Ś WI Ę TO 3–go MAJA May 3rd, Constitution Day - Polish

Komentarze

Transkrypt

Ś WI Ę TO 3–go MAJA May 3rd, Constitution Day - Polish
 6501 Lansing Ave. Cleveland, OH 44105 216‐883‐2828 www.polishcenterofcleveland.org POLISH-AMERICAN
May 2011, No.05/108
Maj 2011, Nr 05/108
Ś W I Ę T O 3–go M A J A
May 3rd,
Constitution Day
Na całym świecie, gdzie tylko są Polacy,
obchodzi się Święto Konstytucji 3–go Maja.
Poles around the world celebrate May
Uchwalona przez sejm Rzeczpospolitej Obojga
3rd as Constitution Day. The constitution
Narodów w 1791 roku Konstytucja ta stała się
adopted by the parliament of the Polishsymbolem odrodzenia państwa polskiego. Po
Lithuanian Commonwealth in 1791 became the
odzyskaniu niepodległości w 1918, rocznica
symbol of rebirth of the Polish state. After
Konstytucji 3-go Maja została uznana za święto
Poland regained its independence in 1918, the
narodowe uchwałą Sejmu Ustawodawczego z 29
anniversary of the May 3rd Constitution became
kwietnia
1919.
recognized
by
Po II wojnie
parliament as a
świato wej
national holiday
obchodzono je do
on April 29,
1946, kiedy w
1919. After the
wielu miastach
Second
World
doszło
do
War, the holiday
demonstracji
was
celebrated
studenckich. Od
until 1946, when
tego
czasu
the
celebration
w ł a d z e
became part of
komun isty czne
student
zaprzestały
i
demonstrations in
z a b r o n i ł y
many
cities.
publicznego
PACC na paradzie 3-cio Majowej
After this time,
świętowania.
the Communist
Święto to zostało oficjalne zniesione ustawą z 18
authorities banned public commemorations. The
stycznia 1951 o dniach wolnych od pracy.
holiday was officially banned on January 18,
1951.
Święto Narodowe 3-go Maja przywrócono
The May 3rd holiday officially returned to
do kalendarza świąt państwowych ustawą z 6 the calendar of state holidays by law on April 6,
kwietnia 1990. Pierwsze uroczyste obchody święta 1990. The first May 3rd celebrations were held
3-go Maja odbywały się w Warszawie na Placu on Plac Zamkowy (Castle Square) in Warsaw in
Zamkowym w 1990.
1990.
Two May 3rd parades will be held in
W wielkim Cleveland odbywają się dwie greater Cleveland. One in Slavic Village, and
parady trzeciomajowe. Jedna – tradycyjnie w Slavic one in Parma. Our views on this topic are non
Village, druga w Parmie. Nieważne są nasze poglądy relevant here. More important is that Poles and
na ten temat. Istotne jest to, aby wszyscy Polacy i Ci, others wishing to demonstrate their Polish
którzy czują potrzebę zamanifestowania polskości patriotism take part in the commemorations of
brali czynny udział w tym Święcie.
the 1791 Constitution.
Redakcja
Forum
- May 2011-
Był wśród nas
„Jan Paweł II”
Tyle jest w Tobie
nasze polskie oczy
wiara matki uśmiech cierpienia
i taki zwykły nie za modny dzwonek
tak zagłuszany że budzi sumienia
Ks. J. Twardowski
...W dniu beatyfikacji Papieża Polaka nasuwa
się wiele poruszających refleksji...
Oto jest Człowiek, który żył wśród nas, który
wzrastał w polskiej rzeczywistości, którego losy i
papieską wędrówkę śledziliśmy z podziwem, dumą i
przejęciem.
Bardzo dobrze pamiętam dzień, w którym po
raz pierwszy usłyszałam Jego imię. Sąsiad wpadł wtedy
do naszego domu jak wicher i obwieścił, że Karol
Wojtyła został papieżem! Radość była wszechobecna!
Nikt nie wstydził się łez wzruszenia. Niektórzy, na czele
z naszym miejscowym proboszczem, nie mogli nadziwić
się, że dopuszczono do papieskiego tronu kogoś, kto nie
był Włochem... Jako dziecko jeszcze nie rozumiałam w
pełni doniosłości tej chwili, ale czułam, że dzieje się coś
bardzo ważnego dla Polaków.
Potem dosłownie na naszych oczach
rozgrywała się znamienna rewolucja serc, wywołana
przez Papieża z dalekiego kraju. Nadał On nowego
znaczenia swojej apostolskiej roli, omijał konwenanse i
protokoły, tylko po to, aby dotrzeć do prostego
człowieka, by spotkać go na środku jego ziemskiej drogi
i wesprzeć
słowem, pomocą, uściskiem...
Pielgrzymował. A my pielgrzymowaliśmy razem z Nim.
Bez oporu daliśmy się porwać skrzydłom Jego
rozwianego płaszcza. Zostaliśmy przecież zaproszeni na
najpiękniejszą wycieczkę, jaką można odbyć na ziemi,
gdyż jej uwieńczeniem stawało się niezapomniane
spotkanie z Bogiem ukrytym w innych ludziach. To
Papież Polak jako pierwszy symbolicznie otworzył
granice, zglobalizował serca i dusze. Ze słowiańską
otwartością i prostotą włodarzył w Watykanie, pukał
nawet do najbardziej zabarykadowanych uprzedzeniami
drzwi. Wszędzie zdobywał uznanie i miłość .
Był wymarzonym Papieżem na trudne czasy.
Uciemiężona komunizmem Polska pod wpływem Jego
słów i postawy nabierała wiary w walkę o wolność; głos
narodu rósł w siłę, ludzie przestali się bać. Rzesze
młodzieży poderwane charyzmą Jana Pawła II nie
odstępowały Go na krok. Stawał się dla nich nie tylko
wzorem prawdziwego apostoła, autorytetem moralnym,
ale i przyjacielem, z którym można było pośpiewać,
pograć w piłkę, poszusować na nartach, pośmiać się i
wspólnie pomilczeć. Papież
szczodrymi garściami
rozdawał siebie każdemu. Był chlebem i wodą.
Pielgrzymującą Ewangelią. Wymagającym Pasterzem.
Wszyscy patrzyliśmy w Niego zahipnotyzowani dawką
cudownego światła, prawdy i siły. Drżeliśmy, gdy
dokonano na Niego zamachu, gdy wydawało się, że
zaraz Go utracimy, że to, co piękne nie może zbyt długo
Page 2
trwać. Płakaliśmy ze szczęścia, gdy Go uratowano, gdy
znów stał w papieskim oknie, by witać, błogosławić, grozić
palcem, wypuszczać gołębie, modlić się w tylu językach…
Odwiedzał nas w Polsce. Symbolicznie całował każdy ląd,
na którym stawiał stopy podczas swych pielgrzymek, ale
najsłodszą była Mu zawsze ziemia ojczysta. Wielu ludzi
miało okazję spotkać Go osobiście, dotknąć, porozmawiać.
Wzrastaliśmy bezpiecznie w cieniu Jego obecności,
nasiąkaliśmy Jego nauką jak ziemia deszczem. Każda
wizyta Papieża w Polsce była świętem, odnową, nadzieją.
Ludzie po prostu rozkwitali niczym kwiaty.
W Nowe Tysiąclecie Jan Paweł II wprowadził nas
jako już schorowany staruszek. Czas pochylił Go ku ziemi
niby w ukłonie wobec wieczności. Ze współczuciem i
bezradnością patrzyliśmy na Jego ciche cierpienie i
odchodzenie. To była ostatnia, najtrudniejsza lekcja zadana
przez Ojca Świętego. Lekcja godnej śmierci, lekcja bycia
wiernym aż do końca, lekcja kroczenia pod prąd… Papież
przypominał, że ciało ulega zniszczeniu i to jego prawo, ale
duch ma pozostać nietknięty.
Gdy zamknęła się piękna księga Jego świętego
życia, poczuliśmy pustkę. Przyzwyczailiśmy się bowiem, że
nasz Wielki Rodak niezmiennie czuwał w Watykanie, że nie
spuszczał oczu ze świata i z Polski. Zastygliśmy w żalu,
jakby zapominając o Jego słowach: Nie lękajcie się i o
potężnej duchowej spuściźnie, którą zostawił. Zaraz jednak
z większą jeszcze mocą zrozumieliśmy, że oto przez tak
długi czas towarzyszem naszej codzienności był prawdziwy
Święty, że to nie przypadek, iż właśnie On tu i teraz
odcisnął takie piętno na duszach milionów, że dokonywał
cudów, gdy przemawiał do wszystkich razem i do każdego z
osobna. Jego misja nie skończyła się, tylko przybrała inną
formę. Świat nie miał więc ani cienia wątpliwości, gdy
donośnie wołał: Santo subito!
... Cieszmy się i nie zapominajmy, że byliśmy świadkami
pontyfikatu Wielkiego Jana Pawła II i że doczekaliśmy się
dnia Jego beatyfikacji. To zobowiązuje...
Małgorzata Oleksy
Forum
- May 2011-
Małgorzata Oleksy
He Lived Among Us
The day of the beatification of a Polish pope
leads to much reflection.
Here is a man who lived among us, who
knew our Polish reality, and whose fate and papal
journey we followed with
admiration,
pride,
and
excitement.
I remember very well
the day I first heard his name.
A neighbor blew into our
home and announced that
Karol Wojtyła had become the
pope! Everyone was happy.
Everybody shed tears of joy.
Some, including our local
parish priest, were astonished
that someone who was not
Italian had been chosen…As a
child, I still did not understand fully what this
meant, but I knew that something important for
Poles had just happened.
Then literally before our eyes was played
out a significant revolution of the heart, led by a
pope in a distant land. Pope John Paul II gave new
significance to his apostolic role, minimizing social
proprieties and official protocol to reach the
common man, to meet him on his part of this earth
and to support him with words, with help, with an
embrace. He made a pilgrimage. And we became
pilgrims with him. Without resistance we followed
him. We had been invited on the most beautiful
journey we could take on this earth; his papacy had
become an unforgettable encounter with God hidden
in other people. The Polish Pope broke down
borders and globalized hearts and spirits. He
oversaw the Vatican with Slavic openness and
simplicity, knocking on doors barricaded by
prejudices. Everywhere he was greeted with
recognition and love.
He was the ideal pope for our difficult
times. Poland, still burdened by Communism,
fought for liberty under the influence of his words
and attitude; the voice of the nation grew in
strength, and people ceased to be afraid. Masses of
youth taken in by his charisma kept up with his
every step. He became for them not only a symbol
of a real apostle, a moral authority, but a friend with
whom one can sing, play ball, ski, laugh, or be
silent. He gave himself generously to all. He was the
bread and the water, an evangelical on a pilgrimage,
Page 3
a demanding shepherd.We looked at him and were
hypnotized by his vision of a miraculous world and his
truth and strength. We trembled when he was attacked,
when it seemed that we might lose him, that this
experience which was so beautiful might not last very
long. We cried with happiness when he was saved and
when he again appeared in the papal window to greet,
bless, and admonish us with
his finger, to let a pigeon
free, or to pray in several
languages…He visited us in
Poland. Symbolically, he
kissed the land on which he
stood
during
each
pilgrimage, but, to him, the
sweetest land was his
native land. Many people
had occasion to meet him
personally, to touch him, to
talk with him. We grew
safely in the shadow of his
presence and soaked in his knowledge as the earth
soaks in the rain. Each visit of the Pope in Poland was
sacred, a renewal, an expression of hope. People
simply blossomed like flowers.
John Paul II led us into the new millennium as
an elderly man. Time bent him toward the ground as if
he was bowing before eternity. With sympathy and
without joy we looked on his quiet suffering and his
departure. This was the final most difficult lesson
demanded by our Holy Father – the lesson of a
dignified death, the lesson of being faithful to the end.
He reminded us that the body rightly submits itself to
destruction but that the spirit stays untouched.
When the beautiful book of his life closed, we
felt empty. We had grown used to our compatriot in
the Vatican, knowing that his gaze never left Poland or
the world. Our grief hardened, as if we were forgetting
his words – Do not fear – and the powerful legacy he
left us. But at the same time, with still greater
strength, we understood that among us in our daily
lives was a real saint and that his presence was no
accident, that he had left his mark on the spirits of
millions, that he had performed miracles when he
spoke to the public and to individuals. His mission has
not ended; it has just taken different form. The world is
certain: Sainthood now!
... We are glad to have been witnesses to the
pontificate of John Paul II and to have seen his
beatification. Our obligation awaits.
Translated by Sean Martin
Forum
- May 2011-
Page 4
Werther Jules Masseneta
pięknie przedstawiony
Nie jestem odosobniona w ocenie odbioru
"Werthera" wystawionego przez Operę Circle w
kwietniu tego roku. Bardzo dobre dwie recenzje
napisali Donald Rosenberg w Plain Dealer w
artykule z dnia 12 kwietnia oraz Daniel Hathaway,
którą można odnaleźć na stronie internetowej
www.clevelandclassical.com.
Operę f r a n c u s k i e g o k o mp o z y to r a
Massenenta "Werther" reżyserowała Dorota
Sobieska i pokazała to dzieło bardzo kameralnie,
co pozwoliło stworzyć prawdziwie intymny klimat
wokół uczuć młodzieńca do Charlloty. W miarę
trwania opery obopólne emocje miłosne potęgują
się. Niestety, Charllota związana jest
przyrzeczeniem zaślubienia Alberta, wypełniając
w ten sposób wolę umierającej matki. Tak
powstała sytuacja trudna do rozwiązania. Werther
zakończy ją śmiercią samobójczą, a emocjonalne
zaangażowanie Charlloty czyni ją na równi z
Wertherem bohaterką dramatu.
Nie na darmo Masseneta nazywano
kompozytorem dla kobiet. To określenie zapewniły
mu również inne opery: "Manon", "Ewa", "Maria
Magdalena" i "Tais". Istotnie, u żadnego twórcy
muzyki operowej nie znajdujemy tylu tak pięknie
pokornych postaci niewieścich.
Opowieść "Cierpienia młodego Werthera"
napisał wielki romantyk niemiecki Goethe w roku
1774 i była to historia, która naprawdę się
wydarzyła. Sto lat później dzieło na potrzeby sceny
opracowało trzech librecistów, a Massenet
skomponował niezwykle liryczną i subtelną
muzykę, idealnie charakteryzującą postacie i
przebieg akcji. Po ten dramat nieszczęśliwych
uczuć chętnie sięgają dyrektorzy teatrów
operowych. W ubiegłym roku Teatr Wielki w
Poznaniu im. Stanisława Moniuszki pokazał ten
tytuł dla uczczenia setnej rocznicy działalności, a
Opera Circle wystawiła Werthera z okazji swojego
piętnastolecia.
W kościele Św. Pawła w Cleveland Heights
odbyły się dwa przedstawienia. W bardzo ładnej
stylowej sali z dobrą akustyką, na niewielkim
podium zasiadło trzech muzyków, którzy
mistrzowsko towarzyszyli solistom, wykonując całą
partyturę opery, czyli Jacek Sobieski – fortepian,
Christo Popof – skrzypce i Kent Coller –
wiolonczela. Zaangażowani śpiewacy kreowali z
talentem powierzone im role, a wybór ich dokonany
przez Dorotę Sobieską okazał się idealnie trafiony.
W roli tytułowej wystąpił odznaczający się wielką
urodą i wspaniałym głosem Isaak Hurtado. Obiektem
jego obsesyjnej miłości była Lura Avdey, jej siostrą
Zofią – Natasza Ospina. Partię ojca dziewcząt
powierzono Ray'owi Liddle, a postać Alberta, męża
Charlloty, odtwarzał Jeremy Gilpatric. Dwie
drugoplanowe postacie śpiewali Damiań Henri i Joel
Rhoads. O piękne kostiumy dla wykonawców
zadbała Barbara Luce.
W operze wystąpił kilkuosobowy chór dzieci
ćwiczących kolędę wspierany przez młodocianych
Sobieskich. Będzie on słyszany z odległości w
ostatnich chwilach życia śmiertelnie rannego
Wrthera w dniu Bożego Narodzenia. Czteroaktowe
przedstawienie dobiegło końca, a publiczność
pozostała pod wielkim wrażeniem dzieła Goethego,
muzyki o cechach doskonałości Masseneta i
realizacji, którą zaproponowała Opera Circle.
Elżbieta Ulanowska
Forum
- May 2011-
Julian Boryczewski
Rita Cosby
Renowned TV host, journalist and
writer visits North East Ohio
During the early February, the Kosciuszko
Foundation’s Ohio Chapter hosted Rita Cosby who
is conducting a national book
tour promoting the “Quiet
Hero”. Ms Cosby spent a day
in Kent State University
engaged
in
activities
coordinated by Kent’s Friends
of Poland group. That was
followed by a book signing at
Cleveland State University
and a visit to Youngstown,
where she addressed that
region’s Polonia group.
Ms Cosby’s biography
glitters with accomplishments.
She is a veteran correspondent
who anchored highly rated
primetime shows on Fox
News Chanel and MSNBC.
She is currently a special
correspondent for the top–
rated
CBS
Syndicated
Newsmagazine,
Inside
Edition. Honors for the threetime Emmy winner include
the Matrix Award and the Jack Anderson Award.
She was also selected by the Cosmopolitan
magazine as the “Fun and Fearless Female”. A
recipient of the Ellis Island Medal of Honor and
the Lech Walesa Freedom Award, she hosts the
National Memorial Day Parade broadcast to all US
military installations around the world. Her first
book, Blonde Ambition, was a New York Times
bestseller.
Years after her mother’s tragic death, Rita
finally nerved herself to sort through her mother’s
stored belongings, never dreaming what dramatic
story was waiting for her. Opening a battered tan
suitcase, she discovered it belonged to her father –
the enigmatic man who had divorced her mother
and left when Rita was still a teenager.Rita knew
very little of her father’s past: just that he left
Page 5
Poland after the World War II, and his many
scars, visible and not, bore mute witness to some
past tragedy. He has always refused to answer
questions. Now, however, she held in her hands
stark mementos from the youth of the man she
only knew as Richard Cosby, proud American: a
worn Polish Resistance armband; rusted tags
bearing a prisoner number and the words Stalag
IVB; and an identity card for an ex-POW bearing
the name Ryszard Kossobudzki.
Gazing at these profoundly
telling relics, the well-known
journalist realized that her
father’s story was one she could
not allow him to keep secret
any longer. When she finally
did persuade him to break his
silence, she heard of a
harrowing past that filled her
with immense pride… and
chilled her to the bone.
At the age of thirteen, barely
even adolescent, her father had
seen his hometown decimated
by bombs. By the time he was
fifteen, he was covertly
distributing
anti-Nazi
propaganda a few blocks from
the Warsaw Ghetto. Before the
Warsaw Uprising, he lied about
his age to join the Resistance
and actively fought the enemy
to the last bullet. After being
nearly fatally wounded, he was
taken into captivity and sent to a German POW
camp near Dresden, finally escaping in a daring
plan and ultimately rescued by American forces.
All this before he left his teens.
This is Richard Cosby’s story, but it is also
Rita’s. It is a story of a daughter coming to
understand a father whose past was too painful to
share with those he loved most, to terrible to share
with a child… but one that he eventually revealed
to the journalist. In turn, Rita convinced her father
to join her in a dramatic return to his battered
homeland for the first time in sixty – five years.
As Rita drew these stories from her father and
uncovered secrets and emotions long kept hidden,
father and daughter forged a new and precious
bond, deeper than either could have ever
imagined.
Forum
- May 2011-
Page 6
Być może starszej generacji przyjdzie na
myśl skojarzenie ze starym filmem “Parszywa
13”( nota bene dobrze się go oglądało) , ale ja mam
nadzieję, że nasza “17” nie jest taka parszywa. Cóż
to za liczba i dlaczego właśnie ona? Śpieszę z
wyjaśnieniami. Tyluż właśnie kolegów kapłanów z
rocznika 1986 wyświęconych w Lublinie wędrowało
po “bezkresach” ziemi Washingtona w lutowej
pielgrzymce z racji srebrnego jubileuszu kapłaństwa.
Ostrobramskiej, a 20 lat po święceniach
przemierzaliśmy Ziemię Świętą śladami
Zbawiciela; tam, pamiętam było nas właśnie 17tu, tak samo jak teraz z racji 25 rocznicy
święceń. Nie pomnę ilu nas pielgrzymowało
wcześniej, ale przyjmijmy, że również 17, (choć
pewnie w młodszych latach była to znaczniejsza
liczba) . Niemniej w tym roku “17” okazała się
naprawdę szczęśliwa, gdyż nie przydarzyła nam
się żadna przykrość, a wręcz w wypełnionym do
maksimum programie wszystko układało się
szczęśliwie. Mogliśmy więc zobaczyć (dla
A jako, że ta liczba nas lubi, (myślę, że też można ją
określić po części biblijną), dlatego odważyłem się
nazwać ją szczęśliwą. Dobrą tradycją księży
święconych w jednym roku jest organizowanie
rocznicowych spotkań, a nasza grupa przy okazji
okrągłych rocznic stara się zorganizować jakieś
spotkanie wyjazdowe. Nasz rocznik zaczynał
nieśmiało, w 5 –lecie święceń wyjechaliśmy na
Słowację (pracował tam jeden z naszych kolegów),
na 10- lecie byliśmy w Rzymie u Ojca św. już
błogosławionego Jana Pawła II (niezapomniana
wspólna Msza św. i prywatna audiencja), w 15-ta
rocznicę była pielgrzymka na Litwę do Matki Bożej
zdecydowanej większości kolegów było to po
raz pierwszy) zarówno zimowe Chicago, gdzie
bardzo gościnnie podejmował nas nasz młodszy
lubelski kolega- ks. Zdzisław Torba, jak i Detroit
(niezwykle gościnny zamojski ks. Roman
Pasieczny) wraz z polonijnym seminarium w
Orchard Lake oraz Niagara Falls i Buffalo jak i
nasze “rodzinne” strony czyli Cleveland i
okolice, troszkę Pennsylvanii i oczywiście
“moje” Perry. Po tygodniu zmagania się ze srogą
zimą w północno-wschodnich stanach Ameryki
(dzięki wielu bardzo pomocnym ludziom nie
było tak strasznie) przenieśliśmy się na
Zachodnie Wybrzeże na “pustynne rekolekcje”
Szczęśliwa “17” !?
Forum
- May 2011-
w okolice Las Vegas. Tutaj dopiero wielu
kolegów przeżyło szok, najpierw termiczny (z
temperatury minus 10-15 st. Celsjusza do plus 15
-20) a zaraz potem kiedy zaczęliśmy się
przemieszczać – przestrzenny. Trudno było
niektórym z nich wyobrazić sobie ogrom
odległości pomiędzy miejscami naszej wędrówki.
Ale w ciągu trzech dni udało się zobaczyć Ocean
Spokojny z pięknie położonym nad nim miastem
Aniołów, skąpany w słońcu Wielki Kanion i
chyba robiącą największe wrażenie Dolinę
Śmierci (na szczęście chyba jeszcze nietknięta
ludzką ręką). Tak naprawdę nie było nawet czasu
pozwiedzać miasta hazardu, nie mówiąc już o
próbach “pozyskania” szybkiej fortuny przy
brzęczących maszynach. Po dwóch tygodniach
wojażowania powróciliśmy do Chicago, by
jeszcze tam celebrować uroczyście z Polakami
Mszę św. (św. Jacek i św. Ferdynad) i po
serdecznych spotkaniach z księżmi-rodakami
pracującymi w Chicago powrócić do swoich
rutynowych
Page 7
zajęć zarówno na uczelniach (kilku kolegów jest
profesorami) jak i w swoich parafiach.
Wielu
z
księży dzieliło się
na gorąco swoimi
wrażeniami,
niektórzy
raz
jeszcze
mile
wspominali pobyt
poprzez
kontakty
e-mailowe czy też
w
rozmowach
telefonicznych.
Dominowało słowo
“dzięk u ję” ,
do
którego ja osobiście się dołączam. Tą droga poprzez
łamy naszego “Forum” pragnę serdecznie wszystkim
podziękować za otwartość serca, otwarte domy, tyle
pomocy i przeróżnych darów, za niesamowicie miłe
przyjęcie gdziekolwiek gościliśmy, za wsparcie
modlitewne i wiele dobrych słów i uśmiechów.
Szczególne słowa wdzięczności kieruję do członków
Centrum za wspaniały bankiet ze smakowitym menu
i niekonwencjonalny program artystyczny z
pogłębioną refleksją oraz do parafii św. Stanisława
za piękną Mszę św. i ciepłe spotkanie w Social
Center. Jeszcze raz tą drogą wszystkim ludziom
dobrej woli za wszelkie dobro jakie nas spotkało w
imieniu moich braci kapłanów i własnym składam
serdeczne “Bóg zapłać”! Niech dobry Bóg Wam
błogosławi!
Ks. Jerzy Kusy
Forum
- May 2011-
Page 8
Drogi Przyjacielu!
Od mojego wyjazdu z Ohio minęły już dwa
tygodnie. Pozwól, że opowiem Ci, jak do tego doszło, a z
pewnością się zdziwisz. Zaczęło się to dawno temu, bo w
roku 1979 w… – Moskwie. Jako młodziutki magister z
Uniwersytetu Wrocławskiego byłem tam na II
Konferencji Topologicznej – pierwsza była w 1935 roku.
Ha, ha!... Na tej konferencji w Moskwie obecny był
światowej sławy amerykański profesor pochodzenia
holenderskiego dr Eric van Douven. Ja w tym czasie
zacząłem zajmować się pojęciem kwazi–ciągłości i
instynktownie czułem ważność tego pojęcia w
zagadnieniach uogólnienia twierdzenia Ellisa o grupach
topologicznych, nota bene, wprowadzonych do
matematyki przez Polaka, profesora Franciszka Leja. Van
Douven dość sceptycznie wyraził się o moich pomysłach.
Szczerze mówiąc, ja też miałem wątpliwości, czy uda mi
się to zrobić.
Wiosną 1993 roku odbywała się w Columbii, w
Południowej
Karolinie
doroczna
amerykańska
konferencja topologiczna, która pozostała w pamięci
wielu uczestników. Przede wszystkim zaskoczeni
byliśmy obfitymi opadami śniegu w Appalachach.
Zamknięto autostrady i wielu z nas nie mogło wrócić do
domu. Ważniejszym jednak powodem, dlaczego ta
konferencja utkwiła mi w pamięci było ogłoszenie, że
młody matematyk francuski dr A. Bouziad właśnie
rozwiązał problem dotyczący twierdzenia Ellisa.
Wiedziałem, że musiał użyć kwazi-coalesce dr Douvena.
A więc miałem rację kilkanaście lat temu, bo już w roku
1979.
Wiem, że zanudzam Cię trochę, ale przecież wiesz,
że zajmuję się topologią i są to dla mnie fascynujące
sprawy. Z dr Bouziadem spotkałem się na konferencji w
Pradze w roku 2001. Jest skromnym człowiekiem i
angielski sprawia mu kłopoty, ale dogadywaliśmy się bez
problemów. Czułem, że współpracowałoby się nam
bardzo dobrze. Po powrocie do swojego macierzystego
uniwersytetu w Youngstown próbowałem zaprosić
doktora Bouziada do siebie, ale wydarzenia 11 września
pokrzyżowały te plany. W roku 2010 ponownie
próbowałem zaprosić go do Youngstown State
University, jednak nie udało mu się zmieścić tego
wyjazdu w kalendarzu. Ale zaprosił mnie do siebie, do
Francji. I tak 28 marca wylądowałem na lotnisku de
Gaulle'a. Moja wymowa francuska jest dość ciężka i
"Rossybus" brzmi jak "rojzybus", albo "rojbus, a tu
chodzi o "łasibus", czyli o bus, który
się łasi. Ale jakoś dałem sobie radę i nawet spod
opery doszedłem do Placu Św. Łazarza, a stamtąd
super szybką koleją dojechałem do Rouen, gdzie
czekał na mnie mój gospodarz. Zaczynamy o 9:00
rano od kawki i pracujemy do 17:00 wieczorem, z
krótką przerwą na lunch. Prawdopodobnie z
powodu zdenerwowania początkowo szło nam
opornie, ale już następnego dnia rozkręcamy się.
Żeby Cię nie zanudzać, powiem tylko, że
pracujemy nad kilkoma wielkimi, nierozwiązanymi
problemami innych matematyków. Ślęczymy też
nad problemami częściowo rozwiązanymi, które
jednak wymagają wykończenia. Mamy również
pomysły nowych teorii i wprowadzenia nowych
technik dowodów.
Obydwaj pracujemy dokładnie w tej samej
tematyce i dr Bouziad przygotował dla mnie
pytania, a ja przywiozłem ze sobą aż 34 problemy.
Niektóre z nich są znajdują się również na liście
mojego gospodarza. Harujemy tak przez cały
tydzień, ale w weekend jadę zwiedzać Paryż: wieża
Eiffla, Łuk Triumfalny, Champ–Elisee, katedra
Notre Dame i przejażdżka odkrytym autobusem.
Mam też wykład, na który przyszedł sam dyrektor
Laboratoire de Mathematique. Podobno wypadłem
zupełnie nieźle. A wczoraj przyjęcie w willi
doktora Bouziad, pięknej posiadłości za miastem.
Widocznie profesorowie uniwersyteccy zarabiają
we Francji więcej, niż w Stanach.
Rouen jest miastem, gdzie spalono
Dziewicę Orleańską, teraz już św. Joannę d'Arc.
Obok kościoła pod jej wezwaniem stoi krzyż,
dokładnie w miejscu gdzie był stos. Jak zapewne
wiesz, Joanna d'Arc ocaliła Francję przed
Anglikami. Z wdzięczności rodacy spalili ją za to
na stosie. Bywa i tak. Jest tu też mnóstwo kafejek, a
rynek zastawiony jest stoliczkami. W Normandii
już lato. Jutro znowu poniedziałek i budzik mam
nastawiony na 6:00. rano.
Moj bardzo udany pobyt we Francji dobiega
końca i w ten piątek odlatuję do Bratysławy. Tam
przez weekend spotkania z profesorami w
Słowackiej Akademii Nauk, a w poniedziałek
odczyt w Słowackiej Akademii Nauk.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w
Centrum w Cleveland.
Zbigniew Piotrowski
Forum
- May 2011-
Page 9
Dear Friend:
It has already been two weeks since I left Ohio. I
am sure you will be surprised how this all came about. It
all started long time ago, in 1979 in … Moscow. As a
young M.A. from the University of Wroclaw, I attended
the Second Conference of Topology. The first conference
was held in 1935. A world famous American professor of
Dutch descent, Eric van Douven, Ph. D., was present at
the Moscow conference as well. At that point, I had only
started dealing with the concept of quasi-continuum, and
instinctively I felt the importance of this concept in
Ellis’s generalization of topological groups, which by the
way had been introduced in Mathematics by a Polish
Professor, Franciszek Leja. Van Douven expressed
skepticism about my ideas, and to be honest, I was unsure
about my success in proving my theory, as well.
In spring 1993, an Annual American Conference
of Topology was held in Columbia, South Carolina. It
was a memorable event for many of its participants for
several reasons. First, heavy snowfall in the
Appalachians was not only surprising, but also kept us
stranded due to the fact that all the highways were closed.
Second and more important, it was announced there that
a young French Mathematician A. Bouziad, Ph. D., had
just solved the problem connected with Ellis’s theory. I
was confident that he must have used Couven’s quasicoalesce formula. Also, my old assumptions from 1979
were correct.
I know that I must be boring you, but you know
that topology is my passion. I met Dr. Bouziad at a
conference in Prague in 2001. He is a humble man who
speaks English with a little bit of difficulty, but we
understood each other wonderfully. I felt that we could
cooperate with each other as well. After returning to my
home university in Youngstown, Ohio, I invited Dr.
Bouziad to visit me, but the events of September 11th
made it impossible. In 2010, I again invited him to visit
Youngstown State University, but he was not able to
come due to his busy schedule. However, he invited me
to visit him in France. Therefore, on March 28th, I landed
at de Gaulle’s airport. My French is not perfect, but
somehow I managed to communicate and get on the right
bus which took me from the airport to the opera house.
From there I walked to St. Lazarus Square from where a
fast train took me to Rouen to meet my host. After a
morning coffee 9, we
worked until 5 pm, with the exception of a short
lunch break. Initially, the work was slow, most likely
due to our excitement and anxiousness, but we got a
second wind under our wings the following day. I do
not want to bore you again, so I will only say that we
were working on several important and unsolved
problems of other mathematicians. Additionally, we
analyzed a selection of problems partially solved but
needing completion. We also have some ideas about
new theories which would introduce new techniques
of proof.
Both of us work in the same field. Dr.
Bouziad had prepared a list of questions for me, and I
brought 34 mathematical problems for him. Some of
the problems suggested by me were also suggested by
my host. We worked hard all week, but on the
weekend it was time for a tour of Paris for me: the
Eiffel Tower, the Arc of Triumph, Champs-Elysees,
Norte Dame Cathedral, and a ride on a tour bus.
I also gave a lecture attended by the principal
of Laboratoire de Mathematique. I heard that I was
pretty good. Yesterday, there was a social gathering
at Dr. Bouziad’s villa, a beautiful estate outside the
city. It seems that university professors in France are
more financially appreciated than in the USA.
It was Rouen where the Maid of Orleans,
now Saint Joan of Arc, was burnt. Near the church in
her name, there is a cross in the exact spot where the
pyre was. As you probably know, Joan of Arc saved
France from the English. In gratitude, her countrymen
burnt her at the stake. Happens. There are also a lot of
cafes which fill the square full with small tables. It is
summer in Normandy. Tomorrow is Monday, and my
alarm clock is set to 6 am.
My very worthwhile visit in France is about
to end. This Friday, I will be flying to Bratislava. I
will be meeting professors from Slovak Academy of
Sciences on the weekend and then deliver a speech
there on Monday.
I am sending you my greetings and I will see you in
Centrum in Cleveland, Oh, soon,
Zbigniew Piotrowski
Translated by Halina Mazurak
Forum
- May 2011-
Page 10
W Centrum i okolicach
Piątek 9 czerwca
Sobota 25 czerwca
Piątek 15 lipca
Sobota 16 Lipca
Sobota 23 lipca, 3:00 PM
Polonia Foundation Installation Dinner
Drugi PACC Turniej Golfowy
Bankiet American Council for Polish Culture
Dedykacja Pomnika Ignacego Paderewskiego
PACC Piknik
Social and Cultural Events
at the Center & Slavic Village
Friday, June 9
Saturday June 25
Friday, July 15
Saturday July 16
Saturday, July 23, 3:00 PM
Polonia Foundation Installation Dinner
Second Annual PACC Golf Outing
American Council for Polish Culture Banquet.
Dedication of Ignacy Paderewski Statue
PACC Picnic
S T O L A T!!!
S T O L A T!!!
"Sto lat" w tym
przypadku, to nie
życzenia, ale gratulacje.
Pan Tadeusz Baraniak
obchodził w zeszłym
miesiącu stuletnie
urodziny.
Jakiś czas
temu pisaliśmy o Panu
Tadeuszu – weteran II
wojny
światowej,
działacz polonijny,
długoletni człon ek
zarządu Placówki 203
Stowarzyszenia
Weteranów Armii Polskiej, członek Centrum i
innych organizacji polonijnych, a przy tym po
prostu miły i zawsze pełen humoru starszy pan.
Na załączonym zdjęciu Pan Tadeusz stoi
po prawej stronie, a autor niniejszych słów po
lewej. Wyjaśniam to, bo patrząc na zdjęcie
można się pomylić, który z nas jest starszy, a
przecież dzieli nas ponad trzydzieści lat.
Serdeczne gratulacje Panie Tadeuszu i życzenia
jeszcze wielu lat w zdrowiu i pomyślności.
"A hundred years" in
this case is not a wish,
but congratuations. Last
month Tadeusz Baraniak celebrated his hundredth birthday. Some
time ago we wrote
about Pan Tadeusz, a
World War II veteran,
activist in Polonia,
longtime member of the
board of Post 203 of the
Polish Army Veterans’
Association, member of the Center and other
Polonia organizations, and simply a nice guy
with a terrific sense of humor.
On the above picture the Celebrant is on
the left side. I explain this because looking at the
picture it might be difficult to tell which of us is
older, though we are separated by thirty years.
Congratulations, Pan Tadeusz, and please accept
our wishes for continued health and happiness.
Stanisław Kwiatkowski
Stanisław Kwiatkowski
Forum
- May 2011-
Page 11
OUR SPONSORS
Seven Roses, European Delicatessen, homemade meats, pastries & specialty store, catering available
6301 Fleet Ave., Cleveland, Ohio 44105, tel. 216-641-5789. Owner Tina Tyl
*
Ameripol Travel – bilety lotnicze,
paczki i pieniądze do Polski, wczasy, wycieczki,
3707 East 71 Street, Tel. 216-883-4900
*
Chalasinski Insurance Group LLC, Broadview Hts., Ohio
Ubezpieczenia samochodów, domów, na życie, emerytalne, businessy, bondy – tel. 440-838-5383
www.seeinsurancegroup.com
*
Komorowski Funeral Home: 4105 East 71 St. – tel. 216-341-1854 lub
2258 Professor St. – tel. 216-771-1558
*
Golubski Funeral Home: 6500 Fullerton Ave. – tel. 216-341-0940 lub
5986 Ridge Rd. – tel. 440-886-0200 (mówimy po polsku).
*
Sokolowski’s University Inn., 1201 University Road, Cleveland, Ohio 44113, tel. 216-771-9236
- private parties, showers, weddings, business lunches, cafeteria services.
*
Fowler Electric Co. - Eugene Trela. Tel 440-786-9777.
*
Health Merit Co. – Health Care System – Dr. Michał Klymiuk-Wieczerski, President,
3878 East 71 Street, Cleveland, Tel. 216-341-1414
*
The Original Mattress Factory – Ronald Trzcinski , Tel. 216-661-3888
*
Architectural Rendering – Kuba Wisniewski, Tel. 440-582-2367
*
Heights Drapery Co. – Alina Czernec, Tel. 216-642-8744
*
Opera Circle – Dorota i Jacek Sobieski, Tel. 216-441-2822
*
Polish Radio Program – Eugenia Stolarczyk – WERE 1490 AM, Sun. 9:00 – 10:30 AM
WCPN – 90.3 FM, Sun. 9:00 – 10 PM
*
Polish Radio Program – “Memories of Poland”, Anna Klik i Monika Sochecki, WCSB 89.3 FM,
Sat. 12:30 – 2:00 PM.
*
Evelyn & Jerry Jablonski
Insurance Agency, Notary Public, TOEFL, translations, tutoring (all subjects, all levels);
5437 State Rd, Parma Oh and 14660 Alexander Rd., Walton Hills, OH
tel. 440-317-0548 lub 440-317-0695
*
Third Federal Savings and Loans
Marc A. Stefanski, Chairman and CEO – 216-429-5325
*
Polish American Cultural Center
6501 Lansing Avenue
Cleveland, OH 44105
NONPROFIT ORG.
U.S. Postage Paid
Cleveland, OH
Permit No. 165
HAPPY ”17” !?
In February I hosted my classmates for
our silver anniversary of ordination. My brothers
priests (17 together) from Poland were very
happy spending time in my St. Cyprian Parish in
Perry and through two weeks in Cleveland,
Buffalo, Detroit, in Niagara Falls, Chicago and on
the West Coast – Los Angeles, Grand Canyon,
Death Valley and Las Vegas (“special dessert
retreat”). We celebrated beautiful Masses in
Perry, Cleveland - St. Stanislaus, Chicago - St.
Hyacinth and saw many amazing places. The
PolishA meri can
Cultural
Center in
Cleveland
prepared a
wonderful
banquet for
me and all
of
my
F O R U M
Thank you to everybody for your prayers and
for all of your help in making our trip and our
celebration a very happy and spiritually rewarding
experience! This message and
prayer of thanksgiving also comes
from Poland from my priests who
sent their thanks to me for their
wonderful memory of their time
with our people and in many
interesting places for their entire
time spent in the U.S.A. From my
heart THANK YOU to everybody
for everything! May God bless all
good will people!
Fr. Jerzy Kusy
CLEVELAND , OH 44105 * 6501 LANSING AVENUE - Phone/fax 216 - 883 - 2828
Publisher: Polish American Cultural Center. Stanislaw Kwiatkowski - Editor in Chief (216-351-8219), Dariusz Wojno - Senior
Editor, Fr. Jerzy Kusy - Managing Editor, Editorial Contributors: Eugeniusz Bak, Elżbieta Chałupniczak, Sean Martin, Malgorzata
Oleksy, Ryszard Romaniuk, Maria Szonert-Binienda, Elzbieta Ulanowski, Zofia Wisniewski, Agata Wojno.

Podobne dokumenty

National Convention - Polish

National Convention - Polish Steve lived in the moment. He threw himself unselfishly and without reservation into the task at hand, no matter how big or how small the task might be. Even the small and seemingly insignificant t...

Bardziej szczegółowo