Saciuk_R_Ed_2002-2

Komentarze

Transkrypt

Saciuk_R_Ed_2002-2
Bożena Janda-Dębek
Archetyp Wielkiej Matki
jako praźródło
miłości i nienawiści
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Instytut Psychologii
Uniwersytetu Wrocławskiego
Jedną
z ciekawszych idei koncepcji Jungowskiej jest pojęcie nieświadomo­
zbiorowej przejawiającej się w postaci archetypów. Teoria ta rozwijana
przez Junga wieloetapowo (Samueis, Shorter, Plaut, 1994) początkowo ujmowała archetyp statycznie jako "praobraz", potem także jako "instynktowne, to
znaczy psychicznie konieczne reakcje na określone sytuacje" (cyt. za Jacobi,
1993, s. 62). Istota archetypów polega m.in., na tym, że są obecne w psychice każdego człowieka i zbiorowości ludzkiej bez względu na to, czy są uświada­
miane czy też nie. Ich numiczny charakter sprawia jednak, że są praźródłem
ogólnoludzkiego doświadczenia, które z dużą siłą wkracza w życie jednostki czy
zbiorowości ludzkich.
Archetypy jako idee wiodące są częścią świadomości społecznej. Nie są one
dane, są wynikiem powtarzających się doświadczeń elementarnych, doznania
ich przez jednostkę i wszystkich ludzi. Archetyp tworzy się w świadomości społecznej, kulturowej, jednostka natomiast ma gotowość do jego przyjęcia, tym
bardziej że doświadcza archetypu nie tylko poprzez doznawanie przeżyć, lecz
także poprzez symbole przekazywane w baśniach, mitach i rytach. Dlatego
prócz własnych doświadczeń podmiotowych człowiek przyjmuje idee wiodące,
które mogą być spoiwem ludzkich doświadczeń.
Koncepcja archetypów podjęta i rozwijana przez psychologię analityczną
dość nieoczekiwanie znalazła, w moim przekonaniu, częściowe wsparcie we
współczesnej nauce m.in., co ciekawe, w pracy zdeklarowanego biologa, "genodarwinisty" R. Dawkinsa (1996). Nie używa on wprawdzie w swych pracach
pojęcia archetypu, ale wprowadzone przez niego pojęcie "memu", na oznaczenie replikatorów kultury czy przekazu kulturowego, wskazuje na podobień­
stwa z pewnymi aspektami archetypów. Memy, czyli "jednostki naśladownic­
twa", to zarówno idee, obiegowe zwroty, sposoby lepienia garnków czy konstruowania łuków, jak i bardzo trwałe w świadomości społecznej np. idee
Boga. Oczywiście trudno oczekiwać od biologa deklaracji, że idee te mają charakter maniczny i tkwiąc w nieświadomości mają swój przejaw na przykład
ści
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
Bożena Janda-Dębek
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
74
w symbolice marzeń sennych. Pisząc omemach Dawkins ma na myśli replikuwiernie jednostki kulturowe o dużej "zaraźliwości" i dużej sile przetrwania. Podstawowe pytanie, jakie zadaje sobie autor tej koncepcji, wiąże się
z problemem wpływu memów na przetrwanie gatunku. Odpowiedź ta, chociaż
niedostatecznie dzisiaj dowiedziona na gruncie biologii, jest twierdząca. Wydaje się, że replikacja memów to nic innego jak przetrwanie i rozpowszechnianie
idei, niekoniecznie świadome, w zbiorowościach ludzkich. Ta intelektualna
propozycja, związana z przenoszeniem się idei kulturowych w rozwoju człowie­
ka, ma oczywiście spekulatywny charakter (trudno ją bowiem dowieść dzisiaj
na gruncie biologii), stanowi jednak w zmienionej nieco formie powrót do koncepcji archetypów.
Jednym z najsilniejszych i najtrwalszych archetypów jest Magna Mater, a sam
Jung (1993) uważa, że koncepcje Wielkiej Matki umieszcza się głównie w obszarze religii porównawczej, gdzie widoczna jest różnorodność typów bogini-matki.
Na gruncie psychologii analitycznej archetyp jest ogólnym obrazem wytworzonym
ze zbiorowego doświadczenia człowieka. Mający liczne atrybuty archetyp Magna
Mater (Jacobi, 1993), oddziałuje nie tylko na zbiorowości ludzkie, ale także na jednostki, choćby w postaci kompleksów. Archetyp Wielkiej Matki, mający charakter maniczny w różnych kulturach, jest przedstawiany w nieskończenie wielu symbolach, w tym przypadku szczególnie trwałych. Symbole wiążące się z pierwotnym, prewerbalnym doświadczeniem są wynikiem doznań o charakterze
elementarnym, ważnych dla losu i egzystencji człowieka. Powtarzalność doznań
ludzi w ich rozwoju filogenetycznym sprawia, że obrazy symboliczne mogą być
utrwalone, a dzięki doświadczaniu różnej, lecz jednocześnie podobnej egzystencji
od narodzin aż do śmierci, możemy odebrać symboliczny komunikat. Symbol jak pisał Eliade (1993) - odsłania pewne najgłębsze strony rzeczywistości, które
opierają się wszelkim innym środkom poznania. Symbole są tworami kompleksów kulturowych wypracowanych przez społeczność ludzką. Człowiek realizuje
się jako istota uniwersalna, integralna, jeżeli wyjdzie poza historyzm własnej grupy i przeciwstawi się mu. Wówczas odnajduje swoją archetypiczną przeszłość.
Człowiek zupełnie nieźle radzi sobie z przystosowaniem biologicznym. Fakty z teorii ewolucji wyraźnie na to wskazują. Obdarzeni zaś świadomością doświadczeń elementarnych, nie mogąc ich zinterpretować i wyjaśnić, ludzie tworzyli mity, religie, rytuały. Większość wydarzeń kryzysowych, takich jak narodziny, śmierć, inicjacje, przechodzenie z jednej grupy wiekowej do drugiej,
obudowane zostały odpowiednimi rytuałami, symbolami o charakterze magicznym (Eliade, 1988; Campbell, 1994). Jednym z takich wydarzeń jest cud poczęcia i cud narodzin - wspaniały, lecz jednocześnie niezrozumiały . Tak niezrozumiały jak powstanie Nieba i Ziemi.
To budzenie refleksyjności w rozwoju filogenetycznym człowieka powodowało konieczność wyjaśnienia i porządkowania świata. I otóż okazało się, że
narodziny są cudem zdarzającym się nie tylko u człowieka, lecz u wszystkich
organizmów zwierzęcych i roślinnych. Siłę rodzicielską ma nie tylko kobieta,
ma ją także Ziemia, co roku (lub w określonych porach - cyklicznie) odradzająca się na nowo. Te doświadczenia, w których pośrednio czy bezpośrednio
jące się
Archetyp Wielkiej Matki jako
praźródło miłości
współuczestniczył człowiek,
i nienawiści
nie mogły i nie mogą być proste i zrozumiałe; stąd
powstawanie teorii kosmogonicznych.
W naszym społeczeństwie, a także w wielu innych, gdzie od wieków panują stosunki patriarchalne, Bóg jest postacią, przynajmniej w domyśle, bezpłcio­
wą lub przejawia męski aspekt (pierwiastek). Zawsze jednak w opowieściach
kosmogonicznych pojawia się pierwiastek żeński występujący albo równolegle
z męskim, albo wręcz go wyprzedzający. W gruncie rzeczy jest to odpowiedź
na biologiczny fakt, z którego wynika, że samiec w aspekcie ewolucyjnym jest
stosunkowo późnym "wynalazkiem". "Wynalezienie" samca przez Naturę było, jak należy mniemać, ulepszeniem czy wręcz koniecznością dla zapobieżenia
prostemu klonowaniu (Droscher, 1996). W ten sposób zwiększała się różno­
rodność międzyosobnicza, dająca coraz większe szanse na przetrwanie i rozwój poszczególnych gatunków.
Pierwotne organizmy jednokomórkowe dawały sobie doskonale radę, dzieląc swoje organella i przekazując identyczny kod genetyczny. Mało tego, z pewnego punktu widzenia, jeżeli nie zachodzi drastyczna ingerencja z zewnątrz,
organizmy jednokomórkowe mogą pretendować do nieśmiertelności. Dzielenie
się komórki nie "postarza" jej, daje szansę "wiecznego" życia w "potomstwie".
W gruncie rzeczy pojawienie się samca wprowadziło wprawdzie wiele ulepszeń
w kolejnych kodach genetycznych potomstwa, lecz jednocześnie stało się przyczyną wielu problemów, w tym problemu najpoważniejszego - oto wraz z pojawieniem się samca skończyła się "nieśmiertelność". Lecz nie chodzi o to, by
rozstrzygać tutaj zagadnienie prymatu płci i rozdmuchując wątek płciowy uwikłać się w problem ważności, przydatności czy "lepszości" jednej z płci.
Być może "przeczucie" tych faktów biologicznych sprawiło, że koncepcje kosmogoniczne dopuszczały istnienie pierwotnego pierwiastka żeńskiego. Niemniej dominatywna lub przynajmniej równoległa pozycja pierwiastka męskie­
go, zaznaczana w mitach o stworzeniu świata, ma swoje źródło w ludziach tworzących obraz świata. Mniemać należy, że zazwyczaj byli to mężczyźni. Oni
uosobiający Logos (Jung, 1981), z naturalną im, a silniejszą niż u kobiet tendencją do eksploracji świata i jego tworzenia, bardziej ekspansywni, przydawali pierwiastkowi męskiemu tak poważny wymiar. Rozwijające się stosunki społeczne, wraz z coraz większym podziałem ról, powodowały coraz wyraźniejsze
wyobrażenie Boga jako osoby męskiej.
W hinduskich Upaniszadach znajduje się podstawowy motyw mitologiczny
prajedni, która potem rozdziela się na Ziemię i Niebo, na pierwiastek męski
i żeński (Campbell, 1994). Pierwiastek żeński przejawia się jako egipska bogini
Izyda czy prawdziwie wielka Bogini Hindusów Mahadewi. Ta małżonka Siwy
czczona jest w wielorakich postaciach odpowiadających jej dwóm aspektom dobroczynnemu i groźnemu - jako Uma (Jasna), Parwati (Córa Gór) i jako Czarna (Kali), Straszna (Czandi). Pierwiastek żeński zawiera także mitologia śród­
ziemnomorska, w której z Chaosu wyłaniają się Uranos i Gaja, i trudno jest wywnioskować, które z nich było pierwsze. Uran os i Gaja to znów Niebo i Ziemia.
Lecz pierwiastek żeński, tak bardzo związany z cudem rodzenia, musiał znaleźć swoje odzwierciedlenie w archetypowej świadomości. Wszystkie kultury
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
75
Bozena
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
76
przepełnione są
Janda-Dębek
symbolami Matki - matki wielkiej, rodzącej, pełnej miłości,
lecz także groźnej. W mitologiach Matka jest miłością i grozą, ponieważ musi
być wytłumaczenie podstawowych doświadczeń elementarnych, narodzin,
wspólnoty i zła . Zło jest także wczesnym doświadczeniem człowieka. Dlaczego
jednak w archetypie Wielkiej Matki pojawiają się zło i groza? Pojawiające się
dwa aspekty tego archetypu wynikają z niezrozumienia przez człowieka tajemnicy miłości tworzącej więzi, zła - źródła agresji, w końcu także śmierci.
Niezrozumiałe zaś musi być oswojone poprzez tworzenie wierzeń.
Wielka Matka zatem to zawarta w symbolach prawda o emocjach, o wartoś­
ciowaniu. Logos jest spokojnym rozumowaniem, poznawaniem. Tak więc dwa
podstawowe poziomy funkcjonowania człowieka zawierają się w tych wielkich
archetypach - Wielkiej Matki i Starego Mędrca - Logosu; i afektywnego poznawczego poziomu funkcjonowania. W ten sposób, można powiedzieć, dokonuje się mitologiczna analiza podstaw funkcjonowania człowieka. Siła Rozumu, czyli poznania świata, i siła emocji, czyli wartościowania świata.
Stale podkreślany fakt, że tajemnica życia i śmierci nierozerwalnie wiąże się
z pierwiastkiem żeńskim, sprawia, że to kobieta jest samym centrum. Dając ży­
cie, dając pożywienie jest tożsama z boginią - Ziemią. Ma tę samą moc, jaką
ma ziemia. Słowem, ludzie wiedzą, że matka nosi wrodzony obraz mater natura imater spiritualis całości życia (por. Jung, 1993). Taka konstatacja została
w końcu na nas wymuszona w trakcie uświadamiania sobie doznań o charakterze elementarnym. Magia kobiety-matki, polegająca na rodzeniu, żywieniu,
opiece i poczuciu bezpieczeństwa, związana jest z analogią do odwiecznego pojmowania człowieka, nierozerwalnie związanego z ziemią, na którą nie zostaliśmy wyrzuceni, lecz z której się zrodziliśmy. Ten związek jest zresztą jeszcze
głębszy, ponieważ to najpierw kobieta uprawiała ziemię, była rolnikiem, męż­
czyzna, pierwotnie - łowca, dołączył do uprawy ziemi dopiero wtedy, gdy w wyż­
szych systemach kulturowych wynaleziono pług . Wówczas mężczyzna objął
przewodnictwo w uprawie ziemi (Eliade, 1993).
Bycie kobietą jest życiową przygodą, bycie matką natomiast zbliża ją do doświadczenia kosmosu. W narodzinach dziecka mężczyzna nie odgrywa żadnej
roli, rola tego, który zapładnia, jest poślednia - każdy może to zrobić (Buss,
1996). Ludzki ojciec, jeżeli chce, uznaje dzieci, matka rodzi i ten akt jest oczywistym aktem ponadczasowym, ponadkulturowym. Matka nie tylko rodzi, lecz
także karmi, opiekuje się swoim potomkiem i daje mu miłość. Ona zaś stanowi podstawę aktywności społecznej we wspólnocie, jest praźródłem miłości bliź­
niego. Fenomen miłości macierzyńskiej tkwi w instynktach danych nam przez
naturę , u człowieka dodatkowo - w trakcie rozwoju społecznego - wzmacnianych przez wykształcenie właściwych sił etyczno-moralnych. Bez miłości niemożliwe byłoby wychowywanie potomstwa. W przypadku człowieka potomstwo obarcza rodziców, zwłaszcza matkę, wieloletnim trudem, poświęceniem
i wyrzeczeniami bez żadnych niemal granic . Nie można być poddawanym wieloletnim torturom bez siły napędowej , jaką jest miłość . To jest "anioł stróż",
który natura stworzyła, by chronił dzieci. Miłość macierzyńska chroni dzieci
także przed ojcem (tak jak chroniła swe dzieci Rea). Biologicznym sensem ży-
Archetyp Wielkiej Matki jako praźródlo miłości i nienawiści
cia matki jest rodzenie, matka zatem nie rywalizuje ze swymi dziećmi tak jak
ojciec. Czyni to jednak ojciec, ponieważ chociaż natura daje mu szansę brać
udział w powoływaniu życia, jego potomstwo staje się jednocześnie zagroże­
niem jego własnego bytu . Dlatego matka jest miłością , ojciec natomiast daje siłę i energię przetrwania .
Miłość, jaką obdarzają swoje potomstwo matki, ma wymiar nie tylko indywidualny. Największa, najsilniejsza z więzi pojawiła się po to, by mogła pojawić się podstawa do tworzenia związków społecznych. Miłość matki ma swój
cel, staje się podstawą aktywności społecznej we wspólnocie. Matka w społe­
czeństwie, nie tylko zresztą ludzkim, staje się spoiwem całej grupy. Pilnuje porządku w tej grupie, rozdziela nagrody i kary. To ona może zupełnie bezkarnie
karcić, nie wywołUjąc konfliktu w grupie, tym bardziej jeżeli grupa ta składa się
z jej już dorosłego potomstwa.
Postać matki występująca w przekazach i mitach kulturowych ma charakter
uniwersalny, a ten uniwersalizm podkreślany jest głównym przymiotem i cechą
matki, jaką jest miłość. Z psychologicznego punktu widzenia jednak archetyp
matki odbierany indywidualnie może mieć wymiar kompleksów. Matka jest
pierwszym realnym doznaniem człowieka, dziecko żyje z nią w początkowej fazie w doskonałej symbiozie. Związek ten jest warunkiem sine qua non prawidłowego rozwoju człowieka. Obraz matki u dziecka, prócz jego realnego wymiaru, jest niemal zawsze także pewną idealizacją. Jest nieskazitelny. Taki ma
pozostać, stąd też w baśniach przekazywanych dzieciom to nie matka jawi się
jako coś groźnego, źródło złych mocy, lecz z/a wróżka, czarownica czy macocha. A przecież Matka, jako archetypowa idea, wnosi silną emocjonalność, stanowi pierwowzór wszystkich stosunków, związków emocjonalnych, jakie będą
w przyszłości naszym udziałem. Dla dziecka jednak "skalanie" obrazu matki
złością, nienawiścią jest ponad jego siły i dlatego jej archetypowa druga, groź­
na twarz zostaje przedstaWiona w baśniach pod postaciami innych kobiet.
Wraz z wzrastaniem dziecka jego związki z matką wcale nie muszą słabnąć,
chociaż zostaje ono w każdej niemal kulturze poddawane rytualnym od niej
odłączeniom. Dzieci mają stać się nie tylko dziećmi swojej matki, lecz także
członkami swojej społeczności. Wyzwalanie się z opiekuńczych ramion matki
i przechodzenie w zróżnicowany świat społeczny nie oznacza jednak całkowi ­
tego zerwania więzów. Każde niebezpieczeństwo w świecie zewnętrznym powoduje powrót bądź przynajmniej chęć powrotu do bezpiecznego świata
u boku matki. Z tych powrotów dziecko czerpie nową siłę, podobnie jak to się
dzieje w micie o Tytanach, których można było pokonać, trzymając ich z dala od Matki-Ziemi. Kontakt z nią dawał im nową siłę do walki. W baśniach
przedstawione są wzorce związane z dorastającymi dziećmi. Powinny one
w pewnym momencie swego życia opuścić dom i zacząć samodzielne życie.
Matka jednak nigdy nie jest tą, która "wypędza" z domu. Zazwyczaj postać
agresywna przedstaWiana jest w postaciach czarownic czy macoch. Dlatego,
że tak naprawdę matka, szczególnie ludzka , nie zrywa ostatecznych więzów
ze swymi dziećmi. Czyni to dopiero śmierć. Wówczas tak naprawdę przestajemy być dziećmi.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
77
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
78
Bożena Janda-Dębek
Archetyp Wielkiej Matki jako praźródło miłości i nienawiści
Jak uważają psychoanalitycy, związek z matką właśnie dlatego, że jest tak
silny, staje się przyczyną kompleksów. Skutki tego kompleksu, jak sądzi Jung
(1993) i jak wynika z obserwacji klinicznych, różnią się w zależności od tego,
czy pojawiają się u syna, czy u córki. U synów z powodu różnicy płci między
nimi a matką kompleks nigdy nie pojawia się w czystej formie. Matka jest
pierwszą osobą płci odmiennej, ona też świadomie lub nie uczy ustosunkowania do płci przeciwnej, wyposaża w repertuar zachowań, jaki będzie stosowany w późniejszych kontaktach z kobietami. W męskim kompleksie matki wraz
Z odpowiednikiem archetypu matki pojawia się archetyp animy. Stąd mężczy­
zna poszukiwania "swojej Ewy" rozpoczyna od utrwalonego obrazu kobiety, od
wzorca poszukiwawczego, jaki był najbliższy emocjonalnie wizerunek matki.
Jeżeli obraz ten jest bardzo silny, matka dominująca, a w dodatku związki emocjonalne zabarwione były pozytywnie, ani ma ma szanse być niemal identycznym, tylko młodszym odpowiednikiem matki. Seksualność matki nie jest
uświadamiana przez synów, chociaż nieświadomie, instynktownie na nią reagują. W związkach patologicznych, gdy matka jest wyraźnie nadopiekuńcza,
wykracza poza sferę normalnej opieki nad kochanym dzieckiem, a syn staje się
ucieleśnieniem idealnej męskości, związki te komplikują się jeszcze bardziej.
Kompleks syna jest jeszcze bardziej wyraźny. Matka staje się groźnym, niebezpiecznym "kastratorem". Ogranicza kontakty ze światem zewnętrznym, okaleczając jego związki emocjonalne z innymi kobietami. Wówczas to przed mło­
dym mężczyzną staje groźna Magna Mater, w stosunku do której odczuwa on
lęk i nienawiść. Związany niewidzialnymi, lecz silnymi więzami emocjonalnymi
nienawidzi matki, lecz odejść od niej nie może.
Jung twierdzi, że u córek kompleks matki jest wyraźny i nieskomplikowany, przejawia się głównie w przeroście cech żeńskich lub w ich atrofii. Wład­
cza matka, spełniająca się tylko w swojej rodzicielskiej, macierzyńskiej roli, ma
wynikające z tego poczucie siły . Despotycznie rządząca swoimi dziećmi, nie daje im szans na twórcze kreowanie własnego życia i zmusza do prostego naśla­
dowania jej działalności. Matka ta, pokazując wyłącznie samicze posłannictwo
kobiety, może wzbudzać w dziecku niechęć. Może pojawić się opór wobec
matczynej supremacji, co prowadzi do zanegowania macierzyńskiej roli kobiety u córki. Matka odrzucająca córkę z powodów rywalizacyjnych, co także może się zdarzyć, również doprowadza do niedostatku emocjonalnego. W końcu
matka żyjąca pod całkowitym prymatem mężczyzny doprowadza u córki do
negacji własnej kobiecości, która niegodna jest tego, by istnieć samodzielnie.
Rozwinąć się może kompleks, przejawiający się w nadmiernie rozwiniętym animusie i przejmowaniu w przyszłości roli męskiej.
Obraz matki u kobiety, mimo pojawiających się kompleksów, jest jednak
stosunkowo prosty . Matka dla kobiety nie kryje tajemnicy, ponieważ sama tę
tajemnicę ze względu na swoją płeć posiada lub posiądzie niebawem. Jest
ewentualnym wzorem jej przyszłego świadomego życia . Znacznie bardziej magiczny wpływ ma matka na mężczyznę. Jest czymś niezmiernie bliskim poprzez kontakt w czasie wychowywania, a jednocześnie dalekim przez niezrozumiałą odmienność płci. Matka od samego początku ma dla mężczyzny nie tyl-
ko znaczenie realne, lecz także znaczenie symboliczne, co przypuszczalnie _
jak sądzi Jung - wzmaga skłonność do jej idealizowania . Zresztą sam Jung doświadczył podobnych doznań w stosunku do własnej matki, która miała dla niego dwa wyraźne oblicza - zwyczajnej kobiety opiekującej się domem i dziećmi
i tej "drugiej", trochę strasznej , wielkiej i tajemniczej (por. Jung, 1993).
Zrozumienie archetypu Wielkiej Matki w procesie indywiduacji , który przechodzi człowiek, zmagając się ze swoją nieświadomością, może jednostkę
uwolnić spod władzy kompleksów wyrosłych na tym archetypie, trudno wszakże oczekiwać, by archetyp ten przestał mieć swoje znacznie dla zbiorowości
ludzkiej. Opiera się bowiem na podstawowym doświadczeniu elementarnym
związanym z faktem niezaprzeczalnym - każdy człowiek miał, ma i będzie miał
swoją matkę · Kontakt z nią zaś jest miłością , szczęściem, ale i próbą rozumienia tajemnicy śmierci.
Bibliografia
Buss D.M. (1996), Ewolucja pożądania, Gdańskie Towarzystwo Psychologiczne, Gdańsk.
Campbell J . (1994) , Potęga mitu , Signum, Kraków.
Dawkins R. (1996), Samolubny gen, Prószyński i S-ka, Warszawa.
Droscher V. (1996), Reguła przetrwania, PIW, Warszawa.
Eliade M. (1988), Historia idei i wierzeń religijnych, PAX, Warszawa.
Eliade M. (1993), Sacrum, mit, historia , PIW, Warszawa .
Eliade M. (1993), Traktat o historii religii, Wydawnictwo Opus, Warszawa.
Jacobi J. (1993), Psychologia c.G. Junga, Wydawnictwo Wodnika , Warszawa.
Jung c.G. (1981), Archetypy i symbole , Czytelnik, Warszawa .
Jung c.G. (1993) , Wspomnienia, sny, myśli , Wydawnictwo Wrota , Warszawa .
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
79
Katarzyna Walewska
Polskie Towarzystwo Psychoanalityczne
w Warszawie
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Człowiek
pozbawiony
Zadanie, przed którym staje współcześnie psychiatra przyjmując do leczenia pacjenta depresyjnego, jest bardzo złożone. Musi on różnicować pomiędzy
endogenną a psychogenną etiologią zaburzeń; musi odróżnić wpływ czynników somatycznych od wpływu czynników środowiskowych; musi pamiętać, że
depresja może stanowić immanentną komponentę okresów przełomów biologicznych; że może być swoistą patologiczną reakcją dezadaptacyjną; a w koń­
cu może być także adekwatną odpowiedzią psychofizyczną człowieka, w formie żałoby - na realną utratę.
Powyższe dylematy psychiatry nie mają li tylko charakteru akademickiego mają one zasadnicze konsekwencje przy wyborze formy proponowanej pacjentowi terapii. literatura przedmiotu dotycząca różnicowania psychopatologicznego depresji jest dziś na świecie już bardzo obszerna. U nas natomiast
w sposób znaczący przeważa tendencja klasycznego, biologicznego rozumienia
i leczenia zaburzeń depresyjnych nad prezentacją rozumienia i leczenia psychodynamicznego. Niekiedy, w nowocześniej zorganizowanych ośrodkach
psychiatrycznych, łączy się oddziaływanie farmakologiczne z psychoterapeutycznym w takiej proporcji, jaka odpowiada proporcji udziału czynnika biologicznego i psychologicznego. Takie połączenie podejść terapeutycznych istnieje np. w Oddziale Leczenia Nerwic w Komorowie pod Warszawą. Siłę cierpienia i nastroju depresyjnego uśmierza lek do takiego poziomu, aby pacjent mógł
pracować równolegle nad problemami intrapsychicznymi metodą psychoterapii; oczywiście, jeśli sam pacjent jest zainteresowany taką formą leczenia. Klasyczne podejście analityczne jest możliwe przede wszystkim w leczeniu depresji o charakterze nerwicowym.
Wydaje się jednak, że zrozumienie mechanizmów psychologicznych powstawania i przebiegu depresji, niezależnie od jej głębokości i zastosowanej terapii, powinno być oparte na ujęciu psychoanalitycznym.
Wydaje się także, że tym, co łączy wszystkich chClrych na depresję, niezależ­
nie od rozpoznanej etiologii i zastosowanej terapii, jest cierpienie o niezmiernej
sile bólu, bliskie stanowi spustoszenia, dojmującego braku, bezsilności i różnej
u różnych pacjentów reprezentacji intrapsychicznej stanu pozbawienia. W koń­
cowym nasileniu cierpienia człowiek sam może pozbawić się życia.
Człowiek pozbawiony jest chory; choruje, gdyż zablokowana jest jego energia życiowa. Swą naturalną agresywność kieruje na siebie w formie poczucia
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
Katarzyna Walewska
82
winy: atakuje własne Ja pod postacią wstydu i samodewaluacji, gani się za utratę obiektu, ma poczucie sprawstwa swego bankructwa, ma poczucie, że jest
kimś gorszym, doznaje obrzydzenia do siebie. Odczuwa smutek i nicość mora~­
ną, bezsilność i poczucie pozbawienia wszystkiego. Wchodzi w autodestrukcYjne, błędne koło z powodu niepowodzeń: pozbawiony naturalnej agresywności,
obciążony objawami somatycznymi pozostaje "w paraliżu" czy "chronicznej
anemii", niezdolny do samodzielnego znalezienia rozwiązania - popada w stan
zależności, która go rani.
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Przegląd teorii zaburzeń depresyjnych
Od czasów Zygmunta Freuda i Karla Abrahama, którzy byli pionierami badań cierpienia depresyjnego, nastąpił znaczny postęp w rozumieniu mechanizmów rządzących tą chorobą. Zaczęło się od obserwacji procesu leczenia pacjentki z zaburzeniami maniakalno-depresyjnymi, a Freud skupił się przede
wszystkim na zjawisku żałoby normalnej i patologicznej (Freud, 1915, 1917).
Początkowo traktowano zaburzenia depresyjne jako wynik trudności
w odbywaniu procesu żałoby, rozumianego jako godzenie się z utratą i rozstawanie się z obiektem . W późniejszym okresie depresję wiązano raczej z defektem Superego ze względu na występujące dojmujące poczucie winy.
Wraz z rozwojem teorii relacji z obiektem, zapoczątkowanym głównie przez
prace Melanii Klein, zaburzenia depresyjne zaczęto rozumieć jako wynik naruszenia podstawowej relacji z obiektem. Od tego czasu po dzień dzisiejszy pra~
wie każdy z psychoanalityków - niezależnie od swojej orientacji teoretycznej
i praktycznej - mniej lub bardziej wprost wprowadza pojęcie "utrata obiektu"
przy próbie wytłumaczenia zjawiska depresji.
Ten sposób rozumienia depresji okazał się szczególnie skuteczny w praktyce analitycznej. Z czasem umożliwił on także zrozumienie i liczenie głębokich
zaburzeń depresyjnych o charakterze narcystycznym (Kohut, 1976).
Zastanawiając się nad zjawiskiem poczucia utraty obiektu w depresji, warto
rozważyć, czym się ono różni od cierpienia towarzyszącego zjawisku separacji,
tym bardziej że pacjent zgłaszający się do leczenia najczęściej przeżywa równocześnie dominujące, depresyjne poczucie utraty oraz towarzyszące mu przerażenie. Przerażenie to może być związane z samym stanem chorobowym, ale
też może być alarmem wynikającym z separacji od obiektu. W praktyce poję­
cia separacji i depresji bywają używane zamiennie, co z czasem może prowadzić do nieprecyzyjnego rozumienia mechanizmów powstawania depresji.
Oczywiście mowa jest o tym tylko aspekcie zjawiska separacji, który niesie
ze sobą ból i cierpienie. Separacja bowiem sama w sobie jest naturalnym i niezbędnym procesem rozwojowym; Margaret Mahler opisała tę fazę w rozwoju
Ego dziecka, separacji-indywidualizacji, następującą po okresie symbiozy (ok.
4 miesiąca), jako niezbędną i naturalną w procesie autonomizacji.
Podobnie pacjent rozwiązując relację przeniesieniową, w drodze do autonomii przepracowuje (a w każdym razie powinien) kolejne kroki separacji od
analityka.
Człowiek
pozbawiony
Wróćmy do sytuacji utraty obiektu. Przyjmując naj krótszą definicję podaną
przez Freuda, obiekt określimy jako "to, w czym i poprzez co instynkt może osią­
gnąć swój cel". Natomiast separacja - w swym bolesnym aspekcie - to oddzielenie od obiektu zewnętrznego zapewniającego egzystencję, w odróżnieniu od sytuacji depresyjnej, w której mamy do czynienia z utratą obiektu wewnętrznego .
Separacja wiąże się więc z zagrożeniem egzystencji, wywołuje lęk, będący alarmem dla podmiotu, którego zaspokojenie potrzeb jest zagrożone . Wodpowiedzi na pierwszą urazową sytuację separacji dziecka od matki, jak ilustrują badania Spitza i Bolbiego, u dziecka następuje reakcja przerażenia, choroby, zamknięcia się, aż do stanu tzw. hospitalizmu. A dalej , w późniejszym życiu
urazowa sytuacja separacji wywoływać będzie przerażenie bardziej podstawowe niż depresja. Reakcja depresyjna (poczucie stanu braku) jest możliwa dopiero od określonego etapu rozwoju: według Melanii Klein, Margaret Mahler czy
Donalda Winnicotta jest to możliwe począwszy od 6 miesiąca życia dziecka.
Dopiero w tym okresie rozwoju nastąpi wyodrębnienie Ja od obiektu; Ja
dziecka - od Ja matki, która jest obiektem pierwotnym; zatem Ja dziecka - od
obiektu pierwotnego .
To poczucie odrębności od obiektu, od którego dziecko jest zależne, stanowi podstawę zawiązującej się relacji. W każdej sytuacji fizycznego oddalenia się
matki powstaje teraz jej wewnętrzne wyobrażenie, poczucie więzi z nią w formie tęsknoty, marzenia.
We współczesnej myśli analitycznej przyjmuje się na ogół za M. Klein, że
w każdym cierpieniu depresyjnym reaktywuje się pierwotne doznanie depresji
opisanej przez nią jako pozycja depresyjna, stanowiąca naturalną fazę rozwoju dziecka w relacji z matką.
Pozycja depresyjna ustala się w przybliżeniu pomiędzy 6 a 8 miesiącem życia, po
pozycji paranoidalnej, i będzie się odtąd pojawiać w okresie dzieciństwa i reaktywować
w stanach depresyjnych i stanach żałoby dorosłego. Odtąd dziecko jest zdolne postrzegać (przeżywać) matkę jako obiekt całkowity. Rozszczepienie między " złym" a "dobrym" obiektem zaciera się - popędy libidinalne i wrogie dążą do skupienia się na tym
samym obiekcie. Uruchamia się lęk, zwany depresyjnym, odnoszący się do niebezpieczeństwa fantazyjnego zniszczenia i utraty matki w wyniku sadyzmu podmiotu. Lęk ten
jest pokonywany przez różnego rodzaju mechanizmy obronne, jak np. obrona maniakalna, zadośćuczynienie, zahamowanie i wycofanie agresywności; lęk ustaje, kiedy
obiekt kochany zostaje zintrojektowany w sposób stały i bezpieczny (wg Słownika psychoanalitycznego, red. J. Laplanche, J .-B. Pontalis, PUF 1967).
Utrata obiektu wewnętrznego jest przeżywana w depresji jako skutek wła­
snej agresywności i ataku na ten obiekt. Stąd występowanie poczucia winy za
opuszczenie i pojawienie się neutralizujących mechanizmów obronnych, potrzeby zadośćuczynienia i reparacji, a zdaniem D. Winnicotta także odpowiedzialności, współczucia; troski.
Predyspozycje do przeżycia depresyjnego ma w mniejszym lub większym
stopniu każdy, ale jednostką chorobową staje się ono wówczas, gdy natężenie
poczucia utraty więzi z obiektem jest już przez systemy obronne nie do opanowania, utrata nie do odżałowania, a obiekt nie do zastąpienia. Różnicę między
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
83
Człowiek
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
84
żałobą (czy depresją naturalną) a chorobą depresyjną omówił Freud w artykule Żałoba i melancholia .
Wróćmy jeszcze na chwilę do zależności między separacją od obiektu i utratą obiektu - można by ją krótko ująć jeszcze inaczej: w separacji podmiot uży­
wał uprzednio obiektu do zaspokajania potrzeb; stąd jego brak powoduje przerażenie o egzystencję, a w sytuacji utraty obiektu - podmiot przeżywał obiekt
w formie wewnętrznej z nim więzi, toteż jego brak powoduje uczucie pustki
i tęsknoty.
Różni autorzy zatrzymują się na różnych aspektach przyczyn choroby depresyjnej. Jedni kładą nacisk raczej na rodzaj obiektu i jego znaczenie dla
osoby, która utraciwszy go, przeżywa stan depresyjny. Zabarwienie depresji
wiążą więc z rodzajem obiektu, jej natężenie zaś z siłą inwestycji libido
w obiekt, związku i znaczenia subiektywnego, obsadzenia fantazjami i miłością
oraz od stopnia jego zinterioryzowania. Inni skupiają się na trudnościach pacjenta w godzeniu się ze stratami, co w konsekwencji prowadzi do inflacji Ego:
Ego zapełnione przeszłymi relacjami z obiektami, do których człowiek był przywiązany, nie dysponuje już wolną energią na nowe, żywe relacje. Być może
w historii tych osób zbyt bolesne były rozstania, toteż doszło do ich zaprzeczenia (Freud, Żałoba patologiczna).
Dla analityków badających zjawisko narcyzmu depresja jest wynikiem utraty obiektu, którym jest własna wartość człowieka.
Cierpieniem depresyjnym związanym z utratą poczucia wartości jako
cennego obiektu zajęli się m.in. tacy analitycy, jak B. Grunberger, H. Kohut,
S. Miller, F. Pasch e (wcześniej traktowano je jako nie poddające się analizie).
Badali oni także powstawanie w rozwoju Ego poczucia własnej wartości jako osobnego zjawiska i obiektu przeżywania, który nadaje szczególny kierunek
dążeniu człowieka. Analizowali przyczyny tworzenia się narcystycznyc~ rela~!i
z obiektem i głębokich zaburzeń depresyjnych związanych z utratą te) relaCJI.
Ponieważ utrata poczucia własnej wartości jest u dzisiejszych pacjentów depresyjnych silnym źródłem zaburzeń i częstą formą cierpienia, wydaje mi się,
że warta jest krótkiego omówienia.
Francis Pasche (1969), francuski psychoanalityk, jako jeden z pierwszych
zajął się problemem naruszania własnej wartości w depresji i stwierdził, że depresja w ogóle jest chorobą "gorszości" . Definiuje ją jako bolesną autodeprecjację, której towarzyszy uczucie impotencji, bezsilności, brak nadziei i odczucie własnej niepełnowartościowości, głównie w dwóch dziedzinach - "mieć":
uroda, bogactwo, siła, wiedza itp., oraz "czynić": kompetencje, skuteczność,
rozumienie, kreatywność. Owo poczucie, że jest się gorszym, stanowi według
Pasche'a centralne, dominujące przeżycie, które obezwładnia także fizycznie.
A źródłem depresji jest brak w dzieciństwie doświadczenia miłości bezwarunkowej doznawanej od rodziców.
Według H. Kohuta utrata obiektu miłości przeżywana jest w formie depresji
wówczas, gdy cała relacja z obiektem miała charakter narcystyczny. Podmiot zaś
doświadcza obiektu narcystycznie wówczas, gdy traktuje go jako swoją część czy
funkcję·
pozbawiony
Jeśli więc obiekt nie zachowuje się tak, jak tego oczekujemy czy chcemy, to
może
czy nawet pozbawić możliwości funkcjonowania. Jest
to przeżywane przez podmiot tak, jakby ręka odmówiła posłuszeństwa czy nagIe zawiodła naturalna funkcja, np. pamięć.
W początkach życia taka relacja jest jedyną możliwą relaCją dziecka z matką, i to nie tylko w fazie narcyzmu pierwotnego (autyzm - 1 miesiąc życia), ale
(fazy rozwoju według M. Mahler) później - w fazie związku symbiotycznego,
i dalej w trakcie całego rozwoju. Matka pozostaje narcystycznie przyłączanym
obiektem, funkcją dziecka.
Każde dziecko bowiem ma uzasadnioną, narcystyczną potrzebę, by je rozumiano i poważnie traktowano. Każde chce mieć matkę do swojej dyspozycji,
aby odbijać się w niej, jak to pokazuje D. Winnicott:
nas
zawieść , urazić
matka patrzy na dziecko będące w jej ramionach, a dziecko patrząc na twarz matki odnajduje w niej siebie. [... ] wówczas matka rzeczywiście patrzy na małą bezradną istotę i nie jest to jej projekcja, ani nie ma tu miejsca na jej oczekiwania, lęki czy plany zwią­
zane z dzieckiem. W tym drugim przypadku dziecko nie odnalazłoby siebie w twarzy
matki, ale raczej zobaczyłoby w niej trudności matki: pozostałoby ono wtedy "jakby bez
lustra i do końca swego życia szukałoby tego lustra na próżno" (tłum. E. Karwowska).
Taka prawidłowa relacja pozwala dziecku na kontakt z własnymi uczuciami
i pragnieniami oraz wyposaża je na dalsze życie w siłę i poczucie godności.
Gdy zabraknie owego lustra w rozwoju i gdy matka jest pełna lęku lub wrogości, nie odzwierciedla, nie odbija, nie przyjmuje przeżyć dziecka takich, jakimi są, a według Biona nie jest zdolna do pełnienia funkcji kontenera, dziecko
będzie musiało sobie poradzić, poszukując odtąd obiektów czy partnerów,
którzy by tę funkcję wypełnili. Jego poczucie własnej godności jest bardzo
niskie, gdyż zależy od rzeczy, które je od zewnątrz waloryzują.
Załamanie depresyjne może nastąpić w wyniku obniżenia poczucia wła­
snej godności (ang. selfesteem) w sytuacji utraty obiektu, który tę wartość
utrzymywał. Jednostka wówczas czuje się jak przedziurawiony balon: póki
w relacji doświadczała podziwu, nosiła się wysoko, lecz wraz z jej końcem opadła na ziemię.
Według analityków zajmujących się własną wartością jako obiektem, najsilniej obsadzonym libidinalnie, u osób o strukturze predysponującej do depresji
- miłość jest tożsama z uwielbianiem. I tego samego poszukują u swoich partnerów. Odczuwają zawiść o sukcesy innych, są zachłanni na podziw, nie potrafią nieraz uznać swojej przeciętności.
Autorzy ci twierdzą dalej, że do załamania depresyjnego dochodzi wskutek
podważenia postawy wielkościowej w sytuacji utraty idealnego obiektu,
który to poczucie własnej wielkości utrzymywał.
Jeśli depresję traktuje się jako chorobę całego człowieka. w jego jedności
psychosomatycznej, wówczas nacisk jest położony na znaczenie ciała jako
obiektu przeżywania. Prezentują takie podejście niektóre szkoły psychosomatyczne i te analityczne, które łączą analizę z bioenergetyką.
Warto więc nieco uwagi poświęcić poglądom Pierre'a Marty, twórcy francuskiej współczesnej psychosomatycznej szkoły i metody leczenia.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
85
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
86
Freud już w 1915 r. podkreślał, że Ego jest przede wszystkim fizyczne, a depresja - chorobą Ego.
P. Marty traktuje zaburzenia psychiczne jako przedłużenie ewolucyjne zaburzeń fizycznych . Depresję zaś sytuuje między tymi dwoma cierpieniami, tzn. fizycznym i psychicznym. Zajmuje się ciężko chorymi somatycznie i twierdzi, że
depresja patologiczna jest przede wszystkim chorobą ciała, a jej stopień zależy
od stopnia rozwoju aparatu psychicznego: im mniejsza zdolność do opanowywania i opracowywania urazów przez aparat psychiczny, tym głębsza depresja .
Pacjenci psychosomatyczni, jak to opisuje Marty, mają ubogi lub wyparty
świat wewnętrznych przeżyć i fantazji, a ich energia życiowa skierowana jest
głównie na świat zewnętrzny, przeżywany jako zbiór kombinacji, zadań do rozwiązania i elementów do ustawiania. Marty nazwał to "myśleniem operacyjnym". Pokazał, jak ten typ myślenia jest wyraźny, np. u ludzi interesu, którzy
cierpią na zaburzenia typu sercowego.
Przy niedostatecznym rozwoju funkcji psychicznych w "radzeniu sobie" i opanowywaniu napięć działające na człowieka urazy nie są opanowywane i opracowane przez aparat psychiczny i w efekcie "godzą" bezpośrednio w jego ciało . Zaburzają funkcjonowanie organów lub objawiają się w formie innych chorób, gdy
np. urazy osłabiają barierę immunologiczną· U tych chorych za fasadową częścią
życia psychicznego, złożoną z myślenia operacyjnego, daje się odczuć głęboką
depresję zbliżoną do pustki. P. Marty nazywa ją "depresją podstawową"·
Do analityków rozumiejących stan depresyjny jako wynik urazu czy ubytek
w obrębie ciała należy także Aleksander Lowen. Łączy on w leczeniu depresji analizę z bioenergetyką, opierając się na poglądach i badaniach Wilhelma Reicha.
w. Reich, analityk niemiecki, zajmował się jako jeden z pierwszych doznaniami cielesności i jednością psychosomatyczną człowieka, czym zainspirował
nurt bioenergetycznej pracy z ciałem. Takie widzenie procesów chorobowych
oparte jest na czynniku bioenergetycznym ciała, jego znaczeniu, dynamice i zaburzeniach. Depresja - według Reicha - następuje w wyniku ogólnego obniże­
nia energii; ciało pozbawione energii nie jest już w stanie utrzymywać Ja.
Lowen zajmuje się także szczególną, energetyzującą rolą zjawiska nadziei
i jej utratą w depresji, a w leczeniu pacjentów kładzie szczególnie duży nacisk
na jej wskrzeszanie.
Podejście analityczne do depresji, gdy obiektem przeżywanym i naruszonym jest własne ciało, najlepiej potwierdzają i ilustrują te przypadki, gdzie
źródłem i skutkiem cierpienia są zaburzenia w sferze pragnień, doznań i funkcjonowania seksualnego (np. impotencja, OZiębłość).
Z reguły zresztą już pierwszy kontakt z chorym depresyjnym wskazuje na jego dojmujące cierpienie fizyczne: wycofanie energii życiowej, brak łaknienia,
zaburzenia snu, zaburzenia seksualne, ogólna słabość, apatia, rzec by można
anemia psychiczna. Niejednokrotnie zresztą dopiero zaburzenia seksualne czy
inne objawy somatyczne skłaniają pacjenta do podjęcia leczenia i dopiero potem dochodzi do konfrontacji z przeżywaną depresją·
Inna grupa autorów wiąże skłonność do zachorowania na depresję z siłą
urazu-utrat, doznawanych w okresach progowych rozwoju, węzłach roz-
Człowiek
pozbawiony
wojowych . Są to momenty, w których człowiek jest szczególnie podatny na depresję. Rozstaje się z nabytkami poprzedniego okresu, konfrontuje z trudnoś­
ciami nowego .
Otto Rank - uczeń Freuda - oparł swoją teorię nerwic na twierdzeniu, że
już samo zakończenie życia płodowego jest pierwszą utratą , która zostaje
blizną na całe życie. Za kolejne momenty progowe we współczesnej analizie
uważa się 6 miesiąc życia (faza pozycji depresyjnej), okres edypalny (około 4 roku życia), okres dojrzewania (13-18 rok życia), okres bilansowania w życiu dorosłym oraz wiek podeszły.
Pierwszy z tych momentów otwiera perspektywę do badań nad narcystycznym aspektem depresji, drugi: 6-8 miesiąc życia, omówiłam przy okazji różni­
cowania pojęcia separacji i depresji związanej z utratą obiektu .
Okres nazwany przez Freuda edypalnym jest według niektórych autorów
szczególnie podatnym gruntem dla późniejszych stanów depresyjnych lub nawet dla zaburzeń psychotycznych o charakterze maniakalno-depresyjnym. Źle
rozwiązany konflikt edypalny to niepogodzenie się z porażką, niepowodzenie
w zdobyciu na własność i wyłączność obiektu miłości, czyli w tym okresie miłości rodzica płci przeciwnej. Z tym połączona jest stała tęsknota nie do speł­
nienia i upokorzenie w wyniku przegranej rywalizacji. U kobiet depresja przejawi się później np . w formie nieszczęśliwych miłości czy niezdolności do kochania mężczyzn (innych niż ojciec), a na poziomie życia seksualnego w formie
różnorodnych zaburzeń. U mężczyzn depresyjność może przejawiać się w formie np. niskiego poczucia własnej męskości, kolejnych zawodów miłosnych,
silnej fiksacji na osobie matki, a także poważnych zaburzeń seksualnych.
Freud sądził, że chory depresyjny jest przede wszystkim ofiarą niespełnienia
pierwszych pragnień miłosnych i że stąd bierze się wielość i znaczenie zaburzeń
seksualnych u tych osób (takie rozumienie było mu szczególnie bliskie ze wzglę­
du na uznawaną przez niego jako kluczową dla nerwicy sytuację edypalną).
Realistyczne i zdrowe rozwiązanie okresu edypalnego - pierwszej miłości do
obiektu, jakim jest rodzic płci przeciwnej - to uznanie, że rodzice należą fizycznie do siebie, pogodzenie się z takim układem i przyjęcie identyfikacji z rodzicem tej samej płci.
Mając taką wewnętrzną ostoję można wyruszyć w dalsze życie z nadzieją na
zdobycie własnego oblubieńca.
Następny próg rozwojowy, niosący z sobą zagrożenie depresją, to okres
dojrzewania. Harmonijne przejście przez "okres burzy i naporu" zależy oczywiście od stopnia przygotowania się Ja dziecka w poprzednim okresie, zwanym latencją. W tym bowiem okresie utwierdzają się mechanizmy obronne
Ego: zdolność sublimacji, racjonalizacji , tworzenia więzów przyjaźni , zainteresowań, systemu wartości i względnej stabilności Superego. Obraz kliniczny depresji w okresie adolescencji jest szczególny. Nagła zmiana zwana powtórną
separacją, utrata dziecięctwa, więzi z rodzicami poprzez naturalną tendencję
do buntu i konfliktów oraz deziluzję i załamanie ich dotychczasowego obrazu,
utrata oparcia w dotychczasowych wartościach, przeżywanie miłości tak czę­
sto niespełnionych i fantazyjnych, poczucie niższości i wstydu z powodu zmian
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
87
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
88
ciała
w zderzeniu z wybuchem impulsów i pragnień. To wszystko predysponuje do dezorganizacji depresyjnej, a niekiedy do bardzo głębokich depresji
z próbami samobójczymi, które w tym wieku (próby) są najczęstsze.
Kolejny moment progowy w życiu, mogący uruchomić zespół depresyjny, to
okres bilansowania, w którym nadzieje, plany, ambicje zawodowe, własny wizerunek, potrzeby osobiste, zdążyły już przejść konfrontację z rzeczywistością zewnętrzną. Dołącza się poczucie osiągnięcia swoich maksymalnych możliwości
i potencji życiowych we wszystkich dziedzinach. Sytuacja ta wymaga dokonania
rachunku. W Polsce magiczna "trzydziestka" dla kobiet przywodzi do gabinetu
wiele pacjentek z depresją. Funkcjonuje bowiem u nas stereotyp, że wiek ten stanowi kres atrakcyjności i możliwości ułożenia sobie życia osobistego. Odtąd samotnym kobietom grozi poczucie staropanieństwa. U mężczyzn bilans życiowy
przeżywany jest na ogół w wieku 40-45 lat, kiedy to dokonuje się rachunku sukcesów i porażek przede wszystkim zawodowych, oceny własnego udziału i znaczenia w życiu społecznym , będącym ważnym obiektem "inwestycji".
Ostatnim okresem, w którym przychodzi naturalna podatność na przeżywa­
nie depresji, jest wiek podeszły, nazwany we Francji ładnie "trzecim wiekiem".
Naturalną koleją rzeczy okres ten przynosi więcej strat niż nabytków (utrata pozycji zawodowej, pogorszenie zdrowia, zmniejszenie aktywności rodzinnej, wygasanie pragnień, odejścia bliskich itp.). Zdolność radzenia sobie w tym okresie zależy głównie od wcześniejszych umiejętności radzenia sobie z utratami: zastępo­
wania jednych obiektów drugimi, włączania mechanizmów obronnych,
przeżywania satysfakcji z sukcesów dzieci i wnuków czy waloryzacji przeszłości.
Jak widać, momenty progowe noszą w sobie zagrożenie depresją, ponieważ w każdym z nich przeżywana jest utrata obiektu:
- w momencie narodzin - środowisko płodowe,
- w pozycji depresyjnej - matka,
- w okresie edypalnym - "pierwsza miłość",
- w okresie dojrzewania - status dziecka i rodzinności, a w tym zaintrojektowane już Superego,
- w okresie bilansowania - własna wartość, wizerunek własny i dorobek,
- w wieku starszym - rola w zawodzie i w rodzinie, zdrowie.
Następny czynnik podwyższający podatność na depresję w tych okresach to
naturalne poczucie winy:
- w pierwszym oddzieleniu od matki (pozycja depresyjna) - za własną agresywność,
w okresie edypalnym - za rywalizację z ojcem i pragnienie posiadania matki (chłopcy), za rywalizaCję z matką i pragnienie zdobycia ojca (dziewczynki),
- w okresie dojrzewania - za pragnienia seksualne i agresywne,
- w okresie bilansowym i w okresie starości - za niezgodność osiągnięć z ideałem Ego.
Na każdym też progu rozwojowym zderzają się ze sobą w sposób naturalny
siły popędowe, pragnienia (Id), które rządzą się zasadą przyjemności, z normami, wzorcami i zakazami (Superego).
Ego jest zmuszone te instancje godzić zgodnie z zasadą rzeczywistości. Owo
-
Człowiek
pozbawiony
godzenie może samo w sobie wywoływać depresję, gdyż niejednokrotnie jego
wynikiem jest utrata możliwości realizacji pożądanej przyjemności popędowej.
Stąd też w depresji pojawia się wielość objawów somatycznych związanych
z zahamowaniem energii życiowej, jak np. różne zaburzenia psychosomatyczne, seksualne czy snu.
Na dezorganizację depresyjną można także, jak czyni to wielu autorów, patrzeć jako na skutek patologii we włączaniu naturalnych mechanizmów
obronnych, takich jak obrony maniakalne, zdolność do reparacji i zadośću­
czynienia poprzez dawanie i inwestowanie, współczucie, odpowiedzialność.
Szczególnie częstym dziś powodem załamań depresyjnych bywa naruszenie
budowanej od dzieciństwa struktury obronnej, jaką jest sztuczne (inaczej - fałszy­
we) Ja. Dlatego wydaje mi się, że zjawisko to warte jest szerszego omówienia.
Zrozumiał je, badał i opisał jako pierwszy D. Winnicott, a potem przejęli
w swej pracy inni, jak Heintz Kohut czy Masut Khan (ang. faJse seJf, fr. faux
seJf). Rozumienie tego mechanizmu obronnego pojawiło się w związku z leczeniem pacjentów głębiej zaburzonych, z pogranicza nerwicy i psychozy (ang.
borderline case), a z tym i z konieczności zrozumienia używanych przez nich
pierwotnych mechanizmów obronnych. Otóż sztuczne Ja antydepresyjne,
w przypadku choroby depresji, tworzy się na bazie pierwotnego mechanizmu
obronnego zwanego rozszczepieniem (ang. spJitting, fr. c1ivage). Jeśli potrzeby regresywne dziecka nie zostaną przyjęte i ochronione przez matkę (zjawisko to nosi nazwę hoJdingu według Winnicotta), wówczas zostają one odszczepione. Druga - biegunowa część osobowości - w tym wypadku omnipotencja
- rozwija się jako struktura obronna dla nie pomieszczonej przez matkę tej sła­
bej części osobowości dziecka. I tak struktura omnipotentna rozwija się jako
ochrona regresywności. Podobnie struktura obronna w postaci maniakalnego
sztucznego Ja może się rozwinąć jako ochrona dziecięcej depresyjności.
Dzieje się tak np. wówczas, gdy matka jest za słaba, aby przyjąć i pomieścić smutek czy niepokój dziecka.
Widzimy nieraz łudzi, których całe życiowe funkcjonowanie przebiega pod
znakiem radzenia sobie, czy sukcesu, czy też bycia idealnym, kosztem innych
części osobowości. Jeśli z jakichś powodów dojdzie do załamania się takiej
struktury obronnej (może być nią np. fantazja wielkościowa) - "spod gruzów"
wyłania się silna depresja z okresu dziecięcego i może dojść także do załama­
nia psychotycznego .
Chociaż już Freud mówił o rozszczepieniu jako naturalnym mechanizmie
obronnym Ego , dopiero H. Kohut, który zajął się leczeniem pacjentów głębiej
zaburzonych, nie tylko zrozumiał przyczyny powstawania sztucznego Ja, ale
także zaproponował terapię, początkowo przyjętą w świecie analitycznym
z posmakiem skandalu. W pierwszej fazie terapii analityk musi, według Kohuta, zastąpić pacjentowi brakujące mu w dzieciństwie lustro dla zintegrowania
rozszczepionych części; musi także przyjąć rolę idealnego rodzica, który pomieszcza w sobie wszystkie części osobowości pacjenta, w tym także niegdyś
nie przyjęte. Było to wówczas, w latach siedemdziesiątych, ewenementem,
zważywszy, że lustro takie zaproponował pacjentom narcystycznym, którzy
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
89
Człowiek
Katarzyna Walewska
90
wcześniej uważani byli przecież za nie dających się leczyć. Zarzucano Kohutowi, że "rozwydrza" pacjentów, oferując idealny związek, którego przedtem nie
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
mieli, zamiast interpretować ich potrzeby i deficyty. Kohut natomiast twierdził,
że bez dopuszczenia do głosu dziecięcego Ja i przyznania pacjentowi prawa do
wyrównania tego deficytu w analizie trudno o wyleczenie. Spór ten wygrał.
Rozwinął skuteczną metodę leczenia głęboko zaburzonych pacjentów narcystycznych i depresyjnych. W praktyce analitycznej, gdy niemożliwe jest przyję­
cie przez tego samego analityka różnych kolejnych form przeniesienia - idealnego, a po nim realistycznego, może nastąpić zmiana osoby leczącej.
Każdy, kto leczył głęboko zaburzonego pacjenta depresyjnego o charakterze
narcystycznym, wie, że najtrudniejsze jest wyważenie proporcji między brakUją­
cą niegdyś waloryzacją i przyzwoleniem na idealizację (l typ przeniesienia) a pracą interpretacyjną dotyczącą problemów popędowych (II typ przeniesienia).
Osobnego omówienia wymaga zjawisko samobójstwa.
W naszej praktyce często mamy do czynienia z pacjentami po próbach samobójczych, ale rzadko stykamy się z samobójstwem dokonanym. Współcze­
śnie wielu autorów jest zgodnych co do psychotyczności tego aktu. Nasi pacjenci zaś stale obcują z przeżyciami związanymi ze śmiercią: są to pragnienia własnej śmierci wyrażające stan rozpaczy lub bezsilności wobec śmierci,
pragnienia własnej śmierci jako wyraz poczucia winy, pragnienia własnej
śmierci w związku z przeżywaną dramatycznie żałobą po kimś bliskim 0ako
pragnienie identyfikacyjne), pragnienia aktywnego ukarania się. Niejednokrotnie też życie naszych pacjentów przebiegało pod znakiem śmierci i żałoby,
w ten sposób byli oni bliscy tym przeżyciom intensywniej, niż inni obcowali
z faktem śmierci.
Między przeżyciami związanymi ze śmiercią a aktywnym aktem sytuują
się tendencje autodestrukcyjne, jak alkoholizm, narkomania, wyniszczanie się,
np. w zespole chorobowym anoreksji. Tendencje do zachorowań psychosomatycznych czy ciężkich chorób somatycznych przywołują dyskusję na temat istnienia i przejawów instynktu śmierci.
Nasze obawy o życie pacjenta są tym większe, im słabszy jest jego kontakt
z nami; niekiedy zaś, mimo wypowiadanych przez niego pragnień śmierci, odczuwamy mniejsze zagrożenie, jeśli czujemy zarazem, że pacjent pozostaje
z nami w relacji żywej, choć bolesnej i trudnej dla obu stron.
Część
kliniczna - terapia
Pacjent cierpiący, zgłaszając się do lekarza, pragnie się przede wszystkim
wyleczyć.
Czuje się chory, jego życie nie układa się tak, jakby chciał, a jego ciało odmawia posłuszeństwa. Niejednokrotnie wypróbował już inne metody leczenia, np.
farmakoterapię· Nie każdy też pacjent, zgłaszając się do leczenia psychoanalitycznego wie, czym ono jest w swej istocie. Niekiedy jest nieufny i pełen obaw
z dwu co najmniej powodów: przeżywa uczucie nieufności do ludzi w ogóle
w związku ze swoimi przykrymi doświadczeniami życiowymi, a ponadto dotych-
pozbawiony
czasowe wysiłki i zabiegi lecznicze nie przyniosły spodziewanych efektów. Czasami w przypadku pacjenta, który do nas trafia, zadziałał mit psychoanalizy,
chęć poddania się tajemniczemu, ekskluzywnemu i zaspokajającemu jego snobizm leczeniu. Czasami w swoim poczuciu chwyta się ostatniej deski ratunku.
Można by powiedzieć, że już przed progiem gabinetu, w formie nastawienia, zarysowuje się w jakimś stopniu relacja przeniesieni owa, pojawia się zapowiedź związku terapeutycznego.
Każdy pacjent depresyjny poszukuje bardziej lub mniej świadomie bliskiej,
brakującej mu osoby czy obiektu, na którym mógłby się oprzeć. Zazwyczaj jednak pacjent przychodzący do psychoterapeuty nie jest świadomy tego, co go
czeka - nieuchronnej konfrontacji z relacją terapeutyczną, bazą, narzędziem
i techniką terapii analitycznej.
Analityk z kolei w przypadku leczenia depresji, ze względu na ogromną gotowość człowieka pozbawionego do zdobycia obiektu lub gotowość do iluzji ży­
czeniowej o takim charakterze, powinien od początku do końca uświadamiać
sobie znaczenie i zagrożenia wynikające z relacji przeniesieniowej i kontrolować jej rolę w całym procesie terapeutycznym.
Pacjent jest chory i chce się wyleczyć. Związek terapeutyczny powinien
więc pełnić rolę narzędzia pomocniczego, instrumentu, a niekiedy środka znieczulającego podczas - często bolesnej drogi - dochodzenia do zdrowia. Nieraz
bowiem, z czego pacjent nie zdaje sobie sprawy przed rozpoczęciem analizy,
dopuszczając do głosu swe bolesne czy wstydliwe przeżycia, będzie on cierpiał
ponownie. Związek terapeutyczny nie może stać się sam w sobie celem terapii, choć niekiedy bywa w jej trakcie tak znaczący i głęboko przeżywany przez
obie strony.
W analitycznym leczeniu zaburzeń depresyjnych bardziej wyraziście niż
w leczeniu innych zespołów nerwicowych zaznacza się potrzeba więzi z terapeutą, wpisana w depresyjne cierpienie pacjenta.
Jak wynika z moich doświadczeń, pacjent depresyjny, aby się wyleczyć,
musi nawiązać, następnie rozwiązać - bardziej lub mniej świadomie - relację
przeniesieniową·
Jak wiadomo, relacja przeniesienie-przeciwprzeniesienie jest obszarem
symbolizacji, projekcji, korektywnym doświadczeniem w relacji, terenem aktualizacji przeżyć z przeszłości, a w końcu - i to chciałabym podkreślić - jest
związkiem, który powinien stać się dla pacjenta pomostem między dawnymi,
trudnymi relacjami, czy wręcz pustką obiektalną, i przyszłymi, satysfakcjonują­
cymi. Toteż człowiek pozbawiony, który utracił obiekt, powinien zdobyć w wyniku terapii możliwość odnajdywania nowych obiektów.
Relacja przeniesieniowa w terapii pacjenta depresyjnego może stać się pomostem między stanem braku czy utraty a przyszłą satysfakcjonującą relacją·
W przeniesieniu nie tylko więc aktualizują się i projektują przeszłe postawy
i mechanizmy, ale jest ono obszarem spotkania dwóch przestrzeni psychicznych - analityka i pacjenta w swych wymiarach: świadomym i nieświadomym.
W spotkaniu tym dokonuje się między innymi poprzez przepracowywanie kolejnych kroków wspólny akt kreacji. Przeniesienie jest więc z jednej strony czę-
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
91
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
92
ścią procesu leczniczego, z drugiej zaś pośrednikiem między tym, co było,
a tym, co będzie po wyjściu pacjenta z gabinetu.
Rzeczywiste "nabytki" i "zmiany", dotyczące sposobu przeżywania pacjenta, utrata symptomów nerwicowych, odblokowywanie się jego możliwości, nowe typy relacji, tj. realne zmiany, jakie dokonują się w jego życiu w trakcie analizy, są wymierne. I to one są dla mnie zawsze oznaką rzeczywistego postępu
procesu leczenia.
Jeśli związek terapeutyczny jest rzeczywiście leczący, staje się obiektem
przejściowym, który pozwala pacjentowi przenieść w życie nowe sposoby
i możliwości. Podobnie jak dziecko, które idzie po raz pierwszy do przedszkola, pierwsze kroki wśród obcych czyni z misiem pod pachą, który jest częścią
jego dziecinnego pokoju. Po pewnym czasie, gdy wejdzie w bezpieczne, nowe
relacje, coraz częściej odkłada misia lub zostawia go w domu. Dlatego sukces
psychoterapii nie może zatrzymać się na satysfakcjonującej relacji z analitykiem czy spektakularnej poprawie z tym związanej i nie może stać się iluzją realnego życia. W przeciwnym razie po zakończeniu leczenia pacjent jest zagrożony ryzykiem jeszcze głębszej depresji, gdyż ponownie traci obiekt.
Specyfika relacji przeniesieniowej
w terapii pacjenta depresyjnego
Pacjent depresyjny w porównaniu z innymi pacjentami jest często bardziej
swoich problemów, kłopotów i ich przyczyn, znacznie mniej jego
konfliktów jest wypartych. Wydawałoby się, że w związku z tym kuracja jego
będzie trwała krócej i że będzie "łatwiejsza".
Tymczasem człowiek pozbawiony ma znacznie mniej sił do życia, znacznie
mniej w nim nadziei, a tym samym i mniej motywacji do zmiany. Znacznie
trudniej więc pozyskać pracę Ego pacjenta do analizy, jak to sformułował
Freud (Technika psychoanalityczna) .
To zjawisko w zderzeniu z dominującą tęsknotą za obiektem jest przyczyną
licznych utrudnień w leczeniu. W samej już relacji z terapeutą zawiera się też
inna trudność. Otóż pacjent depresyjny przeżywa siebie w relacji z terapeutą
głównie w takim wymiarze : silny - słaby, duży - mały, mądry - głupi, lepszygorszy, omnipotentny - impotentny, bogaty - biedny itd. Utrudnia to oczywiście przyjmowanie przez niego interpretacji, zainteresowania, życzliwości, kontraktu - wszystkiego, co wiąże się z leczeniem. I sam fakt "dostawania" interpretacji wzmacnia jego poczucie winy i gorszości lub "smakuje" mu to tak, jak
dziecku niezasłużona czekolada.
Nieraz interpretacja nawet najtrafniejsza z punktu widzenia prezentowanej
treści przeżywana jest przez pacjenta depresyjnego jako jawny dowód jego
gorszości, niewiedzy i upokarza go. Przejawem tego może być walka z analitykiem, która w gruncie rzeczy jest rozpaczliwą walką o własną wartość: poczucie zdewaluowania przechodZi na teren terapii i na osobę analityka. Sama relacja przeżywana jest wówczas jako atak na poczucie własnej wartości, i tak już
świadomy
CzłOWIek
pozbawiony
nadwerężone. Jego obrona maniakalna, uruchomiona do walki z poczuciem
utraty, zanim jeszcze trafił do leczenia, jest stopniowo osłabiana.
Nieraz, mimo jasności problemów, trudno tę walkę i ciężar jej towarzyszący
udźwignąć terapeucie. Co godzinę, co krok, a nierzadko w okresie zmasowanego
oporu w analizie, i co zdanie, czeka go zasadzka. Pacjent nie przyjmuje niczego.
Podobne trudności z przyjmowaniem napotykamy u pacjentów depresyjnych w obrębie leczenia "zespołu dzielności". Dla nich terapia jest podważe­
niem ich podstawowych wartości - obiektu najsilniej zainwestowanego, jakim
jest poczucie własnej dzielności.
Innym źródłem odczucia ciężaru, jaki zawiera w sobie terapia pacjenta depresyjnego, jest dla terapeuty sam ciężar cierpienia pacjenta, jego objawów somatycznych, często bezwładu życiowego oraz napór na odzyskanie nadziei czy
relacji.
Podobną trudność, lecz na innym poziomie, napotykamy w leczeniu tych
pacjentów depresyjnych, którzy w trosce o ochronę poczucia własnej wartości
używają terapii nie jako szansy na zmianę, ale jako sposobu wytłumaczenia
swoich kłopotów. Niekiedy wręcz używają terapii jako narcystycznej gratyfikacji i waloryzacji w obronie poczucia słabości, z którym się borykają i które ich
upokarza. Mamy wówczas wrażenie, że pacjent karmi się zachłannie analizą,
lecz nie korzysta z niej w życiu. Najtrafniejsze jego wglądy nie prowadzą do
żadnej zmiany, kuracja może być bardzo ciekawa, ale przebiega "na jałowym
biegu", gdy stale w konkluzji znajduje się: "bo mama, bo ojciec", tłumaczące
przyczyny trudności. Jeszcze inna trudność wypływająca z nieufności pojawia
się u tych pacjentów, w których życiu zaznaczył się bardzo silnie bolesny wą­
tek utraty obiektów. Ci, którzy przeżywali wiele realnych strat i mają trudności
z odbywaniem procesu żałoby, mają też problem, który można by nazwać inflacją Ego: serca ich przypominają przygnębiające mieszkania-cmentarzyska
starych ludzi, gdzie trudno wejść, bo wszystko się gromadzi przez lata, a niczego
nie wyrzuca (a bywają i przyjemne mieszkania-galerie). Wszystkie przedmioty
należą tu do przeszłości i są nagrobkami kolejnych lat. I brak już wolnego miejsca na cokolwiek.
U pacjentów z takimi trudnościami brak wolnej energii, zwłaszcza na początku terapii, na zainwestowanie w związek terapeutyczny.
Kolejnym problemem w leczeniu człowieka pozbawionego jest jego fantazyjna gotowość do bycia "uwiedzionym" - w przenośnym lub dosłownym sensie. Poczucie pustki, zapotrzebowanie na czułość i związek, tendencje do idealizacji swojego terapeuty, a nieraz i gra w "ostatnią deskę ratunku " mogą być
pułapką, gdy będą zaspokajać lub wzmacniać narcystyczne potrzeby terapeuty. Nierealistyczna iluzja pacjenta zdobycia realnego obiektu w osobie terapeuty może spowodować wzmocnienie w nim związku: "terapia idzie wspaniale",
pacjent wnosi wciąż nowy materiał, podtrzymuje fascynującą wymianę, ale ży­
cie jego pustoszeje. Tego typu pacjenci narażają i wystawiają na poważną
próbę poczucie odpowiedzialności terapeuty.
Problemy z gotowością nadmiernego zainwestowania w relację pojawiają
się w terapii pacjenta depresyjnego dążącego do symbiozy z analitykiem, tzn.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
93
Człowiek
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
94
do zaspokojenia potrzeby i posiadania idealnego związku. Jednym zabrakło go
w ogóle w życiu, u innych został rozerwany.
Potrzeba posiadania takiego związku, jak wykazują badania współczesnej
analizy, jest naturalną potrzebą rozwojową i niezbędną bazą do późniejszego
procesu separacji i indywidualizacji dziecka od matki.
Tęsknota za idealnym, wyłącznym i ekskluzywnym związkiem, za wzajemnym zaspokajaniem swoich potrzeb, poczuciem posiadania idealnego obiektu,
który kocha bezwarunkowo i jest kochany uczuciem bez skazy, u pacjentów
dążących do symbiozy jest bardzo silna. I taki związek z terapeutą może być
przeżywany jako stale zagrożony, np. własnymi pretensjami. Wówczas pacjent
stara się go chronić, tłumiąc pretensje czy agresywność poprzez idealizację
analityka lub idealizację całej relacji, która w tym momencie stanowi dla niego
bezpieczną przystań. Oczywiście, grozi pacjentowi przeżywanie zmasowanej
wrogości wobec innych, realnych obiektów, gdy cała jego naturalna agresywność zostanie wycofana z relacji analitycznej.
Owa tendencja pacjenta do tworzenia symbiotycznego związku może niekiedy napotkać podobne i niezaspokojone potrzeby terapeuty. I za takie pokusy relacyjne drogo się potem płaci, kiedy pryśnie iluzja symbiozy. Dzieje się
tak, jeśli problem nie zostanie świadomie skontrolowany i przepracowany.
Taką tendencję zresztą w sposób kontrolowany zaczęto świadomie wykorzystywać w leczeniu głębiej zaburzonych pacjentów narcystycznych i depresyjnych, począwszy od badań Kohuta. Potrzeba idealizacji została uznana za naturalną w pierwszej fazie leczenia tych pacjentów i nawet uznano - za Kohutem - że deficyt idealnego związku musi zostać zaspokojony w pierwszej fazie
terapii, aby można przejść do drugiej. Dopiero w następnej głębiej zaburzony
pacjent, ubezpieczony idealnym związkiem Oakby suchy ląd na jego grzęzawi­
sku), może dopuścić do przeżywania trudnych dla niego impulsów agresywnych czy pragnień rywalizacji.
Niebezpieczeństwa
zerwania więzi terapeutycznej
w procesie leczenia pacjentów depresyjnych
Na podstawie doświadczeń własnych i innych terapeutów nasuwa się refleksja, że zagrożenie relacji przeniesieniowej zerwaniem jest w przypadku leczenia pacjentów depresyjnych szczególnie silne i może mieć różne przyczyny
w różnych fazach kuracji.
Przedstawionej próby systematyzacji nie należy oczywiście traktować jako
sztywnego schematu. Ma ona jedynie znaczenie początkujące w omówieniu
specyfiki więzi terapeutycznej z pacjentem depresyjnym i jest otwarta na dalsze, inne doświadczenia.
Zagrożenia zerwania więzi terapeutycznej chciałabym przedstawić w obrę­
bie trzech faz:
- początek leczenia - nawiązanie relacji,
- rozwój leczenia,
pozbaWIony
zakończenie leczenia - rozwiązywanie relacji przeniesienia.
Fazie pierwszej i trzeciej poświęcę tutaj więcej uwagi, gdyż niosą one w sobie najwięcej zagrożeń dla relacji i mają większe znaczenie, stwarzają więcej
problemów u pacjentów depresyjnych niż u innych.
Faza pierwsza - nawiązanie relacji przeniesienia. Może ona przebiegać w dwóch biegunowych klimatach, z zagrożeniem zerwania leczenia w każ­
dym z tych wariantów.
Klimat nieufności i wrogości, walki, przerzucania ciężaru odpowiedzialności na analityka.
W sytuacji tej powstaje ryzyko, że analityk lub pacjent poczuje się pokonany i sam, mimo rozumienia powodów, doprowadzi bardziej lub mniej świado­
mie do zakończenia terapii.
Z doświadczenia wynika, że raczej analityk niż pacjent skłonny jest w takiej sytuacji zakończyć kontrakt, argumentując: "pacjent jest w oporze i nic nie przyjmuje, udowadnia, że mu nic nie pomogę, ciężar i cena są nie do zniesienia".
Jeśli jednak analityk i pacjent przetrwają ten okres - terapia ewoluuje.
Klimat "miodowego miesiąca", iluzji; jest pełna nadzieja na wyleczenie,
z mniej lub bardziej świadomą fantazją odzyskania w osobie analityka utraconego obiektu. Wiele tu wzajemnego zachwytu, symbiotycznego zaspokajania.
Niekiedy widoczne są spektakularne poprawy samopoczucia czy utraty obiektów somatycznych. W tym wypadku - tak, jak to bywa z miesiącem miodowym
i zakochaniem - taka sytuacja albo stanie się realną szansą, kapitałem na dalszą drogę i trudy realności, albo nie. Jeśli pacjent nie będzie w stanie przeżyć
i przepracować bolesnej deziluzji, że analityk nie jest owym odzyskanym, utraconym niegdyś obiektem lub że ich relacja nie jest idealną symbiozą, to w miarę realistycznego przeżywania sytuacji analitycznej samopoczucie pacjenta może się pogarszać. Z powodu rozgoryczenia może dojść do przerwania terapii
przez pacjenta.
Oczywiście ogromną sztuką jest interpretowanie tych przeżyć w sposób nie
odrzucający i taktowny. Pojawienie się zaś stanu przeżywania "miodowego
miesiąca" może być zwiastunem tego, że pacjent zdolny jest do przeżywania
i wchodzenia w stan oddania i fuzji, a więc że terapia, terapeuta i przeniesienie zaczynają stawać się w fantazji nowym obiektem, budzącym nadzieję, ku
któremu pacjent wydobywa się z odrętwienia psychicznego. To z kolei może
pozwolić na dalszą ewolucję.
Faza druga - przepracowanie przeżyć związanych z utratami (np.
utratami osób, własnej wartości, zależności przeniesieniowej itp.), aktualizacja
urazów związanych z opuszczeniami, z całym dobrodziejstwem inwentarza:
wściekłością, tęsknotą, żalem; odblokowywanie zahamowanej agresywności,
niejednokrotnie przeżywanie nie dokonanej w przeszłości żałoby. To wszystko
może spowodować zmasowane przerażenie pacjenta, depresję nie do udźwi­
gnięcia i przerwanie przez niego terapii, jeśli czuje się zbyt słabo "ubezpieczony" związkiem z terapeutą.
Faza trzecia - zakończenie terapii, rozwiązywanie przeniesienia.
W fazie tej następuje proces rozstawania się i usamodzielniania. Dla pacjenta
-
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
95
~
I'
pozbawiony
I
I
I
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
I
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
CzłowIek
Katarzyna Walewska
96
depresyjnego, który przeżył już przedtem wiele utrat i rozstań, jest to szczególnie trudne. Niektórzy więc przeżywają w tym momencie (reaktywując utratę)
wzmożoną falę nastroju depresyjnego, którą powinno się przepracować. Inni
z urazem tym radzą sobie w ten sposób, że go po prostu omijają i kontrolują
poprzez aktywne, wcześniejsze zakończenie terapii. Jeszcze inni zaprzeczając
temu przeżyciu, w ogóle się nie rozstają wewnętrznie z terapeutą i niejednokrotnie zatrzymują w sobie jego idealny obraz.
Ci, którzy nie są w stanie przeżyć kolejnego rozstania, wymagają cierpliwego przepracowania tej fazy, aby nie stała się ona kolejnym powodem do zała­
mania depresyjnego, lecz udaną separacją i zdobyciem umiejętności usamodzielnienia się.
Pacjent depresyjny jest jakby stale w poszukiwaniu utraconej miłości,
utraconego obiektu. Pacjenci cierpiący na innego typu zaburzenia mają zazwyczaj inne, świadome lub nieświadome cele, zgłaszając się do terapeuty
(np. uświadomienie sobie źródła konfliktów). Powoduje to niekiedy, że faza
rozstawania rozrasta się w czasie i niekiedy może stać się główną częścią całej terapii w przypadku depresji, gdyż podstawowym problemem człowieka
pozbawionego jest brak możliwości pomieszczenia w sobie oraz przepracowania utraty.
Terapia psychoanalityczna jest zakończona powodzeniem, jeśli człowiek pozbawiony, pacjent depresyjny, odzyskuje nadzieję, siły, zdrowie fizyczne, energię wycofaną z utraconych obiektów, zdolność wiązania się w nowy, szczęśliwy
sposób. Pacjent depresyjny "odmraża" się uczuciowo, niekiedy przez odblokowanie agresywności, zmniejsza się nasilenie myśli samobójczych lub nawet one
zanikają, zaczyna móc kochać.
Jedna z moich pacjentek w trakcie analizy zaczęła czuć po raz pierwszy, że
kocha swoją matkę, kiedy zmniejszył się jej lęk przed świadomym przeżywa­
niem pretensji do niej.
W miarę postępującego zdrowienia zmienia się również wygląd zewnętrz­
ny pacjenta: sylwetka staje się wyprostowana, ruchy bardziej sprężyste, spojrzenie, mimika i sposób mówienia nabierają żywości (... i złości się, i cieszy),
ustępują stopniowo zaburzenia somatyczne. Powracają pragnienia fizyczne
(. .. ma ochotę jeść i kochać) - łaknienie, miłosne, energia życiowa i siły, chęć
działania.
Zapowiedzią
zdrowia jest przeżywanie
początkowo
tylko nadziei. I często na
początku terapii owa niejaka nadzieja bywa jedynym obiektem, o który "zahacza się" psychicznie pacjent. Przeżyciu temu należy oczywiście przyglądać się
na równi z innymi. Trzeba postawić wówczas w analizie pytanie - Nadzieja na
co? Gdyż często - jak starałam się to przedstawić - u pacjenta depresyjnego
jest to np. nadzieja (uświadomiona lub nie) na realny związek z terapeutą, a nie
tylko na związek leczący w określonych ramach i poza rzeczywistością życio­
wą pacjenta.
Doświadczenia
kliniczne
Opis przypadków
Pacjentka Elżbieta, lat 42, podjęła leczenie w stanie silnego przygnębie­
nia, przeżywała pragnienia samobójcze, cierpiała na dość dotkliwe objawy somatyczne, zdiagnozowane jako funkcjonalne.
Terapia analityczna "twarzą w twarz" trwała 3 lata, 2 razy w tygodniu.
Pacjentka od kilku lat była rozwiedziona. Dwie jej dorosłe córki szczęśliwie
układały sobie życie, skończyły studia. Była zadowolona ze swojej pracy zawodowej, w dobrych relacjach z zięciami, towarzyska.
Początkowo przypuszczałam, że jest to zespół depresyjny związany z bilansem życiowym czy też z samotnością, którą zaczęła przeżywać ta kobieta, gdy
córki powychodziły za mąż. Była to poniekąd prawda. Okazało się jednak, że
pacjentka ta czyniła ogromne wysiłki, by być idealną matką również dla swoich zięciów. We wszystkich problemach, jakie mają młode małżeństwa, znajdowała natychmiast rozwiązania, zawsze pomocna, pragnąca nawiązać kontakt
psychiczny i gotowa do niego. Powoli jednak narastało rozgoryczenie, gdyż
młode rodziny zaczęły się usamodzielniać i nie tylko nie odwzajemniały proponowanej relacji rodzinnej, ale wręcz się izolowały. Jak pokazała psychoterapia,
pacjentka w gruncie rzeczy oczekiwała nieświadomie odwzajemnienia, podziwu, wdzięczności. Reagowała na najmniejszą oznakę separacji poczuciem
odrzucenia, niewdzięczności i wykorzystania jej. Okazało się, że nie tylko wewnętrznie nie uznała separacji i samodzielności małżeństw, ale oczekiwała, że
poprzez małżeństwa córek powiększy się jej grono bliskich. Poczuła się zdetronizowana. Także i to uczucie było źródłem nastroju depresyjnego. Z czasem
poradziła sobie z tą sytuacją, zmieniając pracę na bardziej angażującą społecz­
nie, dającą jej poczucie znaczenia wynikającego z eksponowanego stanowiska
i zaczęła próbować żyć własnym życiem osobistym, biorąc i dając, co nie było
dla niej łatwe. Od dzieciństwa bowiem oscylowała między iluzją i deziluzją zdobycia miłości matki. Rodzice jej byli nauczycielami i nie zajmowali się nią. Czułą się stale gorsza i mniej wartościowa od uczniów rodziców, tłumiła wściekłość
i z tego powodu czuła się stale winna. Rodzice powierzyli jej opiekę nad młod­
szym bratem, za którego była odpowiedzialna. Zaowocowało to stałą gotowością do pomocy. Z czasem tą pomocą zaczęła nawet rządzić, umacniając swoje
znaczenie w rodzinie omnipotencją i niezawodnością. Stale zasługiwała się swoim zachowaniem pełnym odpowiedzialności i rolą dobrej uczennicy, nieświado­
mie oczekując odwzajemnienia, docenienia i miłości rodziców. Potem w swym
życiu powtórzyła to z własnymi dziećmi, które okazały się "niewdzięczne".
Pacjentka ta w dzieciństwie tęskniła i dążyła do bliskości i symbiozy z matką.
Następnie w relacji z własnymi córkami odwróciła tę sytuację i mogła - wiążąc się
z nimi z pełnym oddania Gak powiedziała: "nadrabiając własne dzieciństwo") - wyrównać ten deficyt. Naturalna separacja własnych córek uruchomiła w niej głębo­
ki zespół depresyjny związany z deficytową relacją z matką. Wcześniej pustkę i tę­
sknotę za symbiozą z matką wypełniała relacja z dziećmi. A początkowo wydawało się, że była to depresja związana głównie z "pustoszeniem gniazda rodzinnego".
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
97
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
98
Katarzyna Walewska
Czlowiek pozbaWIony
Od dziecka też nie konfrontowała się ze swoją słabością, początkowo projektowała ją na osobę brata i kontrolowała ją poprzez opiekę i kontrolę nad nim;
w życiu dorosłym - nadopiekuńczością - relacja dawania, a potem, jak się okazało, rywalizacją z mężem (którą wygrała) oraz z zięciami. Separacja młodych
spowodowała, że pacjentka zaczęła przeżywać swoją słabą część, przedtem wyprojektowywaną - kolejno - na brata i dzieci. W zespole depresyjnym uczucie
obezwładnienia i niemocy spowodowane było reintrojekcją odszczepionego od
dzieciństwa poczucia bezradności. Zresztą początkowo w psychoterapii reagowała obniżeniem samopoczucia na każdą interpretację, miała przymus dawania
drobnych prezentów, a nie przyjmowanie ich przez terapeutkę przeżywała depresyjnie; analityczka interpretowała te gesty pacjentki jako próbę kontroli i odwrócenie sytuacji "to ja jestem silna i daję tobie". Pacjentka podobnie też od
dziecka radziła sobie z przeżywanym poczuciem gorszości wobec wychowanków rodziców - uczuciu temu zaprzeczała poprzez rozbudowywanie swej kreacji idealności oraz wizerunku oddanej, dobrej i dającej koleżanki i córki.
Także w psychoterapii pacjentka dążyła do symbiozy z terapeutką, zaspokajając ją postępami w terapii. Powoli - godząc się, że nie zaspokoi już swoich potrzeb symbiotycznych ani z dziećmi, ani z terapeutką - odzyskiwała samodzielność i zdolność życia dla siebie, choć było to dla niej bardzo trudne .
wania wymiany wzmacniał fakt, że po śmierci matki pacjentka była wychowywana tylko przez ojca. Być może także z powodu lęków edypalnych jej skłon­
ność do sztywności i dystansu pogłębiała się. A potem - z mężczyznami podobnie jak z ojcem, była w stanie wchodzić w związki wyłącznie na płaszczy­
źnie wzajemnej adoracji, pozbawionej czułości i miłosnych pragnień .
Równolegle do psychoanalizy terapeuta stosował odpowiednie ćwiczenia oddechu, rozluźniania mięśni i ćwiczenia skoncentrowane na odbieraniu doznań
płynących ze swego ciała . W sytuacji ćwiczeń pracy z ciałem analizowano jednocześnie wyparte, a właściwie rzec by można amputowane części doznań Ego,
które jest przede wszystkim fizyczne, jak to powiedział Freud w jednym z pierwszych swoich twierdzeń. A posługując się przemyśleniami Winnicotta, dotyczą­
cymi różnych rodzajów wczesnego splittingu, można powiedzieć, że (dzięki łą­
czeniu techniki pracy z ciałem i analizy) powoli łączyła i integrowała oddzielone
od siebie części psyche i somy .
Zastosowanie łączne obu tych technik pozwoliło pacjentce na uruchomienie zdolności odczuwania sygnałów z własnego ciała, a dalej - z ciała mężczy­
zny, zmniejszył się jej lęk. Nabrała zaufania do takich uczuć i kontaktów, a także przeżywania ich jako przyjemne.
W terapii odzyskała siebie jako kobietę pragnącą i pożądaną.
Przypadek Joan został przedstawiony w książce Aleksandra Lowena,
współczesnego analityka amerykańskiego, Depression and the body. Jest on
wart zacytowania, ponieważ ilustruje wymownie zaburzenie depresyjne widziane jako zaburzenie całego człowieka, w jego jedności psychosomatycznej. Nieprzypadkowo też znalazł się właśnie w książce Lowena, gdyż analityk ten łączy
w terapii technikę ściśle analityczną z techniką pracy z ciałem.
Pacjentka, lat 40, zgłosiła się do analizy z powodu silnej depresji. Cierpiała
psychicznie i fizycznie. Była zrezygnowana. Pomimo wyjątkowej urody, jej
Pacjentka Magdalenka, lat 9, trafiła do mnie trochę przypadkowo. Pierwsza konsultacja wspólna z matką (moją pacjentką) odbyła się na jej prośbę.
Matka skarżyła się, że nie może poradzić sobie z niesforną dziewczynką. Zauważyłam , że to dziecko mówi słowami i zdaniami dorosłego, ma własne sądy,
które wygłasza, nie chodzi do szkoły, bo nie uważa tego za stosowne. Podczas
kolejnych rozmów okazało się, że wstydzi się innych dzieci, bo cierpi na łysie­
nie plackowate.
Matka dziewczynki sama wychowywała córeczkę; miała silną nerwicę i nie
poruszała się bez dziecka. Mówiła: "gdyby nie Magdalenka, chyba bym już nie
żyła. Gdy się do niej przytulam (a nie ją!) - uspokajam się".
Zrozumiałam, że dziewczynka prezentuje maniakalną fasadę swojej depresji, która nie wprost manifestuje się łysieniem plackowatym i nadpobudliwością . Zaproponowałam Magdalence psychoterapię . Po pewnym czasie dziewczynka zaczęła móc płakać, przeżywać żal, że nie jest Oak inne dzieci) swobodna, złościć się za nadmierne obciążenia. Terapeutyczna rola wobec matki była jej "terapeutką" - bardzo ją wzmacniała w poczuciu siły i omnipotencji.
Nadawała sama sobie własne prawa funkcjonowania w szkole i w domu, nie
zachowując granic czy norm. I to było znacznie trudniejsze do zmiany w psychoterapii, a jednocześnie budziło w niej silny niepokój i wyrzuty sumienia.
W trakcie terapii okazało się, że w relacji ze słabą, poszukującą u dziewczynki wsparcia matką Magdalenka pełniła w pewnym wymiarze przeżywania funkcję obiektu pierwotnego dla matki. To ona, a nie matka pomieszczała w sobie
niepokój i napięcia, dawała Winnicottowski holding - psychiczne podtrzymanie
- którego matka nie dostała niegdyś od swoich rodziców. Dziewczynka nie mogła dopuścić do głosu i przeżywać słabości, zależności, ale i nie dostawała po-
związki były przeważnie nieudane, nie mogła w nich znaleźć i przeżyć ani pra-
gnień miłosnych, ani uczucia, jedynie adorację, która jej nie wystarczała. Nie
była zdolna do wymiany czułości. Jej ciało było jakby zamrożone. Na pierwszy
rzut oka zwracały uwagę: nieruchomość twarzy, zgaszony wzrok, sztywność ruchów, płytkość oddechu. Postawa dystyngowana i zdystansowana budziła ra-
czej podziw i respekt, dalekie od ciepłych uczuć i erotyzmu.
Lowen opisuje równolegle, krok po kroku, leczenie analityczne i pracę
z ciałem. Kluczowym przeżyciem w analizie Joan było zrozumienie jej snu: znalazła się w marmurowej galerii i ujrzała swoją matkę na piedestale, jako statuę;
kiedy się do niej przybliżyła, statua oderwała się od postumentu i rozbiła o posadzkę . Analiza tego snu była dość obszerna i pozwoliła na zrozumienie problemu kluczowego dla rozwoju depresji pacjentki: matka pacjentki chorowała
na gruźlicę i zmarła w dzieciństwie. Z powodu tej choroby nie przytulała dziecka, które odczuwało samotność, izolację i brak matczynego ciepła fizycznego.
Joan czuła się winna za przeżywaną o to złość do matki. Czuła się także niewarta jej uczuć, nie rozumiejąc dobrze przyczyny izolacji. Taka relacja zablokowała pacjentce zdolność do wymiany psychicznej i fizycznej. Trudność przeży-
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
99
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
100
trzebnej do rozwoju struktury w postaci procesu wychowawczego. W tym momencie terapii dziewczynka musiała otrzymać brakujący jej holding (czy kontener) do przeżywania żalu od terapeutki; powoli matka zaczęła przejmować
i spełniać tę rolę, sama mogąc przeżywać regresję w ramach własnej terapii.
Przypadek Jolanty zrelacjonowany mi przez nią samą jest przykładem udanej terapii depresji, ilustrującym dość niekonwencjonalny jej początek, który
jednocześnie był kluczem do relacji przeniesieniowej.
Jolanta, psycholog , w wieku 21 lat rozpoczęła trening analityczny i zarazem
swoje leczenie.
Pracując w zespole terapeutycznym Jolanta dała się poznać jako osoba samodzielna, zaradna i gotowa do pomocy. Tej prezentowanej na zewnątrz postawie towarzyszyły skrzętnie ukrywane silne objawy nerwicowe - na przemian
stany napięcia i bezsilności, myśli samooskarżające, zaburzenia snu, koszmary
o charakterze depresyjnym. Szef zespołu, analityk, zauważył jednak pewną
sztuczność takiej postawy i sam zaproponował rozmowy superwizyjne, które
przerodziły się w trening analityczny.
Analiza ta upłynęła Jolancie pod znakiem jej regresywnych przeżyć o charakterze głęboko depresyjnym. Była w stanie dopuścić i przeżyć śmierć ojca
(który zmarł kilka łat wcześniej). W związku z jego śmiercią przeżywała poczucie winy za pierwszą relację z chłopcem, którą podjęła tuż przed śmiercią ojca.
Przeżyła także złość do ojca za jego odejście. Pustkę, bezradność i opuszczenie
w relacji z matką rozwiązywała postawą reparacyjną. W sytuacjach życiowych
była osobą zaradną, samodzielną i odpowiedzialną . Zajmowała się rodziną i pacjentami, nie przyszłoby jej nawet na myśl poprosić kogoś o pomoc. Odczytał
za nią tę potrzebę pomocy ów analityk. Wydarzenie to było nieświadomym
echem relacji przeniesieniowo-przeciwprzeniesieniowej jej głębokiej więzi z ojcem . Dotychczasowe funkcjonowanie pacjentki w życiu oparte było na antydepresyjnej strukturze obronnej - sztucznym Ja, w którym wyparte były potrzeby i pragnienia dziecięce. Matka - osoba bardzo dzielna i obowiązkowa - sama miała dość sztywną, normatywną strukturę osobowości. Mało empatyczna,
agresywna, nie tolerowała ani własnych , ani cudzych słabości. Z ojcem pacjentka pozostawała w bardzo bliskim związku, opartym na wzajemnej czuło­
ści, porozumieniu intelektualnym i wzajemnym zachwycie. Ale i on też nie dawał jej możliwości zaspokojenia regresywnych potrzeb. Sam był wrażliwym artystą, osobą głęboko przeżywającą, o tendencjach do depresji i silnego
niepokoju. Toteż córka od urodzenia była "słoneczkiem tatusia", neutralizowała jego depresję wesołym usposobieniem, starała się przynosić mu zadowolenie swymi sukcesami szkolnymi. Zapewniała zachowaniem, że niczego nie potrzebuje i że ojciec jest bardzo silny, gdyż nie stawiała go w trudnej sytuacji wycofując własne potrzeby. Rola "słoneczka" była dla niej bardzo atrakcyjna,
zważywszy na trudną relację z matką ·
Z relacji z każdym z rodziców płynął - jak widać - zakaz przeżywania słabo­
ści, smutku oraz zwracania się o pomoc. Obie te relacje złożyły się więc na powstanie i wzmocnienie struktury obronnej zaradnego sztucznego Ja . Z odszcze-
Człowiek
pozbawiony
pi oną słabą częścią Jolanta miała kontakt i kontrolowała ją poprzez zajmowanie się pacjentami i rodziną. Posługiwała się mechanizmem projekcyjnej identyfikacji do radzenia sobie z własną depresją, projektując, tj. umieszczając swą
depresyjną część w podopiecznych; i dopiero w takiej relacji ją przeżywała.
Gest analityka początkujący analizę umożliwił zaakceptowanie wyprojektowanej i umieszczonej w innych słabej części depresyjnej oraz jej reitrojekcję.
Jak pokazało jej dalsze życie, Jolanta odzyskała w terapii prawo do otrzymywania pomocy, opieki i przeżywania depresji.
Pacjent Marek, lat 30, żonaty od dwóch lat, pracownik Instytutu Naukowego, został do mnie skierowany na konsultację z rozpoznaniem i podejrzeniem rozwijającego się procesu psychotycznego: impotencja, wycofanie, nastrój obniżony bez wyraźnej przyczyny, izolacja psychiczna, myśli samobójcze,
zaburzenia snu. Od kilku miesięcy spędzał prawie cały czas na łowieniu ryb.
Z powodu przemieszczających się bóli (początkowo podejrzewano bóle korzonkowe) przebywał prawie stale na zwolnieniu lekarskim. Przed zachorowaniem był pracownikiem zaangażowanym, miał w swoim dorobku udany doktorat. W pracy nie miał żadnych problemów ani konfliktów, odczuwał jedynie poczucie winy, że choruje i nie spełnia pokładanych w nim nadziei profesora,
dyrektora instytutu.
Podobnie przeżywał swoją relację małżeńską: pełen uznania dla żony - osoby
"dającej", zaradnej C,bez niej bym zginął"), organizującej całe zaplecze życia rodzinnego. Problemy z potencją dodatkowo zatem wzmacniały jego poczucie winy.
W początkowym okresie pacjent przychodził na spotkania bez wyraźnej
chęci, ale też i bez lęku. Raczej czuł się "przysłany do naprawy" i wypełniał rolę dobrego pacjenta: punktualny, miły, poprawny, chwalił mnie zdawkowo za
interpretację. Raczej prowokował pytania, sam - bez inicjatywy, jakby "za szybą"; nie wychodził poza inteligentną , a emocjonalną wymianę poglądów na
swój temat. Trwał w "zamrożeniu" uczuciowym.
Po kilku tygodniach, kiedy byłam dość zaniepokojona, czy uda się nam
wyjść poza tę konwencję powierzchownej poprawności, i zastanawiałam się,
czy podejrzenia rozwijającego się procesu psychotycznego nie są zasadne, powiedziałam mu, że jest dla mnie zagadką, co stało się z tą siłą, dzięki której tyle już osiągnął w swym życiu zawodowym i rodzinnym?
Wówczas pacjent wyjaśnił, że od czasu postępującej depresji, tj. od około
dwóch lat, czuje, jakby stały "wyciek" tej siły i sam się zastanawia, czy jest tym
samym człowiekiem co przed małżeństwem.
Powiedziałam mu, że być może relacja małżeńska zawiera w sobie coś, co
go obezwładnia, ale że także w relacji terapeutycznej czuję jego stały nacisk na
to, abym to ja miała inicjatywę, że odbieram ciężar, który on w sobie nosi i już
czuję się nim obezwładniona. Naszą współpracę odczuwał jak "orkę na ugorze", choć z punktu widzenia formalnego starał się on być d()brym pacjentem.
Na jednej z następnych sesji pacjent powiedział, że ostatnio lepiej śpi i sam
zaczął opowiadać swoje sny. Początkowo przyjęłam to jako reakcję na mój komentarz, reakcję z lęku przed odrzuceniem, relacjonowanie zaś snów uznałam
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
101
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
102
za inną , wynikającą z chęci przypodobania, formę,. za pr::edłużenie te~o samego oporu (jeden z trudniejszych do p~zepracowam~ typ~w opo~u) . Nie ~oda­
łam jednak tej interpretacji i postanowiłam po.czekac, gdy~ ~ył to Jeden z pierwszych przejawów własnej inicjatywy tego paCjenta w anahzle .
Mniej więcej od tego czasu pacjent wypełniał prawie całe sesje opowiadając swoje sny. Oczywiście miałam dwie drogi: albo interpretować ich treść
(można by napisać całe tomy), albo interpretować ich rolę jako oporu i osłony
wobec rzeczywistości, a w niej relacji analitycznej i życiowej . Skłonna byłam
przyjąć drugą wersję, ale wstrzymałam się w ogóle z interpretacjami. W miarę
zaś słuchania uderzał mnie szczególny charakter snów pacjenta: były to niejako przygodowe historie w formie serialu, w których występowało mnóstwo
zwierzątek i bohaterów, jak u Tomka na wojennej ścieżce czy Robinsona Crusoe. W historiach tych nie było ani dramatu, ani szczególnego napięcia lęko­
wego , tylko ciekawa fabuła . Po pewnym czasie podzieliłam się z pacjentem
wrażeniem, że jakby opowiada mi książki dla dzieci (przypuszczałam , że pacjent chroni się w regresję okresu latencji przed trudnymi problemami seksu
i impotencji , z którymi zgłosił się do leczenia; nie wyraziłam jednak tego).
I wtedy, po raz pierwszy, pacjent otworzył się uczuciowo: był poruszony,
rozpłakał się i opowiedział, jak to w dzieciństwie ojciec czytał mu książki przygodowe. I było to jedno z nielicznych wspomnień związanych z ojcem.
Nie spodziewałam się , że całe to "wydarzenie" uruchomi wyparte przez pacjenta, a kluczowe dla niego przeżycia, dotyczące identyfikacji męskiej, związane
z relacją z ojcem. Ojciec nie żył od wielu lat. Wcześniej rodzice byli rozwiedzeni.
Matka postawiła go w sytuacji konfliktu lojalności i za cenę swej miłości zmusiła
do opowiedzenia się po jej stronie. A że była zaradną , czułą i oddaną matką, pacjent nie przeżył świadomie ani braku ojca, ani tęsknoty, ani też jego śmierci . Nie
wprost, poprzez pozytywną relację z szefem i wybór bardzo zaradnej żony , na
której mógł się oprzeć , poszukiwał siły na zewnątrz , której nie dostał od ojca. Stłu­
mił całkowicie wdzięcznością i lękiem przed odrzuceniem naturalną ambiwalencję
i agresywność wobec pacyfikujących go kobiet. Po ślubie ujawniła się wyparta
agresywność i bunt w formie zaburzeń potencji i regresywnego zachowania.
W dalszej analizie pacjent nawiązał wewnętrzną, przerwaną w dzieciństwie
relację z ojcem, przeżył jego śmierć , zaczął odczuwać tęsknotę za nim i wście­
kłość o to , że ojciec pozostawił go i oddał matce. Potem przyszła kolej na poczucie winy wobec ojca, że sam nie szukał z nim kontaktu i opowiedział się po
stronie matki ("podniósł rękę na ojca"). Powoli zaczął też identyfikować się
z nim : zaczął przejawiać inicjatywę w życiu rodzinnym, nie zawsze zgadzać się
z żoną, a nawet wnosić drobne pretensje. W analizie zaczęły się okresy milczenia, tajemnice, opuszczane sesje. Opór zmienił swój charakter na formę bardziej jawną . Żona , z lęku że straci swą siłę, zaradność i pozycję , poirytowana
"buntami" męża, przedtem nigdy nie buntującego się ani wobec niej, ani matki, zadecydowała o rozwodzie.
Myślę , że gdyby była w stanie wejść w zaproponowaną jej przez męża terapię, małżeństwo to mogłoby dalej istnieć i razem ewoluować, gdyż wiele ich łą­
czyło.
Człowiek
pozbawiony
W związku z rozwodem pacjent przeżył okres depresji i ponownego godzenia się ze swymi regresywnymi oczekiwaniami wobec kobiet. Po pewnym czasie wszedł w związek z o wiele młodszą od siebie dziewczyną, przyszło na świat
dziecko.
Pacjent ten do końca nie dał mi satysfakcji wprost i nie powiedział, czy cel
terapii został osiągnięty . Być może nie miał ochoty więcej w życiu obdarowywać sobą kobiet. Wkrótce korzystając z pretekstu sam zakończył analizę . Uszanowałam to z ulgą.
Jak to pokazała analiza przeniesienia i materiału fantazyjnego dotyczącego marzeń erotycznych, pacjent od dzieciństwa wypierał swe sadystyczne fantazje wobec kobiet - a im bardziej tłumił złość oddając się im w niewolę , za cenę siły , tym
bardziej fantazje te i rozbudowywał, i wypierał z lęku. Sadystyczne fantazje "produkował" jako skrytą zemstę za taką zależność. Zaburzenia zaś potencji związane
były z masywnym wyparciem i odcięciem się od sadystycznych i agresywnych impulsów. Żył w obawie, że uruchamiając je zniszczy obiekt, który daje mu siłę.
Marek odzyskał w terapii więź wewnętrzną z ojcem, a zatem możliwość do
identyfikacji z nim w jego męskiej roli. Odzyskał tym samym przyzwolenie na
przeżywanie naturalnej ambiwalencji i agresywności wobec kobiet, otwierają­
cej drogę do partnerskiej, dorosłej relacji.
Pacjent Erwin, lat 42, rozwiedziony, artysta malarz, rozpoczął terapię (2 lata, 3 razy w tygodniu, "twarzą w twarz") w sytuacji kolejnego załamania depresyjnego. Przebył już leczenia na oddziałach zamkniętych i otwartych, stan jego
poprawiał się jednak na krótki czas, po czym zapadał ponownie na depresję
połączoną z ogólnym stanem regresji, w których przeżywał natrętne scenariusze swej śmierci. Nie był w stanie funkcjonować zawodowo.
Pierwsze załamanie depresyjne nastąpiło wówczas, kiedy jego żona zdecydowała o rozwodzie. Początkowo więc wydawało się, że depresja pacjenta ma charakter reaktywny. Nie potwierdziło się to jednak wobec okresowości załamań .
Na leczenie pacjent zgłosił się sam i pewnie początkowo była to kolejna iluzja: "może właśnie to mi pomoże " , a może miał już dość szpitala. W tym też
czasie odbyła się wystawa nowoczesnego malarstwa polskiego, na której jako
twórca nie zaistniał.
Terapia była dość trudna. Erwin stale oscylował między dobrym i złym samopoczuciem. Kiedy czuł się dobrze, popisywał się interpretacjami i sukcesami, dewaluując mnie . Gdy czuł się źle, atakował mnie regresywnym naporem
agresji, pełnej lęku o siebie i przyszłość .
Treścią spotkań w tym okresie były zwykle skargi na żonę, że zmarnowała
mu życie, lub oskarżenia tych, którzy utrudniali rozwój jego talentu . Dołączały
się pretensje do mnie za utrzymujące się złe samopoczucie , z którym powinnam coś zrobić. Jego napór na mnie tłumaczył się falami obezwładniających
go objawów depresji. Zapowiadał mi wtedy jak dziecko, które szantażuje rodziców, wzbudzając poczucie winy ("zobacz, jak mnie źle traktujesz") , że pójdzie
do szpitala . Uspokajał się, gdy go zapewniałam , że zawsze ma możliwość pójścia na oddział rejonowy, gdyby nie czuł się na silach przychodzić do ambula-
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
103
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
104
Katarzyna Walewska
Czlowiek pozbawiony
torium, że osobiście nie widzę takiej konieczności, że jest w stanie wytrzymać
złe samopoczucie, że nie będę mu tego ułatwiać, ponieważ mam przekonanie,
że korzysta z psychoterapii, ale też nie będę mu utrudniać hospitalizacji.
Po pewnym czasie dopiero dopuścił do siebie i przeżył fakt śmierci matki. Przedtem jakby tego pozornie nie zauważył, gdyż miał inne zainteresowania (ożenił się) .
Początkowo związek z matką przedstawiał w analizie jako idealny, symbiotyczny,
sojusz, jaki oboje zawiązali przeciw ojcu - "miernemu i głupiemu inżynierowi".
Relacja Erwina z matką była bardzo idealizowana, gdyż matka od jego urodzenia była nim rzeczywiście zachwycona i wyróżniała go spośród rodzeństwa, być
może wyrównywała w ten sposób własne niezadowolenie ze związku z mężem.
Chłopiec był chroniony, miał specjalne lekcje dodatkowe, matka popisywała się nim, dobierała odpowiednie towarzystwo do zabawy. Nie dopuszczała
żadnych niepowodzeń w szkole. Przesadnie dbała o jego zdrowie. Jej mały rycerzyk miał zostać z pewnością kimś bardzo sławnym, a że miał talent do rysunków i wygrywał wszystkie konkursy, wyrobiła w nim przekonanie i sama
głęboko w nie wierzyła, że zostanie niezwykłym i znanym artystą. Pozornie niczego od dziecka nie wymagała , ale spodziewała się po nim genialności i wierzyła w spełnienie tego oczekiwania.
Podobnego uwielbienia oczekiwał potem od żony i innych, a nie zawsze
przecież mógł je dostawać. Zaczęło pojawiać się rozgoryczenie, oskarżał żonę
o niestwarzanie mu warunków do rozwoju, gdy obietnica sukcesu i geniusz się
nie potwierdzały.
Kolejną krzywdą, jaka go spotkała w życiu, było odejście żony , która prawdopodobnie nie była w stanie wytrzymać naporu jego dziecięcych wymagań.
Zupełnie zresztą nie widział własnego udziału w rozpadzie, być może niezbyt
udanego małżeństwa.
Leczenie, w którym dopiero on sam zaczął czuć odpowiedzialność za swoje zdrowie i dalsze życie, rozpoczęło się właściwie od momentu, kiedy ja sama zrozumiałam, jak ogromne jest jego cierpienie, skoro od dziecka dostawszy taką obietnicę domaga się bezskutecznie od życia i od bliskich jej spełnie­
nia, że cierpienie to jest bezmierne, nie do zaspokojenia. A niespełnienie i brak
sukcesu powodują stałe poczucie krzywdy i podważają jego podstawową i najważniejszą relację z matką . Powiedziałam mu to z całą otwartością i wyraziłam
szczere współczucie . Powiedziałam też , co zrozumiałam, że gdyby spotkało go
jakieś konkretne nieszczęście, łatwiej by mu to było przeboleć i pogodzić się·
I wydaje mi się, że pod jego cierpieniem depresyjnym kryje się ogromna wście­
kłość do życia i do siebie, że nie został Van Goghiem. Po raz pierwszy poczuł
się zrozumiany, a nie krytykowany.
Po pewnym czasie pacjent dopuścił do siebie poczucie ciężaru i złości do
matki za rolę dziecka sukcesu. Uświadomił sobie, że właściwie sam nigdy nie
był pewien swego talentu, al~ wiara matki podtrzymywała jego fantazję wielkościową i do pewnego momentu dodawała mu sił do życi\) i pracy.
Dopiero po dopuszczeniu do siebie tych przeżyć pacjent był zdolny zobaczyć całość swojej relacji z matką: jak bardzo był obciążony oczekiwaniem sukcesu, ale także, jak relacja ta, pełna uwielbienia, była dla niego atrakcyjna; wy-
nosiła go ona także ponad pozycję ojca (co każdy chłopiec chętnie przyjmie,
przynajmniej w pewnym okresie życia).
W tym też momencie terapii zaczęłam rozumieć powody, dla których zdecydowałam się na podjęcie leczenia Erwina . Być może podczas pierwszej rozmowy pacjent nieświadomie, w przeniesieniu, sprowokował mnie i nieświado­
mie obiecał odtworzenie swojej relacji z matką. To, że mam szansę zostać taką terapeutką, która będzie miała pacjenta-sukces: wyleczy i zrozumie
przypadek , którego nikt nie może ani wyleczyć , ani zrozumieć .
W tym okresie terapii musiałam wykazać wiele czujności , aby pacjent, zgodnie ze swoją tendencją idealizowania jednego obiektu, a oskarżania innego (do
włączania mechanizmu obronnego splittingu - rozszczepianie obiektu na idealny i prześladowczy), tym razem nie przerzucił swego oskarżenia i odpowiedzialności za degradację życiową i zawodową na matkę . Pozostałby w tym samym
punkcie, znalazłby kolejnego adresata roszczeń, prześladowcę - źródło krzywd .
Odtąd praca terapeutyczna skupiona była głównie na zrozumieniu wzajemnych
powiązań i paktów, interesów psychicznych, wzajemnego zaspokajania się
i wzajemnej waloryzacji w relacji z matką , z byłą żoną, a teraz i ze mną .
Później w psychoterapii nastąpił okres żałoby po nim samym - wspaniałym,
i godzenie się z tym, że jest przeciętny , że nie jest Van Goghiem, że nie ma
partnerki. Był to długi okres terapii. Pacjent przeżywał wiele uczuć niesmaku
do siebie i wstydu, z trudem reintrojektował umieszczaną niegdyś w żonie,
a potem okresowo w terapeutce swą pogardzaną gorszą część. Z czasem, kiedy poczuł się zwolniony z noszenia niewygodnego, "aksamitnego ubranka dla
mamusi". w przypływie energii mógł zabrać się za malowanie .
Po paru latach ułożył sobie życie, nabrał także poczucia humoru na swój temat, poprzednia zupełnie mu obcego.
Załamanie depresyjne u tego pacjenta ilustruje pojawienie się choroby depresyjnej w przypadku, gdy dochodzi do załamania wielkościowej fantazji, na
podstawie której zbudowane jest sztuczne, wielkościowe Ja.
Erwin z ogromnym poczuciem cierpienia odzyskał szacunek do siebie jako
człowieka pod pewnymi względami przeciętnego , w innych - zdolnego, który
realistycznie przeżywa swoje sukcesy i porażki.
Komentarz i
zakończenie
Dla ilustracji terapii człowieka pozbawionego wybrałam sześć różnych przypadków pacjentów depresyjnych. Starałam się kolejno ukazać , jak rozumiałam
podczas analizy przyczynę ich depresji - co było dla każdego z nich utraconym
obiektem i co odzyskiwali dzięki terapii,
Przypatrując się bliżej przedstawionemu materiałowi klinicznemu dochodzimy do Kleinowskiej koncepcji depresji, tj. do rozumienia jej jako odpowiedzi-reakcji na utratę obiektu pierwotnego. W gruncie rzeczy w każdym z tych przypadków chodziło o przeżycie związane z utratą matki lub pierwotnej relacji
z obiektem. Poczucie winy i sprawstwa utraty relacji czy obiektu (często bardzo
nieświadome) daje się zauważyć prawie w każdej z przedstawionych analiz.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
105
Katarzyna Walewska
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
106
W każdym z tych przypadków starałam się pokazać charakter i defekt mechanizmówobronnych. Człowiek pozbawiony w wyniku terapii może odzyskać
obiekt. Niekiedy będzie to odzyskanie poczucia własnej wartości (Erwin), niekiedy prawdziwego Ja (Jolanta), niekiedy statusu dziecięctwa (Magdalenka), innym razem Ja fizycznego i pragnącego (Joan), a czasami - relacji (Marek oży­
wił w sobie związek z ojcem).
Leczenie pacjentów depresyjnych nie jest tak proste, jak być może wynika
to z opisu przypadków. Ale trudności w prowadzeniu terapii starałam się pogrupować i przedstawić osobno, omawiając ich specyfikę w części poprzedzającej materiał kliniczny. Starałam się pokazać, że w depresji nie chodzi o sytuację pozbawienia w wyniku działania jakiejś instancji zewnętrznej, ale chory sam
czuje się autorem swego bankructwa psychicznego i że chodzi o utratę obiektu wewnętrznego.
Kiedy prowadziłam te analizy, towarzyszyły mi często Freudowskie wskazówki dotyczące techniki leczenia - że przede wszystkim należy pozyskać do
współdziałania Ego pacjenta. Jakże to nieraz trudne w leczeniu depresji, ponieważ człowiek pozbawiony jest pozbawiony przede wszystkim nadziei na
zmianę, a jej brakiem łatwo zaraża terapeutę. Zrozumiałe jest, że sama wola
podjęcia psychoterapii jest już przejawem - choć nieraz nieświadomej - to jednak nadziei. Ale nie zawsze jest ona na tyle silna, aby przetrwać trudne momenty życia i leczenia. Jednocześnie to, co tak często budzi mój szacunek
w trakcie leczenia pacjenta depresyjnego, to ogrom cierpienia, które musi on
przejść, aby dojść do zdrowia.
Starałam się pokazać także, jak widzę rolę i znaczenie relacji terapeutycznej
w leczeniu pacjentów depresyjnych oraz rolę przepracowania. Pamiętając stale, że pacjent przychodzi się wyleczyć, i wracając do myślenia metodycznego,
rzec by można, że w trakcie analizy, pod anestezją relacji przeniesieniowej dokonuje się niekiedy zabieg na otwartym sercu. Pacjent w klimacie bezpieczeń­
stwa, ubezpieczony więzią, dopuszcza przeżywanie żałoby czy ból spowodowany tym, że nie jest taki, jakby chciał, czy że nie dostał tyle, czy takiego uczucia, jakiego pragnął. Tak "odsłonięty" pracuje nad pogodzeniem się lub
możliwością zdobycia przez siebie samego tego, czego mu brakuje.
Leczenie pacjentów depresyjnych, którzy starają się odzyskać to, co utracone, analiza mojej pracy klinicznej, a także redakcja tego artykułu uzmysłowiły
mi, że wciąż istnieje w literaturze analitycznej ogromna luka, która domaga się
wypełnienia. Ta "biała plama" to nabytki i wszystko to, w poszukiwaniu czego
pacjent się do nas zwrócił.
Aleksandra Szczepaniak
Instytut Psychologii
Uniwersytetu Śląskiego
Kompensacyjna
funkcja snu
Analiza snu daje możliwość odkrycia nieznanego lądu, innej płaszczyzny
funkcjonowania jednostki. Daje wgląd w to, co niezrozrozumiałe, niejasne i niepewne. Ten senny świat rządzi się swoimi zasadami - czas i przestrzeń stają się
względne, zaciera się tożsamość osób i rzeczy, synchroniczność zastępuje czy
raczej uzupełnia przyczynowość l .
Relacje pomiędzy świadomością i nieświadomością mają charakter kompensacyjny.
Jest to jedna z najlepiej dowiedzionych zasad interpretacji marzeń sennych. Kiedy interpretujemy sen, zawsze pomocne jest następujące pytanie: Jaką świadomą postawę
kompensuje 72
Kompensacja jest naturalnym procesem, który zmierza do stworzenia lub
utrzymania równowagi w psychice. Kompensacyjna funkcja snów jest tym bardziej widoczna, im bardziej jednostronna jest postawa świadoma, im bardziej
persona przesłania indywidualność3 . Snem zresztą może być wszystko, co pozostaje poza zasięgiem woli - wszystko, co się "przydarza"4.
Najprostszym sposobem dotarcia do tego podskórnego nurtu życia jest interpretacja cyklu nieświadomych treści. Czasami taki cykl obok snów mogą
tworzyć objawy neurotyczne, urojenia psychotyczne, fantazje na jawie, zjawiska synchroniczne oraz inne manifestacje treści nieświadomych. Mogą to być
także sygnały płynące z ciała. Taką całościową wizję ekspresji treści nieświado­
mych prezentuje kontynuator myśli Junga Arnold Mindell w swojej teorii śnią­
cego ciałas.
Każda interpretacja jest hipotezą, próbą odczytania nieznanego tekstu. Niejasne
sny, traktowane jednostkowo, z trudem mogą być interpretowane. Z tego powodu
dwie zasady wyjaśniające - przyczynowość oraz synchroopiera się na koincyndencji stanu psychicznego oraz obiektywnej sytuacji. Więcej na ten temat zob. Jung, 1989.
2 Jung, 1954. s. 330.
3 Więcej na ten temat zob. Jacobi, 1979.
4 To sformułowanie jest charakterystyczne dla teorii śniącego ciała A. MindelIa. Więcej
na ten temat zob. Mindell, 1991.
5 Zob. Mindell, 1985.
l
W teorii Junga
obowiązują
niczność. Synchroniczność
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
108
Aleksandra Szczepaniak
Kompensacyjna funkcja snu
znaczenie do interpretacji pojedynczego snu. Względną pewność
osiąga się jedynie w interpretacji serii snów. Podstawowe idee i tematy mogą być
o wiele lepiej rozpoznane w serii snów6 .
Analiza anamnestyczna9
przywiązuję małe
Czasami sny
tworzą swoistą rzeczywistość równoległą , przebiegającą obok
Sprawia to, iż osoba funkcjonuje na granicy dwóch świa­
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
świadomego życia.
tów - ma dwie różne twarze, dwa różne systemy wartości. Aby sprostać wymogom rzeczywistości, przybiera maskę, która ukrywa jej prawdziwą naturę.
W teorii Junga taka maska nazywana jest personą. Gdy zaczyna przesłaniać indywidualność - dochodzi do jej "usztywnienia"7.
W pracy tej chciałabym przedstawić analizę serii snów. Mam nadzieję, iż
umożliwi ona wychwycenie dynamiki, aktywności oraz zawartości treściowej
procesu nieświadomego oraz odtworzenie jego kompensacyjnej funkcji. Przedstawienie to z konieczności jest skrótowe i niepełne, niemniej otwiera dostęp
do nieświadomej rzeczywistości śniącego i jej znaczenia w jego życiu .
Przedstawiona seria snów obejmuje 85 marzeń sennych, które pojawiły
się w okresie pięciu miesięcy. Każdy sen został opatrzony przez śniącego
komentarzem, który pozwala na odtworzenie kontekstu snu i jego amplifikację . Niektóre z tych komentarzy odsyłają do wcześniejszych, nie wchodzą­
cych do tego cyklu marzeń sennych, które pojawiły się wiele lat wcześniej.
Większość snów ma charakterystyczną dramatyczną strukturę: wstęp, rozwinięcie akcji z często bardzo wyraźnie zaznaczonym punktem kulminacyjnym oraz zakończenies.
Śniący nigdy nie był uczestnikiem terapii psychologicznej. Zgodził się udostępnić swoje sny, które pojawiły się podczas pięciomiesięcznego pobytu
w szpitalu. Doszło do trzech spotkań, które były poświęcone głównie technice
zapisu snu, zasadom amplifikacji oraz określeniu subiektywnego oraz obiektywnego kontekstu snów.
Osoba
śniącego
Andrzej (lat 50) trafił na oddział psychiatryczny po próbie samobójczej,
po załamaniu się planów życiowych . W szpitalu okazało się, że
bardzo intensywnie śni. Zgodnie z jego relacją takie wyraziste i impresywne sny
ma już od wielu lat. W istocie jego marzenia senne były swoistą rzeczywistością równoległą, która stanowiła niejako drugi tor jego życia.
Andrzej jest bardzo inteligentny. Ma zdolności przywódcze. Potrafi nawią­
zywać kontakty z ludźmi, jest wesoły i uczynny. Czasami popada w stany
przygnębienia. W takich sytuacjach jest drażliwy , unika ludzi, zamyka się
w sobie.
którą podjął
Andrzej jest średnim dzieckiem. Ma starszego brata i młodszą siostrę· O rodzicach mówi niewiele. Wspomina jedynie, że byli to "uczciwi ludzie o kryształowym charakterze". Ma wykształcenie średnie techniczne . Przez lata pracował
w policji. W 1991 r. został zweryfikowany i musiał odejść z pracy. W trakcie
czynnej służby okresowo nękały go objawy nerwicy lękowej o dość znacznym
nasileniu. Często miał też koszmarne sny. Nigdy nie skorzystał z porady lekarskiej czy psychologicznej .
Jest żonaty - ma dorosłą córkę i wnuki. Idealizuje swoją żonę · Stara się odsunąć ją od wszelkich trosk i zapewnić jak najlepsze warunki życia . Jak sam
mówi, ma bardzo dobre relacje z kobietami. Często wchodzi w rywalizację
z mężczyznami. Jest typowym ekstrawertykiem. Łatwo nawiązuje relacje
z ludźmi, nie ma też specjalnych kłopotów z ich utrzymaniem. Nie potrafi
mówić o swoich uczuciach i emocjach, najchętniej skupia się na rzeczach konkretnych. Jest ekstrawertywnym typem percepcyjno-intelektualnym 10 .
Analiza serii
W świetle teorii Junga marzenia senne obrazują w formie symbolicznej aktualną sytuację psyche z punktu widzenia nieświadomości ll . Pierwszy sen cyklu nawiązuje do realnej sytuacji życiowej śniącego i ujawnia całe spektrum uczuć, które
się z tym wiążą. Drugi sen cyklu jest typowym snem redukcyjnym, w którym śnią­
cy bez złudzeń ocenia swoje postępowanie. Oto obszerne fragmenty tego snu:
Jakaś przydrożna stacja benzynowa na zupełnym bezludziu. Między stacją
a szosą ogromny, głęboki dół, pełen błotnistej mazi. Stoję w pobliżu dołu
i widzę, jak jakaś niewidzialna siła wpycha do dołu podjeżdżające pod CPN
samochody. Samochody toną w dole. Ja nie reaguję na to, jest mi to obojętne, nie budzi to mojego zainteresowania. W pewnym momencie widzę,
jak do dołu wpada "Maluch" mojej córki. Samochód jednak nie wpada do
błota, ale staje sztorcem. Przerażony podbiegam do niego. Z samochodu
wychodzi mój zięć i ma do mnie pretensję, iż to ja wykopałem ten dół jako pułapkę na porządnych ludzi. Zdenerwowany wyrzucam z dołu najpierw
samochód, któremu w locie otwierają się drzwi , a następnie zięcia, który
wpada do wnętrza i odjeżdża.
Sen ten został opatrzony następującym komentarzem:
Od pewnego czasu śniły mi się właśnie doły, błoto, ciemne rzeki i brud. Są­
dzę, iż ten sen nawiązuje do życiowych sytuacji. Ten brud itp. To moje postępowanie w ostatnim okresie. Wpadające w dół samochody to losy niektórych ludzi, którzy mi zaufali.
6
7
B
Jung , 1954, s. 322.
Zob. Jacobi, 1979.
Franz, 1995, s. 46-47 .
9
10
11
Zob. Jacobi, 1993, s. 101-102.
Najlepsze omówienie Jungowskiej teorii typów zob. Jung , 1997.
Jung, 1993.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
109
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
110
Aleksandra Szczepaniak
Kompensacyjna funkCja snu
Ten motyw będzie się powtarzał w omawianym cyklu snów jeszcze wielokrotnie. Uwaga śnią.cego zostaje jednoznacznie skierowana w sferę Cienia 12 . Śniący
cały czas w swoIch komentarzach odnosi te sny przede wszystkim do swojej aktualnej sytua.cji życiowej. Niemniej po bardziej wnikliwej analizie okazuje się, iż
c~kl ten nawiązuJe do całego życia Andrzeja, do wielu różnorodnych sytuacji, peł­
nIonych przez niego funkcji, osób, z którymi się stykał na przestrzeni wielu lat.
~ytuacja, w. której się znalazł, wymusza na nim konfrontację z całym swoim ży_
cIem. Potwierdza to obraz, który pojawia się w jednym z kolejnych snów:
twem śniący rzutuje na otoczenie swój Cień. W istocie wiele jego wypowiedzi
wskazuje na to, iż swoje negatywne uczucia przenosi na grupy ludzi , którzy
wiążą się z nową rzeczywistością . Ta projekcja musi zostać wycofana. Teraz
Cień ma realne oblicze. z którym musi się skonfrontować. Co więcej Cień
sprzymierzony jest z dziećmi. Może to symbolizować wszystkie te cechy śniącego, które zostały zaniedbane, odrzucone, oddane na przechowanie (dom
dziecka). Taka konfrontacja może być bardzo niebezpieczna.
Wszystkie sny tego cyklu mają ogromną wartość energetyczną . Śniący
wspomina, że budzi się gwałtownie, najczęściej kopiąc nogami w metalową
szafkę stojącą przy jego łóżku. Współlokatorzy mówią, że krzyczy i mówi
przez sen.
W następnym śnie Andrzej znów próbuje powrócić do starego wcielenia.
I tu pojawia się Anima, która tym razem wciela się w postać jego sekretarki.
Mówi do niego surowo :
Jestem w jakimś nieznanym mi pomieszczeniu, bardzo elegancko urządzo­
nym [... J Wśród stylowych sprzętów, takich jak sekretera, biblioteka, kolumny, obrazy, moją uwagę zwraca bogata ornamentyka olbrzymiego lustra zawieszonego nad kominkiem. Mam ogromną ochotę przejrzeć się
w lustrze, lecz sam do siebie mówię: "Od takiej mordy może ono pęknąć,
a to na pewno lustro weneckie, bardzo drogie". W pewnym momencie chęć
spojrzenia w lustro przeważa i podchodzę do niego. Widzę gęstą, czarną
czuprynę, czarne wąsy i kompletne zęby. Z satysfakcją patrzę na siebie
i stwierdzam, że teraz mogę ponownie spotkać się po latach z K. (jest to
Ktoś). W tym momencie za mną pojawia się postać papieża Jana Pawła II.
Nie widzę jej jednak bezpośrednio, ale jako odbicie w lustrze z ekranu filmowego lub telewizyjnego. Patrzy na mnie badawczo, nic nie mówiąc.
Przeglądanie się w lustrze oznacza konieczność konfrontacji z samym sobą.
Mamy tutaj do czynienia z zafałszowaniem obrazu, z zatrzymaniem się na pewnym etapie. W tym samym lustrze pojawia się jednak krytyk, który niemo oskarża go o oszustwo . Postać krytyka uosabia osoba, którą śniący często krytykuje,
a która ?rzez wielu ludzi uważana jest za niekwestionowany autorytet moralny.
C~ęc powrotu do przeszłości przejawia się także w śnie, w którym Andrzej
dostaje pracę podobną do wykonywanej w przeszłości. Jest to jednak obwarowane warunkiem, że zachowa celibat:
Siedzę w bardzo eleganckim gabinecie, vis ci vis rektora [... J. Twierdzi on, iż
warunkiem mojej pracy, jest abym zachował celibat. Kiwam poważnie gło­
wą, a w myślach przewijają mi się twarze kobiet, które rektor "zaliczył". Otrzymuję pierwsze zadanie. Mam rozpoznać studenta, który przez pobliski dom
dziecka utrzymuje relacje z wrogiem. Rektor pochyla się i szeptem mówi iż
tym wrogiem są .... anie. Rektor powtarza to wielokrotnie, a ja ciągle nie 'rozumiem, czy to Rosjanie, Amerykanie czy Marsjanie. Rektor denerwuje się
i pokazuje mi fotografię studenta. Rozpoznaję w nim samego rektora.
W tym momencie rozlega się hałas i widzę, jak tłumy dzieciaków z pobliskiego domu dziecka biegną, tocząc przed sobą beczkę z zapalonym lontem.
Jest to bardzo ciekawy sen, w którym nieświadomość ostrzega go, że chcąc
zachować status quo musi zrezygnować z relacji ze swoją kobiecą stroną (Animą)· Następnie zostaje pokazany mechanizm projekcji, za którego pośrednic12
Zob. Jung, 1981; Jung, 1997.
Spóźnił się szef półtorej minuty. Teraz czasy są inne, więc naród wymierzy
szefowi grzywnę. Przed wejściem do gabinetu proszę zdjąć buty, bo sprzą­
taczka będzie dopiero za rok.
W kolejnym śnie na Andrzeju ma zostać dokonany akt eutanazji. Jak sam
mówi, pojawił się po tym, jak wieczorem w imieniu pacjentów poszedł do dyżurki lekarskiej, by prosić o uspokojenie kłopotliwej pacjentki.
Motyw egzekucji, sądu, kary to jeden z najczęściej powtarzających się wąt­
ków w tej serii snów. Oto jeden z jego wariantów:
Pochód l-majowy w M. Na trybunie wielu ludzi, bardzo obficie udekorowanych orderami. Megafony grzmią jakąś melodię . Wyraźnie wyczuwam nastrój pochodu sprzed lat. Obserwuję wylot ulicy na wprost trybuny. W tym momencie jakaś ogromna flaga opada i widzę, że na najwyż­
szym stopniu trybuny usytuowana jest szubienica. Obok niej stoi
człowiek w kowbojskim kapeluszu. Wiem, że jest to oprawca. Bardzo
ciekawi mnie, kogo będą wieszać [.. .J W pewnym momencie ktoś mówi
do mnie: "idziemy", i wówczas spostrzegam, że mam związane ręce,
a obok mnie stoi kilku milicjantów w mundurach i kowbojskich kapeluszach . Uświadamiam sobie, że szubienica jest dla mnie. Wiem, że za
chwilę będzie moja egzekucja.
Następny sen koncentruje się na innym problemie, a mianowicie na próbie świadomego ograniczania wpływu Animy na życie śniącego. Jest to także
sen o usztywnieniu persony. To marzenie senne pojawiło się jako reakcja na
opowiadanie współlokatora o zdradzie żony. Andrzej opatrzył go tytułem
Szkoła żon .
Wyspa na jeziorze. Drewniany pawilon [... J wokół sporo małych domeczków. Na przeciwległym brzegu tłum mężczyzn oczekujących na swe żony .
Koło mego domku stoi jedna kobieta w pokornej pozie z rękami złożony­
mi po japońsku . Ubrane są w jednakowe stroje - uniformy. Sq to absolwentki "Szkoły żon ", które dzisiaj mają otrzymać świadectwo moralności.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
111
Aleksandra Szczepaniak
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
112
Ja stoję na werandzie pawilonu i wygłaszam do nich przemowę. Treści jej
nie pamiętam, jednakże co chwila słyszę aprobujące okrzyki mężczyzn na
drugim brzegu. Rozdaję świadectwa, a każda otrzymująca je kobieta głębo­
ko się kłania . Czuję się jak treser w cyrku. Obok mnie stoi kobieta z zało­
żoną na szyi kolczatką· We śnie wiem, że zatrzymuję ją na drugi turnus.
Z brzegu dociera do mnie rozpaczliwy głos jej męża, który wołając mnie po
imieniu, prosi, abym oddał mu żonę, bo on wszystko jej przebaczył. Zainteresowana klęka i prosi, abym ją zostawił przy sobie. Wiem, że ją zostawię, albowiem potrzebna mi nie tylko jako uczennica.
Anima pojawia się później jeszcze w wielu snach, w których śniący konfrontuje się i wchodzi w relacje z wieloma brzydkimi kobietami. Przeciwieństwa rozchodzą się - kolejna projekcja musi się wycofać . Mężczyzna styka się z aspektem swojej duszy, a obraz jest daleki od idealnego . Najwyraźniej zostało to
przedstawione w następującym śnie.
Wracam i widzę stojącą przy samochodzie jedną z moich sekretarek - osoo wyjątkowo nieciekawej fizjonomii i w starszym wieku. Jednocześnie
stwierdzam, że mój samochód wyraźnie zwiększył swoje gabaryty i jest teraz nieproporcjonalnie duży. Sekretarka rozbiera się i mówi, że wie, że jest
brzydka , więc będziemy to robić tak, abym na nią nie patrzył. Odwracam
się i widzę na potężnych pośladkach olbrzymi siniec. Odraza walczy we
mnie z pożądaniem . Z jakiegoś zakamarka samochodu wyciągam maskę
przeciwgazową i nakładam ją na twarz. Oddycham bardzo swobodnie i dziwię się, iż czuję jakiś leśny aromat. Następnie widzę się w samochodzie z tą
delikwentką podczas " tego". Opiera się nogą o kierownicę, która z trzaskiem się załamuje . Moja partnerka gdzieś znika, a ja zastanawiam się, jak
pojadę samochodem bez kierownicy.
bę
Bardzo czytelną metaforą posługuje się marzenie senne, w którym śniący
wraca do zakładu pracy, gdzie zaczynał swoje życie zawodowe. W śnie ubrany
jest w brudne, poplamione ubranie, które z racji wykonywanej pracy nie jest
niczym szczególnym . Wychodząc stamtąd zsuwa się po skarpie do czarnej,
brudnej wody.
Kolejne marzenie senne jest dla Andrzeja niezrozumiałe. Jest pod jego wrażeniem, ale zastanawia się, skąd mogło się wziąć. Oto jego fragment:
Zabijam koguta . Nie wiem, jak to zrobiłem. Kogut leży martwy. Jest olbrzymi, większy od łabędzia - śnieżnobiały z czerwonym grzebieniem. Widzę jego oko przesłonięte białą łuskq. Z szyi bardzo obficie cieknie mu krew. Jest
jej olbrzymia kałuża . Żona stoi przy mnie w białej sukience z czerwonymi
guzikami i z wyrzutem patrzy na mnie (nigdy w życiu nie zabiłem żadnego
ZWierzęcia). Mówię, żeby żona zapłaciła babce, do której ten kogut należy .
Ona odpycha pieniądze i kiwając głową mówi - " Taki ładny kogut . Czy musiałeś to zrobić?" W tym momencie krew znika - kogut unosi głowę. Wszyscy z radością krzyczymy "Żyje, żyje! " On wstaje, łeb ma nienaturalnie wykrzywiony i kołysząc się jak pijany odchodzi.
Kompe nsacyjna funkcja snu
Według słowników
symboli 13 biały kogut jest ptakiem poświęconym Zeusowi. W kulturze europejskiej uosabia przesadnie męskie napuszone zachowanie . W tym śnie kogut zostaje uśmiercony przez śniącego . Być może złożył go w ofierze. Kogut jednak ożywa. Nie tak łatwo uporać się ze swą personąl4 i pokonać pychę. Śniący w swoim komentarzu zwraca uwagę, że jego
żona i kogut są ustrojeni w te same barwy. Nie chce jednak tego interpretować. Prawdopodobnie jest to silnie powiązane z jego koncepcją mężczyzny
w rodzinie .
Następny sen przenosi go do mieszkania, które zajmował przed 30 laty.
Mieszkanie jest brudne i zaszczurzone. Wynajmuje ekipę zajmującą się deratyzacją . Tworzą ją dwaj bracia (w rzeczywistości jego wierzyciele). Nie radzą sobie jednak z problemem szczurów. Potem pojawiają się koty , które także nie
podejmują się tego zadania. Jeden z nich mówi do śniącego: Nie jestem głu ­
pi, zobacz, jakie te szczury są wielkie . Wobec tego Andrzej postanawia wziąć
sprawy w swoje ręce. Zalewa dziurę, którą wchodzą szczury, cementem. Robiąc to wie, że szczury i tak przegryzą cement.
Sen ten mówi, że nikt nie załatwi za Andrzeja jego spraw. Konfrontacja jest
nieubłagana bez względu na to, jak bardzo stara się nie dopuścić tego do świa­
domości. Cień na dobre wtargnął do jego życia. Nie można go dłużej ukrywać,
wytłumiać , zaprzeczać mu . Nie można odmówić mu istnieniaIS.
Nieco później pojawi się w tej serii jeszcze jeden sen o szczurach:
Jakieś
pomieszczenie, w którym mam mieszkać i pracować. Stoję z kimś,
kogo nie widzę na jego środku. Po prawej stronie panuje ciemność, ale
wiem , iż są tam jakieś sprzęty . Mój niewidzialny towarzysz przekonuje
mnie do zajęcia pomieszczenia. Na lewej ścianie, wyraźnie podświetlonej,
stoi regularny rząd regałów od podłogi do sufitu. Ramy z ciemnych stalowych kątowników, a w niej docięte deski. W każdej ramie są trzy deski.
Dziwię się regałom w tym pomieszczeniu. W tej chwili regały te zapełnia­
ją się ogromną ilością szczurów. Widzę je bardzo wyraźnie . Są różnej wielkości - od małych po bardzo duże. Rozróżniam pojedyncze sztuki, z detalami mógłbym je opisać. Szczury są niezwykle ruchliwe, biegają jednak
każdy po swoim regale. Słyszę ich cichutkie popiskiwanie. Budzę się wystraszony.
Śniący powinien wyodrębnić z tej masy szczurów wszystkie te, którym moż­
na nadać cechy indywidualne. Takie stopniowe spotkanie z Cieniem, indywidualna relacja z jego poszczególnymi atrybutami może być właśnie drogą,
której szuka. Ale i to zadanie wiąże się z lękiem i niebezpieczeństwem.
Kopaliń ski.
13
Zob.
14
Tożsam ość męska
1990; Oesterreicher-Mollwo. 1992; Cirlot. 2000.
wydaje się częścią persony, ukrywającą prawdz iwą naturę śniące­
go. Więcej na ten temat zob. Vedfelt, 1995.
15 Szczur w kulturze europejskiej jest uważany za obraz zlega losu, nieszczęścia. Jednocześnie szczury opuszczające dom są zapowiedzią katastrofy. Przypisuje się im także mą­
drość i spryt. Więcej na ten temat zob. Cirlot, 2000; Kopaliński, 1990.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
113
Aleksandra Szczepaniak
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
114
W następnych snach pojawia się wątek powrotu do dawnego wyglądu i pozycji materialnej. W każdym z tych snów atrybuty tej pozycji są niszczone.
Innym motywem, który często przewija się w tym cyklu, jest teatr, w którym
śniący ma występować lub wystawiać swoje prace. W jednym z takich marzeń
sennych pojawia się postać Trikstera (Oszusta)l6.
Znów teatr. Wraz z jakąś osobą znajduję się na najwyższym balkonie.
Wiem, że grana ma być sztuka "Gryzipiórek", której ja jestem autorem. Jestem podenerwowany, czy premiera się uda. Liczę każdego wchodzącego.
Osoba stojąca koło mnie, nie wiem, czy to mężczyzna, czy kobieta, zaciera
ręce. "Spłacisz kogoś" - mówi. Zapalam papierosa, chociaż wiem, że to
niestosowne. Jakaś kobieta podaje mi ogień. Nagle spoza kurtyny wybiega błazen w pstrokatym stroju. Jest jakiś krępy i niemrawy. Rozpoznaję
w nim B. Błazen krzyczy, że spektakl odwołany i zwraca publiczności pieniądze, rozrzucając je z bakelitowego wiadra.
Trikster w śnie uniemożliwia rozpoczęcie przedstawienia, które przynosi
nadzieję na rozwiązanie problemów śniącego. Jego Cień mówi wyraźnie: nie
znajdziesz rozwiązania tam, gdzie go upatrujesz. Trikster ma twarz jednego
z prawicowych polityków, którego śniący nie znosi. Ma na sobie strój błazna,
pajaca. Według Junga Trikster gdziekolwiek się pojawia, przynosi możliwość
przemiany tego, co pozbawione znaczenia, w to, co znaczące. Symbolizuje
więc naturalną skłonność do enantiodromii 17. Jego czyny odzwierciedlają kompensujący stosunek nieświadomości w stosunku do postawy świadomej. Aby
postać Trikstera mogła się pojawić, potrzeba sytuacji granicznej1s.
W następnym śnie pojawia się postać kobiety pijaczki czy prostytutki
o pięknych, jasnych, przejrzystych oczach. Staje się ona kimś w rodzaju przewodnika. Mamy tutaj do czynienia z połączeniem przeciwieństw - dwóch
sprzecznych aspektów obrazu kobiety. O ile w rzeczywistości śniący ma tendencję do idealizacji płci pięknej, o tyle w marzeniach sennych tego cyklu czę­
sto pojawiają się kobiety brzydkie, czasami wręcz odrażające. Ta postać łączy
w sobie te dwie sprzeczne strony. W komentarzu do snu Andrzej pisze:
Ta kobieta nie kojarzy mi się z nikim. Tylko te oczy ... Jest to ten element
urody kobiet, który mnie chyba najbardziej pociąga.
Kobieta ta pojawia się znowu w następującym śnie:
Z kobietą z poprzedniego snu idę "pod rękę" przez jakąś nieznaną mi ulicę.
Idziemy do teatru. W jakiejś szybie wystawowej czy też ulicznym lustrze wi16 Trikster jest figurą zbiorowego Cienia. Jego odpowiednikiem w alchemii jest Merkuriusz. Ma półboską, półzwierzęcą naturę. Więcej na ten temat zob. Jung, 1954.
17 Enantiodromia to skłonność do przechodzenia danej jakości w swoje przeciwieństwo.
Jung zapozyczył ten termin z filozofii Heraklita. Więcej na ten temat zob. Samueis, Shorter, Plaut, 1994, s. 59.
18 Przez sytuację graniczną rozumiem fazę przejściową między jednym a drugim etapem
życia, która wymaga od jednostki zmiany przystosowania.
Kompensacyjna funkcja snu
dzę
nasze odbicia. Prezentuję się bardzo okazale w jasnym garniturze
i w muszce. Moja towarzyszka, jak w poprzednim śnie, wygląda biednie
i niedbale. Nie wiem, czy sprawia to dysproporcja wzrostu - czuję się bardzo
rosłym mężczyzną. Wyraźnie wstydzę się mojej partnerki i widzę, że ludzie
ze zdziwieniem patrzą na tak kontrastową parę. Odczuwam i wiem to wyraźnie, że niejedna z mijających nas kobiet chętnie zajęłaby miejsce mojej partnerki. Jednocześnie wiem, że na przekór wszystkim z tą kobietą wejdę na
spektakl.
A oto jak
śniący
komentuje motyw teatru:
Powtarzający się
w moich snach element teatru mogę tłumaczyć w ten sposób: nigdy nikomu nie ujawniałem swoich problemów i słabości {. .. J Nawet
w największym dołku robię dobrą minę do złej gry, nie dając po sobie poznać trapiących mnie problemów. Gram określoną rolę w życiu, która przenosi się na senne widziadło.
Po ujawnieniu się Trikstera i nowego aspektu Animy Andrzej ma następu­
sen:
jący
Występuję
w podwójnej roli - widza, który obserwuje wyczyny samego siesam siebie - młodego, muskularnego chłopaka (nawet nie
mężczyznę), wychodzącego na ring. Wiem, że jeżeli wygram tę walkę, moje problemy się rozwiążą. Z ringu sam do siebie puszczam oko. Na ring
wchodzi sędzia - rozpoznaję w nim swojego największego wroga. Odnosi
się do mnie bardzo przyjaźnie. Załatw go - mówi. Lej lewą (w rzeczywistości moja lewa ręka jest znacznie silniejsza od prawej). Słyszę megafon zapOWiadający przeciwnika, ale nie słyszę jego nazwiska. Nagle widzę, że na
ring wychodzi ten pseudopolityk G. Słyszę śmiech widowni, albowiem mój
przeciwnik, obnażony do pasa, ubrany jest w jakieś dziwaczne spodnie
przypominające pumpy. Na nosie ma okulary. Jego pięści uzbrojone są
w ogromnych rozmiarów rękawice. Z widowni widzę sam siebie. Wraz z żo­
ną, która siedzi obok mnie, kibicujemy mnie samemu na ringu. Uderzając
rytmicznie pięściami w kolana mówimy - "Nie zrób tego samego głup­
stwa". W pewnym momencie żona, obejmując mnie za szyję, gorączkowo
powtarza to samo zdanie. Widzę sam siebie, jak ze swoim przeciwnikiem
boksuję się jak kot z myszką. Ośmieszam go. Wiem, że lekceważę przeciwnika i postępuję nonszalancko. Co chwilę oglądam się na widownię, gdzie
nie widzę już siebie, tylko moją żonę r. .. ]Nie pamiętam ciosu, a może go
nie było. Wiem, że leżę na ringu znokautowany, a sędzia wylicza mnie.
Wiem, że nic mi nie jest. Jestem silny i mógłbym dalej walczyć. Wstydzę
się jednak wstać i spojrzeć na swoją żonę.
bie
r. .. j.
Widzę
Sen ten może świadczyć o pojawieniu się wglądu w istotę swoich problemów. Stanowi konfrontację z samym sobą, z pychą swojej świadomej postawy. Andrzej mówi o niezwykłej wyrazistości tego marzenia sennego. Relacjonuje także, że sen ten nawiązuje do niemal takiego samego wydarzenia
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
115
Aleksandra Szczepaniak
116
sprzed lat. Jeszcze jeden ciekawy aspekt tego snu
Kompensacyjna funkcja snu
wyłania się
z komentarza
śniącego:
mnie głównie ze względu na osobę, która mnie znoMój senny przeciwnik jest dla mnie jedną z najbardziej błazeń­
skich postaci poniżających autorytet władzy. Jestem przekonany, że gdybym obecnie miał propozycję stoczenia takiego pojedynku, nie poniżyłbym
się do walki z pajacem .. .
Sen ten
zbulwersował
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
kautowała .
Można postawić hipotezę , że przeciwnikiem śniącego w tej walce jest sam
Trikster. Ciekawe, że wciela się w osobę związaną z wartościami, z którymi
śniący przez całe życie walczył. Kiedy zabrakło realnego przeciwnika, pojawił
się Oszust - "istota zarówno podludzka, jak nadludzka, bestialska i boska,
której główną i najbardziej przerażającą cechą jest niewiedza"19.
Po tym śnie cykl się zmienia. Marzenia senne stają się bardziej niezrozumiale i zagmatwane. Zmianę kierunku inauguruje sen o drewnianym ptaku:
W śnie śpię i śni mi się, że coś stuka czy też drapie mnie po głowie. Są to
rytmiczne uderzenia czymś ostrym. Otwieram oczy i widzę, jak mój korzenny niby ptak, rozpostarty, wisi nade mną i drewnianym dziobem stuka
mnie w czoło . Ma duże przenikliwe oczy, jakie można obserwować u ptaków drapieżnych. Usiłuję opędzić się od niego, lecz on bezszelestnie unika
uderzeń mych rąk. Boję się go. W ogóle czegoś się boję. Wstaję i widzę, że
jestem w jakiejś grocie czy pieczarze skalnej, której podłoże wyłożone jest
różnoraką pOŚcielą (poduszki , kołdry i pierzyny). Nie mogę ustać na nogach, które zapadają się w te miękkości. Ptak krzyczy nade mną, patrząc
mi złowrogo w oczy. Dalszego ciągu snu nie pamiętam . Budzę się w nastroju strachu i grozy. W pierwszym odruchu mam zamiar wyrzucić za okno
mojego nocnego prześladowcę. Nie wyrzucam. (Śniący w tym dniu zrobił takiego ptaka z korzenia i powiesił go na zaczepie okna przy łóżku - A.S.).
Sen ten mówi, że niebezpieczeństwo jest w nim. To jego dziecko, twór nieW wielu kulturach ptak jest symbolem duszy ludzkiej, pośrednikiem
między niebem a ziemi ą 2o. Sam śniący tak oto skomentował to marzenie senne:
świadomości.
Przypuszczam , iż ten ptak, krążący nade mną , symbolizował piętrzące się
przede mną problemy. A może stukając mnie w głowę, chciał z niej coś wybić albo wbić do niej.
W dalszym ciągu cyklu pojawia się motyw gry podobnej do szachów. Śnią­
cy nie rozumie jej reguł, wybiera niedobre rozwiązania. Te gry, jak sam mówi ,
przypominają rozgrywki z Alicji w Krain ie Czarów . Pojawiają się także postacie kobiet, które z dezaprobatą obserwują poczynania śniącego. Oto fragment
jednego z takich snów:
Z
panią
19
20
X, jak w poprzednim
Jung, 1954, par. 472.
Zob. Lurker, 1994.
śnie.
Wartko
płynąca mała
rzeka .
Ktoś łowi
ryby, których w rzece jest bardzo dużo . Wyraźnie widzę, jak przechodzę na
drugi brzeg i idę brzegiem w górę jej biegu. Stoi tam pani X. Oddalam się
od niej. Mam zamiar popisać się swoimi umiejętnościami pływackimi czy
też odwagą, choć wiem, że rzeka jest płytka. Wyraźnie widzę niewielki wodospad. Wchodzę do niego i skaczę w nurt rzeki tyłem. Rzeka jest czysta,
nurt bardzo bystry. Wyraźnie czuję, jak niesie mnie rzeka bez mojej próby
pływania . Niesiony tyłem obawiam się, że mogę zostać wyrzucony na kamienisty brzeg. Udaje mi się wstać tuż przed panią X. Oczekuję aprobaty
dla mojego czynu, lecz pani X ma bardzo obojętną minę.
Pływanie do tyłu symbolizuje regresję - wsteczny kierunek energii. Takie
postępowanie wiąże się
z nieadekwatną jednostronną postawą świadomą (popisywanie się stanowi jeden z elementów tworzących personę śniącego). Anima nie może aprobować takiego zachowania.
Inny sen koryguje postawę świadomą za pośrednictwem następującego
obrazu:
Tym razem jeździłem dźwigiem. Jakąś nieznaną mi ulicą. Jadę niezwykle
wysokim dźwigiem samojezdnym. Kabina operatora i jednocześnie kierowcy usytuowana jest bardzo wysoko. Wiem, że kieruję tym pojazdem. Bardzo się dziwię, że udaje mi się jak na razie bezkolizyjnie nim manewrować.
Mój pojazd jeździ lewą stroną jezdni i kabina jest również usytuowana po
lewej stronie. Nagle w jezdni widzę kilka potężnych dziur, a właściwie wyrw
czy dołów . Przez kilka z nich udaje mi się przejechać. Czuję przechyły dźwi­
gu i wzmożoną pracę silnika, gdy pojazd wydobywa się z tych dziur. Nagle
dźwig staje i przechyla się na lewą stronę. Idę po pomoc do jakiejś zajezdni. Przychodzę z fachowcami. Wszyscy się dziwią, jak przejechałem pod
wiaduktem. Wówczas spostrzegam, że tuż za dźwigiem znajduje się o wiele niższy od niego wiadukt. Nie pamiętam, że pod nim przejechałem .
A może w chwili jazdy go nie było? Usiłujemy przechylić dźwig do właści­
wej pozycji. Wówczas spostrzegam, że dziury, do której wpadło koło, nie
ma, pojazd stoi na równym podłożu.
Sen ten
posługuje się
prostym
posłaniem:
Nie masz właściwie kontaktu z rzeczywistością - tylko cudem udaje ci się
wyjść cało z opresji. Nie zauważasz tego, co powinieneś zauważać, a tam,
gdzie widzisz problemy, wcale ich nie ma.
Ciekawy jest także komentarz do tego snu, w którym śniący się dziwi:
I na koniec przejechałem pod wiaduktem niższym od dźwigu. Przypomina
to scenę z "Dobrego wojaka Szwejka". Jeden z współpacjentów Szwejka
z domu wariatów twierdził, że wewnątrz naszej kuli ziemskiej znajduje się
druga kula ziemska, tylko znacznie większa.
Przedostatni sen cyklu przenosi śniącego w sielski świat dzieciństwa . W śnie
pojawia się pies wujostwa, który towarzyszy śniącemu w jego wędrówce po
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
117
118
Aleksandra Szczepamak
Kompensacyjna funkcja snu
przestronnych pałacowych wnętrzach. Nieświadomość podsuwa śniącemu
obraz starego przyjaciela, który odtąd ma stać się jego przewodnikiem . Może
jest pośrednikiem między nieświadomością i świadomością, a może ochrania
jego dziecięcość i wrażliwość. Sny o pałacu, w którym w dzieciństwie spędzał
wakacje, to jeden z najczęściej pojawiających się motywów. Przez wiele lat
przewija się w jego marzeniach sennych.
Cykl snów kończy następujące marzenie senne:
a szczególnie żony , która w jego relacjach jawi się jako osoba obdarzona niezwykłym urokiem i mądrością . Andrzej wspomina także, że od wielu lat w sy-
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Nie wiem, gdzie jestem . Widzę kołyszący się nade mną dzwon. Niezwykle
ciekawe uczucie: gdy dzwon kołysze się w moją stronę, jakaś niby siła czy
złudzenie powoduje, iż usuwam się przed nim do tyłu, gdy kołysze się
w stronę przeciwnq, ja podqżam za nim .
W komentarzu do tego snu Andrzej pisze:
Ten dzwon, jego głos mogę uznać za swego rodzaju memento ... Boję się.
Dzwon jest symbolem powiązania nieba i ziemi, przypomina o posłuszeń­
stwie wobec praw boskich21 . Ciekawe, że śniący podąża za nim, wczuwa się
w jego rytm. Może to świadczyć o różnicowaniu się funkcji uczucia 22 .
Prezentowany cykl snów jest próbą rozliczenia się Andrzeja ze swoim życiem .
Jest to wędrówka przez labirynt Cienia. Andrzej mówi, że podobne motywy pojawiają się w jego snach już od wielu lat. Były to zazwyczaj koszmary, z których
budził się z lękiem . Nasiliły się w trakcie dwóch epizodów nerwicy lękowej.
Na początku serii Cień manifestuje się za pośrednictwem nawracających
snów redukcyjnych 23 , w których śniący tarza się w błocie, kąpie się lub topi
w brudnych rzekach, krąży po ciemnych tunelach. Im bliżej końca cyklu, coraz
bardziej się personifikuje. Pojawia się w charakterystycznej formie dwójni,
wciela się w różne postacie męskie, by wreszcie przybrać postać Trikstera.
W snach można także odnaleźć ślady niezliczonych projekcji, które są ważnym
elementem jego funkcjonowania w świecie . Gdy następuje wycofanie tych projekcji, obraz samego siebie staje się nie do zniesienia.
Ten cykl snów obrazuje zmaganie się z samym sobą, obnaża sztywność persony, bezwzględnie ujawnia niedostatki i błędy postawy świadomej . Śniący
w wielu wariantach przeżywa typowe sytuacje - wyparte tendencje próbują
przebić się do świadomości. Te sny są jak mozaika - z fragmentów budUją
obraz innej rzeczywistości. Wreszcie cykl ten stanowi konfrontację z wieloma
postaciami Cienia. Mówi o konieczności powrotu do źródeł, dokonania bilansu osobistego i integracji tych treści z postawą świadomą. Inną drogą jest tylko regresja i zamknięcie się w świecie mroku .
Innym motywem, który przewija się w tym cyklu, jest spotkanie z Animą.
Na poziomie świata zewnętrznego jest to idealizacja najbliższych mu kobiet,
21
Oesterreicher-Mollwo, 1992.
na ten temat zob. Jung, 1997.
Omówienie snów redukcyjnych zob. Jung, 1993.
tuacjach granicznych w jego snach pojawia się obraz kobiety - bogini spowitej
w błękitne szaty. Jej pojawienie się wiąże się z sytuacjami wymagającymi zmiany przystosowania. Są to marzenia senne o ogromnej wartości energetycznej.
Informują go one, że w jego życiu uaktywni się jakiś nowy, nieznany czynnik,
jakaś trudność czy przeszkoda.
W tym cyklu obraz kobiety się zmienia. Projekcja się wycofuje. W począt­
kowej części serii śniący wchodzi w relacje z brzydkimi kobietami. W części
końcowej ujawnia się kobieta, która jest jednocześnie piękna i brzydka, mądra
i głupia. To ona staje się jego przewodniczką.
W obrazie procesu nieświadomego, prezentowanego w tej serii snów, nie
ma prawie odniesień do głębszych kolektywnych warstw nieświadomości.
Wszystkie sny prowadzą do analizy redukcyjnej. Nie może być mowy o zejściu
w głąb, dopóki problem Cienia nie zostanie przepracowany.
Dokonanie szerszej analizy symbolicznej i porównawczej tego cyklu wykracza poza ramy niniejszego artykułu. Seria ta zresztą jest jedynie początkiem.
Obecnie snów jest już ok. 300 i mam nadzieję, że uda się je jeszcze pełniej zaprezentować w przyszłych pracach.
Bibliografia
Cirlot J .E. (2000), Słownik symboli, Znak, Kraków.
Franz M.L. (1985), Ścieżki snów, Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, Warszawa.
Jacobi J. (1993), Psychologia c.G. Junga, Wydawnictwo Wodnika , Wrocław.
Jacobi J. (1979), Zamaskowanie, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa.
Jung c.G. (1981), Archetypy i symbole, Czytelnik, Warszawa.
Jung c.G. (1993), O istocie snów, Sen, Warszawa.
Jung c.G. (1989), Rebis, czyli kamień filozofów, PWN, Warszawa .
Jung C.G. (1959), The Archetypes and the Collectiue Unconscious, Princeton University Press, London .
Jung e.G . (1954), The Practice oj Psychotherapy, Princeton University Press, London .
Jung e.G. (1997) , Typy psychologiczne, Wrota KR, Warszawa.
Kast V. (red.) (1995), Sen jako drogowskaz. Jungowska analiza marzeń sennych, Wydawnictwo Ewa Korczewska L. e. , Warszawa .
Kopaliński W. (1990), Słownik symboli, Wiedza Powszechna, Warszawa.
Lurker M. (1994), Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, Znak, Kraków.
Mindell A. (1991), O pracy ze śniącym ciałem, Wydawnictwo Pusty Oblok, Warszawa.
Mindell A. (1985) Riuer's Way. The Process Science of the Dreambody, Routledge & Kegan Paul, London and New York.
Oesterreicher-Mollwo M. (1992) , Leksykon symboli , Wydawnictwo ROK Corporation
S.A., Warszawa .
SamueIs A. , Shorter B., Plaut F. (1994), Krytyczny słownik analizy Jungowskiej, Unus ,
Wrocław.
Sharp D. (1998) , Leksykon pojęć i idei c.G. Junga, Wydawnictwo Wrocławskie , Wrocław.
Vedfelt O . (1995), Kobiecość w mężczyźnie, Wydawnictwo Solarium, Warszawa.
22 Więcej
23
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
119
Ilona
Błocian
Instytut Filozofii
Uniwersytetu Wrocławskiego
Jung i Freud
o niektórych aspektach wpływu psychoanalizy
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
na
twórczość
C.G. Junga
Jung zetknął się z nazwiskiem Freuda dosyć wcześnie . Cytuje on Freuda już
w przypisach do swojej pracy doktorskiej. Zetknięcie z psychoanalizą było właści­
wie otwarciem całej epoki w życiu Junga oraz silnym przeżyciem, o czym świadczą
zarówno jego listy, jak i autobiografia. Współpraca ta zakończyła się w 1912 r. opublikowaniem przez Junga pracy Wandlungen und Symbole der Libido.
Rozczarowany "etykietkowaniem" chorych w szpitalu psychiatrycznym Burgh6lzli, nawiązał współpracę z Freudem. Pisze o tym w swojej autobiografii:
W tej sytuacji Freud stał się dla mnie kimś ważnym przede wszystkim dzięki swym
podstawowym badaniom psychologii histerii i psychologii snu. [... 1Freud otworzył psychiatrię na psychologię , choć sam nie był psychiatrą, lecz neurologiem l .
Wypowiadał , w miarę ewolucji swoich poglądów, różne opinie o psychoanalizie. W wielu miejscach bronił znaczenia zasadniczych, według niego, odkryć Freuda, a mianowicie eksploracji nieświadomości. W jednej ze swoich
prac pisał:
w rzeczywistości jest ona [psychoanaliza -1.8.) czysto empiryczna i zupełnie brakuje jej jakiegokolwiek ostatecznego teoretycznego fundamentu [... 1 Jeśli krytycyzm ogranicza się do metody, to może łatwo zdarzyć się pewnego dnia, że zaprzeczy się faktom
jedynie dlatego, że metoda ich odkrycia zdradza pewne teoretyczne defekty; ten punkt
widzenia zabierze nas szczęśliwie z powrotem w głębiny średniowiecza 2 .
pod silnym wpływem Freuda, jednocześnie podod początku jego zapatrywania różniły się znacznie od koncepcji
"ortodoksyjnej psychoanalizy". Junga i Adlera nazywa się "pierwszymi dysydentami" ruchu psychoanalitycznego3 . Jung często oponował przeciwko takim stwierdzeniom4 . W pracy z 1912 r. pisał "Jest zupełnie błędnie sugerowane, że moja postawa jest jakimś »odszczepieniem« z ruchu psychoanaliJung
przyznawał, że był
kreślał, że
c.G. Jung , Wspomnienia , sny, myśli, Warszawa 1993, s. 145.
c.G. Jung, The Collected Works, v. 4, tłum . R.F.c. Hull. London 1961 , s. 75.
3 Por. C. Thompson , Psychoanaliza. Narodziny i rozwój, Warszawa 1965.
4 c.G. Jung, Versuch einer Darstellung der psychoanalytischen Theorie; The Theo'
ry of Psychoanalysis, [w:] c.G. Jung, The Collected .... v. 4.
l
2
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
Ilona Blocian
122
tycznego. Taka schizma może tylko nastąpić w materii wiary"5. Ta wypodotyka jednego z wielu aspektów teorii Freuda krytykowanych przez
Junga: jego quasi-religijnej postawy . Freud nie był świadomy założeń filozoficznych swojej teorii. "Jest wielkim błędem ze strony Freuda, że odwrócił się
od filozofii ... "6.
Jung manifestował własny, bardzo swoisty kierunek zainteresowań psychiką już niemal od początku współpracy z Freudem. W jego liście do Freuda
z dnia 12.04.1909 r. znajduje się teza o prospektywnym charakterze psychiki
ludzkiej. Psychoanaliza wyjaśnia życie psychiczne poprzez odwoływanie się do
konfliktów przeszłości człowieka, do jego dzieciństwa . Jung stara się rozpatrywać przemiany psychiczne człowieka z punktu widzenia celu, ku któremu one
zmierzają . "Jeśli istnieje psychoanaliza, trzeba również , żeby istniała »psychosynteza«, która, według identycznych praw, kreowałaby przyszłość " 7 .
Innym charakterystycznym rysem tej samodzielności poglądów Junga jest
podkreślanie mitopoetycznej funkcji nieświadomości wiążącej świat mitologii
i symptomów nerwicowych. "Bez mitologii i bez historii cywilizacji nigdy nie
odkryjemy ostatniego słowa nerwicy i psychozy ... " - pisał Jung w liście do
Freuda z tego samego roku 8.
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
wiedź
Krytyka freudyzmu w ujęciu Junga
w
roku 1912, jak świadczą listy Junga oraz jego cykl wykladów poświęco­
nych psychoanalizie, wygłoszonych na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku, jego krytyka niektórych aspektów freudyzmu przybrała już rozwiniętą
postać. Jung krytykował mianowicie, jak czyniła to również szkoła neopsychoanalityczna9 , seksualny charakter libido, uniwersalną ważność kompleksu Edypa, rolę związków kazirodczych, wielopostaciową perwersję dziecięcą, Freudowską wykładnię symboli i rolę procesu twórczegolO .
Jung był jednakże również kontynuatorem myśli psychoanalitycznej; dotyczy to wielu kwestii. Głównym punktem ogniskującym zbieżność poglądów
Junga i Freuda jest uznanie zasadniczego znaczenia, jakie ma dla życia psychicznego człowieka nieświadomość . Ale niemal od samego początku Jung
manifestował , że rozumie tę sferę psychiczną inaczej niż Freud. "Patrzy on
[Freud - I.B.] na nią [nieświadomość - I.B .] z punktu widzenia izdebki dziecinnej. Dla mnie jest to wielki magazyn złóż dziedzictwa historycznego"ll .
Ibidem, s. 86.
c.G. Jung, The Collected ... , v. 4, s. 335.
7 c.G. Jung, Correspondance (1906-1940) , v. 1, Paris 1992, s. 42.
8 Ibidem, s. 48.
9 Por. M. Birnbach, Neo-Freudian Social Philosophy , Stanford, Całjfornia 1961;
R. Saciuk, Amerykańska psychoanaliza kulturowa , Wrocław 1986.
!O Por. korespondencja Junga z H. Hesse , Iw:) c.G. Jung, Correspondance ... , s. 2275
6
-229.
11 C.G. Jung , The Co llected ... , v. 18,
stock Lectures).
tłum .
R.F.C . Hull, London 1977, s. 127 (Tavi-
Jung j Freud
W tym miejscu Jung zwraca uwagę na specyfikę własnego ujęcia nieświaw jej aspekcie historycznym i mitopoetycznym . Rozpoczął on długotrwałe studia o charakterze historyczno-kulturowym właśnie w czasie swojej
działalności psychoanalitycznej.
W literaturze przedmiotu zwraca się również uwagę na to, że koncepcja
Junga wpływała także zwrotnie na Freuda. Napisana przez niego praca pt. Leonarda da Vinci wspomnienia z dzieciństwa prawdopodobnie ma związek
z opublikowaniem Wand/ungen ... Junga. W Wand/ungen ... Jung interpretuje nieświadomość poprzez symbolikę mitologiczną . Freud natomiast wyjaśnia
w swojej pracy wczesne wspomnienie Leonarda o figurze sępa poprzez odwołanie się do mitologii egipskiej12 .
Jung uznawał wiele psychologicznych metod eksploracji nieświadomości
szkoły psychoanalitycznej. Potwierdzał stanowisko Freuda co do znaczenia
snów jako via regia w procesie odkrywania dynamiki tej sfery. Właściwym odkryciem Junga, którego dokonał w czasie współpracy z Freudem, było dostrzeżenie związku między symbolami manifestującymi się w różnorodnych
dziedzinach ludzkiego życia. We fragmencie autobiografii poświęconej swojej
wczesnej działalności psychiatrycznej pisał on: "Odtąd całą uwagę poświęci­
łem związkom między znaczeniami dającymi się dostrzec w objawach psychotycznych n 13 .
Znaczenie symboliki nieświadomości oraz związki , w jakie wchodzą symbole w życiu psychicznym człowieka i w jego wytworach, są jednym z najbardziej
charakterystycznych rysów koncepcji Junga. Z tym wiąże się idea rozszyfrowywania znaczenia symboli nieświadomego oraz poszukiwanie jego dynamiki bę­
dącej źródłem marzeń sennych, mitów, procesu twórczego w sztuce, psychopatologii i w innych dziedzinach życia. Projekt rozszyfrowywania ukrytego znaczenia symboli był jednym z powodów, dla których Freuda zaliczano w poczet
"wielkich demistyfikatorów" rzeczywistości 14 . Jung nie uznawał raz na zawsze
danego znaczenia symboli i jednym z punktów jego krytyki Freuda było
"usztywnienie" znaczenia symbolu odnoszonego jednostronnie do dynamiki
życia seksualnego.
domości
Por. S . Freud, Leonarda da Vinci wspomnienia z dzieciństwa , Iw:) S. Freud, Poza
J. Prokopiuk, Warszawa 1994. Na pewno zaś związek istnieje
pomiędzy publikacją przez Junga Wandlungen ... a pracą Freuda Totem i tabu poświęco­
ną między innymi seksuałnemu , instynktownemu charakterowi związków kazirodczych i ich
wpływowi na stosunki społeczne w społeczeństwie pierwotnym. Por. S. Freud, Totem i tabu , Iw:) S. Freud, Dzieła , t. IV, tlum. A. Ochocki, M. Poręba , R. Reszke , Warszawa 1998.
13 c.G. Jung , Wspomnienia .. . , s. 156.
14 Por. H .F. Ellenberger, The Discovery oj the Unconscious. A History oj Dynamie
Psychiatry , wyd. II, London 1994.
12
zasadą przyjemności, tłum .
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
123
Ilona Blocian
Człowiek
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
124
"nie rodzi się jako tabula rasa,
lecz jako nieświadomy"
Olbrzymia większość prac Junga powstała po zerwaniu współpracy
z Freudem. W czasie trwania tej współpracy Jung opublikował m.in. Die Bedeutung des Vaters ... 15 , gdzie powtarza myśl Freuda o roli imago ojca dla
budowania się psychologicznej historii życia jednostki. Jung zajmuje się w tej
pracy rolą tzw. konstelacji rodzinnej (układu relacji w rodzinie) w tworzeniu
się indywidualnie zróżnicowanych form kompleksów psychicznych. Stwierdza ponadto, że istnieje "ogólny ludzki warunek wstępny dziedziczonej i wrodzonej struktury, która jest instynktowną bazą każdej ludzkiej istoty"16 j nazwie ją później nieświadomością zbiorową. Jest ona nieświadomością zasadniczo różną od jednostkowo warunkowanej nieświadomości indywidualnej.
[Człowiek - I.B.] nie rodzi się jako tabula rasa, lecz jako nieświadomy. Przynosi on
ze sobą na świat systemy, które są zorganizowane i gotowe do funkcjonowania w specyficznie ludzki sposób, i zawdzięcza on to milionom lat ludzkiego rozwojU!7.
Systemy, o których pisze Jung, to wielkości konstytutywne nieświadomości
zbiorowej, archetypy, wcześniej zwane przez niego imagines (imago). Ich
główną charakterystyką w omawianej pracy jest to, że nie są one warunkowane jednostkową historią życia, ale mają charakter powszechny i pozaświado­
my w każdej jednostce ludzkiej. Dotyczą "ludzkich sytuacji" powtarzających się
w jej przeżyciach, takich jak młodość, starość, urodziny, śmierć.
Nazwałem ten wrodzony i preegzystujący model lub wzorzec zachowania archetypem. Jest to imago posiadające ładunek dynamizmu, którego nie możemy przypisać
jednostkowemu ludzkiemu bytowj18.
Ów ładunek wyposaża każdy archetyp w pewną siłę oddziałującą na sytuacje historii życia konkretnej jednostki. Za postaciami i sytuacjami tej historii stoją ich wyobrażenia wiążące sposoby reagowania na nie. Postać ojca jest wyposażona w ładunek dynamizmu archetypowego i temu zawdzięcza ona swoje
znaczenie psychologiczne.
W pracy tej Jung ujawnił także odmienne od Freuda rozumienie mitu. Pisał
on, że powstania mitu nie można wyjaśniać kauzalnie, np. jako efektu oddziaływania jednostkowo uwarunkowanego kompleksu. Mit należy rozumieć teleo-
Jung i Freud
logicznie jako próbę przeniknięcia nieświadomości do świadomości, dzięki czemu psychika unika regresji. Wzorzec mityczny zawiera bowiem informację
o możliwej transformacji energii psychicznej ku uświadomieniu nieznanej a determinującej treści psychicznej. Archetyp staje się w tym procesie "wzmacniaczem"19 znaczenia jednostkowego doświadczenia. Ono bowiem staje się szczególnie ważne, szczególnie istotne, przeżywane w intensywnej formie. Archetyp jest właściwie twórcą doświadczenia życia. Rozumienie znaczenia
doświadczenia pomaga zaś psychice w poznaniu samej siebie, a także tworzeniu samej siebie w zderzeniu z treścią archetypową. Jung opisuje w tej pracy
los jednostki owładniętej przez imago ojca i wskazuje na wręcz skrajnie zniewalający jego aspekt oddziaływania na psychikę kobiety.
Problem instynktu
Jung interesował się problemem instynktu jako pewnej podstawy życia
psychicznego. Problematyką tą zajmował się również Freud, który nadawał jej
decydujące znaczenie w życiu psychicznym. A. Moreno interpretuje pojęcie
archetypu u Junga jako obraz, za pomocą którego instynkt uświadamia sobie
sam siebie 2o . W pracach Junga rzeczywiście można odnaleźć taką relację mię­
dzy obydwoma tymi pojęciami. Należałoby jednak zwrócić uwagę na pewną
pracę Junga o szczególnym znaczeniu dla omawianej problematyki, mianowicie Theoretische Uberlegungen zum Wesen des Psychischen 21 . Jung formułuje w niej pewną koncepcję wzajemnych relacji pomiędzy sferą instynktowną i archetypową. Uważa on, że działanie instynktowne odznacza się brakiem możliwości wolnej manipulacji obiektem swego oddziaływania, archetyp
natomiast powoduje wzrost zachowań podległych wolnej woli. Archetyp tak
dalece modyfikuje sposób działania instynktu, że używa jego specyficznej
energii do walki z nim. A zatem archetyp może spowodować zupełne zaprzeczenie celów instynktownych, co zauważa także Moreno. Niemniej znajdują
się one w bliskiej relacji wzajemnego oddziaływania w sferze nieświadomości
zbiorowej, a łączy je także charakter ponadindywidualny, czyli - w ujęciu
Freuda - sfera gatunkowa w jednostce. Freudowska ewolucja pojęcia instynktu wiąże się również, zdaniem np. Ellenbergera i Rosińskiej, ze zmienioną
perspektywą widzenia sfery nieświadomości jako dziedzictwa gatunkowego
człowieka 22 •
c.G. Jung, Die Bedeutung des Vaters jur das Schicksal des Einzelnen; The Signijicance oj the Father in the Destiny oj the Individual, [w:] c.G Jung, The Collected ... ,
15
Koncepcje nieświadomości Freuda i Junga znacznie
rozumienia jej znaczenia, struktury i dynamiki.
się różniły
v. 4 (1909/1949).
!6 c.G. Jung, The Collected ... , v. 4, s. 302.
17 Ibidem, s. 315.
18 Ibidem. Ciekawy jest tu łaciński źródłosłów: imago to wizerunek (portret, maska woskowa, wizerunek przodków), sylwetka, widziadło, marzenie senne, mara, pozór (cień,
echo, złuda), zjawienie, widok, obrazowe przedstawienie, porównanie, wyobrażenie, idea,
myśl. Znaczenia te przywodzą na myśl różne interpretacje pojęcia archetypu u Junga już to
jako wrodzonej idei, już to obrazu, za pomocą którego portretuje się instynkt. Jak widać,
termin imago w jakiejś mierze nawiązuje do tej wielości znaczeń.
19
20
21
22
Ibidem, s. 323.
A. Moreno, Jung, bogowie i człowiek współczesny, Warszawa 1971.
c.G Jung, The Collected ... , v. 8, London 1969.
Por. H.F. Ellenberger, op. cit.; Z. Rosińska, Freud, Warszawa 1993.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
w sposobie
125
Ilona
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
126
Jung i Freud
Błocian
Nieświadomość w ujęciu Freuda
Freud pisząc o psychoanalizie twierdził, że charakterystyczne są dla niej
dwie tezy. Pierwsza z nich zakłada, że "procesy duchowe są w swej najgłęb­
szej istocie nieświadome, procesy świadome zaś stanowią jedynie poszczególne akty i części całego życia psychicznego"23. Druga teza dotyczy roli
popędów seksualnych w genezie chorób nerwowych, ale także w genezie
"najwyższych kulturalnych, artystycznych i socjalnych tworów ducha ludzkiego"24.
Tendencje nieświadome życia psychicznego objawiają się m. in. w czynnościach omyłkowych jako tendencje sprzeciwiające się świadomym zamiarom
jednostki. Omyłki popełniane przez nią nie są więc jakimiś czynnościami przypadkowymi, ale wyrazem ukrytego życia psychicznego. Sfera ta oddziałuje na
człowieka w sposób determinujący i przymusowy. W dziedzinie psychiki istnieje tylko "złudzenie wolności"25. Procesy psychiczne nie odbywają się w sposób
dowolny, ale według własnych prawidłowości działania psychicznych związków
przyczynowych 26 .
Podmiot psychiczny jest więc czymś znacznie szerszym niż świadome "ja"
człowieka. W podmiocie tym zawarta jest sfera, o której nic mu nie jest wiadome. Można o niej wnioskować tylko na podstawie takich zjawisk psychicznych,
jak czynności pomyłkowe czy też symbolika marzenia sennego. Jednostka wypiera pewne treści popędowe z powodu ich nieadekwatności w stosunku do jej
procesu adaptacyjnego w społeczności, a "intencja odepchnięta przejawia się
wbrew [... j woli"27.
Freud próbował dokonać dynamicznego ujęcia życia psychicznego, obrazując ruch jego tendencji we wzajemnym współistnieniu, sprzecznościach i walce.
Istotnym elementem walki wewnątrz psychiki ludzkiej jest przeciwstawność zasady przyjemności (tendencje przed społeczne) i zasady rzeczywistości (tendencje
normujące życie społeczne). Psychika jest dziedziną odzwierciedlającą siły konstytutywne rzeczywistości ludzkiej; staje się ona obrazem walki pomiędzy instynktem i tendencjami sublimacyjnymi, które jednostce narzuca uczestnictwo
w życiu społecznym. Konfliktowość wewnętrzną psychiki odzwierciedla także
kompleks Edypa jako powszechnie odtwarzający się wzorzec relacji wewnątrz­
rodzinnej.
Z jednej strony życie społeczne ma istotny udział w tworzeniu osobowości
jednostki, ale z drugiej - w każdej jednostce istnieje sfera przedspołeczna. "Ma
się wrażenie, jak gdyby świat posiadał nas dorosłych tylko w dwóch trzecich;
jedna część nie przyszła jeszcze na świat"28.
Psychika nieświadoma jest w jednostkach sferą uniwersalną "nasi przodkowie sprzed 3000 lat, lub więcej jeszcze, śnili podobnie jak my"29. Marzenie senne staje się dla Freuda uprzywilejowanym obszarem badawczym, ponieważ wtedy właśnie psychika nieświadoma objawia się w swoim symbolicznym kształcie.
Nie objawia się ona jednak "wprost", ale tylko w formie symboli odnoszących
się do jej odrzuconych treści, które mają najczęściej seksualny charakter.
Ten proces "zakrywania" prawdy o życiu nieświadomym powoduje, że psychoanaliza ustanawia projekt "odszyfrowywania" symboliki. "Zamiast »ukryty«,
»niedostępny«, »niewłaściwy« powiemy »świadomości śniącego niedostępny«,
czyli nieświadomy, stosując w ten sposób ściślejsze określenie"3o.
Podmiot psychiczny może "nie wiedzieć, że wie"31. Na dowód tego Freud
przytacza przede wszystkim zjawisko stanu hipnotycznego i powołuje się na badania liebaulta i Bernheima 32 . "Znajomość symboliki jest dla śniącego nieświadoma i należy do jego nieświadomego życia psychicznego"33.
Ta sama symbolika nieświadomości uczestniczyła w kształtowaniu się świata
kultury ludzkiej w formie mitu, baśni, pieśni, fantazji poetyckiej i innych. 34
Uświadomienie rzeczywistego znaczenia formacji symbolicznych jest zadaniem
samej psychoanalizy. Freud opiera się na założeniu zasadniczej roli egoizmu
ludzkiego, który nazywa "bezgranicznym i bezwzględnym"35. Pisze on jednak, że
ją,
Zło w człowieku rozpatrujemy dlatego w silniejszym stopniu, że inni mu zaprzeczaskutkiem czego życie psychiczne nie staje się wprawdzie lepsze, ale za to niezrozu-
miałe 36 •
W swojej topografii psychiki sferę popędową, archaiczną i przed społeczną
nazywa on id. Inne elementy psychiki (ego, superego) mogą częściowo także
uczestniczyć w nieświadomości. Nieświadome życie psychiczne zawiera przede
wszystkim tę sferę przedspołeczną i w pewnym sensie infantylną, która reaguje bardzo opornie na procesy uspołeczniające jednostkę37. Nieświadomość ma
przede wszystkim charakter archaiczny. Zawiera w sposób szczątkowy "prafantazje" gatunku ludzkiego, "przeżycia z czasów prastarych"38. "Zadatki ustrojowe powstały z pewnością wskutek oddziaływania przeżyć przodków i one
więc zostały kiedyś nabyte"39. Powstanie człowieka, także w jego strukturze
psychicznej, sięga do okresu rozwoju filogenetycznego. Nieświadomość jest
także sferą autonomiczną.
29
30
31
32
23 Z. Freud, Wstęp do psychoanalizy,
szawa 1992, s. 54.
24 Ibidem, s. 55.
25 Ibidem, s. 75.
26 Ibidem, s. 85.
27 Ibidem, s. 89.
28 Ibidem, s. 108.
tłum.
S. Kempnerówna i W. Zaniewicki, War-
33
34
35
36
37
38
39
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem.
Ibidem,
Ibidem.
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem,
s. 105.
s. 129.
s. 120.
s. 172.
s.
s.
s.
s.
s.
153.
157.
208.
337.
328-329.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
127
Ilona Blocian
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
128
Jung l Freud
Nieświadome przestaje być nazwą tego, co jest ukryte tymczasowo, nieświadome
okazuje się oddzielnym państwem psychicznym, z własnymi pragnieniami, o własnym
sposobie wyrażania się i o swoistych mechanizmach psychicznych, które nie mają mocy gdzie indziej4o.
teorii religii, a mianowicie na
religijne.
W strukturze psychiki jednostki istnieją jednak różne formy "bycia nieświado­
mym". Można być tymczasowo nieświadomym lub stale nieświadomym czegoś41 . Freud widział nieświadomość w bardzo wielu różnych perspektywach.
Specyfiką jego teorii w stosunku do kształtowania się wyobrażenia Junga o naturze nieświadomości było określenie jej jako autonomicznej sfery w psychice jednostki o istotnym elemencie przedspołecznym. Freud operował modelem psychiki wielopodmiotowej. Podobny model ukształtował się również w koncepcji Junga. Nieświadomość stała się, w ujęciu Freuda, ukrytą dziedziną psychiki
o archaicznym rodowodzie. Jej "ukrytość" budziła zatem potrzebę wyjaśnienia.
Freud stworzył więc pewien wzorzec "rozszyfrowywania" nieświadomości i jej
symboliki.
Jung podjął próbę ustosunkowania się do dziedzictwa psychoanalitycznego
w opublikowanej w 1929 r. pracy Der Gegensatz Freud - Jung 42 . Wyraża
w niej opinię, że szkoła Freudowska Oak i Adlerowska) zbyt mocno uwypuklała patologiczne aspekty życia, a w związku z tym jej wizja człowieka oparta była w znacznej mierze na defektach natury ludzkiej43. Jung dopowiada również,
że koncepcja Freuda uniemożliwia rozumienie doświadczenia religijnego, ponieważ można w niej znaleźć tezę o neurotycznej genezie pojęcia Boga-ojca.
Stosunek Freuda do doświadczenia religijnego budził silny krytycyzm Junga.
Sam Jung uważał je za istotę duchowości człowieka, a brak jego obecności
w życiu jednostki wiązał z cierpieniem psychicznym i niezdolnością do przeży­
cia nieświadomości.
Podsumowując różnicę między koncepcją własną i Freuda, Jung pisał:
"Kontrast pomiędzy Freudem a mną cofa się aż do istotnych różnic w naszych
podstawowych założeniach "44.
Mimo że wskazuje się na obecność dziedzictwa filozofii romantyzmu u obu
tych badaczy, to jednak w sensie filozoficznym widoczna jest zasadnicza różni­
ca między nimi. Freuda ukształtowały idee scjentyzmu, darwinizmu, pozytywistyczne ideały nauki, chociaż jest to zdaniem niektórych badaczy uproszczony
sposób widzenia wpływów kształtujących psychoanalizę. Z. Rosińska w swojej
pracy wykazała obecność poza naturalistycznych wątków w koncepcji Freuda.
Odniosła je m.in. do poj9cia intencjalności nierefleksyjnej HusserIa, do aktu
redukcji wobec danych bezpośredniej świadomości czy też do ideału samowiedzy u Hegla 45 . Rosińska zwraca też uwagę na inny wymiar Freudowskiej
Z jednej strony bowiem Freud uważał, że religia spełniła historycznie istotne zadanie w sublimowaniu energii popędu i uduchawianiu człowieka, z drugiej zaś - że nie oferuje ona poznania prawdziwego, lecz jedynie jego iluzję.
Poznanie prawdziwe może być tylko efektem badania naukowego.
Myśl Freuda była w o wiele większym stopniu inspirowana ideałami poznawczymi nauk przyrodoznawczych niż koncepcje Junga. Wielu badaczy wykazywało jednak, że w psychoanalizie implicite zawarty jest wymiar hermeneutyczny47. Już w jednej z pierwszych prac Freuda - Die Traumdeutung pojawia się projekt rozumienia ukrytego sensu zakamuflowanej treści marzeń
sennych. Staje się on pewnym rodzajem odniesienia w rozszyfrowywaniu przez
psychoanalityków znaczenia związków symbolicznych i samego procesu zniekształcania podejmowanego przez "świadomość zafałszowaną". Stawiano, co
prawda, wiele zarzutów prawomocności interpretacji symboli w koncepcji
Freuda, niemniej sam projekt ich wyjaśniania pozostał jednym z głównych
przedmiotów zainteresowania psychoanalizy.
Sam Freud krytycznie ustosunkowywał się do prac Junga (po zerwaniu ich
współpracy). We Wstępie do psychoanalizy pisał ironicznie:
Ibidem, s. 209.
Ibidem, s. 157.
42 Por. C. G. Jung, The Collected ... , v. 4.
43 Ibidem, s. 335.
44 Ibidem, s. 340.
45 Por. Z. Rosińska, Freud ...
40
41
Nie ulega wątpiliwości,
nym. Dręczyła go46.
że
"ambiwalencję",
sprawa religii
była
z
jaką traktował
dla Freuda
czymś
on kwestie
niezmiernie
waż­
do niezwykłego wyświetlenia zupełnie ciemnych objawów w otępieniu wczesnym
przez C.G. Junga (z czasów, gdy ten badacz był tylko psychoanalitykiem, a nie chciał
jeszcze być prorokiem)48.
W tym samym dziele jednak podkreśla zasługi Junga w pracach nad testem
oraz w "przerzucaniu mostu" między psychologią doświadczalną a psychoanali zą 50. Już samo określenie "prorok" wskazuje na róż­
nicę między obu badaczami, o której Jung pisał, że dotyczy ona podstawowych
założeń. Miał tu właśnie na myśli założenia filozoficzne, a m.in. swoją koncepcję człowieka i psychiki ludzkiej. W całej samodzielnej twórczości Junga dominuje szersze rozumienie pojęcia nieświadomości niż w myśli Freudowskiej.
Jung sam bardzo często to podkreśla. Nieświadomość uzyskuje u niego rangę
bytu psychicznego, ponadindywidualnego, "superstruktury" o wysoce zróżni­
cowanych funkcjach i znaczeniu dla ludzkiego życia, obdarzonego potencją
ustanawiania sensu tego życia. Wszystkie fenomenalne objawy nieświadome­
go domagają się wyjaśnienia i rozumienia, aby mogły zaistnieć we wzrastającej
skojarzeń słownych 49
46 Ibidem, s. 57.
47 Na przykład Z. Rosińska oraz P. Ricoeur (w: Le conscient et I'inconscient, [w:] L'Inconscient (VIe Colloque de Benneval), dir. de H. Ey, 1966) lub H.G. Gadamer (por.
A. Pawliszyn, Skryte podstawy rozumienia. Hermeneutyka a psychoanaliza, Gdańsk 1993;
zwłaszcza rozdz.: Język w ujęciu Gadamera a psychoanaliza Freuda, s. 32-47).
48 S. Freud, Wstęp ... , s. 225.
49 Ibidem, s. 125.
50 Ibidem, s. 126.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
129
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
130
Ilona Blocian
Jung i Freud
możliwości samowiedzy i w samokształtowaniu jednostki. Już w pracy doktorskiej Junga znalazł się wątek rozumienia form patologicznych psychiki w jej dą­
żeniu do samoprzekształcenia. Nawet ludzkie cierpienie psychiczne nie jest elementem, który Jung starałby się wyeliminować zgodnie z ideałami medycznymi przyświecającymi psychoanalizie.
W swojej autobiografii, w rozdziale "Sigmund Freud" Jung sam zwraca
uwagę na istotne różnice między sobą a Freudem:
Problematyczny wydawał mi się przede wszystkim stosunek Freuda do ducha. Zawsze,
gdy na światło dzienne wydobywał się obraz duchowości [.. .l Freud stawał się podejrzliwy, przypisując decydującą rolę "wypartej seksualności"sl .
niem filogenezy. Jung pisał, że w jego odczuciu on jeden kontynuował badania kwestii tej "archaicznej pozostałości" oraz seksualności, mimo że tę ostatnią rozumiał nie tyle jako główne źródło energii psychicznej, ale jedynie "jako
istotny, chociaż nie jedyny, wyraz Całkowitości psychicznej"54 .
W 1912 r. Jung opublikował Wand/ungen ... , gdzie rozwinął koncepcję mitopoetycznej funkcji nieświadomości. Praca ta zakończyła jego współpracę
z Freudem . Stała się zalążkiem samodzielnej koncepcji Junga. Funkcja mitopoetyczna nieświadomości, o której pisał w Wand/ungen ... , uwypukla historyczny charakter nieświadomości jako matrycy powstawania symboli w różnych
kulturach.
W licznych pracach odnoszących się do wykładni symboliki sennej Jung odnosi się krytycznie do interpretacji Freuda. W autobiografii także znajdujemy
fragment odnoszący się do tego problemu.
Bibliografia
Nigdy nie mogłem zgodzić się z Freudem, że sen jest "fasadą", za którą skrywa się
sens: sens już istniejący, lecz - by tak rzec - złośliwie ukrywany przed świadomością . Dla
mnie sny to natura, która nie nosi się z chęcią zmylenia nas, lecz mówi to, co ma do powiedzenia, tak jak potrafi, jak roślina, która rośnie, jak zwierzę, które szuka pożywienia52 .
Jung nie uznawał także mistyfikującej roli świadomości i jej "cenzora". Jeżeli nawet nieświadome nie uzyskuje dostępu do świadomości, ze względu na
jego archaiczne i wywrotowe treści nie współgrające z wartościami wyznawanymi przez ego, to nie oznacza to, że świadomość je zniekształca, lecz jedynie,
że nie ma do nich dostępu. Ideały terapeutyczne Freuda i Junga nie są zbież­
ne. Dla Freuda jest to "możliwość pracy i cieszenie się z życia"53, dla Junga samospełnienie wszystkich potencjalnych możliwości bytu ludzkiego.
Jakkolwiek by interpretować wzajemne uwarunkowania między psychoanalizą a koncepcją Junga, nie powinno to przesłaniać ich bliskiego związku. Jung
rozwinął sposób interpretacji nieświadomości w jej procesie psychologicznym
również dzięki współpracy z Freudem. Zwrócił on wówczas uwagę na związek,
jaki zachodzi między różnorodnymi formami aktywności człowieka a nieświa­
domym życiem psychicznym oraz na "wszechobecność" nieświadomości
w dziedzinie psychologii jednostki i zbiorowości.
Freud i Jung podzielali opinię, że wszystko, co znalazło dostęp do ludzkiej
psychiki, pozostaje w niej na zawsze. W tym sensie obaj wierzyli w istnienie archaicznego dziedzictwa psychiki zgodnie z tezą, że ontogeneza jest powtórze51
52
Birnbach M., Neo·Freudian Social Philosophy, Stanford, California 1961.
Iw:1 R. Różanowski (red.), Studia z filozojii współczesnej,
Wrocław 1996.
Ellenberger H. F., The Discovery oj the Unconscious. The History and Evolution oj Dynamie Psychiatry, wyd. Ił, London 1994.
Freud Z., Pisma społeczne, Warszawa 1998.
Freud Z., Poza zasadą przyjemności , Warszawa 1994.
Freud Z., Wstęp do psychoanalizy, Warszawa 1992.
Jung c.G., Correspondance (1906-1940), v. l , Paris 1992.
Jung c.G., The Collected Works , v. 1-18, London, Princeton 1953-1979.
Jung C.G., Wspomnienia, sny, myśli, Warszawa 1993.
Moreno A., Jung, bogowie i człowiek współczesny, Warszawa 1971.
Pawliszyn A., Skryte podstawy rozumienia. Hermeneutyka i psychoanaliza, Gdańsk 1993.
Ricoeur P., Le conscient et /'inconscient, [w:] L'Inconscient (VIe Colloque de Benneval),
dir. de H. Ey, 1966.
Rosińska Z., Freud, Warszawa 1993.
Rosińska Z., Jung, Warszawa 1982.
Saciuk R., Amerykańska psychoanaliza kulturowa, Wrocław 1986.
Thompson C., Psychoanaliza. Narodziny i rozwój, Warszawa 1965.
Dąbkowski L., Freud i Jung,
54
c.G. Jung, Wspomnienia .. . , s. 202.
c.G. Jung, Wspomnienia ... , s. 183.
Ibidem, s. 195.
53 Niektórzy badacze psychoanalizy określali jego ideał zdrowia psychicznego jako ideprzystosowania do życia w społeczeństwie o określonej strukturze społecznej, por. Ellenberger, 1994; S. M. Jourard uwypukla takie elementy, jak zdolność do miłości i pracy bę­
dącej wynikiem harmonii panującej w relacjach id, ego i superego oraz stopniowy zanik zachowań kompulsywnych na korzyść wolnego wyboru i kontroli zachowań (S. M. Jourard,
Wybrane definicje zdrowej osobowości, [w:] Przełom w psychologii, wyb. i wstęp K. Jankowski, tłum. P. Kołyszko, Warszawa 1978).
ał
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
131
Ilona Błocian
Instytut Filozofii
Uniwersytetu Wrocławskiego
Nieświadomość
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
mitopoetyczna
Wandlungen und Symbole
der Libido C.G. Junga
Samodzielna koncepcja Junga rozpoczyna się właściwie od pracy Wandlungen und Symbole der Libido, o której pisał w swojej autobiografii:
Kiedy podczas pracy nad książką Wandlungen und Symbole der Libido dotarłem
na koniec do rozdziału poświęconego ofierze, mogłem przewidzieć, że będzie mnie to
kosztowało przyjaźń z Freudem. Miało tam bowiem dojść do głosu moje własne rozumienie kazirodztwa, zdecydowane przekształcenie pojęcia libido oraz inne myśli różnią­
ce mnie od Freuda. Kazirodztwo dla mnie stanowi jedynie w nader rzadkich przypadkach jakąś osobistą komplikację. Najczęściej objawia ono treść wybitnie religijną i z tego też powodu odgrywa decydującą rolę we wszystkich kosmogoniach i w wielu
mitach. Freud jednak kurczowo trzymał się dosłownego rozumienia tego aktu i nie
mógł pojąć duchowego znaczenia kazirodztwa jako symbolu!.
W
następnym
fragmencie Jung wspomina:
Po moim zerwaniu z Freudem odeszli ode mnie wszyscy przyjaciele i znajomi. Mouznano za tandetę . Ja sam uchodziłem za mistyka, co załatwiało sprawę2 .
ją książkę
Jung już w czasie współpracy z Freudem rozpoczął studia nad mitologią i hikultury. Znalazł on w "Archives de Psychologie" opublikowany przez
Flournoya artykuł Quelques faits d'imagination creatrice subconsciente,
który opisuje "dramat hipnagogiczny" nieświadomej psychiki lub - jak to nazywano wcześniej - "romans subliminalnej wyobraźni" skoncentrowany wokół
mitu o bohaterze. Interpretacja Junga zjawisk opisanych przez Rournoya bazowała na mitologii i historii religii. Istotą funkcji mitopoetycznej nieświadomo­
ści jest zdolność do tworzenia fabulacji zdarzeń w rzeczywistości symbolicznej
wyrażającej dynamikę procesu nieświadomego . Struktura i procesualność nieświadomości przejawia skłonność do przedstawiania się w bogactwie symboliki. Jung twierdził, że relacje wewnętrzne między symbolami tworzą ekspresję
storią
I c.G. Jung, Wspomnienia, sny,
1993, s. 20l.
2 Ibidem, s. 202.
myśli, tłum.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
L. Kolankiewicz, R. Reszke, Warszawa
Nieświadomość
Ilona BloClan
134
mityczną· "Logika" nieświadomości w jej manifestacjach jest więc "logiką"
symbolu rozwijającego się w mit. Fabulacja ta odbywa się "automatycznie" według wzorów przekształceń zawartych w archetypach oraz sytuacjach i tematach archetypowych. Ponieważ proces nieświadomy nie jest tylko "wewnętrz­
ną grą psychiki", wywiązuje się jednocześnie pewien rodzaj "dialogu" między
świadomością a nieświadomością, który Jung nazwał poźniej "funkcją trans-
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
cendentną "3.
Wand/ungen ... Junga - jak pisze Ellenberger - nie jest pracą najłatwiejszą
w odbiorze, ponieważ sprawia wrażenie, jakby autor chciał się uwolnić od zalewu materiału zbieranego przez lata 4 . Jung odnosi się do ogromnego materiału porównawczego: Bib/ii, Upaniszad, eposu o Gilgameszu, Odysei oraz
do dzieł Goethego i Nietzschego. Pojawiają się w niej wątki mitologiczne,
które Jung wyjaśnia również w późniejszych pracach, jak: mit o bohaterze,
walce z potworem, ofierze, a także pojęcia nieświadomości zbiorowej oraz archetypu.
Wprowadzając do tej pracy, Jung pisze o dwóch rodzajach myślenia: kierunkowym i niekierunkowym. Myślenie kierunkowe związane jest z artykulacją językową i komunikacją z innymi. "Tak długo, jak myślimy kierunkowo,
myślimy dla innych i mówimy do innych"5. Jest ono nabytkiem stosunkowo
niedawnych czasów w rozwoju umysłu ludzkiego, a najczystszym jego wyrazem jest myślenie naukowe. Ten rodzaj myślenia ukierunkowany jest przez
świadomość i cele, jakie stawia ona przed człowiekiem. "Myślenie nieukierunkowane" jest zaś efektem procesu pierwotnego nieświadomości: "ten rodzaj
myślenia [... J oddala od rzeczywistości w kierunku fantazji o przeszłości lub
przyszłości "6.
Myślenie
to jest nieukierunkowane wolą; realizuje się poprzez pasywność,
i fantazję twórczą w "automatycznej", niewolicjonalnej grze
idei. Poprzez pryzmat myślenia nieukierunkowanego nieświadomość staje się
"wewnętrznym źródłem wytwarzającym ciągle zmienne następstwo plastyczskojarzeniowość
3 "Funkcja transcendentna" jest zdolnością treści nieświadomych do przekraczania progu świadomości. "Według mojego doświadczenia świadomość może domagać się tylko relatywnie centralnego miejsca i musi zaakceptować fakt, że nieświadoma psyche transcenduje i jako taka otacza ją ze wszystkich stron" (C.G. Jung, Psychologie und Alchemie; Psychology and Alchemy, Iw:] c.G. Jung, The Collected Works, trans. by RF.C. Hull,
London, Princeton 1953-1979, s. 137). J. Jacobi pisze na ten temat: "Wszystkie symbole i postacie archetypowe są narzędziem funkcji transcendentnej, tzn. zjednoczenia różnych
par przeciwieństw psyche ... " (J. Jacobi, Psychologia C.G. Junga, tłum. S. Łypacewicz,
Warszawa 1993, s. 182). Funkcja transcendentna polega na tworzeniu przez nieświado­
mość symboli jednoczących nieświadomość z jej procesem wnikania w sferę manifestacji
w życiu jednostki i zbiorowości. Wyraża ona proces "walki o rozumienie znaczenia wytworów nieświadomości" (C.G. Jung, Die transzendente Funktion; The Transcendent Function, Iw:] The Collected ... , v. 8, s. 84).
4 Por. H.F. Ellenberger, The Discovery oj the Unsconscious. A History oj the Dynamie Psychiatry, IInd edition, London 1994, s. 696.
5 c.G. Jung, The Collected ... , v. 5, s. 12.
6 Ibidem, s. 17.
mitopoetyczna
nych i fantazyjnych form"7. Jest ono charakterystyczne dla życia wewnętrznego i współtworzy marzenie senne, mit. Jung widzi paralelę pomiędzy myśleniem mitologicznym a myśleniem dzieci, między archaiczną strukturą umysłu
u przedstawicieli plemion pierwotnych oraz marzeniem sennym.
Ta praca Junga ogniskuje się wokół pojęcia mitu jako przejawu życia nieświa­
domego. Główna teza Junga w Wand/ungen ... sprowadza się do twierdzenia, że
sekwencje mitu odzwierciedlają dynamikę nieświadomości. Mity, zdaniem Junga,
są dojrzałym wytworem ludzkości. Wyrażają one ukrytą sferę życia psychiki i speł­
niają wobec niej rolę stymulatora. Mity wyrażają się w symbolach.
W żadnym przypadku nie można ich [symboli - I.B.1 traktować dosłownie, nie powinny być one rozumiane semiotycznie jako znaki dla określonej rzecZy, ale jako symbole. Symbol jest nieokreśloną ekspresją z wieloma znaczeniami, [ekspreSją - I.B.]
wskazującą na coś, co niełatwo zdefiniować i dlatego też nie w pełni znanego [... 1Dlatego też symbol ma wielką liczbę wariantów podobnych [tzn. różnych form swojego
przejawiania się - I.B.I, a im więcej ma tych wariantów do swojej dyspozycji, tym bardziej kompletny i wyraźny będzie obraz, który on projektuje na swój obiekt8 .
Jung pisze tu o sposobie wyjaśniania, który nazwie później amplifikacją.
Polega ona na okrążaniu znaczenia symbolu przez skojarzenia towarzyszące.
Autorzy Krytycznego słownika analizy Jungowskiej stwierdzają, że Jung nazywał amplifikaCję poszerzaniem fundamentu, na którym stoi budowla interpretacji9 . Amplifikacja była bardzo charakterystycznym dla Junga sposobem
postępowania z interpretacją symboli w dążeniu do uchwycenia jak naj szerszego kontekstu danych psychicznych, przez jaki można je oglądać.
W pracy tej Jung zajmuje się również pojęciem libido, którego znaczenie
zmienia w porównaniu z ujęciem Freuda. Uważa on, że jest to "energia psychiczna", która może przybrać charakter seksualny, ale nie musi 10. Odnosi je
także do koncepcji woli Schopenhauera:
Tak dalece nasza koncepcja libido jest podobna do koncepcji woli Schopenhauera,
jak ruch postrzegany z zewnątrz może być uchwycony tylko jako manifestacja wewnę­
trznej woli albo pragnienialI.
Libido jest neutralną energią psychiczną, która odzwierciedla się w obrazach światła, ognia i słońca. Transformacje libido w dynamice życia nieświa­
domego powodują przenoszenie go na coraz wyższe szczeble organizacji wewnętrznej, co oznacza, że ruch nieświadomości jest teleologicznie skierowany
ku wytwarzaniu coraz bardziej zróżnicowanego stanu psychiki.
Można sobie łatwo wyobrazić, że kanalizacja libido w tworzeniu analogii [między
procesem nieświadomym a światem zewnętrznym w symbolice, w jakiej przedstawia
Ibidem, s. 21.
Ibidem, s. 124.
9 A. Samueis, B. Shorter, F. Plaut, Krytyczny słownik analizy Jungowskiej,
W. Bobecki i L. Zielińska, Warszawa 1994, s. 32.
10 Por. c.G. Jung, The Collected ... , v. 5, s. 135.
11 Ibidem, s. 136.
7
8
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
tłum.
135
Ilona
136
Błocian
Nieświadomość
się energia psychiczna człowieka - I.B.] przyczyniła się do
nionych przez człowieka pierwotnego l2 .
najważniejszych odkryć
uczy-
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
tylko, że e n e r g i a, l i b i d o, jest wyposażona we w łaś c i w ość
s u b l i m a c j i od samego początku. I nie jest to tylko możliwość, ale możliwość już
realizowana. Kultura jest m.in. realizacją tej możliwości l3 .
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Przypomnę
Niemniej w przypadku Freuda libido w swojej genezie nigdy nie utraciło seksualnego charakteru, a sublimacja jest związana ze stopniowym wygaszaniem
owej seksualności i przekształcaniem jej. W przypadku Junga natomiast już od
omawianej pracy datuje się użycie tego terminu w szerokim sensie "energii
psychicznej" .
Praca Wandlungen ... przynosi pierwsze rozbudowane określenia pojęcia
archetypu. Organizują one przepływ libido.
Ich specyficzny charakter jest, jak sądzę, rozpoznawalny w fakcie, że są one archetypami, to znaczy uniwersalnymi i dziedziczonymi wzorcami, które wzięte razem konstytuują strukturę nieświadomego l4 .
wzdłuż
których nurt życia psy-
Jung już w tej pracy wzbogaca pojęcie archetypu o dwie nowe cechy, którymi później zawsze będzie je charakteryzował, a mianowicie numinotyczności
oraz fascynacji, jaką wywierają na świadomość. Ich funkcja jawi się poza tym
jako transformowanie energii z form niższych w formy wyższe życia psychicznego 16 . Archetyp staje się więc rodzajem regulatora i transformatora energii
psychicznej. Poprzez własność przyciągania ku sobie, zniewalania, rozwija się
on w proces doświadczenia świata. Treść wydobywana przez niego w owym
doświadczaniu, przeżywaniu może zostać w różnym stopniu uświadomiona
przez świadomość jednostki. Wartości, które reprezentuje, również bardzo róż­
norodnie mogą przyczyniać się do budowania postaw. "Logika" rozwoju psychicznego zakłada jednak, według Junga, swoiste przekroczenie przymusowego charakteru oddziaływania instynktu ku wolnemu wyborowi związanemu
z rozumieniem i samopoznaniem.
W Wandlungen ... pojawia się także specyficzne dla koncepcji Junga rozumienie pojęcia Boga. W wielu późniejszych krytykach jego teorii religii teologowie
różnych wyznań zarzucali mu, że z pojęcia Boga Jung czyni "kompleks" . Pisze on:
13
14
15
16
Ibidem.
Z. Rosińska, Freud, Warszawa 1993, s. 94.
c.G. Jung, The Collected ... , v. 5, s. 228.
Ibidem.
Ibidem.
W pracy swojej, jak już wspominałam, Jung próbuje odtworzyć dynamikę
przebiegu procesów nieświadomości w jej aspekcie mitopoetycznym. Oznacza
to, że stara się odnaleźć wewnętrzną logikę symbolizowania się procesu nieświa­
domego w całych ciągach kreacji symbolicznych i wzajemnych związków mię­
dzy nimi. Nieświadomość mitopoetyczna tworzy procesy świata onirycznego
w całej jego autonomii, ale także w ścisłym związku do świata świadomości.
Postacią, wokół której grupują się i poprzez którą wyrażają się procesy
nieświadomości, jest figura bohatera. Podstawą mitu tworzonego w interpretowanym przypadku przez nieświadomość jest postać bohatera, jego
walka z potworem oraz ofiara, jakiej musi dokonać. Są one trzema formami, jakie przybiera dynamika wewnętrznego nurtu libido i jego manifestacji
w symbolice 18 .
Jeśli zachodziłaby zewnętrzna trudność
[tj. trudność związana z aktywnością w zewobec jednostki rzeczywistości - I.B.], wtedy libido zostałoby gwałtownie zahamowane i wytwarzałoby strumień fantazji, który mógłby być najlepiej opisany jako
plany przezwyciężenia przeszkodyl9.
wnętrznej
W następnym fragmencie pojawia się dookreślenie pojęcia archetypu:
12
Psychologicznie jednakże Bóg jest nazwą dla kompleksu idei zgrupowanych dookomocy uczucia; zaakcentowanie uczuciowe jest tym, co daje kompleksowi charakterystyczną skuteczność, ponieważ reprezentuje emocjonalne napięcie, które może
być sformułowane w terminach energii I 7.
ła pełnego
Transformacja libido jest więc ze swojej istoty ruchem kulturotwórczym.
Jest to myśl zbieżna z interpretacją Rosińskiej dotyczącą koncepcji Freuda.
dlatego, że archetypy są formami albo korytami rzek,
chicznego zawsze płynął ls .
mitopoetyczna
Obrazy nieświadomości, mimo ich bogactwa, opierają się na jednolitych
wzorcach, modelach, typach. Jung twierdzi, że jest to przyczyna, dla której
koncepcje filozoficzne nieświadomości Carusa, Schopenhauera czy von Hartmanna w istocie swojej dostrzegają jej podstawową jednolitość. "Nieświado­
mość zawiera m.in. pozostałości niezróżnicowanej archaicznej psyche, włącza­
jąc w to stadia zwierzęce"2o. Nabiera ona cech "ponadindywidualnej uniwersalności" łączącej człowieka z psychologiczną przeszłością jego gatunku 21 .
Mitopoetyczna funkcja nieświadomości obrazuje jedną z najstarszych wła­
ściwości psychiki w kreacji znaczenia świata przez nią przeżywanego. Psychika nieświadoma formuje symbole odnoszące się do zdarzeń archetypowych
w ciągach ich przeżywania. Archetyp staje się więc instancją nadawania specyficznie ludzkiego sensu tym przeżyciom. W funkcji mitopoetycznej odzwierciedla się także specyfika rzeczywistości onirycznej w jej zdolności do zgęszcza­
nia treści, przesuwania znaczenia, dramatyzacji i pewnej "kosmizacji" sytuacji
odzwierciedlanych w symbolu. Ta ostatnia własność - jak się wydaje - polega
na wyszczególnieniu, wyodrębnieniu wątku życia psychicznego w jego odniesieniu do świata.
W rozdziale omawianej pracy poświęconym mitologemowi bohatera Jung
17
18
19
20
21
Ibidem,
Ibidem,
Ibidem.
Ibidem,
Ibidem,
s. 85.
s. 175.
s. 176.
s. 177.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
137
Ilona
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
138
Błocian
zajmuje się próbą odnalezienia istoty procesu psychologicznego odzwierciedlanego przez tę postać. Powołuje się na mity o Khidirze i Mojżeszu z Koranu,
Gilgameszu i Enkidu, Oannesie z mitologii babilońskiej, Chrystusie i innych herosach-cywilizatorach.
Uważa on, że mity o bohaterach, zwłaszcza te zawierające ideę ofiary, odnoszą się do mitologii solarnych. Są one projekcją psychologiczną samej energii psychicznej, która obrazuje się w symbolu słońca, a personifikuje w postaci bohatera w jego atrybutach solarnych 22 . Nawet w postaciach bohaterów-wędrowców i podróżników Jung widzi obrazowanie się pewnej właściwości
nieświadomej psychiki, a mianowicie jej ciągłego i nieustannego poszukiwania
realizacji w świecie świadomości. Psychika nieświadoma jest ruchem tego, co
potencjalne, w kierunku rzeczywistości aktualnej23.
W innym rozdziale, dotyczącym walki bohatera o uwolnienie ze świata nieświadomości personifikowanej przez postać monstrum, Jung wyraża ideę, silnie uwypuklaną w późniejszych jego pismach, zwłaszcza tych dotyczących alchemii, o dwoistym charakterze nieświadomości. Jest ona matrycą twórczego
charakteru ludzkiej psychiki, ale także zagrożeniem rozwoju człowieka; może
więc oddziaływać jako jego wspomaganie lub zahamowanie. "Libido jest tak
samo twórcze, jak i destrukcyjne"24.
Mity odzwierciedlające procesy libidinarne mają zazwyczaj podobną strukturę: pierwotną biseksualność postaci mitologicznej, nieśmiertelność osiąganą
przez powrót do źródła tworzenia, przez zbawienie duszy oraz powodowanie
odnowy środowiska 25 . Celem psychologicznego procesu jest realizowanie się
pełni człowieka. W Wand/ungen ... odnajdujemy już pierwsze sformułowania
wskazujące na rolę pojęcia jaźni jako pojęcia, które stawia pytanie o sens procesu psychologicznych przemian jednostki ludzkiej.
Krzyż, lub jakikolwiek inny ciężar dźwigany przez bohatera, jest nim samym albo raczej jego jaźnią, jego całością; jest ona zarazem Bogiem i zwierzęciem - nie po prostu
empirycznym człowiekiem, ale totalnością jego istoty, która jest zakorzeniona w naturze zwierzęcej i rozwija się przez ludzką w kierunku natury boskiej. Jej [psychiki bohatera - I.B.] całość zakłada ogromne napięcie przeciwieństw paradoksalnie złączonych
w jedności, jak krzyż, który jest ich naj doskonalszym symbolem 26 •
W konkluzjach dotyczących interpretacji nieświadomego procesu rozgrywaw psychice badanej osoby Jung określa jeszcze raz jego cel, którym
jest jednoczenie się i przenikanie nieświadomości ze świadomości ą 27. Przy
wszelkich możliwych zahamowaniach tego procesu mogą wystąpić pewne deformacje psychiki, w tym przypadku jednostronną postawę życia świadomego
jącego się
Nieświadomość
mltopoetyczna
kompensują inwazje świata nieświadomości - jak pisze Jung - "eufemistycznie
nazywane twórczą fantazją"28.
Już w Wand/ungen ... Jung nazywał nieświadomość "potencjalną psychiką", nadawał jej charakter zbiornika możliwych do przyjęcia określonych form
ludzkiego doświadczenia świata.
"Tajemnica", którą on [ człowiek - I.B.] zawiera, reprezentuje zasób pierwotnych
obrazów, które każdy nosi w sobie jako swoje ludzkie pierworództwo, całościową sumę wrodzonych form szczególnych dla instynktów. Nazwałem to "potenCJalną" psychiką nieświadomości zbiorowej29.
W pracy tej Jung nazywa nieświadomość zbiorową prima materia. Jest
ona instancją tworzenia się formalnego i idealnego aspektu instynktu. Nieświa­
domość przybiera więc także formę "odżywczej, podtrzymującej i twórczej matrix 3o .
Określenia nieświadomości jako "potencjalnej" psychiki oraz prima materia naprowadzają na trop pewnego specyficznego, filozoficznego rozumienia
pojęcia nieświadomości, które wyrazi się pełniej w pismach Junga o alchemii.
Nieświadomość nie stanowi więc jakiegoś aktualnego, zrealizowanego bytu
psychicznego, ale pewien potencjał psychiczny o charakterze pierwotnym i decydującym dla ludzkiego doświadczenia siebie i świata. Jeśliby pojmować nieświadomość jako prima materia, to nasuwa się, przy całej wielowymiarowości
tego terminu, skojarzenie z nazewnictwem alchemicznym, chociaż data powstania pracy Wand/ungen ... nie pokrywa się z czasem koncentrowania się
Junga nad badaniami pism alchemicznych. Niemniej w tekstach poświęconych
alchemii Jung powraca niejednokrotnie do takiego rozumienia nieświadomo­
Ści 31 . Jest ona często określana prima materia lub massa con/usa pierwotnej
psychiki. Prima materia nieświadomości w tym rozumieniu to jej charakter
matrycowy, wyjściowy, pierwotny. Można by ją zatem, jak sądzę, widzieć
w perspektywie jakości psychiki w jej stanie niezróżnicowania, z której proces
życia wydobywa i formułuje kształty, jakie przybiera doświadczenie. Jung pisał,
że jest to "niezróżnicowany, nieświadomy stan pierwotnej istoty"32.
Ten stan pierwotny psychiki poprzez realizację treści archetypowych doświadczania ludzkiego zmierza do stanu uświadomienia. Odbywa się to w procesach wyrażanych, według Junga, figurami mitologemów: wędrówki bohatera, jego walki o uwolnienie spod władzy monstrum, ofiary. W rozdziale Wand/ungen ... dotyczącym ofiary i poświęcenia Jung powołując się na teksty
Rigwed y33 oraz nauk Upaniszad, stwierdza, że sens tego procesu zamyka się
w tworzeniu nowego stanu psychicznego ludzkiej istoty: "poprzez złożenie
Ibidem, s. 397.
Ibidem, s. 408.
30 Ibidem, s. 413.
31 Por. c.G. Jung, Psychologie und Alchemie; Psychology and Alchemy, Iw:] The
Co/lected .... , v. 12; Mysterium coniunctionis, Iw:] The Co/lected .... , v. 14.
32 C.G. Jung, The Co/lected ... , v. 5, s. 417.
33 Ibidem (X, 90), s. 420.
28
22
23
24
25
26
27
Ibidem, s. 202.
Ibidem, s. 205.
Ibidem, s. 282.
Por. ibidem, s. 289.
Ibidem, s. 303.
Por. ibidem, s. 395.
29
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
139
Ilona
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
140
Błocian
Nieświadomość
mitopoetyczna
ofierze [uwolnienie od - I.B.] zwierzęcej natury. Poświęcenie zwierzęcia znaczy [... ] poświęcenie zwierzęcej natury, instynktownego libido"34. Pobudką do
procesu ofiarniczego jest jednak - w ujęciu Junga - impuls samej nieświado­
mości. To ona dąży do przemiany jakościowej, do wniknięcia i zrealizowania
się w świecie świadomości.
dotyczy tylko samego faktu przeżywania jakiejś rzeczywistości. Jung wyprowadza wniosek, że wszelkie idee zakorzenione w tradycji ludzkiej kultury, które
nie są reprezentacją rzeczywistości zewnętrznej, muszą nieuchronnie odnosić
się do wewnątrz psychicznego funcjonowania nieświadomości, muszą zatem
Jest to naturalny, nieświadomy proces, kolizja pomiędzy tendencjami instynktownymi, której świadome ego doświadcza w większości przypadków pasywnie, ponieważ
nie jest zazwyczaj świadome tych ruchów libido i nie uczestniczy w nich świadomie 35 .
Dogmat musi stanowić fizyczną niemożliwość, ponieważ nie ma on nic do powiedzenia o fizycznym świecie, ale jest symbolem "transcendentalnych" lub nieświado­
mych procesów39 .
W
Istotą procesu ofiarniczego jest transformacja energii libidinarnej z poziomu
czysto instynktownego do poziomu ludzkiego. Ego staje się świadome owego
procesu uwalniania się energii psychicznej - jak pisze Jung - w podobny sposób do żeglarza, który staje się świadomy podwodnych, wulkanicznych wybuchów wstrząsających jego łodzi ą 36.
W omawianym rozdziale pracy Jung odnosi się także do terminu "podświa­
domość". Pisze, że jest to termin mylący, ponieważ nikt nie jest w stanie rozstrzygnąć, czy nieświadomość funkcjonuje "poniżej" czy "powyżej" świadomo­
ści. Pojęcie "nieświadomość" natomiast określa, bez wartościowania, treści
psychiczne pozaświadome .
W Wand/ungen ... Jung formułuje wiele idei określających później specyfikę jego koncepcji psychologicznych i filozoficznych. Jedną z nich jest przekonanie o roli odgrywanej przez bezpośrednie doświadczenie nieświadomości
w rozwoju psychicznym człowieka.
Tylko doświadczenie tej rzeczywistości "nadaje kształt naturalnemu materiałowi [nieświadomości - I.B.] bez uszkodzenia go"37.
Bardzo charakterystyczną ideą Junga pozostanie także idea prawdy psychologicznej i jej związek z jego punktem widzenia problemu dogmatyki religijnej
i religii w 0góle. Prawda psychologiczna to rzeczywistość sama w sobie, rzeczywistość nieświadomego formułowania wewnątrz psychiki zasad czy też prawideł rządzących budowaniem się ludzkiego doświadczenia świata. Do tego
aspektu rozważań Junga można by, jak myślę, odnieść pewien fragment Medytacji o pierwszej filozofii Kartezjusza, w którym pisze on o wyobrażeniu chimery. Prawdą jest, że istnienia chimer nikt nigdy nie stwierdził, jakkolwiek
prawdą jest również, że ja tu oto, w tej chwili, wyobrażam sobie chimerę.
Nie
należy się też obawiać fałszu
mógł pragnąć czegoś
mniej jest
prawdą, że
w samym chceniu czy w uczuciach; bo choćbym
niedorzecznego, a nawet czegoś, czego w ogóle nie ma, to nieja tego pragnę38.
Kartezjusz wyraził w tym miejscu myśl o prawdzie psychologicznej, która
34
35
Ibidem, s. 423.
Ibidem, s. 424-425.
36
Por. ibidem, s. 429.
37
Ibidem, s. 434.
R Descartes, Medytacje o pierwszej filozofii,
38
ków 1958, s. 50.
tłum.
M. i K. Ajdukiewiczowie, Kra-
wyrażać ją samą·
Praca Wand/ungen ... zajmuje w rozwoju i procesie formułowania się koncepcji Junga miejsce szczególne. Jest ona wynikiem samodzielnie prowadzonych badań i samodzielnie wyprowadzanych wniosków dotyczących natury
nieświadomego życia psychicznego.
Wskazuje ona "tropy" późniejszych poszukiwań badawczych i zawiera pierwotny kształt rozbudowywanej w następnych pracach koncepcji mitopoetycznej funkcji nieświadomości. Najistotniejszym jej wymiarem z tego punktu widzenia jest - jak mi się wydaje - ogniskowanie się uwagi Junga na mitologii jako dziedzinie ekspresji nieświadomości. Mitologia, w myśl sformułowania
Junga, staje się projekcją procesów psychologicznych. Ten wymiar pracy Junga R. Brooke nazywa poesis, ponieważ mitologia stwarza obszerny materiał
porównawczy do wyjaśniania symbolu, do amplifikacyjnego obudowywania go
w towarzyszące mu historycznie ukształtowane znaczenia4o . Brooke twierdzi,
że napięcie pism Junga przebiega między dwoma używanymi przez niego ję­
zykami - językiem nauki i językiem poesis, którego źródłem jest głównie materiał mitologiczny.
Z tego sformułowania powstaje późniejsza metoda pracy Junga. Polega
ona na odszukiwaniu związku między problemem procesu nieświadomego i jego kulturowych ekspresji w dziedzinie mitu, baśni, opus alchymicum i twórczości artystycznej.
Bibliografia
Brooke R, Jung and Phenomenology, London, New York 1991.
Descartes R., Medytacje o pierwszej filozofii, Kraków 1958.
Ellenberger H.E, The Discovery of the Unconscious. A History of Dynamie Psychiatry,
London 1994.
Jacobi J., Psychologia CG. Junga, Warszawa 1993.
Jung C.G., The Collected Works, v. 1-19, London, Princeton, 1953-1979.
Jung C.G., Wspomnienia, sny, myśli, Warszawa 1993.
Pawliszyn A., Skryte podstawy rozumienia. Hermeneutyka a psychoanaliza, Gdańsk 1993.
Rosińska Z., Freud, Warszawa 1993.
Rosińska Z., Jung, Warszawa 1982.
SamueIs A, Shorter B., Plaut E, Krytyczny słownik analizy Jungowskiej, Warszawa 1994.
39
40
c.G. Jung, The Collected ... , v. 5, s. 435.
R Brooke, Jung and Phenomenology, London-New York 1991, s. 4-8.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
141
Ilona Błocian
Instytut Filozofii
Uniwersytetu Wrocławskiego
Nieświadomość
Synchroniczność
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
psychoidalna.
Pisma C.G. Junga z
późnego
etapu
badań
W pismach Junga z poźnego okresu jego twórczości pojawiają się nowe
elementy w ujmowaniu problematyki nieświadomości. Pracami, do których
chciałabym się odnieść, są: Theoretische Oberlegungen zum Wesen des Psychischen 1 oraz Synchronizitiit ais ein Prinzip akausaler Zusammenhange 2 •
Perspektywę w nich zawartą poszerzają listy Junga do W. Pauli, P. Jordana
i J. B. Rhine'a.
Koncepcję nieświadomości psychoidalnej rozwijają również pisma Junga
dotyczące alchemii. Należą do nich prace skupione w Psychologie und Alchemie, Studien Ober alchemistische Vorstellungen i Mysterium Coniunctionis .3 Problematykę alchemiczną Jung omawiał także w licznych pracach opublikowanych poza wyżej wspomnianymi zbiorami. Wskazywał też na znaczenie
alchemii w pismach nie poświęconych jej bezpośrednio, np. w pracach o symbolice procesu indywiduacyjnego, symbolice religijnej i innych.
Nieświadomość
jako materia prima
Pojęcie nieświadomości było często
przez Junga wyjaśniane w kontekście
stosowanych w teoriach alchemicznych, takich jak: materia prima,
massa eonfusa czy Pleroma, termin używany przez gnostyków. W pismach
Junga pojęcie nieświadomości uzyskuje nowy wymiar w kontekście jego studiów nad alchemią i różnymi nurtami gnozy. Wyraził się on m.in., wokreśle­
niu "nieświadomość psychoidalna".
określeń
J c.G. Jung, Theoretische Uberlegungen wm Wesen des Psychischen; On the Nature
oj the Psyche, Iw:l c.G. Jung, The Collected Works, tłum . R.F.c. Hun, v. 8, London 1969.
2 c.G. Jung . Synchronizitiit aIs ein Prinzip akausaler Zusammenhange; Synchron icity: An Acausal Connecting Principle. Iw:] c.G . Jung , The Collected .... v. 8.
3 c.G. Jung, Psychologie und Alchemie; Psychology and Alchemy, Iw:] c.G. Jung.
The Col/ected ... , v. 12, 1968; Studien Ober alchemistische Vorstel/ungen; A/chemical
Studies, Iw:l The Col/ected ... , v. 13, 1968; Mysterium Coniunctionis, Iw:] The Col/ected ... , v. 14. 1963.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
Nieświadomość
Ilona Blocian
144
Jung od około 1918 r. zajmował się studiami nad gnozą . Wcześniej jeszcze
Septem Sermones ad Mortuos 4 , którą Ch. Maillard uznała za
wyraz "gnozy osobistej" Junga5 . W tej pracy Jung wyraził już wiele z poźniej
opracowywanych idei z zakresu antropologii filozoficznej. Po raz pierwszy też,
jak sądzi Maillard, przedstawił w niej ideę nieświadomości globalnej jako "absolutnego fundamentu jedności świata"6. Jung długo nie publikował tej pracy,
a ujęcie nieświadomości, które w niej wyraził, czekało na sprecyzowanie aż do
okresu, w którym napisał prace poświęcone alchemii, a zwłaszcza Mysterium
Coniunctionis. Maillard w swoim studium, Les Sept Sermons aux Morts de
Carl Gustav Jung, stwierdza, że wszystkie zasadnicze cechy poźniejszej koncepcji nieświadomości psychoidalnej obecne już są w tej wczesnej pracy Junga 7 . Pisał on w niej o specyficznym stanie n i e s p e ł n i e n i a nieświado­
mości jako Pleromy bytów potencjalnych w ich stadium początkowym, "jeszcze-nie-istnieniu". Termin Plerama rozumiał właśnie jako metaforę
nieświadomości w stanie potencjalnym 8 . Maillard zauważa, że ujęcie nieświa­
domości w Septem ... jest dynamiczne. Nieświadomość w stanie początkowym
różni się od jej stanu końcowego. Zmierza do zamanifestowania się jako świat
zjawiskowy, który Jung w swojej pracy nazywa Abraxas. Nieświadomość
w procesie manifestowania się osiąga świadomość samej siebie i staje się jaź­
nią. Jest to stan końcowy Pieramy, jaki uzyskuje, czyli stan nieświadomości
uświadamiającej sobie samą siebie. U podłoża manifestacji zjawisk zatem istnieje proces transformacji samej nieświadomości. W interpretacjach dzieła alchemicznego dokonywanych znacznie później proces ten można widzieć jako
przekształcenie materia prima w materia ultima 9 .
W tym kontekście Maillard umieszcza porównanie pojęcia nieświadomości
u Junga z pojęciem Ungrund w filozofii J. Boehmego.
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
napisał pracę
Jak Pleroma [tu: nieświadomość - I.B.l, tak Ungrund jest jednocześnie Niczym
i Wszystkim, Nicością i Pełnią, ale jego transcendencja absolutna i niezgłębiona czyni
z niego Niebyt, którego Byt będzie manifestacją wewnątrz cyklu manifestacji boskiej "nakazującej przejść czystej Nicości w coś" 10.
4 c.G. Jung, VII Sermones ad Mortuos . Die sieben Beleherungen der Toten . Geschrieben von Basilides in Alexandria, der Stadt, wo der Osten den Westen berilhrt Appendix, [w:1 Erinnerungen, Triiume, Gedanken von Carl Gustav Jung. Aufgezeichnet
und herausgegeben von Aniela Jaffe, Zi.irich-Stuttgart 1967. Przekład na język polski: VII Sermones ad Mortuos. Siedem nauk dla zmarłych. Napisane przez Bazy/idesa w Aleksandrii, mieście, gdzie Wschód dotyka Zachodu - apendix, [w:1 c.G. Jung, Wspomnienia,
sny, myśli. Spisane i podane do druku przez Anielę Jajje, tłum. R. Reszke i L. Kolankie-
wicz, Warszawa 1993.
5 Ch. Maillard, Les Sept Sermons aux Morts de Carl Gustav Jung, Nancy 1993,
S. 35.
6 Ibidem, s. 66.
7 Por. ibidem.
8
9
10
Ibidem, s. 72.
Ibidem, s. 77.
Ibidem.
psychoidalna.
SynchrOniCzno ść
Autorka ta porównując dalej myśl Boehmego i Junga stwierdza, że dynamizm rzeczywistości jest przez nich widziany podobnie . Rozwój świata odbywa
się od stanu pierwotnego, niezróżnicowanego absolutu po stan absolutu totalnie zrealizowanego w każdej ze swych szczególnych potencjalnoścjl1. "Jungowskie pojęcie nieświadomości wpisuje się w ciągłość koncepcji absolutu bę­
dącego fundamentem jedności świata" 12.
Jung odnalazł w dziedzinie alchemii "kopalnię symboliki" dotyczącą procesu
przemian psychiki jednostkowej i zbiorowej, stwierdza N. Schwartz-Salant 13 .
W wielu pismach Jung próbuje interpretować nieświadomość jako podłoże dzieła alchemicznego. Alchemicy projektowali proces nieświadomy ich własnej psychiki na przemiany substancji będącej właściwym przedmiotem dzieła, czyli substancji arkanicznej. W Psychologie und Alchemie Jung pisał, że
Podstawa opus, prima materia jest jedną z największych tajemnic alchemii. Nie jest
to szczególnie zadziwiające, ponieważ pojęcie to reprezentuje nieznaną substancję,
która jest nośnikiem projekcji autonomicznych treści psychicznych 14 .
Jako pierwotne tworzywo substancja arkaniczna musi wyrażać pewien począt­
kowy stan rzeczywistości. Alchemicy wyrażali je w idei "powrotu do chaosu" jako
początkowego stadium przemiany. W pracy Duch Merkuriusz Jung pisał, że
Merkuriusz, jak to się ogólnie przyjmuje, jest arcanum, prima materia , "ojcem wszystkich metali" , pierwotnym chaosem [... 1Jest on także ultima materia , celem swojej wła­
snej transformacji, kamieniem [filozoficznym - I.B.I... 15
Zdaniem Junga pojęcie materia prima w pismach alchemicznych odzwierciedla stan początkowy nieświadomości. Symbolika tego stanu odnosi się do
obrazu pierwotnego chaosu, otchłani zawierającej zmieszane żywioły tworzące
świat. Innym symbolem odnoszącym się do tego stanu jest Uroboros lub Ouroboros, wąż gryzący swój ogon. E. Neumann rozwijając interpretację Junga,
nazywał nieświadomość w stanie początkowym uroboryczną , to znaczy cało­
ścią zamkniętą w sobie samej przed procesem manifestowania Si ę 16 .
Dzieło alchemiczne jest więc procesem rozwijania tak pojętego stanu początkowego . Psychika, która się zmienia w samym alchemiku, przedstawiała
się w symbolice chaosu, czernienia substancji (nigredo), cierpienia (tormentia)
substancji, rozdarcia jej na przeciwstawne elementy, uszlachetnienia i ponownego zjednoczenia (lapis philosophorum).
11
12
Ibidem.
Ibidem, s. 78.
13 N. Schwartz-Salant, Introduction, Iw:1 C.G. Jung, Jung on Alchemy, ed. by
N. Schwartz-Salant, London 1995, s. 2.
14 c.G. Jung , The Collected ... . v. 12, 5. 317.
15 c.G. Jung , Mysterium Coniunct:onis , fragment w: c.G. Jung, Jung on Alchemy,
s.54.
16 Por. E. Neumann, The Origins and History oj Consciousness, New York 1954.
O nieświadomości uroborycznej, por. zwlaszcza cz. I, The Mythological Stages in the Evo-
lution oj Consciousness.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
145
Ilona Błocia n
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
146
Cechą charakterystyczną pism Junga o alchemii jest język , jaki stosuje on
w swoich interpretacjach . Tworzy on niewątpliwie sferę poesis w swych pracach. Jung opisuje procesy nieświadome zawarte w symbolice alchemicznej
w sposób odzwierciedlający całą ich dramatyczność . Wiele z jego pism wyraża
cierpienie: praca o wizji Zosimosa, opisy niebezpieczeństw zagrażających
adeptowi oraz interpretacja postaci egipskiego boga Ozyrysa (utożsamianego
w niektórych pismach alchemicznych z substancją arkaniczną)17. Dramatyzm
dzieła polega na cierpieniu substancji, jej rozdarciu, rozczłonkowaniu i śmierci.
Mit o Ozyrysie, jak i inne mity opowiadające o rozczłonkowaniu boga odzwierciedlają proces transformacji psychiki w jej doświadczeniu cierpienia.
W Mysterium Coniunctionis Jung pisał o koncepcji unus mundus jako
o podstawie świata zjawiskowego 18. Nieświadomość jest podłożem świata zarówno psychicznego, jak i materialnego. Psychika i materia przenikają się nawzajem, a poza światem zjawiskowym są jednością. Wymiarem psychiki odnoszącym się do świata materialnego jest nieświadomość psychoidalna, prearchetypowa, prepsychiczna, przenikająca universum fizyczne 19 . Maillard nazywa
ten obraz świata u Junga "wszechświatem psychoidalnym"20. W koncepcjach
alchemików rozumiano materię tak, jakby była ona przeniknięta pierwiastkiem
duchowym. Jung twierdził, że alchemiczny termin "iskier duszy" penetrujących
świat jest właśnie odzwierciedleniem psychoidalnej natury rzeczywistości .
W pismach o alchemii Jung określał archetyp jako szczególnego rodzaju
proces 21 . Archetyp nie jest formą dla jakiegoś aktu doświadczenia świata ani
też dla "uchwycenia rzeczywistości "22 , ale procesem tych doświadczeń . Oznacza to, że nie sprowadza się on do jakiegoś jednokrotnego wglądu w istotę rzeczy, ale buduje całość szczególnie znaczących doświadczeń warunkujących los
jednostki. Proces owych doświadczeń dopiero umożliwia rozumienie.
Pisma Junga dotyczące alchemii zawierają swoiste nałożenie się wielu wcześniejszych perspektyw ujmowania pojęcia nieświadomości.
Jung przedstawia w nich sposób przeżywania nieświadomego przez jednostkę
(w psychologicznym opisie tego, jak człowiek przeżywa) . Nieświadomość ujmuje
także poprzez sposób projekcji jej treści działających pozawolicjonalnie, autonomicznie (w perspektywie automatycznego aspektu nieświadomości) , poprzez sposób symbolizowania się (aspekt mitopoetycznej kreatywności) oraz poprzez spo-
c.G. Jung, Die Visionen des Zosimos; The Visions oj Zosimos, Iw:] The Collected ... , v. 13; na temat ni ebezpieczeństw psychicznych w opus alchymicum Jung pisał w:
Der philosophische Baum; The Philosophical Tree , Iw:] The Collected ... , v. 13; na temat
postaci Ozyrysa w kontekście symboliki alchemicznej : Mysterium Coniunctionis , [w:] The
Collected .. . , v. 14. O figurze Ozyrysa jako symbolu podłoża transformacji psychicznej pisał także E. Neumann w: Transjormation. or Osiris , drugiej części The Origins ...
18 Por. c.G. Jung , The Collected ... , v. lA, cz. II , rozdz. The Conjunction .
19 Por. ibidem.
20 Ch. Maillard, op. cit ., s. 67 .
21 Por. c.G. Jung , The Collected ... , v. 14, w cz. II - rozdz. Rex et Regina .
22 Por. ibidem.
17
NI eświadomość
psychoidalna.
Synchroniczność
sób, w jaki alchemia wyraża naturę człowieka i rzeczywistości (w którego obrębie
Jung zaznacza zarys własnej , filozoficznej koncepcji człowieka i nieŚWiadomości).
Nieświadomość jako materia prima jest podłożem procesów zachodzących
w rzeczywistości, zwłaszcza procesów psychicznych w człowieku , ale nie tylko.
Całą rzeczywistość przenika dynamizm nieświadomego procesu psychoidalnego i psychicznego. Człowiek jest wielopodmiotową istotą psychiczną dążącą do
pewnej formy jedności psychicznej. Nieświadomość zmierza ku samouświado­
mieniu i indywiduowaniu się . Świadomość człowieka staje się zasadą ujednostkowiającą i aktualiZUjącą potencje nieświadomości. Interpretacja alchemii Junga nie spotkała się z akceptacją ze strony wielu badaczy. Zarzucano mu, że tematykę alchemiczną wyjaśniał w oderwaniu od jej uwarunkowań historycznych
oraz że nienajlepszy był jego dobór komentowanych prac23 .
Analizy symboliki alchemicznej Junga istotnie w większości przypadków
mają charakter analiz struturalnych. Interpretował on przede wszystkim znaczenia i związki symboli z nieświadomym procesem psychicznym . Problemy te
wysunęły się na plan pierwszy z powodu założenia, że symbole alchemii przede
wszystkim odnoszą się do nieświadomości. Przekazywano je z pokolenia na
pokolenie w ciągłości historycznej we " względnym oderwaniu od kulturowego
podłoża " 24 . Było to, być może, jedną z przyczyn, dla których Jung uważał je za
manifestację uniwersalnego procesu nieświadomego. Należy w tym miejscu jak myślę - podkreślić, że analizy Junga właśnie dlatego opierają się głównie
na badaniu struktury symbolicznej dzieła alchemicznego, że uważał on alchemię za jedną z najbardziej bezpośrednich manifestacji nieświadomości.
W pewnym stopniu Jung był również świadomy historycznego charakteru
zjawiska alchemii. Podkreślał m.in . historyczne uwarunkowania umysłowości
alchemików, a mianowicie to, że łączyła ona pewne cechy rodzącej się postawy empirycznej, potrzeby badań laboratoryjnych i eksperymentowania procesami chemicznymi z wiarą w boską moc objawienia prawdy i wizją materii penetrowanej przez pierwiastek duchowy. Ucieleśnieniem tego specyficznego
połączenia był - według Junga - Paracelsus.
Nieświadomość
psychoidalna
Praca Theoretische Oberlegungen.. . została opublikowana w 1947 r.
i zmodyfikowana w 1954 r. Jest ona, moim zdaniem, kolejnym etapem ewolucji w poglądach Junga na temat nieświadomości. Zwraca na nią uwagę również Pajor w swojej pracy25, który zaznaczył jej miejsce w rozważaniach Junga
wokół terminu "psychoid" w kontekście określeń " nieświadomość psychoidalna", "archetyp psychoidalny". Praca Theoretische Oberlegungen .. . Junga
23
24
25
M. Eliade, Note sur Jung et l'alchimie , Paris 1955.
N. Schwartz-Salant, op. cit., s. 19.
K. Pajor, Rola archetypu w analitycznej psychologii
s.69-70.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
c.G.
Junga ,
Poznań
1992,
147
Ilona
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
148
jest także ważna z punktu widzenia uporządkowywania pojęć instynktu, archetypu oraz ich wzajemnej relacji , a także filozoficznego precyzowania pojęcia
nieświadomości i jej uczestnictwa w rzeczywistości pozapsychicznej.
Późna twórczość Junga znalazła się pod silnym wpływem ówczesnych badań poświęconych parapsychologii i problemom mikrofizyki. Świadczy o tym
dobitnie jego korespondencja. Jung zaczął interesować się tym, co we wcześniejszych pracach określał jako hipotezę uczestnictwa nieświadomości zbiorowej w świecie pozapsychicznym lub problemem paralelizmu psychofizycznego.
Stanowi to z punktu widzenia logiki ewolucji jego poglądów swoistą klamrę . Praca doktorska Junga wyrosła z atmosfery zainteresowań hipnotyzmem
i tzw. zjawiskami tajemnymi. Późna jego twórczość nawiązała do głośnych
w owym czasie eksperymentów nad fenomenami parapsychologicznymi J . B.
Rhine'a i innych. W efekcie przyniosło to wraz z wynikami współpracy Junga
i Pauliego teorię synchroniczności i nieświadomości psychoidalnej . Ale nie tylko z tego powodu praca ta jest niezwykle ważna, również z powodu zarysowującej się koncepcji jednoczącej wszystkie dotąd penetrowane i rozwijane przez
Junga obszary i perspektywy badawcze w idei unus mundus. Bardzo liczne są
elementy budujące wyobrażenie nieświadomości psychoidalnej i jej aktywności
synchronicznej.
Jednymi z najistotniejszych wydają się badania Junga dotyczące pism alchemicznych . W Theoretische Uberlegungen ... Jung przytacza i interpretuje
pewne sformułowania Paracelsusa, G. Doma, H . Khunratha, dotyczące tzw.
scintillae (iskier ducha) w kontekście luminositas sensus naturae (określenie
A. von Nettesheima , używane przez Paracelsusa). Owe scintillae Jung pojmuje jako odzwierciedlenie stanu "pseudopsychicznego" treści nieświadomych.
Jung stwierdza, że mogą istnieć stany nieświadome organizowane przez pewne rodzaje świadomości i nie istnieje "żadna racja a priori, że procesy nieświa­
dome muszą absolutnie posiadać podmiot"26. Konsekwencje tej wypowiedzi to
uznanie , że istnieją pewne formy łączące psychikę i materię , co stanowi przedmiot zainteresowań Junga w końcowych partiach tekstu. Powołuje się tu na alchemiczną , następnie zaś renesansową i romantyczną wizję Anima Mundi penetrującej i ożywiającej świat natury.
Jung zaczyna swoją pracę od przeglądu historycznych form idei nieświado­
mości. Określa on i komentuje różnorodne koncepcje nieświadomości. Domeną jego zainteresowań w stosunku do pojęcia nieświadomości Wundta, Herbarta, Janeta jest ich idea "nieświadomych reperezentacji", które opadają poniżej poziomu świadomości. Pisze na ten temat:
Istnieje jednak pattem ol behaviour [wzorzec zachowania -1.B.] wrodzony i skarbiec
nie antycypowany, lecz akumulowany ; [... ] nie jest to problem "reprezentacji", lecz szkiców, planów lub obrazów, które, chociaż nie są aktualnie "obecne"
w ego, nie są przez to mniej realne niż sto halerzy Kanta zaszytych w podszewce marynarki i zapomnianych przez w/aściciela2 7 .
doświadczenia życia
26
27
Nieświ adomość
Błoci an
c.G. Jung, The Collected ... , v. 8, s. 173.
Ibidem , s. 165.
psychOldalna.
Synchroniczność
Jung omawia również koncepcje nieświadomości Fechnera i Lippsa, którzy
przyznawali jej istotne, determinujące znaczenie dła ludzkiej psychiki oraz ujęcie Jamesa wskazujące na istnienie obszarów wspomnień, myśli czy odczuć ,
które są zewnętrzne wobec podstawowej świadomości. Nieświadomość w ujęciu Janeta i Freuda jest sferą "niekompatybilną" wobec świadomej osobowości. Sfera nieświadomego zawiera treści zapomniane i trudno lub wcale nie odtwarzalne. Jung krytykuje to spojrzenie na nieświadomość, ponieważ w tym
ujęciu staje się ona rodzajem załącznika do sfery świadomości.
Jung wkracza w tej pracy również w dziedzinę historii filozofii ; dlatego też
komentuje on filozofię Kanta, Hegla, Schopenhauera i Carusa. Nazwiska Kanta i Hegla nie pojawiają się tu jednak w kontekście jakiegoś szczególnego wyobrażenia nieświadomości, którego byliby twórcami. Filozofię Kanta postrzega
Jung przez pryzmat rozwoju krytycyzmu filozoficznego , teorii transcendentaliów warunkujących ludzkie poznanie świata. W filozofii Hegla natomiast widzi
projekcję nieświadomych treści psychicznych w formie systemu filozoficznego.
"Hegel był psychologiem zakamuflowanym i projektował wielkie prawdy [pocho- I.B.] z wewnątrz dziedziny podmiotu w kosmos"28; "Filozofia taka jak Hegla
jest samoobjawieniem tła psychicznego, a filozoficznie - uzurpacją. Z psychologicznego punktu widzenia oznacza ona erupcję nieświadomości "29 .
dzące
Objawia się to także w "języku mocy" stosowanym przez Hegla. Erupcja
nieświadomości doprowadziła następnie do koncepcji nadczłowieka Nietzschego oraz do katastrofy, "której na imię Niemcy"3o. Z punktu widzenia pojęcia
nieświadomości Jung widzi rolę Hegla, podobnie jak rolę Nietzschego i postaci Zaratustry, jako pewien rodzaj filozoficznej samo ekspresji nieświadomości,
z tym że z całą pewnością Nietzsche wzbudzał większą sympatię Junga. 31 Pewnym podsumowaniem tych rozważań jest stwierdzenie, że
U Schopenhauera znajdujemy nieświadomą wolę jako nową definicję Boga, u Carusa - nieświadomość , u Hegla - identyfikację [z treściami nieświadomymi - I.B.J i inflację , praktycznie unifikację intelektu filozoficznego z Duchem Absolutnym .. .32
Jung nie oddaje tu pełnej sprawiedliwości filozofii Hegla, ale istotne dla nas
pozostaje to, że potraktował ją, jak zresztą wiele innych koncepcji filozoficznych, właśnie jako pewną manifestację samej nieświadomości, erupcję jej treści w monumentalnym języku filozoficznym.
Właściwe wyjaśnienie pojęcia nieświadomości zaczyna się od wprowadzeniu terminu "psychoid" Driescha, określanego jako "to, co warunkuje reakcję", "sila prospektywna elementu zarodkowego", "czynnik aktywizujący odIbidem , s. 169.
Ibidem , s. 170.
30 Por. ibidem .
3 1 Na temat wpływu filozofii Nietzschego na koncepcję Junga - por. A. Moreno, Jung,
bogowie i człowiek współczesny, Warszawa 1971. Porównane tam zostają m.in. koncepcje heroizmu ludzkiego, stosunku do cierpienia oraz problem "pierwiastka dionizyjskiego".
32 c.G. Jung, The Collected ... , v. 8, s. 170.
28
29
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
149
Nieświadomość
Ilona Blocian
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
150
krywany w działaniu", "entelechia działania"33. Pojęciem psychoidu zajmował
się także Bleuler, z którym - jak wiemy34 - Jung współpracował. Bleuler w pracy Die Psychoide cytowanej przez Junga definiuje pojęcie psychoidu jako "sumę
wszystkich funkcji cielesnych - rozumiejąc w tym także funkcje centralnego systemu nerwowego - zorientowanych ku celowi, działających na sposób funkcjonowania pamięci i zmierzających do zachowania życia (z wyłączeniem funkcji korowych, które jesteśmy od zawsze przyzwyczajeni rozważać jako psychiczne)"35.
Bleuler stosował określenia "duszy korowej" i "duszy pnia mózgowego"
w tym sensie, że pierwsza miałaby charakter psychiczny, druga przedpsychiczny lub protopsychiczny.
Według Junga pojęcie psychoidu nie powinno być rozumiane rzeczownikowo, ale przymiotnikowo. Psychoidalne są więc proste manifestacje witalne, ale
także właściwe procesy psychiczne. W tym stwierdzeniu leży źródło konsekwencji Junga w przyznawaniu nieświadomości zarówno cech pod-, jak i nadświadomości.
Cały tekst Theoretische Uberlegungen ... oscyluje wokół problemu rozpinania się psychiki ludzkiej na dwóch "krańcach" psychiczności, którymi są
instynkty i archetypy. Jung odnosi się tu do psychologii Janeta, który we
wszystkich funkcjach wyróżniał ich sfery "wyższe", które charakteryzował jako
mniej nawykowe, stosunkowo mniej archaiczne, związane z adaptacją do śro­
dowiska, oraz sfery "niższe" bardzo archaicznego pochodzenia.
Cała historia rozwoju życia psychicznego odpowiada w jakiś sposób temu
powolnemu uwalnianiu się od przymusowego i nieświadomego charakteru zachowań instynktownych: "psychika pojawiła się jako emancypacja funkcji wewnątrzinstynktownej i jej przymusowego charakteru"36.
Tak więc na dwóch krańcach źródeł zachowania się leżą: przymus instynktowny oraz wolna decyzja, wolny wybór. W sensie energii psychicznej czynna
jest stale energia instynktu. "Nie ma żadnej modyfikacji substancjalnej energii
instynktu, ale tylko modyfikacja jej formy użycia"37.
Nieświadomość psychoidalna to nieświadomość niereprezentowalna, która
jest podłożem wtórnego organizowania się jej w obraz nieświadomy, obraz archetypowy.
Jung opisuje w tej pracy również nieświadomość jako
wszystko, co wiem, ale o czym nie myślę chwilowo; to, czego kiedyś byłem świadomy,
ale teraz jest zapomniane; wszystko. co jest postrzegane przez moje zmysły, ale na co
moja świadomość nie zwraca uwagi; wszystko, co czuję, myślę, przypominam sobie,
chcę i robię bez planu, bez uwagi, tzn. nieświadomie; wszystko, co jest przyszłe, co
przygotowuje się we mnie i dotrze poźniej do świadomości; wszystko to są treści nieświadomości 38 .
33
34
35
36
37
38
Ibidem, s. 176.
Por. c.G. Jung, Wspomnienia, sny, myśli, Warszawa 1993.
Cyt. w: c.G. Jung, The Collected ... , v. 8. s. 176.
Ibidem, s. 182.
Ibidem.
Ibidem, s. 185.
psychoidalna
Synchroniczność
Nieświadomość psychoidalna jest zbiorem pewnych całości protopsychicznych, świadomość "ja" jest otoczona owymi centrami "świadomości przybliżonych", których nośnikami są zjawiska psychoidalne.
W obliczu stanu psychoidalnego refleksyjno-instynktownego, psychika zawiera
w sobie utratę powiązań i stopniową recesję procesów mechanicznych [przymusowych
- 1.8.] na rzecz modyfikacji "wybranych"39.
"ja" przez liczne centra nośników protoJung porównuje do nocnego nieba rozświetlonego śv.;iatlem
gwiazd odzwierciedlających numinotyczność i świetlność archetypów. Swiatlo
- mówi Jung - odwiecznie jest kojarzone z poznaniem, z rozbłyskaniem rozumienia i powstawaniem świadomości. Zjawiska psychiczne porównuje do drabiny, wzdłuż której przebłyskuje świadomość. Drabinę tę współtworzy rozszczepianie się pierwotnej energii instynktownej w kierunku formowania archetypów jako obrazów znaczenia instynktu. "Pomimo lub może właśnie z powodu
swojego pokrewieństwa z instynktem archetyp reprezentuje pierwiastek, który
konstytuuje w istocie ducha "40. Instynkt jest przez Junga porównywany do sfery podczerwieni spektrum psychicznego, archetyp natomiast - do nadfioletu.
W dziedzinie oddziaływania archetypu dokonuje się "apokastaza instynktu", jego transformacja powodująca, że archetyp może kierować zachowaniem czło­
wieka nawet przeciw celom instynktownym. Jest to - jak zauważa Jung odwieczny temat mitów o bohaterze w symbolikach religijnych i mitologicznych.
"Ja" ludzkie jest warunkowane oddziaływaniem wielu sfer - świadomości
zbiorowej, nieświadomości zbiorowej w formie popędowej, instynktownej oraz
archetypowej, tj. wzorców, obrazów i idei ogólnych. Duch ludzki nosi w sobie
znamiona owego procesu przechodzenia instynktu w archetyp, z przymusu
w wolny wybór i zawiera w sobie podstawowy konflikt, w który te sfery wchodzą w sytuacji pobudzenia lub hamowania rozwoju psychiki ludzkiej. Ze wzglę­
du na to, że pojęcie psychoidu jest odzwierciedleniem niereprezentowalnej
sfery archetypu, Jung twierdzi, że psychoid zawiera w sobie element niepsychiczny . W tym wymiarze może on być nośnikiem oddziaływ~.nia synchroniczności. Synchroniczność, jak wyjaśnia Jung w Theoretische Uberlegungen ... ,
to zjawisko "koincydencji [... l stanów faktów subiektywnych i obiektywnych,
które nie mogą być wyjaśnione w sposób kauzalny, przynajmniej za pomocą
aktualnych sposobów poznania"41. Nieświadomość, która aktualizuje się w czasie, zaczyna wytwarzać zjawiska synchroniczne, tzn. powoduje współtowarzy­
szenie sobie zjawisk fizycznych i stanów psychicznych łączących się w jakimś
universum znaczenia" dla doświadczającej ich jednostki. Jung zauważa rów~ież, że zjawiska synchroniczne występują zazwyczaj podczas aktywizacji nieświadomości w człowieku. Ustają one natomiast, jeśli treści nieświadome podniosą się już do poziomu oglądu świadomości42 .
Ten stan
okrążenia świadomości
psychiczności
39
40
41
42
Ibidem, s. 188.
Ibidem, s. 206.
Ibidem, przyp. 118, s. 205.
Por. ibidem, s. 231.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
151
Nieświadomość
Ilona Blocian
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
152
Istota archetypu, która nie wchodzi w zakres jego reprezentacji obrazowej,
jest natury psychoidalnej. Termin ten (psychoid) posłużył Jungowi do określe­
nia pewnego, jak sam nazwał. "mostu" między tym, co psychiczne i niepsychiczne. Psychika i materia - mówi Jung - znajdują się w ciągłym kontakcie
i jest prawdopodobne, że są dwoma aspektami jednej i tej samej rzeczywistości oraz że oddziałują na siebie poprzez jakieś medium pośrednie, za które uważa on czynniki psychoidalne - "psychika, która dotyka w jakiś sposób materii,
i odwrotnie, materia posiadająca psychikę latentną"43 .
Jung komentuje tak postawiony problem związku jako interakcję pomiędzy
psychiką a materią, ponieważ interakcja nie musi wprost posiadać cech Leibnizjańskiej harmonii przed ustawnej, a zakłada pewną formę wzajemnego penetrowania się tych dwóch sfer. Jung wypowiada w Theoretische Oberlegungen ... również twierdzenie dotyczące roli świadomości w psychice człowieka .
Na tle komentarzy do jego pism moment ten jest rzadko uwypuklany, natomiast w całej jego koncepcji jest on bardzo istotny. Jung pisze mianowicie "Tylko zdolność do bycia świadomym przez człowieka tworzy z niego człowieka "44 .
Nieświadomość jest sferą potencji rzeczywistości, w jeszcze-nie-zrealizowanej, nieistniejącej formie, która dąży do aktualizowania, doświadczenia i poznania samej siebie właśnie poprzez medium świadomości.
Problem relacji psychiki i materii
w korespondencji Junga
Korespondencja Junga z Paulim, Rhine'em i Jordanem uwydatnia również
problem relacji psychiki do tego, co niepsychiczne. W liście z 29.10. 1934 r. adresowanym do profesora W. Pauliego Jung pisał, że w "przestrzeni" nieświado­
mości nadawca i odbiorca są jednym i tym samym podmiotem postrzegającym45 .
W liście do P. Jordana Jung stwierdza, że synchroniczność to "paralelizm
czasowy", tzn. współtowarzyszenie sobie zdarzeń 46 . Zdarzenia połączone ze
sobą znaczeniem wiąże archetyp. Uaktywnienie archetypu powoduje pewne
uaktywnienie owej wspominanej już protopsychiczności obiektów zewnętrz­
nych wobec psychiki doświadczającej, niemniej połączonych z nią nieświado­
mie w pewnej całości znaczeniowej. W ten sposób, jak uważam, Jung rozumiał
koncepcję synchroniczności.
Innym komentarzem stosunku psychiki do tego, co niepsychiczne, jest list
Junga do pastora V. White'a z 27 marca 1947 r.
Sądzę , że jesteśmy zgodni co do tego, aby myśleć, że nieświadomość jest psychiczna, tzn. że jest rodzajem ducha (umysłu) [że zawiera ona - I.B.l inny podmiot,
43
44
45
46
Ibidem , s. 234.
Ibidem, s. 210 .
c.G. Jung , Correspondance (1906-1940), v. l, Paris 1992, s. 232 .
Ibidem, s. 235; list z 10.1l.1934 r.
psychoidalna. Synchromczność
a/ter ego, które staje się świadome, choć, we wszystkich przypadkach, od "ja" jest
oddalone [... l nazywam "psychicznym" zjawiska biologiczne, od kiedy prezentują one
chociażby ślady woli, która zamierza sprzeciwić się funkcjonowaniu instynktu według
prawautomatyzmu47 .
Wypowiedź ta naprowadza nas na porównanie ujęcia nieświadomości automatycznej w pracy doktorkskiej Junga 48 . Otóż z perspektywy rozwoju jego
koncepcji w omawianym przez nas późnym jej okresie uwidacznia się, że przez
automatyczną funkcję nieświadomości pojmuje on jej prawidłowości działania
w sferze instynktu. Nieświadomość zawiera proces, którego istotą jest jednakże uwalnianie archetypu od oddziaływania instynktu. Archetypy tworzą podło­
że duchowości człowieka, ponieważ umożliwiają one poznanie przez pojęcia
ogólne oraz uogólnianie jako takie. Proces rozwoju psychiki wiąże się więc także z jakąś formą "zdezautomatyzowania" jej wewnętrznych procesów, świado­
my ich ogląd , który zwiększa szansę na jej kreatywność i podejmowanie przez
jednostkę wolnego wyboru.
Pewnym wyjaśnieniem tego, co Jung rozumie przez relację psychiki i materii, jest również wspomniana na wstępie niniejszego podrozdziału korespondencja z J .B. Rhine'em. Wydaje się również, że listy Junga, jak to bywa w przypadku wielu badaczy, o wiele śmielej wypowiadają jego przekonania niż dosyć
ostrożne sformułowania pochodzące z pism.
W liście do Rhine'a Jung pisze, że
psychika reprezentuje pewną relatywność czasową oraz przestrzenną [.. .1psychika
jest zdolna oddziaływać na materię bez kontaktu materialnego [... 1Czas
i przestrzeń wydają się psychicznie relatywne [... 1 W tej mierze, w jakiej psychika wytwarza zjawiska aprzestrzenne i aczasowe, wydaje się ona uczestniczyć w świecie mikrofizycznym [... 1Ta szczególna psychika zachowuje się tak, jak gdyby była jedna i niepodZielona na wiele dusz indywidualnych. Ona nie jest osobowa. Znajduje się wszędzie
i we wszystkich czasach pozostaje taka sama 49 .
nieświadoma
Psychika nieświadoma znajduje się poza uwarunkowaniami czasoprzestrzennymi. Tylko wówczas, gdy wchodzi w relację ze światem zewnętrznym,
poznaje narzędziami tworzonymi przez świadomość, tzn. poznaje poprzez formy czasoprzestrzenne. Poza tymi uwarunkowaniami psychika nieświadoma
jest przez Junga nazywana mundus archetypus (świat archetypowy).
W liście do P. Jordana z 1.04.1948 Jung zaznacza, że zjawiska parapsychologiczne znajdują się poza domeną jego właściwych zainteresowań 50 , ale
przynoszą jednak one jakiś rodzaj dopOWiedzenia do problemu działania psychiki oraz psychicznej relatywności czasu, przestrzeni i materii51 .
W 1953 r. Jung pisał również do Rhine'a o tym, że w doświadczeniach parapsychologicznych interesuje go jedynie badanie czynnika emocjonalnego, który
47
48
49
50
51
C.G. Jung, Correspondance (1941-1949), v. 2, Paris 1993, s. 206.
Por. c.G. Jung, O psychologii i patologii tzw. zja'.Visk tajemnych , Warszawa 1991.
c.G. Jung, Correspondance, v. 2, s. 135-136; list z 1945 r.
Ibidem, s. 257.
Por. ibidem, s. 258-259; list z l.04.1948 r. adresowany do J.B. Rhine'a.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
153
1I0na
154
Nieświadomość
Błocian
często spontanicznie im towarzyszy. Uważał - jak się wydaje - że ów czynnik emocjonalny jest związany z uaktywnieniem nieświadomości, zwłaszcza w przypadku
52
zdarzeń losowych, takich jak choroba, zagrożenie, wypadki i śmierć .
W liście do Rhine'a z tego samego roku Jung pisał ponownie o stosunku
psychiki do materii.
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Jeśli przestrzeń i czas podlegają relatywizacji w psychice, to tak samo podlega jej
materia (por. - telekineza!); w ten sposób przyczynowość jest tylko prawdą statystycz53
ną, co oznacza niezliczone wyjątki akauzalne, quod erat demonstrandum .
Z tej wypowiedzi wynikałoby, że synchroniczność nie ma jakiejś cechy uniwersalnej, ciągłej występowalności, lecz pojawia się jedynie w przypadkach
szczególnie silnego uaktywnienia nieświadomości, kiedy zaczyna ona oddziały­
wać na uniwersum fizyczne.
Inny list napisany 9.08.1954 r. do Rhine'a omawia koncepcję synchroniczności.
[Synchroniczność - LB.) ma długą histońę od połowy epoki antycznej po Leibniza. Leibniz zakładał jeszcze cztery zasady wyjaśniania natury: przestrzeń, czas, kauzalność i swoją
harmonia praestabi/ita, zasadę akauzalną [... ) Myślę, że PSI [fenomeny parapsychologiczne - LB.) pod wszystkimi swoimi postaciami (telepatii, prekognicji, etc.) oraz psychokineza zależą od tej samej zasady, mając na uwadze identyczność podwójnej konstelacji subiektywnej i obiektywnej, która koincyduje w czasie (stąd pojęcie "synchroniczność")54.
Koncepcja synchronicznej
między zjawiskami
więzi
Praca Synchroniziti:it aIs ein Prinzip akausaler Zusammenhćinge została
55
opublikowana we współpracy z W. Paulim w roku 1952 .
Jung zaczyna wypowiedź od krytyki statystycznej natury prawd ustalanych
przez nauki opisowe. Problemem podstawowym jest "pełna znaczenia koincydencja akauzalnego połączenia" zjawisk56 . Istnieją więc zjawiska, których związki
między sobą nie dają się ustalić za pomocą określenia związku przyczynowego.
Powinniśmy więc - wyjaśnia Jung - założyć, że zdarzenia w ogóle są powiązane ze
sobą z jednej strony przez łańcuch przyczynowy, z drugiej zaś - przez rodzaj pełnego
znaczenia krzyżowego połączenia 57 .
Jung powołuje się tu na Schopenhauera i jego koncepcję symultaniczności
zjawisk przyczynowo nie powiązanych, czyli tak zwanego "szczęścia".
Odnosi się także do Theoretische Oberlegungen ... , gdzie pojęcie synchroniczności występowało jako psychiczna relatywność czasoprzestrzenna. Ekspe52
53
54
55
56
57
Por. C.G Jung, Correspondance, v. 3, s. 168.
Ibidem, s. 191.
Ibidem, s. 253-254.
c.G. Jung, Theoretische Oberlegungen zum Wesen ...
c.G. Jung, The Co/lected ... , v. 8, s. 426.
Ibidem, s. 427.
psychoidalna.
Synchroniczność
rymenty Rhine'a dowiodły pewnej "elastyczności" psychiki wobec uwarunko~a~ ~zas~przestrzennych, "tak jakby zależały one od warunków psychicznych
I me Istmc:ły same w sobie, lecz jedynie były "postulowane« przez świadomy
u~ys~"58. Swiadomość stawałaby się wobec tego instancją organizującą pozname Ciał w ruchu poprzez porządek czasoprzestrzenny; z tego też powodu przypuszcza Jung - Kant nazwał czas i przestrzeń formami a priori. Archetypy są organizatorami procesów nieświadomych, a w ich uaktywnieniu przy stanach emocjonalnego pobudzenia występuje obniżenie napięcia świadomości
umożliwiające wyłonienie się rzeczywistości archetypalnej.
'
Właściwym łącznikiem w nawiązywaniu związku nieprzyczynowego zjawisk
b~łb~ psycho~dalny aspekt archetypu, który wykazywałby zdolność do urelacyjmema doznającej psychiki z rzeczywistością zewnętrzną wobec śW!.::ldomości;
"musimy więc w końcu założyć, że istnieje w nieświadomości coś w rodzaju
wiedzy a priori lub "bezpośredniości« zdarzeń, którym brakuje jakiegokolwiek
przyczynowego podłoża"59.
Jung obrazuje swoją koncepcję za pomocą związku dwojakiego typu "nieZ~iszczalnej energii" z continuum czasoprzestrzennym. Pierwszy typ relacji to
clągł~ wiązanie się zjawisk w prawidłowości przyczynowo-skutkowe. Drugi typ
relaCji polega na nieciągłym wiązaniu się zjawisk przez znaczenie. Tę drugą formę powiązań Jung nazywa "uporządkowaniem psychicznym" świata, którego
~echą jest swoista transgresyjność archetypu oddziaływającego poza psychikę
Jednostkową będącą jego nośnikiem. Można by w zasadzie również wyobrazić
sobie, że nośnikiem archetypu nie musi być koniecznie struktura psychiczna
człowieka, ale również inne formy protopsychiczne istniejące w rzeczywistości
zewnętrznej. W związku z tym Jung pisze: "archetyp jest introspekcyjnie rozpoznawalną formą porządku psychicznego a priori"6o.
W Synchronizitat... Jung WYPowiada myśl, że światem rządzi nie tylko zasada przyczynowo-skutkowego uporządkowania zdarzeń, ale że świat uporząd­
kowany jest również w swojej sferze psychicznej. Porządkiem psychiki jest znaczenie, a jego nośnikiem - psychoidalny aspekt archetypu. Ten to świat form
znaczeniowych, owo uniuersum znaczenia Jung określa jako unus mundus,
jedność świata. Unus mundus jest wewnętrznie spojony inherentnym znaczeniem, jakie posiada dla przeżywających go form .
Wydaje się, iż wbrew swoim zapewnieniom Jung w tym późnym etapie
swojej twórczości odszedł daleko od niechęci, którą przypisywał sobie do wysuwania przypuszczeń wykraczających poza twierdzenia o doświadczeniach
jednostki ludzkiej. Jakkolwiek by oceniać koncepcję synchroniczności, jest ona
właśnie takim twierdzeniem o zasadach organizacji świata nieświadomego
w ogóle, a nie o zasadach funkcjonowania nieświadomości w psychice człowie­
ka, co - jak się wydaje - było punktem wyjścia badań Junga.
Niemniej ten aspekt jego pism o naturze filozoficznej potwierdzał zdanie, ja58
59
60
Ibidem, s. 435.
Ibidem. s. 447.
Ibidem, 5.517.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
155
Ilona Blocian
156
kie wypowiedział o Jungu Rhine: "Niewielu ludzi w nauce jest tak bezpośre­
dnich w swoim życiu intelektualnym, [inni - I. B.I czekają na kogoś, kto stanie
na pierwszej linii"61.
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Bibliografia
Eliade M., Note sur Jung et l'alchimie, Paris 1955.
Jung CG., Correspondance (1906-1940), v. l, Paris 1992.
Jung CG., Correspondance (1941-1949), v. 2, Paris 1993.
Jung CG., Correspondance (1950-1954), v. 3, Paris 1994.
Jung CG., The CoJlected Works, v. 1-19, London, Princeton 1953-1979.
Jung CG., Wspomnienia, sny, myśli , Warszawa 1993.
Maillard Ch., "Les Sept Sermons aux Morts " de Carl Gustau Jung, Nancy 1993.
Moreno A., Jung, bogowie i człowiek współczesny, Warszawa 1971.
Neumann E., The Origins and History oj Consciousness, New York 1954.
Pajor K., Rola archetypu w analitycznej psychologii c.G. Junga, Poznań 1992.
Schwartz-Salant N., Introduction, [w:] CG. Jung, Jung on Alchemy, London 1995.
61
CG. Jung, Correspondance, v. l, s. 240 - cytowana wypowiedź J .B. Rhine'a.
Kiełkiewicz
Instytut Psychologii
Uniwersytetu Wrocławskiego
Dariusz
Konflikt i deficyt:
uwagi o teorii i technice
psychoanalitycznej
Konflikt intrapsychiczny jest, obok nieświadomości, pojęciem kluczowym
dla Freudowskiej psychoanalizy. Posłużył on do skonstruowania dynamicznego
modelu psychiki ludzkiej, umożliwił nowe rozumienie psychopatologii, a także
rozwinięcie oryginalnej metody leczenia. Konflikt, według Freuda, jest zjawiskiem immanentnym w psychice, jej motorem - poprzez niego dokonują się
jej rozwój i strukturyzacja. Istnieje on w psychice na wielu poziomach, a jego
ślady spotyka się w reakcjach afektywnych, objawach chorobowych czy utrwalonych rysach charakteru.
Stałym uczestnikiem konfliktu intrapsychicznego, w ujęciu Freudowskim, są
popędy - siły motywujące, biologicznie zakorzenione, a właściwie ich psychicZne reprezentacje. Freud uważał początkowo, że zasadnicze napięcie konfliktowe istnieje między samymi popędami, tj. tymi, które służą zachowaniu gatunku, czyli seksualnymi, a popędami samozachowawczymi jednostki. W 1910 r.
pisał on:
Szczególne znaczenie [... j ma niezaprzeczalna opozycja między popędami, które
uzyskaniu przyjemności seksualnej a innymi popędami Ja. Wszystkie organiczne popędy, które działają w naszej psychice, moźemy zaklasyfikować, by
użyć slów poety, jako "glód" lub " miłość" (Freud, 1910).
slużą seksualności,
W drugiej, zmienionej wersji teorii popędów, zawartej w Poza zasadą przyjem ności z 1920 r., Freud wprowadza inny dualizm: z jednej strony występu­
je, jak wcześniej, popęd seksualny libido, lecz z drugiej pojawia się popęd
śmierci - Thanatos. Stworzenie koncepcji popędu śmierci było związane
w swoim kontekście historycznym z doświadczeniami okrucieństw i przemocy
pierwszej wojny światowej. Koncepcja ta wyraża w swoim najbardziej podstawowym aspekcie przekonanie (wielokrotnie krytykowane za swą spekulatywność) o wewnętrznym dążeniu wszelkiego życia do stanu absolutnego spoczynku, tj. materii nieożywionej. Jej powstanie było związane z określonymi potrzebami teoretycznymi: jak wyjaśnienie przymusu powtarzania w nerwicy czy
znalezienie bazy popędowej dla afektów, takich jak nienawiść i złość; opierała
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
Dariusz Kielkiewicz
158
się
ona również na pewnych faktach klinicznych. W Analizie skończonej i nieFreud pisał :
skończonej
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
Mając przed oczami całość obrazu, na który składają się przejawy immanentnego
u tak wielu osób masochizmu, negatywnej reakcji terapeutycznej i poczucia winy u nerwicowców, przestaje się wierzyć, że procesami psychicznymi rządzi wyłącznie dążenie
do przyjemności . Zjawiska te bezsprzecznie wskazują na istnienie w życiu psychicznym
siły, którą zależnie od jej celów nazwiemy popędem agresji albo niszczycielskim i którą
wywodzimy z pierwotnego popędu śmierci materii ożywionej (Freud, 1937).
Eros i Thanatos, według Freuda, są obecne we wszystkich procesach psychicznych, fizjologicznych oraz ludzkich dążeniach i relacjach - są one przeciwstawnymi aspektami ludzkiej egzystencji, stanowią pewien konflikt podstawowy.
W ramach opozycji popędów seksualnych i agresywnych można również lepiej zrozumieć takie zjawiska, jak sadyzm czy masochizm. Agresja wprzęgnię­
ta jest tutaj w funkcję seksualną czy wręcz oba popędy ściśle się ze sobą splatają i na siebie wzajemnie wpływają.
Konflikt intrapsychiczny może pojawiać się także jako wyraz przeciwstawnych
dążeń samego popędu seksualnego i przybierać formę opozycji między obsadzeniem libido własnego "Ja" a skierowaniem jej na obiekty zewnętrzne. Zostało to
opisane przez Freuda jako zjawisko narcyzmu wtórnego (Freud, 1914). Konflikt
narcystyczny zawiera istotny aspekt rozwojowy, dotyczący m.in . przechodzenia
od autoerotyzmu do dojrzałych , osobowych relacji seksualnych.
Stopniowo , wraz z rozwojem teorii psychoanalitycznej, pojęcie konfliktu
przestaje służyć wyłącznie opisowi zjawisk popędowych, lecz związane jest całością funkcjonowania psychiki.
W topograficznym modelu aparatu mentalnego zasadnicze pole konfliktu
zostaje wyznaczone między tym, co nieświadome i świadome w psychice, tj .
między reprezentacjami popędów a siłami tłumiącymi i zakazami moralnymi.
Perspektywa topograficzna, początkowo niezwykle odkrywcza, już poprzez
sam fakt wprowadzenia pojęcia nieświadomości, z czasem okazała się niewystarczająca: a to wraz z ujawnieniem, że również obrony psychiczne, a także
poczucie winy mogą mieć charakter nieświadomy . Oznaczało to, że całość
konfliktu psychicznego może znajdować się poza obszarem świadomym , a siły
go tworzące wymykają się dotychczasowym definicjom. Był to punkt wyjścia
do stworzenia przez Freuda w 1923 r. strukturalnego modelu psychiki. Wyodrębnił on wtedy trzy względnie trwałe pod względem motywacyjnym systemy,
tj. id zawierające reprezentacje popędów, superego utworzone ze zinternalizowanych norm i wartości oraz ego odpowiedzialne za tworzenie kompromisów,
jak: objawy, charakter czy marzenia senne. W ujęciu strukturalnym konflikt
psychiczny może przybierać charakter międzysystemowy, głównie między siła­
mi popędowymi a zakazami superego lub wewnątrzsystemowy, np. między
sprzecznymi pragnieniami id czy niemożliwymi do pogodzenia ideałami superego. Perspektywa strukturalna okazała się na tyle użyteczna i trwała , że do dzisiaj stanowi podstawowy model psychiki i punkt odniesienia w myślen iu psychoanalitycznym.
Myślę, że zajmując się konfliktem psychicznym w aspekcie popędowo-struk-
Konflikt i deficyt: uwagi o teorii
I
technice psychoanalitycznej
turalnym, należy wspomnieć także o zjawiskach związanych z kompleksem
edypalnym. W tej charakterystycznej konfiguracji rozwojowej konflikt przybiera postać kazirodczych lub agresywnych fantazji skierowanych do rodziców,
które napotykają lęki i poczucie winy formującego się superego . Kompleks
Edypa odgrywa kluczową rolę w strukturowaniu osobowości, osiągnięciu organizacji genitalnej i kształtowaniu tożsamości seksualnej. W okresie tym mogą
się także tworzyć konfliktowe męskie i kobiece identyfikacje, powstające na bazie pozytywnego lub negatywnego rozwiązania kompleksu Edypa i składające
się na zjawisko biseksualności. Ich wynikiem mogą być aktywne lub bierne cele popędowe oraz hetero- lub homoseksualne wybory obiektów.
Nierozwiązane konflikty edypalne odnajdujemy powszechnie w nerwicach ,
co stanowi o ich znaczeniu dla psychopatologii i było powodem , że sam Freud
określił kompleks Edypa jako "jądrowy kompleks w nerwicach ".
W tym miejscu mała dygresja - jak wiadomo, Freud odkrył kompleks Edypa
w trakcie własnej autoanalizy, głównie swych marzeń sennych. Kluczowe znaczenie miało dla niego zrozumienie jednego z takich marzeń, silnie zabarwionego erotycznie i skierowanego do matki. Freud przeżył je w półśnie, w czasie
podróży , kiedy pociąg stał na dworcu we Wrocławiu (Walewska, 1992).
Wracając do zagadnienia nieświadomego konfliktu intrapsychicznego - Jak
można by, w tym kontekście, odpowiedzieć na pytanie o cel Freudowskiej psychoanalizy? Odpowiedzią , która nasuwa się najłatwiej , jest znane sformułowa­
nie jej twórcy o "czynieniu nieświadomego świadomym " - pozostające do dzisiaj najlapidarniejszym opisem psychoanalizy - gdzie przedmiotem takiego
"czynienia" jest, bez wątpienia , nieświadomy konflikt w psychice. Przechodząc
jednak do bardziej szczegółowych wyjaśnień, musimy ponownie wkroczyć na
teren teorii strukturalnej z opozycją między siłami popędowymi a elementami
psychiki, które je poskramiają i kontrolują. Freud przypisywał zasadnicze znaczenie rozpoznaniu i ujawnieniu dążeń popędowych id, co wyraził w postulacie - "Tam, gdzie było id, niech będzie ego" . Nie oznacza to w żadnym razie,
że jego celem było pozbawienie człowieka biologiczno-popędowej części osobowości , lecz raczej poddanie jej świadomej kontroli i tym samym pewne jej
" uczłowieczenie " . Przytoczone pOWiedzenie Freuda interesująco strawestował
Jacques Lacan, mówiąc - "Tam, gdzie było id, niech będę Ja" . Istotny wkład
w formułowanie celów klasycznej psychoanalizy wniosła także Anna Freud,
poszerzając jej spektrum o analizę oporu i obronnej aktywności ego. Element
ten zachował do dzisiaj duże znaczenie w pracy klinicznej (Freud, 1936).
Analiza konfliktu intrapsychicznego wymaga określenia jego pola, dynamiki oraz pochodzenia. Konflikty mogą mieć złożony, wielostronny charakter,
pochodzić z różnych okresów rozwojowych, nakładać się na siebie, przekształ­
cać i sublimować. Stwarza to nieopisane bogactwo psychopatologicznych tworów kompromisowych; objawów nerwicowych, obronnych typów charakteru,
perwersji czy zaburzeń psychosomatycznych. Czynnikami tworzącymi patologiczny konflikt intrapsychiczny są infantylne i wyparte fantazje popędowe; nieadekwatne, nazbyt surowe lub prześladowcze superego oraz struktury obronne ego - sztywne, nieadaptacyjne, archaiczne. Takiego rodzaju konfliktowa
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
159
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
160
Dariusz Kiełkiewicz
Konfhkt i deficyt: uwagi o teorii i technice psychoanalitycznej
struktura psychiki oznacza na poziomie ludzkiego doświadczenia: cierpienie ,
niezaspokojenie istotnych potrzeb i skazanie na drugorzędność społeczną ·
W tym miejscu warto podkreślić , iż psychoanaliza nie jest jedynie metodą
leczenia, tzn. przywracania do zdrowia ludzi chorych, jest także ofertą rozwoju człowieka dzięki uzyskaniu przez niego dostępu do aspektów własnej psychiki - wcześniej zaprzeczonych, wypartych czy zdysocjowanych. Wydobycie ich
z cienia i włączenie w główny nurt psychiki jest działaniem wzbogacającym,
choć wymagającym wysiłku i czasami bolesnym. Myślę, że samo słowo "rozwój" - odwołując się do konkretnej warstwy znaczeniowej - oznacza proces
wychodzący od czegoś już istniejącego, choć niewidocznego i "zwiniętego " .
W tej perspektywie psychoanaliza wydaje się bliższa starym tradycjom duchowym, jak buddyzm czy zen (co zauważyli już c.G. Jung i E. Fromm), niż nowoczesnym technologiom psychoterapeutycznym, polegającym na programowaniu czy modelowaniu psychiki pacjentów.
Jakimi instrumentami dysponuje klasyczna psychoanaliza, aby pomóc czło­
wiekowi cierpiącemu wydobyć się z jego opresji, by przywrócić mu zdolność
do "miłości i pracy", by stworzyć warunki do jego rozwoju? Zaskakujące jest,
że wobec bogactwa, jakie oferuje Freudowski sposób widzenia ludzkiej psychiki - z jej złożonością, sprzecznościami i konfliktami - możliwości oddziaływa­
nia na nią wydają się, na pierwszy rzut oka, ograniczone. Sprowadzają się one ,
w istocie rzeczy, do Deutung, czyli objaśnienia pacjentowi przejawów jego ży­
cia psychicznego i dostarczenia mu, tym samym, nowego rozumienia siebie .
W języku polskim słowu Deutung odpowiada termin "interpretacja" , mający
bardziej subiektywne zabarwienie. Deutung polega na wydobywaniu i ujawnianiu sensu ukrytego w wytworach nieświadomości, innymi słowy - na odkrywaniu śladów konfliktu w objawach, wolnych skojarzeniach i przeniesionych postawach pacjenta. Freud porównywał często psychoanalizę do archeologii,
i tak np. w trakcie leczenia Elizabeth von R. pisał :
Termin " wgląd " nie został wprowadzony przez samego Freuda, lecz przez jego następców . Freud podkreślał wprawdzie, że fundamentem metody psychoanalitycznej jest poszukiwanie prawdy, zdobywanie wiedzy o sobie i odzyskiwanie pamięci przez pacjenta, ale nie wyodrębniał samego momentu, w którym
do tego dochodzi. Słowo "wgląd " zarówno w języku polskim, jak i angielskim
wywodzi się od spoglądania, patrzenia (sight). Jest to spoglądanie do wewnątrz
(in-sight), na rzeczy będące pod powierzchnią, na istotę rzeczy. Słownik
oksfordzki podaje, że insight to "umiejętność zrozumienia ukrytej prawdy, charakteru czy sytuacji". Wgląd oznacza tutaj nowy, penetrujący rodzaj wiedzy.
W psychoanalizie termin "wgląd " ma charakter węższy i odnosi się do wiedzy, która związana jest z samym człowiekiem, nie zaś ze światem zewnętrz­
nym. Wiedza ta pojawia się w momencie uzyskania dostępu do nieświadomej
dotychczas rzeczywistości, na którą składają się ukryte treści i konflikty. Pierwotnie, w rozumieniu klasycznej psychoanalizy, był wgląd kategorią ściśle poznawczą . Fenomen ten nie ogranicza się jednak do aspektu wyłącznie poznawczego, w niektórych przypadkach może on zawierać również element doświad­
czenia. Fakt ten ma duże znaczenie kliniczne, ponieważ - jak uczy praktyka dopiero wiedza, której towarzyszy przeżycie, może być przyjęta przez pacjenta jako własna i prowadzić do zmiany psychicznej. Jeżeli w procesie analitycznym brak jest przeżywania pojawiających się konfliktowych treści, może powstać sytuacja, kiedy pacjent powie: "Ja wiem , co mi jest, ale to niczego nie
zmienia w moim życiu". Świadomy tego był również sam Freud, który często
podkreślał : "Nie można zwalczyć wroga nieobecnego".
Wgląd jest przejawem integrującej funkcji ego. Jest on znaczącym osiągnię­
ciem wymagającym przezwyciężenia stanu napięcia w psychice, w czym uczestniczy część ego wolna od konfliktu, zdolna do samoobserwacji i refleksji.
Wgląd może pojawić się w procesie psychoanalitycznym jako nagły przebłysk
zrozumienia - bywa wtedy nazywany "reakcją aha" -lub jest też długotrwałym,
powolnym narastaniem samowiedzy, zmierzającym do momentu zagęszczenia
lub kulminacji. Niekiedy raz uzyskany wgląd może być ponownie wyparty,
zwłaszcza jego składnik poznawczy, ale nawet wtedy nie ulega on zupełnemu
zatarciu, zachOWUje pewną autonomię i pozostaje "przyczółkiem " w toczącym
się procesie analizy. Uzyskany wgląd stwarza warunki do bardziej adaptacyjnych reakcji różnego typu; w kategoriach dynamicznych uwalnia on energię
popędową związaną w nieświadomym konflikcie i umożliwia skierowanie jej ku
życiu. Praca nad umacnianiem wglądu i integrowanie go z bieżącą sytuacją
psychologiczną jest określana jako przepracowanie.
Zarysowany wyżej sposób rozumienia zjawisk psychicznych, związany blisko z pojęciem konfliktu, a także jego implikacje techniczne, właściwy jest klasycznej psychoanalizie. Około pół wieku temu pojawił się jednak kierunek stojący w opozycji do popędowej teorii Freuda, oparty na odmiennych obserwacjach i założeniach teoretycznych : nazwano go teorią relacji z obiektem. Teoria
ta powstała jako suma poglądów kilku badaczy, nie jest więc wewnętrznie jednolita i spójna, a tym, co wyodrębnia ją z wcześniejszego nurtu psychoanalizy,
jest pewna, generalna - odmienna od Freudowskiej - wizja ludzkiej psychiki.
Doszedłem podczas tej pierwszej, pełnej analizy histerii ... do metody warstwowego
usuwania patogennego materiału psychicznego, którą można by porównać z odkopywaniem ukrytego miasta (Haynałem, 1997).
Tak więc, o ile przedmiotem archeologii jest przeszłość poznawana poprzez
jej materialne pozostałości, o tyle psychoanaliza zajmuje się rekonstruowaniem
psychiki za pomocą pochodzących z przeszłości fragmentów wspomnień, fantazji czy snów.
Interpretacja w klasycznej technice psychoanalitycznej jest instrumentem
podstawowym, a dla niektórych, jak Eissler - wręcz jedynym. Jest to sztuka polegająca na czymś więcej niż tylko zdolność rozumienia psychiki pacjenta przez
psychoanalityka i podanie mu tego rozumienia . Kardynalną wagę ma dostosowanie interpretacji - jej momentu, głębokości i zakresu - do wewnętrznego
procesu pacjenta . Wtedy dopiero mogą zaistnieć warunki, by interpretacja została przyjęta przez pacjenta, może dojść do odtworzenia "przerwanych połą­
czeń" (tj. zniesienia wyparcia) i zaistnienia podstawowego czynnika zmiany
psychicznej, jakim jest wgląd.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
161
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
162
Dariusz Kielkiewicz
Konflikt i deficyt: uwagi o teorii i technice psychoanalitycznej
Odchodzi ona od swego rodzaju "biologizmu" Freuda, przenosząc zainteresowanie z "losów popędów " na relacje interpersonalne; z jednej osoby na dwie.
Istnienie popędów nie jest wprawdzie negowane, ale - jak ujął to Fairbairn wrodzoną tendencją libido nie jest poszukiwanie rozładowania (zgodnie z zasadą przyjemności), ale poszukiwanie obiektu.
Rola prekursora teorii relacji z obiektem przypadła Melanii Klein, która
jako pierwsza dostrzegła w pełni znaczenie, dla normalnego i patologicznego rozwoju psychicznego, wczesnych związków dziecko-matka. W opozycji
do Freudowskiego modelu ontogenezy - z libido organizującą się w fazy jako siłą sprawczą - wysunęła ona na pierwszy plan relację interpersonalną
jako element strukturujący psychikę. Różne aspekty tej relacji podlegają,
według niej, internalizacji; tworzą się jej intrapsychiczne reprezentacje, czyli obiekty wewnętrzne . Psychika zatem, w tym rozumieniu, nie jest aparatem doświadczającym i kontrolującym biologiczne popędy, ale osobowym
światem obiektów, które wchodzą w złożone relacje między sobą oraz
z ego, wpływają na stany afektywne i zachowanie człowieka. Obiekty te mają charakter dobry lub prześladowczy, mogą być projektowane na zewnątrz
i ponownie introjektowane, stanowić źródło wewnętrznego bezpieczeństwa
lub zagrożenia.
Melania Klein nie odrzuca w swojej teorii znaczenia sił popędowych i łączy
je wraz z elementami relacji z obiektem w konstelacje rozwojowe zwane pozycjami (schizoidalno-paranoidalną i depresyjną), których osiągnięcie jest niezbędne, według niej, dla progresu psychicznego i których pozostałości istnieją
w psychice człowieka dorosłego.
Autorem, który podjął i rozwinął wątki myśli Kleinowskiej, był W.R.D. Fairbairn. Stworzył on teorię osobowości opartą na relacji z obiektem. Jego poglą­
dy na formowanie się i rolę ego odbiegają wyraźnie od teorii popędowej. Jego zdaniem ego jest strukturą istniejącą od urodzenia, nie zaś rozwijającą się
z id w rezultacie zderzenia z rzeczywistością·
niemowlęcia jako funkcjonującą całość istniejącą w konkretnym środowisku . Fairbairn
podważyl tezę Freuda o tym , że niemowlę jest pobudzane przez wiele popędów i sil zakorzenionych w strefach erogennych . Sądził, że niemowlę jest ukierunkowane na mat-
Ego ma swą własną energię, nie nabytą od id, jest ono strukturą dynamiczną · Myśl
ta jest zgodna z nowoczesnymi koncepcjami w fizyce, według których energii nie moż­
na uważać za nie zależną od przedmiotu lub struktury. W teorii Fairbairna koncepcja
niezależnego id stała się niepotrzebna, ponieważ uznał on libido za funkcję ego, a agresję za reakcję na frustrację lub pozbawienie (Moore, Fine, 1990).
U Fairbairna model strukturalny (id, ego, superego) został zastąpiony podz pierwotnego ego poprzez
internalizację, rozszczepienia, a następnie wyparcia. Ego ukierunkowane jest
ku rzeczywistości; poszukuje relacji z obiektem pierwotnym: piersią lub matką·
Jak wspomniano wyżej, w koncepcji Faibairna libido poszukuje obiektu,
a nie przyjemności .
Jego celem nie jest usunięcie napięcia, lecz nawiązanie satysfakCjonujących związ­
ków. Niemowlę jest od początku ukierunkowane na rzeczywistość, dąży bowiem do zaspokojenia podstawowej ludzkiej potrzeby wchodzenia w relacje z innymi ludźmi. Ten
punkt widzenia zgodny jest ze współczesnymi biologicznymi poglądami na organizm
stawową strukturą endopsychiczną, rozwijającą się
kę, a strefy erogenne są jedynie środkiem pozwalającym uzyskać satysfakcjonującą
z nią relację; stanowią one "techniki" czy "kanały", dzięki którym możliwe jest wyrażenie potrzeb libidinalnych związanych z obiektami, nie zaś źródło bodźców libidinalnych
lub pierwotne uwarunkowanie celów libidinalnych (Moore, Fine, 1990).
Istotny wkład do teorii relacji z obiektem wniósł również Michael Balint,
twórca terminu "defekt podstawowy", istniejący, według niego, w obrębie
struktury mentalnej, w każdym poważniejszym przypadku psychopatologii.
Podstawowy defekt jest rozwojowym uszkodzeniem struktury psychicznej, powstaje w okresie wczesnej relacji dziecka z matką i ma charakter deficytu, a nie
konfliktu intrapsychicznego . Zdaniem Balinta we wczesnym, diadycznym okresie rozwoju zjawisko konfliktu nie odgrywa znaczącej roli: wysuwa się ono na
plan pierwszy wraz z triangulacją okresu edypalnego.
Teoria relacji z obiektem wprowadza zatem, obok własnej koncepcji osobowości, odmienny rodzaj myślenia o przyczynach patologii. O ile w teorii popę­
dowej źródłem nerwic i zaburzeń osobowości były przeszkody w rozwoju Iibidinalnym i fiksacje energii popędowej, o tyle tutaj znacząca rola w ich powstawaniu przypisana jest deficytowi rozwojowemu, a właściwości cechujące wczesne
związki dziecko-matka są podstawą do późniejszych relacji interpersonalnych .
W ujęciu Fairbairna o wystąpieniu patologii i jej rodzaju decyduje relacja
sel! z wewnętrznymi złymi obiektami. Powstają one na drodze internalizacji we
wczesnym okresie rozwoju - nie są zmetabolizowane i przyswojone przez psychikę - stając się źródłem uczuć frustracji, zagrożenia i lęku. Uruchamiają one
specyficzne strategie obronne: próby kontroli i przemiany obiektów złych
w dobre lub projekcję złych obiektów na rzeczywistość zewnętrzną.
Szczególnie inspirujące dla badaczy omawianego kierunku okazały się
próby leczenia pacjentów nie mieszczących się w kategorii "klasycznego pacjenta nerwicowego ", tj . z dobrze wykształconym ego i strukturami patologicznymi z okresu edypalnego . Były to głównie zaburzenia osobowości typu borderline, narcystycznego czy schizoidalnego, nie poddające się tradycyjnej psychoanalizie. Ich geneza sięga okresu preedypalnego, są więc prekonfliktualne,
a w trakcie procesu analitycznego z trudem podlegają werbalizacji.
Wymieniony rodzaj psychopatologii wymagał, oprócz nowego podejścia teoretycznego, odmiennych środków technicznych. Zastosowanie interpretacjipodstawowego instrumentu klasycznej psychoanalizy - w odniesieniu do zaburzeń, u podłoża których leży uszkodzenie podstawowej więzi , nie było dłużej
celowe . Dlatego też twórcy omawianego kierunku przenieśli punkt ciężkości
w działaniu psychoanalitycznym z interpretacji na relację między osobami pacjenta i analityka. Czynnikiem terapeutycznym stała się rozumiejąca obecność
analityka, jego emocjonalna dostępność.
Lecząca relacja, zdaniem Balinta, istnieje w warunkach regresji (rozumianej
nie tylko jako zjawisko intrapsychiczne, ale też interpersonalne) do wczesnej,
traumatycznej sytuacji dziecko-matka i polega na stworzeniu takich warunków
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
163
Dariusz
Eigentum des Erich Fromm Dokumentationszentrums. Nutzung nur für persönliche Zwecke.
Veröffentlichungen – auch von Teilen – bedürfen der schriftlichen Erlaubnis des Rechteinhabers.
Propriety of the Erich Fromm Document Center. For personal use only. Citation or publication of
material prohibited without express written permission of the copyright holder.
164
Kiełkiewicz
stałości empatii, aby defekt podstawowy mógł być skorygowany i pojawi! się
tzw. nowy początek. Oczywiste jest, że wyrównanie deficytu nie jest nigdy cał­
kowite i istnieje on jako ślad, który można porównać do blizny psychicznej.
Rozumieniu procesu terapeutycznego przez Balinta bliski jest, zaproponowany przez Winnicotta, termin holding (podtrzymywanie, trzymanie). Holding
oznacza tutaj pewną stałość opieki i sprzyjające otoczenie niemowlęcia stworzone mu przez matkę, tak aby mogło ono znieść nieuniknione w rozwoju frustracje i separacje, ale także odnosi się do sytuacji analitycznej, gdzie jest podstawowym elementem techniki, zapewniającym pacjentowi podtrzymującą cią­
głość i poczucie bezpieczeństwa . Na holding ten składają się zarówno
empatyczne nastawienie psychoanalityka, jak też stałość settingu (tj . zewnętrz­
nych ram analizy) i towarzyszące mu rytuały.
W prezentowanym ujęciu również po stronie pacjenta pojawiają się
odmienne czynniki prowadzące do zmiany psychicznej w procesie analitycznym. Obok przypominania i wglądu szczególnego znaczenia nabierają przeży­
cie i doświadczenie . Ich wagę dostrzegli już w 1924 r. Ferenczi i Rank, przeciwstawiając je puryzmowi interpretacyjnemu zwolenników techniki klasycznej,
a także Alexander, który w ramach zaproponowanej przez siebie techniki
utworzył termin korektywnego doświadczenia emocjonalnego.
Pacjent wchodząc w regresywny związek z analitykiem ma szansę przeżyć
ponownie te aspekty podstawowej relacji , które były deficytowe , traumatyczne: ma szansę je niejako "nadrobić". Efektem tego jest przeniesienie elementów nowej relacji do wewnętrznej przestrzeni pacjenta, gdzie stają się jego wła­
snymi, dobrymi obiektami. W przypadkach wczesnych, preedypalnych zaburzeń etap ten może być niezbędny do przejścia od relacji diadycznej do
triangulacji i dalszego progresu psychicznego. Również w ramach regresji do
późniejszych etapów rozwojowych relacja terapeutyczna może być znaczącym
czynnikiem w procesie, np. poprzez identyfikację z osobą analityka i korzystanie z niego jako "zastępczego" ego lub też poprzez introjekcję elementów superego analityka.
Między teorią popędową i teorią relacji z obiektem istnieją głębokie czy
wręcz fundamentalne różnice . Każda z nich kreuje inny obraz psychiki człowie­
ka, każda proponuje inne rozwiązania na poziomie teoretycznym i w technice
analitycznej. Można by zapytać za Cremeriusem - Czy mamy do czynienia
z jedną, czy z dwiema technikami psychoanalitycznymi?
Myślę, że rozbieżności między obydwoma kierunkami wynikają głównie
z faktu, iż każdy w swoich założeniach koncentruje się na innym aspekcie ludzkiej natury; jeden - biologicznym, drugi - społecznym. Dzięki temu każdy z nich
operuje perspektywą dającą obraz swoisty, lecz niepełny. Korzystając dalej z terminologii fotograficznej, można by powiedzieć, że połączenie tych dwóch optyk
umożliwia uzyskanie trzeciego wymiaru i głębi obrazu. Jest to możliwe - jak są­
dzę - w ramach jednej teorii psychoanalitycznej, a co najważniejsze pozwala to
istotnie poszerzyć możliwości praktycznego działania w pracy klinicznej.
Konflikt i deficyt: uwagi o teorii i technice psychoanalitycznej
Bibliografia
Freud A. (1936), Ego i mechanizmy obronne, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa
1997.
Freud S. (1920), Analiza skończona i nieskończona, Iw:] Poza zasadą przyjemności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994.
Freud S. (1910), Die psychogene Sehstorung in psychoanalytischer A uffassung, Iw:]
Słownik psychoanalityczny, J. Laplanche, J.B. Pontalis (red.), Wydawnictwa Szkolne
i Pedagogiczne, Warszawa 1996.
Freud S. (1914), Wprowadzenie do narcyzmu, Iw:} Słownik psychoanalityczny, J. Laplanche, J.B. Pontalis (red.), Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1996.
Haynalem A. (1997), Freud wciąż i wciąż, "Dialogi, Zeszyty IPP", nr 1/2, Warszawa.
Moore B., Fine B. (1990), Słownik psychoanalizy, Wydawnictwo J. Santorski & Co, Warszawa 1996.
Walewska K. (1992), Popędowo-strukturalna teoria Zygmunta Freuda , Iw:} Problemy
współczesnej psychoanalizy, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.
Saciuk, R. (Ed.), 2002: Psyche w sidlach iluzji. O psychoanalizie, Wroclaw (Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego) 2002, 254 pp.
165

Podobne dokumenty

psychicznego

psychicznego Festschrift für Marie Ossowska], Warschau 1969, pp. 237-263.

Bardziej szczegółowo

Kaczmarek_K_2003-2

Kaczmarek_K_2003-2 maczy nie zwykłą trwałość i powszechność religii. Zdaniem Fromma praktycznie nie istnieją ludzkie społeczeństwa bez religii. Pytanie więc, czy ktoś jest, czy nie jest religijny jest pytaniem źle po...

Bardziej szczegółowo