Kurier nr 4 - Centrum Weterana

Komentarze

Transkrypt

Kurier nr 4 - Centrum Weterana
mag azy
n
o
uczes t
nikach
maj 2014
mis ji
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
na kurier weterana kurier wetera
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
na kurier weterana kurier wetera
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
kuurier
weetera- W
ana
kuurier
weeteraana
kuurier
r weetera-
prowadzone ustawą o weteranach działań poza granicami państwa
rozwiązania spotkały się z pozytywną oceną uczestników zagranicznych misji wojskowych. Po dwóch latach obowiązywania dokonaliśmy przekrojowej analizy stosowania ich w praktyce i zaproponowaliśmy
zmiany skutkujące usprawnieniem systemu pomocy weteranom i weteranom
poszkodowanym.
Przygotowaliśmy nowelizację uwzględniającą postulaty środowiska. Szczególną uwagę zwróciliśmy na poprawę systemu opieki zdrowotnej. Podzielamy
opinię właściwych stowarzyszeń, że powracający po ciężkiej służbie (pracy)
w zapalnych rejonach świata weterani z uszczerbkiem na zdrowiu często wymagają zaopatrzenia w nowoczesne wyroby medyczne oraz wsparcia ze strony
najbliższych członków rodziny w trudnym procesie adaptacji do normalnego
życia w społeczeństwie. W związku z tym zaproponowaliśmy uwzględnienie
w pakiecie świadczeń bezpłatnego udziału w turnusach readaptacyjno-kondycyjnych pełnoletniego najbliższego członka rodziny wraz z weteranem poszkodowanym. Dotyczy to także bezpłatnego udziału członka rodziny w dostępnych obecnie turnusach leczniczo-rehabilitacyjnych. Doświadczenia z dotychczasowego funkcjonowania systemu pomocy poszkodowanym potwierdzają
celowość przyjęcia takiego rozwiązania, co powinno przynieść pożądane efekty w procesie ich adaptacji oraz skrócić czas powrotu do dobrej kondycji psychofizycznej.
Rozszerzyliśmy również katalog misji zagranicznych, wpisujących się w definicję misji pokojowej lub stabilizacyjnej, dzięki czemu uczestnicy międzynarodowych komisji kontroli i nadzoru w Korei i Indochinach oraz biorący
udział w akcjach ratowniczych, poszukiwawczych i humanitarnych będą mogli się ubiegać o przyznanie statusu weterana lub weterana poszkodowanego.
Zgodnie z postulatami weteranów zaproponowaliśmy ograniczenie wysokości opłaty za pobyt w domu weterana do kwoty odpowiadającej 25% miesięcznego dochodu świadczeniobiorcy.
Mamy nadzieję, że rozwiązania te przyczynią się do lepszego zaspokajania
potrzeb weteranów i weteranów poszkodowanych.
n
W imieniu kierownictwa MON wszystkim
weteranom składam najwyższe wyrazy uznania
oraz życzę pomyślności w życiu osobistym.
Maciej Jankowski
Podsekretarz Stanu w MON
N A S Z e
P u B L I k A c J e
25 zł
„Air Show.
95 lat polskiego
lotnictwa
wojskowego”
Wydawnictwo albumowe
na temat historii i współczesności
polskiego lotnictwa wojskowego
oraz Międzynarodowych
Pokazów Lotniczych
Air Show w Radomiu.
Praca zbiorowa, „Air Show. 95 lat polskiego
lotnictwa wojskowego”, Warszawa 2013,
wydanie I, polsko-angielskie, format A4,
obwoluta twarda, stron 132
„Atak dronów”
20 zł
Bogato ilustrowana prezentacja konstrukcji,
systemów sterowania oraz zastosowania
bezzałogowych statków powietrznych
– dronów – w wybranych armiach,
ze szczególnym uwzględnieniem
Stanów Zjednoczonych i Polski.
Józef Maciej Brzezina, „Atak dronów”, Warszawa 2013,
wydanie I, format B6, stron 148
„Tajemnice Talibanu”
Jakimi motywami kierują się bojownicy
talibscy? Jakie są ich cele? Oto pytania,
na które starał się odpowiedzieć autor
książki o działalności talibów po 2001 roku.
Tomasz Pędzik, „Tajemnice Talibanu”,
Warszawa 2013, wydanie I, format B6, stron 84.
10 zł
Nasze wydawnictwa można zamówić e-mailem: [email protected], telefonicznie: (48) 22 68-40-400 lub (48) 22 68 45 365
Warunkiem wysyłki jest wpłacenie należnej kwoty na konto Wojskowego Instytutu Wydawniczego: 23 1130 1017 0020 1217 3820 0002
Spis treści
Ramię
w ramię..........................................6
Nowatorska
terapia.........................................54
Chcemy uprościć
procedury....................................12
Nie wolno
odpuścić......................................58
Małe kroczki
w ustawie.....................................16
Szok
czy nostalgia?..............................61
Kompleksowa
ochrona.......................................20
Własne
miejsce.........................................64
Żołnierskie
historie........................................24
Gest dobrej
woli..............................................67
Podzieleni . .................................26
Potrzeby
są duże.........................................69
Statystyczny
pacjent.........................................30
Czekam na role
dowódców....................................74
Zmieniliśmy się
dla weteranów.............................34
Słuszna
sprawa.........................................77
Czas
dla siebie.....................................44
Demony
wojny...........................................79
Halo, w czym mogę
pomóc?........................................49
Trafiona
rykoszetem...................................80
Kurier Weterana
5
Ludzie
Dobrze funkcj
Foto: Adam Roik/Combat Camera DORSZ
onujący system
6
Kurier Weterana
opieki nie pow
staje z dnia na
dzień.
Ludzie
:)
Coraz więcej osób angażuje się
w działania, dzięki którym społeczna
ocena weteranów misji poza granicami
kraju powoli się zmienia.
Ramię
w ramię
M a ł g o r z a t a
P
S c h w a r z g r u b e r
o raz trzeci świętujemy Dzień Weterana, a po raz drugi obchodom towarzyszy kampania społeczna, która ma
przybliżyć Polakom sprawy weteranów. Także pokazać, że żołnierze jadący na misję nie
tylko walczą, lecz również pomagają lokalnej ludności. Za mało o tym mówimy. Za
rzadko pokazujemy pozytywne obrazy takich działań. A to najprostsza droga, aby powoli, krok po kroku, zmieniać nastawienie
społeczeństwa do żołnierzy – misjonarzy.
Nie umieliśmy dotychczas dobrze „sprzedać” w mediach ich prawdziwego wizerunku. Może uda się to dzięki gwiazdom sportu
oraz znanym artystom, którzy przekonują, że
powinniśmy szanować weteranów.
Spoty telewizyjne emitowane w maju
w telewizji i internecie wykorzystywały motyw flagi narodowej, która – jak powiedział
z okazji jej święta prezydent Bronisław Komorowski – jest symbolem patriotyzmu. Na
jej tle pojawiali się żołnierze uczestniczący
w misjach oraz celebryci: koszykarz NBA
Marcin Gortat, piłkarz Łukasz Piszczek, były siatkarz Piotr Gruszka, lekkoatletka.
Monika Pyrek, aktorzy: Małgorzata Kożuchowska, Jan Wieczorkowski, Cezary Żak,
Dawid Zawadzki i Mikołaj Krawczyk oraz
piosenkarze: Tatiana Okupnik i Jacek.
Stachurski.
Zmiana tonu
Emisja spotów poprzedziła centralne obchody Dnia Weterana. W tym roku zostały
zaplanowane na 29 maja w Szczecinie na Jasnych Błoniach z udziałem nie tylko polskich
weteranów, lecz także przedstawicieli armii
innych krajów NATO. W programie znalazły
Kurier Weterana
7
Ludzie
się zawody strzeleckie, bieg weterana i konkurs literacki dla uczniów. Zastanawiam się,
dlaczego telewizyjne spoty poświęcone weteranom oglądamy tylko w maju, gdy zbliża się
ich święto. W amerykańskiej telewizji podobne filmiki są emitowane bez okazji. Co
więcej, w Dniu Weterana z byłymi żołnierzami spotyka się prezydent Stanów Zjednoczonych. Co stoi na przeszkodzie, aby takie.
cykliczne spotkania odbywały się także
w Polsce? Aby w obchodach święta weteranów brał udział nie tylko minister obrony narodowej (a czasem w jego zastępstwie wiceminister), lecz także głowa państwa? Byłby
to wyraźny sygnał, że władza docenia ich.
zasługi.
Daleko nam do Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, gdzie słowo „weteran”
budzi pozytywne skojarzenia. W USA żołnierze walczący z poświęceniem o interes
ich kraju na drugim końcu świata są uważani
za bohaterów. Taki światopogląd kształtował
się przez lata, po kolejnych konfliktach,
w których uczestniczyły Stany Zjednoczone.
Gdy weterani wracają do domu, mogą liczyć
nie tylko na pomoc państwa (Departament
do spraw Weteranów), wspierają ich bowiem
także liczne organizacje pozarządowe. Założenie koszulki z nadrukiem we suport our
troops (wspieramy naszych żołnierzy) jest
jednym ze sposobów wyrażania patriotyzmu. Korzystajmy z tych doświadczeń, bo są
one godne naśladowania. Budujmy system
wsparcia, opierając się na sprawdzonych
wzorach.
Weterani zrzeszeni w Stowarzyszeniu
Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza
Granicami Kraju przyznają, że stopniowo
zmienia się stosunek do nich społeczeństwa.
Ta zmiana znajduje także praktyczny wyraz
8
Kurier Weterana
– właściciele sklepów czy restauracji coraz
częściej oferują im rabaty. Z propozycjami
współpracy zgłaszają się różne instytucje
i organizacje. Marek Rzodkiewicz, skarbnik
Stowarzyszenia, mówi, że coraz więcej.
anonimowych fundatorów przekazuje
drobne sumy. Pomagają, ale nie chcą się
ujawniać.
Na internetowych forach jest coraz mniej
wpisów szkalujących żołnierzy weteranów.
Duża w tym zasługa ppor. Jacka Żebryka
z wojsk specjalnych, który zawiadamiał o takich przypadkach prokuraturę. Dziś zauważa mniejszą aktywność hejterów, mimo że
dotychczas zaledwie 12 osób zostało ukaranych (grzywną od 50 do około 2 tys. zł).
Chodzi jednak nie o grzywnę, lecz o to, aby
dać innym do myślenia. Aby hejterzy wiedzieli, że nie są bezkarni, mimo że są anonimowi. Leszek Stępień z zarządu Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju, przeczesując
sieć, trafia coraz częściej na pozytywne opinie o misjonarzach.
W rękach eskulapa
Mimo zmiany priorytetów sił zbrojnych,
które nie będą już angażować się w misje zagraniczne, pomoc poszkodowanym żołnierzom (około 800 rannych) oraz rodzinom poległych (od 1953 roku zginęło 115 misjonarzy) nadal musi być w centrum uwagi
wszystkich dowódców oraz Ministerstwa
Obrony Narodowej. Zwłaszcza że wiele problemów zdrowotnych, a także socjalno-bytowych ujawnia się dopiero po jakimś czasie.
Prawidłowość tę potwierdzają doświadczenia innych armii. Dlatego system pomocy
musi mieć z jednej strony solidne podstawy
prawne, z drugiej – powinien być elastyczny.
Ludzie
Bez zmian
Ernest
Hemingway
w opowiadaniu „Powrót
żołnierza”
pisał o alienacji i traumie
weteranów.
Sto lat
później ich
sytuacja
niewiele się
zmieniła
przyznawania statusu weteMożna zauważyć, że po larana poszkodowanego. Dotach państwo odrobiło w pewtyczy to tych, którzy zostali
nym stopniu lekcję. Uchwaloranni we wcześniejszych
no podstawy prawne – ustawę
misjach i mają problemy
o weteranach działań poza
z zebraniem wymienionych
granicami państwa, która była
w ustawie dokumentów..
milowym krokiem w opiece
Ministerstwo uporządkowanad misjonarzami. Weszła
ło także kwestie odszkodow życie 30 marca 2012 roku,
wań i zadośćuczynień dla
zapewniając żołnierzom, którodzin poległych, co sporzy wrócili z misji, bezpłatną
tkało się z pozytywną oceopiekę medyczną i psycholoną środowiska. Żołnierzy
giczną bez konieczności starannych oraz rodziny polenia w kolejkach. Wprowadziła
głych objęto lepszą opieką.
ponadto możliwość dofinanReforma sił zbrojnych
sowania nauki, zniżki na przew niewielkim stopniu
jazdy komunikacją miejską,
zmieniła system wspierania
dodatek finansowy, zapomogi, dodatkowy pięciodniowy urlop. Powstał weteranów. Opiekę nad poszkodowanymi
Dom Weterana w Lądku-Zdroju (MON oba- żołnierzami i pracownikami wojska, a także
wiało się, że może zabraknąć w nim miejsc, rodzinami tych, którzy polegli, przejęło Dotymczasem nie ma jeszcze ani jednego pen- wództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.
sjonariusza).
Gen. w st. spocz. Stanisław Woźniak,.
prezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji Wojna w głowie
Dobrze funkcjonujący system opieki nie
Pokojowych ONZ, opowiadał, że gdy omówił ustawę na Zgromadzeniu Ogólnym powstaje z dnia na dzień. Zwłaszcza że doŚwiatowej Federacji Weteranów, rozesłano tychczas nie było nawet specjalistów zajmują jako wzór do wszystkich organizacji jących się takimi zagadnieniami, jak na
członkowskich (96 krajów, 32 mln wetera- przykład leczenie stresu bojowego.
Ernest Hemingway po I wojnie światowej,
nów). W naszym kraju stosowanie ustawy
zweryfikowało w praktyce życie. Po kilkuna- w której służył jako ochotnik w transporcie
stu miesiącach okazało się, że niektóre jej medycznym, napisał autobiograficzne oporozwiązania wymagają doprecyzowania, in- wiadanie „Powrót żołnierza”. Pisał o alienacji i społecznym wykorzenieniu pokolenia
ne trzeba uzupełnić.
Twórcy przepisów przeoczyli grupę star- żołnierzy weteranów, a także o tym, jak
szych żołnierzy, którzy brali udział w misji trudno im po powrocie do domu opowiadać
pokojowej w Korei i Indochinach – wcho- o tym, co przeżyli i co widzieli. Mimo że od
dzili w skład komisji rozjemczych. Noweli- tego czasu minęło prawie sto lat, niewiele
zacja uelastyczni także przepisy dotyczące się pod tym względem zmieniło.
Kurier Weterana
9
Foto: Robert Suchy/Combat Camera DORSZ
Ludzie
UWAGA
Mamy dobre
prawo, ale weterani wskazują
na pewne kłopoty związane
z wyegzekwowaniem
niektórych jego
ustawowych
zapisów
Nasi żołnierze mają opuścić Afganistan z końcem
2014 roku. Jednak nie dla
wszystkich ta wojna się
skończy. Niektórzy przywieźli jej obraz do domu,
u innych zespół stresu pourazowego (PTSD) wystąpi
wiele miesięcy po zakończeniu misji. Ze statystyk
wynika, że problemy psychiczne może mieć 5–10% żołnierzy powracających z wojny, czyli choroba rozwinie się u około 2–3 tys. weteranów, w operacji irackiej i afgańskiej wzięło bowiem
udział łącznie ponad 40 tys. żołnierzy (niektórzy kilkakrotnie). Ci, którzy potrafią
rozmawiać o swych przeżyciach wojennych, lepiej sobie radzą ze stresem. Dla
wielu nie jest to jednak takie proste.
10
Kurier Weterana
Od 2005 roku przez
Klinikę Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego
w Warszawie przewinęło
się ponad 300 żołnierzy,
inni szukali pomocy
w prywatnych gabinetach. Płk dr Radosław
Tworus, kierownik Kliniki, przekonuje, że należy
jak najwcześniej poddać się leczeniu, gdy
wystąpią jakiekolwiek problemy psychiczne
związane ze stresem pourazowym. Mimo że
oddziały psychiatryczne znajdują się także
w innych szpitalach wojskowych (w Bydgoszczy, Krakowie, we Wrocławiu, w Gdańsku-Oliwie), najwięcej pacjentów z potraumatycznymi zaburzeniami psychicznymi
trafia do warszawskiego WIM-u.
Ludzie
Jak szybko żołnierz zgłosi się do kliniki,
zależy w dużej mierze od psychologa w jednostce, z którym rozmawia po powrocie do
kraju. Jeśli psycholog nie da się zbyć zdawkowym „wszystko w porządku”, lecz drąży
temat przeżyć podczas misji, wyłowi tych,
którzy mogą mieć problem.
Życie i praktyka
Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.
Mamy dobre prawo, ale weterani wskazują
na pewne kłopoty związane z wyegzekwowaniem niektórych ustawowych uprawnień, zwłaszcza w szpitalach czy przychodniach w mniejszych miejscowościach.
Do Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju
docierają sygnały od żołnierzy, którzy nie
są zadowoleni z jakości czy zakresu otrzymanych świadczeń medycznych. To zrozumiałe, że przeciągające się procedury mogą wywoływać zniecierpliwienie osoby
oczekującej. Ale wydawane są publiczne
pieniądze, więc takie procedury są nie do
uniknięcia.
Część skarg dotyczy orzeczeń komisji lekarskich. Zazwyczaj, jeżeli dane schorzenie
zostanie ocenione na 5–10% uszczerbku na
zdrowiu, weteran poszkodowany ma wpisany w dokumencie ten pierwszy próg. Rzadko
komisje lekarskie uznają uszczerbek na
zdrowiu będący wynikiem PTSD. Taka decyzja zapada na podstawie dokumentacji,
bez badania pacjenta, co jest niezgodne
z ustawą o zawodzie lekarza.
Żołnierze, którzy uczestniczyli podczas
misji w zdarzeniu bojowym i zostali lekko
ranni, mają często po powrocie do kraju problem z dostaniem się do lekarza specjalisty
po pierwsze zaświadczenie – jest potrzebne
do wyrobienia legitymacji osoby poszkodowanej.
Ci weterani, którym trudno rozstać się
z mundurem, zgodnie chwalą możliwość
dalszej służby. Po nowelizacji tzw. ustawy
pragmatycznej, za zgodą komisji lekarskiej,
poszkodowani są kierowani na specjalne stanowiska przewidziane dla osób z kategorią
wojskową „zdolny z ograniczeniami”.
Ważna jest również integracja środowiska
weteranów i ich rodzin. Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy „Pamięć i Przyszłość” organizuje warsztaty integracyjne,
które pomagają w budowaniu życia na nowo.
Stowarzyszenie skupia kilkadziesiąt osób:
wdowy – w Iraku i Afganistanie zginęło
64 żołnierzy i jeden pracownik wojska
– oraz rodziców, rodzeństwo i dzieci poległych na misjach żołnierzy. Ci, którzy zginęli w Iraku i Afganistanie, pozostawili 45 sierot. Inicjatywą wartą kontynuowania są
warsztaty terapeutyczne „Razem łatwiej”,
które od kilku lat, przy wsparciu MON, organizuje Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.
Ma ono w planach zrealizowanie podobnej
inicjatywy – turnusów rehabilitacji rodzinnej
z elementami psychologicznymi w Wojskowym Ośrodku Szkolenia w Mrągowie, który
ma odpowiednią bazę.
W budowaniu nowego wizerunku żołnierzy
misjonarzy może pomóc Centrum Weterana,
które pod koniec 2014 roku ruszy w Warszawie. Będziemy chcieli pokazywać cywilom,
czym jest żołnierska służba, szczególnie poza
granicami kraju, tłumaczył ideę jego powstania wiceminister Czesław Mroczek. Ta placówka będzie wyraźnym symbolem szacunku,
jakim nasze państwo obdarza weteranów, powiedział minister Tomasz Siemoniak.
Kurier Weterana
11
Zdrowie
(„)
Z podpułkownikiem Grzegorzem Szulińskim
rozmawia Małgorzata Schwarzgruber
Chcemy uprościć
procedury
Czy reforma sił zbrojnych wprowadziła
zmiany w systemie opieki medycznej nad
weteranami poszkodowanymi?
Dotychczasowe reformy ominęły wojskową służbę zdrowia. W tej dziedzinie wszelkie zmiany powinny być w jak najmniejszym stopniu rewolucyjne. Chcielibyśmy
bowiem, aby weterani i poszkodowani w misjach pełnionych poza granicami kraju czuli
się bezpiecznie. Priorytetem dla szefa Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia niezmiennie pozostaje zapewnienie im jak najlepszej opieki medycznej. Nie jest planowana w najbliższym czasie przebudowa
systemu tej opieki. Powstał on po 2007 roku, usankcjonowany ustawą o weteranach
działań poza granicami państwa, wprowadzającą status weterana i weterana poszkodowanego. W IWSZ w Oddziale Profilaktyki i Lecznictwa utworzyliśmy komórkę, która zajmuje się bezpośrednio weteranami
i osobami poszkodowanymi. Uważam, że
ten młody system działa dobrze. Staramy się
12
Kurier Weterana
reagować na wszelkie problemy i uwagi.
Dlatego też, na przykład, uczestniczyliśmy
aktywnie w konsultacjach dotyczących nowelizacji ustawy.
W grudniu 2014 roku zakończy się misja
w Afganistanie. Nie będzie już przybywać
rannych, ale pozostanie spora grupa weteranów poszkodowanych, którzy nadal będą
wymagać opieki medycznej. Trzeba zatem
liczyć się z tym, że zwiększy się liczba chorych na zespół stresu pourazowego, czyli
PTSD.
Wiemy, że żołnierze ranni w Afganistanie
jeszcze długo będą potrzebować naszego
wsparcia. Nie zakładajmy jednak, że chorych na ten zespół będzie przybywać przez
kilka następnych lat, ponieważ zmiany
w stanie zdrowia psychicznego pojawiają
się w ciągu kilku miesięcy po urazie. Trzeba
natomiast pamiętać, że pomoc będzie potrzebna weteranom poszkodowanym, którzy
doznali fizycznego uszczerbku za zdrowiu.
Zdrowie
Zespołu stresu pourazowego nie da się
wyleczyć podczas kilku wizyt. To długi
proces. Dziś NFZ pokrywa pełne koszty
leczenia chorych przez 28 dni. Klinika
Psychiatrii i Stresu Bojowego w WIM od
dawna sygnalizuje, że ze środków przeznaczonych dla chorych na schizofrenię
finansuje się leczenie pacjentów cierpiących na zespół stresu pourazowego. Teraz
pojawiła się szansa na zmianę tego stanu
rzeczy dzięki nowelizacji ustawy o weteranach.
Jeśli chodzi o leczenie chorych na PTSD,
jesteśmy zobowiązani do zapewnienia im ponadstandardowego poziomu opieki medycznej, w tym i finansowania. W przypadku opieki psychiatrycznej koszty ponoszone przez
NFZ są zróżnicowane w okresie hospitalizacji
i zmniejszają się po upływie 28 dni pobytu
pacjenta w szpitalu z ustalonej stawki 100 do
70 procent. Chcielibyśmy dopłacać kwotę pokrywającą różnicę między ceną gwarantowaną przez NFZ a kosztami ponoszonymi przez
szpitale. IWSZ zaproponował stosowne zapisy do ustawy.
Co jeszcze w systemie opieki medycznej
zmieni nowelizacja ustawy o weteranach?
W moim przekonaniu planowane rozwiązania wpłyną na usprawnienie opieki sprawowanej nad poszkodowanymi. Pracujemy nad
szczegółowymi zapisami. Skupiamy się na
świadczeniach, które są gwarantowane. Tymczasem ustawa o weteranach przewiduje także świadczenia niegwarantowane. Dzisiaj weterani poszkodowani nie zawsze wiedzą
o tych dodatkowych możliwościach. W delegacji dla ministra obrony narodowej zgłaszamy poprawki do rozporządzenia o świadczeniach niegwarantowanych.
Czego one dotyczą?
W rozporządzeniu do ustawy, na przykład,
nie jest dokładnie opisana procedura zaopatrzenia w leki niegwarantowane, które są
niezbędne w leczeniu weterana poszkodowanego. Chcemy, aby dostęp do nich był ułatwiony, a procedury bardziej przejrzyste
i sprawniej realizowane.
W jaki sposób poszkodowany weteran będzie mógł otrzymać bezpłatnie potrzebne
leki, za które nie płaci NFZ, lecz MON?
Powinien zwrócić się do szefa Inspektoratu
z wnioskiem o zaopatrzenie w leki niezbędne
w procesie leczenia, których nie ma na liście
środków refundowanych. Chodzi zatem
o świadczenie niegwarantowane. Następnie
Inspektorat występuje o opinię konsultanta
wojskowej służby zdrowia. Jeśli jest ona pozytywna, szef IWSZ wydaje zgodę na finansowanie leku i przesyła informację do lekarza, który wystawił receptę. Przychodnia albo
szpital, w których jest zatrudniony dany lekarz, kupują lek i za pośrednictwem Inspektoratu rozliczają się z MON.
To dość skomplikowana procedura i zapewne długotrwała.
To prawda, obserwujemy małe nią zainteresowanie. Zastanawiałem się nawet, czy potrzeby weteranów dotyczące zaopatrzenia
w leki są tak małe, czy może nie wiedzą oni
o takiej możliwości. Dlatego podjęliśmy
działania zmierzające do uproszczenia procedur oraz zwiększenia zakresu udzielanej
pomocy.
A jakie są świadczenia niegwarantowane?
Większość procedur dostępnych w naszym kraju to świadczenia gwarantowane.
Kurier Weterana
13
Foto: archiwum G. Szulińskiego
Zdrowie
Wizytówka
Podpułkownik Grzegorz
Szuliński jest szefem wojskowej służby medycyny
pracy w Oddziale Profilaktyki i Lecznictwa IWSZ.
Do niegwarantowanych
należy na przykład dofinansowanie przez MON
aparatu słuchowego powyżej limitu wyznaczonego
przez NFZ. Kolejnym przykładem są wyroby medyczne zaopatrzenia ortopedycznego.
Proteza finansowana przez NFZ może kosztować kilka tysięcy, my kupujemy o wartości nawet 100–150 tys. zł, dobierane indywidualnie dla każdej osoby – na taką potrzebę wskazują wojskowi konsultanci
medyczni. Chciałbym podkreślić, że z jednej strony chodzi o zachowanie sprawności
działania, o której mówi ustawa o weteranach, z drugiej zaś o bezpieczeństwo środków publicznych. Wydawanie pieniędzy publicznych musi być bowiem uzasadnione.
Jednocześnie dbamy o to, aby zastosowane
przez nas protezy były najwyższej jakości.
14
Kurier Weterana
Uproszczenie procedur byłoby odpowiedzią na postulaty podnoszone od dawna
przez weteranów poszkodowanych.
Wsłuchujemy się w ich głosy, analizujemy
przekazywane nam uwagi. Naszym celem jest
jak najlepsza opieka nad tymi, którzy doznali
uszczerbku na zdrowiu, gdy pełnili służbę
w interesie państwa. Na co dzień w kontaktach z nimi pośredniczy Rafał Stolarz, starszy
specjalista Oddziału Profilaktyki i Lecznictwa. Bezpośrednio kontaktuje się z weteranami. Sam także jest weteranem poszkodowanym, więc dobrze rozumie ich problemy.
Dzięki temu staramy się szybko reagować na
potrzeby i to nie tylko na płaszczyźnie legislacyjnej, lecz przede wszystkim pomagać
w rozwiązywaniu codziennych problemów
związanych z leczeniem.
Przepisy
(§)
Nowelizacja ustawy o weteranach
uzupełni jej zapisy. Ma ona ułatwić
funkcjonowanie żołnierzom, którzy
służyli poza granicami kraju.
Małe kroczki
w ustawie
M a ł g o r z a t a
O
S c h w a r z g r u b e r
bowiązującą od ponad dwóch lat
ustawę o weteranach działań poza
granicami państwa (weszła w życie
30 marca 2012 roku) czeka nowelizacja. Proponowane zmiany uwzględniają postulaty
zgłaszane przez środowisko uczestników misji. Mają one dotyczyć m.in. przysługujących
weteranom świadczeń i uproszczenia procedur przy ubieganiu się o status weterana.
Przepisy do przeglądu
Po ponad roku obowiązywania ustawy
okazało się, że pewne jej przepisy wymagają
doprecyzowania. Mówiono na ten temat także podczas jednego z posiedzeń sejmowej
Komisji Obrony Narodowej. Wiceszef MON
Czesław Mroczek zapowiedział nowelizację.
Wiosną 2013 roku w MON rozpoczął prace zespół, który miał ocenić, jak poszczegól-
16
Kurier Weterana
ne przepisy ustawy sprawdzają się w praktyce, oraz przygotować rekomendacje dotyczące zmian. W tym gremium znaleźli się nie
tylko przedstawiciele resortu, ale także
członkowie stowarzyszeń, które zrzeszają
weteranów: Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami
Kraju, Stowarzyszenia Kombatantów Misji
Pokojowych ONZ, Federacji Stowarzyszeń
Rezerwistów i Weteranów SZRP, Związku
Polskich Spadochroniarzy, Stowarzyszenia
Żandarmerii Wojskowej „Żandarm”, Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, Stowarzyszenia Rodzin Poległych Żołnierzy „Pamięć
i Przyszłość”.
Propozycje zmian
Jedną z ważniejszych zmian, jaką zaproponował zespół, jest rozszerzenie katalogu osób
Przepisy
uprawnionych do ubiegania się o status weterana. Okazało się bowiem, że dotychczas nie
przysługiwał on żołnierzom, którzy jako
pierwsi brali udział w misjach pokojowych.
Ustawa nie objęła członków komisji rozjemczych w Korei i Indochinach. Resort przyznał, że było to przeoczenie ustawodawcy.
Ten błąd ma naprawić nowelizacja. Oprócz
uczestników międzynarodowych misji rozjemczych o status weterana będą się też mogli ubiegać wojskowi z PKW na Haiti i w rejonie Zatoki Perskiej.
Prezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji
Pokojowych ONZ gen. bryg. w st. spocz. Stanisław Woźniak przypomina, że komisje
międzynarodowe powoływano do nadzoru
lub kontroli wielostronnych układów rozjemczych kończących konflikty zbrojne, w które
byli zaangażowani stali członkowie Rady
Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Działały one zgodnie z rozdziałami VI, VII i VIII „Karty Narodów Zjednoczonych”.
Wskazywaliśmy, że ustawa powinna objąć
nie tylko uczestników komisji rozjemczych
w Korei i Indochinach, ale że powinny zostać
złagodzone kryteria dla uczestników pierwszych misji, którzy chcą wystąpić o status weterana poszkodowanego, mówi Waldemar
Wojtan, wiceprezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ.
Taką zmianę – uproszczenie procedury
przyznawania statusu weterana poszkodowanego – wprowadza nowelizacja. Dotychczasowa praktyka wskazywała, że wielu byłych
żołnierzy miało problemy z zebraniem
wszystkich wymaganych dokumentów. Dotyczy to przede wszystkim tych, którzy służyli na misjach co najmniej 15 lat temu,
a których wypadki nie są udokumentowane
w archiwach. W tamtych latach obowiązywały inne przepisy prawne oraz procedury
powypadkowe.
Kryteria przyznawania statusu weterana
poszkodowanego w stosunku do uczestników
pierwszych misji pokojowych zostaną złagodzone. Misjonarze będą mogli go uzyskać
także na podstawie innych dokumentów. Nie
będą musieli przedstawić protokołu powypadkowego, ale na przykład wypis ze szpitala, kartę chorobową czy notatkę służbową
potwierdzającą wypadek.
Lepsza opieka
Mimo że misjonarze dobrze oceniają system opieki medycznej, to także w tej dziedzinie zgłaszali poprawki. Jedną z nich było
zmniejszenie opłat za pobyt w domu weterana. Dotychczas weterani poszkodowani musieli płacić do 75% miesięcznych dochodów.
Nowelizacja zmniejszy tę sumę do 25%.
Zmiana przepisów może spowodować większe zainteresowanie tą ofertą, przewiduje
dr Grzegorz Szuliński z Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia (IWSZ).
Nowelizacja uwzględnia także nasz postulat, aby razem z weteranem poszkodowanym
na turnus leczniczo-profilaktyczny po powrocie z misji mogła jechać bliska osoba, mówi
Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju. Tacy weterani często wymagają wsparcia w procesie powrotu do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Co
ważne, koszt pobytu osoby towarzyszącej
weteranowi w takim turnusie pokryje Ministerstwo Obrony Narodowej.
Kolejny punkt nowelizacji zrównuje
uprawnienia pracowników wojska z uprawnieniami żołnierzy przy korzystaniu z turnu-
Kurier Weterana
17
Przepisy
Foto: US DOD
UWAGA
Jedną
z ważniejszych
zmian będzie
rozszerzenie
katalogu osób
uprawnionych
do ubiegania
się o status
weterana
sów leczniczo-profilaktycznych, także ich finansowanie
będzie się odbywać na podobnych zasadach. Ministerstwo planuje, że w 2014 roku z takiej formy rehabilitacji skorzysta 1960 żołnierzy
i 20 pracowników. W kolejnych latach, ze względu na malejące zaangażowanie Wojska Polskiego w misjach zagranicznych, liczba uczestników będzie się
zmniejszać.
Nowelizacja ustawy wprowadza także
możliwość korzystania przez weteranów poszkodowanych oraz najbliższych członków
ich rodzin w turnusach readaptacyjno-kondycyjnych. Takie turnusy poprawiają sprawność fizyczną weteranów, zwraca uwagę.
Tomasz Kloc.
18
Kurier Weterana
Przewiduje się także
możliwość pokrywania
z budżetu monowskiego
świadczeń, które przekraczają przyznane przez
NFZ limity. Na przykład:
Fundusz w pełni finansuje
tylko 28 dni leczenia zespołu stresu pourazowego (PTSD), potem
obniża stawkę i pokrywa koszty w trzech
czwartych. Tymczasem leczenie PTSD zazwyczaj przewyższa kontrakt z NFZ. Nowelizacja zakłada, że koszty poniesione ponad
kontrakt zrefunduje MON. Dla pacjentów
chorych na PTSD może to oznaczać mniejsze
kolejki do kliniki. W propozycji nowelizacji
czytamy: W celu zapewnienia dalszej opieki
osobom, u których stwierdzono zaburzenia
psychiczne ponad limity określone przez NFZ
Przepisy
Pod opieką
– zaproponowano pokrywanie ponad ten limit wydatków z budżetu państwa, z części
której dysponentem jest minister obrony narodowej.
Tomasz Kloc podkreśla, że ukłonem
w stronę weteranów byłoby także skrócenie
terminów realizowanych wniosków w trybie
„Kodeksu postępowania administracyjnego”. Propozycje nowelizacji ustawy ocenia
jako kilka małych kroczków do przodu.
Nie do przeskoczenia
Podczas prac nad ustawą nie udało się
wprowadzić zapisu, aby żołnierz z orzeczonym 60-procentowym uszczerbkiem na
zdrowiu, zwolniony ze służby, automatycznie dostał rentę na czas nieokreślony. Dziś,
jak mówią weterani, muszą udowadniać
przed komisjami, że cudownie nie ozdrowieli. Zgłaszają potrzebę zmiany, ale na przeszkodzie stoją przepisy zusowskie.
Inny postulat dotyczy systemu wydawania
legitymacji osoby poszkodowanej, która
uprawnia do ominięcia kolejki do lekarza
specjalisty. Weterani skarżą się, że po ten
dokument muszą jechać do Warszawy lub
odebrać go przez upoważnionego pełnomocnika. IWSZ tłumaczy, że legitymacja nadaje
pewne uprawienia i należy odebrać ją osobiście. Jednak podobne uprawnienia daje legitymacja weterana poszkodowanego, a weterani dostają ją pocztą.
Co dalej?
Zakończył się proces uzgodnień wewnątrzresortowych nowelizowanej ustawy
o weteranach. Zanim projekt trafi do sejmu,
zostanie jeszcze poddany pod konsultacje
międzyresortowe oraz dyskusję na posiedzeniu Rady Ministrów.
Ustawa o weteranach przyznaje uczestnikom misji zagranicznych uprawnienia
honorowe, finansowe i związane z opieką
zdrowotną. Aby je uzyskać, trzeba mieć
status weterana lub weterana poszkodowanego. Jest on nadawany na wniosek
zainteresowanego.
Weterani poszkodowani, którzy odnieśli
rany na misjach, mają prawo do świadczeń z zakresu opieki medycznej – leczenia poza kolejnością, leczenia bezterminowego, bezpłatnych leków i wyrobów
medycznych, świadczeń specjalistycznych bez skierowania. Przysługuje im
także odznaka Za Rany i Kontuzje, jednorazowe wydanie bezpłatnego umundurowania i wyekwipowania oraz pomoc na
finansowanie nauki. Ustawa przyznaje
weteranom poszkodowanym także zapomogi bez względu na wiek, ulgi na przejazdy komunikacją miejską i krajową,
dodatek do renty lub emerytury oraz
pierwszeństwo w zatrudnianiu w jednostkach podległych MON.
Wszyscy weterani mają prawo do bezpłatnej pomocy psychologicznej poza kolejnością, dodatkowego urlopu wypoczynkowego, zapomogi po ukończeniu 65 lat
i umieszczenia poza kolejnością w domu
weterana. Ponadto przysługuje im zwrot
kosztów przejazdu i zakwaterowania na
uroczystości organizowane przez MON
lub dowódców jednostek wojskowych, na
które zostali zaproszeni, oraz asysta honorowa podczas pogrzebu.
Kurier Weterana
19
Przepisy
Każdy poszko
Foto: Jakub Krechowicz/Fotolia
dowany powin
ien móc
20
Kurier Weterana
skorzystać z po
mocy
etatowych opie
kunów.
Przepisy
(§)
System opieki nad weteranami
w niewielkim stopniu zmienił się
po styczniowej reformie dowodzenia
siłami zbrojnymi.
Kompleksowa
ochrona
M a ł g o r z a t a
D
S c h w a r z g r u b e r
owództwo Generalne Rodzajów Sił
Zbrojnych przejęło od rozformowanych dowództw opiekę nad rodzinami poległych żołnierzy i pracowników wojska
oraz nad poszkodowanymi. Gdy przyjmiemy,
że ten system ma kształt piramidy, to można
powiedzieć, że zmienił się jej wierzchołek.
W tym miejscu jest dowódca generalny, czyli
gen. broni pil. Lech Majewski, któremu podlega sztab (dowodzi nim gen. dyw. Ireneusz
Bartniak). Stopień niżej znajduje się Zarząd
Zasobów Osobowych J-1, któremu podlega
Oddział Służby poza Granicami Państwa. Zadania bezpośredniej opieki nad weteranami
ma natomiast w swoich obowiązkach płk.
Jacek Mela, pełnomocnik Oddziału Służby
poza Granicami Państwa – Zarządu Zasobów
Osobowych. Poprzednik płk. Meli – płk.
Stanisław Ekiert, jako pełnomocnik dowódcy
wojsk lądowych do spraw poszkodowanych
w misjach, podlegał bezpośrednio dowódcy
wojsk lądowych i urzędował w warszawskiej
Cytadeli.
Decyzje i rozkazy
Realizowane do 2012 roku działania pomocowe dla żołnierzy i pracowników, którzy zostali poszkodowani podczas wykonywania
obowiązków służbowych, a także rodzin żołnierzy i pracowników były rozproszone instytucjonalnie i w niewystarczający sposób skoordynowane, przyznał we wrześniu 2013 roku
na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej Czesław Mroczek, sekretarz stanu
w Ministerstwie Obrony Narodowej. Zapowiedział wówczas zintegrowanie tego systemu.
Podstawą do zmian była decyzja ministra
obrony narodowej nr 4 z 12 stycznia 2012 roku
Kurier Weterana
21
Przepisy
w sprawie organizacji systemu pomocy rodzinom zmarłych żołnierzy i pracowników wojska
oraz poszkodowanym żołnierzom i pracownikom wojska. Nie była to jedyna regulacja. Kolejne akty prawne skonkretyzowały obowiązki
podmiotów zaangażowanych w wykonywanie
zadań na rzecz poszkodowanych żołnierzy
i pracowników.
17 lutego 2012 roku szef Sztabu Generalnego WP wydał rozkaz nr 154/SG/ZOiU w sprawie organizacji i funkcjonowania systemu
udzielania pomocy osobom uprawionym.
21 marca 2012 roku sekretarz stanu wydał
z kolei decyzję nr 37/SS, dotyczącą zadań
związanych z organizacją i funkcjonowaniem
systemu pomocy rodzinom zmarłych żołnierzy
i pracowników wojska oraz poszkodowanym
żołnierzom i pracownikom wojska.
Zadania opiekunów
Po reformie dowodzenia w Dowództwie
Operacyjnym specjalistą do spraw weteranów,
rannych i poszkodowanych została Barbara
Bartkowska. Na stanowisku pozostał koordynator w Ministerstwie Obrony Narodowej (Andrzej Spirydowicz). W terenie nadal pracują
koordynatorzy wojewódzkich sztabów wojskowych i wojskowych komend uzupełnień (zajmują się żołnierzami, którzy są już poza wojskiem). Swoją pracę kontynuują także opiekunowie. Na początku 2013 roku utworzono
sześć takich etatowych stanowisk dla samodzielnych referentów. Powstały w jednostkach,
które wysyłały najliczniejsze kontyngenty na
misje do Iraku i Afganistanu.
Samodzielni referenci pracują w trzech dywizjach i trzech brygadach: w 11 Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu (Krzysztof Gradys), 12 Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie (Daniel Kubas) i 16 Pomorskiej Dywizji
22
Kurier Weterana
Zmechanizowanej w Elblągu (Mariusz Korner), w 6 Brygadzie Powietrzno-Desantowej
w Krakowie (Paweł Wojtas), 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim (Barbara Grela ) i 21 Brygadzie Strzelców
Podhalańskich w Rzeszowie (Artur Surmacz).
Nie zmieniły się zadania opiekunów na
rzecz poszkodowanych żołnierzy oraz rodzin
poległych, które sekretarz stanu szczegółowo
określił w decyzji nr 37/SS. Polegają one na
między innymi na informowaniu o świadczeniach, pielęgnowaniu pamięci o zmarłym, zapraszaniu na święta i uroczystości organizowane w jednostce (komórce) organizacyjnej
resortu obrony narodowej oraz na utrzymywaniu kontaktów z osobami uprawnionymi, pomocy psychologicznej, wsparciu duszpasterskim. Opiekunowie przygotowują także spotkania dowódcy z weteranami i rodzinami
poległych. Dbają o to, żeby wysłać im zaproszenia na obchody święta dywizji czy brygady
oraz o paczkach pod choinkę dla dzieci.
W jednostkach wojskowych etatowych referentów nadal wspierają nieetatowi opiekunowie indywidualni osób uprawnionych. To oni
są podstawą systemu opieki, na co dzień
współpracują z dowódcami, oficerami wychowawczymi, psychologami, kapelanami, gdy
trzeba rozwiązać jakiś problem lub pomóc poszkodowanym. Chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami i służą radą.
System nie ma struktury hierarchicznej.
Opiekun indywidualny w razie potrzeby może
kontaktować się bezpośrednio z koordynatorem w MON lub z płk. Melą w Dowództwie
Generalnym.
Więcej etatów
Po konsultacjach w resorcie na temat
usprawnienia systemu opieki nad weteranami
Przepisy
Kontakt
Bezpośrednia opieka
nad weteranami:
płk Jacek Mela,
Dowództwo Generalne
Rodzajów Sił Zbrojnych,
ul. Żwirki i Wigury 103,
blok 7A
00–912 Warszawa
telefon: 22 682 59 40,
600 833 322
poszkodowanymi w działaniach poza granicami państwa
przygotowano propozycje nowelizacji decyzji nr 4 ministra
obrony narodowej z 12 stycznia 2012 roku. Zebraliśmy także opinie na ten temat od dowódców i stowarzyszeń zrzeszających weteranów, mówi
płk Sławomir Filipczak, dyrektor Departamentu Spraw Socjalnych MON.
Aby system pomocy poszkodowanym działał lepiej, został doprecyzowany krąg osób uprawnionych do objęcia
parasolem ochronnym. Teraz będą to tylko ci
poszkodowani, u których stwierdzono więcej
niż 50% uszczerbku na zdrowiu (poprzednio
taką pomoc otrzymywali wszyscy poszkodowani weterani, nawet tacy, którzy mają kilkuprocentowy uszczerbek na zdrowiu.)
Obecnie systemem opieki jest objętych
106 żołnierzy poszkodowanych w misjach, ale
pozostających w wojsku oraz 256 poszkodowanych w misjach i zwolnionych z zawodowej
służby wojskowej. Liczba tych, którzy ulegli
ciężkiemu wypadkowi, a ich uszczerbek na
zdrowiu został oszacowany na ponad 50%,
oceniana jest na 100–150 osób, wylicza dyrektor Filipczak.
Drugą grupą osób, które znajdą się w systemie opieki, są żołnierze i byli żołnierze, u których zdiagnozowano PTSD, trzecią – rodziny
żołnierzy i pracowników zmarłych oraz poległych podczas wykonywania obowiązków
służbowych (od 1953 roku na misjach zginęło
119 żołnierzy i pracowników, obecnie system
opieki obejmuje 83 rodziny).
Nowelizacja decyzji ministra nr 4 zwiększy
liczbę etatowych opiekunów z sześciu do 21.
Nowe stanowiska powstaną
w jednostkach, w których
służbę pełnili lub pełnią żołnierze poszkodowani podczas zadań służbowych. Taki
opiekun będzie zajmował się
co najmniej 50 poszkodowanym, a także rodzinami tych,
którzy zginęli. Gdy osób potrzebujących wsparcia będzie mniej, zajmie się nimi
opiekun nieetatowy. Dowódcy jednostek mają wyznaczać do tej funkcji żołnierzy, którzy w najbliższych miesiącach nie planują zmiany
miejsca pracy.
Opiekunowie etatowi i nieetatowi mają
otrzymać telefony komórkowe oraz komputery z dostępem do sieci MIL-WAN. Prawdopodobnie dostaną także dodatkowe fundusze,
m.in. na organizację spotkań z poszkodowanymi i rodzinami żołnierzy poległych, a także
zakup drobnych upominków oraz zniczy.
rozszerzenie opieki
Uważam, że systemem opieki powinni zostać
objęci także żołnierze, którzy ulegli wypadkowi
i są w trakcie leczenia, a nie wiadomo jeszcze,
jaki mają uszczerbek na zdrowiu, mówi Tomasz Kloc, szef Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami
Kraju. Kolejną taką grupą są żołnierze, którzy
służą na stanowiskach „zdolny z ograniczeniem”, niezależnie od wysokości uszczerbku
na zdrowiu. Podkreśla także, że każdy poszkodowany w razie potrzeby powinien mieć możliwość zwrócenia się o pomoc lub o informację
do etatowych opiekunów.
Nowelizacja decyzji nr 4 ma wejść w życie
w pierwszym półroczu 2014 roku.
Kurier Weterana
23
Pomoc
(„)
Z pułkownikiem Jackiem Melą rozmawia
Małgorzata Schwarzgruber
Żołnierskie
historie
Z początkiem 2014 roku objął Pan obowiązki pełnomocnika do spraw weteranów.
Czym zajmował się Pan poprzednio?
Od początku służby byłem związany ze
strukturami wychowawczymi. Od 2000 roku
pracowałem w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej. Jako szef sekcji wychowawczej zajmowałem się także poszkodowanymi. Z tej
jednostki wywodzi się bodaj najwięcej weteranów misji, zaraz po 11 Dywizji Kawalerii
Pancernej. Potem przeszedłem do Dowództwa Wojsk Lądowych do oddziału wychowawczego, gdzie byłem szefem wydziału
psychologii pracy i służby wojskowej. Już
wtedy miałem do czynienia z poszkodowanymi weteranami i pomagałem im w rozwiązywaniu różnych problemów.
Reforma zmieniła usytuowanie pełnomocnika w strukturze sił zbrojnych. Gdzie Pan
urzęduje?
W Dowództwie Generalnym Sił Zbrojnych
w Warszawie przy ulicy Żwirki i Wigury,
24
Kurier Weterana
w byłym Dowództwie Sił Powietrznych. Ta informacja dotarła już do większości zainteresowanych, bo weterani często dzwonią pod numer założonego przez nas telefonu zaufania.
Pana poprzednik podlegał bezpośrednio
dowódcy wojsk lądowych. W nowej strukturze dzieli Pana od dowódcy generalnego
kilka szczebli. Ta zmiana wywołała u niektórych osób wątpliwości, czy nowy pełnomocnik będzie miał dostęp do dowódcy.
Nie ma takich obaw. Moje stanowisko jest
umiejscowione w strukturze Oddziału Służby
poza Granicami Państwa, co nie zmienia faktu, że w razie potrzeby mam dostęp zarówno
do dowódcy generalnego, jak i jego zastępcy.
Pewne sprawy mają charakter poufny, powinno wiedzieć o nich jak najmniej osób. Psycholog pracujący w jednostkach jest usytuowany podobnie – w sekcjach lub wydziałach wychowawczych. W ważnych sprawach
także ma prawo zwrócić się bezpośrednio do
dowódcy.
Pomoc
Wizytówka
Utworzyłem bazę obejmująCzy zmieniły się także zaPułkownik Jacek Mela jest
cą
opiekunów indywidualdania pełnomocnika?
pełnomocnikiem Oddziału
nych i weteranów poszkodoBez zmiany pozostało
Służby poza Granicami
wanych. Uruchomiliśmy teległówne zadanie: pomoc luPaństwa Zarządu Zasobów
fon zaufania – dwa razy
dziom. Najwięcej potrzebująw tygodniu pełnię dyżur.
cych jest w wojskach lądo- Osobowych Dowództwa
wych, które wysyłały najwię- Generalnego Rodzajów Sił
Kto dzwoni?
cej żołnierzy na misje, dlatego Zbrojnych.
Na przykład byli żołnierze
mój poprzednik urzędował
nadterminowi, którzy po wyw tym rodzaju wojsk. Moim
zadaniem jest teraz pomoc weteranom także padkach zostali zwolnieni z wojska. Wielu pyta,
jak wrócić do armii. Inni chcą wyjechać do saz innych rodzajów sił.
Reprezentuję rodziny poległych oraz poszko- natorium, a nie znają procedur. Zdarza się, że
dowanych żołnierzy i pracowników wojska wo- dzwonią członkowie rodziny, którzy zgłaszają
bec przełożonych oraz organów państwowych. roszczenia odszkodowawcze jeszcze z lat 90.,
Opracowuję analizy na temat systemu opieki wówczas odsyłam ich do DSS MON. Często
nad tą grupą, a także opiniuję akty prawne doty- odbieram telefony w sprawach kadrowych, doczące poszkodowanych w misjach. Odwiedzam tyczących przeniesienia. Czasem po prostu wyich w czasie hospitalizacji, zbieram informacje słuchuję długiej, żołnierskiej historii.
o stanie zdrowia oraz sytuacji materialnej. Prowadzę bank danych dotyczących pomocy rodzi- Co w systemie opieki nad weteranami ponom poległych i poszkodowanych w misjach. szkodowanymi zmieni nowelizacja decyzji
W wykonywaniu tych zadań współdziałam numer 4 ministra obrony narodowej?
Poprawi się przepływ informacji dotycząz Departamentem Spraw Socjalnych w MON,
z Wojskowym Instytutem Medycznym oraz In- cych poszkodowanych między pełnomocnikiem a referentami w jednostkach. Mam też
spektoratem Wojskowej Służby Zdrowia.
nadzieję, że nie będzie już tak dużej rotacji
Co udało się Panu zrobić podczas pierw- w grupie opiekunów indywidualnych.
szych miesięcy urzędowania?
Nawiązałem współpracę ze stowarzyszeniami Jakie ma Pan najbliższe plany?
Zamierzam odwiedzać jednostki i garnizozrzeszającymi weteranów. Przekazałem do resortu uwagi dotyczące nowelizowanej ustawy ny i spotykać się z poszkodowanymi. Chcę na
o weteranach i decyzji numer 4 ministra obrony miejscu poznawać ich problemy, rozmawiać
narodowej. Razem z matkami poległych żołnie- z indywidualnymi opiekunami. Planuję zorrzy oraz weteranami, którzy byli hospitalizowani ganizowanie spotkania szkoleniowego dla
w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego w WIM, etatowych referentów–opiekunów, którzy prazłożyliśmy kwiaty w kaplicy na Cytadeli po- cują w terenie. Dążę do tego, aby powstał
święconej żołnierzom poległym od 1955 roku na spójny system obiegu informacji o udzielanej
misjach. Z okazji Świąt Wielkanocnych odwie- pomocy. Uważam, że człowiek jest tyle wart,
dziłem weteranów przebywających w klinice. ile może pomóc drugiemu.
Kurier Weterana
25
Przepisy
Foto: Studio Iwona/ISW
Po wejściu w
życie ustawy o weteranach, oe
nzetowscy mis
jonarze świętu
ją podwójnie.
26
Kurier Weterana
Przepisy
(§)
Mimo że ustawa o weteranach została odebrana
jako krok w dobrym kierunku,
zamiast zjednoczyć, niechcący podzieliła
środowisko.
Podzieleni
M a ł g o r z a t a
U
B a r w i c k a
chwalenie przed dwoma laty ustawy
o weteranach działań poza granicami
państwa zostało odebrane jako krok
w dobrym kierunku. Przyznawała ona wiele
uprawnień weteranom poszkodowanym, zapewniając im lepszą opiekę medyczną, a byłym
żołnierzom, którzy powrócili z misji cali i zdrowi, głównie świadczenia o charakterze honorowym. Chodziło o to, aby weterani mieli poczucie przynależności do środowiska wojskowego
i czuli się częścią tej społeczności. Takie proste
gesty, jak zapraszanie na wojskowe święta
i uroczystości, są ważne zarówno dla tych, którzy nie są już w czynnej służbie, jak i dla rodzin
poległych żołnierzy.
Honorowe uprawnienia
Weterani zyskali prawo do bezpłatnej pomocy psychologicznej, dodatkowego urlopu wy-
poczynkowego, zapomogi po ukończeniu 65 lat
oraz pobytu w domu weterana. Przysługuje im
zwrot kosztów przejazdu (oraz zakwaterowania) na uroczystości organizowane przez MON
lub dowódców jednostek wojskowych, na które
zostali zaproszeni, oraz asysta honorowa podczas pogrzebu.
Do czasu wejścia w życie ustawy o weteranach Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ nie rozgraniczało weteranów
i weteranów poszkodowanych. W swoje szeregi przyjmowało wszystkich, którzy w nich
uczestniczyli.
Od 1953 roku w zagranicznych operacjach
wzięło udział około stu tysięcy polskich żołnierzy i pracowników wojska (niektórzy wyjeżdżali kilka razy). Większość z nich to uczestnicy wcześniejszych misji oenzetowskich.
W działaniach w Iraku i Afganistanie wzięło
Kurier Weterana
27
Przepisy
udział odpowiednio 16 i ponad 25 tys. żołnierzy. Przez niedopatrzenie (trudno dziś dociec,
czyje) ustawa o weteranach działań poza granicami państwa pominęła grupę członków komisji rozjemczych w Korei i Indochinach. Okazało się także, że uczestnicy dawnych misji, którzy występowali o status weterana poszkodowanego, mieli kłopoty ze zgromadzeniem dokumentów, których zgodnie z ustawą wymagało
od nich MON. W tej grupie znalazł się m.in.
gen. Edward Wejner, który był w Wietnamie.
Odmówiono mu statusu weterana poszkodowanego mimo wypadku, któremu uległ podczas
pełnienia misji.
Gdyby takie osoby miały status weterana poszkodowanego, zostałyby objęte opieką medyczną, tak jak misjonarze z Iraku czy Afganistanu. A są to ludzie w podeszłym wieku. Obawiamy się, że wkrótce problem sam się rozwiąże, bo biologia ma swoje prawa, wyjaśnia Waldemar Wojtan, wiceprezes Stowarzyszenia
Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Ustawę
trzeba było zatem poprawić.
Popieramy nowelizację ustawy, aby nie dzieliła środowiska weteranów. Zależy nam również
na rozwiązaniach usprawniających przyznawanie statusu weterana osobom niemającym dokumentów wymienionych w ustawie. Chodzi o to,
by uwzględniano chociażby zeznania świadków
zdarzeń, do których doszło przed wielu laty,
twierdzi Tomasz Kloc, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych
w Misjach poza Granicami Kraju.
Na razie do Stowarzyszenia Kombatantów
Misji Pokojowych ONZ (3 tys. członków
w 40 kołach w większych garnizonach w całym kraju) napływają pisma od byłych żołnierzy, którym MON odmówiło przyznania statusu weterana czy weterana poszkodowanego,
a także prośby o pomoc prawną.
28
Kurier Weterana
Jednym ze statutowych zadań Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ jest
działanie na rzecz poprawy warunków socjalno-bytowych weteranów oraz ich rodzin, przypomina prezes Stowarzyszenia gen. bryg. w st.
spocz. dr Stanisław Woźniak.
Zapomogi i edukacja
Większość członków to byli żołnierze, którzy
mają małe emerytury. Dlatego przed laty powstała fundacja Servi Pacis. Pomagała także
wdowom i sierotom po zmarłych żołnierzach.
Dwa lata temu Stowarzyszenie zostało organizacją pożytku publicznego, zyskało zatem prawo do odpisu 1% od podatku. W 2013 roku zebrało w ten sposób około 25 tys. zł (fundacja
zakończyła już działalność).
Osobom w bardzo trudnej sytuacji nadal
przyznajemy zapomogi, choć teraz takie wsparcie mogą otrzymać zgodnie z ustawą, dodaje
Stanisław Woźniak.
Stowarzyszenie upowszechnia wśród młodzieży wiedzę o udziale żołnierzy Wojska Polskiego w misjach zagranicznych. Ponadto organizuje spotkania z weteranami, bierze udział
w konferencjach popularnonaukowych, a także
przygotowuje wystawy. Większe możliwości
działania zapewni Centrum Weterana w Warszawie, które zostanie otwarte pod koniec 2014
roku. Placówka będzie realizować m.in. programy edukacyjne. Wielu naszych członków uczestniczy w wychowaniu patriotycznym w szkołach.
Praca z młodzieżą to teraz nasz główny kierunek działania, podkreśla Waldemar Wojtan.
Od czasu, gdy w życie weszła ustawa o weteranach, oenzetowscy misjonarze świętują
podwójnie: 29 maja obchodzą Dzień Weterana oraz Międzynarodowy Dzień Uczestników Misji Międzynarodowych, ustanowiony
przez ONZ.
Zdrowie
(+)
Większość weteranów będących pod opieką
Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego cierpi
nie na PTSD, lecz na różnego rodzaju
zaburzenia adaptacyjne postresowe.
Statystyczny
pacjent
J a r o s ł a w
J
R y b a k
est starszym szeregowym. Ma 32 lata. Na
czterech zmianach w Afganistanie Marcin
miał mnóstwo szczęścia. Nie był nawet
w sytuacji, o której mógłby powiedzieć, że
śmierć zajrzała mu w oczy. Kilka miesięcy po
powrocie z misji wylądował jednak w Klinice
Psychiatrii i Stresu Bojowego.
W rzeczywistości Marcin nie istnieje. To
statystyczny pacjent – weteran kliniki przy ulicy Szaserów w Warszawie. Nie był ranny i nie
zbierał szczątków poległych kolegów. Nie ma
nawet typowego PTSD. Historiami weteranów
takich jak Marcin raczej nie zainteresują się
dziennikarze.
Gdy żołnierz ma problemy ze sobą, media,
a za nimi cała opinia publiczna, mówią, że ma
PTSD, tłumaczy ppłk dr med. Radosław.
Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii i Stresu
30
Kurier Weterana
Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. Tymczasem sprawa nie jest taka prosta.
W naszej klinice, wśród wszystkich pacjentów
weteranów klasyczne PTSD [post traumatic
stress disorder] diagnozujemy tylko u 30%
osób. Pozostali cierpią na różnego rodzaju zaburzenia adaptacyjne postresowe, związane
z długotrwałym pobytem w strefie objętej działaniami wojennymi.
Droga życiowa
Do wojska poszedł, bo wydawało mu się, że
to będzie fajne zajęcie. Chciał być żołnierzem,
ponieważ wojsko gwarantowało pracę i w miarę dobrą pensję. Kiedy skończył 20 lat, zgłosił
się na ochotnika. Po zakończeniu służby zasadniczej zasilił szeregi korpusu szeregowych zawodowych. Pierwszy wyjazd do Iraku Marcin
Zdrowie
potraktował jak coś naturalnego. Dodatkowe
pieniądze były ważne, ale dla niego ważniejsze
było to, że tworzy z kumplami zespół. Podobnie czuł, gdy trzy razy przygotowywali się do
Afganistanu. Nigdy motywacją nie była kasa,
choć ta się przydała na postawienie domu. Budowała go żona Magda. Gdy trzeci raz był
w Ghazni, przeprowadziła się do niego razem
z dwójką dzieci. Syn urodził się jeszcze przed
misjami. Córka – w trakcie. Kamil ma teraz
11 lat, Sylwia – trzy.
Problemy z budową, z chorobami córki i kłopotami szkolnymi syna Marcin znał głównie ze
Skype’a. W przerwach między misjami był skupiony na obowiązkach służbowych. Żona widziała, że jest przejęty kolejnymi wyjazdami,
więc nie chciała go dodatkowo angażować
w codzienne sprawy. Problemy zaczęły się dopiero przed rokiem. Wrócił z Afganistanu, rozliczył się z misji. I okazało się, że musi odejść
z wojska. Skończył się 12-letni kontrakt. Marcin
liczył, że armia coś wykombinuje, żeby takich
doświadczonych żołnierzy się nie pozbywać.
Koledzy też mieli taką nadzieję.
Żołnierze biorący udział w misjach w Iraku
i Afganistanie to ludzie poddani długotrwałemu
stresowi bojowemu, kontynuuje dr Tworus. To
nie jest PTSD, depresja czy nerwica. To szereg
reakcji psychofizycznych organizmu, występujących w związku z długoterminowym pobytem
w obszarze objętym działaniami wojennymi.
Stres bojowy zaczyna się na długo przed misją.
Pierwszy okres stresu rozpoczyna się w chwili otrzymania informacji o wyjeździe. Drugi
trwa w Afganistanie. Trzeci przychodzi bezpośrednio po powrocie do kraju. Ciągnie się najdłużej, nawet dwa lata. W każdym z tych okresów na żołnierza działa inna grupa stresorów,
tłumaczy ppłk Tworus. W pierwszym jest to lęk
przed nowym, nieznanym miejscem, relacjami
interpersonalnymi, zagrożeniem życia i zdrowia. W drugim dominują lęk i inne reakcje emocjonalne – często przeżywane nieświadomie
– wynikające z bezpośredniego zagrożenia życia własnego oraz kolegów. W okresie trzecim,
najdłuższym, dochodzi do komasacji emocji
z pierwszego i drugiego etapu oraz związanych
z odnalezieniem się w dawnych rolach: w domu
i w jednostce.
Ucieczka od problemów
Marcin był jedynym żywicielem rodziny.
Dlatego szybko zaczął się rozglądać za nową
robotą. No i okazało się, że ma problem. Gdyby
w wojsku był kierowcą rosomaka, miałby prawo
jazdy kategorii C i teraz mógłby przesiąść się na
ciężarówkę. Był jednak celowniczym granatnika przeciwpancernego. Na co komu pracownik
z takim doświadczeniem? Marcin miał problemy nie tylko ze znalezieniem pracy. Była mu
ona potrzebna, choćby dlatego, żeby nie siedzieć w domu. Zauważył, że coraz mniej rozumieją się z Magdą. Stali się sobie obcy.
Gdy żołnierz zaliczył cztery zmiany misji, to
łącznie z okresami przygotowawczymi, poligonami, w domu nie było go jakieś cztery lata,
tłumaczy szef kliniki. W tym czasie rodzina się
zmienia. Żona z młodej, nieporadnej dziewczyny stała się dorosłą kobietą po przyspieszonym
kursie samodzielności. Wszystko było na jej
barkach. Od naprawy kranu, przez opiekę nad
dziećmi, po pilnowanie budowlańców, którzy
liczyli, że kobietę da się łatwo naciągnąć.
W takim wypadku mąż jest potrzebny, bo przysyła pieniądze, ale nie jest konieczny w codziennym życiu. Potrzeby Magdy się zmieniły,
uczucie się wypaliło.
W kontaktach z dziećmi było podobnie. Kamil nie chciał słuchać ojca. Sylwia chorowała.
Gdy Marcin był na misjach, stale słyszał
Kurier Weterana
31
Zdrowie
Opinia
Foto: usmc
Ppłk Radosław Tworus:
W ciągu kilku lat od zera
zbudowaliśmy podwaliny
systemu pomocy weteranom, wypracowaliśmy dobrą ustawę. Gdy ma się takie doświadczenia, można
szybko i sprawnie rozwinąć ten system.
o alergiach córki, ale dopiero
teraz zobaczył, ile z tym jest
kłopotu, wstawania w nocy,
wyjazdów do lekarza. W domu
zaczęły się kłótnie.
Marcin nigdy nie był abstynentem, a w wojsku pił jeszcze
więcej. Na misjach o alkohol było trudno, ale
jak już się go załatwiło, to świetnie rozluźniał.
Zdecydowanie więcej zaczął pić po odejściu
z wojska. Magda się złościła, on się wściekał,
że ona krzyczy i rozluźniał się kolejną butelką.
Nawet nie pamięta, gdy pierwszy raz uderzył…
Coraz chętniej wychodził z domu, obojętnie
gdzie, żeby tylko nie słyszeć zrzędzącej żony.
Wódka to najczęstszy sposób na ucieczkę od
problemów, mówi podpułkownik. Picie kończy
się awanturami, które z czasem przechodzą
w agresję. Mamy pacjentów mówiących, że lepiej się czują w klinice niż w domu. To straszne.
32
Kurier Weterana
Nie można się lepiej czuć
w szpitalu niż wśród rodziny. Takie zachowania to początek bezdomności.
Do tego wszystkiego
Marcina coraz bardziej zaczynały boleć plecy. Uważał, że to efekt ciągłego chodzenia w kamizelce
kuloodpornej, z kilogramami obciążenia. Po
misji robił badania, prześwietlenia. Komisja lekarska wykazała, że jest zdrowy jak koń. Marcin zaczął zatem podejrzewać, że te badania to
taka ściema, żeby przypadkiem ktoś nie starał
się o odszkodowanie czy rentę.
Mamy pacjentów narzekających na ból kręgosłupa czy głowy, tłumaczy ppłk Tworus. Nie
wiemy, w jakim stopniu ten ból jest spowodowany urazem fizycznym, a w jakim to bóle napięciowe. Są u nas pacjenci z łuszczycami czy
pokrzywkami. Leczenie dermatologiczne nie
Zdrowie
pomaga, bo te dolegliwości są skutkiem stresu
i emocji.
Szara rzeczywistość
Jak pomóc Marcinowi i jego rodzinie? Na
obecnym etapie jest to trudne. Gdyby system
pomocy psychologicznej i psychiatrycznej
w wojsku był skuteczniejszy, Marcin i Magda
mogliby szybciej zauważyć, że zaczynają się
rozmijać w życiu. Wiedzieliby, gdzie szukać
pomocy.
Stres bojowy może powodować różne zaburzenia psychiczne – od klasycznego PTSD,
przez różne formy zaburzeń lękowych, lękowo-depresyjnych, reakcji depresyjnych, zaburzeń
snu, zachowania i emocji, po nadużywanie lub
uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Niekiedy te problemy występują równocześnie. Stres
bojowy wpływa także na ujawnienie lub nasilenie się zaburzeń psychicznych, które występo-
wały przed misjami, ale wtedy nie doskwierały,
bo prawidłowo reagujący organizm sam sobie
z nimi radził. Każde z takich zaburzeń wymaga
odmiennych form pomocy psychoterapeutycznej oraz farmakologicznej. Pomyłka w diagnozie i leczeniu skończy się tym samym, co błąd
chirurga w czasie operacji.
System działa lepiej niż przed kilku laty, ale
dalej musimy nad nim pracować. Koniec misji
w Afganistanie i kontraktów dla szeregowych
zawodowych stawiają przed nami nowe wyzwania. Problemów będzie przybywać. Potrzebujący muszą mieć zapewnioną szybką i profesjonalną pomoc. Powinni trafiać nie do jednej placówki, ale do sieci klinik dla weteranów. W ciągu kilku lat od zera zbudowaliśmy podwaliny
systemu pomocy, wypracowaliśmy dobrą ustawę o weteranach. Gdy ma się takie doświadczenia, można szybko i sprawnie rozwinąć ten system, kończy dr Radosław Tworus.
Kurier Weterana
33
Zdrowie
(+)
Do Wojskowego Instytutu Medycznego trafia
zdecydowana większość żołnierzy oraz
pracowników wojska poszkodowanych
w czasie operacji zagranicznych.
Zmieniliśmy się
dla weteranów
P
rzed kilkoma laty jeden z rannych żołnierzy niezadowolony z opieki zrezygnował z leczenia w WIM-ie, po czym
spisał swoje uwagi. Stały się one podstawą
wprowadzenia zmian, które usprawniły opiekę nad weteranami.
Pismo trafiło do dyrektora WIM-u gen.
bryg. dr. hab. n. med. Grzegorza Gieleraka.
Po upływie pewnego czasu spotkał się on z
autorem tegoż pisma i usłyszał, że ten jest
usatysfakcjonowany, ponieważ uwzględniono
jego postulaty. Powołano m.in. pełnomocnika
ds. weteranów. Została nim pielęgniarka pani
Urszula Marszałkowicz-Flis. Rozwiązanie to
się sprawdziło – sami żołnierze na stronie internetowej poświęconej obchodom ubiegłorocznego Dnia Weterana napisali: weterani
uczestniczący we wcześniejszych misjach czu-
34
Kurier Weterana
ją lekkie ukłucie zazdrości, kiedy słyszą od
„młodszych” kolegów, jaką troską i zainteresowaniem ze strony „pani Uli” są dziś otaczani ranni żołnierze i często towarzyszące im
rodziny.
Trudno mi mówić o opiniach żołnierzy na
temat jakości leczenia w WIM-ie, przyznaje
gen. bryg. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak.
Odsyłam wówczas do strony internetowej
Dnia Weterana. W zakładce poświęconej honorowym gościom ubiegłorocznych uroczystości można znaleźć informację, że jedynymi
Polakami byli przedstawiciele WIM-u: pani
Urszula Marszałkowicz-Flis – pełnomocnik
ds. weteranów, prof. Stanisław Ilnicki – były
kierownik Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego, jej obecny szef ppłk dr med. Radosław
Tworus oraz dr med. Mariusz Barański – kie-
Zdrowie
Kontakt
Wojskowy Instytut
Medyczny,
ul. Szaserów 128,
04-141 Warszawa 44,
tel. 22 681 76 66,
22 810 80 89
rownik Oddziału Zakażeń
Narządu Ruchu CSK MON
WIM. To dla nas powód do
dumy. Gdy zaczęli trafiać do
nas pierwsi ranni z Iraku
i Afganistanu, nie byliśmy
– podobnie jak całe siły
zbrojne – przygotowani na takie wyzwanie. Nie istniał bowiem system
wsparcia rannych i poszkodowanych oraz rodzin poległych. Jednak od tego czasu minęła
epoka. Opracowaliśmy i wdrożyliśmy wiele
procedur, norm postępowania i nowatorskich
rozwiązań mających na celu poprawę jakości
opieki nad weteranami pozostającymi pod
opieką WIM-u. Jednego żałuję, że nasze – dyrekcji WIM-u – ambicje oraz konkretne pomysły dotyczące dalszej poprawy sytuacji weteranów i ich rodzin wykraczały poza poziom
zaangażowania oraz wsparcia finansowego
i logistycznego organu nadzorującego.
Wojskowy Instytut Medyczny to największy szpital w Polsce, wiodąca jednostka
wojskowej służby zdrowia. Do placówki
trafia zdecydowana większość żołnierzy
oraz pracowników wojska poszkodowanych
w czasie służby poza granicami kraju..
Dotychczas leczeniem objęto tu kilkuset
najciężej rannych weteranów. W Afganistanie służyło zaś kilkunastu pracowników.
Instytutu.
Specjaliści z WIM-u systematycznie udowadniają, że doświadczenia z funkcjonowania wojskowej służby zdrowia i leczenia rannych w warunkach wojennych są wykorzystywane do ciągłego podnoszenia jakości opieki
nad pacjentami cywilnymi. W WIM-ie powstało Mazowieckie Centrum Urazowe, do
którego są kierowane m.in. ofiary bardzo poważnych wypadków komunikacyjnych. Dzię-
ki zdobyciu doświadczeń
w leczeniu stresu bojowego
wdrożono profesjonalną pomoc psychologiczną w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego WIM – najbardziej
znanej placówce tego typu
w Polsce. Ostatnią inicjatywą Instytutu jest ogólnopolski telefon zaufania dla weteranów misji oraz ich rodzin.
Działa od stycznia od poniedziałku do piątku
między godziną 17.00 a 20.00. To kolejna,
m.in. po warsztatach dla weteranów, ich rodzin oraz bliskich żołnierzy poległych w misjach, inicjatywa Kliniki Psychiatrii i Stresu
Bojowego WIM. Warto zapamiętać numer
oraz przekazać go innym: 22 681 72 33.
Wojskowy Instytut Medyczny składa się
38 medycznych jednostek organizacyjnych:
28 klinik i 10 zakładów. Pracuje w nim
2750 osób, z tego 7% to wojskowi.
Jest również ośrodkiem naukowo-badawczym oraz dydaktycznym. O jego potencjale
świadczy fakt, że dysponuje aż 650 akredytowanymi miejscami specjalizacyjnymi
w 43 dziedzinach medycyny. Dzięki profesjonalizmowi, wszechstronnej wiedzy oraz nowoczesnemu wyposażeniu personel Instytutu
aktywnie uczestniczy w poszukiwaniu nowatorskich, skutecznych metod diagnostyczno-leczniczych.
Szpital przy Szaserów istnieje od ponad
50 lat. W obecnej strukturze funkcjonuje od
dziesięciu. W ramach reorganizacji wyższego szkolnictwa wojskowego na bazie Centralnego Szpitala Klinicznego WAM utworzono w grudniu 2002 roku jednostkę badawczo-rozwojową – Wojskowy Instytut
Medyczny z Centralnym Szpitalem Klinicznym MON. BA K
Kurier Weterana
35
Zdrowie
Coraz więcej sz
Foto: Krzysztof Wilewski
pitali jest dobr
ze przygotowan
ych do zmian
36
Kurier Weterana
w systemie oc
hrony zdrowia
.
Zdrowie
(+)
Weterani i weterani poszkodowani
mogą korzystać z medycznej oferty
w dwunastu wojskowych szpitalach
w całej Polsce.
1
Nowe centrum rehabilitacji
1 Wojskowy Szpital Kliniczny
z Polikliniką SPZOZ w Lublinie,
Aleje Racławickie 23, tel. 81 718 32 00.
D
ziałająca od ponad 60 lat placówka
na początku hospitalizowała wyłącznie żołnierzy. Od 1949 roku, kiedy
powstały w niej kliniki Wydziału Lekarskiego
AM, zaczęto przyjmować także ludność cywilną.
Weteran może się zgłosić do szpitala na
konsultację lekarską, w razie konieczności
będzie leczony na odpowiednim oddziale
szpitalnym. Może liczyć na rehabilitację
w warunkach ambulatoryjnych lub na oddziale. Oprócz fachowej opieki lekarskiej, pielęgniarskiej i fizjoterapeutycznej placówka za-
pewnia weteranom opiekę psychologiczną.
Szpital planuje uruchomienie oddziału,
na którym leczeni byliby pacjenci z zespołem
stresu pourazowego. Personel lekarski i psychologiczny po odpowiednim przeszkoleniu
jest do tego przygotowany i obecnie, w warunkach ambulatoryjnych, leczy pacjentów
z tym schorzeniem, mówi Barbara Leńczuk,
rzecznik prasowy.
Do dyspozycji pacjentów jest oddane niedawno Centrum Rehabilitacji, świadczące
usługi z fizykoterapii, krioterapii (w tym kriokomora), masażu oraz terapii manualnej.
Kurier Weterana
37
Zdrowie
2
Prestiż na
Dolnym Śląsku
4 Wojskowy Szpital
Kliniczny z Polikliniką
SPZOZ we Wrocławiu,
ul. Rudolfa Weigla 5,
tel. 71 766 03 73.
przyszpitalnym oraz parku terapeutycznym. Komenda placówki zamierza w najbliższym czasie
rozwijać Oddział Psychiatrii i Leczenia Stresu
Bojowego, wzmacniając skład personelu medycznego i rozszerzając działalność jednostki.
Szpital, na zlecenie komisji wojskowych,
prowadzi też np. badania przedmisyjne lub komisyjne. W 2013 roku przebadaliśmy łącznie
ok. 3200 osób, w tym ok. 700 żołnierzy wyjeżdżających np. do Afganistanu, Mali, Kosowa,
wracających z misji oraz ok. 300 związanych
z siłami obrony NATO. Pozostali zostali skierowani na badania przez WKU, WBE lub np. jednostki wojskowe, mówi komendant szpitala.
J
ego początki sięgają okresu II wojny
światowej, od 1978 roku ma status szpitala klinicznego. We wrocławskiej placówce weterani/kombatanci mają prawo do
wszelkich usług medycznych. Do dyspozycji
pacjentów jest 18 poradni specjalistycznych
oraz pięć klinik, m.in. kardiologiczna i kardiochirurgiczna, które funkcjonują w ramach
powstałego w 2005 roku Ośrodka Chorób
Serca, jednej z najprężniej działających jednostek tego typu w Polsce.
Chorzy mogą też się leczyć na oddziałach
klinicznych: neurochirurgicznym, psychiatrycznym i leczenia stresu bojowego.
Według danych rocznie z oferty szpitala
korzysta około 150 weteranów, najwięcej, bo
ponad połowa, z oddziału okulistycznego.
Szpital od lat intensywnie się modernizuje
i stale unowocześnia. W minionym roku rozpoczęliśmy budowę zintegrowanego bloku operacyjnego, w którym znajdzie się m.in. Kliniczny
Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii
oraz 12 sal operacyjnych. Zakończenie prac
planujemy na 2016 rok, mówi płk lek. med.
Grzegorz Stoiński, komendant szpitala.
Wszyscy pacjenci, ze szczególnym uwzględnieniem osób leczonych na Oddziale Psychiatrii, korzystają z zajęć rekreacyjnych w parku
38
Kurier Weterana
3
Cztery kliniki
5 Wojskowy Szpital
Kliniczny z Polikliniką
SPZOZ w Krakowie,
ul. Wrocławska 1–3,
tel. 12 630 81 38 (40).
K
rakowska placówka już od 1918 roku
niesie pomoc medyczną polskiemu
wojsku oraz mieszkańcom Krakowa
i Małopolski. Dziś jest nowoczesnym zakładem leczniczym, który zapewnia szeroki wachlarz usług medycznych.
Do dyspozycji pacjentów są cztery kliniki:
Chirurgii Ogólnej, Chirurgii Urazowej i Ortopedii, Chorób Wewnętrznych oraz Intensywnej Terapii i Anestezjologii. W placówce działa sześć
oddziałów klinicznych oraz pięć oddziałów szpitalnych. Szpital oferuje usługi w 29 poradniach.
Zdrowie
4
Nie tylko dla
ludzi morza
i rehabilitacji, a przede wszystkim na fachową pomoc zespołu psychiatrów i psychologów–terapeutów, mówi kmdr por. lek. Wojciech Kania, zastępca komendanta 7 Szpitala Marynarki Wojennej w Gdańsku. Za rok
planuje się otwarcie w placówce zakładu.
fizjoterapii w nowej lokalizacji.
7 Szpital Marynarki
Wojennej z Przychodnią
SPZOZ w Gdańsku,
ul. Polanki 117,
tel. 58 552 63 26.
P
lacówka oferuje leczenie m.in. na oddziałach: chirurgicznym i chirurgii
onkologicznej, urazowej i ortopedycznej, neurologicznym, okulistycznym i psychiatrycznym. Na tym ostatnim pacjenci,
w tym weterani, mogą liczyć na fachową pomoc lekarzy psychiatrów i psychologów klinicznych mających doświadczenie w leczeniu chorych z PTSD. Minimalnie terapia
trwa sześć tygodni, z możliwością przedłużenia pobytu.
Szpital organizuje raz na kwartał wykłady
specjalistów połączone z badaniami przesiewowymi. Na takie spotkania są zapraszani
również weterani. Ponadto kierownicy poszczególnych oddziałów są poinformowani
o obowiązku przyjęcia poza kolejnością weteranów poszkodowanych. Dotyczy to również
lecznictwa ambulatoryjnego. W 2013 roku
w szpitalu leczyło się czterech weteranów.
Nasz szpital już wkrótce będzie mógł się
pochwalić nowoczesnym oddziałem psychiatrycznym. Właśnie dobiegają końca prace
remontowe. Oddział będzie ponownie funkcjonował w oddzielnym budynku, w otoczeniu zieleni z piękną panoramą na Gdańsk.
Pacjenci, w tym również z PTSD, będą mogli
liczyć na bardzo dobre warunki leczenia
5
Fizykoterapia
w Dęblinie
6 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Dęblinie, ul. Szpitalna 2,
tel. 81 551 85 30.
D
ziałająca od ponad 55 lat placówka
przechodziła wiele reorganizacji.
Dziś jest nowoczesnym szpitalem,
dobrze przygotowanym do zmian systemowych w ochronie zdrowia. Funkcjonują w niej
m.in. oddziały: chirurgiczny, na którym jest
wykonywanych wiele skomplikowanych zabiegów z zastosowaniem techniki laparoskopowej, szwów mechanicznych i aparatury do
kriochirurgii; anestezjologii i intensywnej terapii; otolaryngologiczny, na którym przeprowadza się m.in. operacje uszu z odtwarzaniem słuchu; pododdział ortopedyczny, a także pracownie i gabinety diagnostyczne oraz
przychodnia specjalistyczna. W szpitalu działa też pracownia fizykoterapii, w której pacjentom oferuje się m.in. laseroterapię, krioterapię, elektroterapię.
Kurier Weterana
39
Zdrowie
6
Nowoczesność
w Bydgoszczy
10 Wojskowy Szpital Kliniczny
z Polikliniką SP ZOZ
w Bydgoszczy,
ul. Powstańców Warszawy 5,
tel. 52 378 70 01.
T
o wielospecjalistyczna placówka medyczna założona przed ponad 25 laty.
W swojej strukturze szpital ma m.in.
osiem klinik, osiem samodzielnych oddziałów i cztery zakłady. W przychodni szpitalnej
(Poliklinice) natomiast znajduje się 38 poradni specjalistycznych oraz 15 gabinetów POZ.
Szpital dysponuje również nowoczesnym lądowiskiem z automatycznym systemem ILS
umożliwiającym lądowanie nocne.
Placówka bydgoska, jako jedyny szpital
w Wojsku Polskim, może się poszczycić statusem szpitala akredytowanego.
Szpital jest doskonale przygotowany jako
ośrodek leczenia ofiar wojen i konfliktów
zbrojnych. Dla sił zbrojnych realizujemy pełny program zabezpieczenia medycznego, które obejmuje m.in. profilaktykę zdrowotną,
przedsięwzięcia leczniczo-ewakuacyjne oraz
sanitarnohigieniczne i przeciwepidemiczne,
mówi płk dr n. med. Krzysztof Kasprzak, komendant placówki.
Szpital zapewnia też opiekę medyczną żołnierzom stacjonującym w Bydgoszczy w ramach Centrum Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC). Zajmujemy się też opieką medyczną w czasie misji, m.in. w Iraku i Afganistanie. Jesteśmy również przygotowani do
40
Kurier Weterana
udzielania pomocy osobom wspierającym naszych żołnierzy pełniących służbę poza granicami kraju, dodaje komendant.
Pod opieką szpitala znajdowali się ranna
w Afganistanie Zara – sześcioletnia Afganka,
oraz kapitan Ahmad Zia – afgański komendant policji w dystrykcie Khwaja Omari, ciężko ranny podczas ataku rebeliantów.
7
Żołnierze mogą
liczyć na pomoc
105 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Żarach, ul. Domańskiego 2,
tel. 68 470 78 68 (filia
w Żaganiu, ul. Żelazna 1a).
O
d początku placówka otacza opieką
medyczną żołnierzy 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej wraz z rodzinami. Ma 24 oddziały szpitalne, specjalistyczne poradnie lekarskie oraz lądowiskio dla
śmigłowców ratunkowych.
Weteranom oraz weteranom poszkodowanym zapewnia m.in. bezpłatną pomoc psychologiczną, przyjęcie poza kolejnością do
szpitala i poradni. W 2013 roku w szpitalu leczono 13 pacjentów, którzy skorzystali z przysługujących im uprawnień. Chciałbym zapewnić, iż wszelkie zagadnienia medyczne związane z weteranami traktujemy priorytetowo.
Z uwagi na wiążącą historię szpitala z 11 Dywizją żołnierze na naszą pomoc mogą liczyć
zawsze, mówi lek. med. Sławomir Gaik, komendant-dyrektor szpitala.
Zdrowie
8
Respektowanie
praw
weteranów
okazać legitymację weterana poszkodowanego personelowi medycznemu pierwszego
kontaktu.
Nasz szpital nadal będzie traktował każdego weterana indywidualnie i z należytą dokładnością oraz respektowaniem praw i przywilejów, mówi płk Marek Wojcieszek, komendant szpitala.
108 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Ełku, ul. Kościuszki 30,
tel. 87 621 98 03.
W
placówce funkcjonują m.in. oddziały: chirurgiczny, urazowo-ortopedyczny, okulistyczny czy neurologiczny. Działa w niej 16 poradni oraz trzy
zakłady.
Weteran poszkodowany w zakresie leczenia
urazów i chorób nabytych podczas wykonywania zadań poza granicami państwa, podobnie jak w innych placówkach, ma prawo do
m.in. świadczeń zdrowotnych, ambulatoryjnych specjalistycznych bez skierowania,
świadczeń zdrowotnych stacjonarnych, ambulatoryjnych i całodobowych poza kolejnością,
pomocy psychologicznej udzielanej bezpłatnie i poza kolejnością oraz pomocy psychologicznej udzielanej bezpłatnie i poza kolejnością najbliższym członkom jego rodziny.
W 2013 roku ambulatoryjnie leczono
trzech weteranów (w poradni urazowo-ortopedycznej i neurologicznej). W roku 2014,
jak dotąd, z wizyty u lekarzy specjalistów
skorzystało dwóch weteranów (poradnia urazowo-ortopedyczna i zdrowia psychicznego).
Weteran, który chciałby skorzystać z leczenia ambulatoryjnego i świadczeń ambulatoryjnych, powinien się zgłaszać kolejno do rejestracji poradni specjalistycznych, następnie
9
Nowoczesne
metody terapii
107 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Wałczu,
ul Kołobrzeska 44
tel. 67 250 28 80.
T
o placówka z ponad 50-letnią tradycją.
Udziela świadczeń zdrowotnych w zakresie specjalistycznego lecznictwa
stacjonarnego i ambulatoryjnego oraz pomocy doraźnej dla dorosłych i dzieci. Szpital ma
m.in. oddziały chirurgii ogólnej, neurologiczny, okulistyczny, psychiatryczny czy otolaryngologiczny. Odział chirurgii urazowo-ortopedycznej prowadzi leczenie operacyjne
i zachowawcze wszystkich następstw urazów
dotyczących narządu ruchu. Specjalizuje się
w zakładaniu endoprotez stawu biodrowego
oraz artroskopii stawu kolanowego. Pacjenci
mają też do dyspozycji sprzęt do ćwiczeń ruchowych i salę gimnastyczną.
Kurier Weterana
41
Zdrowie
10
Współpraca
z weteranami
109 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Szczecinie,
ul. Piotra Skargi 9–11,
tel. 91 810 58 00.
W
codziennej działalności służbowej
placówka szczecińska współpracuje z wieloma organizacjami
kombatantów i byłych żołnierzy zawodowych, w tym ze Stowarzyszeniem Rannych
i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami
Kraju, dlatego też objęła ona opieką medyczną weteranów i weteranów poszkodowanych
w misjach zagranicznych i ich rodziny.
Szpital dysponuje bogatą bazą leczniczo-diagnostyczną. Stwarza to możliwość zapewnienia
kompleksowej opieki medycznej tej grupie pacjentów. Do dyspozycji weteranów i weteranów
poszkodowanych są wielospecjalistyczne oddziały szpitalne i poradnie oraz pełne zaplecze
diagnostyczne. Są to m.in. oddział ortopedii
i traumatologii narządu ruchu, oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej i oddział chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej. W przychodni mogą oni korzystać z poradni chirurgii urazowo-ortopedycznej, rehabilitacyjnej i fizykoterapii.
Osobnym elementem są poradnie zdrowia psychicznego i psychologiczna.
Weterani otrzymują świadczenia na zasadach ogólnych, tak jak inni pacjenci. Weteranów poszkodowanych nie obowiązuje kolejka
oczekujących i bez skierowania korzystają
42
Kurier Weterana
z ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych w zakresie leczenia urazów lub chorób
nabytych podczas wykonywania zadań poza
granicami państwa. Świadczenia szpitalne
również są udzielane poza kolejnością,
w możliwie najbliższym terminie, ale tutaj
jest wymagane skierowanie.
W ostatnim roku weterani poszkodowani korzystali z usług poradni chirurgii urazowo-ortopedycznej i poradni zdrowia psychicznego
oraz byli hospitalizowani na oddziale ortopedii
i traumatologii narządu ruchu.
Celem działania szpitala w ramach przyszłej modernizacji jest takie sprofilowanie
oddziałów szpitalnych, poradni i pracowni
specjalistycznych, aby w jak najszerszym zakresie zapewnić leczenie kombatantom, weteranom, żołnierzom, pracownikom wojska
i ich rodzinom, mówi płk Marcin Sygut, komendant szpitala.
11
Szpital
w morskim
klimacie
S
115 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Helu, ul Boczna 10,
tel. 58 690 42 60.
zpital w Helu powstał 1 listopada 1971
roku po przeformowaniu przychodni
specjalistycznej marynarki wojennej.
Od 1 stycznia 1999 roku rozpoczął działalność jako Samodzielny Publiczny Zakład
Opieki Zdrowotnej.
Zdrowie
Leczenie szpitalne odbywa się na oddziałach: wewnętrznym, chirurgicznym z pododdziałem ortopedycznym oraz rehabilitacji
ogólnoustrojowej. Leczenie ambulatoryjne
skupia się w przychodni przyszpitalnej z rozwiniętymi gabinetami specjalistycznymi. Placówka nieustannie rozwija swoje usługi,
szczególnie związane z rehabilitacją.
Weterani przy ustalaniu terminów przyjęcia
na oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej, który zapewnia pomoc psychologiczną, są traktowani priorytetowo. Nie prowadzimy odrębnej statystyki na temat weteranów, ale posiadamy wiedzę, że osoby takie korzystają
z naszych usług, w szczególności na oddziale
rehabilitacji, tłumaczy Weronika Nowara, dyrektor szpitala.
12
Pomoc
psychologa
116 Szpital Wojskowy
z Przychodnią SPZOZ
w Opolu,
ul. Wróblewskiego 46
tel. 77 417 20 32.
S
zpital Wojskowy w Opolu początkowo
funkcjonował jako batalion medyczny
10 Sudeckiej Dywizji Zmechanizowanej. W 1985 roku został przeniesiony do
obecnego budynku. Do 1999 roku placówka
była jednostką zamkniętą, w której leczono
tylko pacjentów resortowych. Od sierpnia
1999 roku szpital uzyskał osobowość prawną
i wraz z reformą służby zdrowia stał się do-
stępny dla wszystkich pacjentów. Placówka
świadczy usługi medyczne na pięciu oddziałach: chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej,
otolaryngologii, psychogeriatrycznym i zaburzeń nerwicowych.
Dzienny oddział zaburzeń nerwicowych
w swoim programie ma leczenie PTSD oraz
różnorodnych postaci objawów nerwicowych.
W ciągu roku do szpitala trafia kilku weteranów z tego typu schorzeniami. Na oddziale
rocznie przebywa średnio do pięciu pacjentów.
Ważne dla weteranów jest zapewnienie im
świadczeń medycznych dziennego oddziału
zaburzeń nerwicowych oraz poradni zdrowia
psychicznego, udzielanych przez lekarzy psychiatrów, psychologów, w tym również klinicznych, oraz terapeutów, mówi Paweł Salachna, dyrektor szpitala.
UWAGA
W Inspektoracie
Wojskowej Służby
Zdrowia utworzona
została specjalna
komórka zajmująca
się sprawami
weteranów i weteranów
poszkodowanych.
Wszyscy zainteresowani
mogą dzwonić pod numer
22 687 32 43
lub pisać na adres
[email protected]
Kurier Weterana
43
Zdrowie
(+)
Żołnierze, którzy uczestniczyli
w misjach, mogą skorzystać z ofert
dotyczących turnusów leczniczych
i relaksacyjnych.
Czas
dla siebie
A n n a
D ą b r o wsk a
W
róciłeś z misji? Teraz pomyśl o sobie, głoszą banery wiszące w jednostkach oraz zamieszczane na
wojskowych stronach internetowych. Jedną
z najpopularniejszych form leczenia i odpoczynku dla uczestników misji są turnusy
leczniczo-profilaktyczne z treningiem antystresowym. Organizują je cztery wojskowe
szpitale uzdrowiskowo-rehabilitacyjne
w: Lądku-Zdroju, Krynicy-Zdroju, Busku-Zdroju i Ciechocinku.
Zwalczyć stres
Pobyt na takim turnusie pozwoli w sposób
łagodny, spokojny i bezstresowy odnaleźć się
w realiach dnia codziennego po niebezpiecznej służbie, informują wojskowe sanatoria. Na
turnus kieruje żołnierza dowódca jego jednostki na wniosek wojskowego lekarza. Po
44
Kurier Weterana
ustaleniu terminu żołnierz przesyła skierowanie podpisane i opieczętowane przez dowódcę
oraz lekarza do właściwego szpitala. Dwutygodniowy pobyt jest bezpłatny. Jego koszt pokrywa resort obrony. Żołnierz przebywa na
turnusie w ramach podróży służbowej – ten
czas nie jest wliczany do urlopu zdrowotnego.
Oferta sanatoriów obejmuje zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, wycieczki,
opiekę lekarsko-pielęgniarską, korzystanie
z zaleconych przez lekarza zabiegów leczniczych i relaksacyjno-rehabilitacyjnych.
Ważny jest także udział w treningu antystresowym. W czasie sesji grupowych wykwalifikowani psycholodzy i psychoterapeuci
uczą m.in. radzenia sobie ze stresem oraz
treningu relaksacyjnego. Żołnierze mają
również możliwość skorzystania z indywidualnej pomocy psychologa.
Zdrowie
Pobyt osób, które nie wymagają szczególnego leczenia, ma charakter relaksacyjny.
Profilaktyka zmierza w sposób łagodny ku
stopniowemu odzyskiwaniu pełnej sprawności fizycznej i psychicznej. Żołnierze, którzy
ulegli kontuzjom, korzystają z pełnej oferty
rehabilitacji leczniczej, tłumaczy mgr inż.
Zdzisław Puzio, dyrektor szpitala w Lądku.
Najważniejsza rodzina
Jak podkreślają organizatorzy, istotnym
elementem turnusów jest możliwość spędzenia – po miesiącach rozłąki – czasu z rodziną. Dlatego żołnierz może w nich uczestniczyć z osobą towarzyszącą, w tym z dziećmi. Opłaty za ich pobyt zależą od stawek
obowiązujących w konkretnym szpitalu.
Żołnierze narzekają jednak, że w przypadku
14-dniowego turnusu koszt pobytu całej rodziny jest dość spory. Dlatego w nowelizacji
ustawy o weteranach działań poza granicami państwa jest przewidywany zapis, który
będzie stanowił, że na taki turnus małżonek
żołnierza będzie jeździć bezpłatnie. Dla żołnierzy po tak długim rozstaniu z rodziną odpoczynek w gronie najbliższych jest najlepszym lekarstwem na przeżyty stres. Wspólny
pobyt w sanatorium wpływa dodatnio na integrację całej rodziny, zaznacza dyrektor
Puzio.
W Lądku weterani poszkodowani mają
także prawo do skorzystania poza kolejnością z 21-dniowych turnusów rehabilitacyjnych, służących leczeniu urazów i chorób
nabytych podczas misji. Skierowanie na to
leczenie może wystawić lekarz oddziału
urazowo-ortopedycznego, chirurgicznego,
neurochirurgicznego, neurologicznego, reumatologicznego lub chorób wewnętrznych,
jeśli podpisał umowę z NFZ. Skierowanie
można także dostać od lekarza poradni: rehabilitacyjnej, urazowo-ortopedycznej, neurologicznej lub reumatologicznej, która zawarła umowę z NFZ na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną.
Relaks w Mrągowie
Inną formą wypoczynku dla żołnierzy
i pracowników wojska po powrocie z misji
są 14-dniowe turnusy rehabilitacyjne z treningiem psychologicznym, organizowane
w Wojskowym Ośrodku Szkoleniowo-Kondycyjnym w Mrągowie. Kieruje na nie, na
podstawie decyzji lekarza, dowódca jednostki, w której służy zainteresowana osoba.
Pobyt w nim również jest bezpłatny na podstawie rozkazu wyjazdu i nie jest wliczany
do urlopu zdrowotnego. W turnusach mogą
uczestniczyć odpłatnie członkowie rodzin
misjonarzy lub inne osoby przez nich wskazane, w tym dzieci w wieku przedszkolnym.
Uczestnicy turnusu biorą udział w zajęciach sportowo-rekreacyjnych, wycieczkach
i imprezach kulturalnych. Korzystają także
z zabiegów przepisanych przez lekarza.
Uzupełniają je wykłady na temat techniki
radzenia sobie ze stresem i zasad asertywności oraz sesje komunikacji interpersonalnej. Zajęcia w ramach treningu psychologicznego odbywają się codziennie. Ich celem jest zdobycie przez uczestników wiedzy
o sobie oraz opanowanie umiejętności radzenia sobie ze stresem w życiu zawodowym i prywatnym.
Najważniejsze, że po pół roku pobytu poza domem żołnierz ma okazję spędzić kilkanaście dni tylko z rodziną i zregenerować siły. Dlatego turnusy cieszą się sporym powodzeniem, zaznacza ppłk Krzysztof Sikorski,
komendant Ośrodka.
Kurier Weterana
45
Zdrowie
Foto: Joanna Jankowska
1
rodzinna regeneracja
22 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
SP ZOZ w Ciechocinku, tel. 54 283 72 50 lub 283 72 51,
e-mail: [email protected], www.22wszur.pl
C
iechocinek jest znany ze swoich drewnianych tężni. Ponadto dzięki leczniczym wodom chlorkowo-sodowym,
bromkowym, jodkowym i borowym leczy się
tutaj choroby narządów ruchu, reumatyczne,
ortopedyczno-urazowe, układu oddechowego,
nerwowego i krążenia.
Sanatorium oferuje żołnierzom wstęp bez
ograniczeń do kompleksu basenowego
z sztuczną rzeką, gejzerami, sauną fińską
i kriokomorą, fitness club z aerobikiem i siłownią, trzy zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne dziennie według wskazań lekarza, zajęcia
relaksacyjne, a także wycieczki do Torunia,
Lichenia czy zwiedzanie warzelni soli. Osoby towarzyszące mogą wykupić pakiet pod-
46
Kurier Weterana
stawowy. Wtedy dorosły i dzieci powyżej
dziewięciu lat, w zależności od rodzaju pokoju, płacą 85–110 zł. W tym jest zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, spotkanie
z psychologiem, opieka medyczna, wstęp do
kompleksu basenowego. Pakiet promocyjny
kosztuje 120–150 zł i obejmuje dodatkowo
dwa dowolne zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne, nordic walking, gimnastykę w basenie
i gimnastykę zespołową oraz wstęp do fitness
clubu. Dzieci do trzech lat płacą 10 zł za
dzień bez wyżywienia i spanie z rodzicem,
a do dziewięciu – 42–52 zł za spanie z rodzicem lub dostawkę i pół stawki żywieniowej.
Maluchy mają też dostęp do kompleksu basenowego bez limitu.
Zdrowie
2
Olejki na nerwy
20 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
w Krynicy Zdroju, tel. 18 414 64 35, 18 414 65 30,
CA MON 146 435, 146 530, e-mail: [email protected],
www.sanatorium-wojskowe.krynica.sacz.pl
K
rynica to uzdrowisko specjalizujące się
w leczeniu chorób układu trawiennego
i moczowego, układu krążenia i przemiany materii. Poprawie samopoczucia sprzyja
specyficzny klimat. W składzie powietrza znajdują się olejki eteryczne drzew iglastych, mające
działanie bakteriobójcze i uodparniające, a także
wpływające dodatnio na system nerwowy. Słynne są też tutejsze wody lecznicze, w tym Zuber
– najsilniejsza woda lecznicza w Europie. Sana-
torium oferuje m.in. kąpiele mineralne, zabiegi
borowinowe, masaż podwodny, gimnastykę,
elektroterapię lampą kwarcową i krioterapię.
Ośrodek dysponuje basenem, sauną, siłownią. Osoby towarzyszące płacą 30–60 zł za dobę,
całodzienne wyżywienie kosztuje 46 zł, dzieci
do dziesiątego roku życia za pół porcji płacą
50% stawki, od dziecka do lat trzech, które nie
korzysta z osobnego łóżka, nie pobiera się opłaty za zakwaterowanie.
3
czynny wypoczynek
Wojskowy Ośrodek Szkoleniowo-Kondycyjny
w Mrągowie, tel.: 89 545 71 00, 545 71 44, CA MON:
314 100, 314 144, e-mail: [email protected],
www.woszkmragowo.wp.mil.pl
M
iasto jest popularnym ośrodkiem turystycznym i wypoczynkowym położonym na Półwyspie Czterech Wiatrów. Odbywają się tutaj turnusy kondycyjne dla
personelu latającego sił zbrojnych, a od 2008 roku także turnusy rehabilitacyjne dla żołnierzy
i pracowników powracających z misji. Ośrodek
oferuje bogaty wybór sportów wodnych, a zimą
także możliwość uprawiania narciarstwa.
Osoby towarzyszące płacą za nocleg.
32–37 zł, dzieci poniżej trzeciego roku życia,
śpiące w jednym łóżku z rodzicem ok. 25 zł.
Wyżywienie całodzienne kosztuje 25 zł. Rodziny korzystają bezpłatnie z sali bilardowej i sali
gier, siłowni i kortów tenisowych oraz wykładów, sesji warsztatowych i treningów relaksacyjnych. Wypożyczenie sprzętu wodnego, masaże i zabiegi fizykoterapeutyczne są odpłatne.
Kurier Weterana
47
Zdrowie
4
lecznicze cieplice
23 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
w Lądku-Zdroju, tel. 74 811 72 51, e-mail: [email protected],
www.23wszur.pl
L
ądek jest jednym z najstarszych uzdrowisk polskich. Występują tu zawierające
radon cieplice siarczkowe i fluorkowe,
działające leczniczo na choroby reumatyczne,
ortopedyczne i neurologiczne.
Szpital specjalizuje się w rehabilitacji narządu ruchu. W wyremontowanym basenie jest
prowadzona gimnastyka indywidualna i zbiorowa. Ośrodek oferuje też masaże podwodne, kąpiele solankowe i borowinowe, fizykoterapię,
gimnastykę i krioterapię. Można też pojechać
na wycieczki, między innymi po ziemi kłodzkiej czy do Jaskini Niedźwiedziej.
Opłaty dla osób towarzyszących żołnierzom
przebywającym w turnusie: za nocleg dorosły
płaci 45 zł, dzieci do lat trzech bezpłatnie bez
zapewnionego miejsca do spania, dzieci do 12
lat – 35 zł. Wyżywienie: dorosły – 45 zł, dzieci
do lat trzech – bezpłatnie, o ile korzystają z wyżywienia rodziców. Po konsultacji z lekarzem
osoby towarzyszące oraz ich dzieci mogą skorzystać odpłatnie z zabiegów.
5
jedź do wód!
21 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
SP ZOZ w Busku-Zdroju, tel. 41 378 24 17 lub 41 378 24 18,
e-mail: [email protected], www.21wszur.pl
U
zdrowisko słynie z wód siarczkowych, jodkowo-bromkowych i borowiny. Leczy się tutaj przede wszystkim pacjentów z chorobami narządu ruchu.
Sanatorium oferuje kinezyterapię, sale do
gimnastyki, dwa baseny rehabilitacyjne oraz
gabinety zabiegowe z zakresu fizykoterapii
i balneologii. Osoby towarzyszące płacą poza
sezonem 118–138 zł za dzień w zależności od
48
Kurier Weterana
standardu pokoju, od kwietnia do końca października: 140–168 zł. W cenie jest nocleg,
całodzienne wyżywienie, sześć zabiegów
dziennie (w tym krioterapia i basen rehabilitacyjny), całodobowa opieka lekarsko-pielęgniarska. Przyjeżdżający z dzieckiem dodatkowo płacą za media 10 zł za osobę za dzień
oraz 15 zł, gdy korzystają z dodatkowego łóżka i pościeli.
Pomoc
+
Żołnierze opowiadają o służbie, kłopotach
z przełożonymi, poszukują informacji
o świadczeniach zdrowotnych albo zgłaszają
problemy psychologiczne.
Halo, w czym
mogę pomóc?
M a g d a l e n a
T
K o w a l sk a - S e n d e k
elefoniczne linie zaufania prowadzą
Departament Wychowania i Promocji
Obronności Ministerstwa Obrony Narodowej (DWiPO) oraz Klinika Psychiatrii
i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu
Medycznego. Telefoniczne dyżury dla weteranów misji trzyma także pełnomocnik Oddziału Służby poza Granicami Państwa
w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił
Zbrojnych oraz Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia.
Wojskowy telefon zaufania działa już od
12 lat. Dzwonić można pod stołeczny numer
(22) 687 48 00 od poniedziałku do piątku
w godzinach od 12 do 18. Po drugiej stronie
słuchawki dyżury pełnią pracownicy wojska
lub oficerowie z Departamentu Wychowania
i Promocji Obronności MON. Pod wskazany
numer mogą dzwonić żołnierze i ich rodziny
oraz cywile. Departament oferuje także możliwość kontaktu za pośrednictwem tzw.
skrzynki zaufania. Wiadomości można wysyłać przez stronę wojsko-polskie.pl.
W 2013 roku z możliwości tej skorzystało
2159 internautów. Z elektronicznej korespondencji korzystają głównie cywile, którzy chcą
zasięgnąć informacji na temat kwalifikacji
wojskowej, naboru do NSR lub zapytać o misje wojskowe, mówi Małgorzata Łuniewska,
pracownica DWiPO koordynująca pracę telefonu.
Wojskowy telefon zaufania pierwszy raz
zadzwonił w lutym 2002 roku. Był to wówczas jeden z kanałów informujących przełożonych o zjawisku fali, jakie dotykało głównie żołnierzy służby zasadniczej. Najczęściej
telefonowali zaniepokojeni rodzice wojskowych oraz sami żołnierze, którzy byli świad-
Kurier Weterana
49
Pomoc
Foto: Gajus/Fotolia
Mimo że fali w
wojsku już nie
m
a, telefon zauf
ania nadal jest
kami niewłaściwego zachowania w jednostkach wojskowych. Od początku istnienia telefonu sprawdzano wszystkie zgłaszane
sprawy. W niektórych interweniowała.
Żandarmeria Wojskowa lub Prokuratura
Wojskowa.
Mimo że fala w wojsku już nie występuje,
to telefon zaufania nadal jest potrzebny.
W 2013 roku po zgłoszeniach w systemie
ewidencji założono 156 kart spraw. Oznacza
to, że podane głównie przez anonimowych
rozmówców problemy były sprawdzane i wyjaśniane. W pierwszym kwartale tego roku
pracownicy Departamentu interweniowali
już 35 razy.
Z jakimi sprawami dzwonią wojskowi?
Trudno kategoryzować te problemy, bo ich
wachlarz jest duży, opowiada Małgorzata
Łuniewska. W 2013 roku 47 spraw dotyczyło
warunków służby, 43 nieprawidłowych rela-
50
Kurier Weterana
potrzebny.
cji z przełożonymi, problemy kadrowe lub finansowe to aż 58 zgłoszeń. Poza tym żołnierze opowiadają o trudnościach w uzyskaniu
urlopów okolicznościowych albo niewypłacaniu nagród finansowych w wyznaczonym
terminie. Zgłoszenia ewidencjonujemy i przekazujemy drogą służbową do wyjaśnienia.
Czasami powoływana jest komisja sprawdzająca dany problem, a do Departamentu przychodzi jedynie wyjaśnienie, w jaki sposób
sprawa została załatwiona, mówi koordynatorka telefonu zaufania.
Komisję zwykle powołuje się na szczeblu
nadrzędnym. Większość spraw wymagających interwencji przekazuje się do Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Telefonujący żołnierze w czasie rozmowy
z pracownikami resortu obrony mogą zachować całkowitą anonimowość. Czasami jednak, gdy problem dotyczy na przykład nie-
Pomoc
prawidłowości związanych ze świadczeniami
finansowymi czy spraw kadrowych, wymagane jest podanie personaliów.
Infolinia zdrowia
Przy telefonie dyżurujemy od 2011 roku,
mówi Roksana Bogusz z Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia. Pod warszawskim
numerem (22) 6 873 243 dyżuruje zamiennie
trzech specjalistów komórki ds. weteranów,
w tym jeden weteran poszkodowany. Dzwonić można od poniedziałku do piątku od godziny 8 do 14.30.
W czym pomogą pracownicy Inspektoratu? Informują o przepisach, które wynikają
z ustawy o weteranach działań poza granicami państwa z 2011 roku. Przede wszystkim
mówią o świadczeniach medycznych, jakie
przysługują żołnierzom i pracownikom wojska – weteranom misji. Przeważnie dzwonią
do nas żołnierze, a sporadycznie członkowie
ich rodzin. Wojskowi pytają głównie o zasady
uzyskania legitymacji osoby poszkodowanej
w działaniach poza granicami państwa
uprawniającej do świadczeń opieki medycznej finansowanych ze środków publicznych,
szukają informacji na temat refundacji kosztów leków lub wyrobów medycznych, takich
jak na przykład protezy. Pytają także
o świadczenia niezakwalifikowane jako gwarantowane przez NFZ, dodaje Roksana Bogusz, która jest jedną z osób obsługujących
wojskową infolinię dla weteranów.
Dyżurujący przy telefonie pracownicy Inspektoratu przekazują również wiadomości
na temat sanatoriów oraz turnusów leczniczo-profilaktycznych. Zdarza się, że żołnierze nie wiedzą, w jaki sposób mogą skorzystać z gwarantowanej przez MON oferty. Naszym obowiązkiem jest poinformować
o procedurze kierowania ich na takie turnusy. Mówimy o niezbędnych dokumentach od
dowódcy jednostki, o opinii lekarza i psychologa oraz o skierowaniu. Czasami o skorzystanie z takich turnusów wypytują także emeryci wojskowi. Niestety oni nie mogą otrzymać takiego świadczenia nieodpłatnie,
wyjaśnia Bogusz.
Bywa, że problemy, z jakimi zwracają się
do Inspektoratu żołnierze, dotyczą innych
spraw, niezwiązanych z opieką zdrowotną.
Wówczas dyżurujący przy telefonie pracownicy kierują zainteresowanych do odpowiednich instytucji MON. Żadna osoba nie pozostaje sama z problemami, staramy się zawsze
pomóc, dodają.
Zadzwoń .
do pełnomocnika
Czasami łatwiej poprosić o pomoc lub informację osobę nieznajomą niż kolegę w jednostce. Właśnie dlatego postanowiłem dyżurować przy telefonie. To mój obowiązek, mówi płk Jacek Mela, pełnomocnik Oddziału
Służby poza Granicami Państwa Zarządu Zasobów Osobowych Dowództwa Generalnego
Rodzajów Sił Zbrojnych. Oficer jest dostępny
codziennie w godzinach pracy pod numerem
telefonu (22) 682 59 40. Czas na rozmowy
telefoniczne rezerwuje przede wszystkim we
wtorki od godziny 15 do 18 oraz w czwartki
między godziną 10 a 13.
To jednak nie wszystko. Pułkownik, który
od stycznia zajmuje się sprawami weteranów,
zapewnia, że w sytuacjach szczególnych
można do niego dzwonić przez całą dobę
(numer telefonu komórkowego do płk. Meli
można uzyskać w każdej jednostce wojskowej). Wyjaśnia, że żołnierze najczęściej wypytują go o warunki przeniesienia do innej
Kurier Weterana
51
Pomoc
jednostki wojskowej, sygnalizują problemy
kadrowe, wypytują o zasady kierowania na
kursy podoficerskie. Niektórzy weterani szukają porady w sprawie możliwości skorzystania z sanatorium, inni wypytują o możliwości
otrzymania zapomogi, mówi. Płk Mela odbiera także telefony od byłych żołnierzy, którzy ze względu na stan zdrowia musieli pożegnać się z mundurem. Wyjaśniam im, że do
końca roku mogą ubiegać się o powrót do
służby. Muszą jednak wcześniej zostać zbadani przez komisję lekarską. Po weryfikacji
weterani otrzymują kategorię zdrowia „zdolny z ograniczeniem” i mogą ponownie rozpocząć służbę.
W trosce o psychikę .
weteranów
W styczniu 2014 roku telefoniczną linię
zaufania uruchomiła także Klinika Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu
Medycznego w Warszawie. Jej kierownictwo
zastrzega, że choć telefonicznie lekarze nie
będą prowadzili terapii, to dzwoniący do niej
żołnierze lub ich bliscy nie zostaną pozostawieni samym sobie. Przez telefon potrzebujący otrzymają szybką pomoc w sytuacjach
kryzysowych, a dyżurujący psychologowie
w razie potrzeby będą sugerować wizyty lekarskie, mogą także zaproponować konsultację lekarską lub nawet hospitalizację w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego.
Linia dla weteranów WIM-u jest wzorowana na istniejących od lat telefonach zaufania
dla anonimowych alkoholików, osób zarażonych wirusem HIV, uzależnionych od narkotyków lub do Ogólnopolskiego Pogotowia
dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska
Linia”. Dzięki dyżurom telefonicznym klinika monitoruje problemy wojskowych,
52
Kurier Weterana
zwłaszcza tych po misjach zagranicznych.
Monitoringiem są objęci także emerytowani
wojskowi. Chcielibyśmy jeszcze lepiej zgłębić problemy społeczne, które ujawniły się po
powrocie żołnierza do domu. To m.in. nadużywanie alkoholu, leków czy narkotyków,
w tym dopalaczy. Interesuje nas wypalenie
zawodowe, bezczynność społeczna, bezrobocie po zakończeniu służby wojskowej,
a w końcu bezdomność. Ten ostatni problem
już w klinice znamy, niestety z czasem będzie
się nasilał. Podobnie jak przemoc domowa,
rozwody, separacje, mówił w styczniu dla
„Medycyny w Mundurze” ppłk dr med. Radosław Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii
i Stresu Bojowego WIM.
Do stołecznej kliniki można dzwonić popołudniami, od poniedziałku do piątku,
w godzinach od 17 do 20. Pod numerem telefonu (22) 681 72 33 dyżury trzymają studenci czwartego i piątego roku Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Wszyscy mają już doświadczenie, dyżurowali m.in. w Niebieskiej Linii, a przed podjęciem pracy przy telefonie WIM przeszli dodatkowe przeszkolenie.
Z jakimi problemami dzwonią żołnierze,
w których rejonach Polski najbardziej pożądają pomocy psychologicznej, w jakiej kondycji psychicznej są weterani misji – tego dowiemy się w połowie roku. Wówczas, jak zapowiada ppłk Tworus, WIM podsumuje
pierwsze półrocze aktywności telefonu zaufania. Oprócz oficjalnych linii resortowych
w ostatnim czasie w Polsce powstaje także
wiele prywatnych organizacji i centrów pomocy, które chciałyby pomagać żołnierzom,
zwłaszcza weteranom misji. Na efekty działania inicjatyw cywilnych trzeba będzie poczekać jeszcze rok.
Pomoc
:)
Dogoterapia nie jest cudownym
lekiem na zaburzenia lękowe
czy PTSD, ale może wspomóc
klasyczne leczenie.
Nowatorska
terapia
M a g d a l e n a
A
K o w a l sk a - S e n d e k
fganistan. Po wybuchu bomby na
ziemi leżą zabici żołnierze i cywile.
W powietrzu unoszą się kłęby dymu.
Jeden z wojskowych, który z powodu odniesionych ran nie może ruszyć się z miejsca,
z przerażeniem patrzy na to, co go otacza. Zaczyna płakać. Na pomoc przybiega... pies
asystujący. Zwierzak przytula się do żołnierza
i budzi go z koszmaru sennego. Labrador nosem zapala światło, liże swojego pana po twarzy i go uspokaja.
Tak właśnie wygląda krótki, trwający zaledwie 35 s, film wyprodukowany przez jedną
z holenderskich fundacji, która szkoli psy dla
niewidomych oraz weteranów misji. Hasłem
kampanii jest zdanie: Szkolimy psy dla osób
niewidomych i dla tych, którzy widzieli zbyt
dużo. Holenderska fundacja pomysł zaczerpnęła od Amerykanów. Za oceanem już od wie-
54
Kurier Weterana
lu lat psy asystujące wspierają żołnierzy, którzy nie radzą sobie z wojennymi przeżyciami.
Recepta na psa
W Stanach Zjednoczonych często weterani
misji, którzy zmagają się z PTSD (posttraumatic stress disorder), dostają zalecenie, by przebywali z psem terapeutą przez całą dobę. Taką
kurację kilka lat temu otrzymał między innymi
Kenny Bass, weteran misji w Iraku i założyciel
amerykańskiej fundacji The Battle Buddy Foundation. Amerykanin w 2003 roku został ranny, kiedy pod jego pojazdem wybuchła mina
pułapka. Po wielu latach terapii lekarz na receptę przepisał mu psa.
Amerykanie angażują psy do leczenia żołnierzy nie tylko w kraju. Dwa lata temu czworonożny terapeuta, czarny labrador Major
Butch, służył także w Afganistanie. Razem ze
Pomoc
swoją opiekunką kapitan Michelle Nordstrom
podróżowali po amerykańskich bazach. Byli
wszędzie tam, gdzie w terapii potrzebna okazywała się pomoc czworonoga.
Porter i Ciri
W Polsce dogoterapia kojarzy się przede
wszystkim z metodą wspomagającą leczenie
dzieci lub osób dorosłych z różnego rodzaju
upośledzeniami. Klasyczna dogoterapia traktuje psa jako narzędzie lub jako przyrząd rehabilitacyjny. My w pracy z dorosłymi ludźmi
modyfikujemy trochę definicję dogoterapii,
mówi Katarzyna Gawlińska, współzałożycielka Fundacji „Szarik”. Podczas zajęć żołnierze
nie wykonują żadnych ćwiczeń ze zwierzętami.
Sama obecność psa jest wystarczająca, by
uwolnić emocje ludzi.
Fundacja „Szarik” jest jedyną w kraju organizacją, która w terapii weteranów wykorzystuje czworonogi. Istnieje od lipca 2013 roku,
a jej założycielami są psychologowie, specjaliści od prewencji stresu: Jacek Zawadzki i Katarzyna Gawlińska. Zawsze kochaliśmy psy.
Skończyliśmy studia psychologiczne i zastanawialiśmy się, jak połączyć przyjemne z pożytecznym, opowiadają.
Psychologowie Szarika inspiracji szukali za
oceanem. Próbowali przełożyć sprawdzone tam
rozwiązania na polski grunt. My też – tak jak
Amerykanie – mamy żołnierzy po misjach zagranicznych. Niemało z nich boryka się z PTSD.
W kraju jest natomiast niewiele instytucji zajmujących się leczeniem tego typu schorzeń, mówi Zawadzki i dodaje: W „Polsce Zbrojnej”
przeczytaliśmy rozmowę z profesorem Stanisławem Ilnickim. Ten wywiad pobudził nas do
działania. Założyciel Kliniki Psychiatrii i Stresu
Bojowego w WIM wspomniał wówczas o wykorzystaniu psów w terapii żołnierzy.
Narodowy Fundusz Zdrowia nie uznaje dogoterapii za procedurę medyczną, więc psychologowie nie mogli liczyć na finansowanie.
Wyjściem z sytuacji było założenie organizacji
pożytku publicznego, która mogłaby nawiązać
współpracę ze szpitalem. Dziś w fundacji pracują także Dominika Miłek, studentka ostatniego roku psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz kilku wolontariuszy, którzy
pomagają głównie w pracach organizacyjnych.
Niełatwo zostać naszym współpracownikiem.
Przede wszystkim nie możemy pozwolić, by
z żołnierzami lub funkcjonariuszami innych
służb mundurowych pracowały osoby bez wykształcenia psychologicznego, a jedynie terapeuci po weekendowym kursie z dogoterapii,
opisuje Jacek Zawadzki. Czworonożnymi terapeutami Szarika są natomiast dwa psy: owczarek niemiecki Ciri i labrador Porter. Niedługo
zespół powiększy się także o rocznego mieszańca Pioruna.
Tajna broń
Tworzymy zespół terapeutyczny i pracujemy
dwutorowo. Z jednej strony ja, jako dyplomowany psycholog, prowadzę klasyczną terapię, z
drugiej mam przy sobie psa, więc pełnię też
funkcję dogoterapeuty, wyjaśnia Katarzyna
Gawlińska. Tak naprawdę to zwierzęta są tajną
bronią psychologów. Piękne i przyjacielskie
podczas terapii odwracają uwagę weteranów
od natrętnych myśli, tworzą przyjazną atmosferę. Działają jak katalizator, rozczulają, przyznaje wiceprezes Szarika. Dzięki nim łatwiej
nawiązać rozmowę, złapać dobry kontakt z pacjentem. A Gawlińska dodaje: Ogromną zaletą
psa jest to, że szybko przełamuje bariery i jest
bardzo dobry w kryzysowym działaniu – pozwala uspokoić, zaktywizować lub wzruszyć
pacjenta, w zależności od potrzeb.
Kurier Weterana
55
Pomoc
Foto: Fundacja „Szarik”
UWAGA
Fundacja
„Szarik”
to jedyna
w kraju
organizacja,
która w terapii
weteranów
wykorzystuje
czworonogi
Pierwszym bojowym testem terapeutów był zeszłoroczny udział w warsztatach
psychologicznych dla żołnierzy i ich rodzin. Tygodniowe
zajęcia odbyły się w Międzywodziu, a ich organizatorem
było Stowarzyszenie Rannych
i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami
Kraju. Z nową metodą terapii zapoznali się
weterani i psychologowie wojskowi. Były także sesje indywidualne z małżeństwami.
Początkowo ludzie nie byli przekonani do
dogoterapii. Nie wiedzieli, czego mogą się
spodziewać, więc do zajęć indywidualnych nie
przystąpiło wiele osób, raptem kilka par, mówi jeden z uczestników terapii. Pewien weteran, który przyszedł na zajęcia, oznajmił, że
nie lubi psów, że to dla niego strata czasu. Gdy
jego żona opowiadała o swoich uczuciach, był
56
Kurier Weterana
wyraźnie niezadowolony.
W pewnym momencie coś
w kobiecie pękło. Pies wyczuł to 30 s przede mną.
Podszedł i położył głowę
na jej kolanach. To było
niesamowicie wzruszające:
ona płakała i przytulała
zwierzaka. Gdy ten polizał ją po mokrej od łez
brodzie, wstała i podeszła do męża. Z jego
twarzy zniknął kpiący uśmiech i mocno przytulił żonę, opisuje Katarzyna Gawlińska.
Po warsztatach przeprowadziliśmy ankiety
wśród uczestników, zebraliśmy też indywidualne opinie od weteranów. Wszyscy na temat dogoterapii wypowiadali się pozytywnie, dlatego
chcielibyśmy tę współpracę kontynuować, mówi Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.
Pomoc
(„)
Z Dorotą Biernacką rozmawia
Małgorzata Schwarzgruber
Nie wolno
odpuścić
Wyjechała Pani do Afganistanu w połowie
2009 roku, aby spędzić na misji jako psycholog cywil łącznie 24 miesiące. Jakie doświadczenia przywiozła Pani do kraju?
Chętnie bym tam wróciła, bo na misji czułam, że jestem potrzebna, że moja praca się
przydaje, że ma sens. Z pierwszym przypadkiem zespołu stresu pourazowego (PTSD) zetknęłam się zaraz po przyjeździe, w lipcu 2009
roku, w Bagram. Na transport do Polski czekał
jeden z żołnierzy, „książkowy” przypadek
PTSD – był na kilku misjach, także w Iraku,
przeżył kilka silnie traumatycznych zdarzeń.
lokrotnie doświadczanego w przeszłości realnego zagrożenia życia. Wyjaśniłam też, że lęki, kłopoty ze snem i złe samopoczucie same
niestety nie miną – to choroba, którą się leczy, a on nie jest jedynym, którego dotknęła.
Ta ostatnia informacja sprawiła, że odczuł
wyraźną ulgę. Zapytał: To nie jestem jednak
świrem? Potem z rozmowy z żołnierzami dowiedziałam się, że: zwinęli go do psychiatryka. Nie ukrywam, że taka wersja mocno mnie
zaskoczyła. Zrozumiałam, że oni naprawdę
tak to widzą, ale też skąd się bierze stygmatyzacja, której tak się w wojsku boją.
Pomogła mu Pani?
W długich rozmowach pokazałam, że jego
postrzeganie rzeczywistości jest w tej chwili
„niezdrowe”, mocno zniekształcone, zwykle
nie chodzi się bowiem z psem na spacer do
parku z zapasem pożywienia na trzy dni
w plecaku ani z nożem za pasem. Kiedy sam
w końcu wywnioskował, że coś z nim nie tak,
wytłumaczyłam, że taka reakcja to efekt wie-
Jak wyglądała praca na misji?
Wypracowałam sobie własny system. Nie
czekałam, aż żołnierze przyjdą do mnie jak
do psychologa, lecz sama do nich wychodziłam. Zdarzało się, że dowódca lub kolega
podsyłali mi żołnierza, ale wówczas potrzeba
było więcej czasu, aby do niego dotrzeć. Zawsze obowiązkowo rozmawiałam z tymi, którzy wracali do bazy po jakimś traumatycz-
58
Kurier Weterana
Pomoc
nym zdarzeniu – wybuchł ajdik lub byli
świadkami śmierci kolegi.
zainteresowany. Jestem otwarta na współpracę.
Taki program powinien być kompleksowy.
Dlaczego tak ważny jest ten pierwszy kontakt żołnierza z psychologiem?
Aby reakcja na traumatyczne wydarzenie
nie przeszła w PTSD, konieczna jest ta pierwsza interwencja. Człowiek znajduje się w totalnym chaosie, trzeba mu pozwolić wyrzucić na
zewnątrz kłębiące się w nim myśli, emocje.
Zawsze prosiłam, żeby żołnierze opowiedzieli
mi o tym, czego byli świadkami. Nawet jeśli
początkowo nie chcieli mówić, cały czas byłam w pobliżu. Ten pierwszy kontakt jest najważniejszy, psycholog po zdarzeniu nie może
– a słyszałam o takich przypadkach – podejść
do żołnierzy i zapytać: No i jak tam, panowie,
wszystko w porządku? Odpowiedź prawie zawsze będzie brzmiała tak. Lepiej zapytać: Co
się stało, opowiedzcie mi. I nie odpuścić.
Co Pani zdaniem należałoby zmienić w systemie opieki psychologicznej?
Trzeba profesjonalnie szkolić psychologów,
którzy pracują w jednostkach. Nie wszyscy
psycholodzy wojskowi, których spotkałam na
misji, byli prawdziwymi profesjonalistami.
Należy także zmienić częstotliwość szkoleń
psychologicznych przed wyjazdem na misję
– zajęcia dwa razy po 45 minut to o wiele za
mało. Ich tematyka musi odzwierciedlać realia misyjne, ale też nadążać za życiem.
Podam przykład. Trzy tygodnie przed zakończeniem zmiany miałam przeprowadzić
szkolenie o samobójstwach. Nie spotkałam
się z takim zagrożeniem na misji, za to uważam, że palącym problemem w wojsku jest
alkoholizm. Zwróciłam się więc do dowódcy
z prośbą o zgodę na zmianę tematu. W programie szkoleń brzmiał tak: „Szkodliwość alkoholu a rodzina” i właśnie to sformuowanie
„a rodzina” otworzyło olbrzymią przestrzeń
do działania. Postanowiłam nie powtarzać
oklepanych formułek, nie korzystać tym razem z gotowca ze strony monowskiej, który
każdy znał już na pamięć, lecz napisać program samodzielnie. Chciałam mówić
o współuzależnieniu i o DDA – mało kto wie,
że 60% polskiego społeczeństwa to dorosłe
dzieci alkoholików.
Szkolenie zamiast 40 minut trwało ponad
dwie godziny. Żołnierze dochodzili, zamiast
wychodzić, zadawali dziesiątki pytań, w tym
podstawowe: dlaczego nikt nam o tym wcześniej nie opowiedział? Przecież szkolenia na
ten temat powinny się odbywać cyklicznie
w jednostkach! Jeszcze następnego dnia słyszałam, jak rozmawiali o tym między sobą.
Co dzieje się po tej pierwszej rozmowie?
Obowiązują ustalone standardy: na początku
odbywa się defusing, czyli odwentylowanie
emocji, wtedy trzeba „przegadać” zdarzenie,
pozwolić się wykrzyczeć, często wypłakać. To
musi być jak najszybciej po zdarzeniu – najpierw lekarz, potem psycholog. Następnie jest
debriefing, czyli usystematyzowana interwencja psychologiczna po sytuacji kryzysowej – ta
krótkoterminowa terapia powinna się rozpocząć do 48 godzin po zdarzeniu.
Czy można przygotować żołnierza na sytuację, która może wywołać stres bojowy?
Można zminimalizować ewentualne skutki.
Mam opracowany program takiego szkolenia,
miałam na to dużo czasu i zdążyłam pozbierać
wszelkie potrzebne dane, chętnie przedstawię
go ministrowi obrony narodowej, jeśli byłby
Kurier Weterana
59
Pomoc
Wizytówka
Foto: Ewa Korsak
Dorota Biernacka była psychologiem na pięciu zmianach PKW Afganistan. Ma
specjalizacje z psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Zajmuje się pacjentami chorymi na raka w Mazowieckim Szpitalu Onkologicznym w Wieliszewie.
Czy zakończenie misji
w Afganistanie oznacza
mniej przypadków PTSD?
Aby zdiagnozować PTSD, muszą upłynąć
co najmniej dwa miesiące od wydarzenia,
wcześniej jest to zwykły, choć ostry stres
– ASD. No, chyba że ktoś już zaburzenie
„przywiózł ze sobą”, z poprzednich misji.
Problemy psychiczne weteranów raczej mogą się nasilać, a nie zanikać. Warto podkreślić, że PTSD to stosunkowo nowy problem,
ciągle brakuje specjalistów. I to nie tylko
w Polsce. W Ameryce codziennie kilkunastu
weteranów popełnia samobójstwo. Jednak
żołnierze często szukają prywatnej pomocy
psychologicznej. To ci, którzy chcą zostać
w wojsku i obawiają się reakcji przełożonych. Od jednego z żołnierzy, już w kraju,
usłyszałam, że do kliniki stresu bojowego
idzie się, gdy nie ma już nic do stracenia,
60
Kurier Weterana
a można coś zyskać, np. rentę
lub status poszkodowanego.
Czym Pani teraz się zajmuje?
Mam dwie specjalizacje, obecnie zajmuję
się psychoonkologią – pomagam pacjentom
onkologicznym. Interwencja kryzysowa na
oddziale szpitalnym różni się co prawda od
tej w Afganistanie, ale to ciągle kryzys.
Uważam, że warto korzystać z doświadczeń
i wiedzy psychologów, którzy byli na misjach. Żałuję, że po powrocie nikt z resortu
się ze mną skontaktował, żeby spytać o doświadczenia. Za to do dziś dzwonią do mnie
żołnierze, z którymi byłam na misji. Czasem
proszą o spotkanie, kiedy indziej po prostu
opowiadają, co u nich słychać. Te rozmowy
przeważnie nie są ani krótkie, ani jednorazowe – wiem, że te osoby szukają pomocy dla
siebie i swoich rodzin.
Zdrowie
+
Przez wieki zmieniała się tylko nazwa
żołnierskiej traumy.
Szok czy nostalgia?
M a ł g o r z a t a
S
S c h w a r z g r u b e r
tres i trauma i towarzyszą żołnierzom
podczas każdej wojny. Ich opis można
znaleźć już w Kodeksie Hammurabiego
(1700 p.n.e.), w Starym Testamencie czy u Homera. Przez wieki zmieniała się tylko ich nazwa. Podczas wojny secesyjnej stres związany
z wojną wywoływał traumę, którą nazywano
nostalgią. Po I wojnie światowej weterani cierpieli z powodu szoku wywołanego wybuchami
i nerwicy okopowej (shell shock i trench neurosis), a po II wojnie światowej mówiono
o wyczerpaniu walką (combat fatigue, combat
exhaustion). Od lat osiemdziesiątych XX wieku diagnoza brzmi: zaburzenia psychiczne pod
postacią ostrej reakcji na stres – ASD (acute
stress disorder) lub zespołu stresu pourazowego – PTSD (posttraumatic stress disorder).
Amerykańska wojna domowa nazwana została pierwszą nowoczesną wojną totalną. W trwających cztery lata walkach między północnymi
a południowymi stanami wzięło udział 3 mln
żołnierzy – blisko milion zostało rannych lub
zabitych. Pisarz Walt Whitman tak opisał obóz
rannych pod Gettysburgiem, gdzie na polu bitwy pozostały tysiące rannych i zabitych żołnierzy oraz martwych koni: W lesie leży od 200 do
300 biednych towarzyszy – jęki i krzyki, odór
i krew mieszają się ze świeżym zapachem nocy,
trawy, drzew – to istna rzeźnia! Niektórzy mają
porozrywane nogi – niektórym pociski przeszły
przez pierś – inni mają nie do opisania okropne
rany twarzy lub głowy, wszyscy okaleczeni,
przerażający, porozrywani, podziurawieni
– niektórzy ranni w brzuch – część z nich to zaledwie chłopcy.
Był to widok przerażający nawet dla najbardziej wytrzymałych. Takie ekstremalne doświadczenia wywołały u wielu żołnierzy traumę wojenną. Objawiała się ona otępieniem,
depresją, bezsennością, a także częściowym
paraliżem, problemami przewodu pokarmowego, epilepsją czy kołataniem serca. Jakob Mendez da Costa zbadał 300 przypadków cierpiących na nostalgię żołnierzy i opisał zespół chorobowy – nerwicy sercowej, krążeniowej
i oddechowej, który nazwał żołnierskim sercem (soldier’s heart) lub drażliwym sercem
(irritable heart syndrome). Dolegliwość ta objawiała się bowiem kołataniem serca oraz
ostrym lub piekącym bólem w klatce piersiowej, szczególnie podczas wysiłku. Określano
ją także jako zespół da Costy.
Kurier Weterana
61
Zdrowie
Rosła liczba żołnierzy cierpiących na nostalgię – w pierwszym roku wojny odnotowano
ponad 5 tys. przypadków, pod koniec walk tylko wśród żołnierzy Unii zdiagnozowano ich
prawie 10 tys.
Z wojną secesyjną wiążą się początki psychiatrii wojskowej. Ówcześni neurolodzy próbowali doszukać się związku między emocjami i zachowaniem a uszkodzeniem mózgu.
Pionierem takich badań był lekarz Unii William Hammond, który za główną przyczynę
nostalgii uznał niedojrzałość żołnierzy – niektórzy rekruci mieli zaledwie 16 lat. Do podobnych wniosków na początku XXI wieku
doszedł zespół naukowców z University of California w Irvine, kierowany przez prof. Roxane Cohen Silver. Badacze przeanalizowali dane 15 tys. uczestników wojny secesyjnej i doszli do wniosku, że ślady po doświadczeniach
wojennych pozostają na całe życie. Najbardziej
narażeni na powojenne problemy ze zdrowiem
byli najmłodsi żołnierze oraz weterani służący
w regimentach, które poniosły podczas walk
największe straty.
Nerwica na froncie
Wśród walczących w I wojnie światowej niewielu było zawodowych żołnierzy. Dlatego
m.in. po tej wojnie pozostało tak wielu cierpiących z powodu traumy, którą Anglicy nazwali
shell shock.
Jay Winter, profesor historii z Uniwersytetu
Yale, uważa, że jeden na pięciu rannych brytyjskich żołnierzy na froncie zachodnim cierpiał
na dolegliwości psychiczne. Życie w okopach
na pierwszej linii frontu opisał Erich Maria Remarque w książce „Na zachodzie bez zmian”:
Jesteśmy otępiali od ciągłego napięcia. Jest to
napięcie śmiertelne, drapiące wzdłuż rdzenia
kręgowego niby wyszczerbiony nóż. Nogi nie
62
Kurier Weterana
chcą chodzić, ręce dygocą, ciało staje się cienką powłoką z trudem okrywającą powściągane
szaleństwo, okrywającą nie kończący się ryk,
który wydziera się niepowstrzymanie.
Podobne obrazy i przeżycia nie mogły nie
odcisnąć piętna na psychice i dalszym życiu
żołnierzy. Często zdarzały się wypadki tak
zwanej paniki schronowej, objawiającej się nagłą histerią i rozpaczliwą próbą wyrwania się
ze schronu.
Niemiecka dyscyplina
Podczas II wojny światowej wojny ponad
900 tys. żołnierzy amerykańskich leczono ze
względu na pojawienie się zmian w psychice,
a ponad 300 tys. odesłano z tego powodu do
kraju. Zaburzenia tego rodzaju wykazywał
niemal co dziesiąty żołnierz. Gorzej wypadała
ta statystyka w oddziałach liniowych – podczas najcięższych walk, od czerwca do listopada 1944 roku, odsetek żołnierzy z zaburzeniami psychicznymi wynosił 26%.
W armii niemieckiej, według oficjalnych
danych, choroby psychiczne niemal nie występowały. Martin van Creveld, autor książki
„Wehrmacht kontra US Army”, podaje, że
diagnozowano je zaledwie u 3% żołnierzy
rocznie. Tak wysoką odporność niemieckich
żołnierzy tłumaczy dyscypliną, sposobem
szkolenia, większym doświadczeniem bojowym oraz brakiem akceptacji dla takich problemów. Chorych wysyłano do szpitala wojskowego na tak zwaną faradyzację – kurację
prądem elektrycznym na tyle silnym, by wywołać ból. Nic dziwnego, że większość pacjentów (85%) szybko wracała na front.
Badania nad zespołem zaburzeń psychicznych żołnierzy rozpoczęto na szeroką skalę
w USA w połowie lat siedemdziesiątych
XX wieku. Wówczas okazało się, że weterani
Zdrowie
UWAGA
Podczas najcięższych
walk, od
czerwca do
listopada
1944 roku,
odsetek amerykańskich
żołnierzy
z zaburzeniami psychicznymi wynosił
26%
wojny wietnamskiej z trudem
asymilują się w społeczeństwie, mają problemy rodzinne, społeczne i zdrowotne.
Wielu z nich było bezrobotnych i bezdomnych, inni popadali w alkoholizm czy sięgali po narkotyki. Według oficjalnych danych amerykańskiej armii, 30% weteranów
z Wietnamu cierpiało na długotrwałe problemy psychiczne
(PTSD), a 20% miało takie
problemy przejściowo. Podobne wyniki badań uzyskano w
latach dziewięćdziesiątych
oraz w pierwszej dekadzie
XXI wieku, gdy psychiatrzy
wzięli pod lupę weteranów z Iraku. Badania
potwierdziły też prawdę znaną od czasów wojny secesyjnej: największe zaburzenia psychiczne związane z przeżyciami traumy mieli
najmłodsi żołnierze, w wieku 18–24 lat.
ta sama trauma
Psychiatrzy z Uniwersytetu Kalifornijskiego
zbadali grupę 2800 żołnierzy, którzy walczyli
w Iraku w najgorszych latach 2005–2006.
Wyniki prac opublikowali w „Journal of Traumatic Stress”. Okazało się, że kłopoty psychiczne żołnierzy, którzy na wojnie zabijali, są
dużo większe niż pozostałych. 32% z nich
miało depresję, 22% zespół stresu potraumatycznego, a 25% nadużywało alkoholu. Częściej cierpieli też na niekontrolowane wybuchy gniewu i mieli kłopoty z nawiązywaniem
bliskich kontaktów.
Jak pisze w artykule „Zaburzenia psychiczne na współczesnym polu walki” Krzysztof
Korzeniewski z Zakładu Medycyny Morskiej
i Tropikalnej WIM w Gdyni,
w ostatnich dziesięcioleciach
zmniejsza się liczba żołnierzy, którzy przeżyli traumatyczne zdarzenie, gdy brali
udział w walce. O ile w czasie I wojny światowej trzy
czwarte żołnierzy było zaangażowanych w walkę z przeciwnikiem, o tyle podczas
II wojny światowej – co drugi, a w operacji „Pustynna
burza” już tylko co piąty.
Interesująca jest statystyka
dotycząca występowania zaburzeń psychicznych wśród
żołnierzy kontyngentu brytyjskiego biorącego udział
w operacji „Iracka wolność”. Aż 72,4% ewakuowanych z powodów psychiatrycznych nie
brało bezpośredniego udziału w działaniach
wojennych (personel techniczny, kierowcy), jedynie 27,6% stanowili żołnierze z pododdziałów bojowych. Główną przyczyną zaburzeń
psychicznych były czynniki środowiskowe
– 38,5% (gorący klimat, konflikt zbrojny, alienacja), izolacja od rodziny i przyjaciół
– 35,0%, patologie w wojskowej społeczności
– 7,7%. Zaledwie 3,4% zaburzeń było związanych z traumatycznym przeżyciem w strefie
działań wojennych.
Ernest Hemingway po I wojnie światowej,
w której służył jako ochotnik w transporcie
medycznym, napisał opowiadanie „Powrót
żołnierza”. Pokazał, jak trudno jest weteranowi
po powrocie do domu opowiadać o tym, co
przeżył. Mają z tym problem także współcześni żołnierze. Przez lata zmieniały się nazwy
zaburzeń, jakimi lekarze określali ich cierpienia. Trauma pozostała taka sama.
Kurier Weterana
63
Pomoc
:)
Misjonarze będą gospodarzami Centrum
Weterana Misji Zagranicznych.
Placówka zostanie otwarta w Warszawie
pod koniec 2014 roku.
Własne
miejsce
M a ł g o r z a t a
P
S c h w a r z g r u b e r
lacówka będzie się mieścić w byłej siedzibie WKU Warszawa-Mokotów. Ma za
zadanie przybliżać cywilom obraz żołnierskiej służby, zwłaszcza pełnionej poza granicami kraju. Centrum stanie się także wyrazem
szacunku należnego weteranom.
Prace w resorcie
Po raz pierwszy o projekcie utworzenia Centrum Weterana Misji Zagranicznych wspomniał
minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak
jesienią 2012 roku podczas wizyty w polskiej
bazie wojskowej w Ghazni. Obiecał wówczas,
że resort zapewni miejsce, które będzie jednoczyło wszystkich weteranów.
Wkrótce opracowano koncepcję placówki.
Zmieniła się jednak jej nazwa. Początkowo mówiono o Centrum Żołnierza – Weterana Misji
Zagranicznych. Dlaczego w nazwie jest słowo
64
Kurier Weterana
„żołnierz”, skoro placówka ma służyć wszystkim uczestnikom misji, czyli również cywilnym
weteranom?, pytali cywile biorący w nich
udział. Anna Luba, która w drugiej zmianie
w Iraku była żołnierzem, a na piątą pojechała
jako cywil, postrzegała tę placówkę jako symbol
na wzór Centrum Zdrowia Dziecka czy Centrum Matki Polki.
Decyzją z kwietnia 2014 roku minister obrony narodowej powołał do życia Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa (z nazwy
wykreślono słowo „żołnierz”). Już od 1 lipca
placówka będzie stopniowo uruchamiana dzięki
środkom zapewnionym na działalność. Zostanie
wyłoniony dyrektor, który dobierze sobie personel – dla Centrum przewidziano 12 etatów.
Takie centrum jest potrzebne naszemu środowisku. Nie może być czynne jak biuro od 8.00
do 16.00. Ma służyć wszystkim weteranom, nie
Pomoc
tylko poszkodowanym, i być
dostępne jako miejsce spotkań.
Każdy weteran musi się tam
czuć jak u siebie, uważa Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.
W Nowym Jorku, obok Ground Zero, stoi szesnastometrowy pomnik konnego
żołnierza, upamiętniający
członków amerykańskich
zespołów sił specjalnych,
którzy brali udział w operacji w Afganistanie w roku
2001. Niech ten pomnik
stanowi przesłanie, że
służba wojskowa dla kraju
jest sprawą honoru, powiedział jego autor, rzeźbiarz
Douwe Blumberg.
Trzy w jednym
Centrum będzie pełnić trzy
główne funkcje: informacyjno-konsultacyjną, edukacyjno-promocyjną oraz utrwalania
tradycji i pamięci. Ich wypełnianiem zajmą się trzy kilkunastoosobowe zespoły. W ich
skład wejdą osoby ze statusem weterana oraz
weterana poszkodowanego, mające odpowiednie kwalifikacje merytoryczne.
Uruchomiony zostanie punkt konsultacyjno-informacyjny dla weteranów i weteranów poszkodowanych, w którym uzyskają informacje
na temat przysługujących im uprawnień oraz
świadczeń, w tym medycznych, a także pomocy
psychologicznej.
Centrum będzie współpracowało z właściwymi komórkami (jednostkami) resortu obrony
narodowej oraz instytucjami i stowarzyszeniami
pozarządowymi podczas organizowania opieki
nad weteranami poszkodowanymi oraz rodzinami żołnierzy i pracowników poległych na misjach poza granicami państwa lub których
śmierć była następstwem udziału w nich.
W ramach działalności edukacyjno-promocyjnej zadaniem placówki będzie przygotowywanie konferencji i spotkań integrujących środowisko weteranów, współorganizowanie uroczystości z ich udziałem, w tym Dnia Weterana,
a także opracowywanie i rozpowszechnianie
materiałów o udziale polskich żołnierzy w działaniach poza granicami państwa oraz o uprawnieniach
weteranów i weteranów poszkodowanych, jak również
rodzin żołnierzy i cywilów
poległych w misjach.
Centrum będzie współpracować ze stowarzyszeniami
i organizacjami pozarządowymi zrzeszającymi weteranów. W jego siedzibie powstanie sala tradycji upamiętniająca poległych. Oprócz tego zostanie utworzone archiwum, w którym będą gromadzone dokumenty, literatura, publikacje, filmy
i zdjęcia dotyczące udziału żołnierzy i pracowników wojska w zagranicznych operacjach.
Zadaniem placówki będzie również przygotowywanie wystaw i konkursów popularyzujących udział w misjach, a także prelekcji oraz
spotkań żołnierzy i pracowników wojska przede
wszystkim z uczniami i studentami.
Weterani i weterani poszkodowani będą mogli swobodnie korzystać z pomieszczenia z dostępem do internetu oraz z biblioteki.
Symboliczny Obelisk
Równocześnie z pracami nad utworzeniem
Centrum trwają przygotowania do budowy pomnika poświęconego misjonarzom. Rozstrzygnięto już konkurs na monument. Przed budynkiem stanie trzyipółmetrowa rzeźba z brązu
z tablicą, na której zostaną wyryte nazwiska
tych, którzy nie powrócili do domów. Znajdzie
się na niej 119 nazwisk.
Bryła pomnika jest abstrakcyjna, bo rzeźba
figuralna przedstawiająca postać żołnierza
Kurier Weterana
65
Pomoc
Projekt pomni
ka poświęcone
Foto: Kaps Architekci
go misjonarzom
nie oddawałaby dramatu idei, jakiej jest poświęcona – upamiętnieniu poległych, wyjaśnia autor obelisku profesor Maciej Aleksandrowicz z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jego forma nawiązuje do sarmackich
dekoracji pogrzebowych zwanych Castrum
Dolores. Były to ozdobne katafalki, przy których w czasach I Rzeczypospolitej upamiętniano poległych rycerzy. Przy obelisku odbywać się będą wojskowe uroczystości, podobnie jak w dawnych czasach przy ozdobnym
katafalku odprawiano uroczystości pogrzebowe. Komisja konkursowa, której przewodniczył architekt Rafał Szczepański, uznała, że
taka dynamiczna rzeźba przemawia współczesnym językiem i może być bardziej zrozumiała dla przyszłych pokoleń.
Umieszczony na froncie bryły pomnika wojskowy orzeł symbolizuje wszystkich poległych.
Jest uniesiony, co oznacza, że nie zginie idea,
66
Kurier Weterana
dla której polegli żołnierze. Tłem dla obelisku
są cztery maszty oraz ściana pamięci – mur, na
którym zostaną wyrzeźbione orły poszczególnych rodzajów sił zbrojnych oraz umieszczone
tabliczki z nazwiskami poległych.
Do wymyślonej przez artystę rzeźby dopasowaliśmy elementy zagospodarowania terenu
wokół pomnika: plac, tło, oświetlenie. Ustaliliśmy, gdzie będzie stała podczas uroczystości
kompania reprezentacyjna. Wyznaczyliśmy
także miejsce masztu, na który będzie wciągana flaga, oraz składania wieńców, tłumaczy architekt Maciej Parysek z firmy Kaps Architekci Korneluk, Parysek, Słowik.
Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych
w Misjach poza Granicami Kraju (którego
przedstawiciel zasiadał w jury) zaproponowało, aby w rzeźbę wkomponować autentyczny
element i jednocześnie symboliczny, np. fragment przestrzelonego rosomaka.
Pomoc
:)
Coraz głośniej mówi się o problemach żołnierzy,
którzy brali udział w misjach zagranicznych.
Weteranom pomagają fundacje, stowarzyszenia,
różne instytucje oraz osoby prywatne.
Gest dobrej
woli
P a u l i n a
G l i ń sk a ,
M a g d a l e n a
O
ile Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania mogą się pochwalić imponującą
liczbą instytucji i organizacji pomagających weteranom w powrocie do powojennej,
normalnej rzeczywistości, o tyle w Polsce dopiero stawia się w tym kierunku pierwsze kroki.
Na szczęście sytuacja w tej dziedzinie zaczyna
się poprawiać.
Kup kawę, wyślij pocztówkę
Fundacja „Szarik” oprócz zajęć z dogoterapii organizuje comiesięczną akcję „Kawa dla
weterana”. Zachęcamy naszych przyjaciół
i znajomych, by zrezygnowali z kubka kawy
i przekazali równowartość napoju na rzecz polskich weteranów misji zagranicznych, mówi.
Jacek Zawadzki z Fundacji „Szarik”. Inspiracją
były podobne akcje organizowane w Stanach
Zjednoczonych i Kanadzie. „Kawa dla weterana” odbywa się od lutego raz w miesiącu. Za
K o w a l sk a - S e n d e k
pierwszym razem na propozycję psychologów
fundacji odpowiedziało kilka osób, które wpłaciły niespełna 200 zł. Za zebrane pieniądze kupiono karmę dla psów terapeutycznych, część środków przeznaczono także na zakup następnego
zwierzaka, który rozpocznie pracę z weteranami.
Kolejne edycje „Kawy” odbyły się na początku marca i w połowie kwietnia. Zebraną kwotę
przeznaczono na wsparcie dogoterapią klasycznych metod leczenia PTSD, a także na zakup psa
terapeutycznego, utrzymanie zwierząt oraz badania czworonogów, by te mogły rozpocząć pracę
z poszkodowanymi żołnierzami już w szpitalu.
„Kawa dla weterana” nie jest jedyną akcją tego typu. Kilka tygodni temu odbyła się pierwsza edycja „Kartki dla weterana z PTSD”. Zainicjowały ją Aneta Stępień, żona jednego z byłych misjonarzy, oraz Krystyna Hebda, oficer
rezerwy, ratownik medyczny, która też ma za
sobą Afganistan. Podobną inicjatywę prowadzę
Kurier Weterana
67
Pomoc
Foto: USMC
Stowarzyszenie Rannych
i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju na swojej stronie internetowej prowadzi akcję
„Wspieramy weteranów”.
Ma ona na celu uzyskanie
zniżek, bonusów lub innych
uprawnień dla weteranów
oraz weteranów poszkodowanych. Na liście firm i instytucji oferujących takie
zniżki znajdują się szkoły
wyższe, ośrodki doskonalenia zawodowego, wydawnictwa oraz sklepy budowlane i motoryzacyjne.
w Niemczech, gdzie mam wielu
przyjaciół żołnierzy, mówi pani.
Krystyna. Zachęcam tam
wszystkich do wysyłania niemieckim weteranom
świątecznych kartek wielkanocnych. Pomysł
spotkał się z zainteresowaniem i postanowiłam
przenieść go na polski grunt.
Pozdrowienia trafią przede wszystkim do wojskowych, którzy w warszawskiej Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego leczą urazy wywołane
pobytem na misji. To ludzie, którzy często żyją
w dwóch zupełnie różnych światach – rzeczywistym i misyjnym. W obu czują się tak samo samotni, mówi Aneta Stępień. W takich wypadkach
gest świadczący o tym, że ich los nie jest nam
obojętny, może być dobrym lekarstwem.
Ręcznie robione kartki przysyłają wolontariusze oraz osoby spoza wojska. Wszystkie pocztówki, które trafią na adres: [email protected]
poczta.onet.pl, są na bieżąco drukowane i wysyła-
68
Kurier Weterana
ne do pacjentów Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego
w Wojskowym Instytucie
Medycznym w Warszawie. Pomysłem są zachwyceni sami weterani. Przemysław Wójtowicz,
żołnierz 1 Warszawskiej Brygady Pancernej
i członek Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju, w 2010
roku dowodził sekcją strzelców wyborowych
w Afganistanie. Podczas jednej z akcji w prowincji Ajiristan został ranny. Żołnierz do dziś przechowuje kartki, które w trakcie pobytu w szpitalu
w Ramstein otrzymał od amerykańskich dzieci.
To był dla nas wyraźny sygnał, że ktoś o nas pamięta i że dla kogoś jesteśmy ważni, opowiada.
W świetle gwiazd
Weteranom pomagają także polscy sportowcy
oraz gwiazdy filmu i piosenki. Przyłączyli się
między innymi do kampanii społecznej organizo-
Pomoc
(„)
Potrzeby
są duże
wanej z okazji Dnia Weterana. W reklamowym
spocie do wsparcia weteranów zachęcają wokaliści Tatiana Okupnik i Jacek Stachurski, rajdowiec Krzysztof Hołowczyc, sportowcy Monika
Pyrek, Piotr Gruszka, Łukasz Piszczek oraz aktorzy Małgorzata Kożuchowska, Mikołaj Krawczyk, Cezary Żak, Jan Wieczorkowski i Dawid
Zawadzki. Pomysłodawcą tej akcji jest Andrzej
Pindor ze Szczecina, który chętnie wspiera poszkodowanych i ich rodziny jako wolontariusz.
W nagranym filmie gwiazdy występują w specjalnych koszulkach z napisem Wspieramy naszych żołnierzy. To prezent od firmy BLIK z Tarnowa. Jest wiele osób, bez których to by się nie
udało: reżyser Dominik Pijański, producent Michał Wiśniewski. Wszyscy włączyli się w tę akcję
charytatywnie, podkreśla Andrzej Pindor.
Jestem zaszczycony, że mogłem wesprzeć tę
wyjątkową akcję, która propaguje poważanie
żołnierzy, munduru i Polski. Hasło kam-
Jako gość honorowy dwa lata temu
kibicował Pan Marcinowi Gortatowi
podczas meczu NBA. Tamten pobyt zaowocował stałą współpracą z polskim koszykarzem.
W Polskiej Nocy NBA po raz pierwszy
uczestniczyłem w 2012 roku. Wtedy mój
pobyt był związany z działalnością Marcina
Gortata na rzecz środowiska wojskowego,
głównie rannych i poszkodowanych w misjach. Efekty mojej wizyty, a potem współpracy ze sportowcem, szybko stały się wymierne: kolonie dla dzieci poległych i rannych, obozy, mecze, pomoc finansowa. Ale
plany i potrzeby są duże.
W towarzystwie weteranów podporucznika Jacka Żebryka i kaprala Tomasza
Rożniatowskiego jako goście honorowi kibicowaliście też jakiś czas temu Gortato-
Kurier Weterana
69
Foto: Ewa Korsak
Z młodszym chorążym
Przemysławem
Wójtowiczem rozmawia
Paulina Glińska
Pomoc
Wizytówka
Foto: Ewa Korsak
Młodszy chorąży Przemysław Wójtowicz służy
w 1 Warszawskiej Brygadzie
Pancernej w Wesołej. Jako
dowódca sekcji snajperów
został ranny na VII zmianie
misji PKW w Afganistanie.
Po powrocie do kraju wpadł
na pomysł rehabilitacji rannych żołnierzy przez sport.
Jest pomysłodawcą między
innymi pieszych górskich
rajdów weteranów i obozu
nurkowego dla poszkodowanych na misjach.
wi w czasie meczu Washington Wizards
z Chicago Bulls. Czy wrażenia były podobne jak za pierwszym razem?
Przede wszystkim wiedziałem, czego się
spodziewać. Po raz kolejny miałem okazję
się przekonać, jak dużym szacunkiem są obdarzani weterani w USA. Przywitano nas
z ogromnym aplauzem. Ale nie tylko
70
Kurier Weterana
panii opisuje całą jej ideę. To pierwsza tego typu kampania w naszym kraju. Mam nadzieję, że
dotrze do każdego i uświadomi nam wszystkim,
jak ważne jest wsparcie dla weteranów i ich rodzin, tak swój udział w spocie uzasadnia
Krzysztof Hołowczyc.
Takie wsparcie, symboliczny uścisk dłoni osób,
które na co dzień nie mają nic wspólnego z wojskiem, jest dla nas ważne i bardzo nas cieszy, mówi Tomasz Kloc, prezes Zarządu Głównego
szczecińskiego stowarzyszenia.
Mikołaj Krawczyk, aktor, który także zagrał
w serialu o afgańskiej misji, na jednym z portali
społecznościowych tak uzasadnił swój udział
w akcji: Weteranom wojennym należy się nasz
szacunek i wsparcie, niezależnie od tego, jak
bardzo pacyfistyczne mamy poglądy. Ideologia
nie ma tu nic do rzeczy. W tym momencie najważniejszy jest człowiek.
Z dobrej woli
Niektórzy ludzie wspierają weteranów, jednocześnie realizując swoje pasje. Tak było w przypadku uczestników ubiegłorocznej motocyklowej wyprawy do Gruzji. Trzech mężczyzn wraz
z partnerkami wyruszyło na motocyklach przez
Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię i Turcję, by
ostatecznie dotrzeć do Gruzji. Projekt nazwano:
„Wyprawa dla zwykłych ludzi – Sakartwelo
2013”. Inicjatywę motocyklistów patronatem
objęło Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.
Andrzej Pindor przekonuje, że pomaganie innym to kwestia dobrej woli:
Po pierwszej akcji wsparcia dla rodziny starszego chorążego Łukasza Sroczyńskiego otworzyły mi się oczy i zobaczyłem, jaka jest skala
problemu. Wiedziałem, że muszę bardziej zaangażować się w działalność na rzecz weteranów.
Dzięki jego aktywności w szczecińskim radiu
od sierpnia 2013 roku systematycznie pojawiają
się audycje dotyczące weteranów. Pindor planuje też, wzorując się na meczach koszykówki
z udziałem weteranów i gwiazd, zorganizować
Pomoc
podczas meczu czuliśmy się wyjątkowo.
Także na ulicy przypadkowi ludzie nas pozdrawiali. Na każdym kroku czuć było
ogromną serdeczność i ciepło.
Wyjazd stal się też okazją do nawiązania
nowych kontaktów. Byliście między innymi w ambasadzie polskiej i Kongresie.
Spotkaliśmy się z ambasadorem RP Ryszardem Schnepfem, honorowym patronem
Polskiej Nocy NBA, oraz polskim attachè
w Waszyngtonie generałem Jarosławem
Stróżykiem. Dzięki pomocy Artura Orkisza,
doradcy ambasadora RP w Waszyngtonie,
przyjął nas też kongresmen generał William
L. Enyard, który sam jeszcze niedawno walczył w Afganistanie. To wielbiciel Polski
i Polaków. W jego gabinecie jest mnóstwo
zdjęć naszego kraju, Warszawy, są polskie
znaki, a także statuetka małego powstańca.
Rozmawialiśmy z politykiem między innymi o sytuacji polskich weteranów, rehabilitacji rannych i cierpiących na zespół stresu
pourazowego (PTSD).
Na co zwróciliście szczególną uwagę kongresmena?
Na przykład na problemy z protetyką..
Pomoc w tej sferze w Polsce niestety kuleje.
Dlatego kongresmen zapewnił nas, że stanie
na głowie, by nas wesprzeć. W USA są.
protezowani żołnierze państw NATO, w tym
Litwini, Łotysze, Estończycy. W Gruzji weterani w podobnych sytuacjach mają nawet
po trzy protezy – do pracy, do uprawiania
sportów i do codziennego użytku. U nas
mało kogo stać na ich kupno. Wstępnie rozmawialiśmy więc o tym, by także Polaków
wysyłać na tego typu zabiegi do USA. Temat na pewno nie jest zamknięty.
72
Kurier Weterana
podobne imprezy na stadionie szczecińskiego
klubu piłkarskiego Pogoń.
Andrzej Szczęsny, lekarz z Warszawy, od 2012
roku, co miesiąc na konto szczecińskiego stowarzyszenia wpłaca 100 zł. Nie miał nic wspólnego
z żołnierzami, dopóki w książce Josepha Stiglitza
„Wojna za trzy biliony dolarów” nie przeczytał
o kosztach leczenia rannych oraz o PTSD.
W internecie trafiłem na portal amerykańskiej
organizacji, która pomaga weteranom, potem
znalazłem stronę internetową Stowarzyszenia
Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza
Granicami Kraju. Był tam podany numer konta,
opowiada lekarz. Choć nie znał weteranów misji,
wykonał pierwszy przelew, potem następne.
Pewnego dnia zadzwonił do mnie jeden z weteranów z prośbą o spotkanie. Okazało się, że powodem jest moje wsparcie. Dla mnie nie było ono aż
tak znaczące, ale dla weteranów okazało się bardzo ważne. I chcieli mi podziękować.
Za zainteresowanie sprawami weteranów
uczynili lekarza honorowym członkiem stowarzyszenia. Mam ogromny szacunek do tych ludzi.
Lubię przebywać w ich towarzystwie, bo nie mają w sobie zadęcia. Nie widzę nic dziwnego w tej
mojej drobnej pomocy. Pomagam, bo chcę
– z poczucia przyzwoitości i obowiązku. I tak cały czas mam wrażenie niedostatecznego ukłonu
w ich stronę, przyznaje Andrzej Szczęsny.
Każda złotówka
Osób, które cyklicznie wpłacają pieniądze na
rzecz stowarzyszenia, jest coraz więcej. Wynika
to, zdaniem weteranów, z właściwej edukacji.
Andrzej Pindor przekonuje z kolei, że im większe będzie poparcie społeczne dla żołnierzy,
tym większe będą szanse na pomoc dla weteranów. Zrozumienie ich przełoży się na szacunek
do flagi, hymnu, symboli narodowych, więc także dla całej armii.
Foto: Michał Szlaga dla Malemen/zdjęcie z planu filmu „Misja Afganistan”
Ludzie
Wizytówka
Eryk Lubos – aktor teatralny i filmowy, laureat prestiżowych nagród. Zagrał
między innymi w filmach
„Pod Mocnym Aniołem”,
„Dom zły” i „Drogówka”
(reż. W. Smarzowski),
„Boisko bezdomnych”
(reż. K. Adamik) i „Zabić
bobra” (reż. J. J. Kolski).
74
Kurier Weterana
Ludzie
(„)
Z Erykiem Lubosem rozmawia
Magdalena Kowalska-Sendek
Czekam na role
dowódców
Niedawno na ekrany kin wszedł film Jana
Jakuba Kolskiego „Zabić bobra”. Głównym bohaterem jest żołnierz jednostek specjalnych. Proszę opowiedzieć o filmowym
Eryku. Jakim jest człowiekiem?
Swego czasu Jan Jakub Kolski przygotowywał się do nakręcenia filmu o jednostce
GROM. Obserwował żołnierzy, którzy należą
do najlepszych na świecie, podczas szkolenia
i przygotowań do udziału w misji. Gdy zbierał materiał do filmu, który na razie nie powstał, zastanowiła go jedna ciekawa kwestia.
Zadał sobie mianowicie pytanie, co się dzieje
z operatorami po wojnie. Wtedy właśnie zaczął kiełkować pomysł, by pokazać historię
o ich sytuacji po tym, gdy opada kurz z misji.
Powstał w ten sposób profil Eryka – człowieka, który wraca z wojny do domu.
Z jakimi demonami musi się zmierzyć
Eryk?
Na plakacie reklamującym film jest informacja, że to obraz o miłości i innych demo-
nach. Dla mnie jednak jedynym demonem
w tym filmie jest przeszłość. Jest ona tym
straszniejsza, że przed bohaterami nie.
ma żadnej przyszłości, nie ma nadziei na nowe. Jest tylko to, co za nimi. Eryk to człowiek,
który, wracając z piekła, próbuje na nowo budować swoje życie, a oparcia szuka w miłości.
Niestety, ten budulec okazuje się nietrwały,
dlatego bohater traci grunt pod nogami.
W Polsce po raz pierwszy pojawia się na
dużym ekranie temat stresu bojowego.
„Zabić bobra” dotyka zagadnienia syndromu postfrontalnego. Żołnierze, podobnie jak
bohater filmu, nigdy, moim zdaniem, nie wracają całkowicie z wojny. To kwestia innych
przeżyć, ogromnego poziomu adrenaliny,
czego w normalnym życiu nie da się niczym
zastąpić. Nie twierdzę jednak, że wszyscy
wojskowi po misjach mają taki problem. Żołnierze przechodzą odpowiednie testy sprawdzające ich zdolność do służby. Kolski
w swoim filmie pokazuje brutalną prawdę
Kurier Weterana
75
Ludzie
o żołnierzach pozostawionych samym sobie,
bez żadnego wsparcia. Ale ich sytuacja to
także efekt naszych czasów. Żyjemy w przeświadczeniu, że złe rzeczy dzieją się daleko
od nas. Tymczasem sytuacja na Ukrainie pokazuje nam, że wale tak nie jest. Dziwne jest
to, że nasze społeczeństwo właściwie tak mało rozumie i wie o misji, którą mają do wykonania żołnierze.
W jaki sposób przygotowywał się Pan do
roli Eryka? Czy poznał Pan mundurowych, którzy cierpieli na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego?
To nie było proste zadanie. Tak naprawdę
kondycja psychiczna żołnierzy po misjach
jest tajemnicą. Tworząc postać, opierałem się
na rozmowach z osobami, które znają problem, choć bezpośrednio ich nie dotyczył,
oraz na swoich przypuszczeniach i wyobrażeniach o tym, co po wojnie może się dziać
w głowie żołnierza. Wiedzy szukałem także
w różnego rodzaju periodykach, wywiadach,
internecie.
Czyli nie było jednego konkretnego człowieka, który byłby wzorem?
Nie spotkałem się z żadnym żołnierzem,
który cierpi na PTSD, a którego mógłbym
w jakiś sposób sportretować. To raczej taka
układanka, gra wyobraźni. To także przypuszczenia Janka Kolskiego oraz kwestia mojej dziwnej osobowości.
Myślał Pan kiedyś o służbie w armii?
Czasami zastanawiam się, czy nie minąłem
się z powołaniem. Kto wie, może zamiast aktorem powinienem zostać żołnierzem. Gdyby
teraz wybuchła wojna, od razu poszedłbym
w kamasze. To przecież mój obowiązek.
76
Kurier Weterana
Gdzie chciałby Pan służyć?
Oczywiście w GROM-ie 2305. Podoba mi
się ta jednostka i ludzie, którzy w niej służą.
Z chęcią dołączyłbym do najlepszych.
Mundur Panu pasuje…
Bo ja się w nim fantastycznie czuję. To moje drugie ja. Mundur jest bardzo męski i daleki od stylu dzisiejszych modnych facetów noszących rogowe okulary i dziwne grzywki.
Mundur to nie spodnie rurki i nie buty-noski.
No i żołnierze nie są tacy słodcy i mili. Są po
prostu twardzi.
Film „Zabić bobra” powstał wcześniej niż
serial „Misja Afganistan”. Wygląda więc
na to, że najpierw nabawił się Pan PTSD,
a później wyjechał na wojnę. Czy możemy
porównywać bohaterów – żołnierzy, których Pan zagrał?
Najpierw byłem najemnikiem w „Oficerze”, później miałem PTSD, a dopiero potem
pojechałem na wojnę. Wszystko na odwrót…
Zbója z „Misji Afganistan” nie możemy porównywać z Erykiem. To zupełnie inny rodzaj
kina. Produkcja stacji Canal+ była przeznaczona dla innego widza. Zupełnie odmiennego odbiorcę ma „Zabić bobra”. Z jednej strony mamy dobre kino komercyjne, z drugiej
– ambitne, niszowe.
Widzieliśmy Pana w roli najemnika, policjanta i żołnierza. Czy jest szansa, że ponownie włoży Pan mundur na scenie?
Teraz to już chyba muszę czekać na role
dowódców.
Pełna wersja wywiadu ukaże się
w numerze 7. „Polski Zbrojnej”.
Ludzie
(„)
Z Dawidem Zawadzkim rozmawia
Paulina Glińska
Słuszna sprawa
Poznał Pan środowisko żołnierzy podczas
pracy w serialu „Misja Afganistan”. Jakie
zrobili na Panu wrażenie?
Zapatrzeni w amerykańskie filmy wyobrażamy sobie, że żołnierze to herosi z muskułami
i o superkondycji, w dodatku pozbawieni zbędnych emocji. Tymczasem to normalni ludzie,
porządni, niekiedy niepozorni, mający takie
problemy jak każdy z nas. Przynamniej takich
spotkałem na swojej drodze. Gdy pracowałem
nad rolą, często prosiłem ich o radę, jak zagrać
daną scenę, na co zwrócić uwagę. Pomijając
kwestie techniczne, czyli jak na przykład trzymać broń, najczęściej powtarzali: pokaż, że jesteśmy normalnymi ludźmi, a nie fighterami,
którzy jadą strzelać do ludzi.
Opowiadali Panu o sobie?
Nie od razu, ale po kilku miesiącach przebywania ze sobą poznałem historię wielu z nich.
Nie ukrywam, że zrobili na mnie naprawdę duże
wrażenie. I nie chodzi o jakieś konkretne akcje
bojowe. Mimo że pozornie to tacy kumple z podwórka, równi goście, w ich spojrzeniach widać
było cały bagaż doświadczeń i przeżyć. Podobnie jak większość społeczeństwa, wcześniej nie
wiedziałem, jak naprawdę wygląda ich służba.
Nie znałem też problemów, z jakimi borykają się
po powrocie z misji.
Zobaczył Pan inny obraz wojska niż ten, który przedstawią media?
Na pewno zobaczyłem, jacy są polscy żołnierze. Mogłem się także przekonać, jak wygląda
ich codzienna służba. Wielu z nich, mimo że
w czasie misji zostali poszkodowani, chce wyjechać na kolejną zmianę. To profesjonaliści
w każdym calu, którzy muszą się sprawdzać
w boju, dbać o kondycję, szkolić się i ćwiczyć.
Zwróciłem również uwagę na kwestie społeczne. Dostrzegłem, jak bardzo podczas pobytu na
misji doskwiera im tęsknota za rodziną. Gdy
brałem udział w serialu, miałem kilkumiesięcznego syna. Już po tygodniu bardzo tęskniłem.
Porównałem naszą sytuację. Ja wykonuję bezpieczny zawód aktora, w sumie niedaleko od domu, żołnierze natomiast jadą w zapalne rejony
świata, ryzykują zdrowiem i życiem, a z najbliższymi nie widzą się kilka miesięcy. I z takich
chociażby powodów powinniśmy doceniać to,
co robią.
Społeczeństwo nie zna szczegółów ich służby.
Ale czy ta niewiedza usprawiedliwia złośliwe,
Kurier Weterana
77
Ludzie
Kampania And
rzeja Pindora
(z
lewej) „Wspie
ramy naszych
żołn
ierzy”
Foto: Dominik Pijański
Wizytówka
Dawid Zawadzki, aktor filmowy i telewizyjny, w serialu „Misja Afganistan”
zagrał plutonowego Jarosława Gnysia „Mamuta”.
Teraz w kampanii medialnej wspiera wizerunkowo
polskich weteranów.
niekiedy wulgarne komentarze na temat udziału polskich żołnierzy w misjach?
Oczywiście, że nie. Dlatego irytowały mnie nie tylko
takie komentarze, lecz także
obojętność wobec nich. Gdy brałem udział z innymi aktorami w szkoleniu w 1 Warszawskiej
Brygadzie Pancernej, generał Przekwas powiedział do nas: Pamiętajcie, w razie jakiegokolwiek zagrożenia to ci żołnierze staną murem
i będą bronić was i całego społeczeństwa. Myślę, że warto o tym pomyśleć, zanim z pozycji
kanapy oczerni się żołnierzy.
Czy dlatego włączył się Pan w medialną kampanię, w której występuje Pan w koszulce
z napisem „Wspieramy naszych żołnierzy”?
Uznałem, że skoro znam już to środowisko,
mój udział w tych spotach będzie wiarygodny.
78
Kurier Weterana
To niby nic wielkiego, ale sadzę, że każde działanie mające
zwrócić uwagę na problemy
weteranów ma sens.
Czyli dzięki takim akcjom
można uświadamiać społeczeństwo?
Stojąc przed obiektywem, myślałem o chłopakach, których poznałem. Nie miałem wątpliwości co do udziału w tej akcji. Ma ona sens, bo
służy słusznej sprawie. A może zainteresujemy
tym tematem innych? Może ktoś po obejrzeniu
tych spotów wejdzie na stronę Stowarzyszenia
Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza
Granicami Kraju, a ktoś inny pofatyguje się na
obchody Dnia Weterana? Zdaję sobie sprawę, że
nie od razu uda się zdobyć dla żołnierzy szacunek całego społeczeństwa, ale na pewno małymi
krokami można próbować to uczynić. Szacunek
należy się chłopakom, bez dwóch zdań.
Ludzie
(„)
Objawy stresu bojowego mogą się pojawić nie
tylko u żołnierzy i korespondentów wojennych.
Demony wojny
A n e t a
N
W i ś n i e wsk a
ie brała udziału w działaniach bojowych ani nie była świadkiem drastycznych wydarzeń, jakie niesie ze
sobą wojna. Dlaczego zatem Grażyna Jagielska, żona korespondenta wojennego, autora reportaży z najniebezpieczniejszych regionów
świata, znana dziennikarka, tłumaczka i pisarka, trafiła na terapię do Kliniki Psychiatrii
i Stresu Bojowego? Odpowiedzi na to pytanie
można poszukać w jej książce „Miłość z kamienia”, będącej elementem terapii zleconej
przez lekarza. Ta opowieść tak się zaczyna:
Dzisiaj mijają trzy miesiące, odkąd przyjęto
mnie do kliniki psychiatrycznej z objawami
stresu bojowego. Tak naprawdę jest to stres
mojego męża, ale on zawsze oddawał mi
wszystkie swoje kłopoty. Wojciech Jagielski ma na swoim koncie
więcej wojen niż jakikolwiek żołnierz. Emocje
z nimi związane przez lata przywoził do domu. Demony wojny powoli osaczały Grażynę
Jagielską. Postacie z opowieści zaczęły żyć
swoim życiem w jej głowie. Oczami wyobraźni wielokrotnie widziała śmierć męża. Lęk
o jego życie na dalszy plan zepchnął pracę,
dom, dzieci...
Podobne problemy mają niektóre z żon żołnierzy biorących udział w operacjach poza
granicami kraju. Inne nie rozumieją, dlaczego
z misji wrócił do nich obcy człowiek, z którym nie mogą nawiązać kontaktu. I chociaż
Grażyna Jagielska kolejną książkę dotyczącą
terapii w klinice „Anioły jedzą trzy razy
dziennie. 147 dni w psychiatryku” zadedykowała weteranom, to przede wszystkim kieruje
ją do kobiet, które dzielą z nimi życie.
Jest to opowieść niezwykła. Nikt dotąd
w taki sposób nie pisał o polskich żołnierzach
cierpiących na PTSD. Własne problemy Grażyna Jagielska wpisała w szerszy kontekst
– pokazała terapię różnych pacjentów Kliniki
Psychiatrii i Stresu Bojowego. Szczególną
więź nawiązała z weteranami. Dlaczego właśnie ją obdarzyli zaufaniem? Jagielska nocami
budziła pacjentów, żądając od nich dla swojego umierającego męża na przykład serca lub
wątroby. Wyrywani ze snu takimi przerażającymi pytaniami żołnierze postanowili, że muszą coś z tym zrobić. Albo doniosą lekarzom,
albo postarają się jej pomóc. Zdecydowali, że
będą jej opowiadać swoje dramatyczne historie. Nie były to łatwe rozmowy.
Kurier Weterana
79
Ludzie
Foto: Krzysztof Wojciewski
Wizytówka
Grażyna Jagielska, dziennikarka, podróżniczka,
pisarka, żona reportera
wojennego Wojciecha
Jagielskiego. Autorka
książek „Anioły jedzą trzy
razy dziennie. 147 dni
w psychiatryku” i „Miłość
z kamienia. Życie z korespondentem wojennym”.
80
Kurier Weterana
Ludzie
(„)
Z Grażyną Jagielską
rozmawia Małgorzata Schwarzgruber
Trafiona rykoszetem
Pani mąż opowiadał o wojnie tak sugestywnie, że miała Pani objawy stresu bojowego.
Zawsze żyłam na pograniczu wojny. Nigdy nie
miałam kontaktu z ludźmi, którzy walczyli, lecz
z ofiarami. Albo sama byłam ofiarą, bo dostawałam rykoszetem. Wydawało mi się jednak, że
dużo wiem o wojnie. Bardzo się jej bałam, bo
w jednej chwili mogła zniszczyć moje życie.
Dopiero w klinice weterani pokazali mi jednak,
czym ona jest naprawdę. Żołnierze mają umiejętność walki, nie tylko na wojnie, lecz także
w grupie terapeutycznej. Ich postawa zmobilizowała mnie, aby o siebie zawalczyć.
Kiedy psychiczne rany stają na tyle głębokie,
że osoba chora przyznaje, iż jest chora?
Czasem chorobę uświadamiają nam okoliczności, bo przestajemy funkcjonować w codziennym życiu: schodzą się ściany pokoju, samochód
zjeżdża na lewą stronę drogi, nie można wyjść
do sklepu. U weteranów są to często „flashbacki” – powracające obrazy traumatycznego zdarzenia, które sprawiają, że sami rozumieją, że
potrzebna im pomoc. Niekiedy chorobę zauważa bliska osoba, a chory się broni. Czasem weteranów przywożą do kliniki żony, czasem zgłaszają się sami.
Jak Pani udało się dotrzeć do weteranów?
Opowiadali o swoich najgłębszych przeżyciach.
Wiele osób mnie o to pyta. Żadna z tych rozmów nie została zakończona. Myślę, że byłam
dla weteranów symbolem kobiety wiedzącej, co
to znaczy czekać w nieskończoność na powrót
męża, który pojechał na wojnę. Byłam przydatna, bo na moje miejsce mogli podstawić obraz
żony, zobaczyć, co ona myśli, jakie ma oczekiwania. Na sesjach mówiłam o niszczycielskim
wpływie takiego życia.
Dlaczego chorym na PTSD tak trudno mówić o traumie wojennej?
Żołnierze nie opowiadają żonom o tym, co
przeżyli na misjach, bo nie chcą obciążać ich obrazami wojny. Starałam się im pokazać, że ukrywanie tego świata, który przywożą do domu,
może mieć niszczycielski wpływ na ich małżeństwo. Kobieta odizolowana od świata męża nie
rozumie, co się dzieje, często szuka winy w sobie. Pokazywałam żołnierzom, jak silna jest potrzeba dzielenia się obrazami, które przywieźli
z wojny. A oni mi odpowiadali: Popatrz na siebie. Twój mąż dzielił się z tobą obrazami, które
przywiózł z wojny. Spójrz, gdzie jesteś.
Kurier Weterana
81
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
na kurier weterana kurier wetera
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
na kurier weterana kurier wetera
kurier weterana kurier weterana
rier weterana kurier weterana ku
weterana kurier weterana kurier
terana kurier weterana kurier we
Wojskowy Instytut Wydawniczy
www.wojskowyinstytutwydawniczy.pl
Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa
Kontakt: +4822 684 52 30, +4822 684 52 13
Druk: Omikron Wydawnictwo i Drukarnia
ul. Generała Tadeusza Kutrzeby 15, 05-082 Stare Babice
Zdjęcie na okładce: Wojciech Majeran