numer 16_poniedzialek.indd - Hip

Komentarze

Transkrypt

numer 16_poniedzialek.indd - Hip
HIP-HOP.PL
#16 ŻUROM HERBALISER FUGEES BEANS PODSUMOWANIE 2004
TYLKO
2,-
90
HEMP GRU
REMIK Z UMC
MORAL/GANO
PIH
NOWA
PŁYTA
GURAL
Index 378984
Nr 1 (16) LUTY 2005
Cena 2,90 PLN (w tym 7% VAT)
Nakład: 20000 egz.
ISSN 1731-0253
MORAL I GANO TO ZDECYDOWANIE JEDEN
Z NAJCIEKAWSZYCH DUETÓW NA POLSKIEJ SCENIE
HIP-HOP’OWIEJ. JAK SAMI SIĘ OKREŚLAJĄ „OGIEŃ
I WODA”. DOTYCHCZAS MOGLIŚMY ICH USŁYSZEĆ
W KILKU WSPÓLNYCH KAWAŁKACH, KTO MIAŁ
TROCHĘ SZCZĘŚCIA TRAFIŁ NA ICH KONCERTY,
W LISTOPADZIE WYDALI PŁYTĘ. „NIENAGANNIE
NIEMORALNA PROPOZYCJA”. OBOJE OPOWIADAJĄ
NAM M.IN. O TYM JAK POWSTAWAŁY NAGRANIA, KIM
JEST GRAFIT I KTO KOGO DISSUJE.
W.S.T.P. #16
Miło mi przedstawić Wam kolejny numer
Fachowego Pisma Hip-Hop.pl. Tym razem
na okładkę trafił Gural, bez dwóch zdań
czołowy polski raper. Znany z wielu płyt, ceniony za karkołomne rymy, których mnogość
czasem przyprawia o ból głowy. Jest
nieprzeciętny i na pewno udowodni to swoją
nową płytą. Jednak już teraz opowiedział
o niej ekskluzywnie dla czytelników HipHop.pl.
Innym poznaniakiem, który wypowiada się
dla nas jest Remik z UMC. Ten człowiek
stworzył największą, niezależną polską
wytwórnię, przekroczył kilka granic jeżeli
chodzi o rozwój. Bywa krytykowany za
zbytnie skomercjalizowanie muzyki, ale też
chwalony za przykładanie się do promocji.
U nas możecie poznać go lepiej.
Jak zwykle w Hip-Hop.pl nie brakuje dobrych tematów. Zestawiamy obok siebie
często antagonistyczne osoby, tylko po to,
żebyście lepiej poznali polski Hip-Hop. Miłej
lektury!
REMIK Z UMC JEST POSTACIĄ TAK SAMO CENIONĄ
CO NIE LUBIANĄ. JEDNI DOCENIAJĄ JEGO PRACĘ
JAKO MANAGERA, ZWRACAJĄC UWAGĘ NA
OGROMNY PROFESJONALIZM DZIAŁANIA UMC. DLA
INNYCH JEST PRZYCZYNĄ ZAISTNIENIA HIPHOPOLO I UOSOBIENIEM KOMERCJI. BEZ NIEGO TAK
OLBRZYMIEJ POPULARNOŚCI NIE ZDOBYLI BY M.
IN. MEZO, ASCETOHOLIX, OWAL I 18L. PRZECZYTAJCIE WYWIAD Z NAJBARDZIEJ SKUTECZNYM
I KONTROWERSYJNYM WYDAWCĄ W POLSKIEJ
RAP-GRZE.
WAKACYJNY SET OLLIE’GO TEEBA Z THE
HERBALISER NIE ZGROMADZIŁ RZESZY FANÓW.
CÓŻ WASZA STRATA. WINIEN PEWNIE FAKT, ŻE
IMPREZA NIE ODBYŁA SIĘ JAKO SAMODZIELNE
WYDARZENIE TYLKO W RAMACH WARSAW SUMMER JAZZ DAYS. PRZYJEMNIE BYŁO POBUJAĆ W
RYTM FUNKOWO-JAZZOWYCH BITÓW POCIĘTYCH
PRZEZ OLLIEGO, ALE JESZCZE LEPIEJ BYŁO GDY
DAŁ SIĘ ZAPROSIĆ NA ROZMOWĘ. CZŁONEK JEDNEGO Z PIERWSZYCH SKŁADÓW W WYTWÓRNI
NINJA TUNE TO PRZESYMPATYCZNY FACET. OD
CZASÓW OSTATNIEJ PŁYTY NIE BYŁ TAK ROZGADANY, ZATEM CO SŁYCHAĆ U HERBALISERA
WIEDZIEĆ BĘDZIECIE JEDYNIE WY!
16
WYDAWCA:
“REGULUS” Piotr Fornalski
ul. Brodnicka 12/2
71-044 SZCZECIN
REDAKTOR NACZELNY:
Sebastian Muliński
[email protected]
tel. +48 502 069 981
TO JEDEN Z TYCH MC, O KTÓRYM Z PEWNOŚCIĄ
NIE MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE JEST NUDNY. JEGO
FLOW MA NIEPRZECIĘTNĄ MOC, ZA TEN ELEMENT
JEDNI GO UWIELBIAJĄ, DRUDZY NIE TOLERUJĄ.
PIH JEST ŚWIEŻO PO WYDANIU SWOJEJ DRUGIEJ
PŁYTY SOLOWEJ. O NIĄ, ALE NIE TYLKO, MIAŁEM
OKAZJĘ PIHA ZAPYTAĆ.
GURAL TO JEDEN Z NAJLEPSZYCH I NAJBARDZIEJ
SZANOWANYCH ARTYSTÓW HIP-HOP’OWYCH
W POLSCE. TEN UTALENTOWANY RAPER NIE
RAZ JUŻ UDOWODNIŁ, ŻE MA NAPRAWDĘ DUŻO
DO POWIEDZENIA. BEZBŁĘDNY TECHNICZNIE I
ZADZIORNY TEKSTOWO ZARÓWNO NA NAGRANIACH
SOLOWYCH JAK I W FORMACJI K.A.S.T.A. POKAZUJE,
ŻE MA SWOJE UGRUNTOWANE MIEJSCE WŚRÓD
PANTEONU GWIAZD. WYDAJE ON WŁAŚNIE SWOJĄ
DRUGA SOLOWĄ PŁYTĘ ZATYTUŁOWANĄ „DREWNIANEJ MAŁPY ROCK”. ZNAJDUJE SIĘ NA NIEJ MIĘDZY
INNYMI UTWÓR Z KONTROWERSYJNYM NIEMIECKIM
RAPEREM SIDO.
ZASTĘPCA REDAKTORA NACZELNEGO
Paweł Fornalski
[email protected]
tel. +48 507 087 947
REDAKCJA HIP-HOP.PL
ul. Jagiellońska 67
70-382 SZCZECIN
www.hip-hop.pl
[email protected]
tel. +48 502 069 981
4 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
ŻUROM ZAWSZE BUDZIŁ KONTROWERSJE.
JEDNAK NIE BUDZĄ ICH TYLKO OSOBY, KTÓRE
NIC NIE ROBIĄ. A ON ROBI SPORO. PRACUJE
PRZY WYDAWANIU WIELU PŁYT, STWORZYŁ
„ROAD TO HIP-HOP” I NAGRAŁ SOLOWY ALBUM.
WŁAŚNIE SOLOWY ALBUM WZBUDZA NAJWIĘCEJ
SKRAJNYCH OPINII. PORUSZYŁ OSTRO DRAŻLIWE
TEMATY, NIE BOI SIĘ MOCNYCH SŁÓW. Z DRUGIEJ
STRONY TO USTATKOWANY FACET, KTÓRY WIE
CZEGO CHCE. PRZECZYTAJCIE Z NIM WYWIAD I
SPRAWDŹCIE CZY TYM RAZEM TEŻ JEST OSTRY I
KONTROWERSYJNY.
DJ TWISTER – DWA MIXTAPE’Y
Dj Twister przygotowuje
dwa
mixtape’y. Pierwszy będzie hard
core’owy,
ale
także bujający. Typowo rapowy, na
którym znajdziecie
głównie
amerykańskie
track’i, ale też
kilka
polskich
produkcji w tym
utwór
Projektantów, którym Twister produkuje utwór na ich
debiut (w tym utworze gościnnie pojawi się Łona).
Na drugim mixtape’ie turntablistyczno-funkowojazzowym i zdecydowanie krótszym autor pokaże
dużo trick’ów i skreczy. W sumie zmiksowanych
będzie około 50 kawałków w tym dużo instrumentali, głównie z lat 70-80.
FATUM PEZETA I NOONA
Najpierw
pojawiło
się
oskarżenie, że
Pezet oraz producent Noon
b e z p r aw n i e
wykorzystali
utwór zespołu
Fatum
pt.
“Błaganie”
w utworze “Nie
Jestem Dawno
(Ajron Remix)”, który ukazał się na płycie „Muzyka
Poważna”. Ekipa Fatum zagroziła nawet procesem,
jednak wszystko skończyło się wyjątkowo przyjemnie. Po kilku dniach pojawiło się oświadczenie:
„Z ulgą informujemy, że kwestia użycia fragmentów
utworu “Błaganie”, w utworze “Nie jestem dawno
Ajron Remix”, została rozwiązana polubownie.
Wyrażamy nadzieję, że zaistniała sytuacja może
natomiast stać się początkiem bliższej współpracy.
Konflikt nie był spowodowany złą wolą żadnej
ze stron. Wszystkie strony pragną jednak wyrazić
swój zdecydowany sprzeciw wobec przejawów nietolerancji i agresji, które miały miejsce w mediach
i na internetowych forach dyskusyjnych.” Podpisane
przez: Fatum, Pezet/Noon i Ajron. Na tym jednak
nie koniec, bo 10 stycznia 2005 roku, płyta winylowa Fatum “Mania szybkości” podpisana przez
lidera zespołu Piotra Bajusa, autora tekstów Ryszarda Kłosa oraz Ajrona i zespół Pezet/Noon trafiła na
licytację związaną z Wielką Orkiestrą Świątecznej
Pomocy na internetowym serwisie aukcyjnym.
Był to dokładnie ten egzemplarz, który posłużył
Ajronowi do stworzenia remixu utworu “Nie jestem dawno”, opartego na fragmencie kompozycji
“Błaganie”. Płyta została sprzetana za cenę 202,50
złotych, co jest niewątpliwym sukcesem!
GURU SOLO
Raper stworzył nową wytwórnie o nazwie 7 Grand
6 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Spoko Dzieciak to program na rzecz rozwoju utalentowanych dzieciaków, realizowany z ramienia Fundacji Centrum Twórczości Narodowej, z udziałem
znanych osób świata młodzieży (m.in. Numer Raz,
Sistars, Mor W.A.). Spoko Dzieciak planuje zakrojone na duża skalę poszukiwania utale ntowanych
dzieciaków, a następnie rozwój talentu najwybitniejszych z odszukanych dzieciaków pod okiem
specjalistów. Równie istotne jest stworzenie warunków motywujących do rozwoju jak największej
ilości młodych ludzi w Polsce.
NUMER Z VIVĄ!
i zapowiedział nowy album. Płyta powinna ukazać
się 18 kwietnia 2005 roku i nosić nazwę “Guru 7.0”.
W sprawie produkcji Guru wspomagany jest przez
nowego współpracownika - Solaar’a.
LOON POZA BAD BOY
Po czterech latach
współpracy,
raper i producent
Loon
opuścił
wytwórnię Bad
Boy należącą do
P. Diddy’ego.
A r t y s t a
postanowił wziąć
sprawy w swoje
ręce i powołał do
życia wytwórnię Boss Up. Loon kończy nagrywki na
swój drugi krążek “The Renaissance”, który w 2005
roku będzie pierwszą pozycją w katalogu nowej
wytwórni. Na płycie na pewno pojawi się Mase.
Znany warszawski raper,
członek
legendarnego
Warszafskiego
Deszczu,
Numer Raz, znalazł się na
okładce 26, świątecznego,
numeru gazety Viva! Całość
opatrzona jest tytułem “Gwiazdy na gwiazdkę” a razem
z Numerem i białym misiem, pozują: Anita Lipnicka, John Porter, Natalia
Kukulska i Agnieszka Szydłowska. Nie podano,
czy wspólna sesja zdjęciowa zakończyła się sesją
nagraniową.
O.S.T.R. DOCENIONY PRZEZ POLITYKĘ
ZVERBOWANI DO UMC
Kolejnym
zespołem
w yd ą j a cy m
dla UMC jest
zespół z Piły
- Verba . Na
początku stycznia pojawi
się pierwszy
singiel promujacy płytę
pt:
‘Ósmy
Marca’, która ukaże się dokładnie Ósmego Marca
2005 roku. Zespół VERBA powstał w 1997 roku w
Pile w Wielkopolsce. W skład wchodzą BARTAS I
IGNAC. Produkcją muzyczną zajmuje się właśnie
BARTAS. Na swoim kącie mają trzy nielegale, jednak w ciągu ostatniego roku zaszyli się w domowym
studio i rozpoczęli prace nad płytą demo, których
efektem zainteresowała się wytwórnia UMC Records.
SPOKO DZIECIAK!
O.S.T.R. nominowany został do XII edycji “Paszportu Polityki” (szczegóły w podwójnym numerze świąteczno-noworocznym tego tygodnika).
Kandydaturę Ostrego zgłosili Hirek Wrona (“Trójka”) i Robert Sankowski (“GW”). Ciekawostką jest
fakt, że wśród innych zgłoszonych (ale ostatecznie
nie nominowanych) znaleźli się Łona i Tworzywo
Sztuczne (podobnie jak O.S.T.R. artyści Mighty Asfalt Records). Ostatecznie Paszport Polityki w kategorii muzyka otrzymał Leszek Możdżer.
PEJA NAJPOPULARNIEJSZY W SIECI
Firma Nestsprint.
pl stworzyła ranking najpopularniejszych
fraz
wpisywanych do
ich przeglądarki,
korzysta z niej
m. in. wp.pl. Ten
ranking w tym
roku zdominowali
raperzy. Na czwartym miejscu w kategorii najpopularniejszy Polak
znalazł się Peja. Wyprzedził m. in. Mikołaja Kopernika, Czesława Miłosza, Jana Rokitę i Krzysztofa
Krawczyka. Czołowe trzy miejsca w kategorii “Najpopularniejsi wykonawcy Polscy” zajęli raperzy. Są
to odpowiednio: Jeden Osiem L, Trzeci Wymiar
i Peja. Niżej uplasował się Mezo. W kategorii “Najpopularniejszy wykonawca zagraniczny” po raz
trzeci z rzędu wygrał Eminem. Wysoko uplasowali
się Bleak Eyed Peas i Sean Paul.
SNOOP ZNÓW W SĄDZIE
Snoop Dogg
p o z wa ł
kobietę, która
wc z e ś n i e j
oskarżyła go
o napaść. Kobieta, która
u k r y wa j ą c
s w o j ą
p r awd z i wą
tożsamość
w
aktach
sprawy figuruje jako “Jane Doe”, została oskarżona
przez rapera o próbę wymuszenia 5 milionów dolarów. Pozwana szantażowała Snoop Dogga, że jeśli
nie zapłaci jej żądanej sumy, ona sprzeda brukowej
gazecie “National Enquirer” pewną kompromitującą
go historię. Kobieta utrzymuje bowiem, że w 2003
roku padła ofiarą ataku artysty. Szczegóły zajścia nie
są znane. Raper, który naprawdę nazywa się Calvin
Broadus, zeznał 10 grudnia, iż opisywany incydent
w ogóle się nie zdarzył. Teraz domaga się odszkodowania za pomówienie.
OWAL: KLIP I PŁYTA
Dla
wszystkich
fanów mamy na koniec roku znakomitą
wiadomość
- rozpoczęły się
prace nad nową
płytą Owala, tym
razem w duecie
z Tabbem, autorem
m.in. całej wartstwy muzycznej na
płycie “Epizod II: Rapnastyk” oraz drugiego singla
z “Epizod III: Wirus” pt. “Rapteatr”. Projekt będzie
kontynuacja płyty “Epizod II: Rapnastyk” - można
się spodziewać najwięszej niespodzianki 2005 roku.
Wydanie płyty planowane jest na drugą połowę
2005, po wakacjach. Dzień przed Sylwestrem został
zarejestrowany klip do kawałka pt. “Fajna piosenka
Hip-Hop” z gościnnym udziałem Kady. Teledysk
będzie gotowy w połowie stycznia. Jest to ostatni
teledysk nakręcony do kawałków z płyty “Epizod
III: Wirus”. W nowym roku dużo wydarzeń, wielkie
plany i przede wszystkim kolejny album.
THE WORLD OF RAP AWARDS
W dniu 16 lutego 2005 r. w Las Vegas odbędzie się
ceremonia rozdania nagród “The world
of rap awards”. Na gali zaprezentują
takie się gwiazdy rapu jak: LL Cool
J, Eminem, Nas, Snoop Dogg, Queen
Latifah, Joe Budden, Xzibit, Ice Cube,
8 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
50 Cent, Jay-Z, Dmx a także wiele innych. Więcej
na: www.theworldofrapawards.com
NOWA KSIĄŻKA O TUPACU
Napisano nową książkę
poświęconą Tupac’owi pt.
“Z głębi serca”. Książka
zawiera fragmenty listów
i wierszy pisanych przez
Pac’a i jego sympatię,
byłą modelkę Playboy’a,
Angele Ardis, gdy Tupac
przebywał w więzieniu...
Swoją drogą kto jeszcze
o nim książkę napisze?
Info: autor: Angela Ardis
tytuł oryginału: “Inside a Thugs Heart” cena: około
22, 23 zł
ŚLUB KELIS I NASA
Złote dziecko
Hip-Hop’u Nas
(Nasir
Jones)
po prawie dwuletnim okresie
narzeczeństwa
poślubił 8 stycznia wybrankę
swojego serca
piosenkarkę Kelis. Kameralna
ceremonia odbyła się w Atlancie. Uczestniczyło w
niej niewielkie grono najbliższych przyjaciół Młodej
Pary oraz rodzina. Wśród gości był m.in. ojciec
Nas’a Olu Dara, który występuje wraz z synem na
drugim singlu z krążka ‘’Street’s Discipline’’ w utworze ‘’Bridging the Gap’’.
REALITY SHOW MISSY
Widzowie nowego reality show autorstwa
Missy Elliott, którego
premiera odbędzie się
5 stycznia, będę mieć
okazje posmakować
prawdziwego “tour
life”. Manager gwiazdy, Steve Lobel,
określa
program
jako wielką sensację
i wyraz zdrowego
współzawodnictwa.
“Wszyscy tylko oglądają Tv i widzą artystów w klipach i wydaje im się, że to wszystko polega tylko
na tym. Zapominają o wszystkich pracujących za
sceną, o managerach i ekipie dzięki której wszystko się tak dobrze kreci.” “The Road to Stardom “
pokazuje realizację super touru 13 początkujących
raperów i piosenkarzy podróżujących specjalnym
busem i walczących o główna nagrodę 100 000$
oraz kontrakt z wytwórnią. Kandydaci są przedstawiani ważnym personom świata show-buisinessu
i wystawieni do współzawodnictwa pod czujnym
okiem Missy.
WU TANG I PREFUSE 73
Już niebawem poznamy nowe nagrania kilku
członków Wu-Tang Clan’u. A wszystko to za sprawą
producenckiego albumu “Surrounded By Silence”,
który przygotowuje Scott Herren, czyli rezydujący
w Barcelonie Prefuse 73. Krążek ten ukaże się 22
marca, wydany przez wytwórnię Warp. Reprezentantami Wu-Tang’u na tej płycie będą Masta Killa,
GZA/Genius i Ghostface, który pod koniec lutego
pojawi się na pierwszym singlu “Hide Ya Face”. Inni
goście na tej płycie to wykonawcy reprezentujący
różne nurty muzyczne, m.in. Aesop Rock, Tyondai
Braxton, Beans, Broadcast, The Books, DJ Nobody,
Tunde Adebimpe (wokalista zespołu TV On The
Radio), czy meksykańska grupa Cafe Tacuba.
2CZTERY7 W EMBARGO
2cztery7
dołączają
do rodziny
Embargo.
Pod koniec
2004 roku
rozwijający
się
label
„Embargo
Nagrania”
podpisał
wieloletni
kontrakt
fonograficzny z bardzo zasłużoną pod względem
udziałów gościnnych i nie tylko, grupą „2cztery7”.
2cztery7 posiada niesamowitą umiejętność robienia hip-hopowych hitów, które od paru lat goszczą
w głośnikach słuchaczy. Zespół żartobliwie określa
swoją muzykę mianem „HIT-HOP”. Obecnie 2cztery7 intensywnie pracuje w Studio S-33 nad debiutanckim albumem. Bez wątpienia będzie to jeden
z najciekawszych materiałów wydanych na wiosnę,
a może nawet w całym 2005 roku. O wszystkich
wydarzeniach związanych z albumem grupy 2cztery7 będziemy informować na bieżąco.
PREMIERY I ZAPOWIEDZI:
ENDEFIS „BYĆ ALBO NIE BYĆ”
Druga
płyta
zespołu Endefis
powstała w poszerzonym składzie
już na początku
2004 roku (Bartosz,
Miexon
+ JedenZdwóch).
Zarówno muzycznie i tekstowo
jest zdecydowanie bardziej zróżnicowana od pierwszej. Produkcją zajęli się producenci z wyrobioną
już renomą np. Mazsa z zespołu
Fenomen oraz Kociołek, jak i młodzi
i mniej znani, ale bardzo utalentowani (np. WDK, DNA). Mimo
tych różnorodności płyta muzycznie
jest spójna. Gościnnie występują
nie tylko wykonawcy z najwyższej
półki O.S.T.R., Fenomen, ale
i mało znani szerszemu gronu, choć
reprezentujący wysoki poziom (np.
Sztyku, Stefczi, Rds). Na krążku nie
zabrakło oczywiście skreczy, którymi
zajął się jeden z trzech najlepszych
polskich dj’ów - DJ Kostek. Premiera
30 styczeń 2005 r.
Grammatik „3” zostanie wydany
nakładem Embargo Nagrania. Pierwszym singlem promującym album
będzie „Dedykowane...”, którego
produkcją zajął się Kociołek.
W sumie zrobił on bity na tym albumie. Pozostałe osiem to produkcje autorstwa Bitnix, Kixnare, Joter,
Flamastra, Haema i Zjawina. Skreczami zajął się Dj Taśmty.
MAŁOLAT / AJRON „W POGONI ZA
VIENIO I PELE „AUTENTYK III”
Płyta Vienia i Pelego “Autentyk
III” będzie zakończeniem trylogii
“Autentyk”. Znajdzie się na niej siedem nowych utworów oraz nowe
wersje czterech starych kawałków
z płyt “Autentyk I & II” (“Jedno
z takich miejsc”, “Iść swoją drogą”,
“Tak od siedmiu lat”, “To dla moich
ludzi”) nagrane z udziałem “żywych”
muzyków. Wystąpią gościnnie m. in.
Eis i WWO. Powyżej prezentujemy
Wam okładkę tego albumu. Premiera
płyty - 5 lutego 2005.
LEPSZEJ JAKOŚCI ŻYCIEM”
Po przesunięciu wydania płyty
z grudnia 2004, album Małolata/Ajron
„W pogoni za lepszej jakości życiem”
trafił 6 stycznia do sprzedaży. Płyta
od razu zebrała bardzo dobre recenzje
i grono fanów. Polecamy tę pozycję.
SLU „NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST
ATAK”
MEZO WYJDZIE Z BLOKÓW
Trwają
prace nad
nową płytą
M e z o ,
z
wielu
względów
jedną
z
najbardziej
oczekiwanych płyt 2005 roku. Muzycznie całą płytę wyprodukuje Tabb,
dlatego będzie ona podpisana MEZO/
TABB jako Lajner. “Mam gotowe
większość tekstów, bity też powstają
systematycznie i na pewno wyrobimy
się na marzec 2005. Nie chciałbym na
razie zdradzać szczegółów, ale będzie
kilka sporych niespodzianek.”- mówi
Mezo. Płyta zatytułowana będzie
“Wyjście z bloków”.
PONAD TO W LUTYM....
GRAMMATIK „3”
17 lutego 2005 ukaże się długo oczekiwany, studyjny album grupy Grammatik, zatytułowany „3”. Po olbrzymim sukcesie płyt: „EP+”, „Światła
Miasta” oraz maxi singla „Reaktywacja”, Grammatik „3” jest zdecydowanie
jedną z najbardziej oczekiwanych
pozycji 2005 roku! „Reaktywacja”
odniosła sukces, sprzedając się
w nakładzie ponad 10’000 sztuk.
na podwójny album SLU. I wreszcie
ostatni etap pracy to studio znanego
wrocławskiego producenta Magiery.
Tam dokonaliśmy miksu połowy
materiału i tam również Peja nagrał
kilka utworów. Za warstwę muzyczną
odpowiedzialni są: w największym
stopniu DJ Decks, później Magiera,
Doniu i Tabb a na samym końcu Peja,
który wyprodukował tylko jeden bit
na całą płytę skupiając się na warstwie tekstowej. Również jeden bit
wyprodukował DJ Zel, jeden utwór
zmiksował wspólnie z Decksem
warszawski producent Waco, i jeszcze
jeden kawałek wyprodukował Magik
i Glaca (Sweet Noise).
Peja wydaje podwójną płytę z DJ
Decksem pod szyldem SLUMS ATTACK. Premiera płyty pod tytułem
“Najlepszą obroną jest... Atak”
przewidziana jest na 24 stycznia
2005. Nagrania powstawały równomiernie w czterech różnych studiach
nagraniowych. Kawałki takie jak:
“Geneza” czy “Wstecz (Staszica story
3)” nagrane zostały w Dillegal Studio
pod poznaniem. Większość gotowych pomysłów Peja zarejestrował
w poznańskim studio KK (są to utwory takie jak: “Reprezentuję biedę”,
“Depresja rappera”, “Kurewskie
życie”, “Ona i on”).Część nagrań
zarejestrowaliśmy w Noise Records
(“Fturując”, “Ile jeszcze?”, “KO.
CHAM”, “Dziś w klubie”). Glaca
jest jedynym zaproszonym wokalistą
Wytwórnia
Prosto
zapowiedziała
na luty 2005
premierę
nmixtape’u
Deszcza Strugi pod tytułem „Mixtape Prosto”. Ciekawą propozycję na
zimę szykuje Wielkie Joł, które w
lutym planuje
wydać ścieżkę
dźwiękową do
musicalu „12
Ławek”. Na
soundtracku
pojawią
się
m.in.: Tede,
Numer Raz, Analogia, Sistars, Kameral, Ri!codeh, Bauagan Mistrzów,
O.S.T.R., Rufin MC. Zapowiada się
gorący luty.
MAŁOLAT & AJRON
W POGONI ZA LEPSZEJ
JAKOŚCI ŻYCIEM
Były już bardzo osobiste produkcje w polskim rapie. Małolat na
bitach Ajrona poszedł
jednak o krok dalej,
odsłaniając uliczny
sekret. Jego teksty
przełamują tabu – jako
pierwszy na polskiej
scenie wprost opowiada o nielegalnych sposobach
zarabiania hajsu na ulicy i bez ogródek przyznaje
się do używek, które są w rapie, ale inni boją się
o nich mówić. Teksty są proste, ale inne by tutaj nie
pasowały. Tematyka jest różna, większość tekstów
przepełniona jest frustracją, niekiedy egzystencjonalizmem (szczególnie w moim ulubionym „Trzeba
żyć” z Pezetem – jest to jeden z lepszych polskich
kawałków jakie słyszałem). Małolat pod względem
ilości bluzgów może konkurować z najlepszymi, ale
to nie szkodzi, a dodaje pikanterii płycie, która doskonale oddaje klimat warszawskich blokowisk czy
klubów („W weekendy żyjąc” to kolejny kawałek,
którego można słuchać w kółko). Bezpretensjonalnie
opowiada o swoich przejściach z pannami, przypałach
z policją, a nawet sytuacji w domu. Jest świadomy
tego, że ma mocny, agresywny styl, który idealnie
współgra z przekazem i zamyka usta tym, którzy
ciągle dopatrują się podobieństw z Pezetem z resztą nie zostawia na nich suchej nitki. Mimo,
iż zaprosił na płytę znanych gości, których jest
dosyć sporo, nie zgubił się wśród nich. Chociaż
to debiutant, nie brzmi gorzej niż Włodi, Eis,
Mes, czy Sokół. Współpraca z Ajronem okazała
się strzałem w dziesiątkę. Ten utalentowany
producent zdobył uznanie przede wszystkim
dzięki współpracy z Eldo. Entuzjaści jego bitów
z „Eterni” z pewnością nie zawiodą się na muzyce,
którą przygotował na album z Małolatem. To nadal
odważne, surowe perkusje i niepowtarzalny mroczny klimat. Nie zawiodą się również ci, którzy
jarali się jego podkładem do „Pieprzyć szary beton” – na płycie jest parę szybszych bitów i, co na
pewno jest na plus, częściej zmienia klimat, dzięki
czemu muzyka nie jest aż tak monotonna. Owoc
współpracy Małolata i Ajrona jest zdecydowanie
godny polecenia. Oni wywiązali się ze swojej roboty
i zaserwowali nam smakowity kąsek w postaci szczerej, solidnej dawki rapu „z jajem”. [V1]
O$KA
PRZEZ $ JAK...
Gdyby tak spojrzeć
wstecz to okaże się,
że na przestrzeni ostatnich lat, jednym
z najbardziej zapracowanych
producentów jest właśnie
O$ka. Zaczął od OMP,
potem zrobił pierwszy Płomień, dwie solowe kompilacje, dwie
płyty z Onarem, po drodze kilka gościnnych
produkcji i wreszcie trzecia płyta producencka.
Choć było tego już trochę to każda kolejna płyta
jest powodem do radości. Producent z Wilanowa
jest jednym z bardziej pomysłowych graczy w tej
branży. To co robi jest najlepszym dowodem na
12 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
to, że można nagrać chwytliwą i przebojową płytę,
bez myślenia o lansowaniu się. Płytę nowoczesną
a jednocześnie mocno osadzoną w klasycznym
podejściu do hip-hop’u. „Przez $ jak” to krążek
z imprezowym zacięciem. Dużo klubowych
rytmów i tanecznych dźwięków. Ale są także
podkłady płynące w wolniejszym tempie,
zachęcające do refleksji. Wszystko jednak utrzymane w niestandardowej stylistyce, raz brzmiącej
groźnie, raz mile bujającej. O$ka prezentuje
odważne i otwarte podejście do muzyki. Jest
jednak rzecz, która niestety też jest wpisana
w jego styl, a mianowicie monotonne loop’owanie
tego samego motywu w utworze. To co na
początku przyciąga, czyli fajny sampl, po kilku
przesłuchaniach zaczyna nudzić i drażnić. Jeśli
chodzi o rap to najlepiej wypadły gwiazdy
z Wielkiego Joł. Bez problemów na bicie odnaleźli
się także starzy znajomi, czyli Jano, Onar i Pezet.
Całość zatem prezentuje się przyzwoicie i słucha się
tego z przyjemnością. Kiedyś O$ce zarzucano brak
własnego stylu, dziś każdy rozpozna jego produkcje. Warszawski producent pakuje w swoje płyty
ciekawie zaaranżowane, choć oparte na prostych
schematach podkłady, chwytliwe sample, dobrze
dobranych goście, dystans i świeżość oraz wyczucie przebojowych rytmów, a to naprawdę gorąca
mieszanka. [se3a]
MAŁY ESZ ESZ
BEZ ZABEZPIECZEŃ
„Bez zabezpieczeń”
to solowy debiut
Mełego Esz Esza,
który
powinien
być wam znany
z
„Enziskenzis”
Szybkiego Szmalu.
Po pierwsze: ta
płyta to perełka
i nie ma opcji, żeby
ją przegapić. Po drugie: to jedna z najświeższych
polskich płyt ostatnich lat. Po trzecie: obawiam się,
że mało kto ją doceni. O ile to, że Mały Esz Esz jest
niewielkiego wzrostu jest mało istotne, o tyle dla
niektórych męczący może się wydać głos, którym
obdarzyła go natura. Można się jednak przyzwyczaić,
tym bardziej, że nadrabia to flow, które zresztą często
zmienia. Cała płyta jest naszpikowana przeróżnymi
emocjami, żaden kawałek nie jest bezbarwny.
Zadziwiające jest, że w przeciwieństwie do innych
płyt, tutaj przyjemność sprawia słuchanie nawet pozornie najmniej ważnych skitów, znaczenie ma intro
czy outro. Muzyka jest świeża, przede wszystkim za
sprawą Szoguna i Deejaya Delty. Goście dają radę.
Przede wszystkim zachwyca kawałek z Proceente
i Ciechem „Wolne słowa” – moim zdaniem numer
roku. Nie można też pominąć Pezeta, Emazeta,
Weny, Lerka czy Łysonżi oraz śpiewającej Karoliny
Grygołowicz, instrumentalistów czy DJ’a Grubaza,
którzy współtworzą ten nieprzeciętny album. Jak
na polskie realia, odważna jest tematyka. Mały
Esz Esz poszedł bardziej w stronę liryki, teksty
często są metaforyczne (np. doskonałe „Fransuckie usta” czy „Twardy dysk skit”), wywołują
skrajne emocje: od niczym nieskrępowanego
optymizmu (np. „Magnes” i wspomniane już
„Wolne słowa”), po przeszywający smutek płynący
z ukrytego, 18. tracku oraz kozackich rozkminek
w stylu „Znajdź odpowiedź” czy „W bezruchu”.
Czymś nowym jest konkretnie nawinięty kawałek
o naleciałościach historycznych, czyli „Wolność”
z gościnnym udziałem Weny i Emazeta. Podobno niektóre wytwórnie nie chciały wydać tego
albumu, ponieważ jest za ambitny. Podejście
godne pożałowania. Wytwórnia w ten sposób nie
obraziła wykonawcy, a słuchaczy. Teraz tylko oni
mogą udowodnić, że to nie jest prawda, kupując
i jarając się tą produkcją. Gorąco polecam. [V1]
DJ 600 V STYLE
(OPERACJA ZRÓB TO GŁOŚNIEJ)
„Właściwi
ludzie
na
właściwych
miejscach… Dobry
rap – rap z serca” –
i tutaj mógłbym
skończyć opisywać
nową, piątą już
producencką
płytę
DJ600V.
Nie zrobię tego,
bo dziką przyjemność sprawi mi jej zrecenzowanie.
Kiedy
zobaczyłem
w Vivie klip promujący tę produkcję (Analogia
„Bujaka!”) byłem średnio zachwycony i z dystansem sięgnąłem po nowego Volta. Tyle, że
mój dystans malał wprost proporcjonalnie do
czasu jaki pozostawał do końca płyty. Po 21 trackach mogłem powiedzieć, że „Style” plasuje się
w czołówce polskich produkcji hip-hop’owych
2004. Szczególnie widać to na tle poprzedniej płyty
Volta, która nie zachwyciła. Zakres muzyczny jest
ogromny. Począwszy od oldschoolowych bitów
sprzed 10 lat, po syntetyczne, zakrawające na miano
następnej epoki. W tekstach mamy przekrój przez
polski Hip-Hop: od poważnych, życiowych tematów
(Pono) aż do imprez i kobiet (Analogia, Pezet,
Tede). W rankingu utworów to ponad ogólnie dobry
poziom wybijają się: Flexxip z 247 w „Co słychać”,
Pezet, Pokahontaz i Tede (kolejność przypadkowa).
Na odrębne traktowanie zasługują 3 utwory z tej
płyty: 2, 6 i 13. Bit Volta plus kobiece wokale – to
coś świeżego, pewien eksperyment. Eksperyment
się udał, i to we wszystkich trzech wspomnianych
przypadkach. Czyżby Volt rozpoczął na dobre erę
„polskiego r’n’b”? „Style” jak sam tytuł wskazuje jest różnorodna stylowo. Do tego mamy sporo
nieznanych artystów, ale obserwując poprzednie
produkcje Volta, stało się to normą i nie wpływa
negatywnie na jakość całości. Warto tę produkcję
mieć, bo za kilka lat przejdzie do kanonu polskiego
rapu. [krl]
01. Peja/Slums Attack - Życie Kurewskie
02. Dj 600V feat. Analogia - Bujaka!
03. Hemp Gru - To jest to
04. Liber & Doniu & Kombii - Rendez - vous
05. O.S.T.R. - Początek
06. Północ Centrum Południe - Uciuany Giecik
07. OSWP feat. DKA - Do Przodu
08. Owal/Emcedwa feat. Mezo - Rapteatr
09. Abradab feat. Gutek - Rapowe Ziarno 2
10. Pezet/Noon - Szósty zmysł
11. Doniu - Przestrzeń
12. Magiera & L.A. i WWO - Każdy ponad każdym
13. O.S.T.R. - Odzyskamy hip-hop
14. Trzeci Wymiar - Dla mnie masz stajla
15. Medi Top - Jestem Stąd
(2)
(2)
(2)
(2)
(39)
(17)
(1)
(16)
(12)
(13)
(13)
(37)
(14)
(42)
(2)
LATEEF AND CHIEF ARE MAROONS
AMBUSH
Mimo
europejskiej
akcesji,
muzycznie wciąż żyjemy na takim zadupiu, że gros znakomitych płyt omija naszą ojczyznę.
Na szczęście nie wszystkie:
”Ambush”, miażdżąca kolaboracja Lateef’a
(z duetu Latyrx) oraz Chief Excel’a (z Blackalicious) trafiła do krajowych sklepów. Przez prawie
40 minut raczeni jesteśmy Hip-Hop’em pełnym
mocy, nasączonym energią, ale łagodnym, perfekcyjnym, ale bez rzemieślniczego zadęcia;
bujającym, ciepłym, ale zrobionym z wykopem
i werwą. Lateef ma pewny, zdecydowany i charakterystyczny, lekko zachrypnięty głos, z głębią
i ciekawym rezonansem; bezbłędnie kontroluje flow,
zarówno w spokojnych momentach (”Don’t Stop”),
jaki i tych przekrzyczanych (”Matter of Time”).
Świetnie sprawdza się w standardowych tematach
i zaangażowanych wersach (polityczne ”If”).
Niestety lepsze zawsze jest wrogiem dobrego,
dlatego gdy dwukrotnie pojawia się Gift Of Gab,
popisy Lateef’a bledną, ale tylko nieco. Dokonania Chief’a błyszczą już non stop. Mocne, sugestywne bębny to solidny fundament podłożony
pod jego muzyczne budowle. Szkieletem konstrukcji są utrzymane w niskich tonach pętle
organów, scalone basową zaprawą, zarysowane
raptownym scratchem i przyozdobione skromnymi dodatkami. Excel ma również smykałkę do
przemycania żywych instrumentów przez granice
hip-hop’owej krainy, by nadać jej naturalnego
uroku. No i rzecz najciekawsza, ”Beautiful You”,
z motywem – uwaga! – pewnej polskiej piosenki
lat pięćdziesiątych... Nie pozwól by ”Ambush”
leżała na sklepowych półkach. Twój odtwarzacz to
dla niej dużo lepsze miejsce. [Hadero]
LUDACRIS
THE RED LIGHT DISTRICT
Jednym z pierwszych przedstawicieli południa, który rozpoczął
multiplatynowe nagrywanie, był
właśnie Ludacris. Dzięki niekonwencjonalnej
technice rymowania oraz świeżemu spojrzeniu
rap, Luda od razu został zauważony przez potężny
Def Jam, u którego boku wydał już trzy świetnie
sprzedające się albumy. Jego nowy krążek, „The
Red Light District”, zawiera wszystko, co reprezentant Atlanty przedstawił nam na „Word Of Mouf”
i „Chicken-N-Beer”. Luda kolejny raz udowadnia,
że jest jednym z najbardziej zabawnych MC’s
w rap-grze. Kawałki typu „Number One Spot”,
gdzie Cris naśladuje Austina Powersa czy „Large
Amounts”, odwołujący się do pogoni za sukcesem, dostarczają sporo frajdy. Wysoki poziom
utrzymany jest również na refleksyjnych produkcjach. Na bitach usłyszymy same sprawdzone
nazwiska, jednak Timbaland na „Potion” i Organized Noize na „Blueberry Yum Yum” delikatnie
rozczarowują. Wśród gości znajdziemy m. in.
DMX, DJ Quik, Trick Daddy czy Nas. „The Red
Light District” nie zaskakuje tak, jak poprzednie albumy, jednak ci, którzy mieli kontakt
z Luda, wiedzą, że nie schodzi on poniżej wysokiego poziomu. [K2]
14 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
JEAN GREA
THIS WEEK
Przedziwna to płyta. Choć
nagrana przez Jean Grea,
księżniczkę podziemia, mającą
na koncie jeden album, jedną
ep-kę, i kilkadziesiąt kolaboracji
z niemal całą arystokracją undergroundu – to brzmi jak album Eve, gdyby ta skończyła
trzy fakultety, spędzała wieczory na slam jamach i
nie spotkała na swej drodze Swizz Beatza. Mimo, że
pod muzyką podpisali się m.in. Belief, 9th Wonder
i Joey Chavez, to nieraz dałbyś głowę, że to dzieła
Just Blaze’a, czy Alchemista pracujących na pół
gwizdka. I choć całość wydała niezależna wytwórnia
Babygrande Records, to szanse na skromny sukces
komercyjny nie są znowu takie skromne. Ale nie
ma się co czarować, bo ”This Week” rozczarowuje.
Sama Jean rymuje wzorowo: Rozbraja nonszalancją
łamania wersów (”Not Like Me”), bez śladu wysiłku
modeluje flow w zależności od tematu i nastroju
zwrotek, odważnie wykorzystuje swe możliwości
wokalne. Wpada przy tym jednak w niebezpieczną
autopułapkę – ową techniczną perfekcją strasznie ogranicza sobie pole manewru, przez co nic
niespotykanego nas tu nie spotka. W większości
wyśmienite rymy, kilka solidnych podkładów, parę
muzycznych nieporozumień (”Style Wars”, ”The
Wall”) – i wspaniały ”Supa Luv”. To wszystko. „To
nie jest krótki album, człowieku” – pisze autorka we
wkładce. No właśnie: SZKODA, że nie jest. [Hadero]
JACKI-O
POE LITTLE RICH GIRL
W kobiecym rapie od pewnego
czasu jest regres. Będące jeszcze
kilka lat temu na topie Lil’ Kim,
Foxy Brown, Mc Lyte czy Da Brat,
nie są obecnie w stanie zaistnieć.
Pojawia się więc okazja dla nowych
twarzy. Jedną z nich jest Jacki-O – reprezentantka
Miami, która zaczynając od pisania poezji, poprzez
nielegalne projekty, podpisała w końcu kontrakt z
komercyjną wytwórnią TVT Records. Jej debiutancki album, „Poe Little Rich Girl”, muzycznie i
tekstowo, koncentruje się na imprezowaniu, miłości
oraz w mniejszym stopniu refleksjach. Jej rap skillsy
nie są na pewno innowacyjne. Jeśli chodzi o flow,
zauważalny jest wpływ Lil’ Kim oraz Missy Elliott.
Samo rymowanie zbliżone jest poziomem do tego,
co prezentuje Trina czy Gangsta Boo. Jacki dostała
wsparcie od czołówki południowych producentów.
Usłyszymy Jazze Pha, Timbalanda. Red Spyd i Cool
& Dre. „Poe Little Rich Girl” to w miarę silny debiut,
choć zdecydowanie zbyt przewidywalny. [K2]
CHINGY
POWERBALLIN
Rok temu Chingy wydał debiutancki
album „Jackpot”, którym sprawił,
iż St. Louis zyskało kolejnego
multiplatynowego rapera. Chingy
został znakomicie wypromowany, a
stało się to przede wszystkim dzięki
sporemu zaangażowaniu Ludacrisa. Od tamtego czasu Chingy wyraźnie usamodzielnił się w działaniach,
czego dowodem jest odejście z DTP oraz założenie
własnej wytwórni Slot-A-Lot. Jego nowy krążek,
„Powerballin”, jest kontynuacją pierwszego LP.
Na płycie ponownie usłyszymy gorące, południowe
produkcje duetu Trak Starz oraz imprezową lirykę
chłopaka z St. Louis. Jeśli chodzi o gości, to Chingy zadbał zarówno o przedstawicieli R&B, jak
i czołówkę Dirty South. Kolaboruje z: R. Kelly, Janet Jackson, Lil’ Wayne, Nate Dogg, G.I.B i Bun B.
Jednym z ciekawszych utworów na krążku jest „All
The Way To St. Lou”, który wyprodukował sam
David Banner. „Powerballin” jest raczej nieudanym
przedsięwzięciem. Singlowy track „Balla Baby”,
nie ma takiej siły przebicia, jak „Right Thurr”, natomiast reszta materiału praktycznie nie różni się od
tego z debiutu. Chingy powtórzył koncepcję, która
przyniosła mu sławę. [K2]
DIPLO
FLORIDA
„Hello, what’s your name?”
– słodkim głosem wita nowa płyta
z wytwórni Big Dada. Tak rozpoczyna się album „Florida” artysty
kryjącego się pod pseudonimem
Diplo. Big Dada to label, który kojarzycie głównie
z czarnoskórymi zaklinaczami Ty i Rootsmanuvą oraz
ekscentrycznym triem cLODDEAD. Diplo to postać
z innej bajki – blondynek o sympatycznej aparycji
zajmujący się abstract Hip-Hop’em. Prasa jeszcze
nie huczy, ale już wkrótce zacznie, bowiem wyłonił
się artysta, który spokojnie może zostać dopisany do
listy zajmowanej już przez DJ’a Shadow, DJ’a Cam
i RJD2. „Florida” może spokojnie zostać uznany, za
jeden z krążków roku. Objawienie! Nie spotkamy
tutaj popularnych ostatnio naleciałości funkowych i soulowych. Styl mocno eklektyczny, kolaże
dźwiękowe, zabawa kontrastem – znamy? Znamy
i lubimy. Elektronika, silne podbicie perkusyjne i
dźwięki różnych instrumentów wiodą prym. „Florida” to pogodny album, kojarzący się z wakacjami,
plażą. Owszem, pojawiają się też psychodeliczne
motywy (udar słoneczny?), ale nie zakłócają ogólnej
harmonii. Kolejny dowód na możliwości samplingu.
Samplingu, który jest sztuką, nie techniką. Bogna
„Bagietka” [Szulc]
NAS
STREET’S DISCIPLE
„Street’s Disciple” był w pierwszej
trójce najbardziej oczekiwanych albumów 2004 roku. Wypuszczony
w połowie roku kawałek „Thief’s
Theme”, uświadamiał nam na
poważnie, iż pod koniec roku dostaniemy coś, na
co czekaliśmy okrągłe dwa lata. Nas nagrał kolejny
niesamowity album, ale nie jest to kolejny klasyk
w wykonaniu króla z QB. Może, gdyby pozbierać
najznakomitsze kawałki z obu kompaktów i stworzyć
z nich pojedyńczy LP, to powstało by coś, co rapowemu arcydziełu jest o wiele bliższe. Przesłuchując obie
płyty, dostajemy blisko półtorej godziny muzyki na
najwyższym poziomie, obcując z takimi gatunkami
jak jazz, blues czy soul. Mimo, że „Street’s Disciple”
posiada kilka słabszych momentów, to nie zmienia to
Z E
01. Eminem - Like Toy Soldiers
02. Xzibit - Hey Now (Mean Muggin`)
03. Jay-Z/Linkin Park - Numb/Encore
04. Fabolous - Breathe
05. N.O.R.E. - Oye Mi Canto
06. T.I. - Bring Em Out
07. Snoop Dogg- Drop It Like It`s Hot
08. Eminem - Just loose it
09. Snoop Dogg - Let`s Get Blown
10. 50 cent - Disco Inferno
Ś W I A T A
(4)
(5)
(5)
(5)
(19)
(1)
(5)
(5)
(19)
(5)
TEKST:hadero
10 płyt na...
NIEPRZESPANĄ NOC
W NUMERZE TRZYNASTYM MOGLIŚCIE PRZECZYTAĆ ZESTAWIENIE 10 UTWORÓW NA CAŁY DZIEŃ, ZAKOŃCZONE ”IT WAS A GOOD DAY” ICE
CUBE’A I ”MIDNIGHT IN A PERFECT WORLD” DJ SHADOW’A. WYOBRAŹMY SOBIE JEDNAK, ŻE DZIEŃ WCALE NIE BYŁ TAKI DOBRY, A ‘PERFEKCYJNY’ TO OSTATNI EPITET, JAKIM CHCIELIBYŚMY OKREŚLIĆ ŚWIAT. POCHŁONIĘCI PROBLEMAMI OSTATNICH DWUNASTU GODZIN NIE MOŻEMY
ZMRUŻYĆ OKA. Z POWODU ALERGII NA WEŁNĘ REZYGNUJEMY Z LICZENIA OWIEC, W DODATKU ZESZŁEGO TYGODNIA WYLALIŚMY OSTATNIE
KROPLE LAWENDY, NO I ZA BARDZO SZANUJEMY WĄTROBĘ, BY ŁYKAĆ ŚRODKI NASENNE. JEDYNYM REMEDIUM POZOSTAJE MUZYKA. ZAPRASZAM NA 10 PŁYT, PRZY KTÓRYCH MORFEUSZ COFA SWE RAMIONA. 10 PŁYT, KTÓRYCH PEŁEN POTENCJAŁ OBJAWIA SIĘ DOPIERO WTEDY,
GDY WSZYSCY JUŻ ŚPIĄ I ZOSTALIŚMY TYLKO MY I GŁOŚNIKI. 10 PŁYT, KTÓRE SPRAWIĄ, ŻE BEZSENNA NOC BĘDZIE JEDNĄ Z NAJBARDZIEJ
EKSCYTUJĄCYCH.
DJ SIGNIFY
SLEEP NO MORE
„Chciałem stworzyć ciężką,
psychodeliczną płytę” – mówi
nowojorczyk DJ Signify. Przy
werbalnym współudziale genialnego Sage Francis’a i niewiele mniej zdolnego Buck’a 65, udało mu się to
w pełni. Powstała płyta funkcjonująca niczym
wilkołak, za dnia niejaka, nużąca, ospała, nie
robiąca większego wrażenia, ale gdy tylko zapadnie zmrok zaatakuje i zawładnie Waszą duszą
i ciałem. Z wyczuciem i powściągliwością dobrane sample znajdują pod opieką Signify’a
idealne towarzystwo wśród jego intensywnych
bębnów i bezlitośnie przycinanych scratch’y.
Strach ogarnia nas już we ”Fly Away”. Trzeci
utwór, ”Migrane” i niepewn ie wyłaniająca się
zza ciemnych zakamarków perkusja przyprawić
nas może o zimne dreszcze. Odsłaniając jeszcze
tylko kilka tajemnic przy tracku szóstym Sage
Francis zabiera nas na ”Haunted Hause Party”
oprowadzając nas z niewiarygodną dbałością
o szczegóły po tym przeklętym domu. Mamy
jeszcze porywczą, trzyczęściową sagę ”Peek
a Boo” z piekielnie szybką perkusją oraz kilka innych mrożących krew w żyłach utworów, których
poznanie zostawiam Waszej gestii.
GRAMMATIK
ŚWIATŁA MIASTA
Z przerażenia i ciemności
wyrywają nas powoli światła
miasta. To nie tylko kłujące
wzrok neony, migające ulicami
reflektory aut i przebłyski chodnikowych latarnii. To również
poruszające do głębi podkłady Noon’a, złożone
z naturalnych, spokojnych bębnów i smutnych, nastrojowych sampli pianina, smyczków,
akustycznej gitary albo delikatnych wokali. To
mądre, szczere i poetyckie wersy Eldo i Asha,
uzupełnione nieco bardziej schematycznym
stylem Jotuze. To wreszcie najlepszy polski album, wierny i oddany towarzysz wszystkich
spędzających wieczory w „Pustych Pokojach”,
którzy w muzyce znajdują ucieczkę, „ukojenie
w bitach” i „spokój w trzeszczących płytach”.
Może to być modlitwa, bo przecież „nawet najt-
wardsi mają chwilę, kiedy potrzebują klęknąć”,
może to być kreślenie planów na przyszłość przy
„Zwyczajnych Marzeniach”, albo przeciwnie,
wspomnienia z młodości o czasach, w których
„wszyscy mieli uśmiech na twarzach”, by wreszcie z optymizmem uświadomić sobie, że „to dla
Ciebie błyszczą się te gwiazdy”. Oprócz melancholii i powodów do zadumy, „światła miasta”
przynoszą uspokojenie: „jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach”.
COMPANY FLOW
LITTLE JOHNNY
FROM THE HOSPITUL
Nie trwa ono jednak zbyt długo,
gdyż oto trafiamy w odwiedziny
do szpitala, do pokoju małego
chłopca o imieniu Johnny. Choć
Jasio mówi niewiele, to godzina
spędzona w jego towarzystwie dać może więcej niż słuchanie słowotoku
większości raperów. Już w pierwszym utworze
słyszymy przedziwne, paranoiczne jęki na tle
mosiężnych bitów, wprowadzające nas w nie
do końca definiowalny stan. Świat Johnny’ego
wypełniają schizofreniczne dźwięki przetworzone przez maszynerię El-Producto i Mr. Len’a,
producentów znanych doskonale z bezlitosnego
obchodzenia się ze słuchaczem. Wysuwają oni
w jego kierunku baterię dział największego kalibru. Sporo tu ech industrialu, przez co mamy
wrażenie, że płytę tworzono gdzieś na zapleczach
ogromnej fabryki. Z drugiej strony słychać odgłosy
zaczerpnięte wprost z podziemnych otchłani, by
nagle spłynęły na nas kosmiczne wręcz sygnały
z zupełnie innej galaktyki. Apokaliptyczne, nabuzowane po brzegi syntezatory; ochrypłe dęciaki
przemaglowane przez elektronikę, czy gitary
elektryczne świdrujące czaszkę do najgłębszych
zwoi mózgowych z pewnością nie służą układowi
nerwowemu. I jak tu nie popaść w nerwicę przy
tak zawirowanych produkcjach? Dlatego po ostatnich taktach ”happy happy joy kill” szybko
włączamy coś co ma szansę nas uratować.
A TRIBE CALLED QUEST
MIDNIGHT MARAUDERS
Wybiła północ. Najwyższa pora na odprężenie
przy jazzujących podkładach, lekkich rymach
i spontanicznych refrenach,
a kto rozkołysze nas lepiej niż
Tribe Called Quest? Razem
z Q-Tip’em i spółką wyruszamy
w muzyczną podróż, by w ”Award
Tour” okrążyć cały świat, poznać
niezliczoną ilość opowieści (”8 Milion Stories”)
i wyluzować się przy ”Elektric Relaxation”. Zachwyceni atrakcjami serwowanymi przez plemię,
możemy wyrazić swą aprobatę (”Clap Your
Hands”) i łapiąc się za głowę wrzeszczeć razem
z gościnnie występującym Bustą refren: ”oh my
God!”. ”Midnight Marauders” to płyta z okresu,
gdy zespoły, mimo iż nie godziły się na kompromisy, potrafiły osiągnąć wysoką sprzedaż i uznanie fanów, coś co dziś jest niemal nieosiągalne.
Powód? Kiedyś kontrakt płytowy podpisywali
nieliczni, naprawdę najlepsi.
RJD2
DEADRINGER
Wróćmy do naszego zestawienia,
bowiem północ za nami i dopiero
teraz zaczną się dziać rzeczy
poważnie szargające nerwy. Na
początek obejrzymy ”The Horror”, to solidnie wykręcony numer, oparty o panicznie świszczące klawisze,
bulgoczący gdzieś za rogiem bas i powtarzane
w kółko “It’s time, time, time to understand the
horror... It’s time, time, time to understand the
monster”.Podczas refleksyjnego ”Smoke & Mirrors” będziemy rozmyślać o jutrzejszym dniu
(”who knows what tomorrow will bring/ maybe
sunshine or maybe the rain?/ or maybe it’ll bring
my love to me/ who knows?”). Nagle z zadumy
wyrwie nas krótki dialog ”Shot In The Dark”. To
nie koniec mrożących krew zdarzeń, przeciwnie,
jest coraz bardziej niebezpiecznie, bo oto mamy
”2 More Dead”, kolejny funkowy track spod ciemnej latarni. W ciekawym ”June” raper Copywrite
składa hołd swojemu zmarłemu ojcu, a album
wieńczy sentymentalny, archaiczny ”Work”. Rjd2
dźwiękami i wyłuskanymi ze starych analogów
wokali opowiada nam swe historie z równą swadą
co z wyczuciem, dbając o dramaturgię utworów,
nie szczędząc autoironii (”he sell a lot of records
you know, but he’ll sell a lot more man if he’ll
take his picture of the cover”) i powagi. „Dead-
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 15
ringer” to wciąż jeden z najlepszych albumów
kilku ostatnich lat i w pewnym sensie jest dla mnie
hańbą, że wciąż leży na półce sklepowej pewnej
sieci handlowej o rzekomo najniższych cenach. Na
co czekacie? Przecież nie kupię drugiego egzemplarza!?
SOLE
SELLING LIVE WATER
Każdy z trzynastu utworów
tej płyty to osobny rozdział
tej samej historii, opowieści
o świecie autora, jego obsesjach,
wewnętrznych paranojach. To
strumień świadomości pełen mentalnego ekshibicjonizmu, przepełniony goryczą,
chęcią oderwania od rzeczywistości. Sole swym
niepokojącym głosem doskonale przekazuje
emocje, od buntu przez agresję po żal. Wzburzony, drwiący, czy melancholijny, zawsze brzmi
znakomicie. Ci, którzy wspominają Big Pun’a za
sposób, w jaki nabierał powietrze między wersami,
tutaj zaspokoją swe tęsknoty - Tim Holland rymuje
tak, jakby każdy wers miał być jego ostatnim” – to
moje słowa sprzed półtora roku, wyjęte dziś z szuflady. Czy uległy przedawnieniu? Absolutnie nie.
W swym lenistwie wyciągam więc kolejny akapit:
„wszystkie komplementy zaadresowane do Sage’a
Francis’a byłyby tu jak najbardziej na miejscu.
Sole pozbawiony jest co prawda jego ironicznego
dystansu, dowcipu, zamiast optymizmu woli chyba farmację, poza tym ma mniej przystępny flow,
bardziej złowrogi, porażający, na pewno przez a może dzięki? - swoją oryginalność wymagający
cierpliwości i oswojenia.” Nie skończę jednak
leniwym: „musisz tego raz posłuchać”. Nie wiem
czy dwadzieścia sesji z ”Selling Live Water” wystarczy by pokochać tę płytę. Tak jak z kobietami:
te niedostępne okazują się najcenniejsze...
BUCK 65
SQUARE
Jeśli o hip-hop’owym artyście pisze
się per „Tom Waits z samplerem”,
to oczywistym jest, że mamy do
czynienia z artystą najwyższej
klasy. Kanadyjczykowi znacznie
bliżej do wspomnianego barda
niż stereotypowego rapera. Z setkami płyt, samplerem i bitmaszyną Buck tworzy coś, co sytuuję
się jakieś ćwierć półki poniżej dzieł Shadow’a.
Raz są to szybkie, niemal breakbeatowe podkłady,
kiedy indziej turntablistyczne popisy autora płyty.
Jednak przewagę mają echa blues’a i miejskiego
folku tworzące na zmianę niewdzięczną i ponurą
oraz urzekającą, pełną ciepła i uroku atmosferę.
Spod swego pióra Buck wydobywa poetyckie,
przejmujące historie o ludziach z małych, zamglonych miasteczek, przeplatając je z wątkami
autobiograficznymi, nie szczędząc przy tym
najbardziej intymnych szczegółów, by pod koniec
błysnąć humorem w słownej grze o jedzeniu. Lekko zachrypnięty głos Buck’a nadaje wszystkiemu
groteskowy, wręcz kryptyczny wydźwięk, idealnie
sprawdzający się przy zapalonych świecach.
MOBB DEEP
INFAMOUS
Z pachnącej żywicą Kanady oczyma wyobraźni przenosimy się
do ciemnych zaułków nowojorskiej dzielnicy Queensbridge.
Uprzedzam jednak, że oprócz
gwałtownych skoków ciśnienia,
szybkich oddechów, nerwowego oglądania się za
siebie i odgłosów wystrzałów broni maszynowej
16 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
niewiele nas tu spotka. Prodigy i Havoc brutalnymi słowami ilustrują klimat miejsc, z których
cało wychodzą tylko szczęśliwcy i twardziele
(”Survival of the fit/ only the strong survive”),
jedyna zasada to ”Eye For An Eye”, a najlepszym lekarstwem jest ”Drink Away The Pain”.
O hipnotyzującej mocy ”Infamous” decyduje jednak przede wszystkim muzyka i odpowiedzialny
za nią Havoc. Podkłady te na pierwszy rzut ucha
brzmią ascetycznie, skromnie, dopiero przy kolejnych kontaktach ujawniają swój obezwładniający
potencjał. W bitach najważniejszą rolę grają bardzo silnie wybijane werble, zgrabnie prowadzone
przez pętle basu. Ledwie słyszalne, dyskretne,
schowane pod płaszczem mroku niczym marihuana ukryta przed policyjnym patrolem, tak by tylko
wtajemniczeni mogli ją odnaleźć, powodują uczucie lęku jakie w nocnych godzinach towarzyszy
zwykle mieszkańcom Q’Boro.
LEONARD COHEN
TEN NEW SONGS
Muzyka z ”Ten New Songs” jest
w swej strukturze do Hip-Hop’u
bardzo zbliżona. Wolne, systematyczne bity, delikatne dopowiedzenia
basu i instrumentów klawiszowych wspomagane kobiecymi chórkami mogłyby
z powodzeniem stanowić akompaniament dla co
wrażliwszych MC, gdyby je trochę podkręcić na
konsolecie. Prócz tego teksty Cohen’a nie różnią
się wiele od hip-hop’owych, może poza nieco inaczej umiejscowioną wrażliwością: znany z radia
i telewizji ”In My Secret Life” to relacje damskomęskie ubrane w trafne metafory, ”That Don’t Make
It Junk” to nic innego jak oda do pewnego czystego,
popularnego szczególnie w naszym kraju eliksiru.
”Here It Is” to tak znienawidzone przez wszystkich
bogactwo i przepych również nie znajduje poparcia
u Cohen’a. Tekst ”By The Rivers Dark” ociera się
już o rastafarianizm: ”I lived my life in Babylon/
and I did forget my holy song/ And I had no strength
in Babylon”; a w wieńczącym płytę ”The Land of
Plenty” słyszymy ”for the millions in a prison”, pan
Leonard śpiewa zamiast rymować? Trudno, odpowiem, nie znajdując lepszego argumentu. Cohen pisał
ten album będąc w klasztorze buddystów, budząc
się codziennie o czwartej rano. My nie spaliśmy
nawet przez minutę!
BEANS
TOMORROW RIGHT NOW
Wszystko co złe musi się jednak
skończyć, kończy się i nasza bezsenna noc. Pora zobaczyć świat
w różowych kolorach, spojrzeć
w przyszłość z nadzieją, pewnością
siebieiekstrawagancją.PłytaBeans’a
(eks-członka Anti Pop Consortium) nie oferuje nam
nic innego. Znajdujemy tu elektroniczne, oszczędne
podkłady, oparte głównie na syntezatorowych motywach i staroszkolnie brzmiących bitach. Prócz tego
mamy mnóstwo doskonałej zabawy w obcowaniu
z nietypową gadką nowojorczyka. Każdy utwór działa
inaczej: ”Pheek The Beet” śmieszy swym ironicznym, słodkim, popowym, dziecinnym aranżem. Po
przyprawiającym o zawroty ”Raping Silence” mamy
dyskretne ”Toast”, by jeszcze raz oszaleć przy ”Hot
Venom”. Zarymowane na tle beatboxu ”Crave” bawi
tylko na początku, bo okazuje się, że to śmiertelnie
poważny diss na wszystkich kiepskich MC’s. ”Booga
Sugar” już całkiem rezygnuje z akompaniamentu,
bo temat – narkotyki – jest zbyt istotny by coś miało
rozpraszać naszą uwagę.
STYCZEŃ
REAKTYWACJA GRAMMATIKA
Po trzech latach
milczenia powrócił
warszawski zespół
Grammatik. Eldo
i Jotuze nagrali
świetnie
przyjętą
EPkę „Reaktywacja”. Ten mini-album
zwiastuje kolejne
wydawnictwo płytowe Grammatika, którego premiera została przesunięta na rok 2005. Powyższa
EPka jest pierwszym materiałem wydanym przez
nową wytwórnię Embargo Nagrania (Pezet/Noon,
247 i JWP). Nowy label przejął dystrybucję płyt
Asfalt Records.
VADIM W POLSCE
Na kolejny koncert do Polski przyjechał DJ Vadim. Pochodzący z Ukrainy fenomenalny twórca
abstrakcyjnego brzmienia hip-hop’owego. Wirtuoz gramofonu i samplera wystąpił w Bytomiu
i Wrocławiu wraz ze składem Rosyjskiej Perkusji.
W tym roku grupę tworzą Yarah Bravo, cudnie
śpiewająca żona Vadima, kanadyjski eMCe Blu
Rum 13 oraz wybitny turntablista DJ Woody.
SISTARS NA EUROWIZJI
Sistars startują w polskich eliminacjach do
międzynarodowego
Konkursu Eurowizji.
Podczas widowiska,
które ogląda 6 milionów Polaków, Siostry
i Sisquad wykonują
specjalnie
przygotowany na tę okazję
utwór „Freedom”. Skład
jest pierwszym zespołem ze sceny R&B/Hip-Hop,
który bierze udział w tym wydarzeniu. Ostatecznie
spośród 15 naszych artystów, najwięcej głosów
zdobywa Blue Cafe.
LUTY
KLASYCZNY AMERYKAŃSKI
RAP W POLSCE
W Warszawie na jedynym występie w Polsce
pojawia się legendarny producent Prince Paul,
twórca pierwszych płyt De La Soul i mrocznego
klimatu Gravediggaz oraz autor niezliczonej ilości
ambitnych projektów z Handsome Boy Modeling School na czele. Artysta gra wspaniały set
w warszawskim klubie Live, niestety jedynie dla
garstki fanów. Większe grono słuchaczy lubiących
podziemny rap zgromadził nowojorski raper Jeru
the Damaja, który występił we wrocławskim
Kolorze po raz trzeci w Polsce. Artysta powrócił
do stolicy Dolnego Śląska jeszcze w listopadzie
2004.
JEDEN OSIEM L KRADNIE
Skandal związany z nieautoryzowanym
użyciem sampla przez płocką grupę
Jeden Osiem L w megaprzeboju „Jak Zapomnieć”.
Autorzy utworu skorzystali z charakterystycznej
kilkusekundowej pętli otwierającej kawałek „Overcome” grupy Live, hit roku 2001 poświęcony ofiarom zamachów na World Trade Center. O wydarzeniu było głośno m.in. ze względu na odważne
wypowiedzi chłopaków z 18L, wypierających
się winy. Sprawa zostaje rozwiązana z korzyścią
4
0
0
2
ROK
DAŻEŃ NA
OWEJ
P
A
R
IE
N
E
C
PODSUMOWANIE WY
S
J
IE
K
S
L
PO
dla wytwórni Universal, polskiego dystrybutora
nagrań Live. O grupie robi się głośno także w kwietniu, kiedy wychodzi na jaw sprawa o zamieszanie
zespołu w pobicie reportera Przekroju za nieprzychylny artykuł.
NUMER RAZ POWRACA
Wytwórnia Wielkie Joł poinformowała o premierze długo oczekiwanej płyty solowej Numer Raz
- drugiego z trójki artystów legendarnego zespołu
hip-hop’owego Warszafski Deszcz. Album został
zatytułowany: “Muzyka, Bloki, Skręty”.
MARZEC
KONCERTOWY WARSZAWSKI
MARZEC
W jednym miesiącu wystąpiło w Warszawie mnóstwo ciekawych artystów m.in.: legendarni Arrested
Development, wybitny brytyjski raper TY, poetka
mikrofonu Ursula Rucker oraz Blade i DJ First Rate,
legendy brytyjskiej sceny hip-hop’owej.
HIP-HOP W TVP 2
W telewizyjnej Dwójce zostaje wyemitowany program z serii „Polaków Portret Własny” o tytule
„Hip-Hop a sprawa polska”, w którym występują
największe gwiazdy polskiej sceny. Artyści
wypowiadają się o różnych kwestiach związanych
ze społeczeństwem. Wśród zaproszonych gości
znajdują się m.in. AbraDab, Eldo, Vienio, Sokół
i Jędker.
NONTOPER TRYUMFUJE NA BOTY
W
Koninie
odbyły się eliminacje do Battle
Of The Year Eeastern Europe.
Na parkiecie
bezkonkurencyjni
okazali się bboy’e
z Nontoper Mielonki. Byli pierwszą ekipą ubieraną
w ciuchy Croppa. Kolejne miejsca zajęli Ready
To Battle i Crayzie Squad. Głośno jest o skandalu
związanym z grupą Azizi, która odmawia walki
o trzecie miejsce.
SISTARS Z FRYDERYKIEM
Kolejny sukces Sistars w roku 2004:
grupa zdobyła dwie nagrody polskiego
przemysłu fonograficznego, czyli
Fryderyki. Zespół tryumfuje w
kategoriach Hip-Hop i Debiut
Roku, urozmaicając galę rozdania
wyróżnień występem na żywo.
KWIECIEŃ
AMBITNE POWROTY
Pomimo wielu plotek o rozpadzie projektu, ukazuje
się druga wspólna płyta Pezeta i Noona. Wyjątkowo
dojrzały tekstowo i muzycznie materiał „Muzyka
Poważna” promuje singiel „Nie jestem dawno”.
Miesiąc później premierę ma długo oczekiwany album Łony „Nic Dziwnego”. Znajduje on szerokie
grono entuzjastów wśród fanów inteligentnych, ironicznych komentarzy o otaczającej nas rzeczywistości.
Po długiej przerwie, w dobrym stylu, powraca Liroy
z singlem “Kiedyś przyjdzie taki dzień”. Utwór do
pobrania na Portalu Hip-Hop.pl.
BBOYE U PAPIEŻA
Trzech Polskich B-Boy’ów: Kfiatek, Wezyr i Bożek,
wysstąpiło w Watykanie specjalnie dla Jana Pawła II.
Wydarzenie przechodzi do historii jako docenienie
polskiego Hip-Hop’u w tzw. „wyższych kręgach”.
PROJEKT PCP
Pod Północ Centrum Południe kryją się 3 legendarne ekipy: zasłużony Deluks (Gdańsk), szanowani
za wkład w rozwój graffiti JWP (Warszawa)
oraz prekursorzy krakowskiej sceny Intoksynator
(Kraków). Długoletnia przyjaźń połączyła te zespoły
i zaowocowała wydaniem albumu.
TRZECIA PŁYTA MOR WA
Premiera trzeciej płyty Mor WA pt. “Dla słuchaczy”.
Łyskacz, Wigor i Pepert dedykują album prawdziwym słuchaczom polskiego Hip-Hop’u, bez
względu na wiek.
NOTES TEDEGO
Premiera trzeciego solowego krążka Tede, pt.
“Notes”. Za stronę muzyczną albumu odpowiadają
nieznani do tej pory szerszej publiczności, młodzi
producenci, których talent możliwy był do odkrycia dzięki konkursowi na produkcje hip-hop’owe,
jaki wytwórnia Wielkie Joł ogłosiła jeszcze w listopadzie 2003 r.
MAJ
HIP-HOPOLE
2004
Odbyła się czwarta edycja organizowanego przez
Hirka Wronę festiwalu Hip-HOPOLE. Impreza
miała oryginalną formę: zaproszeni goście dzielą się
na dwa obozy, związane odpowiednio z DJ’em 600V
i duetem producenckim Whitehouse, a na scenie
występują na zmianę artyści reprezentujący „przeciwne” strony. W wyjątkowo pozytywnym spotkaniu
wzięły udział czołowe postacie polskiego rapu, jak:
Tede, Pokahontaz, K.A.S.T.A., O.S.T.R., Flexxip
i Abradab. W Opolu spory sukces odnosi także
grupa Sistars, która zdobywa nagrodę publiczności
w plebiscycie Premiery.
RAPERSKI BEEF
Rozpętałsięjedenznajgorętszychkonfliktówostatnich
lat.Bezpośrednimzapalnikiemokazałsięutwór„Oczy
Otwarte 2 (Rok Później)”, w którym Mes (Flexxip)
i Numer Raz (Warszafski Deszcz) bezpośrednio
s k r y t y k owa l i
rozwijający się
nurt tzw. hiphopolo. Najbardziej
urażony zdawał
się być poznański
raper
Mezo,
który
nagrał
agresywną
odpowiedź
„Panczlajner”.
Na reakcję nie
trzeba
było
czekać, własne
kawałki nagrali
następnie Numer
i Mes. Konflikt,
opierający się
też na zbieżności
ksywek Warszawiaka i Poznaniaka, zakończył
sięnieformalnym
zwycięstwem
Mesa,
na
którego
nagranie Mezo nie
odpowiedział.
Szykanowany
za
„Aniele”
raper pokazał
jednak polskiej
publiczności, że
wie, co oznaczają
bitewne rymy.
WIELKA BITWA WARSZAWSKA
Po czterech cotygodniowych eliminacjach
w stołecznej Przestrzeni Graffenberga odbył się
Wielki Finał Wielkiej Bitwy Warszawskiej. Impreza
miała wysoki poziom. Pojedynek wygrał Duże Pe,
pokonując kontrowersyjnym werdyktem sędziów
Tetrisa.
HIPHOPOWE TARGI
W Cieszynie odbyły się I Międzynarodowe Targi hiphopowo-uliczno-ekstremalne, na których wystawiło
się kilkadziesiąt firm związanych z kulturą Hip-Hop
oraz sportami ekstremalnymi. Zorganizowanie
takiego wydarzenia świadczy o coraz mocniejszej
pozycji ‘rapowych’ firm, szczególnie na rynku
odzieżowym i medialnym.
NIETYPOWY DEBIUT
Sidney Polak, znany perkusista grupy T.Love
debiutuje solową płytą. Album stanowi wypadkową
jego ostatnich fascynacji muzycznych i łączy w sobie elementy muzyki reggae, hip-hop i folk. Całość
uzupełniają teksty komentujące rzeczywistość oraz
opowiadające w zabawny sposób prawdziwe historie
z jego życia.
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 17
CZERWIEC
BELVEDERE AWARDS
Hip-Hop ewidentnie
wkroczył na salony,
czego
ostatecznym
dowodem jest uhonorowanie
Tedego
prestiżową
nagroda
uznanego producenta
wódek
Belvedere.
Ceremonia
rozdania nagród odbyła
się właśnie w Pałacu
Prezydenckim, a bawią
się na niej najbardziej znane postaci świata biznesu
i polityki (m. in. dr Jan Kulczyk).
BOTY 2004 EASTERN EUROPE
Wschodnioeuropejskie eliminacje do Battle of The
Year odbywają się po raz kolejny w Szczecinie.
Imprezę po raz trzeci wygrywają Słowacy z Quasit
X-Boyz, drugie miejsce zajmuje polski Crazy Squad,
a trzecie Nontoper Mielonka. Po raz pierwszy
w Polsce zagrał niemiecki raper Afrob.
WIELKIE WYDARZENIA MUZYCZNE
W Warszawie wystąpiła legenda amerykańskiego
rapu, De La Soul. Zespół zagrał dla kilkuset fanów
w klubie Stodoła, dostarczając niezapomnianych
wrażeń muzycznych. Pod koniec czerwca w Sopocie gościł zaś Sean Paul, międzynarodowy gwiazdor
dancehall. Nawet padający deszcz nie przeszkodził
przybyłym fanom w żywiołowym odbiorze
wyjątkowo gorącego koncertu.
TRZY OCZEKIWANE PŁYTY
W czerwcu ukazały
się trzy ważne płyty.
Pierwsza to Owal/Emcedwa pt. “Epizod III:
Wirus”.
Nakładem
Camey Studio ukazał
się solowy krążek
Onara pt. “Osobiście”.
Zdecydowanie najlepszy materiał tego artysty. I wreszcie na półki sklepowe trafił długooczekiwany „Czerwony album”
Abradadaba.
LIPIEC
CYPRESS W GDYNI
Na jedynym koncercie w Polsce przyjechała kultowa
grupa Cypress Hill. Nieustraszeni propagatorzy zielonych liści wystąpili w Gdyni podczas Open Air
Festival, na którym zagrali także Massive Attack,
Pink! i Goldfrapp. Na występie latynoskiego tria
pojawiają się rzesze fanów.
SIERPIEŃ
CROPP VESTAX DJ CAMP
Na kolejnym letnim obozie dla DJ’ów spotyka się
ponad dwudziestu adeptów sztuki używania gramofonu jako instrumentu. Odbywający się w Cieszynie
obóz odwiedzili też DJ Kostek, DJ Haem i DJ Hen,
którzy dają praktyczny pokaz umiejętności poskramiania winylowych płyt.
HIP-HOP KEMP 2004
Na największym festiwalu hip-hop’owym Europy
Środkowej i Wschodniej bawi się ponad 13000 osób,
w tym około tysiąca Polaków. Impreza odbywa się
nad Srebrnym Jeziorem w czeskim mieście Hradec
18 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Kralove, a jako gwiazdy występują czołowe postaci
światowej sceny podziemnej, jak Lootpack, DJ
Vadim, Killa Kela i 7L & Esoteric. Na prestiżowym
festiwalu Polaków reprezentują O.S.T.R. (wygrał
freestyle battle organizowaną podczas festiwalu)
i WWO. Na festiwalu występuje też Nontoper
Mielonka, która daje wycisk wszystkim innym kempowym ekipom breakdance.
co spotyka się ze skrajnie różnymi opiniami u widzów.
DEOBE/DENA
LISTOPAD
Kolejny debiut wydany przez UMC Records to płyta
duetu Deobe/Dena pt. “deobedena.com”.
ELEGANSKI RAP
Trójmiejska grupa Elegans debiutuje płytą “W dobre gusta”.
WRZESIEŃ
KELIS W POLSCE
Wielka gwiazda sceny współczesnego R&B Kelis gościła na jedynym koncercie w Warszawie.
Pomimo relatywnie wysokiej ceny biletu, na koncercie pojawiło się kilkuset fanów, którzy przez
ponad godzinę wspaniale bawili się w rytmach
największych przebojów artystki, z „Trick Me”
i „Milkshake” na czele.
WYSYP RAPOWYCH SKŁADANEK
Niemalże cały rok 2004
był pełen premier różnych
kompilacji rapowych, ale
dopiero po zakończeniu
wakacji natężenie wydawanych składaków zaczęło
wręcz razić. „VIVA HIPHOP vol. 4”, „Hiphopstacja
2”, „Eska Squad 2”, „Hip-Hop.pl” następnie „Rap
Eskadra”. Wysokie wyniki sprzedaży składanek
przewyższające nakłady autorskich albumów,
świadczą jednak o niesłabnącym zapotrzebowaniu
na tego typu pozycje.
ESENCJA CZYSTEJ ANALOGII
Pod szyldem Wielkie Joł wydano album Analogii
pt. “Esencja Czysta”. Solidne wersy nagrane do
ciekawie zaaranżowanych kompozycji stworzyły
spójna całość, która prezentuje świat oczami Kaszalota, Benia oraz RDW.
NIC CO LUDZKIE
Album 1z2 “Nic Co Ludzkie” to debiut dojrzałego
24 letniego eMCe Warszwy, którego początki hiphop’owej twórczości sięgają drugiej połowy lat 90.
PAŹDZIERNIK
WBW POLISH BEATBOX BATTLE
Po sporym sukcesie WBW dla freestylerów odbyła
się impreza, na której zmierzyli się amatorzy sztuki „plucia w mikrofon”, czyli beatbox’u. Wśród
ludzkich perkusji najlepszy okazuje się Blady Kris
ze Szczecinka, który w finale wygrywa z Mac’iem
z miasta Gołdap. Zwycięzca będzie reprezentował
Polskę na europejskich mistrzostwach świata
w beatbox’ie.
BEZELE NA VIVIE
Duet dwóch zakręconych raperów Tede i Kołcz
zapowiadział w maju 2004 prowadzenie autorskiego
programu w telewizji MTV. Po połączeniu giganta
medialnego ze stacją Viva, „Bezele” wylądowały
w tej drugiej stacji. „Najgorszy program”, jak sami
określają show Tede i Kołcz, jest obfity w wiele
przykładów absurdalnego poczucia humoru, przez
DOBRA CZĘSTOTLIWOŚĆ
PRAKTIKA
Premiera albumu Praktik - “Dobra Częstotliwość”.
Krążek prezentuje utwory z twórcami polskiej sceny
Hip-Hop, jak również takie sławy jazu jak Michał
Urbaniak.
SUKCES SISTARS W RZYMIE
Szerokie pasmo wyróżnień Sistars w roku 2004
kończy uhonorowanie zespołu tytułem „Najlepszego
polskiego wykonawcy” podczas ubiegłorocznej edycji międzynarodowych nagród muzycznych MTV
Europe Music Awards, która odbyła się w stolicy
Włoch. O wybraniu Sistars zdecydowali polscy widzowie, którzy głosowali na ulubionego wykonawcę
za pomocą smsów i Internetu.
ASFALTOWA JESIEŃ
Wytwórnia Asfalt w roku 2004 potwierdza pozycję
najambitniejszego polskiego labela na rapowej scenie. Wśród starannie wyprodukowanych i wydanych
w ciągu roku albumów znajdują się listopadowe
premiery „Jazzurekcja” (O.S.T.R.) i „Na rzywo
w Mózgu” (Tworzywo Sztuczne). Obie pozycje
zdobywają entuzjastyczne recenzje.
MIELONKA NA IBE 2004
Oficjalni bboye Croppa wybrali się pod koniec listopada na międzynarodową imprezę IBE, która odbywa się w Rotterdamie. Nasi tancerze po raz kolejny
udowadniają, że tańczą na wysokim poziomie.
MONOLOGIMUZYKA
Solowa płyta znanego producenta i rapera Donia,
członka grupy Ascetoholix zatytyłowana “MONOLOGIMUZYKA”.
GRUDZIEŃ
CHRISTMAS RAPPIN’
DLA DZIECIAKÓW
Pod szczytnym hasłem pomocy biednym dzieciom
w warszawskiej Harendzie organizowana jest hiphop’owa impreza „Christmas Rappin”, z której
zyski zostają przeznaczona na wsparcie najbardziej
potrzebujących. Charytatywne wydarzenie ma
formę hip-hop’owej bitwy wolnostylowej, w której
udział bierze bezdyskusyjna czołówka polskiej sceny
freestyle’owej, znanej chociażby z majowej WBW.
CUT KILLER W POLSCE
Najbardziej znany DJ imprezowy z Francji i jeden
z najsłynniejszych DJ’ów na świecie przyjechał na
dwa koncerty do Polski. Renomy mistrza gramofonów znad Tamizy nie trzeba potwierdzać, o czym
wiedzą warszawscy i krakowscy fani mistrza, którzy
byli na koncercie.
ZRÓB TO GŁOŚNIEJ
Nowatorsko brzmiący krążek 600V pt. “Operacja
zrób to głośniej”.
JAZZUREKCJA
W zalewie produkcji z pogranicza rapu i prowincjonalnego popu, O.S.T.R
przypomina albumem “Jazzurekcja”, czym jest prawdziwy Hip-Hop.
“ROZWÓJ KOSZTUJE, TO NIE SKLEP
WOLNOCŁOWY, KAŻDY WERS NOWY, KAŻDY
BIT I SCRATCH, LECZ WIELU JAK SĄDZĘ, MYŚLI,
ŻE BŁĄDZĘ, PAMIĘTAJ, ŻE TYLKO ŚRODKIEM
DO CELU SĄ PIENIĄDZE”
JASNA STRONA BIZNESU
Rapbiznes nie zawsze wiąże się z ciemną stroną
mocy. Dzisiaj, by zarabiać na Hip-Hop’ie, nie trzeba
się sprzedawać. “Nigdy nie byłem “dupowłazem”,
zawsze staram się mówić to, co myślę i nie cierpię
“kadzenia”. To nie ja się wpraszam do składu
sędziowskiego, tylko dzwonią do mnie ludzie,
którzy organizują imprezy i występują z taką
propozycją, dogadujemy się i na tym to wszystko
polega.” - mówi Decó ze Stylowej Spółki Społem.
– “Nadszedł taki okres w moim życiu, kiedy wszyst-
CNE i WSZ - prowadzący program w telewizji VIVA
ZA FRIKO!
ko zaczęło się intensywnie kręcić wokół Spółki.
Stanąłem przed wyborem: albo będę dalej chodził
do pracy, poświęcał czas na wykonywanie roboty
(samodzielny programista), która nie przynosiła mi
wiele satysfakcji i zaniedbywał sprawy związane
z SSS, albo zajmę się rozwojem tego co uwielbiam
robić... Wybrałem Hip-Hop. Motywowałem to w ten
sposób: skoro inni mogą to robić “na cały etat”, to
dlaczego nie Ty? Jesteś w tym dobry, działaj! To
przejebana decyzja i nie polecam jej nikomu, kto nie
jest pewny na 100% swoich sił!”- dodaje.
A swoje siły jest gdzie sprawdzać. Począwszy od
ściągających tłumy fanów hip-hop’owego grania
imprez organizowanych przez specjalistów z El
Paso, Bongos Promocji itd., przez aktywny udział w
życiu lokalnych ekip, aż po tworzenie własnej muzy,
naginanie i malowanie - Hip-Hop daje coraz więcej
miejsca aby się zaczepić i porwać kawałek biznesowego tortu.
MEDIALNY SUKCES
Jeszcze nie dawno raperzy grali za drobne, dzieciaki
tańczyły breakdance na betonowych chodnikach,
o legalnej płycie, mediach i akceptacji można było tylko pomarzyć. “Kiedy kilka lat temu proponowałem
stacjom radiowym aby zainteresowały się HipHop’em byłem wyśmiewany, opluwany. Teraz ci
sami ludzie przychodzą do mnie cichaczem, pytają,
które utwory hip-hop’owe można by wrzucić na listy
przebojów” – mówi Hirek Wrona.
Jako pierwsza Hip-Hop’em zainteresowała się
telewizja muzyczna Viva. Dziś na jej polskiej antenie zobaczyć możemy specjalny programy Rap Kanciapa, poświęcony wyłącznie muzyce hip-hop’owej.
“Sukcesu jaki odniósł Hip-Hop na świecie i u nas
w Polsce nie można było nie zauważyć. Ignorując
ten fenomen, ignorowałoby się widzów.” – mówi
Monika Omen, dyr. zarządzająca stacji. W 2004
roku, za sprawą rapera OSTR i jego programu
POLSKI HIP-HOP WKRACZA W KOLEJNĄ FAZĘ. CO CHWILĘ ŁAMANE SĄ NIEPRZEKRACZALNE
DOTĄD GRANICE. DISSUJE SIĘ OTWARCIE, INWESTUJE OGROMNE KAPITAŁY, WKRACZA DO
MEDIÓW NIE TYLKO HIP-HOP’OWYCH. INTERES SIĘ KRĘCI... I DOBRZE!
TEKST:Andrzej Trojanek
Yo!MTV Raps Hip-Hop trafił ponownie również z czasem coraz większe kokosy, biznes. Od małych
do MTV.
imprez klubowych po wielkie festiwale ściągające
Era ignorancji i uprzedzeń dobiega końca. Boom ponad 5 tys. słuchaczy, wyspecjalizowane firmy
jaki nastąpił w 2001 roku za sprawą pierwszego kon- dbają o wszystko, od akustyki, po plakaty reklamcertu w Opolu zaczyna przybierać na sile. Szacuje owe. Koncerty światowych gwiazd takich jak Cysię, że Hip-Hop’u słucha już około 4 milionów Po- press Hill, Sean Paul, czy Gang Starr nikogo już nie
laków. “Ludziom podoba się naturalność w tekstach. dziwią.
Nie oszukujmy się, teraz nie jest kolorowo, a rap- Nie dziwi też widok całych hord małolatów
erzy nie mają zahamowań i gdy trzeba, mówią co biegających między nogami po skateshopach by
myślą. Podstarzałe dinozaury rocka i ich twórczość dorwać kolejne kolekcje ciuchów, szytych niejeddawno przestały trafiać do młodych” –mówił dla nokrotnie przez firmy nie związane z Hip-Hop’em.
Newsweeka nasz red. naczelny. Czy któryś ze Te prawdziwe, gdy zaczynały kilka lat temu nie
współczesnych wykonawców popowych wypadł by miały kolorowo. “Ludzie często szyli po kilka par
przekonywująco w utworze “Drin za drinem” Te- ciuchów „u cioci” dla siebie i kolegów, później
dego? Nie, bo mało kto uwierzyłby, że ludzie tacy próbując produkować w „garażach” większe ilości
jak Krzysztof Krawczyk, czy Beata Kozidrak mogą i szukać odbiorców w skateshopach. Rozwijali się
mieć coś wspólnego z prawdziwym melanżem.
i zdobywali rynek nie zapominając o wspieraniu
Raperzy nie kombinują. Jeśli mówią, że chcą kultury, często wysupłując z kieszeni ostatnie grozabawić się z laskami to faktycznie tak jest, jeśli sze. Pamiętajmy, że było to 7-8 lat temu i takie małe
KIEDY KILKA LAT TEMU PROPONOWAŁEM STACJOM RADIOWYM ABY ZAINTERESOWAŁY SIĘ
HIP-HOP’EM BYŁEM WYŚMIEWANY
mówią, że nie podoba im się polityka rządu, mają jej
coś konkretnego do zarzucenia. “Hip-Hop to jedyna
wiarygodna gazeta w naszym kraju. Niezależna od
wydawcy i reklamodawców” – zarzeka się Hirek
Wrona. Wiarygodność przekazu to jednak nie
wszystko. Hip-Hop nigdy nie znalazłby się tam
gdzie jest obecnie gdyby nie zmiany w podejściu
zwykłych ludzi do tej ulicznej subkultury.
A ROBI SIĘ TO TAK
Rosnącą popularność Hip-Hop’u widać na każdym
kroku. Właśnie na tym buduje się, przynoszący
sklepiki były uznawane za underground. Pojawienie
się klipu hip-hop’owego, czy programu w telewizji
było wielkim wydarzeniem, więc klientela była
o wiele mniejsza i hermetyczna.” – mówi Arbooz
z Jigga Wear.
“Wystarczy wiedzieć, że o ten rynek walczą dzisiaj
giganci. Firma Cropp z Gdańska, zainwestowała
w swoja nową markę wiele milionów złotych i w 2004
roku otworzyła sieć ponad 40 salonów sprzedaży na
terenie całego kraju. Hip-Hop wychodzi obecnie
z podziemia ale nie za sprawą zainwestowanych
w tym roku pieniędzy lecz małych firm, które latami
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 19
fot. materiały prasowe
„Dziękuję wam małolaty, za to, że naciągacie
mamę na legalne płyty, że ubieracie się w skateshopach bo modnie, że czerpiecie wiedzę z raz
lepszych to raz gorszych magazynów, dziękuję, bo
choć od prawdziwego Hip-Hop’u dzieli Was kilka
lat siedzenia w gównie, to właśnie Wy nakręcacie
dzisiaj ten biznes i pozwalacie mu istnieć” – czy
jakoś tak przeczytałem kiedyś w jakimś całkiem
niezłym felietonie. I wiecie co? Podpisuję się pod
tym, bo choć nie popieram tępej popkultury to jednak jest coś w tym wersie – prawda, prawda o tym,
co pozwala nam istnieć.
szykowały grunt i tworzyły klimat. Plusem zainteresowania rekinów
biznesu jest fakt, iż fundusze przeznaczane dla artystów, nowe produkcje muzyczne i imprezy będą gigantyczne i pozwoli to pchnąć obecnie
kulejący rynek do przodu.” – dodaje Arbooz.
POPULARNOŚĆ I CO DALEJ?
“Hip-Hop przyciąga coraz więcej dzieciaków. Ich rodzice na własne
oczy przekonują się, że to nie szerokie spodnie i łysa głowa, ale
zamiłowanie do rapu, breakdance i graffiti charakteryzuje prawdziwych hip-hop’owców. Stereotyp kieszeni wypchanych marihuaną
i demolowania przystanków autobusowych zaczyna odchodzić
w zapomnienie. Wraz ze wzrostem zainteresowania mediów Hip-Hop
zaczyna ujawniać swoją drugą twarz. Obok wykonawców rymujących
o biedzie i problemach szarej codzienności pojawili się ludzie
skłaniający się ku łagodnym, popowym tematom. Przykładem nowego
nurtu może być utwór “Jak zapomnieć” zespołu 18 L. Ludzie widzą
w tym muzykę popularną i zaczynają tego słuchać, bawić się przy
tym. Nawet nagranie “Kamieni” Tedego z Kukulską nie wprowadziło
tyle zamieszania w komercyjnych rozgłośniach radiowych.” – mówi
Sebastian Muliński z Hip-Hop.pl.
Niestety to, że coś staje się popularne nie oznacza wcale, że musi
być dobre. “Tak zwany polski Hip-Hop w dużej części upodobnił
się dziś do popularnej niegdyś „muzyki chodnikowej”. W wielu wypadkach to pod muzycznym względem miejska odmiana disco polo.
Ogromna większość stacji radiowych kieruje się tylko i wyłącznie
popularnością danej piosenki i nie interesuje ich, czy to się nazywa
Hip-Hop, czy disco polo, byle spotkało się z szerokim odzewem
u słuchaczy.”. – dodaje Tytus, właściciel labelu Asfalt Records.
ROSNĄCĄ POPULARNOŚĆ HIP-HOP’U WIDAĆ NA KAŻDYM
KROKU. WŁAŚNIE NA TYM BUDUJE SIĘ, PRZYNOSZĄCY Z CZASEM CORAZ WIĘKSZE KOKOSY, BIZNES.
ŚWIAT POZA RAPEM
Prawdziwy przekaz zadomowił się dziś gdzie indziej. Jarosław Staniek,
bodaj najbardziej znany dziś polski choreograf szykuje właśnie pierwszy polski musical hip-hop’owy “12 Ławek”. Po tym co pokazał przy
okazji wystawianego w Gdyńskim Teatrze Muzycznym “Opentańca”,
w którego wpompowano ponad 2 mln. zł., można być pewnym, że
jego nowy projekt również powali świat na kolana. W końcu nie
o każdy spektakl biją się dziś na Broadway’u. Staniek sam wywodzi
się zresztą z bboying’u, był bowiem jednym z pierwszych, którzy
naginali nad Wisłą i dzięki swemu samozaparciu i katorżniczej pracy
trafił z break’iem z ulicy na teatralne salony. Trafił i zrobił furorę!
W castingach do “12 Ławek” wzięło udział ponad 600 osób, bboy’ów,
producentów, MC’s i grafficiarzy ze ścisłej krajowej czołówki, jak
i zupełnie nieznanych underground’owców.
Kiedy Marek Ratajczak z warszawskiej Fundacji Centrum
Twórczości Narodowej postanowił zaprezentować kulturę ulicy
w Watykanie, jego wybór padł nie na raperów ale tancerzy breakdance - bboy’ów. Polskich bboy’ów. 25 stycznia Jan Paweł II przyjął
Bożka, Kwiata i Wezyra w Pałacu Apostolskim. Ich trzyminutowy
pokaz transmitowały telewizje z całego świata. “To było niesamowite
doświadczenie, nigdy nie sądziłem, że przyjdzie nam wystąpić przed
Ojcem Świętym. Kto by pomyślał, że wzbudzi to tak wielkie zainteresowanie” – mówi Kwiatek.
Breakdance to obok rapu najbardziej widoczny i najszybciej rozwijający
się element polskiego Hip-Hop’u. Od kilku lat trzaskanych jest co
roku coraz więcej contestów z nimi w roli głównej. Dzień Prawdy,
Pokaż Swój Styl, BOTY, to tylko nieliczne przykłady. Polscy bboy’e,
rozpoczynają właśnie zmasowany atak. Od kilku miesięcy powstaje
o nich film pełnometrażowy. Rytm Ulicy, bo pod takim tytułem pojawi się na ekranach, to historia opowiadająca o początkach tego tańca
w Polsce. Co więcej, od czasu gdy Cropp zaczął wspierać Non Toper
Mielonkę, a następnie Azizi zaczynają pojawiać się realne szanse na
odpowiednie wynagradzanie tancerzy za ich pracę.
Hip-Hop zyskał własną półkę w Empik’u, własne nominacje do Fryderyków. Bboy’e już niedługo pokażą w teatrach na ile ich stać. I dobrze, niech też złamią kilka barier pokazując swój flow, styl, energię
i pasję wyrzucane na scenę w rytm melodyjnego funku. No, bo kto
powiedział, że mają tylko biadolić o tym jak jest im źle i niedobrze?
SYLWETKAHEMP GRU
TAK ZOSTAŁEM WYCHOWANY
Hemp Gru to dwóch raperów reprezentujących
warszawski Mokotów, których początki w HipHop’ie sięgają połowy lat ‘90. Zespół tworzą
Wilku i Bilon. Zadebiutowali w 1998 roku na
składance wydanej przez RRX „Hip-Hop’owy
Raport Z Osiedla” utworem „Na krawędzi”.
Hemp Gru reprezentuje uliczny styl rapowania,
zapoczątkowany przez Molestę i Zip Skład. Jak
sami o sobie mówią: „Hemp Gru prezentują prosto z ulicy wieści”. Ich teksty to dosłowny i mocny przekaz. Nie ma w nich miejsca na słodzenie
i przymilanie. Raperów ze stolicy charakteryzuje bezkompromisowy styl, podany wprost, bez
dwuznaczności i owijania w bawełnę. Oprócz
ulicznych opowieści i prezentowania niepisanych,
twardych prawd, teksty Hemp Gru przesycone są
dymem ze spalanych blantów. Właśnie tej kwestii
poświęcone zostało wiele zwrotek w dorobku
duetu. Nie ma co się dziwić skoro nawet nazwa
zespołu tłumaczona jest jako: Hemp – palenie
(konopie), Gru – grupa. Chłopaki poruszają różne
kwestie, oprócz ekscytacji paleniem, najczęściej
goszczą w nich policjanci. To właśnie członkowie
Hemp Gru są propagatorami hasła HWDP, czego
wyraz Wilku dał już w swoim pierwszym „legalnym” utworze: „28 dzień wrześniowy, by
nienawidzić policji miałem powód nowy”. Na
początku działalności Wilku udzielał się w FJS,
potem zaczął kształtować swój własny wizerunek. Występował jako WWDZ, czyli Wściekły
Wilk Demon Zła. Rapera z Mokotowa charakteryzuje szybko rozpoznawalny flow. Jego styl
cechuje szorstki, twardy głos z przepitą, bądź
też przepaloną chrypą. Wilku po raz pierwszy
przedstawił swoje umiejętności szerszemu gronu
na wydanej w 1998 roku pierwszej, legendarnej
płycie Molesty. Drugiego członka grupy, Bilona,
mogliśmy poznać we wspomnianym już kawałku
„Na krawędzi”, gdzie podpisywał się jako Bilka.
fot. Paweł Fornalski
W TYM JESTEM MISTRZEM
Nim jednak Hemp Gru zaczęło nagrywać jako
duet, jego członkowie znani byli przede wszystkim z gościnnych występów. WWDZ i Bilon
obrali właśnie taki kierunek, by pozostać w
podziemiu i wspierać ziomków z klimy. Featuringi stały się najmocniejszą stroną stołecznych
raperów. Nagrywanie poszczególnych zwrotek,
czy pojedynczych kawałków na płyty producenckie oraz wspieranie przyjaciół na koncert-
PROSTO Z
ULICY
WIEŚCI
ach, ukształtowało ich umiejętności, ale przede
wszystkim przyczyniło się do zdobycia szacunku
i uznania słuchaczy. Pierwsze nagrania WWDZ
„Się żyje” i „28.09.97” znalazły się na „Skandalu”, gdzie wspierał Włodka, Vienia i Kaczego.
Po dobrym debiucie chłopaki zaprosili go na
drugą płytę, na której udzielał się w kawałkach
„System” i „Kto jest kto” wraz z Bilonem. Wilku
tak dobrze wpasował się w styl Ewenementu, że
na ich trzecim wydawnictwie „Taka płyta” stał się
pełnoprawnym jej członkiem. Jeśli chodzi o inne
featuringi to Wilku wspierał chłopaków z Zipery
w kawałku „Obojętność” na płycie „O.N.F.R.”,
Pona na krążku „Hołd” w utworze „Fundament”,
wystąpił na „Dowodzie Odpowiedzialności”
białostockiej ekipy Wychowani Na Błędach,
w „Boże prowadź” oraz razem z Bilonem na
drugim albumie WWO w numerze „Zostaw to”.
Również dodali swój utwór „Nieuchwytny cel”
na składankę „Radio Ewenement”. Hemp Gru
pojawiło się także na dwóch płytach producenckich. Pierwszą jest mixtape DJ Decks’a, gdzie
umieścili kawałek „Tak trzymaj”. Drugą z tych płyt
jest „Świeży Materiał” Waca, znalazł się tam utwór
„Czas dokonać wyboru”, do którego nakręcono
klip, a numer stał się singlem promującym album i pokazał Hemp Gru z bardzo dobrej strony.
Działalność gościnna rozbudziła wśród słuchaczy
chęci usłyszenia pełnowartościowego materiału
firmowanego logiem HG.
KONIEC CISZY
Po prawie ośmiu latach od pierwszej nagrywki w listopadzie 2004 roku na półki sklepowe
trafiła pierwsza długogrająca płyta Hemp Gru
pt. “Klucz”, wydana przez Prosto. Była jedną
fot. Paweł Fornalski
O HEMP GRU SŁYSZAŁ CHYBA KAŻDY, RYMY
CZŁONKÓW TEGO DUETU ZAPEWNE TEŻ. GDYBY JEDNAK KTOŚ NIE ZA BARDZO KOJARZYŁ,
A HEMP GRU BYŁO DLA NIEGO TYLKO MAŁO
MÓWIĄCYM HASŁEM, TO ZARAZ WSZYSTKO
BĘDZIE JASNE. „KTO JEST KTO? ROZWIĄZANIE
ZAGADKI, POSŁUCHAJ SYNU MOKOTOWSKIEJ
GADKI”. TEKST: SEBASTIAN WIKTORSKI
z najbardziej oczekiwanych produkcji w ubiegłym
roku. Jednak wydanie “Klucza” nie odbyło się
bez problemów. Premierę płyty przekładano
wielokrotnie, jedną z przyczyn było przeniknięcie
do Internetu części utworów. Zgromadzono więc
nowe nagrania, materiał został także bardziej dopracowany pod względem technicznym. Koniec
końców płyta ukazała się, a jej zawartość nie
zawiodła oczekiwań słuchaczy. Nie zawiodła, ale
też niczym nie zaskoczyła. Wilku i Bilon zaprezentowali po prostu siebie, to z czego ich znamy
i to co pokazali na wcześniejszych nagraniach.
Uliczna, twarda mowa, tematycznie pozostająca
w kręgu wcześniejszych zainteresowań, czyli
gloryfikacja marihuany, nienawiść do policji,
koncerty, kobiety i piątka dla przyjaciół. Znalazł
się także bitewny kawałek „Ej ty kolo”, który
jest disem skierowanym w stronę Borixona
i Hardkorowej Komercji. Pierwsze, co słychać
po odpaleniu krążka to kapitalnie zgrany i wyprodukowany materiał. Za produkcję wziął się
przecież czołowy reprezentant ulicznych brzmień
Waco. Kroku dotrzymują mu również pozostali,
czyli Volt, Włodek, Vienio i Kuba O. Mocny bit,
twarde, hardcorowe brzmienia, mroczne sample,
a wszystko dopełnili swymi skreczami DJ Dobry
Chłopak i DJ Mario.Podczas ponad 70-minutowej
podróży muzycznej chłopaków z HG wspomaga
spora grupka ziomków. Są oczywiście Ci, których
Wilku i Bilon niegdyś wspierali, czyli Włodek,
Sokół, Koro, Felipe oraz dawno niesłyszany Kaczy. Ale są i inni zaprzyjaźnieni goście Josef, Kubano, PabloPavo, Plankton, Romero, Ero, Żary,
Suja, Hudy, Asfalt. „Klucz” to solidna pozycja.
Ci, co wyglądali albumu Hemp Gru nie zawiedli
się i dostali dokładne to na co czekali.
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 21
Dorastał we wczesnych latach osiemdziesiątych, gdy
dominował hard-rock i większość jego rówieśników
zapuszczało długie włosy. Był biały, nie mieszkał
w mieście. Zawieszony między gramofonami, a gitarami, wybrał to pierwsze. Wybrał Hip-Hop, który
dotychczas zarezerwowany był jedynie dla czarnych.
Już ten mały szczegół uczynił go wyjątkowym.
CO MINUTĘ
50 PLN
NA CIUCHY CROPP!
CO BYŚ POWIEDZIAŁ NA TO:
kupujesz jednego Snickersa, Marsa lub Twixa i razem z
batonikami dostajesz 50 pln na ciuchy???
Od 7 lutego do 19 marca trwa największa i najlepsza
promocja batonowo-ciuchowa w tym roku!
Co minutę do wzięcia nagroda – zakupy w Cropp Town!
Co minutę wspólnie z markami Snickers, Mars i Twix
rozdajemy 50 pln na ciuchy CROPP!
Tu nie ma ściemy.
W żadnej akcji nie było tylu zwycięzców. I nigdy nie było łatwiej
wciągnąć batona i nieźle się
ubrać :)
Chcesz wiedzieć więcej?
Kup teraz promocyjne
opakowanego Snickersa,
Marsa lub Twixa.
I WYGRYWAJ
CO MINUTĘ!
Może nieco dziwnie zabrzmieć “brak rapu” w jego
muzyce. Davis często podkreśla w wywiadach, że
muzyka, którą komponuje, jest dla hip-hop’owych
weteranów. Co to oznacza? Prawdopodobnie
człowieka znudzonego zachowawczym i schematycznym rapem, stworzonym z zapętlonego podkładu,
do którego jakiś facet rapuje o biedzie. Tak siebie
Shadow określił i do takich ludzi kieruje swą muzykę.
Co jeszcze można powiedzieć o tak zakręconym
człowieku? Ambitny ponad normę, z wielkim talentem do składania w całość czegoś, o czym wcześniej
nikt nie pomyślał, muzyczny szaleniec.
Zamierzeniem Shadow’a jest aby każdy kolejny album był inny od poprzednich, które
stworzył. Wierzy w teorię, że jeżeli ktoś coś pierwszy raz zbudował, to musi to pierwszy zburzyć, zanim zrobi to ktoś inny. Jest bardzo zmiennym artystą i za każdym
razem inspiruje się zupełnie czymś innym. Podobno ogląda dużo filmów i dzięki nim
rodzi się wiele koncepcji na utwory.
DJSHADOW
JOSH DAVIES ZNANY W ŚRODOWISKU JAKO DJ SHADOW TO KLUCZOWA POSTAĆ W ŚWIECIE EKSPERYMENTALNO-INSTRUMENTALNEGO
HIP-HOP’U. WIELU SŁUCHACZY TEGO ARTYSTY UTOŻSAMIA GO Z TRIPHOP’EM, LECZ ON SAM TWIERDZI, IŻ NIE WIE, CO TO ZNACZY. NA TEGO
TYPU STWIERDZENIA ODPOWIADA, ŻE BĘDZIE ROBIŁ ZAWSZE COŚ INNEGO, NIEZALEŻNIE, CO BĘDĄ ROBILI INNI. TEKST: ALICJA ZDANIEWICZ
Pomimo tego, że Shadow słucha hip-hop’u od 14 lat, dalej poszukuje czegoś, co
mogłoby zaspokoić jego spragnioną wrażeń duszę. Jest bardzo pracowity i tak zafascynowany, że w poszukiwaniu właściwych sampli przesłuchał tysiące płyt, począwszy
od Blondie skończywszy na New Wave Groups... W swojej muzyce miesza hip-hop,
ambient, jazz, soul, country, czy nawet rock. W jednym z wywiadów stwierdził, iż interesuje się “kulturą sampli”, która wzięła swój początek z “kultury winyli”. Podkreśla,
że Hip-Hop nie jest rapem, że rap jest elementem Hip-Hop’u. Ubolewa, że ostatnio nie
mówi się o hip-hop’owej kulturze, lecz o “rap mussic dollars”, czyli o kasie. Nie próbuje imitować Wu-Tang Clanu czy Coolia. Wraz z Mo Wax tworzą własną interpretację
tego, na czym wyrośli.
Shadow zajmuje się muzyką od 1990 roku, ale dopiero w 1996 wydał pełny album
pt. “Entroducing”, który przedstawiał samego artystę i jego możliwości DJ-skie. Ten
album zapisał się w historii muzyki jako początek, zwanego trip-hop’em. Wcześniej
zajmował się również produkcją bitów, a od 1991 roku wydawał już swoje pierwsze DJskie kasety. W 1998 roku artysta wypuścił na rynek album “Preemptive Strike”. Płyta
ta zawiera starsze utwory Shadowa, między innymi wydany w 1995 roku dla MoWax
40-minutowy singiel “What Does Your Soul Look Like”. Tego samego roku Davies
wraz z szefem londyńskiej wytwórni MoWax, Jamesem Lavelle, założył formację
U.N.K.L.E. W pracach nad albumem tego zespołu brał udział m. in. Mike D z Beastie Boys. Rok po powstaniu U.N.K.L.E na światło dzienne wyszedł krążek “Psyence
Fiction” i stał się sporym wydarzeniem w świecie nowoczesnej muzyki. Potem, przez
długi czas nie działo się nic. Dopiero w 2002 roku wydał “The Private Press”. Krążek
był bardzo wyczekiwany przez wielbicieli trip-hopu.
Josh Davies nie mieszka w mieście, ponieważ wytrąca go to z równowagi. Woli zaciszne
miejsca, gdzie może skupić się tylko na tworzeniu muzyki. Właśnie w ciszy i spokoju
powstał najnowszy album “Live! In Tune and on Time”, na który trzeba zwrócić uwagę.
Wzbogacony o materiał DVD staje się prawdziwą perełką dla koneserów. Można na
nim znaleźć min. wywiad z artystą, a także fragmenty z jego koncertu.
Ten kto jeszcze nie kojarzy, o kim mowa zapewne nie oglądał kultowego filmu
“Scratch”, w którym to Shadow penetruje piwnice starych sklepów z winylami. Ten cytat, będzie najlepszą kwintesencją artykułu: “Davis jakby odtworzył historie świetności
czarnych krążków, wszystko z jednej strony uwspółcześniając przez nienaganną
produkcje, nowoczesne struktury rytmiczne i liczne, ale łagodne skrecze; z drugiej
strony ukazując przeszłość muzycznej rozrywki, oryginalne barwy sepii, typowe dla
Hip-Hop’u archaiczne analogowe brzmienie i cieplutki taniec igły gramofonowej
z drobinami kurzu w winylowych rowkach.”
22 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
FU-GEE-LA KRZYCZY
ŚWIAT CAŁY
Pierwsza płyta zespołu, a także towarzyszące jej
single zaistniały w zasadzie wyłącznie na rynku
amerykańskim. Świat na dobre poznał Fugees
w 1996 roku, wraz z wydaniem przebojowego
singla “Fu-Gee-La” i drugiego albumu “The
Score”. Krążek ten osiągnął pierwsze miejsca
na listach sprzedaży po obu stronach Atlantyku
i rozszedł się w 17 milionowym nakładzie. Jest
to po dziś dzień najlepiej sprzedawana płyta hiphop’owa wszechczasów. Na tym krążku zespół
w znakomity sposób połączył rap, jazz, soul i reggae, tworząc naprawdę wybuchową mieszankę.
Kolejny singiel grupy, kawałek “Killing Me
Softly” z repertuaru Roberty Flack, wyniósł ich
na sam szczyt. Zaśpiewana przez Lauryn Hill
soulowa kompozycja z początku lat 70. stała
się odtąd wizytówką Fugees na całym świecie.
Kolejny singiel “Ready Or Not” podbił kluby,
a znakomity teledysk do tego numeru trafił na
najwyższe rotacje stacji muzycznych. Ale to
jeszcze nie był koniec promocji tej płyty, na deser zespół zaproponował nową wersję przeboju
Boba Marley’a “No Woman, No Cry”. Gościnnie
w tym znakomitym nagraniu udział wziął Steve
Marley.
OSTATNIA RUNDA
W 1997 roku ukazał się singiel “Rumble In The
Jungle”. Tytuł pochodził od nazwy słynnego pojedynku bokserskiego, jaki stoczyli Muhammad Ali
i George Foreman w 1974 roku w Kinszasie, stolicy
Zairu (o walce mogliście przeczytać w nr 14 HipHop.pl). Nagranie pochodziło z filmu dokumentalnego “When We Were Kings”, który poświęcony
był tamtemu wydarzeniu. W kawałku “Rumble In
The Jungle” obok członków Fugees pojawili się też
Busta Rhymes, John Forte i Q-Tip.
W roku 1997 grupa wyruszyła również w światową
trasę “Smokin’ Grooves”, która trwała aż do
fot. materiały prasowe
DEBIUT UCHODŹCÓW
Po kilkuletniej działalności na lokalnej scenie,
w 1993 roku grupa podpisała kontrakt z wytwórnią
Ruffhouse/Columbia. W tym czasie nastąpiła
również zmiana nazwy na Fugees (skrót od słowa
refugees, którym zwykło się określać w USA
imigrantów z Haiti). Jesienią tego samego roku
zespół wydał swojego pierwszego singla “Boof
Baf”. Jednak większą uwagę zwrócił dopiero,
wydany w 1994 roku, kolejny singiel “Nappy
Heads”. Remiks tego numeru, w swoich bardzo
popularnych audycjach, prezentował wówczas DJ
Funkmaster Flex. Radiowa promocja tego kawałka
wprowadziła go na listę stu najpopularniejszych
singli w Stanach, The Billboard Hot 100. Rok
1994 przyniósł również debiutancki album grupy
“Blunted On Reality”. Płyta nie cieszyła się co
prawda wielką popularnością, jednak stała się
swoistym wstępem do prawdziwego sukcesu jaki
miał nadejść dla Fugees już niedługo.
THE FUGGES
POCZĄTKI ZESPOŁU SIĘGAJĄ KOŃCA LAT OSIEMDZIESIĄTYCH UBIEGŁEGO STULECIA, OKRESU
W KTÓRYM JEGO ZAŁOŻYCIELE UCZĘSZCZALI JESZCZE DO LOKALNEJ SZKOŁY ŚREDNIEJ.
TAKĄ PARĘ STANOWILI WŁAŚNIE LAURYN HILL I PRAKAZREL MICHEL (KSYWA PRAS). CHWILĘ
PÓŹNIEJ DO GRUPY DOŁĄCZYŁ RÓWNIEŻ KUZYN PRAS’A, WYCLEF JEAN. ODTĄD CAŁA TRÓJKA
ROZPOCZĘŁA WSPÓLNĄ PRACĘ JAKO ZESPÓŁ TRANZLATOR CREW. JEDNAK ZASŁYNELI JAKO
FUGGES.
TEKST: FRESH
stało się to faktem.
ŻYWA LEGENDA
Latem tego roku Wyclef poinformował, że prowadzi zawansowane rozmowy z Lauryn i Pras’em
na temat reaktywacji zespołu. Stwierdził ponad-
iedziach była również Lauryn Hill. W momencie,
w którym zbliżał się jej występ, Dave Chappelle
z właściwym sobie poczuciem humoru stwierdził,
że Lauryn jednak nie wystąpi, ale ma on coś lepszego. Po czym padły słowa “ladies and gentleman, the Fugees!”. Zespół jak przed laty zagrał
“THE SCORE” OSIĄGNĄŁ PIERWSZE MIEJSCA NA LISTACH SPRZEDAŻY PO OBU STRONACH ATLANTYKU I ROZSZEDŁ SIĘ W 17 MILIONOWYM NAKŁADZIE. JEST TO PO DZIŚ DZIEŃ NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCA SIĘ PŁYTA HIP-HOP’OWA WSZECHCZASÓW!
momentu, w którym Lauryn urodziła dziecko,
a Wyclef rozpoczął prace na swoim pierwszym
solowym albumem. Kolejne lata przynosiły
co prawda nowe, solowe produkcje wszystkich
członków grupy, ale o wspólnych nagraniach
nie było mowy, i to z różnych powodów. Przez
ten czas wielokrotnie pojawiały się informacje
o rychłym powrocie zespołu, jednak nigdy nie
to, iż tym razem naprawdę wszystko zmierza
w dobrym kierunku. Jednak i tę informację fani
grupy na całym świecie przyjęli z niedowierzaniem. 18 września znany amerykański komik
Dave Chappelle zorganizował w nowojorskim
Brooklynie koncert “Block Party”. Spotkały się
na nim takie gwiazdy jak Common, The Roots,
Talib Kweli, Kanye West i Jill Scott... W zapow-
swoje największe przeboje i został znakomicie przyjęty przez publiczność. Reaktywacja
powiodła się. Lauryn Hill, Wyclef Jean i Pras
są znowu razem! Teraz wszyscy oczekują ich
trzeciej wspólnej płyty, która wedle zapowiedzi
powinna pojawić się za około półtora roku. Czy
legenda ożyje na dobre?
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 23
Ich niepowtarzalny styl nie tak szybko wyszedł
na światło dzienne. Był następstwem długoletniej
i pełnej sukcesów pracy. Dla członków zespołu zawsze bardzo duże znaczenie miała ilość wydanych
nagrań, bo tylko poprzez nieustanną pracę można
rozwijać swój warsztat i podnosić jakość kolejnych
produkcji. Na każdym następnym singlu i albumie
Blumentopf można zauważyć nieustający postęp,
nowe idee i świeży rap na wysokim poziomie.
Poza częstymi wspólnymi sesjami w studio, piątka
tym chłopakiem, a ten zdał sobie sprawę z kim ma
do czynienia, wyraźnie zbladł. Po długiej rozmowie
i wyjaśnieniu wszystkiego, kolor twarzy chłopca
powrócił do normalności” – wspominają całe zajście
Schu i Sepalot.
Złość i podejrzenia dwójki z Topf skierowały się teraz
w zupełnie innym kierunku. Obaj zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że chłopak jeszcze przed oficjalną
premierą nabył album „spod lady” i zamieszczając
go online był pewien swojej anonimowości. Jed-
tylko jeden utwór. Jeden wielki hit, a reszta ich nie
obchodzi. Sytuacja taka obrzydza mnie aż do wymiotów”.
NAGRODY ZA SHOW
Pojawienie się albumu w Internecie nie wpłynęło
w żaden sposób na datę premiery, czyli 1 października
2001 roku. Fani ruszyli szturmem do sklepów,
a dla zespołu posypały się liczne wyróżnienia i nagrody. Za swój trzeci album piątka monachijczyków
SYLWETKABLUMENTOPF
fot. materiały prasowe
przyjaciół czasami wykorzystuje również inny, nak sam nie wykradł go z wytwórni. „Byliśmy już otrzymała pierwszą w życiu nominację do nagrody
FANI
STARZEJĄ SIĘ
Z NAMI
sprawdzony już patent na nowe nagrania: każdy
z nich siada w domu przy komputerze i przy jego
pomocy sam robi bity, po czym wszyscy spotykają
się, aby omówić swoje „twory” i zadecydować, co
z tego mogłoby znaleźć się na albumie.
DETEKTYWI Z SIECI
W drugiej połowie 2001 roku, na sześć tygodni przed
oficjalną premierą nowego albumu, członkowie
Blumentopf przeżyli spory szok. Ich trzeci krążek
zatytułowany „Eins A” był już udostępniony do
ściągnięcia z Internetu. Schu i DJ Sepalot postanowili jak najszybciej wyjaśnić zaistniałą sytuację.
Obaj szybko wzięli się do pracy, aby odnaleźć osobę
odpowiedzialną za całe zajście. Szybko udało im
się namierzyć podejrzanego... Okazało się, iż jest
nim młody, czternastoletni chłopak mieszkający
gdzieś w Berlinie. Po zdobyciu adresu ruszyli
w drogę, aby osobiście złożyć wizytę podejrzanemu.
PIĘCIU MŁODYCH LUDZI Z MONACHIUM, DZIAŁAJĄCYCH POD
NAZWĄ BLUMENTOPF (W SKRÓCIE PO PROSTU TOPF), TO EKSPERCI OD LIVESHOWS, WYSZUKANEGO DOWCIPU I DOBREGO FLOW.
ZESPÓŁ ZADEBIUTOWAŁ WYDANĄ W 1996 ROKU EP-KĄ „ABHÄNGEN”. POMIMO, IŻ OD TAMTEGO CZASU MINĘŁO JUŻ OSIEM LAT, W
SKŁAD BLUMENTOPF NADAL WCHODZĄ TE SAME OSOBY. SĄ NIMI:
ROGER, SCHU, HEINEMANN, HOLUNDER ORAZ DJ SEPALOT. DWA
NASTĘPNE ALBUMY – DEBIUTANCKI „KEIN ZUFALL” WYDANY W
1997 I NASTĘPNY „GROSSES KINO” Z 1999 ROKU – PRZYSPORZYŁY
GRUPIE WIELU WIERNYCH PO DZIŚ DZIEŃ FANÓW.
TEKST: STRUŚ (RAPP STYLE)
wcześniej parokrotnie zezłoszczeni postawą ludzi
z prasy, którzy w niewłaściwy sposób obchodzili się
z otrzymywanymi od nas promocyjnymi egzemplarzami płyty. Wina nie leży po stronie naszych fanów,
lecz redaktorów czasopism i ludzi z mediów, którzy
często zachowują się nieodpowiedzialnie i puszczają
w obieg udostępnione im nagrania”.
Wiele zespołów widzi niebezpieczeństwo wynikające
z zamieszczenia w Internecie swoich nagrań. Utwory, które najbardziej podobają się słuchaczom,
można bez problemu ściągnąć. Pozostałe zostają
zwyczajnie pominięte. Dotyczy to też promocyjnych
nagrań na oficjalnych stronach zespołów. Dla DJ-a
Sepalota stan ten ma wady i zalety. „Na stronie internetowej zamieszczone są zazwyczaj pojedyncze
utwory. Osoby, które normalnie może nie kupiłyby
albumu, mają dzięki temu możliwość posłuchania go
we fragmencie. Być może ciekawi innych utworów
Blumentopf kupią pełen album. Z drugiej strony ist-
NASZE ALBUMY SPRZEDAJĄ SIĘ BARDZO DOBRZE. SĄ JEDNAK TAKIE ZESPOŁY, NA
KTÓRYCH KONCERTY PRZYCHODZĄ LUDZIE WYŁĄCZNIE PO TO, ABY USŁYSZEĆ TYLKO
JEDEN UTWÓR. JEDEN WIELKI HIT, A RESZTA ICH NIE OBCHODZI. SYTUACJA TAKA OBRZYDZA MNIE AŻ DO WYMIOTÓW.
Bez większych kłopotów udało im się odnaleźć
właściwe mieszkanie, po czym zadzwonili do drzwi.
Otworzyła je matka poszukiwanego chłopaka. Po
przedstawieniu wszystkich faktów i krótkiej piłce
ze strony chłopaków z Blumentopf: „Musimy pilnie
porozmawiać z pani synem!”, obaj zostali zaproszeni
do mieszkania. Poszukiwany chłopak siedział właśnie
przy komputerze i stało się niemal oczywistym, że
trafili pod właściwy adres. „Kiedy stanęliśmy przed
24 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
nieje spore niebezpieczeństwo, że artysta może być
przez to oceniany na podstawie jednego, czy dwóch
utworów, a nie całokształtu. A tego na pewno nikt
by nie chciał. Nas to zjawisko nie dotyczy, gdyż
jako zespół nie zaistnieliśmy na scenie tylko dzięki
jednemu singlowemu hitowi, z którym można by nas
identyfikować. Nasze albumy sprzedają się bardzo
dobrze. Są jednak takie zespoły, na których koncerty
przychodzą ludzie wyłącznie po to, aby usłyszeć
stacji muzycznej VIVA - „Comet”. W tym samym
roku czytelnicy czasopisma Hip Hop Magazin
ogłosili ich mianem zespołu, który robi najlepsze
show podczas występów na żywo. Blumentopf objął
również pierwsze, zaszczytne miejsce w kategorii
najlepszego Rap Crew. W 2002 roku potwierdzili ten
tytuł ponownie: kolejna nominacja i bezdyskusyjny
wybór czytelników – Blumentopf jest najlepszy!
POMYSŁY Z TRASY
Dla członków zespołu był to najlepszy okres na
promocję materiału pochodzącego z „Eins A”.
Rozpoczęła się wielka trasa koncertowa, wiodąca
przez największe miasta Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Bilety zawsze rozchodziły się jak ciepłe bułeczki
i wszystkie koncerty były kompletnie wyprzedane.
Blumentopf wystąpił wówczas na niezliczonych,
prestiżowych festiwalach (m. in. na Rock am Ring,
MTV Hip Hop Open, Slpash, Summer Jam, Rock im
Park i wielu innych).
Promując nowe nagrania, cały czas zbierali nowe
pomysły na kolejny album. Na początku 2003 roku
cała piątka zaszyła się w studio. Rozpoczęły się prace
nad kolejnym, czwartym albumem. Komponowali
muzykę i pisali teksty zgodnie ze swą dotychczasową
receptą Blood – Sweat – and – Tears (krew, pot i łzy),
realizując świeże i nowatorski pomysły. Przedsmakiem zbliżającego się albumu był wydany pod koniec
sierpnia bardzo udany singiel „Better Life GmbH”.
Powstał on pod wpływem wrażeń, spostrzeżeń,
które rejestruje się każdego dnia słuchając reklam
w rozgłośniach radiowych i telewizyjnych. Tekst
okazał się tak długi, że podzielili nagranie na trzy
części. W ten sposób zachowali liryki w całości
i uniknęli wrażenia nudy podczas słuchania długiego
nagrania opartego na tym samym bicie.
15 września 2003 roku światło dzienne ujrzał pełen
nowych wierszy i świeżych bitów LP zatytułowany
„Gern Geschehen”. I tym razem liryka Blumentopf
zachęcała słuchacza zarówno do śmiechu, zabawy,
wywoływała zdziwienie oraz zmuszała do głębszych
przemyśleń. Wiele tekstów, ze znajdujących się
na albumie utworów uspokaja, ale są i takie, które
obdarowują nas gęsią skórką. Utwory Blumentopf
pełne są refleksji, częściowo
nawet
melancholijne,
jednak
nie
pozbawione dobrego dowcipu
i uroku. Ten,
kto wcześniej
potrafił docenić
s p e c y f i c z ny
humor Blumentopf, także tym
razem nie był
rozczarowany.
Płyta obfituje w
niezliczoną ilość
p o ł ą c z o nyc h
ze sobą stylów.
Na żadnym z
wcześniejszych
albumów
różnorodność ta
nie była aż tak
widoczna, jak
na „Gern Geschehen”. Album ten nie jest
„zimną płytą”;
cechuje
go
zewsząd bijące
ciepło, dlatego
też konwencja
połączenia
k l a syc z n e g o
i nowoczesnego
Hip-Hop’u
została bardzo
dobrze przyjęta
przez słuchaczy.
Miało to odzwierciedlenie
w ilości sprzedanych kopii.
Krótko po premierze „Gern
Geschehen”
znalazł się na
niemieckiej
liście najlepiej
sprzedających
się albumów.
Trasa
koncertowa, podczas
której
członkowie Blumentopf promowali materiał
z
ostatniego
LP,
przeszła
najśmielsze
o c z e k i wa n i a
zarówno
jej
organizatorów,
jak i samego
zespołu.
W
związku z tym już pod koniec listopada 2003 roku
oficjalnie ogłoszono drugą część trasy Gern Geschehen Tour Teil II. Bilety były do nabycia online już na
początku grudnia. Koncerty odbyły się w styczniu i
lutym 2004 roku.
„Mamy sporą rzeszę fanów, którzy są nam wierni już
od pierwszego albumu Blumentopf. Oni starzeją się
razem z zespołem”. Blumentopf na płytach porusza
tematy i opowiada historie, których każdy z jego
członków doświadczył na własnej skórze. Piątka
monachijczyków emanuje w swych tekstach dużą
W wywiadach udzielanych przez Blumentopf często dawką pozytywnej energii, a sami zgodnie twierdzą,
pada pytanie, czy nie czują się za starzy i zmęczeni że są bardzo szczęśliwymi ludźmi.
tak długą obecnością na scenie hip-hop’owej. Zawsze odpowiadają w niemal identyczny sposób:
fot. materiały prasowe
Urodzony na początku lat 70, w małym miasteczku Mount Vernon w stanie Nowy York, dorastał
w błogiej nieświadomości, że kilkadziesiąt kilometrów na południe rozwija się kultura, która
w przyszłości stanie się jego pasją. Pierwsza muzyczna fascynacja Mr. Ballbeam’a to ekscentryczny,
rockowo-metalowy zespół Kiss. W wieku 12 lat
wraz z rodziną przeprowadził się do miejscowości
White Plains. Tutaj już Hip-Hop sam znalazł jednego ze swych przyszłych zbawców: „moi kuzyni
z Bronx’u i Brooklyn’u przyjeżdżali strzyc nasz
trawnik i przywozili ze sobą rapowe kasety. Tak się
zaczęło” – wspomina.
W ostatniej klasie liceum Beans wygrał na loterii
fantowej kasetę video z instruktażem DJ’skim, co
według jego brata było „znakiem od niebios”. Na
szczęście zakup gramofonów był zbyt dużym wydatkiem, więc zaczął pisać rymy. Po ukończeniu
studiów graficznych, znudzony typowym rymowaniem, zainteresował się poezją, gdyż jak sam
twierdzi dawała większe możliwości wyrażania
siebie. Był początek lat dziewięćdziesiątych, a na
nowojorskiej scenie pojawiły się cykliczne imprezy pod szyldem ”Rap spotyka Poezję”. To na
nich umiejętności Beans’a miały swą publiczną
premierę. „Na takich występach jesteś tylko Ty
i Twoje słowa, nie ma żadnej muzyki, niczego.
Musisz być naprawdę mocny”. Rob-Ski był jednym
z najmocniejszych. Podczas jednej z takich imprez
poznał równie znakomitego Priest’a. Panowie przez
kilka lat szlifowali oryginalne style w jazzowych
klubach i na slamowych meetingach, dzieląc scenę
m.in. z Saul Williams’em i Rahzel’em. W 1994 do
dwójki dołączył jeszcze jeden oryginalny rap-poeta,
M. Sayyid, oraz inżynier dźwięku, Earl Blaize.
ZBURZYĆ
IMPERIUM ZŁA!
Tak powstała grupa, której celem stała się zmiana
kursu Hip-Hop’u, oraz „zniszczenie imperium zła,
jakim stała się ta muzyka”. Jej nazwa nie może
być Wam obca – to Anti Pop Consortuim. Brak tu
wystarczająco miejsca na rozpisywanie się o dokonaniach APC. Singiel ”Disorientation” trafił w 1999
roku do rąk DJ’a Vadim’a, który był pod tak dużym
wrażeniem, że zaproponował nowojorczykom nagranie wspólnego projektu Isolationist. Samodzielny
debiut grupy, album ”Tragic Epilogue”, to według
prestiżowego pisma The Wire najlepsza płyta roku
2000. Awangardowa wytwórnia Warp nie pozwoliła
się ubiec i natychmiast przedstawiła ofertę kontraktu. Ep-ka ”The End Against The Middle”,
poprawiona rewelacyjnym albumem ”Arrhythmia”
potwierdzały dynamiczny rozwój i wysoką klasę
zespołu. Wizjonerskie, elektroniczne kompozycje,
pełne niespotykanych rozwiązań (odgłos piłeczki
ping-pongowej, ryki dzikich zwierząt i aria operowa, to wystarczające dowody) tworzyły idealny
akompaniament dla nieziemCZARNOSKÓRY TRZYDZIESTOTRZYLATEK Z SYNTEZATOREM
skich rymów i oryginalnych
W DŁONIACH I IROKEZEM NA GŁOWIE, WYMIENIAJĄCY
styli trójki rap-poetów.
WŚRÓD SWYCH INSPIRACJI SUN RA, JIMI HENDRIX’A I
Wydawało się, że APC są
AFRIKAA BAAMBAATĘ ORAZ MALARSTWO SURREALISTÓW
na artystycznym szczycie,
I PROZĘ RICHARDA WRIGHTA NIE MOŻE BYĆ ANI TYPOWYM,
gdy nagle i niespodziewanie
PRZECIĘTNYM RAPEREM, ANI PRZEWIDYWALNYM PRODUCENTEM. I BĄDŹCIE PEWNI, ŻE BEANS, ZNANY RÓWNIEŻ JAKO ogłoszono koniec działalności
zespołu. Wiadomość ta była
ROB-SKI, NIM NIE JEST.
TEKST:HADERO jedną ze smutniejszych, jakie
obiegły hip-hop’owy światek
w roku 2002. „Anti Pop nigdy
SYLWETKABEANS
nie miała być grupą tworzącą
wspólnie przez długi czas.
To były trzy odrębne, kreatywne osoby, którym zdarzyło
się wspólnie dokonać czegoś
wyjątkowego” – wyjaśniał
manager grupy. Beans był
jednak mniej dyplomatyczny:
„To, że byliśmy indywidualistami, doprowadziło w końcu
do rozpadu. Doszliśmy do momentu, w którym moja wizja
muzyki była sprzeczna z wizją
reszty i musieliśmy się rozstać”.
Słuchając dokładniej albumów
APC można zrozumieć jego
postawę. Zdominowany przez
pozostałych członków Beans
nie mógł w pełni zrealizować
się artystycznie. Nadeszła pora
na rozpoczęcie solowej kariery.
LIRYCZNE
AKROBACJE
DebiutAncki album Mr.
Ballbeam’a o intrygującym
tytule ”Tomorrow Right Now”
ukazał się wiosną ubiegłego
roku, jasno definiując styl
naszego bohatera, określany przez niego samego
jako „obserwowanie mody i ignorowanie jej”. Minął
rok i dostaliśmy luksusowo wydaną EP’kę ”Now
Soon Someday”. Tekturowa okładka kryje w sobie
książeczkę z tekstami oraz srebrny krążek w treści
będący bardzo emocjonalnym i osobistym manifestem dojrzałego artysty i człowieka. Jego muzyka to
stanowczy, futurystyczny krok do przodu, któremu
towarzyszy retrospektywne spojrzenie przez ramię.
Wyraźne piętno na podkładach odciskają piszczące
syntezatory i syntetyczne basy, zaś bity nabierają
klasycznych, by nie napisać „old schoolowych”
kształtów. Sam zainteresowany nie widzi w tym
sprzeczności: „w Hip-Hop’ie zawsze panowała
elektronika, posłuchaj takich standardów jak
‘Planet Rock’, czy ‘White Lines’ a się przekonasz”
– mówi. Właśnie dlatego więcej tu electro i dub’u,
niż klasycznego funku czy jazzu. Produkcje Beans’a
ocierają się miejscami o minimalizm, jednak jest to
efekt całkowicie zamierzony: „więcej elementów
muzycznych w połączeniu z moim intensywnym
rymowaniem stworzyłoby straszną plątaninę, dlatego wolę zostawić więcej wolnej przestrzeni dla
słów” – wyjaśnia. Powyższe słowa o rymowaniu,
to raczej objaw skromności niż jej braku. Mamy
tu zarówno techniczne zaawansowanie połączone
z liryczną wrażliwością, jak i plastyczny balans
między chorym dowcipem (”crowd screamin’ like
a dick caught in a zipper”), bitewną łobuzerią (”narrative acid barracuda/ Balbeam bazooka switchblade”) i śmiertelną powagą (”will cigarettes be the
death of me?/ lungs screamin happy emphysema”).
Obok genialnego w swym szaleństwie ”Crave”,
cukierkowego ”Phreek The Beet”, obłędnych
”Raping Silence” i ”Hot Venom” – znajdziemy napisany jeszcze w roku 1993 spoken word ”Booga
Sooga” traktujący o narkotykowym nałogu, który
udało się zastąpić muzyką. Między oryginalnymi
braggami ze ”Structure Tone” i ”Databreaker”
usłyszymy ”Win Or Lose You Lose”, wyraz frustracji wywołanej rozstaniem z córką; następnie
”Gold Skull”, przedstawiający konflikt rapera z jej
matką, oraz najbardziej przygnębiający ”Crevice”,
opowiadający o jego zmarłym ojcu. „Beans morduje Twoich rapowych idoli, chichocząc ‘zbudź
się i poczuj padlinę’” – pisał recenzent SPIN’a.
Wywołuje on skojarzenia z akrobatą z chińskiego
cyrku. Szaleńcze i ryzykowne zabawy flow,
głosem i sylabami prowokują zarówno do oklasków jak i do wstrzymania oddechu. Karkołomne
i piekielnie szybkie frazowanie pełne przeczących
prawom hip-hop’owej fizyki figur stylistycznych
przyciąga szczękę ku podłodze, zaś ekwilibrystyczne zestawienia językowe wywołują tyleż podniecenia co wymyślne pozycje erotyczne. Być
może wytłumaczeniem tego jest fakt, że MC nagrywa swe rymy oglądając pornole? „Mam hopla
na punkcie seksu” – odpowiada ze śmiechem.
MIEJSKI INNOWATOR
Rob-Ski nie zwalnia intensywnego tempa. Brytyjską
premierę drugiego longplaya, pod tytułem ”Shock
City Maverick”, wyznaczono na 25 października, polska edycja nastąpi pewnie niedługo później. Na podstawie promocyjnego egzemplarza mogę zdradzić,
że to najlepszy album w dorobku nowojorczyka.
Kolejny śmiały krok ku przyszłości, wyprzedzający
wyobraźnię konkurencji i krytyki. Dużo bardziej
przestrzenne aranżacje, znacznie potężniejsze brzmienie bębnów i keyboardów rzucają się w uszy już
SUŁTANSKŁADNI
26 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
od pierwszego kontaktu. ”SCM” to materiał straszliwie skondensowany. Całość trwa niecałe 40 minut,
a masz wrażenie że minęła co najmniej godzina.
Taneczne rytmy w ”Papercut”, czy ”Blind Driver”
przyprawią o dreszcze fanów Timbalanda. ”Shards
Of Glass” oraz ”City Hawk” to z kolei rytmiczne, bujające łbem
kawałki doskonałe
na miejskie wojaże
samochodem. Utwór tytułowy oraz
następny, ”Death
By
Sophistication”, czerpią moc
z groźnych, apokaliptycznych syntezatorów budząc tyleż
niepewności co zadowolenia. ”Interval”
to dla odmiany radykalny minimalizm,
p r z y p o m i n a j ą cy
trochę dokonania
innego wykonawcy
Warp’a, Req’a. Singlowy ”Down By
Law” ma zaś duże
szansę na mały sukces
komercyjny,
idealny numer na
koncerty:
skoczny,
dynamiczny
i przebojowy, choć
wciąż ambitny. Płytę
kończy fenomenalny
”Diamond Halo Grenade”, monstrualny,
kosmiczny banger
nie znający litości
dla największych
głośników,
powalający
naj o d p o r n i e j s z yc h
słuchaczy.
Flow rapera nabrał
tym razem jeszcze
większej prędkości,
głos jakby trochę
złagodniał, pojawiły
się chwytliwe refreny z odwołaniami
do starej szkoły. Ale
to wciąż ten sam
ponadczasowy rappoeta, łamiący wersy
jak mu się tylko
podoba, uzbrojony w
nowe tricki, gadający
z większą werwą,
energią, i arsenałem
pomysłów o jakich
większość nawet nie
śni.
Mr. Ballbeam znany
jest też ze swych
e l e k t r y z u j ą cyc h
koncertów.
Lata
praktyk na teatralnych
scenach
procentują unikalną
zdolnością
do
panowania
nad
publicznością.
Nie ważne czy gra
support przed in-
die-rockowymi zespołami jak Tortoise i Radiohead, czy jako główna atrakcja wieczoru u boku
Prefuse’a 73, zawsze hipnotyzuje widownię swą
osobowością. „Lubię trasy koncertowe, poza tym
tak naprawdę to właśnie na koncertach zarabiam
najwięcej. Im więcej płyt sprzedam, tym więcej za-
gram koncertów, tym więcej ludzi mnie zobaczy”.
Czy Beans zawita do Polski? To już zależy tylko
i wyłącznie od Was, bo wszystkie jego albumy są
dostępne lokalnie.
SYLWETKAPEANUT BUTTER WOLF
fot. materiały prasowe
lat ‘80/’90 oraz kołyszące rytmy reggae i soul’u
spokojnie wystarczają. Wszystko grane z siedmiocalowych singli. Rok 2000 to edycja płyty
”Jukebox 45s”, kompilacji utworów wydanych
wcześniej w Stones Throw właśnie na siedmiocalówkach. Jak pisze Wolf: „Seria 7 stała się
wkrótce naszą klęską finansową i największą
dumą zarazem”. Zresztą cały pomysł na funkcjonowanie wytwórni to bardziej realizacja
własnych marzeń z młodości, niż droga do parkowania kolejnego samochodu w garażu. Zamiast sztucznie kreować kolejne gwiazdy sezonu,
Chris woli wydawać składanki z zapomnianymi
nagraniami starej szkoły (”The Third Unheard”),
czy funku (”The Funky 16 Corners”). Podobne
powody kierowały nim przy edycji wspomnianego na wstępie albumu ”Big Shots”, nagranego
z Charizmą: „Wielu ludzi zaangażowanych
w dzisiejszy Hip-Hop nie będzie zainteresowana tym albumem. Ale, z drugiej strony, jest
trochę młodych ludzi, którzy chcą czegoś więcej
niż to, co podają im muzyczne telewizje. Gdy
byłem nastolatkiem słuchałem rzeczy sprzed 10,
20 lat.”. Czy muzyka Stones Throw dociera do
wystarczającej liczby osób? „Dla mnie „jakość”
słuchaczy jest ważniejsza od ilości, więc wolę
mieć dziesięć osób, które szczerze doceniają
to co robię, niż sto, będących z nami tylko
częściowo. Ale fakt – mam jeszcze dużo do zro-
KOSZMAROŚMIOLATKA
Ten syn polskiego emigranta od dziecka wiedział
kim chce zostać: „Kupowałem płyty od szóstego
roku życia. Mogłem sobie wtedy pozwolić tylko
na dwunasto i siedmiocalowe single. Pełne albumy dostawałem pod choinkę od rodziców” –
wspomina. Cała dekada lat ‘80 mija Chrisowi na
powiększaniu kolekcji, nagrywaniu mixtape’ów
dla szkolnych kumpli oraz próbach producenckich w grupach The Slob i Lyrical Prophecy. Jako pierwszy na zachodnim wybrzeżu
odkrywa takie utwory jak ”I Need a Beat”
LL’a, czy ”Gucci Time” Schooly D. W roku
1989 poznaje piętnastoletniego wówczas rapera
Charizma. Duet dość szybko podpisuje kontrakt
z wytwórnią Hollywood Basic i rozpoczyna
nagrywanie debiutanckiego materiału. Nie do
końca uczciwe ruchy szefostwa labela prowadzą
do wycofania umowy. Niedługo po tym dochodzi
do jeszcze większej tragedii. Obiecującą hiphop’ową karierę oraz pozamuzyczną przyjaźń
obojga przerywa śmierć Charizmy w grudniu
1993. Ale, jak to mówią, „nie ma tego złego...”.
Po trzech latach żałoby, ukończeniu kursu biznesu w collage’u, Wolf mądrzejszy o niefortunne
doświadczenia z wielkim przemysłem, zakłada
własną, skromną, niezależną wytwórnię. To
Stones Throw Records, dziś niemal obiekt kultu
słuchaczy z całego świata.
KRATER
Peanut od początku miał talent odkrywcy
młodych talentów. Był kraterem, którego tak
bardzo potrzebowała bulgocząca w podziemiach
Kalifornii magma wulkanu o nazwie LA Underground Scene. Właśnie u niego debiutowali Rasco, Planet Asia, Kamikaze, czy Encore.
„Prowadząc wytwórnię, chcę przedstawić ludziom muzykę jaką sam lubię. To bardzo osobisty
interes: wydaję tylko to, czego sam mógłbym
28 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
“KTO, TWOIM ZDANIEM, JEST NAJBARDZIEJ NIEDOCENIANYM ARTYSTĄ?”. “JA”
Z TRADYCYJNĄ, HIP-HOP’OWĄ DUMĄ ODPOWIADA NIEJAKI CHRIS MALAK. NIE PRZEWRACAJ
JEDNAK KARTKI MYŚLĄC, ŻE TRAFIŁEŚ NA KOLEJNEGO ZADUFANEGO W SOBIE RAPERA.
MIMO WSZYSTKO COŚ MUSI BYĆ NA RZECZY, JEŚLI ALBUM ”BIG SHOTS” TO JEDNO Z LEPSZYCH WYDAWNICTW UBIEGŁEGO ROKU. TYM BARDZIEJ, ŻE ALBUM ÓW NAGRANO W LATACH
1991-93. POZNAJCIE JEGO WSPÓŁAUTORA – PEANUT BUTTER WOLF’A. TEKST:HADERO
słuchać” - mówi. Słychać to doskonale na jego
producenckim albumie ”My Vinyl Weights
a Ton”. Bezlitośnie walące po potylicy bity
rzucają odbiorcę na deski, sample wygrzebane
z trzytonowej kolekcji vinyli Peanuta przytłaczają
go swym natężeniem, a cuty tnące uszy z precyzją
katany dopełniają dzieła. Nie pisząc o rymach
zaproszonych gości. Od samego początku mamy
pewność, że obcujemy z muzyką podziemną,
obskurną, bezkompromisową, przeznaczoną dla
wąskiego kręgu słuchaczy. Na specjalną uwagę
zasługuje turntablistyczny posse-cut, unikalna
kolaboracja ścisłej czołówki dj’i ze wszystkich
stron USA, świadcząca jakim szacunkiem darzony jest Wolf. Kolejną osobą, która nieodłącznie
wiąże się z nazwą Stones Throw jest Mad
Lib. Producent płyt Lootpack’a, Declaime’a,
Wildchild’a, OhNo i wielu innych. Kryjący się
za semi-jazzowym projektem Yesterday’s New
Quintet, dla wielu fanów i krytyków jest geniuszem naszych czasów.
OSOBISTY INTERES
Po wydaniu ”Ma Vinyl...” Malak rezygnuje
z produkcji muzyki, mocniej koncentrując się
na prowadzeniu wytwórni i dj’owaniu na imprezach. Miałem przyjemność być na jednej
z takich imprez i chętnie zafundowałbym na nią
bilet każdemu dj’owi. Set Peanut’a to dowód na
to, że można zapełnić cały parkiet, w środku
tygodnia, bez utworów z telewizyjnych rotacji
na talerzach. Funk z lat ‘70, przeplatany szlagierami z pierwszych lat Hip-Hop’u i przełomu
bienia jeśli chodzi o promocję moich artystów”
– odpowiada. Dla nas rok 2004 wydaje się pod
tym względem przełomowy: niektóre płyty ST
trafiły już na polski rynek! Pozostaje z nadzieją
czekać na ”Big Shots”.
MOC JABŁKOWEGO SOKU
Album ten nie ustępuje klasycznym dziełom
duetów Pete Rock & CL Smooth, czy Gangstarr. Styl Charizmy prezentuje się niczym
synteza MC Shan’a z młodym, gniewnym
LL Cool J (świeży, spontaniczny, pełen żywiołu
i naturalnej energii). Nie ma się czemu dziwić:
„Charizma był wariatem, jednym z największych
jakich znałem. Zachowywał się jakby był na
dragach, a w rzeczywistości nie palił, nie ćpał,
ani nie używał alkoholu. Po prostu taką miał
naturę. Pił tylko sok jabłkowy” – wspomina
Peanut. Szaleństwo i radość słychać w niemal
każdym punkcie ”Big Shots”: od wyluzowanego
”Methods”, przez piekielnie dynamiczne ”Tell
You Something” i ”Devotion” po prześmieszne
”Ice Cream Truck”. Nie ma tu śladu patosu,
jaki często towarzyszy płytom wydawanym „po
śmierci” artystów. Pojawia się za to nieodparta
tęsknota za wspaniałym brzmieniem i smutny
wniosek Dobrego Wojaka Szwejka „to se ne
vrati”. Ale o co u diabła chodzi z tytułowym
koszmarem? „Mały brat mojej byłej dziewczyny
miał sny o wilku, który zjadał kurczaki pewnego farmera, aż w końcu hodowca złapał wilka
i zamienił go w ogromną kulę orzechowego
masła”. Ot, dziecięca wyobraźnia.
WYWIADGURAL
Od Twojej debiutanckiej solowej płyty
zatytułowanej “Opowieści z betonowego lasu”
minęły już prawie dwa lata. Jaki jest Gural na
początku 2005 roku? Co się zmieniło w Tobie
i Twojej twórczości?
GURAL: Zmieniło się wiele. Przede wszystkim
jestem o 2 lata starszy. Człowiek analizuje samego
siebie i może dojść do pewnych wniosków, ale bez
przesady. Przez te dwa lata w moim życiu zdarzyła
się kupa różnych rzeczy. I tych bardzo dobrych
i tych nie dobrych. Na pewno rapuję lepiej. Mam
o te dwa lata większy staż. Od tego czasu zagrałem
około 200 koncertów, także jestem o tyle bogatszy w doświadczenia. Zmieniło się wszystko
i nic. Styl jest ten sam, natomiast technik jest
dużo, dużo więcej. Robiąc to nie zastanawiam
się jak to robię, ale później, gdy tego słucham to
zauważam postęp.
Fot. Rafał Wielgus dla Wielkie Joł
Skąd tytuł “Drewnianej Małpy Rock”?
GURAL: Nie wiadomo skąd się wziął taki tytuł.
Rozmawiałem na ten temat z moimi przyjaciółmi,
ale nie doszliśmy do tego. To jest jak z tymi
kręgami w zbożu - one po prostu powstają. Nie
należy pytać jak i po co, ale przyjąć, że tak po
prostu jest. Tak na prawdę tytuł “Drewnianej
Małpy Rock” ma parę przyczyn. Po pierwsze
ubiegły rok w chińskim kalendarzu był rokiem
drewnianej małpy. Nie jestem typem, który bezkrytycznie wierzy we wszystkie horoskopy i inne,
ale zazwyczaj bywa tak, że czytam to już po fakcie. Teraz też tak było - przeczytałem niedawno
tekst o roku drewnianej małpy i powiem szczerze
- coś w tym jest. Nie musi to wynikać z układu
gwiazd i pozycji ziemi, natomiast jest to jakaś
emanacja jakiś prawideł. Do tego dochodzi fakt,
że też czuję się małpą. Nie wiem czy to dobrze,
może to oznaka jakiejś choroby psychicznej, ale
naprawdę czuję się małpą. No i rock. Nie rok kalendarzowy, ale rock jako muzyka. To mój sposób
na wyrażenie emocji muzycznej. Jeden tańczy,
drugi klaszcze, a trzeci rapuje.
O czym możemy posłuchać na nadchodzącej
płycie?
SAMONAPROWADZAJĄCA
GURAL TO JEDEN Z NAJLEPSZYCH I NAJBARDZIEJ SZANOWANYCH ARTYSTÓW HIP-HOP’OWYCH W POLSCE. TEN UTALENTOWANY RAPER NIE RAZ JUŻ UDOWODNIŁ, ŻE MA NAPRAWDĘ
DUŻO DO POWIEDZENIA. BEZBŁĘDNY TECHNICZNIE I ZADZIORNY
TEKSTOWO ZARÓWNO NA NAGRANIACH SOLOWYCH JAK I
W FORMACJI K.A.S.T.A. POKAZUJE, ŻE MA SWOJE UGRUNTOWANE
MIEJSCE WŚRÓD PANTEONU GWIAZD. WYDAJE ON WŁAŚNIE
SWOJĄ DRUGA SOLOWĄ PŁYTĘ ZATYTUŁOWANĄ „DREWNIANEJ
MAŁPY ROCK”. ZNAJDUJE SIĘ NA NIEJ MIĘDZY INNYMI UTWÓR
Z KONTROWERSYJNYM NIEMIECKIM RAPEREM SIDO
ROZMAWIAŁ: JAKUZA
GURAL: Od razu zaznaczam, że nie wiem, co autor miał na myśli, więc staram się nie analizować
tekstów w ten sposób. Na płycie można na
przykład usłyszeć “...Nie bądź błaznem, Gural
zbiera na plazmę, dziś każdy z sarkazmem zbija
kabzę na tym...” - Cóż to oznacza? Niejaki Gural zbiera na telewizor plazmowy? Nie do końca.
Oznacza to po prostu tyle, że Gural nie wstydzi się
powiedzieć tego, że zarabia jakieś tam pieniądze.
Duże czy małe, nieważne. Trzeba odwrócić tą
TORPEDA
DISSUJĄCA
chorą sytuację w polskim Hip-Hop’ie, że ludzie się
kurwa wstydzą tego, że robią siano na rapie. Wielu
jest takich, którzy opowiadają o jakiś strasznych
tematach, czerpią z tego całkiem zacną kapustę
i wobec publiczności zachowują się tak jakby
tych pieniędzy nie lubili. Nie rozumiem tego.
O tym między innymi jest kawałek tytułowy, czyli “Drewnianej Małpy Rock”. Właśnie o tym, że
polska rap gra bardzo się zmieniła. Czy na dobre,
czy na złe to już każdy musi ocenić sam. Przede
wszystkim zrobił się biznes. Taki mini biznes
w polskim wydaniu.
Nie mówię nic dosłownie i nic nie narzucam. Nie
chcę nikomu pokazywać drogi, ale wymagam od
słuchacza by odbierał moją muzykę całym sobą.
Siła Hip-Hop’u tkwi w ludziach, to oni tworzą tą
kulturę, więc muszą odbierać muzykę przez pryzmat własnych doświadczeń, a nie kierować się
tym, co wszyscy dookoła opowiadają i opowiadać
razem z nimi. Jest to płyta zdecydowanie bardziej
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 29
zbliżonego do “Co to za miejsce”. Oczywiście
rasowe bity spod ręki Dj Kut-O, jednego z najlepszych bitmejkerów jakich znam. Jeden bit Sido do
kawałka “Te Typy”, który rapuję właśnie z nim.
Właśnie - jak to się stało, że nagrałeś kawałek
z obecnie najbardziej popularnym niemieckim
raperem?
GURAL: To wcale nie był jakiś super przemyślany
plan - wydaje płytę i fajnie byłoby mieć takiego
gościa. Po prostu weszliśmy do studia i nagraliśmy
kawałek. Napisałem zwrotkę, on napisał zwrotkę,
napisaliśmy refren i gotowe. Poznaliśmy się
wcześniej, przed jego komercyjnym sukcesem
i nawet nie zastanawiałem się jak to zostanie
odebrane w Polsce czy w Niemczech. Każdy
powinien sam ocenić. Robię to, co robię, a jak
ludzie przyjmą to już ich broszka. To dobry HipHop. Hip-Hop, który buja.
Fot. Rafał Wielgus dla Wielkie Joł
Najnowszą swoją produkcję “Drewnianej
Małpy Rock” wydajesz w wytwórni Wielkie
Joł. Czemu wybrałeś ten label?
GURAL: Moje Oko Ra przywiodło mnie tam
- to jest odpowiedź A. Natomiast odpowiedź
B: mimo, że nie zagłębiam się jakoś super
w zjawisko, jakim jest polski Hip-Hop, nie
analizuję tego, to jednak z powodów zawodowych muszę to obserwować. Na palcach jednej
ręki można policzyć wytwórnie gdzie można
sensownie z kimś porozmawiać. Tak właśnie
trafiłem do Wielkie Joł. Dobrze będzie tu wydać
płytę. Lubię robić dobre rzeczy. Poza tym jest to
wytwórnia hip-hop’owa, to nie są goście, którzy
sprzedają skarpetki. Hip-Hop to nie jest dla nich
zajęciem popołudniowym, ale pracą w pełnym
tego słowa znaczeniu.
zorientowana na zabawę. Po prostu przyszedł
czas na to, podejrzewam, że następny album, nad
którym już pracuję, będzie bardziej poważny.
Poza tym na płycie mówię o tym, że jestem
zajebiście dobrym raperem i wszystko rozpierdalam. Spodziewajcie się dużo przejebanego
bragga. Taki właśnie Hip-Hop lubię.
karierki. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Jest dużo producentów na płycie. Czyje kompozycje usłyszymy?
GURAL: Producentów jest całkiem sporo.
Tym razem miałem ochotę zrobić coś zupełnie
innego niż poprzednio. Wystrzeloną w kosmos transgalaktyczną płytę dla pojebańców.
Nad czym pracujesz obecnie?
GURAL: „Pracuję nad tym by nie upaść z rumorem...”. Będę robił przejebane rzeczy. Pracuję
nad tym, żeby być coraz lepszym w tym, co
robię. Zawsze nad tym pracuję. Rok się dopiero
zaczął. Mam jakieś plany, wiadomo, każdy je
ma. Niestety czas zazwyczaj weryfikuje te plany
i co z tego wyjdzie to z tego wyjdzie. Nie lubię
zapowiadać zbyt szumnie. Wolę działać. Teraz
nagrałem dużo kawałków na różne mixtejpy. Cały
czas to powstaje. Jestem raperem i rapuję.
Życzenia i przesłanie na rok 2005?
GURAL: W Polsce niby buduje się autostrady,
pieniędzy jest niby coraz więcej, niby to, niby tamto i przecież powinno iść to w dobrą stronę. Niby
są jakieś postępy, ale ilu skurwysynów siedzi tam,
w tym sejmie, kradną, piją i pierdolą. Dlaczego tak
się dzieje? Bo są złymi ślepcami. My powinniśmy
NIE MÓWIĘ NIC DOSŁOWNIE I NIC NIE NARZUCAM. NIE CHCĘ NIKOMU POKAZYWAĆ DROGI, ALE WYMAGAM OD SŁUCHACZA BY ODBIERAŁ
MOJĄ MUZYKĘ CAŁYM SOBĄ.
Czy możemy spodziewać się jakiś dissów?
GURAL: Jest bardzo dużo dissów. Jest wręcz
nieprzebrana ilość dissów. Natomiast nie są to
dissy ukierunkowane na kogokolwiek. Wydając
płytę nie opowiadam ludziom, że nie lubię Franka czy Józka. Moje teksty są skonstruowane tak,
że jeżeli ktoś odczuwa, że jest adresatem takiego
kawałka, to już jego problem. Moje utwory to
samonaprowadzająca się torpeda dissująca. Mówię
o złej karmie, o złych rzeczach, które ludzie robią,
o polskich słuchaczach, którzy zazdroszczą,
plotkują i nie są tego świadomi, o polskich
wykonawcach, którzy znakomicie się odnajdują
w tej sytuacji i z pełnym cynizmem robią swoje
30 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Zaprosiłem zupełnie innych ludzi, więc są
zupełnie inne bity. Przede wszystkim na
płycie będą Larwa i Mikser z Poznania - moi
ludzie, którzy robią bardzo dobre bity. Jest też
Magiera, choć ogólnie Białego Domu będzie
na tej płycie zdecydowanie mniej niż wcześniej.
Będzie Dj 600V, u którego już jestem na dwóch
płytach producenckich. Jest Haem z jakimś
“cosmicfiretechnojazz” - kosmiczna produkcja, którą nie łatwo opisać. Próby szufladkowania
z góry skazane są na niepowodzenie. Oprócz nich
będą dwa bity Pióra z Wrocławia, takie westcoast
bardziej. Jeden remix Tabba. Kada też będzie
- zrobiła biciora lirycznego i spokojnego. Coś
dbać o swój Hip-Hop by on taki nigdy nie był, bo
jak nie Hop-Hop’owcy, to kto? My jesteśmy rdzeniem tego gówna i siedzimy najbliżej korzenia.
To my powinniśmy starać się by było coraz lepiej.
Powinniśmy strać się być lepszymi wykonawcami,
odbiorcami, projektantami odzieży, realizatorami
studyjnymi, dziennikarzami, fotografami, b-boyami, dj’ami... Musimy być coraz lepsi. To jest moje
przesłanie dla wszystkich. Porzucić złą energię.
Zła karma zawsze do Ciebie wraca. Trzeba się
jej wystrzegać, bo być może 2006 rok zwróci jej
6 razy tyle.
Jak powstają Scratchofony? Z ilu bitów wybieracie te właściwe na płytę i jak długo trwa klejenie
komb tekstowych?
ROB-D: Bity przygotowujemy specjalnie pod
kątem tej płyty, więc przypadkowych podkładów
nie wkładamy. Z reguły produkujemy tyle bitów
ile ma się znaleźć na płycie. Już podczas produkcji
poszczególnego podkładu wiemy czy będzie się on
nadawał. Jeśli chodzi o komba z tekstami słownymi
to sytuacja wyglądała nieco inaczej. Najpierw
zbieraliśmy z różnych źródeł dżingle, a potem
mając cały wielki bank wybieraliśmy z niego te
najwłaściwsze. Samo złożenie 8 minut mega komba zajęło nam cały miesiąc siedzenia, wybierania,
składania i masterowania.
GAF: Projekty tego typu powstają dosyć wolno,
bo wymagają gromadzenia sampli i dżingli. Nam
w przypadku ostatniej płyty zajęło to około roku.
Najpierw robimy bity żeby wyczuć klimat, w który
mamy pójść, potem kompletujemy dżingle i sample,
a następnie kleimy je w komba. Klejenie komb jest
przeznaczone dla ludzi cierpliwych. Nam zajęło
to około miesiąca, ale pracowaliśmy prawie dzień
w dzień.
Jak Scratchofony odbierane są poza krajem?
ROB-D: Nic mi nie wiadomo jak je obierają i czy
w ogóle odbierają poza krajem. Głównym odbiorcą
naszych płyt będą i tak dj’e z Polski.
GAF: Nie mam pojęcia, ale wkrótce coś będę
wiedział na ten temat, bo podklepałem dwie płytki
koleżce z Anglii.
ROB-D I GAF: SCRATCHOFONY 3: BITWA
Pierwsze dwie części „Scratchofony” rozeszły się
dosyć szybko i przyjęły się dobrze (uczestniczyły na
dj`s battlach, słychać je było na rap płytach, często
występowały w pewnym talk-show w telewizji).
Wszyscy wypatrywali trzeciej części Scratchofonów.
Płyta po raz kolejny jest ładnie wydana (full color
sleve, chociaż projekt okładki nie zabija), nas jednak
najbardziej interesuje to co w środku, a w środku...
...kiepsko. Pierwsza strona to zbiór pięciu bitów. Bity
nie są złe, ale dobre też nie. Problem jednak w tym,
że od pierwszej części Scratchofonów wszystkie bity
brzmią tak samo. Można powiedzieć, że to styl producentów, ale to chyba jednak ich koniec rozwoju.
Na drugiej stronie znajdują się jeszcze dwa bity. Na
płycie, więc jest ich 7, z czego do użytku nadają się
dwa (“Tom” oraz “R-123”). Comba tekstowe znajdują
się na samym początku drugiej strony w ośmiu-minutowym bloku. Jest to niewygodne rozwiązanie, bo
trudno odnaleźć interesujący nas jingiel, a oklejając
płytę, wyeliminowalibyśmy połowę bloku z użytku.
Zdecydowanie lepsze było rozmieszczenie jingli na
drugiej części Scratchofonów. Same jingle są OK,
chociaż nadal rażą proste wstawki ze śmiesznym akcentem nagrane przez autorów (“ka tuj i skre czuj”).
Doszukałem się jingli, które wykorzystane już były w
poprzednich częściach Scratchofonów, co jest mało
oryginalne. Na sam koniec dostajemy tzw. „skiplessy”
(patent Dirtstyle Records) - jingle ułożone są w pętli
tak, aby podczas skreczowania przy przypadkowym
przeskoczeniu igły na rowek obok - igła znalazła się
na tym samym dźwięku. Pomysł bardzo dobry, chyba,
że mamy do czynienia z kiepską kopią - jingle nie są
zaloopowane dokładnie, a same bloki „skiplessów” są
za małe, przez co podczas bitwy możemy nie trafić w
interesujące nas miejsce.
Robert-D i Gaf M.D. nie są ani turntablistami, ani
nawet DJ`ami i słychać to wyraźnie. O ile sam pomysł
na zrobienie polskiego battle breaka jest bardzo dobry,
tak “Scratchofony 3: Bitwa” całkowicie nie nadają się
do zbudowania dobrego battlowego setu. Można było
usprawiedliwiać pierwszą i drugą część trylogii, bo
to pierwsze tego typu produkcje w Polsce, tak trzecia
część jest klapą. Jeżeli szukacie polskich jingli do
cutowania, ta płyta może Wam się przydać. Dla turntablisty jest to wydawnictwo niestety bezużyteczne.
Niestety, ponieważ bardzo liczyłem, że panowie z Torunia odwalą kawał dobrej roboty.
ROZMAWIAł: DJ Taśmy - skrecz.com
ISTOTY
fot. Archiwum Digital Voodoo
WYWIADROB-D/GAF
ANALOGOWE
Czy możemy spodziewać się kolejnych battle
breaków od Was? Jeżeli tak, to kiedy?
GAF: Raczej tak, bo konkurencja ciągle śpi,
a projekt cieszy się dużym zainteresowaniem. Może
następna część będzie podzielona na dwie płytki.
Jedna moja, a druga Roba, ale to nic pewnego.
ROB-D: Nie zamierzamy przerywać produkcji
Scratchofonów. Pewnie za rok wyjdzie czwarta
część. Poza tym swojego brejka ma zamiar również
zrobić DJ Bajo, który współpracował z nami przy
trzeciej części Scratchofonów. Prawdopodobnie
będę uczestniczył w produkcji jego b-brejka, który
pewnie zostanie wydany pod naszym labelem Digital Voo-Doo Nagrania.
Scratchofony z części na część są coraz bardziej
„battlowe”. Czy bierzecie pod uwagę zdanie dj’i,
którzy czynnie uczestniczą w battlach? Jeżeli tak
to jacy to dj’e?
ROB-D: Są coraz bardziej battlowe i w tę stronę
będą się rozwijać. Wszelkie uwagi i sugestie dj’ów
są dla nas jak najbardziej istotne. Wszelka opinia
i konstruktywna krytyka jest nam potrzebna żeby się
rozwijać przy następnych projektach.
GAF: Nie jesteśmy dj’ami, więc żeby robić dobre battle breaki musimy się konsultować z nimi.
W przypadku tej płytki pomagali nam Dj Bajo i Dj
Pac1 - big up dla nich!
Czy interesujecie się turntablismem w Polsce?
ROB-D: Jestem rymującym producentem. Jeśli
chodzi o turntablism to ja go nie śledzę. Ale gdy jest
okazja zawsze sobie obejrzę relacje z zawodów, czy
innych bitewek.
GAF: Szczerze to nie. Jestem producentem i MC,
więc mam sporo swoich zajęć na głowie, ale chętnie
słucham mixtapów.
Ulubiony zagraniczny battle break?
ROB-D: Jak wspomnieliśmy nie jesteśmy dj’ami,
a co za tym idzie nie używamy battle break’ów nawet swoich. Nie będę odkrywczy, jeśli powiem,
że dla mnie spoko jest seria Dirt Style. Czasem ich
słuchamy, żeby nabrać inspiracji do pracy.
Ulubiony turntablista, ranking Polska i reszta
Świata?
GAF: W kategorii polska to Twister i Cent. Reszta
świata to Klever i A-Trak.
ROB-D: Na temat polskich turntablistów względem
reszty świata się nie wypowiem, ponieważ
musiałbym bardziej wnikliwie prześledzić to zagadnienie. Ogólnie z polskich dj’i spoko jest Kostek,
Phaderheadz z Niemiec, Krime, Twister. Z zagranicznych to Rob Swift i oczywiście Mix Masta Mike
- on jest maszyną!
Czy myślicie o dotłoczeniu pierwszych dwóch
części Scratchofonów? Rozeszły się dosyć szybko.
ROB-D: Tak, na pewno nastąpi reedycja dwójki,
nad jedynką cały czas się zastanawiamy.
Jakie jest Wasze zdanie na temat sprzętu typu Final Scratch, Serato Live lub „gramofonów cd”?
GAF: Nie miałem okazji sprawdzić Final Scratch’a,
ale myślę, że do katów słownych i sesji nagraniowych sprawdza się dobrze. Gorzej jest na żywca coś
wykrzesać. Co do gramofonów cd uważam to za
porażkę. Po prostu brakuje jakże cennego brudu,
szumu i duszy.
ROB-D: Czas pokaże, która z tych nowinek
przetrwa próbę. Jak dla mnie dźwięk analogowy
będzie zawsze lepszy w odbiorze od cyfrowego
nawet pomimo swojego szumu. W końcu jesteśmy
istotami analogowymi!
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 31
WYWIADDZIKER
fot. archiwum artysty
SP Records. Wtedy
grałem taki gangsta rap jako Sa-prize.
W RRX Krzysztof
Kozak wydał kilka
składanek, kiedy grałem
z Sektorem B oraz solo.
Później pamiętny projekt Wspólna Scena,
nagrania
dołączone
do gazety Klan, kilka
gościnnych nagrań z reaggowym Habakukiem.
Następnie dwie płyty
z Ideo (“Stan Rzeczy”
2000 – Blend, “Mentalnie” 2003 - Gigant),
składanka Atomistyka,
S.C. 0-34 i inne z ramienia Gigant Records, Hiphopbitz Żustoprocent
i w 2004 Dziker Epka,
czyli singiel wydany
własnym
sumptem,
jeszcze różne akcje na
nielegalu gościnnie, nie
pamiętam wszystkich.
Obecnie przygotowuję
solowy album.
DZIKER TO JEDEN Z PIONIERÓW I PROMOTORÓW POLSKIEGO HIPHOP’U. JEGO HISTORIA Z TĄ MUZYCZNĄ KULTURĄ ROZPOCZĘŁA
SIĘ JUŻ POD KONIEC LAT 80-TYCH, KIEDY NIKT W KRAJU NIE
WYOBRAŻAŁ SOBIE JESZCZE RYMOWANIA W OJCZYSTYM
JĘZYKU. NAGRYWAŁ Z IDEO, LARI FARI I WIELOMA INNYMI PROJEKTAMI... TERAZ PRZYSZEDŁ CZAS NA JEGO SOLOWY MATERIAŁ.
ROZMAWIAŁ: WILQ
Na Twojej EPce przy
produkcji
wspiera
Cię m. in. OSTR
i DJ Haem. Kogo
jeszcze możemy się
spodziewać na Twoim
solowym krążku?
DZIKER: Od OSTR’ego
mam kilka bitów,
Haem zawsze służył mi
pomocą. Już od pierwszego Ideo wspólnie
przygotowywaliśmy
materiał i miksy. Na
było niemało problemów, ale takie jest życie.
Biorąc to wszystko pod uwagę planuję wydanie
albumu w okolicach maja 2005 roku, jak Bóg
pozwoli. Co do trasy z Ego to już planowałem
ją dawno, niestety kłopoty z nowym materiałem
chłopaków pokrzyżowały nieco ten plan. Materiał
jest skończony i czekamy na wydanie go nakładem
Gigant Records, niestety zależy to od wydawcy.
Dopiero wtedy możemy mówić o trasie koncertowej, ale stanie się to najwcześniej w marcu.
Słyszałem o projekcie Silna Częstochowa,
możesz zdradzić więcej na ten temat?
DZIKER: Sama nazwa to skrót S.C. oznaczająca
nasze miasto. Nie pamiętam kto z nas wpadł
na ten pomysł, ale idea jest jedna. Chodzi
o promocję hip-hop’owej Częstochowy z jej
znanymi już w Polsce przedstawicielami (Dziker,
Zabójczy Sławek, Śliwka, Siv (Ego), DJ Haem,
DJ Pistolet i inni). Dzięki temu kultura naszego
miasta mogłaby być lepiej postrzegana w Polsce
i pośrednio pomogłoby to rozwojowi innych
składów w Świętym Mieście. Projekt ten jest
jednak jeszcze nie wdrożony w życie. Ale będzie
jeszcze o nim głośno.
Jesteś jednym z pionierów polskiego HipHop’u. Jak teraz widzisz tę muzykę, a czym
była dla Ciebie kiedyś?
DZIKER: Rap jest dla mnie tym samym, czym
był kiedyś. Jest moją pasją, spełnieniem, jest
kawałkiem mnie i mojego życia. Może to brzmi
górnolotnie, ale to prawda. Odkąd ją poznałem
jako uczeń szkoły podstawowej czułem, że to
jest to i chciałbym robić coś w tym kierunku
Przechodziłem przez takie etapy Hip-Hop’u jak:
break dance, produkcja i wreszcie rymowanie. Od
kilkunastu lat kultura rap i Hip-Hop towarzyszyła
mi i pomagała we wszystkich dziedzinach mojego
życia. Z perspektywy czasu dużo się zmieniło.
Kiedyś było bardzo mało rapu w Polsce, nikt
o nim nie wiedział, był trudno dostępny, była to
kultura niszowa, ale niosąca dużo dobrej, pozytywnej energii. Każdy praktycznie każdego znał.
OJCIECCZĘSTOCHOWSKIEJSCENY
Dlaczego Dziker? Raczej nie zgrywasz szalonego, dzikiego MC?
DZIKER: Dziker to lekkie przeinaczenie mojego
pseudonimu Dziki. Tę ksywę posiadam już od
10 roku życia, jest to bardziej podwórkowe nazewnictwo i w miarę pospolite. Dlatego też mianem
Dziker określam się jako Hip-Hop artystę. Nie
muszę więc z tego powodu być szalonym MC.
mojej płycie pragnę pokazać głównie utalentowanych producentów oraz MC z Częstochowy jak:
Demen (robił bity m.in. na Flexxip), Patryk (Dizkret oraz Junołmi), Karton (WWO), Deta, Mck
(Pepers Skład). Będą jednak także zaprzyjaźnieni
producenci z całej Polski, ale żeby nie zapeszać
nie zdradzę kto. Z MC można spodziewać się
Zabójczego Sławka (IDEO), Jachola (1000),
Esera (Żywe Srebro), Śliwkę (Ego), mam także
KIEDYŚ BYŁO BARDZO MAŁO RAPU W POLSCE, NIKT O NIM NIE WIEDZIAŁ, BYŁ TRUDNO
DOSTĘPNY, BYŁA TO KULTURA NISZOWA, ALE NIOSĄCA DUŻO DOBREJ, POZYTYWNEJ ENERGII. KAŻDY PRAKTYCZNIE KAŻDEGO ZNAŁ. I TRZEBA POWIEDZIEĆ, ŻE KAŻDY SŁUCHAŁ I
ROBIŁ TO Z PASJĄ.
W moich rymach jest zazwyczaj konkretna ideologia, a nawet jakaś nutka życiowej powagi, więc
rymy są bardziej antonimem mojego pseudo,
chociaż rymuję o tym, co dzieje się na dzikim
i szalonym przecież świecie.
Gdzie można znaleźć Twoje nagrania?
DZIKER:Moje pierwsze legalne nagranie pochodzi z bardzo starej składanki wydanej przez
34 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
plany zaproszenia gościa niespodzianki ze starej
szkoły polskiego rapu i moich przyjaciół ze sceny. Płyta będzie na pewno różnorodna.
Promujesz teraz swój singiel, następnie
planujesz wydać LP i wyjechać w trasę
koncertową z EGO. Kiedy to nastąpi?
DZIKER: Każdy, kto wydał solowy album wie ile
to kosztuje czasu i pracy. Już przy produkcji EPki
I trzeba powiedzieć, że każdy słuchał i robił to
z pasją. Prawie nie było koncertów zagranicznych
gwiazd, a wszystkie rodzime koncerty podziemne
były niezapomnianym przeżyciem. Cała polska
rodząca się wtedy scena stała w jednej linii nie
było podziałów, wspierano się nawzajem itd.
Wspominam ten czas jako rozwój i wielki progres
Hip-Hop kultury w naszym kraju, taki „Kamień
milowy”. Zawsze wyrażam wielki szacunek dla
tych, którzy to rozkręcali w swoich miastach.
Teraz trwa moda na Hip-Hop. Wiele rzeczy idzie
w złym kierunku, oczywiście są także dobre strony, ale nie każdy wie, o co w tym chodzi, a każdy
nagle chce to robić. Mało kto zna korzenie i inne
dziedziny tej kultury. Młodzi fani oraz niektórzy
wykonawcy w większości znają tylko rodzimą
scenę i może kilka obecnych klipów zagranicznych. Na szczęście istnieje także wiele młodych
osób, którzy szukają swojego celu poprzez tę
kulturę i potrafią się w niej odnaleźć, nie patrząc
na modę i na to, co się teraz dzieje. Poznają to,
kochają, rozwijają, pracują nad sobą, przekazują
to innym, promują, a o to w tym wszystkim
przecież chodzi.
Nazywają Ciebie ojcem częstochowskiej sceny, czujesz się nim? Co przyczyniło się do tego
tytułu?
DZIKER: Na to miano złożyło się kilka czynników.
Pierwsze to czas, w którym zderzyłem się po raz
pierwszy z rapem, już pod koniec lat 80-tych. Na
mnie więc padł przywilej rozwijania tego dalej
i zachęcania moich kolegów, przekonywania ich
do nowej muzyki. Drugie to chęć robienia z tym
czegoś i poszukiwania osób, które odnalazły tę
kulturę. Reszta poszła już sprawniej, pierwsze nagrywki, demówki, nielegale, koncerty i obserwacja
przychodzących na nie ludzi (całkiem innych niż
obecnie). Ciągła praca, poszukiwanie znajomości
w Polsce i rozwój, poszerzanie wiedzy o Hip-Hop’ie
w jego każdej formie. Próba organizacji koncertów
i promowania swojego miasta, a także pomoc młodym
składom itd. Reszta po wielu latach działalności
przyszła sama. W mieście wiele osób uważa mnie za
mentora, jestem im bardzo wdzięczny za to i wiem,
że to, co zrobiłem dla rozwoju Hip-Hop kultury
w Częstochowie nie poszło na marne.
Powiedz gdzie są korzenie specyficznego,
częstochowskiego rapu, bo Ciąg Dalszy, Pijani
Powietrzem i EGO są mocno odjechane jak na
polskie warunki.
DZIKER: To pytanie powinieneś zadać właśnie
EGO, czy CDS. To specyfika naszego miasta powoduje różne formy eksperymentowania zarówno
z dźwiękiem i stylem. Każdy u nas chce być
oryginalny, różnić się od siebie, a nie kopiować
i powielać znane już formy. Śliwka z Sivym zawsze
szli w nietypową stronę. Duże znaczenie w tym
„odjechaniu” miał na pewno DJ Haem, który chciał
zrobić coś nietuzinkowego, innego, poszukiwał tylko odważnych MC, nie bojących się odejścia od
standardów i takimi okazali się właśnie Ciąg Dalszy
i EGO.
Organizujesz cyklicznie imprezy w Częstochowie,
jak ludzie je odbierają?
DZIKER: Mój pierwszy koncert hip-hop’owy
zorganizowałem już w 1996 roku, a miałem wtedy
niewielkie doświadczenie w tym fachu. Od tamtej
pory udało się już zrobić około 200 imprez i koncertów w moim regionie. Większość z nich jest
spontaniczna, planowana miesiąc wcześniej, ale
mam także już swoje prestiżowe cykliczne imprezy
jak Hip-Hop Debiuty - Rym Częstochowski (raz
w roku od 1998 konkurs na najlepszy debiut roku
w Częstochowie) oraz Hip-Hop Basket (od 2001
roku - turniej koszykówki ulicznej w połączeniu
z DJ’em). Ludzie reagują bardzo pozytywnie.
Praktycznie nie mam większej konkurencji. Każdy
woli przyjść na sprawdzone koncerty, które zawsze
afiszuję „Dziker prezentuje...” niż na coś nieznanego. Staram się dbać o prestiż imprez i o wizerunek
mojego miasta w Polsce. Nawet jak zdarzy się stracić
finansowo, staram się być do końca fair i zaproszeni
przeze mnie goście są zawsze zadowoleni.
Czy stworzysz coś jeszcze z chłopakami pod szyldem Ideo?
DZIKER: Historia pokaże czy będzie reaktywacja
Ideo. Wzajemne relacje były, są i zapewne będą
bardzo dobre. Haema znam już od 1997 roku, razem stworzyliśmy Ideo. Z CzubasSem aka Zabójczym Sławkiem jest podobnie, chociaż Sławka znam
o wiele dłużej i razem przechodziliśmy przez to
wszystko. W Sektorze B, obok mnie tworzył część
częstochowskiej historii Hip-Hop’u i robi to do
tej pory. Uważam go za przyjaciela. Planuję jego
gościnny występ na mojej solówce. Ta Hip-Hop
IDEO-logia i współpraca pomimo, że nie jesteśmy
razem jako skład, wciąż się rozwija.
Paparazzi: Robert Bluszcz
WYWIADMORAL/GANO
OGIEŃIWODA
MORAL I GANO TO ZDECYDOWANIE JEDEN Z NAJCIEKAWSZYCH DUETÓW NA POLSKIEJ
SCENIE HIP-HOP’OWIEJ. JAK SAMI SIĘ OKREŚLAJĄ „OGIEŃ I WODA”. DOTYCHCZAS
MOGLIŚMY ICH USŁYSZEĆ W KILKU WSPÓLNYCH KAWAŁKACH, KTO MIAŁ TROCHĘ
SZCZĘŚCIA TRAFIŁ NA ICH KONCERTY, W LISTOPADZIE WYDALI PŁYTĘ. „NIENAGANNIE
NIEMORALNA PROPOZYCJA”. OBOJE OPOWIADAJĄ NAM M.IN. O TYM JAK POWSTAWAŁY
NAGRANIA, KIM JEST GRAFIT I KTO KOGO DISSUJE.
ROZMAWIAŁA:ANIA KULA
Jak doszło do Waszej współpracy? Kiedy
pojawił się pomysł wspólnych nagrywek?
MORAL: Zobaczyłem na forum Hip-Hop.pl
e-maila do Gano i zaproponowałem nagranie
wspólnego kawałka na nielegalu.
GANO: Kiedy przeczytałem tego maila
zareagowałem tak jak na każdego, takich
maili dostawałem w tamtym czasie sporo,
ale stwierdziłem czemu nie, spróbujemy coś
zrobić.Poprosiłem go żeby przesłał mi swoje
nagrania, kiedy je przesłuchałem stwierdziłem,
że jest ok. Zresztą z Dąbrową zawsze miałem
dobre kontakty.
MORAL: Potem były spotkania w różnych
okolicznościach i tak się znamy do dzisiaj.
GANO: Wtedy też Moral zaprosił mnie na koncert, akurat miałem wolny dzień i pojechałem,
nawet bardzo fajnie nam to wtedy wyszło. To
było w Jastrzębie Zdroju. Stwierdziłem wtedy:
“słuchaj Moral zróbmy jeszcze ze dwa kawałki
żebyśmy mogli razem grać te koncerty”. Kiedy
zrobiliśmy następny kawałek chcieliśmy jeszcze więcej, a akurat Volt zaprosił nas na swój
album, więc powstał kolejny kawałek. Totalny
spontan. Coś z niczego i powstała cała płyta.
W jaki sposób współgrają Wasze style? Co
wnosicie na płytę jako indywidualne osoby?
GANO: Śmiałem się kiedyś, że to jest takie
połączenie jak ogień i woda. Moral nowy
raper, jeszcze gorący, nieopierzony w stylu,
ale z bardzo dużymi umiejętnościami i ja
doświadczony weteran starej sceny. U niego
wesoły, melodyjny rap, u mnie poważny, spokojny, czasami nawet monumentalny. To się
bardzo dobrze łączy, bo te kawałki nabierają
więcej treści. O tych samych rzeczach mówimy
na dwa różne sposoby. Są to dwa punkty widzenia, niby podobne, lecz opowiedziane w inny
sposób.
MORAL: Nasze style się uzupełniają, dzięki
temu ta płyta wyszła naprawdę ciekawie. To
jest coś starego z czymś młodym.
Jakie wartości staracie się propagować
w swoich tekstach?
MORAL: Na pewno szczerość, ponieważ to
jest dla mnie podstawa. Żadnego moralizatorstwa, nauczania. Każdy powinien mieć swój
rozum, a ja nie czuję się na siłach by nauczać
naród.
GANO: Propaguję święty spokój. Nie lubię
jak ktoś się spina, chociaż sam mam czasem
takie skłonności, może dlatego tak mi to przeszkadza, wolę luz, relaks. Jak to najtrafniej
nazwał Numer – być „zawsze spoko”.
Traktujecie tą płytę zespołowo, czy jako
projekt dwóch solowych MC?
MORAL: Projekt dwóch solowych MC. Nigdy nie byłem w żadnym składzie, bądź zespole,
zawsze działałem solo.
GANO: Dokładnie tak, właśnie dlatego płyta
jest podpisana Moral/Gano, nie wymyśliliśmy
sobie żadnej nazwy. Wkrótce po premierze
„Czarnego Złota”, płyty projektu HST - Ja-
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 35
Paparazzi: Robert Bluszcz
jonasz - Gano, nad którą teraz pracujemy, zamierzam nagrywać drugi solowy album. Moral pewnie
w najbliższej przyszłości też zacznie prace nad
swoją płytą. Nie mówię, że nie będzie kolejnej
płyty Moral/Gano, bo bardzo prawdopodobne,
że będzie. Ba, nawet chętnie byśmy ją nagrali.
Natomiast nie wiążemy się na śmierć i życie, jak
małżeństwo.
Potraficie się dogadać bez problemu, czy
bywają spięcia?
MORAL: Dissujemy się ciągle, ale są to takie
przyjacielskie dissy, standard już. Dogadujemy
się bardzo dobrze, mamy podobne upodobania
muzyczne, więc to jest wielki plus naszego projektu.
GANO: Oboje lubimy mój rap.
Kto na tej płycie zajął się produkcją?
MORAL: Jest to młody producent, jeszcze szerzej nie znany Grafit z Bogucic. Mamy nadzieję,
że po tej płycie pozna go więcej ludzi, bo robi
dobre bity. Siedział długo w podziemiu, żeby
doskonalić swoje umiejętności.
GANO: To jest chłopak ode mnie z osiedla,
z tej kolebki Hip-Hop’u, w której wszyscy
dawniej mieszkali obok siebie w blokach. Gdzieś
pomiędzy mną, Igorem, Dabem i Joką mieszkał
właśnie Grafit. On jeden tam wciąż mieszka.
wypowiedzi wyciągać coś istotnego i poprawiać
błędy. Jednak nie przejmuję się krytyką, bo gdybym musiał się przejmować to ciężko by było
z moja psychiką. Już bym dawno nie robił rapu.
GANO: Wszystko zależy od poziomu krytyki.
Jeśli ktoś potrafi konstruktywnie argumentować,
zna się na rzeczy, to taka krytyka jest ważna
i może dać do myślenia. Jeśli jest odwrotnie to nie
robimy sobie z tego zupełnie nic. Nie mówię, że
wszystko olewam. Jeżeli mam gorszy dzień może
mi być przykro, a jak mam dobry dzień to mogę
to olewać.
Człowiek uczy się na błędach. Uważacie, że ta
płyta będzie lepsza od tego, co nagrywaliście
wcześniej?
MORAL: Gdybym tak nie uważał, to byśmy
płyty nie nagrali. Minęły dwa lata od mojego
nielegala, trzy lata od solowej płyty Gano, więc
to jest mnóstwo czasu, nowych doświadczeń, poprawy umiejętności.
GANO: Kiedyś było inaczej zarówno ze strony
spojrzenia na świat, postępu technicznego, sposobu wykonania kawałków od strony realizacji, jak
i poziomu zaangażowania środków w produkcję.
Teraz robi się inaczej rap. Nie wystarczy już
mieć komputer i mikrofon, trzeba mieć więcej
środków i pieniędzy. Jest to duży skok do przodu
zarówno jeśli chodzi o nasze osoby, jak i postęp
techniczny.
Jak długo pracujecie już nad ta płytą i kiedy
będziemy mogli ją usłyszeć?
GANO: W samym studio pracowaliśmy pół
roku, w takiej fazie realizacji, że po prostu
wchodziliśmy i nagrywaliśmy. A od pierwszych
wspólnych nagrywek minął już ponad rok.
Jakie opinie przeważają na temat Waszej
współpracy?
GANO: Część osób krytykuje mnie za to, że
robię coś z Moralem, inni krytykują Morala za
to, że robi coś ze mną, są też tacy co przekreślają
nas oboje. Są też może jeszcze nie nasi fani, ale
osoby, które nas popierają.
Jak odbieracie krytykę na swój temat? Jest ona
dla Was ważna, czy ją ignorujecie?
MORAL: Wypowiedzi mądre, obiektywne,
sensownie skonstruowane, wymieniające wady
itd. traktuję poważnie. Staram się z każdej takiej
36 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Jaki był główny cel przy nagraniu „Nienagannie Niemoralnej Propozycji” i czy udało się go
osiągnąć?
GANO: Chcieliśmy zrobić fajny bauns (śmiech).
Po prostu fajną płytę, pobawić się trochę przy
tym.
MORAL: Kto się bawił to się bawił.
GANO: Kto się stresował to się stresował.
MORAL: Kto się stresował na maksa to
wychodził czasami ze studia. No, ale pod koniec
nie było już tak źle.
GANO: Akcja była spontaniczna, chcieliśmy
zrobić płytę i to był właśnie cel sam w sobie. Jestem zaskoczony, że aż tak dobrze, nam wyszła.
MORAL: Na płycie nie ma żadnych tzw. „zapychaczy”, są tylko te kawałki, które nam się
podobały.
GANO: Pewnie i tak będą nam mówić, że
Czy pod wszystkim co do tej pory nagraliście
nadal możecie się śmiało podpisać?
MORAL: Tak, oczywiście. To są moje początki
i nie mam zamiaru się od tego odcinać. Przez
sześć lat zmieniło się dużo.
GANO: Nie będę się powtarzał, mógłbym się
rękami i nogami podpisać pod tym co mówi
Moral. Natomiast wiadomo, że Gano 1997 to nie
jest Gano 2004, dlatego na to co robiłem kiedyś
patrzę z uśmiechem. Z każdym kawałkiem wiążą
się inne historię, to jest moja przeszłość i jestem
z niej dumny.
Czego Wam można życzyć na przyszłość?
MORAL: Sukcesu płyty i zdrowia, przede
wszystkim zdrowia.
GANO: Zdrowia, cała reszta przyjdzie, ktoś nam
pomoże mniej lub bardziej, a przede wszystkim
sami ją sobie wypracujemy.
Paparazzi: Robert Bluszcz
NIE MÓWIĘ, ŻE NIE BĘDZIE KOLEJNEJ PŁYTY MORAL/GANO, BO BARDZO PRAWDOPODOBNE,
ŻE BĘDZIE. BA, NAWET CHĘTNIE BYŚMY JĄ NAGRALI. NATOMIAST NIE WIĄŻEMY
SIĘ NA ŚMIERĆ I ŻYCIE, JAK MAŁŻEŃSTWO.
płyta jest za krótka. My wolimy zrobić krótką,
konkretną płytę, taką jak pierwsze hip-hop’owe
klasyki: pierwsza płyta Nasa, czy Wu-Tang’u,
która miała 30 minut, o czym pewnie połowa hejterów nie wie, bo do nich trafił dopiero godzinny
Wu-Tang w wersji europejskiej ze skitami po
5 minut. Nie ma się co przejmować, to jest nasza
płyta i tak ją zrobiliśmy.
Kiedyś odnosząc się do raperów masowo
opuszczających RRX, powiedziałeś, że „każdy
ma w życiu problemy i jakby jeden drugiego
zawsze w tych problemach opuszczał, to byłoby
przejebane”. Ty odłączyłeś się od KNT zaraz
po wydaniu pierwszej płyty. Problemy Kozaka
minęły, RRX się odradza. Dlaczego nie wydałeś
u niego kolejnego albumu?
PIH: Nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy...
Kozak zawiódł mnie jako wydawca i przyjaciel. To
wyglądało tak, że podałem mu dłoń, a on chciał
całą rękę. Nie docenił mojego gestu, zachowywał
się bardzo nie w porządku. Problemu by nie było,
gdyby nie jego głupota, która jest w zasadzie
namacalna. On jest na tyle głupi, że ta głupota
w jego przypadku się zmaterializowała i można ją
dosłownie zmierzyć, zważyć. Chodził, opowiadał
obcym ludziom plotki, snuł dziwne opowieści, które
docierały do mnie, konfabulował, a patrząc mi w
oczy, jak się spotykaliśmy, udawał szczerość. Taki
punkt krytyczny, który przekroczył, to był dzień,
kiedy przyszedł do Szyhy z prośbą o remixy dla
Kaliego. Szyha puścił mu trochę mojego nowego
materiału i Kozak generalnie był zajarany. Obiecali
sobie jakąś współpracę i rozstali się w normalnych
nastrojach. Kilka dni później na internecie Kozak
wypisywał bzdury o tym, że stara gwardia zalicza
niskie loty. Reklamował w ten sposób swoje nowe
produkcje, obrzucając wiadomo kogo błotem.
Wtedy pomyślałem sobie: “kurwa co to za typ!”
Dlatego z nim nie współpracuję. Kozak to uosobienie fałszu. Jestem typem człowieka, który nie
odwraca się do osoby w potrzebie plecami i mimo,
że z Kozakiem nie chciałem po mojej pierwszej
solówce już nagrywać całych projektów to gdyby
mnie poprosił o nagrywkę na jakąś składankę to
bym mu (ze względu na stare czasy) nie odmówił.
Teraz jest tak, a nie inaczej, czyli sytuacja, którą
Kozak wymusza swoim zachowaniem.
fot. materiały prasowe
WYWIADPIH
RAPNIENASALONY
Rozumiem, że Kozak zmienił się, gdy jego ekipa
zaczęła się wykruszać? Bo przecież wcześniej
wszystko było ok. Te wszystkie wspólne akcje
RRX, raperzy tworzący swoistą „rodzinę”. To
wszystko skończyło się w mgnieniu oka.
PIH: Kozak doskonale pamięta jak było. Teraz
gra pokrzywdzonego i przyjmuje pozycję obronną,
wg niego my postąpiliśmy z nim jak z wrogiem.
Oczywiście było różnie, niektórzy tak się zachowali jak opisuje KNT, jednak jeżeli chodzi o mnie
to, mam taką nadzieję, że Krzyś nie zapomniał jak
było.
Był RRX, MIL, Teraz jesteś u Cameya. Liczysz, że przysłowiowe „do trzech razy sztuka”
znajdzie zastosowanie w Twoim przypadku?
TO JEDEN Z TYCH MC, O KTÓRYM Z PEWNOŚCIĄ NIE MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE JEST NUDNY.
JEGO FLOW MA NIEPRZECIĘTNĄ MOC, ZA TEN ELEMENT JEDNI GO UWIELBIAJĄ, DRUDZY NIE
TOLERUJĄ. PIH JEST ŚWIEŻO PO WYDANIU SWOJEJ DRUGIEJ PŁYTY SOLOWEJ. O NIĄ, ALE NIE
TYLKO, MIAŁEM OKAZJĘ PIHA ZAPYTAĆ.
ROZMAWIAŁ: ŁUKASZ BANAŚ (BANDI)
wydawanie płyt?
PIH: Dobrej promocji i dystrybucji. To podstawa.
Na początku Universal spierdolił trochę sprawę
dystrybucji, ale mam nadzieję, że już wszystko jest
w porządku.
Co powiedziałbyś, gdybyś dostał propozycję wypromowania Twojego materiału przez Remika
z UMC. Pomijając oczywiście antypatie do artystów tego labelu.
PIH: Nigdy nie potępiałem UMC jako wytwórni.
Przejdźmy więc do „Krew, pot i łzy”. Chyba
najbardziej charakterystyczną cechą Twojego
stylu jest flow. Czy dbasz specjalnie o ten aspekt?
PIH: Tak sporo nawijam w domu, takie ćwiczenia.
Staram się żeby wszystko było płynne, żeby słowa
nie drażniły. To dla mnie jest bardzo istotny element mojego rapu.
Twój krążek wyszedł w „gorącym” okresie. Na
rynku ukazało się akurat wiele wydawnictw.
KOZAK ZAWIÓDŁ MNIE ZARÓWNO JAKO WYDAWCA, JAK I PRZYJACIEL. TO WYGLĄDAŁO TAK, ŻE PODAŁEM MU DŁOŃ,
A ON CHCIAŁ CAŁĄ RĘKĘ
PIH: Mam taką cichą nadzieję, że Camey mnie nie
rozczaruje. Liczę na niego i wierzę w to co robi,
inaczej nie mógłbym z nim współpracować. Ma
u mnie ogromny kredyt zaufania i mam nadzieję,
że go nie rozmieni na drobne.
Czego oczekujesz od osoby, odpowiedzialnej za
Uważam, że pracują w niej naprawdę dobrzy
ludzie od marketingu i to dzięki nim taki np. Mezo
odniósł sukces komercyjny. W innej wytwórni
jego płyta przeszła by bez echa. Taka jest prawda.
Jeżeli chodzi o Remika rozmawiałem z nim kilka
razy przez telefon i sprawiał wrażenie człowieka
mającego głowę na karku.
Nie obawiasz się, że ten zalew albumów może
zaszkodzić sprzedaży Twojego?
PIH: Mam określony krąg odbiorców. Mój rap jest
charakterystyczny, słuchają go określeni ludzie.
Osoby, które słuchają mojej muzyki to raczej nie są
odbiorcy Meza, Duże Pe, czy Dizkreta. To osoby,
które wiedzą czego chcą i co moja muzyka im da.
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 37
PIH: To jeden z najlepszych żartów jakie ostatnio
słyszałem, albo inaczej, niezły byłby z tego kawał.
A tak serio słyszałem, że gwarantują zabójczy dla
swoich artystów kontrakt i wlepki na klatkach.
Wróćmy jeszcze do płytki. Mocno piętnujesz
na niej 18L i tzw. hiphopolo. To zemsta za
podobieństwo w nazwie?
PIH: Nie. To odruch obronny organizmu. Coś
co jest tak sztucznym tworem nie ma racji bytu.
Organizm powinien to zwalczać. Nazwa, nazwą,
a tytuł płyty, okładka, z niczym Ci się nie kojarzy?
Kurwa co jest grane?
Na początku chciałem położyć ich płytkę obok
„Kinematografii”, ale stwierdziłem, że to
zupełnie inny sort. Myślisz, że to celowy zabieg?
PIH: Szczerze, to dłużej niż 3 minuty się nad tym
nie zastanawiałem, ale nie wierzę aż w taki zbieg
okoliczności. Dla mnie Ci ludzie nie mają ambicji.
Na moich płytach jest konkret, nie zapełniam tracków byle smutami, dla mnie liczy się bardziej to co
jest między refrenami, a nie jak u większości tylko
refreny. Moi odbiorcy to ludzie, którzy czekają na
mój krążek i sięgną po niego jak tylko się ukaże,
bez względu na to czy jednocześnie wychodzi
z nim 5 czy 15 różnych płyt. Szanują moją twórczość
i ja ich też szanuje dając z siebie w studiu zawsze
200%.
Biorąc pod uwagę wydane ostatnio polskie pozycje, czy są takie, które przypadły Tobie szczegól-
nie do gustu?
PIH: Tak. W 2004 rok na pewno dobre pozycje
to płyta Pezeta, Daba, Hemp Gru... O ile dobrze
pamiętam to tylko te 3 krążki mi się podobały.
Adam co z koncertami? Dlaczego jest ich tak
mało?
PIH: Nie wiem... Mam nadzieje, że będzie lepiej. Generalnie coś jest nie tak i wiem o tym.
Rozmawiałem ostatnio z Żółfiem z Feno, też
narzekał. Ponoć rynek się spierdolił, a przez kogo
to my wszyscy chyba dobrze wiemy.
OSOBY, KTÓRE SŁUCHAJĄ MOJEJ MUZYKI TO RACZEJ NIE SĄ ODBIORCY MEZA, DUŻE PE
CZY DIZKRETA. TO OSOBY, KTÓRE WIEDZĄ CZEGO CHCĄ I CO MOJA MUZYKA IM DA
Ogólnie różowo nie jest. Ale mimo to inne ekipy
rozkręcają imprezy. Swój koncertowy rajd
miało Wielkie Joł, Prosto. a o trasie artystów
Camey’a nie słychać. Może w konsolidacji siła?
PIH: Jest plan zorganizowania trasy Camey Studio. Na razie tylko plan, więc nic więcej nie mogę
powiedzieć.
Ostatnio wyszedł album Tymiego, drugiego ogniwa 17. Jak Ci się widzi „Znamię doskonałości”?
PIH: Nie miałem okazji przesłuchać. Jedyne co
słyszałem to dwa utwory singlowe i nie podobają
mi się.
A co z całym 17? Widzisz jakąkolwiek szansę na
reaktywację?
PIH: Nie. Reaktywacji nie będzie. Mam swoich
ludzi, serdecznych przyjaciół, z którymi mi się
przyjemnie nagrywa. Czerpie z tego satysfakcję.
Nowe JedenSiedem to byłoby coś na siłę, w moim
przypadku wbrew sobie. Nie widzę szansy na naszą
wspólną płytę.
Ostatnio znowu zamieszkałeś w Białymstoku.
Czy Twoje relacje ze sceną lokalną uległy poprawie?
PIH: Nie wiem co masz na myśli. Jest kilka składów,
z którymi trzymam od zawsze i nasze relacje nie
uległy pogorszeniu. Co do innych osób, to jest tak,
że ja przyjaciół w nich nigdy nie szukałem i tak pozostanie do końca. Każdy robi swoje. Współpracuje
z D.W.A., FLM. Na uwagę zasługują również:
Fabuła i Panorama Paru Faktów.
Nie myślałeś o przyłączeniu się do białostockiego
labelu Vostock?
38 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Słyszałem wiele opinii o „Krew, pot i łzy”. Jeśli
już pojawia się krytyka to często odbiorców
razi wulgarny wydźwięk kawałków. Czasami
też cięższe wyrazy pojawiają się w momencie
zupełnie niepotrzebnym, jako przerywniki.
Myślisz o tym pisząc teksty?
PIH: Odpowiem w ten sposób. Te utwory są adresowane do moich ludzi. Ich, język, którym się
posługuję nie przeraża. Na co dzień takim językiem
się posługuję i nie wyobrażam sobie żebym w utworach miał być innym człowiekiem. Byłbym faryzeuszem, zakłamanym typem. Nie mogę używać
eufemizmów. W swoich utworach mówię o czymś
co miało miejsce, żyło lub nadal żyje własnym
życiem, o prawdzie, a prawda jaka jest każdy wie.
Trzeba ją nazywać po imieniu. Życie w dzisiejszych
czasach nacechowane jest przemocą, rzeczywistość
jest wulgarna, epatuje upadłą cielesnością. To jaki
ma być mój język? Rap to nie muzyka salonów.
Z drugiej strony posłuchaj sobie co nawijają MC’s
za kałużą. Tam im tego nie zarzucają fani HipHop’u. Nasze społeczeństwo to banda bigotów,
świętoszków o wątpliwej moralności. Mój rap jest
szczery i adresuje go do ludzi szczerych.
Tak szczerze, czym Radoskór zasłużył sobie na
taki wers w kawałku „2003”?
PIH: Pomogłem mu w życiu, kiedy tego
potrzebował. Jest dłużny hajsy i wali w huja.
Zresztą nie tylko mi. To na tyle.
Odbijam od tego tematu. Ale jeśli już jesteśmy
przy numerze „2003”. Wg Ciebie poprzedni rok
był Tedego, a 2004?
PIH: Chciałbym żeby „Krew, Pot i Łzy” była płytą
zauważoną i docenioną. Jest to jedna z najlepszych płyt roku. Poza tym tak jak już wcześniej
wspomniałem to Dab, Pezet i HG.
Zmierzając ku końcowi. Powiedz coś o Twoich
planach.
PIH: Zacząłem nagrywać z Pyskatym Skurwielem
nasz wspólny album, który ujrzy światło dzienne
na wakacje. Mamy już część materiału, kończymy
kompletować bity, tematy są, wersy piszą się. Poza
tym oczywiście kolejne solo, które mam nadzieje
wyjdzie w 2005. Chciałbym również żeby D.W.A.
(Spec i Dyha z Białegostoku) wreszcie wydali coś
na legalu. Rozmawiałem z nimi o tym i wiem,
że też tego bardzo chcą. Postaram się im pomóc,
mamy plany na kilka kawalin. Poza tym trochę
feat’ów mam już na tapecie, składanki itd.
- nikt nie znał tej marki, a w Polsce stała się
potentatem, bo cena zrobiła swoje i fajnie było
kupić sobie podróbkę Mercedesa lub innego
zagranicznego samochodu. Ludzie kochają
tandetę. Tania sensacja napędza publikę. Tym
jest hiphopolo. Straszną tandetą, która zalała
nasz kraj. Najgorsze jest to, że ludzie, którzy
DLASIEBIE
BEZTANDETY
WYWIADŻUROM, ROZMAWIAŁ: SEBASTIAN MULIŃSKI
będzie mi mówił co mam robić. Nagram jeszcze
dwie płyty w ciągu trzech lat i po nich stwierdzę,
czy nagrywać dalej, czy zająć się wydawnictwem. Ci, którzy lubią moja twórczość - czekajcie, a ci co chcą bym porzucił nagrywanie,
też poczekajcie, tylko dłużej. Podziałam wam
na nerwy. Tylko dziwi mnie, że skoro mnie
nie lubicie, to słuchacie. A może wy słuchacie
wszystkich i w domu się podniecacie, a potem
krytykujecie? Zauważyłem sporo takich fanów
i nie mówię tylko o swojej płycie.
Lubisz budzić wokół siebie zamieszanie?
ŻUROM: Nie wzbudzam zamieszania, to ludzie
wokół mnie się podniecają i je tworzą. Zmieszanie wzbudza Doda Elektroda i Wisniewski.
Jestem spokojnym, wyciszonym człowiekiem.
Nie jestem medialny i nie pcham się wszędzie
drzwiami i oknami by się pokazać.
Stanąłeś „naprzeciw hiphopolowym rurom”,
ale nie wymieniłeś ich z nazwiska. Kim więc
oni są? Co to jest „hiphopolo”?
ŻUROM: Nie wymieniłem z nazwiska, bo nie
mam dziennika klasowego. Nie znam ich nazwisk. Chcesz wiedzieć kim są, więc proszę,
to żadna tajemnica: wszyscy z UMC (oprócz
Endefisow, bo chłopaków szanuje za twórczość
i prywatnie, a to, że poszli do tej wytworni to już
inny temat), Teka, Trzeci Wymiar. Pan Duże Pe
jest dla mnie straszny - te nauczone do teledysku
gesty, teksty i jego przydupas dj co “groźnym”
głosem mówi: “morda na kłódkę”. Nazywam go
dj Małysz. Doniu i Liber są straszni, wydaje mi
się, że jakaś gwiazda disco polo pisze im teksty.
Mezo, szkoda gadać, a jego „Panczlajner” to
parodia hardcoru. 18l grzeczni chłopcy, ułożeni
tak, jak reszta grają koncerty dla rodziców
z dziećmi, które wcinają watę cukrową,
a większość ich odbiorców ma od 7 do 15lat. Do
Owala nic nie mam, jedynie, że tacy goście na
jego płytach występują i dlatego ma minus.
Co to jest hiphopolo? Jest to pseudo Hip-Hop.
Płytkie teksty w połączeniu ze śpiewanymi refrenami. Coś strasznego, ale tak jest ze wszystkim, że masowe gówno się lepiej sprzedaje
od czegoś wartościowego. Ludzie lubią łatwe
i przyjemne teksty wpadające w ucho. Ciężko się
bawić przy np.: OSTR czy Grammatiku. Lepiej
się upić i śpiewać „tarara ra suczki znamy wasze
sztuczki”, czy „blejstu blejst monamona mei”.
Po co kupować coś ambitnego, lepiej szmirę, bez
przesłania. Tak jest ze wszystkim, np. Deawoo
statystą. Wiedzę trzeba mieć, ale bez przesady.
Więcej teraz mądrali, niż fachowców.
Często udzielasz się na forum Hip-Hop.pl. Za
co lubisz to miejsce?
ŻUROM: Raczej rzadko. Tak sumując to może
2 godziny w tygodniu. Z 20% można pogadać,
ŻUROM ZAWSZE BUDZIŁ KONTROWERSJE. JEDNAK NIE
BUDZĄ ICH TYLKO OSOBY, KTÓRE NIC NIE ROBIĄ. A ON
ROBI SPORO. PRACUJE PRZY WYDAWANIU WIELU PŁYT,
STWORZYŁ „ROAD TO HIP-HOP” I NAGRAŁ SOLOWY ALBUM. WŁAŚNIE SOLOWY ALBUM WZBUDZA NAJWIĘCEJ
SKRAJNYCH OPINII. PORUSZYŁ OSTRO DRAŻLIWE TEMATY, NIE BOI SIĘ MOCNYCH SŁÓW. Z DRUGIEJ STRONY
TO USTATKOWANY FACET, KTÓRY WIE CZEGO CHCE.
PRZECZYTAJCIE Z NIM WYWIAD I SPRAWDŹCIE CZY TYM
RAZEM TEŻ JEST OSTRY I KONTROWERSYJNY.
utożsamiali się od początku z Hip-Hop’em, typu
Hirek Wrona, pomogli zaistnieć tym ludziom.
Stacje telewizyjne, gazety, radia puszczają to
non stop dlatego, że odbiorca chce tego słuchać.
Pracownicy, którzy prywatnie rzygają na te
zespoły, muszą je puszczać bo danemu radiu
spadnie popularność i wyrzuca ich z pracy. Takie
Radio Eska było podupadające i nagle bum! Jest
w czołówce, pojawia się wszędzie, ich dziennikarz oznajmia w „Barze”, że Norbi to prekursor
Hip-Hop’u w Polsce, potem Mandaryna, Doda
Elektroda, wszystko wymieszać jak w mikserze
i powstaje wielka śmierdząca kupa. A ludzie bija
brawo. Jaki jest morał? Winny jest odbiorca, bo
gdyby na tę chałę nie było zapotrzebowania, to
zginęłaby śmiercią naturalną.
Skoro hiphopolo to “płytkie teksty
w połączeniu ze śpiewanymi refrenami”, to
czy słuchacze nie mogą odebrać w ten sposób
utworu “Świat idzie do przodu”?
ŻUROM: Kawałek z Sylwią jest o czymś o moim życiu, tak jak reszta kawałków na mojej płycie. Jest łagodny, refleksyjny, ale jest
o czymś konkretnym, a nie o dupie Maryny.
Mówię w nim, że życie pędzi do przodu,
trzeba spoważnieć, że mam już rodzinę
i nie mogę żyć z dnia na dzien. Skończył
się pewien etap, a zaczyna nowy. Ten
na całe życie.
sporo ludzi to zakompleksieni Internauci, którzy
swoje płyty ściągają przez Internet. sami uważają
się za bóg wie kogo, a prywatnie to zwykle pizdy
życiowe. Oczywiście można trafić na człowieka,
z którym się normalnie rozmawia. Internet ma
dobre strony np.: poznałem Ciebie, robisz ze
mną wywiad. Poznałem parę osób i robię z nimi
biznesy. Internet służy do zabawy, pracy i to jest
dobre. Pozdrawiam forumowiczów i mojego
“serdecznego oddanego fana mastermyagi”.
Zdarzyło Ci się, że jakiś hejter z forum,
powiedział Ci co myśli o Tobie prosto
w twarz?
ŻUROM: Nigdy nie zdarzyło się by w realu
jakiś typ mi coś takiego powiedział. Było parę
akcji gdzie pewnych panów, którzy myśleli,
że są anonimowi trzeba było ich odwiedzić,
ale tylko dlatego, że
najeżdżali na moich
bliskich, a nie mogę
na to pozwolić. Jeśli
ktoś mnie atakuje
z klasa, to może
dobrze spać.
Dużo rapujesz o miejskim życiu,
nielegalnych interesach, sprawach
nie dla dzieci. Ciągle tak żyjesz, czy
się ustatkowałeś?
ŻUROM: Ustatkowałem się, wyszedłem
cudem i ciężką pracą z problemów, w które
wpadłem. A jak żyję oprócz wydawania
płyt, to moja prywatna sprawa. jedno mogę
powiedzieć to, że żyję mądrzej.
fot. materiały prasowe
Budzisz skrajnie odczucia. Jedni lubią Twoje
ostre teksty, inni sugerują Ci porzucenie mikrofonu. Chcesz robić rap dla tych pierwszych,
czy żeby wkurzyć tych drugich?
ŻUROM: Chcę robić rap dla siebie. Piszę teksty pod siebie, a nie pod publikę. Porzucę nagrywanie jeśli stwierdzę, że tak trzeba, nikt nie
Czy rap to zabawa tylko dla twardzieli?
ŻUROM: Nie. Może być dla zabawy, dla
spokojnych ziomków, dla hardcorowców.
Ważne by był szczery i ambitny. HipHop trzeba czuć! Breakdance, graffiti,
deska, rower, rap trzeba robić, uprawiać
lub słuchać z sercem. Bardziej szanuję
człowieka, który się temu poświęca
w całości, niż typa, który marszczy freda
przed Internetem i czyta plotki. Potem jest
mądry, bo wie, że ktoś, kiedyś, coś tam.
On nie ma własnego życia, jest tylko
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 39
Kiedyś na forum przedstawiłeś wyliczenie
produkcji sprzedaży płyt. Wynikało z niego,
że wydawanie płyt to praktycznie działalność
charytatywna. Czy rzeczywiście nie da się
zarobić na płytach?
ŻUROM: Z mojego wyliczenia wynikało,
że trudno jest zarobić na debiutantach, a i na
znanych zespołach nie są to kokosy. Sprzedanie 2000 płyt debiutanta uważane jest za
dobry wynik, a znanego zespołu powyżej 10
000 za rewelację. Jeśli na debiucie zarobisz na
czysto z 10 000 zł a na znanym zespole 30 000
to uważasz, że jest to duża kwota? W muzyce
poważnej ludzie kupują płyty, są znikome ilości
piratów, bo fan kupi płytę która przeważnie kosztuje powyżej 50zł. U nas 70% ludzi ściąga
z Internetu, nie szanują wykonawcy, a są niby
wielkimi fanami. Raperzy żyją głównie z koncertów, bo na płytach maja grosze. Słuchacz nie
ma szacunku dla artysty, okrada go kupując pirata czy ściągając z Internetu. To jak wpuścić
“przyjaciela” do domu, spytać się czy chce coś
do picia, pójść do kuchni, wyjąć z lodówki napój
i gdy go nalewasz on zapierdoli ci coś z mieszkania. W Polsce ludzie mało zarabiają, ale nie
wmówisz mi, że nie można 30zł miesięcznie
wydać na jedną oryginalną płytę. Takie pseudo ziomki: na melanż jest prawie codziennie,
a płytę nie, bo lepiej flaszkę opierdolić z joitem
pod blokiem dzień w dzien.
który był już we wszystkich pismach, TV, radiu.
Tatuaże to osobny rozdział w Twoim życiu.
Opowiedz o swoich dziarach.
ŻUROM: Długo by gadać. Posłuchajcie kawałka
dziary z mojej płyty, bo jestem cały czas pytany
o dziary i mam dość. Zacytuje pewnego znanego
polskiego aktora, który zapytany czemu nie lubi
wywiadów powiedział: “bo ile kurwa można
mówić w kółko o tym samym’’.
Jaka jest Twoja rola w Fonografice? Ostatnio
ta firma mocno angażuje się w rap.
ŻUROM: Jestem nie oficjalnie odpowiedzialny za promocje płyt hip-hop’owych, bo ta
wytwórnia nie tylko takie wydaje. Poznaliśmy
się kiedyś, zgadaliśmy, mamy do siebie zaufanie i działamy w różnych tematach. Tak samo
jest z wytwórnią Promil. Jestem takim mostem
łączącym wiele firm i osób. Ludzie mnie lubią
i chcą załatwiać pewne sprawy przeze mnie
i tak to wygląda. Mam swoją firmę Syndykat
Dźwięku. Na razie było o niej cicho, bo istnieje
krotko, ale w 2005 parę strzałów zrobię i będzie
lepiej ta nazwa rozpoznawana, bo do tej pory
logo firmy pojawiło się tylko na okładkach płyt,
które współprodukowałem, promowałem itp.
Fonografika, w krótkim czasie zyskała status
porządnej wytworni, bo założyciele i pracownicy są profesjonalistami i nie robią żadnych
wałków. Firma ma dobra dystrybucję o co
w tych czasach trudno i sa efekty: Kodex 2,
Dj600v „Style”, Hemp Gru, PCP, nowy Peja
itd. Lubię jak coś co robię sprawia mi i innym przyjemność i mam z tego hajs. Tak jest
z Fonografiką, pozdro prezesi.
Czym są dla Ciebie produkcje z cyklu „Road
Hip-Hop”?
ŻUROM: Fajna sprawa. To było tak: jechałem
ze znajomym samochodem i mieliśmy ładny
kawałek do przejechania. Ciągle zmienialiśmy
płyty i on wpadł na pomysł by takie produkcje
powstawały dwa razy do roku: zupełnie nowe
kawałki. Dobrze się ich słucha w samochodzie,
bo nie zamulają jak jedna płyta na dłużej. I stało
się - wydałem Road Hip-Hop 2004r, a teraz ma
wyjść Road Hip-Hop 2005. Zanim coś zacznę
robić muszę mieć z tego satysfakcje i pieniądze,
te dwie rzeczy sprawiają, że chce się pracować
(ameryki nie odkryłem). Jestem uczciwy do
odbiorcy bo daję mu dobrą płytę z nowymi
kawałkami, a nie po raz kolejny ten sam utwór
18L GRZECZNI CHŁOPCY, UŁOŻENI TAK, JAK RESZTA GRAJĄ KONCERTY DLA
RODZICÓW Z DZIEĆMI, KTÓRE WCINAJĄ WATĘ CUKROWĄ
PHILIPSNIUZROOM
HDD065
MIKROODTWARZACZ MP3 Z
HDD (HARD DISK DRIVE)
HDD065 to mikroodtwarzacz
audio o wielkich możliwościach.
Niewiele większy od karty kredytowej mieści osobistą kolekcję
muzyczną ponad 375 plików MP3
lub 750 plików WMA w stylowej,
niezwykle lekkiej obudowie z
magnezu.
Dynamiczne
wzmocnienie
tonów niskich (DBB) sprawia, że
HDD065 brzmi równie dobrze jak wygląda. A ponieważ jedno
ładowanie akumulatora wystarcza na 10 godzin odtwarzania
muzyki, możesz słuchać swoich ulubionych piosenek zawsze,
gdy przyjdzie Ci na to ochota.
HDD065 zapewnia pełną kontrolę nad muzyką. Oferuje funkcję
szybkiego wyszukiwania i nawigacja po utworach SuperScroll
oraz funkcję odtwarzania jednym przyciskiem SuperPlay. Do
ładowania i porządkowania plików muzycznych można użyć
dowolnego komputera z systemem Windows wyposażonego w
port USB.
SBCHS900
SŁUCHAWKI TYPU OUTDOOR
Zabierz ze sobą te
składane pełnowymiarowe
słuchawki na powietrze i
słuchaj muzyki gdziekolwiek zechcesz. Składany
pałąk i muszle pokryte
materiałem to komfort,
a wbudowany reflektor
akustyczny to lepsze basy.
I oczywiście fascynujący
design.
Czy “underground” w nazwie UMC ma już
znaczenie czystko historyczne?
REMIK: Nie. Warto zauważyć, że wszyscy
artyści wydawani przez UMC byli debiutantami,
a więc pochodzili z podziemia. Wszyscy oprócz
Ascetoholix. Czyli osiem wydanych płyt w UMC
to 100% debiuty.
A zmieniłbyś cokolwiek innego?
REMIK: Nie, nic bym nie zmienił, niczego
w życiu nie żałuję.
Jak to jest z massmediami, że tak lubią UMC?
Czy rap bez przekleństw jest na to metodą?
REMIK: Rap bez przekleństw? Chyba nie
słuchałeś płyty 52 Dębiec – to najlepiej
sprzedawana płyta ostatnich trzech miesięcy w
RAPiPSY
Jakbyś nazwał misję, cel działania UMC?
REMIK: Nie mam misji. Nie jestem papieżem
ani prezydentem. Po prostu robimy swoje i tyle.
W Polsce jest rap biznes, czy dziki zachód?
REMIK: Ani rap biznes, ani dziki zachód. Jest
bardzo mało firm w Polsce, które profesjonalnie
podchodzą do sprawy. Dla mnie profesjonalne
wydawnictwo, które może mieć przydomek rap
biznesu to jedynie Wielki Joł i redakcja HipHop.pl i oczywiście UMC. Reszta branży robi
to spontanicznie, bez żadnej organizacji i struktury marketingu, co nie oznacza, że robi źle. Ma
to swój urok. W branży hip-hop’owej na pewno
warto również wyróżnić Asfalt i Tytusa za swoją
konsekwentną i solidną pracę. Pozdro Tytus.
Kto jest Twoim idolem w rap biznesie? P Diddy, Dre, Eminem, Jay Z...?
REMIK: Nie mam idoli w rap biznesie. Po prostu
się nie znam na takich postaciach. Wzoruję się na
własnym sumieniu i własnym ego.
Który moment był przełomowy dla UMC?
Kiedy poczułeś, że to na pewno wypali?
REMIK: Przełomowym momentem było poznanie Peji przed pierwszym New Yorker Hip Hop
Festiwal. Był on wtedy głównym organizatorem
tego wydarzenia. Wtedy to poczułem: 5 tys. osób
na koncercie - to mnie zmotywowało do dalszych
działań!
BOKS
UMC i chyba Hans nie szczędzi tam od wulgaryzmów. A czemu media nas lubią? Bo można
z nami wszystko załatwić na stopie biznesu,
dostają od nas wszystko czego potrzebują. Bazę
medialną będę tworzył zawsze i cały czas się ona
rozbudowuje to podstawa promocji.
Wydajesz bardzo dużo płyt. Nie boisz się, że
nastąpi przesycenie materiałem z UMC albo
Hip-Hop się skończy?
REMIK: Hip-Hop się nie skończy. Zostaną
najlepsi, tak jak w każdym gatunku muzycznym.
Nawet dziś każdy kupi płytę Kombi i Lady Panków. Tak samo jak każdy kupi płytę Mezo,
czy Libera za parę lat.
Po prostu Hip-Hop
jest już gatunkiem
muzycznym, który
w Polsce się na
stałe zakorzenił.
Oczywiście
zmniejszy
się
plaga wydawania
płyt. Już można
zauważyć, że małe
wydawnictwa nikną,
nikną nawet te duże.
Single promujące jakiś album z UMC zwykle
są kawałkami z gościnnym udziałem innego
MC z UMC. W ten sposób ciągle promujesz
swoją ekipę. Kto wpadł na ten pomysł?
REMIK: Tu nie ma filozofii. Każdy na świecie
tak robi, tylko u nas to jest jakieś tam dziwne. Dla
mnie to normalna kolej rzeczy. W dodatku te utwory mi się najbardziej zawsze podobają. Każdy
ma swój gust.
REMIK Z UMC JEST POSTACIĄ TAK SAMO
CENIONĄ CO NIE LUBIANĄ. JEDNI DOCENIAJĄ
JEGO PRACĘ JAKO MANAGERA, ZWRACAJĄC
UWAGĘ NA OGROMNY PROFESJONALIZM DZIAŁANIA UMC. DLA INNYCH JEST
PRZYCZYNĄ ZAISTNIENIA HIPHOPOLO I UOSOBIENIEM KOMERCJI. BEZ NIEGO TAK OLBRZYMIEJ POPULARNOŚCI NIE ZDOBYLI BY M. IN.
MEZO, ASCETOHOLIX, OWAL I 18L. PRZECZYTAJCIE WYWIAD Z NAJBARDZIEJ SKUTECZNYM
I KONTROWERSYJNYM WYDAWCĄ W POLSKIEJ
RAP-GRZE.
Jaka jest Twoja definicja hip-hopolo?
REMIK: Nigdy się nad tym zastanawiałem.
Słowo hip–hop’olo wzięło się od słowa disco
polo. A więc z muzyki, która miała swój program
w Polsacie i było to jedyne medium promujące
ten nurt. Żadne szanowane radio w Polsce nie
grało Disco Polo. Nasuwa więc się tu pytanie:
obarczając nas nazwą hip-hopolo, przypisując
taką etykietkę niektórym z naszych artystów, czy
dwustu sześćdziesięciu dyrektorów programowych wszystkich radiów w Polsce zagrałoby hiphopolo jeśli naprawdę byłoby to hip-hopolo.?
Oczywiście, że nie, tak samo jak nie grali disco
polo! Mamy więc odpowiedź ludzi, którzy się
znają na muzyce i grają nasze kawałki do bólu
jako Hip-Hop, bo to jest Hip-Hop! Słowo hiphopolo zostało stworzone przez zawistnych artystów rodzimej sceny i podchwycone przez ich
odbiorców. To wszystko wyjaśnia.
Jak odnosisz się do takich równań, które
można czasem przeczytać w Internecie, że
Hip-Hopolo = UMC - Hans - Endefis.
REMIK: Tak bezsensu, jak samo słowo hiphopolo.
Podczas koncertów ekip z UMC zdarzało się,
że z publiki leciały w stronę wykonawców
różne rzeczy. Jak podchodzisz do tego
Ty i reszta ekipy?
Wydałbyś jeszcze raz 18 L “Wideoteka” jak
byś mógł cofnąć czas?
REMIK: Oczywiście, że tak i wydam
ich następne platynowe płyty! Przede
wszystkim wnieśli do branży muzycznej
nowy powiew i ich płyta udowodniła,
że z naszym rynkiem muzycznym nie
jest tak źle. Udowodnili, że można na
muzyce zarobić, a przecież każdemu
o to chodzi (pozdro dla prawilnych). Nagrali bardzo dobrą płytę
i każdy wydawca w Polsce
życzył by sobie mieć taki
zespół w swoich szeregach.
Szanuję cały zespół
również jako ludzi.
Znam ich bardzo dobrze i są cały czas tacy
sami jak byli przed
wydaniem płyty!
WYWIAD:REMIKTEKST: SEBASTIAN MULIŃSKI
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 41
I zniszczył słownie Numera, a z Mesem nawiązał
równą walkę.
Czy jest konflikt na linii Peja i UMC?
REMIK: Ludzie za dużo plotkują. Peja nas po
prostu nie lubi za muzykę jaką jego zdaniem robimy i to wszystko. Ma prawo do swojego zdania, jak każdy. Będę jednym z pierwszych, który
kupi jego nową płytę i wysłucha na siebie dissu.
Rycha bardzo szanuję jako rapera i mam duży
dystans do niego jako człowieka. Sam kiedyś
przyznał, jak mnie jeszcze chyba lubił, że tak
i tak mi pojedzie kiedyś, bo jest raperem. Jeśli
to jest definicja rapera to ok, ale na pewno nie
jest to definicją człowieka. Pozdro Rysiu, cieszę
się, że tak głośno jest właśnie o Poznaniu! Ja się
tego nie wstydzę.
Raperzy z Twojej wytwórni chwalą się, że
jesteś uczciwy i zapewniasz im niezależność,
jednak dużo ludzi szuka na Ciebie haka. Jak
to jest?
REMIK: A niech szukają, może coś znajdą.
Mnie wychował ojciec i wujek (pozdrawiam)
na uczciwego człowieka i tym się kieruje i tak
wychowuje mojego syna. Można mieć wszystko
powoli i można dać wszystkim, wszystko co
chcą. Miejsca starczy dla każdego. Po co jeść
i jeść, przecież można przez to pęknąć i po co
to komu.
REMIK: To sprawa tych osób, które rzucają te
przedmioty. Niech oni sobie sami odpowiedzą
na pytanie: kim są i co chcą osiągnąć? Takimi
wybrykami nic nie zmienią. Apeluje o rozsądek
wśród młodych ludzi, oby nie było za późno. Jeśli
się komuś nie podoba to co robią jacyś artyści,
nie koniecznie z UMC, niech nie przychodzi na
koncert!
Ataki na UMC są często rozmyte, rzadko podaje się konkrety. Dlaczego stałeś się takim
“złem wcielonym” polskiego rapu?
REMIK: Ja? Pierwsze słyszę.
Potrafisz nazwać, wymienić i ocenić swoich
antagonistów?
REMIK: Są to wszyscy ludzie, którym nasza
firma “zabrała” pieniądze z koncertów i płyt.
Koncert gra ten kto jest na topie wśród mediów.
A kto jest na topie? A kto z topu spadł? To
wiemy dobrze. Właśnie większość tych ludzi nie
może zrozumieć, że to się zmienia. Przecież za
parę lat może nie być UMC, właśnie z tego po-
Co lub kto Ciebie najbardziej wkurwia w polskim Hip-Hop’ie?
REMIK: Wkurwia mnie jedna cecha i to nie tylko w Hip-Hop’ie, ale w całej naszej branży. Jest
to zawiść, nie mylić z zazdrością, bo to jest akurat zdrowe uczucie. Ale zawiść to już niestety
syndrom ludzi niezrównoważonych psychicznie.
Kto powinien przestać zajmować się HipHop’em w Polsce, bo wyrządza mu najwięcej
szkody?
REMIK: Trudno mi to oceniać. Jeżeli ktoś
wyrządza krzywdę, to prędzej, czy później sam
się pogrąży. Czas załatwi to za mnie.
Według Bussines Week’a Peja zarobił w 2003
roku 700 tysięcy złotych. Jak skomentujesz
zarobki raperów?
REMIK: To jest tak: raper albo zarabia albo
nie. To znaczy, że zarabiają najbardziej popularni i najlepsi. Tak jest w każdej branży od hydraulików, prawników, lekarzy po artystów i wydawców. Niech zarabiają jak najwięcej. Cieszę się
HIP-HOP SIĘ NIE SKOŃCZY. ZOSTANĄ NAJLEPSI, TAK JAK W KAŻDYM GATUNKU MUZYCZNYM.
NAWET DZIŚ KAŻDY KUPI PŁYTĘ KOMBI I LADY PANKÓW. TAK SAMO JAK KAŻDY KUPI PŁYTĘ
MEZO, CZY LIBERA ZA PARĘ LAT
wodu, że przyjdą nowi!
Spotykasz się z ludźmi rapu, organizujesz
festiwale. Co za kulisami mówią Ci medialni
antagoniści?
REMIK: Nie słyszałem nigdy żeby ktoś mi coś
złego powiedział prosto w ryj! “Nie powiedziałeś
w ryj, nie powiedziałeś nic!”.
Oceń proszę beef Mezo vs. Numer Raz i Mes.
REMIK: Zajebisty beef. Pozdrawiam całą
trójkę. Wielkim wygranym dla mnie jest Mezo.
Czemu? Bo startował z takiej pozycji jak Grecja
podczas Euro 2004, czyli z góry przegrany. I co?
42 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
jak każdy ma to co chce. A ile Peja zarobił mnie
to nie interesuje. Ile by nie zarobił, to na pewno
mu się to należało.
Czy sprzedaż kawałków do Bravo to jedyna
opcja na zarobienie?
REMIK: Bardzo dobra opcja, ale Bravo też byle
czego nie kupi i trzeba o tym pamiętać. Wszyscy
są z tego zadowoleni. A najbardziej dzieciaki ze
wsi, które też są ludźmi i które nie maja 30 zł
na płytę. Pozdrawiam wszystkie dzieciaki, sam
kiedyś nim byłem!
Co będzie kolejnym krokiem w ewolucji
UMC: ubrania, film a może coś jeszcze innego?
REMIK: Ubrań i filmów nie będę robił, nie
znam się na tym, a powinniśmy robić to, na czym
się znamy. Zajmuję się sponsoringiem boksu
i następnym etapem będzie pozyskanie kolejnych
bokserów do stajni UMC. Prywatnie otworzyłem
największa w Polsce hodowlę owczarków niemieckich, ale tego nie będzie firmowało UMC.
Bardzo bym chciał, aby ten najinteligentniejszy
pies świata zastąpił rasy agresywne, które się
powiększają i coraz bardziej mutują. Pierwszy
chów już w grudniu. Zapraszam wszystkich,
którzy chcą mieć prawdziwego przyjaciela na
wiele lat.
Czy zamierzasz wspierać inne elementy tej
kultury? Może sponsoring jakieś grupy malarzy albo b-boy’ów?
REMIK: Raczej nie, wystarczy mi rap, ale
“nigdy nie mów nigdy”.
Skąd u Ciebie zainteresowanie boksem?
REMIK: Jako pierwszy w Polsce, wraz
z moim wujkiem, organizowałem Galę Boksu
Zawodowego. Bakcyla załapałem i tak zostało
do dzisiaj.
W którą stronę pójdzie muzyka z UMC? Czy
będzie to bardziej rap uliczny, czy lekki?
REMIK: Nie wiem, wydaje to co mi przynoszą
moi artyści. Trzeba ich zapytać. Nie ingeruje
w materiał.
Jaki następny, po komercjalizacji, będzie etap
w polskim rapie?
REMIK: Po prostu wszystko się ustabilizuje.
Wymień proszę profesjonalnie działające osoby lub instytucje w polskim rapie.
REMIK: Wielkie Joł, Hip-Hop.pl, Ślizg, Asfalt
(za jednoznaczność w myśleniu od początku do
końca), Hirek Wrona.
Co byś doradził młodym raperom i ich managerom?
REMIK: Nie jestem nauczycielem i nikomu nie
powinienem radzić. Róbcie co uważacie i albo
będziecie robić dobrze albo źle. Wasz wybór.
Kiedy powiesz sobie, że jesteś spełniony?
REMIK: Jestem osobą która raczej nie będzie
spełniona nigdy. Zawsze mam marzenia, jak
jakieś osiągnę rodzą się nowe. Tak ma każdy
z nas.
WYWIADTYMEK
powodu: nikt wcześniej tego nie zrobił.
ROZMAWIAŁ:MIS Gdy zajarałem się francuskim rapem przez
oglądanie francuskich klipów na MCM,
chciałem poszukać jakiś informacji na
temat tych wykonawców, których kawałki
mi się podobały. Niestety w polskim Internecie nic na ten temat nie można było
znaleźć. Powoli zbierałem materiały
i w końcu zrobiłem pierwszą wersję stRapFrancuski.pl EP, skąd pomysł na rony. Potem jakoś się to rozkręciło i serwis
rozbudował się do formy, w której możecie
wydanie właśnie winyla?
TYMEK: Zawsze chciałem wydać jakiś go oglądać dziś.
projekt związany z moją stroną. Długo
myśleliśmy nad tym w jakiej formie mamy Co możemy znaleść na stronie?
to zrobić - najpierw planowaliśmy zro- TYMEK: Na stronie znajdziecie dużo
bienie kompilacji, na szczęście później newsów na temat tego co dzieje się teraz
„w praniu” wpadliśmy na pomysł zrobi- na francuskiej scenie, mnóstwo recenenia winyla, w limitowanym nakładzie na zji francuskich płyt, trochę informacji
którym znalazłyby się remixy francuskich o wykonawcach, jest też parę wywiadów
kawałków zrobione przez polskich produ- przeprowadzonych na potrzeby strony.
Oprócz tego do ściągnięcia parę plików
centów.
mp3 i teledysków. Do tego wszyscy chętni
mogą brać udział w dyskusjach na naszym
Premiera płyty miała mały poślizg?
TYMEK: „Mały poślizg” to mało pow- forum.
iedziane. Premiera płyty miała się odbyć
w drugiej połowie 2003 roku, jednak Jak Francuzi zapatrują się na polską
winyl ukazał się dopiero w maju 2004. strone o ich kulturze?
Było sporo drobnych problemów, takich TYMEK: Spotykam się raczej z pozytyjak chociażby podkupienie przez jedną wnymi opiniami na temat strony. Sporo
z firm z Hong Kongu (!) mojej domeny ludzi jest zaskoczonych tym, że w Polsce
RapFrancuski.com, a co za tym idzie są ludzie którzy słuchają francuskiego
konieczność zmian y adresu, loga itd. rapu. Wielu strona się podoba i pomagają
Do tego pewne sprawy spowodowały ob- nam w różnej formie.
suwy w tłoczeniu płyty, które w końcu
zleciliśmy chłopakom z Junoumi Re- Masz z nimi stały kontakt? Co sądzą
cords, którzy ele gancko wywiązali się o polskim Hip-Hop’ie?
z zadania. Cóż, co tu dużo mówić to nasz TYMEK: Z częścią utrzymuję w miarę
debiut wydawniczy i błędy różnego typu regularny kontakt, ale z częścią jest to
były nieuniknione, na szczęście mamy już wyłącznie kontakt przy jakieś okazji (np.
wszystko za sobą a przy okazji jesteśmy wywiadu). Jeśli chodzi o polski Hip-Hop
to ostatnio nie podsyłam polskich płyt
bogatsi w doświadczenia.
do Francji, z prostego powodu, spora
Jak przebiegała selekcja polskich pro- ich cześć jest marnej jakości, kierunek
jaki obrali niektórzy polscy wykonawcy
ducentów?
TYMEK: Chciałem by na płycie zagościli bardzo mi nie odpowiada. Ostatnio nie
moi ulubieni polscy producenci. Z częścią słucham polskiego rapu. Jeśli chodzi
z nich znałem się wcześniej, z częścią o opinie to spotykałem się z przeróżnymi.
nawiązałem kontakt dopiero przy tym pro- Jednym się podoba, innym nie. Wszystko
jest indywidualną kwestią, ale największy
jekcie...
problem to język.
Twój ulubiony producent?
TYMEK: Jest to zdecydowanie Alche- Skąd pomysł na założenie labela Laziz
mist, większość jego produkcji jest po Records?
prostu mistrzowska. Z Francji cenię dużo TYMEK: Laziz Records to label czysto
beatmakerów, ale chyba najbardziej duet „wirtualny”, nie jest to żadna firma, nie
Madizm & Sec.Undo, mają naprawdę prowadzimy działalności gospodarczej
zajebisty, charakterystyczny styl. Oprócz itd. Nazwa pojawiła się przy okazji wydatego jest oczywiście masa innych dobrych nia winyla z remixami, który równie dobrze mogliśmy wydać bez żadnego logo
producentów, ale długo by wymieniać.
wydawcy. Chcemy jakoś kontynuować
Będzie kolejna płyta RapFrancuski.pl? nasze projekty, więc na pewno pojawią się
Ta została wytłoczona tylko w 250 eg- jakieś nowe wydawnictwa Laziz Records.
zemplarzach, niektórzy się nie załapią.
TYMEK: Kolejne produkcje są Laziz, oznacza coś specjalnego?
nieuniknione, aczkolwiek teraz nie TYMEK: Laziz to po arabsku „smaczny”.
chciałbym zdradzać szczegółów na ten Nazwę wymyślił Jah z Bitnix, który pomatemat. Jeśli chodzi o pierwszy nakład, to ga mi przy wydawaniu.
spokojnie starczy dla wszystkich zainteresowanych. 250szt to wystarczający nakład Wytwórnia ograniczać się będzie tylko
do płyt winylowych?
na polski rynek winylowy.
TYMEK: Nieuniknione, że w przyszłości
Przejdzmy teraz może do serwisu rap- pojawią się także i kompaktowe wersje
francuski.pl. Skąd pomysł na stworzenie naszych projektów. Póki co staramy się
by winyle pozostały naszym główym
strony o francuskim Hip-Hop’ie?
TYMEK: Pomysł wziął się z prostego nośnikiem i w pierwszej kolejności stawiamy na nie.
Nie chodziłeś do żadnej muzycznej szkoły.
Jakie były Twoje pierwsze inspiracje i muzyczne początki?
OLLIE: Gdy byłem dzieckiem w moim domu
zawsze słuchano sporo czarnej muzyki, bluesa
i jazzu. Moja mama była wielbicielką bluesa,
rocka i soulu, miała sporo płyt ze starym jazzem. Słuchała Ala Greena i jemu podobnych.
Zawsze wokół mnie było sporo dobrej muzyki.
Gdy miałem około 12 lat zobaczyłem film
“Wild Style”, zobaczyłem w nim ludzi, którzy
znali muzyczne techniki, potrafili robić dobrą
muzykę. Ale nie chodzi tylko o film, ujęła mnie
natomiast pracuję nad zupełnie nowym projektem
z kolegą z innej grupy w wytwórni Ninja Tune
– DSP Dynamic Syncopation, Jonny’m Cuba.
Od dawna jesteśmy przyjaciółmi i już parę bitów
razem nagraliśmy. Wreszcie zebraliśmy się by
zrobić z tego pełen projekt z dwoma wokalistkami. Ponadto Jake i ja pracowaliśmy ostatnio
nad nowym albumem Herbalisera, który prawdopodobnie ukaże się w lutym, na pewno jakoś
w nowym roku.
Co się z Wami działo od czasu zrealizowania
“Herbal Blend” (ostatnie wydawnictwo The
WYWIADOLLIE
zrobiliśmy to na przykład z utworem Meat Beat
Manifesto. Jest wiele remiksów, które lubię, ale
część z nich uważam po prostu za nienajlepsze, to
nie znaczy, że są straszne. Mógłbym powiedzieć,
że wszystko co robię powinno być świetne,
ale wtedy gdyby pewne rzeczy się wymykały,
popadałbym w paranoje. Zresztą później te
niedociągnięcia gdzieś nikną. “Herbal Blend” to
dla mnie kompilacja miksów, przykład naszych
umiejętności DJ’skich. Jako dzieciak robiłem
mixtapy, brałem ulubione płyty, miksowałem je,
zestawiałem i skreczowałem razem w całość. Do
końca roku prawdopodobnie zrealizujemy jeden
taki mixtape i sprzedamy go, bo jest bardzo dobry. “Herbal Blend” to też zupełnie inna sprawa
niż robienie mixtapów gdyż jak robisz tape dla
przyjaciół lub siebie, możesz tam wpakować jakie
tylko chcesz piosenki. Z “Herbal Blend” i Solid
Steel wygląda to tak, że trzeba zdobyć pozwolenie
właścicieli praw autorskich. Zawsze miks, który
przygotowujesz dla Solid Steel to nie ten, który
się ukazuje. Wynika to z tego, że nie zawsze da
się zdobyć pozwolenie od właścicieli praw autorskich. To dosyć trudna sprawa, nie zawsze wychodzi to, co zostało przygotowane, ale tak czy
tak znajdzie się tam coś fajnego i chociaż to jest
dobre.
Macie już tytuł na nowy album?
OLLIE: Tak prawdopodobnie będzie się nazywał
“Take London”.
fot. materiały prasowe
A co ze stylem, jakieś zmiany?
OLLIE: Nadal będzie to kombinacja żywych
instrumentów i sampli. Są piosenki gdzie sampli
z płyt i loopów jest niewiele, są nagrania opierające
się głównie na samplach. Chcieliśmy by było czuć
chropowatość samplowanych dźwięków ze starych
płyt, to zawsze była część naszego stylu. Chociaż
naturalnie pracowaliśmy też z niesamowitymi
muzykami przy nagrywaniu tej płyty.
Jakieś niespodzianki?
OLLIE: Mnóstwo gitar! Przede wszystkim powrót What What.
cała kultura, graffiti. Początkowo zająłem się
breakdance’m, jako dzieciak nie miałem kasy na
sprzęt żeby zająć się muzyką. Następnie robiłem
trochę graffiti i dopiero później pierwszy raz
stanąłem za deckami, wtedy wiedziałem już kim
mam być. Od tamtego czasu zajmowałem się
Herbaliser, krążek z remiksami - przyp. autora)?
OLLIE: Dosyć szybko po “Herbal Blend”
zaczęliśmy prace nad nową płytą. Popracowaliśmy
nad nią bardzo krótko, gdyż mamy z Jake’m zwyczaj, że po wydaniu płyty długo potem kon-
Słyszałam, że produkowaliście nawet ostatnio
coś dla niej?
OLLIE: Nazywa się Jean Grea, część osób zna
ją tylko jako What What. Są płyty wydane jako
płyty Jean Grea, więc jeśli ludzie lubią muzykę
Herbaliser powinni sprawdzić jej nagrania, bo są
świetne. Będzie sporo jej na nowej płycie. Będzie
też Cappo z Wielkiej Brytanii, który działał
z P Brothers oraz Wild Flower.
DJ TO W PEWNYM SENSIE SAMOTNA OSOBA, JESTEŚ SAM PODCZAS GDY
WSZYSCY DOOKOŁA SIĘ ŚWIETNIE BAWIĄ.
różnymi rzeczami, chodziłem do pracy, ale zawsze miałem nadzieję, że wyniknie coś z DJ’ingu.
Gdy zacząłem bardziej zajmować się muzyką,
zagłębiłem się w sample, poznałem Jake’a, który
zajmował się czymś podobnym, ale tworzył także
z żywymi instrumentami. Połączyliśmy siły
i narodził się Herbaliser.
Czy przez wszystkie lata pracowaliście oddzielnie?
OLLIE: Trochę tak. Jake miał swoje projekty
z Ralph’em, który gra na trąbce i Kadi’m który
gra na klawiszach. Nagrali płytę jako grupa The
Meateaters w funk-soulowym stylu. Zajął się
także produkcją na płycie Chris’a Bowden’a. Ja
44 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
certujemy, po czym robimy sobie długie leniwe
wakacje, podczas których nie robimy zupełnie
nic. Potrzeba czasu i silnej motywacji, żeby się
znów zabrać do pracy. Gdy motywacja się pojawia praca toczy się szybko i nabiera właściwej
formy.
Jeśli rozmawiamy o “Herbal Blend”, to
powiedziałeś kiedyś, że nigdy nie byłeś całkiem
porwany przez któryś z remiksów, swego
autorstwa. Jak zatem patrzysz na ostatnie
wydawnictwo The Herbaliser?
OLLIE: Dla mnie, płyta z remiksami polega na
tym, że ktoś przychodzi i mówi: “chcielibyśmy
żeby Herbaliser zrobił dla nas remiks”. Jak
Seaming To była pierwszą piosenkarką jaka u
Was wystąpiła. Zamierzacie zaprosić na płytę
wokalistów, czy wolicie pracować z MC?
OLLIE: Pracujemy z wokalistami. Mamy
pomysły na piosenki, tak było w przypadku
“Something Wicked”, wymyśliliśmy sporo tekstu w tym nagraniu, część została zapożyczona
od Szekspira z “Makbeta”. Co do nowego albumu – istnieje możliwość, że nagramy piosenkę
z wokalistką, ale jeszcze tego nie zrobiliśmy,
więc tego nie potwierdzę. Mamy za to na albumie
wokalistkę Easy Access Orchestra, zrobiła dla nas
podkłady wokalne.
Co sądzisz o dzisiejszym Hip-Hop’ie w Wielkiej Brytanii? Prężnie się teraz rozwija?
OLLIE: Tak, definitywnie. Dawno temu nie
cieszył się zainteresowaniem. Teraz jest on popularny nie tylko w naszym kraju, ale też w innych
krajach jak: Polska, Francja. Anglia to mały kraj,
masy ludzi oglądają telewizję i widzą tam cały
czas amerykańskie produkcje. Gdyby pokazywano więcej brytyjskiej muzyki, byłoby lepiej.
Ludzie w Anglii potrafiliby wspierać brytyjski
rap, ale część z nich nie ma pojęcia o jego istnieniu. Ważne, żeby ludzie mieli kontakt z tą
muzyką, na taką skalę jak mają z uk garage czy
jungle. Sprawy mają się teraz dobrze, nagrywa
się u nas wiele płyt, ludzie oczekują, że zostaną
gwiazdami, starają się. Zainteresowanie brytyjskim Hip-Hop’em trwa i nie jest to tylko trend. Na
szczęście też mamy w tym swój udział.
Obecnie wiele grup wchodzi w szeregi Ninja
Tune, Herbaliser jest z wytwórnią prawie od
początku.
OLLIE: Jesteśmy jedną z pięciu początkowo
zaangażowanych grup w Ninja Tune. Bardzo się
cieszymy, że jesteśmy częścią historii wytwórni,
że byliśmy z nią prawie od początku. Bardzo
skorzystaliśmy na współpracy. Jest wiele grup
w Ninja Tune, wszystkie są w jakiś sposób odmienne. To dobrze rokuje na przyszłość.
Wiem, że mocno inspiruje Cię muzyka filmowa
i ulubiona ścieżka dźwiękowa pochodzi z filmu
“Bedazzled” (pol. “Zakręcony”)
OLLIE: Tak, ale nie ten nowy z 2000 roku
z Elisabeth Hurley, nawet nie słyszałem muzyki
z nowej wersji. Chodzi mi o starą wersję, tam
muzyka jest niesamowita.
A czy ostatnio słyszałeś muzykę filmową, która
Ci się podobała?
OLLIE: Mógłbym dać Ci całą listę rzeczy, które
lubię! Muzyka do “City Of God” jest bardzo dobra. Sam film też jest fantastyczny.
Jaką inną muzykę jeszcze możesz polecić?
OLLIE: Nowa płyta The Roots jest bardzo dobra. Doskonały jest nowy album Jean Grea, który
wkrótce zostanie wydany.
A Wasze studio, czy nadal znajduje się przy
torach?
OLLIE: Czasami nadal słychać dźwięk
nadjeżdżającego pociągu. Ciągle zatruwa nam
płuca i odbiera słuch.
Dzisiaj prezentujesz tylko set DJ’ski. Który
rodzaj występów wolisz, z zespołem na żywo,
czy wersję tylko Ty i płyty?
OLLIE: Od dawna nie grałem z zespołem,
było sporo DJ’ingu. Chętnie bym teraz z nimi
wystąpił, ale z kolei po szeregu koncertów z grupą
zatęskniłem za płytami. Uwielbiam oba. Trudno
powiedzieć, który wolę, kiedy grasz z zespołem
odpowiedzialność nie spoczywa tylko na Tobie.
Jednak DJ to w pewnym sensie samotna osoba,
jesteś sam podczas gdy wszyscy dookoła się
świetnie bawią. Oczywiście jest fajnie, ale to inni
kolesie podrywają dziewczyny i z nimi tańczą.
WAKACYJNY SET OLLIE’GO TEEBA Z THE HERBALISER NIE ZGROMADZIŁ RZESZY
FANÓW. CÓŻ WASZA STRATA. WINIEN PEWNIE FAKT, ŻE IMPREZA NIE ODBYŁA SIĘ
JAKO SAMODZIELNE WYDARZENIE TYLKO W RAMACH WARSAW SUMMER JAZZ DAYS.
PRZYJEMNIE BYŁO POBUJAĆ W RYTM FUNKOWO-JAZZOWYCH BITÓW POCIĘTYCH
PRZEZ OLLIEGO, ALE JESZCZE LEPIEJ BYŁO GDY DAŁ SIĘ ZAPROSIĆ NA ROZMOWĘ.
CZŁONEK JEDNEGO Z PIERWSZYCH SKŁADÓW W WYTWÓRNI NINJA TUNE TO PRZESYMPATYCZNY FACET. OD CZASÓW OSTATNIEJ PŁYTY NIE BYŁ TAK ROZGADANY, ZATEM CO
SŁYCHAĆ U HERBALISERA WIEDZIEĆ BĘDZIECIE JEDYNIE WY!
ROZMAWIAŁA: BOGNA “BAGIETKA” SZULC
PIERWSI
NINJA
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 45
fot. materiały prasowe
Skoro jesteśmy w Polsce, muszę Cię zapytać
o Skalpela, co sądzisz o ich muzyce?
OLLIE: Spotkałem ich całkiem niedawno. To
bardzo sympatyczni ludzie. Chociaż nie słuchałem
dużo ich płyty, ale byłem pod wrażeniem.
Interesująca muzyka, dobre programowanie.
Skalpel może sporo osiągnąć.
NOWOŚCI NA
HIP-HOP.PL
ENDEFIS
JELONKI BYĆ MOŻE JUŻ NIEBAWEM ZASŁUŻĄ NA MIANO „POLSKIEJ KOPALNI MUZYCZNEJ”
– OCZYWIŚCIE, JEŚLI SPRAWY NIE PRZYBIORĄ INNEGO OBROTU. JAK DO TEJ PORY WARSZAWSKIE OSIEDLE DOSTARCZA POLSKIEJ SCENIE HIP-HOP’OWEJ CORAZ TO ŚWIEŻSZYCH
I CIEKAWSZYCH DOZNAŃ. NAJPIERW W ŚWIETLE REFLEKTORÓW STANĄŁ FENOMEN, TERAZ
POJAWIŁA SIĘ SZANSA NA KOLEJNY SUKCES. TEKST: JUSTYNA STACHOWSKA
NOWY DESIGN!
Hip-Hop.pl przybrał nową szatę graficzną.
Postawiliśmy na lepszą integrację serwisów tematycznych oraz ładniejszą kolorystykę. Dzięki temu
łatwiej można poruszać się po stronie i wyszukiwać
interesujące Was treści.
BILETY NA KONCERTY!
Coraz więcej imprez sprzedajemy przez Internet.
Bez problemu możecie kupić na koncerty Beatnuts
we Wrocławiu i Warszwie. Jak się pospieszycie to
zdążycie kupić bilety na koncerty rewelacyjnego
Killa Kela w Bytomiu, Poznaniu, Wrocławiu i Bydgoszczy. Oglądajcie portal, bo z czasem będzie
coraz więcej biletów.
NOWE KLIPY!
Na portalu
jak zwykle
jest
dużo
premierowych klipów.
Możecie
obejrzeć
rewelacyjny
klip PCP „Globetrotter” oraz nowe klipy Piha,
Trzeciego Wymiaru i Peji. Nic tylko ściagać!
Zapraszamy również do zakupów na:
WWW.SKATESHOP.HIP-HOP.PL
46 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
W 1998 roku duet - Bartosz i Miexon zaczęli
nagrywać pod nazwą Endefis. Panowie oficjalnie rozpoczęli od gościnnego występu w utworze „Yelonki” na płytce Fenomenu „Efekt” w
2001 roku. Praktycznie jednak zaczęło się nieco
wcześniej.
PO PROSTU ENDEFIS
Rok wstecz (2000 r.) światło dzienne ujrzał projekt zatytułowany po prostu - „Endefis” i mimo, iż
nielegalny znało go już wówczas całe warszawskie
podziemie. Utwory takie, jak „Co przeżyliśmy” czy
„Patrzę na stolice” już wtedy cieszyły się uznaniem.
Gdzieś po drodze jedno z ich dzieł umieszczono
na składance do filmu „To my rugbiści”(2001).
Później nastała era festiwali i gościnnych występów
z ludźmi, którzy docenili ich talent. Pojawili się
miedzy innymi na „Wku******* Bitach” – DJ 600
V z kawałkiem „Zastanów się” (1999), na składance
„Projekt Postawa” w „Bez kompromisu”, płycie
Piha „Boisz się alarmów” oraz na albumie Piha
i Chada „O nas dla was”.
CZAS WZIĄĆ SPRAWY W
SWOJE RĘCE...
Bity zespołu zaczęły rozbrzmiewać w coraz większej
ilości polskich miast i osiedli. Praca zaowocowała
pierwszym miejscem - konkursu debiutów - na
wrocławskim Rap Festiwalu w 2002 roku. Wówczas kompozycje Bartosza wzbudzały coraz większe
zainteresowanie, niebawem można było już
usłyszeć jego projekty chociażby na solowej płycie
Pęka z V.E.T.O., na produkcji Chady i Piha, solowych dziełach Piha i na ostatniej płytce WYP-3. W
międzyczasie trwały prace nad materiałem, który
miał być zamieszczony na oficjalnym, debiutanckim krążku. Staranna selekcja utworów, zapewniła
W następnym numerze Hip-Hop.pl przeczytacie obszerny wywiad z Endefisami. Już teraz
możecie pobrać singlowy kawałek „Nie
chcę być sam” z działu MP3 na HipHop.pl.
Na www.cropptown.pl jest tworzony i na bieżąco uaktualniany największy i niepowtarzalny słownik slangu.
Znajdziecie tam tłumaczenia i wiele ciekawostek związanych
z rapem. Poniżej znajduje się nowa porcja zwrotów, które
zaczęrpnęliśmy właśnie stamtąd. Musicie koniecznie się
z nimi zapoznać:) Przy ważniejszych wydarzeniach
dodajemy dłuższy opis, abyście mogli dowiedzieć się więcej
o powstaniu i używaniu danego wyrazu.
FAKE JACKS
- ściemniać, pozować, udawać. Pogardliwe stwierdzenie, przypisywane przede wszystkim rożnej maści ściemniaczom.
“Yo babe no time for fakin’ jacks Cuz niggas who fake jacks
get laid on their backs” rymują Mobb Deep w “Give up The
Goods” albo “No fakin’ jacks, my accountant pays my tax when
I shop at Sachs” daje Rampage w kawałku “We Getz Down
(Remix)” z 702
płycie dość wysoki poziom. Efekty można
było ocenić samemu w lipcu 2003 roku
– ukazała się wówczas długo oczekiwana
płyta zespołu „O tym, co widzisz na oczy”
wydana przez wytwórnię Promil, album
promował singiel „Czas wziąć sprawy
w swoje ręce”. Właśnie na tym krążku
zamieszczony był również kawałek „Nie
chcę naprawić świata”, do którego stworzono dość nietypowy jak na polskie
normy teledysk. Klip przez wiele osób
został niezrozumiany, przez resztę jednak
podziwiany. Pomysł zmuszał ludzi do
myślenia, do własnej interpretacji... pustej
ulotki – nawiasem mówią po prostu trzeba
go zobaczyć. Wracając jednak do samej
płyty, nie jest ona dziełem jedynie Bartosza i Miexona, ale i szeregu zaproszonych
gości. Współpracy z Endefis podjęli się
chociażby Jotuze, Chada, Pih, Sokół,
1z2, Wigor, Natalka, Ekonom i naturalnie Fenomen, z muzycznym wsparciem
Magiera&L.A., Noona i Marko, skreczuje
rewelacyjny - DJ Deszczu Strugi. Pomimo
gorącego przyjęcia, płytka nie okazała się
komercyjnym sukcesem (do końca 2004
roku sprzedano 3500 egzemplarzy).
...I WYDAĆ TRZECI ALBUM
Na początku 2004 roku panowie zabrali
się do nagrywania materiału na drugi
album, już z nowym członkiem składu
– 1z2. Krążek pojawi się na sklepowych
półkach 30 stycznia 2005 roku i zostanie
wydany pod skrzydłami UMC Records,
na kasetach, płytach CD jak również na
winylu. Tym razem Endefis również nie
zagra sam. Produkcją muzyczną zajęli
się między innymi Mazsa z Fenomenu
oraz Kociołek, nie zabrakło jednak
świeżej krwi – np. WDK, DNA. Ponad to
gościnnie usłyszymy takie znakomitości
jak O.S.T.R., jak i mniej znanych
publiczności, ale reprezentujących wysoki poziom – Sztyku, Stefczi, czy RDS.
Skreczami zajął się jeden z najlepszych
polskich DJ-ów – Kostek.
Endefis jest fantastycznie zapowiadającym
się zespołem, nietuzinkowym, nietypowym, za to bardzo utalentowanym i pomimo młodego wieku – doświadczonym.
W ich muzyce czuć świeżość, teksty są
przemyślane, co w efekcie daje rewelacyjny, przyjemnie i lekko-przyswajalny
materiał dla naszych uszu.
FRONTIN’, TO FRONT
- także ściemniać, ukrywać coś i w miejsce tego przedstawiać
jakąś pozę, również wyolbrzymiać, przesadzać. Przypisywane
zarówno panienkom (sprawdźcie chociażby “Frontin’” Jay-Z
i Pharrella), jak i kolesiom - w kawałku “Wanksta” 50 Cent
jedzie po Ja Rule’u tekstem “You say you a gangsta, but you
neva pop nothin’/ They say you a wanksta, and you need to
stop frontin’”
“You can’t front on that” -- Beastie Boys (So what’cha want
[1992]).
Front jest używane w tym znaczeniu dopiero od niedawna. Wcześniej (od lat 20-tych XX wieku), szczególnie
w środowiskach gangsterskich front albo frontman oznaczało
wpływowego biznesmena, który umożliwiał prowadzenie mafii
nielegalnych interesów
w ukryciu przed policją.
TRIPPIN’
- wariować, zachowywać się szalenie, świrować. Korzenie tego
słówka tkwią w narkotykowych eskapadach lat 60-tych, gdzie
po LSD odlatywało się właśnie na tripy. Obecnie znaczenie nie
jest bezpośrednio związane z zażywaniem drugów, lecz właśnie
ze zwariowanym zachowaniem.
FUBU
- generalnie FUBU to znana na całym świecie marka odzieży,
wywodząca się z hiphopowych środowisk. Kiedy firmę w 1992
założyła piątka Czarnoskórych przyjaciół, rozwinięcie akronimu rozumiano jako For Us By Us (Od Nas dla Was), co miało
w założeniu dawać do zrozumienia, że odzież kierowana jest dla
afroamerykańskiej młodzieży. Kiedy charakterystyczne logo
wydostało się z nowojorskiej dzielnicy Queens na cały świat,
a założona z kapitałem 5000 dolarów firma zaczęła osiągać roczne obroty w wysokości kilkuset milionów dolarów, w obliczu
posądzeń o czarny rasizm skrót FUBU zaczęto tłumaczyć
jako “For U By Us” (dla Ciebie od Nas). W Polsce FUBU jest
popularne głównie za sprawą licznych podróbek bazarowych.
Amerykańscy raperzy, często sponsorowani przez znany brand,
nie stronią od wspominania o marce w tekstach, np. Common
w mistrzowskim kawałku “The 6th Sense” rymuje “Under the
FUBU is the Guru”.
Akronim też rozwija się jako Farmers Used to Beat Us, co jest
jednoznaczną aluzją do nie tak dawnego ciężkiego położenia
Czarnej mniejszości w Ameryce, którą traktowano przede
wszystkim jako niewolników.
CHICKENHEAD
- ‘głowa kurczaka’, wyjątkowo pogardliwe określenie, stosowane głównie wobec dziewczyn, które albo non stop terkoczą
(gdekają), albo szwędaja się w kółko bez celu, właśnie jak kurczak bez głowy. Niektóre kobiety zasłużyły sobie na tę obelgę
w inny sposób, mianowicie uprawiając często seks oralny
z mężczyznami, w związku z charakterystycznym ruchem
głowy do przodu i tyłu, przypominającym poruszanie się
główki kurczaka. (“Chickenheads be cluckin’ in my bedroom” rymuje Notorious B.I.G. w klasyku “Warning”). W
związku z tym, że wiele uzależnionych od narkotyków dziewczyn korzysta właśnie z tego rodzaju seksu w celu zdobycia
narkotyków, mianem chickenhead zwykło się określać także
narkomanki.
THANG
- (od thing) rzecz, w znaczeniu ‘do your thang’ = rób swoje.
Fabolous nagrał kawałek “Do The Damn Thang”, Outkast
“Ain’t No Thang”, a Dr.Dre ze Snoopem legendarny “Nuthin’
But a G Thang”, gdzie G przed thang nasuwało skojarzenie
z gangsta rapem i g funkiem.
TWISTED
- pierwsze znaczenie to pijany, drugie (we frazie ‘get something twisted’) oznacza zrozumieć coś źle lub nieprawidłowo
odnieść. Ciekawie pomiędzy dwiema formami lawiruje raper
Twista w remiksie kawałka “Get it Twisted” Mobb Deep, w
którym kończy swoją zwrotkę tekstem “So get twisted homie,
but don’t get it twisted”.
DOG
- w oryginalnym znaczeniu pies, lecz rapowy slang znalazł
znacznie szersze spektrum zastosowań tego jednosylabowego
wyrazu. Jako rzeczownik, szczególnie na gangsterskim Zachodnim Wybrzeżu, ‘dog’ oznacza po prostu przyjaciela, kumpla, a wśród kobiet faceta (jako odpowiedź na bitch - suka).
O popularności słówka świadczą liczne nazwy grup i pseudonimy
artystów z West Coast, jak Doggy Pound, czy Snoop Dogg. Ostatni używa słówka ‘doggy’, określając pozycję seksualną ‘na
pieska’ (“You don’t love me, you just love my doggy style”
rymuje w “That’s My Name”). w znaczeniu czasownikowym
‘to dog somebody’ oznacza obrazić lub ośmieszyć kogoś publicznie przy jego znajomych, a ‘dog something’ rozedrzeć coś
gwałtownie, jakby rozszarpał to pies. Niektórzy raperzy, jak
DMX czy Ja Rule, nazywają się ‘dogs’, bo ich rap przypomina
właśnie szczekanie.
ROCK STAR
- rap nie określa tym mianem wielkich gwiazd muzyki rocka,
lecz osoby uzależnione od syntetycznego narkotyku na bazie
heroiny, tzw. cracku, którego epidemia przetrzebiała czarnoskóre środowiska w ubiegłych dekadach i wciąż nie została
w pełni opanowana. Jak wiemy, gwiazy rocka nie jednokrotnie
mają styczność z ciężkimi narkotykami, stąd porównanie nabiera sensu.
MILKSHAKE
- sex appeal dziewczyny; sposób w jaki się wyróżnia i sprawia,
że jest sexy. “My milkshake brings all the boys to the yard”
- Kelis Milkshake
CRUNK
- połączenie słów crazy (szalony) i drunk (pijany), sposób
wyjątkowo odjechanego zachowywania się, związany z byciem
imprezowym, głośnym, zabawnym i wulgarnym.
Crunk funkcjonuje także jako nazwa stylu muzycznego
z Południa Stanów Zjednoczonych, spopularyzowanego przez
słynnego krzykacza Lil Jona. sprawdźcie getcrunk.com
FO’ SHIZZLE MY NIZZLE
- od for sure my nigga, czyli ‘na bank czarnuchu’ - w ten sposób
hiphopowcy dobitnie rozwiewają czyjeś wątpliwości
I’M GHOST/I’M SWAYZE
- znikam, spadam; używane do informowania, że ktoś już sobie idziektoś sobie idzie. “Jestem duchem”, czyli ‘już mnie nie
ma’.
Druga forma pochodzi od nazwiska aktora Patricka Swayze,
który grał główną rolę w filmie “Duch” z początku lat
dziewięćdziesiątych. “You got me strung like I’m young and
it’s crazy You’re making me nervous, I don’t deserve this,
I’m Swayze” Pete Rock & C.L. Smooth “Searchin””
SHIZNIT
- skrót od “”that is the shit, isn’t it ?”, czyli ‘zajebiste, nie?’.
“This records is the shiznit!!!”
48 | HIP-HOP.PL - STYCZEŃ 2005
Foto: MARCIN TWARDOWSKI
HOLANDIA
W TYM MIESIACU ZOBACZYCIE EFEKTY PRACY CHLOPAKOW Z KRAKOWA SKLADU O NAZWIE MrUHA (MAMA RAMBA UWALILA HAMA ADIDASEM) EKIPA GLOWNIE Z KRAKOWA DZIALA OD 99 ROKU, W SKLAD WCHODZA: PALTO (SMALONE), KASER, DEBEZIS, ANTDE, ARYS, ALEA, LESER, SUET, ALIBT, LOPER, NZ I UBSTE. SA GLOWNYM POWODEM ZMIANY BARW ULIC NASZYCH MIAST Z SZAREGO NA CHROM,WZRASTAJACYCH CEN BILETOW
MPK I ZLEGO SAMOPOCZUCIA PANOW Z SOK. NA BIERZACO PRACE TYCH PARU ZAWODNIKOW MOZNA SPRAWDZIC NA STRONIE WWW.MAKS.
RELAKS.PRV.PL . POZDRO MRUHA I CALA REPREZENTACJA KRAKOW. SUCHY
MrUHA
50 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
Foto: Bartek Bojarczuk
STREETBALL
DORASTALI W TYM SAMYM CZASIE. POŁĄCZYŁO ICH JEDNO MARZENIE, KTÓREMU ZISZCZENIA ODDAWALI SIĘ BEZ GRANIC. MIELI WSPÓLNY CEL, ZDOBYĆ
SZACUNEK I UZNANIE. ZACZYNALI W PODZIEMIACH CIĄGLE PRACUJĄC NAD
SOBĄ. Z CZASEM STAWALI SIĘ SŁAWNI, LUDZIE ICH WIELBILI, NIE ODSTĘPOWALI
NA KROK. PORÓŻNIENI SWOIMI PASJAMI ROZESZLI SIĘ. NA CAŁE SZCZĘŚCIE ICH
ROZTERKA NIE TRWAŁA DŁUGO. KAŻDY Z NICH POSIADŁ SPECYFICZNE UZDOLNIENIA. JEDEN NIESAMOWICIE POTRAFIŁ ELEKTRYZOWAĆ TŁUM, PREZENTUJĄC
FASCYNUJĄCE ZAGRANIA NA BOISKU, NATOMIAST DRUGI POŚWIĘCIŁ SIĘ
MUZYCE, BREAKDANCE I GRAFFITY. DWAJ BRACIA, ZNANI NA CAŁYM
ŚWIECIE, CAŁKIEM ODMIENNI A JEDNAK BARDZO PODOBNI. PANIE I PANOWIE MA
M ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ WAM STREETBALL ORAZ HIP-HOP.
TEKST: KAROL„DENOM”DZIEDZIC
BRATERSKA WIĘŹ
Dzisiejszego dnia kultura streetball’u nie może
się obejść bez Hip-Hop’u, a Hip-Hop z czasem
zaczyna akceptować i przyswajać street’a. Te
kultury niejako ze sobą współpracują na rzecz
zrzeszania coraz większych ilości osób, które
w kolejnych latach kontynuowałyby spuściznę
pionierów, godnie ich naśladując. U obydwu
panuje podobna atmosfera walki. Tłum co chwilę
wykrzykuje głośne „ohhh”. Stają się sensem
życia, rzeczą, której poświęca się wszystkie swoje
wolne chwile, nawet religią wyznaczającą co jest
dobre, a co złe...
sław, Massey,
nasz Polski wykonawca
również
gra na turniejach
w
kraju
i tworzy muzykę. Połączenie tych
dwóch dziedzin okazało się być
wielkim sukcesem marketingowym, wywołując
wielki boom na rynku i w głowach wszystkich zapaleńców. Firma AND1 na swoich Mix
Tape’ach zarobiła krocie, a na tych nagraniach nie
było nic innego, jak najlepsi gracze pokazujący
swoje umiejętności przy muzyce najwybitniejszych muzyków na świecie. W najnowszej
produkcji oznaczonej numerem 7 oprócz graczy
i świetnych muzyków występuje także
raper E-40.
IDEALNE POŁĄCZENIE
Nie trzeba być wyłącznie hip-hop’owcem czy
tez streetball’owcem. Wiele osób łączy ze sobą
te dwa światy np. Master P występuje w lidze
Entertainers Basketball Classic, Snoop Dog i
Redman pokazują się czasami na spotkaniach dla
BŁĘDNE KOŁO
Prawdziwy streetball opiera się na zasadach
niezmiennych od lat. Tutaj chodzi wyłącznie
o miłość do gry, do graczy, nie odrzuca się nikogo. Swoją grą zdobywa się przez długie lata szacunek i pracuję się na swoje dobre imię, z czasem
zdobywa się przydomek, jest się rozpoznawanym.
W Hip-Hop’ie natomiast skupia się na muzyce
robionej przez DJ, MC, na breakdance i graffiti.
Nikt nie ośmieli się powiedzieć, że osiągnął cel
jeśli ma pełne konto w banku, wozi się nieziemskimi furami itd. To nie o to chodzi. Dziś niestety
pieniądze wprowadzają zamęt. Artysta hiphop’owy zmienia priorytety, swój wkład w kulturę
zamienia na wille, panienki, ciuchy... Natomiast
legenda street’a własną miłość do gry sprzedaje,
co kończy się tym, że łazi po mieście z tonami
złota na szyj, jest zapraszany na imprezy, obsługa
czyści jego jaguara w garażu. Ludzie, którzy
zapoczątkowali te dwie kultury przewracają się
grobie jak widzą coś takiego. Niestety to błędne
koło zaczyna się zacieśniać, kręcić coraz szybciej
i wcale nie zanosi się na to, że kiedyś zniknie.
WORLDSTREETBOARDCHAMPIONSHIPS
WARSAW2004
TEXT: Tomek Zmajski FOTO: Vianney Merinville - “Streetboard Mag” copyright, Filip Piontecki
3 i 4 grudnia 2004 w Stolicy odbyły się niezwykłe zawody. Niezwykłe co najmniej z trzech powodów. Po
pierwsze z uwagi na rangę tej imprezy, bo w końcu
były to Mistrzostwa Świata. Po drugie dlatego, że
rywalizację na takim poziomie, w całkowicie letniej
dyscyplinie, rzadko można podziwiać po prostu zimą.
Po trzecie sam snakeboard („hybryda” deskorolki
i snowboardu) jest dyscypliną absolutnie nadzwyczajną.
To co chłopcy z Polski i zagranicy wyprawiali na swoim sprzęcie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Skoki przez funbox z obrotami po 900 stopni, nierzadko do góry nogami, wejścia 270 i 450 transferem, na
łamaną poręcz, na lipslide i boardslide liczne inverty
na dużej rampie, to tylko niektóre spośród szerokiej
gamy efektów specjalnych, zaprezentowanych przez
zawodników. Mnie osobiście rozbroił Sergio Nocolas,
zwany, z uwagi na bardzo indywidualne wyczucie
QUIKSILVER BEST
TRICK CONTEST :
1- Brinton Gundersen (rodeo 720 i 450 to
board slide)
2- Gottart Pilsner (misty 900)
3- Christian Kamm (quarter to quarter transfert)
VERT :
1 - Thomas Kienle (GER)
2 - Christian Kamm (GER)
3 - Sergi Nicolas (ESP)
4 - Urs Thoma (CH)
4 - Piotr Dzięicołowski (PL)
6 - Gabi Munoz (ESP)
stylu, „Kołchoźnikiem”, który wykonał kilka prób
bardzo ryzykownego bombdrop’a z lądowaniem w
kąt quarter’a. Zaprezentował jeszcze kilka innych
ewolucji (głównie na switch), z których co najmniej
jedna przyprawiła go w efekcie o zagipsowanie nadgarstka. Mimo to jednak na afterparty nie sprawiał
STREET :
wrażenia specjalnie zmartwionego.
1 - Brinton Gundersen (USA)
Honoru naszego kraju godnie i skutecznie bronił Pi- 2 - Sergi Nicolas (ESP)
otrek Dzieciołowski, zajmując 4ą pozycję w Vercie 3- Gottart Pilsner (GER)
i 5ą w Streecie. Dzięcioł zasłużył na podwójne brawa 4 - Thomas Trefzer (CH)
jeszcze z jednego powodu. Gdyby nie jego zabiegi or- 5 - Piotr Dzięciołowski (PL)
ganizacyjne, impreza zapewne w ogóle nie doszłaby 6 - Vianney Meranvile (FRA)
do skutku.
Konferansjerką, jak zwykle udanie, zajął się, znany
nie tylko z Radiostacji, Rudy i jego kolega z Wielkiej
Brytanii, jak wnioskuję po akcencie. Sędziowali zaś,
dobrze znani w polskim światku skateowo-snowboardowym, Marcin Majewski i Olek Lange oraz jeden
z zagranicznego grona snakeboardzistów.
Wesoła i rodzinna atmosfera dała się odczuć nie tylko
w samym skateparku (tzw. „Wrotkowisko Jutrzenka”)
lecz również podczas afterparty w „Proximie”. Chyba
musiało być nieźle, bo chłopaki nie bardzo mogą
się doliczyć niektórych przedmiotów, które posiali
gdzieś podczas tej nocnej balangi. Ja tam nie wiem...
poległem koło 2giej w nocy ;o).
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 51
ANDALO2004
Każdy wyjazd w góry na snowboard lub narty to przygoda. Jednak po Snow Music Show 2004 śmiało można
powiedzieć, że wyjazd wyjazdowi nie równy. Przygodę można śmiało połączyć z przyjemnością i imprezowaniem,
a na stoku pozjeżdżać ze znanymi muzykami. Zobaczcie co się działo w Andalo!
LESZEK MOŻDŻER I MOR W.A. WSŁUCHUJĄCA SIĘ W JEGO KONCERT
TEKST: SEBA, FOT. HEX
SNOWMUSICSHOW
BFC po raz drugi zorganizowało imprezę, która łączy ze sobą białe szaleństwo i muzykę. Pomysł to rzadki, ale
bardzo udany. Rano można katać sprzęt na stoku, a wieczorem bawić się w klubie nocnym. Najważniejsze, że każdy
mógł trafić na muzykę dla siebie. Od czarnej muzy puszczanej przez Hirka Wronę, przez polski rap w wykonaniu
Mor WA, clubbing w wykonaniu Noviki i Adamusa, po Tymona Tymańskiego i kameralny koncert fortepianowy
Leszka Możdżera. To niesamowite zestawienie muzyków dało spodziewane efekty i ponad 600 gości z polski
świetnie bawiło się nie tylko na stoku, ale również wieczorami.
Sześciuset gości, przed sezonem, w małej miejscowości jaką jest Andalo, sprawiło, że na tydzień językiem tam
obowiązującym stał się polski. Śniegu nie brakowało, a Włosi, którzy pieczołowicie dbali o jakość stoków, zasługują
na słowa uznania. Sama infrastruktura w miejscowości nie pozostawia wiele do życzenia. W każdym bądź razie
u nas budowaliby to wiekami.
Organizator zadbał o wszelkie detale. Można było spokojnie wyjechać na jeden dzień do innej miejscowości,
w pobliżu zawsze był jakiś człowiek służący radą, a wszystko było na czas. Wiele darmowych bonusów (skipas,
wyjazdy, imprezy, drink „teraz polska” na koniec pobytu itp., basen) dopełniło przyjemnych uczuć.
Kulminacją każdego dnia był koncert w klubie „La Flaca”. Z czasem zaczęło przychodzi coraz więcej lokalnych
Włochów, jednak poziom ich imprez klubowych, jest trochę inny od naszego. Bardziej to przypomina potańcówki
niż imprezy klubowe w Polsce. Jednak w ramach poznawania nowych kultur, wypada się integrować. Dla nich
pewnie dziwnie wyglądały koncerty naszych gwiazd.
Zgodnie z zasadą dobrego stopniowania napięcia, najbardziej
emocjonująca część SMS 2004 przypadła na koniec. W
sobotę odbył się slalom gigant w kategoriach: narciarstwo
kobiet i mężczyzn oraz snowboard kobiet i mężczyzn. Była
to pełna profeska: bramka startowa, fotokomórka na mecie,
numery startowe, sędziowie, bramki na trasie. Sama trasa
była w miarę trudna, a trzecia bramka od dołu, na której
wypadło kilkunastu uczestników, będzie się im śniła jeszcze
długo. Nagrody dla zwycięzców też były cenne, np. deska
Santa Cruz albo sprzęt Rossignol’a.
50 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
WŁOSKIE DEMONY PRĘDKOŚCI - LAMBORGHINI!
Warto pojechać w przyszłym roku na SMS. Śnieg, relaks,
fajne koncerty, a do tego spokojnie można poznać i pogadać
z wieloma znanymi osobami na stoku. Taki tydzień wspomina się potem cały rok. O Snow Music Show 2005 będziemy
informować na Hip-Hop.pl.
ZAWODY I WRĘCZENIE NAGRÓD
W POPRZEDNICH NUMERACH HIP-HOP.
PL OPISALIŚMY JAK SIĘ PRAWIDŁOWO
ODŻYWIAĆ ORAZ PODALIŚMY INFORMACJE O WŁAŚCIWEJ SUPLEMENTACJI.
ZANIM JEDNAK RZUCIMY SIĘ NA PARKIET
Z ZAMIAREM WYKONANIA JAKIEJŚ WYRAFINOWANEJ FIGURY, ISTNIEJE JEDNA
NIEZWYKLE ISTOTNA KWESTIA, KTÓRĄ
JEST STRETCHING - ROZCIĄGANIE MIĘŚNI.
TYM RAZEM ZAJMIEMY SIĘ TĄ JAKŻE
WAŻNĄ I CZĘSTO NIEDOCENIANĄ CZĘŚCIĄ
TRENINGU.
STRETCHING
TEKST: PRZEMEK PACHOLSKI
Zwiększona elastyczność mięśnia osiągnięta
poprzez zastosowanie stretchingu, wpływa na
poprawę siły i szybkości jego skurczu. Stretching
poprawia także precyzję ruchu. Ćwiczenia te nie
wymagają specjalnych przyrządów ani przyborów.
Kolejnym pozytywnym aspektem, niesionym przez
łagodnie i harmonijnie wykonywane ćwiczenia jest
odprężenie psychiczne, podnoszące skuteczność
podejmowania aktywności ruchowej. Dla maksymalizacji zdolności ruchowych, korzystne jest stosowanie ćwiczeń wykorzystujących jak największy
zakres ruchu w stawie, i połączenie ich z prostymi
ćwiczeniami siłowymi. Urozmaicają one stretching
będący raczej treningiem statyczym i dla niektórych
mało atrakcyjnym. Stretching sprzyja również utrzymaniu prawidłowej postawy ciała.
Podstawowy zestaw ćwiczeń ogólnych stretchingu
obejmuje mięśnie rozciągające: klatkę piersiową,
grzbiet i kark, przednią i tylną część ud, wewnętrzną
stronę ud, przednią część podudzia, łydki oraz biodra. W miarę potrzeby można ten zestaw ćwiczeń
rozszerzyć. Ćwiczenia stretchingu wymagają
stopniowego i ostrożnego rozciągania mięśni.
Wykonując je pamiętać należy o świadomym
uczestnictwie w procesie rozciągania, a także
o tym, aby nie przekroczyć swoich indywidualnych
możliwości. Stretchingu nie poleca się w przypadku
kontuzji, bólów mięśni, stawów i ścięgien.
NIEDOCENIONY
ELEMENT
Jak wspomnieliśmy, rola stretchingu w treningu tanecznym jest często niedoceniona. Faktem jest natomiast, że rozciąganie przed treningiem właściwym,
powinno stanowić 20-30% czasu całego treningu.
Doświadczeni tancerze uprawiający breakdance
54 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
przez wiele lat, potrafią poświęcić na stretching
przed treningiem nawet około godziny, gdyż wiedzą
jak jest istotny i jak wielką poprawę rezultatów
można dzięki niemu uzyskać. Zachęcamy więc,
szczególnie początkujących tancerzy, aby wzięli
sobie to do serca, a na wyniki prawdopodobnie nie
przyjdzie długo czekać.
PO PIERWSZE:
BEZPIECZENSTWO
welowane jest zmęczenie i następuje szybka regeneracja na skutek zmian metabolicznych zachodzących
w mięśniach, które sprzyjają eliminowaniu toksyn
z organizmu.
CZYM JEST
STRETCHING?
Najbezpieczniejszą metoda rozciągania mięśni jest
tzw. metoda statyczna. Polega ona na stopniowym
rozciąganiu mięśni, aż do momentu ich maksymalnego oporu. W tym maksymalnym punkcie zatrzymujemy wówczas ruch na chwilę (kilkadziesiąt sekund)
i następnie powracamy do pozycji wyjściowej.
Po chwili odpoczynku ponawiamy ćwiczenie.
Czynności powtarzamy kilkakrotnie w każdym
ćwiczeniu, na każdą grupę mięśni. Aby uzyskać
postęp w ćwiczeniach należy stopniowo zwiększać
zakres ruchu, pokonując opór mięśni. Należy jednak
wykonywać to z rozwagą, gdyż zbyt szybkie próby
powiększania zakresu rozciągnięcia mięśni mogą
zakończyć się kontuzją, przez co można narobić
więcej złego niż dobrego. Bardzo istotne jest też,
by przed rozpoczęciem rozciągania przeprowadzić
właściwą rozgrzewkę np. przez wykonanie kilku
ćwiczeń aerobowych np. bieg, podskoki, pajacyki.
Niektórych ćwiczeń należy unikać. Na przykład
ćwiczeń mięśni brzucha z wyprostowanym tułowiem,
oraz z prostymi obydwiema nogami, bez względu na
pozycję ćwiczeniową, gdyż powodują przeciążenie
kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Nieprawidłowe
obciążenie kręgosłupa może także występować przy
krążeniach tułowia i głowy, nadmiernych skłonach
w tył tułowia i głowy. Niewskazane są pogłębiane
skłony tułowia w bok, a także w przód z sięganiem
do stóp o nogach wyprostowanych i złączonych.
Wszelkie przysiady, należy wykonywać powoli
z ugięciem kolan jedynie do pozycji siedzącej (ok. 90
stopni). Bardzo niebezpieczne dla stawów kolanowych są również podskoki w głębokim przysiadzie
(tzw. żabki). Podobnie, uszkodzeniem stawów barkowych grożą gwałtowne, wirujące krążenia ramion,
jak też impulsywne wymachy wyprostowanych rąk
do tyłu. Ponadto, wykonując stretching nie należy
dążyć do nadmiernej ruchliwości.
JEST
TO
STOPNIOWE
I OSTROŻNE ROZCIĄGANIE
MIĘŚNI,
PROWADZĄCE
GŁÓWNIE
DO
POPRAWY
ICH ELASTYCZNOŚCI ORAZ
ZWIĘKSZENIA ZAKRESU RUCHU
W STAWACH. ROZCIĄGANIE
MIĘŚNI POWINNO BYĆ CZĘŚCIĄ
PRAWIDŁOWEJ ROZGRZEWKI,
CHOĆ MOŻE RÓWNIEŻ MOŻE
BYĆ SPOSOBEM WYCISZENIA
ORGANIZMU PO TRENINGU.
Stosując stretching z rozwagą, jesteśmy w stanie
osiągnąć znaczną poprawę rezultatów tanecznych,
w wyniku znacznego zmniejsza się urazowości.
Dzieje się tak za sprawą większej elastyczności
mięśni i ścięgien, oraz poprawy funkcjonowania
stawów. Ruchy są lepiej amortyzowane, przez co
maleje obciążenie przyczepów mięśni i ścięgien. Ni-
- PŁYNNOŚĆ, KOORDYNACJĘ RUCHÓW
ORAZ OGÓLNĄ POPRAWĘ KONDYCJI
CO ZYSKUJEMY STOSUJĄC STRETCHING?
OTO UŁAMEK KORZYŚCI, JAKIE W SOBIE
NIESIE:
- ZDECYDOWANIE ZMNIEJSZONE RYZYKO
KONTUZJI
- ZWIĘKSZENIE ZAKRESU RUCHU W STAWACH (IM WIĘKSZY ZAKRES RUCHU, TYM
WIĘKSZE EFEKTY TRENINGU)
- WZMOCNIENIE ŚCIĘGIEN
- POLEPSZENIE UKRWIENIA MIĘŚNI
(LEPSZY DOSTĘP TLENU I SUBSTANCJI
ODŻYWCZYCH DO MIĘŚNI = SZYBSZA REGENERACJA)
- ROZLUŹNIENIE MIĘŚNI PO TRENINGU
(SZCZEGÓLNIE POLECANE PRZY INTENSYWNYCH TRENINGACH)
- OSIĄGNIĘCIE OPTYMALNYCH FUNKCJI
FIZJOLOGICZNYCH CIAŁA
KOMPENSACJĘ
NIEDOSTATKÓW
SPRAWNOŚCI RUCHOWEJ WYNIKAJĄCYCH
Z ŻYCIA CODZIENNEGO
PREZENTUJE...
WALENTYNKOWAPLAYLISTA
Chociaż wiele osób słusznie zwraca uwagę na absurdalność walentynek, to z pewnością totalne zignorowanie tego dnia, wobec wszechobecnego
szału kupowania i specyficznego „uzewnętrzniania” uczuć, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Swoją drogą humorystycznie problem porusza Pezet
w „Biznesie” z płyty producenckiej Praktika wersami: „Maniura chce mnie rzucić bo gram w walentynki koncert”. Nic nie dadzą argumenty, że dla
zakochanych ważny powinien być każdy dzień. Trudno... Można w końcu uznać to święto za kolejny pretekst do spędzenia czasu razem, dlatego niezłym
pomysłem byłoby zaproponowanie „walentynkowej playlisty”. Utwory starałem się dobierać tak, żeby każda pozycja budowała odpowiednią atmosferę
i nastrój, wybierając tylko te najmniej banalne. Celowo też nie ma kilku doskonałych i mniej doskonałych kawałków, które miały zbyt osobisty charakter,
aby przyjemne było ich słuchanie w walentynki (np. HST / Siloe „Kilka minut z nią” czy Borixon „Dla EM”). Niektórzy wykonawcy powtarzają się, co
świadczyć może tylko o tym, że poruszali ten temat częściej i lepiej im to wychodziło. Nie przywiązujcie uwagi do kolejności.
PRZYGOTOWAł: Bartek /V1/ Miąskiewicz
Larifari feat. Pezet „Miłość w moim mieście”
01
Singlowy kawałek ze znakomitej płyty „Dusza”. Ciepłe brzmienie, żywe instrumenty, wspaniały głos Pauliny Kujawskiej, charakterystyczny rap
Pezeta i skrecze Haema budują niepowtarzalny klimat, składając się na jeden z najpiękniejszych polskich kawałków hip-hop’owych. Niestety, płyta i singiel
nie zostały szczególnie docenione, dlatego warto nadrobić zaległości sięgając po produkcję częstochowskiego składu.
Pan Duże Pe / IGS / DJ Spox feat. Ania Borecka „Para z zielonej herbaty”
02
Najbardziej liryczny z wymienionych tu kawałków. Koncepcją, a nawet pomysłem na tekst, przerasta wszystkie inne utwory o tej tematyce.
Dalekie od banału wersy zapadają w pamięć. Dochodzi do tego przyjemny głos Dużego Pe i refren doskonale zaśpiewany przez Anie Borecką, a także
klimatyczny, a zarazem dynamiczny bit Igora ze skreczami Spoxa. „Para z zielonej herbaty” to drugi singiel promujący płytę „Sinus”.
Dizkret / Praktik feat. Lady, Wujroc „Ciało/umysł“. Zachwyca, urzeka, skłania do refleksji. Mocne style reprezentantów Starego Miasta zwracają
03
na siebie uwagę, chociaż Wujroc lirycznie nie nadąża za Dizkretem, to całość robi wrażenie. W głosie Lady można się dosłownie zakochać,
a spokojny, melodyjny podkład autorstwa Praktika udowadnia, że jest to jeden z najbardziej niedocenianych i kreatywnych polskich producentów.
Waco feat. Dizkret, Pezet „Przyjdź na chwilę” Kawałek zamykający przełomową składankę producencką Waca pt. „Świeży materiał”. Refleksyjny,
04
przepełniony goryczą i wspomnieniami numer z technicznie poskładanymi wersami. Z pewnością refren śpiewany przez Waca nie należy do
doskonałych, ale też nie psuje utworu i znajdą się i tacy, którym się spodoba. Ten niewielki minus z pewnością nadrabia muzyka idealnie nadająca się na
romantyczny wieczór.
feat. Lerek „Czy wiedziałaś?” Singiel z niedawno wydanej płyty „Znamię doskonałości”. Uwagę zwraca doskonała muzyka, jak dotąd
05Tymi/Żółty
mało znanego Żółtego oraz pewny flow Tymiego. Lerek zaśpiewał w dobrze znanym już wszystkim, przebojowym stylu.
feat. Dizkret, Michał Urbaniak „Jestem tu” Takich kawałków zdecydowanie brakuje w polskim rapie. Ogromny talent i wspaniały głos
06 Praktik
Michała Urbaniaka, sprawdzony w tej tematyce Dizkret oraz świeża muzyka Praktika składają się na kawałek, który jest najlepszą reklamówką jego
Moral / Gano feat. Siloe “Poczekam na ciebie” Podkład Grafita połączony ze śpiewem Siloe, kontrastujące ze sobą style Gana i Morala z ciepłymi
07 słowami
to główne walory tego kawałka, które są „za” puszczeniem tego kawałka podczas tego dziwnego święta.
O$ka feat. Pjus, Ewa „Między słowami” Kawałek przepełniony niepowtarzalnym urokiem i specyficzną subtelnością. Spokojny, przyjemnie
08
płynący między refrenami śpiewanymi przez Ewę rap Pjusa to z pewnością jeden z najmocniejszych punktów wydanej niedawno składanki O$ki
„Przez $ jak...”. Idealny do słuchania we dwoje – bez zbędnych słów.
Zipera „Co ci zrobię jak cię złapię” Kawałek, który klimatem różni się od całości „Drugiej strony medalu” i w sumie jest jednym z lepszych na
09
płycie. Refren śpiewany przez Waca oraz podkład jego autorstwa, płynący wokal Fu, techniczna zwrotka Pona i działające na wyobraźnię wersy
Kora tworzą mieszankę, która
z pewnością pomoże w budowaniu walentynkowej atmosfery.
„(Y)” Solowy kawałek Mesa z płyty Flexxip pt. “Fach”. Może jest bardzo osobisty, jednak sposób w jaki mc opisał nadal tlące się uczucie
10 Mes
i tęsknotę w połączeniu z odprężającą muzyką (której autorem jest również Mes) daje mu uprawnienia do słuchania we dwoje.
Faktem jest, że „Żebro Adama” do romantycznych numerów nie należy. Mimo to, przemyślane, proste słowa bez sztucznego
Włodi „Żebro Adama”
i wymuszonego lirycznego „cukru” z pewnością poruszą każdą kobietę. Kawałek znajduje się na dwóch płytach – solówce Włodka i jako remix na
11
składance producenckiej Emade. Bardziej nastrojowa jest jednak pierwsza wersja, więc 14 lutego proponuję słuchać Włodka na bicie Waca.
jednak dzięki szczerości i naturalnym, niewymuszonym wersom oraz
MCF „To dla Ciebie” Tekst może wydawać się momentami odrobinę banalny, składu MCF z pewnością powinien znaleźć się na walentynkowej
iego
katowick
klimatycznemu podkładowi - kawałek z płyty „Made in Poland”
playliście.
12
58 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
60 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
HIP-HOP.PL - LUTY 2005 | 61
KOLOROWY
PORNO
BIZNES
50CENT, SNOOP DOGGY DOGG JUŻ ZASMAKOWALI W PORNO-BIZNESIE, W NASZYM SKROMNYM KRAJU GORZKI POWOLI PRZYMIERZA SIĘ DO NAKRĘCENIA TEGO TYPU PRODUKCJI,
A OSTATNIO GŁOŚNO JEST O PROJEKCIE HIP-HOP’OWEGO PORNOSIKA NA WIELKĄ SKALĘ
Z NAJWIĘKSZYMI RODZIMYMI GWIAZDAMI. TO WSZYSTKO OBECNE JEST W KOMIKSACH OD
BARDZO DAWNA. WSZELKIE SUPERBOHATERKI OD WIELU JUŻ LAT BIEGAJĄ PO ŚWIECIE W
SKĄPYCH CIUSZKACH, CO W DUŻYM STOPNIU WPŁYWA NA WYOBRAŹNIĘ MAŁOLETNICH (I NIE
TYLKO) CZYTELNIKÓW HISTORYJEK OBRAZKOWYCH. PONADTO KOMIKS O TEMATYCE ŚCIŚLE
EROTYCZNEJ OBECNY JEST OD LAT ‘70.
TEKST: EMPRO
WŁOSKA POTRZEBA
GORĄCE TOWARKI
Włoski mistrz rysunku realistycznego Milo Manara Trudno określić, komu zawdzięczamy superstworzył wiele komiksów, w których głównym dziewuszki, odziane w bieliznę rodem ze sklepu
wątkiem jest nieopisana potrzeba zaspokojenia z szyldem Beat Uhse. Na pewno twórcom, którzy
pewnych niegrzecznych dziewcząt. Znana na pol- wyzwolili się spod znaczka komiksowej cenzury,
skim rynku „Klik-kobieta pod presją” to ostry w której często zabraniano pokazywać nawet pępka,
fikołek, dzięki umiejętnym zabiegom rysownika aż wkońcu zaczęli rysować to, co tygrysy lubią
sprawia bardziej artystyczne wrażenie niż można najbardziej. Na początku lat ‘90 wydawnictwa Imby po tego typu opowiastce się spodziewać. Polscy age Comics (i jego wszelkich imprintów) rozpoczęły
twórcy komiksowi, którzy też od lat kilku mają coś serie komiksów, w których główne role powierzone
do powiedzenia, rysują wiele książeczek, gdzie scen zostały kobietom. Nie mam na myśli starych mabzykania jest bezliku. Jeden z naszych czołowych tron z wielką giwerą w dłoni i wrzeszczących na
scenarzystów lubuje się wręcz w pisaniu histo- wszystkich wokół, ale gorące towarki, typu Aspen
rii, które są przesiąknięte chorymi wręcz scenami (głównej bohaterki „Fathom”) lub panny Penzzini
gwałtów oraz bzykania extremalnego. Nie chcę tutaj („WitchBlade”) odzianej tylko w rękawice. Z racji
wcale rozwodzić się na temat bardziej lub mniej swojego statusu superbohaterki koniecznie musiały
estetycznego podejścia ludzi komiksu do tematu się przebierać w różnego rodzaju kostiumy, a dzięki
rżnięcia, lecz o laseczkach, dzięki którym czytając wysublimowanej wyobraźni autorów kotiumy
(a właściwie oglądając) zarysowane kartki można owe stały się niezwykle skąpe. Szkoda, że wraz
poczuć szybsze serca bicie.
z atrakcyjnością wizualną, nie idą w parze dobre scenariusze, ale coś za coś, wszak ciężko znaleźć pornosa, w którym fabuła grałaby wiodącą rolę. Mistrzami
w rysowaniu gorących lasek stali się Michael Turner,
Alan Silvestri, Greg Capullo, Joe Madureira, Humberto Ramos, J. Scott Campbell i oczywiście mistrz
Todd McFarlane. Ten ostatni odpowiedzialny jest za
wspaniałą rzecz, którą uczynił w swoim flagowym
komiksie pt. “Spawn”. Todd przeciwstawił siłom
piekielnym zastępy niebios w walce o władanie na
ziemskim padole. W roli Aniołów obsadził takie
piękności, że oczy się przewracają. Anielice te są
skąpo odziane, ale to nie dziwi, ponieważ w Niebie nie szata zdobi człowieka. Przygody Angeli,
głównej bohaterki zmagań spalonego pana z siłami
Niebios to prawdziwa biblia dla młodych wielbicieli kobiecych kształtów (...) chciałem napisać
oczywiście dla każdego fana komiksu. Wśród bohaterek komiksów, które wizualnie bardziej nadają
się na gwiazdki porno, króluje również Vampirealla.
Urocza wampirzyca, paradująca w czymś w rodzaju
szelek. Wspaniale narysowane historie o półnagiej
walczącej laluni są dużo lepsze niż oglądanie zebranych fotografii kolegi wracającego z działu walk
w kisielu ostatniego Eroticonu.
62 | HIP-HOP.PL - LUTY 2005
KOMIKSOWY SUTENER
Najwyższy pułap w angażowaniu profesjonalistek
do roli w komiksach osiągnął irlandzki scenarzysta Garth Ennis. Człowiek, który nie uznaje
żadnych świętości obsadził w roli głównej zwykłą
dziwkę (poprzednio w komiksach bardzo spokojnie
opisywał zjawisko kanibalizmu oraz wszelkie mało
popularne podejścia do spraw religijnych). „Pro” to
opowieść o panience, robiącej lody i innej przyjemne
rzeczy w celu utrzymania siebie i swojego pieszczotliwie nazywanego bękartem potomka. Kosmita
obserwujący gdzieś z wysoka Ziemię postanawia
w ramach zakładu z pokładowym marudnym robocikiem obdarować kurewkę wielką mocą. Okazuje się, że i kobieta lekkich obyczajów może zostać
superbohaterką, oczywiście z właściwą sobie gracją
oraz niewybrednym, niewyparzonym jeżykiem.
Sama strona graficzna może zadowolić fanów masturbacji.
Na koniec analizy onanistycznych preferencji twórców komiksów napiszę krótko i na temat: czasem
lepiej pooglądać jakiś fajny komiks, ponieważ
zwykłe kobiety (nawet po retuszu komputerowym)
nie zawsze mogą tak wyglądać i nie zawsze zrobią
różne rzeczy (bądź ze względu na ograniczenia
anatomii ludzkiej, lub kwestii prawnych, lub też
zwykłych ludzkich oporów), które mogą robić na
gęsto zarysowanych stronicach historii komiksowych. Życząc miłego czytania, oglądania i chwil zachwytu oczekuję Was w tym miejscu za miesiąc.

Podobne dokumenty

numer 17_4pdf.indd - Hip

numer 17_4pdf.indd - Hip LIL’ DAP BAS 12 ŁAWEK MAŁY ESZ ESZ GDAŃSKIE GRAFFITI

Bardziej szczegółowo

pokahontaz mos def lerek mezo - Hip

pokahontaz mos def lerek mezo - Hip SPOSÓB, ABY POPULARNOŚĆ NIE ZEPSUŁA W JEGO UTWORACH TEJ GŁĘBI I MAGII, KTÓRĄ WIELU ARTYSTÓW BEZPOWROTNIE STRACIŁO NA RZECZ SŁAWY.

Bardziej szczegółowo