nasz biuletyn - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i

Komentarze

Transkrypt

nasz biuletyn - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i
Szpital dla
Nerwowo
i Psychicznie
Chorych
w
Rybniku
NASZ
BIULETYN
Wrzesień 2009 r.
Nr 8 (89) 2009 r.
W tym numerze między innymi: Pierwsza podróż Orła - c.d., Święto
w oddziale, Wycieczka, Pamiętny wrzesień, Górnictwo ..., Bieganie ... .
Święto oddz. IX
PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ
Państwowy
Str . 2
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 2 0 0 9 r .
Najserdeczniejsze życzenia
dla wrześniowych
Solenizantów przebywających
w naszym szpitalu.
Życzymy powrotu do zdrowia, spełnienia planów oraz
wszelkiej pomyślności.
Redakcja
Drodzy Czytelnicy!
POSŁU GA DUSZPASTERSKA
W KOŚCIELE - KAPLICY
Msza Święta:
Niedzie le i święta : 9.00 i 10.30
W tygodniu: codzie nnie o 15.30
/oprócz czwartku/
Okazja do spowiedzi: 20 min przed każdą Mszą św.
Serdecznie zapraszam!
ks. Zygmunt Wiśniowski
Dlaczego ludzie wierzą i nie wierzą ?
Wiemy iż jesteście twórczy i kreatywni,
tw orzy cie w sp aniałe w iersz e, p isz ecie
opowiadania, malujecie. Dajcie szansę swojej
twórczości, niech ujrzy światło dzienne, cieszy i
zastanawia innych dając im okazję do refleksji.
Jesteśmy przekonani, iż wiele Państwa
prac może z powodzeniem zagościć w „Naszym
Biuletynie”.
Zwracamy się z prośbą o kierowanie do
redakcji biuletynu szpitalnego tekstów i prac
plastycznych obrazujących Wasze przeżycia,
doświadczenia i zainteresowania.
Redakcja -oddz. IX
Apel o ostrożność
O p is z ę p rz y kr e
zdarzenie, jakie spotkało mnie
po wyjściu z „Blaszaka”,
popularnego sklepu. Było tuż
przed 15.00, czyli przed
zamknięciem sklepu. W sklepie byłem ja i
personel. Wyszedłem z reklamówką pełną
towarów. A to papierosy, kawa, herbata i inne. Na
ławce przed sklepem s iedziała grupka
domorosłych obserwatorów. Ja już jestem na
pustej drodze i nagle czuję szarpnięcie za
reklamówkę z towarem. Złodziej wyrwał mi
zakupy i uciekł. Pozostali kompani razem z nim, a
było ich trzech. I tyle ich widziałem. Ani patrolu
policji, ani straży pożarnej, czy przemysłowej nie
uświadczysz.
A to pech. Razem straciłem 120 zł. Co na to
Dyrekcja? My bezbronni pacjenci zdani jesteśmy
sami na siebie. Prosimy o interwencję.
Poszkodowany
Jan z Czeladzie
Dlaczego ludzie pozostają przy wierze
pomimo wielu trudności? Dlaczego są
ludźmi religijnymi nawet wtedy, gdy są
przekonani, słusznie czy niesłusznie – w to teraz nie
wchodźmy – że zachodzi jakaś sprzeczność między
nauką i wiarą? Są religijni nawet wtedy, gdy nie
znajdują pod ręką niczego, co by im wytłumaczyło
np. sprawę inkwizycji. Gdy im człowiek
niewierzący przytoczy wszystko, co wie na ten
temat, czasami nic nie odpowiedzą, czasami
przyznają mu rację, ale gdy przyjdzie niedziela,
znajdujemy ich razem z innymi na M szy św.
Pozostają katolikami mimo całej argumentacji
przeciwnej katolicyzmowi.
Są też ateiści, którzy pozostają ateistami nawet
wtedy, gdy nie mają pod ręką żadnego argumentu
za niewiarą. Są ludzie wierzący, którzy pozostają
wierzącymi nawet wtedy, gdy im człowiek
niewierzący wytrąci chwilowo wszelki argument za
prawdziwością wiary. Dlaczego jedno i drugie jest
możliwe?
Dlatego, że sprawy wiary i niewiary religijnej nie
rozstrzygają się wyłącznie na płaszczyźnie dyskusji
intelektualnych typu „nauka i wiara”. Nie
rozstrzygają się nawet na płaszczyźnie doznań,
uczuć, czy czynów moralnych. Dramat wiary i
niewiary, dramat Boga czy braku Boga – to
wszystko rozgrywa się w człowieku gdzieś o wiele
głębiej. To wszystko dzieje się „na dnie” duszy.
Dzieje się to w miejscu, gdzie krystalizuje się
zasadnicza postawa życiowa człowieka.
Czym jest ta postawa życiowa? Czym jest ta
wiara i ten brak wiary?
Wiara religijna to uznanie, że istnieje Bóg, który
stworzył człowieka i do którego człowiek ma powrócić.
Ale to jeszcze nie wszystko. Istota wiary religijnej to
poddanie siebie Bogu. Ofiara Bogu. Czyn ofiarny z
siebie...Ciąg dalszy nastąpi.
W oparciu o przemyślenia ks. prof. Józefa Tischnera
Duszpasterz
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 2 0 0 9 r .
OPOWIADANIE W ODCINKACH CZ. 3
Str . 3
Pierwsza podróż Orła
Po jakimś czasie tej obserwacji strach naszych podróżników ulegał nieco osłabieniu, zamienił się
natomiast w zaciekawienie tym olbrzymem, który tak gorliwie raczył się korzeniami tych jak się na
początku wydawało niepokonanych drzew. Naukowcy patrzyli na to i cierpliwie czekali. M agazynki z
pociskami laserowymi były ciągle pełne i dawały możliwość zaatakowania olbrzyma w każdej chwili,
którą obserwatorzy uznają za odpowiednią.
Wreszcie kiedy olbrzymi zwierz skończył objadanie się korzeniami kolejnego drzewa ruszył w
kierunku naszych bohaterów. To był właśnie moment kiedy trzeba było rozpocząć obstrzał olbrzyma
pociskami laserowymi. Przypominało to trochę archaiczny film japoński o Godzilli.
W tym wypadku było jednak inaczej niż w filmie. Olbrzym, który czuł się prawdopodobnie
zupełnie bezpieczny, ugodzony wiązkami laserowymi wydał potworny ryk. Astronauci przerwali ogień
czekając na dalszą reakcję olbrzyma. Ten jednak ku zdziwieniu wszystkich zaczął skomleć i nie widząc
wroga powoli oddalać się tą samą drogą, którą przyszedł.
Postanowiono jednak nie opuszczać miejsca tylko przyjrzeć się korzeniom, które pozostały po
uczcie zwierzaka.
Karl Blick wyjął z kieszeni narzędziowej swoje podstawowe instrumenty. Odciął kawałek
pozostałego korzenia i rozpoczął w wielkim skupieniu swoje badania. Po pewnym czasie wstał i
stwierdził ze zdumieniem: „Coś wspaniałego, po prostu coś wspaniałego! W tych korzeniach znajdują
się wszystkie składniki odżywcze i to można by rzec w doskonałych proporcjach – przede wszystkim
posiadają one dużą zawartość białka i węglowodanów oraz wiele innych substancji potrzebnych do
prawidłowego prawidłowego odżywiania się. M usimy tu zaciągnąć resztę ekip i zawieźć na nasz statek
kosmiczny jak najwięcej tego pokarmu.” – zakończył Karl Blick.
„Co się tam u was dzieje?” usłyszał w swoim telefonie Paul Lorent głos Staszka Grajewskiwgo.
„Nic się nie dzieje – mieliśmy po prostu bardzo ciekawą przygodę. Myśleliśmy, że grozi nam bardzo
poważne niebezpieczeństwo, ale obyło się na strachu. Czy moglibyście Staszku wylądować w pobliżu
naszych odrzutowców? Znaleźliśmy w tym dużym lesie bardzo, bardzo pożywny produkt odżywczy i
chcielibyśmy napełnić nim część naszych spiżarni.” „Ależ oczywiście panie kapitanie – za chwilę
będziemy na miejscu.” Kapitan sprowadził w pobliże wszystkie inne sprowadzone załogi. Z opowieści
kolejnych załóg wynikało, że owa planeta, na której się znajdują jest w swojej formie bardzo podobna
do Ziemi i że istnieje na niej możliwość życia istot rozumnych. Wszyscy zastanawiali się nad tą
informacją lecz po krótkim czasie na rozkaz kapitana zaczęli uwijać się przy obcinaniu korzeni drzew,
które miały się znaleźć na statku kosmicznym jako nowy produkt odżywczy załogi.
Korzenie układano w specjalnych kulistych zamykanych koszach. Umożliwiało to
wprowadzenie na pokład statku kosmicznego za pomocą podciśnienia do czego służyły specjalne silniki
podciśnieniowe zamontowane w komorze służącej do tego celu.
Obsługiwaniem komory podciśnieniowej zajmowało się dwóch Amerykanów John Brown i Tom
Howard. Oni należeli do tak zwanej stałej obsługi statku.
Kiedy posortowane korzenie drzew znalazły się w spiżarni a odrzutowce znalazły się w
hangarach. – cała załoga w związku z kończącym się dniem poszła do swoich kajut i położyła się spać.
Czuwali tylko strażnicy oraz na zmianę Antek i Staszek, który był trzecim dowódcą statku po M ichaelu
i Antku.
Po kilku godzinach snu obudzony koszmarami związanymi z poprzednim dniem, a konkretnie
przygodą ze zwierzakiem, wyszedł ze swojej kajuty kapitan Lorent. Spojrzał przez okno i zobaczył dwa
pięknie świecące księżyce. Dołączył do niego także nienajlepiej śpiący Joachim Netz. Był to trochę
dziwny zbieg okoliczności gdyż Joachim Netz, który z pochodzenia był Austriakiem, razem z Paulem
Lorentem studiował na Uniwersytecie Badań Kosmicznych w Paryżu. Obecnie był szefem laboratoriów
pokładowych i cieszyło go to, że tak korzenie olbrzymich drzew jak i próbki dostarczone przez inne
odrzutowce przysporzą mu wreszcie pracę i uwolnią od nudy.
Gdy tak obaj przyjaciele się spotkali o tej nietypowej porze – spoglądając na jeden z silnie
świecących księżyców zastanawiali się między sobą co jest przyczyną tak silnie odbijanego światła i
doszli do wniosku, że warto by ten księżyc spenetrować. C.d. str. 4
S t r . 44
N AS Z BI UL E TYN
W rz es i eń 2 00 9 r.
Gdy tak rozmawiali M ichael Lorent zagadnął swojego kolegę: „Czy mógł byś mi kochany Adrianie
powiedzieć ciekawego dzieje się w twoim laboratorium?” „Raczej laboratoriach” odparł z uśmiechem
Netz. „Odrzutowce pobrały na swój pokład różnego rodzaju próbki: traw, gleby, piasku. Co niektóre
wzięły na swój pokład mniejsze owady, porobiono wiele prześwietlających zdjęć, które muszą zostać
poddane badaniom komputerowym, zrobiono parę filmów, na których widać różnego rodzaju dziwne
zwierzęta, no i wasze korzenie tych olbrzymich drzew, na które już teraz patrzę z apetytem. A! Jeszcze
jedno – jeden z odrzutowców, który leciał na południe zanim przywołano go do lasu, widział w oddali
coś w rodzaju morza czy ocean, który cechowały bardzo wysokie fale.” „Tutaj chyba wszystko jest
olbrzymie – przerwał Lorent – tak jak i ta planeta. Myślę, że muszę ją bardzo dobrze spenetrować. I
chyba dobrze będzie gdy wybierzemy się jutro zbadać to morze, o którym mówisz. A teraz wracajmy do
kajut. Czuję, że jutro czeka nas bardzo ciekawy dzień.
Wszyscy obudzili się gdy jeszcze panowała noc i do zmierzchu jak się okazało pozostało sześć
godzin. Dlatego też załoga i ich rodziny rozeszli się po statku gdzie kto chciał. Dzieci głównie do sali
gimnastycznej i na basen, dorośli natomiast wałęsali się po kawiarenkach. „Halo załoga! Proszę
ostrożnie z alkoholem. Czeka nas trudny i może niebezpieczny dzień” zawołał przez głośniki kapitan
Lorent.
Wracając do długiej nocy, która panowała na planecie, Izaak Strausberger, który zajmował się
warunkami geograficznymi i meteorologicznymi obliczył, że doba na tej planecie wynosi około 42
godziny lecz w związku z tym, że gwiazda do układu której należy planeta jest o wiele silniejsza od
Słońca – dlatego też temperatura na równiku może być bardzo wysoka i wybierając się w tym kierunku
załogi odrzutowców muszą być wyjątkowo ostrożne.
Około godziny szesnastej kapitan Lorent wydał rozkaz przygotowania na statku odrzutowców.
M echanicy w ciągu dwóch godzin sprawdzili stan techniczny maszyn i zameldowali, że odrzutowce są
przygotowane do odlotu.
M ając świadomość wysokiej temperatury w jakiej mieli się znaleźć naukowcy opuszczający
statek, postanowiono ubrać się tym razem w kombinezony atmosferyczno – termiczne, które oprócz
normalnego oddychania zapewnią dużą ochronę przed ciepłem – nawet do 200°C, co w
przewidywanych warunkach miało szczególne znaczenie. Dodatkowo każdy kombinezon był
zaopatrzony w elektroniczny termometr, który przy temperaturze 180°C wydawał przeciągły dźwięk.
Wreszcie odrzutowce wystartowały. Załoga kapitana Lorenta nie zmieniła się – byli piloci Toga
Ulu, M assimo Boticelli, pomiarowiec John Steward, biolog Karl Blick oraz młody Siergiej Ustinow.
Każdy odrzutowiec poleciał w wyznaczonym sobie kierunku a drogi, po których się poruszały stworzyły
symetryczny wachlarz.
Po przebyciu dziesięciu tysięcy kilometrów na horyzoncie pojawiło się coś co przypominało
morskie fale. Po przebyciu kolejnych stu kilometrów załoga znalazła się nad czymś co spokojnie można
było nazwać morzem czy też oceanem – niestety nasi podróżnicy nie byli w stanie tego sprawdzić gdyż
temperatura miejsca, w którym się znajdowali wynosiła 150°C. Nie mogąc się posuwać dalej zatrzymali
się nad owym miejscem i poczęli przeprowadzać badania. Kamera samolotu zaczęła robić zbliżenia,
które pozwoliły zauważyć, że woda czy raczej też ciecz tego morza jest bardzo czysta i że w głębi są
rośliny i ryby wielorakiego gatunku. Od ziemskich ryb różniły się tym, że poruszały się w sposób
bardzo sztywny. Można było zauważyć wiele innych różnic, ale trudno było powiedzieć na czym one
polegały. To co było wspólną cechą tych podwodnych zwierząt to to, że ich ruchy były jakoś dziwnie
gwałtowne. John Steward postanowił wpuścić kamerę głębinową by dowiedzieć się więcej o życiu w
głębi obszaru wodnego, nad którym się znajdowali. Ku zaskoczeniu wszystkich stało się coś bardzo
dziwnego. Kamera głębinowa, która miała zostać wpuszczona w głębiny wody w momencie zetknięcia
z jej powierzchnią nie dość, że nie mogła dostać się do środka to zastała przez fale odbita niczym
piłeczka pingpongowa. W tej sytuacji postanowiono wylądować na brzegu i lepiej przyjrzeć się tej
wodzie. Kiedy wylądowano wszyscy przyglądali się olbrzymim falom tego dziwnego morza, lecz nikt
nie chciał się w nim wykąpać wiedząc, że będzie to jego ostatnia kąpiel w życiu. C.d.n.
And Jan
Str . 5
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 2 0 0 9 r .
OBRAZY 122 LECIA NASZEGO SZPITALA
Str . 5
N ASZ
B IUL
TY N
N AS
Z BIUL
EE
TYN
zesi
r wiec
ie c 20 0 3
WrCze
eń 20- 0L9i pr.
N r 6- 7 (2 0 - 21 ) 20 0 3
S t r . 66
BIBL IOTEKA
POLECA
Ostatnio zdałam sobie sprawę, że zazwyczaj polecam Państwu
książki, które i bez reklamy cieszą się dużą popularnością. Tym
razem postąpię dość przewrotnie i… zaproponuję te zapomniane,
zakurzone, rzadko wypożyczane, a naprawdę warte przeczytania.
Jedną z takich książek jest nowojorska opowieść filmowa „Basquiat”. Lech Majewski,
autor, stara się w niej, poprzez rozmowy z przyjaciółmi i rodziną tytułowego bohatera, odtworzyć losy Basquiata,
a także dotrzeć do przyczyny jego osamotnienia oraz odnaleźć istotę fenomenu jego życia i twórczości. O Jeanie
Michelu Basquiat – dzie więtnastoletnim malarzu było głośno w latach 80. ubiegłe go wieku. Ówczesna stolica
świata sztuki, miasto artystycznych skandali, ekskluzywnych galerii i ekscentrycznych postaci – Nowy Jork,
powitała nową kontrowersyjną indywidualność z entuzjazmem i okrzyknęła Jimim Hendrixem sztuki – Czarnym
Van Goghiem. Jego wystawy zapowiadano jako wielkie wydarzenia, a obrazy kupowali najwięksi kolekcjonerzy.
Był przyjacielem Warhola, jednym z najbardziej interesujących buntowniczych artystów XX wieku. Zmarł
tragicznie w wieku 27 lat…Dlaczego? Dowiedzą się Państwo z kart powieści Lecha Majewskiego. Gorąco
polecam!
Ponieważ wrzesień- początek nowego roku szkolnego, przypominam Czytelnikom o tym, że nasza Biblioteka
dysponuje nie tylko bogatym zbiorem lektur szkolnych, ale i literatury popularnonaukowej, takiej jak słowniki,
leksykony, atlasy, albumy.
Zapraszam do Biblioteki!
I.N.
Słońce?
Nieważne, miało być trochę Grecji. Wyszło pięknie.
Kafelki, klej „Atlas” i chętne ręce do pracy.
Panowie Michał, Waldek, Paweł i inni, wzięli się szybko do
roboty. Naklejali połamane kafelki na grubą tekturę według
wzoru, który nakreślili wcześniej na papierze. Miejsce do
umieszczenia tego dzieła w ogrodzie też wybraliśmy wspólnie.
oddz. XVI
Te rapeutka
Film
„Błękitny motyl” – reż. William Hurt i Pascale Bussieres
Śmiertelnie chory na błękitnego motyla chłopiec, postanawia spełnić marzenie
swojego życia … pastelowe kalejdoskop zdarzeń i ludzi na tle amazońskich tropików… w sam
raz dla nastolatków. A może nie tylko?
„Północna ściana” – reż. Philips Stolzl
III Rzesz, dwóch „Spartan”… alpiniści i jedyna, dotąd niezdobyta część Europy – Północna Ściana góry gdzieś w
Alpach. Potworna zima na szczycie, a w dolinie środek lata. Film o kontekstach wielu; kontekstach jakie się
słyszy, ogląda, myśli i czuje… bo kto nie kochał ten nie żył. I te zdjęcia! Film trzyma w napięciu do samego
końca, bez jednego wystrzału… Dawno nie oglądałem tak wybornego filmu… koniecznie obejrzeć to mało
powiedziane!
Młody
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Str . 7
Ś więto w oddziale
W
ty m
art y k u l e
chciałbym przedstawić
„Święto oddziału”, jakie
odbyło się na oddz. IX,
w czasie którego miło i
serd ecz n i e
s ię
baw iliś my, w raz z
p ers onelem nasz ego
oddziału.
Prz ed
imp r ez ą
postawiliśmy namioty,
które miały nas chronić
p rz ed ew ent ualny m
deszczem. Zgodnie ze
zwyczajem dzień ten
rozpoczęliśmy obfitym śniadaniem. Następnie sportowe
emocje w meczu siatkarskim. Rywalizowaliśmy z drużyną
oddziału X
i odnieśliśmy zwycięstwo i zdobyliśmy nagrodę w
postaci piłki nożnej. Potem był obiad. Zaprosiliśmy
także Panie do zabawy. Do tańca przygrywała miła i
sympatyczna muzyczka przygotowana przez pana
Wojtka. Później odbyły się takie zawody jak: bieg
strażaka, oraz rzucanie piłki koszykarskiej do celu.
Zwycięzców nagrodzono drobnymi upominkami.
Wybraliśmy także najsympatyczniejszego pacjenta,
którym okazał się M arian z I piętra.
Atmosfera spotkania była wspaniała.
Późnym wieczorem był grill.
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do
organizacji „Święta oddziału”.
S taszek
Mark Knopfler
M ark Knopfler był liderem i założycielem brytyjskiej grupy Dire
Straits, która powstała w 1977 r. w Londynie. Skład zespołu ulegał licznym
zmianom. Wydana w 1978 r. płyta zachwyciła liryczną nastrojowością i
inwencją melodyczną. Największym sukcesem zespołu okazała się ich siódma
płyta zatytułowana „Brothers In Arms” z 1985 r., która przeszła do kanonu
muzyki rockowej. W 1988 r. na koncercie Nelson M andela Freedomfest
zagrali w składzie: M ark Knopfler, Isley, Clark, Williams, Fletcher, White oraz dodatkowo Eric
Clapton. Po zakończeniu działalności grupy w Knopfler zaczął indywidualną karierę. W tym roku
ukazała się jego najnowsza płyta p.t. „Get Lucky” zawierająca 11 kompozycji, głównie lirycznych
ballad, w stylu bluesowym. M uzyka jest nastrojowa i skłania do refleksji, dobra na zbliżające się długie
jesienne wieczory. M ark Knopfler pomimo upływu tylu lat od debiutu, wciąż ma pomysły na nową
muzykę. Nie ulega nowym trendom w stylu hip-hop i pseudo dance, tylko gra swoją muzykę. Być może
bardziej stonowaną od brzmienia Dire Straits, jednak równie atrakcyjną. Jego muzykę można porównać
do kompozycji Chrisa Rea.
Michał Bryła
Str . 8
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Z PRACOWNI ARTETERAPII
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Str. 9
Paweł P. zaistniał w Pracowni Arteterapii
jako człowiek zrównoważony i spokojny, a
jednocześnie z dużym poczuciem humoru.
Preferował rysunek nad malarstwem. Swoje
rysunki wykonywał bardzo starannie dbając
o celowość każdej kreski, która swoją
wrażliwością przyciągała uwagę odbiorców.
W twórczości Pawła P. przeważają
wizerunki czaszek, oczodołów i kości. Są to
niejednokrotnie obrazy bardzo drastyczne,
wręcz drapieżne, przypominające nieco
twórczość Zdzisława Beksińskiego. Aż
trudno uwierzyć, że Paweł P. jest
samoukiem w dziedzinie sztuki, a z
wykształcenia chemikiem. Jest bardzo
utalentowaną i ciekawą postacią. Wiele jego
prac można zobaczyć w „Galerii pod
Wieżą” i w Pracowni Arteterapii. Jest
rów nież wykonawcą p rojektu Sali
restauracyjnej w Rybniku Chwałowicach
(patrz praca powyżej). Jego oryginalne
spojrzenie na świat i życie człowieka
przejawia się w każdym z jego dzieł.
Danuta Musioł
Terapeuta
Str . 10
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Do rymu
I.
Z serca czerpię inspiracje,
By pisać do rymu, mam dziś aspiracje.
Na rzeczywistości mej narracje,
Niepotrzebne mi kwalifikacje.
Zło mistyfikuję, ludzi nie klasyfikuję.
Swoje wiersze na łamach „Naszego Biuletynu”
publikuję.
Dobro i zło się kontrastuje,
Ja obydwa w sobie konfrontuję.
O ile wygrywa dobro,
O tyle lepiej się czuję.
Wierzę, że Niepokalane Serce M arii M atki
Zbawiciela,
W końcu zatryumfuje,
Że dobro zło zdominuje
I pokój na świecie wreszcie zapanuje.
Sen o wolności, do pisania mnie motywuje.
Wiara w Boga determinuje.
Choć system obecnie życie trochę mi komplikuje,
I trochę plany me blokuje,
To mam nadzieję, że któregoś pięknego dnia,
Wolność znów poczuję.
Co było złe podsumuję,
Właściwie to już podsumowałem,
Lecz jeszcze jakoś czas temu,
Nieodpowiedzialnie postępowałem
Przez własną głupotę i brak wiary,
Życiowe błędy popełniałem.
Obecnie przeszłość swą zanegowałem,
Kiedyś na krawędzi śmierci stałem.
Lecz za grzechy żałowałem
I Pana Boga za próby samobójcze i autodestrukcję,
Nieraz przepraszałem.
Dziś na oczy już przejrzałem,
Dzięki Chrystusowi z matni się wyrwałem
I lepszy się stałem.
II.
Pozdrowienia dla tych wszystkich co w niewoli.
By strzelać słowami jak z Uzi
Nie brak mi naboi.
Na przyszłość pragnę żyć w trzeźwości,
M ieć się na baczności.
Unikać problemów i samemu ich nie stwarzać,
Prawa nie przekraczać, ani nie łamać.
Lecz nie zamierzam też w charakterze oskarżyciela
występować,
Ani też w charakterze świadka na policji nie
zeznawać.
Kłamstwo zgodnie z mą wiara jest grzechem,
Więc żeby nie być zmuszony kłamać,
Korzystając z przysługującego mi prawa,
Składania zeznań, po prostu odmawiam.
M am nadzieję, że gdy samemu będę prawa
przestrzegać,
A nie owego łamać,
To dzięki Bożej Opatrzności,
Nie będzie konieczności,
Być wzywanym na komendę
I składania zeznań odmawiać.
III.
Rymy co do mnie pasują,
Jak do metryki urodzenia data,
Jak do filiżanki herbata,
Jak do dziecka mama i tata,
Do pracy wypłata,
Jak do króla korona i szata,
Jak topór do kata,
Jak do męża żona,
Jak skórzane spodnie do Jima M orrisona,
Do kazania ambona,
Do firanki zasłona.
Rymuję, tak jak Jimi Hendricks grała na gitarze,
Wersami co spadają jak wodospad w Niagarze.
Kolorowymi jak w kościołach witraże.
Choć w moim przypadku zbrodnia podlega karze,
To pobyt w niewoli nie pozbawił mnie marzeń.
Z wiary czerpię wiele pozytywnych wrażeń.
W realnym wymiarze, ograniczone horyzonty
wydarzeń.
Kocham mą ulicę cnotliwie i dostojnie,
Chwalebnie, trzcigodnie oraz bogobojnie.
Konrad
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Str. 11
Wycie czka
W minionym czasie byliśmy na wycieczce do Wisły i Ustronia. W Wiśle
zatrzymaliśmy się w centrum handlowym i chodziliśmy po sklepach. Następnie
pojechaliśmy na polankę koło rzeki Wisła, gdzie piekliśmy kiełbaski na grillu. Wycieczka
do Ustronia zaczęła się od wjazdu autobusem na Równicę. T am zjadłem naleśnika, który
był bardzo drogi, bo kosztował 9 zł. Potem poszliśmy do chaty zbójnika. Zwiedzaliśmy
także miasto. W drodze powrotnej śpiewaliśmy w autobusie piosenki, było bardzo wesoło.
Piotr Myrcik
Pamię tny Wrzesień
I września tego roku obchodziliśmy okrągłą 70 tą rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Była to jedna z
najbardziej tragicznych wojen w dziejach ludzkości. Pochłonęła kilkadziesiąt milionów istot ludzkich na świecie.
Polska w tej wojnie straciła ok. 6 mln obywateli. W znacznym stopniu zniszczona została Europa. Wiele
bezcennych zabytków kultury uległo zniszczeniu, bądź zaginęło. II Wojna Światowa zaczęła się w Polsce 1
wrześnie 1939 r., a była to wtedy środa. O 4.45 niemiecki pancernik Schlsewig Holstein otworzył ogień na polską
placówkę na Westerplatte. 182 żołnierzy pod dowództwem majora Sucharskiego stawiło zacięty opór
przeważającej sile Niemców. Placówka ta miała rozkaz bronić się jedną dobę, a skapitulowała po siedmiu dniach.
Armie hitlerowskie przekroczyły granice polsko - niemiecką na całej jej długości. Lotnictwo niemieckie
rozpoczęło bombardowanie celów wojskowych, ale także cywilnych. Wiele polskich miast zostało tego dnia
zbombardowanych, między innymi stare polskie miasto Wieluń, gdzie nie było obiektów wojskowych, ani
żadnego wojska. Zginęło w tym starym, zabytkowym mieści 1200 cywilów, kobiet, mężczyzn i dzieci. Bój
graniczny trwał trzy dni, po czym został przełamany. Zacięty opór stawiały polskie bazy w Gdyni, Pucku i na
Helu. Obroną Gdyni wsła wił się półkownik Dąbek, który tam poległ. Większość polskiej floty zdołała przedrzeć
się do Wielkiej Brytanii. 3.09.09 r. wojnę Niemcom, zgodnie ze wcześniejszymi umowami, wypowiedziały
Francja i Anglia. Wieści te zostały przyjęte z wielkim entuzjazmem przez ludność polską. W Warszawie ludzie
masowo manifestowali przed ambasadami Francji i Anglii. W wyniku błyskawicznego posuwania się armii
niemieckiej, sytuacja pod koniec pierwszego tygodnia wojny stała się dramatyczna. Warszawa była masowo
bombardowana i ostrzeliwana. Komisarzem cywilnym Warszawy został mianowany Stefan Starzyński. Sytuacja
w rejonie Warszawy zmieniła się nieco w wyniku polskiego zwrotu zaczepnego znad Bzury. 09.09.39r. wojska
polskie pod dowództwem generała Tadeusza Kutrzeby przeszły do natarcia odciążając nieco obrońców stolicy.
Mimo początkowych sukcesów wódz naczelny marszałek Rydz - Śmigły i generał Kutrzeba, nakazali odwrót na
Warszawę. Decyzję tę podjęli argumentując brakiem odwodów i wyczerpaniem żołnierzy ciągłymi
czterodniowymi walkami. 16.09.39 r. sytuacja była już krytyczna. Większa część zachodniej i środkowej Polski
znalazła się w rękach wroga. 17.09.39 r. rozpoczął się kolejny akt polskiej tragedii. Armia Czerwona
przekroczyła granicę Polski, jak to ujęto, „wziąć pod ochronę ludność ukraińską i białoruską”. Agresja ta była
pogwałceniem wszystkich międzynarodowych umów jakie Związek Radziecki podpisał przed 1939 r.
W nocy z 17/18. 09.39 r. władze RP przekroczyły granicę rumuńską, pozostawiając żołnierzy i całą ludność
polską na łaskę i niełaskę okupantów. Agresja ZSRR przypieczętował klęskę wojsk polskich. 28.09.39 r.
skapitulowała bohatersko broniąca się Warszawa, a 02.10.39 r. załoga Helu. Ostatnim bojem w kampanii
wrześniowej można uznać bój pod Kockiem, który stoczyła Samodzielna Grupa Operacyjna Polesie gen.
Kleberga. Jednak brak amunicji i włączenie się do walki po stronie niemieckiej czołgów i lotnictwa, skłoniły
generała do kapitulacji, która nastąpiła 05.10.39 r.
Klęska armii polskiej wynikała przede wszystkim z ogromnej przewagi Niemiec. Prawie dwukrotnie w sile
żywej, trzykrotnie w sile ognia, pięciokrotnie w samolotach i dziesięciokrotnej w czołgach. Po stronie Polskiej w
kampanii wrześniowej poległo ok. 70 tyś żołnierzy i oficerów, a 133 tyś odniosło rany. Straty Niemieckie
wyniosły prawdopodobnie 90 tyś zabitych i 60 tyś rannych.
W 1939 r. zaczęła się wielka martyrologia ludności polskiej polegająca na próbach zniszczenia
wszystkiego co polskie. Zbrojny opór polski położył kres pokojowym podbojom Hitlera.
Dzisiaj żyjemy w pokoju, mimo to polscy żołnierze walczą na froncie w Afganistanie, chlubni pamięci
żołnierzy II Wojny Światowej. Nie powinniśmy nigdy zapomnieć wojny z lat 39 – 45, bo były to lata chmurne,
ale lata dumne.
Sławek
Str . 12
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
NASZA GALERIA
Z Galerii „Pod Wieżą”
W tym miesiącu, z godnie z zapowiedzią, kolejne prace pani Heleny S. absolwentki
wydziału konserwacji zabytków uniwersytetu im. M ikołaja Kopernika w Toruniu.
Andrzej Obuchowicz
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Str. 13
Z POEZJĄ NA TY
Złącze
Modlitwa
W rytm muzyki się poruszasz,
Podłączona wciąż pod M P 3
Nie wiem nawet czy się wzruszasz
Gdy całuję czule Cię.
Patrzysz przed się jak szalona,
Nie wiesz nawet jaki dzień.
Proszę Serce zejdź na ziemię
Zdejmij to diabelskie złącze,
Usiądź przy mnie, porozmawiaj.
Zbudujemy coś wspólnego,
Jak na przykład, piękny dzień.
Daj drzewom jeszcze jeden dzień,
By mogły urosnąć do nieba.
Marzeniom jeszcze jedną noc,
By mogły ożyć na jawie.
Daj ludziom jeszcze raz szansę,
By mogli wybrać lepiej,
Proszę,
Ja najgrzeczniejsza z Ew.
A. P.
Prośba
Darecki
Pamię ci Jana Pawła II
Biała sutanna
Zanim Bóg skroił sutannę białą
Znalazł i miejsce i czas właściwy
Przechodząc kiedyś przez mieścinę małą
Znalazł Ciebie – dla nas litościwy.
T woimi nogami po Ziemi całej
Chodziła z Tobą Jego nauka
W skromnej postaci, w sutannie białej
Szła dobroć, której każdy dziś szuka.
Tyś otworzył serca oraz oczy,
Uszu miliony Ciebie słuchały
T woimi wargami Jezus roztoczył
Dni pojednania, Golgoty chwały.
Dzisiaj łzy jednoczą wczoraj i jutro
Bo przyszłość Duchem jest uskrzydlona
W oknie brak Ciebie, już jesteś za furtą
Nieobecność usprawiedliwiona.
Andrzej Bizoń
Zaopiekuj się moim snem na rzęsach.
Przyjaciółkę przywitaj,
Która będzie z daleka.
Otwórz drzwi komuś,
Kto mieszka tuż, tuż,
Ale za dnia nie przychodzi.
Odbierz telefon od niego
I bądź bardzo blisko,
Gdy bę dę spadać w przestrzeń bez dna.
Krzyknij za mną.
A. P.
Je sień
Nadeszła jesień
Jest wszędzie pięknie i kolorowo,
Ale w myśli:
Już czas iść do szpitala
Serce mi się kraje.
Moja choroba – schizofrenia,
To od Boga,
Który daje mi ukojenie,
Bo ciągle mam wizje i zmartwienia.
W sercu odnajduję też radość,
Bo spotkam swych przyjaciół,
Z którymi mogę podzielić się
Problemami i troskami.
Pójdę pod kościółek,
Pod figurę Matki Boskiej,
Pomodlę się za życie i za zdrowie,
Zdrowie moje i wszystkich,
Których darzę miłością.
Bożena Brzezinka
Str . 14
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Bie ganie to najprostsza, najbardziej naturalna forma ruchu dla człowieka
Jesteśmy stworzeniami ewolucyjnie przystosowani do życia w ruchu - nasze geny tworzyły
się w odległych czasach, około dwóch milionów lat temu, w warunkach, które wymagały od nas
stałej aktywności.
Dzisiejszy styl życia, tzn. złe odżywianie, przemieszczanie się w „w bezruchu” wożąc się
samochodem lub windą, nie przystaje do uwarunkowań genetycznych. Jesteśmy zmęczeni, w
podłym nastroju, czujemy, że nasze ciała coraz bardziej nas ograniczają. T rudno uwierzyć, że
wysiłek fizyczny może to wszystko odwrócić, w końcu kojarzy się z większym zmęczeniem. Uwierzysz, że da ci
to dodatkowo 10 lat życia?
Co się dzieje gdy nie ćwiczysz?
Naczynia wieńcowe mają tylko kilka milimetrów średnicy, a są dla ludzkiego organizmu ważne tak jak
przewód paliwowy w samolocie. Jak się zatykają to katastrofa. Kiedy przebywa nam lat i kilogramów, naczynia
wieńcowe odtłuszczają się od wewnątrz. Powstaje w nich blaszka miażdżycowa, która przyciąga płytki krwi,
które mogą zlepić się, tworząc zakrzep. I do zawału jeden krok. Stara maksyma mówi „Ruch jest w stanie
zastąpić każdy lek, natomiast żaden lek nie zastąpi ruchu”. U osób, które nie są aktywne fizycznie, wyższe jest
tętno spoczynkowe, czyli liczba uderzeń serca na minutę. Im wyższe tętno, tym krótsza oczekiwana długość
życia. Serce przeciętnego człowieka uderza 70 razy na minutę. W ciągu 24h-100 tys. razy. Serce biegacza uderza
60 razy na minutę przez 23h i 130 razy na minutę przez h biegania. Razem 90 tys. razy Oszczędzamy 10 tys.
uderzeń (10 %), czyli siedem, osiem lat życia.
Jakie sporty najlepsze dla układu?
Wskazane są wysiłki dynamiczne: marsz, jazda na rowerze, tenis, piłka, pływanie a przede wszystkim
bieganie. Powinno się przeznaczyć 30-60 minut aktywności fizycznej na dobę. Gdy biegasz z większa się
sprawność układu krążenia, układu mięśniowego i immunologicznego- większa odporność na choroby. Oprócz
korzyści zdrowotnych bieganie przynosi również korzyści społeczne. Pomaga integrować się z innymi. Biegacze
często tworzą grupy, w których wspierają się nawzajem w swoich wysiłkach i organizują wspólne wypady
biegowe.
Jak zabrać się do biegania, jeżeli zaczynamy od zera? Spokojnie.
Na pierwszym treningu ograniczamy się do … szybkiego marszu. Po 15 minutach można powoli biec, ale
nie dłużej niż minutę. Przejść kawałek i podbiec jeszcze 2-3 razy. Po ½ h rozciągnąć się (zrobić kilka skłonów) i
koniec. Potem należy stopniowo włączać więcej odcinków biegowych i nieco je wydłużać. Po miesiącu
powinniśmy dojść do ciągłego półgodzinnego biegu.
M.S.
Górnictwo – moja droga
Program New Deal Roosevelta
Pracę w górnictwie zacząłem w 1974 r., gdy podjąłem
zatrudnienie na kopalni „Jankowice”. Zacząłem pracować jako
ładowacz, to znaczy jako pomoc dołowa. Na początku nie myślałem, że
będzie tak ciężko. W kopalni Jankowice pracowałem jeden rok. Na tej
kopalni uległem wypadkowi. Na pochylni nr 2 transportowaliśmy tzw.
drzewi arką drewno i żelazo. W pewnym momencie drzewiarka stanęła
na pochylni. Przodowy posłał mnie żebym popchnął drzewiarkę do
przodu. Nagle przerażenie, drzewiarka zjeżdża na mnie. Doznałem
urazu lewej nogi, miałem uszkodzone mięśnie. Chorowałem dziewięć
miesięcy. Następnie zostałem przeniesiony do kopalni
„Pniówek” w Pawłowicach. W tej kopalni zastała mnie tzw. epoka
gierkowska. Praca odbywała się we wszystkie soboty i niedziele oraz
święta. Za czasów epoki gierkowskiej brakowało czasu dla rodziny.
Program przezwyci ężani a kryzysu
zapoczątkowany w latach 30-tych XX w. przez
amerykański ego prezydenta F. D. Roosevelta
pol egał na s powodowani u o żywi eni a
gospodarczego przez inwestycje z państwowej
kasy. Zbudowano sieć autostrad oraz elektrownie
wodne i zbiorniki retencyjne w dolinie rzeki
Tenesee. Przyniosło to w efekcie wzrost
zatrudnienia i popytu.
Podobne do Roosevelta poglądy ekonomiczne
reprezentował angielski ekonomista John Keynes.
Do dzisiaj doświadczenie Roosevelta i nauka
ekonomiczna Keynesa stanowią podstawę polityki
gospodarczej wielu rządów.
Dr Mariusz Kępa
Stróżniak
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
Środowiskowy Dom Samopomocy dla Osób Psychicznie
Chorych w Rybniku - Nie dobczycach
ul. Ande rsa 6 tel. 4257027, 4257115
Oferuj e pomoc w zakresie:
- terapii dziennej
- całodobowego hostelu
- usług Zespołu Psychiatrii Środowiskowej
/rehabilitacja poprzez specjalistyczne
oddziaływania terapeutyczne
w miejscu zamieszkania/.
JEŻELI TY LUB KTOŚ Z TWOICH BLISKICH,
JESTEŚCIE OFIARAMI PRZEMOCY ZE STRONY
CZŁONKA RODZINY...
Nie wstydź się, skorzys taj z pomocy OPS
SPECJALISTA PRACY Z RODZINĄ
mgr Hanna Szwagierczak
prosi o kontakt tel. 506 14 56 41
POTRZEBUJESZ POMOCY W OPIECE NAD
OSOBĄ CHORĄ PSYCHICZNIE,
Z NIEDOROZWOJEM UMYSŁOWYM
LUB CHOROBĄ ALZHEIMERA
Szpital Psychiatryczny
Rybnik, ul. Gliwicka 33, tel. 43-28-181 lub 43-28-182
Zajęcia terapeutyczno – rehabilitacyjne prowadzimy
od poniedziałku do piątku
w godz. od 8.00 do 14.00
Zapewniamy dwa darmowe posiłki (śniadanie i obiad).
Skierowanie możesz uzyskać od lekarza psychiatry, rodzinnego
lub neurologa.
BI BLI OT E KA
ZAP R A SZA !
Zachęcamy do skorzystania z bogatego
księgozbio ru. O fe rujemy powie ści hi sto ryczne,
obyczajowe, wojenne, przygodowe, reporterskie.
Literaturę popularno-naukową, fantastykę, literaturę
dziecięcą oraz młodzieżową. Na miejscu działa czytelnia,
w której można przejrzeć prasę i skorzystać z
księgozbioru podręcznego.
Biblioteka mieści się naprzeciw
kuchni.
Str. 15
REDAKCJA DZIĘKUJE
Dyrekcji Szpitala
Z A UŻ Y CZ E NIE
Ś RO DK Ó W T E CHNICZ NY C H
NIEZ BĘDNYCH DO DRUKU
„NAS ZEGO BIU LETYNU ”
Stowarzyszenie
działające na rzecz osób chorych
psychicznie i ich rodzin
Homo - Homini
ul. Gliwicka 33
44 - 200 Rybnik
tel. 4226561
Klub Pacjenta
Czynny codziennie od
8.00 -15.00
W soboty od 8.00 – 12.00
CENTRUM MED YCZN E
Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej
4 4– 200Rybnik, ul. B. W. Politycznych 3
Poradnia Zdrowia Psychicznego i Zdrowia
Psychicznego dla Dzieci.
Tel. 43 29 453
ODDZIAŁ PSYCHIATRYCZNY
DZI ENNY
Tel. 43 28 193, 43 28 162
Proponuje następujące formy leczenia i rehabilitacji;
•
Farmakoterapię
Miejska Biblioteka Publiczna przy ul. Szafranka 7, •
Psychoterapię indywidualną i grupową
pierwsze piętro. Godziny otwarcia:
•
Społeczność terapeutyczną
Pn. 11.00 - 19.00, Wt. Śr. Pt. 9.00 - 19.00, Czw. 8.00 - 14.00
•
Treningi umiejętności społecznych
Do dyspozycji wypożyczaj ących wyłożone są katalogi •
Muzykoterapi ę i relaksację
al fabetyczne. Pamiętajmy „Muzyka łagodzi obyczaje”!
•
Psychorysunek
Zapraszamy!
•
Terapię zajęciową
•
Psychoedukację
Wypoż ycz alnia Zbiorów Muzycznych
Poradnia Zdrowia Psychicznego
44 - 200 Rybnik
ul. Gliwicka 33
tel. 032 4328229 (możliwość rejestracji telefonicznej)
E-mail: [email protected]
Czas trwania zaj ęć: /oprócz sobót i niedziel/
w godz. 8.00 - 14.00.
Str. 16
N AS Z BIUL E TYN
Wr ze si eń 20 0 9 r.
KRZYŻÓWKA
S P O R T
1
W towarzyskim meczu piłki nożnej Polska pokonała Grecję 2:0.
*
W Mityngu Lekkoatletycznym w Zurychu E. Isinbajewa poprawiła
rekord świata w skoku o tyczce osiągając wysokość 5.06 m. Anna
Rogowska była druga wynikiem 4,78 m.
*
W eliminacjach Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Polska po remisie z
Irlandią Północną 1:1, przegrała ze Słowenią 0:3 i odpadła z eliminacji.
*
Polscy siatkarze na Mistrzostwach Europy, po pokonaniu w półfinale
Bułgarii 3:0, w finale ograli Francję 3:1 i po raz pierwszy w historii
zdobyli złoty medal.
2
3
4
5
6
7
Kibic
8
9
Pan Jan
„Złote Kolce czerwonej róży” - kolejna odsłona
10
Męstwo hartuje się ranami.
Stary gdy siwieje, szaleje.
11
Nauka nie idzie w las.
12
Edukacja jest droższa od złota.
13
Gdzie jest wola jest i wyjście.
Pochlebca z deszczu robi pogodę.
Jan z Czeladzie
1. Rewia cyrkowa
2. Pisane lub mówione
3. Krzywy owoc
4. Opad zimowy
5. Duży deszcz
6. Jeden z grzechów głównych
7. Jednoślad
8. Troska
9. Wolne miejsce na urzędzie
10. Renoma
11. ... nie śpi
12. Psowate z Ameryki Północnej
13. Droga w mieście
Kibic
Uśmiechnij się
Czyli co Marian ma w kapeluszu?
A na to Hrabina:
- zawsze był leniwy...
Hrabino!!! - mówi Jan:
- Hrabia leży na łożu i nie
oddycha
T ańczy Hrabia z Hrabiną na balu. Hrabina puściła bąka. Zawstydzona
mówi szeptem do Hrabiego:
- Hrabio wolałabym żeby to zostało między nami
Hrabia zniesmaczony odpowiada
- Wolałbym żeby się rozeszło...
Hrabia opowiada o swoim ostatnim safari w Afryce:
- Wówczas skoczyłem na lwa i obciąłem mu szablą ogon.
- A dlaczego nie łeb?
- Łeb był już obcięty
NASZ BIULETYN
Marian
Wy daw ca: Oddział IX Państw owego S zpitala dla N erw owo i P sychicznie C horych w Ry bniku, Redaktor Naczelny : Krzy sztof Kutryb
Zastępca Red. N acz. Janusz Kuraś. Zespół redakcyjny : T. C., Wojciech Konieczny, P iotr My rcik, M.K., Kibic, D. W., Łukasz M., P .
J., M ichał Bry ła, J. K., Z. P ., Ry szard, Zy bex, M ły n, Janusz Konieczny , Konrad, M .K., Darecki, O liwer.
Druk: M aciej F rydecki.
Kolportaż: oddział IX, tel. 4226561 w . 269, nakład: 150 egzemplarzy . www.psy chiatria.com

Podobne dokumenty

wrzesi\361 2007 r. nr 70.pub - SPZOZ Państwowy Szpital dla

wrzesi\361 2007 r. nr 70.pub - SPZOZ Państwowy Szpital dla Chociaż jesteśmy wiekowi Ja do końca będę tęsknił I tęsknił latami za Tobą. Nie wiem co zrobić ze sobą. Bogusław Żanowski

Bardziej szczegółowo

lipiec - sierpie\361 2007 nr 68 - 69.pub

lipiec - sierpie\361 2007 nr 68 - 69.pub Pesymistyczne nastawienie rośnie, dlatego w ramach prywatnego protestu rozbijam namiot na balkonie - i siedząc w białym fartuchu popijam wodę niegazowaną. W blasku księżyca obliczam ile procent z 8...

Bardziej szczegółowo

maj 2007 nr 66.pub - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i

maj 2007 nr 66.pub - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i etapie budowy szpitala w latach 1883 - 1886. Od początku funkcjonowania tej placówki leczniczej zawsze starano się, aby każdy pacjent przebywający w szpitalu niezależnie od wyznania mógł zwrócić si...

Bardziej szczegółowo

pa\237dziernik - listopad 2007 r. nr 71 i 72.pub

pa\237dziernik - listopad 2007 r. nr 71 i 72.pub SLAYER, grupa amerykańska. Powstała w 1981 w Huntington Park koło Los Angeles. Podstawowy skład: Kerry King, Jeff Hannemman, Tom Araya, Dave Lombardo. W 1987 miejsce Lombardo zajął T.J.Scaglione. W...

Bardziej szczegółowo

nasz biuletyn - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i

nasz biuletyn - SPZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i musiał on ciągle obserwować zachowywanie się urządzeń kontrolnych oraz monitorować to co działo się na zewnątrz, mając na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo załogi i gotowość na opuszczenie pla...

Bardziej szczegółowo