MRP 4-2015-POZNAŃ - Stowarzyszenie Niepokalanej i

Transkrypt

MRP 4-2015-POZNAŃ - Stowarzyszenie Niepokalanej i
MARIA
Dla chwały Niepokalanej i Wniebowziętej
Nr 4 / 16 / 2015 / rok 4.
Wydanie specjalne z okazji IV Międzynarodowego Kongresu dla Chrystusa Króla.
Poznań, 6 czerwca 2015 roku.
Teksty odczytów z komentarzami redakcyjnymi
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Polski
Na okładce: Przed Centrum Wykładowym Politechniki Poznańskiej.
Nasze towarzystwo w towarzystwie Rycerzy Chrystusa Króla
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na potraktowanie
wiary jako sprawy prywatnej, to Polska utraci niepodległość na
zawsze.
Matka Boża do Wandy Malczewskiej
Duchu Święty – natchnij Polaków,
Miłości Boża – pochłoń Polaków,
Na właściwą drogę – zaprowadź Polaków,
Mario, Matko – spojrzyj na Polaków,
z Jezusem błogosław Polaków.
Od wszelkiego złego,
od wszelkiego złudzenia,
od wszelkiego niebezpieczeństwa
zachowaj Polaków. Amen.
Jak wy jesteście ze Mną to i ja jestem z Wami
i nic wam się nie stanie.
Matka Boża w Siekierkach w 1943 roku
SPIS TREŚCI:
Relacja z komentarzami
Plakat kongresowy ......................................................................................
Msza Trydencka w kościele św. Michała ............................................
Opis sali wykładowej ..................................................................................
Stanisław Papież
Wprowadzenie .........................................................................................
Fragmenty odczytów
Ks. Abp Jan Paweł Lenga
Dzisiejsza sytuacja Kościoła ...............................................................
Ks. Tomasz Jochemczyk (Włochy).
Chrystusowi Królowi dana jest wszelka władza
na niebie i na ziemi ....................................................................................
Ks. Edmund Naujokaitis FSSPX (Łotwa)
Encyklika Piusa XI Quas Primas.
Nauczanie Kościoła o Królowaniu Chrystusa ..............................
Cav. Luca Pavan-Bresciano (Włochy)
Jarzmo moje słodkie jest a brzemię lekkie ..................................
prof. Joseph Sladky (USA)
Apostolstwo dla Chrystusa Króla .....................................................
Teresa Drapińska
Misja Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny .................................
Prof. Roberto de Mattei (Włochy)
Posoborowy kryzys Kościoła a społeczne panowanie
Chrystusa Króla ...........................................................................................
Grzegorz Braun
Intronizacja Chrystusa Króla i monarchizm polityczny .........
Redakcja: Wojciech Deresiński (red.nacz.), Mirosław Karaśkiewicz,
Edward Szymański. Współpraca: Janusz Kozłowski
Adres redakcji:
61-289 Poznań, Os. Czecha 78 / 91
Tel. +48 663 695 644
e-mai: [email protected], www.smkp.pl
Wydawca:
Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski
Wydawnictwo NON PROFIT
Nasze czasopismo można czytać i ściągać ze strony internetowej
www.smkp.pl w dziale: MARIA REGINA POLONIAE
Numer 4/2015 zatwierdzony do rozpowszechniania: 12-10-2015
/ www.smkp.pl
3
4
5
7
9
11
19
17
43
51
59
67
Cena ksero C-B = (stron 128 x 10 gr/A4) = 12,80 zł
dr Stanisław Krajski
Królestwo Chrystusowe na ziemi
– przyszły ustrój Polski .................................................................. 79
dr Stanisław Krajski
Kto powinien w Polsce królować Jezus czy Maria
Wykład z III kongresu ..................................................................... 87
Andrzej Wronka
Królowanie Chrystusa i Kościół wojujący
(sekty, psychomanipulacja – zagrożenia wiary) .................. 93
Poza programem
Wojciech Edward Leszczyński
Potomek króla Stanisława Leszczyńskiego
O królach Polski i partiach politycznych ...................................... 98
Edward Szymański
Rola Marii Królowej Polski
w intronizacji Jezusa Króla Polski ................................................... 99
Zakończenie
Akt intronizacyjny, modlitwy, śpiewy i błogosławieństwo ... 97
Dodatki
Komentarz do wypowiedzi Edwarda Szymańskiego
o koronacji Matki Bożej Rokitniańskiej połączonej
z detronizacją Królowej Polski w Rokitnie w 1989 roku ....
Niech Królestwo Chrystusa Króla
zapanuje nad Polską i światem ......................................................
Pielgrzymka do Spycimierza w Boże Ciało w intencji
przyspieszenia Intronizacji Jezusa Króla Polski .....................
Dzieło Osobistego Poświęcenia się
Najświętszemu Sercu Jezusa ......................................................
Jezus Chrystus Król Polski ocaleniem dla Polaków
– broszura Ruchu Intronizacji Jezusa Króla Polski .........
Pius XI – encyklika Quas primas ....................................................
100
106
107
108
111
120
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / W
dniu 6 czerwca, w sobotę, 2015 roku, odbył się
w Poznaniu IV Międzynarodowy Kongres dla
Społecznego Panowania Chrystusa Króla.
Niniejsza relacja jest fragmentaryczna i zawiera
wszystkie odczyty, ale z pominięciem niektórych fragmentów, które uznaliśmy za mniej ważne dla intronizacji.
Ktoś inny mógłby uznać te fragmenty za równie ważne.
Niech więc stara się o ich publikację.
Nam chodzi o to, aby czytelnik poznał najważniejsze,
naszym zdaniem, teksty mówione i czytane na kongresie,
bo dzięki wypowiedziom prelegentów można wyrobić sobie własne zdanie na dany temat.
Nasze komentarze przedstawiliśmy w odniesieniu po
poszczególnych fragmentów wykładu.
Komentarze, wyróżnienia w tekście oraz grafiki i fotosy
pochodzą od redakcji (z wyjątkiem niektórych fotosów prelegentów). Redakcja chciała przez nie zwrócić uwagę czytelnika
na szczególną ważność tych właśnie fragmentów prelekcji.
Kongres przedłużył się ponad ustalony czas.
Praktycznie trwał od godz. 8.30 do 21.30.
Został zorganizowany przez Stowarzyszenie Fides-etratio, Polonię oraz Radio Chrystusa Króla.
Spotkanie prowadził przewodniczący stowarzyszenia
Fides-et-ratio Stanisław Papież, reprezentantka Polonii
Krystyna Kiwacz a relację na żywo przez Radio Chrystusa
Króla przekazywał Krzysztof Kaczmarek.
Obrady kongresu odbyły się w Centrum Wykładowym
Politechniki Poznańskiej, które znajduje się w nowym
gmachu politechniki przy ulicy Piotrowo 2.
Sala kongresu wyglądała bardzo profesjonalnie. Dokoła sceny rozciągał się transparent z napisem:
JEZUS CHRYSTUS KRÓL POLSKI OCALENIEM DLA POLAKÓW.
Z tyłu stołu prezydialnego zawieszony był transparent
który głosił:
TRZEBA BOWIEM, AŻEBY KRÓLOWAŁ /1 Kor 15, 25/
Na scenie stał stół prezydialny dla prelegentów, obok
niego mównica. Ponad sceną znajdował się wielki ekran
do wyświetlania fotografii.
Z tyłu sceny stały: po lewej stronie od widza: obraz
Chrystusa Króla Wszechświata a po prawej obraz Pani
Jasnogórskiej. Przy obrazie Króla Wszechświata stało logo
Stowarzyszenia Fides et Ratio.
Przed sceną były dwa obrazy Chrystusa Króla Polski
– jeden w ramie na sztaludze a drugi przyklejony do
ścianki schodów.
Uczestników kongresu było około 300 z całego świata.
Zebrani przed kongresem otrzymali dwie broszurki
– jedną z tekstami modlitw i pieśni kongresowych a drugą pt. Jezus Chrystus Król Polski ocaleniem dla Polaków
wydaną przez Ruch Intronizacji Jezusa Króla Polski.
Teksty z tej ostaniej broszury są opublikwane w końcowym dodatku do niniejszej relacji.
Kongres rozpoczął się pieśnią do Ducha Świętego.
Dalej przestawione są fragmenty wszystkich odczytów i wypowiedzi.
Na początku kongresu uczestnicy wysłuchali Mszy św.
w rycie klasycznym tzw. Mszy trydenckiej, która została
odprawiona w kościele pw. św. Michała Archanioła przy
ulicy Stolarskiej 7.
/ www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Sala Centrum Wykładowego Politechniki Poznańskiej – miejsce IV Międzynarodowego Kongresu dla Społecznego Panowania
Chrystusa Króla. Na fotografii górnej i dolnej uczestnicy i wykładowcy kongresu. Przy prezydium od lewej: tłumaczka, Krystyna
Kiwacz, Stanislaw Papież, Cav. Luca Pavan-Bresciano, ks. Tomasz Jochemczyk, ks. abp Jan Paweł Lenga, prof. Joseph Sladky, Grzegorz Braun, Teresa Drapińska, prof. Roberto de Mattei. Na sali zasiadali: ks. Eugeniusz Naujokaitis, dr Stanisław Krajski, Andrzej
Wronka
Od lewej: tłumaczka, Krystyna Kiwacz, Stanisław Papież i wykładowcy IV Kongresu dla Chrystusa Króla: Cav. Luca Pavan-Bresciano,
ks. Tomasz Jochemczyk, ks. abp Jan Paweł Lenga, prof. Joseph Sladky, Grzegorz Braun, Teresa Drapińska, Roberto de Mattei
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / To jest obraz Jezusa Chrystusa
Króla Wszechświata
To jest obraz Jezusa Chrystusa
Króla Polski
Pytanie od Stowarzyszenia Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski:
Czy chcecie w Polsce intronizować Króla Wszechświata czy Króla Polski?
Czy intronizowany Chrystus w Polsce ma być Królem Wszechświata czy
Królem Polski?
/ www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Stanisław Papież
„Wprowadzenie”
Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus!
Dla chwały Chrystusa Króla,
dla intronizacji
Chrystusa Króla, rozpoczynamy
IV Międzynarodowy Kongres
dla Społecznego Panowania
Chrystusa Króla.
W sercu stolicy Wielkopolski serdecznie i gorąco
witam czcigodnych prelegentów na czele z ks. Arcybiskupem Janem Pawłem Lengą.
Gorąco witamy!
Cieszymy się ogromnie, że IV Kongres dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla ma charakter tak tradycyjnie katolicki i zarazem międzynarodowy. Witamy
gości z kraju i zagranicy! Ponadto od tej chwili łączą się
z nami słuchacze Radia Chrystusa Króla w całej Polsce
i w świecie – nasz kongres będzie transmitowany przez
radio a także transmitowany przez telewizję Premium
Media, dlatego też witamy gorąco internautów, którzy
także łączą się z nami w różnych częściach Polski, Europy, Stanów Zjednoczonych i Rosji.
Zgromadził nas kongres dla Chrystusa Króla w 90.
rocznicę wielkiej encykliki papieża Piusa XI Quas primas
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
o królewskiej godności Jezusa Chrystusa, będącej syntezą nauczania Kościoła o królowaniu Chrystusa.
I nie przypadkowo jesteśmy tutaj w Poznaniu, bo
tutaj właśnie, w roku 1937 odbył się 1. Kongres dla
Chrystusa Króla w Polsce niepodległej, który zgromadził przedstawicieli władz państwowych, kościelnych,
wszystkich stanów społecznych, i który przyniósł dla
Kościoła i Polski bardzo obfite owoce wówczas.
Dziś, gdy nad Polską i nad światem wzbiera potężny huragan w postaci błędnych ideologii – liberalizmu,
masonerii, ateistycznego globalizmu i Nowego Porządku Świata (NWO), nie pytajmy: Komu bije dzwon?
Bo ten dzwon bije dzisiaj nam wszystkim.
Szczególnej aktualności nabierają wymowne słowa
papieża Piusa XII:
Najszlachetniejszą czynnością dziś jest rozwinąć sztandar Jezusa Chrystusa i nieść go wysoko
na oczach tych, którzy szli i wciąż idą za sztandarami przedstawiającymi fałsz.
(poniżej: pod sztandarami Chrystusa Króla Polski
idzie Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Poski – fotos z procesji Bożego Ciała
w Spycimierzu 2015. Zapraszamy wszystkich katolików pod sztandary Chrystusa Króla Polski – dopisek
redakcji)
Wielki pisarz katolicki, Gilbert Chesterton, napisał
kiedyś:
W ostatecznym rachunku nie będzie ważne czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą
czy cepem. W ostatecznym rozrachunku ważne będzie,
po której stronie walczyliśmy.
I Państwa obecność tutaj, na tym kongresie, jest
wymownym świadectwem tego, że pragniecie Państwo walczyć, żyć i działać dla Chrystusa Króla i pod
Jego sztandarem.
Do naszego kongresu napłynęło wiele listów – od
księży biskupów, od kapłanów, od ludzi nauki z Polski i zagranicy. Przywołam tylko dwa listy: kardynała Raymonda Burke’a, wybitnego obrońcę tradycji
katolickiej i obrońcę Kościoła przed współczesnym
modernizmem a także ks. arcybiskupa Atanazego
Schneidera.
www.smkp.pl / Proszę Państwa! Kongres spełni swoją rolę, jeżeli
przynajmniej w niewielkim stopniu będzie zaczynem
tego, co święty papież Pius X uczynił swoim hasłem
pontyfikalnym:
PAX CHRISTI IN REGNUM CHRISTI.
Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusa.
Gorąco Państwa witam w imieniu organizatorów!
Na początek odśpiewamy Hymn do Ducha Świętego,
Veni Creator. Poprosimy wstawiennictwo Ducha Świętego za duchowe i materialne owoce tego kongresu.
O Stworzycielu Duchu przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg,
niebieską łaskę zesłać racz
sercom, co dziełem są Twych rąk.
Pocieszycielem jesteś zwan
i Najwyższego Boga dar.
Tyś namaszczeniem naszych dusz
zdrój żywy, miłość, ognia żar.
Ty darzysz łaską siedemkroć,
bo moc w prawicy Ojca masz,
przez Ojca obiecany nam
mową wzbogacasz język nasz.
Światłem rozjaśnij naszą myśl,
w serca nam miłość świętą wlej
i wątłą słabość naszych ciał
pokrzep stałością mocy Swej.
Nieprzyjaciela odpędź w dal
i Twym pokojem obdarz wraz.
Niech w drodze za przewodem Twym
miniemy zło, co kusi nas.
Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
daj by i Syn poznany był,
i Ciebie, jedno tchnienie dwóch,
niech wyznajemy z wszystkich sił.
Zaproponowała polecenie wszystkich prelegentów
Trójcy Przenajświętszej za pośrednictwem Matki Bożej.
Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Za św. pamięci ks. dr hab Henryka Łuczaka uczestnicy odmówili Wieczne odpoczywanie...
Za uczestników kongresu – o osłonę św. Michała
Archanioła: Święty Michale...
Dalej pani Krystyna powiedziała:
Kongres poprowadzi Przewodniczący Stowarzyszenia Fides et Ratio oraz Wszechnicy Narodowej Pan
Stanisław Papież.
Niech Gospodarzem tego kongresu będzie Chrystus
Król a Przewodnikiem Duch Święty!
Niech Bogu Ojcu chwała brzmi,
Synowi, który zmartwychwstał.
I Temu, co pociesza nas,
niech hołd wieczystych płynie chwał.
Amen.
Po odśpiewaniu Veni Creator głos zabrała Pani Krystyna Kiwacz, przedstawicielka Polonii. Przedstawiła
historie dotychczasowych kongresów oraz wszystkich
prelegentów – kapłanów, teologów, profesorów i naukowców – zaangażowanych w społeczene panowanie Chrystusa Króla oraz Jego intronizację. Dotychczasowe kongresy odbyły się: w Krakowie, Warszawie,
Częstochowie i Łodzi.
/ www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Ks. Abp Jan Paweł Lenga
„Dzisiejsza sytuacja Kościoła”
(...) To wszystko i inne doświadczenia daje mi podstawę ku temu, aby wyrazić moją opinię na temat aktualnego kryzysu Kościoła katolickiego.
Moje przekonania podyktowane są miłością do
Kościoła i pragnieniem jego prawdziwej odnowy
w Chrystusie.
Jestem zmuszony wybrać formę listu otwartego,
ponieważ każda inna forma wypowiedzi napotkała by
na mur absolutnego milczenia i lekceważenia. Jestem
świadomy reakcji, z jakimi może spotkać się mój list
otwarty, jednakże głos sumienia nie pozwala mi milczeć, gdy Boże dzieło jest poniewierane.
Jezus Chrystus założył Kościół katolicki i pokazał
słowem oraz czynem jak powinno się wypełniać Wolę
Boga. Apostołowie, którym przekazał On władzę
w Kościele, wypełniali gorliwie powierzone im zadanie. Cierpieli za głoszoną przez siebie prawdę, ponieważ bardziej słuchali Boga niż ludzi.
Niestety, w naszych czasach, staje się coraz bardziej
oczywiste, że sekretariat stanu w Watykanie obrał
kurs politycznej poprawności. Niektórzy nuncjusze
stali się na szczeblu Kościoła światowego propagatorami idei liberalizmu i modernizmu. Biegle opanowali
oni zasadę subsecreto pontificio, przy pomocy której
ucisza się biskupów i manipuluje się nimi. Biskupom
daje się do zrozumienia, że to co powiedzieli nuncjusze, jest rzekomo życzeniem papieża. Przy pomocy
tych metod dokonuje się rozłamu między biskupami,
tak iż czasami biskupi danego kraju nie są w stanie
jednym głosem, w Duchu Chrystusa i Kościoła, wypowiadać się w obronie wiary i moralności. Aby nie poMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
paść w niełaskę u nuncjuszy, niektórzy biskupi przyjmują ich zalecenia, mimo iż opierają się one czasem
wyłącznie na własnych słowach tych nuncjuszy. Zamiast z gorliwością szerzyć wiarę i z odwagą głosić
naukę Chrystusa, biskupi, zgromadzeni na posiedzeniach konferencji episkopatu, zajmują się często sprawami, które nie leżą w naturze obowiązku następców
Apostołów. Na wszystkich sczczeblach Kościoła obserwuje się widoczny zanik sacrum.
DUCH ŚWIATA PASIE PASTERZY!
Grzesznicy pouczają Kościół w kwestii tego, jak
powinien im służyć. W swoim zakłopotaniu pasterze przemilczają aktualne problemy i puszczają
owce, które w rzeczywistości pasą się same!
Świat jest kuszony przez szatana i sprzeciwia się
nauce Chrystusa. Bez względu na to pasterze są zobowiązani do tego, aby w porę i nie w porę nauczać całej
prawdy o Bogu i człowieku.
(...) W liturgii Jezus Chrystus nie odbiera należnej
Mu widzialnej czci. W imieniu Konferencji Episkopatu
nieliczni biskupi traktowani są jako persona non grata. Gdzie podziali się współcześni apologeci, którzy
w sposób wyraźny i zrozumiały ukazywali by ludziom
zagrożenia wiążące się z utratą wiary i zbawienia?
W dzisiejszych czasach głos większości biskupów
przypomina raczej milczenie baranów w obliczu rozwścieczonych wilków, podczas gdy wierni pozostawieni są samym sobie, niczym bezbronne owce. Kiedyś ludzie rozpoznawali Chrystusa jako Tego, który
mówi i działa, jako Tego, który miał władzę i tą władzę
przekazał Swoim Apostołom. W dzisiejszym świecie
biskupi muszą wyzwolić się ze wszystkich ziemskich więzi, i odprawiwszy pokutę, nawrócić się do
Chrystusa – aby umocnieni Duchem Świętym mogli Go odważnie głosić jako jedynego Zbawiciela.
Na końcu każdy będzie musiał Bogu złożyć rachunek z tego, co uczynił i czego zaniechał. Wydaje mi się,
że ten słaby głos wielu biskupów jest skutkiem tego,
że w ramach procesu wyboru nowych biskupów, kandydaci nie są wystarczająco sprawdzani, szczególnie
w kwestii ich niewątpliwej niezłomności i nieustraszoności w obronie wiary, ich wierności wielowiekowej tradycji Kościoła oraz ich osobistej pobożności.
Coraz bardziej widoczne jest, że przy nominacjach biskupich, a nawet kardynalskich, często preferowani są
ci kandydaci, którzy reprezentują daną ideologię,
i którzy zostali zarekomendowani przez pewne, obce
Kościołowi, grupy. Również przychylność mediów
zdaje się być istotnym kryterium tych nominacji. Te
same media zwykle wyśmiewają świętych kandydatów i odmalowują ich negatywny obraz. Jednocześnie
wychwalają tych, którym brakuje Ducha Chrystusa,
jako kandydatów otwartych i nowoczesnych. Z drugiej
strony celowo eliminuje się kandydatów, którzy wyróżniają się apostolską gorliwością, odwagą w głoszeniu nauki Chrystusowej oraz miłością do wszystkiego,
co święte i sakralne.
www.smkp.pl / (...) Na początku pontyfikatu papieża Benedykta
XVI napisałem do Niego list, w którym prosiłem Go,
aby mianował świątobliwych biskupów. Donosiłem
przy tym papieżowi o pewnym niemieckim świeckim
wiernym, który wobec rozpadu Kościoła w jego kraju
po Soborze Watykańskim II, pozostał wierny Chrystusowi i gromadził młodzież na adorację i modlitwę.
Człowiek ten znajdował się wówczas u schyłku swego
życia i, gdy dowiedział się o wyborze nowego papieża,
powiedział:
Gdyby papież Benedykt wykorzystał swój ponfyfikat
tylko w tym celu, aby mianować dobrych i wiernych biskupów, wypełnił by tym samym swoje zadanie.
Niestety, oczywiste jest, że papież Benedykt XVI
często ponosił porażkę w tej kwestii. Trudno jest uwierzyć, że papież Benedykt XVI w sposób zupełnie wolny
zrezygnował ze swojego urzędu następcy św. Piotra.
Ten papież był głową Kościoła, ale Jego otoczenie
rzadko wcielało w życie Jego naukę, często zbywało ją
milczeniem i blokowało Jego inicjatywy, zmierzające
do prawdziwej reformy Kościoła – liturgii oraz sposobu udzielania Komunii Świętej. Wobec wielkiej zmowy milczenia w Watykanie, wielu biskupów nie było
w stanie wspierać papieża w Jego obowiązkach zwierznika i przywódcy całego Kościoła. Nie będzie rzeczą
zbedną przypomieć braciom w biskupstwie o wypowiedzi jednej z włoskich loży masońskich w 1820
roku:
Nasza praca jest zadaniem na sto lat. Zostawmy ludzi starszych i wyjdźmy do młodych. Seminarzyści staną się kapłanami, reprezentującymi nasze liberlane
idee, a później zostaną biskupami, reprezentującymi liberalne idee.
Nie łudźmy się. Nie uda nam się zrobić masona
z papieża, ale liberalni biskupi, którzy będą pracować
w otoczeniu papieża, będą mu podsuwać pomysły
i idee, które przynoszą nam korzyść a papież wcieli je
w życie.
Staje się coraz bardziej oczywiste, że powyższy zamiar masonów realizuje się obecnie w wystarczającym stopniu nie tylko dzięki zadeklarowanym wrogom Kościoła, lecz również z pomocą fałszywych
świadków, którzy piastują wysokie, hierarchiczne
urzędy w samym Kościele.
(...) Diabeł moblilizuje wszystkie siły, aby obalić
Kościół Chrystusowy. Aby to się nie stało, konieczne
jest, aby powrócić do precyzyjnego i jasnego głoszenia
Ewangelii na wszystkich szczeblach urzędu kościelnego, ponieważ Kościół posiada wszelką władzę i łaskę,
którą dał mu Chrystus.
Dana jest Mi wszelka władza w niebie i na ziemi.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody udzielając
im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Uczcie je zachowywać wszystko, co wam powiedziałem.
A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.
10 / www.smkp.pl
Prawda was wyzwoli.
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak-nie, nie. A co
nadto jest od złego pochodzi.
Kościół nie może dostosowywać się do ducha tego
świata lecz musi zmieniać świat z Duchem Chrystusa.
Oczywiste jest, że w Watykanie czynione są coraz
większe ustępstwa wobec medialnego szumu. Nierzadko też – ku zadowoleniu mass mediów – w imię
niezrozumiałego spokoju i ciszy, poświęcani są najlepsi synowie i córki Kościoła. Tymczasem wrogowie
Kościoła nigdy nie poświęcają swoich wiernych sług,
nawet gdy ich czyny są ewidentnie złe.
Jeśli zachowamy wierność Chrystusowi w swoim
czynie, On sam znajdzie sposób na to, aby przemienić
serca i dusze ludzi, a dzięki temu cały świat ulegnie
również przemianie.
W okresach kryzysu Kościoła Bóg często posługiwał się dla jego odnowy ofiarami, postami i modlitwami tych dzieci i sług Kościoła, którzy w oczach
świata i w oczach biurokracji kościelnej postrzegani
byli za nic nie znaczących lub którzy, z powodu swojej wierności Chrystusowi byli prześladowani i marginalizowani.
Jestem przekonany, że również w naszych ciężkich
czasach, to prawo Chrystusowe spełni się, i że Kościół
ulegnie odnowie. Wymaga to jednak naszej własnej,
prawdziwej, i wewnętrznej odnowy i nawrócenia. (...)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Ks. Tomasz Jochemczyk
(Włochy)
„Chrystusowi Królowi dana jest
wszelka władza
na niebie i na ziemi”
(...) Ten nasz biskup (Mario Olivieri) w ostatnich
miesiącach doznaje wielkiego prześladowania, niezrozumienia przez struktury Kościoła tzn. przez Stolicę Apostolską. Wiemy – nie trzeba tego mowić – za co
jest prześladowany, chociaż te jego niby „winy” w cudzysłowie są przedstawiane w inny sposób, ale główna wina to jest przywiązanie do Tradycji. Próbuje się
zniszczyć w tych dniach w naszej diecezji Mszę świętą
w klasycznym rycie trydenckim. Powoli, z wielu parafii, ta msza znika. I to dzieje się właśnie dzisiaj na naszych oczach. Ja jestem tutaj tez świadkiem tego
wszystkiego. Biskup mój bardzo to przeżywa, bardzo
cierpi z tego powodu, jest jakby odstawiony na bok.
Modli się. Prosił mnie, żebym trwał przy Tradycji. Był
roztropny i przebiegły jak wilk. I żeby się nie dać, żeby
trwać przy Chrystusie i w tym, co naucza przez 2000
lat Magisterium niezmienne Kościoła, bo Bóg jest zawsze ten sam – wczoraj, dziś i jutro. Bóg się nie zmienia, dlatego Magisterium nie może się zmieniać, nauka
Kościoła nie może się zmieniać, i my musimy w tym
przypadku, w tej sprawie coś zrobić, co do nas należy,
do nas kapłanów i do was, do owiec. Modlitwa przede
wszystkim, zaufanie. Modlić się za kapłanów, modlić
się za biskupów, za tych, którzy rządzą Kościołem,
żeby oni poddali się naprawdę działaniu Ducha Świętego – żeby w Kościele mógł rządzić i działać Duch
Święty.
Niestety od Soboru Watykańskiego II albo i też po
Soborze Watykańskim II zdaje się, że Duch Święty został uwięziony. Ja bym tutaj powiedział, duża, piękna,
złota klatka i Duch Święty w tej postaci gołębia uwięziony w złotej klatce. Dzisiaj Duchowi Świętemu nie
daje się w Kościele dojść do słowa, żeby się wypowiedzieć w sprawach najwyższych.
To tak na wstępie, żeby też wyrazić nasz wielki ból,
nas kapłanów, którzy musimy w jakiś sposób znosić te
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
prześladowania, żyć w takim ciągłym stresie, napięciu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy porzyjdą nasi przełożeni i bedą nas prześladować za to, że odprawiamy
Mszę świętą tak, jak trzeba. Ja żyję właśnie w takim
napięciu. (...)
Chrystus jest Bogiem. Trzeba wyjść od tego kim
jest Jezus Chrystus – jest jedną z trzech osób Trójcy
Przenajświętszej: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.
My to wszystko wiemy, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Do katechizmu. Ale bardzo często nie zastanawiamy się nad tym. Trzeba odkryć na nowo, uznać na
nowo: KIM JEST JEZUS CHRYSTUS? Kim jest Bóg
w dzisiejszym świecie, bo dzisiejszy świat nie pomaga
nam w tym zagadnieniu – robi wszystko, żeby Pana
Boga odsunąć z przestrzeni publicznej, z jakiejkolwiek
przestrzeni. Bardzo często w mniejszy lub większy
sposób całe nasze środowisko zlaicyzowane próbuje
nam wmówić, że to sprawa prywatna – wiara.
Komentarz:
Matka Boża powiedziała do Sługi Bożej Wandy Malczewskiej:
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na
potraktowanie wiary jako sprawy prywatnej, to Polska utraci niepodległość na zawsze.
-----------------------------------------------------------Tutaj można by bardzo wiele mówić na ten temat.
Całe to zło się nasiliło NA SOBORZE WATYKAŃSKIM II,
kiedy UZNANO RÓWNOŚĆ WSZYSTKICH RELIGII.
WOLNOŚĆ – KAŻDY jest wolny, MOŻE WIERZYĆ
W CO CHCE – TO JEST WIELKA OBRAZA. To jest przeciwstawienie się Panu Bogu. Nie można stawiać Pana
Boga, którego poznajemy – bo po co my żyjemy na tym
świecie? Żyjemy po to, by Pana Boga poznawać, a jeżeli Go poznajemy, to możemy Go ukochać, bo Pan Bóg
chce być kochany. Nie można kochać kogoś, kogo się
nie zna. I przez całą historię zbawienia do dzisiejszego
dnia Jezus Chrystus nam się objawia w swojej Epifanii.
Nie możemy stawiać i zgadzać się na to, że są jakieś inne religie i oni też wierzą, że mają jakiegoś
innego Boga albo – co gorsze jeszcze – żeby uznać,
że wszystkie te religie wyznają wiarę w tego samego Boga. TO JEST HEREZJA. TEGO NIE MOŻNA ZAAKCEPTOWAĆ.
Komentarz:
Trzy religie monoteistyczne nie wierzą w tego samego Boga. Wmawianie ludziom, że wierzą w tego samego Boga jest herezją, ponieważ ani żydzi ani muzułmanie nie uznają Boga w Trójcy Świętej Jedynego.
Hierarchowie w Kościele, którzy to głoszą, są jawnymi
heretykami.
------------------------------------------------------------Nauka, którą nam przedstawia Jezus Chrystus
w Ewangelii, mówi całkowicie coś innego. Jest to niesamowite jak dzisiaj w Kościele i sam Kościół głosi
nauki sprzeczne z Pismem świętym!
www.smkp.pl / 11
Są dwa fundamenty Kościoła: Pismo Święte i Tradycja – Magisterium Kościoła, co Kościół przekazuje
nieprzerwanie od 2000 lat. Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi – mówi Pan Jezus. To nie my,
ludzie, żeśmy o tym powiedzieli, to nie hierarchia, to
nie jakieś magisterium wypracowane. To Jezus Chrystus mówi o Sobie – jest Mi dana. Objawia Siebie.
A skoro objawia i mówi to, to my jesteśmy zaproszeni,
bo Pan Bóg nikogo do niczego nie zmusza, żeby to
przyjąć. I co mówi dalej Apostołom? Dzisiaj w Kościele
nie mówi się albo nie chce się mówić, albo się to
wszystko przekręca. Pan Jezus najpierw – zanim wstąpił do nieba (Apostołowie byli zebrani wokół Niego
i przyglądali się jak Pan Jezus został wzięty, jak się
uniósł i zniknął im z oczu) – zanim to się dokonało,
powiedział do Apostołów. A jeżeli powiedział do Apostołów, to znaczy że Jego nakaz, mandatum, jest dla całego Kościoła, bo Apostołowie to są ci, którzy reprezentują Kościół, Apostołowie dzisiaj to są biskupi. On mówi
do tych Apostołów, do tych biskupów powiedzmy:
Idźcie na cały świat – nie do Polski, nie do Włoch,
nie do Ameryki – na cały świat. Nie ma tutaj żadnego
miejsca na świecie, które byłoby zwolnione z tego nakazu.
Idźcie na cały świat.
Minęło 2000 lat. Dzisiaj w XXI wieku uznaje się, że
ta misyjność Kościoła jakby się skurczyła. I tylko
w miejscach, gdzie już wiara była głoszona, ta wiara
dzisiaj wygasa.
Mamy iść wszędzie – i to nie tylko biskupi. Poprzez biskupów Pan Jezus posyła kapłanów, przez kapłanów posyła też ludzi – wszyscy jesteśmy odpowiedzialni.
Uczestniczymy w Kościele, bo jesteśmy Kościołem.
Nauczajcie wszystkie narody.
I znowu – wszystkie narody. Nie ma tutaj wyjątków.
Głoście im Ewangelię. Kto uwierzy i ochrzci się – będzie
zbawiony, a kto nie uwierzy – będzie potępiony.
I tutaj nie ma dyskusji.
Poza Kościołem, jedynym – to wyznajemy w wierze, w Credo – jeden, święty, powszechny, apostolski
– POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA.
Dzisiaj za takie hasła można polecieć. Ja za takie
hasło zostałem wyrzucony z jednego z seminariów.
Oczywiście nie powiedziano mi, że bezpośrednio, ale
po tym, gdy powiedziałem to hasło, powiedziałem to
przy kolacji, przy klerykach, zaczęły się wielkie prześladowania. Później, oczywiście, rektor biskup powiedział: Będziesz musiał sobie pójść, coś innego poszukać,
bo tutaj głosisz jakieś heretyckie, schizmatyckie hasła.
To, czego Kościół zawsze nauczał.
Nauczajcie wszystkie narody.
I tutaj w tym, w szczególny sposób, w tym nauczaniu, w tym magisterium, mają swój udział właśnie papież, biskupi i kapłani. I tutaj, w tym kapłaństwie kapłan – alter Christus – drugi Chrystus – objawia się
właśnie też władza Chrystusa, który jest królem, bo
kapłan podczas Mszy świętej, podczas sprawowania
12 / www.smkp.pl
sakramentu, jest drugim Chrystusem – trzeba to sobie
uświadomić. My to żeśmy może słyszeli, ale kto z nas
jest na Mszy? Bardzo często to jest trudno. Patrząc na
księdza mamy też nasze przyzwyczajenia: to jest Tomek a to jest Janek. Nie! Tu trzeba patrzeć na kapłana:
To jest Chrystus w tym momencie! Dlatego do Tradycji
w Kościele był taki wielki respekt, do kapłaństwa. Tu
jest wina Kościoła, tu jest wina biskupów, kapłanów,
nas, że sprawiliśmy w dzisiejszych czasach, że to kapłaństwo to jest takie – zresztą księża dzisiaj są nawet
nierozpoznawalni bardzo często – że jest takie sobie.
Kapłan jest jednym z nas. Kapłaństwo powszechne,
uczestniczymy w tym samym kapłaństwie Chrystusowym na mocy chrztu świętego. Kapłan to jest drugi
Chrystus! I trzeba tak na niego patrzeć. Bo co robi kapłan? KAPŁAN ODNAWIA, UOBECNIA OFIARĘ MSZY
ŚWIĘTEJ PANA JEZUSA NA OŁTARZU. I prowadzi nas
gdzie? Do Chrystusa. A przez Chrystusa do zbawienia.
Dlatego też orientacja modlitwy Mszy świętej jest bardzo ważna i fundamentalna. Jak ma być ustawiony ołtarz? Jaki ma być ołtarz? Co ma być w centrum? – Krzyż
Chrystusa. Jezus Chrystus skąd króluje? Nie ze złotego
tronu, ale z krzyża. Kapłan sprawując, odnawiając odwieczną mszę, eucharystyczną ofiarę krzyżową Pana
Jezusa, jest zwrócony do Boga! A ludzie są za nim, bo
on prowadzi ludzi do Boga, a nie tak, jak to zostało odwrócone przez heretyków po reformie liturgicznej,
gdzie kapłan stoi tyłem do Pana Boga. To tak, jakbym
ja do was mówił i stał tak (pokazuje plecy). To jest
brak szacunku. Stoi tyłem do tabernaculum, gdzie jest
obecność realna Pana Jezusa. TO JEST ZAMACH NA
WSZYSTKO W KOŚCIELE! Zamach na sakramenty. Daletgo tak ważne jest, żeby powrócić do źrodła, to znaczy, świat musi powrócić, musi stać się na nowo – jaki?
– chrystocentryczny!
Niestety, po Soborze Watykańskim II, świat stał się
antropocentryczny – człowiek w centrum. A to musi
być Chrystus w centrum. Ale Chrystus musi być też
rozpoznany – kim On jest? JEST KRÓLEM! Nie jest kolegą. Bo z kolegą to ja mogę porozmawiać i zachowywać się na luzie, a wobec króla trzeba przyjąć jakiś
rytuał, jakiś respekt – bo ON JEST BOGIEM! Nie jest
moim kolegą. Ja nie mogę być na tym samym poziomie
z Panem Bogiem, bo to nie jest pokora. Dlatego, patrząc też na Mszę świętą, widzimy to panowanie, na
Mszę świętą tą od zawsze, Mszę świętą Piusa V, tam
możemy się uczyć wiary. Na tej Mszy, na tej duchowości, kształciły się pokolenia przez wieki. Kościół prowadził świat do zbawienia, przyciągał do sacrum, które dzisiaj zostało odarte. Tak jak mówiłem, zamach na
sakramenty. Ostatnio jest ciągle walka, tak jak ks. arcybiskup tutaj wspomniał. Z obecnością realną, eucharystyczną naszego Pana Jezusa Chrystusa świętowaliśmy w Polsce i świętujemy piękny zwyczaj
zachowania oktawy, która została zniesiona dosyć
dawno, a jednak w tej tradycji ludowej się zachowała
w Polsce, że w czwartek Bożego Ciała chodzimy z NajMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
świętszym Sakramentem po ulicach naszych miejscowości i przez całe osiem dni oktawy. A co robicie
w dzisiejszym świecie katolickim, gdy śpiewamy
w Polsce piękne pieśni eucharystyczne: Upadnij na kolana ludu czcią przejęty – bo jak trzeba podchodzić do
Boga, który jest królem? Na kolanach, trzeba się uniżyć. Bo jak ja się nie uniżę, to stawiam się wyżej albo
przynajmniej na jego poziomie. Ludu czcią przejęty,
święty, święty – a wszyscy idą na stojąco i do ręki.
TO JEST NIE DO PRZYJĘCIA! (oklaski)
I trzeba, żebyśmy się budzili, mówili o tym, bo musimy stać się rycerzami Chrystusa Króla! (oklaski)
Pod jednym sztandarem! (oklaski)
Komentarz:
(Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski proponuje jeden sztandar dla wszystkich katolików polskich – flagę Polski z Najmiłosierniejszym Sercem Jezusa objawioną św. Faustynie
Kowalskiej – dop. redakcji)
------------------------------------------------------------W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy Konstantyn szedł na wojnę, na bitwę, został mu objawiony
znak: Pod tym znakiem zwyciężysz! Znak Chrystusa krzyż. I to jest nasz znak, pod którym zwyciężymy.
-------------------------------------------------------------(Ojciec Święty Pius XII w encyklice Haurietis aquas o
Sercu Jezusowym propnuje jako znak zwycięstwa Serce Jezusa z krzyżem. Napisał:
Za przykładem Naszego bezpośredniego Poprzednika, kierujemy do wszystkich Naszych synów w Chrystusie
to upomnienie, które Leon XIII u schyłku minionego wieku kierował do wszystkich chrześcijan, do tych wszystkich, którzy poważnie troszczą się o zbawienie swoje i
całego społeczeństwa: „Oto przed oczyma wszystkich
pojawia się znak inny, opatrznościowy znak Boży, Najświętsze Serce Jezusa, jaśniejące niezwykłym blaskiem
wśród płomieni - w nim nadzieja wszystkich, od niego
możemy wyprosić i otrzymać zbawienie”(113).
Jest Naszym najgorętszym życzeniem, by kult Najświętszego Serca Jezusa stał się sztandarem jedności,
zbawienia, pokoju dla wszystkich chrześcijan, którzy
pracują gorliwie i usilnie nad wprowadzeniem Królestwa
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Bożego w świecie. Niech jednak nikt nie myśli, że przez
ten kult pomniejszone zostaną inne formy religijności,
którymi lud chrześcijański pod przewodnictwem Kościoła czci Boskiego Zbawiciela. Przeciwnie, gorliwy kult Najświętszego Serca Jezusa przyczyni się do rozwoju kultu
dla świętego Krzyża i rozwoju miłości do Najświętszego
Sakramentu. Wolno nam to stwierdzić, co zresztą głoszą
także objawienia udzielone św. Gertrudzie, św. Małgorzacie Maryi: nikt nie zdoła pojąć krzyża Chrystusa, jeśli
nie wniknie w mistyczne głębiny Serca Jezusa. Niełatwo
też zdoła ktoś pojąć siłę miłości, która skłoniła Jezusa, by
się stał naszym pokarmem, jeśli nie będzie miał szczególniejszej czci dla Eucharystycznego Serca Jezusa. Zadaniem tego Serca jest, by użyć słów Leona XIII, przypominać nam akt najwyższej miłości, w którym Zbawiciel
wylał wszystkie bogactwa swego Serca, by zostać z nami
aż do końca wieków przez ten przedziwny Sakrament
Eucharystii”(114). Albowiem, „nie najmniejszą cząstką
Serca Jezusa jest Eucharystia, którą nam dał z tak wielkiej Serca swego miłości”.
Wreszcie... nie wahamy się twierdzić, że kult Najświętszego Serca Jezusa jest najskuteczniejszą szkołą miłości
Bożej. Podkreślamy: szkołą miłości Bożej, na której oprzeć
się winno Królestwo Boże w pojedynczych duszach, w rodzinach i w narodach, jak to tenże Nasz Poprzednik mądrze wskazał: „Królestwo Jezusa Chrystusa bierze moc
swoją i formę od Bożej miłości. To jest jego podstawą i calem: miłować w świętości, w ładzie i porządku; stąd wynikną następujące konieczne normy: doskonale spełniać swoje obowiązki - nikomu nie czynić żadnej krzywdy - uważać,
że dobra ziemskie są niższe od dóbr Bożych - miłość Bożą
stawiać ponad wszystko inne”.
By zaś z tego kultu Najświętszego Serca Jezusa spłynęły obfite duchowe korzyści na rodziny chrześcijańskie,
na wszystkich ludzi, niech wierni starają się dołączyć ściśle do tego kultu kult dla Niepokalanego Serca Maryi.
W dziele Odkupienia z woli Bożej Najświętsza Panna Maryja była jak najściślej złączona z Chrystusem. Z miłości
Chrystusa i Jego Męki oraz z miłości i cierpień Matki, wewnętrznie ze sobą złączonych, powstało nasze zbawienie. Wypada najoczywiściej, że skoro chrześcijanie przez
Maryję od Chrystusa otrzymali Boże życie, by po spełnieniu kultu należnego Sercu Jezusa uczcili także Najsłodsze
Serce Matki Niebieskiej pobożnością, miłością, dziękczynieniem, wynagrodzeniem. Zgodnie z tym przemądrym
i łaskawym zarządzeniem Bożej Opatrzności i My sami
poświęciliśmy uroczyście Kościół święty i cały świat Niepokalanemu Sercu Błogosławionej Dziewicy Maryi.
My – stowarzyszenie – proponujemy Najmiłosierniejsze Serce Jezusa z krzyżem jako znak zbawienia
i zwycięstwa nad Złem w Polsce – w Kościele, Narodzie
i Państwie Polskim .
---------------------------------------------------------------------------------Są takie powiedzenia – my to znamy na pamięć wielkich Polaków – przywołać tutaj wielkiego kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, ostatniego księcia Kościoła polskiego. Tu jesteśmy niedaleko
www.smkp.pl / 13
Gniezna, prastarej siedziby, pierwszej stolicy i diecezji
państwa polskiego. W przyszłym roku będziemy obchodzić 1050 lat od naszego chrztu, to znaczy, ten lud
słowiański nabył swoją tożsamość. Jaką? Katolicką. Bo
przez chrzest staliśmy się Polakami. I dlatego Polak to
katolik. Prawdziwy Polak to katolik. Nie może być inaczej. (oklaski) Jeżeli ktoś nie jest katolikiem to nie jest
DO KOŃCA Polakiem. (oklaski) Bo nasza tożsamość
bierze się ze chrztu. I tu też jesteśmy blisko tych miejsc,
naszych początków.
POLSKA TO NARÓD WYBRANY! Szczególny.
I musimy podnieść głowy, bo jesteśmy przytłaczani, niestety, dzisiaj. Musimy służyć, wybrać, każdego
dnia wybierać i wybierać zawsze na nowo Chrystusa,
który jest naszym królem. (oklaski)
A kto może wybrać Chrystusa? Każdy, ale w jakim
akcie? W wolnym akcie wolnej woli. Bóg daje nam
wolę wolną i musimy go wybierać. Człowiek, który
jest zniewolony, to jego wybór nie jest do końca wolny.
A kto jest zniewolony? Wszyscy ci, którzy żyją w grzechu, bo są niewolnikami Złego.
Wracając do Chrystusa Króla. To jego królowanie
przejawia się też, ta jego władza przejawia się w tym,
że Chrystus jest kapłanem, królem i prorokiem. I w
kapłanie każdym to się objawia. Dlatego kult jest tak
ważny. Lex orandi – lex credendi. Prawo modlitwy
prawem wiary. Dlatego liturgia jest szczytem i kultem
w Kościele. I w tej liturgii przejawia się w szczególny
sposób wizualny Jego królowanie. Ktoś mógłby powiedzieć, z tak zwanych modernistów: ważne, żeby
Pan Jezus był w sercu, nie trzeba na kolanach, można
siedzieć, w sercu Go mieć. No to ja się pytam: A człowiek kim jest? Z czego składa się człowiek? Z ciała
i duszy. No to byłaby tutaj jakaś taka rozbieżność –
w sercu tylko – a ciało co? Nie musi ciało swojej części oddać? W kulcie i w czci? To co ja mam w sercu, to
co ja mam w umyśle, przekazać także zewnętrznie.
W tym kulcie właśnie Boga, bo Bóg chce być kochany,
czczony, wielniony. Dzisiaj, niestety, jest taka fałszywa nowa nauka w Kościele. Bardzo często biskupi też
to mówią: Są takie dwa sposoby bycia dzisiaj katolikiem. Jest ten sposób stary, który jest pełny przykazań,
zakazów, nakazów, pełny różnych rytualizmów. To jest
model przeżyty. I jest też taki model, taki że wszystko
można, bo Bóg jest miłością, Bóg kocha, jest miłością,
która się daje, przebacza, wybacza, nie ma żadnych
nakazów ani zakazów. To jest właśnie to, co się dzisiaj, niestety, promuje. Później co diecezja, co parafia
to są takie rzeczy, że jak człowiek pojeździ po świecie, to się zastanawia CZY TO JESZCZE JEST KOŚCIÓŁ
KATOLICKI? Czy tylko oni mają tak napisane, że to
jest Kościół katolicki.
Chrystus jest obrażany. Chrystus jest profanowany
na naszych oczach. I my nic nie robimy. Nasza pasywniość jest też uczestnictwem w tej obrazie Pana Jezusa. Bo siedzenie i nic nie robienie jest też grzechem. (oklaski)
14 / www.smkp.pl
My to wyznajemy też, że zgrzeszyłem myślą, mową,
uczynkiem i zaniedbaniem.
Komentarz:
Pan Jezus mówi do Rozalii: Pamiętaj, aby sprawa
intronizacji nie została przeoczona.
------------------------------------------------------------Wystarczy sobie przypomieć niektóre modlitwy.
Wszystko jest tak proste, tylko my jesteśmy zaślepieni
tym światem i tym, który rządzi, niestety.
Musimy dzisiaj zdetronizować księcia tego
świata! (oklaski) A wiemy, kto jest księciem tego
świata. Pan Jezus o tym mówił. Ten książe tego świata jest tak perfidny, że wiedząc (bo on wiedział, kim
jest Jezus Chrystus) przyszedł Go kusić i pokazał Mu
cały świat: Jeżeli mi oddasz pokłon, to wszystko będzie
Twoje. A my musimy zdetronizować szatana i intronizować Chrystusa Króla na naszego króla!
(oklaski)
Najpierw w moim życiu, w mojej rodzinie, w mojej
parafii, w mojej miejscowości, w moim panstwie i w
całym świecie. (oklaski)
Komentarz:
Książę tego świata został intronizowany przez kardynałów oraz arcybiskupów watykańskich w kościele
św. Pawła za Murami 29 czerwca 1963 roku.
Dokładny opis tej intronizacji znajduje się w książce
Malachi Martina: Dom smagany wiatrem. Skrócony opis
tej intronizacji podał Ks. Natanek – Intronizacja Lucyfera w Watykanie 29-06-1963,
URL: https://youtu.be/ny1WJylHhn8
Oto opis intronizacji Lucyfera w Rzymie dokonanej
przez najwyższych hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego przedstawiony przez ks. Natanka:
Moi Drodzy, jest rok 1963. Parę miesięcy na Stolicy
Piotrowej jest papież Paweł VI. W liturgii szatańskiej,
w kulcie szatanistycznym jest przygotowany obrzęd intronizacji Szatana. Ale warunek jeden, że dokonają go
wtedy, kiedy papieżem będzie Paweł. I parę miesięcy po
ingresie papieskim w nocy z 28 na 29 czerwca w Bazylice
św. Pawła za Murami punkt o godz. 12.00 jest dokonana
intronizacja Lucyfera! Jest to nabożeństwo połączone
z Ameryką. W Ameryce są orgie, przychodzą masoni porozbierani do naga ubrani w firaneczki. Tam jest jedna liturgia, tu – w Bazylice św. Piotra i Pawła druga liturgia.
Pozamykane, szczelnie pilnowane. Kilkunastu kardynałów, arcybiskupów, zaproszeni świeccy, setki limuzyn
przed bazyliką, przygorowana bazylika.
Wszystkie obrazy na ołtarzu zasłonięte. Krzyż Pana
Jezusa obrócony do góry nogami. Na tabernaculum
gwiazda pięcioramienna – pentagram. Na ofiarę gwałtu przygotowana sześcioletnia dziewczynka. Imię – Agnieszka. Dlatego, że dziewica i męczennica. Punkt
o godz. 12.00 rozpoczyna się rytuał intronizacji Lucyfera. Prowadzą go kardynałowie i arcybiskupi. Specjalne
modlitwy przygotowane. Gwałt najpierw Boga Pana
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Jezusa. Ci arcykapłani później wprowadzą zamiast łacinym języki narodowe, ale dokonują konsekracji Krwi
Pańskiej na dziewczynce w języku łacińskim! To, co słyszycie na Mszy, co wam tu odmawiam, na tej Trydenckiej, tą formułą lecą. Konsekracja chleba, konsekracja
wina. Następnie rytualny gwałt dziewczynki na ołtarzu
przy tych konsekrowanych hostiach i później uroczysty
akt intronizacji Lucyfera. I zdrajcy, gwałciciele Pana,
kardynałowie i biskupi, po wypowiedzeniu całej aklamacji, przebijają palec i krwią dokument podbijają.
Pięćdziesiąt lat temu dokonała się na łonie Kościoła
katolickiego intronizacja Lucyfera!
------------------------------------------------------------To jest bardzo ważne, ale to jest trudne bycie rycerzem. Trzeba sobie przypomnieć, co to znaczy z historii
Polski, z historii świata. Co to znaczy być rycerzem?
Kościół jest podzielony na trzy części. To też wyznajemy w Credo: jest Kościół wojujący – to jesteśmy
my na ziemi, Kościół cierpiący – to jest czyściec, i później jest Kościół tryumfujący – to jest niebo i raj. I dlatego jak my popatrzymy na Chrystusa Króla – Chrystus ma potrójną koronę. To nie jest tylko jakaś
dekoracja taka sobie. Wszystko ma swój sens. Wszystko nam o czymś mówi. To jest to potrójne królestwo
Chrystusa – na ziemi, w czyśćcu i w raju. Tutaj w encyklice, którą wszyscy możemy czytać, można to odkryć,
wielkiego papieża Piusa XI, który w jakiś sposób też
jest bliski naszym sercom polskim. Achille Ratti był
najpierw legatem i nuncjuszem w Polsce, jeszcze jak
Polska nie była Polską, bo była pod zaborami. On już
tutaj był i ukochał ten naród, naszą ziemię. W czasie,
kiedy wszyscy uciekali z Warszawy on pozostał, dał
świadectwo. On został wyświęcony, konsekrowany na
biskupa w katedrze warszawskiej. Tak że przyszły papież, późniejszy papież Pius XI, był konsekrowany biskupem w katedrze warszawskiej św. Jana. Dlatego
znał tak dobrze też Polskę.
Wracając do Chrystusa Króla. On króluje i musi
królować, bo inaczej, jak mówi papież Pius XI, jeżeli...
Tą encyklikę jak się czyta, to mnie się wydaje, że ta encyklika jest bardziej aktualna na nasze czasy dzisiaj
jak wtedy. Nie wiem jak było, bo nie żyłem w tamtych
czasach, znam je tylko z historii, ale odpowiada na
wszystkie problemy, które dzisiaj spotykamy. My, dzisiejszy świat, próbujemy znaleźć rozwiązania, co tutaj
zrobić, bo są wojny, bo jest wielki kryzys, bo nie ma
pokoju na świecie, jak ten pokój zdobyć? Robi się
wszystko, żeby zdobyć pokój na świecie. Depta się
prawa Boże, wyrzuca się Pana Boga. (...)
W Polsce też dobrze się nie dzieje, dlatego trzeba
się obudzić! Może poczytać, poszukać w historii welkich proroków naszego narodu jak ks. Piotr Skarga.
Wszystko może nabrać dobrego kierunku pod
sztandarem Jezusa Chrystusa!
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Musimy wrócić na tę drogę! Oddać się Jemu!
On nas tego uczy!
Komentarz:
My, Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Polski idziemy drogą pod flagami Najmiłosierniejszego Serca Jezusa Króla Polski. Jesteśmy poświęceni indywidualnie i wspólnotowo Najmiłosierniejszemu Sercu Jezusa. Zapraszamy wszystkich katolików
polskich na tę drogę. Informację o wykonaniu flag
można otrzymać przez stronę www.smkp.pl lub pisząc
na adres [email protected]
-------------------------------------------------------------------------------(...) Na zakończenie chciałbym przypomieć Święto
Chrystusa Króla – jaki zamach został dokonany na
Chrystusa Króla przez Kościół katolicki, przez reformatorów, którzy reformowali kalendarz liturgiczny. To wszystko było zamierzone. Chrystus miał
swoje świeto w ostatnią niedzielę października, bo to
było bardzo blisko, już w bezpośrednim kontakcie
z wielkim świętem Wszystkich Świętych. A poźniej,
następnego dnia, wszystkich wiernych zmarłych. I tutaj właśnie przejawia się ta potrójna władza – Chrystus Król całego wszechświata, Król wszystkich świętych w raju i Król tych cierpiących, którym może
pomóc i pomaga w czyśćcu – rzeczywiście nasz Król.
To święto zostało przełożone na koniec, w ostatnią
niedzielę roku kalendarzowego, żeby podkreślić powtórne przyjście Pana Jezusa. To wszystko jest jakieś
perfidne, diabelskie – coś przesuniemy, coś przeniesiemy, tak jak na przykład w kościołach przenosili tabernacula, najpierw na bok, bo przewodniczący mszy
musi być bardziej widoczny, bo to on jest tym Alter
Christus. Tak to się wykorzystuje – trochę doktryny,
ale na sposoby diabelskie. Teraz oczywiście Chrystus
Eucharystyczny znajduje się w niektórych kościołach
i w nowych, gdzieś w osobnych kaplicach, za drzwiami, że wchodzisz do kościoła i nie wiesz, gdzie On jest
– żeby z przestrzeni publicznej Jego usunąć, nie tyle
publicznej profańskiej, ale też z kościołów jest usuwany. I my nic nie robimy. My biernie obserwujemy i poklaskujemy!
TRZEBA POWSTAĆ! ŻEBY WALCZYĆ!
I na koniec chciałbym przypomnieć wydarzenia, które miały miejsce w XX wieku, w wielkim prześladowaniu
Kościoła, w Meksyku. Powstał piękny film Cristiada. To
www.smkp.pl / 15
nie było 2000 lat temu, to było teraz – tak jakby przedwczoraj – można powiedzieć. Oni dla Chrystusa oddawali życie. Ten młody, mały chłopak, ministrant, nie wyrzekł
się Chrystusa. Przed rodziną został rozstrzelany i wrzucony do grobu. Jeszcze ostatnie zawołanie:
Niech żyje Chrystus Król!
Viva Christo Rey!
I to ma być nasze zawołanie. Bo przyjdą prześladowania. One już są, ale będą się nasilać. Bo przez cierpienie – to jest wielki skarb Kościoła – możemy się
zbawić i pociągnąć do zbawienia innych. Dlatego trzeba zmieniać swoje życie. Od siebie zacząć. I obwołać
Chrysusa Królem – najpierw w naszym życiu, bo to
jego królowanie musi się rozpowszechnić na cały
świat, na wszystkie dziedziny życia społecznego i kościelnego przede wszystkim.
Niestety dzisiaj bardzo często jest też w Kościele
przez księży rozpowszechniana fałszywa nauka o miłosierdziu Bożym.
Bóg kocha wszystkich i wszystkim wybaczy. Grzeszcie, róbcie co chcecie, w nadziei na miłosierdzie Boże.
To zakrawa o grzech przeciwko Duchowi Świętemu.
Przypomnijmy sobie z katechizmu uczynki miłosierdzia względem duszy i względem ciała.
Co jedno z tych przykazań mówi?
Grzesznych napominać a nie naginać, naciągać prawa Kościoła (oklaski), żeby grzeszni mogli przystępować do komunii i otrzymywać rozgrzeszenia, kiedy
żyją w grzechu notorycznym. Ja mam takie przypadki
w konfesjonale, ksiądz Jan tak samo, tu na pewno też
są. Przychodzą ludzie spowiadać się po rozwodzie,
współżyją jeszcze z kimś dalej i oni chcą rozgrzeszenie, bo papież powiedział, że rozwodnicy mogą przystępować do komunii. To teraz będziemy zmieniać naukę Kościoła? Albo osoby homoseksualne – one chcą
zawierać związki małżeńskie. I są biskupi na świecie,
którzy to popierają – mówią otwarcie! Nikt nic nie
mówi – Stolica Apostolska siedzi cicho! (oklaski)
Komentarz:
Nas to nie dziwi, bo znamy przepowiednię Matki
Bożej z La Salette, która powiedziała w 1864 roku:
Rzym utraci wiarę i stanie się stolicą Antychrysta.
To dzieje się na naszych oczach a katolicy o tym nie
informują katolików. Albo śpią, albo zatykają sobie
uszy i zamykają oczy albo są agentami piekła! Z Radia
Maryja, TV TRWAM oraz Naszego Dziennika nie dowiesz
się o Lucyferze w Watykanie. Nie dowiesz się o tej przepowiedni Matki Bożej w La Salette.
-----------------------------------------------------------Niedawno był przypadek arcybiskupa w Ameryce
Łacińskiej, w Kolumbii, który odprawił uroczystą mszę
dla środowisk homoseksualnych. Podczas kazania powiedział (to znajduje się w internecie oficjalnie), że Maria Magdalena była lesbijką a niektórzy z Apostołów byli
homoseksualni. I że w Piśmie świętym nie ma nigdzie
napisane dosadnie, że związki homoseksualne są złe.
16 / www.smkp.pl
Komentarz:
Otóż w Starym Testamencie jest napisane:
Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje
z kobietą. To jest obrzydliwość! Kpł 18, 22
I w innym miejscu:
Ktokolwiek obcuje cieleśnie z meżczyzną, tak jak się
obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Kpł 20,13
W Nowym Testamencie jest napisane o homo-, lesbo i innych z LGBT:
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, ktory jest błogosławiony na wieki. Amen.
Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie
zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też
i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie a kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.
A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwego poznania Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.
(...) Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci,
którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci,
nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to
czynią. Rz, 1, 23(Na początku października 2015 r. polski ks. Krzysztof Charamza pracujący w Watykanie chwalił homosekualizm, za który nie zamierza przepraszać, bo uznaje
go za dobro!
Do „Gazety Wyborczej” napisał:
„Jestem księdzem gejem. Jestem szczęśliwym
i dumnym księdzem gejem”.
W wywiadzie dla TVN24 do Katarzyny Kolendy-Zealeskiej powiedział:
„Jestem szczęśliwy z bycia gejem i nikogo za to będę
przepraszał. Za to nie wolno przepraszać”. Skrytykował
też Kościół za „wszechobecną i ślepą homofobię”.
Dlatego, naszym zdaniem, homosekualiści, lesbijki
i inni ze środowiska LGBT, którzy mówią że są katolikami – nie są nimi, lecz kłamią, bo zaprzeczają swoją postawą nauce Kościoła katolickiego w sprawach homo-,
lesbo- oraz podobnych oraz całej nauce biblijnej. Okłamują nieoczytanych wiernych w kwestii tego, co w Biblii jest a czego w Biblii nie ma. Fałszują naukę Jezusa
Chrystusa, sprzeciwiając się Jego nauce i sugerując
poparcie Jezusa dla ich postawy, co oczywiście jest całkowitym kłamstwem.
Dopóki ludzie nie zaczną czytać Biblii od deski do
deski, dopóki nie będą wiedzieć, co w Bibli jest a czego
w Biblii nie ma, będą łatwym celem kłamców, szczególnie tych w sutannach, którzy udają, że wiedzą więcej i lepiej niż inni, co im się często udaje, bo bazują na
niewiedzy oraz bezmyślności wiernych.
Podobnie księża w sutannach katolickich, którzy
udzielają ludziom LGBT, zatwardziałym w swej antyBoMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
żej postawie, Komunii świętej, nie są kapłanami Kościoła katolickiego tylko przebierańcami czyli innowiercami „pełniącymi obowiązki katolików” albo są
zdrajcami Jezusa Chrystusa i jego nauki.
Stary i Nowy Testament wyraźnie potępia homoseksualizm i lesbism, i czeka na skruchę i nawrócenie
tych ludzi. Jeśli jednak bedą trwać w grzechu, i uznawać grzech za świętość, to NA PEWNO będą potępieni
przez Boga Najwyższego, nawet gdyby ludzie ich nie
potępili. Oni NA PEWNO nie wejdą do Królestwa Bożego, gdy przyjdzie materialnie przy powtórnym przyjściu Chrystusa. Teraz nie ma ich w duchowym Królestwie Bożym. Jeśli twierdzą, że są, to po prostu
bezczelnie kłamią, bo postępują niezgodnie z nauką
zawartą w Starym i Nowym Testamencie.
Tylko nieoczytani w Piśmie św. i nie znający Tradycji
katolickiej mogą uznać te kłamstwa za prawdę. Sprawiedliwi zawsze będą je potępiać.
Widać, że niektórzy hierachowie Kościoła rzymskokatolickiego bezczelnie okłamują wiernych z ambony
a kłamstwu ulegają ci, którzy nie czytają, nie znają Pisma świętego. Nie ma dla takich usprawiedliwenia, gdy
ulegną kłamstwu. Obowiązkiem katolika jest bowiem
znać dokładnie Pismo Święte, aby znać dokładnie
Boga. Kto nie zna Pisma świętego, ten nie zna Boga,
więc albo Go nie kocha albo kocha Boga miłością fałszywą, ilkuzoryczną, złudzeniową, letnią. Dlatego nie
należy wierzyć każdemu hierarsze – tylko sprawdzonemu DO KOŃCA w słowie i w czynie.
-----------------------------------------------------------Bo jeżeli jest miłość, to tam, gdzie jest miłość, tam
jest dobro, bo Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości
ten trwa w dobru. To nie ważne, czy to jest mężczyna
czy kobieta czy dwóch mężczyzn czy dwie kobiety –
jeżeli się kochają to nie ma grzechu. I to jest biskup?
Dlatego musimy obwołać Chrystusa Królem!
I służyć tylko Jemu! (oklaski)
I propagować naukę, która była głoszona w Kościele przez 2000 lat. Bo Kościół nie narodził się na Soborze Watykańskim II! (oklaski)
Kościół się narodził w wieczerniku przy zesłaniu
Ducha Świętego. I pozwólmy działać w Kościele Duchowi Świętemu! (...)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Cav. Luca Pavan-Bresciano
(Włochy)
„Jarzmo moje slodkie jest a brzemię moje lekkie”
(...) Podkreślamy duchowe królowanie Chrystusa.
Żeby to lepiej zrozumieć, trzeba rozróżnić między królowaniem duchowym a królowaniem czasowym Jezusa Chrystusa we wszechświecie, o którym mówi Pius
XI w swojej encyklice Quas primas.
Królestwo to jest głównie duchowe i do duchowych
rzeczy się odnosi. Tego bardzo jasno dowodzą słowa
Pisma Świętego wyżej przytoczone. Chrystus Pan potwierdza to swoim sposobem postępowania. Albowiem przy wielu sposobnościach, ilekroć Żydzi a nawet sami Apostołowie błędnie mniemali, iż Mesjasz
wywalczy ludowi wolność i przywróci królestwo izraelskie, On zbijał ich czcze mniemania i odbierał im nadzieję, gdy otaczająca i podziwiająca Go rzesza miała
obwołać Go królem. Uszedł, ukrył się i tak uchylił się
od tytułu godności królewskiej a wobec namiestnika
rzymskiego oświadczył, iż królestwo jego nie jest z tego
świata.
Komentarz:
Królestwo Jezusa nie jest z tego świata, ale jest na
tym świecie jako królestwo duchowe, jak ksiądz powiedział. Jego źródło, jego początek jest poza tym
światem, jest w świecie duchowym i również jego koniec, jego ostateczny cel również należy do świata duchowego, ale będzie ono zawierać w sobie ten świat
po jego ostatecznej, wiecznej przemianie.
Dziś w królestwie Chrystusa na ziemi katolicy umierają jak inni ludzie. Po zmartwychwstaniu będą żyć
wiecznie we własnych ciałach niezniszczalnych i w królestwie nie przemijającym.
Jezus prowadzi nas do swego wiecznego królestwa
przez Wcielenie. Jego droga Boska i Ludzka idzie od
Ducha przez Ciało do Ducha.
Jego pierwsze przyjście było cielesne a jego królestwo przyszło z nieba. Jego drugie przyjście będzie du-
www.smkp.pl / 17
chowe a Jego królestwo powstanie z ziemi jako Królestwo Tysiącletniego Panowania. Dlatego powiedział,
ze „teraz królestwo Moje nie jest stąd” Przyjdzie czas,
że będzie stąd i będzie prowadzić ludzi do nieba pod
wodzą Chrystusa Króla, który wszystkich swoich wrogów położy do stóp a wielu będzie porwanych do piekła. Wtedy będzie rzeczywiście królował nie tylko wewnętrznie, w ludzkich duszach, nie tylko duchowo, ale
zewnętrznie, cieleśnie i materialnie w sferze życia publicznego – w Kościele, w Państwie, w Narodzie, na całej
ziemi, lecz nie jako jeden z wielu władców, ale jako Król
Kólów, Król nad Królami, Władca nad Władcami na tym
świecie.
Aby narody i państwa mogły żyć w tym królestwie
z ziemi konieczna jest intronizacja w narodach i państwach.
--------------------------------------------------------------------------------Chrystus jako Odkupiciel, Krwią Swoją nabył Kościół, jako kapłan złożył z siebie ofiarę za grzechy
i ustawicznie ją składa. Któż nie widzi, iż królewska
Jego władza ma charakter obu tych urzędów i w nich
uczestniczy?
A Chrystusowi jako Bogu jest dane prawo najwyższego działania, potwierdzania, proponowania wierzącym, żeby poprzez ten akt mogli dojść do Niego
jako Pana wieków – Króla królów, które przejawia się
w ofiarowaniu środków potrzebnych do zdobycia tej
wiedzy, tego oświecenia i uznania Jego działania w Mistycznym Ciele dla dobra wiecznego.
(...)
Dla każdego wierzącego, który uczył sie katechizmu, nasuwa się pytanie: Gdzie jest problem? Główny
problem leży w tym, że jest wielkie pomieszanie na
płaszczyźnie naturalnej i na płaszczyźnie nadprzyrodzonej. Dla większości nie jest jasne to rozdzielenie,
co jest naturalnym a co jest nadprzyrodzonym. Królestwo duchowe Chrystusa można porównać do wojska,
do batalii, do wojny przeciwko Złemu. Zły chce odzyskać władzę, którą stracił. Na ziemi zawsze, póki ziemia będzie istnieć, będą wystawieni na cierpienie, na
śmierć, na zepsucie i na grzech. Ważne sobie to uświadomić, że ta batalia, to walczenie przeciwko złu po
stronie Chrystusa Króla jest walką w zjednoczeniu i w
relacji z Jego kapłaństwem. Uświęcając dusze, uświęcając ludzi, którzy jednoczą się z Nim, On ich wyrywa
z sideł Złego, zdobywa ich za każdym razem dla Swojego królestwa. Ciągle ich zdobywa na nowo poprzez
eucharystyczną ofiarę dla Swojego królestwa. Dlatego
bardzo ważne w tej walce jest uczestnictwo, tzn. w sakramencie Eucharystycznej Mszy Świętej, co wiąże się
ze spowiedzią.
(...)
Jak pisze Pius XI w swoje encyklice:
I nie ma tu żadnej różnicy między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni
w społeczeństwie nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki. Zaiste on jest źródłem zbawienia dla
18 / www.smkp.pl
pojedyńczych ludzi jak i dla ogółu. I nie masz tu w żadnym innym zbawienia jak tylko w Nim. Albowiem nie
jest pod niebem dane ludziom inne imię, w którym mogliby być zbawieni. On sam jest sprawcą pomyślności
i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli jak i państwa. Nie skąd inąd bowiem szczęście
dla państwa pochodzi, skądinąd dla człowieka, ponieważ państwo to nic innego jak zgodny zespół ludzi.
Nasz Pan Jezus, tak jak powiedzieliśmy to wcześniej, przychodzi tutaj, by odnowić w człowieku życie
Boże w łasce, życie nadprzyrodzone, żeby go oderwać
z poddania grzechowi i włączyć w misję zbawczą.
Dlatego po tym wszystkim, po tym, że zostaliśmy
wyniesieni na wyżyny nadprzyrodzone, musimy żyć
w naszym życiu ludzkim na tym świecie, dlatego bardzo potrzebne są reguły. W szczególny sposób dla ludzi, którzy rządzą naszymi społeczeństwami, nasze
życie naturalne musi być zorganizowane i zorientowane na życie nadprzyrodzone. Musi mieć zawsze
odnośnik – nasze życie na ziemi ma być zawsze odnoszone do życia nadprzyrodzonego. Spoglądając w tym
kierunku nadprzyrodzonym, wdrażanie tego życia
nadprzyrodzonego w życiu codziennym nie spowalnia
naszego rozwoju, nie spowalnia rozwoju naszych społeczności, tak jak to dzisiaj jest przedstawiane i mówione, ale nawet przeciwnie, to pomaga właśnie
w rozwoju naszych społeczeństw, naszych rodzin, ta
realność nadprzyrodzona, którą się zdobywa bezpośrednio. W tym przypadku jest bardzo ważne, żeby nie
zatrzymywać się tylko na tym, ale mieć zawsze przed
oczami i w świadomości, że życie na tej ziemi nie jest
naszym jedynym celem, ale jest czymś co przemija
– poprzez nie mamy dojść do życia wiecznego. (...)
Wszystko to, co ziemskie, powinno być poddane
temu, co duchowe, co jest nadprzyrodzone. Wszystko
to, co robi człowiek, powinien poddawać Panu Bogu
(...)
Ci, którzy rządzą Kościołem, dopóty są głowami
Kościoła, dopóty wykonują nauką Jezusa Chrystusa.
Jeżeli tej nauki by nie głosili, wtedy przestają być głową Kościoła.
Komentarz:
Jest to zbytnie uproszczenie: głoszą – nie głoszą.
Nie głosić znaczy tylko przemilczać naukę. Tymczasem
problem jest jeszcze inny i głębszy: głoszą, ale naukę
nie do końca zgodną z nauką Jezusa Chrystusa lub
wprost jej zaprzeczają. Czy wtedy z automatu tracą
władzę w Kościele, bo z pewnością nauk półprawdziwych a tym bardziej zaprzeczeń nie należy wykonywać,
aby nie wejść w kłamstwo. Kto ma ich władzy pozbawić skoro oni rządzą?
-------------------------------------------------------------(...)
W dziejszym świecie, w programie liberalnym możemy zaobserwować swoistą detronizację Chrystusa
Króla.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
(...)
Pierwszy punkt, który jest niestety realizowany, to
znaczy wykluczyć Jezusa Chrystusa ze swego królestwa
tzn. z kólowania nad narodami. To jest ta fałszywa idea
laickich państw, która jawi się jako kryminalna.
Pius X mówi, że ta teza, która neguje królowanie Jezusa Chrystusa i Jego działanie ponadnaturalne jest rewolucyjna. Laicyzacja świata, poszczególnych państw,
rozdział państwa od tego wszystkiego, co Boże, co
naucza Kościół, prowadzi do rozdwojenia, do swoistej
schzofrenii w życiu poszczególnych społeczeństw.
Drugim punktem modernistów jest wyeliminowanie Ofiary Mszy świętej. Tutaj mamy na myśli teologię
katolicką, która ma swoje źródło w Mszale Trydenckim.
(...)
Nie ma w nowej liturgii – jak to podreśla msn Marcel Levebre – afirmacji królowania naszego Pana Jezusa Chrystusa, który był zawsze obecny i jest obecny
w liturgii tradycjonalnej. W starej liturgii Chrystus ma
być królem i centrum wszystkich serc. Musimy być
zjednoczeni z Jego Ciałem Mistycznym jako warunkiem, aby być zbawionymi.
(...)
Jeżeli odrzucimy Chrystusa jako Króla, wtedy nie
na sensu posłuszeństwo Jego przykazaniom i nie ma
sensu respektowanie Jego woli.
(...)
Dlatego mottem naszego życia powinny być słowa Sursum Corda, aby zakrólował w nas Chrystus
Król.
(...)
Komentarz:
A zatem w Kościele, Narodzie i Państwie Polskim są
ludzie, którzy należą już teraz do Królestwa Chrystua –
to są święci wobec Boga prawdziwego, uznani przez
Jezusa Chrystusa jako przyjmujący Jego naukę w słowie
i w czynie i są tacy, którzy już teraz należą do Królestwa
Antychrysta – to są ci, którzy odrzucają Jezusa Chrysusa,
odrzucają Jego naukę w słowie i w czynie i sprzeciwiają
się Chrystusowi oraz Jego nauce.
Grzesznicy stają się świętymi przez przyjęcie krzyża
Chrysusowego – w ten sposób wchodzą do Królestwa
Bożego przez Ukrzyżowanego Chrystusa, który jest
bramą do Królestwa Bożego, królestwa niebieskiego,
nadprzyrodzonego.
Dwóch ludzi na tej samej ziemi: w kościele, narodzie, i państwie – jeden święty wg Boga a drugi grzesznik wg Boga. W tym życiu lub po śmierci: święty będzie
wzięty do Królestwa Bożego a grzesznik będzie wzięty
do Królestwa Szatana. Pierwszego wezmą aniołowie,
a drugiego wezmą diabli.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Ks. Edmund Naujokaitis
FSSPX (Łotwa)
„Encyklika Piusa XI Quas Primas –
nauczanie Kościoła o Królowaniu
Chrystusa”
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ekscelencjo, Czcigodni współbracia w kapłaństwie,
Szanowni Państwo!
W grudniu bieżącego roku będziemy obchodzili 90.
rocznicę ogłoszenia przez Piusa XI encykliki Quas Primas o królewskiej godności Chrystusa. Oczywiście dokument ten jest Magna Carta Ruchu Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski. Już podczas 1. Kongresu dla
Społecznego Panowania Chrystusa Króla, ojciec Benedykt Chuculak przedstawił ten dokument i oczywiście
we wszystkich wykładach tych kongresów kolejnych
były poruszane te tematy, cytowane teksty z encykliki,
więc trudno coś powiedzieć. Poprzedni wykład ks. Pavana był poświęcony św. Tomaszowi, ale też wiele cytatów mieliśmy z tej encykliki. W tej encyklice Ojciec
Święty nie tylko rozprawiał o królewskiej godności Jezusa Chrystusa, co jest prawdą, bezpośrednio z Pisma
Świętego, ale też ogłosił wprowadzenie nowego święta liturgicznego Chrystusa Króla. Więc mamy dwa momenty. Można rozróżnić: odwieczna prawda i święto,
które powstało. Każde święto jest aktem kultu, a więc
intencją papieża było wzmocnienie nabożeństwa i czci
do naszego Pana jako króla władz, osób i społeczeństw
ludzkich, jako władcy nieba i ziemi. Mówiąc o historii
encykliki Quas Primas należy na początku już podkreślić, że to nabożeństwo do Chrystusa Króla wyrosło
w sposób naturalny z wcześniejszego kultu do Naj-
www.smkp.pl / 19
świętszego Serca Pana Jezusa. Można nawet powiedzieć, że wszystkie różne nabożeństwa w czasach najnowszych to są jakby z tego jednego kultu do
Najświętszego Serca z objawienia do Małgorzaty Marii Alacoque.
Na przykład odmianą tego kultu można nazwać nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego św. Siostry Faustyny. To samo dotyczy Nabożeństwa do Najśw. Oblicza
Pana Jezusa propagowanego przez bł. siostrę Marię
Perinę de Micheli.
Z kultu Najświętszego Serca wywodzi się również
historycznie Nabożeństwo do Chrystusa Króla. Więc
teraz trochę takiej historii.
Wszyscy znamy tę historię – Pan Jezus zażądał od
św. Marii Małgorzaty Alacoque, żeby król Francji, Ludwik XIV, wraz z rodziną i całym dworem poświęcił
się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Tak więc od
razu było przesłanie polityczne do władcy tego państwa. Król tego nie zrobił i dokładnie 100 lat później
wybuchła Rewolucja Francuska. I nie jakiś inny symbol, ale czerwone Serce Jezusa z napisem: Dieu le Roi
stało się godłem powstańców Wandei – wybitnie politycznego dzieła.
Kultem tym od początku opiekowali się Jezuici.
I naturalne było połączenie adoracji Najświętszego
Serca z tymi monumentalnymi obrazami z Ćwiczeń
Duchownych św. Ignacego. Znamy to rozważanie
o dwóch sztandarach – sztandar Króla, wołanie Króla
ziemskiego i odwiecznego. Więc Serce Jezusa stało się
od początku mocną bronią na polach bitew wszystkich
czasów Kontrreformacji, potem przeciw jansenizmowi, a potem o przetrwanie katolicyzmu w czasach rewolucyjnych.
Nadchodzi rok 1861. Ojciec jezuita Ranier, który
był przewodniczącym Apostolstwa Modlitwy założył
czasopismo Posłaniec Serca Jezusa. Ksiądz Ranier jako
pierwszy głosił społeczne królowanie Jezusa Chrystusa. Widzimy to mocne wtargnięcie Najświętszego Serca w dyskusję o najważniejszych sprawach społecznopolitycznych nowoczesności.
W 1856 roku, bł. papież Pius IX, ustanowił uroczystość Najświętszego Serca Jezusa. W następnym roku,
ksiądz Leonardo Cross zorganizował Milicję Papieża
jako akcję dla uczniów szkół katolickich, zachwyconych militarną działalnością żuawów papieskich (to
20 / www.smkp.pl
są oddziały piechoty broniące państwa kościelnego
przed królem Włoch Emanuelem II. Żuawi papiescy
bywają określani mianem ostatnich krzyżowców. Milicja papieża pomagała żuawom duchowo przez modlitwy i Komunię św. wynagradzającą. Bezpośrednio do
mobilizacji młodzieży używano Serca Jezusa jako serca królewskiego w walce o prawa Kościoła, prawa polityczne.
To dzieło w 1915 roku zostało przekształcone
w Krucjatę Eucharystyczną Dzieci. Ta potężna organizacja miała wielki wpływ na wychowanie młodzieży.
W 1871 roku wybuchła Komuna Paryska – zwiastun przyszłego potopu komunistycznego na całym
świecie. Wstrząs spowodowany tą komuną na katolików zaktualizował tę ideę ojca Ranier o społecznym
królowaniu Jezusa.
W 1875 roku zaczęto budować Bazylikę Sacre Coeur na Montmartre w Paryżu, która była nie tylko
sanktuarium Serca Jezusa, ale symbolem politycznym,
symbolem wynagrodzenia Francji za zbrodnie komuny. W obecnym czasie jest to symbol Tradycji na całym
świecie, ponieważ największą imprezą tradycji jest
pielgrzymka.
Wszyscy znamy historię Cristeros. Serce Jezusa,
Królestwo Chrystusa jako broń polityczna.
Obok Ojca Ranier czołową postacią z naszej historii
jest baron Aleksis de Rostov. To jest arystokrata hiszpański pochodzenia rosyjskiego, osobisty przyjaciel papieży:
Piusa IX i Leona XIII. Krótko zacytuję streszczenie artykułu ks. Janusza Królikowskiego na ten temat:
W młodości (...) zajmował pozycje liberalne, ale potem nawrócił się, porzucił dyplomację, w której służbie
pozostawał głęboko nieusatysfakcjonowany i zajął się
szerzeniem społecznego królestwa Jezusa Chrystusa.
Po wprowadzeniu rozdziału między Kościołem a Państwem w Hiszpanii, zaczął podkreślać znaczenie polityczno-społeczne kultu Serca Jezusa. Widząc nieporządek w ówczesnym świecie, będący owocem zmowy
liberalno-protestanckiej, wskazał jako jedyną drogę ocalenia powrót do królewskiej władzy Chrystusa za pośrednictwem Kościoła. Opublikowal książkę Chrystus króluje –
jedyne zbawcze wołanie dla Hiszpanii, jedyne zbawcze
wołanie dla Europy, jedyne zbawcze wołanie dla świata.
Dla niego Paray-le-Monial, stolica kultu Serca Jezusa stała się stolicą głoszenia królewskości Jezusa Chrystusa.
Założył on Stowarzyszenie Społecznego Królestwa
Jezusa Chrystusa, które było uznane przez papieża Leona XIII.
W 1863 roku baron podjął współpracę z włoskim
jezuitą Giovanni Marie Salo Solaro, który został w Rzymie orędownikiem wprowadzenia osobnego święta
ku czci Chrystusa Króla. Widzimy więc , bezpośrednio,
historycznie, z Paray Le Monial od Ojca Solaro przychodzi ta idea królowania Chrystusa do Rzymu. Za
sprawą ojca Solaro było wprowadzone święto Chrystusa Króla.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Serce Jezusa na tronie – fresk w Paray-le-Monial
Mamy następną postać – Bł. Siostrę Marię od Boskiego Serca. Hrabina Maria Drozdek Suficering(?) To
ona w latach 1898-1900 posyłała listy do Leona XIII
z gorącą prośbą o poświęcenie świata Najświętszemu
Sercu Jezusowemu. Gdy ona zmarła w tamtym roku
8 czerwca, za trzy dni Leon XIII dokonał Aktu Poświęcenia Świata według encykliki Annum Sacrum. Ta encyklika papieża Leona rozpoznaje głębokie związki
między doktryną, społeczną królewskością Chrystusa
a kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Od dokumentu Annum Sacrum poprzez encyklikę
Piusa XI Ubi Arcano w 1922 roku już wiedzie prosta
droga do naszej encykliki Quas Primas. Tekst tej encykliki opracował wybityny teolog neotomista, profesor
z Angelicum Eduard Hugon, dominikanin.
Encyklika Quas Primas wywarła wpływ na myśl
i praktykę katolicyzmu w tym okresie międzywojennym na całym świecie, również na sztukę kościelną,
na ruch liturgiczny, na działalność Akcji Katolickiej. To
wszystko było pod sztandarem Chrystusa Króla. Mógłby to być odrębny wykład.
Można wymienić przykład tych wpływów tj. Ruch
Młodzieży w Niemczech i w Austrii, kontynuowany
obecnie przez wiernych bractwa w krajach niemieckojęzycznych. Od początku XX wieku swoją główną
uroczystość obchodził w niedzielę Trójcy Przenajświętszej. W 1935 roku naziści ograniczyli działalność
organizacji katolickich a w niedzielę wprowadzili
Święto Sportu, żeby odciągnąć młodzież od uroczystości. Dlatego przeniesiono główne święto Ruchu Młodzieży na niedzielę Chrystusa Króla. Monogram Chrystusa CHIRO stał się katolickim symbolem sprzeciwu
przeciw sfastyce.
W ten sposób widzimy, jak kult Chrystusa Króla
rzeczywiście moblilizował katolików do demonstracji
antynazistowskiej. W swojej encyklice Ojciec Święty
wyraża nastrój bardzo optymistyczny. Wielu z tych, co
wzgardziwszy panowaniem Odkupiciela stało się jak
gdyby wygnańcami z Jego królestwa. Przygotowują się
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
i dojrzewają do obowiązku posłuszeństwa. Tak więc
widzi on wielką przyszłość dla swojej encykliki.
Nie bacząc na tą ogromną energię, którą wyzwoliła
idea naśladowania Chrystusa Króla, która bez wątpienia pomagała do zbawienia niezliczonych dusz, trzeba
niestety przyznać, że ten ruch do idei Chrystusa Króla
nie potrwał długo. Oczywiście ma tu wpływ cały proces sekularyzacji, ale też niewątpliwie w tym czasie
była konkurencja ruchów faszystowskich w całej Europie i wielu katolików zostało przyciągniętych przez
idee faszystowskie, myśląc że to jest bardziej skuteczne przeciwko komunizmowi i liberalizmowi. W ten
sposób faszyzm przyczynił się do tego, że Quas Primas
nie była tak skuteczna, jak była pomyślana.
Przechodzimy do Soboru Watykańskiego II, który
w ogóle przemilczał kwestię królewskości Chrystusa
– po prostu nie mówi o tej kwestii.
Po soborze, papież Pawel VI wprowadził nowy kalendarz liturgiczny – ks. Jochemczyk już o tym mówił –
o zmianie sensu tego święta. Pomysłodawcą tej zmiany
był ojciec Ives Congar, dominikanin. Jego teologia to
wypędzenie Chrystusa Króla w zaświaty, jak to mówi
ks. prof. Bartnik, żeby był królem galaktyk albo przestrzeni między planetami. Teraz mamy święto Jezusa
Chrystusa Króla Wszechświata a nie konkretnej społeczności ludzkiej, nie tej rzeczywistości na naszej ziemi. Symbolem tej klęski Quas Primas może być pewien
kościół w Paryżu. W latach 1926-29 mniszka benedyktyńska Maria od Chrystusa Króla miała doświadczenia
mistyczne. Podczas nich Chrystus objawiał się jej jako
Król i zostawił jej zadanie propagowania swojej królewskości i także prosił ją, aby zbudowano sanktuarium
w hołdzie Jemu jako Chrystusowi Królowi. Tak więc
mamy sanktuarium Chrystusa Króla, które zostało wybudowane w Paryżu w latach 1935-40. Konsekrowano
ten kościół już po wojnie. Kościół ten nie przetrwał długo – został w 1977 roku zburzony przez władze Paryża,
żeby zrobić miejsce dla budynków paryskiego Panteonu. A więc to był naprawdę koniec – odtąd nie ma mowy
o Chrystusie Królu.
To była taka krótka historia. Ksiądz Janusz Królikowski bardzo szczegółowo to opisuje.
Teraz kilka pytań bardziej praktycznych – zastosowanie Quas Primas.
Co teraz robić z Quas Primas? Z królewskością Pana
Jezusa Chrystusa?
Mamy w Polsce Ruch Intronizacji Jezusa Chrystusa
Króla Polski. Co sądzi na ten temat Bractwo św. Piusa
X w Polsce ?
Jak wiadomo Bractwo nigdy nie wypowiedziało się
publicznie na temat.
Moja dzisiejsza prelekcja nie jest również oficjalnym stanowiskiem. To stanowisko nie zostało jeszcze
sformułowane. Należy jednak powiedzieć, że kapłani
Bractwa w Polsce są żywo zainteresowani tą sprawą
i poszukują dróg do rozmowy na ten temat ze wszystkimi środowiskami ruchu intronizacji. Chcemy dysku-
www.smkp.pl / 21
tować na ten temat, jak to urzeczywistnić. Bez żadnej
wątpliwości przyznajemy, że inicjatorem tego ruchu
w Polsce jest ks. Tadeusz Kiersztyn, staraniem którego
i jego środowiska zawdzięczamy pomyślne rozpoczęcie procesu beatyfikacji Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny. To ksiądz Kiersztyn, jako pierwszy, przełamał
tabu milczenia i skutecznie rozpowszechnił w szerszych kręgach wiernych, w tym w kościele posoborowym, świadomość, że Pan Jezus Chrystus jest królem
nie tylko w Kościele, nie tylko w zakrystii, w życiu duchowym czy w eschatologii, ale również w życiu społecznym, publicznym i państwowym. To jest wielka
zasługa tego kapłana. (oklaski)
Społeczne królowanie Chrystusa Pana to przewodnia myśl księdza Kiersztyna. Królowanie to
było również jedną z najważniejszych spraw założyciela naszego zgromadzenia abpa Marcela Levebre w jego przeciwstawieniu się kryzysowi w Kościele. (oklaski)
Ksiądz Kiersztyn na pewno czytał książkę arcybiskupa pt. Oni Jego zdetronizowali poświęconej temu
zagadnieniu. W swej broszurce Czas Króla ksiądz bardzo wyraźnie pisze, że zacytuję:
W przeddzień zamknięcia Soboru Watykańskiego II
zatwierdzona została przez papieża Pawła VI soborowa deklaracja o wolności religijnej Dignitatis Humane.
Ostatecznie zatwierdzona w konsekwencji doprowadziła do ostrego konfliktu papieża Jana Pawła II z acrybiskupem Marcelem Lefebre, który istotę tego sporu zawarł w słowach:
II Sobór Watykański zdetronizował naszego
Pana. My natomiast chcemy pozostać wierni naszemu Panu Królowi i Władcy całego świata.
Ten akt prawny detronizujący Pana Jezusa, a podpisany również przez polskich biskupów, wymusza
dziś postawę obronną wobec żądań katolików świeckich i niektórych duchownych o intronizację Jezusa
na Króla Polski lub przynajmniej o nadanie Mu tytułu
JEZUS KRÓL POLSKI. (oklaski)
Ksiądz Kiersztyn bardzo dobrze rozumiał, o co chodzi. Teraz tylko możemy zwrócić uwagę właśnie na
taki problem, który wychodzi z całej tej prehistorii
Quas Primas. Mówimy o stosunku Chrystusa Króla do
kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Już mówiliśmy, że jeśli prawda dogmatyczna o królewskiej godności i społecznym panowaniu opiera się
bezpośrednio o objawienie Boże i Magisterium Kościoła, to kult, nabożeństwo do Chrystusa Króla powstało z powodu Najświętszego Serca Pana Jezusa
i zawsze pozostało ściśle związane z Nim.
A więc, zarówno kult do Najświętszego Serca jak
i do Chrystusa Króla obejmują w sposób harmonijny
oba te aspekty – i wewnętrzny i zewnętrzny, i dewocyjno-mistyczny i społeczny, indywidualny i wspólnotowy. Tak więc nie można podzielić funkcji Serca Pana
Jezusa, że jest tylko w życiu prywatnym ludzi a Chrystus Król ma jakąś rolę społeczną.
22 / www.smkp.pl
Widzimy, że cała historia tych kultów coś innego
nam mówi. Właśnie przeczytałem wyznanie z przeżyć
wewnętrznych Służebnicy Rozalii Celakówny postulatora w procesie beatyfikacyjnym Ewy Wieczorek pt.
Służebnica Boża Rozalia Celakówna – życie i misja,
w której pani doktor przedstawia stanowisko ks. Kiersztyna. Przyznaje, że nie znalazła w wyznaniach Rozalii Celakównej wzmianki, że Pan Jezus w swoich objawieniach żądałby od niej intronizacji Chrystusa Króla
konkretnie a nie intronizacji Najświętszego Serca.
Oczywiste jest, że idea królewskości przebija się
w każdej stronie wyznań. To jest oczywiste, ale w taki
sam sposób, jak przebija się ona ze wszystkich tekstów ojca Ranier, ojca Solaro, papieża Leona XIII albo
Piusa XI, mówiącym o Najświętszym Sercu Pana Jezusa. Więc nie jest tak bardzo przekonująca argumentacja Pani Wieczorek, że dopiero teraz, jako pierwsi, poprawnie zrozumieli to orędzie Pana Jezusa do Rozalii,
że to dopiero ks. Kiersztyn wytłumaczył to, czego nie
zrozumiała ani sama mistyczka ani jej ojciec duchowny Zygmunt ani jej orędownik generał Paulinów ojciec
Pius Przeździecki.
Wszyscy oni mówią o intronizacji Serca Jezusowego.
To jest oczywiste z ich tekstów. Jak mówiłem, główną intencją ks. Kiersztyna było ustalenie prawdziwej
natury królowania Chrystusa, że Chrystus powinien
być społecznym królem narodów i państw i konkretnie Królem Polski – nie jakimś duchowo-eschatologicznym królem jednostek albo wszechświata. A dlaczego za strategię w tym dziele obrano kontrowanie
kultu Najświętszego Serca z kultem Chrystusa Króla,
jakby była jakaś sprzeczność między nimi? Widzimy
z całej historii i tekstów papieży, że nie ma takiej
sprzeczności.
Komentarz:
My też uważamy, że nie ma sprzeczności między Intronizacją Serca Jezusa a intronizacją Chrystusa Króla,
dlatego idziemy do intronizacji trzecią drogą, która łączy te dwa rodzaje intronizacji.
* * *
Nie idziemy drogą ks. Natanka, której celem jest intronizacja Serca Jezusa jako Króla Wszechświata. Patrz:
OBRAZ intronizacji ks. Natanka (intronizacja Serca bez
Osoby)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Chrystus Król ks. Natanka
Nie idziemy również drogą ks. Kiersztyna, której celem jest intronizacja Osoby Jezusa na Króla Polski ale
bez Serca. Patrz: OBRAZ intronizacji ks. Kiersztyna (intronizacja Osoby bez Serca) Patrz: Chrystus Król ks.
Kiersztyna
---------------------------------------------------------------------------A więc to, co można rozróżniać, rozróżnienie, dystynkcjo, to nie jest to samo co rozdzielenie, separacja
tych kultów. Cała historia zaprzecza takiemu rozdzielaniu. Tak więc akcentowanie tego, to nie jest, moim
zdaniem, dobra taktyka w tej naszej walce.
Proszę przeczytać książkę Oni Jego zdetronizowali.
Mówi tu abp Lefebre o treści detronizacji i ponownej
intronizacji Chrystusa Króla. Chodzi o res, rzecz, treść
a nie tylko o obrządki intronizacyjne, symbole, formy,
jakieś groteskowe rozróżniki. Oczywiście symbole są
bardzo ważne. Chcę to podkreślić. Symbol to nie jest
pusta rzecz – trzeba bronić krzyża. Mieliśmy wiele
przykładów. Trzeba bronić tych symboli, ale najważniejsza jest rzeczywistość wyrażana przez te symbole.
Komentarz:
Nowa flaga Polski z Najmiłosierniejszym Sercem Jezusa na biało-czerwonym tle jest obrazem Wcielenia
Jezusa Chrystusa w Naród Polski i w Państwo Polskie,
bo flaga biało-czerwona jest jednocześnie flagą narodową i państwową Polaków.
Chrystus Król ks. Kiersztyna
Do intronizacji idziemy drogą, której końcem jest
intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski jako Króla
Miłosierdzia z Najmiłosierniejszym Sercem, które jest
królem i zjednoczeniem serc wszystkich Polaków.
Patrz: OBRAZ naszej intronizacji SMKP (intronizacja
Osoby w Sercu i Serca w Osobie)
Chrystus Król Polonii i Polaków
(Stowarzyszenia Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Polski)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Jednak wcielenie to nie dokona się, jeżeli Naród Polski nie będzie jego godny, jeżeli nie porzuci grzechów
nienawiści, zabijania (nienarodzonych), cudzołożenia,
zawiści i wielu innych grzechów narodowych.
Chodzi o to, żeby Duch Święty mógł wejść w Naród
Polski i obdarzyć Polaków swymi darami, a nie wejdzie,
jeśli Polacy będą zaprzedani grzechowi. Pismo Święte
mówi wyraźnie, że
Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną,
nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi.
Święty Duch karności ujdzie przed obłudą,
usunie się od niemądrych myśli,
wypłoszy Go nadejście nieprawości. Mdr 1, 4-5
Prawdziwa odnowa ziemi polskiej może bowiem
dokonać się tylko za przyczyną świętych Polaków. Odnowa ziemi polskiej przeprowadzona przez ludzi
grzesznych zawsze będzie fałszywa i stanie się ostatecznie przekleństwem dla Polaków.
Dlatego modlitwa o świętość Narodu Polskiego powinna być codzienną Modlitwą Narodową wszystkich
Polaków ochrzczonych, bo są oni potencjalnie i aktual-
www.smkp.pl / 23
nie potomstwem Niewiasty, która zmiażdży głowę
Węża na świecie i w Polsce.
---------------------------------------------------------------Do tego rzeczywistego królowania Chrystusa Pana
możemy dążyć różnymi drogami. Te wszystkie drogi
są bardzo dobre. Jest Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa według pism Rozalii Celakównej. Inna droga
to Intronizacja Chrystusa Króla. Bardzo dobrą inicjatywą jest poświęcenie Polski Niepokalanemu Sercu
Maryi według wskazówek Matki Bożej Fatimskiej.
Inna droga przez rozszerzenie Milicji Niepokalanej św.
Maksymiliana Kolbe. We wszystkich tych drogach nie
ma żadnej sprzeczności, nie ma konkurencji między
nimi. A więc, jest najważniejsze żeby Chrystus królował naprawdę, w jakiś sposób, w jakiejś mierze.
Komentarz:
Powiemy więcej – droga przez Marię do Jezusa jest
jedyną prawdziwą drogą do intronizacji. Można tę drogę uściślić i wtedy przebiega ona następująco:
Przez Marię do Jezusa.
Przez Marię Królową do Jezusa Króla.
Przez Marię Królową Polski do Jezusa Króla Polski.
Tak powiedzieliśmy w ostatnim nieplanowanym odczycie (na końcu tej relacji).
Dlatego do intronizacji Jezusa na Króla Polski idziemy przez odnowę Intronizacji Lwowskiej, przez publiczne Jej potwierdzenie w Kościele i w Państwie, przez
publiczne uznanie Bogarodzicy Królową Państwa Polskiego, czego Polacy nie uznają od 250 lat. Dlatego jest
tak trudno intronizować Jezusa. Przecież Królowa Polski jest. Przyznajmy jej najwyższe miejsce w państwie
polskim a miejsce dla Chrystusa Króla Polski znajdzie
się samo w sposób naturalny i oczywisty.
To będzie sprawdzian dobrej woli Hierarchów i Posłów a także Ludu Bożego w Narodzie Polskim – jeśli
nie chcą potwierdzić tego, co prawnie zostało i jest
uznane, i nie jest niczym nowym, lecz jedynie odnową
i potwierdzeniem starego – to znaczy, że mają złą wolę
i sprzeciwiają się Duchowi Świętemu, bo przeciw zbawiennym natchnieniom mają zatwardziałe serca.
A tego Bóg nie odpuści im ani w tym ani w przyszłym
życiu.
Dlatego
OBUDŹ SIE NARODZIE POLSKI I POMYŚL O SWOJEJ
MISJI DZIEJOWEJ PRZED BOGIEM I BOGARODZICĄ NIE
MYŚL TYLKO O SPRAWACH PRYWATNYCH W MODLITWACH I W CZYNACH, BO INACZEJ CZEKA CIĘ GORZKI
LOS ALBO CAŁKOWITA KLĘSKA.
------------------------------------------------------------Nieuzasadniony jest argument, że nabożeństwo do
Najświętszego Serca Jezusa jest czysto dewocyjne bez
skutków społecznych ani państwowych. Fakt, że tak to
rozumieją np. polscy jezuici, prowadzący Dzieło Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, pokazuje tylko ogólne tendencje modernistyczne, prywatyzujące religię, ale nie dotyczą one
24 / www.smkp.pl
tradycyjnego rozumienia kultu Serca Jezusowego.
Trzeba to rozróżnić.
Albo drugi argument. Kult Chrystusa Króla jest
skierowany do Osoby Chrystusa a kult Najświętszego
Serca Jezusa do jednego z Jego organów, to jest do Serca, które symbolizuje jedną z cnót Chrystusa – Jego
miłość. Jest taki argument. Ale trzeba wiedzieć, że
choć bezpośrednim przedmiotem tego kultu jest cielesny organ – Serce Jezusa – to, jak podkreślają wszyscy komentatorzy, teologowie tego kultu Serca Jezusowego, pośrednim i głównym celem tego kultu jest nie
jakaś abstrakcyjna miłość Chrystusa jako afekt tego
serca lub cnota miłości, ale sama miłująca Osoba Chrystusa. To jest najważniejsze. Wyraz „serce” w języku
biblijnym oznacza, między innymi, najgłębszą istotę
osoby, ośrodek jej wszystkich myśli i intencji a więc
samą osobę. Jak wiemy, św Jan powiedział:
Bóg jest miłością.
Jest miłością – to znaczy Osoba Chrystusa jest manifestacją wcielenia tej miłości poprzez Jego Serce.
I dlatego wszystkie modlitwy, teksty papieża w tym
samym zdaniu zwracają się i do Serca Jezusa i do Osoby Jezusa, nie robiąc żadnej separacji między tymi
prawdami.
Komentarz:
Serce Jezusa jest TAK i Osoba Jezusa jest TAK. Kościół rzymsko-katolicki naucza o jednoczesności TAK
i TAK, co prawdziwi papieże w swoim nauczaniu potwierdzają, głosząc naukę św. Pawła, który napisał:
W tym, co do was mówię, nie ma równocześnie TAK
i NIE. Syn Boży, Chrystus Jezus (...) nie był TAK i NIE, lecz
dokonało się w Nim TAK. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są TAK w Nim. 1 Kor, 18-20
Nie tylko wszystkie obietnice Boże są jednym TAK w
Jezusie Chrystusie, ale wszystkie dobra w Nim są jednym dobrem.
Dlatego w Jezusie Chrystusie Intronizacja Serca jest
jednocześnie Intronizacją Osoby a Intronizacja Osoby
jest jednocześnie Intronizacją Serca. Spory w tym temacie, z Bożego punktu widzenia, nie mają sensu
i świadczą tylko o czysto ludzkim czyli bezbożnym podejściu do intronizacji.
Modlimy się w Litanii do Serca Jezusa:
Serce Jezusa królu i celu serc wszystkich.
Zwracamy się więc do Serca jak do Osoby. Nie robi
się tutaj żadnego rozróżnienia.
Właśnie to wezwanie z litanii uczyniliśmy naszym
mottem intronizacyjnym, uznając je za kwintesencję
intronizacji w ogóle a w Polsce w szczególności. (Patrz
artykuł w broszurze: Intronizacja Jezusa Chrystusa na
Króla Polski – rok 2014 – artykuł: Intronizacja Najmiłosierniejszego Serca Jezusa Króla Polski). Można tę broszure ściągnąć gratis ze strony www.smkp.pl.
Nowa flaga Polski z Najmiłosierniejszym Sercem Jezusa, które króluje na złotym polu, i które jest celem
serc tych wszystkich Polaków, którzy przyjęli Najmiło-
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
sierniejszego Zbawiciela prywatnie i uznali Go publicznie w całej Polsce.
Do komentarza:
O oddzielaniu kultu oraz intronizacji Najświętszego Serca od kultu oraz intronizacji
Chrystusa Króla
W internecie 4 stycznia 2013 ukazał się artykuł:
Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa
- nauczanie Magisterium Kościoła
i błędne opinie teologiczne
ks. dr Leszek Poleszak SCJ
W artykule tym ks. Poleszak wykazuje na czym polega błędna opinia telogiczna, którą propaguje pan Michał Żmuda w opracowaniu pt. Teologia intronizacji Jezusa Króla w nauczaniu Kościoła ze środowiska ks.
Tadeusza Kiersztyna.
Oto tekst ks. Poleszaka:
KLUCZOWY BŁĄD TEOLOGICZNY
Tym, co wydaje się zasadniczym błędem teologicznym tej i podobnych wypowiedzi jest niezrozumienie
istoty słów: „Serce Jezusa”. Błąd ten widzimy choćby
w słowach:
Właściwe zrozumienie terminu intronizacja, który
oznacza wyniesienie na tron osoby, powoduje, że słysząc
twierdzenia o papieżach zalecających Intronizację Najświętszego Serca – nie Osoby – często stajemy wobec pytania, czy rzeczywiście taka sprzeczność jest możliwa
w oficjalnych dokumentach Kościoła oraz jaka intronizacja jest najwłaściwszym wypełnieniem nauki Kościoła?
Spróbujmy się do nich odnieść.
Co oznacza słowo intronizacja?
Intronizacja rzeczywiście oznacza wyniesienie kogoś – osoby na tron, uznanie jego władzy i poddanie
się jej. Błędne jest natomiast rozumienie sformułowania „Najświętsze Serce Jezusa”.
Sformułowanie „Najświętsze Serce Jezusa” oznacza całą osobę Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa,
Syna Ojca Przedwiecznego, w którym objawia On swoją miłość wobec każdego człowieka. Nie chodzi więc
o oddawanie czci jednemu z organów ludzkiego ciała
Jezusa, którym jest Jego Serce, ale o całą osobę Jezusa. Podkreśla to wiele oficjalnych wypowiedzi papieskich i nauczanie Kościoła.
Pierwszym dokumentem, na który warto zwrócić
uwagę jest Memoriał Biskupów Polskich do Stolicy
Apostolskiej, który stanowił oficjalną prośbę o zatwierdzenie święta Serca Jezusowego.
„34. (…) Dla uniknięcia jednak wszelkiej wątpliwości należy podkreślić i pilnie mieć na uwadze, że Serce
Jezusa w tym objawie pobożności, bynajmniej nie
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
może być traktowane jako rzecz jaka bezduszna i pozbawiona czucia, lecz jako żywe i czujące, bo najściślej
przecie połączone z Duszą Jezusa i Boską Jego Osobą.
A zatem Serce Jezusa należy brać nie w odłączeniu
i odosobnieniu, lecz jako jedną rzecz, która z Duszą Jezusa i z Jego Boską Osobą stanowi wspólny przedmiot
tego kultu. Przedmiot ten łączący w sobie: Serce Jezusa, Jego Duszę i Osobę Syna Bożego wraz ze wszystkimi łaskami i skarbami niebieskich darów, jak również
z cnotami własnymi tego Najświętszego Serca, wreszcie z otrzymaną na krzyżu Raną Jego, z której, cokolwiek pozostało było Krwi, do ostatniej kropli za nas
przelał po śmierci; oto, co w tym nabożeństwie podaje
się czci wiernych!
Z powyższego nieodzownie wynika następujące: najpierw, cokolwiek się czyni ku czci Serca Jezusowego, to
wszystko odnosi się do Osoby Chrystusa. Następnie jakże prawdziwie i właściwie o Sercu Jezusa tak pojętym
mówi się, i że kocha, i że doznaje krzywdy, i że boleje itp.
Wreszcie, jakże stosownie do tego samego Serca można i mowę skierowywać, i zanosić modły, i oddawać
Mu wszelką cześć, w której bierze udział Jego Osoba,
gdyż cokolwiek oddaje się Sercu, musi być skierowane
też i do Osoby, która w tym Sercu żyje.
34. Potem należy pamiętać, że Serce Jezusa w tej
czci dla Niego winno być rozważane pod kątem widzenia dwóch wspomnianych już względów. Po pierwsze,
jako przepełnione miłością dla ludzi, miłością, mówię,
tak niezmierzoną, że zapalony nią najukochańszy nasz
Pan, i wszystko inne dla ludzi powołał do bytu, i przede
wszystkim ustanowił tajemnicę Ołtarza. I żadne inne
rozważanie nie może skuteczniej pobudzać nas do miłości tego Boskiego Serca. Jak bowiem zjednoczenie
się tego Serca z Boską Osobą Słowa domaga się najwyższej czci, zarówno u ludzi jak i u Aniołów, tak odpowiednią jest rzeczą, aby miłość, którą pała to Serce ku
ludziom, sprawiła, iżby Ono także dla ludzi stało się
bardzo drogim i godnym miłości”.
Co więc jest przedmiotem kultu Serca Jezusowego?
„W odniesieniu do kultu Najświętszego Serca Jezusowego wyróżnia się przedmiot materialny oraz formalny. Przedmiotem materialnym bliższym (obiectum
proximum materiale) jest żywe fizyczne Serce Jezusa,
złączone hipostatycznie z drugą osobą Trójcy Przenajświętszej, natomiast przedmiotem materialnym dalszym (obiectum materiale remotum) jest osoba Słowa
Wcielonego. Przedmiotem formalnym (obiectum formale), czyli przyczyną i racją kultu Bożego Serca jest
wielkość miłości Zbawiciela świata.
Przedmiotem właściwym i pełnym kultu jest Osoba
Syna Bożego. Podkreśla to już Pius VI, wypowiadając się
przeciw postanowieniom jansenistycznego synodu w
Pistoi, obradującego w latach 1786-1787. W konstytucji
Auctorem fidei Pius VI broni kultu Najświętszego Serca
Jezusowego, precyzując jego przedmiot materialny:
„Zdanie, które twierdzi, że «adorować wprost Człowieczeństwo Chrystusa, tym bardziej jakąś jego część,
www.smkp.pl / 25
będzie zawsze czcią oddawaną stworzeniu», o ile słowo «wprost» oznacza potępienie kultu adoracji, którą
wierni kierują do Człowieczeństwa Chrystusowego, jak
gdyby taka adoracja, którą odbiera Człowieczeństwo
a nawet dające życie Ciało Chrystusa – wprawdzie nie
ze względu na samo siebie jako ciało, ale jako zjednoczone z Bóstwem, byłaby boską czcią oddawaną stworzeniu, a nie raczej jedną i tą samą czcią, jaką się czci
Słowo Wcielone z Jego własnym ciałem, [takie zdanie]
jest fałszywe, wprowadzające w błąd, uwłaczające
i obrażające należną cześć, którą wierni oddają i powinni oddawać Człowieczeństwu Chrystusa” .
Podobne wyjaśnienia znajdujemy w wielu innych
dokumentach. Przytoczmy te najistotniejsze:
Leon XIII, Encyklika Annum sacrum o poświęceniu
się ludzi Najświętszemu Sercu Jezusowemu, Rzym
1899,
2. „Serce Boże jest symbolem i żywym obrazem
nieskończonej miłości Jezusa Chrystusa, która nas pobudza do odwzajemniania się również miłością. Dlatego jest rzeczą najzupełniej odpowiednią poświęcenie
się temu Najświętszemu Sercu. Poświęcenie zaś takie
nie jest niczym innym, jak oddaniem się Jezusowi
Chrystusowi, ponieważ wszelki objaw czci, hołdu i miłości względem Bożego Serca odnosi się w rzeczywistości do osoby samego Chrystusa”.
Pius XII, Encyklika Haurietis aquas o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego, Rzym 1956, rozdz. III, „7.
KULT SERCA JEZUSOWEGO JEST KULTEM BOSKIEJ
OSOBY SŁOWA WCIELONEGO
Serce naszego Odkupiciela jest zatem obrazem Boskiej Osoby Słowa i Jego podwójnej natury – boskiej
i ludzkiej. Z tego tytułu należy w Nim widzieć nie tylko
symbol, ale jakby streszczenie całej tajemnicy naszego
okupienia. Kiedy wielbimy Najświętsze Serce Jezusa,
to w nim i przez nie czcimy zarówno niestworzoną miłość Słowa Bożego, jak i Jego miłość ludzką, wraz ze
wszystkimi uczuciami i cnotami. Jedna i druga bowiem
miłość skłoniła naszego Zbawiciela do ofiarowania się
za nas i za cały Kościół, swoją Oblubienice, jak mówi
Apostoł: «Chrystus umiłował Kościół i wydał samego
siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą,
któremu towarzyszy słowo, aby samemu stawić przed
sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy
zmarszczki, czy czegoś takiego, lecz aby był święty
i nieskalany» (Ef 5, 25-27).
Potrójna miłość, którą Chrystus umiłował swój Kościół, trwa nieustannie po dzień dzisiejszy, pobudzając
naszego Pośrednika, który «zawsze żyje, aby się wstawiać» (Hbr 7, 25) za nami, do wyjednywania nam łaski
i miłosierdzia u Ojca. Prośby, które z natchnienia tej miłości śle do Ojca, nie ustają nigdy. Podobnie jak «za dni
ciała swego» (Hbr 5, 7), tak i teraz triumfując w niebie,
nie mniej skutecznie zanosi modlitwy do Ojca, który
«tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego
dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał
życie wieczne» (J 3, 16). Temu to Ojcu pokazuje Chry-
26 / www.smkp.pl
stus swoje Serce żywe, jakby zranione i płonące większą jeszcze miłością niż wtenczas, gdy już jako obumarłe, przebite zostało włócznią rzymskiego żołnierza.
«Dlatego zranione zostało (Serce Twoje), abyśmy
przez widzialną ranę (Ciała) dostrzegli niewidzialną
ranę miłości».
Nie trzeba więc wątpić, że Ojciec Niebieski, «który
nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas
wszystkich wydał» (Hbr 8, 32), będzie zsyłał nieustannie obfite bogactwa łask na wszystkich ludzi, jeśli prosi
Go o to taką gorącą miłością tak wielki Pośrednik”.
Jan Paweł II, Kiedy mówimy: „Serce Jezusa Chrystusa…”, w: L’Osservatore Romano (wyd. polskie) 10
(1984) ss. 24-25.
„3. Kiedy mówimy: «Serce Jezusa Chrystusa», zwracamy się wiarą w stronę całej tajemnicy chrystologicznej: tajemnicy Boga-Człowieka.
Tajemnicę tę wyrażają w sposób bogaty i głęboki
teksty dzisiejszej liturgii. Oto słowa Apostoła Pawła
z Listu do Kolosan: «On [Chrystus] jest obrazem Boga
niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co
w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności,
czy Władze» (Kol l, 15-16).
Ostatnie słowa odnoszą się właśnie do bytów «niewidzialnych»: stworzeń obdarzonych naturą czysto
duchową.
«Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie» (Kol 1, 17).
4. Te wspaniałe zdania z Pawłowego Listu spotykają się z tym, co głosi nam dzisiejsza Ewangelia według
św. Jana: Prolog.
«Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się
stało… A świat stał się przez Nie» (J l, 1-3. 10).
Zarówno w tekście Janowym, jak i Pawłowym zawiera się ta sama obja-wiona nauka o Synu – Słowie
współistotnym Ojcu w Bóstwie. Wiarę tę wyznajemy,
odmawiając Credo – wyznanie wiary pochodzące od
dwóch najstarszych soborów Kościoła powszechnego:
w Nicei i Konstantynopolu: «Wierzę w jednego Boga,
Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi,
wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi
wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg
prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się
stało».
Syn jest współistotny Ojcu. Jest Bogiem z Boga.
Równocześnie w Nim – jako Słowie Przedwiecznym –
ma swój Boży po-czątek wszystko, co stworzone.
Wszystko zostało stworzone w Nim – i w Nim ma swe
istnienie.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
5. Taka jest nasza wiara. Taka jest nauka Kościoła
o Bóstwie Syna. Ten Przedwieczny Syn, prawdziwy Bóg
i Słowo Ojca – stał się człowiekiem! Oto słowa Ewangelisty: «Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas»
(J l, 14).
W Credo wyznajemy: «On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem».
Tutaj dotykamy już wprost rzeczywistości Serca Jezusa. Serce bowiem jest organem człowieka należy do
«ciała» (a Słowo stało się ciałem), należy do organizmu, do ustroju psychofizycznego.
Posiada w tym ustroju swoje miejsce jako organ i równocześnie posiada swoje znaczenie jako symboliczne centrum «człowieka wewnętrznego», który jest
natury duchowej.
Serce Jezusa poczęło się pod Sercem Matki-Dziewicy, a zakończyło swoje ziemskie życie w chwili śmierci
na krzyżu. Świadczy o tym setnik rzymski, który przebił
bok Jezusa włócznią.
W ciągu całego życia ziemskiego to Serce było centrum, w którym na sposób ludzki wyrażała się równocześnie miłość Boga: Boga-Syna, a poprzez Syna – miłość Ojca.
Co jest najistotniejszym owocem tej miłości?
Czytamy u Ewangelisty: «Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je
[Słowo] przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi» (J 1, 11-12).
Oto najwspanialszy, najgłębszy dar Serca Jezusa,
który znajdujemy w stworzeniu: człowiek narodzony
z Boga, człowiek przybrany za syna w Przedwiecznym
Synu, ludzkość obdarowana mocą, aby stała się dziećmi Bożymi.
6. I dlatego nasze ludzkie serce, w taki sposób
«przetworzone», może mówić i mówi do Serca Bożego
tak, jak słyszymy w dzisiejszej liturgii.
«Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj
o wszystkich Jego dobrodziejstwach! On odpuszcza
wszystkie twoje winy, On leczy wszystkie twe niemoce. On twoje życie wybawia od zguby, On wieńczy cię
łaską i zmiłowaniem. (…) Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny [cierpliwy]»
(Ps 103 [102], 2-4. 8).
Są to słowa z Psalmu, w którym o tajemnicy Bożej
miłości mówi jeszcze Stary Testament. Ileż więcej powiedziały nam o tym Boskim Sercu Syna a pośrednio
i Ojca – Ewangelie.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico!
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia!
Serce Jezusa, źródło życia i świętości!
Można wreszcie powtórzyć za Izajaszem, że ci, co
zaufali Sercu Bożemu, «odzyskują siły, otrzymują
skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia
idą» (Iz 40, 31).
7. Serce Jezusa Chrystusa jest wezwaniem Boga, silMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
nym i nieustającym, skierowanym do ludzkości, do każdego ludzkiego serca. Wysłuchajmy ponownie słów
św. Pawła z dzisiejszej liturgii:
«I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem
[Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez
Niego znów pojednać wszystko ze sobą: przez Niego
i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy
pokój przez krew Jego krzyża» (Kol 1, 18-20).
Taka jest ostateczna perspektywa, jaką przez wiarę
otwiera przed nami Serce Jezusa Chrystusa. Taki jest
początek i koniec wszystkiego, co zostało stworzone
przez Boga samego. Taka jest Pełnia.
Całe widzialne i niewidzialne stworzenie zmierza ku
tej Pełni w Nim. W Nim znajduje się owa Pełnia, do której wezwana jest cała ludzkość, pojednana z Bogiem
przez krew Jezusa Chrystusa wylaną na krzyżu.
Panie Jezu Chryste, Przedwieczny Synu Przedwiecznego Ojca, Narodzony z Dziewicy Maryi, prosimy Cię, byś
nadal objawiał nam tajemnicę Boga: abyśmy mogli rozpoznawać w Tobie «obraz niewidzialnego Boga»; abyśmy mogli odnajdywać Go w Tobie, w Twojej Boskiej
Osobie, w żarliwości Twego człowieczeństwa, w miłości Twojego Serca.
Serce Jezusa,
w którym mieszka cała pełnia Bóstwa!
Serce Jezusa,
z którego Pełni wszyscyśmy otrzymali!
Serce Jezusa,
Królu i zjednoczenie serc wszystkich,
na wieki wieków. Niech się tak stanie!”
Powyższe wypowiedzi oznaczają, że zwracając się
do Najświętszego Serca Jezusa stajemy przed tajemnicą miłości Boga, która została nam objawiona w drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej. „Tak Bóg umiłował
świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy,
kto wierzy w Niego, nie zginął, ale miał życie wieczne”
(J 3, 16).
(...)
POŚWIĘCENIE SIĘ NSPJ OZNACZA POŚWIĘCENIE
SIĘ SAMEMU JEZUSOWI
Nie ma żadnej różnicy pomiędzy czcią oddawaną Najświętszemu Sercu Jezusa a czcią oddawaną Jezusowi.
„Taka jest doniosłość sprawy, o której mówimy,
i takie jest o niej nasze zdanie. Serce Boże jest symbolem i żywym obrazem nieskończonej miłości Jezusa
Chrystusa, która nas pobudza do odwzajemniania się
również miłością. Dlatego jest rzeczą najzupełniej odpowiednią poświęcenie się temu Najświętszemu Sercu. Poświęcenie zaś takie nie jest niczym innym, jak
oddaniem się Jezusowi Chrystusowi, ponieważ wszelki
objaw czci, hołdu i miłości względem Bożego Serca odnosi się w rzeczywistości do osoby samego Chrystusa”.
(Leon XIII, Annum sacrum, 2).
www.smkp.pl / 27
W Akcie poświęcenia ludzkości Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, który został wypowiedziany przez Leona XIII i dołączony wcześniej do encykliki Annum sacrum, poddajemy się władzy królewskiej Jezusa
Chrystusa i uznajemy Go za swojego Pana:
„O Jezu Najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego,
wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza.
Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy.
Oto dzisiaj każdy z nas oddaje się dobrowolnie Najświętszemu Sercu Twemu, aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą. Wielu nie zna Ciebie wcale, wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami
Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca swego. Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom
marnotrawnym, którzy Cię opuścili.
Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu.
Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda oddziela; przywiedź ich do przystani
prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz. Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju
i ładu. Spraw, aby ze wszystkiej ziemi, od końca do
końca, jeden brzmiał głos:
Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się
nam zbawienie. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen”.
POŚWIĘCENIE SIĘ NAJŚWIĘTSZEMU
SERCU JEZUSOWEMU I INTRONIZACJA
Intronizacja Najświętszego Serca Jezusowego wyrosła z praktyki poświęcenia Bożemu Sercu. Zasadniczą różnicę i pewne novum w stosunku do poświęcenia stanowi rys społeczny, który w intronizacji odgrywa
istotną rolę. Podczas gdy „zwyczajne” poświęcenie rodzin Najświętszemu Sercu Jezusa może być czynione
przed obrazem lub innym wizerunkiem Bożego Serca
albo też za pomocą jedynie formuły modlitewnej, to
intronizacja wymaga formy bardziej uroczystej. Jak to
już zostało zaznaczone, intronizacja stanowi zawsze
akt publiczny jakiejś wspólnoty osób, która przed wizerunkiem Serca Jezusowego dokonuje aktu uznania
Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Boga, poświęcając
Mu siebie i całe swoje życie. W ten sposób oddaje
cześć Najświętszemu Sercu Jezusowemu, odpowiadając na Jego miłość swoją miłością.
Aby intronizacja wydała swoje owoce, konieczne
jest codzienne praktykowanie aktów miłości i kształtowanie swojego życia na wzór życia Jezusa. Częstą
praktyką winno być także ponawianie aktu intronizacji
(na przykład z okazji pierwszego piątku miesiąca) .
(...)
4. KULT BOŻEGO SERCA
W DUCHOWOŚCI KOŚCIOŁA
28 / www.smkp.pl
Z dotychczasowych rozważań widać jasno, Czcigodni Bracia, że jeżeli wierni chcą zgłębić wewnętrzną naturę tego kultu i przez pobożne o nim rozważania zdobyć pokarm dla podtrzymania i wzrostu gorliwości
religijnej, muszą sięgnąć do Pisma św., do Tradycji
i świętej liturgii, które stanowią dlań jakby źródło przejrzyste i głębokie.
Kult Serca Jezusowego należycie pogłębiony i wiernie praktykowany doprowadzi niechybnie każdą duszę
do pełnego słodyczy poznania miłości Chrystusa, która
stanowi istotną treść życia chrześcijańskiego, jak uczy
Apostoł, stwierdziwszy to na samym sobie: «Dlatego
zginam kolana moje przed Ojcem…, aby dał nam według bogactwa swej chwały przez Ducha swego skutkiem otrzymanej siły doznać wzmocnienia wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę
w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni
i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście napełnieni doszli do całej pełni Bożej» (Ef
3, 14. 16-19).
Najwspanialszym obrazem pełni Boga, obejmującej
wszystko, jest samo Serce Jezusa Chrystusa: ono jest
pełnią miłosierdzia, stanowiącą charakterystyczną cechę Nowego Testamentu, w którym «ukazała się dobroć i łaskawość Zbawiciela, naszego Boga» (Tt 3, 4),
albowiem «Bóg nie posłał Syna swego na świat po to,
aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony» (J 3, 17).
Kościół zatem jako nauczyciel ludzkości, od chwili,
gdy wydał pierwsze urzędowe dokumenty, dotyczące
kultu Najświętszego Serca Jezusowego, zawsze był
przekonany, że istotne elementy tego kultu, jak akty
miłości i zadośćuczynienia, skierowane ku uczczeniu
nieskończonej miłości Boga względem ludzi, nie są
wcale skażone materializmem czy zabobonem, lecz
stanowią formę pobożności, w której znajduje pełny
wyraz prawdziwa religia duchowa, przepowiedziana
przez samego Zbawiciela w trakcie rozmowy, jaką
przeprowadził z Samarytanką: «Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele
będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich
to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w duchu
i prawdzie» (J 4, 23-24).
Niegodziwą zatem byłoby rzeczą twierdzić, że kontemplacja fizycznego Serca Jezusowego stanowi przeszkodę w dojściu do czystej miłości Boga, zatrzymując
duszę na drodze prowadzącej do osiągnięcia najwyższych cnót. Kościół odrzucił całkowicie ten fałszywy
mistycyzm, tak jak przez usta naszego poprzednika
szczęśliwej pamięci Innocentego XI potępił niedorzeczne wymysły tych, którzy twierdzili, że «Dusze (kroczące duchową drogą) nie powinny wzbudzać w sobie
aktów miłości względem Najświętszej Dziewicy, świętych czy człowieczeństwa Chrystusowego, ponieważ
są to przedmioty zmysłowe, a więc i sama miłość byłaMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
by zmysłowa. Żadne stworzenie, nie wyłączając Matki
Bożej ani świętych, nie jest godne przebywać w naszym sercu, które chce posiąść i zajmować sam Bóg».
Jest zrozumiałe, że zwolennicy tego rodzaju opinii
uważają, iż obraz Serca Chrystusowego oznacza wyłącznie miłość zmysłową i dlatego nie stwarza żadnych
podstaw, na których dałoby się oprzeć kult uwielbienia, odnoszący się wyłącznie do samego Boga.
Każdy jednak widzi, że taki sposób interpretacji znaczenia obrazów jest zupełnie fałszywy, ponieważ zacieśnia do zbyt wąskich granic ich rzeczywistą symbolikę. Coś zupełnie przeciwnego zresztą uczą teologowie
katoliccy, a wśród nich św. Tomasz, który pisze: «Nie
oddajemy czci religijnej obrazom jako rzeczom branym
samym w sobie, lecz jako wizerunkom, za pośrednictwem których wznosimy się do Boga Wcielonego.
Uczucia, jakie wzbudza w nas obraz, odnoszą się nie
do samego obrazu, lecz do tego, kogo obraz przedstawia. Stąd cześć religijna, którą oddajemy wizerunkom
Chrystusa, bynajmniej nie wypacza kultu uwielbienia
należnego Mu jako Bogu ani samej cnoty religijności».
Dlatego też właściwie pojęty i zdrowy kult obrazów
odnosi się zawsze do osoby Słowa Wcielonego, niezależnie od tego, czy przedstawiają one narzędzia męki
Pańskiej, czy też przewyższające swoją symboliką
wszystko inne przebite Serce Chrystusa zawieszonego
na krzyżu. Tak więc od rzeczy materialnej, jaką jest Serce Jezusa, i od jego naturalnej symboliki wolno nam, a nawet
trzeba, wznieść się nie tylko do kontemplacji miłości
uchwytnej zmysłowo, ale należy iść dalej, oddając hołd
Jego miłości wlanej, aby wreszcie całkowicie zagłębić
się w pełnej uwielbienia boskiej miłości Słowa Wcielonego. Jest to możliwe dzięki wierze, która nas poucza,
że w osobie Chrystusa istnieją dwie natury: ludzka i boska, co pozwala nam zrozumieć ową najściślejszą więź,
jaka zachodzi między zmysłową miłością fizycznego
Serca Jezusa, a Jego podwójną miłością duchową: boską i ludzką. Wszystkie te trzy rodzaje miłości nie tylko
współistnieją w godnej uwielbienia osobie Boskiego
Odkupiciela, lecz także łączą się między sobą naturalnym węzłem, o ile miłość zmysłowa oraz ludzka duchowo podporządkowane są miłości Boskiej i stanowią
analogiczne podobieństwo tej ostatniej. Nie twierdzimy jednak tutaj, że Serce Jezusa należy tak pojmować
i czcić, jakby było tak zwanym formalnym obrazem,
czyli doskonałym i absolutnym znakiem miłości Boga,
ponieważ żaden obraz stworzony nie jest w stanie wyrazić wewnętrznej natury tej miłości. Toteż wierny
czcząc Serce Jezusa uwielbia razem z Kościołem znak
i jakby ślad Bożej miłości, która posunęła się aż tak daleko, że nawet Sercem Wcielonego Słowa umiłowała
rodzaj ludzki, splamiony tylu haniebnymi występkami.
Jest przeto rzeczą konieczną, aby w tak ważnym
punkcie nauki, wymagającym wiele roztropności, każdy miał na uwadze fakt, że prawda o naturalnym symbolu fizycznego Serca Jezusowego w odniesieniu do
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
osoby Słowa opiera się całkowicie na fundamentalnej
rzeczywistości, jaką tworzy połączenie dwóch natur,
które istnieją w Nim jako odrębne i nienaruszone.
Mając na uwadze tę zasadniczą prawdę rozumiemy,
że Serce Jezusa jest Sercem Boskiej osoby, to znaczy
Sercem Słowa Wcielonego i dlatego uzmysławia nam
naocznie całą miłość Jezusa, jaką ku nam żywił i którą
ciągle nam okazuje. Z tej samej przyczyny kult Najświętszego Serca Jezusowego trzeba uznać za najdoskonalszy w praktyce akt wyznania wiary chrześcijańskiej. Religia bowiem chrześcijańska jest religią Jezusa
i zasadza się całkowicie na Jego pośrednictwie między
Bogiem a ludźmi, tak że nie można się zbliżyć do Serca
Bożego, jak tylko przez Serce Chrystusa, który powiedział: «Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie może
przyjść do Ojca, jak tylko przeze Mnie» (J 14, 6). Jeśli
więc tak się rzeczy mają, łatwo wywnioskować, że kult
Najświętszego Serca Jezusowego jest, ze swej istoty,
kultem miłości, którą Bóg nas ukochał przez Jezusa,
a dla nas samych stanowi on równocześnie okazję do
praktykowania miłości względem Boga i bliźnich. Innymi słowy: kult Serca Jezusowego jest kultem miłości,
jaką Bóg żywi względem nas, miłości, którą należy
uwielbiać i naśladować, i za którą trzeba ustawicznie
dziękować. Celem tak pojętego kultu jest udoskonalenie naszej ludzkiej miłości, jaka nas łączy z Bogiem
i ludźmi, przez coraz gorliwsze wypełnianie nowego
przykazania, które Boski Mistrz przekazał apostołom
jako święte dziedzictwo, gdy mówił: «przykazanie
nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali; abyście tak, jak ja was umiłowałem i wy wzajemnie się
miłowali… To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem» (J 13, 34;
15, 12).
To przykazanie jest rzeczywiście nowe i właściwe
Chrystusowi. Dlatego św. Tomasz z Akwinu mówi:
«Różnicę, jaka zachodzi między Nowym i Starym Testamentem, da się ująć słowami proroka Jeremiasza:
«Z domem Izraela zwiążę się przymierzem nowym» (Jr
31, 31). Ponieważ zaś przykazanie to w Starym Testamencie było przykazaniem bojaźni i miłości świętej,
stąd nie jest ono właściwe Staremu Zakonowi, lecz stanowiło przygotowanie Nowego Prawa» ”.
(Pius XII, Encyklika Haurietis aquas o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego, Rzym 1956, rozdz. IV, 3-4).
KULT NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA
I KULT CHRYSTUSA KRÓLA
Porównując oba kulty, autor artykułu ponownie
myli istotę kultu Bożego Serca oraz tendencyjnie tłumaczy wypowiedź Piusa XI na temat kultu Chrystusa
Króla, przeciwstawiając sobie obie formy kultu. Chociaż kult Bożego Serca jest różny od kultu Chrystusa
Króla, nie są sobie przeciwstawne i nie można ich rozdzielać, ponieważ dotyczą czci oddawanej temu samemu Chrystusowi. Stąd też stwierdzenie: „Chociaż bo-
www.smkp.pl / 29
wiem poświęcenie się Sercu Bożemu wynika z miłości
do Jezusa Króla, to uznanie Jego władzy może się odbywać jedynie poprzez intronizację Osoby Chrystusa,
której ta władza w sposób pełny i właściwy się należy”
jest w tym sensie błędne i zakłamuje prawdę.
Odwołajmy się do encykliki Quas primas Piusa XI,
ustanawiającej święto Chrystusa Króla.
„A cóż do ustanowienia tego święta przyczyniło się
i w czym widzimy już od końca zeszłego wieku pomyślne i znakomite przygotowanie drogi dla tej uroczystości? Oto wszyscy wiemy, jak mądrze i jasno wykazały
liczne książki, wydawane na całym świecie różnych językach, potrzebę tej uroczystości; do uznania panowania i władzy Chrystusa przyczynił się również pobożny
zwyczaj, iż niezliczone prawie rodziny oddawały się
i poświęcały Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Co
prawda, to nie tylko rodziny tak czyniły, lecz i społeczeństwa i państwa, a nawet cały rodzaj ludzki, za
sprawą i pod przewodnictwem Leona XIII, poświecił
się temuż Boskiemu Sercu a było to pod koniec Miłościwego Lata, roku tysiąc dziewięćsetnego. Nie należy
również pominąć milczeniem, że do uroczystego uznawania tejże królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwem ludzkim przyczyniły się przedziwnym sposobem bardzo częste Kongresy eucharystyczne, jakie
w naszych czasach zbierać się zwykły, gdyż one do
tego zdążały by wierni, czy z poszczególnych diecezji,
czy krajów, czy narodów, czy nawet z całego świata,
zwołani dla oddania czci Chrystusowi Królowi, pod
osłonami sakramentalnymi się ukrywającemu, oddali
hołd Chrystusowi, jako Królowi Niebieskiemu, przez
wygłoszone przemowy na zebraniach i kazania w świątyniach, przez wspólną adorację przed Najświętszym
Sakramentem publicznie wystawionym i przez wspaniałe obchody. Słusznie i sprawiedliwie można by powiedzieć, że lud chrześcijański, poruszony niebieskim
natchnieniem, pragnie Tego Jezusa, którego ludzie niegodziwi, gdy do swoich przyszedł, przyjąć nie chcieli,
wyprowadzić z zacisza i ukrycia świętych przybytków i wiodąc Go w triumfalnym pochodzie po ulicach miasta, przywrócić Mu wszystkie prawa królewskie.
Także i obecny Rok Święty, dobiegający już do końca, daje nam dogodną sposobność, nad którą nie widzimy lepszej, do wykonania wspomnianego zamiaru
Naszego, gdyż Bóg najłaskawszy, podniósłszy dusze
i serca wiernych ku pożądaniu dóbr niebieskich, które
zmysł wszelki przewyższają, albo ich łaską Swoją na
nowo obdarzył albo też, pobudziwszy ich do usilnego
starania się o wyższe rzeczy, umocnił ich, aby do zbawienia właściwą szli drogą. Czy więc weźmiemy pod
uwagę przedłożone Nam rozliczne prośby, czy też spoglądniemy na to, co się działo w czasie wielkiego Jubileuszu, znajdziemy zupełnie wystarczającą przyczynę,
iż nadszedł wreszcie uprawniony przez wszystkich
dzień, w którym możemy ogłosić, że należy uczcić
Chrystusa jako Króla całego rodu ludzkiego, osobnym
i szczególnym świętem. W tym bowiem Roku, jak na
30 / www.smkp.pl
początku powiedzieliśmy, ten Król Niebieski, prawdziwie przedziwny w Świętych swoich, nowym zastępem
bojowników odznaczonych godnością świętych, chwalebnie jest uwielbiony; w tym również Roku podziwiać
mogli wszyscy na niezwykłej wystawie przedmiotów
i prac, odniesione zwycięstwa przez zwiastunów ewangelii dla rozszerzenia Królestwa Chrystusowego;
w tym wreszcie roku uczciliśmy uroczystym obchodem
pamięć Soboru Nicejskiego, który obronił współistotność Słowa Wcielonego z Ojcem, a na tej prawdzie, jakby na swoim fundamencie, opiera się panowanie Chrystusa nad wszystkimi narodami.
A przeto powagą Naszą Apostolską ustanawiamy
święto Pana Jezusa Chrystusa Króla, które ma być na
całym świecie obchodzone rokrocznie w ostatnią niedzielę miesiąca października, tj. w niedzielę poprzedzającą bezpośrednio uroczystość Wszystkich Świętych.
Polecamy również, aby w tym samym dniu corocznie
odnawiano poświęcenie się Sercu Pana Jezusa, który
to akt śp. Poprzednik Nasz Pius X każdego roku odnawiać nakazał; w tym tylko jednak roku to poświęcenie
się chcemy urządzić 31. tego miesiąca, w dniu, w którym sami odprawimy Najświętszą Ofiarę na cześć Chrystusa – Króla i zarządzimy, by poświęcenie to odbyło
się w Naszej obecności. Sądzimy bowiem, że tym sposobem Rok Święty lepiej i stosowniej zakończymy
i Chrystusowi, Królowi wieków, nieśmiertelnemu, serdeczniejszą wdzięczność wyrazimy w czym jesteśmy
tłumaczem uczuć wdzięczności całego świata katolickiego za dobrodziejstwa udzielone w tym czasie świętym Nam samym, Kościołowi i wszystkim wiernym.
(…)
A ponadto ileż przedziwnej mocy i siły będą mogli
zaczerpnąć wierni z rozważania tych rzeczy, by dusze
swoje ukształtować według prawideł życia chrześcijańskiego. Albowiem, skoro Chrystusowi Panu dana
jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie
najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie
panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną
jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta
była spod tego panowania. Trzeba więc, aby Chrystus
panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem
jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu,
które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade
wszystko miłować i do Niego jedynie należeć; niech
króluje w ciele i członkach jego które jako narzędzia,
lub że słów św. Pawła Apostoła użyjemy (Rz 6, 13):
jako zbroja sprawiedliwości Bogu, mają przyczynić się
do wewnętrznego uświęcenia dusz. Co wszystko, jeżeli wiernym będzie należycie przedstawione do rozpamiętywania i rozważania, o wiele łatwiej będzie ich
można pociągnąć do najwyższej doskonałości. Oby się
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła
zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie
jarzmo Chrystusowe, a my wszyscy, którzy z miłosiernej Opatrzności Boskiej jesteśmy Jego domownikami,
abyśmy nie ociężale, lecz gorliwie, chętnie i święcie to
jarzmo nosili: gdy zaś życie nasze dostosuje się do praw
Boskiego Królestwa, serdecznie radować się będziemy
z obfitości zbawiennych skutków, a jako dobrzy i wierni
słudzy Chrystusowi, staniemy się uczestnikami wiecznej szczęśliwości w Jego Królestwie niebieskim”.
(Pius XI, Encyklika Quas primas).
Z powyższego dokumentu wysunąć można dwa
wnioski: 1. Istnieją różne formy uznania królewskiego
panowania Jezusa, o których wspomina Ojciec Święty;
2. należy uznać współistnienie kultów Najświętszego
Serca Jezusowego oraz kultu Chrystusa Króla.
Błędną interpretację odnajdujemy także w innym
stwierdzeniu: „W 1956 r. Pius XII wydał także encyklikę
Haurietis aquas, w której pogłębił i uzupełnił naukę swoich poprzedników dotyczącą kultu Serca Jezusa, określając że jest on w swej istocie odpowiedzią naszej ludzkiej miłości na miłość Boga względem nas. Nie jest on
więc z istoty uznaniem królewskiej władzy Jezusa, choć
poprzez pogłębienie miłości uzdalnia nas do doskonałego poświęcenia naszej woli miłości Boskiego Odkupiciela”. Wystarczy przypomnieć sobie powyższe fragmenty
tej encykliki, by się o tym przekonać. Ponadto, wcześniej
autor twierdził, że celem kultu Bożego Serca jest jedynie
wynagrodzenie eucharystyczne. Widzimy więc tutaj niespójność wypowiedzi.
SŁOWO „INTRONIZACJA”
W artykule pada stwierdzenie: „Żaden z papieży
w oficjalnym dokumencie w odniesieniu do Serca Jezusa nigdy nie używa słowa «intronizacja» ani nie mówi
o uznawaniu władzy Serca Jezusa. Zawsze w kontekście
kultu Bożego Serca jest używane wyrażenie «poświęcenie się». Papieże są bowiem świadomi, że to nie Serce,
ale Jezus Król, jako Osoba posiada pełnię władzy nad całym stworzeniem. Bunt wobec Jezusa Króla, a nie wobec Jego Serca, jest głównym powodem duchowego
kryzysu ludzkości, która, odrzucając nad sobą panowanie Chrystusa, stopniowo i coraz dalej odchodzi od Boga,
zmierzając w stronę samozniszczenia”.
O ile prawdą jest, że słowo „intronizacja” nie pojawia się w dokumentach Magisterium, to trzeba zaznaczyć, że papieże popierali niejednokrotnie praktykę
poświęcenia Sercu Jezusowemu, którą rozpropagował
szczególnie o. Mateo Crawley-Boevey. Wyrazem tego
jest choćby list Benedykta XV, który skierował do niego w tej sprawie. Oto jego treść:
BENEDYKT XV, List do drogiego Syna Mateo Crawley-Boevey, kapłana Kongregacji Najświętszego Serca
Jezusa i Maryi
Drogi Synu, pozdrowienie i błogosławieństwo apostolskie. Z uwagą czytaliśmy list Twój oraz załączone doMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
kumenty. Dowiedzieliśmy się z nich, jak czynnie i gorliwie
pracujesz od lat kilku nad dziełem poświęcenia rodzin
Sercu Jezusowemu tak, że obraz Bożego Serca, umieszczony w najprzedniejszym miejscu w domu, jakby na tronie, staje się widocznym znakiem królowania Jezusa Chrystusa, Pana naszego, w rodzinach katolickich. Już
błogosławionej pamięci poprzednik nasz Leon XIII poświęcił był cały rodzaj ludzki Sercu Jezusowemu i znana jest
znakomita Encyklika Jego Annum Sacrum. Wszakże i po
tym zbiorowym poświęceniu nabożeństwo, odnoszące się
do poszczególnych rodzin, bynajmniej nie jest zbyteczne;
owszem, najzupełniej zgadza się ono z tamtym i może jedynie przyczynić się do spełnienia pobożnych zamierzeń
wspomnianego Papieża. To, co odnosi się do każdego
z nas poszczególnie, obchodzi nas mocniej niż sprawy
wspólne. Dlatego cieszymy się na myśl o obfitych owocach, jakie prace Twe przyniosły, i nawołujemy Cię, abyś
czynnie trwał w rozpoczętym apostolstwie.
Dobrze więc czynisz, Synu drogi, stając w obronie
społeczeństwa ludzkiego przez to, że ożywiasz i szerzysz
ducha chrześcijańskiego w ogniskach rodzinnych, krzewiąc w rodzinach miłość Jezusa Chrystusa, by w nich panowała niby królowa. Czyniąc tak, posłusznym jesteś samemu Jezusowi Chrystusowi, który obiecał zlać swe
dobrodziejstwa na domy, w których będzie wystawiony
i uwielbiany obraz Jego Serca.
Składać cześć u stóp naszego najmilszego Odkupiciela
jest dziełem świętym i zbawiennym, ale to nie wszystko.
Zależy ogromnie na tym, aby znać Chrystusa, Jego naukę, Jego życie, mękę i chwałę. Iść za Jezusem, to nie
znaczy dawać się kierować uczuciom powierzchownej
religijności, która łatwo rozczula wrażliwe serce i wyciska łzy, co nic nie kosztują, a pozostawia wady nietknięte; iść za Jezusem, to znaczy wierzyć w Niego wiarą
żywą i stałą, która ma wpływ zarówno na umysł, jak na
serce, i kieruje naszymi obyczajami. Otóż prawdziwa
przyczyna, dla której Jezus jest przez wielu zapomniany
lub mało kochany tkwi w tym, że jest On prawie nieznany lub nie dosyć znany. Rozwijaj więc dalej, Synu mój,
Twoje apostolstwo i wzniecaj w rodzinach katolickich
płomienie miłości do Serca Jezusowego. Usiłuj przede
wszystkim – taką jest wola Nasza – aby ta miłość w domach, które nawiedzasz, wzrastała aż do najwyższych,
najwznioślejszych szczytów wraz ze znajomością Jego
prawdy i prawa, które On sam przyniósł.
My zaś, pragnąc pod tym względem pobudzić pobożność wiernych, chcemy, aby wszystkie łaski, jakie świętej
pamięci poprzednik nasz Pius X udzielił w roku 1913 na
prośby biskupów z Chile rodzinom poświęconym Sercu
Jezusowemu, rozciągnięte zostały na wszystkie rodziny
świata katolickiego, które dokonają wspomnianego poświęcenia. Ty zaś, drogi Synu, otrzymaj jako zadatek
dóbr niebieskich i na świadectwo naszej ojcowskiej przychylności Błogosławieństwo apostolskie, jakiego Ci z całego serca udzielamy.
Dan w Rzymie, u św. Piotra, 27 kwietnia 1915 roku
pierwszego Naszego Pontyfikatu.
www.smkp.pl / 31
Nie jest jednak prawdą, że to słowo pojawia się
w innych dokumentach Kościoła w odniesieniu do intronizacji Chrystusa Króla. Co więcej, w przytoczonym
wyżej stwierdzeniu ponownie dostrzegamy niezrozumienie istoty kultu Serca Jezusowego, widoczne
w oddzieleniu Serca od osoby Jezusa, co jest – jak udowodniliśmy w cytowanych wyżej dokumentach – nieprawdą.
Autor wysuwa dalej kolejny błędny wniosek, z którym nie można się zgodzić. Stwierdza on:
Stąd wniosek, że praktyka intronizacji może i powinna dotyczyć jedynie Osoby Jezusa. Poświęcenie się Sercu
Jezusa nie jest ze swej istoty intronizacją, nie powinno
więc być tak nazywane. Z przedstawionych powyżej analiz wynika także, że pojęciowa zbitka: Intronizacja Serca
Jezusa nie ma podstaw w oficjalnych dokumentach Kościoła. Jest ona ponadto poważnym błędem teologicznym, polegającym na pomieszaniu i złączeniu dwóch różnych kultów w jeden twór, w którym nie wiadomo, o co
chodzi – o uznanie władzy Jezusa czy o poświęcenie się
Jego Sercu. Widać to szczególnie w kolejnych, nieudanych próbach «ratowania» Intronizacji Serca Jezusa poprzez dokonywanie retuszu jej nazwy na Intronizację
Najświętszego Serca Jezusa Króla Wszechświata czy też
Króla królów i Pana panujących.
Powyższa wypowiedź zdradza całościowe niezrozumienie istoty kultu oddawanej Jezusowi Chrystusowi. Wszystkie formy kultu – czy to cześć oddawana
Chrystusowi Królowi, Boskiemu Sercu Jezusa, kult
Imienia Jezusa itd. dotyczą osoby Jezusa Chrystusa.
Uzasadnienie tej prawdy odnajdujemy w przytoczonych wyżej dokumentach Kościoła.
INTRONIZACJA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA
I ROZALIA CELAKÓWNA
Często różni autorzy mówiąc o intronizacji Chrystusa Króla, powołują się one na teksty Sługi Bożej Rozalii
Celakówny. W swoich pismach wielokrotnie odwoływała się do konieczności Intronizacji Serca Jezusowego w życiu osobistym ludzi i w życiu społecznym Polski.
Twierdziła także, że Chrystus uzależnił od aktu intronizacji uchronienie Polski od nieszczęścia drugiej wojny
światowej.
Już samo powoływanie się na pisma Sługi Bożej Rozalii Celakówny w kontekście intronizacji Chrystusa na
Króla Polski czy odwoływanie się do intronizacji Chrystusa Króla przeciwstawiając ją intronizacji Serca Jezusowego stanowi przekłamanie. W swoich pismach Służebnica Boża nieustannie promuje kult Najświętszego Serca
Jezusowego, zachęcając do całkowitego zdania się i zawierzenia Bożemu Sercu, przez co zrealizuje się w pełni
Jego królowanie w człowieku i społeczeństwie.
Warto odnieść się bezpośrednio do tekstu o. Władysława Kubika SJ, który jako wicepostulator procesu
tej Służebnicy Bożej, wyjaśnia znaczenie słowa „intronizacja” w tekstach Rozalii Celakówny:
32 / www.smkp.pl
O. prof. Władysław Kubik SJ
Czym jest proponowana przez Rozalię Intronizacja?
„Rozalia, zauważmy to najpierw, jest świadoma, że
jej zadanie polega na podjęciu odpowiedzialności
i troski o rozwój daru i zadania danego już ludzkości za
pośrednictwem Marii Małgorzaty Alacoque. Wyraźnie
o tym pisze:
«W uroczystość Zesłania Ducha Świętego (1939 r.)
polecałam gorąco Panu Jezusowi sprawę Intronizacji.
Następujący obraz przedstawił się mej duszy: Widziałam Pana Jezusa w postaci Ecce Homo poranionego
bardzo, na Jego Głowie korona cierniowa głęboko
wbijająca kolce w skroń. Ubrany był w płaszcz szkarłatny, rana Jego Serca Boskiego głęboko otwarta. […] Na
obliczu Pana Jezusa malował się głęboki smutek. Pan
Jezus dał odczuć mej duszy, jak bardzo boli Go obojętność dusz szczególnie Jemu poświęconych, tj. kapłanów i dusz zakonnych: Dziecko, Maria Małgorzata dała
poznać światu Moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze
na modłę mojego Serca. Intronizacja to nie jest tylko
formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej
duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą. Tak, będziecie wiele cierpieć dla
Intronizacji».
Intronizacja według Rozalii ma być zatem dopełnieniem poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusa
i wynagradzania Mu za grzechy.
Intronizacja wyznacza początek konsekwentnej
walki z grzechem przez nawracanie się i decyzję autentycznego życia chrześcijańskiego. Ma więc charakter drogi zmierzającej do jasno określonego celu. Jest
nim ukierunkowanie całego życia na Boga, dawanie
odpowiedzi na objawiającą się miłość Boga, której
symbolem jest Najświętsze Serce Jezusa z równoczesnym uznaniem królowania Chrystusa w życiu pojedynczego człowieka i w życiu społeczeństwa. I tutaj
wyjaśnia się związek Intronizacji Najświętszego Serca
z ideą królowania Chrystusa.
U Rozalii trzeba zauważyć bardzo przejrzyste rozróżnienie między „Intronizacją Najświętszego Serca”,
a „Intronizacją Chrystusa Króla”. Rozalia mówi przede
wszystkim o Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, wielokrotnie nawiązując oczywiście do królowania Chrystusa, ale w następującej kolejności: przez Intronizację Najświętszego Serca Pana Jezusa mamy
dojść do pełnego uznania z wiarą Jezusa za Króla
i Jego panowania.
Zwróćmy uwagę na przytoczone przez nią słowa
podczas pełnej trwogi wizji zniszczenia świata na skutek grzechów. Było to w lipcu 1938 r. «Ostoją się tylko
te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we
wszystkich państwach i narodach na całym świecie.
Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej
nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z poMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
wierzchni ziemi (83) i już nigdy nie powstaną. Zapamiętaj to sobie, dziecko moje, zginą i już nigdy nie
powstaną!!!»
W tej chwili przyszła mi myśl, pisze Rozalia, że Ojciec mój (spowiednik) wysłał list do Prymasa Polski,
Jego Eminencji Ks. Kard. Hlonda, z prośbą o Intronizację w naszym Państwie, a o tym nikt przecież nie wie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy na moje myśli otrzymałam odpowiedź: Pamiętaj, dziecko – mówi ta postać – by sprawa tak bardzo ważna nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie. Niech Ojciec o tym
pamięta, by nie było za późno. Intronizacja w Polsce
musi być przeprowadzona.
Rozalia zdaje się świadoma, że w stwierdzeniu Intronizacja Chrystusa Króla, potraktowanym w oderwaniu od całości tajemnicy Chrystusa, kryje się pewna niekonsekwencja teologiczna. «Intronizacja Chrystusa
Króla» dosłownie oznaczałaby, że Chrystusa, który
w sposób oczywisty jest już Królem i został takim ogłoszony, ponownie ogłasza się Go królem. Już bowiem
w Ewangelii św. Marka czytamy słowa Jezusa: Czas się
wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się
i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15). Wraz z przyjściem
Chrystusa na ziemię, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie nastało królowanie Jezusa wśród nas. Wyraźnie podkreśla to liturgia uroczystości Chrystusa Króla
i celebracja Misterium Paschalnego. Nam, ludziom
grzesznym, jednak z trudem przychodzi uznać w konkretnym życiu to królowanie Chrystusa i przyjąć to królowanie, a zwłaszcza kształtowanie życia zgodnie
z regułami i Prawem tego królowania.
Poza tym idea Intronizacji Chrystusa Króla nie pozwala na wyprowadzenie z niej całościowej wizji życia
chrześcijańskiego, które koniecznie domaga się odniesienia chrześcijanina do Chrystusa nie tylko jako naszego Króla, ale także jako do Proroka, który przynosi Dobrą Nowinę o zbawieniu i głosi urzeczywistnienie się królowania Boga w tym świecie, oraz do Chrystusa
jako Kapłana, który ofiarował się za nas w Wieczerniku
i na Krzyżu, wyjednując nam zbawienie. Intronizacja
Serca Jezusa unika tych trudności, gdyż ma nie tylko
charakter bardziej osobowy i dynamiczny, ale odnosi
się do całej tajemnicy Chrystusa. Jego Serce jest jej
streszczeniem. W intronizacji Serca chodzi więc o poddanie całego życia chrześcijanina Chrystusowi widzianemu w pewnej całości, ze szczególnym uwzględnieniem tajemnicy Jego miłości zbawczej. Z Nowego
Testamentu wynika jednoznacznie, że królowanie
Chrystusa uznaje się przez wiarę, złączoną nierozdzielnie z nawróceniem, oraz przez życie miłością, która
stanowi ośrodek rozwoju Królestwa Bożego w świecie. Przez Intronizację Najświętszego Serca Jezusa w
świadomości wiernych ma dokonać się pełne uznanie
królowania Chrystusa w świecie – taki jest sens przesłania Rozalii, i jako takie ma ono solidne podstawy biblijne. Rozalia jest jednak świadoma, że takie dzieło
Jak Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa wyMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
maga rzetelnego przygotowania. Dlatego pisze «Podczas modlitwy czy też pracy Jezus poucza moją duszę
najnędzniejszą, że aby dzieło Intronizacji było rychło
przeprowadzone, potrzeba ofiary. Chwalebne Zmartwychwstanie Jezusa nastąpiło po strasznych cierpieniach, tak też i przyjście królestwa Chrystusa do Polski
w pierwszym rzędzie, a potem do innych narodów,
musi być okupione wyjątkowymi cierpieniami […]
Ofiarujcie z Ojcem razem swoje cierpienia w celu Intronizacji. Im więcej będziecie zdeptani, wzgardzeni,
poniżeni, tym prędzej nastąpi ta chwila – tak bardzo
upragniona przez was Intronizacja! Każde dzieło Boże
i każda sprawa muszą być okupione cierpieniem, a im
więcej ma ona przysporzyć chwały Panu Bogu, na tym
większe będzie napotykać trudności».
Akcentuje tutaj Rozalia głównie wymiar indywidualny Intronizacji, który został nakreślony w nauczaniu
encyklik papieskich na temat Najświętszego Serca Jezusa, chociaż nie mówi się w nich wprost o idei Intronizacji. Jednakże jej treść jest w nich obecna. Przesłanie
Rozalii w tym względzie jest tylko aktualizacją nauczania papieskiego, które było obecne w różnych publikacjach okresu międzywojennego w Polsce, kiedy Rozalia mieszkała już i pracowała w Krakowie. Pojawia się
także w nauczaniu biskupów polskich z tamtego okresu w rozmaitych aktach oddania Najświętszemu Sercu,
jak na przykład w słynnym akcie oddania dokonanym
na Jasnej Górze 27 lipca 1920 r., w przeddzień Cudu nad
Wisłą, oraz w roku następnym w Krakowie na Małym
Rynku.
Kwestią najbardziej specyficzną w przesłaniu Rozalii
na temat Intronizacji Najświętszego Serca jest rozwinięcie jej wymiaru społecznego – chodzi jej o oddanie całego narodu Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, które ma
się dokonać z udziałem Episkopatu i Rządu oraz łączyć
z porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do
Boga. Na ten temat znamienny jest tekst Rozalii:
«Wielkie, ogromne są grzechy Narodu Polskiego.
Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten Naród za grzechy
i zbrodnie, a przede wszystkim za grzechy nieczyste,
morderstwa i nienawiść. Jest jednak ratunek dla Polski:
jeżeli uzna mnie za Króla i Pana swego w całym tego
słowa znaczeniu, tzn. musi przyjść w Polsce panowanie
Chrystusa przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym Państwie z Rządem
na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, zupełnym zwrotem ku Mnie».
Rozalia dwukrotnie wypowiada się w ten sam sposób na ten temat (15 III 1939 i 4 IV 1939). Potwierdzeniem, że chodzi jej o Intronizację Najświętszego Serca,
są słowa napisane do spowiednika ks. Dobrzyckiego w
liście z 15 marca w formie prośby, by generał paulinów
napisał list do kardynała Prymasa Hlonda w sprawie Intronizacji ku chwale i uwielbieniu Najświętszego Serca
Pana Jezusa.
Nacisk kładziony na wspólnotowy akt intronizacji,
ma swoje uzasadnienie w tym, że wiara i życie chrześ-
www.smkp.pl / 33
cijańskie mają istotny wymiar wspólnotowy. We wspólnotowym akcie intronizacji Najświętszego Serca chodzi więc przede wszystkim o kształtowanie w jego
perspektywie życia wspólnotowego, społecznego i narodowego, czyli mówiąc bardziej współczesnym
językiem – „Cywilizacji Miłości”. Nie chodzi tutaj jednak wcale o jednorazowe rozwiązanie za pośrednictwem Intronizacji rozmaitych problemów społecznych, jak sądzi się niekiedy, ale o wyznaczenie
ewangelicznej perspektywy dla podjęcia ich rozwiązywania i kształtowania życia społecznego w oparciu
o prawo Boże. Nie można więc powierzchownie i niesłusznie uważać, że jest to kwestia czysto zewnętrzna
czy też sprawa o charakterze nacjonalistycznym lub
politycznym.
(…) Zdajemy sobie jednak sprawę, że istnieją
w Polsce ruchy czy tendencje, które przypisują Rozalii
autorstwo idei «Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla
Wszechświata», bądź wezwanie do ogłaszania Jezusa
Chrystusa Królem Polski.
Komentarz:
W tym jednym punkcie nie zagadzamy się z ks. dr
Leszkiem Poleszakiem.
Gdyby sprawa intronizacji nie była polityczna, to
do jej przeprowadzenia nie byłyby potrzebne władze
państwowe a jedynie przywódcy narodu. Tymczasem
Pan Jezus żąda intronizacji przez Episkopat i Rząd.
Poza tym intronizacja Bogarodzicy Marii w 1656
roku była sprawą również państwową a nie tylko kościelną czy narodową, bo król Polski Jan Kazimierz oddał we władanie Bogarodzicy Państwo Polskie w Imieniu Narodu Polskiego.
Był to więc Akt Polityczny – Kościelny, Narodowy
i Państwowy. Taki sam ma być w czasie Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa – ma być Sercu Jezusowemu
poddana cała Polska – Kościół, Naród i Państwo na całej Ziemi Polskiej, aby pozostała we własności Narodu
Polskiego. Sam autor cytuja słowa Pana Jezusa, że panowanie Chrystusa przez Intronizację, (ma być) nie
tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym
Państwie z Rządem na czele!!!
Nie tylko w całym Kościele, nie tylkoo w całym Narodzie, ale również w całym Państwie ma być poddanie całego Rządu pod władzę Chrystusa Króla.
Czy ks. Poleszak nie potrafi czy nie chce tego zrozumieć?
Dodać też należy, że kult Najświętszego Serca skierowany najpierw do króla Ludwika XIV miał być nie tylko działaniem religijnym, ale też politycznym – Pan
Jezus żadał, aby Jego Serce było umieszczone na
sztandarach Francji i na broni wojska francuskiego. To
chyba nie jest żądanie religijne lecz polityczne.
Dlaczego więc biskupi polscy nie są rzetelni w tym
temacie, robią uniki i chowają głowę w piasek?
Dlaczego w swoich oświadczeniach nie cytują Rozalii Celakówny mimo, że dali Jej tytuł Sługi Bożej?
34 / www.smkp.pl
-----------------------------------------------------------I tu trzeba jasno powiedzieć:
Służebnica Boża Rozalia nigdy nie mówiła o Intronizacji Chrystusa Króla lub o ogłaszaniu Chrystusa
Królem Polski. Mówiąc o Intronizacji – podkreślamy
to bardzo mocno zawsze miała na uwadze przede
wszystkim Intronizację Najświętszego Serca Pana Jezusa z jednoczesnym wezwaniem do uznania Chrystusa naszym Królem i Panem.
Komentarz:
Uznanie Chrystusa naszym Królem i Panem oznacza uznanie Chrystusa Królem i Panem Polaków. Czy
tylko wewnętrznie w duszy czy również zewnętrznie
- w życiu społecznym? Przecież Jezus chce być wyznawany wewnętrznie i zewnętrznie. Jak może być wyznawany publicznie w państwie, gdy Polacy bedą mówić na uroczystości państwowej, np. żołnierze
w Uroczystość Wojska Polskiego – Ty jesteś naszym
Królem i Panem a w państwie śladu Jezusa nie będzie.
Wrócimy znowu do schizofrenii duchowej, w której
jesteśmy teraz. W Kościele możemy nazywać Jezusa
Królem i Panem TAK a w Państwie NIE, czyli życie społeczne Polaków ma być w całości jednocześnie TAK
i NIE, bo hierarchowie z nienawiści do Chrystusa, aby
ograniczyć Jego władzę, ustanowili rozdział Kościoła
od Państwa.
A przecież sam autor cytował słowa Jezusa, który
powiedział:
Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej,
zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi.
Jezus mówi o państwach i narodach a nie o samych
narodach! A o Kościele nie mówi wcale!
Takie podejście autora, odrywające religię od polityki, rodzielające Kościół od Państwa, jest niezgodne
z odwiecznym nauczaniem Kościoła i ze słowami Jezusa
i świadczy o niespójności poglądów autora, który woli
przypodobać się Episkopatowi przeciwnemu intronizacji zamiast głosić CAŁĄ PRAWDĘ I TYLKO PRAWDĘ.
------------------------------------------------------------To uznanie ma się przejawiać w podporządkowaniu Jego Bożemu Prawu, Prawu Miłości, którego wyrazem jest przebite Najświętsze Serce Jezusa. Służebnica Boża Rozalia używając słowa Intronizacja ciągle
podkreślała potrzebę kształtowania naszych serc na
modłę Serca Jezusowego i była przede wszystkim
Apostołką kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Warto sięgnąć do Pism Rozalii i samemu się przekonać o rozumieniu przez Rozalię dzieła Intronizacji. Pomocne w tym mogą być następujące książki:
1. Wielkie wezwanie Serca Jezusowego do narodu
polskiego
2. Wyznania z przeżyć wewnętrznych (Listy Rozalii do
ostatniego spowiednika ks. Zygmunta Dobrzyckiego)
3. Pisma, na które składają się notatki osobiste Rozalii, Listy do spowiednika ojca Władysława Całki oraz
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Odpowiedzi na pytania zadane jej przez ostatniego
spowiednika ks. Dobrzyckiego”.
źródło: http://www.jezuici.pl/wb//pages/rozalia-celakowna/czym-jest-proponowana-przez-rozalie-intronizacja.php
BISKUPI POLSCY O INTRONIZACJI
Episkopat Polski 1 stycznia 1948 roku wystosował
List pasterski o osobistym poświęceniu się Najświętszemu Sercu Jezusowemu oraz o Jego Intronizacji w rodzinach. Temat przewodni został zaczerpnięty z fragmentu Listu do Efezjan św. Pawła Apostoła, w którym
mówi on o odnowieniu wszystkiego w Chrystusie (por.
Ef 1, 10). Środkiem tego odnowienia w przekonaniu
biskupów miało się stać uroczyste poświęcenie Narodu Najświętszemu Sercu Jezusowemu, które miało być
poprzedzone osobistym poświęceniem poszczególnych wiernych oraz Intronizacją Serca Jezusowego
w rodzinach.
„Postanowiliśmy, biskupi Wasi, przygotować Naród
nasz do uroczystego poświęcenia się Najświętszemu
Sercu Jezusowemu, które jest «źródłem życia i świętości», «hojnym dla wszystkich, którzy Go wzywają»,
«życiem i zmartwychwstaniem naszym». (…) Poświęcenie się Sercu Zbawiciela nie może być oczywiście
jakąś przemijającą, zewnętrzną tylko uroczystością, którą się przeżywa wśród wysokiego napięcia
uczuć religijnych, a potem puszcza się w niepamięć. Nie, musi to być zaczątek nowego życia, życia
Chrystusem i w Chrystusie”
Pierwszym aktem przygotowania do uroczystego
poświęcenia Narodu Najświętszemu Sercu stało się –
według zalecenia biskupów – poświęcenie się Jemu
dusz ofiarnych, przyjaciół Boskiego Serca. To poświęcenie się stanowi konkretną odpowiedź na żądanie
Jezusa przekazane św. Małgorzacie Marii Alacoque
i nazywane jest małym poświęceniem lub poświęceniem prywatnym, w odróżnieniu od publicznego poświęcenia się całych społeczeństw, grup czy narodów.
W następujących słowach biskupi wskazują na
istotę tego aktu:
„Kto sam siebie poświęca Sercu Zbawiciela, ten
uznaje Jego panowanie nad sobą, postanawia żyć według Jego przykazań, by miłością płacić Mu za Miłość,
wiernością wynagradzać Mu za krzywdy, których Pan
nasz tyle doznaje od niewdzięcznego świata. Toteż ta
przez samego Chrystusa objawiona praktyka jest jednym z najskuteczniejszych środków dźwignięcia się,
czy to z grzechu, czy ze złych nałogów, i postępowania
naprzód na drodze uświęcenia”.
I dodają do tego zachętę do podjęcia tego aktu intronizacji przez wszystkich, którym chwała Boża
i własne szczęście nie są obojętne.
„W pierwszym szeregu przyjaciół Najświętszego
Serca niechaj staną kapłani i dusze zakonne, obok nich
i przy nich ci wszyscy, którzy żyjąc w świecie, pragną
czegoś więcej ponad to, co im świat dać może. Znamy
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
i cenimy religijność ludu naszego. I nie wątpimy, że
jest wśród ludu tego bardzo wiele dusz, które chciałyby ukochać Pana Jezusa całym sercem i «służyć Panu
z weselem» (Ps 99, 2). Poświęcenie się osobiste Najświętszemu Sercu wprowadzi ich na tę drogę pokoju,
szczęścia i miłości, a ponieważ Zbawiciel takich dusz
nie opuszcza, «iść będą z mocy w moc» (Ps 83, 8)” .
Drugim aktem w przygotowaniu do uroczystego
poświęcenia Narodu Najświętszemu Sercu Jezusa ma
być według episkopatu poświęcenie Mu rodzin katolickich. W pięknych słowach zostały ujęte nie tylko
sposób i cel intronizacji, ale również jej zbawienne
skutki, jakie można dostrzec w wielu rodzinach, które
dokonały tego aktu.
„Lekarstwem zbawiennym na tę powódź zepsucia,
zalewającą nasze domy, jest poświęcenie rodziny Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dom, w którym czczą,
powtarzamy: czczą naprawdę, na każdy dzień, Najsłodsze Serce, staje się Jego świątynią. Pan Jezus wchodzi
tam, jak gdyby był członkiem rodziny, błogosławi jej
pracy, dzieli jej radości, uśmierza cierpienia. U stóp
obrazu Serca Jezusowego rodzina uświęca się przez
wspólną modlitwę. Spoglądając nań z ufnością znajduje
pociechę, zachętę do wytrwania, do męstwa w niesieniu codziennego krzyża. Pod wpływem tego przybliżenia uwydatni się w domu wielka przemiana: oziębli staną się gorętszymi, pobożni jeszcze pobożniejszymi,
a wszyscy członkowie rodziny coraz to bardziej a bardziej szczęśliwymi jej pokojem, który jest darem Chrystusowym, a którego świat dać nie może. Praktyka poświęcenia rodzin, zwana również intronizacją Serca
Jezusowego w rodzinach, znana jest w naszym kraju.
Tysiące rodzin przeprowadziły ją w swych domach
głównie dzięki tak bardzo zasłużonemu Apostolstwu
Modlitwy, które już od 76 lat szerzy w Polsce cześć Boskiego Serca. Pragniemy gorąco, aby zwłaszcza w tym
roku nie było żadnej szczerze katolickiej rodziny, żadnego stowarzyszenia czy zakładu katolickiego, które by
się nie poświęciły Najświętszemu Sercu Jezusowemu.
Niechaj Ono zapanuje we wszystkich domach i zespołach polskich, a dusze ich mieszkańców niech uświęci
i przemieni na wzór Serca swego” .
Ostatnim etapem miało być wspólne poświęcenie
Najświętszemu Sercu Jezusowemu Narodu i Rzeczypospolitej, które rzeczywiście przyniosło potem obfite
owoce łask duchowych.
„Gdy w ciągu nowego roku osobiste poświęcenie się
Sercu Boskiemu i Jego intronizacja w rodzinach przeorze
Naród głębokimi bruzdami pokuty i miłości, gdy serca
poruszone promieniami Miłosierdzia Bożego zamkną
się na grzech, a otworzą się na oścież na uświęcające
działania Ducha Świętego, nadejdzie dla Polski wielka
godzina uwieńczenia naszych modłów, ofiar i wzlotów
przez uroczyste, wspólne poświęcenie ajświętszemu
Sercu Jezusowemu Narodu i Rzeczypolitej”.
Akty poświęcenia narodu polskiego dokonywane
były także wcześniej i zawsze przynosiły pokrzepienie
www.smkp.pl / 35
oraz łaski dla wiernych. Wśród nich można wymienić
akt poświęcenia na Jasnej Górze z 27 lipca 1920 roku,
na Małym Rynku w Krakowie z 3 czerwca 1921 czy z 28
października 1921 roku na Jasnej Górze.
Komentarz:
W liście biskupi pokazali drogę od intronizacji osobistej, przez intronizację w rodzinach, potem w stowarzyszeniach i zakładach pracy aż do intronizacji w Rzeczypospolitej, jak rozumiemy w Państwie Polskim.
Dlaczego dzisiejsi biskupi nie są kontynuatorami myśli swoich poprzedników tylko sprzeciwiają się nauce
Kościoła, która nie nie tylko nie wyklucza Chrystusa z życia narodowego i państwowego, ale zaleca Jego intronizację w Kościele, w Państwie w Imieniu Narodu?
http://nspj.jezuici.pl/intronizacja-najswietszego-sercapana-jezusa-nauczanie-magisterium-kosciola-i-bledne-opinieteologiczne-ks-dr-leszek-poleszak-scj-2/
------------------------------------------------------------Kontynuacja wypowiedzi Ks. Naujokaitisa:
Najbardziej znane obrazy Chrystusa Króla przedstawiają króla z sercem.
Papież Leon XIII w Annum Sacrum głosi, że poświęcenie świata Najświętszemu Sercu Jezusa będzie najpełniejszym i najlepszym wyrazem hołdu, który się
należy w zupełności Jezusowi Chrystusowi jako Najwyższemu Władcy i Panu. Następnie drugi passus
o Chrystusie Królu i potem papież mówi:
Poświęcenie zaś takie nie jest niczym innym jak oddaniem się Jezusowi Chrystusowi, ponieważ wszelki objaw czci, hołdu i miłości względem Bożego Serca odnosi
się w rzeczywistości do Osoby samego Chrystusa.
To są słowa Leona XIII. A więc nie możemy wymyślać
jakiejś teologii niezgodnej z tym nauczaniem Kościoła.
Chrystus jest najpierw królem serc – to podkreśla Quas primas. I tylko przez przyciągnięcie serc
ludzkich do swego Serca może On urzeczywistniać
swe królowanie społeczne. Nie jest to żaden sentymentalizm tylko doświadczenie z całej historii Kościoła – żadne katolickie ruchy lub struktury społeczne,
polityczne, żadne instrumenty prawne nie mogą tworzyć królestwa Chrystusowego na ziemi, jeśli brak wewnętrznego nawrócenia serc ludzkich, żywej wiary,
żywego praktykowania
cnót nadprzyrodzonych.
A więc to nabożeństwo do Serca Jezusowego przyciąga do Serca miłującego i przyciąga w tym samym stopniu do Osoby Króla. I przez to Pan Jezus
króluje jako Król serc, nie tylko w sensie indywidualnym, ale jako król społeczeństw, państw i całej rzeczywistości ziemskiej.
W 1. liście św. Jana Apostoła czytamy:
Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest
z Boga. To jest duch antychrysta, który nadchodzi i już
teraz przebywa na świecie.
Duch, który od czasu Jezusa Chrystusa do dzisiaj
jest na świecie. I teraz te słowa: Każdy duch, który nie
36 / www.smkp.pl
uznaje Jezusa – w Wulgacie, w tekście łacińskim Pisma
Świętego – który rozwiązuje, rozdziela albo rozłącza
Jezusa. To znaczy, że herezje wszystkich czasów w najgłębszej istocie zmierzają do tego samego – do rozwiązania unii hipostatycznej, która łączy naturę ludzką i boską w Osobie Jezusa Chrystusa. Chodzi
o rozłączenie Boga i Stworzenia, rozłączenie Wiary
i Rozumu, jak mówi nazwa tej fundacji Fides-et-Ratio,
rozwiązanie ducha i materii – to jest manicheizm we
wszystkich formach, albo Czystej Łaski od Dzieł Ludzkich to jest Sola Gratia luteranów, Kościoła i Państwa
jak w liberalizmie, itd. A więc duch Antychrysta rozwiązuje Jezusa Chrystusa. W Quas primas papież pisze, że encyklika przypada w 1300. rocznicę Soboru
Nicejskiego, który potwierdził prawdę unii hipostatycznej, prawdę Wcielenia Syna Bożego. A więc w swoim dokumencie nawiązuje do tej najważniejszej sprawy unii hipostatycznej bóstwa i człowieczeństwa
w Jezusie Chrystusie.
Chrystus jest Królem z prawa natury i z prawa nabytego. Z prawa natury jest Królem dzięki temu zjednoczeniu osobistemu, dzięki unii hipostatycznej. Władza jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu,
które zwiemy hipostatycznym. Stąd wniosek, że Chrystusowi należy się uwielbienie od ludzi i od aniołów,
nie tylko jako Bogu lecz zarazem aniołowie i ludzie
maja być posłuszni i ulegli Jego władzy jako Człowieka, mianowicie iż na mocy zjednoczenia hipostatycznego Chrystus panuje nad całym stworzeniem, nie tylko nad jednostkami lecz również nad społeczeństwem.
Możemy więc stwierdzić, iż najnowszą i najgroźniejszą postacią tego ducha, który rozwiązuje Jezusa,
który oddziela Chrystusa Króla od rzeczywistości
ziemskich, wypędza Go w zaświaty, jest właśnie ta
ideologia wolności religijnej proklamowana w soborowej deklaracji Dignitatis humane z 1965 roku. Jest
ona Aktem Uroczystej Detronizacji Chrystusa Króla –
jak to zrozumiał ks. Kiersztyn – aktem uznania liberalnego oddzielenia Kościoła i Państwa, spraw religijnych
i społeczno-politycznych.
I nie mogą tego konfliktu załagodzić żadne wyrafinowane spekulacje – dzielenie włosa na czworo – jakie znajdujemy u współczesnych apologetów Dignitatis humane.
Mieliśmy cały numer czasopisma Christianitas
w 2012 roku poświęcony scholastycznej analizie Dignitatis humane, która niczego nie może udowodnić,
ponieważ contra factum non est argumentum. Nie ma
argumentów przeciw faktom. Cała rzeczywistość
współczesnych stosunków Kościoła i Państwa, cała
nowa polityka konkordatowa, zgoda z całkowitą laicyzacją wszystkich dziedzin życia publicznego, odmówienie każdego przeciwdziałania w rozszerzaniu sekt,
są po prostu pogodzeniem się z nieuniknionym procesem sekularyzacji, są bezpośrednim skutkiem idei
wolności religijnej. To są rzeczywiste owoce Dignitatis
humane.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Przeciwstawianie się abpa Levebre doktrynie wolności religijnej.
Chodzi nie o uparte trzymanie się jakiejś drugorzędnej historycznie uwarunkowanej tezy. Można powiedzieć CHODZI O WSZYSTKO – o przetrwanie katolicyzmu w przestrzeni rzeczywistości ziemskiej.
PROKLAMACJA WOLNOŚCI RELIGIJNEJ JEST DOSŁOWNIE AKTEM SAMOBÓJSTWA KOŚCIOŁA,
oddzieleniem duszy od ciała, prawdy religijnej od
rzeczywistości ziemskiej. W Dignitais humane nr 2
czytamy:
Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek
władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo
nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu.
Ten tekst – nie jakieś jego interpretacje albo zła
hermeneutyka – nie jest oparty na wcześniejszym nauczaniu Kościoła ani na Piśmie Świętym. Jest on po
prosu NOWĄ DOKTRYNĄ – deklaracją, która jest bezpodstawna.
Jeśli osoba ludzka ma takie prawo wolności od
przymusu zewnętrznego w swych stosunkach do władzy państwowej w dziedzinie cywilnej, to dlaczego nie
w forum wewnątrzkościelnym – nie w stosunku do
władzy Kościoła? Przecież czytamy w tekście:
zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej
a więc też władzy w Kościele.
Jeśli ma takie prawo w dziedzinie tak intymnej jak
religia, to tym bardziej w dziedzinie moralności,
w przypadkach, kiedy jego postępowanie i sądy nie
zagrażają bezpośrednio porządkowi publicznemu, jak
to jest np. w przypadku antykoncepcji i zachowań homoseksualnych i tak dalej. Przecież mówią: To nie burzy miru publicznego, a więc dlaczego zabraniać ludziom to coś? Dlaczego ingerować w te sprawy?
Dlaczego papież lub biskup pod groźbą kar kanonicznych mogą stosować przymus moralny, mający też
konsekwencje zewnętrzne, tak jak utrata posad kościelnych do osoby heretyka, który mówi: Jestem katolikiem, jestem w Kościele katolickim, głoszę swoje przekonania wewnętrzne. Jeśli jakakolwiek władza nie
może przeszkadzać temu, to też władza kościelna. Nie
ma żadnych rozsądnych argumentów obrony sztucznego zawężania zasady wolności religijnej do samego
kultu lub do stosunku religii osób do państwa. Też
w stosunku do wszystkich innych społeczności.
Widzimy tu logiczną kontynuację tego samego toku
myślenia. Dignitatis humane przeciwstawia się jakiemukolwiek wykluczeniu, tzw. dyskryminacji „wierzących inaczej” tzn. heretyków. Dzisiejsi biskupi pod
przewodnictwem kardynała Kaspera przeciwstawiają
się dyskryminacji „miłujących się inaczej” albo tworzących odmienne modele małżeństwa i tak dalej.
A więc ten sam tok myślenia logicznie idzie dalej. I to
jest zaprogramowane w Dignitatis humane.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Jeśli jest wolność w sprawach, które nie burzą miru
publicznego to RÓBTA, CO CHCETA we wszystkich innych sprawach. To jest zaprzeczeniem całej chrześcijańskiej etyki społecznej.
Komentarz:
Sobór Watykański II przyjął hasła Rewolucji Francuskiej w odniesieniu do religii, do wiary katolickiej, do
Kościoła rzymsko-katolickiego.
WOLNOŚĆ RELIGIJNA czyli RÓBTA, CO CHCETA
W WIERZE, czyli dokładniej oraz inaczej WIERZTA,
W CO CHCETA.
RÓWNOŚĆ RELIGIJNA czyli WSZYSTKIE RELIGIJE
SĄ RÓWNIE, czyli NIE MA RELIGII WIĘKSZEJ OD INNYCH czyli POZA KOŚCIOŁEM KATOLICKIM JEST ZBAWIENIE we fałszywych religiach. Dotąd przez 2000 lat
Kościół katolicki głosił, że POZA KOSCIOŁEM NIE MA
ZBAWIENIA. Po Soborze Watykańskim II okazało się,
że Kościół przez 2000 lat głosił herezję. A przecież
Pismo św. wyraźnie mówi, że nie ma pod niebiem innego imienia niż Jezus, w którym ludzie mogą być
zbawieni. Jezus i tylko Jezus jest zbawicielem dla ludzi i nie ma innego zbawcy. Kto nie wierzy Jezusa będzie potępiony, bo „Bóg tak umiłował świat, że Syna
swego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął,
ale miał życie wieczne”.
BRATERSTWO RELIGIJNE wszystkich ludzi bez wyjątku, propagowane przez SW II, jest braterstwem,
wierzących w Chrystusa z wierzącymi w Antychrysta.
Podobno takie braterstwo jest oparte na wcieleniu Jezusa Chrystusa, który JAKOŚ zjednoczył się z każdym
człowiekiem – ze Sługą Boga i ze sługą Diabła, z potomstwem Niewiasty i z potomstwem Węża. Jest to
braterstwo wierzących i niewierzących w Jezusa Chrystusa, jest to braterstwo sług Chrystusa, wierzących
w Chrystusa i sług Antychrysta, niewierzących
w Chrystusa, bo wg soboru nieważne w jakiego Boga
ktoś wierzy, ważne jest, że wierzy w JAKIEGOŚ Boga,
nieważne czy jest on prawdziwy czy fałszywy. Stąd łączenie wiernych Chrystusowi z heretykami Antychrysta we wspólnej modlitwie jest już samo w sobie herezją w praktyce. Tak modlitwa bowiem jest religijną
MODLITWĄ O POKÓJ LUDZKI, bo przecież pokoju Bożego Bóg heretykom, sługom Antychrysta, nie udziela.
A nawet ludzki pokój jest tylko dla ludzi godnych, jak
nauczał Jezus. Aby zasłużyć na miano Syna Bożego,
który wprowadza pokój, trzeba wprowadzać pokój
Boży przewyższający wszelki umysł. A modlitw z heretykami o pokój Boży dla ludzi, narodów i państw po
Soborze Watykańskim II NIGDY nie było.
Poza tym ta modlitwa o pokój ludzki sług Chrystusa
i sług Antychrysta prowadzi prostą drogą do Jednej
Światowej Religii (One World Religion – New Age) jako
połączenia wszystkich wyznań w jedno wyznanie
w boga fałszywego – w Lucyfera. Wtedy Trójca Święta
będzie musiała zniknąć z Kościoła rzymsko-katolickiego, jeśli będzie on chciał odgrywać jakąkolwiek rolę
www.smkp.pl / 37
publiczną. A Bogarodzica nie będzie mogła być Matką
Boga, lecz jedynie Matką Jezusa-Człowieka, żeby nie
urazić wyznawców innych religii. Wtedy bowiem Antychryst poda siebie za Chrystusa i ogłosi siebie bogiem.
Te trzy w heretyckie hasła: wolności, równości
i braterstwa propagują wszyscy papieże od Soboru
Watykańskiego II czyli od Jana XXIII do Franciszka
włącznie.
Dlatego Kościół posoborowy jest kościołem TAK,
ZERO i NIE, ponieważ jest kościołem wielu prawd, wielu półprawd, wielu półkłamstw i kłamstw.
Kościół przedsoborowy był i jest kościołem JEDNEJ
PRAWDY, CAŁEJ PRAWDY I TYLKO PRAWDY przez co
jest kościołem TAK, TAK i TAK.
Wiele prawd i wiele półprawd w kościele posoborowym jest głoszonych w naukach i realizowanych w liturgii, natomiast w kościele przedsoborowym jedna prawda, cała prawda i tylko prawda jest gloszona od Chrystusa
do dnia dzisiejszego w słowie i realizowana w liturgii.
Wprowadzanie do doktryny i liturgii Kościoła rzymsko-katolickiego półprawd i przemilczanie prawd wystawia kościół na działanie półkłamstw, które mogą
ukrywać się i ukrywają pod półprawdami, co otwiera
Kościołowi prostą drogę do doktryny zakłamanej i liturgii bez Chrystusa, tak jak to jest u protestantów.
------------------------------------------------------------Jeśli przyznajemy w ogóle potrzebę społeczności,
która nie może zaistnieć i funkcjonować bez trwałej
władzy, musimy też przyznać wszystkie naturalne konieczne funkcje każdej władzy, czy to w Państwie czy
w Kościele, w tym władzy przymusu i ukarania. To znaczy bez tego władza traci charakter obowiązkowości
i przymuszoności w ogóle. Bez tych funkcji każda władza, czy kościelna czy cywilna nie ma sensu. Społeczność ta staje się klubem dyskusyjnym, luźnym ruchem
lub zbiorowiskiem ludzi opartym na zmianie wzajemnej sympatii ludzi. To nie jest już społeczność prawna.
Tak jest ze społecznością kościelną i społecznością cywilną i państwem. Prawdziwa religia stanowi fundament dobra wspólnego państwa – jej podtrzymywanie
i obrona jest pierwszą powinnością rządzących. Takie
było nauczanie Kościoła we wszystkich czasach.
Nie mamy czasu na rozwinięcie krytyki wolności
religijnej. Mamy książkę arcybiskupa Oni Jego zdetronizowali, mamy wszystkie inne publikacje. Chcemy
tylko zwrócić uwagę na pewne aktualne niebezpieczeństwo dla katolików konserwatywnych i tradycyjnych w Polsce w naszych okolicznościach bezpośrednich. Jest ono bezpośrednio związane z naszym
tematem królewskości Chrystusa Króla.
Chodzi o obecnie bardzo popularne w kręgach prawicowych hasło WOLNOŚCIOWIEC. Wielu polityków
przedstawia się jako katolicy, narodowcy, konserwatyści i tak dalej i w tym samym zdaniu WOLNOŚCIOWCAMI. Co o tym myśleć?
Bronią wolności osób w obliczu wszechobecnego
państwa. Oczywiście wolnościowcy są, jak wiadomo,
38 / www.smkp.pl
przeciwnikami przesadnej, niewłaściwej ingerencji państwa oraz instytucji unijnych w życie prywatne człowieka. Są przeciwnikami wybujałej biurokracji, centralizacji,
inwigilacji, redystrybucji dóbr poprzez coraz większe
opodatkowanie, które rujnuje biznes, i tak dalej. I nie ma
nikogo wśród nas, kto nie popiera tego sprzeciwu. W tym
sensie, oczywiście. To jest sprawa paląca. Problem polega na tym, że bardzo często wpada się w skrajność,
w absolutyzację wolności i to wolności indywidualnej. To
znaczy, walcząc z tym obecnym kolektywizmem, socjalizmem w państwach oraz w unii, wpada się w skrajność
– indywidualizm – jakby nie istniała cała myśl katolicka
trzymająca się zdrowego środka. A więc nie możemy
mówić o wolności bez całego kontekstu. Nie możemy
wyrwać wolności z kontekstu całej społecznej doktryny katolickiej. I dlatego wielu wolnościowców nic
nie mówi o dobru wspólnym, o obowiązkach ludzi
zbiorowości względem tego dobra wspólnego,
o tym że państwo jako społeczność doskonała
i wypływająca z natury społecznej człowieka, nie
jest niejakim złem nieuniknionym, ale najwyższym
realizatorem tego dobra wspólnego. I to nie jest tylko nauczanie chrześcijańskie. To było już w czasach
antycznych.
Już Arystoteles mówi o celu całej społeczności,
co określa mianem dobre życie. Państwo jest najwyższym realizatorem tego dobrego życia dla
wszystkich.
Przyznaje się państwu wyłącznie rolę „nocnego
stróża”. To nie jest katolickie, to znaczy jakby państwo
to było tylko policja, sądownictwo i armia. To znaczy
rola czysto negatywna, nie mówiąc o obowiązkach
państwa we wszystkich dziedzinach dotyczących
dobra wspólnego. To jest trochę przesada. Nie możemy w tym sensie głosić wolności.
Albo bronić niczym nie skrępowanej wolności zatomizowanych indywiduów a nie wolności ciał społecznych, to znaczy WOLNOŚCI OD a nie WOLNOŚCI DO
czegoś – wolności abstrakcyjnej a nie konkretnej. Jakby
nie istniała bogata myśl konserwatywna i tradycjonalistyczna o ciałach pośrednich między osobą i rodziną
a państwem, takich jak samorządy miast i regionów, samorządy różnych korporacji, jak to było wcześniej: stanowych, zawodowych albo uniwersytetów, roli społecznej zakonów, bractw i innych zrzeszeń religijnych,
które miały też bardzo wielki wpływ socjalny.
A więc prawdziwa wolność, o którą walczyli zawsze
katolicy na przestrzeni wieków przeciw absolutyzmowi państwa, to była wolność tych ciał pośrednich, tych
społeczności pośrednich. Coś takiego musieli zniszczyć w czasach dzisiejszych!
Potem nie słychać nic o społecznej doktrynie papieża czasów najnowszych – o katolickiej etyce społecznej, w której nie ma takiego określenia jak wolność
bez kontekstu. I też nie słychać nic o zasadzie subsydiarności, od łacińskiego subsidium – pomoc. To jest
główna zasada w społecznej etyce katolickiej. Dorosły
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
człowiek jest osobą wolną i odpowiedzialną za siebie,
ale również jest istotą społeczną. Społeczności ludzkie
w ogóle mają za cel pomagać osobie tam i tylko tam,
gdzie ona nie radzi sobie samodzielnie. Społeczności
wyższe są dlatego, żeby być subsidium, to znaczy być
pomocą dla społeczności niższej. A więc rodzina pomaga osobie, dopóki ta osoba nie jest dojrzała do końca. Korporacja zawodowa, samorząd lokalny pomaga rodzinom z kolei. Państwo pomaga korporacjom,
stanom, miastom, i tak dalej. To znaczy wspólnota.
I na końcu wspólnota międzynarodowa albo Christianitas pomaga państwom. Ciało socjalnie wyższe nie
ma prawa odbierać wolności i samorządności ciałom
niższym. Wykonuje tylko funkcje służebne i obronne.
Organizuje te ciała do celów przekraczających ich poszczególne zdolności.
A więc normalnie pomiędzy państwem a indywiduum mamy mnóstwo społeczności pośrednich. I właśnie
o wolność tych społeczności pośrednich trzeba walczyć.
Tej etyki socjalnej, która opiera się na subsydiarności, nie można nazwać podejściem wolnościowym.
Trzeba zastosować całe społeczne nauczanie Kościoła. Trzeba pogłębiać czytanie encyklik papieskich.
Jeśli tego nie robimy a mówimy o wolności wyrwanej
z kontekstu, to słowo to wyraża to, co jest etymologią
tego słowa, że jestem liberałem, libertynem.
Komentarz:
Co najmniej od roku wyraźnie głosimy, że rzeczowniki bez przymiotników są furtką do oszutwa i mamienia ludzi. Tak właśnie jest również ze słowem wolność,
która nie jest dopowiedziana w konteście.
Zwykle występuje bezkontekstowo jako „wolna
Polska” lub po roku 1989 w mowie, że „odzyskaliśmy
wolność”, po 50-ciu latach.
Słowo „Polska” jest rzeczownikiem a „wolna” nie
określa rodzaju tej wolności zaś słowo „wolność” bez
przymiotnika, tak jak słowo „niewola” bez przymiotnika, może mieć znaczenie zarówno pozytywne jak
i negatywne – zależnie od kontekstu.
Dopiero kontekst lub dodanie przymiotnika, określa
o jakiej wolności mówimy. Politycy, którzy mówią o wolności, celowo nie dodają do niej kontekstów ani przymiotniów, aby każdy słuchacz ich przemówień słysząc WOLNOŚĆ myślał o wolności w swoim własnym rozumieniu
jako o czymś wyłącznie pozytywnym i w ten sposób dobrze ocenił przemowę polityka lub hierarchy, który go
bezczelnie oszukał przez niedomówienie, przez niedopowiedzenie kontekstu bądź przymiotnika tej wolności,
o której mówi. Są bowiem wielorakie rodzaje wolności:
wolność duchowa w Duchu Świętym, wolność do
Boga, do Dobra Najwyższego (katolicka),
wolność dla grzechu, wolność od Boga, od Dobra
Najwyższego (masońska),
wolność tylko dla dobra, tylko dla dobrych inicjatyw
społecznych,
wolność dla dobra i zła, dla dobrych i jednocześnie
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
złych inicjatyw społecznych,
wolność religijna czyli wierzta w, co chceta, w Boga
prawdziwego lub boga fałszywego
wolność zmysłowa dla ciała: róbta co chceta, przekraczajcie wszystkie przykazania Boże,
wolność finansowa bankierów i pracodawców
oszukująca i wyzyskująca pracowników,
wolność dla zła, dla zabijania nienarodzonych oraz
w procedurze in vitro,
wolność liberalna dla bogaczy kosztem ubogich,
wolność dla życia silnego, poniżającego i zabijającego słabszych,
i wiele wiele innych wolności, o których politycy
i hierarchowie nie mówią, bo prawda o nich od razu
wyszłaby na jaw. A oni prawdy nie chcą powiedzieć, bo
świadczyłaby przeciwko nim.
------------------------------------------------------------I w kontekście nauki Kościoła nie ma możliwości
czegoś takiego jak liberał katolicki albo liberał konserwatywny. Jeszcze gorzej, kiedy zasady takiego liberalizmu przenosi się do dziedziny religijnej. Więc wrócimy do naszego tematu.
Liberalizm gospodarczo-społeczny jest historycznie
i merytorycznie niemożliwy do oddzielenia od liberalizmu religijnego, to znaczy od ideologii wolności religijnej. Wielu wolnościowców w Polsce mówi, że nie dopuszczą do dzielenia Polaków według religii albo
regulowania ich spraw wiar. Albo uznają tzw. światopogląd każdego człowieka za jego indywidualną sprawę.
Podkreślają, że w dziedzinie politycznej bronią osobistej
wolności każdego człowieka w wyznawaniu swej religii,
duchowości lub innego światopoglądu. Już samo słowo
światopogląd jest nie do przyjęcia w języku katolickim.
I nie jest to czymś innym jak taką próbą wymyślenia jakiejś konserwatywnej wersji wolności religijnej.
Wielu zwolenników intronizacji Chrystusa Króla
podkreśla że:
Nie bójcie się, nie zamierzamy wprowadzić w Polsce
– o zgrozo! – państwa wyznaniowego.
Niestety, musimy to powiedzieć:
Tak jest, chcemy królowania społecznego Chrystusa Pana a więc chcemy państwa wyznaniowego.
Oczywiście to słowo „wyznaniowe” – konfesjo –
było wprowadzone przez protestantów. To słowo nam
nie odpowiada. Możemy to wyrazić w inny sposób jak
to zostało określone przed wojną.
Po prostu
CHCEMY PAŃSTWA KATOLICKIEGO NARODU
POLSKIEGO!
Można tak powiedzieć.
Komentarz:
Dokładnie tego właśnie chcemy!!!
CHCEMY KATOLICKIEGO PAŃSTWA NARODU POLSKIEGO!!!
Dzięki Bogu i Księdzu za wypowiedzenie tej myśli
słowami!!!
www.smkp.pl / 39
To właśnie jest nasz cel – państwo, w którym Bogarodzica Maria oraz Jezus Chrystus będą uznani przez
najwyższe władze kościelne i państwowe razem – Maria jako Królowa Państwa Polskiego – bo za taką została uznana i Jezus jako Król Państwa Polskiego – bo za
takiego będzie uznany – w Kościele, Narodzie i Państwie Polskim na całej, nienaruszonej, bądź odzyskanej
we własności, Ziemi Polskiej – w prawie kościelnym
i państwowym oraz w kulturze, obyczajach narodu i w
całym życiu społecznym Kościoła, Narodu i Państwa
Polskiego.
Tak więc, zapraszamy wszystkich Polaków i wszytskie Polki do Stowarzyszenia Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski, abyśmy wspólnie – razem – zrealizowali ten cel przez Najmiłosierniejsze
Serce Jezusa Króla Polski – króla i cel serc wszystkich
katolików polskich! Chyba, że katolicy polscy nie chcą
żyć Sercem Jezusa w swoim życiu prywatnym i publicznym. Zobaczymy.
--------------------------------------------------------------
A więc RELIGIA NIE JEST SPRAWĄ PRYWATNĄ.
Jest najważniejszą ze wszystkich spraw publicznych albo po łacinie RES PUBLICA. (oklaski)
Co to znaczy?
Państwo ma obowiązek publicznego
wyznawania religii katolickiej,
przestrzegania wszystkich praw Kościoła jako odrębnej od Państwa i doskonałej społeczności, bronienia katolików od wpływów fałszywych idei.
Komentarz:
MB powiedziała do SB Wandy Malczewskiej:
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na
potraktowanie wiary jako sprawy prywatnej, to Polska utraci niepodległość na zawsze.
-----------------------------------------------------------------I tu istnieje fundamentalna różnica między niechrześcijanami a heretykami lub apostatami od wiary
katolickiej. Od Ojców Kościoła przez nauczanie papieży do czasów obecnych było jasne, że osoba nie
ochrzczona nigdy nie może być zmuszana do przyjęcia
wiary katolickiej. I państwa katolickie zawsze tolerowały kulty mniejszości niechrześcijańskich, zwłaszcza
Żydów. Możemy też przeczytać w historii Kościoła, jak
biskupi i papieże bronili autonomii takich społeczności. Przymus, który też objawił się w wielu przypadkach, nie odpowiada tej nauce Kościoła. Tu chodzi
o niechrześcijan – o religie pogańskie, nie o muzułmanów i żydów.
Zupełnie coś innego jest z heretykami lub apostatami. Osoba ochrzczona jest poddanym Chrystusa Króla.
A więc herezja w tradycji chrześcijańskiej jest po łacinie crimen lese majestatis – zbrodnią przeciw majestatowi Chrystusa Króla i majestatowi Władzy Katolickiej.
A więc normalnym stanem państwa jest brak tolerancji
dla wspólnot niekatolickich. To trzeba powiedzieć. To
nie jest jakaś przestarzała teoria średnich wieków,
gdzie papieże mieli wszechwładzę. To jest nauka, którą
kardynał Ottaviani powtarzał jeszcze w roku 1954
w swym podręczniku Compendium iuris publici Eccelsiastis, i która nie może ulec rewizji. Kardynał pisze, że:
Herezja, schizma albo apostazja jest przestępstwem
publicznym.
Przed Centrum Wykładowym Politechniki Poznańskiej w przerwie kongresu. Od lewej: Wiesław Kosobudzki (Turek), Dariusz
Kosobudzki (Poznań), Andrzej Łodziński (Prudnik), Mirosław Karaśkiewicz (Poznań)
40 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Nie jest sprawą prywatną człowieka, w co on wierzy. To jest przestępstwo publiczne, które jest karane.
Oczywiście stanem normalnym w państwie katolickim
i społeczeństwie katolickim jest brak tolerancji. Prawie we wszystkich wiekach mieliśmy stan przejściowy – państwo było katolickie w swych monarchiach,
w swych konstytucjach, ale część społeczeństwa, już
wielka część społeczeństwa należała do różnych sekt
heretyckich i schizmatyckich. W rzeczywistości historycznej widzimy zasadę tolerancji. A więc, na przykład, jeśli ktoś narodzi się jako dziecko w takiej wspólnocie niekatolickiej, to choć jest podobny do tych
niechrześcijan, w tym sensie do pogan, żydów albo
muzułmanów, to nie było jego osobistą decyzją to odpadnięcie. I kiedy mamy w państwie od 10 do 20%
takiego społeczeństwa, które już od kilku pokoleń jest
wyznania heretyckiego, wtedy jest moralny obowiązek tolerancji w państwie katolickim. I to była praktyka państw katolickich do czasów najnowszych. To jest
drugi stan.
I stan obecny, kiedy i państwo i większość społeczności są niekatolickie. A więc co robić teraz? Czy musimy powiedzieć, że ta tradycyjna doktryna Kościoła
jest przestarzała? Ona nie jest przestarzała, ona po
prostu jest przewidziana w logice tego nauczania, że
nie możemy w czasach dzisiejszych tego stosować.
A więc oczywiście, jeżeli mówimy Chrystus Król, to
nie nawołujemy, że teraz – już jutro – stworzymy inkwizycję i będziemy prześladowali innowierców.
W ogóle o tym nie ma mowy. Ale to nie znaczy, że przyznajemy wolność religijną jako zasadę albo prawo dla
tych innowierców do publicznego albo prywatnego
sprawowania swojej religii.
A więc w tych wszystkich sprawach nie trzeba wynajdywać jakiejś nowej doktryny albo czegoś, co by
odpowiedziało naszym dniom. Ta tradycyjna doktryna Kościoła, która dotyczy religii i wolności – wszystko to jest już napisane. Trzeba to tylko głosić w sposób
integralny a nie tylko wyrywać poszczególne hasła,
które bardziej odpowiadają uszom współczesnego
człowieka.
To wszystko nie oznacza jakiegoś talibanu, fundamentalizmu i teokracji. Jest wiele takich słów podobnych do uniwersalnego hasła FASZYSTA. Można katolików, zwolenników intronizacji Chrystusa tak nazwać.
Tak więc to królowanie Chrystusa w tym pełnym
sensie też nie oznacza klerykalizmu. To trzeba bardzo
wyraźnie powiedzieć. Klerykalizm albo hierokracja to
bezpośrednie mieszanie się duchownych i hierarchii
Kościoła do spraw czysto ziemskich. To nigdy nie odpowiadało oficjalnemu nauczaniu Kościoła. To, że Chrystus musi królować w państwach w sposób rzeczywisty, tolerując albo nie tolerując, według okoliczności
religie inne, to nie ma nic wspólnego z kwestią: czy będą
rządzili kapłani. To jest w ogóle inna kwestia.
A więc temu rozumieniu Kościoła nie można zarzucić, że jest to jakaś teokracja albo klerykalizm. Zresztą
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
teokracja, według tego słowa, to są bezpośrednie rządy Boga. Żaden człowiek nie może tego wprowadzić.
Nie ma tych rządów – były one tylko w pewnym okresie Starego Testamentu do czasu wprowadzenia monarchii w Izraelu. Człowiek nie może samodzielnie
wprowadzić teokracji. A więc oskarżenie, że Ruch
Chrystusa Króla to jest jakaś teokracja, to jest po prostu nieporozumienie.
Nie jest to też fundamentalizm. Co to jest fundamentalizm?
To jest kurczowe trzymanie się litery jakiegoś tekstu świętego w konflikcie z rozumem przyrodzonym i z
Tradycją. Mamy więc fundamentalizm protestancki,
później ten termin został przeniesiony do judaizmu –
jest fundamentalizm judaistyczny, albo islamu albo
hinduizmu. Katolicyzm ze swej istoty nie może być
fundamentalistyczny. Jest to słowo nadużywane dla
deflamacji wszystkich, którzy mają jakieś konsekwentne poglądy. W Kościele katolickim mamy nie tylko literę Pisma Świętego, ale mamy żywe nauczanie Kościoła i mamy Tradycję. To nie ma nic wspólnego
z fundamentalizmem.
Albo mówi się: Chcecie królowania Chrystusa, więc
to jest taliban albo szariat albo hesbollah to znaczy
partia Boga. Nie, ponieważ zasada szariatu zlewa dziedzinę świecką i religijną – państwo i wspólnotę religijną. To jest zlewanie. Tradycja chrześcijańska głosi rozróżnienie – distinctio – i relatywną autonomię
dziedziny świeckiej i religijnej, ale w doskonałej harmonii albo – jak po grecku mówiono – symfonii. I to
jest zjednoczenie tronu i ołtarza, zjednoczenie Kościoła i Państwa. Jedno Ciało – Christianitas – którego
członki jednocześnie należą do Kościoła i do poszczególnych państw. I to Ciało ma Głowę, jako Głowę Chrystusa Króla, ma ziemską głowę duchową – Namiestnika Chrystusa, Papieża, i wiele ziemskich głów do spraw
doczesnych, suwerenów państwowych. Ciało ma dwie
ręce – duchową i świecką. Ręce te trzymają dwa miecze dla obrony Ciała, bo Kościół i Państwo to są różne
dystynkty, ale nie oddzielone.
Znowu wrócimy do tego ducha Antychrysta, który
chce stworzyć sztuczne konflikty. Nie ma takich konfliktów – jest symfonia w normalnym położeniu między Państwem a Kościołem. I w takiej symfonii, w jedności chrześcijaństwa, króluje Jezus Chrystus. To jest
rzeczywistość królowania Jezusa Chrystusa.
Możemy mówić o tym, możemy głosić to, ale – co
jest najważniejsze – trzeba zacząć jakieś konkretne
analizy czasów dzisiejszych, konkretnie tu w Polsce.
Co jest praktycznie możliwe do zrobienia, żeby Chrystus w jakiś sposób, w jakiś dziedzinach królował. O to
chodzi.
Nie chodzi nam w pierwszym rzędzie o symbole,
o hasła, o piękne słowa, o konferencje – to wszystko
musi prowadzić do zastanawiania się nad konkretnymi krokami. Co chcemy praktycznie robić, żeby Chrystus królował?
www.smkp.pl / 41
Tu najbardziej palącą rzeczą, oczywiście, jest kryzys w Kościele. A więc nie możemy oddzielić sprawy
intronizacji Jezusa Chrystusa od sprawy Tradycji,
obrony Tradycji w Kościele. Tu chodzi nie tylko o wolność religijną, ale też o tradycyjną liturgię, o ekumenizm i wszystkie inne sprawy.
Mówi papież Pius XI w Quas primas:
Oczywiście byłoby to rzeczą katolików przygotować,
przyspieszyć swoją pracą i działalnością ten powrót
królowania społecznego Chrystusa. Jednakowoż wielu
z nich, zdaje się, ani nie zajmują w życiu społecznym
stanowiska ani nie mają tej powagi, co przystoi tym,
którzy niosą pochodnię prawdy.
To jest zarzut papieża. Dlaczego katolicy nie mają?
Dlaczego mówimy, że Żydzi mają tam wpływy albo
masoneria ma takie wpływy albo jakieś ruchy lewicowe robią marsz przez instytucje do urzędów unijnych,
i tak dalej.
Dlaczego przeciwnicy Chrystusa Króla zdobywają
jakby bez wysiłku wszystkie stanowiska publiczne
a dlaczego katolicy tego nie potrafią? Czy to jest wina
przeciwników czy to jest winą katolików?
Komentarz:
Gdyby ksiądz wiedział, kto naprawdę rządzi w Polsce i jak ogłupiony jest Naród Polski, nie zadawałby takich pytań. Naród Polski musi się najpierw obudzić
w swojej masie, aby zacząć żyć w prawdzie, a potem
dopiero będzie mógł skutecznie działać w państwie,
aby osiągnąć wpływy dla Chrystusa Króla.
Niestety, większość Polaków nie wie, kto naprawdę
rządzi w Polsce i przy pomocy jakich metod. Gdy wyrocznią dla Polaków są media głównego nurtu, to
prawda znajduje się na śmietniku. A niewielu szuka
prawdy tam, gdzie większość jej nie widzi, bo jest zaślepiona i zwiedziona.
A przez życie w kłamstwie nie da się osiągnąć wolności w ogóle, a szczególnie w państwie polskim.
-----------------------------------------------------------Dalej papież mówi:
Może to niekorzystne położenie należy przypisywać
opieszałości lub bojaźliwości dobrych, którzy wstrzymują się od walki lub zbyt miękko się sprzeciwiają.
To jest sprawa rezystencji. O ile możemy uprawiać
rezystencję czynną albo bierną. Skutkiem czego wrogowie Kościoła nabierają większej zuchwałości i odwagi.
Gdyby wszyscy wierni zrozumieli, że mają obowiązek pod sztandarami Chrystusa Króla odważnie i wciąż
walczyć, wtedy by z apostolską gorliwością starali się
pojednać z Bogiem zabłąkanych i nieoświeconych, aby
prawo Boże było nienaruszone.
Komentarz:
Niestety wierni w swej masie do dzisiaj nie zrozumieli, że mają iść pod sztandarami Chrystusa Króla czego dowodem jest fakt niemożności znalezieni kilku
osób do poniesienia flagi Chrysusa Króla na pielgrzym-
42 / www.smkp.pl
ce bądź w procesji – nowej flagi Polski, którą Chrysus
podarował Polakom z nieba.
A Polacy gdzie?
Większość niestety jest bezmyślna i bierna. Nie to
że nie myśli wcale, ale to, że myśli myślami innych,
głównie komentatorów telewizyjnych i radiowych – informacje odbiera na płaszczyźnie zewnętrznej bez
wnikania we wnętrze informacji. Stąd powstaje paradoks w myśleniu ludzi, którzy wiedzą wszystko a w
istocie nic nie wiedzą.
Bierność wobec dobra jest przyzwoleniem na działanie zła. Tylko czynne dobro może spowodować bierność zła. Tylko myślące dobro może spowodować udowodnienie bezmyślności złu i w ten sposób
powstrzymać kłamstwo. Im więcej katolicy będą bierni w sprawie Chrystusa Króla tym bardziej będą popierać Antychrysta.
------------------------------------------------------------Jesteśmy daleko od urzeczywistnienia tego wszystkiego, ale czy w obliczu tego mamy tracić nadzieję,
poddawać się rezygnacji?
Nic z tego. Po prostu za pomocą Łaski Bożej musimy
robić to wszystko, co jest w naszych siłach. Nie ma jednej
recepty, prostej formuły i hasła, trzeba równomiernie
pracować we wszystkich dziedzinach, walczyć na wszystkich frontach, popierać wszystkie zdrowe inicjatywy.
Te dziedziny mają jednak pewną obiektywną hierarchię. Nie możemy rozproszyć sił na wszystkie dziedziny równomiernie. Wtedy nic nie zrobimy.
Komentarz:
Nasza hieraerchia jest drogą w czasie. Jest etapy
wyznaczają:
I. BOGURODZICA MARIA KRÓLOWA POLSKI
1. Odnowa i potwierdzenie Intronizacji Lwowskiej
w Państwie Polskim
2. Świętość Narodu Polskiego jako potomstwa Niewiasty
3. Pomyślność Ziemi Polskiej (aby nie było jej wyprzedaży po 1 maja 2016 roku)
4. Beatyfikacja i kanonizacja Sługi Bożego Ojca Giulio Mancinelli
II. JEZUS CHRYSTUS KRÓL POLSKI
1. Intronizacja Najmiłosiernieszego Serca Jezusa na
Króla Polski
2. Intronizacja Najmiłosierniejszego Serca Jezusa na
Króla wszystkich narodów i państw
3. Beatyfikacja i kanonizacja Sługi Bożej Rozalii Celakówny
III. BÓG OJCIEC
1. Odrodzenie Zakonu Marianów Białych, którzy
będą pomocą dla zmarłych i dla żywych, szczególnie
dla królów Polski, jako znak Polski wolnej od Złego
2. Powstanie Polski jako katolickiego królestwa Narodu Polskiego z Polakiem jako Królem Polski
IV. DUCH ŚWIĘTY
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
1. Powstanie i rozwój Krucjaty dla Polski wg intencjach Jezusa, Marii oraz naszej.
2. Wzbudzenie 10 sprawiedliwych w Poznaniu, którzy ocalą Poznań przed zagładą, gdy przyjdzie kara
Boża na świat.
prof. Joseph Sladky (USA)
„Apostolstwo dla Chrystusa Króla”
------------------------------------------------------------Na czele tej hierarchii stoi życie duchowe i religijne,
które bezpośrednio prowadzi do zbawienia wiecznego. Tak więc największy procent czasu, sił i wysiłków
musi być w obecnej dobie skierowany do przezwyciężenia kryzysu w Kościele, do sanacji życia kościelnego.
Nie ma aktualniejszej sprawy niż tradycyjna Msza,
liturgia, dyscyplina a w pierwszym rzędzie doktryna,
wiara katolicka i również doktryna społeczna katolicka. Niemożliwe jest panowanie Chrystusa Króla
bez Tradycji Katolickiej. I nie jest to jakieś partykularne stanowisko Bractwa, jako jednego z wielu kierunków w Kościele. Jest to kwestia przetrwania Kościoła.
Dziękuję za uwagę. (oklaski)
Komentarz:
Chrystus nie będzie królem w kościele posoborowym, bo ten kościół Chrystusa zdetronizował. Tylko
powrót Kościoła do Tradycji katolickiej umożliwi prawdziwą intronizację Najświętszego Serca i Chrystusa
Króla, jakiej On sam pragnie.
Dlatego wołamy, aby wszyscy katolicy polscy obudzili się wreszcie, zrozumieli błąd, w jakim żyją i zaczęli
propagować Tradycję katolicką ze wszystkich sił. Bo tylko w Tradycji katolickiej jest cała PRAWDA i nie ma
w niej najmniejszego kłamstwa! Natomiast nowoczesny
posoborowy katolicyzm jest najwyżej półprawdziwy.
Wierni, którzy nie potrafią odróżnić półprawdy od
prawdy w dziedzinie wiary, łatwo dają się omamić – takim wiernym można wmówić wszystko, bo oni nie żyją
prawdą tylko półprawdami, zarówno w sferze materilanej jak i duchowej.
------------------------------------------------------------Komentarz 2:
Dlaczego nie ma echa IV Kongresu w Radio Maryja,
TV TRWAM i Naszym Dzienniku? Jeśli na IV Kongresie
padały jakieś herezje, to obowiązkiem katolickiego duchowieństwa i katolików świeckich jest te herezje
przedstawić i publicznie napiętnować. Jeśli tak nie czynią to znaczy, że Radio Maryja, TV TRWAM i Nasz Dziennik wyznają soborową wolność religijną czyli Wierzta
w co chceta – co nas to obchodzi? Bądźcie sobie heretykami. My heretyków nie nawracamy na prawdziwą
wiarę, bo dzisiaj prawdziwej wiary już nie ma – jest tylko wiara półprawdziwa, Kościół rzymsko- katolicki
przez postępowanie jego hierarchów stał się kościołem wiary równie dobrej jak każda inna. Milczenie o IV
Kongresie potwierdza takie właśnie stanowisko Radia
Maryja, TV TRWAM i Naszego Dziennika.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
(...) W preambule Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela francuscy rewolucjoniści napisali, że:
Nieznajomość, zapominanie lub pogarda dla praw
człowieka to jedyne przyczyny publicznych nieszczęść
i zepsucia rządów.
Więc rewolucjoniści zapisali święte prawa człowieka w dokumencie, aby potomni nigdy ich nie zapomnieli. Ponad wiek później, w roku 1900, papież Leon XIII
wydał encyklikę Pameci futura prospicientibus???,
która koncentrowała się na Jezusie Chrystusie Odkupicielu. Rozprawiając się z rewolucjonistami z 89. roku,
papież pokrótce zadeklarował:
Świat słyszał już za dużo o tzw. prawach człowieka.
Niech usłyszy coś o prawach Boga.
W tej encyklice papież porównał niepowodzenia
tego, który nigdy nie znał Chrystusa, do tego kto Go
znał, a potem Go odrzucił. Mówiąc mocnym językiem.
Leon XIII pisze:
Największym ze wszystkich nieszczęść jest nigdy nie
poznać Chrystusa. Jednak taki stan jest wolny od grzechu, uporu i niewdzięczności. Jednak najpierw poznać
Go a później odrzucić Go, zapomnieć, jest przestępstwem tak podłym i tak szalonym, że wydaje się niemożliwym, aby jakikolwiek człowiek mógł być winnym
tego przestępstwa, gdyż Chrystus jest źródłem wszelkiego dobra.
Mimo, iż papież mówi tutaj o poszczególnych osobach, jego nauczania mogą być z łatwością rozszerzone do niegdyś chrześcijańskich narodów.
Kładąc podwaliny pod encyklikę Piusa XI Quas primas, Leon XIII dodaje:
Jak jest z jednostkami tak jest z narodami. Te również muszą popaść w ruinę, jeśli zboczą z drogi. Syn
www.smkp.pl / 43
Boży, Stwórca i Odkupiciel rodzaju ludzkiego jest królem i panem ziemi, posiada najwyższą władzę nad człowiekiem, zarówno indywidualnie jak i zbiorowo. Dlatego prawo Chrystusa powinno panować nad
społeczeństwem ludzkim i być przewodnikiem oraz
nauczycielem w życiu publicznym i prywatnym. Jest
to za sprawą boskiego nakazu, a żaden człowiek nie
może bezkarnie go naruszać. Dlatego źle jest dla
dobra publicznego, gdy chrześciajństwo nie zajmuje należnego mu miejsca.
Dwadzieścia pięć lat później papież Pius XI w swojej encyklice Quas primas potwierdził przesłanie Leona XIII, przypominając światu, że tego rodzaju wylew
zła dlatego nawiedził cały świat, gdyż bardzo wielu ludzi usunęło Jezusa Chrystusa i jego najświętsze prawo
ze swych obyczajów, z życia prywatnego i rodzinnego,
publicznego.
Komentarz:
Dlatego, w odniesieniu do Polaków i Polski, bardziej
niż kiedykolwiek aktualne jest ostrzeżenie Królowej
Polski dane Słudze Bożej Wandzie Malczewskiej. Matka Boża powiedziała;
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na potraktowanie wiary jako sprawy prywatnej, to Polska
utraci niepodległość na zawsze.
-------------------------------------------------------------Także wskazaliśmy, że jeżeli państwa wyrzekać się
będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego, nie będzie pokoju.
Komentarz:
Pan Jezus powiedział do św. Faustyny.
„Nie będzie pokoju na świecie jeśli ludzie nie zwrócą się z ufnością do Miłosierdzia Bożego”.
Państwo polskie nie wyrzekło się, ale też nie uznało
Jezusa Chrystusa w państwie. Na tym polega złudzenie szatańskie. Pokazuje się, że niby coś jest, bo jest
wrażenie tego, bo są publiczne Msze święte, ale faktycznie tego czegoś nie ma ani w słowie ani w czynie
w życiu państwa polskiego, w sejmie, w administracji
i w sądach. Przepisy są ważniejsze niż sprawiedliwość
– i to jest spadek po Rewolucji Francuskiej.
------------------------------------------------------------Papież przypomina o prawdziwych powodach, dlaczego w świecie panuje zalew różnego rodzaju zła.
Wynika to z zapominania o świętych prawach Boga
lub z nieznajomości świętych praw Chrystusa.
Gdy człowiek wypycha Boga i jego prawa z życia
prywatnego i publicznego, jest pewne, że nastąpi cały
szereg złych wydarzeń.
Edward Maling kardynał, wielki arcybiskup Westminsteru, widział to bardzo wyraźnie. Komentując
słowa proroka Izajasza mówi tak:
Z pewnością każde państwo lub królestwo, które odrzuca władzę Boga z czasem się rozpadnie i powróci do
pierwotnego zamętu. Słowo Boże jest jasne i, prędzej
44 / www.smkp.pl
czy później, będzie spełnione. Każdy naród i każde królestwo, które nie będzie Ci służyć – zginie. A stanie się
tak nie tylko za wyrokiem sądowym, ale za sprawą prawa wewnętrznego samego swego istnienia, które zmierza do rozpadu.
To, co pozostało nam z chrześciańskiej cywilizacji
jest teraz w stanie oblężenia. Szybko powracamy do
epoki barbarzyńskiej.
Z powodu postępu technicznego w XX i XXI wieku
wielu ludziom wydaje się, że żyjemy w bardzo cywilizowanym świecie. Jednak postęp techniczny to nie kluczowe kryteria zaawansowanej cywilizacji. Cywilizację
należy oceniać przez to, jak człowiek traktuje drugiego
człowieka. Co ważniejsze, cywilizację należy mierzyć
przez to, jak dobrze traktuje swoich najsłabszych członków, szczególnie starszych i bezrobotnych.
(...) Najwyższy i najbardziej owocny rozój cywilizacji wydarzył się pod patronatem chrześcijaństwa. Tak
jak mówi Edward Cahail:
Wszędzie i we wszystkich wiekach ludzie żyli
w pewnego rodzaju społeczeństwach obywatelskich,
Społeczeństwa uznajemy za tym doskonalsze i lepiej
rozwinięte w proporcji do kultury intelektualnej, standardów moralnych oraz ducha religijnego narodu.
Z wyjątkiem pewnych opóźnień kulturowych ten
chrześcijański wpływ dobiegł końca w wielu krajach.
Rozwód, antykoncepcja, aborcja, eutanazja, pornografia, inżynieria genetyczna, prawa gejów nasycają
nasze społeczeństwo swymi zgniłymi owocami. Małżeństwa jednopłciowe przypuściły ofensywę na całym
świecie. Dlatego jest to o wiele pilniejsze niż kiedykolwiek, aby przypomieć zapomniane nauczania wielkiego Piusa XI z Quas primas.
Na długo przed wydaniem Quas primas publiczne
wyznawanie religii przez państwo było podtrzymywane wyraźnie przez papieża Leona XIII w encyklice
Immortale Dei, kładąc solidne podwaliny pod późniejsze nauczanie Piusa. Wcześniejszy papież również
mówił jasno, że narody winne są publicznego oddawania czci Bogu, mówiąc że:
Państwo, tak jak jest ukonstytuowane, w jasny
sposób jest zobowiązane do wypełniania wielu ważkich obowiązków wiążących je z Bogiem poprzez
publiczne wyznawanie religii. Natura i rozum, które
nakazują każdemu z osobna z oddaniem czcić Boga
w świętości, ponieważ należymy do Niego i musimy do
Niego powrócić, ponieważ od Niego pochodzimy są wiżącym nakazem również od społeczności obywateli. Takie jest prawo, ponieważ ludzie żyjacy razem w społeczeństwie podlegają władzy Boga, nie mniej niż
poszczególne osoby a społeczeństwo nie mniej niż poszczególne osoby jest winne wdzięczność Bogu, który
nadał mu istnienie i utrzymuje je, a którego szczodrobliwa dobroć wzbogaca je niezliczonym i błogosławieństwami.
Tuż pod koniec roku 1925. papież Pius XI wydał encyklikę Quas primas, wprowadzając Święto Chrystusa KróMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
la. Poprzez obchodzenie tego święta myślano, że nauczanie o społecznym panowaniu Chrystusa, bardziej
przesiąknie umysły ludzi, między innymi atakujący
i rosnący sekularyzm w życiu społecznym i politycznym.
Pius nauczał, że jest poważnym błędem mówić,
że Chrystus nie ma żadnej władzy w sprawach
publicznych, społecznych, ponieważ wszystkie
rzeczy podlegają Jego władzy.
Ponadto, Pius niezachwianie podkreśla, że królestwo Chrystusa jest uniwersalne, obejmuje państwa
tak samo jak jednostki. Powiedział, że
Najprawdziwiej cały ród ludzki podleg władzy Jezusa Chrystusa. I wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie zejdnoczeni w społeczństwo nie mniej podlegają władzy Jezusa Chrystusa, gdyż
w Nim jest zbawienie jednostki i zbawienie społeczeństwa. „Nie ma w żadnym innym zbawienia, albowiem
nie jest pod niebiem żadne Imię dane ludziom, w którym mogliby być zbawieni”.
Następnie papież zadeklarował, nie pozostawiając
cienia wątpliwości, że narody poprzez coroczne świetowanie tego święta, będą sobie przypominać, że nie
tylko jednostki, ale również władcy i książęta są zobowiązani publicznie oddawać cześć i posłuszeństwo
Chrystusowi.
Dopiero w XX wieku papież formalnie wprowadził wiernych do pojęcia społecznego panowania
Chrystusa Króla, zarówno poprzez encyklikę jak
i święto.
Podwaliny pod to nauczanie zostało położone jeszcze w XIX wieku przez francuskiego prałata kardynała
Louisa Eduadra Francois Desire Pie, biskupa Poitiers.
Papież Pius XI złożył bezpośredni hołd pracy kardynała Pie oraz wszystkim, którzy położyli podwaliny
pod Święto Chrystusa Króla. Droga do obchodzenia
tego świeta została szczęśliwie i przezornie przygotowana pod koniec ubiegłego wieku. Jest powszechnie
wiadome, że ten kult był tematem wielu uczonych rozpraw w wielu książkach opublikowanych na całym
świecie i napisanych w wielu językach.
(...) Louis kardynał Pie mówi:
Bez wątpienia Jezus Chrystus nie podyktował narodom chrześcijańskim ich ustroju politycznego. Najlepszy
ustrój polityczny ludu jest taki, jaki odpowiada najlepiej
jego charakterowi, jego potrzebom, jego przeznaczeniu
oraz jego misji na świecie.
(...) Biskup Pie uważał naturalizm za główną herezję
współczesnych czasów i zwalczał ją z dużym zacięciem.
Leon XIII opisał to w encyklice Humanum genus:
Naturalizm to doktryna stwierdzająca, że natura
ludzka i rozum ludzki we wszystkich sprawach powinny
być panami i przewodnikami.
Pie sam definiuje naturalizm w ten sposób:
Ta niezależna i obrzydliwa postawa natury względem życia nadprzyrodzonego oraz objawionego porządku leży u podstaw herezji naturalizmu.
Pokrótce nazywał to antychrześcijaństwem.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Kontynuując nalega, że – nie pozostawiając Wcielenia naturalnego Syna Bożego ani przyjęcia przez Boga
Człowieka – szkodzi to chrześcijaństwu zarówno od
dołu jak i od góry, od źródła, od korzeni i od gałęzi.
Porównując naturalizm do innych herezji mówi:
Herezja odrzuca jeden lub kilka dogmatów. Naturalim odrzuca prawdę, że są dogmaty, i że w ogóle mogą
jakieś być.
Herezja, w mniejszym lub większym stopniu zmienia
objawienia święte, boskie. Naturalizm odrzuca prawdę,
że Bóg jest objawiającym.
Herezja pozbawia Boga pewnej części Jego królestwa.
Naturalizm eliminuje Go ze świata i ze stworzenia.
Poprzez swoje prace Pie podtrzymuje prymat życia
nadprzyrodzonego. Wielokrotnie podkreśla, że porządek nadprzyrodzony jest obowiązkowy i niezbywalny.
Biorąc pod uwagę, że Bóg, poprzez swoją wolę i miłość
stworzył naszą naturę w porządku nadprzyrodzonym,
jest to dla nas wiążące. Kontynuując Pie deklaruje:
Poprzez przyznanie nam nadprzyrodzonego powołania Bóg dokonał aktu miłości, ale również dokonuje
w ten sposób aktu władzy. Dał nam, ale dając życzy sobie, abyśmy przyjęli ten dar. Ten dar od Niego staje się
naszym obowiązkiem. Dlatego znane jest Jego powiedzenie, że JEZUS CHRYSTUS NIE JEST OPCJONALNY.
(Nie jest do wyboru, w którym można Go przyjąć lub
odrzucić – dop. red.)
Aby usunąć naturalizm i ustanowić prymat porządku nadprzyrodzonego Pie spotykał się regularnie na
synodach ze zwoimi księżmi nauczając ich:
Będziecie nauczali, że naturalne cnoty, naturalne
światło nie mogą prowadzić człowieka do jego samego
końca czyli do chwały niebios.
Będziecie ich uczyć, że dogmat jest niezbywalny, niezbedny, że porządek nadprzyrodzony jest obowiązkowy
i niezbędny. Będziecie uczyć, że Jezus Chrystus nie jest opcjonalny oraz, że poza Jego objawionym prawem nie istnieje i nigdy nie będzie istniał filozoficzny i spokojny
świat, gdzie dusza pospolita będzie mogła znaleźć spokój
dla swojego sumienia dla kierowania swoim życiem.
Bedziecie uczyć, że to nie tylko ma znaczenie, że
człowiek czyni dobro, ale że konieczne jest, żeby czynił
dobro w imię wiary.
Poprzez ruch nadprzyrodzony, bez którego jego czyny nie doprowadzą go do końca, który Bóg dla niego
wyznaczył, to znaczy wieczne szczęście w niebie.
Bardzo znany cytat z Władimira Sołowiowa, rosyjskiego filozofa. Czasami mówi sie o nim też jako o rosyjskim Newmanie. Dokonał bardzo wnikliwych obserwacji na temat postawy współczesnego człowieka
względem doktryny Chrystusa Króla. Mówi tak:
Ludzie wyobrażają sobie, że przyznanie świętości,
boskości Chrystusa zwalnia ich z obowiązku brania jego
słów na poważnie. Przekręcili pewne teksty Ewangelii
tak, aby uzyskać z nich znaczenie, które chcą. Przy czym
knują, aby pominąć milczeniem inne teksty, które nie
pozwalają się w taki sposób potraktować.
www.smkp.pl / 45
Hasło: Oddaj cesarzowi do cesarskie a Bogu to, co
boskie, jest stale cytowane, aby sankcjonować porządek
rzeczy, który wszystko daje cesarzowi a Bogu nic.
Powiedzenie: Moje królestwo nie jest z tego świata,
jest zawsze wykorzystywane po to, aby uzasadnić i potwierdzić pogaństwo naszego życia społecznego i politycznego. Jak gdyby społeczeństwo chrześcijańskie było
przeznaczone dla tego świata a nie dla królestwa
Boga.
Z drugiej strony powiedzenie: Dana jest mi cała władza nad ziemią i niebem nigdy nie jest cytowane. Nigdy!
Komentarz:
A więc dana jest mi również władza państwowa,
władza nad państwem! Z woli narodu lub bez jego woli.
Z woli narodu Chrytus włada miłosiernie a bez woli narodu włada sprawiedliwie.
Czy Polacy wolą bardziej być poddanymi sprawiedliwości Bożej niż miłosierdziu Bożemu? A jeśli wolą być
poddanymi miłosierdziu Bożemu, to niech czem prędzej intronizują Najmiłosierniesze Serce Jezusa w Państwie Polskim!
Papież Leon XIII potępił przemilczania prawd wiary
w liście Testem Benevolentiae Nostrae o tzw. amerykanizmie (1899) napisał:
Sądzą bowiem, że byłoby na dobre, w celu pociągnięcia opornych zamilczeć o niketórych prawdach, jakby
mniejszej wagi, a przynajmniej na tyle je uszczuplić, żeby
nie zachowały znaczenia, jakie im stale Kościół przypisywał. Nie trzeba też sądzić, że wolne jest od winy owo
przemilczenie, które radzą zastosować do niektórych zasad nauki katolickiej.
Niech więc nikt się nie kusi, z jakiej bądź racji, coś zamilczeć albo ująć z nauki przez Boga podanej. Kto by to
uczynił, raczej by chciał katolików rozłączyć z Kościołem
zamiast rozłączonych do Kościoła pociągnąć.
Dzisiejszi hierachowie przemilczają prawdy katolickie w dialogu ekumenicznym, przez co postępują niezgodnie z nauczaniem papieskim, które w tym przypadku jest tradycyjnym nauczaniem Magisterium
Kościoła. Szczególnie pomijają temat Niepokalanego
Serca Marii i Różańca, który jest drogą do nawrócenia
i zjednoczenia byłych heretyków z Kościołem rzymskokatolickim.
W artykule Objawienia w Fatimie są przeciwieństwem
obecnego ekumenizmu autor z Bractwa Piusa X pisze
m.in.:
(…) Przepaść pomiędzy Fatimą a dzisiejszą atmosferą ekumeniczną jest przerażająca.
Panuje atmosfera humanistyczna, słownictwo kościelne starannie unika tematu Fatimy, będącej zresztą
tylko echem duchowości Ojców Kościoła i Świętych.
Kościelna „nowomowa” zorientowana jest ku
światu: – zjednoczenie świata, – zjednoczenia religii,
– porozumienie między wszelkimi wyznaniami.
Cel jest jasno określony – to wolność i godność
osoby ludzkiej, którą Kościół ma urzeczywistniać przez
46 / www.smkp.pl
braterski dialog, tolerancję, szacunek i wspólne działania na rzecz światowego pokoju.
Razem ze wszystkimi religiami Kościół jest w drodze do nieokreślonego transcendentnego celu, bo
w każdej religii znajduje się boska rzeczywistość.
(…)
Siostra Łucja mówi, że Matka Najświętsza – „powiedziała tak moim kuzynom jak i mnie, – że Pan Bóg teraz daje światu dwa ostatnie lekarstwa: – Różaniec
i Nabożeństwo ku Niepokalanemu Sercu Maryi.
– A jeśli to są ostatnie lekarstwa, to znaczy, że nie
ma innych”.
Jak odnoszą się te słowa do ekumenizmu?
U wyznań niekatolickich (z wyjątkiem prawosławnych) jakikolwiek kult Maryjny jest nie do pomyślenia.
Dodać należy, – że kult ten, który jest „ostatnim lekarstwem” dla świata, – stanowi dla protestanta najwyższe zgorszenie.
Jeśli ekumeniczny dialog chce osiągnąć porozumienie z protestantami, to musi koniecznie ominąć
ten temat, – zgodnie z poleceniem Soboru Watykańskiego II:
– „Sposób formułowania wiary katolickiej żadną
miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu
z braćmi”.
I rzeczywiście, – spotkania ekumeniczne i kolejne
porozumienia wskazują na to całkowite przemilczanie
nauki Kościoła o Maryi.
Aby uniknąć oskarżenia o sekciarstwo (z łacińskiego sectare – ‘odciąć część od całości’ – po grecku hairesis), – ekumeniści muszą usprawiedliwić jakoś selektywność w pojmowaniu prawd Wiary.
I tak Sobór przedstawia taką zasadę:
– „Przy zestawianiu doktryn – niech pamiętają
o istnieniu porządku czy «hierarchii» prawd w nauce
katolickiej, – ponieważ różne jest ich powiązanie
z zasadniczymi podstawami wiary chrześcijańskiej”.
Pomijając fakt, że Pius XI w swej encyklice Mortalium
animos potępił tę zasadę, – jest rzeczą oczywistą, – że
nauka o Najświętszej Maryi Pannie nie znajduje się na
wysokim miejscu w owej „hierarchii” prawd, skoro
można ją zupełnie ignorować.
Aby uratować cześć Maryi, – ekumeniści lubią powoływać się na dialog z prawosławnymi, którzy rzeczywiście są Jej czcicielami.
Jednak w świetle Fatimy i ten dialog kończy się, –
bo Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi jest
dla nich czymś zupełnie obcym.
– Mariologia prawosławnych zatrzymała się na końcu ery starożytnej.
Wszelki rozwój doktryny o Wierze oraz ogłoszenie nowych dogmatów wiary – jest dla prawosławnych
nie do przyjęcia.
Doktryna o Niepokalanym Sercu Maryi ma za fundament dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP ogłoszony przez papieża Piusa IX, – dogmat, który nie został przyjęty przez prawosławnych.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Poza tym objawienie Niepokalanego Serca NMP nie
jest tylko doktryną, – jest to także Nabożeństwo
i kult, oficjalnie przyjęty w roku liturgicznym Kościoła
rzymskiego.
Prawosławie jednak nie toleruje wprowadzenia
nowych elementów w swoim obrządku.
Dlatego też słowa Chrystusa:
– „Pragnę gorąco rozprzestrzenienia się kultu i Nabożeństwa ku Sercu Niepokalanemu Maryi” są nie do
pogodzenia z doktryną wschodnich schizmatyków.
(…) Również „katoliccy” działacze ekumeniczni
wyróżniali się w ostatnich 30 latach tym, aby w tych
bluźnierstwach utwierdzić błądzących.
Czymże są chociażby słowa abpa Alfonsa Nossola,
wypowiedziane przed rokiem podczas targów książki
katolickiej w Warszawie:
– „zostawmy protestantów z ich szacunkiem do
Matki Pana, nie mówmy im o Niepokalanym Poczęciu”.
W tym wypadku nie można jednak założyć, że są
oni bez winy, skoro dobrze poznali prawdę o Maryi.
Liczba katolickich teologów poddających w wątpliwość dogmaty Maryjne jest ogromna.
Zanikanie kultu NMP na całym świecie, – zwłaszcza wśród młodzieży, – jest tak powszechnym zjawiskiem, że z przerażeniem można siebie zapytać, – czy
choć 1% katolickiej młodzieży w Zachodniej Europie
umie odmawiać Różaniec?
(…) Rozpowszechnia się bowiem pogarda dla najwyższych wartości ludzkich, – takich jak dziewictwo
i czystość; – dzieje się tak bez stanowczego oporu hierarchów.
Tym samym zostaje usankcjonowana zniewaga wobec Tej, która jest źródłem i wzorem wszelkiej czystości i niepokalaności.
Gdy zaś ktoś zgubi się w truciźnie nieczystości, –
wtedy zaczyna nienawidzić to, co jest mu zawsze żywym wyrzutem sumienia.
– Zabrudzony patrzy najpierw z zazdrością na czystego i niewinnego, a zazdrość ta zmienia się w nienawiść.
Skutki są widoczne gołym okiem: – ten, kto żyje
w czystości, zachowuje piękność i młodość ducha
bez szczególnych wysiłków, – podczas gdy zalety te
nieubłaganie utraci ten, kto pogardza czystością.
Dlatego właśnie ekumenista, który ukrywa przed
młodzieżą ten wzniosły ideał Niepokalanej, aby nie
drażnić innowierców, – przyspiesza tylko zwycięstwo
szatana nad duszami.
Siostra Łucja trafnie to określiła w słowach:
– Ojcze, nie czekajmy na to, aż od Rzymu przyjdzie
wezwanie do nawrócenia dla całego świata.
Również nie czekajmy, aż ono przyjdzie od biskupów w ich diecezjach, ani od zgromadzeń zakonnych.
(…) – Dlatego teraz powinniśmy sami rozpocząć
duchową odnowę samego siebie.
Każdy z nas winien ratować nie tylko swoją duszę,
– lecz także wszystkie dusze, – które z woli Bożej spotykamy w drodze.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
(…) U samych swoich podstaw, ekumenizm rezygnuje z założenia „misyjnego” Kościoła, – nazywając to
pogardliwie „prozelityzmem”.
Perfekcyjnie oddał tę zasadę antymisyjności ekumenizmu abp Nossol:
– „Prozelityzm jest konwersją wymuszoną, choćby
pasywnie, przez stwarzanie atrakcyjnych warunków,
które mają przyciągnąć zwolenników innych wyznań”
(„Tygodnik Powszechny”, 23 maja 1999).
Jeśli już starannie przemilczana jest potrzeba przynależności do Kościoła jako konieczny warunek dla
wiecznego zbawienia, – to o wiele więcej fakt, że zbawienie wielu zależy od modlitw i ofiar wiernych katolików.
Ekumenizm pociągnął swoje katastrofalne skutki
wśród wiernych – wielu z nich, właśnie na skutek ekumenii, zapomniało już nie tylko o Świętych Obcowaniu,
— ale przede wszystkim o potrzebie modlitwy za własne i innych zbawienie.
W ten sposób realizują się słowa Maryi wypowiedziane w Fatimie.
Można powiedzieć, parafrazując Jej słowa, że z powodu ekumenizmu
„wiele dusz idzie na wieczne potępienie, – bo nie
mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił”.
(…)
Przebywając w klasztorze w Tuy, – siostra Łucja
miała w dniu 13 czerwca 1929 r. słynną wizję Trójcy
Przenajświętszej.
1. Sama wizja jest wyrazem tych dogmatów katolickich, które są obecnie najbardziej przemilczane
z powodu tzw. dialogu ekumenicznego:
(...)
– Trójca Przenajświętsza,
– Tajemnica Odkupienia
przez krwawą Ofiarę Chrystusa na Krzyżu,
– Najświętsze Serce Jezusa,
– Msza Święta
jako uobecnienie Ofiary Chrystusowej,
– Rzeczywista Obecność Pana Jezusa
we Mszy Świętej,
– Maryja Pośredniczka wszystkich łask
i współodkupicielka,
– Niepokalane Serce Maryi.
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/0259
https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/07/13/
objawienia-w-fatimie-sa-przeciwienstwem-obecnegoekumenizmu/
Wynika z tego, że hierarchowie katoliccy przemilczają prawdy wiary katolickiej wobec niekatolików tak
jak niekatolicy przemilczają prawdy swoich religii wobec katolików. W ten sposób jedni oszukują drugich co
do istoty własnych religijności. Z tego zaś wynika, że
ekumenizm nie zbuduje jednego kościoła poza kościo-
www.smkp.pl / 47
łem światowym z Lucyferem – Ojcem Kłamstwa jako
Bogiem. Im szybciej Kościół odwróci się od ekumenizmu posoborowego tym dla Kościoła będzie lepiej, bo
tylko wtedy będzie bowiem Kościołem Boga a nie kościołem katolików bezbożnych, którzy dla ludzi usuwają
Boga prawdziwego w cień (aby nie obrazić innowierców) a eksponują człowieka, np. przez umieszczenie
figurki Buddy nad tabernakulum, co miało miejsce
w Asyżu w roku 1986 w czasie ekumenicznego spotkania różnych religii – od czcicieli Jezusa i Marii aż do czcicieli Węża.
--------------------------------------------------------------Ludzie są gotowi zaakceptować Chrystusa jako kapłana oraz ofiarę, ale nie chcą Chrystusa Króla. Jego
królewska godność została usunięta przez każdy rodzaj pogańskiego despotyzmu. A narody chrześcijańskie podjęły krzyk żydowskiego tłumu: Poza
cezarem nie mamy króla!
Dlatego w historii doświadczyliśmy i nadal doświadczamy ciekawego zjawiska społeczeństwa,
które wyznaje chrześcijaństwo jako swoją religię,
ale pozostaje pogańskie – nie tylko w swoim życiu,
ale w samych podstawach swojego życia.
Biorąc pod uwagę królestwo Chrystusa Pie deklaruje:
Jezus Chrystus jest królem nie tylko nieba, ale
także ziemi. I to należy do Niego, aby sprawować
prawdziwą i najwyższą władzę królewską nad
ludzkimi społeczeństwa. Jest to nie podlegający
dyskusji punkt doktryny chrześcijańskiej.
Komentując list do Efezjan biskup powiedział:
Bóg uczynił Chrystusa Głową i Przywódcą wszystkich spraw – jak mówi św. Paweł. I to wszystkich bez
wyjątku.
Mówi, że ludzie są gotowi zaakceptować Chrystusa
jako Odkupiciela, Zbawiciela i Kapłana, ale wydaje im
się przerażające, że Jezus Chrystus jest Królem. Podejrzewają tutaj pewne naruszenie, jakąś uzurpację władzy, albo jakieś pomieszanie przypisane jurysdykcji.
Pie zwraca uwagę za św. Augustynem, że nie wystarczy tylko wierzyć w Boga, że Bóg istnieje. Konieczne jest, abyśmy wierzyli Bogu. Według niego to oznacza, że uznając istnienie niezawisłego istnienia, mamy
obowiązki, które musimy wypełnić dla Niego. Mówiąc
to, jeśli wierzymy w Boga, musimy poddać nasz rozum Jego objawieniom, naszą wolę Jego woli, nasze działania Jego prawu.
Pie zwraca uwagę, że odczucia dumy i zazdrości
mogą uniemożliwiać ukorzenie się przed innymi ludźmi, ponieważ patrzymy na siebie jak na równych im.
Jeśli jednak jest to kwestia ukorzenia się przed Bogiem, taka duma i zazdrość jest zupełnie absurdalna
i śmieszna, gdyż Bóg jest i zawsze będzie nade mną.
To bardzo interesujące.
Ci, którzy twierdzą, że królestwo Chrystusa jest
ograniczone do nieba i nie interesują Go sprawy doczesne na ziemi, Pie wyjaśnia znaczenie słów Chrystu-
48 / www.smkp.pl
sa: Moje królestwo nie jest z tego świata, zwracając
uwagę na słowa Chrystusa wypowiedziane do Piłata,
Pie zwraca uwagę:
Jego królestwo z pewnością nie jest z tego świata, ale to ma znaczyć, że nie pochodzi z tego świata.
A ponieważ On pochodzi z góry a nie z dołu, to znaczy że żadna ziemska ręka nie jest mu w stanie
odebrać tego królestwa.
Innymi słowy Chrystus odnosi się do pochodzenia swojego królestwa a nie do zasięgu swojego
królestwa.
------------------------------------------------------------Komentarz:
Chociaż królestwo Chrystusa nie pochodzi z tego
świata, to jednak jest duchowo obecne na tym świecie,
bo przecież przybliżyło się do tego świata. Jezus powiedział: Przybliżyło się Królestwo Boże – do nieba czy do
ziemi? A jeśli do ziemi, to znaczy że chce być ustanowione na ziemi, aby była jedna owczarnia i jeden pasterz.
To, że królestwo Chrystusa nie pochodzi z tego
świata nie oznacza, że go na tym świecie nie było, nie
ma czy nie będzie.
Teraz jest obecne duchowo a chce być obecne materialnie, także w materialnych działaniach ludzkich
przez poddanie ludzkiej woli rządzących tym światem
Woli Bożej.
Przy drugim przyjściu Chrystusa królestwo Chrystusa
będzie obecne materialnie, ponieważ w czasie kary Bożej, która spadnie na świat w postaci potopu ognia,
wszyscy przeciwnicy królestwa Chrystusa na tej ziemi
i obojętni na to królestwo zostaną zabici albo porwani
przez diabłów, które wyjdą z czeluści piekielnych
w czasie trzech dni ciemności. Całe zło musi bowiem być
usunięte przed przyjściem królestwa Bożego na ziemię
w postaci materialnej, bo do królestwa niebieskiego na
ziemi nic nieczystego wejść nie może. Wtedy na ziemi
pozostaną tylko święci – potencjalni i aktualni i oni będą
budować duchowe i materialne królestwo Chrystusa,
które będzie miało odtąd swoje drugie źródło – ziemię.
W ten sposób królestwo Chrystusa będzie również stąd
– z ziemi. W ten sposób królestwo Chrystusa będzie
w niebie duchowo i na ziemi materialnie. Wtedy spełnią
się słowa modlitwy Ojcze nasz: Przyjdź królestwo Twoje
oraz Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, co będzie również oznaczać: Niech będzie Twoje królestwo
jako w niebie tak i na ziemi – w całym świecie niewidzialnym i widzialnym, duchowo i materialnie.
-----------------------------------------------------------Inny cytat z Pisma jeszcze dalej wyjaśnia. Przed
wstąpieniem do nieba i objęciem swojego tronu Chrystus, mówiąc do swoich Apostołów zadeklarował:
Cała władza na niebie i na ziemi została dana Mnie.
Powiedział również:
Idźcie zatem i nauczajcie wszystkie narody.
Kardynał Pie zwraca uwagę, że Chrystus nie mówił uczniom: Wszyscy ludzie, wszystkie jednostki
czy wszystkie rodziny, ale wszystkie narody.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Zwraca uwagę, że ta misja ma charakter publiczny,
społeczny.
Tak jak Bóg posyłał proroków Starego Testamentu
oraz ich przywódców do tych, którzy dokonują aktu
apostazji, wysyła swoich Apostołów oraz swoich kapłanów do narodów, cesarstw, królestw i legislatorów,
aby uczyć ich swojej doktryny i swego prawa.
Ich obowiązek, tak jak obowiązek św. Pawła, jest
zanieść Imię Jezusa Chrystusa do narodów, królów
i synów Izraela.
Zwracając uwagę, że wyraźnie świecki porządek
rzeczy jest nieodłącznym elementem współczesnych
czasów, Pie komentuje, że zasada leżąca u postaw
współczesnego społeczeństwa jest postawą ateizmu
prawa i instytucji, że ukrywamy je pod nazwą absencji, wstrzymania się od głosu, neutralności, niekompetencji lub nawet ochrony równości.
Zasada emancypacji społeczeństwa ludzkiego
w stosunku do porządku religijnego pozostaje u podstaw spraw rzeczy i jest to jakby esencją tego, co nazywamy współczesnymi czasami.
Nawet pogańscy myśliciele starożytnej Grecji i Rzymu rozumieli, że można łatwiej zbudować miasto
w powietrzu niż oddzielić społeczeństwo od czczenia
ich własnych fałszywych bogów. Potępiając praktyczny ateizm dzisiejszych czasów, w którym społeczeństwo nie odrzuca formalnie istnienia Boga, ale raczej
rządzi się tak, jakby Bóg nie istniał, Pie oświadcza:
Bóg będzie rządził, będzie władał, ale jeśli nie będzie
rządził poprzez korzyści nieodłączne od Jego obecności
boskiej, będzie rządzić poprzez nieszczęścia nieodłączne od Jego nieobecności.
Przeciw bardzo płytkim oskarżeniom, że wspiera
wprowadzenie teokracji, Pie twierdzi, że:
Jezus Chrystus nie przyszedł po to, aby założyć na
ziemi teokrację. Raczej przyszedł po to, aby zakończyć
mniej więcej teokratyczny reżim Izraelitów.
Jednak Pie chętnie przyznaje, że współczesna teokracja może dziś istnieć w nowoczesnym państwie.
Biorąc wskazówki z Psalmu 2., biskup podkreśla wrogość i buntowniczość współczesnego społeczeństwa
świeckiego. Współczesne społeczeństwo uznaje tylko
swoich przywódców, jeżeli buntują się przeciwko
Panu i Jego namaszczonym – ci, którzy nie będą ograniczeni przez Pańskie jarzmo, mimo że może ono być
„słodkie i łagodne”. Sekularyści chcą, abyśmy zapomnieli jakiekolwiek pojęcie państwa chrześcijańskiego, prawa chrześcijańskiego, księcia chrześcijańskiego. To, co następuje, to już nie jest „słodkie
jarzmo” Chrystusa, ale absolutne zniewolenie
przez pozbawione Boga państwo.
Tutaj wyobrażona teokracja Kościoła jest zastępowana teokracją tak absolutną i tak nieuprawnioną jak teokracja cezara, przywódcy i arbitra
religii, najwyższej wyroczni doktryny i prawa.
W rzeczywistości jest to odnowiona pogańska
teokracja. Wkrótce będzie zrealizowana poprzez
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
władzę narodu, będącego najwyższym kapłanem i państwa, będącego bogiem – poprzez socjalizm.
Chciałbym teraz przejść do Ojca Roberta Madera.
Chciałbym przypomnieć dwa fragmenty z jego nauki.
Wielki szwajcarski kaznodzieja Robert Mader na
swój mocny i ostry sposób ukazuje nieuniknione efekty społecznego odrzucenia Chrystusa.
W końcu jest tylko miejsce dla Chrystusa w tabernaculum, w zakrystii, w budynku Kościoła. Jest usunięty ze
wszystkich innych miejsc.
Mader mówi, że ci buntownicy przeciwko Bogu
mówią:
NIE CHCEMY, ABY ON NAD NAMI PANOWAŁ!
– wykrzyczeli mężowie stanu, politycy, książęta, rządy, przedstawiciele i wyborcy. Religia nie ma nic wspólnego z polityką. Duchowe królestwo Chrystusa w życiu
narodowym zostaje obalone.
NIE CHCEMY, ABY NAD NAMI RZĄDZIŁ! – wykrzyknęli intelektualiści, pisarze, profesorowie, nauczyciele.
Religia nie ma nic wspólnego z nauką, ze szkołami. Królestwo Chrystusa w świecie myśli, w szkole, w literaturze i w prasie jest obalone.
NIE CHCEMY, ABY RZĄDZIŁ NAD NAMI! – wykrzyknęli bankierzy, biznesmani, kierownicy fabryk, artyści,
sekretarki, pracownicy. Religia nie ma nic wspólnego
z życiem gospodarczym, z handlem i z przemysłem.
Duchowe krolestwo Jezusa nad światem pracy i biznesu jest obalone.
NIE CHCEMY, ABY NAD NAMI PANOWAŁ! – wykrzyczeli mężczyźni i kobiety – synowie i córki. Religia nie ma
nic wspólnego z małżeństwem i rodziną. Duchowe królestwo Jezusa nad życiem rodzinnym zostało obalone.
Jednak Mader podkreśla, że nawet z ukrytych ścianek tabernaculum, Chrystus poprzez intronizację zacznie ponownie zdobywać duchowe królestwo nad
światem, zaczynając od domu, przechodząc do szkół,
i wreszcie przenikając do miejsc pracy, nauki i polityki.
Jeszcze jeden fragment bardzo ważny z nauczania
Madera. Mówi on o związku między religią w społeczeństwie a wolnością, jaką ludzie mają. Mówi, że:
Państwo istnieje jedynie jako urządzenie, instytucja
godna człowieczeństwa, tzn. jeśli obok autorytetu
zwierzchności zapewniona jest wolność ludu. Ze wszystkich państw ten kraj jest najszczęśliwszy, który daje
najwięcej praw i wolności, a najmniej przepisów prawniczo-paragrafowych, gdzie jak najmniej bywa nakazów i rozkazywania.
Im mniej religii – tym więcej gwałtu. W żadnym kraju
nie może podnieść się termometr religii, żeby równocześnie nie spadła temperatura politycznego przymusu.
A z drugiej strony – nie może obrócić się termometr
religijny, żeby się nie podniósł termometr politycznego
gwałtu aż do najgorszej tyranii.
Przed dniem Golgoty termometr religii stał na zerze
a termometr politycznego gwałtu na skali 100o C. Nie
było innych ludzi jak tylko z jednej strony tyrani a z dru-
www.smkp.pl / 49
giej niewolnicy. Potem przyszedł Jezus. Temperatura
religijna dosięgła najwyższego stopnia. A tym razem
najwyższego stopnia dosiegła i wolność, bo Jezus wespół z uczniami swymi utworzył jakby zrzeszenie wpółdziałania, gdzie nie było żadnego przymusu.
Stosunek między Jezusem a Jego ludźmi także był
pewnego rodzaju rządem – tylko rządem miłości. Miłości Mistrza do zwolenników i zwolenników do Mistrza.
A spójrzmy na Francuską Rewolucję – religia jest na
zewnątrz – na zerze, więc i wolność jest na zerze.
Bo gwałt, i władza, i przymus, pod znakiem gilotyny
podniosły się do 100oC. A od 1. lipca 1789 roku do 26
października 1795 roku stworzył ten gwałt 15 479
praw. Tylko jedna moc, która chroni obywatela przed
przemocą, przed zwyrodnieniem władzy państwowej
w tyranię, która dokonuje morderstwa na wolności jest
dekalogowa: Będziesz to a to czynił... i Nie będziesz...Nie
wolno ci tego a tego czynić. Hasło, ogłoszone dla wszystkich wywołanych wzwyż aż po trony i krzesła wybrańców ludu. Równość wszystkich wobec jednego prawa.
Państwo bez religii to społeczne samobójstwo.
Śmierć autorytetowi u góry i śmierć wolności
u dołu.
Chciałbym teraz pomówić troszkę o pewnym zaćmieniu i wyciszeniu Quas primas. Odnoszę się teraz
do pracy wielkiego szkockiego teologa społecznego
Hamisha Frayzera. Kiedyś był komunistą. Współdziałał z republiką w czasie hiszpańskiej wojny domowej.
Później przeszedł nawrócenie. I stał się jednym z głównych proponentów w świecie anglojęzycznym społecznego nauczania Kościoła.
W lutym 1976 roku Hamish Frayzer, redaktor społecznego dziennika katolickiego Aprocies, komentował
o pewnym wyciszeniu głównego nauczania encykliki
Quas primas. W rzeczywistości nawet twierdzi, że
publikacja tej ważnej encykliki była największym wydarzeniem, o którym nikt nic nie wiedział w całej historii Kościoła. Największym wyciszonym wydarzeniem – encyklika została po prostu zignorowana.
Oskarżył międzynarodowy Episkopat o klęskę, o to, że
nie doprowadzili do tego, żeby państwa przestrzegały
Bożych przykazań oraz zasad chrześcijańskich.
Frayzer twierdzi, że biskupi przemilczeli pewne
trudne do przełknięcia implikacje nauczania Kościoła, aby uniknąć konfrontacji z cezarem lub
z państwem, szczególnie w decydującej i wrażliwej
sfrerze między Państwem a Kościołem.
Nawet poszedł dalej, twierdząc że biskupi zdecydowali się działać poprzez zaniechanie, przez
nieinterweniowanie, aby zapewnić, że doktryna
społecznego panowania Chrystusa otrzyma odpowiedni nacisk, na jaki zasługuje, w seminariach
i w innych instytucjach wyższej edukacji pozostających pod kontrolą kościelną.
Jak wyjaśnia – to kluczowe nauczanie jest tak mało
znane u większości katolików, w tym u księży – biskupów nie nauczono o nim w seminariach.
50 / www.smkp.pl
W Stanach Zjednoczonych bardzo rzadko słyszę
kazania na temat społecznego panowania Chrystusa
w dzień, w Święto Chrystusa Króla. Endemiczny kryzys w całym kraju. Większość ludzi będzie mówić
o królestwie Chrystusa nie z tego świata albo powiedzą, że Chrystus jest królem dla nas tylko jako dla jednostek. Pomimo, że to ostatnie stwierdzenie jest prawdą – nie jest to całe ani integralne nauczanie na ten
temat. Ta doktryna nie jest nauczana w seminariach
albo zdejmuje się z niej nacisk albo pozbawia się ją
prawdziwego znaczenia, ponieważ biskupi nie naciskają, aby to nauczanie papieskie było przekazywane księżom w seminariach, nie dziwi, że wierni
nic na ten temat nie wiedzą.
Pomimo, że obchodzimy Święto Chrystusa Króla co
roku, co jest wielką okazją pedagogiczną, bardzo niewiele kazań jest poświęconych prawdziwej naturze tej
doktryny.
Pomimo, że nauczanie o społecznym panowaniu Chrystusa w encyklice Quas primas zostało
zignorowane przez wielu w Kościele od czasu jej
promulgacji jednak nadal pozostaje ona wiążąca.
Nawet II Sobór Watykański jest tego świadkiem.
W Dignitatis humane ojcowie soboru nauczają, że
sobór pozostawia nienaruszonym tradycyjne nauczanie katolickie na temat obowiązku moralnego
jednostek i społeczeństw w sprawie prawdziwej
religii oraz jednego Kościoła Chrystusa.
Studiując Quas primas i pracując nad wdrażaniem
tego nauczania Louis Pie zawsze pozostanie autorytetem wnikliwym i przejrzystym przewodnikiem we
wszystkich sprawach związanych z teologią społecznego panowania Chrystusa.
Nie owijając w bawełnę, Pie podkreślał, że społeczne panowanie Chrystusa nie jest opcjonalne.
Jako nieustraszony biskup, jakim był, sprzeciwił się
Napoleonowi III. Powiedział:
Jeżeli nie nadszedł czas na panowanie Chrystusa, no
trudno. W takim razie nie nadszedł jeszcze czas, aby
rządy trwały. (oklaski)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Teresa Drapińska
„Misja Służebnicy Bożej
Rozalii Celakówny”
(...) Począwszy od roku 1930 Pan Jezus zaczyna domagać się od Rozalii, żeby Polska uznała Go za swego
Króla. Poucza Rozalię, że jest to sprawa ogromnej
wagi i że w tej intencji trzeba się wiele modlić
i wiele cierpieć. Rozalia zwierza się z tych przekazów
swojemu kierownikowi duchowemu ojcu Kazimierzowi Dobrzyckiemu. I wszystko, co może – swoje modlitwy, prace i cierpienia ofiaruje Panu Jezusowi, by On
mógł bez przeszkód królować w każdej duszy ludzkiej.
Jednakże Jezus Król domaga się od Rozalii czegoś więcej – konkretnych działań na skalę przekraczającą jej
możliwości. Przynaglana jakąś wielką siłą wewnętrzną
oznajmia swojemu kierownikowi duchowemu, żeby
napisał list do Jego Eminencji ks. kardynała Hlonda
i prosił go o podjęcie działań, mających na celu spełnienie żądań Pana Jezusa, przez realizację których Pan Jezus chce ratować Polskę przed upadkiem. W liście wyłuszcza żądania Pana Jezusa w następujący sposób:
Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym królem. On tego sobie życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście, ogłosić Pana Jezusa swym królem przez
intronizację. Intronizacja to nie tylko forma ofiarowania się, ale odrodzenie serc, oddanie ich pod słodkie panowanie miłości.
Ojciec Dobrzycki nie od razu daje wiarę w słowa
swojej penitentki, bowiem domagania się Pana Jezusa,
aby Polska uznała go swym królem jest absolutną nowością w historii duchowości chrześcijańskiej.
Jednakże to żądanie Pana Jezusa daje ojcu Dobrzyckiemu zapewne wiele do myślenia, gdyż parę lat
wcześniej Ojciec Święty Pius XI ustanowił encykliką
Quas primas w 1925 roku w całym Kościele Powszech-
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
nym Święto Chrystusa Króla. Ustanowienie tego święta, zmierzające do ukazania kościołowi królewskiej
godności Jezusa i jego prawa do panowania nad
wszystkimi narodami było podyktowane koniecznością przeciwstawienia się światowej masonerii, która
rugowała obecność Jezusa i Jego prawa z życia społeczeństw i całych narodów. Choć w Kościele Powszechnym, w czasach Rozalii było obecne pojęcie Chrystusa
Króla, to jednak pojawienie się żądania Pana Jezusa,
by Polska uznała w sposób oficjalny i uroczysty przez
Akt Intronizacji Jezusa swym Królem, zaskakiwało
swą oryginalnością i wiązało się z ogromnymi trudnościami w jego realizacji. Dlatego Pan Jezus jeszcze
wielokrotnie zwróci się do Rozalii w słowach bardzo
łagodnych lecz stanowczych:
Powiedz, moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie
do prymasa Polski. Teraz jest najodpowiedniejsza chwila. Trzeba korzystać z czasu łaski.
Rozalia o wszystkim informowała swego kierownika duchowego i w pięknych słowach zachęcała go do
działania. Mówi:
Ojcze kochany! Coś dziwnego dzieje się w mej duszy.
Czuję przeogromne pragnienie, by wszystko uczynić
i przecierpieć by Jezus mógł swobodnie panować w naszej ukochanej Ojczyźnie a przez Polskę by zawładnął
całym światem. Śmiem to stwierdzić stanowczo, że Polska będzie silną potęgą, najsilniejszą nie tylko
w Europie, ale na całym świecie. Jeśli usłucha wezwania Pana Jezusa. A jeśli nie– to zginie.
Komentarz:
Dlaczego biskupi w Episkopacie nie wierzą w te słowa a ci, którzy wierzą, nie mówią ich głośno do całego
narodu?
Polityka biskupów w zakresie intronizacji jest więc
niespójna i sprzeczna, bo wierzą Faustynie, którą uznają za świętą a nie wierzą Rozalii, którą uznali za Sługę
Bożą.
Dlaczego biskupi w Polsce ulegają duchowej schizofrenii?
Te słowa Rozalii zgadzają się przecież ze słowami
Pana Jezusa do św. Faustyny Kowalskiej, której powiedział:
Polskę szczególnie umiłowąłem, a jeśli będzie posłuszna Woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.
Wolą Jezusa jest intronizacja Jego na Króla Polski.
Gdy intronizacja nastąpi zarówno w sercach Polaków
jak i publicznie, i będzie porzuceniem grzechów, szczególnie narodowych, takich jak mordestwa, cudzołóstwa
i nienawiść, wtedy Jezus wywyższy Polskę w oczekiwanej przez wielu pobożnych Polaków potędzie i świętości. Jeśli Polacy nie intronizują Jezusa prywatnie i publicznie, to Polska zginie i już nie powstanie.
Poza tym Królowa Polski powiedziała do Sługi Bożej Wandy Malczewskiej:
www.smkp.pl / 51
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na potraktowanie wiary jako sprawy prywatnej, to Polska
utraci niepodległość na zawsze.
Nie ma dziś w Polsce sprawy dla Polaków ważniej
szej w publicznym życiu religijnym Narodu Polskiego,
jak intronizacja Jezusa na Króla Polski.
Dlaczego biskupi sprzeciwają się Panu Jezusowi
w tej sprawie i odrzucają bezpodstawnie Jezusa Króla
Polski, który jedynie może zbawić Polskę od Złego
przez intronizację?
Dlaczego Lud Boży w swej masie nie domaga się intronizacji, błędnie sądząc, że Polskę mogą ocalić jego
modlitwy na Jasnej Górze.
NIE OCALĄ! ŻADNA KRUCJATA RÓŻAŃCOWA NIE
OCALI POLSKI, JEŚLI NIE BĘDZIE W NIEJ MODLITWY
O INTRONIZACJĘ!
Kto tego nie rozumie, ten nie rozumie, o co w Polsce toczy się walka ze Złem, zarówno wśród duchowieństwa jak i wśród wiernych.
------------------------------------------------------------To nie są moje myśli i słowa, to mi pokazał Pan Bóg.
Rozalia w pełni zdaje sobie sprawę jak trudną misję powierzył jej Pan Jezus, jak mała jest szansa na jej
zrealizowanie. Od września 1937 roku otrzymuje szereg proroczych wizji, w których żądania Pana Jezusa
wobec Polski i świata zostały bardzo wyraźnie sprecyzowane. Od spełnienia tych żądań Bóg uzależnił los
naszej Ojczyzny i innych narodów.
Istotę tych objawień można sprowadzić do warunków:
Jeśli Polska chce ocalić siebie musi uznać Jezusa
swym królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez
akt intronizacji. Ma być on dokonany przez cały naród
a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w Imieniu Narodu mają wspólnie dokonać
w sposób uroczysty tego aktu.
W następstwie za przykładem Polski pójdą inne
narody i one także dokonają aktu intronizacji Jezusa
na swego króla.
Wszystkie narody, które nie uznają Jezusa swym
królem – zginą.
Komentarz:
Tak więc Akt Intronizacji ma być dokonany przez
Kościół, Państwo i cały Naród Polski, a nie tylko przez
władze kościelne i państwowe, bo intronizacja dokonana przez władze kościelne i państwowe nie wystarczy. Naród musi być obecny w intronizacji zarówno
wewnętrznie – prywatnie jak i zewnętrznie publicznie.
Dlatego rekolekcje narodowe dla intronizacji są sprawą naglącą i palącą.
Polska nie może bowiem intronizować Jezusa za
późno, bo inaczej w katastrofie światowej zginie bezpowrotnie.
Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej
w wizji udzielonej Rozalii pojawia się zapowiedź tej
wojny oraz warunek.
52 / www.smkp.pl
Jeśli Polska uzna Jezusa za swego Króla i Boga do
wojny i związanych z nią zniszczeń nie dojdzie.
Polacy dzisiaj publicznie nie wyznają publicznie swej
wiary w słowa Jezusa a episkopat utwierdza Polaków
w błędzie. Gdy wszyscy się nagle obudzą, może być już
za późno, głównie z winy Episkopatu, bo on odpowiada
za stan wiary narodu przed Jezusem Chrystusem. Odpowiadają też świeccy przywódcy narodu i państwa.
Przez ignorancję Serca Jezusa w państwie przez
króla Ludwika XIV – przez ignorancję poświęcenia rodziny i Francji a także oznakowania wojska i sztandarów Francji Sercem Jezusa, król Ludwik XIV doprowadził po 100 latach do Rewolucji Francuskiej, która
obaliła monarchię we Francji a potem na całym świecie, zostawiając tylko monarchie niekatolickie lub antykatolickie.
Dzisiaj sytuacja w Polsce i na świecie jest o wiele
groźniejsza. A Naród śpi.
Jeśli Polska uzna Jezusa za swego Króla i Boga do III
wojny i związanych z nią zniszczeń nie dojdzie.
------------------------------------------------------------Treść tych przesłań, tak brzemienna w skutkach,
stanowiła dla Rozalii i jej kierownika duchowego, ojca
Kazimierza Dobrzyckiego, paulina, nie lada wyzwanie.
Rozalia otrzymała ze swoją misją ogromny krzyż do
dźwigania. Jak był on wielki i bolesny, świadczą o tym
jej pisma. W jego dźwiganiu pomagali jej przede
wszystkim ojcowie Paulini a szczególnie wymieniony
ojciec Dobrzycki oraz generał Paulinów ojciec Pius
Przeździecki z Jasnej Góry. Całość objawień udzielonych Rozalii, a związanych z powyższym żądaniem
Pana Jezusa, można podzielić na dwie zasadnicze części. Dotyczą one bowiem wydarzeń związanych z II
wojną światową oraz wydarzeń związanych z III wojną światową.
Ponieważ część wizji i pouczeń dotyczących II wojny
światowej miała charakter ostrzeżenia i ukazania realności totalnej zagłady świata, z chwilą wybuchu III wojny światowej szansą na ocalenie, wskazaną przez Boga,
w jednym i drugim przypadku jest INTRONIZACJA.
Jednakże wydarzenia związane z II wojną światową uświadamiają nam z racji niespełnienia warunku
intronizacji, że nie można dopuścić do powtórzenia
się tej sytuacji w obliczu zbliżającej się III wojny światowej.
Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej
w wizji udzielonej Rozalii pojawia się zapowiedź tej
wojny oraz warunek.
Jeśli Polska uzna Jezusa za swego Króla i Boga do
wojny i związanych z nią zniszczeń nie dojdzie.
We wrześniu 1937 roku Rozalia pisze w swoich
wyznaniach:
Znalazłam się duchem na Stradomiu w Krakowie od
ulicy św. Agnieszki. Zobaczyłam w mieście straszne
zniszczenia przez ludzi, którzy uciekali w panicznym
popłochu w nieznanych kierunkach. Byli między nimi
ludzie wszelkich klas, którzy szli z walizkami, teczkami,
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
tobołkami, uciekając od swoich prac i zajęć. Obok mnie
stał poważny Pan. Zwrócony był w stronę uciekających
ludzi. Twarz jego była smutna, ale pełna poważnej powagi, mająca w sobie coś nadziemskiego. Mimo wszystko boleść malowała się na jego obliczu. Popatrzyłam na
niebo, które zaczęły zakrywać straszne czarne, ciężkie
chmury. Od strony zachodniej rozciągały się na całe
niebo. Jakaś dziwna trwoga mnie ogarnęła. Ten nieznany człowiek zbliżył się do mnie, i mówił:
Patrz, dziecko, uważnie na to, co się dziać będzie! Co
teraz widzisz, stanie się niedługo rzeczywistością. Nastaną straszne czasy dla Polski. Burza z piorunami
oznacza karę Bożą, która dotknie ten naród za to, że ten
naród odwrócił się od Pana Boga przez grzeszne życie.
Naród Polski popełnia straszne grzechy i zbrodnie.
A najstraszniejsze z nich są: grzechy nieczyste, morderstwa i wiele innych grzechów.
Komentarz:
Przed II wojną światową Warszawa była europejską
stolicą rozpusty i zabijania nienarodzonych. Dlatego
została zrujnowana. A jak jest dzisiaj?
Wtedy myśleli, że się uda – nie udało się.
Dzisiaj też myślą, że się uda, ale bez powrotu do
Chrystusa Króla Polski – znowu się nie uda.
Bo patriotyzm bez świętości jest nic nie wart przed
Bogiem.
HONOR I OJCZYZNA przed Bogiem nie wystarczy
jeśli nie ma Boga w Honorze i nie ma Boga w Ojczyźnie,
w PUBLICZNIE WYZNAWANEJ WIERZE W CHRYSTUSA
KRÓLA NAD POLSKĄ I POLAKAMI!
------------------------------------------------------------- Pytam go:
– Kiedy ta wojna wybuchnie?
On mi mówi, że to niedługo się stanie. Lecz nie śmiałam go pytać o rok, miesiąc i dzień tej katastrofy.
Pan Bóg zawsze dawał ludziom do wyboru dwie rzeczywistości: życie lub śmierć, błogosławieństwo lub
przekleństwo. I zawsze ostrzegał człowieka, by wybrał
życie i błogosławieństwo. Gdyby Polska dokonała
w porę intronizacji, wybrała życie i błogosławieństwo,
nie spełniła by się wizja ciemnych chmur nad Polską,
zwiastujących II wojnę światową.
Ponieważ jednak w Polsce nie dokonano intronizacji,
dotknęła ją kara śmierci i przekleństwa. Te konsekwencje widzimy dopiero z perspektywy czasu. Gdy Jezus przemawiał do Rozalii, nic jeszcze nie było przesądzone. Walka o intronizację trwała, a Bóg ze swej strony coraz
usilniej nalegał i napominał nasz naród. Jednak pomimo
wielu starań do intronizacji w Polsce nie dochodziło.
Na parę miesięcy przed wybuchem II wojny światowej Rozalia otrzymuje następną wizję, ukazującą ogrom
nieszczęść, jakie spadną na Polskę. A zarazem zapewnienie, że jeśli Polska z rządem na czele dokona intronizacji, do zapowiedzianej wojny nie dojdzie.
Na siedem miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, pod koniec lutego 1939 roku Rozalia pisze:
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Pan Jezus przedstawił mej duszy następujący obraz
w czasie.
Gdy Mu polecałam naszą Ojczyznę i wszystkie narody świata zobaczyłam w sposób duchowy granicę polsko-niemiecką począwszy od Śląska aż po Pomorze –
całą w ogniu. Widok był to naprawdę przerażający.
Zdawało mi się, że ten ogień zniszczy całkowicie cały
świat. Po pewnym czasie ogień ogarnął całe Niemcy,
niszcząc je tak, że ani śladu nie pozostało z dzisiejszej
III Rzeszy. Wtedy usłyszałam w duszy głos i równocześnie odczułam pewność niezwykłą, że tak się stanie.
Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje
takie zniszczenie. Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie
Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród za
grzechy, zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa
i nienawiść. Jest jednak ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna
za swego Króla i Pana w zupełności przez intronizację.
Nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym
państwie, z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów a całkowitym zwrotem do
Boga. Tylko we Mnie jest ratunek dla Polski.
Można sobie wyobrażać, co wówczas przeżywała
Rozalia i osoby z nią związane w dziele intronizacji.
W tamtym czasie wszyscy w Polsce mieli świadomość,
że wojna z Niemcami zbliża się szybkimi krokami, ale
tylko Rozalia w pełni zdawała sobie sprawę z koszmaru tej wojny i z możliwości jej zażegania.
Dlatego cale życie Rozalii zostało podporządkowane
intronizacji. W szpitalu bierze najcięższe dyżury, podejmuje różne umartwienia. I nieustannie się modli.
Komentarz:
Dzisiejsi przywódcy Kościoła i Państwa w Polsce
i na świecie też myślą, że można powstrzymać III wojnę światową modlitwami i ofiarami oraz dialogiem
z kompromisami. Nic z tego. Jeśli nie będzie intronizacji Jezusa Chrystusa choćby w dwóch lub trzech państwach na świecie, to III wojna światowa będzie na
pewno – z winy Episkopatów i Rządów, największej
w Polsce, a potem na świecie.
A przede wszystkim z winy papieży posoborowych,
których intronizacja Jezusa Chrystusa w państwach
świata nigdy nie obchodziła!
Papieże przedsoborowi byli zainteresowani królowanim Chrystusa w państwach świata, jak jest to napisane choćby w encyklice Quas primas. Posoborowych
papieży królowanie Chrystusa w państwach świata
w ogóle nie interesuje.
Dlatego modlitwa i ofiara za Ojczyznę bez uwzględnienia intronizacji, bardziej Polsce zaszkodzi niż pomoże,
bo jest jednoczesnym lekceważeniem Woli Pana Jezusa.
Jest obrazą Majestatu wobec tego, który chce być
ogłoszony Królem Polski a którego królowania Polacy
nie wymieniają w intencjach swych modlitw i ofiar, prawie nic na ten temat publicznie nie mówią i prawie nic
w tym kierunku publicznie nie czynią. To lekceważenie
obraża Jezusa!!!
www.smkp.pl / 53
------------------------------------------------------------Na pięć miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, 1 kwietnia 1939 roku, Rozalia pisze:
Znowu głos mówi w mej duszy:
Powiedz dziecko ojcu, by napisał do prymasa Polski
przez ojca generała, by wszystko uczynił dla przyspieszenia intronizacji. Jasna Góra jest stolicą Maryi. Przez
Maryję przyszedł Syn Boży, by zbawić świat. I tu, również przez Maryję przyjdzie zbawienie dla Polski przez
intronizację. Gdy się to stanie, wówczas Polska będzie
przedmurzem chrześcijaństwa, silną i potężną, o którą
rozbiją się wszelkie ataki nieprzyjacielskie.
Rozalia dogłębnie wierzyła, że jest to ogromnie
ważny moment w dziejach świata, którego Polska nie
może zaprzepaścić. Pisze dalej:
Dzisiaj znowu prosiłam jak tylko umiałam Najświętszą Pannę o dalsze wskazówki, o światło, do kogo
to pismo ma być wysłane? I znowu mówi głos wewnętrzny:
Powiedz, dziecko, ojcu twemu, by wysłał pismo do
kardynała prymasa, nie zaś do wszystkich biskupów.
O przebiegu starań, podjętych przez ojców Paulinów w sprawie intronizacji, pisze ojciec Dobrzycki:
Ponieważ wizje Rozalii Celakówny miały bardzo
doniosłą treść, i ponieważ jej ówczesny kierownik sumienia mocno był przekonany, że miał przed sobą duszę mistyczną. Jeżeli wizje pochodziły od Boga, przeto
począwszy już od roku 1938 stale informował o niej
swego kierownika sumienia ojca generała Piusa Przeździeckiego na Jasnej Górze.
Pod wpływem tych relacji, ojciec generał parokrotnie rozmawiał w sprawie intronizacji z kardynałem prymasem Hlondem. I dwa razy do niego pisał. W roku 1938 osobiście doręczył mu obszerniejszy
memoriał na Kongresie Eucharystycznym w Budapeszcie. Wtedy – pisze ojciec Dobrzycki – kardynał
prymas polecił, by Rozalię zbadał neurolog. Temu
zleceniu uczynił zadość dr Józef Horodeński – ówczesny ordynator szpitala św. Łazarza, w dniach 17
i 21 września 1938 roku. Jego świadectwo lekarskie
nie stwierdzające choroby zostało doręczone kardynałowi Hlondowi. Jeszcze raz ojciec generał wysłał do kardynała alarmujące pismo 20 kwietnia
1930 roku. Powyższe monity wysyłane były na usilne prośby Rozalii, która ufała, że władze, mimo
wszelkich trudności, nie zdradzą Ojczyzny. Do końca, to jest do dnia wybuchu II wojny światowej, Rozalia nie ustępowała w swych naleganiach i w dodawaniu otuchy tym, którzy razem z nią walczyli
o przeprowadzenie intronizacji w Polsce. Pisała:
Rząd Polski posłucha na pewno wezwania Jego
Eminencji oraz odda się Jezusowi, tylko trzeba zachęty. Niech ojciec kochany prosi jak tylko umie, by Jego
Eminencja nie obawiał się skłonić Polskę do tego. Teraz albo nigdy! Grozi nam straszne niebezpieczeństwo, bo jeśli Pan Jezus z nami, to któż przeciwko
nam?
54 / www.smkp.pl
Ojcze kochany, trzeba koniecznie korzystać z tej łaski, bo inaczej może być z nami bardzo źle.
JEŚLI TERAZ WZGARDZIMY ŁASKĄ BOŻĄ, TO POTEM
MOŻE BYĆ WSZYSTKO SPÓŹNIONE!
A Pan Jezus może dać te łaski innym państwom.
A co się z nami stanie?
Nie wiemy, czy jakieś kroki w tej sprawie podjął Episkopat Polski i dlaczego nie doszło do intronizacji.
Trudności w spełnianiu żądania Pana Jezusa zapewne płynęły także ze strony władz świeckich, gdyż
w tamtych czasach masoneria bardzo mocno działała
w Polsce i miała wielki wpływ na rząd w polski. Jeszcze na dwa dni przed wybuchem II wojny światowej,
w sierpniu 1939 roku, Pan Jezus wzywał Rozalię i Kościół i Rząd do dokonania Aktu Intronizacji.
Sam Akt Ofiarowania Polski przez intronizację Memu
Sercu – mówił Pan Jezus – przyniesie zbawienne korzyści,
bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do
Pana Boga poddając się pod Jego panowanie.
Powiedz, moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie
do prymasa Polski.
1. września 1939 roku, w dniu wybuchu II wojny
światowej, Rozalia zanotuje:
Dziś 1. piątek miesiąca. Dzień ten będzie ważny
w dziejach naszego narodu. Intronizacja ma być przeprowadzona uroczyście, to mogę powiedzieć, że tak widziałam. I takie otrzymałam zrozumienia, że tak ma
być. Trzeba oddać ZEWNĘTRZNĄ cześć Panu Jezusowi
a wiele dusz przez to powróci do niego. Czyżby Polska
miała się wstydzić Pana Jezusa? Przenigdy!
Komentarz:
Wynika z tego, że dzisiejszym duszpasterzom
w Polsce nie zależy na powrocie dusz do Boga, skoro
wzbraniają się a nawet odrzucają sam zewnętrzny Akt
Intronizacji Chrystusa Króla w Polsce. A przecież sam
akt zewnętrzny, publiczny, może dokonać nawrócenia
wielu dusz. Episkopat woli raczej, aby wiele dusz zostało potępionych, żeby tylko Jezus nie był intronizowany
w Polsce. I to mają być pasterze narodu?
-------------------------------------------------------------
Do dnia wybuchu II wojny światowej Chrystus Król
starał się skłonić wolną wolę odpowiedzialnych za naród, by Go uznali Królem Polski. Do końca walczyli ludzie przez Boga wybrani za narzędzia w tej sprawie,
by wybłagać u władz kościelnych i państwowych dokonanie intronizacji. Wojna już niosła Polsce zniszczenia a prymas Hlond umykał przed Niemcem z Warszawy. A jeszcze, zdesperowani rozwojem wydarzeń,
Rozalia i ojciec Dobrzycki chwytali się ostatniej szansy. Wysłany został brat Rozalii, Władysław, późniejszy
ksiądz, Rafał Celak, z listami od nich do Jego Eminencji
prymasa Polski,a by zechciał podjąć wskazane przez
Boga działania dla ocalenia Polski. Na próżno!
Brat Rozalii musiał pod Brześciem powierzone mu
dokumenty spalić i wrócić do Krakowa, gdyż już nikt nie
potrafił mu wskazać, gdzie szukać księdza prymasa.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Rozalia widząc ziemie polskie skąpane we krwi
i ogniu przeżywała ogromny dramat, mając świadomość,
że dzieje się to z winy odpowiedzialnych za naród.
Pisała wówczas:
Ta straszna zdrada Ojczyzny ze strony władzy jakże
strasznie boli. I tu nam trzeba płakać krwawymi łzami,
by przebłagać Pana Boga za swoje grzechy i grzechy całej Polski i całego świata. Najwięcej zawiniły przed Bogiem władze, ich zły przykład. Lecz to mało tak powiedzieć. Ich zwierzęce życie sprowadziło na cały naród
i kraj tak straszne nieszczęście. Dlaczego nasz Episkopat tak tolerował te rzeczy? Dlaczego nasi biskupi i kapłani milczeli? Nie znalazł się ani jeden taki Piotr Skarga, który by prezydentowi naszej Rzeczypospolitej
wytknął występki i w ogóle całemu rządowi.
Komentarz:
My też my świadomość, że dzisiejsze nieszczęścia
Polski dzieją się z winy władz kościelnych i państwowych, które odrzucają intronizację Jezusa Chrystusa
na Króla Polski. Mamy też świadomość, że nieszczęścia
Polaków i Polski będą się powiększać aż do całkowitej
likwidacji Polski, która będzie bez ziemi i bez narodu
z winy władz kościelnych i państwowych – wszystkich,
którzy mają coś do powiedzenia w Kościele i Państwie,
a którzy ignorują bądź sprzeciwiają się głosowi katolików polskich w sprawie intronizacji, który jest głosem
samego Jezusa Chrystusa! Ten głos katolików polskich
jest światłem Chrystusa dla Narodu Polskiego, aby
w tym świetle żył do końca świata!
Niestety, dzisiaj też nie znalazł się wśród duchowieństwa ani jeden taki Piotr Skarga, który by prezydentowi Rzeczypospolitej wytknął występki i w ogóle
całemu rządowi, szczególnie wobec sprzeciwu dla intronizacji. Robią dokładnie odwrotnie – zabraniają władzom w Polsce intronizować Jezusa na Króla Polski.
Zdrajcy Polski to nie tylko ci, którzy wyprzedali
i wyprzedają dzisiaj Polskę niePolakom za bezcen, ale
również ci, którzy przez swój sprzeciw wobec intronizacji sprzedają duszę narodu Antychrystowi, przez co
oddają Kościół i Państwo pod władzę Lucyfera. Ta
straszna zdrada nie będzie im zapomniana ani przebaczona przez Naród Polski, jeśli spóźnią się z intronizacją, przez co Polska zacznie ostatecznie konać. Dziś
mają bowiem zatwardziałe serca na natchnienia Ducha
Świętego tak jak mieli przed i w czasie wojny, kiedy zignorowali objawienia w Siekierkach. Uznali je dopiero
po nieszczęściu, które zapowiadały.
Czy dzisiaj chcą uznać Jezusa Króla Polski dopiero
po kataklizmie, który spadnie na Polskę przez ignorancję duchowieństwa?
Czy potrzebują III wojny, aby się obudzić?
Postawa duchowieństwa dzisiejszego wobec Chrystusa Króla pokazuje wyraźnie, że:
NIE MAMY KOŚCIOŁA PRAWDZIWEGO W POLSCE!
NIE MAMY W POLSCE KOŚCIOŁA ŻYJACEGO PRAWDĄ TYLKO POZORAMI PRAWDY!
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
I TO JEST PRAWDZIWE NIESZCZĘŚCIE DLA KATOLIKÓW POLSKICH!
JEZU-MARIO – RATUJCIE NAS!
PRZYJDŻ PANIE JEZU!
CHOCIAŻ DO TYCH, KTÓRZY CHCĄ CIEBIE JAKO
KRÓLA POLSKI!
PROWADŹ NAS DO INTRONIZACJI Z ODNOWIONYM LUB NOWYM EPISKOPATEM A OBECNY NIECH
ODEJDZIE, BO NIE JEST POLAKOM POTRZEBNY!
AMEN.
------------------------------------------------------------Czytając te słowa ma się wrażenie, jakby prawie
w całości, słowo po słowie, odnosiły się do naszej
obecnej rzeczywistości. Dzisiaj też mamy do czynienia
ze zdradą Ojczyzny. Też władza prowadzi grzeszne życie, chociażby przez uchwalanie bezbożnych ustaw.
Też nasz Episkopat milczy i toleruje wiele niewłaściwych rzeczy. W jednym tylko jest różnica, że jeszcze
nie ma dramatu wojny. Ale pogłoski o III wojnie światowej już krążą po świecie.
Tak więc niepowodzeniem zakończyły się starania
o intronizację Jezusa na Króla Polski przed wybuchem
II wojny światowej, w wyniku czego Polska i wiele
krajów uległo zniszczeniu. Czy zatem misja powierzona Rozalii także zakończyła się niepowodzeniem?
Przez jakiś czas tak wydawało się samej Rozalii. Jej dotychczasowym staraniom o intronizację przyświecała
myśl:
Teraz albo nigdy!
Gdy po wybuchu wojny rozmyślała nad tymi słowami, uważając że czas łaski dany Polsce został zaprzepaszczony usłyszała głos Jezusa:
Czy czas u Boga jest czasem ludzkim? Czyż nie przygotowuję serc ludzkich do tej wzniosłej chwili, którą ma
być intronizacja? Czy sądzisz, jakoby Ma zapowiedź nie
dała się spełnić?
Rozalia otrzymała w latach wojny dalsze przynaglenia od Jezusa, by nadal usilnie zabiegać o intronizację w Polsce.
W dniu 2. stycznia 1941 roku pisze:
Pan Jezus prawie nagli moją duszę, bym wszystko
uczyniła, co tylko jest w mej mocy, by przyspieszyć ten
dzień błogosławiony, oddania całych narodów pod panowanie Jego słodkiej miłości.
Przed samą śmiercią Rozalia daje świadectwo tej
wierze.
Ja tak wierzę w intronizację, w jej przeprowadzenie,
że choćby mi głowę ściano, że to nigdy nie nastąpi – nie
uwierzyłabym temu. Już nigdy nie będę myślała, dlaczego tak czy inaczej się stało, dlaczego nie teraz a później
ona nastąpi?
Przejdźmy teraz do objawień udzielonych Rozalii
a dotyczących III wojny światowej.
W lipcu 1938 roku otrzymała proroczą wizję i pouczenie dotyczące wtedy jeszcze dość dalekiej przyszłości, ale dla nas, dziś żyjących, wydaje się że już
bardzo bliskiej. Tak to opisuje:
www.smkp.pl / 55
Znalazłam się na wysokiej górze, na której zobaczyłam kulę zupełnie podobną do globusa lecz bardzo
dużą. Z wielkim zainteresowaniem oglądałam ją. Pod
względem geograficznym był to globus. Rozpoznawałam części świata i poszczególne państwa. Wtem staje
przede mną postać męża pełna powagi i majestatu. Kto
to był? Nie wiem. Owa postać zbliżyła się do mnie nawiązując rozmowę. Mówi do mnie:
To jest kula ziemska.
Polecając mi wymienić i określić granice części świata a w nich poszczególne państwa. Gdy odpowiedziałam
na pytania, wówczas ta osoba mówi do mnie głosem
pełnym powagi i namaszczenia:
Moje dziecko. Za grzechy i zbrodnie popełniane przez
ludzkość na całym świecie, ześle Pan Bóg straszną karę.
Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie
Chrystus królował.
Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić
intronizację we wszystkich państwach i narodach na
całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej nie przyjmą, i nie poddadzą się pod
panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną.
Zapamiętaj to sobie, dziecko moje, zginą i już nigdy nie
powstaną.
Pamiętaj dziecko, by sprawa tak bardzo ważna,
nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie.
Intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona.
W tej chwili postać wzięła ją za rękę i zaprowadziła
na drugą stronę globu. Wskazała na Amerykę i Australię. I rzekła z bólem:
Czyż za te dusze Chrystus nie cierpiał? Czyż one nie
są odkupione jego Najświętszą Krwią? Trzeba je dziecko włączyć, szczególnie Amerykę.
Trzeba wszystko czynić, by intronizacja była przeprowadzona!
Jest to ostatni wysiłek miłości Jezusowej na te ostanie czasy.
Komentarz:
Kto CZYNI WSZYSTKO, aby intronizacja była przeprowadzona?
Kto MÓWI WSZYSTKO, aby intronizacja była przeprowadzona?
Kto MÓWI I CZYNI WSZYSTKO, aby intronizacja była
przeprowadzona?
Niech każdy sam odpowie sobie na te pytania, bo
gdy Chrystus przyjdzie na ziemię jako Sędzia sprawiedliwy, będzie musiał Jemu zdać sprawę ze swoich słów
i czynów dla intronizacji.
Żaden Polak nie wymiga się od tego sądu – żaden
z tych, co wiedzą o intronizacji a są bierni w tej sprawie.
-----------------------------------------------------------Pytam z bojaźnią tę osobę: Czy Polska się ostoi? Odpowiedziała mi:
56 / www.smkp.pl
Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla
w całym tego słowa znaczeniu.
Komentarz:
W całym Kościele, w całym Narodzie, w całym Państwie, na całej Ziemi Polskiej, w całej Polonii, we wszystkich sferach życia prywatnego i publicznego, we wszystkich siłach swoich, w całym sercu swoim, w całej duszy
swojej, we wszystkich myślach swoich, wobec każdego
bliźniego swego i wobec świata całego.
-----------------------------------------------------------Jeśli się nie podporządkuje prawu Bożemu, prawu
Jego miłości – inaczej moje dziecko, nie ostoi się.
Komentarz:
Prawo naturalne musi być poddane prawu nadprzyrodzonemu, aby zachowało swoją naturalność, inaczej
zamieni się najpierw w prawo nienaturalne a potem
w prawo antynaturalne. Wtedy dojdzie do sytuacji,
w której małżeństwa heterogamiczne będą zakazane
w państwie a tylko małżeństwa homogamiczne będą
dozwolone.
Dlatego prawo Boże musi być ponad prawem stanowionym przez ludzi. Inaczej wspólnota ludzka rozpadnie się i umrze.
------------------------------------------------------------Przyjdzie straszna katastrofa na świat – mówił– jak
zaraz zobaczysz. W tej chwili powstał straszliwy huk –
owa kula pękła. Z jej wnętrza wybuchnął ogromny ogień
a za nim polała się obrzydliwa lawa jak z wulkanu niszcząc doszczętnie wszystkie państwa, które nie uznały
Chrystusa. Widziałam zniszczone Niemcy i inne kraje
zachodniej Europy. Z przerażeniem zwróciłam się o ratunek do tego pana. A on mówił: Nie bój się dziecko,
i trzymał mnie za ramiona. Pytam go: Czy to jest koniec
świata? A ten ogień i lawa czy to jest piekło? Otrzymuję
odpowiedź: Nie jest to koniec świata ani piekło tylko
straszna wojna, która ma dopełnić dzieła zniszczenia.
Granice Polski były nienaruszone. Polska ocalała.
Ta osoba nieznana mówi mi jeszcze:
Państwa oddane pod panowanie Chrystusa Króla
i Jego Boskiemu Sercu dojdą do szczytu potęgi i będzie
już jedna owczarnia i jeden pasterz.
Komentarz:
Polska oddana pod panowanie Chrystusa Króla
i Jego Boskiemu Sercu będzie mieć nową flagę, którą
objawił Pan Jezus św. Faustynie Kowalskiej.
Idźmy wszyscy do intronizacji z tą flagą! Może ten
czyn przyspieszy intronizację Chrystusa Króla i Najmiłosierniejszego Serca Jezusa. Będziemy wówczas żyli
w Najmiłosierniejszym Sercu Jezusa Chrystusa Króla
Polski – w Kościele, w Państwie, Narodzie i na całej Ziemi Polskiej!
Idźmy również do intronizacji z obrazem Jezusa
Chrystusa Króla Polski!
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Jezus Chrystus: Oto Ja przekazuję wam szczególną łaskę, abyście mogli wyprosić Intronizację Mojej Osoby
w Polskim Narodzie i Państwie. Wołajcie do Mojego Ojca
w taki oto sposób:
Ojcze Niebieski błagam Cię i proszę, wysłuchaj naszego wołania całego Polskiego Narodu. Tak bardzo
pragniemy, aby Nasz Pan i Zbawca Jezus Chrystus został uznany Królem naszego Narodu i Państwa. Polecamy Ci wszystkich tych, którzy mają zamknięte serca
i nie chcą przyjąć królowania Pana Naszego Jezusa
Chrystusa. Błagamy Cię Ojcze Niebieski, wysłuchaj naszego wołania i dotknij wszystkich tych serc, aby się
otworzyły na wielką Miłość Bożą, aby zapragnęły przyjąć Pana i Zbawcę, Twojego Syna Jezusa Chrystusa.
Oto my dzieci Twoje błagamy Cię o tę wielką łaskę, aby
Twój Syn był przyjęty przez cały Polski Naród, aby został uznany Panem i Władcą, aby ludzkie serca uwielbiały Jego Święte Imię. Ojcze Niebieski wysłuchaj naszego wołania i spraw, aby to się mogło dokonać, aby
te wszystkie łaski przygotowane dla naszego Narodu,
mogły na nas spłynąć. Abyśmy się stali Królestwem
Twego Syna, aby On mógł nas prowadzić do wiecznej
szczęśliwości, abyśmy tam doszli i spotkali się z Tobą
na wieki. Amen.
...Ta modlitwa przyczyni się do skrócenia czasu oczekiwania na Intronizację Mojej Osoby. Módlcie się codziennie, prosząc Ojca Niebieskiego, aby udzielił wam tej łaski,
aby wszystkie te serca jeszcze zamknięte, otworzyły się
na Moją Miłość, aby Mnie przyjęły, abym Ja mógł tam zakrólować. /Słowa Najświętszego Dzieciątka Jezus
z 25.09.2011r./
http://www.mocmodlitwy.info.pl/chrystus_krol_polski.
html
-----------------------------------------------------------
Po tych słowach wszystko znikło.
W dniu następnym, po Komunii św. pytałam Pana Jezusa: Co to ma znaczyć? Otrzymałam pouczenie: Tak się
dziecko stanie, jeżeli ludzkość nie zwróci się do Boga.
Nie trzeba zaniedbywać chwili intronizacji w Polsce.
Komentarz:
Pan Jezus podyktował taką modlitwę dla przyspieszenia intronizacji:
MODLITWA O INTRONIZACJĘ JEZUSA
NA KRÓLA POLSKI
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Zachęcamy do jak najczęstszego odmawiania tej
modlitwy!
-------------------------------------------------------------
Rozalia w liście do swego kierownika duchowego
wyjaśniała, jakie rozumienie towarzyszyło jej podczas
powyższej wizji. Mówiła:
Były to słowa do głębi przekonywujące mnie, że to
wszystko się stanie. Tylko te państwa ostoją się, które
Jezusa uznają swym królem. Zniszczenie będzie wielkie
wskutek grzechów, które rozlały się jak potop na ziemi,
więc muszą być krwią zmyte, zwłaszcza tam, gdzie były
popełniane w sposób najohydniejszy.
Gdy Pan Jezus będzie Królem Polski, Królem i Panem
naszego narodu – mówiła dalej – wówczas my staniemy
się bardzo silni, bo wszyscy będą się starali wypełnić
Wolę Pana Jezusa. Nawet innowiercy będą prosić
o przyjęcie ich na łono Kościoła katolickiego.
Komentarz:
Tak nastąpi koniec panowania Soboru Watykańskiego II, wedlug którego innowierców nie należy nawracać tylko prowadzić z nimi dialog nie idący w kierunku
www.smkp.pl / 57
ich nawrócenia. Wtedy skończy się tzw. Nowa Ewangelizacja i Ekumenizm i nastąpi powrót do Starej Ewangelizacji i Ekumenizmu tradycyjnego, który zmierza do
nawrócenia innowierców i niewierzących w Jezusa
Chrystusa.
Dlatego hierarchowie tak boją się intronizacji, bo
wtedy musieliby przyznać, że Sobór Watykański II
i jego owoce były jednocześnie dobre i złe, czyli w wielu tekstach i w liturgii, niezgodne do końca z nauką Jezusa Chrystusa.
------------------------------------------------------------Przyjdą straszne czasy, lecz my musimy wierzyć
i ufać Panu Bogu, że On nas nie opuści. A zwłaszcza musimy odmienić nasze życie, by było zgodne z prawem
Bożym. Ludzie zobaczą skutki, ile intronizacja daje siły
i mocy w cały nasz naród – mówiła Rozalia.
Rozalia umarła 13. września 1944 roku, mając zaledwie 43 lata. I do końca swoich dni była głęboko
przekonana, że intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona. Umierała wyniszczona ofiarami jakie ze
swojego życia składała Bogu w tej intencji. W jej sercu
nigdy nie zgasła nadzieja, że naród polski w końcu się
opamięta i przy pomocy swej Królowej pokona Demona, który go odciąga od intronizacji, gotując mu w ten
sposób zagładę.
Rozważania o wielkiej roli Polski w duchowym wymiarze dziejów świata trzeba zawsze łączyć z uświadomieniem sobie ogromu zagrożenia z tym związanego. Jeśli przyjmiemy, że Bóg ma jakieś szczególne
zamiary wobec Polski, to jest rzeczą pewną, że będzie
ona niszczona z okrutną zawziętością przez Lucyfera
i przez jego demoniczne zastępy, że uczyni on wszystko, by poddać Polskę pod władzę każdej z kolejnych
bestii: komunizmu, liberalizmu, globalizmu działających w świecie, by na wszelki sposób zniewolić naród
fizycznie i duchowo, odebrać mu moc wiary i doprowadzić do zdziczenia obyczajów i do bałwochwalstwa
a nade wszystko, by tak jak niegdyś sanhedryn kapłanów, tak obecnie Episkopat Polski i duchowieństwo
użyć do walki z Jezusem Królem.
Trzeba ufać, że w tej najważniejszej kwestii demon
nie zdoła osiągnąć zbyt wielkich sukcesów. Ale realność zagrożenia jest ogromna. Rozalia zdawała sobie
w pełni sprawę z istnienia zagrożenia, zdradą Jezusa
Króla i Jego królestwa przez duchowieństwo.
Należy widzieć za wszystkimi tragediami ludzkimi
i za nieszczęściami spadającymi na ten świat nienawistną obecność złego ducha. To on przewrotnie i zaciekle walczy z naszym narodem i z każdym z nas, by
nie dopuścić do realizacji Bożych planów. Dramatyczność tej walki widać w życiu Rozalii. Demon prześladował ją i dręczył na każdym kroku by zmusić ją do
zaniechania realizacji jej posłannictwa. Ale ona zwyciężyła.
Walka o intronizację nadal trwa. Czy my jako naród
zwyciężymy? Bóg w swej Opatrzności wyznaczając
światu czas ostatecznej próby udzielił mu wielkiego
58 / www.smkp.pl
ostrzeżenia. Rozalia nie zdawała sobie sprawy z tego,
że wezwanie do intronizacji przed II wojną światową,
kierowane przez Boga za jej pośrednictwem do Polski
– było ostrzeżeniem, bolesną lekcją, że tego wezwania
nie można lekceważyć.
II wojna światowa była zaledwie zapowiedzią przyszłego totalnego zniszczenia tych państw, które odrzucą Jezusa Króla. Świat został w ten sposób pouczony, że gdy nadejdzie czas ostatecznego wyboru, to
znaczy czas poprzedzający wybuch III wojny światowej, dokonanie wyboru Jezusa na swego Króla, jest
ostatnią szansą na ocalenie.
Wszystko wskazuje na to, że ten czas obecnie nastał, choć pozostaje to ciągle kwestią wiary. Biorąc pod
uwagę treść wszystkich objawień Maryjnych ostatniego wieku, nawołujących ludzkość do wiary i pokuty
i nawrócenia, widome znaki zapowiadające nadejście
czasów ostatecznych, takie jak: tryumf Lucyfera nad
ludzkością, która nurza się we wszelkiej nieprawości
i zakłamaniu, rozłamy i uciski wśród narodów, wojny
i kataklizmy – to wszystko powoduje ogromne poczucie zagrożenia. Dla Polski jednak znakiem szczególnym, że nastał czas ostatecznego wyboru Jezusa Chrystusa na swojego jedynego Pana i Króla jest nadal
Rozalia Celakówna. (oklaski)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Prof. Roberto de Mattei
(Włochy)
„Posoborowy kryzys Kościoła
a społeczne panowanie
Chrystusa Króla”
(...) Życie Kościoła, będącego Mistycznym Ciałem
Chrystusa, odzwierciedla na przestrzeni swoich
dziejów, życie Jego założyciela i przywódcy Jezusa
Chrystusa a cierpienia, które dziś przeżywa Kościół,
były swego czasu już przeżywane przez Jezusa
Chrystusa.
Jednym z aspektów tego cierpienia, tej pasji – można powiedzieć – było zaprzeczenie społecznego panowania Chrystusa. Chrystusowi – żeby Go wyszydzić –
założono na głowę koronę cierniową, a do prawej ręki
włożono Mu czcinę zamiast należnego Mu berła królewskiego.
I kiedy Piłat przedstawił Go judejczykom, wypowiadając słowa zasugerowane mu przez Ducha Świętego, które brzmiały: Oto przed wami wasz król!
Naród, który już wcześniej powiedział: NIE CHCEMY, ABY ON NAD NAMI PANOWAŁ!, odrzucił Chrystusa jako króla i zamiast Niego wybrał Barabasza.
Słowo KRÓL jest wycięte na wieczność na krzyżu,
który jest symbolem królewskości, panowania oraz
zwycięstwa.
Napisano na krzyżu: IESUS NAZARETUM REX IUDEORUM, przy czym Jezus jest Królem nie tylko Judejczyków, ale Kościoła walczącego i Kościoła zwyciężającego – jest królem nieba oraz ziemi. Jest Królem,
którego majestat będzie trwał na wieki.
Zasada panowania Chrystusa jest zawarta również
w Ewangelii. Była rozwijana na przestrzeni dziejów
przez poszczególnych Ojców Kościoła.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Objawienia, które były uczynione św. Marii Małgorzacie Alacoque w miejscowości Paray-Le-Monial,
bardzo dobrze potwierdzają tę doktrynę.
Jezus podał wówczas mniszce, będącej członkinią
Zgromadzenia Wizytek wielką promesę dotyczącą
pierwszych piątków miesiąca dla tych, którzy będą
mieli szczególne nabożeństwo do Najświętszego Serca
Chrystusa, ale także zwrócił się z prośbą o to, aby ona
poprosiła francuskiego króla Ludwika XIV o umieszczenie emblematu Najświętszego Serca Jezusa na jego
sztandarach. W ten sposób w Imię Chrystusa mógłby
zwyciężać nieprzyjaciół.
Komentarz:
Król Francji nie umieścił Najświętszego Serca na
sztandarach Państwa Francuskiego, na sztandarach
Królestwa Francji.
Władze w Polsce też nie umieściły Najmiłosierniejszego Serca Jezusa na sztandarach Państwa Polskiego.
Episkopat udaje, że nie ma takiej potrzeby, bo Ojczyzna jest wolna i Bóg ją błogosławi, mimo że jest wyprzedawana za bezcen a coraz więcej młodzieży wyjeżdża w poszukiwaniu pracy, osoby starsze nie mają
pieniędzy na leki, dzieci są niedożywione a 3 mln Polaków żyje poniżej minimum socjalnego.
Czy to ma być Ojczyzna wolna od złego?
Czy to ma być błogosławieństwo Boże dla Polski?
Chyba dla obcych, żyjących w Polsce, bo na pewno nie
dla Polaków.
Dlatego patrzący i widzący, myślący i działający
w Narodzie Polskim śpiewają:
OJCZYZNĘ WOLNĄ RACZ NAM WRÓCIĆ, PANIE!
Katolicy polscy, świadomi prawdziwego katolicyzmu i prawdziwej polskości, którą potrafią obronić
przed ludźmi świeckimi i duchownymi, domagają się
od Episkopatu i Rządu, aby aby umieścił na fladze Polski Najmiłosierniejsze Serce Jezusa według objawienia
danego św. Faustynie!
-----------------------------------------------------------To żądanie Jezusa nie zostało wysłuchane i sto lat
później doszło do wybuchu Rewolucji Francuskiej,
która zmiotła z powierzchni ziemi tron francuski,
a także rozpoczęła proces sekularyzacii Francji a także całego świata.
www.smkp.pl / 59
Po Rewolucji Francuskiej zasadzie SPOŁECZNEGO
PANOWANIA CHRYSTUSA przeciwstawiono zasadę
ROZDZIAŁU KOŚCIOŁA I PAŃSTWA oraz koncept WOLNOŚCI RELIGIJNEJ, który z tym był związany.
W wieku XIX ta zasada była wielokrotnie potępiana przez Magisterium Papieskie. W tym kontekście
warto zacytować takie dokumenty jak: encyklika Mirari Vos Grzegorza XVI a następnie Syllabus Errorum
i Quanta Qura Piusa X i wreszcie encykliki Leona XIII
DIUTURUM INN???
POTĘPIENIE w tych dokumentach zasady WOLNOŚCI RELIGIJNEJ i NEUTRALNOŚCI RELIGIJNEJ PAŃSTWA jest implicytnym jak gdyby potwierdzeniem,
afirmacją społecznego panowania Chrystusa.
Komentarz:
Rewolucja Francuska przyniosła hasła:
WOLNOŚCI ŚWIECKIEJ (Róbta, co chceta).
RÓWNOŚCI ŚWIECKIEJ (Równość dla nierównych
i nierówność dla równych).
BRATERSTWA ŚWIECKIEGO (Wszyscy ludzie są
braćmi z racji człowieczeństwa).
Postanowienia Soboru Watykańskiego II wprowadziły hasła:
WOLNOŚCI RELIGIJNEJ (Wierzta, w co chceta).
RÓWNOŚCI RELIGIJNEJ (Wszystkie religie są równe
– poza Kościołem można zbawić swoją duszę).
BRATERSTWA RELIGIJNEGO (Wszyscy ludzie są
braćmi z racji Wcielenia Jezusa Chrystusa).
Magisterium Kościoła przed Soborem Watykańskim
II nauczało:
NIE WOLNO WAM WIERZYĆ W CO CHCECIE,
A TYLKO W RELIGIĘ PRAWDZIWĄ.
RELIGIE SĄ NIERÓWNE A TYLKO W KOŚCIELE JEST
PEŁNIA PRAWDY,
DLATEGO POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA
BO W INNYCH RELIGIACH ZBAWIENIA NIE MA.
BRAĆMI W WIERZE DLA KATOLIKÓW SĄ TYLKO CI,
KTÓRZY WIERZĄ W JEZUSA CHRYSTUSA I WYZNAJĄ
TĘ WIARĘ PUBLICZNIE SŁOWEM I CZYNEM
------------------------------------------------------------
Święty Pius X od samego początku swojego pontyfikatu wpisuje się w ten nurt. W swojej pierwszej encyklice Supremi Apostolatus dokonał streszczenia swojego programu w haśle: Instaurare omne in Christo.
Dzisiaj mówiliśmy już bardzo dużo o encyklice
Quas primas Piusa XI. Przypomnijmy w tym kontekście, że również Pius XII w encyklice Summi Pontificatus z dnia 29 października 1939 roku powtarza
tezy, które były wygłaszane przez Piusa XI. Publikując w przededniu Święta Chrystusa Króla, w 40.
rocznicę wydania Annum Sacrum papież Pius XII
potwierdza, że tylko i wyłącznie przez uznanie społecznego panowania Chrystusa można będzie doprowadzić do sytuacji, w której człowiek powróci
do poprzedniego stopnia cywilizacji, którym cieszył
60 / www.smkp.pl
się w okresie, gdy w Europie panowała epoka średniowiecza.
Tak właśnie wyglądała niekwestionowana doktryna Kościoła w przededniu Soboru Watykańskiego II.
Nie mniej jednak, od lat 30-tych ubiegłego stulecia
do głosu dochodziła coraz bardziej nowa doktryna.
Dzieło Jacquesa Maritain zatytułowane Humanizm integralny, które ukazało się w roku 1936, było swego
rodzaju manifestem filozofii historii oraz społeczeństwa, które kładło podwaliny pod nową ewolucję myśli katolickiej w sensie dokładnie odwrotnym od teologii historii, którą zarysował Pius XI w encyklice Quas
primas.
Idei społecznego panowania Chrystusa Maritain
chciał przeciwstawić konkretny ideał historyczny nowego chrześcijaństwa. U podstawy filozofii historii
było poszukiwanie hipotetycznej 3. drogi między –
z jednej strony ideałem średniowiecznym – a z drugiej
strony ideałem liberalnym. Humanizm integralny zawłaszczył sobie w ten sposób ideały Rewolucji Francuskiej, które były potępione przez nauczanie papieskie, które miały coraz bardziej masowo przenikać od
tego momentu do środowisk katolickich, doprowadzając do uprzywilejowania socjalizmu tudzież tzw.
(nieczytelnie przetłumaczone).
Po wielu koncepcjach historii oraz stosunku pomiędzy Kościołem i Państwem, zostało rozwinięte
w latach 40-tych oraz 50-tych przez nową teologię
proces sekularyzacji nowoczesnego społeczeństwa
był uważany za nieodwracalny, był postrzegany jako
swoisty katharsis, swoiste oczyszczenie wiary katolickiej, która w końcu wyemancypowała się ze swoich
powiązań z władzą.
(nieczytelnie przetłumaczone) został ogłoszony
przez jednego z ojców teologii postępowej, którym był
dominikanin Marie Dominique Chenu, w czasie jednego ze słynnych wykładów, który miał miejsce
w roku 1961. W ramach odbywającego się Soboru Watykańskiego II te tezy zbiegły się z tezami amerykańskiego teologa Johna Cartneya Marreya, które to tezy
miały charakter bardziej prawno-konstytucjonalny.
Warto zaznaczyć, że Pius XII w odniesieniu do tego jezuity nałożył nakaz zachowania milczenia za sprawą
takiego heterodoksyjnego charakteru jego poglądów.
W czasie Soboru Watykańskiego II schemat de ecclesia, którzy w swoim 9. rozdziale omawia właśnie te
zagadnienia, czyli w perspektywie bardziej tradycjonalnej, zostaje jednak odrzucony przez ojców soborowych i zastąpiony dokumentem, który został przedstawiony przez kardynała Emila de Chemet,
ówczesnego biskupa diecezji (niewyraźna wymowa).
We współpracy z ojcem (nieczytalnie przetłumaczone) kardynał de Chemet opracował tekst, w którym
zasadę wolności religijnej postrzegana jako prawo
osoby ludzkiej, żeby nie być przymuszonym przez państwo do wyznawania takiej czy innej wiary, ale także
prawo do tego, żeby nie być skrępowanym w publiczMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
nym praktykowaniu swojej wiary. To doprowadziło do
zrewidowania fundamentalnego rozróżnienia między
sferą wewnętrzną, która dotyczyła ocalenia wiecznego
poszczególnych wiernych, rozumianych jednostkowo,
a z drugiej strony sfery zewnętrznej, która odnosiła
się do publicznego Boga wspólnoty wiernych.
Deklaracja Dignitatis humane została ostatecznie
uchwalona w dniu 7 grudnia 1965 roku. Deklaracja ta,
której 50-tą rocznicę uchwalenia obchodzimy właśnie
w tym roku, była jednym z bardziej kontrowersyjnych
tekstów Soboru Watykańskiego II. Świadczy o tym, że
po dzień dzisiejszy, przez kolejne dziesięciolecia budzi
żywe reakcje, żywe polemiki. Warto przy tym zauważyć, że owa deklaracja nie ma charakteru konstytucji
dogmatycznej a wręcz przeciwnie, jak nazwa na to
wskazuje – zwykłej deklaracji. Innymi słowy, nie ma ta
deklaracja takiej rangi prawnej jak inne teksty, zgodnie ze słowami samego biskupa de Chemet, który dokonał przedstawienia tej deklaracji na soborze raczej
w sferze praktyki duszpasterskiej a nie w samej sferze
doktrynalnej. Jednak na płaszczyźnie medialnej deklaracja Dignitatis humane miała większe znaczenie
od innych dokumentów a to za sprawą materii, którą
się zajęła. A materią tą było zagadnienie stosunku pomiędzy Państwem i Kościołem a w szerszym kontekście pomiędzy Kościołem i Światem nowoczesnym,
przy czym należy zauważyć, że nie chodziło tu o wolność samego aktu wiary, jako takiej, ponieważ Kościół
zawsze propagował na przestrzeni dziejów taką wolność. Chodziło tu bardziej o stosunek pomiędzy wiarą
religijną i społeczeństwem postrzeganym jako społeczeństwo polityczne. Innymi słowy, chodziło tu bardziej o kwestie publicznego oraz prawnego wymiaru
religii. Kościół zawsze nauczał zasady wolności religijnej w sferze prywatnej, ponieważ nikt nie może być
zmuszany do tego, aby wierzyć, ale owa wolność wewnętrzna, która jako taka nie podlega, oczywiście,
żadnym naciskom wewnętrznym, nie implikuje jeszcze sama przez się, wolności religijnej w sferze całkowicie publicznej, nie implikuje do praktykowania publicznego dowolnego nauczania religijnego.
W okresie po uchwaleniu deklaracji Dignitatis humane na zasadę wolności religijnej powoływano się
po to, aby wyeliminować wszelką formę protekcji czy
ochrony, jaką państwo mogłoby udzielać Kościołowi
katolickiemu. Fakt, że państwa, a konkretnie władze
cywilne państw zrezygnowały z uznania szczególnej
misji oraz roli Kościoła jak również zrezygnowały
z uznania istnienia prawa naturalnego, które jest prawem jak najbardziej obiektywnym, zasługującym na
ochronę. Doprowadziło to do otwarcia drogi do rozprzestrzeniania się relatywizmu oraz rozprzestrzeniania się i umacniania innych religii, takich jak chociażby islam.
Islam, warto zauważyć, umacniał się coraz bardziej poprzez negowanie w państwach wszelkiej
możliwości cenzury religijnej i moralnej w stosunMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
ku do coraz bardziej rozpowszechniającej się dechrystianizacji. A skoro islam korzystał z wolności
religijnej, to domagał się budowy coraz większej
liczby meczetów, których liczba miała wkrótce
przekroczyć liczbę budowanych kościołów, których wiele było, jak wiemy, tradycyjnych, tudzież
przekształconych na hotele bądź supermarkety.
A drugiej strony relatywizm w imię tej samej zasady wolności, zasady neutralności religijnej państwa,
narzucił konieczność wyeliminowania krzyży oraz
symboli religijnych z przestrzeni państwowej, to znaczy z takich miejsc, jak szkoły, szpitale, tudzież wszystkie inne budynki publiczne.
Komentarz:
Ks. Robert Mader przed Soborem Watykańskim II
wołał:
Duchowe panowanie Chrystusa nad światem – to cel wszystkich dusz naprawdę katolickich!
(...) My już nie rządzimy! Nie umiemy już rządzić!
Wcale już rządzić nie chcemy. (...) Nie mamy już woli
zdobywczej i nie chcemy już panować. Chcemy tylko
jeszcze współżyć, współradzić, współrządzić. Nie
chcemy już tronu. Wystarczy nam kilka zielonych foteli
w radzie.
(...) W dniu Intronizacji Królowej nieba i ziemi powinno się zwiastować tym biednym i niewymagającym,
współczesnym, katolickim karłom, Ewangelię o duchowym podboju i opanowaniu świata przez katolicyzm
jako najszczytniejszym celu naszej pracy. Doskonale
wiemy, że świata nie zdobędzie się w roku, ani też
w dziesięciu latach. Toteż na razie nie jest najpilniejsze.
Najpierw trzeba, byśmy sami i wszyscy, księża, mężczyźni, kobiety, wszyscy katoliccy pisarze i politycy, zaczęli wierzyć w to najwspanialsze powołanie, w to, co
Ojciec Święty nazywa Królestwem Chrystusowym.
Poza tym – musimy o tym mówić. Nie jesteśmy tajną
sektą. O naszych dążeniach może wiedzieć cały świat.
Masoni chcą, by ludzkość żyła według ich życzeń. Liberałowie chcą, by cały świat był liberalny i w tym widzą
szczęście narodów. Socjaliści znów chcą, by socjalizm
stał się dla wszystkich ewangelią wolności i równości.
Zrozumiałym jest, że prawdziwy katolik dniem
i nocą nie myśli o niczym innym, tylko by cały świat
był katolicki i aby był zbawiony!
Kto tego nie pragnie, nie ma prawa do miana katolika.
(...) Królowanie Maryi to droga do Królestwa Jezusowego.
Ks. Robert Mader O ZDOBYWANIU ŚWIATA
NIHIL OBSTAT, Poznań, dnia 16 kwietnia 1935,
Ks. A. Żychliński
IMPRIMATUR, Poznań , dnia 16 kwietnia 1935, Kuria Arcybiskupia - Bp Dymek, Wikariusz
Generalny, L. D. 6577/35 X. Jedwabski, Kanclerz Kurii Arcybiskupiej
www.smkp.pl / 61
Ojcowie soborowi zignorowali to wołanie. Dlatego
są odpowiedzialni za usuwanie krzyży z przestrzeni
publicznej. To oni pierwsi dali przyzwolenie na dechrystianizację państw. Dzisiaj tę haniebną rolę kontynuują
papieże posoborowi i episkopaty w poszczególnych
państwach, które uważają się za spadkobierców Soboru Watykańskiego II.
Co w tej sytuacji mają czynić wierni, skoro zły przykład idzie z góry od pasterzy – od tych, którzy powinni
świecić przykładem dobrym?
------------------------------------------------------------
Trzeba sobie zdawać sprawę, że państwo tak naprawdę nigdy nie jest neutralne, albowiem albo
uznaje prawdziwą religię albo ignoruje. Jeżeli ignoruje, to tak naprawdę zaprzecza jej, neguje ją. Negacja społecznego panowania Chrystusa nie była tylko
faktem – stała się ona zasadą, którą wyznawali i przyjęli za swoją biskupi, teologowie a także intelektualiści katoliccy.
Aktem definitywnym detronizacji Chrystusa w społeczeństwach europejskich czasów dzisiejszych było
odrzucenie uznania chrześcijańskich korzeni Europy
w traktacie konstytuującym wspólnotę europejską.
Są tacy, którzy utrzymują, że Kościół powinien
uwzględniać fakt wydarzeń historycznych, które dokonują się. Są tacy, którzy twierdzą, że państwa katolickie zniknęły. Dziś żyjemy faktycznie w społeczeństwie pluralistycznym, zsekularyzowanym, w którym
bardzo konkretnym problemem jest problem, polegający na prześladowaniach chrześcijan.
Jednakże należy zauważyć, że samo stwierdzenie,
że jakiś fakt występuje, nie jest jeszcze tożsame z afirmacją, z pochwaleniem tego zjawiska jako zasady.
Katolicy żyją dziś w przestrzeni otoczonej horyzontem jak najbardziej laickim, ale muszą przecież pragnąć
żyć w społeczeństwie i państwie katolickim, tzn. w takim społeczeństwie i w takim państwie, w którym
Chrystus panował by nad całością społeczeństwa.
Rzecz jasna, uwarunkowania historyczne, kontekst
historyczny, to wszystko może się zmieniać, ale nie
może zmieniać się cała doktryna Kościoła, która tak
dzisiaj jak i wczoraj naucza, że dobro i błąd nie mają
racji bytu, mogą co najwyżej być tolerowane.
Komentarz:
Rozumiemy, że chodzi jednoczesność dobra i zła,
o łączenie prawdy z kłamstwem, o ziarenko herezji
w całej doktrynie prawdziwej, co jest zjedzeniem owocu z drzewa poznania dobra i zła, w którym jasność
i ciemność – chrześcijaństwo i pogaństwo są połączone, jak w Asyżu – zamiast przybliżyć się do drzewa życia, w którym jasność jest oddzielona od ciemności,
w którym chrześcijaństwo jest oddzielone od pogaństwa a ściślej – katolicyzm jest oddzielony od chrześcijańskich heretyków i schizmatyków.
Sobór Watykański II, niestety, połączył dobro ze
złem i dlatego nigdy przez Boga nie będzie uznany, tak
62 / www.smkp.pl
samo jak nauczanie soborowe hierarchów Kościoła
rzymsko-katolickiego.
------------------------------------------------------------Ta doktryna naucza również, że tylko Chrystus ma
prawo do tego, aby panować nad całym społeczeństwem.
Sytuacja, z którą mamy do czynienia obecnie, to
jest taka sytuacja, w której faktycznie nie ma możliwości ustanowienia państwa katolickiego. Może, co prawda, być zaakceptowana jako złe zjawisko, jako zła sytuacja, ale nie może być przedstawiana i propagowana
jako ideał, do którego należy dążyć.
Komentarz:
Tym bardziej katolicy w Polsce powinni ze wszystkich sił publicznie wyrażać pragnienie, że chcą Polski
jako Katolickiego Państwa Narodu Polskiego. Kto się
tym zajmie i poprowadzi Naród Polski w tym celu?
Pytanie jest takie: Czy katolicy polscy naprawdę chcą
Polski jako katolickiego państwa? Bo jeśli chcą, to czemu o tym publicznie nie mówią? Czyż nie rozumieją, że
PRZEZ SŁOWO WSZYSTKO SIĘ STAŁO A BEZ SŁOWA
NIC SIĘ NIE STANIE, CO MA SIĘ STAĆ. Same wewnętrzne pragnienia nic nie znaczą, nie mają mocy twórczej,
dopóki nie zostaną wypowiedziane publicznie.
-----------------------------------------------------------
Rzecz jasna, uwarunkowania historyczne mogą sprawić, że realizacja tego ideału będzie trudna, ale panowanie Jezusa Chrystusa nie jest tylko i wyłącznie formułką życzeniową, formułką religijną. Jest to bowiem
tak naprawdę jedyny model, do którego katolik może
aspirować i jest to jedyny normalny kontekst, jedyna
normalna sytuacja, w której ludzie oraz społeczeństwa mogą normalnie żyć i prosperować.
Kto bowiem odrzuca zasadę społecznego panowania Chrystusa, tak naprawdę odrzuca 1. przykazanie
prawa boskiego i prawo naturalne w złudnym przekonaniu, czy też w złudnej nadziei, że będzie w stanie
wypracować jakiś kompromis z kolejnymi, poszczególnymi przykazaniami boskimi oraz światem zewnętrznym, i zasadami, którymi on się rządzi.
Nie należy jednak zapominać, że jeśli nadszarpniemy jakiś fundament, zachwiejemy podstawami jakiejś
konstrukcji, to zasadniczo cała ta konstrukcja upada
i zamienia się w (niewyraźnie powiedziane). I w tym
kontekście należy podkreślić, że przejście od stadium
obowiązków, które realizowało kiedyś państwo katolickie do stadium rozwoju, w którym mamy obywateli,
przysługują takie lub inne prawa, tak naprawdę sprowadza się do tego, że doszło do zaprzepaszczenia nie
tylko samych państw katolickich, ale również do utraty
i zniknięcia owych praw ludzkich, które utraciły swój
fundament metafizyczny i zostały naprawdę obalone.
Jak wiemy, kultura postmodernistyczna opracowała nowe prawa, nowe rodzaje praw, począwszy od prawa do aborcji po prawo homoseksualizmu, które to
prawa są przecież nie do pogodzenia, są niekompatyMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
bilne nie tylko z resztą praw, z prawem boskim, ale też
z prawem naturalnym, jeżeli będziemy je postrzegać
w kategoriach na jakie zasługują, czyli w kategoriach
racjonalnych.
Moim zdaniem jest pewna ważna kwestia, której
nie można pominąć.
Można, oczywiście, uznawać zasadność istnienia
prawa naturalnego również nie będąc katolikiem, posługując się kategoriami racjonalnymi – umysłem. Natomiast tym, co stanowi, że katolik jest katolikiem jest
uznanie boskiego charakteru tego prawa – że zostało
ono objawione przez Boga Mojżeszowi na Górze Synaj. Katolik bowiem nie uznaje tego prawa dlatego, że
jest ono racjonalne – co brzmi przekonująco – ale dlatego, że zostało mu ono objawione przez Boga. Dziesięć Przykazań boskich jest przedmiotem naszej wiary
nie dlatego, że są one wpisane w naszą świadomość,
ale dlatego, że Bóg nam je objawił. Nasz akt wiary jest,
co prawda, aktem racjonalnym, ale nie zawiera się
w sferze racjonalnej, nie zawiera się w rozumie. Dlatego też św. Tomasz z Akwinu mówi, że PRZEDMIOTEM
WIARY JEST PIERWSZA PRAWDA, od której wszystkie
inne są uzależnione.
A PIERWSZĄ PRAWDĄ JEST SAM BÓG – jest pierwszą, jedyną i absolutną prawdą. Wszystko bowiem –
jak mówi św. Tomasz z Akwinu – opiera się na prawdzie boskiej jako na pierwszej zasadzie.
Komentarz:
W katechizmie posoborowym nie ma wymienionych sześciu głównych prawd wiary jakie były w katechizmie przedsoborowym.
W katechizmie posoborowym jest dużo o miłosierdziu a mało o sprawiedliwości Boga. Katechizm kościoła posoborowego nie wypowiedział prawdy, która
mówi, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze.”
Tymczasem katechizm przedsoborowy jasno pokazuje sześć prawd wiary, w które każdy kto nazywa siebie katolikiem musi wierzyć, a które w katechizmie posoborowym zostały rozmyte.
„Następujące prawdy objawione powinniśmy przede wszystkim znać i w nie wierzyć:
1. Jest jeden Bóg.
2. Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre
wynagradza, a za złe karze.
3. Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch
Święty.
4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu
dla naszego zbawienia.
5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
6. Łaska Boża jest koniecznie potrzebna do zbawienia”.
Katolicy wierzą w Boga.
Katolicy wierzą w jednego Boga.
Katolicy wierzą w jednego Boga, który jest Trójcą
Świętą: Ojcem, Synem i Duchem Świętym.’
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Katolicy wierzą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego.
Muzułmanie nie wierzą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Żydzi nie wierzą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Dlatego,
Allach nie jest tym samym Bogiem, co Ojciec, Syn
i Duch Święty.
Jahwe nie jest tym samym Bogiem co Ojciec, Syn
i Duch Święty, ponieważ Bóg stał się Człowiekiem
w Jezusie Chrysusie i Starotestmentowy Jahwe poza
Jezusem Chrystusem nie istnieje.
Dlatego Żydzi i Muzułmanie wierzą w Boga, który
dzisiaj poza Jezusem Chrystusem nie istnieje. Ich religie są złudzeniami.
Tak więc muzułmanie wierzą w Boga muzułmańskiego, odrzucając Boga katolików – ogólnie chrześciajan – i prześladując ich za ich wiarę.
Żydzi wierzą w Boga żydowskiego, odrzucając Boga
katolików – ogólnie chrześcijan – i prześladując ich za
ich wiarę.
Katolicy wierzą w Boga katolickiego – w Boga
w Trójcy Świętej Jedynego.
Niekatolicy (protestanci, prawosławni i inni) wierzą
w niekatolickiego Boga a antykatolicy nie wierzą
w żadnego Boga – są ateistami wobec Boga prawdziwego. Niektórzy z ateistów są niewierzącymi i praktykującymi a inni są niewierzącymi i niepraktykującymi.
Biskup Rzymu – Franciszek – nie wierzy w Boga katolickiego. Powiedział głośno i wyraźnie:
Nie wierzę w Katolickiego Boga. Nie ma Katolickiego Boga.
„Nie wierzę w Katolickiego Boga.
Nie ma Katolickiego Boga.”
JORGE BERGOGLIO
www.smkp.pl / 63
Może to znaczyć, że
albo wierzy w Boga niekatolickiego (w Boga żydów,
muzułmanów, protestantów bądź prawosławnych) jakiegokolwiek boga monoteistów lub chrześcijan,
albo wierzy w Boga antykatolickiego, np. w Boga
hindusów, czcicieli Węża, itp.,
albo wierzy w Boga ateistów, np. buddystów, którzy wierzą w człowieka a nie w Boga,
albo nie wierzy w żadnego Boga,
albo, co byłoby najgorsze, wierzy w Boga tego samego dla wszystkich religii monoteistycznych i pogańskich i utożsamia go z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, po to aby wprowadzić Kościół rzymsko-katolicki
jako jeden z wielu kościołów, do Jednej Światowej Religii Antychrysta.
To ostatnie dla niektórych jest więcej niż pewne, bo
makieta Świątyni Jednej Światowej Religii Antychrysta
– która będzie zjednoczeniem wszystkich religii świata
w jedną religię (One World Religion) została publicznie
pokazana w kościele jezuitów pw. św. Ignacego Loyoli
w Rzymie.
Będzie to religia jednego boga antykatolickiego, Lucyfera, i jego syna Antychrysta z fałszywym prorokiem,
prawdopodobnie papieżem, niekanonicznie wybranym. Czciciele Lucyfera dążą do utworzenia jednego
świata, w którym zamiast państw narodowych będzie
jedno państwo światowe zarządzane przez jeden Rząd
Światowy. Podobnie dążą do przekształcenia wielu religii w jedną światową religię. Wtedy nastąpi Nowy Porządek Świata z Jednym Rządem Światowym i Jedną
Religią Światową, z jedną polityką i jedną religią.
Za: http://dsnmp.ru/shok-maket-sataninskogohrama-vsemirnoy-religii-gryadushhego-antihristahranitsya-v-katolicheskom-sobore-foto/
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/szok-w-katolickiej-katedrze-makieta-swiatyni-religii-swiatowej2015-10
https://forumdlazycia.wordpress.
com/2015/10/05/szok-w-katolickiej-rzymskiej-katedrze-p-w-sw-ignacego-loyoli-makieta-swiatyni-religii-swiatowej/#more-34685
Otóż po deklaracji Franciszka można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że wierzy on w Boga
ponad Bogiem katolickim, który dla niego jest bogiem,
a który jest Lucyferem, bo tylko Lucyfer wynosi się ponad katolickiego Boga.
A przecież, jak wierzą katolicy, nie ma boga ponad
Bogiem katolickim i nie ma innego Boga równego Bogu
katolickiemu – równego Trójcy Świętej. Bóg Żydów
i Muzułmanów jest mniejszy od Trójcy Świętej, bo jest
bogiem jednym w jednej osobie a tylko Bóg katolicki
jest jednym Bogiem w Trzech Osobach.
Do boga ponadkatolickiego aspiruje tylko Lucyfer.
Tymczasem Franciszek powiedział publicznie;
NIE WIERZĘ A KATOLICKIEGO BOGA. NIE MA KATOLICKIEGO BOGA.
A więc Franciszek nie ma katolickiej wiary, bo zastąpił ją wiarą niekatolicką lub czymś innym.
Skoro Franciszek nie wierzy w katolickiego Boga, to
nie wierzy też we wszystko, co jest katolickie, bo to, co
64 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
dla katolików jest katolickie pochodzi właśnie od Boga
katolickiego czyli Boga Trójjedynego.
Z tego wynika, że Franciszek nie wierzy w Kościół
Katolicki czyli Powszechny, bo choć chce kościoła powszechnego i Boga wszystkich ludzi, to jednak nie
chce, aby Bóg katolicki był Bogiem Powszechnym, bo
nie wierzy w Boga Trójjedynego.
Wierzy tylko w Boga jednego, ogólnego, nieokreślonego, w Boga żydów i muzułmanów.
Na szczęście katolicy w Credo wyznają wiarę
w Kościół Apostolski i Powszechny czyli Katolicki, bo
powszechny znaczy katolicki.
Wiara w Boga Trójjedynego jest pierwszą i najważniejszą prawdą wiary katolickiej (powszechnej) a wiara
w Boga tylko jedynego, która odrzuca Wcielenie Boga
w Jezusie Chrystusie, która odrzuca pełnię bóstwa
w Jezusie Chrystusie, jest wiarą heretycką i sekciarską.
Prowadzi do apostazji i negacji wiary katolickiej w ogóle, do jej okaleczenia.
A jeśli Franciszek wierzy we wszystkie prawdy wiary,
w całe nauczanie Kościoła i naucza tych prawd, z wyjątkiem wiary w Boga Trójjedynego lub w Kościół Katolicki –
to jest heretykiem, bo nie ma w całości wiary katolickiej.
Czy jest to błąd logiczny w myśleniu?
Jeśli tak, to niech jakiś mądry i odważny biskup potępi go i uzasadni swoje potępienie. A jeśli nie, to
niech jakiś mądry i odważny biskup przyzna publiczne, że papież Franciszdek propaguje herezję, a więc
jest heretykiem.
Bo z wiary Franciszka wynika, że nie wierzy w małżeństwa katolickie, bo dla niego nie ma małżeństw katolickch. Otóż my mówimy, że są małżeństwa katolickie, niekatolickie i antykatolickie oraz związki
niemałżeńskie w ogóle.
Małżeństwa niekatolicke to małżeństwa protestanckie, prawosławne, żydowskie, muzułmańskie, buddyjskie i inne. Są one wszystkie heteroseksualne.
Małżeństwa antykatolickie są to małżeństwa jednopłciowe, homoseksualne i lesbijskie – są to grzechy potępione przez Stary i Nowy Testament, a teraz
bardziej niż kiedykolwiek zasługują na piekło ogniste, bo są trwaniem w grzechu a nie tylko aktem
grzechu.
Czy takie małżeństwa popiera Franciszek, który nie
wierzy w katolickość Kościoła począwszy od niewiary
w katolickiego Boga?
Może jakiś mądry i odważny biskup wyjaśniłby tę
kwestię?
Znając biskupów, myślimy jednak, że nabiorą wody
w usta albo schowają głowy w piasek udając, że nie ma
problemu.
Podobnie zachowają się inni znani duchowni i świeccy w Polsce.
Tak wynika ze wszystkich naszych dotychczasowych kontaktów z biskupami i znanymi duchownymi
i świeckimi w Polsce.
-----------------------------------------------------------MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Dziś wiara katolicka często jest zniekształcana, deformowana przez tych, którzy sprowadzają ją do doświadczenia o charakterze czysto egzystencjalnym
o charakterze subiektywnym czy też podmiotowym –
do czegoś, co miałoby być oparte o jakieś odczucia czy
też uczucia człowieka.
Ale to nie wszystko, bowiem wiara katolicka jest
zniekształcana, deformowana również wtedy, gdy jest
sprowadzana do aktu rozumowego, który odrzuca
pierwszą prawdę i domaga się możliwości ocenienia
prawa naturalnego bez jednoczesnego poddania się
Bogu jako temu, który tę prawdę nam objawił.
Albowiem z wiarą jest już tak, że albo bierzemy ją
w całości jako coś kompletnego, albo nie jest ona
w ogóle wiarą. Tak na przykład ktoś, kto przestrzega
wszystkich przykazań, poza, na przykład, pierwszym,
głosząc jedność ekumeniczną religii – tak naprawdę
nie ma w sobie wiary katolickiej. (oklaski)
Komentarz:
Franciszek głosi jedność ekumeniczną religii a więc
nie ma w sobie wiary katolickiej. Ma wiarę niekatolicką,
jak wszyscy głoszący i praktykujący nabożeństwa ekumeniczne, jak na przykład te w Asyżu i w innych miejscach na świecie.
Poza tym jedność ekumeniczna religii zmierza
w stronę Jednej Religii Światowej (One World Region)
w stronę religii jednego świata z jednym rządem światowym, w której bogiem będzie Lucyfer a Antychryst
przedstawi siebie jako Chrystus.
Trudno będzie wyjść z ekumenizmu tym, którzy
w niego weszli, bo przyzwyczajenie oparte na odruchach umotywowanych jest drugą naturą człowieka,
czasami silniejszą od pierwszej.
------------------------------------------------------------ Podobnie, proszę Państwa, jak nie ma w żadnym
wypadku wiary katolickiej osoba, która twierdzi,
że wierzy we wszystkie przykazania boskie, ale
zgłasza zastrzeżenia co do jednego z nich, na przykład, co do przykazania szóstego, twierdząc że istnieje możliwość związku o charakterze seksualnym, również poza pełnoprawnie zawartym
małżeństwem. Osoba taka – raz jeszcze z całą stanowczością chcę to podkreślić – nie ma w sobie
wiary katolickiej.
Trzeba sobie zadać sprawę, że żeby być heretykiem, nie jest wcale konieczne zaprzeczanie
wszystkim prawdom wiary, ale wystarczy z przekonaniem przeciwstawiać się choćby jedynej jakiejś prawdzie wiary tudzież moralności katolickiej. Innymi słowy: Kto odrzuca chociażby jedno
przykazanie tak naprawdę odrzuca wszystkie
przykazania boskie i powinien być uważany po
prostu za heretyka.
www.smkp.pl / 65
Komentarz:
Czy znajdzie się chociaż jeden mądry biskup, który
odpowie na pytanie: Czy ci, którzy popierają ekumenizm, popierają wiarę w jednego Boga prawdziwego
czy w wielu bogów fałszywych? A jeśli uznają Ducha
Boga prawdziwego i ducha bogów fałszywych na równi, to czyż nie są heretykami? Przecież inne wiary, jakby
nie były podobne do wiary katolickiej, zawierają co najmniej jedną niezgodność z wiarą katolicką a zatem są
wiarami heretyckimi. Dlaczego zatem hierarchowie
popierają wiary heretyckie zamiast je potępić i usunąć
z Kościoła jako dobro połączone ze złem? Dlaczego
nie chcą ocalić w Kościele tylko samego dobra, oddzielone od najmniejszego zła?
Czy znajdzie się chociaż jeden mądry i odważny biskup, który wyraźnie jasno odpowie na pytania: Czy Asyż
był potwierdzeniem wiary w Boga Trójjedynego, czyli
w boga katolickiego, czy był potwierdzeniem wiary
w wielu bogów jedynych, niekatolickich i antykatolickich? Czy ci, którzy popierają ekumenizm, popierają
wiarę w Boga Trójjedynego czyli Boga prawdziwego
i katolickiego czy w wielu bogów jedynych, niejedynych
i fałszywych? Czy w Asyżu zostało ostawione na bok
pierwsze przykazanie czy nie? Czy w Asyżu Bóg katolicki, Prawda Najwyższa, był wywyższony czy poniżony
przez zrównanie Go z innymi tzw. bogami, bo przykazanie mówi wyraźnie, żeby nie stawiać innych bogów na
równi z Bogiem prawdziwym, który jest Trójjedyny?
Przykazanie mówi: NIE BĘDZIESZ MIAŁ OBCYCH BOGÓW OBOK MNIE! Będziesz służył Bogu jedynie Dobremu i nie będziesz służył bogom jednocześnie dobrym
i złym! Nie będziesz mówił jednocześnie TAK i TAK oraz
jednocześnie TAK i NIE!
Nie będziesz stawiał bożków przede mną, a tym
bardziej nade mną, jako nad Człowiekiem, tak jak figurka Buddy postawiona na tabernaculum, które jest
poświęcone Bogu prawdziwemu i nie może służyć
obcym bożkom jako bogom bez obrazy Boga prawdziwego.
----------------------------------------------------------Albo ktoś wierzy albo nie wierzy. I to nie z powodu
autorytetu czy władzy Boga ujawniającego prawdę
tylko w oparciu o własny rozum. Innymi słowy, osoba
taka to, co nazywa tak naprawdę wiarą, nie jest tak naprawdę wiarą a jedynie jej własną opinią i osoba taka
nie ma do tego tytułu, nie ma żadnego umocowania
moralnego do tego, aby domagać się, żeby jej prywatna opinia była przestrzegana przez wszystkich i podzielana jako wiara.
Zresztą powiedział to świetnie św. Augustyn: Kto
w Ewangelii wierzy tylko w to, w co chce wierzyć, a nie
wierzy w to, co mu nie pasuje, co mu się nie podoba, to
tak naprawdę wierzy tylko w siebie samego a nie
w Ewangelię.
Kto, na przykład, poddaje w wątpliwość, zasadność,
nierozwiązywalny charakter węzła małżeńskiego, też
nie ma w sobie wiary katolickiej, ponieważ osoba taka
66 / www.smkp.pl
neguje prawdę, która jest dogmatycznie określona
w naszej wierze. (oklaski)
Komentarz:
Kto nie wierzy w katolickiego Boga, który jest Prawdą Najwyższą – który jest Prawdą Wszystkich Prawd ten tak naprawdę nie ma wiary katolickiej i nie wierzy
w nic, co jest katolickie, także w katolickie małżeństwo.
Przykładem wiary niekatolickiej jest papież Franciszek,
który powiedział: NIE WIERZĘ W KATOLICKIEGO BOGA.
NIE MA KATOLICKIEGO BOGA.
-----------------------------------------------------------Dzisiaj w samym Kościele niewielu zachowało
prawdziwą wiarę. Dobrze wyjaśnia to zjawisko, to co
powiedział Benedykt XVI, ogłaszając Rok Wiary. Ujął
to w takie oto słowa:
W wielu rozległych obszarach naszej planety wiara
jest narażana na ryzyko wygaśnięcia niczym płomyk,
którego nic nie jest w stanie podsycić a w obliczu tej
sytuacji musimy zwracać się z prośbami do Najświętszej Marii Panny, do aniołów oraz do świętych o to, aby
podsycali w nas płomień wiary, tej prawdziwej wiary,
która ma przecież fundament czysto racjonalny, ponieważ w żadnym wypadku nie jest ona sprzeczna
z tym, co racjonalne, z tym, co mówi nam rozum. Chodzi też o wiarę, która ma za przedmiot prawdę objawioną przez Boga. Wobec tego my jesteśmy winni najwyższy szacunek, najwyższą cześć okazywać Bogu za
tę prawdę, i to szacunek, podyktowany względami czysto racjonalnymi a jednocześnie jesteśmy Mu wdzięczni za to, że wszystko to dokonuje się w ramach aktu
zaaprobowania, przyjęcia w całości inteligencji oraz
chęci, woli, która może być określona jako prawdziwy
akt miłości.
Komentarz:
Zwracamy się do Najświętszej Marii Panny z prośbą
nie tylko o katolicką wiarę, ale również o katolicką nadzieję i katolicką miłość. I dalej: o katolicki Chrzest, katolickie Bierzmowanie, katolicki Najświętszy Sakrament,
katolicką Pokutę, katolickie Ostatnie Namaszczenie, katolickie Kapłaństwo i katolickie Małżeństwo – wszystko,
co wyrasta z 2000-letniej Tradycji Katolickiej!!!
Prosimy o możliwość udziału w katolickich mszach
i nabożeństwach oraz o publiczne odmawianie katolickiego Różańca Świętego, który pochodzi z nieba!
W państwie prosimy o katolickie szkoły, katolickie
urzędy, katolickie szpitale i katolicką armię i wiele innych przedmiotów katolickiego życia społecznego,
aby było ono przesiąknięte katolicyzmem.
Prawdziwi katolicy nie wierzą w prawdę objawioną
przez niekatolickiego boga, wierzą tylko w Prawdę objawioną przez Boga katolickiego.
Nie wierzą też papieżowi, który wierzy w Boga niekatolickiego i prowadzi Kościół do Boga niekatolickego.
Prawda o Bogu katolickim jest prawdą racjonalną
zaś prawdy o bogach niekatolickich są prawdami irraMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
cjonalnymi, nieracjonalnymi, są prawdami wymyślonymi a nie zgłębionymi i potwierdzonymi przez rozum.
-----------------------------------------------------------Kochamy Prawdę, dlatego że kochamy Jezusa Chrystusa. Kiedy Piłat zapytał Go tymi oto słowy: ERGO
REX EST – TY JESTEŚ KRÓLEM? Jak wiemy Chrystus
odpowiedział Piłatowi: Tyś to powiedział, że JESTEM
KRÓLEM. Jestem wobec tego królem i przyznaję to.
Dlatego się narodziłem i przyszedłem na świat, aby
dać świadectwo prawdzie. Ci, którzy kochają prawdę,
słyszą mój głos.
Niesienie prawdy z nieba na ziemię jest misją Chrystusa, a ci którzy kochają prawdę, słuchają i słyszą Jego głos.
W okresie, który będzie poprzedzał mający się odbyć synod poświęcony rodzinie, jak również w czasie
tego synodu oraz po jego zakończeniu, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której będą ze sobą rywalizowały, będą się ze sobą ścierały, nie tylko dwie opinie, co dwie partie, dwa stronnictwa – żeby użyć
terminologii używanej przez św. Ignacego – można
powiedzieć, że dojdzie do konfrontacji dwóch chorągwii, z których jedną będzie chorągiew Chrystusa, naszego najwyższego Przywódcy, kapitana naszego statku, a drugą będzie chorągiew Lucyfera, naszego
śmiertelnego wroga, wroga natury ludzkiej.
Innymi słowy, dojdzie do konfrontacji, do starcia
pomiędzy chorągwią tych, którzy kochają prawdę,
głoszoną w Ewangelii i uznają w Jezusie Chrystusie
Króla Nieba oraz Króla Ziemi, a z drugiej strony, pomiędzy chorągwią tych, którzy utrzymują, że chcą
przekształcić Kościół, chcą go zmienić i CHCĄ ZBUDOWAĆ NOWĄ RELIGIĘ w oparciu o własne, prywatne opinie czy przekonania.
Pamiętajmy, że św. Pius X w swojej encyklice zatytułowanej Esu premi apostolato stwierdza, że nikt
zdrowy na umyśle nie może mieć najmniejszych wątpliwości co do tego, jaki będzie końcowy wynik batalii
prowadzonej przez śmiertelników przeciwko Bogu.
Człowiek bowiem ma prawo nadużywać w pewnym
sensie swojej wolności, gwałcić autorytet Stwórcy
świata, ale pomimo tego, zawsze Bóg jest tym, od którego zawsze zależy końcowe zwycięstwo.
Właśnie owo niezachwiane zaufanie umacnia nas
w walce prowadzonej w obronie Chrystusa Króla.
(oklaski)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Grzegorz Braun
„Intronizacja Chrystusa Króla
i monarchizm polityczny”
(…) Ja na początku zadeklaruję, że staję tutaj przed
Państwem jako praktyk, nie jako teoretyk. Nie jestem
subtelnym teologiem, nie jestem też, jeśli chodzi o mój
monarchizm, biegłym legitymistą. Żywię bezbrzeżny
szacunek do wszystkich, którzy mają takie kompetencje. Moje kompetencje są inne. Ja jestem żywym egzemplarzem monarchisty i mój monarchizm się tym
wyraża, że ja wyraźnie deklaruję, że wolałbym umrzeć
jako poddany niż jako obywatel. (oklaski), gdyż obywatel jest tym, który musi się obywać ze wszystkiego,
co najbardziej potrzebne do życia.
Do tej pory mowa była tutaj o monarchizmie religijnym – teologicznym, mistycznym a ja przecież politykuję. Okazjonalnie, ale politykuję. I staję tutaj przed
Państwem, żeby podzielić się pewnymi doświadczeniami i przeżyciami, no i żeby z nich wyprowadzać
wnioski. Te doświadczenia i przeżycia są historyczne,
to znaczy znane mi nie z autopsji tylko z lektury. I są
też świeższe.
Pierwsze doświadczenie świeże jest takie:
Otóż okazuje się, proszę Państwa – i chyba się nie
pomylę, jeśli przypuszczę że i również wśród was
tacy się zdarzają mistyczni, religijni i teologiczni monarchiści, którzy o monarchizmie politycznym do tej
pory ani poważnie, ani też może w ogóle nie myśleli. Ja
takich spotkałem. Spotkałem takich monarchistów, takich zwolenników, rzeczników, orędowników Intronizacji Chrystusa Króla, którzy na moje pytanie o monarchizm polityczny powiedzieli mi bardzo wyraźnie:
Nie myśleliśmy o tym.
I to była dla mnie dobra wiadomość, dlatego że jeżeli ktoś o czymś w ogóle nie myślał, to nie ma przy-
www.smkp.pl / 67
najmniej mózgu urządzonego w sposób, który by
przeszkadzał umeblować porządnie pomieszczenie.
Pojawiają się wśród rzeczników, orędowników, zwolenników intronizacji, pewne, jak sądzę, nieporozumienia na tle słowa WYBRAĆ. WYBÓR. Zetknąłem się
z takimi ludźmi, którzy z tej racji, że mowa jest o wyborze Chrystusa na Króla Polski, jedną nogą zostają
w świecie demokracji, w świecie demokratycznych
wyobrażeń. I zapytani o to, jak by to mianowicie miało
być przeprowadzone, ale tak praktycznie, zaczynają
się zastanawiać nad tym: Kto w strukturach państwa
demokratycznego miałby przeprowadzić taki proces?
Czy to Sejm czy Parlament, na czyj wniosek, czy Trybunał Konstytucyjny miałby być w to zaangażowany?
Otóż, proszę Państwa, wyprostujmy tę sprawę, bo
to jest nieporozumienie. Jeśli intronizacja ma być dokonana, to przecież nie może się to odbywać drogą
wyboru demokratycznego tj. przez procedurę, w której ktoś, broń Boże, nad czymś by głosował. Bo jeżeli
coś przegłosujemy we wtorek, to możemy najdalej
w Wieki Piątek zmienić nasze przekonania i odwołać.
Kto może być demokratycznie oklaskiwany ten może
być też wygwizdany. A więc wszystkie tego typu procedury, cały ten świat demokratyczny nie nadaje się
do tego, żeby w nim umieszczać tę drogą, cenną, najcenniejszą rzecz, działanie, czyn, akt, o jakim tutaj
wspólnie marzymy. Nie może demokratyczne państwo
być zaangażowane w takie działanie.
Komentarz:
Z jednym wyjątkiem.
Intronizacja Bogurodzicy na Królową Polski została
dokonana przez Króla w Imieniu Narodu Polskiego
a nie tylko w imieniu króla i współrządzących z nim.
Zatem król był wyrazicielem woli Narodu a nie tylko
woli własnej.
Z tego powodu intronizacja w demokracji jest też
możliwa, o ile Naród Polski wyrazi taką wolę. Może to
uczynić na przykład w REFERENDUM.
Jeżeli Naród Polski powie TAK Jezusowi Królowi Polski, to prezydent czy premier, czy też cała władza państwowa powinna dokonać intronizacji Jezusa Chrystusa
na Króla Polski razem z Episkopatem Polski.
Gdyby intronizację przeprowadził sam Kościół czy
sam Rząd wówczas taka intronizacja nie byłaby wiążąca dla Narodu żyjącego w Kościele i w Państwie.
Jeśli intronizacja przez najwyższe władze kościelne
i państwowe zostanie dokonana w Imieniu Narodu to
będzie ważna i wiążąca na zawsze i żadna późniejsza
decyzja narodu nie będzie mogła uchylić jej ważności,
nawet jeśli się nie będzie z nią zgadzać i nie będzie
zmieniać życia prywatnego i publicznego według wskazań płynęcych z intronizacji.
Tak właśnie jest z inytronizacją Bogurodzicy
w panstwie polskim, która jest ważna prawnie od
1 kwietnia 1656 roku, ale z którą władcy rządzący Polską nie zgadzająją się do dnia dzisiejszego, bo nie po-
68 / www.smkp.pl
twierdzili swego poddania się Bogurodzicy w słowie
i w czynie i nie uchwalają prawa państwowego zgodnego z wolą Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej
Polski. Poza tym Kościół i Naród też nie jest zainteresowany potwierdzeniem Intronizacji Lwowskiej w Państwie Polskim.
Wola narodu wyrażona wobec spraw boskich jest
jak ślub – przed Bogiem nigdy nie może być zerwana
dopóki naród żyje. Jej niewypełnianie przed Bogiem
powoduje natomiast nieszczęścia dla narodu i państwa. Dlatego, jako Stowrzyszenie Kólowej Polski wzywamy władze państwowe i kościelne do publicznego
potwierdzenia Intronizacji Lwowskiej!
------------------------------------------------------------Skoro demokratyczna procedura nie może być tutaj użyta, to pytanie wobec tego jest takie: Czy to przeszkadzało by ludziom tworzącym struktury demokratycznego państwa uczestniczyć w takim akcie?
Odpowiedź jest przecząca, to znaczy pozytywna dla
samej sprawy intronizacji. Nie! W niczym to nie powinno przeszkadzać. (oklaski) W niczym to nie powinno przeszkadzać. Po prostu sam akt intronizacji,
fakt, że w ogóle mowa o nim w życiu publicznym, to
jest już wykroczenie poza paradygmat demokratyczny. Otóż wszyscy my tutaj zebrani, Polacy i inni nasi
bliźni zebrani w innych miejscach, które mogłyby być
nawet gmachami parlamentów – mogą i powinni wykroczyć poza ten paradygmat i uznać ten najwyższy,
najpiękniejszy, przyrodzony porządek wszechrzeczy,
który domaga się uznania. Gdyby tak zrobili ci, którzy
zgromadzeni są w parlamentach, kancelariach premierów, prezydentów, to trzeba powiedzieć, że to byłby scenariusz cudowny, naturalny. Oczywiście Pan Bóg
może nie takie cuda zdziałać. Tylko pytanie: Czy najpierw nie powinniśmy podjąć działań, które nie będą
wymagały od Pana Boga tego, żeby wszystko to stało
się w drodze cudu. Co wobec tego takiego możemy
zrobić docześnie?
Ja odrzucam taki scenariusz w naturalnym trybie, że
demokratyczne wybory wyłoniły kolektyw kilkuset Polaków. Ci zaś wyłonili rząd, w którym następnych kilkudziesięciu, razem z wiceministrami – znowu to idzie
w setki jak nie w tysiące – wyłania i ten cały kolektyw
zgadza się nagle pewnego pięknego dnia na to, żeby się
pokłonić Panu Jezusowi. Więcej niż pokłonić – paść na
kolana, krzyżem leżeć. To byłby taki cud, że...
Jeszcze raz wrócę do poprzedniego akapitu. Gdyby
nawet to jednego dnia przegłosowali na TAK, to następnego dnia mogą przegłosować na NIE.
Więc skoro scenariusz taki cudowny i taki budzi pewne wątpliwości, to jaki byłby scenariusz naturalny?
Podzielił się ze mną takim scenariuszem jeden
z polskich monarchistów przed laty. Mnie to bardzo
przemówiło do wyobraźni. Rzeczywiście najpiękniejszym, naturalnym sposobem dokonania aktu intronizacji byłaby, proszę Państwa, przede wszystkim koronacja króla Polski, który samym swoim istnieniem,
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
samą swoją osobą wyrażałby uznanie tego wyższego
porządku. Monarcha nie musiałby wykraczać poza
swoją królewskość, nie musiałby brać jej w nawias,
ponieważ samym swoim istnieniem zwracałby się do
tej wyższej sankcji – do Pana Boga na niebie. Przyzywałby królowania Króla Królów z tego tytułu, że – aby
nosić koronę musiałby poprosić Kościół katolicki
o błogosławieństwo dla tej sprawy.
Czy mamy skąd wziąć tego króla Polski, żeby intronizacja dokonała się – że tak powiem – siłą rzeczy? Tu
większość naszych Rodaków – i nawet zwolenników intronizacji Chrystusa Króla – wysiada już z tego mojego
tramwaju, bo to jest niemożliwe, w związku z tym w
ogóle nie mówmy o tym. W ogóle nie mówmy o tym, bo
to jest niemożliwe. Ja na to chętnie przypominam, że
nie minęło jeszcze sto lat od kiedy te kategorie myślenia nie były tak całkiem obce Polakom. Przez rok z małym okładem, na przełomie 1917-tego na 18-ty i dalej
aż do końcówki 1918 roku funkcjonowała w Polsce,
okupowanej wtedy przez Prusaków i Austriaków, Rada
Regencyjna. Działała ona w Warszawie. Na to, kto pamięta historię, może się żachnąć i powiedzieć: Ale to
był twór powołany do istnienia właśnie przez tych okupantów. Na co ja odpowiadam: No tak, ale kto powołał
do istnienia ten aktualny rząd, tę demokraturę warszawską? Czy ona bardziej jest dzisiaj suwerenna od tej
Rady Regencyjnej sto lat temu? Nie przypuszczam.
Warto też pamiętać, że Radę Regencyjną – jeszcze przed
końcem 1917 roku – powołała Tymczasowa Rada Stanu. Ona poprzedza historycznie istnienie Rady Regencyjnej. Tymczasową Radę Stanu też Prusacy, Austriacy
– taki kompromis zawarli z historią, z Polakami. Byli
tam tacy ludzie jak Studnicki. A kto odpowiadał za departament wojskowy? Józef Piłsudski. Komu monarchizm pachnie czarną reakcją i kto sądzi, że to są jakieś
straszne relikty endekoidalne, to niech sobie uświadomi, że w Tymczasowej Radzie Stanu Prusacy właśnie
Piłsudskiego posadzili. I jeszcze za kadencji Piłsudskiego, przed kryzysem przysięgowym. Tymczasowa Rada
Stanu zdecydowała, że ma być Rada Regencyjna. Sprawa się skomplikowała, no bo właśnie był kryzys przysięgowy, Piłsudski pojechał do Magdeburga. Prusacy,
Austriacy nie uznali pierwszego składu Rady Regencyjnej, sami wpłynęli na ten skład. Został uznany ten drugi: arcybiskup Kakowski, książę Zdzisław Lubomirski
i trzeci – Ostrowski. Ale ona była. Działała aż do listopada 1918 roku, kiedy co się stało? Przekazała Rada
Regencyjna władzę nad Polską Józefowi Piłsudskiemu,
który wrócił z Magdeburga, został przywieziony przez
Prusaków. Nie będę przypominał całej tej historii. Józef
Piłsudski przez połowę swojego dorosłego życia walczył o rewolucję światową.
Komentarz:
Dlatego Józef Piłsudski nie może być wzorem religijnym czy politycznym ani dla Katolika ani dla Polaka, skoro chciał socjalizmu bądź komunizmu w Polsce.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
------------------------------------------------------------Wysiadał podobno dopiero z tego czerwonego tramwaju przystanku Niepodległość. Nie jest pewne, czy
wysiadł obiema nogami i czy tak całkiem, sądząc po
tym, jaki kształt ustrojowy nadał Rzeczypospolitej.
To jest ten moment przełomu, to jest ten punkt
zwrotny w naszych dziejach. Zobaczcie Państwo jaki
niedawny. Sto lat jeszcze nie minęło. Rada Regencyjna
oddała władzę rewolucjoniście. Nie będziemy tutaj
przeprowadzać dyskusji nad sylwetką polityczną Józefa Piłsudskiego. Fakt jest w każdym razie taki, że
Rzeczpospolita odradza się jako Republika demokratyczna, z czasem coraz bardziej etatystyczna. Nie odradza się jako monarchia, korona Polska nie zostaje
podniesiona w roku 1918.
W czym rzecz dzisiaj?
Rzecz w tym, żeby – kiedy się znowu odmieni koniunktura polityczna – żebyśmy poszli na tych rozstajach, na których się znowu znajdziemy – żebyśmy poszli we właściwą stronę, żebyśmy nie wracali do
błędów demokratyzmu, bo dokąd one prowadzą, to
właśnie taktyka tego stulecia nam pokazała. I praktyka bieżąca pokazuje aż nadto dobrze. Trzeba, żebyśmy
wybrali dobrze.
I tu właśnie wybór, ale nie demokratyczny tylko
wybór przez aklamację.
Jak mamy doprowadzić do tego, żeby ten wybór był
właściwy?
Trzeba dzisiaj o tym mówić, że szybciej może a nie
później wobec takiego wyboru staniemy.
Wojna światowa zaczynała się sto lat temu – już
trwała. Kiedy ona się zaczynała, to bardzo niewielu
było Polaków, którzy byli w stanie przewidzieć, że to
za ich życia, za parę lat trzeba będzie takie decyzje podejmować.
Dzisiaj więc jest czas na to, żeby mówić o monarchizmie politycznym.
Dzisiaj, wbrew wszystkim pozorom, jest czas na to,
żeby mówić o potrzebie powrotu króla, bo kiedy koniunktura polityczna się znowu odmieni, to wtedy
znowu będzie za mało czasu na to, żeby sobie to
wszystko tłumaczyć. Teraz zatem jest pora, żebyśmy
to lepiej zrozumieli.
Ale jakże to zrozumieć, skoro monarchizm polityczny nie ma prawa obywatelstwa w elitach, nawet
w tych elitach, którym idea intronizacji nie jest obca.
Nawet tutaj monarchizm polityczny nie jest oczywistością. Najwyraźniej za mało nas, monarchistów, dokonało coming out-u monarchistycznego.
Trzeba dokonać coming out-u. To znaczy trzeba
przede wszystkim się przedstawić, trzeba się zadeklarować. Mówię to Państwu z własnego doświadczenia.
To bardzo jest ważne spotkać jakiś żywy egzemplarz
czy jakiegoś monarchistę nie w trumnie. Jakiegoś monarchistę – nie wycinek z podręcznika historii. To jest
bardzo ważne – zobaczyć, że można być człowiekiem
niewierzącym w demokrację i przeżyć, że nie brakuje
www.smkp.pl / 69
człowiekowi tlenu jak powie: NIE JESTEM DEMOKRATĄ! To bardzo ważne.
Namawiam do tego, żeby:
po pierwsze – tę sprawę przemyśleć
a po drugie – żeby dzielić się tymi przemyśleniami.
Zdaje mi się, że monarchizm poliyczny jest taką intelektualną koniecznością dla każdego, komu droga
jest idea i praktyka intronizacji. To jest logiczne, konieczne dopełnienie.
Drugie jeszcze.
Logiczne, konieczne dopełnienie, bez którego, jak
sądzę, nie ma mowy ani o jednym ani o drugim, to jest
Tradycja katolicka – ta przez wielkie „T” pisana.
Kiedy Ojciec Święty niespełna sto lat temu dawał
nam encyklikę Quas primas, mógłby ktoś argumentować, że nie sprawdziliśmy jeszcze tego eksperymentalnie – tej całej demokracji, tego całego procesu rewolucyjnego, więc proszę nie mówić, że to jest
niemożliwe, może da się pogodzić ogień z wodą, może
da się pogodzić Tradycję katolicką z demokratyzmem.
Tak wychodzę naprzeciw naszym przodkom, którzy
się zdemokratyzowali. To, co ich jakoś, może nie usprawiedliwia, ale tłumaczy przynajmniej częściowo, bo
oni byli jeszcze przed całym tym koszmarem, przed
którym ostrzegani byliśmy i w Fatimie, i przez Rozalię
Celakównę byliśmy przestrzegani. Oni byli jeszcze
przed tym najgorszym, my jesteśmy po. Dla nich było
jeszcze jakieś wytłumaczenie – dla nas nie będzie ani
usprawiedliwienia ani wytłumaczenia. Bo my jesteśmy po całym tym dwudziestym stuleciu. Zaczęło się
dwudzieste pierwsze i widzimy, proszę Państwa, co
się dzieje tam, gdzie nie ma Tradycji katolickiej. Tradycja katolicka, jeśli nawet obecna, to gdzieś po kątach.
Nie jest u siebie Tradycja katolicka. Tak, Tradycja katolicka tylko na występach gościnnych, okazjonalnie. Potem trzeba sprzątać po tej Tradycji katolickiej. Trzeba
dokonywać takiego bolesnego procesu rearanżacji
przestrzennej przestrzeni sakralnej, tak jakby ktoś coś
zrobił tam niewłaściwego. Widzimy, jakie są tego konsekwencje. Widzimy też, jakie są konsekwencje wiary,
świeckiej wiary demokratycznej. W ostatnich tygodniach to się przecież dokonało. Irlandia, która setki
lat temu, półtora tysiąca lat temu, ratowała naszą cywilizację jako biblioteka i kopiarnia tradycji naszej cywilizacji. Irlandia dokonała wielki krok w przepaść.
I stało się to właśnie z zastosowaniem tej świeckiej
wiary demokratycznej.
Jeśli ktoś sądzi, że można dojść do wolnej Polski
postępując ścieżką demokracji, moim zdaniem się
łudzi. Jeśli ktoś sądzi, że można dojść do wolnej Polski a potem ja zabezpieczyć stosując procedurę demokratyczną, moim zdaniem łudzi się podwójnie.
To jedno i drugie jest, moim zdaniem, niemożliwe.
A więc monarchizm polityczny, tradycjonalizm religijny i – proszę Państwa w moich rozmowach z Wami,
z niektórymi zwolennikami intronizacji Chrystusa
Króla – doszedłem do tego, że jest jeszcze trzeci ele-
70 / www.smkp.pl
ment, którego tutaj brakuje, którego intronizacja koniecznie się domaga, jako dopełnienia logicznego:
MONARCHIZM POLITYCZNY, TRADYCJONALIZM KATOLICKI, a więc i tęsknota za tym, żeby królowanie
Chrystusa było uznane w naszym życiu publicznym,
proszę Państwa, to jest WOLNOŚĆ GOSPODARCZA.
Strasznie żałuję, że nie ma tutaj księdza Edmunda,
bo już czas minął. Kiedy on tutaj przemawiał to ucieszyłem się, że jest się wreszcie o co pokłócić – żebyśmy nie rozjeżdżali stąd w takiej cukierkowej atmosferze, że wszyscy tutaj się dołożyli do tej samej
laudacji. Z księdzem Edmundem, w związku z tym tutaj per prokura, to się nagrywa, więc może on to usłyszeć. Ja się niniejszym kłócę, wchodzę w spór.
Jakże można wskazywać słowo WOLNOŚĆ jako
słowo podejrzane dla katolika?
Komentarz
do polemiki Grzegorza Brauna z księdzem Edmundem Naujokaitisem.
Mamy nadzieję, że szanowny prelegent nie będzie
miał nic przeciwko temu, że staniemy w obronie znaczenia słowa WOLNOŚĆ dokonanego przez ks. Edmunda Naujokaitisa.
Oto pogląd ks. Edmunda na słowo WOLNOŚĆ
(…)
W przeddzień zamknięcia Soboru Watykańskiego II
zatwierdzona została przez papieża Pawła VI soborowa deklaracja O wolności religijnej Dignitatis Humane.
Ostatecznie zatwierdzona w konsekwencji doprowadziła do ostrego konfliktu papieża Jana Pawła II z acrybiskupem Marcelem Lefebre, który istotę tego sporu
zawarł w słowach:
II Sobór Watykański zdetronizował naszego Pana.
My natomiast chcemy pozostać wierni naszemu Panu
Królowi i Władcy całego świata.
Ten akt prawny detronizujący Pana Jezusa, a podpisany również przez polskich biskupów, wymusza
dziś postawę obronną wobec żądań katolików świeckich i niektórych duchownych o intronizację Jezusa
na Króla Polski lub przynajmniej o nadanie Mu tytułu
JEZUS KRÓL POLSKI.
(…)
Przeciwstawianie się abpa Levebre doktrynie wolności religijnej. Chodzi nie o uparte trzymanie się jakiejś
drugorzędnej historycznie uwarunkowanej tezy. Można powiedzieć CHODZI O WSZYSTKO – o przetrwanie
katolicyzmu w przestrzeni rzeczywistości ziemskiej.
PROKLAMACJA WOLNOŚCI RELIGIJNEJ JEST DOSŁOWNIE AKTEM SAMOBÓJSTWA KOŚCIOŁA, oddzieleniem duszy od ciała, prawdy religijnej od rzeczywistości ziemskiej. W Dignitais humane nr 2 czytamy:
Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka
ma prawo do wolności religijnej. Wszyscy ludzie powinni
być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych
ludzi czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek właMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
dzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie
przymuszano do działania wbrew jego sumieniu.
Ten tekst – nie jakieś jego interpretacje albo zła hermeneutyka – nie jest oparty na wcześniejszym nauczaniu
Kościoła ani na Piśmie Świętym. Jest on po prosu NOWĄ
DOKTRYNĄ – deklaracją, która jest bezpodstawna.
Wybrane kwesie o słowie WOLNOŚĆ z prelekcji ks.
Naujokaitisa:
A więc nie możemy mówić o wolności bez całego
kontekstu. Nie możemy wyrwać wolności z kontekstu
całej społecznej doktryny katolickiej. I dlatego wielu
wolnościowców nic nie mówi, albo nie czytamy, albo
bardzo mało, o dobru wspólnym, o obowiązkach ludzi
zbiorowości względem tego dobra wspólnego, o tym
że państwo jako społeczność doskonała i wypływająca
z natury społecznej człowieka, nie jest niejakim złem
nieuniknionym, ale najwyższym realizatorem tego dobra wspólnego. I to nie jest tylko nauczanie chrześcijańskie. To było już w czasach antycznych.
(...)
Albo bronić niczym nie skrępowanej wolności zatomizowanych indywiduów a nie wolności ciał społecznych, to znaczy WOLNOŚCI OD a nie WOLNOŚCI DO
czegoś – wolności abstrakcyjnej a nie konkretnej.
(...)
Potem nie słychać nic o społecznej doktrynie papieża czasów najnowszych – o katolickiej etyce społecznej, w której nie ma takiego określenia jak wolność
bez kontekstu.
Tej etyki socjalnej, która opiera się na subsydiarności, nie można nazwać podejściem wolnościowym.
Trzeba zastosować całe społeczne nauczanie Kościoła. Trzeba pogłębiać czytanie encyklik papieskich.
Jeśli tego nie robimy a mówimy o wolności wyrwanej
z kontekstu to słowo to wyraża to, co jest etymologią
tego słowa, że jestem liberałem, libertynem.
Pogląd Grzegorza Brauna na słowo WOLNOŚĆ
Ja wiem, ile razy zostało ono nadużyte. Ale to, że
zostało nadużyte, to nie znaczy żeby samo to słowo
miało podpadać pod jakiś akt oskarżenia.
To, że Hitler napisał Mein Kampf, to nie jest powód,
żebyśmy nie używali alfabetu.
Słowo WOLNOŚĆ, gdyby było takie, jak ksiądz tutaj
w skrócie powiedział, to chyba nie padłyby słowa
PRAWDA WAS WYZWOLI.
Komentarz:
A o jakim słowie WOLNOŚĆ mówił ksiądz?
Dobrze byłoby, gdyby szanowny prelegent dokonał
jasnego porównania – ksiądz mówił TAK i TAK – dokładny opis z interpretacją – ja nówię TAK i TAK – dokładny opis z interpretacją, a słuczacze i czytelnicy
niech sami osądzą, kto ma rację.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
------------------------------------------------------------------------------Zauważcie Państwo: PRAWDA WAS WYZWOLI.
NIE – PRAWDA WAS POSTAWI DO PIONU,
NIE – PRAWDA WAS ZDYSCYPLINUJE,
PRAWDA WAS NAPROSTUJE,
UMOCNI WAM KRĘGOSŁUPY,
tylko PRAWDA WAS WYZWOLI.
A więc WOLNOŚĆ JAKO WARTOŚĆ. I to wartość aksjomatyczna.
Komentarz:
Są pojęcia i rzeczy wartościowe i są pojęcia i rzeczy
bezwartościowe. Wolność jest wartością tylko wtedy,
gdy ma odniesienie do prawdy, gdy występuje w kontekście prawdy, całej prawdy i tylko prawdy, czyli
w kontekście prawdy nie zafałszowanej najmniejszym
kłamstwem, choćby przemilczeniem.
Wtedy jej wartość polega na tym, że jest wolnością prawdziwą, która prowadzi do jeszcze większej
wolności prawdziwej. Może bowiem być wolność
fałszywa, która prowadzi do ponownego zniewolenia wyzwolonych ludzi przez oderwanie tej wolności
od prawdy, przez głoszenie ogólników na temat
wolności, które nie pokazują prawdy o niej w szczegółach, które ukrywaja kłamstwo, jakie za tą wolnością stoi.
Poza tym w kontekście wolność-prawda to prawda
jest podstawową wartością a nie wolność, bo to prawda wyzwala wolność do dobrego i wolność od złego.
Sama wolność nikogo i niczego nie wyzwala.
Wiemy, że „Wolność wiodąca lud na barykady”
w Rewolucji Francuskiej, znana z obrazu Delacroix doprowadziła Francję do upadku duchowego a teraz prowadzi Francję do islamizacji co skończy się dla Francji
dyktaturą muzułmanów.
Podobnie jest z wolnością gospodarczą. Sama wolność gospodarcza jako stwierdzenie ogólne nic dobrego nie daje, bo nie jest prawdziwą wolnością gospodarczą, dopóki jej granice nie zostaną dokładnie
określone. Granice tej wolności określa stwierdzenie:
Dotąd ci wolno i nie dalej. Jeśli przekroczysz granice
wolności, wówczas albo będziesz zniewalał innych
albo sam trafisz do niewoli.
Na tym świecie bowiem wszelki absolutyzm wolności z jednej strony jest zabijaniem wolności z drugiej
strony. Dlatego absolutna wolność gospodarcza
w państwie jest dla narodu, który ją akceptuje, drogą
do coraz to większego zniewolenia.
Prawo powinno jasno ustalać granice wolności gospodarczej, aby wielkie korporacje nie mogły zniszczyć
choćby najmniejszej firmy polskiej w Polsce.
Dlaego wolność gospodracza bez ingerencji państwa w tę wolność, bez odpowiedniego prawa chroniącego najmniejszych jest po prostu złudzeniem.
I właśnie dlatego przyznajemy rację ks. Naujokaitisowi uważając, że sama wolność bez kontekstu jest
podejrzana.
www.smkp.pl / 71
Bo wolność gospodarcza bez granic, bez prawengo
określenia jej granic, prowadzi do prawa dżungli,
w której wygrywają bogaci a ubodzy są niszczeni.
Z wolności gospodarczej fałszywej, jaka nastąpiła
w Polsce po roku 1989, korzystają głównie bogaci, którzy
bogacą się coraz bardziej a dla ubogich wolność gospodarcza fałszywa jest powodem coraz to większej biedy,
do coraz to większego zniewolenia przez bogatych.
Poza tym:
Prawda nas wyzwoli, owszem, lecz wyzwoli od czego?
Katolików prawda wyzwala OD KŁAMSTWA, od Złego,
bo w Modlitwie Pańskie prosimy o wolność od zniewolenia przez Złego od niewoli Grzechu a nie od niewoli materialnej. Bo w niewoli człowiek też może być świętym a dla
Boga najważniejsze jest, aby każdy człowiek był zbawiony, czy to jako wolny czy to jako niewolnik.
Poza tym NIE KAŻDA PRAWDA WYZWALA. Prawda
głoszona oglnikowa, oparta na przemilczeniach, przekrętach o mniejszej lub większej zawartości kłamstwa
nie tylko nie wyzwala, ale jeszcze bardziej zniewala.
Widzimy to po całej prawdzie głoszonej całą dobę.
TYLKO ŚWIĘTA PRAWDA WYZWALA, PRAWDA NIESKAŻONA NAJMNIEJSZYM KŁAMSTWEM.
Prawda skażona kłamstwem zniewala jeszcze
bardziej.
Polacy! Jeśli poznacie całą prawdę o sytuacji w jakiej żyjecie, prawdę prawdziwą a nie fałszywą, to wówczas poznacie, jak was oszukiwali i oszukują dalej ci na
górze, w jakie bagno ustrojowe i obyczajowe was wtłoczyli przez jednostronną propagandę WOLNOŚCI od
złego komunizmu bez progaowania WOLNOŚCI dla
DOBREGO kapitalizmu zgodnego ze społeczną nauką
Kościoła, a nie do drapieżnego kapitalizmu banków
i korporacji międzynarodowych, przez co wtłoczyli was
w dziki kapitalizm, który służy wyłącznie kapitałowi
międzynarodowemu, a nie polskiemu.
To właśnie jest skutek fałszywej WOLNOŚCI gospodarczej – wolności bez kontekstu, wolności bezprzymiotnikowej, określającej jej dobro lub zło, wolności
tylko od złego i braku głoszenia i realizacji wolności do
dobrego.
Ci, którzy zwiastowali Polakom wolność fałszywą,
okazali się tymi, o których Pismo mówi:
WOLNOŚĆ im zwiastują a sami są niewolnikami zepsucia.
Dlatego głoszenie WOLNOŚCI gospodarczej samej
w sobie jest podejrzanie dotąd, aż nie zostanie wyraźnie DOPOWIEDZIANE, że za tą wolnością nie stoi zepsucie moralne i materialne.
Dlatego, naszym zdaniem, ksiądz Edmund ma rację,
uważając wolność bezkontekstową za niewiarygodną.
Może tutaj zachodzi jakieś nieporozumienie pomiędzy dwoma szanownymi prelegentami.
Dobrze byłoby, gdyby Pan Grzegorz Braun określił
swoje rozumienie WOLNOŚCI gospodarczej do końca,
bez niedomównień i bez niedpowiedzeń, bez ogólników, bez unikania szczegółowych porównań, bez...
72 / www.smkp.pl
Ważna bowiem jest nie tyle sama wolność w słowie
i w czynie, ale ważne jest też od kogo wolność przyjmujemy, kto nas wyzwala i po co. Wiemy jaką niewolą
dla Polski skończyło się przyjęcie wolność od bolszewików w 1945 roku.
A wolność po 1989 roku wskazuje, że nie została
dana Polakom przez Polaków tylko przez Obcych podających się za Polaków – za przebierańców katolickich
i polskich.
Nie chcemy więcej daru wolności od Obcych nam
wyznaniowo i narodowościowo!
Nie chcemy wolności od potomstwa Węża!
Albowiem nie wolno przyjmować nam żadnego dobra, które pochodzi ze źródeł niejasnych, nieczystych
i złych. Takie źródła wolności są bowiem podejrzane.
Dlatego trzeba DOKŁADNIE sprawdzać głosicieli wolności, aby nie popaść w kolejną niewolę przez własną
naiwność i głupotę, która ocenia lub i poglądy wyłącznie w kategoriach zewnętrznych i ogólnikowych.
A nawet gdyby źródło wolności było krystalicznie
czyste, dobre i jasne, to musi być też jasne, dobre i czyste stwierdzenie, dokąd ta wolność ma nas zaprowadzić. Bo nie tylko samo uzyskanie wolności jest ważne,
ale ważne a nawet ważniejsze jest to, co z tej wolności
ma dalej wynikać. I to musi być sprecyzowane przed
walką o wolność, przed zabieganiem o wolność jakąkolwiek – również gospodarczą.
Jeśli ten temat jest niedpowiedziany, to wolność
głoszona i próba jej realizacji nawet przez człowieka
skądinąd dobrego i poważnego, tzw. autorytetu, może
stać się wstępem do większej niewoli indywidulanej,
narodowej i państwowej.
Daletego każdy Polak musi mieć własne niezależne
od nikogo poglądy na sprawy Kościoła, Narodu i Państwa Polskiego.
Dlatego też prosimy Pana Grzegorza Brauna o WYCZERPUJĄCY wykład o wolności w ogóle a o wolności
gospodarczej w szczególności.
Jeśli ludzie nie będą zadawać sobie takich pytań, jakie podaliśmy wyżej, to: albo dalej pozostaną w niewoli albo popadną w niewolę jeszcze większą, z powodu
własnej bierności w myślach, słowach i uczynkach.
Poza tym prawda was wyzwoli, ale wolność was nie
uprawdziwi, wolność w słowie i w czynie nie uczyni
was wiarygodnymi przez samo głoszenie a nawet realizację wolności od złego - od komunizmu.
Bo nie głoszenie wolności czyni wiarygodnym jej
głosiciela, ale głoszenie wolności od złego i wolnośći
do dobrego przez DOKŁADNE określenie co jest złem
i dlaczego, od którego trzeba się wyzwolić i co jest dobrem i dlaczego, które należy zyskać dzięki wolności –
tylko takie słowa i czyny spowodują wiarygodność głosiciela. Inaczej jest podejrzany o to, że
zwiastuje wolność a sam jest niewolnikiem zepsucia.
Daltego właśnie wolność sama w sobie nie jest wiarygodna, jeśli nie wystepuje w kontekście. Dlatego
właśnie
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
WOLNOŚĆ BEZ KONTEKSTU, BEZ ODNIESIENIA DO
WOLNOŚCI W JEZUSIE CHRYSTUSIE, WOLNOŚĆ BEZ
DUCHA ŚWIĘTEGO, WOLNOŚĆ BEZ KONTEKSTU RELIGIJNEGO, SPOŁECZNEGO, GOSPODARCZEGO I POLITYCZNEGO – bez jasnego określenia roli Boga i ludzi
w tej wolności duchowej i materialnej, bez określenia
jej przyczyn i skutków – jest podejrzana z góry.
Żaden katolik, żaden naród i żadne państwo nie powinno dążyć do wolności bez Boga czy też od Boga.
Lepiej być niewolnikem z Bogiem niż człowiekiem wolnym bez Boga. Bo wolność bez Boga prowadzi do całkowitej utraty wolności – najpierw duchowej, potem
moralnej, potem cielesnej a w końcu materialnej.
Polacy dzisiaj jako naród odeszli od Boga – są bierni
w myślach, słowach i uczynkach na temat chwały Boga
w Kościele, Narodzie i Państwie. Dlatego Polska dzisiaj
materialne nie istnieje dla Polaków tylko dla Obcych
w Polsce – Polskla jako państwo nie ma pieniedzy dla
Polaków a ma pieniądze dla Obcych.
Lepiej w Polsce żyje się obcemu - innej nacji i innej
wiary - niż rodowitemu Polakowi. Dlatego Polacy wyjeżdżają z Polski.
A tą przyczyną jest brak Boga w państwie polskim
i brak Boga z życiu Polaków, szczególnie młodych, którzy czynią wiele dobrego, ale jak mają to czynić w Imię
Boga – to ich nie ma.
Gdy Naród Polski dążył do intronizacji Jezusa Chrystusa Króla w Państwie Polskim, i doprowadził do intronizacji ipubliczndej i prywatnje, to z narodu niewolników stałby się narodem panów we własnym
państwie.
Dzisiejsza niewola z Bogiem doprowadziła by Polaków do zyskania wolności prawdziwej, właśnie przez
PRAWDĘ, którą jest Jezus Chrystus, a nie jakiś przywódca narodu czy państwa wolnego (o niesprecyzowanej idei wolności).
Poza tym słowo WOLNOŚĆ jest nadużywane właśnie wtedy, gdy nie ma kontekstu. Mówcy mówią o wolnosci bez kontekstu właśnie po to, aby wywołać wrażenie wolności bez wolności rzeczywistej, która
powinna w tym konteście wystąpić! Wolności rozumianej subiektywnie, inaczej przez każdego słuchacza,
gdzie każdy myśli, że on sam razem ze wszystkimi myśli tak samo o wolności, myśli o tej samej wolności. A to
jest nieprawda, bo przy słuchaniu mów ogólnikowych,
każdy myśli coś innego i dlatego mowy ogólnikowe NIGDY społeczeństwa nie zjednoczą. I o to chodzi wszystkim sprawującym władzę, bo większość z nich NA
PEWNO ma złe intencje. A mniejszość siedzi cicho z powodu bojaźni o posadę.
Taka jest przyczyna mówienia ogólnikowego o wolności, zaprogramowana przez inżynierów dusz, którzy
zajmują się manipulacjami myślenia społecznego.
Gdyby głosiciele wolności sprecyzowali DO KOŃCA
o jakiej wolności mówią, wtedy nastąpiłby podział między słuchaczami, bo okazałoby się jasno, że niektórzy
zgadzają się z takim rozumieniem wolności a inni – nie.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Dlatego głosiciele wolności – niewolnicy zapsucia –
dążacy do podporządkowania spoleczeństw sobie –
mówią o wszystkim – także o wolności – bardzo ogólnikowo, aby zyskać poklask wszystkich.
Dlatego nie należy ufać nikomu głoszącemu dobre
słowo i realizującego dobre czyny, jeśli jego słowa nie
są dopowiedziane DO KOŃCA a jego czyny są gonieniem króliczka bez zdecydowanej próby złapania go.
Dlatego każdy człowiek powinien posługiwać się
w życiu przede wszystkim FIDES ET RATIO – wiarą rozumną i rozumem wierzącym, rozumem oświeconym
wiarą i wiarą ożywioną przez rozum, a nie samymi tylko emocjami opartymi na zmysłach, które są zwodzeniem ludzi, oszukiwaniem siebie i bliźnich.
Bo oszuści głoszący WOLNOŚĆ oraz inne rodzaje
dóbr, aby zyskać poklask i władzę, nie rozwijają tematu wolności DO KOŃCA, tylko doprowadzają do takiego momentu, w którym uznają, że słuchaczy już omamili. Dlatego każdy słuchacz powinien mież własne
indywidualne myślenie, w którym każdą kwestię doprowadzi do końca przez co dokładnie rozważy intencje mówcy. Inaczej staje się bezmyślnym przedmiotem
manipulacji.
Niewolnicy zapsucia, ktorzy głoszą wolność, próbują sterować emocjami słuchacza a nie objaśniać temat
w kontekście wiary rozumnej i rozumu wierzącego.
Dlatego nie mówią o znaczeniu wolności, którą głoszą: skąd przychodzi, czym jest i do czego zmierza. Tak
mamią słuchaczy. W ten sposób nadużywają słowa
wolność, nie określając dobra czy zła tej wolności, bo
gdyby dokładnie określili granice wolności, o której
mówią i jej konkrestne odniesienie zarówno do Boga
jak i do nauki Kościoła, wtedy słuchacze mieliby jasność o czym jest mowa. Przez używanie w mowach samego tylko słowa „wolność”, bez kontekstu, w ten
sposób właśnie nadużywają słowa wolność oszukując
słuchaczy – bo samo słowo wolność bez odniesienia,
bez kontekstu, dla człowieka myślącego DO KOŃCA
jest równie podejrzane, co wartościowe.
Pojedycze słowo, dobre lub złe, nie znaczy nic, jest
bezwartościowe, jego znaczenie jest zerowe.
-----------------------------------------------------------Ja wiem, że dwa wersety dalej jest to doprecyzowane. Wiadomo, że chodzi o tę prawdę, która jest w Chrystusie – o wolność, która jest w Chrystusie.
To ta prawda, która w Nim jest, prawdziwie nas
wyzwala.
Ale – jeszcze raz powtórzę – dla katolików tradycjonalistów, monarchistów i to monarchistów, których
zachęcam żeby byli monarchistami i mistycznymi, teologicznymi i politycznymi jednocześnie, słowo WOLNOŚĆ nie może być sadzane na ławie oskarżonych czy
podejrzanych, dlatego że bez wolności gospodarczej,
proszę Państwa, jesteśmy z całym naszym monarchizmem, z całą naszą tradycją – w pułapce. Bez wolności
gospodarczej jesteśmy zniewoleni przez państwowe,
demokratycznie sankcjonowane systemy redystrybucji
www.smkp.pl / 73
dóbr, a kto dokonuje redystrybucji dóbr ten potem
czegoś w zamian żąda – na przykład konformizmu
wobec poprawności politycznej.
Komentarz:
Słowo WOLNOŚĆ nie tylko może a nawet powinno
być sadzane na ławie oskrżonych, jeśli jego znaczenie
jest takie, jakie nadali mu rewolucjoniści francuscy
w 1789 roku, kiedy głosili: WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, BRATERSTWO.
To rewolucjoniosci francuscy pozbawili słowo „wolność” wartości, ponieważ w ich wydaniu, wolność była
wolnością – owszem, ale od Dobrego Boga i była wolnością – owszem – do Złego Diabła. Nic nie zmieniło się
od tamtego czasu do dnia dzisiejszego.
Dlatego nie tylko nie popieramy wolności głoszonej
przez niewolników zepsucia, ale jej zdecydowanie
przeciwstawiamy się. Sadzamy ją na ławie oskarżonych
i oskarżamy tę wolność (oczywiście też niewolników
zepsucia, którzy tę wolność głoszą) o fałszowanie znaczenia słów, o odbieranie dobrym słowom wartości.
Tak samo sadzamy na ławie oskarżonych słowo
„wolność” w rozumieniu Soboru Watykańskiego II.
Otóż Sobór Watykański II przyjął hasła Rewolucji
Francuskiej w odniesieniu do Kościoła.
WOLNOŚĆ RELIGIJNA
czyli RÓBTA, CO CHCETA W WIERZE,
czyli dokładniej oraz inaczej
WIERZTA, W CO CHCETA.
Dwa tysiące lat Kościół rzymsko-katolicki głosił, że
POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA.
Sobór Watykański II zaprzeczył temu twierdzeniu
uznając, źe w każdej religii można być zbawionym. Pytamy się: w jaki spośób, skoro zabwienie można otrzymnać tylko przez wiarę w Jezusa Chrystusa a innowiercy w Niego nie wierzą, zas muzułmanie nie tylko nie
wierzą ale zabijaja tych, którzy w Niego wierzą?
Nawet, gdyby w każdej religii niekatolickiej było
99.9 % Boga prawdziwego, to jest ona heretycja i zasługuje na potępienie, ponieważ odrzuca wiarę katolicką
i ważny chrzest.
A Pan Jezus powiedział wyraźnie:
Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie
uwierzy będzie potępiony.
Dlaczego Sobór Watykański II okłamuje innowierców?
Jeśli mylimy się w tej kwestii, to niech jakiś mądry
biskup nam to wyłumaczy, bo jeśli nie, to będzie odpowiedzialny za nasz błąd i jego rozpowszechnianie.
------------------------------------------------------------Ja takim dużym skrótem tutaj operuję, bo przeciągnęliśmy mocno ten dzień. W związku z tym proszę wybaczyć, że to nie będzie pełna argumentacja w starciu
z księdzem Edmundem. Ja też muszę się posłużyć
pewnym skrótem, ale powiadam;
Jeśli katolik utożsamia liberalizm gospodarczy z libertynizmem rewolucyjnym to jest to nadużycie. To
74 / www.smkp.pl
jest nadużycie. Nie wolno stawiać znaku równości
między liberalizmem gospodarczym a libertynizmem
obyczajowym, rewolucyjnym.
Komentarz:
[Defincje słów: liberał, libertyn.
LIBERAŁ
1. osoba mająca tolerancyjny stosunek do cudzych
poglądów i zachowań;
2. zwolennik liberalnych koncepcji gospodarczych
i społecznych; wolnorynkowiec;
3. członek partii liberalnej
http://sjp.pl/libera%C5%82
LIBERTYN
libertyn przest. sceptyk w sprawach relig., wolnomyśliciel, antyklerykał; hist. wyznawca doktryn materialistycznych i racjonalistycznych, który swoją praktyką moralno-obyczajową demonstrował (w odczuciu
przeciwników ideologicznych) pogardę dla nauki i zaleceń Kościoła.
Etym. - fr. libertin ‘jw.; rozpustnik’ z łac. libertinus
‘wyzwolony’ od libertus ‘wyzwoleniec’ z liber, zob. liberalizm.
http://www.slownik-online.pl/kopalinski/
96F8BEFBBF486FC6C12565EE0068238D.php
Synonimy do słowa libertyn:
amoralny, babiarz, bałamut, bałamutnik, bezwstydnik, cap, casanova, demoralizator, deprawator, donżuan, erotoman, farmazon, flirciarz, gorszyciel, grzesznik, hulaka, kobieciarz, kogut, lew salonowy, liberał,
lubieżnik, macho, mason, niedowiarek, playboy, podrywacz, pożeracz damskich serc, pożeracz niewieścich
serc, rozpustnik, samiec, satyr, świnia, świntuch, uwodziciel, wieprz, wolnomularz, wolnomyśliciel, wszetecznik, zbereźnik,
Z przytoczonej definicji wynika, że ks. Naujokaitis
rzeczywiście poszedł za daleko w utożsamieniu liberalizmu z libertynizmem, bo liberalizm dotyczy bardziej
gospodarki a libertynizm bardziej obyczajów.
Nie zmienia to jednak znaczenia głównego twierdzenia Księdza, że wolność bez kontekstu jest podejrzana.
-------------------------------------------------------------Zresztą Polacy w swojej historii potrafili robić dobry użytek z wolności. Ja się podpisuję pod tymi
wszystkimi zastrzeżeniami, które ksiądz Edmund z tej
mównicy wygłosił.
W Chrystusie – tak, po katolicku – wolność, jasna
sprawa, tylko że jeżeli my zaczynamy od tego, żeby
wolność była podejrzana, to ja obawiam się, że my legitymizujemy praktyki etatystyczne, że my legitymizujemy recydywę rewolucji socjalistycznej na naszym
terytorium.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Konkludując ten akapit. Trzeba, żeby katolicy umieli się cieszyć z wolności gospodarczej, żeby patrzyli na
nią jako na jeden z przejawów działania Opatrzności.
Jaka to jest cudowna rzecz, że mogą sobie wzajemnie
wyrządzić przysługę, a więc przynieść sobie coś dobrego, ludzie którzy nawzajem nie tylko się nie znają,
ale może nawet nie wiedzą o swoim istnieniu. I to
wolny rynek tego dokonuje – tak, wolny rynek. Nie
monopole, nie dyktat korporacji, nie globalna międzynarodówka lichwiarzy. Proszę jednego z drugim nie
mylić.
Wolność, wolność gospodarcza, a zatem triada dla
tych, którzy marzą o intronizacji, triada spraw świeckich, doczesnych, które warto, żeby były wzięte pod
uwagę.
Pierwsza rzecz to monarchizm polityczny, druga to
tradycjonalizm liturgiczny, to znaczy – niechaj ten
skarb, ten kryształ Tradycji katolickiej, z jakim mamy
do czynienia w katolickiej tradycyjnej liturgii – niech
on będzie między Polakami u siebie w domu. I po trzecie – wolność gospodarcza, o niej nie zapominajmy.
Komentarz
Poza tym, jeśli na wolym rynku wszystkie podmioty
mogą działać na równych prawach, bez ograniczeń, to
oczywiste jest, że na wolnym rynku wygrywają najpierw lichwiarze a potem korporacje.
Dlatego wolny rynek bez określenia granic jego
wolności jest złem. I dopóki jego granice nie zostanąwyraźnie określone, na podstawie katolickiej nauki
społecznej, będzie dla nas tak samo podejrzany jak
słowo wolność.
Trzeba najpierw określić dokładnie prawo banków
i korporacji działających w Polsce – aby działały na podstawie prawa polskiego a nie międzynarodowego, aby
zwykli Polacy mogli korzystać z wolnego rynku.
W Polsce był wolny rynek po 1989 roku zniewolony
przez banki i korporacje, i dlatego rozgrabiły one Polskę
za przywoleniem rządzących, którzy tworzyli prawo pod
banki i korporacje a nie pod Naród Polski.
Czy Pan Gzregorz Braun mógłby rozwinąć ten temat DO KOŃCA?
Wolność – wolność gospodarcza – wolny rynek – są
podejrzane tylko wtedy, jeśli nie są jasno określone, jeśli nie są dopowiedziane. Jeśli wolność jest jasno określona i wiadomo, że nie stoją za nią niewolnicy zepsucia, to nie tylko nie jest podejrzana, ale zasługuje na
pełne poparcie. Podobnie wolność gospodarcza i wolny rynek.
Kto by wolność prawdziwą podejrzewał, ten sam
zasługiwałby na ławę oskarżonych.
Co najmniej od roku wyraźnie głosimy, że rzeczowniki bezprzymiotnikowe są furtką do oszustwa i mamienia ludzi. Tak właśnie jest ze słowem „wolność”,
która nie jest dopowiedziana w konteście a wydaniu
masońskim jest ona dla katolików nie do przyjęcia. Dopiero kontekst lub dodanie przymiotnika, ale nie jakieMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
gokolwiek, tylko określejącego dobro lub zło tej wolności, określa o jakiej wolności mówimy. Politycy, którzy
mówią o wolności, celowo nie dodają do niej kontekstów ani przymiotniów, aby każdy słuchacz ich przemówień słysząc WOLNOŚĆ myślał o wolności w swoim
własnym rozumieniu i w ten sposób dobrze ocenił przemowę polityka lub hierarchy, który go bezczelnie oszukał przez niedomówienie, przez niedopowiedzenie kontekstu bądź przymiotnika wolności, o której mówi. Są
bowiem wielorakie rodzaje wolności:
wolność duchowa w Duchu Świętym, wolność do
Boga, do Dobra Najwyższego (katolicka)
wolność dla grzechu, wolność od Boga, od Dobra
Najwyższego (masońska)
wolność religijna: wierzta w co chceta, w Boga i w
Diabła
wolność zmysłowa dla ciała: róbta co chceta, przekraczajcie wszystkie przykazania Boże
wolność finansowa bankierów i pracodawców
oszukująca i wyzyskująca pracowników
wolność tylko dla dobra, tylko dla dobrych inicjatyw
społecznych
wolność dla dobra i zła, dla dobrych i jednocześnie
złych inicjatyw społecznych
wolność dla zła, dla zabijania nienarodzonych oraz
w procedurze in vitro
wolność liberalna dla bogaczy kosztem ubogich
i wiele wiele innych wolności, o których politycy
i duchowni nie mówią DOKŁADNIE, bo prawda o nich
jako o kłamcach od razu wyszłaby na jaw.
Wolność może być nośnikem zarówno prawdy jak
i kłamstwa. Dlatego masoni nie bez przyczybny uczynili wolność swoim hasłem, aby uczynić z ludzi swoich
niewolników pod pozorami wolności.
Możemy przez prawdę stać się wolnymi, ale pod
warunkiem, że uzyskana wolność jest zakorzeniona
w Duchu Świętyn, bo gdzie Duch Pański – tam wolność.
Dlatego nie należy walczyć o wolność waszą i naszą
z bezbożnikami i antybożnikami, bo oni
wolność zwiastują a sami są niewolnikami zapsucia.
Oznacza to, że wolność wywalczona razem z bezboznikami prowadzi do następnej, większej niewoli.
Tak właśnie stało się w Polsce, w której katolicka
Solidarność walczyła o wolność pod sztandarem Solidarności razem z niekatolikami udającymi katolików
oraz antykatolikami „pełniącymi obowiązki katolików”
w wyniku czego Polska wyzwolona od komunizmu
(częściowo) stała się niewolnicą dzikiego kapitalizmu
narzuconego jej przez międzynarodowe banki i korporacje, które tworzą prawo w Polsce.
Przykładem jest choćby uniemożliwienie spłaty polskiego długu publicznego przez Narodowy Bank Polski, tylko przez banki międzynarodowe, które drukują
dla Polski pieniądze na spłatę długu na procent, przez
co powiększają dług publiczny w nieskończoność, którego nigdy nie będzie można spłacić, bo jest oparty na
pieniądzu dodrukowywanym w nieskończoność, bez
www.smkp.pl / 75
realnej wartości, natomiat egzekwowany będzie
w formie realnej, choćby w postaci wyprzedaży ziemi
polskiej.
W ten sposób dobrobyt, czli finansowa wolność
stała udziałem wyłącznie oszustów z Solidarności oraz
ich kapitalistycznych współpracowników z Zachodu,
a Naród Polski w większości popadł w ubóstwo i nędzę, czyli w niewolę finansową.
Dlatego
WOLNOŚCI PRAWDZIWEJ bronię – bo nie chcę niewoli fałszywej, czyli wolności religijnej czyli możliwości
publicznego wyznawania fałszywych religii
WOLNOŚĆ FAŁSZYWĄ oskarżam czyli oskarżam
wolność religijną, bo ona zezwala na fałszywe religie,
czyli na publiczne życie w kłamstwie, które jest życiem
w niewoli duchowej, do której prawda ma dostęp
utrudniony, węc nie może niektatolików i antykatolików wyzwolić do wolności prawdziwej.
Nie sądzimy, żeby ks. Eedmund podejrzewał wolność
prawdziwą, jasną i dobrą, lecz uważamy że wszystkie
jego zastrzeżenia dotyczyły wolności fałszywej.
Dlatego spór pana Grzegorza Brauna z ks. Edmundem Naujokaitisem uważamy za nieporoumienie.
----------Ks. Naujokaitis powiedział jeszcze:
I w kontekście nauki Kościoła nie ma możliwości
czegoś takiego jak liberał katolicki albo liberał konserwatywny. Jeszcze gorzej, kiedy zasady takiego liberalizmu przenosi się do dziedziny religijnej. Więc wrócimy do naszego tematu.
Liberalizm gospodarczo-społeczny jest historycznie i merytorycznie niemożliwy do oddzielenia od liberalizmu religijnego, to znaczy od ideologii wolności
religijnej. Wielu wolnościowców w Polsce mówi, że
nie dopuszczą do dzielenia Polaków według religii
albo regulowania ich spraw wiar. Albo uznają tzw.
światopogląd każdego człowieka za jego indywidualną sprawę. Podkreślają, że w dziedzinie politycznej
bronią osobistej wolności każdego człowieka w wyznawaniu swej religii, duchowości lub innego światopoglądu. Już samo słowo światopogląd jest nie do
przyjęcia w języku katolickim. I nie jest to czymś innym jak taką próbą wymyślenia jakiejś konserwatywnej wersji wolności religijnej.
Wielu zwolenników intronizacji Chrystusa Króla
podkreśla że:
Nie bójcie się, nie zamierzamy wprowadzić w Polsce – o zgrozo! - państwa wyznaniowego.
Niestety, musimy to powiedzieć:
Tak jest, chcemy królowania społecznego Chrystusa Pana a więc chcemy państwa wyznaniowego.
Oczywiście to słowo „wyznaniowe” – konfesjo –
było wprowadzone przez protestantów. To słowo nam
nie odpowiada. Możemy to wyrazić w inny sposób jak
to zostało określone przed wojną. Po prostu
76 / www.smkp.pl
CHCEMY PAŃSTWA KATOLICKIEGO NARODU
POLSKIEGO!
Komentarz:
Żadne pojedyncze słowo nie jest dobre i nie jest złe,
zarówno to, które samo w sobie – czyli bez zewnętrznego kontekstu – ma znaczenie pozytywne, jak np.
„wolność” oraz to, które samo w sobie – czyli bez zewnętrznego kontekstu – ma znaczenie negatywne , jak
np. „niewola”.
Pozytywne lub negatywne znaczenie danego slowa
można określić tylko przez jego kontekst zewnętrzny.
Więcej i dokładniej: pozytywne lub negatywne znaczenie danego słowa można określi przez wstawienie
danego słowa w kontekst „dobra i zła”
Wtedy można powiedzieć, że wolność może być
dobra, prawdziwa i wolna lub zła, fałszywa lub zniewolona.
Wolność może być – z jednej strony – wolnością od
złego lub — z drugiej strony – wolnością do dobrego.
W zależności od celu wolności jest ona dobra lub zła.
To samo dotyczy niewoli.
Niewola może być – z jednej strony – niewolą dla
dobrego lub – z drugiej strony – niewolą dla złego.
W zależności od celu niewoli jest ona dobra lub zła.
Tak więc, w zależności od określenia w kontekście
dobra lub zła, mamy dwa znaczenia wolności, dobre
lub złe, TAK lub NIE.
Tak samo, w zależności od określenia w kontekście
dobra lub zła, mamy dwa znaczenia niewoli, dobre
lub złe, TAK lub NIE.
Bo każde dobro nieokreślone, po jego określeniu,
po dopowiedzeniu DO KOŃCA jego znaczenia, może
być dobre lub złe.
Tak samo, każde zło nieokreślone, po jego określeniu, po dopowiedzeniu DO KOŃCA jego znaczenia,
może być dobre lub złe.
Bo każdy byt, sam w sobie dobry, po jego określeniu w kategoriach dobra lub zła może być dobry lub zły
– zarówno byt duchowy jak i byt materialny.
Ta samo, każdy niebyt, sam w sobie zły, po jego
określeniu w kategoriach dobra lub zła może być dobry lub zły – zarówno niebyt w sferze duchowej jak
i niebyt w sferze materialnej.
Dlatego dopiero po określeniu kontekstowym można jasno i wyraźnie powiedzieć, że
Wolność od złego jest dobrem.
Człowiek wolny od złego jest dobry.
Wolność do dobrego jest dobrem.
Człowiek wolny do dobrego jest dobry.
Wolność do złego jest złem.
Człowiek wolny do złego jest zły.
Wolność od dobrego jest złem.
Człowiek wolny od dobrego jest zły.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Mamy więc cztery rodzaje wolnych ludzi, równych
w swej wolności, a jednak będących zwolennikami
bądź przeciwnikami wolności, którą rozumieją na cztery sposoby. Połowa ludzi wolnych jest dobra a połowa
ludzi wolnych jest zła i powinna być zniewolona, aby
nie prowadzili ludzi wolnych ku niewoli.
Tak samo jest z niewolą.
Dlatego
WOLNOŚĆ GOSPODARCZA TAK,
JEŚLI JEST DOBRA.
A dobra jest TYLKO wtedy, gdy jej kontekst jest
TAK, gdy jest wolnością prowadzącą do wolności a nie
do zniewolenia. Gdy jest wolnością dla wszystkich,
a nie tylko dla niektórych, gdy jest wolnością prowadzącą do wolności wszystkich, do wspólnego dobra,
do dobra wszystkich a nie do dobra tylko dla niektórych. Jest wolnością ludzi wolnych a nie wolnością niewolników.
Każde słowo pozytywne może mieć kontekt pozywyny lub negatywny.
WOLNOŚĆ sama w sobie nic nie znaczy, dopoki nie
określimy czy jest to WOLNOŚĆ OD DOBREGO (masońska) czy WOLNOSC DO DOBREGO (katollicka).
Aby wiedzieć, czy wolność gospodarcza jest dobra,
musimy wiedzieć DO jakiego dobra ma nas doprowadzić, żeby nie była wolnością typu „Róbta, co chceta.”
Podobnie jest ze slowem NIEWOLA.
Samo słowo „niewola” nic nie znaczy, jego negatywne skojarzenie ma charakter bezkontekstowy. Kiedy nadamy słowu niewola kontekst, czyli dopowiemy
dokładnie jego znaczenie, wtedy widać wyraźnie że
NIEWOLA ŚWIĘTOŚCI ma charakter pozywny a NIEWOLA GRZECHU ma charakter negatywny.
Każdy, kto grzeszy jest niewolnikem grzechu.
Każdy kto siebie w świętości uświęca jest niewoolnikem świętości.
Nie można uświęcać siebie będą wolny w ogóle a w
szczególe będąc wolny od świętości. Można siebie
uświęcać tyko będąc wolny do świętości.
Podobnie nie można grzeszyć, będąc niewolniem
świętości.
Grzeszyć można tylko poddając się niewoli grzechu.
Zatem każde słowo pojedyńczo dobre – jak np.
WOLNOŚĆ – przez dopełnienie jego znaczenia, przez
określenie kontekstu, który powinien być przymiotnikowy, może być dobra lub zla. Każde pojedyncze słowo nie jest ani dobre ani zle – jego wartość jest zerowa
dopóki nie zostanie wstawione w kontekst.
-------------------------------------------------------------------------------Moja okazjonalna praktyka polityczna ostatnich
miesięcy pokazała pewne horyzonty możliwości we
współczesnym świecie.
Czy zatem należy, jak to czynią niektórzy, nawet
opowiadający się za tymi wartościami, które tutaj wymieniłem jako kardynalne, czy należy machnąć na tę
praktykę polityczną? Zetknąłem się z taką postawą.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Niektórzy tradycjonaliści, monarchiści, będący jednocześnie wolnościowcami, uważają w ogóle domenę
publiczną za straconą. Uważają władzę centralną, starania, wszelkie zabiegi o to, żeby ją zmienić uważają za
projekt stracony, przegrany, i uważają że tak niewiele
już zostało do ratowania, że trzeba ratować na małą
skalę, małą trzódkę, która ma jeszcze jakąś jasność co
do pryncypiów a nie należy w ogóle wchodzić w zwarcie z tym światem polityki, bo to jest brud i każdy, kto
wejdzie chociażby do przedpokoju, to sam już jakby
przeszedł na stronę tego świata doczesnego.
Ja się z takim poglądem nie zgadzam. Sądzę, że to
coś, niestety dość częste, między zwolennikami tradycji
i intronizacji, co pachnie takim katolickim purytanizmem. Znaczy to, że nie będziemy walczyć o tę sferę
publiczną, która jest z góry przegrana, tylko budujemy
tutaj naszą arkę. Na tę arkę zabierzemy wybranych –
tych, którzy się kwalifikują do zbawienia. A na zewnątrz
tylko będziemy patrzyli, kiedy tam się porządnie rozpada, kiedy to wszystko piekło pochłonie. W tym jest taka
filozofia, której nie podzielam, filozofia „im gorzej – tym
lepiej”. To znaczy taka filozofia oczekiwania na czasy
ostateczne, ale jakby trochę z założonymi rękami. Widzę - nie chcę, żeby ktoś poczuł się dotknięty – tą skłonność ludzi w środowiskach skupionych wokół słusznej
sprawy. Taką skłonność, żeby się zamykać, dobrze pilnować depozytu, naszego skarbu, naszej mądrości, naszej wiary a plwajmy na te zewnętrzne okoliczności.
Otóż zdaje mi się, że to jest coś, co nam nie przystoi, że
niestety jesteśmy skazani i wezwani do tego, żeby się
z tą rzeczywistością użerać. Nie możemy walkowerem
oddawać placu boju. (oklaski)
Komentarz:
Matka Boża powiedziała, żeby o sprawy publiczne
walczyć z pozycji wiary a nie z pozycji świeckości, bo
taka walka będzie przegrana, co widać wyraźnie w dzisiejszej Polsce, gdzie Polacy walczą publicznie o swoje
słuszne prawa bez wiary i bez Matki Bożej w ich działaniach publicznych.
Nasza Matka i Królowa powiedziała wyraźnie do
Sługi Bożej Wandy Malczewskiej:
Gdyby Polacy ulegli naciskom zła i zgodzili się na
potraktowanie wiary jako sprawy prywatnej, to Polska utraci niepodległość na zawsze.
--------------------------------------------------------------
Ważne, żebyśmy nie mieli złudzeń, ważne żebyśmy
nie hołdowali złudzeniom, żebyśmy nie popadali w takie złudzenia, że właśnie jak odpowiednio tutaj się
nadmiemy i napniemy, i przymierzymy do tej walki
politycznej, to wtedy zaprowadzimy właśnie politycznymi metodami, niejako odgórnie ten porządek przez
nas postulowany.
Sądzę, że nie oddając placu boju, nie rezygnując
z walki o państwo polskie na szczeblu centralnym,
trzeba jednocześnie bez złudzeń prowadzić pracę organiczną na poziomie lokalnym. Nie odpuszczać cen-
www.smkp.pl / 77
trum, nie łudzić się że to za łatwo pójdzie a prowadzić
pracę organiczną lokalnie. Co to znaczy? Co to znaczy
dla katolika lokalnie? Lokalnie to znaczy parafia. Jeśli
idzie o poziom parafialny, od szeregu lat, nie tylko na
użytek niedawno zakończonej kampanii wyborczej
ubieram to w taką skróconą receptę: KOŚCIOŁ – SZKOŁA – STRZELNICA.
W Polce mamy – plus minus – 10,5 tysiąca parafii
katolickich. Gdyby, proszę Państwa, na 1050-lecie
Chrztu Polski, w co dziesiątej polskiej parafii ludzie
poważnie zabrali by się za realizację tego programu,
który nie jest mój, to po prostu tak podpowiada rozsądek, że właśnie Tradycja katolicka, że szkoła polska
i strzelnica, ponieważ nie da się tego wszystkiego na
dłuższą metę załatwić gawędzeniem. Gdyby w co dziesiątej parafii taki program został podjęty, będę o to
zabiegał. Mam nadzieję, że plon mojego politycznego
zaangażowania to będzie, między innymi, uruchomienie pewnej dynamiki, która się ujawniła. Początek
tego wszystkiego to akcja BUDZENIE ŚPIĄCYCH RYCERZY, właśnie w perspektywie 1050-lecia Chrztu Polski. Zobaczymy w jakim stanie nas to 1050-lecie zastanie. Na Wielkanoc przyszłego roku jak będziemy
wyglądali. Sporo się zdąży wyjaśnić w ciągu tych miesięcy, które zostały. To już nie jest rok nawet. To jest 10
miesięcy do tej następnej Wielkanocy. Co my przez te
10 miesięcy ze sobą zrobimy?
Ja namawiam na program KOŚCIÓŁ-SZKOŁASTRZELNICA, to znaczy, zadbajmy o to, jeśli nie w naszej parafii, to gdzieś tam w gminie niech będzie Tradycja katolicka w domu, u siebie, dostępna. Po prostu,
żeby się nie wychowało kolejne pokolenie polskich
dzieci, dla których tradycyjna msza będzie kompletną
egzotyką. Niech się nie wychowa kolejne pokolenie
polskich dzieci, które tę straszną stratę ponoszą, że
nie miały okazji obcować z tym skarbem. Prawda?
(oklaski)
Bez tego nic nie będzie – żadnej polityki nie da się
skutecznie realizować, jeżeli nie będzie tego punktu
wyjścia, jeżeli nie będzie tego generatora cywilizacji,
jakim jest Msza Wszechczasów. Jeśli nie będzie Tradycja dostępna na początek raz w miesiącu. Jeśli tego nie
zrobimy, jeśli tego nie osiągniemy, to znaczy, że nie
chcemy naprawdę, to znaczy że nie chcemy Polski naprawdę. (oklaski) Jeśli nie stać nas na to, żeby zadbać
o Tradycję katolicką.
Przy kościele, przy którym będzie bezpieczna Tradycja katolicka, niech będzie szkoła, w której bezpieczne będą polskie dzieci, bezpieczne od dezinformacji,
bredni w rodzaju gender czy globalnego ocieplenia
i deprawacji tym samym. Szkoła czyli strefa bezpieczeństwa dla dzieci, wnuków, pociotków. Nie czekajcie
Państwo na to, aż ktoś to załatwi z góry. Po wielkiej
wygranej w Warszawie mądry pan czy pani minister
to załatwią. Nie załatwią, dlatego że to wszystko będzie dalej w paradygmacie demokratycznym a więc
rewolucyjnym. A więc trzeba od podstaw robić katoli-
78 / www.smkp.pl
ckie polskie szkolnictwo. Mam nadzieję, że akcja budzenia śpiących rycerzy pod szyldem POBUDKA! Będzie służyła też propagowaniu informacji. Now how?
Jak to zrobić? Bo nie trzeba wymyślać prochu. Nie
trzeba, na szczęście, wszystkiego zaczynać od zera. Są
ludzie, którzy już takie rzeczy zrobili, ten program
zrealizowali z nadwyżką, parokrotnie.
No i trzeci obiekt. Przy kościele z Tradycją katolicką, przy szkole polskiej – strzelnica. To jest z tego
wszystkiego najprostsze.
(…)
Żeby Kościół-Szkoła-Strzelnica mogły funkcjonować to właśnie Mennica czyli wolność gospodarcza.
Proszę Państwa, polski przedsiębiorca nie może
być dla miłośnika Tradycji i orędownika intronizacji
kimś podejrzanym. Ktoś, kto dąży do tego, żeby Polaków wyzwolić spod socjalistycznego jarzma, niezależnie czy to jest jarzmo moskiewskie czy brukselskie,
nie może być podejrzanym dla pobożnego Polaka.
Wręcz przeciwnie – musi być traktowany jako cenna
jednostka.
(…)
Myślicie Państwo, że z dotacji europejskich sobie
to wszystko zafundujemy?
Myślicie, że coraz lepiej będzie nam to wychodziło
za europejskie pieniądze?
Tak nie będzie. Nie będzie Lewiatan łożył na to, żebyśmy wpakowali do jakiegoś zoo historycznego, do lamusa, do jakiegoś parku jurajskiego żebyśmy odprowadzili
tego potwora. On sam nie zapłaci, czyli muszą się znaleźć
polskie pieniądze. Bez pieniędzy nie będzie nic.
Oczywiście, prośmy Pana Boga o cuda, ale Pan Bóg
od czasu do czasu, spojrzawszy na nas powie: Kupcie
los na loterii, to może kiedyś wygracie. Trzeba zacząć
kupować ten los na loterii. I, proszę Państwa, jak będzie Kościół-Szkoła-Strzelnica, będą operowały, to mój
znajomy monarchista podzielił się taką wizją – i to będzie na koniec mojego wystąpienia tutaj do Państwa
– jakby się to mogło odbyć – ten POWRÓT KRÓLA?
Nie żadnymi cudami spektakularnymi tylko ciężką
ludzką pracą. Jakby się ten powrót króla mógł odbyć?
Wizja jest taka, że, proszę Państwa, śpią rycerze
pod Giewontem gdzieś tam. W jakiejś przyszłości, pod
koniec tej III wojny światowej, z jakiejś ziemianki czy
bunkra w rejonie Doliny Chochołowskiej wczesnym
rankiem ruszają w stronę Krakowa, kolumna jakichś
wozów opancerzonych. Na przedzie zwiad, jakiś Hammer jedzie albo inna marka. Przejeżdżają przez rogatki miasta... Wyobraźcie to sobie jak z amerykańskiego
filmu. Tacy uniwersalni żołnierze. Mają noktowizory
i mają karabiny, jak w amerykańskim filmie „Helikopter w ogniu”. Grupa komandosów. Oni wcześniej musieli chodzić na strzelnicę, przynajmniej parę lat
wcześniej, i chodzić do polskiej szkoły. Modlili się
przykładnie. Zajeżdżają na Wawel, bo wiecie Państwo,
władza upadła, demokratura się skończyła. Władza
leży na ulicy. Wjechali tam na Wawel, wczesne godziMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
ny świtowe i pytanie jest takie: Czy jest biskup katolicki gotowy czy trzeba go będzie wyciągnąć z łóżka do
krypty św. Leonarda? (oklaski)
Wszystko grzecznie, ale muszą tam zastukać do
furty ci komandosi. No i cóż? I następuje, może bez
świadków wielu, koronacja tego jakiegoś Kazimierza
Odnowiciela III.
Idzie potem król na Skałkę, na piechotę już idzie,
osłaniany przez tych swoich komandosów. Wyobraźcie to sobie Państwo. A ludzie wychodzą nieśmiało, bo
może jeszcze w przeddzień strzelali tutaj na ulicy.
Może jeszcze demokratura się broniła swoim zomo.
Ale teraz już ich nie ma. Wszyscy, kto zdążył na ostatni
samolot z tymi walizkami pieniędzy, które już nic nie
warte, odlecieli do ciepłych krajów. I jest moment taki
historyczny – otworzyło się okno możliwości. Tak, tylko ktoś musi sięgnąć przez to okno, ktoś się musi
wspiąć na parapet, ktoś się musi włamać do historii
ponownie.
Otóż oświadczam Państwu – musi być komu. Musi
się najpierw takie dziecko urodzić, wykształcić, musi
mieć olej w głowie, musi chodzić do tej szkoły, odżywić
się bezpiecznie, więc mennica, strzelnica i wtedy może
Pan Bóg podaruje króla. (oklaski) Tak, praktycznie.
To jeden scenariusz. A co możemy, oprócz tego chodzenia na strzelnicę i dbanie o to, żeby dzieci mogły
z olejem w głowie rosnąć i z gorącym sercem, polskim
i katolickim?
Proszę Państwa, w ramach tego nie odpuszczania
centrum, nie oddawania walkowerem szczebla centralnego, bardzo praktycznie, pamiętajcie Państwo
o tym i o Radzie Regencyjnej. Oczekujcie Państwo od
swoich reprezentantów, że Rada Regencyjna, tak jak
została powołana do istnienia najpierw jako pewien
koncept prawny przez Tymczasową Radę Stanu. Oczekujcie od nowej konstytuanty, bo być może przemieni
się następny sejm z senatem a może kolejny, bo mówi
się o potrzebie uchwalenia nowej konstytucji Rzeczypospolitej. Niechaj w tej nowej konstytucji będzie taka
możliwość powołania Rady Regencyjnej. Możliwość.
Okno możliwości. Tak jak konstytucja kwietniowa
z 1935v roku zezwalała Prezydentowi Rzeczypospolitej scedować władzę na innego Polaka w wypadku,
gdyby prezydent nie mógł wypełniać swojego urzędu.
Taki wypadek zaistniał nieszczęśliwie w roku 1939,
ale dzięki temu, że w konstytucji była taka opcja, była
kontynuacja państwowości polskiej. Dzisiaj nie ma takiej opcji. A zatem, gdyby demokratyczna procedura
nie mogła być przeprowadzona na naszym terytorium,
Rzeczpospolita przestanie istnieć z powodu braku
faktu, jeśli się zerwie kontynuację.
A więc, oczekujcie od swoich polityków, niezależnie od tego, czy oni są blisko intronizacji czy daleko,
oczekujcie od nich że będą myśleli o państwie szeroko
i perspektywicznie. Rada Regencyjna niechaj będzie
możliwa. Bo trzeba kupować los na loterii.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
dr Stanisław Krajski
„Królestwo Chrystusowe na ziemi
– przyszły ustrój Polski”
(...) Rok temu napisałem specjalnie na Kongres
Chrystusa Króla taką książeczkę niedużą Chrystus Król
i Matka Boża Królowa Polski. Pierwsza część tej książeczki to było przygotowane wcześniej wystąpienie
na kongresie w Warszawie Zrozumieć królewskość
Chrystusa Króla. Tam sięgnąłem do św. Tomasza
z Akwinu, oczywiście wielkiego powszechnego doktora Kościoła i on mówi, że władza królewska jest to
władza wolnego nad wolnymi. To jest najważniejsza
część charakterystyki KAŻDEJ królewskości, czyli ten,
kto rządzi, ma być wolny – no to Chrystus jest królem
w pełni i do końca, jest wolny, ale ci rządzeni muszą
być wolni pod każdym względem.
I tu bym się zatrzymał – tylko to przypomnę z zeszłego roku.
Komentarz:
Władza królewska jest to władza króla wolnego od
Złego nad poddanymi, którzy są wolni od Złego.
Nie może król wolny od złego mieć poddanych zniewolonych przez Złego, ani poddani wolni od Złego nie
mogą mieć króla zniewolnego przez Złego.
Z tego wynika dla Polaków, że jeśli chcą mieć króla
wolnego od Złego sami muszą odejść od wszelkiego
Złego: materialnego, cielesnego, moralnego i duchowego, bo Król wolny od Złego nie chce mieć poddanych zniewolonych przez Złego i pewnością nie będzie
królem niewolników Lucyfera.
Dlatego Rozalia podkreślała z całą mocą, że intronizacja Jezusa na Kóla Polski musi być połączona z porzuceniem grzechów, najlepiej przed intronizacją albo
zaraz potem, szczególnie zabóstw, cudzołóstwa i nienawiści.
I odwrotnie: jeśli Polacy wolą mieć za króla sługę
Antychrysta, bo nie chcą odejść od Złego, to będą go
mieli i bedą przez władze państwowe w Polsce, zniewolone przez Złego, dalej uciskani. I na nic zdadzą się
największe modlitwy z Krucjatą Różańcową włącznie,
jeśli nie wynikną z niej – dla modlących się i dla całego
narodu – czyny porzucające grzeszne życie.
www.smkp.pl / 79
Jezus powiedział przecież wyraźnie:
Nie każdy, kto mi mówi: Panie! Panie! wejdzie do Królestwa Bożego, ale ten kto wypełnia wolę Bożą, ten wejdzie do Królestwa Bożego.
A kto wypełnia wolę Bożę, ten jest wolny od Złego
przez co staje się poddanym Chrystusa Króla i ma udział
w Jego królestwie już na tej ziemi.
------------------------------------------------------------Później, przez cały rok prawie, pisałem książkę Masoneria polska 2014. I z tej książki wyszły mi dwie rzeczy, które najpierw moją żonę przeraziły, a później
mnie przeraziły, że po pierwsze:
NIE JESTEŚMY WOLNI!
Nie jesteśmy wolni jako naród i jako jednostki we
wszystkich możliwych perspektywach, czyli w perspektywie materialnej, w perspektywie moralnej i w
perspektywie duchowej.
NIE MA PAŃSTWA POLSKIEGO!
Jesteśmy kolonią – jesteśmy zniewoleni i zniewalani wciąż i to, że nie ma państwa polskiego, to jest jeszcze gorzej, bo jeżeli zapytamy siebie: co to jest państwo? i będziemy odpowiedzi na to pytanie szukali
u wielkich doktorów Kościoła, u św. Augustyna czy
u św. Tomasza z Akwinu, to dowiemy się, między innymi, że jest coś takiego jak Państwo Szatana, czyli jeżeli
państwo zaczyna wkraczać w pewne sfery moralne
i rostrzygać wszystkie problemy, decydować, co jest
przykazaniem a co nie jest przykazaniem, co jest dobre a co złe, staje się Państwem Szatana.
Tak więc jesteśmy – poza tym wszystkim, co powiedziałem przed chwilą –
ŻYJEMY W PAŃSTWIE SZATANA!
Komentarz:
Państwo Szatana polega na stwarzaniu pozorów
państwa po to, aby osiągnąć w państwie cele diabeskie, niszczące zarówno moralność narodu jaki i materialność narodu. I takie właśnie jest dzisiaj Państwo
Polskie – jest koniem trojańskim dla Katolickiego Narodu Polskiego. Od władz rządzących w Polsce wychodzi
bowiem z niego nienawiść do katolicyzmu i polskości.
Polacy świadomi swego katolicyzmu i polskości, potrafiący obronić zarówno słowem jak i czynem katolicyzm
i polskość, widzą to jasno i wyraźnie. Widzą, jak Polacy
są oszukiwani z góry przez wszelkie władze i widzą, jak
naród ulega temu oszustwu.
Dzisiejsze Państwo Polskie jest atrapą państwa niepolskiego i antypolskiego, które za tą atrapą się kryje.
Ta atrapa państwa polskiego potrzebna była wrogom
katolicyzmu i polskości – innowiercom i innym nacjom
w Polsce – do ogłupienia tych, którzy poza obrazami
zewnętrznymi nic więcej nie widzą, bo nie mają wyobraźni lub z niej nie korzystają i nie potrafią zajrzeć pod
tę maskę państwa, pod tę atrapę państwa, nie potrafią
lub nie chce im się – bo to wymaga wysiłku – przenikąć
poza tę zewnętrzność, aby zobaczyć co się za nią, pod
nią i nad nią, kryje. Ślepi i śpiący Polacy otrzymali od
80 / www.smkp.pl
wrogów kstolicyzmu i polskości POLSKĘ BEZ POLSKI,
a niedługo, jeśli się nie obudzą lub obudzą ZA PÓŹNO,
aby WSPÓLNIE PRZECIWDZIAŁAĆ, będą spoglądać
spoza Polski na POLSKĘ BEZ POLAKÓW, bo za dwa pokolenia naród wyemigruje a reszta nie urodzi się i wymrze.
Co zrobić, żeby Naród Polski przejrzał na oczy i zobaczył bagno kłamstwa, w którym żyje?
Bez Ducha Świętego z pewnością nie przejrzy,
a Ducha Świętego nie otrzyma ten, kto mówi, że widzi.
Niech więc każdy Polak uzna siebie za ślepca a nawert stanie się ślepym na świat, ślepym na to co się
dzieje w Polsce, i modli się do Ducha Świętego o ujrzenie w duszy sytuacji, w której żyje. Wtedy przejrzy i zacznie żyć w prawdzie. A przez poznanie prawdy dojdzie do zrozumienia, jak odzyskać wolność prawdziwą,
jak porzucić i wyrzucić z państwa wolność fałszywą,
w której wszyscy żyjemy. A przez poznanie prawdziwej
wolności w duchu, zrozumie, dlaczego Chrystus Król
jest Narodowi Polskiemu i Państwu Polskiemu koniecznie do szcześcia potrzebny
------------------------------------------------------------Książka jest o masonerii. Książka pisze o tym, jak
Polska jest zniewolona przez masonerię, przez masonerię światową. Kościół nazywa masonerię w swoich
wielu dokumentach pomocnikiem szatana na ziemi.
Komentarz:
Opublikowano Listopad 7, 2014 by emjot a) Masoneria a Rotary
Związek pomiędzy Rotary Club a masonerią jest
„strukturalny” – jak twierdzi Ojciec Esposito
– „nie tylko ze względu na założenie Rotary Club (23
lutego 1905) przez masona adwokata Paula Harrisa
z Chicago i trzech jego kolegów, również masonów;
ale także ze względu na pozycję ideologiczną
i prawną klubu, który w PRZESŁANIU INAUGURACYJNYM PRZYJĄŁ ZA CEL LAICYZACJĘ SPOŁECZEŃSTWA,
CZYLI USUNIĘCIE WSZELKICH KRĘPUJĄCYCH CZY RYTUALNYCH ASPEKTÓW”.
W Chile i w Hiszpanii wielu biskupów, w latach dwudziestych, kategorycznie potępiło Rotary Club, uznając
jego pochodzenie za masońskie.
Stolica Apostolska w obliczu tych doniesień musiała
zająć zdecydowane stanowisko. Pierwszym krokiem
było zdystansowanie się od Rotary, a kolejnym potępienie go.
Przygotowaniem drogi do ekskomuniki została
obarczona Civiltà Cattolica, która opublikowała trzy artykuły ojca Pirri, jezuity, według których ROTARY NIE
RÓŻNI SIĘ ZGOŁA NICZYM OD MASONERII, pod panowaniem której znajduje się cały świat.
Tymczasem ów jezuita nie potwierdza faktu, iż
wszyscy rotarianie są masonami, dopuszcza nieświadomość, nadmierną ufność, czy wręcz naiwność niektórych z nich.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Tolerancja religijna Rotary – konkluduje Pirri – jest
de facto synkretyzmem religijnym.
W Enciclopedia Cattolica msgr. Buzzetti pisze:
„Mentalność, jaką [Rotary] proklamuje, może łatwo uniezależnić się od nauczania Kościoła, również
w kwestii wiary i obyczajów a SPRZYJAĆ INFILTRACJI
ELEMENTÓW MASOŃSKICH i antyklerykalnych”.
b) Pierwsze papieskie potępienie (4 lutego 1929)
Papieski dokument potępiający Rotary ukazał się
niemal jednocześnie z trzema artykułami ojca Pirri datowanymi na 2 lutego 1929 roku; było to w efekcie na
dwa dni przed ukazaniem się Dubium Świętej Kongregacji konsystorialnej.
Dekret papieski był bardzo jednoznaczną odpowiedzią na pytanie: czy dozwolone jest zapisanie się do Rotary i uczestnictwo w spotkaniach tej organizacji.
Odpowiedź ta brzmiała: NON EXPEDIRE, czyli „nie
jest odpowiednim”.
Zakaz nie obejmował ludzi świeckich. Treść dokumentu została opublikowana w A.A.S. (1929, rok 25, 15
stycznia 1929, 42).
Dwadzieścia lat później, 12 października 1949 roku
temat ten podjął kardynał Mediolanu Schuster, rozpalając na nowo ognistą polemikę:
„Za czasów naszej młodości w Rzymie… istniały
stowarzyszenia typu Rotary, które uważano za związane [z masonerią]… były to w gruncie rzeczy ezoteryczne formy jedynej i tej samej masonerii”.
c) Drugie potępienie (styczeń 1951)
Kolejne potępienie było znacznie bardziej surowe
od pierwszego, bardziej uroczyste, połączone z WYRAŹNYM WSKAZANIEM, ŻE ZOSTAŁO POTWIERDZONE PRZEZ PIUSA XII.
d) Wiraż Jana XXIII
Omero Ranelletti, deus ex machina włoskiego Rotary, założyciel Klubu Rzymskiego w 1924 opowiada, że
„wraz z nastaniem Jana XXIII pojawiła się szansa na
łatwiejsze rozwiązanie problemu, niż to miało miejsce
w przeszłości”.
W związku z tym 22 grudnia 1958 poprosił Jana XXIII
o audiencję, która została mu udzielona 20 kwietnia
1959.
„W czasie audiencji przedstawił swoich kolegów
z rotariańskimi tytułami, na co Jan XXIII… oświadczył,
iż w Wenecji miał wielokrotnie sposobność spotykania
się z miejscowymi rotarianami.
Z tego wynika, iż był dobrze poinformowany co do
naszej organizacji. Do każdego skierował życzliwe słowa, zachęcając nas do działania, a na koniec udzielając
apostolskiego błogosławieństwa”.
20 marca 1963 Roncalli przyjął Rotary na drugiej audiencji.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
e) Paweł VI
Trzecia zaś audiencja miała miejsce 28 września
1963 roku za Pawła VI.
Lecz najistotniejsza była czwarta, 20 marca 1965,
podczas której Ranelletti przypomniał, iż 13 listopada
1957 (na rok przed śmiercią Piusa XII) kardynał Montini
spotkał się z rotarianami i skierował do nich, między
innymi, te słowa:
„Dziękuję wam panowie rotarianie za okazaną mi
uprzejmość. Muszę lojalnie wyznać, że w przeszłości
miałem wiele zastrzeżeń odnośnie Waszego Klubu.
Przyznaję, było to owocem ignorancji i błędów”.
Na audiencji 20 marca 1965 Paweł VI przytoczył ponownie tę myśl; kolejne spotkanie z Rotary miało miejsce 14 listopada 1970 roku.
f) Jan Paweł II
„WRAZ Z JANEM PAWŁEM II AKCEPTACJA ROTARY OSIĄGNĘŁA SZCZYTOWY POZIOM, w tym sensie,
iż nie tylko stwierdzono ZGODNOŚĆ, ale wręcz WZAJEMNE UZUPEŁNIANIE SIĘ działalności katolików
i rotarian”.
O. NARDI, Gnosi e rivoluzione, Grafiche Pavoniane,
Mediolan 1991, s. 77.
Tych ostatnich Jan Paweł II gościł 14 czerwca 1979
roku i 4 lutego 1984 roku.
g) Franciszek – człowiek Rotary
Na stronie jednego z dystryktów Klubu Rotariańskiego znajdujemy duże zdjęcie papieża Franciszka.
W prawym górnym rogu tego zdjęcia umieszczono
logo Klubów Rotariańskich. W prawym dolnym rogu
tego zdjęcia jest napis:
„Un Papa Argentino e Rotariano. O Papa Francisco
é sócio honorário de Rotary Club de Buenos Aires, Argentina desde 1999”
(Papież z Argentyny jest rotarianinem. Papież
Franciszek jest honorowym członkiem Klubu Rotariańskiego w Buenos Aires w Argentynie od 1999 r.”).
A oto adres, pod którym znajdujemy to zdjęcie:
http://www.rotaryfirst100.org/history/headings/leaders/vatican. htm# Francis
Pope Francis
Informację taką możemy znaleźć na wielu stronach
rotariańskich.
www.smkp.pl / 81
Na portalu Klubu Rotariańskiego w Buenos Aires
znajdujemy fotokopię pisma podpisanego przez kard.
Bergoglio (z jego pieczątką), w którym czytamy:
“Me es particarmente grato dirigirme al Sr. Presidente con el fin de avisar recibo de la atenta nota, que
conjuntamente con el. Sr. Secretario Honorario, me
enviaron, , con fecha 23 del corriente por la que se sirven confirmarme corno Socio Honorario de esa prestigiosa Institucion”.
W liście tym kard. Bergoglio potwierdza zatem swoje
honorowe członkostwo w tej „prestiżowej instytucji”.
Fotokopię listu można znaleźć pod następującym
adresem:
http://rotaryba.com.ar/wp-content/uploads/2013/03/Francisco1.jpg
https://i0.wp.com/rotaryba.com.ar/wp-content/
uploads/2013/03/Francisco1.jpgPolskie tłumaczenie:
„Arcybiskup Buenos Aires
Prot.N. 753/99
Buenos Aires, 26 lipca 1999 r.
Szanowny Pan Juan Carlos Becciu
Buenos Aires, 26 lipca 1999 r.
Prezes Rotary Club, Buenos Aires
San Martin, 969 P.8
1004 Buenos Aires
Z najgłębszym szacunkiem:
Jest mi szczególnie miło zwrócić się do Pana, Panie
Prezesie, z potwierdzeniem otrzymania przeze mnie
uprzejmego zawiadomienia, datowanego na 23 bieżącego miesiąca, które Pan, wraz z Sekretarzem Honorowym, wysłaliście mi i w którym to zawiadomieniu zatwierdzacie mnie Panowie jako Członka Honorowego
tej prestiżowej instytucji.
Głęboko Panu dziękuję za tę uprzejmość i jednocześnie gratuluję Panu wybitnej pracy, którą Pan wykonuje dla dobra społeczeństwa.
Jeszcze raz proszę przyjąć wyrazy mojego serdecznego szacunku.
Monsignor Jorge Mario Bergoglio
Arcybiskup Buenoas Aires
Prymas Argentyny
(Przypis pochodzący od Rotary Club)
Jako instytucja argentyńska, wysłaliśmy gratulacje
naszemu byłemu członkowi honorowemu, który był
zaszczycony Argentyńską Nagrodą Osobowości Roku
2005, Monsignor Jorge Bergoglio, dzisiaj papież Franciszek I.
Źróło z przypisami: http://www.ultramontes.pl/infiltracja_ zydoma sonska.htm
Inne źródła:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/bergoglioczlonkiem-zydomasonskiego-rotary-club-2013-09
82 / www.smkp.pl
http://www.bibula.com/?p=67571
Za:http://katolikintegralny.wordpress.
com/2014/06/12/antypapiez-franciszek-jawny-masonna-tronie-sw-piotra/
https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/11/07/antypapiez-franciszek-jawny-mason-na-tronie-sw-piotra/
------------------------------------------------------------Czy w takim razie intronizacja Chrystusa Króla ma
sens?
Odpowiedź: Ma sens TAK, jak była ta sutuacja,
kiedy Jan Kazimierz był poza granicami Polski
a Polska zaczęła się budzić. I przyprowadzono Jana
Kzaimierza w granice Polski. Jeszcze Polska była
zalana szwedzkim potopem. ale już król wracał. Powrót króla spowodował, że Polska z powrotem stała
się Polską.
Komentarz:
Jest to jeszcze jeden powód, aby w Polsce dokonał
się powrót króla – rodowitego Polaka – aby Polska stała się Polską polską a nie Polską niepolską rządzoną
przez innowierców i inne nacje – aby Polska stała się
Katolickim Królestwem Narodu Polskiego!
-----------------------------------------------------------Czyli – intronizacja Chrystusa teraz przypominałaby tamtą sytuację. Wprowadzamy powoli króla do
Państwa Szatana, do miejsca które zamieszkują ludzie,
którzy nie mają wolności, i którzy DO KOŃCA w związku z tym nie mogą być poddani władzy królewskiej,
i budujemy powoli Królestwo Chrystusowe na ziemi
w Polsce, w ten sposób. Tylko...
Jeżeli tak, co co my budujemy?
Bo tu nie chodzi o to, że mamy się tylko – nie wiem
– modlić, do kościoła, i tak dalej...
Królestwo Chrystusowe na ziemi to znaczy
wszystko jest Chrystusowe.
Komentarz:
Bóg mówi:
Wszytko się przez SŁOWO się stało, a bez SŁOWA
nic się nie stało, co się stało...
A zatem KRÓLESTWO CHRYSTUSOWE GODNE
CHRYSTUSA TO TAKIE, W KTÓRYM WSZYSTKO JEST
MU PODDANE A NIE MA NICZEGO, CO BY MU PODDANE NIE BYŁO – DUCHOWO I MATERIALNIE.
Tak więc, pytanie do posoborowych katolików polskich jest takie:
Czy duch Asyżu zbliża świat i Polskę do Królestwa
Chrystusowego czy raczej zbliża ludzi do Królestwa
Antychrysta – mieszaniny wszystkich religii świata jako
równych sobie, (z czego wynika jedna religia światowa
– New Age – religia Antychrysta)?
Przecież, jeśli przyjdzie Królestwo Chrystusowe do
Polski, to religie niechrystusowe będą musiały w Polsce zniknąć – bo dla żadnej religii niechrystusowej
w Królestwie Chrystusowym miejsca nie będzie, bo
pierwsze przykazanie mówi wyraźnie:
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
NIE BĘDZIESZ MIAŁ OBCYCH BOGÓW OBOK MNIE.
Na równi ze Mną!
Religie niechrystystusowe w Polsce i na świecie
zwycięży Chrystus materialnie a Matka Boża doktrynalnie.
------------------------------------------------------------
Była kiedyś taka piękna, codzienna medytacja poranna, która polegała na tym, że człowiek rano zastanawiał się, co zrobi w ciągu dnia i uświadamiał sobie
różne momenty, różne swoje zachowania z różnych
dziedzin: z dziedziny pracy, z dziedziny rodziny, z dziedziny jakiejś tam sytuacji w tramwaju, w sklepie, i tak
dalej. Jak sobie uświadomił taką sytuację to sobie pytanie: Czy takie moje rozwiązanie tej sytuacji, czy takie moje zachowanie podobałoby się Chrystusowi?
A później zadawał sobie jeszcze ważniejsze pytanie:
A może jest zachowanie, które podobało by się jeszcze
bardziej Chrystusowi?
Okazuje się, że każda rzecz, każde nasze zachowanie i działanie, konstrukcja – cokolwiek robimy – może
się podobać Chrystusowi, może się nie podobać Chrystusowi, może się bardziej podobać Chrystusowi.
I wreszcie napisałem książkę, w ostatnich miesiącach: Przyszły ustrój Polski. Ta książka, jak sobie uświadomiłem, pisałem to we wstępie, powstawała tak naprawdę przez dwadzieścia lat. Najpierw studiowałem
św. Tomasza i Arystotelesa a przez jakieś dziesięć lat
później zajmowałem się nauczaniem społecznym Kościoła. Pisałem książki, badałem filozofię polityczną
okresu międzywojennego, to znaczy tą filozofię polityczną, którą tworzyli myśliciele katoliccy okresu międzywojennego, odpowiadjąc na pytanie: jaki powinien
być ustrój Polski? Ustrój polityczny, ustrój gospodarczy, ustrój finansowy, bankowy. Ja niczego tutaj nie
wymyśliłem tylko uznałem, że przychodzi taki moment – zbliża się wielki krach – i my musimy wiedzieć, jaka ta Polska ma być, i musimy to wiedzieć
w każdym szczególe. Musimy wiedzieć, jak powinny
wyglądać normalne banki, a nie banki utworzone
przez Szatana, jak ma wyglądać gospodarka normalna, polska, i tak dalej.
Komentarz:
Pełna zgoda. I musi to być wiedza masowa, przynajmniej w ogólnych zarysach, a nie tylko wiedza elit, żeby
masy nie protestowały, gdy nowe katolickie państwo
narodu polskiego będzie wcielane w życie.
------------------------------------------------------------
Tą książkę pisałem jako ktoś, kto pisze tylko o ustroju Polski. Po prostu ją napisałem, opierając się, co
prawda, na źródłach katolickich, ale pisałem o gospodarce, o ustroju politycznym, o bankach, a finansach,
o kredytach, i tak dalej. Pan Papież do mnie zadzwonił
i pyta: A co Pan w tym roku przedstawi na Kongresie
Chrystusa Króla? Ja odpowiedziałem: Czy da mi Pan
kilka dni do zastanowienia? Dał mi kilka dni do zastanowienia i wtedy sobie uświadomiłem, że ta książka
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Przyszły ustrój Polski powstawała na zasadzie, jakbym
wciąż zadawał pytanie: Co by się bardziej podobało
Chrystusowi? Co by się najbardziej podobało Chrystusowi? I to pytanie odnosił do: banków, przedsiębiorczości, do Sejmu, do Konstytucji i do wszystkich możliwych dziedzin. Tak to wyszło dlatego, bo opierałem
się na takich źródłach. Opierałam się na źródłach takich, jak św. Tomasz z Akwinu, jak nauczanie społeczne Kościoła, jak myśliciele katoliccy okresu międzywojennego. W okresie międzywojennym było bardzo
prężne środowisko, które się tym zajmowało, katolickie. Jedno warto powiedzieć o tym środowisku, że
jednym z jego liderów był młody, mało znany wtedy
ksiądz doktor, który nazywał się Stefan Wyszyński. On
też przed II wojną światowa wypracowywał wizję. Tą
wizję opisałem.
Jeszcze tylko jedno zdanie na koniec (…)
Odsyłam do tej książki i zapraszam do dyskusji:
JAKA MA BYĆ POLSKA – NASZA POLSKA –
W KTÓREJ CHRYSTUS BĘDZIE KRÓLEM W PEŁNI
I DO KOŃCA – WSZĘDZIE?
Można powiedzieć jedno: Kościół powtarzał zawsze:
WŁADZA PAŃSTWOWA POCHODZI OD BOGA.
Władza państwowa pochodzi od Boga to znaczy, ona
naprawdę pochodzi od Boga wtedy, gdy ona słucha
Boga, gdy wypełnia wolę Bożą, gdy wypełnia wolę narodu czy jednostek o tyle, o ile jest to zgodne w wolą
Bożą. Jeżeli ta władza państwowa natknie się na sytuację konfliktu pomiędzy życzeniami ludzi a wyraźnymi
życzeniami Boga – czyli Chrystusa Króla – to ta władza
państwowa: albo opowiada się po stronie Chrystusa
albo rezygnuje. Nie występuje nigdy przeciwko Chrystusowi.
Komentarz:
Trzeba więc jasno powiedzieć, że władza państwowa w Polsce, która nie wypełnia woli Boga, nie pochodzi
od Boga, ale: albo od ludzi albo od Diabła. Choćby w tej
władzy wszyscy deklarowali katolicyzm, co niedziela
i częściej chodzili do kościoła i przyjmowali Komunię
Świętą – to nie są katolicy, lecz wilki w owczej skórze!
Takiej władzy katolicy nie mają obowiązku słuchać a w
sytuacjach antykatolickich i antypolskich powinni się tej
władzy wyraźnie sprzeciwać słowem i czynem.
Inaczej są pseudokatolikami.
-----------------------------------------------------------Na koniec dwie rzeczy:
Pan Braun mówił o wolności. O czymś bardzo ważnym dla nas.
W pierwszym tomie swojej historii pan profesor
Andrzej Nowak pokazał, że:
Dlaczego my, Polacy, tak bardzo ukochaliśmy
wolność?
On mówi: Dlatego, bo teraz są arabskie dokumenty, które wskazują na to, że do 966 roku więcej
niż połowa populacji – ludzi mieszkających na te-
www.smkp.pl / 83
renach Polski, naszych przodków – była sprzedawana jako niewolnicy.
Myśmy przechodzili straszną gehennę i straszną
traumę i w 966 roku ucięło się to. Polacy przestali być
sprzedawani, przestali być niewolnikami. I w tej traumie obiecali sobie:
NIGDY JUŻ NIE BĘDZIEMY NIEWOLNIKAMI!
Będziemy ginąć, ale nie pozwolimy zrobić z siebie
niewolników!
rium Osmańskiego, Stambule. Mieli na niego monopol.
Jak pisał prof. Andrzej Dziubiński:
Święty Wojciech uwalnia niewolników z rąk Żydów i oskarża ich o handel chrześcijańskimi niewolnikami przed księciem czeskim Bolesławem II Pobożnym – kwatera Drzwi
Gnieźnieńskich
Komentarz:
Oto konkretne źródło, mówiące o sprzedawaniu
Polaków w niewolę przez Żydów:
Artykuł:
Żydzi a handel niewolnikami – temat tabu
(fragmenty)
(…) Dzisiaj zajmę się sprawą nadzwyczaj drażliwą:
dominacją przedstawicieli Wielce Czcigodnego – skądinąd – „Narodu Wybranego” w ogólnoświatowym
handlu „żywym towarem”. Żeby nie być posądzonym
o stronniczość, niniejszy tekst opieram głównie na pracach historyków żydowskich.
Ponad 50 lat temu Jacob Marcus, być może najznamienitszy historyk żydowski połowy XX w., stwierdził
w „Encyclopaedia Britannica”: „ W wiekach ciemności
(dla autora to średniowiecze – DR) handel zachodniej
Europy pozostawał głównie w ich (Żydów – DR) rękach, szczególnie handel niewolnikami...” Wspierał
tym samym nieco wcześniejszą uwagę S. Grayzela poczynioną w książce „Historia Żyda: od Wygnania Babilońskiego do końca II Wojny Światowej” (Filadelfia
1948): „Żydzi byli najważniejszymi handlarzami niewolników...”
Zauważali to dużo wcześniej chrześcijańscy pisarze
starożytni i średniowieczni. Nie mogło być inaczej. Żydowscy handlarze, posiłkując się biciem i – nazwijmy rzecz
eufemistycznie – molestowaniem seksualnym, dostarczali z Europy na Bliski Wschód tysiące urodziwych jasnowłosych kobiet i dzieci. Była to rynkowa odpowiedź na
preferencje śniadych, kruczoczarnych i przede wszystkim
bogatych klientów z Azji oraz północnej Afryki. Możemy
tylko domyślać się, co czuli wyrwani z ognisk domowych
młodzi ludzie, jakie dramaty rozgrywały się na niewolniczych szlakach. Możemy również współczuć, chociaż
uczucie to zwykle rezerwujemy dla ofiar znanych z autopsji lub opowiadań żywych świadków historii. Naturalna
wybiórczość oraz skończoność ludzkiej pamięci zawsze
wpędzają mnie w przygnębienie. Podobnież – okrutna
anonimowość zbiorowego cierpienia ludzi żyjących
w dawno minionych epokach. Jestem jednak realistą: dzisiaj oni – pojutrze my. (…)
Żydzi handlowali Polakami
Przez ponad dwa stulecia to właśnie Żydzi zajmowali się handlem polskimi niewolnikami w stolicy Impe-
84 / www.smkp.pl
„Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał
w rękach około 2 tysięcy zorganizowanych w osobny
cech Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym (w Tunisie,
Liworno) prowadzili ten dochodowy proceder.”[1]
W artykule „Targi białych niewolników” opisałem,
w jaki sposób pozyskiwano tych niewolników, gdzie
nimi handlowano i jaki był ich dalszy los. Teraz chciałbym zająć się skalą tego procederu.
Nie ma dokładnych obliczeń określających ilu mieszkańców Królestwa Polskiego zostało sprzedanych
przez żydowskich handlarzy żywym towarem. Są jednak pewne źródła, które pozwalają oszacować skalę
zjawiska. We wspomnianym już artykule notowałem:
„Ostatecznie Miaskowskiemu udało się wydobyć
z niewoli 260 Polaków i Rusinów. Wśród nich byli towarzysze husarscy Górski i Słomka, którzy na galerach tureckich spędzili 30 i 40 lat! Był to niewątpliwie wielki
sukces posła. Ale liczba ta blednie gdy zestawi się ją
z informacją, że w tym samym czasie, w Stambule, na
tureckich galerach i w Tracji (to jest części Imperium
Osmańskiego) miało znajdować się około 150 tys. niewolników pojmanych w Rzeczypospolitej...”
Nie wyjaśniłem jednak, iż liczbę 150 tys. niewolników mieli podać sami Turcy i „wiadomi [znający się na
rzeczy] Grecy”[2]. Liczba ta nawet dzisiaj robi wrażenie. A przecież są to dane tylko dla roku 1640, w którym to Wojciech Miaskowski posłował do Imperium
Osmańskiego. Na dodatek nie obejmują one całości
Imperium!
Proceder handlu pojmanym w Polsce żywym towarem kwitł w Stambule przez przeszło dwa stulecia.
Jego natężenie było różne. W drugiej połowie XVII wieku Paul Ricaut, czyli sekretarz posła angielskiego w Imperium Osmańskim, mając dostęp do wewnętrznych
spisów Imperium, stwierdził, iż:
„Trudno zgadnąć liczbę więźniów co rok zaprzedanych, która też raz iest większa, drugi raz mnieysza,
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
iako się Tatarom na woynie źle albo dobrze powiedzie:
ile się iednak może dochodzić z Regestrow celnych
Konstantynopolitańskich [stambulskich], przywożą ich
na rok więcey niż Dwadzieścia Tysięcy”[3]
Przeszło dwadzieścia tysięcy niewolników przechodziło rocznie przez stambulskie targi, a tym samym
żydowskie ręce!
Czy powinniśmy domagać się odszkodowań?
Tematem starannie omijanym przez cieszące się
największą oglądalnością i poczytnością media, jest
kwestia roszczeń, jakie wysuwa państwo Izrael wobec
Polski i zobowiązań, jakie podobno Polska w tej sprawie podjęła. Wspomniał o nich prezydent Izraela
Reuwen Riwlin w wywiadzie udzielonym PAP w październiku 2014 roku:
„Jeśli chodzi o zwrot mienia żydowskiego również
ten temat będzie obecny podczas naszych rozmów.
Wiem rzecz jasna, jakie jest polskie stanowisko w tej
sprawie, jak również znam obietnice i umowy, jakie zostały udzielone i zawarte.”[4]
Sprawa nie jest błaha, bo podobno roszczenia te
przewyższają zawrotną kwotę 60 miliardów dolarów!
Jedynym kandydatem na prezydenta Polski, który
podnosił tę kwestię w swojej kampanii wyborczej, był
Grzegorz Braun. Został za to okrzyknięty faszystą. Reszta milczy w tej sprawie jak zaklęta. Milczą media głównego nurtu. Milczą politycy. Tak, jakby tematu w ogóle
nie było. A tymczasem WikiLeaks ujawniło tajną notatkę
ambasadora USA w Polsce, z której wynika, że:
„Bronisław Komorowski i Donald Tusk zamierzali
sprzedać lasy i nieruchomości należące do skarbu państwa, by zdobyć środki na wypłatę odszkodowań za
mienie odebrane Żydom przez Niemców i Sowietów.
Komorowski złożył taką obietnicę w styczniu 2009 r.,
a jego deklaracja jest kluczem do zrozumienia szeroko
zakrojonej strategii rządu. Ambasador Victor H. Ashe zaraportował do Departamentu Stanu USA, że „Komorowski stwierdził, iż premier Tusk zmusi niepokornych
ministrów, […] by »dołożyli się do rekompensat«, sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”[5]
Polska miałaby więc wypłacić odszkodowania za
mienie zrabowane Żydom nie przez państwo polskie
(które przecież uległo likwidacji na początku II Wojny
Światowej), ale przez Niemców i Sowietów? I komu to
odszkodowanie miałoby być wypłacone? Państwu,
które nawet nie istniało, gdy doszło do tej grabieży?
Warto przy tej okazji przypomnieć, że Polska już ponad pół wieku temu zapłaciła odszkodowania i USA,
i kilkunastu państwom zachodniej Europy, by ich żydowscy obywatele, którzy na terenie naszego kraju
stracili majątek, nie mogli w przyszłości wysuwać żadnych roszczeń wobec Polski. Czy więc te nowe żądania, to nie uzurpacja?
A może, zamiast szukać źródeł sfinansowania tych
roszczeń, polscy politycy wystawią Izraelowi równie
absurdalny rachunek? Rachunek za to, że Żydzi, przez
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
dwa stulecia, na wielką skalę trudnili się handlem polskimi niewolnikami? Podkreślę „na wielką skalę”, bo
sam handel niewolnikami pochodzącymi z terenów
polskich jest znacznie starszy. Żydzi prowadzili go już
co najmniej w dziesiątym wieku. A pisał o tym jeden
z nich – Ibrahim ibn Jakub, czyli Abraham syn Jakuba.
Tyle, że wówczas skala tego procederu, choć spora[6],
nie była chyba aż tak dramatycznie wielka jak w wiekach XVI i XVII.
dr Radosław Sikora
Przypisy:
1 Andrzej Dziubiński, Na szlakach Orientu. Handel
między Polską a Imperium Osmańskim w XVI-XVIII wieku. Wrocław 1998. s. 210.
2 Wielka legacja Wojciecha Miaskowskiego do Turcji
w 1640 roku. Opr. Adam Przyboś. Warszawa – Kraków
1985. s. 102.
3 Monarchia turecka opisana przez Ricota, sekretarza posła angielskiego u Porty Ottomańskiey residuiącego. Z francuskiego języka na polski przetłumaczona
przez szlachcica polskiego y do druku podana w roku
1678 w Słucku. s. 102.
4 „Prezydent Izraela dla PAP: Polacy i Żydzi muszą
otworzyć się na siebie na nowo”
5 „Komorowski i rząd Tuska chcieli sprzedać polskie
lasy, by zapłacić za mienie pożydowskie. Dlaczego Komorowski ucieka od wyjaśnień?!”
6 „Słowianie i niewolnictwo”
http://www.kresy.pl/kresopedia,historia ... d-izraela#
http://www.dailymotion.com/video/x14zj8v_dr-william-pierce-zydzi-nasze-najwieksze-nieszczescie_shortfilms
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/mit-6-milionow2-2014-04
http://en.gloria.tv/?media=327776
http://www.kibice.net/forum/viewtopic.php?p=108
4251&sid=56772e57d5b9acec6fee991ffbbc8c68
------------------------------------------------------------
I teraz takie uświadomienie:
MY DZISIAJ JESTEŚMY NIEWOLNIKAMI!!
Jesteśmy traktowani jak niewolnicy.
MY MUSIMY ZYSKAĆ WOLNOŚĆ!
Pan Braun mówił o wolności gospodarczej. Zgoda,
tylko św. Tomasz powtarzał za Arystotelesem i później
Kościół powtarzał, że jesteśmy wolni, kiedy mamy
własne, rodzinne, autonomiczne, niepodległe, suwerenne przedsiębiorstwo. To są gospodarstwa rolne, to
są małe przedsiębiorstwa produkcyjne.
JESTEŚMY PANAMI A NIE NIEWOLNIKAMI
u niemieckiego Bauera czy w amerykańskim koncernie.
I to jest ten wymiar wolności, o którym trzeba pamiętać – wymiar, o którym pamiętamy jako katolicy
wtedy, gdy pamiętamy, że najbardziej wolny jest Bóg,
i Jego mamy naśladować także w perspektywie wolności. A wolność Boga polega na tym, że nie robi nikomu krzywdy, nigdy nie robi nic złego i nigdy nie robi
www.smkp.pl / 85
nic głupiego. Wolny jest ten, którego skutki działania
są dobre, które służą dobru.
Komentarz:
Każdy, kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu.
Kto zwraca się ku grzechowi idzie ku niewoli. Kto
odwraca się od grzechu idzie ku wolności.
Odwraca się od grzechu ten, kto wszystkie swoje
słowa i czyny poddaje Duchowi Świętemu, aby były
w Bogu dokonane, czyli wykraczały poza ten świat:
Bo gdzie Duch Pański – tam wolność.
A zatem Polacy nie mogą szukać wolności po ludzku, wolności tylko ludzkiej, dla praw ludzkich bez praw
Boga w państwie, bo taka wolność prędzej czy później
zamieni się w niewolę. Polacy muszą szukać wolności
po Bożemu i być wierni Bogu po uzyskaniu wolności –
wtedy Bóg będzie gwarancją trwałości tej wolności,
i tylko wtedy spełni się marzenie prawdziwych Polaków, aby NIGDY NIE BYĆ NIEWOLNIKAMI WE WŁASNYM PAŃSTWIE.
Jeśli Polacy dopuszczą do wyprzedaży ziemi polskiej
obcokrajowcom i Polakom pochodzenia niepolskiego,
to staną się narodem bez ziemi i będą parobkami we
własnym państwie, ledwie mogąc przeżyć od pierwszego do pierwszego. Jeśli wpuszczą grupę muzułmanów,
rozmnażających się jak króliki, to stracą ziemię polską
przez zasiedlenie a polskość przez multi-kulti.
Wielu nie przeżyje tych czasów wcale, ale kogo to
będzie obchodzić, skoro prawie wszyscy Polacy dzisiaj
bardziej modlą się pracują dla siebie i swoich rodzin
a wcale nie działają czynnie dla chwały Bogurodzicy
w narodzie i państwie polskim?
Na pielgrzymki chodzą głównie w intencjach osobistch – zamiast zająć się sprawami narodu i państwa
– katolickiego narodu i katolickiego państwa.
Dzisiejsi Polacy nie są zainteresowani modlitwą
o pomyślność ziemi i polskiej ani Mszami świętymi
w tej intencji, pomimo propagowania przez nasze stowrzyszenie tych intencji – patrz: www.smkp.pl. A jest
to intencja boska – objawiona Giulio Mancinellemu
w Krakowie w 1610 roku.
Dzisiejsi Polacy wolną jednak szukać wolności bez
poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Marii i bez publicznych słów i czynów w jedności z naszą Matką i Królową. Walczą o dobrobyt publicznie, ale publicznie nie
walczą o katolicką Polskę. Walczą bez publicznego wzywania Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski –
i dlatego przegrywają. Kiedy zmądrzeją? Czy dopiero
wtedy jak będzie za późno?
Dopóki nie zaczną iść ku wolności w Imię Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski, aby głosić i czynić
chwałę naszej Matki i Królowej w Państwie Polskim –
dopóty do wolności nie dojdą, a ich ludzkie wysiłki pójdą na marne.
Historia Polski wyraźnie to pokazuje. Niestety, dzisiejsze pokolenie Polaków albo historii Polski w kontekście maryjnym nie zna albo nie chce lub nie umie
86 / www.smkp.pl
wyciągać z niej wniosków, nie umie lub nie chce patrzeć na historię Polski w świetle wiary katolickiej.
------------------------------------------------------------
Jedną z ważnych perspektyw działania Boga, działania Chrystusa Króla, o której dzisiaj się nie mówi, nie
mówi się także w Kościele, jest sprawiedliwość. Nie
sprawiedliwość rozumiana po socjalistycznemu, tylko
sprawiedliwość tak, jak Pan Bóg ją rozumie. Pan Bóg
za dobre wynagradza a za złe karze. On nas kocha, ale
to nie oznacza, że jest niesprawiedliwy. I nasze państwo przyszłe ma być w tym sensie też sprawiedliwe.
Chrystus będzie w Polsce w pełni królem, a nie królem na wygnaniu czy królem, który odzyskuje centymetr po centymetrze. Będzie w pełni królem, jeżeli
wszystko, co jest w Polsce, będzie Mu się podobało. Jeżeli będzie pełnia wolności dla Polaków i będzie też
pełnia sprawiedliwości.
Komentarz:
Sprawiedliwość idzie w parze z miłosierdziem
a miłosierdzie idzie w parze ze sprawiediiwością.
U Boga miłosierdzie jest sprawiedliwe a sprawiedliwość jest miłosierna. Znaczy to, że miłosierdzie jest
tylko dla miłosiernych a jeśli oni miłosierni nie byli, to
w Polsce rządzonej przez Chrystusa Króla czeka ich
sprawiedliwość karząca: oko za oko ząb za ząb.
Sprawiedliwość Boża jest jednak miłosierna, co znaczy, że Bóg nie karze ponad miarę: nie bierze dwóch
oczu za oko i dwóch zębów za ząb poprzestając na karze odpowiedniej do winy.
Jednak za obrazę nieskończonego Boga kara jest
nieskończona a za wytrwanie w miłości Boga nagroda
również jest nieskończona.
Zatem kult miłosierdzia Bożego nie może być oderwany od kultu sprawiedliwość Bożej.
W Bogu miłość i sprawiedliwość są jednością.
Mówił o tym ks. prof. Tadeusz Guz w Poznaniu 16 X
2014 roku. Powiedział:
Nie ma takiego Pana Boga, który byłby ogołocony ze
wszystkich swoich atrybutów a pozostało by w Nim tylko miłosierdzie. Nie ma Boga miłosiernego, który nie byłby zarazem odwieczną sprawiedliwością, odwieczną
prawdą. To tylko moderniści chcą dzielić Boga na Boga
miłosiernego i Boga sprawiedliwego. Ale Boga podzielonego nigdy nie było. Nie ma i nie będzie, bo Bóg nie jest
złożony z części. A ci tylko teologowie, dzisiaj także,
mogą mówić o podzielonym Bogu, którzy u podstaw, od
strony filozoficznej, odłożyli system filozoficzny, który
mówi o Bogu jako sumie części. Takim jest Bóg Scheringa, takim jest Bóg Hegla, takim jest Bóg marksistów - to
jest Bóg podzielony, ale i zarazem fałszywy. Taki Bóg nigdy nie istniał. I poza tymi systemami ideologicznymi nigdzie nie istnieje realnie. Ale Bóg realnie istniejący jest
jednocześnie boskim miłosierdziem i równocześnie boską sprawiedliwością, prawdą, mądrością. Dlatego nie
można budować nauki o małżeństwie i rodzinie, jak
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
chcieliby tego niektórzy, nawet ojcowie Synodu, odbywającego się w tych dniach w Rzymie na temat małżeństwa i rodziny, którzy chcieliby podzielić naukę o małżeństwie na Boga miłosiernego i Boga sprawiedliwego.
Takiego Boga nie było. Takiego Boga Urząd Nauczycielki
Kościoła Chrystusowego nigdy nie głosił tylko uzna takie
próby za herezje.
A zatem przyszła Polska będze oparta przede
wszystkim na miłosierdziu Bożym, jeśli Polacy na nie
zasłużą – jeśli skorzystają z miłosierdzia Bożego
i zwrócą się ku świętemu życiu, to miłosierdzie Boże
będzie ich chronić. Jeśli odrzucą miosierdzie Boże
i będą dalej trwać w grzechach nienawiści, cudzołóstwa i zabijania nienarodzonych i starych, to Bóg wymierzy im sprawiedliwość.
Jeśli rządzący w Polsce – Kościołem i Państwem – odrzucą poddanie państwa Chrystusowi Królowi Miłosiernemu jako królowi Polski we wszystkich sferach narodowego i państwowego życia Polaków, to otrzymają od
Niego sprawiedliwą karę.
Przyszła Polska będzie państwem sprawiedliwym
opartym na obecności Najmiłosierniejszego Serca Jezusa Chrystusa Króla Polski wśród Narodu i Państwa
Polskiego. Gdy Naród Polski i Państwo Polskie zostaną
poddanie Chrystusowi Królowi przez intronizację Najmiłosierniejszego Serca Jezusa, wówczas Jezus Król
Polski wcieli się w Naród i Państwo Polskie
a obrazem tego Wcielenia będzie nowa flaga Polski
z Najmiłosierniejszym Sercem Jezusa.
.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
POZA IV KONGRESEM - WYKŁAD Z III KONGRESU:
dr Stanisław Krajski
„Kto powinien w Polsce królować
- Jezus czy Maria”
Wykład wygłoszony na III Kongresie Chrystusa
Króla w 2014 roku.
(…) Kiedy czyta się dzisiaj różne teksty na temat
Matki Bożej jako Królowej Polski, to napotykamy na
takie wypowiedzi, płynące często ze strony kapłanów,
które można by uznać za jakąś działalność agentury
masońskiej, bo dowiadujemy się, że, na przykład, Matka Boża nie jest Królową Polski w sensie realnym tylko tak symbolicznie.
Komentarz:
W dzisiejszym państwie polskim Matka Boża królową nie jest wcale – nie ma dla Niej miejsca w państwie polskim – ani w dokumentach ani w realizacji jej
woli w społeczeństwie. Jest jedynie królową Kościoła
i Narodu Polskiego, ale tylko o tyle, o ile Naród Polski
żyje dla Jej chwały w Kościele i Narodzie, bo w Państwie Polskim nie żyje wcale – z dwóch powodów:
1. żadna władza w państwie polskim nie poddała
Bogarodzicy Państwa Polskiego od ponad 250 lat,
mimo że prawnie tytuł „Królowa Polski” jest cały czas
ważny dla Państwa Polskiego. Gdyby władze Państwa
Polskiego realizowały wolę Królowej Polski w Państwie
Polskim, to wpływ Królowej Polski na życie Polaków
w państwie byby realny.
2. Jednak dzisiejsza władza w Polsce nie realizuje
woli Królowej Polski w Państwie Polskim, dlatego Bogarodzica nie jest Królową Polski w Państwie Polskim
nawet symbolicznie, bo uroczstość Królowej Polski nie
jest obchodzona przez władze państwowe lecz przez
naród, który jednak nie zabiega o obecność realną Królowej Polski w Państwie Polskim, mimo że śpiewa: Miej
w opiece Naród cały, który żyje dla Twej chwały! Dzisiejsze pokolenie Polaków nie żyje dla chwały Królowej
Polski w Państwie Polskim!
Dlatego w państwie polskim obowiązuje prawo antypolskie. Polacy to wina waszej bierności!
www.smkp.pl / 87
-------------------------------------------------------------
Albo dowiadujemy się, że termin: królowa” w dzisiejszych czasach demokracji jest to coś, czego nie powinniśmy w ogóle używać, bo to pobrzmiewa jakimś
totalitaryzmem.
Komentarz:
Dopóki katolicy polscy nie uznają nauczania papieży
o złym wpływie demokracji na katolicyzm i polskość
i będą unurzani w demokratycznym bagnie, które
z góry odrzuca wpływ Boga na państwo, bo odbiera
Bogu władzę w państwie, uznając wyłącznie władzę
ludu na Bogiem, czyli nad prawem Bożym w państwie,
to pożegnają się z wolnością – będą niewolnikami obcych zasiedlającyh ziemię polską i mających wpływy
we władzach, szczególnie muzułamów i innych, stracą
wiarę i polskość, bo takie są konsekwencje demokracji,
która zezwala na politykę multi-kulti, której skutkiem
jest likwidacja państw narodowych. Demokracja bowiem pozwala rządzić Polską wrogom katolicyzmu
i polskości, bo jest oparta na mamonie a nie na Bogu.
Rządzą ci, którzy mają pieniądze a nie lud. Oni są właścicielami mediów, przez które ogłupiają ciemny lud.
A rządy ludu to atrapa dla bezmyślnych mas. Jak powiedział Arystoteles: Demokracja to rządy hien nad owcami. Bezmyślni Polacy tego nie rozumieją. Ilu jest takich w Polsce?
Prawdziwa monarchia katolicka uniemożliwia rządzenie Polską wrogom katolicyzmu i polskości.
katolik demokrata jest wrogiem katolicyzmu i polskości.
Dlatego
Narodowa demokracja o charakterze katolickim
jest w Polsce mrzonką – jest iluzją dla Polaków oderwanych od realiów i dlatego nigdy w Polsce nie wygra.
Lepiej, żeby narodowcy byli bardziej maryjni publicznie niż polscy, bo Królowa Polski przytula do serca
wszystkich Polaków, którzy tego chcą, a bez Marii Królowej Polski katolicyzm w Polsce nie wygra z wrogami
a narodowcy poniosą klęskę lub będą żyć złudzeniami,
że kiedyś im się uda.
Królowa Polski w Licheniu zaprasza wszystkich Polaków do siehie – do swego Niepokalanego Serca!
----------------------------------------------------------
88 / www.smkp.pl
Albo pojawiają się takie wypowiedzi, że Jan Kazimierz to nie był uczciwy i porządny człowiek, ponieważ on się targował z Panem Bogiem, z Matką Bożą,
bo powiedział w swoich ślubach, że jeżeli Szwed opuści Polskę, to to będzie Twoje królestwo. Tak jakby stawiał Panu Bogu i Matce Bożej jakieś warunki. I tutaj jet
taki ważny moment, bo możemy zadać pytanie: Dlaczego król Jan Kazimierz tak powiedział?
Ja napisałem w tej książce, że powiedział tak dlatego, ponieważ był człowiekiem odpowiedzialnym, człowiekiem honoru, który obiecywał to, co mógł spełnić.
On w tym a nie innym momencie złożył te śluby, bo
ten moment był tutaj najbardziej odpowiedni, ale się
zastrzegł, to znaczy wcześniej Szwedzi zalali Polskę,
większość szlachty zdradziła – przeszła na stronę Szwedów. Król musiał opuścić Polskę. Gdyby wtedy oddawał
Polskę we władanie Matki Bożej – w momencie, gdy
wszystko wyglądało, że nie ma żadnej szansy, bo Polska
jest w rękach Szwedów, to byłoby tak, jakby oddawał
coś, czego nie posiada – obiecywał coś, czego nie może
spełnić. W momencie, kiedy składał śluby, to na 90%
było wiadomo, że Polska się budzi, że Szwedzi w związku z tym przegrają i będą musieli Polskę opuścić.
Było tylko to jedno drobne zastrzeżenie. Ono nawet nie dotyczyło tego, że Szwedzi opuszczą Polskę,
tylko: jak opuszczą Polskę? Tzn. kiedy Polska będzie
we władaniu Jana Kazimierza, to będzie w pełni państwo polskie, to wtedy ja uczynię z niego Twoje królestwo. To będzie już – jak powtórzył Michał Korybut
Wiśniowiecki – królestwo Twoje a nie moje.
Zobaczmy teraz – tu różni teologowie, nawet tacy
bardziej postępowi przyznają – że tu chodziło – i patrząc
z punktu widzenia polskiego i patrząc z punktu widzenia kościelnego – jeżeli można takiego słowa użyć teologicznego – chodziło o realne panowanie Matki Bożej.
To jest Twoje królestwo a nie moje, czyli Matka
Boża ma rządzić Polską.
(...)
My zawsze jesteśmy dzierżawcami wszystkiego –
wszystko należy do Pana Boga a my to dzierżawimy.
Jesteśmy zastępcami Pana Boga. Rodzice są zastępcami Chrystusa w stosunku do dzieci, właściciel gospodarstwa rolnego jest tylko dzierżawcą tego gospodarstwa w imieniu Chrystusa, rządzący państwem katolik
powinien mieć taką świadomość, że on tylko jest zastępcą Chrystusa w tej perspektywie. Oczywiście papież też musi mieć taką świadomość.
Tutaj było jakby wskazanie na tą świadomość, pogłębienie jej, i wskazanie na Matkę Bożą jako Tą, która
rządzi. Oczywiście, bardzo szybko w Polsce nastąpiło
sprzeniewierzenie temu, ale podkreślmy, że to było
oddanie władzy, którą Jan Kazimierz dysponował, oddanie tej władzy królewskiej Matce Bożej.
Tydzień temu mówiłem, że
WŁADZA KRÓLEWSKA
TO JEST WŁADZA WOLNEGO ROZUMNEGO
NAD WOLNYMI ROZUMNYMI.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Komentarz:
Władza krolewska Chrystusa jest władzą Pana na
Panami. W państwie Chrystusa nie ma niewolników
lecz są panowie, a Chrystus król jest Panem nad Panami, który rządzi w swoim państwie.
Podobnie jest Królem nad Królami, którymi rządzi
miłosiernie wtedy, gdy królowie królestw są jedmu
poddani.
Dlatego intronizacja w Polsce i na świecie spowoduje wyzwolenie Polaków i innych narodów od służenia
wrogom katolicyzmu i polskości oraz uwolni świat od
wrogów państw katolickich i narodowych.
Tak więc, kto jest bierny w sprawie intronizacji Jezusa na Króla Polski, ten jest w praktyce wrogiem katolicyzmu i polskości, choćby słownie nie był, czy tego
chce czy nie, bo przez swą bierność współpracuje
z wrogami katolicyzmu i polskości w kościele i w państwie polskim. Ignorując intronizację odrzuca bowiem
jej dobre skutki – zarówno duchowe jak i materialne.
-------------------------------------------------------------
Władza królewska tym różni się od władzy despotycznej, że władza despotyczna to jest władza wolnego, rozumnego, odpowiedzialnego nad tymi, którzy
wolni, rozumni i odpowiedzialni nie są.
To miało być królestwo Matki Bożej, więc tu nie chodziło tylko o to, żeby Matka Boża Polską rządziła do końca, ale chodziło też o to, aby Polacy się Jej podporządkowali do końca, w sposób świadomy i dobrowolny.
Komentarz:
Dobrze by było, żeby każdy Polak i każda Polka zrobili by sobie rachunek sumienia z wolności od złego,
z rozumowania – także politycznego – czy jest ono
oświecone wiarą, czy też jest wyłącznie ludzkie bez odniesienia do wiary nadprzyrodzonej a nie do ludzkiej
wiary, i czy są odpowiedzialni – nie tylko za siebie, ale
za wszystkich Polaków, aby stali się świętymi, i za Państwo Polskie, aby Bogarodzica nad nim królowała. Bo
jeśli śpiewają:
Miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały
– a sami nic nie robią, aby przywrócić chwałę Królowej Polski w Państwie Polskim – to są po prostu kłamcami – obłudnikami, jak faryzeusze, którzy mówią a nie
czynią.
Kiedy Polacy będą dość wolni, rozumni i odpowiedzialni – wtedy przybliży się do Polski królestwo Jezusa
Chrystusa Króla Polski.
------------------------------------------------------------
Na pytanie, czy na szereg pytań, które tutaj się pojawiają:
Jaki jest zakres tych rządów Matki Bożej?
Do czego zmierzają Jej rządy? Bo zawsze wszelkie
rządy do czegoś zmierzają, każde państwo do czegoś
zmierza, jego struktury do czegoś zmierzają, naród do
czegoś zmierza.
Odpowiedź jest jakby oczywista, prawda?
Wszyscy zawsze wiedzą i wszyscy zawsze mówią,
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
że główne wezwanie Matki Bożej to jest: ZRÓBCIE
WSZYSTKO, COKOLWIEK WAM POWIE,
czyli skierowanie pod władzę Chrystusa.
Wyraził to świetnie prymas Wyszyński w Ślubach
Jasnogórskich, gdzie jest mowa o tym, że
Naród Polski poddaje się królowaniu Matki Bożej i Jej
Syna. W tej kolejności to akurat zostało wymienione.
I teraz zauważmy przy okazji. Gdy przeczytamy
uważnie tekst Ślubów Jasnogórskich prymasa Wyszyńskiego i te wszystkie śluby, które składaliśmy razem z nim, to TAM NIE MA NIC O PAŃSTWIE. Prymas
Wyszyński też był człowiekiem odpowiedzialnym
i człowiekiem honoru i chciał, żeby Naród Polski był
odpowiedzialny i żeby był narodem honoru. Więc
w tych ślubach jest zawarte to, co Polacy mogli obiecać Matce Bożej i Jej Synowi wtedy, za czasów komunistycznych. Nie mogli obiecać, że Twój będzie Sejm, że
Twoje będą instytucje polskie, i tak dalej, bo to trzymali w rękach komuniści. Tam jest poddanie Matce
Bożej Narodu Polskiego. Nie ma słowa o państwie.
Komentarz:
Postawa prymasa Wyszyńskiego jest zrozumiała,
natomiast postawa dzisiejszego Episkopatu i twórców
Krucjaty Różańcowej jest niezrozumiała.
Jako Polacy żyjący w oficjalnie, propagandowo wolnej Polsce mogą oficjalnie obiecać, że Twój będzie
Sejm, Twoje będą instytucje polskie, i tak dalej, a hierarchowie powinni do tego Polaków zachęcać. Jeśli
tego nie czynią, to widocznie nie zależy im na królowaniu Bogarodzicy w wolnym oficjalnie państwie, co
przecież jest prawnie ważnie i nie ma prawnego powodu, aby nie uznawać publicznie królowania Bogarodzicy w Państwie Polskim.
Dlaczego hierarchowie w Polsce, deklarujący maryjność, są faktycznie wrogami Bogarodzicy w państwie?
Bo przecież, jeśli nie są za Bogarodzicą to są przeciw
Bogarodzicy.
Czyżby dzisiaj działali według słów: Jestem za a nawet przeciw?
Czy to jest postawa prawdziwego katolika?
Albo Kościół w Polsce uznaje, że Polska jest wolna
od 1989 roku i wtedy powinien dodać państwo polskie
do modlitwy o wypełnienie Ślubów Jasnogórskich, aby
je zaktualizować. Inaczej te śluby nie mają większego
znaczenia dla współczesnych Polaków, bo pomijają
w części współczesne realia.
Albo Kościół w Polsce uznaje, że Polska dalej jest
zniewolona przez siły obce, postkomunistyczne,
zwłaszcza te ukryte, które dają Polakom namiastkę
wolności, aby stworzyć złudzenie wolności, gdyż jest
to wolność tak samo dla dobrego jak i dla złego ze
wskazaniem na Złego.
Jeśli tak, to wtedy hierarchowie nie powinni zabraniać śpiewania Polakom w kościele jak za komuny, kiedy to Polacy śpiewali:
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.
www.smkp.pl / 89
Polacy świadomi prawdy o sytuacji Polski dzisiaj tak
śpiewają, jednak organista, który by tak śpiewał, straciłby pracę.
Taka postawa władz kościelnych i państwowych
jest po prostu dwulicowa i pokazuje, że Śluby Jasnogórskie kiedyś może były dobre, ale dziś nie mają większego znaczenia, bo są oderwane od dzisiajszych realiów i nikt nie chce, nie umie, lub boi się je odnowić.
Bo dla ewentualnych odnowicieli Ślubów Jasnogórskich ważniejsza jest poprawność religijna w Kościele
i poprawność polityczna w państwie niż prawda Boża
i ludzka.
Przez to pokazują też, że kłamią kiedy mówią że
Polska jest wolna, skoro od Złego wolna nie jest.
Skoro prymas Wyszyński dokonał tak zwanej odnowy (bo nie do końca i nie w istocie) Ślubów Lwowskich
z okazji 1000-lecia Chrztu Polski, gdy Polska była oficjanie zniewolona, to dlaczego dzisiaj nikt w Episkopacie
nawet nie próbuje dokonać odnowy Ślubów Jasnogórskich, z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski, kiedy Polska
jest oficjalnie wolna i teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie do dokonania odnowy Ślubów Jasnogórskich,
w których byłaby mowa o Państwie Polskim? A jeśli
z jakichś powodów nie jest to możliwe dla pojedyńczego hierarchy, to NA PEWNO jest to możliwe dla Episkopatu. Czy Episkopat okaże dobrą wolę wobec Boga
i Narodu Polskiego? Zobaczymy.
Tak więc, Polacy w Episkopacie i Rządzie, ustalcie
jasno i wyraźnie:
Jeśli Polska jest wolna, to śpiewajcie Ojczyznę wolną
pobłogosław Panie i dodajcie do Ślubów Jasnogórskich
Państwo Polskie.
Jesli Polska nie jest wolna to nie dodawajcie Państwa Polskiego do Ślubów Jasnogóskich, ale w czasie
Mszy i nabożenstw Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę
śpiewajcie: Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!
Podobno Duch Święty odnowił tę ziemię. Czyżby odnawiając tę ziemię, zapomniał odnowić Kościół, Naród i
Państwo Polskie? Na czym w takim razie polegała i polega odnowa polskiej ziemi? Bo ani moralnej ani materialnej odnowy Narodu Polskiego do dzisiaj nie widać. Życie
swoje odnowili jedynie uczestnicy Okrągłego Stołu i ich
spadkobiercy ponad głowami Narodu Polskiego.
Poza tym, przy bierności Kościoła i Narodu w sprawie ziemi polskiej, państwo polskie niedługo wyprzeda
całą ziemię polską obcym lub podaruje ją muzułmanom
przez co Duch Święty nie będzie mógł odnowić ziemi
polskiej, bo nie będzie już polska.
------------------------------------------------------------
I jeszcze jedna uwaga.
Matka Boża prowadzi do królestwa Chrystusowego. Zmierza do tego, żeby w Polsce było królestwo
Chrystusowe na ziemi. Ja tu dosyć szczegółowo analizuję, na podstawie różnych dokumentów Kościoła: Co
to jest królestwo Chrystusowe? I czynię takie krótkie
podsumowanie – przeczytam je, bo będzie szybciej
i precyzyjniej czyli posłużę się tutaj cytatami.
90 / www.smkp.pl
Królestwo Chrystusowe na ziemi to taki stan,
w którym następuje wyzwolenie od zła we wszelkich
jego formach. Urzeczywistnia się zbawczy plan w całej
pełni: nauki Chrystusowe, Jego przykazania i przykłady są przez wszystkich przestrzegane, tak w życiu
publicznym jak i prywatnym. Kościół spełnia swoje
zadanie zlecone mu przez Boga, stoi na straży prawa
Bożego względem jednostek jak i względem państw.
Kościół jest uznawany jako organizacja niezależna,
jako nauczyciel i przewodnik państw i narodów, najwyższą cześć oddaje się Bogu, z Boga wyprowadza się
pochodzenie władzy i wszystkie jej prawa, państwo
jest dla ludzi walną pomocą w osiągnięciu najwyższego celu, którym jest szczęśliwość wieczna oraz daje
trwałą podstawę do pomyślności doczesnej.
Do tego wszystkiego, co przeczytałem, zmierza się,
kiedy się buduje królestwo Chrystusowe na ziemi. A to
królestwo jest zbudowane na ziemi i można je zbudować na ziemi, kiedy to wszystko jest, przynajmniej
w jakiejś znacznej mierze, w jakichś fundamentach,
zrealizowane.
Komentarz:
Z tego cytatu wynika, że kto jest bierny w sprawie
intronizacji Jezusa na Króla Polski, kogo ta sprawa
praktycznie nie obchodzi i zostawia ją innym – bo przecież nie jest przeciw, choć nie jest za – ten w praktyce
jest przeciw, bo w praktyce nie jest za i jest za tym, aby
w Polsce nie nastąpiło wyzwolenie od zła we wszelkich
jego formach, choć ciągle na to zło narzeka. Odpowie
za swoją bierność przed Jezusem, gdy Ten przyjdzie
jako Sędzia Sprawiedliwy a człowiek bierny będzie
zdziwiony tak, jak ci którzy mówili w dniu sądu do Jezusa: Kiedy to widzieliśmy Ciebie potrzebującym, aby
wyświadczyć Ci dobro?
Jezus potrzebuje uznania i poddania się przez cały
Naród Polski Jego władzy jako Chrystusa Króla Polski.
Nie tylko przeciwnicy, ale ignoranci, czyli też letni
w tej sprawie, nie wejdą do Jego królestwa w Polsce,
gdy przyjdzie. Bóg bowiem, gdzy przyjdzie, odda każdemu według jego słów i uczynków.
Powie: Nie chciałeś Mnie wtedy, gdy Ja ciebie potrzebowałem, to Ja nie chcę ciebie teraz, gdy ty Mnie
potrzebujesz. I nie będę miał względu na osobę – czy
byłeś duchownym czy świeckim – duchowni otrzymają
tym większą karę, bo są bardziej odpowiedzialni za realizację Moich pragnień i potrzeb.
Powiedziałem przecież;
Każdy kto wyzna Mnie przed ludźmi, tego ja wyznam
przed Ojcem niebieskim. A kto zaprze się Mnie przed
ludźmi, tego zaprę się przed Ojcem Niebieskim.
Ignoranci i wrogowie intronizacji usłyszą wtedy:
Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość.
------------------------------------------------------------
Na pytanie: Czy kiedykolwiek było w Polsce królestwo Chrystusowe na ziemi? Wydaje się, że możemy
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
odpowiedzieć: Byliśmy blisko. Bywaliśmy blisko. Teraz jesteśmy bardzo daleko. Jesteśmy dokładnie z drugiej strony jako państwo i jako – nie chcę użyć słowa
„naród” – społeczeństwo, tylko że to jest nasz problem
dzisiaj – ja o tym pisałem już od 90. roku. Pisałem
o tym w książce Zawsze Polska – o Polsce, Matce Bożej,
i tak dalej, że poddawani jesteśmy od dawna, od dwustu lat z przerwami, wynaradawianiu, szczególnie intensywnie za komunizmu i po 1989, i dochodzi do takiej sytuacji, o której mówił, zresztą bardzo delikatnie,
prymas Wyszyński, że w Polsce jest Naród Polski i są
„dzieci” Narodu Polskiego. I te dzieci są często zepsute, zagubione, zdemoralizowane, nieświadome tego,
że w ogóle są dziećmi Narodu Polskiego, że są Polakami, scudzoziemczałe – bo to największa nasza zdrada
narodowa, największa nasza choroba narodowa, która nas wciąż dotykała, a przede wszystkim dotykała
nasze elity – scudzoziemczenie duszy, to znaczy uważanie, że to, co obce jest jakoś lepsze niż to, co nasze.
I teraz tak. Zobaczmy,
Jesteśmy w pewnej sytuacji sprzeniewierzenia
się Matce Bożej, sprzeniewierzenia się Chrystusowi,
sprzeniewierzenia się Polsce. Jest to sprzeniewierzenie jakby podwójne.
Pytanie jest takie: ile jest nas ludzi w Polsce, których
można nazwać „Polakami”? Bo polskość to jest pewien
zespół wartości. Kto wyznaje te wartości, utożsamia się
z nimi i żyje w zgodzie z nimi – jest Polakiem. Kto nie –
to nie. Tak się zawsze uznawało polskość. Mógł być cudzoziemiec, który w Polsce był pół roku i wszyscy go
uważali za Polaka, jak Chopin czy Beniowski – Beniowski z matki Słowaczki, ojca Węgra – wielki Polak. Czy
Chopin. Ojciec Chopina się obrażał jak się na niego mówiło „Francuz” – Ja jestem Polakiem – mówił.
Problem jest: ILU NAS POLAKÓW POZOSTAŁO?
Ja głęboko wierzę w to, że nasz naród jest jak lawa,
z wierzchu brudna i plugawa, a w środku ogniem płonie. Odrodzimy się i obudzimy się.
Ilu jednak nas w tej chwili zostało i jak dalece jest
to NASZE sprzeniewierzenie?
Bo ono jest bardzo dalekie.
Jest natomiast inny problem. Ja zajmuję się, między
innymi, bo nie powiem, że głównie, chociaż niektórzy
tak uważają, między innymi zajmuję się masonerią –
masonerią polską, przede wszystkim.
Tutaj bym chciał się odwołać do dwóch swoich
książek, dotyczących tej masonerii:
Masoneria i kryzys, gdzie pokazuję, jak świat bardzo stał się masoński. Wszystko stało się, jak niektórzy mówią, MacŚwiat. MacDonald to MacŚwiat, że to
jest wszystko odwrotnie – wszystko sprzecznie
z prawdą, z sensem, z rozumem, z prawem natury zrealizowana bardzo daleko masońska utopia.
I w tej książce Masoneria i kryzys, pokazywałem
jakby, że ta utopia jest już wszędzie, więc w tym
wszystkim jest w kryzysie, bo utopia to jest coś takiego, co nie ma szans na realizację.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Ten kryzys dotyka wszystkich dziedzin, to znaczy
gospodarki, polityki, kultury, filmu, muzyki, czego się
nie dotkniemy. I efekt jest taki, że to padnie. To dosyć
szybko padnie. Cywilizacja, która nas otacza, ta pogańska, masońska cywilizacja, która nas otacza.
Teraz w tym roku (tekst z roku 2014-dop. red.) pisałem na przełomie roku: Polska i masoneria w przededniu wielkiego krachu. Tutaj dochodzę do tego, co jest
dla nas ważne. Napisałem o tym, jak to już dotknęło
Polski. Ta książka mnie samego przeraziła – jak bardzo
Polska już nie jest Polską w sensie struktur. To nie
jest polski ustrój polityczny, to nie jest polskie państwo, to nie jest polska gospodarka, to nie są polskie finanse – już TU NIC NIE JEST POLSKIE!
96,5% złotówki jest emitowane przez banki
Rothschildów i Rockefellerów nie przez Narodowy Bank Polski.
Komentarz:
Prawie wszystkich Polaków to nie obchodzi, bo nie
rozumieją znaczenia kwestii finansowych i nie próbują
nawet uczyć się spraw finansowych za darmo! Wolą się
bawić! Dlatego gdy przyjdzie czas, zostaną pozbawieni
pieniędzy z powodu bierności w sprawach finansowych – własnych, narodowych i państwowych. Młodszych można jakoś usprawiedliwić, że o tych sprawach
nie myślą, ale starszych? Jaki los zgotują młodym?
Gdyby zaczęli się uczyć, to zrozumieli by Johna Forda,
znanego producenta samochodów, który powiedział:
Gdyby ludzie w kraju rozumieliby naszą bankowość
i system monetarny, wierzę, że przed jutrzejszym rankiem wybuchłaby rewolucja.
Kogo w Polsce obchodzi bankowość i system monetarny, skoro Polacy książek poważnych nie czytają
a jedynie romanse i kryminały? A gdy zastanawiają się,
dlaczego źle się dzieje w państwie, to odpowiedzi szukają w mediach, które należą do wrogów katolicyzmu
i polskości.
------------------------------------------------------------Nad niczym nie panujemy i coraz więcej ludzi
mówi, że to jest kolonia. Mówią: Polska jest jak kolonia, ma strukturę kolonii.
TO NIE JEST NASZE PAŃSTWO!
MY ZA NIE NIE ODPOWIADAMY!
Ci, co głosują za nimi, to są te biedne, zagubione,
oszukane dzieci o wypranych mózgach.
I teraz zacząłem pisać taką książkę Masoneria 2014
– Polska i masoneria w przededniu wielkiego krachu.
(…)
W przyszłym tygodniu wyjdzie książka Wojna masonów na Ukrainie. Reperkusje dla Polski.
To, co tam się dzieje, z jednej strony, ze strony tego
rządu ukraińskiego, to są ludzie masonerii amerykańskiej – widać to wyraźnie po tym ich premierze Jacyniuku. Z drugiej strony wcale nie Putin tylko masoneria rytu rosyjskiego. I nie walczą tylko o Ukrainę. Ono
walczą o to, żeby Putin odszedł i powstał nowy ma-
www.smkp.pl / 91
soński świat w Rosji w tej części Europy. Walczą też
o to, żeby zniszczyć Polskę, co mówi głośno i wprost
Dukin. Teraz zobaczmy: 28 maja 1954 roku powstał
na Zachodzie Tymczasowy Rząd Światowy masoński,
mający przygotowywać do budowanie „normalnego”
– jeżeli można tak określić – Rządu Światowego, nazywa się Klub Bilderberg. Powstał 29 maja 1954 roku.
I 29 maja 2014 roku, czyli w czwartek, w mieście Szatana, ASTANIE, w Kazachstanie – Astana, przekładamy
drugą literkę na pierwszą – wychodzi nam SATANA. To
jest takie okultystyczne miasto. Wszystko tam jest
okultystyczne, poświęcone Szatanowi. I tam, Putin,
jakby zmuszony, skłoniony, ratujący własną skórę,
podpisuje dokument, co prawda, symboliczny, ale dokument o powstaniu EuroAzji. Na razie to się nazywa
Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza.
Jesteśmy w takiej sytuacji. Co z tego będzie?
Wygląda to bardzo źle dla nas. Natomiast ja jestem
optymistą. Moim zdaniem to jest początek końca. To
wszystko się rozsypie. Masoneria amerykańska z rosyjską rozpoczyna walkę. Kryzys ich dotyka coraz bardziej, bo to wszystko jest wirtualne, pieniądz jest wirtualny, bogactwo jest wirtualne, i tak dalej, i tak dalej.
Przyjdzie moment niedługo, że to się rozsypie całkowicie. Ta cywilizacja rozsypie się całkowicie. Pesymiści jak Griffin, taki amerykański prawicowy myśliciel, pesymista, twierdzi, że to się rozpadnie w 2025
roku. Ale on jest pesymistą. Czyli -
PAN BÓG DA NAM DRUGĄ SZANSĘ!
Co my mamy zrobić w tej szansie?
Pierwsza rzecz:
Musimy powrócić do sytuacji, kiedy jesteśmy
Rycerzami Matki Bożej.
Zacząć wreszcie wypełniać te proste elementy Ślubów Jasnogórskich.
Komentarz:
Śluby Jasnogórskie nie są PEŁNYM wypełnieniem
woli Matki Bożej.
Matka Bożą chce być Królową Państwa Polskiego,
o czym Śluby Jasnogórskie nie mówią, bo dzisiaj NIE
JEST bo Państwo Polskie, bo NIE JEST dzisiaj poddane
Matce Bożej.
Matka Boża chce być Matką Narodu Polskiego, co
oznacza, że chce, aby Naród Polski był potomstwem
Niewiasty, czyli był święty przez wypełnianie CAŁEJ
WOLI BOŻEJ, aby mógł przyczynić się do zwycięstwa
Niepokalanej w Polsce.
Matka Boża chce też pomyślności ziemi polskiej.
Tych trzech życzeń Matki Bożej nie ma w Ślubach
Jasnogórskich ani w Krucjacie Różańcowej dla Ojczyzny, dlatego są one tylko częściową próbą realizacji
woli naszej Matki i Królowej.
Dlatego, jeśli Krucjata Różańcowa za Ojczyznę ma
być w pełni wiarygodna, to musi zawierać nie tylko intencje ludzkie, pochodzące z ziemi, od organizatorów
Krucjaty Różańcowej i zawarte w Ślubach Jasnogór-
92 / www.smkp.pl
skich, ale również powinna zawierać intencje boskie,
pochodzące z nieba i objawione Giulio Mancinellemu
oraz Rozalii Celakównie.
Ignorancja w Modlitwie za Ojczyznę Chystusa Króla
Polski, jest zamiataniem woli Jezusa Chrystusa pod dywan i choćby wszyscy Polacy wypełnili Śluby Jasnogórskie a odrzucili Jezusa Króla Polski w Kościele, Narodzie
i Państwie, to świętość narodu bez uznania Jezusa Chrystusa jako Króla Narodu i Państwa nie poprawi sytuacji
duchowej i materialnej Polski a raczej ją pogorszy.
Dlatego w Modlitwie Narodowej na pierwszym miejscu powinny być intencje boskie – z nieba a na drugim
miejscu intencje ludzkie – z ziemi. Tymczasem ludzkie są
a boskich nie ma wcale, nawet na drugim miejscu.
------------------------------------------------------------
Później:
wypełniać Śluby Jana Kazimierza. Polska będzie
Królestwem Matki Bożej, a później, kiedy będziemy
gotowi i godni ogłosić, że Polska jest do końca królestwem Jej Syna, że jest Królestwo Chrystusowe w Polsce i że Chrystus jest Królem w Polsce, my Go uznajemy Go za króla w Polsce i jest królem w Polsce.
Komentarz:
Można być Królem w Polsce a nie być Królem Polski,
bo można być nazwanym w Polsce Królem, ale nie być
nazwanym królem Polski – Królem Państwa Polskiego.
Może być Król w Polsce, którego naród nie akceptuje,
któremu nie chce być poddany i żyć sobie w Polsce bez
sprawowania królewskiej władzy, i może ktoś być Królem Polski, bo Naród Polski zaakceptował Go i chce,
żeby nad nim królował. Wtedy jest Królem Polski i Polaków – każdego z osobna i wszystkich razem. Jeśli jest
tylko Królem w Polsce, to znaczy jest władcą części ziemi polskiej, części terytorium państwa polskiego albo
nie ma ziemi wcale, jak było w Anglii z Janem Bez Ziemi
rywalem króla Ryszarda Lwie Serce. Nie jest jednak
królem ludzi zamieszkujących Polskę, nie jest Królem
Narodu Polskiego. Być królem w Polsce to znaczy być
królem jakiegoś miejsca abo być bez własności miejsca, jako król tymczasowy, przejazdowy, turysta. Można też być królem w Polsce jako król Województwa
Wielkopolskiego, które leży w Polsce, ale nie jako król
całego państwa polskiego, które w Polsce nie leży, bo
jest w całości Polską – Państwem Polskim.
------------------------------------------------------------
To, co przeczytałem o tym z dokumentów Kościoła,
czy jest Królestwo Chrystusowe na ziemi, stanie się
faktem w Polsce. Teraz, to co jest w Polsce, to św. Augustyn nazywa „państwem Szatana”. To jest teraz.
I mamy szansę, jeżeli będziemy wierni Matce Bożej
i Chrystusowi, jeżeli będziemy się modlili, jeżeli będziemy się kierować miłością do Chrystusa i do Polski,
to mamy szansę – wszystko, według mnie, na to wskazuje, żebyśmy to Królestwo Chrystusowe w Polsce
niedługo zaczęli urzeczywistniać i je, ostatecznie,
szybko urzeczywistnili. Dziękuję bardzo.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Andrzej Wronka
„Królowanie Chrystusa
i Kościół wojujący
(sekty, psychomanipulacja
- zagrożenia wiary)”
(…) Musimy sobie uświadomić, że jeżeli jest król,
jeżeli jest władza, to gdzie ona jest? Królestwo danego
króla jest na tym terenie, gdzie obowiązują jego prawa. Tym Bożym prawem – Dekalogiem widzianym
i Dekalogiem interpretowanym w duchu Ewangelii,
w duchu Chrystusowym. Te prawa, jeżeli obowiązują
w moim sercu, w rodzinie, w ojczyźnie, w gminie,
w szkole, coraz bardziej, to znaczy że tam, ci którzy są
Rycerzami Chrystusa Króla, ci którzy chcą tego Królestwa Chrystusa Króla, są skuteczni. I musimy pamiętać, to co przez wieki Kościół w semantyce podkreślał,
w nazewnictwie, że my, tutaj na ziemi
JESTEŚMY KOŚCIOŁEM WOJUJĄCYM.
Dziś ta semantyka się zmieniła i używa się słowa
PIELGRZYMUJĄCY. W niektórych sytuacjach boję się,
że to się może przeradzać w taki trochę PLUMKAJĄCY,
rozcieńczony, i tak dalej. Nawet, jeżeli dokonamy pewnej syntezy – Kościół pielgrzymujący – ta pielgrzymka ma charakter wojowania. Wojowaniem jest życie człowieka. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą.
Ale wojowanie to nie jest wszczynanie jakichś wojen, wojenek katolików. My to rozumiemy przede
wszystkim na takich dwóch płaszczyznach:
WOJNA DUCHOWA, która przebiega w sercach –
moim, moich bliskich, mojego narodu. To jest wojna
z grzechem – to, co św. Paweł w Liście do Rzymian,
w siódmym rozdziale pisze:
Widzę dobro, pochwalam dobro, ale narzuca mi się
zło. O nieszczęsny ja człowiek!
Ale potem składa dzięki Chrystusowi Jezusowi, bo
w Nim widzi ten ratunek ku wyzwoleniu.
To jest ta walka z grzechem. O tym mówi klasyczna
katolicka duchowość. To znaczy – stały spowiednik
czy rozeznanie swojej wady głównej. To znaczy – wzrastanie w świętości, praca z łaską Bożą, i tak dalej.
Znów zwracam Państwa uwagę, że klasyczna duchowość, tradycyjna duchowość – nie duchowość, któMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
ra dzisiaj wślizguje się do Kościoła katolickiego od
różnych grup zielonoświątkowo-wolno-swawolnochrześcijańskich, duchowość, która mówi, że JA CZUJĘ
– Pan mi powiedział, duch mnie natchnął i ja jestem
przekonany, przekonana, że tak jest, bo ja czuję, bo ja
miałem wizję, i tak dalej.
Bardzo zwodnicza droga. Św. Jan od Krzyża przed
tym przestrzegał. Bardzo zwodnicza droga, gdzie nauczycielski głos Kościoła jest niepotrzebny, bo przecież
„Bóg mi powiedział”. To po co mi głos Kościoła-Urzędu
Nauczycielskiego? Przecież głos Boga jest ważniejszy.
Kto was słucha – mówi Chrystus do Apostołów –
Mnie słucha. Kto wami gardzi, Mną gardzi.
Komentarz:
Słowa te nie dotyczą wilków w owczej skórze. Powiedział bowiem, że owce głosu obcych nie słuchają –
dotyczy to obcych, którzy przychodzą w odzieniu swoich i przedstawiają się jako swoi.
Wilkom w owczej skórze należy się nieposłuszeństwo i pogarda.
Problemem jest nieposłuszeństwo i pogarda wobec
prawdziwych pasterzy Kościoła Świętego czyli owiec
w owczej skórze.
------------------------------------------------------------I, kochani, tak się rodzą odłamy – setki osób w Kaliszu, Raciborzu, w innych miastach – wyprowadzone
z parafii katolickich pod wpływem tej SUBIEKTYWNOŚCI – „bo mnie dreszcze przeszły”.
Bo u Kaszpirowskiego jakieś dreszcze też tam chodziły. Niejednej kobiecinie jakbym po kręgosłupie dłonią przejechał, a jeszcze by leżała na stole bez bluzki,
też jakieś dreszcze by przeszły, szczególnie, jak chłop
w gołębie zapatrzony a nie w żonę, i tak dalej, i tak
dalej. To jeszcze nie dowód na jakąś mistykę.
Tu trzeba tej wielkiej przytomności, wielkiej
ostrożności, jaką przez wieki Kościół miał. To jest ta
sprawa duchowości.
Wojowanie ma też wymiar zewnętrzny. Dziś słyszymy – to nie jest żadne novum, to jest przez wieki
martyrologium o mordowaniu katolików. Nie zabijaniu a bestialskim mordowaniu w Indiach, Indonezji,
w Afryce, i tak dalej i tak dalej.
Oni tą daninę krwi – nie tylko cierpienia duchowego – muszą składać, ale poświadczać tą wiarę w Chrystusa tą daniną krwi.
Komentarz:
Pomagajmy prześladowanym katolikom na świecie!
www.smkp.pl / 93
Jeśli nie wszyscy katolicy zdają sobie sprawę, co
dzieje się z katolikami na świecie, to pokazujemy na poniższych fotografiach. Drastyczniejsze sceny podżynania gardeł na żywca i krzyżowania żywych oraz zakopywanie żywych są na porządku dziennym u wyznawców
Allacha, którzy odrzucają wiarę w Boga w Trójcy Świetej Jedynego, dla których Jezus Chrystus jest niewolnikem Allacha a Allach nie jest ani Jahwe, ani Bóg Ojciec.
Muzułmanie więc i katolicy nie wierzą w tego samego Boga i choć wierzą w Boga jednego, to jednak jeden
jedyny Allach nie jest tym samym jedynym Bogiem co
co Bóg jeden jedyny w Trójcy Świętej. Warto, żeby katolicy mieli tego świadomość i nie dali sobie wciskać
ciemnoty idącej ze strony najwyższych hierarchów
Kościoła rzymsko-katolickiego, którzy przekłamują
2-tysiącletnią wiarę Kościoła katolickiego, bo idą wszyscy czynnie lub biernie w stronę jednej religii światowej
z jednym bogiem wspólnym dla wszystkich wyznań,
dla wszystkich ludzi. Tym jednym jedynym bogiem będzie Lucyfer a Antychryst będzie jego synem.
Tymczasem muzułmanie mordują katolików na całym świecie, bo chcą poddać wszystkich ludzi Allahowi
– dla nich bogu jednemu i jedynemu.
94 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Islamiści wchodzą do Polski a rząd w Polsce ich przyjmuje, zamiast odrzucić. Powrót Polaków z Kazachstanu
i innych państw jest dla nas ważniejszy niż pomaganie
islamistom. Poza tym islamiści chcą z całego świata
utworzyć państwo islamskie – ISIS. Chcą pokoju na świecie, ale pokóju po islamsku, co oznacza, że na świecie
pozostaną tylko wyznawcy Allacha. Wolicie, żeby w Polsce rządził Allach czy Chrystus Król Polski? Jeśli intronizacji nie będzie PRZED czasem, przed szkodą, tylko po
szkodzie, to PO CZASIE MOŻEMY NIE PRZEŻYĆ, bo będzie wojna dla Polski – przedtem była II a teraz będzie III
o niespotykanej sile bestialstwa.
------------------------------------------------------------- Kochani! Jeżeli jest król, jeżeli jest władca, to poddani króla muszą być gotowi do tej walki – walki,
między innymi o prawdę, o tą prawdę, którą król
głosi. Król mówi – jest TAK i TAK – to jest prawdą –
tak patrz na świat, tak patrz na małżeństwo, tak
patrz na moralność, tak patrz na Boga. A ta koncepcja Boga, moralności, świata – jest nieprawdziwa,
jest fałszywa.
I teraz ten teren, na którym ja jestem, teren polemiki z różnymi członkami różnych grup – zaczęło się od
Świadków Jehowy, rozszerzyło się na zagrożenia ze
względu na magię, okultyzm, duchowość Dalekiego
Wschodu. Tutaj dużo zawdzięczam Siostrze Michaeli
Pawlik, dużo przemyśleń. Również poglądy różnych
grup ateistycznych czy agnostycznych, którzy w ogóle
z religią polemizują.
To jest walka o prawdę.
Byłem kiedyś na takim spotkaniu ekumenicznym
na KUL-u. Zostałem poproszony do grona prelegentów – pewnie jeszcze nie wiedzieli kogo zapraszają,
ale – gdy zaprosili już było za późno. Był pastor Zielonoświątkowy, był ktoś tam jeszcze, ktoś tam jeszcze.
I wydawało mi się, że powiedziałem tak prostą, tak
elementarną rzecz, że nawet nikt nie otworzy ust do
dyskusji, bo jak otworzy, to po prostu będę musiał go
zmiażdżyć i wcisnąć w klepki od podłogi albo on sam
się wciśnie.
Mówię tak:
Proszę Państwa, ekumenizm, współpraca, i tak dalej. Jest podstawowe prawo logiki – a widzę, że ludzie
rozumni tam na auli siedzą – że dwa zdania jednocześnie sprzeczne nie mogą być jednocześnie
prawdziwe.
Jeżeli mówię, na przykład, zdanie takie:
JEST BÓG W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNY.
Mówię zdanie drugie:
NIE MA BOGA W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEGO.
Albo mówię takie zdanie:
CHRYSTUS JEST PRAWDZIWIE OBECNY W NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE.
I mówię drugie zdanie:
CHRYSTUS NIE JEST PRAWDZIWIE OBECNY
W NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE.
To jest tylko symbol.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
To nie można powiedzieć I TO PRAWDA, I TO
PRAWDA.
Każdy ma swoją prawdę, niech tak zostanie. Cacy,
cacy, partia pracy. (oklaski)
Mówię to nie dlatego, że jako katolik mam rację czy
ktoś ma rację, tylko to wymusza rozum, to wymusza
podstawowa logika.
Koemntarz:
Filozofowie już w czasach Chrystusa wymyślali najróżniejsze przekręty myślowe i podawali je jako prawdy.
Dziś czynią to samo. Dlatego św. Paweł powiedział:
W tym co do was mówię, nie ma równocześnie TAK
i NIE. 1 Kor, 18
Tak więc:
Nie jest prawdą jednoczesność TAK i NiE.
Jest prawdą jednoczesność TAK i TAK.
Oba te zdania są prawdziwe, co oznacza, że ich zaprzeczenie jest fałszem.
Jeśli prawdą jest, że słowo TAK tylko wtedy jest
prawdą, gdy znaczy jednocześnie TAK i TAK – bo wtedy z jednej i z drugiej strony potwierdza siebie – to
kłamstwem jest, gdy słowo TAK znaczy jednocześnie
TAK i NIE, bo wtedy z jednej strony potwierdza siebie
a z drugiej sobie zaprzecza.
Dzisiaj trzeba iść dalej w głoszeniu prawdy.
Nie wystarczy uznać, że prawdą jest zdanie
JEST BÓG
albo, że
BÓG JEST BOGIEM.
To za mało. To nie jest pełna prawda, a niepełna
prawda jest narażona na wejście do niej kłamstwa.
Trzeba powiedzieć, o jakim Bogu mówimy, jakim
Bogiem jest Bóg:
Katolickim, Prawdziwym, Miłosiernym, Sprawieliwym i tak dalej, i tak dalej.
Dopiero zdanie
BÓG JEST BOGIEM KATOLICKIM
BÓG JEST BOGIEM PRAWDZIWYM
BÓG JEST BOGIEM MIŁOSIERNYM
BÓG JEST BOGIEM SPRAWIEDLIWYM
BÓG JEST BOGIEM ŻYWYCH
i dalej jeszcze
BÓG JEST BOGIEM JASNYM I ŻYWYM
daje wstęp do mówienia całej prawdy o Bogu.
Wielość prawd, więcej niż jedna prawda, wynika właśnie z myślenia, w którym słowo TAK znaczy jednocześnie
TAK i NIE – jest jednocześnie potwierdzeniem i zaprzeczeniem dobra. Obie wersje – potwierdzenie i zaprzeczenie uznaje się za prawdziwe, ale tylko przed bezmyślną
publicznością – bo myślący tego nie przyjmą.
-------------------------------------------------------------
Innym fundamentalnym zagadnieniem jest stwierdzenie:
Które z tych zdań jest prawdziwe a które fałszywe?
Czy ty, katoliku, masz argumenty za prawdziwością
swojej wiary?
www.smkp.pl / 95
I tu się kłania apologetyka, która, niestety, rozpłynęła nam się po Soborze Watykańskim II.
I dogmatyka, czyli w co wierzę i jak to obronić? Jakie mam argumenty?
To jest zadanie również dla nas. To nie jest łatwe.
Przyjeżdża jakiś uzdrowiciel, tysiące ludzi, cały stadion w Warszawie wynajęty, bilety, wszystko. Próbuje
robić warsztaty apologetyczno-dogmatyczne, może ja
to za gorliwie robię, może za długo, każdy przynosi
Pismo Święte. Bierzemy zarzuty do Kościoła:
Bóstwo Chrystusa, Bóstwo Ducha Świętego, Dziewictwo Matki Bożej, niebo, czyściec, piekło, każdego
miesiąca inny temat. Zarzuty i potem odpowiedzi,
żeby dać naszym katolikom argument. Po kliku miesiącach wszystko się rozmywa, coraz mniej ludzi przychodzi, bo to trzeba słówko greckie, to trzeba w Biblii
szukać, to trzeba uczyć. Tu nie ma achów, echów,
uchów, fikania, wstawania, i tak dalej, i tak dalej. Nie
chce nam się. Po prostu nam się nie chce. Prawdy wiary i obrona tych prawd wiary.
Dzisiejszy świat domaga się katolików, którzy są
przygotowani na tych dwóch płaszczyznach: FIDES ET
RATIO czyli WIARY I ROZUMU,
Komentarz:
Prelegent nie odpowiedział na zadane przez siebie
pytanie:
Które z tych dwóch zdań jest prawdziwe?
Otóż jest klucz myślowy do rozpoznania prawdy jakiegoś zdania.
Tym kluczem jest słowo TAK połączone ze wszystkimi słowami TAK, bo wszystkie słowa TAK stanowią jedno TAK w Jezusie Chrystusie.
Powiedział przecież apostoł Paweł:
Ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są TAK w Nim.
1. Kor 18-20
Innymi słowy: Ile tylko jest prawd – bo wszystkie
obietnice Boże są prawdą – to wszystkie prawdy Boże
są jedną prawdą w Jezusie Chrystusie i wszystkie są
prawdami prawdziwymi, bez domieszki niczego nieprawdziwego a tym bardziej kłamstwa wprost.
On bowiem jest Prawdą Najwyższą i Prawdą nad
Prawdami, które stanowią Jedną Prawdę.
A zatem które zdanie jest prawdziwe?
To, które nie jest zaprzeczeniem logicznego dobra.
To, które nie jest sprzeciwem wobec logicznego TAK.
Bóg jest bytem a więc jest TAK.
Bóg jest jeden a więc jest TAK, bo dwóch lub więcej
bogów nie byłoby gwarancją zgdności pomiędzy nimi.
Bóg jest w Trzech Osobach, nie w dwóch i nie
w czterech, jest więc TAK, ponieważ dwie osoby bez
zjednoczenia nie gwarantowałyby zgody a trzecia jednoczy obie wewnętrzne i zewnetrznie, przez co
w Bogu jest nieskończona zgodna, bo wszyscy trzej są
bogami równymi w bóstwie i są jednym bogiem a nie
trzema bogami. Tak więc pełne TAK – znaczy TAK, TAK,
TAK czyli
96 / www.smkp.pl
BÓG JEST BOGIEM, BOGIEM i BOGIEM.
SŁOWO jest BOGIEM u BOGA i z BOGA.
Trzy w jednym – jeden w trzech – to najmniejsze
liczba dla jedności i jedyności i dlatego jest TAK. Wyjście poza trzy byłoby równe wielości zjednoczonej najwyżej zewnętrznie, ale nie ściśle.
-----------------------------------------------------------To potem bardzo procentuje. Dlaczego?
Dlatego, że ja wyposażony w taką formację mogę stać
się coraz bardziej użytecznym narzędziem – mówiąc po
ludzku – w rękach Ducha Świętego. Mogę być coraz bardziej skuteczniejszym żołnierzem Jezusa Chrystusa, do
czego zresztą Sakrament Bierzmowania nas zobowiązuje. Ja się tego nauczyłem, musiałem się nauczyć przy
Świadkach Jehowy. Nie było plumkania. Konkretnie:
Gdzie w Biblii jest rozdział, werset, proszę mi pokazać?
Skoro pan twierdzi, że papieża można Ojcem Świętym
nazywać, że może tamto. I trzeba było miesięcy żmudnej
pracy. Ale, kochani, czuje się smak chrześcijaństwa,
szczególnie jeżeli przez te lata co raz trafia się sytuacja,
że ktoś wraca do Kościoła, że ktoś przyjmuje świętą wiarę katolicką a nigdy nie był katolikiem. Miałem kilka wydarzeń takich w życiu. Między innymi jedno tutaj w Poznaniu przed laty. Chłopak dwadzieścia parę lat
zadzwonił. Narzeczona ma dwadzieścia parę lat. Nigdy
nie była katoliczką. W rodzinie świadków się urodziła.
Nie miał skąd znaleźć pomocy. Gdzieś w internecie wyszukał adres, gdzieś miałem prelekcję w okolicy, przyjechałem. Ona postawiła warunek: Ty zapraszasz katolika,
to ja ze zboru świadków. Ja się zgadzam, bardzo proszę.
Świadkowie się zgodzili. Podziwiam ich, bo trzy spotkania wytrzymali ze mną. Potem już nie chcieli. Oddzielnie
– raz do nich, raz do mnie. Dobrze. Jak sobie klient uważa, byleby tylko fundusze uratować.
Kochani! Po dwóch latach, dzięki też pomocy jednego z księży proboszczów na Grunwaldzie, ta dziewczyna – już prawie trzydzieści lat – przyjmuje swój
chrzest. Na tej samej Mszy – pierwszą Komunię Świętą. Dziadkowie katoliccy byli obecnymi. Przyjmuje Sakrament Bierzmowania. Dwanaście czy trzynaście
osób było na tej mszy. Jej przyszły mąż też oczywiście.
Klęczeli z tyłu. Płakaliśmy jak dzieci. Łzy radości. To
się dopiero czuje na swojej skórze – jedenasty rozdział
Ewangelii wg św. Łukasza: Więcej radości w niebie
jest z jednego grzesznika, który się nawraca niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu nie potrzebujących nawrócenia. To była największa nagroda od Pana Boga za to
jeżdżenie, również jakieś nerwy, ale trzeba się, kochani, w te argumenty wyposażać. Nie dlatego, że wy macie problem, że będziecie chodzić do wróżki i wierzyć
w horoskopy, i tak dalej, czy podważać dogmaty świętej wiary katolickiej. To nie to grono. Ale, kochani, to
nawet na korytarzu, przy stoliku, pytania: bo mam
wnuki, bo mam bratową, bo mam synową, ze mnie się
śmieją – jak dotrzeć? Chciałabym im wytłumaczyć,
żeby nie żyli w grzechu śmiertelnym, bo są po rozwodzie i złączyli się. Nie ma tego języka.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Kochani! Wyposażać się w argumenty, nawzajem
się wymieniać doświadczeniem, dlatego że wielu z naszych bliskich potrzebuje przekonania. Bo ja tutaj
przekonuję przekonanych. Wy przyjmujecie dogmaty
wiary katolickiej. Ale często spotykamy się z tymi, którzy potrzebują tych argumentów. Dlatego, gdyby jakieś pytania indywidualne były, przy stoliczku będę
tutaj do dyspozycji.
Moi Drodzy, bardzo często też – zwracam wam taką
uwagę – obrażamy się, nieraz nie rozumiemy naszych
bliskich, nieraz trochę od czci i wiary może odsyłamy,
bo my im dobrze mówimy o Kościele, o mszy w rycie
trydenckim, o Matce Bożej, o różańcu, o pierwszych
piątkach, a oni ze mnie robią mohera, a oni ze mnie
robią to, i tak dalej.
Moi Drodzy, nie zrzucajmy wszystkiego na nich. Zapytajmy: Może ja jakieś błędy dydaktyczne robię? Cel
mam dobry, ale może metody przyjęłam, przyjąłem
takie, które nie komponują z psychiką, z kontekstem
życiowym mojego dziecka, kogoś bliskiego.
Cel można mieć dobry, ale metody można mieć nietrafione. Ta metoda u kogoś innego mogła się bardzo
dobrze sprawdzić, ale w tym roku, w tym miesiącu,
w kontekście tej osoby – to, co ona przeżywała, z jakich rodzin pochodzi, z jakich kręgów – ta metoda
może spowodować, że skutek będzie odwrotny. Ta
osoba się jeszcze bardziej zamknie na Kościół. I to nie
jest do końca problem tej osoby, wina tej osoby, tylko
problem może braku refleksji. Rozmawiajmy ze sobą
w naszych środowiskach na ten temat. Słuchaj: Co mi
wyszło? A co nie wyszło?
Jeżeli ja książeczkę Magia, wróżby, opętanie i kilka
niedużych moich refleksji o uzależnieniu dzieciaków
i młodzieży od gier komputerowych, od internetu,
przyjadę do domu i gimnazjaliście powiem: Słuchaj,
zobacz tutaj, pan Wronka był na Kongresie, tu napisał
jakie ty diabły grasz w te interneta, te wszystkie tu napisane. Ja jeszcze nie skończę mówić, a on nie chce
spojrzeć na tą książkę. I to nie jest jego problem tylko
mojego błędu dydaktycznego.
Jeżeli ja powiem: Słuchaj, tu jest o tych egzorcyzmach, o tych diabłach napisane. Ty mi lepiej tego nie
czytaj, bo w nocy nie uśniesz – i zostawię ją w widocznym miejscu – oj, mechanizm przekory jest potężnym
mechanizmem. Ja nie zabroniłem – nie wolno ci czytać
– a dziecko złamało. Ja tylko dałem dobrą radę niezobowiązującą – Nie czytaj!
Kochani! Metoda. Dotrzeć do dziecka, dotrzeć do
bliskiego, uformować dobrze. Jak to robić? Nad tym
trzeba dyskutować. Nad tym trzeba rozmawiać.
(…)
Kochani! Daremne żale, próżny trud. Ten wielki dar
od Pana Boga – rozum – to, co średniowiecze mówiło:
wiara szukająca zrozumienia, rozum oświecony,
wsparty wiarą, wiara wsparta rozumem – to jest novum, jakie religia katolicka wniosła do świata religii.
My sobie nie zdajemy z tego sprawy. Sobór Watykań-
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
ski I w Konstytucji Dogmatycznej o możliwości rozumowego dochodzenia do poznania wiary czy encyklika
Fides et Ratio (choć ona bardziej kwestie filozoficzne
porusza niż sctricte może rozumowe), ale moi drodzy,
cały świat nauki w Europie, Kościół rzymsko-katolicki
tworzył, mnisi, kapłani, dorobek literatury, architektury, muzyki, uprawy agrarności i wiele, wiele, wiele
jeszcze innych rzeczy. Dzisiaj w Unii Europejskiej traktuje się, jakby było tysiąc lat pustki. Była starożytność
i dopiero Bracia Fartuszkowi w 1717 i to cała Europa.
Chyba, że ktoś ma płaty tam (w głowie) amputowane
odpowiedzialne za tę tysiącletnią cześć historii.
Kochani! My musimy się wyposażać w argumenty.
I z tymi argumentami – ja wiem, że towarzyszą emocje
– mi też (…), ale nie możemy prawdziwości naszych
twierdzeń opierać na tym, że my w to szczerze wierzymy. Ktoś inny szczerze może w coś innego wierzyć.
To jest ta ogromna praca formacyjna. FIDES ET
RATIO.
Ludzie, którzy pragną, żeby na TEJ ziemi, w TEJ Ojczyźnie, Chrystus był uznany, przyjęty dojrzale za
Chrystusa Króla – bo On jest Królem Wszechświata,
przecież my nie mamy wątpliwości – jest Uroczystość
Króla Wszechświata, ale my chcemy pokazać, że przyjmujemy, chcemy to prawo Boże przyjąć, i nie możemy
być ludźmi, z których będą się śmiać, bo nie mamy argumentów. Musimy się wyposażyć w takie argumenty,
że pan profesor Hartman się trzy razy zastanowi, czy
czwarty raz pójść do dyskusji z tym człowiekiem, z tą
wspólnotą, bo oni operują nie tylko emocjami, ale rzeczowymi argumentami na różnych płaszczyznach.
I tymi argumentami, kochani, się wymieniać!
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zakończenie
Na zakończenie, przed Aktem Intronizacyjnym,
uczestnicy odśpiewali KRÓLUJ NAM CHRYSTE. Pieśń
poprowadził ks. Tomasz Jochemczyk.
Po odśpiewaniu pieśni Akt Intronizacji odczytał ks.
arcbiskup Jan Paweł Lenga. Prelegenci i kto mógł na
sali odmówili ten akt na klęcząco.
Po modlitwie apb Lenga udzielił wszystkim Błogosławieństwa Bożego.
Dalej wszyscy zaczęli śpiewać:
CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS
IMPERAT.
Następnie współprowadząca kongres, Krystyna Kiwacz, podziękowała prelegentom za wspaniałe wykłady i że wytrwali tyle godzin z nami. Szczególnie
podziękowania skierowala do gości zagranicznych
imiennie. Było też imienne podziękowanie wszystkim
za wszystko. Bóg zapłać!
Redakcja MRP
www.smkp.pl / 97
POZA PROGRAMEM KONGRESU
– PRZED ZAKOŃCZENIEM IV KONGRESU
Wojciech Edward Leszczyński
– Prezes Fundacji
Stanisława Leszczyńskiego
potomek króla Polski Stanisława Leszczyńskiego
(...) Może kogoś zainteresuje myślenie rodowe.
Przeczytam Państwu coś:
Koronacja króla rozpoczynała się od przysięgi króla. Od tej chwili formuły wypowiadano po łacinie. Jesteśmy w cywilizacji póki co jeszcze łacińskiej, chociaż
szykują nam bizantyjską. Król, klęcząc, odpowiadał na
zadawane mu przez prymasa, pytania. Przez Prymasa
Polski – interrexa. Czy zamierza służyć wiernie, otaczać opieką Kościół, rządzić sprawiedliwie i bronić
królestwa? Prymas zwracał się następnie do obecnych
z zapytaniem: Czy chcą służyć królowi? Odpowiadano
aklamacją, czyli pełną zgodą, mówiąc po polsku: Radzi! Radzi! Radzi! Tak był koronowany król w Polsce.
Strzegł niezłomnie godności narodu, niepodległości
i bezpieczeństwa państwa i szedł w czerwonym płaszczu. Prusaków zamroziło. Ci Polacy mają króla!
W naszej tradycji w tej chwili my też mamy króla
świeckiego. Kto jest naszym królem drodzy Państwo?
Kto jest interrexem? Prymas! Prymas Polski Wojciech
Polak – to jest nasz król. Zobaczcie państwo tę grę
słów z dzisiejszą encykliką – primas. Zauważcie państwo – Opatrzność.
Prymasem Polski – chciałem tutaj powiedzieć jako
Leszczyński z rodu Leszczyńskich chcę powiedzieć:
Szanujmy naszego króla! I mówmy tej władzy, że my
mamy króla. Tym królem jest prymas w naszej tradycji tj. od roku 1414 kiedy powstał urząd prymasa
w Wieluniu. A po to on właśnie powstał, że w naszej
tradycji elekcyjnej ktoś musiał rządzić. W związku
z tym jak król umierał, z automatu, w monarchiach absolutnych; „Umarł król – niech żyje król!” czyli to był
małoletni czy najstarszy syn. W naszej tradycji to był
prymas. I zobaczcie państwo – w tej chwili my mamy
króla Polski. My mamy króla Polski.
98 / www.smkp.pl
Drugim takim sejmem w 1918 roku – może państwo nie dacie wiary – to był sejm w Poznaniu. W 1918
roku – sprawdźcie sobie w Wikipedii – Polacy jeszcze
w czasie zaborów wynegocjowali sobie u Prusaków,
że chcą zwołać polski sejm. I Prusacy się zgodzili, ale
pod jednym warunkiem, że nie będzie tam negocjowana sprawa odłączenia Polski od Prus. Na co się zgodzono, w 1918 roku.
I, drodzy państwo, w kinie Apollo, tutaj w Poznaniu, było tutaj 1000 osób z całej prowincji – tutaj polski sejm był zwołany! O tym się milczy dlatego, bo myśmy wzięli sprawę w swoje ręce. Potem, oczywiście,
Rada Regencyjna – to co mówił pan Grzegorz Braun –
sprawę pociągnęła w inną stronę.
Całe nieszczęście – tu moi prelegenci powiedzieli to Rewolucja Francuska. Czym była Rewolucja Francuska? Rewolucja Francuska tak naprawdę był genezą
powstania partii politycznych. Pamiętacie państwo –
król Ludwik XVI, nomen omen, wnuczek Marii Leszczyńskiej, to był Polak w jednej czwartej. Ludwik XVI
zgilotynowany, ostatni król Francji, w jednej czwartej
jest Polakiem, jest Leszczyńskim. W jednej czwartej –
to był prawnuczek Stanisława Leszczyńskiego a wnuczek Marii Leszczyńskiej, przedostatniej królowej, bo
ostatnia krolowa – Maria Antonina, żona Ludwika XVI
– została też ścięta.
Otóż Ludwik XVI zwołuje Stany Generalne, które
nie były znane. To nie było znane we Francji, bo nie
było od 200 lat praktykowane. I co robi ten sejm ichni?
Każe zgilotynować króla! Jest niepotrzebny król!
I wtedy co się dzieje? Kto na prawo – za królem (w tym
głosowaniu nad zabójstwem króla). Kto na prawo to
będzie rojalista a kto na lewo to będzie jakobin. I to był
początek nieszczęść. Potem Rewolucja Francuska i jakobini, żyrondyści, pierwsze podziały.
Drodzy Państwo, jesteśmy strasznie podzieleni.
Partie polityczne nas bardzo dzielą. Nigdy nie intronizujemy króla, bo nie będzie wspólnoty. Wspólnota jest
wtedy, jeżeli nie ma podziałów.
NAM SĄ PARTIE POLITYCZNE NIEPOTRZEBNE!
I tu, przy okazji, chciałem podziękować panu Grzegorzowi Braunowi, że jako jeden z dwóch był osobą
niepartyjną. Nie można mówić ludziom, że jako część
reprezentuję całość, bo to jest wewnętrznie sprzeczne. Tego się nie da udowodnić Polakom.
Ja reprezentuję nie, jako Prezes Fundacji Stanisława Leszczyńskiego, króla, ale reprezentuję też Sejm
Walny zwołany w tym roku, namawiam Państwa do
samorządności. Tak jak Wasi przodkowie, tu na Ziemi
Wielkopolskiej, zwoływali własne sejmiki, tak samo
wy się organizujcie. Ludzie wolni się organizują w sejmiki. My musimy stworzyć alternatywę rozumianą
jako ALTER CHRISTUS. Boże państwo musimy stworzyć. Bez Bożego państwa nie możemy intronizować Chrystusa Króla, bo nie jesteśmy ludźmi wolnymi. Jak będziemy ludźmi wolnymi pewnie to
zrobimy bez żadnego problemu. Dziękuję.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Edward Szymański
– członek Zarządu SMKP
Wystąpienie Edwarda Szymańskiego
w czasie IV Kongresu
dla Chrystusa Króla
w Poznaniu, 6 czerwca 2015 roku
W imieniu członków Stowarzyszenia Niepokalanej
i Wniebowziętej Marii Królowej Polski nasz lektor wypowiedział tekst:
ROLA MARII KRÓLOWEJ POLSKI
W INTRONIZACJI JEZUSA
KRÓLA POLSKI
który napisał Wojciech Deresiński.
Niepokalana Maria ogłosiła się Królową Polski
w Krakowie na Wawelu 8 maja 1610 roku.
Król Jan Kazimierz intronizował Bogurodzicę na
Królową Państwa Polskiego 1 kwietnia 1656 roku we
Lwowie.
Bogurodzica jako Królowa Państwa Polskiego została po raz ostatni wymieniona w dokumentach państwowych Sejmu w roku 1764.
Od tego czasu – czyli od ponad 250 lat – Bogurodzica nie została wymieniona w ŻADNYM dokumencie
Państwa Polskiego.
Od 250 lat ŻADNA władza w Państwie Polskim nie
uznała Bogurodzicy jako Królowej Państwa Polskiego.
Tak jest do dzisiaj.
Bogurodzica Maria jako Królowa Państwa Polskiego nie została potwierdzona:
– ani w Konstytucji 3 Maja w 1791 roku (przed rozbiorami)
– ani w Konstytucji marcowej z 1921 roku (po odzyskaniu niepodległości i po zwycięstwie nad bolszewikami w roku 1920 określanym jako „Cud nad Wisłą”)
– ani w Konstytucji z 1935 roku (po przewrocie
majowym w roku 1926)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
– ani w Konstytucji z 1997 roku (po rzekomym odzyskaniu wolności. Ani Kościół, ani Naród ani Państwo
nie zabiegali o odnowę Intronizacji Lwowskiej w Państwie Polskim).
Tak więc nie została Bogurodzica potwierdzona
jako Królowa Państwa Polskiego przez żaden rząd
postsolidarnościowy (podobno ludzi wierzących), bo
każdy rząd postsolidarnościowy uznaje rozdział Kościoła od Państwa, co w praktyce oznacza, że Maria
Królowa Polski jest Królową wyłącznie dla Kościoła
polskiego i Narodu Polskiego zaś Królową Państwa
Polskiego nie jest wcale.
Z tego powodu uważamy, jako Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski, że najpierw trzeba odnowić Intronizację Lwowską w Państwie
Polskim a dopiero potem będzie możliwa w Państwie
Polskim intronizacja Jezusa na Króla Polski.
Taki pogląd jest zgodny z nauką Kościoła rzymskokatolickiego, który naucza: PRZEZ MARIĘ DO JEZUSA.
Znaczy to, że do Jezusa Króla idziemy przez Marię
Królową, do Jezusa Króla Polski idziemy przez Marię
Królową Polski a do Jezusa Króla Państwa Polskiego
idziemy przez Marię Królową Państwa Polskiego. Innej drogi nie ma. Kto chce iść inną drogą – ten błądzi.
Kto chce dokonać intronizacji Jezusa Króla Państwa
Polskiego ignorując Marię jako Królową Państwa Polskiego, ten nie doprowadzi do intronizacji Jezusa Króla Polski.
Może ci, którzy idą do Jezusa, nie przechodząc
przez Marię, czynią to celowo, aby nie doprowadzić do
intronizacji Jezusa Króla Polski?
My, członkowie Stowarzyszenia Niepokalanej
i Wniebowziętej Marii Królowej Polski, idziemy do Jezusa przez Marię, bo chcemy aby Jezus Chrystus był
Królem Polski w pełni – w Kościele, Narodzie i Państwie – intronizowany przez Najwyższe Władze Kościelne i Państwowe.
Chcemy, aby Polska była rzeczywistym, a nie pozornym, a więc pełnym, zgodnym i hierarchicznym
królestwem Marii i Jezusa – w Kościele, Narodzie
i Państwie.
Dopomóż nam Boże, aby tak się stało! Amen.
Po odczytaniu tekstu Edward Szymański powiedział kilka słów od siebie na temat detronizacji Królowej Polski w Rokitnie.
Dodam jeszcze tylko jedno. Co znaczy Królowa Narodu i Państwa?
Kardynał Prymas Hlond 19 marca 1947 roku koronował Marię w Rokitnie na Królową Polski dekretem
prymasowskim za przyzwoleniem papieża. W 1989
roku, w maju, Mama Boża, pod pozorem ponownej koronacji została odarta z korony. Mamy czas, krótko po
tym Okrągły Stół i przepadł dorobek mienia kilku pokoleń Narodu Polskiego. Jest to czas bezkrólewia, który mówi jasno i wyraźnie. Kto chce to widzieć, niech
www.smkp.pl / 99
zwróci na to uwagę. Niech będzie pochwalony Jezus
Chrystus!
* * *
Wystąpienie Edwarda Szymańskiego można obejrzeć w internecie wpisując adres URL:
https://youtu.be/tv3Hdf6a_aM
albo
https://www.youtube.com/results?search_query=
kongres+chrystusa+kr%C3%B3la
lub wpisując w tytule youtube: kongres chrystusa
króla.
Kod do umieszczenia na stronie:
<iframe width=”560” height=”315” src=”https://
www.youtube.com/embed/tv3Hdf6a_aM” frameborder=”0” allowfullscreen></iframe>
Prosimy o rozpowszechnianie.
Zarząd SMKP
Nie oczekiwaliśmy odzewu. Nie spodziewliśmy się
echa, bo większość ważnych tekstów Polacy po prosu
ignorują, jakby nie zostały wypowiedziane lub były
nieważne. Zostaliśmy zaskoczeni.
Po zejściu naszego lektora z mównicy podeszły do
nas dwie Polki z Hamburga z gratulacjami. Były to panie Maria Teresa Tuszyńska-Thrun oraz Mariola Jarzembowska. Wystąpienie zrobiło na nich duże wrażenie. Podobała im się treść wystąpienia, z którą nie
tylko zgadzają się, ale uważają, że jest ono potrzebne
Polakom, bo o sprawach poruszonych w tekście
w ogóle nie mówi się, a są one fundamentalne dla
dzieła intronizacji Jezusa Króla Polski.
Maria Teresa Tuszyńska- Thrun od dłuższego czasu
wpółpracuje z nami – przysyła nam materiały do czasopisma MARIA REGINA POLONIAE. Od niej otrzymaliśmy Koronkę do Boskiej Opatrzności Serca Jezusowego,
którą odmawiamy na każdym zebraniu zarządu. Od
Niej tym razem otrzymaliśmy dużą reprodukcję Królowej Polski z Rokitna. W zamian podarowaliśmy Jej nową
flagę Polski z Najmiłosierniejszym Sercem Jezusa.
Osobiście byłem zaskoczony zbieżnością słowa
i obrazu. Kolega powiedział słowo o Królowej Polski
z Rokitna a koleżanka podarowała nam obraz Królowej Polski z Rokitna.
Przypadek czy działanie Ducha Świętego?
Od początku, jako stowarzyszenie, głosimy jedność
dobra z dobrem, jedność słowa ze słowem, słowa
z czynem i czynu z czynem. Głosimy jednoczesność,
jednoprzestrzenność i jednoakcyjność TAK i TAK. Odrzucamy jednoczesność, jednoprzestrzenność i jednokacyjność TAK i NIE zgodnie ze słowami św. Pawła,
który nauczał:
W tym, co do was mówię, nie ma jednocześnie TAK
i NIE.
W naszej mowie, w naszym słowie i czynie oraz
w naszym czynie też nie ma jednoczesności TAK
i NIE.
Aby dopowiedzieć słowa Edwarda Szymańskiego
100 / www.smkp.pl
o Rokitnie, przytaczamy rodział z książki Arno Giese
KRÓLOWA NARODU pt. Najsmutniejszy rozdział.
Komentarz do wypowiedzi
Edwarda Szymańskiego
o koronacji
Matki Bożej Rokitniańskiej
połączonej z detronizacją
Królowej Polski w Rokitnie
w roku 1989
W czasie koronacji obrazu Królwej Polski w Rokitnie koronami papieskimi nastąpiła jednocześnie detronzacja Królowej Polski polegająca na zastpieniu
tytułu Królowa Polski tytułem Matka Boża Cierpliwie
Słuchająca. W ten sposób młodzież bedzie oszukana,
bo założy że tytuł Matka Boża Cierpliwie Słuchająca
Królowa Polski w Rokitnie miała zawsze. A tak nie jest.
Dokładny przebieg tej detronizacji opisuje Arno Giese
w książe Królowa Narodu tom 4 Najsmutniejszy rozdział, który cytujemy w całości:
Drogi Czytelniku, aby naocznie przekonać się, jak
mocno w tradycji mieszkańców zakorzeniona jest
cześć i zaufanie do tronującej w ich rodzimym sanktuarium Matki Bożej, mam zwyczaj przeprowadzać rozmowy z mieszkańcami tych świętych miejsc. Tak było
i podczas mojego pierwszego pobytu w Rokitnie. Ludzie ze wzruszeniem, a nieraz i ze łzami radości
w oczach opowiadali o łaskawości Bożego Miłosierdzia spływającego na nich za pośrednictwem Matki
Bożej Rokitniańskiej. Opowiadali, jacy są szczęśliwi
i dumni z tego z tego, że przyszło im mieszkać tak bli
sko „wrecz pod płaszczem ochronnym” – Matki Bożej.
Pani Janina Ziemba mówi: (. . .) dzieci przyszły na
świat, ale na drogę dałam im kopię naszej Cudownej
Pani i wie pan, Ania (córka) kiedyś mi powiedziała:
Mamo, dzieli nas ponad tysiąc kilometrów, jednak kiedy
spoglądam na naszą Panią Rokitniańską, widzę nasz
dom rodzinny, słyszę bicie dzwonów naszego sanktuarium i wówczas czuję Jej obecność, a w szczególności
twoją, kochana mamo i jest mi lżej, ale to wszystko zobowiązuje mnie niejako do godnego reprezento­wania
mojej ojczyzny, do przykładnego życia w wierności Boskim przykazaniom. Wie pan – dodaje pani Janina
Ziemba – jednak jak już pan będzie pisał, to może pan
coś znajdzie na temat byłego tytułu naszej Rokitniańskiej Pani. Bardzo chciałabym wiedzieć, dlaczego zniknął razem z koronacją?
– Nie rozumiem, o jaki tytuł chodzi?
– Wie pan, do koronacji mieliśmy tutaj parafię pod
wezwaniem NMP Królowej Polski. A myśmy naszą Panią
na­ zywali tym samym tytułem. Jednak już w czasie koronacji usłyszeliśmy nagle, że mamy tutaj Panią Cierpliwie Słucha­jącą. To prawda, że Matka Boża w RokitniańMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
skim obrazie jest dla nas bardzo łaskawa i niezwykle
cierpliwie nas wy­ słuchuje, ale byliśmy bardzo dumni
z naszego tytułu.
– Proszę panią, czy jest pani pewna tego co pani
mówi, przecież to niemożliwe.
– Moje dzieci, proszę pana, mają świadectwa z religii
i na tych świadectwach jest okrągła pieczątka z tytułem
„Regina Poloniae” in Rokitno. Ja tych świadectw nie
mam, bo mająje ze sobą moje dzieci, ale jak pan po wiosce popyta to ludzie panu pokażą takie świadectwa. Ponadto są prze­cież inne dokumenty z byłym tytułem naszej parafii. Jak pan poszuka, to pan na pewno
znajdzie.
Wypowiedź tej pani bardzo mnie zainteresowała,
zaczą­łem więc szukać dokumentów sygnowanych
wspomnianą pieczątką, ponadto w kolejnych wywiadach środowiskowych nieco aktywniej poruszałem
ten temat. Przyznaję, było sporo ludzi, którzy tylko
machali ręką, dodając: (...) szkoda mówić, nie będę się
na ten temat wypowiadać. Spotkałem jednak w okolicznych miejscowo ludzi, którzy podejmowali, podobnie jak moja pierwsza rozmówczyni, ten temat.
Wie pan – powiedzieli państwo Donata i Paweł
Korny – cały czas zastanawiamy się dlaczego tak się
stało. Nawet kiedyś zadałam takie pytanie księdzu kustoszowi, jednak on powiedział, że przyszedł po koronacji (zgodniez prawdą) i nic na ten temat nie może powiedzieć.
(I o to waśnie chodzi, aby przyszłe pokolenia nic
nie wiedziały o tytule Królowa Polski w Rokitnie. Dlatego koronację połączyli z detronizacją, aby nikt tego
nie zauważył, a zauważywaszy nie zrozumiał, o co
chodzi – dop. red.)
Ale – dodaje sąsiadka, pani Magdalena Sasanek –
zmarła krewniaczka pomagała kiedyś w kuchni podczas
wizytacji ks. biskupa Wilhelma Pluty i ponoć słyszała,
jak biskup opowiadał kustoszowi, że byli u niego z jakiegoś innego znanego sanktuarium i koniecznie chcieli to
nasze sanktuarium przejąć, ale biskup Pluta odmówił kategorycznnie. Zastrzegam się jednak, że nie mam co do
tego stuprocentowej pewności, ale jak pomyślę, że dzisiaj
naszym tytułem posługują się gdzie indziej, to nie wiem
czy ta moja krewniaczka nie miała racji... Niech no pan
zobaczy. Licheń nadal chlubi się swoim tytułem: „Bolesna
Królowa Polski” a my? Dlaczego?
Od państwa Danuty i Piotra Komar otrzymałem
świadectwa z nauki religii, które powyżej publikuję.
Pieczątka, którą te świadectwa sygnowano, wskazuje
na to, że rzeczywiście w Rokitnie była parafia pod wezwaniem Maryi Panny Królowej Polski, że tytuł ten
był do okresu przed koronacją.
Świadectwo z nauki religii pani Danuty Szałaśnej,
obec­nie, po mężu Danuta Komar.
A oto podobne świadectwo, świadectwo z wiadomości religii pana Piotra Komara. Jak widać oba świadectwa po­ chodzą sprzed koronacji (1980/82-dop.
red.) i mają pieczątkę z tytułem Kró­ lowa Polski.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Dalszym dowodem potwierdzającym, że kiedyś
w Ro­kitnie używano tytułu „Królowa Polski”, jest także kseroko­pia pisma, którą dodaję jeszcze do tych
dwóch świadectw. Jest to urzędowe pismo z 4 września 1987 roku (na dwa lata przed koronacją) ówczesnego kustosza ks. Stanisława Kłó­ska do Kurii Biskupiej
w Gorzowie. Pismo, jak widać, sy­gnowane jest pieczątką o treści:
Parafia Rzymsko-Katolicka
pw. NMP Królowej Polski
66-341 Rokitno
ŚWIADECTWO NAUKI RELIGII w zakresie szkoły podstawowej z pieczątką, na której jest napisane: PAR. BMV REGINA
POLONIAE IN ROKITNO z wizerunkiem Królowej Polski
W przedmiotowym piśmie, kustosz rokitniańskiego Sanktuarium zwraca się do Kurii Biskupiej w Gorzowie o powołanie komisji diecezjalnej, (. . .) która by
się zajęła urzędowym zbadaniem stanu kultu Matki Bożej Rokitniań­ skiej i o skierowanie prośby do Rzymu
o zezwolenie na uro­ czystą koronację (. . .).
Jak widać na dokumencie, nieco niżej podpisu księdza kustosza, z jego lewej strony widnieje odcisk okrągłej pie­częci z podobizną Matki Bożej Rokitniańskiej
w środku, a wokół niej napis w języku łacińskim:
SIGIL. ECCL. PAR. TIT.B.M.V. REGINA POLONIAE IN
ROKITNO – parafia pod wezwaniem Najświętszej
Marii Panny Królowej Polski w Rokitnie.
www.smkp.pl / 101
Otrzymałem także niezwykłą kartkę pocztową sygnowaną okrągłą pieczęcią z tytułem jak na świadectwach. Karta zawiera autograf Edyty Gepert dla
mieszkańca parafii Rokitno.
Jednym z kompendium wiedzy o rokitniańskim tronie Bogarodzicy jest wydana w Gorzowie Wlkp. w 1989
roku książka autorstwa bpa Pawła Sochy pt. „Nasza Matka Rokitniańska w Roku Koronacji 1989”. Posiada ona
Imprimatur ordynariusza gorzowskiego ks. bpa Józefa
Michalika z 10 kwietnia 1989 roku, znak: K3-2/89. Na
stronie nr 27 tej książki czytamy: ( ...) Ks. Administrator
E. Nowicki życzył sobie aby dla „największego uczczenia
Najświętszej Panienki i wypraszania Jej macierzyńskiej
opieki... pielgrzymkę z cudownym obrazem Najświętszej
102 / www.smkp.pl
Maryi Panny z Rokitna do Gorzowa w dniu 14 sierpnia
1946 roku uczynić pochodem godnym majestatu Królowej Korony Polskiej.
W innym miejscu tej książki czytamy: (...) Po odzyskaniu niepodległości, gdy Rokitno ponownie stało się
stolicą tych ziem. Kard. August Hlond wydał dekret
w dniu 19. 03. 1947 roku ustanawiający dodatkowo
dwa odpusty:
3-go maja - Królowej Polski
oraz 15 sierpnia – Wniebowzięcie NMP.
Natomiast w książeczce pt. „Sanktuarium Maryjne
w Rokitnie Wlkp., Diecezja Gorzowska” (bez autora
i wydawcy) na stronie nr 4 czytamy:
Przewodniczący Episkopatu Polski, przed 1957 r.,
ksiądz biskup Michał Klepacz, ordynariusz łódzki,
w 1955 roku zmienił tytuł kościoła w Rokitnie. Od tego
wezwanie Królowej Polski i Wszystkich Świętych.
Na prośbę biskupa Wilhelma Pluty Papież VI ogłosił
Panią Rokitniańską Patronką Diecezji Gorzowskiej wyznaczając dzień 15 sierpnia jako Jej główne święto.
Decyzja Papieża Pawła VI jest również wprowadzona do obowiązującego mszału. Tak więc w diecezji gorzowskiej pod datą 15 sierpnia – Wniebowzięcie NMP,
obowiązuje wspomnienie Matki Bożej Rokitniańskiej.
W Wojewódzkim Urzędzie Konserwacji Zabytków
Delegatura w Gorzowie znajdują się wkładki do Karty
Ewidencyjnej Zabytków Architektury Budownictwa.
W załączniku nr 1 czytamy: Miejscowość: Rokitno,
Obiekt: Kościół Parafialny p. w. Matki Boskiej Królowej Polski. I poniżej w rozdziale: Historia kościoła; Budowa kościoła pw. Matki Boskiej Królowej Polski rozpoczęta została w 1746 r., za czasów opata Michała
Górczyńskiego (…).
Wkładkę założył: mgr Cezary Nowakowski, BS i DK
Szczecin, lipiec 1993 r.
Na kolejnej karcie z pieczątką: Ośrodek Dokumentacji Zabytków w Warszawie, Karta Ewidencyjna Zabytków Architektury i Budownictwa Nr 211, Rejestr zabytków Nr 258/79, pod pozycją 8: Właściciel i jego adres,
czytamy: Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Matki Boskiej
Królowej Polski, 66-341 Rokitno, gm. Przy toczna. Natomiast w punkcie 9: Użytkownik i jego adres, także
wpisano jak powyżej.
W dniu 15 sierpnia 1946 w Gorzowie administrator apostolski ks. Edmund Nowicki oddawał w opiekę
Matce Bożej w obrazie rokitniańskim całą Administrację Apostolską Kamieńską, Lubuską i Prałaturę Pilską.
W „Akcie poświęcenia” wierni powoli powtarzali
za ks. Administratorem: (...) Pani i Królowo nasza! Pod
Twoją obronę uciekamy się. Macierzyńską opieką otocz
rodzinę polską i strzeż jej świętości. Natchnij duchem
nadprzyrodzonym i pobożnością naszą parafię, ochraniaj jej lud od grzechów i nieszczęść, a pasterza umacniaj i uświęcaj Swymi Łaskami. Narodowi polskiemu
uproś stałość w wierze i bratniej miłości. Daj tej polskiej
ziemi, przesiąkniętej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie sprawiedliwości i wolności. RzeczyMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
pospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, natchnieniem i Patronką (...). To Rzeczypospolitej Polskiej bądź
Królową i Panią, natchnieniem i Patronką, odnosi się
w tym przypadku wyraźnie do Niepokalanej Matki
Najświętszej w Jej rokitniańskim obrazie!
Dzisiaj parafia w Rokitnie jest pod wezwaniem Matki
Bożej Królowej Rokitniańskiej. Tymczasem w pracy magisterskiej: Jan Pasierb, Koronacja Źródłem Ożywienia
Kultu Matki Bożej Rokitniańskiej, praca magisterska z katechetyki pisana na seminarium naukowym Papieskiego
Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu, Sekcja w Gorzowie pod runkiem ks. dr. hab. Romana Harmacińskiego,
Wrocław – Gorzów Wlkp. 1997, na stronie 52 czytamy:
2.1.2 Powołanie Komisji Diecezjalnej do spraw Urzędowego Zbadania Kultu Matki Bożej Rokitniańskiej
Proboszcz parafii p.w. NMP Królowej Polski ks.
Stanisław Kłósek pismem z dnia (...)
Być może się mylę, ale wczytując się w słowa wypowiedziane przez Bogarodzicę Dziewicę do ojca Juliusza Mancinelli 14.08.1608 r., jak i 15.08. 1617 roku
w Neapolu oraz 8 maja 1610 roku w Katedrze Wawelskiej: Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego
Narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj
się do Mnie za nim i o pomyślności tej ziemi błagaj
mnie nieustannie, a ja będę ci zawsze, tak jak teraz
miłosierną, nabrałem przekonania, że Matka Boża
wyraziła życzenie być królową całej Polski i każdej
piędzi tej ziemi. Nie ograniczyła się do jakiegoś miejsca! Czyli „Matka o Tysiącach Twarzy” króluje ze swojej stolicy w niebie nad całą Polską i jej narodem.
Analizując powyższe fakty historyczne oraz mate-
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
riały, które zgromadził ks. Ksawery Wilczyński, przedstawione przeze mnie w rozdziale Kalejdoskop historyczny, zadaję sobie pytanie:
Czy zabranie Matce Bożej Rokitniańskiej tytułu
„Królowa Polski” było zamierzone, czy też jest to przypadek, którego do tej pory nie zauważono?
(Arno Giese – Królowa Narodu – Wydawnictwo Bernardinum – Pelplin 2007)
Koemntarz:
Dobrze by było, gdyby wszyscy Polacy nauczyli się myśleć kategoriami św. Pawła z Tarsu, który uczył, aby myśleć, mówić i działać jednoczesnośnie TAK i TAK a nie jednocześnie TAK i NIE. W Liście do Koryntian napisał:
W tym, co do was mówię, nie ma jednocześnie TAK
i NIE. 1 Kor, 18
Gdyby Polacy nauczyli się myśleć kategoriami jednoczesności TAK i TAK, wtedy umieliby odróżniać słowa,
czyny oraz słowa i czyny razem, które są jednocześnie
TAK i NIE, jednoprzestrzennie TAK i NIE oraz jednoakcyjnie TAK i NIE od słów, czynów oraz słów i czynów, które
są jednocześnie TAK i TAK, jednoprzestrzennie TAK
i TAK oraz jednoakcyjnie TAK i TAK. Gdyby posiedli tę
umiejętność, to najmniejsze przekłamanie w czasie,
w przestrzeni i w działaniu nie uszło by ich uwagi, zarówno w kościele jak i w państwie, i po każdej mowie, po każdym czynie i po każdym słowie i czynie razem, potrafili by
rozpoznać, czy mają do czynienia z przyjacielem czy wrogiem katolicyzmu i polskości udającego przyjaciela w Kościele, w Państwie, w Narodzie – na całej Ziemi Polskiej.
Wtedy mieliby jasny osąd, że koronacja połączona
z detronizacją jest złem, bo koronacja powinna być połączona z intronizacją, a skoro intronizacja w przeszłości była dokonana i połączona z tytułem królewskim,
to koronacja powinna ten tytuł królewski przypieczętować – usankcjonować go w słowie i w zgodnym czynie, a nie powinno być sytuacji, w której przez koronację dokonuje się detronizacji przez odebranie tytułu
królewskiego. Prawdziwy kapłan koronując wywyższa,
bo koronacja jest wywyższeniem po intronizacji, natomiast fałszywy kapłan koronując poniża, wywyższając
jednocześnie poniża, czym daje dowód, że postępuje
niezgodnie z nauką św. Pawła, czyli z nauką Kościoła
rzymsko-katolickiego. Co w takim razie taki kapłan robi
w Kościele rzymsko-katolickim skoro wypełnia posługę fałszywą zamiast prawdziwej?
Poza tym, skoro koronacja była detronizacją, to
wartość tej korony jest zerowa, bo po co korona królowej, skoro królową przestała być?
Spektakl w rodzaju koronacja detronizacyjna czy
detronizacja koronacyjna nadaje się do kabaretu a nie
do Kościoła Świętego. W kabarecie spektakl oparty na
sprzeczności wywołuje salwy śmiechu, natomiast
sprzeczność w Kościele Świętym wywołuje łzy.
Z tych łez w końcu zrodzi się wołanie do Boga
o sprawiedliwą karę dla autorów tego spektaklu.
Redakcja MRP
www.smkp.pl / 103
Na fotografii powyżej: Maria Teresa Tuszyńska-Thrun przekazuje obraz Królowej Polski z Rokitna Stowarzyszeniu Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski w czasie IV Kongresu dla Chrystusa Króla w Poznaniu. Obraz trzyma Edward Szymański,
obok Wojciech Deresiński. Na ladzie leży nowa flaga Polski, którą stowarzyszenie podarowało koleżance z Hamburga.
Na fotografii poniżej: Od lewej: Maria Teresa Tuszyńska-Thrun z koleżanką Mariolą Jarzębowską – obie z Hamburga – w czasie IV Międzynarodowego Kongresu dla Chrystusa Króla w Poznaniu 6 czerwca 2015 roku. Dalej Maria Teresa przekazuje
obraz Królowej Polski z Rokitna Wojciechowi Deresińskiemu. W dole fragment sali wykładowej kongresu. Do Świebodzina
przez Rokitno. Fotomontaż: Maria Teresa Tuszyńska-Thrun
104 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
U góry: obraz Jezusa Chrystusa Króla Polski ufundowany przez Polonię
U dołu : Fotografia pamiątkowa z kongresu. Od lewej stoją : Wiesław Kosobudzki (Poznań), Dariusz Kosobudzki
(Poznań), Wojciech Deresiński (Poznań), Andrzej Łoziński (Prudnik), Roman Apanowicz (Prudnik)
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 105
Niech Królestwo Chrystusa Króla zapanuje nad Polską i światem!
Opublikowano Kwiecień 15, 2013 by emjot
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król!
Drodzy Rodacy,
Widzimy co się dzieje w Polsce i na świecie, jak bardzo zło zawładnęło światem,
żaden człowiek nie jest już w stanie je powstrzymać, może to tylko uczy nić Pan Jezus Chrystus Król Miłosierny.
Jego Miłosierdzie do nas Swoich stworzeń jest nie do ogarnięcia, tak bardzo nas
umiłował, że oddał za nas życie Swoje,
abyśmy my mogli żyć. Jak bardzo musi
cierpieć widząc Swoje dzieci idące na zatracenie. Dlatego módlmy się, przepraszajmy i wynagradzajmy Miłosiernemu Bogu
za grzechy nasze, naszych rodzin i całego
świata. Łączmy się więc na modlitwie, prosząc Chrystusa o Jego panowanie nad nami, aby
został On uznany przez Rząd, Episkopat
i wszystkie stany społeczne Królem Polski!…
Połączmy siły, abyśmy mogli być JEDNO ! Abyśmy wszyscy zgromadzili się pod
Jednym Sztandarem – Sztandarem Chrystusa Króla!
i bardzo skuteczni. My jesteśmy często
skłóceni, podzieleni, rywalizujący ze sobą,
działający indywidualnie i to jest naszą
zgubą.
Stańmy więc w jednym szeregu, aby połączył nas wspólny cel, abyśmy wspólnie
pokonywali przeszkody, abyśmy mogli zaistnieć jako obrońcy naszej wiary i prawdy,
przeciwstawiając się wrogowi.
Módlmy się o to gorąco!…
Jeśli będzie nas większość,
wróg stanie się mniejszością.
Jeśli pragniesz wziąć udział we wspólnej
modlitwie, podaj proszę Swój adres e-mailowy, a poinformujemy Cię o terminie spotkania wszystkich wiernych Chrystusowi
Królowi, który jest jedyną nadzieją na uratowanie nas i Narodu Polskiego!
Niech Królestwo Chrystusa Króla zapanuje nad Polską i światem!
Tak nam dopomóż Bóg!
Oto adres e-mailowy na który możesz
przesłać swój kontakt: [email protected] http://www.papalencyclicals.net/
Pius11/P11PRIMA.HTM
Za:
http://gazetawarszawska.
com/2013/04/13/niech-krolestwo-chrystusa-krola-zapanuje-nad-polska-i-swiatem/
Stowarzyszenie Marii Królowej Polski – Spycimierz 2015
Szatan, jego słudzy i pomocnicy na Ziemi są zwarci, jednomyślni w działaniu
106 / www.smkp.pl
Od Redakcji:
(dołączamy adres naszej strony, która ma
strony o intronizacji i organizuje również
modlitwy i działania w tej sprawie - www.
smkp.pl oraz e-mail: [email protected])
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Pielgrzymka do Spycimierza w Boże Ciało,
4 czerwca 2015 roku, w intencji przyspieszenia
intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski
Cała relacja z pielgrzymki znajduje się w wydaniu specjalnym naszego czasopisma MARIA REGINA POLONIAE Nr 3-2015. Można je czytać i ściągać z naszej strony internetowej www.smkp.pl w dziale PIELGRZYMKA DO SPYCIMIERZA
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 107
Dzieło Osobistego Poświęcenia się
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa
108 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo
oraz ruinę, jest niegodziwe i zaiste zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej Władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa
Prawa Prawdy oraz odrzucenie Prawa Miłości, które
jako Boskie Tchnienie jest życiodajną treścią i Mocą
Jego Władania.
Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla,
w uznaniu uprawnień wynikających z Władzy, jaka
On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu
poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności
do chrześcijańskiego Prawa Prawdy i Miłości.
Tak powiedział Papież Pius XII w encyklice Summi
Ponificatus.
Pan Jezus chce, aby wszyscy ludzie, a szczególnie
Polacy, poświęcili się Jego Najświętszemu Sercu. Chce,
aby najpierw każdy uczynił to osobiście a potem, aby
uczyniły to wszystkie rodziny, parafie, narody i państwa na całym świecie. Poświęcenie Najświętszemu
Sercu Jezusowemu ma być wprowadzeniem do intronizacji, czyli uznania Chrystusa za Króla – Króla miłosierdzia, Króla danego narodu i Króla danego państwa.
Chodzi o uznanie publiczne Chrystusa za Króla, za głowę w życiu osobistym, rodzinnym, narodowym i państwowym. Warunkiem intronizacji w życiu publicznym jest intronizacja w życiu osobistym. Pan Jezus dał
do zrozumienia Rozalii, że
Intronizacja wpierw musi być przeprowadzona
w każdej duszy z osobna. Bez tej Intronizacji wszelka inna byłaby bez znaczenia. (...) Dopiero gdy Intronizacja w duszach odbędzie się przynajmniej
w olbrzymiej większości naszego Narodu, można
będzie pomyśleć o uroczystej Intronizacji Serca
Pana Jezusa w Polsce jako całości.
Pan Jezus czyni to dzieło pilnym i naglącym. Nie
wolno Go odwlekać ani tym bardziej lekceważyć.
W objawieniach danych Rozalii Celakównie czytamy:
Tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez intronizację, które Go uznają swym królem i Panem.(...) To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym
zwrotem do Boga.
W rozpowszechnianiu kultu Serca Jezusowego oraz
Intronizacji szczególna rola przypada Polsce. Pan Jezus mówi:
...Najpierw niech Polska poświęci się Memu Sercu... (i nasyci Moją miłością), a potem niech to samo
uczynią również inne narody. Polska ma je nasycić
przez przekazanie im nowych fal uszczęśliwiającego kultu Serca Bożego poprzez ideę osobistego poświęcenia się i Intronizację.
Pan Jezus przynagla do intronizacji. W Wyznaniach
Rozalii czytamy:
Pamiętaj, dziecko by sprawa tak bardzo ważna
nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie.
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Intronizacja w Polsce musi być zaprowadzona...
W tym kierunku trzeba wszystko czynić. Jest to
ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie
czasy!... Nie trzeba zaniedbywać sprawy przyśpieszenia chwili Intronizacji w Polsce. Sam akt ofiarowania Polski przez Intronizację Mojemu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo
dusz nawróci się szczerze do pana Boga, poddając
się Jego prawu.
Choć wezwanie do osobistego poświęcenia się Sercu Jezusowemu oraz Intronizacji tego Serca zostało
skierowane szczególnie do Polski, dotyczy ono jednak
całego świata – wszystkich narodów i państw. W objawieniu danym Rozalii objawiająca się postać tak powiedziała o Ameryce i Australii:
W tej chwili postać wzięła ja za rękę i zaprowadziła na drugą stronę globu, wskazała na Amerykę i Australię i rzekła z bólem: – czyż za te dusze Chrystus
nie cierpiał? Czyż one nie są odkupione Jego Najświętszą Krwią? Trzeba je, dziecko, włączyć, szczególnie Amerykę (...) Trzeba wszystko uczynić, by intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni
wysiłek miłości Jezusowej na te ostatnie czasy! (...)
Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić
Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we
wszystkich państwach i narodach na całym świecie.
Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody
jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie
słodkiej Miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną.
Do odnowy kultu Najświętszego Serca Jezusowego
zachęca nas Papież Jan Paweł II w przemówieniu
w Warszawie w 1999 roku, w którym powiedział:
Ja zachęcam was do odnowy i rozwoju czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Przybliżajcie do tego
źródła życia i świętości, osoby, rodziny, wspólnoty
parafialne, środowiska, aby mogły z Niego czerpać
niezgłębione bogactwo Chrystusa.
Przed nim na temat kultu Najświętszego Serca Jezusowego wypowiadało się wielu papieży. Oto, co mówił papież Leon XIII w encyklice Annom Sacrum:
Oto dzisiaj oczom naszym daje się widzieć inny,
ze wszech miar pomyślny znak Boży: Najświętsze
Serce Jezusa (...) jaśniejące wśród płomieni najwspanialszym blaskiem. W Nim należy złożyć wszelką nadzieję. W Nim trzeba szukać i od Niego oczekiwać zbawienia wszystkich ludzi.
Papież Pius XII w encyklice Haurietis aquas wypowiedział o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego takie słowa:
Kto się ośmieli powiedzieć, że kult ten jest czymś
nieodpowiednim i zbytecznym w naszych czasach,
skoro poprzednik nasz, nieśmiertelnej pamięci Leon
XIII uznał go za «najbardziej wypróbowaną formę
pobożności».
Nie wątpił też, że kult Najświętszego Serca Jezusowego stanowi skuteczne lekarstwo na uleczenie zła,
www.smkp.pl / 109
które dziś także, i to nawet w formie o wiele
ostrzejszej, atakuje i dręczy zarówno poszczególnych ludzi, jak osobistego całe społeczeństwa. «Zalecamy, mówił, wszystkim to nabożeństwo, bo
wszystkim przyniesie ono pożytek»”.
AKT OSOBISTEGO POŚWIĘCENIA SIĘ
NAJŚWIĘTSZEMU SERCU JEZUSOWEMU
wg Św. Małgorzaty Marii Alacoque
Ja, ..................... oddaję i poświęcam siebie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa Chrystusa; moją osobę i moje
życie, moje uczynki, trudy i cierpienia, aby odtąd jedynie czcić, miłować i wielbić to Serce.
Mocno postanawiam należeć całkowicie do Niego
i czynić wszystko z miłości ku Niemu, wyrzekając się
z całego serca wszystkiego, co by Mu się mogło nie podobać.
Ciebie, o Najświętsze Serce, obieram jako jedyny
przedmiot mojej miłości, jako obrońcę mego życia, jako
rękojmię mego zbawienia, jako lekarstwo na moją słabość, jako naprawienie wszystkich błędów mojego życia i jako pewne schronienie w godzinę mej śmierci.
O Serce Jezusa pełne dobroci, bądź moim usprawiedliwieniem wobec Boga Ojca i odwróć ode mnie
Jego sprawiedliwe zagniewanie.
O Serce pełne miłości, w Tobie pokładam całą moją
ufność, ponieważ obawiam się wszystkiego ze strony
mojej skłonności do czynienia zła, natomiast spodziewam się wszystkiego od Twojej dobroci.
Wyniszcz we mnie wszystko to, co może się Tobie
nie podobać, albo sprzeciwiać. Niech Twoja czysta miłość tak głęboko przeniknie moje serce, abym nigdy
nie zapomniał o Tobie, ani był odrzucony od Ciebie,
o to błagam Cię przez Twoją dobroć.
Niech imię moje będzie zapisane w Tobie, ponieważ pragnę, aby największym moim szczęściem i radością było żyć i umierać jako Twój wiemy sługa.
Amen.
* * *
(...) Boskie Serce Jezusa pragnie zachować Polskę
i obdarzyć ją tymi łaskami, jakie były przeznaczone
dla Francji za czasów św. Małgorzaty, pod warunkiem,
że Polska uroczyście przeprowadzi intronizację Jego
Najświętszego Serca na trzech szczeblach:
1) osobistym, 2) rodzinnym, 3) narodowym i państwowym.
Intronizacja – to wprowadzenie Boga na tron. Tronem tym ma być wnętrze człowieka i życie rodzinne
oraz społeczne. Podstawą i koniecznym przygotowaniem do uroczystości intronizacji Najświętszego Serca
Jezusa w narodzie i w państwie jest poświęcenie się
Sercu Bożemu poszczególnych dusz i rodzin.
Aby naród mógł należycie się przygotować do tak
wielkiego aktu, trzeba, aby wpierw było szerzone tzw.
Osobiste Poświęcenie się Najświętszemu Sercu Jezusowemu.
110 / www.smkp.pl
28 maja 1939 r., w uroczystość Zesłania Ducha
Świętego, kiedy Rozalia, modląc się gorąco, poleciła
Panu Jezusowi sprawę Jego intronizacji, usłyszała następujące słowa: Dziecko, Maria Małgorzata dała
poznać światu moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze
na modłę mojego Serca. Intronizacja to nie jest formuła zewnętrzna, ale ma się odbyć w każdej duszy.
Przy tej sposobności Pan Jezus wyraził życzenie, by
kapłani mówili na ambonie o tej sprawie i gdzie tylko
spotykają się z duszami, by jak najprędzej Jego królestwo przyszło do dusz, bo w ten sposób odnowi się
świat. Na tym polega intronizacja.
W listopadzie 1940 r. Rozalia ponownie ma objawienie dotyczące Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Pan Jezus dał Rozalii
wskazanie, że w krzewieniu idei osobistego poświęcenia się i intronizacji bardzo pomogą świeccy czciciele
Najświętszego Serca Jezusowego.
Takich czcicieli z ojcowską miłością przyjął w roku
1945 książę arcybiskup Adam Sapieha. Jesienią tego
samego roku pobłogosławił szerzenie tej praktyki, natomiast 17 kwietnia 1946 r. kanonicznie erygował
Dzieło Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu
Sercu Jezusowemu, którego celem jest krzewienie tej
praktyki. Potem wszyscy biskupi wspólnym listem pasterskim z l stycznia 1948 r. Zaaprobowali, polecili
i pobłogosławili praktykę osobistego poświęcenia się.
Pismem z 22 października 1948 r. nr 186509/S nadesłanym na ręce kardynała Sapiehy Stolica Apostolska pobłogosławiła Dzieło Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Książę kardynał Adam Sapieha od chwili powstania idei osobistego poświęcenia się był bardzo przychylnie do niej nastawiony, żywo interesował się
wszystkim, choćby drobnymi wydawnictwami o osobistym poświęceniu się, a niektóre z nich sam cenzurował.
Dzieło Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu
Sercu Pana Jezusa jest gruntem przygotowującym
osoby, które będą potem tworzyły Wspólnotę Najświętszego Serca Jezusa w parafii.
(fragmenty z książki „Polska nie zginie, jeśli...” – Wydawnictwo Sióstr Loretanek – Warszawa 2002. Nihil obstat: Toruń, dnia 23 listopada 2001 r., L.dz. 2605/01/Ord. Ks. dr
Krzysztof Krzemiński, cenzor /Imprimatur: Toruń, dnia 23
listopada 2001 r., L.dz. 2605/01/Ord. + Andrzej Suski, biskup
toruński )
* * *
Adres Dzieła Osobistego Poświęcenia się
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa:
ks. dr Janusz Mółka,
Krajowy Moderator Dzieła Osobistego
Poświęcenia się NSJ, ul. Zamoyskiego 56,
30-532 Kraków
Osoby pragnące przystąpić do Dzieła Osobistego
Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu zobowiązują się przynajmniej raz w tygodniu (w piątki)
odmawiać Akt Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu wg św. Małgorzaty Marii Alacoque. Zgłoszenie, celem wpisania do księgi wieczystej
osób poświęconych (wraz z zaadresowaną kopertą
i naklejonym znaczkiem dla otrzymania dyplomu), należy wysłać na podany adres.
www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 111
112 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 113
114 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 115
116 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 117
118 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 119
Encyklika Quas
primas Piusa XI
do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów,
Biskupów i innych Ordynariuszów, którzy pozostają w pokoju i jedności
ze Stolicą Apostolską.
O ustanowieniu święta Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla
Czcigodni Bracia, Pozdrowienie i błogosławieństwo
Apostolskie!
ODSTĘPSTWO I NAWRÓCENIE
1. W pierwszej Encyklice, wydanej na początku Naszego Pontyfikatu do wszystkich Biskupów, zastanawiając się nad najważniejszymi przyczynami nieszczęść
i patrząc, jak te nieszczęścia ciężko przygniatają ludzi
i jak ludzie z nimi się zmagają, nie tytko – jak wiadomo –
zaznaczyliśmy otwarcie, że tego rodzaju wylew zła dlatego nawiedził świat cały, gdyż bardzo wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów,
z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także
wskazaliśmy, że nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać
się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego. Wzywając tedy do szukania pokoju Chrystusowego
w Królestwie Chrystusowym, zapowiedzieliśmy, co zamierzamy uczynić, o ile Nam to będzie dane: mówiliśmy
mianowicie, że w Królestwie Chrystusowym nie możemy
skuteczniej przyczynić się do odnowienia i utrwalenia
pokoju, jak przywracając panowanie Pana naszego. Tymczasem jaśniejszą nadzieję lepszych czasów obudził
w Nas, czy to dopiero początkowy czy to już silniej rozbudzony zapał, jaki ogarnął narody dla Chrystusa i dla Jego
Kościoła, tego jedynego sprawcy zbawienia; stąd też
można było wnioskować, że przygotowuje się i dojrzewa
powrót do posłuszeństwa u wielu z tych, którzy, wzgardziwszy panowaniem Odkupiciela, stali się wygnańcami
z Jego Królestwa.
ROK ŚWIĘTY ZWIASTUNEM ŚWIETA
CZHRYSTUSA KRÓLA
2. A czyż z tego, co było i działo się w ciągu św. Roku,
a co zaiste jest godnym trwałego wspomnienia i wiecznej
pamięci, nie miał Założyciel Kościoła bardzo wiele czci
i chwały?
3. Oto publiczna wystawa misyjna tak żywo przedstawiła umysłom i dała odczuć sercu ludzkiemu te trudy
Kościoła, które podjął, aby Królestwo Oblubieńca codziennie coraz to dalej rozszerzać na wszystkie ziemie
a nawet na najodleglejsze wyspy oceanu; dała poznać
wielką liczbę krain, które dzielni i niezwyciężeni Misjonarze potem i krwią swoją pozyskali dla wiary katolickiej; uświadomiła niezmożone przestrzenie, które trze-
120 / www.smkp.pl
ba jeszcze pozyskać dla słodkiego i zbawiennego
panowania Naszego Króla.
A następnie jakiż to cel mieli ci, którzy wśród świętego czasu pod przewodnictwem swoich Biskupów lub Kapłanów do Miasta Wiecznego zdążali, jak nie ten, aby,
należycie oczyściwszy duszę z grzechów, wyznać przed
grobem Apostołów i wobec Nas, że są i pozostaną w Królestwie Chrystusa.
4. Toż Królestwo Zbawiciela Naszego nowym jakimś
zdało się zabłysnąć światłem wówczas, gdyśmy sześciu
wyznawców i dziewic, po stwierdzeniu najznakomitszych
ich cnót, zaliczyli w poczet Świętych. O, jakąż radością napełniło się serce Nasze, ileż pociechy doznaliśmy, kiedy
w majestatycznej Świątyni Piotrowej po wydaniu uroczystego dekretu niezliczone rzesze wiernych wdzięcznym
sercem śpiewały: Tyś Królem chwały, Chryste!
Gdy bowiem wzniesione płomienie wzajemnej nienawiści i wewnętrznej niezgody gubią od Boga oddalonych
ludzi i państwa i do ich zagłady się przyczyniają, to Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego
ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast, a Chrystus tych, którzy Mu byli
w Królestwie ziemskim wiernymi i posłusznymi poddanymi, nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie
niebieskim.
5. Gdy poza tym w Roku Jubileuszowym przypada
szesnastowiekowa rocznica Soboru Nicejskiego, tym
chętniej poleciliśmy uczcić to dziejowe zdarzenie
i Sami wspomnieliśmy o nim w Watykańskiej Bazylice,
ponieważ Sobór ten orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn
Boży jest współistotny z Ojcem, a zarazem, stawiając
w skład wiary czyli Symbol słowa: „którego królestwa
nie będzie końca”, potwierdził królewską godność Chrystusa Pana.
6. Ponieważ więc Rok ów święty do wyjaśnienia Królestwa Chrystusowego niejedną nastręczył sposobność,
sądzimy, że uczynimy rzecz zgodną przede wszystkim
z Naszym Apostolskim urzędem, jeżeli przychylimy się
do licznych próśb Kardynałów, Biskupów i wiernych,
przedkładanych Nam czy pojedynczo czy zbiorowo, i ten
właśnie Rok Jubileuszowy zakończymy wprowadzeniem
do liturgii kościelnej szczególnego świata Pana Naszego
Jezusa Chrystusa – Króla. Sprawa niniejsza tak serce Nasze raduje, iż pragniemy o niej z Wami, Czcigodni Bracia,
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
nieco pomówić: Waszą zaś rzeczą potem będzie podać
wiernym przystępnie do wiadomości, co o czci Chrystusa
Króla powiemy i przedstawić im to w ten sposób, aby
przyszła doroczna uroczystość przyniosła im w przyszłości obfite korzyści.
NAUKA O KRÓLOWANIU CHRYSTUSA
7. Już od dawna weszło w powszechny zwyczaj, iż
w przenośnym tego słowa znaczeniu nazywano Chrystusa
Królem, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa,
przez które przewodzi wszystkiemu i wszystkie stworzenia przewyższa. Mówimy przeto, iż Chrystus króluje
w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł
i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć
ją posłusznie: mówi się, że króluje również w woli ludzi,
nie tyle dlatego, iż nieskazitelna Jego wola ludzka zupełnie
stosuje się do najświętszej woli Bożej i jej słucha, lecz, że
On naszą wolną wolę nakłania i natchnieniem swoim sobie ją podbija, abyśmy się zapalili do najszlachetniejszych
czynów. Wreszcie Chrystus Pan jest Królem serc z powodu
swojej, przewyższającej naukę miłości(1), z powodu łagodności i słodyczy, którą dusze przyciąga do siebie; nie
było bowiem i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus.
Lecz, jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz samą, przekonamy się, że imię i władza króla we właściwym tego słowa znaczeniu należy się Chrystusowi Człowiekowi; albowiem tylko o Chrystusie Człowieku można powiedzieć,
że otrzymał od Ojca władzę i cześć i królestwo(2), gdyż
jako Słowo jedną i tę samą z Ojcem posiadający istotę,
musi mieć wszystko z tymże Ojcem wspólne, a więc także
najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem.
CHRYSTUS JAKO KRÓL W PIŚMIE ŚWIETYM
8. Czyż nie czytamy na wielu miejscach Pisma św., iż
Chrystus jest Królem? Nazwany On tam jest Panem, który
z Jakuba będzie(3), który od Ojca postawień jest Królem
nad Syjonem, górą świętą Jego i otrzyma narody dziedzictwo swoje i posiadłość swoją, kraje ziemi(4); pieśń zaś
weselna, w której pod figurą i podobieństwem nadzwyczaj bogatego i bardzo potężnego króla sławiony jest
prawdziwy król izraelski, który przyjść ma, takie zawiera
słowa: „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków; laska prawości, laska królestwa Twego”(5). Pomijając rozliczne
tego rodzaju powiedzenia, znajdujemy na innym miejscu,
jakby dla jaśniejszego uwydatnienia rysów Chrystusa,
przepowiednię, według której Królestwo Jego nieoznaczone żadnymi granicami, przyczyni się do wzmożenia
sprawiedliwości i dobra pokoju: Wznijdzie za dni jego
sprawiedliwość i obfitość pokoju... I będzie panował od
morza aż do morza: i od rzeki aż do krajów okręgu ziemi(6).
9. Dodajmy do tego liczne przepowiednie proroków,
a przede wszystkim tak znane Izajaszowe proroctwo:
Maluczki narodził się nam i syn jest nam dany i stało się
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
panowanie na ramieniu jego; i nazwą imię jego Przedziwny, radny, Bóg, mocny, ojciec przyszłego wieku, książę pokoju. Rozmnożone będzie państwo jego, a pokoju nie będzie końca: na stolicy Dawidowej i na królestwie jego
siedzieć będzie, aby je utwierdził i umocnił w sądzie i w
sprawiedliwości, odtąd i aż na wieki(7).
Ale i inni prorocy nie prorokują inaczej niż Izajasza:
jak Jeremiasz, przepowiadający płód sprawiedliwy, który
powstanie z rodu Dawida; syn ów Dawida będzie królował i mądrym będzie i będzie czynił sąd na ziemi(8); jak
Daniel, przepowiadający królestwo, które Bóg niebios
sam ma założyć, a który się na wieki nie rozproszy... stać
będzie na wieki(9), i nieco potem dodaje: Patrzyłem
w widzeniu nocnemu, a oto z obłoki niebieskimi jako syn
człowieczy przychodził, i aż do starowiecznego przyszedł
i stawili go przed oblicze jego. I dał mu władzę, i cześć
i królestwo, i wszyscy narodowie, pokolenia i języki służyć mu będą; władza jego władza wieczna, która nie będzie odjęta, a królestwo jego, które się nie skazi(10).
Czyliż Ewangeliści święci nie uznali i nie potwierdzili, iż
ziściło się to proroctwo Zachariasza o Królu łagodnym,
wsiadającym na oślicę i źrebięciu oślicy, który wśród
okrzyków radosnych rzeszy jako sprawiedliwy i Zbawiciel wjechać miał do Jerozolimy?(11)
10. Ta zresztą nauka o Chrystusie Królu, którą podaliśmy z ksiąg Starego Zakonu, nie zniknęła z ksiąg Nowego
Testamentu; przeciwnie, znajduje w nich wspaniałe i jasne potwierdzenie. Wspomnijmy tylko, że poselstwo Archanioła, pouczającego Dziewicę, iż porodzi syna, któremu da... Pan Bóg stolicę Dawida ojca jego, i który królować
będzie w domu Jakubowym na wieki, a królestwa jego
nie będzie końca(12)
11. Sam Chrystus do swego panowania odnosił: czy
bowiem w ostatniej mowie do ludu przemawiał o nagrodach i karach, które będą udziałem na wieki sprawiedliwych albo niesprawiedliwych, czy to gdy odpowiedział
Staroście rzymskiemu, pytającemu Go publicznie, czy
jest królem, czy to, gdy po zmartwychwstaniu dał Apostołom zlecenie nauczania i chrzczenia wszystkich narodów, Chrystus Pan korzystając z nadarzającej się sposobności i sam się Królem nazwał(13), i jawnie potwierdził,
że jest Królem(14) i uroczyście oświadczył, iż daną Mu
jest wszystka władza na niebie i na ziemi(15), którymi to
słowy cóż innego oznaczył, jak nie jeno wielkość, potęgę
i nieskończone trwanie Swego Królestwa?
Czyż można zatem dziwić się, iż ten, który przez Jana
zwany jest książęciem królów ziemi(16), a który temuż
Apostołowi w owym widzeniu rzeczy przyszłych się objawił, ma na szacie i na biodrze swoim napisane: Król nad
królami i Pan nad pany(17). Albowiem Ojciec postanowił
Chrystusa dziedzicem wszystkiego(18); a ma królować,
ażby przy końcu świata położył wszystkie nieprzyjacioły
pod nogi Boga i Ojca(19).
CHRYSTUS JAKO KRÓL W LITURGII
12. Gdy taka jest powszechna nauka ksiąg świętych,
trzeba było, aby Kościół, to Królestwo Chrystusa na zie-
www.smkp.pl / 121
mi, przeznaczone oczywiście dla wszystkich ludzi całego
świata, idąc za tą nauką, powitał Sprawce i Założyciela
swojego w dorocznym okresie świętej liturgii, i uczcił go
jako Króla i Pana i Króla królów przez dodanie nowej
uroczystości. Zaiste, różnymi słowy, choć przedziwnie
jedno i to samo oznaczającymi, wyrażał Kościół te objawy czci i dawniej w starej psalmodii i starych księgach
obrzędowych i wyraża je obecnie w modlitwach publicznych, codziennie zanoszonych przed Majestat Boży i w
niepokalanej ofierze Mszy świętej; łatwo też zauważyć
można, że w tej czci, oddawanej Chrystusowi - Królowi,
panuje przecudna harmonia między liturgią naszą a liturgią wschodnią, tak iż w tym wypadku sprawdza się
owo zdanie: Modlitwa przepisana przez Kościół jest prawidłem wiary.
FUNDAMENTY KRÓLEWSKIEJ
GODNOŚCI CHRYSTUSA
13. Na jakim zaś fundamencie spoczywa owa godność
i owa władza Pana Naszego, dobrze określa św. Cyryl
Aleksandryjski: Posiada On, jednym słowem, panowanie
nad wszystkimi stworzeniami, nie wymuszone lecz
z istoty swej i natury(20), to znaczy, że władza Jego
opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu, które zwą
hipostatycznym. Z tego wynika, iż Chrystus nie tylko ma
być czczony jako Bóg przez aniołów i ludzi, ale, że aniołowie i ludzie posłuszni i poddani być mają panowaniu jego
jako Człowieka: tj. iż przez zjednoczenie hipostatyczne
Chrystus ma władzę nad wszystkimi stworzeniami. Cóż
może być milszego i przyjemniejszego do rozważania,
jak to, że Chrystus panuje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez
odkupienie nasze. Oby wszyscy ludzie, skłonni do zapominania, rozważyli, ileśmy Zbawiciela naszego kosztowali: Nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni... ale drogą krwią jako baranka niezmazanego
i niepokalanego Chrystusa(21). Już nie należymy do siebie samych, gdyż Chrystus zapłatą wielką(22) nas kupił;
a ciała nasze są członkami Chrystusowymi(23).
TROJAKA WŁADZA PANOWANIA CHRYSTUSA
14. Abyśmy zaś moc i istotę tego panowania określili,
krótko powiemy, że składa się na nie trojaka władza, której, gdyby brakło, nie moglibyśmy nawet zrozumieć panowania. Świadectwa zaczerpnięte z Pisma św. o powszechnym panowaniu naszego Odkupiciela aż nadto
dowodzą i musimy w to wierzyć niezachwianie, że Chrystus Jezus dany jest ludziom jako Odkupiciel, w którym
pokładać mają nadzieję, ale zarazem jest On prawodawcą, któremu ludzie winni posłuszeństwo(24). Ewangelie
bowiem nie tyle opowiadają o Nim, że ustanowił prawa,
ile raczej przedstawiają Go, jak ustanawia prawa; o tych
wszystkich, którzy przykazania Jego zachowywać będą,
w różnych okolicznościach i w różnych słowach, mówi
Mistrz Boski, iż dadzą oni dowód swojej miłości względem Niego i w miłości tej wytrwają(25). O władzy zaś
sądowniczej, którą Jezus otrzymał od Ojca, sam mówi do
122 / www.smkp.pl
żydów, oskarżających Go o znieważenie spoczynku sobotniego, gdy uzdrowił cudownie paralityka: bo Ojciec
nikogo nie sądzi, lecz wszystek sąd dał Synowi(26).
W tej władzy sądowniczej, jako rzecz nieodłączna od
sądu, mieści się także i to, aby sędzia miał prawo nagradzania i karania ludzi jeszcze za ich życia. A ponadto
przysługuje Chrystusowi władza tzw. wykonawcza, gdyż
wszyscy rozkazów Jego słuchać powinni i to pod groźbą
zapowiedzianych kar, których uporni uniknąć nie mogą.
KRÓLESTWO CHRYSTUSA
JEST GŁÓWNIE DUCHOWE
15. Jednakowoż królestwo to jest przede wszystkim
duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych, co
i słowa Pisma św., któreśmy powyżej przytoczyli, bardzo
jasno wykazują i Chrystus Pan potwierdza swoim sposobem postępowania. Przy różnych bowiem sposobnościach, gdy żydzi a nawet sami Apostołowie błędnie sądzili, iż Mesjasz przywróci wolność i wskrzesi królestwo
Izraelskie, zbijał to próżne ich mniemanie i nadzieję im
odbierał; gdy otaczająca i podziwiająca Go rzesza miała
Go ogłosić królem, uszedł i ukrył się, bo nie chciał imienia i czci królewskiej; przed Starostą rzymskim oświadcza, że królestwo Jego nie jest z tego świata.
Jego bowiem królestwo, jak je Ewangelie przedstawiają, jest takie, że ludzie, którzy chcą należeć do niego,
przygotowują się przez pokutę, ale wejść nie mogą inaczej, jak przez wiarę i chrzest, który, chociaż obrządkiem
zewnętrznym się spełnia, oznacza jednak i sprawia wewnętrzne odrodzenie; królestwo to przeciwstawia się
jedynie królestwu szatana i mocom ciemności – a wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się
bogactw i dóbr doczesnych, odznaczali się skromnością
obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli.
16. Gdy zaś Chrystus jako Odkupiciel nabył Krwią
Swoją Kościół, a jako Kapłan złożył ofiarę ze Siebie samego za grzechy nasze i wiecznie ją składa, komuż tu nie
widocznym, że władza Jego królewska zawiera w sobie
obydwa te urzędy i w nich ma udział?
17. Błądziłby zresztą bardzo, kto odmawiałby Chrystusowi, jako Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek
sprawami doczesnymi, gdyż Chrystus otrzymał od Ojca
nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak,
iż wszystko poddane jest Jego woli. Jednak, dopokąd żył
na ziemi, wstrzymał się zupełnie od wykonywania tej
władzy, a jak niegdyś wzgardził posiadaniem rzeczy ludzkich i nic troszczył się o nie, tak pozostawił je wówczas
i dziś je pozostawia ich właścicielom. Co przepięknie wyrażają słowa: Nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który
daje Królestwo niebieskie!(27)
18. Tak więc Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie
tu przytaczamy: „Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do KośMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
cioła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły
na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan,
tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa(28).
I wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej
podlegają władzy Chrystusa jak jednostki. On jest zaiste
źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz
w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być
zbawieni(29). On jest sprawcą pomyślności i prawdziwej
szczęśliwości tak dla pojedyńczych obywateli, jak i dla
państwa: Nie przez co innego szczęśliwe państwo –
a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest
czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem łudzi(30).
Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej
czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech
ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli
pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić
się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny. To bowiem,
cośmy na początku Naszego Pontyfikatu napisali
o zmniejszeniu się powagi prawa i poszanowania dla
władzy, to samo i do czasów dzisiejszych zastosować
można: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa – takeśmy się żalili
– usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od
ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone
zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać,
drudzy zaś mają obowiązek słuchać. Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie, gdyż
brakło mu stałej i silnej podstawy”(31).
DOBRODZIEJSTWA KRÓLESTWA CHRYSTUSA
19. Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie
uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas
spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój. Jak bowiem królewska godność Pana
naszego otacza powagę ziemską książąt i władców pewną
czcią religijną, tak też uzacnia obowiązki i posłuszeństwo
obywateli. Dlatego to Paweł Apostoł, chociaż nakazał żonom, aby w mężach swych, a sługom, aby w panach swych
Chrystusa czcili, to jednak polecił im, aby im byli posłuszni
nie jako ludziom, lecz jedynie dlatego, iż oni zastępują
Chrystusa, gdyż nie godzi się, aby ludzie przez Chrystusa
odkupieni służyli ludziom. Zapłatąście kupieni, nie stawajcie się niewolnikami ludzkimi(32).
Jeżeli panujący i prawowici przełożeni mieć będą to
przekonanie, że wykonują władzę nie tyle z prawa swego, jak z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, każdy to
zauważy, jak święcie i mądrze będą używać swojej władzy i jak bardzo zważać będą, wydając prawa i polecając
je spełniać, na dobro ogółu i na godność ludzką swoich
podwładnych. Oczywiście, że wskutek tego zakwitnie pokój i wewnętrzny porządek się ustali, gdyż wszelka przyczyna zaburzenia będzie usunięta; albowiem chociaż
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
obywatel patrzeć będzie na panującego i innych rządców
państwa jako na ludzi do niego z natury podobnych lub
może nawet z jakiejś przyczyny niegodnych i na naganę
zasługujących, to mimo to nie odmówi im swego posłuszeństwa, gdyż w nich samych widzieć będzie obraz i powagę Chrystusa Boga i Człowieka.
Co się zaś tyczy dobrodziejstw zgody i pokoju, jasną
jest rzeczą, że im szersze się wytwarza królestwo
i wszystkich ludzi obejmuje, tym bardziej ludzie stają się
świadomi tej łączności, która ich jednoczy; a świadomość
ta jak oddala i usuwa częste zatargi, tak też łagodzi
i zmniejsza przykrości tych zatargów.
20. Dlaczegoż więc, gdyby Królestwo Chrystusa objęło
w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na
ziemię, Ten – mówimy – który przyszedł pojednać wszystko, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby sam służył i który będąc Panem wszystkich dał Siebie za przykład
pokory i ustanowił szczególnie prawo nakazujące miłość,
Ten wreszcie, który wyrzekł: jarzmo moje słodkie jest
a brzemię moje lekkie?
O, jakiegoż zażywalibyśmy szczęścia, jeżeliby poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwoliły się rządzić
Chrystusowi. „Wówczas to wreszcie – że użyjemy słów,
które poprzednik nasz Leon XIII przed 25 laty do wszystkich biskupów wypowiedział – będzie można uleczyć
tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną
powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale
Boga Ojca”(33).
POWODY USTANOWIENIA
ŚWIĘTA CHRYSTUSA KRÓLA
21. Otóż, aby te upragnione korzyści obficie mogły
spłynąć na społeczeństwo chrześcijańskie i na stałe
w nim pozostać, trzeba rozszerzać wśród ludu jak najbardziej znajomość o królewskiej godności Zbawiciela
naszego; a do tego celu nic bardziej się nie przyczyni jak
ustanowienie własnego i osobnego święta Chrystusa Króla. Albowiem celem pouczenia ludzi w prawdach wiary
i podniesienia ich przez nie do radości życia wewnętrznego daleko skuteczniejsze są doroczne obchody świętych
tajemnic, niż choćby najpoważniejsze dowody Kościoła
nauczającego; te bowiem zazwyczaj dostępne są niewielkiej tylko liczbie mężów uczonych, ale tamte zajmują i pouczają wszystkich wiernych; te raz jeden, tamte corocznie
i wiecznie, że się tak wyrazimy, do ludzi przemawiają;
pierwsze oddziałują przede wszystkim na umysł, drugie
na umysł i serce a więc na całego człowieka zbawienny
wpływ wywierają. I w rzeczy samej, skoro bowiem człowiek składa się z duszy i ciała, zewnętrzne uroczystości
świąt mają go tak poruszyć i pobudzić, aby przez rozmaitość i piękność św. obrzędów pełniej zaczerpnął z prawd
Bożych, któryby całą istotę jego przejęły i w ten sposób
przyniosły mu obfite korzyści w życiu duchownym.
www.smkp.pl / 123
22. Historia stwierdza zresztą, że tego rodzaju uroczystości wówczas były zaprowadzane w ciągu wieku
jedna po drugiej, gdy potrzeby i korzyści ludu chrześcijańskiego zdawały się ich domagać, a mianowicie: gdy
lud miał być umocnionym we wspólnym niebezpieczeństwie albo utwierdzony przed zasadzkami błędów heretyckich, albo gdy miał być poruszonym i zapalonym, aby
rozważał z większą pobożnością jaką tajemnicę wiary
lub pewne dobrodziejstwo Boże. Jakoż, począwszy od
pierwszych wieków, gdy chrześcijanie najokrutniej byli
prześladowani, zaczęto czcić pamięć Męczenników
w świętych obrzędach, aby uroczystości Męczenników –
jak świadczy św. Augustyn – były zachętą do męczeństwa(34); do wydoskonalenia się zaś w cnotach, o które
chrześcijanie i w czasach pokoju powinni koniecznie zabiegać, przedziwnie przyczyniły się uroczystości obchodzone w późniejszych czasach na cześć św. Wyznawców,
Dziewic i Wdów. Lecz przede wszystkim święta na cześć
Najświętszej Panny ustanowione sprawiły, że lud chrześcijański nie tylko pobudził się do żywszej czci ku Bożej
Rodzicielce, najłaskawszej Opiekunce swojej, lecz także
ukochał Ją serdeczniej jako Tę, którą Odkupiciel jakby testamentem za Matkę mu przeznaczył.
Do dobrodziejstw, które spłynęły z obchodów publicznych i prawnie zaprowadzonych na cześć Boga Rodzicy
i Świętych, zaliczyć przede wszystkim trzeba to, iż Kościół
w każdym czasie oddalał zwycięsko zarazę herezji i błędów. I w tym podziwiajmy mądrość Opatrzności Bożej,
która jak nawet ze zła zwykła wyprowadzać dobre, dopuszczała również, aby wiara i pobożność ludów osłabła
albo fałszywe nauki na wiarę katolicką nastawały, lecz dopuszczała w tym celu, aby prawda nowym jakimś zajaśniała blaskiem, wiara zaś ze snu zbudzona do wyższych
i świętszych rzeczy zdążała.
23. Podobny miały również początek i podobne owoce wydały uroczystości, które w mniej odległych czasach
włączone zostały w okres roku liturgicznego; tak np., gdy
poszanowanie i cześć Najświętszego Sakramentu zmalały, ustanowiono święto Bożego Ciała, w ten sposób obchodzone, aby wspaniałe obrzędy i modlitwy przez całą
Oktawę odprawiane wzywały ludzi do oddania Panu czci
publicznej; tak też wprowadzono uroczystość Serca Jezusowego właśnie wówczas, gdy dusze osłabione i zniechęcone przygnębiającą i przesadną surowością Jansenistów
zupełnie wyziębły i trwożliwie unikały miłości Bożej i nadziei zbawienia.
ŚWIETO CHRYSTUSA KRÓLA
JAKO ŚRODEK ZARADCZY PRZECIW LAICYZMOWI
24. Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo
ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych,
tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania; wiadomo
Wam zaś, Czcigodni Bracia, że zbrodnia ta nie naraz dojrzała, lecz już od dawna ukrywała się w duszy społeczeń-
124 / www.smkp.pl
stwa. Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano
Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw,
rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół
od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię
Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją
bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją pod władzę świecką i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących; dalej jeszcze poszli ci, którzy
umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem. A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się
obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i lekceważenie Boga.
To też z boleścią w sercu skarżyliśmy się w Encyklice:
Ubi arcano i dzisiaj bolejemy nad gorzkimi owocami, jakie tego rodzaju odstępstwo od Chrystusa wydało tak dla
pojedynczych obywateli, jak i dla państw i to tak często
i na tak długie lata, a są nimi: nasienie niezgody wszędzie
porozsiewane, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły
narody, co powoduje dotąd tak wielką zwłokę w pojednaniu ludów; nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra publicznego i miłości
ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród obywateli i ślepy a niepomierny egoizm, na nic innego nie
zważający, jak tylko na własną korzyść i na własne dobro
i tą jedynie miarą wszystko inne mierzący; zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość
rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi
wstrząśnięte i ku zagładzie idące.
Mamy więc silną nadzieję, że uroczystość Chrystusa
Króla, którą odtąd corocznie obchodzić będziemy, sprowadzi na nowo społeczeństwo do najukochańszego Zbawiciela. Byłoby – oczywiście – rzeczą katolików, aby ten
powrót swoją pracą i działalnością przygotowali i przyspieszyli; jednakowoż wielu z nich nie zajmuje w tzw. życiu społecznym tego stanowiska ani niema takiego znaczenia, jakie mieć powinni ci, którzy niosą pochodnię
prawdy. To niekorzystne położenie należy może przypisać opieszałości i bojaźliwości dobrych, którzy nie chcą
się sprzeciwiać lub zbyt łagodnie się opierają, wskutek
czego przeciwnicy Kościoła z większym zuchwalstwem
i hardością występują. Lecz, jeżeliby wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa Króla dzielnie
i zawsze walczyć powinni, wówczas z apostolskim zapałem usilnie starać się będą, aby dusze zbłąkane i nieoświecone pojednać z Panem i staną na straży, by prawa
Boże nienaruszone zostały.
A ponadto, czyż nie jest widocznym, że doroczna uroczystość Chrystusa Króla, wszędzie odprawiana, przyczyni się do oskarżenia tego publicznego odstępstwa,
któremu z wielką szkodą dla społeczeństwa dało początek zeświecczenie – i do naprawienia tego zła? Albowiem,
im więcej najsłodsze Imię naszego Odkupiciela niegodziwym milczeniem się pomija na międzynarodowych zeMARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
braniach i w parlamentach, tym głośniej wyznawać Je
należy i tym usilniej uznawać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa Pana.
PRZYGOTOWANIA DO USTANOWIENIA
ŚWIĘTA CHRYSTUSA KRÓLA
26. A cóż do ustanowienia tego święta przyczyniło się
i w czym widzimy już od końca zeszłego wieku pomyślne
i znakomite przygotowanie drogi dla tej uroczystości?
Oto wszyscy wiemy, jak mądrze i jasno wykazały liczne
książki, wydawane na całym świecie w różnych językach,
potrzebę tej uroczystości; do uznania panowania i władzy Chrystusa przyczynił się również pobożny zwyczaj,
iż niezliczone prawie rodziny oddawały się i poświęcały
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Co prawda, to nie tylko rodziny tak czyniły, lecz i społeczeństwa i państwa,
a nawet cały rodzaj ludzki, za sprawą i pod przewodnictwem Leona XIII, poświecił się temuż Boskiemu Sercu
– a było to pod koniec Miłościwego Lata, roku tysiąc dziewięćsetnego. Nie należy również pominąć milczeniem,
że do uroczystego uznawania tejże królewskiej władzy
Chrystusa nad społeczeństwem ludzkim przyczyniły się
przedziwnym sposobem bardzo częste Kongresy eucharystyczne, jakie w naszych czasach zbierać się zwykły,
gdyż one do tego zdążały by wierni, czy z poszczególnych
diecezji, czy krajów, czy narodów, czy nawet z całego
świata, zwołani dla oddania czci Chrystusowi Królowi,
pod osłonami sakramentalnymi się ukrywającemu, oddali hołd Chrystusowi, jako Królowi Niebieskiemu, przez
wygłoszone przemowy na zebraniach i kazania w świątyniach, przez wspólną adorację przed Najśw. Sakramentem publicznie wystawionym i przez wspaniałe obchody.
Słusznie i sprawiedliwie można by powiedzieć, że lud
chrześcijański, poruszony niebieskim natchnieniem,
pragnie Tego Jezusa, którego ludzie niegodziwi, gdy do
swoich przyszedł, przyjąć nie chcieli, wyprowadzić z zacisza i ukrycia świętych przybytków – i wiodąc Go
w triumfalnym pochodzie po ulicach miasta, przywrócić
Mu wszystkie prawa królewskie.
ROK ŚWIĘTY NAJSPOSOBNIEJSZY
DO USTANOWIENIA
ŚWIĘTA CHRYSTUSA KRÓLA
27. Także i obecny Rok Święty, dobiegający już do
końca, daje nam dogodną sposobność, nad którą nie widzimy lepszej, do wykonania wspomnianego zamiaru
Naszego, gdyż Bóg najłaskawszy, podniósłszy dusze i serca wiernych ku pożądaniu dóbr niebieskich, które zmysł
wszelki przewyższają, albo ich łaską Swoją na nowo obdarzył albo też, pobudziwszy ich do usilnego starania się
o wyższe rzeczy, umocnił ich, aby do zbawienia właściwą
szli drogą. Czy więc weźmiemy pod uwagę przedłożone
Nam rozliczne prośby, czy też spoglądniemy na to, co się
działo w czasie wielkiego Jubileuszu, znajdziemy zupełnie wystarczającą przyczynę, iż nadszedł wreszcie
uprawniony przez wszystkich dzień, w którym możemy
ogłosić, że należy uczcić Chrystusa jako Króla całego rodu
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
ludzkiego, osobnym i szczególnym świętem. W tym bowiem Roku, jak na początku powiedzieliśmy, ten Król
Niebieski, prawdziwie dziwny w Świętych swoich, nowym zastępem bojowników odznaczonych godnością
świętych, chwalebnie uwielbion jest; w tym również
Roku podziwiać mogli wszyscy na niezwykłej wystawie
przedmiotów i prac, odniesione zwycięstwa przez zwiastunów ewangelii dla rozszerzenia Królestwa Chrystusowego; w tym wreszcie roku uczciliśmy uroczystym obchodem pamięć Soboru Nicejskiego, który obronił
współistotność Słowa Wcielonego z Ojcem, a na tej prawdzie, jakby na swoim fundamencie, opiera się panowanie
Chrystusa nad wszystkimi narodami.
USTANOWIENIE
ŚWIĘTA CHRYSTUSA KRÓLA
28. A przeto powagą Naszą Apostolską ustanawiamy
święto Pana Jezusa Chrystusa Króla, które ma być na całym świecie obchodzone rok rocznie w ostatnią niedzielę
miesiąca października, tj. w niedzielę, poprzedzającą
bezpośrednio uroczystość Wszystkich Świętych. Polecamy również, aby w tym samym dniu corocznie odnawiano poświęcenie się Sercu Pana Jezusa, który to akt śp.
Poprzednik Nasz Pius X każdego roku odnawiać nakazał;
w tym tylko jednak roku to poświęcenie się chcemy urządzić 31. tego miesiąca, w dniu, w którym sami odprawimy Najświętszą, Ofiarę na cześć Chrystusa Króla i zarządzimy, by poświęcenie to odbyło się w Naszej obecności.
Sądzimy bowiem, że tym sposobem Rok Święty lepiej
i stosowniej zakończymy i Chrystusowi, Królowi wieków,
nieśmiertelnemu, serdeczniejszą wdzięczność wyrazimy
– w czym jesteśmy tłumaczem uczuć wdzięczności całego świata katolickiego – za dobrodziejstwa udzielone
w tym czasie świętym Nam samym, Kościołowi i wszystkim wiernym.
29. Nie ma też powodu, Czcigodni Bracia, długo i wiele
wyjaśniać, dlaczego ustanowiliśmy uroczystość Chrystusa
- Króla, jako oddzielną od innych świąt, które również
oznaczają i czczą poniekąd Jego królewską godność. Na
jedno bowiem należy zwrócić uwagę: że choć we wszystkich uroczystościach Pana naszego Chrystus jest przedmiotem czci, to jednak w powodach tej czci nic jest
uwzględniona władza i imię królewskie Chrystusa. Zapowiedzieliśmy zaś tę uroczystość na niedzielę dlatego, by
nie tylko duchowieństwo, odprawiając Msze św. i odmawiając pacierze kapłańskie, oddawało cześć niebieskiemu
Królowi, lecz by i lud, wolny od zajęć codziennych, sercem
radosnym pięknie zaświadczył, że Chrystusowi jest posłuszny i poddany. Na tę zaś uroczystość wydała się nam
ostatnia niedziela października dlatego odpowiedniejszą,
niż inne, bo ona zamyka prawie okres roku kościelnego;
w ten sposób doroczne uroczystości, w których święcimy
pamięć tajemnic żywota Jezusa Chrystusa, zakończą się
i pomnożą świętem Chrystusa Króla – i – zanim obchodzić
będziemy chwałę Wszystkich Świętych, w przód sławić
i chwalić będziemy Tego, który triumfuje we wszystkich
Świętych i wybranych swoich.
www.smkp.pl / 125
Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie, Czcigodni Bracia, aby w dniu oznaczonym przed tą
doroczną uroczystością wygłoszono w każdej parafii kazania do ludu, w którychby ten lud dokładnie pouczony
o istocie, znaczeniu i ważności tego święta, wezwano, by
tak życie urządził i ułożył, iżby ono odpowiadało życiu
tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla.
BŁOGOSŁAWIEŃSTWA
ŚWIĘTA CHRYSTUSA KRÓLA
30. Pozwólcie jeszcze, Czcigodni Bracia, że kończąc
ten List Nasz, pokrótce zaznaczymy, jakie to korzyści
obiecujemy Sobie i jakich się spodziewamy z tej publicznej czci Chrystusa Króla i dla Kościoła, i dla społeczeństw
świeckich i dla poszczególnych wiernych.
31. Przez oddawanie tej czci publicznej Królowaniu
Pańskiemu muszą sobie ludzie przypomnieć, że Kościół,
ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego, którego
zrzec się nie może, pełnej wolności i niezależności od
władzy świeckiej, i że w wypełnianiu powierzonego sobie przez Boga posłannictwa – nauczania, rządzenia
i prowadzenia wszystkich do wiecznej szczęśliwości,
którzy do Królestwa Chrystusowego należą, nie może zależeć od czyjejś woli.
Tę samą wolność ma zostawić państwo członkom Zakonów i Kongregacji męskich i żeńskich, którzy są przecież najdzielniejszymi pomocnikami Pasterzy Kościoła
i jak najbardziej przyczyniają się do rozszerzenia i utrwalenia Królestwa Chrystusowego, już to zwalczając potrójną pożądliwość świata przez śluby zakonne, już to dążąc
do doskonałości i starająć się, by świętość, która według
woli Boskiego Założyciela ma Kościół zdobić i znanym go
czynić, wiecznie i coraz to wspanialszym blaskiem jasno
świeciła przed oczyma wszystkich ludzi.
32. Doroczny obchód tej uroczystości napomni także
i państwa, że nie tylko osoby prywatne, ale i władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać: przypomni im bowiem sąd ostateczny, w którym
ten Chrystus, co Go nie tylko z państwa wyrzucono, lecz
przez wzgardę zapomniano i zapoznano, bardzo surowo
pomści te zniewagi, ponieważ godność Jego królewska
tego się domaga, aby wszystkie stosunki w państwie
układały się na podstawie przykazań Bożych i zasad
chrześcijańskich tak w wydawaniu praw i w wymiarze
sprawiedliwości, jak i w wychowaniu i wykształceniu
młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów.
33. A ponadto ileż przedziwnej mocy i siły będą mogli
zaczerpnąć wierni z rozważania tych rzeczy, by dusze
swoje ukształcić według prawideł życia chrześcijańskiego. Albowiem, skoro Chrystusowi Panu dana jest wszelka
władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą
Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani
zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego
całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma
w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowa-
126 / www.smkp.pl
nia. Trzeba więc, aby Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem
się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie
i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli,
która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech
panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami,
ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć; niech króluje w ciele i członkach jego które jako narzędzia, lub – że słów św. Pawła Apostoła użyjemy(35):
jako zbroja sprawiedliwości Bogu, mają przyczynić się do
wewnętrznego uświęcenia dusz. Co wszystko, jeżeli
wiernym będzie należycie przedstawione do rozpamiętywania i rozważania, o wiele łatwiej będzie ich można
pociągnąć do najwyższej doskonałości.
Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do
Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia
słodkie jarzmo Chrystusowe, a my wszyscy, którzy z miłosiernej Opatrzności Boskiej jesteśmy Jego domownikami, abyśmy nie ociężale, lecz gorliwie, chętnie i święcie to
jarzmo nosili: gdy zaś życie nasze dostosuje się do praw
Boskiego Królestwa, serdecznie radować się będziemy
z obfitości zbawiennych skutków, a jako dobrzy i wierni
słudzy Chrystusowi, staniemy się uczestnikami wiecznej
szczęśliwości w Jego Królestwie niebieskim.
34. To życzenie przy zbliżającej się uroczystości Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie dowodem Naszej ojcowskiej miłości względem Was, Czcigodni Bracia; a jako zadatek łask Bożych, przyjmijcie
Apostolskie Błogosławieństwo, którego Wam, Czcigodni
Bracia, Duchowieństwu i ludowi Waszemu najmiłościwiej udzielamy.
Dan w Rzymie u Św. Piotra, dnia 11 miesiąca grudnia, Roku
Świętego 1925, w czwartym roku Naszego Pontyfikatu.
Przypisy:
PIUS PP. XI
1. Efez. III, 19. / 2. Dan. VII, 13-14. / 3. Liczb. XXIV. 19. / 4.
Ps. II. / 5. Ps. XLIV. / 6. Ps. LXXI, / 7. Iz. IX, 6 - 7. / 8. Jer XXIII, 5.
/ 9. Dan. II, 44. / 10. Dan. VII, 13 - 14. / 11. Zach. IX, 9. / 12. Łuk.
I. 32 - 33. / 3. Mat XXV, 31 - 40. / 14. Jan. XVIII, 37. / 15. Mat,
XXVIII,18. / 16. Apok. I. 5. / 17. Apok. XIX, 16. / 18. Hbr I, 2. /
19. I Kor. XV, 25. / 20. In Luc. X. / 21. 1 Piotr. I. 18 - 19, / 22. I
Kor. VI. 20. / 23. Tamże 15. / 24. Sob. Tryd. Ses. VI, can. 21. / 25.
Jan XIV, 15, XV, 10. / 26. Jan V, 22. / 27. Hymn: Crudelis Herodes, in off. Egiph, / 28. Enc. Annum sanctum d. 25. maii 1899. /
29. Act. IV, 12. / 30. Św. Augustyn: List do Macedoniusza, c. III.
/ 31. Enc. Ubi arcano. / 32. I. Kor. VII, 23. / 33. Enc. Annum
sanctum, d. 25 maii 1899. / 34. Sermo 47, De Sanctis. / 35.
Rzym. VI, 13.
Źródło: Wiadomości Diecezjalne, rok I, Katowice, dnia 30
marca 1926 r., nr 6, ss. 25 - 31. / opr. kkk/kkk
Copyright © by Fundacja Opoka 2002
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/quas_primas_11121925.html
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
Cele Stowarzyszenia
Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Polski:
• Potwierdzenie Intronizacji Lwowskiej w Państwie Polskim
• Świętość Narodu Polskiego
• Pomyślność Ziemi Polskiej
• Beatyfikacja i kanonizacja Sługi Bożego
Giulio Mancinellego
• Intronizacja Jezusa Chrystusa
na Króla Państwa Polskiego
• Intronizacja Jezusa Chrystusa
na króla wszystkich narodów i państw
• Beatyfikacja i kanonizacja Służebnicy Bożej
Rozalii Celakówny
• Kanonizacja Bł. Ojca Papczyńskiego
• Odrodzenie Zakonu Marianów Białych
• Powstanie Polski jako Katolickiego Królestwa
Narodu Polskiego z Polakiem jako Królem Polski
• Powstanie i rozwój Krucjaty dla Polski
w boskich intencjach Jezusa i Marii oraz naszej
• Wzbudzenie w Poznaniu 10 spawiedliwych,
którzy ocalą Poznań, gdy Bóg bedzie karał świat i Polskę za grzechy
Jeśli chcesz realizacji tych celów, to zostań członkiem
Stowarzyszenia Niepokalanej i Wniebowziętej
Marii Królowej Polski!
Razem możemy lepiej, więcej i szybciej!
Polecamy strony internetowe, które polecają naszą stronę.
Czekamy na propozycje.
www.duchprawdy.com, http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl,
www.tradere.com, www.kworum.pl, www.kultmaryjny.pl,
http://smolenskietajemnice.ubf.pl/news.php, www.maryjni.pl, www.rozaniec.eu,
http://www.usopal.pl, http://www.eprudnik.pl, http://wirtualnapolonia.com,
www.gazeta warszawska.com, www.prowadzmniejezu.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015
www.smkp.pl / 127
JEZUS CHRYSTUS KRÓL POLSKI Z NOWĄ FLAGĄ POLSKI
128 / www.smkp.pl
MARIA REGINA POLONIAE NR 4 / 16 / 2015

Podobne dokumenty