Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”

Komentarze

Transkrypt

Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”
Przyszedł Jezus,
stanął pośrodku
i rzekł do nich:
„Pokój wam!”
J 20,19c
BRAT
Parafia bł. Władysława z Gielniowa
Parafia
...abyście byliB≥.
zgodniW≥adys≥awa
i by nie było wśród was roz­ła­mów;
byście byli jednego ducha i jednej myśli (1 Kor 1,10).
....abyœcie byli zgodni
i by nie by³o wœród was roz³amów;
byœcie byli jednego ducha
i jednej myœli.
1Kor 1,10
ISSN 1644-4434
Rok XVI
Nr 4 (174)
Kwiecień 2012
Franciabigio, Nie zatrzymuj Mnie, 1520-25 – Museo del Cenacolo di San Salvi, Florencja
Chrystus prawdziwie
zmartwychwstał
Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał,
to dlaczego twierdzą niektórzy z was,
że nie ma zmartwychwstania? (1 Kor 15,12).
W tym wyjątkowym czasie Świąt Wielkanocnych warto zastanowić się nad centralną prawdą naszej wiary,
którą jest zmartwychwstanie Chrystusa – bez tego nie
ma chrześcijaństwa. Jeśli nie wierzę w to, że Chrystus
trzeciego dnia po swojej śmierci powstał z martwych w
ciele, to moja wiara jest daremna, nie uznaję tego, co jest
jej istotą.
Mocne to słowa, ale tak pisze sam św. Paweł, który
spotkał Zmartwychwstałego Pana. Upomina wierzących
Koryntian:
Przypominam wam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, ktorąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią
również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak
wam głosiłem… Bo inaczej na próżno byście uwierzyli.
Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że
Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy,
że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia,
zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem
Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli (1 Kor 15,1-6).
Czy potrzeba nam dalszych dowodów Zmartwychwstania Chrystusa? Ukazywał się żywy, w ciele, swoim
uczniom, w tym ogromnej liczbie jednocześnie – to nie
było złudzenie, lecz rzeczywistość. Rozmawiał z nimi,
jadł… Kiedy św. Paweł pisał powyższe słowa, żyło jeszcze wielu z tych, którzy widzieli Zmartwychwstałego
Chrystusa i mogli zaprzeczyć wiadomości podanej przez
Apostoła, a nie zrobili tego. Ponieważ taka jest prawda.
CHRYSTUS NAPRAWDĘ ZMARTWYCHWSTAŁ!
I to jest dla nas najlepsza nowina! On zmartwychwstał jako PIERWSZY z tych, którzy umarli.
I dał obietnicę nam, którzy
w Niego wierzymy: nas także przywróci do życia swoją
mocą! Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako
pierwociny spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem
przez człowieka [przyszła] śmierć, przez Człowieka też
[dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni
(1 Kor 15,20-22).
Tę radosną wieść powinniśmy rozpowiadać wszędzie,
gdzie tylko możemy! Każdy człowiek powinien dowiedzieć się o tym, że może mieć wieczne życie w Chrystusie,
że śmierć została pokonana, a nasze śmiertelne ciała na
końcu czasów zostaną przemienione w niezniszczalne!
Kiedyś w okresie wielkanocnym ludzie pozdrawiali
się słowami „Chrystus zmartwychwstał!”, dzieląc się ze
sobą radością z tego faktu. Warto wrócić do tego zwyczaju – my też możemy dzięki temu stać się świadkami
Zmartwychwstałego.
A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały
napisane: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć (…)”.
Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego,
Jezusa Chrystusa
(1 Kor 15,54.57).
W tym radosnym czasie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego
życzymy wszystkim Parafianom,
by Chrystus każdego dnia odnosił w nich zwycięstwo
i obdarzał łaskami
potrzebnymi do prawdziwie świętego życia
Księża posługujący w parafii
i Redakcja pisma BRAT
BR 04/2012
*
*
* Święta i uroczystości w Kościele katolickim *
.
URBI ET ORBI Wielkanoc 2005
Orędzie Jana Pawła II
1. Mane nobiscum, Domine!
Zostań z nami, Panie (por. Łk 24,29)! Pierwszego dnia po szabacie – tego dnia, w którym wydarzyła się rzecz niewiarygodna –
tymi słowami uczniowie z Emaus zapraszali
tajemniczego Wędrowca,
by pozostał z nimi, bo słońce chyliło się już ku zachodowi.
Chrystus zmartwychwstał, zgodnie z obietnicą,
lecz oni jeszcze o tym nie wiedzieli.
Niemniej słowa, które słyszeli w drodze z ust Wędrowca
coraz bardziej rozpalały ich serca.
Dlatego prosili Go: „Zostań z nami”.
Później, gdy siedzieli przy stole podczas wieczerzy,
rozpoznali Go przy „łamaniu chleba”.
A On zaraz potem zniknął.
Pozostał im przełamany chleb,
a w sercach słodycz Jego słów.
2. Umiłowani Bracia i Siostry,
Słowo i Chleb Eucharystii,
tajemnica i dar paschalny,
pozostają przez wieki jako nieustanna pamiątka
męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa!
Dzisiaj, w Święto Zmartwychwstania, my także
powtarzamy z wszystkimi chrześcijanami na świecie:
Zostań z nami, Jezusie, ukrzyżowany i zmartwychwstały!
Zostań z nami, wierny Przyjacielu i pewna ostojo
dla ludzkości kroczącej drogami czasu!
Ty, żywe Słowo Ojca,
wlej ufność i nadzieję w tych, którzy szukają
prawdziwego sensu swojej egzystencji.
Ty, Chlebie życia wiecznego, nasyć człowieka
głodnego prawdy, wolności, sprawiedliwości i pokoju.
czy padają ofiarą straszliwych klęsk naturalnych.
W mocy Twojego Zmartwychwstania
niech i oni staną się uczestnikami nowego życia.
4. Potrzebujemy Ciebie, zmartwychwstały Panie,
także i my, ludzie trzeciego tysiąclecia!
Zostań z nami teraz i po wszystkie czasy.
Spraw, by materialny postęp ludów
nigdy nie usunął w cień wartości duchowych,
które są duszą ich cywilizacji.
Prosimy Cię, wspieraj nas w drodze.
W Ciebie wierzymy, w Tobie pokładamy nadzieję,
bo Ty jeden masz słowa życia wiecznego (por. J 6,68).
Mane nobiscum, Domine! Alleluja!
Ojciec Święty Jan Paweł II ukazał się w oknie.
Był tak bardzo wzruszony, że nie zdołał wypowiedzieć
głośno słów błogosławieństwa.
http://www.voxdomini.com.pl/pap/urbi_2005.htm
3. Zostań z nami, Żywe Słowo Ojca,
naucz nas słów i czynów pokoju:
pokoju dla ziemi uświęconej Twoją krwią
i przesiąkniętej krwią tylu niewinnych ofiar;
pokoju dla krajów Bliskiego Wschodu i Afryki,
gdzie nadal przelewa się tyle krwi;
pokoju dla całej ludzkości, której wciąż grozi
niebezpieczeństwo bratobójczych wojen.
Zostań z nami, Chlebie życia wiecznego,
łamany i dzielony pomiędzy współbiesiadników:
obdarz i nas siłą potrzebną do wielkodusznej solidarności
z rzeszami, które jeszcze dzisiaj
cierpią i umierają z nędzy i głodu,
są dziesiątkowane przez śmiercionośne epidemie
BR 04/2012
.
Nasz Kościół i patron * *
O. Kajetan Kowalski
Bł. Władysław z Gielniowa
– patron Warszawy
Ż
ycie i kult bł. Władysława z Gielniowa – to temat naszego drugiego pobożnego zgromadzenia przy jego grobie w Warszawie. Powszechnie znany jest herb tego miasta,
w którym znajduje się Syrena. A jednak życie Błogosławionego jest bardziej realne niż Syrena. Życie bierze górę nad
legendą. Bo w życiu jest prawda.
Sługa Boży, kard. Stefan Wyszyński, ostatnią Mszę św.
przed swoim uwięzieniem odprawił we wspomnienie bł.
Władysława z Gielniowa. Na początku „Zapisków więziennych” czytamy: Dziś uroczystość Patrona Stolicy, błogosławionego Władysława z Gielniowa. (...) Po obiedzie pracowałem dwie godziny nad wieczornym
kazaniem ku jego czci. Ogromnie odczuwa się brak odpowiednich materiałów
historycznych z życia Błogosławionego.
Myślą przewodnią kazania była „prawda
wewnętrzna człowieka Bożego”. Chciałem rozprawić się z religijnością reprezentacyjną, pokazową, która wyrządza
tak wielką krzywdę chwale Bożej, dobru
bliźnich i dobru dusz. Skromny zakonnik,
którego życie tak mało było znane, jako
Patron Stolicy wydaje się być kimś bardzo mało pociągającym dla ruchliwych
i swobodnych warszawian (Święty i Syrena). A jednak życie Błogosławionego jest
bardziej realne niż Syrena. Życie bierze
górę nad legendą. Bo w życiu jest prawda. (25.09.1953, piątek, Warszawa)
Brakowało Prymasowi Tysiąclecia danych biograficznych o Patronie Stolicy, ale
dwadzieścia lat później ukazała się książka
o. Wiesława Murawca pt. Bernardyni warszawscy: dzieje klasztoru św. Anny w Warszawie, 1454-1864,
w której znajduje się historia życia i kultu Błogosławionego.
Zgodnie z tematem naszego dzisiejszego spotkania powinniśmy przypomnieć sobie życiorys i rozwój kultu Gielniowczyka. A zatem żył w latach 1440-1505. Mając 22 lata,
rozpoczął naukę w Akademii Krakowskiej, jednak nie upłynął
rok, jak postanowił wstąpić do Zakonu Bernardynów. Zgłosił
się do klasztoru na krakowskim Stradomiu i niebawem został
wysłany do Warszawy, gdzie mieli bernardyni swój nowicjat.
W swoim życiu zakonnym odznaczał się wyjątkową
skromnością, a nawet surowością wobec siebie. Dał się poznać
jako dobry i odpowiedzialny administrator i dlatego dwukrotnie powierzono mu urząd prowincjała. Ponadto miał też duży
wpływ na kształtowanie prawodawstwa zakonnego. Zasłynął
jednak przede wszystkim jako znakomity kaznodzieja. Miał
również nadzwyczajne dary mistyczne: dar łez i lewitacji.
W 1504 r. kapituła prowincjalna powierzyła mu urząd
gwardiana w warszawskim konwencie przy kościele św.
BR 04/2012
Anny. Wiedzieli bowiem współbracia, że to był jego ulubiony klasztor. Od samego początku jego posługi w Warszawie
tłumy słuchaczy gromadziły się, gdy on głosił kazania. Jego
sława wyprzedziła go. Choć wierni gromadzący się w kościele św. Anny nie mieli wcześniej okazji tak często spotykać
Gielniowczyka, to jednak był na tyle znany, że wyjątkowo
dużo osób przychodziło, by słuchać jego kazań na placu przed
świątynią. Było to być może miejsce, które zajmuje dzisiejszy
kościół akademicki...
Gdy w Wielki Piątek 21 marca 1505 r. bł. Władysław
z Gielniowa mówił o Męce Pańskiej, uniósł się ponad ambonę, powiedział dwukrotnie: Jezu, Jezu, i omdlały upadł na
ziemię. To przeżycie tak wyczerpało go fizycznie, że odszedł
z tego świata 4 maja 1505 r. Jak rozpoczął swoje życie zakonne w Warszawie, tak też w tym mieście je zakończył.
Niebawem po jego śmierci liczni pielgrzymi przybywali do grobu. A ze świętymi tak właśnie jest, że po odejściu
z tego świata potrafią zdziałać więcej niż
za życia.
W XVII i XVIII wieku dał się poznać
bł. Władysław przede wszystkim jako
obrońca w czasie zarazy. Było to w latach 1624-25, 1630, a zwłaszcza podczas
Wojny Północnej w roku 1705. Morowe powietrze zbierało swoje „żniwo”
w Wielkopolsce i na Mazowszu. Znowu
przypomniano sobie o skutecznej pomocy bł. Władysława z Gielniowa. Liczni
pielgrzymi ponownie gromadzili się przy
jego grobie, prosząc o ratunek. Widząc
skalę zagrożenia i wzmożony kult Gielniowczyka, oficjał warszawski Stefan
Wierzbowski 18 kwietnia 1705 r. ogłosił bł. Władysława patronem Warszawy.
3 maja odbyła się uroczystość błagalna,
a 4 maja, w jego wspomnienie, procesja
z kościoła kolegiaty św. Jana do kościoła
św. Anny. Kult rozwinął się wówczas do
niebywałych rozmiarów, co doprowadziło do beatyfikacji, a właściwie do zatwierdzenia kultu, czego
dokonał papież Benedykt XIV 11 lutego 1750 r. Dodajmy
jeszcze, że ponownie został ogłoszony patronem Warszawy
przez bł. papieża Jana XXIII 19 grudnia 1962 r.
Skromny zakonnik, którego życie tak mało było znane, jako Patron Stolicy wydaje się być kimś bardzo mało pociągającym dla ruchliwych i swobodnych warszawian – pisał Prymas
Tysiąclecia na początku swoich „Zapisków więziennych”. Rzeczywiście, po ponad pięciuset latach od jego śmierci wydaje się
mało atrakcyjny. Czy mógłby nas jeszcze czymś zainspirować?
Niezwykle prosta była modlitwa. Często powtarzał po prostu imię Jezus. Tym samym uświadamia nam, że Bóg, w którego wierzymy, jest kimś mającym swoje imię.
To nie jest jakaś abstrakcja, coś wymyślonego przez człowieka, a wydaje się, że dość często jest On tak traktowany zarówno przez tych, którzy odrzucają wiarę, jak i przez
samych chrześcijan.
Dokończenie na str. 8
* Święci i święte Kościoła *
Święta na nasze czasy
50. rocznica śmierci
28
kwietnia mija 50. rocznica śmierci św. Joanny Beretty Molla, świętej, która pomimo wielkiego zagrożenia swego życia wybrała życie dziecka, które nosiła w swym
łonie. Jako lekarz doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji podjętej decyzji. Wybrała życie dziecka, pomimo
rad lekarzy zalecających jego zabicie. 21 kwietnia 1962 r.,
w Wielką Sobotę przyszła na świat Gianna Emanuela. Dobry
Bóg pozwolił Joannie jeszcze kilka dni cieszyć się, pomimo
wielkiego cierpienia, córeczką. Zmarła 28 kwietnia 1962 r.
w swoim domu w Ponte Nuovo. 30 kwietnia 1962 r. odbył
się jej pogrzeb w Megero.
Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce (J 10,11).
Rokrocznie słyszymy te słowa w IV Niedzielę Wielkanocną. Były także czytane 24
kwietnia 1994 r. w liturgii Słowa Mszy św.
beatyfikacyjnej, podczas której Joanna została zaliczona w poczet błogosławionych
Kościoła. W wygłoszonej wówczas homilii
Jan Paweł II powiedział:
„Chrystus mówi o sobie. Mówi o swojej
śmierci i zmartwychwstaniu: Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt mi go
nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam
moc je oddać i mam moc je znów odzyskać
(J 10,17-18). Misterium Paschalne Chrystusa
jest dziełem największej miłości. O takiej miłości mówią właśnie powyższe słowa. Chrystus oddaje swoje
życie na krzyżu z miłości do człowieka, a umierając pozostaje
Panem swego życia i swojej śmierci. Zmartwychwstając trzeciego dnia, objawia życie, które z tej śmierci się narodziło. Po
zmartwychwstaniu przychodzi do Wieczernika, ażeby przekazać Apostołom moc zwyciężania śmierci i przywracania
życia. Jesteśmy bowiem uczestnikami Jego Tajemnicy Paschalnej. W dniu dzisiejszym pragniemy w sposób szczególny
uczcić tych, którzy byli uczestnikami śmierci Chrystusa i Jego
Zmartwychwstania, tych, którzy oddali swoje życie i którym
Chrystus to życie oddaje w swoim zmartwychwstaniu.
Wynosimy dzisiaj do chwały ołtarzy również dwie włoskie kobiety: Joannę Berettę Mollę oraz Elżbietę Canori Morę. Kobiety heroicznej miłości. Przykładne żony i matki, które
w codziennym życiu dały świadectwo trudnym wartościom
Ewangelii. Uwieńczeniem życia Joanny Beretty Molli, która
była najpierw wzorową studentką, potem aktywnie zaangażowała się w działalność wspólnoty kościelnej oraz została
szczęśliwą żoną i matką, stało się złożenie ofiary z siebie, by
mogło żyć dziecko, które nosiła w łonie i które dzisiaj jest tutaj z nami! Jako chirurg była w pełni świadoma grożących jej
konsekwencji, lecz nie cofnęła się przed ofiarą, potwierdzając
w ten sposób heroiczność swoich cnót. (...)
Ukazując te dwie kobiety jako wzory chrześcijańskiej doskonałości, pragniemy oddać hołd tym wszystkim heroicznym
.
matkom, które bez reszty poświęcają się swoim rodzinom, które cierpią wydając dzieci na świat, a potem gotowe są podjąć
wszelkie trudy, ponieść wszelkie ofiary, ażeby tym dzieciom
przekazać wszystko co mają najlepszego.
Macierzyństwo może być źródłem wielkiej radości, ale
może także stać się źródłem cierpień, a niekiedy wielkich
zawodów. Wówczas miłość staje się próbą, czasem heroiczną, która wiele kosztuje macierzyńskie serce kobiety. Dziś
pragniemy uczcić nie tylko te dwie wyjątkowe kobiety, lecz
wszystkie te kobiety, które nie szczędzą siebie dla wychowania własnych dzieci.
Jakże niezwykły bywa ich udział w trosce Dobrego Pasterza.
Jakże często muszą zmagać się z trudnościami i zagrożeniami.
Ile razy muszą stawić czoło tym symbolicznym wilkom, które
gotowe są porywać i rozpraszać każdą owczarnię. I nie zawsze
te heroiczne matki znajdują oparcie w swoim
środowisku. Wręcz przeciwnie, modele cywilizacji, często kreowane i propagowane przez
środki społecznego przekazu, nie sprzyjają macierzyństwu. W imię postępu i nowoczesności
prezentuje się jako przestarzałe takie wartości,
jak wierność, czystość, poświęcenie, którymi
wyróżniały się i nadal się wyróżniają rzesze
chrześcijańskich matek i narzeczonych.
Dzieje się tak, że kobieta, która jest zdecydowana żyć w zgodzie z własnymi zasadami, czuje się często głęboko osamotniona. Pozostaje sama ze swą miłością, której
nie może zdradzić i której musi pozostać
wierna. Jej przewodnikiem jest Chrystus,
który objawił, jaką miłością obdarza nas
Ojciec. Kobieta, która wierzy Chrystusowi, znajduje potężne oparcie w tej właśnie miłości. Jest to
miłość, która wszystko przetrzyma. Ta miłość pozwala jej
wierzyć, że wszystko, co czyni dla dziecka poczętego, narodzonego, dorastającego czy dorosłego, czyni równocześnie
dla dziecka Bożego. Albowiem, jak głosi św. Jan w dzisiejszym czytaniu: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy (1J 3,1). Jesteśmy dziećmi Bożymi.
Gdy rzeczywistość ta w pełni się ujawni, będziemy podobni
do Boga, bo ujrzymy Go takim, jaki jest.
Dziękujemy wam heroiczne matki, za waszą miłość niczym
nieprzezwyciężoną! Dziękujemy za heroiczne zawierzenie
Bogu i Jego miłości. Dziękujemy za ofiarę, którą złożyłyście
ze swojego życia. Dzisiaj Chrystus oddaje wam w Tajemnicy
Paschalnej ten dar, jakiście Mu złożyły. On bowiem ma moc
oddać życie, które przyniosłyście Mu w ofierze.
Miłuje mnie Ojciec – mówi Chrystus – bo Ja życie moje
oddaję, aby je [potem] znów odzyskać (J 10,17).
Miłuje was, rodzice i dzieci! Zaufajcie Chrystusowi! On
jeden jest kamieniem węgielnym, na którym wspiera się godność człowieka i jego przyszłość. I nie ma w żadnym innym
zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego
imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12).
W Twoim Imieniu Jezu Chryste, pokładamy nadzieję.
Ty bądź naszym zbawieniem!
Jan Paweł II, Papież”.
KS
BR 04/2012
.
* Rozmowy o powołaniu *
Siostra Marianna
SIOSTRO... rozmowa 3
– Niech mi siostra powie, czy trudno jest złożyć ślub czystości?
– I trudno, i łatwo...
– Co to znaczy?
– Jeśli człowiek uświadomi sobie, choć w niewielkiej
części, jak wielka jest miłość Boga, miłość Jezusa do niego,
to odpowiedzieć na tę miłość staje się normalną koniecznością serca. Wtedy nie dłuży się Msza święta, nie nudzą modlitwy w kaplicy... – jest się z Tym, którego się kocha, któremu chce się odpłacać miłością i którego chce się kochać
ciągle jeszcze więcej.
– Ale mi nie o to chodzi! Chodzi mi o ciało... Rozumie
siostra?!
– Rozumiem. Wiara uczy nas, że duch ma panować nad
ciałem. I dlatego powiedziałam, że i łatwo, i trudno.
Ludzie mają najrozmaitsze temperamenty i życiowe
przejścia. Niektóre typy psychofizycznego ukształtowania
bardziej dają o sobie znać w tej dziedzinie, inne – mniej.
Ale wiara musi tu mieć zasadniczy głos.
– Ja myślałam, że ślub czystości to po prostu zobowiązanie się sióstr, że nie będą zawierać małżeństwa...
– No, niestety, to grubo za mało. Czystość kojarzy się
z czymś pięknym: czysta woda, czyste powietrze, czyste
ubranie... Zatem nie może to być tylko negacja: nie będę
zawierała małżeństwa, czy nie będę współżyła seksualnie
z nikim. Nie darmo się mówi o czystej intencji. W życiu zakonnym każdy musi się starać, aby wszystko było czyste; od
intencji, poprzez myśli, słowa aż do czynów.
– To chyba bardzo trudne... A nie marzyła siostra o domu,
rodzinie, dzieciach?
– Myślałam o tym; każdy może mieć momenty, kiedy
wraca myślą do decyzji i zastanawia się, co by było, gdyby
wybrał inną drogę. Ale wtedy z pomocą przychodzi mi świadomość tego, Kogo wybrałam. On jest w stanie zaspokoić
wszystkie moje pragnienia.
– A popęd seksualny, seks czy pragnienie, by ktoś nas
kochał...?
– Zauważ, że to jest pragnienie, by ktoś nas kochał, a nie
pragnienie, aby z kimś współżyć. Wypływa ono z tego, że
człowiek pragnie być szczęśliwy. Takie pragnienie wlał
w serce człowieka Bóg. To tylko złe uformowanie lub brak
uformowania duchowego podpowiada ludziom, że seks, że
współżycie płciowe, to jest pełnia szczęścia. Być kochanym,
być szczęśliwym, to chyba dużo, dużo więcej...
– No tak... Ale to się pewnie trzeba umartwiać! Niech mi
siostra powie, jakie umartwienia trzeba podjąć, żeby sobie
pomóc w tej dziedzinie?
– Elu kochana! To naprawdę nie jest takie straszne. Powiem ci, jak pięknie i krótko wyjaśnił to ks. Jan Twardowski
w jednym ze swoich wierszy.
Modli się w nim tak:
BR 04/2012
Boże, daj nam czystość,
co nie jest ascezą,
tylko miłością,
tak jak życie całe...
– Rzeczywiście, krótko i pięknie... Ja bardzo lubię poezję
ks. Twardowskiego.
– Więc sobie to przemódl i rozważ. I pomyśl, czy dziewczyna, która ma chłopaka albo kochająca żona musi stosować ascezę, aby myśleć o tym, kogo kocha? Czy będzie się
zmuszać, aby pozostać wierną tej osobie?
– No nie. Chyba nie...
– No właśnie. Podobnie i tu. Staram się myśleć o Tym,
komu ofiarowałam swoje życie i spełniać Jego pragnienia.
A zatem asceza polega przede wszystkim na rozwoju miłości. Kiedy się kogoś kocha, to się o nim myśli, mówi prawie
ciągle, to się za niego modli, o niego troszczy, spełnia się
jego prośby, czasem nawet marzenia czy często przeczuwa
się, czego on by pragnął i to się realizuje. Sprawy kochanej
osoby są wtedy moimi sprawami. Zupełnie podobnie przedstawia się to w życiu siostry zakonnej w jej relacji z Chrystusem. Dlatego byli i są teologowie, którzy ślub czystości
chcieli nazwać ślubem miłości, aby bardziej wskazać na jego
istotę.
– Niech sobie siostra nie żartuje – naprawdę nie trzeba
do zachowania tego ślubu wielkich umartwień? W starych
książkach religijnych jest tyle na temat ograniczeń ascetycznych w tej dziedzinie...
– Trzeba ascezy, ale – zrozum – musi ona wynikać z wewnętrznego ukierunkowania moich pragnień. Chodzi o to,
żeby nie było: „nie zrobię tego, bo to zakazali albo zaszkodzi
mojej czystości”. Trzeba zmienić myślenie. Pytam się siebie:
„czy to, co chcę zrobić, będzie się podobać Temu, kogo kocham, kogo wybrałam. Czy będzie świadczyło o tym, że On
jest na pierwszym miejscu w moim życiu?”.
– Ależ, siostro! Takie myślenie to mogą stosować i ci,
którzy żyją w małżeństwie!
– Oczywiście! Bo chrześcijanie żyjący w małżeństwie
też są zobowiązani do czystości.
– Rewelacja! Pierwsze słyszę...!
– Tak, kochana. Pierwsze słyszysz, bo niektórzy ludzie robią wszystko, żeby o tym nie wiedzieć. Ale tak jest.
Rzecz jasna czystość w małżeństwie będzie się inaczej
realizować niż w klasztorze, ale jest konieczna. Wierność
w intencjach, myślach, w słowach i czynach. I oczywiście
– rezygnacja z używania drugiego człowieka jako przedmiotu mojej przyjemności. To w skrócie czystość obowiązująca w małżeństwie.
– Powiedziała siostra, że potrzeba jednak ascezy. Chciałabym się dowiedzieć, co sprzyja czystości... wie siostra,
teraz tak trudno funkcjonować wśród tych obrazów erotyki
i seksualności atakujących człowieka z każdej strony...
– Nie lubię rozwlekłych dociekań, więc powiem ci krótko
o tym, co mi pomaga. Oprócz tego, co powiedziałam wcześniej o ukierunkowaniu pragnień, to na pierwszym miejscu
musi być modlitwa, a potem opanowanie. Moja reguła jest
taka: nie pozwalać zmysłom na żadne nadmiary.
* Rozmowy o powołaniu *
Zastosuj to do wszystkich zmysłów po kolei: wzroku, słuchu, smaku, dotyku i powonienia, a znajdziesz właściwy kierunek. A więc na przykład: przesyt w oglądaniu, szczególnie
obrazów nie kierujących myśli ku Bogu, przesyt słuchania,
np. niebudującej mnie ciężkiej, hałaśliwej muzyki, „nadoglądactwo” – szczególnie bezmyślne telewizji, przejadanie się
i dogadzanie smakowi, upodobanie nadmierne w zapachach
i przerosty w używaniu dezodorantów i perfum itd. Bo kiedy
sobie powiesz, że wszystko ci wolno i nic ci nie zaszkodzi, to na
pewno wejdziesz na śliską drogę. Ale musisz też pamiętać, że
realizuje się to z tym uzasadnieniem: „robię to dlatego, że chcę
pozostać czysta dla tej osoby, którą kocham”. W klasztorze to
będzie Jezus, w życiu świeckim – obecny czy przyszły małżonek. Nie dlatego to podejmuję, że np. walka z obżarstwem czy
„nadoglądactwem” telewizji czy gazet porno jest wymienione
w spisie rzeczy zakazanych w podręczniku ascetycznym. Musi
tu być głębokie uzasadnienie, bo inaczej nie ma co podejmować
walki.
– Siostro, jak to spamiętać, jak na to wszystko naraz uważać? To jest chyba niemożliwe!
– Tę dziedzinę opanowania można by chyba nazwać higieną ducha. Teraz wszystko ma być ekologiczne. Dlaczego
nie zatroszczyć się o ekologię tego małego świata, który jest
najbliżej nas, czyli własnego wnętrza? Jeśli widzę, że coś mi
szkodzi duchowo, to z tego rezygnuję. Proste. Oczywiście
trzeba być czujnym, nie zagłuszać sumienia, mieć wielką
wiarę, mieć odwagę przyznać się przed Bogiem i samym
sobą, że rzeczywiście to czy tamto nie jest dla mnie dobre.
Potrzeba też uznawania spraw wiary i życia duchowego za
sprawy ważne, istotne, bo gdy będziemy je traktować z przymrużeniem oka, to wtedy nie będzie nam zależało na zmianie
tego, co złe. Czasem warto zapytać siebie, co mi przyjdzie
z tego, co akurat robię, jaki to będzie pożytek, także w sensie
duchowym. Jeśli jedynie szkoda, a uzasadnieniem jest tylko
przyjemność, to trzeba po prostu zrezygnować.
– Myślę, że to jednak trudne...
– Kiedyś, gdy rozmawiałam na ten temat, ktoś zapytał
mnie o pewne swoje upodobanie: „A co w tym złego?”. Myślę, że warto pytać inaczej: „A co w tym dobrego, Bożego,
świętego, rozwijającego?” i dopiero wtedy decydować, czy
to podejmować. Życie chrześcijańskie raczej, a życie zakonne już na pewno, nie jest drogą minimalizmu duchowego!
– A nie spotkała się siostra z wyśmiewaniem, z komentarzami na ulicy czy...?
– Oczywiście, że się spotkałam. Kiedyś ktoś, wprawdzie
nieco podpity, zapytał mnie: „Nie rozumiem, jak można kochać nie dotykając”. Na to odpowiedziałam: „Trzeba spróbować, to wtedy się zrozumie”. Bo rzeczywiście, ktoś kto nie
ma tej wewnętrznej duchowej intuicji, jakiegoś głębszego
zrozumienia życia ludzkiego i Ewangelii, i nie próbuje tak
żyć, to nigdy nie zrozumie głębszej miłości poza seksem.
Często ludzie nie tylko sami są temu winni do końca. Kto
im to w czasie ich dorastania mówił? Są całe sztaby ludzi,
które pracują, aby rozbudzać wszelkie apetyty, najgorsze
instynkty, bo wtedy mogą sprzedać to, czego produkcją się
zajmują, od czekoladek i alkoholu, aż do czasopism pornograficznych, środków pobudzających seksualnie i antykon-
.
cepcji. A biedny człowiek nie rozumie, że jest sterowany.
Myśli, że jest wolny i że sam wybiera. A trzeba pamiętać, że
„chce mi się czegoś”, to nie to samo co „chcę coś i to wybieram”. A potem zostaje już człowiekowi tylko stałe myślenie
o zaspokojeniu seksualnym, i to coraz bardziej wymyślnymi metodami, i stąd pytanie tego człowieka na ulicy, które
świadczy o tym, że nie rozumie się już normalnego sposobu
życia, w którym to ja wybieram to, co robię, a nie moje żądze
rządzą mną i wybierają za mnie. Wielu rzeczy wcale nie muszę robić, tylko zostałem tak zmanipulowany, żebym myślał,
że muszę, bo inaczej nie będę żył. Tak samo jest z konsumizmem w każdej innej dziedzinie życia.
– Wracając do życia konsekrowanego... Jak siostry realizują się jako kobiety? Przecież macierzyństwo jest głęboko
wpisane w kobiecą naturę...
– Istnieje coś takiego jak macierzyństwo duchowe – troska
o najwyższe dobro spotkanego człowieka, uczenie go drogi
zbawienia. Jak mówił św. Paweł: „oto, moje dzieci, ponownie
w bólach was rodzę”. Jest ono mało dowartościowane i często
nierozumiane albo źle rozumiane, a przecież jest niezwykle
piękne. Czasem ludzie sami odkrywają: ten człowiek pomaga mi w drodze do Boga! I korzystają z pomocy. Rozwija się
to jednak tylko na płaszczyźnie głębokiej wiary, stąd ludzie
o wierze tradycyjnej czasem po prostu nie odbierają na tych
falach: mogą coś przeczuwać, ale nie rozumieją.
– I to siostrze wystarczy?
– Tak. Kiedy widzę Chrystusa w drugim człowieku, szczególnie chorym, smutnym, przygnębionym, zagubionym – to
mogę świadczyć miłość samemu Chrystusowi, świadcząc ją
spotkanemu człowiekowi i pomagając bliźniemu utwierdzić
się w wierze, że Bóg go kocha. A to początek pięknego życia.
– Bardzo dużo nowych rzeczy się dziś dowiedziałam
od siostry. Niech siostra spojrzy – policzki aż pieką mnie
z przejęcia. Muszę to przemyśleć głębiej. Jak jednak daleko powszechne myślenie i przeciętna mentalność odeszły
od takiego rozumienia czystości... Oczywiście spotkamy się
jeszcze raz, siostro? Mam jeszcze dużo do zapytania... A odpowiedzi są bogate i treściwe, więc nie da się tego przyswoić
od razu...
– Dobrze, Elu. Możemy się znów spotkać za tydzień. Odpowiada?
– Jasne, że odpowiada. Szczęść Boże! Dziękuję!
– Ja też ci dziękuję. Szczęść Boże!
Siostra Marianna jest członkinią Zgromadzenia Sióstr Loretanek, które są najbardziej znane z książek wydawanych przez
prowadzone przez nie wydawnictwo. Siostry zajmują się także
katechezą i pracą w parafii, prowadzą w Loretto pod Wyszkowem dom pomocy społecznej dla chorych kobiet. Siostry Loretanki mają także domy za granicą: w Rosji, na Ukrainie, we
Włoszech, w Rumunii i w USA. Gdyby ktoś chciał skontaktować się z Siostrami Loretankami, można pisać lub dzwonić:
Siostry Loretanki
ul. Ks. Ignacego Kłopotowskiego 18
03-717 Warszawa
tel. (22) 619-14-86, e-mail: [email protected]
BR 04/2012
.
* Z nauczania Pasterzy Kościoła *
Misja Warszawy – misja parafii
W marcu br. rozpoczęła się „Misja Warszawy” będąca częścią europejskiej inicjatywy ewangelizacyjnej „Misja w
metropolii”. Jest to program nowej ewangelizacji wskazany
przez papieża Benedykta dla 12 stolic europejskich. Nasza
parafia została wybrana jako jeden z dwunastu głównych
ośrodków ewangelizacji w Warszawie.
W ramach Misji w naszej parafii został zrealizowany pięciopunktowy program:
– lektura Ewangelii wg św. Marka (piątek 23 marca o godz.
19.30). Ewangelię czytali: Teresa Lipowska, Bartosz Opania i Krzysztof Ziemiec. Wprowadzanie do Ewangelii wygłosił ks. prof. Waldemar Chrostowski.
– katecheza biskupa dla rodzin i młodych (25 marca o godz.
13.15). Mszę św. celebrował i katechezę wygłosił bp Piotr
Jarecki.
– sakrament pokuty i pojednania –„Noc konfesjonału”
w piątek 16 marca, od 21.00 do 8.00.
– lektura wybranych fragmentów „Wyznań” św. Augustyna podczas nabożeństwa Gorzkich Żali. Podczas kolejnych nabożeństw czytali je: Przemysław Babiarz, Marian
Opania i Artur Górski.
– uczynienie konkretnego znaku miłosierdzia.
KS
O. Kajetan Kowalski
Bł. Władysław z Gielniowa
– patron Warszawy
Dokończenie ze str. 4
Bł. Władysław uświadamia nam jednak, że to jest Osoba,
że to jest Ktoś, przed kim warto zgiąć kolana, a mimo to
można z Nim porozmawiać tak, jak się rozmawia z przyjacielem, wezwać Go po imieniu.
Czy godna podziwu, jeśli nie naśladowania, jest surowość
życia Patrona Stolicy? Piszą biografowie, że często chodził
boso, a pomiędzy klasztorami przemieszczał się pieszo.
Gdybyśmy chcieli tak dosłownie go naśladować, to prawdopodobnie byłoby to przejawem religijności reprezentacyjnej,
pokazowej, przed którą, jak słyszeliśmy, przestrzegał Sługa
Boży, kardynał Stefan Wyszyński. A jednak taką postawą
przypomina nam, że nie warto koncentrować się na sobie.
Prawdopodobnie powinni o tym pamiętać współcześni mężczyźni, którzy tak często zajmują się sobą, a nazbyt rzadko
dostrzegają bliskie im osoby i ich potrzeby.
Znany jest poza tym bł. Władysław wszystkim badającym
historię literatury bez względu na ich światopogląd. Jest on
bowiem pierwszym poetą piszącym po polsku. Moglibyśmy
więc uczyć się od niego kultury języka. Chyba zbyt łatwo
przestaliśmy zwracać uwagę na to, jak ze sobą rozmawiamy,
jakich słów używamy na co dzień. A sprawa nie jest błaha,
bo zwraca uwagę św. Jakub apostoł w swoim liście: Jeśli kto
nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało (3,2).
O. Kajetan Kowalski
BR 04/2012
Bp Piotr Jarecki
Rodzina w świecie
współczesnym
Rodzina jest dzisiaj jednym z największych wyzwań. Bardzo
wam dziękuję, niewiastom oczekującym rozwiązania i rodzicom, którzy przybyli z dziećmi. Pobłogosławię niewiastom
oczekującym potomstwa po Mszy świętej. Zatem modlimy
się dzisiaj za zdrowe rodziny.
Przez ostatnie cztery dni byłem na posiedzeniu Episkopatu Unii Europejskiej w Brukseli. Jest to religijna organizacja,
która utrzymuje dialog z instytucjami europejskimi.
Mamy w Brukseli stały sekretariat zatrudniający dwanaście osób. Na tym plenarnym posiedzeniu przez trzy dni
żeśmy się zatrzymali właśnie nad tematem rodziny – szeroko
mówiąc – natomiast takim specyficznym tematem był temat
roku bieżącego w Unii Europejskiej – czyli aktywny trzeci
wiek (ang. Active Aging). Wyszedł też, może warto o tym
powiedzieć, parę tygodni temu Atlas Wartości Europejskich,
specjalne wydanie jednego z uniwersytetów zachodnich.
I pozwoliłem sobie lecąc samolotem przejrzeć paragraf dotyczący rodziny.
I, moi Kochani, w kontekście dzisiejszych czytań, szczególnie tego poznania Pana Jezusa modlitewnie chciałbym się
zatrzymać nad kilkoma problemami.
Badania mówią, i w Polsce to także widać, że młodzi
ludzie decydują się na małżeństwo coraz później. Nastąpiło
przesunięcie wieku. Ja sobie przypominam, jeszcze za czasów mojej młodości, dziewczyna czy chłopak po skończeniu studiów, jeżeli studiowali, albo nawet na ostatnim roku
studiów, wchodzili w związek małżeński. Dzisiaj trzydzieści
lat, a nawet i później. I oczywiście są różne tego przyczyny.
Jedną z nich może być także niewątpliwie wygoda – bojaźń
wejścia w trwałą i stałą relację z drugim człowiekiem.
Moi Kochani, podejmując dzisiaj temat rodziny, musimy
Boga prosić, by nasze rodziny były szkołami i przekonywały
do tego, że człowiek nie jest samotną wyspą, jak powiedział
Tomasz Merton, że człowiek z natury swojej jest istotą społeczną i istotą relacyjną.
Jeżeli nie wejdziemy w głębokie relacje z drugim człowiekiem, z innymi ludźmi, to zatracamy się w naszym człowieczeństwie. To jest wielki paradoks, ponieważ nieraz nam
się wydaje, że życie w samotności jest łatwiejsze i jest przyjemniejsze, natomiast w długiej perspektywie naprawdę prowadzi do wielkich problemów życiowych, niejednokrotnie
do życiowych tragedii. I myślę, że my dzisiaj powinniśmy
się modlić o to, ażeby młodzi tak właśnie do życia podchodzili. Także kapłan, jeżeli chce się zrealizować w swoim
człowieczeństwie i biskup, mimo że nie wchodzi w związek
małżeński z drugą osobą, ale poślubia Kościół i wspólnotę,
wtedy się zrealizuje, jeżeli się stanie darem dla innych ludzi.
Natomiast jeżeli będzie się zamykał tylko w swoim mieszkanku, no to nie będzie wzrastał w człowieczeństwie i powołania życiowego nie wypełni, to jest oczywiste.
A więc o przeżywanie takie bardzo dojrzałe tego wymiaru relacyjnego osoby ludzkiej dzisiaj bardzo Boga prosimy,
odpowiadając na ten fenomen przesunięcia wieku wchodzenia w związek małżeński.
Niewątpliwie we wszystkich krajach, także w katolickiej Polsce, obserwujemy zjawisko zamknięcia się na życie.
Polska w Europie jest pewnie na drugim od końca miejscu
jeżeli chodzi o dzietność – 1,2 czy 1,3 dziecka na kobietę
w związku małżeńskim. Są różne tego przyczyny, ale my Boga prosimy, żebyśmy rzeczywiście jako rodzice traktowali
siebie jako współpracowników Boga w narodzeniu nowego
człowieka jako nierozerwalnego związku duszy i ciała za
życia ziemskiego.
Moi Kochani, o tę świętość życia, o traktowanie życia
jako świętego od poczęcia aż do naturalnej śmierci dzisiaj
Boga prosimy. Jest to wielkie wyzwanie dla naszego kraju,
wielkie wyzwanie dla całej wspólnoty europejskiej i szerzej
mówiąc Europy. Obyśmy życie traktowali jako święte.
W ostatnich tygodniach udało mi się wpłynąć na dyrekcję
jednego ze szpitali, na kilku profesorów, ażeby nie ułatwiać
aborcji eugenicznej, zabijania dziecka, które obdarzone jest
krzyżem niepełnosprawności, ale przecież to jest dziecko.
Owszem dla rodziców jest to niejednokrotnie trudna decyzja, ale nie możemy ułatwiać zabijania takich dzieci w łonach matek. Dzięki Bogu i dyrekcja szpitala, i profesorowie,
którzy się tym zajmowali, z otwartym sercem i otwartym
umysłem przyjęli te nasze propozycje.
Moi Kochani, kiedy dzisiaj zastanawiamy się nad rodziną
prosimy także Boga o to, ażeby rodzice byli pierwszymi wychowawcami, by kształtowali dojrzałe osobowości swoich
dzieci – synów i córek, poczynając od pierwszych chwil ich
ziemskiego życia. W dzisiejszych czasach to nie jest łatwe.
Niejednokrotnie młody człowiek pracuje na dwóch etatach, ale ojca i matki nic i nikt nie zastąpi. Nie zastąpi opiekunka, babcia czy dziadek. Nie zastąpi katecheta, nie zastąpi
biskup ani ksiądz. My możemy tylko pomagać, natomiast
w roli wychowania nikt rodziców nie zastąpi.
Prosimy Boga dzisiaj o to, żeby to rodzice chcieli, z jednej strony, a z drugiej strony, żeby mieli warunki do tego,
ażeby poświęcać określony czas, ażeby kształtować, formować to co jest ich największym skarbem – swoje dzieci. Ci,
którzy wierzą, powinni przecież być przecież pierwszymi
nauczycielami wiary i moralności.
Przywróćmy rodzinną modlitwę w naszych rodzinach.
To jest bardzo istotne i bardzo ważne. Nie każdy sam, nie
każdy w swoim pokoiku, ale tata, mama i dzieci razem. Jak
sobie przypomnę czasy mojego dzieciństwa, przed oczyma
mam ojca klęczącego i matkę. Mama jeszcze żyje. Mieszka w Gdyni i niedługo – 25 kwietnia – skończy 90 lat. To
było budujące, jak widziałem – jeszcze jako mały chłopiec
– mojego ojca, tak wielki autorytet, klęczącego przed krzyżem, obrazem Matki Bożej Częstochowskiej i prowadzącego modlitwę. To była po prostu szkoła, formacja młodego
człowieka.
Moi Kochani, myślę, że dzisiaj powinniśmy się modlić
za tych, którzy wpływają na kształt życia społecznego, publicznego. Myślę o naszych politykach, parlamentarzystach,
.
Foto: Bogdan Leśniewski
* Z nauczania Pasterzy Kościoła *
którzy niestety do tej pory w Polsce nie wypracowali żadnej
długofalowej polityki prorodzinnej.
Znowu paradoks w Europie, że największa dzietność, także dzięki dobrze przygotowanej polityce prorodzinnej, nie jest
w krajach katolickich, ani w krajach, w których ludzie bardzo
wierzą. Dzisiaj najwięcej dzieci przychodzi na świat we Francji, wielu mówi we Francji laickiej, i w krajach skandynawskich, gdzie katolicy należą do absolutnej mniejszości.
Także dzięki temu, że mądrzy politycy rządzący, parlamentarzyści, wprowadzili rozsądną politykę prorodzinną.
Stworzyli struktury, to idzie i o finanse, ale szerzej musimy
na to patrzeć, o takie zorganizowanie pracy dla kobiet, ażeby
mogły łączyć te dwie dziedziny.
Bo znowu badania europejskie mówią, że nie jest tak,
iż matka, która chce pracować, nie chce mieć dzieci. Ona
bardzo by chciała mieć dzieci i jednocześnie pracować, do
czego ma prawo, ale nieraz rzeczywistość, struktury pracy
jej to uniemożliwiają.
Naprawdę musimy się o to modlić i dopominać, by także w naszym kraju taka długofalowa polityka prorodzinna
została wypracowana. Myślę o żłobkach, o przedszkolach,
które są szczególnie w takich dużych skupiskach, jak nasze
miasto Warszawa, przecież niezbędne. Wszystko zaczyna się
w rodzinie. Tacy są ludzie i społeczeństwo, jakie są rodziny.
Kochani, dołączcie inne intencje związane ze zdrowiem,
ze świętością naszych rodzin, żeby rzeczywiście były sanktuariami życia i takimi szkołami dojrzałego człowieczeństwa,
żeby otwierały każdego członka rodziny na Boga i na drugiego człowieka, ponieważ przez jedność człowieka z Bogiem
możemy zbudować prawdziwie braterskie społeczeństwo,
do czego jesteśmy powołani.
Niech patron tej parafii, z którym w zeszłym tygodniu
się spotykałem w Kościele Św. Anny przy jego relikwiach,
pomoże wam byście właśnie taką zdrową atmosferę do waszych rodzin wprowadzali, dla dobra naszego, dla dobra
przyszłości naszego narodu, dla dobra Kościoła, naszej Ojczyzny i Europy.
I Matka Najświętsza także niech nas uczy dojrzałości
wiary, która prowadzi do czynów miłości, jak mówi Święty
Paweł. Amen.
Fragment homilii wygłoszonej w dniu 25.03.2012.
BR 04/2012
10.
Koncert DEBIUTY 2012
15 kwietnia o godz.17.00 w Dobrym Miejscu na warszawskich Bielanach odbędzie się Koncert DEBIUTY 2012.
Jest on kontynuacją koncertów MŁODZI BENEDYKTOWI XVI, które odbywały się tam w latach 2006–2010.
Pierwsza edycja koncertu odbyła się 21 maja 2011 roku.
Nagrodę publiczności za piosenkę Talitha Kum otrzymał
zespół Love Story, natomiast nagroda jury powędrowała
dla zespołu Anielsi z Lubaczowa. W tym roku poza laureatami koncertu Debiuty 2011, w części konkursowej
zmierzą się zespoły: El Camino, Strona B, PANdamusic
i Nacinacze Sykomory. Debiuty mają na celu promocję młodych zespołów grających muzykę chrześcijan – mówi Michał Guzek ze sklepu
Chrześcijańskie Granie – współorganizator koncertu „Debiuty 2012”. – Poza tym jest okazją, aby mobilizować zarówno
początkujących twórców, jak i wszystkich uczestników do
podjęcia wysiłku kształtowania swoich talentów.
Jak można zdobyć zaproszenie na koncert, poznać zespoły, które biorą udział w konkursie oraz zapoznać się z innymi
wydarzeniami związanymi z „Debiutami 2012” dowiecie się
na http://www.koncertdebiuty.pl.
Wielkimi krokami zbliżają się wakacje. Jest to czas wypoczynku po wytężonej pracy w szkole lub na studiach.
Ale może być też okazją do połączenia wypoczynku
z doskonaleniem znajomości języków obcych. Szkoła języków obcych eMKa prowadzona przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży ma dla was propozycje obozów
i kolonii językowych. Zajęcia podczas obozu:
• Podczas każdego obozu zapewniamy 5 godzin (lekcyjnych) języka dziennie
• Na obozie tanecznym z savoir-vivre zapewniamy
2 godziny zajęć tanecznych oraz 1 godzinę zajęć savoir-vivre dziennie
• Na obozie konnym zapewniamy 1 godzinę zajęć konnych dziennie.
Jak się zapisać na obóz:
1. Telefoniczna lub e-mailowa rezerwacja miejsca;
2. Po potwierdzeniu przez Szkołę zarezerwowania miejsca należy: wpłacić przedpłatę w wysokości 300,00 zł na
konto KSM, pobrać „kartę uczestnika” oraz „oświadczenie”, wydrukować i wypełnione odesłać (wraz z kopią dowodu przedpłaty) na adres biura.
Biuro KSM Warszawa: ul. Miodowa 17/19,
00-246 Warszawa, tel./fax: 22 257 87 36
e-mail: [email protected]
BR 04/2012
Wielkanocny
poranek
Z
e swojego posłania Maria widziała okno zaledwie
jako szary kwadrat. Mało spała tej nocy. Teraz przez
to okno usłyszała pianie koguta – znak, że się zaraz
rozwidni – więc wstała, ubrała się szybko i wymknęła
na pustą ulicę. Niosła koszyk wypełniony naczyniami
z wonnymi olejkami.
Ulica była zupełnie pusta. Druga Maria, Maria z Magdali, czekała na nią przed bramą miasta. Razem poszły
do ogrodu Józefa, aby dokończyć ostateczne przygotowania do pogrzebu Jezusa, przerwane z racji szabatu.
Kiedy wychodziły poza miasto, już widniało na horyzoncie. Po drodze nie spotkały nikogo i bardzo się tym
zmartwiły. Któż im pomoże? Pamiętały przecież, że wejście do grobu zawalono ciężkim kamieniem i tylko silni
mężczyźni mogli go odsunąć.
Jakże więc wejdą do grobu? Czy spotkają kogoś niedaleko grobu, o tak wczesnej porze, kto przesunie przy
ich pomocy okrągły kamień?
A może będą musiały czekać w ogrodzie aż ktoś się
pojawi?
Gdy doszły do grobu, było już jasno. To już zaczął się
trzeci dzień od śmierci Jezusa. I oto zobaczyły, że kamień
zagradzający wejście do grobu był odsunięty. Po prostu:
ogromny głaz odsunięty był na lewą stronę, a ciemne
wejście do grobowca stało otworem.
Po chwili wahania, zdziwione i zatrwożone, weszły
do groty wykutej w skale. Ku swojemu zdumieniu zobaczyły, że na kamiennej półce, na której położono ciało,
leżały tylko lniane płótna i osobno zwinięta chusta, którą
owinięto głowę Jezusa. Jego ciało zniknęło!
Dopiero później dowiedziały się, że o wczesnym świcie, kiedy jeszcze spały, do ogrodu zstąpił z nieba anioł
Pański. Ziemia pod nim zadrżała, a on zerwał pieczęć,
odsunął kamień i usiadł na nim.
Wtedy ziemia zatrzęsła się powtórnie, a przerażeni
strażnicy upadli na ziemię jak martwi. Postać anioła jaśniała takim blaskiem, że nie mogli na niego patrzeć.
Kiedy się ocknęli, zakryli oczy i uciekli do miasta.
Anioł był tam jeszcze, kiedy kobiety weszły do grobowca! Rozejrzały się po pustej grocie. I wtedy zauważyły
młodzieńca w białych szatach; i bardzo się przestraszyły.
Anioł rzekł do nich: Nie bójcie się. Szukacie Jezusa
Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak
powiedział. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc
jeszcze w Galilei: „Syn Człowieczy musi być wydany
w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia
zmartwychwstanie”.
Wtedy niewiasty przypomiały sobie słowa Jezusa.
Lecz idźcie szybko, mówił dalej anioł i powiedzcie
uczniom, że powstał z martwych. Będzie przed wami
w Galilei, tam Go zobaczycie!
One wybiegły z grobu: ogarnęło je bowiem zdumienie
i przestrach. Pospieszyły do Jerozolimy, by przekazać tę
najwspanialszą nowinę Piotrowi i pozostałym uczniom.
Gdy biegły, słowa anioła dźwięczały w ich uszach jak
słodka melodia: „Nie ma Go tu – zmartwychwstał, zmartwychwstał, zmartwychwstał – tak, jak zapowiedział”.
Wg św. Mateusza 28; Św. Marka 16;
św. Łukasza 24; św. Jana 20
Timothy Dudley-Smith,
Przyjaciel dzieci. Opowieści z życia Jezusa
Verbinum, Warszawa 1995
BR 04/2012
12.
Kazimierz Sadowski
* Nasz pierwszy duszpasterz *
W 1976 r. został inkardynowany ze Zgromadzenia Księży Michalitów. W tym czasie, jako kapłan, był na pogrzebie
swojej matki Agnieszki.
Droga służenia Bogu i ludziom przez ks. Eugeniusza rozpoczęła się w parafii Struga-Marki koło Warszawy, gdzie był
kwietnia obchodzimy w naszej parafii kolejne roczwikariuszem. Następnie jako wikariusz pracował kolejno:
nice odejścia do Pana śp. Księdza kanonika Eugeniuw parafii Świętej Trójcy w Warszawie na Solcu, w parafii
sza Ledwocha, założyciela parafii, jej pierwszego proboszcza
Ostrowąs w diecezji włocławskiej, a następnie w Kolegiai budowniczego kościoła. W tym roku jest to już 10. rocznica.
cie Łowickiej. Po raz pierwszy rozpoczął samodzielną pracę
W tym dniu odprawiana jest Msza św. w Jego intencji, skłajako organizator i proboszcz parafii w Bobrownikach w diedane kwiaty na znajdującym się w kruchcie kościoła grobie
cezji łowickiej.
i przy tym grobie odmawiana modlitwa za Jego zbawienie.
W 1985 r. otrzymał misję utworzenia parafii w NatolinieParafianie pamiętają o swoim pierwszym Proboszczu także
Wolicy. W tej parafii, pw. bł. Władysława z Gielniowa, był
w dniu Jego imienin i rocznicy święproboszczem do ostatnich dni swego
ceń kapłańskich, oraz w dniu Wszystziemskiego życia.
kich Świętych.
Ks. Eugeniusz był dobrym orgaKs. Eugeniusz urodził się 9 listonizatorem i budowniczym kościołów:
pada 1939 r. w miejscowości Bliżyce,
w Sierakowie k. Radzymina (jeszcze
w parafii Sokolniki w diecezji kielecjako michalita), w pierwszej organizokiej, 6 km od Lelowa i 22 km od Myszwanej przez siebie parafii w Bobrowkowa. Miał czterech braci: starszych
nikach i na końcu – na Natolinie w pa– Władysława i Jana oraz młodszych
rafii bł. Władysława z Gielniowa.
– Edwarda i Józefa. Rodzice ks. kanoW 1984 r. (a więc rok przed podnika, Jan i Agnieszka, zajmujący się
jęciem posługi kapłańskiej na Woliuprawą ziemi, i bracia byli ludźmi głęcy) ks. Eugeniusz został odznaczony
boko wierzącymi.
przywilejem rokiety, mantoletu i pierUczył się w sześcioklasowej szkole
ścienia.
podstawowej w Bliżycach, a następnie
Wszędzie, gdzie pracował, wierni
przez rok (kl. VII) kontynuował naukę
poznali Go jako człowieka, a przede
w szkole podstawowej w Lelowie.
wszystkim Kapłana, oddanego bez
Później uczęszczał przez dwa lata
reszty Bogu. Był dobrym pasterzem,
do technikum budowlanego w Myszorganizatorem i budowniczym. Nigkowie, po czym wstąpił do zakonu
dy nie miał czasu dla siebie. Był
w Częstochowie. Tam zaczęła się Jeczłowiekiem skromnym, życzliwym
go droga do kapłaństwa. Jeszcze jako
i bardzo pracowitym. To, co pozostudent, po raz pierwszy w sutannie,
stawił po sobie, świadczy najlepiej
był w 1956 r. na pogrzebie swojego
o ogromie Jego pracy. Nic też dziwojca Jana, zmarłego w Bliżycach i ponego, że wszędzie, gdzie pracował,
chowanego na cmentarzu parafialnym
garnęli się do Niego ludzie.
obok kościoła w Sokolnikach.
O Jego skromności niech świadczy
Jako kleryk odbywał zasadnifakt, że pomimo piastowania od wielu
czą służbę wojskową. Powoływano
lat godności kanonika nigdy nie widzieI Komunia Święta na Lanciego
wówczas kleryków z 4 lub 5 roku stuliśmy Go w stosownym do tej godności
diów.
stroju. Zawsze w tej samej, nie pierwZ rozmowy ks. Eugeniusza z księdzem, którego kiedyś
szej młodości sutannie. Dopiero po śmierci zabrał ze sobą do
przywiozłem do parafii, by pokazać budujący się kościół,
grobu świadczący o godności kanonika biret, zresztą kupiony
dowiedziałem się, że obaj byli w kompanii kleryckiej w Barwraz z albą przez parafian jako wyprawka pogrzebowa.
toszycach. Być może tam zetknął się z przyszłym księdzem
Ks. kan. Eugeniusz Ledwoch przepracował w swej ostati błogosławionym Jerzym Popiełuszką. Później, już w czasie
niej parafii 17 lat, a w czerwcu 2002 r. upłynęłoby 35 lat Jego
budowy kościoła, często głosił kazania i kwestował w kokapłaństwa. Pozostawił po sobie pamięć wśród wszystkich
ściele św. Stanisława Kostki i do końca życia nie rozstawał
parafian, z których wielu przybyło w dniu Jego pogrzebu
się z komżą otrzymaną od bł. ks. Jerzego.
17 kwietnia 2002 r., by Go pożegnać, a jednocześnie złożyć
Ks. Eugeniusz został wyświęcony 4 czerwca 1967 r.
Mu ostatnie podziękowanie za wielką pracę, jakiej dokonał.
przez bp. Stanisława Jakiela w Przemyślu. W latach 1973-76
W tym dniu żegnali Go również mieszkańcy rodzinnej miejbył kapelanem sióstr szarytek w Łowiczu. W 1975 r. uzyskał
scowości – Bliżyc i rodzinnej parafii Sokolniki, parafianie
tytuł magistra sztuki sakralnej na Uniwersytecie Mikołaja
z poprzedniej parafii w Bobrownikach (wśród nich w galoKopernika w Toruniu.
wych mundurach tamtejsza Ochotnicza Straż Pożarna).
Ksiądz Eugeniusz
12
BR 04/2012
* Nasz pierwszy duszpasterz *
Żegnali ks. kanonika uczniowie znajdujących się na terenie
parafii szkół, wśród nich mieszczące się w budynku kościoła
Gimnazjum i Liceum Katolickie, którzy od rana do uroczystości pogrzebowych pełnili wartę przy wystawionej w kościele
trumnie Zmarłego. Żegnali Go również licznie zgromadzeni
księża. Wśród nich był obecny Prymas Józef Glemp i biskupi:
Marian Duś i Piotr Jarecki z Metropolitalnej Diecezji Warszawskiej, bp. Józef Zawitkowski z Diecezji Łowickiej, miejscowi księża wikariusze, księża z sąsiednich parafii z ks. dziekanem Janem Świstakiem, ojcowie paulini, salezjanie.
W kaplicy w dniu konsekracji kościoła – 17.12.2000 r.
Odszedłeś nagle, pozostawiając po sobie ból i smutek,
który dzisiaj tak bardzo rani nasze serca. Lecz to, co po
sobie pozostawiłeś, na zawsze będzie dla nas przykładem,
jakim byłeś dobrym i prawym człowiekiem. Ta piękna
świątynia jest miejscem, w którym na zawsze z nami pozostaniesz. Choć nieobecny ciałem, będziesz nadal naszym
ukochanym proboszczem spoczywającym w swoim domu.
Kochamy Cię, Księże Eugeniuszu, i prosimy – wstawiaj
się za nami u naszego Ojca w Niebie.
Kasia, Kasia, Monika
Ksiądz Proboszcz. Był wspaniałym Człowiekiem, z poczuciem humoru, o wielkim sercu, który z wielkim oddaniem pracował na rzecz naszej parafii. Zbudował
piękną świątynię, za którą wszyscy jesteśmy Mu ogromnie wdzięczni i z której jesteśmy bardzo dumni. Jesteśmy szczęśliwi, że to On poprowadził nas do Pierwszej
Komunii Świętej. Był surowy i wymagający, ale robił to
z troski o nas. Był naszym autorytetem, na którym mogliśmy zawsze polegać.
Justyna, Ania, Monika i Ola
Ks. Proboszcz Eugeniusz Ledwoch był nie tylko wspaniałym księdzem, ale i człowiekiem. Wielu ludziom udzielił
wsparcia duchowego i wielu dał rozgrzeszenie. Wszyscy,
którzy znali naszego kochanego Proboszcza, będą za nim
strasznie tęsknić i będzie im go strasznie brakowało.
Monika
(Ze wspomnień dzieci zamieszczonych w Bracie 5/2002)
13.
Ksiądz Prymas w swojej homilii wygłoszonej podczas pogrzebowej Mszy św. podkreślił wielkie zasługi zmarłego kapłana dla Kościoła, zwłaszcza stanowiący ukoronowanie Jego
pracy kościół pod wezwaniem bł. Władysława z Gielniowa.
Ksiądz kanonik Eugeniusz Ledwoch odszedł 10 lat temu
do Pana. Pozostał jednak w pamięci swoich parafian – dorosłych i ówczesnych dzieci, które przygotowywał do I Komunii
Świętej której już nie zdążył udzielić. Pozostał po nim trwały
materialny ślad – zbudowana przez niego świątynia i Jego grób
w kruchcie świątyni, przy którym możemy się modlić o Jego
zbawienie.
KS
Pobór kleryków do wojska był jednym z wielu eksperymentów władz PRL, który nie przyniósł jednak oczekiwanych wyników. W swych założeniach generalnych miał
być formą nacisku na Prymasa Polski i Episkopat w celu
wymuszenia ustępstw. Był też próbą zdezorganizowania
toku studiów seminaryjnych, odciągnięcia jak największej
liczby alumnów od kapłaństwa, a ponadto zamierzonym
sposobem gromadzenia możliwie pełnych danych o osobowości kleryków, kontynuujących formację seminaryjną
po ukończonej służbie wojskowej (użytecznych w zwalczaniu Kościoła poprzez coraz celniejsze uderzenia zadawane jego „głowie”), a wreszcie formą zastraszenia i zniechęcenia do przyszłych powołań kapłańskich.
Początkowo, w latach 1959–1964 żołnierze klerycy
odbywali dwuletnią zasadniczą służbę wojskową w tak
zwanej diasporze. Na tym etapie byli jeszcze wcielani
do różnych formacji i jednostek wojskowych pierwszego rzutu, to znaczy bojowych, na terenie całego kraju.
Szybko jednak zrezygnowano z tej metody, gdyż żołnierze alumni wywierali bardzo silny, pozytywny wpływ na
kadrę zawodową i żołnierzy, stając się ich duchowymi
przywódcami. Bardzo często katechizowali oni rodziny
zawodowych wojskowych i chrystianizowali bezpośrednie otoczenie. Niepowodzeniem zakończył się także kolejny eksperymentalny wariant. Polegał on na umieszczaniu alumnów w jednostkach specjalnych o zaostrzonych
rygorach lub wprost karnych, w których większość żołnierzy rekrutowała się z tak zwanego „marginesu społecznego” lub zakładów poprawczych, bądź też wywodziła się z jakiejś religijnej sekty na przykład Świadków
Jehowy.
Od roku 1964 utworzono tak zwane kompanie kleryckie w regularnych jednostkach liniowych, co wydatnie
zwiększyło możliwość stosowania systemowej indoktrynacji, propagandy ateistycznej i zamierzonego odseparowania od środowiska i świata zewnętrznego. Były
one zlokalizowane w Gdańsku, Opolu i Szczecinie-Podjuchach. W roku 1965 dwie kompanie kleryckie zostały
przeniesione – jedna z Gdańska do Bartoszyc, a druga
z Opola do Brzegu.
http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/tadeusz_fitych/artykuly/swa.php#top#top
http://archidiecezja.lodz.pl/opatrznosc/5e-duszp.php?p=walka
BR 04/2012
14.
* Nasze pielgrzymki *
Tadeusz Naumiuk
Wrażenia z Guadelupe
Witajcie pielgrzymi z Natolina i Leśnej Podkowy
W Guadalupe doznacie serc Waszych odnowy
Witam Was jako zatroskana Matka Wasza
Chcę Wam dać Mego Syna Jezusa – Mesjasza
Przed wiekami Bóg Ojciec patrzył z wielką troską
Co się dzieje z Meksykiem, Europą, Polską
Europę drążyła schizma Husa i Lutra
Tu makabryczne ofiary dla bożka Miclantecuhitla
Przeciąć te potworności Dobry Bóg zamierzał
Włączając do Swoich planów Kolumba, Corteza
Asumpt taki stworzyło zdobycie Tenochtitlanu
By zburzyć potworne obrządki – torując drogi Panu
Żeglarze wręcz z entuzjazmem cele takie podjęli
I misję apostolstwa szczerze do serc swych wzięli
Lecz zaślepiona chciwość
I pycha ich zgubiła, sądzili butnie,
że uczynią to o własnych siłach
Zapomnieli, że człowiek
sam niewiele może bez modlitwy, pokory,
rady i łaski Bożej.
Przez butę, krótkowzroczność,
upór nieposkromiony
Wygubili niewinnych Indian miliony.
A kiedy objął rządy krwawy Guzman Nuno,
co za cel swojej „misji” obrał własną
fortunę,
Nastąpił czas terroru, mordów i gehenny
A krwią obficie płacił lud prosty i biedny
Indian wyzuto z ziemi,
w niewolę sprzedano, na niewolniczą
harówkę całe wsie skazano.
Rodziny harowały w latyfundiach pańskich
bez wiary, bez nadziei i bez prawa łaski
Dumny naród indiański
nie mógł ścierpieć upokorzeń
Tracił wiarę w orędownictwo Opatrzności Bożej
Wzniecał bunty, powstania i próby obrony
Lecz każdy taki odruch był bestialsko tłumiony
Koteria okrutnie niszczyła dorosłych, dzieci i starców
Stosując mord i bestialstwo, w każdym brutalnym natarciu
Ignorując grożące następstwa wielkiej Bożej obrazy
Gładziła całe plemiona, rzekomo dla powstrzymania zarazy
Pozbawiono Indian ziemi, rodzin oraz mienia
Rabując ich w majestacie Bożego Imienia
Zmuszając do uwłaczającej, niewolniczej pracy
Nie dbając o ich rodziny i ciężki los tułaczy
Stosując wymyślne metody obłudnej katuszy
Traktując jak niewolników – podludzi bez duszy
Mścili się na nich Hiszpanie, niszcząc całe wsie jak wściekli
Rzekomo za plagi epidemii, które sami przywlekli
Król na obronę Indian biskupa mianował
Don Juan Zumarraga ostro ten stan piętnował
BR 04/2012
Słał do króla raporty – o piekle prawdziwym
Lecz żaden kurier z listami nie wyjechał stąd żywy
Wreszcie król poznał prawdę i winnych odwołał
Lecz jedna decyzja zatrzeć tylu krzywd nie zdoła
I nie dało się przywrócić dawnych znośnych relacji
Taka zapiekła wrogość biła z obydwu nacji
Przez dekadę koegzystencji, zamiast zgody i współżycia
Strony ziały nienawiścią, wrogością – na śmierć i życie
Dobrotliwy Bóg Ojciec nie mógł ścierpieć już więcej
I dlatego Mnie posłał do Tepeyac z interwencją
Wszystko te nacje różniło – jak niebo i piekło
Więc dałam im wspólną Matkę, zło w dobro przeoblekłam
Moje przyjście poruszyło serca i sumienia
Odtąd relacja Indian i Hiszpanów na dobre się zmienia
9 grudnia – w sobotę – zwykłemu Indianinowi
Wyznawcy prawdziwej wiary, prawemu człowiekowi
Objawiłam się w wizerunku młodziutkiej Metyski
Czyli postaci obydwu narodom bardzo bliskiej
Zaś dostąpił objawień i miłości Bożej
Dziś Święty Juan Diego,
wcześniej – Mówiący Orzeł
W swej skromności pełen zwątpień,
czy godzien tej łaski
By rozmawiać z Niepokalaną,
Świętą Matką Zbawcy
Mój wizjoner miał przekazać
biskupowi wiadomość
Aby niezwłocznie przystąpił
do budowy kaplicy dla Bożej Matki
na Wzgórzu Tepeyac
Lecz biskup Zumarraga poprosił
o wyraźny znak
Czterokrotnie rozmawiałam
ze swym wizjonerem
Zaś rozmowy były jasne, otwarte i szczere
Na znak przesłałam – tu nieznanych –
róż naręcze...
I autoportret na tilmie stworzony naprędce
Biskup w mig wszystko pojął, podjął trud budowy
Do końca 1531 roku kościół był gotowy
Do tego dzieła się włączył Mój lud z okolicy
A wizerunek zagościł w tej nowej kaplicy
Odtąd mogłam być razem z Moim wiernym ludem
Z odrzuconymi, co koniec z końcem wiążą z trudem
By wspólnie szukać lekarstwa na życia kłopoty
Dzielić radość, modlitwę, pielęgnować cnoty
Objawienie ucięło niechlubną światową dysputę
Co obnażała egoizm uczestników i butę
Że Indianin to istota pozbawiona duszy
Boga Ojca los tych dzieci do głębi poruszył
Doskonale to wiedzą wszyscy z polskich gości
Co dają interwencje Bożej Opatrzności
Wiele jest na to dowodów w dziejach waszej Ojczyzny
Gdy Stwórca wolność przywracał, leczył rany i blizny
Po objawieniach w Meksyku nastąpiła poprawa
Do klasztorów rzesze Indian biegły zwartą ławą
9 milionów ludu zwiększyło szeregi Kościoła
* Nasze pielgrzymki *
Tyle Syn Mój serc gorących do Siebie przywołał
Powstawały arcydzieła w licznych domach Bożych
Lwią ich cząstkę lud miejscowy swoim kunsztem tworzył
Ci, którym odmawiano duszy, dostępu do nauki
Mają liczne talenty w wielu dziedzinach sztuki
Dziś Meksyk obwołano Kościoła nadzieją
Jak stwierdził papież Polak – wielki kaznodzieja
Który z czcią Mnie nazywał swą Madonną Czarną
Widząc jak rzesze ludzi do Mych stóp się garną
Garść historii przytaczam wobec polskich gości
Gdyż nie spoczął w swych knowaniach król ciemności
Słabszym w wierze podsuwa wiele złych nałogów
Tworząc renesans krwawych ofiar dla pogańskich bogów
Narkomania, pijaństwo, otępianie sumień
Kierowanie się chciwością, nie zaś sercem i rozumem
Zły duch nam też proponuje nowe możliwości
Chce ingerencji człowieka w porządek praw Boskich
Tworzenie nadtechnologii, stosowanie in vitro, klony
Łamanie kodów genetycznych, zabijanie dzieci nienarodzonych
Chytrymi metodami szatan dzisiaj działa
Jątrzy, skłóca, napuszcza, żądzą zemsty pała
Od wieków trwa to zmaganie, świat odchodzi od cnoty
W każdym kraju mogą się zjawić U…ny, P…..ty
Nie są to bowiem mężczyźni, prawdziwi rycerze
Mają słaby charakter – tak w życiu, jak w wierze
Przypomniałam wam z życia świata pewne wydarzenia
Wiedząc, że w tych kwestiach macie własne przemyślenia
Bardzo Mnie ucieszyły wasze odwiedziny
Błogosławię was wszystkich i wasze rodziny
Można sądzić, że każdy doznał takiego powitania
Każdy odbył z gościnną Matką podobne spotkania
W swych duszach i sercach oraz w myślach swoich
Doznaliśmy dużo wzruszeń, radości, pokoju
Lecz Madonna z Guadalupe w swojej opowieści
Przedstawiła tylko cząstkę ważnych dla nas treści
Teraz my – odwzajemniając Jej gościnne przyjęcie
Powinniśmy przed Nią otworzyć swoją duszę i serce
Gnała nas serca potrzeba – odruch prostego człowieka
Do Matki co zeszła z nieba, wiedząc, że na Nią ktoś czeka
Przybyliśmy tutaj Matko na Twoje spotkanie
Choć nie wiemy – jak Diego – czy zasłużyliśmy na nie
Wiemy, że Twoje objawienie łączy się z cudami
I wyraźnie dałaś poznać, że chcesz zostać z nami
Cudownie uzdrowiłaś wuja Juana Diego
Wskrzesiłaś Indianina strzałą ugodzonego
Do biskupa adresowałaś swoje objawienia
Lecz prawdziwymi ich odbiorcami są kolejne pokolenia
Gdyż ich treść kierowana jest do wszystkich ludzi
By do Jezusa i Jego Matki większy kult rozbudzić
Jak biskup Zumarraga wznosi dom na Tepeyac
Tak każdy z nas powinien dać wyraźny znak
Że wzniesie w swoim wnętrzu swój własny dom Boży
W którym dla Matki i bliźniego swe serce otworzy
Swoim autoportretem przez wieki przemawiasz
I nowe tajemnice tkwiące w nim ujawniasz
Wprowadzając ludzi nauki w zachwyt i zdumienie
Gdy odkrywają niesamowite Twych znaków znaczenie
15.
Na tilmie odkryto gwiazd wierne rozmieszczenie
Jak na niebie nad Meksykiem w czasie objawienia
Do autoportretu syntetycznych barwników użyto
Które dopiero po 320 latach odkryto
Normalnie tkanina z agawy po 20 latach się rozpada
Podziw wzbudza jej świeżość,
gdy po pięciu wiekach się ją bada
Poza tym świat jest dzisiaj wielce zaskoczony
Odkrywając grupę osób w źrenicach Madonny
Są to osoby obecne w pałacu biskupim
W czasie odkrycia wizerunku Pani z Guadalupe
I nie można przewidzieć na razie
Jakie dalsze tajemnice są ukryte w obrazie
Gdy nowoczesna technologia pokonuje milowe kamienie
Nasza Pani z Guadalupe wprawia uczonych w zdumienie
A nam – pielgrzymom z Polski było dane
Otrzeć się o te tajemnice nieodgadnione i niezbadane
Wszak jakimś dziwnym trafem, przez wieki i lata
Los Meksyku i Polski ze sobą się splata
Jak Meksyk w Ameryce, w Europie Polska
Za Króla mają Chrystusa, Królową – Matka Boska
Mimo różnic plemiennych, innej mentalności
Polacy i Meksykanie są szczerzy i prości
A historia nam podobnie różne figle płata
I my, i oni w zasięgu mają „wielkiego brata”
Oni i my mamy wokół żarłocznych sąsiadów
Z którymi najczęściej trudno dojść do ładu
Używając przemocy, podstępu, obłudnego czaru
Ich i nas pozbawili połowy obszaru
Odbywała się tam i tu też niejedna farsa
Czczono zamiast Jezusa – Lenina i Marksa
Ale łączą nas również przyjemniejsze sprawy
Jak Kościół Królowej Meksyku w Laskach
W Meksyku Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej
Zbudowane przed wojną dla ludności polskiej
Gdy u nas w kraju trwała mroczna komunistyczna plaga
W Guadalupe na maszt wciągnięta biało-czerwona flaga
Było to zawierzenie Polski oraz jej ludności
Matce Boskiej z Guadalupe dla odzyskania pełnej wolności
Odbyło się to 3 maja 1959 roku, w dniu Polski Królowej
Wraz z wmurowaniem w ścianę Sanktuarium
tablicy pamiątkowej
W Meksyku mamy również innych pamiątek wiele
Święty Stanisław Kostka tu gości w niejednym kościele
Znany też jest tu dobrze święty Królewicz Kazimierz
Podobnie jak u nas Meksyk, cenione jest tu Polskie Imię
Matce z Guadalupe dziękujemy
za gościnę i błogosławieństwo
Za odzyskaną wolność po Zawierzeniu w nabożeństwie
Obydwu Narodom życzymy pomyślnego rozwoju
Wierności Chrystusowi, dobrobytu i pokoju
Ojczyznę, siebie i rodziny Matce zawierzamy
I pamiętać o odebranych tu naukach przyrzekamy
Z opresji obydwa kraje wyjdą ręką obronną
Z racji, że nad tym czuwają obie Czarne Madonny
Meksyk, 2 – 16.02.2012 r.
Tadeusz Naumiuk
BR 04/2012
16.
* Ruchy, wspólnoty i stowarzyszenia świeckich w Kościele katolickim *
Akcja Katolicka
w służbie Nowej Ewangelizacji
W
tym roku Akcja Katolicka
Archidiecezji Warszawskiej
obchodzi 15. rocznicę erygowania pierwszych Parafialnych Oddziałów. 2 marca 1997 r. podczas Mszy św. w katedrze
warszawskiej odbyło się uroczyste ogłoszenie dekretów
POAK i wręczenie nominacji ich Parafialnym Asystentom. Wśród erygowanych Parafialnych Oddziałów Akcji
Katolickiej był także POAK przy parafii bł. Władysława z
Gielniowa, na którego dekrecie znalazło się 21 członków.
Jeden z nich – Krzysztof Kalinowski – został pierwszym
Prezesem powstałego wówczas Diecezjalnego Instytutu
Akcji Katolickiej.
Obecnie nasz POAK liczy 12 członków zwyczajnych i kilku członków wspierających. Jak pisaliśmy wcześniej, wśród
dokonań POAK było założenie parafialnego pisma Brat,
które rozpoczęło w tym roku 16. rok istnienia. Mottem
pisma uzasadniającym jego nazwę stał się werset 1 Kor 1,10:
abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów;
byście byli jednego ducha i jednej myśli. W słowie od redakcji czytamy: Rozpoczynamy edycję gazety parafialnej
pod tytułem, który oddaje nasze intencje. BRAT może się
stać bratem nas wszystkich, być przyjacielem każdej rodziny
– źródłem, inspiracją i pomocą w codziennym trudnym życiu.
Twórcą projektu pisma i pierwszym redaktorem był śp. Jacek
Palusiński (zm. 2.05.1997 r.). Dziełem POAK było także założenie biblioteki parafialnej, której poświęcenia dokonał ks.
Proboszcz Eugeniusz Ledwoch w marcu 1998 r.
Członkowie POAK zaangażowali się również w zorganizowanie Parafialnego Zespołu Caritas, którego pracą od
początku kieruje p. Barbara Kieszek.
Parafialny Oddział Akcji Katolickiej organizuje też
od wielu lat parafialne pielgrzymki do różnych polskich
sanktuariów. Zorganizowana została m.in. w rekordowym
tempie pielgrzymka do Rzymu na pogrzeb Jana Pawła II.
We wrześniu ub. roku POAK zorganizował pielgrzymkę do sanktuarium MB Ostrobramskiej w Skarżysku Kamiennej, sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i sanktuarium
MB Fatimskiej na Krzeptówkach, gdzie parafia otrzymała
relikwie bł. Jana Pawła II. W pielgrzymce tej uczestniczyło
ok. 100 osób.
***
W związku z 15. rocznicą powołania Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej i jego Parafialnych Oddziałów Zarząd
DIAK AW organizuje w dniach 23–28 kwietnia br. Kongres,
którego hasłem będzie „Akcja Katolicka w służbie Nowej
Ewangelizacji”. Kongres ten odbywać się będzie w kilku kościołach związanych z początkiem powstania reaktywowanej po wieloletniej przerwie Akcji Katolickiej w Polsce.
KS
BR 04/2012
Akcja Katolicka w służbie Nowej Ewangelizacji
II Kongres Akcji Katolickiej Archidiecezji Warszawskiej
Warszawa, 23–28 kwietnia 2012 r.
Program:
23.04.2012 r.
18.00 – Msza św. w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie pod przewodnictwem JEm kard. Kazimierza Nycza
19.00 – Sala Konferencyjna Centrum Opatrzności Bożej
– Otwarcie Kongresu i powitanie gości;
wykład: Ks. prof. Tadeusz Borutka – „Eklezjalność Akcji
Katolickiej”;
dyskusja – moderator: prof. Tadeusz Klimski;
24. 04. 2012 r.
18.00 – Msza św. w kościele św. Michała Archanioła
na Mokotowie
19.00 – dolny kościół – wykład: prof. Jan Żaryn „Katolicy
świeccy wobec wyzwań współczesności”.
dyskusja – moderator: red. Radosław Molenda;
25.04.2012 r.
18.00 – Msza św. w Bazylice Świętego Krzyża;
19.00 – dolny kościół – panel nt. „Kultura i media jako
przestrzeń Nowej Ewangelizacji”, w którym udział biorą:
p. Temida Stankiewicz Podhorecka, red. Krzysztof Skowroński, ks. prał. Rafał Markowski i ks. prał. Henryk Zieliński; moderator: red. Krzysztof Gołębiowski (KAI);
26.04.2012 r.
18.00 – Msza św. w kościele św. Stanisława Kostki na
Żoliborzu
19.00 – dolny kościół – wykład: prof. Kazimierz Korab
„Życie społeczne, ekonomiczne, polityczne – najważniejsze
obszary obecności i zaangażowania katolików świeckich”;
dyskusja – moderator: red. Tomasz Królak;
27.04.2012 r.
18.00 – Msza św. w kościele Najświętszego Zbawiciela
19.00 – dolny kościół – wykład: ks. dr Marek Dziewiecki
„Rodzina, małżeństwo, wychowanie, czyli bezinteresowna miłość”;
dyskusja – moderator: Józef Statkiewicz (DIAK AW);
28.04.2012 r.
10.00 – Msza św. w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela
pod przewodnictwem JEm kard. Józefa Glempa;
Przesłanie kongresowe
12.00 – Zakończenie II Kongresu Akcji Katolickiej AW –
Sala Konferencyjna Kurii Metropolitalnej Warszawskiej
ZAPRASZAMY!
* Z naszej historii *
W
ęgrzy są już związani z dwoma warszawskimi parafiami. Po mokotowskim kościele pw. Św. Stefana Króla,
gdzie dwa lata temu trafiły relikwie tego założyciela i patrona Węgier, gościnny dla nich okazał się ursynowski kościół
pw. bł. Władysława z Gielniowa, przed którym od ubiegłego
roku stoi postument z popiersiem Jánosa Esterházy’ego, polityka węgierskiego okresu międzywojennego, bardzo zasłużonego dla przyjaźni polsko-węgierskiej. To właśnie w tym
kościele w niedzielę 11 marca br. odbyły się uroczystości
w 55. rocznicę śmierci tego węgierskiego męża stanu.
Głównym punktem uroczystości była Msza św. w języku
węgierskim, celebrowana przez ks. Emanuela Nagy, duszpasterza Węgrów w Warszawie, odprawiona w intencji śp. Jánosa Esterházy’ego i innych ofiar komunizmu. We Mszy św.
uczestniczyło kilkudziesięciu Węgrów, w tym mieszkańcy
innych polskich miast. Stawili się też w komplecie węgierscy dyplomaci z ekscelencją Ambasadorem Węgier w Polsce
Panem Róbertem Kissem. Po Mszy św. jej uczestnicy odśpiewali Hymn Węgierski, a także Hymn Szeklerski (mający
takie znaczenie dla Węgrów jak „Rota” dla Polaków).
Po części religijnej uroczystości pod postumentem z popiersiem Janosa Esterhazy’ego wieńce złożyli: Ambasador
Węgier w Polsce, a także ja jako wiceprzewodniczący Polsko-węgierskiej Grupy Parlamentarnej. Przy tej okazji zabrałem głos, by podziękować za możliwość udziału w tych ważnych uroczystościach. Odniosłem się do słów Esterházy’ego
wygrawerowanych na postumencie, że „Krzyż jest naszym
znakiem”. Powiedziałem, że krzyż połączył nas w przeszłości i powinien prowadzić nasze narody razem obecnie. Podziękowałem Węgrom za ich obronę krzyża w nowej węgierskiej konstytucji i wyraziłem nadzieję, że także Polacy pójdą
ścieżką węgierską. Moją wypowiedź zakończyłem słowami:
„Niech żyje przyjaźń polsko-węgierska”. Ostatnim punktem
uroczystości był referat poświęcony postaci Esterházy’ego,
a także węgierskie wiersze patriotyczne.
János Esterházy urodził się w 1901 r. Był potomkiem
wspaniałego węgierskiego rodu, a w jego żyłach płynęła także polska krew przez matkę, Elżbietę z hrabiów Tarnowskich.
Gdy po traktacie z Trianon w 1920 r. Węgry straciły około
dwóch trzecich terytorium, a kilka milionów Węgrów znalazło się poza granicami swojego państwa, Esterházy zaangażował się w politykę jako przedstawiciel węgierskiej mniejszości w Czechosłowacji. Stał się przywódcą tej mniejszości,
a po wcieleniu Czech do III Rzeszy stanął na czele mniejszości węgierskiej w Słowacji. We wrześniu i październiku
1939 r. zaangażował się w pomoc Polakom przedostającym
się na Zachód przez granicę polsko-węgierską. Także jako jeden z pierwszych rozgłaszał prawdę o Katyniu jako miejscu
zbrodni polskich oficerów dokonanej przez NKWD.
W 1945 r. został przez Rosjan zatrzymany i wywieziony
do gułagu. W tym czasie sąd komunistycznej Czechosłowacji zaocznie skazał go na karę śmierci pod zarzutem zdrady
stanu. W 1949 r. Rosjanie odesłali Esterházy’ego do Bratysławy w celu wykonania wyroku. Ostatecznie jednak karę
śmierci zamieniono mu na dożywotnie więzienie. Stan jego
zdrowia pogarszał się coraz bardziej. János Esterházy zmarł
w 1957 r. w więzieniu na Morawach. Do dziś nie wiadomo,
gdzie jest pochowany.
dr Artur Górski
Foto: Bogdan Leśniewski
55 rocznica śmierci
Jánosa Esterházy’ego
17.
Székely himnusz
Mihalik Kálmán – Csanádi György
Ki tudja, merre, merre visz a végzet?
Borongós/göröngyös úton, sötét éjjelen.
Vezesd még egyszer győzelemre néped,
Csaba királyfi, csillagösvényen!
Maroknyi székely porlik, mint a szikla,
Népek harcában zúgó/zajló tengeren.
Szívünk/fejünk az árja százszor elborítja.
Ne hagyd elveszni Erdélyt, Istenem!
(...)
Kto wie, dokąd, dokąd niesie nas los?
Na mrocznej/wyboistej drodze, ciemną nocą.
Prowadź jeszcze raz ku zwycięstwu twój lud,
Królewiczu Csaba, na gwiezdnej ścieżce!
Garstka Szeklerów rozkruszy się, jak skała,
W walce ludów na grzmiącym morzu.
Nasze serce jego nurt sto razy pochłonie,
Nie pozwól Erdélyowi zginąć, Boże mój!
Dopóki żyjemy, węgierskouste ludy,
Złamać naszego ducha nie można nigdy,
Narodźmy się gdziekolwiek,
na którymkolwiek punkcie naszej ziemi,
Bądź nasz losie dobry lub macoszy.
Nasza gorzka przeszłość jest tysiącletnią niedolą,
Tatar i Turek nas pustoszył, Austriak nas ujarzmiał.
Nasze włości w tej macierzy,
na węgierskiej szeklerskiej ziemi,
W wolnej ojczyźnie żyć szczęśliwie.
BR 04/2012
18.
* W naszej parafii *
23.03
18.03
Przemysław Babiarz
Bartosz Opania
23.03
Misja Warszawy
w naszej parafii
Krzysztof Ziemiec
Teresa Lipowska
Marian Opania
23.03
25.03
25.03
BR 04/2012
Droga Krzyżowa – 30.03
Foto: Bogdan Leśniewski
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
&
19.
&
Od naszego
mola książkowego
J
ános Esterházy (1901-1957), potomek
wspaniałego węgierskiego rodu Esterházych z Galanty, urodzony w Ujlaku
(wówczas Górne Węgry), przez Elżbietę
z hrabiów Tarnowskich, związany z Polską, po rozpadzie Austro-Węgier stał się
politycznym przywódcą mniejszości węgierskiej w Czechosłowacji.
Skomplikowany bieg wypadków historycznych sprawił, że w latach II wojny
światowej został posłem do parlamentu
państwa słowackiego, uzależnionego
od hitlerowskich Niemiec. Jako jedyny
wstrzymał się od głosu, gdy sejm słowacki uchwalał ustawę o wysiedleniu
Żydów ze Słowacji. Osobiście pomógł
w ocaleniu niemal 300 Żydów. Wspierał
w potrzebie Węgrów, Polaków, Słowaków, Czechów, słowackich Niemców.
W 1945 r. został przez Rosjan wywieziony do gułagu. W tym czasie sąd
w Czechosłowacji zaocznie skazał go
na śmierć pod zarzutem zdrady stanu.
W 1949 r. Rosjanie odsyłają go do Bratysławy dla wykonania wyroku.
Wtedy wkracza do akcji Maria Mycielska, młodsza siostra Jánosa, która
w 1944 r., uciekając przed nadciągającym frontem z rodzinnego majątku
nad Sanem, schroniła się w rodowej
siedzibie Esterházych, Ujlaku na Słowacji. Dzięki pomocy przyjaciół udaje
jej się wstrzymać wykonanie wyroku,
a następnie uzyskać ułaskawienie brata:
karę śmierci zamieniono mu na dożywotnie więzienie.
Maria mimo polskiego obywatelstwa decyduje się pozostać z piątką
dzieci w komunistycznej Czechosłowacji, mężnie znosząc nędzę i szykany, by móc wspomagać ciężko chorego brata, przenoszonego z więzienia
do więzienia. Odwiedza go, zawozi
paczki, organizuje lekarstwa. Po jego
śmierci, niczym współczesna Antygona, na próżno zabiega u władz więziennych o wydanie prochów...
Nic, absolutnie nic nie można w systemie, który uważa, że ułaskawienie nie
jest aktem miłosierdzia, tylko „udzielane
bywa, jeśli kara spełniła swoje zadanie
wychowawcze” (z listu Marii do siostry
Luizy Esterházy).
Maria Mycielska powróciła do
Polski w 1958 r., zmarła w 1975 r.
Książka zawiera jej wstrząsające zapiski codzienne z lat 1945-1957, odnalezione już po jej śmierci, a także fragmenty listów do rodziny oraz dziennik
więzienny Jánosa Esterházy’ego. Te autentyczne dokumenty w sumie składają
się na poruszającą opowieść o dobroci,
miłości i wierności ludzi uwikłanych
w okrutną historię XX wieku.
Biblioteka „WIĘZI”, Warszawa 2010
Misja Warszawy w naszej parafii
W kwietniu w naszej parafii będa miały miejsce ważne wydarzenia ewangelizacyjne w ramach Nowej Ewangelizacji Warszawy na które serdecznie
zapraszamy:
– w niedzielę 15 kwietnia o godz.
18.00 – Msza św. z posługą wspólnoty
Odnowy w Duchu Świętym „Winnica
Pana”, a po niej koncert ewangelizacyjny
„Przyjąć Bożą miłość i miłosierdzie”;
– w sobotę 21 kwietnia w godz.
11.00-14.00 – piknik ewangelizacyjny
przy dzwonnicy. W programie: pieśni
chrześcijańskie w wykonaniu grupy
muzycznej wspólnoty „Winnica Pana”, świadectwa działania Chrystusa
w naszym życiu, grill, grochówka, loteria fantowa i inne atrakcje dla dzieci.
Zapraszamy pozostałe wspólnoty parafialne do udziału w organizacji pikniku;
– w czwartek 26 kwietnia o godz.
19.00 – Msza św. z modlitwą w intencji uzdrowienia; poprowadzi salezjanin
ks. Dominik Chmielewski.
EC
fotoBŁYSK
Bogdan Leśniewski
śluby, chrzty, komunie, uroczystości
rodzinne i szkolne
( (
Tel. 0 608 146 110
Biblioteka parafialna
Zapraszamy Czytelników
w niedziele: 10.00-12.00
i środy: 17.30-19.00
Polecamy literaturę religijną,
beletrystykę i lektury szkolne.
Biblioteka działa społecznie
i nie dysponuje funduszami
na zakup nowych pozycji.
Dziś, gdy nie wszystkich stać
na zakup książek,
mile widziani są ofiarodawcy
i sponsorzy.
Chrzty
11 marca
Patrycja Olga Adam
Natalia Joanna Powała
Aniela Szymanowska
18 marca
Aleksander Jan Marchewka
Piotr Zbigniew Marciniak
25 marca
Jan Trześniewski
Pogrzeby
6 �����
marca
Aleksander Piotr Olczak
ur. 1984 r.
MITING AA
piątek, godz. 20.15,
Sala katechetyczna
w domu parafialnym (B)
Wszystkie spotkania otwarte!
BR 04/2012
* W naszej parafii *
20.
Chór parafialny Angelicus
Misja św. Teresy od Dzie­ciąt­ka Jezus
II niedziela miesiąca
po Mszy św. o godz. 10.30
sala katechetyczna Domu Pa­ra­fial­ne­go
poniedziałek, godz. 9.45
Dom Parafialny
Schola dziecięca
sobota, godz. 11.00, sala Emaus
Ministranci: sobota, godz. 10.00
Ruch Światło-Życie
piątek – Msza św. o godz. 19.00
oraz spotkanie w sali katechetycznej
Kościół Domowy
Opiekun: ks. prałat Jacek Kozub, proboszcz
Odnowa w Duchu Świętym
czwartek, godz. 19.00
I czw. m-ca: Msza św. i adoracja Najśw. Sakramentu
III czw. m-ca: Msza św. i spotkanie
II i IV czw. m-ca: spotkanie w sali św. Barbary (dzwonnica)
Opiekun: ks. Sławomir Gocałek
Koło Przyjaciół Radia Ma­ry­ja
Ruch Rodzin Na­za­re­tań­skich
Spotkania grupy parafialnej:
poniedziałek, po Mszy św. o godz.19.00
Spotkania grupy nauczycielskiej:
czwartek, po Mszy św. o godz.19.00
Grupa studencka: wtorek, godz. 20.45
sala św. Barbary w dzwonnicy
Grupa biblijna: środa, godz. 20.00
Akcja Katolicka – tel. 609 137 849 Koło Przyjaznych Serc
II i IV po­nie­dzia­łek miesiąca, godz. 17.00, sala Caritas
Żywy Różaniec
I niedziela miesiąca – Msza św. o godz. 12.00
Msza św. o godz. 9.00 i spotkanie
III niedziela miesiąca
Towarzystwo bł. Władysława
z Gielniowa
Spotkania: 4. dzień miesiąca po Mszy św.
w intencji kanonizacji o godz. 18.00
W pierwszą sobotę miesiąca o godz. 10:30 powitanie
Pieszej Pielgrzymki Różańcowej Bractwa Pielgrzymkowego
bł. Władysława z Gielniowa i wspólna modlitwa o kanonizację naszego Patrona.
Ter­mi­narz pa­ra­fial­ny
Msze św.:
Niedziele: 7.00; 9.00; 10.30 (dla dzieci); 12.00;
13.15 (2, 3 i 4 niedziela z li­tur­gią chrzciel­ną);
18.00 (młodzież); 20.00.
Dni powszednie: 7.00; 7.30; 18.00; 19.00
Soboty: 7.00; 18.00 (liturgia niedzielna)
Nabożeństwo ku czci bł. Władysława z Gielniowa
poniedziałek: po Mszy św. o godz. 19.00
Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego
wtorek: po Mszy św. o godz. 19.00
Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy
środa: po Mszy św. o godz. 19.00
Wypominki: I poniedziałek miesiąca, godz. 18.30
Parafia bł. Władysława z Gielniowa
Warszawa, ul. Przy Bażantarni 3
http://blwlad.website.pl
Serdecznie zapraszamy do współpracy. Chcielibyśmy, aby BRAT stał się
gazetą wszystkich parafian, by służył przekazywaniu nie tylko informacji,
ale także świadectwa działania Jezusa Chrystusa w naszym życiu.
BR 04/2012
PARAFIALNY ZESPÓŁ CARITAS
Dyżury: wtorek, godz. 17.00-19.00
( Tel. 22 648 59 12; 0 692 636 051 (
Konto bankowe: PKO BP SA XVI Od­dział W-wa
94 1020 1169 0000 8802 0063 3735
Poradnia rodzinna:
Kancelaria parafialna – poniedziałek, 19.00-21.00
Kurs przygotowawczy dla kandydatów
do małżeństwa – środa, 20.00, sala Emaus
Fundacja Academia Iuris
Bezpłatne porady prawne w zakresie prawa cywilnego,
spółdzielczego, administracyjnego i karnego
Kancelaria parafialna – wtorek i czwartek 18.30–20.30
Kancelaria parafialna
poniedziałek, wtorek, środa, czwartek i piątek:
10.00-11.00 i 16.30-17.45 oraz sobota: 9.00-10.00
( Tel. 22 648 59 11 (
Numer konta bankowego parafii:
PKO BP SA IX O/ Warszawa
ul. Nowogrodzka 35/41
98 1020 1097 0000 7002 0001 0934
Zespół redakcyjny: Ewa Czerwińska – redaktor naczelny
e-mail: [email protected]
Dagmara Harkot, Dorota Olejniczak, Zbigniew Osiński,
Anna Palusińska, Kazimierz Sadowski
Skład komputerowy – Kazimierz Sadowski
e-mail: [email protected]; tel. 0-609-137-849
Opiekun duchowy: ks. prałat Jacek Kozub, proboszcz parafii

Podobne dokumenty