Pobierz - Starożytności

Komentarze

Transkrypt

Pobierz - Starożytności
Spis treści:
Słowo wstępne
3
Egipt
Instrumentarium muzyczne starożytnego Egiptu
5
Grecja
Pederastia grecka w ikonografii malarstwa wazowego
21
Rzym
Galilaee, vicisti! O znajdującej się w katowickiej archikatedrze płaskorzeźbie
przedstawiającej konanie cesarza rzymskiego Juliana Apostaty
De plumbo pestilenti. Kwestia zatruć ołowiem w starożytnym Rzymie 29
45
Barbaricum
Na straży bursztynowego szlaku. Mieszkańcy środkowego biegu Prosny w I w. p.n.e.*
63
Ameryka Prekolumbijska
Prymitywna czy wysoka?
Wartość i znaczenie peruwiańskiej sztuki preinkaskiej w kontekście epoki ceramicznej
81
Recenzje
93
Redakcja:
Redaktor naczelny: Leszek Tomczak (Grecja)
Redaktorzy: Jakub Andrzej Pawłowski (Barbaricum), Marcin Pietrzyk (Bliski Wschód), Damian Waszak (Rzym),
Marta Żydek (Egipt),
Redakcja merytoryczna: Arkadiusz Bednarczuk, Sławomir Jędraszek, Tomasz Szeląg,
Redakcja techniczna: Rozalia Kostecka,
Autorzy: Grzegorz Bartusik, Małgorzata Kajzer, Marcin Paprocki, Beata Siuta, Leszek Ziąbka,
Marta Żydek.
Korekta: Anna Podurgiel
Projekt i skład: Rozalia Kostecka
Okładka: Dominik Roth
Ilustracja na okładce: Jacek Biernacki/Wydawnictwo Attyka, na zdj. Skarbiec Ateńczyków w Delfach.
Adres redakcji: 62-800 Kalisz, Godebskiego 2E, [email protected]
Wydawca: Stowarzyszenie „Humanitas”, 62-800 Kalisz, Piskorzewie 6
Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów i dobór fotografii.
Materiałów nie zamówionych nie zwracamy.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, ogłoszeń oraz artykułów sponsorowanych, ani za opinie
wyrażane w artykułach, pozostające prywatnymi opiniami autorów.
Copyright by Starożytności & Autorzy Kalisz 2012,
all right reserved
Słowo wstępne
M
iło nam wraz z nadejściem wiosny przekazać Państwu kolejny,
trzeci już numer czasopisma „Starożytności”. Pragnę w tym
miejscu ponownie podziękować wszystkim współtwórcom, którzy od
początku istnienia periodyku wkładają mnóstwo pracy i serca w jego
rozwój. Podziękowania należą się także nowym współpracownikom,
dzięki którym uatrakcyjniamy naszą ofertę. Odzew w sieci na naszą
działalność jest coraz większy, co widać nie tylko po liczniku wejść na
stronie, ale także zainteresowaniu jakim cieszymy się wśród wydawnictw i uczelni. Czytelnikom polecam jednocześnie wywiad, jakiego
udzieliliśmy panu Sebastianowi Pawlinie z portalu historia.org.pl.
W bieżącym numerze poruszamy głównie zagadnienia związane
z kulturą starożytną. Będzie więc druga część artykułu Marty Żydek
dotyczącego pederastii, tym razem w sztuce. Nasze nowe redakcyjne
koleżanki, Małgorzata Kajzer i Beata Siuta, przybliżą z kolei odpowiednio: instrumenty jakimi posługiwali się starożytni Egipcjanie
i działalność artystyczną Indian preinkaskiego Peru. Drugi z tych
artykułów otwiera nowy dział – Ameryka Prekolumbijska, jaki będzie
poruszany na łamach „Starożytności”. Polecam także artykuły kolegów
ze Śląska. Grzegorz Bartusik wykłada rozważania z pogranicza historii
sztuki sakralnej oraz historii starożytnego Rzymu i powojennej Polski
opisując płaskorzeźbę umierającego cesarza Juliana Apostaty z Archikatedry Katowickiej. Natomiast Maciej Paprocki przybliża problem
dotyczący starożytnych Rzymian, mianowicie skutki zatrucia ołowiem.
Wreszcie polecam artykuł Leszka Ziąbki, kaliskiego archeologa, który
przedstawia najnowsze badania dotycząca osadnictwa celtyckiego
z Doliny Prosny. Praca ta stanowi wstęp do podjętych przez nasze
czasopismo szerszych działań, w całości dotyczących problematyki
celtyckiej. Drogi Czytelnik przekona się o tym już wkrótce.
Pozostaje mi zachęcić Państwa do odwiedzania naszej strony.
Życzę wszystkim satysfakcjonującej lektury.
Leszek Tomczak
Redaktor Naczelny
Małgorzata Kajzer
Instrumentarium muzyczne
starożytnego Egiptu
Powszechnie znana jest
konieczność do wyrażania
przez człowieka swoich
duchowych potrzeb.
Każda społeczność,
przechodząc przez kolejne
etapy rozwoju, docierała
do wysoko rozwiniętego
zaplecza kulturalnego,
w którym istotną rolę
odgrywała także muzyka.
W
starożytnym Egipcie pełniła ona szczególną
funkcję. Stanowiła nieodłączny element
kultu religijnego, towarzyszyła licznym obrzędom
i świętom, nadając im odpowiednią oprawę.
Przejawiała jednak także swój świecki charakter,
pełniła funkcję rozrywki na dworze faraona,
podczas uczt, umożliwiając zarazem zwykłym
śmiertelnikom zaspokojenie naturalnej potrzeby
zabawy, śpiewu i tańca. Niemałą rolę odgrywała
również w sferze militarnej. Najdokładniejsze
odtworzenie i poznanie muzyki umożliwiają
znaleziska oryginalnych instrumentów, którymi
posługiwali się Egipcjanie, dokonywane dzięki
odpowiednim warunkom postdepozycyjnym,
a także ikonografia.
Wzory instrumentów były przejmowane
przez Egipcjan z terenu Azji – większość typów
ma swoje analogie wśród znalezisk pochodzących
z Mezopotamii. Egipcjanie nadali jednak swoim
instrumentom wyjątkowy charakter i specyficzny
wygląd, szczególnie jeśli chodzi o instrumenty
stosowane w kulcie religijnym.
M. Duchesne-Guillemin, Music in Ancient Mesopotamia
and Egypt, „World Archaeology”, nr 3, 1981, s. 289.
Egipt
Możliwości odtwarzania
muzyki i badania nad egipskim
instrumentarium
Dziedzina ta może być badana dzięki źródłom pisanym (m.in. teksty pieśni), materialnym
(zachowane instrumenty muzyczne lub ich
elementy) oraz dzięki ikonografii. Jeśli chodzi
o cywilizację egipską, szczególną rolę odgrywa
trzeci rodzaj źródeł. Szczęśliwie dla badaczy,
Egipcjanie wykazywali tendencję do pozostawienia obrazowej reprezentacji wszystkich rodzajów
działań podejmowanych w codziennym życiu.
Wiązało się to z wiarą w magiczną moc dzieł
sztuki – oddawanie w formie obrazów czynności
związanych z ludzką egzystencją miało na celu
zapewnienie równie obfitego i szczęśliwego życia
w zaświatach. Ściany grobowców i świątyń obfitują zatem w sceny muzyczne, przedstawiające
grupy muzyków lub bóstwa trzymające w rękach
swoje muzyczne atrybuty. Tego typu źródła
ikonograficzne pozwalają bardzo dokładnie odtworzyć rzeczywisty wygląd instrumentów oraz
kontekst wykonywania muzyki. Dzięki nim,
na podstawie cheironomicznego ułożenia rąk
i palców muzyków, podjęte zostały także próby
odtworzenia systemu dźwiękowego. Dokonał
ich Hans Hickmann, jeden z najważniejszych
badaczy muzyki egipskiej, który opracował
instrumenty znajdujące się obecnie w kolekcji Muzeum w Kairze. Powołał także Kairskie
Towarzystwo Badań nad Muzyką Staroegipską
i prowadził liczne badania nad zachowanymi
instrumentami, umożliwiającymi najdokładniejsze poznanie muzyki (po osadzeniu w odpowiednim kontekście na podstawie przedstawień
w sztuce). Niemałą rolę odgrywają także źródła
filologiczne – Egipcjanie bardzo często opatrywali
swoje wytwory objaśniającymi inskrypcjami, co
umożliwiło współczesnym poznanie większości
oryginalnych nazw instrumentów.
J. Pulver,The Music of Ancient Egypt, „Journal of the
Royal Musical Association”, nr 48, 1921, s. 30.
cheironomia – gestykulacja, dyrygowanie
J. Chomiński, K. Wilkowska-Chomińska, Historia
muzyki, cz. I, Kraków 1989, s. 40.
C. Sachs, Historia instrumentów muzycznych, [tłum.:]
Olędzki, S., Warszawa 1975, s. 85.
1/2012
Rys historyczny
Jak powszechnie wiadomo, muzyka już
w najwcześniejszym okresie posiadała swoje
znaczenie kultowe. Wierzono, że poprzez grę na
prostych instrumentach i wyzwalanie dźwięków
ludzie są w stanie ożywić i przebłagać ukryte
siły natury.
Jako że muzyka miała głównie rytualny charakter, najważniejszym etapem jej rozwoju był
okres Starego Państwa (ok. 2740–2198/2168
p.n.e.). Wtedy właśnie wykształciły się w pełni
najważniejsze kulty religijne poznane dzięki
inskrypcjom grobowym, których dźwiękową
ilustrację stanowią przedstawienia scen muzycznych, instrumentalistów, tancerzy i śpiewaków.
Okres Starego Państwa to czas, kiedy stosowane
były wyłącznie instrumenty posiadające swoje
mezopotamskie odpowiedniki. Sądząc po rodzajach używanych instrumentów oraz naturze
przedstawień scen muzycznych, wyobrażających
siedzące naprzeciw siebie postacie męskie, muzyka
tego okresu miała raczej spokojny charakter10.
W dobie Średniego Państwa (2081–1759
p.n.e.) w dziedzinie muzyki wyraźnie rysują się
oddziaływania zaszczepione przez Hyksosów,
a muzyka nabrała dynamiki i bardziej krzykliwego charakteru11.
Po zakończeniu tzw. II Okresu Przejściowego
(1759–1539/1530 p.n.e.) kontakty egipsko-mezopotamskie zostają wznowione. Wśród instrumentów pojawiają się nowe kategorie: pionowa
harfa kątowa, liry, instrumenty szyjkowe czy trąbki,
zanikają natomiast egipskie flety i klarnety12.
Okres Nowego Państwa (1539/1530 – 1070
p.n.e.) szczególnie obfituje w zabytki literatury i sztuki, które pozwalają ustalić kontekst
H.G. Farmer, The music of Ancient Egypt [w:] Wellesz,
E. (ed.), Ancient and Oriental Music. Oxford 1957,
s. 256.
Wszystkie datowania zastosowane w niniejszym
artykule pochodzą z podręcznika J. Śliwy (ed.), Wielka
Historia Świata. Stary i Nowy Świat od „rewolucji”
neolitycznej do podbojów Aleksandra Wielkiego. Kraków
2005, s. 187-375.
J. Chomiński, K. Wilkowska-Chomińska, op. cit.,
s. 37.
C. Sachs, op. cit., s. 84.
10
N. Scott, The Daily Life of the Ancient Egyptians,
“The Metropolitan Museum of Art Bulletin”, nr 31,
1973, s. 167.
11
J. Chomiński, K. Wilkowska-Chomińska, op. cit.,
s. 37.
12
C. Sachs, op. cit., s. 85.
Kultura
wykonywania muzyki13. Po podboju obszaru
Azji Południowo-Zachodniej za czasów XVIII
dynastii (1539/1530–1292 p.n.e.), państwo
egipskie wzbogaciło się o nowych, syryjskich
muzyków, a właściwie muzykantki, które zostały
sprowadzone najprawdopodobniej w charakterze
niewolnic. Były one wysoce utalentowane, a wśród
ich umiejętności zwracała uwagę równoczesna
gra na instrumencie, śpiew i taniec14.
Do Egiptu napływały zatem azjatyckie modele instrumentarium, które wkrótce wzbogaciło
się o nowe typy instrumentów strunowych,
a w okresie ptolemejskim o talerze i kastaniety15. Stopniowo dochodziło do unifikacji strefy
śródziemnomorskiej pod rządami perskimi,
a następnie greckimi i rzymskimi, co spowodowało, że lokalne odrębności dotyczące różnych
dziedzin życia kulturalnego (w tym muzyki),
zaczęły tracić na znaczeniu16.
świadczą także znaleziska18. W odniesieniu do
Starego Państwa pojawiła się dyskusyjna kwestia
tworzenia ich z bliżej nieokreślonego rodzaju
włókien roślinnych, które miały uniemożliwić
kapłanom pociągającym za struny łamanie zakazu
wchodzenia w kontakt z materią pochodzenia
zwierzęcego19. Brak jednak odpowiednich dowodów na poparcie tego argumentu.
Instrumenty były niejednokrotnie opatrywane
dekoracją malarską lub reliefową. Odnajdujemy
na nich symboliczne przedstawienia bogów.
Ideę boskości generalnie wyobrażał wąż, ale
znamy instrumenty dedykowane konkretnym
bóstwom. Wspomnieć można o istnieniu sistrów
zdobionych charakterystycznym wyobrażeniem
bogini Hathor z krowimi uszami lub (rzadziej)
motywem kota związanym z Bastet. Szakal rzeźbiony na lirach był symbolem Anubisa, a głowa
sokoła – Amona20.
Instrumenty egipskie – informacje
ogólne
Instrumenty egipskie można ująć w kilka kategorii według powszechnie stosowanego podziału,
w zależności od sposobu uzyskiwania dźwięku.
Wyróżniamy zatem instrumenty perkusyjne
(z podziałem na idiofony – samobrzmiące oraz
membranofony), instrumenty dęte (aerofony),
a także instrumenty strunowe (chordofony). Nie
funkcjonowały najprawdopodobniej instrumenty
smyczkowe.
Instrumenty stosowane były w zależności
od potrzeb w charakterze akompaniamentu
lub solo. Z dużą dozą prawdopodobieństwa
można sądzić, że konstruowali je sami muzycy17.
Materiały używane do ich tworzenia dobierane
były zależnie od rodzaju instrumentu (co jest
kwestią dość oczywistą), ale także od ich funkcji – użytkowej lub symbolicznej. Należały do nich
surowce takie jak drewno, glina, kość słoniowa,
brąz, złoto, srebro, ceramika czy fajans. Struny
wykonywane były ze zwierzęcych jelit, o czym
Okres wczesnodynastyczny i pierwsze
instrumenty
Najwcześniejszą grupę instrumentów stosowanych w Egipcie stanowią instrumenty perkusyjne,
przybierające formę idiofonów (instrumentów
samobrzmiących).
Jednym z pierwszych instrumentów, który
przetrwał w egipskich źródłach jest tzw. klaskanka
(ihy, na’tahi), znana dobrze z ikonografii. Złożona była z dwóch prętów wygiętych na kształt
bumerangu (rys.1) i pierwotnie stosowana była
jako narzędzie służące myśliwym do płoszenia
ptactwa, które to zastosowanie ma swoje potwierdzenie etnograficzne21. Wczesne egzemplarze
klaskanek były niekiedy rzeźbione na kształt
ludzkich lub zwierzęcych głów22. Instrumenty
te, wykonywane z drewna lub kości słoniowej,
mogły przybierać formę jedno- i dwuręczną23.
Klaskanki funkcjonowały w różnych formach
przez cały okres rozwoju państwa egipskiego,
J.G. Head, Chordophones in the Ancient Aegean and
Near East, Selwyn College 2007, s. 16.
19
Ibidem.
20
H.G. Farmer, op. cit., s. 258.
21
C. Sachs, op. cit., s. 85-86.
22
R. Anderson, Ancient Egyptian musical instruments.
A catalogue and its problems „The Musical Times”,
1976, s. 659.
23
C. Sachs, op. cit., s. 87.
18
J. Chomiński, K. Wilkowska-Chomińska, op. cit.,
s. 38.
14
N. Scott, op. cit., s. 168.
15
C. Sachs, op. cit., s. 85.
16
Ibidem.
17
E. Erman, H. Ranke, Aegypten und Aegyptisches Leben
im Altertum, Tübingen 1923, s. 80.
13
1/2012
Egipt
o ich popularności mogą świadczyć liczne okazy
znajdujące się w wielu muzeach24.
Kolejną kategorię najwcześniej funkcjonujących instrumentów stanowią grzechotki,
wypełniane otoczakami lub kawałkami gliny25.
Przykłady glinianych grzechotek znane są ze
znalezisk w Tell-el-Farcha (rys. 2). Pięć dekorowanych rytami egzemplarzy zostało znalezionych
w obrębie centrum kultowo-administracyjnego
z okresu kultury Nagada III (3300/3200–2740
p.n.e.). Są to unikatowe znaleziska, nie posiadające do tej pory analogii wśród innych zespołów
zabytków26.
Spośród instrumentów dętych, z okresu
predynastycznego znane jest pierwsze przedstawienie fletu prostego (seba’ lub seby) – tzw.
piszczałki pionowej o zadęciu krawędziowym27.
Ukazana została ona na palecie z Hierakonpolis,
datowanej na 4 tysiąclecie p.n.e.28. Piszczałki tego
typu wykonywane były z trzciny o długości do
jednego metra, posiadały od dwóch do sześciu
otworów palcowych i trzymane były podczas
gry ukośnie.
Instrumenty z okresu Starego Państwa
Jak już wspomniano, okres Starego Państwa
to czas, kiedy wyraźnie dostrzec można wpływy
sumeryjskie. Pojawiają się kategorie instrumentów, które nadadzą trwały kształt egipskiemu
instrumentarium.
Wśród idiofonów, nadal funkcjonują klaskanki, które w późniejszych okresach, jako instrumenty muzyczne o charakterze czysto rytualnym,
dekorowane były dłońmi (rys. 3) lub twarzą
bogini Hathor29. Znane są także egzemplarze
rzeźbione na kształt kwiatów lotosu – symbolu
(m.in.) regeneracji.
Kolejnym przykładem perkusyjnego instrumentu samobrzmiącego jest sistrum, również
związane z kultem Hathor (potem także Izydy).
Złożone było z uchwytu, ramy oraz przymocowaH.G. Farmer, op. cit., s. 267.
M. Duchesne-Guillemin,op. cit., s. 289.
26
M. Chłodnicki, K. Ciałowicz, Tell-el-Farkha Preliminary
Report, „Polish Archaeology in the Mediterranean”,
nr. XVIII, 2006, s. 128, 143.
27
C. Sachs, op. cit., s. 88-89.
28
H.G. Farmer, op. cit., s. 268.
29
B. Lawergren, Music,[w:] Redford, D.B.(ed.), The
Oxford Encyclopedia of Ancient Egypt, New York 2001,
s. 450.
24
25
1/2012
nych do niej poprzecznych płytek30. Wierzono, iż
rytmiczne, brzęczące dźwięki sistrum odpędzają
siły zła i ciemności. Sistrum zyskało popularność
we wszystkich krajach strefy śródziemnomorskiej,
a ślady jego zastosowania znane są z Etiopii,
a nawet Kaukazu31. Znanych jest kilka typów
sistrum. Jeden z nich, sehem, występujący za
czasów VI dynastii (2300 p.n.e.), posiadał drewniany lub ceramiczny korpus, inny – sešešet,
posiadał formę metalową32. Wśród egiptologów
typ ten znany jest jako naos sistrum, gdyż nad
uchwytem zakończonym głową bogini Hathor
posiadał ramę w kształcie elewacji małej świątyni
(rys. 4). Wydaje się, że forma ta stosowana była
jedynie w Egipcie, gdyż nie znaleziono żadnego
egzemplarza tego typu poza jego granicami33.
Dźwięki sistrum często łączone były z dźwiękami menatu – innego instrumentu idiofonicznego, o którym mowa będzie w kontekście okresu
Średniego Państwa.
W Starym Państwie nie funkcjonują jeszcze
membranofony. Unikalny relief pochodzący
ze świątyni słońca Niuserre (ok. 2700 p.n.e.)
znajdującej się niedaleko Abusir, przechowywany
obecnie w Monachium, ukazujący górną część
bębna dużych rozmiarów, należy wiązać raczej
z sumeryjskim importem34.
Wśród instrumentów dętych, oprócz nadal
funkcjonujących piszczałek pionowych (rys. 5)
oraz krótkich fletów trzymanych poziomo35,
w Starym Państwie pojawiły się klarnety (ma·t),
różniące się od fletów obecnością pojedynczego
stroika. Brak tego typu instrumentów w Mezopotamii pozwala sądzić, iż klarnet był miejscowym
wytworem egipskim36. (rys. 6) funkcjonowały
jako podwójne piszczałki zaopatrzone w kilka
otworów, nie połączone ze sobą i posiadające
odrębne ustniki37. Na podstawie oryginalnych
znalezisk wiemy, iż nadal konstruowane były
z trzciny lub drewna a ich ustniki wykonywano
z papirusu38. Grający na klarnecie dwoistym,
C. Sachs, op. cit., s. 87.
A. Buchner, Encyklopedia instrumentów muzycznych.
[tłum.:] Zięba-Szmaglinìska, M. Racibórz 1995,
s. 37.
32
H.G. Farmer, op. cit., s. 267.
33
C. Sachs, op. cit., s. 87.
34
C. Sachs, op. cit., s. 97.
35
E. Erman, H.Ranke, op. cit.,s. 295.
36
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 291.
37
H.C. Wysham, The Egyptian Flutes, „The Musical
Times and Singing Class Circular”, nr 31, s. 713.
38
E. Erman, H.Ranke, op. cit.,s. 295.
30
31
Kultura
zatykał równoległe otwory w obu piszczałkach
równocześnie, uzyskując charakterystyczne,
pulsujące brzmienie spowodowane różnicami
w długości czy położeniu otworów39.
Ostatnią kategorią instrumentów, którą
można wiązać z okresem Starego Państwa są
harfy, znane w Egipcie jako ben, bent, bin lub
bint40. Zyskały one ogromną popularność, szybko
stając się najważniejszymi i jednymi z najbardziej
charakterystycznych egipskich instrumentów.
Geneza harfy jest problematyczna, gdyż egzemplarze znane z Egiptu (chronologicznie młodsze),
posiadają bardziej skomplikowaną budowę niż
harfy sumeryjskie i wyraźnie się od nich różnią41.
Harfy egipskie były zaopatrzone w specjalne
guziki służące do mocowania strun, natomiast
analogiczne instrumenty z Sumeru nie posiadały
takiego mechanizmu, a ich struny były jedynie
nawijane na ramię. Zgodnie z wyjaśnieniem Curta
Sachsa42 nie świadczy to jednak o ich bardziej archaicznym charakterze – wręcz przeciwnie – harfy
z guzikami są ewolucyjnie starsze, gdyż trudniej
było je nastroić; problem ten rozwiązano usuwając mechanizm mocowania strun na trwale.
Nie można jednak wykluczyć, iż harfy powstały
niezależnie w ośrodkach sumeryjskim i egipskim,
wykształcając się z prostej formy łuku muzycznego43. W tym okresie funkcjonował typ harfy
łukowej o półksiężycowatym, a od V dynastii
półkolistym kształcie, posiadającej sześć strun44.
Instrument z reguły umieszczany był się na ziemi,
a harfista grał w pozycji klęczącej45 (rys. 7).
Typowym zestawem instrumentalnym w Starym Państwie był flet, klarnet oraz kilka harf46.
Instrumenty dobierano zatem w ten sposób, by
część z nich nadawała rytm, część natomiast prowadziła linię melodyczną47. Stanowi to o wysokim
stopniu zaawansowania muzycznego i jest dobrze
widoczne na przedstawieniach w sztuce.
C. Sachs, op. cit., s. 90.
H.G. Farmer, op. cit., s. 271.
41
B. Lawergren, op. cit., s. 450.
42
C. Sachs, op. cit., s. 91.
43
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 292.
44
H.G. Farmer, op. cit., s. 271.
45
C. Sachs, op. cit., s. 92.
46
B. Lawergren, op. cit., s. 452.
47
H.A. Schlögl, Starożytny Egipt. Dzieje i kultura od
czasów najdawniejszych do Kleopatry, tłum. A. Gadzała,
Warszawa 2009, s. 79.
39
40
Średnie Państwo – nowe kategorie
instrumentów, rozwój starszych,
oddziaływania wschodnie
Wśród instrumentów samobrzmiących znane
są z tego okresu klaskanki połączone ze sobą
w dolnej partii i zakończone drobnymi główkami
(rys. 8), składane jak dary grobowe do okresu
Nowego Państwa48.
Menat to instrument idiofoniczny, który
można umieszczać wśród grzechotek, składający się
z licznych sznurów paciorków przymocowanych
do metalowego uchwytu i towarzyszący niekiedy
dźwiękom sistrum. Curt Sachs nie uwzględnił
go w swoich studiach nad muzycznym instrumentarium, przypisując mu funkcję naszyjnika,
istnieją jednak źródła ikonograficzne i pisane
wspominające o użyciu menatu w kontekście
wykonywania muzyki49. W okresie Średniego
Państwa obserwujemy wreszcie pojawienie się
membranofonów. Pierwsze bębny o beczułkowatym kształcie, wykonywane z drewna, których
przykładowe egzemplarze przechowywane są
w zbiorach kairskich i paryskich datowane są na
okres panowania XII dynastii (1939/1938–1759
p.n.e.)50. W Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku oraz w Luwrze, znajdują się masywne
bębny posiadające ok. 30 cm wysokości51, na
nekropoli w Beni Hassan (grobowiec nr 183),
odnaleziono zaś bęben osiągający metr wysokości52. Charakterystyczną dla egipskich bębnów
cechą jest oplatanie ich siecią rzemieni i sznurków
w celu naciągnięcia membran oraz podtrzymania
całości korpusu. Tego typu zabezpieczenie może
wskazywać na pierwotne wykonywanie tych
instrumentów z gliny53 i choć nie zachowały
się do naszych czasów oryginalne egzemplarze,
znane są analogiczne hinduskie bębny wykonywane właśnie z tego surowca. Ich budowa może
wskazywać także na nubijską proweniencję, gdyż
bębny znane z Mezopotamii były łączone za
pomocą gwoździ lub klejone54. Bębny uderzane
obustronnie, zawieszane były w pozycji poziomej
na szyi grającego (rys. 9), umożliwiając mu równoczesny marsz, co łatwo godzi się z faktem, iż
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 288.
Ibidem, s. 289.
50
H.G. Farmer, op. cit., s. 267-268.
51
C. Sachs, op. cit, s. 97.
52
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 290.
53
C Sachs, op. cit., s. 97.
54
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 290.
48
49
1/2012
Egipt
instrumenty te wykorzystywane były w działaniach
i uroczystościach o charakterze militarnym55.
Innym typem bębna z okresu Średniego Państwa
jest bęben w kształcie pucharu (czary), otwarty
u dołu, z jedną membraną na wierzchu; ten typ
przejęty został z regionu Palestyny ok. 1750
(p.n.e.) 56 i jest prawdopodobnie prototypem
dzisiejszej arabskiej darabukki.
Pośród harf nadal znana jest harfa łukowa
wykazująca tendencję do zwiększania rozmiarów;
niewykluczone iż w tym okresie istniała już także
harfa ramienna57. Od okresu Średniego Państwa
harfy pokrywane były bogatą dekoracją58.
Nowe Państwo – apogeum
różnorodności
W tym okresie nadal funkcjonują klaskanki,
które oprócz dotychczasowych typów, są reprezentowane także przez inny rodzaj. W swojej
nowej formie zostają skrócone do ok. 80 mm
długości i formuje się je na kształt owoców
granatu lub szyszek, co wyraźnie wskazuje na
ich stopniowe przekształcanie w kastaniety59.
W Nowym Państwie pojawia się także inny
rodzaj sistrum, w którym rama formowana jest
na kształt podkowy (w miejsce wcześniejszego
naosu). Typ ten rozprzestrzenił się wraz z kultem
Izydy na całym obszarze Imperium Rzymskiego60.
[w jakim okresie, warto to zaznaczyć, jak również
dla czego się rozprzestrzenił] Popularność zyskały
bębny cylindryczne zaopatrzone w membranę
rozciągniętą na drewnianej obręczy (określane
jako śr) 61 , które szybko zdominowały inne
formy bębnów. Szczególnie popularne stały się
niedużej wielkości bębenki obręczowe o okrągłym
kształcie (prototyp tamburynu), na których grały
wyłącznie kobiety62. Tego typu bębenek (zwany
qemqem), znany od XVIII dynastii, stał się także
atrybutem boga Besa63. Wiemy także o istnieniu
bębenków prostokątnych posiadających wklęsłe
boki (rys. 10). Jedyny znany okaz tego typu
Ibidem .
B. Lawergren, op. cit., s. 450.
57
H.G. Farmer, op. cit., s. 271, C. Sachs, op. cit,
s. 92.
58
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 293.
59
Ibidem, s. 288.
60
Ibidem, s. 289.
61
B. Lawergren, op. cit., s. 450.
62
C. Sachs, op. cit., s. 98.
63
H.G. Farmer, op. cit., s. 268.
55
56
10
1/2012
znajduje się w Metropolitan Museum i został
znaleziony w Tebach64. Nadal znane były bębny
beczułkowate, które zyskały wydłużoną formę,
w jakiej przetrwały do okresu panowania dynastii
saickiej (664–525 p.n.e.) lub dłużej65.
W Nowym Państwie pojawił się nowy typ
instrumentów dętych, który wyparł używane do
tej pory klarnety. Nowe aerofony przybierały formę greckiego aulosu i posiadały podwójny stroik
jak współczesny obój, takie też miano zyskały
w państwie egipskim66. Instrumenty podwójnostroikowe sporządzano z trzciny o długości ok.
60 cm, same stroiki wykonywane były z blaszek
trzcinowych lub trawy. Podobnie jak klarnety,
oboje przybierały formę dwóch piszczałek (rys.
11), które różniły się jednak często liczbą otworów67. Wiadomo także, iż na jednej z piszczałek
wykonywano melodię, na drugiej zaś burdon
(stały dźwięk będący bazą harmoniczną). Informacje te stały się podstawą do studiów mających
na celu odtworzenie stosowanej skali i notacji
muzycznej, na co pozwalały liczne egzemplarze
znane ze zbiorów znajdujących się we Florencji,
Turynie, Londynie, Berlinie czy Luwrze68. Zgodnie z opinią C. Sachsa69 badania tego typu nie
mogą być jednak miarodajne, gdyż na skutek
procesów postdepozycyjnych piszczałki mogły
ulec zniekształceniom; poza tym nie jesteśmy
w stanie odtworzyć dokładnej techniki gry
stosowanej przez starożytnych Egipcjan. Gra na
oboju, wiązanym niekiedy ze sferą erotyki, była
domeną kobiet70.
Wśród instrumentów dętych pojawia się
wreszcie trąbka, która została ukazana po raz
pierwszy ok. 1415 p.n.e.71 w kontekście militarnym. Trąbki stosowane były głównie w wojsku,
często wraz z bębnami, w czasie parad lub do
wzywania armii, były jednak związane także
z kultem Ozyrysa, któremu przypisywano ich
wynalezienie72. Egipskie trąbki (szeneb) miały
stożkowatą formę z dość szeroką czarą głosową
C. Sachs, op. cit., s. 98.
H.G. Farmer, op. cit., s. 268.
66
B. Lawergren, op. cit., s. 450.
67
C. Sachs, op. cit., s. 100.
68
Southgate, T.L., On a Pair of Ancient Egyptian DoubleFlutes, „Journal of the Royal Musical Association”, nr 17,
1890, s. 18, 23.
69
C. Sachs, op. cit., s. 100.
70
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 291.
71
C. Sachs, op. cit., s. 101.
72
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 291, H. G. Farmer,
op. cit., s. 270, C. Sachs, op. cit., s. 101.
64
65
Kultura
i osiągały ok. 60 cm długości73. Dwa najsłynniejsze i zarazem jedyne autentyczne egzemplarze
trąbek pochodzą z grobowca Tutanchamona (rys.
12) i są przechowywane w Muzeum Kairskim;
przedmiot znajdujący się w Luwrze, interpretowany do niedawna jako trąbka, został uznany
za kadzielnicę74. Zgodnie z ikonografią trąbki
te nie były instrumentami mającymi zapewnić
rozrywkę w pozagrobowym życiu zmarłego, były
natomiast wyznacznikiem pozycji i władzy75.
Jedna z trąbek została wykonana z brązu, druga ze
srebra, obie posiadały złote ustniki i złotą opaskę
u dołu czary. O wcześniejszym wykonaniu trąbki
brązowej może świadczyć nieco silniej lejkowaty
kształt76, srebrna trąbka posiada także oddzielnie
wykonany dzwon. Obie były pięknie zdobione
scenami z udziałem Tutanchamona i najważniejszych bogów, obie wyposażone były także
w drewniane rdzenie zapobiegające zgnieceniu77.
W 1939 r. dla stacji BBC podjęto próbę nagrania
dźwięku trąbek przy użyciu współczesnych ustników. Niestety w trakcie tej próby srebrna trąbka
uległa trwałemu uszkodzeniu, co uniemożliwia
precyzyjne zbadanie jej konstrukcji78.
Okres Nowego Państwa to także wspaniały
rozwój harf. Pojawia się nowy typ formowany
na kształt statku79, w swoich mniejszych egzemplarzach znany jako harfa ramienna (rys. 13),
która w czasie gry noszona była na ramieniu
i zaopatrzona była w trzy do pięciu strun80.
Harfy łukowe ulegały stopniowemu ulepszaniu,
stając się jedną z najbardziej wyrafinowanych
form wśród instrumentów w ogóle. Najlepszym
tego dowodem są harfy pochodzące z okresu
panowania Ramzesa III (1187–1156 p.n.e.)
ukazane w jego grobowcu. Te dwa wspaniale
dekorowane instrumenty zwane harfami Bruce’a
(od nazwiska osiemnastowiecznego podróżnika,
który dokonał ich dokumentacji), osiągnęły
ogromne rozmiary – niemal 2 m wysokości
C. Sachs, op. cit., s. 101.
D. Comand, (et al.), Skarby Egiptu. Kolekcja Muzeum
Egipskiego w Kairze, Warszawa 2007, s. 308.
75
H.A. Schlögl, op. cit., s. 82.
76
H.G. Fischer, Organology and Iconography of Anciemt
Egypt and Renaissance, „Metropolitan Museum Journal”,
nr 24, 1989, 47.
77
D. Comand (et. al.), op. cit., s. 308.
78
Montagu, J., One of Tutankhamon’s Trumpets, „The
Galpin Society Journal”, nr 29, 1976, s. 117.
79
H. Hickmann, A New Type of Egyptian Harp, „Acta
Musicologica”, nr 26, 1954, s. 128.
80
C. Sachs, op. cit., s. 93.
73
74
i wyposażone były w dziesięć i dwanaście (lub
jedenaście i trzynaście) strun81. Rozmiary harf
i duża liczba strun (do ok. 20) wymagała gry
w pozycji stojącej82 (rys. 14).
Innym typem funkcjonującym w tym okresie
była harfa nóżkowa, opierająca się na ukośnej
poprzeczce, wspartej równocześnie na kolanach
harfisty. Często dekorowana była emblematem
Izydy lub Ozyrysa83.
Ostatnim wreszcie rodzajem harfy, który
pojawił się w egipskim instrumentarium była
harfa kątowa (rys. 15), znana w zachodniej Azji
od początku 2 tysiąclecia p.n.e. Pierwsze przedstawienie tego instrumentu pochodzi z okresu
panowania Amenofisa II (1413–1388 p.n.e.)
z grobowca nr 367 w Tebach84. Harfy te posiadały od 21 do 23 strun, pionowy wąski korpus
pokryty skórą, załamujący się w dolnej części
i tworzący poprzeczkę znajdującą się podczas
gry między udami instrumentalisty85. Struktura
pudła rezonansowego harfy kątowej jest dobrze
poznana dzięki prześwietleniu dokonanemu
na egzemplarzu znajdującym się w Luwrze86.
W przeciwieństwie do Mezopotamii, gdzie harfy
kątowe bardzo szybko wyparły formę łukową,
Egipcjanie wykazali się dużo większym konserwatyzmem87, a pełna adaptacja nowego instrumentu
trwała ponad tysiąclecie.
W okresie Nowego Państwa z obszaru Żyznego
Półksiężyca zostały przejęte także liry. Pierwsze
przedstawienie związane z lirą pochodzi z grobowca
nr 3 w Beni Hassan, należącego do Chnumhotepa (okres panowania XII dynastii) i ukazuje ją
w rękach azjatyckiego Beduina. Przedstawiony
Beduin określony mianem ‘Aa’mu, przybył do
Egiptu w celu zapłacenia trybutu wspomnianemu dostojnikowi, właścicielowi grobowca88.
Egzemplarze z tego okresu posiadają prostokątne
pudło rezonansowe, dwa asymetryczne ramiona
połączone poprzeczką oraz struny przytwierdzone
jednym końcem do strunociągu znajdującego
się na wierzchniej części pudła, a drugim do
H.G. Farmer, op. cit., s. 271.
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 293.
83
C. Sachs, op. cit., s. 92.
84
L. Manniche, Angular harps in the Amarna Period,
„Journal of Egyptian Archaeology”, nr 92, 2006,
s. 248.
85
C. Sachs, op. cit., s. 96.
86
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 293.
87
B. Lawergren, op. cit., s. 452.
88
H.G. Farmer, op. cit., s. 272.
81
82
1/2012
11
Egipt
wzmiankowanej poprzeczki89. Lira zyskiwała
niekiedy lżejsze i wyszukane formy (rys. 16),
często zdobiona była na ramionach motywami zoomorficznymi, co odzwierciedla wpływy
mezopotamskie90. Za panowania Echnatona
(1340–1324 p.n.e.) popularność zyskały liry
ogromnych rozmiarów, wymagające zaangażowania do gry dwóch osób (rys. 17). Wydaje się
prawdopodobne, że wzorzec tego typu liry został
także zaczerpnięty z Sumeru – już ok. 2500 p.n.e.
instrumenty te były przedstawiane na pieczęciach
z Uruk czy Suzy91. Z drugiej strony przykład
takiej formy znany jest ze sztuki hetyckiej92, co
może wskazywać na jej anatolijskie korzenie. Liry
mogły być zatem zarówno niewielkimi 5-strunowymi, jak i 18-strunowymi instrumentami,
osiągającymi wysokość człowieka93. Instrument
ten został w pełni zaadaptowana w przeciągu kilku
wieków, choć nigdy nie zyskała dużej popularności, a do jej określania używano semickiego
terminu k·nn·r94.
Wraz z lirą do Egiptu przybyły instrumenty
szyjkowe, czyli lutnie (rys. 18). Instrumenty te
szybko zyskały popularność, wydaje się, że grały
na nich jedynie kobiety95. Grająca pociągała
struny, których liczba wynosiła od dwóch do
czterech, trzymanym w prawym ręku plektrum,
równocześnie przyciskając je palcami lewej dłoni
do jednego z progów owiniętych na szyjce96
Egipskie lutnie posiadały dwa rodzaje pudeł rezonansowych: owalne oraz znacznie wydłużone.
Z czasem pojawiła się także bardziej zaawansowana
forma, zaczerpnięta od Hetytów, przypominająca
kształtem współczesną gitarę97.
Epoka Późna i okres grecko-rzymski
a dalsze funkcjonowanie egipskiej
tradycji muzycznej
Rozpoczynając od instrumentów samobrzmiących, warto wspomnieć o nowym typie
klaskanek, które zostają zaopatrzone w małe
C. Sachs, op. cit., s. 102.
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 294.
91
B. Lawergren, op. cit., s. 452.
92
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 294.
93
E. Erman, H.Ranke, op. cit.,s. 295.
94
C. Sachs, op. cit., s. 103.
95
Ibidem.
96
Ibidem.
97
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 295.
12
metalowe talerzyki mocowane do trzonu za
pomocą gwoździ (rys. 19). Przez Sachsa98 typ
ten określany jest jako trzaskawka z talerzykami. Datowane są na pierwsze wieki naszej ery
i spotyka się je także na mozaikach z Kartaginy
oraz rzymskich sarkofagach, a także później,
w Cesarstwie Bizantyjskim99.
Wpływy greckie zaowocowały także pojawieniem się metalowych talerzy oraz kastanietów,
znanych z egzemplarzy pochodzących z chrześcijańskich pochówków100, a także fletni pana101.
Równocześnie wyparte zostały inne kategorie
instrumentów, jak na przykład lutnie, które
powróciły do Egiptu dopiero w połowie VII
w.102, kiedy kraj objęty został wpływami Islamu.
W Epoce Późnej funkcjonowały metalowe dzwonki wykonywane ze złota, srebra lub brązu103.
Z okresu panowania Osorkona II (874–850
p.n.e.) znany jest przykład dużego bębna obręczowego (ponad 60 cm średnicy), który został
błędnie zinterpretowany przez Jacoba Burchardta104 jako gong.
W zbiorach Muzeum Kairskiego znajduje się
także pergaminowe pokrycie bębna o średnicy
25 cm, datowane w przybliżeniu na Epokę Późną (664–332 p.n.e.), zdobione sceną figuralną
z udziałem Izydy i osoby grającej na bębnie105.
Jest to dowód na bogate dekorowanie także tej
kategorii instrumentów oraz ich wykorzystanie
w czasie ceremonii religijnych i pogrzebowych.
Z okresu grecko-rzymskiego znane są przykłady przedstawień niewielkich harf o półksiężycowatym kształcie wspieranych przy grze na
stołkach. Pojawiają się one w scenach mitologicznych związanych z Hathor lub z udziałem
królowych czy księżniczek. Wydawać by się
mogło, iż typ ten funkcjonował jedynie w sztuce,
znany jest jednak przykład niewielkiej harfy (39
cm wysokości) z czasów panowania Psametycha
I (664–610 p.n.e.)106 pięknie rzeźbionej i zakończonej królewskim wizerunkiem w koronie
pszenet (rys. 20).
C. Sachs, op. cit., s. 105.
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 288.
100
C. Sachs, op. cit., s. 104.
101
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 291.
102
B. Lawergren, op. cit., s. 452.
103
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 290.
104
[za:] H. G. Farmer, op. cit., s. 272.
105
D. Comand (et. al.), op. cit., s. 522.
106
H. Hickmann, op. cit., s. 128.
89
98
90
99
1/2012
Kultura
W III w. p.n.e. Ktesibios z Aleksandrii wynalazł
hydraulos, czyli tzw. wodne organy107 Stanowiły
one kombinację fletni pana i instrumentu klawiszowego, zaopatrzone były w zbiornik z wodą,
w którym magazynowane było sprężone powietrze uwalniane podczas gry. Hydraulos zapewniał
rozrywkę w cyrkach i podczas muzycznych konkursów. Stał się prototypem przyszłych organów,
które dopiero w średniowieczu zyskały swoje
sakralne funkcje108.
Zakończenie
Przedstawiony obraz muzycznego instrumentarium egipskiego wyraźnie pokazuje dominację
obcych wpływów. Rodzimego pochodzenia można
doszukiwać się jedynie w przypadku sistrum
i klarnetu, co stanowi mierny wynik na tle całego
szeregu wykorzystywanych instrumentów. Warto
jednak pamiętać, że dla wysoko rozwiniętych
cywilizacji charakterystyczne jest otwarcie na
nowe wpływy i ich asymilacja do własnych
potrzeb. Mimo bliskowschodnich wzorców
Egipcjanie nadali wielu swoim instrumentom
niepowtarzalny charakter, przejawiający się w ich
funkcji czy dekoracji. Muzyka stała się dla nich
nieodłącznym elementem, towarzyszącym życiu
sakralnemu, kultowemu i pozagrobowemu, a tak
wielka rola muzyki jest równoznaczna z rolą jej
nośników.
107
108
H. G. Farmer, op. cit., s. 270.
M. Duchesne-Guillemin, op. cit., s. 292.
1/2012
13
Egipt
1. Mężczyźni
grający na prętach zderzanych
(Sachs 1975:
86, rys. 29)
2. Grzechotki
z Tell el-Farcha
(Ciałowicz
2005: 93,
ryc. 99)
3.Klaskanki
(DuchesneGuillemin
1981: 298,
plate 27)
14
1/2012
Kultura
5. Flet –
piszczałka
o zadęciu
krawędziowym (Lawergren 2001:
451, il. g)
4. Naos
sistrum
(DuchesneGuillemin
1981: 300,
plate 35)
7. Harfiarz
i flecista
(Farmer
1957: 275,
plate IX a)
6. Klarnet
(Lawergren
2001: 451,
il. h)
8. Klaskanki (Średnie
Państwo)
(Lawergren 2001:
451, il. a)
9. Bęben
dwumembranowy (Lawergren 2001:
451, il. g)
1/2012
15
Egipt
10. Bębenek
prostokątny
(Lawergren
2001: 451,
il. d)
11. Obój
(Lawergren
2001:
451, il. i)
12. Trąbki
z grobowca
Tutanchamona
(DuchesneGuillemin
1981: 302,
plate 47)
13. Harfa
ramienna
(DuchesneGuillemin
1981: 302,
plate 53)
14. Harfa
z okresu Nowego Państwa (Sachs
1975: 95,
tablica VI c)
15. Harfa
kątowa
(DuchesneGuillemin
1981: 303,
plate 55)
16
1/2012
Kultura
16. Egipcjanka grająca na lirze
(Sachs
1975: 95,
tablica
VI b)
17. Lira
z okresu
panowania
Echnatona
(Lawergren
2001: 451,
il. m)
18. Lutnia
(Sachs
1975: 94,
tablica V c)
19. Trzaskawka
(DuchesneGuillemin
1981: 299,
plate 29)
20. Harfa
z okresu
panowania
Psametycha I
(Hickmann
1954: 129,
plate I)
1/2012
17
Bibliografia
Anderson R., Ancient Egyptian musical instruments. A catalogue and its problems „The Musical
Times”, 1976, s. 117-824.
Buchner A., Encyklopedia instrumentów muzycznych. tłum. Zięba-Szmaglinìska M., Racibórz
1995.
Chomiński J., Wilkowska-Chomińska K., Historia muzyki cz. I, Kraków 1989.
Chłodnicki M., Ciałowicz K., Tell-el-Farkha Preliminary Report, „Polish Archaeology in the
Mediterranean”, nr. XVIII, 2006, s. 127-153.
Ciałowicz K., Początki cywilizacji na Bliskim Wschodzie i w Egipcie [w:] Śliwa J. (ed.), Wielka
Historia Świata. Stary i Nowy Świat od „rewolucji” neolitycznej do podbojów Aleksandra Wielkiego,
Kraków 2005, s. 7-95.
Comand D. (et al.), Skarby Egiptu. Kolekcja Muzeum Egipskiego w Kairze, Warszawa 2007.
Duchesne-Guillemin M., Music in Ancient Mesopotamia and Egypt, „World Archaeology”,
nr 3, 1981, s. 287-297.
Erman E., Ranke H., Aegypten und Aegyptisches Leben im Altertum, Tübingen 1923.
Farmer H.G., The music of Ancient Egypt [w:] Wellesz E. (ed.), Ancient and Oriental Music.
Oxford 1957, s. 255-282.
Fischer H.G., Organology and Iconography of Anciemt Egypt and Renaissance, „Metropolitan
Museum Journal“, nr 24, 1989, s. 47-52.
Head J.G., Chordophones in the Ancient Aegean and Near East. Selwyn College 2007.
Hickmann H., A New Type of Egyptian Harp, „Acta Musicologica”, nr 26, 1954, s. 127-128.
Lawergren B., Music [w:] Redford, D.B.(ed.), The Oxford Encyclopedia of Ancient Egypt, New
York 2001, s. 450-454.
Manniche L., Angular harps in the Amarna Period, „Journal of Egyptian Archaeology”, nr 92,
2006, s. 248-249.
Montagu J., One of Tutankhamon’s Trumpets, „The Galpin Society Journal”, nr 29, 1976,
s. 115-117.
Pulver J.,The Music of Ancient Egypt, „Journal of the Royal Musical Association”, nr 48, 1921,
s. 29-55.
Redford D.B.(ed.), The Oxford Encyclopedia of Ancient Egypt, New York 2001.
Sachs C., Historia instrumentów muzycznych, tłum. Olędzki S., Warszawa 1975.
Schlögl H.A., Starożytny Egipt. Dzieje i kultura od czasów najdawniejszych do Kleopatry. [tłum.]
Gadzała, A., Warszawa 2009.
Scott N., The Daily Life of the Ancient Egyptians, „The Metropolitan Museum of Art Bulletin”,
nr 31, 1973, s. 123-170.
Southgate T.L., On a Pair of Ancient Egyptian Double-Flutes, „Journal of the Royal Musical
Association”, nr 17, 1890, s. 13-33.
Wellesz E. (ed.), Ancient and Oriental Music, Oxford 1957.
Wysham H.C., The Egyptian Flutes, „The Musical Times and Singing Class Circular”, nr 31,
s. 713-716.
Marta Żydek
Pederastia grecka w ikonografii
malarstwa wazowego
Ikonografia waz
greckich w dużej
mierze przedstawia
życie codzienne,
wierzenia, obyczajowość
mieszkańców Hellady.
Nie może więc na nich
zabraknąć i seksualności,
erotyki, a co za tym idzie
różnych form, które ona
przybierała.
„W
iększość z waz przedstawiających
stosunki homoseksualne oraz lwia
część tych, które w jakiś sposób wiążą się z zagadnieniami związanymi z homoseksualnością,
powstała między 570 a 470 r. p.n.e.”. To one
są zatem podstawą interpretacji, także związków
pederastycznych.
Przy analizie waz pojawia się jednak pewien
problem. Na wielu z nich widzimy mężczyznę
rozmawiającego z chłopcem, dającego mu prezenty
lub trzymającego go za rękę. Takie zachowania
nie powinny wzbudzać podejrzeń i nie ma żadnych podstaw do ich interpretacji pod kątem
związków homoseksualnych. Ludzką rzeczą jest
bowiem gest czy dotyk. Każdy może obdarować
innego upominkiem, przytulić bądź chwycić za
rękę. Nie wiemy też, czy osoby przedstawione
na wazie są spokrewnione czy nie, to również
zmienia bowiem postać rzeczy. Można zatem
sądzić, że dane osoby obdarowują siebie nawzajem
ze zwykłej życzliwości. Przykładowo, mężczyzna
na wazie nr 1, chwytający młodzieńca podczas
procesji, nie musi mieć wcale zdrożnych zamiarów.
Może być przecież jego ojcem, który upomina
syna lub może jest jego wychowawcą i przekazuje
mu pewne informację lub wskazówki, jak ma
K.J. Dover, Homoseksualizm grecki, przeł. J. Margański,
Kraków 2004, s. 19.
Grecja
się zachowywać podczas uroczystości, chwalić
go lub o coś prosić.
Jednakże istnieją pewne przesłanki do przyjęcia innej interpretacji. Keeneth Dover badając
i porównując wiele waz z tego okresu stwierdził, że
chłopcy w scenach, w których zachodzi prawdopodobieństwo, że mogą mieć charakter seksualny,
mają mimikę twarzy oraz gestykulację podobną
do kobiet w przedstawieniach o wydźwięku
erotycznym. Jako zobrazowanie przykładu może
posłużyć ilustracja z wazy nr 2 (gdzie widzimy
kobietę) oraz nr 3 (przedstawiająca młodzieńca).
Oboje mają taką samą postawę. Łączą ich też
podobieństwa fizyczne oraz wyraz twarzy.
Istotne jest także przedstawienie koloru
skóry odmiennego dla mężczyzny i młodzieńca.
W scenach erotycznych ukazanych na niektórych
wazach, mężczyzna ma skórę ciemną, a kobieta czy
też chłopiec – białą. Jest tak w wielu przedstawieniach innych kultur. To ważne dla podkreślenia
kto pełni w związku rolę czynną, a kto bierną.
Dla przykładu, wyraźnie tę różnicę widać na
wazie nr 4, gdzie kopulują pary heteroseksualne.
Kobiety przyjmujące postawę bierną mają jasną
skórę, zaś aktywni mężczyźni – ciemną. Waza
nr 5 stanowi wyjątek. Widzimy tu obok par
heteroseksualnych jedną parę homoseksualna,
znajdującą się z lewej strony, niestety słabo
widoczną. Mimo że chłopcy w stosunkach erotycznych z mężczyznami przyjmowali rolę bierną,
to ich skóra w tym wypadku też jest ciemna.
Przykład ten może sugerować sposób, w jaki
Grecy odnosili się do homoseksualizmu. Skoro
obok par heteroseksualnych została ukazana też
homoseksualna, może to stanowić o tym, iż takie
związki i akty były powszechne.
Inną wskazówką, którą wskazuje Dover, na
to czy mamy do czynienia ze sceną o wydźwięku
erotycznym, może być: krawędź łoża przedstawiona gdzieś w tle, postać Erosa znajdująca się
w rogu sceny bądź między uczestnikami, czy
w końcu rodzaj podarunku jaki mężczyzna wręcza
chłopcu (np. kogut czy zając), o których istocie
mowa będzie niżej.
Istnieją przedstawienia związane z mitologią,
z których wiemy, że postaci ukazane na wazie
łączy miłość. Popularne jest przedstawienie Zeusa
i Ganimedesa, który był synem króla Troi, Trosa.
Zeus, pragnąc aby Ganimedes został jego kochankiem, przystroił się w orle pióra, a następnie
zleciał wprost nad trojańską równinę i porwał
go unosząc na Olimp. Tu uczynił go swoim
22
1/2012
podczaszym, aby ten usługiwał mu podczas uczt.
Ganimedes z Hebe rozdawali ambrozję i rozlewali
do złotych pucharów nektar. Przeważnie Zeus
ukazany jest jako brodaty, dojrzały mężczyzna
próbujący chwycić i porwać chłopca, który
próbuje przed nim uciekać lub się opierać (waza
nr 6). Czasem widzimy ich także podczas igraszek. Kochankowie chcący sprawić przyjemność
swojemu ukochanemu często porównywali ich
urodę do Ganimedesa, gdyż był on tak piękny,
że zakochał się w nim sam bóg.
Powszechnie znaną parą, zarówno wśród
starożytnych Greków, jak i dziś, jest Achilles
i Patrokles. Są oni uważani za parę kochanków,
jednakże nie wiadomo, czy Homer pisząc o nich,
też tak myślał. Nawet Ajschines zaznacza, że Homer „nie mówi otwarcie o ich miłości i nie nadaje
imienia ich przyjaźni (…)”. Jednakże dla niego
jest oczywiste, że był to związek homoseksualny.
Za dowód podaje tu wielką rozpacz Achillesa po
śmierci Patroklesa i chęć zemsty na Hektorze,
mimo przepowiedni, że jeśli go zabije sam też
niebawem umrze. Współcześni badacze raczej nie
popierają tego stanowiska twierdząc, że związki
pederastyczne były Homerowi całkowicie nieznane. Dopiero później narodziła się tylko taka
interpretacja ich przyjaźni. Często powołują się na
wielki gniew Achillesa, gdy Agamemnon odebrał
mu jego brankę Bryzeidę i odstąpił od walki.
Znaczy to, że kobieta była mu bliska i łączyła ich
miłość. Dyskusyjna jest także sprawa, czy jeśli
faktycznie był to związek pederastyczny, to kto
jaką w nim pełnił funkcję. Achilles był bowiem
młodszy od Patroklesa i to on powinien odgrywać
rolę biernego partnera, jednakże posiadał wyższą
pozycję społeczną, a tym samym powinien być
partnerem aktywnym. W Uczcie Platona porusza ten temat Fajdros, który zaprzecza słowom
Ajschylosa, który jako pierwszy ukazał ich jako
kochanków. Mówi on: „Ajschylos bredzi, kiedy
powiada, że to Achilles był miłośnikiem Patrokla, bo przecież on był piękniejszy nie tylko od
Patrokla, ale i od wszystkich bohaterów, i brody
jeszcze nie miał (…)”.
Ajschines, Przeciw Timarchosowi, przeł. W. Lengauer,
Warszawa 2004, s. 99.
(…) popiół dłoni, sypię na głowę, wściekły z tak bolesnej
strat., Homer, Iliada, przeł. J. Paszkowski, Kraków
2009, s. 199.
Platon, Fajdros, przeł. W. Witwicki, Warszawa 2004,
s. 80.
Kultura
Jaki zamysł miał autor kreując te postacie
nie mamy pewności. Faktem jest, że zostali oni
uznani za najsławniejszą parę kochanków świata
antycznego, a najpopularniejsze ich przedstawienie znajduje się na wazie nr 7, gdy siedzą obok
siebie, w pełnym uzbrojeniu, a Achilles opatruje
swojego przyjaciela. Zapewne scena ta rozgrywa
się podczas wojny trojańskiej.
Inne kryteria interpretacji relacji, jakie łączą
mężczyzn [ukazanych] na wazach, przybliża
Ch.A.M. Hupperts powołując się na J.D. Beazleya, który wyróżnił trzy grupy przedstawień
ukazujące pary pederastyczne na wazach czarno-figurowych. Pierwsza z nich przedstawia
mężczyzn w tzw. pozycji „góra-dół”. Jest to jedna
„z najbardziej popularnych konfiguracji w zalotach
homoseksualnych”. Możemy się jej przyjrzeć na
wazie nr 8, (zbliżenie waza nr 8a), gdzie dorosły
mężczyzna przymilając się do chłopca, pochyla
się do niego, jedną ręką chwytając go za genitalia,
drugą dotykając jego ramienia (spotyka się także,
że dotyka jego twarzy). Na scenie poniżej widzimy już jak młodzieniec, wyraźnie podniecony,
rzuca się na szyję mężczyzny, który nie przerywa
pieszczot. Warte podkreślenia jest, że eromenos
czyli ukochany (określenie chłopca) w takich
scenach jest zawsze nagi.
Drugi rodzaj przedstawień to sceny, gdzie
eromenos obdarowywany jest prezentami („traditional lovegifts”) przez erastesa, czyli kochającego
(określenie mężczyzny; oba określenia wyjaśnione w artykule „Pederastia grecka w wybranych
źródłach antycznych”). Wśród nich wymienia
wieńce i zające. Mężczyźni zabiegający o względy
chłopca lub chcący sprawić mu przyjemność
obdarowywali go różnymi prezentami. Niektóre
z nich (wieńce lub gałązki), były czystym wyrazem
sympatii i uwielbienia. Jednakże często dawano
też akcesoria związane z uprawianiem sportu, np.
piłkę czy skrobaczkę, lub z nauką, np. tabliczkę
do pisania. Dużym powodzeniem cieszyły się
ptaki, np. sikorki lub przepiórki. Większość
K.J. Dover, op. cit., s. 116.
Ch.A.M. Hupperts, Greek love: Homosexuality
or Pederasty? Greek love in black figure vase-painting,
Proceedings of the 3rd symposium on Ancient Greek and
Related Pottery. Copenhagen, August 31 – September
4, 1987, edited by Jette Chrostiansen and Torben
Melander, Copenhagen 1988, s. 261.
M. Żydek, Pederastia grecka w wybranych źródłach
antycznych, [dostęp: 10.01.2012]. Dostępny w World
Wide Web: <http://www.starozytnosci.pl/index.
php?action=spist2>
tych prezentów miała rozbudzić zamiłowanie do
nauki, zachęcić do ćwiczeń fizycznych, polowań
i doskonalenia siebie. Niektóre kryły w sobie
podtekst erotyczny, jak np. kogut, który „był
w starożytnej Grecji synonimem walki, a także
ucieleśnieniem męskiej potencji seksualnej”.
Dawano także zwierzęta, które nie służyły do
zabawy, lecz miały istotną funkcję dydaktyczną. Zając był przeznaczony do polowań z psami, dzięki niemu chłopiec uczył się łowiectwa
i cierpliwości. Podobnie kogut, wykorzystywany
do walki kogutów, ukazywał współzawodnictwo
i rywalizację. Chłopcom dawano także zwierzęta
łowne, np. sarny, jelenie, psy myśliwskie. Wszystkie miały spełniać tę samą funkcję. Należy więc
pamiętać, że posiadanie eromenosa było bardzo
kosztowne, bowiem kochanek chcąc zachować
przychylność ukochanego i prześcignąć konkurentów musiał ciągle wręczać mu prezenty. Sceny
obdarowywania są przedstawione na wazie nr 9,
gdzie młodzieńcy dostają od swych adoratorów
takiego rodzaju upominki. Młodzieniec po lewej
stronie trzyma wieniec, a w scenie środkowej
mężczyzna wręcza chłopcu zająca. Popularne było
także, wspomniane przeze mnie wyżej, wręczanie
kogutów, co widzimy w scenie na wazie nr 10
i 10a (zbliżenie). Tu dodatkowo zobrazowane
osoby przedstawione są w chwili tańca.
Trzecią grupę stanowią przedstawienia, na
których widzimy kopulujące pary, podnieconych
mężczyzn gotowych do stosunku, zalecających
się do innych. Często sceny takie mają miejsce
podczas sympozjonów, uczt, zabaw i tańców, jak
to widzimy na wazie nr 11. Przy takich przedstawieniach nie ma już nic do interpretacji. Widzimy
wszystko dokładnie i nie trzeba doszukiwać się
żadnych przesłanek.
W tym miejscu należy podkreślić, że sam
akt seksualny był tematem bardzo drażliwym.
„Jedynym dopuszczalnym rodzajem homoseksualnego aktu płciowego był stosunek udowy
(…). Wydaje się, że uznawano go za zgodny
z obowiązującymi normami”. Była to najprzyzwoitsza forma stosunku ponieważ uznano, że nie
naruszała nietykalności chłopca. Oczekiwano od
niego całkowitej obojętności seksualnej i nie dopuszczania do penetracji. Natomiast powszechnie
wiadome jest, że uprawiano też seks analny, co
C. Reinsberg, Obyczaje seksualne starożytnych Greków,
przeł. B. Wierzbicka, Gdynia 1998, s. 132.
Ibidem, s. 145.
1/2012
23
Grecja
było tematem tabu. Nie wypowiadano się na ten
temat w towarzystwie. Uważano to za nietakt.
Warto nadmienić, że autorzy waz dla jasności
wprost podpisują scenę (np. „Pozwól”, „Przestań”10). Znajdują się tu też napisy wyrażające
zachwyt nad urodą chłopca bądź wyznania miłosne, o których wspomniano wcześniej.
Jak widać, często interpretacja waz nie jest
dosłowna. Należy jednak znać pewne kanony,
dzięki którym można prawidłowo odczytać właściwe intencje artysty. W początkowym okresie,
kiedy pederastia była bardzo popularna, sceny
takie były dosłowne. Później, kiedy stawała się
coraz bardziej tematem tabu, często treści takie
przekazywano w sposób zakamuflowany i aby je
odczytać należało znać pewne kanony.
Znane są też sceny o zbliżonej tematyce,
które można spotkać na ścianach domów lub
grobowców. Przykład taki znajduje się w grobowcu w Pestum w południowych Włoszech,
datowany na początek V w. p.n.e. (ilustracja nr
12). Widzimy tu scenę rozgrywającą się podczas
sympozjonu. Jest ona trójdzielna. Z lewej strony
znajduje się mężczyzna leżący na posłaniu, który
ma wychyloną rękę z czarą, prawdopodobnie
czekający na niewolnika aby mu ją napełnił.
W środku na posłaniu leżą dwaj mężczyźni, jeden
jest w podobnej pozie jak pierwszy i pokazuje
wyraźnie puste naczynie. Za nim leży inny mężczyzna, który zwraca się w kierunku mężczyzn
leżących za nim. Możemy tu zauważyć różnicę
wieku między nimi. Mężczyzna z czarą ma delikatniejszy zarost, co może świadczyć o tym, że
jest młodszy od leżącego za nim, który posiada
brodę. Z prawej strony widzimy dwóch mężczyzn,
a raczej młodzieńca (bez brody) i mężczyznę,
leżących na posłaniu. Są ukazani w chwili zbliżania się do siebie, prawdopodobnie aby się
pocałować. Młodzieniec trzyma swoją rękę na
piersi mężczyzny, a ten obejmuje go jedną ręką
w pół. Scena ta może nam posłużyć jako zobrazowanie prawdziwych sytuacji mających miejsce
podczas sympozjonów.
Miłośnicy wielbili swych lubych w najróżniejszy i bardzo wymyślny sposób. Często zamawiali
u malarzy naczynia z ich wizerunkami i miłosnymi dedykacjami. Napisy opiewające piękno
chłopców można odnaleźć także na przedmiotach
codziennego użytku, np. na taboretach, skrzyniach,
szkatułach itp. Często wypisywano imię kochan10
24
K.J. Dover, op. cit., s. 18.
1/2012
ka na kolumnach, pniach drzew i w miejscach
zwyczajowo uczęszczanych. Przykładowo napisy
takie znajdują się na ateńskim Akropolu, gdzie
można przeczytać, cytując za Doverem: „Lizjasz
jest piękny”, „Piękny jest Archias”, czy „Fajstos
jest piękny, twierdzi Ogestenes, który [to] napisał”11. Była to swoista forma wyznania miłosnego.
Zdarzało się, że garncarze sami zamieszczali
na swoich wyrobach imiona i wizerunki najpiękniejszych i najpopularniejszych chłopców,
aby w ten sposób łatwiej znaleźć nabywców
i sprzedać swój towar. Niekiedy luby otrzymywał
zapłatę pieniężną, jednakże ta forma była bardzo
ryzykowna. W ogóle zbyt częste otrzymywanie
jakichkolwiek prezentów mogło skierować na
eromenosa podejrzenia, że pobiera zapłatę za
usługi seksualne, co spotykało się z potępieniem
i wykluczeniem z grona obywateli.
Przedstawione przykłady są tylko wybraną
częścią całości. Mają posłużyć za zobrazowanie
przedstawień o tematyce erotycznej i pomoc
w ich analizie. Jak widać, nie tylko na wazach
poruszany jest temat seksualności. Fakt, że nawiązanie do niego było dość powszechne, może
świadczyć o swobodnym podejściu Greków
i otwartości na tematy seksu, także w różnych
jego odmianach.
Jak wspomniano w pierwszym artykule dotyczącym pederastii „Pederastia grecka w wybranych
źródłach antycznych”, ta forma seksualności była
dość powszechna wśród Hellenów. Nie posiadali oni żadnych zbiorów praw określających
zachowania erotyczne, nie uważali więc form
homoseksualnych za złe. Była ona poniekąd
częścią obyczajowości i wiązała się z formą wychowania młodzieńców. Przez nią kształtowano
w nich postawę przyszłych obywateli i żołnierzy
oraz przekazywano tradycje tej grupy społecznej.
Nie należy jednak zapominać o wątku cielesnym,
który był nie mniej ważny, o czym świadczą liczne źródła, w tym zaprezentowane w niniejszym
artykule wazy ukazujące akty seksualne.
11
Ibidem, s. 137.
Kultura
1. Waza
attycka czarnofigurowa,
Muzeum Archeologiczne,
Frankfurt.
3. Waza italska czerwonofigurowa,
Muzeum
Archeologiczne,
Schwerin.
5. Waza
attycka
czarnofigurowa,
Staatliche
Museum,
Berlin.
2. Waza italska
czarnofigurowa, Muzeum
Archeologiczne,
Schwerin.
4. Waza attycka
czarnofigurowa, zbiory
Uniwersytetu
w Heidelbergu.
6. Waza attycka czerwonofigurowa,
Muzeum
Archeologiczne, Ferrara.
1/2012
25
Grecja
7. Waza czerwonofigurowa,
Altes Museum, Berlin.
8. Waza attycka czerwonofigurowa,
Museum of
Fine Arts,
Boston.
8a. Waza
attycka czerwonofigurowa,
Museum of
Fine Arts,
Boston.
9. Amfora,
British
Muzeum,
Londyn.
10. Amfora
z Wulki,
Rijksmuseum,
Amsterdam.
26
1/2012
10a. Amfora
z Wulki,
Rijksmuseum,
Amsterdam.
Kultura
11. Amfora z Terry,
Antikensammlungen,
Munchen.
12. Greckie
malowidło
naścienne z
II połowy
V w. p.n.e.,
Pestum.
1/2012
27
Bibliografia
Źródła
Ajschines, Przeciw Timarchosowi, przeł. W. Lengauer, Warszawa 2004.
Homer, Iliada, przeł. J.Paszkowski, Kraków 2009.
Platon, Uczta, przeł. Władysław Witwicki, Warszawa 2004.
Opracowania
Dover K.J., Homoseksualizm grecki, przeł. Janusz Margański, Kraków 2004.
Fijałkowski P., Seksualność, psyche, kultura, Warszawa 2007.
Fijałkowski P., W kręgu miłośników i lubych. Homoseksualiści w życiu społecznym i kulturze Aten
w VI–IV w p.n.e., [dostęp 17.09.2011]. Dostępny w World Wide Web: <http://psr.racjonalista.
pl/kk.php/s,4100>
Foucault M., Historia seksualności, przeł. B. Banasiak, Warszawa 2000.
Hupperts Ch.A.M., Greek love: Homosexuality or Pederasty? Greek love in black figure vasepainting, Proceedings of the 3rd symposium on Ancient Greek and Related Pottery. Copenhagen August 31 – September 4, 1987, edited by Jette Chrostiansen and Torben Melander,
Copenhagen 1988.
Lengauer W., Od haniebnego występku do gender studies. Badania nad grecką paiderastia w XX
wieku, [w:] Przegląd Historyczny, nr 3, Warszawa 2007.
Reinsberg C., Obyczaje seksualne starożytnych Greków, przeł. Bożena Wierzbicka, Gdynia
1998.
Grzegorz Bartusik
Galilaee, vicisti!
O znajdującej się w katowickiej
archikatedrze płaskorzeźbie
przedstawiającej konanie cesarza
rzymskiego Juliana Apostaty
Do napisania tego artykułu
zainspirowała mnie płaskorzeźba
znad wejścia do kaplicy Chrztu
Świętego katowickiej archikatedry
pod wezwaniem Chrystusa Króla
przedstawiająca scenę konania
ostatniego cesarza rzymskiego
z dynastii konstantyńskiej –
Flawiusza Klaudiusza Juliana
z powodu odrzucenia wiary
chrześcijańskiej zwanego
Apostatą, czyli Odstępcą,
ilustrująca chrześcijańską legendę
o okolicznościach towarzyszących
jego śmierci: ukorzeniu się tego
ostatniego pogańskiego cesarza
przed Bogiem chrześcijan.
Soli Deo honor et gloria
W
ybrałem ów temat ponieważ wydawało mi się, że ta część katedry za
mało była opisywana – a przy tym ani jako
szczególny przejaw recepcji antyku, ani jako
dokument swojej epoki. Wzmiankowana była
jedynie w dotąd nieopublikowanej Historii budowy katedry w Katowicach pióra R. Adamczyka,
którą wraz z archiwaliami z Archiwum Kurii
Metropolitarnej w Katowicach i z Archiwum
Państwowego w Katowicach traktuję jako materiał
źródłowy, oraz w opracowaniu autorstwa H. Pyki
o katedrze katowickiej i jej wnętrzu. Z pozycji
tyczących się kościoła katedralnego istotnymi
1Tim 1, 17.
R. Adamczyk, Historia budowy katedry w Katowicach,
Jastrzębie Zdrój 1975 – maszynopis znajduje się w zespole
akt Archiwum Archidiecezjalnego w Katowicach, sygn.
ZS 676 (dalej: AAKat., Adamczyk).
Archiwum Kurii Metropolitarnej w Katowicach (dalej:
AAKat.): Akta personalne, Ks. Rudolf Adamczyk; Budowa
katedry, Pińczowskie Zakłady Kamienia Budowlanego,
vol. I, 1957–1959, sygn. BK 49; Budowa katedry,
Roboty kamieniarskie 1954–1960, sygn. BK 46; Budowa
katedry, Wnętrze katedry, sygn. BK 32.
Archiwum Państwowe w Katowicach (dalej: APK),
Teczka nr 8 a, Budowa katedry.
H. Pyka, Katedra katowicka i jej wnętrze, [w:] Ziemia
Śląska. Wydawnictwo Muzeum Śląskiego w Katowicach,
red. L. Szarańca, t. 5, Katowice 2001, s. 169.
Rzym
dla tematu okazały się również dwa artykuły
T. Aleksandrowicza o inskrypcji na frontonie
katowickiej katedry. W innych publikacjach
o katedrze nie poświęcono omawianemu przeze
mnie problemowi żadnej uwagi.
Istotne dla przeprowadzonej przeze mnie
analizy płaskorzeźby były: studia nad ikonografią Chrystusa J. Miziołka, J. Charkiewicza,
A. Katzenellenbogen, G. Rumbold i H. Schwebel10, Images of Christ: Ancient and Modern11,
artykuł B. Żurawskiego o odkryciach polskiej
misji archeologicznej w Banganarti12, opracowanie J. Kupiec o zbiorach rzeźbiarskich Muzeum
Auschwitz-Birkenau, którego pierwszy rozdział
poświęcony jest Mieczysławowi Stobierskiemu,
autorowi omawianej w niniejszym artykule płaskorzeźby oraz jego twórczości13, a także praca
L. Lameńskiego o Stanisławie Szukalskim i grupie
artystycznej Szczep Szukalszczyków Herbu Rogate
Serce, do której M. Stobierski należał14.
Omawiany temat uczynił koniecznym odwołania do traktujących o panowaniu i śmierci
cesarza Juliana Apostaty źródeł antycznych
proweniencji pogańskiej: Dziejów Ammiana
Marcelina, brewiariów Eutropiusza i Aureliusza
Wiktora, mowy pogrzebowej ku czci Juliana
wygłoszonej przez retora Libaniusza, fragmentów
pism Eutychianosa i Magnosa z Carrhae15 oraz do
T. Aleksandrowicz, „Soli Deo honor et gloria” – wokół
pragmatyki tekstu antycznego, [w:] Interpretacja (w) dialogu.
Tożsamość egzegezy biblijnej, red. A. Kucz, A. Malina,
Kielce 2005, s. 116-125; idem, O łacińskiej inskrypcji
na katowickiej katedrze Chrystusa Króla, „Wiadomości
Archidiecezjalne”, maj 2007, r. 75, nr 5.
J. Miziołek, Sol verus. Studia nad ikonografią Chrystusa
w sztuce pierwszego tysiąclecia, Wrocław – Warszawa
– Kraków 1991.
J. Charkiewicz, Jezus Chrystus w ikonografii, Warszawa
2008
A. Katzenellenbogen, The Image of Christ in the Early
Middle Ages, Minneapolis 1968.
10
G. Rumbold, H. Schwebel, Christus in der Kunst des
20. Jahrhunderts, Freiburg im Breisgau 1983.
11
Images of Christ: Ancient and Modern, ed. S.E. Porter,
M.A. Hayes, D. Tombs, London 1997.
12
B. Żurawski, Madonna z Banganarti, „Academia”
2007, nr 1, s. 28-31.
13
J. Kupiec, Auschwitz w rzeźbie ze zbiorów Państwowego
Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Oświęcim
2006.
14
L. Lameński, Stach z Warty. Szukalski i Szczep Rogate
Serce, Lublin 2007.
15
Ammianus Marcellinus, Rerum gestarum libri XXXI,
XXV, 3 nn.; Eutropius, Breviarium Historiae Romanae,
X, 16; S. Aurelius Victor, Epitome de Caesaribus, 43, 1–4;
30
1/2012
przekazów proweniencji chrześcijańskiej: historii
Kościoła pióra Hermiasza Sozomena, Sokratesa
Scholastyka, Teodoreta z Cyru, Chronographii
Jana Malalasa, anonimowego dzieła Chronicon
Paschale i mów Grzegorza z Nazjanzu16. Źródłom
pogańskim opisującym konanie cesarza poświęcił
swój artykuł J. Kuranc17, chrześcijańskim zaś N.
H. Baynes18. Szczególnymi źródłami antycznymi
wykorzystywanymi tu przeze mnie są wizerunki wybijane na monetach z czasów późnego
Cesarstwa: wykorzystałem katalog The Roman
Imperial Coinage19.
Równie ważne są teksty źródłowe i opracowania o prześladowaniach Kościoła w powojennej
Polsce. Interesującymi źródłami są: Czyściec
R. Adamczyka20 i materiały, w tym archiwalia, wydane przez katowicki oddział Instytutu
Pamięci Narodowej21. Z istotnych opracowań
należy wymienić publikacje autorstwa Ł. Marek,
A. Dziuroka, J. Dziwoki o represjach wobec
duchowieństwa górnośląskiego oraz Wygnanie
pióra A. Grajewskiego22.
Libanios, Mowa pogrzebowa na cześć Juliana Apostaty,
passim; Eutychianus Cappadox, Magnus Carrhenus
[w:] Fragmenta Historicorum Graecorum, vol. IV, ed.
C. Mullerus, Parisiis 1885, s. 4-6.
16
Malalas, Chronographia, 13, 25; Chronicon Paschale
s.a. 363; Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 1–20;
Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, III, 369–433;
Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, V, 1–22, VI, 1–2;
Grzegorz z Nazjanzu, Napiętnowanie cesarza Juliana,
Inwektywa pierwsza, passim; Napiętnowanie cesarza
Juliana, Inwektywa druga, passim.
17
J. Kuranc, Zgon cesarza Juliana Apostaty (w świetle
relacji współczesnych pisarzy pogańskich), „Roczniki
Humanistyczne” 1966, t. XIV, z. 3, s. 73-86.
18
N.H. Baynes, The Death of the Emperor Julian in
Christian Legend, „The Journal of Roman Studies”
1937, vol. 27, s. 22-29.
19
The Roman Imperial Coinage, vol. VIII, The Family of
Constantine I, ed. C.H.V. Sutherland, R.A.G. Carson,
London 1981.
20
R. Adamczyk, Czyściec, Paris 1985.
21
K. Banaś, A. Dziurok, Represje wobec duchowieństwa
górnośląskiego w latach 1939–1956 w dokumentach,
Katowice 2003.
22
A. Grajewski, Wygnanie, Katowice 2002; Ł. Marek,
„Kler to nasz wróg”. Polityka władz państwowych wobec
Kościoła Katolickiego na terenie województwa katowickiego w
latach 1956–1970, Katowice 2009; J. Dziwoki, Adamczyk
Rudolf, [w:] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w
PRL w latach 1945–1989, t. 1, red. J. Myszor, Warszawa
2001, s. 1-3; A. Dziurok, Aparat bezpieczeństwa wobec
biskupów i kurii katowickiej w latach 1945–1956, [w:]
Aparat bezpieczeństwa wobec kurii biskupich w Polsce,
red. A. Dziurok, Warszawa 2009, s. 61-85; Ł. Marek,
Kultura
Swoje rozważania z pogranicza historii sztuki sakralnej oraz historii starożytnego Rzymu
i powojennej Polski ograniczyłem, wychodząc
od opisu samej płaskorzeźby, do antycznego znaczenia przedstawionej na niej legendy o śmierci
cesarza Juliana oraz sensu jej aktualizacji w owym
dziele sztuki w odniesieniu do rzeczywistości
Polski Ludowej.
Płaskorzeźba została wykonana z pińczowskiego kamienia gruboziarnistego – lokalnej
odmiany wapienia o ciepłej, jasnobeżowej barwie
– od czasów średniowiecza powszechnie używanego w sztuce sakralnej. Zamówienie złożono
28 sierpnia 1957 roku w Zakładach Kamienia
Budowlanego w Pińczowie23. Pierwotnie opiewało
ono na bloki kamienia drobnoziarnistego, ale
Zakłady przysłały jego gruboziarnistą odmianę24. Do Katowic sprowadzono go latem 1958
roku25. Bloki podzielono na mniejsze elementy
– około trzydzieści siedem – i osadzono w żelbetowej ramie łuku nad wejściem do kaplicy
zwanej dawniej Patronów Śląskich, obecnie
Chrztu Świętego. Ten etap prac ukończono z całą
Aparat bezpieczeństwa wobec kurii katowickiej w latach
1956–1970, [w:] Aparat bezpieczeństwa wobec kurii
biskupich w Polsce, red. A. Dziurok, Warszawa 2009,
s. 86-115; A. Dziurok, Aparat bezpieczeństwa wobec
duchowieństwa w latach 1945–1956 (na przykładzie
diecezji katowickiej), [w:] Represje wobec duchowieństwa
kościołów chrześcijańskich w okresie stalinowskim w krajach
byłego bloku wschodniego, red. J. Myszor, A. Dziurok,
Katowice 2004, s. 210-225.
23
AAKat., Budowa katedry, Pińczowskie Zakłady
Kamienia Budowlanego, vol. I, 1957–1959, sygn. BK
49, List ks. dra Rudolfa Adamczyka do Działu Zbytu
Centralnego Zarządu Kamienia Budowlanego z dnia
28 sierpnia 1957: Kierownictwo Budowy Katedry prosi
niniejszym o dostawę elementów w pińczowskim kamieniu
drobnoziarnistym według załączonego wykazu i to podwójnie,
bo do dwóch potężnych rzeźb.
24
AAKat., Budowa katedry, Roboty kamieniarskie
1954–1960, sygn. BK 46, pismo ks. dra. Rudolfa
Adamczyka do Zakładów Kamienia Budowlanego
w Pińczowie z dnia 17 sierpnia 1960 r. w sprawie
kamienia do rzeźb nad portalami katedry: Niech do
realizacji naszego zamówienia przyczyni się i ta uwaga, że
dwa lata temu tamtejsze Zakłady dostarczyły nam 3 bloki,
każdy o wymiarze circa 1,5 m3, nie drobnoziarnistego,
jak i zamówiono, lecz gruboziarnistego.
25
AAKat., Budowa katedry, Roboty kamieniarskie
1954–1960, sygn. BK 46, pismo Dyrektora Pińczowskich
Zakładów Kamienia Budowlanego z dnia 14 maja 1958
roku do Kurii Diecezjalnej w Katowicach: Wysyłka bloków
została odłożona do miesiąca czerwca b.r. […] Ukończenie
złożonego nam zlecenia zostanie zrealizowane do dnia 31
lipca 1958 r. Termin ten uważamy za ostateczny.
pewnością jeszcze przed miesiącem sierpniem
1960 roku26. Jak pisał ks. dr Rudolf Adamczyk,
ówczesny magister fabricae – kierownik budowy
katedry27, była to ciężka i odpowiedzialna praca: milimetrowe błędy spowodowałyby, że fugi
jako zbyt grube odznaczałyby się ponad miarę,
sama rzeźba zaś mogłaby ulec zniekształceniom
stając się dużo mniej czytelną. W czerwcu 1960
rozpisano konkurs na wystrój wnętrza katedry,
w tym zrealizowanie płaskorzeźby nad wejściem
do kaplicy Patronów Śląskich. Wygrał go Mieczysław Stobierski pokonując architekta Zygmunta
Gawlika, dr. inż. Józefa Jamroza, prof. Adama
Bunscha i inż. Karola Gierlotkę28. Najprawdopodobniej już w roku 1962 rzeźba była gotowa,
bowiem z grudnia 1962 roku pochodzą rachunki
za wykonanie rzeźb ołtarzowych do ww. kaplicy,
co, według Historii budowy katedry w Katowicach,
zbiegło się z wykończeniem całości kaplicy, a zatem
i rzeczonego reliefu – tj. przedstawiającego konanie
cesarza29. Płaskorzeźbę według projektu artysty
wykonał systemem gospodarczym kamieniarz
katedralny Kazimierz Morciszek30.
Mieczysław Stobierski (urodzony 18 XII 1914
roku we wsi Śladów w powiecie Miechów, zmarły
w Krakowie w 1998), artysta – rzeźbiarz, w 1937
ukończył Państwową Szkołę Sztuk Zdobniczych
i Przemysłu Artystycznego w Krakowie. W okresie
AAKat., Budowa katedry, Wnętrze katedry, sygn.
BK 32, list ks. dra Rudolfa Adamczyka do ks. prof.
Józefa Myrdy z dnia 25 lipca 1960 r.: Nad wejściami
do kaplic prosimy przewidzieć rzeźby wzgl. mozaikę,
ale nie wykluczamy i malowidła, choć nad wejściem do
Kaplicy Patronów Śląskich będzie musiała być wykonana
rzeźba, skoro osadziliśmy tam już specjalny kamień do
rzeźby/pińczowski/.
27
AAKat., Akta personalne: Ks. Rudolf Adamczyk;
J. Dziwoki, Adamczyk Rudolf, [w:] Leksykon duchowieństwa
represjonowanego w PRL w latach 1945–1989, t. 1, red.
J. Myszor, Warszawa 2001, s. 1-3.
28
AAKat., Budowa katedry, Wnętrze katedry, sygn. BK
32, pismo Biskupa Herberta Bednorza ws. konkursu
na wystrój wnętrza katedry do arch. Gawlika, dr. inż.
Jamroza, prof. Stobierskiego, prof. Bunscha, inż. Gierlotki
z 16 czerwca 1960 – rozpisanie konkursu na wystrój
wnętrza, m.in. projekty rzeźb nad portalami bocznymi,
w łukach nad wejściem do bocznych kaplic i w plafonach
sklepień.
29
Por.: APK, Teczka nr 8 a: Budowa katedry. Rachunek
artysty rzeźbiarza M. Stobierskiego, Kraków, Konarskiego
32/5 z 27 grudnia 1962 na kwotę 48 000 zł za wykonanie
rzeźb ołtarzowych św. Bronisławy i św. Jacka, na rachunku
oryginalny podpis artysty; AAKat., Adamczyk,
s. 214.
30
AAKat., Adamczyk, s. 157.
26
1/2012
31
Rzym
międzywojennym należał pod pseudonimem
Mieczysław z Miechowa do grupy artystycznej
Szczep Szukalszczyków Herbu Rogate Serce założonej
przez wybitnego artystę – plastyka Stanisława
Szukalskiego – Stacha z Warty, skupiającej twórców
szukających inspiracji w kulturze dawnej słowiańszczyzny, chcących stworzyć polski styl w sztuce:
nowy, w swojej istocie patriotyczny, prawdziwie
narodowy31. Nie pozostało to oczywiście bez
wpływu na późniejszą twórczość Stobierskiego,
a więc i na realizacje katowickie, w których
widoczne jest oddziaływanie Szukalszczyków.
W osobie Szukalskiego znalazł Stobierski mistrza
i pomocną dłoń – za jego sprawą otrzymał bowiem stypendium, początkowo w jego pracowni
tworzył, pierwsze rzeźby eksponował wraz z nim
– na wspólnych wystawach Szczepu32. Po 1945
roku, doświadczeniu traumy II wojny światowej,
holocaustu, hitlerowskiej okupacji, jego twórczość
oscylowała głównie wokół tematyki zagłady,
którą udokumentował szeregiem gipsowych
modeli elementów infrastruktury obozu śmierci,
rysunków i rzeźb będących ilustracjami obozowej
rzeczywistości, niezwykle dosłownych, wywołujących wstrząsające wrażenie, pozostawiających
w odbiorcy strach i przerażenie cierpieniem
i śmiercią w niemieckich Konzentrationslagern:
e.g. Dzieci, Głód i Muzułmanka. Oprócz tych
martyrologicznych dzieł, jego zainteresowania
twórcze związane były ze sztuką sakralną – Stobierski projektował i realizował wystroje kościołów, ołtarze, rzeźby świętych, w tym wizerunki
Chrystusa – głównie w południowej Polsce:
Chodowie, Kalinie Wielkiej, Poroninie, Nowym
Targu, a w tym także w Katowicach, gdzie pracował w Kaplicy Patronów Śląskich wykonując dla
niej, oprócz płaskorzeźby będącej przedmiotem
niniejszego artykułu, mozaikę, trzy ołtarze, oraz
trzy rzeźby świętych patronów ziem śląskich: bł.
Bronisławy miłośnicy Ran Chrystusowych, św.
Jacka Odrowąża i św. Jadwigi Śląskiej33.
L. Lameński, Stach z Warty. Szukalski i Szczep Rogate
Serce, Lublin 2007, s. 121-175.
32
M. Stobierski uczestniczył m.in. w ostatniej wystawie
grupy: najpierw w Instytucie Propagandy Sztuki
w Warszawie, którą otwarto 30 maja 1936 roku, później
przeniesionej do gmachu Urzędu Wojewódzkiego
w Katowicach, następnie do budynku Towarzystwa
Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Zob. L. Lameński,
Stach z Warty…, s. 152-153, 162-165, 425.
33
J. Kupiec, Auschwitz w rzeźbie ze zbiorów Państwowego
Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Oświęcim
2006, s. 11-27; H. Pyka, Katedra katowicka…,
31
32
1/2012
Jak pisał ksiądz Rudolf Adamczyk, podsunięto Stobierskiemu myśl by przedstawił w Katowicach legendę o śmierci cesarza rzymskiego
Juliana Apostaty. Relief miał być jej aktualizacją
w odniesieniu do czasów księdzu Adamczykowi
współczesnych – tj. do pierwszych powojennych
dziesięcioleci, powtórnych prześladowania Kościoła w latach 40., 50. i 60. XX wieku, które
w sposób uprawniony przywodzić mogły na
myśl trzyletnie panowanie Juliana – naznaczone
piętnem reakcji pogańskiej.
Można się domyślać, że pomysłodawcą był
sam magister fabricae, który własne nazwisko
zwykł pomijać w Historii budowy katedry swego
pióra, nadużywając wówczas bezosobowych form
czasowników, natomiast innych inicjatorów na
ogół wyszczególniał. Tu brak takiego wyszczególnienia. Pewnym potwierdzeniem może być
także uwaga w tonie skargi, dezaprobaty wobec
niekonstruktywnej krytyki, kończąca akapit
o płaskorzeźbie: dopiero po wykonaniu rzeźby
zaczęła się, jak zwykle krytyka. Łatwo krytykować,
ale trudniej wnieść coś pozytywnego do sprawy34.
Przemawiać mogłyby za tym również szczegóły
biografii księdza Adamczyka, podobieństwo
losów jego – ofiary komunistycznych represji
i św. Bazylego prześladowanego przez Juliana,
ważnej postaci chrześcijańskiej legendy o śmierci
cesarza.
Relief znajduje się w żelbetowej ramie łuku
nad wejściem do kaplicy Chrztu Świętego. Tworzy pole o półkolistym, księżycowatym kształcie
wypełnione przedstawieniami figuralnymi: dwóch
postaci ludzkich: jednej stojącej, drugiej klęczącej
oraz wierzgającego konia. (Ryc. 1).
Na osi pionowej tj. północ – południe,
w centrum kompozycyjnym i ideowym dzieła,
zobaczyć można Chrystusa przedstawionego jako
Helios – Sol – Słońce, tj. na tle znaku słonecznego,
gwiazdy, czy też tarczy słonecznej, frontalnie,
w całej postaci, hieratycznie, z rękami rozłożonymi
w szerokim geście na wysokości głowy, podniesioną
do góry lewicą o otwartej dłoni – zgiętą w łokciu,
prawą ręką zaś wyprostowaną, zwróconą ku postaci
błagalnika, ku której skierowane są również trzy
długie i szerokie, wyraźnie zarysowane promienie
emanujące z postaci Chrystusa, oświecające,
promieniujące na klęczącą obok postać. Gest
prawej ręki oznacza nieograniczone panowanie
s. 173.
34
AAKat., Adamczyk, s. 157.
Kultura
władcy, lewej – pozdrowienie, znak pokoju.
Tarcza słoneczna akcentuje majestat Chrystusa
i charakteryzuje go jako Zmartwychwstałego35,
objawiając jego naturę, ukazując go jako Kyriosa
wywyższonego przez Boga Ojca36. Jego stopy
spoczywają na chmurze – ciężar ciała jest na nich
równo rozłożony. Został on ukazany z obliczem
brodatym, długimi włosami. Przyodziany jest
w szatę kapłańską, wysoko przepasaną tunikę
– lekką i luźną, długą aż do kostek z długimi
rękawami sięgającymi nadgarstków odpowiadającą greckiemu chitonowi – jego jońskiej
odmianie37.
Zmartwychwstanie spontanicznie kojarzy
się – również za sprawą czasownika ἀνατέλλω
pojawiającego się w kontekście zmartwychwstania Jezusa
Chrystusa w Ewangelii wg. św. Marka oraz pismach
wczesnochrześcijańskich – ze wschodem słońca. Zob.:
Mk 16, 2; Ignacy Antiocheński, List do Kościoła w
Magnezji, 9, 1; J. Salij, Poszukiwania w wierze, Poznań
1991, s. 232.
36
Liczne są wzmianki w księgach Nowego i Starego
Testamentu oraz dziełach pisarzy wczesnochrześcijańskich
mówiące o Bogu Ojcu i Jezusie Chrystusie jako o słońcu
i światłości. Zob.: 1Sm 3, 3; Tb 3, 17; Ps 4, 7; Ps 36, 10;
Ps 43, 3; Ps 44, 4; Ps 84, 12; Ps 112, 4; Ps 119, 135; Syr
50, 29; Iz 2, 5; Iz 9, 1–2; Iz 10, 17; Iz 60, 1–3; Iz 60,
19–20; Ez 43, 2; Mi 7, 8; Ml 3, 20; Mt 4, 16; Mt 5,
14–16; Mt 13, 43; Mt 17, 2; Łk 1, 78–79; Łk 2, 29–32;
Łk 16, 8; J 1, 4–5; J 1, 7–9; J 3, 19–21, J 8, 12; J 9, 5;
J 12, 35–36; J 12, 46; Dz 9, 3; Dz 13, 47; Dz 22, 9;
Dz 22, 11; Dz 26, 13; Dz 26, 18; Dz 26, 23; 2Kor 6,
14–15; Ef 5, 8; Flp 2, 15; 1Tes 5, 5; Jk 1, 17; 1J 1, 5;
1J 1, 7; 1J 2, 8–10; Ap 1, 16; Ap 21, 23–24. Zob. też.:
Ignacy Antiocheński, List do Kościoła w Efezie, 19, 2–3;
Do Kościoła w Magnezji, 9, 1; Do Kościoła w Rzymie,
6, 2–3; Auctor Incertus, List Barnaby, 5, 10; Justyn
Męczennik, Dialog z Żydem Tryfonem, II, 113, 5; II,
121,2; Minucjusz Feliks, Oktawiusz, 32, 5–6; Ireneusz
z Lugdunum, Zdemaskowanie i odparcie fałszywej gnozy,
IV, 14, 1; Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków, XI,
114, 1–3; Kobierce, VII, 21, 7; Wypisy z Theodota, 8;
10; Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, 13, 10; Hipolit,
O Antychryście, 61, 3; Przeciw Noetosowi, 11; Orygenes,
Przeciw Celsusowi, 5, 10; 6, 5; Homilia o Księdze Liczb,
23, 5; Komentarz do Ewangelii św. Jana, I, 25, 160–161;
XXXII, 24, 316; Homilia o Księdze Kapłańskiej, 9;
Cyprian, O Modlitwie Pańskiej, 35.
37
Więcej o ikonografii Chrystusa: J. Miziołek, Sol verus.
Studia nad ikonografią Chrystusa w sztuce pierwszego
tysiąclecia, Wrocław – Warszawa – Kraków 1991;
J. Charkiewicz, Jezus Chrystus w ikonografii, Warszawa
2008; A. Katzenellenbogen, The Image of Christ in the
Early Middle Ages, Minneapolis 1968; G. Rumbold,
H. Schwebel, Christus in der Kunst des 20. Jahrhunderts,
Freiburg im Breisgau 1983; Images of Christ: Ancient
and Modern, ed. S.E. Porter, M.A. Hayes, D. Tombs,
London 1997.
35
Po jego prawicy znajduje się klęcząca postać czołem niemalże dotykająca ziemi. Ten
bardzo głęboki pokłon zwano w starożytności
proskynesis. Znany jest chociażby z płaskorzeźb
ozdabiających łuki i kolumny ku czci zwycięskich
imperatorów oraz z przedstawień na monetach,
na których w pozycji proskynesis przedstawieni
są hołdownicy, pokonani wojownicy błagający
o darowanie życia38.
Delikatnie, a raczej niedbale, naszkicowane
detale postaci, ledwo czytelne, pozwalają mimo to
rozpoznać na reliefie pewne elementy uzbrojenia
rzymskich żołnierzy. Są to: tunica – koszula zakładana pod zbroję, balteus lub cingulum – wojskowy
pas z tak zwanymi piórami czy też skrzydłami
określanymi przez Rzymian ze starogrecka pteruges
pełniącymi funkcje głównie dekoracyjne [choć
były i funkcjonalne: obciągały tunikę] oraz lorica
muscolata lub segmentata na co wskazują charakterystyczne naramienniki i rękawy ozdobione
wspomnianymi pteruges. Brak jedynie oznak
imperatorskiej władzy – chociażby wodzowskiego
paludamentum. Twarz, a dokładniej charakterystyczna broda, wskazuje na jednego z cesarzy
– filozofów: Juliana Apostatę. Wykazuje pewne
podobieństwo chociażby z antycznymi wizerunkami rzeźbiarskimi i numizmatycznymi – za
sprawą ledwie naszkicowanej na płaskorzeźbie
brody i charakterystycznego nosa39. (Ryc. 2).
Koń ukazany z dbałością o anatomiczne
szczegóły – występuje jako sugestia wcześniejszego
elementu, niż przedstawione na płaskorzeźbie,
sekwencji obrazów składających się na legendę
o konaniu Apostaty. Ale o tym później.
Płaskorzeźba jest w swojej treści uniwersalistyczna – to ilustracja odwołująca się do bardzo
znanego motywu z historii klasycznej, szeroko
percypowanego od starożytności po dzień dzisiejszy w literaturze i sztuce. Dzieło przedstawia
ostatni rozdział życia Juliana Apostaty – konanie
po otrzymaniu śmiertelnej rany w ostatniej bitwie
wyprawy perskiej roku 363 po Chrystusie – zgodnie z jego chrześcijańską interpretacją, w której
złączyły się różne motywy literackie tworzące
chrześcijańską legendę o śmierci tego ostatniego
z pogańskich cesarzy: motyw nieznanego spraw-
Np.: Roman Imperial Coinage, VIII, Lyon, nr 79 – 83,
s. 182; Arles, nr 102 – 103a, s. 210.
39
Roman Imperial Coinage, VIII, Julian Augustus,
nr 280–326, s. 225-229.
38
1/2012
33
Rzym
cy40, zesłania na ziemię św. Filopatra Merkuriusza,
by zabił Apostatę41 i ostatni, który streszczają
słowa Galilaee, vicisti! – triumfu Chrystusa nad
cesarzem w godzinie jego śmierci, w której ów
ukorzył się przed Nazarejczykiem42.
Cesarz Julian Apostata podczas bitwy z Persami
pod Ktezyfontem – kładącej kres prowadzonej
z powodzeniem kampanii wojennej – poniósł
śmierć z nieznanej ręki i w nocy skonał43. Niejasne okoliczności śmierci, jej tajemniczość, dały
antycznym autorom asumpt do snucia opowieści
o różnym stopniu wiarygodności. Rzetelność
historyka każe przy tym autorowi zaznaczyć,
że źródła pogańskie44 i chrześcijańskie45 traktujące o śmierci cesarza Juliana pozostają ze sobą
w najwyżej niezgodzie, choć zgodne są co do
faktów, w interpretacjach wydarzeń spod Ktezyfontu różnią się znacząco. Zarówno w źródłach
chrześcijańskich jak i pogańskich znajdziemy
bowiem informacje, że cesarz zabity został przez
żołnierza rzymskiego wyznającego religię chrześcijańską. Obrazy przedstawione w nich przez
zantagonizowane strony kontrastują jednak ze
sobą wzajem. Źródła pogańskie uznają bowiem
sprawcę śmierci cesarza za zdrajcę a chrześcijańskie
za bohatera.
Libanios, Mowa pogrzebowa na cześć Juliana Apostaty,
268–275.
41
Malalas, Chronographia, 13,25; Auctor Incertus,
Chronicon Paschale s.a. 363.
42
Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 20.
43
Najbardziej wartościowy opis kampanii perskiej
przekazał nam Ammianus Marcellinus: Rerum gestarum
libri XXXI, XXII–XXV.
44
Ammianus Marcellinus, Rerum gestarum libri XXXI,
XXV, 3 nn.; Eutropii Breviarium Historiae Romanae, X,
16; S. Aurelii Victoris, Epitome de Caesaribus, 43, 1–4;
Libanios, Mowa pogrzebowa na cześć Juliana Apostaty,
passim; Eutychianus Cappadox, Magnus z Carrhenus,
[w:] Historicorum Graecorum, vol. IV, ed. C. Mullerus,
Parisiis 1885, s. 4-6. Szczegółowa analiza pogańskich
źródeł do śmierci cesarza Juliana Apostaty: J. Kuranc, Zgon
cesarza Juliana Apostaty (w świetle relacji współczesnych
pisarzy pogańskich), „Roczniki Humanistyczne” 1966,
t. XIV, z. 3, s. 73-86.
45
Malalas, Chronographia , 13, 25; Auctor Incertus,
Chronicon Paschale s.a. 363; Theodoret, The Ecclesiastical
History, III, 20; Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, III,
369–433; Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, V, 1–22,
VI, 1–2; Grzegorz z Nazjanzu, Napiętnowanie cesarza
Juliana, Inwektywa pierwsza, 1–124; Napiętnowanie
cesarza Juliana, Inwektywa druga, 1–42. Szczegółowa
analiza źródeł chrześcijańskich: N.H. Baynes, The Death
of the Emperor Julian in Christian Legend, „The Journal
of Roman Studies” 1937, vol. 27, s. 22-29.
40
34
1/2012
W obu przypadkach, na ogół, opowieści te
są jednak kreacją, a ich efekty to pisarskie ilustracje, przykłady e.g. triumfu wzniosłych zasad
chrześcijańskich, sprawiedliwości boskiej – jej
karzącego miecza, w tym przypadku włóczni – tu
propagowanego np. przez Sozomena, Teodoreta
z Cyru, czy też z drugiej strony ideału antycznego władcy – filozofa, jaki lansowali zwolennicy
Juliana – Libaniusz i Ammian Marcelin. Ich
opowieść o śmierci imperatora składa się z zapożyczeń z platońskiego Fedona. Cesarz był w niej
kreowany na mędrca nieustraszonego w obliczu
śmierci. W chrześcijańskim wydaniu – pisane
ad maximam Dei gloriam, czy też w pogańskim
ad Iuliani gloriam pełne w swej istocie filozoficznego, czy religijnego patosu – mają walor
przede wszystkim dydaktyczny, a ich funkcje
sprowadzają się do kształtowania charakterów
społeczności pogańskiej, czy chrześcijańskiej,
właściwej, pożądanej w obu grupach, postawy
człowieka. W obu przypadkach historia jest
jedynie antystrofą, drugim głosem w tym samym chórze, dopełnieniem filozofii i teologii.
Podobne– dydaktyczne cele – spełniać miała
i płaskorzeźba z katowickiej katedry.
Jak już wspomniałem, na chrześcijańską legendę złożyło się kilka motywów, które w naszych
czasach już splecione ze sobą pojawiają się w sztuce
i literaturze chrześcijańskiej – oraz na tytułowej
płaskorzeźbie. Najwcześniej, bo jeszcze w żałobie
po cesarzu, pojawiły się oskarżenia chrześcijan
o zabicie cesarza, spowodowane nieznaną tożsamością sprawcy tego zabójstwa. Sformułował je
jako pierwszy Libanios w swojej Mowie pogrzebowej
na cześć Juliana Apostaty. Napisał, że
rozeszła się w pewnym miejscu kolumna wojska
(...) a cesarz, żeby połączyć rozerwaną kolumnę,
pędził z jednym tylko sługą: tymczasem włócznia
przez jeźdźca rzucona w niego (...) przeszyła
ramię i utkwiła w boku. Runął na ziemię waleczny mąż. (...) Kto był jego zabójcą, niejeden
pragnie usłyszeć. Imienia nie znam, ale że to nie
wróg go zabił, wyraźnym tego dowodem jest,
że żaden nieprzyjaciel nie otrzymał nagrody za
zadaną ranę (...). [Należy więc – G.B.] szukać
wśród siebie samych zabójcy. Ci, dla których jego
życie nie przedstawiało korzyści – a byli to ludzie
nie żyjący podług praw – z dawna czyhali na
jego życie, i wtedy, kiedy mieli po temu możność,
urzeczywistnili swoje zamysły. Zmuszała ich
do tego zarówno niegodziwość, która za jego
Kultura
panowania nie mogła się przejawić swobodnie,
jak przede wszystkim cześć oddawana bogom,
przeciwna ich własnym dążeniom46.
Oskarżenie Libaniosa nie obudziło sprzeciwu
wśród chrześcijan. Przeciwnie: Hermiasz Sozomen
pisał, że nikt nie mógłby mieć za złe sprawcy, iż
okazał się bohaterem dla sprawy Boga i wiary,
której był wyznawcą47. Co więcej, nieco później
w kronice Jana Malalasa pochodzącej z VI wieku
i anonimowym dziele Chronicon Paschale z VII
opowieść ta – o zabójcy–chrześcijaninie – pojawiła się w zmodyfikowanej wersji – ponieważ
wyrosło już w niej ziarno niepewności zasiane
przez Libaniosa – wzbogaconej o sprawstwo św.
Filopatra Merkuriusza z kapadockiej Cezarei.
Czyn ów został uświęcony boską wolą, a miejsce
nieznanego jeźdźca zajął święty umęczony w 250
roku, w drugim roku panowania imperatora
rzymskiego Trajana Decjusza. Według przekazu
Jana Malalasa i autor Chronicon Paschale, Bazyli
biskup Cezarei został uwięziony przez cesarza na
samym początku kampanii przeciw Sasanidom,
w modlitwach prosił o pomoc św. Merkuriusza,
aż w końcu
zobaczył we śnie otwierające się niebiosa i Chrystusa Zbawiciela siedzącego na tronie, mówiącego
głośno, „Merkuriuszu, idź i zabij cesarza Juliana,
który jest przeciwnikiem Chrześcijan”. Święty
Merkuriusz, stojąc przed Panem, przywdział
błyszczący żelazem napierśnik. Po wysłuchaniu
polecenia zniknął, a potem pojawił się ponownie i stanąwszy przed nim zawołał: „Cesarz
Julian został śmiertelnie raniony i zmarł, jak
nakazałeś, Panie”. Przerażony krzykiem, biskup
Bazyli obudził się skonfundowany, (…) poszedł
do kościoła na poranne nabożeństwo, wezwał
wszystkich swoich duchownych i powiedział im
o swoim tajemniczym śnie, że cesarz Julian został
śmiertelnie ranny i zmarł tej samej nocy48.
kompozycja malarska znaleziona przez polską
misję archeologiczną w dolnym kościele w położonej na prawym brzegu nubijskiego Nilu
wsi Banganarti leżącej circa 10 km na północ
od sudańskiej Dongoli49, ikona z kościoła pod
wezwaniem św. Merkuriusza wchodzącego w skład
klasztoru św. Merkuriusza znajdującego się
w Starym Kairze w Egipcie, fresk, który zdobił
południowo-wschodni narożnik koptyjskiej katedry w Faras (dawniej Pachoras) obecnie zalanej
wodami jeziora Nasera oraz obraz z kościoła Bet
Mercurios w etiopskiej Lalibeli. Obecność konia
na katowickiej płaskorzeźbie wskazuje na to,
że przedstawiono tę samą legendę, tylko inne
elementy jej sekwencji. W Egipcie, Sudanie
i Etiopii wcześniejszy i popularny w sztukach
plastycznych: świętego przeszywającego włócznią
cesarza, akcentujący rolę Merkuriusza, w Katowicach późniejszy, bez znanego mi, podobnego
przedstawienia rzeźbiarskiego, czy malarskiego:
cesarza strąconego z konia, korzącego się przed
Zbawicielem – wyrażający już jedynie sam triumf
Chrystusa, klęskę Apostaty.
Motyw Galilaee, vicisti! – przedstawiony na
tytułowej płaskorzeźbie – pojawia się najwcześniej
w dziele Historia Ecclesiastica autorstwa biskupa
syryjskiego Cyru, ojca Kościoła – Teodoreta
żyjącego na przełomie IV/V w. Ów pisał, że
szaleństwo Juliana jeszcze wyraźniej przejawiło
się w okolicznościach towarzyszących jego śmierci.
(…) [Żołnierze – G.B.] znaleźli go, śmiertelnie
rannego w strasznym gniewie pomstującego
przeciwko ich Stwórcy. Ares, który wywołuje
wojny, nie przyszedł, aby mu pomóc, jak obiecał
Loksiasz udzielając kłamliwych wróżb, a ten
kogo czcił pod postacią piorunów [czyli Jowisz
– G.B.], nie rzucił żadnym z nich w tego, kto
zadał śmiertelny cios cesarzowi, zrzucając go
z konia na ziemię. Imienia człowieka, który
dokonał tego sprawiedliwego czynu do dziś
nikt nie poznał. Niektórzy mówią, że został
zraniony przez niewidzialną istotę, inni że
przez jednego z nomadów zwanych Izmaelitami, inni że przez żołnierza, który nie mógł
znieść dalszego cierpienia głodu na pustyni. Ale
bez względu na to czy to był człowiek, czy też
anioł, bez wątpienia możemy stwierdzić, że
sprawca czynu był wykonawcą boskiej woli.
Jest to związane z tym, że gdy Julian otrzymał
Przekaz ten znalazł oddźwięk w sztuce sakralnej
kościołów wschodnich, bizantyjskiego, czy też
prawosławnego, ale tez koptyjskiego i etiopskiego. Przykładami mogą być liczne bizantyjskie
freski i ikony z wizerunkiem św. Merkuriusza:
Libanios, Mowa pogrzebowa na cześć Juliana Apostaty,
268–275.
47
Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, VI, 2.
48
Malalas, Chronographia, 13,25; Auctor Incertus,
Chronicon Paschale s.a. 363. Chronicon Paschale powtarza
przekaz Malalasa niemalże słowo w słowo. Przekład na
język polski: własny.
46
B. Żurawski, Madonna z Banganarti, „Academia”
2007, nr 1, s. 28-31.
49
1/2012
35
Rzym
śmiertelną ranę, napełnił dłoń swoją krwią,
wyrzucił ją w powietrze i zawołał: „Tyś wygrał,
o Galilejczyku”. W ten sposób, choć przyznał,
że to Chrystus go zwyciężył to jednocześnie
zbluźnił. Aż tak był zaślepiony50.
Jaką funkcję miał pełnić relief w czasach,
kiedy powstał? Jak pisał ks. dr Rudolf Adamczyk,
artyście podsunięto (…) myśl, by w rzeźbie zaktualizował legendarne wydarzenie z życia Juliana
Apostaty (…) w odniesieniu do czasów obecnych51.
Niósł zatem za sobą, zgodnie z zamysłem budowniczych, aktualne treści. Z jednej strony,
jak mniemam, był memento dla komunistycznej
władzy. Z drugiej zaś przełożonym na język
sztuki credo – wyznaniem wiary w wiecznotrwałe
panowanie jedynego Boga w niebie i na ziemi,
które wyraża się również w dwóch inskrypcjach
z katowickiej katedry, podobnych w swojej
wymowie do założenia ideowego płaskorzeźby.
Jedna na wewnątrz pierścienia kopuły, we fryzie
w jej bębnie:
PANOWANIE TWOJE TRWA
NA WIEKI. ALLELUJA.
WESELMY SIĘ. RADUJMY SIĘ. ALLELUJA
przywodzi na myśl Psalm 145, jego 13 wers:
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
Twoje panowanie trwa przez wszystkie pokolenia52.
Druga wypisana złocistymi literami na frontonie
świątyni, zacierającą się już rzymską majuskułą,
głosząca, że
SOLI DEO HONOR ET GLORIA
jest fragmentem Pisma Świętego, a dokładniej Pierwszego Listu do Tymoteusza: A Królowi
wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu
samemu – cześć i chwała na wieki wieków!
Amen53. (Ryc. 3).
Ksiądz Adamczyk pisał, że w czasach ubóstwiania techniki trzeba było światu przypomnieć,
że celem ostatecznym wszystkiego jest chwała Boża,
Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 20.
Przekład na język polski: własny.
51
AAKat., Adamczyk, s. 157.
52
Ps 145, 13.
53
1Tm 1, 17. Bardzo interesujące rozważania na temat
tejże inskrypcji: T. Aleksandrowicz, Soli Deo honor et gloria
– wokół pragmatyki tekstu antycznego, [w:] Interpretacja
(w) dialogu. Tożsamość egzegezy biblijnej, A. Kucz,
A. Malina (red.), (Studia Biblica 10), Kielce 2005,
s. 116-125; Idem: O łacińskiej inskrypcji na katowickiej
katedrze Chrystusa Króla, „Widomości Archidiecezjalne”,
maj 2007, r. 75, nr 5.
50
36
1/2012
a nie człowiek i technika54. Zwłaszcza, że, jak
wspomina Tadeusz Aleksandrowicz, mniej więcej w tym samym czasie zainstalowano nieopodal
katowickiej katedry napis świetlny na budynku
ówczesnego Ministerstwa Górnictwa, głoszący:
Chwała górnikom55.
Doskonale wpisują się, obie inskrypcje jak
i płaskorzeźba, w kontekst, założenie ideowe katedry. Miała bowiem być, jak pisał ks. Adamczyk:
monumentem CHRYSTUSA KRÓLA(…) łukiem
triumfalnym CHRYSTUSA KRÓLA56. (Ryc. 4)
Możemy zatem traktować tytułowy relief,
idąc w tym za myślą księdza Adamczyka, jako
jedną z płaskorzeźb na łuku triumfalnym Jezusa Chrystusa – kolejnymi są przedstawienia
błogosławionych ks. Emila Szramka i ks. Józefa
Czempiela, w których życiu Chrystus również
odniósł zwycięstwo. Napisy na frontonie i w pasie
okalającym bęben kopuły to jakoby inskrypcje
wykute na owym łuku triumfalnym, otwory
okienne stanowią zaś jego arkady.
Czemu w tym przypadku można było użyć
starożytnej metafory dla wyrażenia aktualnych
treści? Dzięki aż nazbyt wyraźnej analogii. Podobieństwo czasów jest oczywiste57. Oba reżimy
– Apostaty według tradycji chrześcijańskiej
trwającej od Grzegorza z Nazjanzu, Hermiasza
AAKat., Adamczyk, s. 135; H. Pyka, Katedra
katowicka…, s. 169.
55
T. Aleksandrowicz, Soli Deo honor et gloria…, s. 123124;
56
AAKat., Adamczyk, s. 103.
57
Por.: Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 1–20;
Sokrates Scholastyk, Historia kościoła, III, 369–433;
Hermiasz Sozomen, Historia kościoła, V, 1–22, VI,
1–2; Grzegorz z Nazjanzu, Mowa 4, Napiętnowanie
cesarza Juliana, Inwektywa pierwsza, 1–124; Mowa 5,
Napiętnowanie cesarza Juliana, Inwektywa druga, 1–42;
AAKat., Adamczyk, passim; R. Adamczyk, Czyściec,
Paris 1985, passim; A. Grajewski, Wygnanie, Katowice
2002, s. 10-28, 47-152, passim; Ł. Marek, „Kler to
nasz wró”. Polityka władz państwowych wobec Kościoła
Katolickiego na terenie województwa katowickiego w latach
1956–1970, Katowice 2009, s. 87-518; K. Banaś,
A. Dziurok, Represje wobec duchowieństwa górnośląskiego
w latach 1939–1956 w dokumentach, Katowice 2003,
s. 117-254; A. Dziurok, Aparat bezpieczeństwa wobec
biskupów i kurii katowickiej w latach 1945–1956,
[w:] Aparat bezpieczeństwa wobec kurii biskupich w Polsce,
red. A. Dziurok, Warszawa 2009, s. 61-85; Ł. Marek,
Aparat bezpieczeństwa wobec kurii katowickiej w atach
1956–1970, [w:] Aparat bezpieczeństwa wobec kurii
biskupich w Polsce, red. A. Dziurok, Warszawa 2009,
s. 86-115; A. Dziurok, Aparat bezpieczeństwa wobec
duchowieństwa w latach 1945–1956 (na przykładzie
diecezji katowickiej), [w:] Represje wobec duchowieństwa
54
Kultura
Sozomena, Sokratesa Scholastyka oraz reżim
Bieruta, Cyrankiewicza i Gomułki, stosowały
podobną politykę wobec Kościoła. Usuwały
chrześcijaństwo z życia publicznego, religię ze
szkół, Julian nawet chrześcijan z posad nauczycieli,
chrześcijan ze szkół helleńskich – ówczesnych szkół
wyższych58, księży wydalały z kościołów, biskupów
z ich diecezji, często zamykając w więzieniach59,
próbowały stworzyć światopogląd alternatywny
dla chrześcijaństwa i narzucić go obywatelom60,
zamykały, burzyły chrześcijańskie świątynie,
sprzeciwiały się ich budowie, utrudniały ją61,
konfiskowały lub niszczyły relikwie62. Oba rządy
stosowały podobne metody: Uderz Pasterza, aby
rozproszyły się owce [Za 13, 7]. Przytoczona niżej
kościołów chrześcijańskich w okresie stalinowskim w krajach
byłego bloku wschodniego, red. J. Myszor, A. Dziurok,
Katowice 2004, s. 210-225.
58
Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 4. Więcej
w: T. Szeląg, Ustawa szkolna Juliana Apostaty. Neutralny
wydźwięk edyktu a jego faktyczne cele., [w:] Leges sapere.
Studia i prace dedykowane profesorowi Januszowi Sondlowi
w pięćdziesiątą rocznicę pracy naukowej, Kraków 2008,
s. 561-567. Por. Ł. Marek, „Kler to nasz wróg”. Polityka
władz państwowych wobec Kościoła Katolickiego na terenie
województwa katowickiego w latach 1956–1970, Katowice
2009, s. 425-471.
59
Tak było chociażby w przypadku św. Atanazjusza
– biskupa Aleksandrii (Theodoret, The Ecclesiastical
History, III, 5; Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła,
III, 416–417; Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, V,
15). Por. z wygnaniem biskupów katowickich w latach
1952–1956, losem biskupa ordynariusza katowickiego
Stanisława Adamskiego (A. Grajewski, Wygnanie,
Katowice 2002, s. 10-28, 47-152, passim), biskupa
kieleckiego Czesława Kaczmarka (J. Śledzianowski,
Ksiądz Czesław Kaczmarek – biskup kielecki 1895–1963,
Kielce 2008, passim).
60
Por.: Grzegorz z Nazjanzu, Mowa 4, Napiętnowanie
cesarza Juliana, Inwektywa pierwsza, 115–124; Hermiasz
Sozomen, Historia Kościoła, V, 16; S. Olszaniec, Julian
Apostata jako reformator religijny, Kraków 1999, passim;
K. Kokoszko, Teozofia cesarza Juliana Apostaty, „Acta
Universitatis Lodziensis: Folia Historica” 1992, z. 44,
s. 39-51; Ł. Marek, „Kler to nasz wróg”. Polityka władz
państwowych wobec Kościoła Katolickiego na terenie
województwa katowickiego w latach 1956–1970, Katowice
2009, s. 497-518.
61
Por.: Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 8;
Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, V, 20; Ł. Marek,
„Kler to nasz wróg”. Polityka władz państwowych wobec
Kościoła Katolickiego na terenie województwa katowickiego
w latach 1956–1970, Katowice 2009, s. 119-148.
62
Por.: Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 3;
III, 8; Ł. Marek, „Kler to nasz wróg”. Polityka władz
państwowych wobec Kościoła Katolickiego na terenie
województwa katowickiego w latach 1956–1970, Katowice
2009, s. 425-471.
relacja pochodzi z Czyśćca – wspomnień ks. dr.
Adamczyka:
przez kilka miesięcy przesłuchiwano mnie
codziennie (...) śledztwo nie dawało odpowiednich wyników. Chwycili się wtedy radykalnego
środka sądząc, że mnie złamią i wydobędą
ze mnie przyznanie się do szpiegostwa (...)
Zarządzili całonocne przesłuchiwanie przez
10 nocy z rzędu (...) do tych dziesięciu nieprzespanych nocy dodano jeszcze serię 10 dni
i 10 nocy przesłuchań (...) ale i te szykany nie
pomogły, choć zmęczenie było niesamowite i
miałem halucynacje. (...) Żeby mnie zmusić
do zeznania „prawdy”, przesunięto mnie na
celę śmierci (...) śledztwo szło swoją drogą.
Przesłuchiwano mnie nadal codziennie po 12
godzin (...). Kiedy nie wykazałem skłonności
do poddania się, starano się wytrącić mnie
psychicznie z równowagi. Oficer śledczy ryczał
„Flaki wam wyprujemy” (...). Zaprowadzono
mnie do tzw. „pałacu cudów”, gdzie czekał
na mnie mój nowy oprawca. Przez 10 dni i
10 nocy trzymano mnie na krześle. Reflektor
świecił mi w oczy. Nawet nóg nie wolno mi
było wyprostować; kopano mnie (...) upływał
dzień po dniu, zmęczenie było coraz większe.
Po pięciu dniach zaczęły mnie prześladować
halucynacje (...)63.
I tak codziennie przez trzy lata między 7 lutego
1952 roku a 15 stycznia 1955 roku. Któż nie
dojrzałby podobieństwa do relacji ze starożytnych
vitae martyri? Akta komunistycznego aparatu
bezpieczeństwa aż nazbyt często przypominały wówczas acta martyrum – jak chociażby
w przypadku teczek błogosławionego ks. Jerzego
Popiełuszki i wielu innych represjonowanych przez
komunistyczny reżim – w tym i ks. dr. Rudolfa
Adamczyka. Jak wspomniałem, władze zamykały
Kościoły, przeszkadzały w ich budowie – tak było
w przypadku katowickiej katedry. Ks. Adamczyk
relacjonuje wypowiedź jednego z lokalnych aparatczyków przedstawiającą stanowisko organów
państwowych w kwestii budowy katowickiej
katedry: czynniki państwowe śmiały się z naszych
zamiarów. Ob. Aleksander Zawadzki, Przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej
w Katowicach, miał oświadczyć, że prędzej mu na
dłoni włosy wyrosną nim katedra stanie. O dziwo,
R. Adamczyk, Czyściec, Paryż 1985, s. 19-21, 24,
27-28, passim.
63
1/2012
37
Rzym
Ob. Zawadzki nie żyje, a katedra stoi. Contra spem
sperare! Trzeba wierzyć w OPATRZNOŚĆ BOSKĄ,
bo OPATRZNOŚĆ BOSKA przez naiwnych nieraz
ludzi cuda działa64.
Oba reżimy były łudząco podobne w swoim
stosunku do chrześcijan. Należałoby również
powiedzieć, że oba dały Kościołowi świętych.
Według tradycji chrześcijańskiej za czasów panowania Juliana umęczonych zostało wielu
chrześcijan, przy czym cesarz nie zawsze ponosił
bezpośrednią odpowiedzialność za ich śmierć, ale
z całą pewnością we wszystkich tych przypadkach
pośrednią poprzez dokonany przez niego zwrot
w stosunku państwa do religii chrześcijańskiej.
Prześladowania dotknęły m.in.: Artemiusza
skazanego na śmierć w 361 roku, Macedoniusza, Teodula, Tacjana – przypalanych żywcem,
Bazylego z Ancyry – torturowanego i zabitego
w 362, Cyryla z Heliopolis, Dometiusza z Persji
ukamienowanego wespół z dwoma kompanami,
Doroteusza z Tyru najpierw wygnanego, a później
skazanego na śmierć za wiarę, Eupsychiosa z Cezarei, ukrzyżowanego Gemellusa z Ancyry, Jana
i Pawła skazanych na dekapitację, Eusygniusza,
Juwentinusa, Maksimusa, Emiliana z Durostorum, Marka z Aretuzy i Cyryla z Heliopolis,
Maksymiliana z Antiochii i Bonosusa65. Ich
imiona zapełniły karty historii Kościoła, trafiły
do martyrologiów, i chociaż odpowiedzialność
cesarza za ich śmierć podlega kwestii, jest dyskusyjna, to splotły się one z jego własnym imieniem
biorąc udział w tworzeniu swego rodzaju czarnej
legendy tego cesarza.
Kościół tych czcigodnych świętych i męczenników, którego nieprzyjacielem był cesarz
Julian Apostata, występować mógł w umyśle ks.
dr Adamczyka, właśnie za sprawą legendy, jako
sui generis symbol kościoła prześladowanego, na
który wiele razy wspominano przez wieki w trudnych dla chrześcijaństwa chwilach. Wspomniał
nań również i sam magister fabricae katedry,
czego wyrazem stała się tytułowa płaskorzeźba,
w niezwykle ciężkich czasach dla kościoła polskiego i jego katowickiej diecezji, cierpiącego
prześladowania od komunistów, a uprzednio, na
AAKat., Adamczyk, s. 29.
Theodoret, The Ecclesiastical History, III, 1–20; Sokrates
Scholastyk, Historia Kościoła, III, 369–433; Hermiasz
Sozomen, Historia Kościoła, V, 1–22, VI, 1–2; Grzegorz
z Nazjanzu, Napiętnowanie cesarza Juliana, Inwektywa
pierwsza, passim; Napiętnowanie cesarza Juliana, Inwektywa
druga, passim.
64
65
38
1/2012
niewiele lat wcześniej, od nazistów – te zaś represje spontanicznie musiały kojarzyć się z rządami
Odstępcy. W niej zawarte przesłanie było historyczną metaforą, przekazanym mową ezopową,
wobec cenzury zamykającej usta ośmielającym
się mówić prawdę, memento mówiącym, że od
wieków to, co cesarskie, przemija, a trwa to, co
boskie: że jeden, święty, powszechny i apostolski
Kościół oglądał upadek wielu różnych rządów
i ideologii, a komunizm nie jest ani pierwszą,
ani też ostatnią z nich.
Kultura
Ryc.1.
Mieczysław
Stobierski:
konanie
cesarza
rzymskiego Juliana
Apostaty,
fot. ze zbiorów autora
Ryc 2.
Mieczysław
Stobierski:
konanie
cesarza
rzymskiego
Juliana Apostaty, detal,
fot. ze zbiorów autora
1/2012
39
Rzym
Ryc 3.
Inskrypcja
na frontonie katedry:
SOLI DEO
HONOR ET
GLORIA,
fot. ze zbiorów
autora
Ryc 4.
Archikatedra
Chrystusa
Króla
w Katowicach, fot.
ze zbiorów
autora
40
1/2012
Bibliografia
Źródła
AAKat.: Akta personalne: Ks. Rudolf Adamczyk.
AAKat.: Budowa katedry, Pińczowskie Zakłady Kamienia Budowlanego, vol. I, 1957–1959,
sygn. BK 49.
AAKat.: Budowa katedry, Roboty kamieniarskie 1954–1960, sygn. BK 46.
AAKat.: Budowa katedry, Wnętrze katedry, sygn. BK 32.
APK: Teczka nr 8 a: Budowa katedry.
Adamczyk R., Czyściec, Paris 1985.
Adamczyk R., Historia budowy katedry w Katowicach, Jastrzębie Zdrój 1975 – maszynopis
w zespole akt Archiwum Archidiecezjalnego w Katowicach, sygn. BK 192.
Ammianus Marcellinus, Rerum Gestarum libri qui supersunt, 2 vols, ed. W. Seyfarth, Berlin
1978
Ammianus Marcellinus, Dzieje rzymskie, t. 1, ks. XIV–XXV, przeł. I. Lewandowski, Warszawa
2001.
Aurelius Victor, Epitome de Caesaribus, ed. F. Pichlmayr, R. Gruendel, Lipsiae 1966.
Aureliusz Wiktor, Księga o cezarach, [w:] Brewiaria dziejów rzymskich,
tłum. P. Nehring i B.Bibik, Warszawa 2010.
Banaś K., Dziurok A., Represje wobec duchowieństwa górnośląskiego w latach 1939–1956
w dokumentach, Katowice 2003.
Chronicon Paschale, vol. 1, ed. L. A. Dindorf, Bonnae 1832.
Św. Cyprian, O Modlitwie Pańskiej, [w:] idem, Pisma, t.1: Traktaty, tłum. J. Czuj, Poznań
1937.
Eutropius, Breviarum ab urbe condita, ed. C. Santini, Liepzig 1979.
Eutropiusz, Brewiarium od założenia Miasta, [w:] Brewiaria dziejów rzymskich, red. P. Nehring,
Warszawa 2010.
Eutychianus Cappadox, [w:] Fragmenta Historicorum Graecorum, vol. IV, ed. C. Mullerus,
Parisiis 1885.
Grzegorz z Nazjanzu, Napiętnowanie cesarza Juliana. Inwektywa pierwsza, [w:] idem, Mowy
wybrane, Warszawa 1967.
Grzegorz z Nazjanzu, Napiętnowanie cesarza Juliana. Inwektywa druga, [w:] idem, Mowy wybrane, Warszawa 1967.
Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła, przeł. S. Kazikowski, Warszawa 1989.
Hermias Sozomenus, Historia Ecclesiastica, ed. J. Bidez, G.C. Hansen, Berlin 1960.
Hipolit, O antychryście, tłum. S. Kalinkowski, Kraków 2000.
Hipolit, Przeciw Noetosowi, [w:] Trójca Święta, tłum. E. Buszewicz i S. Kalinkowski, Kraków
1997.
św. Ignacy Antiocheński, Listy do: Efezjan, Magnezjan, Rzymian, [w:] Świadkowie naszej tradycji.
Pisma Ojców Kościoła, tłum. W. Kania, Tarnów 2000.
Ioannes Malalas, Chronographia, ed. L.A. Dindorf, [w:] Corpus Scriptorum Historiae Byzantinae,
vol. 14, ed. B.G. Niebuhr, I. Bekker, L.A. Dindorf, Bonnae 1831.
Ireneusz z Lugdunum, Zdemaskowanie i odparcie fałszywej gnozy, przeł. M. Michalski [w:] Antologia literatury patrystycznej, t. 1, Warszawa 1975.
Św. Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926.
Klemens Aleksandryjski, Kobierce zapisków filozoficznych dotyczących prawdziwej wiedzy, tłum.
J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994.
Klemens Aleksandryjski, Wypisy z Theodota, tłum. P. Siejkowski, Kraków 2001.
Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków, [w:] Apologie, tłum. M. Szarmach – A. Świderkówna
– J. Sołowianiuk, Warszawa 1988.
Libanios, Mowa pogrzebowa na cześć Juliana Apostaty, [w:] idem: Wybór mów, tłum. L. Małowiczówna, Wrocław 1963.
Libanius, Selected Orations, Volume I, Julianic Orations, ed. A.F. Norman, London–Cambridge
1969
List Barnaby, [w:] Ojcowie Apostolscy, tłum. A. Świderkówna, wstęp W. Myszor, Warszawa
1990.
Magnus z Carrhenus, [w:] Fragmenta Historicorum Graecorum, vol. IV, ed. C. Mullerus, Parisiis 1885.
Minucjusz Feliks, Oktawiusz, przeł. M. Szarmach [w:] Apologie, przeł. M. Szarmach,
A. Świderkówna, J. Sołowianiuk, Warszawa 1988.
Orygenes, Komentarz do Ewangelii według św. Jana, przeł. S. Kalinkowski, Kraków 2003.
Orygenes, Przeciw Celsusowi, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1977.
Orygenes, Homilia o Księdze Kapłańskiej, [w:] idem, Homilie o Księgach Rodzaju, Wyjścia,
Kapłańskiej, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1984.
Orygenes, Homilia o Księdze Liczb, [w:] idem, Homilie o Księgach Liczb, Jozuego, Sędziów,
przeł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986.
Socrates Scholastikos, Historia Ecclesiastica, ed. G.C. Hansen, Berlin 1995.
Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, przeł. S. Kazikowski, Warszawa 1972.
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu: Biblia Tysiąclecia, oprac. Zespół Biblistów Polskich,
Poznań 2003.
Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, [w:] Trójca Święta, tłum. E. Buszewicz i S. Kalinkowski,
Kraków 1997.
Theodoret, The Ecclesiastical History, [w:] Theodoret, Jerome, Gennadius & Rufinus: Historical
Writings, ed. P. Schaff, New York 1892.
The Roman Imperial Coinage, vol. VIII, The Family of Constantine I, ed. C.H.V. Sutherland,
R.A.G. Carson, London 1981.
Zosimos, Historia Nova, ed. L. Mendelssohn, Lipsiae 1887.
Zosimos, Nowa historia, przeł. H. Cichocka, Warszawa 1993.
Opracowania
Aleksandrowicz T., „Soli Deo honor et gloria” – wokół pragmatyki tekstu antycznego, [w:] Interpretacja (w) dialogu. Tożsamość egzegezy biblijnej, red. A. Kucz, A. Malina, „Studia Biblica”
nr 10, Kielce 2005, s. 116-125.
Aleksandrowicz T., O łacińskiej inskrypcji na katowickiej katedrze Chrystusa Króla, „Wiadomości
Archidiecezjalne”, maj 2007, r. 75, nr 5.
Baynes, N.H., The Death of the Emperor Julian in Christian Legend, „The Journal of Roman
Studies” 1937, vol. 27, s. 22-29.
Charkiewicz J., Jezus Chrystus w ikonografii, Warszawa 2008.
Dziurok A., Aparat bezpieczeństwa wobec biskupów i kurii katowickiej w latach 1945–1956,
[w:] Aparat bezpieczeństwa wobec kurii biskupich w Polsce, red. A. Dziurok, Warszawa 2009,
s. 61-85.
Dziurok A., Aparat bezpieczeństwa wobec duchowieństwa w latach 1945–1956 (na przykładzie
diecezji katowickiej), [w:] Represje wobec duchowieństwa kościołów chrześcijańskich w okresie
stalinowskim w krajach byłego bloku wschodniego, red. J. Myszor, A. Dziurok, Katowice 2004,
s. 210-225.
Dziwoki J., Adamczyk Rudolf, [w:] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach
1945–1989, t. 1, red. J. Myszor, Warszawa 2001, s. 1-3.
Grajewski A.: Wygnanie, Katowice 2002.
Images of Christ: Ancient and Modern, ed. S.E. Porter, M.A. Hayes, D. Tombs, London
1997.
Katzenellenbogen A., The Image of Christ in the Early Middle Ages, Minneapolis 1968.
Kokoszko K., Teozofia cesarza Juliana Apostaty, „Acta Universitatis Lodziensis: Folia Historica”
1992, z. 44, s. 39-51.
Kupiec J., Auschwitz w rzeźbie ze zbiorów Państwowego Muzeum Auschwitz–Birkenau w Oświęcimiu, Oświęcim 2006.
Kuranc J., Zgon cesarza Juliana Apostaty (w świetle relacji współczesnych pisarzy pogańskich),
„Roczniki Humanistyczne” 1966, t. XIV, z. 3, s. 73-86.
Lameński L., Stach z Warty. Szukalski i Szczep Rogate Serce, Lublin 2007.
Marek Ł., Aparat bezpieczeństwa wobec kurii katowickiej w latach 1956–1970, [w:] Aparat
bezpieczeństwa wobec kurii biskupich w Polsce, red. A. Dziurok, Warszawa 2009, s. 86-115.
Marek Ł., „Kler to nasz wróg”. Polityka władz państwowych wobec Kościoła Katolickiego na terenie
województwa katowickiego w latach 1956–1970, Katowice 2009
Miziołek J., Sol verus. Studia nad ikonografią Chrystusa w sztuce pierwszego tysiąclecia, Wrocław
– Warszawa – Kraków 1991.
Olszaniec S., Julian Apostata jako reformator religijny, Kraków 1999.
Rumbold G., Schwebel H., Christus in der Kunst des 20. Jahrhunderts, Freiburg im Breisgau
1983.
Pyka H., Katedra katowicka i jej wnętrze, [w:] Ziemia Śląska. Wydawnictwo Muzeum Śląskiego
w Katowicach, red. L. Szarańca, t. 5, Katowice 2001.
Salij J., Poszukiwania w wierze, Poznań 1991.
Szeląg T., Ustawa szkolna Juliana Apostaty. Neutralny wydźwięk edyktu a jego faktyczne cele., [w:] Leges sapere. Studia i prace dedykowane profesorowi Januszowi Sondlowi w pięćdziesiątą
rocznicę pracy naukowej, Kraków 2008, s. 561-567.
Śledzianowski J., Ksiądz Czesław Kaczmarek – biskup kielecki 1895–1963, Kielce 2008.
Żurawski B., Madonna z Banganarti, „Academia” 2007, nr 1, s. 28-31.
Maciej Paprocki
De plumbo pestilenti.
Kwestia zatruć ołowiem
w starożytnym Rzymie*
Ołów – metal
powszechnie
występujący i łatwy
w kształtowaniu –
z pozoru nie wyróżniał
się wśród innych
surowców, których
używali Rzymianie.
Nie zdawali sobie oni
jednak sprawy z jego
niezwykle toksycznych
właściwości.
Charakterystyka i formy
występowania ołowiu
W
śród metali opisywanych przez starożytnych Greków i Rzymian ołów
(gr. μόλυβδος, łac. plumbum) zazwyczaj nie
cieszył się szczególną estymą. Złoto i srebro
od zarania dziejów były używane jako środek
płatniczy i materiał ozdobny. Narzędzia z kości
i krzemienia zostały natomiast wyparte przez stop
cyny i miedzi (brąz), który z kolei musiał później
ustąpić miejsca znacznie twardszemu i trwalszemu żelazu. Pośród wspomnianych metali ołów
nie wyróżnia się wyjątkowymi właściwościami.
Dość miękki i łatwy w formowaniu, a przede
wszystkim łatwo dostępny, był powszechnie
używany w niemal wszystkich starożytnych
kulturach śródziemnomorskich, ale początkowo
nie znaleziono dla niego zbyt wielu zastosowań. Dostęp do metalicznego ołowiu był dość
M.A. Lessler, Lead and Lead Poisoning from Antiquity
to Modern Times, „Ohio Journal of Science”, nr 88 (3),
1988, s. 78-79.
Ołów był używany od II tys. p.n.e. na Krecie, Sardynii,
Korsyce, w Mezopotamii i Azji Mniejszej, a nieco później
(od panowania XVII dynastii) był w użytku i w Egipcie.
[Za:] H.A. Waldron, Lead Poisoning in the Ancient World,
„Medical History”, nr 17 (4), 1973, s. 392-393.
Rzym
utrudniony, gdyż w przeciwieństwie do złota czy
miedzi, ołów rodzimy w postaci bryłek metalu
bez domieszek występuje niezwykle rzadko w
naturze. Dość powszechnie jednak można
natknąć się na jego związki, pośród których dla
starożytnych największe znaczenie posiadały
następujące cztery substancje: galena [PbS],
glajta [PbO], cerusyt [(PbCO3)2 • Pb(OH)2]
oraz octan ołowiu (II) [Pb(CH3COO)2]. Galena
(siarczek ołowiu) jest połyskliwą, srebrno czarną,
metaliczną rudą, którą w czasach starożytnych
wydobywano m. in. w Anatolii, Hiszpanii, Sardynii, Wielkiej Brytanii i na Bałkanach (słynne
kopalnie Laurion w Attyce). Wyrabiano z niej
ozdoby, a w sproszkowanej postaci stanowiła
główny składnik srebrzystego barwnika kosmetycznego. Najistotniejsza w galenie była jednak
dosyć spora domieszka srebra, które uzyskiwano
poprzez przetopienie jej w procesie kupelacji;
ołów był tu częstokroć tylko produktem ubocznym metalurgii srebra. Glajta (tlenek ołowiu)
jest żółtopomarańczowym proszkiem, produktem
ubocznym kupelacji srebra. Ze względu na intensywny kolor była z rzadka używana w barwieniu
glazur ceramicznych i w budownictwie. Biały
proszek cerusytu lub bieli ołowianej (uwodniony węglan ołowiu) często z kolei służył jako
składnik pudrów kosmetycznych10 i lekarstw,
a także jako półprodukt w przemyśle11. Ostatni ze
związków, octan ołowiu, składa się z bezbarwnych
kryształów o słodkim smaku, które były używane
do słodzenia potraw i ich konserwowania. Jego
N.H. Gale, Z. A. Stos-Gale, Cycladic Lead and Silver
Metallurgy, „The Annual of the British School at Athens”,
nr 76, 1981, s. 174.
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning in Ancient Rome,
„Acta Theologica Supplementum”, nr 26 (2), 2006,
s. 149.
T. Waldron, C. Wells, Exposure to lead in ancient populations.
„Transactions and studies of the College
o
f Physicians of Philadelphia”, nr 1, 1979, s. 102-115;
J. O. Nriagu, Occupational exposure to lead in ancient times,
„The Science of the Total Environment”, nr 31,
1983, s. 105-116. Cyt. za: F. P. Retief, L. Cilliers, Lead
Poisoning…, s. 148.
L. Aitchison, A History of Metals, Londyn 1960, s. 43
[za:] H. A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 391.
Opis procesu kupelacji w dalszej części tekstu.
N.H. Gale, Z.A. Stos-Gale, Cycladic Lead…, s. 179.
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 149-150.
10
J. Partington, Origins and Development of Applied Chemistry,
Londyn 1935, s. 83. [Za:] H. A. Waldron, Lead Poisoning…,
s. 392.
11
Dioskurydes, De materia medica, V 103. [Za:] F. P. Retief,
L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 149.
46
1/2012
przydatność w konserwacji żywności jest ściśle
związania z obecnością ołowiu w jego cząsteczce:
atomy tego metalu skutecznie blokują działanie
większości enzymów, co uniemożliwia rozwój
szkodliwych drobnoustrojów w produkcie, który
chcemy zabezpieczyć12. Działanie ołowiu nie jest
jednak wybiórcze: podlegają mu tak bakterie
znajdujące się w żywności, jak i ludzie, którzy
ją spożywają.
Rozwój produkcji i zużycia ołowiu
w basenie morza Śródziemnego
Dzięki swym właściwościom, ołów
w starożytności był metalem łatwo dostępnym,
powszechnym i tanim już w okresie pierwszych
eksperymentów metalurgicznych w basenie
Morza Śródziemnego. Pierwiastek ten posiada
jedną z najniższych temperatur topnienia pośród
znanych podówczas metali – już temperatura
rzędu 350°C zazwyczaj wystarcza do wytopienia
ołowiu z jego najczęściej spotykanej rudy, galeny
– siarczku ołowiu (PbS)13. Przypadkowo wrzucona
do ogniska galena w kontakcie z płonącym węglem
łatwo utlenia się do tlenku ołowiu (PbO), a ten
reaguje z resztą nieutlenionej galeny, tworząc
ołów (Pb) i dwutlenek siarki (SO2)14, według
poniższego równania:
2 PbO + PbS → 3 Pb + SO2
Jeśli uświadomimy sobie, że ognisko zasilane
węglem drzewnym zazwyczaj wytwarza temperaturę tylko nieco niższą niż 800°C, to nie zdziwi
nas fakt, że niektórzy badacze przypuszczają,
jakoby to ołów miał być pierwszym przetapianym
metalem w historii15. Spośród siedmiu metali
znanych człowiekowi w starożytności tylko cyna
ma niższą temperaturę topnienia16, jest jednak
stosunkowo rzadko spotykana w porównaniu
J. Eisinger, Lead and Wine: Eberard Gockel and the Colica
Pictonum, „Medical History”, nr 26, 1982, s. 285.
13
Lessler podaje 328°C jako temperaturę topnienia,
u Waldrona jest to 347°C. Dokładna temperatura
zależy od ciśnienia, zanieczyszczeń w rudzie i innych
czynników. [Za:] M.A. Lessler, Lead and Lead Poisoning…,
s. 78. H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 392.
14
N. H. Gale, Z. A. Stos-Gale, Cycladic Lead…, s. 178.
15
Ibidem, s. 176-180.
16
M. A. Lessler, Lead and Lead Poisoning…, s. 78.
12
Kultura
z powszechnie występującą galeną17. Gale i StosGale, historycy metalurgii ołowiu, przekonują,
że aż do IV tys. p.n.e. najczęściej przetapianym
metalem (chociaż wciąż przetopem zajmowano
się niezwykle rzadko) był ołów, a nie miedź.
W tym okresie nie ceniono jeszcze stosunkowo
miękkiej i trudno dostępnej miedzi, wciąż preferując narzędzia z powszechnie występującego
krzemienia i obsydianu18. Używano już w tym
okresie zielonkawoniebieskich rud miedzi, takich
jak malachit i azuryt, lecz najprawdopodobniej
tylko w celach kosmetycznych (pudry i proszki).
Nie są one jednak w żaden sposób podobne do
bryłek miedzi rodzimej, więc człowiek pierwotny
nie miałby żadnego istotnego powodu, by próbować przetopu tych turkusowych minerałów19.
Dodatkowo należy wspomnieć o tym, że przetop
miedzi wymaga utrzymania temperatur rzędu
1200°C, nieosiągalnych przed 3800 r. p.n.e.
z przyczyn technicznych20.
Ołów posiada natomiast wiele cech, które
mogły ułatwić jego przetop. W przeciwieństwie
do rud miedzi, galena wykazuje się ciemnym
kolorem i metalicznym połyskiem, co miałoby
zasugerować pierwszym eksperymentatorom jej
pokrewieństwo z metalem i zainspirować ich do
umieszczenia jej w palenisku. W temperaturze
ok. 800°C z rudy powstałaby bryłka ołowiu,
spływająca na dno paleniska, którą po ostygnięciu
można by formować ze względu na jej miękkość21.
Metal ten nie miałby zastosowań praktycznych
z tych samych powodów co miękka miedź, lecz
mógłby służyć do ozdoby. Przypuszczenie to
potwierdziło się – w Anatolii odnaleziono spore
ilości ołowianych paciorków datowanych na ok.
6500 lat p.n.e., które musiały powstać z ołowiu
wytopionego z galeny22. Wskutek braku praktycznych zastosowań dla przetopu ołowiu, Gale
i Stos-Gale przypuszczają, że proces ten został
wielokrotnie wynaleziony i zarzucony w wielu
miejscach bez wpływów zewnętrznych23. DoCyna jest na tyle rzadka, iż przez długi czas trwały
badania nad tym, skąd starożytni metalurdzy uzyskiwali
ilości niezbędne do produkcji brązu.
18
N.H. Gale, Z.A. Stos-Gale, Cycladic Lead…, s. 177.
Od VI tys. p.n.e. używano czasami miedzi rodzimej,
lecz głównie w tworzeniu dekoracyjnych szpil i innych
ozdób: jej miękkość wyklucza inne zastosowania.
19
Ibidem, s. 178.
20
Ibidem, s. 179.
21
Ibidem, s. 178.
22
Ibidem, s. 178-179.
23
Ibidem, s. 180.
17
piero rozwój przetopu miedzi w IV tys. p.n.e.
dał impuls do powtórnego rozpoczęcia prób
metalurgicznych z szarym metalem. Przyczyną był tu przełom techniczny – temperatury
rzędu 1200°C, niezbędne do przetopu miedzi
i tworzenia brązu, były także wystarczające do
przeprowadzenia procesu kupelacji24. Polega
on na stopieniu ołowiu uzyskanego z galeny
i ogrzewaniu go w tyglu o porowatych ściankach
(tzw. kupeli) do odpowiedniej temperatury. Nad
jego powierzchnią przedmuchuje się następnie
strumienie gorącego powietrza. Ołów w kontakcie
z tlenem stopniowo przechodzi w tlenek ołowiu
(glajtę), która pływa po powierzchni roztopionego
metalu w postaci szumowin, dopóki nie zbierze
się jej ręcznie lub też nie wchłoną jej porowate
ścianki tygla. Wraz z postępującym utlenianiem
ilość ołowiu oraz jego drobnych zanieczyszczeń
w tyglu spada, w miarę jak coraz większe ilości
utleniają się do glajty i wypływają z tygla. Ostatecznie na dnie pozostaje bryłka srebra – metalu,
który nie może już zostać utleniony, gdyż jako
metal szlachetny jest niewrażliwy na większość
czynników chemicznych25. Srebro rodzime występuje w niektórych skałach, lecz rzadko, w ilości
zaledwie 0,2% zasobów miedzi rodzimej26.
Znacznie większe ilości srebra występują w rudach
ołowiu, rozproszone w tym metalu. Srebro jest
na tyle mocno związane z ołowiem, że wstępny
wytop ołowiu z galeny w najmniejszy sposób nie
zmniejsza jego ilości – dopiero kupelacja pozwala
na oddzielenie tych pierwiastków.
Odkrycie kupelacji i możliwość wytopu dużej
ilości srebra stworzyło olbrzymi popyt na galenę,
a przy okazji spowodowało proces gromadzenia
się dużych ilości glajty jako produktu ubocznego.
Sporą część odpadu poprodukcyjnego redukowano
ponownie do ołowiu, ogrzewając glajtę z galeną.
Ołów ten był już pozbawiony srebra, lecz nadal
nadawał się do innych celów, jak wytwarzanie
ozdób, obciążników, figurek i przedmiotów codziennego użytku27. Ilości przetapianego ołowiu
pozostawiły po sobie wyraźny ślad, który można
dzisiaj odczytać: jego atomy podczas przetopu
oraz obróbki unosiły się i niesione prądami
powietrza rozprzestrzeniały się w atmosferze.
Część z nich opadła na Grenlandię i zniknęła
Ibidem.
Opis kupelacji za: N.H. Gale, Z.A. Stos-Gale, Cycladic
Lead…, s. 179.
26
Ibidem, s. 179.
27
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 392-933.
24
25
1/2012
47
Rzym
pod sukcesywnie narastającymi warstwami lodu,
a w dzisiejszych czasach odwierty pozwalają nam
na powtórne dotarcie do nich. Badania zawartości
ołowiu w lodach grenlandzkich wykazały, że ok.
680 r. p.n.e., wraz z początkiem bicia srebrnych
monet w świecie śródziemnomorskim, ilość
antropogenicznego ołowiu w kolejnych warstwach lodu zaczyna wyraźnie rosnąć: badania
izotopowego składu drobin ołowiu pozwoliły
nawet na zidentyfikowanie, z których obszarów
pochodziła przetapiana galena28. Ołów w naturze składa się z mieszaniny czterech izotopów:
204
Pb, 206Pb, 207Pb oraz 208Pb, z których tylko
pierwszy występuje w stałej ilości, natomiast
trzy kolejne – produkty rozpadu pierwiastków
promieniotwórczych – mogą trafić do miejscowej
rudy ołowiu w różnych ilościach. Każda taka ruda
posiada zatem swoją charakterystyczną kombinację izotopową. Zbadanie wzajemnego stosunku
izotopów często pozwala na zidentyfikowanie
kopalni, z której pochodziła galena29 – odkrycie
tym cenniejsze, że srebro wytopione podczas
kupelacji zawsze zawiera jeszcze odrobinę ołowiu
(0,5–2%), który także może izotopowo wskazać geograficzne pochodzenie rudy30. Próbki
z Grenlandii wskazują na intensywną eksploatację
kopalń galeny na obszarze dzisiejszej Hiszpanii za
czasów obecności kartagińskiej na tych terenach,
z dodatkowymi źródłami emisji ołowiu w tym
okresie na ziemiach Italii, Bałkanów i Sardynii31.
Alternatywne analizy izotopowe ołowianych/srebrnych artefaktów i monet pochodzenia egejskiego
udowadniają także, iż kultura cykladzka32 oraz
mieszkańcy Grecji archaicznej oraz klasycznej33
korzystali z pokładów srebronośnych rud ołowianych z kopalni na wyspie Siphnos, z kopalin
attyckiego Laurion oraz z innych miejsc wydobycia
w basenie Morza Egejskiego.
K.J.R. Rosman et al., Lead from Carthaginian and Roman
Spanish Mines Isotopically Identified in Greenland Ice Dated
from 600 B.C. to 300 A.D., „Environmental Science and
Technology”, nr 31 (12), 1997, s. 3415.
29
R.H. Brill, J.M. Wampler, Isotope Studies of Ancient
Lead, „American Journal of Archaeology”, nr 71 (1),
1967, s. 63-64.
30
N.H. Gale, Z.A. Stos-Gale, Cycladic Lead…, s. 179.
31
K.J.R. Rosman et al., Lead from Carthaginian and Roman
Spanish Mines…, s. 3415.
32
N.H. Gale, Z.A. Stos-Gale, Cycladic Lead, s. 211.
33
W. Gentner, O. Müller, G.A. Wagner, Silver Sources of
Archaic Greek Coinage, „Naturwissenschaften”, nr 65,
1978, s. 278-284.
28
48
1/2012
Badania próbek lodu z odwiertów sugerują, że wzrost zanieczyszczenia ołowiem można skorelować w czasie z rozwojem imperium
rzymskiego. Stężenie tego pierwiastka osiąga
maksymalne wartości w próbkach z okresu końca
republiki i utrzymuje się na wysokim poziomie
aż do początku III w. n.e., kiedy to jego poziom
w próbkach zaczyna sukcesywnie spadać34. Dane
stratygraficzne z Grenlandii zgadzają się z analizami
historyków metalurgii, według których produkcja
ołowiu w świecie śródziemnomorskim wzrosła
z 3170 kiloton/rok w epoce brązu do 14960
kiloton/rok w okresie cesarstwa rzymskiego (50 r.
p.n.e. – 500 r. n.e.), aby później gwałtownie
opaść do poziomu niewiele wyższego od tego
z epoki brązu35. Ołów pozostawał uprzednio
metalem niezbyt przydatnym ze względu na swą
miękkość, natomiast dopiero w epoce rzymskiej
architekci i budowniczowie docenili tę i inne jego
cechy, po czym rozpoczęli używać go na szeroką
skalę. Świat rzymski zużywał ołów w olbrzymich
ilościach: na wyprodukowanie tylko jednej części
urządzenia przewodzącego wodę w akwedukcie
koło Lyon wykorzystano 12 tysięcy ton tego
metalu36. Rzymianie opanowali też technikę
walcowania ołowiu w celu tworzenia cienkich
płyt metalu, z których następnie formowano rury
akweduktów, syfony i inne elementy systemów
kanalizacyjnych i hydraulicznych37. Z ołowiu
odlewano posążki i przedmioty ozdobne, formowano z niego rynny i dachy, monety i odważniki, a także pociski i obciążniki do żagli38.
Szczególnie wiele ołowiu znajdowało się na
ówczesnych okrętach: przeciętny statek z tego
okresu o długości 15–18 m dźwigał na sobie od
380 do 530 kg ołowiu w postaci płyt metalu na
poszyciu okrętu oraz osprzętowania takiego jak
sondy, pierścienie, ciężarki wędkarskie, ołowiane
piecyki przenośne i naczynia, a także pojemniki
do przechowywania żywności39. Znaczące ilości
tego pierwiastka znajdowano w kuchniach okrętów, które nie mogły sobie pozwolić na ceramikę,
K.J.R. Rosman et al., Lead from Carthaginian and Roman
Spanish Mines…, s. 3415-6.
35
J.O. Nriagu, Occupational exposure…, s. 106. Cyt. za:
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 149.
36
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393.
37
Ibidem.
38
J.O. Nriagu, Occupational exposure…, s. 105. Cyt. za:
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 151.
39
B. Rosen, E. Galili, Lead Use on Roman Ships and its
Environmental Effects, „The International Journal of
Nautical Archaeology”, nr 36 (2), 2007, s. 304-305.
34
Kultura
zbyt kruchą w warunkach ciągłego kołysania.
Mimo ceramicznej alternatywy, gospodarstwa
domowe na lądzie także używały ołowianych
pojemników i naczyń. Kotły i garnki z brązu
oraz miedzi często powlekano ołowiem lub
stopem srebra i ołowiu dla poprawy smaku40,
bowiem w gotującej się żywności przy kontakcie
z miedzią powstaje zielononiebieski grynszpan:
złożona mieszanina chlorków, węglanów, octanów
i innych organicznych soli miedzi, która nadaje
potrawom nieprzyjemny smak41. W naczyniach
powlekanych stopami ołowiu zachodzi inna
reakcja: w kwaśnym środowisku dwuwartościowe jony (Pb2+) przechodzą do gotującej się
potrawy, tworząc sole ołowiu i kwasów organicznych, zazwyczaj przyjemnie słodkie w smaku42.
W użyciu były sztućce ze stopu cyny i ołowiu,
a także naczynia do przechowywania oliwy i wina
zrobione z ołowiu lub nim powlekane43. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt, że ołowiu
używano także w formie związków: w skład wielu
kosmetyków, lekarstw i przedmiotów wchodziły
galena, cerusyt i glajta.
Hipoteza rzymskiej ołowicy: historia
badań
Tak powszechnie używany w imperium
rzymskim metal zwrócił na siebie uwagę wielu
historyków, którzy – świadomi jego toksycznej
natury – próbowali dociec, czy Rzymianie byli
narażeni na ołowicę czy też nie. Sami starożytni
często zauważali negatywne skutki kontaktu ze
związkami ołowiu, najczęściej jednak opisywali
zatrucia cerusytem (węglanem ołowiu), który ze względu na postać proszku mógł zostać
przypadkowo połknięty44. Cerusyt lub biel
ołowiana (łac. cerussa, gr. ψιμύθιον) to proszek
o właściwościach wybielających, składnik wielu
kosmetyków45, słabo wchłaniający się przez skórę,
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 149-50.
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393.
42
Ibid.; H.A. Waldron and D. Stofen, Sub-clinical lead
poisoning, London, New York 1974. [za:] J. Eisinger,
Lead and Wine…, s. 288.
43
Ibid., F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…,
s. 150.
44
A.T. Hodge, Vitruvius, Lead Pipes and Lead Poisoning,
„American Journal of Archaeology”, nr 85 (4), 1981,
s. 486.
45
Owidiusz, De Medicamen. Fac. Fem., 73; Martialis, 2, 41,
12 i 7, 25, 2. [za:] A.T. Hodge, Vitruvius…, s. 486.
40
41
lecz w przypadku wdychania pyłu lub też bezpośredniego spożycia, ilość ołowiu przedostającego
się do ustroju gwałtownie wzrasta46. Pliniusz
i Dioskurydes byli świadomi jego toksycznych
właściwości, a Galen i Kelsos zalecali nawet pewne antidota na zatrucie cerusytem47. Metaliczny
ołów nie był natomiast podejrzewany o większą
szkodliwość. Pliniusz stwierdził krótko, że pary
tego metalu są szkodliwe dla istot żywych, ale
nie przeszkodziło mu to podać wielu receptur na
lekarstwa wytwarzane z ołowiu48. Witruwiusz w De
architektura spekuluje natomiast o szkodliwości
ołowiu w następujących słowach:
Ponadto woda z rur glinianych jest znacznie
zdrowsza niż z rur ołowianych, gdyż z ołowiu
powstaje biel ołowiana, podobno dla zdrowia
szkodliwa; jeśli więc to, co z ołowiu pochodzi,
jest szkodliwe, to tym bardziej ołów nie może
być zdrowy. Jako przykład mogą służyć pracujący przy ołowiu ludzie, którzy mają cerę
bladą. Kiedy bowiem przy topieniu ołów staje
się płynny, pary jego atakują członki ciała i,
prażąc je codziennie, pozbawiają krwi. Jeśli
więc chcemy mieć zdrową wodę, wydaje się,
że należy ją jak najrzadziej sprowadzać wodociągami z ołowiu49.
Jeśli nawet Witruwiusz dostrzegał zagrożenia
dla zdrowia płynące z użycia ołowianych rur,
to całkowite zarzucenie tej praktyki byłoby ze
zrozumiałego powodu całkowicie niemożliwe.
Ołów był na tyle tani i przydatny, że całkowite
wyrugowanie go z przemysłu i gospodarstwa
domowego byłoby po prostu nieopłacalne.
Dodatkowo należy wspomnieć fakt, że tak jak
istnieli autorzy, którzy odradzali użycie ołowiu,
tak i dotrwały do naszych czasów dzieła tych,
którzy wykorzystanie ołowiu wręcz polecali. Do
drugiej grupy należą między innymi Marek PorH. Hu et al., The Epidemiology of Lead Toxicity in Adults:
Measuring Dose and Consideration of Other Methodologic
Issues, „Environmental Health Perspectives”, nr 115
(3), 2007, s. 456.
47
Plin. Nat. XXXIV, 70; Dioskurydes 5, 103; Galen
De antidotis 14, 144 [w:] Claudii Galeni Opera omnia, ed.
K.G. Kühn, Lipsiae 1826; Kelsos 5, 27, 12, [w:] Celsus:
On Medicine, przeł. W.G. Spencer. Harvard 1938 [za:]
A.T. Hodge, Vitruvius…, s. 486.
48
Plin. Nat. XXXIV, 50, 167 [za:] F.P. Retief, L. Cilliers,
Lead Poisoning…, s. 147.
49
De architectura VIII 6, 10/11 [za:] F.P. Retief, L. Cilliers,
Lead Poisoning…, s. 147; Witruwiusz. O architekturze ksiąg
dziesięć. Przeł. K. Kumaniecki. Warszawa 2004, s. 202.
46
1/2012
49
Rzym
cjusz Kato, Kolumella i Pliniusz, którzy polecali
naczynia powlekane ołowiem do przyrządzania
sapa/defrutum50 – lepkiego, słodkiego syropu
z moszczu winnego, który cieszył się niezwykłą
popularnością51.
Syrop ten powstawał w procesie długotrwałego
wygotowywania moszczu lub wina w kotłach do
połowy lub dwóch trzecich oryginalnej objętości.
Produkt końcowy odznaczał się winno-słodkawym zapachem, słodkim smakiem, konsystencją
miodu i przyjemnym, ciemnym kolorem52. Sapa
w rzymskiej kuchni było nieomalże przyprawą
uniwersalną: stosowano je do doprawiania mięs,
sosów i wszelkich potraw, które wymagały słodzenia53. W tym samym czasie odkryto także
inne zastosowanie brązowego syropu. W miarę
wzrostu popytu na wino coraz częściej pojawiały
się przypadki sztucznego „poprawiania jakości”
słabych lub kwaśnych win, w okresie wczesnego cesarstwa tak nagminne, iż przyczyniły się
do narzekań Pliniusza, że rzeczą niemożliwą
jest skosztować niepodrabianego wina54. Syrop
moszczowy znakomicie nadawał się do fałszowania – jego słodycz i skoncentrowany aromat
głuszyły nieprzyjemne aromaty, a zachęcający
smak sprawiał, że wedle pisarzy starożytnych wino
zaprawione nim miało być szczególnie popularne
wśród kobiet55. Rzymianie zauważyli też jeszcze
jedną niezwykle przydatną cechę sapa: dodane
do przetworów i napojów, wyraźnie wydłużało
okres przydatności do spożycia i chroniło przed
zepsuciem. Zabezpieczające właściwości syropu
znalazły zastosowanie zwłaszcza w winach, które
przechowywane w nieszczelnych i zanieczyszczonych pojemnikach mogły niezwykle szybko
sfermentować i przeobrazić się w ocet56. Rzymscy
winiarze znali co prawda grecką metodę zaprawiania win żywicą, lecz używali jej rzadko, co
Terminologia nie jest do końca jasna: spotykamy
się z terminami sapa, defrutum i caroenum, które czasami
używane są wymiennie, a czasami są stosowane na
oznaczenie różnych stężeń otrzymanego syropu.
51
HA. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393.
52
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 285.
53
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393; J. Eisinger,
Lead and Wine…, s. 285.
54
Plin. Nat. XIV 31. Sławnym przypadkiem jest tu
historia Munny, wspomnianego w epigramie (X 36)
Marcjalisa: miał on podobno wysyłać z Marsylii do Rzymu
zatrute wina, przez co sam wolał nigdy nie pojawiać się
w stolicy, bojąc się skosztować własnych produktów.
[Za:] J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 284.
55
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 285.
56
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393.
50
50
1/2012
wskazuje na to, że syrop sapa w roli konserwantu
musiał najwidoczniej bardziej przypadać do gustu przeciętnemu konsumentowi w imperium57.
Zdolność sapa do hamowania procesów rozkładu
biologicznego była jednak spowodowana obecnością czynnika równie szkodliwego dla bakterii
jak i innych organizmów żywych – ołowiu.
Syrop moszczowy powstawał w procesie odparowania płynu, który gotowano powoli w wielkich
kadziach, albo wykonanych ze stopu ołowiu, albo
też ołowiem powlekanych58. Rzymscy winiarze
cenili naczynia ołowiane bardziej niż brązowe,
skarżąc się często, że moszcz wygotowywany
w brązowych kadziach nabierało nieprzyjemnego
aromatu poprzez zbierające się w płynie związki
miedzi, takie jak wspomniany już uprzednio
grynszpan. Wielu autorów starożytnych wyraźnie
zaleca wobec tego używanie naczyń z powłoką
ołowianą, argumentując to lepszym smakiem
produktu końcowego59. Długotrwałe gotowanie
kwaskowatego moszczu z kontakcie z ołowiem
sprzyja jednakże powstawaniu organicznych soli
ołowiu, takich jak octan ołowiu (II), które, cechując się rozpuszczalnością w wodzie, koncentrują
się w dużych ilościach w roztworze60. Picie wina
i spożywanie potraw przyprawionych sapa mogłoby zatem stosunkowo szybko doprowadzić do
wysycenia organizmu ołowiem i w konsekwencji
pojawienia się pierwszych objawów ołowicy.
Wraz z narodzinami nowoczesnej chemii
i medycyny coraz większa liczba badaczy starożytnego Rzymu poczęła dostrzegać fakt, iż
Rzymianie na co dzień stykali się z olbrzymimi
ilościami ołowiu, co nie mogło pozostać bez
skutku dla ich zdrowia. Metalu tego używano
do produkcji rur wodociągowych, zastawy kuchennej, odważników, posążków, przedmiotów
codziennego użytku i naczyń do przechowywania
żywności, a jedna z najbardziej popularnych przypraw także zawierała spore jego ilości. Ołowiane
przedmioty były dotykane, uderzane, skrobane,
podgrzewane, bite i przenoszone, a wszystkie te
działania powodowały powstanie drobnego pyłu
ołowianego, który trafiał z powietrzem do płuc
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 284.
Marcus Cato, De agri cultura, CV [za:] H.A. Waldron,
Lead Poisoning…, s. 393.
59
O powłoce ołowianej wspominają Pliniusz (Nat.; XIV
49) i Columella (Rei rusticae XII 20) [za:] H.A. Waldron,
Lead Poisoning…, s. 393.
60
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 393; J. Eisinger,
Lead and Wine…, s. 286.
57
58
Kultura
i wchłaniał się do krwiobiegu61. Niebezpieczeństwo
ołowiu nie zostało niezauważone przez historyków: w 1885 r. niemiecki badacz Carl Hoffmann
po raz pierwszy wysnuł hipotezę, iż mieszkańcy
państwa rzymskiego najprawdopodobniej bardzo
często cierpieli na chroniczną ołowicę62. Ćwierć
wieku później owa hipoteza została ponownie
rozważona przez rodaka Hoffmana, Rudolfa
Koberta: badacz ów podzielił opinię swego
poprzednika. Obaj uczeni zwrócili uwagę na
fakt, że w antycznej literaturze medycznej (ale
także i z innych dziedzin) pojawiają się opisy
objawów chorobowych, które mogły zostać
wywołane nadmierną ilością ołowiu w ustroju.
Niektórzy upatrują wzmianek o takim stanie
już ok. 370 r. p.n.e. w pismach Hipokratesa,
lecz krótkie, nieklarowne opisy palącej gorączki,
słabości i kolek, niczego w tym przypadku nie
dowodzą, gdyż objawy te są zbyt ogólne, aby
możliwe było ustalenie ich etiologii63. Pierwsze
bezsprzeczne powiązanie ołowiu i zatrucia pojawia
się w Alexipharmaca Nikandra w II w. p.n.e.,
gdzie szczegółowo opisuje on objawy chorobowe
ludzi po spożyciu glajty i bieli ołowianej, takie
jak kolki, zaparcia, paraliż i niezwykła bladość
skóry64. Przytoczony już uprzednio Witruwiusz
w swym opisie wspomina bladość i bezkrwistość u
pracujących na co dzień z tym metalem. Co więcej,
po raz pierwszy przypisuje szkodliwe właściwości
metalicznemu ołowiowi, a nie jego związkom65.
Jego obawy podziela Pliniusz66, co zresztą nie
przeszkadza mu polecać ołowianych naczyń do
wygotowywania moszczu67. Dość przekonujące źródła literackie zebrane przez Hoffmanna
i Koberta zachęciły Seabury’ego Gilfillana do
opublikowania w 1965 r. artykułu zawierającego
rewolucyjną jak na tamten okres tezę. Według
niego, to właśnie szeroko rozpowszechniona
ołowica miałaby być przyczyną upadku imperium
rzymskiego. Skupiając się głównie na spadającej
płodności wyższych warstw społecznych, badacz
ów dowodzi, iż ciągły kontakt z ołowiem osłabił
rzymską arystokrację do tego stopnia, iż nie była
ona w stanie efektywnie zarządzać imperium68.
Artykuł Gilfillana słusznie zwrócił uwagę na nierówną dystrybucję przyjmowanej dawki ołowiu
w społeczeństwie – późniejsze analizy wykazały
wyraźną korelację pomiędzy statusem społecznym,
a ilością ołowiu przyjmowaną ze środowiska.
Arystokracja, ze względu na stosunkowe większe zużycie metalowych naczyń, kosmetyków,
lekarstw, wody z akweduktów i wina w porównaniu do uboższych warstw mogła przyjmować
do 250 mg ołowiu dziennie, w porównaniu do
35 mg spożywanych przez plebs i 15 mg u niewolników69, co zostało częściowo potwierdzone
badaniami porównawczymi co do zawartości Pb
w kościach bogatszych i uboższych Rzymian70.
Szczególnie uderzający wydaje się tu fakt, iż we
współczesnych czasach pozytywna korelacja
między statusem, a dawką ołowiu odwróciła się:
obecnie to najubożsi są najczęściej narażeni na
zetknięcie się z metalami ciężkimi71. Być może
nieco zbyt śmiała hipoteza Gilfillana została
szybko skrytykowana i uznana przez innych
badaczy za wyciąganie wniosków z absolutnie
niewystarczającej ilości materiału źródłowego.
Badania szczątków ludzkich w celu wykrycia
ilości metali w tym okresie nie odznaczały się
jeszcze zbytnią precyzją; dodatkowo należy
wspomnieć, że Gilfillan wyprowadził swoje dane,
przebadawszy niereprezentatywną grupę kości
w liczbie ok. 40 i nie przedstawiwszy w pełni
metodologii badawczej72. Po publikacji Gilfillana
badania nad rzymską ołowicą zaczęły rozwijać się
dwutorowo. Część badaczy skupiała się głównie
na skażeniu wynikającym z używania ołowianych
rur wodociągowych: do ich grona włączył się
A. Eisenberg et al., Identification of Community Flour Mills
as the Source of Lead Poisoning in West Bank Arabs, „Archives
of Internal Medicine”, nr 145, 1985, s. 1848-1851 [za:]
B. Rosen, E. Galili, Lead Use on Roman Ships…, s. 305.
62
K. B. Hofmann, Das Blei bei den Völkern des Altertums,
[w:] F. Dentike (editor), „Beitriage aus der
G
eschichte der Chemie”, Leipzig 1885 [za:] J. Eisinger,
Lead and Wine…, s. 286.
63
H. A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 395.
64
Nikander, Alexipharmaca, I 600 [za:] H. A. Waldron,
Lead Poisoning…, s. 395.
65
Witruwiusz De architectura VIII 6, 10/11
66
Plin. Nat. XXXIV 66.
67
Plin. Nat. XIV 49.
68
61
S.C. Gilfillan, Lead poisoning and the fall of Rome, „Journal
of Occupational Medicine”, nr 7, 1965, s. 53-60 [za:]
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 395.
69
J.O. Nriagu , Saturnine gout among Roman aristocrats.
„The New England Journal of Medicine”, nr 308 (11),
1983, s. 661 [za:] F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…,
s. 156.
70
A.C. Mackie, A. Townsend and H.A. Waldron The lead
content of some Romano-British Bones. “Archaeometry”,
nr 18 (2), 1976, s. 221-227 [za:] M.A. Lessler, Lead and
Lead Poisoning…, s. 80.
71
H. Hu et al., The Epidemiology of Lead Toxicity…,
s. 459.
72
H.A. Waldron, Lead Poisoning…, s. 396.
1/2012
51
Rzym
A. Trevor Hodge, publikując w 1981 r. wyważony
i poprawny metodologicznie artykuł, w którym
udowodnił, że rury akweduktów miały niewielki
wpływ na dawkę ołowiu spożywaną przez społeczeństwo rzymskie73. W latach osiemdziesiątych
większą aktywnością odznaczyła się grupa, która
upatrywała źródeł rzymskiej ołowicy w stosowaniu zanieczyszczonego syropu moszczowego.
Przełomowy okazał się tu artykuł Jerome Nriagu,
nigeryjskiego specjalisty z dziedziny metalurgii
i cyklu obiegu metali ciężkich w środowisku.
Nriagu w 1983 napisał tekst, w którym odnowił
tezę, jakoby arystokracja cesarstwa miała masowo
wymierać z powodu olbrzymich ilości ołowiu
przyjmowanych poprzez spożywanie syropu sapa
w winie i potrawach74. Publikacja ta wywołała
burzę w środowisku naukowym. Odezwało się
wiele głosów potępiających „naciągane” hipotezy
Nigeryjczyka: najczęściej zarzucano mu nadinterpretację źródeł literackich i zbyt pochopne
przypisywanie wszelkich objawów chorobowych
zatruciom ołowiu75. Z drugiej strony, należy jednak
podkreślić, że wypowiedź specjalisty w zakresie
nauk przyrodniczych dodała nowe perspektywy
rozwoju dla przeciągającej się dysputy na ten
temat. Na początku dwudziestego pierwszego
wieku na temat rzymskiej ołowicy zaczęli się
wypowiadać lekarze, patolodzy, archeolodzy
i chemicy, którzy – korzystając z archeologii eksperymentalnej i coraz doskonalszego sprzętu – coraz
lepiej są w stanie zweryfikować zawartość ołowiu
w szczątkach z okresu rzymskiego.
A.T. Hodge, Vitruvius…, s. 491.
J.O. Nriagu, Occupational exposure….
75
Prace krytykujące hipotezy Nriagu opublikowali
m.in. Chisolm, Houston, Needleman / Needleman
i Scarborough [za:] S. Muhlberger, Lead and the Fall of
Rome: A Bibliography, dostęp 29.10.2011 r. http://www.
nipissingu.ca/department/history/muhlberger/orb/lead.
htm; F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 156.
J
.J. Chisolm, „Bulletin of the History of Medicine”, nr
59, 1985, s. 258-9; G.W. Houston, „Classical Journal”,
1989-90, s. 73-5, 80;
L
. Needleman & D. Needleman, Lead poisoning and the
decline of the Roman aristocracy, „Classical Views”, nr 29,
1985, s. 64-94;
J
. Scarborough, The Myth of Lead Poisoning among the
Romans: An Essay Review, „The Journal of the History of
Medicine and Allied Sciences”, nr 39, 1984, s. 469-75.
73
74
52
1/2012
Źródła ołowiu w otoczeniu
rzymianina: prawda, mit
i przypuszczenie
Badania w XX w. pozwoliły nam na wyizolowanie trzech podstawowych grup źródeł ołowiu,
z którymi miał do czynienia mieszkaniec imperium rzymskiego: rur wodociągowych, potraw
i napojów z dodatkiem syropu sapa oraz innych
źródeł, w tym związanych z poszczególnymi
grupami zawodowymi i społecznymi, takimi jak
żeglarze i mieszkańcy portów. Teoria, głosząca
jakoby ołów dostawał się do wody poprzez użycie
rur wodociągowych z tego metalu, nie znajduje
już dzisiaj poparcia. Ironii dodaje tutaj fakt, że
od skażenia ołowiem uchroniła Rzymian pewna
naturalna cecha wody, na którą niejednokrotnie
się skarżyli. Rzymscy plumbarii, budujący i konserwujący wodociągi w miastach, wielokrotnie
musieli żmudnie przetykać rury z powodu złogów
węglanu wapnia odkładających się w świetle
przewodów, który i dzisiaj gromadzi się na długo używanych kranach76. Kluczowa okazuje się
tutaj twardość wody dostępnej w źródle. Ołów
rozpuszcza się w wodzie, lecz tylko wówczas, gdy
zawiera ona niewiele soli mineralnych (jest miękka). Taka sytuacja występuje, gdy woda w ujęciu
pochodzi z przesączu przez skały magmowe takie
jak granit77. Jeśli natomiast – sytuacja znacznie
częstsza – warstwa wodonośna napełnia się
wodą z przesączu przez skały osadowe (takie jak
wapienie i dolomity), to woda z takiego źródła
odznacza się duża twardością (wysyceniem solami
mineralnymi, głównie wapnia i magnezu). Sole
te będą się osadzały w przewodach, odcinając
ołowianą powierzchnię od płynącej wody78.
Wapienne skały osadowe oczyszczają także przy
przesączaniu wodę deszczową z wszelkich rozpuszczonych w niej metali ciężkich, działając jak
filtr i wyłapując jony szkodliwych pierwiastków;
złogi wapieni w rurach działałyby w podobny
sposób, pochłaniając ołów już rozpuszczony
w wodzie79. W przypadku obecności złogów
szczęśliwie mamy do czynienia tak ze źródłami
literackimi, jak i archeologicznymi. Frontinus
w De aquaeductu wspomina wapień narastający
A.T. Hodge, Vitruvius…, s. 488.
Ibidem.
78
Ibidem.
79
Ibidem, s. 489.
76
77
Kultura
w rurach80; złogi owe są wyraźnie dostrzegalne
na powierzchni zachowanych rzymskich rur
wodociągowych nawet w dzisiejszych czasach.
Co prawda należy przyznać, że skały osadowe
nie są jedynym typem podłoża geologicznego na
obszarze cesarstwa rzymskiego. Nie można zatem
wykluczyć, iż na terenach występowania skał
magmowych, takich jak zbocza wulkanów i stare
góry, woda mogła być wystarczająco miękka do
rozpuszczenia ołowiu; obszary takie jednak nie
były zasiedlane w pierwszej kolejności81. Należy
tutaj także dodać, iż Rzymianie prawdopodobnie
rzadko używali zaworów kurkowych, stosując
zazwyczaj jedynie awaryjne zawory odcinające do
tymczasowego zatrzymania strumienia wody82.
W rzymskim systemie myślowym nie istniało
pojęcie „oszczędzania wody”: natryski, fontanny
i upusty płynęły cały czas, wstrzymywane jedynie
w wyjątkowych okolicznościach83. Jeżeli nawet
jakieś ilości ołowiu przedostałyby się do wody
wskutek braku ochronnych wapieni, to najprawdopodobniej nie zdążyłyby się skumulować do
niebezpiecznego poziomu, jak to się dzieje we
współczesnych kranach, gdzie woda pozostaje
przez długi czas w bezruchu, pobierana tylko
w razie potrzeby. Płynący bezustannie strumień
wody wypłukuje ołowiane jony na bieżąco, co
znacząco zmniejsza ryzyko zatrucia84.
Mniej jednoznaczna w ocenie wydaje się być
natomiast hipoteza postawiona przez Nriagu,
jakoby to skażony syrop moszczowy i przyprawione nim wino miałyby być odpowiedzialne
za ołowicę u Rzymian. Pomimo zarzucanej jej
autorowi tendencji do nadinterpretacji faktów,
nie można odmówić słuszności twierdzeniu,
iż sapa często bywała skażona związkami ołowiu. Dokładna ilość tego pierwiastka w syropie
jest trudna do ustalenia. Pewna grupa badaczy
spróbowała wykonać próbkę sapa na podstawie
receptur przekazanych przez Kolumellę i Katona
Starszego85. K. B. Hoffmann, przyrządziwszy
w 1883 r. syrop moszczowy we wnętrzu kotła
wyłożonego ołowianą blachą, jak nakazywała
„limo concrescente, qui interdum in crustam indurescit.” Front.
122, 1 [za:] A. T. Hodge, Vitruvius…, s. 488.
81
Ibidem, s. 488.
82
Ibidem, s. 488-489.
83
Ibidem.
84
Ibidem.
85
Columella, De re rustica XII 19-21; M. Porcius Cato
De agricultura 105, 107, 122 [za:] J. Eisinger, Lead and
Wine…, s. 284.
80
rzymska receptura, odkrył, iż otrzymany syrop
defrutum zawiera ok. 240 mg ołowiu/l86. Rozcieńczył go następnie, oddając dwie łyżeczki syropu
na litr wina: otrzymany płyn wciąż zawierał od
20 do 30 mg Pb/l. Niemiecki lekarz zauważył
też, że przy nieco dłuższym procesie wygotowywania, zawartość ołowiu w syropie gwałtownie
wzrasta, dochodząc do 1 g/l87. Eksperyment ten
powtórzył w 1979 r. Josef Eisinger, otrzymawszy
podobny wynik. W swoich badaniach kierował
się wskazówkami Kolumelli co do rozcieńczania
syropu: sextarius (ok. 0,5 l) zagęszczonego defrutum wlewano do amfory pełnej wina (ok. 26 l),
co daje w rezultacie proporcję ok. 1:4888. Wino
z dodatkiem takiej ilości syropu zawiera ok. 20
mg/l, co potwierdza wcześniejsze ustalenia Hoffmanna. Naturalnie, rzeczą konieczną jest brać
pod uwagę różnice w recepturach i wynikającym
z nich stężeniu końcowym. Kolumella zastrzega
się, że jego sąsiedzi dodają więcej syropu niż on,
lecz nie jest to polecane, gdyż nabywcę może
odstraszyć zbyt słodki smak tak doprawionego
wina; w praktyce syrop rozcieńczano w proporcjach od 1:28 do 1:28889. Nawet przy najniższym
polecanym stężeniu syropu, tj. 1:288, otrzymane
wino wciąż zawierało ok. 3,5 mg/l. Ilość tę można
porównać z maksymalną dopuszczalną dawką
wchłoniętego ołowiu na dzień, powyżej której
rozpoczyna się już chroniczna ołowica – 0,5
mg. Wypicie litra (najsłabiej doprawionego)
wina dziennie dostarczało zatem ilości ołowiu
7 razy większej niż maksymalna dopuszczalna
dawka; wyższe stężenia oczywiście powiększały
tę ilość.
Wina zaprawiane defrutum nie były jednak
jedynym źródłem ołowiu w środowisku rzymskim, chociaż z pewnością na kontakt z nim
narażona była stosunkowo duża część społeczeństwa. W ostatnich latach zaczęto jednak zwracać
uwagę na niektóre grupy zawodowe i społeczne,
które ze względu na specyfikę swych zawodów
lub też trybu życia znacznie częściej stykały się
ze źródłami ołowiu w środowisku. Do takich
grup należą oczywiście metalurdzy i pracujący
w przetwórstwie ołowiu; górnicy nie są tu najbardziej narażoną grupą ze względu na fakt, że
K.B. Hofmann, Das Blei bei den Völkern… [za:]
M.A. Lessler, Lead and Lead Poisoning…, s. 80.
87
Ibidem.
88
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 286-288. 1 amphora =
2 urnae = 8 congii = 48 sextarii.
89
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 287.
86
1/2012
53
Rzym
galena wydziela bardzo niewielkie ilości wolnego
ołowiu przed przetopieniem90. Sam proces przetapiania stanowi znacznie większe zagrożenie ze
względu na obecność par ołowiu i glajty, łatwo
wchłanianej przez żywe organizmy. Istniały jednak
i inne grupy szczególnie narażone na kontakt
z tym pierwiastkiem. Dość specyficzną grupą
tego typu byli żeglarze, przebywający często
długie tygodnie na statkach pełnych ołowianych
przedmiotów91. Jak już wcześniej wspomniano,
jednostki pływające w tej epoce nie tylko posiadały kadłub pokryty blachą z tego metalu, lecz
także korzystały ze sprzętu rybackiego, naczyń,
pojemników, kotwic, rur i przenośnych piecyków
wykonanych bądź to w całości, bądź częściowo
z ołowiu – jego ilość mogła sięgać ok. 500 kg92.
Dla porównania, amerykańskie przepisy federalne
nakazują zgłaszać niebezpieczne składowiska tego
pierwiastka, zawierające go w sumie więcej niż 50
kg. Oczywiście, w środowisku otwartym na działanie powietrza i wody ołów stosunkowo szybko
pokrywa się patyną złożoną z tlenków i węglanów;
podobnie jak złogi wapienia w rurach zabezpiecza
ona metal przed dalszym wydzielaniem się do
środowiska93. Na statku najczęściej jednak nie
dochodzi do powstania patyny wskutek ciągłego
użycia sprzętów94. Dodatkowym zagrożeniem było
długotrwałe przebywanie w skażonym środowisku
bez jakiejkolwiek odzieży ochronnej oraz niewielka
ilość wartościowego pożywienia – czynniki, które
dodatkowo osłabiały organizmy narażonych na
kontakt z ołowiem95. Duża ilość tego metalu na
statkach nie stanowiła jednak zagrożenia wyłącznie
dla załogi, lecz także dla mieszkańców portów
i nabrzeży. Na cumujących statkach odbywały
się drobne naprawy – poszycie kadłuba było
skrobane i łatane, a uszkodzone sprzęty i ciężarki
wyrzucano za burtę. Ołowiane drobiny trafiały
do osadów przydennych i często pozostawały
tam wskutek niewielkiej wymiany wód pomiędzy otwartym morzem i zamkniętym basenem
portowym96. Badania nad osadami portowymi
F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 156.
B. Rosen, E. Galili, Lead Use on Roman Ships…,
s. 305.
92
Ibidem, s. 301.
93
Ibidem, s. 304.
94
Ibidem, s. 304-305.
95
Ibidem, s. 305.
96
J.P. Oleson (ed.), The Harbours of Caesarea Maritima,
Results of the Caesarea Ancient Harbour Excavation Project
1980–85, „BAR Int. Ser.”, nr 54, 1994 [za:] B. Rosen,
E. Galili, Lead Use on Roman Ships…, s. 305.
90
91
54
1/2012
z Sydonu i Aleksandrii epoki grecko-rzymskiej
wykazały znaczny wzrost stężenia Pb w stosunku
do poprzedzających i następujących warstw97.
Stężenie w Aleksandrii w okresie od 100 do 300
n.e. było najwyższe ze zbadanych do tej pory
(600 ppm98), osiągając wartości dwukrotnie
wyższe niż te występujące dzisiaj przy ujściach
rzek zanieczyszczonych ściekami przemysłowymi
(50–200 ppm)99. Żeglarze i mieszkańcy portów
poławiali także ryby w okolicach zatok i nabrzeży,
co dostarczało im dodatkowej dawki ołowiu.
Podobnie jak inne metale ciężkie, może się on
akumulować w tkankach ryb, które są później
spożywane przez ludzi. Badania nad akumulacją
metali ciężkich wykazują, że już przy stężeniu
w wodzie rzędu zaledwie 5 ppm, pierwiastki te
zaczynają się gromadzić w tkankach; co więcej,
ołów w porównaniu do innych metali ciężkich
gromadzi się w szczególnym stopniu w mięśniach
ryby100, a właśnie mięso ryby (a nie nieco mniej
skażone podroby) jest jej najczęściej spożywaną
częścią.
Nie ulega wątpliwości, że w czasach cesarstwa
rzymskiego wielu ludzi było wystawionych na
skażenie ze źródeł takich jak osprzętowanie statków, ryby oraz wino. Spory w kwestii rzymskiej
ołowicy zazwyczaj jednak w niewielkim stopniu
zajmowały się tym, czy ludzie istotnie cierpieli
z jej powodu, a jeśli tak, to w jakim stopniu.
Głównym punktem zapalnym była raczej idea
„upadku” cesarstwa oraz czynnika, który go spowodował: istnieją teorie, według których miałby
to być właśnie ołów. Skupianie się na upadku
jako takim wprowadza badacza na grząskie terytorium ideologicznego odczytywania historii,
G. le Roux, A. Véron, C. Morhange, Geochemical Evidence
of Early Anthropogenic Activity in Harbour Sediments from
Sidon, „Archaeology & History in Lebanon”, nr 18,
2003, s 115-19;
A
. Véron, J.P. Goiran, C. Morhange, N. Marriner, J.Y.
Empereur, Pollutant lead reveals the pre-Hellenistic occupation
and ancient growth of Alexandria, Egypt, „Geophysical
Research Letters”, nr 33, 2006, s 1-4 [za:] B. Rosen, E.
Galili, Lead Use on Roman Ships…, s. 305.
98
PPM (ang. parts per million) – przyjęty na świecie
sposób wyrażania stężeń niezwykle rozcieńczonych
roztworów związków chemicznych: określa, ile cząsteczek
związku chemicznego przypada na milion cząsteczek
roztworu.
99
A. Véron, Pollutant lead…, s. 2.
100
R. Vinodhini; M. Narayana, Bioaccumulation of heavy
metals in organs of fresh water Fish Cyprinus carpio (Common
carp), „International journal of Environmental Science
and Technology”, nr 5 (2), 2008, s. 179-182.
97
Kultura
o czym wszyscy badający te kwestie powinni
pamiętać. Samo to pojęcie jest nacechowane
nieobojętnymi konotacjami: upadek sugeruje
utratę równowagi, zniszczenie i rozkład, pozbycie
się rodzimego elementu i napływ obcego, gorszej
jakości101. Pojawia się ono w wyniku nostalgicznego idealizowania pewnego statycznego stanu
państwa, złotej chwili, która jednak nie mogła
trwać wiecznie102. Taki sposób pojmowania końcowych chwil cesarstwa rzymskiego zadomowił
się w historiografii od czasów Edwarda Gibbona,
którego monumentalne dzieło The History of the
Decline and Fall of the Roman Empire, t. I-VI
(1776–1789) ustaliło pewne dominujące koncepcje postrzegania państwowości. Od pewnego
czasu pojawiają się jednak alternatywne koncepcje, postrzegające ostatnie stulecia cesarstwa
nie tyle jako upadek, co raczej jako specyficzną
transformację państwowości103. W ich świetle,
hipotezy wyznaczające ołów jako czynnik, który
poprzez osłabienie arystokracji zniszczył imperium
nie mają większej wartości poznawczej. Nawet
gdyby część administracji wymarła wskutek
zatrucia, instytucja cursus honorum najprawdopodobniej zapewniłaby ciągłość administracyjną.
Musimy poza tym brać pod uwagę fakt, że od
początku istnienia cesarstwa w jego strukturach
administracyjnych przebiegał proces uniezależniania się od arystokracji w tradycyjnym tego
słowa znaczeniu104. Zamiast więc skupiać się na
upadku i jego możliwych przyczynach, należy
raczej skoncentrować się na tym, czy wskutek
zatrutego środowiska Rzymianie rzeczywiście
cierpieli na chroniczną ołowicę oraz czy możemy
tego dowieść, dysponując posiadanymi przez nas
źródłami. Aby móc na te pytania odpowiedzieć,
należy jednak najpierw ustalić, jak pobierany ze
środowiska ołów wpływa na ciało człowieka i czy
pozostają w nim trwałe ślady tego wpływu.
Biologiczne skutki zatrucia ołowiem
i ich ślady w organizmie
Koncepcja ołowicy jako jednostki chorobowej
nie była bynajmniej całkowicie niezmienna od
czasu jej powstania: początkowo interesowano
się głównie ostrymi zatruciami przy wysokich,
skoncentrowanych dawkach, ignorując chroniczne zatrucia, trudniejsze do zdiagnozowania
i leczenia105. Wpływało na to po części negatywne
nastawienie lobby producentów i przetwórców
ołowiu, którzy nie chcieli obniżać dopuszczalnych
norm, a po części niedokładność przyrządów
pomiarowych, które nie były w stanie dokładnie
wyznaczyć stężenia ołowiu we krwi106. Dawkę ołowiu w organizmie zazwyczaj mierzy się
w mikrogramach107 ołowiu zawartych w 100 ml
krwi (µg/100 ml); dzisiaj przyjmuje się, że 10
µg/100 ml krwi stanowi jeszcze dopuszczalne
stężenie108. W przypadku jego przekroczenia
zaczynają pojawiać się objawy zatrucia, coraz
bardziej dokuczliwe w miarę wzrostu stężenia
pierwiastka. Głównym negatywnym skutkiem
ołowiu w organizmie jest niszczenie enzymów,
uniwersalnych narzędzi ludzkiego ciała. Enzymy,
czyli wyspecjalizowane białka, są „narzędziami”
odpowiedzialnymi za wzrost, odżywianie, regulację
i rozwój, tak na poziomie komórek, jak i całego
organizmu. Ołów, podobnie jak inne metale ciężkie, wczepia się w enzymy i doprowadza do ich
zniszczenia lub dezaktywacji już przy stężeniach
rzędu 0,2 ppm109. Tak nieswoiste działanie w zrozumiały sposób wywołuje całe spektrum objawów.
Wskutek upośledzenia układu krwiotwórczego
rozwija się anemia, powodująca bladość skóry
i wyczerpanie110. Groźniejsze konsekwencje zatrucia ujawniają się w układzie nerwowym. Można
tu wymienić kolki, paraliż, ślepotę lub głuchotę,
a także upośledzenie sprawności umysłowej111.
Nerki, główny organ wydalający ołów z ustroju,
magazynują większe ilości tego pierwiastka, co
szczególnie je obciąża – pojawia się osłabienie
filtracji, ból i opuchlizna. Ukrytym skutkiem
S. Hernberg, Lead Poisoning in a Historical Perspective,
American Journal of Industrial Medicine”, nr 38, 2000,
s. 247-9.
106
Ibidem.
107
Mikrogram = milionowa część grama.
108
S. Hernberg, Lead Poisoning…, s. 247-248.
109
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 279-280.
110
S. Hernberg, Lead Poisoning…, s. 245-246.
111
Ibidem.
105
Ch.R. Phillips, Old Wine in Old Lead Bottles: Nriagu
on the Fall of Rome, „The Classical World”, nr 78 (1),
1984, s. 32.
102
Ibidem.
103
Ibidem, s. 32-33.
104
F. Millar, The Emperor in the Roman World, London
1977 [za:] Ch. R. Phillips, Old Wine…, s. 32-33
101
1/2012
55
Rzym
osłabienia nerek jest natomiast zmniejszone
wydalanie kwasu moczowego, który gromadzi
się w stawach, powodując gwałtowny rozwój
artretyzmu, choroby często wspominanej już
w starożytnym Rzymie – i być może nie bez
powodu112. Układ pokarmowy reaguje najpierw
gwałtowną biegunką, po której następują zaparcia,
spowodowane gwałtownym i niezwykle bolesnym
skurczem mięśni jelit113. Ołów wpływa także
na układ rozrodczy, powodując zmniejszoną
płodność mężczyzn oraz samoistne poronienia
i uszkodzenia płodu u kobiet114. Pliniusz mógł
nieświadomie opisać właśnie tę jego właściwość,
wspominając o powodującym poronienia syropie
z sapa i cebuli115.
Wspomniane objawy pojawiają się w najbardziej widocznej formie w ostrym zatruciu,
jednakże mniejsze dawki ołowiu także wywołują zmiany ustrojowe, chociaż nie są one tak
widoczne. Obecność 80 µg ołowiu w 100 ml
krwi, uznawana przez lobby ołowiowe za jeszcze
dopuszczalną w czasach, gdy pojęcie chronicznej
ołowicy w zasadzie nie istniało116, ma już wyraźne
konsekwencje zdrowotne. Stężenia powyżej 40
µg/100 ml zostały skorelowane z narastającym
spowolnieniem tempa przewodzenia impulsów
nerwowych w nerwach obwodowych. Przy
40–50 µg/100 ml notuje się lekkie upośledzenie
funkcjonalne układu nerwowego, objawiające
się w zaburzeniach psychicznych. Zaburzenia
w produkcji krwi prowadzące do anemii pojawiają
się przy stężeniu od 30 do 50 µg/100 ml, natomiast prawdopodobieństwo poronienia wzrasta
już przy 15–30 µg/100 ml, co sygnalizuje jak
wielką wrażliwością na ołów odznacza się układ
rozrodczy117. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym,
występującym przy niskich stężeniach ołowiu,
jest jednak zwiększona obecność kwasu 5-aminolewulinowego (ALA) w moczu118. Kwas ALA
jest podstawową cegiełką biochemiczną służącą
organizmowi do produkcji hemu, czerwonego
barwnika w komórkach krwi odpowiedzialnego
za transport tlenu. W normalnych warunkach
dwie cząsteczki kwasu ALA są spinane razem
Ibidem.
J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 280.
114
S. Hernberg, Lead Poisoning…, s. 245-246.
115
„[Bulbi] hortensii partum cum sapa aut passo sumpti” Plin.
Nat. XX 39 [za:] J. Eisinger, Lead and Wine…, s. 286.
116
S. Hernberg, Lead Poisoning…, s. 247-248.
117
Ibidem, s. 250-251.
118
Ibidem, s. 245.
112
113
56
1/2012
za pomocą enzymu ALA dehydratazy w jedną
cząsteczkę porfobilinogenu, który następnie
służy do produkcji hemu. Ołów wiąże się z enzymem ALA dehydratazą i trwale ją dezaktywuje,
co powoduje poważne następstwa w układzie
krwiotwórczym119. Przede wszystkim, kwas ALA
nie jest już przekształcany w następną substancję
służącą do produkcji hemu, co bardzo utrudnia
produkcję czerwonych krwinek i zmniejsza ich
liczbę, prowadząc do anemii. Nadwyżki niewykorzystanego kwasu ALA są częściowo usuwane w
moczu (stąd wzrost jego stężenia), częściowo zaś
gromadzą się w czerwonych krwinkach. Innym
wczesnym sygnałem ostrzegawczym we krwi jest
nakrapianie zasadochłonne: na wymazach krwi
czerwone krwinki ukazują się upstrzone wieloma
nieregularnymi plamkami, także spowodowanymi
zaburzeniami działalności enzymów wskutek
obecności ołowiu120.
Opis objawów tak ostrego, jak i chronicznego
zatrucia ołowiem może pomóc w porównaniu ich
z objawami pozostawionymi nam w starożytnych
źródłach literackich, lecz jeśli chcemy skorzystać
ze źródeł archeologicznych (w tym przypadku
szczątków), powinniśmy ustalić, w jaki sposób
organizm gospodaruje ołowiem i czy istnieje jakaś
zależność pomiędzy stężeniem ołowiu w dostępnych nam szczątkach ciała, a ogólnym stężeniem
w organizmie za życia. Częściowej odpowiedzi na
to pytanie może nam udzielić wiedza na temat
mechanizmu przyswajania, akumulacji i wydalania
ołowiu przez ciało ludzkie. Ołów może dostać się
do ustroju poprzez wdychanie jego drobin lub
spożycie go razem z pożywieniem; związki ołowiu
w standardowych warunkach niemal nie przenikają przez skórę121. Drogą pokarmową dostaje
się tylko część pochłoniętego ołowiu, a dokładna
ilość uzależniona jest od wielu czynników, np.
obecności innych pierwiastków w jelicie122. Wdychany ołów dostaje się do krwi niemal w całości.
Pierwiastek w krwiobiegu łączy się z białkami
osocza, gdzie pozostaje około 35 dni zanim zostanie usunięty; oczywiście, w przypadku stałego
kontaktu z ołowiem stężenie ołowiu w ciele nie
spada. Organizm usuwa ołów w moczu, a także
częściowo gromadzi go w tkankach miękkich
i kościach. Kości są często szczególnie wysycone
Ibidem.
Ibidem.
121
H. Hu et al., The Epidemiology of Lead Toxicity…,
s.456.
122
Ibidem.
119
120
Kultura
ołowiem, ponieważ dla organizmu ołów nie
różni się zbytnio od wapnia123. Jako że kości są
jedyną pozostałością po ciałach Rzymian, często
próbuje się ich używać do określenia poziomów
ołowiu w ciele za życia. Badania rzymskich kości na obecność tego metalu są z jednej strony
niezwykle obiecującym przyczynkiem do badań
nad ołowicą, a z drugiej strony nastręczają często
dodatkowych problemów metodologicznych.
Szkielet zawiera od 90 do 95% pochłoniętego
ołowiu u dorosłych i od 80 do 95% u dzieci124.
Jest on wbudowywany głównie w te części kości, które nie podlegają przemianom po okresie
dojrzewania, więc utrzymuje się relatywnie
długo (czasami dziesiątki lat)125. Wypłukiwanie ołowiu z ustroju nie jest jednak procesem
jednoznacznym i przewidywalnym. Zawartość
ołowiu w tkance kostnej odzwierciedla tylko
średnie dawki pierwiastka obecne w organizmie,
a rozmaite czynniki dodatkowe mogą łatwo
wpłynąć na obraz całości. Przykładowo, wraz
z wiekiem gęstość kości powoli spada, a wapń
przemieszcza się z kości do krwi i jest wydalany.
Jeśli w kościach znajdował się ołów, to będzie on
podlegał podobnemu zjawisku, obniżając stężenie
ołowiu w kości126. Stężenie ołowiu zmienia się
też gwałtownie u osób, których kości podlegają
przebudowie: można tu zaliczyć kobiety w ciąży,
karmiące i po menopauzie, dzieci i osoby chorujące na nadtarczyczność127. Różne typy kości
pobierają różne ilości ołowiu ze krwi: zasadniczo
rzecz biorąc, istnieje tendencja do używania kości
piszczelowej jako modelowego przykładu128, ale
nie zawsze jest ona dostępna do analizy. W świetle
powyższych zastrzeżeń skorelowanie poziomu
ołowiu w kościach z poziomem ołowiu we krwi
jest ze zrozumiałych względów niezwykle trudne.
Należy zatem traktować dość nieufnie wyniki
badań kostnych na niewielkich grupach, takie jak
analizy Drascha z 1982 r. Badacz ten ogłosił, że
ilość ołowiu w przebadanych przez niego kościach
Rzymian z Brytanii wynosi zaledwie 41–47%
ilości znajdującej się w kościach współczesnych
Europejczyków129. Świadectwa archeologiczne
Ibidem.
Ibidem, s 457.
125
Ibidem.
126
Ibidem.
127
Ibidem.
128
Ibidem.
129
G.A. Drasch, 1982. Lead burden in prehistorical, historical
and modern human bodies. „The
123
124
i literackie wskazują jednak na to, że Rzymianie
mieli do czynienia z dużym poziomem ołowiu
w środowisku; trudno w takiej sytuacji zanegować
osiągnięcia badaczy, którzy na wiele sposobów
wykazali, jak wiele tego metalu używano w życiu
codziennym i przemyśle. Analiza kości pozostaje
ciekawą alternatywą dla innych metod badań
rzymskiej ołowicy, lecz wymaga przede wszystkim szeroko zakrojonych badań obejmujących
reprezentatywne grupy pozostałości kostnych,
a także dopracowania metodologii badawczej
w celu usunięcia możliwości popełnienia błędów
pomiarowych. Z całą pewnością możemy oczekiwać, iż w przyszłości nowe metody badawcze
pozwolą nam na lepsze poznanie specyfiki zatruć
w starożytnym Rzymie.
Podsumowanie
Dociekania na temat, czy Rzymianie cierpieli
z powodu użycia dużych ilości toksycznego metalu
w ich otoczeniu dotyczą jednego z najbardziej
interdyscyplinarnych zagadnień. Medycyna,
metalurgia, fizyka i gastronomia splatają się
we frapujący problem, który – mimo wielkich
postępów na tym polu – nie został jeszcze do
końca rozwiązany. Na obecnym etapie nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic na temat tego,
czy ołów rzeczywiście był przyczyną upadku
imperium rzymskiego, czy też nie. Możemy się
jednak zastanawiać nad tym, jaka była jego rola
w życiu przeciętnego Rzymianina oraz jak bardzo
oddziaływał na niego ten trujący, szary metal.
Hipoteza zatrucia poprzez użycie ołowianych
rur w akweduktach odeszła już w niepamięć,
wciąż jednak odkrywane są nowe fakty na temat obecności tego pierwiastka w pożywieniu
i sprzętach codziennego użytku. Głównym problemem badawczym pozostaje tutaj troista natura
źródeł, nie zawsze są ze sobą zgodnych. Źródła
literackie są najbardziej niespójną kategorią.
Starożytni wiedzieli już, że pewne związki ołowiu
są trujące, ale wiedza o tym, że sam pierwiastek
również jest szkodliwy niezwykle powoli torowała
sobie drogę do ich świadomości. Wiadomości
o szkodliwych parach ołowiu znajdowały się
zaraz przy przepisach na lekarstwa wytwarzane
przy użyciu tego pierwiastka; jego potępienie
cience of the Total Environment”, nr 24, 1982, s. 199-231
[za:] F.P. Retief, L. Cilliers, Lead Poisoning…, s. 148.
S
1/2012
57
Rzym
łączyło się z niechętnym przyzwoleniem lub
zachętą do użycia. Informacje uzyskane przy
pomocy archeologii eksperymentalnej sugerują,
że wino rzymskie zaprawione syropem defrutum
mogło z łatwością wywołać ołowicę u pijących je.
Jednakże kolejna kategoria źródeł, a mianowicie
badania kostne i ich wyniki, nie potwierdzają
przypuszczeń archeologii eksperymentalnej;
najprawdopodobniej konieczne jest ich dopracowanie, aby mogły dać pełniejszy obraz sprawy.
Informacje, które zapewne uzyskamy na ten temat
w przyszłości nie tylko uzupełnią naszą wiedzę na
temat zdrowia w starożytności, ale także pozwolą
nam sobie uświadomić, że używając przez długie
lata benzyny i farby ołowiowej, nie różniliśmy
się zbytnio od Rzymian obficie polewających
swe desery syropem moszczonym.
58
1/2012
Bibliografia
Źródła
Dioskurydes, De materia medica libri quinque, wyd. M Wellmann, Berlin 1914.
Frontinus, De aquaeductu urbis Romae, wyd. C. Kunderewicz, Lipsk 1973.
Katon, Marek Porcjusz, O gospodarstwie rolnym (De agri cultura), przeł. I. Mikołajczyk. Toruń
2009.
Kolumella, On agriculture (De re rustica), t. 3, przeł. i wyd. E.S. Forster, E.H. Heffner, Cambridge MA / Londyn 1955.
Marcjalis, Epigrams (Epigrammaton), przeł. i wyd. D.R. Shackleton Bailey, Cambridge MA /
Londyn 1993.
Nikander, Alexipharmaca, [w:] Theriaca et Alexipharmaca. wyd. O. Schneider. Lipsiae [Lipsk]:
Teubner 1856.
Owidiusz, Medicamina Faciei Femineae, [w:] P. Ovidius Naso, Amores, Epistulae, Medicamina
faciei femineae, Ars amatoria, Remedia amoris, Lipsk: Teubner 1907.
Pliniusz Starszy, Naturalis Historia, Lipsk: Teubner 1906
Witruwiusz, O architekturze ksiąg dziesięć, przeł. Kazimierz Kumaniecki, Warszawa 2004.
Opracowania i artykuły
Aitchison L., A History of Metals, Londyn 1960.
Brill R.H., Wampler J.M., Isotope Studies of Ancient Lead, „American Journal of Archaeology”,
nr 71 (1), 1967, s. 63-77.
Chisolm J.J., [n.tit.], „Bulletin of the History of Medicine”, nr 59, 1985, s. 258-60.
Drasch G. A., Lead burden in prehistorical, historical and modern human bodies, „The Science
of the Total Environment”, nr 24, 1982, s. 199-231.
Eisenberg A. et al., Identification of Community Flour Mills as the Source of Lead Poisoning in
West Bank Arabs, „Archives of Internal Medicine”, nr 145, 1985, s. 1848-1851.
Eisinger J., Lead and Wine: Eberard Gockel and the Colica Pictonum, „Medical History”, nr
26, 1982, s. 279-302.
Gale N. H., Stos-Gale Z. A., Cycladic Lead and Silver Metallurgy, „The Annual of the British
School at Athens”, nr 76, 1981, s.169-224.
Gentner, W., Müller O., Wagner G. A., Silver Sources of Archaic Greek Coinage, „Naturwissenschaften”, nr 65, 1978, s. 273-284.
Gilfillan S. C., Lead poisoning and the fall of Rome, „Journal of Occupational Medicine”, nr 7,
1965, s. 53-60.
Hernberg S., Lead Poisoning in a Historical Perspective, „American Journal of Industrial Medicine”, nr 38, 2000, s. 244-254.
Hodge A. T., Vitruvius, Lead Pipes and Lead Poisoning, „American Journal of Archaeology”,
nr 85 (4), 1981, s. 486-491.
Hofmann K. B., Das Blei bei den Völkern des Altertums, [w:] F. Dentike (editor), „Beitriage aus
der Geschichte der Chemie”, Leipzig 1885.
Houston G. W., [n.tit.], „Classical Journal”, 1989–1990, s. 73-80.
Hu H. et al., The Epidemiology of Lead Toxicity in Adults: Measuring Dose and Consideration of Other
Methodologic Issues, „Environmental Health Perspectives”, nr 115 (3), 2007, s. 455-462.
Kobert R., Chronische Bleivergiftung im klassischen Altertum. P. Diegart (Hrsg.), „Die Beiträge
aus der Geschichte der Chemie. Dem Gedächtnis von Georg W. A. Kahlbaum”, Leipzig 1909,
s. 103-119.
Lessler M. A., Lead and Lead Poisoning from Antiquity to Modern Times, „Ohio Journal of
Science”, nr 88 (3), 1988, s. 78-84.
Mackie A.C., Townsend A., Waldron H.A., The lead content of some Romano-British Bones.
„Archaeometry”, nr 18 (2), 1976, s. 221-227.
Millar F., The Emperor in the Roman World, London 1977.
Muhlberger S., Lead and the Fall of Rome: A Bibliography, dostęp 29.10.2011 r. http://www.
nipissingu.ca/department/history/muhlberger/orb/lead.htm
Needleman L., Needleman D., Lead poisoning and the decline of the Roman aristocracy, „Classical Views”, nr 29, 1985, s. 64-94.
Nriagu J. O., Occupational exposure to lead in ancient times, „The Science of the Total Environment”, nr 31, 1983, s. 105-116.
Nriagu J. O., Saturnine gout among Roman aristocrats. „The New England Journal of Medicine”,
nr 308 (11), 1983, s. 660-663.
Oleson J. P. (ed.), The Harbours of Caesarea Maritima, Results of the Caesarea Ancient Harbour
Excavation Project 1980–85, „BAR Int. Ser.”, nr 54, 1994.
Partington J., Origins and Development of Applied Chemistry, Londyn 1935.
Phillips Ch. R., Old Wine in Old Lead Bottles: Nriagu on the Fall of Rome, „The Classical
World”, nr 78 (1), 1984, s. 29-33.
Retief F. P., Cilliers L., Lead Poisoning in Ancient Rome, „Acta Theologica Supplementum”,
nr 26 (2), 2006, s. 147-164.
Rosen B., Galili E., Lead Use on Roman Ships and its Environmental Effects, „The International
Journal of Nautical Archaeology”, nr 36 (2), 2007, s. 300-307.
Rosman K. J. R. et al., Lead from Carthaginian and Roman Spanish Mines Isotopically Identified
in Greenland Ice Dated from 600 B.C. to 300 A.D., „Environmental Science and Technology”,
nr 31 (12), 1997, s. 3413-3416.
Roux G. le, Véron A., Morhange C., Geochemical Evidence of Early Anthropogenic Activity in Harbour Sediments from Sidon, „Archaeology & History in Lebanon”, nr 18, 2003, s 115-119.
Scarborough J., The Myth of Lead Poisoning among the Romans: An Essay Review, „The Journal
of the History of Medicine and Allied Sciences”, nr 39, 1984, s. 469-475.
Véron A., Goiran J.P., Morhange C., Marriner N., Empereur J. Y., Pollutant lead reveals the
pre-Hellenistic occupation and ancient growth of Alexandria, Egypt, „Geophysical Research Letters”, nr 33, (2006), s 1-4.
Vinodhini R., Narayana M., Bioaccumulation of heavy metals in organs of fresh water Fish Cyprinus carpio (Common carp), „International journal of Environmental Science and Technology”,
nr 5 (2), 2008, s. 179-182.
Waldron H.A., Lead Poisoning in the Ancient World, „Medical History”, nr 17 (4), 1973,
s. 391-399.
Waldron H.A., Stofen D., Sub-clinical lead poisoning, London, New York 1974.
Waldron T., Wells C., Exposure to lead in ancient populations. „Transactions and studies of the
College of Physicians of Philadelphia”, nr 1, 1979, s. 102-115.
Leszek Ziąbka
Na straży bursztynowego szlaku.
Mieszkańcy środkowego biegu
Prosny w I w. p.n.e.*
Celtowie stanowili jedną
z najważniejszych grup
ludności starożytnej Europy,
który w swoich wędrówkach
przemierzyli niemal cala
Europę docierając nawet
do Azji Mniejszej, w tym
i na ziemi polskie. Ostatnie
znaleziska archeologiczne
potwierdzają ich osadnictwo
na Kujawach i w
Wielkopolsce, gdzie pełnić
mieli rolę koła napędowego
szlaku bursztynowego
u schyłku I w. p.n.e.
A wielcy mężowie,
ci wojownicy,
ci jeźdźcy
– gdzie oni!
W. B. Yeats, Klątwa Cromwella
C
eltowie, zwani też Galami, stanowili jedną
z najważniejszych populacji starożytnej
Europy. Przez wiele stuleci potęga ludów celtyckich rosła i powiększały się ich terytoria, jednak później ten stan zaczął się kurczyć, do tego
w końcu stopnia, że cywilizacja prawie zanikła.
Celtycka kultura przetrwała jedynie na zachodnich
krańcach Europy, na tzw. krawędzi celtyckiej,
którą tworzyły i tworzą: Irlandia, Walia, Szkocja,
Bretania, Kornwalia i wyspa Man.
Wiedza na temat najstarszej historii Celtów
opiera się na wiadomościach zaczerpniętych
z piśmiennictwa greckiego i łacińskiego oraz
na informacjach pozyskanych z prac archeologicznych. Zainteresowanie Greków i Rzymian
prawie we wszystkich antycznych przekazach
prezentuje wręcz wrogi stosunek. Źródła klasyczne
dostarczają nam informacji zawierających sporo
*Serdeczne podziękowania dla A. Kędzierskiego i S. Miłka
za wspólne badania nad osadnictwem celtyckim oraz
J. Teske za cenne informacje.
1
B. Gierek, Celtowie, Kraków 1998, s. 11.
Barbaricum
ubarwionych opowieści, częściowo opartych na
osobistych doświadczeniach, a przede wszystkim
na relacjach poprzedników. Wydarzenia zawarte
w nich potwierdziły znaleziska archeologiczne,
dlatego nie mogą zostać pominięte ani zignorowane, pomimo niekiedy swojej stronniczości.
Niestety nie dysponujemy wiadomościami, pochodzącymi od samych Celtów i omawiającymi
tamte czasy. Gdybyśmy posiadali takie źródła,
nasz obraz wczesnej historii „Ludu Europy”
mógłby ulec zmianie. Celtyckie rodzime źródła
pisane pojawiają się dopiero w VI w. w Irlandii,
a dopiero później w Walii. Dzięki nim historię
Celtów możemy poznać od tego czasu z bezpośrednich relacji.
Trwająca około 2500 lat wędrówka, jaką
są dzieje Galów, można określić pod wieloma
względami jako tragiczną i smutną. Przetrwanie
Celtów stanowi ważny składnik historii kultury
Europy, dlatego wymaga dokładnego i rzetelnego
objaśnienia.
Celtowie na mapie Europy
Złote ich włosy, jak i strój: pasiaste
Lśnią się ich szaty, a na mlecznobiałych
Szyjach pozłotą iskrzą się kanaki
Co dziś wiemy i możemy powiedzieć o Celtach – wojowniczym i tajemniczym ludzie obdarzonym mianem pierwszej wśród „barbarzyńskich”
społeczności Starego Kontynentu? W swoich
wędrówkach przemierzył niemal całą Europę,
docierając nawet do Azji Mniejszej (tereny dzisiejszej Turcji), gdzie nazywani byli Galatami.
To właśnie tam, na ziemiach Anatolii, Celtowie
zachowali przez wiele wieków swój język. W połowie IV w. n.e. św. Hieronim ze Strydonu pisał, że
Galatowie używają mowy przypominającej język
mieszkańców okolic Trewiru nad Renem.
Poziomem rozwoju Celtowie w trakcie swojej
wielkiej historii w II i I wieku p.n.e. ustępowa„Celtowie – lud Europy” to motto zorganizowanego
w 2004 r. X Festynu Archeologicznego w Biskupinie,
któremu towarzyszył wystawa fotograficzna i druk
edukacyjny autorstwa R. Chowaniec i M. Rudnickiego
o tym samym tytule.
Wergiliusz, Eneida, ks. VIII, w. 658–660; kanak –
naszyjnik.
B. Cunliffe, Starożytni Celtowie, Warszawa 2003,
s. 104.
B. Gierek, op. cit., s. 42.
64
1/2012
li jedynie klasycznym cywilizacjom z basenu
Morza Śródziemnego. Obecnie tylko znikome
resztki ogromnego niegdyś celtyckiego obszaru
językowego zachowały się w Bretanii, Walii,
Szkocji i Irlandii, czyli na północno-zachodnich
peryferiach Europy.
O dziejach Celtów, kolebce ich kultury,
kierunkach przemieszczania się, powiększaniu
obszaru celtyckiego, czasach świetności, porażkach i upadku informują starożytne źródła pisane
i zabytki archeologiczne. W przypadku Celtów
kontynentalnych, na pierwsze miejsce wysuwają
się materiały pozyskane z prac wykopaliskowych,
natomiast w przypadku Celtów zamieszkujących
na wyspach, zarówno źródła pisane jak i materiały
archeologiczne mają takie same znaczenie. Mimo
że pojawiają się wraz z nastaniem chrześcijaństwa,
zawierają sporo informacji o życiu starożytnego
„Ludu Europy”.
Celtowie trafili na karty historii jako pierwszy
z ludów zasiedlających Europę poza strefą śródziemnomorską. Wzmianki o Celtach sięgają schyłku VI w. p.n.e. Hekatajos z Miletu (ok. 540–ok.
480 r. p.n.e.) w dziele geograficznym Obejście Ziemi
umieścił ich na przedpolach Massalii (dzisiejsza
Marsylia). W późniejszej monumentalnej pracy
Dzieje Herodota z Halikarnasu, zwanego Ojcem
historii (485–ok. 425 r. p.n.e.), padły informacje,
że Celtowie zajmują tereny leżące na zachód od
Słupów Heraklesa (Cieśnina Gibraltarska), jako
najdalej na zachód osiadły ludu europejski, czyli
na krańcach kontynentu.
Rzymski poeta Awienus w drugiej połowie IV
w. p.n.e. w utworze Ora maritima, czyli Wybrzeże
morskie, kompilacji wcześniejszego oryginału
greckiego, stwierdza, że Celtowie żyją w Galii
i południowo-zachodniej Hiszpanii. Z kolei
w dziele greckiego historyka Ksenofonta (ok.
430–ok. 355 r. p.n.e.) zatytułowanym Hellenika znajdujemy informacje o obecności Celtów
na ziemi greckiej. Platon (427–347 r. p.n.e.)
w swoich Prawach opisuje ich jako wojowniczych
i nieumiarkowanych pijaków. Natomiast grecki
filozof Arystoteles (384–322 r. p.n.e.) miał dostęp do licznych źródeł, na których oparł swoje
spostrzeżenia na temat ludów celtyckich. Jego
zdaniem był to twardy lud z Północy, który swoje
dzieci wystawiał na działanie surowego klimatu
J. Gąssowski, Mitologia Celtów, Warszawa 1978,
s. 24.
B. Cunliffe, op. cit., s. 15.
Tamże, s. 16.
Archeologia
po to, by je zahartować. Byli wojowniczy, okrutni
i nieustraszeni: „Nie obawiają się niczego – ani
przedsienia ziemi, ani wzburzonych fal morskich (…) Chwytają za oręż i ruszają przeciw
morskim bałwanom10 (…). Przestrzegali zasad
gościnności, głównie wobec obcych11. Historyk
grecki Polibiusz (201–120 r. p.n.e.) porównuje
Celtów do przechwalających się dzieci, znajdujących upodobanie w ozdobach. Dostarcza także
informacji o celtyckim systemie hierarchii, choć
jego opisy prymitywnych warunków życia Celtów
należy uznać za przesadne12.
Najobszerniejsze przekazy dotyczące obyczajów i życia Galów, pozostawił Juliusz Cezar,
który toczył z nimi liczne wojny. Stworzył on
w latach 52 i 51 p.n.e. dzieło Commentarii:
rerum gestarum belli Gallici, czyli Pamiętniki
o wojnie z Galami (potocznie zwaną wojną galijską), składające się z siedmiu ksiąg, opisujące
podbój terenów dzisiejszej Francji, Belgii oraz
Holandii. W swoich opisach koncentruje się na
trzech kwestiach: polityce, społeczeństwie i religii.
Obraz Galów pokazany przez Cezara, był jednak
w główniej mierze usprawiedliwieniem przed
potomnymi interwencji zbrojnej w Galii. Na
wojowniczość Celtów i ich wielkie zamiłowanie
do prowadzenia wojen zwrócił uwagę grecki
geograf Strabon z Amazji (ok. 68 r. p.n.e.–ok.
26 r. n.e.)13. W swoim fundamentalnym dziele
Geografia, zachowanym w siedemnastu księgach, pokazuje obraz znanego wówczas świata.
Przedstawia między innymi charakterystykę
takich krain jak Galia, Brytania i Irlandia oraz
ich mieszkańców: „Cała rasa jest żarliwie rozmiłowana w wojnie, dumna i skora do walki,
skądinąd zaś prawa i wolna od przywar charakteru
(…) Ale tak samo (…) chętnie poświęcają swą
energię użytecznym zajęciom i nawet oddają się
studiom literackim (…) Do szczerości i śmiałości ich usposobienia trzeba dodać dziecinnego
samochwalstwa i zamiłowania do ozdób (…).
Ta próżność właśnie czyni ich nieznośnymi
w zwycięstwie i tak zupełnie przygnębionymi
w klęsce. Oprócz lekkomyślności cechuje ich
barbarzyńska dzikość(…)”14. Znacznie później
grecki historyk, piszący po łacinie Ammianus
Marcellinus (ok. 330–ok. 395 r. n.e.) zauważa,
że cały zastęp obcych nie był w stanie sprostać
w bitwie jednemu Galowi, gdy ten przyzwał na
pomoc żonę15.
Istnieją także opisy Celtów, którzy w IV w.
p.n.e. pojawili się na Bałkanach. Do pierwszego
kontaktu między wodzami celtyckimi i macedońskimi doszło w 335 r. p.n.e. W tym czasie
wysłannicy Celtów znad Adriatyku dotarli na
dwór macedoński w Pelli gdzie prowadzono rokowania dotyczące zawarcia traktatu „o przyjaźni
i gościnności”16. Wydarzenie to opisuje w II w.
n.e. Grek Flawiusz Arriannus (Arian): „Celtowie
odznaczają się wysokim wzrostem i mają o sobie
wielkie mniemanie. Wszyscy (byli tam również
posłowie innych ludów) oświadczyli, że przybyli
w celu nawiązania przyjaznych stosunków z Aleksandrem (…) Celtów zaś zapytał, czego obawiają
się najbardziej na świecie, przypuszczając, że jego
wielka sława dotarła już do nich, i nawet dalej,
i że powiedzą, iż najbardziej ze wszystkiego boją
się jego osoby. Lecz odpowiedź Celtów zawiodła
jego oczekiwanie (…) oświadczyli, że obawiają się,
by niebo nie runęło kiedyś na nich, że przybyli
w poselstwie z podziwu dla niego, ale nie z obawy
lub chęci zysku. (Aleksander) wszystkich ich uznał
za swoich przyjaciół i zawarł z nimi przymierze.
Następnie odesłał ich z powrotem do domu,
dodając, że Celtowie są pyszałkami”17. Ten sam
Arrian opisuje ponowną wizytę wysłanników
w 323 r. p.n.e., kiedy grupa Celtów odwiedziła
Aleksandra w Babilonie.
Także kobiety celtyckie opisywane były przez
starożytnych pisarzy. Boudicca, królowa brytańskiego plemienia Icenów, dorównywała im wyglądem i odwagą. Kasjusz Dion w dziele Rzymska
historia opisuje ją słowami: „Była olbrzymiej
postaci, przerażającej powierzchowności, o ostrym
głosie. Olbrzymie zwoje jasnorudych włosów
spadały na jej kolana. Nosiła wielki, skręcony
naszyjnik złocisty i wielobarwną tunikę, a na
nią zarzucała gruby płaszcz, spięty zapinką. Co
chwila chwytała długą włócznię, aby wzbudzić
Arystoteles, Dzieła wszystkie, t. IV, s. 136.
Tamże, s. 442.
11
Tamże, s. 16.
12
B. Gierek, op. cit., s. 19-10.
13
M. Dillon, N.K. Chadwick, Ze świata Celtów, Warszawa
1975, s. 15-16.
14
10
Strabon, Geografia, IV, 4, 2,4; cyt za: A . Królikowski,
Epopeja Celtów, Częstochowa 1999, s. 14.
15
M. Dillon, N.K. Chadwick, op. cit., s. 153-155.
16
B. Cunliffe, op. cit., s.101.
17
Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, przekł.
H. Gesztaft-Gasztold, Warszawa 1963, s. 8.
1/2012
65
Barbaricum
lęk we wszystkich, którzy na nią patrzyli”18.
W okresie rzymskiego panowania na Wyspach
wznieciła ona bunt pośród plemion celtyckich.
W latach 60–61 ruszyła do walki ze słowami
„muszę zwyciężyć w tym boju lub polec. Takie
jest postanowienie kobiety: mężowie niech żyją
i będą niewolnikami!”19.
Celtowie – baronowie żelaza
Etonim Celtowie (greckie Keltoi, łacińskie
Celtae) użyty został po raz pierwszy około 2500
lat temu przez pisarzy greckich dla określenia
plemion barbarzyńskich, które znajdowały się
w głębi lądu, patrząc od greckiej kolonii Massalia.
Byli też często nazywani Galami (greckie Galatoi, łacińskie Gali). Świat celtycki dzielił się na
wiele plemion, których liczba dziś jest trudna
do określenia. Niektóre tworzyły duże, luźne
konfederacje, inne zaś małe i dobrze zorganizowane jednostki plemienne. Spoiwem wśród
Celtów była stosunkowo jednolita tożsamość
kulturowa, religijna i językowa20.
Obecnie przyjmuje się, że praojczyzną Celtów był region dorzecza górnego Renu, Menu
i Dunaju oraz południowo-zachodnich Czech21.
Tereny te w pierwszych wiekach I tysiąclecia p.n.e.
w najstarszym okresie epoki żelaza, zajmowała kultura zachodniohalsztacka, której nazwa wywodzi
się od miejscowości Hallstatt w Górnej Austrii.
W latach 1846–1899 w trakcie prac archeologicznych odkryto tam ponad 2 tysiące bogato
wyposażonych grobów pochodzących głównie
z wczesnej epoki żelaza. Podstawą bogacenia się
miejscowej ludności było wydobycie i handel
solą, nazywaną również białym złotem. W V w.
p.n.e. na wymienionym obszarze wykrystalizowała
się kultura lateńska22 bezpośrednio utożsamiana
z ludem Celtów. Ludność pochodzenia celtyckiego
w tym czasie zajmowała już spore obszary Europy, między innymi część Półwyspu Iberyjskiego
i Wyspy Brytyjskie. Gwałtowna ekspansja kulKasiusz Dion, Historia rzymska, ks. LXII, 3,4; cyt. za:
M. Dillon, N.K. Chadwick, Ze świata…, s. 36-37.
19
Tacyt, cyt. za: B. Gierek, Celtowie.., s. 42.
20
A. Cremin, Celtowie, Warszawa 2001, s. 7; M. Millon,
N.K. Chadwick, op. cit., s. 11.
21
M. Millon, N.K. Chadwick, op. cit., s. 9
22
Nazwa kultury pochodzi od stanowiska archeologicznego
odkrytego w 1858 r. w miejscowości La Tẻne położonej
nad brzegiem jeziora Neuchătel w Szwajcarii.
18
66
1/2012
tury lateńskiej nastąpiła na przełomie V i IV w.
p.n.e., prowadząc do starć ze światem antycznych
cywilizacji znad Morza Śródziemnego. Dotychczasowe kontakty handlowe, zastąpione zostały
konfrontacją zbrojną. Przyczyną migracji mogło
być przeludnienie, konflikty i spory wewnętrzne,
a także atrakcyjność ziem południowej Europy,
znanych zwłaszcza ze swych kruszców, dobrego
klimatu i żyzności. Pliniusz Starszy wydarzenia te
przedstawił raczej w formie symbolicznej, w swojej
Historii naturalnej opowiadając dzieje rzemieślnika
Helikusa (Elico), Celcie z plemienia Helwetów,
który w V w. p.n.e. pracował jako kowal w Rzymie. Wracając do domu, Helikus/Elico wziął ze
sobą suszone figi, oliwki i wino, które wzbudziły
apetyt współplemieńców, skutkiem czego chcieli
to znakomite jedzenie zdobyć w walce23.
Na przełomie 387–386 r. p.n.e. Celtowie
najechali i złupili Rzym z wyjątkiem obronnego
Kapitolu24. W 386 dotarli aż do Sycylii. Od tego
czasu powtarzały się ich częste wyprawy łupieżcze w głąb Półwyspu, sięgające Apulii. Dopiero
zwycięstwo nad nimi odniesione przez Tytusa
Manliusa Imperiosusa w 360 r. p.n.e. w bitwie
o most na rzece Aniene na wschód od Rzymu,
zapewniło spokój dwóm pokoleniom obywateli
Republiki. Kolejny raz Galowie mieli zagrozić
Rzymowi dopiero w latach 218–216 r. p.n.e.,
uczestnicząc w wojennym pochodzie pod przewodem punickiego wodza Hannibala. Wcześniej
w 335 r. p.n.e. pertraktowali z Aleksandrem III
Wielkim, a w 279 r. p.n.e. najechali na Grecję
i złupili świątynię Apollona w Delfach. Część
Celtów za zgodą władców państw hellenistycznych osiedliła się nawet w Azji Mniejszej, dając
nazwę prowincji Galacji25.
23
J. Haywood, Celtowie. Od epoki brązu do New Age,
Warszawa 2008, s. 43.
24
Z najazdem celtyckich Senonów wiążą się legendarne
epizody rzymskiej historii, do których należy zaliczyć
ocalanie Kapitolu dzięki obudzeniu jego obrońców przez
święte gęsi poświęcone Junonie, a także słowa zwycięskiego
wodza Celtów Brennusa „Biada zwyciężonym”, które
wypowiedział, dorzucając swój miecz na szalę z ciężarkami,
kiedy na celtyckich wagach odważono 450 kg rzymskiego
złota przeznaczonego na okup. Była to reakcja na skargę
rzymskich urzędników, że waga nie jest dokładna.
25
P. Kaczanowski J. K. Kozłowski, Wielka historia
Polski. Najdawniejsze dzieje ziem polskich (do VII w.),
t. I, Kraków 1998, s. 189-196; Z. Woźniak, Celtowie w
Europie środkowe. Ogólny zarys problematyki badawczej
[w:] Celtowie i ich mennictwo. Materiały z sesji naukowej,
Warszawa 1986, s. 5-14.
Archeologia
Około połowy III w. p.n.e. nastąpił koniec
najazdów celtyckich. Rozpoczął się okres spokoju
i rozkwitu ich imponującej kultury. Natomiast
w II w. p.n.e. wojska rzymskie stopniowo zaczęły
wypierać Celtów z Italii Północnej, a później
również z Galii. Ostateczny kres terytorialnej
hegemonii Celtów w Europie kontynentalnej,
przypada na drugą połowę I w. p.n.e., kiedy nasiliły
się od północy najazdy plemion germańskich,
a od wschodu dackich26.
Celtowie na ziemiach polskich
Odkrywanie śladów Celtów i ich kultury na
ziemiach polskich ma swoje tradycje i ciągle trwa.
Pierwsze ich przejawy miały postać importów,
czyli przedmiotów bezpośrednio przez Celtów
wykonanych, ale poza obecnymi terenami ziem
polskich, jak również w naśladownictwie miejscowych, które powstały pod ich wpływem27.
Dzięki najnowszym badaniom archeologicznym,
dostarczającym nowych źródeł poznawczych, dotychczasowe poglądy są reinterpretowane, a także
powstają nowe ustalenia, np. na temat osadnictwa
celtyckiego nad Sanem28, czy obecności ludności
celtyckiej w okolicach Kalisza29.
Celtowie, którzy przede wszystkim byli rolnikami i rzemieślnikami, na ziemiach polskich
osiedlali się w miejscach najbardziej dla nich
atrakcyjnych pod względem gospodarczym. Przede
wszystkim interesowały ich bogactwa naturalne,
m.in. bursztyn, który spotykamy we wczesnych
inwentarzach grobów celtyckich30, złoża soli koło
Bochni i Wieliczki31. Byli także specjalistami od
eksploatacji solanek, solowarstwo było jedną
z głównych specjalności celtyckich32. Takie solanki
występują m.in. na Kujawach, terenie, który
P. Kaczanowski, J.K. Kozłowski, op. cit., s.195196.
27
M. Olędzki, Ogólne uwagi na temat osadnictwa
celtyckiego w Polsce, „Prace i Materiały Muzeum Miasta
Zgierz”, t. II, 1997, s. 163.
28
S. Czopek, Pradzieje Polski południowo-wschodniej,
Rzeszów 1999, s. 163.
29
T. Baranowski, Kaliski odcinek „szlaku bursztynowego,
[w:] Kalisia na bursztynowym szlaku wspólne dziedzictwo
kulturowe Europy, red. T. Baranowski, J. A. Splitt, Kalisz
2011, s. 87-99.
30
A. Kokowski, Starożytna Polska, Warszawa 2005,
s. 35.
31
Tamże, s. 33.
32
M. Olędzki, op. cit., s. 167.
wiąże się z opisywanym osadnictwem33. Żyzne
ziemie34 jako pierwsi umieli poddać uprawie przy
użyciu żelaznych radlic i krojów. Handel solą, miał
wpłynąć jeszcze bardziej na ożywienie ruchu na
bursztynowym szlaku35. Na zajętych przez nich
terenach na przełomie środkowego i późnego
okresu lateńskiego doszło do wykształcenia się
nowych form kultury, nazywanej obecnie kulturą
przeworską36.
Pierwsze ślady kontaktów Celtów z ludnością
zamieszkującą ziemie polskie pochodzą z okresu
halsztackiego i wczesnolateńskiego. Najwcześniej
Celtowie pojawiają się w początkach IV w. p.n.e.
(faza Laten B) zasiedlając tereny Dolnego Śląska
(na południe od Wrocławia, na lewym brzegu
Odry) sięgając góry Ślęży i Górnego Śląska
(obszar Wyżyny Głubczyckiej)37. Przyjmuje się,
że była to ludność, która dotarła tu z terenów
Czech i Moraw, przedsięwzięcie to było dziełem
Bojów, którzy w ten sposób utworzyli ważną
enklawę po północnej części Sudetów, na okres
około 150 lat. Prawdopodobnie do nadrzędnych
zadań osiadłej tu ludności celtyckiej, należało
utrzymanie i kontrolowanie traktu komunikacyjnego wiodącego na północ oraz opieka nad
powstałym centrum religijnym na górze Ślęży38.
Zanik tego osadnictwa przypada na koniec II w.
p.n.e., kiedy tereny te zajmuje ludność kultury
przeworskiej39.
Jeszcze później na początku III w. p.n.e.,
kolejne grupy Celtów przybyły do Małopolski,
w rejon żyznych lessów podkrakowskich, gdzie
ich osadnictwo trwało do przełomu tysiącleci.40.
Celtycka enklawa w zachodniej Małopolsce różni
się nieco od pozostałych zasiedlonych obszarów.
W materiale archeologicznym widoczne jest
współwystępowanie materiałów celtyckich razem
26
E. Kaszewska, Zadowice tysiącletnie cmentarzysko na
bursztynowym szlaku, Łódź 1984, s. 88. Problematykę
osadnictwa celtyckiego na Kujawach porusza miedzy
innymi: A. Kokowski, Starożytna…, s. 34 i 35; T.
Malinowski, Wielkopolska w otchłani wieków, Poznań
1985, s. 393; M. Olędzki, op. cit., s. 167.
34
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 394-395.
35
E. Kaszewska, op. cit.
36
W. Hensel, Polska starożytna, Ossolineum 1980, s.
405; T. Malinowski, Wielkopolska..., s. 394.
37
M. Olędzki, op. cit., s. 256, zob. też: s. 162.
38
A. Kokowski, op. cit., s. 40-41.
39
P. Kaczanowski J. K. Kozłowski, op. cit., s. 208
40
Ibidem, s. 33.
33
1/2012
67
Barbaricum
z zabytkami typowymi dla kultury przeworskiej,
tzw. grupa tyniecka41.
Około końca III w. p.n.e. Celtowie pojawili
się nad górnym Sanem, zajmując wyższe partie
Pogórza na wysokości Sanoka42.
Najpóźniej około I w. p.n.e. niewielkie grupy
ludności celtyckiej osiedliły się na Kujawach
i w Wielkopolsce43. Prawdopodobnie przywędrowały one z terenów południowych, co mogło
mieć związek z upadkiem osadnictwa celtyckiego
w Kotlinie Karpackiej pod wpływem najazdu
plemion dackich pod wodzą Burebisty. Według
niektórych badaczy wspomniane osadnictwo celtyckie miało charakter krótkotrwały, np. związany
z przybyciem celtyckich kupców44.
Obecność Celtów w środkowym
biegu Prosny
Ostatnie wieki przed Chrystusem to czasy
istotnych przemian kulturowych dla znacznej
części dzisiejszych ziem polskich. Tereny położone nad Prosną, jak również większe obszary
obecnych ziem polskich, opanowała ludność
o kulturze odmiennej, nowej na tym obszarze,
zarówno pod względem wytwórczości materialnej
jak i elementów duchowych. W drugiej połowie
III w. p.n.e., pojawia się społeczność przeworska,
która zamieszkuje te tereny nieprzerwanie do
V w. n.e. Nazwa tej rozległej jednostki kulturowej, o rolniczo-hodowlanych podstawach
gospodarczych, trwającej ponad 600 lat, wywodzi się od dużego cmentarzyska ciałopalnego
koło Przeworska (Gać), badanego przez Karola
Hadaczka w 1905 r. W tym czasie było to największe ze znanych cmentarzysk ciałopalnych
z okresu rzymskiego w Europie Środkowej. Do
ukształtowania się tej jednostki o nowych cechach
Nazwa przyjęta została za Luborem Niederlem
i Rudolfem Jamką dla całości zjawisk kulturowych na
ziemiach polskich w czasach od II w. p.n.e. do połowy
V w. n.e. od pierwszego cmentarzyska tej kultury
odkrytego w Gaci pod Przeworskiem na Podkarpaciu;
zob. M. Olędzki, op. cit., s. 164
42
S. Czopek op. cit., s. 136; M. Olędzki, op. cit.,
s. 165-166.
43
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 393; E. Kaszewska,
Zabytki celtyckie z cmentarzyska w Zadowicach, „Prace
i materiału Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi”, nr 25, 1978, s. 183; M. Olędzki, op. cit.,
s. 167.
44
A. Kokowski, op. cit., s. 33-35, 78.
41
68
1/2012
kulturowych doszło na obszarach Dolnego Śląska,
Kujaw, środkowej Polski oraz zachodnich części
Mazowsza i Małopolski45. Na tych terenach rozwijała się ona obok starszych społeczności kultury
pomorskiej, a także na obszarach opuszczonych
przez jej ludność46. Ekspansja ludności kultury
przeworskiej, która rozpoczyna się w drugiej
połowie II w. p.n.e., spowodowała stopniowe
wchłonięcie ludności kultury pomorskiej, przy
zaadaptowaniu niektórych jej cech47.
Społeczeństwo przeworskie od momentu jego
uformowania stanowił najważniejszy czynnik
kulturotwórczy. Spowodowało ono ujednolicenie
obrazu kulturowego środkowej i południowej
Polski. Spoistość tego zespołu manifestuje się
w kulturze materialnej, ale także rozciągała się
na stosunki gospodarcze, społeczne i kulturę
duchową. Podobieństwo w kulturze materialnej
polega na występowaniu podobnych, pod względem typologiczno-technologicznym, zestawów
naczyń z charakterystycznym zdobnictwem (m.in.
motywy zwierzęce) oraz przedmiotów użytku
codziennego. W sferze duchowej kontynuowana była starsza tradycja ciałopalnego obrządku
pogrzebowego. Na początku powszechnie stosowany był jeden z jego wariantów – pochówek
jamowy. Szczątki zmarłego wraz z resztkami stosu
umieszczane były w jamie, w grobie płaskim.
Równocześnie rytualnie niszczono, przez gięcie
i łamanie, znaczną liczbę przedmiotów, które
stanowiły wyposażenie grobowe. Stosowano
także palenie darów wraz ze zmarłym na stosie,
a szczątki umieszczano w popielnicy, obsypywanej
niekiedy resztkami stosu48.
W starożytności krajobraz naturalny okolic
Kalisza różnił się znacznie od obecnego. Odmienne było zalesienie oraz układ stosunków
hydrograficznych. Środowisko geograficzne
mieszkańców Wielkopolski, a w tym także interesujący nas teren środkowego dorzecza Prosny
w ostatnich wiekach p.n.e., dawało duże możliwości rozwijania podstawowych przedsięwzięć
P. Kaczanowski, J. K. Kozłowski, op. cit., s. 217;
E. Pudełko, Kultura przeworska (III/II a. C. – 375
p. C). [w:] Pradzieje i wczesne średniowiecze regionu
kaliskiego, red. T. Baranowski, E. Pudełko, J. A. Splitt,
Kalisz 2003, s. 57-58.
46
T. Makiewicz, Pierwsi Germanie, [w:] Polska. Dzieje
cywilizacji narodu. U źródeł Polska do roku 1038, t. I,
red. M. Derwich, A. Żurek, Warszawa 2002, s. 96.
47
A. Kokowski, op. cit., s. 51-61.
48
E. Kaszewska, Zadowice…, s. 16.
45
Archeologia
gospodarczych49. W stosunku do poprzedniego,
wilgotnego i chłodnego okresu halsztackiego,
późniejsze wieki charakteryzowały się ociepleniem, a co za tym idzie osuszeniem poprzednio
niedostępnych terenów, stwarzając dogodne
warunki gospodarcze dla rolnictwa, hodowli,
a także zbieractwa i łowiectwa. Dostępność występowania darniowych rud żelaza oraz dostatek
budulca w postaci drewna, były dodatkowym
atutem obszaru okolic Kalisza. Potwierdzeniem
istnienia starożytnego hutnictwa są głównie
pozostałości pieców do wytopu żelaza, na które
natrafiono w dorzeczu Prosny, między innymi
w Tyńcu, na Lisie i Piwnicach50.
Przebieg szlaku handlowego wzdłuż Prosny
przyczyniał się także do intensywnego rozwoju
osadnictwa, a zarazem rozwoju gospodarczego
społeczeństwa kultury przeworskiej. Pierwszą
orędowniczką istnienia w rejonie Kalisza celtyckiego ośrodka rzemieślniczo-handlowego była
J. Rosen-Przeworska51. O obecności Celtów na
obszarach Wielkopolski, którzy mieli tam dotrzeć
z okolic Wrocławia, wspomina także T. Malinowski52. Koncepcję łączenia nazwy Kalisii, jako
spadku po Celtach, sformułował K. Moszyński53.
Również Z. Woźniak w pracy Celtowie w Polsce
wspomina, iż niektórzy badacze uważali, że Kalisia
to celtycki toponim54. Jednakże ówczesna baza
źródłowa zabytków pochodzących z celtyckiego
kręgu kulturowego nie uzasadniała w pełni tych
hipotez. Znaczny wzrost liczby odkrywanych
przedmiotów pochodzenia celtyckiego lub ich
naśladownictwa oraz potwierdzenie istnienia
odkrycie mennicy celtyckich Bojów pod Kaliszem (dźwignią handlu celtyckiego był pieniądz
monetarny) rzuca nowe światło na zasiedlenie
tych terenów w starożytności55.
Najwcześniejsze kontakty z kupcami celtyckimi
poświadczają znaleziska importów pochodzących
z południa. Najstarszym znaleziskiem tego roT. Malinowski, Wielkopolska…, s. 408.
A. Michałowski, Osady kultury przeworskiej z terenów
ziem polskich, Poznań, 2003, s. 36-37.
51
J. Rosen - Przeworska, Tradycje celtyckie w obrzędowości
Protosłowian, Wrocław 1965, s. 127.
52
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 393.
53
K. Moszyński, Pierwotny zasięg języka prasłowiańskiego,
Wrocław 1957, s. 267-268.
54
Z. Woźniak, Celtowie w Polsce, Kraków 1968, s. 12.
55
M Rudnicki, L. Ziąbka, Moneta celtycka z Kalisza
- Piwonice a początki dziejów mennictwa na ziemiach
Polski, [w:] Od Kalisii do Kalisza. Skarby doliny Prosny.
Katalog do wystawy, Warszawa 2010, s. 13-22.
49
50
dzaju jest brązowa bransoleta zdobiona dwoma
rzędami małych guzków. Odkryta została w jednym z grobów na stanowisku w Piwonicach, na
cmentarzysku kultury łużyckiej56. Ozdoby tego
rodzaju rzadko spotykane są
w zespołach z tego czasu. Drugi egzemplarz
pochodzi również z nekropoli ludności kultury
pól popielnicowych z Wtórku niedaleko Ostrowa
Wielkopolskiego57.
Osady
W starożytności ludność okolic Kalisza zakładała swoje siedziby w pobliżu rzek, na piaszczystych
cyplach wchodzących klinami w dolinę Prosny,
Swędrnii lub ich większych dopływów. Położenie osad na stokach dolin rzecznych, w pobliżu
wąwozów lub jarów, przeważnie opadających
w kierunku południowym, zapewniało duże nasłonecznienie jak również ułatwiało zaopatrywanie
w wodę. Duże osady znajdowały się najczęściej
przy przeprawach przez Prosnę, w miejscach
płycizn, gdzie można było dostać się na drugą
stronę rzeki. Osiedla z tego okresu charakteryzuje brak umocnień, czyli śladów świadczących
o ich sztucznym obwarowaniu, także od strony
wysoczyzn. Teren dorzecza Prosny z tej epoki
charakteryzuje duża liczba osad, które oddalone
były od siebie o kilka kilometrów58.
Pośród kilkudziesięciu zarejestrowanych śladów
osad na plan pierwszy wysuwa się stanowisko
w Piwonicach59. Prace wykopaliskowe prowadzone
tam przez trzynaście sezonów dostarczyły wiele
informacji o osiedlu, które zamieszkałe było
przez cały okres trwania kultury przeworskiej,
tj. od II w. p.n.e. do V w. n.e. W trakcie prac
badawczych odsłonięto powyżej 500 obiektów
J. Kostrzewski, Wielkopolska w pradziejach, Poznań1955,
s.180; T. Baranowski, Kaliskie skupisko osadnicze kultury
przeworskiej (przemiany osadnicze), PMMAE w Łodzi,
Seria archeologiczna, nr 32, 1988, s. 33.
57
E. Pudełko, L. Ziąbka, Nowe cenne wykopaliska z okolic
Ostrowa Wielkopolskiego, „Rocznik Kaliski, t. XXXII,
(2008), s. 216.
58
T. Baranowski, G. Teske, Stan i potrzeby badan
nad kaliskim regionem osadniczym w młodszym okresie
przedrzymskim i okresie rzymskim, [w:] Stan i potrzeby
badan nad młodszym okresem przedrzymskim i okresem
wpływów rzymskich w Polsce, red. K.Godłowski,
R. Madyda-Legutko, Kraków 1986, s. 241-247.
59
K. Dąbrowski, Uwagi o osadnictwie okolic Kalisza na
przełomie er, Rocznik Kaliski, t. II, 1969, s. 142-146.
56
1/2012
69
Barbaricum
na około 8500 m˛60. Odsłonięte obiekty, w tym
budynki mieszkalne, głównie ziemianki i półziemianki budowane były z drewna. Wskazują
na planowy rozkład, ulokowanych wokół placu
budynków. Na osadzie w Piwonicach odkryto
tok, czyli dolne okucie drzewca włóczni, które
uznawane jest za import z obszarów kultury
celtyckiej. Również osada w Jastrzębnikach
pod Kaliszem dostarczyła bardzo interesujących
materiałów archeologicznych. Odkryto tam pozostałości pieców stosowanych prawdopodobnie
do wypalania ręcznie lepionej ceramiki, a także
fragment bransolety szklanej61. Z wczesną fazą
rozwoju kultury przeworskiej związana jest
osada w Sławinie w gminie Sieroszewice, gdzie
natrafiono na ślady produkcji żelaza oraz piec do
wypalania wapna. Pozyskano również unikalne
kęsy żelaza, czyli wrzecionowate bryły, służące
do dalszej obróbki kowalskiej. Na stanowisku
odkryto trzy pochówki psów – jeden w obrębie
kamiennych konstrukcji pieca, kolejny w obrębie
obiektu mieszkalnego pod paleniskiem i ostatni
w warstwie użytkowej pieca62. Na podobny grób
w warstwie kulturowej natrafiono w 2008 r. podczas prac w Jankowie II Oszczywilku63. Tereny
interpretowane jako należące do Celtów, bogate
są w liczne znaleziska szczątków kostnych (w tym
również czaszek) psów. Przyjmuje się, że były
one zwierzętami ofiarnymi i mogły pełnić rolę
posłańców wysyłanych do bogów jako odbicie
kultu celtyckiego bóstwa Sucellusa64. Istnieje też
pogląd, że za pośrednictwem Celtów w wyniku
krzewienia wierzeń lunarnych, miały pojawić się
pochówki psów65.
Przedmiotami o proweniencji celtyckiej
mogą być siekierki żelazne o charakterystycznej
czworokątnej tulejce, które odkryte zostały na
stanowiskach w Szkurłatach oraz w JastrzębniK. Dąbrowski, R. Kozłowska, Dwie osady z okresu
poźnolateńskiego i rzymskiego w Piwonicach, pow.
Kalisz, Materiały Starożytne, t. V, 1959, s. 283-329;
A. Michałowski, Osady kultury przeworskiej z terenów
ziem polskich, Poznań 2003, s. 36-37.
61
T. Baranowski, Celtycka bransoleta szklana z Jastrzębnik
pod Kaliszem, „Archeologia Polski”, t. 42, 1997, s. 155159.
62
Ustna informacja od J. Teske kierownika prac
wykopaliskowych w 2007 r.
63
L. Ziąbka, Sprawozdanie z prac wykopaliskowych
w Jankowie II Oszczywilku w 2008 roku. Archiwum
Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków Delegatura
w Kaliszu 2008, tabela II, obiekt 35/08.
64
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 498.
65
A. Kokowski, op. cit., s. 78-79.
60
70
1/2012
kach66. Z kolei badania wielokulturowej osady
w Kaliszu – Wydartem dostarczyły ciekawego
materiału związanego z celtyckim kręgiem kulturowym. Odkryto tam fragment górnej części
naczynia grafitowanego. Ceramika tego typu
należy do rzadkich znalezisk na stanowiskach
kultury przeworskiej na terenach nadprośniańskich. Tego rodzaju odkrycia znane są głównie
ze Śląska, gdzie istniał ośrodek produkujący
naczynia grafitowane67. Prawdopodobnie z tych
ośrodków ceramika rozchodziła się na północ,
w tym także nad Prosnę.
Mennica w Jankowie pod Kaliszem
Mennictwo u Celtów było oznaką potęgi
i prestiżu, a zarazem świadczyło o wysokim
poziomie życia gospodarczego. Same monety
celtyckie można traktować jako małe dzieła sztuki
o oryginalnej formie artystycznej. Celtowie to
jedyny z ludów barbarzyńskich bijący na dużą
skalę własny pieniądz. Mennictwo tego ludu to
powiązanie w tej dziedzinie bogactwa tradycji
świata greckiego oraz rzymskiego, twórczo przetworzone w zakresie ikonografii. W III i II w.
p.n.e., jako wzorca używano monet wybitych
znacznie wcześniej, np. staterów Filipa Macedońskiego i jego syna Aleksandra Wielkiego.
Początkowo bardzo przypominały one antyczne
pierwowzory. Wraz z upływem czasu wizerunki
na celtyckich monetach uległy ewolucji. Z tego
powodu młodsze emisje noszą wyobrażenia
bardzo zmienione w porównaniu z ich greckimi
pierwowzorami, z fantastycznie stylizowanymi
ludzkimi twarzami i końmi. Do produkcji monet
Celtowie używali różnych metali i ich stopów:
złota, elektronu, srebra oraz brązu68.
Obecnie monety celtyckie, odkrywane w wielu
miejscach na terenie Europy, pozwalają na prześledzenie wpływów tej cywilizacji, która stała na
wysokim poziomie. Jeszcze do niedawna ewidentne ślady produkcji menniczej na ziemiach
polskich, w postaci glinianych form do odlewania krążków menniczych, znane były jedynie
E. Pudełko, Kultura przeworska…, s. 59.
Z. Woźniak, Osadnictwo celtyckie w Polsce, Ossolineum
1986, s. 72-73.
68
B. Gediga, W kręgu kultury Celtów, [w:] Polska…,
s 90. ; T. Makiewicz, Pierwsi Germanie…, s. 90-96.
66
67
Archeologia
z okolic Krakowa69. Celtowie odlewali w formach
metalowe krążki, żeby następnie wybić na nich
odpowiedni stempel. Podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w sezonach 2007 i 2008
w Jankowie II Oszczywilku w gminie Blizanów,
pow. Kalisz w województwie wielkopolskim,
przez A. Kędzierskiego, S. Miłka i L. Ziąbkę,
na stanowisku odkryto ślady osadnictwa kultury
łużyckiej, pomorskiej, przeworskiej i z okresu
wędrówek ludów. Z okresem lateńskim związane
są znaleziska licznych przedmiotów ruchomych
(ozdoby, uzbrojenie, przedmioty codziennego
użytku), ślady chat, obiektów produkcyjnych
i znalezisko szczątków psa, co jest zjawiskiem
typowym dla okresu przedrzymskiego i rzymskiego na terenach ziem polskich70. Na stanowisku
odnaleziono nie tylko celtyckie monety, ale
również dwa inne zabytki potwierdzające funkcjonowanie mennicy w Jankowie. Jeden z nich
to fragment sztabki w formie pręta o przekroju
ośmiokątnym. Drugie znalezisko to także fragment
sztabki w formie blaszki zbliżonej w formie do
prostokąta. Przedmioty te zostały wykonane ze
stopu, gdzie głównym składnikiem było złoto
i srebro. Każdy z nich ma wagę odpowiadającą
mniej więcej ciężarowi odkrytych monet71. Stąd
pochodzi także gliniana płytka (fot. 3), służąca
zapewne do odlewania metalowych krążków72.
Została ona odkryta w latach pięćdziesiątych
i wcześniej wiązano ją z osadnictwem z wczesnej
epoki brązu. Według tej interpretacji miał to być
fragment stempla będący importem z egejskiego
kręgu kulturowego73. Znalezisko łączono także
z ludnością kultury łużyckiej, które uznawano za
tzw. gliniany idol w postaci tzw. chlebka. Płytka
miała dotrzeć na nasze ziemie za pośrednictwem
plemion kultury madziarowskiej z terenów południowej Europy74. Monety odkryte w Jankowie
mają kształt miseczkowaty a ich waga odpowiada
1/8 statera – podstawowej jednostki monetarnej
w mennictwie celtyckich Bojów. Monety zostały
wykonane ze złota i srebra, a także z elektronu
(stopu złota i srebra). Awersy monet typu kaliskiego są gładkie lub pokryte nierozpoznawalnymi
znakami. Na rewersach, na podstawie których
wyróżniono ten typ, znajdują się dwa położone
wertykalnie promienie, dzielące monetę na trzy
pola. Od każdego z nich na zewnątrz wybiegają
kolejne trzy promienie. Pośrodku, trochę poniżej osi poziomej monety, znajduje się guzek, od
którego w części monet odchodzą w różnych
kierunkach delikatne kreski. Spośród dwunastu
znanych obecnie monet omawianego typu, siedem
odkryto w Jankowie (fot. 2), po jednej w Leśnie
i Kaliszu a dwie w Jastrzębnikach (fot. 1), po
jednej w Piwonicach i Macewie. Rozrzut monet
typu kaliskiego koncentruje się nad środkową
Prosną75. Stanowisko w Jankowie II położone
jest w pobliżu dawnej „kolonii młynarskiej
Piłat-Oszczywilk” na piaszczystym cyplu terasy
aluwialnej Prosny.
Miejsce to znane jest archeologom już od lat
20. XX w., kiedy to pierwszej prospekcji terenowej dokonał nestor archeologii polskiej prof.
Józef Kostrzewski. W r. 1933 ratownicze prace
wykopaliskowe na tym stanowisku prowadziů
Jan Fitzke, przekopujŕc obszar okoůo 120 m˛76.
Podczas badań zarejestrowano pięć obiektów
mieszkalnych z okresu wpływów rzymskich
i trzy bogato wyposażone groby szkieletowe
pochodzące z czasów wędrówek ludów. Kolejne
badania przeprowadzone zostały przez prof. Lecha
Leciejewicza w r. 1950, odkryto wówczas m.in.
obiekty kultury łużyckiej i wspomnianą formę
odlewniczą77.
Z. Woźniak, Działalność mennicza Celtów, [w:] Celtowie
i ich mennictwo. Materiały z sesji naukowej, Warszawa 26
kwietnia 1985r., Warszawa 1986, s. 92- 93; L. Morawski,
Mennictwo celtyckie Europy środkowej, [w:] Celtowie i ich
mennictwo. Materiały z sesji naukowej, Warszawa 26
kwietnia 1985r., Warszawa 1986, s. 53.
70
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 497- 498.
71
M. Rudnicki, S. Miek, L. Ziąbka, A. Kędzierski, Mennica
celtycka pod Kaliszem, „Wiadomości Numizmatyczne”,
R.LIII, z. 2 (188), 2009, s.117.
72
Płytka znajduje się w zbiorach Muzeum Archeologicznego
w Poznaniu pod nr 1951:1473.
73
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 206.
74
T. Woźny, Znaleziska zżywiczałych chlebków na
cmentarzyskach w Wysocku na tle symboliki ziemi i chleba
[w:] Problemy kultury wysockiej, red. S. Czopek, Rzeszów
2005, s. 109.
75
S. Miłek, L. Ziąbka, Mennica celtyckich Bojów w Jankowie
koło Kalisza [w:] Pieniądz i banki w Wielkopolsce, red.
W. Horbaczewski, R. Macura, Poznań 2009, s. 2328; M. Rudnicki, S. Miłek, L. Ziąbka, A. Kędzierski,
Mennica celtycka …., s.103-145; M. Rudnicki, L, Ziąbka,
Moneta celtycka…
76
J. Fitzke, Odkrycie osady z wczesnego okresu rzymskiego
i cmentarzyska z okresu wpływów rzymskich w Oszczywilku,
pow. Kaliski, „Z Otchłani Wieków”, Rok IX, z. 2,
1934, s. 21; E. Pudełko, Zabytki okresu wędrówek
ludów z przedwojennych badań w Oszczywilku (Janków
II) gm .Blizanów, „Rocznik Kaliski”, t. XXXII, 2008,
s. 229-232.
77
L. Leciejewicz, Sprawozdania z badań – archiwum
Muzeum Archeologicznego w Poznaniu 1950 (rkp.).
69
1/2012
71
Barbaricum
Znaleziska pochodzące ze stanowiska w Jankowie II i okolic, tworzą nową historię osadnictwa
celtyckiego w Wielkopolsce. Wskazują także na
znaczną rolę terenów „nadprośniańskich” na
szlaku handlowym prowadzącym z południa
nad Bałtyk, którym na szerszą skalę jako pierwsi
zainteresowali się przedstawiciele plemion celtyckich, organizując „szlak bursztynowy”.
Zasługą Celtów było zwrócenie uwagi Rzymian na nowe trakty handlowe, gdzie można było
pozyskać bursztyn – „złoto północy”. Ta cenna
żywica stale obecna jest w kulturze materialnej
tego ludu także w czasach, gdy uległ on rzymskiej
potędze po podbojach za panowania Juliusza
Cezara i Oktawiana Augusta. Pozostawili po sobie
archeologiczne ślady w postaci dużych składów
kupieckich tego surowca. Zdeponowany bursztyn
i towarzyszące im niekiedy pracownie bursztyniarskie, znajdowały się w grodach obronnych
– oppidach (centra osadnicze – protomiasta),
w których koncentrowało się życie gospodarcze,
polityczne i kulturalne Celtów. Obiekty takie
znamy między innymi ze Starego Hradiska
u naszych południowych sąsiadów, gdzie miały
funkcjonować pracownie bursztyniarskie·. Z kolei
we Wrocławiu-Partynicach w latach 1906 i 1936
w obrębie osady z I w. p.n.e. w trzech wielkich
jamach odkryto zmagazynowany bursztyn ważący przeszło 1500 kg. Obecnie szlaki wędrówek
można odtworzyć na podstawie rozmieszczenia
składów bursztynu, a także rozrzutu cennych
przedmiotów, które pozostały na trasie ich pobytu:
monety, ozdoby a także przedmioty codziennego
użytku.
Cmentarzyska
Ludność osad z II i I w. p.n.e. grzebała
zmarłych na pobliskich cmentarzach. Były one
lokowane na gruntach nieurodzajnych, najczęściej
na wydmach lub piaszczystych wyniesieniach.
Z okolic Kalisza z tego okresu pochodzą nekropole
w Wesółkach (obecnie Jankowo), Piwonicach,
Jastrzębnikach, Szadku, Zadowicach, Zagórzynie
i Złotnikach78. Zmarłych w tym czasie palono
T. Baranowski, Kaliskie…, s. 31-44; K. Dąbrowski,
Uwagi o osadnictwie okolic Kalisza na przełomie er,
Rocznik Kaliski, t. II, (1969), s. 146-152; K. Godłowski ,
Przemiany kulturowe i osadnicze w południowej i środkowej
Polsce w okresie przedrzymskim i okresie rzymskim,
Wrocław 1985, mapa 1; M. Olędzki, L.Ziąbka, J.Teske,
78
72
1/2012
na stosie, wierząc w oczyszczającą moc ognia.
Pozostałe szczątki składano bezpośrednio do
jam wykopanych w ziemi lub, w późniejszych
czasach, do popielnic – naczyń glinianych wstawianych do grobu. Zmarłych wyposażano w dary
grobowe, które rytualnie były niszczone i palone
na pogrzebowym stosie79.
Badania archeologiczne prowadzone na cmentarzysku w Zadowicach, potwierdzają jej
długotrwałe użytkowanie od V w. p.n.e. do
V w. n.e. Stanowisko to odkryte zostało przez
Edwarda Dąbrowskiego w okresie międzywojennym80. Nekropola w Zadowicach znajduje
się około 10 km na południe od Kalisza, na
prawym brzegu Prosny. W trakcie wieloletnich
sezonów wykopaliskowych zbadano około 900
grobów ciałopalnych. Z okresu od II w. p.n.e.
do początków I w. n.e., odsłonięto 228 grobów,
pozostałe pochodzą z okresu wpływów rzymskich81. Niektóre groby oznaczone były celowo
(na skraju jamy) kamiennymi stellami, z reguły
od strony południowej lub południowo-wschodniej, będącymi rodzajem nagrobka82. Zwyczaj ten
można wiązać z celtyckim kręgiem kulturowym.
Jamy grobowe odkrytych pochówków z reguły
charakteryzowały się intensywnym czarnym zabarwieniem. Zawierały resztki darów grobowych
w postaci fragmentów przepalonej ceramiki
i przedmiotów metalowych: ozdób, broni i narzędzi. Wśród odkrytych zabytków szczególne miejsce
zajmują przedmioty pochodzące z celtyckiego
kręgu kulturowego. Do typowych wytworów
lateńskich zaliczana jest ceramika toczona na
kole o charakterystycznych cienkich ściankach,
która czasami posiada ślady barwienia.
W jednym z grobów kobiecych okryto
celtyckie naczynie malowane w poziome czerwone pasy wraz z brązową zapinką silnie
profilowaną, typu norycko-panońskiego, co
pozwala datować zespół na początki okresu
rzymskiego. Znaleziska celtyckiej ceramiki
malowanej z cmentarzyska w Zadowicach, są
do tej pory jednymi z nielicznych, najdalej na
Cmentarzysko ludności kultury przeworskiej w Złotnikach
koło Kalisza (w druku), E. Pudełko, Kultura przeworska…,
s.59.
79
T. Malinowski, Wielkopolska…, s. 506-511.
80
E. Kaszewska, Zadowice…, s. 3.
81
E. Kaszewska, Zabytki celtyckie z cmentarzyska
w Zadowicach woj. kaliskie, PMMAE, t. 25, (1978),
s. 179-185.
82
E. Kaszewska, Zadowice…, s. 18, 33.
Archeologia
północ wysuniętych zabytków na terenie ziem
polskich. Powszechnie uważa się, iż porównywalny poziom wykonania osiągano tylko
w warsztatach celtyckich funkcjonujących na
obszarze dzisiejszej Słowacji83.
Podobne naczynia częściej występują
w celtyckich grodach – oppidach, rzadziej
znajdowane są w zespołach grobowych. Znaleziska z okolic Kalisza pochodzą z początku
okresu rzymskiego, pomimo iż wyrabiano je
w okresie przedrzymskim, przed upadkiem
oppidów. Można przyjąć, że przetrwały wśród
ludności kultury przeworskiej i były składane
do grobów jako dary. Odkryte fragmenty takich naczyń nie wykazują śladów przepalenia,
co może świadczyć o tym, że uważano je za
cenne przedmioty.
Wśród licznych naczyń glinianych, na
szczególną uwagę zasługuje baniaste naczynie
zdobione rysunkami dwóch jeleni oraz wzorem
meandra, zaopatrzone w jedno ucho w kształcie
litery X84. Wizerunek jelenia z odrastającym
co roku porożem wiązał się z koncepcją odradzającego się życia i wiarą w nieśmiertelność
duszy85. To właśnie za pośrednictwem Celtów
dotarła na nasze ziemie znajomość motywu
meandra zdobiący naczynia niemal przez cała
starożytność.
Z celtyckiego kręgu kulturowego pochodzą
także naczynia szklane. W Zadowicach w jednym
z grobów znaleziono fragment butelki z kryzą
z zielonego szkła. Podobne fragmenty znane są
ze stanowiska nr 3 w Kruszy Zamkowej86.
Wśród przedmiotów metalowych, interesującym znaleziskiem jest brązowe lustro znaleziono w grobie 773 datowane na około I w.
p.n.e., które mogło również spełniać funkcje
magiczne. Posiada ono kształt kolisty i jest lekko
wklęsłe. Jako towar luksusowy na ziemie polskie docierały one za pośrednictwem oppidum
w Bratysławie-Devinie. Podobne fragmenty
z tego samego okresu znane są z Charłupi Małej, pow. Sieradz i Pasieki Otwinowskiej, pow.
Tarnowski, a także z Jastrzębnik, pow. Kaliski87.
Powszechnie przyjmuje się, że zwierciadła
B. Gediga, op. cit., s. 89.
E .Kaszewska, Zadowice…, s. 22.
85
E. Pudełko, Kultura przeworska…, s. 62.
86
A. Cofta- Broniewska, Grupa Kruszyńska kultury
przeworskiej. Ze studiów nad rozwojem regionalizmu
społeczeństw Kujaw, Poznań 1979, ryc. 16.
87
M. Rudnicki, L. Ziąbka, Moneta…, s. 24 i in.
83
84
stanowiły wyposażenie grobów kobiecych88.
Wyroby metalowe, wiążące się z celtyckim
kręgiem kulturowym, to także podstawowe
elementy stroju, we wczesnym okresie istnienia
kultury przeworskiej. Zapinki, charakteryzujące
się silnie wygiętym kabłąkiem z tzw. odwiniętą
nóżką stanowiły charakterystyczną formę ozdób
stroju kobiecego i męskiego. Większość z nich
była wykonana z żelaza, a tylko nieliczne z brązu. Zapinki z okresu lateńskiego miały bardzo
zróżnicowane formy i rozmiary. Zostały one
opracowane i podzielone przez J. Kostrzewskiego89. Z kaliskiego skupiska osadniczego znane
są z Zadowic90 i Zagórzyna91. Największą grupę
zabytków o proweniencji celtyckiej stanowią
części uzbrojenia. Wyposażenie grobów w broń,
to cecha charakterystyczna kultury przeworskiej,
w ciągu całego okresu jej trwania. Przyjmuje
się, że zasadnicze składniki uzbrojenia, znane
z całego okresu przedrzymskiego, zostały przejęte
z kultury Celtów, czyli lateńskiej92.
Na cmentarzysku w Zadowicach znaleziono
miecze z głowniami dochodzącymi do metra
długości, a także innego rodzaju oręż i jej elementy: pochwy, groty włóczni lub oszczepów,
dolne okucia drzewców, czyli toki, noże z rękojeścią zakończoną kółkiem i pierścieniowate
klamry do pasa, które prawdopodobnie służyły
do zapinania szerokiego pasa. Na cmentarzysku w Zadowicach odkryto także grób kowala
(pochówek nr 376), z charakterystycznym
zestawem narzędzi: kleszcze, młotki, pilniki93. Interesujące groby tych rzemieślników
znaleziono także w Kaliszu-Korczaku94, gdzie
w inwentarzu miało znajdować się kowadełko.
Jednym z najbardziej interesujących grobów
kowala jest pochówek nr 36 z Wesółek95. Wśród
narzędzi kowalskich można wyróżnić: żelazne
E. Kaszewska, Zadowice…,s. 28.
J. Kostrzewski, Die ostgermanische kultur der
Spätlatenezeit, t. 1-2, Leipzig-Würzburg 1919, s. 15
90
E. Kaszewska, Zadowiece…, s. 26, ryc. 21.
91
K. Dąbrowski, Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego w
Zagórzynie pow. Kalisz, „Sprawozdania Archeologiczne”,
XXII, 1970, s. 331-397.
92
T. Bochnak, Uzbrojenie na ziemiach polskich w czasach
dominacji celtyckiej (IV-I w. p n.e.), „Z Otchłani wieków”,
nr 1-2, 2006, s. 52.
93
E. Kaszewska, Materiały z cmentarzyska w Zadowicach,
pow. Kalisz, PMMAE, t. XI, cz. IV, 1964, s. 101-186.
94
T. Malinowski, Wielkopolska… s. 43.
95
Dąbrowscy I. i K., Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego
i wpływów rzymskich w Wesółkach, pow. Kalisz, (1968),
s. 12-14.
88
89
1/2012
73
Barbaricum
kleszcze, pilniki, młotki, piłki, przecinak,
przebijak, dłuto i szydła. W grobie znajdowało
się także kilka okuć żelaznych, noże, zapinka
z brązu i naczynia gliniane. Wspomniany grób
zawierał także elementy uzbrojenia: żelazny grot
i umbo, czyli żelazne okucie środkowej części
tarczy. Również grób nr 3 z Wesółek zawierał
narzędzia kowalskie i miecz96. Występowanie
broni w grobie może świadczyć o tym, iż
rzemieślnik ze schyłku okresu lateńskiego97
zajmował się także innymi czynnościami, np.
mógł być wojownikiem.
Tak bogaty zestaw narzędzi świadczy o tym,
że mamy do czynienia z wysokiej klasy specjalistą,
przybyłym prawdopodobnie z romanizowanych
w tym czasie terenów celtyckich, zajmującego
wysoką pozycję w ówczesnym społeczeństwie.
Pojawienie się kowali na naszych ziemiach,
a szczególnie licznie w okolicach Kalisza, związane było z ożywionymi kontaktami handlowymi
z południem i z możliwością wędrówki wzdłuż
szlaków handlowych z obszarów zamieszkałych
przez ludność pochodzenia celtyckiego. Dodatkową zachętą do osiedlania się nad Prosną było
rozwijające się tutaj duże emporium handlowe,
skupiające ludzi różnych zawodów. Powszechnie
przyjmuje się, że kowale odgrywali dużą rolę
w rozwoju gospodarczym terenów, na których
się osiedlali. Umiejętność wytopu metalu i jego
obróbki, wykorzystanie miejscowych złóż rud
darniowych, powodowało rozwój rolnictwa,
między innymi dzięki zastosowaniu ulepszonych
narzędzi do uprawy roli. Dzięki możliwości
nabywania przedmiotów metalowych od miejscowych wytwórców rozwijały się nowe dziedziny
gospodarki i powstawał rynek służący szerokiej
wymianie handlowej z kupcami z południa,
a także lokalnymi społecznościami.
Cmentarzysko w Wesółkach to łącznie 70
grobów, które zawierały szczątki 85 osobników98. Nekropolia ta spośród innych wyróżnia
się dużą liczbą broni znajdowanej w grobach:
11 mieczy, 22 groty włóczni lub oszczepów,
3 ostrogi, 19 umb do tarcz, 7 imaczy tarczy,
z których część posiadała proweniencję celtycką,
np. miecz z zachowaną ażurową pochwą. Jednym
z najciekawszych znalezisk był miecz żelazny ze
stemplem płatnerza rzymskiego umieszczonym
Tamże.
Tamże.
98
Tamże.
96
97
74
1/2012
na głowni o treści „ALLIUS PA” 99. „ALLIUS”
oznacza tu imię płatnerza, który wykonał miecz,
natomiast litery „P” i „A” są początkiem drugiego imienia. Miecz można datować na fazę A3
młodszego okresu przedrzymskiego (2 poł. I w.
p.n.e.). Wymieniony egzemplarz mógł być przedmiotem handlu i świadczyć o łamaniu zakazów
wywożenia broni z terenów Imperium, mógł być
też łupem wojennym. Liczne znaleziska broni
w Wesółkach mogą potwierdzić fakt, iż mamy
do czynienia z grupą wojowników pilnujących
pewnego obszaru, prawdopodobnie terytorium
plemiennego.
Nekropola w Zagórzynie liczyła 86 pochówków datowanych na okres późnolateński100.
Z cmentarzyska znamy również elementy uzbrojenia, które związane są z celtyckim kręgiem
kulturowym. Możemy do nich zaliczyć m.in.
miecz w żelaznej pochwie, grot włóczni, klamrę
pierścieniowatą, dolne okucia drzewców włóczni
(toki), a także fragment okucia górnej części rogu
do picia. W jednym z najbogatszych pochówków, w formie darów grobowych znajdowały
się: ceramika, miecz z fragmentami pochwy,
grot włóczni, umbo tarczy i zdobiona szpila101.
Interesujące jest także cmentarzysko w Szadku,
gdzie w odkrytych zespołach grobowych znaleziono elementy uzbrojenia w postaci miecza
o konstrukcji późnolateńskiej z fragmentami
pochwy, grot włóczni, metalowe części tarczy
oraz krzesiwa i szczypczyki102.
Bardzo interesującym znaleziskiem z późnego
okresu przedrzymskiego są okucia i części rogów
do picia. Powszechnie przyjmuje się, że rogi do
picia okute metalem były wyrobami celtyckimi103.
Z okolic Kalisza tego rodzaju zabytki znane są
z cmentarzysk w Wesółkach – grób 25, gdzie
odkryto dwa komplety brązowych okuć wraz
z łańcuszkami do zawieszania104, Zagórzany
K. Dąbrowski, J. Kolendo, Z badan nad mieczami
rzymskimi w Europie środkowej i północnej (odkrycie
miecza z odciskiem stempla w Wesółkach, pow. Kalisz),
„Archeologia Polski”, t. XII, z. 2, (1967), s. 382-426.
100
K. Dąbrowski, Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego
w Zagórzynie pow. Kalisz, „Sprawozdania Archeologiczne”,
XXII, (1970), s. 331-397.
101
E. Pudełko, Kultura przeworska…, s. 62.
102
Tamże.
103
J. Wielowiejski, Kontakty Noricum i Panonii z ludami
północy, Ossolineum 1970, s. 235.
104
J. K. Dąbrowscy, Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego
i wpływów rzymskich w Wesółkach, pow. Kalisz ,1967,
s. 34-36, ryc. 30-31; J. Andrzejewski, Okucia rogów
99
Archeologia
(grób 77) i Zadowic (pochówek 5). Na terenach
między Odrą i Wisłą okucia rogów do picia
wchodzą w skład wyposażenia bogatych grobów
z bronią lub importów, na przykład pochówek
z Łęgu Piekarskiego105. W przypadku grobów
z Wesółek i Zagórzyna, w jamach znaleziono
także elementy uzbrojenia.
Z celtyckim kręgiem kulturowym łączą się
także znaleziska grotów włóczni. Egzemplarze
o krótkiej tulejce i długim ostrzu z podłużnym
żeberkiem datowane są na okres późnolateński.
Najciekawsze ostrze znalezione w Zadowicach
miało 46 cm długości i zdobione było wypukłymi
gwiazdkami po obu stronach ostrza106. Z tym
samym kręgiem łączymy także znaleziska noży
żelaznych z rękojeścią zakończoną kółkiem107,
tzw. nożyki sierpikowate, które znaleziono m. in.
w Zadowicach i Złotnikach oraz haczykowate klamry do pasa, znane, np. ze stanowiska
w Zadowicach108.
Do szerokiego horyzontu wyrobów celtyckich zaliczyć można także luźno znalezione
egzemplarze mieczy żelaznych: z Szadka, gm.
Blizanów109, i Żydowa pod Kaliszem znanego
jako „Tresna”110.
W ostatnich dziesięcioleciach p.n.e., w okolicach Kalisza bujnie rozwija się osadnictwo, które
trwa w głąb okresu rzymskiego, do pierwszych
wieków n.e. Bliskość ważnego szlaku handlowego wpływała na rozwój wymiany posiadanych
towarów na inne, często przywożone z odległych
terenów. Kontakty te wpływały na szybki rozwój
gospodarczy ziem nad środkowym biegiem Prosny111. Znajdowane w obrębie osad i cmentarzysk
znaleziska przedmiotów o proweniencji celtyckiej – importów i produktów mennicy celtyckiej,
świadczą o żywych kontaktach handlowych z podo picia z młodszego okresu przedrzymskiego i okresu
wpływów rzymskich w Europie Środkowej i Północnej.
Próba klasyfikacji i analizy chronologiczno-terytorialnej,
„Materiały Starożytne i Wczesnośredniowieczne, t. VI,
1991, s. 14-15, 99 - nr 349.
105
K. Jażdżewski, G. Rycel, Habent sua fata tumuli,
ZOW, t. 48, (1981), s. 26-30
106
E. Kaszewska, Zadowice…, s. 30.
107
Z. Woźniak, Osadnictwo…, s. 346-350.
108
Op. cit., s. 30, 32.
109
E. Pudełko, Szadek nad Prosną. Zarys dziejów osadnictwa
w świetle ostatnich badań i odkryć, „Rocznik Kaliski”, t.
27, (2001), s. 22; Tejże, Kultura przeworska…, s. 62.
110
E. Dąbrowski, Cmentarzysko późnolateńskie i osada
wczesnośredniowieczna w Żydowie , pow. Kalisz, „Rocznik
Kaliski”, t.8, (1975), s. 283.
111
E. Kaszewska, op. cit., s. 88.
łudniem, a także obecności ludności pochodzenia
celtyckiego na tych terenach. Wskazują również
na istnienie tu faktorii handlowej, wokół której
skupiały się osady, nieprzypadkowo związane
z osią Prosny. Właśnie w tych miejscach kupcy
i rzemieślnicy znajdowali zbyt na swoje towary
i wyroby, co może tłumaczyć odkrycie w pobliżu
Kalisza grobów tzw. kowali (stan. Korczak, Zadowice, Wesółki), a także pozostałości dymarek
znalezionych w okolicy Piwonic, Tyńca i Lisa.
Odkrycia te mogą świadczyć o istnieniu lokalnego
hutnictwa, które prawdopodobnie miało związek
z działalnością hutników celtyckich112.
Znajdowana w okolicach Kalisza różnorodność materiałów archeologicznych pozwala na
dokładniejsze śledzenie elementów celtyckich
w kulturze mieszkańców tych ziem. Kontakty
te nie ograniczały się tylko do handlu, ale miały
także odbicie w gospodarce i obrządku pogrzebowym. Na ścisłe związki z kulturą celtycką
może wskazywać również wytapianie i obróbka
żelaza, czy produkcja kamieni żarnowych.
Osiąganie takich umiejętności, mogło odbywać
się przez bezpośredni kontakt ze specjalistami,
reprezentujących nowe wierzenia i obyczaje,
a zwłaszcza wyższy poziom cywilizacji.
Być może osiedlanie się Celtów na północ od
Karpat, w dorzeczu Prosny (głównie w okolicach
Kalisza) wiązało się właśnie z funkcjonowaniem
szlaku bursztynowego113. Biorąc pod uwagę
liczne znaleziska związane z celtyckim kręgiem
kulturowym na terenach „nadprośniańskich”
zarówno z ubiegłego wieku (Wesółki, Piwonice,
Jastrzębniki, Sławin, Tyniec, Lis, Zadowice)
jak i z ostatnich lat z Jankowa II Oszczywilka,
należy rozważyć możliwość istnienia tzw. Kalisii
przedrzymskiej, czy raczej celtyckiej rozumianej,
jako skupisko szeregu osad.
112
113
T. Malinowski, Wielkopolska…, s.441.
M. Olędzki, Op. cit., s. 168.
1/2012
75
Barbaricum
Fot. 1.
1/8 statera
typu Janków, znal.
Jastrzębniki.
Fot.
A. Kędzieski.
Fot. 2.
1/8 statera
typu Janków,
znal. Janków
II Oszczywilk.
Fot.
A. Kedzierski.
Fot. 3.
Płytka gliniana
i monety
celtyckie, znal.
Janków II
Oszczywilk.
Fot.
A. Kędzierski.
76
1/2012
Bibliografia
Źródła
Arrian Flawiusz, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, przekł. H. Gesztaft-Gasztold, Warszawa
1963.
Arystoteles, Dzieła wszystkie, t. V, przekł. K. Leśniak, Warszawa 1996.
Cezar Gajusz Juliusz., Wojna galijska, przekł. i oprac. E. Konik, Warszawa 1978.
Platon, Państwo, przekł. W. Witwicki, Warszawa 1958.
Wergiliusz, Eneida, przekł. Z. Kubiak, Warszawa 1998.
W artykule odwołano się również oraz wykorzystano fragmenty tekstów niniejszych autorów:
Ammianusa Marcellinusa, Awienusa, Kasjusza Diona, Ksenofonta, Hekatajosa z Miletu, Pliniusza Strasznego, Polibiusza, Strabona i Tacyta.
Artykuły i opracowania
Andrzejewski J., Okucia rogów do picia z młodszego okresu przedrzymskiego i okresu wpływów
rzymskich w Europie Środkowej i Północnej. Próba klasyfikacji i analizy chronologiczno-terytorialnej,
„Materiały Starożytne i Wczesnośredniowieczne, t. VI, 1991, s. 14 -15, 99 –nr 349.
Baranowski T., Celtycka bransoleta szklana z Jastrzębnik pod Kaliszem, „Archeologia Polski”,
t. 42, z. 1-2, 1997, s. 155-159.
Baranowski T., Kaliskie skupisko osadnicze kultury przeworskiej (przemiany osadnicze), „Prace
i materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi”, Seria archeologiczna, nr
32, 1988, s. 31-44.
Baranowski T., Kaliski odcinek „szlaku bursztynowego”, [w:] Kalisia na bursztynowym szlaku
wspólne dziedzictwo kulturowe Europy, red. T. Baranowski, J.A. Splitt, Kalisz 2011, s. 87-99.
Baranowski T., Teske G., Stan i potrzeby badan nad kaliskim regionem osadniczym w młodszym
okresie przedrzymskim i okresie rzymskim, [w:] Stan i potrzeby badań nad młodszym okresem
przedrzymskim i okresem wpływów rzymskich w Polsce, red. K. Godłowski, R. Madyda-Legutko,
Kraków 1986, s. 241-247.
Bochnak T. Uzbrojenie na ziemiach polskich w czasach dominacji celtyckiej (IV–I w. przed Chr.),
„Z Otchłani Wieków”, R. 61, nr 1-2, s.41-53.
Cofta-Broniewska A., Grupa kruszańska kultury przeworskiej. Ze studiów nad rozwojem regionalizmu społecznego na Kujawach, Poznań 1979.
Cremin A., Celtowie, Warszawa 2001.
Cunliffe B., Starożytni Celtowie, Warszawa 2003.
Czopek S., Pradzieje Polski południowo-wschodniej, Rzeszów 1999.
Dąbrowski K., Uwagi o osadnictwie okolic Kalisza na przełomie er, Rocznik Kaliski, t. II, 1969,
s. 141-156.
Dąbrowski K., Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego w Zagórzynie pow. Kalisz, „Sprawozdania
Archeologiczne”, XXII, 1970, s. 331-397.
Dąbrowski K., Cmentarzysko późnolateńskie i osada wczesnośredniowieczna w Żydowie, pow.
Kalisz, „Rocznik Kaliski”, t. VIII, 1975, s.283-289.
Dąbrowski K., Kolendo J., Z badań nad mieczami rzymskimi w Europie środkowej i północnej
(odkrycie miecza z odciskiem stempla w Wesółkach, pow. Kalisz), „Archeologia Polski”, t. XII,
z. 2, 1967, s. 382-426.
Dąbrowski K., Kozłowska R., Dwie osady z okresu późnolateńskiego i rzymskiego w Piwonicach,
pow. Kalisz, Materiały Starożytne, t. V, 1959, 283-329.
Dąbrowscy I. i K., Cmentarzysko z okresu późnolateńskiego i wpływów rzymskich w Wesółkach,
pow. Kalisz, Ossolineum 1967.
Dillon M., Chadwick N.K., Ze świata Celtów, Warszawa 1975.
Fitzke J., Odkrycie osady z wczesnego okresu rzymskiego i cmentarzyska z okresu wpływów rzymskich
w Oszczywilku, pow. Kaliski, „Z Otchłani Wieków”, Rok IX, z. 2, 1934, s.21-38.
Gąssowski J., Mitologia Celtów, Warszawa 1978.
Gediga B., W kręgu kultury celtyckiej, [w:] U źródeł Polski do roku 1038, t. I, red. M. Derwich,
A. Żurek, Warszawa 2002.
Gierek B., Celtowie, Kraków 1998.
Godłowski K., Przemiany kulturowe i osadnicze w południowej i środkowej Polsce w okresie
przedrzymskim i okresie rzymskim, Wrocław 1985.
Haywood J., Celtowie. Od epoki brązu do New Age, Warszawa 2008.
Hensel W., Polska starożytna, Ossolineum 1980.
Kaczanowski P., Kozłowski J., Wielka historia Polski. Najdawniejsze dzieje ziem polskich (do
VII w.), t. I, Kraków 1998.
Kaszewska E., Materiały z cmentarzyska w Zadowicach, pow. Kalisz, część IV, „Prace i Materiały
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, t. XI, 1964, s. 101-186.
Kaszewska E., Zabytki celtyckie z cmentarzyska w Zadowicach woj. kaliskie, „Prace i Materiały
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi”, t. XXV, 1978, s. 179-185.
Kaszewska E., Zadowice tysiącletnie cmentarzysko na bursztynowym szlaku, Łódź 1984.
Kokowski A., Starożytna Polska, Warszawa 2005.
Kostrzewski J., Die ostgermanische kultur der Spätlatenezeit, t. 1-2, Leipzig-Würzburg 1919.
Kostrzewski J., Wielkopolska w pradziejach, Poznań 1955.
Królikowski A., Epopeja Celtów, Częstochowa 1999.
Jażdżewski K., Rycel G., Habent sua fata tumuli, „Z Otchłani Wieków”, t. 48, 1981,
s. 26-30.
Makiewicz T., Pierwsi Germanie, [w:] U źródeł Polski do roku 1038, t. I, red. M. Derwich,
A. Żurek, Warszawa 2002.
Malinowski T., Wielkopolska w otchłani wieków, Poznań 1985.
Michałowski A., Osady kultury przworskiej z terenów ziem polskich, Poznań 2003.
Miłek S., Ziąbka L., Mennica celtyckich Bojów w Jankowie koło Kalisza, [w:] Pieniądz i banki
w Wielkopolsce, red. W. Garbaczewski, R. Macyra, Poznań 2009, s. 23-28
Morawski L., Mennictwo celtyckie Europy środkowej, [w:] Celtowie i ich mennictwo. Materiały
z sesji naukowej, Warszawa 26 kwietnia 1985r., Warszawa 1986, s. 41-68.
Moszyński K., Pierwotny zasięg języka prasłowiańskiego, Wrocław 1957.
Ó Hógáin D., Celtowie. Dzieje, Warszawa 2009.
Olędzki M., Ogólne uwagi na temat osadnictwa celtyckiego w Polsce, „Prace i Materiały Muzeum
Miasta Zgierz”, t. II, (1997), s.155-186.
Olędzki M., Ziąbka. L., Teske J., Cmentarzysko ludności kultury przeworskiej w Złotnikach koło
Kalisza (w druku).
Pudełko E., Szadek nad Prosną. Zarys dziejów osadnictwa w świetle ostatnich badań i odkryć,
„Rocznik Kaliski”, t. XXVII, (2001), s. 9-26.
Pudełko E., Kultura przeworska (III/II a. C. – 375 p. C), [w:] Pradzieje i wczesne średniowiecze
regionu kaliskiego, red. T. Baranowski, E. Pudełko, J. A. Splitt, Kalisz 2003, s. 57-62.
Pudełko E., Zabytki okresu wędrówek ludów z przedwojennych badań w Oszczywilk (Janków II)
gm. Blizanów, „Rocznik Kaliski”, t. XXX II, 2008, s. 229-232.
Pudełko E., Ziąbka L., Nowe cenne wykopaliska z okolic Ostrowa Wielkopolskiego, „Rocznik
Kaliski”, t. XXXII, 2008, s. 213-218.
Rosen-Przeworska J., Tradycje celtyckie w obrzędowości Protosłowian, Wrocław 1964.
Rudnicki M., Miłek S., Ziąbka L., Kędzierski A., Mennica celtycka pod Kaliszem, Wiadomości
Numizmatyczne, R. LIII, z. 2 (188), 2009, s.103-145.
Rudnicki M, Ziąbka L., Moneta celtycka z Kalisza-Piwonic a początki dziejów mennictwa na
ziemiach Polski, [w:] Od Kalisii do Kalisza. Skarby doliny Prosny. Katalog do wystawy, Warszawa
2010.
Wielowiejski J., Kontakty Noricum i Panonii z ludami północy, Ossolineum 1970.
Woźniak Z., Celtowie w Polsce, Kraków 1968.
Woźniak Z., Celtowie w Europie środkowej. Ogólny zarys problematyki badawczej, [w:] Celtowie
i ich mennictwo. Materiały z sesji naukowej. Warszawa, 26 kwietnia 1985 r. Warszawa 1986,
s. 5-14.
Woźniak Z., Działalność mennicza Celtów w Małopolsce, [w:] Celtowie i ich mennictwo. Materiały
z sesji naukowej, Warszawa 1986, s. 69-83.
Woźniak Z., Osadnictwo celtyckie w Polsce, Ossolineum 1970.
Woźny J., Znaleziska zżywiczałych chlebków na cmentarzyskach w Wysocku na tle symboliki ziemi
i chleba, [w:] Problemy kultury wysockiej, Rzeszów 2005.
Ziąbka L., Sprawozdanie z prac wykopaliskowych w Jankowie II Oszczywilku w 2008 roku,
Archiwum Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków Delegatura w Kaliszu 2008, tabela II,
obiekt 35/08.
Beata Siuta
Prymitywna czy wysoka?
Wartość i znaczenie
peruwiańskiej sztuki preinkaskiej
w kontekście epoki ceramicznej.
Krocząc śladami
pradawnych kultur
indiańskich, wyrosłych
u stóp Andów, natrafić
można na bezapelacyjnie
wyjątkowy styl Chavin.
Wiedzę na jego temat
skrywa kompleks
świątynny Chavin
de Huantar, kreśląc
zarys rzeczywistości
artystycznej czcicieli
jaguara.
A
naliza sztuki prymitywnej, dokonywana
z punktu widzenia europejskiego kanonu
wartości estetycznych, była stosunkowo długo
nad wyraz nieobiektywna, tendencyjna oraz
niesprawiedliwa. Tylko nieliczni, pozbawieni
krytycznego nastawienia do tego co inne i uwolnieni od artystycznych stereotypów, potrafili
również w odmienności dostrzec znaczącą wartość. Niemniej jednak pojęcie prymitywizmu
na trwałe zakorzeniło się w historii kulturowej
oraz historii sztuki i funkcjonuje w nich także
współcześnie. Świadomość niejednoznacznych
treści, jakie ze sobą niesie, uzmysławia jednak,
że nie sama obecność wśród wielorakich pojęć,
a znaczenie owego terminu stanowi bezdyskusyjny problem. Należy zatem zastanowić się, czy
pierwszeństwo obejmuje tu konwencja językowa,
czy jest to raczej wyraz niewiedzy o określonych
cywilizacjach.
W podstawowym rozumieniu termin „prymitywny” tłumaczy się jako prostacki, zacofany,
będący na niskim poziomie rozwoju, zarówno
umysłowego jak i kulturowego. Już na tym etapie
stwierdzić można, że takie wyjaśnienie nie opisuje żadnej z dawnych kultur, bogatych przecież
w symboliczne ujęcie idei, umiejętność wyrażania
S. Skorupka, H. Auderska, Z. Łempicka (red.), Mały
słownik języka polskiego, Warszawa 1969, s. 638.
Ameryka Prekolumbijska
wzajemnych relacji między człowiekiem a naturą
oraz człowiekiem a bóstwem i absolutem. Przewaga
religii i filozofii nad prostą technologią stanowi
element scalający skrajny realizm z ekspresją,
wzniosłością lub tajemniczością i strachem. Dla
niektórych jednakże w tym właśnie momencie
ujawnia się to, co należałoby wykluczyć. Badacze
bez zastanowienia uznali wybrane społeczeństwa
za prymitywne właśnie ze względu na niewyszukaną technologię, ograniczenie stosowanych
tworzyw i niedoskonałość narzędzi wykorzystywanych w produkcji ówczesnych dzieł sztuki.
Owa prostota, nie zaś prostactwo techniki, dało
fałszywy obraz dawnej sztuki, nazywając jej
twórców prymitywnymi. A przecież doniosły
jest fakt, że sztuka starożytnej Ameryki stanęła
na wysokim poziomie pomimo tych widocznych
niedyspozycji.
Słowo „prymitywny” wywodzi się od łacińskiego terminu primitivus i oznacza podstawowy,
zasadniczy, pierwszy w swoim rodzaju, oryginalny, a co za tym idzie, stanowiący pierwowzór
dla późniejszych, bardziej rozwiniętych form.
Takie rozumienie owego terminu wydaje się być
szczególnie adekwatne do całościowego objęcia
osiągnięć preinkaskiej sztuki peruwiańskiej. Jej
wielkość określa pierwszeństwo. Wyraźnym
prekursorem jest oczywiście panperuwiańska
kultura Chavín, na gruncie której kształtują się
późniejsze style artystyczne Indian sierry, choć
główne motywy przenikają także do izolowanych
kultur regionalnych w pasie wybrzeża. Stopniowe
przenoszenie i doskonalenie wybranych elementów, nasyconych wciąż obecnością poprzedników
daje solidne podstawy pod nowe systemy kulturowe. Takie rozumienie każe postrzegać Inków
jako ostatnie ogniwo w łańcuchu wzajemnych
wymian artystycznych, syntezę i uwieńczenie
wielowiekowego i trudnego procesu aklimatyzacji w pełnym skrajności klimacie Andów.
W ogólnym więc znaczeniu, sztuka prymitywna
jest pierwszym zasadniczym poziomem na drodze
do poznania całokształtu dorobku artystycznego
ludzkości.
Problem z niejednoznacznością i często pejoratywnym charakterem pojęcia prymitywizmu
w sztuce zdaje się łagodzić inny termin, również
funkcjonujący w słowniku historyka kultury.
Mowa tu o określeniu „egzotyczny”, co w doD. Fraser, Sztuka prymitywna, przeł. M. ŻułkośRozmaryn, Warszawa 1976, s. 6.
Tamże.
82
1/2012
słownym tłumaczeniu określa sztukę o cechach
pozaeuropejskich, rozwijającą się niezależnie
od kultury klasycznej. Nie oznacza to jednak,
że sztuka europejska góruje nad dokonaniami
sztuki egzotycznej, spychając ją na poziom prymitywizmu. Zarówno jedną jak i drugą rządzą te
same prawa rozwojowe. Ocenie podlega jedynie
to, co dany styl artystyczny w ściśle określonym
czasie chciał i mógł przekazać, a co za tym idzie,
czy osiągnął zamierzony cel. Istnienie mnogich
założeń i rodzajów sztuki skłania do ich równouprawnienia, a jednocześnie przypomina,
że ocena osiągnięć jednej sztuki z perspektywy
innej jest niemożliwa. Wyrazem przekonań
o różnorodności piękna i jednakowej wartości
wszystkich jego rodzajów jest pluralizm estetyczny, zakładający bezstronność oraz umożliwiający
świadome wartościowanie dzieł sztuki, także
w obrębie egzotyzmu. Twórca sztuki egzotycznej zapewnił współczesnemu odbiorcy kontakt
z własną artystyczną działalnością, oferując
szeroki wachlarz elementów każdego ze stylów
prekolumbijskich. Współczesna sztuka korzysta
ze wzorów i motywów sztuki egzotycznej, podnosząc w ten sposób atrakcyjność swych dzieł.
Takie zbliżenie odległej przecież chronologicznie
sztuki preinkaskiej do sztuki późniejszych epok
przyczyniło się do równouprawnienia zabytków
egzotycznych oraz dokonań głównie sztuki europejskiej. Obiektywizm współczesnego widza jest
jednakże wyrazem akceptacji tego co inne, obce,
egzotyczne, ale bywa to często forma akceptacji
powierzchownej i nieświadomej, której trudno
odwołać się do głębszej wiedzy z zakresu historii
południowoamerykańskiej sztuki. Niemniej jednak już sama postawa bezstronności jest w tym
„Pojęcie sztuki egzotycznej pokryje się z pojęciem sztuki
pozaeuropejskiej, jeżeli do niej nie włączymy starożytnych
kultur Egiptu, Asyrii, Babilonii, Persji i Fenicji. Obejmuje
ono tedy twórczość prymitywów Afryki, Australii, Oceanii,
Indonezji, Indian i Eskimosów Ameryki nowożytnej,
sztukę Indian Ameryki przedkolumbijskiej, sztukę Indii
oraz Dalekiego Wschodu, czyli Chin i Japonii”; cyt. za
M. Sobeski, Sztuka egzotyczna, Warszawa 1971, s. 7.
K. Czerniewska, Sztuka prymitywna a człowiek
współczesny, Warszawa 1979, s. 31.
We współczesnym Peru obserwuje się zjawisko
wytwarzania pseudosztuki ludowej o charakterze
pamiątkarsko-turystycznym. Znane od starożytności,
charakterystyczne i rozpoznawalne motywy, zaczerpnięte
ze sztuki wielkich preinkaskich cywilizacji, dziś zdobią
imitacje artystyczno-rzemieślnicze, przeznaczone na rynek
pozaandyjski i spełniające jedynie funkcję pamiątek.
Określa się je mianem artesania.
Kultura
wypadku ogromnym sukcesem, krokiem na
drodze do poznania oraz zrozumienia tajemnic
starożytnej sztuki indiańskiej.
Autorka niniejszego artykułu stawia sobie
za zadanie pokazać bogactwo kulturowe na
płaszczyźnie działalności artystycznej Indian
preinkaskiego Peru, kładąc nacisk na twórczość
epoki ceramicznej. Dla pełnego zaprezentowania
porządku chronologicznego omawianych tutaj
zjawisk kulturowych, warto powołać się na
standardowy, lecz nad wyraz przejrzysty schemat
periodyzacyjny, dzielący prehistorię Nowego
Świata na epokę przedceramiczną i ceramiczną.
Dokonania tej drugiej szczególnie udowodnią
nieprzeciętne znaczenie artystycznego dorobku
przedkolumbijskiego Peru:
Okres
Daty
Epoka ceramiczna
horyzont późny
1476–1534 n.e.
okres przejściowy późny 1000–1476 n.e.
horyzont środkowy
600–1000 n.e.
okres przejściowy wczesny 200 p.n.e.–
600 n.e.
horyzont wczesny
900–200 p.n.e.
okres inicjalny
1800 (1500)–
900 p.n.e.
Epoka przedceramiczna
okres VI
okres V
okres IV
okres III
okres II
okres I
2500–1800
(1500) p.n.e.
4200–
2500 p.n.e.
6000–
4200 p.n.e.
8000–
6000 p.n.e.
9500–
8000 p.n.e.
? –9500 p.n.e.
Artykuł próbuje zasygnalizować problem
niesprawiedliwej i lekceważącej oceny ówczesnej sztuki w odczuciu współczesnego odbiorcy,
a jednocześnie udowodnić, że ten przyległy do
Horyzont – jeden z podstawowych terminów historii
kulturowej Nowego Świata. Odnosi się do występowania
szeregu wspólnych cech w ściśle określonym czasie,
niezależnie od różnic kulturowych. Dla archeologii Andów
Środkowych każdy horyzont to okres ujednolicenia
kulturowego; zob. J. Szykulski, Pradzieje południowego
Peru. Rozwój kulturowy Costa Extremo Sur, Wrocław
2005, s. 17.
wybrzeża Pacyfiku obszar andyjski, posiada
szczególną pozycję w kontekście całego kontynentu południowoamerykańskiego. Bazując
na dorobku artystycznym wybranych kultur,
zamierzam odrzucić pogląd, jakoby wszystko
co w Peru wartościowe było inkaskie. Pluralizm
kulturowy starożytnego Peru jest na tyle istotny,
iż nie sposób nie przedstawić cywilizacji, które na
długo przedtem istniały na tym obszarze, dając
podwaliny wszystkiemu, co z perspektywy przeciętnego odbiorcy jest tak oczywiste. Dla lepszego
zobrazowania sytuacji kulturowej starożytnego
Peru warto wyróżnić reprezentacyjne regiony
i dokonania okresu ceramicznego w obrębie pasa
andyjskiego, a następnie rozwój kulturowy na
terenie pasa wybrzeża. (Mapa 1.)
Region Andów odgrywa bez wątpienia ważną,
o ile nie najważniejszą, rolę w rozwoju kulturowym całej Ameryki Południowej. To paradoksalnie niesprzyjające dla człowieka środowisko
o dużej zmienności pogodowej było obszarem,
na którym zrodziły się pierwsze kultury, zręcznie
ujarzmiające niekorzystne warunki klimatyczne.
Ludność skupiała się w śródgórskich kotlinach,
oferujących możliwość rozwoju rolnictwa poprzez nagromadzenie gleb aluwialnych. Dla
zwiększenia urodzajności podłoża budowano
tarasy oraz systemy nawadniające. Podstawą
pożywienia mieszkańców peruwiańskiego miasta
Chavín de Huántar była kukurydza. Jednakże
uprawa nie wymagała szczególnego wysiłku ze
strony miejscowych Indian – rolników, którzy
większość wolnego czasu poświęcali działalności
artystycznej, pozostającej w ścisłym związku ze
sferą religijną.
Najwcześniejsza kultura preinkaskiego Peru
powstała około 1200 r. p.n.e. w północnej części
dzisiejszego kraju, na zboczach najwyższego szczytu peruwiańskich Andów – Huascarán. Trudno
mówić o pojawieniu się kultury Chavín na terenie
ówczesnego Peru. To raczej wielka eksplozja,
niespodziewana rewolucja, której silne wpływy
i oddziaływania można dostrzec w znaleziskach
pochodzących praktycznie z całego pasa zachodniej części kraju. Jedynie najdalej wysunięta na
południe część wybrzeża oraz południowe kotliny górskie oparły się napierającej cywilizacji.
Mimo tego styl artystyczny kultury Chavín jest
pierwszym ze stylów panperuwiańskich.
A. Dembicz, Słownik terminów geograficznych Ameryki
Łacińskiej, Warszawa 1979, s. 305.
1/2012
83
Ameryka Prekolumbijska
Odkrywcą kultury Chavín był Julio César
Tello. Próbę zdefiniowania istoty owej kultury
rozpoczął od wyjaśnienia nazwy miejscowości,
od której zaczerpnęła swe określenie. Ustalił, że
słowo niewątpliwie pochodzi z języka indiańskiego, a mianowicie „z jednego z wielu dialektów
języka karaibskiego, którym mówiono i częściowo mówi się do dziś na całej północy Ameryki
Południowej (w Wenezueli, Kolumbii, na wielu
wyspach Małych Antyli, a także na Przesmyku
Panamskim, przez który prowadziły wszystkie
połączenia między Meksykiem, Mezoameryką
a przedkolumbijskim Peru)”10. W języku tym
termin chavi oznacza jaguara, natomiast Chavinavi – Synowie Jaguara z Oszczepami11. Zatem
peruwiański Chavín to miasto Synów Jaguara.
Początki tej pierwszej „wysokiej kultury” cechują monumentalne budowle kultowe, ogromne
kompleksy architektoniczne o charakterze pałacowo-sakralnym. Są to konstrukcje o precyzyjnie
dopasowanych kamiennych blokach, często
w formie piramid lub wznoszonych na typowym planie w kształcie litery U, czyli z trzema
kolosalnymi budowlami, skupionymi wokół
centralnego placu. Wnętrza budowli tworzyła sieć
zawiłych korytarzy oraz szereg galerii i komnat.
Natomiast zewnętrzne fasady dekorowały ryty
i płaskorzeźby z wyraźnie symboliczną ornamentyką zwierzęcą12.
Najistotniejszym ceremonialnym centrum
było samo Chavín de Huántar wraz z głównym
piętnastometrowym monumentem, określanym
współcześnie mianem el Castillo (po hiszpańsku
zamek), Wielką Piramidą lub Nową Świątynią. Budowla ta powstała na bazie istniejącej
wcześniej Starej Świątyni, która w wyniku przebudowy stworzyła architektoniczną strukturę Templo Nuevo. Prowadziły do niej szerokie
Schody Jaguarów wykonane z czarno-białych
Julio César Tello (1880–1947) – pierwszy, wielki,
południowoamerykański badacz, odkrywca licznych
kultur prekolumbijskich, nazywany „ojcem archeologii
peruwiańskiej”. Założyciel Narodowego Muzeum
Archeologii w Peru; zob. M. Kania, Prekolumbijski
image Peru. Rola archeologii i dziedzictwa inkaskiego
w kształtowaniu peruwiańskiej tożsamości narodowej,
Kraków 2010, s. 172-187.
10
M. Stingl, Czciciele gwiazd, przeł. P. Godlewski,
Warszawa 1985, s. 27.
11
Tamże.
12
A. Urban, Zwierzęta w sztuce i wierzeniach kultur
andyjskich w okresie przedinkaskim, [w:] „Etnografia
Polska”, t. XVI, z. 2 (1972), s. 192.
84
1/2012
kamieni i udekorowane fryzem z wyobrażeniami ciał dzikich kotów. Schody łączyły budowlę
z kwadr towym Wielkim Placem – miejscem
nabożeństw i pielgrzymek ówczesnych Indian,
przybywających często z odległych zakątków
kraju. Z każdej z czterech stron świata Wielki
Plac otoczony był platformami, a właśnie od
zachodu górował nad nim el Castillo. Do wnętrza
świątyni prowadziła Brama Drapieżnych Ptaków
skonstruowana z dwóch kamiennych czarnych
kolumn, pokrytych reliefami z motywem kondorów. Całość wieńczył fryz, nad którym górowało
czternaście innych, groźnie wyglądających ptaków,
z których połowa spoglądała na północ, a druga
część na południe. Fasadę dodatkowo zdobiły
tzw. cabezas clavas, czyli kamienne głowy wbudowane w mury budowli. Jedna z nich należała
do Uśmiechniętego Bóstwa. Po przekroczeniu
„ptasiej” Bramy ukazywało się wnętrze „zamku”
bogate w liczne galerie, sale obrzędowe i miniświątynie, zachowujące kształt litery U. Podobne
założenia architektoniczne wykazują zbieżność
z pradawną tradycją, znaną w początkach epoki
ceramicznej już na etapie okresu inicjalnego.
W samym centrum kompleksu znajdował się
jeden z najsłynniejszych kamiennych monolitów.
Lanzón z Chavín, bo o nim tu mowa, to ponad
pięciometrowa kolumna, kształtem przypominająca oszczep lub rytualny nóż z wyraźnie
zaznaczonym wcięciem w górnej części. Rzeźba
łączy w sobie elementy antropomorficzne oraz
zoomorficzne. Przedstawia boga jaguara o ludzkiej twarzy. Spod dolnej wargi wystają groźnie
wyglądające kocie kły. Bóstwo ma okrągłe, spoglądające ku górze oczy, a zamiast włosów zaplątane
węże. Jego prawa ręka wznosi się ku niebu, lewa
natomiast jest opuszczona. Monolit pokryty jest
reliefem przepełnionym wyobrażeniami ludzkich
postaci z kocimi pazurami. Ornamentyka, która
pokrywa „ciało” bóstwa jest zbiorem najbardziej
charakterystycznych motywów stylu Chavín.
Symboliczna postać kociego potwora stanowi
jednak szczególny, choć nie jedyny wyróżnik.
Lanzón z Chavín jest przykładem rzeźby, będącej uzupełnieniem budowli architektonicznej.
Większość podobnych posągów funkcjonowała
jedynie na zasadzie wewnętrznej bądź zewnętrznej
dekoracji. Jednak w przypadku Lanzón mówimy
dodatkowo o przedmiocie kultu13.
Zdaniem amerykańskiego antropologa Johna H. Rowe’a
rzeźby, będące fragmentem większego kompleksu
architektonicznego, stanowią jego uzupełnienie,
13
Kultura
Rzeźba kamienna to jeden z głównych środków wyrazu sztuki z Chavín. Dzieła charakteryzowały się konwencjonalnością i symbolizmem,
a artyści w nadzwyczaj skomplikowany sposób
przedstawiali zwierzęta i ludzi. Klasyczna rzeźba
to plątanina figur geometrycznych, oczu, warg,
węży, zwierzęcych kłów, pazurów czy szponów,
precyzyjnie wkomponowanych w centralną postać
bóstwa, zwierzęcia lub człowieka. Poszczególne
elementy zawiłego ornamentu tworzyły system
wzrokowych metafor, funkcjonujących na zasadzie symboli pojęciowych14. Zgodnie z tą normą
węże symbolizowały włosy, a np. ogon przedstawiony był w postaci języka. W myśl konwencji
pozbawione powiek oczy były decentryczne, ze
źrenicami umieszczonymi u góry. Wśród orszaku
postaci z kamiennych rzeźb stylu Chavín widoczni
są przede wszystkim przedstawiciele południowoamerykańskiego panteonu bóstw. Dominują
więc wyobrażenia ptaków, najprawdopodobniej
kondorów, węży, ryb i oczywiście groźnego kota,
przybierającego postać jaguara.
Ze względu na powszechność występowania
motywu kociego bóstwa znaczenie kultowe przypisać można również jednej z najpóźniejszych
płaskorzeźb, a mianowicie steli Raimondiego.
Jest to ozdobiona z frontowej strony granitowa
płyta, licząca blisko 2 m wysokości i 74 cm szerokości. Przedstawia mocno zantropomorfizowane
bóstwo, pozostające w pozycji stojącej. Ma rozpostarte ramiona, a w każdej łapie trzyma berło.
Jego głowę zdobi misternie wykonane nakrycie.
Wyobrażenie Boga Sceptrów o kwadratowej
głowie, wężowych włosach, kłach, uniesionych
ku górze oczach, bezspornie nasuwa skojarzenie
z bestią z Lanzón15.
Centralne miejsce w porządku chronologicznym zajmuje obelisk Tella, nazwany tak od
nazwiska odkrywcy. Jest długim, granitowym
prostopadłościanem o wysokości ponad 2,5 m,
z każdej z czterech stron pokryty rzeźbionym
reliefem. Co ciekawe, jaguar nie zajmuje tu
pozycji naczelnej. Dominujący motyw stanowią
a same w sobie nie mogą pretendować do miana
przedmiotu kultowego, pomimo wyobrażeń bóstw
i istot nadprzyrodzonych. Lanzón oraz inne rzeźby
z Chavín są przykładem odstępstwa od tego założenia,
posiadając wyraźnie religijny charakter.
14
E. P. Lanning, Peru przed Inkami, przeł. R. Krzanowska,
Kraków 1985, s. 109.
15
J. Szykulski, Starożytne Peru, Wrocław 2010,
s. 175.
dwa połączone aligatory, okalające kamienny
trzon. Towarzyszą im mniejsze zwierzęta: ptaki, węże, koty, a także ludzkie postacie. Pustą
przestrzeń szczelnie wypełniają rośliny i owoce,
takie jak: dynia, orzechy ziemne, ají16, juka,
a także kwiaty.
Niezwykle ważną rolę w rozwoju omawianej
kultury odegrała dolina Casma wraz z reprezentacyjnym miastem Cerro Sechín, powstałym jeszcze przed rozprzestrzenieniem się stylu
Chavín. Usytuowane w jego obrębie stanowisko
archeologiczne dostarcza licznych kamiennych
monolitów, tworzących niejako galerię rzeźb
kultury Chavín. Część kamieni to przedstawienia
odważnych wojowników i dumnych tryumfatorów z obronnymi hełmami i ciężkimi toporami.
Inne z kolei pokazują wziętych w niewolę jeńców,
pokonanych podczas walki. Sporo wśród nich
kamieni, na których widnieją jedynie głowy
poległych. Pomiędzy szeregiem blisko trzystu
stel znajduje się i taka, na której łatwo można
rozpoznać wodza-wojownika. Nie tylko zamożny
strój podkreśla sprawowaną funkcję. Do jego pasa
przymocowane są cztery ucięte głowy wrogów,
będących jednoznacznie trofeami wojennymi17.
Kamienne monolity ustawione były wzdłuż
głównej fasady miejscowej świątyni – piramidy, z której do dziś przetrwał jedynie pierwszy
stopień budowli18.
Wczesny horyzont to okres, w którym gwałtowny rozwój dotyka także ceramikę, przepełnioną
śladami kultury Chavín. Nie są to jednak pierwsze
ceramiczne wyroby, które odnaleźć można na
terenie starożytnego Peru. Szacuje się, że najstarsze znaleziska z obszaru północnych Andów
sięgają nawet IV tysiąclecia p.n.e., a więc jeszcze
silnie zaawansowanej epoki przedceramicznej.
Jednakże mimo znajomości podstawowych naczyń, płaskich talerzy, dekorowanych dzbanów
czy form o butelkowatych kształtach, nie można
przypisać Indianom peruwiańskim umiejętności
wytwarzania podobnych przedmiotów na większą
skalę. Pierwsze naczynia, choć odnalezione w Peru,
pochodzą najprawdopodobniej z wymiennego
Rodzaj pikantnej papryczki.
Praktyki ścinania, a następnie rytualnego używania ludzkich
głów były często spotykane w kulturach starożytnego Peru.
Wystawiano je na widok publiczny, jako dowód śmiałości
i waleczności miejscowych Indian, co stanowiło przestrogę
dla potencjalnych nieprzyjaciół, planujących niespodziewany
atak; zob. M. Stingl, op. cit., s. 61.
18
M. Stingl, op. cit., s. 34.
16
17
1/2012
85
Ameryka Prekolumbijska
handlu z Ekwadorem19. Dopiero późniejszy
okres dostarcza ręcznie wykonywanych naczyń
miejscowych artystów, a w obrębie peruwiańskiej,
rodzimej ceramiki, wyraźnie ujawniają się dwa
jej typy. Z jednej strony były to proste naczynia
o nieskomplikowanej i niewygórowanej estetyce,
służące jako przedmioty codziennego użytku.
W opozycji do nich stały niezwykle stylowe
i eleganckie, uwarunkowane rozbudowanym
światem wierzeń, wyroby ceramiczne, pełniące
ważną funkcję podczas obrzędów pogrzebowych.
Były to naczynia, których wnętrza skrywały
ofiary wotywne, zapewniające zmarłemu godny
pobyt w zaświatach20, dlatego też największe ich
skupiska odnaleziono w pobliżu świątyń lub
po prostu w komorach grobowych. Kształty
przedhiszpańskiej ceramiki wykazywały dużą
różnorodność. Garncarze Peru, podobnie zresztą
jak i całej Ameryki Południowej, nie znali koła
garncarskiego. To nie stanowiło jednakże przeszkody w nadawaniu brzuścom ceramicznych
naczyń kształtu precyzyjnie kulistego. Każdy
wyrób cechowała unikatowa ornamentyka oraz
mnogość stosowanych motywów. Naczynia
malowano warstwowo przed lub po wypaleniu,
dekorowano nacięciami, by następnie pokryć je
reliefem. Formy upiększano elementami zoo- lub
antropomorficznymi, wyobrażeniami bóstw
i demonów. Często całe naczynie przybierało
ściśle określoną postać mitologiczną. Ważny
typ ceramiki prezentują naczynia z wylewem
w kształcie strzemiona, a wśród nich najbardziej
wyrafinowane to właśnie te w stylu Chavín21.
Ceramika Chavín to wyroby o grubych
ścianach, ciemne, zazwyczaj czarne lub szare,
o zróżnicowanej fakturze powierzchni, pokrytej
głębokimi nacięciami. W jej obrębie wyróżnia się
dwa podstawowe style22. Pierwszy to tak zwany
Rocas, obejmujący swym zasięgiem naczynia
jednobarwne, przyozdobione delikatnie wyrytym motywem zwierzęcym, z niezwykle częstym
przedstawieniem bóstw o kocich kształtach.
(rys. 1) Drugi styl nosi nazwę Ofrendas. Cechuje
go o wiele większy dynamizm, intensywność oraz
bogatsze zdobnictwo, a wśród dominujących form
odnaleźć można buteleczki i miski o wymyślnych
kształtach.(rys. 2)
Proces dyfuzji Chavín na terenie niemalże
całego starożytnego Peru oraz cały dorobek artystyczny kultury są na tyle niebywałe, iż wciąż
nasuwają na myśl jedno podstawowe pytanie:
jaki jest rodowód Chavín? Kultura zjawia się
bowiem w jednym momencie, zupełnie dojrzała, uformowana i w pełnej gotowości. Co
istotne, wykazuje obecność motywów obcych
dla naturalnego, peruwiańskiego środowiska,
takich jak aligator lub dominujący przecież
jaguar. Taka eksplozja zmusiła do zadawania
pytań, a na temat pochodzenia kultury zaczęto
mnożyć teorie. Za praojczyznę Chavín uważano
początkowo Chiny23. Zdaniem Roberta HeineGelderna24 elementy stylu Chavín, czyli podstawowa tematyka, skomplikowane zdobnictwo,
pozy, gesty i motywy zwierzęce, pokrywają się
całkowicie z tym, co w drugim tysiącleciu przed
naszą erą proponowała sztuka chińska. Dowodów na istnienie bliskiego kontaktu Chavín
z Orientem poszukiwał również Julian Steward25.
Julio C. Tello uważał, że „kultura-matka całych
Andów” narodziła się nad rzeką Marañon we
wschodniej Amazonii, ojczyźnie dzikich kotów26. Szybko jednak teorię obalono, ponieważ
wśród Indian z wilgotnych lasów tropikalnych
nigdy nie odnaleziono śladów Chavín ani żadnej
innej rozwiniętej kultury starożytnej. Wkrótce
odrzucono także spekulacje traktujące Chavín de
Huántar jako miejsce narodzin stylu. Współcześnie
postrzega się je raczej nie jako ojczyznę kultury
Chavín lecz najbardziej wyjątkowy i spektakularny etap jej wieloletniego dojrzewania. Ciągłe
podążanie tropem jaguara otworzyło wkrótce
nowe horyzonty. Protoplastów ludu Chavín
zaczęto dopatrywać się w przedstawicielach
Starożytne Peru: [katalog wystawy], Ministerstwo
Kultury i Sztuki, Ambasada Peru w Polsce, Warszawa
1975, s. 10.
20
Ponieważ przedstawiciele kultury peruwiańskiej stosowali
wyłącznie pochówek szkieletowy, nie odkryto w Andach
jakichkolwiek naczyń, służących do przetrzymywania
prochów kremacyjnych.
21
J. Szykulski, op. cit., s. 175.
22
M. Longhena, W. Alva, Starożytne Peru. Historia kultur
andyjskich, Przeł. E. Jastrzębowska, Barcelona 2008,
s. 21.
24
19
86
1/2012
D. Fraser, op. cit., s. 267-268.
Robert Heine-Geldern (1885–1968) – austriacki
uczony, etnolog, archeolog, którego badania skupiały
się głownie na Azji Południowo-Wschodniej; zob.
F.J. Dockstader, Sztuka Ameryki III. Twórczość Indian
południowoamerykańskich, Przeł. E. Kuryluk, Warszawa
1977, s. 6.
25
Julian Steward (1902–1972) – antropolog amerykański.
Rozwijał teorię ekologii kulturowej oraz wskrzesił
powojenną myśl ewolucjonistycznego rozwoju ludzkości
(neoewolucjonizm); zob. M. Stingl, Op. cit., s. 39.
26
E. P. Lanning, op. cit., s. 111.
23
Kultura
cywilizacji Olmeków27 z Ameryki Środkowej,
którzy to, na długo przed rozprzestrzenieniem
się kultu Chavín w preinkaskim Peru, budowali
swe pierwsze miasta, zespoły architektoniczne,
piramidy i kamienne stele. Wszystkie przyozdobione oczywiście wyobrażeniem dzikiego
kota w ujęciu antropomorficznym. Za wyraźny
przykład zbieżności obu kultur uznano kamienne
bloki z Monte Albán, przedstawiające tańczących
Olmeków i uderzająco przypominające galerię
rzeźb z Cerro Sechín. Porównując zaś czas występowania owych kultur28, badacze nie mogli
oprzeć się wrażeniu, że obcują z członkami jednej
i tej samej kultury. Teoria olmeckiego pochodzenia Indian Chavín jest aktualnie wciąż jedynie
domysłem i ciągłym tematem sporów. Jeżeli
jednak prawdziwie istniały kontakty pomiędzy
Peru, a olmecką Mezoameryką to okaże się, że
wraz z pierwowzorem sztuki Indian północy
przywędrowała na południe także idea religijna
z postacią jaguara na szczycie panteonu.
Będąca początkowo zjawiskiem miejscowym,
kultura Chavín błyskawicznie rozprzestrzeniła się
na rozległe tereny, zorientowane zarówno na północ, jak i na południe od macierzystego gruntu.
Ekspansja stylistyczna łączyła w sobie nie tylko
pewne kanony oraz założenia artystyczne, ale stała
się przede wszystkim sprytnym przemyceniem
ideologii i uzewnętrznieniem myśli religijnej
ówczesnych Indian, którzy łagodne akceptując
naleciałości kultury jaguara, sami przyczynili się
do nadania jej panperuwiańskiego charakteru29.
Patrząc z takiego punktu widzenia na sztukę stylu
Chavín, nietrudno chyba przypisać jej szereg
terminów idealnie ją określających. Chavín jest
kulturą-matką dla późniejszych cywilizacji starożytnego Peru30. Jej wielkość określa zasadniczość
i oryginalność. Rozpatrując w tym kontekście
zagadnienie prymitywizmu, będziemy raczej
rozumieć ten termin jako podstawowy, pierwszy
w takim znaczeniu, że wykształcił pewne cechy,
które stały się bazą następnych, bardziej rozwiniętych i zaawansowanych artystycznie kultur
preinkaskiego Peru. Sztuka przedstawionego
tutaj ludu indiańskiego będzie prymitywna nie
z powodu prymitywności społeczeństwa, ale
M. Stingl, op. cit., s. 40.
Największe miasta olmeckie (San Lorenzo, Tenochtitlán)
zostają założone około 1400 r. p.n.e., podczas gdy Chavín
wyrasta na ośrodek kulturowy około 900 r. p.n.e.
29
J. Szykulski, op. cit., s. 178.
30
M. Stingl, op. cit., s. 40.
wyłącznie dlatego, że pojawiają się w niej cechy
odmienne od znanych ze sztuki europejskiej31.
Nie jest to w zasadzie postawa negatywności
i niechęci w stosunku do nieznanej inności,
niemniej jednak warto zamienić dwuznaczne
pojęcie „prymitywny” na o wiele mniej mylny
termin „egzotyczny”. Egzotyczność w starożytnej
sztuce peruwiańskiej rozpatrywać można nie
tylko z uwagi na cechy, które wymienia się przy
opisie dorobku kultury Chavín. Mówiąc o działalności artystycznej Indian preinkaskiego Peru,
z całą pewnością należy zwrócić uwagę na rozwój
sztuki w obrębie pasa costy, gdzie ukształtowały
się silnie izolowane kultury regionalne. Szeroki
wachlarz możliwości i dokonań indiańskich
artystów z obszaru wybrzeża, karze traktować
zagadnienie prymitywizmu, czy egzotyzmu
w nieco inny sposób. Ewolucję idei artystycznej
wybranych kultur costy przybliży dalsza część
artykułu w kolejnym numerze „Starożytności”.
27
28
31
D. Fraser, op. cit., s. 9.
1/2012
87
Ameryka Prekolumbijska
Mapa 1.
Przedkolumbijskie
Peru i główne ośrodki
dawnych kultur oraz
ważniejsze miasta.
Linia przerywana
wyznacza dzisiejsze
granice państwa.
Źródło:
E. P. Lanning, Peru
przed Inkami,
przeł. R. Krzanowska,
Kraków 1985, s. 6.
88
1/2012
Kultura
rys. 1. Buteleczka
w stylu Rocas z abstrakcyjnym motywem
Źródło:
M. Longhena,
W. Alva, Starożytne
Peru. Historia kultur andyjskich,
przeł. E. Jastrzębowska,
Barcelona 2008, s. 21.
rys. 2
Naczynie w stylu
Ofrendas z wylewem w kształcie
strzemiona
Źródło: http://
www.limaeasy.
com/museums/museo_nacional_arqueologia.php
1/2012
89
Bibliografia
Białostocki J., O sztuce dawnej Ameryki. Meksyk i Peru, Warszawa 1972.
Charroux R., Archiwa innych światów. Od Nazca do kamieni z Ica, przeł. M. Miszalski, Łódź
1995.
Czerniewska K., Sztuka prymitywna a człowiek współczesny, Warszawa 1979.
Dembicz A., Słownik terminów geograficznych Ameryki Łacińskiej, Warszawa 1979.
Deuel L., Lot w przeszłość. Opowieść o archeologii lotniczej, przeł. H. Pawlikowska, Warszawa
1984.
Dockstader F.J., Sztuka Ameryki III. Twórczość Indian południowoamerykańskich, przeł.
E. Kuryluk, Warszawa 1977.
Sztuka Ameryki Łacińskiej, red. D. Fedor, Kraków 2010.
Fraser D., Sztuka prymitywna, przeł. M. Żułkoś-Rozmaryn, Warszawa 1976.
Kania M., Prekolumbijski image Peru. Rola archeologii i dziedzictwa inkaskiego w kształtowaniu
peruwiańskiej tożsamości narodowej, Kraków 2010.
Krzanowski A., Mańkowska R., Stanowiska człowieka prehistorycznego w obrębie „lomas” jako
przykład wpływu warunków klimatycznych i hydrogeologicznych na przedkolumbijskie osadnictwo
w jałowych Andach Peru, [w:] „Etnografia Polska”, t. XVI, z. 2 (1972), s. 221-230.
Lanning E. P., Peru przed Inkami, przeł. R. Krzanowska, Kraków 1985.
Longhena M., Alva W., Starożytne Peru. Historia kultur andyjskich, przeł. E. Jastrzębowska,
Barcelona 2008.
Skibiński S., Problematyka konserwatorska przedinkaskiej architektury kultury Nazca na podstawie
badań budowli centrum ceremonialnego w Cahuachi w Peru, Kraków 1994.
Sobeski M., Sztuka egzotyczna, Warszawa 1971.
Starożytne Peru [katalog wystawy], Ministerstwo Kultury i Sztuki, Ambasada Peru w Polsce,
Warszawa 1975.
Stingl M., Czciciele gwiazd, przeł. P. Godlewski, Warszawa 1985.
Stingl M., Indianie bez tomahawków, przeł. P. Godlewski, Katowice 1987.
Szykulski J., Starożytne Peru, Wrocław 2010.
Szykulski J., Pradzieje południowego Peru. Rozwój kulturowy Costa Extremo Sur, Wrocław
2005.
Urban A., Zwierzęta w sztuce i wierzeniach kultur andyjskich w okresie przedinkaskim, [w:]
„Etnografia Polska”, t. XVI, z. 2 (1972), s. 191-198.
Strony internetowe
http://www.thetrip.net/peru_travel_center/art.htm
http://www.limaeasy.com/museums/museo_nacional_arqueologia.php
http://www.latinamericanstudies.org/nazca
http://www.youtube.com/watch?v=I5q-T8PJu2c
Recenzja
Tajemnice papirusów
pod red. Jadwigi Lipińskiej,
wyd. Ossolineum,
Wrocław 2005,
s. 276.
W
2005 roku, nakładem wydawnictwa Ossolineum, ukazała się książka pod redakcją
profesor archeologii śródziemnomorskiej Jadwigi
Lipińskiej pt. „Tajemnice papirusów”. Jest to
przegląd wszystkich rodzajów dzieł pisanych
powstałych w starożytnym Egipcie, począwszy
od czasów najdawniejszych i pojawienia się
pierwszych znaków pisanych, aż do podbojów,
a później wkroczenia chrześcijaństwa, gdy zaczęło
zanikać tradycyjne pismo egipskie.
Książka składa się z pięciu rozdziałów. Każdy
dotyczy innej epoki w dziejach Egiptu. Wszystko
poprzedzone jest słowem wstępu Lipińskiej,
w którym słusznie zauważa, że nie sposób w jednej
pozycji zamieścić całej różnorodności utworów
egipskich, dlatego Czytelnikowi podaje pewne
przykłady. Ma to swoje plusy i minusy. Minusem
zapewne jest okrojenie tematu, jednakże plusem
to, że otrzymujemy wybór podany przez specjalistów, odpowiednio posegregowany, streszczony
i opisany. Oprócz krótkich fragmentów tekstów
posiadamy odpowiedni komentarz specjalisty.
Jest to niewątpliwa dogodność dla tzw. laików
w tej tematyce.
Książka stanowi niejako kompendium wiedzy o dziejach pisma. Znajdują się tu wszystkie
najważniejsze rzeczy dotyczące piśmiennictwa,
kolokwialnie ujmując – podstawy podstaw. Po
książkę tę powinien sięgnąć zarówno ten, który
zaczyna swoją przygodę z historią starożytnego
Egiptu, jak i ten, który chce odświeżyć bądź
utrwalić pewne fakty. Pozycja, więc godna polecenia początkującym, w celu wprowadzenia
w świat egipskich papirusów, jak i specjalistom
w celu odświeżenia „podstaw”.
Recenzowała:
Marta Żydek
Każdy rozdział, oprócz pierwszego, ma taki
sam układ. Na początku następują ramy chronologiczne epoki, następnie znajduje się krótka jej
charakterystyka oraz opis piśmiennictwa w tym
czasie. Dalej autor przechodzi do szczegółowego
opisu przedstawionych gatunków. Większość
się powtarza, ze względu na kontynuowanie
wielu form literackich poprzez wieki. W każdym rozdziale jest opis inskrypcji królewskich,
świątynnych, grobowych, prywatnych; listów
zarówno prywatnych jak i korespondencji królewskiej, pisma administracyjne oraz tzw. nauki.
Ponieważ jest ich dość sporo i nie jest możliwy
opis wszystkich, pozwoliłam sobie opisać, dość
subiektywnie, ciekawsze gatunki.
Rozdział pierwszy, autorstwa Moniki Dolińskiej, pt. „Trzcinką i rylcem” opisuje dzieje pisma
od pierwszych zapisanych tabliczek, czyli od lat
3200–3150 p.n.e. Początkowo Egipcjanie pisali
na różnych materiałach: kamień, drewno, kości,
pergamin, skóry. To wszystko, co powstawało
należało nazywać, bowiem co zapisano miało
trwać na wieki. Bez nazwy, „bez imienia nic nie
było ważne”. Wiąże się to z zachowaniem niektórych faraonów względem swoich poprzedników,
których starano się zdegradować i umniejszyć ich
rolę właśnie poprzez wymazywanie ich imion.
Tak stało się przykładowo z Hatszepsut, czy ze
słynnym faraonem-reformatorem Amenhotepem
IV. Wymazanie imienia było formą pewnego zdegradowania, skazywało na wieczne zapomnienie,
czyli zaprzeczenie istnienia, co jak wiemy, przy
tak głębokiej wierze w życie pozagrobowe, dla
Egipcjan było największą karą. Z rozdziału tego
dowiadujemy się nie tylko o tym jak pisano (czyli
od prawej do lewej strony), ale także poznajemy
1/2012
93
Recenzja
strukturę pisma, czyli z czego dokładnie się składa.
Przy okazji tego opisu zostaje zamieszczona tabela
z wybranymi znakami jednospółgloskowymi,
dwuzgłoskowymi i trójzgłoskowymi, dalej przykłady determinatywów. W tym miejscu należy
zaznaczyć również, że istniały różne wersje pisma:
powszechnie znane hieroglify, tzw. święte znaki,
hieratyka, czyli pismo kapłańskie oraz demotyka,
czyli pismo ludowe. Znacznie później powstało
pismo koptyjskie, które istnieje do dziś, jako
język liturgiczny. Autorka tego rozdziału słusznie
zauważa, że pismo hieroglificzne, jak i klinowe,
rozwinęły się niezależnie od siebie, a pojawienie
się jego w danych kulturach wniknęło i wpłynęło
jednocześnie na rozwój i złożoność organizacji
państwowej. Bez pisma nie ma, bowiem poprawnie
funkcjonującego organizmu państwowego.
Rozdział ten jest niejako wprowadzeniem do
historii pisma egipskiego. Stanowi podstawę, która
stanowi zrozumienie dalszych jego przeobrażeń,
zmian, jak również pozycji pisarza, nauki i samej
umiejętności pisania.
Drugi rozdział „Zaranie dziejów, zaranie pisma. Inskrypcje okresu Starego Państwa”, opisany
przez Joannę Popielską-Grzybowską, obejmuje
okres wielkiego rozwoju sztuki i piśmiennictwa
za czasów III–VI dynastii. Po wstępie następuje
podział na kilka podrozdziałów, z których każdy
opisuje inny gatunek piśmiennictwa, przykładowo:
inskrypcje hieroglificzne, w skład których opisane
zostają inskrypcje królewskie, czyli Teksty Piramid.
Następnie inskrypcje prywatne: autobiografie,
apel do żywych, formuły ofiarne, następnie listy
ofiar. W tym rozdziale szczególnie interesujący są
teksty Piramid i Teksty Sarkofagów, czyli zbiór
ponad 1000 formuł zwanych zaklęciami lub
wypowiedzeniami. Celem tych formuł religijnych
było zapewnienie królowi bytu w Zaświatach,
obdarzenie go siłą i bezpieczeństwem podczas
podróży ku życiu wiecznemu. Inne warte uwagi
są figurki złorzeczące, które przedstawiały postacie
jeńców z obcych krajów. Prawdopodobnie były
wykorzystywane w rytuałach złorzeczenia wrogom.
Często figurki były okaleczane, gdyż wierzono,
że pozbawienie ich poszczególnych części ciała
spowoduje osłabienie przeciwnika.
Rozdział kolejny „Między Memfis a Tebami.
Literatura okresu Średniego Państwa”, napisany
został przez redaktorkę Jadwigę Lipińską. Średnie
Państwo, czyli panowanie drugiej części XI dynastii aż do początków XIII dynastii. Za czasów
XII dynastii obserwujemy rozkwit literatury.
94
1/2012
Niestety większość dzieł pozostaje anonimowa.
Autorka opisuje tu głównie opowiadania, które
obejmują: bajki, legendy, epickie opowieści, relacje
o fantastycznych lub historycznych zdarzeniach.
Dość powszechne były też nauki lub jak je się też
nazywa „Maksymy Ptahhotepa”. Były to jedne
z najwcześniejszych zbiorów wskazań moralnych,
przestróg, rad i etycznych wskazówek. Narratorem ich jest wezyr Ptahhotep, będący u schyłku
swojego życia, który dość wyszukanym i trudnym
językiem przekazuje swojemu następcy prawdy
życiowe, swoje doświadczenie i wskazówki. Z tego
okresu znane są także min.: „Nauki dla Merikare”,
„Nauka lojalisty”, „Nauki Chetiego”, znany pod
inną nazwą „Satyra na różne zawody”. Utwór
ten jest pochwałą profesji pisarza. Zbudowany
na zasadzie ukazania minusów innych zawodów,
na tle zalet zawodu pisarza.
„Literatura imperium” Piotra Laskowskiego,
to rozdział czwarty, opisujący piśmiennictwo
w okresie Nowego Państwa, czyli za panowania
XVIII, XIX i XX dynastii. Tu należy podkreślić
znaczenie panowania Amenhotepa IV, które
przyniosło przełom w dziejach języka pisanego,
bowiem to dopiero od jego czasów do literatury
wprowadzono język mówiony (przez egiptologów
nazwany nowoegipskim), przez co stała się ona
bardziej realistyczna. Miało to też wpływ na
jej ponowny rozkwit. Tradycyjnie znajdują się
tu inskrypcje hieroglificzne, w skład których
wchodzą inskrypcje królewskie oraz epos o bitwie
pod Kadesz; inskrypcje prywatne, królewskie
inskrypcje grobowe, teksty hieratyczne: teksty
literackie, opowiadania „historyczne”, opowiadania mitologiczne, opowiadanie czy literackie. Papirusy „naukowe”, magiczne, wróżebne:
kalendarz dni szczęśliwych i nieszczęśliwych,
w którym zaznaczone jest to można, a czego nie
można robić w danym dniu. Opisany jest także
sennik, papirusy magiczne, papirusy medyczne,
papirusy prawnicze. W papirusach administracyjnych opisane są pewne bolączki i życie
codzienne w Egipcie. Dotykają takich spraw, jak
np. spisek na życie faraona, afery korupcyjne,
czy sennik. Wart przytoczenia jest opowiadanie
„Dwaj bracia”. Jest to historia, jak sama nazwa
wskazuje dwóch braci. Przeplatają się tu wątki
baśniowe i motywy mitologiczne wielu kultur.
Bez komentarza nie może pozostać fakt, że jest to
utwór posiada charakter skrajnie mizoginiczny.
Większość kobiet występujących w opowiadaniu
jest zła, zdradziecka, niszcząca i piękna zarazem.
Recenzja
Interesujący jest także podrozdział „Wioska robotników”, dotyczący oczywiście wioski Deir-el
Medina. Dzięki dokumentom zachowanych z tej
osady, możemy dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy dotyczących życia codziennego
budowniczych Doliny Królów.
„Egipskie piśmiennictwo Epoki Późnej” Tomasza Markiewicza, to ostatni rozdział. W Epoce
Późnej wiele tekstów zostało napisane demotyką.
Tu dość oryginalne są podrozdziały dotyczące
parodii i satyr, gdzie możemy przeczytać min.
krótki utwór zatytułowany „Obelgi przeciwko
kobiecie”, czy „Pieśń o harfiarzu”. „Rytuał balsamowania Apisa”, zawiera opis rozmaitych czynności
związanych z mumifikacją i pochówkiem byka
Apisa. W podrozdziale papirusy matematyczne
i astrologiczne, opisane są zestawy konkretnych zadań matematycznych z zakresu algebry
i geometrii wraz z rozwiązaniami. Uderzający
jest zupełny brak teorii i formuł, należało tak
opanować zadania, aby stosować je w różnych
przypadkach.
Na końcu znajdują się kolorowe fotografie,
w bardzo dobrej jakości, przedstawiające opisane
w książce stele, inskrypcje, papirusy itp. Następnie
znajduje się ”Aneks: najważniejsze teksty zachowane na papirusach i ostrakonach, opracowane
przez Monikę Dolińską. Są one posegregowane
tematycznie i pokrótce scharakteryzowane. Następnie „Słowniczek egipskich bóstw, terminów
i częściej spotykanych określeń”, wśród których
znajdziemy np. terminy: ba, cenotaf, Izyda,
Nut, pylony, skarabeusz, ureusz. Dalej Tablica chronologiczna, sporządzona według „The
Oxford History of Ancient Egypt”, red. Ian
Shaw, Oxford University Press 2000. Na końcu
bibliografia, podzielona zgodnie z rozdziałami
oraz źródła i spis ilustracji oraz przypisy, co jest
niewątpliwie niedogodnością dla czytelnika,
gdyż, w celu znalezienia źródła musi wertować
całą książkę.
Mimo, iż książka, jak sama redaktorka podkreśliła, ma formę popularno-naukową, warta
jest uwagi, nie tylko, dlatego, że porusza sztandarową tematykę dla starożytnego Egiptu, istotne
jest przytaczane przetłumaczonych tekstów,
o których mowa, przez co możemy poznać szyk
czy styl. Podkreślam: książka godna polecenia
wszystkim.
1/2012
95
Recenzja
Bronisław Szubelak,
Hoplita grecki VII–V w. p.n.e.
Studium bronioznawcze,
Wydawnictwo Inforteditions,
Zabrze 2007, s. 88.
P
ostanowiłem napisać recenzję powyższej
książki pomimo, że nie jest ona nowością.
Hoplita grecki VII–V w. p.n.e. Studium bronioznawcze jest pierwszą pozycją z serii „Wojownicy”
wydawaną przez Inforteditions i nadal cieszy się
zainteresowaniem, cały czas będąc dostępna na
rynku księgarskim. Autor tego opracowania, dr
Bronisław Szubelak, jest absolwentem Wyższej
Szkoły Pedagogicznej w Opolu na Wydziale
Filologiczno- Historycznym. W 1996 roku
uzyskał tytuł doktora broniąc pracę Modyfikacje
uzbrojenia legionisty rzymskiego schyłku republiki
w świetle historiografii antycznej. Obecnie jest
pracownikiem naukowym Akademii im. Jana
Długosza w Częstochowie i specjalizuje się
w tematyce bronioznawstwa starożytnego. Jest
autorem publikacji Legionista Cezara – studium
uzbrojenia.
Jak zaznacza Autor, celem jego książki jest
„ukazanie aktualnego stanu wiedzy o uzbrojeniu hoplity greckiego w okresie klasycznym”
i jednocześnie wskazywanie braku takiej pozycji
na rynku polskim, która w sposób dokładny
opisuje to zagadnienie.
Niniejsze opracowanie zostało podzielone na
kilka rozdziałów. Po krótkim wstępie w pierwszym
rozdziale B. Szubelak charakteryzuje podstawowe
uzbrojenie hoplity, od którego pochodzi nazwa
tej formacji, czyli „tarczę”. W drugim rozdziale
wyczerpująco są przedstawione różne typy pancerzy stosowanych przez ciężkozbrojnych Greków.
Następne dwa rozdziały: Pteryges oraz Mitra, perizona traktują o pomocniczych rodzajach pancerza.
B. Szubelak, Legionista Cezara – studium uzbrojenia,
Częstochowa 1999.
B. Szubelak, Hoplita grecki VII–V w. p.n.e. Studium
bronioznawcze, Zabrze 2007, s. 7.
Recenzował:
Leszek
Tomczak
Rozdział piąty poświęcony jest nagolennikom.
W kolejnym, najdłuższym z rozdziałów, Autor
opisuje wiele rodzajów hełmów stosowanych
przez hoplitów. Dwa ostatnie rozdziały traktują
o broni ofensywnej, tzn. włóczni i mieczom. Dalej
znajduje się zakończenie, krótkie streszczenie,
przypisy i bibliografia.
B. Szubelak wyczerpująco opisuje przedstawione zagadnienia. Nie trzyma się przy tym
sztywno czasów zawartych w tytule (VII–V w.
p.n.e.), co należy uznać za plus. Opisy wyposażenia hoplickiego zawierają odniesienia do
wcześniejszych epok (mykeńskiej i okresu archaicznego) i innych kręgów kulturowych (Egipt,
Mezopotamia, Hetyci, Etruskowie), z którymi
stykali się Grecy. Autor wykazuje tu wzajemne
powiązania i wpływy, nadaje swoisty rodowód
poszczególnym rodzajom i typom uzbrojenia
hoplity. Ciekawy jest zwłaszcza fragment dotyczący charakterystyki mieczy stosowanych
w świecie greckim. Dotychczas ciężko było
wskazać różnice na przykład między machairą
a kopisem. Dr Szubelak w prosty i przystępny
sposób to wyjaśnia, powołując się przy tym na
innych autorów.
Trzeba przyznać Autorowi, że wykonał bardzo
dobrą pracę badawczą i oparł się na licznych źródłach i przekazach antycznych. Także imponująco,
jak na rozmiary tej pozycji, przedstawia się zbiór
opracowań (ponad sto tytułów), gdzie znajdują
się dzieła zarówno zagranicznej jak i polskiej
historiografii. W efekcie czytelnik może czuć
się usatysfakcjonowany tym, że otrzymał zebrany na kilkudziesięciu stronach, fachowy opis
bronioznawstwa.
1/2012
97
Recenzja
To czego mi osobiście brakuje w tej pracy
to rozdziału poświęconego taktyce. Wprawdzie
książka jest studium bronioznawczym, ale Autor
mógł zawrzeć informacje jak hoplici zachowywali na polu bitwy wobec podobnych formacji
czy w starciu z innymi ludami. Są na ten temat
wzmianki w poszczególnych rozdziałach, ale
mogło to być zebrane i podsumowane w na kilku
oddzielnych stronach.
Oprawa i szata graficzna także są atutem
książki. Miękka okładka w połączeniu z gładkim kredowym papierem sprawia estetyczne
wrażenie. Do tego całość jest solidnie sklejona,
więc czytelnik z pewnością długo będzie się nią
cieszył, bez obaw, że od częstego zaglądania
się rozsypie. W środku znajdują się kolorowe
i czarnobiałe ilustracje autorstwa Tomasza Łaza
i Marka Synowieckiego. Moim zdaniem jest to
także plusem książki, ponieważ w odróżnieniu
od innych publikacji, które często posiłkują się
ilustracjami zaczerpniętymi od Osprey Publishing
czy książek J. Warry’ego, tutaj mamy coś wyjątkowego. Wspomniana ikonografia jest uzupełniona
przez oryginalne obrazy z waz greckich.
Podsumowując, dzieło Bronisława Szubelaka, uważam za wartościowe i rzetelne. Każdy
miłośnik bronioznawstwa znajdzie tutaj fachowe
informacje. Także dla laika, nie zajmującego się
na co dzień historią wojskowości, jest to świetna pozycja, ze względu na prosty i zrozumiały
język oraz skondensowanie najważniejszych
wiadomości o jednej z najsłynniejszych formacji
w dziejach świata.
98
1/2012
Recenzja
Mario Liverani,
Nie tylko Biblia.
Historia starożytnego Izraela,
Wydawnictwo Uniwersytetu
Warszawskiego,
Warszawa 2011, s. 442.
W
2011 roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego ukazał się polski
przekład książki „Nie tylko Biblia. Historia
starożytnego Izraela” autorstwa wybitnego włoskiego archeologa i historyka, Mario Liveraniego.
Pomimo tego, że na polskim rynku wydawniczym znajduje się stosunkowo dużo pozycji
traktujących o najstarszych dziejach Izraela, to
jednak książka ta poprzez swoje nowatorskie
podejście i wykorzystanie niezmiernie bogatego
materiału źródłowego stanowi ważne uzupełnienie
omawianego tematu.
Najistotniejszą innowacją wprowadzoną
przez autora jest podział historii starożytnego
Izraela na dwie części – historię „zwyczajną”
rekonstruowaną głównie na podstawie źródeł
archeologicznych i bliskowschodnich oraz historię „zmyśloną” będącą według autora kreacją
stworzoną na potrzeby religijne i ideologiczne. Ta pierwsza poprzedzona jest rozdziałem
wstępnym w którym Liverani charakteryzuje
sytuację polityczno-ekonomiczną Palestyny
w późnej epoce brązu – okresie przeżywania się
i stopniowego rozkładu cywilizacji kananejskiej
oraz egipskiej dominacji w tej części świata.
Pierwsza część opracowania jak już zostało
powiedziane oparta jest przede wszystkim na
źródłach archeologicznych, które dla autora stanowią punkt odniesienia w stosunku do danych
biblijnych. Wśród badaczy najstarszych dziejów
„Narodu Wybranego” od dłuższego czasu trwa
fundamentalny spór w kwestii możliwości wykorzystania narracji biblijnej do rekonstrukcji
wydarzeń historycznych. Część naukowców
zwana fundamentalistami za wszelką cenę stara
się bronić wiarygodności Starego Testamentu,
Recenzował:
Marcin
Pietrzyk
szukając echa prawdziwych wydarzeń wśród
biblijnej historii Potopu, Wyjścia z Egiptu czy
też w przekazach o Patriarchach i Sędziach.
Druga grupa skupiona zwłaszcza wokół archeologów z Uniwersytetu w Tel-Awiwie niemal
w zupełności neguje wartość poznawczą Starego
Testamentu, odnoszącą się do wydarzeń sprzed
podziału tak zwanego Zjednoczonego Królestwa
na Judę i Izrael. Liverani w sporze tym zajmuje
stanowisko pośrednie, poddając Księgi Starego
Testamentu krytycznej analizie i starając się
przy tym oddzielić pierwotne informacje od
późniejszych wstawek redakcyjnych. Najlepszym
przykładem takiego postępowania badawczego
jest podejście do zagadnienia Zjednoczonego
Królestwa Izraela. Tradycja biblijna przypisuje mu
charakter panizraelski a jednocześnie panowanie
dwóch ostatnich jego królów – Dawida i Salomona
przedstawia jako okres wyjątkowej pomyślności
zarówno gospodarczej jak i militarnej. Państwo
to miało obejmować swoim zasięgiem wszystkie
dwanaście legendarnych plemion Izraela co
stawiałoby je niewątpliwie na pozycji lokalnego
mocarstwa na tle mozaiki okolicznych plemion
o charakterze protopaństwowym. Liverani podaje
przekonujące dowody wykluczające możliwość
istnienia w owym okresie tak silnego organizmu
politycznego, jednocześnie wbrew opinii części
hiperkrytycznych badaczy nie neguje samej historyczności Saula, Dawida czy Salomona.
Niewątpliwie jednym z kluczowych problemów poruszanych w książce jest kwestia etnogenezy Hebrajczyków. Autor zajmuje tutaj dosyć
tradycyjne stanowisko. Co prawda podkreśla ich
związek z cywilizacją kananejską, ale jednocześnie
konsekwentnie szuka korzeni Izraelitów wśród
1/2012
99
Recenzja
społeczeństw koczowniczych. W świetle najnowszych badań takie wyjaśnienie tego zagadnienia
wydaje się być trudne do obronienia.
Druga część opracowania poprzedzona jest
rozdziałem zatytułowanym „epoka osiowa”
Termin ten odnosi się do wydarzeń mających
miejsce w VI wieku, które to dla Liveraniego
mają znaczenie przełomowe. Z jednej strony dla
znacznych obszarów starożytnego świata jest to
moment powstania nowych prądów religijnych,
etycznych a dla Izraela także dodatkowo czas
dramatycznych wydarzeń związanych z niewolą
babilońską, które odcisnęły olbrzymie piętno
w świadomości ówczesnych ludzi. Stanowi to
punkt wyjścia do rozważań na temat powodów
powstania „wymyślonej” historii Izraela. Jednym
ze sztandarowych przykładów takiej kreacji
jest historia Exodusu a zwłaszcza zbrojnego
podboju Kanaanu. Autor wiąże jej rozwinięcie
z powrotem grup wygnańców zapoczątkowanym edyktem Cyrusa II. W takim ujęciu jest
to przeniesienie wstecz współczesnych wydarzeń
a historia Mojżesza i Jozuego miała przede
wszystkim wzmacniać prawa powracających
repatriantów do posiadanej ziemi.
Na osobną uwagę zasługuje niewątpliwie wykorzystana w książce bibliografia. Spis
pozycji jest niezmiernie obfity a przy tym
uporządkowany tematycznie tak, że czytelnik
bez trudu jest wstanie odnaleźć z jakich prac
korzystał autor przy tworzeniu poszczególnych
rozdziałów. Co warte podkreślenia większość
cytowanej literatury jest anglojęzyczna.
Reasumując książka Mario Liveraniego
jest bez wątpienia pozycją godną uwagi dla
każdego czytelnika zainteresowanego historią
starożytnego Bliskiego Wschodu a także szerzej
mówiąc ze względu na specyfikę tematu, każdego zainteresowanego korzeniami współczesnej
cywilizacji, niewątpliwie w znacznej części
ukształtowanej na zasadach biblijnych. Żywy,
barwny język samego autora pozwala książkę
polecić szerokiemu gronu odbiorców.
Na polskim gruncie problem ten najpełniej został
opracowany przez M. Bieniadę, Pomiędzy Kanaanem
a Izraelem. Geneza narodu biblijnego z perspektywy
archeologii, Pułtusk 2004.
100
1/2012
Recenzja
Maria Luisa Uberti,
Wprowadzenie do historii starożytnego Bliskiego Wschodu,
Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa 2010, s. 252, mapy.
D
zieje Bliskiego Wschodu to jeden z kilku
zaniedbanych w polskiej literaturze tematów. Budujące jest, że ta sytuacja powoli zmienia
się na lepsze. Dowodem na to jest recenzowana
książka Marii Luisy Uberti.
Publikacja składa się z siedmiu rozdziałów.
Pierwszy z nich stanowi wprowadzenie do książki,
w którym omówiono zarys prac archeologicznych,
badań oraz źródła klasyczne (w tym Biblię) zajmujące się Bliskim Wschodem. Drugi przedstawia
ludy, pisma i języki tego regionu. Kolejny opisuje
źródła epigraficzne i literackie. Następne natomiast
zajmują się przedstawieniem dziejów Bliskiego
Wschodu w epoce brązu i żelaza, poczynając od
okresu Sumerów, na zdobyciu Babilonu przez
Cyrusa kończąc.
Pierwsza część tytułu pracy wskazuje, iż
mamy do czynienia z zarysem dziejów Bliskiego Wschodu, będącym zarazem skryptem dla
studentów (Uberti, s. 9). Niezmiernie trudnym
zadaniem jest przedstawienie w skrótowy sposób
tak ciekawego regionu, bogatego w wydarzenia
i niezwykłe postaci. Udało się jednak autorce
stworzyć dobry i porządny „podręcznik”. Czytelnik otrzymuje przedstawiony w skondensowanej
formie obraz nie tylko samych dziejów Bliskiego
Wschodu. Część historyczną bowiem poprzedza
„przewodnik” po pracach badawczych, zarówno
naukowych jak i archeologicznych, w regionie.
Rozdziały historyczne natomiast dają czytelnikowi
Wykłada historię starożytnego Bliskiego Wschodu
na Wydziale Literatury i Filozofii Uniwersytetu
Bolońskiego. Zajmuje się również archeologią
fenicko-punicką. Jest autorką m.in. takich prac:
Le figurine fittili di Bitia… (Roma 1973), I verti
preromani del Museo archeologico nazionale di
Cagliari (Roma 1993).
Recenzował:
Damian Waszak
możliwość zapoznania się ze wszystkimi istniejącymi kulturami bliskowschodnimi, zarówno
z wielkimi imperiami (m.in. Hetytów, Asyrii,
Mittani), jak i niewielkimi tworami państwowymi
(np. miast fenickich, państw nowohetyckich),
w trakcie ich rozkwitu i upadku. Poza historią
polityczno-militarną (Autorka uwypukliła bardziej
ten pierwszy aspekt) czytelnik znajdzie tu również
omówienie sytuacji społeczno-kulturowej na
przestrzeni blisko 2,5 tys. lat. Wielce pomocny
okazuje się rozdział poświęcony językom i pismu
– Ludy, języki i pisma. Wielki plus należy się
Uberti za umieszczenie fragmentów tabliczek,
które nie tylko wzbogacają sam tekst, ale także
umożliwiają zapoznanie się z niewielkim wyciągiem bogatej spuścizny literackiej antycznego
Bliskiego Wschodu. Niewątpliwą zaletą pracy
jest jasny i klarowny wykład samej Autorki,
bardzo przyjemny w odbiorze dla każdego typu
Czytelnika. Za to należy się pochwała dla polskiego tłumacza, Andrzeja Mrozka, za bardzo
dobry przekład. Pewnym mankamentem może
być brak przypisów, które zastępują umieszczone
w tekście nawiasy z odnośnikami do autorów,
na których powoływała się Uberti.
Bibliografia opracowania stanowiąca wybór
literatury tematu liczy sobie 4 strony. W jej skład
wchodzą w przeważającej mierze opracowania
w języku włoskim i francuskim, w mniejszym
stopniu natomiast po angielsku i niemiecku. Nie
zawiera ona jednak wykazu wielu klasycznych
już prac z tej tematyki, chociażby H. Klengla,
G. Roux czy S. N. Kramera, co wskazuje na to,
że publikacja była przygotowana bardziej na
rynek włoski.
1/2012
101
Recenzja
Oprawa edytorsko-graficzna prezentuje się
skromnie, ale ładnie. Książka została wydana
w biało-brązowej miękkiej i dobrze klejonej
oprawie. Dzięki temu jej żywot nie zakończy
się po kilkukrotnej lekturze. Wart odnotowania
jest niewielki i poręczny format, w którym wydano książkę. Umożliwia to zabranie jej ze sobą
w podróż. Wydawnictwo nie posiada ilustracji
(poza dwoma obrysami tabliczek znajdującymi
się w rozdziale trzecim). Posiada natomiast sześć
starannie wykonanych map ukazujących region
Bliskiego Wschodu w różnych okresach epoki brązu i żelaza. Samą publikację uzupełniają ponadto
tablice chronologiczne oraz indeks osób.
Pomimo tego, że sama Autorka stwierdza,
że recenzowana przeze mnie pozycja przeznaczona jest dla studentów, można ją polecić również osobom rozpoczynającym swoją przygodę
z dziejami tego regionu. Dzięki dobremu stylowi
Autorki, syntetycznemu i chronologicznemu
przedstawieniu wydarzeń, otrzymują tytułowe
Wprowadzenie…, które może stanowić wstęp do
samodzielnego poszerzania swojej wiedzy o tym
epizodzie ludzkich dziejów.
102
1/2012
Recenzja
Marek Olędzki,
Czas przemian.
Barbaricum między Bałtykiem a środkowym
Dunajem w dobie wojen markomańskich,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego,
Łódź 2008,
s. 266.
W 2008 r. doczekaliśmy się publikacji rozprawy habilitacyjnej Marka Olędzkiego, pracownika
Katedry Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki
na Uniwersytecie Łódzkim. Jest nią książka zatytułowana Czas przemian. Barbaricum między
Bałtykiem a środkowym Dunajem w dobie wojen
markomańskich.
Praca podzielona została na cztery rozdziały.
Poprzedza je słowo wstępne, a kończą indeksy,
spis pozycji bibliograficznych, streszczenie w języku angielskim oraz krótkie słowo od redakcji,
w którym przedstawiono biogram naukowy
Autora recenzowanej książki.
Wstęp zawiera krótkie omówienie studium,
w którym czytelnik zorientuje się, w jakich
cezurach chronologicznych będzie poruszał
się Olędzki. Następnie, jakie terytoria obejmie
narracja, w dalszej części padają podziękowania
dla osób, pod których egidą lub też, komu Autor
zawdzięcza ostateczny kształt publikacji.
W rozdziale pierwszym Autor nakreśla chronologię badanego przez siebie okresu. W ten
sposób wskazuje ramy, jakie obejmie narracja
książki. Rozdział drugi nawiązuje do konfliktu,
który w historiografii funkcjonuje pod nazwą
wojen markomańskich. Olędzki przedstawia tutaj
przebieg wydarzeń, po to by nakreślić kontury
swoich rozważań, które zaobserwować możemy
w dalszej części pracy. W rozdziale następnym,
zarysowany został teren, na których rozgrywały
się wydarzenia przedstawione w książce. Część
ta podzielona została na dziewięć podrozdziałów,
w których Autor skupił swoją uwagę na nakreśleniu jednostek archeologicznych: wielbarskiej,
przeworskiej, luboszyckiej, puchowskiej, grupy
gustowskiej, a ponadto markomańsko-kwadzkiego,
Recenzował:
Jakub A.
Pawłowski
sarmackiego i dackiego kręgu kulturowego. Ostatni
podrozdział traktuje o zagadnieniu lokalizacji
germańskich Burów. W rozdziale czwartym,
stricte historycznym, Olędzki podjął się tematu
opisania rzymskiej polityki względem ludów
siedzących za Dunajem. W piątym rozdziale,
będącym podsumowaniem całości, poświęcono uwagę kulturowo-osadniczym przemianom
w okresie wojen markomańskich.
Marek Olędzki nie trzyma się sztywnych ram
chronologicznych określonych dla konfliktu rzymsko-barbarzyńskiego na lata między 167 a 180 r.
n.e. Przeciwnie, rozciąga znacznie czas wojen,
dzieląc go na trzy podstawowe etapy. Jak wynika
z recenzowanego studium, klasyczny przedział
167–180 r. n.e. to środek, punkt kulminacyjny
wydarzeń na pograniczu dunajskim i miały
one swoją przyczynę. Dopiero po zsumowaniu
całości, można mówić o konflikcie markomańskim z wszystkimi jego aspektami. Naturalnie,
taki podział jest standardowy na każde znaczące
wydarzenie w dziejach świata. Podobnie jest
kiedy mówimy o działaniach zbrojnych Egiptu
w czasach Ramessydów przeciwko Hetytom,
konfliktom między Republiką Rzymską a Punijczykami, czy też wojnami gockimi toczonymi
w III w. n.e. One też miały swoje źródło, przebieg
i skutki widoczne na przestrzeni następnych
dziesiątków lat.
Takie przedstawienie problemu, jak i całościowe podjęcie tematyki wojen markomańskich, tak
rzadko spotykanej w polskiej literaturze naukowej,
jest jak najbardziej godne podziwu. Trafioną,
z punktu widzenia metody, było wykorzystanie
przez Olędzkiego dwóch dziedzin nauki jakimi
są archeologia i historia. Na podstawie tej pracy
1/2012
103
Recenzja
śmiało można twierdzić, że świetnie się one uzupełniają. Tam, gdzie jedna nauka nie wystarcza,
jest wspomagana przez drugą. Tak znaczne rozbudowanie cezur chronologicznych, a nadmienić
należy, że są to czasy od cesarza Marka Aureliusza
do Karakalli (przy czym uwzględnić powinno się
okres genezy konfliktu) możliwe było głównie przy
wykorzystaniu wyników badań archeologicznych.
Podstawowe założenie pracy Olędzkiego, czyli
przedstawienie zjawisk kulturowych, etnicznych
i osadniczych społeczeństwa barbarzyńskiego na
północ od Dunaju, przy zastosowaniu głównie
źródeł archeologicznych i asystujących im źródeł
pisanych, zostało zrealizowane. Otrzymujemy
klarowny obraz „geopolityki” tych terenów, co
wzmacnia nasze widzenie problematyki sąsiedztwa
rzymsko-barbarzyńskiego.
W trakcie lektury książki zauważyć można,
że Autor powołuje się na źródła historyczne.
Problem pojawia się w momencie, kiedy chcielibyśmy prześledzić je w spisie bibliograficznym,
ponieważ nie zostały tam uwzględnione. Jedynie
Rozmyślania cesarza Marka Aureliusza zostały
wyszczególnione, ale nikną one pośród opracowań współczesnych.
Pozycja Olędzkiego śmiało może nosić miano
literatury archeologicznej. Wzbogacona została
o ryciny omawianych zabytków archeologicznych, mapy terytoriów, na których rozgrywały
się opisywane wydarzenia. Dodatkowo znaleźć
można zdjęcia i ilustracje oscylujące wokół tematyki książki.
Podsumowując, dostajemy do rąk pracę, która
poprzez swój charakter i podejście do problemu
konfliktów markomańskich i ich oddziaływania
na ludność pogranicza dunajskiego wypełnia
lukę w polskiej nauce. Wojny markomańskie
w rozumieniu Marka Olędzkiego nie mogą mieć
ustalonej chronologii oraz zostać wtłoczone
w wąski przedział czasowy. Badacz dostrzega ich
przyczyny o wiele wcześniej, a także ich reminiscencje uchwytne długo po pokoju w 180 r.
n.e. Punkt widzenia Autora wpisuje się w jeden
z poglądów głoszących, że niepokoje te stały się
wstępem do Wielkiej Wędrówki Ludów z drugiej
połowy IV w. n.e., które na dobre zamknęły
okres jedynowładztwa Rzymu na Starym Kontynencie.
104
1/2012