Przyjaźń – wsPółPraca – rywalizacja – wrogość

Komentarze

Transkrypt

Przyjaźń – wsPółPraca – rywalizacja – wrogość
Przyjaźń – współpraca
– rywalizacja – wrogość
EUROPA, ŚLĄSK, ŚWIAT NAJMNIEJSZY
IV
Przyjaźń – współpraca
– rywalizacja – wrogość
Relacje
między politykami,
państwami i ludami
w czasach antycznych
Praca zbiorowa
pod redakcją Sabiny Uliarczyk i Marcina Paprotnego
Stowarzyszenie Humanistyczne
Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy
Studenckie Koło Naukowe Historyków
Uniwersytetu Śląskiego
Rybnik–Katowice 2011
© by Stowarzyszenie Humanistyczne: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy, Studenckie Koło Naukowe Historyków Uniwersytetu Śląskiego
Recenzent: dr hab. Norbert Rogosz
Redakcja naukowa: Sabina Uliarczyk, Marcin Paprotny
Redakcja i korekty: Barbara Konopka
Skład: Agnieszka i Dawid Keller
Publikacja ukazała się dzięki finansowemu wsparciu: Samorządu
Studenckiego Uniwersytetu Śląskiego, Ośrodka Dydaktycznego
Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku, Instytutu Historii Uniwersytetu
Śląskiego w Katowicach
Projekt okładki: Paweł Sarnecki, Dawid Keller
ISBN: 978-83-929110-8-1
Wydawca:
Stowarzyszenie Humanistyczne: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy,
ul. Rynek 18, 44-200 Rybnik, www.europa-slask.us.edu.pl
Studenckie Koło Naukowe Historyków, Instytut Historii, Uniwersytet Śląski, ul. Bankowa 11, 40-007 Katowice, tel. (032) 359 24 00
wewn. 1517, sknhus.ovh.org
Druk: Centrum Usług Drukarskich, Henryk Miler, www.cuddruk.pl
Rybnik–Katowice 2011
Spis treści
Słowo wstępne – Norbert Rogosz
Przedmowa – Jerzy Sperka Pochwała konsekwencji – Jacek Kurek
Słowo Dziekana Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu
Śląskiego w Katowicach prof. zw. dr. hab. Wiesława Kaczanowicza
wprowadzające do konferencji w Rybniku dnia 8 kwietnia 2010 r.
– Wiesław Kaczanowicz Wykaz skrótów – Marcin Paprotny
Szymon Szczyrbowski – Ateny a ich sojusznicy w ramach
I Związku Morskiego w latach 478–431 p.n.e.
Alicja Rozy – Polityka Aleksandra Wielkiego wobec miast,
władców i ludów w Azji Mniejszej w czasie wyprawy na Persję
Katarzyna Kurek – Od uwielbienia do nienawiści –
Ateny a Alkibiades
Ewa Kurek – Koiné Eirené i Pax Romana
Marcin Paprotny – Kwestia zdobycia Rzymu przez
Hannibala w trakcie drugiej wojny punickiej
Grzegorz Bartusik – Concordia discors – o stosunkach
między M. Licyniuszem Krassusem a Gnejuszem Pompejuszem
w latach 62–58 p.n.e. Agnieszka Bartnik – Curad-mir jako przedmiot rywalizacji
w mitach i legendach celtyckich
Artur Zychowicz – Armia rzymska a społeczności
lokalne w Mezji w I w. n.e. (do wojen dackich)
Magdalena Wilczewska – Zamach na Kaligulę jako
efekt konfliktów między cesarzem a rzymskimi elitami
Sabina Uliarczyk – Sol Invictus w polityce cesarza
Aureliana (270–275)
7
11
13
17
19
23
37
51
67
79
99
129
147
161
173
6
spis treści
Marta Pierzchała – Polityka cesarzy rzymskich wobec
wyznania Mitry w IV w. n.e.
Janusz Mokrosz – Kalendarium działalności Stowarzy­szenia Humanistycznego: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy
oraz Sekcji Rybnickiej Studenckiego Koła Naukowego
Uniwersytetu Śląskiego w roku akademickim 2009/2010
Zakończenie – Bogdan Kloch
189
201
207
Słowo wstępne
W dniu 8 kwietnia 2010 roku w Ośrodku Dydaktycznym Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku przy ul. Rudzkiej 13, z inicjatywy
studentów zainteresowanych pogłębianiem swej wiedzy o epoce starożytnej, odbyła się konferencja naukowa nt.: „Przyjaźń, współpraca, rywalizacja, wrogość. Relacje między politykami, państwami
i ludami w czasach antycznych”, zorganizowana przez Sekcję Rybnicką Studenckiego Koła Naukowego Historyków. Funkcjonuje
ona i z powodzeniem prowadzi działalność od 2005 roku. W ramach Koła Sekcja przede wszystkim organizuje comiesięczne
spotkania i coroczne sesje naukowe. Rezultaty obrad oraz referaty
przedstawione w ich trakcie wydaje drukiem. Zostały one opublikowane w kilku tomach. Najistotniejsze z nich to: Europa. Śląsk.
Świat najmniejszy (Katowice–Rybnik 2007), Trudne bogactwo pogranicza
(Katowice–Rybnik 2008), Po obu brzegach rzeki (Rybnik–Katowice
2009). Ich treścią są obejmujące różne epoki historyczne opracowania – napisane przez uczestników wspomnianych konferencji:
studentów, pracowników naukowych Uniwersytetu Śląskiego i zaproszonych spoza tej uczelni gości.
Tegoroczna sesja miała nieco inny charakter. Po raz pierwszy
bowiem objęła zakresem tematycznym jedną epokę – czasy starożytne. Jej uczestnikami byli studenci zgłębiający wiedzę o dziejach
antycznych, aktualnie studiujący w Rybniku, oraz ci, którzy byli nimi jeszcze kilka miesięcy wcześniej, ponadto pracownicy Instytutu
Historii Uniwersytetu Śląskiego, doktoranci oraz inni miłośnicy
starożytności. Oprócz nich jako goście honorowi w obradach
uczestniczyli również: dziekan Wydziału Nauk Społecznych prof.
zw. dr hab. Wiesław Kaczanowicz, zastępca dyrektora Instytutu
Historii do spraw Naukowych prof. UŚ dr hab. Jerzy Sperka, dyrektor Muzeum w Ry­bniku dr Bogdan Kloch oraz wiceprzewodniczący Rady Miasta Rybnika Romuald Niewelt. Konferencja ta oraz
druk niniejszego tomu mogły dojść do skutku dzięki wsparciu dyrekcji Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, Stowarzyszenia
8
Norbert rogosz
Humanistycznego: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy, a także Muzeum w Rybniku.
Temat owej sesji, a w ślad za nim tytuł tego tomu, nie został
wybrany przypadkowo, gdyż kontakty między różnymi społeczeństwami miały w czasach minionych, i mają nadal, bardzo duże znaczenie. W epoce starożytnej również tak było. Pod tym względem
nie stanowiła ona wyjątku. Jednocześnie kontakty te i będące ich
efektem relacje między ówczesnymi społecznościami, a mówiąc
nieco inaczej – między starożytnymi politykami, państwami i ludami, były wtedy jednym z czynników decydujących o kształcie antycznego świata. W ostatecznym rozrachunku bowiem, niezależnie
od tego, czy były przyjazne, miały formę współpracy, rywalizacji,
czy były wrogie, zawsze wpływały na zachodzące w tym świecie
przemiany i jego rozwój. Spowodowały między innymi rozkwit antycznych cywilizacji, które również pod ich wpływem zmieniały
się, dojrzewały, doskonaliły i ogarniały coraz to nowe obszary, poczynając od krajów uznawanych za najstarsze ogniska cywilizacyjne, aż po cały świat śródziemnomorski.
Problem ujęty w temacie omawianej tu konferencji i tytule niniejszego tomu ma także tę zaletę, że poznanie kontaktów starożytnych polityków, państw i ludów w ich różnych przejawach,
a także relacji między nimi, umożliwia zgłębienie tajemnic antycznych dziejów w ogóle, szczególnie ich mniej znanych lub nieznanych wcale aspektów. To zaś bardzo dobrze koresponduje
z za­mierzeniami, jakie powzięli uczestnicy owej sesji, w większości
studenci, zmierzający do jak najlepszego i najgłębszego poznania
starożytnej epoki, co jest przecież jednym z podstawowych celów
odbywanych przez nich studiów. Jeżeli więc sesja ta przyczyni się
do poprawienia wyników, rozbudzi ciekawość czasów antycznych,
przybliży je, powiększy grono ich miłośników lub spowoduje większe zainteresowanie studenckim ruchem naukowym, to spełni
swoje zadanie.
W czasie obrad, dotyczących różnych aspektów relacji między
starożytnymi politykami, państwami i ludami, podzielonych na trzy
Słowo wstępne
9
sesje, wygłoszono dwanaście referatów obejmujących zagadnienia
wiążące się z dziejami Wschodu, Grecji, Rzymu i tzw. Barbaricum.
Podobnie jak to miało miejsce w czasie poprzednich konferencji,
ich autorami byli studenci, doktoranci i pracownicy naukowi Uniwersytetu Śląskiego. W niniejszym tomie zostały opublikowane te
spośród nich, których autorzy spełnili wymogi naukowe stawiane
przed publikacjami tego typu. Ostatecznie zawiera on więc jedenaście artykułów dotyczących historii starożytnej Grecji, Rzymu
i Bar­baricum. Oddając ten tom do rąk szanownych Czytelników, liczymy na to, że przyciągnie ich uwagę oraz przyczyni się do spopularyzowania antyku i zwiększenia zainteresowania tą epoką wśród
studentów historii i nie tylko. Mamy też nadzieję, iż nie będzie
ostatnim przedsięwzięciem tego rodzaju.
dr hab. Norbert Rogosz
Przedmowa
Prezentowana książka jest wynikiem aktywnej działalności młodych historyków z Rybnickiej Sekcji Studenckiego Koła Naukowego Historyków oraz Stowarzyszenia Humanistycznego: Europa,
Śląsk, Świat Najmniejszy. Dzięki zaangażowaniu i pasji osób tworzących wspomniane organizacje, w dniu 8 kwietnia 2010 roku
w Ośrodku Dydaktycznym Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku odbyła się kolejna konferencja naukowa. Tym razem inicjatorami były
osoby zainteresowane pogłębieniem wiedzy o epoce starożytnej,
a opieki merytorycznej podjął się dr hab. Norbert Rogosz z Zakładu Historii Starożytnej Instytutu Historii UŚ.
Tytuł konferencji – „Przyjaźń, współpraca, rywalizacja, wrogość. Relacje między politykami, ludami i państwami w czasach
antycznych” – okazał się na tyle pojemny, a zarazem atrakcyjny, że
do udziału zgłosiło się szerokie grono osób. W konferencji, którą
otworzył Dziekan Wydziału Nauk Społecznych, prof. zw. dr hab.
Wiesław Kaczanowicz, wzięli udział studenci oraz naukowcy, zarówno początkujący, jak i doświadczeni. Na podkreślenie zasługuje
fakt zaproszenia do grona referentów badaczy spoza Górnego Śląska. W trakcie trwających cały dzień obrad podzielonych na trzy
części, wygłoszono dwanaście referatów, które prezentowane są
w niniejszej książce. Obejmują one zagadnienia związane głównie
z dziejami starożytnej Grecji i Rzymu, ale także dotyczą problematyki Wschodu oraz Barbaricum.
Książkę polecam wszystkim miłośnikom historii, a zwłaszcza
tym, których interesuje szeroko rozumiana historia starożytna.
prof. UŚ dr hab. Jerzy Sperka
zastępca dyrektora d/s naukowych Instytutu Historii UŚ
Pochwała konsekwencji
W chwili, gdy piszę te słowa, mija pięć lat, odkąd studenci historii Ośrodka Dydaktycznego Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku postanowili utworzyć koło naukowe. Pamiętam, że bardzo szybko,
już po dwóch miesiącach od naszej pierwszej rozmowy przeprowadzonej w lutym 2005 roku, powstała Sekcja Rybnicka Studenckiego Koła Naukowego Historyków, które wcześniej działało tylko
w Katowicach. Rybniczanie do pracy przystąpili z ogromnym zaangażowaniem. W maju zaczęli wymieniać opinie i dzielić się pomysłami będącymi owocem intensywnych roboczych zebrań.
W li­stopadzie odbyła się pierwsza edycja „Rybnickich Spotkań Studenckiego Koła Naukowego Historyków” mająca charakter sesji
naukowej. Rok później, w październiku, zorganizowano kolejną,
a od grudnia tamtego roku regularnie każdego miesiąca odbywały
się spotkania naukowe z nowego cyklu „Pomiędzy przeszłością
a historią”. Wygłaszano na nich z reguły po dwa referaty, nad których treścią następnie prowadzona była dyskusja. Gościnnym
i opa­trznościowym dla tych spotkań miejscem okazało się Muzeum w Rybniku. Potem przyszedł czas na serię dyskusji panelowych
i wydawnictw. Plon II „Rybnickich Spotkań Studenckiego Koła
Nau­kowego Historyków” oraz pierwszych miesięcy cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią” dał się poznać jesienią 2007 roku. Ukazał się w postaci książki Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy będącej
zbiorem artykułów, z których wszystkie – z wyjątkiem jednego –
były autorstwa studentów historii związanych z rybnickim Ośrodkiem Dydaktycznym UŚ. Impet prac nie słabł, determinacja i upór
nie gasły, a miłość do historii dojrzewała... Rok później święcono
zatem kolejne narodziny. Światło dzienne ujrzała wówczas praca
zbiorowa zatytułowana Trudne bogactwo pogranicza. Ukazanie się drugiego tomu rozpraw i szkiców miało szczególną wartość. Oznaczało bowiem, że członków Sekcji stać na konsekwencję, że to, co
14
Jacek Kurek
zrodziło się trzy lata wcześniej, trwało, a więc – jak można było
coraz śmielej podejrzewać – nie był to efekt słomianego zapału
i krótkotrwałych porywów emocji.
Na pierwszych stronach książki Trudne bogactwo pogranicza dzieliłem się swoim entuzjazmem, ufny, że jest ona owocem „nadziei
wyrastającej z naszych przekonań o sensie uprawiania zawodu historyka i sensie spotkania, jakie dokonuje się w przestrzeni Uniwersytetu. Wszak zawód ten traktujemy jako powołanie, a więc
także pasję, źródło spełnienia, ale i wyrzeczeń, przede wszystkim
zaś »istnienia dla«. Przyjąwszy taką postawę, człowiek jest bardziej
gotów zrozumieć, że nie ma przed nim trudności, których nie
pragnąłby pokonać, by doświadczyć życia przesyconego drogocenną wartością poszukiwania prawdy”1 .
W następnym roku pisałem już wprowadzenie do kolejnego,
trzeciego, tomu tekstów naszych studentów (rybnickich i katowickich), ale także absolwentów i... wykładowców, a nawet przyjaciół
z innych ośrodków. Idea rozkwitała, grono współpracowników
rozszerzało się. Wszystko zaś za sprawą wyrosłego z rybnickiej
sekcji i powołanego do życia w roku 2008 Stowarzyszenia Humanistycznego: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy, którego celem była
dbałość o kontakty absolwentów Instytutu Historii UŚ między sobą, o ich łączność z macierzystą Uczelnią, a także o obecność ducha uniwersyteckiego w środowiskach, w których przypadło im żyć
i pracować. Nie kryłem wzruszenia, patrząc na narodziny i działalność Stowarzyszenia, którego członkom – zanim jeszcze ono powstało – zawdzięczaliśmy najpierw książkę: Europa, Śląsk, Świat
Naj­mniejszy (2007), a potem, kiedy już istniało, następne: Trudne bogactwo pogranicza (2008) i Po obu brzegach rzeki (2009). W tym samym
czasie, w roku 2009, ukazało się jeszcze jedno wydawnictwo zatytułowane Na polsko-skandynawskich ścieżkach historii. Ta ostatnia pozycja była efektem współpracy z animatorami corocznie jesienią
J. Ku rek : Drugie słowo od opiekuna. W: Trudne bogactwo pogranicza. Red.
J. Mok rosz. Katowice–Rybnik 2008, s. 9–10.
1
Pochwała konsekwencji
15
organizowanych na Śląsku „Nordaliów” mających promować skan­
dynawską kulturę w Polsce. Tom był kolejnym przełomem. Okazało się bowiem, że już nie tylko kwestie historii i współczesności
Śląska, a więc te członkom Stowarzyszenia najbliższe, stać się mogą źródłem historycznych dociekań młodych historyków. Sięgali
coraz dalej i po coraz więcej. Odważnie wkraczali na tereny jeszcze
trudniejsze do opisania przez autorów, jakby nie było – niedoświadczonych, ale robili to bez kompleksów, z wiarą i konsekwencją, wsparci silnym ramieniem swoich cierpliwych opiekunów
i promotorów.
Z największym uznaniem przyjąłem wiadomość o organizowaniu sesji, a ostatecznie przygotowaniu także publikacji, dotyczącej
historii starożytnej. Spotkanie naukowe odbyło się dnia 8 kwietnia
2010 roku, a jego plon – książkę Przyjaźń, współpraca, rywalizacja,
wrogość. Relacje między politykami, ludami i państwami w czasach antycznych
– trzymacie Państwo w ręku. To już piąta książka zrodzona w tym
samym kreatywnym kręgu młodych adeptów Klio. Pięć książek,
pięć lat (a pisząc te słowa, wiem już o przygotowywanej do druku
następnej pracy zbiorowej wychodzącej spod pióra członków
i przyjaciół Stowarzyszenia).
Życząc Państwu budującej lektury, gratuluję autorom, młodym
historykom, a szczególnie redaktorom tomu, którzy podjęli się trudu naukowej i edytorskiej nad nim pieczy. Wdzięczność wyrażam
dr. hab. Norbertowi Rogoszowi, który zechciał wziąć pod swoje
skrzydła tych młodych, ciekawych świata ludzi, i Panu Dziekanowi
Wydziału Nauk Społecznych prof. zw. dr. hab. Wiesławowi Kaczanowiczowi. Po raz kolejny na moich oczach ziszcza się idea żywej
i promieniującej wspólnoty uniwersyteckiej, a wraz z nią nadzieja,
jaką wciąż – wbrew złym wróżbitom współczesności – pokładamy
w humanistyce. Traktuję tę piątą już książkę zrodzoną w młodym
rybnickim środowisku historycznym jako potwierdzenie prawdy,
że uniwersytet jest przede wszystkim miejscem spotkania, w którym rodzi się wspólnota tych, którzy nauczają, i tych, którzy po
naukę przychodzą. Miejscem, które owocuje, w którym budzi się
16
Jacek Kurek
do życia pragnienie prawdy i rodzi się zdolność krytycznego myślenia, miejscem, w którym refleksja o kulturze ma wciąż siłę dla tożsamości ocalającą.
dr Jacek Kurek
Opiekun Sekcji Rybnickiej SKNH UŚ
Słowo Dziekana Wydziału Nauk Społecznych
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
prof. zw. dr. hab. Wiesława Kaczanowicza
wprowadzające do konferencji w Rybniku
dnia 8 kwietnia 2010 r.
Szanowni Państwo!
Z dużą satysfakcją i radością przyjmuję inicjatywę Sekcji Rybnickiej Studenckiego Koła Naukowego Historyków przy Instytucie
Historii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a dotyczącą organizacji dzisiejszej sesji. Jednocześnie czuję się zaszczycony, mogąc
dokonać jej uroczystego otwarcia.
Koło Historyków powstało w październiku 1969 roku, tuż po
utworzeniu Instytutu Historii naszego Uniwersytetu. Warto w tym
miejscu zauważyć, iż pierwszym opiekunem Koła był historyk starożytności i bizantynista, wówczas doktor, Maciej Salamon, a obecnie profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Już ponad czterdziestoletnie dzieje Koła obfitowały w cały szereg niezwykle cennych inicjatyw i dokonań. Członkowie Koła
uczestniczyli w licznych wycieczkach krajoznawczych, wyjazdach
studyjnych i obozach o charakterze naukowym, w tym również poza granicami Polski. Wielokrotnie zapraszano gości, wybitnych historyków, których wykłady gromadziły nie tylko członków Koła,
ale także szeroko rozumianą społeczność Instytutu Historii czy
wręcz całego Wydziału Nauk Społecznych (wcześniej Wydziału
Humanistycznego). Podczas zebrań, konferencji czy różnych sympozjów (zorganizowanych w ramach prac Koła, ale także na zaproszenie w innych ośrodkach akademickich) nasi studenci, dok­toranci
oraz młodzi pracownicy nauki wygłosili wiele różnorodnych tematycznie i wartościowych referatów. Niektóre spośród nich zostały
nawet opublikowane.
Ważną rolę w Studenckim Kole Naukowym Historyków odegrali i w dalszym ciągu odgrywają studenci z Sekcji Rybnickiej te-
18
Wiesław Kaczanowicz
goż Koła. Ponadto także ci specjalizujący się w zakresie historii
starożytnej. To właśnie oni zorganizowali między innymi wspominaną z uznaniem po dziś dzień dużą ogólnopolską sesję nt. „Rewolucja, przewrót i przemiany społeczne w starożytności”. Odbyła
się ona w końcu października 1979 roku, gromadząc przedstawicieli dziewięciu ośrodków uniwersyteckich.
Jestem głęboko przekonany, iż dzisiejsza konferencja będzie
znakomitym nawiązaniem i kontynuacją chwalebnej tradycji refleksji młodej generacji miłośników starożytności nad różnymi aspektami dziejów człowieka w tamtych odległych czasach. Życzę
Państwu interesującego, a zarazem inspirującego spotkania ze starożytnością. Cieszę się przy tym, iż referaty wygłoszone podczas
dzisiejszej sesji znajdą ucieleśnienie w postaci kolejnej i już oczekiwanej publikacji.
prof. zw. dr hab. Wiesław Kaczanowicz
Dziekan Wydziału Nauk Społecznych
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Wykaz skrótów
Źródła:
Amm. – Ammianus Marcellinus (Ammianus Marcelinus)
Res. gest. – Rerum gestarum libri qui supersunt (Dzieje rzymskie)
Andoc. – Andocides (Andokides)
Kat. Alk. – Kata Alkibiadus (Mowy przeciw Alkibiadesowi)
App. – Appianus Alexandrinus (Appian z Aleksandrii)
Ann. – Annibaike (Wojna Hannibalska)
Bell. Civ. – Bella civilia (Wojny domowe)
Iber. – Iberike (Wojny w Hiszpanii)
Aristoph. – Aristophanes (Arystofanes)
Bat. – Batrachoi (Żaby)
Eir. – Eirene (Pokój)
Arr. – Flavius Arrianus (Flawiusz Arrian)
Ascon. – Quintus Asconius Pedianus (Askoniusz)
Aug. – Augustus (August)
Res Gest. – Res Gestae (Wykaz czynów Augusta)
Cass. Dio. – Cassius Dio Cocceianus (Kasjusz Dion Kokcejanus)
H. R. – Historia Romana (Historia rzymska)
Cic. – Marcus Tullius Cicero (Marek Tulliusz Cyceron)
Att. – Epistulae ad Atticum (Listy do Attyka)
Brut. – Brutus, sive de claris oratoribus (Brutus, czyli o sławnych mówcach)
Fin. – De finibus bonorum et malorum (O najwyższym stopniu dobra i zła)
Mur. – Oratio pro Lucio Murena (Mowa w obronie Mureny)
Off. – De officis (O powinnościach)
Parad. – Paradoxa Stoicorum ad M. Brutum (Paradoksy stoickie poświęcone Markowi Brutusowi)
Phil. – In Marcam Antonium orationes Philippicae (Filipiki,
Mowy przeciwko Markowi Antoniuszowi)
Diod. Syc. – Diodorus Siculus (Diodor Sycylijski)
20 Wykaz skrótów
Ep. Hom. – Homerica (Epigramaty homeryckie)
Eurip. – Euripides (Eurypides)
Hik. – Hiketides (Błagalnice)
Eutr. – Eutropius (Eutropiusz)
Brev. – Breviarium ab urbe condita (Zarys historii od założenia miasta)
Flor. – Lucius Annaeus Florus (Lucjusz Anneusz Florus)
Epit. – Epitomae de Tito Livio bellorum omnium annorum septingentorum libri duo (Zarys dziejów rzymskich)
Gran. Lic. – Granius Licinianus (Graniusz Licinianus)
Greg. – Gregorius de Nazianzo (Grzegorz z Nazjanzu)
Her. – Herodotus (Herodot)
Hes. – Hesiodus (Hezjod)
Erg. kai hem. – Erga kai hemerai (Prace i dnie)
Theog. – Theogonia (Teogonia)
Hom. – Homerus (Homer)
Il. – Iliada
Od. – Odyseja
Horat. – Quintus Horatius Flaccus (Horacy)
Ep. – Epistulae (Listy)
Inscript. Graec. – Inscriptiones Graecae
Jos. Flav. – Iosephus Flavius (Józef Flawiusz)
Ant. Jud. – Antiquitates Iudaicae (Dawne Dzieje Izraela)
Just. – Iustinus (Justyn)
Lib. – Libanius (Libaniusz)
Orat. XVIII – Mowa na cześć Juliana
Orat. XXX – Do cesarza Teodozjusza w obronie świątyń
Liv. – Titus Livius Patavinus (Tytus Liwiusz)
Ab urbe. – Ab urbe condita libri (dzieje Rzymu od założenia
miasta)
Per. – Periochae (Streszczenia)
Luc. – Marcus Annaeus Lucanus (Marek Anneusz Lukan)
B. C. – Belli civili libri (Wojna Domowa)
Lucr. – Titus Lucretius Carus (Tytus Lukrecjusz Karus)
Wykaz skrótów
Rer. Nat. – De rerum natura (O naturze wszechrzeczy)
Ovid. – Publius Ovidius Naso ( Publiusz Owidiusz Naso)
Epis. – Epistulae ex Ponto (Listy z Pontu)
Fast. – Fasti (Kalendarz)
Paus. – Pausanias Periegetes (Pauzaniasz)
Pind. – Pindarus (Pindar)
Nem. – Nemea (Ody nemejskie)
Ol. – Olimpice (Ody olimpijskie)
Plato. – Plato (Platon)
Gorg. – Gorgias (Gorgiasz)
Symp. – Symposjon (Uczta)
Plin. – Caius Plinius Secundus ( Maior) (Pliniusz Starszy)
Nat. Hist. – Naturalis Historia (Historia naturalna)
Plut. – Plutarchus (Plutarch)
Alc. – Alcibiades (Alkibiades)
Alex. – Alexander (Aleksander)
Caes. – Caesar (Cezar)
Cat. Min. – Cato Minor (Katon Młodszy)
Cic. – Cicero (Cyceron)
Crass. – Crassus (Krassus)
Fab. Max. – Fabius Maximus (Fabiusz Maksimus)
Kim. – Kimon
Luc. – Lucullus (Lukullus)
Marc. – Marcellus (Marcellus)
Per. – Perikles (Perykles)
Pomp. – Pompeius (Pompejusz)
Sul. – Sulla (Sulla)
Them. – Themistokles (Temistokles)
Polyb. – Polybius (Polibiusz)
Hist. – Historiae (Dzieje)
Ptol. – Claudius Ptolemaeus (Klaudiusz Ptolemeusz)
Geogr. – Geographia (Geografia)
Sall. – Caius Sallustius Crispus (Gajus Salustiusz Krispus)
Cat. – De coniuratione Catilinae (Sprzysiężenie Katyliny)
21
22 Wykaz skrótów
Hist. – Historiae (Historia)
Schol. Bob. – Scholia Bobiensia
Soc. Schol. – Socrates Scholasticus (Sokrates Scholastyk)
Sozomen. – Hermias Salaminius Sozomenus (Hermiasz Sozomen)
Suet. – Caius Suetonius Tranquillus (Gajusz Swetoniusz Trankwillus)
Aug. – Augustus (August)
Cal. – Caligula (Kaligula)
Iul. – Divus Iulius (Boski Juliusz)
Ner. – Nero (Neron)
Vesp. – Vespasianus (Wespazjan)
Tac. – Publius Cornelius Tacitus (Publiusz Korneliusz Tacyt)
Ann. – Annales (Roczniki)
Dial. – Dialogus de oratoribus (Dialog o mówcach)
Hist. – Historiae (Historia)
Thuc. – Thucydides (Tukidydes z Aten)
Vell. Pat. – Velleius Paterculus (Wellejusz Paterkulus)
H. R. – Historia Romana (Historia rzymska)
Verg. – Publius Vergilius Maro (Publiusz Wergiliusz Maro)
Georg. – Georgica (Georgiki)
Xen. – Xenophon (Ksenofont)
Ell. – Ellinika (Historia grecka)
Zos. – Zosimus (Zosimos)
Nea. hist. – Nea historia (Nowa historia)
Opracowania:
AUMCS. – Annales Universitatis Mariae Curie – Skłodowska
(Lublin)
AUW. – Acta Universitatis Wratislavienis (Wrocław)
PH. – Przegląd Historyczny
ZNWHUG. – Zeszyty Naukowe Wydziału Humanistycznego
Uniwersytetu Gdańskiego (Gdańsk)
Szymon Szczyrbowski
Ateny a ich sojusznicy w ramach I Związku Morskiego
w latach 478–431 p.n.e.
Niniejsze opracowanie stanowi próbę ukazania zmieniających
się relacji między Atenami a ich sojusznikami w ramach I Związku
Morskiego. Owe stosunki psuły się niemal z roku na rok pomimo
początkowych starań Aten mających na celu zachowanie pozorów
przyjaźni. Założeniem autora artykułu jest ukazanie polityki przywódców ateńskich wobec państw sprzymierzonych z Atenami
i reakcji sojuszników na te działania. Pozwoli to przedstawić przejście od współpracy do wrogości w ich wzajemnych stosunkach.
Cezury chronologiczne pracy stanowią lata 478 oraz 4311. Pierwsza z dat nie budzi kontrowersji, w 478 roku bowiem powstał Związek Morski, będący obiektem zainteresowań autora. W 431 roku
wybuchła z kolei wojna peloponeska, w trakcie której relacje Aten
z państwami wchodzącymi w skład Związku Morskiego zeszły na
dalszy plan, gdyż przed politykami ateńskimi pojawiły się nowe,
znacznie ważniejsze problemy, wymagające natychmiastowych rozwiązań.
Materiały źródłowe o relacjach między Atenami a pozostałymi
państwami partycypującymi w Związku Morskim są liczne, często
jednak zawierają informacje szczątkowe i niejednokrotnie przekłamane. Najważniejsze zgromadzone są w biografiach Peryklesa
i Ki­mona, autorstwa Plutarcha. Trzeba jednak zaznaczyć, że miał
on skłonność do tworzenia hagiograficznych opisów życia interesujących go postaci, często więc marginalizował szkody, jakie
działania wymienionych przywódców ateńskich wyrządzały miesz­
kańcom państw sprzymierzonych. Biografie obydwu tych polityków nie zawierają co prawda wyczerpującego materiału o sto­sunkach
między poszczególnymi państwami członkowskimi Związku Mor1
Wszystkie daty odnoszą się do czasów przed naszą erą.
24
Szymon Szczyrbowski
skiego, lecz znajdują się w nich informacje szczegółowe o niebagatelnym znaczeniu2 . Ważnym dziełem jest także Wojna peloponeska
Tukidydesa, zawierająca obszerny opis genezy i tła tytułowego kon­
fliktu3. Drobne, lecz przydatne wzmianki znajdujemy też w tek­stach
Herodota i Ksenofonta4.
Literatura dotycząca omawianego zagadnienia jest stosunkowo
bogata, jednak poważną lukę stanowi w niej brak opracowań monograficznych poświęconych wyłącznie zasadom funkcjonowania
oraz dziejom Związku Morskiego. Sprawy związane z przedmiotem
niniejszego artykułu zajmują pewne miejsce w syn­­te­tycznych
opracowaniach N.G.L. Hammonda, W. Lengauera, W.S. Siergiejewa czy D. Musiał – przez wzgląd na ich podręcznikowy charakter
są jednak siłą rzeczy potraktowane ogólnikowo i powierzchownie.
Ryszard Kulesza w pewnym stopniu opisuje stosunki między Atenami a ich sojusznikami na kartach swojej Wojny peloponeskiej – nie
jest to jednak praca poświęcona temu zagadnieniu, toteż nie wyczerpuje tematu.
Geneza powstania Związku Morskiego sięga czasów wojen grecko-perskich. Powołano wówczas Związek Panhelleński, zrzeszający część państw greckich pod przywództwem Sparty. Należały
do niego również Ateny, a jego celem było wyparcie najeźdźcy
z rejonu Morza Egejskiego5. Organizacja ta spełniła swoją funkcję,
jednak zażegnanie niebezpieczeństwa perskiego w 479 roku w bi2
Więcej o pisarstwie Plutarcha: B. Bravo, E. W ipsz yck a : Historiografia
antyczna. W: Vademecum historyka staroż ytnej Grecji i Rz ymu. T. 1. Red. E. W ip ­
sz yck a . Warszawa 1982, s. 119–121.
3
Szerzej na temat dzieła Tukidydesa: K. Ku ma n ieck i: Tukidydes na tle epoki. „Meander” 1951, t. 6, s. 219–234; W. M adyda : Żywe wartości literatury greckiej. W: Grecja współczesna i staroż ytna. Red. W. M adyda . Kraków 1960, s. 106;
S. Ł oś: Świat historyków staroż ytnych. Kraków 1968, s. 139; B. Bravo, E. W ip ­
sz yck a : Historiografia antyczna..., s. 119–121.
4
Patrz m.in. P. L évêque: Świat grecki. Przeł. J. Ol k ie w icz. Warszawa 1973,
s. 283; K. Ku ma n ieck i: Historia kultury staroż ytnej Grecji i Rz ymu. Warszawa
1977, s. 165.
5
J. Wolsk i: Historia powszechna. Staroż ytność. Warszawa 1965, s. 137.
Ateny i ich sojusznicy...
25
twie pod Platejami sprawiło, że Grecy przestali uważać członkostwo w związku za konieczne, zwłaszcza że stało się ono wręcz
uciążliwe – głównie za sprawą Spartan z Pauzaniaszem na czele.
Jako reprezentant hegemona związku, próbował on narzucać państwom członkowskim spartańską dyscyplinę i przejawiał ewidentne zapędy tyrańskie. Doprowadziło to do rozpadu Związku
Panhelleńskiego i powstania w 478 roku Związku Morskiego pod
wodzą Aten, który miał się diametralnie różnić od poprzedniej organizacji6 .
O wydarzeniach tych pisał Tukidydes w następujący sposób:
„Buta [...] Pauzaniasza gniewała wszystkich Greków, a w niemałym
stopniu także Jończyków i tych Hellenów, którzy zostali świeżo
wyzwoleni spod jarzma perskiego. Przychodzili oni niejednokrotnie do Ateńczyków, prosząc, aby objęli nad nimi, jako pobratymcami, hegemonię i położyli kres samowoli Pauzaniasza. Ateńczycy
skwapliwie przyjęli ich propozycję, starali się nimi zająć i urządzić
wszystko, jak mogli najlepiej [...]. Objąwszy w ten sposób hegemonię na życzenie sprzymierzeńców nienawidzących Pauzaniasza,
Ateńczycy ustalili, które państwa mają dostarczyć pieniędzy na
wojnę z Persami, a które okręty. Powodem przez nich podawanym
była chęć zniszczenia kraju perskiego i zemsta za to, co wycierpieli”7.
Z relacji tego starożytnego historyka da się wyłuskać rzeczywistą przyczynę powstania Związku i jego założenia. Chęć „dobicia”
Persów była zaledwie „powodem przez Ateńczyków podawanym”
– w rzeczywistości co najmniej równie wielkie znaczenie miało
pragnienie podważenia hegemonii Sparty. Pamiętajmy, że 478 rok
był okresem wielkiej popularności Temistoklesa, natomiast jednym
z jego założeń politycznych było ograniczenie działań przeciwko
Persom i odparcie ekspansji Sparty oraz jej sojuszników, w najgorszym zaś razie – wojna na dwa fronty8 . Pozostałe państwa człon6
7
8
Plut., Kim. 6.
Thuc. I, 95–97, (przeł. K. Ku ma n ieck i ).
S. St abr yła : Staroż ytna Grecja. Warszawa 1988, s. 107.
26
Szymon Szczyrbowski
kowskie chciały dzięki protekcji Ateńczyków zyskać ochronę przed
wciąż jeszcze niebezpieczną Persją. Odmienne cele Aten i pozostałych członków Związku Morskiego miały wkrótce doprowadzić
do poważnych zgrzytów w jego łonie. Współcześni badacze, między innymi W.G. Forrest, niewystarczająco doceniają polityczne
ambicje ateńskich liderów i podkreślają wyłącznie pozytywne cechy Związku jako organizacji zapewniającej państwom członkowskim bezpieczeństwo, swobodny handel oraz ochronę przed
piratami9.
Związek Morski był „federacją państw greckich, których członkowie mieli początkowo równe prawa i jednakowy głos we wszystkich sprawach związku. W skład jego weszły liczne miasta Azji
Mniejszej i wyspy przybrzeżne, większość wysp cykladzkich, miasta Eubei oraz niektóre miasta półwyspu Chalkidyki i Propontydy.
Organizację związku powierzono słynącemu z uczciwości Arystydesowi, który powrócił z wygnania w przeddzień bitwy salamińskiej. Siedzibą Związku była wyspa Delos, stąd zwano go także
Związkiem Delijskim. Tu odbywały się ogólnozwiązkowe zebrania, tu także znajdował się skarbiec związkowy”10. Pierwotne zasady działania Związku były więc bardzo proste i bez wątpienia
sprawiedliwe. Zamożniejsi członkowie mieli dostarczać okręty;
mniejsze miasta, które miały trudności z budową i wyposażeniem
statku, płaciły daninę, obliczaną osobno dla każdej polis11 . Suma
danin wynosiła początkowo 460 talentów12 . W rezultacie od chwili
powstania tej organizacji Ateny uzyskały w niej decydującą pozycję, stając się w praktyce państwem zarządzającym ogólnogrecką
flotą. Spośród Ateńczyków rekrutowało się też 10 skarbników
9
W.G. For rest : Grecja klasyczna. W: Cywilizacje staroż ytne. Red. A. Cot terel l ,
przeł. R. G r yg iel . Łódź 1990, s. 238.
10
Historia staroż ytna. Red. M. Jacz y nowsk a . Warszawa 1969, s. 184.
11
Ibidem.
12
W. L en g auer : Staroż ytna Grecja okresu archaicznego i klasycznego. Warszawa
1999, s. 114.
Ateny i ich sojusznicy...
27
związkowych, którzy zarządzali skarbem, znajdującym się na wyspie Delos13.
Zgodnie z definicją autorów pracy Historia ustroju państwa, międzypaństwowe związki w starożytnej Grecji charakteryzowała zwykle „przelotność, powstawanie w określonym celu w drodze układów
między państwami oraz hegemonia jednego z nich”14. Związkowi
Morskiemu wyjątkowo nie odpowiada pierwsza cecha. Początkowo
dobrowolnie, później z przymusu, ale jednak państwa członkowskie wytrwały w organizacji przez kilkadziesiąt lat. Związek Morski
zresztą przez długi czas realizował założone cele, ku zadowoleniu
swoich członków15. Dopóki istniało choćby najmniejsze zagrożenie ze strony Persów, warto było małym państewkom schronić się
pod „opiekuńczymi skrzydłami” Aten, składki zaś w swym pierwotnym wymiarze nie były wysokie. Podobnie oceniają je W.G.
Forrest i W.S. Siergiejew16 . Sytuacja uległa zmianie w latach pięćdziesiątych V wieku, kiedy charakter organizacji zaczął gwałtownie
ewoluować w sposób, z którego usatysfakcjonowani mogli być tylko Ateńczycy.
W 454 roku Perykles przeforsował przeniesienie związkowego
skarbca z Delos do Aten. Argumentował, że znajdujące się na małej wysepce fundusze są zagrożone przez zapuszczającą się w te
rejony morskie flotę Persów. Trzeba skonstatować, że konflikt grecko-perski uległ w owym czasie zaognieniu. Nieco wcześniej
w tym samym roku Artakserkses odniósł spektakularne zwycięstwo w delcie Nilu. Kiedy flota ateńska znalazła się w jednym z ujść
rzeki, Persowie za pomocą wykopanego naprędce kanału spuścili
z niego wodę, by greckie okręty osiadły na mieliźnie. Złapani w tę
J. Wolsk i: Historia powszechna..., s. 153.
K. K rasowsk i , M. K rz y m kowsk i , K. Si korsk a-Dz ię g iele wsk a ,
J. Wa l achow icz: Historia ustroju państwa. Poznań 2002, s. 22.
15
R. Ku lesza : Wojna peloponeska. Warszawa 2006, s. 45.
16
W.S. Sierg ieje w : Historia staroż ytnej Grecji. Przeł. A. K a r n ieje w,
N. Zw ie­r zowa . Warszawa 1955, s. 233; W.G. For rest : Grecja klasyczna...,
s. 238.
13
14
28
Szymon Szczyrbowski
oryginalną pułapkę Ateńczycy zostali skazani na porażkę, a większość ich okrętów zniszczono. Uratowała się tylko nieliczna garstka greckich marynarzy – resztę wzięto do niewoli. Odbudowanie
sił morskich Aten musiało być procesem długotrwałym, na czas
którego wysepka Delos pozostawałaby bez żadnej ochrony17. Sprawy nie ułatwiało jej położenie – znajduje się ona niedaleko wybrzeży Azji Mniejszej, a zatem niebezpiecznie blisko ówczesnej perskiej
strefy wpływów.
Jakkolwiek podane przez ateńskiego przywódcę powody decyzji
o przeniesieniu skarbca wydawały się sensowne, to jednak partycypujące w Związku Morskim państwa nie mogły cieszyć się z takiego obrotu sprawy. Sprzymierzeńcy słusznie obawiali się, że
prze­nie­siona kasa posłuży od tej pory do realizacji celów wiążących się z polityką wewnętrzną Aten, bez oglądania się na słabsze
państwa związkowe. Posunięcie to stało się również powodem ataków na Pe­ryklesa ze strony wewnątrzpaństwowej opozycji. Znaczna część obywateli ateńskich zarzucała mu, że postępując
nie­uczciwie wobec sojuszników, psuje reputację Aten w świecie
greckim18 . Przeniesienie skarbca było najwyraźniejszym zewnętrznym sym­pto­mem zmiany charakteru Związku Morskiego. Z luźnej
i dobrowolnej organizacji przekształcał się on w państwo ateńskie,
arché – imperium związkowe, w którym hegemon bez skrupułów
narzucał swoją wolę pozostałym uczestnikom19.
W pierwszej kolejności Ateny zaczęły na szeroką skalę stosować
wobec sojuszników ucisk fiskalny. W rezultacie wysokość składek
17
Thuc. I, 109–110; J. Wolsk i: Historia powszechna..., s. 162; N.G.L. Ha m­
mond: Dzieje Grecji. Przeł. A. Św iderków na . Warszawa 1994, s. 360. Więcej
o relacjach grecko-perskich w tym okresie: B. Sk łada nek : Historia Persji. T. 1:
Od czasów najdawniejsz ych do najazdu Arabów. Warszawa 1999, s. 130–137.
18
Plut., Per. 12.
19
W.S. Sierg ieje w : Historia..., s. 233; K. Kora ny i: Powszechna historia państwa
i prawa. T. 1: Staroż ytność. Warszawa 1961, s. 61; T. Z iel i ńsk i: Grecja niepodległa. Katowice 1988, s. 206–208; N.G.L. Ha m mond: Dzieje Grecji... s. 368–
369; K. K rasowsk i , M. K rz y m kowsk i , K. Si korsk a-Dz ię g iele wsk a ,
J. Wa l achow icz: Historia ustroju państwa. Poznań 1993, s. 22.
Ateny i ich sojusznicy...
29
związkowych systematycznie wzrastała, co przynosiło państwu
ateńskiemu stały i pewny dochód. Tylko część zdobytych w ten sposób pieniędzy była bowiem wykorzystywana zgodnie z ich prze­
znaczeniem, czyli na rozbudowę floty. Resztę bez większych
skru­pułów inwestowano w rozwój samych Aten, opłacając nimi
nawet przedsięwzięcia urbanistyczne czy architektoniczne20. Poważną pozycję w ateńskim budżecie stanowiły też dochody z toczących się procesów sądowych. Obywatele państw sprzy­mierzonych
w razie konfliktu z Ateńczykiem byli bowiem zmuszeni rozstrzygać
sporne sprawy przed trybunałem ateńskim. Wiązało się to zaś
z uiszczaniem niemałych opłat, które zasilały skarbiec arché, co eksponuje W. Lengauer21 .
Ateńczycy specjalnym dekretem zakazali sojusznikom używania
innych monet niż ateńskie. Było to posunięcie o tyle dotkliwe, że
dla Greków bicie własnej monety było dowodem niezależności,
stanowiącej bardzo ważną wartość. Ujednolicono także system
miar i wag22 . Można stąd wnioskować, że ateńscy decydenci starali
się uzależnić od siebie sprzymierzeńców nie tylko politycznie, ale
również gospodarczo. Jest to uzależnienie trwalsze, ponieważ więzy polityczne łatwiej zerwać niż współzależności ekonomiczne.
Zlikwidowano federalną radę – do tej pory każde z państw
członkowskich dysponowało w niej jednym równoprawnym głosem. Po 454 roku podlegały one ateńskim prawom, uchwalonym
W okresie istnienia Związku Morskiego zbudowano w Atenach m.in. świątynię Hefajstosa, Partenon oraz fragment Propylejów (S. Pa r n ick i-P udełko:
Architektura staroż ytnej Grecji. Warszawa 1985, s. 197–209). Można się domyślać,
że związkowa kasa bardzo pomogła budowniczym w prowadzeniu tak szeroko
zakrojonych prac.
21
W. L en g auer : Staroż ytna Grecja..., 131.
22
R. F l acel ière: Życie codzienne w Grecji za czasów Peryklesa. Przeł. Z. Bobo ­
w icz , J. Towg a lsk i. Warszawa 1985, s. 111; D. Musi a ł: Świat grecki od Homera
do Kleopatry. Warszawa 2008, s. 111.
20
30
Szymon Szczyrbowski
przez eklezję. Wprowadzono również formalny zakaz występowania ze Związku Morskiego23.
Władczy stosunek Ateńczyków do ich sprzymierzeńców dobrze obrazuje przysięga, jaką mieszkańcy Chalkis musieli złożyć
hegemonowi, uwieczniona w jednej z ówczesnych inskrypcji: „Nie
odstąpię ludu ateńskiego żadnym wybiegiem, ani też nie ulegnę
odstępcy, doniosę Ateńczykom w razie czyjegoś odstępstwa. Będę
Ateńczykom płacił daninę, na jaką się zgodzą. Będę wedle sił najlepszym i najsprawiedliwszym sprzymierzeńcem. Pospieszę z pomocą ludowi ateńskiemu, jeśli będzie dziać się mu krzywda i będę
mu posłuszny”24.
Ogromną rolę w umacnianiu wpływów Aten na terenie państw
sprzymierzonych pełniły osady obywateli ateńskich, którzy otrzymywali działki ziemi na terenach zdobytych lub odebranych bezprawnie. Osady te, tzw. kleruchie, spełniały funkcję stałych
gar­nizonów wojskowych. Jednocześnie ich mieszkańcy przenosili
na obcy grunt ateńskie obyczaje25. Kleruchie takie założono m.in.
na wyspach Lemnos, Imbros, Naksos, Andros, na Eubei, na Skyros
i wreszcie na Samos (po jednym z tamtejszych buntów)26 .
Jakkolwiek tworzenie owych osad budziło zwykle opór, to nie
było to regułą. Plutarch relacjonuje, że osadnicy ateńscy zostali wysłani na Chersonez, co wywołało entuzjazm tamtejszej ludności
greckiej. Nowi sąsiedzi pomagali bowiem odtąd w odpieraniu ciągłych najazdów rozlanych wokół tego półwyspu Traków i stali się
zbawieniem dla mieszkających tam Greków27. Pozytywne aspekty
K. K rasowsk i , M. K rz y m kowsk i , K. Si korsk a-Dz ię g iele wsk a ,
J. Wa l achow icz: Historia ustroju..., s. 22.
24
Inscript. Graec., wyd. III, 40, (przeł. J. Kowa lsk i , poprawki B. Bravo).
25
Plut., Per. 11; Historia staroż ytna..., s. 185.
26
W.S. Sierg ieje w : Historia..., s. 237; W. L en g auer : Staroż ytna Grecja...,
s. 122.
27
Plut., Per. 19.
23
Ateny i ich sojusznicy...
31
zakładania ateńskich osad nie są jak do tej pory zadowalająco wyeksponowane w literaturze.
Poza podobnymi wyjątkami polityka Aten wobec sojuszników
była jednak bardzo surowa i przynosiła złe efekty. Nic zatem dziwnego, że poszczególne państwa związkowe często się buntowały,
nie mogąc znieść bezwstydnego wyzysku. Ociągano się z płaceniem składek, używając w celu odroczenia spłat najróżniejszych
wymówek28 . Niektórzy badacze, na przykład T. Zieliński, akcentują, że sojusznicy ateńscy w niewdzięczny sposób nie dostrzegali
korzyści, jakie niosło z sobą partycypowanie w Związku Morskim,
a miały to być możliwości swobodnego handlu i ochrona przed
Persami29. Jest to jednak pogląd, z którym można polemizować.
Bezpośrednie zagrożenie ze strony Persów zostało zażegnane dużo wcześniej, a w czasie funkcjonowania Związku Morskiego gra
toczyła się już wyłącznie o utrzymanie przewagi na morzu oraz
wyzwolenie Greków małoazjatyckich spod perskiego jarzma. Nie
istniała zatem paląca konieczność obrony przed agresją najeźdźcy.
Swoboda handlu była natomiast zapewniona wyłącznie w ramach
Związku Morskiego, a nie całego greckiego świata. Ponadto Ateńczycy nieuczciwie traktowali swoich sprzymierzeńców, uzyskując
dla siebie monopole na handel pewnymi produktami (np. cynobrem z wyspy Keos)30. Trudno zatem dziwić się rozgoryczeniu
przedstawicieli słabszych państw członkowskich.
Zbrojne wystąpienia przeciw Atenom miały miejsce już w 454
roku: Karystos, Naksos, Tazos i Egina ośmieliły się zbuntować.
Spotkała je więc zasłużona, w mniemaniu Peryklesa i jego popleczników, kara. Niepokorne państwa pokonano, rozbrojono oraz
zmuszono do posłuszeństwa rozkazom Aten31 . W 440 roku doszło
do najpoważniejszego z powstań, które miało miejsce na wyspie
28
29
30
31
Her. VIII, 111; Plut., Kim. 11; Them. 21.
T. Z iel i ńsk i: Grecja niepodległa... s. 208.
R. F l acel ière: Życie codzienne w Grecji..., s. 125.
Plut., Kim. 14; N.G.L. Ha m mond: Dzieje Grecji..., s. 368.
32
Szymon Szczyrbowski
Samos. Gdy flota ateńska poniosła klęskę u jej wybrzeży, przeciw
krnąbrnemu sprzymierzeńcowi wystąpił sam Perykles, obejmując
dowództwo nad potężną armią. Mimo to opór buntowników
zgnie­ciono dopiero po długich wysiłkach32 .
Plutarch przytoczył relację samijskiego historyka Durysa, jakoby Perykles potraktował wziętych wówczas zakładników w sposób
arcysurowy i godny ubolewania. Ateński przywódca miał polecić
przywiązać ich do krzyży na rynku w Milecie, tłuc kijami i zabić,
a zwłoki porzucić bez pogrzebu. Plutarch zaznaczył jednak, że Tukidydes nie wspominał o takich wydarzeniach. Z jednej więc strony
relacja samijskiego autora może być przekoloryzowana, z drugiej
– Tukidydes, będący piewcą Peryklesa, mógł przemilczeć tak niewygodny i brzydki fakt z życia ateńskiego przywódcy. Prawda leży
zapewne gdzieś pośrodku33.
W następnych latach Ateny tłumiły kolejne przejawy sprzeciwu,
nie starając się już zachowywać żadnych pozorów. Tukidydes zauważył, że państwa związkowe przestały być w jakiejkolwiek mierze uważane za poważnych partnerów, gdyż „podczas wspólnych
wypraw sprzymierzeńcy nie byli na równi traktowani z Ateńczykami, a w razie buntu Ateńczycy mogli łatwo ich poskromić”34.
Na przestrzeni dziejów poskramianie buntów przez Ateny cechowało się różnym stopniem natężenia brutalności. Trudno ocenić, z czego wynikały różnice w traktowaniu nieposłusznych
sprzymierzeńców. Z pewnością surowiej traktowano państwa,
w których większe rzesze ludności przyłączyły się do rebelii, spowodowanej najczęściej sprzeciwem wobec polityki gospodarczej
Ateńczyków. Mniej bezceremonialnie obchodzono się z niewielkimi klikami, które sprzeciwiały się ustrojowi demokratycznemu go-
32
33
34
Plut., Per. 24–28; W.S. Sierg ieje w : Historia..., s. 236.
Plut., Per. 28.
Thuc. I, 99.
Ateny i ich sojusznicy...
33
dzącemu w ich interesy. Znaczenie tych grup, składających się
przede wszystkim z elit, podkreśla W.G. Forrest35.
Arché ateńska osiągnęła za Peryklesa szczyt potęgi, wynikający
z nieuczciwego traktowania uzależnionych poleis. W jej skład wchodziło ok. 200 organizmów różnej wielkości i znaczenia. Szacuje się,
że liczebność ludności zamieszkującej terytorium podlegające Atenom dochodziła nawet do 1,5 mln36 . Siły zbrojne składały się ze
związkowej floty, która mogła dysponować 400 trierami, oraz armii
lądowej liczącej ok. 27 tys. ludzi. W skali greckiego świata była to
siła imponująca. Krótkowzroczna polityka Aten, polegająca na wyzysku podbitych sprzymierzeńców, doprowadziła jednak do załamania się tej potęgi, stając się jedną z przyczyn wybuchu wojny
peloponeskiej. Państwa związkowe, niezadowolone z tego, jak się
je traktuje, szukały bowiem pomocy u naturalnego wroga Aten –
Sparty, która tylko czekała na okazję do podważenia autorytetu
przywódców ateńskiej polis37. Wszystko to doprowadziło do eskalacji napięcia i stało się zarzewiem potężnego konfliktu, jakim była
wojna peloponeska.
Przyczyny jej wybuchu to zagadnienie bardzo złożone – z jednej strony państwa Związku Morskiego szukały pomocy u Sparty,
podżegając ją niejako do wojny. Z drugiej jednak, konflikt wydawał
się nieunikniony i bez zaangażowania się nielojalnych ateńskich sojuszników. Tukidydes pisze wprost, że przyczyną konfliktu był
W. G. For rest : Grecja klasyczna..., s. 238.
Ówczesne zaludnienie samych Aten ocenia się na 400 tys. (N.G.L. Ha m­
mond: Dzieje Grecji..., s. 395). W.S. Sierg ieje w (Historia..., s. 234) podaje,
że liczba mieszkańców wszystkich terenów podległych w tamtych czasach
Atenom sięgała 15 mln. Sugeruje to fantastyczną i zupełnie nieprawdopodobną gęstość zaludnienia. Nieduży obszar Grecji, jej ubóstwo oraz rolniczy
charakter nie pozwoliłyby na wykarmienie tylu ludzi. Być może doszło do drukarskiego błędu związanego z pominięciem przecinka. Dla porównania – dziś
Grecję zamieszkuje ok. 10,5 mln. ludzi. Więcej o potencjale ludnościowym
Attyki: T. Wa łek-Czer neck i: Ludność Attyki w V i IV wieku przed Chr. PH.
1933–1934, t. 31, s. 243–278.
37
Thuc. III, 10.
35
36
34
Szymon Szczyrbowski
„wzrost potęgi ateńskiej i strach, jaki to wzbudziło wśród
Lacedemończyków”38 . Rzeczywiście, w okresie krótkiego pokoju
Ateny rozwijały się gospodarczo w niezmiernie wartkim tempie.
Pozostająca w tyle Sparta obawiała się więc, że bez szybkiego rozstrzygnięcia militarnego jej rola spadnie tak znacząco, iż przestanie
być hegemonem w sposób naturalny, jako państwo zdecydowanie
od Aten słabsze.
Z pewnością jednak złe relacje między Atenami a ich sojusznikami wpłynęły znacząco na wybuch wojny peloponeskiej. Powody,
dla których państwa Związku Morskiego szukały pomocy u Sparty,
były prozaiczne. Stanowiła ona dla nich jedyne alternatywne rozwiązanie wobec ekonomicznego i politycznego jarzma, jakie zostało im narzucone przez Ateńczyków. Szczególnego znaczenia
nabiera fakt, że relacje między Atenami i Spartą nie były dobre,
a nawet rozwinęły się w niebezpieczną rywalizację39. Podkreśla się
znaczenie emigrantów, którzy zostali wygnani z Aten i znaleźli
schronienie w miastach Związku Peloponeskiego40. Z pewnością
kierowani pragnieniem zemsty, namawiali oni powiązanych ze
Spartą polityków do wojny.
Ulegając ich namowom, Spartanie uznali, że Ateny złamały pokój z 446 roku. Postawili Ateńczykom wiele niemożliwych do spełnienia warunków, m.in. wygnanie rodu Alkmenoidów (z którego
wywodził się Perykles), ustąpienie z Potidai, uszanowanie neutralności Eginy, udostępnienie rynków dla Megary i rozwiązanie
Związku Morskiego. Ten ostatni warunek był zapewne pomysłem
przedstawicieli państw uzależnionych od Aten, niezadowolonych
Ibidem, I, 23.
Dzieje tej rywalizacji przybliżone są w licznych opracowaniach, m.in.
N.G.L. Ha m ­m ond: Dzieje Grecji..., s. 354; L. M roze w icz: Historia powszechna. Staroż ytność. Poznań 1999, s. 141; Grecja klasyczna 500–323 p.n.e. Red.
R. Osbor ne, przeł. B. M ierzeje wsk a . Warszawa 2002, s. 119–124.
40
W.S. Sierg ieje w : Historia..., s. 280.
38
39
Ateny i ich sojusznicy...
35
z tego, jak się je traktuje. Ateny odmówiły, zgodnie z przewidywaniami41 .
Skutki konfliktu z lat 431–404 okazały się dla ateńskiej polis
niszczące. Kapitulacja pociągnęła za sobą rozwiązanie Związku
Morskiego – wynikało to z uznania zasady niezawisłości każdego
spośród greckich miast-państw. Ateny utraciły wszystkie terytoria
poza Attyką z wyjątkiem wyspy Salaminy. Spartanie w odruchu zemsty zburzyli znaczną część Długich Murów i zniszczyli ateńską
flotę, oszczędzając tylko 12 okrętów42 . Ateny zostały sprowadzone
do roli drugorzędnego państewka w greckim świecie, które w kalkulacjach Sparty miało stanowić coś na kształt przeciwwagi dla
Teb oraz Koryntu. Po wojnie peloponeskiej na około trzydzieści
lat hegemonem w Grecji została właśnie Sparta, chociaż jej dominacja nie miała tak wyraźnego charakteru, jak niegdyś przywództwo Aten43. Można zatem powiedzieć, że polityka przywódców
ateńskich wobec państw związkowych zemściła się i stanowiła jedną z pośrednich przyczyn upadku znaczenia Aten.
Szymon Szczyrbowski
Athens and its allies within the Delian League
in years 478–431 B.C.
(Summary)
The author of the present article discusses the altering relations
between Athens and its allies within the Delian League in years
478–431. As a part of this matter, he presents subsequent actions
of Athenian leaders and the reactions of the states allied at that
time with this powerful Greek polis. Therefore, the author presents
Thuc. I, 145.
Xen., Ell. II, 2.
43
J. Wolsk i: Historia powszechna..., s. 172–175; L. M roze w icz: Historia powszechna..., s. 149.
41
42
36
Szymon Szczyrbowski
such issues as the establishing of the origins of Delian League’s
and the changes in its nature, particularly the events of 454, the
rebellions of the oppressed states and the ways of suppressing
these protests by Pericles and his supporters. In conclusion of the
dissertation, the author proposes a thesis that the Athenian policy
towards its allies was one of the indirect, but at the same time one
of the most important causes of the defeat of Athenian polis during the Peloponnesian War and the decline of its importance in
Greece.
Alicja Rozy
Polityka Aleksandra Wielkiego wobec miast, władców
i ludów Azji Mniejszej w czasie wyprawy na Persję
(334–333 p.n.e.)
Aleksander Wielki to jedna z najsłynniejszych postaci w historii
świata. Każdemu jego przedsięwzięciu towarzyszyły przeszkody
i odległości przekraczające ludzką wyobraźnię. Mimo iż żył krótko,
zaledwie 33 lata, jego osiągnięcia polityczne i militarne robią wrażenie nawet obecnie. Nie interes osobisty, dynastyczny czy narodowy były głównym motorem jego działań, lecz niepohamowana
żądza czynu, a przede wszystkim sławy oraz chęć dorównania legendarnym bohaterom. Historia oceniła go jako jednego z najwybitniejszych strategów swoich czasów, a jego imię przetrwało na
kartach książek po dzień dzisiejszy.
Niniejsze opracowanie stanowi próbę ukazania jednego z najtrudniejszych zadań, jakie czekało Aleksandra Wielkiego w czasie
wyprawy na Persję. Wysunięte położenie Macedonii, bliskość Grecji oraz skomplikowany skład etniczny sprawiły, iż Aleksander musiał umiejętnie do niego podejść. Polityka wobec ludów Azji
Mniej­szej mogła bowiem zaważyć na losach całej kampanii. Jest to
interesujący problem, nad którym warto się skupić.
Cezury chronologiczne pracy stanowią lata 334–333. W okresie
tym Aleksander Wielki podporządkował sobie Azję Mniejszą.
Zwycięstwo nad Granikiem w 334 roku otworzyło Macedończykowi drogę do przejęcia obszarów leżących w głębi Azji Mniejszej,
zaś w 333 roku ostatecznie ją podbił.
Najważniejszym źródłem dotyczącym omawianego zagadnienia
jest Anabasis, czyli Wyprawa Aleksandra Wielkiego. Jej autorem jest
Flawiusz Arrian – historyk grecki, żyjący w latach 95–175 n.e.
Dzie­ło to zajmuje wyjątkowe miejsce wśród starożytnych tekstów
dotyczących Aleksandra, gdyż Arrian oparł się głównie na dobrych
źródłach, pozbawionych elementów fantastycznych. W przedsta-
38
Alicja Rozy
wieniu dziejów ekspedycji Aleksandra pisarz nie pomijał cech
ujem­nych jej przywódcy w przekonaniu, że nie umniejszą one jego
wielkości. Dzięki temu ukazał nam w sposób najbardziej obiektywny politykę Macedończyka wobec podbitych miast, władców i ludów Azji Mniejszej1 .
W trakcie pisania artykułu wykorzystałam również biografię
Aleksandra Wielkiego, zawartą w Żywotach sławnych mężów autorstwa
Plutarcha z Cheronei, żyjącego w latach 50–125 n.e. Autor prześledził w niej życie Macedończyka, ubarwiając je we właściwy sobie
sposób refleksjami filozoficznymi oraz licznymi anegdotami. Styl
narracji jest niejednolity – cechuje go ton gawędziarski, niekiedy
patetyczny, komentarze zaś utrzymane są w poważnym charakterze
dzieł naukowych. Barwny styl Plutarcha połączony z jego skłonnością do zmyśleń jest pewnym utrudnieniem dla badaczy, którzy
starają się z pomocą jego dzieła odtworzyć sposób postępowania
Aleksandra wobec zdobytych miast małoazjatyckich oraz ich
mieszkańców w czasie owej kampanii.
Pewnych istotnych informacji na ten temat dostarcza nam także
Pompejusz Trogus, którego dzieło zachowało się w streszczeniu
Justyna2 . Historiae Philippicae, bo taką nazwę nosi praca Trogusa,
zawierała przegląd świata śródziemnomorskiego aż po czasy autora. Jego zdaniem, zasadniczą rolę odgrywała Macedonia – stąd Filip w tytule. Temat wyprawy Aleksandra na Persję pojawia się
w skrócie Justyna epizodycznie. Streszczający niewiele zrozumiał
z utworu pierwotnego, na skutek czego popełnił wiele nonsensownych błędów. Mimo to streszczenie w ogólnych zarysach daje jako
takie pojęcie o oryginale i wobec z braku tamtego jest dla nas równie cenne.
B. Bravo, E. W ipsz yck a : Historiografia antyczna. W: Vademecum historyka
staroż ytnej Grecji i Rz ymu. T. 1. Red. E. W ipsz yck a . Warszawa 1982, s. 62.
2
Szerzej na temat dzieła Justyna: I. L e wa ndowsk i: Epitoma Dziejów
Pow­szechnych pióra Justyna i jej recepcja. „Meander” 1976, t. 31, s. 494–502;
M. Cy towsk a , H. Szelest : Historia literatury staroż ytnej. Warszawa 2006, s. 244.
1
Polityka Aleksandra Wielkiego...
39
Spośród prac badaczy współczesnych stosunek Macedończyka
do podbitych terenów Azji Mniejszej oraz ich mieszkańców najlepiej oddają jego biografie, takie jak: Aleksander Wielki Petera Greena, Aleksander Macedoński Józefa Modrzejewskiego czy też Geniusz
Aleksandra Wielkiego Nicholasa Hammonda.
Ze wspomnianych książek najbardziej rzetelna wydała mi się
pozycja autorstwa Petera Greena. Autor tworząc biografię Aleksandra, odrzucił całą warstwę ideologiczną i dokonał krytycznej ana­
lizy dostępnych nam źródeł. Przedstawił dzieje kampanii w sposób
tak sugestywny, jakby był jej naocznym świadkiem. Na bieżąco
oceniał postępowanie bohatera, ironizował i wyciągał wnioski3. Józef Modrzejewski opiera się natomiast na obszernej literaturze obcojęzycznej. W niemałym stopniu autor bazuje również na
przekazach oryginalnych źródeł dotyczących Aleksandra Wielkiego, zawartych w dziełach Arriana, Plutarcha, Kurcjusza Rufusa czy
Diodora4. Szczegółowa analiza tekstów historycznych czyni jego
pracę bardzo wartościową. Nicholas Hammond przedstawia z kolei wyniki swoich kilkudziesięcioletnich badań nad losami wyprawy
Aleksandra. Autor uważa Macedończyka za wielkiego i światłego
polityka, zamierzającego zjednoczyć skłóconych Greków i narody
Azji pod oświeconymi rządami władcy szanującego miejscowe prawa i obyczaje5.
Wyprawa na Persję miała być odwetem za świętokradztwo, jakiego dopuścił się Kserkses w czasie wojen grecko-perskich, oraz
wyzwoleniem dla Greków znajdujących się pod panowaniem Dariusza III. Początkowo Aleksander usilnie starał się uwydatnić
panhelleński charakter wyprawy. Niestety, nie dysponujemy wy­
starczającymi źródłami, by ustalić, jaki status przyznał „wyzwoloP. G reen: Aleksander Wielki. Przeł. A. Kona rek . Warszawa 1978,
s. 114–427.
4
J. Mod rzeje wsk i: Aleksander Macedoński. Warszawa 1961, s. 53–239.
5
N. Ha m mond: Geniusz Aleksandra Wielkiego. Przeł. J. L a n g. Poznań 2000,
s. 71–167.
3
40
Alicja Rozy
nym” poleis Azji Mniejszej. Według Flawiusza Arriana: „[Aleksander
– A.R.] polecił [...] usunąć wszędzie rządy oligarchiczne, ustanowić
demokrację i miastom przywrócić pierwotny ustrój oraz zwolnić je
od haraczu, jaki płacili Persom”6 .
Niektórzy badacze są zdania, że greckie miasta-państwa z Azji
Mniejszej przyłączyły się do Związku Korynckiego. Wobec tego
F.W. Walbank twierdzi, iż „[...] tak właśnie było z wyspiarskimi poleis Morza Egejskiego: inskrypcja z Chios, dotycząca przyjęcia wygnańców na polecenie Aleksandra, głosi, że spośród tych, co wy­dali
miasto barbarzyńcom, wszystkich, którzy by jeszcze pozostali, należy doprowadzić i sądzić przed Radą Hellenów”7. Sugeruje to, że
Chios należała do Związku Korynckiego. Nie ma jednak żadnych
konkretnych dowodów, które pozwoliłyby ocenić, czy taka sama
była sytuacja poleis w Azji Mniejszej. Jednak mimo to badacz ten
uważa, iż „z pewnością musiały one wypełniać polecenia Aleksandra – jak Efez, gdzie władca przywrócił demokrację, ale podatki,
które płacili Persom, kazał składać w darze bogini Artemidzie”8 .
Realizując swą politykę wobec ludów Azji Mniejszej, Aleksander nie zamierzał korzystać z udzielonych mu wcześniej rad Isokratesa i Arystotelesa, by podbić barbarzyńców i uczynić ich
nie­wolnikami Greków i Macedończyków9. Kiedy po przekroczeniu Hellespontu Aleksander ogłosił się panem Azji, uznał wszystkie jej ziemie za własne, a mieszkających tam Greków i miejscowe
Arr. I, 18, (przeł. H. G esztof t-G asztold ).
F.W. Wa lba n k : Świat hellenistyczny. Przeł. G. Musz y ńsk i. Warszawa 2003,
s. 38.
8
Ibidem.
9
Zgodnie z panującymi wówczas poglądami, które najdobitniej sformułował
Arystoteles, pojęcie „barbarzyńca”, w VI/V w. oznaczające człowieka obcego
greckiej kulturze, nabrało nowego negatywnego znaczenia. Określenie więc
Per­sów, żyjących pod despotycznymi rządami, mianem barbarzyńców miało
w pewnym stopniu uzasadnić podbój Persji przez Macedończyków, nieuznających nad sobą żadnego pana. Do tego zaś namawiali Aleksandra Isokrates
i Arystoteles: Arr. I, 17; Mała encyklopedia kultury świata antycznego. T. 1. Warszawa
1958, s. 443 (hasło: Isokrates).
6
7
Polityka Aleksandra Wielkiego...
41
ludy za swych poddanych. Dlatego, jak podaje Arrian, „wszystkich
barbarzyńców, którzy by zeszli z gór i sami się poddali, kazał odesłać z powrotem do swoich miejscowości, Zelitom zaś darował winę, ponieważ dowiedział się, że pod przymusem walczyli po stronie
Persów”10.
Łaskawość Aleksandra opłaciła się. Kiedy dotarł do Sardes,
okazało się, jak mądra była jego strategia. „Gdy znajdował się już
w odległości około siedemdziesięciu stadiów od tego miasta, przybył do niego Mitrenes, dowódca akropolu, wraz z najznakomitszymi obywatelami Sardes, którzy oddali mu miasto, Mitrenes zaś
oddał akropol i skarby”11 . Mitrenesa Macedończyk zatrzymał przy
sobie, dając mu zaszczytne stanowisko, mieszkańcom zaś Sardes
i innym Lidyjczykom pozwolił kierować się prawami przodków,
darując im wolność.
Aleksander postanowił zachować perski podział na satrapie
i system danin, do jakiego przyzwyczajeni byli mieszkańcy Azji
Mniejszej12 . Satrapą Frygii Hellesponckiej został Macedończyk
Kalas, z dyspozycją, by pobierał te same podatki co za czasów perskich. W Lidii, a później w innych satrapiach, Aleksander
wprowadził ważną zmianę – rozdzielił kompetencje, by satrapowie
nie dzierżyli w swych rękach pełni władzy. Pauzaniasza mianował
dowódcą załogi Argiwów w Sardes, Nikias zawiadował za naliczanie i zbieranie daniny, a Asander zarządzał sprawami cywilnymi13.
10
Arr. I, 17. Zgromadzonym w Arisby żołnierzom Aleksander zakazał pustoszenia zajmowanych terenów, tłumacząc to tym, że należy oszczędzać swoje
dobro i nie należy niszczyć tego, co przyszli objąć jako swoją własność: Just.
XI, 6.
11
Arr. I, 17; Plut., Alex. 17; Mała encyklopedia kultury świata antycznego. T. 2.
Warszawa 1958, s. 256, (hasło: Sardes).
12
Władza satrapów była bardzo rozległa – rządzili niemal jak samodzielnie
panujący książęta. Satrapa był rzeczywistym panem podległej sobie prowincji. Był jednocześnie najwyższą instancją cywilną i głównym zwierzchnikiem
sił wojskowych. Miał też prawo bicia własnej monety: J. Mod rzeje wsk i:
Aleksander..., s. 72.
13
N. Ha m mond: Geniusz..., s. 82.
42
Alicja Rozy
Wszyscy odpowiadali bezpośrednio przed królem macedońskim.
Inną nowością zastosowaną w Lidii było szkolenie młodych Lidyjczyków do służby w wojskach królewskich. Aleksander zmierzał
do tego, by rozbudować armię – stanowiło to bowiem niezbędny
czynnik potrzebny do stworzenia imperium. Docenił w tej kwestii
inne narody, gdyż liczba Macedończyków była niewystarczająca.
W rezultacie, po około czterech latach lidyjskie oddziały weszły
w skład armii Aleksandra. „Jesienią roku 330 dołączyło do niego
300 konnych i 2600 pieszych z Lidii, a zimą 329–328 roku 1000
konnych i 8000 pieszych z Lidii i Syrii. Wszyscy umieli się posługiwać macedońską bronią”14.
Wyzwalaniem greckich miast małoazjatyckich, leżących na obszarze Lidii, zająć się miały specjalnie wyznaczone do tego zadania
oddziały, którymi dowodzili Macedończycy. Z resztą armii Aleksander pomaszerował do Efezu15. W mieście tym obalił properskich oligarchów, pozwolił wrócić wygnańcom i wprowadził
de­mo­krację, czym na pewno pozyskał sobie sympatię wielu jego
mieszkańców. Jak twierdzi Nicholas Hammond: „Sam Aleksander
– na szczęście – nie popierał żadnego systemu, kiedy więc demokraci zaczęli wycinać przeciwników, zabronił dalszych dochodzeń
i kar, zdając sobie sprawę, że jeśli wyrazi zgodę, ludzie zaczną zabijać winnych i niewinnych, powodowani nienawiścią lub żądzą zagarnięcia ich mienia”16 . Postępowanie to spotkało się z pełnym
uznaniem miejscowej ludności.
W czasie pobytu Aleksandra w Efezie przybyli do niego delegaci Magnezji oraz Tralles i poddali mu swoje metropolie. Dwie wielkie
jednostki wyruszyły pod dowództwem Parmeniona i Alki­machosa,
Ibidem, s. 128.
„Efez był jednym z najludniejszych i najważniejszych miast na świecie. Tu
kończyła się słynna droga królewska, łącząca miasto poprzez Sardes z Niniwą
i Suzą. Tutejszy port był przez długi czas najruchliwszy ze wszystkich, do których zawijały statki greckie”: B. Żu rawsk i: Śladami Aleksandra Macedońskiego.
Warszawa 1985, s. 81–82.
16
N. Ha m mond: Geniusz..., s. 82.
14
15
Polityka Aleksandra Wielkiego...
43
żeby przyjąć kapitulację miast w Jonii, Lidii i Eolidzie. Przed wymarszem z Sardes obaj otrzymali szczegółowe wytyczne. Oligarchiczne junty miały zostać odsunięte od władzy, a na ich miejsce
należało wprowadzić rządy demokratyczne. Ważne było, by lokalne prawa i zwyczaje pozostały nietknięte. Przewidywano zniesienie
daniny, jaką płaciło każde z tych miast Persom17. Hammond podaje, że „król osobiście, nie za pośrednictwem satrapy, zajmował się
sprawami greckich miast i zwolnił je z daniny, były więc wyróżnione w królestwie Azji. Podlegały jednak rozkazom króla, a na potrzeby wojny Aleksander zażądał doraźnej składki (syntaksis)”18 .
Możemy być pewni, że sumy, o jakie tu chodziło, niewiele różniły
się od tych, jakie płacono dawniej Persom w postaci haraczu.
Zdaniem Petera Greena, ów eufemizm „składki” nie wzbudzał
nieprzyjemnych skojarzeń, a ponadto cały plan, implikujący zjed­
noczony front wszystkich Greków, musiał okazać się znakomitą
propagandą19. Jak z tego wynika, Aleksander zadbał także o aspekt
ekonomiczny, a mianowicie o zapewnienie pełnego skarbca.
W kilka dni po zajęciu Efezu położenie Macedończyków znacznie się skomplikowało za sprawą pojawienia się na Morzu Egejskim perskich okrętów. Ich obecność wywołała obawy, iż mogą się
one przyczynić do umocnienia oporu walczących jeszcze w Jonii
properskich oddziałów greckich najemników20. Aleksander wysłał
więc do Miletu statki Związku Helleńskiego, które zdążyły na czas
zablokować ów port, zanim pojawiły się tam okręty perskie21 . Mimo to, że port w Milecie znajdował się w rękach macedońskich,
P. G reen: Aleksander..., s. 176.
N. Ha m mond: Geniusz..., s. 82.
19
P. G reen: Aleksander..., s. 176.
20
„Służba najemna w armii perskiej była naturalnym źródłem utrzymania
dla tysięcy mężczyzn bez ziemi i bez pana”: J. Keeg a n: Wodzowie bez tajemnic.
Przeł. E. Mor yc i ńsk a-Dz ius. Warszawa 2002, s. 27–28.
21
Mała encyklopedia kultury antycznej A–Z. Red. Z. Piszczek . Warszawa 1969,
s. 565, (hasło: Milet).
17
18
44
Alicja Rozy
miasto pozostawało we władaniu garnizonu perskiego. Początkowo Aleksander podjął próbę rokowań. Jednak, jak podkreśla
E. Dąbrowa, „dwuznaczna postawa perskiego dowódcy, który najpierw deklarował gotowość poddania miasta, a później, pod wpływem wieści o płynących mu z odsieczą okrętach, nagle ją zmienił,
skłoniła w końcu Macedończyka do wydania rozkazu szturmu
[...]”22 . Jednak po zdobyciu Miletu polityka Aleksandra wobec jego
mieszkańców pozostała niezmieniona. P. Green wyraźnie daje do
zrozumienia, iż, „Aleksander, zgodnie ze swoją nową polityką, potraktował łaskawie wszystkich obywateli Miletu, chociaż cudzoziemcy, którzy wpadli w jego ręce, zostali sprzedani w niewolę”23.
Przyrzekł oszczędzić najemników greckich pod warunkiem, że
przejdą do jego służby. Nie powtórzyły się także masowe rzezie
i rabunki, jakie towarzyszyły zdobyciu Teb. Można by w związku
z tym mniemać, że do owej polityki Aleksandra dostosowali się
nawet bogowie. Jak bowiem zwraca uwagę P. Green iż, „żołnierze,
którzy sprofanowali świątynię Demeter, zostali podobno w nadprzyrodzony sposób oślepieni”24.
Z Miletu Aleksander podążył przez Alindę, Jassos, Bargylię do
Karii, gdyż dowiedział się o stacjonowaniu w Halikarnasie niemałych oddziałów Persów i ich sprzymierzeńców. Kiedy zbliżał się do
Karii, na spotkanie wyszła mu odsunięta od władzy przez Persów
miejscowa królowa, Ada, by poddać mu swą twierdzę, Alindę.
„W zamian za poparcie Aleksander przyrzekł wprowadzić ją z powrotem na tron natychmiast po zdobyciu Halikarnasu”25. Stosunki
między nimi układały się znakomicie. Aleksander zwracał się do
niemłodej już królowej: „matko”. W końcu uznała go za swojego
22
23
24
25
E. D ąbrowa : Gaugamela 331 p.n.e. Warszawa 1988, s. 43.
P. G reen: Aleksander..., s. 178.
Ibidem, s. 179.
Ibidem, s. 181; Mała encyklopedia..., s. 427, (hasło: Karia).
Polityka Aleksandra Wielkiego...
45
syna i oficjalnego następcę26 . To jasno dowodzi, że liberalna polityka Aleksandra wobec ludów Azji Mniejszej sowicie mu się w tym
wypadku opłaciła, gdyż zyskał w królowej sojuszniczkę. Owa adopcja oznaczała, że po śmierci Ady będzie miał prawo narzucić
Karii swojego wicekróla. Miejscowy reżim musiał po prostu wypowiedzieć posłuszeństwo Wielkiemu Królowi i przysiąc wierność
Aleksandrowi. Miało to ogromne znaczenie, gdyż Karyjczycy byli
narodem wojowniczym, gotowym walczyć o swoją wolność. Wobec ich życzliwego przyjęcia Aleksander mógł zgromadzić wszystkie siły pod Halikarnasem. Widać więc, iż wspomniane posunięcie
przyniosło mu także korzyści militarne.
Zdobycie Halikarnasu było konieczne, gdyż ze względu na dogodny port i dobrze ufortyfikowaną twierdzę schroniła się w nim
zarówno flota perska, jak i spora część oddziałów żołnierzy perskich oraz greckich najemników. E. Dąbrowa w związku z tym
podkreśla, iż „całością tych sił dowodził Memnon z Rodos, który
został mianowany przez Dariusza naczelnym wodzem wszystkich
sił perskich w Azji Mniejszej, tak lądowych, jak i morskich”27. Oblężenie miasta przeciągało się w czasie, nie przynosząc początkowo
większych sukcesów, jednak powtarzające się ataki macedońskie
nie pozostały bez śladu. W znacznym stopniu naruszyły one mury
Halikarnasu, co skłoniło Memnona oraz dowodzącego oddziałami
perskimi Orontobatesa do opuszczenia miasta. Uznali bowiem, że
nie wytrzymają kolejnego natarcia. Wycofujące się oddziały podpaliły pozostawiony sprzęt wojskowy, a silnie wiejący wiatr rozprzestrzenił ogień na całe miasto. Wkraczając do Halikarnasu,
Aleksander kazał ugasić ogień. Postanowił także nie oblegać cytadel, mieszkańców miasta przenieść w inne miejsce, miasto zaś nakazał zrównać z ziemią. Satrapą Karii uczynił Adę, przekonany, że
P. G reen: Aleksander..., s. 181; P. Ca r t led ge: Aleksander Wielki. Przeł.
A. K l i n g ofer. Warszawa 2005, s. 169.
27
E. D ąbrowa : Gaugamela..., s. 44; Mała encyklopedia..., s. 549, (hasło:
Memnon).
26
46
Alicja Rozy
będzie mu wierna, a macedońskiemu dowódcy przydzielił 200
konnych i 3000 greckich najemników28 .
Zbliżająca się zima groziła trudnościami aprowizacyjnymi, dlatego też w celu ich ograniczenia Aleksander zdecydował się na podział swojej armii na dwie części. Tessalów i resztę greckiej jazdy,
hipparchię hetajrów oraz grecką piechotę wysłano pod dowództwem Parmeniona przez Sardes, by opanowały północną część
pła­skowyżu anatolijskiego, zwanego Frygią Większą29. Z resztą armii ruszył Aleksander do Likii i Pamfilii, aby opanowawszy wybrzeże, unieruchomić flotę nieprzyjaciela przez pozbawienie jej
portów, z których mogłaby ewentualnie korzystać.
Działania w Likii zakończyły się sukcesem. Podczas pierwszego
uderzenia Aleksandrowi udało się zdobyć Hyparnę. Przejęcie tego
miasta niewiele go kosztowało i nie poniósł większych strat, dlatego potraktował je łagodnie. Na uzgodnionych warunkach pozwolił odejść wolno najemnej załodze cytadeli. Jak podaje Nicholas
Hammond: „[...] wszystkie miasta południowo-zachodniej Likii,
umawiając się lub poddając, sprzymierzyły się z Aleksandrem, który uderzył na górali w głębi lądu, prawdopodobnie w obronie miast
wybrzeża”30. Przybyłym wówczas z południowo-wschodniej Likii
posłom kazał się podporządkować, co też uczynili. Dla dobra greckiego Faselis połączył też swe siły z Likijczykami i zniszczył warownię Pizydyjczyków w głębi lądu, z której ci najeżdżali
nad­morskie miasta.
Dalszy pochód Aleksandra w głąb lądu został zatrzymany, gdyż
na drodze wojsk znajdowało się pasmo górskie trudne do przebycia w warunkach zimowych31 . Śnieg, mróz i obecność nieprzyjaznych plemion spowodowały, że zdecydował się na powrót
i kontynuowanie marszu wzdłuż wybrzeża. Po drodze zatrzymał
28
29
30
31
N. Ha m mond: Geniusz..., s. 85–86.
Ibidem, s. 86–87.
Ibidem, s. 87.
E. D ąbrowa : Gaugamela..., s. 45.
Polityka Aleksandra Wielkiego...
47
się we wspomnianym już Faselis. Następnie podążył do Pamfilii
i w krótkim czasie opanował wszystkie ważniejsze ośrodki tej krainy32 . W ten sposób jego przyjazna i łagodna polityka wobec mieszkańców miast oraz krain Azji Mniejszej i tym razem wydała
po­żą­dane przez niego owoce.
Po zajęciu Likii i Pamfilii Aleksander postanowił skierować się
do Frygii, aby tam połączyć się z Parmenionem. Z Perge wyruszył
więc w głąb lądu, by przedrzeć się przez tereny słynących z waleczności Pizydyjczyków na płaskowyż Anatolii. Wielu kłopotów przysporzyli mu mieszkańcy Termessos i Sagalassos. „Wtedy – [jak
po­daje Peter Green – A.R.] – jakby zrządzeniem opatrzności, przybyło do niego poselstwo z Selge, górskiego miasta położonego na
północ od Aspendos. Selgijczycy, świetni wojownicy i zacięci wrogowie Termessos, zaofiarowali Aleksandrowi przyjaźń i po­moc”33.
Macedończycy mogli więc pójść dalej i zaatakować Sagalassos. Po
ciężkiej walce szturmem udało im się zdobyć miasto34. Aleksander
złamał też opór pozostałych Pizydyjczyków, zdobywając część warowni i przyjmując w zależność innych.
Opanowawszy Kielajnan, pod koniec kwietnia 333 roku Aleksander przybył do Gordion. Sytuacja, jaka wytworzyła się w owym
czasie na Morzu Egejskim, sprawiła, iż zdecydował się na dłuższy
postój w tym mieście. Przeniesienie działań z wybrzeża w głąb lądu
wywołało bowiem wzrost aktywności floty perskiej, co groziło
wieloma komplikacjami natury polityczno-militarnej. Do zdecydowanej kontrofensywy przystąpił bowiem Memnon z Rodos. Stało
się to możliwe dzięki środkom finansowym, które otrzymał od Dariusza wiosną tegoż roku. Jednak zbieg okoliczności sprawił, iż do
inwazji floty perskiej ostatecznie nie doszło, ponieważ na początku
Plut., Alex. 17; Mała encyklopedia..., s. 650, (hasło: Pamfilia).
P. G reen: Aleksander..., s. 194.
34
Była to jedna z najtrudniejszych bitew, jaką kiedykolwiek Aleksander stoczył w swej karierze wojskowej – zmuszony był przeprowadzić natarcie pod
górę na silnie okopane pozycje, bez wsparcia kawalerii, gdyż teren był zbyt
stromy i nierówny: P. G reen: Aleksander..., s. 194.
32
33
Alicja Rozy
48
czerwca 333 roku Memnon zmarł. Wprawdzie rozpoczęte przez
niego przywracanie rządów perskich na wyspach Morza Egejskiego kontynuował jego następca, Farnabazos, jednak bez większego
powodzenia. Kilka tygodni później jego siły zostały skierowane do
Tripoli w Fenicji, gdyż Dariusz dowiedziawszy się o śmierci Memnona postanowił osobiście poprowadzić swoją armię przeciwko
Aleksandrowi, zbytnio bowiem nie dowierzał umiejętnościom Farnabazosa ani jego zmysłowi strategicznemu. Z tego też powodu
potrzeba mu było greckich najemników, stanowiących trzon sił
Farnabazosa.
Z Gordion Aleksander wyruszył do Ankyry, gdzie uregulował
sprawy Paflagonii i Kapadocji. Paflagończycy, wiedząc jak traktował mieszkańców miast i krain zajętych wcześniej, przysłali posłów, zgłaszając chęć kapitulacji i prosząc w zamian, by nie
na­jeżdżał ich kraju. „Ponieważ kampania górska na północy była
w tej sytuacji ostatnią rzeczą, jakiej Aleksander mógłby sobie życzyć, zgodził się bardzo chętnie”35. Zwolnił ich także od daniny,
której i tak zresztą nigdy nie płacili Persom. Przyjął także kapitulację całej Kapadocji na zachód od rzeki Halys. Jak podaje Green:
„Tu nawet nie wprowadził macedońskiej administracji, lecz wybrał
miejscowego feudała Sabiktasa, aby w jego imieniu zarządzał całym terenem”36 . Następnie szybkim marszem, przypuszczalnie
przez Cezareę-Mazakę i Tianę, ruszył w kierunku wybrzeża Cylicji.
Największą trudność, jaka znajdowała się na jego drodze – Wrota
Cylicji, ku swemu zaskoczeniu pokonał bez większych problemów.
Było to możliwe dzięki temu, że Arsames, perski satrapa Cylicji,
obsadził je bardzo niewielkim oddziałem. Za najlepszą metodę
walki z wrogiem uznał Arsames zastosowanie taktyki „spalonej
35
36
Ibidem, s. 198.
Ibidem, s. 199–200.
Polityka Aleksandra Wielkiego...
49
ziemi”, którą na samym początku wojny doradzał Memnon37.
Aleksander jednak, dowiedziawszy się o jego zamiarze, wysłał naprzód Parmeniona. Pojawienie się macedońskiego wodza wraz
z dowodzonymi przez niego jednostkami sprowokowało satrapę
do ucieczki.
Na wieść o wyruszeniu Dariusza z Babilonu Aleksander podjął
drobne, lecz konieczne operacje wojskowe w zachodniej części Cylicji, w tak zwanej Cylicji Trachei. Chodziło o likwidację punktów
oporu przyjaznej Persom miejscowej ludności. W perspektywie
zbliżającego się starcia z Dariuszem bezpośrednie zaplecze armii
macedońskiej musiało być bowiem zabezpieczone.
Łatwość, z jaką Aleksander podbił Azję Mniejszą, wynikała
w dużym stopniu z błędnej taktyki przyjętej przez perskich satrapów, którzy nie zastosowali się do rad Memnona z Rodos, by
wciągnąć Macedończyków w głąb kraju i, stosując taktykę „spalonej ziemi”, pozbawić ich zaopatrzenia, zwłaszcza że „w tej fazie
wojny Aleksander realizował niewątpliwie plan strategiczny Filipa,
podbijając te obszary państwa perskiego (po południowe krańce
Cylicji), które tradycyjnie Grecy uważali za zhellenizowane”38 . Jednakże w niemniejszym stopniu była ona wynikiem działań prowadzonych wobec ludów Azji Mniejszej. Przyjazna polityka przyniosła
spodziewane efekty. Aleksander nie musiał obawiać się z ich strony
ataku, mógł więc swobodnie kontynuować swą wyprawę.
W 333 roku Aleksander pokonał główne siły króla Persów
w bitwie pod Issos39. Fakt ten, można uznać za ostatni etap podboju Azji Mniejszej. „Dla rozmaitych ludów, zamieszkujących imperium perskie, wstąpienie na perski tron Macedończyka nie
„Była to pierwszorzędna rada: niestety pochodziła od najemnika greckiego, którego talent i szczerość nie mogły wzbudzić sympatii wśród jego perskich kolegów”: Ibidem, s. 160.
38
D. Musi a ł: Świat grecki od Homera do Kleopatry. Warszawa 2008, s. 197.
39
Więcej na temat bitwy pod Issos zob. Arr. II, 11; Plut., Alex. 20; B.T. Ca­
rey : Wojny staroż ytnego świata. Techniki walki. Przeł. M. Ła komy. Warszawa
2008, s. 111–112.
37
Alicja Rozy
50
ozna­czało jakiejś istotnej zmiany. Nadal wysyłali te same podatki
do dalekiego pana, którego widywali rzadko lub nie widywali
wcale”40. Aleksander zachował cały dawny system administracyjny,
pozostawiając nawet na stanowiskach niektórych satrapów. „Celem, jaki sobie wyznaczył, było stworzenie korpusu urzędniczego
składającego się z Macedończyków, Greków i Persów zgodnie pracujących dla zachowania kontroli nad zdobytymi terenami”41 .
Alicja Rozy
The Policy of Alexander the Great towards towns,
rulers and peoples of Asia Minor during his expedition
to Persia (334–333 B.C.)
(Summary)
This article is an attempt to present one of the most difficult
tasks Alexander the Great had to face in his expedition to Persia.
The complicated location of Macedon, proximity of Greece and
ethnic diversity of the peoples inhabiting Asia Minor were the reason why, during the first stage of the conquest of the Persian empire, Alexander had to deal extremely carefully and competently
with them, sensing and using the local realities to his own profit, as
the policy towards the towns, rulers and peoples of Asia Minor
could influence the later fate of the campaign. Thus, the author
presents separate actions of Alexander III of Macedon taken towards the local rulers, cities and peoples, as well as their results. In
conclusion, she proposes a thesis that the friendly policy of Alexander the Great towards the inhabitants of the towns and regions
of Asia Minor brought the expected effects.
T. R. M a r t i n: Staroż ytna Grecja. Od czasów prehistorycznych do okresu hellenistycznego. Przeł. T. Derda . Warszawa 1998, s. 213.
41
Ibidem.
40
Katarzyna Kurek
Od uwielbienia do nienawiści – Ateny a Alkibiades
Niewątpliwie największą sławę przyniosło Alkibiadesowi, synowi Kleiniasa, uczestnictwo w wojnie peloponeskiej. Konflikt ten
wyniósł wielu na wyżyny kariery politycznej czy wojskowej przede
wszystkim dlatego, że ciągnął się z przerwami przez 27 lat. Alkibiades potrafił wykorzystać wszystkie możliwości, które niosła z sobą
ta wojna, by zdobyć pożądaną władzę. Ale mimo ponadprzeciętnych zdolności, okoliczności oraz niektóre cechy jego charakteru
doprowadziły go do upadku. Niemniej właśnie dzięki swojej kontrowersyjnej postawie w czasie owego konfliktu został przez starożytnych dość dokładnie scharakteryzowany. Już bowiem wśród
sobie współczesnych wzbudzał wielkie emocje, dlatego wielu autorów tworzących w okresie antycznym przedstawiło jego postać
w swoich utworach, które stały się później inspiracją dla potomnych. Także obecnie jego postawa jest różnie odbierana przez badaczy – niektórzy sugerują się tylko negatywnymi wypowiedziami
na jego temat, inni natomiast starają się go wybielić. Rozrzut dotyczących go opinii jest więc wśród naukowców znaczny1 . Ateńczycy
zawsze żywo reagowali na wszelkiego rodzaju działania podejmowane przez osoby publiczne. Syn Kleiniasa nie był wyjątkiem,
a arystokratyczne pochodzenie i koneksje wzmagały tylko zainteresowanie nim. Stosunek Ateńczyków do Alkibiadesa był zatem
ważki dla jego kariery, a w dalszej perspektywie – również całego
życia.
Wyłania się zatem kwestia relacji pomiędzy Alkibiadesem a Atenami, polis, w której się urodził i rozpoczął swoją karierę. Większość badaczy, jak np. John K. Davies, Tadeusz Wałek-Czernecki
Por. S. Lu r i a : Alkibiades. „Meander” 1960, t. 15, s. 217; G. L ach: Wyprawa
sycylijska 415–413 p.n.e. Warszawa 2007, s. 98; J.K. Dav ies: Demokracja w Grecji
klasycznej. Przeł. G. Musz y ńsk i. Warszawa 2003, s. 155.
1
52
Katarzyna Kurek
i Stanisław Witkowski czy Salomon Luria, skupiła się na jego postawie wobec ojczyzny, zwracając uwagę na wyrachowanie, wielką
ambicję i jeszcze większe publiczne aspiracje2 . W związku z tym
stosunek mieszkańców Aten do Alkibiadesa często jest opisany
powierzchownie, chociaż reakcje, jakie podejmowane przez niego
działania wywoływały wśród mieszkańców Aten, miały olbrzymi
wpływ na sytuację w polis. Większość badaczy wzięła pod uwagę
przede wszystkim jego działalność polityczną, wspominając jedynie o życiu prywatnym, które wszelako, co nieuniknione, miało
wielki, jeśli nie przemożny wpływ na opinię o nim. Podejmując się
zatem określenia stosunku Ateńczyków do Alkibiadesa, należy na
równi odnieść się do wszystkich aspektów jego życia, nie tylko politycznych. Z tego powodu ramy czasowe niniejszej pracy mają
swój początek w jego dzieciństwie, a zamykają się na śmierci, która
nastąpiła w 404 roku3.
Najwięcej informacji dotyczących relacji między państwem
ateń­skim a Alkibiadesem pozostawili Tukidydes, Ksenofont, Pseudo-Andokides, Platon i Plutarch. Najważniejszym źródłem dotyczącym wydarzeń politycznych pozostaje Wojna peloponeska
Tukidydesa4, która, niestety, nie obejmuje całego okresu konfliktu,
ale urywa się na 411 roku. Autor ten opisał w swym dziele przede
wszystkim poszczególne wydarzenia owej wojny. Przedstawiając
jednak także stosunek Ateńczyków do Alkibiadesa, mimochodem
wspomniał też o jego życiu osobistym i wpływie, jaki miało ono na
panującą o nim wśród współobywateli opinię. Narrację podjął
Ksenofont w Historii greckiej5, skupiając się nie tylko na wydarzeniach politycznych związanych z działalnością Alkibiadesa, ale też
opisując reakcje Ateńczyków na nią. Starał się również, podobnie
S. Lu r i a : Alkibiades..., s. 218–225; J.K. Dav ies: Demokracja..., s. 155;
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje greckie. Warszawa 1934, s. 358.
3
Wszystkie daty w niniejszej pracy odnoszą się do wieków przed Chrystusem.
4
Thuc. V–VI.
5
Xen., Ell. I.
2
Od uwielbienia do nienawiści...
53
jak Tukidydes, ukazać jej konsekwencje. Inni autorzy zawarli
w swoich dziełach przede wszystkim opis życia osobistego Alkibiadesa, nie pomijając przy tym jego aktywności na scenie politycznej.
Mowa przeciw Alkibiadesowi6 , która miała być wygłoszona około 417
roku w celu skazania go na sądzie skorupkowym, powstała prawdopodobnie na przełomie V i IV wieku, stąd zapewne nie była
dziełem Andokidesa. Anonimowy autor zawarł w niej głównie informacje dotyczące sfery obyczajowej, przytaczając oddziaływające na niekorzyść Alkibiadesa wydarzenia z jego życia prywatnego.
Mowa ta jest więc doskonałym źródłem dla autorki niniejszego
artykułu, prezentuje bowiem zdarzenia, które wpływały negatywnie na opinię Ateńczyków o nim, a także zawiera poglądy jego
przeciwników. Również Platon w części swoich dzieł7 wspomniał
o Alkibiadesie, przedstawiając go w raczej przychylnym świetle,
w kontekście jego relacji z Sokratesem. O innych kwestiach tylko
wspomniał. Na końcu jako źródło, które zawiera najpełniejszy
opis Alkibiadesa, wymienić należy jego żywot autorstwa Plutarcha8 . Autor, korzystając zapewne przytoczonych źródeł, zebrał na
jego temat najwięcej informacji dotyczących całego życia, począwszy od anegdot związanych z dzieciństwem, a skończywszy na
śmierci. Przy okazji wspomniał też o dotyczących go poglądach
Ateńczyków. Ostatnim ze źródeł wykorzystanych w niniejszej pracy jest komedia Arystofanesa Żaby9, w której autor nawiązał do
dylematu współobywateli dotyczącego interesującej nas postaci.
W języku polskim brakuje opracowań odnoszących się do całego życia Alkibiadesa; badacze na ogół opisali prowadzoną przez
niego działalność polityczną. Wyjątkiem pozostaje praca Aleksandra Krawczuka10, w której autor poddał dokładnej analizie również
6
7
8
9
10
Andoc., Kat. Alk.
Plato., Gorg. 481 D; Plato., Symp. 212 D–222 D.
Plut., Alc.
Aristoph., Bat. 1357–1363.
A. K rawczu k : Sprawa Alkibiadesa. Warszawa 1996.
54
Katarzyna Kurek
jego życie osobiste, ale książka ta obejmuje okres do wyprawy sycylijskiej włącznie. Szerszego opisu osobowości Alkibiadesa podjęli się Tadeusz Wałek-Czernecki i Stanisław Witkowski11 oraz
Wła­­dimir Siergiejew12 w związku z syntezą jego aktywności politycznej. Została ona bardzo dokładnie opisana w książce Ryszarda
Kuleszy13, warto też zwrócić uwagę na opracowanie Nicholasa
Hammonda14, w którym autor podjął się wnikliwej analizy wojny
peloponeskiej. Stosunek Ateńczyków do Alkibiadesa w żadnym
z tych opracowań nie został wystarczająco zasygnalizowany, niemniej jednak wszyscy badacze w większym lub mniejszym stopniu
nadmienili o nim w swoich pracach.
Alkibiades urodził się w 450 roku15 w arystokratycznej rodzinie,
która wywodziła swe korzenie od Eurysakesa, ateńskiego herosa,
przez co spokrewniony był z Militiadesem i Tukidydesem16 . Ze
strony matki, Deinomachy, pochodzącej z rodu Alkmeonidów,
spokrewniony był z Peryklesem17. Urodzeniem wzbudzał więc szacunek Ateńczyków, z których niewielu mogło się poszczycić taką
genealogią18 . W wieku trzech lat, gdy jego ojciec Kleinias zginął,
Alkibiades został oddany pod opiekę Peryklesa. Już jako dziecko
miał duży wpływ na swoje otoczenie. Plutarch w związku z tym
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 358–359.
W.S. Sierg ieje w : Historia staroż ytnej Grecji. Przeł. A. K a r n ieje w,
N. Zw ie­r zowa . Warszawa 1952, s. 294–295.
13
R. Ku lesza : Wojna peloponeska. Warszawa 2006.
14
N.G.L. Ha m mond: Dzieje Grecji. Przeł. A. Św iderków na . Warszawa
1977.
15
B. Bravo, M. Węcowsk i , E. W ipsz yck a , A. Wol ick i: Historia staroż ytnych Greków. T. 2. Warszawa 2009, s. 193. Część badaczy przyjmuje rok 451
p.n.e. jako datę urodzin Alkibiadesa, por. W.S. Sierg ieje w : Historia..., s. 294;
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 358.
16
P. G r i ma l : Słownik mitologii greckiej i rz ymskiej. Przeł. J. Ła nowsk i , M. Bro ­
na rsk a . Wrocław–Warszawa–Gdańsk 1987, s. 95.
17
A. K rawczu k : Sprawa..., s. 80.
18
Thuc. V 43.
11
12
Od uwielbienia do nienawiści...
55
napisał: „[...] kiedy przystąpił do nauki, nauczycieli różnych przedmiotów słuchał chętnie, nie chciał tylko uczyć się gry na aulosie,
jako niegodnej jego stanu [...]. Rychło rozeszły się po chłopcach te
słowa, że dobrze robi Alkibiades, gardząc auletyką i śmieje się
z uczących się tej sztuki. Tak więc auletyka odpadła zaraz z nauki
chłopców wolnych i popadła całkowicie w pogardę”19. Zatem już
kiedy Alkibiades był dzieckiem, liczono się w Atenach z jego zdaniem, skoro przestano nauczać auletyki. Widocznie również rówieśnicy Alkibiadesa nie chcieli się narazić na kompromitację
w jego oczach, stąd powszechny bojkot tej dyscypliny. Pozostałe,
niezbyt liczne, wzmianki o dzieciństwie syna Kleiniasa jeszcze bardziej wskazują na jego wielką ambicję i upór, które były najbardziej
dotkliwe głównie dla jego opiekuna Peryklesa.
Należy także wspomnieć o dodatkowym aspekcie, który miał
wielki wpływ na opinię Ateńczyków na temat Alkibiadesa, mianowicie o jego wyglądzie20. Starożytni Grecy uwielbiali piękno, a Alkibiades był uważany za urodziwego i pełnego wdzięku, nie tylko
we wczesnej młodości, ale także jako dojrzały mężczyzna21 . Może
się to wydawać błahe, ale miało swój wymiar psychologiczny –
przynajmniej u części Ateńczyków samym swoim wyglądem wzbudzał uwielbienie, a u bardziej odpornych na takie oddziaływanie
– przychylność22 .
Do wchodzącego w dorosły wiek Alkibiadesa Ateńczycy byli
zatem nastawieni pozytywnie. Wygląd i urodzenie sprawiały, że
miał wielu wielbicieli, z których najważniejszym jawił się Sokrates.
Ich zażyłe stosunki były społeczeństwu doskonale znane, wielu
twierdziło nawet, że łączyło ich coś więcej niż przyjaźń. Platon
wspomniał wyraźnie, że Sokrates był zakochany w Alkibiadesie23,
19
20
21
22
23
Plut., Alc. 2, (przeł. M. Brożek).
Por.: M. Now ick a : Portrety Alkibiadesa. „Meander” 1996, t. 51, s. 573–585.
Plut., Alc. 1.
Ibidem, 4.
Plato, Gorg. 481 D.
56
Katarzyna Kurek
a w Uczcie dokładnie opisał stosunki między nimi24. Jakiekolwiek
relacje ich łączyły, miały pozytywny wpływ na reputację Alkibiadesa – Plutarch stwierdził dosadnie, że „życzliwość i przyjaźń, jaką
Sokrates otaczał Alkibiadesa, w niemałym stopniu oddziałała na
jego znaczenie”25. Znajomością z filozofem Alkibiades zaskarbiał
więc sobie uznanie wśród współobywateli i szerszy rozgłos. Poklask zdecydowanej większości Ateńczyków zdobył sobie także
wielką hojnością, był bowiem człowiekiem bogatym. Z wielkim
aplauzem ludu spotkało się jego pierwsze publiczne wystąpienie,
gdy zgodził się ofiarować dość znaczną sumę jako dobrowolną
składkę dla wspomożenia skarbu ateńskiego26 .
Mimo tych niewątpliwie pozytywnych odruchów Alkibiadesa
Ateńczycy – nie bez powodu – mieli o nim coraz gorsze zadanie.
Na jego temat zaczynały krążyć skandaliczne plotki, szczególnie
o licznych romansach. Pseudo-Andokides wyliczył w Mowie przeciw
Alkibiadesowi jego najbardziej znane występki. Miał Alkibiades między innymi uwięzić znanego malarza Agatarchosa, zwanego Scenografem, na cztery miesiące w swoim domu i zmuszać go do
malowania. Kiedy Agatarchosowi udało się uciec, poszedł do niego i oskarżył go o niedokończenie pracy27. Innym razem naraził się
Ateńczykom, gdy popadł w konflikt z Taureasem, który rywalizował z nim w konkursie chórów chłopięcych. Alkibiades zaprotestował przeciw występowi chóru Taureasa. W rezultacie doszło do
bójki, w której uderzył Taureasa pięścią w twarz, co współobywateli oburzyło najbardziej28 .
Ateńczyków rozsierdziła także sprawa małżeństwa Alkibiadesa.
Bulwersowała ich zwłaszcza jego rozwiązłość już po zawarciu
Idem, Symp. 212 D–222 D.
Plut., Alc. 1.
26
A. K rawczu k : Sprawa..., s. 64.
27
Andoc., Kat. Alk. 17; Plutarch podaje, że Agatarchos został za swą pracę
sowicie wynagrodzony: Plut., Alc. 16.
28
Andoc., Kat. Alk. 20–21.
24
25
Od uwielbienia do nienawiści...
57
związku małżeńskiego, jak również porwanie swojej małżonki
z urzędu, gdzie chciała złożyć pismo rozwodowe29. Żona, Hippareta, wniosła mu bowiem olbrzymi posag, ale kiedy jej ojciec zmarł,
Alkibiades zażądał od swego szwagra ponownie pieniędzy, twierdząc, że zmarły mu je obiecał. Szwagier, obawiając się o swoje życie,
dał Alkibiadesowi pieniądze. W tych dwóch sprawach Ateń­czycy
oburzali się przede wszystkim na sposób, w jaki syn Kleiniasa potraktował swoją rodzinę30.
Na arenie politycznej Alkibiades uaktywnił się w drugiej fazie
wojny peloponeskiej. Opowiadał się przeciwko Sparcie, uznając, że
korzystniejszy dla Aten byłby pakt z Argos31 . Miał wtedy trzydzieści lat. Jak napisał Tukidydes: „[...] ze względu na swój wiek w każdym innym państwie uchodziłby za młodzika, lecz w Atenach
cieszył się poważaniem dzięki swoim przodkom”32 . Podziwiano go
również za posiadanie szerokich koneksji, które miał szansę nawiązać, chociażby mieszkając u Peryklesa. U swojego opiekuna zapoznał się z elitą ówczesnego świata greckiego, doskonale więc
orientował się w mechanizmach panujących wtedy w polityce. Jak
przewrotnie zauważył Pierre Lévêque, Ateńczycy spodziewali się,
że Alkibiades poprowadzi ich podobnie, jak Perykles33, zatem mimo wszystkich skandali, które wywołał, wzbudzał ich zaufanie.
Jego działania, zwłaszcza, że na początku odnosił sukcesy, zyskiwały gorące poparcie Ateńczyków. W 419 roku wybrano go na
przykład strategiem. Było tak do czasu klęski Aten pod Mantineją
w 418 roku34. Wtedy współobywatele po raz pierwszy ukarali Alkibiadesa, być może obawiając się jego wielkiej ambicji. Sytuacja była
bardzo poważna, zadecydowano bowiem o przeprowadzeniu
29
30
31
32
33
34
Plut., Alc. 8.
Andoc., Kat. Alk. 13–15.
N.G.L. Ha m mond: Dzieje..., s. 453–454.
Thuc. V 43, (przeł. K. Ku ma n ieck i ).
P. L évêque: Świat grecki. Przeł. J. Ol k ie w icz. Warszawa 1973, s. 265.
R. Ku lesza : Sparta w V–IV w. p.n.e. Warszawa 2003.
58
Katarzyna Kurek
w 416 roku35 sądu skorupkowego. Alkibiades uniknął wygnania,
zawierając sojusz z Nikiasem, dzięki czemu obaj politycy uratowali
się przed gniewem ludu, a Ateny musiał opuścić demagog Hiperbolos36 . Tym samym ostracyzm został skompromitowany i przestano go stosować37. Natomiast Alkibiades prawie natychmiast
powrócił do łask – w tym samym roku został ponownie mianowany strategiem, gdyż działał na szkodę Sparty, nie angażując przy
tym sił ateńskich38 . Jak mocna była wtedy jego pozycja, świadczyły
wydarzenia na Melos, które nie chciało angażować się w wojnę po
żadnej ze stron39. Alkibiades przeforsował na Zgromadzeniu Ludowym zgładzenie wszystkich mężczyzn mieszkających na tej wyspie oraz sprzedanie kobiet i dzieci w niewolę. Z tą kwestią wiązała
się głośna sprawa, Alkibiades miał bowiem dziecko40 z niewolnicą
z Melos, której krewni zapewne stracili życie w wyniku jego działań. Ateńczycy uważali taki związek za sprzeczny z naturą i bezwstydny41 .
Głośny stał się również występ Alkibiadesa w trakcie 91. igrzysk
olimpijskich. Według Pseudo-Andokidesa oszukał wtedy swego
przyjaciela Diomedesa i wystawił jego rydwan jako swój, dzięki
B. Bravo, M. Węcowsk i , E. W ipsz yck a , A. Wol ick i: Historia...,
s. 475; M.I. Fi n ley : Polityka w świecie staroż ytnym. Przeł. D. K i z i ńsk a . Kraków
2000, s. 70. Część badaczy opowiada się za rokiem 417: T. Wa łek-Czer neck i ,
S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 359–360.
36
W. L en g auer : Staroż ytna Grecja okresu archaicznego i klasycznego. Warszawa
1999, s. 145.
37
B. Bravo, M. Węcowsk i , E. W ipsz yck a , A. Wol ick i: Historia..., s. 475
por. T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 360.
38
G. L ach: Wyprawa..., s. 98.
39
R. F l acel ière: Życie codzienne w Grecji za czasów Peryklesa. Przeł. Z. Boko ­
w icz , J. Ta rg a lsk i. Warszawa 1985, s. 235–236; R. Ku lesza : Wojna...,
s. 130–136.
40
Plut., Alc. 16.
41
Andoc., Kat. Alk. 26.
35
Od uwielbienia do nienawiści...
59
czemu zajął pierwsze miejsce42 . Ateńczycy z większym gniewem
zareagowali natomiast na wieść o wykorzystaniu przez Alkibiadesa
naczyń przeznaczonych do składania ofiar w celach prywatnych,
uznając to za wielkie nadużycie43.
Najsłynniejsza sprawa, z jaką łączono Alkibiadesa, to ekspedycja wojenna na Sycylię44, gdyż w Atenach był jej głównym propagatorem. W płomiennej mowie przekonał na Zgromadzeniu
Ludowym Ateńczyków o zasadności wyprawy sycylijskiej45, ukazując im wizje przyszłych sukcesów. Został nawet mianowany jednym z dowódców uczestniczących w niej wojsk, co według
Tu­ki­dydesa było w dużej mierze powodem upadku Aten, „wielu
bowiem obywateli [...] powzięło podejrzenie, że dąży do tyranii.
Ludzie ci stali się jego wrogami i mimo że w życiu publicznym miał
wielkie zasługi jako strateg, zrażeni jego prywatnym życiem, powierzali sprawy wojskowe innym”46 . Nikias, który był przeciwny
wyprawie, stwierdził, że Alkibiades jest zbyt młody i chce ją podjąć
dla sławy, nie przejmując się tym, co stanie się z jego ojczyzną.
Wyprawa sycylijska to jeden z częściej podejmowanych przez badaczy tematów dotyczących wojny peloponeskiej. Wszyscy zgodnie
podkreślają, że była wynikiem polityki prowadzonej przez Alkibiadesa mającej na celu zwiększenie potęgi Aten na zachodzie oraz
podniesienie ich prestiżu47. Niektórzy, jak Salomon Luria, podkreślili jego dyktatorskie zapędy48 .
Ibidem.
A. K rawczu k : Sprawa..., s. 59–60.
44
Por.: N. Du m k a : Handel w Grecji staroż ytnej, kolonie i talassokracja. „Meander”
1968, t. 23, s. 125; T.R. M a r t i n: Staroż ytna Grecja. Przeł. P. Derda . Warszawa
1998, s. 173–174.
45
Thuc. VI 16–18.
46
Ibidem, 15.
47
R. Tu rasie w icz: Życie polityczne w Atenach V i IV w. przed n.e. w ocenie krytycznej współczesnych autorów ateńskich. Wrocław–Warszawa–Kraków 1968, s. 233;
R. Ku lesza : Wojna..., s. 138; M. Nie wę głowsk a : Obywatel Aten w okresie wojny
peloponeskiej: wzór i rzecz ywistość. „Meander” 1978, t. 33, s. 194.
48
S. Lu r i a : Alkibiades..., s. 219.
42
43
60
Katarzyna Kurek
Zanim jednak ekspedycja wyruszyła, w czerwcu 415 roku doszło do brzemiennych w skutki wydarzeń: „[...] uszkodzono też
wtedy wiele kolumn z podobiznami Hermesa, zwanych hermami,
których fronty w wielu wypadkach jednej nocy zostały w wystających miejscach uszkodzone. Zaniepokoiło to wielu ludzi, nawet
obojętnych dla takich przypadków”49. Także Tukidydes wspomniał, że Ateńczycy podeszli do tego błahego z pozoru wydarzenia50 na tyle poważnie, że powołali w celu znalezienia sprawców
specjalną komisję. Podejrzenie padło również na Alkibiadesa, co
połączono z drugim wielkim skandalem. Wraz z przyjaciółmi
oskarżono go bowiem o parodiowanie misteriów eleuzyńskich, co
było równie ciężkim zarzutem51 . Na to znaleźli się świadkowie52 .
Obecnie badacze przyjmują, że przynajmniej sprawa herm była
prowokacją mającą na celu odsunięcie Alkibiadesa od władzy53.
Ateń­czycy pozostawili go wprawdzie na stanowisku, gdyż był
uwielbiany przez wojsko, jednak przed wypłynięciem nie pozwolili
mu oczyścić się z zarzutów. Kiedy wyprawa wyruszyła, podburzani
przez kolejnych, prawdopodobnie fałszywych, świadków oraz kręgi przeciwników politycznych Alkibiadesa, w końcu obrócili się
przeciwko niemu54. Wysłano okręt, który miał go przywieź na proces, ale Alkibiades w czasie podróży uciekł, nie wierząc w możliwość uniewinnienia, tym samym w oczach oskarżycieli potwierdził
swoją winę. Ateńczycy wydali więc na niego zaocznie wyrok śmierci i odebrali mu majątek55.
Plut., Alc. 18.
Thuc. VI 28.
51
Por.: R. Tu rasie w icz: Demokracja ateńska a kwestia tolerancji światopoglądowej
w V w. p.n.e. „Meander” 1991, t. 46, s. 279.
52
Plut., Alc. 19.
53
Por.: A. K rawczu k : Sprawa..., s. 164–165; M. I. Fi n ley : Polityka..., s. 32;
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 361.
54
Plut., Alc. 20–21.
55
Thuc. VI 53, 61.
49
50
Od uwielbienia do nienawiści...
61
Oczywiście, nie wszyscy byli do Alkibiadesa nieprzychylnie
usto­sunkowani. Klęskę wyprawy sycylijskiej, choć spowodowaną
nieudolnością Nikiasa, część z nich uznawała za rezultat wygnania
Alkibiadesa. Ten natomiast w efekcie współpracował wtedy ze
Spartą przeciw Atenom56 , wskazując Lacedemończykom najsłabsze punkty swojej polis. W związku z tą diametralną zmianą stanowiska politycznego badacze często skądinąd słusznie zwracają
uwagę na chwiejność Alkibiadesa w sprawach politycznych. Wielu
podnosi też kwestię amoralnego postępowania, zdrady ojczyzny
dla własnej korzyści, który to zarzut umocnił się w wyniku jego
dalszego postępowania. Dosłownego określenia zachowania Alkibiadesa jako zdrady – w źródłach brak. Także Moses Finley czy
Salomon Luria podkreślili, że Alkibiades uważał, iż zły był ustrój
jego ojczyzny, a nie ona sama, dlatego starając się ten ustrój zmienić, wyświadczył jej przysługę57. Kluczem do rozwiązania tej kwestii pozostają osobowość i dokonania Alkibiadesa, także zwycięstwa
Spartan dzięki jego pomocy, które na części Ateńczyków wciąż robiły wystarczające wrażenie, by stwierdzić, że gdyby pozostał przy
Atenach, wyprawa sycylijska nie poniosłaby klęski.
Kiedy po konflikcie ze Spartanami Alkibiades został sojusznikiem perskiego satrapy Tysafernesa, któremu doradzał jak największe osłabienie Aten i Sparty58 , Ateńczycy zaczęli żałować podjętych
wobec niego postanowień. Arystofanes w komedii Żaby ukazał
dwa poglądy, jakie wśród nich panowały: „[...] ten obywatel nie
wart ni szeląga,/ co się z pomocą ojczyźnie ociąga”59 i „[...] najlepiej – lwiego szczenięcia nie chować./ Lecz – wychowawszy – ulegać mu trzeba”60. Część zatem nie ufała Alkibiadesowi i nie chciała,
R. Ku lesza : Sparta..., s. 239–240.
M. I. Fi n ley : Polityka..., s. 147–148; S. Lu r i a : Alkibiades..., s. 218.
58
Por. J.K. Dav ies: Demokracja..., s. 155; T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kow­
sk i: Dzieje..., s. 363; R. Ku lesza : Wojna..., s. 159–160.
59
Aristoph., Bat. 1357–1358.
60
Ibidem, 1362–1363.
56
57
62
Katarzyna Kurek
żeby angażował się w sprawy Aten. Inni się go obawiali, ale jednocześnie pragnęli jego powrotu. Gdyby powrócił, mógłby zniszczyć
swoją ojczyznę albo poprowadzić ją ku zwycięstwu.
Zamieszanie wśród Ateńczyków potęgowała też postawa Alkibiadesa, który zachęcał ich do zmiany ustroju polis na oligarchiczny.
Wychodził bowiem z założenia, że dzięki jej wprowadzeniu uda
mu się przekonać Tysafernesa do poparcia Aten. Satrapa jednak
nie był skłonny udzielić mu w tej sprawie wsparcia61. Mimo to
w 411 roku w ateńskiej polis doszło do przewrotu oligarchicznego62 , ale Alkibiades, kiedy jego projekt ostatecznie upadł, opowiedział się za przywróceniem demokracji63. Powszechnie natomiast
przy­pu­sz­czano, że zależało mu głównie na oczyszczeniu się z podnoszonych przeciwko niemu zarzutów.
Kiedy obrócił się przeciw Persom i zaczął zwyciężać u boku
wojsk ateńskich, które zresztą obwołały go w 411 roku strategiem,
Ateńczycy zaczęli się do niego odnosić coraz lepiej. W tym samym
roku zezwolono Alkibiadesowi na powrót do ojczyzny64. On jednak przez kolejne cztery lata był wybierany na stratega, zdecydował
się przybyć do ojczyzny dopiero w 407 roku. Wtedy też współobywatele dali mu wyraz swojego poparcia i uwielbienia, tłumnie stawiając się w porcie na jego przywitanie65. Alkibiades zyskał wśród
Ateńczyków takie poparcie nie bez powodu – przypisywano mu
powtórne podporządkowanie Hellespontu Atenom i sukcesy odniesione w latach 411–407. Wyrazem wdzięczności i podziwu było
nominowanie go na wodza naczelnego i przywrócenie mu majątku.
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 363–364; R. Ku lesza :
Wojna..., s. 166.
62
Por. R. Tu rasie w icz: Staroż ytni chwalcy ateńskiego ustroju oligarchicznego.
„Mean­der” 1958, t. 13, s. 110; M. Jacz y nowsk a , D. Musi a ł, M. Stępień :
Historia staroż ytna. Warszawa 2001, s. 312–313.
63
R. Tu rasie w icz: Staroż ytni chwalcy ateńskiego ustroju oligarchicznego II.
„Meander” 1958, t. 13, s. 145–146.
64
R. Ku lesza : Wojna..., s. 171.
65
Xen., Ell. I 4, 13.
61
Od uwielbienia do nienawiści...
63
Gdy po kilku miesiącach wyruszył na kolejną wyprawę, okazało
się jednak, że nadmierne rozbudzenie ambicji Ateńczyków odbiło
się przede wszystkim na nim samym. Nie odnosił już bowiem
spektakularnych sukcesów, w Atenach zaczęły się więc podnosić
głosy przeciwko niemu. Punkt kulminacyjny tej niechęci przypadł
na czas po starciu floty ze Spartanami pod Notion zimą z 407 na
406 rok. Alkibiades wyjechał wtedy do Karii, a sternik Antioch,
któremu przekazał dowództwo, wdał się nieopatrznie w potyczkę,
tracąc 15 okrętów. Bitwa ta z militarnego punktu widzenia nie miała wielkiego znaczenia, ale spowodowała olbrzymie reperkusje polityczne66 . Ateńczycy uznali bowiem, że to Alkibiades „stracił
wspomniane okręty przez niedbalstwo i brak opanowania”67, po
czym pozbawili go stanowiska. Decyzja ta wskazywała nie tylko na
pewną nerwowość, ale też na brak zaufania do niego. Po tym wydarzeniu, nie chcąc ryzykować dalszej utraty pozycji, Alkibiades
uszedł na dobrowolne wygnanie na Chersonez Tracki, skąd próbował pomagać Atenom, ale nie wrócił już do łask. Dopiero gdy Ateny zostały w 404 roku pokonane przez Spartę, ponownie rozległy
się głosy przychylne Alkibiadesowi. Wielu zaczęło sugerować, że
pozbawienie go stanowiska było błędem, gdyż był niewinny. Niektórzy Ateńczycy wciąż chcieli wierzyć, że ich polis dzięki Alkibiadesowi odzyska utraconą hegemonię68 , ale wszelkie nadzieje
zakończyła jego śmierć w 404 roku
Alkibiades wywoływał emocje w społeczeństwie ateńskim ze
względu na bardzo aktywną działalność polityczną i życie prywatne. Fascynował swoją osobowością, talentem, wyglądem i bogactwem. Jednakże miłość Ateńczyków łatwo było zdobyć, ale
jeszcze łatwiej utracić, nawet pomimo licznych zasług militarnych
i politycznych. Opowiadali się za Alkibiadesem głównie dla korzyści, jakie wynikały z prowadzenia przez niego polityki ateńskiej,
66
67
68
T. Wa łek-Czer neck i , S. W it kowsk i: Dzieje..., s. 369.
Xen., Ell. I 5, 16, (przeł. W. K l i n ger).
Plut., Alc. 38.
Katarzyna Kurek
64
a także z powodu jego wielkich zdolności militarnych. Można więc
było kilkakrotnie obserwować, jak miotali się oni od uwielbienia do
nienawiści względem Alkibiadesa, czasem powodowani tylko nie­
udowodnionymi podejrzeniami. Jednakże on sam niepoprawnym
zachowaniem prowokował Ateńczyków, wystawiając ich cierpliwość i zaufanie na próbę. Stosunek współobywateli do Alkibiadesa
był zatem wypadkową wielu czynników, przede wszystkim jego zachowania i podejmowanych przez niego działań, ale też aktualnej
sytuacji politycznej, podejścia Ateńczyków do religii, funkcjonujących wśród nich przesądów czy nawet ogólnej atmosfery panującej
w polis. Błędem Alkibiadesa było to, że nie brał pod uwagę przynajmniej części z nich.
Katarzyna Kurek
From worship to hate – Alcibiades and Athens
(Summary)
Alcibiades, the son of Cleinias, thanks to his aristocratic background, wealth, connections, beauty and, above all, his talent, became one of the most significant Athenian politicians and leaders
during the Peloponnesian War. Even before he began his political
career, he became famous for his rich private life, full of scandals.
None of his actions remained unnoticed in his mother polis – the
Athenians always reacted vividly to the goings-on of public persons. This article is devoted to the relations between Athens and
Alcibiades. By analysing separate stages of his life, the author attempts to answer the question how these relations influenced the
situation of the polis and Alcibiades’s life. An example of this may
be the case of destroying the Athenian hermas and the blasphemy
he was accused of before the Sicilian expedition. As an astute politician, he was able to win the trust of Athenians, but he never
managed to keep it for a longer time. Their mutual relations many
times turned out to be the predominant element in the policy ad-
Od uwielbienia do nienawiści...
65
hered by the polis, which had a significant influence on the course
of the Peloponnesian War.
Ewa Kurek
Koiné Eirené i Pax Romana
W starożytnej Grecji i Rzymie oddawano cześć wielu bogom
i boginiom utożsamianym z siłami przyrody lub sferami życia człowieka. Część tych bóstw została przedstawiona w literaturze i ikonografii bardzo dokładnie, na temat innych posiadamy nieliczne
wzmianki. Bogini Eirene (w języku łacińskim zwana Pax) będąca
personifikacją pokoju, była rzadko wspominana zarówno przez
greckich, jak i rzymskich autorów. Nie ma na jej temat tak rozbudowanej mitologii jak ta, która dotyczy na przykład bogów olimpijskich albo herosów. Eirene patronowała pokojowi będącemu
wartością wspólną, koine; w łacińskich źródłach występuje ona
z przymiotnikiem Augusta lub Augustana, co stanowiło nawiązanie
do przydomka władcy, który popularyzował politykę pokoju. Od
imienia bogini pochodzi nazwa okresu od 27 roku przed Chr. (gdy
Oktawian otrzymał tytuł Augusta) do 180 roku po Chr. (śmierć
cesarza Marka Aureliusza) – Pax Romana. Pojęcie to zostało po raz
pierwszy w czasach nowożytnych zaprezentowane przez angielskiego historyka Edwarda Gibbona w książce The Decline and Fall of
the Roman Empire1 . Był to czas względnego pokoju wewnątrz i na
zewnątrz Imperium Rzymskiego.
Pojawia się więc zagadnienie pochodzenia bogini, jej związku
z konkretnymi dziedzinami życia ludzkiego oraz kultu w starożytnej Grecji i w Rzymie. Szczególnie kwestia miejsca Eirene w panteonie bogów została dokładnie omówiona przez badaczy, takich
jak Zygmunt Kubiak2 . W opracowaniach dotyczących mitologii
podkreślono zwłaszcza genealogię bogini, a także sferę jej opieki
nad człowiekiem i naturą oraz poszczególne bóstwa, w pobliżu
E. Gibbon: The Decline and Fall of the Roman Empire. T. 1–7. Ed. J.B. Bu r y.
London 1909–1914.
2
Z. Kubi a k : Mitologia Greków i Rz ymian. Warszawa 2003, s. 47–48.
1
68
Ewa Kurek
których przebywała. Większość badaczy zajmujących się cesarzem
Augustem i jego polityką pokoju, skupiła się na wybudowanym
przez Oktawiana ołtarzu, wspomniała jednak głównie o jego znaczeniu dla propagandy oraz walorach artystycznych, tak jak na
przykład Paul Zanker3. Opisując zatem boginię Eirene, należy odnieść się nie tylko do omówienia jej miejsca wśród innych bogów
greckich, ale także do sposobów oddawania jej czci.
Wiele istotnych informacji dotyczących kwestii mitologicznych
pozostawili greccy autorzy okresu archaicznego – Homer i Hezjod
z Askry. Źródłem najpełniej przedstawiającym pochodzenie bogini
jest dzieło Narodziny Bogów Hezjoda, opisujące jej rodziców Zeusa
i Temidę, a także siostry Dike i Eunomię4. Homer w swych eposach oprócz wymienienia rodziców Eirene przedstawił także jej
zadania na Olimpie oraz wykazał związki z czasem i zmianą pór
roku5. Pojedyncze wzmianki na temat powiązania pokoju z dobrobytem można również znaleźć w epigramatach homeryckich oraz
w dziele Eurypidesa6 . Zagadnieniu temu poświęcił wiele miejsca
Arystofanes, który w komedii Pokój napisał o uwięzieniu Eirene
przez uosobienie wojny oraz o związanych z tym wydarzeniem nieszczęściach7. Szczególnie interesujące informacje zawarte zostały
przez Pindara z Teb w Odach8 . Poeta wskazał boginię i jej siostry
jako opiekunki szczęśliwego miasta Korynt, skąd pochodził zwycięzca igrzysk olimpijskich. Tebańczyk zaprezentował również pogląd, jakoby Eirene wraz z siostrami patronowała też poezji
i muzyce, a więc pełniła funkcje pokrewne Muzom. Na temat
miejsc kultu bogini na obszarze Hellady obszernie pisał Pauzaniasz
P. Za n ker : August i potęga obrazów. Przeł. L. Olsze wsk i. Poznań 1999,
s. 128–129, 164–165, 178 nn.
4
Hes., Theog. s. 55.
5
Hom., Il. V, VIII, XXI; Od. X.
6
Ep. Hom. 15; Eurip., Hik. 488–492.
7
Aristoph., Eirene.
8
Pind., Ody Ol. IV, XIII, Nem. IV.
3
Koiné Eirené i Pax Romana
69
Periegeta w Wędrówce po Helladzie9. Przedstawił on świątynie, w których oddawano cześć jej samej lub wraz z innymi bóstwami. Plutarch z Cheronei w żywocie Kimona10 wspomniał o wybudowanym
przez wodza na cześć Eirene ołtarzu znajdującym się w Atenach.
Wśród autorów rzymskich najpełniejsze informacje na temat obrzędów ku czci bogini Pax, gdyż takie imię nosiła Eirene w wierzeniach rzymskich, przekazał Owidiusz. W swoim poetyckim
ka­len­darzu Fasti podał on dokładnie dni w roku poświęcone Pax.
Pisząc o jej świętach, wymienił również inne bóstwa czczone razem z nią oraz opisał składanie ofiar. Autor nie napisał jednak ani
o jej siostrach, ani o związku z przyrodą. Zrobił to natomiast Wergiliusz w Georgikach11 , gdzie jako atrybut bogini przedstawił jej ulubioną roślinę – oliwkę. Oktawian August w Monumentum Ancyranum12
wymienił wiele wybudowanych przez siebie budowli, w tym ołtarz
ku czci bogini pokoju. Wynotował przy tym, jak często i przez kogo miały być składane ofiary. O kolejnym ołtarzu ku czci Pax
wspominał również Swetoniusz w żywocie Wespazjana13, nie napisał jednak o obrzędach ani o bóstwie, jedynie odnotowywał fakt
wybudowania monumentu. Wszyscy wypomniani autorzy skupili
się jedynie na kulcie i społecznym aspekcie Pax jako bogini pokoju.
W piśmiennictwie polskim i światowym brak opracowań, w których uwzględniono by wszystkie aspekty literackiego występowania bogini Eirene bądź Pax. Najpełniejsze ujęcie tematu można
znaleźć w pracach poświęconych greckiej i rzymskiej mitologii,
zwłaszcza Zygmunta Kubiaka oraz Pierre’a Grimala14. Autorzy ci
wzięli pod uwagę w swoich tekstach różne sfery życia, nad którymi
Paus. I–III, V, VII–IX.
Plut., Kim. s. 36.
11
Verg., Georg. II 425.
12
Aug., Res Gest. I 3, II 12–13.
13
Suet., Vesp. 9.
14
P. G r i ma l : Słownik mitologii greckiej i rz ymskiej. Przeł. M. Brona rsk a . Red.
J. Ła nowsk i. Wrocław 1987, s. 147.
9
10
70
Ewa Kurek
panowała bogini, oraz mity, w których występowała. Należy również wymienić monografię Paula Zankera, w której autor szeroko
odniósł się do augustiańskiej propagandy oraz poświęcił sporo
miejsca Ołtarzowi Pokoju. Najwięcej informacji na temat bogini
pokoju znajduje się jednak przede wszystkim w tekstach źródłowych i poświęconych im komentarzach tłumaczy.
W mitologii greckiej i rzymskiej nie ma rozbieżności co do natury i pochodzenia bogini Eirene – autorzy rzymscy powtarzali dokładnie informacje podane w źródłach greckich, jednak, jak już
wspomniano, personifikacja pokoju nabrała większego znaczenia
dzięki propagandzie. Zachowały się starogreckie źródła prezentujące rodowód bogini oraz zakres jej opieki nad przyrodą i działalnością człowieka. Chociaż mniej popularna niż dwunastka bogów
olimpijskich, należała Eirene do najstarszych bóstw wymienionych
w ówczesnej literaturze. Została wspomniana już przez Hezjoda
z Askry (7 wiek przed Chr.) oraz Homera (7 w. przed Chr.). Hezjod
wymienił ją w dwóch swoich dziełach – w poematach: kosmogenicznym Theogonia (Narodziny Bogów) oraz dydaktycznym Erga kai
Hemerai (Prace i dni). Poeta z Beocji opisał ją jako jedną z trzech
Hor, Pór Roku, córek Zeusa i Themis, bogini prawa. Według tradycji, Eirene uosabiała wiosnę, gdyż wtedy zwykle rozpoczynano
w Grecji wyprawy wojenne. Poeta pisze w Theogonii (901–903), że
Zeus:
„Drugą pojął prześwietną Themis, co rodzi mu Hory:
Eunomiję (Praworządność), Dike (Sprawiedliwość) oraz kwitnącą Ejrene,
co się troszczy o sprawy ludzi podległych śmierci”15.
Informacje podane przez Hezjoda na temat pochodzenia
Eirene zostały powtórzone w hymnach orfickich, datowanych na
wieki od 3 przed Chr. do 2 po Chr., oraz przez pseudo-Apollodorosa w Bibliotece (2 wiek po Chr.). W Mitologii Greków i Rzymian Zygmunt Kubiak przytacza także wersję Kwintusa ze Smyrny (5 wiek
15
Hes., Theog. s. 55, (przeł. J. Ła nowsk i ).
Koiné Eirené i Pax Romana
71
po Chr.), według którego Eirene i jej siostry miały za rodziców
Selene, boginię księżyca i boga słońca Heliosa16 .
W Iliadzie i Odysei Homera Hory pojawiają się najczęściej jako
opiekunki pór roku – zaznaczają upływ czasu widoczny przez
zmianę sezonów („[...] rok minął i wróciły Hory, a miesiąc za miesiącem dni stawały się dłuższe”17, „Hory radosne wypłaty czas dla
nas nareszcie / W końcu przyniosły”18). Poeta wskazuje też ich
funkcję na Olimpie:
„Same rozwarły się wrota nieba przez Hory strzeżone.
Im powierzony jest Olimp i całe niebo szerokie,
Mogą otworzyć lub zamknąć cienistej chmury zasłonę”19.
W ósmej księdze Iliady, po wpuszczeniu do siedziby najwyższych bogów rydwanu bogini Hery, Pory Roku wyprzęgają konie
i prowadzą je do żłobu wypełnionego ambrozją20.
Autorzy epigramatów homeryckich podkreślają związek pokoju
z bogactwem, toteż Eirene jest przez nich przedstawiona w towarzystwie Plutosa (Bogactwa): „Otwórzcie się, drzwi, aby potężny
Plutos mógł wejść, a z Plutosem idzie wesoła Euphrosyne (Radość) i łagodna Eirene”21 . O pokoju przynoszącym dostatek wspominał także Pindar z Teb (5 wiek przed Chr.) w jednej z Ód
Olim­pijskich. Poeta, chwaląc „szczęśliwy Korynt” (ojczyznę zwycięzcy w biegu i pięcioboju, Ksenofonta), wymienił Hory jako bóstwa zamieszkujące tę gościnną i znakomitą polis:
„Mieszka w nim Eunomia
I jej siostra, niewzruszona Dike,
Miast fundament niezawodny,
I wraz z nią wychowana Eirene,
16
17
18
19
20
21
Z. Kubi a k : Mitologia..., s. 48.
Hom., Od. X, s. 166, (przeł. J. Pa ra ndowsk i ).
Hom., Il. XXI 450–451, (przeł. K. Jeże wsk a).
Ibidem, V 749–751.
Ibidem, VIII 432 nn.
Ep. Hom. 15, (przeł. J. Ła nowsk i ).
72
Ewa Kurek
Szafarka ludzkich bogactw,
Złote córki bogini dobrej rady, Temidy”22 .
Tebańczyk przypisał im też funkcje zbliżone do Muz – miały
być opiekunkami poezji i pieśni. Tak oto rozpoczyna Pindar IV
Odę Olimpijską:
„Zeusie! Bo twoje w koło wracające Hory
Przysłały mnie tu z pieśnią przy melodyjnej formindze”23.
Hory zostały tu określone jako „w koło wracające”, co obrazować miało ich związek z przyrodą i cyklem wegetacji. Powiązanie
z muzyką jest także podkreślone w IV Odzie Nemejskiej24.
Eurypides (5 w. przed Chr.) w Błagalnicach pisał o wyższości pokoju nad wojną:
„O ileż lepszy jest pokój od wojny:
pokój przez Muzy umiłowany,
wrogi Eryniom; lubi on obfitość,
kocha bogactwo”25.
Pojęcie pokoju zostało przez dramatopisarza połączone zarówno z Muzami, jak i dostatkiem. Przeciwniczkami jego są boginie
zemsty, Erynie.
Wśród dramatów greckich wyróżniła się szczególnie komedia
Arystofanesa Eirene, która zdobyła drugie miejsce w agonie komicznym podczas Dionizjów w 421 roku przed Chr. W roku tym
zawarty został pokój Nikiasa w trakcie wojny peloponeskiej.
W komedii zostały zaprezentowane pacyfistyczne poglądy komediopisarza. Jest to historia wieśniaka Trygajosa, który doprowadza
do końca wojny peloponeskiej, uwalniając Eirene, uwięzioną przez
Polemosa, personifikację wojny. Historia kończy się szczęśliwie –
z nastania upragnionego pokoju nie cieszą się jedynie handlarze
bronią. Nie jest to jedyna antywojenna sztuka Ateńczyka – szcze22
23
24
25
Pind., Oda Ol. XIII, 1, 5–10, (przeł. M. Brożek).
Ibidem, IV, 1, 2–3.
Idem., Nem. IV, 5, 1–2.
Eurip., Hik. 488–492, (przeł. J. Ła nowsk i ).
Koiné Eirené i Pax Romana
73
gólnie znane są także Lizystrata z 411 roku przed Chr. oraz Acharnejczycy, najstarsza zachowana komedia Arystofanesa (z 425 roku
przed Chr.). Lizystrata promuje pokój w ogóle, Acharnejczycy natomiast są protestem przeciw wojnie peloponeskiej.
Hory były bóstwami nie tylko, jak wskazują ich imiona, związanymi z prawem i praworządnością, lecz także z naturą. Jako boginie
kojarzone z porami roku czuwały nad wegetacją roślin. Występowały też w towarzystwie innych bogów, na przykład Afrodyty. Miały również pilnować drzwi do siedziby bogów na Olimpie26 . Eirene,
jak pisał Hezjod w Pracach i dniach, sprzyjać miała ludziom sprawiedliwym27.
O kulcie Eirene wspominał Pauzaniasz Periegeta, żyjący w II
wieku po Chr. W swoim dziele Greciae Descriptio opisał posągi znajdujące się w Atenach: „Za posągami eponimów stoją posągi bóstw,
mianowicie: Amfiaraos i Ejrene niosąca małego Plutosa”28 . Pauzaniasz chwalił też rzeźbiarza, który stworzył tę figurę: „[...] był to
doskonały pomysł artystów, aby umieścić Bogactwo na rękach bogini Losu i w ten sposób zaznaczyć, że jest ona jego matką albo
piastunką. Nie gorsza też była myśl Kefizodota, który wyrzeźbił
dla Ateńczyków posąg bogini Ejrene [...] trzymającej na rękach
Plutosa”29. Autor odnotował informację o jej posągu znajdującym
się wraz z posągiem Hestii obok Prytanejonu, gdzie znajdowały się
zapisane prawa Solona30. Miejsca, w których ustawiono wizerunki
bogini, dodatkowo wskazywały na jej związki z prawem i prawodawstwem, a inne bóstwa, które występowały w jej towarzystwie
(Hestia, Plutos) – na opiekę nad ludźmi, ich dobytkiem i bogactwem. Pauzaniasz wspomniał również o innych świątyniach, gdzie
znajdowały się podobizny Hor. W Attyce, oprócz Aten, były one
26
27
28
29
30
Por.: P. G r i ma l : Słownik..., s. 147.
Hes., Erg. kai hem. 225–229.
Paus. I 8, 2, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a).
Ibidem, IX 16, 2, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a , H. Podbielsk i ).
Ibidem, I 18, 3.
Ewa Kurek
74
umieszczone w Megarze, w przybytku Zeusa, ponieważ „tylko ten
bóg reguluje bieg Hor w sposób należyty”31 . W Herajonie przy argiwskich Mykenach Dike, Eunomia i Eirene przedstawione zostały
jako towarzyszki królowej bogów32 . Można je było oglądać także
w innych poleis, gdzie ich posągi i płaskorzeźby ozdabiały kaplice
bóstw i herosów: Apollona w Amyklaj w Lakonii33, Ateny w jońskim Erytraj34, Heraklesa i Wielkich Bogiń (Demeter i Kory)
w Megalopolis w Arkadii35 oraz Zeusa w Olimpii. Rzeźby w tej
ostatniej świątyni, wykonane przez słynnego Fidiasza, były umieszczone przy Zeusie, ponieważ, jak pisał Pauzaniasz, powołujący się
na Hezjoda i Homera, Hory były córkami najwyższego z bogów
i opiekowały się niebem36 . Przybytek, w którym oddawano cześć
samym Porom Roku, znajdował się w Argos37.
W Atenach znajdował się również ołtarz poświęcony Eirene,
który został zbudowany w 476 roku przed Chr. z okazji zwycięstwa
Ateńczyków pod wodzą Kimona, syna Miltiadesa, nad perską flotą.
Pisał o nim Plutarch (1/2 w. po Chr.) w żywocie Kimona38 .
Jak większość bogów i herosów greckich, Eirene miała swój
rzymski odpowiednik w postaci bogini o imieniu Pax (Pokój). Chociaż Pax jako personifikacja pokoju była czczona w Rzymie już
w czasach Republiki, rozkwit jej kultu nastąpił w czasie rządów
Oktawiana Augusta i z nim został powiązany przydomek bogini –
Augusta. Najsłynniejszy ołtarz Pax wzniesiono na Polu Marsowym
w 9 roku przed nar. Chr. – jest to zachowany do dzisiaj Ara Pacis
Augustae.
31
32
33
34
35
36
37
38
Ibidem, I 40, 4.
Ibidem, II 17, 4.
Ibidem, III 18, 10.
Ibidem, VII 5, 9.
Ibidem, VIII 31, 3.
Ibidem, V 11, 7.
Ibidem, II 20, 5.
Plut., Kim., s. 36.
Koiné Eirené i Pax Romana
75
Poeta Publiusz Wergiliusz Maro (70–19 przed Chr.) w Georgikach, poemacie dydaktycznym, który sławi życie na wsi, wymienia
roślinę będącą symbolem pokoju – oliwkę:
„Tak masz oliwkę, którą miłuje Pokój, hodować”39.
Gałązka oliwna była jednym z atrybutów bogini jeszcze w czasach greckich, o czym świadczą zachowane dzieła sztuki.
Na temat świąt ku czci bogini pokoju w Rzymie pisał Publiusz
Owidiusz Naso (od 43 przed Chr. do 18 po Chr.) w swym niedokończonym dziele Fasti, poświęconym rzymskiemu kalendarzowi
i świętom obchodzonym w kolejnych dniach roku (Fasti obejmował miesiące od stycznia do czerwca). Poeta wzmiankował o Pokoju i obrzędach przy poświęconym jej ołtarzu pod datami: 30 stycz­nia
i 30 marca. Tak napisał poeta o styczniowych uroczystościach:
„Sama pieśń nas zawiodła pod Ołtarz Pokoju.
Wszak to dzisiaj miesiąca mamy dzień ostatni.
Pokoju, przybądź z wieńcem z aktyjskiego lauru,
subtelną obecnością wypełnij świat cały.
Choć nie ma wrogów ani przyczyny do triumfu,
ty masz wśród wodzów chwałę większą niż wojenna.
[...]
Kapłani, spalcie wonności w płomieniach Ołtarza
Pokoju. Białe jagnię pada z roztrzaskanym
czołem. Proście bogów, którzy chętnie spełnią
pobożne prośby, aby trwał w wiecznym pokoju
dom, który swym istnieniem pokój gwarantuje”40.
Należy zwrócić uwagę na oczywiste nawiązanie do Augusta
i jego zwycięstwa – wspomnienia o bitwie pod Akcjum, która zakończyła wojnę z Egiptem. Bogini pokoju otrzymała ofiarę z kadzidła i białych zwierząt, co wskazuje na jej związek z naturą
i niebem (bóstwom podziemnym i morskim składano w ofierze
czarne zwierzęta).
39
40
Verg., Georg. II 425, (przeł. Z. Abra mow iczów na).
Ovid., Fast. I 714–719, 724–728, (przeł. E. Wesołowsk a).
76
Ewa Kurek
„Trzydziesty dzień marca był także poświęcony kultowi Pax, ale
oprócz niej czczono również innych bogów:
A gdy pasterz jagnięta cztery razy zamknie
i tyleż razy trawa rosą się rozbłyśnie,
przyjdzie czas, by Janusa uczcić i Boginię
Zgody, Rzymską Pomyślność i Ołtarz Pokoju”41 .
Bogini Zgody – Concordia oraz Rzymska Pomyślność – Salus
także związane były z kultem pokoju i stanowiły jego dopełnienie.
Pisząc o bogini Pax i jej ołtarzu, należy powołać się na kolejny
istotny tekst źródłowy, którym jest Monumentum Ancyranum Augusta. Oktawian pod koniec swego życia sporządził spis własnych
czynów znany jako Res Gestae Divi Augusti lub Monumentum Ancyranum właśnie. Wymienił w nim prowadzone przez siebie wojny, opisując jednocześnie swoją politykę mającą prowadzić do pokoju.
Pisząc o wyprawach wojennych i walkach, podkreślał August swoją
cechę, która miała pomóc mu to osiągnąć – łagodność wobec pokonanych, clementia: „Często prowadziłem wojny na całym świecie,
na morzu i lądzie, domowe i poza granicami, a jako zwycięzca
wszystkim proszącym o nią obywatelom udzielałem łaski. Ościenne ludy, którym bezpiecznie można było wybaczyć, wolałem zachować niż zgładzić”42 . Szczególnym świadectwem clementia tego
władcy był także fakt, że, jak pisał August: „Świątynia Janusa Kwiryna, która zgodnie z wolą przodków powinna być zamknięta, gdy
w całym imperium ludu rzymskiego na ziemi i morzu panował
dzięki zwycięstwom pokój, przed moim urodzeniem od czasu założenia miasta była zamknięta tylko dwa razy, jak podaje tradycja;
za mojego pryncypatu była zamknięta trzy razy”43. UkoronowaIbidem, III 965–968.
Aug., Res Gest. I 3: „Bella terra et mari civilia externaque toto in
orbe terrarum saepe gessi victorque omnibus veniam petentibus civibus peper­
ci. Externas gentes, quibus tuto ignosci potuit, conservare quam excidere
malui”.
43
Ibidem, II 13: „Ianum Quirinum, quem claussum esse maiores nostri
voluerunt, cum per totum imperium populi Romani terra marique esset par­
41
42
Koiné Eirené i Pax Romana
77
niem pokojowych zasług Augusta stało się poświęcenie mu wspomnianego już ołtarza bogini Pax (Ara Pacis Augustae) w 9 roku
przed Chr. Gdy, po pomyślnym rozwiązaniu spraw w prowincjach
Galii i Hiszpanii, Oktawian wrócił do Rzymu za konsulatu T. Nerona i P. Kwintyliana, z okazji jego powrotu nakazem senatu na
Polu Marsowym miał być poświęcony Ołtarz Pokoju. Na nim nakazał senat magistratom, kapłanom i Westalkom składać coroczną
ofiarę44.
Świątynię poświęconą bogini Pax wybudował w Rzymie przy
forum cesarz Wespazjan, o czym w jego biografii wspomina Swetoniusz: „Fecit et nova opera templum Pacis foro Proximum”45.
Kult bogini pokoju zarówno w Grecji jak i Rzymie nie wiązał
się ze szczególnie licznymi świętami i wyobrażeniami samej Eirene/Pax, jednak należał do najważniejszych, ponieważ dotyczył
szczególnie istotnych aspektów ludzkiego życia: samego pokoju
oraz związanych z nim dobrobytu i bezpieczeństwa. Stąd też częste
przedstawienia Eirene z gałązką oliwną lub rogiem obfitości w towarzystwie Plutosa (zachowaną rzeźbę rzymską z Villa Albani, będącą kopią ateńskiego oryginału Kephistodotosa, można oglądać
w muzeum w Monachium). Podkreślana była również życzliwość
wobec ludzi i umiłowanie sprawiedliwości bogini, co wiąże się z jej
pochodzeniem. Ołtarze i świątynie dla niej były zazwyczaj wystawiane po zawarciu rozejmu, zakończeniu walk lub wygranej wojnie
czy bitwie. Zachowane źródła literackie świadczą o pragnieniu pokoju i znużeniu długotrwałymi wojnami (np. u Arystofanesa).
ta victoriis pax, cum priusquam nascerer, a condita urbe bis omnino clausum
fuisse prodatur memoriae, ter me principe senatus claudendum esse censuit”.
44
Ibidem, II 12: „Ex senatus auctoritate pars praetorum et tribunorum plebi
cum consule Quinto Lucretio et principibus viris obviam mihi missa est in
Campaniam, qui honos ad hoc tempus nemimi praeter me est decretus. Cum
ex Hispania Galliaque, rebus in iis provincis prospere gestis, Romam redi
Tiberio Nerone Publio Qintilio consulibus, aram Pacis Augustae senatus pro
reditu meo consacrandam censuit ad campum Martium, in qua magistratus et
sacerdotes virginesque Vestales anniversarium sacrificium facere iussit”.
45
Suet., Vesp. 9.
Ewa Kurek
78
W świadomości Greków i Rzymian pokój był wartością dosyć
istotną, ponieważ, zwłaszcza w Rzymie, łączono go ze zwycięstwem nad wrogiem. Fakt, że stanowił jedno z głównych haseł
polityki Augusta, dowodzi, że był także narzędziem propagandy.
Ewa Kurek
Koiné Eirené and Pax Romana
(Summary)
The Greek goddess of peace Eirene, called Pax by the Romans,
was one of the most important ancient deities, although there were no separate myths created about her. As personification of peace, Pax was to guard the towns and states, so they remained secure,
and she was also the patron of wealth and abundance. She was one
of the three Horae, the patrons of the seasons. The subject of this
article is the presentation of the goddess’s scope of protection
over man’s activity and nature, as well as the most significant places
of worship. There were goddess’s images and altars on the whole
territory of Greece. In Rome, the monument in honour of Pax
was the altar built by Octavian Augustus on the occasion of his
victories – Ara Pacis Augustae. It became a part of his propaganda,
as he wished to be perceived as a peaceful ruler who provides his
citizens with prosperity. This period until the end of Marcus
Aurelius’s reign is known as Pax Romana, named like this after the
relative peace that prevailed in the empire at that time.
Marcin Paprotny
Kwestia zdobycia Rzymu przez Hannibala
w trakcie drugiej wojny punickiej
W trakcie drugiej wojny punickiej w latach 217–2161 zdobycie
Rzymu przez Kartagińczyków było realne, ale nie zostało urzeczywistnione. To bardzo kontrowersyjny wątek wojny toczonej przez
Rzymian z Hannibalem, dlatego jemu też pragnąłbym się przyjrzeć
bliżej. Wielu historyków z pewnością nurtuje fakt, dlaczego ów
Barkida nie zdecydował się na zaatakowanie Rzymu po wielkich
zwycięstwach odniesionych nad Jeziorem Trazymeńskim i pod
Kannami. Czy był to jego strategiczny błąd, czy przemyślana decyzja?
W czasach antycznych okolicznościami i przyczynami niepodjęcia przez Hannibala ataku na stolicę państwa rzymskiego interesowało się wielu autorów. Opisali je jednak lakonicznie i niedokładnie.
Ich przekazy zawierają więc wiele luk. Swoją uwagę poświecił im
między innymi Polibiusz w swoich Dziejach2 . Z powodu greckiego
pochodzenia pisał bardziej obiektywnie. Starał się także rzetelnie
analizować dostępne mu źródła. Słusznie więc Krzysztof Kęciek
podkreśla, iż „wielu współczesnych badaczy uznało przedto megalopolitę za historyka sumiennego, rzetelnego, niemalże idealnego,
który ze wszystkich autorów piszących o drugiej wojnie punickiej
jest najbardziej wiarygodny”3 . Kolejnym ważnym dziełem, w którym nawiązano do omawianych tu spraw są Dzieje Rzymu od założe-
Daty wymienione w tekście odnoszą się do czasów przed naszą erą.
Polyb., Hist. III 86, 118.
3
K. Kęc iek : Wojna Hannibala. Warszawa 2005, s. 18. Na temat Polibiusza
i jego twórczości piszą m.in: S. W it kowsk i: Historiografia grecka i nauki pokrewne. T. 3. Kraków 1927, s. 132–181; T. Si n ko: Literatura grecka. T. 2. Cz. 1.
Kraków 1947, s. 211–251; F.W. Wa lba n k : A Historical Commentary on Poly­
bius. Vol. 1. Oxford 1957; Idem: Polybius. Berkeley–Los Angeles 1972;
1
2
80
Marcin Paprotny
nia miasta autorstwa Liwiusza4. Historyk ten, strategię Hannibala
w Italii uważał za niekonsekwentną i dlatego często wytykał mu
jego decyzję niezaatakowania Rzymu. Z powodu swej przynależności narodowej wywyższał też swoją nację. W związku z tym
S. Lancel nadmienia, że jego dzieło „może okazać się zwodnicze
i niebezpieczne jeśli sprawi [się – M.P.], że zaczniemy traktować je
jako zapis niezaprzeczalnych faktów”5 Mniej znaczącymi źródłami
wykorzystanymi w niniejszym artykule są: biografia Kwintusa Fabiusza Maksimusa napisana przez Plutarcha, dziełko Lucjusza Anneusza Florusa oraz relacja Appiana z Aleksandrii. Owi trzej
starożytni autorzy uważali, że niezaatakowanie Rzymu przez Kartagińczyka było spowodowane ingerencją bogów6 .
Do najważniejszych współczesnych opracowań, w których nawiązano do wyeksponowanej w tytule problematyki można zaliczyć pracę K. Kęcieka Wojna Hannibala7. W różnych rozdziałach
P. Pédech: Introduction. In: Polybe Histoires. T. 1. Paris 1989, s. IX–LXX;
A. Z iół­k owsk i: Historia Rz ymu. Poznań 2004, s. 190.
4
Liv., Ab urbe. XXI 30, 35; XXII 50, 51, 55; XXX 20. Na temat Liwiusza
i jego dzieła zob. m.in.: E. Bu rek : Die Erzählungskunst des T. Livius. „Problema­
ta”. H. 11. Berlin 1934; Idem: Livius als Augusteischer Historiker. „Die Welt als
Geschichte” 1935, nr 1, s. 446–487; M.U. Hä nd l-Sa g awe: Der Beginn des 2.
Punischen Krieges. Ein historiach-kritischer Kommentar zu Livius Buch 21. Műnchen
1995; W. St rzeleck i: Wstęp. W: Tytus Liwiusz. Dzieje od założenia miasta Rz ymu.
Wrocław 2004, s. V–LXVIII.
5
S. L a ncel : Hannibal. Przeł. R. W iśn ie wsk i. Warszawa 2001, s. 48.
6
Plut., Fab. Max. 17; Flor. I 22; App., Ann. 12. O Plutarchu i jego dziele:
S. Cost a n za : La synkrisi nello biografio di Plutarch. „Messana” 1955, nr 4,
s. 127–154; G. A a lders: Plutarch Political Thought. Amsterdam 1982; P.A. St adter :
Plutarch and the Historical Tradition. London–New York 1992; G. Cer r i: Biografia,
storigrafia, dialogo; i generi letterari in Plutarco. „Mediterraneo: ekonomie, societá,
culture” Pissa 2001, nr 4 (2), s. 413–426. Na temat Florusa i jego przekazu
piszą m.in.: S. L i l l ieda h l : Florusstudien. Lund 1928; I. L e wa ndowsk i: Florus
w Polsce. Wrocław 1970; P.L. S ch m itd: P Annius Florus. DNP 4. Stuttgart 1998,
s. 566–577. Dokonania historiograficzne Appiana omawiają: S. W it kowsk i:
Historiografia grecka..., T. 3, s. 229–236; D. G a i l l a rd: Notice, w: Appien, Histoire
Romaine (le livre d’Annibal). T. 3. Paris 1998, s. VII–LVI; D. M a g n i no: Appianos.
DNP 1. Stuttgart 1996, s. 903–905.
7
K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 272–275.
Kwestia zdobycia Rzymu...
81
swojej książki badacz ten analizuje kwestię zdobycia Rzymu przez
kartagińskiego wodza. Rozważa ten temat nie tylko z militarnego,
ale również z politycznego i ekonomicznego punktu widzenia, co
z pewnością jest dużą zaletą. Należy do badaczy zdecydowanie eksponujących pogląd, że Barkida zwłaszcza po bitwie pod Kannami
powinien zaatakować Rzym. Podobnego zdania są niemieccy historycy W. Huss8 oraz J. Seibert9. Problem szans zdobycia Rzymu
przez Hannibala rozpatruje również A. Goldsworthy. Zaliczany
jest on do historyków po części skłaniających się do tego, że Kartagińczyk powinien podjąć oblężenie stolicy Republiki Rzymskiej10.
Z poglądami już wymienionych badaczy nie zgadza się między innymi C. Picard11 . Historyk ten nie rozważa jednak tego problemu
szerzej, lecz poprzestaje na lakonicznych uwagach. Stanowisko Picarda podzielają także J.F. Lazenby12 , J.F. Shean13, B.T. Carey14 oraz
częściowo K. Christ15. Do wielu istotnych faktów związanych
z omawianą w tym artykule tematyką, zwłaszcza do problemu niezaatakowania Rzymu po bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim, nawiązuje również S. Lancel16 .
Gdy Hannibal rozpoczął kampanię italską, miał już przygotowany odpowiedni plan. Zdaniem D. Gazdy „Punijczyk postanowił
wzorem Pyrrusa przenieść działania zbrojne do Italii [...] i uderzyć
W. Huss: Geschichte der Karthager. München 1985, s. 332.
J. S eiber t : Hannibal. Darmstadt 1993, s. 200.
10
A. G oldswor t hy : Cannae. London 2001, s. 168.
11
C. Pica rd: Hannibal. Przeł. Z. Stei n. Warszawa 1971, s. 142.
12
J.F. L a zenby : Hannibal’s war. Warminster 1978, s. 85.
13
J. F. Shea n: Hannibal.s Mules: The Logistical Limitations of Hannibal’s Army and
the Battle of Cannae, 216 B.C. ‘‘Historia” 1996, No 45, s. 175–185.
14
B.T. Ca rey, J.B. A l l fee i J. Ca i r ns: Ostatnia bitwa Hannibala. Zama i upadek
Kartaginy. Przeł. B. Wa l i g órsk a- Olejn icza k . Warszawa 2010, s. 100.
15
K. Ch r ist : Hannibal. Darmstadt 2003, s. 95.
16
S. L a ncel : Hannibal..., s. 153–154.
8
9
82
Marcin Paprotny
tam, gdzie Rzymianie najmniej się tego spodziewali”17, czyli na północną część Półwyspu Apenińskiego18 . Tym posunięciem zmusił
Rzymian do defensywy, a także do obrony kluczowych terenów
swojego państwa. Nie było to łatwe, obszar Republiki Rzymskiej
nie tworzył bowiem jednolitego kompleksu. Ponadto Rzymianie
uzależnili plemiona zamieszkujące Italię, które uzyskały status
sprzymierzeńców. Senatorowie traktowali je jako źródło dodatkowych dochodów i uzupełnień swojej armii. Wystawiały one sporą
liczbę żołnierzy i stanowiły duże wzmocnienie dla rzymskiego wojska. Te podbite ludy znajdowały się jednak w bardzo niekorzystnej
sytuacji, praktycznie straciły swoją suwerenność. Były też bezwzględnie wyzyskiwane, dlatego wiele z nich odczuwało niezadowolenie z swojego położenia19. Gdyby więc Hannibalowi udało się
oderwać od Republiki Rzymskiej niektórych sprzymierzeńców,
wówczas jej przewaga militarna nie byłaby już tak duża20. Barkida
D. G a zda : Armie świata antycznego. Republika rz ymska i Kartagińcz ycy.
Warszawa 2006, s. 106.
18
Wybranie przez Hannibala północnej Italii jako obszaru, na którym zamierzał rozegrać kampanię wojenną, z pewnością zaskoczyło Rzymian.
Aczkolwiek nie znaczy to, że nie byli oni gotowi do odparcia ataku wymierzonego w tę część ich państwa. W pewnym sensie, jak sugeruje M. Wol ny [Hannibal
w Italii (218–217 p.n.e.), Olsztyn 2007, s. 111], mogło być tak, że eksponowane
w starożytnych źródłach zaskoczenie Rzymian należy traktować jako przebłysk „annalistycznej inwencji, dążącej do usprawiedliwienia późniejszych
klęsk rzymskiego oręża”. Jednak strategiczne posunięcie Hannibala było jak
najbardziej słuszne. Spowodowało ono zdezorientowanie Rzymian, tylko nie
w tak wyolbrzymionym stopniu, jak to przedstawiali antyczni autorzy. Słusznie
dalej twierdzi też polski badacz, że „nie można przecież mówić o zupełnym
braku militarnej gotowości Rzymian do konfrontacji” z Hannibalem.
19
Problem rzymskich sprzymierzeńców, w tym ich sytuację, omawia:
M. Wol ­n y : Hannibal w Italii..., s. 62–87. Ważną uwagę podaje także J. Br iscoe:
[The Second Punic War. CAH, Vol. 2 VIII: Rome and the Mediterranean to 133
B. C. Eds. A.E. Ast i n , F.W. Wa lba n k , M.W. Feder i ksen , R.M. Og i lv ie.
Cam­bridge 1989, s. 76.], który uważa, że Rzymianie, aby ich państwo przetrwało, musieli mieć poparcie sprzymierzeńców.
20
Na przykład ludy południowej Italii – Samnitów, Lukanów i Bruttiów czy
Etrusków i Umbrów na północy Italii. Barkida zdawał sobie również sprawę
z tego, że Rzymianie mają przewagę liczebną, ale nie są w stanie wszystkich
17
Kwestia zdobycia Rzymu...
83
znał te sprawy z dziejów swojego kraju i zapewne wiedział, że
w trakcie wojny libijskiej sprzymierzeńcy Punijczyków wyłamywali
się spod ich jarzma. Groziło to całkowitym upadkiem Kartaginy.
Prawdopodobnie liczył, że w kampanii italskiej podobnie będzie
z Rzymem i jego sojusznikami.
W trakcie marszu przez tereny nieprzyjaciela Hannibal mógł też
werbować wojowników z przyjaznych mu plemion. Do nich należały między innymi szczepy galijskie wrogo nastawione do państwa rzymskiego21 . W 225 roku wybuchło wielkie powstanie Galów
mające powstrzymać ekspansję Rzymian na ich terytoria. Zostało
ono jednak krwawo stłumione. Z całą pewnością Hannibal wyciągnął z tego odpowiednie wnioski22 . Uwidocznił to przez dyplomatyczne pertraktacje u wspomnianych plemion. W trakcie kampanii
italskiej Galowie byli więc skłonni udzielić Hannibalowi znacznej
pomocy militarnej i aprowizacyjnej, choćby nawet z powodu zemsty na Rzymianach za klęskę w poprzedniej wojnie23.
Pierwsze starcia z legionami nad rzeką Ticinus i Trebią skończyły się zwycięstwem Punijczyków. Później nad Jeziorem Trazymeńskim Hannibal rozgromił armię Flaminiusza i w ten sposób
uzyskał zdecydowaną przewagę24.
rekrutów jednocześnie uzbroić i wyżywić, co skrupulatnie Kartagińczyk chciał
wykorzystać.
21
Polyb., Hist. III, 34.
22
W.E. Heit l a nd: The Roman Republic. T. 2. Cambridge 1923, s. 221. W związku z tym Plutarch (Marc., 3, 3) słusznie stwierdza, że Rzymianie mieli wielkie
szczęście, że wojna z Galami nie zbiegła się z najazdem Hannibala na Italię.
23
Wielką nienawiść Galów do Rzymian potwierdza np. wzmianka o śmierci
Flaminiusza w bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim. Liv., Ab urbe. XXII, 6, 3–5.
24
Dlatego m.in. wypuszczał na wolność wszystkich jeńców mających status
rzymskich sprzymierzeńców, pragnął bowiem być postrzegany jako wyzwoliciel ludów italskich spod panowania rzymskiego: D. G a zda : Armie świata antycznego..., s. 108. O bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim piszą m.in.: J. Si korsk i:
Zarys historii wojskowości powszechnej do końca XIX wieku. Warszawa 1975, s. 87–88;
Idem: Kanny. Warszawa 1984, s. 64–69; M. Ca r y, H.H. S c u l l a rd: Dzieje Rz ymu.
T. 1. Przeł. J. S chwa kopf. Warszawa 1992, s. 251; P.A. Ba rcelo: Hannibal.
München 1998, s. 132; R.E. Dupuy, T. Dupuy : Historia wojskowości. Staroż ytność
84
Marcin Paprotny
Na wieść o tej klęsce w Rzymie zapanowała powszechna trwoga i panika. Sytuacja w państwie była bardzo ciężka, konsul Flaminiusz bowiem poległ w boju, a jego partner na urzędzie Serwiliusz
zachował wprawdzie całą piechotę, ale został zablokowany w Ariminum i łączność z nim była niemożliwa. Senatorowie zdecydowali się więc na zastosowanie nadzwyczajnych środków. Podjęli
decyzję o powołaniu dyktatora. Wydarzenia te świadczą jednoznacznie o tym, że po bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim powstały warunki sprzyjające zaatakowaniu przez Hannibala stolicy
wroga. Nasuwa się więc pytanie: Dlaczego ów wódz kartagiński po
tym zwycięstwie nie ruszył na Rzym, który był oddalony o jakieś
3 do 4 dni marszu od obozu Punijczyków? Appian uważał, że od
tego przedsięwzięcia powstrzymał go jakiś bóg25. Liwiusz mimo
obaw o losy swojej ojczyzny nie pisze na ten temat nic26 . Polibiusz
zaś stwierdza, że jeszcze nie nadszedł właściwy moment27. Przeanalizujmy tę kwestię dokładniej.
Prawdopodobnie pierwotny plan wojny Hannibala przewidywał
marsz z Etrurii na stolicę Italii28 , tak jak kiedyś postąpili Galowie.
– średniowiecze. Zarys encyklopedyczny. Przeł. M. Urba ńsk i. Poznań 1999, s. 87–88;
A. G oldswor t hy : The Punic Wars. London 2000, s. 187; M. Wol ny : Hannibal
w Italii..., s. 183–185 i wielu innych.
25
App., Ann. 12.
26
Liv., Ab urbe. XXII, 1–7. „Ignorantium, quae cuiusque suorum fortuna esset” (XXII, 7).
27
Polyb., Hist. III, 86, 8.
28
Liwiusz [Ab urbe. XXI, 30 (przeł. W. St rzeleck i )] przytaczając mowę
Kartagińczyka do żołnierzy w trakcie marszu do Italii, podkreślił następujące jego słowa: „[...] idziecie teraz na Rzym, stolicę światowego panowania”.
Przemówienie to zakończył zaś uwagą: „[...] nie spodziewajcie się kresu pochodu wcześniej, aż dojdziecie na Pole Marsowe, leżące między Tybrem a murami
Rzymu”. W innej części dzieła Liwiusz relacjonuje, że Hannibal w trakcie przeprawy przez Alpy miał powiedzieć: „[...] w tej chwili przekraczają żołnierze nie
tylko mury Italii, lecz nawet miasta Rzymu, że reszta pójdzie już jak z płatka
i że po jednej, a najwyżej dwóch bitwach dostaną w swą moc stolicę Italii”
[Ab urbe. XXI, 35]. Z tych cytatów z dzieła Liwiusza można wywnioskować,
że Hannibal planował stoczyć zwycięskie bitwy w północnej Italii, by następ-
Kwestia zdobycia Rzymu...
85
Między innymi świadczy o tym wyczekiwanie floty punickiej na
Barkidę niedaleko wybrzeży dzisiejszej Pizy29. Plan wodza kartagińskiego opierał się na założeniu, że rzymscy sprzymierzeńcy
przejdą na stronę Punijczyków. Jednak do tego czasu żaden lud
italski się do tego nie kwapił. Socii na razie pozostawali wierni Republice znad Tybru, w czasie ewentualnego oblężenia Rzymu mogli więc zadać Hannibalowi „cios w plecy”. Kolejnym powodem
niezaatakowania Rzymu, jak podkreśla S. Lancel, były mury obronne otaczające stolicę. Historyk ten uważa, że umocnienia miasta
należały do najsilniejszych na Półwyspie Apenińskim, więc do takiego przedsięwzięcia trzeba się było odpowiednio przygotować30.
Najpierw należało zbudować machiny oblężnicze, gdyż oblężenie
mogło trwać wiele miesięcy. W tym kontekście należy zgodzić się
z S. Lancelem, że atak na Rzym po bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim należał do zbyt ryzykowanych. Słuszny pogląd lansują też
Max Cary i Howard Hayes Scullard, którzy twierdzą, że „zwycięstwo nad Jeziorem Trazymeńskim otworzyło najeźdźcom drogę do
Rzymu, ale nie przyniosło im to żadnych owoców. Stolicy nie można było zdobyć jednym szturmem jak w 390 roku [zrobili Galowie
– M.P.], oblężenie także nie rokowało powodzenia, jeżeli oblegające wojska nie dysponowały bazą zaopatrzeniową”31 . Wojsko Hannibala potrzebowało też wypoczynku. Ludzie i zwierzęta cierpieli
nie szybkim marszem zdobyć Rzym. Dlatego Etruria miała być ostatnią krainą, przez którą Kartagińczycy musieli przejść przed zaatakowaniem stolicy
Republiki. Jednak strategia Hannibala w początkowej fazie kampanii italskiej
się nie sprawdziła, gdyż sprzymierzeńcy nie odstąpili Rzymian. W związku
z tym Barkida był zmuszony przenieść działania wojenne do południowej
Italii. Również Polibiusz [Hist. III, 86, (przeł. S. Ha m mer)] pisze, że po bitwie
nad Jeziorem Trazymeńskim „Hannibal [...], który już był pełen ufności co do
wyniku całej wojny, porzucił na razie myśl zbliżenia się [z armią – M.P] do
Rzymu”.
29
K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 191; D. G a zda : Armie świata antycznego...,
s. 110.
30
S. L a ncel : Hannibal..., s. 153–154.
31
M. Ca r y, H.H. S c u l l a rd: Dzieje Rz ymu..., s. 250–251.
86
Marcin Paprotny
na różne choroby i byli wyczerpani. Z relacji Polibiusza wynika na
przykład, że wśród żołnierzy panował „świerzb głodowy”32 .
Dowódca Punijczyków dostawał także sygnały o tym, że ludy
południowej Italii są coraz bardziej nieprzychylnie nastawione do
Republiki Rzymskiej. Hannibal znał bowiem historię inwazji Pyrrusa i zdawał sobie sprawę z tego, że spośród sprzymierzeńców
Rzymu zamieszkujących południową część Półwyspu Apenińskiego ów król Epiru pozyskał Lukanów, Bruttiów i Samnitów33. Hannibal mógł więc liczyć, że i tym razem będzie podobnie. Miały na
to także wpływ następujące fakty. Barkida pojmał do niewoli nad
Jeziorem Trazymeńskim kreteńskich łuczników, przysłanych Rzymianom przez władcę Syrakuz Hierona. Dowiedział się od nich
o nieprzychylnym nastawieniu królewicza Gelona do państwa
rzym­skiego, co w przyszłości mogło zaowocować sojuszem Syrakuz z Kartaginą34. Wśród pojmanych znaleźli się również trzej nobilowie pochodzący z Kapui. Jeńcy ci mogli przyrzec Ka­r­tagińczykom,
że będą swoich rodaków namawiać do buntu35. Jest wielce prawdopodobne, iż to uczynili. Z tych przyczyn Barkida zdecydował się
zapewne przenieść działania wojenne do południowej Italii. Polibiusz trafnie więc stwierdził, że czas na zdobycie Rzymu jeszcze
nie nadszedł. Hannibal potrzebował wielkiego zwycięstwa, które
Republikę Rzymską osłabiłoby jeszcze bardziej. Po jego odniesieniu mógłby zaryzykować i podjąć próbę oblężenia jej stolicy.
W 216 roku pod Kannami doszło do najbardziej chyba znanej
bitwy w historii starożytnych wojen. Hannibal dzięki swojej taktyce
Polyb., Hist. III, 87, 2.
Zauważył to także B.L. Ha l lwa rd: Hannibal’s Invasion of Italy. CAH (Rome
and the Mediterranean 218–133 B.C.). Ed. A.S. Cook , F.E. Adcock , M.P.
Cha r le wswor t h. Cambridge 1930, s. 34; P. L èvêque: Pyrrhos. Paris 1957,
s. 546.
34
K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 191.
35
Taki przebieg wydarzeń wydaje się jak najbardziej prawdopodobny, ponieważ wiemy, iż Kapua i inne miasta w południowej Italii w następnych etapach
kampanii Hannibala sprzymierzyły się z nim.
32
33
Kwestia zdobycia Rzymu...
87
odniósł tam zdecydowane i błyskotliwe zwycięstwo, pokonując
dwa razy liczniejszego wroga36 . Można więc stwierdzić, że „tygodnie [które nastąpiły – M.P] po katastrofalnej klęsce pod Kannami,
były najcięższą próbą dla Republiki Rzymskiej. W ostatnich bitwach straciła ona 100 000 żołnierzy, w dodatku osłabiła ją zdrada
niektórych zależnych miast w Italii południowej”37. Po kanneńskiej
wiktorii wojna, przynajmniej w Italii, wydawała się rozstrzygnięta.
Na jej obszarze bowiem pozostały prawdopodobnie tylko dwa legiony i jakieś niewielkie oddziały. Inne armie rzymskie operowały
zaś daleko od stolicy, na Sycylii, Sardynii oraz w Hiszpanii. Toczone tam walki jednak nie przebiegały po myśli Rzymian. Nie mogły
więc mieć wpływu na to, co działo się na Półwyspie Apenińskim.
Z relacji Liwiusza wynika, że po zwycięskiej bitwie nastąpiła
narada Kartagińczyków co do dalszych działań. Głos w niej zabrał
także Maharbal, doradzając rozpoczęcie oblężenia Rzymu. Zwracając się do Hannibala, stwierdził: „[...] abyś wiedział, co przez tę
bitwę zostało osiągnięte, piątego dnia będziesz jako zwycięzca
ucztował na Kapitolu. Idź za mną, a ja pójdę przodem z konnicą,
by wcześniej poznali, żeś przyszedł, niżby poznać mieli, że na­dej­
dziesz”38 . Liwiusz dodaje również, że w samym Rzymie spodziewano się niedługo oblężenia, gdyż „pretorowie Publiusz Furiusz
Filus i Marek Pomponiusz zwołali senat do kurii Hostyliusza, aby
Bitwę pod Kannami opisują m.in.: J. K romayer : Antike Schlachtfelder.
T. 3. Berlin 1912, s. 278; G. de Sa nct is: Storia dei Romani. Vol. III, 2. Torino
1916, s. 126; H. Delbr ück : Geschichte der Kriegskunst im Rahmen der politischen
Geschichte. (Das Altertum). Berlin 1920, s. 321–351; M. Ca r r y. H.H. S c u l l a rd:
Dzieje Rz ymu..., s. 251–252; J. S eiber t : Forschungen zu Hannibal. Darmstadt
1993, s. 227–228; J.F. Shea n: Hannibal’s Mules..., s. 159–187; A. G oldswor t hy :
Cannae...; N. Caw t hor ne: Największe bitwy w historii. Przeł. S. Pat le w icz. War­
szawa 2008, s. 15–20. W polskiej literaturze przedmiotu patrz: J. Si korsk i:
Kanny...; Idem: Zarys historii wojskowości..., s. 88–91; D. G a zda : Armie świata antycznego..., s. 112. Lepszymi opracowaniami niniejszej bitwy są prace
Krzysztofa Kęcieka: K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 228–268; Idem: Dzieje
Kartagińcz yków. Warszawa 2003, s. 197–204.
37
M. Ca r y, H.H. S c u l l a rd: Dzieje Rz ymu..., s. 252.
38
Liv., Ab urbe. XXII, 51.
36
88
Marcin Paprotny
odbyć naradę nad obroną miasta; nie wątpili bowiem, że po zniszczeniu dwóch wojsk wróg pokusi się o oblężenie Rzymu, skoro
było to ostatnie zadanie, czekające jeszcze wypełnienia”39. Tego
samego zdania był również Polibiusz, pisząc, że „Rzymianie stra­cili
zaraz wskutek klęski nadzieję panowania nad Italami, a wielkie
było ich przerażenie i niepokój o całość własną i ojczystego
gruntu, gdyż bezpośrednio oczekiwali zjawienia się samego Han­
nibala”40.
Wyeksponowałem przeciwności, które spowodowały, że po bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim Hannibal nie wyruszył na
Rzym41 . Po rzezi kanneńskiej przyczyny niepodjęcia oblężenia stolicy Republiki Rzymskiej były podobne. Okazało się to bardzo
istotne, gdyż, jak sugerują J.F. Shean oraz B.T. Carey, Hannibalowi
brakowało odpowiednio rozbudowanych linii zaopatrzeniowych,
a to pozbawiało go szansy, by w ogóle tego spróbować42 . W ciągu
ostatniego roku Rzymianie jeszcze bardziej wzmocnili mury
obronne, a w samym mieście nadal stacjonowały dwa legiony43.
Ibidem., XXII, 55.
Polyb., Hist. III, 118.
41
Patrz: s. 84–86.
42
J.F. Shea n: Hannibal’s Mules..., s. 175–185; zob. też: B.T. Ca rey, J.B. A l l fee
i J. Ca i r ns: Ostatnia bitwa Hannibala..., s. 100. Szczegółowe wyjaśnienie problemów czekających Hannibala, gdyby zdecydował się na oblężenie Rzymu, omawiają: B.S. St rauss, J. Ober : The Anatomy of Error: Ancient Military Disasters and
their Lessons for Modern Strategists. New York 1992, s. 54–155.
43
Sprawa powołania owych legiones urbanae w czasie, w którym to nastąpiło,
jest kontrowersyjna. Tym bardziej że Rzymianie w 216 r. wystawili potężną
armię, która miała zniszczyć Hannibala. Mając na uwadze wzmocnienie fortyfikacji stolicy, pewni siebie senatorowie mogli jednak zlekceważyć wystawienie kompletnych dwóch legionów do obrony miasta. R.A. G abr iel (Scypion
Afrykański Starsz y. Największ y wódz staroż ytnego Rz ymu. Przeł J. Jed l i ńsk i ,
Poznań 2010, s. 79) twierdzi, że oprócz owych legionów w Ostii miało też „stacjonować 1500 żołnierzy pod dowództwem Marcellusa. Rzym dysponował
także żołnierzami wysłanymi wcześniej do Teanum Sidicinium (dziś Teano).
Do obrony stolicy mogli również zostać powołani wszyscy zamieszkujący miasto zdrowi mężczyźni, łącznie z niewolnikami”. Jednakże należy podkreślić,
że siły te nie miały wielkiej wartości bojowej.
39
40
Kwestia zdobycia Rzymu...
89
Oblężenie Rzymu zapewne trwałoby długo, dlatego w jego trakcie
wojska walczące poza Italią mogłyby przyjść z odsieczą walczącej
stolicy. W 219 roku Barkida szturmował Sagunt, wiedział więc, że
takie przedsięwzięcie jest czasochłonne i trudne w realizacji44. Ponadto w 216 roku dysponował głównie konnicą. Ta zaś była przydatna przede wszystkim w otwartym polu, natomiast w trakcie
długotrwałego oblężenia mogła wypełniać jedynie zadania pomocnicze. Należy też pamiętać iż, mała liczebność wojsk kartagińskich
nie pozwoliłaby również na całkowite zablokowanie miasta. Jednak
czy powyższe argumenty zadecydowały o niezaatakowaniu Rzymu?
Z dalszego ciągu rozmowy Maharbala z Barkidą wynika, że
„Hannibalowi wydał się ten plan zbyt pomyślnym i zbyt wielkim,
by mógł go od razu w duchu rozstrzygnąć, oświadczył przeto, że
pochwala życzliwą radę Maharbala, ale że powzięciem decyzji trzeba czasu do namysłu. Na to Maharbal, oczywiście nie wszystko
dali bogowie jednemu. Ty Hannibalu, umiesz zwyciężać, ale nie
umiesz korzystać ze zwycięstwa”45. Czyżby te prorocze słowa Maharbala, które mogły być tylko wymysłem Liwiusza, się sprawdziły? Mnie przytoczone przez innych historyków argumenty, które
wyeksponowałem w tym artykule, a dotyczące trudności w zaatakowaniu Rzymu, nie przekonują. Uważam, że 216 roku Hannibal
powinien był rozpocząć oblężenie stolicy Republiki Rzymskiej. Podobnego zdania są Huss, Seibert, Goldsworthy i Kęciek, których
pogląd podzielam46 . Inni badacze, na przykład C. Picard, J.F. Lazneby, H. Delbrűck, J.F. Shean czy B.T. Carey, uważają, że armia
kartagińska nie miała szans na pomyślne zrealizowanie tak trudnego przedsięwzięcia47.
M. Hea ly : Cannae 216 BC: Hannibal Smashes Rome’s Army. London 1994,
s. 86.
45
Liv., Ab urbe. XXII, 51.
46
W. Huss: Geschichte der Karthager..., s. 332; J. S eiber t : Hannibal..., s. 200;
A. G oldswor t hy : Cannae..., s. 168; K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 272–275.
47
C. Pica rd: Hannibal..., s. 142, J.F. L a zneby : Hannibal’s war..., s. 85–86;
H. Delbr űck : Geschichte der Kriegskunst..., s. 395; J.F. Shea n: Hannibal‘s Mules...,
44
90
Marcin Paprotny
Rozpatrując tę kwestię, należy wziąć pod uwagę także fakt, że
Rzymianie również nie posiadali takiej liczby żołnierzy, żeby obsadzić całe mury miasta. Wojownicy Barkidy mogli więc w czasie
oblężenia szukać słabego punktu obrony. Kolejnym argumentem
ukazującym, że zaatakowanie Rzymu po bitwie pod Kannami miało szanse powodzenia, był wyczyn M. Klaudiusza Marcellusa, który w 213 roku oblegał Syrakuzy i zdobył je, mimo iż dysponowały
najnowocześniejszym wówczas systemem fortyfikacji. Żołnierze
kartagińscy byli w stanie szybko zbudować machiny oblężnicze,
a surowców im nie brakowało48 . Gdyby w trakcie oblężenia Rzymu
senatorowie odwołali armie z Hiszpanii, Sycylii i Sardynii, zaprzepaściliby wysiłki z poprzednich lat. Wskutek tego mogli utracić
wszystkie zajmowane przedtem terytoria i praktycznie przegraliby
wojnę. Jeśli wojska rzymskie powróciłyby do Italii, Hannibal mógł­
by zostawić część żołnierzy pod miastem, a z resztą wyruszyć na
nieprzyjaciela. Zwłaszcza że bitew z legionistami do tej pory jeszcze nie przegrywał. Ponadto Kartagińczycy po odzyskaniu opuszczonych przez Rzymian terenów z pewnością przetransportowaliby
swoje wojska do Italii w celu udzielenia Hannibalowi pomocy. To
zaś mogłoby przesądzić o wyniku wojny.
Podczas oblężenia Rzymu musiałaby się także zmienić postawa
sprzymierzeńców italskich, którzy prawdopodobnie doszliby do
wniosku, że Kartagina jest o krok od zwycięstwa. Dlatego prawdopodobnie socii nie zaryzykowaliby wyruszenia z odsieczą Rzymowi.
Wręcz przeciwnie, mogliby nawet zasilić szeregi Kartagińczyka.
s. 175–185; B.T. Ca rey, J.B. A l l fee i J. Ca i r ns: Ostatnia bitwa Hannibala...,
s. 100.
48
Ponadto „ówczesne machiny oblężnicze cechowały się względnie prostą konstrukcją i można było je z łatwością wybudować z surowców, którymi Hannibal dysponował. Również ludzie wyspecjalizowani w budowie tego
typu machin – zarówno wojskowi, jak i cywile – z pewnością znajdowali się
wśród jeńców rzymskich”; zob. R.A. G abr iel : Scypion Afrykański Starsz y...,
s. 78. Więcej na temat wykorzystywania i budowy machin oblężniczych
w starożytności pisze: Idem: Siegecraft. In: Soliders’ Lives Through History. Ed.
R.A. G a­b r iel . Westport 2006, rozdział 17.
Kwestia zdobycia Rzymu...
91
Widząc, że Republika chyli się ku upadkowi, z pewnością pragnęliby zostać sojusznikami Punijczyków49. Na liczniejsze wsparcie oddziałów Hannibala zdecydowaliby się zapewne także Gallowie,
bogate bowiem łupy możliwe do zdobycia w samym Rzymie kusiły
niejednego celtyckiego wodza. Należy również rozpatrzyć inną
kwestię. Wiadomo, że mieszkańcy Rzymu obawiali się Hannibala,
gdyż zawsze zwyciężał rzymskie legiony. Przypuszczając szturm na
mury miasta, spowodowałby zapewne przerażenie wśród mieszkańców stolicy. Pod ich naciskiem patres mogli zdecydować się na
podpisanie pokoju50. Tym bardziej że byli prawie bezbronni. Wiadomo zaś, iż aspekty psychologiczne nieraz decydowały o końcowym zwycięstwie. Świadczył o tym także dalszy ciąg kampanii
italskiej Hannibala, gdyż w trakcie oblężenia Kapui (której mieszkańcy przeszli na stronę Punijczyków) przez Appiusza Klaudiusza
Pulchera doszło do zaskakującego manewru Kartagińczyków. Barkida próbował pomóc oblężonym i atakował obóz nieprzyjaciela,
usiłując wywabić ich do walnej bitwy51 . Jednak Rzymianie wiedząc,
jak niebezpieczna jest jazda Punijczyków w otwartym polu, zdecydowali się bronić swojego obozu. Hannibal nie miał więc wyjścia,
musiał zaryzykować. Zdecydował się wtedy markować wyruszenie
na Rzym. Ówczesne zamiary Kartagińczyka trafnie jednak rozszyfrował Polibiusz, twierdząc, że „jeżeli po odbyciu tajemnego marszu nagle zjawi się w okolicy Rzymu, to może i w mieście osiągnie
jakiś sukces, przeraziwszy tą niespodzianką jego mieszkańców; jeTak później było np. z plemionami hiszpańskimi, które zdając sobie sprawę
z tego, że Punijczycy ponoszą klęski, przyłączyły się do Rzymian, licząc na
większe korzyści z tego sojuszu. Politykę państwa kartagińskiego, a także przebieg działań wojennych na tych terenach w trakcie drugiej wojny punickiej m.in
omawiają: H. Ada mcz yk : Kartagińska polityka w Hisz panii w świetle świadectw
Polibiusza, Liwiusza, Appiana. „Antiquitas” 1984, t. 12, s. 3–20; H.H. S c u l l a rd:
The Carthaginians in Spain. CAH, Vol. 2 VIII: Rome and the Mediterranean...,
s. 17–43; K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 52–61, 213–214.
50
Zob. także B.D. Hoyos: Hannibal: What Kinde of Genius? „Greece and
Rome” 1983, T. 30, No 2, seria druga, s. 177.
51
Polyb., Hist. IX, 3.
49
92
Marcin Paprotny
żeli zaś tego nie osiągnie, to przynajmiej zmusi Appiusza i jego
kolegę, żeby albo zaniechali oblężenia i spiesznie ruszyli na pomoc
miastu ojczystemu, albo podzielili swe siły”. Historyk grecki relacjonował dalej, że gdy armia Hannibala dotarła w okolice Rzymu,
wówczas mieszkańcy miasta popadli w zamęt i lęk52 . Stan mieszkańców miasta oddaje lapidarny okrzyk, który mieli wtedy wznieść
z przerażeniem: „Hannibal u bram miasta” („Hannibal ante portas”). W tym czasie Kartagińczyk nie posiadał jednak tyle wojska,
ile miał bezpośrednio po bitwie pod Kannami, i nie był w tak dogodnej strategicznie sytuacji, jak w 216 roku. Dlatego nie zaryzykował ataku, lecz wycofał się spod Rzymu, licząc, że Appiusz odstąpił
już od oblężenia Kapui.
Mając to na uwadze śmiało wyciągnąłem wniosek, że po kanneńskiej klęsce w Rzymie musiał panować powszechny strach
i przerażenie. Gdyby więc Hannibal zaatakował wtedy stolicę Republiki Rzymskiej, jej mieszkańcy zwłaszcza ci zaliczani do niższych warstw społecznych z pewnością wpłynęliby na senatorów,
by zgodzili się na podpisanie pokoju. Ponadto do Rzymu przyszła
wówczas wiadomość o klęsce dwóch legionów konsula desygnowanego Postumiusza Albinusa, który został wciągnięty w pułapkę
przez Gallów53. Jeszcze raz więc twierdzę, że w 216 roku państwo
rzymskie było prawie bezbronne. Jeśli zatem Gallowie i Hannibal
po bitwie pod Kannami zdecydowaliby się wyruszyć na Rzym, Republika Rzymska przegrałaby drugą wojnę punicką. Jeżeli więc
Krzystof Kęciek, sugeruje, że: „gdyby wszakże Hannibal postawił
52
Ibidem. IX, 3. Miron Wolny (Hannibal w Italii..., s. 268) słusznie zwraca uwagę na wartość przekazu annalistycznego dla ustalenia stopnia trwogi
w Rzymie. Pisze dalej: „[...] jak wielokrotnie wspominałem, przekaz annalistyczny sugeruje przesadę, ale należy pamiętać, iż doniesienia w nim zawarte
wyrastają na kanwie wydarzeń wojennych, stąd muszą być wzięte pod uwagę”.
53
Polyb., Hist. III, 118.
Kwestia zdobycia Rzymu...
93
wszystko na jedną kartę, zapewne rozstrzygnąłby całą wojnę”54, to
ma rację. Faktem niezaatakowania Rzymu byli zaskoczeni także
starożytni autorzy. Plutarch podobnie jak Appian po bitwie nad
Jeziorem Trazymeńskim twierdził, że przed tym przedsięwzięciem
powstrzymał Hannibala albo jakiś bóg, albo demon55. Florus uważa, iż „wtedy właśnie jak się powszechnie sądzi pędziły go w przeciwną stronę, albo przeznaczenie miasta mające rządzić albo jego
własny nieszczęsny duch i bogowie niechętni Kartaginie”56 . Słusznie również podsumował niniejsze wydarzenia Liwiusz, pisząc, że
„bitwa pod Kannami, równa co do ponurej sławy klęsce nad Alią,
ale o ile mniejsze były jej skutki ze względu na wydarzenia po samej
bitwie”57.
Zdaję sobie sprawę z tego, że bezpośrednio po zwycięstwie pod
Kannami Hannibal z pewnością nie mógł od razu wyruszyć na
Rzym, ponieważ trzeba było najpierw zadbać o rannych żołnierzy
i zebrać odpowiednią ilość prowiantu, potrzebną do ich wyżywie-
54
K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 273. Niektórzy historycy jednak uważają, że Kartagina od początku była skazana w tej wojnie na porażkę; zob. np.
P.A. Ba rcelo: Hannibal..., s. 228, przyp. 44. Nie zgadzam się z tym, ponieważ zwycięstwo było możliwe do osiągnięcia. Pokazał to Hannibal, pokonując
kilkakrotnie armię rzymską. Niestety, wódz punicki nie podjął ryzykownego
manewru, jakim było zaatakowanie Rzymu, zdecydował się bowiem na realizowanie innej koncepcji. O końcowym wyniku wojny decydują często pojedyncze wybory. Strategiczny błąd, jakim było niepodjęcie próby oblężenia Rzymu,
miał znaczny wpływ na dalszy przebieg kampanii w Italii.
55
Plut., Fab. Max. 17.
56
Flor., I, 22, 20, (przeł. I. L e wa ndowsk i ). Nie lekceważyłbym aspektów
religijnych, z tą bowiem kwestią wiążą się także tzw. prodigia, które rzetelnie odzwierciedlały atmosferę strachu panującą w Republice. Uwaga Mirona
Wolnego (Hannibal w Italii..., s. 280) odnosząca się do tego problemu jest jak
najbardziej słuszna. Pisze on, że „w rozprzestrzenianiu się tej trwogi religijnej
widzę ważny czynnik, odgrywający istotną rolę w zespole psychologicznych
uwarunkowań sukcesów Hannibala”.
57
Liv., Ab urbe. XXII, 50. Jak wiemy, Gallowie po bitwie nad Alią zaatakowali
Rzym, a po batalii pod Kannami Hannibal nie zdecydował się na to. Dlatego
Liwiusz słusznie uważa, że skutki tej klęski były mniejsze.
94
Marcin Paprotny
nia58 . Z relacji Liwiusza wynika, że Barkida po wspomnianej bitwie
dał jeńcom rzymskim możliwość wybrania 10 przedstawicieli, którzy mieli udać się do senatu, aby prosić patres o wykupienie z niewoli kartagińskiej59. Razem z nimi Hannibal wysłał swojego posła
Kartalona, który miał przedstawić warunki pokoju, jeśli senatorowie tego zechcą. Uczynił to jednak bez ważnego argumentu, którym mogło być przemieszczenie pod mury Rzymu całej armii wraz
z posłem. Skutkiem tego błędnego posunięcia było niedopuszczenie Kartalona przed oblicze senatu. Zdaniem R. A. Gabriela
„w podstawowym założeniu strategii Hannibala krył się zgubny
w skutkach błąd. Kartagiński wódz w kwestii sposobu myślenia,
wykształcenia i rozumienia historii był spadkobiercą Greków.
W świecie greckim strategia na najwyższym poziomie była względnie nieskomplikowana. Państwo, które zdołało najechać główne
terytorium innego państwa, wygrać kilka bitew i zadać nieprzyjacielowi poważne straty, mogło się spodziewać, że przeciwnik skapituluje i będzie dążył do podpisania pokoju [...]. Hannibal więc
z góry założył, że wojska rzymskie będą działały zgodnie z greckim modelem prowadzenia wojny”60.
Znajdujący się w trudnej sytuacji patres zdecydowali, że nie będą
wykupywać jeńców od Hannibala. Miała to być kara za to, że poddali się nieprzyjacielowi61. Zadecydował o tym także fakt, iż skarbiec rzymski był pusty. Senatorowie nie chcieli zaś oddawać
ostatnich rezerw Barkidzie, by ten opłacał za nie swoje wojsko62 .
Wódz kartagiński miał nadzieję, że Rzymianie poproszą o pokój.
Wielu historyków uważa, że po bitwie kanneńskiej w wojsku kartagińskim
było wielu rannych, a Hannibal nie mógł pozwolić sobie na ich utratę; zob. np.
J. Pedd ie: Hannibal’s war. Phoenix Mill 1996, s. 102; P.A. Ba rcelo: Hannibal...,
s. 148.
59
Liv., Ab urbe. XXII, 58,3.
60
R.A. G abr iel : Scypion Afrykański Starsz y..., s. 61.
61
Polyb., Hist. VI, 58.
62
K. Kęc iek : Wojna Hannibala..., s. 276.
58
Kwestia zdobycia Rzymu...
95
Odmowa uświadomiła mu, że musi podjąć dalsze działania, żeby
ich pokonać. Nie zdecydowawszy się na oblężenie Rzymu, Hannibal postanowił kontynuować pierwotny plan zjednania sobie sprzymierzeńców Republiki. Powierzył więc część wojska bratu, aby ten
wyruszył do południowej Italii i pozyskał Osków, Lukanów
i mieszkańców Bruttium63. Stamtąd miał wyruszyć do Kartaginy,
żeby Radzie Starszych złożyć relację z przebiegu kampanii i prosić
o posiłki w celu całkowitego zniszczenia rzymskiego państwa.
W tym czasie Hannibal pozyskiwał nowych sojuszników. Król
Macedonii Filip V pragnął zawrzeć przymierze z Kartaginą, nie
odpowiadała mu bowiem ekspansja Rzymian w Ilirii. Według Picarda, przymierze punicko-macedońskie istniało, zanim w 215 roku podpisano oficjalny traktat64. Polibiusz przekazał nam jego
treść, ponieważ poselstwo macedońskie, które go zawarło, zostało
w drodze powrotnej przechwycone przez pretora Marka Waleriusza Lewinusa65. Pakt ten obala mit „samodzielnego Hannibala”
prowadzącego wojnę z Rzymianami w imię prywatnej zemsty za
doznane krzywdy. W owym traktacie bowiem zamieszczono nazwiska gerontów kartagińskich66 , co świadczy o tym, że Barkida
zawarł wspomniane przymierze z Macedonią jako pełnomocnik
państwa kartagińskiego67. Z relacji Polibiusza wiemy też, że Hannibal nie planował całkowitego zniszczenia państwa rzymskiego,
S. L a ncel : Hannibal..., s. 169.
C. Pica rd: Hannibal..., s. 144.
65
Polyb., Hist. VII, 9.
66
Byli to: Magon, Myrkan i Barmokar. Mogli oni należeć do Rady Stu Czte­
rech. K. Ch r ist : Hannibal..., s. 284.
67
Współpracę Hannibala z władzami Kartaginy poświadcza Appian (Ann.,
16, 70; Iber., 6, 22), który wskazuje także na powiązania ekonomiczne Barkidów
z Kartaginą, oraz Polibiusz (Hist. III 34, 7), pisząc, że Hannibal wyruszył na
wyprawę italską wtedy, gdy otrzymał przyzwolenie z samej Kartaginy. Na ten
temat patrz: J. S eiber t : Forschungen zu Hannibal..., s. 114; M. Wol ny : Hannibal
w Italii (218–217 p.n.e)..., s. 21–38; F.W. Wa lba n k : A Historical Commentary on
Polybius..., s. 311. Autor ten twierdzi, że kwestia samodzielności Hannibala nie
jest dosadnie poświadczona w tradycji annalistycznej.
63
64
96
Marcin Paprotny
gdyż miało ono pozostać mało znaczącym krajem w Italii, a król
macedoński miał otrzymać tylko pas wybrzeża iliryjskiego68 .
W dalszych latach trwania niniejszego konfliktu Rzymianie wykorzystali wszystkie swoje zasoby demograficzne i gospodarcze,
aby zwyciężyć Kartagińczyków69. Nieustająca presja przeważającej
liczebnie armii rzymskiej, która w 212 roku osiągnęła aż 25 legionów, tłumiła działania Punijczyków. Hannibal, mimo że w Italii nie
doznał żadnej porażki, musiał w końcu ją opuścić, gdyż na innych
obszarach – zwłaszcza w Hiszpanii i w Afryce – Kartagińczycy
doznali sromotnych klęsk. Hannibal pozostawił w Italii tablicę,
w której opisał swoje sukcesy w kampanii italskiej. Opuszczając
Półwysep Apeniński, miał 45 lat70. Wiele z nich spędził na tej ziemi. Z pewnością płynąc do Kartaginy, żałował, że nie podjął próby
zdobycia Rzymu. Nawiązujący do tego komentarz Liwiusza wydaje
się jak najbardziej trafny. Napisał Liwiusz bowiem: „[...] podobno
mało kto z ludzi opuszczających ziemię ojczystą i jadących na wygnanie odjeżdżał z takim smutkiem, z jakim jechał Hannibal z kraju wrogów; oglądał się często na brzegi Italii, oskarżał bogów
i lu­dzi i rzucał przekleństwa na siebie i własną głowę, że nie poprowadził wprost na Rzym swego żołnierza, ociekającego krwią po
bitwie pod Kannami”71 .
Polyb., Hist. VII, 9.
Potwierdza to także: R.A. G abr iel : Scypion Afrykański Starsz y..., s. 49.
Autor ten dodaje, że Rzym „miał bowiem do dyspozycji znacznie większe zasoby strategiczne niż jakiekolwiek inne ówczesne państwo”.
70
P. M at ysza k : Wrogowie Rz ymu. Poznań 2007, s. 38.
71
Liv., Ab urbe. XXX, 20.
68
69
Kwestia zdobycia Rzymu...
97
Marcin Paprotny
The matter of capturing Rome by Hannibal
during Second Punic War
(Summary)
In spite of extensive literature about Hannibal, this figure has
been arousing great controversy until today. The Carthaginian
commander almost conquered Rome and changed the course of
ancient history. His military genius impresses even contemporary
military men and historians. The author of the present article decided to solve the matter of conquering Rome by Hannibal during
the Second Punic War. He ponders on this problem from political,
diplomatic, military and even psychological perspective. As well as
this, he analyses the difficulties of such venture and its consequences; also presents the structure of the tribes allied with Rome and
underlines their weak points. The matter significant for the author
is the attitude of the allies to Romans and their possible approach
do Carthage, if the Barcid decided to attempt to conquer the capital of the Roman Republic. Also the views of both the supporters
and the opponents of attacking Rome are presented. The deliberation on the attack on the capital of Rome is based on the two
biggest battles of the Italic campaign, namely the Battle of Lake
Trasimene and the Battle of Cannae. The author thinks that after
the Battle of Cannae Hannibal’s chances to conquer the capital of
Rome were the biggest and, thus, suggests that not having attempted a siege of the main aim of Italic campaign was a huge strategic
mistake.
Grzegorz Bartusik
Concordia discors –
o stosunkach między M. Licyniuszem Krassusem
a Gnejuszem Pompejuszem w latach 62–58 p.n.e.*
„Temporis angusti mansit concordia discors
paxque fuit non sponte ducum”1
W X rozdziale De coniuratione Catilinae Salustiusz oświadczył, że
w jego czasach „żądza zaszczytów zmusiła wielu ludzi do tego, że
stali się fałszywi, że co innego mieli w sercu, a co innego na języku,
że przyjaźnie i nieprzyjaźnie dobierali sobie nie według potrzeby
serca, lecz kierując się względami na korzyść doraźną”2 . W tych
gorzkich słowach wyczuwa się reakcję tego historyka na ówczesne
nastroje moralne: naród Kwirytów odwrócił się od starorzymskich
cnót, a zapragnął władzy i pieniędzy, chciwość i ambicja opanowały w niepokojącym stopniu rzymskie społeczeństwo, miejsce cnót
zajęły przywary takie, jak: luxuria atqve avaritia – zbytek i chciwość,
voluptas – zamiłowanie do uciech, pravitas – przewrotność, crudelitas
– okrucieństwo, superbia – pycha i ambitio – żądza sławy. O tego
rodzaju ludziach Lukrecjusz ułożył następujący wiersz:
„Wreszcie chciwość i ślepe zaszczytów pożądanie
Gnają nieszczęsnych ludzi poza wszelkich praw kraniec
Tak, że słudzy występku i sprzymierzeńcy zbrodni,
Noce i dnie się trudzą, aby swą władzę podnieść,
Wejść na szczyty znaczenia”3.
*
Kolejne z pojawiających się w tekście dat, jeśli nie zaznaczono, że jest inaczej, odnoszą się do okresu przed narodzeniem Chrystusa.
1
„Krótki czas trwała zgoda niezgodna, i pokój / Nie z wodzów woli panował”. Luc., B. C. I, 98–99, (przeł. M. Brożek).
2
Sall., Cat. 10, (przeł. K. Ku ma n ieck i ).
3
Lucr., Rer. Nat. III, 59–63, (przeł. E. Sz y ma ńsk i ).
100
Grzegorz Bartusik
Nie inaczej było z Markiem Licyniuszem Krassusem. Licząc się
z realiami działalności publicznej, kierował się w podejmowaniu
decyzji jedynie własnymi korzyściami – żądzą władzy i pieniędzy4.
Zależnie od nich zawiązywał i porzucał przyjaźń – wobec Pompejusza, Katyliny, Klodiusza, Cycerona, optymatów – w życiu publicznym, jak gdyby było ono bellum omnium contra omnes, postępując
zgodnie z zasadami taktyki zmiennych sojuszy. Według Plutarcha:
„[Krassus – G.B.] w polityce wielekroć przerzucał się z jednej strony na drugą, nie był ani pewnym przyjacielem, ani zdecydowanym
wrogiem [...] zależnie od korzyści. [...] Często w krótkim czasie był
zwolennikiem i przeciwnikiem tych samych ludzi, tych samych
praw”5. Jak już wiele razy się okazało – w polityce nie ma przyjaźni, lecz tylko zmienne interesy, a skutkuje to kombinacjami chwilowych porozumień i konfliktów.
Virtus post nummos 6 – tę smutną prawdę potwierdzają dzieje stosunków Krassusa z Pompejuszem Wielkim – z momentami zgody,
jak w czasie wspólnej walki o konsulat na 70 rok, niezgody – niemal całego poprzedzającego go i następującego po nim dziesięciolecia oraz przedziałem czasu, który w artykule nazwano słowami
poety Lukana „zgodą niezgodną”7. W tym problematycznym czasie, między 62 a 58 rokiem, splotły się w jednym punkcie wszystkie
czynniki warunkujące ich dotychczasowe relacje – z jednej strony:
potęga zadawnionej niechęci, zazdrość, nieufność i wola zajęcia
czołowej pozycji w państwie, koniecznie przed rywalem, z drugiej:
pojawienie się wspólnych interesów i celów, a nawet przyjaciół
i wrogów.
O żądzy władzy i chciwości Krassusa zob.: Cic., Parad. VI; Cic., Fin. III, 75;
Off. III, 75, 19; Schol. Bob. 92 Stangl.
5
Plut., Pomp. 7, (przeł. M. Brożek).
6
Horat., Ep. 1, 1, 53–54. Wersy „O cives, cives, quaerenda pecunia primum
est; / virtus post nummos!” Julian Ursyn Niemcewicz przetłumaczył tak: „Ale
wy, przyjaciele, latacie za złotem, / Pierwsze u was dukaty, cnota gdzieś tam
potem!”.
7
Patrz przyp. 1.
4
Concordia discors...
101
Dostępny materiał źródłowy przysparza wielu trudności historykom próbującym wszechstronnie i dokładnie zbadać działalność
Krassusa, zwłaszcza jego stosunki z Gnejuszem Pompejuszem.
Autorzy tekstów antycznych o tym aspekcie jego działalności podają nam wiadomości szczupłe, zróżnicowane i często nieadekwatne, ponieważ część kwestii nas interesujących poruszają
nie­równomiernie lub ogólnikowo, mówiąc o nich na marginesie
innych spraw, głównie działalności Juliusza Cezara. Natomiast
o innych ich aspektach nie wspominają wcale. Zbyt ogólne przekazy nie pozwalają więc na uzyskanie pełnego obrazu badanej tu
kwestii, zmuszają do mówienia nie o tym, co zdarzyło się bezsprzecznie, ale niemal wyłącznie o zdarzeniach prawdopodobnych
– przy czym bardzo rzadko jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością. Poruszanie się na granicach przypuszczeń i hipotez rodzi zaś niemożliwe do rozstrzygnięcia kontrowersje.
Z powodu złego stanu, w jakim zachowała się starożytna literatura, pierwszorzędnymi źródłami dla badanej kwestii są ocalałe:
żywoty Krassusa i Pompejusza oraz Sulli, Cezara, Cycerona i Katona spisane przez Plutarcha z Cheronei8 , relacje Kasjusza Diona
Kokcejanusa9 i Appiana z Aleksandrii10, stanowiące uzupełnienie
zachowanych tylko w streszczeniach ksiąg Ab urbe condita Tytusa
Plut., Caes. 11–14; 21; 28; Cat. Min. 29–31; 41–43; Cic. 15; Crass. 2–3; 6–7;
11–16; 27; Luc. 4; 42–43; Pomp. 4; 7; 11–12; 21–23; 25; 27; 30–31; 43; 43; 47–48;
51–53; Sul. 1; 28–31; 33. Żywoty sławnych mężów Plutarcha są bardzo wartościowym źródłem, mimo tendencyjnego charakteru jego pisarstwa oraz faktu, że
autor opisywał wydarzenia wcześniejsze o ponad wiek od jego czasów. Plutarch
wyznawał szczególną (choć charakterystyczną dla wielu starożytnych historyków – m.in. również dla Florusa) koncepcję historii. Miała ona być antystrofą
filozofii, drugim głosem w tym samym chórze, jej dopełnieniem. Zadaniem
tak pojętej historii było dostarczanie (często za pomocą zmyślenia lub manipulowania faktami) pięknych przykładów w celu zilustrowania wzniosłych zasad,
o jakich mówili filozofowie.
9
Cass. Dio., H. R. XXXV 107,109; XXXVI 24–35; XXXVII, 20–58;
XXXVIII, 1–8; XXXIX, 27–37; XL, 12–30.
10
App., Bell. Civ. I, 80; 90–96; 118–121; II, 9–13; 17–19.
8
102
Grzegorz Bartusik
Liwiusza11 . Mniej, choć równie istotnych informacji zawierają dzieła Wellejusza Paterkulusa12 , Salustiusza13, Swetoniusza14, Tacyta15,
Flo­r usa16 , Graniusa Licinianusa17, Eutropiusza18 , Pliniusza Starszego19, pisma Cycerona20, komentarze do jego mów autorstwa Askoniusza21 oraz tak zwana Scholia Bobiensia22 , a nawet wiersze poety
Lukana23. Źródła te pozwalają na wyrobienie sobie całościowego
i ogólnego poglądu o stosunkach między Krassusem a Pompejuszem. Ten obraz utworzony z drobnych części różnych całości jest
jednak w wielu przypadkach sprzeczny w szczegółach. Pojawiają
się więc pytania o wiarygodność antycznych przekazów, a ich wieloznaczność skutkuje rozbieżnościami w interpretacji czy problemami podczas uzgadniania zdarzeń najbardziej prawdopodobnej
wersji interesujących nas wydarzeń.
Kwestia stosunków między Krassusem a Pompejuszem była
poruszana w literaturze przedmiotu tylko przy okazji omawiania
innych zagadnień związanych z upadkiem Res publica Romana, przy
czym osoba Krassusa pozostawała najczęściej w cieniu Pompeju-
11
Liv., Per. LXXXV; LXXXIX; XCI; XCVII; CIII; CV. Dostarczają one niestety niewielu i to bardzo lakonicznych informacji.
12
Vell. Pat., H. R. II, 29–32; 40; 44–46.
13
Sall., Cat. 17; 19; 38–39; 48–49; Idem , Hist. frag. 3, 84.
14
Suet., Iul. 9; 14; 19–22; 24; 50.
15
Tac., Dial. 37, 3.
16
Flor., Epit. III, 5–6; 11–12; 20; 22; IV, 1–2.
17
Gran. Lic. 36, 31.
18
Eutr., Brev. VI, 13.
19
Plin., Nat. Hist. XXXIII, 133–138.
20
Cic., Att. I, 7, 14, 17, 18; II, 3; Brut. 64, 230, 65, 233, 69, 242; Fin. III, 75;
Mur. 23, 48; Off. III, 75, 19; Parad. VI; Phil. 2, 9–11.
21
Ascon. 83 Clark.
22
Schol. Bob. 92 Stangl.
23
Luc., B. C. I, 67–106.
Concordia discors...
103
sza i Cezara. Z tego też powodu ten problem nie został dotychczas
całościowo i kompleksowo opracowany.
O roli, jaką Krassus odegrał w tak zwanym I triumwiracie, pisali między innymi Jan Iluk oraz Jan Stanisław Saj24. Kwestię ewentualnych powiązań Marka Krassusa z Publiuszem Klodiuszem
poruszyli w opracowaniach i artykułach związanych z badaniami
zaburzeń społecznych w Rzymie w I wieku Robert Rowland
oraz Tadeusz Łoposzko25. Istotne informacje dotyczące badanego
prob­lemu zawarto w monografii Norberta Rogosza o politycznej
roli senatu w Republice Rzymskiej w latach 59–5526 , w pracy
o kryzysie i upadku republiki w starożytnym Rzymie autorstwa
Siergieja Utczenki27, w biografiach wielkich polityków i wodzów
tamtego okresu pióra Pat Southern, Arthura Keaveneya, Kazimierza Kumanieckiego, Aleksandra Krawczuka28 , w syntezach TheoJ. I lu k : Kilka uwag o roli Marka Licyniusza Krassusa w I triumwiracie.
W: ZNWHUG, Historia 1. Gdańsk 1972, s. 5–23; J.S. Saj: Rola Cezara w dziele
tworzenia „pierwszego triumwiratu. „Antiquitas” 1984, t. 12, s. 35–45.
25
R. Rowl a nd: Crassus, Clodius and Curio in the Year 59 B. C. „Historia” 1966,
Heft 2, s. 218–223; T. Ł oposzko: Kto się kryje pod określeniem Cycerona „Calvus
ex Nanneianis”. „Eos” 1972, t. 60, s. 71–85; Idem: Tajne intrygi polityczne Marka
Krassusa w latach 61–56 przed n.e. AUMCS, Sectio F, t. 28. Lublin 1973, s. 125–
151; Idem: Trybunat Publiusza Klodiusza w świetle źródeł i historiografii. Warszawa
1974, s. 185–306.
26
N. Rog osz: Polityczna rola senatu w Republice Rz ymskiej w latach 59–55. Ka­
towice 2004. Zob. też: Idem: Polityczna rola trybunatu ludowego w Rz ymie w latach
restauracji sullańskiej (78–70 p. n. e.). Katowice 1992, s. 72–116; Idem: Trybunat
M. Lolliusza Palikanusa (71 r. p. n. e.). W: Rz ym antyczny. Polityka i pieniądz. Red.
A. Ku n isz. Katowice 1993, s. 8 nn.; N. Rog osz: Rz ymskie grupy społeczne
a przemiany polityczne na przełomie lat 60-tych i 50-tych I wieku przed Chrystusem. Red.
E. D ąbrowa . „Electrum” 2000, t. 4. Kraków 2000, s. 59–72.
27
S.L. Utczen ko: Kryz ys i upadek republiki w staroż ytnym Rz ymie. Przeł.
M. L esiów. Warszawa 1973.
28
A. Keaveney : Lukullus. Przeł. A. Z iółkowsk i. Warszawa 1998; K. Ku­
ma ­n ieck i: Cyceron i jego współcześni. Warszawa 1989; A. K rawczu k : Gajusz
Juliusz Cezar. Wrocław 1990; P. Sout her n: Juliusz Cezar. Przeł. B. M ierze ­
je wsk a . Warszawa 2002; P. Sout her n: Pompejusz Wielki. Przeł. B. M ierze ­
je wsk a . Warszawa 2004.
24
104
Grzegorz Bartusik
dora Mommsena, Nikołaja Maszkina, Gezy Alföldy’ego29.
O wy­darzeniach stanowiących istotne tło dla omawianego zagadnienia pisali: Arthur Keaveney i Aleksander Krawczuk, którzy podjęli temat wojny domowej i dyktatury Sulli30, oraz Roman Kamienik
i Bernard Nowaczyk opisujący powstanie Spartakusa31 .
W 83 roku pierwsza wojna domowa zbliżała się do szczęśliwego
dla Sulli końca. Większość jego przeciwników wykrwawiła się
w bitwach albo w mordach podczas proskrypcji – on został dyktatorem32 . Plutarch pisał, że Sulla jako pan Rzymu skazywał na
śmierć całe szeregi ludzi, tak że napełnił stolicę nieskończoną ilością mordów, a krew proskrybowanych splamiła świątynie bogów,
gościnne domostwa i domy rodzinne33. W takich właśnie czasach,
które wzbogaciły Krassusa w pieniądze ofiar proskrypcji34, a Pompejusza – w wątpliwej wartości chwałę zyskaną w bratobójczej
wojnie, należy szukać pierwszych przyczyn poróżnienia i rywalizacji między nimi, młodymi i palącymi się do sławy35.
W listopadowe kalendy 82 roku rozegrała się przy Porta Collina
decydująca batalia wojny domowej między sullańczykami a połączonymi oddziałami Samnitów i wojsk południowego korpusu poT. Mom msen: Historya rz ymska. T. 3–4. Przeł. T. Dz iekońsk i. Warszawa
1867; N.A. M aszk i n: Historia staroż ytnego Rz ymu. Przeł. W. Głuchowsk i ,
L. Bad z i a n , S. Ost rowsk i. Warszawa 1950; G. A l földy : Historia społeczna
staroż ytnego Rz ymu. Przeł. A. Gier l i ńsk a . Poznań 2003.
30
M.in.: A. K rawczu k : Kolonizacja sullańska. Wrocław 1960; A. Keaveney :
Studies in the Dominatio Sullae. „Klio” 1983, No 65, s. 185–208.
31
R. K a m ien i k : Studia nad powstaniem Spartakusa. Lublin 1984; B. Nowacz yk :
Powstanie Spartakusa 73–71 p. n. e. Warszawa 2008.
32
Zob.: J. Kor pa nt y : Rozwój politycznej roli jednostki w republice rz ymskiej i jego
odbicie w literaturze. Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1971, s. 59–61.
33
Zob.: Plut., Sul. 1, 31.
34
Plut., Crass. 2.
35
O dążeniu Pompejusza do sławy Salustiusz [Hist. frag. 3, 84, (przeł.
P. McGush i n)] pisał: „From his earliest youth, Pompeius had been persuaded by the flattery of his supporters to believe that he was the equal of king
Alexander. Therefore he tried to rival Alexander’s achievements and plans”.
29
Concordia discors...
105
pularów pod dowództwem Karrinasa i Marcjusza. Sulla doznał
porażki na lewym skrzydle, zepchnięty w kierunku miasta. Krassus
dowodzący w czasie tej bitwy prawym skrzydłem odparł przeciwnika i ścigał aż do zmroku, ratując sprawę przywódcy optymatów.
Jak się później okazało, nie został należycie wynagrodzony za cenne usługi w wojnie oraz ocalenie sprawy Sulli pod Bramą Kollińską. Dyktator ani nie powierzył mu niezależnego dowództwa, ani
też nie wyróżnił swojego legata stosownym awansem, podczas gdy
Pompejusz, wcale nie gorętszy od Krassusa zwolennik Sulli, ani nie
bardziej od niego zasłużony w wojnie domowej, został za służbę
obdarzony tytułem imperatora36 , triumfem nad Afryką37, zaszczytnym przydomkiem „Wielki”38 oraz dwiema żonami z nadania Sulli:
Emilią Skaurą – pasierbicą dyktatora, a po jej śmierci – Mucją Tercją. Szacunek, jakim dyktator darzył młodego wodza, był tak głęboki, że „kiedy [Pompejusz – G.B.] się zjawiał, Sulla nawet wstawał
i z odkrytą głową go witał, i nazywał imperatorem, co nie tak często robił wobec starszych i równych mu stopniem. To paliło i kłuło Krassusa, nie bez racji traktowanego niżej”39. Nie przerodziło
się to jednak w otwartą wrogość, jak twierdzi Plutarch: „[...] nie
doprowadziło Krassusa do jakiejś wrogości czy złośliwości. Większe znaczenie Pompejusza czy Cezara drażniło go, lecz ta ambicja
nie wywoływała nieprzyjaźni czy złośliwości”40.
Współzawodnictwo, które wyrosło z ziarna zazdrości zasianego
przez Sullę, latami było pielęgnowane przez senat i lud rzymski.
36
Według Plutarcha (Pomp. 4), Pompejusz już podczas pierwszego spotkania
z Sullą został przez niego powitany jako „imperator”, co było równoznaczne
z uznaniem go za samodzielnego dowódcę.
37
Gran. Lic. 36, 31.
38
Był to, zdaniem Plutarcha [Pomp. 13], dowód uznania dla sukcesów Pom­
pejusza w walce z populares na terenie Afryki. Podobnie sądził Appian [Bell. Civ.
I, 80, (przeł. L. Piot row icz)]: „[...] po Metellusie przybył i Gnejusz Pompejusz,
który niedługo potem otrzymał przydomek Wielki [Magnus]”.
39
Plut., Crass. 6, (przeł. M. Brożek).
40
Plut., Pomp. 7.
106
Grzegorz Bartusik
Marka Krassusa Rzymianie cenili znacznie niżej, gdyż to Pompejuszowi powierzono dowództwo w wojnie z Sertoriuszem41 i on –
zwycięzca w wojnie hiszpańskiej – po raz drugi obchodził triumf,
wjeżdżając do miasta na rydwanie zaprzężonym w cztery białe konie, a nie Krassus – pogromca niewolników, wynagrodzony za poskromienie Spartakusa, nie mniej od Sertoriusza niebezpiecznego
dla państwa, jedynie skromną owacją i pieszym wejściem do stolicy.
Jednak nawet z tego małego triumfu Pompejusz ujął mu chwały,
dopisując swoje imię pod wypracowanym przez niego zwycięstwem. Napisał do senatu, że „Krassus wprawdzie w świetnej bitwie pobił niewolniczych zbiegów, ale on sam dopiero wojnę
z korzeniami wytępił”42 . Był to jeden z kamieni obrazy, jakich wiele w historii ich niechęci. Appian uważał, że wydarzenia te były
początkiem faktycznej rywalizacji Krassusa z Pompejuszem: „[...]
czyny te [pokonanie Spartakusa – G.B.], dokonane w ciągu sześciu
miesięcy, sprawiły, że [Krassus – G.B.] zaczął odtąd współzawodniczyć co do sławy z Pompejuszem”43.
Krassus łatwo porzucił gniew na Pompejusza, kiedy starał się
o godność konsula, a potrzebna była mu jego pomoc. Niemała
rola przypadła tu trybunowi ludowemu Markowi Lolliuszowi Palikanusowi – pełniącemu, jak później Cezar, funkcję pośrednika
i mediatora między pogromcą Sertoriusza a zwycięzcą w wojnie
niewolniczej, doprowadzając do pojednania między kandydatami
na najwyższy w Rzeczypospolitej urząd. Konsulat, o który zabiegali zgodnie, sprawowali jednak w najwyższej niezgodzie44. Później,
J. Kor pa nt y : Rozwój politycznej roli jednostki..., s. 61–64.
Plut., Crass. 11.
43
App., Bell. Civ. I, 121.
44
Szerzej o pierwszym konsulacie Pompejusza i Krassusa: N. Rog osz: Poli­
tyczna rola trybunatu ludowego w Rzymie..., s. 72–116; Idem: Trybunat M. Lolliusza
Palikanusa..., s. 8 nn.; A. Trojnar : Konsulat Pompejusza i Krassusa w 70 roku p.n.e.
W: Rzym antyczny..., s. 36–53. Por. też: H. Kowalski: Przemoc jako metoda walki
wyborczej w Rzymie w okresie schyłku republiki (78–50 r. p.n.e.). AUMCS, Sectio F. T.
41
42
Concordia discors...
107
kiedy do dotychczasowych sukcesów Pompejusza w wojnie domowej: pomyślnych walk z popularami na terenie Italii w 83 roku oraz
odzyskania Sycylii z rąk Karbona; w wojnie afrykańskiej, gdzie pod
Utyką rozbił zjednoczone siły populares i Numidów; triumfów
w wojnie zaalpejskiej, w której w 76 roku rozgromił w wąwozach
alpejskich sprzymierzonych z Sertoriuszem Gallów; w wojnie hiszpańskiej – nad pokonanym w 72 roku Sertoriuszem – i niewolniczej; uczestnictwa w pogromie Spartakusa w 71 roku, dodano
prowadzenie dwóch nowych wojen: z piratami i Mitrydatesem –
Krassus, któremu brakowało blasku, jaki dawała toga bramowana,
wodzowskie paludamentum, wieniec laurowy i triumfalny rydwan,
powoli zaczynał rozumieć, że czynami wojennymi nie jest w stanie
dorównać dowódcy tak zasłużonemu dla ludu rzymskiego, za to
dzięki podstępom i oszustwom może go łatwo przewyższyć i zająć
czołową pozycję w państwie. Wobec tego Krassus „zabrał się do
spraw wewnętrznych” – jak pisał Plutarch – „wyrównując sobie
popularność i sławę, jaką Pompejusz zdobywał sobie przez dowództwa w wyprawach wojennych, poręczeniami, obronami sądowymi, pożyczkami, poparciem i udzielaniem pomocy w wyjaśnianiu
spraw potrzebującym jakiejś rady”45. W innym miejscu czytamy, że,
„był Krassus i dla obcych szczodry. Dom jego stał otworem dla
każdego. Przyjaciołom pożyczał pieniędzy bez procentów. Ale
zwrotu żądał zdecydowanie, jak tylko termin minął, tak że ta bezprocentowość w wielu przypadkach była dla zwlekających ze zwrotem uciążliwsza, niżby były same procenty”46 i dalej: „[...] mówią,
że nie było sprawy [sądowej – G.B.] tak małej i prostej, by występował w niej bez przygotowania. Nieraz nawet Pompejusz, Cezar,
nawet Cyceron ociągali się z wystąpieniem w roli obrońców, a on
się podejmował obrony. Dlatego bardziej się podobał jako troskli38/39, 5. Lublin 1983/1984, s. 78–79; Idem: Armia a wybory w Rzymie w okresie
schyłku republiki. „Antiquitas” 1988, t. 14, s. 120–121.
45
Plut., Crass. 7.
46
Ibidem, 3.
108
Grzegorz Bartusik
wy i chętnie przychodzący z pomocą”47. W walce o wpływy posługiwał się też, jak możemy się domyślać, pochlebstwami48 ,
prze­kupstwami, intrygami i spiskami49: pochlebstwami zjednując
sobie senatorów, za pomocą intryg i spisków próbując zlikwidować
najniebezpieczniejszych z nich, dzięki przekupstwu pierwszy i ostatni raz przewyższając Pompejusza godnością cenzorskiego urzędu
sprawowanego przezeń w 65 roku50.
W grudniu 62 roku Pompejusz wrócił do Italii51 . Wszyscy spodziewali się, że powtórzy się sullański marsz na Rzym, a pogromca
Mitrydatesa dzięki legionom przejmie pełnię władzy. W styczniu
wybuchły nawet zamieszki uliczne, liczni arystokraci opuścili stolicę, wśród nich Krassus. Jak czytamy u Plutarcha: „[...] zabrał dzieci
i pieniądze i uszedł z Rzymu, czy to rzeczywiście się bojąc, czy raczej, jak się zdało, okazując nieufność, by Pompejusza zniesławić
i wzmocnić zajadłą do niego nienawiść”52 . Pompejusz jednak
wbrew oczekiwaniom rozpuścił armię i wraz z niewielką świtą postanowił czekać u bram miasta na swój trzeci triumf, który 28 i 29
września 61 roku odbył nad Azją, Pontem, Armenią, Paflagonią,
Ibidem.
Plutarch [Crass. 6] twierdzi, że „[Krassus – G.B.] miał wielką zdolność
pozyskiwania sobie ludzi pochlebstwami”.
49
Przykładem tych ostatnich mogą być m.in. jego powiązania z Katyliną
czy nawet domniemany udział w sprzysiężeniu zorganizowanym przez niego.
O kontaktach Krassusa z Katyliną wspominają: Ascon. 83 Clark; Cass. Dio.,
H. R. XXXVII, 35, 1; Plut., Crass. 13, Cic. 15; Sall., Cat. 17, 48, 49; Suet., Iul. 9.
Imienia Krassusa nie wymienia przy okazji omawiania spisku Katyliny jedynie
Florus., Epit. IV, 1; por.: R. K a m ien i k : O „senatus frequens” i o absencjach Cycerona
w senacie. „Antiquitas” 1992, nr 15, s. 88. Wśród intryg wymienić można chociażby próbę zamiany Egiptu w rzymską prowincję, o czym wspominają m.in.:
Plut., Crass. 13; Schol. Bob. 92 Stangl; Suet., Iul. 11.
50
O metodach działania Krassusa zob.: Cic., Parad. VI, 1–2, 45–48.
51
Zob.: S.L. Utczen ko: Kryz ys..., s. 69–77.
52
Plut., Pomp. 43.
47
48
Concordia discors...
109
Kapadocją, Cylicją, Syrią, Scytami, Żydami, Albanią i piratami,
przez całą ludność witany przydomkiem „Magnus”53.
Mimo że czyny wojenne zwiększyły jego potęgę, na arenie politycznej był bezsilny wobec senatu i zasiadających w nim optymatów – Lukullusa54, Katona, Katulusa, Metellusów, w tym
urzę­dują­cego konsula Metellusa Celera oraz sprzymierzonego z nimi przeciw Pompejuszowi Marka Krassusa. Appian z Aleksandrii
pisał, że „w tym czasie Pompejusz, którego sława i znaczenie potężnie się wzmogło dzięki sukcesom w wojnie z Mitrydatesem, zażądał od senatorów zatwierdzenia wielu nadań, jakie poczynił na
rzecz królów i innych władców oraz miast. Z zawiści sprzeciwiła
się temu wielka część senatu55, zwłaszcza Lukullus, który przed
Pompejuszem dowodził w wojnie z Mitrydatesem, wskazując na
to, że przekazał Pompejuszowi dalszą wojną z przeciwnikiem najzupełniej osłabionym, że zatem zwycięstwo z Mitrydatesem jego
właściwie jest dziełem56 . Plutarch twierdził, że „Lukullus nie usunął się całkowicie od polityki. Pozbył się tylko ambicji i walki
o pierwszeństwo [...]. Tę rolę pozostawił Krassusowi i Katonowi.
Tych bowiem ludzie patrzący z podejrzeniem na wzrost siły Pompejusza wysunęli na czoło senatu, gdy Lukullus zrezygnował
z przodownictwa. Zachodził jednak Lukullus [...] do senatu, gdy
trzeba było trochę poskromić dążności i ambicje Pompejusza,
i podważyć; udaremniał zarządzenia, jakie ten poczynił po pokonaLiv., Per. CIII; Eutr., Brev. VI, 13; Fasti Capitolini. Recens. A. Deg rassi. To­
rino 1954, s. 108.
54
A. Keaveney : Lukullus..., s. 152–155.
55
Przytoczona w dziele Kasjusza Diona mowa Kwintusa Lutacjusza Katulusa
Kapitolinusa, jaką wygłosił w senacie w 67 r. przeciw projektowi lex Gabinia de
piratis persequendis, zawiera wiarygodne przedstawienie racji i motywów optimates
niechętnie odnoszących się do Pompejusza w czasach, kiedy została wygłoszona i później, nadal aktualnych, po jego powrocie ze Wschodu w 61 r.; Cass.
Dio., H. R. XXXVI, 21–35. Porównaj z mową Cycerona w sprawie naczelnego
dowództwa Gn. Pompejusza: Cic., leg. Man. 15; 17; 19–20; 23. Zob. też: Vell.
Pat., H. R. II, 31–32.
56
App., Bell. Civ. II, 9.
53
110
Grzegorz Bartusik
niu królów, a przy współdziałaniu Katona powstrzymywał nadanie
przez tegoż żołnierzom przydziału pól”57.
Ówczesne polityczne posunięcia Pompejusza były nieskuteczne58 – w marcu 60 roku rogatio Flavia agraria59, której zasadniczym
celem było uzyskanie ziemi dla jego weteranów, upadła, a zarządzenia dotyczące ładu ustanowionego przezeń na Wschodzie patres
conscripti podważali punkt po punkcie. Podobnie jego autorytet
wśród żołnierzy i wpływy wśród wschodnich monarchów. Wobec
tego Pompejusz „poniechał swych żądań, gdyż uświadomił sobie,
że nie posiada rzeczywistej siły. Wiedział bowiem, że ma tylko imię
i zawiść wywołaną poprzednim swoim znaczeniem, a w rzeczywistości nie odniósł z tego żadnej korzyści. Żałował więc, że przedwcześnie rozpuścił legiony i wydał się w ręce wrogów”60.
Podobnym rezultatem zakończyły się starania Krassusa o obniżenie związanym z nim publikanom opłat za dzierżawienie dochodów publicznych z prowincji Azji61. Jego starania udaremnił Marek
Katon, człowiek nienaganny, surowych obyczajów i niezłomnego
charakteru. Wydaje się, że sytuacja zarówno Pompejusza, jak
i Krassusa była patowa, zwłaszcza że „waśnili się ze sobą, mieli
polityczne tajne kluby i jeden starał się przeszkodzić w spełnieniu
życzeń, które widział u drugiego”62 . Krassus zapewne uczestniczył
w obalaniu wniosków stawianych w imieniu Pompejusza i prawdopodobnie spotkał się z wzajemnością przy swoich wystąpieniach
dotyczących interesów arystokracji finansowej.
Plut., Luc. 42, (przeł. M. Brożek).
S.L. Utczen ko: Kryz ys..., s. 81–84.
59
App., Bell. Civ. II, 9; Cass. Dio., H. R. XXXVII, 50; Cic., Att. I, 18, 6; 19,
2; Vell. Pat., H. R. II, 40; A. K rawczu k : Cycerona trzecia mowa „de lege agraria”
i projekt ustawy L. Flawiusza z roku 60. „Eos” 1959/1960, t. 50, s. 122 nn.
60
Cass. Dio., H. R. XXXVII, 50, 5–6, (przeł. W. M adyda).
61
Cic., Att. I, 17; 18.
62
Cass. Dio., H. R. XXXVII, 54, 3.
57
58
Concordia discors...
111
Zbliżał się jednak moment przełomowy – zarówno dla Krassusa, jak i Pompejusza – zawiązanie sojuszu nazwanego później
pierwszym triumwiratem. Sprzeciw optymatów wobec postulatów,
jakie w owym czasie wysuwali dzierżawcy podatków, doprowadził
do załamania concordia ordinum – zaprowadzonej przez Cycerona
zgody między stanem senatorskim a ekwickim. A to wraz z konfliktem z Pompejuszem na tle nadań ziemskich dla weteranów jego
wojsk zaowocowało powstaniem szerokiego zaplecza społecznego
dla triumwiratu63.
Zanim do tego doszło, patres mogli wygrywać przeciw sobie
obu byłych konsulów 70 roku, wykorzystując ich wzajemną niechęć. Krassus, być może nawet wespół z Katonem, zwalczał wnioski Pompejusza, ale odkąd senat równomiernie odsuwał od siebie
obu – zarówno pogromcę Mitrydatesa, jak i zwycięzcę w wojnie
niewolniczej, czy to upokarzając jednego, czy sprzeciwiając się drugiemu – zbliżał ich do siebie, powoli stając się ich wspólnym wrogiem.
Krassus i Pompejusz uświadomili to sobie dopiero dzięki Juliuszowi Cezarowi, który po powrocie z Hiszpanii „obu stale pouczał,
jak przez tę niezgodę tylko popierają takich Cyceronów, Katulusów, Katonów, którzy by sami nic nie znaczyli, gdyby oni się połączyli przyjaźnią i utworzyli zespół jednej siły i jednej myśli,
przejmując władzę w państwie. Nakłonił ich i pogodził, i ustanowił z trzech sił jedną, niepokonaną, która rozwiązywała rzymski
senat i zgromadzenie ludowe”64. Appian z Aleksandrii pisał, że
Pompejusz przyobiecał Cezarowi poparcie w staraniach o konsulat
za pojednanie go z Krassusem: „[...] z Lukullusem współdziałał
Krassus. Podrażniony tym Pompejusz zbliżył się do Cezara i przyobiecał mu pod przysięgą poparcie w staraniach o konsulat, a ten
natychmiast pojednał go z Krassusem. W ten sposób trzej ci męKompletne omówienie tej kwestii: N. Rog osz: Rz ymskie grupy społeczne...,
s. 61–63.
64
Plut., Crass. 14.
63
112
Grzegorz Bartusik
żowie posiadający największą siłę w państwie udzielali sobie wzajemnej pomocy we wszystkich potrzebach. Toteż historyk Warron
pisząc dzieło o tym ich porozumieniu, zatytułował je ‹‹Trikaranos››
– potwór trzygłowy”65. Wydawałoby się, że od tego momentu –
szczególnej zbieżności interesów Krassusa i Pompejusza – już tylko prosta droga prowadziła do zgody.
Jeszcze w roku 60 lub na początku 59 roku doszło do zawarcia
porozumienia między Juliuszem Cezarem, Gnejuszem Pompejuszem i Markiem Krassusem66 „zgubnego dla Rzymu i świata,
w różnych odstępach czasu zgubnego dla nich samych” – jak czytamy w dziele Wellejusza Paterkulusa67.
To sprzysiężenie, powtórzmy, miało stanowić – według Plutarcha – „siłę jedną, niepokonaną, która rozwiązywała rzymski senat
i zgromadzenie ludowe”68 . Wypadki pierwszej połowy 59 roku pozwalają wnioskować, że triumwirowie dysponowali odpowiednią
siłą militarną i finansową oraz wystarczającym zapleczem polityczno-społecznym pozwalającym na rozwiązanie – nie w sensie dosłownym – senatu i zgromadzenia ludowego, czyli kierowanie
Rzecząpospolitą bez zwoływania wysokiej izby, której rolę Cezar
App., Bell. Civ. II, 9.
Zob.: J. I lu k : Kilka uwag o roli Marka Licyniusza Krassusa..., s. 5–11; J.S. Saj:
Rola Cezara..., s. 40–43; N. Rog osz: Rz ymskie grupy społeczne..., s. 63–64. Trudno
dokładnie określić, kiedy zawarto I triumwirat. Czy w czasie poprzedzającym
wybór Cezara na konsula, następującym po jego elekcji, czy dopiero po objęciu
przezeń najwyższego urzędu na początku 59 r. Appian z Aleksandrii [Bell. Civ.
II, 9], który opierał się najpewniej na niezachowanym pamflecie na koalicję
Pompejusza, Krassusa i Cezara – zatytułowanym Trikaranos napisanym w 59 r.
przez Marka Terencjusza Warrona, który był niewątpliwie zorientowany w sytuacji, wskazywał na lato 60 r. Podobnie inni: Cass. Dio., H. R. XXXVII, 54;
Liv., Per. CIII; Plut., Pomp. 47; Caes. 13; Crass. 14; Cat. Min. 31. Swetoniusz sądził,
że zawarcie przymierza między nimi było następstwem elekcji, więc odbyło się
jesienią 60 r. – Suet., Iul. 19. Wellejusz Paterkulus jako jedyny opowiedział się
za początkiem 59 r. – Vell. Pat., H. R. II, 44. Szerzej o tym: S.L. Utczen ko:
Kryz ys..., s. 87–90.
67
Vell. Pat., H. R. II, 44, (przeł. E. Zwolsk i ).
68
Plut., Crass. 14.
65
66
Concordia discors...
113
zmarginalizował, odpowiednie ustawy przeprowadzając na forum
zgromadzenia ludowego i pomagając sobie demagogią, sztuką wymowy i agresywnymi negocjacjami – za pomocą miecza69.
Czy jednak triumwirat był rzeczywiście siłą jednolitą i zrównoważoną – dzięki szczególnej zbieżności interesów trzech, czy wewnętrznie sprzeczną i niestabilną – za sprawą niechęci między
Pompejuszem a Krassusem?
Wiadomo, że obaj – wiedzeni żądzą władzy – potrafili tę zadawnioną niechęć okresowo przezwyciężyć, a obrazy puścić w niepamięć, ale tylko kiedy w grę wchodziło dobro ich partykularnego
interesu – jak przed wyborami konsulów na 70 rok i w czasie zawarcia triumwiratu, kiedy pogodził ich człowiek, który wcześniej
uwiódł im małżonki, Tertullę – żonę Krassusa, i Mucję, z którą
w konsekwencji Pompejusz się rozwiódł70. Jeśli można było odnieść korzyści, nie liczyła się zatem ani chęć odwetu za dawne
obrazy, ani honor, a jedynie osobisty interes.
Żeby dowiedzieć się, jak długo trwała zgodna współpraca Krassusa z kolegami w triumwiracie, należy prześledzić sposób, w jaki
realizowano interesy Marka Krassusa po zawarciu triumwiratu.
Przyjmijmy zgodnie z przekazem Plutarcha, że związek trzech był
przymierzem zawartym po pierwsze – w celu przeforsowania Cezara w wyborach konsularnych, po drugie – aby triumwirowie zajęli naczelne pozycje w państwie i by odtąd nic się nie stało
Wśród najjaskrawszych przykładów prowadzonej przez Cezara polityki są
zajścia mające charakter bezprawny, m.in. stosowanie przemocy i zastraszania. Swetoniusz [Iul. 20, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a)] pisał: „Gdy
zaś [Cezar – G.B.] ogłosił ustawę rolną, a kolega usiłował się przeciwstawić,
wypędził go zbrojnie z forum” i dalej: „Marka Katona, gdy mu w senacie przeszkadzał swymi przemówieniami, kazał przy pomocy liktora wyciągnąć z kurii i wrzucić do więzienia”. U Plutarcha [Pomp. 47] czytamy: „Cezar otwarcie
wprowadził na mównicę publiczną Pompejusza i zwrócił się do niego z pytaniem, czy te uchwały pochwala. Na jego odpowiedź twierdzącą pytał dalej:
››A gdyby ktoś te uchwały chciał siłą powstrzymać, [...] czy przyszedłby ludowi
z pomocą?‹‹ Na to Pompejusz: ››Przeciw grożącym mieczami przyjdę z mieczem i tarczą‹‹”.
70
Suet., Iul. 50.
69
114
Grzegorz Bartusik
w Rzeczypospolitej, „co mogłoby się nie podobać jednemu
z trzech”71 . Przy czym każdy z nich dążył jednocześnie do powiększenia głównie swojej władzy: Cezar chciał przy pomocy Pompejusza i Krassusa osiągnąć godność konsula i bogate prowincje oraz
wzmocnić swoje siły72 , Pompejusz miał nadzieję na przeprowadzenie ustawy agrarnej nadającej ziemię jego weteranom oraz zatwierdzenie przez senat ładu, jaki ustanowił na Wschodzie, co
ugrun­towałoby jego pozycję polityczną i wpływy, a Krassus liczył
na obniżenie opłat dzierżawczych spółkom publikanów we
wschodnich prowincjach. Źródła wymieniają też dodatkowy motyw – Krassus chciał zdobyć pierwszeństwo w Rzeczypospolitej.
Wiedział, że „daleko mu było do Pompejusza i był przekonany, że
Cezar będzie się piął wysoko. Dlatego dążył do wywołania wśród
nich współzawodnictwa, by żaden z nich nie wziął góry. Spodziewał się, że będą to równie mocni rywale i że w tym wypadku sam
wyciągnie korzyści z przyjaźni z jednym i drugim i przewyższy ich
zaszczytami”73. Te korzyści musiały być wymierne, bo, jak oceniał
Plutarch, „Krassus stale miał na oku pożytek”74.
Do 59 roku Krassus miał prawo myśleć o Cezarze jako o pozyskanym dla siebie polityku i nie spodziewał się, że człowiek związany z nim finansowo oraz politycznie będzie dbał bardziej
o korzyści Pompejusza niż o dobro swojego dawnego partnera.
Tymczasem 59 rok niesamowicie zbliżył – kosztem Marka Krassusa – obu mężów: Juliusza Cezara i Gnejusza Pompejusza. Józef
Stanisław Saj75 sugeruje nawet, że Cezar mógł być w pewnym stopniu uzależniony od Pompejusza. Wśród dowodów przytacza następujący fragment z listu Cycerona do Pomponiusza Attyka z grudnia
60 roku, w którym wielki mówca pisał: „[...] był bowiem u mnie
71
72
73
74
75
Ibidem, 19.
Plut., Caes. 13; Crass. 14; Pomp. 47.
Cass. Dio., H. R. XXXVII, 56, 4.
Plut., Pomp. 7.
J.S. Saj: Rola Cezara..., s. 37–38.
Concordia discors...
115
Korneliusz [w sprawie ustawy agrarnej Cezara – G.B.] – mam na
myśli Korneliusza Balbusa, przyjaciela Cezara. Twierdzi on, że Cezar we wszystkim będzie słuchał mojej i Pompejusza rady”76 . Nie
można jednak uniknąć wrażenia, że słowa wielkiego mówcy zabarwione są charakterystyczną dla niego hybris, która czasem uniemożliwiała mu prawidłowe rozpoznanie sytuacji, a słowa Cezara to
chyba jedynie kurtuazja. O ile raczej nieuprawnioną byłaby teza
mówiąca o podporządkowaniu się Cezara Pompejuszowi, o tyle ze
znacznie większą pewnością można orzec, że bardzo się do siebie
zbliżyli. Sam Cyceron pisał: „[...] to za konsulatu przezacnego obywatela Marka Bibulusa nie zaniechałem niczego, co tylko było
w mej mocy, i starałem się odwieść Pompejusza od związku z Cezarem. Cezar jednak miał w tym więcej szczęścia, bo skutecznie
zniechęcił Pompejusza do przyjaźni ze mną. Gdy Pompejusz tak
całkowicie mu się oddał, po cóż miałbym próbować ich rozłączyć?
Naiwnością byłoby na to czekać, a bezczelnością – do tego
namawiać”77.
Jakkolwiek ocenimy wartość listu wielkiego mówcy z grudnia
60 roku, musimy przyznać, że Cezar, dotychczasowy współpracownik Krassusa, któremu był wcześniej potrzebny do prowadzonej przez niego polityki przeciw Pompejuszowi, wyraźnie związał
się z jego dotychczasowym wrogiem – oprócz zapewnienia, że będzie lojalny wobec Pompejusza, pominięcia w tej deklaracji względów na wolę Marka Krassusa, w celu umocnienia tych i tak już
dość zażyłych stosunków oddał Pompejuszowi swoją córkę Julię
za żonę oraz „od chwili zawarcia tego nowego związku krwi zaczął
na zebraniach senatu udzielać najpierw głosu Pompejuszowi, chociaż dotychczas udzielał go zwykle najpierw Krassusowi”78.
Cic., Att. II, 3, (przeł. G. Pi a n ko). O roli, jaką odegrał Korneliusz Balbus
w zbliżeniu między Pompejuszem a Cezarem, zob.: A. K rawczu k : Virtutis ergo:
nadania obywatelstwa rz ymskiego przez wodzów republiki. Kraków 1963, s. 110–112.
77
Cic., Phil. 2, 10, 23, (przeł. K. Ekes).
78
Suet., Iul. 21. Zob. też: Cic., Att. II, 17, 1.
76
116
Grzegorz Bartusik
Po raz kolejny Krassus stracił pierwszeństwo na rzecz Pompejusza i jeśli obliczył rachunek zysków i strat za poprzednie miesiące, mógł zauważyć, że z ich trzech on zyskał najmniej, a najwięcej
stracił. Spośród ustaw zatwierdzonych w czasie „konsulatu Juliusza
i Cezara”: lex Iulia agraria rozwiązała problem nadziałów ziemi dla
weteranów Pompejusza79, lex Iulia de actis Cn. Pompei confirmandis
zatwierdziła porządek ustanowiony przez Pompejusza na Wschodzie, ugruntowując jego wpływy wśród wschodnich monarchów80,
lex Vatinia de imperio Caesaris przyznała Cezarowi jako prowincje Galię Przedalpejską i Illirię81, które stały się – wraz z dodaną mu przez
senat na wniosek Pompejusza Galią Zaalpejską82 – fundamentem
dla budowanej przez niego pozycji oraz pozwoliły mu zdobyć sławę pogromcy Galów i ich przywódcy Wercyngetoryxa, a tylko dwie
– lex Iulia de publicanis oraz lex Iulia de rege Alexandrino, miały przynieść Krassusowi korzyści i to podawane w wątpliwość83.
App., Bell. Civ. II, 10–12; Cass. Dio., H. R. XXXVIII, 1–7; Cic., Att. II, 16, 2;
Liv., Per. CIII; Plut., Cat. Min. 31–32; Pomp. 47–48; Suet., Iul. 20; K. K rólcz yk :
Weterani w polityce rz ymskiej schyłku republiki (od Mariusza do Okta­­wia­na). W: Ideo­
logia i propaganda w staroż ytności. Materiały konferencji Komisji Historii Staroż ytnej
PTH Rzeszów 12–14 września 2000. Red. L. Moraw ieck i , P. Berdowsk i. Rze­
szów 2004, s. 205–206; T. Ł oposzko: Problemy społeczne schyłkowej republiki.
W: Staroż ytny Rz ym we współczesnych badaniach. Państwo – społeczeństwo – gospodarka. Liber in memoriam L. Piotrowicz. Red. J. Wolsk i , T. Kot u l a , A. Ku n isz.
Kraków 1994, s. 260.
80
App., Bell. Civ. II, 13; Cass. Dio., H. R. XXXVIII, 7; Plut., Pomp. 48.
81
Bez uchwały senatu (tj. bez stosownego senatus consultum), a bezpośrednio
od ludu, na mocy plebiscitum: App., Bell. Civ. II, 13; Cass. Dio., H. R. XXXVIII,
8, 5; Liv., Per. CIII; Plut., Caes. 14; Cato. Min. 33; Crass. 14; Pomp. 48; Suet., Iul.
22; Vell. Pat., H. R. II, 44.
82
Sugeruje to Cyceron: „[...] on sam [Pompejusz – G.B.] Cezara wykarmił
[...], dając mu jeszcze Galię Zaalpejską” [Cic., Att. VIII, 3, 3]. Jakim sposobem
Pompejuszowi udało się przekonać senat do powzięcia takiej decyzji, nie wiemy; zob. też: App., Bell. Civ. II 13; Cass. Dio., H. R. XXVIII, 8, 5; Plut., Caes.
14.; Pomp. 48; Suet., Iul. 19, 22; T. Mom msen: Historya rz ymska..., s. 178.
83
Szerzej o ustawodawstwie Cezara zob.: N. Rog osz: Polityczna rola senatu...,
s. 91–106.
79
Concordia discors...
117
Lex Iulia de publicanis84, mająca zadośćuczynić żądaniom arystokracji finansowej, obniżyła wysokość opłat za dzierżawione przez
societates publicanorum dochody publiczne z prowincji Azji, i jak wydaje się części badaczy, spełniła oczekiwania Krassusa względem
posunięć Cezara w czasie jego konsulatu. W świetle przekazu Appiana z Aleksandrii publikanie byli jednak wdzięczni nie Krassusowi, który przez długi czas nie potrafił rozwiązać ich problemów,
ale Cezarowi. Historyk ten pisał wprost, że „prosili oni [publikanie
– G.B.] od dawna o darowanie im pewnej części danin, ale senat
ciągle z tym zwlekał. Cezar, który wówczas z niczym się do senatu
nie zwracał, a tylko z ludem wszystko załatwiał, obniżył im czynsz
dzierżawny o jedną trzecią. Toteż ci, kiedy im przyznano to niespodziewane ustępstwo, które im dawało więcej niż żądali, ubóstwiali
go i Cezar przez to jedno pociągniecie polityczne zyskał nową gromadę zwolenników, potężniejszą od ludu”85.
Lex Iulia de rege Alexandrino – prawo, na mocy którego Ptolemeusz Auletes otrzymał tytuł socius et amicus populi Romani – sprzymierzeńca i przyjaciela narodu rzymskiego – przyniosło Cezarowi
i Pompejuszowi zysk 6000 talentów w złocie. Skorzystał, jak można przypuszczać, i Krassus, pojawiła się bowiem okazja do odzyskania 830 talentów pożyczonych Cezarowi w 62 roku86 . Mogła to
App., Bell. Civ. II, 13; Cass. Dio., H. R. XXXVIII, 7; Suet., Iul. 20.
App., Bell. Civ. II, 13.
86
Plut., Caes. 11. Nie można jednak wykluczyć, że Cezar spłacił dług już
po powrocie z Hiszpanii w 60 r. Zgodnie z przekazem Plutarcha, miał wtedy
odpowiednie możliwości (Plut., Caes. 12). Wśród doraźnych i najpilniejszych
wydatków było finansowanie kampanii wyborczej, zabiegał bowiem o urząd
konsula na 59 r. i przygotowania do obchodów triumfu, o który starał się, jak
się okazało, bez powodzenia. Już w czasie trwania kampanii Cezar ponownie
znalazł się w trudnej sytuacji finansowej – może o tym świadczyć podłoże porozumienia wyborczego między Cezarem a Lukcejuszem, o którym Swetoniusz
pisał, że „ponieważ Lukcejusz miał mniejsze wpływy od niego [Cezara – G.B.],
ale za to słynął z wyjątkowej fortuny, więc miał w imieniu ich obydwu, ale
z własnego skarbca obiecać wszystkim centuriom wypłatę hojnej daniny pieniężnej”. Suet., Iul. 19. Najodpowiedniejszy moment na spłatę długu nastąpił
dopiero po ogłoszeniu w 59 roku lex Iulia de Rege Alexandrino. Trudno bowiem
84
85
118
Grzegorz Bartusik
być jedyna realna korzyść, jaką odniósł z faktu przystąpienia do
sprzysiężenia Gnejusza Pompejusza i Juliusza Cezara.
Kiedy koledzy w triumwiracie wzmacniali swoje pozycje, Krassus lojalnie i solidarnie z nimi współdziałał, czekając na swoją kolej
w uzyskaniu korzyści politycznych. Najpierw popierając Cezara
podczas wyborów – jak się domyślamy – finansowo i za pomocą
swoich wpływów w miejskich kolegiach. Później, już w czasie konsulatu, występując w obronie ustaw agrarnych wzmacniających pozycję Pompejusza swoim kosztem. Jeśli rzeczywiście tak było, miał
prawo być niezadowolony.
Można też domniemywać, że Krassus miał udziały w przedsiębiorstwach publikanów87 lub nawet, iż były one jego własnością88
– wtedy korzyści, jakie odniósł z przystąpienia do triumwiratu, byłyby bezsporne i wymierne, choć trudno powiedzieć, czy wystarczające, porównując je z kosztami politycznymi, jakie poniósł. Do
czego mogą być potrzebne takie sumy pieniędzy, wyjaśnił nam sam
Krassus, mówiąc „że nikt nie jest dość bogaty, kto ze swego mienia
nie jest w stanie utrzymać całego wojska”89.
Oba poglądy są jednak jedynie prawdopodobieństwami i trudno byłoby choć jedno z nich uprawomocnić dowodami. Nawet mimo odniesionych korzyści finansowych pozycja polityczna
Krassusa była słabsza w porównaniu do sytuacji z poprzednich lat
– triumwirat mógł być dla niego dobrym interesem, którym zadowoliłby się finansista, ale czy i mąż stanu, dla którego najważniejsze
są urzędy i wpływy polityczne?
uwierzyć, że Cezar mógłby postąpić niezgodnie z zasadą ekonomii sił i w de­
cydującym okresie rywalizacji o władzę, kiedy mógł zdobyć przewagę nad
przeciwnikami, nie wykorzystał w umiejętny sposób posiadanych środków do
wykonania najważniejszych zadań.
87
O związkach Krassusa z publikanami zob.: N. Rog osz: Rz ymskie grupy
społeczne..., s. 66–68.
88
Cic., Parad. VI, 2, 46.
89
Plut., Crass. 2.
Concordia discors...
119
Krassus powinien był zatem podjąć działania, które pomogłyby
mu odbudować własną pozycję. W związku z nimi musiało dojść
do pewnego rozluźnienia wewnątrz triumwiratu i nielojalności
Krassusa tak bardzo widocznej w 58 roku90. Nie może mieć racji
Teodor Mommsen91 , pisząc, że osłabienie pozycji Krassusa względem pozostałych triumwirów, do jakiego doszło w czasie konsulatu Cezara, położyło koniec jego samodzielnej polityce. Mimo że
ostatnim w tym czasie oficjalnym wystąpieniem Krassusa, poświadczonym w źródłach, była przemowa popierająca prawa agrarne, powinno się zadać dwa pytania, pozornie wbrew tym przeka-­
zom. Mianowicie: Czy po tym wystąpieniu rzeczywiście wycofał się
tymczasowo z polityki? Czy pogrążenie się w bezczynności byłoby
podobne do człowieka tak wielkich ambicji?
Do osiągnięcia najwyższej władzy predestynowała go – jak
pewnie myślał – świetność rodu i bogactwa, splendor czynów wojennych, kultura intelektualna, dar wymowy, spryt polityczny oraz
niespotykana industria – przedsiębiorczość rasowego finansisty92 .
O świetności gens Licinia świadczy drzewo genealogiczne tego
rodu. Wśród przodków Marka Licyniusza Krassusa, syna Publiusza – konsula z 97, cenzora z 89 i triumfatora nad Luzytanią z 93
roku93, byli między innymi mężowie konsularni z lat 131, 205,
Przemawia za tym niezmienność zachowań ludzi w sytuacjach typowych:
prędzej czy później w związku, niemającym oparcia w obustronnym zaufaniu, pojawia się niemożliwa do przełamania podejrzliwość, wyolbrzymianie
zysków drugiej osoby, pomniejszanie swoich, a w rezultacie tego – niezadowolenie, poczucie, że jest się krzywdzonym.
91
T. Mom msen: Historya rz ymska..., s. 268–270, 288.
92
Rzymianie byli przekonani, że człowiek staje się dobry nie przez przypadek, lecz dzięki wrodzonym skłonnościom. Z racji tego szlachetnie urodzeni
byli też bardziej niźli homines novi predestynowani do sprawowania urzędów,
niejako dziedzicznie, ich prawo do nich miało uzasadnienie w liczbie nazwisk
przodków znajdujących się w fasti consulares triumphalesque ; zob.: Cass. Dio., H.
R. XLIV, 37, 1–2.
93
Fasti Capitolini..., s. 107.
90
120
Grzegorz Bartusik
23694, dwukrotny konsul z 361 i 364, trybun wojskowy z władzą
konsularną z 392 i 396 oraz trybun plebejski z 489 roku95. Ze
względu na swój ród nie musiał zatem nikomu ustępować, zwłaszcza Pompejuszowi, mającemu wśród przodków tylko jednego konsula – Pompejusza Strabona, swego ojca, który jako homo novus,
pierwszy ze swo­jego rodu, bez wsparcia wpływowych krewnych,
wyłącznie dzięki własnym zasługom osiągnął najwyższe urzędy.
Bogactwem do tego stopnia wszystkich przewyższył, że jak czytamy u Plutarcha – „gdy przed wyprawą na Partów sam sobie obliczył stan posiadania, osiągnął w wyniku siedem tysięcy sto
talentów”96 . Geza Alföldy w Historii społecznej starożytnego Rzymu podaje, że 7100 talentów w czasach I triumwiratu równało się
42 000 000 denarów, co, jeśli przyjmiemy za nominalną wagę denara 4,5 grama srebra, będzie się równało 189 tonom tego kruszcu97.
Pod tym względem każdy musiał mu ustąpić, choć pewnie z jednym wyjątkiem – króla partyjskiego.
W sądach występował razem z Hortensjuszem i Cyceronem,
który określił go w mowie wygłoszonej w obronie Lucjusza Mureny mianem człowieka godnego największego szacunku, sumiennego i wymownego98 , w Brutusie zaś napisał, że ten „umiarkowanie
wykształcony mówca, dość ograniczony także z natury”, przez kilka lat należał do grona najlepszych adwokatów, dzięki pracowitości
i pilności, a także wykorzystaniu swoich wpływów politycznych;
jego mowy nazwał poprawnymi, wyróżniającymi się starannym
układem, wytwornym słownictwem i dużym zaangażowaniem
Wśród nich był Publiusz Licyniusz Krassus Diwes, którego kolegą na urzędzie konsula w 205 r. był sam Scypion Afrykański Starszy.
95
Fasti Consulares Capitolini. Recens. J.C.M. L au rent . „Altona” 1833,
s. 141; Fasti Consulares Triumphalesque Romanorum, ad fidem optimorum auctorum recognovit et indicem Io. Georgius Baiterus, typis ex officina Orellii, Fuesslini et
sociorum. Turici 1837, s. CCI.
96
Plut., Crass. 2. Zob. też: Plin., Nat. Hist. XXXIII, 133–138.
97
Zob.: G. A l földy : Historia społeczna..., s. 125.
98
Cic., Mur. 23, 48.
94
Concordia discors...
121
emocji, brakowało im jednak – jego zdaniem – kwiecistości i blasku, co znaczy, że tropy i figury retoryczne stosował z umiarem,
a to niekoniecznie było wadą99. Mniej powściągliwi w chwaleniu,
bo nieczujący niechęci do Krassusa, Tacyt i Plutarch – wyznający
też inny niż Cyceron pogląd na sztukę retoryczną – pisali, że „Marek Krassus doszedł do znaczenia nie tylko siłą i orężem, ale także
wymową i talentem”100, że „był też wybitnym mówcą, jednym
z najlepszych w Rzymie. Starannością i pracowitością przewyższał
nawet z natury bardzo uzdolnionych”101 . Również na tym polu rywalizował z Pompejuszem, jak bowiem czytamy w jednym z listów
Cycerona: „[...] w senacie Pompejusz przemawiał, chwaląc ogólnikowo wszystkie uchwały [...]. Skoro Krassus zobaczył, iż Pompejusz zyskał poklask [...], wstał i począł bardzo pochlebnie mówić
o moim konsulacie, oświadczając, iż mnie tylko zawdzięcza, że jest
senatorem, że jest obywatelem, że jest wolnym, że żyje; ilekroć patrzy na żonę, na dom, na ojczyznę, tyleż razy widzi moje dobrodziejstwo. Cóż tu wiele mówić? [...] Spostrzegłem, iż [Pompejusz
– G.B.] jest zaniepokojony, czy Krassus chce zyskać wdzięczność,
której on zaniedbał, czy też moje czyny są tak wielkie, iż senat chętnie słucha ich pochwał, w dodatku z ust człowieka, który tym
mniej miał powodów, żeby mnie chwalić, że w swych pismach zawsze go pomijałem, wynosząc Pompejusza”102 . Był to również
wielki sukces polityczny Krassusa, który wykorzystał niedbałość
pierwszej po powrocie ze Wschodu mowy senackiej wygłoszonej
przez Pompejusza. Krassus uchodził także za biegłego w filozofii
i historii, naukach, których znajomość była według Cycerona obowiązkiem dobrego oratora. Pod względem kultury intelektualnej
ustępował więc tylko największym umysłom epoki103.
99
100
101
102
103
Cic., Brut. 64, 230; 65, 233; 69, 242.
Tac., Dial. 37, 3, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a i K. Pluc i ńsk i ).
Plut., Crass. 3.
Cic., Att. I, 14.
Szerzej o tym: T. A leksa nd row icz: Elita władz y a oratorstwo w schyłko-
122
Grzegorz Bartusik
Czy ktoś, kto „starannością i pracowitością przewyższał nawet
z natury bardzo uzdolnionych”104, a sam sądził, że „powinien górować nad wszystkimi ze względu na swój ród i bogactwo”105,
mógłby oddać się bezczynności? Źródła nie mówią o jego posunięciach w 58 roku w sposób bezpośredni, o niczym nie przesądzają – tak jak zresztą nie przesądzały o jego udziale w wymierzonych
w Rzeczpospolitą sprzysiężeniach Katyliny. Z tych powodów teorie mówiące o działalności Krassusa między połową 59 a końcem
58 roku, nieprzyjmujące jako ostatecznej tezy o jego tymczasowym
wycofaniu się z aktywnego uczestnictwa w polityce, muszą być
konstrukcją opartą bardziej na prawdopodobieństwach ówczesnej
polityki niż na solidnym przekazie źródłowym i wnioskowaniem
z rzeczy jawnych o rzeczach niejawnych.
Wielu badaczy – wśród nich byli między innymi Jan Iluk106 , Tadeusz Łoposzko107, Robert Rowland108 – zastanawiało, czy człowiek, którego imię było związane ze sprawami Pizona, mieszkańców
Galii Przedalpejskiej, Katyliny, Rullusa, potrafiący wykorzystać ich
do swoich celów, mógłby nie próbować tego samego z Klodiuszem
albo Kurionem, których działania miały realne szanse na podważenie pozycji Pompejusza i Cezara.
Wspieranie przez Krassusa Klodiusza czy Kuriona mogłoby
być, jak przypuszczał Jan Iluk, podobnie umotywowane, co związek z Pompejuszem i Cezarem. Według Kasjusza Diona: „[Krassusowi – G.B.] daleko było do Pompejusza i był przekonany, że Cezar
wym okresie Rzecz ypospolitej Rz ymskiej. Katowice 1996, s. 62–63; Idem: Kultura
intelektualna rz ymskich konsulów w schyłkowym okresie republiki. Katowice 2002,
s. 45–46.
104
Plut., Crass. 3.
105
Cass. Dio., H. R. XXXVII, 56, 4.
106
J. I lu k : Kilka uwag o roli Marka Licyniusza Krassusa..., s. 5–23.
107
T. Ł oposzko: Tajne intrygi polityczne..., s. 125–151; Idem: Trybunat Publiusza
Klodiusza..., s. 269–305.
108
R. Rowl a nd: Crassus, Clodius and Curio..., s. 218.
Concordia discors...
123
będzie się piął wysoko. Dlatego dążył do wywołania wśród nich
współzawodnictwa, by żaden z nich nie wziął góry. Spodziewał się,
że będą to równie mocni rywale i że w tym wypadku sam wyciągnie
korzyści z przyjaźni z jednym i drugim, i przewyższy ich zasz­
czytami”109. Jaki charakter miało jego zaangażowanie w działalność
triumwiratu, wyjaśni nam kolejny fragment z Kasjusza Diona:
„[Krassus – G.B.] nie popierał stanowczo ani sprawy ludu, ani
sprawy senatu, lecz wszystko to czynił celem zapewnienia sobie
wpływowego stanowiska. Z tego powodu sprzyjał jednemu i drugiemu. Unikał wrogiego stosunku do obu. Każdy krok, który podobał się jednemu lub drugiemu, gorliwie popierał o tyle, o ile
w oczach ich miał uchodzić za sprawcę każdego pomyślnego wyniku, a nie mieć udziału w bardziej niepomyślnych”110. Jego zaangażowanie – jak można sądzić – było koniunkturalne, zależne od
chwilowych okoliczności. Te same powody, które połączyły go
z Cezarem i Pompejuszem w 60 roku, mogły zbliżyć go do Klodiusza w 58 roku. Byłoby to korzystne. Zwłaszcza że konsulat Cezara
wywołał wielkie niezadowolenie wśród senatu i ludu rzymskiego.
A skoro Krassus nie dzielił z nimi korzyści z faktu zawiązania
triumwiratu, czemu miał dzielić niedogodności?
Jan Iluk założył, że zbliżenie do Klodiusza mogło odbyć się
w sposób ukryty – jak wszystkie najlepsze intrygi, tak że możemy
się jedynie o nim domyślać, szukając w Marku Krassusie sprawcy
wydarzeń 58 roku. O sprawności spiskowej tego polityka dobrze
świadczy to, że choć jego związek z katylinarczykami był powszechnie znaną tajemnicą, to nikt z oskarżających Krassusa
o współudział w sprzysiężeniu nie potrafił znaleźć dowodów na
potwierdzenie swoich słów, które nieuprawomocnione dowodami
pozostawały zaledwie plotką, dzięki czemu Krassus nie podzielił
losu współspiskowców, a my nie możemy o jego zakulisowych posunięciach powiedzieć nic pewnego.
109
110
Cass. Dio., H. R. XXXVII, 56, 4.
Ibidem.
124
Grzegorz Bartusik
Mimo trudności w badaniu roli Marka Krassusa, w ruchu Klodiusza nie trzeba poprzestawać na przyznaniu racji Teodorowi
Mommsenowi przekonanemu o bezczynności Krassusa po zawarciu triumwiratu. Jan Iluk lansuje na przykład obraz Krassusa jako
polityka zajmującego znacznie ważniejsze miejsce w rzymskiej polityce, niż dotychczas sądzono, pod którego natchnieniem mogli
działać Kurion i Klodiusz, który w 58 roku trzymał Pompejusza
w oblężeniu w jego własnym domu w Rzymie i niemal obalił ustawodawstwo Cezara. Na podstawie dostępnych nam źródeł z całą
pewnością możemy tylko stwierdzić, że mimo iż dysponował armią 500 wyszkolonych na strażaków niewolników – będących również zapewne sprawną bojówką, nie pomógł Pompejuszowi
wyr­wać się z oblężonego domu. Czy to z bezsilności, czy – jak
powiedziałby ktoś przekonany o nielojalności Krassusa – z powodu przyjęcia postawy co najmniej życzliwej neutralności wobec
działań Klodiusza.
Jeśli o całej karierze Krassusa pomyślimy jako o planie realizowanym zgodnie z jedną ideą – parciem ku władzy – to wszystkie
posunięcia Krassusa, również te wydedukowane, niepoświadczone
bezpośrednio w źródłach, objawią się nam jako części składające
się na całość pewnego długofalowego planu, którego początek sięgał być może lat sześćdziesiątych i sprzysiężeń Katyliny, a którego
realizacji położyła kres dopiero śmierć Krassusa na Wschodzie.
***
Wnioski, jakie wysnuć można z przedstawionych tu rozważań,
skłaniają mnie do zakończenia artykułu kilkoma myślami dotyczącymi stosunków między Gnejuszem Pompejuszem a Markiem
Krassusem. Niemały wpływ na relacje Krassusa z kolegą w obu
konsulatach miały właściwości jego charakteru. Krassus, co – jak
sądzę – było dla niego charakterystyczne, nigdy do żadnego sojuszu szczerze i w pełni się nie przyłączył, zawsze asekurując się,
dokładnie kalkulując ryzyko, a swoje partykularne korzyści przed-
Concordia discors...
125
kładając nad lojalność wobec partnerów. Kierował się jedynie
względami na korzyść własną, pod którą kryła się nieuświadomiona żądza zaszczytów i bogactw oraz miłość do laurów i pieniędzy.
W polityce sprawnie kalkulował, jak przystało na rasowego finansistę, wiedział, gdzie może zyskać, a gdzie stracić, a jego przedsięwzięcia upadały co najwyżej z braku szczęścia. Alianse nawiązywał
w zależności od sytuacji politycznej i potrzeb chwili. Jeśli to było
dla niego korzystne, przyłączał się do silniejszych, wiążąc z nimi
swój interes. Równych sobie poniżał – wśród nich Pompejusza,
próbując stworzyć dla jego pozycji przeciwwagę, czy to tworząc
antypompejańskie fakcje wewnątrz senatu, czy znajdując polityków, którzy mogliby zająć miejsce wielkiego wodza w państwie, czy
też takich, którzy byliby w stanie podważyć jego znaczenie. Koniunkturalnie był jednak w stanie z nim współpracować, jeśli dzięki temu mógł sam wzrosnąć w siłę – czy to podczas wspólnych
z Pompejuszem starań o konsulat na 70 rok, czy w czasie, kiedy
Cezar po raz pierwszy objął ten urząd, czy po zjeździe w Lukce.
Jednocześnie – nawet mimo trwającej współpracy – szukał sposobów na wybicie się ponad jego osobę, dążył do władzy, do której
predestynowała go – jego zdaniem – świetność rodu i bogactwo,
a do zdobycia której zabrakło mu tylko szczęścia i kilku lat życia.
Niezaprzeczalnie nasuwa się wniosek, że przez cały czas swojej
działalności publicznej Krassus występował jako śmiały i ambitny
działacz polityczny. Jego angażowanie się w poczynania Sulli, Pompejusza i Cezara oraz być może Katyliny i Klodiusza dowodzi tylko, jak pewnym swojej pozycji był politykiem. Fakt, że Cezar
wzrósł w siłę podczas konsulatu i później w Galii, bez wątpienia
podkopał pozycję Krassusa wobec kolegów w triumwiracie, którym zaczął ustępować miejsca w życiu publicznym. Z tym większym szacunkiem należy patrzeć na korzyści, jakie wywalczył
w Lukce, i ambitne plany podbojów na Wschodzie, które miały –
w jego zamyśle – pozwolić mu na osiągnięcie pozycji pierwszego
wśród obywateli. Plany te pokrzyżowała jednak śmierć Krassusa na
126
Grzegorz Bartusik
pustyniach Partii. Pozostaje na koniec zapytać już tylko retorycznie: Co zrobiłby Marcus Licinius Crassus – Parthicus Maximus?
Grzegorz Bartusik
Concordia discors – on M. Licinius Crassus’s attitude to Gn.
Pompeius Magnus in years 62–58 B.C.
(Summary)
The article is devoted to the relations between Marcus Licinius
Crassus and Gnaeus Pompeius Magnus in years 62–58 B.C. They
were perceived as rivals competing over commands, posts, and fame ever since they appeared on the Roman political scene during
the 1st civil war (precisely in years 83–82). Both of them commanded Sulla’s selected troops, seeking the dictator’s favours. The underestimation of Crassus’s merits bore envy and aversion to his
rival, which he overcame only when he had his own interest in
mind. The extraordinary course of Pompeius’s cursus honorum, who
applied for the consulate in the same year as Crassus, although he
was younger, led to another conflict, not eased until the tribune
Marcus Lollius Palikanus’s actions. Crassus and Pompeius both applied for the consulate for year 70, and once they achieved it, they
held it in highest discord. Each time the relations between them
were a consequence of the relations between their interests and
they influenced the division of principal political forces in Rome.
They did not cooperate unless they absolutely had to in order to
maintain their high positions in Roman political life. The opportunistic and short-term alliances were interspersed between hostile
actions, and this situation continued in years 62 to 58. The events
which happened in this period of time thoroughly show the connection between Crassus’s and Pompeius’s relations and their interests. They were fighting each other in senate until the triumvirate
was formed, afterwards, during Caesar’s consulate, they acted in
harmony for their common benefits, in 58 Crassus’s lack of com-
Concordia discors...
127
mitment in the triumvirs’ matters became apparent, their relation
was loosened and there was even a certain disloyalty to Pompeius
during Publius Clodius’s tribunate. Marcus Licinius Crassus was
a perfect example of a politician who was driven only by his own
benefit, according to the ideal guiding his times: virtus post nummos.
Agnieszka Bartnik
Curad-mir jako przedmiot rywalizacji
w mitach i legendach celtyckich
W społeczeństwie celtyckim znaczącą rolę odgrywały różnego
typu zwyczaje i obrzędy kultywowane w ramach poszczególnych
plemion. W odniesieniu do Celtów nie można mówić o jakichś
ogólnych znanych i praktykowanych przez wszystkie plemiona
zwyczajach. Miały one raczej charakter lokalny, będąc mocno zakorzenione w miejscowej świadomości. Część z nich była ściśle
związana na przykład z prowadzeniem wojny lub innymi czynnościami życia codziennego1 . Znaczącą rolę odgrywały tradycje łączone z ucztami oraz zabawami Celtów2 . Wspólna zabawa, jedzenie,
picie oraz wynikające z tego tradycje miały na celu zbliżenie członków plemienia lub lokalnej społeczności3, ale także pokazanie
uczestnikom takiej zabawy swojego bogactwa oraz pozycji. Również w ramach konkretnej społeczności nie wszystkie tradycje i obrzędy dotyczyły ogółu mieszkańców. Istniały zwyczaje dotyczące
jedynie kobiet lub wojowników czy też osób sprawujących władzę.
Przyznanie im konkretnego zaszczytu lub dopuszczenie do uczestnictwa w obrzędzie potwierdzało ich pozycję społeczną. Mogło
także wskazywać na jej zmianę. Z tego powodu niektóre zwyczaje
i związane z nimi obrzędy budziły ogromne emocje wśród Celtów.
Przykładowo, przed bitwami często dochodziło do pojedynków między
pojedynczymi wojownikami. Zanim doszło do starcia, każdy wymieniał zwycięstwa, które odniósł on oraz jego przodkowie. Wiele zwyczajów było także
związanych z cyklicznymi świętami Celtów, takimi jak: Samhain, Beltane czy
Lugnasad; zob.: W.F. R itch ie, J.N.G. R itch ie: Celtic Warriors. Risborough
1985; C. Cr u m ley : Celtic Social Structure: The Generation of Archeologically Testable
Hypotheses from Literary Evidence. Michigan 1974; por. M. M acNei l : The Festival
of Lughanasa. Oxford 1962.
2
B. Cu n l iffe: The Ancient Celts. London 1997, s. 131–133; por. J. Rowl a nd:
Early Welsh Saga Poetry: a Study and Edition of the Englynion. Cambridge 1990.
3
C. L év i-St rauss: Structural Anthropolog y. New York 1972, s. 339.
1
130
Agnieszka Bartnik
Mogły bowiem mieć poważny wpływ na pozycję konkretnej osoby
w ramach plemienia. Otrzymanie na uczcie wyróżnienia mogło
spowodować wzrost wpływów uhonorowanej w ten sposób osoby
oraz jej rodziny, natomiast pominięcie mogło wskazywać na brak
silnej pozycji lub zostać odczytane jako jej utrata. Stanowiło więc
rodzaj degradacji w oczach współplemieńców.
Jednym z najważniejszych zwyczajów celtyckich było przyznawanie curad-mir. Wyrażenie to można tłumaczyć jako „kęs” lub
„porcję bohatera”, ewentualnie „honorową porcję”4. Był to kawałek mięsa uznany za najlepszą część zwierzęcia i przyznawany
w czasie uczty temu z uczestników, którego uznano za najodważniejszego, mogącego się pochwalić najdonioślejszymi sukcesami
w starciach lub na polach bitew. Uhonorowanie wybranych członków plemienia przez przyznanie curad-mir miało społeczny, a może
nawet religijny wydźwięk. Otrzymanie takiego wyróżnienia pociągało dalekosiężne konsekwencje, w związku z tym stanowiło ono
przedmiot pożądania oraz obiekt rywalizacji. Przekazy autorów
antycznych, takich jak Diodor Sycylijski5 czy Atenajos6, oraz mity
celtyckie7 dostarczają licznych przykładów krwawych walk, do któ4
Staroirlandzkie „curad” jest dopełniaczem utworzonym od „caur” ozna­
czającego wojownika, bohatera, zwycięzcę; „mir” oznacza porcję, część; zob.:
Dictionary of the Irish Language. Compact Edition. Dublin 1990, s. 103, 465. We
współczesnym irlandzkim słowo to zapisuje się jako „curadhmihr”; zob.:
J. M acK i l lop: A Dictionary of Celtic Mytholog y. Oxford 1998, s. 77–78. Porcja
bohatera nie musiała być kawałkiem mięsa. W niektórych przypadkach w grę
wchodził puchar z alkoholem, chociaż ze względu na przekazy autorów antycznych oraz opowieści wchodzące w skład cyklu ulsterskiego najlepiej znane
są przykłady wydzielania porcji mięsa jako wyróżnienia dla najodważniejszego.
Wątki dotyczące wyróżniania herosów pucharem piwa, miodu czy wina są znane przede wszystkim z opowieści walijskich.
5
Diod. Syc.:Bibliotheca Historica. Eds. F. Vogel , K.T. Fisher. Stuttgart 1964–
1969.
6
At henaeus: Deipnosophistarum. Ed. G. K a ibel . Stuttgart 1985.
7
Najbardziej znane wśród nich są „Scél Mucci Mic Dathó” oraz „Fled
Bricrend”, ale motyw ten pobocznie pojawia się w wielu sagach staroirlandzkich
oraz walijskich; zob. Scéla muicce Meicc Da Thó. In: Irish Sagas. Ed. M. Dillon.
Cork 1985, s. 79–92; Fled Bricrend (The Feast of Bricriu). Transl. G. Henderson.
Cambridge 1999.
Curad-mir...
131
rych doszło w związku z ćwiartowaniem mięsa i wydzielaniem jego
najlepszej części. W zachowanym materiale źródłowym przeważają
przekazy i znaleziska odnoszące się do Celtów zaliczanych do grupy północnej, czyli tych zamieszkujących tereny dzisiejszej Anglii
oraz Irlandii. Wątki dotyczące „porcji bohatera” występowały
prze­de wszystkim w opowieściach należących do cyklu ulsterskiego, co wskazuje, że zwyczaj ten był praktykowany wśród wyższych
warstw społeczeństwa celtyckiego, które moglibyśmy nazwać arystokracją plemienną, i do nich się odnosił8 . Równie pożądanym
zaszczytem, wywołującym gorące spory, było prawo do wła­sno­ręcz­
nego podzielenia zwierzęcia oraz wykrojenia tej właśnie porcji.
Oso­ba krojąca mięso równocześnie podejmowała decyzję, kto
otrzy­ma „porcję bohatera”. W związku z tym miała realny wpływ
na politykę oraz układ sił w plemieniu lub społeczności.
Nie bez znaczenia był fakt, że curad-mir należało wydzielić
z mięsa pochodzącego z dzika. Musiała to być szynka z kością
uznawana przez Celtów za najlepszą część tego zwierzęcia. Wybór
mięsa dzika jako symbolu odwagi nie był przypadkowy. Zwierzę to
od­grywało ogromną rolę w wierzeniach i mitologii celtyckiej9. Uzna­
wano je także za jedno z najniebezpieczniejszych stworzeń. Po­lujące
na nie osoby automatycznie zyskiwały ogromny szacunek, będąc
pow­szechnie uznawane za niezwykle odważne10. Uczestnictwo
w takich łowach często kończyło się śmiercią myśliwych, stąd po8
Cykl ulsterski w odróżnieniu od cyklu feniańskiego ma charakter arystokratyczny i opowiada o czynach Ulsterczyków rządzonych przez Conchobara
mac Nessę oraz związanym z jego dworem Cú Chulainnie największym z herosów Irlandii; zob. K.H. Jackson: The Oldest Irish Tradition. Cambridge 1964;
por. A. Br u ford: The Ulster Cycle. In: Gaelic Folktales and Mediaeval Romances.
Dublin 1969, s. 93–105.
9
A. Ross: Pagan Celtic Britain: Studies in Iconography and Tradition. Chicago
1967; por. M. G reen: Animals in Celtic Life and Myth. London & New York 1992;
Idem: Symbol and Image in Celtic Religious Art. London & New York 1992.
10
Opis sposobów polowania na dzika możemy znaleźć m.in. w tekście
Arriana; zob.: F l av i i A r r i a n i: Cynageitica. In: Idem: Quae exstant omnia. Ed.
A.G. Roos, G. Wr i ght . Leipzig 1972.
132
Agnieszka Bartnik
wszechne przekonanie, że decydowali się na nie tylko najmężniejsi,
niebojący się śmierci wojownicy. Ryzyko niosła nie tylko siła i agresja dzika, ale także liczne dodatkowe umiejętności, jakie przypisywali mu Celtowie. Zgodnie z wierzeniami plemion celtyckich dziki
były zwierzętami nadprzyrodzonymi związanymi z bóstwami zaświatów. Jako takie swobodnie przemieszczały się między naszym
światem a zaświatami, próbując zwabić tam myśliwych11 . Człowiek
w starciu z takim magicznym dzikiem wspieranym przez bogów
nie miał większych szans. Tylko jednostki charakteryzujące się
wielką odwagą, siłą, hartem ducha itd. miały szansę wyjść zwycięsko ze starcia z nadprzyrodzoną bestią.
Przekonania Celtów dotyczące właściwości dzików potwierdzają ich mity, w których występowały liczne groźne, siejące zniszczenie, nadprzyrodzone wieprze i lochy12 . Spośród nich za
naj­­straszniejsze uznawano: Twrch Trwytha13, Torc Triatha14, Torc
Forbartacha15 oraz tak zwane piekielne dziki znane z opowieści
W „Mabinogion” Manawyddan mac Llŷr wysłał białego dzika, żeby zwabił w zaświaty Pyrderiego; zob. The Mabinogion. Trans. J. G a nt z. London 1976.
12
Oprócz dzików siejących zniszczenie w mitologii celtyckiej występowała
duża grupa zwierząt, które kiedyś były ludźmi, np.: Gwydion i Gilfaethwy za
karę zamienieni w zwierzęta przez Matha. Przybrali oni także kształt dzików,
jeden z nich zamienił się w knura, a drugi w lochę; zob. A. Ba r t n i k : Funkcje
metamorfoz w wierzeniach celtyckich. „Classica Cracoviensia. Scripta Minora” 2005,
nr 9, s. 6–12.
13
Twrch Trwyth to potężny siejący zniszczenie dzik. Kiedyś był potężnym królem, który w zwierzęcej postaci pokutował za popełnione grzechy.
Odgrywał ważną rolę w micie o Kulhwchu i Olwen; zob.: R. Bromw ich ,
D.S. Eva ns: Culhwch and Olwen: An Edition and Study of the Oldest Arthurian
Tale. Cardiff 1992; por. E.P. Ha mp: Culhwch the swine. „Zeitshrift für Celtische
Philologie“ 1986, nr 41, s. 257–258.
14
Torc Triath lub Orc Triath był magicznym dzikiem znanym z legend irlandzkich. Pojawił się m.in. w Lebor Gabála, gdzie scharakteryzowano go w
następujący sposób: „Torc Triath ri torcraide, diata Mag Treithrne”; zob.: R.A.
S. M aca l ister : Lebor Gabála Érenn. T. 4. Dublin 1941, s. 123.
15
Torc Forbartach występował w Lebor Gabála oraz micie o Daimraicie
i Greine; zob.: Toruigheacht Dhiarmada agus Ghraine. Ed. Nessa Ni Shea ghd ha .
Dublin 1987; por. D.J. Conway : Advanced Celtic Shamanism. Berkeley 2000,
11
Curad-mir...
133
o bitwie na równinie Mag Mucrime16 . Pierwsze dwa słynęły ze
zniszczeń, które powodowały wszędzie tam, gdzie się pojawiały.
Nie było także wątpliwości odnośnie do ich pochodzenia. Powszechnie wiedziano, że są to zwierzęta z zaświatów. Wskazywał
na to między innymi ich wygląd. Obydwa wspomniane dziki oraz
ich „dokonania” odsuwał w cień znany z cyklu feniańskiego Torc
Forbatach. Przypisywano mu zabicie pięćdziesięciu psów, pięćdziesięciu wojowników oraz śmierć bohatera Failbhe Finnmaisech’a17.
Wszystkich tych zabójstw miał dokonać w ciągu jednego dnia18 .
Także wygląd tego dzika: błękitnoczarna maść sierści, nastroszona
szczecina oraz brak uszu, jąder i ogona przy nienormalnie dużych
kłach, jednoznacznie wskazywał, że zwierzę jest nadprzyrodzonego pochodzenia oraz ma magiczne umiejętności. Najbardziej destrukcyjne wśród nich okazały się jednak magiczne dziki, które
wyszły z jaskini Cruachan, by wziąć udział w bitwie na Mag Mucrime. W tekście pt.: Cath Maige Mucrima wchodzącym w skład cyklu
królewskiego przedstawiono ich przybycie na ziemię oraz zniszczenia, które powodowały w następujący sposób: „debaid co rráncatar Mag Mucríma hí Crích Óc mBethrae fri Aidne atúaid. ó Ath
Chlíath dano sathúaid. Mag Mucríma díi. mucca gentliuchta dodechatar a húaim Cruachna. Dorus iffirn na Herend sin. Is esti dano
tánic in t-ellén trechend ro fásaig Herind. Conidro marb Amairgene athair Conaill Cernaig. ar galaib oenfir ar bélaib Ulad uili. Is esti
dano dodechatar ind énlathi chrúan coro chrinsat in Herind. Nach
ní taidlitís a n-anala. condaro marbsat Ul.aid dano asa táblib. Is esti
iarum dodechatar na muccasa. Nach ní immatheg- tís co cend .uii.
s. 212. Nadprzyrodzony dzik o takim samym imieniu pojawiał się także
w cyklu feniańskim. W łowach na to zwierzę brał udział Finn mac Cumhaill.
Prawdopodobnie opowieści te nie dotyczyły tego samego dzika.
16
W. Stokes: The Battle of Mag Mucrime. “Revue Celtique” 1892, No 13,
s. 426–427; por. M.O. Da ly : Cath Maige Mucrama: The Battle of Mag Mucrama.
Dublin 1975, s. 38–63.
17
K. Meyer : Fianaigecht. RIA 1910, No 16.
18
A. Ross: Pagan Celtic Britain..., s. 399–400.
134
Agnieszka Bartnik
mbliadan ní ássad arbur na fér na duille trít. Bale i rrímtis ní antaís
and acht no thegtis hi tuaith aile dia n-irmastá a rrím. Ni rímtís fo
chomlín .i. ataat a trí and ar in fer. is mó a secht ar a araile Atát a
noí and ol araile. Óenmuc déc. tri mucca déc. Attroithe a rrím fónd
innasain. Farfémditís dano a nguin. ár dia ndibairgtis ní arthraigtis”19.
Zwierzęta tego typu w języku staroirlandzkim określano jako mucca
gentliuchta20 i nie bez powodu potocznie nazywano „dzikami z piekła rodem”. Jaskinia Cruachan, z której wyszły, była uznawana za
bramę do piekła, dodatkowo zwierząt tych nie można było zabić,
trafione, nie umierały, tylko znikały, a wszędzie tam, gdzie się pojawiły, zamierało życie.
Realne niebezpieczeństwo, jakie niosło ze sobą polowanie na
dzika pogłębione przekonaniami Celtów wynikającymi z licznych
opowieści o nadprzyrodzonych właściwościach tych zwierząt, powodowało, że ich mięso idealnie nadawało się jako wyróżnienie dla
najodważniejszego wojownika. Jeżeli ktoś miał tyle odwagi, by się
z nim zmierzyć, zasługiwał na podobną nagrodę. Szczególna rola
dzików w życiu i wierzeniach Celtów spowodowała, że to właśnie
ich mięso wybrano jako nagrodę dla najodważniejszych. W większości opowieści przed przyznaniem curad-mir następowała swoista
licytacja herosów wymieniających zwycięstwa czy bohaterskie czyny, których dokonali. Miało to na celu udowodnienie, iż są godni
tej nagrody i że przysługuje ona właśnie im, a nie komuś innemu
z zebranych. Jeżeli po wyliczeniu dokonań poszczególnych wojowników nie było jednomyślności w ocenie ich zasług, zazwyczaj dochodziło do zbrojnej konfrontacji.
Innym powodem wykorzystywania w roli curad-mir mięsa tego
zwierzęcia mogły być wierzenia Celtów dotyczące nieśmiertelnych
dzików. Zazwyczaj były one własnością bogów lub bohaterów.
Najpopularniejsze w mitologii celtyckiej były nieśmiertelne dziki
19
M.O. Da ly : Cath Maige..., s. 34–36.
Staroirlandzkie określenie mucca gentliuchta oznaczało „magiczne dziki”.
20
Curad-mir...
135
należące do Manannána mac Lira21 . Zgodnie z wierzeniami Celtów
zamieszkiwał on Emain Avalach – wyspę należącą do zaświatów.
Jedną z jego funkcji było przygotowywanie uczt, w czasie których
podawał pieczeń ze swoich dzików. Zwierzęta zjedzone wieczorem, rano były ponownie żywe. Jedzenie ich mięsa zapewniało
zdrowie oraz wieczną młodość. Podobne zwierzęta były także
w posiadaniu Balara. Określano je jako mucca shlánga i podobnie jak
dziki Manannána miały zdolność powracania do życia. Miał je także Dagda, a porównywalnymi zdolnościami wykazywały się inne
znane z mitologii celtyckiej zwierzęta, na przykład sześć dzików
z Essach czy dwa dziki z Iubhdán znane z opowieści Aided Fergusa
maic Roig22 . Jeden z dzików Balara nazwany po prostu muc shlánga
został opisany w Acallama na Senórach jednej z opowieści cyklu feniańskiego23. W poświęconych mu wersach stwierdzono: „Is mor in
mucc’, ar Conall. ‚Is fir’, ar Cailbe, ‘uair is si | sin in Muc t - Shlanga,
& is immá luthéit - sin tainic | (oic) Cloinni Morna & Clani
Báiscni”24. Czarodziejski dzik, którego nie dało się ugotować, miał
być między innymi w posiadaniu Finna25. Liczba nieśmiertelnych,
powracających do życia dzików pojawiających się w mitach i legendach celtyckich, wskazuje na popularność tego wątku. Celtyckie
D.B. Spa a n: The Place of Mannanán mac Lir in Irish Mytholog y. “Folklore”
1965, No 76, s. 176–195; por. J. Va nd r yes: Mannanán mac Lir. “Études Celti­
ques” 1982, No 6, s. 238–254.
22
V. Hu l l : The Death Fergus mac Roig. „Zeitschrift für Celtische Philologie“
1930, Nr 18, s. 304.
23
Acallamh na Senórach. In: Irische Texte. Eds. W. Stokes, E. W i nd isch.
Series 4, Vol 1. Dublin 1900; por. A. Dooley, H. Roe: Tales of the Elders
of Ireland: (Agallamh na Senórach). Oxford 1999; R.D. Nu ner : The Verbal System
of the Agallamh na Senórach. „Zeitschrift für celtische Philologie” 1959, Nr 27,
s. 230–310.
24
Acallamh..., s. 170, 2234–2236.
25
The Yellow Book of Lecan (Leabhar Buidhe Lecain), 212b, 3. Księga była
manuskryptem zawierającym treść opowieści wchodzących w skład cyklu
feniańskiego; zob.: The Yellow Book of Lecan with introduction, analysis of contents and
index. Ed. R. At k i nson. Dublin 1839–1908.
21
136
Agnieszka Bartnik
uczty, w czasie których jedzono mięso dzików i przyznawano „kęs
bohatera”, mogły zatem stanowić rodzaj odwzorowania bankietów
odbywających się w zaświatach. Popularność mięsa dzików na
ucztach celtyckich była prawdopodobnie związana z naśladowaniem wydarzeń oraz sytuacji znanych z mitów. Wyróżniony w ten
sposób wojownik zyskiwał nie tylko wyższą pozycję społeczną, ale
stawał się kimś „bliskim” bogom, komu już za życia przysługiwało
prawo jedzenia „pieczeni nieśmiertel­ności”.
W przypadku Celtów charakterystyczne było, że „porcję bohatera” wręczano jedynie na niektórych ucztach, prawdopodobnie
organizowanych przez lokalnych władców w ich siedzibach. Wskazuje na to rola budowli nazywanych bruiden26 , w których zgodnie
z tekstami celtyckimi organizowano biesiady. Był to rodzaj twierdz
budowanych na wzgórzach w ten sposób, by można było obserwować całą okolicę. Jedną z ich funkcji było dawanie schronienia podróżnym. Z powodu sag celtyckich budowle te uznawano za „hale”,
w których bezustannie odbywała się uczta połączona ze spożywaniem mięsa magicznych dzików. Ich właścicieli uważano za książąt
związanych z zaświatami. W przekazach pisanych pochodzących
z Irlandii możemy odnaleźć wzmianki o istnieniu sześciu bruiden.
Celtowie wierzyli, że znajdowały się w nich niewyczerpane kotły
z mięsem oraz łoża przeznaczone dla gości27. Zgodnie z tekstem
pt.: Scéla muicce Meicc Da Thó na wyspie oprócz „hali” należącej do
króla Mac Da Thó znajdowało się jeszcze pięć budowli tego typu:
Is í sein in t-shessed bruiden ro-boi i n-hErind in tan sin: .i. bruden
Daderga i crích Cualand, et bruden Fhorgaill Manaich, et bruiden
Dachoca i n-iarthor Mide et bruden Blai briuga i n-Ultaib28 . Ich
właścicielami byli lokalni władcy celtyccy. Charakterystyczne jest,
że w tym przypadku twierdze będące siedzibą króla lub książąt sta Staroirlandzkie słowo „bruiden” możemy tłumaczyć jako hala, zajazd.
N.K. Chadw ick : Scéla muicce Meicc Da Thó. In: Irish Sagas. Ed. M. Di l lon.
Cork 1985, s. 79–92.
28
Scéla Muicce., s. 1.
26
27
Curad-mir...
137
ły się częścią rozbudowanego systemu celtyckich wierzeń. W licznych mitach i opowieściach pojawiają się przede wszystkim w takiej
roli jako „hale” książąt z zaświatów. Ikonografia irlandzka przedstawiała władców zaświatów jako mężczyzn z pieczonym, ale kwiczącym dzikiem, co miało wskazywać na właściwości przypisywane
temu zwierzęciu. Można zakładać, że powszechne wśród Celtów
przekonania dotyczące tych budowli podnosiły znaczenie samego
curad-mir, nadając mu dodatkowy sakralny wydźwięk. Skoro wierzono, że właściciele bruidenów mieli związki z zaświatami, to biesiady przez nich organizowane nie były dla Celtów zwykłymi
ucztami. Znaczenie tego zwyczaju potwierdzają znaleziska grobowe. W wielu grobach wojowników celtyckich odkryto pozostałości
dziczyzny29. Badania wskazały, że są to udźce tych zwierząt, tak
więc można je łączyć z curad-mir. Być może wierzono, że „zabranie” przez wojownika w zaświaty „porcji bohatera” będzie świadczyło o statusie i pozycji, jaką posiadał za życia. Celtowie wierzyli,
że śmierć jest stanem przejściowym. Była dla nich etapem, który
trzeba było pokonać, by żyć dalej w zaświatach30.
Większość znanych współcześnie opisów uczt celtyckich oraz
zwyczaju curad-mir pochodzi z przekazów autorów antycznych oraz
mitów i legend celtyckich z terenów Wysp Brytyjskich i Irlandii31 .
M.in. w Angle Ditch, Dorset; Arras, Anglia; Ashill, Norfolk; Aure, Ardeny;
Bagdeon, głos; Bajč-Volkanovo, Słowacja; Bathampton, Down, Somerset;
Beauvise, Oise; Beckford, Worcester; Blsaise Castle, Bristol; Bliesbruck;
Boučany, Słowacja; Breedon-on-the-Hill, Lectos; Catcote, Northumberland;
Chartres, Flancja; Chelmsford; Chinnor, Oxon.; Clickhimin, Shetland; Coygan
Camp, Caernarvon; Crofr Ambery, Hereford; Danebury, Wessex; Digeon;
Dorset; Dürrenberk k. Hallein; Eldon’s Seat, Dorset; Engehalbinsel k. Berne;
Felsõlcikõle, Węgry; Ferrybridge, Garton Slack; Glastonbury, Sommerset itd.
Fragmenty dziczyzny odnajdowano w grobach występujących na wszystkich
obszarach zajmowanych przez Celtów.
30
Wspominają o tym m.in. autorzy antyczni jak: Cezar, Strabon, Lukan, Wa­
le­riusz Maksymus; zob. A. Ba r t n i k : Paliegeneza, reinkarnacja, metempsychoza, wędrówka dusz. Celtowie a doktryna Pitagorasa. „Podteksty. Czasopismo Kulturalno-Naukowe” 2008, nr 3.
31
G. M acBa i n: The Dating of Middle Irish Texts. “Proceedings of the British
29
138
Agnieszka Bartnik
Wśród nich najstarsze są przekazy Diodora Sycylijskiego oraz Atenajosa. Pierwszy z nich opisuje zwyczaje praktykowane przez Celtów w czasie biesiad w następujący sposób: πλησίον δ αὐτῶν
ἐσχάραι κεῖνται γέμουσαι πυρὸς καὶ λέβητας ἔχουσαι καὶ
ὀβελοὺς πλήρεις κρεῶν ὁλομερῶν. τοὺς δ ἀγαθοὺς ἄνδρας
ταῖς καλλίσταις τῶν κρεῶν μοίραις γεραίρουσι32 . Z przekazu
jasno wynika, że mięso przygotowywano w kotłach, a najlepsza
część była przeznaczana dla wojowników cechujących się odwagą.
Możemy przypuszczać, iż „najlepsza część” zwierzęcia wspomniana w tekście Diodora jest tożsama z curad-mir znanym z późniejszych tekstów celtyckich. Przytoczony powyżej fragment nie
do­starcza nam informacji, na jakiej zasadzie ustalano, komu należało przyznać najlepszą porcję oraz mięso jakiego zwierzęcia dzielono. Autor nie wspomniał także o konfliktach między osobami
konkurującymi o ten zaszczyt. Wpraw­dzie w kolejnym fragmencie
możemy przeczytać: εἰώθασι δὲ καὶ παρὰ τὸ δεῖπνον ἐκ τῶν
τυχόντων πρὸς τὴν διὰ τῶν λόγων ἅμιλλαν καταστάντες, ἐκ
προκλήσεως μονομαχεῖν πρὸς ἀλλήλους, παρ̉ οὐδὲν
τιθέμενοι τὴν τοῦ βίου τελευτήν33, to jednak nie zawiera on
przesłanek pozwalających interpretować walki wybuchające w czasie uczty jako element rywalizacji o „porcję bohatera”. Były to raczej zwykłe konflikty pojawiające się w trakcie długiej zabawy pod
wpływem alkoholu. Nieco inny przebieg biesiad celtyckich podaje
nam Atenajos wspominający o wydzielaniu „porcji mięsa” przyznawanej najdzielniejszemu. Stwierdza on także, że w przypadku
sprzeciwu któregoś z uczestników dochodziło do walk na śmierć
i życie. Przebieg całej sytuacji streszcza on następującymi słowami:
Κελτοί, φησίν, ἐνίοτε παρὰ τὸ, δεῖπνον μονομαχυῦσιν. ἐν
γὰρ τοῖς ὅπλοις ἀγερθέντες σκιμαχοῦσι καὶ πρὸς ἀλλήλους
ἀκροχειρίζονται, ποτὲ δὲ καὶ μέχρι τραύματος προίασιν καὶ
Academy” 1982, No 69, s. 109–137.
32
Diod. Syc.: Bibliotheca..., V, 28, 4.
33
Ibidem, V, 28.
Curad-mir...
139
ἐκ τούτου ἐρεθισθέντες, ἐὰν μὴ ἐπισχῶσιν οἱ παρόντες, καὶ
ἕως ἀναιρέσεως ἔρχονται. τὸ δὲ παλαιόν, φησίν, ὅτι
παρατεθέντων κωλήνων τὸ μηρίον ὁ κράτιστος ἐλάμβανεν;
εἰ δὲ τις ἕτερος ἀντιποιήσαιτο, συνίσταντο μονομαχήσοντες
μέχρι θανάτου34 . Z tekstów wspomnianych autorów nie wynika,
jaki był cel dzielenia mięsa i przeznaczanie jego części konkretnemu wojownikowi. Można odnieść wrażenie, że przywołują oni ten
zwyczaj raczej jako rodzaj ciekawostki, ponieważ Grecy i Rzymianie w czasach, gdy tworzyli Diodor i Atenajos, nie znali już podobnych praktyk35. Być może w przypadku cytowanych tekstów
chodziło raczej o podkreślenie barbarzyństwa Celtów walczących
o porcję mięsa w trakcie uczty, a nie świadome przedstawienie zwyczaju o dużym znaczeniu dla społeczeństwa celtyckiego. Zwyczaj
ten oraz wynikające z niego konsekwencje, bez poznania i zrozumienia wierzeń celtyckich, wydaje się bezsensowny i może przemawiać za dzikością tego ludu niepotrafiącego się zachować w czasie
biesiady.
Znacznie więcej informacji dotyczących curad-mir dostarczają
nam mity i legendy celtyckie36 . Na ich podstawie jesteśmy w stanie
odtworzyć przebieg wielu konfliktów oraz rywalizacji między herosami. Zazwyczaj powodem sporu było przyznawanie „porcji bohatera” przysługującej wojownikowi uznanemu za najodważniejszego.
Tematyka związana z tym zwyczajem pojawiała się w wielu opowieściach celtyckich, ale dwie spośród nich, Scéla muicce Meicc Da
Thó oraz Fled Bricrend37 w całości osnuto wokół konfliktu dotyczącego przyznania curad-mir. W pierwszym z wymienionych utworów
At henaeus: Deipnosophistarum..., IV, 154, a–b.
Autor odwołuje się do podobnego zwyczaju opisanego w Iliadzie Homera
a więc charakterystycznego dla okresu archaicznego w Grecji; zob. Hom., Il.,
VII, 321.
36
B.K. M a r t i n: The Medieval Irish Stories about Bricriu’s Feast and Mac Dátho’s
Pig. “Parergon: Bulletin of the Australian and New Zealand Association for
Medieval and Renaissance Studies” 1992, No 10, s. 71–93.
37
Fled Bricrend (The Feast of Bricriu). Transl. G. Henderson. Cambridge 1999.
34
35
140
Agnieszka Bartnik
przedstawiono historię uczty przygotowanej przez króla Leinsteru,
Mac Da Thó, w należącym do niego bruidenie. Król zaprosił władców Ulsteru oraz Cannaughtu, którzy zwrócili się do niego z prośbą o przekazanie im psa. Zwierzę to było sławne na całą Irlandię
i wszyscy chcieli go posiadać na własność. Mac Da Thó za radą
żony nie chcąc obrazić żadnego z władców, zaprosił zarówno Conchobara Mac Nessę władcę Ulsteru i Medb z Ailillem – parę królewską z Connaughtu oraz ich towarzyszy na ucztę. Posłańcom
każdego z władców powiedział, że to jego panu postanowił przekazać psa. Goście przybyli po obiecane zwierzę, a wtedy król
zaprosił ich na ucztę. Jedną z „atrakcji” miało być podanie niezwykłego dzika oraz „porcja bohatera”, którą miano przyznać w trakcie
biesiady. W tym przypadku dodatkową zachętą miała być niezwykłość zwierzęcia przeznaczonego na pieczeń. Zgodnie z treścią opowieści: „Marbthair dóib dano in mucc Mic Dathó. Tri fichit gamnach
co a biathad saide co cend VII mh-bliadan. Tri neim imorro nobíata[r], co ro-lathea ár fer nh-hErenn impi”38. Tak wspaniałe zwierzę oraz pochodzący z niego „kęs bohatera” stał się obiektem
pożądania dla największych herosów Irlandii, którzy pojawili się
w bruidenie Mac Dathó razem ze swoimi władcami. Także prawo
do podzielenia świni budziło wielkie emocje, ponieważ miał go
dokonać największy bohater Irlandii, który jednocześnie miał
otrzymać curad-mir. Autor opowieści włożył propozycję takiego
rozwiązania kwestii podziału zwierzęcia w usta Bricriu Mac Carbaida, który miał zaproponować: „[...] bale itaat láith gaile fer nhhErend acht ar-raind ar galaib ocus ar chomramaib?”39. Oczywiście
ScélaMuicce., 5.
Ibidem, 6. Bricriu mac Carbaid zwany także Nemhthenga, czyli „jadowity
język”, był znaną z sag celtyckich postacią siejącą zamęt. Szczególną niechęć
żywił do bohaterów z Ulsteru, co można także zaobserwować w utworze zatytułowanym Fled Bricrend [Uczta Bricriu], w czasie której doprowadził do konfliktu między herosami ubiegającymi się o prawo do „porcji bohatera”. Także
w Scéla muicce Meicc Da Thó to on proponuje rozwiązanie, które doprowadzi do
konfliktu.
38
39
Curad-mir...
141
propozycja została przyjęta. Jak można się było spodziewać w zaistniałej sytuacji, swoje prawo do tego zaszczytu zgłosili herosi zarówno z Ulsteru, jak i Connaughtu. Wśród nich znajdowali się tacy
bohaterowie, jak: Cet Mac Matach z Connaughtu, Oengus Mac
Láma Gábuid z Ulsteru, Conall Cernach z Ulsteru oraz wielu innych wojowników uważających się za największych herosów Irlandii. Nie bez znaczenia, w rywalizacji między mężczyznami, była
także niechęć między Ulsterem i Connaughtem. Żadna ze stron
konfliktu nie chciała, by wspomniany zaszczyt przypadł w udziale
przeciwnikom. Herosi konkurowali między sobą, chwaląc się swoimi dokonaniami oraz sukcesami odniesionymi w walce40. Początkowo toczono pojedynek na słowa. Każdy ze zgłaszających swoje
pretensje do curad-mir starał się przedstawić swoje czyny i osiągnięcia, wykazując w ten sposób swoje prawo do dzielenia świni. Jako
pierwszy wystąpił Cet Mac Matach, który wziął w rękę nóż i usiadł
przy wieprzu, stwierdzając: „Fagabar tra, ar se, do fheraib hErend
tairismi comrama frim-sa no lécud narm-mucci do raind dam”41 .
Zachowanie Ceta spowodowało reakcję ze strony wojowników
z Ulsteru, niechcących ustąpić prawa do dzielenia świni komuś
z Connauchtu. Spośród ulsterczyków wystąpił Loegaire Buadach,
ale Cet udowodnił swoją przewagę nad nim, co spotkało się z akceptacją wszystkich zebranych, więc Loegaire musiał ustąpić42 .
Kolejną osobą próbującą wykazać wyższość swoich osiągnięć był
Oengus Mac Láma Gábaid, jednak i on musiał zrezygnować, ponieważ Cet udowodnił, iż pokonał ojca ulsterczyka43. Po Oengusie
zgłaszali się kolejni herosi Ulsteru, ale każdy z nich wypadał gorzej
40
Zgodnie z przekazami autorów antycznych także w czasie wojen prowadzonych przez Celtów dochodziło do indywidualnych starć między wojownikami. Były one poprzedzone przemowami w czasie których wojownicy wymieniali czyny których dokonali oraz zwycięstwa odniesione przez nich oraz ich
przodków zob. Polyb., II, por. Diod. Syc: Bibliotheca..., V, 29.
41
ScélaMuicce., 8.
42
Ibidem, 9.
43
Ibidem, 10.
142
Agnieszka Bartnik
od connaughtczyka. Gdy Cet pokonał wszystkich rywali znajdujących się w pomieszczeniu i wykazał swoją przewagę, przybył Conall Cernach z Ulsteru. W wyniku rzuconego przez niego wyzwania
oraz utarczek słownych Cet był zmuszony uznać przewagę Conalla, który przyniósł z sobą głowę Anluana. Ulsterczyk podszedł do
świni, wyzywając na pojedynek każdego, kto podważyłby jego prawo do poćwiartowania zwierzęcia. Zebrani wojownicy zgodzili się,
że jest on godny tego, by pokroić pieczoną świnię. Gdy Conall przydzielił rywalom z Con­naughtu jedynie nogi świni, ci uznali to za
zniewagę, w wyniku czego doszło do otwartej walki między rywalizującymi z sobą ulsterczykami i connaughtczykami.
W przytoczonej opowieści wyróżnienie w postaci „kęsa bohatera” było tym ważniejsze, że rywalizowali o nie herosi pochodzący
z różnych prowincji Irlandii. W tym przypadku uhonorowanie
konkretnej osoby wpływało nie tylko na jej osobisty status, ale także na pozycję prowincji, z której pochodzili. Było to szczególnie
ważne w tym przypadku, ponieważ waśń między ulsterczykami
a connaughtczykami ciągnęła się od kilku pokoleń. W utworze
znajdziemy dokładne odniesienie do długości trwania konfliktu,
autor skwitował go następującymi słowami: „Tri chét bliadan ria
nh-gein Christ ro-bói in cocod eturru”44. Otrzymanie curad-mir było sprawą honorową nie tylko dla rywalizujących między sobą prowincji, ale także dla ich władców45.
„Porcja bohatera” była także przyczyną konfliktu opisanego
w utworze pt. Fled Bricrend. Opowieść przedstawiała przebieg uczty
zorganizowanej przez Bricriu Mac Carbaida zwanego Nemhthenga46 , jednak w odróżnieniu od przytoczonej sagi o świni króla Mac
Da Thó tym razem rywalizacja dotyczyła jedynie ulsterczyków.
Ibidem, 5.
Dodatkowego zabarwienia konfliktowi dodawała osoba królowej Con­
naughtu Medb. Królowa była wcześniej żoną władcy Ulsteru Conchobara Mac
Nessy, od którego uciekła i poślubiła Aililla mac Mátę.
46
Określenie „Nemhthenga” oznacza „jadowity język” i odnosiło się do charakteru Bricriu.
44
45
Curad-mir...
143
Przyjęcie zorganizowano we specjalnie wzniesionym w tym celu
Dún Rudraige. Zaproszono na nią króla Conchobara Mac Nessę
oraz pozostałych ulsterczyków. Podobnie jak w przypadku omówionej już opowieści, także w tej jednym z głównych wątków jest
konflikt, jaki wybuchł wokół podziału niezwykłego dzika przeznaczonego na ucztę. Zgodnie z opowieścią tuczono go przez siedem
lat, karmiąc najwymyślniejszymi potrawami47. Sam fakt przeznaczenia na biesiadę tak cennego zwierzęcia podnosił jej prestiż. Podobnie jak w Scéla muicce Meicc Da Thó do rywalizacji o curad-mir
stanęli najważniejsi i najbardziej znaczący spośród ulsterczyków.
W tym przypadku swoje prawo do „porcji bohatera” zgłosili Loegaire Buadach, Conall Cernach oraz Cú Chulainn48 . Ich zawziętość dodatkowo podsycał fakt, że przed ucztą Bricriu podszedł do
każdego z nich, twierdząc, że to właśnie jemu należy się to wyróżnienie jako najodważniejszemu wojownikowi. W związku z tym
każdy z nich wkraczał na salę biesiadną z przekonaniem, że to jego
spotka ten zaszczyt. W tej sytuacji nie dało się uniknąć rywalizacji
między herosami. Dodatkowym elementem, który nie pojawił się
w Scéla muicce Meicc Da Thó, była rywalizacja między żonami herosów. Każda z nich uważała, że to jej małżonkowi należy się wspomniany zaszczyt i chciała udowodnić swoją przewagę nad żonami
rywali. W utworze wspomniany fragment sporu ulsterskich niewiast został nazwany „wojną kobiet na słowa”49. Do rywalizacji
stanęły Fedelm – żona Loegaira, Lendabair – małżonka Conalla
Cernacha oraz Emer zamężna z Cú Chulainnem. Konflikt między
kobietami pokazuje, jak wielkie znaczenie miało otrzymanie „porcji bohatera”. Na podstawie sag możemy wyciągnąć jednoznaczny
wniosek, że otrzymanie tego zaszczytu wpływało nie tylko na nagradzanego w ten sposób wojownika, ale także na jego rodzinę.
Fled Bricrend..., II, 9.
Cú Chulainn najsławniejszy z herosów Ulsteru nie występował w opowieści pt. Scéla muicce Meicc Da Thó.
49
Fled Bricrend..., IV, 22–28.
47
48
144
Agnieszka Bartnik
Prawdopodobnie stąd brało się tak zacięte konkurowanie o curad-mir niejednokrotnie kończące się starciem zbrojnym. Herosi
w swoich działaniach zyskiwali wsparcie członków rodziny, którzy
czerpali korzyści ze zwycięstwa lub tracili w przypadku porażki.
Dlatego rywalizacja kobiet opowiadających się po stronie swoich
małżonków była tak zacięta, ponieważ jednocześnie była walką
także o ich własną pozycję na dworze ulsterskim. Zwycięstwo wojownika zapewniało również pierwszeństwo jego żonie. Sędziami
konfliktu zostali Ailill i Medb z Connaughtu oraz Cú Roí z Munsteru. We wszystkich „konkurencjach” zwycięstwo odnosił Cú Chulainn, ale ani Loegaire, ani Conall nie chcieli ustąpić i zgodzić się
z werdyktem, co prawdopodobnie wynikało z wielu wspomnianych już konsekwencji utraty takiego wyróżnienia. Ostatecznie po
ostatnim z wyzwań rzuconym przez Cú Roí’a zwycięstwo ponownie odniósł Cú Chulain. Tym razem jako jedyny wykonał zadanie
i tym samym okazał się godny „porcji bohatera”.
Obydwie przytoczone sagi pokazują, jak ważny w społeczeństwie celtyckim był zwyczaj curad-mir. Samo określenie, że przyznaje
się go najdzielniejszemu, powodowało podział wśród wo­jowników.
Nieotrzymanie takiego zaszczytu jednoznacznie wskazywało, że
wojownik nie był uznawany za odważnego, a jego zasługi dla plemienia znaczyły mniej niż czyny innej osoby. W przypadku „porcji
bohatera” oprócz jego społecznego znaczenia dużą rolę odgrywało jego znaczenie sakralne. Religijny wydźwięk tego wyróżnienia
był głęboko osadzony w mitologii celtyckiej. Zasadniczą rolę odgrywały wierzenia związane z dzikiem i bogami zaświatów. Uczty,
w czasie których przyznawano curad-mir, nie tylko były naśladowaniem biesiad nieśmiertelnych bogów. Celtyckie przekonania, że
bruideny, w których odbywały się najważniejsze z uczt, związane
były z zaświatami, podobnie jak ich właściciele, powodowały, że
pogłębiało się przekonanie, iż bierze się udział w czymś nadprzyrodzonym. Bogowie w zaświatach w podobny sposób ucztowali,
dzielili mięso nieśmiertelnych dzików zapewniających młodość
i zdrowie. Stąd mogło brać się poczucie uczestniczenia już za życia
Curad-mir...
145
w czymś niezwykłym, będącym domeną bogów. Przekonania Celtów odnośnie do nieziemskiego pochodzenia właścicieli wspomnianych zajazdów zapewne potęgowała powszechna wiara
w możliwość swobodnego przenikania między naszym światem
a zaświatami. Zgodnie z mitologią celtycką nie była to umiejętność
przypisywana jedynie bogom, swobodnie podobne podróże odbywali bohaterowie celtyccy. Wyróżnieni „kęsem bohatera” herosi
już za życia mogli kosztować „pieczeni nieśmiertelności”. Pozycja,
którą dzięki temu osiągali, przekładała się także na ich rodziny.
Dzięki temu zaszczytowi wojownicy ci w swojej społeczności zyskiwali jeszcze wyższy status, niemal boski. W odniesieniu do sacrum pozostaje jeszcze jeden element dotyczący uczt i przyznawania
curad-mir. Władcy urządzający te biesiady byli związani z zaświatami; ich cel stanowiło nie tylko przygotowanie uczty dla herosów,
ale także zapełnienie hali biesiadnej w zaświatach50. Mimo powszechnych wśród Celtów wierzeń dotyczących wizyt żywych ludzi w zaświatach, znajdujące się tam hale wypełniali przede
wszystkim bogowie i zmarli ludzie. Opowieści poruszające temat
przyznawania „porcji bohatera” jednoznacznie wskazują, że Celto50
Można w tych przekonaniach znaleźć pewną analogię do wierzeń germańskich związanych z Walhallą; zob. A. Szrejter : Mitologia germańska. Warszawa
1997; por. H. O’ Donoghue: From Asgard to Valhalla: the Remarkable History
of the Norse Myths. London 2007. Wierzenia Celtów dotyczące śmierci oraz losu
człowieka po niej były mocno niespójne. Można spotkać co najmniej kilka
interpretacji dotyczących tego problemu. Znane są wzmianki dotyczące wiary Celtów w reinkarnację, w wielu utworach występują tzw. wyspy szczęśliwe
m.in. Avalon, gdzie udają się zmarli, w jeszcze innych dowiadujemy się że między naszym światem a zaświatami można swobodnie wędrować nawet za życia.
W części sag znajdziemy opisy uczt odbywających się właśnie z zaświatach.
Jest także charakterystyczne, że większość wzmianek mitologicznych dotyczących losu po śmierci dotyczy herosów lub istot nadprzyrodzonych tak więc
trudno jest jednoznacznie stwierdzić jak wyglądały celtyckie zaświaty; zob.
B. Cu n l iffe: Celtic deaths rituals. “Archaeology” 1988, No 41, s. 39–43; por.
H.R. Patch: The Otherworld. Cambridge 1950; por. D. Spa n n: The Otherworld in
Early Irish Literature. “Ann Arbor” 1969; por. K. R a l ls-M ac L eod: Music and
the Celtic Otherworld: From Ireland to Iona. Edinburgh 2000; S. Bl a m i res: Magic of
the Celtic Otherworld: Irish History. Lore & Rituals. St. Paul 2005.
Agnieszka Bartnik
146
wie wierzyli, iż władcy zaświatów wcale nie musieli czekać na
śmierć wojownika w walce, ale organizując biesiady sami doprowadzali do śmiertelnych w skutek konfliktów i walk o zaszczyt, jakim
był curad-mir. Gwarantowało to także, że będą „gościć” w zaświatach jedynie najznamienitszych, ponieważ tylko ci mogli się ubiegać
o prawo do tego zaszczytu. W ten sposób zgodnie z wierzeniami
Celtów bogowie zapełniali swoje siedziby w zaświatach.
Agnieszka Bartnik
Curad-mir as an object of rivalry
in Celtic myths and legends
(Summary)
In the Celtic society various customs played a significant role.
Some of these customs were related to feasts, and the most important one was the granting of the so called curad-mir, which can be
translated as “the bite” or “the hero’s portion”, alternatively “the
honourable portion”. It was the best piece of meat (ham) cut out
of a boar and granted to the most courageous warriors during feasts organised by local rulers. This award had both social and religious overtones. The granting of curad-mir influenced the social
rank of the honoured warrior and his family. In religious context it
alluded to similar feasts organized in the spirit world, during which
the gods and heroes consumed immortal boars’ meat. While granting the “hero’s portion” numerous conflicts occurred due to its
meaning. It usually started with verbal duelling in which each of
the pretenders enumerated their achievements and victories. The
competition often resulted in an armed clash if no clear advantage
of one of the heroes was recognised. The granting with the „honourable portion” was illustrated in the works of Diodorus Sicilus
and Athenaeus, yet, the most precise description of this tradition
and the conflicts it caused can be found in the ancient Irish sagas.
Two of them, Scéla muicce Meic Da Thó and Fled Bricrend, were based
on this motive.
Artur Zychowicz
Armia rzymska a społeczności lokalne
w Mezji w I wieku n.e.*
Mezja utworzona w 26 roku stanowiła modelowy przykład prowincji granicznej, umożliwiającej legionom strzeżenie integralności
Cesarstwa1 , stwarzała ona bowiem sposobność bacznego obserwowania obszaru Barbaricum, stanowiącego dla Imperium potencjalne
zagrożenie. Jej obszar zamieszkany był przez liczne drobne plemiona trackie, które nie tworzyły trwałych związków o politycznym czy militarnym charakterze. Od północy terytorium nowej
prowincji ograniczał Dunaj, który do czasu podboju Dacji przez
Rzymian w 106 roku stanowił również granicę państwa. Od zachodu Mezja graniczyła z Dalmacją, od południa zaś – z Macedonią.
Bardziej skomplikowana sytuacja panowała na południowym
wschodzie, gdyż tam prowincja sąsiadowała z terenami rządzonymi przez sojuszników Rzymu, trackich władców Reskuporisa oraz
Remelketesa. Po upadku ich państwa utworzono z niego prowincję
Trację, tak więc i od tej strony Mezja utraciła charakter prowincji
granicznej. Czarnomorskie wybrzeże, które wchodziło początkowo w skład wspomnianego państwa trackiego, rychło znalazło się
również w jej granicach. W latach osiemdziesiątych I wieku nastąpił podział jednolitej dotąd Mezji na dwie oddzielne prowincje –
Mezję Dolną i Mezję Górną2 .
W I stuleciu na terenie Mezji zachodziły gwałtowne przemiany
polityczne, gospodarcze i kulturalne. Ich zasadniczym elementem
były relacje pomiędzy rzymską armią a ludnością zamieszkującą jej
obszar. Analiza tych zależności ma umożliwić omówienie wpływu
Daty wymienione w tekście artykułu odnoszą się do czasów naszej ery.
T. Zawad zk i: Rz ym w krajach naddunajskich. W: Idem: Na peryferiach świata
rz ymskiego. Poznań 2009, s. 42.
2
M. Ca r y, H.H. S c u l l a rd: Dzieje Rz ymu od czasów najdawniejsz ych do Konstanty­
na. Przeł. J. S chwa kopf. T. 2. Warszawa 1992, s. 258.
*
1
148
Artur Zychowicz
armii na tamtejsze społeczności oraz określenie konsekwencji tego
stanu rzeczy.
Zadanie to wymaga bliższego spojrzenia na takie aspekty wzajemnego oddziaływania armii i wymienionych społeczności, jak
chociażby przesiedlenia całych plemion, dokonywane przez Rzymian jeszcze przed powstaniem Mezji, mające na celu wzmocnienie
potencjału demograficznego ziem, które nieco później sta­nowiły jej
terytorium. Analizy wymaga też stosunek Rzymian do ludności zamieszkującej te tereny. Z tego samego powodu należy się również
przyjrzeć organizacji administracji tejże prowincji oraz roli, jaką
w tym zakresie odgrywała rzymska armia. Istotna dla przedstawionych rozważań jest też ewolucja stosunków pomiędzy Rzymianami
a ludnością lokalną. Poznanie tych kwestii pozwoli bowiem na lepszy wgląd w rzeczywisty bieg spraw w tej naddunajskiej części Imperium. Informacje na ten temat odnaleźć można w przekazach
źródłowych i w opracowaniach współczesnych.
Autorzy antyczni zajmowali się Mezją najczęściej przy okazji
opisu wydarzeń o szerszym, niż prowincjonalny, kontekście. Tacyt
zarówno w swoich Rocznikach, jak i Dziejach odnotował fakt stacjonowania wojsk rzymskich na jej obszarze3. Istotne wiadomości na
temat tej prowincji odnaleźć możemy ponadto w Listach z Pontu
Owidiusza, który przebywając w nadczarnomorskim Tomi, dokąd
został zesłany przez Oktawiana Augusta, miał możliwość zapoznania się z tamtejszymi realiami4. Autor ten skorzystał także
z wiadomości zawartych w Żywotach Cezarów Swetoniusza, który
opisując dokonania kolejnych wielkich postaci w historii Rzymu,
niejednokrotnie wzmiankuje o interesujących nas terenach5. W Geo-
Tac., Ann. II, 35–36; Tac., Hist. I, 45, 52; II, 17.
Ovid., Epist. I, 15. Owidiusz spędził w Tomi ostatnie lata swojego życia
i pomimo wielu próśb oraz wstawiennictwa wpływowych osób nie pozwolono
mu powrócić do Rzymu.
5
Suet., Iul. 34–35; Aug. 22–25.
3
4
Armia rzymska a społeczności lokalne...
149
grafii Ptolemeusza odnaleźć z kolei można cenne dane odnoszące
się choćby do zamieszkujących tereny Mezji plemion trackich6 .
Spośród opracowań współczesnych na szczególną uwagę zasługują prace Leszka Mrozewicza, w których obszernie opisuje realia
panujące na terenie Mezji, zarówno w kontekście stacjonującej tam
armii rzymskiej jak i zamieszkujących ją społeczności7. Na uwagę
zwracają ponadto dzieła Ludwiki Press i Tadeusza Sarnowskiego,
podejmujących tematykę rozbudowy infrastruktury wojskowej
w tej prowincji8 . Są one niewątpliwie pomocne podczas charakteryzowania kontaktów pomiędzy Rzymianami a Trakami. Spośród
opracowań obcojęzycznych na wzmiankę zasługują między innymi
prace badającego tę tematykę Gezy Alföldy`ego. Autor ten opiera
się na bogatym materiale archeologicznym, dlatego jego opracowania wydają się niezmiernie istotne dla zbadania intrygującego nas
zagadnienia9. Interesujące jest również opracowanie Ronalda
Syme’a, który omawia działalność legatów zarządzających z ramienia cesarzy Mezją, co umożliwia nam lepsze poznanie tego aspektu
jej funkcjonowania10. Zagadnienia stanowiące przedmiot zainteresowania autora omówił ponadto bułgarski badacz Christo Danov,
w publikacji pt. Trakowie11 .
Obecność armii rzymskiej wpływała w sposób decydujący na
stosunki polityczne, gospodarcze i kulturalne na obszarze Mezji,
gdyż była ona nosicielką idei Imperium Romanum, wyrażanej
przez określony sposób prowadzenia polityki, gospodarowania
Ptol., Geogr. III, 11.
L. M roze w icz: Rozwój ustroju municypalnego a postępy romanizacji w Mez ji Dol­
nej. Poznań 1988.
8
T. Sa r nowsk i : Wojsko rz ymskie w Mez ji Dolnej i na północnym wybrzeżu Morza
Czarnego. „Novaensia” 1988, nr 3, s. 124–219; L. Press: Kronika prac wykopaliskowych prowadzonych przez Ekspedycję Archeologiczną Uniwersytetu Warszawskiego
w Nova. „Novaensia” 1987, nr 1, s. 3–249.
9
G. A l földy : Römische Sozialgeschichte. Wiesbaden 1975.
10
R. Sy me: Legates of Moesia. „Dacia” (1968) 12.
11
Ch. Da nov : Trakowie. Przeł. L. O wcza rek . Warszawa 1987.
6
7
150
Artur Zychowicz
oraz organizowania życia społecznego i kulturalnego. Stąd też słowa T. Sarnowskiego, iż historię prowincji nadgranicznych tworzyli
głównie wojskowi, wydają się nad wyraz trafne12 . Trudno bowiem
wskazać jakąkolwiek dziedzinę życia w Mezji, na której nie odcisnęło się piętno legionisty. Stałą obecność wojsk rzymskich na tym
terenie można datować na lata 6–9, choć już wcześniej armia rzymska interweniowała na tych obszarach. Legionami operującymi na
ziemiach, które w 26 roku weszły w skład Mezji, dowodził Aulus
Caecina Severus. Ich działania wymierzone były przeciwko powstańcom illyryjskim kierowanym przez wodzów panońsko-dalmatyńskich Batonów13. Sewerusowi podlegały prawdopodobnie
dwa lub trzy legiony oraz jednostki pomocnicze. W skład powierzonej mu armii wchodziły wtedy legio IV Scythica oraz legio V Macedonica14. Już w tym okresie relacje pomiędzy Rzymianami a lud­nością
zamieszkującą interesujący nas obszar nie układały się więc najlepiej, skoro w celu uspokojenia sytuacji na miejscu potrzebna była
interwencja poważnych sił. Niektórzy badacze sugerują także
przejściowy pobyt na tych obszarach legio VII i VIII Augusta oraz
legio XI15. Miało to miejsce w roku 23. Informację odnoszącą się do
stacjonujących tam oddziałów można odnaleźć w Rocznikach Tacyta, piszącego o jednostkach, które przemieszczono między innymi
na teren Mezji: „[...] ripamque Danuvii legionum duae in Pannonio,
duae in Moesia attinebant”16 . Miejscem rozlokowania legio V Macedonica miałoby być Oescus, skąd można było kontrolować spory
odcinek dolnego biegu Dunaju17. Siedzibą drugiej jednostki – legio
T. Sa r nowsk i: Wojsko rz ymskie w Mez ji Dolnej..., s. 4.
R. R au : Zur Geschichte der pannonisch – dalmatischen Krieges. „Klio” (1925) 19,
s. 313–346.
14
L. M roze w icz: Rozwój ustroju municypalnego..., s. 13.
15
M. F luss: Moesia. In: RE, Bd. 15,2, Stuttgart 1932, szp. 2372.
16
Tac., Ann. II, 35.
17
A. Mocsy : Pannonia and Upper Moesia. Transl. Sh. Frere. London–Boston
1968, s. 118.
12
13
Armia rzymska a społeczności lokalne...
151
IV Scythica – była najprawdopodobniej naddunajska miejscowość
Ratiaria, choć dodać należy, że nie brakuje badaczy, którzy przesuwają pojawienie się tam oddziałów legionowych dopiero na 272
roku, a w okresie wcześniejszym dopuszczają pobyt w Ratiaria co
najwyżej vexillatio18 . Obóz tej jednostki lokalizuje się także w położonym na granicy mezyjsko-pannońskiej – Viminacium19.
Innym aspektem obecności rzymskiej na terenach Mezji w interesującym nas okresie I stulecia było zorganizowanie i funkcjonowanie tam floty rzecznej. Już w 12 roku drogą wodną aż do delty
Dunaju przetransportowano cały legion, którym dowodził T. Lucius Vitelius20. Prawdopodobnie bazą okrętów, które do tego posłużyły przynajmniej w tym okresie, była również Ratiaria. Nazwa
tej miejscowości pochodzi bowiem od słowa ratis (łac. łódź). Jej
położenie umożliwiałoby patrolowanie średniego i dolnego biegu
Dunaju, stanowiącego granicę utworzonej tam później prowincji.
Z czasem rola owej floty rzecznej zaczęła wzrastać, co dało powód
do zorganizowania osobnej classis Flavia Moesica – mezyjskiej floty
rzecznej21 .
Po utworzeniu Mezji teren ten, mimo że był spokojny, odgrywał w systemie obronnym Cesarstwa Rzymskiego niezmiernie
istotną rolę. Do 44 roku prowincja nie funkcjonowała samodzielnie, lecz wraz z Achają i Macedonią była podporządkowana namiestnikowi pełniącemu funkcję legata Augusta w randze pro­pretora.
Świadczy to, że cesarz delegował do zarządzania tą ważną prowincją urzędnika odpowiedzialnego jedynie przed nim. Namiestnik
taki otrzymywał z reguły duże siły wojskowe, a czas sprawowania
L. M roze w icz: Legioniści mez yjscy w I w. n.e. W: Prozopografia Mez ji Dolnej.
Cz. 3. T. 1. Poznań, 1998, s. 21.
19
Ibidem, s. 20.
20
Ovid., Epist. IV, 7–27.
21
T. Sa r nowsk i: Wojsko rz ymskie..., s. 145.
18
152
Artur Zychowicz
przez niego tej funkcji uzależniony był raczej od skali przedsięwzięć, które miał realizować, niż ściśle określonym terminem22 .
Charakter relacji pomiędzy armią rzymską a mieszkańcami Mezji ulegał w ciągu I wieku stałym przeobrażeniom. Już od początku
istnienia tej prowincji, czyli od połowy lat dwudziestych, charakterystyczne było dla tego obszaru duże rozdrobnienie miejscowych
trackich plemion. Większość z nich nie dysponowała na tyle dużym
potencjałem demograficznym ani politycznym, by dłużej funk­
cjonować samodzielnie. Wsie zamieszkałe przez ludność tubylczą
były więc dla Rzymian podstawą do budowy sieci administracyjnej
tej prowincji23. Stwierdzenie to nie oznacza bynajmniej, że tubylcza
ludność bez oporu dała sobie narzucić obce panowanie. Opór ludności budzić musiał zwłaszcza sposób zarządzania zdobytymi
ziemiami przez nowych panów, często brutalny i godzący w pod­
stawo­we interesy lokalnych społeczności. Tracka waleczność była
więc przyczyną wielokrotnego sięgania po broń przeciw Rzymianom przez podbite ludy. Sprzyjała temu zapewne tradycja niezależności – tak przecież nieodległej w czasie, jak i sąsiedztwo
te­r y­to­rium, gdzie władza Rzymian nie sięgała, co dawało możliwość schronienia się przed nimi. Problemem zapalnym był szczególnie pobór miejscowej ludności do armii24. W grę wchodziły
przede wszystkim wojska pomocnicze. Wsie mezyjskie podlegały
bowiem w tym czasie zarządowi wojskowemu, co zmienić miało
się dopiero za rządów Trajana.
Działania jednostek rzymskich na interesujących nas terenach
skierowane były w tym okresie głównie na obszary nad dolnym
Dunajem oraz niepodległej formalnie Tracji, w pewnej mierze tak-
M. Ca r y, H.H. S c u l l a rd: Dzieje Rz ymu..., s. 238.
J. Kolendo: Miasta i terytoria plemienne w prowincji Mez ji Dolnej w okresie
Wczesnego Cesarstwa. W: Prowincje rz ymskie i ich znaczenie w ramach Imperium. Red.
M. Jacz y nowsk a , J. Wolsk i. Wrocław 1976, s. 45.
24
M. F luss: Moesia..., szp. 2376.
22
23
Armia rzymska a społeczności lokalne...
153
że na teren dzisiejszej Dobrudży 25. Liczebność miejscowej ludności została bowiem zwiększona o kilkudziesięciotysięczną rzeszę
Getów, którzy zostali przesiedleni z obszarów leżących na północ
od Dunaju. Rzymianie mogli w ten sposób osiągnąć dwa cele:
uwolnić się od groźby najazdów tego ludu z terenu nieznajdującego się pod ich kontrolą i jednocześnie wzmocnić wątły potencjał
ludnościowy ziem, z których później utworzono prowincję Mezję.
Trudno powiedzieć, czy odbyło się to bezproblemowo, gdyż przeciw Getom, którzy pomimo wspomnianego przesiedlenia nadal
sprawiali niemałe kłopoty, czego dowodem było zajęcie przez nich
trackiego portu w Aegissus w Dobrudży, Rzymianie musieli wyprawić w 12 roku cały legion26 . Zaledwie trzy lata później armia rzymska podjęła kolejną interwencję w pobliżu Troesmis, również
zajętego przez Getów i gruntownie zniszczonego. Wszystkie te
zdarzenia opisał Owidiusz przebywający na zesłaniu w Tomis27.
Relacje pomiędzy rzymską armią a miejscową ludnością w tym
okresie związane były z militarnymi operacjami zarówno na terytorium przyszłej prowincji Mezji, jak i na graniczącym z nią obszarze,
jakim było położone na południowy wschód państwo trackie. Rządzili nim rzymscy sojusznicy – Reskuporys oraz jego następca –
Remelketes28 . Ten drugi, ugodowy wobec Rzymian, nie potrafił
opanować wrzenia ludności trackiej na rządzonym przez siebie obszarze, spowodowanego coraz częstszymi ingerencjami legionów.
Oburzenie budził przede wszystkim werbunek miejscowej ludności do rzymskiego wojska. Zaciąg do oddziałów pomocniczych odbywał się wielokrotnie z użyciem siły. Łamał więc wcześniej
zawarte porozumienia29. W 21 roku wybuchł konflikt, który objął
zasięgiem całą wschodnią część Półwyspu Bałkańskiego. Siły po25
26
27
28
29
Ibidem.
Ibidem.
Ovid., Epist. IV, 9, 79.
Tac., Ann. II, 35.
M. F luss: Moesia..., szp. 2377.
Artur Zychowicz
154
wstańców trackich, których trzon stanowili Odrysowie, Diowie
i Kojlaleci, prawdopodobnie działały również na terytoriach mających wejść w skład Mezji, a ich celem mogło być wywołanie buntu
miejscowej ludności30. Przebieg powstania wskazuje jednak na jego
spontaniczny charakter. Publius Velleius – dowódca wojsk stacjonujących na terytoriach przyszłej prowincji – stosunkowo szybko
poradził sobie z konnymi oddziałami przeciwnika za pomocą auxiliae i alae31 . Główne oddziały rzymskie w sile jednego legionu
skierowały się na Philippopolis, gdzie przebywał Remelketes.
Znaj­dował się on wówczas w ciężkim położeniu. Pomoc nadeszła
więc w samą porę32 . Powstanie z 21 roku stanowiło bowiem zaledwie preludium do ciężkich walk z Trakami, jakie czekały Rzymian
w drugiej połowie lat dwudziestych.
Także tym razem powodem poruszenia ludności trackiej były
przymusowe zaciągi do rzymskich wojsk. Na ich czele stanął Gaius
Poppeus Sabinus, namiestnik trzech prowincji: Macedonii, Achai
oraz utworzonej już oficjalnie Mezji. Z jej obszaru przybył legion
wspomagany przez auxilia, dowodzony przez Pomponiusa Labeo.
Nie zawiódł też Remetelkes, którego wojska walczyły wespół z Rzy­
mianami. Przywódcy powstańców – Tarsa, Turesis oraz Dinis –
dobrze przygotowali się do walki, skoro pokonanie ich zajęło
Rzymianom sporo czasu. Trakowie bronili się w górskich twierdzach, które możemy umiejscowić w górach Haemus, ewentualnie
w Rodopach33. Tereny te weszły w skład Mezji po zabójstwie Remetelkesa w 44 roku, gdy zostały do niej włączone ziemie pomiędzy Dolnym Dunajem a górami Haemus.
Kres istnienia trackiej państwowości miał spory wpływ na dalszy rozwój stosunków pomiędzy obecną na tych terenach armią
Imperium a ludnością miejscową. Spełniając polityczny testament
30
31
32
33
Ibidem, szp. 2400.
Ibidem.
Tac., Hist. I, 52.
Ibidem, 53.
Armia rzymska a społeczności lokalne...
155
Oktawiana Augusta, legioniści stworzyli granicę opartą na naturalnej barierze, jaką był Dunaj. Jej umocnienie wymagało daleko idących inwestycji34. Taka kolej rzeczy była analogiczna z poczy­naniami
podejmowanymi przez Rzymian w innych nadgranicznych prowincjach, w których budowie limesu towarzyszyła szeroko rozumiana
rozbudowa infrastruktury militarnej i cywilnej. W okresie pierwszych dziesięcioleci funkcjonowania Mezji była ona bardzo skromna. Oprócz siedzib legionowych w kilku miejscach mieściły się
obozy oddziałów pomocniczych. Prawdopodobnie stacjonowały
one w Augustae, Variana, Cerkowica – dawniej Asamus – na granicy z państwem trackim, wreszcie w miejscowości Montana, gdzie
przebywała cohors Montana35. Na relacje pomiędzy armią a mieszkańcami Mezji wielki wpływ musiały mieć rzymskie przedsięwzięcia o militarnej czy gospodarczej naturze. Mogły one rozpocząć się
na szerszą skalę dopiero po wewnętrznym uspokojeniu całej prowincji, co zajęło w przybliżeniu okres od zorganizowania Mezji
w 26 roku aż po połowę I wieku. Usilne dążenie do osiągnięcia tego
stanu można było dostrzec choćby podczas tłumienia kolejnego powstania w 45 roku, gdy przeciw Trakom oraz Kimmerom zaangażowano dodatkowo 15 vexillationes pod dowództwem Valerianusa36.
Osobną kwestią służącą poznaniu relacji pomiędzy armią rzymską a lokalnymi społecznościami w Mezji była pozycja miast greckich na wybrzeżu czarnomorskim, choć bowiem leżały one na
terytorium trackim, były wyłączone spod jurysdykcji jego władców37. Od czasu, gdy uznały zwierzchnictwo Rzymu, znajdowały
się pod kontrolą namiestnika Macedonii, od czasu zaś utworzenia
niezależnej Mezji – w gestii jej zarządcy38 . Sytuacja ta uległa zmianie w chwili likwidacji wasalnego państewka trackiego w 45 roku.
34
35
36
37
38
T. Sa r nowsk i: Wojsko rz ymskie..., s. 21.
Ibidem, s. 2.
Ibidem, s. 23.
G. A l földy : Römische Sozialgeschichte..., s. 89.
R. Sy me: Legates of Moesia..., s. 57.
156
Artur Zychowicz
Względny spokój, który zapanował w Mezji po spacyfikowaniu Traków, spowodował stabilizację wewnętrzną, niezakłócaną w spo­sób
istotny aż do ósmego dziesięciolecia I wieku, kiedy całym regionem wstrząsnęły wojny z władcą państwa Daków Decebalem, sąsiadującym z interesującym nas obszarem od północy. Charakter
wzajemnych relacji pomiędzy ludnością tej prowincji a armią rzymską musiał tym samym ulec zmianom. Napływ nowych jednostek,
ich pobyt w Mezji – czasem jedynie przejściowy – rozbudowa
i zmiany w lokalnej administracji przekształcały oblicze tych ziem.
Liczebność wojsk rzymskich w Mezji wynosząca w połowie I wieku zapewne około 20 tys. żołnierzy była wielkością istotną i odpowiadającą znaczeniu samodzielnej już prowincji, uwolnionej od
wspólnego zarządu, który posiadała do tej pory razem z Macedonią i Achają39.
W połowie lat czterdziestych na teren Mezji przybył legio VIII
Augusta. Jego obozem na okres kilkudziesięciu lat stała się naddunajska twierdza położona nad dolnym Dunajem – Novae40, a na
miejsce przeniesionych w latach sześćdziesiątych na wschód jednostek legio IV Scythica oraz legio V Macedonica pojawił się legio VII
Claudia oraz – prawdopodobnie przejściowo – legio III Gallica. Informuje nas o tym Swetoniusz: „[...] legio tertia quae sub exitu Neronis translate ex Syria in Moesia”41 . W tym okresie na owym
obszarze znalazły się także inne jednostki, spośród których na
uwagę zasługuje legio I Italica42 . Epizodyczny charakter miał natomiast pobyt na terenie Mezji legio VI Ferrata czy legio V Alaudae43 .
Wraz ze wzrostem liczebności legionistów rzymskich w owej
naddunajskiej prowincji coraz ważniejsza była też ich rola pozamilitarna. Wpływ armii rozciągał się bowiem zarówno na stosunki
39
40
41
42
43
Ibidem, s. 60.
L. M roze w icz: Rozwój ustroju..., s. 7.
Suet., Ner. 38–39, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a).
T. Sa r nowsk i: Wojsko rz ymskie..., s. 21.
L. M roze w icz: Legioniści mez yjscy..., s. 38.
Armia rzymska a społeczności lokalne...
157
polityczne, ekonomiczne czy etniczne panujące w Mezji. Zachodzące w niej przemiany nabrały jednak znaczenia dopiero po definitywnym zakończeniu wojen dackich, ale można je było
obserwować już we wcześniejszym okresie. Możliwość przeprowadzenia bardzo cennych analiz dają ślady pozostawione przez legionistów. Dla całego I stulecia dysponujemy 140 tak zwanymi legionarii,
a więc także imionami legionistów stacjonujących w Mezji, z których jedynie część pochodzi z okresu poprzedzającego wojny dackie44. Świadectwa te pozwalają prześledzić, skąd pochodzili
żołnierze stacjonujący w Mezji, jak kształtowała się ich kariera,
a także w jakich okolicznościach przybywali się na jej tereny. Z odkrytych do tej pory inskrypcji wynika, że w I wieku najwięcej legionistów rekrutowało się z zachodniej części imperium, łącznie
z Italią45. Z 44 udokumentowanych miejsc pochodzenia wynika, iż
z tego obszaru wywodziło się aż 25 legionistów, z czego 13 z Italii.
Na drugim miejscu plasują się tereny Bałkanów, skąd pochodziło
17 legionistów, trzeba jednak dodać, że w tej liczbie znalazło się aż
10 Macedończyków, 4 – z Dalmacji, 1 – z Epiru i 2 – z Noricum46 .
Jedynie 5 legionistów wywodziło się ze wschodnich terenów Imperium Romanum47.
Ciekawych wniosków dostarcza też porównanie tribus, z których pochodzili legioniści, z miejscem ich osiedlenia się. Okazuje
się, że owe tribus były często z nim tożsame, co może oznaczać, że
po zakończeniu służby żołnierze często powracali do miejscowości, z której pochodzili. Analiza daje wyniki zbliżone do tych, któ­re
uzyskano w odniesieniu do żołnierzy o ustalonym miejscu pochodzenia. Prawie połowa z nich wywodziła się z prowincji zachodnich, liczna grupa z Bałkanów, a niewielu ze Wschodu48 .
44
45
46
47
48
Ibidem, s. 59.
Ibidem, s. 63.
Ibidem.
Ibidem, s. 64.
Ibidem, s. 90.
158
Artur Zychowicz
Udział legionistów w tworzeniu nowej rzeczywistości na terenie
tak „surowej” prowincji, jaką stanowiła Mezja, był nieoceniony. Już
w pierwszych dziesięcioleciach po utworzeniu nowej prowincji
można było zaobserwować osiedlanie się żołnierzy legionowych
wokół obozów wojskowych i w zakładanych przez Rzymian koloniach. Legioniści tworzyli tam zalążki cywilnego już osadnictwa
i dawali początek romanizacji tych obszarów. Takie koleje życia były na przykład udziałem Luciusa Auvidiusa Celera, weterana legio
VII Claudia49. Po zakończeniu długiej kariery wojskowej został on
bowiem dekurionem w Coloniae Scupinorum, którą utworzono w 72
roku za panowania Wespazjana, i jest to, chociaż tylko pojedynczy,
jednak dowód postępującego mimo ciągle niepewnej sytuacji politycznej wrastania Mezji w organizm państwa rzymskiego
Długotrwałe konflikty mające miejsce w pierwszych dziesięcioleciach naszej ery, zarówno przed powstaniem Mezji, jak i po jej
utworzeniu, doprowadziły do znacznego wyniszczenia miejscowej
społeczności. Okres ten był niewątpliwie negatywny z punktu widzenia relacji między rzymską armią a ludnością miejscową, jednakże ludność ta wzięła później czynny udział w życiu prowincji,
o czym świadczą informacje zamieszczone w skromnym materiale
źródłowym pochodzącym z drugiej połowy I wieku50. Można
przyjąć, że po początkowym okresie wrogości do Rzymian autochtoni, w przeważającej mierze trackiego pochodzenia, zaczęli dostrzegać korzyści płynące z zamieszkiwania na terenie cesarstwa.
Świadczyć może o tym powolny zanik jednostek administracyjnych
o plemiennym charakterze. Choć pozostałości tych struktur utrzymały się zapewne do końca starożytności, straciły one dotychczasowe znaczenie, coraz bardziej zaś widoczny był udział miejscowej
ludności w życiu nowych ośrodków osadniczych powstałych na
terenie Mezji51 .
49
50
51
T. Sa r nowsk i: Wojsko rz ymskie..., s. 49.
J. Kolendo: Miasta i terytoria plemienne..., s. 50.
Ibidem, s. 51.
Armia rzymska a społeczności lokalne...
159
Administracja tej prowincji oparta była głównie na systemie wsi
– wyłączając administrowany przez stare kolonie greckie obszar
nadczarnomorski – które podlegały zarządowi wojskowemu52 .
Rzutowało to na stosunki pomiędzy ludnością miejscową a Rzymianami. Armia stanowiła czynnik decydujący o zmianach na jej
terenie. Działo się tak chociażby dlatego, że ludność tracka była
poddana ścisłej kontroli.
Początek doniosłych zmian w relacjach pomiędzy armią a społecznościami lokalnymi miał miejsce w czasie panowania cesarza
Trajana, które tchnęło w tę daleką prowincję nowy impuls. Trajan
pozwolił bowiem na zdynamizowanie przemian wewnętrznych.
Były one kontynuowane w kolejnych dziesięcioleciach II wieku
i w rezultacie odmieniły stosunki w Mezji. Miejscowe społeczności
lokalne były w tym okresie zasilane przez napływ nowych osadników, którzy przybywali tam z różnych stron państwa. Osadnicy ci
oraz weterani legionowi znacznie wzmocnili potencjał ludnościowy owej prowincji. Umożliwiło to rozpoczęcie procesu tworzenia
nowego, prowincjonalnego społeczeństwa mezyjskiego, na – chciałoby się rzec – „rzymskich warunkach”. Zasadnicze dla charakteru
kontaktów pomiędzy armią a społecznościami lokalnymi było
przejście tamtejszych gmin pod zarząd nowo zakładanych miast53.
Kolonie rzymskie: Ratiaria, Ulpia Oescus, Municipium Tropaeum
Traiani, powstałe później Durostorum, Troesmis, Minicipium
Mon­tanensium, wreszcie miasta o greckim charakterze – Nikopolis i Marcjanopolis oraz stare greckie ośrodki, takie jak Odessus,
Tomi i Histria – zarządzały bowiem znaczącą częścią ziem Mezji54.
Uwaga ta dotyczy przede wszystkim terenów przyległych do Dunaju, które aż do czasu wojen dackich tworzyły północną granicę
tej prowincji oraz rzymskiego państwa i z tej racji poddane były
52
53
54
Ch. Da nov : Trakowie..., s. 126.
L. M roze w icz: Rozwój ustroju municypalnego..., s. 28.
Ibidem, s. 29.
Artur Zychowicz
160
zwiększonemu oddziaływaniu zarówno jednostek wojskowych, jak
i zmia­nom natury demograficznej, kulturowej czy ekonomicznej.
Artur Zychowicz
Roman army and local communities in Moesia
in the 1st century AD
(Summary)
The present article is an attempt to analyse the relations between the local population and the Roman army present in the
territories of this area of the Balkan Peninsula which constituted
Moesia, established in 26 AD. The mutual connections between
the army and civilian population and their character are an important research matter, as they let find out about the influence these
two groups had on each other and how the foundations of the
process which with time became a phenomenon called Romanization were shaped. The author’s dissertation also enables to determine the character of the described relations was dynamic and
varied in reference to different parts of Moesia, which was very
well illustrated for instance by the diverse character of the relations
between the Romans and the Thracian or Greek peoples, who inhabited the areas of cities located by the Black Sea. The internal
disturbances in Moesia and relocations of the population perpetrated by the Romans also had a significant influence on the character of these relations. However, a change in the local population’s
attitude to Romans could be observed already in the first century,
due to the resignation from hostility towards the Roman domination, especially displayed by the Thracians, as well as the acceptance of the current state of affairs within the area of Moesia.
Magdalena Wilczewska
Zamach na Kaligulę
jako efekt konfliktu między cesarzem a elitami
W 28 roku p.n.e. Oktawian August przyjął honorowy tytuł
pierwszego obywatela (princeps civium). W następnym za zgodą senatu objął w Rzymie pełną władzę, co dało początek nowemu
ustrojowi, jakim było cesarstwo1 . To między innymi doprowadziło
do upadku politycznej roli senatorów, którzy utracili dawną pozycję w państwie. Stopniowo w otoczeniu władców pojawiali się też
ludzie bezpośrednio z nimi związani, nawet niewolnicy i wyzwoleńcy. Szczególnie było to widoczne za panowania cesarzy zaliczanych do dynastii julijsko-klaudyjskiej. Coraz większe znaczenie
miała też wtedy gwardia pretorianów powstała w 2 roku p.n.e., odpowiedzialna za ich bezpieczeństwo2 .
Oktawian August, a początkowo również Tyberiusz, realizowali swoją politykę w taki sposób, aby nie raziła zbytnio opinii publicznej, a szczególnie senatorów3. Wynikało to ze świadomości, iż
nowo powstały, kruchy jeszcze ustrój mógłby nie przetrwać wojny
domowej. Następca Tyberiusza, Gajusz Kaligula, odszedł od tej
tendencji na rzecz rządów despotycznych, co zakończyło się pierwszym w dziejach cesarstwa zamachem stanu i zamordowaniem tego władcy.
Przedmiotem mojego zainteresowania są stosunki Kaliguli
z rzymskimi elitami. Na podstawie analizy jego rządów próbuję
wyłonić przyczyny narastających konfliktów między nim a senatorami oraz niektórymi pretorianami. Omawiam także kwestie zwiąJ. Wolsk i: Historia staroż ytna. Warszawa 2007, s. 391.
E. D ąbrowa : Organizacja armii rz ymskiej w okresie wczesnego cesarstwa. W: Sta­
ro­ż ytny Rz ym we współczesnych badaniach. Red. J. Wolsk i , T. Kot u l a , A. Ku n isz.
Kraków 1994, s. 110–119.
3
M. G ra nt : Dwunastu cezarów. Przeł. B. G adomsk a . Warszawa 1997, s. 63.
1
2
162
Magdalena Wilczewska
zane z organizowaniem spisków na jego życie oraz przebieg
ostatniego, który nie został wykryty, co zakończyło się dla cesarza,
jego żony Cezonii i ich córki śmiercią.
Istotnych informacji o tych kwestiach dostarcza Swetoniusz
w biografii Gajusza Kaliguli, zamieszczonej w dziele pt. Żywoty Cezarów. Opisuje bowiem dokładnie przebieg wspomnianego zamachu i jego przygotowanie. Niestety plotkarska forma niektórych
fragmentów tej relacji sprawia, iż nie jest ona źródłem w pełni wiarygodnym.
Wzmianki o Kaliguli zamieścił też Zosimos w dziele pt. Nowa
historia, w którym skrytykował tego władcę, jak zresztą całą dynastię julijsko-klaudyjską, gdyż był zwolennikiem powrotu do republiki i przywrócenia dawnej świetności senatowi.
Józef Flawiusz, wyznawca religii mojżeszowej, potępiał cesarską politykę wrogą Żydom. Jego relacja jest cenna, gdyż jako jedyny autor starożytny nie opisywał Kaliguli z punktu widzenia
zwo­lennika skonfliktowanego z nim stanu senatorskiego.
Nieliczne informacje źródłowe dotyczące konfliktu Kaliguli
z rzymskimi elitami powodują, iż ocena rządów tego władcy jest
bardzo trudna. Brak ksiąg 7, 8, 9 i 10 w „Rocznikach” Tacyta, utrata biografii Klaudiusza pt. Tiberi Claudi Caesaris de vita sua oraz dzieł
Aufidiusza Bassusa pt. Historiae i Marka Kluwiusza Rufusa o analogicznym tytule nie pozwalają na pełne poznanie wydarzeń wiążących się ze zorganizowanym na niego zamachem4.
Konfliktom Kaliguli z rzymskimi elitami nie poświęcono dotąd
osobnej monografii. O kwestiach tych nadmienili jednak autorzy
piszący o szerszych zagadnieniach, na przykład dziejach dynastii
julijsko-klaudyjskiej. Podczas pisania niniejszego artykułu posłużyłam się przede wszystkim pracą P. Madejskiego pt. Rola wyzwoleńców
cesarskich w zamachach stanu od Oktawiana Augusta do Hadriana częściowo poświęconą także omawianemu przeze mnie zagadnieniu.
P. Madejski odchodzi od wizji zamachu na Kaligulę stworzoną
4
I. L e wa ndowsk i: Historiografia rz ymska. Poznań 2007, s. 265­–267.
Zamach na Kaligulę...
163
przez Swetoniusza. Dostrzega w nim rolę odegraną przez zwolenników rodu Germanika i świadomego wyboru przez spiskowców
nowego cesarza, którym był Klaudiusz. Zaznacza też sprzeczność
interesów między dwoma grupami organizującymi zamach, mianowicie senatorami i przedstawicielami pretorianów oraz wyzwoleńców cesarskich. W opracowywaniu tego artykułu posłużyłam się
też licznymi syntezami, na przykład pracami M. Granta pt. Dwunastu cezarów czy M. Jaczynowskiej i M. Pawlaka Starożytny Rzym.
Istotną pracą była także biografia tego cesarza, której autorem jest
R. Auguet.
Kaligula objął rządy w 37 roku n.e.5 Według Swetoniusza, doszło do tego przypuszczalnie po rzekomym zamordowaniu Tyberiusza przez Kaligulę i Makrona, który był jego wspólnikiem
w walce o sukcesję6 . Trudno stwierdzić, czy faktycznie doszło
wówczas do zamordowania tego władcy. Prawdopodobnie informacja przekazana przez wspomnianego biografa Kaliguli o próbie
uśmiercenia Tyberiusza była jedynie plotką.
Objęcie rządów przez nowego cesarza, będącego synem ukochanego rzymskiego wodza, Germanika, przyjęto entuzjastycznie7.
Nowy władca był postrzegany jako człowiek, który zakończy tyranię i podaruje ludowi długi i oczekiwany spokój oraz dobrobyt.
Początkowe miesiące panowania Kaliguli spełniły oczekiwania
Rzymian. Swetoniusz pisze: „[...] uzyskawszy tron, spełnił najgorętsze życzenia narodu rzymskiego lub, powiem raczej, całego rodu ludzkiego, jako władca szczególnie upragniony przez większość
mieszkańców prowincji i żołnierzy, gdyż znali go jeszcze jako
niemowlę”8 . Z tekstu tego biografa dowiadujemy się także, iż Kaligula „również dla przypodobania się ludowi odwołał wyroki skaWszystkie następne daty dotyczą okresu n.e.
Suet., Cal. 12 .
7
R. Au g uet : Kaligula, cz yli władza w rekach dwudziestolatka. Przeł. W. Gi le w­
sk i. Poznań 1990, s. 12.
8
Suet., Cal. 13, (przeł. J. Niem i rsk a-Pl iszcz y ńsk a).
5
6
164
Magdalena Wilczewska
zujące i zesłania. Wszystkich oskarżonych, jeśli ich procesy
z po­przednich rządów były jeszcze w toku, ułaskawił. Chcąc uzyskać, aby żaden donosiciel ani świadek nie lękał się odtąd o swą
przyszłość, kazał zwieźć na rynek załączniki do akt procesowych
matki i braci, i głośno złożywszy przedtem przysięgę na bogów, że
niczego nie czytał ani nie dotknął, wszystkie spalił. Nie przyjął pisma ostrzegającego przed knowaniami na jego życie, zapewniając,
że nie zasłużył na niczyją nienawiść, i odmówił posłuchu zeznaniom donosicieli”9.
Z przedstawionego przez Swetoniusza opisu wyłania się więc
bardzo pozytywny obraz Kaliguli, dobrego i sprawiedliwego władcy. Rzymianie po ostatnich latach rządów Tyberiusza, który wykazywał nieufność w stosunku do otaczających go ludzi, co często
kończyło się wyrokiem śmierci lub wygnaniem, oczekiwali zmian
na lepsze. Kaligula, który sam doświadczył niesprawiedliwości wyroków cesarskich, gdyż z rozkazu Tyberiusza zginęła część jego
rodziny, wydawał się odpowiednim kandydatem do tronu. Jego pozycję wzmacniało dodatkowo to, iż lud nadal kochał i szanował
jego zmarłego ojca, a żołnierze z Germanii pamiętali go jako małego chłopca, który przechadzał się w butach żołnierskich po obozie wojskowym.
Kaligula był świadomy emocji, z jakimi kojarzyło się jego panowanie. Pragnął umocnienia swojej pozycji względem Gemellusa,
który zgodnie z postanowieniem testamentu Tyberiusza miał sprawować wspólnie z nim władzę. Jednak poparcie dla Kaliguli było
tak duże, iż senat anulował decyzję władcy i podarował mu ster
rządów. Choć stał się wtedy najpotężniejszym w Rzymie, nadal istniało zagrożenie, iż zostanie obalony. Należy bowiem pamiętać, że
wielu senatorów wciąż nie należało do zwolenników nowego
ustroju, a ludzie pamiętający czasy Germanika, których ucieszyłaby
ta sukcesja, stracili życie za rządów Tyberiusza10.
9
10
Ibidem, 15.
M. G ra nt : Dwunastu cezarów..., s. 104.
Zamach na Kaligulę...
165
Panowanie Kaliguli można podzielić na dwa okresy. Pierwszy
trwał od marca do października 37 roku11 . Drugi od października
aż do jego zamordowania w 41 roku. Przez niespełna sześć miesięcy jego rządy były oparte na polityce równowagi. Zabiegał wtedy
o popularność przez wspominane anulowanie wyroków oraz oddawanie czci zmarłym członkom swej rodziny. Organizował też
dla ludu liczne widowiska czy walki gladiatorów. Sam zresztą uwielbiał tego typu rozrywki. Jednak ten sposób sprawowania władzy
nie trwał długo. Przełom spowodowała jego choroba, w czasie
której „całe tłumy nocowały dookoła Palatynu, niektórzy złożyli
śluby, że za jego wyzdrowienie gotowi są potykać się z bronią
w ręku jego zawodnicy, lub ofiarowali w zamian życie, publicznie
wymieniając swe nazwiska”12 .
Po wyzdrowieniu Kaligula zaczął rządzić despotycznie, ogłosił
się też potomkiem bogów. Był pierwszym cesarzem, który przestał
udawać, że liczy się z opinią senatu. Jego działania zmierzały do
całkowitego podporządkowania Rzymu swej woli. Najpierw rozkazał swemu dawnemu współrządcy Gemellusowi i przyjacielowi
Makronowi popełnić samobójstwo13. Następnie polecił sporządzić
listy proskrypcyjne, na których nie zawsze znajdowali się jego
prawdziwi wrogowie.
Innym punktem zwrotnym w panowaniu Kaliguli okazał się rok
39, gdy obudziła się w nim gwałtowna niechęć do senatu. Swetoniusz zamieścił w biografii tego cesarza wymowne opisy upokarzania jego członków, zastraszania ich przez nagłe wezwania czy
dwuznaczne wypowiedzi Kaliguli świadczące o jego niezadowoleniu i podejrzeniach w stosunku do niektórych z nich14.
A. K rawczu k : Poczet cesarz y rz ymskich. Pryncypat. Warszawa 1986, s. 46–47.
Suet., Cal. 14.
13
M. G ra nt : Dwunastu cezarów..., s. 102.
14
Swetoniusz (Cal. 54.) opisuje sytuację dwóch senatorów, która często jest
przytaczana w opracowaniach na temat Kaliguli. Miał ich on wezwać do siebie,
co najczęściej oznaczało wyrok śmierci. Jednak tylko przed nimi zatańczył,
a następnie uwolnił. To jeden z wielu przykładów okrutnych żartów cesarza.
11
12
166
Magdalena Wilczewska
Gajusz Kaligula lekceważył stan senatorski. Jego przedstawicieli uważał za zdrajców swojej rodziny, gdyż nie wstawili się w obronie jego braci i matki, którzy zostali skazani za czasów Tyberiusza.
Szybko się okazało, że dokumenty, które miał rzekomo spalić, dostarczały mu pierwszych podejrzanych do wydawania wyroków.
Swetoniusz podaje również, iż kiedy sytuacja ekonomiczna państwa zaczęła się pogarszać, uciekł się do grabieży, stosując różne
rodzaje fałszywych oskarżeń. Sięgał także do licytacji i do nakładania nowych podatków15. Doprowadzał również do zmian w testamentach bogatych senatorów lub ogłaszał je jako akty bezprawne.
Żaden z przedstawicieli rzymskich elit nie był pewien swej własności. W Rzymie miał zapanować taki strach, iż wszystkie rodziny
senatorskie wymieniały władcę w swych testamentach jako jednego ze swoich spadkobierców.
Kaligula okazywał elitom lekceważenie także swoim stosunkiem do kobiet. Miał bowiem niejednokrotnie obcować z żonami
lub córkami Rzymian wywodzących się z wyższych warstw społecznych. O jego życiu seksualnym licznych wzmianek dostarczał
Swetoniusz. Trudno jednak wziąć za prawdę to, że obcował z każdą ze swoich sióstr oraz prostytuował je ze swymi przyjaciółmi16 .
Kolejnym zachowaniem cesarza, które mogło doprowadzić do
konfliktu z elitami, był jego stosunek do tradycji. Jawnie krytykował Homera, Liwiusza i Wergiliusza. O Senece Starszym też wypowiadał się w negatywny sposób. Ten ostatni zresztą cudem uniknął
śmierci. Życie bowiem zawdzięczał temu, iż udawał osobę umierającą na suchoty.
Za panowania Kaliguli wzrosła też rola wyzwoleńców cesarskich, co musiało być kolejną przyczyną konfliktu z elitami.
Z punktu widzenia tradycyjnie nastawionego Rzymianina człowiek, który był niewolnikiem, nie mógł być traktowany na równi
z obywatelami. Tym bardziej nie wyobrażano sobie sytuacji, by taka
15
16
Suet., Cal. 38.
R. Au g uet : Kaligula..., s. 35–36.
Zamach na Kaligulę...
167
osoba mogłaby obrazić senatora czy żołnierza. Za Kaliguli miało
to zaś miejsce. Józef Flawiusz wspomina w tym kontekście otaczających cesarza Greków z Aleksandrii, którzy zdobyli wtedy znaczne wpływy na dworze17. Z Aleksandryjczyków największą sympatią
władcy cieszył się jego kamerdyner Helikon. Jako jeden z nielicznych mógł grać z nim w piłkę czy towarzyszyć mu w kąpieli18 .
Jednakże najważniejszym w tym gronie był Kallistus, który jednak
nie ufał swemu zmiennemu w sympatiach panu.
Kaligula pragnął, aby oddawano mu boską cześć, dlatego rozkazał umieścić w każdej świątyni swój posąg. Ludność żydowska,
która praktykowała religię monoteistyczną, nie mogła się na to
zgodzić. Dlatego Żydzi byli szykanowani przez otaczających cesarza Aleksandryjczyków, których cechował antysemityzm. Traktowanie żyjącego władcy jak boga było obce Rzymianom. Pomysł
ten stanowił wynik zetknięcia się Kaliguli z kulturą Wschodu, gdy
mieszkał u Antonii19. Poznał wtedy ludzi żyjących w świecie rządów despotycznych, w których władca cieszył się boską czcią. Niemniej, tego typu zmiany zostały negatywnie przyjęte w Rzymie20.
Niezadowolenie z rządów Kaliguli wynikało też z tego, iż cesarz
trwonił swój czas na zabawę, a nie zajmował się sprawami państwowymi. Na przykład nie troszczył się o sprawy militarne. Z wojną miał do czynienia dwa razy. Raz w Germanii, gdy zapragnął
powtórzyć wyczyny ojca. Następnie w trakcie podróży do Brytanii,
którą miał zamiar zająć. Obie wyprawy nie zakończyły się sukcesem, mimo to zostały w Rzymie odpowiednio uhonorowane i upamiętnione.
Ponieważ cesarz był dla elit niebezpieczny, postanowiono go
zamordować. Zamachy na jego życie organizowano kilka razy.
Jos. Flav., Ant. Jud. XIX, 12–15.
M. G ra nt : Dwunastu cezarów..., s. 109.
19
Antonia często gościła w swoim domu przedstawicieli elit Wschodu, w tym
także władców.
20
M. Jacz y nowsk a , M. Pawl a k : Staroż ytny Rz ym. Warszawa 2008, s. 201.
17
18
168
Magdalena Wilczewska
Pier­wsze spiski zakończyły się jednak niepowodzeniem, prawdopodobnie dlatego, że nie uczestniczyli w nich senatorowie ani pretorianie. Ci ostatni, tworząc straż przyboczną cesarza, nie chcieli
bowiem powrotu do republiki. Wiedzieli, że tylko u boku władcy
mogą cieszyć się przywilejami. Oni także jednak obawiali się nieprzewidywalnego Kaliguli. W końcu więc wyrazili zgodę na zamach stanu.
Szeroko omawianym spiskiem w literaturze naukowej jest
zwłaszcza ten, który został zorganizowany przez dowódcę armii
Górnej Germanii, Getulikusa. Prawdopodobnie chciał on oddać
władzę w ręce Lepidusa, wdowca po Druzylli – siostrze Kaliguli.
Do zamordowania cesarza miało dojść w trakcie spotkania z nim
w Moguncji. Spisek ten został jednak wykryty, a jego uczestnicy
zamordowani. Dwie siostry Kaliguli oskarżone o współudział
w nim skazano natomiast na wygnanie21 .
Po tym wydarzeniu Kaligula baczniej przyglądał się swemu otoczeniu. Zaczęły się liczne przesłuchania, nasiliła się również działalność cesarskich szpiegów. Mimo tych ogromnych starań spisku,
który swój finał miał 24 stycznia 41 roku, nie udało się jednak wykryć.
Młody cesarz miał licznych wrogów zarówno wśród pretorianów, jak i w senacie. W obliczu narastającego terroru jedynie
wspólne działanie tych dwóch grup miało szanse powodzenia. Senatorowie byli zbyt osłabieni, aby mogli zaplanować i przeprowadzić zamach sami. Zdawali sobie też sprawę z tego, że lud kochał
cesarza. Kaligula nigdy bowiem nie stracił poparcia rzymskich mas,
którym dostarczał rozrywki i licznych darów22 . Spiskowcy, wiedzieli więc, że zabijając cesarza, naraziliby się na ich gniew. Politycy
związani ze stronnictwem popierającym ród Germanika, pragnęli
natomiast utrzymania cesarstwa. Nie chcieli też dopuścić do wzroM. G ra nt : Dwunastu cezarów..., s. 112.
R. Hol l a nd: Neron odarty z mitów. Przeł. J. Hołówk a . Warszawa 2000,
s. 35.
21
22
Zamach na Kaligulę...
169
stu roli senatu23. Orientowali się zaś doskonale, że zamordowanie
cesarza dałoby członkom senatu szansę przywrócenia republiki.
Potrzebowali więc człowieka, który po śmierci Kaliguli natychmiast przejąłby władzę. Idealnym kandydatem okazał się Klaudiusz, czyli chory i niedoceniany brat Germanika. Dzięki swej
niepozorności i niepełnosprawności, przez nikogo, zwłaszcza
przez senat, nie był brany pod uwagę jako ewentualny sukcesor.
W starszej historiografii za pomysłodawców zamachu na Kaligulę uznawano, zgodnie z relacją Swetoniusza, Kasjusza Chereę
i Korneliusza Sabinusa. Obecnie historycy skłaniają się ku temu, iż
byli oni jedynie narzędziami w rękach rzeczywistych twórców zmowy przeciwko władcy. Według nich dowodem na to jest choćby
fakt, że po wstąpieniu na tron Klaudiusza, Kasjusz Cherea i Korneliusz Sabinus byli oskarżeni i skazani za zamordowanie poprzedniego cesarza. Zapewne więc zostali wykorzystani do uspokojenia
niezadowolonego tłumu przez inicjatorów i organizatorów spisku.
Kasjusz Cherea był oficerem niejednokrotnie obrażanym przez
Kaligulę, który nazywał go „babą” i „niedołęgą”24. Powody do zamordowania cesarza miał też Korneliusz Sabinus.
Swetoniusz opowiadał o problemach żołądkowych cesarza,
które spowodowały, iż nie poszedł na obiad25. Natomiast Józef
Flawiusz pisał, iż cesarz pragnął dłużej przypatrywać się widowiskom, dlatego postanowił później udać się na posiłek26 . Właśnie
wtedy zgodnie z planami zamachowców miał zostać zabity. Ponieważ pokrzyżowało to ich plany, bardzo się niepokoili; jeden z uczestniczących w spisku senatorów postanowił, że zamorduje cesarza
w teatrze, nie czekając na to, aż opuści gmach. Jednak w końcu
P. M adejsk i: Rola wyzwoleńców cesarskich w zamachach stanu od Oktawiana
Augusta do Hadriana. W: Zamach stanu w dawnych społecznościach. Red. A. Sołt y­
si a k . Warszawa 2004, s. 121–131.
24
Suet., Cal. 56.
25
Ibidem, 58.
26
Ios. Flav., Ant. Jud. XIX, 95–99.
23
170
Magdalena Wilczewska
Kaligula uległ namowom „przyjaciół” i udał się do swych komnat.
Zastanawiające jest to, iż nie był otoczony ochroną, zwłaszcza że
podejrzewano, iż planowany jest na niego zamach. Prawdopodobnie uczestnicy zamachu mieli w otoczeniu cesarza swoich ludzi.
Ostatecznie Kaligula został zasztyletowany 24 stycznia 41 roku
po wyjściu z teatru. Swetoniusz opisuje to następująco: „Jedni
twierdzą [...], że Cherea z tyłu w kark ugodził go śmiertelnie mieczem, wołając bij, następnie Korneliusz Sabinus, drugi ze spiskowców, trybun z drugiej strony przebił mu pierś. Inni znowu podają,
że najpierw wtajemniczeni centurionowie usunęli tłum, potem Sabinus zwyczajem wojskowym przystąpił do cesarza po hasło, a gdy
Gajus odpowiedział Jowisz, w tej chwili Cherea zakrzyknął: ››niech
się dzieje pomsta!‹‹ i rozplatał mu szczękę, gdy Kaligula próbował
spojrzeć wstecz”27.
Po uśmierceniu władcy zabójcy udali się do komnat jego żony
Cezonii i ich córki, aby je zamordować28 . Usunięcie członków rodziny Kaliguli było gwarancją zakończenia rządów tak zwanych
synów Cezara29. Jednakże przy życiu pozostał jeszcze Klaudiusz,
który rzekomo miał zostać znaleziony za kotarą przez jednego
z pretorianów, a następnie ogłoszony wbrew swej woli cesarzem.
Zarówno R. Holland, jak i P. Madejski skłaniają się ku temu, iż
Klaudiusz był wtajemniczony w planowanie zamachu i w to, że
zostanie wyniesiony na tron. Spisek na życie Kaliguli został gruntownie przygotowywany. Nie było miejsca na błąd. Twórcy planu
to przedstawiciele dwóch z reguły zwalczających się obozów politycznych (tj. senatorowie i pretorianie), które działały zgodnie jedynie do śmierci Kaliguli. Później ich drogi się rozeszły. Okazało
się, że ustrój stworzony przez Oktawiana Augusta mimo przeżywanych kryzysów i starań senatu był nie do obalenia.
Suet., Cal. 58.
L. Piot row icz: Dzieje rz ymskie. W: Wielka historia powszechna. T. 3. Red.
J. D ąbrowsk i. Warszawa 1934, s. 594.
29
Tak określano następców Cezara.
27
28
Zamach na Kaligulę...
171
Kaligula wstępując na tron miał zaledwie 24 lata. Był człowiekiem młodym, niedoświadczonym i skrzywdzonym przez Tyberiusza, który zlecił zamordowanie jego bliskich. Przebywając na
dworze swego wuja na Capri, był obserwowany i sprawdzany. Wielu badaczy słusznie stwierdza, że spędzony tam czas wpłynął negatywnie na jego psychikę30. Podejrzewano też, że mógł mieć
schi­zofrenię lub nerwicę natręctw. Trudno jednak zdiagnozować
jego dolegliwości, gdyż brak odpowiednio dokładnych informacji
w źródłach. Można powiedzieć, że Kaligula był skazany na klęskę,
albowiem jego brak doświadczenia i cechy charakteru nie pozwoliły mu sprostać problemom dziedzictwa Augusta. W pamięci elit
pozostał tyranem, którego słusznie należało zgładzić31 .
Magdalena Wilczewska
Assassination attempt on Caligula as an effect of conflicts
between the Emperor and the elites
(Summary)
The author’s subject of interest is the attempt on the life of the
Emperor Caligula, which took place on 24th of January 41 A.D. She
explains its origin and at the same time analyses the relations between the Emperor and the Roman elites from the very beginning
of his reign. She also focuses on the characteristics of exercising
power by Caligula, aiming at introducing the conflict which was
emerging between him and the representatives of the higher social
classes.
This is also the goal of the presentation of the separate stages
of Caligula’s rule, his main undertakings and the tendencies dominating in them. However, the matter described with particular attention are the most controversial actions, which stirred up the
30
31
A. K rawczu k : Poczet cesarz y..., s. 45.
Zos., Nea. Hist. I, 9.
172
Magdalena Wilczewska
emotions the most. These are the activities that contributed to the
birth of the opposition, afterwards to its activating and finally to
arriving at the decision that it is essential to eliminate the hated
ruler. This led to the organization of the assassination attempt in
which Caligula lost his power and life.
Sabina Uliarczyk
Sol Invictus w polityce cesarza Aureliana (270–275)1
Uwagi wstępne
Panowanie cesarza Aureliana przypadło na trudny czas kryzysu
III wieku. Imperium Romanum wobec narastających problemów
natury wewnętrznej i zewnętrznej nierzadko pozostawało bezsilne
i, co ważniejsze, zdecydowanie utraciło swoją dawną siłę. Postawione w stan permanentnego zagrożenia ze strony napierających
barbarzyńców, skupiło niemalże cały swój wysiłek, by odeprzeć
wroga. Rozproszone bowiem dotąd plemiona germańskie zaczęły
koncentrować się w wielkie związki plemiennie, co niosło z sobą
realne zagrożenie dla stabilności państwa rzymskiego. W tej sytuacji dotychczasowa polityka Rzymu, polegająca na wygrywaniu antagonizmów między poszczególnymi plemionami, nie miała już
racji bytu2 . Ponadto w obliczu ciągłego zagrożenia granic to armia
wyrosła na głównego decydenta w państwie, spychając senat w polityczny niebyt. Również władza cesarska uzależniona od żołnierskiego kaprysu straciła swój dawny autorytet i prestiż. Cesarz,
po­zostając nierzadko jedynie marionetką w rękach armii, nie miał
już realnej siły politycznej3. Wyliczono, że w latach 235–284 panowało aż 65 władców, z czego tylko 26 legalnie. Uzurpacje wojskowe stanowiły bezsprzecznie reakcję obronną armii strzegącej
Artykuł ten stanowi fragment pracy magisterskiej. Ze względu na limit
objętości został on przeredagowany i uszczuplony o szczegółową analizę działalności wszystkich mennic za czasów Aureliana. Artykuł zawiera ostateczne
wyniki badań autorki.
2
J. Wolsk i: Problem wojen dwufrontowych w upadku Cesarstwa Rz ymskiego.
W: Historia i współczesność. T. 3: Problemy schyłku świata antycznego. Red. A. Ku­
n isz. Katowice 1978, s. 18.
3
G. A l földy : Historia społeczna staroż ytnego Rz ymu. Przeł. A. Gier l i ńsk a .
Poznań 1998, s. 226.
1
174
Sabina uliarczyk
granic, której władza centralna nie zdołała zapewnić bezpieczeństwa, szczególnie w sytuacji wojen na kilku frontach4. Cesarstwo
Rzymskie w III wieku osłabione ponadto kryzysem gospodarczym,
zmagające się z inflację i zdewaluowaną monetą, zdecydowanie
utraciło także zaufanie społeczeństwa5. Ludność nie iden­tyfi­kowała
się już z państwem i zdecydowanie chętniej niż w latach poprzednich sięgała między innymi do obcych religii o silnym zabarwieniu
mistycznym i orientalnym6. Należy dodać, że choć kryzys nie przebiegał jednolicie we wszystkich prowincjach, Cesarstwo zmuszone
jednak zostało do uporania się z wieloma jego przejawami niemalże jednocześnie7.
Panowanie cesarza Aureliana (270–275)
Na tym tle panowanie Aureliana zdecydowanie się wyróżniało.
W zawierusze kryzysu III wieku udało mu się nie tylko wewnętrznie skonsolidować państwo, ale także wykształcić ciekawą i nader
innowacyjną propagandę polityczną. Wobec powszechnego upadku autorytetu władzy cesarskiej, w sytuacji, gdy tron raz za razem
obsadzała armia, szczególnie potrzebny był władca charyzmatyczny. Cesarz musiał nie tylko swoimi czynami, ale i ideologią konsekwentnie wykazywać, że jest kimś lepszym i ważniejszym niż ogół
społeczeństwa8 . Całościowe prześledzenie działalności propagandowej Aureliana możliwe jest przede wszystkim na podstawie źródeł
T. Kot u l a : Kryz ys III wieku. W: Staroż ytny Rz ym we współczesnych badaniach. Państwo – społeczeństwo – gospodarka. Liber In memoriam L. Piotrowicz. Red.
J. Wolsk i , T. Kot u l a , A. Ku n isz. Kraków 1994, s. 123.
5
Ibidem, s. 136–137; A. Ku n isz: Gospodarka pieniężna a gospodarka naturalna
w epoce Późnego Cesarstwa Rz ymskiego. W: Historia i współczesność. T. 3. Problemy
schyłku..., s. 73–74.
6
S. M rozek : Kryz ys sytemu wartości w trzecim wieku cesarstwa rz ymskiego.
„Antiquitas” 1995, t. 21. Red. T. Kot u l a , s. 84–85.
7
G. A l földy : Historia społeczna..., s. 210.
8
Ibidem.
4
Sol Invictus...
175
numizmatycznych. Monety bowiem stały się głównym noś­nikiem
wszystkich lansowanych przez cesarza idei. Docierając do najbardziej odległych zakątków Imperium i, co ważniejsze, do wszystkich
grup społecznych, doskonale sprawdzały się w roli środka przekazu9. Dzięki zachowaniu się poszczególnych egzemplarzy danych
emisji monetarnych10 możliwe jest prześledzenie tej działalności
cesarza, o której milczą antyczni dziejopisarze. Źródła narracyjne11 ,
nieudzielające satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o politykę
religijną cesarza, muszą zatem uzyskać status źródeł pomocniczych
i uzupełniających.
Swoje panowanie Aurelian rozpoczął od wojen z Wandalami,
Jutungami i Gotami12 . Ustalono, iż miały one miejsce między jesienią roku 270 (wstąpienie Aureliana na tron) a wiosną 272 (wojna
z Zenobią)13. W tym czasie musiał także zgładzić rodzącą się
w Rzymie opozycję senatorską14 oraz uporać się z buntem mincerzy w stołecznej mennicy15. Konflikt z Zenobią, spowodowany wciąż
rosnącą samodzielnością Palmyry, był żywo komentowany przez antycznych autorów. Zarówno w dziele Zosimosa, jak i w Scriptores Historiae Augustae znajduje się szczegółowa relacja z owej kampanii.
Wyprawa rozpoczęła się najpewniej wiosną 272 roku, wtedy to boW. K acza now icz: Aspekty ideologiczne w rz ymskim mennictwie lat 235–284
n. e. Katowice 1990, s. 10.
10
R. G öbl : Die Münz prägung des Kaisers Aurelianus (270–275). Wien 1993.
Dalej: MIR, 47.
11
Źródła narracyjne to m.in.: Historycy Cesarstwa Rz ymskiego. Żywoty cesarz y od
Hadriana do Numeriana. Przeł. H. Szelest . Warszawa 1966. Dalej stosowane
także: Scriptores Historiae Augustae lub SHA oraz skrót: Aur.; Zosi mos: Nowa
Historia. Przeł. H. C ichock a . Warszawa 1993; dalej: Zos.; Aurelii Victoris: Liber
de Caesaribus. Ed. F. Pich l mayer. Lipsiae 1911; dalej: Aur. Vict.; Eutropius:
Breviarium ab urbe condita. Ed. F. Rueh l . Lipsiae 1909; dalej: Eutrop.
12
Aur. 22; Zos. 50, 2.
13
R. Susk i: Konsolidacja Cesarstwa Rz ymskiego za panowania Aureliana 270–275.
Kraków 2008, s. 41.
14
Aur. 21; Zos. 49, 2.
15
Aur. Vict. 35, 6; Aur., 38.
9
176
Sabina uliarczyk
wiem wojska Aureliana weszły do Bitynii, stamtąd zaś, w forsownych marszach (ok. 30 km dziennie) pomaszerowały do Palmyry16 .
W ostatecznym rachunku wojna zakończyła się pokonaniem uzurpatorki i zburzeniem niepokornego miasta. Kolejnym sukcesem
polityki Aureliana była likwidacja w 274 roku, istniejącego już od
czasów Galliena, tak zwanego Imperium Galliarum. Ten samodzielny twór, usytuowany na terenie zachodnich prowincji, przetrwał aż czternaście lat, co tym dobitniej świadczy o powadze
kryzysu państwa17. Po zakończeniu kampanii wojennych Aurelian
powrócił do Rzymu, tam też odbył wspaniały tryumf18 . Cesarz
również w zakresie polityki wewnętrznej mógł poszczycić się sukcesami. Przede wszystkim opanował kryzys finansowy, wprowadzając antoniniany o ustabilizowanej zawartości srebra. W czasie
swego panowania odnowił zaniedbywany wówczas zwyczaj publicznych rozdawnictw między innymi chleba i mięsa19. Rzym natomiast został otoczony nowymi murami20. Aurelian nie doczekał
już jednak planowanej wyprawy przeciw Persji, został bowiem
zgładzony przez żołnierzy21 .
Sol Invictus w polityce Aureliana
W pierwszych latach rządów Aureliana Sol nie odgrywał dużej
roli w jego propagandzie. Na monetach emitowanych w tym czasie
pojawiali się tradycyjni bogowie rzymscy z Jowiszem i Marsem na
czele, uznawani w ten sposób za boskich patronów nowego cesarza. Ponadto na monetarnych rewersach często gościły personifikacje ważnych dla Rzymian cnót. Najczęściej pojawiały się
16
17
18
19
20
21
T. Kot u l a : Aurelian i Zenobia. Wrocław 2006, s. 101.
Ibidem, s. 117–119.
Aur. 33.
T. Kot u l a : Aurelian..., s. 139–140.
Aur. 21.
Ibidem, 35–37.
Sol Invictus...
177
CON­COR­DIA, VICTORIA, VIRTUS, PAX, PIETAS, FORTVNA. Często występowały także typy FIDES, APOLLO, AETERNA, CONSECRATIO22 . Monety Aureliana w tym czasie
od­wo­­ły­wały się również do miejsca jego urodzenia – Illiricum (PANONIAE, GENIVS ILLVR), a także do jego zwycięstw –VICTORIA GOTHICA, VICTORIA GERM23. Sytuacja uległa zmianie
w 272 roku, choć nie można jeszcze mówić o rewolucji. Wówczas to
w emisjach mennic pojawiły się pierwsze monety sygnowane napisami RESTITVT ORIENTIS, RESTITVT ORBIS oraz SOLI INVICTO i ORIENS AVG24. Ikonografia na rewersach owych typów
w dużej mierze odwoływała się do słonecznego boga. Pojawiał się
on w różnych ujęciach, przy czym najbardziej wymowne pozostają
typy, w których Sol przekazuje Aurelianowi atrybuty władzy, czyli
glob bądź wieniec25. Wówczas popularność owych monet związana była zapewne z rozpoczynającą się generalną rozprawą
z Zenobią. W swej propagandowej wymowie miały zapewne dowodzić determinacji, z jaką cesarz wyruszał do Palmyry.
W 273 roku Sol zdobył dominującą rolę w mennictwie rzymskim. Odtąd bowiem i w zasadzie aż do śmierci cesarza (wiosna
275 r.), wszystkie mennice biły monety26 z wizerunkiem boga solarnego. Pojawił się on więc w różnych ujęciach ikonograficznych
i z różnorodnymi podpisami, co zdecydowanie potwierdza jego
dużą rolę w ideologii cesarza. Żaden inny bóg wówczas nie zdobył
bowiem tak silnej pozycji. Aurelian poprzez lansowanie w swoim
mennictwie Sola pragnął wzmocnić, nadszarpnięty przez kryzys
III wieku, autorytet władcy, przede wszystkim zaś swój własny.
Odwołania do słonecznego bóstwa, o zdecydowanie propagandowym charakterze, miały stworzyć nowy ideał władzy, dotąd w hi22
23
24
25
26
MIR, 47.
Ibidem.
Ibidem.
Ikonografia monet z MIR, 47, tafel 158–163.
MIR, 47.
178
Sabina uliarczyk
storii Rzymu nieznany. Idea boskiej inwestytury miała wynieść
cesarza ponad ogół społeczeństwa. Przewodnią rolę, w koncepcji
Aureliana, mieli zyskać jednocześnie cesarz i bóg Sol, co z kolei
pomóc miało w konsolidacji państwa i społeczeństwa rzymskiego27.
Wyobrażenia boga Słońca były już popularne w czasie panowania poprzedników Aureliana, szczególnie Galliena. Cesarz ten,
w dobie najgłębszego politycznego kryzysu, szukał u Sola boskiej
protekcji dla swej władzy28 . Dopiero jednak Aurelian nadał właściwy sens owej protekcji, rozszerzając także rolę, jaką Sol miał odegrać w państwie. Niestety bez odpowiedzi musi pozostać pytanie,
kiedy Aurelian zdecydował, że to właśnie Sol będzie jego opiekunem, protektorem i najważniejszym bogiem w panteonie rzymskim. W historiografii antycznej, szczególnie w Scriptores Historiae
Augustae, próbuje się na różne sposoby tłumaczyć szczególną atencję cesarza dla Sola. Cesarski biograf wywodził przywiązanie Aureliana do Sola już od jego matki, która rzekomo miała być kapłanką
w świątyni tegoż boga29. Informacja ta okazuje się jednak mało
wiarygodna, szczególnie w kontekście dalszego wywodu dziejopisa, w którym kilkakrotnie podkreślał niskie pochodzenie cesarza
i ubóstwo jego rodziców30. Trudno zatem uwierzyć, by kobieta
z nizin społecznych mogła dostąpić takiego zaszczytu. Niewiarygodnie także brzmią dalsze informacje autora o jej zdolnościach
proroczych i znakach, które miałyby zapowiadać przyszłość jej syna31 . W Scriptores Historiae Augustae pojawiła się także wzmianka, że
Por.: W. K acza now icz: Motywy religijne w rz ymskim mennictwie drugiej połowy
III w. n. e. (do 284). W: „Acta Universitatis Nicolai Copernici” (dalej UNC) 1992,
Historia 27, z. 254; Idem: Aspekty ideologiczne...; A. K luczek : Polityka dynastyczna
w Cesarstwie Rz ymskim w latach 235–284. Katowice 2000.
28
A. K luczek : Polityka dynastyczna..., s. 103.
29
Aur. 4.
30
Ibidem, 3–4.
31
Ibidem, 4.
27
Sol Invictus...
179
w trakcie walk z Zenobią Aurelian miał uzyskać pomoc właśnie od
słonecznego boga32 . Inne przekazy źródłowe jednak tego nie potwierdzają, a ponadto budowanie tez na podstawie podobnego typu informacji wydaje się mało poważne. Możliwe, że Aurelian po
prostu wzorował się na wschodnim ideale władzy, gdzie rządzący
był jednostką ubóstwioną i wyniesioną ponad zwykłych obywateli.
W ten trend świetnie wpisywałby się właśnie bóg Sol, o wschodniej
proweniencji33. Jak dotąd ta teoria wydaje się najbardziej prawdopodobna, choć i ona musi pozostać tylko hipotezą.
Moment, w którym Sol, dzięki emisjom monetarnym, zdobył
pozycję dominującą, jest łatwo uchwytny. Wyznaczyć go należy na
273 rok, mimo iż w poszczególnych mennicach już w 272 roku
pojawiły się pojedyncze monety z wizerunkiem tego boga. Dopiero jednak od 273 roku uzyskał on rolę przewodnią, spychając na
dalszy plan wizerunki tradycyjnych rzymskich bogów oraz personifikacje cnót. Tak gwałtowna zmiana programu politycznego przedstawianego na monetach może zostać nazwana, bez ryzyka
po­sądzenia o przesadę, mianem rewolucji religijnej. Nie wiadomo
niestety, dlaczego dokonała się ona akurat w 273 roku. Popularność Sola utrzymywała się natomiast stale na wysokim poziomie
przez cały 274 rok, w ostatnim roku panowania cesarza jednak
spadła, lecz przyczyny tego obecnie nie są możliwe do sprawdzenia34. Między innymi ten stan rzeczy wykorzystują jako argument
przeciwnicy tezy o lansowaniu przez Aureliana nowej religii państwowej, dzięki której miałby się zwiększyć autorytet cesarza i władzy w ogóle35. W tym miejscu zasadne jest, by swoim głosem
włączyć się w tę dyskusję, skłaniając się ku reformie religijnej,
Ibidem, 25.
T. Kot u l a : Kryz ys III wieku a kult cesarski. „Anitquitas” 1995, nr 21, s. 153.
34
R. Susk i: Konsolidacja Cesarstwa Rz ymskiego..., s. 236.
35
Por. m.in. ibidem, s. 252–257, 281–282; W. K acza now icz: Motywy religijne..., s. 121; A. K luczek : Polityka dynastyczna..., s. 104; T. Kot u l a : Kryz ys III
wieku a kult..., s. 153. W tej dyskusji głos R. Suskiego przeciw reformie religijnej
Aureliana jest zdecydowanie odosobniony.
32
33
180
Sabina uliarczyk
uznając jednocześnie z całą mocą, że lansowany przez Aureliana
program religijny, wypełniany z taką skrupulatnością przez mennice państwowe, nie mógł być jedynie kaprysem cesarza. Nie wydaje
się ponadto, aby ta popularność Sola spowodowana była li tylko
wojną przeciw Palmyrze, a w dalszej perspektywie spodziewanym
konfliktem z Persją36 . Już samo bogactwo ujęć ikonograficznych
z wizerunkiem słonecznego boga powinno stać się niezbitym dowodem na to, iż Aurelian uczynił go najwyższym bogiem w rzymskim panteonie, pragnąc dzięki temu uzyskać korzyści natury
politycznej.
Wyobrażenia boga Sol na Aurlianowych monetach, podobnie
zresztą jak i napisy na legendach, były bardzo różnorodne. Wizerunek Sola gościł na monetach typu RESTITVT ORBIS, RESTITVTOR ORIENTIS, SOLI INVICTO, ORIENS AVG,
PROVIDEN DEOR, ponadto występował także na niektórych
monetach opatrzonych napisami CONCORDIA AVG, CONSERVAT AVG, MARS INVICTVS oraz VIRTVS AVG37. Te ostatnie
jednak nie były zbyt powszechne, zatem analizie poddane zostaną
jedynie typy szczególnie popularne. Napisy na legendach podlegały ciągłym zmianom, w związku z czym typ RESTITVT ORBIS
był zapisany także jako RESTITVTORI ORBIS bądź RESTI­TV­
TOR ORBIS. Podobnie kwestia ta przedstawia się w typie RESTITVTOR ORIENTIS, wariantów było także kilka: RESTITVT
ORIENTIS, RESTITVT ORIENT lub RESTITV ORIENTIS.
Pojawiał się ponadto zapis RESTITVT ORGIENTIS. Z kolei monety opatrzone napisem SOLI INVICTO, ORIENS AVG oraz
PROVIDEN DEORVM miały stały zapis niepodlegający zmianom. Należy zaznaczyć, że w toku dalszego wywodu używany będzie zawsze tylko jeden wariant legendy, odnoszący się jednak do
wszystkich typów danej emisji monetarnej.
36
37
T. Kot u l a : Kryz ys III wieku a kult..., s. 155.
MIR, 47.
Sol Invictus...
181
Pod względem bogactwa ujęć ikonograficznych najbardziej różnorodny jest typ ORIENS AVG. Sol pojawił się aż w pięciu różnych wariantach rysunków, ponadto prawie każdy z owych pięciu
wariantów ma jeszcze kilka podtypów, różniących się niewielkimi
detalami38 . Problem zostanie jednak uproszczony, a interpretacje
wyobrażeń na monetach skupią się na głównych wariantach.
W pierwszej możliwości przedstawień Sol stoi z uniesioną lewą
dłonią, w drugiej zaś trzyma glob. W drugim wariancie pojawiło się
podobne wyobrażenie, jednak dodatkowo u stóp solarnego boga
leży postać kobieca, uznawana za personifikację Palmyry. Kolejny,
trzeci rodzaj był najbardziej popularny. Solarnemu bóstwu towarzyszą tu jeńcy. Natomiast typy czwarty i piąty ukazują scenę,
w której Sol wręcza cesarzowi glob. Monety SOLI INVICTO39
swe wyobrażenia ikonograficzne miał niemalże identyczne z tymi
z ORIENS AVG. Różnica zaś polega jedynie na tym, iż główne
warianty wyobrażeń nie zawierają aż tylu podtypów, co w ORIENS
AVG. Na monetach sygnowanych napisem RESTITVT ORBIS40
pojawiły się kolejne oryginalne ujęcia ikonograficzne. Na wszystkich monetach tego typu gościł Sol wraz z cesarzem. Różnica pomiędzy poszczególnymi wariantami polegała na nieco innym
ukazaniu obu postaci. Natomiast w typie RESTITVTOR ORIENTIS41 dominują rysunki ukazujące scenę, w której cesarz podnosi
leżąca postać kobiecą, utożsamianą z Palmyrą. Wymowne były także monety, na których Sol przekazuje cesarzowi wieniec. Podobne
wyobrażenie znajdowało się także na rewersach monet opatrzonych napisem PROVIDEN DEORVM42 . Z przedstawionego zestawienia jednoznacznie wynika, że bóg Słońca przedstawiany był
w sposób różnorodny, zazwyczaj w kilku wariantach ujęć ikono38
39
40
41
42
Ikonografia monet z MIR, 47, tafel 158–159.
Ibidem, tafel 163.
Ibidem, tafel 161.
Ibidem, tafel 162.
Ibidem, tafel 161.
182
Sabina uliarczyk
graficznych. Na monetach widzimy tego boga w pozycji statycznej,
bądź przeciwnie, dynamicznej. Pojawiał się w towarzystwie cesarza, ale także w otoczeniu jeńców. Często mennice wykorzystywały
wzór, w którym u jego stóp leży Palmyra. Ponadto Sol występował
z różnorodnymi atrybutami: z globem, wieńcem lub łukiem. Bez
wyjątku zaś w tak zwanej koronie promienistej. Po raz kolejny należy w tym miejscu zaakcentować, iż żaden inny bóg na monetach
Aureliana nie doczekał się tak obfitej i różnorodnej ikonografii43.
Emisje monetarne ukazują Sola jako ofiarodawcę władzy, cesarz
rządzi więc z jego woli, stając się jego godnym reprezentantem na
ziemi44. Aurelian dzięki Solowi kreował się ponadto na pacyfikatora Wschodu, bezwzględnie zwalczającego wrogów państwa. Propaganda miała zaś podkreślać jego udział w odnowie Imperium
Romanum45.
Nie tylko wyobrażenia na rewersach monet świadczą o doniosłej roli, jaką bóg Sol odegrał w polityce Aureliana, potwierdzają ją
bowiem także napisy na awersach. W monetach typu AVRELIANVS AVG CONS bitych przez mennicę w Rzymie w 274 roku pojawił się na awersie napis: SOL DOMINVS IMPERI ROMANI.
Świadczy on dobitnie, że cesarz uczynił Sola najwyższym bogiem
w rzymskim panteonie, uznając go tym samym za patrona całego
cesarstwa46 . „Nie należy jednak w żadnym wypadku sądzić, iż Aurelian wprowadził w Imperium monoteizm religijny. Nie podjęto
wówczas żadnych działań przeciw tradycyjnym, grecko-rzymskim
bóstwom, a i na monetach tego władcy figurują różni przedstawi-
W. K acza now icz: Aspekty ideologiczne..., s. 85.
A. K luczek : Studia nad propagandą polityczną w Cesarstwie Rz ymskim II–III w.
Toruń 2006, s. 107–108.
45
Eadem: VINDOQVE VICTORES. Wiz ja rz ymskiego władztwa nad światem
w mennictwie złotego wieku Antoninów i doby kryz ysu III wieku – studium porównawcze.
Katowice 2009, s. 265–266.
46
W. K acza now icz: Motywy religijne..., s. 121; A. K luczek : Polityka dynastyczna..., s. 104.
43
44
Sol Invictus...
183
ciele klasycznego panteonu”47. Przy czym wydaje się, że ta działalność Aureliana wpisywała się doskonale w ogólny trend epoki,
w której idee monoteistyczne zyskiwały dużą popularność48 . Być
może też dlatego nie odnotowano wówczas żadnych społecznych
sprzeciwów wobec przewodnictwa Sola w rzymskim panteonie.
Wymowny wydźwięk miały również awersy monet z Serdici. Tam
awersy antoninianów typu RESTITVTOR ORBIS otoczone zostały znamienna legendą: IMP DEO ET DOMINO AVRELIANO AVG oraz DEO ET DOMINO NATO AVRELIANO
AVG 49. Monety o takich awersach pojawiły się w 274 roku tylko
w tej jednej mennicy, mającej jednak szeroki zasięg. Społeczeństwo
tamtejsze bowiem, ze względu na ciągłe niebezpieczeństwo ze
strony barbarzyńców, było szczególnie podatne na wszelkiego rodzaju polityczne nowości50. Owe monety stanowić miały zapewne
swego rodzaju próbę służącą temu, by w dalszej kolejności zwiększyć emisję i wprowadzić je do szerszego obiegu. To jednak uniemożliwiła śmierć Aureliana. Awersy tychże monet świadczą
dobitnie o ideologii, jaką cesarz propagował i jaką starał się przeszczepić na rzymski grunt. Określenie DEO w legendzie sugeruje,
iż panowanie cesarza miało wymiar boski, usankcjonowany przez
boga Sol. Dodatkowo pojawia się słowo DOMINVS, wskazujące
na fakt, iż cesarz był osobą dominującą i najważniejszą w państwie.
Zatem już nie Primus Inter Pares, lecz Dominus. Ponadto owa boskość i dominacja władcy wynikały z jego urodzenia (NATO), miały
więc zdecydowanie ponadczasowy charakter51 . Z całą sta­nowczością
W. K acza now icz: Motywy religijne..., s. 121.
Por. S. M rozek : Kryz ys systemu..., s. 84; T. Kot u l a : Nurty monoteistyczne
w pogaństwie „wieku niepokoju” (III w. n. e.) a polemika chrześcijańska. W: „Acta
UNC” 1992, Historia 27, z. 254, s. 106.
49
MIR, 47, 260dd, 261dd, 261ee. Cyt. za: A. K luczek : Polityka dynastyczna...,
s. 110.
50
Ibidem, s. 111.
51
W. K acza now icz: Aspekty ideologiczne..., s. 86–87.
47
48
184
Sabina uliarczyk
należy podkreślić, iż Aurelianowa koncepcja władzy była całkowitym zaprzeczeniem funkcjonującej już prawie od trzystu lat idei
pryncypatu. Wobec pogłębiającego się wciąż upadku autorytetu
władzy i ciągłych przesileń politycznych owa idea okazywała się
zupełnie nietrafiona. W dobie III wieku państwo rzymskie potrzebowało władcy silnego, zdecydowanego i o dużej charyzmie52 . Dodajmy, że w sytuacji, w której władca wywodził się z kręgów
żołnierskich, nie mógł budować swojego autorytetu, opierając go
na wysokim pochodzeniu społecznym. Tym bardziej więc potrzebował pierwiastka, który odróżniał go od reszty społeczeństwa,
i w ten sposób uma­cniał jego władzę. Ponadto idea, w której władca i bóg byli jednością, zapewne miała także na celu konsolidację
państwa i społeczeństwa. Mieszkańcy Imperium mieli bowiem
w ten sposób otrzymać możliwość ponownego utożsamienia się
z władcą i państwem w ogóle. Przy czym nie ma podstaw, by sądzić, iż wyniesienie cesarza do rangi boskiej było równoznaczne
z jego deifikacją za życia. Nie wydaje się, by Aurelian w ogóle o to
zabiegał, a ponadto w źródłach brak jakichkolwiek wzmianek
o ewentualnych obrzędach ku jego czci53.
Aurelian nie mógł sobie pozwolić na otwartą polityczną rewolucję, gdyż wśród wyższych warstw społeczeństwa rzymskiego dominowały poglądy konserwatywne. Skupione w stołecznym
Rzymie, byłyby one więc zapewne przeciwnikami wszelkich zmian.
Między innymi do nich, jak również do wszystkich przedstawicieli
warstw wyższych w Imperium, kierowane było zatem mennictwo
złote z umiarkowanym programem. Na aureusach przeważały wizerunki tradycyjnych rzymskich bogów, w tym głównie Marasa.
Pojawiały się także często nawiązania do armii. Sol rzadko występował w mennictwie złotym, brak zatem, z oczywistych względów,
52
Idem: Źródła numizmatyczne do dziejów idei władz y charyzmatycznej w Cesarstwie
Rz ymskim doby kryz ysu III w. W: Przełomy w historii. XVI Powszechny Zjazd
Historyków Polskich. Red. K. K awa lec. T. 2, cz. 1. Wrocław 1999, s. 42.
53
A. K luczek : Polityka dynastyczna..., s. 111.
Sol Invictus...
185
odwołań do boskiej inwestytury władzy i nowych koncepcji religijnych54. W moim przekonaniu, świadczy to o tym, iż Aurelian,
wbrew temu, co sądzą przeciwnicy tej teorii, posiadał określony
program religijny, w którym Sol grał rolę nadrzędną. Gdyby w jego
opinii, przewodnictwo Sola oraz awersy DEO ET DOMINO NATO nie miały prowadzić do żadnych zmian w ustroju państwa, nie
byłoby potrzeby różnicowania idei na monetach kierowanych do
poszczególnych grup społecznych.
Nowy kult państwowy uzyskał także odpowiednią formę celebracji. Wszystkie cztery, wcześniej już cytowane, źródła pisane,
zgodnie informują o budowie świątyni Słońca w Rzymie55. Uroczyste jej poświęcenie odbyło się w 274 roku56 , a dzięki umieszczonym tam łupom z Palmyry57 miała się ona prezentować niezwykle
okazale. Warto podkreślić, iż budowa tejże świątyni musiała się
spotkać z żywym zainteresowaniem społeczeństwa i pozostać na
długo w jego pamięci jako ważne wydarzenie, skoro nawet w brewiarzach z IV wieku się o niej wspomina. Zarówno Aureliusz Wiktor, jak i Eutropiusz zgodnie umieszczają je w swych krótkich
relacjach z panowania Aureliana. Podnosi to jego rangę i pozwala
sytuować go wśród ważnych dla Rzymu wydarzeń politycznych.
Ponadto ustanowić miano kolegium kapłanów odpowiedzialnych
za kult Sola58 . Aurelian miał także do rzymskiego kalendarza wprowadzić, obchodzony co cztery lata, agon poświęcony Solowi59.
Zapoczątkowana przez Aureliana ideologia władzy znalazła
swoich kontynuatorów w następcach tego cesarza. Treści zbliżone
do lansowanych przez Aureliana pojawiły się w propagandzie zaR. Susk i: Konsolidacja Cesarstwa Rz ymskiego..., s. 243–244.
Aur. 25; 35; Zos. 61, 2; Aur. Vict. 35, 7; Eutrop. 15.
56
J. Ost rowsk i: Staroż ytny Rz ym. Polityka i sztuka. Warszawa 1999, s. 401.
Fragmenty świątyni istniały jeszcze w XVI w.
57
Zos. 61, 2.
58
Aur. 35.
59
R. Susk i: Konsolidacja Cesarstwa Rz ymskiego..., s. 272.
54
55
Sabina uliarczyk
186
równo Probusa, jak i Karusa. Znane są emisje monetarne z legendami na awersach w formie napisu: DEO ET DOMINO PROBO
AVG, jeśli chodzi o Probusa, oraz DEO ET DOMINO CARO
AVG, jeśli idzie o Karusa60. Władcy ci musieli zatem widzieć korzyści płynące z owych treści, skoro zdecydowali się je przeszczepić
do swojego mennictwa. Z kolei bóg Sol występował, wcale nie
rzadko, w mennictwie władców epoki dominatu. Razem z Jowiszem, Herkulesem i Marsem61 wspierał ich władzę całym swoim
autorytetem, osiągniętym dzięki staraniom cesarza Aureliana.
Uwagi końcowe
Sol Invictus, bóg o wschodniej proweniencji, w dziejach Cesarstwa Rzymskiego lat 270–275 odegrał znaczącą rolę. Wybrany
przez cesarza Aureliana, by swoim wizerunkiem wzmacniać autorytet jego władzy, stał się najwyższym bogiem w rzymskim panteonie. Zdecydowanie zdyskredytował tradycyjnych rzymskich
bogów, będących odtąd zaledwie pomocnikami w wyznaczonej mu
misji. W dobie kryzysu III wieku, kiedy cesarz pozostawał jedynie
marionetką w rękach kapryśnej armii, szczególnie potrzeba było
władcy charyzmatycznego. Aurelian jako cesarz wybrany już nie
z woli senatu, lecz armii, potrzebował pierwiastka, który mógłby
go wywyższyć ponad ogół społeczeństwa, a zarazem wzmocnić
i uświęcić jego władzę. Dzięki lansowaniu kultu boga Słońca Aurelian uzyskał boskiego protektora swej władzy. W jego propagandzie dominowała teza, jakoby rządził on z woli tegoż boga,
jednocześnie będąc pełnomocnikiem i wykonawcą jego woli na
ziemi. Aurelian jako pomazaniec boży, a ponadto DEO ET DOMINO NATO, stworzył podwaliny pod późniejsze wprowadzenie
dominatu. Można go więc z całą pewnością uznać za prekursora
nowej polityki i reformatora wyprzedzającego swoją epokę.
60
61
W. K acza now icz: Źródła numizmatyczne..., s. 44–45.
Na podstawie tabelki z: R. Susk i: Konsolidacja Cesarstwa Rz ymskiego..., s. 251.
Sol Invictus...
187
Sabina Uliarczyk
Sol Invictus in the Policy of Aurelian,
the Emperor (270–275)
(Summary)
The author of the article presents the aspects of Aurelian’s religious policy related to Sol Invictus, since he created a mostly innovative propaganda related to this policy during his reign. Sol, the
solar deity, who was created as the Emperor’s patron and guardian,
played the main part in the propaganda. The assumptions of this
propaganda were usually presented on monetary emissions, because money had the widest influence potential. It reached representatives of all social groups, and thus was an excellent medium of the
content emphasized in it. Aurelian’s propaganda activity’s aim was
first of all to consolidate the ruler’s authority. Sol was to help create a new ideal of power based on a strong position of the ruler,
who would definitely differ from the rest of the society. The imperial power sanctioned by deity was to prevent usurpations and constant changes on the throne and the idea of unity of the god most
high in the Roman pantheon and the Emperor was to facilitate the
re-consolidation of the state and the society. In spite of being determined, decisive and consistent, Aurelian’s activity did not prevent him from an already traditional death at the hands of his own
soldiers.
Marta Pierzchała
Cesarze rzymscy wobec kultu Mitry w IV wieku n.e.
Wiek IV był specyficznym stuleciem dla religii w państwie
rzymskim. Z jednej strony to czas wprowadzenia w życie bardzo
ważnego edyktu mediolańskiego cesarza Konstantyna, zwanego
Wielkim1 , a z drugiej – czas rozwoju reakcji pogańskiej Juliana
Apostaty. Antagonizmy chrześcijańsko-pogańskie i niewątpliwe
podupadanie rodzimej wiary Rzymian były głównymi problemami
cesarzy panujących w tymże wieku. Jednakże polityka religijna
władców rzymskich nie dotyczyła jedynie chrześcijaństwa i religii
rzymskiej. Wiązała się także z kultami wschodnimi i innymi wierzeniami funkcjonującymi wtedy w cesarstwie.
Jednym z nich był mitraizm, religia pochodzenia irańskiego,
której dotarcie do Rzymu datuje się na okres około 67 roku p.n.e.
Jak podał Plutarch2 , kult ten został sprowadzony do republiki
w czasie walk z piratami cylicyjskimi prowadzonych przez Pompejusza. Szczyt popularności Mitry, boga światłości i słońca uosabiającego męską siłę, przypadał na III wiek. Był on ulubionym
bóstwem żołnierzy i to za ich pośrednictwem mitraizm rozpowszechniał się wtedy wśród mieszkańców Imperium, zarówno arystokratów, jak i niewolników. W oddawaniu czci Mitrze mogli
uczestniczyć jedynie mężczyźni, gdyż kobiety uważano za niegodne tego. Mitra wymagał od swoich wyznawców przestrzegania su1
Edykt ten pod względem formalnoprawnym był listem okólnym lub mandatem. Autorem jego okazał się, nie jak pisano, cesarz Konstantyn Wielki, lecz
Licyniusz. Określenie „mediolański” wiąże się z sojuszem i rozmowami, które
były toczone przez obu władców. W rzeczywistości obaj cesarze wydali tylko
przepisy wykonawcze do wcześniejszego edyktu Galeriusza z 311 r., ma mocy
którego chrześcijaństwo miało być religią tolerowaną w Imperium Rzymskim
i prawnie uznawaną: A. K rawczu k : Rz ym. Kościół. Cesarze. Warszawa 2000,
s. 126; M. Jacz y nowsk a , M. Pawl a k : Staroż ytny Rz ym. Warszawa 2008,
s. 332.
2
Plut., Pomp. 24.
190
Marta Pierzchała
rowych zasad moralnych, jednocześnie ofiarowywał im życie
wieczne.
Była to wiara oparta na mistyce, w której czciciele Mitry tworzyli ściśle tajną grupę, a wszystkich jej członków obowiązywała tajemnica. Religia ta do dziś budzi kontrowersje, gdyż do końca nie
wiadomo, czym się charakteryzowała i jak wyglądały towarzyszące
jej praktyki kultowe. Nie zachowały się żadne pisma ani doktryny
tego kultu, trudno też określić personalnie jej wyznawców. Dlatego
teksty autorów starożytnych, które wykorzystałam, tylko w pośredni sposób odnoszą się do Mitry uosobionego ze Słońcem Niezwyciężonym.
W niniejszym referacie zamierzam się przyjrzeć przede wszystkim polityce dwóch władców względem kultu Mitry: w pierwszej
kolejności postawie Juliana Apostaty, władcy praktykującego synkretyczną wiarę rzymską, popierającego obce kulty, w tym prawdopodobnie mitraizm, w drugiej natomiast – poczynaniom cesarza
chrześcijańskiego Teodozjusza Wielkiego, za którego panowania
zostały udokumentowane opisy niszczenia miejsc kultowych Mitry
przez chrześcijan. Mimo że na IV wiek przypadało także panowanie innych władców, zarówno popierających mitraizm, jak i jego
największych przeciwników, zajmę się jedynie polityką Juliana
i Teodozjusza.
Omawiając to zagadnienie, posłużyłam się tekstami autorów
zarówno pogańskich, jak i chrześcijańskich. Charakteryzują się one
jednostronnym spojrzeniem na omawiane w niniejszym referacie
kwestie. Autorzy pogańscy w sposób negatywny ustosunkowani
byli do zmian przeprowadzanych przez Teodozjusza Wielkiego,
oburzali się z powodu zaniedbań religijnych, a także dewastacji
miejsc kultowych. Pisarze chrześcijańscy zaś ukazywali słuszność
zagłady pogaństwa i tryumf chrześcijaństwa.
Synkretyczny świat rzymski skonfrontowany z hermetyczną wizją chrześcijańską ukazał Libanios, filozof i zarazem przyjaciel Juliana Apostaty, który w swym dziele, czyli Mowie na cześć Juliana
wyeksponował apostazję cesarza i jego wiarę w politeizm. Po
Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania mitry...
191
śmierci Juliana, w szczególności za panowania Teodozjusza, był
największym obrońcą pogaństwa i nie krył swego zbulwersowania
spowodowanego dewastacją świątyń pogańskich. Nie bał się pisać
do cesarza i prosić go o łaskę dla pogan, czemu wyraz dał w mowie
Do cesarza Teodozjusza w obronie świątyń.
Następną relacją, z której czerpałam, były Dzieje rzymskie Ammianusa Marcellinusa, historyka ginącego świata, będącego naocznym świadkiem wydarzeń rozgrywających się w IV wieku. Oprócz
historii politycznej zawarł w swym dziele wiele informacji o przemianach społecznych i duchowych, dzięki czemu jego relacja jest
niezwykle ważna dla omawianych przeze mnie zagadnień, przede
wszystkim dla panowania Juliana, które opisywał szczegółowo
i z uwzględnieniem wprowadzanych przez niego zmian religijnych.
Kolejnym przekazem, z którego korzystałam, były Listy cesarza
Juliana Apostaty zawierające niewiele wiadomości o religijności cesarza. W efekcie dostarczają jedynie informacji o stosunku cesarza
do kultu Mitry, o czym można wnioskować na podstawie częstotliwości występowania imienia tego boga w tekście.
O niszczeniu i dewastowaniu świątyń mitraistycznych – zwanych mitreami, a także o odstępstwie Juliana Apostaty pisał prawnik Sokrates Scholastyk w Historii Kościoła, która obejmowała lata
305–439. Jest to dzieło istotne, gdyż autor starał się być obiektywny, a pisząc je, opierał się na relacjach naocznych świadków.
Zmiany w religii państwowej w IV wieku, a także panowanie
Juliana szczegółowo opisał Hermiasz Sozomen w swym dziele Historia Kościoła.
Rządy Apostaty jako tyranię w służbie demonów przedstawił
św. Grzegorz z Nazjanzu w swych dwóch mowach pt. Napiętnowanie cesarza Juliana. Są one szczególnie ważne, gdyż jako jedyny autor
dał on wyraz osobistemu zaangażowaniu Juliana w obrzędy mitraistyczne.
Autorzy monografii i opracowań omawiających życia Juliana
i Teodozjusza nie odnoszą się do stosunków tych władców do kultu Mitry lub czynią to marginalnie. Jedynie w książkach S. Olszańca
192
Marta Pierzchała
i J. Bideza można znaleźć informacje i spekulacje na temat domniemanego wyznawania przez Juliana mitraizmu. Natomiast stosunek
Teodozjusza do kultu Słońca Niezwyciężonego łączony jest z jego
stanowiskiem do wszystkich kultów pogańskich. O postawach cesarzy wobec kultu Mitry pisał w swojej książce F. Cumont, największy badacz mitraizmu.
Julian to cesarz budzący do dziś wiele kontrowersji związanych
z jego apostazją, czyli odejściem od Kościoła chrześcijańskiego
i powrotem na łono pogaństwa. Autorzy starożytni nie mieli wątpliwości co do tego, że Julian, wychowywany na dworze Konstantyna, przyjął chrzest i uczestniczył we wszystkich obrzędach
chrześcijańskich. Potem jednak, mając około dwudziestu jeden
lat3, spotkał w Nikomedii postacie, które według Libaniosa, „pełne
były nauk Platona [i] usłyszał od nich o bogach i demonach, którzy
naprawdę stworzyli i zachowują wszechświat, od nich dowiedział
się o istocie duszy, o jej pochodzeniu, przyszłych losach, poznał
prawo jej upadku i wzlotu”4. Jedną z owych postaci był właśnie
Libanios, u którego Julian chciał pobierać nauki, jednak ze względu
na zewnętrzną maskę chrześcijanina i zakaz nauczania przez pogańskich pedagogów ograniczony był jedynie do pism wielkiego
retora. W Efezie spotkał Maksimusa, będącego wyrazicielem neoplatonizmu i wyznawcą mitraizmu, i jemu Julian uległ5. Jednak, jak
już wspomniałam, Julian nie odrzucił chrześcijaństwa aż do śmierci Konstancjusza, swego poprzednika na tronie cesarskim, która
miała miejsce w 361 roku6 . Jeszcze przed jego zgonem, zapewniwszy sobie poparcie wojsk galijskich, Julian został obwołany cesaM. Si mon: Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa I–IV w. Przeł. E. B ą kowsk a .
Warszawa 1979, s. 233.
4
Lib., Orat. XVIII, (przeł. L. M a łu now iczów na).
5
Soc. Schol. III. 1.
6
Zmarł on w drodze do Mosukreny, 3 listopada. Przyczyną była gorączka,
początkowo lekka, ale zlekceważona przez medyków. Przed śmiercią w pełni
świadomości mianował Juliana swoim następcą: Amm., Res gest. XXI, 15.
3
Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania mitry...
193
rzem7. Dopiero jako jedyny niekwestionowany władca, pewny
swego ludu i wierności żołnierzy, zdecydował się na ostateczne zerwanie z chrześcijaństwem8 . O apostazji cesarza Libanios pisał tak:
„Odrzucił od siebie wszystkie głupstwa, w które poprzednio wierzył, żeby na to miejsce wprowadzić światło prawdy”9. Oczywiście,
mentor Juliana pod terminem „światło prawdy” rozumiał tradycyjną wiarę rzymską. Historycy do dziś zastanawiają się, jaki charakter
miała religia ustanowiona przez Apostatę. Dominuje pogląd, jakoby miała to być synkretyczna religia złożona z elementów filozofii
neoplatońskiej, kultów wschodnich, w tym mitraizmu, a także liturgii chrześcijańskiej10.
Jakie znaczenie w teologii Juliana zajmował Mitra? Czy był, tak
jak uważał J. Bidez, trzonem kształtowanej religii solarnej, czy też
jego imię należy uznać jedynie za synonim słońca, jak sądził
R. Turcan?11 Faktem było to, iż dla Juliana najwyższym bogiem był
Helios, w którego misteria cesarz został wtajemniczony i któremu
7
Wydarzenie to miało miejsce w 360 r. Patrz: Soz., V. 1; Amm., Res gest. XX,
9; Grzegorz z Nazjanzu pisał zaś, że Julian założył sobie diadem na głowę
w Galii. Autor ten potępiał go za to, uważając czyn ten za zuchwały i bezczelny (Greg., IV. 46). Sokrates Scholastyk jeszcze inaczej opisuje to wydarzenie.
Wojska obwołały Juliana cesarzem, jednak z braku cesarskiego diademu jeden
z żołnierzy ze straży przybocznej zdjął swój pleciony naszyjnik i założył go
Julianowi na głowę (Soc. Schol. III. 1).
8
Julian chciał pozyskać cały lud, dlatego obawiał się ogłosić swoje pogaństwo w trakcie ewentualnych walk z Konstancjuszem. Czynnie zatem uczestniczył we wszystkich obrzędach chrześcijańskich. Ammianus Marcellinus np.
opisał pobyt cesarza w Wiennie, gdzie udawał chrześcijanina i modlił się do
Boga chrześcijan, by pozyskać tłumy zwolenników, ale po ceremonii ze swoimi
towarzyszami zajmował się wróżeniem z wnętrzności zwierząt, lotu ptaków,
czyli posługami augurów (Amm., Res gest., XXI. 2). Jednak Sokrates Scholastyk
uważał, że jeszcze za życia Konstancjusza Julian odrzucił chrześcijaństwo
i otwierał pogańskie świątynie (Soc. Schol. III. 1).
9
Lib., Orat. XVIII.
10
T. Si n ko: Zarys historii literatury greckiej. T. 2. Warszawa 1959, s. 711.
11
J.D. A r t y mowsk i: Cesarze rz ymscy wobec kultu Mitry. „Euhemer” 1981,
R. 25, nr 2 (120), s. 34.
194
Marta Pierzchała
kazał wybudować świątynie w Antiochii12 . Zachowały się także pisma władcy, zawierające rozważania na temat Króla Heliosa (Oracja
IV Do Króla Heliosa i V Do Matki Bogów) występującego pod postacią trzech słońc: pierwszego, niewidzialnego boga panującego
w świecie intelektu; drugiego, także niedostrzegalnego Heliosa –
przez niektórych badaczy, jak na przykład J. Miziołka, utożsamionego z Mitrą, który miał być władcą bogów intelektu. Ostatnim,
trzecim, było astronomiczne widzialne słońce13. Oracja ta w formie pisanej powstała w Antiochii zimą 363 roku w związku z obchodami święta Sol Invictus, czyli Słońca Niezwyciężonego14.
Jednak w pismach Juliana imię „Mitra” pojawia się jedynie dwukrotnie15. Pierwszy raz w satyrze Cezarowie, powstałej w Konstantynopolu pod koniec roku 361, w której Hermes mówił do cesarza,
że dał mu możliwość poznania swojego ojca, Mitry, i napominał
Juliana, by ten przestrzegał jego przykazań. Miało mu to zapewnić
spokój w życiu doczesnym oraz życzliwość po śmierci16 . Drugi raz
cesarz przywoływał Mitrę we wspomnianej już oracji Do Króla Heliosa.
Czy władca był wtajemniczony w misteria Mitry – nie da się
jednak jednoznacznie stwierdzić. Pisma autorów starożytnych
również tego nie wyjaśniają. Jedynie w dziele Grzegorza z Nazjanzu występuje fragment mówiący o znajomości kultu Mitry przez
Juliana. Święty ten pisał bowiem tak: „[...] ty, który podziwiasz [...]
męczarnie w misteriach ku czci Mitry [...]”17. Słowa te ukazują nam
Lib., Orat. XVIII.
J. M i z iołek : Sol verus. Studia nad ikonografią Chrystusa w sztuce pierwszego tysiąclecia. Wrocław–Warszaw–Kraków 1991, s. 22.
14
S. Olsza n iec: Julian Apostata jako reformator religijny. Kraków 1999, s. 99.
15
Natomiast imię Heliosa w pismach Juliana występuje aż 125 razy:
K. Kokoszko: Teozofia cesarza Juliana Apostaty. W: „Acta Universitatis Lo­
dziensis” Folia Historica, z. 44. Łódź 1992, s. 39–51.
16
J.D. A r t y mowsk i: Cesarze rz ymscy..., s. 34.
17
Greg. IV. 70, (przeł. S. K a z i kowsk i ).
12
13
Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania mitry...
195
jednak, że cesarz wiedział, co to był za kult, ale nie dają nam odpowiedzi na pytania, czy Julian był jego wyznawcą i czy z owymi misteriami był obeznany. Libanios, Ammianus Marcellinus, a także
Sokrates Scholastyk i Hermiasz Sozomen nazywali głównego boga
cesarza – Heliosem. Nie ma jednak zachowanej ani jednej wzmianki źródłowej o tym, że cesarz za najważniejszego boga uznał Mitrę.
Problem wprowadzenia Juliana w kult Mitry pojawił się także
wśród współczesnych badaczy. W zasadzie historyków zajmujących się Julianem Apostatą i religią Słońca Niezwyciężonego można podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią ci, którzy uważają,
że Mitra dla pogańskiego cesarza był bogiem szczególnym, a nawet
miał być pewnego rodzaju konkurentem dla Boga chrześcijańskiego18 . Drugą grupę stanowią badacze negujący mitraizm Juliana.
Tezę o wyjątkowości Mitry w życiu Juliana promowała przede
wszystkim starsza historiografia z F. Cumontem, wielkim badaczem mitraizmu, na czele. Uważał on, iż kult, który Julian poznał
dzięki Maksimusowi, wywarł na nim duże wrażenie. Przyszły władca tworząc jedną monoteistyczną religię z Mitrą jako najważniejszym bóstwem, miał siebie postrzegać jako wypełniającego misję
powierzoną mu przez bogów19. Z polskich badaczy podobne poglądy reprezentują A. Krawczuk20 i J. Wolski21 , dla których Helios
był równoznaczny z Mitrą. Podobnego zdania był J. Bidez, który
dodatkowo stwierdził, że Libanios pisząc o wybudowanej w Antiochii świątyni i misteriach, w które Julian był wtajemniczony, wspominał o mitraizmie22 . Władca ten nawet miał uzyskać najwyższy
poziom w siedmiostopniowej hierarchii mitraistycznej, co oznaczałoby, że mógł wtajemniczać w nie także innych.
F. Cu mont : The Mysteries of Mithra. La Vergne 2008, s. 162.
Ibidem, s. 161.
20
A. K rawczu k : Rz ym. Kościół..., s. 507, 624.
21
J. Wolsk i: Wstęp. W: J. Olsza n iec: Julian Apostata..., s. XI.
22
J. Bidez: Kaiser Julian. Der Untergang der Heidmischen Welt. München 1956,
s. 90.
18
19
196
Marta Pierzchała
Odrzucenie domniemanego mitraizmu cesarza jako pierwszy
zaproponował R. Turcan, który za główny argument do tego uznał
przede wszystkim brak monet emitowanych ku czci Mitry, podczas
gdy takowe wybijano ku czci Izydy i Serapisa. R. Turcan zarzucał
swoim poprzednikom zbyt dosłowne traktowanie słowa „misteria”, które w IV wieku oznaczało przede wszystkim udział w składaniu ofiar, a nie świadectwo mitraizmu Juliana. Uważał także, że
inspiracją dla Apostaty był nie mitraizm, lecz neoplatoński prąd
filozoficzny. Badacz ten nie bał się także formułować kontrowersyjnych tez. Do jednej z nich należy niewątpliwie ta, zgodnie z którą Julian z premedytacją używał określenia „Mitra” tylko po to, by
urazić chrześcijan23.
Historykiem sceptycznym co do mitraizmu Juliana jest także
S. Olszaniec, który uważa, że gdyby cesarz naprawdę był wyznawcą
Mitry, to na pewno pozostawiłby jakiś ślad swego religijnego zaangażowania, choćby w postaci jakiejś mowy. Sądzi, że aluzje na ten
temat występujące w licznych pismach Juliana i jemu współczesnych nie są jednoznaczne. W rezultacie badacze mogą dziś jedynie
spekulować na temat mitraizmu Juliana24.
Musimy jednak pamiętać, iż religia Mitry polegała na mistyce
i tajemnicy, a wyznawcy tworzyli elitarny krąg, nie dopuszczając
innych do odprawianych obrządków. Julian niewątpliwie miał
styczność z mitraizmem i ze względu na synkretyczność religii pogańskiej oraz osobiste zaangażowanie władcy w liczne sekretne
modły można wywnioskować na podstawie tekstów już wcześniej
opisanych, że na pewno brał udział w misteriach Mitry. Wielką niewiadomą jest jednak to, jak ważny dla cesarza był ten bóg.
Odmienną postawę wobec mitraizmu przyjął Teodozjusz Wielki. Owego cesarza początkowo cechowało pozorne tolerowanie
pogaństwa, a także, ciche przyzwolenie na niszczenie go przez
chrześcijan. O stosunku tego władcy do religii przodków wyraził
23
24
S. Olsza n iec: Julian Apostata..., s. 102, 103.
Ibidem, s. 104, 105.
Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania mitry...
197
się Libanios słowami: „Ty przecież ani nie wydałeś nakazu o zamknięciu świątyń, ani nie wzbroniłeś nikomu dostępu do nich, ani
nie usunąłeś ze świątyń i ołtarzy ni ognia, ni kadzidła, ni ofiar
z innych wonności”25. Filozof ten obarczał więc za nieszczęścia
spadające na miejsca kultowe tradycyjnej religii przede wszystkim
osoby prywatne i mnichów chrześcijańskich, „którzy z kijami, kamieniami, z drągami żelaznymi, niektórzy nawet bez niczego, tylko
z gołymi rękoma i nogami” atakowali świątynie26 . Faktycznie Teodozjusz Wielki przez pierwsze dwa lata rządów nie podjął żadnych
kroków zmierzających do ograniczenia religii pogańskiej. Wynikałoby to w dużej mierze z przezorności tego cesarza i jego chęci
bycia akceptowanym przez całe społeczeństwo, zwłaszcza że poganie w dalszym ciągu stanowili znaczną część obywateli. Poganami byli zarówno wojskowi, jak i przedstawiciele elit społecznych.
Jednak już w 381 roku cesarz był pewien swej władzy i wydał zarządzenia zabraniające poganom składania ofiar dziennych i nocnych oraz ograniczające wieszczbiarstwo27. Za podobne praktyki
groziła konfiskata majątków. W 385 roku powtórzono ten zakaz
i zaostrzono kary. Odpowiedzialnym za wprowadzanie tego zarządzenia w życie był Cynegiusz, prefekt pretorium Wschodu, który
wyruszył w inspekcyjną podróż po podległych sobie krainach.
Głównym jej celem było niszczenie świątyń wszelkich kultów i religii pogańskich. Jednak oficjalnej zgody cesarza na dewastowanie
miejsc świętych pogan nie było28 .
Największy atak na wyznawców kultu Mitry miał miejsce w 391
roku. W wyniku usilnych starań i próśb biskupa Teofila cesarz zgodził się na wyburzenie pogańskich świątyń na terenie Aleksandrii.
Oprócz tego biskup chciał pohańbić święte miejsca pogaństwa.
Lib., Orat. XXX.
Ibidem.
27
L. M a łu now iczów na : Wstęp. W: L iba n ios: Wybór mów. Przeł. L. M a łu­
now i­c zów na . Wrocław 1953, s. XV.
28
W. Cera n: Teodoz jusz Wielki. Kraków 2003, s. 64–65.
25
26
198
Marta Pierzchała
Kazał oczyścić grotę Mitry, a następnie urządził publiczną wystawę obrazującą krwawe misteria ku jego czci. Wyśmiewanie i bezczeszczenie świątyń tego bóstwa przez wyznawców Chrystusa
wyzwoliło reakcję pogańską. Wyznawcy tradycyjnych kultów zaatakowali chrześcijan, których, jak podawał Sokrates Scholastyk,
zginęło o wiele więcej niż pogan29. Bez poparcia cesarza, który jako jedyny mógł ocalić tradycyjną religię, pogaństwo chyliło się ku
upadkowi. Chrześcijanie nie zważając na wielowiekową kulturę
i bezcenność zabytków i sztuki, niszczyli wszystko, co miało związek z pogaństwem. Jak relacjonował Libanios: „[...] gdy pierwsza
świątynia leży już w gruzach, biegną do drugiej, potem do trzeciej
i ciągnie się rząd trofeów zwycięstwa jeden za drugim – wbrew
prawu”30.
W rezultacie za Teodozjusza religia pogańska straciła swą dotychczasową dominującą pozycję. Mitraizm jako jeden z jej przejawów utracił miejsca kultu i wyznawców. Ciosem dla czcicieli Mitry
był edykt z 392 roku, w którym władca ten, oprócz karania grzywną i konfiskowania majątków za właściwy środek represji za składanie tradycyjnych ofiar uznał karę śmierci.
Julian i Teodozjusz reprezentowali przeciwstawne postawy wobec kultu Mitry. Julian miał do niego stosunek pozytywny, a nawet
przyjazny, Teodozjusz zaś zdecydowanie inny, gdyż był w konflikcie z wyznawcami kultów pogańskich. Jednak, jak już to zaznaczyłam, ze względu na specyfikę mitraizmu nie da się jednoznacznie
stwierdzić, że dla Juliana Mitra był głównym bogiem, a dla Teodozjusza przedmiotem odczuć negatywnych. Nie wiadomo, czy Teodozjusz odbierał kult Mitry w sposób subiektywny, jako zło, które
trzeba zniszczyć, czy miało to związek tylko i wyłącznie z polityką
zmierzającą do ujednolicenia państwa pod względem religijnym.
29
30
Soc. Schol. V. XVI.
Lib., Orat. XXX.
Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania mitry...
199
Marta Pierzchała
Roman emperors and the cult
of Mithras in the 4th century A.D.
(Summary)
The author’s aim is to present the attitude of Julian the Apostate and Theodosius I, both of whom ruled in the 4th century, to
Mithraism. Julian the Apostate was a ruler who believed in syncretic Roman religion and supported also other pagan cults. Officially
he did not begin to worship the gods of the Roman pantheon until
his predecessor, Constantius II, who was a Christian, died. After
having declared apostasy, Julian took part in mysteries in honour
of various gods, the most important of which was Helios, who is
often connected with Mithras by contemporary scholars. Still, it
cannot be determined whether this ruler was a worshipper of Mith­
ras, because in the writings of Julian the Apostate this deity is only
mentioned twice. It is, however, certain that he was positively
disposed towards this cult and had contact with it. Theodosius’s
attitude was rather different. This Christian ruler at first tolerated
pagan religions, including Mithraism; nevertheless, after having reinforced his power, he issued numerous anti-pagan acts, which
prohibited making sacrifices to the previous deities. The biggest
attack on Mithras’s believers took place during his rule. It can be
stated that at first this Emperor’s attitude towards Mithraism was
indifferent but later it became negative, which resulted both from
the religion he believed in and from the political relations in the
Roman empire at that time.
Janusz Mokrosz
Kalendarium działalności
Stowarzyszenia Humanistycznego:
Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy
oraz Sekcji Rybnickiej Studenckiego Koła Naukowego
Historyków Uniwersytetu Śląskiego
w roku akademickim 2009/2010
Wrzesień:
W ramach Roku Korfantowskiego zorganizowano spotkanie
poświęcone działalności Wojciecha Korfantego. W jego trakcie
Anna Wiecheć omówiła stosunek głównego bohatera spotkania
do ludności górnośląskiej, Michał Kompała przedstawił głoszone
przez niego koncepcje przynależności państwowej Górnego Śląska, a dr Michał Kopias zapoznał słuchaczy z poglądami społeczno-politycznymi Korfantego (szczegóły załącznik nr 1).
Październik:
Podczas październikowego spotkania z cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią” odbyła się promocja wydawnictwa Na polsko-skandynawskich ścieżkach historii, połączona z wykładem dr. Jacka
Kurka pt. Zamla i inni. Muzyka skandynawska między światem najmniejszym a wielkim światem (szczegóły załącznik nr 3).
W ramach V Rybnickich Spotkań Studenckiego Koła Naukowego Historyków Uniwersytetu Śląskiego (SKNH UŚ), w Muzeum w Rybniku odbyła się sesja naukowa pt.: „Mrowisko pra­co­­
witego ludu”. Praca – Kultura – Śląsk (szczegóły załącznik nr 2).
Grudzień:
Zorganizowano spotkanie z cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią”. W jego trakcie Agnieszka Wilczyńska wygłosiła referat pt.:
Echa śląskie w lwowskich „Rozmaitościach” 1817–1848, Janusz Mokrosz zaś zaprezentował III tom z serii Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy pt.: Po obu brzegach rzeki (szczegóły załącznik nr 3). Tom ten
zawiera materiały prezentowane w ramach cyklu „Pomiędzy prze-
202
Janusz Mokrosz
szłością a historią”, organizowanego w roku akademickim
2008/2009.
Odbył się panel dyskusyjny z cyklu „Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy”, podczas którego poruszono problem historii i teraźniejszości kolei w Polsce (szczegóły załącznik nr 4).
Styczeń:
W katowickiej Kawiarni AKANT odbyła się promocja III tomu
z serii Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy, pt.: Po obu brzegach rzeki.
Swój wykład na temat stereotypów polsko-niemieckich wygłosił
wówczas Michał Witkowski.
Styczniowe spotkanie z cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią” przygotowała Marta Poremba, w jego ramach przedstawiając
problem stereotypu górników w dowcipach śląskich (szczegóły załącznik nr 3).
Marzec:
Problem stereotypów górników w dowcipach śląskich przedstawiony został również na kolejnym spotkaniu zorganizowanym
w katowickiej Kawiarni AKANT.
Odbyło się spotkanie z cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią”. Jego główni prelegenci – dr Norbert Mika, Damian Halmer
oraz Tomasz Kiziak – omówili problem pograniczności ziemi
głubczyckiej w dobie średniowiecza i I połowy XX wieku (szczegóły załącznik nr 3).
Kwiecień:
W auli Ośrodka Dydaktycznego Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku zorganizowano sesję naukową pt. Przyjaźń, współpraca, rywalizacja, wrogość. Relacje, między politykami, ludami i państwami w czasach
antycznych (szczegóły załącznik nr 5).
Kalendarium działalności...
203
ZAŁĄCZNIKI
Załącznik nr 1
Program spotkania poświęconego działalności Wojciecha
Korfantego
Prelegenci:
Anna Wiecheć: Obrona ludności górnośląskiej w świadomości Wojciecha
Korfantego
Michał Kompała: Koncepcje przynależności państwowej Górnego Śląska w latach 1918–1922 w świadomości Wojciecha Korfantego
dr Michał Kopias: Wizja państwa i człowieka w myśli społeczno-politycznej Wojciecha Korfantego
Załącznik nr 2
Program V Rybnickiego Spotkania SKNH UŚ: „Mrowisko
pracowitego ludu”. Praca –Kultura –Śląsk
Prelegenci:
dr Krzysztof Maliszewski: Etos pracy jako zombie
dr Jacek Kurek: Poród w kuźni, czyli co ogień i ciemność dały Ślązakom
mgr Joanna Beszczyńska, mgr Ewa Marzec: Literacki obraz pracy
w utworze Antona Oskara Klaussmana – „Górny Śląsk przed laty” oraz
Hrabiny Valeski Bethusy-Huc „Opowieści górnośląskie”
mgr Marcin Jarząbek: Para i porządek – praca na śląskich kolejach
w 2 połowie XIX wieku
mgr Dawid Keller: Sprawy pracownicze w PKP w latach 1918–1939.
Wprowadzenie do tematyki
dr inż. arch. Henryk Mercik: Uporządkowana przestrzeń – uporządkowane życie. O znaczeniu osiedli patronackich w krajobrazie Górnego
Śląska
dr Elżbieta Bimler-Mackiewicz: O pracy w muzeach co nieco
204
Janusz Mokrosz
mgr Piotr Sput: Początkowy okres pruskiej prezencji militarnej na Śląsku. Armia jako pracodawca i pracobiorca oraz stymulator przemian ekonomicznych w prowincji
Sabina Uliarczyk: Praca, która hańbi... Rybnicki świat nierządu
w świet­le akt policyjnych województwa śląskiego (1922–1939)
mgr Bogusław Tracz: Współzawodnictwo pracy na obszarze górnośląskiej konurbacji przemysłowej w latach 1945–1956 jako przykład stalinizacji i adaptacji wzorców sowieckich
mgr Janusz Mokrosz: „Ku lepszemu życiu?” Próba porównania emigracji zarobkowej Górnoślązaków na przełomie stuleci (przełom XIX/XX
i XX/XXI wieku)
Załącznik nr 3
Spotkania z cyklu „Pomiędzy przeszłością a historią”
22 października 2009 r.: prelegenci: dr Jacek Kurek – Zamla
i inni. Muzyka skandynawska między światem najmniejszym a wielkim
światem, mgr Damian Halmer: Wędrując po zamarzniętym Bałtyku. Kilka refleksji na temat powstania książki
3 grudnia 2009 r.: wprowadzenie: dr Jacek Kurek; prelegenci:
mgr Agnieszka Wilczyńska – Echa śląskie w lwowskich „Rozmaitościach” 1817–1848, mgr Janusz Mokrosz – Górny Śląsk i jego obyczaje
na przełomie XIX i XX wieku. Kilka refleksji o III tomie z serii: Europa,
Śląsk, Świat Najmniejszy
21 stycznia 2010 r.: wprowadzenie: dr Zbigniew Kadłubek;
prelegenci: mgr Marta Poremba – Stereotyp górnika w dowcipach śląskich
18 marca 2010 r.: wprowadzenie: dr Norbert Mika; prelegenci:
mgr Damian Halmer – Henryk (Hynko) z Głubczyc – człowiek pracy,
mgr inż. Tomasz Kiziak – Wybory człowieka pogranicza – dr Feliks
Steuer jego życie, praca naukowa oraz twórczość literacka
Kalendarium działalności...
205
Załącznik nr 4
Panele dyskusyjne z cyklu „Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy”
13 grudnia 2009 r.: temat spotkania: Czy kolej to przeżytek?
O historii i teraźniejszości w Polsce; miejsce spotkania: Muzeum w Rybniku; prowadzenie: dr Bogdan Kloch.
Prelegenci:
mgr Dawid Keller: Przyczyny i okoliczności powstania kolei na Górnym Śląsku w XIX i na początku XX wieku
mgr Marcin Jarząbek: Kolej zmienia Górny Śląsk – przemiany społeczne wywołane pojawieniem się kolei w połowie XIX wieku
mgr Krzysztof Soida: Demontaż „Polskich Kolei Państwowych”
Załącznik nr 5
Program sesji: Przyjaźń, współpraca, rywalizacja, wrogość. Relacje,
między politykami, ludami i państwami w czasach antycznych
Prelegenci:
Alicja Rozy: Polityka Aleksandra Wielkiego wobec miast, władców
i ludów w Azji Mniejszej w czasie wyprawy na Persję
Szymon Szczyrbowski: Ateny a ich sojusznicy w ramach I Związku
Morskiego w latach 478–431 p.n.e.
Katarzyna Kurek: Od uwielbienia do nienawiści – Ateny a Alkibiades
mgr Marek Jankisz: Wschodnie ślady w cywilizacji greckiej (geometryczna kronika)
Marcin Paprotny: Kwestia zdobycia Rzymu przez Hannibala w trakcie
drugiej wojny punickiej
Grzegorz Bartusik: „Concordia discors” – o stosunkach między M. Li­
cyniuszem Krassusem a Gnejuszem Pompejuszem w latach 62–58 p.n.e.
dr Agnieszka Bartnik: „Curad-mir” jako przedmiot rywalizacji w mitach i legendach celtyckich
206
Janusz Mokrosz
mgr Ewa Kurek: Koiné Eirené i Pax Romana
Sylwia Czaja: Konflikty między Tyberiuszem a Agrypiną po śmierci
Germanika
mgr Artur Zychowicz: Armia rzymska a społeczności lokalne w Mezji w I w. n.e. (do wojen dackich)
Magdalena Wilczewska: Zamach na Kaligulę jako efekt konfliktów
między cesarzem a rzymskimi elitami
Marta Pierzchała: Polityka cesarzy rzymskich wobec wyznania Mitry
w IV w. n.e
Zakończenie
Czym dziś jest starożytny świat? Jak do nas przemawia? Dostrzec można, iż rynek towarów konsumpcyjnych nieśmiało przeczesuje tematy starożytne, i oto w jednej z reklam sieci telefonii
komórkowej pojawia się wątek „rzymski”, a idąc tropem dzieła
Mela Gibsona (Pasja) producenci starali się uwiarygodnić przekaz,
wprowadzając „łacińskie dialogi”. Kino i literatura nie szczędzą zarówno dobrych, jak i słabszych dzieł nawiązujących do antyku,
choć w kinie tych drugich jest chyba więcej.
Świat nauki jest dziś głównym strażnikiem starożytności. Nie
brak renomowanych uczelni chlubiących się świetnymi wynikami
badawczymi. Jest w tej plejadzie miejsce na Rybnik, odległy od
wielkich szlaków badawczych. Cóż... choć miasto antykiem nie
stoi, to właśnie tu mieliśmy okazję posłuchać, co w starożytnej trawie piszczy. Aż dwunastu referentów przedstawiło swoje dokonania. Z podziwem i uznaniem dostrzegłem, że aż osiem referatów to
prace młodych jeszcze studenckich adeptów nauki o starożytności.
Zakres tematyczny zawężony do ściśle określonego czasu nie odstraszył chętnych, a wręcz zobligował do badawczego wysiłku.
Tym samym znalazło się wielu, którzy podjęli wyzwanie.
Słuchając referentów, można było dostrzec, jak z niezwykłą łatwością poruszali się po zagadnieniach, które przeciętny pasjonat
starożytności – Greków czy Rzymian – zna tylko bardzo mgliście.
Wiele z wystąpień autentycznie wciągało. Ja sam, choć nie jestem
starożytnikiem, pod wpływem referatów przypominałem sobie
studenckie lata i, mimo że późną, to jednak także fascynację starożytnym światem. Ten krótki antyczny powrót i oderwanie od naszej jakże bardziej przyziemnej historii – niejednokrotnie pełnej
jątrzenia, pogardy i skrywanej nienawiści jednych wobec drugich
(prowadząc badania śląskoznawcze, odczuwam to na co dzień) –
był piękną chwilą wytchnienia. Dała mi ona sporo radości i autentycznego odprężenia. Jednak co piękne, szybko się kończy. Teraz
liczę na to, że tematyka starożytna konferencji współorganizowa-
208
Bogdan Kloch
nej przez samych studentów będzie, tu w Rybniku, miała swoją
kontynuację. Pozostaje oczekiwanie na publikację z tej konferencji,
aby móc raz jeszcze dotknąć dzieła młodego pokolenia naukowców, którym składam podziękowanie i wyrazy uznania.
dr Bogdan Kloch
Dyrektor Muzeum w Rybniku
Muzeum w Rybniku poleca publikacje wydane w ramach serii
„Zeszyty Rybnickie”:
1: Panic I., Iwanek W., Zamek rybnicki, Rybnik 1990
2: Libura I., Maksymilian Basista. Rybnicki księgarz i społecznik (1883–
1967), Rybnik 1991
3: Bimler-Mackiewicz E., Rybnik. Znaki samorządnych wspólnot, Rybnik
2006
4: Kloch B., Grabiec A., Kościół p.w. św. Antoniego w Rybniku, Rybnik
2006
5: 150 lat kolei w Rybniku, praca zbiorowa pod redakcją B. Klocha,
A. Grabiec i D. Kellera, Rybnik 2007
6: Z kart historii powiatu rybnickiego, praca zbiorowa pod redakcją
D. Kellera, Rybnik 2008
7: Kloch B., Keller D., Zarys dziejów Rybnika (do 1989 r.), Rybnik 2008
8: Rybnik i powiat rybnicki w okresie II wojny światowej, praca zbiorowa
pod redakcją B. Klocha i D. Kellera, Rybnik 2009
9: Historia gospodarcza Rybnika powiatu rybnickiego w XIX i XX wieku,
praca zbiorowa pod redakcją D. Kellera, Rybnik 2010
10: E. Kulik, Dzieje Zamysłowa, dzielnicy Rybnika, Rybnik 2011
11: B. Kloch, Zarys dziejów sądownictwa w południowej części Górnego
Śląska. Sądy w Rybniku, Jastrzębiu-Zdroju, Raciborzu, Wodzisławiu Śląskim i Żorach, Rybnik–Gliwice 2011
12: Studia z dziejów ziemi rybnicko-wodzisławskiej w latach 1945–1989,
praca zbiorowa pod red. A. Dziuroka i B. Klocha, Rybnik 2011
W przygotowaniu:
Żydzi na Górnym Śląsku w XIX i XX wieku, czerwiec 2012

Podobne dokumenty