Czy dzieci, jak ryby głosu nie mają

Transkrypt

Czy dzieci, jak ryby głosu nie mają
Alicja Cap
III nagroda
Czy dzieci, jak ryby głosu nie mają?
Niecałe trzy dni temu obejrzałam film, którego akcja toczy się na ulicach
przedwiekowej Anglii. Fabuła była prosta, gdyż był to film familijny, jednak mimo to mnie
zaciekawił. Bohaterem był Czarny Książę, który opowiadał o życiu i świecie z perspektywy
niemego zwierzęcia. Wydawało mi się to bardzo banalne, gdyż zwykle takie produkcje są
naszpikowane niepohamowanym kiczem treści. Jednak to film, który pozostawia po sobie
ślady w pamięci.
„Świat, który ciągle dąży do czegoś stałego”
Myślę, że gdyby zwierzęta potrafiły mówić językiem ludzi, miałyby wiele do
powiedzenia. Ich milczenie jest bowiem niesamowicie wymowne. Ludzie są podli, myśląc, że
mają prawo robić komuś krzywdę. Szczególnie dorośli. Świat rządzi się dziwnymi
przywilejami. Dzieci nie przejawiają socjopatycznych zachowań. Bo przecież dzieci to tylko
małe, niemądre stworzenia… Chyba za dużo osób myśli w ten sposób i ignoruje potencjał
młodych umysłów.
Z mojego punktu widzenia zwyczajnie nie można zakazać nikomu prawa głosu. Bez
żadnych kategorii wiekowych. Czy dorosłość wyklucza takie myślenie? Traktujemy dzieci jak
delfiny i nie słyszymy ich ultradźwięków. Oczywiście, tylko czasami. A może dzieci są tak
szczere i prawdziwe w przekazie, że ich słowa mogą sprawiać wewnętrzny ból i ranić nasze
poczucie panowania nad rzeczywistością.
Bardzo nie lubię tego podziału na dorosłych i dzieci. Tak, jakby dorosłość oznaczała
coś lepszego, zawierała jakieś dziwne poczucie władzy lub sprawowania nad mniejszymi
panowania. Dorosłość to tylko kolejny etap w życiu, który sam w sobie nie ma nic
nadzwyczajnego. Tylko jak ten fakt wszystkim uzmysłowić? Każdy jest inny i niezależnie od
tego ile mamy lat, chcemy być wysłuchani. Chcemy wnosić coś innego do układanki, jaką jest
świat. Świat, który ciągle dąży do czegoś stałego.
1
„Zmienić swoje wnętrze”
Jeszcze niedawno byłam najmłodszym członkiem rodziny i przyznam, że było to
lekko przytłaczające uczucie. Większość traktowała mnie, jak małe stworzenie, które wiele
znaczy, ale niekoniecznie musi o tym mówić. Niech wypełnia ciszę swoim śmiechem i
oddechem, tyle wystarczy. Tylko kilka osób rozmawiało ze mną na bardziej życiowe i
ambitne tematy, w których mogłam zamanifestować swoje zdanie. Inni mówili tylko, że jak
dorosnę, to zrozumiem. Myślę więc, że wiek to tylko liczba. Tylko dwie niewiele znaczące
cyfry, które nic o nas nie mówią. Możemy jednak wiele zmienić. Zmienić swoje wnętrze.
Jako dziecko rzeczywiście niewiele wiedziałam o ludziach, ich emocjach i reakcjach
na różne sytuacje. Przez lata wykształciło mi się egzystencjalne podejście do życia, które w
gruncie rzeczy na nic się nie przydaje. Dlatego też słynna faza buntu przeszła bez śladu. Bunt
to pojęcie względne i wymagające wysiłku. Chyba wynika z nieporozumienia.
Wydaje mi się, że wszystkie problemy z młodzieżą wynikają z tego, że nie potrafimy
już słuchać. Nie zwracamy uwagi na tych, którzy wewnętrznie umierają na naszych oczach.
Jakbyśmy stali się obojętni i wpatrzeni w jakiś dziwny sen z przyszłości, który niedługo się
spełni. Wszyscy umierają, jakby nigdy ich nie było. Ględząc każdego dnia pod nosem, jak
życie nas uwiera w kręgosłup, a tak naprawdę nie mówiąc nic wartościowego. Bo przecież nie
warto traktować życia delikatnie i mieć świadomość jego ulotności. Przecież każdy kolejny
dzień mamy zagwarantowany. Żyć nie umierać. Narzekać, bluźnić, kotłować w sobie emocje.
Na końcu wszyscy będziemy pili w niebie herbatę z brązowym cukrem, przegryzając
papieskie kremówki. Nonsens.
Rozmowa
Czasami chciałabym wręcz wykrzyczeć, że też chcę zabierać głos w sprawach
ważnych. Ale to przecież przejaw niedojrzałości, gdy ktoś się unosi. Myślę, że to przejaw
życia. Że nasze emocje jeszcze nie umarły. Nasze historie malują przypadki, nasza historia
ma źródło w naszej rodzinie. To właśnie ta nieliczna grupka ma na nas ogromny, naprawdę
ogromny wpływ. To jak na siebie nawzajem oddziałujemy, kształtuje nasze charaktery. Więc
jedynym wnioskiem, jaki nasuwają mi myśli jest: Musimy zainstalować w naszych
zapracowanych egzystencjach termin ROZMOWA. Trzeba dużo rozmawiać, nawet o tym, że
pogoda jest dostatecznie ładna. Musimy podsycać swój ogień, bo to on mówi kim jesteśmy.
Nasze wewnętrzne głosy wystarczy przelać na struny głosowe. A będziemy grać na słowach
szczerze i prawdziwie.
Kolorowy motyl
2
Jest u mnie mój kuzyn. Ma 4 lata i chciałby pojechać na pustynię, żeby zobaczyć inny
deszcz niż ten tutaj. Chciałby zobaczyć burzę piaskową. To chyba wynik moich opowiadań o
różnorodności kuli ziemskiej i o tym, jak świat jest piękny. Zawsze słucham tego
niebieskookiego brzdąca, bo jego mały świat jest o wiele ciekawszy niż świat szarych
bloków. Powiedział, że chce zobaczyć kolorowego motyla, ale wszyscy byli tak bardzo
zapracowani w swoim artystycznym, życiowym bałaganie, że go nie słuchali. Więc był
przybity przez kilka dni. W końcu, gdy znowu mnie odwiedził zabrałam go na piękną,
rozległą łąkę i tam pierwszy raz zobaczył kolorowego motyla. Nie jak dotychczas żółtego lub
białego. Ten kolorowy motyl wlał w jego serce barwę spełnienia. Kolor.
„Każdy ma w sobie dziecko”
Każdy chce zostać wysłuchany. Bez wyjątku. Bez względu na ilość przeżytych lat i
odwiedzonych miejsc. Umiemy mówić, nauczmy się słuchać. Spokojnie i bez bełkotu
niepotrzebnych słów oraz gestów.
Każdy ma w sobie dziecko.
Jeśli chcemy być zauważeni, zauważmy innych.
3