ZJAZD PO BIAŁEJ ŁĄCE

Komentarze

Transkrypt

ZJAZD PO BIAŁEJ ŁĄCE
W Ł AS N Y D O M B EZ BÓ L U G ŁOW Y - KU P NO DOMU W SZKOCJ I OD A DO Z
F R EE
zmywak
E m i g ra c j a n i e c a ł k i e m p o w a ż n i e
03
www.zmywak.pl
ISSN 1752-6221
WYGRAJ...
Karnety narciarskie, książki,
zaproszenia do kina
LE PARKOUR
Ponad murami miasta
ZE SKARBÓWKĄ ZA PAN BRAT
Prawo podatkowe w rękach urzędników
WRÓCIŁAM
Rzeczywistość po repatriacji
ZAKUPY ZA 3 GROSZE
Okazje tylko dla wtajemniczonych
Z ARCHIWUM X
Pułapki świata bez monopolu
DZIAŁKĘ NA WENUS KUP MI LUBY
Szał serduszek, czekoladek i anonimowych kartek
ZJAZD PO BIAŁEJ ŁĄCE
Szusowanie na śnieżnym dywanie
148x210_zmywak_polish.ai 26/01/2007 20:55:08
Dzwoń z komórki
do
Polski już od 2p/min*
Wyślij ZMYWAK na 81616
aby otrzymać £5 kredytu na rozmowy
Po otrzymaniu smsa potwierdzającego pobranie
opłaty £5 wybierz 020 8497 4990
C
M
Y
EKSTRA!
i numer docelowy (zaczekaj na połączenie lub naciśnij #) *Minuta
poł. z 020 to standardowy koszt poł. z numerem stacjonarnym
w Wielkiej Brytanii. Jeżeli posiadasz darmowe minuty koszt tego
połączenia będzie wliczony w twoje darmowe minuty.
By Twoje konto T-Talk zostało doładowane automatycznie kwotą £5
kontynuuj rozmowę po usłyszeniu informacji o niskim stanie konta.
Otrzymasz smsa z informacją o obciążeniu kwotą £5. Jeśli wolisz
doładować konto samodzielnie wysyłając smsa rozłącz się po usłyszeniu
informacji i wyślij smsa z kodem.
CM
MY
CY
Niemcy
1p/min., Wlochy
2p/min., Slowacja
2p/min., Polska tel. komórkowy
12p/min.
CMY
K
Smsuj
do Polski za 5p*
(+ standardowy sms w W. Brytanii)
Wiadomość zacznij od polskiego numeru,
na który chesz wysłać smsa (np. 48123456789 Siemka)
Wyślij wiadomość na 07797 807 377
Prosto i tanio. Spróbuj!
Infolinia: 020 8497 4698
*Terms & conditions: Ask bill payer’s permission. SMS costs £5 + your standard SMS rate. Your Auracall T-Talk account will be credited with £5. To avoid auto recharge,
hang up within 30 seconds of the warning. To stop auto recharge in future, text STOP AUTO to 81616 (standard SMS rate). Charges apply from the moment of
connection to the service. Calls charged per second. Destination prices are subject to change without notice. Calls made to mobiles may cost more, unless specifically
stated. 4p connection fee applies. Cost per SMS as stated in the advert plus standard SMS rate or may be used as part of your bundled SMSs, except T-Mobile which
may cost more. Enter the international mobile number correctly at the start of your message, which should be no more than 160 characters (including the
destination number and spaces). We will charge you the advertised SMS cost only, but your network operator may charge you at your standard UK SMS rate and they
may also charge you again for excess characters. Disclaimer: If you receive SMS confirmation it means we have received it – we cannot confirm or guarantee delivery
to the destination. You need to be a user of Auracall T-Talk and have sufficient credit in your Auracall T-Talk and mobile accounts to send a text. This service is provided
by Auracall Limited, Nicholas Peters Business Centre, 7b High Street, Barnet EN5 5UE Herts. Agents required, please call 0870 0414 604.
www.auracall.com/zmywak
Walentynki. Doskonały produkt brytyjskiego
marketingu. Miliony funtów wydawane co roku
na wszystko, co tylko czerwone lub różowe, do
tego najlepiej miękkie i włochate. Dzień emocjonalnego ekshibicjonizmu, wymyślony przez
„wybitnych specjalistów” od namiętnej miłości.
Ktoż inny mógłby wpaść na pomysł obchodzenia święta zakochanych w środku zimy? Nie na
darmo Św. Walenty uważany jest w niektórych
regionach za patrona ludzi psychicznie chorych.
Lepiej już chyba doczekać Nocy Kupały czy
nawet Walpurgii, gdy wiosna i gdy świat budzi
się do życia, a temperatury zaczynają sprzyjać
aktywności na świeżym powietrzu...
THOM LOWE
Szef kuchni poleca
04 MIESIĄC W SUBIEKTYWIE
POMYJE
06 LE PARKOUR
POD PRĄD
10 WRÓCIŁAM
Ponad murami miasta
Polska? Pięknie, chociaż szaro
12 ZAKUPY ZA 3 GROSZE
OKRUCHY ŻYCIA
14 Z ARCHIWUM X: SCOTTISH GAS
Okazje tylko dla wtajemniczonych
Pułapki świata bez monopolu
16 PODATKI PO NOWEMU
OŚWIECENIE
19 INGLISZ08
IS IZI
Prawo podatkowe w rękach urzędników
Blair Tells Migrants to Conform as Citizenship Trial Begins
20 WŁASNY DOM BEZ BÓLU GŁOWY
6
22
Na skróty przez labirynt formalności
22 SZUSOWANIE NA ŚNIEŻNYM DYWANIE
ZA HORYZONTEM
Na narty tam, gdzie zima nie zaskakuje drogowców
24 PREMIERY, WYDARZENIA, ZAPOWIEDZI
ECHA KULTURY
26 JAK NIE WYJECHAŁEM NA WYSPY
PUNKT WIDZENIA
Co ja jeszcze robię tam, w Polsce?
12
27 AKTY ZDROWOTNEJ DESPERACJI
BABINIEC
30 DZIAŁKĘ NA WENUS KUP MI LUBY
W pogoni za zdrowiem aż do sypialni
27
32 KRÓL SZKOCKICH FAST FOODÓW
Szał serduszek, czekoladek i anonimowych kartek
Diety-cud prosto z głębokiego oleju
FOTO Z OKŁADKI:
LEAHCIM
30
34 POMYSŁY NA ŻYCIE, BUCHOMAZ,
PO GODZINACH
KONTEM OKA
ZMYWAK 3
pomyje miesiąc w subiektywie
P
Do urn! Amen.
Szkocki kościół rzymsko-katolicki
zachęca Polaków do wzięcia
udziału w nadchodzących wyborach parlamentarnych, które odbędą się 3 maja br. Głównymi
rywalami będą w nich znajdujący
się obecnie u władzy labourzyści
oraz pretendująca do ich stołków,
wspierana przez Kościół Scottish
National Party.
Przywódcy Kościoła, świadomi
liczby około 40,000 imigrantów
oficjalnie pracujących w Szkocji,
z czego 90% stanowią Polacy,
z czego – jak twierdzą – niemal
wszyscy są praktykującymi katolikami, namawiają do głosowania
„zgodnie z własnym sumieniem”,
co wydaje się być dosyć cienką
aluzją do obecnych poczynań
edynburskich labourzystów, szczególnie w sferach zawierania związków cywilnych czy adopcji dzieci
przez pary gejowskie.
Rzecznik Kościoła, Peter Kearney
powiedział, że rząd ignorował do
tej pory wszystkie sugestie Kościoła dotyczące rodziny i zagadnień moralnych. Dodał, że
przyjeżdżający do Szkocji Polacy
prawdopodobnie będą mieli bardziej tradycyjne poglądy i zgodzą
się, że część tutejszych praw nie
może być akceptowana.
Dejà vu?
4 ZMYWAK
o raz kolejny Polska pokłóciła
się z Unią. Tym razem poszło
o definicję tego niewątpliwie
szlachetnego trunku, jakim jest
wódka. Polska uparcie twierdzi,
że prawdziwa wódka może być
produkowana wyłącznie w oparciu o zboże lub ziemniaki, podczas gdy inne kraje dopuszczają,
zgodnie z dotychczasową unijną
definicją, również inne produkty
rolnicze. Łatwo się jednak domyśleć, kto w tym sporze może
mieć rację. Jedyny problem tkwi
w tym, że ostatnio jakby brakuje
nam silnego poparcia sąsiadów
ze wschodu.
N
ajwiększa szkocka grupa
żywnościowa postanowiła
założyć swoją filię w polskim
Wolsztynie. Planuje zatrudnić
tam 125 Polaków przy marynowaniu cebuli. Kierujący projektem Cameron Whyte uzasadnia
to niskimi kosztami pracy, a tym
samym i produkcji. Powinien
jednak zastanowić się również i
nad tym, czy przy obecnym odpływie wysoko kwalifikowanej
siły roboczej z Polski znajdzie
tam aż tylu specjalistów do takiego odpowiedzialnego zajęcia.
S
zkoccy Polacy dorobili się
własnego wzoru tartanu.
Polski tartan jest, oczywiście,
biało-czerwony, z dodatkiem koloru niebieskiego symbolizującego Szkocję. Czekamy teraz nie, bynajmniej nie na polski
zamek, raczej na pierwszego Polaka grającego na kobzie pod
pomnikiem Waltera Scotta.
N
iezależne Wiadomości Katolickie postanowiły zafundować Wyspiarzom odrobinę
pokrzepiajacych statystyk. Do-
niosły między innymi, iż 93,090
bezdomnych w Anglii i Walii oraz
8,135 w Szkocji oczekuje na zakwaterowanie, 500,000 rodzin
mieszka w przepełnionych
mieszkaniach, a przeciętny koszt
domu w UK kształtuje się obecnie na poziomie £172,000
(w Londynie - £270,000). I jak
tu się dziwić, że w samym Londynie 35% bezdomnych stanowią Polacy, jeśli NMW wciąż
wynosi marne £5.35?
R
aport przygotowany przez
agencję
consultingową
SLIMS rozwiewa popularne
ostatnimi czasy plotki o Polakach
wykorzystująych na wszelkie
możliwe sposoby dotacje rządowe. Na prawie 18,000 zarejestrowanych w Edynburgu w
ciągu ostatnich dwóch lat pracowników spoza UK (z czego
przytłaczającą większość stanowią Polacy) jedynie 2% ubiegało
się o zasiłek dla bezrobotnych
lub dotację mieszkaniową - w
porównaniu do 29% dotychczasowej populacji. Płace w sektorach żywieniowym i hotelarskim,
które zatrudniają najwięcej imigrantów, muszą być najwidoczniej godne pozazdroszczenia.
W
szystko wskazuje na to, iż
w ślad za polskimi dentystami do Szkocji nadciągnie również polska policja. Peter
Thickett z The Association of
Chief Police Officers in Scotland
zasugerował takie rozwiązanie w
ramach uzupełniania zmniejszającej się liczby szkockich policjantów w związku z ich odchodzeniem na emeryturę. Nie trzeba będzie zatem więcej męczyć
się z tym koszmarnym „Aye
butt” - wystarczy swojskie „ale”.
Le parkour
TEKST:
ROMAN TYCZNY
Prawdopodobnie wszyscy widzieliście kiedyś, na żywo bądź
w telewizji, osoby biegnące
przed siebie i pokonujące płynnymi ruchami wszelkie przeszkody napotkane na drodze,
przeskakujące murki, barierki,
schody. Nie jedna osoba zastanawiała się: cóż to takiego?
6 ZMYWAK
FOTO:
MARK BROWN
WWW.NAPALMPHOTO.COM
Często jesteśmy zmuszeni do omijania wielu przeszkód, bo ktoś tak
ustawił budynki, murki, barierki,
że nie możemy przejść z jednego
miejsca do drugiego po najkrótszej drodze. Główna zasada parkour (PK) to dotrzeć z punktu A do
punktu B po linii prostej (oczywiście w miarę możliwości). Dlatego
osoby uprawiające PK, poprzez
pokonywanie przeszkód, wykorzystując umiejętności wyniesione
z treningów, potrafią znacznie
skrócić sobie drogę poruszając się
w każdym terenie.
Swoje własne parkour
Według Wikipedii le parkour to
dyscyplina sportów ekstremalnych. Osoby uprawiające parkour nazywają się traceurzy.
Z definicją pojęcia parkour nie
jest jednak tak łatwo.
Kiell, znany brytyjski fotograf
z Andy Day, w swojej pracy o parkour napisał, że przy powstaniu
ludzie nie chcieli, aby parkour miał
nazwę, bo tworząc nazwę, tworzysz definicję, tworząc definicję
zamykasz się w niej, a wtedy nie
Droga jest ścieżką ciszy.
Przez miasto ukradkiem,
Pozwól tańczyć stopom,
Twój dotyk,
Twoja wrażliwość,
Poszukaj kociej ciszy,
a i ścieżkę odnajdziesz…
To jest ta droga.
Sebastien Foucan, jeden z twórców Le parkour
masz już tej swobody.
Nie powiemy Ci czym jest Parkour, ba, powiemy więcej: nikt Ci
tego nie powie. Dlaczego? Każdy
ma swoje własne PK, łączy nas
tylko to, że wszyscy mamy tę
samą podstawę. Podchodź do
tego, co mówią ludzie jak do
wskazówek i nie oczekuj od nas
zamkniętej definicji, bo tego
nigdy nie dostaniesz...
Dla Mateusza „Cypisa” parkour
to wieczne wyzwania i brak ograniczeń, czyli to, o co każdy młody
walczy z całym światem. Zaczynając biegać myślałem, że PK to
następny sport ekstremalny,
fajna zabawa i kolejna pompa
adrenaliny. Jednak z czasem zrozumiałem, że to jest coś więcej.
- wyznaje. Parkour ćwiczy nie
tylko ciało, ale także i duszę, czyli
posiada pewną filozofię. Pozwala
szerzej patrzeć na otaczający
świat. Trenując, biegając, zauważasz, że jesteś ograniczony
i próbujesz wyrwać się z tego
więzienia, jakim jest każde miasto. Filozofia parkour tak naprawdę polega na tym, że każdy
znajduje sobie swoją własną interpretację tej sztuki i to jest
w niej piękne.
Współdziałanie, nie rywalizacja
Kolejnym problemem jest to, czy
parkour możemy nazywać sportem. Arvind argumentuje, że tak
nie jest. - W parkour jedyną
osobą, z którą możesz współzawodniczyć jesteś ty sam. Każdy
jest inny - chociaż byłbyś tego
samego wzrostu, wyglądałbyś
tak samo, to i tak jesteś innym
człowiekiem. Gdy uda ci się wykonać jakąś ewolucję to wcale
nie oznacza, że jesteś lepszy, nie
oznacza, że ktoś jest gorszy. Jesteś po prostu niepowtarzalny.
Jeżeli chcesz się z kimś porównywać, porównuj się ze sobą, jakim
byłeś wczoraj. Jeżeli jesteś lepszy niż byłeś wczoraj znaczy, że
się rozwijasz psychicznie i fizycznie. Natomiast gdy stwierdzisz, iż
stałeś się słabszy, bardziej leniwy
- znaczy to, że przegrywasz. Tracisz to, co dała ci natura.
Natomiast Jocelyn Demoniere,
prezes PAWA (Parkour Worldwide Association) na pytanie,
czy to sztuka czy sport, i czy
można w parkour organizować
zawody, odpowiada: Prawda
znajduje się pomiędzy tymi
dwoma, a nawet trzema
opcjami. Jest to zarówno filozofia, sztuka, jak i sport. Natomiast
jeśli chodzi o współzawodniczenie, to nie, parkour to bardziej
współdziałanie niż rywalizacja.
Polega na działaniu grupowym,
choć nie tylko. Le parkour służy
temu, aby zobaczyć, jakie granicę mogę przekroczyć. Aby
przełamać samego siebie. Trzeba
skoncentrować się nad sobą
i pracować nie tylko z ciałem, ale
też z psychiką.
Znamienne jest to, że parkour
jest nazywany sportem ekstremalnym przez ludzi, którzy go
nie znają, lub przez początkujących. Stosunek zaawansowanych
traceurów do mediów jest, delikatnie mówiąc, zimny. Wynika to
z faktu, iż parkour jest pokazywany jako zwariowana ciekawostka z uwypukleniem „matrixowych” ujęć. Obdarta zupełnie
ze sfery duchowej.
Głębia
Twórcami Le parkour byli David
Belle i Sebastian Foucan. W 1988
w Lisses (na przedmieściach Paryża) wraz z siedmioma przyjaciółmi stworzyli pierwszą grupę
parkour - Yamakasi. Dla traceurów Belle i Foucan są wzorem zarówno bod względem fizycznym,
jak i mentalnym.
ZMYWAK 7
Nie można oddzielić skakania od filozofii parkour. To tak jakby powiedzieć komuś, aby korzystał
z komputera, a nie dać mu informacji, jak to się robi. Jak się nie zastanowisz, to tego nie zrobisz.
Wiele osób może korzystać z komputera, np. grać, ale nie zastanawia
się nad tym, jak on działa. Bo jakby
poznali różne tajniki, mogliby wykorzystać ten komputer w pełni.
Tak jest z naszą filozofią - obrazowo
porównuje Arvind.
Radek, student informatyki, szerzej
zainteresował się PK dopiero na
studiach, ale podchodzi do tego
z dystansem. Parkour jest dla mnie
przygodą, wyzwaniem. Strasznie
lubię czynne spędzanie wolnego
czasu. Nie lubię być zastanym, a PK
pozwala mi się rozruszać, ponaciągać mięśnie. Czuję, że mogę wykorzystać mój organizm, a nie
siedzieć tylko przed komputerem.
Fakt, studiuję informatykę, więc
monitorek powinien być mi przyjacielem na cały wolny czas. Powinienem
być
stereotypowym
komputerowcem, bez ruchu, bez
mięśni, ale ja staram się nie spędzać wolnego czasu tylko w ten
sposób. Parkour pozwala mi się
oderwać od uczelni, studiowania,
nauki. Filozofia? Nie, aż tak tego
poważnie nie traktuję. Może dlatego, że nie poświęcam PK tyle
czasu, ile bym chciał. Po prostu mi
go brakuje.
Droga
Wśród osób trenujących parkour
różnie postrzegana jest granica,
gdzie kończy się PK a zaczyna
przedstawienie. Andrzej Bartel,
jeden z założycieli klanu „Parkour
8 ZMYWAK
Nowa Huta” twierdzi, że w wielu
krajach scenę PK opanowali trickersi i akrobaci. Dzięki temu zatraciło
to
trochę
ducha
prawdziwego PK, mającego na
celu bieg i efektywne pokonywanie przeszkód, szybkie przemieszczanie się na rzecz
popisów. Nie lubimy akrobatyki
w PK, bo przeczy idei i filozofii
PK, która głosi pokorę, skromność oraz użyteczność i efektywność. - mówi.
Fascynacja
Do parkour trafia się różnie.
Jedni przez kolegów, inni po
obejrzeniu filmu, jeszcze inni
gdzieś usłyszeli lub zobaczyli.
Przemek tak opisuje swoje początki: Parkour zainteresował
mnie, ponieważ dał możliwość
robienia czegoś, co nie było
dotąd znane, co robili nieliczni.
Dla laika elementy tego sportu
są czymś, co często wydaje się
niewykonalne, a wyczyny filmowych traceurów to fotomontaż.
Kiedy parkour poświęci się czas,
można się przekonać, że potrafimy robić rzeczy, które do tej
pory wydawały się niewykonalne. Właśnie ten aspekt, pokonywanie
kolejnych
barier,
najbardziej pociąga mnie w PK.
Od dawna bałem się wysokości
i to właśnie PK pozwoliło mi pokonywać ten strach krok po
kroku. Poza tym ogromną satysfakcję daje wykonanie nowej
ewolucji, kolejnego triku.
Cechą charakterystyczną parkour
jest to, że jest to sport niewymagający nakładów finansowych na
sprzęt. Niestety, właśnie ta dostępność, oryginalność i popularność przyciąga też zwykłych
pozerów, którzy robią to na
pokaz i dla popisu przed kolegami, albo żeby "wyrywać laski".
Miłość
Do tego nie trzeba zachęcać. opowiada „Cypis" - Kto spróbuje,
zakocha się od pierwszego
biegu, skoku, akrobacji. Ale jak-
bym musiał, to zachęciłbym do
obejrzenia kilku filmików, których
są teraz setki w sieci. Później pokazałbym, że to nie jest takie
trudne i każdy potrafi zrobić podstawowe techniki, a z czasem
salta, skoki z kilku metrów na
beton, i combosy (kilka tricków
połączonych sekwencyjnie po
sobie w jedną całość). Bardziej
zdecydowany w swoim sądzie
jest Przemek. - Nie chcę nikogo
zachęcać do uprawiania parkour.
Trzeba go pokochać. Inaczej
ciężko będzie znieść liczne kontuzje, konieczność częstych
i ciężkich treningów. PK nie jest
dla tych, którzy szukają czegoś
na uzupełnienie luki w planie
dnia pomiędzy jednym zajęciem,
a drugim. Dla nich dobre jest
zbieranie znaczków czy monet.
Po prostu trzeba mieć dużo wolnego czasu, by móc poświęcić go
na treningi. To fantastyczna
forma poruszania się, doskonała
na walkę ze stresem, a przede
wszystkim - rozwijanie ciała
i ducha. ZMYWAK 9
Wróciłam
I jak? Jak tam jest, w tej Polsce?
Ano pięknie. Chociaż szaro.
Jestem w Polsce od dwóch miesięcy, po roku spędzonym w
Szkocji, w małym miasteczku
niedaleko Edynburga. Jaki był
ten rok? I ostatnie tygodnie?
Chociaż zawodowo zajmuję się
pisaniem, nagle nie wiem, co napisać. Dwa lądowania na księżycu, pustka w głowie. Parę
obrazów.
Koniec listopada, środek nocy.
Przejście graniczne Cottbus/Chocieburz. Za nami autostrady całej
Europy, przed – króciutki odcinek
do Wrocławia. Do auta zapakowany szkocki dom i jak najbardziej polski pies.
Idę do baru, takiego zwykłego,
z menu napisanym flamastrem.
Żeberka, pierogi, flaczki, naleśniki... Zamawiam pierogi ze
skwarkami, kupuję Wyborczą. Na
czołówce – „Seksafera” z udziałem czołowych polityków. Jakaś
para ogląda stary film sensacyjny
z Lindą popijając pieczarkową
z „gorących kubków”.
W tym małym barku, gdzieś przy
zachodniej granicy, w towarzystwie zmęczonych ludzi, przy zapachu przypalonej fasoli po
bretońsku, czuję, że wróciłam.
10 ZMYWAK
TEKST:
KASIA BIELIŃSKA
Wszyscy gadają o polityce. Panie
pod warzywniakiem i młodzi ludzie w knajpach. Tego nie było
rok temu! Te rozmowy to chyba
wentyl bezpieczeństwa. „Seksafera”, w której epicentrum wpadliśmy chwilę po przyjeździe nie
jest niczym szczególnym.
Afera goni tu aferę codziennie.
To już przerasta poziom normalnej percepcji.
Bardzo znaczące to przejście.
Luksusowa nawierzchnia niemieckiej autostrady przemienia
się w jej polską wersję, na której
słychać tylko swojskie dup-dup.
Ludzie przestali mówić: telewizja, mówią: TVN i TVPiS.
Wizyta w urzędzie pracy. Musimy
mieć ubezpieczenie. Dwie godziny stania w kolejce do urzędniczki, która umawia nas na
wizytę... w następnym tygodniu.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego nie
mogliśmy tego zrobić przez telefon. Rok życia w kraju, w którym
większość spraw można załatwić
przez internet - zrobił swoje.
Odkrywamy w sklepach smaki,
za którymi tak tęskniliśmy. Ale
wyjeżdżając z koszykiem z supermarketu patrzymy na siebie
z niedowierzaniem. Drogo. Przeliczam wydane złotówki na funty
- jeszcze nigdy nie zostawiłam
w brytyjskim supermarkecie tylu
pieniędzy.
Kolejkowicze są poirytowani, zaczynają się jakieś bezsensowne
kłótnie. Krąży darmowe „Metro”,
gdzie na pierwszej stronie artykuł „Czym Wrocław kusi emigrantów”. No tak.
Spotkania z przyjaciółmi. Bardzo
mi tego brakowało podczas emigracji, gdzie zaczyna się znajomość od prostych pytań jak
dzieci na kolonii. Z jakiego miasta jesteś (oczywiście polskiego!)? Od kiedy w Szkocji?
Gdzie pracujesz?
Tu rozmowy są ciągiem dalszym,
na emigracji były początkiem.
I mają rację.
Kiedy biorę do ręki poniedziałkową „Gazetę Pracę” pierwszy
raz tak namacalnie dociera do
mnie to, o czym trąbiły polskie
media i znajomi z kraju. Dodatek
jest trzy razy grubszy od normalnego wydania Wyborczej. Wertuję go pół dnia.
Jest praca. Brakuje do niej rąk.
Bo ręce wyemigrowały.
Nasi przyjaciele od miesiąca szukają kogoś, kto położy im kafelki
w nowokupionym mieszkaniu.
Jak na razie - bez skutku.
Znajoma dyrektorka personalna
w dużej firmie opowiada, że przy
kolejnej wręczanej jej przez pracownika rezygnacji już nawet nie
pyta: czy wyjeżdża pan za granicę? Pyta: kiedy pan wyjeżdża?
W centrum Wrocławia w wielu
miejscach widzę kartki: zatrudnimy kelnera, kasjera, sprzedawcę.
Takich kartek jest więcej niż
w Edynburgu.
Kiedy w Szkocji pytaliśmy naszego przyjaciela, męża znajomej Polki, co go najbardziej
zaskoczyło podczas wizyty w Polsce, Collin odpowiadał, że brak
zielonych trawników. To trawniki
mogą n i e b y ć zielone? Hm...
A teraz sama chodzę jak na głodzie i marudzę, że trawniki
w Polsce są bure. W barwne
plamy kup. Spaceruję z psem
slalomem po skwerze i zastanawiam się, dlaczego nie można
powiesić specjalnych koszy. Zaczynam myśleć, że żyję w dziwnym kraju, gdzie na temat
„zakupionych” trawników znani
artyści robią happeningi, ale nikt
ich nie sprząta.
Pod blokiem wciąż jeszcze stoi
czerwone auto z kierownicą po
prawej stronie. Zwykłe jeździdełko za kilkaset funtów, które
kupiliśmy, by podróżować po Wyspie. Sprawdziło się nawet na
wąskich niteczkach Highlands.
Ale nie sądziliśmy, że i tu okaże
się tak użyteczne. Wrocławscy
policjanci, widząc samochód
z obcą rejestracją są dla nas niespotykanie uprzejmi.
Ale skromne auto pod blokiem
jest też symbolem. Widocznym
symbolem naszej emigracyjnej
klęski. Sąsiedzi patrzą na nie
lekko podejrzliwie i nie rozumieją. Już państwo wrócili?
Pracy nie było? Nie dało się tam
żyć? Nie, wprost przeciwnie, odpowiadamy. Było świetnie, pracowaliśmy przez rok i dużo
podróżowaliśmy, a teraz wróciliśmy, bo taki mieliśmy plan. Ale
nie, oni mają swoje prawdy.
Prawdy mierzone wielkością samochodu, który kupuje się za
pieniądze przywiezione z saksów.
Nie mogę się nacieszyć własnym
mieszkaniem, które jest takie jak
lubię. Nasz szkocki landlord był
bardzo w porządku i ze spokojem przyjmował próby oswajania
wynajętych czterech kątów. Ale
wiadomo jak jest – dopiero tu,
wśród kwiatów, ulubionych obrazów, zdjęć i książek czuje się jak
w domu.
nie będę przyznawać się do tego,
że przez rok mieszkałam, praco-
wałam i uczyłam się w Szkocji.
Bo otwartość na świat nie jest
w moim kraju atutem.
Dla pracodawców jestem kandy-
datem nieprzewidywalnym. Bo
byłam TAM. Widziałam, jak TAM
jest. Co będzie, gdy któregoś
dnia strzeli mi coś do głowy,
rzucę pracę i TAM wrócę?
Według specjalistów od rekruta-
cji, młodzi kandydaci-repatrianci
mogą być dziś dla pracodawcy
jeszcze większym kłopotem niż
kobiety w wieku rozpłodowym
z mężem przy boku. Bo taka pani
co najwyżej opuści posadę na
kilka miesięcy, a były emigrant
może rzucić robotę w każdej
chwili, bez uprzedzenia. I pofrunąć TAM, gdzie było mu lepiej.
W knajpkach wciąż zamawiam
grzane piwo z miodem, goździkami, cynamonem albo wersję
z sokiem imbirowym. Ciągle mi
mało. W Edynburgu zęby zja-
Patrzę, jak moje miasto wyładniało. I w tych wszystkich remontowanych kamieniczkach,
stawianych od nowa architektonicznych cudach, w rozkopanych
drogach i placach w budowie
próbuję zobaczyć jakie jeszcze
będzie piękne.
jak w bajce. Dzieciaki na po-
Jestem po drugiej rozmowie
kwalifikacyjnej.
się z radości – wreszcie trochę
Już wiem, że podczas kolejnej
dłam na tłumaczeniu barmanom,
co to takiego – grzaniec.
Spadł śnieg i przykrył te wszyst-
kie miejskie szarości. Jest pięknie
dwórku głośno krzyczą lepiąc
bałwana. A górale nie posiadają
zarobią.
ZMYWAK 11
Zakupy za 3 grosze
TEKST:
KASIA KOKOWSKA
Wybieram zgrabną porcelanową filiżankę i pytam, ile kosztuje. Pani obraca filiżankę w ręku i mówi:
5 funtów. Kiwam głową i wyciągam portfel. - Nie, nie – oburza się pani. - Trzeba się
targować: teraz pani mówi trzy funty, a ja kręcę głową. Podejmuję grę i po chwili wydając
oszałamiająca kwotę 3,5 funta staję się właścicielką niewyszczerbionej, stylowej filiżanki.
Sunday Market, inaczej Car
Boot Sale (czyli sprzedaż z sa-
noszą się z miejsca na miejsce,
łych Wyspach odbywają się
okres przestoju, kiedy markety
spożywcze z produktami natu-
mochodowych bagażników) to
nie. Zimą możemy trafić na
nych, targ staroci lub pchli targ.
będą świecić pustkami. Latem
brytyjska giełda rzeczy używa-
Przy odrobinie szczęścia można
tu kupić wszystko: od starych
natomiast wyrosną znów jak
grzyby po deszczu z całym asor-
tymentem obrazów, starej por-
winylowych płyt (nierzadko na-
celany (udało mi się kiedyś
i sprzęt AGD (jeszcze na cho-
XIX-wieczny serwis do kawy),
prawdę cennych) po meble
dzie). Niedzielne (choć czasem
odbywają się i w soboty) mar-
rolników i producentów. W przeciwieństwie do targów staroci
ceny są tu raczej wysokie, ale za
to można kupić same delikatesy.
szkła, zabawek dla dzieci i uży-
edynburskiego zamku, na Castle
wanej odzieży. Trzeba trochę
się najbliższy. Otacza je zawsze
zmysłu, żeby wytargować ko-
12 ZMYWAK
ralnymi, sprzedawanymi przez
W Szkocji właściwie odbywa się
szczęścia, trochę cierpliwości
pewna tajemnica, czasem prze-
Farmers Markety, czyli targi
kupić za 10 funtów autentyczny
kety istnieją wszędzie, warto po-
pytać tubylców, gdzie znajduje
Oprócz Sunday Marketów na ca-
organizowane dość spontanicz-
(przy grzebaniu) i handlowego
rzystną cenę.
tylko jeden taki targ, u stóp
Terrace, w każda sobotę, mię-
dzy 9 a 14. Więcej lokalizacji
Farmers Marketów na Wyspach
można
znaleźć
na
stronie
www.farmersmarkets.net
Przez okrągły rok możemy bu-
Barnardo's – wspomaga dzieci
czyli sklepach różnych organiza-
Brytanii, szczególnie tych narażo-
może być strona internetowa
nych, upośledzonych.
szować po charity shopach,
cji charytatywnych. Pomocna
www.charityshops.org.uk,
na
i młodych ludzi w całej Wielkiej
nych na dyskryminację, bezdom-
Cancer Research UK – finan-
której możemy z łatwością zna-
suje badania nad leczeniem
szym
wotworowym.
leźć sklepy charytatywne w nasąsiedztwie.
Używana
odzież, książki, płyty, sprzęt AGD,
obrazy, fajans i porcelana – do
i zapobieganiem chorobom no-
Charity Shopy przyjmują również
wszelkiej rodzaju dary i datki,
Kupując w charity shopach nie tylko możemy znaleźć różne dro-
biazgi za grosze, ale także wspomóc wybraną akcję charytatywną.
wyboru, do koloru, szczególnie,
kiedy właśnie urządzamy wyna-
jęte mieszkanie.
Najpopularniejsze
organizacje
charytatywne, które posiadają
swoje sklepy:
Oxfam – organizacja walcząca
ze światową biedą, poza typo-
wymi second handami, Oxfam
prowadzi sieć księgarń z używa-
nymi książkami i płytami (Oxfam
Bookshops).
British Heart Foundation –
funduje badania nad chorobami
serca, naukę i opiekę nad chorymi na serce.
PDSA – opiekuje się chorymi
i rannymi zwierzętami, których
właścicieli nie stać na leczenie,
lub bezdomnymi.
Bethany Christian Trust –
szkocka organizacja charytatywna
wspomagająca bezdomnych.
o szczegóły można pytać na
miejscu lub szukać informacji na
stronach internetowych organizacji. Sklepy sprzedające książki
często działają jak odpłatne biblioteki, prosząc żeby zakupioną
książkę po przeczytaniu zwrócić.
Sunday Markety
w Edynburgu:
Corn Exchange
(Newmarket Road)
parking przy Leith Street
(naprzeciwko St James
Shopping Centre)
okolice muzeum Concorda
(okolice Haddington) na
starym pasie startowym
w Glasgow:
market na Barras (czasem
handel odbywa się
również w tygodniu)
Program Festiwalu:
Wszyscy jesteśmy Chrystusami reż. M.Koterski
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Czechy
Jak to się robi reż. M.Łoziński
Filmy animowane z Estonii
Plac Moskiewski Węgry
Zamknij się i zastrzel mnie Czechy
Ryna Rumunia
Kocham Budapeszt Węgry
Miasto Słońca Czechy
Doskonałe Popołudnie reż. P. Wojcieszek
12:08 Na wschód od Bukaresztu
Odadoradości reż.A.Kazejak-Dawid,J.Komasa,M.Migas
Pritt Parn filmy animowane + spotkanie z reżyserem
Więcej informacji oraz szczegółowy terminarz
Festiwalu znajdziecie w serwisie Zmywak.pl
Dla naszych Czytelników przygotowaliśmy konkurs, w którym wygrać można
dwa podwójne zaproszenia na film
Doskonałe popołudnie.
Aby wziąć udział w losowaniu nagród należy
wysłać SMS o treści RSVP01 wraz ze swoim
imieniem i nazwiskiem pod numer 81616
Koszt wysłania wiadomości SMS wynosi £1.00 plus standardowa opłata
operatora. Termin nadsyłania SMSów upływa 10 marca 2007 roku.
Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest w serwisie Zmywak.pl
ZMYWAK 13
Z archiwum X (Scottish Gazu)
Przeprowadzka do Edynburga! Wreszcie! Mieszkanie
udało się wynająć w ciągu
3 dni. Mój ówczesny landlord,
nieco nadgorliwy i - jak się
później okazało również
nieco przewrażliwiony – zobowiązał się zająć zasadniczo
wszystkim. Ja miałam się o nic
nie martwić i spokojnie czekać na pierwszy rachunek,
który powinnam otrzymać po
upływie mniej więcej miesiąca. Żyć, nie umierać! Nic
wtedy nie zapowiadało nadchodzącego pandemonium...
14 ZMYWAK
Rachunek za gaz istotnie otrzymałam w przeciągu kilku tygodni. Mijały miesiące i zamiast
rachunku za prąd dostałam jedynie czerwony reminder, wzywający do natychmiastowej zapłaty
pod groźbą odcięcia dopływu
elektryczności. Nazwisko wprawdzie poprzekręcane, ale jakby na
to nie spojrzeć - podobne do mojego. W ataku ciężkiej paniki natychmiast udałam się na pocztę
uiścić należną kwotę. Kilka dni
później kolejna niespodzianka wizyta pana ze Scottish Gazu w
celu spisania stanu licznika. Ku
mojemu wielkiemu zdziwieniu
okazało się to jednak rzeczą niewykonalną - do mojego adresu
przyporządkowany był zupełnie
inny numer licznika... Po dłuższej
chwili milczenia i obustronnej
konsternacji wyszperałam kopie
rachunku, który właśnie zapłaciłam. Niewiele poruszony całą
sprawą pan ze Scottish Gazu ze
stoickim spokojem szybko wyjaśnił sytuację - wprawdzie rachunek na moje nazwisko, ale licznik
nie mój. Najprawdopodobniej zapłaciłam rachunek za prąd sąsiada. Którego? Nie wiadomo.
Mam się jednak nie przejmować,
to się często zdarza - muszę zadzwonić na Customer Service,
zwrócą mi pieniądze. Propozycja
spisania właściwego numeru licznika celem rozwiązania problemu
spełzła na niczym - pan ze Scottish Gazu nie był do takich operacji upoważniony.
W ciągu kolejnych trzech miesięcy zarówno ja, jak i mój landlord wykonaliśmy niezliczone
ilości telefonów do Customer Service, podając właściwy numer
licznika, bieżący odczyt oraz poprawną wersję mojego nazwiska.
Za każdym razem przynajmniej
15 minut oczekiwania na połączenie. Sorry to keep you waiting, your call is important to
us... zaczęło mi się śnic po nocach. Miałam dosyć zarówno
Scottish Gazu, jak i mojego przewrażliwionego landlorda, który
wydzwaniał do mnie kilka razy w
tygodniu dopytując się o rozwój
sytuacji. Zrozumiałe, że martwił
się, czy płacę rachunki za jego
mieszkanie, ale bez przesady.
Zaczęłam zatem szukać nowego
lokum. Tymczasem doczekałam
się wreszcie czeku ze zwrotem
kwoty, którą uiściłam na rzecz
Wprawdzie na rachunkach Scottish Gazu numeru licznika nie ma - ale na
rachunkach Scottish Power jest. Zanim zapłacisz pierwszy rachunek
sprawdź zgodność numeru licznika z numerem na rachunku!
TEKST:
ANNA O.
Na podstawie billingów telefonicznych można ubiegać się o zwrot kosztów
rozmów z Customer Service, jeśli problem zaistniał z winy usługodawcy.
jednego z sąsiadów, oraz rachunku - co prawda tylko prognozowanego
i
nadal
wystawionego na nieco trudną
do wymówienia wersję mojego
nazwiska - ale przynajmniej z
właściwym numerem licznika. Co
ciekawe, na rachunku za gaz nazwisko było poprawne od samego początku. A wydawałoby
się, że to jedna i ta sama firma!
Jakieś 2 tygodnie przed wyprowadzką odwiedził mnie „upoważniony” tym razem pan ze
Scottish Gazu w celu przeprowadzenia electricity meter visual safety inspection. Pooglądał licznik,
posprawdzał numery, wszystko
było w porządku. Sprawa wreszcie wydawała się wyjaśniona. W
dniu wyprowadzki zadzwoniłam
do Scottish Gazu podając aktualne stany liczników i prosząc o
zamknięcie kont. W swojej przeogromnej naiwności z ulgą pomyślałam: ostatni telefon! nigdy
więcej Scottish Gazu!
Rozliczenie zużycia gazu dostałam w ciągu 2 tygodni. Minął
miesiąc, a rozliczenia zużycia
prądu jak nie było, tak nie było.
Cóż. Kolejny telefon. Pani konsultantka raczyła mnie poinformować, że konto z przyczyn jej
niewiadomych nie jest jeszcze
zamknięte, ale natychmiast się
tym zajmie, rachunek powinnam
otrzymać w ciągu 2 tygodni.
Tymczasem mijały kolejne tygodnie, kolejne telefony - odpowiedź wciąż ta sama.
Ponieważ sprawa rachunku za
prąd pozostawała nie zamknięta,
mój landlord notorycznie odmawiał zwrotu depozytu, czy
choćby jego części. Jakieś 2 miesiące po wyprowadzce odebrałam od niego kolejny, tysięczny
już chyba telefon, tym razem
oskarżający mnie o jakieś niestworzone matactwa - ni stąd ni
z owąd mój były już wtedy landlord otrzymał właśnie rachunek
ze Scottish Power. W dodatku w
wyniku kolejnej rozmowy z Customer Service został poinformowany, iż to ja osobiście, jakiś
miesiąc przed wyprowadzką
zmieniłam dostawcę prądu podpisując umowę ze Scottish
Power. Tak dla hecy, żeby mu
utrudnić życie. W akcie ostatecznej desperacji wyszperałam w
Internecie adres Scottish Gazu i wbrew zapewnieniom mojego
landlorda, ze Scottish Gaz nie ma
biura jako takiego, tylko call center, do którego nie można udać
się osobiście - pojechałam. Cóż
się okazało - oczywiście można
porozmawiać osobiście, i to
nawet z managerem!
Przemiły i wielce przejęty moim
problemem manager wysłuchawszy całej historii zniknął na
pół godziny - jak mnie poinformował - śledzić mojego dostawcę. Prądu oczywiście. W
wyniku owego śledztwa okazało
się, iż to sąsiadki z naprzeciwka
podpisały umowę ze Scottish
Power, który omyłkowo przejął
moje, nie ich mieszkanie. Oczywiście bez mojej wiedzy, a tym
bardziej zgody. Najśmieszniejsze
jest to, że stało się to 2 tygodnie
przed wizytą pana ze Scottish
Gazu, który podobno wszystko
sprawdził...
Miły pan manager w ramach zadośćuczynienia za straty moralne
oraz koszty poniesione w wyniku
rozlicznych telefonów do Customer Service postanowił wielkodusznie anulować mój ostatni
rachunek w wysokości £46. Następnie w mojej jeszcze obecności konto zostało zamknięte, a
kilka dni później otrzymałam oficjalny list potwierdzający, iż nie
posiadam żadnych zaległości
płatniczych względem Scottish
Gazu. Wreszcie, po 3 miesiącach,
odzyskałam ponad 500 funtów
mojego depozytu!
Wydawałoby się, że to już koniec
tej historii... Tymczasem miesiąc
później otrzymałam list od firmy
windykacyjnej Buchanan Clark &
Wells - i tu brakuje mi słów na
opisanie stanu skrajnego szoku,
w jaki popadłam po przeczytaniu
jego treści - wzywający do natychmiastowego uiszczenia zaległości płatniczych na rzecz
Scottish Gazu na kwotę £20.29.
Sprawa, po kilku rozmowach telefonicznych przeprowadzonych
z firmą windykacyjną, jak również z miłym panem managerem
ze Scottish Gazu, nadal jest w
toku. Od ponad czterech miesięcy... Do biura Scottish Gas można udać się osobiście i porozmawiać z managerem,
zamiast wydzwaniać do mało pomocnego Customer Service. Adres: Scottish
Gas, 1 Waterfront Avenue, Edinburgh EH5 1SG, Tel: 0131 344 6000
ZMYWAK 15
TEKST:
Ze skarbó
JACEK RÓŻALSKI
RYS:
WILLWRITEFORCHOCOLATE.COM
cym się Państwie” oznacza każdą
osobę, która według prawa podlega tam opodatkowaniu, gdzie
jest jej miejsce zamieszkania,
miejsce stałego pobytu lub siedziba zarządu firmy. - Jednakże,
określenie to nie obejmuje
osoby, która podlega opodatkowaniu w tym państwie tylko dlatego, że osiąga ona dochód lub
zyski majątkowe ze źródeł w nim
położonych - wyjaśnia Zofia
Ogińska z Ministerstwa Finansów.
Jeszcze tylko raz Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii będą musieli
zapłacić podatki dwóm Fiskusom - brytyjskiemu i polskiemu.
1 stycznia weszła wreszcie
w życie od dawna oczekiwana,
a podpisana 20 lipca 2006 r.,
umowa między Rzeczpospolitą
Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii
Północnej dotycząca „unikania
podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków
od dochodu i od zysków majątkowych” (Dz. U.z 2006 r., Nr 250,
poz. 1840). Dzięki niej setki tysięcy Polaków w UK, którzy do
niedawna bali się, że w Polsce
będzie na nich czekało wezwanie
do rozliczenia podatku w urzędzie skarbowym, teraz będą
mogły bez obaw otwierać polską
skrzynkę na listy. Oczywiście pod
pewnymi warunkami.
16 ZMYWAK
Jak to z przepisami bywa
To że umowa weszła w życie
1 stycznia nie oznacza wcale, że
już w tym roku będzie można zapłacić podatek tylko w Wielkiej
Brytanii, a w Polsce już nie. Zarobki za rok 2006 trzeba jeszcze
rozliczyć po staremu. Dopiero to,
co zarobimy w 2007 r. będziemy
rozliczać według przepisów
nowej umowy, ale dopiero
w 2008 r.
Największą pułapką polsko-brytyjskiej umowy może być rozszyfrowanie, kto jest zobowiązany
do rozliczenia się przed Fiskusem
w Polsce, a kto nie. Zgodnie
z art. 4 ust. 1 umowy, określenie
„osoba mająca miejsce zamieszkania lub siedzibę w Umawiają-
Definicja ta odnosi się zatem
bezpośrednio do określenia
„miejsca zamieszkania” przyjętego w ustawodawstwach wewnętrznych państw i oznacza
różne formy więzi osobistej
z państwem, które we własnym
ustawodawstwie ustala obowiązki podatkowe obywateli.
W myśl art. 3 ust. 1a ustawy
z 1991 r. o podatku dochodowym
od osób fizycznych (Dz. U. 1993
r., Nr 90, poz. 416, ze zm.), za
osobę mającą miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uważa się osobę
fizyczną, która:
1) posiada na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej centrum interesów
osobistych
lub
gospodarczych (ośrodek interesów życiowych) lub
2) przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej dłużej niż
183 dni w roku podatkowym.
Tak mówią przepisy.
ówką za pan brat
A na ludzki rozum...
Największym problemem pozostaje fakt, że definicja „miejsce
zamieszkania” będzie w Polsce
podlegać bezwzględnej obróbce
urzędników. - Nie ma bowiem
jednoznacznej odpowiedzi jak
zdefiniować miejsce zamieszkania dla celów podatkowych mówi Agnieszka Zawadzka z portalu money.pl. Głównym problemem jest więc określenie
miejsca zamieszkania, bo to ono
decyduje o podleganiu obowiązkowi podatkowemu - dodaje. Od
jego precyzyjnego określenia zależy nasze podatkowe „być albo
nie być”. Nie ma przecież co
ukrywać, że z tak mętnie zapisanymi przepisami będą one przez
różnych urzędasów różnie interpretowane.
Według Art. 25 Kodeksu cywilnego: miejscem zamieszkania
osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego
pobytu. Udowodnienie, że ma się
zamiar przebywać w danym
miejscu na dłużej nie zawsze jest
łatwe. - Urzędnik może na przykład zadać pytanie, co zostawiliśmy w Polsce - ostrzega
doradca podatkowy Rafał Garbarz z firmy Ernst & Young. - Nie
wystarczy samo oświadczenie
podatnika, iż zamierza on przebywać stale w danym państwie,
a w Polsce nie zostawiamy niczego - dodaje. Bo jeśli nawet
mamy szczery zamiar mieszkać
i pracować przez kilka lat
w Szkocji, a rodzinę i na przykład
zarejestrowany samochód zostawiamy w Polsce, to urzędnik nad
Wisłą może jednak po dokładnym sprawdzeniu danych stwierdzić, że centrum naszej życiowej
aktywności jednak w jakiejś części pozostaje w Polsce i nadal będziemy uznani za polskiego
rezydenta podatkowego.
Uznaje się, iż dostatecznym wykazaniem woli stałego pobytu,
jest przeniesienie centrum życiowej aktywności danej osoby, tj.
przeprowadzenie się ze współmałżonkiem i dziećmi, rozpoczęcie
dodatkowych
kursów,
szkoleń, wystąpienie o kartę stałego pobytu itd. Jednak wielu naszych emigrantów, mimo że nie
zamierza wracać, jednak ze ściągnięciem do siebie rodziny czeka
na osiągnięcie większej stabilizacji finansowej. Mają więc faktycznie „zamiar stałego pobytu”
za granicą, trudno im go jednak
udowodnić. Najważniejsze aby
nie musieć płacić podatku w Polsce, to nie mieć tu żadnych dochodów. Absolutnie żadnych. Bo
gdy np. zostawimy tu mieszkanie, które komuś wynajmujemy,
Szukasz pracy? Skontaktuj się z nami!
RESOURCE LTD
(GB)
Oferujemy pracę we wszystkich sektorach:
od fabryk po budowy od biur po platformy
Zadzwoń do Nigela Robinsona, aby umówić się na spotkanie!
Resource (GB) Ltd tel: 0131 467 9110 kom: 07915 609 042
e-mail: [email protected] www.the-resource.co.uk
ZMYWAK 17
to już wówczas będzie to powód
do ciągania nas po urzędach. Fiskus będzie twierdził, że jednak
naszą „siedzibą” jest Polska
i wtedy będziemy musieli rozliczać i tu i tam.
Problem może być nawet wówczas, gdy np. przenosimy się do
Wielkiej Brytanii z zamiarem stałego tam osiedlenia i pracy. Czy
wówczas kraj, w którym powinniśmy zapłacić podatek, to jeszcze Polska, czy już Wielka
Brytania?
- Wtedy najlepiej przesłać do
właściwego urzędu skarbowego
oświadczenie, że zamierzamy się
na stałe osiedlić w Wielkiej Brytanii, czyli zrywamy naszą więź
podatkową z Polską - podpowiada Rafał Garbarz z firmy
Ernst & Young. - Tym bardziej
gdy Wielka Brytania uzna nas za
swojego rezydenta podatkowego, co oznacza, że nasz dom,
praca, rodzina (czyli żona, mąż
i ewentualnie dzieci) będą znajdować się np. w Szkocji, to podatek zapłacimy jedynie na
Wyspach - dodaje.
Jak się rozliczyć z podatku?
Przy rozliczeniu podatkowym zastosujemy jedną z dwóch metod:
metodę wyłączenia z progresją
lub metodę odliczenia proporcjonalnego.
Metoda wyłączenia z progresją
oznacza, że w Polsce wyłącza się
z podstawy opodatkowania dochód osiągnięty za granicą, jednak dla ustalenia stawki podatku
od pozostałego dochodu - osiągniętego w Polsce - stosuje się
stawkę podatku właściwą dla całego dochodu, tzn. łącznie z do18 ZMYWAK
chodem osiągniętym za granicą.
Metoda odliczenia proporcjonalnego oznacza, że dochód osiągany
za
granicą
jest
opodatkowany w Polsce (w przypadku osób podlegających nieograniczonemu
obowiązkowi
podatkowemu), ale od należnego podatku odlicza się podatek zapłacony za granicą.
Odliczenie to możliwe jest (zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych), tylko
do wysokości podatku przypadającego proporcjonalnie na dochód uzyskany w obcym
państwie.
Przy zastosowaniu metody odliczenia proporcjonalnego obowiązek wykazania w zeznaniu
rocznym dochodu uzyskanego za
granicą istnieje zawsze, bez
względu na to, czy oprócz dochodów z zagranicy uzyskaliśmy
w Polsce inne dochody opodatkowane według skali podatkowej.
Jeżeli przebywamy czasowo za
granicą, to mamy dodatkowo
obowiązek wpłacenia zaliczki na
podatek dochodowy w terminie
do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym wróciliśmy do kraju.
Przykłady
Jeśli mamy trochę dochodów
z UK np. 50 000 zł i 10 000 zł
z Polski, płacimy tylko od tego,
co zarobiliśmy w Polsce, ale według takiego progu, jaki wynika
z dodania obu kwot: czyli w
sumie mamy 60 tys, wpadamy
już w drugi próg i płacimy
30 proc., ale tylko od 10 tys. z tym, że podatek zapłacony
w UK odejmujemy sobie od tego,
co nam wychodzi.
Gorsza metoda polega na tym,
że np w UK zarobiliśmy 60 tys.,
a w Polsce nic. Musimy wtedy
policzyć wg polskich stawek od
tego, co zarobiliśmy, mimo, że
w Polsce nie mieliśmy dochodów.
Brytyjski podatek możemy sobie
wprawdzie odliczyć, ale wobec
innej siły nabywczej może się
okazać, że w UK podatku nie płacilibyśmy wcale, a w Polsce wpadamy np. w trzeci próg, bo
75 tys. rocznie w Polsce to
40 proc. podatku, a w UK to
nadal małe pieniądze.
Wracajcie kochane rodaki!
(epilog pompatyczny)
Podpisanie przez rządy Polski
i Wielkiej Brytanii nowej konwencji o unikaniu podwójnego opodatkowania to krok w dobrym
kierunku, chociaż krok mocno
spóźniony. Straty ponoszą nasi
podatnicy i nasza gospodarka
tylko dlatego, iż władze nie przygotowały nowej umowy na czas
(czyli na maj 2004r).
Późno bo późno, ale polskie władze poszły w końcu po rozum do
głowy. Dzięki nowej umowie
szumne zaproszenią Polaków,
aby wracali do ojczyzny teraz
będą mogły być urzeczywistnione. Już nie będą musieli się
bać, że ojczyzna ograbi ich z zarobionych w pocie czoła funtów.
Będą mogli spokojnie wracać,
zakładać w kraju firmy i ścigać
się w kupowaniu mieszkań
razem z setkami Brytyjczyków,
którzy już teraz są potentatami
na rynku nieruchomości w kraju
nad Wisłą. inglisz is izi
Blair Tells Migrants to Conform as Citizenship Trial Begins
BY:
DAVID BUCKINGHAM, THE-SPINE.COM
As immigration continues to pose problems for
the Labour government, the Home Office will
begin to trial citizenship tests for all migrants
entering this country. An early version of the test
has already been leaked onto the web but it has
been revealed that the trial scheme will now
include a practical dimension in which migrants
Tony Blair has called for migrants to conform to
British traditions and has revealed that he will not
stand by and watch Britain’s tolerance weakened
even if this means bringing in draconian laws that will
weaken Britain’s tolerance.
scottish gaelic
How to greet people formally and in a casual conversation using the words sibh and thu which mean you.
Sibh is used when speaking to a stranger, a person
older than you, someone in authority or more than
one person.
Thu is used when speaking to a child, a friend or
someone of a similar age.
will be expected to show a working knowledge of
the UK streets. ‘We take them out and see how
they handle themselves in real-world situations,’
said Reg Smythe of the Immigration Service. ‘A
typical migrant worker might be expected to have
a conversation in a post office queue about Mrs.
Wilson’s hip surgery, or they might be asked to
visit Kendal Potteries and buy themselves some
mint cake and a souvenir Toby jug.’
vocabulary / słownictwo
to conform (to sth) – stosować się (do czegoś)
to reveal – ujawniać
to stand by – przyglądać się (biernie), stać
(bezczynnie)
to weaken - osłabiać
to pose a problem – stanowić problem
Halò a Chatrìona. - Hello, Catherine.
to take sb out – zabrać kogoś (do restauracji,
kina itp.)
Ciamar a tha sibh? - How are you?
queue – kolejka
Ciamar a tha sibh fhèin? - How are you (yourself)?
Toby jug - dzbanek (kufel) w kształcie mężczyzny
w trójgraniastym kapeluszu
Halò a Chaluim. - Hello, Malcolm.
Tha mi gu math. - I'm well.
Tha mi gu math, tapadh leibh. - I'm well, thank you.
funny english
A strange sign in the hotel bedroom in Japan:
You are invited to take advantage of
the chambermaid.
to handle – radzić sobie z (czymś)
hip surgery – operacja biodra
Pełny tekst UK Citizenship Test znajdziecie
w serwisie Zmywak.pl
Ponadto na portalu Zmywak.pl codziennie
nowe Słówko i idiom dnia! Zapraszamy!
Własny dom b
TEKST:
Kupno pierwszego domu w
Szkocji może wydawać się dość
zagmatwanym i zniechęcającym
doświadczeniem.
Poniższy artykuł ma na celu
podzielenie się kilkoma podstawowymi wskazówkami, które
pomogą ci w przejściu przez
ten skomplikowany labirynt.
Zanim na poważnie rozpoczniesz
poszukiwania przede wzystkim
skontaktuj się z prawnikiem. Na
tym etapie może wydawać się na
to za wcześnie, jednak pomoże
ci to przyspieszyć procedurę zakupu - kiedy znajdziesz właściwy
lokal będziesz miał już założoną
u niego swoją teczkę.
Następną rzeczą, którą powinieneś załatwić, jest dofinansowanie. Przy podejmowaniu decyzji
o wysokości udzielanej pożyczki
kredytodawcy kierują się różnymi kryteriami, warto więc już
wcześniej dobrze się porozglądać
i popytać (można też zwrócić się
o pomoc do maklera hipotecznego), gdyż wysokość otrzymanej
pożyczki
zadecyduje
o przedziale cenowym nieruchomości, o jakie będziesz mógł się
ubiegać. Z wyjątkiem sytuacji,
kiedy uda ci się załatwić stuprocentowy kredyt hipoteczny, z reguły będziesz musiał zapłacić
depozyt w wysokości 10-15%
całkowitej wartości przyznanego
ci kredytu.
20 ZMYWAK
DAVID BORROWMAN
Musisz też pamiętać o odłożeniu
odpowiedniej kwoty na pokrycie
kosztów doradcy prawnego, wyceny nieruchomości, opłat dla
maklera hipotecznego i kredytodawców - jako że wszystkie te
opłaty muszą zostać uregulowane jeszcze przed zakończeniem procesu zakupu.
Niezbędne jest także wykazanie,
że jesteś zatrudniony na umowę
stałą na pełny etat, dostarczenie
formularza P60, pasków z ostatnich 3 miesięcy, danych kontaktowych pracodawcy, numeru
ubezpieczenia społecznego oraz
zaświadczenia o dochodach. Będziesz musiał również dołączyć
informacje o wszystkich kredytach, jakie masz w danej chwili
zaciągnięte, jako że mogą one
wpłynąć na wysokość udzielanego kredytu.
Poszukiwanie domu odpowiadającego twoim potrzebom będzie
wymagało dużo przygotowań
i zebrania wielu informacji, bądź
zatem gotowy na to, by poświęcić temu sporo czasu. Istnieje
wiele stron internetowych, gazet
i oczywiście firm pośredniczących
w sprzedaży nieruchomości, przy
pomocy których możesz szukać
odpowiedniej nieruchomości, dobrym pomysłem jest również wypisanie własnych wymagań (ilość
pokoi, garaż, ogródek itp.)
Więcej informacji na temat kupowania własnego domu
bez bólu głowy
u w Szkocji znajdziesz na stronach serwisu Zmywak.pl
i przedstawienie takiej listy agencji, w której się rejestrujesz.
Jeżeli znalazłeś już dom swoich
marzeń, a jego cena wyjściowa
wydaje ci się odpowiednia, skonsultuj się z reprezentującym cię
prawnikiem w celu złożenia
oferty. Powinien on doradzić realistyczną cenę, którą możesz zaoferować, a także pomóc
załatwić wszystkie formalności
wiążące się z oficjalnym złożeniem oferty. Niektóre nieruchomości mogą mięć cenę ustaloną
(fixed price), częściej jednak
spotkasz się z określeniem oferty
minimalnej (offers over) – suma
powyżej ceny wyjściowej będzie
uzależniona od lokalizacji, ogólnych tendencji na rynku nieruchomości oraz potencjalnej
popularności danej nieruchomości – znowu warto zatem zasięgnąć rady prawnika.
Kiedy już okaże się, że twoja
oferta została zaakceptowana,
będziesz musiał zlecić wycenę
danej nieruchomości aby potwierdzić, że jej wartość jest
zgodna z kwotą, którą zamierzasz pożyczyć. Jeżeli wycena
okaże się satysfakcjonująca,
prawnicy obydwu stron sfinalizują umowę, czyniąc ją z tą
chwilą legalnie wiążącą obydwie
strony kontraktu. Wyznaczą również datę przekazania nierucho-
mości (date of entry), czyli dzień,
kiedy należna kwota zostanie
przelana sprzedającemu, a tytuł
własności lokalu przepisany na
twoje nazwisko.
Przed wyznaczoną datą przekazania nieruchomości od swojego
kredytodawcy otrzymasz oficjalną ofertę oraz szczegółowe
warunki kredytu. Kopia dokumentu zostanie również przesłana do twojego prawnika,
który dokona weryfikacji podanych tam informacji (takich jak
prawo sprzedającego do własności lokalu) oraz przygotuje akt
sprzedaży nieruchomości do
podpisania przez stronę sprzedającą. Następnie wystąpi do kredytodawcy o należną ci kwotę
oraz do ciebie (jako strony kupującej) o złożenie depozytu, po
czym przekaże wszystko stronie
sprzedającej, w zamian za zwrot
podpisanego aktu sprzedaży nieruchomości.
Ostatni etap to wpis nowego tytułu własności do Scottish Land
Register (odpowiednik polskiego
wpisu do Ksiąg Wieczystych)
w celu nadania ci pełnego prawa
własności lokalu.
Gratulacje, właśnie zostałeś
dumnym właścicielem wymarzonych własnych czterech kątów!
David Borrowman jest partnerem zarządzającym w firmie Caesar & Howie (Solicitors),
jednej z najstarszych szkockich firm prawniczych. Firma posiada wyspecjalizowany
dział kupna nieruchomości z polskojęzycznym personelem i pomocnymi publikacjami
w języku polskim. Więcej informacji znajdziesz na stronach www.kupdom.co.uk oraz
www.buyyourhomeuk.co.uk lub dzwoniąc
pod numer 01506 602 549.
ZMYWAK 21
Szusowan
TEKST:
KATARZYNA WALA
Ski-Scotland.com,
będąca
częścią kampanii „Visit Scotland”
zachwala i poleca szkockie stoki
wszystkim amatorom nart, nie-
zależnie od ich umiejętności i doświadczenia w uprawianiu tego
sportu. Niewątpliwą atrakcją jest
możliwość zobaczenia szusują-
cych Szkotów odzianych w trady-
cyjne kilty, co jeszcze bardziej
Środek zimy w Szkocji wszystkim daje się we znaki.
Wieje wiatr, czasem pada, jest zimno i nie ma z czego
ulepić bałwana. Ale przynajmniej nie trzeba drapać zaszronionych szyb w samochodach, nie ma upadków na
oblodzonych chodnikach i stłuczek. Tu chyba zima nie
zaskakuje drogowców. Tylko, że urok zimy leży właśnie
w śniegu, w szusowaniu po białych zboczach. Tylko czy
aby na pewno nie można doświadczyć tego w Szkocji?
Highlandy są doskonale przy-
Glenshee, The Lecht oraz Ca-
gotowane na przyjazd narciarzy
irnGorm Mountain, które ofe-
jak i główne miasta Szkocji.
śniegu. Ośrodki w okolicach
i snowboardzistów, podobnie
W szkockich górach czeka na
amatorów dwóch, bądź i jednej
dechy
pięć
wysokogórskich
ośrodków narciarskich: Nevis
Range,
Glencoe
22 ZMYWAK
Mountain,
rują
zjazdy
po
naturalnym
Glasgow i Edynburga bazują na
sztucznej nawierzchni stoku,
ale za to nie są zależne od ka-
prysów aury i działają praktycz-
nie przez cały rok.
podgrzewa atmosferę panującą
na stokach. Co najważniejsze,
wyprawa na narty połączona jest
z wycieczką turystyczno-krajo-
znawczą. Wszystkie ośrodki leżą
bowiem w malowniczych terenach szkockich gór i urzekają
pięknem krajobrazu. Każdy, kto
aktywnie myśli o uczestnictwie
nie po śnieżnym dywanie
w najbardziej zimowym z zimo-
Mountain, który przeszedł kom-
strować się na głównej stronie
sezonem narciarskim, a jego wy-
wych sportów, powinien zarejeserwisu, aby być na bieżąco in-
formowanym o warunkach pogo-
dowych
śnieżnej.
i
grubości
pokrywy
pleksowy remont przed obecnym
pożyczalnia
sprzętu
skiego
została
uważane
są
narciar-
zupełnie
zmodernizowana. Stoki Glencoe
za
najbardziej
Najwyżej położonym ośrodkiem
strome i stanowią wyzwanie dla
do niego można jedyną w Szkocji
Chociaż i narciarze o mniejszych
jest Nevis Range. I dostać się
kolejką gondolową. Stali bywalcy
zapewniają, że na stoku panuje
iście „alpejska” atmosfera, a dla
poszukujących mocnych wrażeń.
umiejętnościach, i saneczkarze
znajdą tu miejsce odpowiednie
do swoich możliwości.
znawców przygotowano trudne
Z kolei bliżej Aberdeen i Dundee
35 kilometrów tras zjazdowych
i Szlaki Wiedźmy (Witch’s Trails).
shee (uważany za najbardziej
trasy: niebieską i czerwoną.
Nieco bliżej Glasgow i Edynburga
znajduje się ośrodek Glencoe
znajdują się trzy ośrodki Glenrozbudowany: obejmuje cztery
góry i trzy doliny), The Lecht
(przygotowany szczególnie dla
NAGRODOŻERCY!
Bądź jednym z sześciu zwycięzców! Główna nagroda to jednodniowy
karnet na wyciągi narciarskie, który możesz zrealizować w ciągu jednego dnia aż w pięciu różnych ośrodkach Ski Scotland! Nagrody dla
pozostałych pięciu zwycięzców to jednodniowe karnety na wyciągi
narciarskie w jednym wybranym miejscu narciarskiego szaleństwa.
Aby wziąć udział w losowaniu karnetów wyślij SMS o treści RSVP02
wraz ze swoim imieniem i nazwiskiem pod numer 81616
Koszt wysłania wiadomości SMS wynosi £1.00 plus standardowa opłata operatora.
Termin nadsyłania SMSów upływa 28 lutego 2007 roku. Szczegółowy regulamin
konkursu dostępny jest w serwisie Zmywak.pl
rodzin i początkujących) oraz
CairnGorm Mountain (najpopularniejszy, z dobrym połączeniem autobusowym, w samym
sercu najnowszego parku narodowego).
Ci, którzy nie mają ochoty na dalekie wyprawy w góry, mogą skorzystać z ofert sztucznych
stoków, znajdujących się w okolicach Edynburga (Midlothian
Snowsports Centre) oraz Glasgow (stok w Bellahouston Park).
Natomiast dla tych, którzy nie
jeżdżą na nartach, wycieczka na
stok może być doskonałą okazją
do podziwiania krajobrazu i pięknych panoram. Miałam przyjemność ujrzeć Edynburg jak na
dłoni... choć i tak bez śniegu. Aktualne ceny, mapki tras
i warunki pogodowe można
sprawdzić na stronach
internetowych poszczególnych
ośrodków narciarskich:
ośrodki Ski Scotland
www.NevisRange.co.uk
www.GlencoeMountain.com
www.Ski-Glenshee.co.uk
www.Lecht.co.uk
www.CairnGormMountain.org
Midlothian Snowsports Centre
www.Midlothian.gov.uk
w dziale Sport & Leisure
Glasgow Ski Centre
www.Ski-Glasgow.org
ZMYWAK 23
echa kultury
na srebrnym ekranie
Babel
Nominowany do Oscara obraz meksykańskiego reżysera Alejandro Gonzáleza Inárritu (Amores Perros, 21 gramów). Pomieszanie języków,
chronologii, historii, kultur, wizji i sposobów zrozumienia rzeczywistości dowodzi, że choć współczesny świat jest globalną wioską, to jest także
biblijną wieżą Babel.
Trzy historie, które łączy jeden strzał z karabinu.
Susan (Cate Blanchett) podróżuje z mężem (Brad
Pitt) po Maroku i zostaje przypadkowo zraniona
wystrzałem z karabinu, który marokańskiemu przewodnikowi podarował japoński myśliwy. Japończyk
ma głuchoniemą córkę (Rinko Kikuchi), która w
swoim świecie ciszy zmaga się z samobójczą
śmiercią matki. Tymczasem w domu amerykańskich turystów niania ich dzieci (Adriana Barazza)
podejmuje decyzję, że na przekór wszystkiemu pojedzie do Meksyku na ślub syna i zabiera swoich
małych podopiecznych. Wkrótce okaże się, że ta
decyzja odmieni jej życie.
Film nie tylko wielowątkowy, ale i wielowymiarowy,
ukazujący niemożność porozumienia między
ludźmi, mimo różnych środków komunikowania
i języków (jednym z nich jest migowy japoński).
Nie tylko warto, ale absolutnie trzeba obejrzeć!
KASIA KOKOWSKA
Bobby
Przekrój przez społeczeństwo ówczesnej
Ameryki na podstawie 16 godzin z życia
dwudziestu kilku osób, 6 czerwca 1968
roku znajdujących się w hotelu „Ambasador”, gdzie dokonano zabójstwa senatora
Roberta Kennedy’ego. Parada gwiazd:
Anthony Hopkins, Demi Moore, Sharon
Stone, Lindsay Lohan, Elijah Wood, William H. Macy, Helen Hunt, Christian Slater, Laurence Fishburne, Martin Sheen.
Jeśli ktoś oczekuje teorii spiskowych na
miarę JFK Olivera Stone’a, srodze się zawiedzie, Bobby to jedynie luźno oparty
na wydarzeniach 6 czerwca fikcyjny dramat psychologiczny. Nominacja do Złotego Globu, owacja na stojąco w
Wenecji, ale krytyka w Stanach nie piała
z zachwytu nad dziełem Emilio Esteveza.
w objęciach erato
KASIA KOKOWSKA
Kaiser Chiefs: Yours Truly, Angry Mob
Zeszłoroczni zdobywcy trzech nagród Brit, którzy
podbili angielskie listy przebojów singlami I Predict a
Riot i Everyday I Love You Less and Less powracają
z nową płytą. Rockerzy z Leeds wciąż grają w klimatach indie-rockowych, choć nowa płyta jest nieco
bardziej dojrzała niż garażowa Employment. Singiel
promujący Ruby krytycy określają jako zaraźliwy i
wróżą mu długie królowanie na listach przebojów.
Norah Jones: Not Too Late
KASIA KOKOWSKA
Księżniczka soul i folka powraca z nową płytą Not
Too Late. Trzynaście nowych utworów łączących jazz
z popem, soulem i bluesem na miarę wcześniejszych
dokonań wokalistki nagrodzonej 8 statuetkami
Grammy. Norah jest autorką większości piosenek, a
w nagraniach towarzyszą jej: gitarzyści Jesse Harris,
Adam Levy, Robbie McIntosh i Kevin Breit, perkusista Andy Borger, wokalistka Daru Oda oraz wiolonczelista Kronos Quartet - Jeff Ziegler.
KASIA KOKOWSKA
P R E M I E R Y
sztuka
W Y D A R Z E N I A
w księgarni
Goya: Potwory i matadorzy
W National Gallery of Scotland od grudnia trwa intrygująca wystawa grafiki jednego z najwybitniejszych
artystów wszech czasów – Francisco Goya y Lucientes (1746 – 1828).
Chociaż to malarstwo Goyi, autora odważnego Rozstrzelania powstańców madryckich 1814 wydaje się
bardziej znane, to właśnie jego nowatorskie grafiki
zapierają dech w piersiach. W Edynburgu jeszcze do
25 lutego można oglądać prace z trzech słynnych
serii: Okropności wojny, Walki byków (Tauromnachia)
i Przysłowia (Szaleństwa) (wstęp wolny).
Większość z nich cechuje gwałtowny, namiętny stosunek do rzeczywistości, niezgoda na przemoc i ostra
krytyka świata współczesnego artyście. Jego grafiki
zamieszkują przedziwne stwory, karykaturalne postaci, stada czarownic unoszących się nad ziemią.
Goya posługując się drapieżną, pospieszną kreską,
wyszydza głupotę i zabobony, penetruje sny i podświadomość, tworzy swoją własną, bardzo osobistą
i dramatyczną wizję dziejów.
Ci wszyscy, którzy nie znają jeszcze grafik Goyi, powinni czym prędzej przekonać się o sile ich oddziaływania. Ci, których grafika zwykle nie przekonuje,
mają szansę doznać olśnienia.
OLA WOJTKIEWICZ
Francisco Goya y Lucientes: El sueño de la razon produce monstruos
Z A P O W I E D Z I
Zakłócenia w eterze
IRWIN SHAW
Powieść, w której krytycznie i bez
osłonek przedstawiona została fala
maccartyzmu w USA. Jej opublikowanie w roku 1951 sprawiło, że
Irwin Shaw udał się na dobrowolne
wygnanie do Europy. Bohater powieści, reżyser radiowy, otrzymuje od przełożonych
polecenie natychmiastowego zwolnienia z rozgłośni
kilkorga pracowników podejrzewanych o konspirację
komunistyczną. Przyjaźń i zaufanie, jakimi darzy kolegów, zostają wystawione na ciężką próbę...
Wygraj!
Aby wziąć udział w losowaniu tej książki wyślij
SMS o treści RSVP03 wraz ze swoim imieniem
i nazwiskiem na numer 81616
Beznadziejna ucieczka
przez Basią. Reportaże
seksualne
KATARZYNA SURMIAK-DOMŃSKA
Wbrew temu, co sugeruje podtytuł,
nie jest to książka o uprawianiu
seksu. To panorama biografii mieszkających w Polsce i poza jej granicami transwestytów, transseksualistów, pedofilów,
prostytutek, przestępców seksualnych, homoseksualistów wychowujących dzieci.
Wszystkich bohaterów z tekstów Surmiak-Domańskiej łączy odrzucenie przez większość społeczeństwa. Każdy z nich uwikłał się w jakiś życiowy
dramat i spowodował dramaty innych. Na przykład
Anna, transseksualistka, która po źle przeprowadzonej operacji w państwowej klinice wegetuje jako ni
to kobieta, ni to mężczyzna; eksmężczyzna i ekskobieta, którzy walczą o swój związek, pozostawiwszy
małżonków i dzieci z czasów poprzedniej osobowości; upośledzony psychicznie homoseksualista, który
molestuje seksualnie jeszcze bardziej upośledzonych.
Takich ludzi wśród nas jest wielu...
Wygraj!
Aby wziąć udział w losowaniu tej książki wyślij
SMS o treści RSVP04 wraz ze swoim imieniem
i nazwiskiem na numer 81616
Koszt wysłania wiadomości SMS wynosi £1.00 plus standardowa opłata
operatora. Termin nadsyłania SMSów upływa 10 marca 2007 roku.
Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest w serwisie Zmywak.pl
Sponsorem nagród jest Polish Books,
polska księgarnia internetowa dostarczająca polskie książki i filmy
na terenie Wielkiej Brytanii.
punkt widzenia
C
o ty robisz jeszcze tam w
Polsce? – pytają znajomi,
którzy od lat, miesięcy
siedzą na Wyspach i za Oceanem. W niektórych z tych
pytań wyczuwam lekką nutę ironii. Że oto nie wykorzystuję
szansy wyrwania się z tego polskiego piekiełka, szansy na lepsze życie i większe pieniądze. I
przypomina mi się od razu Jacek
Kaczmarski, który pod koniec lat
80. sam siebie pytał: Co ty tam
robisz, jeszcze na Zachodzie, czy
Cię tam forsa trzyma, czy
układy? Wtedy w Polsce nie było
ani lekkiego życia, ani dużych
pieniędzy, ale była szansa na
zbudowanie niepodległej Polski.
I emigranci wracali. Teraz zniesmaczeni tą Polską, zbudowaną
przez poprzednie pokolenie, po
prostu pakujemy walizki i wsiadamy w samolot, z biletem w
jedną stronę.
F
aktycznie mniej więcej
przed rokiem bardzo poważnie zastanawiałem się
nad dołączeniem do tych setek
tysięcy w województwie londyńskim, jak coraz częściej w Polsce
mówi się na Wielką Brytanię.
Miałem o wiele łatwiej niż ci,
którzy przecierali szlaki nowej
emigracji, bo mogłem liczyć na
pomoc znajomych. Pozostawała
obawa przed problemem języ26 ZMYWAK
Jak NIE wyjechałem
na Wyspy
kowym, bo od wielu lat angielskiego po prostu nie używałem.
Gdzieś w duszy gnieździł się też
lęk przed czymś obcym, nowym.
Jednak to wszystko, znając siebie, potrafiłem przełamać w
kilka tygodni. Wystarczyło tylko
spakować walizkę i kupić bilet.
Oczywiście w jedną stronę.
Byłem ogólnie zły na koszmarnie niskie zarobki i sam na siebie
na to, że oto jest szansa, a ja z
niej nie korzystam. Jednak czasami poza merkantylnym podejściem do życia, gdzieś w
człowieku odzywają się uczucia,
emocje. Nie żebym strasznie
chciał być doktorem Judymem
na polskiej ziemi. Bardziej przyziemne pobudki trzymały mnie
tu w kraju. Bo była to tylko albo
aż miłość do kobiety. Próbowałem z nią kilka razy podjąć
temat wyjazdu, jednak za każdym razem trafiałem na mur
niechęci. W końcu się poddałem. I teraz wcale nie żałuję.
P
o kilkumiesięcznych wahaniach zostałem w kraju i
porzuciłem myśli o wyjeździe. Końcówka ubiegłego roku
spowodowała, że pracodawcy
poszli po rozum do głowy i część
z nich zrozumiała, że jeśli chcą
zachować u siebie ostatnich fachowców, muszą wreszcie zacząć płacić porządne pieniądze
tym, którzy w kraju zostali. Więc
po przetrzymaniu tego koszmarnego dołka teraz zaczyna być lepiej. Oczywiście nie dotyczy to
wszystkich pracodawców, a raczej nielicznych. Nie dotyczy to
też wszystkich „fachowców”.
Sam byłem świadkiem jak zleceniodawca karcił budowlańców,
że partolą robotę. Ci bez zastanowienia odpowiedzieli, żeby na
nich nie krzyczał, bo i oni wyjadą za granicę. – Przecież ich
nikt by tam z takim podejściem
do roboty nie zatrudnił, ale co
mam powiedzieć. Rzucą pracę i
gdzie ja znajdę następnych,
więc niech robią jak potrafią –
poskarżył mi się zrezygnowany
inwestor.
O
czywiście podwyżki nie
dotyczą
budżetówki,
gdzie np. lekarze masowo pakują walizki, a nauczyciele, podobnie jak lekarze,
znów zaczynają zastanawiać się
nad strajkiem. Jednak niektórzy
pracodawcy zaczęli wreszcie
szanować pracowników. Właśnie zmieniam pracę i oczywiście żałuję, że te tysiące będą
płacone w polskich złotych,
a nie funtach, ale w swym nieznośnym realizmie zdaję sobie
sprawę z tego, że na Wyspach
za życie też musiałbym płacić
w funtach, a nie w polskich złotych.
JAROSŁAW ZARADKIEWICZ
Dziennikarz „Kuriera Ostrołęckiego”
Akty zdrowotnej desperacji
> Środek zimy, za oknem ciemno, chłodno i mokro.
Najchętniej otuliłybyśmy się kołdrą (lub męskimi ramionami),
usadowiły wygodnie przed telewizorem i nie ruszały ani na
krok. Na samą myśl o wysiłku fizycznym organizm się buntuje,
a ręka automatycznie sięga po kolejną kostkę czekolady.
A jednak luty to – wbrew pozorom – świetny czas na to,
by zacząć troszczyć się o figurę i kondycję.
Koniec lutego to okres, kiedy
największa gorączka w klubach
i siłowniach już się skończyła.
Tłumy styczniowych zapaleńców
motywowanych postanowieniami
noworocznymi i poświątecznym
sadełkiem powoli zaczynają się
wykruszać, a lekko spanikowani
właściciele klubów próbują skusić potencjalnych nowych klientów atrakcyjnymi promocjami
cenowymi. Warto więc właśnie
teraz rozejrzeć się za klubem lub
siłownią, która będzie odpowiadała zarówno naszemu budże-
towi, jak i fitnessowym upodobaniom.
Zarówno w Glasgow, jak i w
Edynburgu wybór ośrodków,
w których możemy rozruszać
rozleniwione po zimie ciało jest
przeogromny. Do „pierwszej ligi”
z pewnością zaliczyć należy ekskluzywne kluby sieciowe, jak Virgin Active, Holmes Place, Fitness
First lub LA Fitness. Niewątpliwą
ich zaletą jest to, że posiadacze
kart członkowskich mogą korzystać z każdego ośrodka w danej
sieci na terenie całej Wielkiej
TEKST:
ANNA GORĄCY
Brytanii, a nawet Europy (Holmes Place ma na przykład oddziały w Niemczech, Hiszpanii,
Szwajcarii, Portugalii i Austrii).
Kluby takie to dużo więcej niż
tylko skromna siłownia i sala do
zajęć grupowych – najnowszej
generacji sprzęt, wykwalifikowani instruktorzy na każde zawołanie, luksusowe baseny,
jacuzzi, sauny i łaźnie parowe,
gabinety odnowy, atrakcyjne
wnętrza i przyprawiająca o zawrót głowy różnorodność najmodniejszych zajęć fitness –
wszystko po to, by dać nam poczucie błogiego luksusu oraz
przekonanie, że każda spędzona
tu minuta jest warta każdego zainwestowanego pensa.
ZMYWAK 27
Fitness dekoder
czyli co kryje się pod nazwami najpopularniejszych zajęć grupowych w tutejszych klubach.
Bodypump – zajęcia wzmacniająco-wytrzymało-
ściowe z użyciem sztang i ciężarków. Świetne dla
tych, którzy chcieliby wzmocnić i ładnie zarysować mięsnie, bez zbędnego efektu „przypakowania”.
Bodycombat – wysokoenergetyczne zajęcia aero-
bikowe z wykorzystaniem elementów sztuk walki
i kickboxingu. Rewelacyjny sposób na odreagowanie stresu i spalenie kalorii.
Bodyattack – dla tych, którzy lubią wyzwania. Serie
układów aerobikowych przeplatane sprintem, wyskokami, pompkami i brzuszkami. W rytmie energicznej muzyki jednocześnie spalamy tłuszcz,
kształtujemy mięśnie i wzmacniamy kondycje.
Bodybalance – połączenie elementów jogi, pilates
i tai-chi. Zajęcia relaksujące, które jednocześnie
rozciągają i wzmacniają mięsnie.
Bo właśnie największą (i być może jedyną) wadą
tych „przybytków fitnessu” jest dość wygórowana
cena – za „zaszczyt” bycia dumną posiadaczką
karty członkowskiej jednej z ekskluzywnych sieci
będziemy musiały zapłacić od £50 od £70 miesięcznie (plus jednorazowa opłata administracyjna). Większość z nich będzie też od nas
wymagała podpisania rocznego kontraktu, który
jednak w razie potrzeby możemy w każdej chwili
na parę miesięcy „zamrozić”.
Zanim więc damy się skusić na podpisanie kontraktu z jednym z owych ekskluzywnych klubów
warto się realistycznie zastanowić, czy rzeczywiście
będziemy w stanie w ciągu następnych dwunastu
miesięcy regularnie się w nim pojawiać. Znam
osobę, która z braku czasu zagląda do Holmes
Place w Edynburgu raz w miesiącu – co oznacza,
że godzina pływania w ich (trzeba przyznać, że rewelacyjnym!) basenie kosztuje ją bagatela 67 funtów!
Dla tych, którzy po prostu chcą się wyskakać i wypocić zbędne kalorie bez dodatkowej snobistycznej
otoczki, zdecydowanie godne polecenia są counci28 ZMYWAK
lowskie ośrodki sportowe. W Edynburgu są
to centra Edinburgh Leisure, a w Glasgow
– The Glasgow Club, z największą siecią na terenie Szkocji i opłatami już od
£29.50 miesięcznie. Councilowskie
kluby nie są być może tak luksusowe jak te prywatne, znajdziemy
tam jednak wszystko, co do utrzymania kondycji i ładnej sylwetki
jest nam potrzebne – siłownię,
basen, dodatkowe ciekawe kursy oraz najpopularniejsze
zajęcia fitness,
które prowadzone są według
tej
samej formuły, co
w drog i c h
k l u bach,
a często
nawet przez
tych samych instruktorów!
Przyłączając się do jednego
z tych klubów, podobnie jak
wprzypadku prywatnych sieci, będziemy mogły korzystać z ośrodków na terenie całego miasta.
Istotną różnicą i ułatwieniem
jest natomiast to, że nie wymaga się tu od nas długoterminowych
deklaracji
i
podpisywania rocznych kontraktów – w każdej chwili
możemy się więc rozmyślić
i z członkowstwa zrezygnować. Dla tych, którzy nie
chcą decydować się na
regularne opłaty miesięczne lub lubią pojawiać się na zajęciach
fitness tylko od czasu
do czasu, ośrodki te oferują również możliwość wykupienia jednorazowych wejściówek na zajęcia
grupowe, basen lub siłownię (średni koszt od £4
do £8).
Oczywiście dbać o kondycję możemy nie tylko podskakując na aerobiku lub podnosząc ciężarki w tradycyjnych klubach fitness. Jeśli nie bardzo
odpowiada nam naładowana atmosfera dużych
ośrodków lub onieśmiela towarzystwo napakowanych osiłków, możemy w ciszy i spokoju ćwiczyć
ciało i umysł na zajęciach jogi. Jest to niezwykle popularna dyscyplina na Wyspach,
a kursy jogi (w różnych odmianach i stopniach zaawansowania) oferowane są zarówno przez duże kluby fitness, szkoły,
Council, jak też i specjalne ośrodki
koncentrujące się tylko i wyłącznie
na jodze. Z tych ostatnich godne
polecenia są Yoga Stable i Yoga
Union w Edynburgu. Pierwsza
szkoła specjalizuje się w spokojnej formie Iyengar,
druga - w energicznej
Astanga jodze. Ta ostatnia
oferuje darmowe lekcje
próbne,
na
które
można się zapisać na
jej stronie internetowej
(patrz ramka).
Dla tych, którzy szukają
mniej tradycyjnych, za to
być może ciekawszych sposobów dbania o figurę,
świetnym rozwiązaniem jest
zapisanie się na kurs tańca.
The Edinburgh Dance Base
oferuje szereg kursów tańca od szkockiego ceilidh, poprzez
balet i breakdance do egipskiego tańca brzucha czy brazylijskiej capoiery. Na ich stronie
internetowej można znaleźć broszurę z programem zajęć na wiosnę 2007.
Jeśli natomiast czujemy, że nawet egzotyczne lekcje tańca to za mało, by podtrzymać w nas motywację do ćwiczeń, możemy zafundować sobie
lekcje tańca… erotycznego. To najnowsze szaleństwo w świecie fitness zdążyło już przetrzeć sobie
szlak z najmodniejszych klubów Londynu i Nowego
Jorku do Edynburga, gdzie organizowane są kursy
tańca erotycznego pod nazwa Truly Scrumptious.
Zajęcia te nie tylko pomagają osiągnąć piękną sylwetkę i nienaganną posturę, ale także mają niesamowity efekt psychologiczny dodając pewności
siebie i budując pozytywne spojrzenie na własne
ciało. Nie wspominając już o dodatkowym bonusie,
jakim będzie możliwość wypróbowania efektów
nauki na ukochanym... Przydatne adresy
Virgin Active www.virginactive.co.uk
LA Fitness www.lafitness.co.uk
Fitness First www.fitnessfirst.co.uk
Sieć Edinburgh Leisure
www.edinburghleisure.co.uk
The Glasgow Club www.glasgow.gov.uk/residents/sport_fitness/glasgowclub
The Yoga Union www.astangayogacentre.com
Dance Base www.dancebase.co.uk
Truly Scrumptious
www.trulytrulyscrumptious.co.uk
Dla sprytnych: fitness za darmo
Mystery Leisure oferuje trzymiesięczne darmowe członkostwo w wybranym klubie fitness
w zamian za dokonanie rzetelnej oceny owego
klubu. Od uczestników programu wymaga się
wizyt na siłowni przynajmniej raz na tydzień
i regularnego wypełniania kwestionariusza online. Szczegóły na temat tego, jak zakwalifikować się do programu znajdziesz pod
adresem www.mysteryleisure.co.uk
ZMYWAK 29
Działkę na Wenus kup
TEKST:
Legenda głosi, że 14 lutego ptaki na Wyspach Brytyjskich zaczynają się
łączyć w pary. Stwierdzenie to, jak i wiele innych dotyczących Walentynek
możemy włożyć między bajki. Nieporozumienie z ptakami zawdzięczamy
Geoffreyowi Chaucerowi, w którego poemacie Sejm Ptasi po raz pierwszy
znalazł się werset dotycząc dnia Św. Walentego. Biorąc pod uwagę czas
akcji utworu, a także obowiązujący za Chaucera kalendarz juliański,
Walentynki musiałyby wypaść w maju.
Równie nieprecyzyjne są legendy
dotyczące osoby samego świętego, który w Europie Wschodniej opiekował się chorymi
umysłowo oraz epileptykami, a
na zachodzie kontynentu i w krajach anglosaskich uchodzi za patrona zakochanych.
Najpopularniejsza legenda głosi,
że był rzymskim biskupem i lekarzem. Ponoć udzielał potajemnie
ślubów w czasach cesarza Klaudiusza II, który uznał, że z wolnych mężczyzn są lepsi żołnierze
i zabronił swym młodym poddanym wstępować w związki małżeńskie.
Kiedy
odkryto
działalność Walentego, został on,
rzecz jasna, ukarany śmiercią.
Warto zaznaczyć, że w oficjalnym kalendarzu świętych rzymskokatolickich tego Walentego
nie ma, a 14 lutego przypada
dzień (znanych nam nieźle) świętych Cyryla i Metodego.
Nie ma natomiast wątpliwości, że
15 lutego przypadało rzymskie
30 ZMYWAK
święto Luperkaliów, ku czci
fauna o przydomku Lupercus,
patrona lasów i bożka płodności,
który to miał chronić stada przed
wilkami, a zarazem był ponoć
tym, który znalazł bliźniaków Remusa i Romulusa - założycieli
Rzymu, w wilczej grocie. Pochody nagich kapłanów w towarzystwie westalek, przebieranki
w kozie skóry, a wreszcie wyścigi
golasów zakończone oczyszczającymi zbliżeniami kapłanów
i złapanych
Rzymianek,
to
główne punkty obchodów Luperkaliów.
Rzymskie święto, które miało
jeszcze więcej wspólnego z miłością, przynajmniej fizyczną, to
obchody ku czci Junony (13-14
lutego),
podczas
którego
(oczyszczające) orgie należały do
obowiązkowych punktów programu.
Jaka by nie była historia Walentynek, rokrocznie miliardy ludzi
na całym świecie dają się ponieść szałowi serduszek, czekoladek i anonimowych kartek
w dniu, który złośliwi nazywają
KASIA KOKOWSKA
FOTO:
AYOLA BROOKS
Dniem Świadomości Samotnych.
Badania rynkowe dowodzą, że
okołowalentynkowe obroty na
Wyspach sięgają nawet 2,5 miliarda funtów. Nic dziwnego, że
Walentynkom coraz częściej zarzuca się komercjalizację, a single w tym dniu walą głową w
ścianę, usiłując znaleźć nie związany z romansem program w telewizji lub audycję radiową nie
przerywaną przebojami typu
I Will Always Love You czy My
Heart Will Go On.
Około 26 milionów funtów Brytyjczycy wydają na walentynkowe kartki, bo nie dostać w tym
dniu walentynki, najlepiej anonimowej, to prawdziwa porażka.
Pierwszą znaną walentynkę wysłał Karol, książę Orleanu, swojej
żonie. Był on podówczas więźniem Tower (wtrącono go tam
po przegranej bitwie pod Azincourt podczas wojny stuletniej).
Zwyczaj wręczania kartek z życzeniami przyjął się na Wyspach,
a potem wyemigrował do Stanów
Zjednoczonych,
gdzie
w osiemnastym wieku z pomysłem masowej produkcji wystąpiła Esther Howland, córka
właściciela sklepu z materiałami
piśmienniczymi w Worcester,
w Massachusetts. Esther stała
się patronką kartek walentynkowych i dziś amerykańskie Stowarzyszenie Kartek z Życzeniami
(Greeting Card Association) przyznaje co roku nagrodę jej imienia
dla najładniejszej kartki walentynkowej. Od kilku lat kartki wa-
mi luby...
lentynkowe przegrywają z walentynkowymi smsami i internetowymi kartkami, wciąż jednak
są jednym z najpopularniejszych
sposobów anonimowego wyznawania miłości.
Najpopularniejszymi walentynkowymi prezentami są czekoladki
i pluszowe serduszka, ale pomysłowość i zasobność portfela
w tej dziedzinie właściwie nie
zna granic. Kwiaty, bielizna, biżuteria, kolacja w najlepszym lokalu
miasta,
a
nawet
walentynkowy weekend w tropikach, czy działka na Wenus –
wszystko dozwolone i mile widziane, bo przecież im bardziej
kochamy swoją Walentynkę, tym
więcej możemy na nią wydać.
Kiedy spędzałam swoje pierwsze
Walentynki na Wyspach nieopatrznie
przyznałam
się
w pracy, że mój ukochany (który
akurat w tym dniu przebywał na
drugim końcu Wysp) zadzwonił
do mnie tylko trzy razy i nazwał
swoją Walentyną. Kolega z pracy
zdziwił się bardzo, że nie dostałam wartego 30 funtów bukietu,
który przecież można zamówić
przez Internet, ani choćby bransoletki z diamentami - on taką
kupił swojej wybrance i zaplanował jeszcze romantyczny wypad
do Londynu, który nie doszedł
jednak do skutku, bo kolega nie
dostał urlopu.
Nie chciałam go już pytać o samopoczucie następnego dnia,
kiedy sprawdził stan swojego
konta. Niejednego Brytyjczyka
skurczona liczba na wyciągu niechybnie przyprawia o przyspieszone bicie serca. Nie z miłości
jednak. Czy warto? Rok temu
jedna z walentynkowych sond
wykazała, że 19 na 20 badanych
kobiet woli dostawać skromne
dowody miłości przez cały rok,
niż drogi prezent w dzień Św.
Walentego.
Być samotnym w Walentynki to
dla niejednego powód do depresji. Tego dnia, jak żadnego innego w ciągu roku, single
uświadamiają sobie, że świat faworyzuje pary. Ale nie martwmy
się – Walentynki to również najlepszy moment, żeby znaleźć
wybranka serca. Brytyjscy specjaliści od randkowania mają
kilka cennych porad na udany
podryw. Panowie muszą zapamiętać, że na kobiecie największe wrażenie robi wygląd,
a cechy, które każdą Brytyjkę od
razu zniechęcą, to nieświeży oddech i duży brzuch. Musisz zdecydowanie
wyróżniać
się
z tłumu! Potem już wszystko jest
kwestią języka ciała: nawiąż kontakt wzrokowy, rzuć kilka komplementów i zawsze wyglądaj na
zainteresowanego tym, o czym
ona akurat mówi. GSOH - akronim najczęściej pojawiający się
w ogłoszeniach matrymonialnych
- oznacza poczucie humoru
(good sense of humour) – jeśli
sprawisz, że wybranka zacznie
chichotać – jest Twoja.
Kobiety, które za cel amorów
wezmą sobie tubylca muszą pamiętać, że wedle badań jedna
czwarta Brytyjczyków nie lubi ko-
biet zbytnio umalowanych i z nasprayowanymi włosami, a co
piąty uważa za odpychająca poszarzałą, ocieplaną bieliznę typu
„babcia”. Strój wyruszającej na
podbój kobiety nie musi podążać
za najnowszymi trendami w modzie, ale musi akcentować zalety
figury i sprawiać, że czujemy się
piękne i pewne siebie. Kontakt
wzrokowy
i
zachęcający
uśmiech, to połowa sukcesu.
Druga połowa, to bycie sobą
i delikatne cukrowanie – mężczyźni lubią czuć się uwielbiani.
Kiedy mamy już potencjalnego
wybranka w ręku pora uświadomić sobie, że 37% Brytyjczyków
pragnie seksu już na pierwszej
randce (tylko 20% Brytyjek),
24% twierdzi, że wystarczy pocałunek i obietnica na więcej następnym razem (38% Brytyjek).
Nieśmiałym polecamy anonimowe walentynki, które ukochanemu można wsunąć pod drzwi
oraz internetowe serwisy randkowe. Wszystkim życzymy powodzenia w miłości i szczęśliwego
Dnia Św. Walentego! Walentynkowe SMSy
WUBMV? Will you be my
Valentine?
ILUVU I love you
ImRdy4Luv I'm ready for
love
:'-) I'm so happy, I'm crying
Xoxoxoxoxo Hugs and
kisses
LUWAM<3 Love you with
all my heart
ZMYWAK 31
TEKST:
ŁAKOMA
Wieść niesie, że na skutek zakładu ze
swoim przyjacielem wymyślił go właściciel nieistniejącego już chip shopu
The Haven, który mieścił się w Stonehaven, w Aberdeenshire. Dziś na
miejscu The Haven (Allardice Street)
mieści się Carron Fish and Chip Bar,
który wciąż serwuje deep fried Mars
bar.
król szkockich
fast foodów
Myli się ten, kto myśli, że Szkocja słynie li tylko
z potwora z Loch Ness i kiltów. W świat pobiegł
przepis na szkocki delikates i myli się ten, kto myśli,
że chodzi o haggis. W połowie lat dziewięćdziesiątych Szkocja zasłynęła jako kraj, w którym wynaleziono deep fried Mars bar, czyli smażony na
głębokim oleju batonik Mars.
32 ZMYWAK
Aby przygotować to danie należy zanurzyć batonik Mars w panierce używanej zwykle do ryb. Potem smaży
się go w tej samej frytkownicy, w której wcześniej smażone były ryby,
frytki, kiełbaski, pudding i haggis.
Większość chip shopów w Szkocji
używa do smażenia tłuszczu spod wołowej pieczeni, dlatego panierka batonika ma specyficzny, mięsny smak.
W 2000 roku szkocki kucharz Ross
Kendall zaprezentował deep fried
Mars bar z odrobiną cynamonu w paryskiej restauracji The Chipper i choć
Francuzi twierdzili wtedy, że takie
danie nie może się we Francji przyjąć,
to batonik po szkocku jednak wyemigrował w świat. Twierdzi się wprawdzie, że sprzedaje się go w sezonie
turystycznym tylko w miejscach, gdzie
przyjeżdża dużo turystów z Wysp Brytyjskich, ale przyznać trzeba, że taki
sposób przygotowania Marsa jest rozpowszechniony w Sydney w Australi,
a nawet na Tasmanii.
W 2004 National Geographic alarmował: deep fried Mars bar podawany
z frytkami chce zrzucić z tronu króla
szkockich potraw – haggis. Tak się
jednak nie stało, być może z powodu
artykułu, który w 2004 roku David
Morrison i Mark Petticrew
Artykuł podał zatrważa-
jące liczby dotyczące
sprzedaży tego tłustego
i o zgubnym wpływie na
zdrowie dania. Według
autorów na 300 bada-
nych chip shopów 22%
Schłódź batonik Mars w lodówce.
Przygotuj masę o gęstości śmietany
z mąki pszennej, mączki kukurydzianej, proszku do pieczenia i mleka
lub piwa. Zimny batonik obtocz w
panierce, a następnie wrzuć na
gorący olej. Smaż, aż zbrązowieje.
Podawaj z lodami lub frytkami
według uznania.
Deep Fried Mars Bar
opublikowali w Lancecie.
Weź kromkę chleba (może być bez
skórki) i posmaruj szczodrze keczupem. Przysyp górą frytek, polej
octem, a następnie przyciśnij drugą
kromką również obficie posmarowaną keczupem. Jeśli lubisz,
możesz dołożyć plasterek szynki lub/i
żółtego sera lub/i pomidora lub/i liść
sałaty.
z nich sprzedawało pomiędzy 50 a 200 bato-
nami w tygodniu.
Ostatnio debata nad
DFMB przycichła,
Chip Sandwich
sprzedawało DFMB, 10
a danie, mimo rządowych
programów dotyczących
czyło do kanonu szkoc-
kich potraw, i choć nie
Crisp Sandwich
zdrowego żywienia dołą-
zagraża raczej haggisowi
na tronie króla potraw
szkockiej kuchni, to jest
clue menu niejednego
chip shopu.
Zareklamuj się!
New EU
Support Service
07927 652 850
[email protected]
porady i pomoc:
mieszkanie, praca, zasiłki,
podatki, szkolnictwo i inne
tłumaczenie dokumentów
nauka języka angielskiego
wizyty domowe
Więcej informacji znajdziesz na stronie
www.NewEUSupportService.com
SPACE, 11/16 Harewood Road
Craigmillar, Edinburgh EH16 4NS
T: 0131 659 4750, M: 0785 232 5494
[email protected]
Weź kromkę chleba (może być bez
skórki) posmaruj szczodrze majonezem. Przysyp górą ulubionych
chipsów, następnie przyciśnij drugą
kromką również posmarowaną majonezem, aż chipsy się pokruszą. Jeśli
lubisz, możesz dołożyć plasterek
szynki lub/i żółtego sera lub/i pomidora lub/i liść sałaty.
Polak w UK
185 Dalry Road
Edinburgh
t 07731 747463
t 07877 185637
[email protected]
kompleksowa pomoc
w sprawach urzędowych
- benefity
- rozliczenia podatkowe
- formalności
ZMYWAK 33
po godzinach
pomysły na życie
Walentynkowo?
kontem oka
TEKST:
DOMINIKA SIKORA
Miłość i nienawiść są to stany emocjonalne pozostające ze sobą
w dużej bliskości i zależności.
Jeżeli kochamy kogoś miłością
szaleńczą i namiętną to szansa
na to, że od czasu do czasu będziemy żywili do niego głęboką
nienawiść nie tylko nie maleje,
ale wręcz wzrasta. Spostrzeżenia
te mają swoje potwierdzenie
w statystykach
policyjnych,
z których wynika, że sprawcami
przemocy fizycznej wobec kobiet
są często osoby najbliższe: jej
chłopak, narzeczony, czy mąż.
zmywak
Z drugiej strony doświadczenie
kliniczne wskazuje, że kobiety
częściej dopuszczają się przemocy psychicznej wobec swoich
aktualnych, czy byłych partnerów. Nierzadko nie cofają się
przed próbami degradacji finansowej, czy społecznej swojego
partnera, a do upokorzenia go
często wykorzystują dzieci po-
częte w tych związkach.
Wszystkie te zależności zostały
potwierdzone i szczegółowo opisane w badaniach nad dynamiką
uczuć. Wykazały one, że przeżycie silnej emocji negatywnej wywołuje często efekt zastępczy
w postaci pozytywnego stanu
emocjonalnego, natomiast przeżycie silnej emocji pozytywnej
generuje występowanie emocji
negatywnej. Nie powinniśmy
więc mieć powodów do obaw
o własną kondycję i zdrowie psychiczne w sytuacji, kiedy zdarza
nam się chwilowo żywić do ukochanej osoby skrajne negatywne
uczucia, włącznie z chęcią jej
uduszenia.
Ukochana osoba natomiast lepiej
niech się wtedy strzeże... Wydawca Purr Media Ltd, 9/3 Buchanan Street, Edinburgh, EH6 8SH, [email protected]
Redaktor naczelny Thom Lowe Współpraca Anna Gorący, Katarzyna Wala, Kasia Kokowska, Kasia Bielińska,
Ola Wojtkiewicz, Katarzyna Jaklewicz, Alan Thomson, Iwona Majzuk Soska, Jacek Kocan, Mariusz Wójcik,
David Buckingham Serwis internetowy notfound Redakcja Tel. 07704 931 852, [email protected]
Zastrzeżenia Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo redagowania
nadsyłanych tekstów. Wydawnictwo nie odpowiada za treść publikowanych reklam oraz ma prawo odmówić
zamieszczenia reklamy bądź ogłoszenia, jeżeli jego treść lub forma jest sprzeczna z charakterem pisma.
34 ZMYWAK
„nie moge sie oderwac od tego
internetu. Wylaczylem jedna
strone, wlaczam druga. Jak zerwac z tym nalogiem. Rano
znowu sie spoznie do roboty...”
sm123 o swoim uzależneniu
„Ach te niegdysiejsze ogniska niejedna cnota wtedy przestala
istniec. Az lza sie w oku kreci”
Uncle komentując piosenki Skaldów
„Zamontowalem w radiu urzadzenie, ktore nazwalem odkrawczyczacz. Dziala w ten sposob, ze jak
pojawi sie piosenka spiewana
przez Krawczyka to radio automatycznie zmienia stacje.”
marshall wspominając próby
zorganizowania koncertu Trubadurów
„Od dawna wiadomo ze meszczyzna jest wzrokowcem, (dla tego
dziewczyny dbaja o ksztalty :) )
a kobieta jest sluchowcem, dlatego mozemy im kit wciskac byle
tylko niskim glosem :)) Inaczej
bylibysmy jak donozaury ...”
Glus o zagadkach żeńskiego mózgu
„ja chciałbym być jak pudzian. ale
jestem niski, więc kasuję sobie tematy, coby się dowartościować.”
radnor w dyskusji nad poziomem forum
PRZY WSPÓŁPRACY Z SERWISEM :
language centre
Rok zaá. 1878 ponad 500 szkóá w ponad 60 krajach
KURSY WIECZOROWE
Cambridge CPE, CAE, FCE, PET.
IELTS
Angielski Ogólny: od Początkujących do Zaawansowanych.
2 razy w tygodniu od 18.30 do 20.00
Koszt 5 tygodni: £99.00 + materiaáy (£15 - £20)
LEKCJE ANGIELSKIEGO DLA DZIECI
Nasi wykwalifikowani i doĞwiadczeni lektorzy pomogą Twojemu
dziecku nabyü umiejĊtnoĞci jĊzykowe konieczne do Īycia w Szkocji
i nauki w szkockiej szkole.
Soboty rano od 9.45 do 13.30
Koszt: £60 za 5 tygodni
ZAJĉCIA CPD
Wszyscy nasi nauczyciele angielskiego są wykwalifikowani
i doĞwiadczeni. W ramach ich Nieustannego Ksztaácenia
Zawodowego wymagamy, by uczniowie tworzyli specjalne grupy
zajĊciowe do Praktyki w Nauczaniu.
Od poniedziaáku do piątku, 09.45 do 12.00
Koszt tygodniowy: £29.50
26 Frederick Street, Edinburgh
Tel: 0131 226 7198
[email protected]
www.languagecentres.com
kupdom.co.uk
Dzwoę z komórki do Polski juİ od 2p/min
WyĤlij ZMYWAK na 81616
Aby uzyskaþ £5 kredytu na rozmowy
(Koszt SMSa to £5 + standardowy SMS w W. Brytanii.
Twoje konto T-Talk büdzie zasilone £5)
Gdy tylko otrzymasz SMS potwierdzajĈcego
pobranie opãaty, wybierz 020 8497 4990
EKSTRA!
a nastüpnie numer docelowy (np. 00 48 XXXXXX) i zaczekaj na poÒ÷czenie
lub wciĐnij #. Minuta poÒ÷czenia z 020 to standardowy koszt poÒ. z numerem
stacjonarnym w Wielkiej Brytanii. JeĜeli posiadasz darmowe minuty koszt tego
poÒ÷czenia büdzie wliczony w twoje darmowe minuty.
Smsuj do
Polski za 5p
(+ standardowy sms w W. Brytanii)
WiadomoĞü zacznij od polskiego
numeru, na który chesz wysáaü
smsa (np. 48123456789 Siemka)
WyĞlij wiadomoĞü
na 07797 807 377
Automatyczne doÒadowanie konta T-talk oznacza, Ĝe moĜesz kontynuowaí
rozmowü, gdy twój kredyt jest bliski zeru. Twoje konto büdzie automatycznie
doÒadowane £5. Otrzymasz równieĜ smsa z informacj÷ o obci÷Ĝeniu kwot÷ £5. JeĐli
preferujesz doÒadownie konta za pomoc÷ wysÒania smsa, rozÒ÷cz siü kiedy usÒyszysz
informacjü o malej÷cym kredycie.
Prosto i tanio. Spróbuj!
Polska infolinia 020 8497 4698
Terms & conditions: The £5.00 recharge is automatic if you continue talking after the low credit warning prompt. You will receive a confirmation SMS if your phone was
charged. To avoid auto recharge, hang up within 30 seconds of the warning. To stop auto recharge in future, text STOP AUTO to 81616 (standard SMS rate). This is not
a subscription based service. Calls to 020 / 012 cost your standard mobile to landline rate or can be in your inclusive minutes. Calls charged per second. 4p connection fee
applies. Destination prices are subject to change without notice. Calls made to mobiles may cost more, unless specifically stated. Texts cost 5p (or 1p on promotional days)
plus standard text rate or may be used as part of your bundled texts. Enter the international mobile number correctly at the start of your message, which should be no
more than 160 characters (including the destination number and spaces). We will charge you 5p (or 1p on promotional days) only, but your network operator may charge
you at your standard UK SMS rate and they may also charge you again for excess characters. Disclaimer: If you receive SMS confirmation it means we have received it –
we cannot confirm or guarantee delivery to the destination. You need to be a user of T-Talk and have sufficient credit in your T-Talk and mobile accounts to send a text.
Obtain bill payer’s permission before using this service. The service is provided by Auracall Ltd, Nicholas Peters Business Centre, 7b High Street, Barnet, Herts EN5 5UE.
SprawdĮ listč dostčpnych krajów www.auracall.com/zmywak

Podobne dokumenty