Genealogia rodziny na tle historii regionu

Komentarze

Transkrypt

Genealogia rodziny na tle historii regionu
Towarzystwo Miłośników Ziemi Leżajskiej
Almanach
Leżajski
(Zeszyt 3/2009)
„Zrealizowano przy pomocy środków finansowych
Województwa Podkarpackiego”
Leżajsk, czerwiec 2009 r.
Wydawnictwo
Towarzystwa Miłośników Ziemi Leżajskiej
Adres redakcji: 37-300 Leżajsk, ul. Mickiewicza 20A
Adres e-mail: [email protected] • strona Internetowa: www.tmzl.lezajsk.pl
Projekt okładki: Ireneusz Wołek
Zespół redakcyjny: Antoni Bereziewicz, Kazimierz Kuźniar, Leszek Sarzyński,
Bartosz Podubny, Iwona Tofilska
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk w całości lub części bez podania źródła zabroniony.
Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania tekstów i zmiany tytułów.
Spis treści
Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek
do badań nad siedemnastowiecznymi malowidłami ściennymi
w klasztorze Ojców Bernardynóww Leżajsku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7
Andrzej Tofilski
Leżajsk i jego mieszkańcy na początku II wojny światowej.
Refleksja w przededniu rocznicy „września” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43
Płk Zdzisław Sawicki
Zbrodnia Katyńska – droga do prawdy.
Historia i teraźniejszość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49
Stanisław Bartnik
„Leżajska” lista „Katyńska” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83
Stanisław Chmura
Jadwiga Zengteller – Z teki poezji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89
Anna Ordyczyńska
Genealogia rodziny na tle historii regionu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95
Kazimierz Kuźniar
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku . . . . . . . . . . 121
Grażyna Wadas
Zarys historii Nowej Sarzyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155
Jolanta Korasadowicz
Początki zorganizowanego czytelnictwa w Leżajsku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 161
Iwona Tofilska, Zofia Buczkowska
Wspomnienia działalności Zespołu Pieśni i Tańca „Chałupnik”
w latach 1954–1974 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
Spis treści
Stanisław Chmura
Na marginesie artykułu „Leżajski Pielgrzym”, rzecz o budowie
pomnika Jana Pawła II w Leżajsku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 173
Stanisław Chmura
Kolonialny, bławatny, trafika i inne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175
Lech Steliga
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181
Marian Matkowski
Źródła i bibliografia do pisania prac o Leżajsku i ziemi leżajskiej (cz. II) . . . 195
Szanowni Czytelnicy
Oddajemy do Państwa rąk kolejny numer Almanachu Leżajskiego. Treści
tego numeru odnoszą się w dużej mierze do szczególnej rocznicy jaką jest 70.
rocznica wybuchu II wojny światowej. Pożoga wojenna wypaliła swoje piętno
na Ziemi Leżajskiej i dotkliwie doświadczyła jej mieszkańców. O wydarzeniach
z 28 maja 1943 roku już pisaliśmy w poprzednim zeszycie przywołując wspomnienie tych tragicznych dni. Artykuły, które proponujemy do przeczytania
w tym numerze są próbą przybliżenia tragizmu pierwszych dni po wybuchu
wojny w Leżajsku i okolicach. Znajdziecie też Państwo niezwykle ciekawy artykuł płk. Zdzisława Sawickiego o zbrodni katyńskiej w którym przedstawiona
jest „geneza zbrodni” w jej aspekcie historycznym, politycznym i moralnym.
Katyń jest nadal krwawiącą raną w polskiej świadomości narodowej, a zarazem
wyrzutem sumienia światowej opinii publicznej. Dopóki nie będziemy znali
wszystkich faktów związanych z tą zbrodnią to przemilczenia i półprawdy zawsze będą rzutowały na kształtowanie się stosunków polsko-rosyjskich. Uzupełnieniem wspomnianego artykułu jest „leżajska lista katyńska” zawierająca
nazwiska naszych krajan zamordowanych w Katyniu, Charkowie, Ostaszkowie
i Miednoje. Te fakty są niewiele znane, a warte przypomnienia.
Tematyka II wojny światowej opisywana w Almanachu jest merytorycznym
uzupełnieniem działań Towarzystwa przygotowanych w bieżącym roku w ramach
realizacji rajdów „Szlakami walk niepodległościowych”. Pierwszy rajd odbył się
w maju 2009 r., a następny odbędzie się we wrześniu podczas obchodów rocznicowych w Leżajsku. Projekt jest współfinansowany przez Urząd Miejski w Leżajsku.
Tradycyjnie w Almanachu znajdziecie Państwo dalszy ciąg opisu o. Efrema
Obruśnika niezwykłych siedemnastowiecznych malowideł odkrytych w celi nowicjackiej w Klasztorze OO. Bernardynów. Pasjonatów genealogii zainteresuje
niewątpliwie artykuł Anny Ordyczyńskiej, która podzieliła się swoimi doświadczeniami w tej pasjonującej dziedzinie.
Po raz pierwszy przedstawimy materiał faktograficzny Kazimierza Kuźniara, dokumentujący budowę i rozbudowę miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku.
Wstęp
Ten okres w rozwoju miasta jest szczególnie ważny, a artykuł jest przyczynkiem
do większego opracowania.
W tym numerze znajduje się artykuł przygotowany przez Grażynę Wadas
o historii Nowej Sarzyny. Zapraszamy inne gminy powiatu leżajskiego do prezentacji na łamach naszego periodyku historii swoich miejscowości.
Jak zawsze znajdziecie Państwo stałe rubryki dotyczące kultury, łowiectwa,
poezje, ciekawostki sprzed lat oraz ciąg dalszy źródeł bibliograficznych dotyczących ziemi leżajskiej.
Życzymy przyjemnej lektury.
Bieżący numer Almanachu Leżajskiego został wydany przez TMZL w ramach mecenatu Samorząd Województwa Podkarpackiego, który udziela dotacji celowych w zakresie kultury i sztuki na między innymi działalność wydawniczą: wydawanie niskonakładowych niekomercyjnych publikacji, periodyków
i opracowań naukowo-badawczych, dotyczących historii i dziedzictwa kulturowego regionu. Nasz projekt na wydanie dwóch kolejnych numerów periodyku
znalazł uznanie komisji konkursowej i otrzymaliśmy dotację w wysokości 70%
wartości projektu – pozostała część zostanie pokryta ze środków własnych Towarzystwa. Zarząd TMZL oraz Zespół Redakcyjny Almanachu Leżajskiego
składają podziękowanie Zarządowi Województwa Podkarpackiego za współpracę i patronat nad naszymi działaniami.
Zespół Redakcyjny
O. Efrem Obruśnik OFM
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2
Przyczynek do badań nad siedemnastowiecznymi malowidłami ściennymi
w klasztorze Ojców Bernardynów w Leżajsku
1. Opis
Wśród malowideł celi numer 2 występują jednolite pod względem stylu przedstawienia figuralne i rodzajowe, a także kompozycje zbudowane z motywów
geometrycznych1. Są w większości linearne, wykonane monochromatycznie,
oddane czernią. Na ścianie wschodniej (il. 1) powyżej otworu drzwiowego zachował się układ cienkich czterolinii ułożonych horyzontalnie.
1
Po lewej stronie od wejścia widnieje ujęta owalną ramą postać
świętej o szlachetnych rysach,
z koroną na głowie i wzrokiem
skierowanym przed siebie. Dłonią prawej ręki, zgiętej w łokciu,
obejmuje gałązkę palmy, w lewej,
opadającej ku dołowi – trzyma
miecz z klingą skierowany ku górze. Atrybutem ułatwiającym
interpretację wizerunku jest aureola wykreślona pojedynczą
linią. Nieco niżej namalowana
została sylwetka potwora z głową zbliżoną kształtem do ludzkiej oraz twarzą płaską, z otwartymi oczami pozbawionymi
powiek, z szeroko otwartymi ustami, z których wystaje długi, gruby i zakrzywiony „wisielczy” język. Krótką szyję i grzbiet pokrywają motywy zachowane
fragmentarycznie, przypominające rybie łuski. Postać zwrócona jest w prawą
stronę.
Koncepcja ta współgra z treścią malowideł występujących w obrębie lewego
glifu otworu drzwiowego. Wizerunkowi świętej odpowiada krucyfiks zaprezen-
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
towany na tle Golgoty, której symbolem jest syntetycznie zaznaczony pagórek,
łączący się z pionową belką krzyża oraz trupia czaszka z piszczelami. Sylwetka
Chrystusa Ukrzyżowanego o zdeformowanych kończynach prezentuje stan agonalnej konwulsji. Po prawej stronie łatwo dostrzec zarysy dwóch bliżej nieokreślonych krzyżujących się elementów, po lewej – kontury budowli, kojarzące się
2
z sekwencją pejzażową symbolizującą panoramę Jerozolimy. Poniżej widać sylwetkę potwora ukazanego z profilu, wspierającego się na przednich nogach, z głową
osadzoną na krótkiej szyi i wzniesioną ku górze, z podwiniętym ogonem i wystającą
ku górze kitą. Tylnych nóg nie widać. Twarz
przypominająca jednocześnie i ludzką,
i zwierzęcą ma wysokie czoło, wielkie ludzkie uszy, otwarte oczy, duży wystający i zadarty nos oraz przygotowaną do ataku, zębatą paszczę, z której wystaje gruby język.
W obrębie przeciwległego glifu drzwiowego widnieje, ujęta w niewielkie prostokątne obramienie trupia czaszka i skrzyżowane poniżej dwie piszczele (il. 2).
W podobnej konwencji stylowej utrzymane są malowidła na ścianie południowej (il. 3). Widzimy tu rozbudowaną scenę figuralną, której centrum zajmuje wieniec z monogramem „IHS” i serce przebite trzema gwoździami. Po lewej stronie ukazane są trzy postacie ludzkie z aureolami wokół głowy, odziane
w obszerne płaszcze, bogato i miękko pofałdowane oraz tuniki przepasane
na wysokości bioder. Jedna z postaci, widoczna od lewej, ma prawą rękę zgiętą
w łokciu i dłoń spoczywającą na brzuchu. Fragmenty lewej ręki pozwalają przypuszczać, że jest ona także zgięta w łokciu i spoczywa na kolanie. Osoba stojąca obok, częściowo przysłonięta ramieniem postaci siedzącej na pierwszym
planie, przedstawiona jest w podobny sposób. Otwartą dłonią prawej ręki dotyka swej piersi, lewą wyciąga przed siebie. Zachowane fragmentarycznie kontury owali, sąsiadujące z opisywaną grupą postaci oraz stojąca, ujęta z profilu,
prawdopodobnie postać zakonnika w habicie franciszkańskim, ze złożonymi
modlitewnie dłońmi i nimbem wokół głowy, widniejąca przy lewej krawędzi
malowidła sugerują, że scena figuralna była bardziej rozbudowana. Między
postaciami a wieńcem widnieją fragmenty motywów roślinnych, przeplatane
z winną latoroślą.
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
3
Po prawej stronie wieńca z monogramem „IHS” zachowały się uporządkowane w kilku poziomach ptaki ukazane w ruchu. Jeden z nich – w górnej strefie
– z nastroszonymi lekko piórami ogona i skrzydeł, z pewnością gołąb2, ogląda
się za siebie. Pozostałe, zachowane w strefie dolnej, to prawdopodobnie gęsi.
Jedna z nich zajęta jest zbieraniem rozsypanego ziarna, druga stoi i bacznie obserwuje sytuację. Jej zaciekawienie da się odczytać z układu sylwetki i głowy,
a zwłaszcza oka sugestywnie ogarniającego miejsce leżącego pokarmu, zaznaczonego delikatną poziomą kreską i widoczną nieco niżej kropką.
Pobieżny ogląd malowidła pozwala dostrzec jego dwuwarstwowość. Pierwsza, uka4
zująca drzewo winnego grona, wykonana
czerwienią żelazową, jest wcześniejsza, druga – o płynnym syntetycznym rysunku, prezentująca postacie ludzkie, monogram „IHS”
w otoczeniu roślinnego wieńca oraz ptaki,
wykonana czernią, powstała nieco później3.
Malowidła ściany zachodniej z otworem
okiennym na tej samej wysokości, co wspomniany wcześniej monogram „IHS”, posiadają prosty symbol imienia Maryi (il. 4), ozdobiony od dołu gęsto splecionym, bogatym
ornamentem roślinnym, zakomponowanym
półkoliście. Na powierzchni glifu okiennego,
sąsiadującego z tym malowidłem, widnieje
10
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
kontur zegara (il. 5) o okrągłej tarczy z rzymski5
mi cyframi i wskazówkami ustawionymi na godzinie dziesiątej, u góry zaś nieczytelny napis
w języku łacińskim. Poniżej zegara zachowały
się fragmenty malowidła, w skład którego wchodziła banderola z inskrypcją4.
Malowidła zdobiące ścianę północną (il. 6),
wykonane czernią, posiadały pierwotnie kompozycję odpowiadającą koncepcji zrealizowanej
po stronie południowej. O jej strukturze zadecydowała z pewnością powierzchnia ściany zróżnicowana półką wykonaną w murze oraz dość
duża prostokątna wnęka. W dolnej partii ściany
zachowało się przedstawienie sowy siedzącej wśród
zarośli. Tuż obok urzekają dwie czaple, z których
jedna, umieszczona nieco wyżej, stąpa ostrożnie,
druga, widoczna fragmentarycznie, zajęta jest trzymaną w dziobie nienaturalnie
dużą gąsienicą. Po prawej stronie pozostały fragmenty postaci mężczyzny odzianego w obszerną tunikę i gruby płaszcz, stanowiące być może element rozbudowanej sceny figuralnej, która uległa zniszczeniu. Z ogólnego zarysu sylwetki
6
11
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
7
można wnioskować, że postać ma na sobie habit franciszkański, sandały na bosych stopach i płaszcz zakonny.
Największą uwagę wzbudza jednak górna strefa malowidła, gdzie widać fragment okrągłego wieńca w miejscu analogicznym do tego w obrębie przeciwległej
ściany, splecionego misternie z wici roślinnych i liści. Istotną rolę odgrywa inskrypcja wyeksponowana pod wieńcem5, na powierzchni banderoli: „Nosce Te
Ipsum” („Poznaj samego siebie”). Szczyt powierzchni ściany wypełnia tekst modlitwy, napisany staropolszczyzną (il. 7)6, rozmieszczony w trzech ponumerowanych częściach: 3 Pars, 4 Pars, 5 Pars na powierzchni trzech namalowanych
kart, które łączy ozdobna pieczęć, zwisająca u dołu. Zdaniem Konczarka, są to wersety rymujące się w prosty, dosyć nieporadny sposób. Stan zachowania pozwala
na odczytanie pojedynczych słów i zdań.
W obrębie trzeciej karty czytamy:
5 Pars
Dopuść mi wzdychać serdecznie
Y na sercu wyryć wiecznie
Gwoździe, włócznie y twe Rany
..............t za nas ukochany
y................ Boku przebodziony
z ko......... zdroy wytoczony
Niech... dusze nasze pławi.....
itd.
Modlitwa kończy się słowem „Amen”.
12
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Napis wykonany jest ciemną czerwienią żelazową. W kilku miejscach spod
tynku przeziera wcześniejsza warstwa malarska, zawierająca tekst pisany jaśniejszą czerwienią (cynobrową). Inskrypcja ta, zakończona zwrotem łacińskim,
z którego możemy odczytać jedynie słowo „Dominus”, będąca zapewne także
modlitwą, została uwieczniona znacznie ładniejszym, bardziej wyrobionym charakterem pisma7.
2. Cechy formy malowideł
Z układu poszczególnych koncepcji można odczytać pewną logikę kompozycyjną, która została podporządkowana prawidłom symetrii, a także kształtom
poszczególnych powierzchni malarskich, w przeważającej mierze prostokątnych
i trapezoidalnych, w górnej strefie każdej ze ścian wykreślonych półkolistymi
łukami sklepienia kolebkowego. Nie bez znaczenia dla komponowania malowideł pozostawała artykulacja ścian z otworem drzwiowym i okiennym oraz prostokątną wnęką w obrębie ściany północnej. Na niewielkich płaszczyznach malarz operował pojedynczymi elementami, tworzącymi pewne odrębne
niesymetryczne całości, które, na zasadzie pendant, posiadały swoje odpowiedniki, możliwe do odczytania dopiero przy całościowym oglądzie danej ściany.
Taką właśnie tendencję najłatwiej odczytać po stronie wschodniej i zachodniej. Przedstawienie krucyfiksu na tle reliktów Golgoty i potwora umieszczonego w dolnej strefie (il. 1) prowokuje do przypuszczeń, że po drugiej stronie odpowiadało mu malowidło o analogicznym układzie elementów, z którego do dziś
zachował się jedynie motyw trupiej czaszki z piszczelami (il. 2). Niewykluczone,
że również po prawej stronie otworu drzwiowego był pierwotnie wizerunek jakiegoś świętego z umieszczonym u dołu przedstawieniem zoomorficznym. Analogiczne wnioskowanie wydaje się słuszne w odniesieniu do kompozycji uwzględnionych w obrębie glifów okiennych. Tarczy zegarowej (il. 5), ujętej prostokątną
ramą, nawiązującej do motywu trupiej czaszki na powierzchni prawego glifu
drzwiowego, odpowiadał z pewnością po drugiej stronie okna podobny motyw
o bliżej nieokreślonej treści.
Nieco inny ład kompozycyjny panuje wśród malowideł ściany południowej
i północnej. Koncepcje te nie stanowią ujęć symetrycznych. Wieniec z monogramem „IHS” po stronie południowej (il. 3) przesunięty jest nieco w prawą
stronę. Nie wyklucza to jednak pewnej logiki, możliwej do odczytania względem
osi podłużnej pomieszczenia. Szczególnie uderzający wydaje się kontekst umieszczonych naprzeciw siebie scen figuralnych. Rekonstrukcja sylwetki widocznej
w obrębie ściany północnej (il. 6) implikuje w tym miejscu istnienie sceny grupowej, porównywalnej z zachowaną na ścianie południowej (il. 3). Ujęcia te, z obec-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
13
nymi w ich tle motywami roślinnymi i zwierzęcymi, sprawiają wrażenie otwartych, większych całości rozbudowanych horyzontalnie, traktowanych jednak
wycinkowo.
W realizacji poszczególnych scen i tworzących je motywów twórca posłużył
się czarną kreską, którą oddawał elementy zróżnicowane pod względem kształtu i formy. Pociągnięcia pędzla, pojedyncze, w wielu miejscach stanowiące integralną część większej całości, układają się w skomplikowane sploty linii położonych zdecydowanie, zróżnicowanych pod względem grubości i intensywności,
posiadających określoną funkcję znaczeniową. Linie precyzują kontury brył,
a także wypełniają ich wewnętrzną strukturę, stwarzają wrażenie trójwymiarowości. W niektórych miejscach łatwo wyodrębnić jednolite bądź subtelnie zróżnicowane pod względem walorowym plamy czerni i szarości, nadające przedstawionym motywom światłocieniowość i plastyczność. Na osobną uwagę
zasługuje liternictwo występujące w obrębie inskrypcji i monogramów.
Linie proste, ułożone horyzontalnie na powierzchni ściany lunetowej po stronie wschodniej (il. 1), tworzą charakterystyczne rytmy. Wypełniają one powierzchnię wyznaczoną półkolem sklepienia, dodatkowo określoną za pomocą
linii znacznie grubszej i jednolicie prowadzonej, sugerującej rodzaj dekoracyjnego obramienia całości. Monotonny charakter tych motywów wskazuje na pewne niedopracowanie, czy też pozostawanie malowidła na pewnym tylko etapie
realizacji.
W przypadku postaci ludzkich i zwierzęcych malarz posłużył się liniami
nieznacznie zróżnicowanymi pod względem grubości. Na malowidle przedstawiającym bliżej nieokreśloną świętą linie pionowe służą prezentowaniu artykulacji fałd tuniki, a liniami ukośnymi malarz wykreślił kształty miecza, palmy,
wieńca ujmującego postać, a także promienie wchodzące w obręb tła. Nie brakuje też linii przypominających odcinki łuku, służących modelowaniu elementów postaci trudnych do jednoznacznego określenia. Malarz zastosował także
krótkie pociągnięcia pędzla, którymi podkreślił nieregularne kierunki fałd na rękawie prawej ręki oraz na powierzchni tła, gdzie można wyodrębnić motywy
jakby kwiatów i kontury liter.
Szczególnie czytelnymi akcentami twórca uczynił twarze i dłonie, które wykreślił liniami nieznacznie zróżnicowanymi pod względem grubości, prowadzonymi jednolicie, zdecydowanie, miejscami nieco nerwowo. Stanowią one zewnętrzny zarys bryły wolnej od innych drugorzędnych akcentów. Funkcję
dodatkowych czynników ekspresji nadał liniom akcentującym zarys prostego,
przesadnie wydatnego nosa, oczu i zamkniętych kurczowo ust. Źrenice wyraziście zaznaczone plamą szarości, wyartykułowane ciemniejszą kropką, uczynił
elementami decydującymi o mimice twarzy. Zarys włosów ukształtował deli-
14
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
katną, ledwie widoczną, cienką linią falującą, oddającą naturalną strukturę puszystej, kędzierzawej fryzury. Miękkość tej części malowidła widać także na powierzchni korony, stanowiącej wyraźny atrybut przedstawionej osoby.
Skłonność do syntetycznego operowania linią, służącą eksponowaniu określonych konturów postaci ludzkiej, można zauważyć szczególnie w małych przedstawieniach. Przykładem może być, zachowana na powierzchni glifu drzwiowego z lewej strony, scena Ukrzyżowania, oddana kreską prostą, służącą
zaznaczeniu pionowej i poziomej belki krzyża oraz falistą, kładzioną niespokojnie w obrębie korpusu Chrystusa. Ciało Zbawiciela, pełne dynamiki, nie stanowi ujęcia symetrycznego. Jego ramiona, tułów i biodra skierowane w lewą stronę oraz nogi zgięte w kolanach z unieruchomionymi stopami, to zasadnicze
elementy narzucające widzowi określoną interpretację sceny jako ilustracji fizycznego, nadludzkiego cierpienia. Najbardziej charakterystyczne wydają się
linie kształtujące strukturę perizonium oraz uda, kolana i podudzia skręcone
w bok, nieproporcjonalnie małe w stosunku do reszty ciała8. Obok linii ukośnych
cienkich i pogrubionych dostrzegamy tu również linie lekko zakrzywione bądź
naśladujące kształt nierówno napiętej cięciwy łuku.
Analogiczne tendencje znalazły odzwierciedlenie w przedstawieniu figuralnym zachowanym w obrębie ściany południowej (il. 3). Stan malowideł, fragmentarycznie zachowanych, uniemożliwia dokładniejszą analizę szczegółów,
które po znacznej rekonstrukcji prezentują linie proste i płynne tej samej grubości, prowadzone równolegle, względnie krzyżujące się pod rozmaitymi kątami lub biegnące promieniście, a także falujące się, nierzadko połączone ze sobą
krótkim odcinkiem półokręgu. Akcenty te przynależą do zasobu form służących
zaznaczeniu palców u rąk oraz motywów roślinnych. Identyczne tendencje można wskazać na ścianie północnej (il. 6), ukazującej część postaci odzianej w długą tunikę i płaszcz.
Osobną grupę elementów zawierają sylwetki potworów odnalezionych w obrębie ściany wschodniej i glifu drzwiowego (il. 1). Niektóre detale, takie jak głowy i ogony z wydatną kitą, harmonijnie współtworzące strukturę kompozycyjną całej postaci, dają się wpisać w kontury nieregularnych owali.
Trupia głowa z piszczelami, ujęta w prostokątne obramienie, wypełniająca
powierzchnię prawego glifu drzwiowego (il. 2), posiada elementy dające się pod
względem formalnym zestawić z tymi, konstytuującymi ujęcie wspomnianej
wyżej tarczy zegarowej (il. 5). Na obu malowidłach twórca wykorzystał podstawowe formy geometryczne, takie m.in. jak koło, prostokąt, prosta linia ułożona
ukośnie i owal.
Kontury zwierząt na ścianie północnej (il. 6) oddane są kreskami zróżnicowanymi pod względem grubości, podkreślającymi kształt postaci. Oprócz ak-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
15
centów prostych, prowadzonych jednolicie oraz delikatnie zaokrąglonych, pojawiają się kropki i niewielkie plamy czerni, różnicujące fakturę upierzenia
i uwydatniające powierzchnie spowite cieniem. Akcentom tym malowidło zawdzięcza wrażenie przestrzenności i bryłowatości form.
Sowa w obrębie ściany północnej, w dolnej strefie malowidła, namalowana
jest tylko częściowo linearnie. Kreska stanowi ważny komponent bryły, pokrytej także plamami czerni i szarości. Jest również sposobem na zaznaczenie oczu
pełniących rolę istotnego znaku wizualnej komunikacji malowidła z widzem,
a także nosa, piór i nogi. Środki te ożywiają ptaka, czyniąc zeń motyw realistycznie współistniejący z resztą sekwencji pejzażowej.
Niezwykle sugestywne wydaje się przedstawienie czapli stojącej obok, znacznie górującej wielkością i pozycją. Zdumiewa sposób prezentowania sylwetki
ptaka pozostającego w ruchu. Najbardziej czytelny na gładkim jasnym tle wydaje się kontur tułowia, uwydatnionego zróżnicowanymi walorowo plamami
czerni i akcentami linearnymi, służącymi prezentacji upierzenia i długiej szyi.
Nogi o subtelnych kształtach artysta oddał plamą szarości, a ich krawędzie zaznaczył kreską, nadającą im wyrazistości w obrębie nieznacznie zróżnicowanego wzniesienia.
Osobliwy charakter warsztatu plastycznego malarza najłatwiej uchwycić
w formie motywów roślinnych. Na ścianie północnej widnieje wysoka trawa,
a także kępki kwiatów z grubymi, sztywno sterczącymi łodyżkami i liśćmi. Elementy te namalowane są pojedynczymi czarnymi kreskami o zróżnicowanej
intensywności koloru i wypełnione szarościami. Podobne motywy można odnaleźć również na ścianie południowej (il. 3). Z niewielkiego fragmentu łatwo
odczytać zwiewne i delikatnie modelowane sploty łodyg, wypełniające wizualny środek kompozycji malowidła. Motywów o identycznej strukturze musiało
w tym miejscu być znacznie więcej. Mogły towarzyszyć scenie figuralnej, pogłębiając wrażenie jej przestrzenności.
Malarz miał głębokie rozeznanie w niuansach rządzących światłocieniem.
Jego kreska nie stanowi czegoś autonomicznego, lecz jedynie sposób prezentacji
struktury danej brały. Środki te informują o charakterze warsztatu prowincjonalnego malarza, każąc widzieć w nim pilnego obserwatora natury rozmiłowanego w świecie przyrody, umiejętnie wykorzystującego wzory graficzne i realizującego własne przemyślenia.
Wyjątkowy kunszt warsztatu plastycznego łatwo rozpoznać w strukturze
wieńców, którymi malarz opasał emblematy. Ten, widoczny na ścianie południowej, związany z emblematem „IHS”, zachował się tylko częściowo9. Stanowi zwartą formę wykonaną z gęsto splecionych łodyg, oddaną za pomocą pojedynczych linii prowadzonych faliście i ukośnie, sprawiających wrażenie
16
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
regularnego splotu zróżnicowanego pod względem grubości, na granicach wieńca tworzącego zgrubienie stwarzające wrażenie cienia. Elementy mocniej zaakcentowane czernią w zetknięciu z nieco jaśniejszymi prześwitami między kreskami, nadają motywowi cech plastyczności.
Wieniec związany z monogramem maryjnym (il. 4) jest zróżnicowany. Z dwóch
grubych linii stanowiących fragment współistniejących koncentrycznie okręgów,
pierwotnie otaczających emblemat, wyrastają cienkie wici roślinne. Choć elementy te nie są pozbawione giętkości i miękkości, zdradzają jednak pewną surowość formy, symbolizując być może suchy krzew z kolcami.
Wieniec odnaleziony na ścianie północnej (il. 6) zbudowany jest ze splotów
bliżej nieokreślonej rośliny, ukazanych przestrzennie. Tworzą go detale jakby
dwuelementowe, naśladujące kontury liter. Grube linie, kreślone zdecydowanie,
gubią się w gąszczu cienkich drobniejszych pociągnięć pędzla prowadzonych
płynnie, wplecionych w strukturę okręgu wieńca, bądź wijących się i tworzących
pewne jakby niezależne rytmy. Miejscami można zauważyć plamy jednolicie
kładzione. Jednym z ciekawszych detali tej koncepcji jest kokardka spinająca
wieniec od dołu, okryta światłocieniem, której warkocze tworzą splot niemal
symetryczny, dający się wpisać w horyzontalnie ułożoną „ósemkę”10.
Autor tego malowidła był mistrzem linii, znał się także na operowaniu pismem narzędziowym. Niektóre sploty rozpoznawalne w strukturze wieńców
zastosował także w innych malowidłach celi. Posługiwał się motywami płaskimi, lecz sugerującymi przestrzenność i światłocień za pomocą zróżnicowania
grubości linii i zestawiania obok siebie powierzchni pokrytych szarościami. Tego
typu styl wyróżnia malarza spośród pozostałych twórców, prowokując do rozpatrywania jego twórczości w kontekście kunsztu wypracowywanego w zakonnym skryptorium.
Z motywami wieńców opasujących monogramy i pojedyncze sceny figuralne mamy do czynienia w wielu pomieszczeniach nowicjatu11. Do najbardziej
charakterystycznych i najczęściej występujących należą jednak glorie zbudowane z okręgu ujmującego monogram, otoczonego spiczastymi prostymi promieniami bądź na przemian prostymi i falującymi12. Osobliwe w swej formie są duże
glorie wykreślone czarną linią na ścianie południowej i północnej w celi numer
6, ubogacone ornamentyką okuciową13. Dekoracje zdobiące celę numer 414 przypominają rozety.
Osobnym zagadnieniem w całym cyklu jest niewątpliwie forma emblematów. Jeden z nich, stanowiący monogram Najświętszego Imienia Jezus, zdobiący ścianę południową (il. 3), od dołu ujęty motywem serca z trzema symbolicznymi gwoździami, zgodnie z tradycją ikonograficzną tworzą litery „I” oraz „S”,
ujmujące pośrodku literę „H”, z którą łączy się motyw krzyża łacińskiego będą-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
17
cy elementem prostopadłym do poziomej kreski litery „H”. Krawędzie liter posiadają szeryfy. Dwuelementowość liter jest ledwie czytelna. Ponieważ symbol
wypełnia tylko dolną strefę okrągłej tarczy ujętej wieńcem, należy domniemywać, że nie stanowił jedynego motywu powierzchni malowidła.
Monogram maryjny występujący na ścianie zachodniej (il. 4) posiada laski
skrajne rozchylone na boki, przypominające złożenie dwóch liter „A” „A”. W dolnej strefie litery „M”, z lewej laski wychodzi litera „R”, której po drugiej stronie
odpowiada analogiczny kontekst litery „A” z prostą horyzontalną laską pośrodku. Oś litery „M” w tej samej strefie podkreśla kontur litery „I”. W jego strukturę, opartą na literze „M”, wchodzi litera „A” wpisana w środek kompozycji
od góry, w obrębie której, w miejscu poziomej laski, widnieje litera „Y” ujęta
w formie litery „V”. W ten sposób zaprezentowany został wyraz „MARYIA”.
Kontur monogramu wyprowadzono prostymi liniami dwóch różnych grubości. Trzecią, najcieńszą, twórca posłużył się malując szeryfy, a także litery „Y”
oraz „R”, które sprawią wrażenie trzyelementowych15. Motyw ten odzwierciedla klasyczny typ monogramu z główną literą „M” prezentowaną centralnie,
w którą wplecione są mniejszych rozmiarów litery „R”, „I”, dwie litery „A” oraz
litera „Y”.
Monogramy celi numer 2 nie stanowią zjawiska odosobnionego w cyklu nowicjackich malowideł. Podobne koncepcje, powstałe w różnych okresach i stanowiące dzieło wielu malarzy, składają się z liter przeważnie dwuelementowych,
zestawianych z motywem krzyża greckiego osadzonego na lasce odpowiadającej
pionowej belce krzyża łacińskiego. W niektórych przypadkach pozioma laska
litery H w monogramach Najświętszego Imienia Jezus ma formę mocno rozwartej litery V, co jest być może odpowiednikiem analogicznego motywu w monogramach maryjnych, ilustrującego literę Y. Istnieją również pojedyncze oryginalne koncepcje. Nie brakuje przykładów, w których krzyż osadzony
jest na półkolistym wybrzuszeniu, a jego ramiona, nierzadko podkreślone szeryfami, w wielu przypadkach nawiązują do formy krzyża maltańskiego. Monogramom tym często towarzyszą dodatkowe symbole, takie jak serce, gwoździe
i inne motywy przywołujące bolesny dramat ukrzyżowania.
Motywy te posiadają wiele analogii w XVII-wiecznym wyposażeniu bazyliki
i klasztoru. Odnajdujemy je wśród sztukaterii zdobiących sklepienie refektarza
klasztornego, zadatowanych na drugą ćwierć XVII wieku, a także w strukturze
wielu opraw snycerskich, zdobiących niektóre otwory drzwiowe bazyliki16 i obu
kondygnacji budynku klasztornego17. Osobną grupę tworzą malowidła, w których
monogram pełni funkcję atrybutu pojedynczych przedstawień figuralnych. Z takimi kontekstami mamy do czynienia na retabulum ołtarza głównego i w kaplicy św. Franciszka w bazylice18 oraz na malowidle ściennym w korytarzu przed
18
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
zakrystią19. Interesującym przykładem jest także rycina z książki D. C. Kochanowskiego pt. Novus Asserendae Immaculatae Conceptionis Deiparae Virginis...
z 1669 roku, dzieło J. A. Gorczyna20, dekoracja tylnej preteksty XVII-wiecznego
ornatu w Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku 21, a także obraz
ołtarzowy z XVII wieku znajdujący się w klasztorze Ojców Bernardynów w Leżajsku, przypisywany bratu Szymonowi Hermanowiczowi22 .
3. Interpretacja struktury semantycznej
Porządek analizy semantycznej malowideł23 sugerują kompozycje poszczególnych ścian, które sprawiają wrażenie pewnych całości zestawionych do siebie
parzyście.
a) Monogramy
Zagadnieniem szczególnie istotnym wydaje się interpretacja emblematów.
Monogram Jezusa, podobnie jak krzyż uważany za święty i skuteczny znak oraz
za środek zabezpieczający przed złymi duchami, powstał w następstwie skracania wyrazu oznaczającego Imię Jezus (IHCOYC). Około 200 roku posługiwano
się literami „IX”. To samo znaczenie posiadał zapis: „XP” względnie „IHSP”
wskazujący na Chrystusa, który stał się naszym Zbawicielem przez ofiarę krzyża. Często do symbolu tego dodawano wieniec laurowy jako znak zwycięstwa
oraz litery „A” i „W”, co symbolizowało wieczność i bóstwo Jezusa. Litery „IH”
splecione ze sobą tak, że przedłużona kreska poprzeczna litery „H” (eta) obejmowała umieszczoną przed nią albo w nią wpisaną literę „I” (jota), tworzyły
tajemny znak krzyża. Od IV wieku do „IH” dodawano jeszcze literę „C” (Σ – sigma). Skrót „IC” (IHCOYC) był szeroko stosowany w sztuce bizantyńskiej.
Wskutek latynizacji „IHC” rozpowszechniono „IHS”, które pojawiało się już w VII
i VIII wieku. W późniejszych czasach, zwłaszcza od XV wieku, dawną formę
słowa „Jezus – Ihesus” błędnie interpretowano jako „In hoc signo vinces” albo
„Jesus hominis Salvator” i często dodawano doń krzyż oraz trzy gwoździe, początkowo zapewne oznaczające literę „V”. W upowszechnieniu tegoż monogramu istotną rolę odegrali franciszkanie oraz Towarzystwo Jezusowe, które wybrało znak jako skrót wyrażenia „Jezus humilis societas”24.
Wybór monogramów25 zdobiących celę numer 2 nie wydaje się przypadkowy. Należy domniemywać, że znaki posiadały wydźwięk głównie franciszkański.
Jednym z tematów, istotnych w tym programie, był niewątpliwie kult Eucharystii, propagowany przez kaznodziejów i odpowiednie konfraternie, a także kult
Najświętszego Imienia Jezus26, posiadający głębokie uzasadnienie w Piśmie świętym, propagowany w XI wieku szczególnie przez św. Bernarda z Clairvaux, a w XV
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
19
wieku przez św. Bernardyna z Sieny. Ów znamienity franciszkanin napisał: „O
Imię Jezusa, wyniesione ponad wszelkie imię! O Imię zwycięskie! Radości aniołów, szczęście sprawiedliwych, przerażenie potępionych (...) Umysł się miesza,
język drętwieje, wargi niezdolne są wyrzec słowo, gdy się ma sławić Najświętsze
Imię Jezusa”. Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, był centrum osobistego życia św.
Bernardyna i jego nauki. Chrystocentryzm dogmatyczny, obejmujący prymat
Syna Bożego, Jego królewską godność, a także cześć dla imienia Jezus, tajemnicy Jego narodzenia, Eucharystii, Paschy, Najświętszego Serca, wniebowstąpienia
itd., tłumaczy zjawisko słynnego monogramu „IHS”, które św. Bernardyn wypisał złotymi zgłoskami na tablicy noszonej przez siebie27.
Kult ten św. Bernardyn zaszczepił w Janie Kapistranie, swoim uczniu, który
współpracował z nim w charakterze penitencjarza, wsłuchiwał się w jego płomienne kazania katechizmowe i brał udział w spontanicznej modlitwie28. Na osobne nabożeństwo do Najświętszego Imienia Jezus z własnym oficjum, zakonowi
franciszkańskiemu pozwolił papież Klemens VIII, a na cały Kościół rozciągnął
je papież Innocenty XIII29. Rozwijanie nabożeństwa łączyło się również z wieloma faktami historycznymi, zwłaszcza z misją, którą św. Jan Kapistran otrzymał
od papieża Mikołaja V w 1451 roku, upoważniającą go, jako legata papieskiego
i inkwizytora, do głoszenia krucjaty antytureckiej30. W związku z tym symbol
„IHS” stał się najbardziej charakterystycznym atrybutem w ikonografii św. Bernardyna ze Sieny i św. Jana Kapistrana, symbolizującym chrystocentryzm ich duchowości31.
Św. Jan Kapistran, wielki kaznodzieja i charyzmatyk, dał początek polskiej
gałęzi obserwantów franciszkańskich, zwanych bernardynami. Jego ośmiomiesięczny pobyt w Krakowie na przełomie 1453 i 1454 roku, dzięki zaproszeniu króla Kazimierza Jagiellończyka i kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, zaowocował
wstąpieniem do zakonu około stu trzydziestu kandydatów, w tym wielu ludzi reprezentujących środowisko uniwersyteckie oraz utworzeniem u stóp Wawelu pierwszego domu bernardyńskiego. Ruch okazał się bardzo ekspansywny. W ciągu niespełna piętnastu lat powstało siedemnaście fundacji. Bernardyni byli w Polsce
zakonem nowym, bardzo uwrażliwionym na potrzeby miejscowe ludności32.
Duchowość wielkich reformatorów nie pozostała bez wpływu na środowisko
polskich obserwantów franciszkańskich. W społeczności tej zasłynął św. Szymon
z Lipnicy, który idąc za przykładem św. Bernardyna ze Sieny, w czasie swoich
kazań, powtarzał głośno ze zgromadzonym ludem po trzykroć Imię Jezus33.
Naśladowcą św. Bernardyna ze Sieny był także bł. Władys­ław z Gielniowa34.
W swojej działalności duszpasterskiej oraz w życiu zakonnym bernardyni
podkreślali także kult do Najświętszej Maryi Panny, czym partycypowali w pobożności franciszkańskiej, łączącej ten nurt z czcią dla człowieczeństwa Chry-
20
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
stusa. W duchu zakonu z entuzjazmem propagowali nabożeństwo do Niepokalanego Poczęcia, zwłaszcza koronkę Siedmiu Radości Maryi, czym
naśladowali św. Bernardyna ze Sieny i św. Jan Kapistrana35. Bogdalski stwierdza, że „nawet poza obowiązkami wspólnemi, w prywatnem życiu każdego z braci zakonnych, przejawiał się ten gorący kult, ten płomienny afekt miłości dla
Najświętszej Dziewicy. W każdej celi był Jej obraz, w landem sercu pamięć
o Niej. Ściany mieszkań pokryte były aktami strzelistemi lub wierszami ku Jej czci”,
a jeden z najstarszych rękopisów zakonnych Mikołaja z Sokolnik z 1483 roku
przechował tekst wiersza łacińskiego, jaki ku czci Bogurodzicy ułożył i na drzwiach
swej celi wypisał św. Szymon z Lipnicy. Zakonnik ten odmawiał długie koronki, godzinki i inne modlitwy. Wiele godzin trwał na czułych rozmowach z Matką Najświętszą, dodając co dzień do zwykłych modlitw specjalne Benedictam
i Coronam. Ponadto za przykładem św. Franciszka i św. Bernardyna Sieneńskiego do każdej uroczystości Matki Bożej przygotowywał się długimi postami.
Przed schyłkiem XV wieku w kościołach bernardyńskich śpiewano Godzinki
o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej36 . Bł. Władysław z Gielniowa, podejmując w swych kazaniach temat męki Pańskiej, wystąpienie zaczynał od słów
umieszczonych przez Piłata na krzyżu: „Jesus Nazarænus, Rex Judeorum”, czasem w motto kazania włączał również imię „Maria”. W ten sposób podkreślał
współudział Bogurodzicy w dziele zbawienia i dawał wyraz swej miłości
do Niej37.
Czynniki te, obok działalności duszpasterskiej i apostolskiej, a zwłaszcza
pobożności, w której chrystocentryzm i maryjność stanowiły elementy szczególnie wiodące38, musiały odgrywać istotną rolę w świadomości pierwszych i następnych pokoleń bernardynów. Echem tych zjawisk jest ikonografia 39, której
licznych przykładów można dopatrzyć się także w wyposażeniu leżajskiego kompleksu sakralnego.
Twórca malowideł nowicjackich w celi numer 2 był z pewnością pod wrażeniem miejscowego Sanktuarium, w którym kult maryjny był żywy od początku40. Podejmując symbolikę maryjną, nie odniósł się jednak wyraźnie do specyfiki kultu lokalnego41. Emblematy, które przedstawił, dają się ująć w szerszym
kontekście zjawisk i nawiązują do zwyczaju zdobienia ścian cel zakonnych,
wzmiankowanego przez kronikarzy już w odniesieniu do XV wieku.
Kilka symboli w obrębie jednego wnętrza stanowi naszym zdaniem odzwierciedlenie pewnego kanonu, czytelnego w zestawieniach obok siebie postaci św.
Jana Kapistrana, św. Bernardyna ze Sieny oraz św. Bonawentury, św. Ludwika
z Tuluzy i innych świętych franciszkańskich. W kontekstach tych42 nietrudno
dopatrzeć się tendencji do ilustrowania ponadczasowego wymiaru wartości inspirujących początki franciszkańskiego ruchu obserwanckiego w Polsce. Atry-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
21
butami zrozumiałymi dla odbiorcy był sztandar na drzewcu, księga oraz gloria
z monogramem „IHS”. W procesie tym ważną rolę odegrały z pewnością wyspecjalizowane w rzemiośle zakonne warsztaty snycerskie43, tworzące w ciągu
wieków własne tradycje artystyczne, do pewnego stopnia niezależne od ogólnoeuropejskich trendów ikonograficznych i formalnych44. Twórczości autora malowideł nowicjackich nie należy więc odrywać od tych zjawisk.
b) Przedstawienia na ścianie północnej i południowej
Na szczególną uwagę zasługuje scena figuralna zaprezentowana pierwszoplanowo z lewej strony ściany południowej (il. 3), z wyodrębnioną sylwetką stojącego zakonnika w habicie franciszkańskim, prawdopodobnie św. Franciszka
z Asyżu, i umieszczoną obok grupą postaci oddanych w pozycji siedzącej, wśród
których należy domyślać się Madonny z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów.
Przedstawieniu temu na ścianie północnej odpowiada sylwetka mężczyzny odzianego w długie i obfite szaty (il. 6). Trudno ją jednak zidentyfikować z uwagi
na zły stan zachowania malowidła45.
Koncepcja widoczna w obrębie ściany południowej przypomina przedstawienia w typie Maestà, szczególnie rozpowszechnione we włoskim gotyku, inspirowane sztuką bizantyńską, charakteryzujące się frontalnym ujęciem postaci. W przedstawieniach tych, popularnych niemal w takim samym stopniu, jak
Krucyfiks, postacią tytułową jest tronująca Madonna otoczona aniołami i świętymi z Dzieciątkiem, które kreśli rączką znak błogosławieństwa. Koncepcje te
stanowiły jakby pogodny odpowiednik tajemnicy krzyża, będąc nośnikiem nadziei płynącej z orędownictwa Maryi u Syna. Znalazły wyraz w twórczości takich artystów jak Cimabue, Giotto, Duccio di Buoninsegna i Simone Martini46.
Do najbardziej znanych, uwzględniających m.in. sylwetkę św. Franciszka z Asyżu, należy niewątpliwie malowidło Cimabuego w asyskiej bazylice dolnej47.
Koncepcja leżajskiego malowidła, po gruntownej restauracji, zdaje się przeczyć naszej tezie. Brak w niej postaci Jezusa. Jednak gdy weźmie się pod uwagę
to, że prace konserwatorskie w celach nowicjackich często polegały nie tylko
na zabezpieczaniu odkrytych elementów oraz ich punktowaniu, lecz także na rekonstrukcji całych partii, nie zawsze możliwej w całości, należy domniemywać,
że na naszym malowidle pierwotnie mogła być sylwetka Dzieciątka Jezus i postać świętego franciszkańskiego z prawej strony, stanowiąca wizualny odpowiednik św. Franciszka stojącego z lewej.
Asyskie dzieło Cimabuego mogło być bezpośrednim lub pośrednim źródłem
inspiracji dla twórcy malowideł leżajskich. W powyższym przekonaniu utwierdza fakt możliwości kontaktowania się bernardynów z wieloma środowiskami
zachodniej Europy48. Bernardyni pielgrzymujący do Ziemi Świętej, Asyżu i in-
22
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
nych miejsc Italii musieli stykać się z dziełami sztuki czołowych mistrzów włoskiego trecenta i quattrocenta. Inspiracją wielu doznań i przemyśleń estetycznych
mogły być dla nich z pewnością znamienite malowidła Cimabuego, Giotta, Puccio Capanny, braci Lorenzettich i innych artystów, pozostające w asyskim sanktuarium Grobu Zakonodawcy49. Ekspansywność tego środowiska, a także jego
otwartość na kulturę lokalną i obcą wypowiedziała się z pewnością poprzez treść
obiektów wchodzących w obręb ruchomego wyposażenia pierwszych bernardyńskich świątyń. Chodzi tu o liczne ołtarze, obrazy kultowe, a zwłaszcza malowidła ścienne.
Sylwetki kaczek i gołębi wypełniające powierzchnię ściany południowej (il. 3)50
nadają malowidłu charakter sceny rodzajowej o znaczeniu symbolicznym. Kaczka to symbol beztroski, powierz­chowności, gadulstwa, ciekawości, plotki, pochlebstwa i oszustwa. W starożytnym Egipcie była ptakiem ofiarnym związanym
z kultem Izydy i wschodem słońca, w Chinach uosabiała miłość małżeńską i szczęście. Kaczkę mandaryńską traktowano jako wyobrażenie ptaka świętego, znak
wiernej miłości i popędu ży­ciowego. Starożytni Grecy widzieli w kaczce ptaka
Penelopy, wcielenie Matki Natury, niszczącej nocą to, co tworzy w dzień i pra­
cujące nadaremnie przez całą wieczność. U Żydów kaczka oznaczała nieśmiertel­
ność, w baśniach słowiańskich uważana była za ptaka składającego złote jajo
(Słońce)51.
W interpretacji naszego malowidła celowe wydaje się poszukiwanie znaczeń
chrześcijańskich. Być może chodzi tu właśnie o nieśmiertelność, gdyż w przeciwnym wypadku należałoby liczyć się z pejoratywnym znaczeniem żarłocznego ptaka52, zestawionego z akcją zbierania pokarmu rozrzuconego na ziemi.
Gołębiom przypisywano szczególne znaczenie w symbolice pogańskiej i biblijnej. Starożytna wiedza przyrodnicza podkreślała ich prostotę, miłość, niewinność i łagodność. Utrzymywano powszechnie, że gołąb jest pełen miłości
i delikatności wobec przedstawicieli swojego gatunku. W przypadku śmierci
jednego z parki gołębiej, partner nie szuka nowego związku. Odnosi się to zwłaszcza do turkawki, która lubi samotność bardziej niż towa­rzyski gołąb domowy.
Jej łagodne gruchanie wyobraża tęsknotę i szukanie pomocy53.
Księga Rodzaju w rozdziale ósmym trzy razy wspomina o gołębiach, które
Noe wypuścił z arki, aby dowiedzieć się, na ile opadły wody potopu (Rdz 8.
10–11). Zarówno gołąb, jak i gałązka oliwki stały się symbolami pojednania i pokoju, były wielokrotnie wykorzystywane w sym­bolice chrześcijańskiej. Gołębie
i synogarlice zaliczano do darów ofiarnych Starego Przymierza. W niektórych
wypadkach Prawo wymagało od ludzi niezamożnych złożenia w ofierze dwóch
gołębi albo dwóch synogarlic (Kpł 1,14; 12,8; 14,21 n.; Lb 6, 10; Łk 2, 24), jednego w ofierze całopalnej, jako czysty wyraz uwielbienia Boga, i drugiego w ofierze
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
23
przebłagalnej. Akt ten stanowił typ Chrystusa w Jego obu naturach54. Najwyższe
znaczenie ptak ten otrzymał pod­czas chrztu Chrystusa, gdy Duch Święty przybrał postać gołębicy (Mt 3, 16; Mk 1, 10; Łk 3, 32; J 1, 32). Czwarta apokryficzna
Księga Ezdrasza poświadcza, że Izraelici widzieli w gołębiu ulubionego ptaka
Boga (4 Ezd 15, 26)55.
Teologowie okresu patrystycznego wielokrotnie omawiali w swych pismach
mistyczny związek między gołębicą i Oblubienicą-Kościołem Starego i Nowego
Testamentu, a także duszą zjednoczoną z Bogiem. Komentarzy jest wiele. Można je podzielić na teologiczne, które zajmują się tajemnicą chrztu i do niej odnoszą miejsca ze Starego Testamentu, oraz moralne, w których mowa jest o właściwościach gołębia. Wielu komentatorów w gołębiu widzi symbol Chrystusa56.
Bóg-Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami niejednokrotnie nazywa Oblu­bienicę
(Kościół i duszę obdarzoną łaską) „gołębicą”57. Także Maryja, niepokalanie poczęta Matka Boga, jest sławiona jako „czysta gołębica”, która przyniosła gałązkę
oliwną bliskiego wybawienia, a w Pieśni nad Pieśniami mówi się o Niej w pełnym znaczeniu tego słowa, gdyż jest korzeniem i sercem Kościoła58. Komentarze
moralne w cechach gołębia i synogarlicy dopatrywały się przykładu dla wszystkich ochrzczonych, a zwłaszcza dla dziewic i wdów59.
Należy domniemywać, że motyw gołębia widoczny na malowidle nawiązuje
do tego typu symboliki. Stanowił wezwanie do lotu (Ps 55,7) siłami ducha i do odpoczynku, kiedy zrozumie się „skarby mądrości i wiedzy Bożej”60.
W dolnej partii malowidła na ścianie północnej (il. 6), w scenie rodzajowej
wśród zarośli artysta namalował sowę. Ptak jako noctua, nycticorax, γλαύξ posiada wiele znaczeń. Duże oczy o jaskrawożółtych lub pomarańczo­wych tęczówkach, otoczone piórami rosnącymi promienieliście i odmiennie ubarwionymi,
sprawiające wrażenie, jakby zakrywały potężny mózg, sprawiły, że sowę uważano za symbol mądrości61. Sądzono, że w ciemno­ściach sowa rozpoznaje rzeczy
i fakty niewidoczne dla innych, a w noc miesięczną otrzymuje światło zabarwione refleksją i namysłem nie bezpośrednio od Słońca, lecz odbite za pośrednictwem Księżyca. Sowa była także wyobra­żeniem nauki, nocnych studiów,
jasnowi­dzenia i proroctwa. Jako ptak prowadzący nocny tryb życia, w dzień sypiający w cieniu, stała się symbolem smutku, ciemności, samo­tności, melancholii, związku z siłami chtonicznymi, milczenia, deszczu i burzy, wód, roślinności,
zimy, długich nocy i śmierci62 .
Wydaje się mało prawdopodobne, by na malowidle leżajskim dochodziły
do głosu treści pogańskie. Sowa nawiązuje tu raczej do symboliki chrześcijańskiej i ludowej. Materiału do analizy dostarczają zwłaszcza pisma Ojców Kościoła, z których jedni widzą w sowie symbol zwolenników duchowej ciemności, lękających się światła zbawienia i Zbawiciela, a zatem niewierzących,
24
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
heretyków, filozofów i mędrców63, inni, na podstawie Psalmu 101,6, dostrze­gają
w niej symbol świętości, a nawet Chrystusa samotnego w nocnej pomroce cierpienia oraz świętego „w nocy wiary”, oddalonego od świata i oddającego się
kontemplacji64 .
Występujące obok czaple miały również uzasadnienie symboliczne. Ponieważ
ptak ten chodzi powoli, wysuwając nogi daleko naprzód, tak jakby się skradał,
widziano w nim symbol ostrożności i czujności. Długi dziób, który wszędzie
wtyka, uczynił zeń wyobrażenie ciekawości i poszu­kiwania ukrytych mądrości65.
W chrześcijaństwie średniowiecza czapla, podobnie jak inne zwierzęta niszczące węże, symbolizowała Chrystusa zwyciężającego grzech i szatana. Czaplę, która według Pliniusza Starszego miała ronić łzy z bólu, uważano za atrybut Chrystu­
sa na Górze Oliwnej, natomiast czapla siwa, popielata, stanowiła symbol
pokuty66.
Czapla ukazana nieco wyżej, stąpająca ostrożnie i powoli, odzwierciedla spokój, majestatyczność i czujność. Z układu nóg można wnioskować, że podąża
przed siebie tak, jakby się skradała. Jest ostrożna i czujna, a także ciekawa, zajęta
poszu­kiwaniem ukrytych mądrości. Druga czapla, zajęta gąsienicą trzymaną
w dziobie, ma niewątpliwie wymowę chrystologiczną. Znaczenie to pomnaża
bliskość emblematów „IHS”. Wydaje się, że wspomniane ptaki należy interpretować w kontekście inskrypcji wyeksponowanej pod wieńcem na powierzchni
banderoli: „Nosce Te Ipsum” („Poznaj samego siebie”).
c) Przedstawienia na ścianie wschodniej i zachodniej
Proste linie ułożone horyzontalnie na powierzchni wschodniej ściany lunetowej (il. 1) zdają się przypominać tło służące zapisowi melodii według notacji
„gregoriańskiej”. Z lat 817–834 pochodzi pierwszy znany rękopis chorału gregoriańskiego z melodiami sporządzonymi tego typu notacją bezliniową (in campo aperto), a zatem mało precyzyjną. W XI wieku Hermannus Contractus, dla
uściślenia i sprecyzowania interwali, wprowadził oznaczenia literowe. W 986
roku w klasztorze w Corbie uściślono zapis muzyki chorału gregoriańskiego wprowadzeniem notacji z linią. Dla dźwięku fa linię kreślono inkaustem czerwonym,
zaś dla dźwięku do – żółtym. System ten udoskonalił Guido d’Arezzo, dodając
dalsze linie. Na bazie notacji francusko-normadzkiej rozwijała się notacja chorałowa rzymska, zwana nota quadrata oraz niemiecka (gotycka), uwzględniająca
system znany jako neumy. Notacja stosowana w dzisiejszych księgach liturgicznych opiera się na notacji powstałej w 2. poł. XII wieku we Francji i Włoszech,
uzupełnionej pewną liczbą znaków pomocniczych. Wysokość poszczególnych
dźwięków określa położenie nut w systemie czterolinii, opatrzonym odpowiednim kluczem. Stosowano także większą ilość linii67.
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
25
Linie zaprezentowane przez bernardyńskiego malarza ułożone są w pewne
grupy tworzące rytmy charakterystyczne, po cztery linie w każdym. W górnej
strefie zachowało się ich znacznie więcej, co jednak ostatecznie nie podważa
naszej tezy. Brakuje kluczy i innych znaków. Motywy te mogły się nie zachować
bądź też linie dziś istniejące miały być tłem pod zapis notacji muzycznej, ostatecznie niezrealizowany. Występowanie koncepcji o podobnej strukturze semantycznej w rozbudowanym cyklu malowideł nowicjackich tezę tę mogłoby potwierdzać68.
Zainteresowanie budzi zwłaszcza przedstawienie osoby świętej po lewej stronie od wyjścia, ujętej wieńcem oraz najbliższy jej kontekst formalny i ideowy.
Podstawą do wstępnej interpretacji jest aureola i korona na głowie oraz gałązka
palmy i miecz, które święta trzyma w dłoniach, a także potwór namalowany
poniżej. Zestawienie atrybutów wskazuje na św. Małgorzatę dziewicę i męczennicę, przywołując okoliczności jej śmierci69.
Św. Małgorzata przyszła na świat w Antiochii Pizydyjskiej. Podanie głosi,
że była córką pogańskiego kapłana. Po przedwczesnej śmierci matki została oddana pod opiekę piastunce, która będąc chrześcijanką doprowadziła ją do poznania Ewangelii i do przyjęcia Chrztu św. W Małgorzacie zakochać się miał
namiestnik rzymski, który chciał pojąć ją za żonę, ona jednak stanowczo odmówiła twierdząc, że ma już Oblubieńca, Jezusa Chrystusa. Decyzja ta spowodowała areszto­wanie, w trakcie którego groźbami i straszliwymi torturami usiłowano skłonić Małgorzatę do porzucenia chrześcijaństwa. Wtedy też miał się
dziewczynie ukazać szatan w postaci smoka i zaatakować ją. Odpędziła go jednak znakiem krzyża świętego. Kiedy nadal obstawała przy wierze świętej została ściętą. Miało to nastąpić 20 lipca w latach 303–305, za panowania cesarza
Dioklecjana70.
Małgorzata z Antiochii należała w średniowieczu do najbardziej znanych
świę­tych. Jej kult rozpowszechnili zapewne krzyżowcy. Na Zachodzie była
wśród czternastu wspomożycieli, do których pomocy uciekał się lud w szczególnych potrzebach. Przedstawiano ją zwykle ze smokiem lub z krzyżem w ręku,
a także z koroną na głowie, chociaż nie była królową. Oblicze widoczne na leżajskim wizerunku, okolone krótkimi włosami, swoją delikatnością wskazuje
na młodą niewiastę, jaką była w chwili zgonu. Miecz71 stanowi niewątpliwie
symbol nawiązujący do rodzaju śmierci, zaś palma oraz wieniec laurowy opasujący wizerunek, oznaczający sławę, odniesione zwycięstwo i wieczną nagrodę jest typowym atrybutem męczennika. Z ikonograficznego punktu widzenia
istotne znaczenie pełni także korona wieńcząca głowę świętej72 . Należy domniemywać, że występujące w tle znaki tworzyły inskrypcję odnoszącą się do
wizerunku.
26
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Treść prezentowanego malowidła sprzyja interpretacji przedstawienia na sąsiedniej ścianie, gdzie odnajdujemy scenę z Ukrzyżowaniem, Golgotą i Jerozolimą. Potwór widniejący poniżej dwóch krzyżujących się elementów73, a zatem
analogicznie jak na przykładzie wcześniej prezentowanym, mobilizuje do upatrywania w nim wizerunku złego ducha. Obie sylwetki mają podobne głowy
z otwartymi ustami, sierść przypominającą rybie łuski, wyprostowane łapy
i grzbiet oraz wystający ku górze zakrzywiony cienki ogon, zakończony dość
znaczną kitą. Nie bez znaczenie jest i to, że oba potwory, ustawione antytetycznie, siedzą na przednich łapach, mają głowy uniesione i wzrok skierowany przed
siebie. Każdy z nich przypomina czteronożnego drapieżnika, najprawdopodobniej lwa.
Koncepcje te różnią się nieco. Głowa potwora widocznego w obrębie ściany
wschodniej jest owalna. Uderzają w niej szeroko otwarte oczy widoczne z boku,
ujęte powiekami o kształcie migdałów, usta szeroko otwarte, stosunkowo krótki nos podobny do ludzkiego, olbrzymi i opadający ku dołowi język, przypominający tradycyjne wyobrażenia wisielca. Głowa potwora ukazanego na powierzchni glifu ma kształt psiego łba, uszy i oczy przypominają detale ludzkiej twarzy,
zaś paszcza z obnażonym kompletnym uzębieniem, szeroko otwarta i długa,
przygotowana do ataku, uderza grozą. Bliskość malowideł dowodzi, że w obu
przypadkach mamy do czynienia z przedstawieniem szatana74, który, w kontekście Golgoty, nawiązuje do średniowiecznych przedstawień scen Ukrzyżowania
z diabłem umieszczanym pod stopami Zbawiciela, zwykle przedstawianym
w kształcie węża75.
Upadłych aniołów ukazywano przeważnie jako istoty ze skrzydłami, podobne do nietoperzy. W przedstawieniach tych rogi symbolizowały straszliwą
siłę, złość raniącą i zabijającą dusze, pazury – pochwycenie, zatrzymanie i rozdzieranie łupu, natomiast ogon – zwierzęcą namiętność. Twórcy posługiwali
się także postacią węża, w którym już ludy pogańskie dopatrywały się symbolu grzechu pierworodnego, oraz potęgi wrogiej ludziom i sprzeciwiającej się
Bogu76. Pismo św. określa węża mianem ojca grzechu. W Nowym Testamencie77
dostrzega się w nim także symbol szatana i jego zwolenników, a także podstępu, zepsucia i oszczerstwa. W sztuce starochrześcijańskiej, zwłaszcza nagrobnej, zachowały się liczne przedstawienia z wężem ilustrujące grzech pierworodny78 .
Do symboli szatana zalicza się także smoka. Posiadały często ciała węża,
potworów morskich, krokodyli nierzadko ze skrzydłami, pazurami i ogromną
paszczą ziejącą ogniem. W Piśmie św. smok, Behemot i Lewiatan oznaczały potwora morskiego (Ps 104, 26; Hi 40, 15. 25), często jednak, zwłaszcza w okresie
chrześcijaństwa – szatana i jego potęgę (por. Ap 12). W sztuce romańskiej, zwłasz-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
27
cza wśród dekoracji zdobiących kapitele kolumn, podstawy świeczników, inicjały, smoki symbolizowały tryumf Chrystusa79.
Zło, a zwłaszcza niższe siły człowieka, sferę popędów, nieporządek i chaos
w sztuce i kulturze chrześcijańskiej symbolizowały także inne zwierzęta. Częstym motywem był kruk, z racji czarnego upierzenia i związku z pogańskimi
misteriami, a także lis, wilk, żmija, kozioł, kogut, wieloryb, ropucha, małpa, kot,
niedźwiedź. Owe szatańskie zwierzęta, zwłaszcza w sztuce baroku, pełniły niebagatelną rolę dydaktyczną80. Diabła, przyjmującego najczęściej postać zwierzęcą, zestawiano z wyobrażeniami św. Michała Archanioła, św. Jerzego i innych
świętych, z ilustracjami scen kuszenia i egzorcyzmów81, a także z przedstawieniami Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny82 . Szatan, przybierający postać psa, kota, kozła, sępa, lisa lub fantastycznego potwora, stanowił nieodłączny element scen ilustrujących piekło czy śmierć 83.
Osobliwe znaczenie w ikonografii chrześcijańskiej odgrywał lew, który jako
„król zwierząt”, charakteryzujący się czujnością i siłą, od najdawniejszych czasów uważany był za najdoskonalszego stróża. Stąd podobizny tego zwierzęcia,
znane w całej Azji Przedniej i Palestynie, wzmiankowane wielokrotnie na katach Pisma św., lokowano przy bramach, wejściach do świątyń, stopniach tronowych, grobowcach itp., a także umieszczano w formie małych wizerunków
na amuletach, pierścieniach, kołatkach i innych przedmiotach użytkowych.
Niekiedy przedstawienia lwów, zwłaszcza na grobowcach wo­jowników, pomnikach poległych bohaterów i monumentach, symbolizowały zwycięstwo, czujność i walecz­ność. Cechy zwierzęcia budziły podziw i trwogę, dlatego wykształciła się tu podwójna symbolika, wska­zująca na dobro i Boga, względnie na zło
i szatana84 .
Sztuka chrześcijańska, podobnie jak starożytna, obfitowała w motywy lwa,
umieszczane często na romańskich portalach i w głównych oknach kościołów,
a także na tronach biskupich. Lwy w pozycji siedzącej, dźwigające kolumny
i trzymające w łapach postacie ludzi albo zwierząt, stanowiły ilustrację walki
z siłami demonicznymi i ujarzmienia ich. Szczególnie interesujący wydaje się
prastary motyw lwa, mającego dwa ciała i jedną głowę, występującego często
w sakralnej rzeźbie kamiennej wczesnego okresu ro­mańskiego. Motyw ten,
pochodzący ze starożytności grecko-rzymskiej i Azji, jako symbol oznaczał
przezwyciężanie przeciwieństw w Chrystusie, Bogu-Człowieku, często jednak,
zwłaszcza w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jednoznacznie symbolizował szatana 85.
Zwierzęta wyeksponowane na malowidłach leżajskich są hybrydami86, w których można dostrzec cechy lwa. Są to jednak ujęcia dość oryginalne, ukształtowane wyobraźnią zakonnego twórcy.
28
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Scenie Golgoty w obrębie lewego glifu odpowiada po stronie przeciwnej ujęty prostokątnym obramieniem emblemat śmierci (il. 2). Trupia czaszka, o ile
występowała u stóp krzyża, stanowiła odniesienie do praojca Adama względnie
Golgoty, na której ukrzyżowano Chrystusa (Mt 27, 33; Łk 23, 33). Częściej jednak stanowiła symbol śmierci, marności, próżności (vanitas) i krótkotrwałości
życia87.
Pod względem formalnym motyw ten można zestawić z konturem zegara
o okrągłej tarczy z rzymskimi cyframi i wskazówkami ustawionymi na godzinie
dziesiątej, zdobiącym po drugiej stronie wnętrza powierzchnię lewego glifu okiennego (il. 5). Zegar służący odmierzaniu czasu, należy, podobnie jak klepsydrę,
rozpatrywać w kategoriach symbolu przemijania ludzkiego życia88. Osobne znaczenie posiada z pewnością także liczba „dziesięć”, która ciesząc się u Ojców
Kościoła dużym poważaniem, oznaczała prawo wyrażone w dziesięciu zdaniach89.
U góry zachowały się fragmenty napisu w języku łacińskim, obecnie nieczytelnego, będącego istotnym dopowiedzeniem struktury semantycznej motywu.
Poniżej zegara odnaleziono fragmenty malowidła, w którego skład wchodziła
banderola z inskrypcją90.
W okresie zaistnienia leżajskich malowideł symbolika śmierci znajdowała
czytelny wyraz w przebogatej obyczajowości staropolskiej z jej niezwykle wymowną pompa funebris91, a także w „tańcach śmierci”92, którego eschatolo­giczna
treść, przybierająca postać satyryczną o podłożu społecznym, stanowiła przypomnienie fundamentalnej prawdy o zrównaniu wszystkich ludzi wobec śmierci93. Polskie dans macabre94 , współbrzmiały z osławioną rubasznością bernardynów jednającą im popularność, a także z kaznodziejstwem bernardyńskim,
piętnującym często wy­bryki możnych. Nie dziwi zatem, że właśnie z tego kręgu
wyszły koncepcje plastyczne dopełniane stosownymi tekstami lite­rackimi95, które obok innych przedstawień makabrycznych w okresie kontrreformacji, wycisnęły silne piętno na życiu kulturalnym i religijnym w Polsce96.
Kluczem do zrozumienia symboliki malowidła leżajskiego są konkretne przykłady ówczesnego malarstwa. W kościele św. Katarzyny w Krakowie zachował
się obraz znany jako „Koło śmierci”97, będący moralitetem pouczającym o znikomości życia ziemskiego, typowym dla kontrreformacyjnych nastrojów wzmożonej pobożności, a także dla czasów krwawych wojen i szalejącego „powietrza
morowego”. Przykład ten daje się rozpatrywać w świetle problematyki rozpowszechnionych wówczas przeróżnych form plastycznego upostaciowania idei
marności (Vanitas), przemijania, nietrwałości, złudy dóbr doczesnych, potrzeby
wiary i umiejętności „dobrej śmierci”, zrównującej wszystkie stany. Idee te przedstawione zostały w drastycznej formie, podobnie jak na wielu ówczesnych obrazach pokazujących rozkładające się, pożerane przez robactwo ciała, czaszki
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
29
z kłębiącymi się w nich wężami, kościotrupy w butwiejących szatach, kruszące
się mury, porzucone i poniszczone klejnoty itp.98
Wszystkie elementy kompozycji wspomnianego obrazu krakowskiego mają
wymowę symboliczną. Nie bez znaczenia dla analizy malowideł leżajskich jest,
zilustrowany na samym szczycie tego dzieła, kościotrup z rękami założonymi
na głowę, przed którym znajduje się klepsydra. Nieprzypadkowy był także bezpośredni kontekst miejsca obrazu pierwotnie wiszącego nad ostrołukowym portalem, traktowany był jako część składowa kompozycji. Drzwi stanowiły tu „oczywisty symbol śmierci jako przejścia z jednej rzeczywistości w inną”99. Emblemat
śmierci w interesującym nas leżajskim cyklu był także elementem dekoracji związanej z wejściem do wnętrza celi.
Konteksty kulturowe sprzyjają również interpretacji monogramów, zwłaszcza „IHS”, zestawionych z motywem serca i trzech gwoździ. Wiele interesujących
przykładów można odnaleźć wśród dekoracji barokowych paramentów liturgicznych, katafalków i innych sprzętów używanych podczas rozmaitych ceremonii religijnych.
Na jednym z XVII-wiecznych ornatów znajdujących się w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu, pochodzącym z tamtejszego kościoła Ojców Bernardynów, widzimy przedstawienie zasady vanitas, dokonane za pomocą zestawienia czaszek z atrybutami stanów i profesji. Program ideowy stanowił
ostrzeżenie adresowane do wszystkich ludzi, informujące, że niezależnie od pozycji i stanowiska zajmowanego w życiu, przyjdzie czas zdawania rachunków
z doczesnego włodarstwa. Ważność tego przesłania podkreśla fakt użycia do prezentowanego stroju „niebylejakich” materiałów: aksamitu, srebrnej oraz złotej
nici100.
Innym przykładem jest komplet szat liturgicznych z końca XVIII wieku,
znajdujący się w skarbcu katedry kieleckiej. Kolumnę pleców ornatu zdobi monogram „IHS” i znajdujące się pod nim serce z trzema gwoździami, oplecione
koroną cierniową, broczące krwią na trzy postacie grzeszników cierpiących męki
ognia czyśćcowego. Na bokach preteksty widnieją symbole: krzew opadającej
róży, złamana gasnąca świeca w lichtarzu i cztery czaszki ze skrzyżowanymi
piszczelami. Przód ornatu zdobi monogram Maryi nad półksiężycem umieszczony w środku oraz czaszki i skrzyżowane piszczele. Kapę wyróżniają takie
same symbole, a kaptur przedstawienie nagiego kościotrupa z kosą, siedzącego
na trumnie. Wśród dekoracji dalmatyk najklarowniej przemawiają czaszki i piszczele, łopata, klepsydra, sucha gałązka gubiąca liście, półczaszka z połową twarzy i młotek. Program ikonograficzny ukazany na komplecie szat zawiera treści
teologiczne, których eksponowanie stało się modne w XVII i XVIII wieku. Głównym tematem dekoracji jest vanitas101.
30
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Na jednej z rycin Liber diligentiarum znajdującej się w Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego, pod banderolą, w kontekście znaków zodiaku Skorpiona i Strzelca, widnieje trupia głowa stojąca na klepsydrze, ujęta parą skrzydeł.
Pod klepsydrą na lutni siedzi sowa. Przedstawieniu towarzyszy inskrypcja widniejąca na banderoli i w obrębie zwoju wyeksponowanego poniżej sceny figuralnej. Rycina mówi o zarazie z 1677 roku, która „pod znakiem Skorpiona i Strzelca”, czyli jesienią, wzięła klepsydrę czasu w swoje władanie. Życie ulatywało
szybko, jak „na skrzydłach”, „milkły wesołe struny lutni, ogarnięte szponami
sowy, ptaka śmierci”. Wokół czaszki unosi się wstęga z lamentacją: „Nadszedł
czas opłakania godny, pędzimy życie skazańców, zbliża się smutna harmonia
śmierci”102 .
Oprócz wzorów ikonograficznych, czynnikiem inspirującym artystę mogły
być także „sztuki umierania”, w których istotną rolę odgrywała sprawa męki
Chrystusa i odkupienia wszystkich ludzi, rozumiana w kategoriach fundamentu
nauk przygotowujących człowieka do śmierci. Dlatego też w średniowiecznych
traktatach Jana Gersona, Mateusza z Krakowa i Domenico da Capranica, uważanych za wzorcowe, znajdujemy uwagi podkreślające znaczenie wydarzeń Wielkiego Piątku dla umierających jako racji pożytecznych w momencie rozstrzygania się losów ich dusz. Wydarzenia te w modlitwach miały być przypominaniem
cierpień Zbawiciela rozumianych w kategoriach zasłony na Sądzie Bożym oraz
tarczy przeciw pociskom diabelskim103. Istotna była zasada „solus Christus”,
wskazująca na moc zbawczą zasług samego tylko Syna Bożego, kierująca myśl
umierającego ku Jego postaci, mobilizująca do szukania w odejściu z tego świata podobieństw do zbawczej męki i śmierci na krzyżu. W ten sposób Chrystus
stawał się jakby figurą, obrazem ludzkich cierpień, wzorem, któremu chrześcijanie mieli dorównać, naśladując Jego postępowanie104.
Obok postaci Syna Bożego jako gwaranta, a jednocześnie dawcy zbawienia,
w utworach nauczających „sztuki dobrego umierania” ważne miejsce zajmowała osoba Maryi jako tej, która przeżyła cały ból męki i śmierci swego jedynego
Syna. Bogurodzica, uczestnicząc w misterium Odkupiciela świata, stawała się
Matką wszystkich umierających, z drugiej natomiast strony pamięć o Jej gotowości niesienia ludziom pomocy za sprawą Syna czyniła z Niej pośredniczkę
w trudnych momentach konfrontacji Boga z człowiekiem. Funkcja ta stała się
jednym z bardziej popularnych motywów w sztuce i literaturze wieków dawnych.
Orędownictwo to można zauważyć w późniejszych pieśniach średniowiecznych
szerzących kult Bogurodzicy jako Matki Miłosierdzia, Ucieczki Grzeszników,
Ucieczki w Trwodze. Pośrednictwo to ograniczano nierzadko do obrony przed
szatanem i do prowadzenia ku śmierci szczęśliwej. Motyw Maryi Matki umierających znalazł szczególne zastosowanie w tekstach modlitewnych przeznaczo-
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
31
nych dla osób oczekujących na odejście z tego świata. Był składnikiem niosącym
ukojenie, budzącym ufność i spokój potrzebny w tak ważnym dla każdego momencie105.
Trudno wyobrazić sobie, by czynniki te nie inspirowały bernardyńskiego
twórcy malowideł w celi numer 2. Poszczególne wątki treściowe porządkował
on według zasady symetrii pozwalającej domniemywać, że malowidła na ścianie
wschodniej i zachodniej, a także w obrębie glifów, uporządkowane były w dwóch
strefach. Wizerunkowi św. Małgorzaty mógł po drugiej stronie odpowiadać obraz ukazujący postać świętego względnie scenę z Niepokalanym Poczęciem i sylwetką potwora symbolizującego szatana. Podobny motyw mógł znajdować się
także w dolnej strefie prawego glifu drzwiowego, dopełniając symbolikę emblematu śmierci.
Sądzimy, że z treścią tych przedstawień harmonizowały malowidła zdobiące
powierzchnię ściany zachodniej, posiadające wiele elementów analogicznych, takich jak glify okienne i przyłucza. Swój odpowiednik posiadało z pewnością wyobrażenie tarczy zegarowej, a także monogram maryjny po lewej strony okna.
Trupia czaszka, Golgota z wizerunkiem smoka, zestawione z drzwiami informowały o rzeczywistości istniejącej poza celą zakonną. Podobnej wymowy
należy domyślać się w odniesieniu do okna, przez które docierała do świadomości zakonnika wizja świata doczesnego, przemijającego, pełnego marności i grzechu. Istotne dopowiedzenie ostrzegającego przesłania stanowiły pojedyncze
symbole, jak choćby zegar, uświadamiający prawdę o niszczycielskiej potędze
czasu i o nieuchronnej śmierci.
Ważnym kluczem do interpretacji leżajskich malowideł byłyby inskrypcje
(il. 7). Te jednak, zachowane fragmentarycznie, są trudne do pełnego rozczytania. Napis w języku łacińskim „Nosce te Ispum” („Poznaj samego siebie”),
wypełniający banderolę w obrębie ściany północnej, adresowany był do mieszkańca celi. Tekst w języku polskim, wypisany na trzech tablicach, widoczny
na samej górze kompozycji, dotyczący Męki Pańskiej, mobilizował do rozpamiętania ran Chrystusowych zadanych gwoździami, włócznią i koroną cierniową, stanowił także apel mobilizujący do poznania własnej grzeszności jako
przyczyny wielkopiątkowego dramatu, do przyjęcia postawy współczucia i współcierpienia z Chrystusem, był również wezwaniem do pokuty. Podobne przesłanie głosiły pojedyncze monogramy, wskazujące na Zbawiciela i Jego Matkę,
a także znaki symbolizujące cnoty chrześcijańskie i wizerunki świętych, którzy
byli żywymi przykładami cnót budzących refleksje wzywające do heroicznej
wybiórczości wobec wszelkich marności światowych. Wezwanie to domagało
się od zakonnika powzięcia kroków natychmiastowych, gdyż doczesność mija
bardzo szybko.
32
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Szczególne wymowne wydają się takie symbole jak tarcza zegarowa zamiast klepsydry oraz sowa, posiadająca w tym miejscu także odniesienie
do śmierci. Emblematy znikomości, przemijania i śmierci zostały, naszym zdaniem, celowo zestawione z symbolami pasyjnymi, maryjnymi i eschatologicznymi, aby ilustrowały problemy teologiczne, w dobie potrydenckiej szczególnie popularne. W symbolach tych można odczytać echo konkretnych rozpraw
o grzechu, pokucie, czyśćcu i rzeczach ostatecznych, a także poruszających
problem wiary w miłosierdzie i odkupienie przez krwawą ofiarę Chrystusa
oraz nadziei zbawienia po śmierci za wstawiennictwem Niepokalanie Poczętej
Maryi Panny.
Zamiarem twórcy było uświadomienie, że zgon człowieka, będący tryumfem śmierci, to dla chrześcijanina początek prawdziwego życia, którego próg
stanowi czyściec jako zapowiedź zbawienia wiecznego w niebie. Zbawienie to stanowi owoc walki ze złem, próżnością i przemijaniem. Zgodnie z duchem epoki,
malarz chciał oswoić żyjących z tajemnicą śmierci, natchnąć ich do lepszego,
prawdziwie chrześcijańskiego życia i pogłębić w nich nadzieję na zbawienie
po śmierci106.
Przypisy
1
Malowidła ścienne w 7 celach Nowicjatu na I piętrze zachodniego skrzydła klasztoru Ojców Bernardynów w Leżajsku. Dokumentacja konserwatorska. Oprac.: Piotr Konczarek, Kraków grudzień 2006, s. 4.
2
Konczarek twierdzi, że w tym przypadku mamy do czynienia z przedstawieniem kaczki. Tamże, s. 4.
3
Tamże, s. 4, fot. 13/162; 14/161.
4
Ostatni wyraz tekstu kończył się literami „...or”. Tamże, s. 4, fot. 15/164.
5
Por.: Tamże, s. 4.
6
Tamże, s. 4, fot. 16/146.
7
Tamże, s. 4–5.
8
Nietrudno dostrzec w nich pewnych analogii do korpusu Chrystusa z wizerunku łaskami słynącej Bożej Męki, którą w 1590 r. na miejscu objawień postawił Tomasz Michałek, eksponowanym w specjalnej przeszklonej kapliczce za głównym ołtarzem bazyliki. Zob. Sanktuarium
Leżajskie, zdjęcia: J. Ambrozowicz, J. Salamon, tekst: A. E. Obruśnik, Rzeszów 1998, il. 11. Analogie te stanowią jeden z argumentów przemawiających za ścisłym związkiem anonimowego
twórcy z miejscem szczególnym, za jaki wypada uznać leżajską świątynię i jej konteksty dziejowe.
9
A. E. Obruśnik, Zabytkowe malowidła w celach nowicjackich klasztoru Ojców Bernardynów w Leżajsku. Prezentacja obiektów, „Przegląd Kalwaryjski”, nr 11–12 (2007/08), s. 262–
–263, il. 7.
10
Podobną formę splotów można zauważyć w sali nr 6. Tamże, il. 19.
11
Przykładem jest cela numer 6. Tamże, il. 20, 21.
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
33
Do wspomnianej grupy należą glorie ujmujące monogramy „BS” i „BF”, występujące
w celi numer 6, celi numer 4 oraz celi numer 3. Przynależą one do wielu warstw chronologicznych. Malowidła ścienne w 7 celach Nowicjatu..., s. 6, fot. 22/193.
13
A. E. Obruśnik, Zabytkowe malowidła w celach nowicjackich…, s. 287, 290, il. 20, 21.
14
W motywach tych znamienne jest operowanie dwoma współśrodkowymi okręgami.
Glorie tworzą promienie naprzemiennie czarne, proste oraz czerwone, w przypadku „IHS”
falujące, w przypadku monogramu maryjnego – proste, wpisane w dwa czerwone okręgi. O ile
jednak dekoracje z emblematami „IHS” i maryjnym przemawiają syntezą czytelną w klarownych podziałach i oszczędności form, o tyle pozostałe są bardziej zróżnicowane. Motywy te
przypominają strukturę innych rozet zdobiących wnętrze, zwłaszcza na ścianie zachodniej.
Tamże, s. 7.
15
Monogram ten przypomina motyw znajdujący się w celi numer 1, najprostszy, w formie
litery „M”, a także analogiczny motyw, zachowany pośrodku glorii na ścianie południowej celi
numer 6. Analogie obu motywów można odczytać w operowaniu charakterystycznymi skosami elementów. Monogram w celi numer 6 w górnej strefie ma dominującą literę „A” z wpisaną
w jej pole literą „Y”, dolnymi laskami wchodzącą w obręb litery „M”. Pewną inność łatwo odczytać również w strukturze monogramu, w której łączą się ze sobą elementy proste i ostre z łagodnie falującymi się. Łatwa do uchwycenia wydaje się także wieloelementowość. Podobny typ
operowania formą jest możliwy do uchwycenia na poprzednim przykładzie, lecz bardziej dominuje w nim symetria i monumentalność, podkreślona potrójnym układem trzech wystających trójkątów, jakby symbolizujących koronę. Litery posiadają szeryfy.
16
Monogramem „IHS” posłużył się autor obrazu św. Bonawentury, zdobiącego zapiecki
kazalnicy ambony w bazylice, ukazującego okładkę księgi trzymanej w ręku tego znamienitego Doktora Kościoła. Ten sam symbol dominuje na szczycie pozytywu środkowych organów.
Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku, red.: S. Komornik, Rzeszów 2005, il. na s. 66,
72, 158.
17
Zob.: E. Śnieżyńska-Stolotowa, F. Stolot, Leżajsk, Sokołów Małopolski i okolice, [w:] Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. 3, Warszawa 1989, z. 4, s. 59, fig. 32, 39.
18
Zob. E. Śnieżyńska-Stolotowa, F. Stolot, jw., fig. 74, 306; Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku…, il. na s. 58, 60.
19
Sanktuarium Leżajskie…, il. 45.
20
Zob.: D. C. Kochanowski, Novus Asserendae Immaculatae Conceptionis Deiparae Virginis Modus. Sacrae Scripturae et Sanctis Patribus, consentaneus. A Sanctis et Classicis Doctoribus Ecclesiae, insinuatus. Ex principiis Venerabilis Servi Dei Joannis Duns Scoti Doctoris Subtilis, deductus, Casimiriae ad Cracoviam 1669 il. na karcie tyt.
21
Zob.: E. Śnieżyńska-Stolotowa, F. Stolot, jw., fig. 74, 306.
22
Zob.: A. Obruśnik, Św. Jana Kapistran, kaznodzieja i reformator. Wybrane zagadnienia
z ikonografii bernardyńskiej w Polsce, „Studia Franciszkańskie”, 5 (1992), s. 297–377.
23
E. Panofsky, Studia z historii sztuki. Wybrał, opracował i opatrzył posłowiem J. Białostocki, Warszawa 1971, s. 15–21.
24
Symbolem Pana Jezusa najdawniejszym, bo sięgającym II w., jest słowo greckie (Ichthys), oznaczające rybę. Był to znak umowny dla chrześci­jan w czasie prześladowań. W literach
wyrazu chrześcijanie odczytywali skrót greckich słów: Jesous Christos Theou Yios Soter, co oznacza:
Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel. W. Zaleski, Rok Kościelny, t. 1, Warszawa 1989, s. 93–94;
D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 1990, s. 33–34.
12
34
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Na temat pojęcia monogramu zob.: Słownik terminologiczny sztuk pięknych. Wyd. nowe.
Red. K. Kubalska-Sulkiewicz, M. Bielska-Łach, A. Manteuffel-Szarota, Warszawa 1996, s. 365–
–366.
26
L. Iriarte, Historia Franciszkanizmu, Kraków 1998, s. 140. Zob.: C. Mariotti, Il Nome
di Gesů e i francescani, Roma 1896, (passim); A. Montanato, Il culto al SS. Nome di Gesů. Teologia-Storia-Liurgia, Napoli 1958, (passim); W. Słomka, Jezus Chrystus, [w:] Leksykon duchowości katolickiej, red. M. Chmielewski, Lublin–Kraków 2002, s. 376–378; A. Pompei, Jezus
Chrystus, [w:] Leksykon duchowości franciszkańskiej, red. W. M. Michalczyk, Kraków–Warszawa 2006, s. 561–590.
27
W. Zaleski, Święci na każdy dzień, Łódź 1986, s. 91–93; S. J. Kafel, Św. Bernardyn z Sieny – mistyk i misjonarz (1380–1444), „Studia Franciszkańskie”, 6 (1994), s. 202–203.
28
Czynniki te miały duży wpływ na osobowość Jana – znamienitego reformatora zakonu. Odegrały decydującą rolę w jego stanowisku wobec zarzutów o bałwochwalstwo, postawionych św. Bernardynowi w 1427 r. w Vercelli i podtrzymanych później przez komisję papieską. W. Zaleski, Święci na każdy dzień…, s. 264–266; W. Murawiec, Jan z Kapistrano
kaznodzieja podróżujący i reformator, „Studia Franciszkańskie”, 3 (1988), s. 279; Zob. W. Fitzgerald, Św. Jan Kapistran, Poznań 1916, s. 52–54; J. Hofer, Johannes von Capistrano, Insbruck
1936, s. 112, 121.
29
L. Iriarte, jw., s. 140.
30
J. Kłoczowski, Bracia Mniejsi w Polsce średniowiecznej, [w:] Zakony franciszkańskie
w Polsce. Red. J. Kłoczowski, t. 1: Franciszkanie w Polsce średniowiecznej, cz. 1: Franciszkanie
na ziemiach polskich, Kraków 1982, s. 61; W. Za­leski, Święci na każdy dzień…, s. 654–655.
31
L. Iriarte, jw., s. 140. W przypadku św. Jana Kapistrana, z symbolem tym łączy się motyw sztandaru bojowego z wizerunkiem krzyża maltańskiego. Sztandar święty kazał rozwinąć
chorążemu Piotrowi w czasie walki z wojskami tureckimi pod Belgradem. Sztandar, należący
do wyposażenia walczących, pełni w ikonografii św. Jana Kapistrana rolę znaku Chrystusowego prowadzącego krzyżowców do walki z wrogiem wiary, a także najbardziej charakterystycznego atrybutu, który odnajdujemy zwykle w łączności z motywem krzyża maltańskiego i motywem „IHS”, monogramem Jezusa Chrystusa. W. Fitzgerald, jw., s. 127, 131, s. 158–159, 279.
Jedną z najstarszych prób takiego odniesienia do tematu jest obraz Bartolomeo Vivariniego
w Luwrze z 1459 r. L. Wadding, Annales, an. 1456 (Fratris Joannis de Tagliacozzo, Relatio de
Victoria Belgradensi – 1456), t. 12, Quaracchi 1932, s. 732, 763, 795; Lexikon der christlichen Ikonographie. 7 Band, red. E. Kirschbaum i in., Rom–Freiburg–Basel–Wien 1975, kol. 91–92 (P.
Gerlach van s-Hertogenbosch, O. Schmucki).
32
K. Kantak, Bernardyni polscy, t. 1, Lwów 1933, (passim); J. Kłoczowski, jw., s. 62–63,
69–70.
33
Inwokacja ta stała się dla Szymona powodem oskarżeń przed Kapitułą krakowską o nadużycia. Rkps Archiwum Prowincji Ojców Bernardynów w Krakowie (dalej: APBerKr) sygn.
M-2: Topographia specialis feliciter incipit Provinciae Poloniae Anno Virginei Partus 1597, k 17–
18; Ioannes de Komorowo, Memoriale Ordinis Fratrum Minorum, [w:] Monumenta Poloniae
Historica. T. 5. Wyd. X. Liske, A. Lorkiewicz, Lwów 1888, s. 232–233; L. Skrobkowic, Vita Gloriosi Servi Dei B. Simonis de Lipnica Ord. Min. de Obser., Brvsbergae 1636, s. 16–17; A. Miecznikowski, Zywot Bloġoslawionego Oyca Symona z Lipnice, Zakonv Bernardynskiego, który w Krakowie, v tychze Zakonnikow leży świątobliwośźią y Cudŕmi słŕwny, Kraków 1611, s. 13–14. W okolicznościach tych dopatrywano się podobieństw łączących św. Szymona ze św. Bernardynem.
25
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
35
Obaj byli słynnymi kaznodziejami i uniknęli potwarzy w związku ze swą posługą słowa, obaj
doczekali się niesłusznego oskarżenia przed władzami kościelnymi dotyczącego nadużywania
Imienia Jezus. Podobieństwa te pozwalały nazwać św. Szymona „polskim Bernardynem ze Sieny”. R. Gustaw, K. Grudziński, Święty Szymon z Lipnicy (1435–1482). Wyd. 3, Kalwaria Zebrzydowska 2007, s. 42, 43, 126; A. E. Obruśnik, Święty Szymon z Lipnicy – Mistrz życia franciszkańskiego – Apostoł i Patron Zadżumionych, [w:] Świętość zrodzona z miłości. Materiały z sesji
naukowej o Szymonie z Lipnicy (1435–1482) w przededniu jego kanonizacji – Kraków 23 maja
2007 roku, red. R. Kośla, Kalwaria Zebrzydowska 2007, s. 47.
34
Najświętszym Imieniem Jezus rozpoczynał każde głoszone przez siebie kazanie, a także każdą strofę napisanej przez siebie pieśni „Jezu, zbawicielu ludzki…”. Jako wybitny kaznodzieja, niekiedy w podniosłych słowach i w sposób obrazowy, plastyczny przedstawiając poszczególne etapy męki Zbawiciela, wpadał w zachwyt, wypowiadając słowa: „O Jezu, o Jezu,
o Jezu”, a wierni, również przejęci do głębi miłością Chrystusową, powtarzali z pobożnością
to Najświętsze Imię. Ioannes de Komorowo, jw., 292; W. Morawski, Lucerna perfectionis christianć sive vita B. Ladislai Gelnovii…, Warszawa 1633, s. 106–112; K. Grudziński, Błogosławiony Władysław z Gielniowa, [w:] Polscy Święci, red. J. R. Bar, Warszawa 1986, s. 68; W. Zaleski,
Rok kościelny…, s. 93; W. Wydra, Władysław z Gielniowa. Z dziejów średniowiecznej poezji polskiej, Poznań 1992, s. 304–306.
35
P. E. Frankiewicz, Madonna w oprawie franciszkańskiej, [w:] Franciszkową drogą. Duszpasterskie i ascetyczne materiały o św. Franciszku z Asyżu. Zebrał J. R. Bar, Warszawa 1982,
s. 63–68; L. Iriarte, jw., s. 141. W pierwszym okresie zakonnicy codziennie o świcie, uroczyście
z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i nauką, odprawiali Mszę św. „prymarię” de Beata.
Po „prymarii” codziennie, z wyjątkiem największych uroczystości, odmawiano tzw. „ursus de
Beata”, czyli godziny kanoniczne o Najświętszej Maryi Pannie. Po nieszporach, ustawieni
w dwóch szeregach śpiewali przed ołtarzem Matki Bożej antyfonę Ave Regina coelorum, następnie litanię loretańską, a po niej Tota pulchna es Maria. „Każdy więc dzień zaczynał się
i kończył uczczeniem Bogarodzicy – a ten pietyzm do Matki Najświętszej tak na wskroś przeniknął wszystkie czynności zakonnika, że odtąd dla Jej czci, pod Jej hasłem i patronatem szła
wszelka praca, wszelkie przedsięwzięcie”. C. Bogdalski, Cześć Najświętszej Maryi Panny w zakonie OO. Bernardynów, [w:] Księga Pamiątkowa Maryańska ku czci pięćdziesięciolecia ogłoszenia Dogmatu o Niepokalanem Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, t. 4, Lwów–Warszawa
1905, s. 434.
36
C. Bogdalski, jw., s. 434, 435–436; R. Gustaw, K. Grudziński, Błogosławiony Szymon
z Lipnicy, [w:] Polscy Święci, t. 1, red. J. R. Bar, Warszawa 1983, s. 128. Zob.: Rkps APBerKr sygn.
I-e-1: Miracula beati patris Simonis Lypnicensis, s. 37v.; L. Skrobkowic, jw. s. 7–8.
37
Błogosławiony ten jest znany z licznych tekstów napisanych przez siebie, w których
sławi między innymi Matkę Bożą. Ioannes de Komorowo, jw., s. 292; W. Morawski, jw. s. 100;
Rkps APBerKr sygn. 3/R: Sermones de Passione Domini B. Ladislai a Gielniów, c. A. 1500, s. 7,
18. W książnicach bernardyńskich spotykamy często zbiory kazań maryjnych. K. Grudziński, jw., s. 82–85. Zob. także: K. Kantak, jw., t. 1, s. 151; W. Wydra, W. R. Rzepka, Chrestomatia Staropolska. Teksty do roku 1543. Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1984; W. Wydra, Miejsce Władysława z Gielniowa w kształtowaniu się średniowiecznej poezji religijnej. [w:]
Literatura i kultura późnego średniowiecza w Polsce, red. T. Michałowska, Poznań 1993, s. 69–
–82 (tamże wcześniejsza bibliografia). Bernardyni w ciągu swoich dziejów, od 1543 r. do czasów ostatnich, posiadali na stałe lub czasowo 170 klasztorów, z czego 49 było ośrodkami kul-
36
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
tu maryjnego. Wiele placówek objęli z już istniejącym kultem. Przykładem takiego ośrodka
jest chociażby sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej i leżajskie. K. Grudziński, Sanktuaria
maryjne w Polsce pod opieką Bernardynów, „Studia Franciszkańskie”, 3 (1988), s. 239–240;
I. M. Rusecki, Dzieje Ojców Bernardynów w Leżajsku 1608–1961, Kalwaria Zebrzydowska
2000, (passim).
38
Zob.: I. M. Rusecki, 550 lat działalności Ojców Bernardynów w Polsce (1453–2003), [w:]
„Studia Franciszkańskie”, 13, (2003), s. 465–479.
39
Do najstarszych przykładów należą m.in. miniatury XV-wiecznych rękopisów liturgicznych. A. E. Obruśnik, Bernardyńscy malarze ksiąg choralnych w okresie gotyku, [w:] Pięćset
pięćdziesiąt lat obecności OO. Bernardynów w Polsce (1453–2003), red. W. F. Murawiec, D. A. Muskus, Kalwaria Zebrzydowska 2006, s. 565–587.
40
I. M. Rusecki, Historia rozwoju kultu Matki Bożej w Leżajsku, „Studia Franciszkańskie”,
12 (2002), s. 463–487.
41
Trudno było wymagać, by twórca na ścianie celi zakonnej namalował wizerunek,
już wtedy słynący łaskami. Wokół obrazu „Matki Bożej Leżajskiej” krążyły legendy, a jedna
z nich dotyczyła nieudanych prób jego kopiowania. A. E. Obruśnik, Obraz Matki Bożej Leżajskiej Wizerunkiem prototypicznym i dokumentem historii, „Przegląd Kalwaryjski”, 8 (2003),
s. 79–99.
42
Na malowidle w holu dostrzec można syntezę wątków hagiograficznych, pasyjnych i maryjnych. Ubogaceniem wiedzy na ten temat okazały się odkryte ostatnio malowidła na ścianie
zachodniej i północnej. Zob.: T. Stopka, Konserwacja malowideł w nawie głównej bazyliki OO.
Bernardynów w Leżajsku, kruchcie południowej i ścianie zachodniej sieni klasztornej. [w:] Podkarpacki Biuletyn Konserwatorski, t. 1, cz. 2: Prace badawcze i konserwatorskie przeprowadzone w latach 1999–2002 przy wybranych obiektach zabytkowych z terenu województwa podkarpackiego, red.: E. Sosnowska, J. Stęchły, I. Zając, Przemyśl 2003, s. 222–223.
43
W. Łuszczkiewicz, Klasztor leżajski i jego dzieła sztuki, Kraków 1895, s. 26; W. Łoziński, Sztuka lwowska w XVI i XVII wieku. Architektura i rzeźba, Lwów 1901, s. 199–204; M. Radojewski, Organy siedemnastowieczne w kościele Bernardynów w Leżajsku, „Roczniki Humanistyczne”, 10 (1961), z. 3: Prace z Historii Sztuki, s. 85–88; T. Dobrzeniecki, O. Ratkowska,
G. Regulska, Rzeźba sakralna w Polsce, Warszawa 1980, s. 64; M. Karpowicz, Sztuka polska
XVII wieku, Warszawa 1983, s. 80, 82; J. Banach, Hercules Polonus. Studium z ikonografii sztuki nowożytnej, Warszawa 1984, s. 20–21; M. Karpowicz, Barok w Polsce, Warszawa 1988, s. 302–
303. Zob. także: E. Smulikowska, Prospekty organowe w dawnej Polsce, Studia z Historii Sztuki,
t. 39, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1989, s. 71.
44
Zob.: W. Łoziński, op. cit. s. 199–204; T. Dobrzeniecki, O. Ratkowska, G. Regulska,
jw., s. 64.
45
W tym miejscu ściany wykonano otwór drzwiowy, a następnie go zamurowano.
46
Na wspomnienie zasługują obrazy w Luwrze, Uffizi i Bolonii. S. Suffi, F. Castria, Malarstwo włoskie. Mistrzowie i arcydzieła, Warszawa 1998, s. 10, il. na s. 10, 18, 23, 26. Zob.:
M. Chiellini, Cimabue, Firenze 1988, il. 63, 64, 65, 66, 68; L. Dax, Prymitywiści włoscy, (w:)
Wielcy Malarze. Ich życie, inspiracje i dzieło, nr 45, Wrocław 2001, s. 14, il. na s. 13, 14, 15, 16,
18–19.
47
M. Chiellini, jw., il. 60. Malowidło pochodzące z 1278–1280 pierwotnie zawierało przedstawienie św. Antoniego Padewskiego, usunięte po 1310 roku na skutek przemalowania tej części wystroju wnętrza. P. P. Magro, Asyż. Historia, sztuka, duchowość, Terni [b.d.w].
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
37
K. Kantak, jw., t. 1, s. 284–286; R. Gustaw, K. Grudziński, Błogosławiony Szymon z Lipnicy…, s. 92–94; A. E. Obruśnik, Obrazy asumpcjonistyczne malarstwa małopolskiego od drugiej połowy XV do pierwszej ćwierci XVI wieku, Kalwaria Zebrzydowska 2002, s. 220.
49
Zob.: M. Chiellini, jw., (passim); L. Bellosi, Giotto. Tutta la pittura. Firenze 1988, (passim); C. Frugoni, Pietro e Ambrogio Lorenzetti, Firenze 1988, (passim); P. Scarpellini, Puccio
Capanna venti anni dopo, [w:] Puccio Capanna Laboratorio medievale Assisi, Assisi 1989, s. 11–
–22; E. Lunghi, Puccio Capanna: itinerario di una vicenda critica, Tamże, s. 23–40; P. M. della
Porta, Puccio Capanna pictor de Asisio – I documenti, Tamże, s. 41–44; E. Lunghi, Catalogo
delle opere di Puccio Capanna, Tamże, s. 45–59. Zob.: W. N. Łazariew, Dawni mistrzowie włoscy, Warszawa 1979, s. 5 nn.; Z. Waźbiński, Malarstwo quattrocenta, Warszawa 1989, (passim).
50
W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 134–135.
51
W heraldyce: człowiek zaradny, pomy­słowy, pełen forteli. Tamże, s. 134–135.
52
W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 2003, s. 496.
53
D. Forstner, jw., s. 228–229.
54
Księga wspomina się o gołębicy siedem razy (Pnp 1, 15; 2, 10; 2, 14; 4, 1; 5, 2; 5, 12; 6, 9)
i dwa razy (Pnp 1, 9; 2,12) o synogarlicy.
55
D. Forstner, jw., s. 230.
56
To, co teologia okresu ponicejskiego przyznawała Duchowi Świętemu, jako Trzeciej
Osobie Trójcy Przenajświętszej, w II w. odnoszono do Logosu. W apokryfach i legendach mówi
się o Chrystusie-Gołębicy uważając, że „jest On prawdziwie niebiańską, śpiewającą synogarlicą, a także łagodną gołębicą. Toteż w Pieśni nad Pieśniami napisano o Nim: »Głos synogarlicy słychać na pustkowiu« (Pnp 2,12). Podał nam też siebie jako symbol i wzór największej
łagodności, gdy rzekł: »Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem« (Mt 11,29). Oto
także świętym mężom, z tej przyczyny, że są podobni do Chrystusa, przyznana została świetność i wspaniałość tego samego prawie bogactwa cnót. Oni także bowiem mogą być słusznie
uznani za synogarlice, ponieważ przekazują słuchaczom boskie i święte słowa i starają się śpiewać pieśni i hymny na chwałę Bożą”. Cyt. wg: D. Forstner, jw., s. 229–230.
57
Egzegeci powołują się na obecność Ducha Świętego w Kościele i na charakter, który
„Duch-Gołębica” wyciska w chrześcijaninie w sakramencie po­nownego narodzenia. Kościół
„jest gołębicą z powodu łaski duchowej. Srebrzyste skrzydła gołębicy oznaczają bowiem ową
wieczną potęgę; lecąca gołębica objawiła też obecność Ducha Świętego”. Tamże, s. 230–231.
58
Tamże, s. 231.
59
Ponieważ Ewangelia daje świadectwo, iż Duch Święty ukazał się w postaci gołębicy podczas chrztu Chrystusa, trzecią oso­bę Boską przedstawia się najczęściej pod postacią gołębicy,
którą opromienia aureola w kształcie krzyża, na przykład na obrazach przedstawiających scenę
zwiasto­wania Maryi, ukazujących cud Zielonych Świąt (wraz z ognistymi języ­kami) i w scenach
będących ilustracją opowiadania biblijnego o stwo­rzeniu świata, w którym czytamy: „Duch
Boży unosił się nad Wodami” (Rdz 1, 2). Symbol gołębicy jest również znakiem natchnienia Pisma Świętego i świętych nauczycieli. Tak należy interpretować w starochrześcijańskiej sztuce
mozaikowej przedstawianie zwoju pisma leżącego na ozdobionym drogimi kamieniami tronie
królewskim, na którego poręczy spoczywa Duch Święty pod postacią gołębicy. W sztuce średniowiecza pojawia się niekiedy motyw siedmiu gołębic opromienionych prostą aureolą (bez
krzyża), które wyobrażają siedem darów Ducha Świętego. Tamże, s. 231–232.
60
Tamże, s. 231.
48
38
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
W starożytności uchodziła za zły omen. W Egipcie symbolizowała noc, zimno, bierność, zgon, należy też do królestwa nocnego Słońca, boga Ra (Re), płynącego nocą w łodzi przez
podziemny Nil z zachodu na wschód. W Indiach uważano ją za ptaka umarłych, natomiast
w Grecji była symbolem Pallas Ateny, Aten i Akademii, wyobrażeniem wiedzy racjo­nalnej, a także tajemnej. Ateny były miastem sów, nawet na monetach attyckich wybijano wizerunek tego
ptaka. W. Kopaliński, Słownik symboli…, s. 396–397; D. Forstner, jw., s. 247.
62
Sowa była symbolem złej wróżby. W starożytnej Babi­lonii jej krzyk w nocy rozumiano
jako lament kobiety zmarłej w połogu, a także płaczącej po swym dziecku. W micie greckim
była wyrazi­cielem parki Atropos, która przecina nić życia ludzkiego. Była też ptakiem nimfy
Kalipso, której wyspa, Ogygia, pełna była symboli śmierci, a więc sów, sokołów, kor­moranów
oraz topól. Sowa należała też do bogini świata widm, Hekate, gdyż gniazda sowy cuchną padliną, bo żywi się myszami związanymi z nocą i śmiercią. W. Kopaliński, Słownik symboli…,
s. 396–397.
63
„Są oni bowiem zdolni w tym, co dotyczy zabobonu, tępi zaś w tym, co dotyczy spraw
Boskich. Ich to, choć wydaje się im, że wznoszą się wysoko w swych górnolotnych słowach, tak
jak sowy oślepia blask prawdziwego światła”. D. Forstner, jw., s. 247.
64
W średniowieczu upatrywano w sowie także symbol Synagogi głoszącej chwałę Prawa,
ale nie dostrzegającej światła Ewangelii. Była także wyobrażeniem złości, kłamstwa, oszustwa,
hipokryzji, szatana jako księcia ciemności. W. Kopaliński, Słowni symboli…, s. 396–397; D. Forstner, jw., s. 247.
65
W. Kopaliński, Słownik symboli…, s. 52.
66
Leksykon symboli, oprac.: M. Oesterreicher-Mollwo, Warszawa 1992, s. 26.
67
Mała encyklopedia muzyki, red. S. Śledziński, Warszawa 1981, s. 357, 672. J. Chwałek,
Chorał gregoriański. Notacja, [w:] Encyklopedia Katolicka, t. 3, red.: R. Łukaszyk, L. Bieńkowski, F. Gryglewicz, Lublin 1985, kol. 224–225.
68
Zob.: M. Cichorzewska-Drabik, J. Węcowski, Zapis nutowy – malowidło ścienne – w klasztorze Bernardynów w Leżajsku, „Ochrona Zabytków”, 22 (1969), s. 147–149.
69
D. Forstner, jw., s. 307–308.
70
W. Zaleski, Święci na każdy dzień…, s. 411.
71
Miecz był symbolem władzy, autorytetu i słowa Bożego (Ef 6, 17; Hbr 4, 12). Przez swój
kształt łączony jest również z Krzyżem. J. Baldock, Symbolika chrześcijańska, Poznań 1994,
s. 122. Początkowo był on jednak symbolem wojennych cnót, w szczególności męskiej siły i odwagi, a także władzy, wojny. Leksykon symboli…, s. 95–96. W obrzędzie koronacji miecz otrzymał wartość sacramentale. D. Forstner, jw., s. 469.
72
Ch. Zieliński, Sztuka sakralna. Co należy wiedzieć o budowie, urządzeniu, wyposażeniu, ozdobie i konserwacji Domu Bożego, Poznań–Warszawa–Lublin 1960, s. 348, 487, 491;
W. Zaleski, Święci na każdy dzień…, s. 411–412.
73
Są one być może fragmentami kropidła i naczynia ze święconą wodą, charakterystycznymi dla tego typu scen, powstałymi w środowisku bernardyńskim. Zob. uwagi dotyczące
malarstwa o. Franciszka Lekszyckiego: M. Walicki, W. Tomkiewicz, A. Ryszkiewicz, Malarstwo polskie. Manieryzm, barok, Warszawa 1971, s. 368–371; A. E. Obruśnik, Obraz Św. Antoniego Padewskiego w bazylice OO. Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, „Przegląd Kalwaryjski”, 7 (2002), s. 139–152.
74
Zdaniem Konczarka, motywy te stanowią przedstawienie diabła o szpetnej twarzy i zoomorficznym kształcie ciała. Malowidła ścienne w 7 celach Nowicjatu..., s. 5, fot. 18/163, 19/165.
61
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
39
D. Forstner, jw., s. 307.
Tamże, s. 304–305, 328.
77
Wyjątek stanowią wzmianki w: Mt 10, 16; J 3, 14–15.
78
D. Forstner, jw., s. 306–307.
79
Tamże, s. 30–308.
80
M. Rożek, Diabeł w kulturze polskiej. Szkice z dziejów motywu i postaci, Warszawa–Kraków 1993, s. 93–95. Zob.: H. Perls, Wąż w wierzeniach ludu polskiego, Lwów 1937 (passim);
J. S. Pasierb, Miasto na górze, Kraków 1973, s. 142.
81
W. Głowa, Egzorcysta. Funkcja, [w:] Encyklopedia Katolicka, t. 4, red.: R. Łukaszyk,
L. Bieńkowski, F. Gryglewicz, Lublin 1985, kol. 734; J. Kasprowicz, Egzorcysta w ikonografii,
Tamże, kol. 734–735.
82
M. Biernacka, Niepokalane Poczęcie, [w:] Maryja Matka Chrystusa. Ikonografia nowożytnej sztuki kościelnej w Polsce, t. 1: Nowy Testament, red. J. S. Basierb, Warszawa 1987,
s. 27–35.
83
M. Rożek, jw., s. 140–141. Zob.: A. Banach, O polskiej sztuce fantastycznej, Kraków 1968,
s. 9–25; T. Kulik, Podłoże ideowe bernardyńskiego obrazu Taniec Śmierci w Krakowie, „Roczniki
Humanistyczne” KUL, R. 28 (1980), z. 4, s. 58; M. Włodarczyk, Obraz i słowo. O powiązaniach
w sztuce i literaturze XV–XVI wieku na przykładzie ars moriendi, Kraków 1991 (passim).
84
Szeroko na temat symboliki lwa w wielu kulturach pisze: D. Forstner, jw., s. 275–279.
Zob. także: F. Durando, Grecja Antyczna. Sztuka grecka na przestrzeni wieków, Barcelona 2007,
s. 33, 111, il. na s. 33, 111.
85
D. Forstner, jw., s. 279–280. Dokładniej na ten temat por. W. Blankenburg, Heilige und
dämonische Tierre, Leipzig (1943), s. 224–138.
86
Słownik wyrazów obcych, oprac. L. Wiśniakowska, Warszawa 2007, s. 154.
87
W. Kopaliński, Słownik symboli…, s. 54–55.
88
Interesującą ilustracją jest personifikacja śmierci w postaci kościotrupa trzymającego
w lewej dłoni klepsydrę, z poł. XVII w., w Lwowskiej Galerii Obrazów, stanowiąca element castrum doloris. B. Szengera, Personifikacja śmierci, [w:] Vanitas. Portret trumienny na tle sarmackich obyczajów pogrzebowych. Komisarz wystawy J. Dziubkowa, Poznań 1997, il. na s. 284.
89
Liczba ta u Tertuliana określa czas, w którym rodzimy się, oraz Prawo, przez które się
odradzamy. D. Forstner, jw., s. 51.
90
Ostatni wyraz tekstu kończył się literami „...or”. Malowidła ścienne w 7 celach Nowicjatu…, s. 4, fot. 15/164.
91
Na ten temat obszernie pisze: J. A. Chrościcki, Pompa funebris. Z dziejów kultury staropolskiej, Warszawa 1974, (passim).
92
Zob.: P. Ariès, Człowiek i śmierć, Warszawa 1992, s. 116 nn.; J. Delumeau, Grzech i strach.
Poczucie winy w kulturze Zachodu XIII–XVIII w., Warszawa 1994, s. 512–513.
93
W. Tomkiewicz, Pędzlem rozmaitym. Malarstwo okresu Wazów w Polsce, Warszawa
1970, s. 92. Por. : W. Stammler, Die Totentänzer des Mittelalters, München 1922, s. 22.
94
J. Kitowicz, Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, Lwów 1883, s. 61.
Zob. także: C. Bogdalski, Bernardyni w Polsce 1453–1530. Zarys dziejów na tle współczesnych
wydarzeń, t. 1 i 2, Kraków 1933, (passim); K. Kantak, jw., t. 1 i 2, (passim).
95
W. Tomkiewicz, jw., s. 91–92.
96
J. Szablowski, Ze studiów nad ikonografią śmierci w malarstwie polskim XVII wieku,
Kraków 1934, s. 33 nn.
75
76
40
O. Andrzej Efrem Obruśnik OFM
Kazimierz i Stradom. Kościoły i klasztory, [w:] Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. 4:
Miasto Kraków, cz. 4, red. I. Rejduch-Samkowa, J. Samek, Warszawa 1987, s. 111, fig. 326.
98
M. Walicki, W. Tomkiewicz, A. Ryszkiewicz, jw., s. 347. Przykładem mogą być obraz
Valdésa Léal pt.: In Ictu Oculi oraz Finis Gloriae Mundi z 1670–1672 w Hospital de la Caridad
w Sewilli, a także obraz Antonio Peredy pt.: Sen kawalera z ok. 1650 r. w Museo de la Real Academia de San Fernando w Madrycie. K. Hellwig, Malarstwo XVII wieku we Włoszech, Hiszpanii i Francji, [w:] Sztuka baroku. Architektura, rzeźba, malarstwo, red. R. Toman, Könemann
2004, il. na s. 407, 417. Ten ostatni obraz wśród przedmiotów zestawionych z trupią czaszką
umieszcza zegar.
99
M. Walicki, W. Tomkiewicz, A. Ryszkiewicz, jw., s. 347–348, il. 88. Dokładny opis dzieła prezentuje: T. Dobrzeniecki, J. Ruszczycówna, Z. Niesiołowska-Rothertowa, Sztuka sakralna
w Polsce. Malarstwo, Warszawa 1958, s. 352 n., il. 197, 198. Zob. także: J. Szablowski, jw., (passim).
100
A. Pudelska-Wójcik, Strój liturgiczny: ornat, manipularz, stuła, palka, XVII wiek, [w:]
Vanitas. Portret trumienny na tle sarmackich obyczajów pogrzebowych. Komisarz wystawy
J. Dziubkowa, Poznań 1997, s. 287.
101
M. Michałowska, Komplet szat liturgicznych, [w:] Vanitas. Portret trumienny na tle sarmackich obyczajów pogrzebowych. Komisarz wystawy J. Dziubkowa, Poznań 1997, s. 287–288.
102
„Pod znakiem Skorpiona i Strzelca, czyli jesienią, klepsydrę czasu nierzadko brała
we władanie zaraza. Reszta życia ulatywała szybko, jak na skrzydłach. Milkły wesołe struny
lutni, ogarnięte szponami sowy, ptaka śmierci. Tak było i w 1677 r., gdy – jak napisano pod
miniaturą – w 2. półroczu, za rektora Szymona Wacławskiego, nie odbyła się w Akademii Krakowskiej żadna promocja. Wokół czaszki unosi się wstęga z lamentacją, wzbijającą się znów
z ziemi: „Nadszedł czas opłakania godny, pędzimy życie skazańców, zbliża się smutna harmonia śmierci”. Cyt. wg: J. Kracik, Pokonać czarną śmierć. Staropolskie postawy wobec zarazy,
Kraków 1991, il. na s. 94 (Liber diligentiarum, 1658–1777), Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego, sygn. 91 1/2, s. 56).
103
M. Włodarski, Ars Moriendi w literaturze polskiej XV i XVI w., Kraków 1987, s. 119–120.
104
Tamże, s. 121.
105
Tamże, s. 130–133.
106
Por.: M. Michałowska, jw., s. 287–288.
97
Malowidła w celi nowicjackiej numer 2. Przyczynek do badań...
41
Sprostowanie
„Chochlik drukarski” wkradł sie na karty i nie oszczędził poprzedniego
numeru Almanachu leżajskiego nr 2/2008. Wśród zdjęć załączonych do artykułu o. Andrzeja Efrema Obruśnika OFM, Leżajski „Rubens”. Przyczynek do badań
nad siedemnastowiecznymi malowidłami ściennymi w klasztorze Ojców Bernardynów w Leżajsku, zabrakło tego najważniejszego – fotografii wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego zdobiącego celę nr 5 w leżajskim klasztorze. Autora artykułu serdecznie przepraszamy i w bieżącym numerze Almanachu publikujemy
zdjęcie wyżej wymienionej sceny.
Redakcja
42
43
Andrzej Tofilski
Leżajsk i jego mieszkańcy
na początku II wojny światowej.
Refleksja w przededniu rocznicy „września”
Zbliżająca się 70. rocznica agresji hitlerowskich Niemiec na Polskę stanie się
zapewne okazją do organizowania oficjalnych uroczystości i obchodów na różnych szczeblach. Przywoływać będziemy wówczas (i słusznie) wydarzenia i postaci, które urosły do rangi symbolu. Wielu jest jednak ludzi, którzy złożyli Ojczyźnie ofiarę życia całkiem anonimowo, a miejsca ich spoczynku pozostaną
nieznane, lub przeżyli wojnę i dziękują Bogu za cud ocalenia. Przeżyć to w tym
przypadku nie znaczy przeczekać, przetrwać, doczekać lepszych czasów, lecz
uczestniczyć i świadomie podejmować decyzje. Coraz mniej jest wokół nas ludzi,
którzy byli świadkami tamtych wydarzeń, ludzi którzy potrafiliby oddać atmosferę tamtych dni. Takich cichych bohaterów ma nasza mała i wielka Ojczyzna
wielu, musimy jednak pogodzić się z myślą, że coraz częściej przemawiać będą
do nas jedynie zapisane wspomnieniami kartki papieru.
Analizując dzieje polityczne Europy okresu międzywojennego trudno oprzeć
się wrażeniu, że w drugiej połowie lat 30. XX wieku zmierzała ona nieuchronnie
do wojny. Przejęcie władzy przez Adolfa Hitlera, łamanie postanowień traktatu
wersalskiego poprzez utworzenie sztabu, armii z poboru i zakazanych w klauzulach wojskowych niektórych rodzajów broni, remilitaryzacja Nadrenii, wreszcie Anschluss Austrii i podział Czechosłowacji to przykłady agresywnych działań naszego zachodniego sąsiada. O narastaniu napięć międzynarodowych
świadczyć mogą ponadto wojna domowa w Hiszpanii i zaangażowanie się w ten
konflikt głównie państw o ustroju totalitarnym, zajęcie Albanii przez Mussoliniego, oraz wzrost siły militarnej ZSRR i plany wojenne Józefa Stalina.
Sytuacja międzynarodowa Polski była szczególnie niekorzystna z uwagi
na jej położenie geograficzne oraz spory terytorialne z sąsiadami. Doświadczenia okresu rozbiorów i czterech lat I wojny światowej zapowiadały iż ziemie nasze ponownie staną się teatrem działań zbrojnych. Już Marszałek Piłsudski (zm.
w 1935 r.) zdawał sobie sprawę z zagrożeń wynikających z tej sytuacji mówiąc:
„Polska siedzi na dwóch stołkach. To nie może trwać długo. Musimy wiedzieć
z którego naprzód spadniemy i kiedy.” Podpisywane układy i pakty nie zapobie-
44
Andrzej Tofilski
gły atakowi ze strony sąsiadów ani pomocy od naszych zachodnich sojuszników.
Warto tutaj przypomnieć, że 1 września 1939 roku Rzeczpospolita miała ważny
układ o nieagresji z ZSRR (podpisany na 3 lata w 1932 roku, przedłużony w 1934
roku na kolejnych 10 lat), deklarację o niestosowaniu przemocy podpisaną na 10
lat z III Rzeszą w 1934 roku, gwarancje niepodległości ze strony Francji i Wielkiej Brytanii z marca i kwietnia 1939 roku, oraz układ sojuszniczy z tą ostatnią
z 25 sierpnia 1939 roku. Widząc rosnące niebezpieczeństwo wojny od kwietnia
do sierpnia 1939 roku mocarstwa pracowały nad paktem zbiorowego bezpieczeństwa, lecz zakończyły się one fiaskiem ze względu na rozbieżność interesów
stron, wzmożoną aktywność dyplomacji niemieckiej i radzieckie plany eksportu komunizmu na zachód Europy. Propozycje niemieckie przystąpienia Polski
do paktu antykominternowskiego w zamian za zgodę na przyłączenie Wolnego
Miasta Gdańska, oraz tzw. „korytarz” z czasem przerodziły się w stanowcze żądania, lecz dla Polaków były nie do przyjęcia. W przemówieniu w parlamencie
ówczesny minister spraw zagranicznych Józef Beck mówił: „Słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduje się następnie, że została ona uznana
za odrzucenie rokowań – to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi?
Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (...) Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie
wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce
nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi,
narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.” Nie ulega jednak
wątpliwości, iż w tym konflikcie nie chodziło jedynie o jakąkolwiek część Polski,
nawet Gdańsk lecz o dominację w całej Europie i świecie.
Od 23 marca 1939 roku trwała w Polsce „cicha mobilizacja”, która ogółem
miała objąć około 2,1mln przeszkolonych w latach 1921–1939 rezerwistów. W miesiącu lipcu nastąpiło nasilenie powołań lecz pomimo to do końca sierpnia udało się skoncentrować i uzbroić zaledwie 60 % powołanych (około 1,2 mln żołnierzy). Powołania nie ominęły także mieszkańców Leżajska, którzy najczęściej
swoje przydziały otrzymywali do Jarosławia. Mieszkańcy miasta z niepewnością
oczekiwali informacji, których źródło stanowiły nieliczne radioodbiorniki oraz
działania władz. Decyzją władz administracyjnych w połowie sierpnia powstał
Komitet Obrony Cywilnej, a mieszkańcy przystąpili do prac mających wzmocnić obronność miasta. Dwukrotnie wieszano zarządzenie o powszechnej mobilizacji: 30 i po odwołaniu ponownie 31 sierpnia, ale nie wszyscy zdołali dotrzeć
Leżajsk i jego mieszkańcy na początku II wojny światowej...
45
na miejsce formowania swoich jednostek. Po wybuchu wojny, w pierwszych dniach
września w Leżajsku zapanowało gorączkowe podniecenie, a z oddali słychać
było nadlatujące samoloty. Pierwszy niemiecki nalot na miasto siłami 11 samolotów miał miejsce 4 września i spowodował stosunkowo niewielkie straty materialne z uwagi na wysoki pułap lotu. Jego celem były zabudowania klasztorne
oo. Bernardynów, tory kolejowe i stacja, oraz mobilizacyjny punkt poboru koni
znajdujący się na Placu Targowym. W wyniku bombardowania śmierć poniosło
9 osób, a częściowemu zniszczeniu uległ m.in. dom państwa Szczęków w okolicy dworca kolejowego.
Już 3 września pojawili się w mieście pierwsi uciekinierzy ze Śląska wywołując panikę wśród miejscowej ludności, a w kolejnych dniach uciekinierów przybywało. Od 7 września przez Leżajsk wycofywały się za San oddziały polskiego
wojska, wraz z którymi ewakuowano także leżajskie urzędy i policję. Pod przewodnictwem księdza Czesława Brody powstała Społeczna Straż Obywatelska,
której zadaniem było zapewnienie porządku w mieście. Do 13 września rano
stacjonował pod Kuryłówką 1 batalion 54 pułku piechoty zabezpieczający most
na Sanie. Leżajsk nie ucierpiał z powodu działań zbrojnych, gdyż najważniejsze
kierunki ataku wojsk niemieckich wiodły na południe od miasta (Rzeszów–Przeworsk–Przemyśl–Lwów), oraz na północ (Mielec–Nisko–Janów Lubelski). 12
września wieczorem pojawił się pierwszy patrol niemiecki poszukujący stolarza
Fryderyka Keipra, będącego prawdopodobnie niemieckim konfidentem.
Pamiętać należy, iż ponad 30% mieszkańców przedwojennej Polski stanowiły mniejszości narodowe, w tym około 900 tysięcy Niemców. W większości
przypadków sympatyzowali z III Rzeszą, a współpracując z niemieckim wywiadem tworzyli tzw. V kolumnę. Na naszym terenie Niemcy zamieszkiwali w dawnych koloniach: Gillershof w Leżajsku, Dornbach w Tarnawcu, Konigsberg w Woli
Zarczyckiej i niemal wszyscy w czasie wojny współpracowali z okupantami.
Niemieckie oddziały dokonały licznych zniszczeń w mieście, a także rabowały
mienie mieszkańców, głównie narodowości żydowskiej. W tym procederze uczestniczyli także miejscowi volksdeutsche, Ukraińcy i mieszkający w bliskim sąsiedztwie Polacy. W pierwszych dniach okupacji ożywiła się ludność ukraińska stanowiąca około 20% ogólnej liczby mieszkańców, a jej działalność miała często
charakter antypolski. Przed wojną w odczuciu Polaków była raczej lojalna wobec
Rzeczpospolitej, a jej życie kulturalno-religijne koncentrowało się wokół cerkwi
w Leżajsku oraz biblioteki i czytelni „Proświta”. W sierpniu 1939 roku utworzono
Komitet Narodowościowy, z miejscowym popem – proboszczem parafii unickiej
Jerzym Kiktą, a ludność ukraińska zaczęła coraz częściej ulegać nacjonalistycznym
ideom głoszonym przez ukraińską inteligencję. Ukraińcy objęli za zgodą Niemców
wiele stanowisk w urzędach na terenie miasta i tworzyli policję współpracującą
46
Andrzej Tofilski
z niemiecką żandarmerią. Ostentacyjny lojalizm i współpraca ludności ukraińskiej
była na rękę okupantowi, lecz nie oznaczało to, że Ukraińcy mogli liczyć na wzajemność ze strony Niemców. Stanisław Kisielewicz przytacza wydarzenie, którego
był świadkiem: „Przeżyłem dużą satysfakcję, gdy pewnego dnia rozmawiałem
przed domem z Ukraińcem Leonem Kiszakiewiczem, który na widok nadchodzącego „Ortskomendanta” z wyciągniętą ręką wykrzyczał „Sieg Heil”. Szwab uderzył
go w twarz rycząc, że żaden „untermensch” nie będzie profanował niemieckiego
pozdrowienia.”
Szczególnie tragiczny los spotkał Żydów z Leżajska i okolic. W pierwszych
dniach okupacji spalono synagogę, a część ludności z podręcznym bagażem wypędzono za San, rabując przy tym najcenniejsze rzeczy. Żydowskie domy wykonane z drewna rozebrano na opał, a w pozostałych dokonano przeróbek szukając przy okazji ukrytych kosztowności. Wprowadzono obowiązek znakowania
odzieży opaską z gwiazdą Dawida, zmuszano do ciężkich darmowych prac (np. odśnieżanie placów i ulic, brukowanie rynku macewami z pobliskiego kirkutu).
W Leżajsku utworzono Wojskową Komendę Miasta i przystąpiono do wprowadzania nowych regulacji prawnych. Powołano nowe władze, wprowadzono
godzinę policyjną, rozwiązano Straż Obywatelską, wprowadzono zakaz posiadania broni, mundurów i radioodbiorników, obowiązek rejestracji zwierząt hodowlanych i zakaz ich nielegalnego uboju, a także oddawanie obowiązkowych
kontyngentów. Spośród wpływowych mieszkańców wybrano grupę zakładników, którzy mieli być gwarancją lojalności Leżajszczan. Dla swoich potrzeb Niemcy zajęli budynki szkolne, część pomieszczeń klasztornych oo. Bernardynów,
oraz wiele mieszkań w rynku i w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Rozpoczął się trwający niemal pięć lat okres okupacji naznaczony wielkimi
wyrzeczeniami, głodem, biedą i poświęceniem. Okupacji, która wyzwoliła w mieszkańcach naszego miasta wiele aktywności i odwagi graniczącej wielokrotnie z heroizmem, a przejawiającej się w tworzeniu konspiracyjnych organizacji politycznych i militarnych, oraz komórek tajnego nauczania. Wielu Leżajszczan walczyło
w regularnych formacjach na różnych frontach II wojny światowej oddając życie
za wolność naszej Ojczyzny. Części udało się przeżyć okres wojny, lecz niejednokrotnie byli prześladowani przez nowe komunistyczne władze Polski.
W przededniu 70. rocznicy wybuchu wojny winniśmy pamięć zarówno bohaterom kampanii wrześniowej, obrońcom Tobruku, zdobywcom Monte Cassino, ofiarom obozów i masowych pacyfikacji, jak również więźniom sowieckich
więzień i łagrów, oraz polskim oficerom zamordowanym przez NKWD w 1940
roku.
Leżajsk i jego mieszkańcy na początku II wojny światowej...
47
Bibliografia
Bartnik P., Kosiarz J., Dekanaty leżajski i sokołowski w latach okupacji hitlerowskiej, Przemyśl
1992.
Czubiński A., Dzieje najnowsze Polski do roku 1945, Poznań 1994.
Hampel J., Lata okupacji hitlerowskiej na Leżajszczyźnie, [w:] Dzieje Leżajska, J. Półćwiartek
(red.), wyd. II poszerzone, Leżajsk 2003.
Kisielewicz S., Od Leżajska do Łodzi, Łódź 2007.
Larendowicz Z., Konspiracja antyhitlerowska. Leżajsk 1939–1944, Leżajsk 2000 (maszynopis).
48
49
Płk Zdzisław Sawicki
ZBRODNIA KATYŃSKA
– DROGA DO PRAWDY
HISTORIA I TERAŹNIEJSZOŚĆ
KATYŃ to w świadomości Polaków nazwa-symbol kojarzący się z ludobójczą polityką władz sowieckich wobec narodu polskiego. Wymordowanie w 1940
roku 21 857 obywateli polskich – oficerów Wojska Polskiego i Korpusu Ochrony Pogranicza, funkcjonariuszy Policji Państwowej, Policji Województwa Śląskiego z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku oraz więźniów trzymanych w licznych więzieniach NKWD od Tarnopola, Stanisławowa, Lwowa,
Drohobycza aż po Grodno, Wilejkę czy też białoruski Mińsk, to bezprzykładna
w dziejach cywilizowanego świata zbrodnia, zbrodnia ludobójstwa, jakiej dopuszczono się na wziętych do niewoli, bezbronnych żołnierzach oraz niewinnych
obywatelach, zwłaszcza przedstawicielach inteligencji kraju, który znalazł się
pod okupacją.
Wśród zamordowanych znajdowało się niemało światowej klasy przedstawicieli środowisk naukowych, co najmniej 770 nauczycieli akademickich, gimnazjalnych i szkół powszechnych, nie mniej niż 920 lekarzy medycyny i weterynarii oraz farmaceutów, ponad 450 prawników i 650 inżynierów, a ponadto 45
duchownych różnych wyznań, posłowie do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej
urzędnicy ministerialni, przedstawiciele administracji państwowej i samorządowej, dyplomaci, przemysłowcy i bankowcy, ziemianie, pisarze, artyści i muzycy, działacze polityczni i społeczni, instruktorzy harcerscy. Nie brak było również świetnych sportowców, a wśród ostatnich znanych olimpijczyków.
Zamordowano kwiat polskiej inteligencji
Zbrodnia ta, przez ponad półwiecze brzemienna w następstwa polityczne
dla obojga narodów, polskiego i rosyjskiego, powinna po wszystkie czasy być
przestrogą dla całej ludzkości.
17 września 1939 roku jednostki Armii Czerwonej przekroczyły wschodnią
granicę Rzeczypospolitej na całej długości. Bezpośrednich przyczyn tego kroku
należy szukać w latach wcześniejszych. W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, oficjalnie również zaakceptowaną przez Rosję Sowiecką. Jednak na stosunkach polsko-sowieckich w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości,
50
Płk Zdzisław Sawicki
aż do początku lat 30. zaważyła wojna z ZSRS w latach 1919–1921 o wschodnie
granice Rzeczypospolitej.
W dniu 15 sierpnia 1920 roku, prąc w opętańczym marszu na podbój Europy, Armia Czerwona doznała sromotnej klęski na przedpolach stolicy Polski
– Warszawy. Wtedy to ówczesne władze Związku Sowieckiego z kierownictwem
Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) na czele zapragnęły
zemsty.
Wojna ta zakończona została zrzeczeniem się przez Ukrainę i Rosję wszelkich praw i pretensji do ziem położonych na zachód od granicy oznaczonej
w traktacie zawartym 18 marca 1921 roku w Rydze. Normalizacja stosunków
sąsiedzkich nastąpiła na początku lat trzydziestych – 25 lipca 1932 roku, Polska
i Związek Sowiecki zawarły układ o nieagresji. Pakt miał obowiązywać do 31
grudnia 1945 roku.
W międzyczasie z inicjatywy ZSRS 3 lipca 1933 roku w Londynie podpisano
tzw. „Protokół Litwinowa” w którym określono definicję agresora m.in. „żaden
wzgląd natury politycznej, wojskowej, ekonomicznej lub jakiejkolwiek innej nie może
służyć za uzasadnienie lub usprawiedliwienie agresji”. Nie przeszkodziło to w dokonaniu agresji na Polskę. Wszelkie porozumienia zostały tym krokiem przekreślone.
Wreszcie wydarzenie, które na wiele dziesięcioleci zaważyło na losach Polski
i jej sąsiadów. W dniu 23 sierpnia 1939 roku został podpisany w Moskwie przez
ministrów spraw zagranicznych hitlerowskiej III Rzeszy i Związku Sowieckiego,
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
51
Joachima von Ribbentropa i Wiaczesława Mołotowa, traktat o nieagresji z dołączonym do niego tajnym protokołem. W rzeczywistości był to układ o sojuszniczej współpracy, mocą którego została ustalona granica stref interesów obydwu
tych totalitarnych państw, gwarantujący nadto Niemcom współuczestnictwo
Armii Czerwonej podczas ataku na Polskę. Państwo nasze zostało osaczone
ze wszystkich stron: z zachodu, północy i południa przez siły zbrojne Niemiec,
ze wschodu – Związku Sowieckiego.
Przewidując terytorialno-polityczne przekształcenia na obszarach należących do państwa polskiego, linie podziału interesów miały stanowić rzeki: Pisa,
Narew, Wisła i San. Dokonanie wspólnej napaści pozostawało kwestią najbliższych dni.
W końcu sierpnia 1939 roku wiadomo było powszechnie, że wybuch wojny
pomiędzy Niemcami i Rzecząpospolitą Polską jest nieunikniony. Dokonano
aneksji Austrii, padła Czechosłowacja.
1 września 1939 roku uderzył na Polskę Wehrmacht, 17 września Armia
Czerwona. Przyobiecana przez rządy Wielkiej Brytanii i Francji pomoc militarna okazała się frazesem bez pokrycia. Tak więc broniąca się armia polska pozostała w osamotnieniu i zdana była wyłącznie na siebie.
Szacuje się, że w dniu 17 września 1939 roku na wschodnich terenach Polski
w ośrodkach zapasowych i rejonach uzupełnień znajdowało się około 240 tys.
żołnierzy WP. Jednostki osłonowe Korpusu Ochrony Pogranicza, rozwinięte
na wschodniej granicy Rzeczypospolitej, liczyły 20 tys. żołnierzy, zaś 200 tys.
żołnierzy uwikłanych było w ciężkich walkach z Wehrmachtem na terenach
położonych na wschód od Wisły. Dyrektywa naczelnego wodza marszałka Rydza-Śmigłego wydana po wkroczeniu Sowietów, nakazywała ogólne wycofywanie się na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami – „bez podejmowania walki,
chyba że w razie bezpośredniego uderzenia”. Przewaga ilościowa, element zaskoczenia i kierunki uderzenia wojsk sowieckich pozbawiły jednostki WP na terenach wschodnich jakichkolwiek szans zorganizowania obrony. Do niewoli dostało się ok. 230 tys. żołnierzy.
Kapitulacja Warszawy w dniu 28 września 1939 roku nie położyła kresu
walkom na całym obszarze Rzeczypospolitej, mimo to agresorzy pewni pełnego sukcesu, przystąpili do pełnego podziału łupu.
28 września został zawarty uzupełniający układ między III Rzeszą i ZSRR
„o granicach i przyjaźni”, w myśl którego skorygowano granicę stref interesów,
czym przypieczętowano czwarty rozbiór Polski. Nakreślona granica miała odtąd
przebiegać wzdłuż Sanu, Bugu i Narwi. Państwo polskie zostało przepołowione
linią Ribbentrop–Mołotow. Rzeszy Niemieckiej przypadło 188 tys. km², Związkowi Sowieckiemu 202 tys. km².
52
Płk Zdzisław Sawicki
Do układu „o granicach i przyjaźni” został dołączony tajny protokół, w którym mówi się o tłumieniu w zarodku wszelkich polskich poczynań niepodległościowych. Obydwa państwa zobowiązały się nie dopuścić na swoich obszarach
do żadnej „polskiej agitacji” wymierzonej przeciwko drugiej stronie. Postanowiły, że „będą likwidować podobną agitację na swych terytoriach i informować
się wzajemnie o podjęciu odpowiednich środków”. Potem miały miejsce robocze
spotkania funkcjonariuszy gestapo i NKWD, jak spotkanie zakopiańskie na początku 1940 roku. Wiele wskazuje na to, iż formuła owego tajnego protokołu
zapoczątkowała przedsięwzięcia aparatów bezpieczeństwa Niemiec i ZSRR wymierzone w patriotyczne polskie środowiska, przy czym ich ukoronowaniem
stał się z jednej strony Katyń, z drugiej wymierzona w polską inteligencję gestapowska akcja „AB” w której zginęło około 6 tys. osób, w tym 3,5 tys. działaczy
społeczno-politycznych i intelektualistów.
Czwarty rozbiór Polski, dokonany w następstwie agresji wrześniowej zapoczątkował nowy, niezwykle tragiczny rozdział w dziejach historii Polski, znamienny gehenną Polaków na Wschodzie, która przybrała niespotykane dotychczas rozmiary. Okupacja sowiecka trwała stosunkowo krótko, mniej niż dwa
lata, do 22 czerwca 1941 roku, kiedy to Niemcy napadły na swojego dotychczasowego sojusznika. Jednak rezultaty działalności NKWD w Polsce od września
1939 do czerwca 1941 r. okazały się przerażające w skutkach. Już podczas walk
we wrześniu i październiku 1939 r., miały miejsce liczne przypadki mordowania
na polu bitwy jeńców polskich, np. w Grodnie, pod Mokranami i Sopoćkinami.
Do obozów NKWD zlokalizowanych w głębi ZSRR trafiło łącznie 130 242
polskich jeńców, wliczając 5189 żołnierzy przetransportowanych w lipcu 1940 r.
z Łotwy i Litwy.
Do 1 sierpnia 1941 r. dotrwało w więzieniach i łagrach żywych 46 594 polskich obywateli, aresztowanych na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej. Ilu
zostało wcześniej straconych, ilu zmarło w więzieniach, podczas transportu, a zwłaszcza w trudnych warunkach obozowych, nie jest w stanie do dziś nikt zliczyć.
Wiele masowych morderstw popełniono także w czasie ewakuacji więzień w czerwcu i lipcu 1941r. rękami enkawudzistów wycofujących się pod naporem wojsk
niemieckich (Lwów, Berezwecz, Wilejka, Łuck, Mińsk). Straty te określa się na wiele tysięcy ofiar.
Około 330 tysięcy Polaków, w tym starców, kobiety i dzieci, wywieziono
całymi rodzinami w głąb Związku Sowieckiego, głównie do Kazachstanu, podczas czterech wielkich deportacji na przestrzeni lat 1940–1941, a 230 tysięcy
młodych mężczyzn wcielono pod przymusem do Armii Czerwonej.
19 września 1939 roku komisarz bezpieczeństwa państwowego I rangi Ławrientij Pawłowicz Beria (ludowy komisarz spraw wewnętrznych) powołał Zarząd
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
53
NKWD ZSRR do spraw Jeńców Wojennych i Internowanych na czele z kapitanem bezpieczeństwa państwowego Piotrem K. Soprunienką i nakazał utworzenie obozów dla jeńców polskich. Były to obozy: juchnowski, jużski, kozielski,
kozielszczański, orański, ostaszkowski, putywlski, starobielski, wołogodzki
i griazowiecki. Do obozów tych transportowano jeńców transportem kolejowym z punktów przejściowych rozlokowanych w pobliżu dawnej granicy państwowej z Polską.
2 października 1939 roku odbyło się w Moskwie posiedzenie Biura Politycznego KC WKP(b), podczas którego zajęto się polskimi jeńcami. Postanowiono,
by szczególnie aktywny, wysoce patriotyczny element został odizolowany w wyodrębnionych obozach:
– generałów i oficerów służby stałej, rezerwy oraz wysokiej rangi urzędników wojskowych i państwowych umieszczono w obozie starobielskim i kozielskim;
– kadrę wywiadu i kontrwywiadu, funkcjonariuszy Korpusu Ochrony Pogranicza, żandarmerię, Straż Graniczną i Więzienną oraz funkcjonariuszy Policji Państwowej i Policji Województwa Śląskiego osadzono w Ostaszkowie.
Wśród zawodowych wojskowych osadzonych w Kozielsku i Starobielsku był
1 admirał, 12 generałów i wielu absolwentów Wyższej Szkoły Wojennej. Około
8400 oficerów służby stałej i rezerwy stanowiło kadrę dowódczą, zdolną obsadzić co najmniej 16 przedwojennych dywizji.
54
Płk Zdzisław Sawicki
Wkraczająca na terytorium Polski Armia Czerwona i czołówki NKWD wykazywały zainteresowanie nie tylko żołnierzami Wojska Polskiego. Nie bez powodu skrzętnie wyłapywano policjantów, gdyż przedwojenna policja stanowiła
element wysoce patriotyczny, wyrosły na tradycjach niepodległościowych. W jej szeregach służyło wielu uczestników walk o niepodległość Polski w latach 1914–1921,
żołnierzy Legionów polskich marszałka Józefa Piłsudskiego, uczestników powstań śląskich, halerczyków, dowborczyków i weteranów wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku.
Wypełniając postanowienia protokołu z dnia 28 września 1939 roku, zajęto
się także wszystkimi osobami przebywającymi jeszcze na wolności – „wrogimi
elementami kontrrewolucyjnymi” i „klasowo obcymi”. W szybkim tempie zapełniały się więzienia na podbitych terenach, zatrzymano urzędników państwowych i samorządowych, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości - prokuratorów i sędziów, działaczy Związku Strzeleckiego, wszelkich organizacji społecznych
i partii politycznych, ziemian, przedstawicieli finansjery, kupców i innych. Blisko 20 000 aresztowanych osób, w tym ponad 1200 oficerów (8 generałów) i ponad 5000 byłych policjantów, żandarmów i pracowników wywiadu, przez wiele
miesięcy oczekiwało w więzieniach na swój los.
Osadzonym w obozach przez 6 miesięcy stworzono pozorne warunki traktowania zatrzymanych jako jeńców. Zezwolono na noszenie umundurowania,
odznaczeń i odznak. Organizowano pracę oświatową przybliżającą osiągnięcia
Związku Sowieckiego (filmy, książki), umożliwiono prowadzenie ograniczonej
korespondencji.
Decyzja zapadła w marcu 1940 roku i dotyczyła zarówno jeńców Kozielska,
Ostaszkowa i Starobielska, jak też osób uwięzionych.
W dniu 5 marca 1940 r. Politbiuro KC WKP(b) zapoznało się z obszernie
uzasadnionym wnioskiem ludowego komisarza spraw wewnętrznych, Ławrientija Berii o rozpatrzenie w trybie specjalnym z zastosowaniem kary śmierci przez
rozstrzelanie, spraw 14 700 jeńców więzionych w obozach NKWD oraz blisko
11 000 polskich obywateli znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Białoruskiej SRR i Ukraińskiej SRR.
KC WKP (b)
towarzysz STALIN
W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRR i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba
byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów
wywiadu, członków nacjonalistycznych kontrrewolucyjnych partii, członków
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
55
ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in.
Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści
do ustroju radzieckiego
Będący jeńcami wojennymi oficerowie i policjanci przebywający w obozach
usiłują kontynuować działalność kontrrewolucyjną. Prowadzą agitację antyradziecką. Wszyscy czekają tylko na wyjście na wolność, aby uzyskać możliwość
aktywnego włączenia się do walki przeciwko władzy radzieckiej.
Organy NKWD w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi wykryły szereg kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych. We wszystkich tych kontrrewolucyjnych organizacjach przywódczą rolę odgrywali byli oficerowie armii
polskiej, byli policjanci i żandarmi.
Wśród zatrzymanych uciekinierów i osób, które nielegalnie przekroczyły
granicę państwową wykryto znaczną liczbę osób, które są członkami kontrrewolucyjnych organizacji szpiegowskich i powstańczych.
W obozach dla jeńców wojennych znajduje się ogółem (nie licząc żołnierzy
i kadry podoficerskiej) 14 736 byłych oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, żandarmów, strażników więziennych, osadników i agentów wywiadu
– 97% z nich jest narodowości polskiej.
Wśród nich:
generałów, pułkowników i podpułkowników majorów i kapitanów poruczników, podporuczników i chorążych
oficerów i podoficerów policji, ochrony pogranicza i żandarmerii szeregowych policjantów, żandarmów, strażników więziennych
i agentów wywiadu urzędników, obszarników, księży i osadników 295
2080
6049
1030
5138
144
W więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi ogółem znajduje
się 18 632 aresztowanych, z czego 10 685 to Polacy, w tym:
byłych oficerów 1207
byłych policyjnych agentów wywiadu i żandarmów 5141
szpiegów i dywersantów 347
byłych obszarników, fabrykantów i urzędników 465
członków różnych organizacji kontrrewolucyjnych i powstańczych
oraz różnego rodzaju elementu 5345
uciekinierów 6127
W związku z tym, że wszyscy są zatwardziałymi i nieprzejednanymi wrogami władzy radzieckiej, NKWD ZSRR uważa za niezbędne:
56
Płk Zdzisław Sawicki
I. Polecić NKWD ZSRR
1) sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14 700 osób,
byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i strażników więziennych,
2) a także sprawy aresztowanych i przebywających w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11 000 osób, członków różnych szpiegowskich i dywersyjnych organizacji kontrrewolucyjnych, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów, urzędników i uciekinierów – rozpatrzyć
w trybie specjalnym z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary
– rozstrzelania.
II. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, postanowienia o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia – w następującym
trybie:
a) przeciwko osobom znajdującym się w obozach jeńców wojennych – na podstawie zaświadczeń przedstawianych przez Zarząd ds. Jeńców Wojennych NKWD
ZSRR,
b) przeciwko osobom aresztowanym – na podstawie zaświadczeń z akt przedstawianych przez NKWD USRR i NKWD BSRR.
III. Rozpatrzenie spraw i podjęcie decyzji powierzyć trójce w składzie: towarzysze MERKULOW, KABULOW, BASZTAKOW (naczelnik 1. Specwydzialu NKWD
ZSRR).
LUDOWY KOMISARZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH
Związku SRR
(-) L. Beria
Decyzja Biura Politycznego identyczna z wnioskiem Berii została podpisana przez:
Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, Mikojana, Kalinina i Kaganowicza.
W okresie od 3 kwietnia do 19 maja 1940 roku wymordowano 14 552 jeńców: 4421 z obozu kozielskiego lesie katyńskim, 6311 z obozu ostaszkowskiego
w Kalininie (dziś Twer) i 3820 z obozu starobielskiego w Charkowie. Rzeź ominęła jedynie 395 jeńców: 205 z Kozielska, 112 z Ostaszkowa i 78 ze Starobielska,
których wywieziono do obozu juchnowskiego, a stamtąd do Griazowca. Byli
jedynymi, którzy uniknęli zagłady.
Rozkazem z 22 marca 1940 roku Beria nakazał także przetransportowanie
w ciągu dziesięciu dni 3000 aresztantów z więzień we Lwowie, Równem, Włodzimierzu Wołyńskim, Tarnopolu, Drohobyczu i Stanisławowie – do Kijowa,
Charkowa i Chersonia oraz taką samą ilość aresztantów z Brześcia, Wilejki, Pińska i Baranowicz do Mińska. Tam dopełnił się ich los.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
57
Zamordowano wówczas 7305 ludzi: 3435 straciła NKWD Ukraińskiej SRR,
a 3870 NKWD Białoruskiej SRR. Lista ofiar decyzji Biura Politycznego KC WKP(b)
zamordowanych przez funkcjonariuszy NKWD wiosną 1940 roku zatem łącznie
21 857 nazwisk obywateli polskich.
Znając dzisiaj przedstawione powyżej fakty nie dziwi, iż wiosną 1940 roku
urwała się nagle stosunkowo obfita korespondencja, prowadzona do tej pory
pomiędzy jeńcami a ich bliskimi w okupowanej Polsce. Urwał się również kontakt z aresztantami z więzień kresowych. Rodziny przebywających w obozach
lub w więzieniach oficerów i policjantów, które zamieszkiwały na terenach znajdujących się pod okupacją sowiecką – 60 351 głównie kobiet i dzieci – deportowano 13 kwietnia 1940 roku do Kazachstanu.
Próby prowadzenia dalszej korespondencji z miejsc zesłania nie dawały najmniejszego rezultatu. Podobnie rzecz się miała z rodzinami zamieszkałymi na terenach będących pod okupacją niemiecką. Listy, telegramy i karty pocztowe były
zwracane przez sowiecką pocztę zawsze z pieczątką: „Retour parti”.
Po napaści Niemiec na Związek Sowiecki, w dniu 30 lipca 1941 r. nastąpiło
wznowienie stosunków dyplomatycznych polsko-sowieckich, a w następnym
miesiącu rozpoczęło się formowanie Armii Polskiej w ZSRR pod dowództwem
zwolnionego z Łubianki gen. Andersa. Do punktów formowania armii w Buzułuku, Tockoje i Tatiszczewie nie zgłaszał się nikt z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku, wyjąwszy garstkę jeńców, którzy szczęśliwie przeżyli w Griazowcu. Po pozostałych wszelki słuch zaginął.
Nikt spośród przybywających do Wojska Polskiego z licznych w Związku
Sowieckim miejsc odosobnienia, nie zetknął się nigdy z żadnym jeńcem z owych
trzech obozów.
Wielokrotne ponawiane zapytania o los zaginionych, noty dyplomatyczne,
a na koniec monity ambasady i polskich władz wojskowych, coraz bardziej zaniepokojonych tajemniczym zniknięciem 14,5 tysiąca jeńców z trzech wielkich
obozów, pozostawały bez echa, wyjąwszy wykrętne, cyniczne odpowiedzi sowieckich dygnitarzy państwowych. Generał Władysław Sikorski poruszył tę sprawę podczas osobistej rozmowy na Kremlu ze Stalinem w grudniu 1941 roku,
również bez efektu.
Poszukiwania prowadzone przez specjalnie powołaną w tym celu przez gen.
Andersa komórkę sztabową, prowadzoną przez rtm. Józefa Czapskiego, też nie dały
rezultatu. Straszna prawda miała ujawnić się światu dopiero wiosną 1943 roku.
KOZIELSK – KATYŃ
Kozielsk jest położony ok. 250 km na południowy wschód od Smoleńska.
Obóz jeniecki, w którym na początku 1940 r. przebywało około 4750 ludzi, mieścił się w kompleksie opuszczonych zabudowań poklasztornych.
58
Płk Zdzisław Sawicki
Wywóz na stracenie rozpoczął się w dniu 3 kwietnia 1940 r. Jeńców poinformowano, że będą przeniesieni do innych obozów, puszczono też w obieg pogłoski, że zostaną przekazani Niemcom, a może nawet zachodnim aliantom.
Przed odjazdem wszyscy zostali poddani szczepieniom ochronnym, nie podejrzewali zatem nic złego. Kozielszczan ekspediowano na stracenie pod konwojem,
kolejowymi wagonami więziennymi nazywanymi popularnie „stołypinkami”
doczepianymi do pociągów rozkładowych, po 14–16 ludzi w przedziale. Transporty te, liczące od kilkudziesięciu do kilkuset oficerów, odchodziły systematycznie z Kozielska przez Suchyniczi i Smoleńsk, z niewielkimi przerwami do połowy maja 1940 r.
Wagony były opróżniane na podsmoleńskiej stacyjce Gniezdowo. W odnalezionych w archiwach rosyjskich dokumentach odczytano w jednym z meldunków: „zostało również stwierdzone, że pozostający w obozie wyżsi oficerowie byłej polskiej armii dawali polecenia oficerom wyjeżdżającym w pierwszych partiach,
aby robili w wagonach, w których będą jechali, napisy podające końcowe stacje,
na których będą wyładowywani, żeby następne partie mogły wiedzieć, dokąd
są wiezione. 7 kwietnia przy powrocie pierwszych wagonów, które natychmiast
zostały przejrzane, znaleziono napis w j. polskim: druga partia Smoleńsk 6.4.40
roku… Po znalezieniu tych napisów, z miejsca zostało wydane rozporządzenie
naczelnika obozu o ich zmyciu i przeglądzie wagonów w przyszłości przy ich odwrocie…”.
Ze stojących na bocznicy kolejowej „stołypinek” ładowano po około 30 jeńców do autobusu więziennego, tzw. cziornego worona, który w odstępach półgodzinnych zajeżdżał na stację po kolejną partię oficerów, przewożąc ich do pobliskiego Lasu Katyńskiego (1,5 km od stacji kolejowej). Tu, w odległości 16 km
na zachód od Smoleńska, w ogrodzonym szczelnym płotem kompleksie leśnym,
znajdował się ośrodek rekreacyjny dla funkcjonariuszy smoleńskiego Zarządu
Obwodowego NKWD, wraz z wypoczynkową willą, zbudowaną na wysokim
malowniczym brzegu Dniepru. Miejsce to było dobrze znane mieszkańcom Smoleńska jeszcze z lat dwudziestych, kiedy zaczęto dokonywać w lesie pierwszych
egzekucji. Przygotowania do obecnej rozpoczęto w marcu, kopiąc na uroczysku
Kozie Góry osiem wielkich dołów śmierci.
Po przywiezieniu do lasu, ofiary poddawano skrupulatnej rewizji, odbierając kosztowności, zegarki i ostre narzędzia, a następnie gnano je nad skraj dołów,
popędzając razami kolby i bagnetu. Broniących się pętano przygotowanymi zawczasu sznurami oraz kneblowano.
Zabijano strzałami w tył głowy z broni pochodzenia niemieckiego. Tylko
niewielu kozielszczan, między innymi osoby duchowne, przewieziono do budynku Zarządu Obwodowego NKWD w Smoleńsku, gdzie dokonano ich zagła-
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
59
dy. Ciała zabitych przetransportowano potem do Kozich Gór i tam prawdopodobnie pogrzebano.
Ostatni jeńcy zostali wywiezieni z obozu kozielskiego w dniu 12 maja 1940 r.
Później masowe groby w Lesie Katyńskim zasypano i posadzono na nich w celu
zamaskowania zbrodni młode sadzonki sosnowe.
Wiosną 1942 r. polscy przymusowi robotnicy z załogi pociągu naprawczego
Bauzug 2005 München, powiadomieni przez Polkę, mieszkankę pobliskiej wioski Nowe Batoki, udali się na uroczysko Kozie Góry w Lesie Katyńskim, gdzie
odnaleźli masowe groby polskich oficerów i postawili dwa brzozowe krzyże.
W lutym 1943 r. miejscem tym zainteresowali się Niemcy. Gdy ziemia odtajała, rozpoczęły się prace ekshumacyjne. Radio niemieckie w dniu 13 kwietnia
podało wiadomość o wstrząsającym odkryciu.
Kilka dni później do ekshumacji włączył się Polski Czerwony Krzyż, wysyłając do Katynia Komisję Techniczną, która przyjęła na siebie główny ciężar
makabrycznych prac. Zostało odkrytych 8 masowych dołów śmierci wypełnionych zwłokami w polskich mundurach. Z dołów tych wydobyto według danych
niemieckich 4143 zwłok (według PCK 4243).
Dokumenty znalezione przy pomordowanych, jak i inne dowody świadczyły, że wszyscy byli wcześniej więzieni w Kozielsku i żyli do wiosny 1940 r. Ze-
60
Płk Zdzisław Sawicki
znania świadków, okolicznych mieszkańców, jednoznacznie mówiły, że sprawcą
mordu było NKWD.
Ponieważ Międzynarodowy Czerwony Krzyż odżegnał się od udziału w pracach ekshumacyjnych, Niemcy powołali Międzynarodową Komisję Lekarską
złożoną z dwunastu wysokiej klasy specjalistów w dziedzinie medycyny sądowej.
Komisja ta, po przeprowadzeniu prac badawczych w dniach 28–30 kwietnia
1943 r., dokonała identycznych ustaleń, co Komisja Techniczna PCK.
Wobec nastania fali upałów i groźby wybuchu epidemii, Niemcy zarządzili przerwanie prac w dniu 7 czerwca. W tej sytuacji zasypano ostatni z odkrytych dołów
– nr 8, z którego nie zdążono ekshumować, jak oszacowano, około 200 zwłok.
Tysiące dokumentów i przedmiotów osobistych znalezionych przy zwłokach
na uroczysku Kozie Góry w Lesie Katyńskim zostało przewiezionych do Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki w Krakowie, gdzie poddano je badaniom przez polski zespół dr. Jana Z. Robla. Na początku 1945 r. rzeczy te zostały wywiezione do Niemiec, gdzie podobno spłonęły w miejscowości Radebeul
w pobliżu Drezna.
Po dokonaniu obdukcji i czynnościach identyfikacyjnych, ekshumowane
zwłoki złożono w sześciu bratnich mogiłach. Szczątki generałów Bronisława
Bohaterewicza i Mieczysława Smorawińskiego spoczęły w grobach indywidualnych. Na generalskich grobach oraz bratnich mogiłach zbiorowych postawiono
drewniane krzyże.
Tymczasem 25 września 1943 r. tereny podsmoleńskie opanowały oddziały
Armii Czerwonej. Bratnie mogiły w Lesie Katyńskim zostały rozkopane przez
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
61
NKWD, które rozpoczęło przygotowania do działalności mającej ponownie „badać” sprawę katyńską Specjalnej Komisji prof. Nikołaja Burdenki. W dniach
16–23 stycznia 1944 r. Komisja dokonała reekshumacji zwłok i wydała sławetne
oświadczenie, w którym winę za zbrodnię dokonaną rzekomo jesienią 1941 r.
usiłowała przerzucić na Niemców. Potem cały ten teren został splantowany.
30 stycznia 1944 r. do Lasu Katyńskiego przybyła delegacja I Korpusu Polskiego w ZSRR gen. Zygmunta Berlinga, by wziąć udział w uroczystościach żałobnych. Na wykonanych wówczas fotografiach widnieje kopczyk z krzyżem z heblowanego drewna.
W jakiś czas później, prawdopodobnie w 1946 r., władze sowieckie wzniosły
tu obelisk z napisem w języku polskim i rosyjskim, z tekstem odpowiadającym
oficjalnej, obowiązującej wówczas kłamliwej wersji (Tu są pogrzebani niewolnicy, oficerowie Wojska Polskiego w strasznych męczarniach zamordowani przez
niemiecko-faszystowskich okupantów jesienią 1941 roku) zaś w latach siedemdziesiątych zaczęto nadawać miejscu temu inny kształt, budując bardziej okazały „Memoriał Żertwam” – „Pomnik Ofiar”.
Jesienią 1988 r., gdy sytuacja w Polsce i Związku Sowieckim zaczęła zmieniać się w wyniku „pierestrojki”, powróciła także sprawa Katynia. 2 września
w centralnej części „Memoriału Żertwam” został ustawiony, poświęcony przez
Prymasa Polski, księdza kardynała Józefa Glempa, wysoki krzyż przywieziony
z kraju. Niestety, jeszcze blisko trzy lata napis na „Memoriale Żertwam” głosił,
że spoczywają tu ofiary faszyzmu zamordowane w 1941 r.
62
Płk Zdzisław Sawicki
STAROBIELSK – CHARKÓW
Pierwsze konkretne informacje o miejscu pochowania zamordowanych
w 1940 r. jeńców z obozu starobielskiego dotarły do Polski w 1990 r. za pośrednictwem członków charkowskiego oddziału stowarzyszenia „Memoriał”, badającego zbrodnie stalinowskie. Starobielsk znajduje się na Ukrainie, w odległości
230 km na południowy wschód od Charkowa.
Identycznie jak w Kozielsku, starobielski obóz został założony w dawnych
prawosławnych pomieszczeniach klasztornych. Pułkowników i podpułkowników odseparowano od pozostałych oficerów. Ośmiu generałów zakwaterowano
w mieście. Na początku 1940 r. w Starobielsku znajdowało się blisko 4000 polskich jeńców.
Eksterminacja oficerów więzionych w Starobielsku rozpoczęła się w dniu 5
kwietnia 1940 r. Według raportu komendanta obozu kapitana bezpieczeństwa
państwowego Aleksieja Bierieżkowa, jeńców wysyłano partiami liczącymi od kilku do 260 ludzi do Zarządu NKWD w Charkowie. Przewóz konwojowanymi
wagonami więziennymi odbywał się dwoma szlakami kolejowymi: przez Woroszyłowgrad (obecnie Ługańsk) oraz przez Wałujki. Likwidację obozu zakończono w dniu 12 maja. W tym samym czasie 78 jeńców wysłano do obozu juchnowskiego, a 3 do Moskwy, do dyspozycji 2 Wydziału centrali NKWD. Oficerowie
zmarli śmiercią naturalną przed wywózką na rozstrzelanie, zostali pochowani
w Starobielsku na starym cmentarzu miejskim.
Jeńców przyjeżdżających na charkowski Dworzec Południowy ładowano
do autobusów więziennych, które przewoziły ich do więzienia wewnętrznego,
mieszczącego się na zapleczu siedziby Zarządu Obwodowego NKWD, przy ulicy Dzierżyńskiego. Rozstrzeliwano w podziemiach w celi śmierci. Zabijano pojedynczo, strzelając w tył głowy z rosyjskich rewolwerów typu Nagant.
Egzekucje rozpoczynały się wieczorem, a kończyły po północy. Ciała zamordowanych ofiar przewożono samochodami ciężarowymi szosą biełgorodzką do VI kwartału strefy leśnej okalającej miasto, w pobliże osiedla Piatichatki
(ok. 8 km od centrum Charkowa), gdzie za drewnianym wówczas ogrodzeniem
były już wykopane doły śmierci.
Zwłoki wrzucano do nich bezładnie wprost z samochodów. Na cmentarzysku tym już od 1938 r. grzebano Ukraińców pomordowanych przez NKWD.
Na początku lat siedemdziesiątych doły śmierci w Piatichatkach zostały splądrowane przez poszukiwaczy „skarbów”, którzy szukali w nich odznaczeń i odznak pułkowych, przede wszystkim jednak wszelkich wyrobów ze złota i polskich
srebrnych monet.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
63
OSTASZKÓW – KALININ (TWER) – MIEDNOJE
Ostaszków znajduje się 180 km na zachód od Kalinina. Obecnie wrócono
do starej nazwy tej miejscowości – Twer. Obóz o obostrzonym reżimie, w którym osadzono funkcjonariuszy Policji Państwowej, Straży Granicznej, Straży
Więziennej, Żandarmerii Wojskowej i Oddziału II Sztabu Głównego WP oraz
pracowników sądownictwa, był zlokalizowany w odległości 11 km od Ostaszkowa, na wysepce Stołbnyj na jeziorze Seliger, w pomieszczeniach prawosławnego monastyru Nilowa Pustyń. Słabo odżywiani, kwaterowani w wyziębionych,
nie opalanych pomieszczeniach klasztornych, polscy jeńcy z dnia na dzień opadali z sił. Śmiertelność była znacznie wyższa niż w obozach oficerskich, wielu
z więzionych tutaj zapadało na gruźlicę. Na brzegu jeziora, w pobliżu miejscowości Swietlica, znajduje się zdewastowany cmentarzyk wiejski, na którym dziś
można z trudem odnaleźć mogiły polskich policjantów. Na początku 1940 r.
w obozie ostaszkowskim więziono około 6300 jeńców.
Poczynając od 4 kwietnia 1940 r., skazanych na śmierć jeńców pędzono partiami dzień po dniu z obozu do przystanku kolejowego Soroga, skąd przez Lichosławl transportowano ich pod zbrojną eskortą wagonami więziennymi do Kalinina. Identycznie jak w Charkowie, byli przewożeni autobusami więziennymi
ze stacji kolejowej do Zarządu Obwodowego NKWD mieszczącego się przy ul.
Sowieckiej, gdzie krótko przebywali w celach znajdujących się w podziemiach
i na strychach tego budynku. Dokładnych informacji o przebiegu egzekucji udzielił podczas przesłuchania były szef Zarządu Obwodowego NKWD w Kalininie,
Dmitrij S. Tokariew. Według niego, rozstrzeliwanie rozpoczynano wieczorem,
a kończono o świcie.
Pierwszy transport, 4 kwietnia, liczył 390 skazanych i kaci mieli trudności
z wykonaniem podczas jednej nocy egzekucji tak dużej grupy osób. Po ich interwencji następne transporty nie przekraczały 250 ludzi. Strzelano przeważnie
z niemieckich pistoletów typu Walther, które dostarczano z Moskwy.
Przebieg egzekucji był następujący – w jednym z pomieszczeń piwnicznych
sprawdzano personalia skazanego, następnie skuwano go i przeprowadzano
do celi śmierci, o drzwiach zaopatrzonych w wykładzinę wojłokową. Dodatkowo przez całą noc pracowały tu głośno jakieś maszyny (wentylatory?), zagłuszając odgłosy strzałów. Po zaciągnięciu do celi śmierci, ofiara była mordowana
natychmiast strzałem w tył głowy. Zwłoki wynoszono na zewnątrz przez przeciwległe drzwi i układano na jednym z oczekujących 5–6 samochodów ciężarowych, po czym nakazywano wprowadzić następnego skazańca. I tak to trwało
noc po nocy, wyjąwszy święto 1 maja. O świcie samochody wyruszały szosą
Moskwa–Leningrad do odległej o 32 km miejscowości Miednoje nad rzeką Twiercą. Tam na terenie rekreacyjnym kalinińskiego NKWD, na skraju lasu znajdował
64
Płk Zdzisław Sawicki
się przygotowany już przez mechaniczną koparkę sprowadzoną z Moskwy dół
o głębokości 4–6 m, mogący pomieścić 250 zwłok. Ciała rzucano bezładnie z samochodów, po czym koparka przystępowała do ich zakopywania, szykując od razu
dół na dzień następny. Dołów takich znajduje się w Miednoje 23. Wywożenie
jeńców z Ostaszkowa na śmierć zakończono w dniu 19 maja 1940 r. Uniknęło
rzezi jedynie 112 ludzi przetransportowanych do obozu juchnowskiego.
Tak dokonano potwornej zbrodni na jeńcach
nie wypowiedzianej wojny
KATYŃ – WCZORAJ I DZIŚ – DOWODY ZBRODNI
Wymawiane od ponad półwiecza ze zgrozą słowo Katyń, tak samo jak Oświęcim, stało się synonimem masowego ludobójstwa dokonanego w XX wieku, a zatem w dobie współczesnej cywilizacji, przez bezkarny w swych zbrodniczych
poczynaniach totalitarny ustrój państwowy. Ujawniona w 1943 roku przed światem potworna zbrodnia, której dopuścił się Związek Sowiecki na tysiącach bezbronnych jeńców polskich, musiała pociągnąć za sobą poważne następstwa
we wzajemnych stosunkach obydwu państw i narodów.
W dniu 17 kwietnia 1943 r. Rząd Rzeczypospolitej zwrócił się z Londynu,
gdzie przebywał na uchodźstwie, z oficjalną prośbą do Międzynarodowego
Czerwonego Krzyża o wszczęcie dochodzenia w sprawie ujawnionego zaledwie
kilka dni temu masowego morderstwa dokonanego w Lesie Katyńskim. Uznane zostało to przez władze Związku Sowieckiego za dostateczny powód do zerwania w dniu 26 kwietnia międzypaństwowych stosunków dyplomatycznych.
To, co potem nastąpiło, jest zbyt dobrze znane wszystkim Polakom, by do wydarzeń tych powracać. Zatem: Polska dostała się we władanie komunizmu na długich 45 lat.
Wszystko to działo się na oczach naszych sprzymierzeńców. Niestety, anglosaskie czynniki polityczne, w latach wojny wykazując lojalność wobec Związku Sowieckiego, dołożyły starań, żeby wyciszyć sprawę katyńską, wywierając
w tym celu presję na polskie władze państwowe na obczyźnie.
Potem były Teheran, Jałta i Poczdam, a po wojnie, zajęty własnymi problemami Zachód chciał jak najszybciej zapomnieć o nieprzyjemnej dla siebie sprawie. Doskonałą ocenę tej sytuacji przedstawiają autorzy książki „Sprawa Honoru” Lenne Olson i Stanley Cloud: Fabułę da się streścić w słowach: osamotnienie,
tragedia – nadzieja i heroizm – osamotnienie i zdrada. Tytuł książki nawiązuje
do przyrzeczenia Churchilla, że sojusznicy Polski dotrzymają zobowiązań w sprawie przywrócenia jej niepodległości, które nie dotrwało do końca wojny. Jednakże Katyń wrócił jeszcze dwukrotnie na forum międzynarodowe.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
65
W lutym 1946 r. odbył się proces norymberski, podczas którego prokuratorzy sowieccy przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym usiłowali winą
za Katyń obarczyć Niemców.
1 października 1951 roku zajęła się nią specjalna Komisja Kongresu Stanów
Zjednoczonych Ameryki Północnej. Przesłuchano świadków, zbadano zgromadzone liczne dowody, po czym jednomyślnie zapadło orzeczenie, iż za mord popełniony w Katyniu jest odpowiedzialny Związek Sowiecki. Opracowany materiał
dowodowy został przekazany w celu wniesienia skargi do Międzynarodowego
Trybunału Sprawiedliwości, jednak ONZ nie nadało sprawie dalszego biegu.
W sytuacji, gdy społeczeństwo polskie w kraju zmuszane było do milczenia,
o Katyniu przypominały bezustannie polskie środowiska emigracyjne rozsiane
po całym świecie. Obchodzono uroczyście rok po roku kolejne kwietniowe rocznice mordu, zbudowano społecznym wysiłkiem w różnych krajach pomniki
przypominające o zbrodni, wydane zostały fundamentalne dzieła jak „Zbrodnia
katyńska w świetle dokumentów” czy majora Adama Moszyńskiego „Lista katyńska”, ukazywały się liczne artykuły prasowe, w których wracano do sprawy,
aby nigdy o niej nie zapomniano.
Od 1989 roku w kraju zaczyna się mówić i pisać o zbrodni w środkach masowego przekazu, prowadzi się niezależne badania naukowe, ukazują się na ten
temat pierwsze książki. Starania o wszczęcie śledztwa spotykają się z odpowiedzią, że rząd radziecki nie widzi możliwości podważania orzeczenia Komisji
Specjalnej prof. Nikołaja Burdenki z 24 stycznia 1944 r., która odpowiedzialnością za zbrodnię katyńską obarczyła Niemców.
W dniu 13 kwietnia 1990 roku agencja TASS opublikowała oświadczenie
o przyznaniu się Związku Radzieckiego do popełnienia zbrodni, w którym czytamy m.in. Całokształt ujawnionych materiałów archiwalnych pozwala wyciągnąć
wniosek o bezpośredniej odpowiedzialności Berii, Mierkułowa i ludzi im podległych za popełnioną zbrodnię. Strona radziecka, wyrażając głębokie ubolewanie
w związku z tragedią katyńską, oświadcza, iż jest to jedna z najcięższych zbrodni
stalinizmu.
W ten sposób rząd ZSRR odstąpił od oficjalnej linii, ustalonej w latach 1943–
–1944. Prezydent RP otrzymał 2 teczki zawierające kopie dokumentów. Znajdowały się wśród nich sporządzane codziennie listy wywózkowe z Kozielska i Ostaszkowa oraz zbiorowy wykaz jeńców obozu starobielskiego.
25 grudnia 1990 r. na podstawie porozumienia rozpoczęto śledztwo prowadzone przez Naczelną Prokuraturę ZSRR (obecnie Rosji), w myśl którego Prokuratura Generalna RP występuje jako prokuratura posiłkowa. Przesłuchano
świadków, zgromadzono materiały dowodowe. W 1991 r. dokonano pierwszych
ekshumacji.
66
Płk Zdzisław Sawicki
Ziemia – nieludzka ziemia – mimo upływu czasu zachowała szczególne dowody popełnionej zbrodni na kadrze dowódczej WP, Policji i innych polskich
obywatelach, wbrew prawu międzynarodowemu i zwyczajom wojennym.
Prace sondażowe przeprowadzone przez prokuratorów jesienią 1991 roku
udowodniły, że w Katyniu w rejonie „Memoriału Żertwam” znajdują się części
umundurowania i oporządzenia żołnierzy WP (fragmenty obuwia, pasy, manierka).
W 1991 roku, na podstawie porozumienia zawartego pomiędzy Naczelną
Prokuraturą Wojskową ZSSR i Generalną Prokuraturą RP, została powołana
ekipa ekshumacyjna i w dniach od 25 lipca do 9 sierpnia pod Charkowem przeprowadzono prace ekshumacyjne, będące eksperymentem śledczym, a w latach
1994–1996 prace sondażowo-ekshumacyjne, mające na celu określenie granic
polskich cmentarzy wojennych.
Biegłym z poszczególnych dziedzin postawiono dwa podstawowe pytania:
– czy odnalezione przedmioty są pochodzenia polskiego i czy należą do polskich
żołnierzy i policjantów,
– czy na podstawie odnalezionych walorów można określić tożsamość żołnierza
i policjanta.
Wbrew wcześniejszym pesymistycznym opiniom fachowców, ujawniono
znaczną liczbę dokumentów i innych przedmiotów. Na ich stan miały wpływ
warunki, w jakich przebywały przez kilkadziesiąt lat (groby były terenie zalesionym; warunki glebowe, a także dokonująca się przemiana tłuszczowo-woskowa sprzyjała ich konserwacji).
W 1991 roku w Charkowie odczytano w warunkach polowych 11 nazwisk
występujących na znakach tożsamości oraz na blankietach pokwitowania pocztowego. Duży zespół dokumentów zachował się przy nazwisku Jerzego Sochy.
Z tej kolekcji czytelna jest lista, na której zweryfikowano 72 nazwiska płk. i ppłk.
WP (łącznie na wykazie było 117 nazwisk).
Wśród tych dokumentów jest 18 listów i kart pocztowych wysłanych z Warszawy, a także formularze Biura Informacyjnego PCK. Ponadto odnaleziono:
– blankiet telegraficzny, na którym odczytano nazwisko Czesław Solka;
– pokwitowanie na przyjęcie banknotów (472 zł) na nazwisko Stanisław Plewa;
– gazety w j. polskim i rosyjskim, na których odczytano daty „21 stycznia 1940”
i „29 luty 1940”.
Na części wydobytych dokumentów odczyt ich był możliwy tylko przy zastosowaniu promieni podczerwonych. W latach 1994–1996 odnaleziono kolejne
dokumenty. Na szczególne wyróżnienie zasługuje pakiet zapisków należący
do Alojzego Babińskiego. Zachowały się karty pocztowe, kalendarzyki kieszonkowe (w kalendarzyku odczytano daty wzięcia do niewoli – 3.X.39, aż do wy-
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
67
wózki ze Starobielska pierwszym transportem w nocy z 5 na 6 kwietnia 1940
roku). Są też relacje dotyczące życia obozowego, a także wiele nazwisk występujących na wykazie jeńców.
Na bibułkach papierosowych odczytano ok. 100 nazwisk. Są to spisy grup
zamieszkujących poszczególne bloki, np.: gr. IV blok 12. Rzuca to światło na system organizacji w obozie starobielskim (grupy ok. 30-osobowe).
Odnaleziono także dużo części umundurowania, oporządzenia oraz przedmiotów osobistego użytku.
Dowodem w prowadzonej sprawie było odnalezienie w 1991 roku pudełka
na tytoń z czytelnym napisem „Starobielsk 1939”, wskazującym, skąd jeńców
przywieziono.
W grobach na terenie VI kwartału lesoparku Charków odnaleziono m.in.:
– ordery i odznaczenia: Virtuti Militari, Krzyże Walecznych, Krzyże Zasługi,
Medale Za Długoletnią Służbę i Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości;
– odznaki: 1. pp Leg., 7. Pułku Ułanów Lubelskich, 3. Pułku Ułanów Śląskich,
78. pp, Krzyż Kaniowski, Centrum Wyszkolenia Kawalerii, Szkoły Podchorążych Rezerwy, Wojskowy Instytut Geograficzny, Żandarmeria Wojskowa,
5. Syberyjska Dywizja Piechoty, odznaki sportowe;
– znaki tożsamości (57) posiadające olbrzymią wartość dla identyfikacji osób.
Wydobyte fragmenty umundurowania i oporządzenia zaświadczały o przynależności do polskich oficerów, m.in.:
– kurtki mundurowe generała i szwoleżera, sutanna kapelana, kombinezon czołgisty, czapki rogatywki z orłem wojskowym, furażerki, naramienniki z oznaką stopnia, orzełki różnego wzoru;
68
Płk Zdzisław Sawicki
– pasy, sprzączki, łańcuszki do rapci, ostrogi, obuwie, guziki;
– manierki wz. 31 i 33 (na wielu z nich odczytano nazwiska i inicjały) menażki,
niezbędniki;
– opatrunki osobiste, busole, gwizdki.
Z przedmiotów wykonanych w obozie odnaleziono:
– pudełka na tytoń, cygarniczki i fajki z uwidocznionymi na nich rysunkami
i napisami z nazwiskami i inicjałami;
– szachy turystyczne i inne pionki oraz figury, domino, warcaby;
– „pieski” do ściągania butów, apelówki, drewniane kubki, laski, prawidła do butów;
– obrączki (wewnątrz odczytano inicjały i daty), pierścionki, sygnety, breloczki;
– sygnet 52. pp ze Złoczowa wykonany ze srebra, na którym odczytano daty
rozpoczęcia i zakończenia służby;
– monety o różnych nominałach (w tym wykonane ze złota i srebra);
– zegarki i papierośnice z dedykacjami np. „Kochanemu Mężowi i Tatusiowi
w dniu Imienin na pamiątkę od Wiśki i Rysia – Zambrów 15.XII.35”.
Odnaleziono także dużą ilość przedmiotów osobistego użytku stanowiących
„ich cały majątek”.
– porcelanowe garnuszki z nazwami polskich firm;
– szczoteczki do mycia zębów, lusterka przyrządy do golenia, grzebienie, pudełka na kremy, okulary, binokle;
– butelki, fiolki, fragmenty stetoskopu i strzykawek, termofory;
– zapalniczki z napisem PMZ (Polski Monopol Zapałczany).
Szczególnie interesujące było zidentyfikowanie ponad 300 nazwisk odczytanych na zachowanych dokumentach.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
69
Prowadząc prace sondażowo-ekshumacyjne, odkryto ślady działania potężnych świdrów. Przywożono je w latach 70. na samochodach. Były to tzw. miasorobki: wiertła wgryzały się w ziemię, a do otworów wlewano płyn w celu przyspieszenia rozkładu zwłok. Zabiegi te nie zniszczyły jednak dowodów zbrodni.
Prace ekshumacyjne w ramach eksperymentu śledczego w Miednoje podjęto w dniach 15–30 sierpnia 1991 r. Podkreślić należy, że okolice Kalinina – inaczej niż Smoleńsk i Charków – nie były zajęte przez Niemców w latach ostatniej
wojny.
Podczas czynności ekshumacyjnych odsłonięto grób masowy, z którego wydobyto 243 zwłoki. Odnaleziono elementy umundurowania, wyposażenia
i przedmioty osobistego użytku.
Z odnalezionych dokumentów odczytano wiele nazwisk, które występują
na listach transportowych sporządzonych w 1940 r. przez NKWD.
W wyniku badania czaszek ustalono, że posiadały one obrażenia postrzałowe w tył głowy. Znaleziono pociski produkcji niemieckiej kalibru 7,65 mm.
Teren, na którym znajdują się groby jest piaszczysto-ilasty, toteż szczątki
ludzkie zachowały się w bardzo dobrym stanie, a wydobyte pamiątki wskazują
niezbicie, do kogo należały.
W latach 1994–1995 przeprowadzono w Miednoje prace sondażowo-ekshumacyjne. Tu szczególnie dobrze zachowały się dokumenty. Wydobyto korespondencję kierowaną do obozu, listy z czytelnymi datami, tekstem i odciskami stempli pocztowych.
70
Płk Zdzisław Sawicki
Bardzo wymowne są listy pisane przez dzieci: „Drogi Tatku... Ja tęsknię
za tobą i myślę o tobie żeby się z Tobą zobaczyć Całuję rączki …Dzidzia”.
Odczytano relacje i fragmenty pamiętników Na jednej z nich (sporządzonej
na stronach książeczki wojskowej) odczytano, że autor żegna się z żoną, że przez
Bełz, Radziejów i Brody udał się do Tarnopola, gdzie przybył wieczorem l6 IX.
Dwa dni później został rozbrojony i uwięziony. Potem został wywieziony z Wołoczysk do obozu w Kozielszczynie pod Połtawą, stamtąd (gdzie autor przebywał
aż od 28 IX do 21 X) przez Rostów nad Donem i Kursk został przewieziony
do Ostaszkowa, dokąd przybył 25 X, a później statek „Ilowiet” przetransportował go na wyspę Stołbno na j. Seliger. Opisane są tu też warunki bytowe, a także podane nazwiska współwięźniów.
Kolejne dokumenty to pliki wykazów nazwisk jeńców zamieszkujących poszczególne sale i korpusy. Przy nazwiskach występują stopnie policjantów i rok
urodzenia. Wykazy sporządzane były w j. polskim lub rosyjskim.
Odnaleziono także:
– wizytówki, skierowania do pracy, metryki chrztu i ślubu:
– świadectwa ukończenia kursów przodowników i posterunkowych:
– dokumenty mianowania na kolejne stopnie, dyplomy nadania odznak, kalendarzyki i książeczki wojskowe, legitymacje;
– bibułki tytoniowe, na których zapisano adresy rodzin;
– książeczki do nabożeństwa, modlitewnik żołnierza;
– banknoty.
Dwa dokumenty mają szczególną wartość:
1.Na dwuskrzydłowej kartce notatnika policjanta, nieznany autor odnotował
swoją marszrutę „do Ostaszkowa”. Rozpoczyna się ona 12 września 1939 r.
w Łucku, skąd autor wyjeżdża do Kiwerc, a stamtąd przez Kowel do Włodzimierza Wołyńskiego.
19 września następuje tam rozbrojenie, w dwa dni później – internowanie,
następnie transport z przystankami przez Równe, Brody, Zdołbunów, Szepie-
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
71
tówkę, Korosteń, Mohylew, Witebsk, Wielkie Łuki do Ostaszkowa. Przyjazd
nastąpił 15 listopada (jezioro Seliger), 16 listopada – przyjazd Niłowa Pustyń,
tj. Ostrów–Ostaszków.
2.Dwa zapisy pamiętnikarskie zawierają informacje dotyczące dat wyprawiania
transportów z Ostaszkowa w „nieznane”. Pierwszy podaje daty 4 i 6 kwietnia,
drugi 4 i 6, a ponadto 8, 9, 10 kwietnia. Autor drugiego pamiętnika wyjechał
z Ostaszkowa 10 kwietnia. Następnego dnia o godz. 10.00 dokonał ostatniego
wpisu na stacji kolejowej Kalinin. Można więc, wg zeznań Tokariewa (szef
zarządu Kalinińskiego Obwodu NKWD), wnioskować, że autor tych notatek
został zamordowany następnej nocy. Każdy fragment zawierający nazwiska
posiada szczególną wagę, ponieważ prowadzi do udowodnienia popełnionej
zbrodni.
Łącznie wydobyto 676 dokumentów, na których odczytano 339 nazwisk.
Oprócz dokumentów w latach 1991–1995 wydobyto pamiątki, które w wielu przypadkach imiennie zaświadczają o jeńcach obozu ostaszkowskiego.
Wśród odznaczeń i odznak wydobyto m.in.: Krzyż Niepodległości, Medale
Pamiątkowe za Wojnę 1918–1921, Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości,
Krzyż Kaniowski, odznakę Związku Byłych Ochotników Armii Polskiej, 5. pp
Leg., 6. Pułku Lotniczego, odznaki Straży Granicznej oraz Oficerskiej Szkoły
Policji Państwowej i Centralnej Szkoły Więziennej.
Funkcjonariusze PP i Policji Województwa Śląskiego nosili na kieszeniach
kurtek mundurowych odznaki ewidencyjne. Odnaleziono 52 takie odznaki z okręgów: łódzkiego, warszawskiego, kieleckiego, tarnowskiego, poznańskiego, białostockiego, wołyńskiego, krakowskiego oraz m. st. Warszawy.
72
Płk Zdzisław Sawicki
Wśród umundurowania, oporządzenia i przedmiotów osobistego użytku
wydobyto:
– fragmenty czapek z orłami i oznaką stopnia, okucia od daszków;
– peleryny z kapturem, guziki, orły państwowe;
– naramienniki z oznaką stopnia i numerami okręgów oraz naramienniki Policji Woj. Śląskiego;
– pasy, raportówki, strzemiączka, haki do wciągania butów;
– manierki różnego wzoru z wyrytymi nazwiskami, inicjałami oraz nazwami
miejscowości, kubki żołnierskie, miski i niezbędniki;
– opatrunki osobiste, gwizdawki policyjne, busole, referentki;
– garnuszki gliniane i miski oraz łyżki z napisem UNKWD, stanowiące wyposażenie łagierne; garnuszki porcelanowe, na których odczytano nazwy polskich firm, m.in. Włocławek, Ćmielów;
– grzebienie, pędzle do golenia, szczoteczki da mycia zębów pudełka na krem,
lusterka, chusteczki z monogramami, portfele, portmonetki, pióra, kałamarze
z atramentem, ołówki;
– okulary, binokle, klucze;
– obrączki z inicjałami i datami, zegarki kieszonkowe;
– monety o różnych nominałach;
– kubek myśliwski z wizerunkiem pogoni lwowskiej;
– binokle, spinki do mankietów, pióra.
Pośród przedmiotów kultu religijnego znaleziono:
– medaliki, łańcuszki, ryngrafy, krzyżyki, na medalikach odczytano napisy
„Matka Boska Częstochowska”, „Słodkie Serce Jezusa bądź moją miłością”
i inne;
– różańce, także wykonane w obozie.
W obozie wykonywano także przedmioty z drewna, na których odczytano
szereg inicjałów, dat i miejscowości. Pudełka na tytoń z napisem „Ostaszków –
Seliger 1940”.
Odnalezione w Miednoje zaświadczały, skąd jeńców przywieziono i było
materiałem dowodowym. Wydobyte cygarniczki, fajki, szachy, apelówki, drewniane łyżki posiadały w wielu przypadkach wyryte daty nie przekraczające roku
1940.
Dwa dowody dotyczące prawdopodobnych miejsc zamordowania aresztantów z Ukrainy i Białorusi odnaleźli w 1989 roku prokuratorzy radzieccy, prowadząc badania w dwóch miejscach:
– Bykownia k. Kijowa: odnaleziono dokument zezwalający na prowadzenie pojazdów mechanicznych na nazwisko znajdujące się na transportowej liście
kijowskiej;
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
73
–Kuropaty k. Mińska: odnaleziono grzebień z polskim napisem „niełamliwy,
elastyczny” na którym wyryto „ciężkie jest życie więźnia Mińska – 24.IV.1940
roku – rozpłakałem się”.
Ziemia zachowała kolejne dowody, mające szczególną wymowę i przywołują głęboką refleksję:
– na pierwszej stronie Ilustrowanego Kuriera codziennego z dnia 6 VIII 1939
roku odczytano „Śpij kolego w ciemnym grobie niech się Polska przyśni Tobie”,
– zapałki świeczki, które zostały zapalone przez ekipę ekspertów, na dnie dołu
śmierci oczekiwały w ziemi 50 lat, aby je zapalić i oddać hołd pomordowanym.
W latach 1994–1995 prace sondażowe w Katyniu, pomimo wielokrotnego
przewrócenia ziemi, dostarczyły kolejnych dowodów. Odnaleziono m.in.:
– miejski bilet tramwajowy obowiązujący w m. st. Warszawa na czerwiec
1939;
– fragmenty czapek garnizonowych, furażerek, czapek oficerów lotnictwa, berety oraz naramienniki z oznaką stopnia;
– orzełki metalowe, orły lotnicze haftowane bajorkiem, a także fragment czapki komandora marynarki wojennej;
– znak tożsamości ppor. rez. 50. pp Bolesława Wolskiego;
– numer identyfikacyjny 3189 należący do Erwina Daszkiewicza;
– przedmioty drewniane, papierośnice, cygarniczki, kubki z kory z napisem
„Kozielsk”;
74
Płk Zdzisław Sawicki
– portfele, portmonetki, pasy, teczki, lusterka, grzebienie, monety;
– fragmenty tkaniny khaki, patki od kołnierzy kurtek mundurowych, guziki.
Odnaleziono fragmenty stołu sekcyjnego i nosiłek, na których wynoszono
zwłoki do badania w 1943 roku oraz odkryto dwa groby generałów.
Prace ekshumacyjne w określonym zakresie zostały zakończone. Odpowiadając zatem na pytania postawione ekspertom stwierdzić należy:
1.Dokumenty wydobyte podczas ekshumacji zawierają informacje pozwalające
na jednoznaczne i niepodważalne stwierdzenie, że osoby, których dotyczą,
przebywały w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie.
2.Większość odczytanych nazwisk ofiar przewiezionych do Kalinina znajduje
się na liście transportowej z Ostaszkowa oraz na wykazie jeńców obozu starobielskiego przewiezionych do Charkowa.
3.Analiza dat odczytanych dokumentów informuje, że są one wcześniejsze od dat
pierwszych transportów, tj. 5 IV 1940 roku.
4.Wydobyte podczas ekshumacji przedmioty są bez wątpienia pochodzenia polskiego.
5.Ordery, odznaczenia i odznaki, przedmioty mundurowe i części oporządzenia
należały do polskich oficerów, policjantów, funkcjonariuszy Straży Więziennej i Granicznej.
6.Na podstawie odnalezionych w Charkowie i Katyniu oznak stopnia wojskowego można określić, że należały one do oficerów od stopnia podporucznika do generała dywizji włącznie (zamordowano 20 gen.) a w Miednoje – do policjantów
od posterunkowego do podkomisarza PP i Policji Województwa Śląskiego.
7. Wszystkie odnalezione w miejscach pogrzebania przedmioty były produkowane i noszone w latach 1919–1939.
8. Tożsamość osoby można bezbłędnie określić na podstawie odczytanych znaków tożsamości a także innych nazwisk na produktach. Do dalszej identyfikacji pozostały odznaki z numerami oraz odznaki ewidencyjne PP i Policji
Woj. Śląskiego.
W międzyczasie w latach 1991–2000 prace prokuratorskie trwały, badane
były materiały źródłowe z uwagi na włączenie do sprawy, mordu dokonanego
na 7305 więźniach w Mińsku, Kijowie, Charkowie i Chersoniu. Włączono do materiałów dowodowych wykaz 3435 polskich obywateli straconych na Ukrainie.
Do zakończenia sprawy brak analogicznego wykazu zawierającego wykaz straconych w Mińsku na Białorusi.
W dniach 10–25 listopada 1992 r. ekipy geodetów wojskowych w Katyniu
i Miednoje przeprowadziły niezbędne pomiary, które stały się podstawą wykonania map, a także stołów plastycznych przeznaczonych dla uczestników konkursu architektonicznego przyszłych cmentarzy wojennych.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
75
Szczególne zdarzenie miało miejsce w dniu 14 października 1992 roku. W dniu
tym specjalny wysłannik Prezydenta Rosji, prof. Rudolf Pichoja, złożył na ręce
Prezydenta RP kopie dokumentów decyzyjnych dotyczących zbrodni katyńskiej.
Najistotniejszym spośród nich okazała się uchwała Biura Politycznego KC WKP(b)
z 5.3.1940 r., jako że jest to dokument jednoznacznie wskazujący na decydenta
tej bezprzykładnej zbrodni ludobójstwa.
W 1993 r. nie prowadzono żadnych prac na terenie masowych grobów w Rosji i na Ukrainie, natomiast w Warszawie w dniu 29 czerwca otwarto Muzeum
Katyńskie, jako Oddział Muzeum Wojska Polskiego, zlokalizowane w starym
Forcie Czerniakowskim. Otrzymało ono pamiątki o charakterze relikwii narodowych, pochodzące z przeprowadzonych ekshumacji.
22 lutego 1994 r. podpisano umowę rządową o grobach i miejscach pamięci
ofiar wojny i represji pomiędzy Polską i Federacją Rosyjską, zaś w dniu 25 marca pomiędzy Polską i Ukrainą. Stworzona została podstawa formalno-prawna
dla dalszych działań Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa na terenie obydwu sąsiednich państw.
Pierwszym podjętym zadaniem było przeniesienie szczątków 48 Polaków
zmarłych w obozie w Starobielsku, ze starego opuszczonego i zaniedbanego cmentarza, na godne miejsce na nowy cmentarzu miejski – Czimierówka. Wydobyte z grobów przedmioty przewieziono do Polski i przekazano Muzeum Katyńskiemu.
W roku 1995, w obecności przedstawicieli najwyższych władz RP, nastąpiło poświęcenie i wmurowanie kamieni węgielnych pod przyszłe cmentarze wojenne.
76
Płk Zdzisław Sawicki
Rok później, w dniu 1 października 1996 r. nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu na koncepcję, ukształtowania przestrzennego polskich cmentarzy wojennych w Katyniu, Miednoje i Charkowie.
W 2000 roku zakończono budowę cmentarzy i uroczyście je poświęcono.
Podstawowym elementem organizującym przestrzeń cmentarzy jest mur – granica, na którym zapisane są indywidualne epitafia, zwieńczone z jednej strony
Krzyżem Virtuti Militari, z drugiej Krzyżem Kampanii Wrześniowej. Oskrzydlają one ołtarz-stół. W głębi, poniżej poziomu ziemi, znajduje się dzwon z nazwami: Katyń – Charków – Miednoje. Doły śmierci i groby są wyeksponowane
kolorem i obrysem w leśnym pejzażu.
Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari gen. bryg. w st. spocz. Stanisław Nałęcz-Komornicki dokonał symbolicznego przeniesienia znaku orderu
na wszystkie cmentarze.
Wydawało się, że mamy polskie wojenne cmentarze i bez przeszkód będziemy oczekiwać na wyniki śledztwa prowadzonego od 1990 roku przez prokuraturę wojskową Rosji. Jednak do 2005 roku nie było żadnych rezultatów, a i nasze
nie zawsze dobre działania wpłynęły na to, że nieoczekiwanie zostało ono umorzone. Decyzją rosyjskiej prokuratury wojskowej, mord katyński nie był zbrodnią ludobójstwa popełnioną na narodzie polskim. Śledztwo zostało umorzone,
ponieważ nie ma żadnych podstaw zmiany kwalifikacji prawnej, czego domagała się strona polska. Prokurator wojskowy Rosji, generał Aleksander Sawienkow, stwierdził, że na prośbę strony polskiej przeanalizowano wszystkie okoliczności i podjęto odpowiednią decyzję. Dodał również, że sprawa karna
została zamknięta ze względu na niestwierdzenie przestępstwa. Fakt ludobójstwa na narodzie polskim nie miał miejsca ani na poziomie państwowym, ani
w sensie prawnym.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
77
Rosyjska Prokuratura Wojskowa podała również, że ze 183 tomów, które
zgromadzono w toku prowadzonego przez nią śledztwa w sprawie Katynia, 116
zostało utajnionych, a 67 to materiały jawne, które zostaną przekazane stronie
polskiej. Stwierdzono także, co jest szczególnie znamienne, że „uzasadnienie
decyzji o umorzeniu śledztwa jest tajne – na pewno kiedyś będzie podane do wiadomości publicznej. Nic więc dziwnego że odrzucane są wszystkie sprawy kierowane przez rodziny – choć sprawa o rehabilitację jest dziwna – bo trudno
zrozumieć, za co rehabilitować.
Podjęte przez IPN śledztwo jest w martwym punkcie. W tym wypadku okazało się, że emocje są złym doradcą. Teraz trzeba spokojnie, małymi krokami,
także wykorzystując historyków, dojść do odkrycia pozostałych miejsc ukrycia
zwłok pomordowanych z więzień Ukrainy i Białorusi, i zbudować kolejne cmentarze.
W tym zakresie szczególne miejsce dla działań Rady Ochrony Pamięci Walk
i Męczeństwa, która na bieżąco stara się poszukiwać i upamiętniać miejsca ukrycia grobów wszystkich polskich obywateli. Na więcej w chwili obecnej liczyć
nie możemy. Oprawców znamy, że jest to zbrodnia ludobójstwa – wiemy od zakończenia procesu norymberskiego i pozostaje nam o tej zbrodni pamiętać i czcić
pamięć, ostrzegając, do czego prowadzą rządy systemu totalitarnego.
Miałem ten honor uczestniczyć jako biegły z zakresu mundurologii i falerystyki w eksperymencie śledczym, a także częściowo w pracach ekshumacyjnych w Katyniu, Charkowie i Miednoje w latach 1991–1996. Dane mi było być
w miejscach, gdzie polscy oficerowie i policjanci byli więzieni – w Kozielsku,
Starobielsku i Ostaszkowie – oraz tam, gdzie ich zamordowano – w Katyniu,
Charkowie i Miednoje. Wraz z ekipą polskich specjalistów z największą czcią
wydobywałem te relikwie narodowe które zaświadczały do kogo należały. Stojąc
nad odkrytym grobem (dołem śmierci), wielokrotnie zadawałem pytanie: „powiedz Przyjacielu kim jesteś, udowodnij, że jesteś Polakiem, polskim oficerem
czy policjantem”. To była bardzo trudna praca. Dwa momenty były dla mnie
szczególne: w Charkowie odnalazłem naramiennik pułkownika WP (haftowany bajorkiem w bardzo dobrym stanie zachowania), w Miednoje świeczki i zapałki, które w ostatnim dniu ekshumacji na dnie 4-metrowego dołu zapaliliśmy,
oddając hołd pomordowanym.
Po zakończeniu eksperymentu śledczego opracowałem szczegółową ekspertyzę która odpowiadała na pytania postawione przez prokuratora.
W czerwcu 1993 roku zostałem pierwszym kustoszem Muzeum Katyńskiego w Warszawie, tworząc go i rozwijając. Jest to jedyna tego typu placówka martyrologiczna na świecie gromadząca relikwie narodowe, które jednocześnie wołają i oskarżają. Przez siedem lat kierowałem tą placówką, spotkałem setki ludzi
78
Płk Zdzisław Sawicki
skrzywdzonych, którzy szukali śladów swoich bliskich, przybliżałem tę bolesną
prawdę wszystkim, którzy chcieli ją poznać, w tym szczególnie młodzieży, która gromadnie przyszła do muzeum. W okresie tym a także do chwili obecnej
stawiam się na wezwanie do szkół, na spotkania w różnych środowiskach, a także do udziału w sesjach naukowych. Uznaję to cały czas za swój szczególny obowiązek, jako że bliżej dane mi było tę prawdę poznać.
bibliografia
Amtliches Material zum Massenmord von Katyń, Berlin 1943.
Spuścizna z Katynia – archiwum dr. Robla, Kraków 1992.
Anders W., Bez ostatniego rozdziału, wspomnienia z lat 1939–1946, Warszawa 1989.
Czapski J., Na nieludzkiej ziemi, Instytut Literacki, Paryż 1949.
Czapski J., Wspomnienia starobielskie, Rzym 1949.
Kola A., Archeologia zbrodni, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2005.
Łojek J., Dzieje sprawy Katynia, Białystok 1989.
Łojek B., Mike S., Sawicki Z., Trznadel J., Muzeum Katyńskie w Warszawie, Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 2000.
Peszkowski Z., Wspomnienia jeńca z Kozielska, Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej,
Warszawa 1989.
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Katyń, Miednoje, Charków – Ziemia oskarża, Warszawa 1996.
Solski A., Pamiętnik znaleziony w Katyniu, Warszawa 1989.
Snopkiewicz J., Zakrzewski A., Dokumenty Katynia. Decyzja, Wydawnictwo Interpress 1992.
Swianiewicz S., W cieniu Katynia, Warszawa 1990.
Tucholski J., Mord w Katyniu. Kozielsk – Ostaszków – Starobielsk. Lista Ofiar, Warszawa
1991.
Zawodny J., Katyń, Lublin 1989.
Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy. Historia. Archeologia. Kryminalistyka. Polityka. Prawo,
Warszawa 1992.
Obszerny materiał archiwalny zawierający materiały źródłowe dotyczące przebiegu zbrodni opracowany został na podstawie umowy zawartej 27 kwietnia 1992 roku między Naczelną
Dyrekcją Archiwów Państwowych Rzeczypospolitej Polskiej i Państwową Służbą Archiwalną
Federacji Rosyjskiej. Opracowanie w dwóch wersjach językowych odtwarza teksty w brzmieniu oryginałów i przekładzie.
KATYŃ. DOKUMENTY ZBRODNI, tom 1, Jeńcy nie wypowiedzianej wojny sierpień 1939 –
marzec 1940, Warszawa 1995.
KATYŃ. DOKUMENTY ZBRODNI, tom 2, Zagłada, marzec – czerwiec 1940, Warszawa
1998.
KATYŃ. DOKUMENTY ZBRODNI, tom 3, Losy ocalałych, lipiec 1940 – marzec 1943, Warszawa 2001.
KATYŃ. DOKUMENTY ZBRODNI, tom 4, Echa Katynia – kwiecień 1943 – marzec 2005,
Warszawa 2006.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
79
Selektywna bibliografia prac i źródeł dotyczących najboleśniejszych ran naszego narodu
zbrodni katyńskiej opracowana została przez:
Harz M., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 1943–1993, Warszawa 1993.
Olech U., Pawińska E., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 1993–1999, Warszawa
2000.
Olech U., Pawińska E., Kowalska I., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 1999–2004
(Zeszyt Katyński nr 19), Warszawa 2004.
Kowalska I., Pawińska E., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 2004–2005 (Zeszyt
Katyński nr 21), Warszawa 2005.
Kowalska I., Pawińska E., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 2005–2006 (Zeszyt
Katyński nr 22), Warszawa 2006.
Kowalska I., Pawińska E., Bibliografia zbrodni katyńskiej. Materiały z lat 2006–2007 (Zeszyt
Katyński nr 23), Warszawa 2008
Ważne miejsce w rozszerzeniu wiedzy o problematyce katyńskiej zajmują „Zeszyty Katyńskie” stanowiące pokłosie odbywających się corocznie sesji naukowych z prezentowanym
materiałem o szerokiej tematyce. Inicjatorem ich wydania jest Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej. Każdy zeszyt ma swoją ideę przewodnią i wydany pod odrębnym tytułem. Redakcja – Marek Tarczyński.
ZESZYT nr 1, Katyń. Problemy i zagadki, Warszawa 1990.
ZESZYT nr 2, Zbrodnia katyńska. Droga do prawdy, Warszawa 1992.
ZESZYT nr 3, Zeznanie Tokariewa, Warszawa 1994.
ZESZYT nr 4, Listy katyńskiej ciąg dalszy. Straceni na Ukrainie, Warszawa 1994.
ZESZYT nr 5, II półwiecze zbrodni. Katyń – Twer – Charków, Warszawa 1995.
ZESZYT nr 6, Zbrodnia nie ukarana. Katyń – Twer – Charków, Warszawa 1996.
ZESZYT nr 7, Józef Mackiewicz, Katyń – zbrodnia bez sądu i kary, Warszawa 1997.
ZESZYT nr 8, Ku cmentarzom polskim w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Warszawa 1997.
ZESZYT nr 9, Zbrodnia katyńska. Upamiętnienie ofiar i zadośćuczynienie, Warszawa1998.
ZESZYT nr 10, W przeddzień zbrodni katyńskiej. Agresja sowiecka 17 września 1939 roku, Warszawa 1999.
ZESZYT nr 11, Henri de Montfort. Masakra w Katyniu, Warszawa 1999.
ZESZYT nr 12, Zbrodnia katyńska po 60 latach. Polityka–Nauka–Moralność, Warszawa
2000.
ZESZYT nr 13, Zbrodnia katyńska próba bilansu, Warszawa 2001.
ZESZYT nr 14, Stanisław Jankowski, Czterdziestu co godzinę, Warszawa 2001.
ZESZYT nr 15, Zbrodnia katyńska. Pytania pozostałe bez odpowiedzi, Warszawa 2002.
ZESZYT nr 16, Kaplica Katyńska w Katedrze Polowej WP, Warszawa 2002.
ZESZYT nr 17, Zbrodnia katyńska. Problem przebaczenia, Warszawa 2003.
ZESZYT nr 18, Stanisław M. Jankowski, Dzień rozpoczął się szczególnie, Warszawa 2003.
ZESZYT nr 19, Zbrodnia katyńska. Wina i oskarżenie, Warszawa 2004.
ZESZYT nr 20, Zbrodnia katyńska. Polskie śledztwo, Warszawa 2005.
ZESZYT nr 21, Zbrodnia katyńska. Przesłanie dla przyszłości, Warszawa 2006.
ZESZYT nr 22, Zbrodnia katyńska w oczach współczesnych Rosjan, Warszawa 2007.
ZESZYT nr 23, Zbrodnia katyńska. Między prawdą a kłamstwem, Warszawa 2008.
80
Płk Zdzisław Sawicki
Świadectwo grobów katyńskich i hołd złożony niewinnym ofiarom poprzez upamiętnienie stanowią Księgi Cmentarne.
Banaszek K., Roman W. K., Sawicki Z., Kawalerowie Orderu Virtuti Militari w mogiłach katyńskich, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2000.
CHARKÓW, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Oficyna Wydawnicza RYTM,
Warszawa 2003.
KATYŃ, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Oficyna Wydawnicza RYTM,
Warszawa 2000.
MIEDNOJE, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, tom 1 i 2, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2006.
Zbrodnia Katyńska – Droga do prawdy
81
Od Redakcji
Zdzisław Sawicki urodził się 26.05.1939 roku w Leżajsku. Edukację podstawową i Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku ukończył
w 1957 roku, po czym rozpoczął naukę w Szkole Oficerskiej i od 1960 do 1989
roku wykonywał obowiązki na różnych stanowiskach jako żołnierz zawodowy.
Po zakończeniu służby wojskowej w 1989 roku przeszedł w stan spoczynku w stopniu pułkownika.
Dwie pasje towarzyszyły mu w dorosłym życiu. Jedna to historia współczesna oraz falerystyka, którą zajmuje się od lat 60. XX w.
Wielokrotnie prezentował swoje zbiory na wystawach i pokazach, m.in.
w Muzeum Wojska Polskiego, Centralnej Bibliotece Wojskowej oraz w różnych
innych środowiskach na terenie kraju.
Jest autorem i współautorem kilku prac skierowanych do historyków wojskowości, muzealników, szerokich rzesz kolekcjonerów polskiej symboliki wojskowej m.in. „Mundur i odznaki Wojska Polskiego. „Czas Przemian”, wyd. Bellona, Warszawa 1997, kilkutomowej pracy „Odznaki Wojska Polskiego 1918–2004”
oraz artykułów popularyzujących zbiory na łamach czasopism „Medalierstwo
i Falerystyka”, „Tradycje” i w katalogach wystawowych.
Prace te powstały w wyniku kilkuletnich badań i poszukiwań w zbiorach
zgromadzonych w polskich muzeach centralnych i regionalnych, a także w zbiorach prywatnych. Przeprowadzono także kwerendę i pozyskano materiały znajdujące się poza granicami.
W 1991 roku postanowieniem Prokuratora Generalnego RP został powołany jako biegły z zakresu falerystyki do wzięcia udziału w pracach ekshumacyjnych w Katyniu, Charkowie i Miednoje, zakończonych wykonaniem ekspertyzy.
To szczególny rozdział życia. Wykorzystano więc jego pasję historyczną.
W latach 1993–2000 był kustoszem Muzeum Katyńskiego – oddziału Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Jest autorem wielu opracowań w tym zakresie m.in. pracy zbiorowej „Kawalerowie Orderu Virtuti Militari w mogiłach
katyńskich”, Ksiąg Cmentarnych, Przewodnika: „Muzeum Katyńskie” oraz publikacji w różnych czasopismach. Służy swoją wiedzą placówkom muzealnym,
uczestniczy w sesjach naukowych, a także przekazuje swoje wiadomości na szeregu spotkań środowiskowych, w tym szczególnie z młodzieżą.
Pomimo stałego zamieszkania i pracy zawodowej w Warszawie, nigdy nie zerwał związków z ziemią leżajską. Często bywa w Leżajsku, odwiedzając znajomych z lat szkolnych, a szczególnie spotyka się z młodzieżą swojej macierzystej
szkoły – leżajskiego liceum.
82
83
Stanisław Bartnik
„LEŻAJSKA” LISTA „KATYŃSKA”
Logicznym następstwem paktu niemiecko-rosyjskiego Ribbentrop–Mołotow
23 sierpnia 1939 roku była agresja sowiecka na Polskę 17 września 1939 roku.
Pakt o nieagresji między tymi krajami, zawarty w Moskwie na okres 10 lat,
stał się początkiem, nazwijmy to umownie, „zbrodni katyńskiej”, do dziś jeszcze
przykrywanej zmową milczenia, a w najlepszym razie dystansu do tej zbrodni.
Historia Polski i Polaków, w tym „Leżajszczan”, to także 17 września 1939
roku, to Kozielsk, Starobielsk, Ostaszków, to Katyń, Charków, Miednoje.
Kolejna rocznica zbrodni sowieckiej na tysiącach polskich jeńców wojennych
- generałach, oficerach, policjantach, inteligencji polskiej, przywołuje na pamięć
tych spośród wielu tysięcy zamordowanych, którzy pochodzili z ziemi leżajskiej
i okolic.
Lista nie jest zamknięta, gdyż nieznane są jeszcze losy ponad sześciu tysięcy
polskich oficerów – być może wśród nich są także nasi krajanie.
I. Kawalerowie Orderu Virtuti Militari
Kpt. art. Józef Ejczun, s. Apolinarego i Anny z Kowalewskich, ur. 24.05.1894 r.
w Januszewicach, pow. kowieński (Litwa), rodzina pochodziła z Leżajska. Po ukończeniu gimnazjum (z maturą) w Kownie, rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Charkowie. W 1918 r. został powołany do służby wojskowej w armii
rosyjskiej. Ukończył szkołę wojskową w Tyflisie, uzyskując stopień podporucznika. W armii rosyjskiej pozostawał do końca 1917 r., potem pracował w Komitecie do spraw Uchodźców. We wrześniu 1918 r. powrócił do swojej posiadłości
na Litwie Kowieńskiej i poświęcił się pracy społecznej. Wstąpił do POW Okręg
Kowno, został mianowany komendantem X Obwodu Olita.
Józef Ejczun był jednym z najbardziej oddanych członków POW. Obwód,
którego został komendantem, pomimo trudnych warunków zorganizował doskonale. Umiejętnie prowadził pracę wywiadowczą, świetnie ochraniał organizację. W dniu wybuchu powstania umiejętnymi zarządzeniami zdołał uniknąć
przykrych dla POW następstw. Po aresztowaniu zbiegł z konwoju. Za czyny te,
dekretem NW nr 14409/VM z 20.11.1922 r. został mu nadany Order Virtuti Militari 5 kl. nr 5852. W 1919 r. wstąpił do Wojska Polskiego i został przydzielony
do Zarządu Parku i Warsztatów Wojsk Kolejowych nr 2. W 1920 r. otrzymał
84
Stanisław Bartnik
stopień podporucznika, a w 1923 r. – porucznika. Od 1923 r. służył w 19. pap.
81. pp. Potem znów w 19. pap. W 1925 r. został przeniesiony do 3. Oddziału
Służby Artylerii, potem do 3. Oddziału Służby Uzbrojenia jako komendant kadry. W 1928 r. został przydzielony do 29. pap. (przemianowany na pal) jako oficer baterii, potem adiutant pułku; jeszcze w 1934 r. pełnił służbę w 29. pal.
Odznaczony także: Krzyżem Niepodległości i medalami pamiątkowymi.
We wrześniu 1939 r. zagarnięty do niewoli sowieckiej, osadzony w Starobielsku, zamordowany w Charkowie (wykaz poz. 3863).
CAW, Ap 380, 660, VM 56-4719
Mjr piech. Stanisław Kukla, s. Wawrzyńca i Marii z Dudków, ur. 9.11.1892 r.
w Sarzynie, pow. łańcucki. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Leżajsku oraz
gimnazjum (z maturą) w Rzeszowie, od 1915 r. służył w armii austriackiej. Ukończył szkołę oficerską Bosiaga (Węgry) w stopniu podporucznika. W 1919 r. wstąpił do Wojska Polskiego i otrzymał przydział do Ochotniczego Baonu Ziemi
Łańcuckiej. W 1919 r. wraz z baonem został wcielony do 37. pp.
12 września 1920 r., po zluzowaniu 37. pp. przez 57. pp., kiedy 37. pp. zbierał
się do odmarszu na miejsce przeznaczenia, tj. z Rohatyna do Czerczak, 11. kompania 37. pp. znajdował się w rezerwie. Kawaleria nieprzyjaciela przerwała linię
w Koniuszkach i Babuchowie. Zaszła tyły własnej linii i uderzyła na znajdujące
się koło Załuża nasze dwie baterie. Por. Kukla z własnej inicjatywy uderzył szybko swoją kompanią na kawalerię nieprzyjaciela. Odpierał jej ataki i otoczony
przez niego wytrwał do przybycia posiłków. Kiedy nieprzyjacielowi przybyły
na pomoc nowe oddziały, na tyłach 1. kompanii 37. pp. powstało zamieszanie.
Por. Kukla, któremu pod dowództwo oddała się 3. kompania, utrzymał się i dowodząc dwiema kompaniami do późnej nocy odpierał ataki, zadając nieprzyjacielowi liczne straty. Wycofał się pod naporem nieprzyjaciela i wyprowadził
kompanię do własnego pułku, zabierając rannych i zabitych. Za czyn ten został
odznaczony Orderem Virtuti Militari 5 kl. nr 386.
W 1922 r. awansował do stopnia kapitana. Do 1927 r. był dowódcą plutonu
I kompanii w 37. pp. Od 1927 r. służył w CSS w Toruniu. W 1929 r. awansował
do stopnia majora. Od 1931 r. służył w 18. pp. W 1935 r. objął obowiązki kierownika referatu ogólnego Komisji Doświadczalnej CWPiech.
Odznaczony także Złotym Krzyżem Zasługi i medalami pamiątkowymi.
W 1939 r. wzięty do niewoli, osadzony w Kozielsku, zamordowany w Katyniu (LW 017/2 z 4.1940 r., poz. 42).
„Leżajska” Lista Katyńska
85
II. Pozostali oficerowie
Por. odm. st. sp. Stanisław Chłodnicki, s. Jana i Marii, ur. 16.04.1890 r.
w Leżajsku. W latach 1912–1918 w armii austriackiej. W Wojsku Polskim od 1918 r.
w 14. pp. Następnie w dowództwie Powiatu Etapowego i Komendzie Miasta Jarosław. Od 1920 r. urzędnik wojskowy w PKU Krotoszyn, PKU Gostyń, PKU
Szamotuły, potem referent w Wołyńskim Urzędzie Wojewódzkim w Łucku. Mianowany por. ze starsz. 1.12.1922 r. Od 1930 r. w stanie spoczynku, przynależny
ewidencyjnie do PKU Łuck, bdd.
L.S. 3544; Mkat., 2041/A; ROR 1934 (zamordowany w Charkowie).
Mjr rez. Józef Czajka, str. 87, s. Wincentego i Marii z Kościółków, ur. 11.
III.1885 r. w Tarnawcu, pow. łańcucki. Inżynier, geodeta, Absolwent Politechniki Lwowskiej. Uczestnik I wojny światowej, Radca skarbowy w Krakowie, prezes
Towarzystwa Geodetów we Lwowie, zamieszkały w Tarnowie. Przydział: OKV.
Odznaczony KW dwukrotnie SKZ.
Por. Jan Filip, s. Michała i Marii z Zugajewiczów, ur. 26.12.1912 r. w Leżajsku. Wychowanek Szkoły Podchorążych Piechoty (1934). Służył w 52. pp i batalionie stołecznym, od 1938 r. w KOP – był dowódcą placówki KOP „Hłuboczek”
na Wołyniu.
MiD WIH, L.W. z 2.04.1940 r. oraz Kartoteka osobowa litery D-K; Muz. Kat.
Kpt. Roman Stanisław Folwarczny, s. Antoniego i Leokadii z Kurków, ur.
16.10.1898 r. w Tryńczy, pow. przeworski. Uczestnik I wojny światowej. Członek
POW. W 1920 r. służył w 2. psp., brał udział w ofensywie znad Wieprza. Od 1934 r.
d-ca kompanii w 38. pp. Odznaczony SKZ. Żonaty z Cecylią z Jayków, miał córki Janinę i Barbarę.
CAW, Ap 169, 2486; MiD WIH, L.W. 032/1 z 14.04.1940.
Por. piech. posp. rusz. Jan Gdański, s. Michała i Marianny z Zagórskich,
ur. 8.01.1896 r. w Grodzisku Dolnym, pow. łańcucki. Absolwent Uniwersytetu
Lubelskiego. W Wojsku Polskim od 1918. Od 1922 r. kierownik biblioteki wojskowej DOK II. Po przeniesieniu do rezerwy w oficerskiej kadrze OK. II. W 1939 r.
przydzielony do DOK Lublin, uczestnik obrony Lwowa. Odznaczony medalami
1918–1921 i 10-lecia.
L.S. 805; CAW, Ap 2624, 10104, 10073; J. Tucholski, Mord w Katyniu (zamordowany w Charkowie).
Mjr łącz. Andrzej Jarosz, s. Antoniego i Anieli z Cedzidłów, ur. 30.11.1895
w Białobrzegach, pow. łańcucki. W 1914 r. w Legionie Wschodnim, potem w armii austro-węgierskiej, w latach 1916–1918 w niewoli rosyjskiej, potem w V Dy-
86
Stanisław Bartnik
wizji Syberyjskiej. W latach 1921–1937 w 52. pp. i 17. pp. SPRPiech i CWŁącz.
Od kwietnia 1937 r. w pułku KOP „Sarny”. Od 1938 r. szef łącz. Brygady KOP
„Grodno”. W 1939 r. szef łącz. 33. Dprez. Mjr ze starsz. 19.03.1938 r. Odznaczony KN, KW, ZKZ, medalami 1918–1921 i 10-lecia.
L.S. 3918; CAW, Ap 1251, KW 44/J-873; ARS (zamordowany w Charkowie).
Mjr piech. Franciszek Kraus, s. Jana i Ludwiki z Dulębów, ur. 7.07.1895 r.
w Żołyni, pow. łańcucki. Absolwent gimnazjum w Rzeszowie. Od 1915 r. w armii austriackiej, od 1918 r. w Wojsku Polskim. Uczestnik wojny 1920 r. Ukończył
kurs DOGen. we Lwowie (1921). Służył w 51. pp jako d-ca baonu, potem wykładowca w CWPiech. W 1939 r. d-ca 2. baonu 205. pp rez., uczestnik obrony Lwowa. Odznaczony KW 2, ZKZ, MN.
L.S. 1710; CAW, Ap 2472; A. Leinwand, Dokumenty obrony Lwowa 1939.
(zamordowany w Charkowie).
Ppor. rez. Zygmunt Karol Kuźniar, s. Jana i Emilii ze Świstowiczów, ur.
14.06.1909 r. w Leżajsku. W 1934 r. ukończył dywizyjny kurs pchor. rez. W 17.
pp w Rzeszowie. Ppor. mianowany od 1.01.1936 r. przydzielony do 17. pp. Pracował jako urzędnik skarbowy w Łańcucie, bdd.
CAW, Ap 17725; MiD WIH, L.W. z 2.04.1940; AM 2098.
Kpt. Józef Moskal, s. Jana i Katarzyny z Marków, ur. 13.VI.1895 r. w Grodzisku Dolnym, pow. łańcucki. Uczestnik I wojny światowej. W WP od 1918
służył w 11. pal i 10. dyonie tab. Po ukończeniu Szkoły Młodszych Oficerów Art.
W Toruniu (1925) przydzielony do 20. pal. Od 1933 r. w PKW Pińczów. W 1937 r.
przeniesiony do 10. dyonu tab. Kpt. od 19.III.1939 r. Odznaczony medalami pamiątkowymi. Żonaty, miał córkę Krystynę.
Kpt. Jan Moszkowicz, s. Franciszka i Anieli z Mordyasów, ur. w Gwizdowie,
pow. łańcucki. Uczestnik I wojny światowej. Słuchacz Oficerskiej Szkoły Topografów. W WP od 1919 r. w Departamencie II MS Wojsk, od 1922 w 63. pp, następnie w WIG, gdzie był topografem i kartografem. Kpt. mianowany ze starsz.
1.01.1931 r. Żonaty.
Mjr art. Franciszek Mrowiec, s. Zygmunta i Zofii z Jongostynów (ew. Jagustynów), ur. 26.07.1900 r. w Leżajsku. Członek Związku Strzeleckiego. Żołnierz
Legionów Polskich, następnie w Polskim Korpusie Posiłkowym. W Wojsku Polskim od 1918 r., przydzielony do 9. pap. Uczestnik wojny 1918–1921 w szeregach
3. pap. Po wojnie służył w 27. pap, CWArt. w Toruniu jako instruktor, 6. pal i 5.
dak. W 1939 r. d-ca I dyonu 6. pal. Odznaczony VM 5 kl., KN, KW 4, medalami
1918–1921 i 10-lecia.
„Leżajska” Lista Katyńska
87
L.S. 2158; CAW, Ap 3482, 6910, VM 69-6224; T. Kryska-Karski, materiały
do historii Wojska Polskiego.
Ppor. rez. Karol Ogrodnicki, s. Antoniego i Józefy Bałutów; ur. 21.10.1896 r.
w Żołyni, pow. łańcucki. Absolwent seminarium oraz wyższego kursu nauczycielskiego. Ppor. od 1.06.1919 r., przydzielony do 10 dyonu tab. Kierownik szkoły powszechnej w Żołyni, budowniczy gmachu tej szkoły. Działacz społeczny i oświatowy. Miał żonę Kazimierę z Januszów i córkę Annę.
Kpt. int. Michał Pękala, s. Józefa i Józefy z Dziedziców, ur. 15.08.1893 r.
w Wierzawicach, pow. łańcucki. W 1914 r. żołnierz II Brygady Legionów Polskich, potem w armii austro-węgierskiej. Od 1918 r. w armii gen. Hallera, a od 1912 r.
w int. VI Armii. W latach 1921–1926 w int. OK. IX i OK. X, 1926–1930 w PKU
Kielce i PKU Sanok, 1930–1932 w 27 p. uł., potem w KOP. Od 1937 r. w Szefostwie INT. KOP. Kpt. ze starsz. 15.08.1924 r. Odznaczony KN, medalami 1918–
–1921 i 10-lecia, bdd.
L.S. 2546; CAW, Ap 7630, 13313, 5398, 13861, KN 6.8.1931; ARS: M. Rubas,
Katyńska lista strat polskich formacji granicznych.
Kazimierz Safianowski, s. Leona i Henryki z Majewskich, ur. w 1901 r. w Leżajsku, więzień nr 55/1-31 obozu w Ostaszkowie, miejsce i data śmierci nieznane, na zachowanym wyroku śmierci podpisani są oficerowie NKWD: Basłakow,
Kobułow i Mierkułow.
Informacja na podstawie relacji córki Danuty Buś oraz dokumentów. Pani
Danuta Buś jest członkiem Rodziny Katyńskiej.
Kpt. obs. Edward Walania, s. Jana i Teresy z Rachonowskich, ur. 11.10.1899 r.
w Leżajsku. Członek POW. W Wojsku Polskim od 1918 r. Uczestnik wojny
polsko-bolszewickiej w szeregach 2. pp Leg. Absolwent SPArt. (1921). Pełnił
służbę w 2. pac. i 8. pac., następnie ukończył kurs dla obserwatorów OSLot.
i został przydzielony do 2. p lot., a od 1928 r. do 5 p lot. Odkomenderowany
z pułku jako kierownik Działu Warsztatowego Gł. Skł. Lot., pełnił tę funkcję
do 1939 r.
L.S. 377; CAW, Ap 81166; J. Pawlak, Ostatnie lądowanie.
Por. Franciszek Paszek, s. Józefa i Zofii, ur. 5.06.1912 r. w Białobrzegach,
pow. łańcucki. Absolwent gimnazjum w Łańcucie (1931). W 1931–1932 słuchacz
w Szkole Podchorążych Piechoty. W 1934 r. ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Toruniu w stopniu ppor. ze starsz. 15.08.1934 r. Przydzielony do 14. pal
pełnił funkcję oficera baterii. Por. mianowany 19.03.1938 r.
CAW, Ap 5406; MID WIH, L.W. 035/4 z 16.04.1940; AM 3346.
88
Stanisław Bartnik
Kpt. Józef Powroźnik, s. Jana i Rozalii z Graców, ur. 4.07.1906 r. w Grodzisku Dolnym, woj. lwowskie. Ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Ostrowi Maz. (1927), OSInż w Warszawie (1937) i Wydz. Mech. PW (1938). Służył
w 15. pp i w 7. baonie sap., następnie w Instytucie Techn. Uzbrojenia. Kpt.
od 19.03.1939 r. Żonaty z Martą z Łuczaków. Miał córkę Dobromiłę i syna Jana.
CAW, Ap 14049; MiD WIH, L.W. 029/1 z 04. 1940; Dane ŁRK; AM 220.
Kpt. Jan Pysz, s. Wojciecha i Elżbiety z Chramów, ur. 26.10.1984 r. w Grodzisku Górnym, pow. łańcucki. Działacz Strzelca. Żołnierz Legionów. W 1920 r.
w 76. pp. Następnie służył w 3. pp Leg., w KOP i 66. pp. Kpt. od 1.01.1931 r.
W 1938 r. w Komendzie m. Torunia. Odznaczony KN, SKZ. Żonaty, miał synów
Jana i Zbigniewa.
CAW, Ap 10156, 1610, KN 12.05.1931, KZ 17-1078; MiD WIH, L.W. 029/1
z 13.04.1940.
Michał Wańczyk, s. Bazylego i Emilii, ur. 1903 r. w Leżajsku. Funkcjonariusz PP, bdd.
L.S. 546; J. Tucholski, Mord w Katyniu (zamordowany w Charkowie).
Literatura
Banaszak K., Roman W. K., Sawicki Z., Kawalerowie Orderu Virtuti Militari, Warszawa
2000.
Katyń, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Warszawa 2003.
Charków, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Rada Ochrony Pamięci Walk
i Męczeństwa, Warszawa 2003.
89
Stanisław Chmura
Jadwiga Zengteller – Z teki poezji
Prezentujemy Państwu kolejną dawkę poezji Jadwigi Zengteller. Wśród licznych pozostawionych w rękopisie wierszy są te o wojnie i jej tragedii. Będąc kobietą wrażliwą, uczuciową Polką patriotką – część twórczości poświęciła tej tematyce, a szczególnie Warszawie, w której się urodziła. Niezwykła metaforyka
skłania do głębszego zastanowienia, wywołuje zadumę i refleksję. W Jej wierszach nie ma treści prostych, dosłownych, lecz znaczenia przenośne zmuszające
do uważnego czytania, stąd ich koloryt i piękno.
Stanisław Chmura
Wrzesień 1939 r.
Świat ogniem białym chrzęścił w stojącym powietrzu,
Łzą żółtą kapały dziewanny
jak ołtarzowe świece,
albo gromnice.
Przejrzystym się stały obrusem,
gałązkom chwiejnym poprzecznie
przędze z ofiarnych kądzieli.
Świat się wrzosowo anielił,
wrześniową stroił kaplicę;
spiętrzył się w sobie i niósł psalmy górą;
rozżarzył kadzidła chmurom
i w złotym pyle rozprószył.
Wiskrzył się w ciszę, patrzał urodą jak żalem,
patrzał dziewanną.
A tę ciszę wsłuchaną, tę ciszę niebem otchłanną
łąkową pierś milczenia
rozdarł szczekliwy lęk ciężarnych lotów
i wron struchlałych wiała flaga pogrzebowa.
* * *
A przez ten ból wrześniowy,
co stał w promieni słonecznych żałobie,
90
Stanisław Chmura
przez Krwi spiekotę,
przez szeptów nieskończone dale
przeszły żołnierskim sposobem
wrogie, rozgłośne, miarowe,
ostro podkute
Kroki... Kroki... Kroki...
Pod niebo gęstniał tupot
i wbił w obłoki
żelazne ćwieki.
* * *
A przez tę wioskę wierzbową,
srebrno – strumienną, szaro – opłotkową,
co pastuszkowe brała w oddech granie
garbaty szedł cień kaleki
i dłonią odrętwiałą
zasiewał noc umęczenia.
Sierpień – wrzesień 1944 r.
Krzyżem padły na asfalt ramiona –
skrzydła rozpędu jędrnych lat.
Kosmyk krwi i blade, półdziecięce czoło...
W matowym śmierci szkle
tak smutno zamraża się świat.
Dreszcz trupi chodzi po żyłach...
Ale to nic, to nie wszystko –
dziś się udało, dziś się nareszcie spełniło.
* * *
Rzucić się naprzód i strzelać...
na bestię nacierać z bliska...
zbrodnie w gardzieli jej drzeć.
To nic, że włosy się smolą,
że ogień objął już nogi –
zostały wolne ręce...
Gryzie się wargi i w twarz pluje męce.
Jeszcze czas... jeszcze śmierć nie odcięła drogi.
Strzelać, strzelać!
A strzał każdy tak wiele, tak wiele...
Ogień wchłonął już ciało i pali.
Jadwiga Zengteller – Z teki poezji
* * *
I jakże nam –
w marmur bezczynu wkutym poniewoli
bezpiecznym czołom
na ech przeciągu wciąż stać?
i tylko słuchać...
I marzyć o krwią nabrzmiałej cegle
barykad – bram?
Jak nam – posągom odległym
w dymie przerażeń
nie paść na twarze
i nie stlić się popiołem?
* * *
Nadzieja odpłynęła dalekim zygzakiem...
Jak płakać?
Nie zrówna się żaden płacz, żadna żywa skarga
z tą zmarszczką, co Wam łuk brwi przetnie,
ni z tym uśmiechem, co się zimno wykuł
na martwiejących wargach.
Jak mówić?!
W krwawym, jak tam – ulice, niemym, strasznym krzyku
zdławione ugrzęzły słowa.
Czy na kolanach doczołgać się do Was
przez tęsknot kilometry?
Przez to pytanie, co bez płuc już dyszy?
I mękę rozciągnąć na wznak...
I szeptać cicho... najciszej...
Albo milczeć... Ale jak, jak?
Braciom Poetom, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim
I
Okno Waszego Odejścia
Szyby chciały zaśpiewać pieśń, którą im trudno było wydźwignąć
z dna ziemi jękiem pobladłej.
Framuga była zżółkła i twardo zastygła
jak każda bezradność.
Szyby wtuliły wejrzenie w majestat welonu –
marzeniem ośnieżonego tiulu.
91
92
Stanisław Chmura
Szkliły się chabrową, to fiołkową mową,
to zmartwiałą – mleczną.
Chciały mówić o oczach Waszych i o wierszach.
Myśli pachniały Wami i zakwitły jaskrawo bólem kwiatami, co się kołysały w powietrzu.
I rzucały cienie – Wasze słowa!
Ułożyły się w arabeski dalekiego szczęścia.
One –
co stanąwszy w oknie Waszego odejścia,
skrzydła miały złamane i w dół opuszczone.
II
Matka
Biegł nieprzytomnym drżeniem
spłakanych ust nabrzmiały cień,
przez udręk rozległe pola –
popielisk pola niczyje –
strupiałe, jak drzewa pień,
gdy mu czerw słoje przewiercił.
Przez pole nędzą obrosłe
usta szukały czoła,
co się tak ufnie złożyło
w obce ramiona śmierci,
Jak boli!!
że włosy takie jasne...
że tak niedawno rozbłyski spojrzenia...
że oczy szafirowe.
A może najgorsze... najgorsze to właśnie,
że niedorzeczny wyrzut wyleciał wprost strzałą
niechcącą, żałosną...
Z oddali
może dosięgnął tej nad wszystko wyniosłej głowy...
jak wieża, jak wież korony...
Może ją sciemnił żalem?
O Boże! usta raną – jak serce – pękają...
chwyciły kształt myśli straszliwej.
Gorzkie, przez świat krzywdzone,
usta matczyne.
Jadwiga Zengteller – Z teki poezji
Wstajesz Warszawo
Gdyby tak nagle rozciąć Prawdy śmigłym ostrzem
twoje milczenie Warszawo najdroższa.
Sklejać z wyżartych życiu czerepów zmurszałych
czarne literki twej otchłannej chwały.
I gdyby serca, co dziś – proch na cztery wiatry;
gdyby wskrzesić i mocą cudowną opatrzyć,
to serca stałyby się bólu światem,
Tam – tortury, zagłada, głód, kolczaste kraty,
tam jedno słowo straszliwe: hitleryzm.
Więc, gdyby ten proch, co go niosą wiatry cztery
mógł uzyskać świadomość czym... czym był kiedyś,
to stałby się krzykiem, który śćmiłby słońce.
I stałyby się żałością wszystkich strun drgającą,
zbrataną z wszechpokoju chłodną ciszą polną.
I stężałby w słup – drogowskaz z ramieniem: kres wojnom!
Wstajesz Warszawo wśród plusku i klaskania kielni.
Zatętnij krwią serdeczną zmartwychwstałych dzielnic.
Zaszum serc urodzajem w strony świata cztery,
wolna od grozy, głodu, strzałów i... suteren.
93
94
95
Anna Ordyczyńska
Genealogia rodziny na tle historii regionu
Wskazówki metodyczne
do poszukiwań genealogicznych
Genealogia jest nauką zajmującą się badaniem więzi rodzinnych, poszukiwaniem wzajemnych relacji, historii i losów członków rodziny. Efektem takich
badań jest drzewo genealogiczne.
Poszukiwanie swoich korzeni to szukanie własnej tożsamości, próba odpowiedzenia sobie na pytanie kim jesteśmy, skąd pochodzimy? Aby odpowiedzieć na takie pytania, musimy sięgnąć do historii. Zdobywanie informacji
o historii rodziny ściśle łączy się z dziejami regionu i wydarzeniami, które
miały bezpośredni wpływ na losy rodziny. Społeczeństwo jest jedną wielką
mieszanką pod względem wyznaniowym, etnicznym, stanowym, klasowym.
Mamy wśród przodków szlachtę, mieszczan i chłopów. Jesteśmy mieszanką
narodowościową złożoną z Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Cyganów,
Tatarów.
Dlaczego genealogia?
Poznając historię własnej rodziny, poznajemy historię samego siebie. Odkrywając fascynujący świat naszych przodków, przywracamy ich do świata żywych. Od tych, którzy już odeszli, nigdy niczego się nie dowiemy, ale o tych,
którzy odeszli możemy jeszcze się czegoś dowiedzieć. Nigdy nie jest na to za późno. Nie patrzmy tylko przed siebie, oglądnijmy się wstecz, skorzystajmy z dobrodziejstw techniki, w dobie komputeryzacji może uda nam się przywrócić
cząstkę naszej przeszłości, przywołać ducha naszych bliskich.
Poszukiwania warto rozpocząć w archiwach, księgach wieczystych, parafialnych. Warto też skorzystać z narzędzi, jakich dostarcza nam Internet, nawiązać współpracę z rodziną, z mieszkańcami.
Oczywiście zwykle na początku swoich poszukiwań każdy interesuje się
wyłącznie własną rodziną. Ale z czasem okazuje się, że zaczynamy interesować
się innymi osobami związanymi z życiem naszej rodziny.
Opisując stare obyczaje i tradycje obowiązujące w rodzinie, a znane z przekazów rodzinnych, promujemy zwyczaje regionalne, będące alternatywą dla
wchodzących w obyczajowość obcych tradycji (walentynki, Halloween).
96
Anna Ordyczyńska
Dla większości Europejczyków znajomość rodziców i dziadków to wystarczające informacje na temat własnych korzeni. Spytani o naszych przodków bez
problemu wymienimy rodziców i dziadków, choć nazwiska panieńskie babć
często już sprawiają problemy. Nie każdy zna imiona pradziadków, nie wspominając o ich nazwiskach rodowych, miejscach i datach urodzenia, ślubów czy śmierci. W niewielu domach mówi się o tym, bo coraz częściej brakuje na to czasu,
a i rodzice często niewiele potrafią powiedzieć.
A czy ta wiedza nie powinna być dla nas równie ważna, jak losy Ojczyzny
czy reszty świata? Bo przecież to najbliższa nam przeszłość – historia nas samych.
Łatwo się mówi, że powinniśmy znać historię własnej rodziny, ale skąd czerpać informacje na jej temat? Przecież niewielu z nas ma przodków, o których
napisano w książkach. Każdy z nas może stać się odkrywcą i badaczem własnej
genealogii. Jak zacząć? Gdzie szukać? Jak sobie radzić z uzyskiwanymi informacjami? Spróbujmy udzielić sobie odpowiedzi na te pytania.
Nazwiska, przydomki, przezwiska
W poszukiwaniach genealogicznych istotne są pytania:
– skąd jesteśmy?
– jakie jest rozmieszczenie naszego nazwiska na mapie świata?
– jaki wpływ na geograficzne rozprzestrzenienie nazwiska mają wojny, migracja czy klęski żywiołowe.
Łatwiej będzie odpowiedzieć sobie na takie pytania, znając historię naszego regionu, pogłębiając wiedzę o historii tych zakątków ziemi, które mają związek z naszymi przodkami. Rozmieszczenie nazwisk na terenie Polski może być
cenną wskazówką do poszukiwań swojego gniazda rodowego. Może być, ale nie musi,
gdyż równie dobrze może wprowadzić błędną ocenę i zły kierunek poszukiwań. Należy uwzględnić fakt dziedziczenia nazwiska po ojcu, w związku z tym
mogły całkowicie zniknąć nazwiska rodziców i rodzeństwa matki, czyli po
kądzieli.
W przypadku nazwisk bardzo popularnych nie należy skupiać się na poszukiwaniach przodków, kierując się rozmieszczeniem osób noszących to samo
nazwisko.
Popularne nazwiska np. Kowalski, czy Stankiewicz występują w kraju w ilości nawet kilkudziesięciu tysięcy. Wtedy szukanie według nazwiska raczej nie
ma sensu, bo nie wszyscy Kowalscy mieszkający w Polsce powinni znaleźć
się w naszym drzewie genealogicznym. Są wśród nich mieszczanie, chłopi,
szlachcice, pochodzący z Kresów, Pomorza czy Małopolski. Trzeba wówczas
sięgać do archiwów, ksiąg parafialnych, zapoznać się z historią, geografią. Wy-
Genealogia rodziny na tle historii regionu
97
stępowanie np. Ordyczyńskich skoncentrowane jest na bardzo małym terenie
i może sugerować, że osoby o tym nazwisku są rodziną. W Polsce występuje
zaledwie kilkanaście rodzin o tym nazwisku, a większość z nich mieszka w Leżajsku.
Nazwisko Ordyczyński, Ordecki, Ordecha można wywodzić od rzeczownika orda – dawne państwo tatarskie, plemię, szczep Tatarów, też tatarski obóz
wojskowy. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich (t. XVb, 80) podaje, że dawna nazwa Kitajgrodu (miasteczka w pow. lipowieckim w dawnej gub. kijowskiej) brzmiała Ordyczów albo Ordyczowka, nazwy
te miały pochodzić od dzierżawczyni Anny Ordyczowej1.
Najazdy tatarskie, wojny, zmiany ustrojów, rozwój gospodarczy są ważnymi
czynnikami wpływającymi na migrację narodów.
Czym to skutkowało? Najazdy tatarskie pustoszące kraje Europy, w tym
okolice Leżajska, miały olbrzymi wpływ na pojawienie się w naszym regionie
osadników, być może jeńców tatarskich, którym nadawano przezwiska łatwo
rozpoznawalne ze względu na ich mahometańskie lub islamskie korzenie, np. Musztafa, Bułat, Mołdoch, Turczyn, chociaż niektóre z nich brzmią bardzo polsko,
np. Baranowski.
Istnieje mała liczba nazwisk o rdzeniu mongolskim. Ułan (oznaczający czerwony). Nazwisko Ataman być może wywodzi się od atamana, gdzie oznaczał
tytuł hetmana – naczelnego dowódcy Kozaków.
Nazwiska pochodzenia rumuńskiego oraz węgierskiego występują przede
wszystkim na południu Polski (Szabo, Haszto, Kuras, Bator).
Księgi parafialne
Księgi parafialne przydatne w badaniach genealogicznych to przede wszystkim zapisy chrztów, ślubów, pogrzebów, zwłaszcza w przypadku rodzin chłopskich czy mieszczańskich. Zapisy w księgach podają daty, nazwiska (także księdza, akuszerki odbierającej poród, chrzestnych), numery domów, zawód ojca,
wyznanie, w przypadku śmierci, wiek zmarłego. Zapisywano także, czy dziecko
urodziło się z legalnego związku, czy było nieślubne, dane o więzach rodzinnych
w przypadku osób spokrewnionych itp.
Zdarzają się też błędy w zapisach, dotyczące tej samej osoby. Przykładowo,
moja prapraprababka Małgorzata w księgach kościelnych figuruje jako Schösser
lub Schoesser.
98
Anna Ordyczyńska
Archiwum
Polskie archiwa zawierają przebogatą kolekcję akt metrykalnych, które zachowały się do dzisiaj.
Baza danych pod nazwą Jewish Records Indexing – Poland zajmuje się
sporządzaniem spisów katalogowych (indeksowaniem) tych akt, a także i innych dokumentów. Ta wysoce ceniona baza danych stała się zasadniczym narzędziem w rękach badaczy historii rodzinnych oraz zmieniła sposób, w jaki
przeprowadzane są badania żydowskich aktów metrykalnych z terenów Polski
przed- i powojennej. Baza ta opiera się na trzech podstawowych źródłach informacji:
1)Mikrofilmy LDS Aktów Metrykalnych w Polskich Archiwach Państwowych
Akta metrykalne z okresu od 1860 do 1865 roku (a czasami i z lat późniejszych) są zmikrofilmowane przez Mormonów, czyli członków Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (zwanego Latter Day Saints
lub skrótowo LDS) i następnie udostępniane przez nich w Centrach Historii Rodzinnej LDS na całym świecie. Istnieje około 2000 mikrofilmów zawierających akta metrykalne Żydów z ponad 570 polskich miast i miasteczek.
Te mikrofilmy stanowiły pierwsze źródło indeksów tworzonych przez
JRI-Poland i nadal stanowią podstawę przeszukiwanej bazy danych.
2)Polskie Archiwa Państwowe (AP) np.:
–Archiwum im. Abpa Baziaka w Krakowie powstało po przewiezieniu do Krakowa przedwojennych akt metrykalnych diecezji lwowskiej z Lubaczowa.
Praktycznie jest to dawne Archiwum Diecezji Lwowskiej ze zgromadzonymi księgami metrykalnymi od 1684–1945 r.
–Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie.
3)Inne źródła np.:
–Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie,
–cmentarze w Polsce,
–ogłoszenia urodzin, ślubów, zgonów i ogłoszenia sądowe w gazetach.
–Księgi Adresowe Polski (Handlu i Przemysłu) z 1929 roku, zawierające spis
setek tysięcy ludzi mieszkających na dzisiejszych i dawnych terenach Polski,
włącznie z terenami, które są teraz częścią okolicy Wilna na Litwie, okolicy Grodna na Białorusi, w okolicy Wołynia i we wschodniej Galicji, w dzisiejszej części zachodniej Ukrainy.
Biblioteki cyfrowe
Istnieje sieć wirtualnych bibliotek cyfrowych, stosujących oprogramowanie
Dlibra. Przechowują one zwykle zasoby w postaci plików DjVu i PDF. Warto
Genealogia rodziny na tle historii regionu
99
skorzystać z zasobów bibliotek cyfrowych. Są tam m.in. Sprawozdania Dyrekcji
Gimnazjum Państwowego im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku.
W Sprawozdaniach Szkół, dostępnych w takich bibliotekach można wyszukać informacje zawierające listy uczniów, spis i biogramy nauczycieli, spis maturzystów z podaniem ich daty i miejsca urodzenia, wyznania, a także ciekawe
kroniki opisujące wydarzenia z życia szkoły, organizacji szkolnych, historii miasta. Są tam także unikatowe zdjęcia, spis lektur obowiązujących, tematy maturalne, nekrologi itp.
Sięgam do przykładu. Poszukując swoich przodków w Podkarpackiej Bibliotece Cyfrowej, natknęłam się na dwóch braci Doroty Milli z Beigertów, która oprócz trójki swoich dzieci, wychowywała trójkę przedwcześnie osieroconych
dziewczynek, w tym moją prababkę Mariannę Milli. Brat Doroty, Beigert Ferdynand z Tarnawca w Galicyi, ur. 4 lutego 1878 r., uczęszczał do gimnazjum
w Przemyślu, Jarosławiu i we Lwowie, a w 1901 roku otrzymał świadectwo dojrzałości w C. K. Gimnazyum św. Jacka w Krakowie. Jej drugi brat, Beigert Julian,
chodził do C. K. Wyższego Gimnazyum w Rzeszowie. Obydwaj byli księżmi.
W księgach parafialnych Tarnawca można zobaczyć ich wpisy, dokonane podczas wizytowania tarnawieckiej parafii.
Biblioteki udostępniają również widokówki, bardzo cenne są zwłaszcza widokówki z obiegu. Np. jedna z nich przedstawiająca Magistrat miasta Leżajska,
wydana przez Towarzystwo Dobroczynne w Leżajsku, pokazuje odręcznie napisane pozdrowienia. Na widokówce sprzed I WW, przedstawiającej grupkę ludzi na ulicy Mickiewicza, widać drukarnię M. Kűhla, budynki. Nie wszyscy
może wiedzą, gdzie znajdował się C. K. Sąd Powiatowy w Leżajsku – K. K. Bezirksgericht in Leżajsk, a łatwo zidentyfikować miejsce, dzięki np. widokówce
z obiegu z 1902 r).
Księgi wieczyste
Akta sądowe i księgi wieczyste zawierają cenne informacje użyteczne w poszukiwaniach genealogicznych. Przykładem mogą być odnalezione podczas remontu leżajskiego dworu starościńskiego księgi podatkowe. Księgi te zawierają
wykaz zebranej gotówki za różne należności (podatek gruntowy, domowo-klasowy, gminny, za posesję, dom) podczas egzekucji II i III stopnia. Podane są nazwiska podatników, pozycje indywidualnej tabeli płatniczej, kwoty należności,
czasem dodatkowo adres (miejsce zamieszkania kontrybuenta), stopień pokrewieństwa.
W tych księgach odnalazłam ciekawe zapisy dotyczące osób, które mam
w Tablicy Pokrewieństw. I tak np.:
Data 18/7/1875, pieczęć i podpis: Adam Beigert- wójt Dornbachu (Tarnawiec).
100
Anna Ordyczyńska
Antoni Ordyczyński zalegał 0,10 zł za podatek gruntowy i dom w 1894 r.
Tomasz Ordyczyński zalegał 3,39 zł za podatek gruntowy i dom w 1897 r.
Wojciech i Agnieszka Kordal zalegali 0,04 zł za podatek gruntowy i dom w 1894 r.
Listy pasażerów
Na stronie American Family Immigration History Center, http://www.ellisislandrecords.org/ można ściągać listy pasażerów, którzy przed laty, w poszukiwaniu lepszego bytu opuścili rodzinne gniazdo i wyjechali „za chlebem”.
Wylądowali w głównym ośrodku imigracyjnym na Ellis Island pod Nowym
Jorkiem. Mieszkali w gettach. Minęło sporo czasu, zanim urzeczywistnili swoje marzenia.
Fragment Księgi Okrętowej statku „Finlandia” z 27 lutego 1906 roku z listą pasażerów rejsu
Antwerpia – Nowy Jork.
Passenger Records Michała Feldmana.
Genealogia rodziny na tle historii regionu
101
Na tej liście są nazwiska osób, ich dane osobowe, czasem charakterystyka
cech (kolor oczu, włosów, umiejętność czytania i pisania), skąd i dokąd się wybierają, kto za nich zapłacił za bilet, jakim płynęli statkiem itd. Baza danych
zawiera też masę błędów. Nie tylko powtarza mylnie zapisane przez urzędników
emigracyjnych nazwiska, imiona i miejsca urodzenia, ale także ochotnicy wielokrotnie błędnie odczytywali dane z dokumentów i te błędy wprowadzili do bazy
danych. Oczywiście, wielu emigrantów było niepiśmiennych i sami nie bardzo
mogli wiedzieć, jak poprawnie powinny być pisane ich imiona, nazwiska i miejsca urodzenia. Z Manifestu Okrętowego, jaki odnalazłam dla Michała Feldmana, syna mojej prababki, z listy pasażerów nr 18 dowiedziałam się, że jako 16-letni chłopiec opuścił Kuryłówkę i razem z dwoma mieszkańcami tej wsi 27
lutego 1906 roku wyjechał do Ameryki. Płynął statkiem Finland z Antwerpii
do NY. Miał ze sobą 16 $. Podana narodowość: Austria, German. Michał umiał
czytać i pisać, miał niebieskie oczy, był blondynem, w dobrej kondycji zdrowotnej. Jechał do przyjaciela Adama Andresa w Bridgeport. Podany jest nawet dokładny adres A. Andresa.
Internet narzędziem w poszukiwaniu przodków
Jakim narzędziem w poszukiwaniu przodków jest Internet, najlepiej może
świadczyć list do Juliusza Ulasa Urbańskiego.
Przeglądając strony w Internecie natknąłem się na Pańskie opracowanie na temat pacyfikacji Leżajska. Przeczytałem z zapartym tchem dwa razy. Popadłem
potem w długą zadumę, ponieważ po raz pierwszy poznałem historię śmierci mojego dziadka Tadeusza Nizińskiego.
Nazywam się Tadeusz Grzegorz Niziński i jestem wnukiem majora Tadeusza
Nizińskiego. (Babcia Helena z domu Puzdrowska, żona Tadeusza nalegała, aby
moje pierwsze imię było po dziadku). Wiedziałem tylko, że przed wojną dziadek
był burmistrzem Leżajska i został zamordowany przez Niemców. (…).
List ten był wyzwaniem. Co udało mi się później ustalić, piszę poniżej.
Tadeusz Niziński miał 2 synów: Jana i Andrzeja. Prof. Jerzy Gdula przyjaźnił się i utrzymywał stały kontakt z jego starszym synem Janem. Major Tadeusz
Niziński za to, że walczył w Legionach podczas I WW, dostał bank w Leżajsku
przy ul. Mickiewicza, w którym był dyrektorem. Prowadził również trafikę znajdującą się w domu Góraka. Major Tadeusz Niziński w okresie II Rzeczypos-politej był w okresie 8 II 1934 – 10 IX 1939 r. burmistrzem Leżajska, w czasie II
wojny światowej został zamordowany przez Niemców.
Ustaliliśmy ponadto, że trafikę posiadał również Zdzisław Romański, przedstawiciel jednego z najstarszych leżajskich rodów. Podczas walk pod Przemyślem
w czasie I wojny światowej został postrzelony. Prowadzenie trafiki dawało mu
102
Anna Ordyczyńska
środki do życia, gdyż trwałe inwalidztwo uniemożliwiło mu ukończenie rozpoczętych studiów medycznych i zdobycie zawodu lekarza2. W Kuryłówce podobną
trafikę mieli byli legioniści: Franciszek Borek i Michał Kycia, do którego przylgnął
przydomek „Kulawy”, ze względu na utraconą na wojnie nogę. Trafikę przyznano
również Kosiarskiemu Józefowi z Brzyskiej Woli, który walcząc na włoskim froncie nad Piawą w szeregach wojsk austro-węgierskich także stracił nogę. Mimo
inwalidztwa, dożył sędziwego wieku, zmarł, mając dziewięćdziesiąt parę lat.
Skąd te trafiki? Otóż uczestnicy I wojny światowej byli objęci opieką państwa. Jako inwalidzi wojenni dostawali od państwa trafikę – sklep tytoniowy
z bogatym asortymentem papierosów, cygar, cygaretek, zapalniczek, fajek, bibułek, tytoniu itp.
Dodatkową zaletą Internetu jest łatwe uzyskiwanie informacji. Wpisując hasło
w wyszukiwarce Internetowej, należy jednak pamiętać, że oczekiwanej informacji
możemy nie znaleźć, jeśli użyjemy polskich znaków: ą, ć, ę, ń, ó, ź, ż.
Przykładem może być strona Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau
http://www.auschwitz.org.pl/
Pod hasłem „Szczęsny” wyświetlane są 22 osoby, ale interesująca mnie osoba
nie figuruje, mimo że na pewno zginęła w obozie koncentracyjnym w Auschwitz-Birkenau. Dopiero pod hasłem „Szczesny” odnalazłam Józefa Szczęsnego, kierownika szkoły w Kuryłówce, ur. 1897-07-28 (Kurylowka), zm. 1942-03-05.
Przy okazji ustaliłam kolejne nazwiska osób represjonowanych w AuschwitzBirkenau pod hasłem LEŻAJSK3. Są to:
Adamus, Franciszek Jan
Leżajsk ur. 1906-09-06 (Kurylowka), zm. 1942-08-25, wyznanie: katholisch
Babiarz, Jan
ur. 4.7.1924 (Leżajsk), numer obozowy: 61857, zawód: uczeń
Baudasiewicz, Witold
ur. 14.5.1916 (Leżajsk), numer obozowy: 95393, zawód: muzyk
Buczko, Michał
ur. 5.9.1916 (Leżajsk), numer obozowy: 25957
Dziurzyński, Tadeusz
ur. 22.7.1910 (Leżajsk), numer obozowy: 302, zawód: oficer
Figiela, Stanisław
ur. 25.12.1921 (Leżajsk), numer obozowy: 102791, zawód: rolnik,
uwagi: zm. 20.10.1943 w Auschwitz
Garbacki, Stefan
ur. 2.9.1920 (Leżajsk), numer obozowy: 11226, zawód: murarz
Gawalewicz, Gustaw
ur. 5.12.1921 (Leżajsk), numer obozowy: 9714, zawód: robotnik
Gdula, Hilary
ur. 8.1.1911 (Leżajsk), numer obozowy: 102822, zawód: robotnik,
uwagi: zm. 14.7.1943 w Auschwitz
Genealogia rodziny na tle historii regionu
103
Gostowiecki, Adam
ur. 9.7.1896 (Leżajsk), numer obozowy: 100977
Grela, Adam
ur. 24.12.1905 (Leżajsk), numer obozowy: 20531, zawód: murarz,
uwagi: zm. 5.4.1942 w Auschwitz
Hełczyński, Zdzisław
ur. 21.5.1908 (Leżajsk), numer obozowy: 79574, zawód: prac. PKS
Lewicki, Antoni
ur. 23.5.1907 (Leżajsk), numer obozowy: 149969, zawód: kaflarz
Orbach, Chaskiel
ur. 27.2.1891 (Leżajsk), numer obozowy: 18719, zawód: młynarz
Pełka, Henryk
ur. 20.1.1924 (Leżajsk), numer obozowy: 11415, zawód: uczeń
Raźnikiewicz, Franciszek
ur. 11.1.1901 (Leżajsk), numer obozowy: 37696, zawód: nauczyciel,
uwagi: zm. 15.11.1942 w Auschwitz
Raźnikiewicz (Raźnikiewicz), Tadeusz
ur. 1.11.1921 (Leżajsk), numer obozowy: 9160, zawód: uczeń
Seriz, Sebastian
ur. 17.1.1902 (Leżajsk), numer obozowy: 77578
Siwak, Emilie
ur. 1926-05-13 (Leżajsk), numer obozowy: Z-9742, zawód: Arbeiterin, kategoria: Z.Pole,
uwagi: Gest. (1944-02-28)
Zięba (Ziemba), Jan
ur. 30.11.1911 (Leżajsk), numer obozowy: 1063, zawód: asesor sądowy
A pod hasłem LEZAJSK – figurują nazwiska:
Burek, Ignacy
Leżajsk ur. 1912-03-20 (Gedlarowa), zm. 1941-10-29, wyznanie: katholisch
Cieslinski, Karol
Zamość ur. 1902-02-23 (Lezajsk), zm. 1941-11-15, wyznanie: katholisch
Engelberg, Leib Israel
Reichshof ur. 1903-02-08 (Lezajsk), zm. 1943-03-12, wyznanie: mosaisch
Federkiewicz, Leon
Krakau ur. 1919-08-03 (Lezajsk), zm. 1943-02-15, wyznanie: grekokatholisch
Również na stronie IPN: http://www.ipn.gov.pl można odszukać listy osób
represjonowanych. Jest tam również podana cała lista linków do archiwów, muzeów, instytutów itp.
Poszukując informacji genealogicznych o rodzinie Dziadeckich, sięgnęłam
do listu przesłanego mi 22 grudnia 2006 roku na skrzynkę e-mail przez Piotra
Zubielika, który wraz z listem przesłał mi bardzo cenne kopie dokumentów.
(…) Jestem filatelistą i interesuję się działalnością poczty polskiej w 1944 roku.
Proszę przeczytać o tym mój artykuł z dn. 2006-06-02 „Działalność poczty pol-
104
Anna Ordyczyńska
skiej w 1944 roku”, na stronie http://www.phila.pl (pierwotna wersja artykułu
ukazała się w czasopiśmie FILATELISTA POLSKI, nr 1/2 (XIII), 2005/2006).
Wtedy Leżajsk zasłynął z tego, że dokonano tam przedruku znaczków GG
i użyto do przesyłania listów. Załączam na ten temat dwie kopie dokumentów
oraz kopie listu.
Co dodatkowo ustaliłam? Jadwiga Michalina Dziadecka była córką dyrektora Szkoły Ludowej Męskiej w Leżajsku. Przed wojną pracowała jako urzędniczka na poczcie, gdzie naczelnikiem był pan Döning. Żona naczelnika uczyła
w Leżajsku gry na fortepianie, a zięć – prof. Iwanowicz uczył w leżajskim gimnazjum biologii.
Prowizoria na znaczkach byłej Generalnej Guberni.
Genealogia rodziny na tle historii regionu
105
Kiedy 24 lipca 1944 r. Leżajsk był już wolny od hitlerowców, zgodnie z przygotowanymi planami konspiracyjnymi na terenie Leżajszczyzny rozpoczęto organizowanie urzędów i obsadzanie władz ludźmi już wcześniej przygotowanymi
do tych funkcji. W pierwszej kolejności władzę w Leżajsku objął komendant
wojenny miasta ppłk Józef Baran.
Do pełnienia służby porządkowej w mieście i okolicy powołana została Milicja Obywatelska Armii Krajowej, a komendę nad nią objął wprawiony w walkach partyzanckich Józef Zadzierski ps. „Wołyniak”. W dalszej kolejności konieczne było powołanie do działania służby wojskowej. Tymczasowym
naczelnikiem Urzędu Pocztowego została pani Michalina Dziadecka, przedwojenna urzędniczka w tym urzędzie.
W działalności tego urzędu w pierwszej kolejności dokonano inwentaryzacji całego majątku. Zapasy znaczków pocztowych z podobizną Hitlera zostały
skasowane przez dokonanie nadruku pieczęcią owalną „Orzeł Polski w Koronie”
z napisem Poczta Polska.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami spisano protokół, a po jego podpisaniu przez miejscowe władze zgłoszono ten fakt Dyrekcji Poczty w Rzeszowie.
Użyte do przedruku pieczęcie komisyjnie zniszczono. Znaczki te zostały zatwierdzone i uznane jako obowiązujący środek płatniczy na poczcie polskiej4.
Otwarcia urzędu pocztowego i przedruk znaczków dokonano na zlecenie
komendanta miasta mjr. Barana (pseud. „ŁUCJAN”) po zajęciu Leżajska przez
oddziały AK. Znaczki sprzedawano do dnia 31 sierpnia 1944 r. Osiągniętą ze sprzedaży kwotę odesłano do poddyrekcji w Rzeszowie.
Jakie były relacje między władzami powołanymi przez AK w ramach akcji
„Burza” i nowymi władzami, które w lipcu 1944 roku przyleciały z Moskwy
– nie wiemy. Najprawdopodobniej p. Karasiński i p. Dziadecka też nie wiedzieli, że władze lubelskie zabroniły robić jakichkolwiek przedruków na znaczkach
okupanta. Według dokumentów PKWN, oficjalnie poczta w Leżajsku otwarta
została 25 sierpnia 1944 r. Co zatem działo się przez cały miesiąc?
W późniejszym terminie uzyskałam dodatkowe informacje na temat pieczęci użytej do przedruku znaczków od p. Stanisława Kisielewicza, autora książki „Od Leżajska do Łodzi”. Informuje, że ojciec Romana Wiącka (I sekretarza
PPL) był przed wojną urzędnikiem Starostwa Powiatowego w Rohatynie. Przyjeżdżając do Leżajska, zabrał ze sobą pieczęć z orłem i napisem Starostwo Powiatowe w Rohatynie. Klisze do przedruku znaczków zostały wykonane z pieczęci Starostwa Powiatowego w Rohatynie. Okrojono napis starostwa,
zostawiając tylko znak orła oraz dodano napis Poczta Polska i dwie kreski przekreślające napisy niemieckie. I tą pieczęcią przedrukowano znaczki. Po wykonaniu tych czynności pieczęć komisyjnie zniszczono.
106
Anna Ordyczyńska
Album rodzinny
Przeglądając rodzinne albumy ze zdjęciami, często zastanawiamy się, kogo
one przedstawiają? Być może wiele z tych zdjęć jest pożółkłych, ma pozałamywane rogi, a mimo to mogą być bardzo cennym narzędziem w badaniach, w pozyskiwania nowych informacji.
Spróbuj ustalić kogo i jakie wydarzenia przedstawiają, może ktoś już kiedyś
mówił o tym, a może z tyłu jest podpis. Jeżeli nie potrafisz tego zrobić sam, poproś o pomoc starszych. Do każdego zdjęcia zrób odpowiednie notatki – data,
miejsce, wydarzenie i osoby tam występujące.
W moich rodzinnych albumach nie zachowały się żadne zdjęcia sprzed wojny. Spłonęły wraz z całym dobytkiem w dniu 8 maja 1945 roku. Korzystając
z uprzejmości tych, których albumy ocalały, udało mi się chociaż częściowo odtworzyć własny album. Pożyczam zdjęcia, skanuję, identyfikuję nieznane osoby
i odtwarzam historię rodzinną. Rozpoznając na zdjęciach dziadków, sąsiadów,
nauczycieli czy księży, mogłam przy okazji usłyszeć szereg anegdot rodzinnych
i inne ciekawe historie.
Współpraca z członkami rodziny
Na początku naszych badań genealogicznych warto zadać sobie pytanie:
Co wiemy na pewno oraz których danych nam brakuje?
Doskonałym źródłem informacji w poszukiwaniach relacji rodzinnych są inni
członkowie rodziny. Warto więc sprawdzić, czy w rodzinie ktoś jeszcze interesuje się takimi badaniami. Być może są już zgromadzone materiały, dokumenty, opracowane wywody przodków.
Należy słuchać z uwagą i do żadnych wiadomości nie podchodzić z lekceważeniem – to, co Tobie wydaje się mało ważne, dla kogoś może być najważniejszym wydarzeniem życia.
Moja współpraca, nie tylko z bliską rodziną, ale i z przychylnymi mi „genealogami” przyniosła efekty w postaci rozbudowanego drzewa genealogicznego.
Dlatego zdecydowałam się pracować nie tylko nad moim drzewem, ale i nad
drzewem rodziny- rodziny. Zamiast zawężać, poszerzyłam krąg moich poszukiwań.
W ten sposób zbudowałam drzewo genealogiczne tzw. Tablicę Pokrewieństw,
złożoną z licznych gałęzi ze sobą spokrewnionych. Udało mi się dzięki temu łączyć ze sobą kilka gałęzi w jedną. Bo rodziny, które dotychczas uważały,
że nie są ze sobą spokrewnione, nagle okazują się bliską rodziną. Współpraca
ułatwia weryfikację danych z różnych źródeł. Każdego zapraszam do takiej współpracy.
Genealogia rodziny na tle historii regionu
107
Tematy tabu
Trudno jest nawiązać kontakt z osobami, które niechętnie sięgają do przeszłości. Niektóre tematy mogą być dla nich przykre, wstydliwe. Takimi tematami drażliwymi może być choroba w rodzinie, pochodzenie, pozycja społeczna,
mezalianse, przynależność do innej narodowości, nacjonalizm, rasizm, religia.
Nie ma rodziny bez mrocznych sekretów. Legendy rodzinne mogą pomóc wyjaśnić tematy tabu. Warto je odkrywać, pamiętając jednak o tym, że nie mamy
prawa oceniać i nie powinniśmy fałszować historii.
Ciągle odchodzi ktoś bliski, a wraz z nim umiera kolejna historia, której
już nikt nie zapisze. Warto zadbać, aby pamięć o naszych przodkach nie zaginęła wraz z osobami, które ją „przechowują”. Chronienie wspomnień i historii
rodziny jest ważnym zapisem dla przyszłych pokoleń.
GENEALOGIA RODZINY NA TLE HISTORII REGIONU
Historia rodziny to nie tylko powiązania rodzinne, zbieranie informacji o prawdziwych ludziach i ich życiu. To zbieranie wspomnień – od całych biografii,
po drobne szczegóły i wrażenia, które budują obraz przeszłości miasta i regionu,
zachowując go dla przyszłych pokoleń.
Bardzo interesującą lekturą są przykładowo wspomnienia Kazimierza Gduli, mieszkańca jednego z najstarszych leżajskich rodów, więźnia obozu Mauthausen, burmistrza Leżajska. Wspomnienia zebrane i opracowane przez jego córkę
Martę są dostępne w Internecie.
A oto fragment ze wspomnień Kazimierza Gduli:
Urodziłem się niespełna dwa lata po kolejnym wielkim pożarze, który wybuchł
w 1906 roku i strawił znaczną część Leżajska. Spłonął wtedy również dom moich rodziców, znajdujący się podówczas przy wlocie obecnej ulicy Rzeszowskiej do rynku.
(…) A były to lata pierwszej wojny światowej, kiedy to przez miasto raz po raz
przetaczały się wojska, grabiąc, niszcząc i mordując bezbronną ludność. Do tego
ofensywa nad Sanem, ostrzeliwanie miasta przez artylerię rosyjską, czy austriacką, w zależności od tego, gdzie aktualnie znajdował się front, i straszne choroby,
które przywlekali do miasta jeńcy i uciekinierzy obu armii. Pewnego dnia, podczas
najcięższych bombardowań, moja rodzina wraz z sąsiadami, ukryła się w pobliskim wąwozie, w tak zwanej „nafciarni”. Po paru dniach brak wody i chleba zaczął
nam mocno dokuczać. Byliśmy strasznie głodni, a z powodu niemal ciągłego ostrzału miasta baliśmy się wyjść z zaimprowizowanego schronu. Płacz głodnych dzieci
i lament matek sprawił, że moja matka zdecydowała się wówczas na odważny
krok, by pójść do najbliższej wsi po żywność (…).
108
Anna Ordyczyńska
(…) Kiedy wybuchła wojna polsko-sowiecka i do miasta zawitała chorągiew
Sanguszki, zgłosiłem się do jednego z dowódców. Przyjęto mnie na chłopca Chorągwi. Byłem gońcem, listonoszem. Uszyto mi mundur, w którym z dumą paradowałem po Leżajsku. Poznałem wtedy życie koszarowe. Ale kiedy wojsko opuszczało Leżajsk i udawało się na front, dowódca wezwał mnie, podziękował
za służbę i kazał wracać do rodziców.
(…) Wczesną wiosną 1941 roku Niemcy rozpoczęli gorączkowe przygotowania
do wojny z Rosją, z którą w 1939 roku wspólnie napadli na Polskę, oddając im
z wdzięczności nasze Kresy. Teraz widocznie poczuli się już na tyle mocni, aby
policzyć się również ze swoimi niedawnymi sojusznikami. Ludność przygraniczną
oraz pozostałych przy życiu Żydów zmuszono do prac przy budowie umocnień,
rowów przeciwczołgowych i innych robót, które miały ułatwić ekspansję Niemców
na Wschód, a Sowietom utrudnić kontratak.
Z chwilą kiedy rozpoczęli przygotowania do wojny, terror wobec ludności cywilnej nasilił się jeszcze bardziej. Przez Leżajsk przeszła wówczas fala aresztowań.
Do obozów koncentracyjnych w Dachau i Oranienburgu wysłano najbardziej ofiarnych patriotów leżajskich: księży Lubasa, Brodę i Pacułę oraz Andrzeja
Reincharta, Rzeczycę i wielu innych obywateli naszego miasta.
W maju nastąpiły kolejne aresztowania. Uwięziono wtedy w przemyskim
więzieniu między innymi młodych Trociuków Edka, Jankę i Wilka, Marylę Ordyczyńską i kpt. Lucjana Barana. Na całe szczęście całej trójce młodych Trociuków
udało się zbiec z przemyskiego więzienia podczas bombardowania go przez Sowietów i razem z grupą leżajszczan uniknąć tragicznego losu. Wiem, że Edward
przez pozostały okres okupacji ukrywał się w okolicach Giedlarowej, współpracując z działającą tu partyzantką, a Wilek i Jana wraz z Marylą Ordyczyńską wyjechali do Warszawy, gdzie ukrywali się pod fałszywym nazwiskiem. Wilek, za którym Niemcy rozesłali listy gończe, przyjął nazwisko Zawilski, pod którym,
obawiając się, jako były akowiec, represji ze strony powojennych władz, pozostał
do końca życia. Cała trójka działała przez cały warszawski okres w konspiracji
i brała oczywiście udział w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku znalazła
się wraz z innymi w obozie w Pruszkowie, skąd Trociukom5 udało się przedostać
się na Śląsk, gdzie zamieszkali na stałe6 .
Co udało mi się później ustalić?
Marianna Leontyna (Maryla) Ordyczyńska, najmłodsza córka Leona i Anieli z domu Jaroszewicz urodziła się w sierpniu 1914 r. w Leżajsku. Ojciec był wieloletnim radnym oraz członkiem Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Leżajsku. Pracował na budowach, głównie we Lwowie. Absolwentka Państwowego
Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku (1933–1934). Jako
uczennica uczestniczyła w wielu uroczystościach narodowych i kościelnych or-
Genealogia rodziny na tle historii regionu
109
ganizowanych przez nauczycieli gimnazjalnych. W misterium operowym „Jasełka” opartym na znanych pastorałkach, reżyserowanym przez prof. Zygmunta Szewera wystąpiła w roli Matki Boskiej, w roli św. Józefa wystąpił wówczas
Ludwik Werfel. Była członkiem Sodalicji Mariańskiej, stowarzyszenia katolickiego, którego naczelnym zadaniem było krzewienie twórczej pracy na niwie
społecznej, zawodowej i politycznej. Ukończyła Wydział Historii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po ucieczce z przemyskiego więzienia, poszukiwana listem gończym, schroniła się w Warszawie. Zmieniła nazwisko na Sierpniewska z Mozańska. Po wojnie, po powrocie z robót w Niemczech (była
więziona po powstaniu warszawskim), wyjechała w 1945 roku na Wybrzeże.
Początkowo pracowała jako nauczycielka w LO w Pucku, potem w trójmiejskich
szkołach. Z uwagi na rozbieżności w tzw. prawdach historycznych zrezygnowała z pracy nauczyciela i do przejścia na emeryturę pracowała jako urzędnik
w różnych instytucjach. Wyszła za mąż za Sławomira Zawilskiego, syna dr. Leopolda Zawilskiego – byłego burmistrza Leżajska (1.08.1944–13.02.1945). Obecnie mieszka z córką Małgorzatą Zawilską w Gdyni.
Brat Maryli, Marian Józef Ordyczyński, był absolwentem pierwszego rocznika maturzystów (1918/19 r.) Miejskiego Gimnazjum Realnego w Leżajsku.
Wraz z kolegami jako pierwsi maturzyści wnieśli swój wkład w początkowym
okresie wyzwolenia miasta w 1918 r., brali udział w POW i wojnie oraz w walkach pod Lwowem. Grupę tę tworzyli: Bauer Kazimierz, Bieniek Stanisław, Baran Józef, Busina Rudolf, Bęben Karol, Cisek Stanisław, Homola Marian, Kwieciński Zygmunt, Karasiński Leon, Jose Józef, Kijas Henryk, Kycia Franciszek,
Kazak Józef, Makosik Stanisław, Muskus Franciszek, Ordyczyński Marian, Dziadecki Władysław, Szary Tadeusz, Tryniecki Tadeusz, Romański Zdzisław, Walania, Zawilski Jerzy, Dziedziński Michał. Dziedziński Władysław, brat Michała, ukraiński nacjonalista walczył we Lwowie przeciw Polakom7.
Brat Maryli, Stanisław Ordyczyński (13 XI 1904–1984), przed I wojną światową pracował jako nauczyciel szkoły podstawowej w Szyszkowie, Potoku i Lipinach, a następnie jako kierownik szkoły w Biłgoraju. Za działalność konspiracyjną w Komendzie Powiatowej ZWZ w Biłgoraju, jako oficer broni – ppor.
rez., w czerwcu 1940 r. został aresztowany w ramach przeprowadzonej przez
gestapo akcji o kryptonimie „Ausserordentliche Befriedungsaktion” (AB), Początkowo osadzony w Rotundzie zamojskiej, skąd wraz z 560 aresztowanymi
osobami przewieziony został na zamek lubelski. Wszystkich, z wyjątkiem zwolnionego ks. Czesława Koziołkiewicza, wywieziono do obozów koncentracyjnych w Dachau i Oranienburgu. Gehennę obozów przeżyli jedynie: Michał
Fus, Edward Janiuk, Stanisław Kiełbasa-Karbonowski, Antoni Łagowski, Franciszek Mroczek, Stanisław Ordyczyński i Edward Pająk. Pozostali ponieśli
110
Anna Ordyczyńska
śmierć. Przez długie lata do przejścia na emeryturę był dyrektorem LO w Zamościu8 .
Ppłk Mikołaj Jan Ordyczyński (12 XII 1891 – 13 VII 1975), brat Maryli, mgr
prawa, ukończył Akademię Wojskową w Paryżu. Był jednym z założycieli Polskiej Drużyny Strzeleckiej (PDS) w Leżajsku. W 1921 roku pracował jako nauczyciel języka niemieckiego w Miejskim Gimnazjum Realnym w Leżajsku. Przed
wojną był m. in. komendantem szkoły artylerii w Toruniu. Dowódca artylerii
dywizyjnej w kampanii wrześniowej – 8. Dywizji Piechoty. Brał udział w obronie Modlina. Pułkownik WP. Jeniec Woldenbergu oflag II c. Po wojnie pracował
w Spółdzielni Architraw w Leżajsku, gdzie m. in. rozliczał prace leżajskich sztukatorów. Spółdzielnia mieściła się w budynku p. Góraka w Rynku. Prezesem
spółdzielni był p. Wasecki z Przeworska, a wiceprezesem Franciszek Markiewicz.
Członkami spółdzielni byli sztukatorzy: Musztafa, Wilczek, Ner, Ordyczyńscy:
Józef, Antoni i Stefan, Kisielewicz Tadeusz, Goździewski Władysław i jego brat,
Bereziewicz Stanisław i inni.
Wróćmy do dalszych wspomnień Kazimierza Gduli:
(…) kiedy pociąg zwolnił przed kolejną stacją, przeczytałem widniejący na mijanym budynku napis – „Mauthausen”. Naprzeciw stacji zauważyłem jakieś ludzkie
cienie, jakieś nędzne postacie, poubierane w pasiaki, zbierające, pod knutem niemieckiego żołdaka, kamienie. Po chwili usłyszeliśmy piekielny krzyk i ujadanie psów.
To sfora esesmanów ze swymi pupilami otoczyła pociąg i przy pomocy nahajek zaczęła spędzać nas z wagonów, gotując nam w ten sposób „humanitarne” powitanie.
Uformowano nas w kolumnę i przy wtórze wrzasku eskortujących nas esesmanów i jazgocie psów, transport ruszył z miejsca.
Biedny Stasio Koczocik – najmłodszy leżajszczanin, przywieziony tu po ledwie
przebytym zapaleniu stawów, wył z bólu, a teraz czekał go jeszcze morderczy, kilkusetmetrowy marsz pod górę, do wrót obozu. Oprawcy chcieli go zamordować
i pozostawić na drodze, ale ratował się moim ramieniem i tak wspólnie, w morderczym marszu, zawlekliśmy się pod rampę obozu (…).
(…) Jak się potem okazało, wróciłem jeden jedyny z 28 aresztowanych razem
ze mną. Teraz w pełni poczułem, że w miejsce obozowego numeru 10217, narodził
się na nowo obywatel Polski – Kazimierz Gdula.
Na pamiątkę tamtych strasznych lat, przeżytych w obozie, przywiozłem swój
numer obozowy, wykuty w mosiężnej blaszce, i kostkę granitu, wygładzoną ręką
któregoś z setek tysięcy więźniów, którzy przewinęli się przez obóz (…).
Los nie oszczędził również w tamtych okrutnych okupacyjnych i pierwszych
powojennych latach moich najbliższych. Mój najstarszy brat Wicek został wywleczony z restauracji przez gestapo i skatowany na śmierć na leżajskim rynku za to,
że w gronie przyjaciół świętował porażkę Niemców pod Stalingradem.
Genealogia rodziny na tle historii regionu
111
Pod koniec r. 1945, tuż przed świętem zmarłych, został zastrzelony, na oczach
żony Kazimiery oraz dwu malutkich córek, Alusi i Reni, kolejny z moich braci –
Edward. Prowadził on podczas okupacji szkolenia w podziemnej podchorążówce
i był partyzantem „Ojca Jana”, a po wyzwoleniu, z rozkazu „Wołyniaka” wstąpił
do milicji. Zastrzelili go zamaskowani sprawcy.
Do tej pory nie wiadomo kto i dlaczego. Prawdopodobnie były to porachunki
konkurenta, który podobnie jak Edek, zajmował się garbarstwem. W 1949 roku
umarł kolejny mój brat, Poldek. W czasie okupacji był wzięty na roboty do Niemiec,
gdzie brał udział w buncie, za który został wysłany do obozu koncentracyjnego
w Sachsenhausen. Niestety, niedługo cieszył się odzyskaną wolnością. A w kilka lat
potem, w bardzo krótkim odstępie czasu, zmarli nagle na serce dwaj następni bracia Jan i Michał. I tu przeżycia okupacyjne i trudne lata powojenne przyczyniły się
niewątpliwie do ich śmierci. Z wojennej pożogi ocalał, można rzec cudem, brat
Walerek, który podobnie jak wielu innych leżajskich patriotów, znajdował się na listach gestapo, zawierających nazwiska osób, przeznaczonych do likwidacji, w ramach przeprowadzonej 28 maja 1943 roku pacyfikacji miasta. Mieszkał on wówczas wraz z żoną Melanią i małą córeczką Halinką u państwa Gromaszkiewiczów
przy ulicy Górnej. Tego tragicznego dnia, wcześnie rano, wyszedł po wodę do studni, znajdującej się na placu Szkolnym, i kiedy zauważył masę niemieckich żołnierzy, kręcących się po mieście, wstąpił do sąsiadki, pani Keiprowej, która wskazała
mu miejsce, gdzie się może ukryć. Szczęśliwym miejscem jego schronienia okazał
się komin w starej, opuszczonej, żydowskiej piekarni, bo nikt nie wpadł na pomysł,
aby go tam szukać. Żonę jego zaaresztowano i zaprowadzono do sądu na przesłuchanie. Na szczęście nie znalazła się wśród ofiar zbiorowego mordu. Mój brat, bojąc się o swoje życie i nie chcąc narażać na niebezpieczeństwo swojej rodziny, jeszcze tego samego dnia wyjechał do znajomych pod Warszawę, gdzie ukrywał się
na „lewych” papierach do końca wojny9.
Zdobywanie informacji o historii rodziny ściśle łączy się z dziejami regionu
i wydarzeniami, które miały bezpośredni wpływ na losy rodziny.
Przykładem może być moja rodzina. Korzenie moich przodkowie wywodzą
się z różnych regionów świata. W żyłach przodków płynie krew polska, litewska,
austriacka. Mieszane małżeństwa wniosły w posagu różne kultury, różne tradycje narodowe i obyczaje, jednak w następnych pokoleniach złączyły się w jedną, wzbogaconą całość.
Przodkowie ze strony mamy od kilku pokoleń mieszkali w Kuryłówce. Byli
potomkami wywodzącymi się z Brzyskiej Woli (jednej z największych wsi w starostwie leżajskim w XVII wieku, lokowanej przez szlachcica Wawrzyńca Brzeskiego)10 oraz niemieckich kolonistów pochodzących z terenów Austrii, trudniących się z dziada pradziada kowalstwem.
112
Anna Ordyczyńska
W Kuryłówce w XIX w. było co najmniej kilku kowali, wszyscy byli ze sobą
bardzo blisko spokrewnieni. Produkowali narzędzia przydatne w gospodarstwie
(podkowy, sierpy, gwoździe, brony, pługi, okucia do drzwi, bram, wozów).
Ojciec mojego taty urodził się w Rawie Ruskiej, a jego matka w Miękiszu
Nowym koło Jarosławia, ale korzenie Stankiewiczów sięgają najprawdopodobniej Wileńszczyzny. Wiedząc, że losy dziadków były związane z księciem Władysławem i Małgorzatą Giedrojć, swoje poszukiwania genealogiczne rozpoczęłam od zdobywania informacji o tej książęcej rodzinie.
Państwo Gedrojciowie zarządzali dużymi obszarami ziemskimi w okolicach
Rawy Ruskiej, Miękisza Nowego koło Jarosławia. Mieli również majątek na Wołyniu, a także w Kulikowie. Przed zbliżającą się wojną, w obawie utraty życia opuścili tereny nękane przez Rosjan, wyjeżdżając 25 maja 1915 roku do Kulikowa.
Zabrali ze sobą swoich ludzi, również moją babcię (urodzoną w Laszkach koło
Jarosławia) i dziadka (ur. w Rawie Ruskiej). Mój ojczysty dziadek ożenił się z moją
ojczystą babcią w Łopatynie na terenie obecnej Ukrainy. W Kulikowie w powiecie
radziechowskim (na terenie dzisiejszej Ukrainy) urodził się mój ojciec, podobnie
jak jego dwóch braci. Mieszkał tam zaledwie 3 lata, bo w 1927 roku rodzina, wraz
z księciem Giedrojciem osiadła w Żubraczem koło Cisnej w Bieszczadach. Kiedy
wybuchła II wojna światowa, dziadek, który był gajowym i doskonale znał Bieszczady, kilkanaście razy przekraczał granicę, organizując przerzut Polaków na Węgry. 13 kwietnia 1940 roku mój tato, jako 16-letni chłopiec, w obawie przed deportacją na roboty do Niemiec, uciekł na Węgry. Początkowo trafił
do Budapesztu, później do obozu dla uchodźców polskich w Nyiregyházie-Sóstó,
gdzie przebywali również kurierzy z powstania warszawskiego pod ochroną Józefa Antalla, ówczesnego wysokiego urzędnika rządu węgierskiego (odznaczonego pośmiertnie medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata).
Tato niedaleko Estergomu (Ostrzyhomia) chodził do polskiej rolniczej szkoły zawodowej. W lipcu 1940 roku, tęskniąc za rodziną wrócił do kraju. Niestety,
już w 1941 roku został deportowany na przymusowe roboty do Niemiec. Po kapitulacji Niemiec 8 maja 1945 r. można było wracać do kraju. Nie wszyscy Polacy skorzystali z takiej okazji. 24-letni pilot z Wilna, który pracował z ojcem
u bauera, wyjechał do Anglii. Namawiał ojca, aby pojechał razem z nim, ale tęsknota za domem rodzinnym była silniejsza. W sierpniu 1945 roku mój ojciec
wagonem bydlęcym wrócił z Niemiec do Żubraczego. Nie zastał już tam księstwa
Giedroyciów. Jak wszystkie bieszczadzkie wsie, tak i Żubracze zostały zniszczone i wysiedlone. Większość rodzin wyjechała na tereny zachodnie.
Wysiedlenie Polaków z Kresów Wschodnich po II wojnie światowej zmieniło znacznie rozmieszczenie nazwisk nie tylko na terenie naszego kraju, ale i całej kuli ziemskiej. Ludność emigrowała do Anglii, Kanady, Stanów Zjednoczo-
Genealogia rodziny na tle historii regionu
113
nych, Ameryki Południowej, a nawet do Nowej Zelandii. Osoby tam
mieszkające być może są potomkami naszego wspólnego przodka.
EPIZODY Z ŻYCIA MIASTA I MIESZKAŃCÓW
– PRZYCZYNEK DO HISTORII MIASTA I REGIONU
Małe, wiejskie czy miejskie cmentarze mogą okazać się dla nas cenniejsze
od tych znanych i zabytkowych. Tam zapisana jest nieśmiertelność odzwierciedlająca więź rodzinną. Cmentarze, tablice nagrobne to doskonałe źródło informacji w poszukiwaniach genealogicznych. Z tablic nagrobnych bohaterów powstań listopadowego i styczniowego, a także I i II wojny światowej można
odszukać nazwiska, daty, które mogą być przydatne w naszych badaniach. Należy jednak uwzględnić możliwe błędy w tych zapisach.
Na moich stronach internetowych umieściłam m.in. informacje o grobach
powstańców, bohaterów I i II wojny światowej. Jest tam również sporo zdjęć
grobów i epitafiów.
Jednym z bohaterów, który figuruje w mojej Tablicy Pokrewieństw jest Kazimierz Bauer. Przed laty znalazłam o nim następujące informacje w Dziejach
Leżajska:
(…) już w listopadzie 1939 roku nawiązał w Jarosławiu kontakt z gen. K. Tokarzewskim i utworzył 8-osobową grupę, do której wchodzili: Kazimierz Gdula,
Franciszek Adamus, Jan Niemczyk, Tadeusz Opiat, Stanisław Dołęga, Rudolf Lewicki. W 1941 roku wszyscy zostali aresztowani, uwięzieni w Jarosławiu, po czym
wywiezieni do Oświęcimia (…)11.
W Internecie umieściłam zdjęcie epitafium Kazimierza Bauera z Cmentarza
Komunalnego w Leżajsku. Potem z kilku źródeł otrzymałam wiele cennych dodatkowych informacji, a wśród nich kilka listów od syna Kazimierza – Krzysztofa Bauera, który jest historykiem (Uniwersytet Warszawski, doktorat w 1973 r.
z zakresu historii wojskowości). M.in. napisał:
Szanowna Pani!
Zainteresował mnie spis nazwisk z cmentarza w Leżajsku, gdzie wymienia
Pani Kazimierza Bauera, z adnotacją „zamordowany przez gestapo” i datą śmierci 20.10.1941 r. To mój ojciec, zginął nie w katowni gestapo, lecz w Oświęcimiu.
Komendantura obozu przysłała zawiadomienie o zgonie w dniu nie 20 lecz 21
października 1941 roku, podając oczywiście fałszywą przyczynę zgonu (atak serca). Jestem Pani niezwykle wdzięczny za gromadzenie tego rodzaju informacji
i piszę nie po to, żeby coś prostować, ale dać Pani przynajmniej tę odrobinę satysfakcji, że trud Pani nie mija bez echa i z pewnością służy czemuś dobremu. A przy
okazji – nic nie wiedziałem o istnieniu w Leżajsku tego nagrobka Ojca i postawi-
114
Anna Ordyczyńska
łem Mu nagrobek symboliczny na grobie mojej Mamy w miejscowości Górki (140
km na wschód od Warszawy, gdzie był nauczycielem i wspólnie z teściem wybudował szkołę, która do dziś funkcjonuje). 11-05-2005.
(…) Zauważyłem stellę nagrobka mojego Ojca, którą umieściłaś w Internecie.
Widnieje na niej marzec jako miesiąc urodzin Ojca. Ja zawsze wiedziałem że jest to luty
(dzień się zgadza).
Po Ojcu zostały tylko dwa dokumenty, ponieważ gestapo zabrało wszystkie
papiery podczas aresztowania, zostało jedynie to, co przeoczyli. Jest to świadectwo
gimnazjalne z 1917 r. i pierwszy angaż nauczycielski (zawiadomienie o zgonie z Oświęcimia zostało dołączone do akt sprawy sądowej o rentę sierocą i tam już pozostało). Na świadectwie widnieje data urodzin luty.
Moja matka Zofia z d. Ignaciuk urodziła się 22 grudnia 1905 r., zmarła 2 lutego 1963 r. Była geografem, po Uniwersytecie Łódzkim.
Do Księgi Gości na stronie internetowej Juliusza Ulasa Urbańskiego Krzysztof Bauer wpisał:
Szanowny Panie! Przeczytałem Pański opis pacyfikacji Leżajska, wnoszę stąd
że jest Pan miłośnikiem historii swojej miejscowości i posiada na jej temat obszerną wiedzę. Pozwalam sobie zwrócić się do Pana z osobistą prośbą. Otóż mój Ojciec
śp. Kazimierz Bauer był Leżajszczaninem, nauczycielem z zawodu. Wkrótce
po wkroczeniu Niemców do Leżajska założył konspiracyjną organizację, która
została rozbita aresztowaniami w 1941 r. Gestapo wygarnęło siedem czy osiem
osób. Ojca wzięto w nocy, pod drzwi sypialni przyprowadził Niemców znany rodzicom Ukrainiec. Mama nie miała pewności czy to on zdradził, czy też tylko
wskazał drzwi pod przymusem, jak później się tłumaczył. Dwa nazwiska z tej
grupy aresztowanych odnalazłem w rejestrach Oświęcimia, niestety te spisy są niekompletne. Wiem, że aresztowani przetrzymywani byli jakiś czas w więzieniu
w Jarosławiu (Mama dostarczała tam paczki żywnościowe). Przy odnalezionych
nazwiskach widnieją adnotacje, że przybyli do obozu w transporcie z Jarosławia,
zatem tutaj rodzinny przekaz się potwierdza. Czy wie Pan coś o tej aresztowanej
grupie, okolicznościach dekonspiracji, losach ludzi? Jeden z nich ponoć przeżył
Oświęcim, jeśli dobrze zapamiętałem, to po wojnie zgłosił się do Mamy z jakimiś
informacjami o ostatnich chwilach Ojca. Będę zobowiązany za jakiekolwiek informacje. Z poważaniem Krzysztof Bauer PS. Czy mówi Panu coś nazwisko Philipp Wilhelm Bisanz?12 Był burmistrzem Leżajska podczas okupacji. Nie wiem
czy nie łączy się on z tą sprawą.
A Kazimierz Gdula w swoich wspomnieniach napisał:
(…) W listopadzie 1939 roku profesor leżajskiego gimnazjum, były legionista,
Kazimierz Bauer, utworzył tajną grupę Służba Zwycięstwu Polski (SZP), do której,
po moim powrocie do Leżajska, mnie również zaangażował. Działalność nasza
Genealogia rodziny na tle historii regionu
115
polegała wówczas głównie na kolportowaniu i omawianiu wśród miejscowej i okolicznej ludności pism podziemnych, przywożonych przez kurierów ze stolicy; najczęściej był to „Biuletyn Informacyjny” (…)
(…) Następnego dnia o świcie gestapo otoczyło dom. Aresztowano nas i wraz
z innymi zapędzono do zrujnowanego domu żydowskiego, znajdującego się przy
ul. Jarosławskiej. Wraz ze mną i Frankiem, znaleźli się tu również: mjr Niziński, prof. Szabo, adwokat Władysław Jeżowiecki i prof. Kazimierz Bauer, nasz
dowódca. Po kilku godzinach uwolniono Nizińskiego, Jeżowieckiego i Szabo,
a my powędrowaliśmy najpierw do miejscowego aresztu, a następnie, po dołączeniu do nas jeszcze innych osób, odtransportowano nas do jarosławskiego
Gestapo13 .
Magia jednego zdjęcia
Umieszczając w Internecie biogram mojego dziadka Juliana Feldmana, zmieściłam fotografię z lat 30. ubiegłego wieku, przedstawiającą mieszkańców Kuryłówki. Początkowo opisałam je jako zdjęcie członków PSL, podając nazwiska
osób. Później, dzięki pomocy osoby interesującej się historią Kuryłówki zweryfikowałam jako członków TSL (Towarzystwo Szkoły Ludowej).
Wkrótce odezwał się Wojciech Hausner z Krakowa, który kontynuując poszukiwania genealogiczne rozpoczęte przez swojego dziadka, potomka niemieckich kolonistów, żołnierza AK, natknął się na moją fotografię. Zidentyfikował
na niej swoich krewnych. Był przekonany, że jego rodzina z Dornbachu już pod
koniec XIX wieku przeniosła się do Podgórza koło Krakowa. Aż tu nagle przeczytał w opisie zdjęcia, że członkami TSL była też Paulina Hausner i jej mąż
Ludwik Fus. Obydwoje byli nauczycielami w Kuryłówce.
Internetowy kontakt z Wojtkiem ułatwił mi później ustalenie powinowactwa wielu osób z drzewa genealogicznego naszych wspólnych przodków.
Zdjęcie TSL-u zainteresowało również innego potomka niemieckich kolonistów. Andreas Krach, mieszkający w Niemczech przesłał mi wiele cennych
materiałów, które zmieniły kierunek moich badań. Odwiedziłam jego ciotkę
Weronikę i przy okazji dowiedziałam się, że babką Weroniki była Maria Ćwikła
– siostra mojego prapradziadka Jana Ćwikły. W ten sposób materiały Andreasa
wzbogaciły nasze wspólne drzewo genealogiczne.
Ale i to na tym nie koniec. Mój internetowy znajomy ze Stanów Zjednoczonych odnalazł na owej fotografii także swojego wujka Mikołaja Bielaka. Prosił
o informacje o wujku i całej rodzinie Bielaków z Kuryłówki. Z pomocą mamy
odtworzyłam tragiczną historię Bielaków, jaka miała miejsce tuż po wojnie. Mikołaj Bielak oraz jego sąsiad zostali rozstrzelani i pochowani w lesie w Kulnie.
116
Anna Ordyczyńska
Genealogia rodziny na tle historii regionu
117
6 maja 1945 r. służąca wydała ich Moskalom, zdradzając kryjówkę na strychu
stajni. Moskale polali im wrzątkiem głowy i rozstrzelali w bestialski sposób.
Znaleziono ich w lesie 8 maja.
Wzniesiony po latach pomnik w Kulnie oddaje hołd Żydom rozstrzelanym
w tamtych czasach. Na tablicy tego pomnika nie ma niestety wzmianki o tragicznym losie Polaków, którzy są tam również pochowani.
Fredek Bielak, brat Mikołaja, zginął prawdopodobnie w Katyniu. A przy
okazji dowiedziałam się, że brat babci mojego znajomego był księdzem. Pięknie
malował i nauczył moją mamę techniki malarskiej.
Na zdjęciu widoczny jest także Franciszek Oleszkiewicz. Był wójtem w Kuryłówce. Wykorzystał swoje znajomości w Warszawie i dzięki niemu Kuryłówka
pozostała gminą zbiorową.
Kiedy w połowie lat 30. XX w. czyniono starania, aby szkołę gimnazjalną
przenieść z Leżajska do Łańcuta, użył ponownie swoich znajomości w ministerstwie i szkoła pozostała w Leżajsku. Dyrektor gimnazjum Stanisław Lubicz-Majewski, osobiście przybył do Kuryłówki, by mu za to wstawiennictwo podziękować, a liczna grupa uczniów wręczyła Oleszkiewiczowi w podzięce
kwiaty.
Dowiedziałam się też o innym geście Franciszka Oleszkiewicza. Otóż kiedy
podjęto decyzję o budowie Domu Narodowego w Leżajsku, udzielił on olbrzymiej pożyczki na ten cel. Jak się później okazało, nigdy nie odzyskał swoich
ciężko zarobionych w Ameryce pieniędzy.
Zebrałam z ciekawości i konieczności kilka informacji o Domu Narodowym.
Dom ten wybudowano na placu, gdzie miał być wcześniej wzniesiony budynek Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.
Pisał o tym m. in. p. Wincenty Ordyczyński:
(…) Do Sokoła należeli przeważnie ludzie poważniejsi, inteligencja i mieszczanie. Tak było i w Leżajsku. Eustachiewicze, Kwiecińscy, Zawilscy, Karasińscy,
◀Członkowie Towarzystwa Szkoły Ludowej z Kuryłówki. Lata 30. XX wieku. I rząd od góry od
lewej: 1. Bucior, 2. Jan Krach, 3. Szczepan Błoński, 4. Franciszek Nowak, 5. Piotr Krupa, 6. Jasiek
Skiba, 7. Cyryl Pawliszek (organista), 8. Antoni Bucior, 9. Michał Gondek, 10. Julian Feldman.
II rząd od góry, od lewej: 1. Michał Góral, 2. Żółtobrzuch, 3. Adam Zawadowicz, 4. ?, 5. Jan Skiba, 6. ??, 7. Anna Pich Zawadowicz z d. Serafin, 8. Julian Kahl – kierownik szkoły, 9. Wrońska
(nauczycielka), 10. ?, 11. Paulina Fus z d. Hauser, 12. Marcin Baj, 13. Jan Mokrzycki. III rząd od
lewej siedzą: 1. Jan Skiba – wójt, 2. Józef Muskus, 3. Rup, 4. Mikołaj Bielak, 5. Kazimierz Szczepkowski, 6. Józef Szczęsny, 7. Ludwik Fus, 8. Wojciech Kościółek, 9. Franciszek Oleszkiewicz,
10. Franciszek Góral. IV rząd na samym dole siedzą od lewej: 1. Michał Kostek, 2. Gniadek,
3. Jędrek Ćwikła, 4. Korzeniec. Dzieci od lewej: Janina Feldman, Antoni Góral.
118
Anna Ordyczyńska
Grochowski, Szelewicz, Szczękowie, Ordyczyński, Przybylscy, Koszacki, Haszto,
Wodziński, Szczepański itd. itd. Ze składek członkowskich zakupiono plac obejmujący teren obecnego kina i sięgający aż po Szczęka (obecna restauracja czy bar
na rogu, przy skręcie na dworzec). Plac ogrodzono i przeznaczono pod budowę
domu Sokoła. Odbywały się na tym tzw. „boisku Sokoła”, ćwiczenia, festyny itd.
Po odzyskaniu niepodległości Sokół przestał istnieć. Powstały gdzieś w 1923 roku
Związek Młodzieży, w ramach, którego istniał chór i koło teatralne, wysunął projekt budowy na placu Sokoła – Domu Narodowego. Związek wspierany przez radę
miejską, mieszczaństwo, duchowieństwo i inteligencję przystąpił do budowy tego
domu. Był to spontaniczny czyn całego społeczeństwa Leżajska. Plan sporządzono bezpłatnie, murarze pracowali bezpłatnie, młodzież gimnazjalna kopała fundamenty, kobiety i dzieci nosiły cegły, wapno i wodę. Materiały zakupiono ze składek, ofiar oraz z dochodu z zabaw, festynów i z wystaw teatralnych. Dom
Narodowy (taki napis widniał na frontonie) został wybudowany bardzo szybko
i wyposażony w meble, krzesła, scenę, kurtynę itd. Miał tu siedzibę Związek Młodzieży i sekcja teatralna, zaś w dniach powszednich w sali ćwiczyła młodzież gimnazjalna na lekcjach gimnastyki. Odbywały się zabawy, zebrania, a w soboty
i niedziele seanse filmowe. Tutaj została zlokalizowana biblioteka miejska, przeniesiona z magistratu.
Tymczasem TSL, które w tym czasie było w kraju predestynowane do szerzenia kultury i oświaty pozaszkolnej, rozpoczęło starania o przejęcie Domu Narodowego, gwarantując pozostawienie w budynku dotychczasowych organizacji i pomagania im oraz rozbudowę biblioteki. Rzeczywiście biblioteka została
skoncentrowana w Domu Narodowym i znacznie poszerzona, ale TSL nie dotrzymało wszystkich gwarancji, stało się psim swędem posiadaczem pięknego budynku wybudowanego wysiłkiem całego społeczeństwa, zaś Związek Młodzieży i poszczególne sekcje uległy powolnemu rozpadowi. Oczywiście biblioteka istniała
do 1939 roku (…)14.
W późniejszym terminie miałam możność zapoznać się z opracowaniem
profesora Józefa Półćwiartka pt. „Towarzystwo Gimnastyczne Sokół w Leżajsku
(1903–1939)”. W części dotyczącej budowy sokolni (Domu Narodowego) można
wyczytać nieco odmienny przebieg prac budowlanych i kłopotów finansowych
związanych z realizacją tej inwestycji. Najistotniejsze jednak są fakty: leżajski
„Sokół” rozpoczął tę budowę w 1924 r. Mimo zaciągniętej pożyczki u Franciszka Oleszkiewicza na kwotę 11 367 zł, nie zdołano ukończyć tej inwestycji. Zawarto więc porozumienie z Zarządem Głównym TSL, że sfinansuje on dalszą
budowę, a „Sokół” będzie miał prawo odkupienia tego obiektu. Niestety, z braku pieniędzy nie skorzystano z tej możliwości15.
Genealogia rodziny na tle historii regionu
119
ZAKOŃCZENIE
Pozwalam sobie na pewne uogólnienia. Badania genealogiczne są ważną
gałęzią nauk historycznych. Mogą być one prowadzone przez genealogów zawodowych, traktujących genealogię za swoją profesję, lub przez genealogów amatorów, traktujących poszukiwanie swoich korzeni jako hobby.
Badania genealogów-amatorów czy utrwalanie ustnych przekazów mieszkańców regionu może nie mają pełnej wartości naukowej, ale mogą być przyczynkiem i cenną wskazówką do dalszych poszukiwań przez historyków.
PRZYPISY
1
Informacja od prof. dr hab. Aleksandry Cieślikowej – kierownika Pracowni Antroponimicznej z Zakładu Instytutu Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk.
2
Prof. zwyczajny dr hab. inż. Stanisław Jerzy Gdula – początkowo profesor Politechniki
Śląskiej, później Politechniki w Bielsku-Białej. Wychowywał się w Leżajsku i tu ukończył szkołę podstawową oraz pierwszą klasę gimnazjum.
3
Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau http://www.auschwitz.org.pl/
4
Z. Larendowicz, Ppłk Józef Baran-Chrząszczyński komendant wojenny miasta Leżajska
w 1944 roku. Biuletyn Miejski. Luty 1997, s. 12–13.
5
Rodzina Trociuków przyjechała do Leżajska z Wiednia jeszcze za czasów zaborów. Mieszkali w jednym z budynków ówczesnego gimnazjum. Teodor Trociuk (ur. ok. 1875 r.) był naczelnikiem policji, jego żona Wilhelmina Ditchen (ur. 1882) zajmowała się wychowywaniem
trójki dzieci: Edwarda, Wilhelma i Janiny Gizeli.
6
K. Gdula, Wspomnienia (Nie tylko okupacyjne). Wspomnienia zebrane i opracowane przez
córkę Martę Gdula-Żukowicz. Stalowa Wola. Czerwiec 2007, s. 4–7, 28–29.
7
Fragmenty listów Wincentego Ordyczyńskiego, dyrektora Wytwórni Tytoniu, do Juliusza Ulasa Urbańskiego (w zbiorach prywatnych adresata).
8
Biłgoraj – strona miasta http://www.bilgoraj.lbl.pl/hist/dzieje/wojna_okupacja.php
9
K. Gdula, Wspomnienia..., dz. cyt., s. 38, 71–72.
10
AP Przemyśl, Archiwum biskupstwa greckokatolickiego, rkps 25 – Wizytacja dekanatu jarosławskiego z 1777 r., s. 47.
11
J. Hampel, Lata okupacji niemieckiej na Leżajszczyźnie, [w:] Dzieje Leżajska, pod red.
J. Półćwiartka, 2003, s. 461.
12
Philipp Wilhelm Bisanz był burmistrzem w Leżajsku w latach 1941–42.
13
K. Gdula, Wspomnienia..., dz. cyt., s. 28, 30.
14
Fragmenty listów Wincentego Ordyczyńskiego, dz. cyt. (w zbiorach prywatnych adresata).
15
J. Półćwiartek, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Leżajsku (1903–1939), [w:] Szkice z dziejów kultury fizycznej, pod red. A. Nowakowskiego i S. Zaborniaka, Rzeszów 2004,
s. 90–97.
120
121
Kazimierz Kuźniar
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska
w 2. połowie XX wieku
Wiek XX obfitował w liczne wydarzenia polityczne, militarne i społeczno-ekonomiczne, które wyraźnie odbiły się na życiu wszystkich narodów świata.
Dla Polaków swoistą dramaturgię tworzyły lata rozbiorów zakończone I wojną
światową, po której nastał 20-letni powiew niepodległości, a potem II wojna
światowa i kolejne lata niewoli.
Po wydarzeniach tych pozostał ogrom zniszczeń zarówno w ludności, jak
i w gospodarce oraz w pozostałych dziedzinach życia. Zdarzenia te nie ominęły
także Leżajska i okolic.
LEŻAJSK W PIERWSZEJ POŁOWIE XX WIEKU
Było to typowe miasteczko galicyjskie, zamieszkałe na początku XX wieku
przez 5226 osób narodowości polskiej, żydowskiej, ukraińskiej i niemieckiej.
Głównym źródłem utrzymania było rolnictwo, drobny handel i rzemiosło. Funkcjonował też browar Stolbacha, który spłonął w 1907 roku, młyny, rzeźnia (wybudowana w 1910 roku), gorzelnia i dwie cegielnie.
Młodzież uczęszczała do dwóch szkół podstawowych i do nowo powstałych
szkół: koszykarskiej (1909), przemysłowej i gimnazjum (od 1912 roku).
Oprócz działań wojennych, wielkie szkody wyrządziły duże pożary w 1903
i w 1906 roku.
Trudna sytuacja gospodarcza miasta nie była odosobniona. Podobnie było
w całej Galicji.
Melchior Wańkowicz, pisząc w 1937 roku komentarz do planowanej budowy COP, tak ten stan przedstawiał: „…Ludność zamieszkała między Pilicą, Bugiem i Beskidami, wynosząca 5 milionów, dusi się w bezrobociu i w karłowatych
gospodarstwach... W miastach zamieszkuje tu 17% ludności, gdy przeciętnie
w Polsce stanowią oni 28%... 60% gospodarstw rolnych jest poniżej 2 ha... 418 000
ludzi jest zbędnych na tym terenie. Mogą sobie iść… Ale gdzie iść?”
Mimo tak złożonej sytuacji makroekonomicznej, władze miasta i mieszkańcy czynili wiele, aby zmieniać ten stan. Budowano różne obiekty, otwierano nowe
sklepy i warsztaty rzemieślniczo-produkcyjne.
122
Kazimierz Kuźniar
Przypomnijmy te większe dokonania w 1. połowie XX wieku: wybudowano
szkołę podstawową, winiarnię przy ulicy Żwirki i Wigury, dom kultury „Proświta” (1913 r.), Bank Spółdzielczy (1914 r.), utworzono spółkę wyrobu zabawek
(1910 r.), a po I wojnie światowej hr. A. Potocki wybudował w Leżajsku młyn
i tartak (1918 r.), wzniesiono gmach sądu, „Dom Narodowy” (1925 r.), wytwórnię kafli, wódek, bazar złożony z 15 sklepików i inne. Działała też drukarnia, 50
sklepów i 39 zakładów rzemieślniczych. Rozpoczęto meliorację gruntów i opracowano nowy plan urbanistyczny.
Do 1931 roku liczba mieszkańców miasta wzrosła o ponad 300 osób, a w ciągu następnych 10 lat o około 800. W 1939 roku w Leżajsku mieszkało już 6381
osób.
Podejmowane lokalne inicjatywy gospodarcze i rozpoczęcie budowy w pobliskiej Nowej Sarzynie i Stalowej Woli wielkich zakładów przemysłowych były
oznaką ożywienia życia gospodarczego w całym regionie.
Władze samorządowe coraz częściej zgłaszały postulaty utworzenia z pobliskich ziem nowego powiatu z siedzibą w Leżajsku.
Wszystkie te działania i zamierzenia przerwała II wojna światowa. Przyniosła ona nowe straty materialne i ludnościowe, rekwizycje, grabieże mienia, likwidację placówek oświatowych, kulturalnych itp.
W 2. połowie XX wieku przystąpiono po raz kolejny do odbudowy i rozbudowy miasta. Proces ten trwa nieustannie.
We współczesnej historii Leżajska można wyróżnić trzy główne etapy jego
rozwoju:
I. Odbudowa miasta obejmująca okres 1944–1955.
II.Dynamiczny rozwój miasta w latach istnienia powiatu leżajskiego (1956–
–1975).
III.Kontynuacja rozbudowy miasta (1975–2000).
PIERWSZE LATA ODBUDOWY MIASTA (1944–1955)
Ze starych i rozproszonych po różnych archiwach dokumentów i z wielu
wspomnień wyłania się obraz tamtych dni i tamtych lat. Obraz ten jest wprawdzie ciągle fragmentaryczny i niepełny, ale i tak pozwala na ukazanie życia i codziennego trudu mieszkańców miasta w pierwszych latach po II wojnie światowej.
1. Powierzchnia i ludność
Powierzchnia miasta w 1945 roku wynosiła 1364 ha, w tym Leżajsk – 816,8,
Maleniska – 194,9, Gillershof – 42,8 i Wierzawice – 309,7.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
123
W 1947 roku, po podjęciu uchwały przez PRN w Łańcucie, w dniu 29 października 1947 roku z obszaru miasta wyłączono Maleniska, a włączono Siedlankę z gminy Kuryłówka.
Powierzchnia miasta wzrosła do 1657 ha.
Liczba mieszkańców w pierwszych latach powojennych ulegała częstym zmianom na skutek akcji przesiedleńczych i osiedlania tu ludności z Kresów Południowo-Wschodnich i wynosiła: w 1945 roku – 5911 osób, na przełomie 1947/1948
– 4959, a w lipcu 1950 roku – 4497 osób1.
2. Pierwsze próby ożywienia gospodarczego
Od 1944 roku działalność produkcyjną w mieście prowadził głównie tartak,
działalność handlową – Spółdzielnia Rolniczo-Handlowa i Spółdzielnia „Społem”,
a usługową – prywatne zakłady rzemieślnicze. Większość mieszkańców utrzymywała się z rolnictwa. W poszukiwaniu źródeł zarobku wiele osób wyjeżdżało
do pracy do Stalowej Woli i innych większych ośrodków, a nawet do Warszawy.
Władze miasta od samego początku podejmowały wiele starań o nowe zakłady i miejsca pracy. M.in. postulowano: zagospodarowanie byłej garbarni przy
ul. Sanowej, utworzenie fabryki przetworów lnianych i konopnych, fabryki mebli przy tartaku i itp. Wiele tych projektów nigdy nie zrealizowano, ale z czasem
powstawały inne zakłady. Na przykład w 1950 roku powstała Konfekcyjna Spółdzielnia Pracy „Jutrzenka”, Spółdzielnia Przemysłu Ludowego i Artystycznego
„Chałupnik”, Spółdzielnia Pracy Szewców i Cholewkarzy „Odrodzenie” oraz
Spółdzielnia Pracy „Ceramika”2 .
Powstawały też nowe placówki handlowe Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej, Spółdzielni „Spólnota Pracy”, Centrali Tekstylnej, Centrali Handlowej „Bata”,
GS-u, a przede wszystkim PSS, która uruchomiła też piekarnię i masarnię.
Największym sukcesem ówczesnych władz miejskich i przewodniczącego
Prezydium MRN Jana Płazy było utworzenie w 1953 roku Rzeszowskiego Okręgu Uprawy Tytoniu z siedzibą w Leżajsku i rozpoczęcie budowy fermentowni
tytoniu przemysłowego pod nazwą LWTP. Wytwórnia ta w październiku 1955
roku rozpoczęła normalną działalność produkcyjną. Zakład zlokalizowano
na piaskach za torami kolejowymi, na których później powstała wielka dzielnica przemysłowa.
Uruchomienie w Leżajsku wytwórni tytoniu, pierwszego po wojnie dużego
zakładu z prawdziwego zdarzenia, miało wielkie znaczenie nie tylko z racji utworzenia nowych stanowisk pracy, ale przede wszystkim jako aktywizacja gospodarcza ościennych wsi, którym stworzono możliwość uzyskiwania dochodów
z tytułu uprawy roślin przemysłowych.
Dla Leżajska otworzyła się perspektywa dalszego rozwoju.
124
Kazimierz Kuźniar
3. Rozwój infrastruktury technicznej
Rozwój miasta uzależniony był jednak od stanu uzbrojenia terenów w sieć
energetyczną, wodociągowo-kanalizacyjną, gazową, ciepłowniczą i drożną. W tym
zakresie sytuacja była bardzo niekorzystna. W 1945 roku miasto nie posiadało
oświetlenia elektrycznego i dostępu do gazu. Brak było wodociągów i kanalizacji, nie licząc dwóch wodociągów grawitacyjnych do klasztoru i stacji PKP oraz
trzech krótkich odcinków kanalizacji ogólnospławnej w rejonie rynku. Nie było
też kotłowni i sieci ciepłowniczej. Kilka dróg przecinających miasto nie miało
ulepszonej nawierzchni.
Władze miasta, dostrzegając te potrzeby i kierując się realnymi możliwościami finansowymi ustaliły pewne priorytety działań. Przede wszystkim najpilniejsze było doprowadzenie energii elektrycznej, potem wody i gazu oraz odprowadzanie ścieków.
Pierwsze starania o elektryfikację miasta sięgają okresu międzywojennego.
Po wojnie wielorakie zabiegi i starania przyniosły efekt, ale dopiero w 1954 roku,
tj. po wybudowaniu linii wysokiego napięcia z Rudnika do Przemyśla. To było
ważne wydarzenie w życiu miasta, w domach zabłysło światło elektryczne, a nowo
wznoszone zakłady produkcyjne i dotychczas już istniejące, mogły korzystać
z tego źródła energii.
W międzyczasie prowadzono starania o gaz. W latach 50. Rada Miejska
podjęła uchwałę o gazyfikacji miasta. Powstał pierwszy Komitet Gazyfikacyjny,
który przystąpił do gromadzenia środków. Znacznej pomocy od 1952 roku udzielał poseł na Sejm, dyrektor Zakładów Chemicznych w Nowej Sarzynie – Stanisław Opałko. W 1957 roku zlecono opracowanie dokumentacji, a potem nastały żmudne prace przy budowie sieci. Dziesięć lat później, w dniu 1 marca 1967
roku, na rynku leżajskim odbyło się uroczyste zapalenie gazu3.
Podobnie długi był proces budowy małych ujęć wodnych i sieci wodociągowej oraz kanalizacyjnej, uwieńczony znaczącym sukcesem dopiero pod koniec
lat siedemdziesiątych.
Remonty i budowa ulic i chodników trwały nieustannie. Główna droga z Leżajska do Łańcuta na długości 14 km została gruntownie naprawiona dopiero
w 1948 roku przy dużej pomocy mieszkańców gmin.
4. Rozwój infrastruktury społecznej
Począwszy od pierwszych dni po zakończeniu działań wojennych, władze
prowadziły szeroko zakrojoną działalność na rzecz organizacji życia społecznego dla swoich mieszkańców głównie w zakresie utrzymania ładu i porządku,
doprowadzenia do używalności zniszczonych domów i przydzielania ich repa-
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
125
triantom, zorganizowania placówek służby zdrowia i pomocy społecznej, uruchomienia szkół oraz funkcjonowania placówek handlowo-usługowych.
Wymierne efekty uzyskane w latach 1944–1955 wyszczególniono w załączniku.
Ważniejsze z nich to:
– remont 270 izb mieszkalnych,
– zorganizowanie ośrodka zdrowia, izby porodowej, poradni przeciwgruźliczej
i szpitalnego oddziału wewnętrznego pod klasztorem (32 łóżka),
– uruchomienie w ocalałych budynkach i w lokalach zastępczych szkół podstawowych nr 1 i 2, gimnazjum i liceum, szkoły zawodowej i szkoły przysposobienia w gospodarstwie rodzinnym,
– uruchomienie biblioteki (1947 r.), Domu Narodowego (1946 r.), utworzenie
klubu sportowego (1948 r.),
– remont 27 studni, budowa i remont 8 km ulic i chodników, uruchomienie
promu na Sanie,
– szeroka pomoc dla repatriantów (mieszkania, opieka lekarska, doraźne żywienie),
– zorganizowanie straży pożarnej i inne.
Dobiegał końca rok 1954, a wraz z nim okres pierwszego dziesięciolecia odradzającego się miasta po II wojnie światowej. Mimo wielu niedostatków pracowite i efektywne było to dziesięciolecie. Podsumowano je na uroczystej sesji
MRN odbytej w dniu 18 grudnia 1954 roku4. M.in. mówiono o zaleczonych ranach wojennych, o dźwiganiu się gospodarki miejskiej, o nowych miejscach
pracy w Leżajsku i w Nowej Sarzynie, w której uruchomiono Zakłady Chemiczne i o innych zmianach.
Mówiono też o tym, co trzeba będzie robić w następnych latach i jak zdobywać środki pozabudżetowe na nowe zadania.
Dziękowano wszystkim za trud i zaangażowanie w odbudowę miasta, a przede
wszystkim pierwszym burmistrzom (Leopold Zawilski, Aleksander Schmidt,
Franciszek Urbański, Kazimierz Gdula (późniejszy przewodniczący Prezydium
PRN w Łańcucie), Jan Płaza, Roman Bartman, Adolf Chrzan), wiceburmistrzom
(Stanisław Makosik, Jan Płaza, Jan Dąbrowski) oraz licznej rzeszy radnych.
Pierwszy skład 20-osobowej MRN powołanej we wrześniu 1944 roku tworzyli: L. Więcław, F. Urbański, B. Kiełbowicz, ks. J. Gorczyca, J. Dec, P. Malepszy,
J. Tryczyński, dr T. Szpunar, A. Jakubiec, lek. wet. A. Kochmański, P. Kunz,
A. Wyleżyński, S. Makosik, W. Płaza, J. Bauer, M. Piziak, J. Nehr, T. Cisek, A. Dec
i J. Woś5.
126
Kazimierz Kuźniar
DYNAMICZNY ROZWÓJ MIASTA
W OKRESIE ISTNIENIA POWIATU (1956–1975)
1. Perspektywy dla nowego powiatu
Dotychczasowe działania władz miejskich, prowadzone nieco w osamotnieniu, otrzymały wielkie wsparcie ze strony władz nowo utworzonego powiatu
leżajskiego w 1956 roku6. W strategii działania powiatu przewidziano kilka etapów, w których zaakcentowano: rozwój rolnictwa, budownictwo dróg, przygotowanie budownictwa przemysłowego i mieszkaniowego oraz rozwój infrastruktury technicznej i społecznej.
Ponieważ w powiecie leżajskim dominowała gospodarka rolna, dlatego rozwój rolnictwa został wpisany jako główne zadanie dla tego rejonu. Zaakcentowano potrzebę rozwoju produkcji roślinnej i zwierzęcej w sektorze prywatnym, państwowym i spółdzielczym ze zwróceniem uwagi na popularyzację upraw roślin
przemysłowych (tytoń, buraki, len, potem warzywa, truskawki, wiklina i inne).
Dla poprawy warunków życia i pracy mieszkańców wsi zaczęto realizować
ważne zadania, a przede wszystkim: elektryfikację, budowę dróg i mostów, uruchamianie linii autobusowych, poprawę zaopatrzenia w sprzęt rolniczy, w nawozy oraz w artykuły przemysłowe i spożywcze.
Przystąpiono też do budowy pierwszych obiektów dla rolnictwa, (punkty
skupu, magazyny, punkty weterynaryjne, zlewnie mleka, Centrala Nasienna,
POM i inne). Zaczęto budować nowe szkoły, domy kultury, domy nauczyciela,
sklepy, bazy kółek rolniczych i inne obiekty.
Drugim ważnym zadaniem był rozwój przemysłu. Szczycono się pierwszymi efektami nowo oddanych do użytku Zakładów Chemicznych w Nowej Sarzynie i Leżajskiej Wytwórni Tytoniu Przemysłowego oraz działalnością różnych
spółdzielni pracy.
Akcentowano również potrzebę budowy kolejnych zakładów pracy związanych z przetwórstwem płodów rolnych, zasobów piasku, rękodzieła artystycznego i inne.
Szczególne miejsce w strategii funkcjonowania powiatu wyznaczono dla
ośrodka leżajskiego. Miasto stało się siedzibą powiatu, zaczęły powstawać tu różne urzędy i instytucje. Dla ich potrzeb niezbędna była budowa odpowiedniej bazy
lokalowej. Ponadto dla Leżajska wyznaczono drugą funkcję – miał stać się ośrodkiem przemysłowym pracującym dla potrzeb powiatu i województwa.
Przemawiały za tym:
– dobre warunki wodne umożliwiające prowadzenie odpowiedniej gospodarki
wodno-ściekowej i bogate zasoby wód nadających się do produkcji,
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
127
– tereny przygotowywane na dzielnicę przemysłową o pow. ok. 100 ha,
– duże zasoby surowców mineralnych (piasku) i surowców rolnych,
– bocznica kolejowa,
– duża ilość wolnych rąk do pracy (ok. 7000 osób w 1959 roku)7.
Dla Leżajska i całego powiatu otwierała się wielka szansa na rozwój i rozbudowę, jakiej dotąd nie było.
Jednoczono siły, we własnym zakresie zaczęto wznosić pierwsze hale, budować drogi, układać rury dla przyszłych wodociągów i gazu, tworzono ekipy remontowo-budowlane, zaczęto gromadzić środki finansowe z różnych źródeł.
Do wielu prac angażowała się też ludność. Z czasem leżajskie inicjatywy
(powiatowe i miejskie) stawały się głośne w województwie i w kraju.
Władze tworzyły swoisty klimat szerokiego społecznego współdziałania i uzyskiwały przez to pomoc oraz wsparcie w jednostkach nadrzędnych. O wszystkim
jednak decydowali ludzie. Wielką osobowością w tym okresie był długoletni
przewodniczący Prezydium PRN w Leżajsku – Stanisław Boroń, którego naczelną dewizą było gospodarskie myślenie i konsekwentne działanie.
Wraz z całym zespołem współpracowników, wspólnie z władzami powiatowymi, miejskimi i gromadzkimi budowano koncepcje rozwoju powiatu, szukano wsparcia u władz wojewódzkich i centralnych, a następnie realizowano
poszczególne zadania przy pomocy własnych środków budżetowych i z innych
źródeł państwowych, zakładowych, spółdzielczych i prywatnych.
W ciągu dwudziestu lat istnienia powiatu nastąpiło wiele zmian zarówno
w mieście, jak i w powiecie. Ponieważ skala przeobrażeń była jednak nieco odmienna w pierwszym i w drugim dziesięcioleciu, dlatego o osiągniętych rezultatach piszę oddzielnie dla każdego z tych podokresów.
2. Ważniejsze dokonania w mieście w latach 1956–1965
Rozpoczął się dynamiczny rozwój miasta za sprawą władz powiatowych
i miejskich z bardzo aktywnym przewodniczącym Prezydium MRN Julianem
Słupkiem (1962–1973), z działaczami samorządowymi i dyrektorami zakładów
pracy.
W latach 1960–1962 opracowano pierwszy powojenny uproszczony plan
urbanistyczny miasta, który w 1969 roku został zastąpiony nowym miejscowym
planem ogólnym zagospodarowania przestrzennego zatwierdzonym przez WRN
w Rzeszowie w dniu 24 maja 1969 roku. Potem wobec bardzo dynamicznego
rozwoju miasta plan ten został ponownie zaktualizowany i rozszerzony na mocy
uchwały WRN z dnia 20 grudnia 1979 roku8.
Realizacja zamierzeń z roku na rok nabierała tempa. Efekty były widoczne
ale rosły też koszty, brakowało środków. Władze centralne przyszły z pomocą.
128
Kazimierz Kuźniar
W 1966 roku utworzono fundusz aktywizacji małych miast i zezwolono na tworzenie funduszu miejskiego w miastach niestanowiących powiatu9.
Władze miejskie szybko sięgnęły do tych możliwości. W ciągu dwóch miesięcy, 28 listopada 1966 roku MRN opracowała i zatwierdziła program aktywizacji gospodarczej miasta, który w swej treści był wynikiem wcześniejszych
już przemyśleń i planów zarówno władz powiatowych, jak i miejskich. Niezwłocznie przystąpiono też do jego realizacji. Wprawdzie największe inwestycje zostały zrealizowane dopiero po 1966 roku, ale w dekadzie obecnej rozpoczęto już prace przygotowawcze (dokumentacje, uzbrojenia terenów, gromadzenie środków
itp.), a równocześnie wznoszono inne, mniejsze obiekty i budowle. Szczegółowy
ich wykaz podany jest w załączniku.
Ważniejsze zadania wykonane w latach 1956–1965 to:
– wybudowanie zakładu silikatowego, zakładu obuwniczego Spółdzielni „Jedność”, zakładu wylęgu drobiu oraz pierwsze hale dla Spółdzielni „Odrodzenie”,
– wybudowanie pierwszych 6 bloków mieszkalnych (koło PKP i ulicy Staszica)
oraz 170 domów na osiedlach budownictwa jednorodzinnego (os. 1000-lecia
i przy ul. Opalińskiego),
– tworzenie nowych sklepów, budowa domu handlowego, masarni, wytwórni
wód gazowanych przez PSS,
– wybudowanie Szkoły Podstawowej nr 2, pawilonu przy liceum, hali sportowej
(pl. Jaszowskiego) i rozpoczęto budowę zespołu szkół zawodowych,
– wybudowanie przychodni (przy ulicy Kołłątaja) i zakładu dla weterynarii (ul.
Sanowa),
– utworzenie bazy PKS i rejonu „Las”,
– wybudowanie budynków dla PZDL (ul. Sanowa), agronomówki (pl. Jaszowskiego) i Domu Architekta,
– w zakresie uzbrojenia technicznego: zakończono elektryfikację miasta,
– nadbudowano łaźnię i utworzono pralnię.
Wykonano też szereg prac na rzecz estetyzacji miasta, budowy ulic i chodników oraz instalacji wodociągowo-kanalizacyjnych10 . Kontynuowano prace
projektowe nad zabudową dzielnicy przemysłowej.
3. Rozbudowa miasta w latach 1966–1975
To dziesięciolecie przejdzie do historii miasta jako okres największych dokonań inwestycyjnych szczególnie w zakresie budownictwa przemysłowego i mieszkaniowego.
Zaowocowały nabyte doświadczenia z lat poprzednich, utrzymująca się aktywność władz i społeczeństwa, dobre przygotowanie programów inwestycyj-
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
129
nych oraz koncentracja mocy przerobowych przez utworzenie w Leżajsku KGRów: RPBM, RPRE, RPIS, RPRI, RPRD, ekip remontowo-budowlanych
w PGKM, SM, UM i PZGS.
Szeroki front rozpoczętych i zakończonych inwestycji przedstawiony jest w załączniku.
Wynika z niego, że w tym dziesięcioleciu każdego roku oddawano do użytku nowe obiekty produkcyjne lub lokale użyteczności publicznej.
Przykładowo:
– w 1966 roku wybudowano obiekty POM, Centrali Nasiennej i Zespołu Szkół
Technicznych wraz z warsztatami,
– w 1967 roku oddano do użytku sieć gazową,
– w 1968 roku wybudowano pierwszy w mieście GPZ (Główny Punkt Zasilania
w energię elektryczną) przy ul. Polnej,
– w 1969 roku wybudowano halę produkcyjną i biurowiec dla „Cepelii” i dworzec autobusowy,
– w 1970 roku wybudowano halę produkcyjną dla Fabryki Maszyn i pierwszą
kotłownię osiedlową przy Technikum,
– w 1971 roku wybudowano halę produkcyjną dla Spółdzielni „Chemik” oraz
biurowiec i magazyny „Ruch”,
– w 1972 roku uruchomiono nowe obiekty ZPOW „Hortex” I i Zakładu Dziewiarskiego „Mewa”, opracowano też program budowy wodociągów dla miasta,
– w 1973 roku oddano do użytku I halę produkcyjną dla ZKS „Instal” a także
opracowano program budowy kanalizacji,
– w 1974 roku oddano do użytku zespół obiektów dla liceum, MDK, budynek
ZOZ pod klasztorem,
– w latach 1969–1975 powstało nowe osiedle budownictwa wielorodzinnego,
(wybudowano 12 bloków), kontynuowano budowy: browaru, żłobka, pawilonów handlowych, przechowalni owoców i warzyw, bazy PGKM oraz budynków: banku, poczty i telekomunikacji, RDP i inne11.
Zrealizowane inwestycje pochłonęły wielkie nakłady finansowe.
Ze środków centralnych wybudowano ZPOW „Hortex” (1,4 mld zł) i browar
(744 mln zł). Inne obiekty finansowano ze środków zakładów pracy, związków
spółdzielczych oraz z funduszu aktywizacji miast, przekształconego w 1971 roku
w terenowy fundusz aktywności gospodarczej. W latach 1966–1975 władze miasta wykorzystały ponad 23 mln zł z tego funduszu m.in. na budowę hal produkcyjnych dla Fabryki Maszyn, spółdzielni „Cepelia” i spółdzielni „Chemik”, na urządzenia komunalne oraz na opracowywanie dokumentacji i przygotowanie
terenów pod dalsze budowy12 .
130
Kazimierz Kuźniar
Kolejnym źródłem finansowania wielu zadań był fundusz miejski, z którego
w latach 1966–1973 wydatkowano 14,5 mln zł m.in. na gazyfikację miasta, wybudowanie dworca PKS, hali dla „Instalu” i Zakładu Dziewiarskiego „Mewa”,
na pawilon handlowy, remonty ulic, oświetlenie uliczne i inne urządzenia13.
Ważnym czynnikiem przyspieszenia rozwoju miasta były też czyny społeczne.
Władze powiatowe szacowały, że ok. 60% wszystkich inwestycji prowadzonych przez ówczesne rady narodowe zrealizowano przy udziale czynów. W latach 1956–1966 zbudowano w powiecie ponad 150 km dróg, 14 mostów, 11 szkół,
4 świetlice i 1 dom kultury. Podobne efekty uzyskano w następnym dziesięcioleciu.
W 1968 roku szeroko rozpropagowano w kraju idee czynów społecznych
w ramach ogólnopolskiego konkursu „Mistrz Gospodarności”. Miasto uczestniczyło w tym konkursie od początku i za osiągane efekty gospodarcze uzyskiwało wysokie lokaty (pięciokrotnie III miejsce w województwie i tytuł wicemistrza kraju za rok 1970) oraz znaczne dotacje. Ze środków na popieranie czynów
budowano m.in. dom kultury, budynki wydziału zdrowia i architektury, halę
sportową, dom nauczyciela, część sieci gazowej i wodociągowej.
Łączna wartość czynów społecznych zrealizowanych w Leżajsku wyniosła:
za okres 1966–1970 – 23,4 mln zł, a za okres 1971–1975 32,5 mln zł14.
Satysfakcjonujące były dokonania poprzedniego i obecnego 10-lecia zarówno dla społeczeństwa jak i dla władz powiatowych i miejskich.
Leżajsk przy końcu tego okresu liczył blisko 10 tys. mieszkańców i korzystnie prezentował się jako ważny ośrodek administracyjny. Wszedł też do najnowszej historii powiatu i województwa jako dynamicznie rozwijający się ośrodek
życia gospodarczego. Dwadzieścia lat później były przewodniczący Prezydium
PRN w Leżajsku Stanisław Boroń w rozmowie z dziennikarzem „Sztafety” niezwykle ciepło i barwnie będzie wspominał tamte lata15.
Po 1975 roku przed władzami miejskimi stanęły nowe wyzwania. Oprócz
budownictwa kubaturowego, niezbędna była budowa ulic i chodników, dalszych
instalacji elektrycznych i gazowych, a przede wszystkim założenie wodociągów,
budowa kanalizacji i oczyszczalni ścieków, kotłowni oraz sieci ciepłowniczej.
Był to bogaty program do realizacji w następnym ćwierćwieczu.
KONTYNUACJA ROZBUDOWY MIASTA (1976–2000)
W latach 1972–1975 została przeprowadzona w kraju reforma terenowych
organów władzy i administracji państwowej. Obok rad narodowych jako organów władzy i samorządu społecznego utworzono jednoosobowe organy admi-
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
131
nistracji państwowej (naczelników, prezydentów i wojewodów), a ponadto przeprowadzono zmiany w podziale administracyjnym państwa. W 1972 roku
zlikwidowano gromady i utworzono gminy, a w 1975 roku zlikwidowano powiaty. Wprowadzony dwustopniowy podział administracyjny kraju utrzymywał
się do 1999 roku.
Począwszy od 1975 roku władze miejskie ponownie zostały jedynymi gospodarzami na swoim terenie. Niezwłocznie przejęły koordynację wszystkich
zadań już realizowanych i przygotowywanych do realizacji. Przydatne tu były
nabyte doświadczenia, wykształcona kadra i wizja dalszego rozwoju. Wizja ta zawarta była w okresowych programach i planach uchwalanych przez Miejską i Wojewódzką Radę Narodową. W odniesieniu do Leżajska przewidywały one dalszą
rozbudowę dzielnicy przemysłowej i osiedli mieszkaniowych ze szczególnym
zwróceniem uwagi na budowę w mieście sieci infrastruktury technicznej i obiektów użyteczności publicznej. W miarę upływu czasu i uzyskiwanych efektów
plany te modyfikowano.
Przykładowo, w 1979 roku WRN w Rzeszowie, uznając dotychczasowy dynamiczny rozwój Leżajska, dokonała zmiany planu zagospodarowania przestrzennego miasta, wyznaczając mu rolę wielofunkcyjnego regionalnego ośrodka obsługi północno-wschodniej części województwa.
Przewidywano dalszy rozwój gospodarczy terenu w tandemie miast Leżajsk
– Nowa Sarzyna. Miał nastąpić dalszy wzrost zatrudnienia o około 1600 osób,
a liczba mieszkańców miasta miała wzrosnąć w 1995 roku do 17 000 osób, a docelowo – 30 00016.
W 1984 roku Stanisław Padowicz, przewodniczący WKPG UW w Rzeszowie, w swoim analitycznym artykule pt. „Leżajsk wykorzystał swoją szansę”17
pisał o utrzymującym się wysokim tempie rozwoju miasta, w którym łączna
wartość produkcji przekraczała już 8% produkcji przemysłowej województwa.
Wysokie było ogólne zatrudnienie wynoszące blisko 9500 osób, w tym około
4000 dojeżdżających do pracy z okolicznych wsi. Pisał też o wielokierunkowej
rozbudowie miasta.
W latach tych i następnych dalej prowadzono budownictwo przemysłowe.
Wzniesiono browar, a później przy nim zakład Pepsi-Cola, „Hortex” II, kolejne hale dla Instalu, „Cepelii” i zakładu pracy chronione, nowoczesną zajezdnię dla STW (Stacja Transportu Wiejskiego), bocznicę kolejową, bazy produkcyjno-administracyjne dla Spółdzielni „Jutrzenka”, Spółdzielni Kółek Rolniczych
i Spółdzielni Wikliniarskiej „Zgoda”. Wybudowano też kilkanaście nowych sklepów i zakładów gastronomicznych, 3 piekarnie, przechowalnię owoców i warzyw
Spółdzielni Ogrodniczej, budynki usługowe Spółdzielni „Jutrzenka” i Cechu
Rzemiosł Różnych, stację obsługi samochodów i CPN. Oddano też do użytku
132
Kazimierz Kuźniar
nowoczesny szpital, gimnazjum, żłobek, przedszkole, kolejnych 10 bloków na osiedlu spółdzielczym i pod klasztorem.
W budowie były domy jednorodzinne na nowych osiedlach T. Michałka,
Podklasztor, Chałupki II, Leśników i Służby Zdrowia. Wzniesiono też wiele budynków administracyjnych m. in. dla Straży Pożarnej, banku, poczty, spółdzielni mieszkaniowej, Rejonu Dróg Publicznych i bazy magazynowo-produkcyjne
dla PGKM, Rejonu Energetycznego, RPIS, Nadleśnictwa, Przedsiębiorstwa Konserwacji Urządzeń Melioracyjnych i firmy „Galicja”.
Szczegółowy (niepełny) wykaz zrealizowanych zadań inwestycyjnych w latach 1975–2000 podany jest w załącznikach18.
Po 1990 roku gospodarka narodowa, a w tym i w mieście Leżajsku przechodziła nowe przeobrażenia.
Powszechne stały się procesy prywatyzacyjne. W nowych uwarunkowaniach
zaczęło zwracać szczególną uwagę na racjonalne wykorzystanie istniejącego
już potencjału produkcyjnego. Skutkiem tego niemal we wszystkich zakładach
następowały różne przekształcenia, przeprowadzono też modernizacje obiektów
produkcyjnych z myślą o dostosowaniu ich do współczesnych wymogów rynkowych. W niektórych zakładach zmniejszano zatrudnienie, a inne ulegały samorozwiązaniu, jak np. „Cepelia”, Spółdzielnia „Jutrzenka”, Zakład Dziewiarski
„Mewa”, Spółdzielnia Ogrodniczo-Pszczelarska, Tartak, WPHW, Przedsiębiorstwo „Ruch” i inne.
W wolnych obiektach powstały nowe zakłady pracy, jak np. firma „Brzost”,
„Styropianex”, „Exbud”, i wiele nowych sklepów, np. „Orzech”, „Biedronka”,
LIDL itp. Zmniejszenie frontu inwestycyjnego w budownictwie przemysłowym
było następstwem wprowadzonych zmian. Dotychczasowe programy poddano
weryfikacji.
Głównym wyzwaniem do nowych działań stała się gospodarność. W tym
to duchu odradzające się samorządy (od 1990 r.) postawiły na lepszą organizację
życia w swoich miastach i gminach, na poprawę warunków bytowych, a w tym
na rozwój urządzeń komunalnych i socjalnych, zwłaszcza w sferze oświaty, wychowania, służby zdrowia, ochrony środowiska naturalnego, ochrony zabytków itp.
W końcowych latach XX wieku wybudowano w mieście kolejne nowe obiekty: Szkołę Podstawową nr 3, halę widowiskowo-sportową, Dom Pielgrzyma, zespół gastronomiczno-hotelowy „U Braci Zygmuntów”, budynki: Nadleśnictwa,
BOŚ, ZUS, KRUS i budynek socjalny na stadionie. Przeprowadzono też rozbudowę budynków Urzędu Miejskiego, Urzędu Gminy, Urzędu Skarbowego, Zespołu Szkół Technicznych i Szkoły Podstawowej nr 1. Do zagospodarowania
pozostawały obiekty dworu starościńskiego, ale i te po 2000 roku adaptowano
na potrzeby Muzeum Regionalnego.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
133
Oprócz wyżej wymienionych dokonań w budownictwie kubaturowym, największe rezultaty uzyskano w rozwoju infrastruktury technicznej, co przedstawia poniższa tabela.
Tabela 1
Sieć w km
– wodociągowa
– kanalizacyjna
– gazowa
– ciepłownicza
W latach
1960
1970
1975
1980
1990
1996
2000
–
–
–
–
0,9
1,6
15,2
1,5
1,6
2,8
17,8
2,1
16,5
10,3
26,0
3,6
28,4
15,4
·
5,8
33,1
21,2
55,4
5,8
44,9
33,6
66,2
7,0
Źródło: Dane pochodzą z opracowania Z. Szurkawskiego, Urzędu Miejskiego, Urzędu Statystycznego w Rzeszowie i z MZK Leżajsk.
Jednym z najważniejszych zadań, których podjęły się władze miasta w ostatnim ćwierćwieczu było zaopatrzenie ludności w wodę.
Większość mieszkańców dotychczas korzystała z własnych studni, a budynki wielorodzinne i domy na „Starówce” zaopatrywane były w wodę z 4 hydroforni sterujących pracą siedmiu małowydajnych studni.
Wyraźna poprawa nastąpiła w 1979 roku po włączeniu do sieci miejskiej ujęć
z dzielnicy przemysłowej i z ulicy Podolszyny (w 1983 r.) oraz po wybudowaniu
zbiornika wyrównawczego (w r. 1988). Pełne natomiast zaopatrzenie miasta w wodę
nastąpiło kilka lat później, po wybudowaniu nowych ujęć wody w Przychojcu
(1990) i głównej magistrali wodociągowej (w 1991 r.). Po tym okresie zaczęto budować w całym mieście liczne wodociągi lokalne. Długość linii wodociągowych
szybko wzrastała; z 1 km w 1970 roku do blisko 45 km w 2000 roku.
W tym samym okresie niemal od podstaw zbudowano całą instalację kanalizacyjną.
W latach 1978–1983 wybudowano pierwsze kolektory A, B i E ze szpitala,
browaru, Horteksu i osiedla 1000-lecia oraz oczyszczalnię ścieków o wydajności
6940 m3/dobę (w latach 1976–1986). Rozbudowano ją w 1995 roku.
Według oceny Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, Leżajsk był wówczas
pierwszym miastem w województwie, w którym kompleksowo rozwiązano problem ścieków.
Po 1980 roku zaczęto budować dalsze odcinki kolektorów z osiedla mieszkaniowego ze śródmieścia i z poszczególnych ulic (np. ulic T. Michałka, Opalińskiego, Nowa, św. Królowej Jadwigi, ks. Popiełuszki, osiedla Chałupki i inne).
Długość sieci kanalizacyjnych stale wzrastała. Początkowo wynosiła 1,6 km
w 1970 roku, a w 2000 roku – 33,6 km.
134
Kazimierz Kuźniar
Dalsze zrealizowane przedsięwzięcia z zakresu infrastruktury technicznej
miasta w latach 1976–2000 to:
– budowa kotłowni przez ZPOW „Hortex” jako centralnego źródła energii
cieplnej oraz wybudowanie w 1988 roku magistrali c.o. do osiedla spółdzielczego. Umożliwiło to zlikwidowanie dotychczasowych 15 małych kotłowni;
– dalsza rozbudowa sieci gazowych (wykonanie dodatkowych linii gazociągu
średnioprężnego i kolejnych przyłączy do nowo powstających osiedli i istniejących domów jednorodzinnych). Do 2000 roku wybudowano łącznie 66 km
sieci gazowej. W 1970 roku powstała w Leżajsku Rozdzielnia Gazu;
– dalsza rozbudowa sieci energetycznych. W 1979 roku wybudowano drugi
GPZ, a do 2000 roku kontynuowano budowę linii zasilających w energię nowo
powstające osiedla, zlikwidowano napowietrzną sieć w śródmieściu i modernizowano dalsze odcinki sieci wraz z oświetleniem ulicznym. W 1976 roku
w Leżajsku utworzono Rejon Energetyczny;
– trwała ciągła budowa nowych ulic i chodników oraz modernizacja i przebudowa dotychczas istniejących. Przybyły nowe nawierzchnie, punkty sygnalizacji świetlnej, ronda, parkingi, zatoki i przejścia pod torami. Nadal trwają
intensywne prace nad budową obwodnicy miasta. Obecnie długość dróg miejskich wynosi 47,1 km.
– w 1982 roku oddano także do użytku nowy budynek poczty i telekomunikacji, a wraz z nim pierwszą centralę automatyczną na 1200 numerów, którą
następnie rozbudowano w 1993 roku i ponownie zmodernizowano w latach
następnych.
Powstały też inne ważne urządzenia komunalne, a wśród nich: wysypisko
śmieci w Giedlarowej (1989 r.), szalety koło stacji PKP i pod klasztorem, zalew
„Floryda” na potoku Jagoda (pow. 3,3 ha), a także rozpoczęto przygotowania
do budowy basenu.
Wszystkie inwestycje były finansowane z różnych źródeł. Jednym z nich
były czyny społeczne (do 1990 r.), których wartość wynosiła średnio rocznie
14–15 mln zł.
Dokonania leżajskie nadal były wysoko ocenione w konkursie „Mistrz Gospodarności”. Za rok 1982 miasto zdobyło tytuł wicemistrza kraju, a za rok 1986
– tytuł krajowego „Mistrza Gospodarności”
OGÓLNE SPOJRZENIE NA MINIONE PÓŁWIECZE
2. połowa XX wieku przejdzie do historii miasta jako okres jego największego rozwoju i rozbudowy. Dzięki zapobiegliwości gospodarzy miasta i powia-
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
135
tu, dzięki pracowitości mieszkańców i pomocy wielu ośrodków władzy, uzyskano znaczące efekty gospodarcze i „nadrobiono zaległości” z lat minionych.
Niniejsze opracowanie jest próbą odtworzenia okoliczności, w jakich nastąpiła rozbudowa miasta i przypomnienie najbardziej charakterystycznych przeobrażeń, jakie dokonywały się w poszczególnych dziesięcioleciach. A oto one:
W latach 50. XX w. trwała odbudowa miasta ze zniszczeń wojennych. Nie było
przemysłu i miejsc pracy, brakowało mieszkań, a w nich elektryczności, wody
bieżącej i kanalizacji.
Po licznych staraniach władz rosły nadzieje zmian na lepsze. Zapowiedzią
tego była elektryfikacja miasta (1954 r.), wybudowanie pierwszego zakładu przemysłowego – fermentowni tytoniu (1955 r.) i utworzenie powiatu leżajskiego
(1956r.).
W latach 60. XX w. wyraźnie zintegrowane działania na rzecz rozwoju miasta i budowy przemysłu, z którym łączono wielkie nadzieje. Szukano miejsc do budowy obiektów. Istniejące duże złoża piasku okazały się wielkim bogactwem. Jego
część wagonami wywożono do Żurawicy, ale większość przerabiała nowo wybudowana fabryka silikatów (1962 r.). Zrekultywowane wyrobiska zamieniono szybko na wielkie place budowy hal produkcyjnych. Hale te sprzedawano przyszłym
firmom, a za zwrócone środki budowano nowe obiekty i uzbrajano teren.
W tym dziesięcioleciu wybudowano też pierwsze bloki mieszkalne, doprowadzono gaz do miasta (1967 r.), uruchomiano małe zakłady spółdzielcze i przygotowywano dokumentację oraz tereny pod budowę nowych zakładów.
Lata 70. i 80. XX w. to okres budowy największych zakładów, głównie w dzielnicy przemysłowej (Fabryka Maszyn, „Cepelia”, Instal, „Mewa”, Hortex I i II,
browar), to także okres rozpoczęcia budowy mieszkań w ramach budownictwa
wielorodzinnego i jednorodzinnego oraz budowy sieci wodociągowo-kanalizacyjnych. Wznoszono też wiele obiektów użyteczności publicznej. Miasto było jednym wielkim placem budowy.
W ostatnich dziesięcioleciach XX wieku główny wysiłek skierowano na rozwój infrastruktury technicznej i społecznej. Wybudowano nowe ujęcia wody dla
miasta w 1990 r. (koło Przychojca), sieć magistralną i sieć rozprowadzającą do poszczególnych dzielnic, główne kolektory kanalizacyjne i oczyszczalnię ścieków
(1982 r.) oraz uczestniczono w budowie centralnej kotłowni (1982 r.), a w latach
późniejszych magistrali ciepłowniczej do miasta (1988 r.). Nieustannie trwała
też budowa nowych ulic, chodników, zakładanie oświetlenia ulicznego, doprowadzania gazu do pozostałych domostw i masowe zakładanie telefonów po uruchomieniu pierwszej centrali automatycznej (od 1982 r.).
Powstały też nowe placówki handlowo-usługowe, służby zdrowia, szkolnictwa itp.
136
Kazimierz Kuźniar
Przy realizacji tych wszystkich zadań inwestycyjnych uwidoczniło się w praktyce powiedzenie, że przemysł jest czynnikiem miastotwórczym.
Zakłady partycypowały w budowie wielu innych potrzebnych w mieście
obiektów i urządzeń, a m.in. w budowie bloków mieszkalnych, przedszkoli i żłobka, w budowie bocznicy kolejowej, kotłowni, oczyszczalni ścieków, wysypiska
śmieci, ulic i ich oświetlenia, udostępniały miastu zakładowe ujęcia wody itp.
Do dziś wiele zakładów nadal sponsoruje różne przedsięwzięcia miejskie.
W taki to sposób nastąpiła rozbudowa miasta w 2. poł. XX wieku.
Współczesny Leżajsk prezentuje się jako:
– 15-tysięczne miasto o pow. 20,3 km2, w którym liczba mieszkańców wzrosła
blisko trzykrotnie w stosunku do 1950 r.
Tabela 2
Liczba mieszkańców w poszczególnych latach
1900 – 5226
1970 – 6 788
1921 – 5021
1975 – 9 603
1939 – 6381
1980 – 10 806
1945 – 5911
1990 – 14 006
1950 – 4497
2000 – 14 905
1960 – 5859
Źródła: Dzieje Leżajska, oprac. Z. Szurkawskiego, dane z UM.
– przykład dobrego rozwiązania zabudowy miasta w postaci:
a)zbudowania wydzielonej dzielnicy przemysłowej o pow. ok. 100 ha.
b)zbudowania wielorodzinnego osiedla mieszkaniowego dla około 6000 osób,
które połączyło dwie najstarsze części miasta, tj. starówkę i podklasztor,
c)zbudowania 10 osiedli domów jednorodzinnych między istniejącą zabudową,
– miasto, w którym od podstaw zbudowano całą sieć wodociągowo-kanalizacyjną, elektryczną, gazową i teletechniczną.
Ponadto Leżajsk to:
– ważny ośrodek przemysłowy, w którym znajduje obecnie zatrudnienie ponad
7500 osób,
Tabela 3
Zatrudnienie w Leżajsku w poszczególnych latach
1975 – 8310
1948 – 597
1960 – 3762
1980 – 9687
1965 – 4133
1996 – 7581
1970 – 5922
Źródło: oprac. Z. Szurkawski, oprac. UM, Dane Urzędu Statystycznego.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
137
– centrum administracyjno-gospodarcze reaktywnego w 1999 r. powiatu zamieszkałego przez 68 900 mieszkańców,
– znaczący ośrodek życia religijnego ze wspaniałymi zabytkami,
– miasto z rozbudowaną siecią placówek handlowo-usługowych, opieki zdrowotnej, oświaty i kultury,
– to także teren atrakcyjnie położony wśród 6 rezerwatów i 22 pomników przyrody, 3 obszarów chronionego krajobrazu i 4 zbiorników wodnych wraz z siecią ośrodków rekreacyjno-turystycznych.
W budowie i rozbudowie Leżajska uczestniczyły co najmniej dwa pokolenia
mieszkańców miasta i okolic. Każdy z nich ma swój udział w tym dziele. Wielka
też była aktywność władz powiatowych i miejskich wraz z pracownikami, czynna postawa radnych i działaczy samorządowych, wielka dyspozycyjność dyrektorów i kierowników miejscowych zakładów pracy i instytucji oraz ich ofiarnych
współpracowników.
Z sympatią wspominana jest pomoc miastu ze strony wielu posłów (Józef
Zych, Zbigniew Rynasiewicz, Ignacy Półćwiartek), szefów wielu resortów, dawnych zjednoczeń i władz wojewódzkich. W pamięci zachowana jest także działalność b. przewodniczących Prezydium PRN Stanisława Boronia, Antoniego
Parobka i naczelnika powiatu Jana Ideca, ich zastępców oraz kierowników wielu wydziałów, a m.in. Mieczysława Górala, Arnolda Barańskiego, Władysława
Dudy, Bolesława Sula, Mariana Urbanika, Karola Więcława, Antoniego Kurowskiego, Tadeusza Karakuły, Franciszka Kurantego, Stanisława Bełżki, Władysława Pelczara. Niewątpliwy wkład w rozbudowę miasta wniosły również władze
miejskie z radnymi i przewodniczącymi Prezydium MRN, naczelnikami i burmistrzami oraz ich pracownikami.
Przy budowie i rozbudowie wielu zakładów z ogromnym zaangażowaniem
działali dyrektorzy i kierownicy wielu jednostek, a wśród nich m.in.: Władysław
Zieliński, Antoni Zygmunt, Józef Martula, Stanisław Cholewiak (Hortex), Władysław Pello, Jarosław Chrzanowski, Czesław Rydzak (LWTP), Paweł Fic, Tadeusz Trębacz (Fabryka Maszyn), Izabela Piegdoń, Władysław Gwizdak, Andrzej
Janikowski (Cepelia), Stanisław Boroń, Józef Duniec, Marian Cisek (Browar),
Stanisław Knebloch, Józef Szofer, Mieczysław Kawałko (Silikaty), Mieczysław
Lubaczewski, Tadeusz Łuszczki (Spółdzielnia „Jedność”), Józef Sikorski (Tartak),
Mieczysław Panek („Mewa”), Henryk Kunz, Czesław Lorenc (Liceum), Roman
Szczupak, Władysław Rusiecki, Mieczysław Sroka (Zespół Szkół Technicznych),
Stanisław Korasadowicz (Spółdzielnia Mieszkaniowa), dyrektorzy i kierownicy
jednostek budowlanych, a wśród nich: Zbigniew Mądry, Stanisław Kuczkowski,
Jan Czekierka, Stanisław Żołyniak, Kazimierz Grudzień, Stanisław Wiech, Leopold Dołęga, Stanisław Kozłowicz, Władysław Tarański, Adam Kaduk, Piotr
138
Kazimierz Kuźniar
Kozłowicz, Kazimierz Balawender, Stanisław Baran, Piotr Urban i wielu innych.
Wielką aktywność wykazywały także kierownictwa jednostek handlowych, usługowych i rzemiosła. Wszyscy wymienieni i nie wymienieni tworzyli klimat dobrej pracy do dalszego rozwoju miasta.
Miasto nadal się rozwija.
Załącznik
WAŻNIEJSZE DOKONANIA INWESTYCYJNE
ZREALIZOWANE W LEŻAJSKU W 2. połowie XX wieku
LATA 1945–1955
– pierwsze próby elektryfikacji miasta z Tartaku (1945),
– uruchomienie promu przez rzekę San (1946),
– od 1947 roku większe nakłady na remonty szkół, dróg, placów, chodników (nadal
brak wody bieżącej, kanalizacji i światła oraz środków na remonty budynków pożydowskich),
– remont Domu Narodowego (1947),
– budowa domu oświatowego w Maleniskach (od 1947 r.),
– do 1947 r. wydano 4 zezwolenia na budowę domów jednorodzinnych,
– gruntowny remont drogi do Łańcuta (1948–1949),
– pierwsze prace przy budowie stadionu sportowego (1948–1954),
– starania o budowę szkoły, przebudowę łaźni i budowę drogi do Sanu,
– odbudowa mostu na rzece San (1949),
– przekazanie działki na budowę lecznicy weterynaryjnej przy ul. Sanowej (1949),
– w 1950 r. miasto otrzymało większe nakłady na cele GKiM w kwocie około 7 mln
zł z tego na:
– remonty mieszkań
– 3300 tys. zł
– place i ulice
– 1200 tys. zł
– oczyszczanie
– 700 tys. zł
– zaopatrzenie w wodę – 300 tys. zł
– adaptacja budynku k. Klasztoru na izbę chorych i na izbę porodową (pocz. l. 50.),
obecnie zakład opiekuńczo-leczniczy,
– adaptacja budynku k. SP 2 na poradnię przeciwgruźliczą (pocz. l. 50.), obecnie budynek prywatny,
– w budynku b. garbarni, ul. Sanowa, uruchomiono zabawkarnię (1950),
– początek elektryfikacji miasta (I etap od 1954 r.),
– uruchomienie Zakładów Chemicznych w Nowej Sarzynie (od 1954 r.),
– budowa i uruchomienie w 1955 r. pierwszego zakładu przemysłowego, tj. Wytwórni
Tytoniu Przemysłowego, koszt 70 mln zł,
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
139
LATA 1956–1975
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
a) okres 1956–1965 (w 1956 r. utworzono powiat leżajski)
budowa zakładu obuwniczego Spółdzielni „Jutrzenka”
przy ul. Sanowej (1956–1958)
budowa Szkoły Podstawowej nr 2 (1956–1959)
rozbudowa magazynów PZGS i PSS,
I etap budowy domków jednorodzinnych na os. 1000-lecia (115)
i os. Opalińskiego (60),
budowa trzech pierwszych bloków mieszkalnych
przy ul. Mickiewicza (k. PKP) (do 1961 r.)
II etap elektryfikacji miasta,
pierwsze prace na rzecz budowy wodociągów, kanalizacji
i gazyfikacji,
budowa stacji benzynowej przy pl. Mariackim (zlikwidowana)
budowa przez PSS domu handlowego, masarni i remont 16 sklepów
budowa zakładu tworzyw sztucznych przez Spółdzielnię
„Odrodzenie”, ul. Sanowa
zajezdnia, warsztaty i biura dla bazy PKP (os. 1000-lecia)
(obecnie w tym miejsc wybudowano Dom Pielgrzyma)
adaptacja budynku przy ul. Studziennej na łaźnię i pralnię
oddanie 3 kolejnych bloków mieszkalnych (ul. Staszica)
blok mieszkalny LWTP, ul. Żeromskiego,
budowa Zakładu Silikatowego (1960–1962)
pawilon szkolny przy dawnym LO (ul. Mickiewicza)
(obecnie Agencja Rynku Rolnego)
przychodnia obwodowa nr 1, ul. Kołłątaja (od 1964) budowa zakładu wylęgu drobiu, ul. Ogrodowa (1962)
(obecnie zakład tkacki) budowa agronomówki, plac R. Jaszowskiego
(obecnie biura MOPS, ZRB)
budynek KP PZPR, ul. Mickiewicza, (obecnie przedszkole),
budynek wodomistrzówki (os. 1000-lecia), (rozebrany),
budowa pierwszych odcinków kanalizacji (1,5 km)
i gazociągu (15 km) wraz ze stacją red.-pomiarową,
elektryfikacja osiedla 1000-lecia, ul. Lipy i ul. Sandomierskiej
powiat Leżajsk zajął I miejsce w wojewódzkim konkursie
dot. realizacji czynów społecznych za 1964 r.
b) okres 1966–1975
– nadbudowa łaźni i utworzenie hotelu wraz z parkingiem
– kąpielisko na potoku Jagoda przy ul. Wyspiańskiego (1967–1968),
(po kilku latach zasypano),
1,7 mln
4,5 mln
6,3 mln
1,2 mln
1,3 mln
6,0 mln
39,6 mln
0,5 mln
3,2 mln
1,3 mln
0,8 mln
0,4 mln
1,2 mln
140
Kazimierz Kuźniar
– budowa zespołu szkół zawodowych wraz warsztatami
ok. 50,0 mln
– POM (1964–1966)
25,0 mln
–Centrala Nasienna (1963–1966)
2,5 mln
– sala gimnastyczna przy ul. Jaszowskiego
2,5 mln
–Dom Architekta (obecnie Powiatowy Urząd Pracy),
– księgarnia „Dom Książki”,
– biurowiec i I hala produkcyjna Spółdzielni „Cepelia”,
ul. Żeromskiego (1967–1969), (sprzedane na początku lat 90.)
1,2 mln
– magazyn Spółdzielni „Chemik”, ul. Sanowa
0,6 mln
– przechowalnia owoców i warzyw PSS, ul. Polna
0,3 mln
– WWG i rozbudowa piekarni przez PSS
1,9 mln
– biurowiec i baza PZDL, ul. Sanowa,
– zakład weterynarii, ul. Sanowa,
– pawilon handlowy PSS obok Domu Książki
0,8 mln
– wybudowanie przy ul. Polnej I GPZ (główny punkt zasilania miasta
w energię elektryczną), 1967–1968,
– budowa magazynów przez LWTP (1966–1967),
– oddanie do użytku sieci gazowej 1.03.1967 r.
3,7 mln
– baza pogotowia ratunkowego, ul. Mickiewicza,
– modernizacja kina „Radość”, (obecnie obiekt handlowy),
– ogrodzenie ogródka jordanowskiego,
– nowe oświetlenie części ulic miasta
0,8 mln
– budowa i asfaltowanie ulic miasta
6,3 mln
– nowo powstała (w 1966 r.) Spółdzielnia Mieszkaniowa przygotowuje się
do rozpoczęcia budownictwa wielorodzinnego,
– dworzec autobusowy (1967–1969)
2,3 mln
– szalety w rynku (1969–1971)
0,8 mln
– zakład dziewiarski „Mewa” (1969–1972) (obecnie Conres) 5,4 mln
– I hala dla ZKS „Instal”, (obecnie BMF)
1,8 mln
– 2 hale dla Fabryki Maszyn (1968–1970)
10,0 mln
– 2 hale produkcyjne dla Spółdzielni „Cepelia” (1969–1973),
(sprzedane na początku lat 90.)
16,5 mln
– dom nauczyciela przy Technikum,
– budynek „Elektromontażu”, ul. Mickiewicza,
– budynek hotelowy RPBM, (obecnie siedziba Starostwa),
– biurowiec PGKM, ul. Żwirki i Wigury 1,8 mln
– sklepy PSS k. PKP pod Klasztorem,
– budynek sanepidu, ul. Mickiewicza,
– biurowiec PZGS Leżajsk, ul. Spółdzielcza (1973) (obecnie siedziba GS),
– restauracja „Akwarium” PSS, ul. Mickiewicza,
(inna działalność handlowa),
– strzelnica sportowa w Dołach Niemieckich (zlikwidowana) 0,3 mln
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
biurowiec i magazyn „Ruch” (1968–1971)
zakład nr 1 ZPOW „Hortex” (1969–1972), (obecnie Hortino od 2000 r.) przebudowa biblioteki publicznej (1972–1973) nowe magazyny LWTP (1969–1971)
modernizacja zakładu silikatowego (1970–1971)
nowy obiekt MDK (1965–1974)
pierwsza kotłownia osiedlowa przy Technikum (1967–1970)
(później zlikwidowana),
budynek ZSL, pl. R. Jaszowskiego, (obecnie placówka handlowa),
biurowiec UG Leżajsk i Nadleśnictwa (ul. Opalińskiego)
(obecnie Urząd Gminy),
kompleks obiektów Liceum przy ul. M. Curie-Skłodowskiej
(1972–1974)
hala produkcyjna Spółdzielni „Chemik”, ul. Sanowa
biurowiec i zakład pracy nakładczej Spółdzielni „Jutrzenka”, ul. Polna
(w 1995 r. obiekty te sprzedano dla Exbud)
budowa budynku k. Klasztoru z przeznaczeniem na administrację ZOZ,
poradnię przeciwgruźliczą i przychodnię lekarską nr 2 (1973–1975),
(obecnie zakład opiekuńczo-leczniczy – od 2000 r.)
pawilon handlowy PSS, ul. Jarosławska (1972–1975) do końca 1975 r. na osiedlu Spółdzielni Mieszkaniowej wybudowano
12 bloków mieszkalnych (1068 mieszkań), w tym 3 bloki ze środków
zakładów pracy,
dalsze nakłady na odnowienie elewacji w rynku (1970–1971), remonty
i budowę dróg, chodników, linii wodociągowych, gazowych oraz
kablowanie sieci elektrycznej
uruchomienie II apteki i sklepów w bloku Spółdzielni Mieszkaniowej
przy ul. Mickiewicza (1969–1970),
Biuro Proj. Bud. Komunalnego w Rzeszowie opracowało dla Leżajska:
w 1972 r. – program ogólny budowy wodociągów,
w 1973 r. – program ogólny budowy kanalizacji.
141
1,5 mln
37,0 mln
4,0 mln
17,0 mln
15,0 mln
21,5 mln
23,0 mln
1,9 mln
4,5 mln
1,2 mln
3,4 mln
Wiele inwestycji kubaturowych (hal produkcyjnych) wybudowano ze środków funduszu miejskiego, a szereg urządzeń komunalnych w ramach tzw. czynów społecznych.
Wartość zrealizowanych czynów społecznych w mieście wyniosła
w roku 1969 – 7130 tys. zł,
1970 – 6231 tys. zł,
1971 – 7508 tys. zł,
1972 – 7860 tys. zł,
1973 – 8630 tys. zł,
1974 – 12 710 tys. zł,
1975 – 13 990 tys. zł.
Za rok 1970 Miasto Leżajsk zdobyło tytuł Wicemistra Gospodarności Kraju.
142
Kazimierz Kuźniar
LATA 1976–2000
a) okres 1976–1989
wybudowano:
–Cech Rzemiosł Różnych, ul. Żwirki i Wigury (1972–1976)
1,8 mln
– dalsze obiekty ZKS „Instal” (1973–1976)
51,7 mln
– nowe obiekty Straży Pożarnej, ul. Opalińskiego (1971–1976)
3,2 mln
– budynek mieszkalny dla pracowników straży i handlu (1975–1977),
ul. Opalińskiego
2,5 mln
– pawilon handlowy PSS, os. 1000-lecia (1973–1977) 2,4 mln
– budynek administracyjno-usługowy Spółdzielni Mieszkaniowej
(1976-1977) (obecnie siedziba policji) 4,7 mln
– rozbudowa Urzędu Miejskiego o pawilon USC (1975–1977)
2,1 mln
– budowa browaru (1974–1977), a w latach późniejszych wytwórni
Pepsi-Cola
744,3 mln
– gmach banku i PZU (1974–1977)
12,1 mln
– magazyn sklepu GS (1972–1977)
0,7 mln
– sklep „Merino”, ul. Mickiewicza (1976–1977), (obecnie inna
działalność handlowa)
0,9 mln
– baza PGKM, ul. Podolszyny (1975–1978)
10,5 mln
– restauracja GS „Staromiejska”, ul. Żwirki i Wigury 9,7 mln
– stacja obsługi PZMot, ul. Podolszyny (1977–1978) (zlikwidowana) 10,0 mln
– budynek PSS „Praktyczna Pani”, ul. Targowa
1,0 mln
– sklep Spółdzielni Ogrodniczej k. kina (obecnie kwiaciarnia),
– rozbudowa Technikum,
– budynek RDP, ul. Mickiewicza (1975–1980)
4,5 mln
– konserwacja obiektu cerkwi, wymiana pokrycia dachu,
sporządzenie dokumentacji,
– kotłownia przy biurowcu Spółdzielni Mieszkaniowej (1976–1977)
(później zlikwidowana)
2,7 mln
– przechowalnia owoców i warzyw Spółdzielni Ogrodniczej (500 t.),
ul. Spółdzielcza (1975–1979)
17,3 mln
– kolejna modernizacja zakładu silikatowego (1977–1979)
50,0 mln
– budowa drugiej stacji energetycznej GPZ 110/15 kv (1977–1979)
30,1 mln
– żłobek na osiedlu spółdzielczym (1975–1979)
14,0 mln
– III hala dla Spółdzielni „Cepelia”, (obiekt sprzedano)
8,0 mln
– budynek socjalny i magazynowy POM (1977–1979)
7,4 mln
– zajezdnia STW Nad Stojadłem (1976–1979), (obecnie baza PKS) 22,9 mln
– magazyn handlowy GS, ul. Spółdzielcza (1978–1979)
3,0 mln
– kolejny etap przebudowy stadionu, boisko treningowe (1976–1979)
2,3 mln
– budynek administracyjny i zaplecze produkcyjne SKR, ul. Podolszyny
(1977–1980) (zmiana użytkownika) 30,8 mln
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
143
– ZPOW „Hortex” I (1977–1980), (obecnie Hortino od 2000 r.)
1374 mln
– zakład gastronomiczny PSS „Pod Kasztanami” (1977–1979)
(obecnie sklep)
11,5 mln
– supersam (S-400) na osiedlu mieszkaniowym (1977–1979)
12,8 mln
– smażalnia ryb za MDK (1979), (obecnie sklep konfekcyjny)
1,0 mln
– sklepy-kioski spółdzielni mleczarskiej, ogrodniczej i PSS
przy ul. M. Curie-Skłodowskiej (1978–1979), za MDK
(obecnie inne usługi handlowe),
– ośrodek rekreacyjny przy ul. 28 Maja (1974–1980)
(obecnie targowisko)
2,6 mln
– rozbudowa Rejonu Energetycznego, ul. Polna,
– magazyn WPHW, ul. Podolszyny (1978–1979), (inny użytkownik)
2,2 mln
– droga do browaru (1974–1979)
3,1 mln
– pawilon handlowy pod Klasztorem
2,7 mln
– rozbudowa cmentarza komunalnego,
– stolarnia Spółdzielni „Jutrzenka” (1978–1980), (zlikwidowano) 6,0 mln
– budowa kotłowni c.o. ZPOW Hortex z rezerwą energii cieplnej
dla miasta,
– budowa dalszych 7 bloków mieszkalnych na osiedlu spółdzielczym
(640 mieszkań), 1976–1979,
– dalsze nakłady na budowę i modernizację ulic (1978–1979),
w tym przebudowa ul. Rzeszowskiej
91,6 mln
– budowa wodociągu z dzielnicy fabrycznej do miasta (1,5 km w 1979 r.)
wraz ze stacją uzdatniania wody (o wydajności 30 m3/h) oraz
rozprowadzanie wody na osiedle 1000-lecia i osiedle wielorodzinne.
Łączna długość sieci wodociągowych w mieście w 1980 r.
wynosiła 16,5 km,
– oświetlenie uliczne i osiedli domków jednorodzinnych,
– III etap gazyfikacji miasta,
– wybudowanie kolektora A, B, E ze szpitala, Browaru, Hortex II
i os. 1000-lecia (1978–1982).
Ponadto eksploatowane są następujące kolektory:
nr I z osiedla wielorodzinnego, nr II z pn. części Rynku, nr III z płd. części Rynku.
Łączna długość sieci kanalizacji sanitarnej wyniosła w 1980 r. 10,3 km, a deszczowej
3,8 km,
– przygotowanie nowych terenów budowlanych dla budownictwa jednorodzinnego:
os. T. Michałka, os. Podklasztor, os. Chałupki II oraz przystąpienie do uzbrajania
tych i innych osiedli,
– wybudowanie 4 zatok dla samochodów na osiedlu wielorodzinnym i przy ul. 28
Maja,
– budowa 80 garaży przy ul. Opalińskiego i 25 za dawnym budynkiem kina,
144
Kazimierz Kuźniar
– w latach 1977 i 1979 miasto Leżajsk, uczestnicząc w konkursie o miano „Mistrza Gospodarności” otrzymało wyróżnienia w skali kraju i dodatkowe środki
pieniężne.
Wartość czynów w następnych latach wynosiła:
w 1976 r. – 14 314 tys. zł,
w 1977 r. – 13 400 tys. zł,
w 1978 r. – 11 776 tys. zł,
w 1979 r. – 15 700 tys. zł,
w 1980 r. – 15 300 tys. zł.
– budowa szpitala miejskiego – 416 łóżek (1976–1982)
281,4 mln
– budynek poczty i telekomunikacji (uruchomienie centrali
telefonicznej na 1100 abonentów) (1975–1981)
68,4 mln
– oczyszczalnia ścieków o wydajności 6940 m3/dobę (1976–1986) 283,0 mln
– kolektor kanalizacji deszczowej D-4 ze szpitala (1983) i kolektor
sanitarny D (1512 mb) z osiedla wielorodzinnego (1982–1984) 86,0 mln
– włączenie do sieci ogólnomiejskiej ujęcia wody z bazy PGKM,
ul. Podolszyny, o wydajności 30 m3 (1983) i budowa nowych linii wodociągowych
do mieszkań.
Od tego momentu miasto zasilane jest w wodę z 5 hydroforni lokalnych, które sterują pracą 11 studni wierconych.
Hydrofornia nr I zasilana jest przez studnie przy Technikum Mechanicznym (20 m3/h),
MDK (30 m3/h), LO (26 m3/h), FM (45 m3/h), Instal (25 m3/h) i STW (nowa studnia),
Hydrofornia nr II – studnia przy SP-2 (18 m3/h),
Hydrofornia nr III – studnie przy ul. 28 Maja (12 m3/h) i ulica Słowackiego (10 m3/h),
Hydrofornia nr IV – studnia przy ul. Mickiewicza 60 (12 m3/h),
Hydrofornia nr V – studnia, ul. Podolszyny (30 m3/h).
Docelowym rozwiązaniem zaopatrzenia miasta w wodę będzie uruchomienie ujęcia
wody w Przychojcu, budowa zbiorników wyrównawczych za cmentarzem i budowa
sieci łączącej ujęcia ze zbiornikami. Na koniec 1984 r. miejska sieć wodociągowa
wzrosła do 28 km, a kanalizacji sanitarnej do 14,4 km i deszczowej – 7,2 km
– znaczne nakłady przeznaczane są corocznie na budowę i remonty ulic i chodników.
Obecnie na terenie miasta znajduje się 23,3 km jezdni o nawierzchni bitumicznej
ulepszonej, 7,5 km o nawierzchni nie ulepszonej, 3,6 km o nawierzchni gruntowej
oraz 26,5 km chodników (tj. ok. 50 tys. m2).
– budowa nowego przedszkola na osiedlu spółdzielczym
dla 175 dzieci (1978–1981), (spalone)
14,2 mln
– magazyny PSS, ul. Polna (1983–1984)
1,3 mln
– pawilon PSS, ul. Mickiewicza (1983–1985)
2,5 mln
– piekarnia PSS, ul. Przemysłowa (1980–1982)
110,7 mln
– piekarnia prywatna, ul. Klasztorna (1980–1982),
– piekarnia prywatna, ul. Borki,
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
145
– dom usługowo-handlowy Spółdzielni „Jutrzenka” (1980–1983)
(obecnie Urząd Skarbowy) 29,8 mln
– pawilon Spółdzielni Ogrodniczej przy ul. Spółdzielczej (1985),
– adaptacja zajazdu przy ul. Mickiewicza na działalność handlową (1989),
– stacja CPN, ul. T. Michałka (1981–1983)
24,0 mln
– bocznica kolejowa do Instalu i Browaru (1980–1983)
5,6 mln
– szkoła podstawowa (1982–1989), (obecnie gimnazjum)
460,0 mln
– rozbudowa SP 1 (1984–1988)
52,0 mln
– stacja obsługi samochodów PGKM (1979–1982)
2,8 mln
– nowe wysypisko śmieci w Giedlarowej (4 ha) (1984–1989)
290,0 mln
– ogrodzenie cmentarza (1987–1988),
– ujęcie wody w Przychojcu (1989–1990)
86,5 mln
– zbiornik wyrównawczy na wodę k. cmentarza (1983–1988)
69,5 mln
– sieć wodociągowa do ww. zbiorników (1984–1985) 7,9 mln
– dalsze uzbrojenie osiedli domków jednorodzinnych (os. 1000-lecia,
Chałupki) i mieszkańców poszczególnych ulic w wodę, kanalizację,
gaz, elektryczność,
– wybudowanie na potoku Jagoda zalewu „Floryda” o pow. 3,3 ha
(1986-1990) 31,3 mln
– regulacja potoku Jagoda na długości 1,9 km (1983–1985)
27,9 mln
– rozpoczęcie budowy kolektora sanitarnego C (1,9 km) ze śródmieścia
od 1984 r., 30,9 mln
– dokończenie budowy kolektora sanitarnego D (1,7 km) z osiedla
spółdzielczego (1988–1990) 108,9 mln
– budowa stacji redukcyjno-pomiarowej gazu (1984–1986),
– sieć gazowa średnioprężna – 2,5 km (1988–1989)
5,4 mln
– magistrala c.o. z kotłowni Hortex do miasta 3,2 km (1980–1988) 211,0 mln
– budowa nowych ulic, chodników i oświetlenia na osiedlach,
– modernizacja MDK (1984–1986),
– budowa kotłowni przy ul. B. Śniadeckich 4, (później zlikwidowano),
– rozbudowa placu straceń z 1943 r. przy ul. 28 Maja,
– modernizacja Fabryki Maszyn (1985)
56,6 mln
– modernizacja bazy PKS (1983–1984)
2,0 mln
– budowa zakładu pracy chronionej przy ul. Fabrycznej (1985–1988),
(obecnie firma Styropianex)
52,6 mln
– budowa farbiarni „Cepelia” (1984–1987), (w latach 90 wszystkie
obiekty Cepelii sprzedano dla prywatnych przedsiębiorców) 80,0 mln
– budowa bazy RPIS, ul. Polna (1981–1985) (obecnie siedziba
Rozdzielni Gazu) 35,0 mln
– budowa zaplecza administracyjno-warsztatowego RE, ul. Polna,
– nowe obiekty w LWTP:
146
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
Kazimierz Kuźniar
– magazyn tytoniu (1984–1987)
63,6 mln
– budynek socjalno-administracyjny (1984–1987)
35,0 mln
– stacja wykupu tytoniu (1985–1988)
20,0 mln
– blok mieszkalny przy ul. Żeromskiego,
silosy na słód w Browarze (1982–1986)
40,1 mln
rozbudowa Zakładu Dziewiarskiego „Mewa” (1984–1986)
8,5 mln
w ZPOW Hortex:
– wydział produkcji soków (1984–1985) (obecnie ZPOW Hortino) 300,0 mln
– wydział produkcji lodów (1986–1987)
290,0 mln
– rozbudowa zaplecza magazynowego (1984–1988)
250,0 mln
– sklep z nasionami (1985–1988)
5,0 mln
budowa bazy wikliniarskiej przez Spółdzielnię „Zgoda” (1981–1984),
(obecnie firma Coopexim)
55,0 mln
budowa bazy Przedsiębiorstwa Konserwacji Urządzeń
Melioracyjnych (1983–1984)
20,0 mln
budowa bazy remont.-tech. Nadleśnictwa (1984–1985)
44,0 mln
utworzenie nowego kompleksu 330 ogródków działkowych
„Podlesie” i jego uzbrojenie,
budowa domu usługowo-handlowego przez Spółdzielnię Mieszkaniową
przy ul. Kołłątaja o pow. 1369 m (1987–1992),
budowa bazy produkcyjno-magazynowej firmy „Galicja”
w dzielnicy przemysłowej,
budowa dalszych bloków mieszkalnych przez SM i 9 domków
jednorodzinnych przy ul. Sandomierskiej,
budowa osiedli domów jednorodzinnych „Leśników”
i „Służby Zdrowia”,
budowa obiektu gastronomiczno-hotelowego „U Braci Zygmuntów”,
ul. Klasztorna,
budowa placu i gier zabaw Podklasztorem (1986),
(obecnie wybudowano tu SP-3) 1,0 mln
miasto Leżajsk – Krajowym Wicemistrzem Gospodarności w 1982 r.,
a za 1986 r. zdobył Tytuł „Mistrza Gospodarności”.
b) lata 1990–2000
budowa szaletów w rejonie PKP (1990),
budowa oczyszczalni ścieków (1993–1995)
55,569 tys.
uruchomienie nowoczesnej automatycznej centrali telefonicznej (1993),
wybudowanie przemiennika I i II programu TV przez telekom S.A., 6,253 tys.
przebudowa skrzyżowania w rejonie pl. Mariackiego, 1,072 tys.
magistrala wodociągowa do Stojadła (1988–1991),
635 tys.
gazociąg średnioprężny, ul. Jarosławska (1989–1991),
182 tys.
dom przedpogrzebowy (1986–1992)
1502 tys.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
–
sieć energetyczna w Śródmieściu (1991)
kolektor burzowy, ul. T. Michałka (1991)
uzbrojenie os. Mickiewicza III (1991)
targowisko miejskie (1991)
gazociąg, ul. T. Michałka (1991)
kolektor sanitarny „C” (1990–1992)
kanalizacja sanitarna, ul. T. Michałka (1990–1993)
kanalizacja deszczowa, ul. Wyspiańskiego i Witosa (1992–1993) – kolektor sanitarny, ul. Opalińskiego (1993–1995)
kanalizacja sanitarna i deszczowa pod torami PKP (1993–1994)
sygnalizacja świetlna 2 skrzyżowań (1993)
remont ratusza (1992–1994)
gazociągi, ul. Podolszyny, Podzwierzyniec, Opalińskiego, Chałupki,
Przemysłowa (1991–1994)
kanalizacja sanitarna, os. Chałupki (1989–1992)
wodociąg, ul. Rzeszowska (1993)
linia energetyczna, ul. Lipy (1992)
parking miejski koło MDK,
korty tenisowe przy SP 2,
stacja benzynowa przy POM,
wybudowanie trzech bloków mieszkalnych (84 mieszkań) przez
Młodzieżową Spółdzielnię Mieszkaniową przy ul. Klasztornej (1996).
147
1664 tys.
469 tys.
664 tys.
386 tys.
329 tys.
3893 tys.
491 tys.
410 tys.
2610 tys.
640 tys.
529 tys.
2131 tys.
2127 tys.
835 tys.
122 tys.
106 tys.
Po 1994 r.:
modernizacja obiektu Urzędu Skarbowego, ul. Ruin,
kolektor sanitarny, ul. św. Kr. Jadwigi,
kolektor burzowy, ul. ks. Popiełuszki i ul. Nowa,
gazociąg, ul. Jarosławska,
budowa zaplecza socjalnego na stadionie sportowym i zakończenie
modernizacji (do 1997),
– budowa bloku mieszkalnego, ul. Klasztorna (1994–1996)
ok. 12 000 tys.
– szalety w rejonie klasztoru oo. Bernardynów (1995–1996),
– budowa bloku mieszkalnego komunalnego
przy ul. Mickiewicza (k. MDK),
– budowa szkoły podstawowej nr 3 pod Klasztorem,
– budowa hali widowiskowo-sportowej przy ZST (1996–1999)
ok. 80 000 tys.
– przejście pod torami kolejowymi (1991–1996)
ok. 20 000 tys.
– oddanie do użytku nowoczesnej centrali telefonicznej cyfrowej
na 2600 numerów,
– nowy obiekt Nadleśnictwa, ul. T. Michałka,
– nowy obiekt ZUS, ul. Mickiewicza
62 000 tys.
–Dom Pielgrzyma pod Klasztorem,
–
–
–
–
–
148
Kazimierz Kuźniar
– nowy obiekt BOŚ,
– budowa masztu radiowo-telewizyjnego za cmentarzem
o wysokości 120 m (2000–2001),
– dalsza budowa:
a) odcinków kanalizacji (ul. Studzienna, Rzeszowska, Ogrodowa, św. Jana z Dukli,
Zmuliska, kpt. Kuczka, Br. Zawilskich, os. Opalińskiego, ul. Moniuszki, Borki, Sikorskiego, Nizinna, 28 Maja, Matejki, Kossaka, Sandomierska),
b)wodociągów (ul. Podolszyny, połączenie ul. Lipy i Podolszyny, Słoneczna i Zielona),
c) dróg i chodników (ul. Opalińskiego, Podleśna, Górna, Sikorskiego, Rzeszowska,
Skłodowskiej, cz. ul. Moniuszki, Borki, św. J. z Dukli, Zmuliska, Ogród Jordanowski,
os. Witosa, parking pod Klasztorem, os. Chałupki, ul. Kopernika, Popiełuszki, T. Michałka, Jarosławska, Sanowa, Rynek, plac przed MDK,
– rozpoczęcie budowy basenu.
PS Ze względu na brak kompletu szczegółowych danych niektóre wartości podane
są szacunkowo, okresy realizacji w przybliżeniu, a mniejsze zadania pominięto.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
Zakłady Przemysłu Owocowo-Warzywnego „Hortino” II.
Oczyszczalnia ścieków (zdjęcie z archiwum miasta).
149
150
Kazimierz Kuźniar
Szkoła Podstawowa nr 2.
Przychodnia lekarska nr 1, ul. Kołłątaja.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
Supermarket PSS „Pod Kasztanami”.
Osiedle przy ulicach Klasztornej i Broniewskiego.
151
152
Kazimierz Kuźniar
Inspektorat Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Obiekty byłej Spółdzielni Kółek Rolniczych, ul. Podolszyny.
Budowa i rozbudowa miasta Leżajska w 2. połowie XX wieku
153
Przypisy
K. Kuźniar, Epizody z życia miasta i mieszczan (1944–1950), Raptularz, nr 4, 1997, s. 2.
K. Kuźniar, Rozbudowa miasta Leżajska w II p. XX wieku, Raptularz, nr 26, 2003, s. 11–
1
2
17.
T. Bieda, Pierwsze lata niepodległości w regionie leżajskim, [w:] Z dziejów Leżajska i okolic, red. Z. Andres, Rzeszów 1980, s. 134.
4
K. Kuźniar, Rozbudowa…, dz. cyt., s. 17.
5
K. Kuźniar, Epizody…, dz. cyt., s. 34.
6
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 listopada 1955 roku w sprawie utworzenia
powiatu leżajskiego i ropczyckiego oraz zmiany granic niektórych powiatów w woj. Rzeszowskim (Dz.U. nr 44, poz. 283).
7
S. Padowicz, Leżajsk wykorzystał swoją szansę, [w:] Almanach Leżajski, wyd. spec., 1984,
s. 32–37.
8
W. Duda, Rozwój przestrzenny miasta, [w:] Almanach Leżajski, wyd. spec., 1984, s. 42.
9 Uchwała Rady Ministrów nr 302 z dnia 6 września 1966 roku w sprawie utworzenia funduszu aktywizacji małych miast (MP nr 56, poz. 271) i Rozporządzenie Rady Ministrów nr 322
z dnia 25 września 1966 roku w sprawie utworzenia funduszu miejskiego w miastach nie stanowiących powiatu (Dz.U. nr 54, poz. 322).
10
K. Kuźniar, Rozbudowa…, dz. cyt., s. 38.
11
Tamże, s. 39–41.
12
Z. Szurkawski, Leżajsk w Polsce Ludowej, [w:] Z Dziejów Leżajska i okolic, red. Z. Andres, Rzeszów 1980, s. 164.
13
Tamże, s. 165.
14
Tamże, s. 166–168.
15
Wywiad E. Zwierzchowskiej ze Stanisławem Boroniem, Budowaliśmy na piasku, Sztafeta nr 46 z 19 listopada 1998 roku.
16
Synteza miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego miasta Leżajska (plan do 1990 roku) opracowana przez Wojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego
w Rzeszowie. Materiał na sesię WRN w 1979 roku.
17
S. Padowicz, Leżajsk wykorzystał …, dz. cyt., s. 32.
18
Wykaz opracowano na podstawie materiałów Urzędu Miejskiego w Leżajsku zamieszczonych w Biuletynie Miejskim.
3
Źródła i dokumenty
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 listopada 1955 roku w sprawie utworzenia powiatu
leżajskiego i ropczyckiego oraz zmiany granic niektórych powiatów w woj. Rzeszowskim
(Dz.U. nr 44, poz. 283).
Rozporządzenie Rady Ministrów nr 322 z dnia 25 września 1966 roku w sprawie utworzenia
funduszu miejskiego w miastach nie stanowiących powiatu (Dz.U. nr 54, poz. 322).
Uchwała Rady Ministrów nr 302 z dnia 6 września 1966 roku w sprawie utworzenia funduszu
aktywizacji małych miast (M. P. nr 56, poz. 27,).
Program wyborczy miasta Leżajska na lata 1966–1970, Leżajsk, maj 1965.
Program wyborczy miasta Leżajska na lata 1969–1973, Leżajsk, marzec 1969.
154
Kazimierz Kuźniar
Synteza miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego miasta Leżajska, plan
perspektywiczny 1990. Informacja dla radnych WRN w Rzeszowie opracowana przez
Wojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego w latach 1977–1978.
Raport Burmistrza Miasta Leżajska o stanie miasta w okresie 27 maja 1990 – 27 maja 1994,
Biuletyn Miejski, nr 5 z 1994 roku.
Przegląd inwestycji i remontów miasta Leżajska w latach 1994–1998, Biuletyn Miejski, nr 9,
1998.
Roczne plany społeczno-gospodarczego rozwoju miasta Leżajska w latach 1966–1988, archiwum UM Leżajsk.
Opracowania Urzędu Statystycznego w Rzeszowie:
– Podstawowe dane statystyczne według miast i gmin za 1996 rok, Rzeszów 1997.
– Raport z wyników spisów powszechnych w 2002 roku, województwo podkarpackie,
Rzeszów 2003.
– Województwo podkarpackie – podregiony, powiaty, gminy 2006 rok, Rzeszów 2006.
Bibliografia
Almanach Leżajski (AL), zeszyty nr 1–9 z lat 1982–1987, wyd. TMZL.
Brzuzan J., Znany w kraju i w świecie – Browar Leżajsk, [w:] AL, nr 8, 1986.
Bieda T., Pierwsze lata niepodległości w rejonie leżajskim, [w:] Z dziejów Leżajska i okolic, red.
Z. Andres, Rzeszów 1980.
Czekierda J., Rozwój gospodarki komunalnej w Leżajsku, [w:] AL, nr 1, 1982.
Duda W., Rozwój przestrzenny miasta, [w:] AL, wyd. spec., 1984.
Duda W., Rozrost przestrzenny i ludnościowy miasta Leżajska ze szczególnym uwzględnieniem
okresu po II wojnie światowej, praca dyplomowa, Rzeszów 1995.
Duda W., Stan i perspektywy rozwoju infrastruktury miasta Leżajska, [w:] AL, nr 7 i 8.
Góral M., Aktywizacja gospodarcza miasta i osiedli w powiecie leżajskim, 1973, kopia u autora.
Góral M., Działalność gospodarcza w mieście Leżajsku, szkic do monografii, Leżajsk, 1989.
Kawałko M., Leżajskie Silikaty, [w:] AL, nr 3, 1983.
Kiełbowicz D., Pierwszy po wojnie…, czyli o LWTP, [w:] AL, nr 4, 1984.
Kuźniar K., Epizody z życia miasta i mieszczan (1944–1950), Raptularz, nr 4, 1997.
Kuźniar K., Rozbudowa miasta Leżajska w II p. XX wieku, Raptularz, nr 26, 2003.
Łuszczki T., Rys rozwoju zakładów przemysłowych miasta Leżajska w okresie 35-lecia PRL, praca dyplomowa, 1979.
Padowicz S., Leżajsk wykorzystał swoją szansę, [w:] AL, wyd. spec., 1984.
Parobek A., Śnieżynka znakiem firmowym zakładu, [w:] AL, nr 5, 1984.
Piegdoń J., Od cylicji do sumaka, [w:] AL, nr 7, 1985.
Skrzypińska-Tracz E., Zakłady Chemiczne „Organika – Sarzyna”, cz. I i II, [w:] AL, nr 6 i 7,
1985.
Z. Szurkawski, Leżajsk w Polsce Ludowej, [w:] Z dziejów Leżajska i okolic, red. Z. Andres, Rzeszów 1980.
155
Grażyna Wadas
Zarys historii Nowej Sarzyny
Tereny gminy Nowa Sarzyna od niepamiętnych
czasów porastała prastara puszcza, nazwana później
Sandomierską. Pierwsze ślady osadnictwa na piaszczystych brzegach Sanu pochodzą już z okresu neolitu (4500 p.n.e.). Była to koczownicza ludność myśliwska, posługującą się głównie łukiem. Później,
w okresie brązu, teren zamieszkiwali Prasłowianie
związani z tzw. grupą tarnobrzeską kultury łużyckiej.
Znalezione w Leżajsku monety z okresu wpływów
kultury rzymskiej, świadczą o przebiegającym tędy
szlaku handlowym. W okresie tzw. wędrówki ludów, czyli przemieszczania się
plemion Germanów, Hunów i Awarów (IV–VI w. n.e.), nastąpił zastój w osadnictwie, a nawet opuszczanie przez ludność doliny Sanu.
Znaczne ożywienie osadnictwa na terenie południowo-wschodnich krańców Puszczy Sandomierskiej nastąpiło dopiero w wiekach XIV i XV, kiedy
to wodny szlak handlowy, jakim był wówczas San, zaczął przyciągać osadników
z Ziemi Sandomierskiej, Śląska, Mazowsza i Wołoszczyzny. Mieszkańcami tych
terenów była wówczas ludność pochodzenia polskiego i ruskiego. Obszar puszczy stanowił naturalną granicą między Polską i Rusią, o którą toczono liczne
spory i utarczki.
Względny spokój zapanował tu dopiero w 1340 roku, kiedy to Kazimierz
Wielki przyłączył do Polski Ruś Halicką. Obszary puszczańskie stały się dobrami królewskimi, na których rozpoczęto akcję lokowania nowych osad służebnych
na prawie niemieckim. Jedną z nich była Sarzyna – lokowana w 1390 roku. Według legendy wieś utworzyło 24 gospodarzy, z których każdy musiał wykarczować i uprawiać 100 morgów lasu. Od 1433 roku wieś weszła w dzierżawę wojewody sandomierskiego Spytka z Tarnowa i Jarosławia herbu Leliwa, a następnie
jego potomków.
Położenie wsi w głębokiej puszczy miało decydujący wpływ na zajęcia ludności, która zajmowała się głównie wyrębem lasu, bartnictwem, rybołówstwem
i zbieractwem, stopniowo wprowadzając uprawę wydartych puszczy pól. Rozległe obszary Puszczy Sandomierskiej, bogate były we wszelkie dobra leśne,
156
Grażyna Wadas
w tym dziką zwierzynę, na którą w 1397 i 1410 roku polował król Władysław
Jagiełło. W roku 1565 na terenie ówczesnego przysiółka Sarzyny, a dzisiejszej
Rudy Łańcuckiej rozpoczęto wytop żelaza z występujących tu obficie rud darniowych.
W roku 1595 został wybudowany w Sarzynie pierwszy kościół, a 3 lata później utworzono parafię rzymskokatolicką.
Wieki XVI i XVII przyniosły plagę najazdów. Najpoważniejszy był najazd
Tatarów z 1524 roku, kiedy to Leżajsk i okoliczne miejscowości zostały zrównane z ziemią. W początkach XVII w. doszło do konfliktu zbrojnego pomiędzy
panem na Łańcucie Stanisławem Stadnickim, zwanym „diabłem łańcuckim”,
a starostą leżajskim Łukaszem Opalińskim. W wyniku zaciętych walk Leżajsk
ponownie został spalony, a chłopi z Sarzyny przez dwa lata nie mogli pod karą
śmierci obsiewać pól. Po zakończeniu wojny magnackiej na tereny starostwa
w 1624 roku spadł kolejny atak Tatarów, a w latach 1655–1656 dwukrotnie przeszły tędy wojska Karola Gustawa. Podczas drugiego przemarszu doszło w okolicy Sarzyny do bitwy, w której licznie brali udział chłopi z tej i innych miejscowości, zadając Szwedom dotkliwe straty. Niestety w następnym roku teren
starostwa zaatakowały wojska węgierskie pod dowództwem Stefana Rakoczego,
zaś w roku 1702 nastąpił ponowny najazd Szwedów. Wymienione konflikty zrujnowały gospodarkę i przyczyniły się do upadku okolicznych terenów.
Już po pierwszym rozbiorze z roku 1772 obszar Sarzyny, znalazł się w rękach Austriaków, którzy prowadzili systematyczną politykę kolonizacyjną, wykupując ziemię od zubożałych Polaków. Powstały wówczas liczne kolonie niemieckie m.in. Konigsberg w Woli Zarczyckiej, Niemcy w Łukowej, Hirsbach
w Jelnej.
Od 1835 roku proboszczem parafii w Sarzynie był ksiądz Marceli Śleczkowski – postać niezwykle ciekawa. Był on członkiem Towarzystwa Literackiego w Krakowie. Piastował także godności: kanonika Kapituły Krakowskiej,
Penitencjariusza Papieskiego, był także postulatorem kanonizacji św. Józefa
Kuncewicza – kanonika przemyskiego. Ksiądz Śleczkowski posiadał również
nadany przez papieża przywilej udzielania odpustów oraz błogosławieństwa
papieskiego.
W 1840 roku pobliską Łętownię nabył baron Wilhelm Hompesch, austriacki magnat, z którego inicjatywy we wsi upowszechniło się koszykarstwo. Po jego
śmierci, włości przejął jego syn Ferdynand. Przedsiębiorczy magnat był inicjatorem budowy linii kolejowej z Rozwadowa do Przeworska, którą ostatecznie
oddano do użytku w 1900 roku.
Zakończenie I wojny światowej przyniosło długo oczekiwaną niepodległość,
ale stało się to kosztem ogromnych strat. Położona w pobliżu granicy zaborów
Zarys historii Nowej Sarzyny
157
Sarzyna, znalazła się w centrum walk. Wieś przechodziła z rąk do rąk, ciągle
będąc pod ostrzałem. Po niemal roku drobnych starć, Rosjanie postanowili zaatakować w dniu 16 maja 1915 roku. Natarcie utknęło jednak w krzyżowym
ogniu artylerii austriackiej. Rosjanie, tracąc dużą liczbę żołnierzy, zostali zmuszeni do wycofania się. W wyniku kilkudniowej bitwy Sarzynę strawił ogromny
pożar, a większość ludności ewakuowano do pobliskich miejscowości. Ostatnim
akcentem wojny w Sarzynie było rozbrojenie przez chłopów posterunku żandarmerii stacjonującego na terenie Rudy Łańcuckiej oraz obsadzenie poczty
i stacji kolejowej. Miało to miejsce 2 listopada 1918 roku.
Po odzyskaniu niepodległości mieszkańcy Sarzyny i pobliskich miejscowości borykali się z wieloma trudnościami. Mało urodzajne ziemie nie wydawały
dużych plonów, dlatego na szerszą skalę rozwinęło się koszykarstwo. Bardziej
dynamiczny rozwój okolic Sarzyny nastąpił dopiero od 1937 roku, kiedy to ówczesne Ministerstwo Spraw Wojskowych podjęło decyzję o budowie zakładów
chemicznych, mających produkować nitrozwiązki. Fabryka miała być jednym
z wielu zakładów przemysłowych, które powstały na terenie województw: lwowskiego, lubelskiego, krakowskiego i kieleckiego w ramach Centralnego Okręgu
Przemysłowego. Inicjatorem i twórcą COP-u był ówczesny wiceminister inż.
Edward Kwiatkowski, zaś celem odbudowa i rozbudowa potencjału ekonomicznego odrodzonego państwa. Fabryka w Sarzynie rosła w bardzo szybkim tempie,
zatrudniono tu wielu specjalistów przybyłych z całego budowę osiedla mieszkaniowego – zalążka dzisiejszego miasta. W 1939 roku stały już budynki fabryczne, rozpoczął się montaż instalacji i aparatury chemicznej.
Niestety krótki okres rozwoju regionu przerwał wybuch II wojny światowej.
W dniu 13 września 1939 roku wojska niemieckie wkroczyły do zakładu. Nastąpił natychmiastowy demontaż urządzeń, wywiezionych następnie w głąb Rzeszy. W pustych budynkach okupanci zorganizowali magazyn broni i amunicji,
zmuszając okoliczną ludność do przymusowej pracy. Odmówienie pracy karane
było śmiercią, czego przykładem jest fakt rozstrzelania z tego powodu pięciu
mieszkańców Sarzyny.
W czasie okupacji w Sarzynie i pobliskich miejscowościach w krótkim czasie powstały oddziały Armii Krajowej. Okupacja oraz działania wojenne spowodowały na terenie fabryki ogromne straty. Zniszczeniu uległa elektrownia,
budynki produkcyjne i mieszkalne, spaliło się 50 ha lasu. W lipcu 1944 roku,
po ośmiogodzinnej bitwie do zakładu wkroczyli Rosjanie. Nie zastali tu broni
i amunicji, gdyż ta została wcześniej przez Niemców wywieziona. Oczyszczaniem terenu fabryki z min i resztek amunicji zajęli się żołnierze Wojska Polskiego. Następnie zarząd objęły Zakłady Chemiczne Boruta w Zgierzu – jeden z głównych przedwojennych udziałowców inwestycji.
158
Grażyna Wadas
Rozpoczął się okres intensywnej odbudowy zakładu i budowy dwóch osiedli mieszkaniowych. Pierwszym dyrektorem fabryki został mgr inż. Stanisław
Opałko. Uruchomienie pierwszej produkcji – wyrobów dla fotochemii miało
miejsce w 1954 roku. W latach 1955–1960 zakłady rozpoczęły wytwarzanie nitrozwiązków i tworzyw sztucznych m.in. polistyrenu i nowolaków. W latach
następnych uruchomiono produkcję chwastoksu – pierwszego rodzimego środka ochrony roślin, żywic epoksydowych i poliestrowych, a także wyrobów silikonowych, które były wówczas nowością na polskim rynku.
W latach osiemdziesiątych nastąpił ogromny rozwój produkcji środków
ochrony roślin, żywic epoksydowych i poliestrowych, a także wyrobów silikonowych. Opracowano wówczas i wdrożono wiele nowych technologii na preparaty krajowe, zaś dyrektor naczelny mgr inż. Władysław Piłat nawiązał współpracę ze znanymi w świecie firmami branży chemicznej. Dzięki temu zakłady
rozpoczęły produkcję preparatów opartych o nowoczesne zachodnie technologie. Dało to duże możliwości dalszego rozwoju – zakłady stały się największym
w kraju producentem środków ochrony roślin. W grudniu 2006 roku Zakłady
Chemiczne „Organika-Sarzyna” weszły w skład Grupy Kapitałowej „Ciech”.
Równocześnie z zakładami rosły osiedla mieszkaniowe; oprócz domów mieszkalnych powstawała infrastruktura – wszystko co potrzebne było do życia mieszkańców: sklepy, przedszkola, żłobek, przychodnie, szkoły, obiekty sportowe i kulturalne. Z początkiem 1973 roku Nowa Sarzyna otrzymała prawa miejskie
i stała się centralnym ośrodkiem gminy. W roku 1976 w wyniku reformy administracyjnej do terenu miasta i gminy dołączono sołectwa Łętownia i Wola Zarczycka. Intensywny rozwój miasta potwierdziły: wyróżnienie uzyskane w 1984
roku w konkursie Mistrz Gospodarności i nagroda w wysokości 4,5 mln zł,
co stanowiło wówczas kwotę niebagatelną.
W wyborach przeprowadzonych w 1990 roku mieszkańcy miasta powołali
samorząd terytorialny, na czele którego stanął mgr Jan Krauz. Burmistrzem
miasta i gminy został inż. Jan Kida, sprawujący urząd do listopada 2007 roku.
Obecnie funkcję tą sprawuje Robert Gnatek.
Gmina rozbudowuje się w szybkim tempie, korzystając również z funduszy
unijnych. Wybudowano wodociągi i gazociągi, a także urządzenia kanalizacyjne. Na jesieni 2004 roku oddano do użytku największe inwestycje budowlane
ostatnich lat: szkołę podstawową w Jelnej i kompleks sportowy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Zarys historii Nowej Sarzyny
159
bibliografia
Kronika Miasta i Gminy Nowa Sarzyna.
Kronika Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Nowej Sarzynie.
Pażyra W., Kalendarium dziejów wsi Sarzyna, opracowanie niepublikowane, Nowa Sarzyna
1997.
Wadas G., Nowa Sarzyna zaprasza, Nowa Sarzyna 1992.
Wywiad ze Stanisławem Opałką, „Głos Chemika i Metalowca” 1981, nr 11.
Autor fotografii – Antoni Klein.
160
161
Jolanta Korasadowicz
Początki zorganizowanego czytelnictwa
w Leżajsku
Historia biblioteki to nie tylko historia instytucji, jej wewnętrznej i zewnętrznej organizacji, ale to też historia ludzi w niej pracujących. To także świadectwo
potrzeby czytelniczej, potrzeby rozwoju duchowego i intelektualnego użytkowników, dowód na to, jak wiele można osiągnąć w dziedzinie kultury czytelniczej
poprzez współpracę z ludźmi kultury oraz z licznymi instytucjami kultury. Historia biblioteki to długi czas pięknego rozwoju, ale i trudności pokonywanych
w imię upowszechniania kultury.
Tradycje czytelnictwa w Leżajsku zarówno wśród ludności polskiej, ruskiej,
jak i żydowskiej sięgają okresu zaborów.
W drugiej połowie XIX i na początku XX w. w Leżajsku działały m.in. Czytelnia Ludowa, dwa towarzystwa kasynowe – inteligencji i miejskie, Towarzystwo
Oświaty Ludowej, Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Towarzystwo
„Proświta” i biblioteka żydowska.
Pomysł powołania czytelni vel. biblioteki w Leżajsku zrodził się w połowie
XIX wieku. Z inicjatywy ks. Jana Kantego Skoczylasa 24 maja 1868 roku, została utworzona Czytelnia Ludowa. Do wzbogacania księgozbioru, który liczył ponad 700 tomów, przyczynili się mieszczanie, urzędnicy i duchowni, a wśród nich
Józef Szeliga, Jakub Sawicki, emerytowany poborca podatkowy Romuald Sernicki, ks. Juliusz Slosarz. Również mieszkańcy innych miast, przede wszystkim
księgarze i wydawcy lwowscy, ofiarowali czytelni książki, które zebrał i przywiózł do Leżajska Kajetan Jaśkiewicz. Dla Czytelni Ludowej wzniesiono dom
na Podklasztorzu, w którym znajdowała się czytelnia, sala widowiskowa oraz
magazyn. Jej otwarciu towarzyszyła podniosła uroczystość, poprzedzona nabożeństwem w kościele. W sali widowiskowej występowali miejscowi deklamatorzy, wokaliści, muzycy, po czym obecni mieszczanie zwiedzali czytelnię i magazyny biblioteczne1.
Liczba czytelników i wypożyczających ciągle wzrastała. Okazją do odwiedzenia czytelni było uczestnictwo w mszy św. i nabożeństwach. Zaraz po zakończeniu nabożeństw kościelnych mieszczanie oraz mieszkańcy wsi kierowali tam
swoje kroki. Na miejscu można było korzystać z czasopism, jak również wypożyczać je do domu.
162
Jolanta Korasadowicz
Przy czytelni działał teatr amatorski. Wystawiano w nim sztuki współczesne
autorów polskich i jednoaktówki dramaturgów obcych, przeważnie komedie.
Przykładowo, w dniu 19 listopada 1887 roku na deskach teatru wystawiono:
„Onufrego”, „Flisaków” i „Tatuś pozwolił”. Sztuki te spotkały się z wielkim uznaniem2. Zachęceni pozytywnym przyjęciem przez publiczność, aktorzy wystawili kolejne przedstawienia 17 grudnia 1887 roku: „Po kweście”, „Kalosze”, „Na
wędkę”; dochód przeznaczony został na straż ogniową w Leżajsku3.
Po śmierci założyciela sytuacja czytelni uległa pogorszeniu. Zaniedbano
starania o ochronę księgozbioru, który z czasem pomniejszał się. Zarządzanie
nim przejęło kierownictwo Sodalicji Mariańskiej Panów, które uznało go za swoją własność. Wznowienie działalności czytelni nastąpiło podczas obchodów
sprowadzenia prochów Adama Mickiewicza na Wawel. Czytelnia ta otrzymała
imię Adama Mickiewicza, a w 1898 roku, podczas obchodów setnej rocznicy
urodzin wieszcza, rozdawano mieszkańcom okolicznych wsi „Pana Tadeusza”.
Po tych uroczystościach odtworzono księgozbiór i uruchomiono wypożyczenia4. Nastąpiło to w 1910 roku, kiedy powstała pierwsza biblioteka publiczna.
Szczególną okazją ku temu były uroczystości związane z odsłonięciem tablicy
pamiątkowej na budynku magistratu upamiętniającej 500-lecie bitwy pod Grunwaldem. Na tablicę tę fundusze zebrano ze sprzedaży „cegiełek” z podobizną
króla Władysława Jagiełły. Za niewykorzystane środki zakupiono 150 książek
do nowej biblioteki. W ten sposób za doradą miejscowego nauczycielstwa zapoczątkowano biblioteczną działalność w mieście5. Biblioteka mieściła się w salce na zamku starościńskim, w tak zwanych stajniach królewskich przy kasynie.
Czynna była tylko w niedzielę, a zajmował się nią społecznie nauczyciel szkoły
realnej. Korzystali z niej mieszkańcy miasta oraz miejscowa inteligencja (nauczyciele i urzędnicy). Warto podkreślić, że wielu mieszkańców było zaangażowanych w czytelnictwo, a wśród nich: Karol Mądry – nauczyciel, P. Terlikowska, Zygmunt Przybylski, Maria Hoduńkowa, Urbański – nauczyciel,
Stanisława Karasińska6.
W Leżajsku życie kulturalne prowadzone było również wśród ludności ukraińskiej. Jego inspiracją była działalność Lwowskiego Towarzystwa „Proświta”,
które postawiło sobie za cel oświecenie ludu. Wydawano książeczki o różnej tematyce np.: opowiadania, wiersze, powieści, poradniki prawnicze, lekarskie,
weterynaryjne. „Proświta” zakładała czytelnie we wsiach i miasteczkach, gdzie
schodzili się ludzie na czytanie książek i czasopism, organizowano też dyskusje,
odczyty, koncerty, wystawy. W 1905 roku w Leżajsku zostało założone koło tego
towarzystwa z inicjatywy leżajskiego parocha Aleksandra Pasławskiego. Rozpoczęto starania o miejsce na Dom Ludowy, którego fundatorem była społeczność
ruska miasta i parochii leżajskiej. W 1913 roku wybudowano „Narodnyj Dim”
Początki zorganizowanego czytelnictwa w Leżajsku
163
(Dom Ludowy) naprzeciw cerkwi według projektu miejscowego architekta Lwa
Szelewicza7.
Jest to budynek piętrowy zbudowany na rzucie litery L, z zaokrąglonym narożnikiem, ozdobiony ładną eklektyczną elewacją z neoromańskimi oknami.
W elewacji południowej wyróżnia się ryzalit z podwójnym szczytem z dwiema
wieżyczkami8. Organizowano w nim okolicznościowe bale, wystawy oraz koncerty. Znalazły się tam również pomieszczenia dla biblioteki oraz dla sklepów
i pomieszczenie dla stróża9. W 1925 roku powstała filia miejscowej „Proświty”
z dobrze wyposażoną biblioteką, która stała się „wędrowną” na obszarze parochii leżajskiej. Przy kole zainteresowań „Ridnoj Szkoły” zorganizowano w budynku „Proświty” bibliotekę dziecięcą. Członkowie leżajskiej „Proświty” zorganizowali też czytelnie w Kuryłówce, Ożannie, Rzuchowie, Dąbrowicy, Dębnie
oraz w innych miejscowościach10. W 1929 roku parochem leżajskim został Michał Dygdalewicz, który wiele uwagi poświęcał działalności oświatowo-kulturalnej, a w uaktywnienie życia społecznego wiele wysiłku włożył Iwan Simko,
organizator chóru cerkiewnego, koncertów i wystaw. W budynku „Proświty”
oprócz ww. koła zainteresowań działało też Towarzystwo „Silskyj Hospodar”,
Towarzystwo „Ług” oraz orkiestra dęta. Dyrygentem chóru cerkiewnego oraz
kierownikami czytelni „Proświta” byli: Lew Szelewicz, Iwan Simko, Bronisław
Hajduk, Włodzimierz Przytocki.
Spośród bibliotek znajdujących się w mieście utrzymywanych przez organizacje społeczne, „Proświta” znajdowała się na drugim miejscu pod względem
liczby woluminów oraz stałych czytelników. Pod koniec lat 30. posiadała ona
946 woluminów oraz 153 stałych czytelników. Niestety, w latach 30. zaczęło dochodzić do konfliktów między Polakami a Ukraińcami. Za działalność antypolską w sierpniu 1939 roku zakazano działalności „Proświty” w Leżajsku i okolicy oraz zamknięto i zapieczętowano „Narodnyj Dim”11.
Podczas II wojny światowej działalność „Proświty” została zakończona.
Jej spuściznę objęło Ukraińskie Towarzystwo Oświatowe, które prowadziło ożywioną działalność kulturalno-oświatową. Po wojnie nastąpiła akcja przemieszczania się Ukraińców z Leżajska. Budynek „Proświty” został przejęty przez władze miasta.
Obok polskiej i ukraińskiej inteligencji, również wśród społeczności żydowskiej tworzono kulturalne instytucje i stowarzyszenia. Przed I wojną światową
powstała m.in. czytelnia dla Żydów pod auspicjum Stowarzyszenia Żydowskiego „Turbut” i adwokata krajowego dr. A. Bergera. Biblioteka mieściła się przy ul.
Górnej. Korzystała z niej młodzież żydowska, jak również polska. Biblioteką
zarządzali Żydzi akademiccy: Leib Reichentahl, Aron Ader, Horn, Altschüller,
Spatz12.
164
Jolanta Korasadowicz
Stowarzyszenie Żydowskie „Turbut” zgromadziło w swojej placówce około
1500 woluminów w tym: 800 tomów w języku polskim, 300 tomów w języku
hebrajskim i 350 tomów w języku jidysz. Liczba czytelników wynosiła 120. Kierownikiem tej biblioteki był Geller Gedale13.
Ponadto w Leżajsku istniała także biblioteka Związku Rezerwistów, która
posiadała 50 tomów, a korzystało z niej 56 czytelników. Kierownikiem biblioteki by Julian Gosler14.
Ten stan przetrwał do wybuchu I wojny światowej. Dramatyczne były dalsze
losy ludności i jej mienia. Wiele dóbr kultury zaginęło, a wśród nich zbiory biblioteczne.
Po zakończeniu działań wojennych podjęto prace zmierzające do odbudowy
księgozbioru i wznowienia czytelnictwa. Gromadzono lektury, beletrystykę i wydawnictwa popularnonaukowe początkowo w ramach darowizn od społeczeństwa, a potem ze skromnych dotacji władz miasta i urzędów oraz instytucji.
Korzystano z doświadczeń Towarzystwa Szkół Ludowych (TSL) i Towarzystwa
Czytelni Ludowych.
Skromne dokumenty z lat minionych potwierdzają, że w latach II Rzeczypospolitej w Leżajsku działalnością kulturalno-oświatową oraz prowadzeniem
bibliotek zajmowały się nadal TSL, Towarzystwo „Proświta”, Stowarzyszenie
„Turbut” i Związek Rezerwistów.
Bezcenna była też działalność bibliotek szkolnych, a szczególnie ta przy leżajskim Gimnazjum. Od początku jej istnienia gromadzono książki pochodzące z darów: czytelni im. Tadeusza Kościuszki w Leżajsku i posła Bolesława Żardeckiego. W latach 1913–1914 biblioteka szkolna powiększała się dzięki darom
dr. Grochowskiego i A. Topolskiego z Leżajska. W związku z różnorodnością
treści, zasób biblioteczny podzielono na dwa działy: bibliotekę nauczycielską
i bibliotekę polską uczniów. W kolejnych latach biblioteka powiększała swoje
zasoby dzięki zakupom i darom wielu instytucji oraz osób prywatnych. Lata
1930–1931 to następny podział liczącej ponad 3000 tomów biblioteki na nauczycielską, uczniów (polską, ruską i niemiecką)15.
Powolny, ale systematyczny rozwój czytelnictwa w mieście, prowadzony społecznym wysiłkiem, został przerwany przez wybuch kolejnej, II wojny światowej.
Losy zbiorów zostały przesądzone. Na podstawie zarządzenia władz okupacyjnych z 19 grudnia 1939 roku, wszelkie księgozbiory miały być złożone w urzędach powiatowych.
Podobny los czekał także leżajską bibliotekę, która posiadała około 5000
tomów. Ostatni bibliotekarz, Józef Baj, z pomocą nauczycieli i mieszkańców
przystąpił do ratowania zbiorów. W czasie od 15 IX do 10 X 1939 roku książki
wynoszono nocą do wielu prywatnych domów. Wydarzenia te m.in. tak wspo-
Początki zorganizowanego czytelnictwa w Leżajsku
165
mina Antoni Wojnar: „... przekazując książki poszczególnym osobom – podkreślano, że książki te mają wśród Was podtrzymywać patriotyzm i wiarę, że Hitler wojnę przegra, a po wojnie książki trzeba zwrócić do przyszłej biblioteki
miejskiej”. Duży udział w tej akcji mieli między innymi sędzia Stanisław Poliwka – prezes TSL oraz zasłużony pedagog i działacz kultury Roman Szczupak16.
W podobny sposób ratowano księgozbiór Gimnazjum.
Nastały trudne lata okupacji. Mimo zakazów, książki nielegalnie krążyły
między mieszkańcami miasta. Czekano na zakończenia tego dramatu. Zbliżało
się wyzwolenie.
Aby zagoić rany zadane kulturze polskiej przez okupanta, należało przede
wszystkim zorganizować na terenie miasta bibliotekę, by podnieść czytelnictwo
wśród mieszkańców, gdyż „książka to pokarm dla ducha”.
Przypisy
A. Zielecki, Leżajsk w okresie zaborów (1772–1918), [w:] Dzieje Leżajska, K. Baczkowski,
J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 306–307.
2
D. Garbacz, L. Witkowska, Leżajszczyzna przełom wieków, Stalowa Wola 2000, s. 149.
3
Tamże, s. 150.
4
A. Zielecki, Leżajsk w okresie zaborów…, dz. cyt., s. 307.
5
J. U. Urbański, Leżajskie Biblioteki, „Nowiny Rzeszowskie”, maj 1987.
6
K. Gdula, Fragment ze „Wspomnień z mroków pamięci”, „Biuletyn Miejski” Leżajsk,
październik 1997, Nr 8 (58), s. 4–5.
7
J. Półćwiartek, Społeczność ukraińska w Leżajsku i okolicy, [w:] Dzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 507–508.
8
Zabytki: Miejska Biblioteka http://www.lezajsk.um.gov.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=72 (2. czerwca 2008).
9
J. Półćwiartek, Społeczność ukraińska w Leżajsku..., dz. cyt., s. 509.
10
Tamże, s. 510–511.
11
Tamże, s. 512–513.
12
K. Gdula, dz. cyt., s. 4–5.
13
J. Półćwiartek, Społeczność ukraińska w Leżajsku..., dz. cyt., s. 513.
14
J. Hampel, Życie ekonomiczno-społeczne i stosunki polityczne w okresie II Rzeczpospolitej, [w:] Dzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 456.
15
Z. Andres, Gimnazjum i Liceum w Leżajsku 1912–2002, Leżajsk–Rzeszów 2003, s. 48.
16
Referat: 25 lat działalności bibliotek publicznych powiatu leżajskiego, 3.05.1972 roku,
s. 2. (archiwum MB).
1
166
167
Iwona Tofilska, Zofia Buczkowska
Wspomnienia działalności Zespołu Pieśni i Tańca
„Chałupnik” w latach 1954–1974
Rozmowa z byłymi członkami zespołu:
Natalią Białkowską, Urszulą Brzuzan, Janem Brzuzanem,
Ewą Korasadowicz, Anną Krysą i Tadeuszem Węgrzyńskim
Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku dało początek rozwojowi działalności kulturalnej będącej swoistą manifestacją polskości tradycji oraz
patriotyzmu.
Jej dynamiczny rozwój zahamował wybuch drugiej wojny światowej, a co za tym
idzie okupacja niemiecko-radziecka. Zarówno Niemcy, jak i ZSRR prowadziły
politykę mającą na celu zniszczenie polskości, a w szczególności polskiej kultury, nauki i sztuki. Zniszczenie kultury i tradycji powodowało unicestwienie narodu. Zamknięto uniwersytety, szkoły, teatry, biblioteki i czytelnie oraz zakazano działalności towarzystwom kulturalno-oświatowym. Leżajsk znalazł się pod
okupacją niemiecką i stał się częścią utworzonego w 1939 roku Generalnego
Gubernatorstwa.
Kultura przestała istnieć w sposób widoczny dla okupantów. Polskość bowiem rozwijała się w ukryciu, a poprzez komplety tajnego nauczania docierała
do młodego pokolenia Polaków.
W Leżajsku po wyzwoleniu utworzony został Komitet Organizacyjny Biblioteki Miejskiej, który rozpoczął zbiórkę książek. Otwarcie biblioteki miało
miejsce 3 maja 1947 roku. Miesiąc przed jej otwarciem utworzono Księgarnię
Spółdzielni „Kultura”, która istniała do 31. 07. 1950 roku. Jej kierownikiem został Józef Zygmunt. Działalność księgarni była ewenementem w skali kraju. Z inicjatywy mieszkańców Leżajska utworzono również Amatorski Teatr Miejski,
którego kierownikiem został Terlecki. Od 1948 r. działała przy tartaku orkiestra
dęta.
Władze miasta od początku lat 50. podejmowały wiele działań w kierunku
utworzenia nowych zakładów pracy, co sprzyjało również rozwojowi kultury.
Postulowano o zagospodarowanie byłej garbarni przy ul. Sanowej, utworzenie
fabryki przetworów lnianych i konopnych, fabryki mebli przy tartaku itp. Wie-
168
Iwona Tofilska, Zofia Buczkowska
Zespół Pieśni i Tańca „Chałupnik” w czasie koncertu w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie.
le tych projektów nigdy nie zrealizowano, ale z czasem powstawały inne zakłady i spółdzielnie. Na przykład w 1950 roku powstała Konfekcyjna Spółdzielnia
Pracy „Jutrzenka”, Spółdzielnia Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Chałupnik”, Spółdzielnia Pracy Szewców i Cholewkarzy „Odrodzenie” oraz Spółdzielnia
Pracy „Ceramika”. Nowo powstałe spółdzielnie pracy angażowały się bezpośrednio w rozwój kultury w mieście. Stąd też największy rozkwit kultury przypada
dopiero na 2. połowę lat 50., kiedy to utworzono w Leżajsku międzyspółdzielczy
Klub „Kaprys” pod kierownictwem Natalii Białkowskiej.
Jakie były początki tworzenia Zespołu Pieśni i Tańca?
W 1954 r. Spółdzielnia Pracy „Chałupnik” zaproponowała Natalii Białkowskiej i Jerzemu Górskiemu utworzenie zespołu regionalnego. Początki były trudne, ale już w lipcu działał 30-osobowy zespół mandolinistów pod batutą Władysława Pieniążka. We wrześniu natomiast powstał Zespół Pieśni i Tańca,
składający się z 12 par. Pierwszą instruktorką była Danuta Dańczak. Władysław
Pieniążek prowadził już Orkiestrę Dętą przy Tartaku, jednocześnie był członkiem kapeli ludowej. Akompaniatorem przygrywającym do tańca na próbach
i występach zespołu był Jan Pieniążek.
Pierwszy skład zespołu: Józef Bazylewicz, Stefania Błądek, Budzyński, Bronisława Chłodnicka, Stanisław Cupiał, Alicja Dębicka, Natalia Dębicka, Henry-
Wspomnienia działalności Zespołu Pieśni i Tańca „Chałupnik”...
169
Zespół Pieśni i Tańca „Chałupnik” podczas parady 1–majowej na ulicach miasta Leżajska.
ka Horoszko, Urszula Kaczmarczyk, Bronisław Kozyra, Agnieszka Kulińska,
Halina Kusa, Tadeusz Kwieciński, Kazimiera Kwiecińska, Władysława Konstantynowicz, Maria Piziak, Jerzy Tupaj, Józefa Sztyrak, Czesław Rębacz, Stanisław
Warenica, Stanisław Latawiec, Stanisław Leszczyński.
Proszę przypomnieć, gdzie odbywały się próby Zespołu.
Próby odbywały się w wynajętych lokalach, najczęściej w budynku Gimnazjum oraz w magazynie domu Kisielewicza (obecnie restauracja Capri). Po szybkim remoncie 19 lutego 1955 r. odbyło się uroczyste otwarcie klubu. Klub przyjął nazwę „Chałupnik” od swej macierzystej Spółdzielni.
Kiedy i w jakich okolicznościach dołączył chór Romana Chorzępy?
W 1955 roku Roman Chorzępa utworzył 60-osobowy chór, który często
występował wraz z zespołem. We wcześniejszych latach założył i prowadził
mieszany chór parafialny. Pan Chorzępa był niezwykle utalentowanym muzykiem. Dzisiaj leżajszczanie znają pana Romana, bowiem od 70 lat był organistą,
początkowo w kościele farnym, a od 1968 roku w Klasztorze oo. Bernardynów
w Leżajsku. Podczas pracy w Sanktuarium Maryjnym prowadził chór kościelny, uczył śpiewu liturgicznego oraz organizował koncerty dla pielgrzymek i wycieczek.
Przy zespole działał tercet śpiewający prowadzony również przez pana Romana. W skład tercetu wchodziły piękne głosy: Ewy Korasadowicz, Irki Dec
170
Iwona Tofilska, Zofia Buczkowska
Zespół Pieśni i Tańca „Chałupnik” brał udział w otwarciu stadionu „SKRY” w Warszawie. Na
pierwszym planie p. Danuta Danczak – choreograf, p. Roman Chorzępa – chórmistrz i p. Jan
Pieniążek.
i Anny Naskręt. Tercet występował wspólnie z zespołem i chórem. Repertuar
tercetu był bardzo bogaty i obejmował nie tylko utwory polskojęzyczne, lecz
również piosenki w języku chińskim i rosyjskim.
W jaki sposób Zespół włączył się w aktywną działalność kulturalną Leżajska?
Często odbywały się spotkania z ciekawymi ludźmi kultury i sztuki. Zapraszaliśmy zespoły artystyczne z rożnych stron Polski i świata. Wyjeżdżaliśmy
na szkolenia w celu podniesienia poziomu artystycznego zespołu (do Rzeszowa,
Łańcuta, Sokołowa, Jarosławia, Warszawy). Zespół cyklicznie uczestniczył w obchodach świąt i w uroczystościach państwowych, w dożynkach powiatowych,
wojewódzkich i centralnych, oraz w akademiach okolicznościowych. Dożynki
były imprezą, na którą zespół wyjeżdżał rokrocznie. Na zaproszenie Związku
Zawodowego Rolników w Rzeszowie.
W naszej pamięci utkwił też Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów w 1955 r. w Warszawie. Spotkaliśmy tam zespoły z różnych części Polski
i świata m.in. z Korei i Chin. Niezapomniany był też wyjazd do Warszawy na centralne dożynki, gdzie widowisko dla społeczeństwa Warszawy i okolic przygotowane było na stadionie 10-lecia na ok. 1600 par. Wielokrotnie pisano o nas
Wspomnienia działalności Zespołu Pieśni i Tańca „Chałupnik”...
171
w gazetach, np. „Spółdzielczość Pracy”, „Dziennik Rzeszowski”, „Echo Krakowa” i inne.
Czy Zespół wyjeżdżał na obozy i zgrupowania taneczne?
W okresie wiosennym wyjeżdżaliśmy na wiosenne majówki odpoczywać
na łonie natury, natomiast na wakacjach organizowane były różnego rodzaju
zloty dla zespołów tanecznych. Jednym ze zlotów, który pozostał w naszej pamięci, to Zlot Młodzieży w Ostródzie zorganizowany z okazji 550. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Mieszkaliśmy pod namiotami i występowaliśmy w okolicznych miejscowościach.
Na czym polegała codzienna praca zespołu?
Spotykaliśmy się na próbach dwa razy w tygodniu. Próby były wyczerpujące, bo pani Dańczakowa starała się utrzymać wysoki poziom zespołu. Nagrodą
dla członków były tzw. cukierki, a była to możliwość zatańczenia ze swoim ulubionym partnerem dowolnych tańców po oficjalnych próbach zespołu.
Jaki był repertuar zespołu?
Zespół miał charakter ludowy, tańczyliśmy głównie tańce polskie narodowe
oraz regionalne: rzeszowskie, lubelskie, a także ukraińskie, rosyjskie wiązankę
tańców mołdawskich z chochołem i inne.
Czy społeczeństwo Leżajska i okolic korzystało z takiej rozrywki, jaką
proponował zespół?
Mieszkańcy naszego miasta bardzo licznie gromadzili się na akademiach
okolicznościowych, na wieczorach pieśni i tańca czy amatorskich przeglądach
zespołów spółdzielczych.
Zespół występował również w okolicznych miasteczkach i wsiach. Była to jedna z niewielu rozrywek, jaką mieli mieszkańcy małych miejscowości.
Zdjęcia zamieszczone w kronice pokazują zespół w pięknych strojach.
Czy Wasza działalność była sponsorowana przez miejscowe zakłady pracy?
Spółdzielnia „Chałupnik” przekazywała pieniądze na działalność klubu.
Dzięki tym funduszom, zespół miał piękne stroje a kapela doskonałe instrumenty. Często otrzymywaliśmy podziękowania za występy w różnych miejscowościach oraz nagrody pieniężne.
Rozmawiamy przede wszystkim o zespole, ale czy w klubie istniały jeszcze jakieś inne koła zainteresowań?
Tak, aktywne były kółka recytatorskie oraz plastyczne. Szczególnie kółko
plastyczne cieszyło się dużym zainteresowaniem. Prace wykonywane przez członków klubu eksponowano na wystawach, bardzo chętnie odwiedzanych przez
leżajszczan.
Prawdziwym przełomem dla klubu był rok 1958, kiedy to zespół przeniósł
się do „Proświty” (obecnie Biblioteka Publiczna).Budynek był duży, wszystkie
172
Iwona Tofilska, Zofia Buczkowska
koła zainteresowań miały swoje pomieszczenia stwarzające doskonałe warunki
do rozwinięcia działalności. Od tego momentu rozpoczęła się „złota epoka” w historii klubu. Organizowano liczne imprezy w karnawale, bale kostiumowe (na których bawiły się w dzień dzieci, a nocą starsi). Zabawy były urozmaicone występami artystycznymi w rodzaju skeczy, satyrycznych obrazków obyczajowych
oraz różnego rodzaju konkursów. W „Proświcie” znajdowała się duża sala ze sceną, co dawało możliwości prowadzenia szerokiej działalności artystycznej. Wówczas chór rozwinął skrzydła.
Jak Państwo zapamiętali obchody jubileuszu XX-lecia zespołu?
Zespół wystąpił w 1974 r. w kinie „Radość” na Koncercie Jubileuszowym.
W ramach tego koncertu zaprezentował poloneza pt. „Trzy pokolenia”, w którym
tańczyli najstarsi członkowie zespołu, młodzież oraz dzieci tych, którzy obchodzili jubileusz. Klub działał do początku lat 90., lecz w nowym, stale odmładzanym składzie. Starsi członkowie zespołu w większości założyli rodziny i wycofali się z aktywnego życia artystycznego. Ich miejsce zajęli młodzi, kontynuując
sztafetę pokoleń. Osobliwy jest fakt, że spośród członków zespołu powstało około 30 małżeństw.
Dziękujemy bardzo za rozmowę. Mamy nadzieję, że w przyszłości przypomnimy późniejsze losy Zespołu Pieśni i Tańca „Chałupnik”.
173
Stanisław Chmura
Na marginesie artykułu „Leżajski Pielgrzym”,
rzecz o budowie pomnika Jana Pawła II
w Leżajsku
W Almanachu 2/2008 ukazał się artykuł „Leżajski Pielgrzym” autorstwa
Kazimierza S. Ożoga, traktujący o zjawisku budowy pomników Janowi Pawłowi II w Polsce, a w Leżajsku w szczególności. Do interesującej analizy pomnika
pragnę dodać informacje, jak doszło do powstania pomnika.
Autor podkreśla zaskoczenie wyborem przez zakonników jednego z najbardziej uznanych rzeźbiarzy okresu powojennego prof. M. Koniecznego. W rzeczywistości historia powstania pomnika nie była taka prosta…
Pod koniec lata 1999 r. w Leżajsku dojrzewała myśl szczególnego upamiętnienia nadchodzącego Roku Milenijnego 2000. Inicjatorzy wywodzący się ze środowisk kościelnych i samorządowych powiatu leżajskiego zawiązali z dniem
5.11.1999 r. Stowarzyszenie Promocji Ziemi Leżajskiej „Milenium” z siedzibą
w budynku Starostwa. Materialnym efektem – głównym celem działalności Stowarzyszenia– miał być pomnik Chrystusa Króla, w założeniu dzieło okazałe,
monumentalne i o randze „powiatowej”. Szeroka promocja misji Stowarzyszenia,
m.in. na specjalnej konferencji w MCK, wywołała poparcie i zaangażowanie
wielu osób i instytucji, czyniąc stawiane cele możliwe do zrealizowania. W trakcie rozszerzania się możliwości Stowarzyszenia, Kustosz Klasztoru zgłosił dodatkowo pomysł budowy pomnika Jana Pawła II, zastrzegając, że jeśli będzie
to ponad siły Stowarzyszenia, to klasztor samodzielnie zrealizuje zamierzenie.
Do rozmów toczących się z pięcioma artystami dołączono wówczas pomysł budowy drugiego pomnika. Niespodziewanie 20.03.2000 r. w sytuacji wybranego
już i zaakceptowanego przez wszystkie urzędy samorządowe i Podkarpackiego
Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków miejsca lokalizacji pomnika Chrystusa Króla, a nawet wykonawcy i projektu w postaci figury, 10 radnych miasta
Leżajska zażądało zmiany lokalizacji. Spowodowało to zatrzymanie całej inicjatywy i skupienie się na budowie pomnika papieskiego. Podtrzymano propozycję
Kustosza usytuowania rzeźby przy klasztorze. Rozważane były dwa miejsca,
obecne oraz pod lasem przy wejściu na dróżki. Pamiętam, jak Kustosz określając wygląd oczekiwanego pomnika wziął album i wskazał na dwie fotografie
174
Stanisław Chmura
jako kanwę do modelu. Jednakże wybór autora nastąpił już przy poprzednim pomniku
i przesądziły walory artystyczne oraz koncepcja, choć muszę tu podkreślić, że i od strony
ekonomicznej ta oferta była korzystna. Biuletyn Miejski nie popełnił błędu, nie podając właściwego autora rzeźby lecz firmę reprezentującą, bo – i jest to ciekawostką – na tym etapie
tylko dwie osoby znały nazwisko twórcy. Prace
budowlane wykonały miejscowe firmy i leżajski
kamieniarz. Planowana tablica fundatorów
nie powstała. Profesor Marian Konieczny nie robił wizji w terenie, pracował na dokumentacji,
pomiarach i zdjęciach, które przygotowywaliśmy na bieżąco. Mimo „korespondencyjnej”
współpracy, przebiegała ona bardzo dobrze a efekt
tych prac pielgrzymi i turyści oceniają wysoko,
chwaląc artyzm dzieła. Na prośbę o. Efrema
Andrzeja Obruśnika – dyrektora Muzeum Prowincji oo. Bernardynów – uprosiłem Profesora
o pozostawienie nam pięknego modelu papieMakieta pomnika Chrystusa Króla skiego pomnika, który zasilił ciekawe zbiory
muzeum.
autorstwa prof. M. Koniecznego.
175
Stanisław Chmura
Kolonialny, bławatny, trafika i inne
Dla młodych trudne do wyobrażenia – nie było supermarketów, sklepów
internetowych i świecących reklam. Kiedy? – jeszcze niedawno. Niedawno –
bo cóż to jest w historii miasta kilkanaście
czy kilkadziesiąt lat? Cofnijmy się zatem w przeszłość przedwojenną. Jak wówczas leżajszczanie
żyli? Jaki był handel? Mówi się, że był w rękach
żydowskich – czy to prawda? W zdecydowanej
większości tak, lecz były też sklepy, które określano mianem – chrześcijańskie. Handel żydowski w Leżajsku opisuje między innymi Hanna Krall w swojej książce „Dowody na istnienie”. Skupię się więc na pozostałym.
Żydzi wspierali się wzajemnie, bronili własnych interesów. Najbardziej brzemiennym w skutki tego przykładem było zablokowanie przez grupę radnych
elektryfikacji miasta początkiem lat trzydziestych. A był już projekt i wykonawca – firma inż. Harrimana. Dlaczego? Bo było to zagrożeniem dla handlu
naftą. Ze smutnej tej historii żartowano sobie kuplecikiem autorstwa Tadeusza
Szulca:
Z elektryką sprawa znana,
czeka się na Harrimana,
a jak kraczą wszystkie kruki,
będą mieć ją nasze wnuki.
Prorocze okazały się te słowa. Czar lamp naftowych ostatecznie zniknął,
lecz nastąpiło to stosunkowo późno po wojnie. Obdarzane dziś sentymentem
nie mogły jednak konkurować ze światłem elektrycznym, no i czasem „filowały”, czego czarne efekty widać było na szkiełku.
W kamienicy Kisielewiczów przy ul. Mickiewicza 18 – jak wspomina były
właściciel – z lewej strony mieścił się sklep masarski Franciszki Karasińskiej,
a na zapleczu prowadzono jadłodajnię, w której serwowano wspaniały rosół.
W branży mięsnej nieco łatwiej było konkurować z uwagi na „niekoszerność”
wielu wyrobów. W prawej części kamienicy, z wejściem narożnym, był sklep
spożywczy Aleksandra Wyleżyńskiego. Z czasem powstała jego filia w Starym
Mieście. Kolejnym sklepem była drogeria Winnickiego, która potem dwukrotnie
176
Stanisław Chmura
zmieniała właścicieli. Najpierw przejął ją Zygmunt Peszkowski, a następnie dwaj
bracia z Poznańskiego. „Poznaniacy” byli zachęcani do osiedlania się w tych
stronach, a miało to na celu rozruszanie handlu. Szczególnie Stronnictwo Narodowe wspierało takie działania. W budynku również funkcjonowała restauracja z wyszynkiem Jana Zdeba oraz zakład fryzjerski. Kolejny zakład fryzjerski
w Leżajsku prowadził Jurzyniec na ul. Stawowej.
W sąsiadującej od północy oficynie zamkowej mieścił się sklep Składnicy
Kółek Rolniczych. Spółdzielnię tę organizował i rozwijał m.in. Józef Gröger, a odegrała ona bardzo istotną rolę podczas okupacji, bowiem znalazło w niej zatrudnienie ponad 70 osób, głównie kadra profesorska z zamkniętych przez okupanta
szkół. Dawało to środki do życia i chroniło przed wywózką na roboty przymusowe do Niemiec. Składnica prowadziła sklep spożywczy, żelazny i magazyn.
Józef Gröger wystarał się u Niemców o zezwolenie na podróże, nawet w godzinach policyjnych, „w celach handlu lnem i jego wyrobami”. Pozwolenia takie
były bardzo pomocne w pracy konspiracyjnej.
Nieopodal kamienicy Kisielewiczów, od południa, stał szereg malowniczych
drewnianych budek – dzisiaj jest tam księgarnia i sklep spożywczy. Zniknęły
one w latach sześćdziesiątych, ustępując miejsca „nowoczesnej architekturze”.
Pierwsza była budka Żyda zegarmistrza, druga – spożywcza Sawickiej, kolejna
to cukierenka Marii Tryczyńskiej, następnie był sklepik Tadeusza Jarosiewicza
Kolonialny, bławatny, trafika i inne
177
z prasą, dziennikami urzędowymi i wyrobami tytoniowymi, a ostatnia z artykułami papierniczymi należała do Piotra Barana.
Bliżej Rynku, w budynku narożnym przed dojściem do kościoła, był znany
żydowski sklep bławatny Anfanga. Właściciel we wrześniu 1939 r. kierowany
złym przeczuciem oferował, m.in. mojej babci, zaopatrzenie się w zapasy materiałów z zapłatą „kiedyś tam”. Nie mylił się, po ich wyjeździe sklep został rozbity. Rodzina moja nie skorzystała z oferty.
Rynek obfitował w sklepy. Polacy mieli tam jedynie kilka:
– „Aptekę pod Orłem” (pierzeja zachodnia), której właścicielem był Henryk
Kijas. Następny jej właściciel – Seweryn
Dańczak, przeniósł ją do wynajętego
od Lewinterów lokalu znajdującego się
w północnej przebudowanej oficynie
zamkowej, gdzie nieprzerwanie funkcjonuje do dziś, przeszedłszy okres
upaństwowienia i ostatnio prywatyzacji.
W budynku Starego Sądu (Rynek 32)
mieściły się:
– handel materiałami budowlanymi i węglem, który prowadził Górak,
– sklep bławatny, prowadzony przez małżeństwo Januszów z Poznańskiego,
– trafika – prowadzona przez burmistrza
majora Tadeusza Nizińskiego, sprzedająca wyroby monopolowe – tytoniowe w hurcie i detalu, m.in. znanej firmy „HerBeWo”.
Tytonie (przedni, średni, turecki), gilzy itp. można też było kupić u Żyda
Manka Greismana w drewnianym domu z podcieniami, stojącym prawie naprzeciw obecnej Szkoły Muzycznej. Z budynku tego nie pozostał żaden ślad,
gdyż we wrześniu 1939 został trafiony bombą lotniczą.
Podklasztor wyglądał zgoła inaczej, gdyż „za mostkiem” na rzeczce Jagodzie
nie było już sklepów i domów żydowskich. Ostatnim był, tuż nad Jagodą, dom
Spatza trudniącego się lichwą.
Największy sklep prowadził Władysław Haszto (pl. Mariacki 3), drugim był
tragicznie zmarłego Wocha, a trzecim – Lichtenberga (którego rodzina była tragicznie doświadczona podczas pacyfikacji Leżajska). Ten sklep sąsiadował z restauracją Kurowskich w zajeździe blisko Klasztoru (narożny przy ul. Leśnej).
178
Stanisław Chmura
Restaurację prowadzili też Dziurzyńscy w zajeździe – narożnym budynku przy
odchodzącej ul. T. Michałka. Przy restauracji tej atrakcją była urządzona na zewnątrz kręgielnia. W domu Makosików (pl. Mariacki 5) w miejsce 1-klasowej
szkoły powszechnej powstał sklep z artykułami dla gospodarstwa domowego
(wiejskiego), który prowadziła Spółdzielnia Kółek Rolniczych.
Przy ulicy Klasztornej, blisko placu Mariackiego, był też sklep spożywczy
Dulla. Sklep bławatny prowadziła spółka trzech pań: Bentkowska, Wachowa
i Kisielewiczowa. Mieścił się on w budce stojącej przed domem rodzinnym Kisielewiczów na ul. T. Michałka i funkcjonował do czasu wybudowania kamienicy Kisielewicza przy ul. Mickiewicza.
Przy ul. T. Michałka można też było nabyć naftę, benzynę i smary. Nalewano je wprost z beczek przy pomocy ręcznej pompki. Produkty pochodziły głównie z bogatego Zagłębia Borysławsko-Drohobyckiego, gdzie był nowoczesny i największy wówczas w Europie ośrodek przemysłu petrochemicznego. W czasie
okupacji po zajęciu tamtych terenów przez ZSRR produkty sprowadzano z okolic Krosna.
Pieczywo pochodziło najczęściej z piekarni żydowskiej Karpa, drugą prowadzili Kordalowie, a kolejną Roman Sławiński, który swoją piekarnię miał
za południową pierzeją Rynku. To on w czasie okupacji podrzucał nocą chleb
pod budynki żydowskie w getcie. Budka
z pieczywem stała też przy bramie prowadzącej na plac zamkowy.
Asortyment wypieków był urozmaicony. Oprócz chlebów było pieczywo
białe w postaci bułek zwykłych, kajzerek,
sztangli, obwarzanków i rogali.
Zdjęcia robiono u Arnolda Reichardta, który był geodetą z zawodu, a fotografowanie było jego pasją. We własnym
domu przy ul. Mickiewicza 48 (istniejącym do dziś) mieściło się jego atelier.
Szereg zdjęć wykonano na tle tego domu.
Był też drugi fotograf w Rynku Żyd Rosenblüth (?), a za okupacji na ul. Żwirki
i Wigury – Miron Ożga.
Leżajszczanie mieli też możność oglądać filmy (nieme) w kinie w Domu Narodowym (po wojnie kino „Radość”).
Filmy sprowadzało Towarzystwo Szkoły
Kolonialny, bławatny, trafika i inne
179
Ludowej. Projektor wymagał elektryczności, którą zapewniał usytuowany na zewnątrz hałaśliwy generator.
Wspominaną w rodzinie historią z tego okresu był nocny napad bandycki
na dom prof. Józefa Grögera, który organizował działalność kina przez TSL.
Sprawcy mieli dobre rozeznanie, że utarg po seansie dopiero nazajutrz jest wpłacany do banku. Zamaskowani wdarli się do domu, wybijając okno i zabierając
szufladkę nakaslika, gdzie zwykle kładziono pieniądze. Mieli pecha, bo w ten
jeden dzień żona profesora tknięta niewyjaśnionym przeczuciem, tuż przed snem
przełożyła pieniądze w inne miejsce, a na pytanie zaskoczonego brakiem łupu
bandyty: „Gdzie są pieniądze?”, roztropnie odpowiedziała: – „Zwariowałeś? Skąd
pieniądze pod koniec miesiąca?”. Po tym wydarzeniu okna w domu od strony
ogrodu wyposażono w kraty.
Poza handlem w sklepach funkcjonował targ na Rynku i placu Targowym
we wtorki i w piątki. Specjalną okazją do handlu były słynne leżajskie odpusty
pod klasztorem. Czego tam nie sprzedawano? Dewocjonalia, słodycze (lukrowane serca, pierniki), owoce, zabawki (fujarki, ptaki klepaki), kwas z ogórków
prosto z beczki i mnóstwo innych wspaniałości. Ludzi, kramów, koni i furmanek
było zatrzęsienie. Prezentowano różnego rodzaju atrakcje. Nawet instalowano
karuzelę, były też loterie, w których papuga wyciągała losy, zjawiali się kataryniarze. Niezapomnianym przykładem atrakcji jest pokaz przez sugestywnego
mężczyznę, „autentycznych” czaszek Napoleona – jednej z wieku dziecięcego,
drugiej z młodości, a trzeciej pośmiertnej.
Handel obnośny też istniał w pewnym zakresie. Najczęściej kobiety ze wsi
dostarczały nabiał do domów stałych odbiorców. Pod domami głośnym charakterystycznym zawołaniem oferował swoje usługi szlifierz noży. Nosił ze sobą
szlifierkę napędzaną nożnie. Podobnie oferowano nitowanie dziurawych garnków.
Obuwie kupowało się u Żyda Horowitza lub tuż przed wojną u „Bata” – prowadzonego przez poznaniaków – Cybę i Gomółkę. Popsute buty można było
naprawić u szewca Dubiela mieszkającego przy ul. Garncarskiej w nieistniejącym już domku – chatce oraz u Jańca na placu Szkolnym.
Towary pakowano najczęściej w papier. Robiono też „rożki” i używano torebek. Czasem klient przychodził ze swoim „opakowaniem”, np. bańką na naftę. Towary odważano w sklepie z dużych opakowań, beczek czy worków. Marmolada też bywała krojona z bloków.
Wszystkie sklepy były czynne przez 6 dni w tygodniu. Wolna sobota jest teraz postrzegana jako coś naturalnego, a zaczęto ją wprowadzać i to stopniowo
dopiero w latach osiemdziesiątych. Żydowskie sklepy już wówczas w soboty
nie handlowały, ale nie były to przywileje pracownicze czy wymóg przepisów
180
Stanisław Chmura
lecz szabasu, ponadto nie trzymały się ściśle oficjalnych godzin handlu, gdyż
zwykle mieściły się w kamienicach właścicieli, więc klienta obsłużono o każdej
porze.
Sklepy wprowadzały wygodę w płaceniu, stosując sprzedaż „na zeszyt”. Zeszyt klienta prowadził sklepikarz a drugi egzemplarz miał kupujący. Rozliczenia
gotówkowe dokonywano np. raz w miesiącu.
Reklamy pojawiały się w czasopismach, radiu, ulotkach, afiszach i na gadżetach w postaci kalendarzyków, notesików, podstawek pod kufle itp. Zdarzały się
też „żywe reklamy” noszące tablice z informacjami. Wydawano katalogi wyrobów, sklepów i producentów. Czy teraz mamy lepiej? Patrząc na koszmar wszechobecnych reklam – nie sądzę.
Na zakupy wyrobów luksusowych, eleganckiej modnej odzieży z Leżajska
jeździło się bezpośrednim pociągiem do Lwowa (relacji Gdynia–Lwów). Przyjazd
pociągu w godzinach wieczornych był ulubionym celem spacerów leżajszczan
przechadzających się aleją kasztanową. Podróżni sami organizowali sobie transport do domu. Niektórzy zamawiali wcześniej fiakra lub taksówkę u Zdeba. Był
to fiat ze zdejmowanym dachem, który garażował za bramą w przesmyku pomiędzy kamienicą Kisielewiczów a oficyną zamkową.
Targowanie się podczas zakupów było możliwe. Najczęściej w sklepach żydowskich. Anegdotyczna historia z tamtych czasów jest związana z zamówieniem
wizytówek przez naczelnika Stacji PKP Wiktora Bieńka. Żyd wykonawca, nazwiskiem Kühl, próbował je sprzedać za pół ceny, z uwagi na to że nazwisko
mylnie wydrukował mu jako „Baniak”. Mimo tak „dobrej ceny” transakcja nie doszła jednak do skutku, ku zdziwieniu drukarza.
Mam nadzieję, że informacje te, wybrane ze wspomnień Ireny Lidii Chmurowej i Stanisława Kisielewicza zainspirują Czytelników do nadsyłania uzupełnień i dokumentowania historii i zdarzeń odchodzących w niepamięć.
181
Lech Steliga
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
Zarys dziejów łowiectwa
Już od zarania dziejów na terenie całej Europy łowiectwo (myślistwo) towarzyszyło pierwotnym ludom zamieszkującym nasz kontynent. Świadczą o tym
malowidła na ścianach jaskiń obrazujące łowy na współcześnie żyjące zwierzęta, np. mamuty, tury, żubry, niedźwiedzie oraz znaleziska prymitywnych przedmiotów codziennego użytku i części broni wykonane z poroży lub kości upolowanych zwierząt.
Sukces na łowach oznaczał często szansę na przeżycie danego plemienia.
Myślistwo obok zbieractwa było wówczas podstawowym źródłem zdobywania
pożywienia i skór na okrycia. Trudnili się nim wyłącznie mężczyźni, którym
przewodził najsilniejszy i najodważniejszy osobnik w grupie. Z biegiem wieków
rola myślistwa zmieniała się, zaczęto hodować różne zwierzęta i uprawiać rolę.
Jednak łowy ciągle stanowiły jedno z podstawowych zajęć człowieka. Jeszcze
w wiekach średnich przed wielkimi bitwami, czy też wojnami nasi królowie zarządzali łowy, które miały zabezpieczyć wyżywienie rycerstwa. Polowano na żubry, łosie, tury, jelenie, dziki, a mięsiwo solono w beczkach. Łowy w tym czasie
były również zaprawą rycerską, wzmacnianiem tężyzny fizycznej i odwagi. Porożami i skórami zdobiono komnaty zamków, a świadczyły one o sprawności
i odwadze zdobywców tych trofeów.
Wczesne czasy łowiectwa, znakomitą i oryginalną polszczyzną opisuje prof.
Wiesław Krawczyński w „Łowiectwie” z 1947 r.: „... Historia łowiectwa sięga najodleglejszych czasów; sięga jeszcze ery człowieka pierwotnego; człowiek ten bądź
wiedziony instynktem samozachowawczym uprawiał łowiectwo w walce o byt z otaczającą go przyrodą – w celu usunięcia po prostu niebezpieczeństwa, jakie mu groziło ze strony dzikich zwierząt, bądź obdarzony w budowie anatomicznej odpowiednimi narządami trawienia i silnym stosunkowo uzębieniem, skłonny był
do przyjmowania pokarmów mięsnych; dla ich zdobycia, jak i dla sporządzenia
ciepłej odzieży ze skór, musiał nieraz twardo walczyć ze zwierzem...” i dalej „Najpierw walczył sam, pięścią, kamieniem, maczugą z drewna, prymitywnym oszczepem, łukiem i toporkiem; później czynił to w towarzystwie oswojonego zwierza,
jakim był pies; jeszcze później działał w gromadzie współtowarzyszy życia”.
182
Lech Steliga
Już w XII i XIII wieku łowy były podzielone na polowanie na zwierzynę
grubą (Venatio magna) – żubr, tur, łoś, niedźwiedź, bóbr, na którą to prawo polowania było przypisane jedynie panującym lub książętom, a za zgodą króla
rozszerzano te prawa na wyższe duchowieństwo. Natomiast zwierzyna drobna
(Venatio parva) mogła być łowiona również przez chłopów (zające, lisy, kuny,
wiewiórki), z których skórki stanowiły daniny dla możnowładców. Mogli oni
też łowić dla siebie kwiczoły, cietrzewie, kuropatwy, przepiórki, bekasy – ptactwo dawniej bardzo liczne, a obecnie w większości chronione i wręcz rzadko
spotykane.
Wzmianka o prawie polowania dla chłopów pochodzi też z XVI wieku, kiedy to dekret Zygmunta Augusta z 1557 r. głosił: „... dozwalający chłopom na włokach własnych zabijania lisów, wilków, rosomaków i zajęcy...”. A gdzie są teraz te
rosomaki?... Łowy królewskie były organizowane z wielkim przepychem, licznym orszakiem, trwały wiele dni oraz uczestniczyła w nich ogromna liczba pomocników (czasem kilka tysięcy) – naganiaczy, strzelców, gajowych, łowczych.
Łowom towarzyszyły też damy dworu, z których wiele czynnie polowało, w tym
np. królowa Bona, żona króla Zygmunta Starego. Na łowach większość swojego
czasu spędzali Jagiellonowie, którzy byli zapalonymi myśliwymi. Tam też często
podejmowano decyzje o randze państwowej, decydowano o wojnach, koligacjach
panujących rodów i posunięciach gospodarczych.
Za czasów saskich polowania nie miały umiaru. Łowczowie, gajowi, strzelcy i chłopi w nagance spędzali zwierza z całej puszczy w jedno miejsce obstawione sieciami. Panujący i jego goście czekali na specjalnych, bezpiecznych podwyższeniach i stamtąd ubijali zwierza z kusz, łuków, przy pomocy rohatyn,
oszczepów i innej broni. Padały wówczas setki zwierza i z dzisiejszego punktu
widzenia niewiele to miało wspólnego z łowiectwem.
Szczególną opieką naszych królów już od XII wieku cieszyły się tur i bóbr.
Dla ich ochrony i polepszenia warunków bytu pracowały nieraz całe wsie i specjalni dozorcy (strażnicy bobrowi i turowi). Kary za zabicie bobra lub tura, a zresztą nie tylko, były bardzo surowe – karano śmiercią. Dopiero w 1554 r. zniesiono
karę śmierci za kłusownictwo lub ubicie zwierza na cudzym terenie. Od tego
momentu stosowano kary grzywny, nieraz dosyć wysokie. Całe wsie opiekujące
się turami lub bobrami przyjmowały swoiste nazwy, np. Turza k. Sokołowa Młp.,
Turbia k. Rozwadowa, a strażnicy przyjmowali nazwiska – Tur, Turowski, Turowicz. Również k. Naklika istnieje do dzisiaj las zwany Turowym Borem, a w samej wsi jeszcze do niedawna mieszkała rodzina o nazwisku Tur.
Pomimo tak możnej i ścisłej opieki, ten królewski zwierz już dawno wyginął. Ostatni padł w Puszczy Jaktorowskiej w 1627 roku. Jego potomkami jest szeroko rozprzestrzenione bydło domowe. Również bóbr w wielu miejscach całko-
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
183
wicie wyginął, tak że po II wojnie światowej występował sporadycznie tylko
na Suwalszczyźnie. Jednak ten gatunek udało się uratować i obecnie w Polsce
mamy ok. 30 000 bobrów, które także w powiecie leżajskim są dosyć licznie spotykane – w 2009 r. ich liczebność szacowano na ponad 500 szt.
Myśliwi w całej Europie posiadają swojego patrona, którym od 743 roku
jest św. Hubert. Wcześniej był nim św. Eustachy. Historia św. Huberta jest niezwykle ciekawa, gdyż w czasach swojej młodości pędził on bardzo swobodny
żywot i polował bez żadnego umiaru w wesołej kompanii, nie przestrzegając
świąt i okresów ochronnych. Jednak, gdy w pogoni za jeleniem ujrzał w jego porożu jaśniejący krzyż i usłyszał wezwanie do opamiętania, to św. Hubert uląkł
się i całkowicie zmienił swoje postępowanie. Z czasem został biskupem w Liege,
a po śmierci został kanonizowany. Kult św. Huberta szeroko rozwinął się w całej Europie, która w większości była pokryta lasami, a łowiectwo odgrywało
bardzo ważną rolę. Podobnie działo się w Polsce, a na Podkarpaciu już 350 lat
temu powstała kaplica św. Huberta w Miłocinie k. Rzeszowa, ufundowana przez
jednego z książąt Lubomirskich jako wotum za cudowne ocalenie w spotkaniu
z niedźwiedziem (W. Krawczyński, 1947). Obecnie istnieje tam także kościół
pod wezwaniem św. Huberta. Wystrój świątyni nawiązuje do łowiectwa. Zgromadzono tu dziesiątki trofeów łowieckich – dary myśliwych z Rzeszowszczyzny,
również z terenów leżajskich. Koła łowieckie w całym regionie posiadają kaplice i kapliczki poświęcone naszemu patronowi. Niektóre z nich są zabytkowe i istnieją już wiele lat, np. kaplica myśliwska Potockich w uroczysku Podkudłacz
(lasy za Brzózą Królewską), ufundowana w 1923 r., a znajdująca się obecnie pod
opieką Koła Łowieckiego „Dzik” z Leżajska. Również inne koła posiadają swoje miejsca kultu św. Huberta zagubione w środku borów, ale zawsze otoczone
czcią i staranną opieką.
O dawnym myślistwie można by napisać wiele stron, oczywiście w oparciu
o informacje zebrane przez naszych niedoścignionych poprzedników z prof. Krawczyńskim na czele. Dawne myślistwo to dział niezwykle ciekawy i wszystkich
zainteresowanych odsyłam do szerokiej literatury, w tym wspomnianego już dzieła prof. W. Krawczyńskiego z 1947 r. „Łowiectwo w czasach współczesnych”.
Już w okresie zaborów, a szczególnie w stosunkowo liberalnej Galicji, myśliwi zaczęli organizować się w stowarzyszenia łowieckie, które nie tylko promowały łowiectwo, ale dbały również o rozwój i zachowanie kultury narodowej.
Jako pierwsze na terenie Polski powstały:
1. „Towarzystwo Myśliwych” w Rzeszowie – założone w 1880 r.
2. Klub Myśliwych „Diana” w Łańcucie – założony w 1881 r.
Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r., myśliwi zaczęli zrzeszać się w stowarzyszenia regionalne (Małopolskie, Wielkopolskie, Mazowiec-
184
Lech Steliga
kie), by w 1923 r. utworzyć jednolitą organizację łowiecką obejmującą cały kraj.
Pomimo różnych przeciwności losu i zawirowań wojennych i powojennych,
Polski Związek Łowiecki przetrwał do dzisiaj. W 2008 r. obchodzono uroczyście 85. rocznicę jego działalności. W chwili obecnej Związek zrzesza ponad
100 tys. myśliwych reprezentujących różne profesje, m.in. są tu znani politycy:
marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wicepremier Waldemar Pawlak, Włodzimierz Cimoszewicz i inni, aktor – Bogusław Linda, sportowiec – Paweł Janas, leśnicy, księża, lekarze, rolnicy, policjanci, naukowcy i wielu, wielu innych.
Mamy nadzieję, że ta zasłużona organizacja, zajmująca się profesjonalnie i aktywnie ochroną naszej fauny i racjonalnym jej użytkowaniem, przetrwa jeszcze
wiele lat.
Pomimo różnic światopoglądowych i czy tego chcemy, czy też nie, to musimy przyjąć do wiadomości, że każdy z nas wywodzi się od tych pierwotnych
łowców, naszych protoplastów. W każdym z nas drzemie atawistyczna tęsknota
za łowami i naturą, ale tylko w nielicznych budzi się ona dzisiaj na nowo, ciągnąc
myśliwych w bory i na pola do aktywnego wypoczynku na łonie natury i kontaktu z przyrodą. Budzi się potrzeba obcowania ze zwierzem, poznawania tajników lasu, ochrony jego mieszkańców i racjonalnego nimi gospodarowania
w tak bardzo zmienionym środowisku.
Z konieczności ograniczę się do podania kilku danych liczbowych z terenu
Okręgu Rzeszowskiego Polskiego Związku Łowieckiego, obejmującego zasięgiem
swojego działania byłe (małe) województwo rzeszowskie. Na tym terenie gospodarują aktualnie 43 koła łowieckie zrzeszające łącznie 1736 myśliwych.
Koła łowieckie wydzierżawiają w starostwach lub Lasach Państwowych obwody łowieckie na 10 lat (obecnie do 2017 r.), w których prowadzą ochronę i hodowlę zwierzyny oraz racjonalnie polują. Obwody łowieckie zajmują łącznie
w Okręgu Rzeszowskim powierzchnię 489 297 ha, w tym lasy – 120 094 ha i pola
369 203 ha. Powierzchnia ta jest podzielona na 63 obwody, przy ich minimalnej
powierzchni – 3000 ha.
Koła łowieckie, oprócz prowadzenia racjonalnej i planowej gospodarki kultywują też tradycje i obyczaje łowieckie, posługują się też specyficzną gwarą
łowiecką, gdzie np. nogi poszczególnych zwierząt już od wieków noszą swoiste
nazwy; jeleń – badyle, dzik – biegi, sarna – cewki, zając – skoki, lis – stawki, kuropatwa, bażant – cieki, dzikie kaczki – wiosła. Również inne części ciała zwierzyny łownej noszą charakterystyczne nazwy i myśliwi są zobowiązani do ich używania pod rygorem narażenia się na docinki kolegów, gdy coś w tym zakresie
pomylą. Koła posiadają też 37 organizacyjnych sztandarów (na 43 koła ogółem)
oraz są organizatorami imprez kulturalnych, np. Międzynarodowe Festiwale
Łowieckie w Leżajsku (od 10 lat) i wystaw przyrodniczych. Współpracują też z mło-
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
185
dzieżą szkolną i lokalnymi samorządami, a także są autorami wielu artykułów
prasowych i audycji o tematyce przyrodniczej.
Obecnie podstawowym prawem obowiązującym w polskim łowiectwie jest:
„zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa”. Jest to niezwykle
ważny zapis ustawowy chroniący nasze zwierzostany, a obowiązuje on w niewielu krajach Unii Europejskiej.
Poprzez dziesiątki lat działania Polskiego Związku Łowieckiego zmieniała
się liczebność poszczególnych gatunków zwierzyny łownej, a nawet niektóre z nich
zostały wzięte pod całkowitą ochronę z obawy o ich dalsze istnienie (wilk, ryś,
głuszec, cietrzew, bekasy, bataliony). Pojawiły się też nowe gatunki zwierzyny
łownej, obce naszej faunie i czyniące w niej znaczne spustoszenie (jenot, norka
amerykańska, szop pracz). Są to najczęściej zwierzęta wypuszczone z ferm hodowlanych. Przed II wojną światową oraz jeszcze na przełomie lat 60. i 70. minionego wieku, stosunkowo najliczniejsza była zwierzyna drobna (zając, kuropatwa, dzikie kaczki, bażant, a lokalnie nawet cietrzew), a w zupełnie śladowych
ilościach występowały jelenie czy dziki. Obecnie sytuacja ta uległa odwróceniu.
Coraz liczniej występują w okręgu jelenie – (1529 szt.), sarny (13 010 szt.), dziki
(1668 szt.), lisy (ok. 5000 szt.), czy też chronione bobry – ok. 1500 szt., a bez porównania mniej jest zajęcy czy też kuropatw. Cietrzewie wyginęły całkowicie
już pod koniec lat 80. XX wieku. Wzrost liczebności lisów (8-krotny!) w ostatnim dziesięcioleciu był spowodowany przede wszystkim wykładaniem szczepionki przeciwko wściekliźnie, co z kolei spowodowało znaczne zmniejszenie
śmiertelności naturalnej i zachwianie równowagi biologicznej w środowisku
przyrodniczym.
Łowiectwo na ziemi leżajskiej
Już w okresie międzywojennym myśliwi z naszych terenów polowali indywidualnie lub w niedużych grupach, dzierżawiąc prywatnie grunty od ich właścicieli. Z czasem zaczęli zrzeszać się organizacyjnie. W maju 1936 r. powstało
pierwsze Towarzystwo Myśliwskie „Hubert” w Leżajsku, które po latach (1960 r.)
przekształciło się w Koło Łowieckie „Dzik”. Założycielami Towarzystwa w 1936 r.
(za K. Pogodą) byli: dr Zygmunt Eustachiewicz – adwokat, ks. proboszcz parafii
leżajskiej – Dobrzański, inż. Kazimierz Wiech, Feliks Tryniecki i Jan Woś, którzy opracowali statut, regulamin polowań, wzór pieczęci. II wojna światowa
przerwała działalność Towarzystwa, ale już w 1945 r. pozostali przy życiu myśliwi postanowili reaktywować swoją organizację. W aktualnej sytuacji politycznej okazało się to niemożliwe, gdyż wielu myśliwych było członkami Armii
Krajowej i w związku z tym nie mogli oni legalnie zrzeszać się, a tym bardziej
posiadać broni palnej. Zgodnie z sugestią miejscowych władz zmieniono nazwę
186
Lech Steliga
na Związek Myśliwych „Hubert” w Leżajsku, która to organizacja została zarejestrowana w marcu 1946 r. przez Wydział Społeczno-Polityczny Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie. Myśliwi polowali wówczas tylko na terenach polnych
i w lasach prywatnych. W latach 1948–1953 Związek nie działał z racji aresztowania wielu jego działaczy przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego za przynależność do AK.
Ponownej rejestracji Koła Łowieckiego nr 61 w Leżajsku dokonano dopiero
w 1954 r.. Koło to było protoplastą Koła Łowieckiego „Dzik” w Leżajsku. Stan
zwierzyny był bardzo mizerny, i tak: w 1954 r. odstrzelono zaledwie 19 lisów, 59
zajęcy i 2 kuropatwy. Saren i dzików nie strzelano z uwagi na bardzo małą liczebność. W tym czasie Koło liczyło zaledwie 18 członków i gospodarowało
na trzech wydzierżawionych obwodach o łącznej powierzchni 18 400 ha.
W 1956 r. utworzono powiat leżajski, a Koło nr 61 zostało zarejestrowane
pod nr. 1. Obecnie na terenie powiatu leżajskiego działają aktywnie trzy Koła
Łowieckie: „Dzik” Leżajsk, „Polana” Nowa Sarzyna i „Wydra” Dębno.
1. Najstarszym na tym terenie jest Koło Łowieckie „Dzik”, bezpośredni
kontynuator Towarzystwa Myśliwskiego „Hubert” w Leżajsku zawiązanego w 1936
r. W powojennej historii Koła funkcję prezesów pełnili następujący myśliwi: Jan
Ruszak, Bronisław Gwóźdź, Rajnhold Porada, Paweł Siuzdak, Jerzy Leśniak,
Kazimierz Samojedny, Eugeniusz Gwiazdowski, Ryszard Buszta, Stanisław Bukowski, Stanisław Loryś, a obecnie – Jerzy Perec.
W 1964 r. Koło liczyło 25 członków i dzierżawiło obwody łowieckie o powierzchni – 13 858 ha. Znacznie poprawiło się też zagospodarowanie i ochrona
łowisk przed kłusownictwem, co spowodowało wyraźną odbudowę stanów liczebnych zwierzyny drobnej (zając, kuropatwa, bażant) i sarny. Wzrastała także
liczebność dzików oraz pojawiły się pierwsze jelenie. Obecnie KŁ „Dzik” dzierżawi dwa obwody: nr 43 pk i 44 pk o łącznej powierzchni użytkowej 13 802 ha
i liczy 61 myśliwych. Liczebność zwierzyny łownej przedstawia się następująco:
jelenie – 92, borsuki – 47, sarny – 568, zające – 290, dziki – 110, kuropatwy – 180,
lisy – 375, bażanty – 240.
Jak z powyższego zestawienia wynika, liczebność zwierzyny grubej (jeleń,
sarna, dzik) ciągle wzrasta i już obecnie jest bardzo wysoka. Maleje liczebność
zajęcy i kuropatw, których jest teraz mniej niż saren czy lisów.
Koło Łowieckie „Dzik”, wspólnie z sąsiednimi kołami było inicjatorem rozpoczęcia w 1994 r. wolierowej hodowli głuszca – gatunku zagrożonego całkowitym wyginięciem w Polsce i wielu krajach Europy. Koło sprowadziło również
na swój teren daniele, których obecnie jest już 38 szt.
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
187
Obchody rocznicy 70-lecia powstania Koła Łowieckiego „Dzik” – poczty sztandarowe.
Fot. z archiwum Koła „Dzik”.
Członkowie Koła Łowieckiego „Dzik” w Leżajsku. Fot. z archiwum Koła „Dzik”.
188
Lech Steliga
2. Koło Łowieckie „Polana” Nowa Sarzyna
Tereny dzierżawione przez koło od blisko 60 lat są położone na skraju dawnej Puszczy Sandomierskiej, od wieków słynącej z obfitości wszelkiego zwierza.
Obecnie koło dzierżawi trzy obwody położone po obu stronach Sanu w gminach:
Kuryłówka, Krzeszów i Nowa Sarzyna.
Historia Koła „Polana” sięga 1947 r., kiedy to myśliwi z okolic Sarzyny tworzyli niewielkie spółki łowieckie i prywatnie wykupywali prawo do polowania.
Jednak dopiero 20 kwietnia 1952 r., z inicjatywy Wincentego Tokarza – nauczyciela szkoły podstawowej w Jelnej, odbyło się zebranie założycielskie, na którym
przyjęto nazwę Stowarzyszenie Łowieckie „Polana” w Rudzie Łańcuckiej i wybrano pierwszy zarząd i komisję rewizyjną. W zebraniu uczestniczyło 18 myśliwych – przeważnie rolników z okolicznych wsi. Rejestracja Stowarzyszenia przez
WRN w Rzeszowie nastąpiła w dniu 24.12.1952 r. Pierwszemu Zarządowi przewodniczył Wincenty Tokarz – nauczyciel z Jelnej, a łowczym został Aleksander
Zagaja – rolnik z Woli Zarczyckiej, który polował z nami jeszcze do końca lat
80. XX wieku.
W 1956 r. koło powiększyło swój stan posiadania o obwód w okolicach Krzeszowa. Od 1958 r. prezesem koła zostaje Franciszek Bosak, który do dzisiaj poluje i aktywnie działa w strukturach organizacyjnych Polskiego Związku Łowieckiego.
W 1960 r. koło straciło ok. 7000 ha na rzecz utworzonego obwodu hodowlanego Nadleśnictwa Rudnik. W latach 60. próbowano również utworzyć obwód
dla KW PZPR w Rzeszowie, ale te zamiary zostały udaremnione. W 1966 r. koło
liczyło 24 myśliwych i gospodarowało na 4 obwodach o powierzchni ponad
15 000 ha.
W początkowym okresie działalności koła bardzo mocno nasilone było kłusownictwo zarówno z bronią palną, jak też wnykarstwo. Znamienny był przypadek, gdy przyłapany na gorącym uczynku kłusownik ze Starego Miasta rzucił
się do ucieczki wpław przez San, pomimo ujemnej temperatury i płynącej kry.
Już w latach 70. koło prowadziło własną hodowlę wolierową bażantów, które setkami wypuszczano w łowiska polne wzdłuż rzeki San. Przynosiło to bardzo
dobre efekty z uwagi na ograniczoną liczbę drapieżników. W tym czasie na szeroką skalę, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, wykładano zatrute jaja przeciwko krukowatym. Ginęły niestety także ptaki drapieżne, a nawet
ssaki. Z dzisiejszego punktu widzenia było to działanie bardzo niehumanitarne.
Koło wznowiło hodowlę bażantów w Brzyskiej Woli, którą prowadzi od 10 lat.
Ponadto od kilku lat prowadzimy hodowlę kuropatw i ich wsiedlanie do naturalnych biotopów polnych. Jest to unikalne działanie w skali Podkarpacia i mamy
nadzieję, że uratuje to tego kuraka, tak charakterystycznego dla polskich pól.
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
189
Koło Łowieckie „Polana” w Nowej Sarzynie – wręczenie Sztandaru Koła. Fot. z archiwum Koła
„Polana”.
Myśliwi z Koła „Polana” przed domkiem myśliwskim. Fot. z archiwum Koła „Polana”.
190
Lech Steliga
Koło Łowieckie „Polana” dzierżawi obecnie trzy obwody o łącznej powierzchni ok. 18 tys. ha, w tym jest ponad 5,5 tys. ha lasów. W historii koła funkcję prezesów pełnili: Wincenty Tokarz, Wojciech Kazak, Wiesław Misztal, Franciszek
Bosak i od 1995 r. – Lech Steliga. Obecnie Koło liczy 55 myśliwych i 4 stażystów,
a przewodniczy mu zarząd w składzie:
Lech Steliga – prezes koła
Mieczysław Słomiany – skarbnik
Stanisław Kosakowski – łowczy
Stanisław Mierzwa – podłowczy
Ryszard Węglarz – skarbnik
Franciszek Bosak – prezes honorowy.
Wyraźnie polepszył się stan liczebny zwierzyny grubej (jeleń, sarna, dzik),
a niestety drastycznie zmniejszył się stan zwierzyny drobnej (zając, kuropatwa),
z wyjątkiem lisa, którego populacja zwiększyła się w ostatnich latach wielokrotnie. W 2009 r. liczebność podstawowych gatunków zwierzyny kształtowała się
następująco: jeleń – 102, bażant – 325, sarna – 590, kuropatwa – 310, dzik – 85,
zając – 310, lis – 180, (chroniony) bóbr – 155. Na terenie tego koła bytuje też stale jedna wataha wilków w liczbie 5–7. Są to jedyne zwierzęta tego gatunku na terenie powiatu leżajskiego.
Na odnotowanie w historii koła zasługują też samochody – star 20 i słynna
„Bonanza” – lublin – gaz, które jeszcze w latach osiemdziesiątych dowoziły myśliwych na polowania, paląc pokaźne ilości paliwa i niemiłosiernie hałasując.
Wcześniej myśliwi, niestety już dzisiaj nieżyjący, jeździli do łowisk rowerami,
często po dwóch na jednym (J. Wojnar, J. Morański, K. Chipczyński i inni). Ech,
wspomnienia... łza się w oku kręci.
Przez lata naszych łowisk strzegli strażnicy łowieccy – Jan Mach i gajowy
Leon Werfel. Niestety, obaj już nie żyją.
Cóż wart byłby myśliwy bez swojego najlepszego pomocnika – psa myśliwskiego. Przez Koło „Polana” przewinęły się ich przez lata dziesiątki. Niektóre
z nich szczególnie wryły się w pamięć z powodu swoich nadzwyczajnych zdolności („Atos”, „Rosa” i „Lota”, „Czart”, „Kaja”), czy też myśliwskiej pasji – „Brutal” – który zwalczał wszystko, co się rusza, od myszy po samochód ciężarowy,
czy wreszcie „Urwis” – obdarzony znakomitym węchem i dowcipnym charakterem i wiele innych, jedynych i niezastąpionych, o których walorach ich właściciele mogliby rozmawiać godzinami, a nawet toczyć spory jak Asesor
z Rejentem w „Panu Tadeuszu”.
Naturalną koleją rzeczy do Krainy Wiecznych Łowów odeszły już z koła
dziesiątki nemrodów. Niech Im knieja zawsze szumi nad mogiłami, a patron
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
191
myśliwych – św. Hubert, ma ich w swoim staraniu. My zaś, żyjący, będziemy
o Nich pamiętać i często wspominać, bo były to postacie nietuzinkowe i wspaniali towarzysze łowów.
Koło Łowieckie „Polana” słynie z cennych inicjatyw przyrodniczych (ochrona i hodowla kuropatw, zajęcy), współpraca z mediami (nagrywanie audycji o charakterze przyrodniczym) oraz współpraca z młodzieżą szkolną. Koło kultywuje też tradycje i zwyczaje łowieckie, jest współorganizatorem Międzynarodowych
Festiwali Łowieckich w Leżajsku oraz wzorcowo zagospodarowuje dzierżawione tereny i zwalcza kłusownictwo.
Koło wprowadziło też do lasów w Brzyskiej Woli pierwsze na Podkarpaciu
daniele (już w 1994 r.), ponadto sprowadzono też bobry (1992–1993), które znakomicie się zaaklimatyzowały i dynamicznie zwiększają swoją liczebność, wzbogacając środowisko przyrodnicze, ale z drugiej strony wyrządzają szkody w lasach, stawach, nasypach kolejowych i drogowych oraz uprawach rolnych.
3. Koło Łowieckie „Wydra” w Dębnie
To najmniejsze z leżajskich kół, ale równie zasłużone. Jego historia sięga
1946 r., kiedy myśliwi: Wojciech Buszta, Stanisław Piela oraz Jan Krajewski zgłosili do wójta gminy Grodzisko Dolne akces na wydzierżawienie terenów do polowań. U Łowczego Powiatowego w Łańcucie została zarejestrowana spółka łowiecka. Myśliwi w tym czasie dysponowali najczęściej różnego rodzaju
nielegalną bronią, remontowaną w gospodarczy sposób u miejscowych kowali.
W 1948 r. w spółce było zrzeszonych 12 myśliwych, którzy wybrali pierwszego prezesa – Józefa Baja, zmarłego w 2008 roku. Ciekawostką jest, że myśliwi
płacili w tym czasie za dzierżawę terenów łowieckich – cztery sągi drewna, które musieli przekazywać na rzecz miejscowej szkoły. W dniu 10.01.1954 r. koło
zostało zarejestrowane pod nr. 41 przez WRN w Rzeszowie, a następnie pod
nr. 3. Ostatecznie w grudniu 1954 r. przyjęto nazwę Koło Łowieckie „Wydra”
w Dębnie.
W kolejnych latach koło prowadziło racjonalną gospodarkę łowiecką i ochronę łowisk, pozyskując głównie zające i kuropatwy. W 1966 r. koło otrzymało
od Lasów Państwowych 50 szt. dzikich indyków, które wypuszczono na dzierżawionych terenach polnych. Niestety, w krótkim czasie wszystkie wyginęły
z powodu nieprzystosowania się do miejscowych warunków środowiskowych.
Pozytywne rezultaty osiągano przy introdukcji bażantów, których liczebność
systematycznie wzrastała. Coraz więcej też było saren, a w latach 70. zaczęły
pojawiać się pierwsze dziki, a wkrótce po nich – bardzo nielicznie jelenie.
W 1997 r. koło zakupiło na własność grunty orne o powierzchni 6,29 ha
położone przy szosie z Leżajska do Grodziska Dolnego. Część gruntów (ok. 4
ha) została zalesiona, a na pow. ponad 2 ha koło założyło poletko łowieckie, z któ-
192
Lech Steliga
Obchody 60-lecia powstania Koła Łowieckiego „Wydra” w Dębnie. Fot. z archiwum Koła
„Wydra”.
Kapliczka Myśliwska pw. św. Huberta Koła Łowieckiego „Wydra” w Dębnie. Fot. z archiwum
Koła „Wydra”.
Łowiectwo – dawniej i dzisiaj
193
rego plony służą do zimowego dokarmiania zwierzyny. Powstała tam też zagroda myśliwska z domkiem i zadaszeniem, chętnie wynajmowana przez instytucje
z Leżajska na organizację imprez plenerowych.
Obecnie koło dzierżawi dwa obwody łowieckie (nr 64 pk i 65 pk) o łącznej
powierzchni ponad 11 tys. ha położone w gminach: Grodzisko Dolne i Leżajsk
oraz w niewielkim zakresie w Żołyni i Tryńczy. Są to głównie tereny polne poprzecinane niewielkimi laskami. W obwodzie 64 jest też ponad 1100 ha lasów.
Wg stanu na 2009 r. koło liczy 39 członków oraz 2 myśliwych niemacierzystych.
Na terenach koła jest bardzo dobry stan liczebny saren, często spotykane są lisy
i bażanty, rzadziej zaś jelenie i dziki. Stan zwierzyny łownej w marcu 2009 r.
przedstawiał się następująco: jeleń – 12, lis – 130, sarna – 405, bażant – 250, dziki – 13, kuropatwy – 130, daniel – 10, zające – 120.
Koło Łowieckie „Wydra” od kilku lat bardzo aktywnie włączyło się w hodowlę i ochronę zwierzyny drobnej, a w 2008 r. sprowadziło 10 danieli w celu
urozmaicenia zwierzostanów swoich łowisk. Koło angażuje się też w organizację
festiwali łowieckich, konkursów i wystaw. Współpracuje ze szkołami z terenu
gminy Grodzisko Dolne i z miejscowymi samorządami.
Reasumując, łowiectwo, które od pierwotnych czasów towarzyszyło człowiekowi, przetrwało do dzisiaj, jednak w bardzo zmienionej formie. O ile dawniej było podstawą egzystencji ludów pierwotnych, dostarczało pożywienia, skór
na okrycia i elementów do produkcji broni i narzędzi, o tyle dzisiaj jest formą
aktywnej ochrony przyrody poprzez zagospodarowanie łowisk, hodowlę i ochronę zwierzyny oraz jej racjonalne użytkowanie. Jest także formą rozwijania własnych zainteresowań, pasji, hobby oraz kontaktu z przyrodą, poznawania jej tajników i aktywnego wypoczynku na łonie natury.
Bibliografia
Krawczyński W., Łowiectwo.
Archiwum Nadleśnictwa Leżajsk.
Opracowano na podstawie kronik i materiałów źródłowych będących w posiadaniu:
Koła Łowieckiego „Dzik” w Leżajsku,
Koła Łowieckie „Polana” w Nowej Sarzynie,
Koła Łowieckiego „Wydra” w Dębnie.
194
195
Marian Matkowski
Źródła i bibliografia do pisania prac
o Leżajsku i ziemi leżajskiej (cz. II)
Artykuły poświęcone bibliografii Leżajska i okolic, ukazujące się na łamach
„AL”, w zamyśle mają pomóc w dotarciu do dostępnych źródeł studentom oraz
pasjonatom historii.
Poniższy wykaz bibliografii oczywiście nie wyczerpuje całości zagadnień
związanych z historią, architekturą, sztuką i ochroną zabytków w naszym regionie.
Następne pozycje bibliograficzne poświęcone ziemi leżajskiej publikowane
będą w kolejnych numerach „Almanachu Leżajskiego”.
BIBLIOGRAFIA LEŻAJSKA
I LEŻAJSZCZYZNY (cz. II)
• Bazylika Ojców Bernardynów w Leżajsku, pod red. A. Rakuś, Rzeszów
2004
• Barczyński W., Małopolski szlak bożogrobców, Miechów 2008
• Błotko V. i Błotko A., Przewodnik po ziemi łańcucko-leżajskiej, Łańcucko-Leżajski Związek Gmin Turystycznych, Łańcut 2002
• Bogdalski C., Pamiętnik kościoła i klasztoru OO. Bernardynów w Leżajsku,
Kraków 1929
• Bogdanowski J., Fortyfikacje łańcuckie na tle małopolskiej sztuki obronnej,
Łańcut 1970
• Bogucka M., Samsonowicz H., Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław 1986
• Brzoskwinia W., Bujas P., Ufortyfikowane strażnice kolejowe w Galicji na początku XX wieku, „Forteca”, Nr 2/1997
• Budzyński Z., Ludność pogranicza polsko-ruskiego w drugiej połowie XVIII
wieku. Stan. Rozmieszczenie. Struktura wyznaniowa i etniczna, t. II: Dokumentacja statystyczna i kartograficzna, Przemyśl–Rzeszów 1993.
• Burszta J., Handel magnacki i kupiecki między Sieniawą nad Sanem a Gdańskiem od końca XVII do połowy XVIII wieku. Rocznik Dziejów Społecznych
i Gospodarczych, nr 16, Wrocław 1954
196
Marian Matkowski
• Burszta J., Materiały do techniki spławu rzecznego na Sanie i średniej Wiśle
z XVI i XVII wieku, Kwartalnik kultury materialnej, nr 3, Wrocław 1955
• Burszta J., Kotula F., Leżajska panificyna klasztorna w XVIII wieku i sukiennictwo okoliczne, [w:] Studia do dziejów rzemiosła i przemysłu, t. I, Wrocław
1961
• Bylina L., Galicyjskie dworce kolejowe, Kraków 1999
•Depowski Józef, Leżajsk i okolice, Warszawa 1959
•Dobrowolska M., Osadnictwo Puszczy Sandomierskiej między Wisłą i Sanem,
Kraków 1931
•Domańska K., Walory krajobrazowe obszaru Związku Gmin Dolnego Sanu,
Nisko 2004
• Dzieje Leżajska. Leżajsk od najdawniejszych czasów do 1944 roku, pod red.
Józefa Półćwiartka, wyd. II poszerzone, Leżajsk 2003
•Dzięgiel L., Malowane kafle z Leżajska, Polska Sztuka Ludowa, nr 1, Warszawa 1953
•Gongol A. G., Najnowsze odkrycia archiwalno-architektoniczne dotyczące warownego klasztoru w Leżajsku, [w:] Sprawozdanie z czynności wydawniczej
i posiedzeń naukowych oraz kronika Towarzystwa Naukowego KUL, nr 7,
Lublin 1958
•Kajzer L., Kołodziejski S., Salm J., Leksykon zamków w Polsce, Warszawa
2001
•Kazanowska Z., Klasztor Ojców Bernardynów w Leżajsku, Łańcut 2003
•Kłos S., Leżajsk i powiat leżajski, Leżajsk 2000
•Kotula F., Leżajski ośrodek ceramiczny, [w:] Polska Sztuka Ludowa VII, z. 1,
1953
•Krzysztofowicz S., Śnieżyńska E., Mieszczańscy malarze leżajscy XIX wieku,
Polska Sztuka Ludowa, z. 3–4, Warszawa 1963
•Kułacz S., Okolice Leżajska i Sieniawy w przededniu i podczas I wojny światowej, Leżajsk 2008
•Kuźniar K., Historia herbu miasta Leżajska, Leżajsk 1997
• Lasowiacy, kultura, przyroda, turystyka. Lasowiacki przewodnik turystyczny,
Gminne Centrum Kultury, Jeżowe 2006
• Leżajsk, pod red. Jerzego Barana, Rzeszów, 1976
• Leżajsk, pod red. Stanisława Mendelowskiego, Krosno 2008
• Leżajskie zabawkarstwo. Historia i współczesność, folder, Kielce–Leżajsk
1998
•Łuszczkiewicz W., Klasztor leżajski i jego dzieła sztuki, Kraków 1895
•Łuszczkiewicz W., Klasztor leżajski i jego dzieła sztuki. Wrażenia z podróży,
Kraków 1895
Źródła i bibliografia do pisania prac o Leżajsku... (cz. II)
197
• Majchrzycka B., Ołtarzowa rzeźba figuralna Antoniego Osińskiego w kościele
oo. Bernardynów w Leżajsku, „Roczniki Humanistyczne” 6 (1957), z. 4
• Michałowicz-Kubal M., Zamki, dwory i pałace województwa podkarpackiego,
Krosno 2006
• Motyka J., Podziemny świat Leżajska, [w:] Skarby Podkarpackie, Nr 3(4) 2007
maj–czerwiec, Rzeszów 2007
• Murawiec W., Leżajsk, [w:] Klasztory bernardyńskie w Polsce w jej granicach
historycznych, red. H. E. Wyczawski, Kalwaria Zebrzydowska 1985
• Myszkówna H., Freski w kościele parafialnym pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Leżajsku, „Roczniki Humanistyczne” VI (1957), z. 4
• Obruśnik A. E., Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku, Rzeszów
1997
• Obruśnik A. E., Początki dziejów leżajskiego Sanktuarium według najstarszych
tekstów, ikonografii i tradycji, Leżajsk 1997
• Obruśnik A. E., Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku, ABMK
67, 1997
• Obruśnik A. E., Bazylika i Klasztor Ojców Bernardynów w Leżajsku, Rzeszów
1997
• Obruśnik A. E., Kalwaria Leżajska. Rys historyczny, „Przegląd Kalwaryjski”,
4, 1997
• Obruśnik A. E., Kalwaria Leżajska, „Peregrinus Cracoviensis”, 1999
• Podgórski M. A., Diversa Monumenta Historica reperibilia penes Ecclesias
Diocesi R. L. Premisliensis (Leżajsk – Parochialis), Cura et impensis Mariani
Podgórski, Resoviae 1883
• Podgórski M. A., Dwa szczególne znamiona budownictwa w rzeszowskiem,
Rzeszów 1857
• Podgórski M. A., Leżajsk, „Dziennik Literacki”, XXXII, 1853
• Podgórski M. A., Ławica leżajska – obrazek z życia małomiejskiego pierwszej
polowy XVII wieku, Jasło 1879
• Półćwiartek J., Drogi i mosty w nowożytnym mieście Leżajsku, [w:] Almanach
Leżajski 1/2008, Leżajsk 2008
• Półćwiartek J., Dworskie budownictwo obronne i rezydencjonalne w Leżajsku
i Tarnowcu okresu XIV–XX wieku, [w:] Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP
Rzeszów, z. 44, Rzeszów 1980
• Półćwiartek J., Gospodarka w dobrach parafialnych starostwa leżajskiego w XVII
i w XVIII wieku, [w:] Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP w Krakowie, z. 26,
Prace historyczne III, Kraków 1967
• Półćwiartek J., Kto był budowniczym organów leżajskich, [w:] Widnokrąg, 1969
nr 4 (382)
198
Marian Matkowski
• Półćwiartek J., Osadnictwo w niegrodowym starostwie leżajskim do końca XVIII
wieku, [w:] Rocznik Województwa Rzeszowskiego t. VI, Rzeszów 1969
• Półćwiartek J., Piszczelnicy i zabawkarze leżajscy wczoraj i dziś, [w:] Polska
Sztuka Ludowa, z. 3, Warszawa 1968
• Półćwiartek J., Położenie ludności wiejskiej starostwa Leżajskiego w XVI–XVIII
wieku, Warszawa–Kraków 1972
• Skowroński M., Cerkwie Nadsania: Przemyśl–Leżajsk, Nowy Sącz 2005
• Słotwińska H., Ewangelizacyjna działalność parafii pod wezwaniem Świętej
Trójcy w Leżajsku (1400–2000), Leżajsk 2000
• Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, T. V,
Warszawa 1885.
• Szetela T., Malowane kafle z Leżajska, [w:] Polska Sztuka Ludowa, R. XVII,
nr 3/4, 1963
• Skarby Podkarpackie, Nr 0 2006 – Nr 6 (7) 2008, Stowarzyszenie Pro Carpathia, Rzeszów 2007–2008
• Śnieżyńska-Stolot E., Erazm Prezbiter. Malarz leżajski, [w:] Rocznik Historii
Sztuki, R.XVII, Wyd. ZNiO, Wrocław 1988
• Śnieżyńska-Stolot E., Stolot F., Leżajsk, Sokołów Małopolski i okolice. Katalog
zabytków sztuki w Polsce, Polska Akademia Nauk Instytut Sztuki, Warszawa
1989
•Uliasz B., Cmentarze, kwatery i mogiły wojenne na Podkarpaciu (objęte wojewódzką ewidencją), t. I, Rzeszów 2004
• Ziobro W., Leżajsk i wokół Leżajska. Przewodnik, Rzeszów 2007
Zwracamy się z ponowną prośbą o udostępnienie Towarzystwu Miłośników
Ziemi Leżajskiej wszelkich informacji o dostępnych źródłach, dokumentach,
publikacjach, które znajdują się w Państwa posiadaniu.

Podobne dokumenty