Panteon - prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF

Transkrypt

Panteon - prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
o. prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF
51-611 Wrocław, ul. Wieniawskiego 38
www.piotr-liszka.strefa.pl
+ Panteon antyku późnego krąg niebieski wyobraża w budowlach
kopułowych. Koło obrazem świata (9). „Wyobrażenie kręgu niebieskiego
znalazło zrazu architektoniczne odbicie w późnoantycznych budowlach
kopułowych jak panteon i wczesnochrześcijański kościół Santa Costanza w
Rzymie, a przede wszystkim w kościołach bizantyjskich, gdzie kopuły i
półokrągłe apsydy przedstawiają niebo bądź raj, a dominującym obrazem jest
władca świata (pantokrator), krzyż albo baranek jako symbol Chrystusa; w
pendetywach umieszczani są przeważnie czterej ewangeliści jako
przedstawiciele czterech stron świata. W tym kontekście należy także
wymienić wspaniały cykl mozaik w przedsionku bazyliki św. Marka w
Wenecji: z wewnętrznego, najwyższego kręgu kopuły, z nie mającej początku
wieczności, stwarzany jest świat przez słowo Boże. W romańskiej i gotyckiej
symbolice architektonicznej znaczenie kręgu niebieskiego bądź światowego
przejmują okna koliste i rozetowe. Jak koło ma jeden tylko środek, tak
wszystko
we
wszechświecie
podlega
jednemu
Bogu,
wszystko
„ukierunkowuje się na jedno”, „zwraca się ku jednemu”, jest uniwersum. Aby
przybliżyć znaczenie nadawane okrągłym oknom, musimy włączyć w nasze
rozważania elementy dekoracyjne otaczające okna od zewnątrz oraz układ
wypełniających je szybek. Solarnego znaczenia koła i rozety nie sposób
wykluczyć, zwłaszcza gdy w centrum stoi Chrystus, słońce zbawienia (sol
salutis). Poza tym rozeta jest symbolem stworzonego przez Boga świata i
poszczególnych kręgów stworzenia, sugerowanych przez ewangelistów,
żywioły, pory roku, wizerunki miesięcy oraz znaki zodiaku. Okrągłe okna są
jednak przede wszystkim kręgami niebieskimi z tronującym w ich środku
Bogiem /W. Mersmann, Rosenfenster und Himmelskreise, Mittenwald 1982,
s. 80 i nn.; na ten temat także P. Cowen, Die Rosenfenster der gotischen
kathedralen, Freiburg i.Br. 1979/. Centrum rozety w oknie katedry
lozańskiej zajmuje Annus, czyli personifikacja roku jako kwintesencja całego
biegu dziejów i życia; otoczony przez słońce i księżyc oraz zasadnicze znaki
zodiaku (Lew, Skorpion, Wodnik i Byk), Annus nie jest we właściwym mu
charakterze władcy czasu (regens temporum) niczym innym, jak
odzwierciedleniem Chrystusa” /M. Lurker, Przesłanie symboli w mitach,
kulturach i religiach, tłum. R. Wojnakowski, Znak, Kraków 1994, s. 160.
+ Panteon aztecki nie ma bogini o imieniu Tonantzin. Termin, którego używa
Sahagún, jest jedynie pełnym rewerencji zwrotem, używanym głównie w
stosunku do bogini Cuatlicue. „słowa Sahagúna na temat kultu
guadalupańskiego [Postilla] […] dopisek franciszkanina [do jego dzieła:
Sahagún Fray B., Historia general de las cosas de Nueva España,
Introducción, paleografia, glosario y notas Alfredo López Austín y Josefina
Garcia Quintana; México D.F., Alianza Editorial Mexicana, 1989; t. II] jest
jawnym oraz intencjonalnym potępieniem kultu z Tepeyac, gdzie istnieją
świadome, jak można osądzić, przekłamania oraz przemilczenia [w tym jego
dziele] (S. Poole, Our Lady of Guadalupe; The Originis and sources of a
Mexican national Simbol, The University of Arizona Press, Tuscon and
London, 1995, s. 80-81: „Sądził on, że kult dotyczył starożytnej bogini
1
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
indiańskiej, a nie chrześcijańskiej Dziewicy. Znowu mamy tu całkowite
milczenie na temat objawień czy jakichkolwiek uzdrowień czy cudów, nic nie
wspomina się o istnieniu obrazu, choćby po to, aby zademonstrować wrogość
lub sceptycyzm. Jeżeli znałby on tradycję objawienia, z trudnością można by
zrozumieć fakt oskarżenia kultu jako pogańskiego. Tak jak jego koledzy dwa
dziesięciolecia przedtem, Sahagún był wrogo nastawiony do kultu
Guadalupe, tak jak funkcjonował on w XVI wieku. Wobec tego wszystkiego
trudno zaakceptować twierdzenie, że Virgen de Guadalupe była celową
podmianą prehiszpańskiej bogini matki, jako sposób na oderwanie Indian od
ich starej religii, przez zaoferowanie im chrześcijańskiego zastępstwa.
Postawa franciszkańska szła dalej niż milczenie franciszkańskie, o którym
wspominają niektórzy historycy. Była otwartą i aktywną wrogością”).
Przykładem tego pierwszego jest kwestia kultu Tonantzin na wzgórzu
Tepeyac. Otóż, po pierwsze w panteonie azteckim nie ma takiej bogini,
termin, którego używa Sahagún, jest jedynie pełnym rewerencji zwrotem,
używanym głównie w stosunku do bogini Cuatlicue (Przypis 43, s. 40:
„Tonantzin nie było imieniem bogini, lecz powszechną i pełną respektu formą
zwracania się do Przenajświętszej Panienki: sam Sahagún używał jej w
swoich kazaniach. Żaden ze współpracowników Sahagúna nie wspomina o
jakimś kulcie pogańskim w Tepeyac”)” /J. Achmatowicz, Nican Mopohua.
Główne źródło studiów nad objawieniami guadelupańskimi w Meksyku w
1531 roku, ATUT, Wrocław 2010, s. 39/ „Sahagún był nadzwyczajnym i
wiarygodnym ekspertem złożonego panteonu bóstw náhuatl, skąd więc ta
pomyłka? Z drugiej strony deklaruje on, że nie wie, skąd ten kult
guadalupański się pojawił. Sądzić można, że mamy tu do czynienia zarówno
z nieprawdą, jak i z przemilczeniem. Nie wydaje się możliwe, aby skandal z
1556 r., [...] nie dotarł do uszu franciszkanina, sądzić można nawet, że z
racji swych funkcji i zasług mógł być świadkiem tego skandalu, który
powstał, gdy przełożony franciszkanów w Meksyku Bustamante wyłożył
dokładnie, aczkolwiek po swojemu, okoliczności powstania kultu patronki
Meksyku. Mało tego, mając na uwadze dokument zwany Kodeks z 1548 r.,
gdzie m.in. figuruje autentyczny podpis Sahagúna, można przypuszczać, że
był on doskonale poinformowany o wydarzeniach z 1531 r.” /Tamże, s. 40.
+ Panteon bogów Ariów, Mitra. „Dla jednych i drugich Ariów świat jest areną
walki dwóch ugrupowań skłóconych ze sobą duchów, w jednym i drugim
przypadku społeczność popiera bardziej którąś ze stron” /M. Składankowa,
Kultura perska, Ossolineum, Wrocław 1995, s. 7/. „W czasach historycznych
są też tacy bogowie, którzy i w jednym, i w drugim panteonie zachowali swoją
boską naturę, jakby nie brali udziału w sporach obydwu ugrupowań. Należy
do nich Mitra (Mitra), bóg sojuszów i kontraktów, w Indiach wzywany razem
z bardzo ważnym bóstwem, Waruną, z którym dzieli władzę w ten sposób, że
Warunie podlega świat podziemny i noc, Mitrze dzień i niebo. Nasuwa się
podejrzenie, że Waruna może mieć coś wspólnego z podziemnym Warem jeśli
pierwotnie byłby bogiem ciemności i podziemnych, twórczych sił natury,
opiekującym się ziarnami przyszłego życia i pobudzającym je do rozwoju, to
podziemne zimowe schronienie mogłoby pozostać pod jego opieką. Dla Ariów
zachodnich, Irańczyków, jest – zgodnie z […] prawidłowościami inwersji
irańskiej – tylko demonem rozpusty i lenistwa, Warunem. War z irańskiego
mitu, to podziemny świat, którym opiekują się bogowie, to nie tylko
2
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
schronienie dla żywych, ale także dla zmarłych. Żywi mogą przetrwać w nim
okres zimy, która jest śmiercią, po czym wychodzą niby z grobu, w tym
samym czasie co rośliny kiełkujące na wiosnę. One też zmartwychwstają, bo
ich ziarno przechowało macierzyńskie łono ziemi. Toteż ludzie wierzą, że
nieboszczyka trzeba zakopać w ziemi, by zapewnić mu odrodzenie się,
zmartwychwstanie. Poglądy na temat sposobu, w jaki się to dzieje są różne,
ale powszechnie przyjmuje się, że życie ludzkie nie przepada ze śmiercią
człowieka, że zostaje ukryte w nieboszczyku niby nasienie w uschłej roślinie,
zachowując moc odradzania się. […] Ich opiekun to pierwszy pasterz ludzi,
Jima […] Indyjski odpowiednik Jimy, jama, jest bogiem podziemnej krainy
zmarłych […] On decyduje o tym, czy wypuścić uwięzionych na jasny świat.
Ci zmarli to już nie nasiona, lecz dusze ożywiające ciała za życia i mogące
albo do nich powrócić (jeśli nie minęło zbyt wiele czasu od śmierci) albo po
jakimś czasie wcielić się w nową istotę” Dla jednych i drugich Ariów świat
jest areną walki dwóch ugrupowań skłóconych ze sobą duchów, w jednym i
drugim przypadku społeczność popiera bardziej którąś ze stron” /Tamże, s.
8/.
+ Panteon bogów rządzony przez boga najwyższego, Zeusa; podobnie
państwo powinno być rządzone przez króla, Arystoteles. Idea rządów jednego
jest powiązana z ideą rządów najlepszego. Tylko człowiek nadzwyczajny
potrafi wykonać tak trudne zadanie (przykładem jest Jan Paweł II).
Konieczne są odpowiednie cnoty, nie tylko usprawniające rządzenie, ale też
cnoty moralne, wśród których Arystoteles podkreśla wiedzę i mądrość,
skierowaną dla osiągnięcia najwyższego dobra obywateli. Jest w tym wpływ
platońskiego ideału króla-filozofia, ale też obraz Zeusa jako boga
najwyższego, królującego nad całym panteonem bogów. W ziemskiej
realności Grecy podziwiali też administrację perskiej monarchii absolutnej z
ideą wielkiego króla Persów (μέγας Βασιλεύς), która miała wielki wpływ na
kształtowanie się teoretycznego pojęcia monarchii. W mentalności Greków
król perski spełniał analogiczną rolę do Zeusa, pierwszego z bogów,
panującego nad wszystkimi bogami. Wielki król Persów stanowił paradygmat
rządów monarchicznych, jako król królów. Sprawował rządy monarchiczne
delegując i czyniąc uczestnikami swej władzy inne osoby. Był to zalążek
feudalizmu. Jednak bez hierarchii. Praktycznie władza była jedna. Wasale
króla perskiego nie mieli żadnej władzy własnej. Zespół urzędników
królewskich uobecniał jedną jedyną osobę jedynego króla. Arystoteles zdawał
sobie sprawę, że nie istnieje w praktyce monarchia sprawowana idealnie
zgodnie z ideą królowania lub tylko będąca tyranią. Faktycznie mamy do
czynienia z mieszankami. Podobnie też w rzeczywistości nie ma „rządów
jednego”. Zawsze jest takie czy inne uczestnictwo innych osób /G. Uríbarri
Bilbao SJ, Monarquia y Trinidad, Publicaciones de la Universidad Pontificia
Comillas. Madrid, serie I: Estudios 62. wyd. UPCO (Universidad Pontificia
Comillias), Madrid 1996, s. 35.
+ Panteon bóstw greckich z ich pełną przygód fabułą źródłem okultyzmu w
Europie. Okultyzm starożytny przedostał się do Europy dwiema drogami. Z
Egiptu przez Grecję oraz z Arabii przez Maurów do Hiszpanii. Egipt wzbogacił
kulturę helleńską kultem zmarłych. Grecy lubowali się misteriami,
widowiskami symbolicznymi, w których przedstawiano szeroki panteon
bóstw z ich pełną przygód fabułą (L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje, obyczaje
3
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
starożytnej Grecji i Rzymu, PWN, Warszawa, t. II, ss. 534 – 552). Helleńscy
filozofowie przekazywali współczesnym sobie słuchaczom pewne idee, które
przywędrowały ze Wschodu. Wspomnieć wystarczy Sokratesa, Platona czy
Pitagorasa.
+ Panteon bóstw pogańskich czczony przez Arabów wieku VI. „Aby pomóc
swemu ludowi w podtrzymywaniu ducha wspólnoty, który był warunkiem
przetrwania, Arabowie stworzyli ideologię, zwaną muruwah, spełniającą wiele
funkcji religijnych. Z punktu widzenia powszechnie przyjętych norm
Arabowie nie poświęcali religii wiele czasu. Mieli panteon pogańskich bóstw,
którym oddawano cześć w świętych miejscach, lecz nie powstała mitologia,
tłumacząca związki między tymi bogami i fetyszami a duchowością wiernych.
Nie wytworzyli oni pojęcia życia pozagrobowego, lecz wierzyli w najwyższą
władzę dahr, co można przetłumaczyć jako „czas” lub „los”. […] Zachodni
uczeni często tłumaczą muruwah jako „dzielność”, lecz zakres tego pojęcia
jest dużo szerszy – oznacza ono odwagę na polu walki, cierpliwość i
wytrzymałość w cierpieniu oraz absolutne oddanie szczepowi. Cnoty
muruwah wymagały od Araba natychmiastowego wykonywania rozkazów
sadżada, czyli wodza, bez względu na osobiste bezpieczeństwo; oznaczało też
rycerski obowiązek pomszczenia każdego zła wyrządzonego plemieniu i
obrony jego słabszych członków. Aby plemię mogło przeżyć, sadżad dzielił
równo jego bogactwa i mienie oraz mścił śmierć każdego ze swoich ludzi,
zabijając członka plemienia mordercy” /K. Armstrong, Historia Boga. 4000
lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, Prz. B. Cendrowska
(A history of God. The 4000-Year of Judaism, Christianity and Islam, 1993),
Warszawa 1995, s. 154/. Wendeta, czyli krwawa zemsta […] prowadziła do
nie kończącego się cyklu gwałtów międzyplemiennych, w których jedna
wendeta rodziła następną, jeśli jakaś grupa uznała, ze zemsta jest
nieproporcjonalna do pierwotnego występku. […] Muruwah dobrze służył
Arabom przez całe wieki, lecz w szóstym stuleciu nie sprostał już wyzwaniom
nowoczesności. W ostatniej fazie okresu preislamskiego, który muzułmanie
nazwali dżahilija (czas niewiedzy), panowało powszechne niezadowolenie i
niepokój duchowy. […] Jednocześnie nowe idee przenikające w te strony
przyniosły zapowiedzi zwiększonej roli jednostki, co podważało dawny etos
wspólnotowy. Chrześcijańska doktryna życia pozagrobowego na przykład
owiała świętością wieczność losu każdego człowieka. Jak można to pogodzić z
ideałem
plemiennym,
podporządkowującym
jednostkę
grupie
i
przekonującym, że nieśmiertelność poszczególnych ludzi polega na
przetrwaniu plemienia? /Tamże, s. 155.
+ Panteon bóstw zwalczany przez chrześcijaństwo. Spowodowało to, że w
Corpus paulinum aniołowie nie występują. „Po wniebowstąpieniu aniołom
przypisana została służba Kościołowi jako Chrystusowi „Społecznemu”.
Służą przy chrzcie Etiopczyka (Dz 8, 26), Korneliusza (Dz 10, 3-7), uwalniają
Apostołów z więzienia (Dz 5, 19-20), zwłaszcza św. Piotra (Dz 12, 7-11). Ich
działanie prochrystologiczne uzyskuje teraz rysy proeklezjalne. Służą osobom
Kościoła, życiu Kościoła, rozprzestrzenianiu się słowa. Przypomina to ich rolę
w dzieciństwie Jezusa. Tym razem jest to wzmożona rola w „Dzieciństwie
Kościoła”. W epoce dojrzałości Kościoła rola aniołów zostanie bardzo
zredukowana. 2° Corpus paulinum. Z chwilą, gdy kerygmat chrześcijański
wyszedł poza Palestynę, trzeba było z jednej strony przeciwstawić się kultom
4
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
politeistycznym, panteonowym, a z drugiej powstawaniu chrystologii
„angelologicznej” typu gnostyckiego, przeciwko której wystąpili już autorzy
listów Kol i Hbr. Św. Paweł przyjął naukę o aniołach, ale natrafiając wśród
pogan na kult demonów, zajął się niemal wyłącznie duchami jako istotami
zagrażającymi człowiekowi: Rz 8, 38; 1 Kor 15, 24, i to kontynuowały potem
listy wtóropaulińskie: Ef 1, 20-21; 2, 2; 3, 10; 6, 12; Kol 1, 16; 2, 10; 2, 15”
/Cz. S. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw KUL,
Lublin 2000, s. 451/. Trudno jest dokładnie rozeznać, czy jest tu mowa o
duchach niebieskich, czy kosmicznych, o dobrych czy o złych. O dobrych
(lub „neutralnych”) mowa jest tylko w Ef 1, 20-21; 3, 10; Kol 1, 16; 2, 10.
Poza tym może też „żywioły tego świata” (Ga 4, 3.9; Kol 2, 8.20) oznaczają
jakieś duchy osobowe. Paweł walczył przede wszystkim z zagrożeniem
alienacji człowieka nawet ze strony duchów wyższych. Ratunek przed
wszelką alienacją zapewnia w Corpus paulinum zwrócenie wszystkiego ku
Chrystusowi. Toteż misterium Chrystusa muszą być podporządkowane
wszelkie istoty nieba, ziemi i podziemia (Flp 2, 8-10; por. Hbr). Jezus
Chrystus jest Głową aniołów, ich Racją, ich Omegą: „to, co w niebiosach, i to,
co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, wszystko przez Niego i dla Niego
zostało stworzone” (Kol 1, 16). Idea Jahwe jako „Pana zastępów anielskich”
została zastąpiona ideą Chrystusa Jezusa jako „Pana zastępów” /Cz. S.
Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 2000,
s. 452.
+ Panteon grecki Hermes zajął w nim stanowisko pośrednie między światem
żywych i światem umarłych. „wiersz Ajschylosa, według którego Arkadianie
oddawali cześć Hermesowi, swemu protoplaście. […] T. Zieliński przyjmuje
przekaz Ajschylosa dosłownie. Kosmogonia hermetyczna wywodząca całe
plemię, tj. ludzkość, od boga Hermesa, różniła się od innych powszechnie
znanych kosmogonii greckich. Grecy obdarzali Arkadian ironicznym mianem
„ludzi przedksiężycowych” (proselênoi). […] w kosmogonii arkadyjskiej
przodkowie Arkadian żyli w tych czasach, gdy nie było jeszcze ani księżyca,
ani prawdopodobnie słońca. […] Zeus zrodził Hermesa, „wyłoniwszy pewną
cząstkę swej wielokształtnej siły”. Polecił mu stworzyć „świat piękny i wręczył
mu laskę złotą, laskę potężna, która miała stać się matką wszelkich sztuk
przebiegłych”. […] polecił żywiołom żyć bez waśni i w zgodzie i nakazał im
kojarzyć się z sobą w miłości w imię lepszego losu. […] Hermes wprawił w
ruch wokół odnowionej przyrody eter promienisty, cudowną siedzibę światła.
W ten sposób ukształtował sklepienie niebieskie. Ozdobił niebo stwarzając
siedem koncentrycznych pasów, rządzonych siedmioma duchami, władcami
gwiazd. […] Pośrodku na masywnych podstawach Hermes umieścił Ziemię”
/R. Bugaj, Hermetyzm, Wrocław. Warszawa. Kraków 1991, s. 14/. „Jedyną
Ziemię, która wydała mu się przychylna do przyjęcia rodzaju ludzkiego,
okazała się Arkadia. […] Kosmogonia ta […] nie sięga w starożytność głębiej
niż poza początkowy okres powstania stoicyzmu. […] to jest nie sięga poza III
wiek p.n.e. Pierwowzorem jej jest jednak niewątpliwie owa kosmogonia staro
arkadyjska […] kult Heremesa został przeniesiony poza Arkadię przez
wychodźców z tej krainy, udających się do innych państw Greckich” /Tamże,
s. 15/. „Iliada w starożytnych swych częściach nie wymienia Hermesa, a
rozkazy bóstw olimpijskich oznajmia tu Iris. Dopiero w Odysei funkcję jej
przejął Hermes. […] Hermes przyjęty do panteonu ogólnogreckiego zajął w
5
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
nim stanowisko pośrednie między światem żywych i światem umarłych. […]
Czasem też Hermes prowadził dusze zmarłych do świata żywych” /Tamże, s.
16/. „znaczenie Hermesa jako króla czarów. Znaczenie to, bardzo doniosłe
już w okresie Ajschylosa (525-456 p.n.e.), miało wzrastać i wzrastać, im
więcej napływało do Grecji magów i czarnoksiężników wschodnich, chętnie
poszukujących dla swych praktyk cudzoziemskich oparcia w odwiecznych
greckich obrzędach i wierzeniach”. […] Do Hermesa, jako pana kruszców
kierowano różne modły i uważano go za mistrza czarów. Później z jego
kunsztu wyłoniła się prawdziwa „sztuka hermetyczna” – alchemia” /Tamże,
s. 17.
+ Panteon Hiszpanów w Rzymie Campo Verano, na którym jest pochowany
Jorge Ruiz de Santayana. Trzy terminy definiują człowieka: a) Przedludzkość
(Prehumanidad), pochodzimy od innych, jesteśmy spadkobiercami ich historii
i potrzebujemy ich, jesteśmy darem złożonym przez nich, jesteśmy tradycją
przedłużającą ich historię; b) Współ-ludzkość (Co-humanidad) /Gonzáles de
Cardedal O., Historia, hombres, Dios, Ediciones Cristiandad, Madrid 2005, s.
224/, wolność i godność jednostki zależna jest od solidarnej relacji z
bliźnimi; c) Pro-ludzkość (Pro-humanidad), społeczność prawdziwie ludzka
nie składa się z jednostek żyjących równolegle wobec siebie, lecz z osób
współzależnych od siebie nawzajem, wolnych i odpowiedzialnych (aż do
złożenia życia dla innych). / Prawda jest zawsze konkretna i historia jest
zawsze konkretna. Wewnątrz historii uniwersalnej są historie cząstkowe,
które mają unikalne imiona i personalne oblicze. Nie jesteśmy rezultatem
ludzkości, lecz jesteśmy jej ojcami, rodzicami, tworząc ją. Dzieje ludzkości
tworzą ludzie, wraz z Bogiem, który działa w świecie jako Trójjedyny, a także
przez każdego człowieka. Ludzkość, stworzona w zalążku mającym w sobie
zakodowana przeszłość, nie jest w jej początkach w pełni zdefiniowana.
Ludzkość staje się, definiuje się ciągle, aż do końca czasów /Tamże, s. 225/.
Wielkie znaczenie mają jednostki wybitne. Takim człowiekiem był Jorge Ruiz
de Santayana (16.III.1863- 26.IX.1952). Jego imię figuruje w książkach z
filozofii północnoamerykańskiej i z angielskiej poezji. Jest symbolem
myślenia nowego świata w jego chwale rozwoju pod koniec XIX wieku. Styl
tego myślenia jest wiktoriański, umiarkowany, wyciszony, pragmatyczny,
stoicki, podobnie jak zewnętrzna rzeczywistość czasów industrializacji.
Santayana urodził się w Ávila, osiadł w Bostonie, w środowisku
uniwersyteckim Harvard. Jest przedstawicielem północnoamerykańskiej
filozofii pragmatycznej (oprócz niego: Wiliam James i Josiah Royce). Wiele
podróżował, zwiedził wszystkie zakątki naokoło Morza Śródziemnego. Był
wiecznym tułaczem, poszukującym swojej ojczyzny, poszukiwał pokoju i
wolności. Pochowany na Campo Verano, panteonie Hiszpanów w Rzymie. Na
jego grobie wyryto napis, cytat z jego książki pt. La idea de Cristo en los
evangelios o Dios y el hombre (Idea Chrystusa w ewangeliach, czyli Bóg i
człowiek; 1946): “Christo ha hecho posible para nosotros la gloriosa libertad
del alma en el cielo” (Chrystus uczynił możliwą naszą chwalebną wolność
duszy w niebie) /Tamże, s. 232.
+ Panteon kananejski Beelzebub bóstwo czczone w świątyni w Ekronie.
„Beelzebub (hebr. baal zebub, w LXX beelzebul; w kodeksach B i S beezebul;
w większości kodeksów Nowego Testamentu oraz tłumaczeniach łacińskich i
syryjskich belzebub), w Starym Testamencie filistyńskie bóstwo Ekronu, w
6
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
Nowym Testamencie władca złych duchów (Baal). […] imię Beelzebub nosi
bóstwo z panteonu kananejskiego, czczone w świątyni w Ekronie (AWET
140). /S. Łach Beelzebub 1. W Starym Testamencie, w: Encyklopedia
katolicka, T. II, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Lublin 1985,
174-175, k. 174/. Etymologia imienia Beelzebub i natura tego bóstwa są
przedmiotem dyskusji; egzegeci dawniejsi wyprowadzali je ze źródłosłowu
hebrajskiego: pan lub władca much (hebr. zebub mucha). Belzebub miał być
obrońcą przed atakiem owadów roznoszących niebezpieczne choroby; tekst 2
Krl 1,1-16 wskazuje, że Belzebub był bóstwem zdrowia; czyn chorego króla
Ochozjasza, który wysłał do Ekronu posłańców, aby zapytali Beelzebuba, czy
wyzdrowieje, wzbudził gniew Jahwe; prorok Eliasz potępił bałwochwalstwo i
zapowiedział śmierć Ochozjasza. Według innej etymologii Belzebub oznacza
pana, władcę mieszkania, pana posiadłości niebieskich (zebul mieszkanie,
siedziba). Egzegeci współcześni wyprowadzają etymologię Belzebub z rdzenia
ugaryckiego zbl „być wysokim”; użyty rzeczownikowo, termin ten oznacza
wysokie miejsce, pałac, mieszkanie (por. 1 Krl 8,13; 2 Krl 6,2; Iz 63,15; Ps
49,15); osobowo zaś „jego wysokość”, władcę, panującego i występuje
przeważnie w zestawieniach zbl fin władca morza, zbl bel 'rs wielki pan
świata, również świata zmarłych, co dało podstawę do utożsamiania go z
szatanem” /Tamże, k. 175/. „imię Belzebub występuje 7 razy i oznacza
władcę demonów. Faryzeusze i uczeni w Piśmie zarzucali Jezusowi, że przez
Beelzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca demony (Mt 10,25; 12,24-28; Mk
3,22; Łk 11,15-20). Stąd wniosek, że w judaizmie Belzebub oznaczał
demona, a nie bóstwo filistyńskie, i że rozpowszechniona była wiara w
istnienie złych duchów. Jezus, polemizując z przeciwnikami, uczy, że nie
przez Beelzebuba, lecz palcem Bożym wyrzuca złe duchy; wspomina zatem
imię Belzebub i podziela przekonanie o jego istnieniu; w judaizmie międzytestamentalnym, w środowiskach hołdujących doktrynie dualistycznej oraz w
kręgach faryzeuszów i esseńczyków imieniem tym określano przywódcę mocy
wrogich Bogu (StrBil I 613); zgodnie bowiem z semickim zwyczajem
zwyciężeni i zdeklasowani bogowie redukowani bywali do grupy złych
duchów” /J. Kudasiewicz, Beelzebub. 2. W Nowym Testamencie, w: Tamże,
k. 175.
7

Podobne dokumenty