremoniałem wojskowym
na cmentarzu w Bielsku-Białej. Pożegnany przez
Rodzinę, przyjaciół, kolegów. W imieniu Koła nr
3 pożegnał Go płk Leon Sztwiernia.
Kazimierz Komenda
Ppłk Henryk KUBICA
(22.05.1930-10.01.2008) urodził
się na Kujawach. Jako dziecko był
zmuszany do pracy przymusowej
na rzecz okupanta niemieckiego.
W 2000 r. założył Stowarzyszenie
Polskie Dzieci Wojny – został prezesem oddziału
giżyckiego. Zabiegał o poprawę warunków
życia starszych już dziś osób, w dzieciństwie
zmuszanych do niewolniczej pracy. Służbę
wojskowa rozpoczął w 68 Pułku Artylerii Haubic
w 1950 r., a po roku rozpoczął naukę w Oficerskiej Szkole Łączności, którą ukończył w 1954
r. Dalszą służbę pełnił w 15 Brygadzie Artylerii
Armat (przemianowanej w 1968 r. na 1 Mazurską
Brygadę Artylerii Armat) w Węgorzewie i w 29
Brygadzie Artylerii Haubic w Bemowie-Piskim.
Służbę wojskową zakończył na stanowisku szefa
łączności brygady. W 1985 r. odszedł do rezerwy.
Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz
wieloma medalami resortowymi. W 1986 r. został
członkiem Koła nr 21 Związku. Pochowany zgodnie z ceremoniałem wojskowym na Cmentarzu
Komunalnym w Olsztynie. W uroczystościach
pożegnania udział wzięły delegacje Garnizonów
Węgorzewo i Olsztyn, 1 MBAA, Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Polskie Dzieci Wojny,
Koła Myśliwych „Zbik” z Węgorzewa, Zarządu
Wojewódzkiego i Koła nr 21 ZBŻZiORWP oraz
Rodzina, przyjaciele i sąsiedzi zmarłego.
Czesław Kaszuba
Mjr Jarosław TREFOŃ (27.01.193421.01.2008). Urodził się w Dąbrowie Górniczej. W
1954 r. wstąpił do Oficerskiej Szkoły Wojsk Ochrony
Pogranicza, którą ukończył w 1957 r. w Sudeckiej
Brygadzie WOP na strażnicy w Zieleńcu (batalion
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
– Duszniki Zdrój) rozpoczął służbę
zawodową. W 1970 r. został pom.
szefa Wydziału Operacyjnego w
Sudeckiej Brygadzie WOP w Kłodzku. Po 33 latach służby odszedł na
emeryturę. W 1986 r. został członkiem Koła ZBŻZ. Odznaczony Srebrnym i Złotym
Krzyżem Zasługi oraz licznymi medalami resortów
obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych. W
rezerwie pracował na różnych stanowiskach ds.
obronności w zakładach przemysłowych. Pozostawił w smutku żonę Annę, córkę Beatę i wnuczkę
Anię. Pożegnał Go w imieniu kolegów sekretarz
Świętokrzyskiego Zarządu Wojewódzkiego i prezes
Koła nr 10 ZBŻZiORWP. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Cedzynie koło Kielc.
Czesław Gajda
St. sierż. sztab. Kazimierz DUDKIEWICZ
(6.02.1926-10.01.2008) urodził się w Sławkowie.
Ukończył Podoficerską Szkołę Sanitarną. Służbę
pełnił w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego WP,
Wojskowym Centrum Wyszkolenia Medycznego,
Wojskowej Akademii Medycznej i Szpitalu Klinicznym WAM w Łodzi w latach 1949-1978 w służbach
kwatermistrzowskich. Był członkiem ZBŻZiORWP
w Kole nr 2. Odznaczony Brązowym Krzyżem
Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia
Polski oraz wieloma medalami resortowymi.
Antoni Nikiel
Ppłk Zdzisław STAROSTA
(15.04.1936-9.08.2008) urodził się w
Dusznikach Wielkopolskich. Służbę
wojskową rozpoczął w 1954 r. jako
podchorąży Oficerskiej Szkoły Łączności w Zegrzu. Po jej ukończeniu
został dowódcą plutonu w 10 Pułku Łączności we
Wrocławiu, następnie szefem służb technicznych
pułku. W 1976 r. ukończył wyższe studia przy
WSOWŁ w Zegrzu. Po jej ukończeniu został
szefem łączności w Wyższej Szkole Oficerskiej
Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. W 1980
r. został przeniesiony do Sztabu Śląskiego Okręgu
Wojskowego. Na stanowisko st. oficera łączności.
Po zwolnieniu z zawodowej służby wojskowej w
1990 r. pracował w Obronie Cywilnej w zakładach
Telekomunikacji TP S.A. we Wrocławiu. Był członkiem Światowego Związku Polskich Żołnierzy
Łączności, oddziale wrocławskim był skarbnikiem. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz
wieloma medalami resortowymi ON i łączności.
Pochowany z pełnym ceremoniałem wojskowym
na cmentarzu osobo wickim we Wrocławiu.
Arkadiusz Ożarowski
Płk Marian SZUMLAS (30.01.19244.02.2008) urodził się w Sosnowcu. Służbę
wojskową rozpoczął w maju 1945 r. w 8 Zapasowym Pułku w Rzeszowie. Po ukończeniu szkoły
oficerskiej zawodową służbę wojskową pełnił w
53 Pułku Piechoty w Ostródzie, następnie jako
zastępca w batalionie łączności w Krakowie oraz
120 Pułku Artylerii Ciężkiej. Od 1952 r. służbę
pełnił w organach administracji wojskowej jako
szef wydziału w WKR w Rzeszowie. W 1956 r.
w Jaśle - został komendantem WKR, w PSzW
pełnił obowiązki zastępcy komendanta, a po
kolejnej reorganizacji został komendantem WKU.
W 1980 r. odszedł na emeryturę. Podwładni i
przełożeni pamiętali Go jako zaangażowanego
służbie, uczciwego i sprawiedliwego o bardzo
wysokiej kulturze osobistej. W 1981 r. został
współzałożycielem Koła nr 2 ZBŻZ w Jaśle i jego
pierwszym prezesem oraz członkiem Zarządu
Wojewódzkiego w Krośnie. W ZKRPiBWP i LOK
pełnił odpowiedzialne funkcje, aż do ostatnich
chwil swego życia. Cieszył się uznaniem nie tylko
środowiska wojskowego, ale całej społeczności
Ziemi Jasielskiej. Odznaczony Złotym Krzyżem
Zasługi, Krzyżem Kawalerskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, licznymi medalami resortowymi i stowarzyszeniowymi. Wyróżniony odznaką
honorową „Za Zasługi dla ZBŻZ” oraz medalami
20. i 25-lecia Związku. Spoczął na cmentarzu w
Jaśle. Pozostawił w smutku Rodzinę, kolegów,
znajomych i współtowarzyszy broni.
„Nad Tobą darń mogiły
Nasz Druhu z dawnych lat
Kto znał Cię, ten Cię kochał
Kto wspomniał – był Ci rad”
Z. Czernicki
Ppłk Jan KUPCZYK
ur.14.06.1928r. w Zakrzyniu i
zm. 29.06.2008r. po ciężkiej i
długiej chorobie. Całe swoje
dorosłe życie związał z mundurem i służbą wojskową, którą
rozpoczął w 1950 roku. Przeszedł wszystkie
szczeble kariery zawodowej od szeregowca do
podpułkownika. Zawodową służbę rozpoczął
w 73 pułku czołgów w Gubinie na stanowisku
st. pomocnika ds. remontu i eksploatacji czołgów po zakończonych studiach w Wojskowej
Akademii Technicznej. Wniósł wiele nowatorskich rozwiązań w zakresie obsługi pojazdów
kołowych i wozów bojowych. W 1970 roku w
dowód uznania skierowany do Wyższej Szkoły
Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu na
stanowisko wykładowcy w Cyklu Eksploatacji
i Remontu. Był pracowitym, wymagającym i
pryncypialnym. Przeznaczał dużo czasu dla
podwładnych, udzielając im rady i wskazówki
w zakresie rozwiązywania problemów służbowych i osobistych. Organizował i udoskonalał
infrastrukturę techniczną i dydaktyczną w
cyklach: eksploatacji i remontu a następnie w
ogólnokształcącym. Wychował wiele pokoleń:
podoficerów, chorążych i oficerów – dowódców
i specjalistów wojsk pancernych, dla których
Jego pryncypia, stanowią kierunek i drogowskaz w pracy, służbie i życiu prywatnym.
Wielokrotnie wyróżniony odznaczeniami
państwowymi i resortowymi, w tym Krzyżem
Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Poza
służbą, człowiek prawy, uczciwy, koleżeński i
towarzyski. Społecznie aktywnie uczestniczył
m.in. w odbudowie Zamku Sułkowskich w
Rydzynie – obecnie siedzibie Stowarzyszenia
Inżynierów i Techników Polskich. Pochowany
z asystą wojskowa i pocztem sztandarowym
Zarządu Wojewódzkiego ZBŻZiORWP w Poznaniu na cmentarzu Miłostowskim. W imieniu
kolegów pożegnanie wygłosił ppłk Piotr Sylwesiuk, składając jednocześnie wyrazy współczucia i kondolencji najbliższej rodzinie.
Zygmunt Maciejny
Podpułkownik Jan KAZULA
/22.12.1930 – 19.08.2008/ służbę
wojskową rozpoczął w 1950 roku
jako podchorąży Oficerskiej Szkoły
KBW w Legnicy. Po promocji skierowany został do jednostki wojskowej
w Jeleniej Górze. Po reorganizacji jednostek KBW
dalszą służbę pełnił w Sudeckiej Brygadzie Wojsk
Ochrony Pogranicza w Kłodzku w pionie kulturalno
– oświatowym. W roku 1967 odbył roczny kurs
doskonalenia oficerów w Warszawie. Zostaje
mianowany w 1972 roku na stanowisko zastępcy
29
G³os Weterana i Rezerwisty
komendanta Szkoły Podoficerów WOP w Kłodzku. Pełnił tą funkcję osiągając szereg sukcesów
szkoleniowych do czasu przeniesienia tej szkoły
do innej miejscowości. Wraca ponownie do służby
w pionie kulturalno – oświatowym na stanowisko
starszego instruktora. Funkcję tą pełnił aż do czasu
przejścia w roku 1987 w stan spoczynku. Był oficerem bardzo szanowanym i lubianym, zwłaszcza
przez kolegów i podwładnych, o czym z żalem do
dziś wspominają Jego przyjaciele i koledzy. Po
zakończonej służbie zaraz podjął pracę społeczną,
między innymi w ZBŻZ i OR WP gdzie pełnił szereg
odpowiedzialnych funkcji. W latach 1990 – 1998 był
zastępcą prezesa Zarządu Rejonowego i koła nr 3
w Kłodzku. Za całokształt służby zawodowej oraz
pracę społeczną był wielokrotnie wyróżniany odznaczeniami państwowymi, wojskowymi i organizacyjnymi, w tym Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski oraz wpisem do Księgi
Honorowej Zarządu Rejonowego ZBŻZ i OR WP
w Kłodzku.Uroczystości pogrzebowe odbyły się
z ceremoniałem wojskowym na Cmentarzu Komunalnym w Kłodzku w obecności licznego grona
przyjaciół i kolegów w imieniu których pożegnał
Go prezes Zarządu Rejonowego płk w st.spocz.
Kazimierz Korecki.
płk w st.spocz. Andrzej Machlowski
EPITAFIUM DLA PUŁKOWNIKA
DUSZEWSKIEGO
Ppłk Władysław Duszewski
urodzony w 1928 r. odszedł na
wieczną wartę 28 marca 2003 r.
i został pożegnany z honorami
wojskowymi, zgodnie z życzeniem
na Cmentarzu Komunalnym Południowym w Antoninowie, kilkanaście kilometrów
od swojej ulubionej działki w ogrodzie „Prażynka”.
Jest nieprzerwanie z rodziną, sąsiadami, widzimy
go, jak się krząta koło swojego domku, rozmawia
z żoną... W 5. rocznicę śmierci pułkownika, byłego żołnierza zawodowego Centralnego Węzła
Łączności MON, szefa sztabu warsztatów, pragniemy przypomnieć, że był Sybirakiem przez.
Importowany z rodziną sposób z Zaostrowiecza
pow. Nieśwież, po długiej podróży w nieludzkich
warunkach znalazł się w Krasnojarskim Kraju.
Z miejscowości Tulczet Abańskiego nie wolno było
się oddalać, praca w Sowchozie trwała od 6.00
rano do wieczora, jednorazowy posiłek składał się
z pół litra zupy i 300 gram chleba. Młody chłopiec
Władek musiał wykonywać wszystkie prace gospodarskie a zimą rąbał drzewa w tajdze. Młodsi
bracia zabrani zostali do rosyjskiego sierocińca,
gdzie zachorował i zmarł Edward. Potem po
odmowie przyjęcia obywatelstwa sowieckiego,
Duszewscy pracowali w kopalni złota, aż do roku
1943, kiedy powstał Związek Patriotów Polskich,
mimo młodego wieku Władysław został jego
członkiem. Duszewscy zostali znów wywiezieni
do Zaporoża i zapędzeni do pracy w fabryce. Do
Polski, jako repatrianci wrócili dopiero w lutym
1946 roku, by rozpocząć nowe życie w Ośnie
Lubuskim. Władysław związał się na zawsze
z wojskiem. Zapominając o represjach pełnił
wzorowo służbę, ukończył przeszkolenia i kursy,
awansował, zyskując sobie opinię dobrego kolegi,
uczynnego dla wszystkich człowieka. Nieuleczalna choroba dopadła go w 75 roku życia. Będziemy
o Tobie zawsze pamiętać! Przechodniu, jeśli na
cmentarzu w Antoninowie twoją uwagę zwróci
nagrobek marmurowy z motto: „Lecz Wy, coście
mnie znali w podaniach przekażcie, żem dla Ojczyzny terał swoje lata młode”, to jest to właśnie
grób pułkownika Duszewskiego.
Żona Maria i grono przyjaciół
30
Listopad 2008
www.gwir.pl
zdrowie
CHOROBY GÓRNYCH DRÓG
ODDECHOWYCH i jak je zwalczać
Lato się skończyło, rozpoczął się okres
huśtawek jesienno – zimowych przeplatanych słońcem, wiatrem, deszczem,
mżawkami. Nieprzyjazne temperatury, brak
słońca, chlapa i wilgoć potrafi osłabić nasz
organizm, a liczne bakterie i wirusy mogą
zainfekować nasz organizm, gdyby nie nasz
układ odpornościowy. Zadaniem prawidłowo działającego układu odpornościowego
człowieka jest między innymi ochrona przed
licznymi chorobami. Jeśli układ ten jest osłabiony np. w okresie jesienno – zimowym,
kiedy łatwo jest o przemoczenie (zwłaszcza
nóg), byle przemarznięcie, chorobotwórcze
drobnoustroje dostają się do organizmu z
łatwością. System odpornościowy nie jest
wtedy w stanie zwalczyć infekcji i człowiek
zaczyna chorować.
Jakie zagrożenia czekają w tym
okresie?
A więc przede wszystkim przeziębienia,
zapalenia górnych dróg oddechowych pod
różną postacią od nieżytu nosa, gardła, kataru, zapalenia migdałków aż do zapalenia
oskrzeli i płuc.
Przeziębienie – inaczej zapalenie
górnych dróg oddechowych wywołane
przez wirusy i bakterie żyjące w naszym
otoczeniu. Zakażamy się przez kontakt z
osobą wcześniej zainfekowaną i kaszlącą. Typowymi objawami przeziębienia są
zatykający nos, katar, ból głowy i gardła.
Gorączka rzadko występuje i nie jest wysoka, nie ma też bólów mięśni i głowy. Przeziębienie można spokojnie leczyć samemu
domowymi sposobami. Jeżeli jednak po
3 – 4 dniach nie ma poprawy, a wystąpiły
dodatkowe objawy to trzeba iść do lekarza.
W leczeniu kataru można zastosować środki
farmakologiczne jak również można leczyć
sposobem domowym. Z leków farmakologicznych dostępnych bez recepty to Oxolin,
Betadrin WZF, Xylogel, Xylometazolin.
Substancje te stosowane miejscowo na
błonę śluzową ułatwiają odpływ wydzieliny z
zatok obocznych nosa, poprawiają drożność
przewodów nosowych, zmniejszają obrzęk
i zwężają naczynia krwionośne. W leczeniu
kataru można zastosować także sposoby
domowe jak np. płukanie nosa z dodatkiem
soli kuchennej (niepełna łyżeczka soli na
szklankę wody), gorące kąpiele (zwłaszcza
stóp), inhalacje z wykorzystaniem ziół, rumianku, majeranku, kwiatu z bzu czarnego,
lipy. Do naczynia z wrzącą wodą dodaje się
około 2 łyżeczek wybranego zioła następnie
naczynie przykrywa się talerzykiem na kilka
minut i po tym czasie wdycha się przez
nos unoszącą się parę aż do ostudzenia
naparu. Ponadto należy pić dużo płynów
i odpoczywać z głową uniesioną wysoko
– ułatwia oddychanie i zapobiegnie spływaniu wydzieliny do gardła.
Ból gardła i kaszel – gardło jest częścią składową górnych dróg oddechowych
dlatego w przebiegu wirusowej infekcji w
tym w przeziębieniu dochodzi do jego stanu
zapalnego. Infekcja gardła rozpoczyna się
najczęściej od uczucia drapania, pieczenia
w gardle, pojawia się ból przy połykaniu oraz
wrażenie zalegania ciała obcego. Błona
śluzowa gardła staje się zaczerwienione,
dochodzi do jej przekrwienia. Jednocześnie może pojawić się chrypka oraz kaszel,
który jest mechanizmem obronnym dróg
oddechowych. Dzięki kaszlowi wirusy, bakterie, szczątki złuszczonych komórek oraz
wszelkie zanieczyszczenia są usuwane z
tchawicy, oskrzeli oraz płuc. Nie oznacza
to, że kaszel jest jedynie pożytecznym objawem. Ze względu na podobne objawy w
pierwszym stadium choroby przeziębienie
mylone jest często ze znacznie poważniejszą w przebiegu i skutkach grypą.
Grypa – charakteryzuje się wysoką temperaturą ciała (39 – 400C) rozpoczyna się
błyskawicznie nawet w ciągu kilku godzin.
Grypa rozpoczyna się wysoką temperaturą,
bólami mięśni, łamaniem w stawach, bólem
głowy, może wystąpić katar i kaszel. Grypa
trwa od kilku do kilkunastu dni i może być
przyczyną powikłań pogrypowych takich
jak: zapalenie oskrzeli, płuc, mięśnia sercowego, mózgu. Grypy nie należy leczyć
samemu! W obu przypadkach należy położyć się do łóżka. W ten sposób dajemy naszemu organizmowi skuteczne wsparcie w
walce z infekcją. Unikajmy też bakteryjnych
powikłań, których leczenie trwa znacznie
dłużej. Nie wolno grypy czy przeziębienia
przechodzić, gdyż może to skończyć się
osłabieniem mięśnia sercowego, zapalenia zatok, płuc, ucha środkowego i innymi
komplikacjami.
Katar – chorobotwórcze wirusy atakują w pierwszej kolejności błonę śluzową
nosa. Powoduje to przekrwienie śluzówki,
obrzęk, nadmierne wytwarzanie płynnej
wydzieliny. Jest to najbardziej uciążliwy
objaw przeziębienia. Katar trwa od kilku
do kilkunastu dni, tworzymy mu swędzenie
w nosie, kichanie, uczucie tzw. zatkania
nosa. Gęsta wydzielina zalegająca w drogach oddechowych podczas przeziębienia
utrudnia pracę rzęsek, którymi wyścielone jest gardło a w konsekwencji także
swobodne oddychanie. W tym przypadku
pomocne są syropy wykrztuśne, które
oczyszczają je z patogennych mikroorganizmów. Ból gardła oraz kaszel można
złagodzić płucząc gardło ciepłą wodą z
dodatkiem soli kuchennej (1g soli na 100 ml
wody) lub naparem z ziół szałwii, tymianku,
podbiału. Powszechnie znanym sposobem
na pozbycie się powyższych dolegliwości
jest picie syropu z cebuli, ciepłego mleka
z miodem i rozdrobnionym czosnkiem.
Syrop z cebuli i czosnku można przyrządzić bardzo szybko: kroimy cebulę w
plastry, układamy w warstwy, posypujemy
www.gwir.pl
rozdrobnionym czosnkiem i cukrem. Po
dwóch godzinach mamy syrop, który ma
właściwości bakteriobójcze.
Ból głowy i mięśni – ból głowy często
towarzyszy infekcji wirusowej. Spowodowany jest gorączką oraz katarem. Głowa
staje się ciężka i ciepła, temperatura ciała
wzrasta. Jeśli temperatura wzrasta do 380C i
więcej dobrze jest zastosować leki obniżające gorączkę tj. Araltec 300 mg, Paracetamol,
Apap. Leki te mają działanie przeciwbólowe,
przeciwgorączkowe i przeciwzapalne, są
dostępne bez recepty. Tabletki te w małym
stopniu drażnią błonę śluzową żołądka.
Jeśli temperatura ciała nie przekroczy 380C
można zastosować zimne okłady na głowę.
Znanym specyfikiem jest także wyciąg z
kwiatostanu lipy, który posiada łagodne
działanie napotne.
Ból mięśni i stawów – ból mięśniowostawowy to objaw stanu zapalnego. Dolegliwość ta występuje powszechnie w przebiegu
infekcji wirusowych. Nieprzyjemne uczucie
bólu spowodowane jest podrażnieniem błon
komórkowych. Na wskutek tego podrażnienia organizm człowieka wydziela hormon
prostoglandynę – pobudzający receptory
bólowe. Dochodzi do rozszerzenia naczyń
krwionośnych i obrzęku tkanek. Bóle tego
rodzaju można zwalczać przyjmując tradycyjne środki zawierające Paracetamol,
Ibuprofen, Aspirynę czy Asaltec. Oprócz
wspomnianych leków przeciwbólowych w
ostatnich latach zaleca się przyjmowanie
leków przeciwhistaminowych, powszechnie
stosowanych w chorobach alergicznych.
Jednak oprócz tych właściwości mają możliwości blokowania wydzielania histaminy,
czyli substancji odpowiedzialnej za występowanie reakcji alergicznych, wykazują także
Listopad 2008
G³os Weterana i Rezerwisty
działania przeciwzapalne. Powszechnie
zalecanym lekiem jest Alertec WZF. Bolesne
miejsca mięśni i stawów smarować olejkiem
kamforowym bądź maścią rozgrzewającą.
Aby w okresie choroby wzmocnić odporność należy dużo pić wody mineralnej, soków, herbaty z lipy, czarnego bzu, rumianku
– mają właściwości obniżania gorączki.
Oprócz wymienionych sposobów leczenia
często medycyna ludowa zaleca dla tych
chorych, którzy nie mogą brać leków
farmaceutycznych następujące sposoby
leczenia:
─ po każdym posiłku zjeść 2-3 łyżki
chrzanu
─ wdychać mocno rozgrzane krople
miętowe
─ robić inhalacje z rumianku
─ używać chusteczek nasączonych
olejkami (miętowy, eukaliptusowy, goździkowy)
─ smarować klatkę piersiową balsamami, olejkami np. sosnowym, eukaliptusowym.
Podsumowanie
Przeziębienie jest chorobą, którą można
wyleczyć samodzielnie. Aby nie chorować
długo i nie doprowadzić do niebezpiecznych
powikłań należy przez kilka dni pozostać
w domu w łóżku.
PAMIĘTAJMY! Jeśli domowe sposoby
leczenia przeziębienia nie skutkują lub
objawy nasilają się wskazana jest wizyta
u lekarza. Przedłużająca
się infekcja może bowiem
doprowadzić do groźnych
powikłań – zapalenia oskrzeli a nawet zapalenia płuc.
Lek.med.
Piotr Białokozowicz
Strach chorować
W służbie zdrowia dzieją się rzeczy niewyobrażalne dla nas, pacjentów – emerytów i
rencistów wojskowych. Parlamentarzyści przyjęli ustawę o powszechnym ubezpieczeniu
zdrowotnym – o Narodowym Funduszu Zdrowia.
Do 1999 r. funkcjonowała wojskowa służba zdrowia. Z perspektywy lat można stwierdzić, że działała dobrze.
Ale gdy za leczenie wzięli się politycy, mamy to, co mamy. Po kolei. Z dniem 1 stycznia
1999 r. powstało szesnaście regionalnych kas chorych oraz Branżowa Kasa Chorych dla
Służb Mundurowych (miała skupiać około 2,9 mln członków). Po kilku miesiącach okazało
się, że jest w niej 2 mln 450 tys. osób, z tego 760 tys. z MON,. 869 tys. z MSWiA oraz 850
tys. z PKP (najbardziej zaniedbanej i zadłużonej).
W pierwszych miesiącach działalności łączne dochody Branżowej Kasy Chorych
stanowiły tylko 83% planowanych. Doszło do administracyjnego sterowania nią przez
MZiOS. Utworzenie Narodowego Funduszu Zdrowia miało zweryfikować opinie o jakości
wojskowego lecznictwa.
Powołanie z dniem 1 stycznia 2003 r. NFZ to ciąg dalszy leczenia chorych przez polityków. Równocześnie za zmianami systemowymi dokonywanymi w całej służbie zdrowia
następowała reorganizacja wojskowych placówek. Iluzoryczne stało się prawo wyboru
przychodni, lekarza pierwszego kontaktu bądź lekarza domowego czy też szpitala.
Reprezentacje służb mundurowych we władzach MFZ była za mała, jej głos nie był
słyszalny. Okazało się, że do specjalistów trzeba czekać po trzy, cztery miesiące, a do
szpitala od sześciu miesięcy do roku.
O kolejności nie decydowała diagnoza lekarza wskazująca na konieczność pilnego
leczenia, lecz prawo rynku.
Emeryci i renciści wojskowi napotykali różne trudności w postaci rozporządzeń i zaczęli
ponosić koszty leczenia. Obecnie strach chorować.
Trudno przewidzieć, co przyniesie przyszłość. Rodzi się przy tym pytanie, kto ponosi
odpowiedzialność za zniszczenie wojskowego systemu lecznictwa?
Witold MAMEŁA
kĄcik poezji
pod redakcj¹
Antoniego
RYPU£Y
Jesienny spacer
Las jesienią jest piękny
Kolorowe liście go zdobią
Pajączki plotą swe sieci
w gałązkach kolorowych.
Las zakwitł jesienią
dla mnie tego roku
Kiedy próbowałam
dotrzymać tobie kroku.
Kolorowy motyl
latał nam nad głową
Szkoda, że tego piękna
inni zobaczyć nie mogą
Kiedy przyjdzie czas
znowu pójdziemy ta drogą.
Marzena DOMAŃSKA-BOCHEN
LIŚCI-OPAD
lecą rude i złote
kołują na wietrze
szeleszczą pod nogami
czasza nieba bezdenna
słońce bledsze i bledsze
„babie lato” żeglując
połyskuje srebrzyście
drzewa w przepysznych szatach
od króla bardziej królewskie
kroczą majestatycznie
na jednaj nodze
nad widnokręgiem chmura
nabrzmiała zimnym deszczem...
za dzień, dwa
ziemię
pochwycą mrozu kleszcze...
Wiesława MACIEJAK
NASZA OJCZYZNA
Wszystko co
kwitnie i rośnie dokoła,
Te piękne lasy i ziemia żyzna,
Echo co polskim głosem woła,
To piękna nasza Ojczyzna.
Rzeki ochrzczone polskim imieniem,
Na polach zbóż rozległe łany,
Wszystko co tutaj jawi się stworzeniem,
To nasza Polska – nasz kraj kochany.
Kiedy rozglądniesz się dookoła,
Spotkasz się z Orła Białego znakiem,
Głośno i dumnie wtedy zawołasz,
Jestem twym synem Ojczyzno! Polakiem!
***
JESIENNE LIŚCIE
Jesienią tracą barwę swoją...
Już nie są zielone.
Trzęsą się na drzewach – spadają,
Pokrywają trawę,
A drzewa tracą koronę.
Bez liści nagie drzewa szkielety
Są takie chude...
Pod drzewami liście szeleszczą;
Żółte, czerwonawe, rude.
I coraz więcej ich się gromadzi
Ścielą się dywanem wokoło,
Tylko wiatr sobie radzi,
Tańczy z nimi wesoło.
Zawiruje, zahuśta,
Dmuchnie silnie, lub muśnie,
Przed burzą cisza nastaje głucha
I deszcz po liściach chluśnie.
Julian Jan ZDERSKI
31
G³os Weterana i Rezerwisty
Listopad 2008
www.gwir.pl
POZIOMO:
4) część mowy;
9) krajobraz;
10) topola biała;
11) instytucja główna, kierownicza;
12) gumidraga, guma tragantowa;
18) panorama, pejzaż;
22) znak biblioteczny w formie małej winiety;
23) przyrząd optyczny;
24) dokonuje przeróbki utworu literackiego;
26) gatunek kiełbasy;
31) nauczycielka języka polskiego;
32) środek przeciwskurczowy;
37) wysoko kwalifikowany materiał siewny;
38) wielbicielka;
39) chustka noszona na szyi.
PIONOWO:
1) ruch wojska;
2) stanie pociągu, samochodu;
3) Indianin z Ameryki Pd.;
4) kwietnik;
5) tkanina z Torunia;
6) potajemne porozumienie;
7) rodzinne miasto Kazimierza Pułaskiego;
8) jednostka masy;
13) roślina oleista;
14) mała gęś;
15) może być paproci;
16) magmowa skała głębinowa;
17) artysta uprawiający sztukę abstrakcyjną;
18) pośrednictwo handlowe;
19) gwiazda w gwiazdozbiorze Wielkiej
Niedźwiedzicy;
20) galla, język kuszycki;
21) Pola, aktorka polska;
25) żywica tropikalna;
27) szal futrzany;
28) ptak o upierzeniu popielato-szarym;
29) żony lwów;
30) łańcuch górski z Morskim Okiem;
32) bohater utworu literackiego;
33) roślina zarodnikowa występująca w lasach;
34) człowiek chory psychicznie;
35) założyciel dynastii książąt Normandii;
36) indyjski poemat bohaterski.
Litery z pól ponumerowanych w prawych
dolnych narożnikach czytane w kolejności od
1 do 23, utworzą rozwiązanie – powiedzenie
Alberta Camusa.
32
krzyŻówka
z dzikiem
11/2008
Rozwiązanie krzyżówki z nr 9/2008
Brzmiało: „Nie łatwo walczyć z naturą”. Niestety, krzyżówkowicze napisali, że „nie trudno”, ale i
ich wzięliśmy pod uwagę losując nagrody. Tym razem piątka szczęśliwców to: Ryszard Gałwa
– Koszalin, Edmund Jabłonecki – Szczecin, Kazimierz Kotowicz – Śrem, Krzysztof Kurpias
– Tarnobrzeg, Janina Wachwicz – Koszalin.
Zbliża się koniec roku więc postaramy się wszystkie aktualne i zaległe nagrody książkowe
wysłać przed powitaniem Nowego Roku.
„Głos Weterana i Rezerwisty” ukazuje się od 14 stycznia 2000 r.
Wcześniej: „Głos Weterana” – kwartalnik od 16 stycznia 1990 do grudnia 1994 r.
Od kwietnia 1995 r. – miesięcznik „Głos Weterana”.
REDAKCJA
ul. Żwirki i Wigury 105, 00-912 Warszawa, Urząd Pocztowy Warszawa 69;
tel/faks: 022 (6)82 40 28; 022 (6)82 50 98
e-mail: [email protected]
Redaktor naczelny: Antoni Witkowski, tel./faks: 022 (6)82 40 28; 022 (6)82 50 98
Zastępcy redaktora naczelnego: Jerzy Reinert, tel.: 022 (6)82 40 28,
wydanie elektroniczne: Miłosz Biały, tel.: 022 (6)82 40 28
Skład: Henryka Janicka; łamanie: Elżbieta Kuźmińska, opracowanie stylistyczne: Katarzyna Kocoń.
RADA REDAKCYJNA
Zygmunt Broniarek, Zbigniew Ciećkowski – przewodniczący, Stanisława
Garbalińska, Stefan Jakubowski – zastępca przewodniczącego, sekretarz,
Jan Machno, Stanisław Markiel, Bogdan Miller, Mieczysław Mikrut, Zbigniew Moszumański, Mieczysław Pudelewicz, Wiesław Pietrzak, Grzegorz
Sikorski, Władysław Żmijewski.
WYDAWCA
ZARZĄD GŁÓWNY ZWIĄZKU BYŁYCH ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH
I OFICERÓW REZERWY WP
Adres: ul. 11 Listopada 17/19 bl. 1, 03-446 Warszawa
www.zbzzorwp.wp.mil.pl; e-mail: [email protected]
Prezes: Adam Rębacz, tel. 022 (6)87 24 69
Sekretarz generalny ZG: Jan Kacprzak, tel. 022 (6)87 22 28
Dyrektor Biura ZG: Stanisław Kordowski, 022 (6)87 24 70
Wiceprezesi:
ds. socjalno-zdrowotnych, Aleksander Kubacki, tel. 022 (6)87 24 73
ds. obronności: Jan Gazarkiewicz, tel. 022 (6)87 23 77
ds. społecznych: Kazimierz Kolasa, tel. 022 (6)87 24 73
Konto bankowe: PEKAO S.A. Oddział w Warszawie; ul.Targowa 81,
03-408 Warszawa; nr: 45 1240 6104 1111 0000 4784 5055
PRENUMERATA
Stanisław Kordowski, tel. 022 (6)87 24 70, ul. 11 Listopada 17/19, 03-446 Warszawa
Miesięcznik można zaprenumerować zbiorowo za pośrednictwem zarządów wojewódzkich, rejonowych, kół oraz indywidualnie
Zasady prenumeraty
„GWiR” można prenumerować w określinych terminach:
Prenumerata roczna
- do końca listopada roku poprzedzającego
Prenumerata kwartalna - do końca listopada roku poprzedzającego na 1 kwartał
- do końca lutego, maja, sierpnia na następne kwartały
Prenumerata półroczna - do końca listopada roku poprzedzającego na 1 pórocze
- do końca maja na 2 półrocze
Opłaty wynoszą:
- w prenumeracie indywidualnej 1 egz. miesięcznie 5,00 zł
- w prenumeracie zbiorowej
4,50 zł
1 egz.
2 egz.
3 egzemplarze i więcej
Kwartalnie 15,00 zł 30,00 zł 40,50 zł + 13,50 zł za każdy następny egz.
Półrocznie 30,00 zł 60,00 zł 81,00 zł + 27,00 zł za każdy następny egz.
Rocznie
60,00 zł 120,00 zł 162,00 zł + 54,00 zł za każdy następny egz.
DRUKARNIA
Offsetowa KRA-BOX, 04-762, ul. Mrówcza 94 b.
tel/faks: 022 615 21 61, e-mail: [email protected]

Podobne dokumenty