nr 1(5) styczeń-marzec 2013 - Starostwo Powiatowe w Olkuszu

Komentarze

Transkrypt

nr 1(5) styczeń-marzec 2013 - Starostwo Powiatowe w Olkuszu
ISSN 2299-1492
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
poezja
Sebastian Sierka
Mieszka w Kluczach. Pierwsze wiersze, jako bardzo
młody człowiek, napisał pod wpływem uczucia, którym zapałał do starszej od siebie dziewczyny. Dopiero niedawno zdecydował się podzielić z innymi tym,
co pisze. Brał udział w kilku spotkaniach autorskich,
m.in. w Galerii Olkuskich Poetów (w Bibliotece Zespołu Szkół nr 4 w Olkuszu) i Bibliotece Pedagogicznej w Olkuszu, w spotkaniach z cyklu: Duety Poetyckie (wespół z Jarosławem Nowosadem). Publikował
w prasie, antologiach i internecie. Na co dzień pracuje
z dziećmi niepełnosprawnymi i ta praca – obok poezji
– jest również jego pasją.
fot. Olgerd Dziechciarz
Mieć wiarę
Droga do raju
Chciałbym uwierzyć, że
żyć jeszcze będę,
że szczęście obejmie mnie przytuli
Dzień dobry, czy to droga do nieba?
Tak proszę iść tędy w prawo
Później schodami do góry
Dziękuję bardzo…
A daleko to jeszcze?
To zależy ile drogi już przeszedłeś
Bo jedni mają krócej, a inni dłużej
Jedni wolą w parach iść albo w grupach
Albo tak jak ty samotnie
To zależy….
Można też na skróty iść, o tam..
Po sznurze, po torach, po moście
Albo po nożu
Ale ta droga może też
Do innych bram doprowadzić
Lepiej tymi schodami do góry…
Jesteś już blisko
A pani to kto przepraszam?
Ja?
Tajemnicą jestemAch tak?
Bardzo dziękuję za drogowskaz.
Chciałbym uwierzyć, że
z nocy dzień powstanie,
że miłość połknie gorycz śpiącą we mnie
Chciałbym uwierzyć, że
śmierć tylko przejściem jest,
że tamta strona nie jest ciemnią
Chciałbym uwierzyć, że
jestem naprawdę,
że mój cień to nie przypadek.
CISZA
Czy cisza jest głucha?
może tylko udaje że nie słyszy
bo skoro jest
to karmi siebie wyrazami
wypełnia swoje wnętrze
obrazem dnia i nocy
nasyca się smakiem świata
a jednak wciąż drży ze strachu…
Dlaczego więc milczy nieprzerwanie?
2
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
2009
POEZJA
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
W numerze:
Poezja: Sebastian Sierka.............................................................................2
Wstępniak.............................................................................................................3
Kalendarium.......................................................................................................4
Koncert: Jazzowy PGR.................................................................................7
Spotkanie: Niezbyt szybki pisarz.........................................................8
Wystawa: A´propos konia.........................................................................9
Konkurs im. K. Ratonia...............................................................................10
Fotografia: Fotograficy olkuscy 2013.............................................11
Wydarzenia: Owoce zimowej prozy..............................................13
Wywiad: Michał Bajor...............................................................................14
Wydarzenia: Poeci pod Diablą Górą...............................................16
Rysunek: Wojciech Gerson...................................................................16
Wydarzenia: Olkuska Nagroda Artystyczna...............................19
Pasje: Rozmowa z Martyną Grzanką................................................21
Strona młodzieżowa: Ojciec Leon.................................................23
Turystyka: Staw Czerwony i Staw Zielony (Klucze)...............24
Historia: Rabsztyn.......................................................................................25
Wspomnienie: Duchy Waśniewskich.............................................28
Opowiadanie: Jacek Majcherkiewicz „Gerbera”.......................30
Wydarzenia: Klub „Rolka”........................................................................33
Recenzja: J. Nowosad - Jak rozmawiać z oceanem.
O tomiku Natalii Zalesińskiej „Połączenia” .....................................34
Wywiad: Grażyna Stachówna..............................................................35
Historia: Wolbrom, wrzesień 1939 r.................................................38
Sport....................................................................................................................42
Recenzja: A. Zub „Czarnym chevroletem podróż w czasie”
(o książce J. Nowosada „Czarny chevrolet”)..................................43
powiatu olkuskiego
Wydawca: Starostwo Powiatowe w Olkuszu, ul. Mickiewicza 2,
32-300 Olkusz, tel. 32 643 04 14, 32 643 04 10, fax 32 643 04 90
Redakcja: Starostwo Powiatowe w Olkuszu, ul. Mickiewicza 2,
32-300 Olkusz, tel. 32 647 87 65, 32 643 04 65, e-mail: [email protected]
Redaktor naczelny: Agnieszka Zub
Zespół: Olgerd Dziechciarz, Jarosław Nowosad, Grzegorz Turski
Skład i druk: Drukarnia Grafpress, ul. 29 Listopada (pawilon),
32-300 Olkusz, tel. 32 754 32 32
Nakład: 1000 egz.
Czasopismo bezpłatne
Do druku oddano 27.03.2013 r.
Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania, redakcyjnego opracowania
oraz zmian tytułów nadesłanych materiałów. Materiały nadsyłane do druku publikowane są nieodpłatnie. Informujemy, że dostarczając na adres redakcji materiały (teksty, zdjęcia) wyrażają Państwo zgodę na ich publikację (chyba że materiały zostaną
wyraźnie zastrzeżone do wiadomości redakcji).
Projekt okładki: Alicja Duzel-Bilińska, Grzegorz Biliński.
Wykorzystano zdjęcie Jarosława Nowosada wykonane podczas wręczania Olkuskiej Nagrody Artystycznej oraz zdjęcie zamku w Rabsztynie (z arch. Stowarzyszenia „Zamek Rabsztyn”).
Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie. Publikacja opracowana przez Starostwo Powiatowe
w Olkuszu, współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach oś 4 Leader
Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013.
Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–
–2013 Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wstępniak
Podobno wstępniaków nikt nie czyta.
Podobno to strata cennego miejsca w gazecie, a jedynym
ich plusem jest dobre samopoczucie redaktora naczelnego (hmm...?).
Podobno dobry wstępniak powinien zawierać coś takiego, co
przyciągnie Czytelnika, wbije go w fotel, nie pozwoli szybko
wypuścić gazety z ręki... Coś takiego jak konkurs na przykład!
Z nagrodami rzecz jasna i to takimi z wysokiej półki. Wtedy
czytanie wstępniaka ma sens. Z tym ostatnim kłopotów na
szczęście mieć nie będziemy. Proszę bardzo - wyciągamy nasz
konkurs jak asa z rękawa i ogłaszamy: IX edycja Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia rozpoczęta. Razem z rzeszowskim kwartalnikiem „FRAZA” objęliśmy
patronat nad tym ogólnopolskim konkursem! Nagrodą główną jest... Zresztą, sprawdźcie sami.
A więc to jedno mamy z głowy.
Jednak to dopiero początek.
Podobno najlepiej wstępniak wypada wtedy, gdy zapowiada
coś nieoczekiwanie do gazety dodawanego, coś, czego Czytelnik zupełnie się nie spodziewa. I tutaj nie pozostaniemy w tyle –
proponujemy zapoznać się ze specjalnym dodatkiem w związku z przypadającą w tym roku 150. rocznicą wybuchu powstania styczniowego. Polecamy nie tylko wielbicielom historii.
Podobno wstępniak, jeśli już koniecznie musi się w gazecie znaleźć, powinien być przede wszystkim pożyteczny, czyli wskazać Czytelnikowi najciekawsze materiały, zasugerować mu,
co w pierwszej kolejności powinien przeczytać (nie do końca wiemy, co zrobić w sytuacji, gdy coś, co jest najważniejsze
dla Redakcji, niekoniecznie okaże się takim dla Czytelnika...).
Ufając jednak własnej intuicji, na dobry początek polecamy
lekturę wywiadu z Michałem Bajorem, którego koncertu mieli okazję wysłuchać goście DK w Wolbromiu, a którego klasę
potwierdzają odpowiedzi na pytania Kariny Stempel-Gancarczyk. Z przyjemnością proponujemy także podróż do Wietnamu z mieszkanką Domaniewic Martyną Grzanką oraz rozmowę o filmach Romana Polańskiego z pochodzącą z Olkusza prof. Grażyną Stachówną, wykładającą m.in. historię filmu
powszechnego na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Podobno dobrze byłoby również, by wstępniak był zwięzły
i uporządkowany. Wobec tego, by niniejszy wstępniak też
takim był, tym razem powiemy krótko: nie zabraknie w tym
numerze dobrej poezji (S. Sierka), interesującej prozy („Gerbera” J. Majcherkiewicza), ciekawych tekstów historycznych,
czy relacji z wydarzeń kulturalnych. A co do zwięzłości, cóż...
Jeśli wszystkich wspomnianych wymagań związanych z receptą na dobrego wstępniaka nie spełniliśmy, obiecujemy - postaramy się bardziej w następnym numerze!
I oczywiście mamy nadzieję, że to jednak nieprawda, że wstępniaków nikt nie czyta (???).
Z życzeniami miłej lektury
Agnieszka Zub
PS Podobno te wszystkie „podobno"
należy traktować z przymrużeniem oka ;)
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
3
Kalendarium
POWIAT więcej na www.sp.olkusz.pl
5.03. Grupa Przyjaciół z Olkusza – Ireneusz Cieślik, Olgerd Dziechciarz, Krzysztof Kocjan i Dariusz Rozmus - odebrała w krakowskim
Urzędzie Miasta z rąk rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego Wojcie-
4.01. Wernisaż wystawy„Impresje Mikołowskie 2012”w olkuskim BWA.
cha Nowaka Nagrodę im. Księdza Stanisława Musiała, która przy-
8.01. Spotkanie opłatkowo-noworoczne z samorządowcami,
znawana jest za działania na rzecz dialogu polsko-żydowskiego.
przedstawicielami kombatantów, służb mundurowych i innych
7.03. IV edycja Powiatowego Konkursu Literackiego dla gimnazjali-
ważnych instytucji, powiatowych jednostek organizacyjnych oraz
stów, zorganizowana przez Komisję Humanistyczną w Zespole Szkół
duchowieństwa (Starostwo Powiatowe).
nr 1 w Olkuszu, pod hasłem „Tych wartości żaden pieniądz nie zastą-
10.01. I Liceum Ogólnokształcące ponownie najlepsze w powie-
pi”. Lista laureatów na stronie internetowej Starostwa Powiatowego.
cie olkuskim w Ogólnopolskim Rankingu Liceów! „Perspektywy”
8.03. Spotkanie z Michałem Olszewskim, dziennikarzem, publicy-
opublikowały Ranking Liceów 2013. LO nr 1 zajęło 11. miejsce
stą i pisarzem, w BWA.
w Małopolsce i 197. w Polsce. Jest jedynym liceum w powiecie
11.03. Zmarł Stanisław Barczyk, olkuski działacz społeczny i po-
olkuskim, które znalazło się wśród 500 najlepszych szkół w kraju
lityczny, wiceburmistrz Olkusza w latach 1992-94, a także radny
i 30. w województwie.
Rady Miejskiej Olkusza w I i II kadencji.
20.01. Zmarł Jerzy Górnicki, wieloletni burmistrz Wolbromia, rad-
15.03. W siedzibie Komendy Powiatowej Państwowej Straży
ny Rady Powiatowej, wicestarosta i członek Zarządu Powiatu.
Pożarnej w Olkuszu miał miejsce uroczysty apel z okazji zdania
21.01. Spotkanie z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowi-
i przyjęcia obowiązków komendanta powiatowego. Ze stano-
nem w olkuskim BWA.
wiska ustępował długoletni szef olkuskiej PSP st. bryg. Edward
25.01. Noworoczne spotkanie władz powiatu z sołtysami.
Rogal. Na jego miejsce powołany został dotychczasowy zastępca
30.01. Spotkanie dotyczące realizacji projektu „Najzdrowszy Po-
mł. bryg. Dariusz Wilk.
wiat Europy” w olkuskim Starostwie.
19.03. Na roboczym spotkaniu zebrała się Powiatowa Rada Za-
30.01. Wicestarosta Henryk Kieca wraz z sekretarzem Powiatu
trudnienia w Olkuszu. W porządku obrad znalazły się m.in. ocena
Ewą Klich wręczyli powołania na członków Powiatowej Rady Za-
sprawozdania z działalności Powiatowego Urzędu Pracy w Ol-
trudnienia na nową kadencję 2013-2016.
kuszu oraz racjonalności gospodarki środkami Funduszu Pracy
31.01. X Powiatowy Konkurs Literacko-Historyczny „Powstanie
za 2012 rok, a także zaopiniowanie podziału środków Funduszu
Styczniowe w oczach współczesnej młodzieży”, pod patronatem
Pracy, kierunków szkoleń, planu szkoleń grupowych na ten rok.
Starosty Powiatu Olkuskiego oraz posłów na Sejm RP Lidii Gądek
23.03. II Memoriał im. Romana Nowosada zorganizowany przez
i Jacka Osucha. Wyniki na stronie internetowej Starostwa Powia-
Stowarzyszenie Piłki Ręcznej Olkusz. Zwycięzcy to SMS Kusy Kra-
towego.
ków w grupie starszej, a także Kadra Śląska w grupie młodszej.
1.02. Promocja książki Jacka Sypienia „Dwory szlacheckie ziemi
25.03. Konferencja dotycząca projektu „Aktywni w drodze do pra-
olkuskiej” w GSW BWA.
cy”. Wzięli w niej udział przedstawiciele lokalnych władz powiato-
Luty. Uczeń klasy III E I LO w Olkuszu, Paweł Chałuda, zwycięzcą
wych oraz instytucji zajmujących się pomocą społeczną.
Europejskiego Konkursu EchemTes. Będzie reprezentował nasz
kraj na europejskim finale konkursu w Utrechcie (Holandia).
8.02. Wernisaż wystawy prac powstałych podczas VIII Międzynarodowego Pleneru Malarskiego „Srebrne Miasto” Olkusz 2012
w galerii Miejskiego Domu Kultury w Mikołowie.
14.02. Święto patrona IV Liceum Ogólnokształcącego w Olkuszu
- Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
15.02. Wernisaż wystawy malarstwa Zbigniewa Cebuli w olkuskim BWA.
21.02. Wręczono Nagrody Starosty Olkuskiego młodym ludziom, którzy w zeszłym roku osiągnęli sukcesy w olimpiadach
przedmiotowych i zawodach sportowych. Uhonorowano też ich
nauczycieli, wychowawców, trenerów. Lista nagrodzonych na
stronie internetowej Starostwa Powiatowego.
1.03. Spotkanie z Ireną Włodarczyk, olkuską poetką, w Klubie
„Przyjaźń”.
4
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
GMINY więcej na stronach internetowych gmin
BOLESŁAW
13.01. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bolesławski
sztab zakończył zbiórkę z kwotą 8.292,25 zł, 20 euro i 10 funtów
brytyjskich.
16.01. Spotkanie pn. „Wszystkie barwy Afryki” w Centrum Kultury w Bolesławiu. W programie m.in. prezentacja zdjęć z różnych
zakątków Czarnego Lądu, konkurs układania puzzli afrykańskich,
nauka gry na instrumentach afrykańskich, degustacja potraw.
1.02. Wernisaż wystawy malarstwa Seydou Zan Diara „Afryka”.
16.02. Wernisaż wystawy „Zapisane w drewnie, w farbach i muzyce” w Centrum Kultury w Bolesławiu. Otwarto ekspozycję rzeźby
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Kalendarium
Jerzego Skóry, Grzegorza i Przemysława Tyrałów oraz malarstwa
Kwota dofinansowania: 18 647 zł.
Magdaleny Skóry i Macieja Tyrały. Wernisaż uświetnił koncert Woj-
11.01. Początek „otwartego” turnieju tenisa stołowego o Puchar
ciecha Sochy.
Prezesa ULKTS Jaroszowiec.
22.02. Rozstrzygnięcie XVII edycji Konkursu Literackiego – „Bole-
13.01. 21. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zebrano
sławskiej Zimy Prozy”.
19 396, 75 zł.
8.03. Wernisaż fotografii Doroty Szymiec „Duch lasu”.
Styczeń. W świetlicy w Golczowicach otwarto punkt biblioteczny Gminnej Biblioteki Publicznej.
BUKOWNO
Styczeń. Obchody 10-lecia Warsztatów Terapii Zajęciowej w Kluczach.
5.01. Koncert kolęd „Czekając na cud” w wykonaniu dzieci i mło-
26.01. Turniej piłki siatkowej o Puchar Wójta Gminy Klucze. Wyni-
dzieży (MOK).
ki na stronie internetowej gminy.
8.01. Wykład dr. M. Pieniążka pt. „Tradycje bożonarodzeniowe
Styczeń. Spotkanie noworoczne z członkami Światowego Związku
w teatrze polskim”(MOK).
Żołnierzy AK, zorganizowane przez Zarząd Oddziału ŚZŻAK w Kluczach.
12.01. Bieg uliczny „Policz się z cukrzycą”.
Luty. Gimnazjum w Kluczach otrzymało wyróżnienie w konkursie
13.01. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zebrano
Polsko–Niemieckiej Współpracy Młodzieży pt. „Spotkajmy się po-
kwotę 26 447,51 PLN.
jutrze”, w kategorii wymiany szkolnej.
20.01. III Zimowy Rajd Patriotyczny dolinami rzek Białej Przemszy
18.02. Na stawie w Kluczach odbyły się ćwiczenia w ratowaniu
i Sztoły.
ludzi tonących w przeręblach. Pokaz przygotowała grupa ratow-
20.01. „Orbita” Bukowno pokonała w sparingu GKS Katowice 18:2.
ników WOPR oraz Państwowa Straż Pożarna z Olkusza.
5.02. Wykład prof. T. Budrewicza „Pogrzeb Kraszewskiego”.
2.03. Mariusz Połeć z Cieślina, artysta malarz, fotografik, happener
19.02. Wykład mgr J. Tokaj i dr. Dariusza Rozmusa „Srebrny Skarb
i performer otrzymał Olkuską Nagrodę Artystyczną w kategorii
Hutnika”.
animatora kultury.
22.02. Wieczór poezji Mirosławy Kalecińskiej, członkini Klubu Li-
22.03. Obchody Światowego Dnia Walki z Gruźlicą w Wojewódz-
terackiego „Bukowy Liść”, połączony z promocją tomiku wierszy
kim Szpitalu Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu.
autorki (MOK).
2.03. II Noc Teatrów w MOK.
OLKUSZ
9.03. Trzynastoosobowa reprezentacja Klubu Kyokushin Karate
6.01. Doroczny Koncert Bożonarodzeniowy w olkuskim MOK.
w Bukownie wzięła udział w Mistrzostwach Makroregionu Połu-
Zaprezentowano utwory w wykonaniu zespołów folklorystycz-
dniowego Karate Kyokushin. Wyniki na stronie internetowej urzę-
nych świetlic MOK oraz laureatów eliminacji powiatowych XIX
du.
Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek.
24.03. Memoriał Jadwigi Kuczyńskiej „Dzieci dziecku, czyli »Or-
13.01. 21. Finał WOŚP. Sztab MOK-u zebrał 33.386 zł, sztab Stowa-
bita« dla Julki”. Dochód z imprezy (4400,21 zł) przeznaczono na
rzyszenia Wszyscy Dla Wszystkich przy Klubie „Przyjaźń” - 6.396 zł,
zakup protezy ręki dla 6-letniej Julki Poczęsnej.
Gimnazjum nr 1 w Olkuszu - 5.800 zł.
20.01. Koncert smyczkowy zespołu kameralnego Ilkus Quartet
KLUCZE
w Centrum Kultury w Olkuszu.
7.01. II etap 11. edycji Powiatowego Konkursu Recytatorskiego
21.01. Obchody 68. rocznicy zakończenia okupacji (Stary Cmen-
dla Edukacji Wczesnoszkolnej, organizowany pod patronatem
tarz w Olkuszu).
Starosty Powiatu Olkuskiego i Wójta Gminy Klucze.
Styczeń. Duet PaMa - Magda Mączka i Patrycja Patrykiewicz
Styczeń. SP w Chechle rozpoczęła cykl spotkań ze znanymi ab-
z sekcji wokalnej olkuskiego MOK zdobyły pierwsze miejsce na
solwentami szkoły. Pierwszym zaproszonym gościem był Leszek
XIX Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie.
Grzanka, doktorant w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN oraz współ-
1.02. Po raz czwarty Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz przyznał Na-
pracownik laboratorium CERN w Genewie.
grody „Cordis Nobilis”. Statuetkę w kategorii „Organizacja” odebrali
Styczeń. Stowarzyszenie „Bractwo Szkolne”, działające przy
przedstawiciele Bractwa Rycerskiego „Kruk” Starostwa Rabsztyńskie-
Szkole Podstawowej w Kwaśniowie, zdobyło środki unijne na
go - prezes Artur Payerhin i sekretarz Bartosz Fedorowicz. W kategorii
wyremontowanie studni i wymianę pompy „Abisynki” na źródle
„Filantrop” nagrodę odebrali Barbara i Adam Węglarzowie, w kate-
jurajskim „Antoni” w Kolbarku. Zagospodarowany został także te-
gorii „Wolontariusz” nagrodę otrzymał Artur Januszek, uczeń III klasy
ren wokół studni. Powstało w ten sposób miejsce wypoczynku
Technikum w Zespole Szkół nr 1 w Olkuszu, w kategorii „Nauczyciel”
z dostępem do wody dla mieszkańców, pielgrzymów i turystów.
zwyciężyła Anna Noga z IV Liceum Ogólnokształcącego w Olkuszu.
cd. str. 6
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
5
Kalendarium
W kategorii „Osoba” Kapituła Nagrody przyznała dwie równorzędne
Styczeń. Uczennica Zespołu Szkół w Jangocie Weronika Gamrat
nagrody. Laureatkami zostały: Genowefa Bugajska i Barbara Kallista.
zajęła III miejsce w konkursie plastycznym na plakat promujący
9.02. Wernisaż wystawy malarstwa Anny Kajdy i fotografii Piotra
ogólnopolską kampanię „Elektro-nie-śmieci”. Do konkursu wpły-
Kajdy pt. „Jej portret” w olkuskim Centrum Kultury.
nęło aż 65 prac z całej Polski.
16.02. Wernisaż wystawy pt. „Nieznana Wieliczka”, prezentującej
12.02. W remizie OSP w Porąbce odbyło się ostatkowe śpiewa-
efekty dwóch plenerów Olkuskiego Klubu Miłośników Fotografii
nie, w którym udział wzięły wszystkie Koła Gospodyń Wiejskich
w niedostępnych dla turystów podziemiach kopalni soli w Wie-
z Gminy Trzyciąż.
liczce (olkuski MOK).
7.03. W UG w Trzyciążu odbył się konkurs „Gminny mistrz orto-
26.02. Finał Powiatowego Konkursu Czytelniczego „Mistrz piękne-
grafii”, zorganizowany przez Bibliotekę i Ośrodek Animacji Kul-
go czytania” skierowanego do uczniów szkół gimnazjalnych z tere-
tury. Wzięło w nim udział 33 dzieci z gminnych szkół. Wyniki na
nu powiatu olkuskiego. Wyniki na stronie internetowej gminy.
stronie internetowej gminy.
Luty. Przebiegający przez teren ziemi olkuskiej Szlak Architektury
20.03. Gminne Eliminacje „Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy
Drewnianej otrzymał nagrodę w XIII edycji konkursu Najlepsze
Pożarniczej “. Wyniki na stronie internetowej gminy.
Przedsięwzięcie Roku w Małopolsce LIDER MAŁOPOLSKI 2012 organizowanego przez Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski.
WOLBROM
2.03. Gala przyznania Olkuskiej Nagrody Artystycznej olkuskim MOK.
7.01. Oliwia Bagińska z Zespołu Szkół – Szkoły Podstawowej nr 2
4.03. Konferencja dla kobiet o kobietach:„Między macierzyństwem
w Wolbromiu zwyciężczynią XI edycji Powiatowego Konkursu
a pracą” w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Olkuszu.
Recytatorskiego dla Edukacji Wczesnoszkolnej.
5-7.03. Mistrzostwa Małopolski w szachach (olkuski MOK). Wzięli
13.01. 21 Finał WOŚP. Zebrano 41 084 zł.
w nich udział uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów oraz
26.01. W Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze odsłonięto uroczyście
szkół ponadgimnazjalnych z terenu naszego województwa. Wy-
tablicę pamiątkową poświęconą twórcy melodii Apelu Jasnogór-
niki na stronie internetowej gminy.
skiego. Twórcą melodii jest kompozytor z Poręby Górnej, salezjanin
13.03. Rozstrzygnięcie konkursu plastycznego dla uczniów szkół
ks. prof. Stanisława Pałka Ormiński. Melodia powstała w 1956 r.
podstawowych i gimnazjów pt. „Lubię Olkusz”. Wyniki na stronie
12.02. Amatorskie zawody narciarskie ZSZ na stoku w Smoleniu.
internetowej gminy.
W 4 kategoriach wiekowych wystartowało 95 zawodniczek i za-
14.03. W olkuskim Centrum Kultury przy ulicy Szpitalnej odbyła
wodników. Wyniki na stronie internetowej gminy.
się konferencja „Wyzwania współczesnej edukacji” inaugurująca
18.02. I Walentynkowy Turniej Szachowy. Wyniki na stronie in-
I Targi Edukacyjne pod patronatem Burmistrza Miasta i Gminy
ternetowej gminy.
Olkusz oraz Starosty Olkuskiego.
23.02. Koncert zespołu Pectus w wolbromskim DK.
15.03. Wernisaż wystawy „Fotograficy olkuscy 2013” w olkuskim
24.02. Koncert „Wolbromiacy i goście” w wolbromskim DK.
Centrum Kulury.
28.02. Maraton Językowy w Zespole Szkół w Wolbromiu. Wyniki
15.03. Tancerze z działającej w Olkuszu Szkoły Tańca „Wena” wy-
na stronie internetowej gminy.
stąpili w programie „Tylko taniec. Got to Dance” w telewizji Polsat.
15.03. Spotkanie z Jackiem Sypieniem, historykiem i dziennika-
18.03. Grupa młodzieży izraelskiej i niemieckiej wspólnie z ucznia-
rzem, w związku z promocją jego książki „Dwory szlacheckie zie-
mi olkuskich szkół średnich wzięła udział w spotkaniu z burmi-
mi olkuskiej” (Biblioteka Publiczna w Wolbromiu).
strzem Dariuszem Rzepką oraz Olgerdem Dziechciarzem, history-
18.03. Firma TRI (Poland), lider producent antywibracyjnych czę-
kiem i popularyzatorem dziejów olkuskich Żydów. Młodzież z nie-
ści samochodowych, została wyróżniona złotą nagrodą wśród
mieckiego Wurzen oraz izraelskiego Holon przyjechała do naszego
europejskich dostawców Toyoty za rok 2012 w kategorii: termino-
kraju na zaproszenie olkuskiego Zespołu Szkół nr 3 oraz I LO, z któ-
wość dostaw. Firma uhonorowana została również wyróżnieniem
rymi wspólnie realizują projekt „PICTURES IN MY MIND” dotyczący
„Certificate of Recognition” dla 20 najlepszych dostawców w ka-
stereotypów na temat narodu polskiego, niemieckiego i żydow-
tegorii zarządzania projektami.
skiego w czasach narodowego socjalizmu, komunizmu i obecnie.
21.03. Aleksandra Smoter uczennica klasy II A Gimnazjum nr 2 w Zespo-
21.03. Targi Edukacyjne (MOK).
le Szkół w Wolbromiu została laureatką Małopolskiego Konkursu z Fizyki
23.03. IV Olkuska Noc Teatru (MOK).
dla Gimnazjalistów. Zajęła drugie miejsce w finale tego konkursu.
27.03. Burmistrz Miasta i Gminy Wolbrom Jan Łaksa wręczył nagro-
TRZYCIĄŻ
dy i wyróżnienia za osiągnięte wyniki sportowe oraz za osiągnięcia
13.01. 21. Finał WOŚP - w Jangrocie. Zebrano 5712 zł.
w działalności sportowej. Wyniki na stronie internetowej gminy.
6
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KONCERT
JAZZOWY PGR
W
sobotnie popołudnie 16 lutego 2013
w olkuskiej Galerii BWA wystąpił zespół
Projekt Grzegorza Rogali, czyli w skrócie:
PGR. Muzycy zaprezentowali program pt. „Latin Fire”,
zgodnie z tytułem pełen ognistych, latynoskich rytmów, choć… nie pozbawiony i polskich akcentów.
Niegdysiejsze PGR-y, słusznie lub nie, były
w powszechnym przekonaniu synonimem chaosu,
bylejakości, marnotrawstwa. „Ryczy jak byk z PGR-u” –
mówiło się o kimś, kto wciąż biadolił. Dzisiejszy PGR
nie ma z tym nic wspólnego. Lider formacji, puzonista Grzegorz Rogala, to muzyk znany nie tylko polskim
miłośnikom jazzu. Występował w big-bandzie European Colours Jazz Orchestra, a z zespołem Kattorna zdobył nagrodę na festiwalu Berlin Jazz & Blues Award.
Grzegorz Rogala - oprócz tego, że sam jest świetnym
muzykiem – nie boi się obecności obok siebie innych
wirtuozów, co świadczy o nim jeszcze lepiej. I tak na
olkuskich Zaduszkach Jazzowych A.D. 2011 pojawił
się na czele Grzegorz Rogala Quartet, w którym grał
m.in. pianista Witold Janiak (autor wspaniałego albumu pt. „Mainstreet Quartet” z 2010 r.). Z kolei na pierwszej płycie PGR pt. „Enthuzjazzm” (z 2011 r.) gościnnie
wystąpiła izraelska saksofonistka Sagit Zilberman (koleżanka Rogali ze studiów na Berklee College of Music
w Bostonie). Efekt – to pyszny koktajl jazzu z muzyką
klezmerską i… polskim folklorem. Jeśli bowiem nazwa
PGR jest w jakiś sposób zasadna, to wyłącznie z powodu wiejskich konotacji. Grzegorz Rogala – wzorem Zbigniewa Namysłowskiego i Michała Urbaniaka – chętnie czerpie natchnienie z muzyki ludowej.
W programie „Latin Fire” gościem PGR-u stał się
kolejny wirtuoz – trębacz El Congo Allen, Kubańczyk,
który wyemigrował do Europy. Występował z takimi
gwiazdami, jak Earth Wind & Fire, Herbie Hancock, UB
40, Marylin Manson czy Eric Clapton. W zespole Grzegorza Rogali gra na srebrzystym kornecie i złocistym
flugelhornie (takiej pękatej trąbce o niższym i miększym dźwięku). Skład uzupełniają basista Andrzej Zielak i perkusista Grzegorz Jakieła.
Olkuski koncert rozpoczęli od znanej już z płyty
„Enthuzjazzm” kompozycji „Cuban Report”. Tym razem
utwór zabrzmiał nieco inaczej niż wersja studyjna;
w nowej aranżacji, zgodnie z tytułem programu, zyskał
jeszcze wyraźniejszy południowoamerykański „szlif”.
Z „Enthuzjazzmu” przypomnieli także „Majazzur”, czyli mazur na jazzowo, również przeniesiony w gorący, latynoski klimat. Na bis zaprezentowali najnowszy
w repertuarze PGR-u utwór: ludowe „Czerwone jagody”, podane – cytując lidera –„w sosie latynojazzowym”,
jako rozbujaną sambę.
Temat każdej z prezentowanych kompozycji trębacz
i puzonista podawali z początku unisono lub w kunsztownym dwugłosie (jak w utworze „Latis”, gdzie przybrał formę instrumentalnego dialogu). Później, jak to
w jazzie, przychodził czas na solówki. Najwięcej, co
zrozumiałe, zagrali ich lider i gość.
Rogala możliwości puzonu najszerzej zaprezentował
w autorskim „Song for Basia” (dedykowanym żonie).
Jego gra pełna była typowych dla tego instrumentu
szybkich glissand. Może mniej typowe, a na pewno
nie mniej piękne było solo w kołysance skomponowanej dla córki – obfitowało w nagłe zwroty muzycznej akcji. W „Majazzurze” zaimprowizował nastrojową
cd. str. 8
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
7
Spotkanie
wariację, chwilami przypominającą puzonowy odpowiednik gry Tomasza Stańki.
Ani jednego utworu nie pozostawił też bez solówki
Allen. W kołysance rozwinął przejmującą melodię podkreśloną mocnymi przejściami perkusji, by pod koniec
zagrać całkiem inne solo – zabawne, miejscami celowo groteskowe. „Majazzur” ozdobił własną, kubańską
odpowiedzią na polski folklor, stopniowo urastającą
w jakiś latynoski krzyk, na który słów nie znajduję –
trzeba to samemu usłyszeć.
A pozostali muzycy? Andrzej Zielak swą grą na
basie wnosi najwyraźniejsze elementy nowoczesnego jazzu rodem z krainy ECM. I on zagrał kilka solówek,
w tym kunsztowną, wirtuozowską podczas kołysanki. W improwizacji z „Majazzura” nie mniej efektownie
balansował pomiędzy Ameryką Południową a Dalekim
Wschodem. Najdłuższe i chyba najlepsze solo zagrał
na końcu, w „Czerwonych jagodach”.
Również Grzegorz Jakieła, przez Rogalę przedstawiony jako„najlepiej ubrany polski perkusista”, dowiódł,
że nie tylko szata go zdobi. Nie był jedynie fenomenalnym kolorystą (o przejściach w kołysance już pisałem; zagrał więcej takich ozdobników). Może jego solo
w „Majazzurze” było krótkie, a w kołysance – początkowo z lekka wymuszone (szybko jednak się rozkręcił!),
ale w „Latis” zrekompensował to z nawiązką. Zabębnił
tak, że z pałek „leciały iskry”, gdy wykonywał błyskawiczne przejścia na bębnach i tremola na talerzach.
O tym, jak dobry to był koncert, niech zaświadczy
jeden fakt. Gdy Grzegorz Rogala zakomunikował, że
„to już wszystko”, chyba nikt bez spojrzenia na zegarek nie skonstatował, że upłynęła z górą godzina – tak
szybko zleciał czas. Dopiero po chwili, gdy minął szok,
publiczność nagrodziła muzyków zasłużoną owacją.
Tekst i zdjęcia: Jarosław Nowosad
Niezbyt
szybki pisarz
M
ichał Olszewski – dziennikarz, pisarz,
publicysta – był w piątek 8 marca gościem
olkuskiej Galerii BWA. Publiczności
zaprezentował fragment zupełnie nowego tekstu.
Michał Olszewski jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jako dziennikarz publikował m.in.
w „Gazecie Wyborczej” i „Tygodniku Powszechnym”,
gdzie do niedawna był kierownikiem działu reportażu.
W marcu 2013 r. Client Earth Polska, organizacja pozarządowa typu non profit, poinformowała, że zatrudniła Michała Olszewskiego jako rzecznika prasowego.
Organizację tworzy zespół polskich prawników, którzy
pracują na rzecz ochrony środowiska.
Pisarz zdobył nagrodę w konkursie reporterów„Oczy
otwarte”. Jako literat zadebiutował w 2003 roku tomem
opowiadań pt. „Do Amsterdamu”; książka ta wygrała
w konkursie oficyny Znak. Obecnie jest autorem pięciu książek, m.in. „Chwalcie łąki umajone” i „Low-tech”.
Najnowsza, „Zapiski na biletach”, zawiera cykl krótkich
tekstów prozą – notatek z podróży po Polsce.
Na spotkaniu w Olkuszu nie zaprezentował jednak
utworu z którejś spośród wydanych już książek, lecz
tekst premierowy – fragment przezabawnego opowiadania o redakcji gazety. Usłyszeliśmy przednią satyrę
na współczesne dziennikarstwo z jego schematycznością, sprowadzoną przez autora do absurdu. W utworze
Olszewskiego adepci zawodu, młode osoby bez sprecyzowanych zainteresowań, uczą się komponowania
tekstów z gotowych szablonów słownych.
Niemal równie interesująco wypadła rozmowa
pomiędzy głównym bohaterem spotkania a prowadzącym je Olgerdem Dziechciarzem. Jak zawsze
cd. str. 9
8
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wystawa
A' PROPOS KONIA
w przypadku wieczoru autorskiego dziennikarza
i pisarza w jednej osobie, dotyczyła wielu tematów.
W swoim pisarstwie Olszewski często zajmuje się
polską prowincją – w Olkuszu np. sporo powiedział
o Charsznicy, gdzie rolnictwo wyspecjalizowało się
w uprawie kapusty. Wyrosły tam prawdziwe „kapuściane fortuny”, a na „kapuścianych dożynkach” można spotkać notabli nie tylko lokalnych, nie tylko wojewódzkich... Równie ciekawa wymiana zdań wynikła
na temat sposobów zabiegania o dotacje na kulturę,
miejsca Olkusza w województwie małopolskim, czy
nawet zasadności naszych przenosin z dawnego województwa katowickiego do obecnego małopolskiego...
Autor zwierzył się też, że jako pisarz pracuje niezbyt
szybko – czasem nad jednym opowiadaniem potrafi
ślęczeć latami... Piszącego te słowa zmartwiło to trochę,
bo być może nieprędko dane mu będzie poznać całość
„dziennikarskiej” historii, która – sądząc po usłyszanym
fragmencie – zapowiada się nader interesująco.
Tekst i zdjęcia: Jarosław Nowosad
K
oń, jaki jest, każdy widzi… i, na szczęście, każdy widzi go inaczej. Grzegorz Skrzypek, który
w czwartek 14 marca uroczyście otwierał wystawę swoich prac zatytułowaną „Koniostwory”, widzi to zwierzę w sposób odległy od tradycyjnego.
Gdy mowa o koniach w polskim malarstwie, na myśl przychodzą realistyczne obrazy Chełmońskiego
czy „dynastii” Kossaków. Cykl „Koniostwory”, prezentowany w olkuskiej Galerii BWA, jest od takiego widzenia skrajnie odległy. „Koniostwory” to – zgodnie z tytułem – baśniowo surrealistyczne wariacje wokół „końskiej” tematyki; raczej coś „a'propos konia” (jak mawia przy różnych okazjach mój redakcyjny kolega) niż
próba „fotograficznego” odwzorowania tego zwierzęcia.
Grzegorz Skrzypek, absolwent krakowskiej ASP, na co dzień uczy rysunku w Zespole Szkół Plastycznych
w Dąbrowie Górniczej. Jako artysta od kilku lat tworzy cykl obrazów i rysunków, w niecodzienny sposób
przedstawiających konie pośród równie nierzeczywistego, być może wyśnionego świata. Zwierzęta te na
obrazach Skrzypka przybierają wszelkie możliwe barwy, zmieniają też kształt. Na jednym obrazie przypominają sforę psów, na
innych mają długie szyje jak żyrafy lub prehistoryczne diplodoki
lub jeżą się kolcami niby australijskie kolczatki; niekiedy mają po
trzy nogi, innym razem po sześć… Przeważnie wydają się zadowolone z efektów swej transformacji – większość obrazów emanuje radością, z jaką niezwykłe zwierzęta hasają po swoim świecie.
Niekiedy pojawiają się„kawalerzyści” lecz i oni są istotami z innych
planet lub wymiarów. Dla samego artysty takie spojrzenie na świat
jest, jak mówił podczas wernisażu, zupełnie naturalne.
Otwarcie wystawy uświetnił krótkim koncertem olkuski
wokalista Piotr Skrzynecki. Nie zaśpiewał, niestety, „Wild Horses”
z repertuaru Stonesów, wykonał za to m.in.„What a Wondrful World”
Louisa Armstronga, co wydawało się równie na miejscu. Sam z chęcią pobyłbym trochę w świecie malowanym przez Skrzypka.
Wystawę można było obejrzeć do 2 kwietnia – i nie tylko obejrzeć, bo, jak zaznaczył podczas otwarcia ekspozycji dyrektor Stanisław Stach, „obrazy są do kupienia”. Osobiście, gdyby było mnie
już stać na kupowanie obrazów (i na metraż, w którym miałbym
gdzie je wieszać), zdecydowałbym się chyba na ten podłużny, na
którym konie przypominają smoki lub dinozaury…
Tekst: Jarosław Nowosad, zdjęcia: Olgerd Dziechciarz
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
9
Konkurs
KONKURS im. Kazimierza Ratonia
R
azem z rzeszowskim kwartalnikiem „FRAZA” objęliśmy patronat nad tym ogólnopolskim
konkursem! Poniżej regulamin.
IX Ogólnopolski
Konkurs Poetycki
im. Kazimierza Ratonia
Organizatorami są: Galeria Literacka przy Galerii Sztuki Współczesnej
Biuro Wystaw Artystycznych w Olkuszu, Powiatowa i Miejska Biblioteka
Publiczna w Olkuszu oraz Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne „FRAZA”.
Celem konkursu jest popularyzowanie poezji współczesnej, wspieranie twórców z dorobkiem i młodych
talentów. Propagowanie poezji ambitnej, trudnej.
Warunki konkursu: konkurs jest
otwarty dla wszystkich twórców, zarówno zrzeszonych, jak i będących poza związkami twórczymi. Każdy z uczestników konkursu proszony jest o nadesłanie
od 5 do 8 utworów (łącznie około 100-150 wersów) niepublikowanych w wydawnictwach zwartych i nienagrodzonych w innych konkursach - każdy utwór należy nadesłać w czterech egzemplarzach, zaopatrzony
w godło (pseudonim). Godło należy umieścić także na
dołączonej do zestawów zaklejonej kopercie. Wewnątrz
koperty powinny się znaleźć dane osoby: imię, nazwisko, adres, numer telefonu, e-mail, wiek oraz kilka słów
o ewentualnym dorobku. Do danych osobowych należy
też dodać kopię dowodu wpłaty 20 zł opłaty konkursowej - konto: PKO BP 56 1020 2430 0000 8102 0043 4845
(z dopiskiem w tytule przelewu: „opłata na konkurs im.
K. Ratonia w GSW BWA Olkusz”). Prace prosimy przesyłać
pod adres: GSW BWA w Olkuszu, ul. Szpitalna 32, 32-300
Olkusz, z dopiskiem na kopercie„Konkurs im. K. Ratonia”.
Ter min nadsyłania prac upły wa 30 wr ze śnia 2013 roku (decyduje data stempla pocztowego). Uwaga! Warunkiem dopuszczenia do konkursu jest uiszczenie opłaty konkursowej. Prace nadesłane na konkurs nie będą z wracane.
Jury w składzie: Magdalena Rabizo-Birek (krytyk literacki, redaktor naczelna kwartalnika „Fraza”), Julia Szy-
chowiak (poetka) i Marcin Sendecki
(poeta, dziennikarz), wybierze najlepsze zestawy, a nagrodą będzie wydanie zwycięzcy autorskiego tomiku.
W I edycji był nim Maciej Sawa z Przemyśla, którego debiutancka książka „rok S roki” ukazała się w ramach
Biblioteki Galerii Literackiej BWA
Olkusz i Biblioteki „Frazy” w 2007 r.
W II edycji zwycięzcą został Marcin
Orliński, w III Krystyna Myszkiewicz
(wydany przez nas tomik „Na pstryk
i zew” był nominowany do Nagrody
Mediów Publicznych „Cogito”), w IV
- Izabela Kawczyńska (tomik „Largo”),
w V - Arkadiusz Stosur (tomik „Przejścia podziemne”),
w VI - Teresa Radziewicz (tomik „Samosiejki” był nominowany do Nagrody im. Wiesława Kazaneckiego),
w VII - Natalia Zalesińska (tomik „Połączenia”), a w VIII
Janusz Radwański (tomik w przygotowaniu). Pozostali nagrodzeni oraz wyróżnieni otrzymają nagrody
pieniężne i książkowe. Na nagrody przeznaczone jest
4 tys. zł. Nagrodzeni i wyróżnieni zostaną poinformowani o tym fakcie listownie, telefonicznie lub e-mailem.
Mecenasami konkursu są: Starostwo Powiatowe w Olkuszu, Urząd Miasta w Olkuszu, Oficyna 21, wydawca tomu
„Poezje” Kazimierza Ratonia oraz wydawnictwo NEON.
Patronat medialny: Kwartalnik „FRAZA” i „Kwartalnik
Powiatu Olkuskiego”. Nagrodzeni zobowiązują się do
dostarczenia organizatorom zestawu 30-50 wierszy.
Część nakładu tomiku zwycięzcy będzie rozprowadzana przez Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne„FRAZA”.
Oficjalne rozstrzygnięcie konkursu odbędzie
się w październiku lub listopadzie 2013 r. Organizator nie ponosi kosztów dojazdu nagrodzonych
i wyróżnionych autorów. Laureaci mają za to zapewniony bezpłatny nocleg w Olkuszu.
Szczegółowe informacje o konkursie im. K. Ratonia udzielane są telefonicznie: (32) 754 34 47, kom.
660 404 840 lub e-mailowo: [email protected]
IX EDYCJA
10
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Poezja
FOTOGRAFIA
fot. Piotr Drozdowski
W
ystawa „Fotograficy olkuscy” jest już stałym punktem tutejszego kalendarza kulturalnego,
z roku na rok zyskującym na ważności. Równie zwyżkową tendencję ma poziom artystyczny
kolejnych edycji. W piątek 15 marca o 18:00 w galerii olkuskiego Centrum Kultury (tzw.
„Cegielni”) otwarto ekspozycję „Fotograficy Olkuscy 2013”. Tak, jak w zeszłych latach, jest ona
współorganizowana przez Miejski Ośrodek Kultury oraz Miejską Galerię Sztuki „OK.NO”.
Fotograficy
W tym roku zainteresowanie udziałem
w ekspozycji było tak
duże, że organizatorzy
musieli dokonać bardzo ostrej selekcji. Spośród 59 autorów, większość mogła zaprezentować po
jednym zdjęciu; nieliczni – po dwa. Jak zaznaczono,
dla paru artystów nie znalazło się miejsce, przeważnie jednak nie z powodu niedostatecznego poziomu artystycznego ich prac; po prostu nie współgrały
one z całością ekspozycji. Wreszcie wyboru dokonano
i przyszedł czas na wernisaż. Otwarcia dokonali: Antoni
Kreis (komisarz wystawy, wiceprezes Okręgu Śląskiego
Związku Polskich Artystów Fotografików), Grażyna Praszelik-Kocjan (dyrektorka olkuskiego MOK) oraz Adam
Sowula (instruktor sekcji fotograficznej w MOK, także
uczestnik wystawy).
W ekspozycji wzięli udział: Marcin Andrukowicz,
Magdalena Bożek, Monika Cyganek, Piotr Drozdowski, Łukasz Dwornik, Marta Foryś, Martyna Grzanka,
Sylwia Izdebska, Piotr Kajda, Gabriela Kałwa, Magdalena Karczewska, Andrzej Karoń, Katarzyna Kędzierska, Tomasz Kędzior, Grzegorz Kłeczek, Anna Kostulska, Anna Kościelniak, Emilia Kotnis-Górka, Tomasz
Kowalski, Michał Kurek, Marcin Łaskawiec, Zdzisław
Majcherkiewicz, Dawid Makowski, Michał Maliszewski,
Adrian Marcinowski, Martyna Mirek, Ewelina Mirota,
Kamila Mól, Marcin Mrówka, Agnieszka Nowakowska,
Maciej Nowicki, Patrycja Orkisz, Sylwia Paciej, Tomasz
Piłka, Mariusz Połeć, Anna Przetacznik, Grzegorz Przetakiewicz, Weronika Sowula-Maciejczyk, Adam Sowula,
Barbara Sygulińsk a,
Katarz yna Szojda,
Krzysztof Todor, Justyna Wadas, Elżbieta
Walas, Michalina Warska, Andrzej Wcisło, Irena Włodarczyk, Konrad Wnuk, Albert Woźniak, Sandra
Zając, Alexander Zub, Magdalena Żurek oraz reprezentujący ekipę portalu„Olkuszanin.pl”: Krzysztof Boniecki,
Wojciech Dyrda, Mateusz Kłębek, Malwina Kosyl, Szczepan Mrówka, Dominik Rzepka, Patryk Zajega.
Ci, którzy odmawiają fotografii miana sztuki, często
argumentują, jakoby była ona jedynie mechanicznym
odwzorowaniem rzeczywistości. Zebrane w galerii
fotogramy dowodzą mylności takiego poglądu, ukazując olbrzymie zróżnicowanie widzenia świata przez
poszczególnych fotografów. Poprzez dobór tematu,
ale także kadraż, technikę fotografowania, wreszcie
sposób późniejszej obróbki obrazu każdy z autorów
wyraźnie zaznaczył swą indywidualność.
Liczne są na przykład zdjęcia portretowe. Wiele
z nich to bardzo udane stylizacje – na kadr z francuskiego kina z lat pięćdziesiątych (Monika Cyganek) lub
sześćdziesiątych (Piotr Kajda), albo okładkę czasopisma
z lat siedemdziesiątych (np. Mateusz Kłębek, czy Ewelina Mirota). Spomiędzy tradycyjnych portretów ciekawie prezentuje się bardzo ciepła czarno-biała fotografia Dawida Makowskiego, przedstawiająca smutno uśmiechniętego starszego pana przy stole. Wśród
nielicznych portretów dziecięcych wyróżnia się, notabene również czarno-białe, zdjęcie autorstwa Patryka
Zajegi. Najbardziej interesujące są jednak trzy portrety
Olkuscy 2013
cd. str. 12
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
11
Fotografia
fot. Jarosław Nowosad
kobiece w konwencji surrealistycznej. Mariusz Połeć
i Adam Sowula uzyskali taki efekt dzięki niecodziennej
aranżacji zdjęć, Gabriela Kałwa – poprzez techniczny
trik (gdy już jesteśmy przy fotografii trikowej, odnotujmy przy okazji„mistyczne” fotomontaże Anny Przetacznik). Zabawny jest natomiast„portret” psa… za kierownicą auta (autor – Konrad Wnuk).
Równie licznie reprezentowana jest szeroko pojęta
fotografia pejzażowa. Obok dość tradycyjnych panoram gór, widoków brzegów morskich, zachodów słońca itp., spotykamy ogromnie nastrojowy obraz zamglonego lasu. Katarzyna Kędzierska – bo to ona wykonała
zdjęcie – wykreowała wizję jakby z epoki impresjonizmu. Dowcipnie przełamał banalność leśnego obrazka
Maciej Nowicki, umieszczając na pierwszym planie…
rower. Justyna Wadas zaproponowała oryginalne spojrzenie na nadmorską przystań, eksponując detal architektoniczny na jej tle. Przy tej okazji warto też odnotować ciekawy debiut – Irena Włodarczyk, dotychczas
znana w olkuskim środowisku artystycznym jako poetka, znalazła się wśród uczestników wystawy dzięki zdjęciu tęczy nad Szczyrzycem.
Pomiędzy zdjęciami reportażowymi wyróżniają się
dwie prace Szczepana Mrówki. Uchwycony przez niego wybuch w zakładzie przemysłowym wygląda bez
mała apokaliptycznie, ale jeszcze „mocniejsze” wydaje się zdjęcie staruszki, zupełnie obojętnie przechodzącej przed uliczną demonstracją. Peron olkuskiego
dworca z pordzewiałą tablicą na pierwszym planie
i samotnym podróżnym w tle, sfotografowany przez
Piotra Drozdowskiego – to fotografia tyleż dokumentalna, co artystyczna. Również na pograniczu reportażu i sztuki sytuuje się zdjęcie Magdaleny Bożek,
przedstawiające wnętrze zrujnowanego budynku.
Architektura to dla fotografii jeden z tematów
„wdzięczniejszych”, ale jednocześnie dość „śliskich” –
łatwo popaść tu w banał… Na pewno uniknął tego
Michał Kurek, którego zdjęcie amfilady ulicznych bram
(zamkniętej odległą kamienicą) ożywia uchwycona
o odpowiedniej porze plama światła. Detal architektoniczny „wzięli na warsztat” m.in. Marcin Andrukowicz,
Michał Maliszewski i Magdalena Karczewska – wszyscy
uzyskali ciekawy efekt. Oryginalnie spojrzał na rabsztyński zamek Andrzej Karoń, fotografując go w nocy, oświetlony jedynie przez gwiazdy. Musiał w tym celu zastosować tak długi czas naświetlania, że gwiazdy widoczne
są jako rozmazane smugi, przywodzące na myśl deszcz
meteorów lub laserowy ostrzał…
Największy chyba „rozrzut tematyczny” nastąpił
wśród fotografii przyrody. Gdy idzie o makrofotografie, najciekawsze są zeschłe liście, którym z bardzo bliska przyjrzała się Sandra Zając. Zdjęcia kwiatów autorstwa Martyny Mirek i Tomasza Kowalskiego odznaczają się z kolei bardzo wysoką jakością techniczną,
szczególnie pod względem ostrości i nasycenia kolorów. W ogóle przypatrywanie się naturze z małej odległości owocuje nader ciekawymi rezultatami. Zwykłe
koty domowe na zdjęciach Barbary Sygulińskiej i Sylwii Paciej jawią się nieomal tygrysami. Równie pomysłowo Anna Kostulska ukazała kolonię grzybów. Fale
wzburzonego morza rozbijające się o brzeg to temat
z pozoru banalny, ale i tu można uniknąć schematyczności, stosując wydłużony czas naświetlania (Wojciech
Dyrda) lub, przeciwnie, bardzo krótki (Patrycja Orkisz).
Wśród prezentowanych zdjęć znalazł się tylko jeden
akt – za to jaki! Grzegorz Kłeczek sfotografował modelkę przy minimalnej ilości światła, sprawiając, że jest na
zdjęciu bardziej niewidoczna niż widoczna. W odróżnieniu od ukazujących wszystko rozkładówek kolorowych magazynów, ten akt uruchamia wyobraźnię
cd. str. 13
12
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wydarzenia
patrzącego. Gdy mowa o nieszablonowych przedstawieniach postaci ludzkiej, warto zwrócić uwagę na
zdjęcie Marcina Łaskawca, przedstawiające człowieka wykonującego w mrocznym pomieszczeniu jakieś
ćwiczenia – może kulturystyczne, a może korekcyjne?
Pośród wystawianych zdjęć znalazły się też obrazy tak
niekonwencjonalne, że nie dające się umieścić w żadnej „szufladzie” (np. zdjęcie wykonane przez Martynę
Grzankę). Inne, bardzo ekspresyjne zdjęcie ludzkich rąk
– czarno-biały obraz pomarszczonych dłoni – wykonała Anna Kościelniak. Bardzo nastrojową martwą naturę z bukietem polnych kwiatów i czarnym telefonem,
w żółtawym świetle zachodzącego słońca, sfotografowała Elżbieta Walas. Czystym surrealizmem emanują
prace Krzysztofa Kędziora i Katarzyny Szojdy. Zrobione
przez Kędziora czarno-białe zdjęcie krzeseł, stojących
w równych odstępach na miejskim placu, przywodzi
na myśl dzieła Storma Thorgersona z okładek płyt Pink
Floyd czy Cranberries. Obraz miejskiego blokowiska,
zniekształcony przez szkło ekranu wyciszającego hałas
szosy przebiegającej obok, uwieczniła natomiast Szojda. Ten kadr to świadectwo zupełnie „osobnego” spojrzenia na świat.
Obraz olkuskiej fotografiki, jaki ukazują kolejne edycje wystawy, wygląda z roku na rok coraz lepiej. Jak
podkreślił sekretarz ekspozycji Antoni Kreis, ogromnie
podniósł się zwłaszcza poziom techniczny prezentowanych zdjęć. Zarazem nie maleje na olkuskiej ziemi
liczba fotografów dysponujących własnym, indywidualnym widzeniem świata. Choćby dlatego warto tę
wystawę zobaczyć. Będzie czynna do końca kwietnia.
Jarosław Nowosad
OWOCE zimowej prozy
Z
ima też ma swoje owoce! W naszym bolesławskim Dworze – literackie... 22 lutego
rozstrzygnięto tu XVII edycję konkursu
literackiego „Bolesławska Zima Prozy”.
Do Centrum Kultury im. Marii Płonowskiej napłynęły z różnych stron Polski prace w czterech kategoriach
wiekowych. Spośród dojrzałych prozaików najbardziej
przejmujące opowiadanie stworzył Adam Bolesław
Wierzbicki z Lubska. Drugie miejsce „wypisała” Jolanta
Piwowar z naszych rodzimych Hutek, trzecie – Alina
Mendrala z Lubeni. W kategorii licealistów zwyciężył
Szymon Czopek z Olkusza, tuż za nim uplasowali się
Szymon Florek z Chrzanowa i Dagmara Roś z Przegini.
Gimnazjalistami o najbardziej kunsztownym warsztacie literackim okazali się: Weronika Kłapcińska z Olkusza, Marlena Mitka i Kamila Cebo z Krzykawy, Agnieszka Walczak z Bukowna i Karolina Szczerba z Podlipia.
W kategorii szkół podstawowych pierwsze i jedyne
miejsce przyznano Jakubowi Salwińskiemu z Olkusza.
Tegoroczna jurorka – Emilia Kotnis-Górka – to absolwentka socjologii oraz dziennikarstwa i komunikacji
społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Współpracowała z wieloma mediami krajowymi,
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
regionalnymi, lokalnymi i środowiskowymi: telewizją,
dziennikami, czasopismami i portalami internetowymi.
Na stałe jest dziennikarką i sekretarzem redakcji „Przeglądu Olkuskiego”. Ma na swoim koncie wiele publikacji o tematyce społecznej. Należy do Stowarzyszenia
Dobroczynnego „Res Sacra Miser” w Olkuszu.
„Dlaczego ten i ów pisze? Ponieważ nie posiada
dość charakteru, by nie pisać” – rzekł pół żartem, pół
serio Karl Kraus. Z uśmiechem nad powyższym cytatem zapraszamy do kolejnych edycji naszych literackich konkursów...
Beata Bazan-Bagrowska
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
13
Wywiad
„Boję się
chamstwa...”
Rozmowa z MICHAŁEM BAJOREM
fot. Waldemar Nocoń
10
marca Michał Bajor wystąpił wraz
z towarzyszącym mu zespołem dla wolbromskiej publiczności. Przy pełnej sali
zaśpiewał nie tylko utwory z najnowszego, dwupłytowego albumu „Od Piaf do Garou”, ale także inne
przeboje, w tym te najbardziej znane. Jak zwykle
podczas jego koncertów, finałem występu były
owacje na stojąco i bisy. Zapraszamy Państwa do
lektury wywiadu, którego zgodził się udzielić specjalnie z okazji swojego pierwszego w historii pobytu w Wolbromiu.
ƒƒ Panie Michale, czy jest coś, co najbardziej lubi
Pan w koncertach?
– Publiczność. Najlepsza jest publiczność. Śpiewać
każdy może, parafrazując Jerzego Stuhra – zaśpiewać
piosenkę i śpiewać w domu czy na rodzinnych uroczystościach, natomiast taki występ, kiedy na widowni
siedzi kilkaset osób, czasami tysiąc, na przykład w operze, gdzie czasem występujemy (jak w Bydgoszczy,
Poznaniu czy Łodzi) – to na artyście zawsze robi wrażenie. Nigdy nie byłem i nie będę rockowym artystą,
ale myślę, że oni mają jeszcze większą adrenalinę, gdy
wychodzą na scenę. W amfiteatrach, w których siedzi
kilka tysięcy widzów, wrażenie jest jeszcze większe –
wiem o tym, bo miałem okazję występować na festiwalach, w Opolu czy Sopocie. Publiczność jest więc
bardzo ważna, bo czuje się jej skupienie, a potem się
14
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
słyszy brawa i reakcje. Przy wesołych piosenkach słyszy
się śmiech, a przy poważnych – pojawia się wibrujące
napięcie między wykonawcą a widzem. To są chyba
duże zalety koncertów na żywo.
ƒƒ Zdarza się, że publiczność czymś Pana zaskakuje?
– Bywa tak czasami. Myślę jednak, że ktoś, kto kupuje bilet na Michała Bajora, doskonale wie, na jaki idzie
koncert. Wie, że tu nie będzie niespodzianek – jak to
bywa w innej muzie, tej bardziej rozrywkowo-rockowej, że może się wydarzy jakiś lekki skandal, że może
artysta coś powie ze sceny czy coś pokaże. Myślę, że
w przypadku mojego repertuaru ludzie idą na coś,
czego bardzo chcą. Nie mam przypadkowej widowni.
ƒƒ O albumie „Od Piaf do Garou” mówił Pan, że jest
to, przynajmniej częściowo, odpowiedź na oczekiwania publiczności…
– …I spełnienie młodzieńczych marzeń. Ale już od
wielu koncertów słyszę pytanie: a kiedy nowa płyta?
ƒƒ A kiedy nowa płyta?
– We wrześniu. Na przełomie września i października,
bo już wchodzimy do studia. Na tej płycie znajdzie
się piętnaście piosenek, w większości napisanych dla
mnie przez Wojciecha Młynarskiego. Nowe teksty pisane dla Bajora – to bardzo cieszy, jako że Wojciech Młynarski jest według mnie twórcą w tej chwili największym wśród żyjących. Odkąd nie ma z nami Agnieszki
Osieckiej i Jonasza Kofty – bezsprzecznie największym
z potrafiących napisać prawdziwy tekst do piosenki,
który zostaje potem na wiele, wiele pokoleń. Wojciech
Młynarski takich piosenek na nową płytę napisał mi
trzynaście, plus podarował mi dwie ze starszego repertuaru. Kompozytorzy – różni. Niektórzy bardzo znani,
jak Jerzy Derfel, Włodzimierz Nahorny, Włodzimierz
Korcz. Ale znajdzie się na niej również muzyka kompozytorów, którzy ze mną współpracują od niedawna.
ƒƒ A tytuł płyty?
– „Moje podróże”. Ale nie będę śpiewał tylko o miastach – także o moich odczuciach, o tym, gdzie się
to wszystko zaczęło: moja przygoda z dzieciństwem
i z muzyką, i z piosenką.
ƒƒ Jako artysta, czego Pan jeszcze oczekuje?
– W tej chwili chciałbym tylko, żeby było tak, jak jest.
W całym zawirowaniu świata, w tej iluminacji, nie
zawsze kolorowej, często pstrej, liczę na to, że będę
miał taką publiczność, jaką mam, do końca swoich
śpiewanych dni. I cieszę się, że uprawiam tego typu
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wywiad
gatunek muzyki, bo patrząc na żywoty francuskich
bardów, których piosenki śpiewam, takich jak Charles
Aznavour; tych, którzy już nie żyją lub żyli bardzo długo, jak Gilbert Bécaud – nie mówię o Piaf czy o Brelu,
bo oni odeszli na skutek chorób i dość młodo – jeżeli uda mi się osiągnąć pułap wiekowy Charles’a Aznavoura czy Gilberta Bécaud’a i być w formie, to myślę,
że mój repertuar pozwoli mi śpiewać. Za kilkanaście
lat, będąc 70-letnim panem, nie muszę być śmieszny
i skakać po scenie. A może i nie byłbym śmieszny, bo
patrząc na Rolling Stonesów, myślę, że to jest fenomen.
ƒƒ Czego się Pan boi? Jako człowiek, jako artysta?
– Jako artysta nie boję się już chyba niczego, bo za dużo
już przeżyłem. W sumie nie miałem w życiu takiej sytuacji,
w której musiałbym przez długi czas spijać soki z jakiegoś
strasznego niepowodzenia. Udawało mi się brać udział
w rzeczach, które były„jakieś”i były dobrze oceniane, albo
wręcz świetnie oceniane. A ludzie, których spotkałem,
znakomite autorytety, pojawiali się przez całe moje życie.
Boję się? Jeżeli się boję, to poszczególnych ludzi. Boję się
też chamstwa, które ze wszech miar i przez publikatory, i przez internet bardzo mocno wpycha się do życia.
Myślę też, że dlatego publiczność wypełnia sale koncertowe – od domów kultury po opery i teatry – i na moich
koncertach, i na koncertach Edyty Geppert czy Staszka Sojki, czy Turnaua i wielu, wielu innych. Ludzie są po
prostu po brzegi zmęczeni łomotem świata.
ƒƒ W jaki sposób Pan określiłby sam swoją twórczość?
– Pop literacki. Tak to nazywam, żeby było i trochę
współcześnie, i jednoznacznie wskazywało, że ja jednak śpiewam słowa z muzyką, a nie odwrotnie.
ƒƒ Czy myśli Pan jeszcze o sięgnięciu do repertuaru
innych artystów?
– Może. Może któregoś dnia pokuszę się jeszcze o coś
takiego, zachęcony ogromną ciekawością słuchaczy
i osób przychodzących na koncerty. Zrobiliśmy kiedyś taki album „Piosenki Marka Grechuty i Jonasza
Kofty”. Może się jeszcze pokuszę o album z utworami największych bardów, może tylko z tekstami Młynarskiego, może druga część piosenki francuskiej? –
nie wiem. Natomiast teraz powstaje piosenka polska,
autorska, napisana specjalnie dla mnie przez Wojciecha
Młynarskiego, który jest autorem wszystkich utworów.
ƒƒ Jest Pan uznaną gwiazdą polskiej sceny…
– …O, nie, nie tak – gwiazdą jest Krystyna Janda, gwiazda to może Beata Tyszkiewicz…
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
ƒƒ A więc może: człowiekiem, który robi to, co
kocha…
– …To, co bardzo lubię – tak. Myślę, że jestem artystą –
ktoś powie, że przez duże A czy przez małe a – to już
jest jego sprawa, natomiast na pewno jestem artystą.
To, co robię, jest jak najbardziej rzetelne, punktualne.
Ciągle spełniam swoje marzenia i daję publiczności
kolejne piosenki, kolejne swoje prace, nie odcinam
kuponów od tak zwanej „kariery”. Jeśli będzie tak do
końca, będę bardzo szczęśliwy…
ƒƒ Myśli Pan, że pasja jest kluczem do sukcesu?
Receptą na to, żeby być szczęśliwym w życiu?
– O, tak. Nawet jeśli to nie oznacza ogólnopolskiego
sukcesu. Znam artystów z tak zwanych totalnych nisz,
którzy grają w małych klubach, ale są szczęśliwi, mają
swój świetny repertuar – istnieje wiele różnych gatunków muzyki, niekoniecznie amfiteatralne czy nawet
operowe, czy teatralne, jak moje.
ƒƒ Czy łatwo pozostać sobą mimo sceny?
– O, myślę, że to zależy od bardzo wielu czynników – od
charakteru, od wychowania, od osób, które się poznało w szkole, od pedagogów, potem od ludzi, których
się spotkało na swojej drodze, którzy nas czegoś mieli
nauczyć i których słuchaliśmy albo nie. Ja słuchałem,
słucham i dobrze na tym wychodzę.
ƒƒ Co powiedziałby Pan artystom, którzy dopiero
chcą zaistnieć?
– Jest bardzo wielu utalentowanych ludzi, ale mało kto
ma takie szczęście, żeby trafić na swoje miejsce i czas
jak trafiła Adele. W Wielkiej Brytanii dziewczyn śpiewających jak Adele jest bardzo wiele, a ona jednak swoim repertuarem, swoją innością, swoim zewnętrzem,
swoim wnętrzem, swoją pogodą, a jednocześnie
wyglądem panienki z dobrego domu, ubranej i uczesanej staromodnie, sprawiła, że oszalała na jej punkcie publiczność na całym świecie i – wygrała. Myślę,
że należy słuchać siebie – tak! Ale też bardzo ważne
jest, kto nas otacza, jaki mamy autorytet. Szczególnie
u nas w Polsce.
ƒƒ Dziękuję za rozmowę i życzę Panu wspaniałych
wrażeń z Wolbromia.
– Dziękuję.
Z Michałem Bajorem rozmawiała
Karina Stempel-Gancarczyk
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
15
Wydarzenia/Rysunek
Poeci pod DIABLĄ GÓRĄ
J
uż po raz 21. Miejski Ośrodek Kultury
w Bukownie zorganizował Sejmik Poetycki
„Pod Diablą Górą”. Uczestnicy mogli nadsyłać utwory w aż trzech kategoriach: ogólnej,
regionalnej i (zorganizowanej po raz pierwszy)
poetyckiego sms-a. Jurorem tegorocznej edycji
był dr Marek Karwala z Katedry Literatury XX Wieku Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie.
Gala, która miała miejsce 22.03.2013 r., rozpoczęła
się występem grupy teatralnej, działającej w Miejskim
Ośrodku Kultury w Bukownie pod kierunkiem Piotra
Wojdyły, w przedstawieniu pt. „Projekt Fredro”. Zgromadzeni goście nagradzali aktorów głośnymi salwami
śmiechu i oklaskami. W części artystycznej zaprezentowała się także Marta Jałowiec – dawna wychowanka sekcji wokalnej, a obecnie studentka pedagogiki,
śpiewając cztery utwory w swojej niezwykłej aranżacji i z teatralną gracją. Po tym nastąpiła najważniejsza część wieczoru, czyli ogłoszenie werdyktu jurora.
W kategorii ogólnej Złoty Liść Bukowy przypadł Jackowi Majcherkiewiczowi z Gorenic, dwa równorzędne Srebrne Liście Bukowe przyznano Urszuli Kalecińskiej-Kucik z Bukowna oraz Mirosławowi Kowalskiemu
z Mysłowic, Brązowy Liść Bukowy otrzymała Zdzisława Karoń z Sieniczna, natomiast wyróżnienia przypadły Barbarze Pomiernej ze Sławkowa, Joannie Gut
z Bukowna, Marcie Jurkowskiej z Olkusza i Jadwidze
Kubiczek z Wojkowic Kościelnych. W kategorii regionalnej Złote Diabelskie Pióro otrzymała Joanna Gut
z Bukowna, Srebrne Diabelskie Pióro przypadło Urszuli
Kalecińskiej-Kucik z Bukowna, Brązowe Diabelskie Pióro
przyznano Irenie Krzywieckiej z Bukowna. Wyróżniono
Jacka Majcherkiewicza z Gorenic i Urszulę Drzyżdżyk-Dziudziel z Oświęcimia. W nowej kategorii, poetyckiego sms-a, przyznano trzy równorzędne tytuły
Mistrzów Krótkiego Przekazu, które przypadły Marcie
Michoń z Olkusza, Urszuli Kalecińskiej-Kucik z Bukowna oraz Annie Rywackiej-Szafran z Sosnowca. Ponadto
wyróżniono Jacka Majcherkiewicza z Gorenic, Bogumiłę Szrepfer z Sosnowca i Adę Gruszczyńską z Czeladzi.
Wielość przyznanych nagród świadczy o wysokim
poziomie tegorocznego konkursu. Rozmowy o poezji
nie cichły jeszcze przez długi czas po jego zakończeniu. Na kolejną edycję zapraszamy już za rok.
Justyna Markiewicz
Rysunki Gersona
Wojciech Gerson urodził się w 1831 roku w Warszawie, zmarł tamże w 1901 roku. Był malarzem, rysownikiem, litografem i pedagogiem. Studiował na Wydziale Architektury warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych,
lecz już po roku przeniósł się na Wydział Malarstwa, gdzie nauki pobierał pod kierunkiem C. Breslauera
i M. Zaleskiego. Szkołę Sztuk Pięknych ukończył w 1851 roku z wyróżnieniem i otrzymał dwuletnie stypendium artystyczne w Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Był tam uczniem klasy malarstwa historycznego u A. T. Markowa.
Wiadomo, że w roku 1854, a więc już po zakończeniu stypendium, uczęszczał także na zajęcia z teorii
sztuki prowadzone przez W. I. Grigorowicza. Kontakty
16
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
z Akademią Petersburską utrzymywał przez całe życie;
uczelnia ta, w 1878 roku, nadała mu tytuł profesora
za obraz „Kopernik wykładający swój system astro-
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
nomiczny w Rzymie”. Po dwuletnim pobycie w Paryżu wrócił do Warszawy. Założył w 1858 roku własną
pracownię, w której m.in. kształcił wielu uczniów.
Uczyli się u niego liczni przyszli wybitni artyści: Józef
Chełmoński, Leon Wyczółkowski, Władysław Podkowiński, Eligiusz Niewiadomski (morderca prezydenta
Narutowicza), Alfred Wierusz-Kowalski. Przyczynił się
do powstania Warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Uczestniczył w wielu wystawach
w Europie i USA. Jego twórczość jest bardzo zróżnicowana: w pierwszym okresie po ukończeniu studiów
malował głównie sceny wiejskie i pejzaże, po upadku
Powstania Styczniowego podjął też tematykę historyczną. Uprawiał również malarstwo religijne, był ilustratorem książek, krytykiem sztuki i publicystą. W Olkuszu
znajduje się jeden jego obraz: „Przemienienie Pańskie”
(w jednym z ołtarzy stojących w północnej nawie kościoła świętego Andrzeja Apostoła), namalowany w drugiej połowie XIX wieku. Obraz ten może mieć związek
z pobytem Wojciecha Gersona na ziemi olkuskiej, który
na podstawie zachowanych szkiców możemy datować
na lato 1853 roku, a więc okres wakacji akademickich.
Artysta, wówczas 22-letni, studiował w petersburskiej
Akademii Sztuk Pięknych i, zapewne korzystając z wakacji, odbywał podróże po ziemiach polskich, sporzą-
dzając szkice ołówkowe ruin zamków, widoki miast,
elementów krajobrazu i typów ludzkich.
Pierwszym rysunkiem z tego cyklu może być „Chata - Biskupice”, być może przedstawiający chatę z Biskupic koło Pilicy, wykonany kredką i gwaszem na papierze, w formacie 24 x 41 cm, sygnowany inicjałami
„W. G. Biskupice dnia 22 Lipca 1853 r.”. Nie mamy natomiast jasności co do rysunku „Bobolice.”, wykonanego ołówkiem na papierze, o formacie 27,5 x 43,3 cm,
sygnowanego i datowanego „WG | Bobolice dnia
4 Sierpnia | 1852 r.” Być może artysta pomylił się w dacie rocznej, opisując swoje szkice, a być może miały
miejsce dwa pobyty na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej w odstępie jednego roku. Na pewno z naszymi
terenami związany jest cykl rysunków: „Olkusz” - wykonany ołówkiem na papierze, w formacie 27 x 44 cm, sygnowany monogramem wiązanym i datowany: „WG /
Olkusz dnia 8 Sierpnia / 1853 r.” oraz „Zamek w Rabsztynie”, również rysowany ołówkiem na papierze,
o formacie 18 x 24,5 cm, sygnowany: „W. G. Rabsztyn
dnia 8 sierpnia 1853 r.” . Tego samego dnia powstaje
„Pejzaż z Ojcowa”, (ołówek na papierze, 19,5 x 25 cm),
sygnowany i datowany: „W G | dnia 8 sierpnia 1853 r.”.
Wydaje się jednak, że w rzeczywistości przedstawia on
pejzaż ze skałką wapienną z górnego odcinka doliny
cd. str. 18
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
17
Rysunek
Prądnika, gdyż pozostałe rysunki z cyklu datowane są
na kolejne dni, tak jakby artysta zwiedzał i dokumentował ciekawsze obiekty, posuwając się wzdłuż biegu potoku. Powstają wtedy: „Pieskowa Skała” (ołówek
na papierze, 19 x 25,8 cm), sygnowany i datowany:
„W. G. Pieskowa Skała | dnia 10 sierpnia 1853 r.”; „Furta do kościółka św. Salomei w Grodzisku”(ołówek na
papierze, format 33 x 26 cm), sygnowany i datowany
„W. G. / Furta do kościółka S. Salomei w Grodzisku / dnia
11 Sierpnia 1853 r.” ,„Grodzisko pod Ojcowem (ołówek
na papierze, format 23 x 26 cm), sygnowany i datowany: „W. G. Grodzisko pod Ojcowem dnia 15 Sierpnia
1853 r.” oraz „Zamek w Ojcowie” (ołówek na papierze,
18,3 x 25 cm), sygnowany i datowany: „W. G. / Ojców
dnia 18 sierpnia / 1853 r.”. Bezsprzecznie Wojciech Gerson przebywał w okolicach Olkusza, pomiędzy 8 a 18
sierpnia 1853 roku, wykonując co najmniej 7 szkiców
ołówkiem na papierze; rysunek „Biskupice” różni się
techniką wykonania (użycie gwaszu), natomiast „Bobolice” różnią się datą roczną. Nie można wykluczyć,
że Wojciech Gerson faktycznie przebywał na terenie
Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej co najmniej od
początku sierpnia 1853 roku, a biorąc pod uwagę „Biskupice” być może nawet od drugiej połowy lipca tego
roku, najpierw na terenie Jury północnej, a następnie
w jej części południowej, w okolicach Olkusza i Ojcowa.
Znany jest jego szkic, przedstawiający chatę wiejską,
podpisany jako „Olsztyn, 21 lipca 1853 r.” (najprawdopodobniej Olsztyn pod Częstochową). Pobyt w części
północnej pozostawił po sobie mniej śladów uchwytnych w twórczości artystycznej Gersona, chociaż warto
wspomnieć w tym kontekście o obrazie „Wędrowny
ślepiec” (olej, płótno; 64 x 53,5 cm, sygnowany: W.G),
wystawionym ostatnio na aukcję w cenie wywoławczej 33 000 PLN. Autorką jego ekspertyzy jest historyk
sztuki p. Janina Zielińska: „Obraz przedstawia scenę rodzajową na tle pejzażu. Dominującym elementem jest
tu grupa figuralna dwóch osób: ślepego starca i towarzyszącej mu młodej, wiejskiej dziewczyny. (…) Upozowanie postaci nasuwa w jakimś stopniu nawiązanie
do klasycznych kompozycji przestawiających antycznych bohaterów - Edypa i Antygonę (temat popularny
w dziewiętnastowiecznym malarstwie). Wokół idących
osób roztacza się rozległy, pagórkowaty krajobraz pokryty roślinnością i kamieniami. W głębi, po prawej stronie widać ruiny z wieżą (przypominające ruiny zamku
18
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
Bobrowniki nad Wisłą, które Gerson malował i rysował
kilkakrotnie). Na pierwszym planie, przy krawędzi obrazu znajduje się fragment drewnianego pomostu.(...)
Omawiany obraz »Wędrowny ślepiec« należy do wczesnych prac Wojciecha Gersona, powstałych w latach
1855-1860. (…) Sygnatura na obrazie »Wędrowny ślepiec« jest niemal identyczna jak na obrazie »Bobrowniki
nad Wisłą«. Temat wędrujących żebraków, ślepców, górali, »za chlebem«, ubogich rzemieślników był popularny w drugiej połowie XIX wieku w kręgu tzw. »cyganerii
warszawskiej«. Należący do tej grupy Wojciech Gerson,
podejmował te tematy, wykonując liczne studia podczas wakacyjnych wędrówek po kraju.” Moim zdaniem
należy wziąć pod uwagę podobieństwo zarysu ruin
przedstawionych w tle obrazu, do ruin zamku w Mirowie, odległych o kilka kilometrów od ruin w Bobolicach, które przez Gersona były szkicowane właśnie jako
wspomniane przez autorkę studium do wykorzystania
w późniejszej twórczości. Datowanie obrazu „Wędrowny ślepiec” jest zgodne z czasem pobytu Wojciecha
Gersona na Jurze, natomiast pagórkowaty, kamienisty
krajobraz, widoczny na obrazie zdecydowanie bardziej
odpowiada charakterystyce krajobrazu „jurajskiego” niż
„nadwiślańskiego” w okolicach Bobrownik. Sylwetka
innego zamku „jurajskiego” - zamku w Pieskowej Skale,
znalazła się na obrazie Wojciecha Gersona „Zaloty” (olej
na blasze, 35 x 26,5 cm, wyceniony na 50 000 PLN),
przedstawiającego grupę trzech osób w ludowych
strojach krakowskich, natomiast kolejnym elementem
tła jest fragment wapiennego ostańca skalnego nad
nurtem potoku. Bezsprzecznie obraz ten, a właściwie
szkice terenowe wykorzystane przy jego sporządzaniu, można przypisać pobytowi artysty latem 1853
roku w okolicach Olkusza, a dokładniej we wsi Sułoszowa, gdzie zapewne zostały naszkicowane typy ludzkie
i krajobraz z zamkiem. Zapewne także podczas tego
pobytu powstał szkic „Dziewczyna krakowska z wiankiem na głowie” (ołówek na papierze, 21,1 x 14,7 cm),
sygnowany: W Gerson.
Jerzy Roś
Na zdjęciu rysunek W. Gersona: Zamek w Rabsztynie, 1853 r.
Bibliografia:
ƒƒ Włodzimierz Leśniak „Olkuska bazylika św. Andrzeja
na tle dziejów miasta i parafii”, Olkusz 2006.
ƒƒ strona internetowa www.art.info.pl
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wydarzenia
WYDARZENIA
OLKUSKA NAGRODA
ARTYSTYCZNA
PRZYZNANA
Z
enon Krukowiecki, Mariusz Połeć i Piotr Skrzynecki są laureatami Olkuskiej Nagrody Artystycznej
za rok 2012. Statuetki odebrali w sobotę, 2 marca 2013 r., podczas gali w Miejskim Ośrodku Kultury,
z rąk burmistrza Dariusza Rzepki. Nie była to jedyna nagroda, jaką tego wieczoru otrzymali.
Jak co roku, nagrody wręczano na scenie sali widowiskowej MOK. Na uroczystość przybyli m.in.: posłowie
na Sejm RP Lidia Gądek i Jacek Osuch, konsul honorowy Chorwacji Paweł Włodarczyk, konsul honorowy Serbii Ranko Tomović, starosta Jerzy Antoni Kwaśniewski, przedstawiciele lokalnych samorządów, instytucji,
środowisk artystycznych oraz biznesowych.
Olkuska Nagroda Artystyczna ustanowiona została
uchwałą Rady Miejskiej „za osiągnięcia w dziedzinie
twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony
kultury”. Od 2001 roku wręcza ją corocznie burmistrz Olkusza. Nagroda przyznawana jest w trzech kategoriach:
„za całokształt osiągnięć twórczych”, „młody twórca”
oraz, od 2004 roku, „animator kultury”. Jej laureatami byli
już: Stanisław Jakubas, Adam Bień, Jacek Taszycki, Artur
Gotz, Stanisław Stach, Monika Gębala, Stanisław Wywioł,
Karolina Hein, Anna Kajda, Jerzy Kantorowicz, Łukasz Jarosz, Wiesław Baran, Olgerd Dziechciarz, Stanisława Szarek, Anna Piątek, Wojciech Bajer, Olga Śladowska, Zofia
Rola-Wywioł, Agnieszka Żelezik, Jolanta Skawińska, Irena Włodarczyk, Sławomir Elsner, Jacek Sypień, Edward
Frączek, Przemysław Kania, Jerzy Roś, Barbara Sudoł,
Szymon Tomsia, Piotr Dudek.
Od roku 2006 kandydatów do ONA (jak w skrócie
nazywana jest nagroda) wyłania Kapituła złożona z dotychczasowych laureatów oraz dwóch osób wskazanych przez władze miasta. W tym roku przewodniczącym Kapituły został Jacek Sypień. On właśnie, po otwarciu uroczystości przez dyrektorkę MOK Grażynę Praszelik-Kocjan, z wysokości sceny przedstawił laureatów.
Za całokształt dokonań artystycznych nagrodę
otrzymał Zenon Krukowiecki – wieloletni solista i chórzysta Zespołu Pieśni i Tańca „Słowianki” Uniwersytetu
Jagiellońskiego w Krakowie. W tej roli miał okazję występować w 25 krajach. Koncertował na jednej scenie
z „Mazowszem”, ale także Marylą Rodowicz, Czesławem
Niemenem, Nigelem Kennedym. Uczestniczył w nagraniu czterech płyt „Słowianek”. Wyróżniony przez ministra kultury tytułem Zasłużonego Działacza Kultury
cd. str. 20
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
19
Wydarzenia
„za propagowanie folkloru polskiego i słowiańskiego”.
Udekorowany Złotą Odznaką „za pracę społeczną dla
miasta Krakowa” i Srebrną Odznaką Towarzystwa Łączności z Polonią. Często udziela się też w Olkuszu, występując na tutejszych imprezach kulturalnych, w tym
z „odrodzonymi” „Słowiankami”, czyli „Prasłowiankami”.
Aktywnie uczestniczy w działalności tutejszego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Nagrodzonym animatorem kultury był w tym roku
Mariusz Połeć – malarz, grafik, fotograf, autor prac prezentowanych na 65 wystawach w Polsce i za granicą,
a także happener i performer. Jako animator jest współzałożycielem czterech grup artystycznych (Miejskiej
Galerii Sztuki OK.NO w Olkuszu, Werandy Sztuki, kluczewskiej grupy 9-sił oraz działającej na osiedlu Słowiki
grupy MagazynArt), organizatorem licznych plenerów,
wystaw i warsztatów plastycznych, uczestnikiem Stowarzyszenia Miasta Partnerskie. Wiele swoich prac ofiarował na aukcje charytatywne. Z jego inicjatywy odbyło
się kilka happeningów w wykonaniu Grupy Teatralnej
„Glutaminian Sodu”.
Uhonorowanym młodym twórcą jest natomiast
23-letni wokalista Piotr Skrzynecki – wychowanek Sekcji
Wokalnej MOK pod kierunkiem Wiesława Barana (również laureata ONA), absolwent kulturoznawstwa i komunikacji audiowizualnej na UŚ oraz Prywatnej Szkoły
Muzyki Rozrywkowej„Nice Noise” w Katowicach. Artysta
jest trzykrotnym laureatem festiwalu „Talenty Małopolski”. W MOK pracuje jako instruktor ds. organizacji imprez
oraz kina; udziela się też jako konferansjer.
Jak już zaznaczono wcześniej, ONA
nie była jedyną wręczoną podczas gali
statuetką. Poseł na Sejm RP Lidia Gądek
wręczyła bowiem w tym roku wszystkim
laureatom własne nagrody – gustowne
figurki Nike, bogini zwycięstwa.
Trzej nagrodzeni, zgodnie z „protokołem” gali ONA, zajęli miejsca na stylowych
krzesłach z boku sceny. Miało to na celu
nie tylko ich uhonorowanie. Zwyczajem
stało się, że podczas uroczystości Jacek
Majcherkiewicz – malarz, karykaturzysta
i poeta – portretuje laureatów, by w finale
uroczystości przedstawić swoje dzieło.
Gdy nagradzani są artyści, nie może się
obejść bez prezentacji ich sztuki. Najoka-
20
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
zalej wypadł tu Zenon Krukowiecki – ale też nie każdy
stoi na czele chóru! Wraz z „Prasłowiankami” wykonał
kilka pieśni różnych narodów, nie zamykając się bynajmniej w ramach słowiańszczyzny. Zaśpiewał bowiem
także jedną pieśń włoską, przygotowaną niegdyś na
potrzeby występów w Italii. Kilkakrotny występ „Prasłowianek” uzupełniły materiały filmowe z ważnych koncertów zespołu.
Piotr Skrzynecki w dwóch minirecitalach wykonał
garść piosenek, wśród których znalazł się m.in. standard
Louisa Armstronga „What a Wonderful World” oraz polski evergreen – „Bądź moim natchnieniem” Andrzeja
Zauchy. Wykonując wspólnie z Zenonem Krukowieckim pieśń ludową udowodnił, że i w takim repertuarze
potrafi się bez trudu odnaleźć.
Nie mniej interesująca była prezentacja Mariusza
Połecia. Oprócz dokumentu filmowego z organizowanych przez laureata plenerów, w programie znalazło się
miejsce na minispektakl Grupy Teatralnej „Glutaminian
Sodu”, oparty na wierszach Rafała Wojaczka i Haliny
Poświatowskiej. Poezja została zilustrowana poprzez
swoisty teatr cieni. Był to chyba najbardziej nastrojowy
(i oryginalny) punkt imprezy.
Po zakończeniu gali uroczystość przeniosła się do
holu. Tam gościom MOK zaserwowano tort z napisem
„Olkuska Nagroda Artystyczna”. Zgodnie z przyjętym
zwyczajem, kroili go trzej laureaci. A potem przyszła kolej na kwiaty i gratulacje.
Tekst i zdjęcia: Jarosław Nowosad
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wywiad
PASJE
Moja opowieść
o fotografii
rozmowa z Martyną Grzanką
M
artynę znam od lat. Pochodzi z Domaniewic. Poznałyśmy się w szkole średniej, do której chodziłyśmy – było to I Liceum Ogólnokształcące im. K. K. Wielkiego w Olkuszu. Trafiłyśmy do klasy o profilu humanistycznym, nie z przypadku bynajmniej. Mnie bardziej interesował język polski, Martyna
poświęciła się francuskiemu. Później okazało się, że studiujemy w tym samym mieście, więc okazje do podtrzymywania znajomości wykorzystywałyśmy dzielnie ;) Po studiach nasze kontakty były rzadkie. Co
jakiś czas spotykałyśmy się jednak, by pogadać przy kawie i powspominać szkolne czasy. Martyna kończyła kolejne studia i kursy. Uczyła francuskiego, była przewodnikiem wycieczek, podróżowała. Trochę jej zazdrościłam tych
zagranicznych wojaży, takiego kolorowego życia, które mnie fascynowało i pociągało... Spotkałyśmy się ostatnio
w marcu w jednej z olkuskich kawiarni, by przy szarlotce z lodami pogadać o ostatniej wyprawie, w której brała
udział – podróży po Północnym Wietnamie – ale nie tylko. Poznajcie Martynę.
� Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?
Aparat fotograficzny towarzyszy mi od zawsze. Najpierw Smiena, kupiona przez mojego tatę na placu
w Katowicach. Z tego aparatu wyszły moje pierwsze
zdjęcia. Dzisiaj, gdy na nie patrzę, to wiem, że są nieudane, ale to nie jest ważne. Później Zenit; tata miał
ich dwa lub trzy. Biegałyśmy z siostrą i kolegami z tym
aparatem... Kiedy już zaczęłam pracować, „dorobiłam
się” lustrzanki i ona towarzyszy mi do chwili obecnej.
� Dlaczego właśnie fotografia?
Myślę, że moją opowieść o fotografii mogę rozpocząć
cytatem z książki Jean`a Claude Gautranda:„Są fotografowie, których nazwisko zna każdy, nie kojarząc za to
konkretnych zdjęć. I odwrotnie - są zdjęcia, które zna
cały świat, nie umiejąc podać nazwiska autora”. Tak to
właśnie z tą fotografią jest, natomiast są tacy ludzie jak
ja, którzy fotografię traktują jak pasję. Dzisiaj fotografia
to dla mnie wspaniali ludzie, których poznałam i którzy chętnie dzielą się swoimi umiejętnościami. Spędzamy razem dużo czasu i to jest cudowne. Mówię
tu o członkach klubu fotograficznego, założonego
przez Grzegorza Kłeczka i Marcina Niedźwiedzkiego:
http://www.klubfotograficzny.pl/news.html
Nasz klub to częste spotkania z fotografią, wspólne
wyjazdy i plenery.
� Jeśli już o klubie mowa: w marcu w olkuskim
PTTK-u odbyło się spotkanie, podczas którego
zaprezentowano slajdy i opowieści z podróży po
cd. str. 22
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
21
Pasje
Północnym Wietnamie, w której brałaś udział.
Opowiedz coś więcej o tej wyprawie.
Wyprawa do Wietnamu, fotoekspedycja, był to wspaniały czas, przede wszystkim dlatego, że dwa tygodnie spędziłam z aparatem w ręku. Całą naszą podróż
można było śledzić na bieżąco, pisaliśmy bloga: http://
kolorywietnamu2012.blogspot.com/
Był to wspaniały czas, niezapomniana przygoda, ale
przede wszystkim wymarzone miejsce do fotografowania. Przejechaliśmy łącznie około 1500 km statkiem
pociągiem, busem i rykszami. Zwiedziliśmy m.in. zatokę Ha Long, stolicę Hanoi oraz górski rejon Sa Pa (nieduże miasteczko położone wysoko w górach – dop. red.)
na granicy z Chinami. Szczególnie barwne były wioski
obok Sa Pa, gdzie ludzie są lokalnie ubrani w barwne
stroje i można uchwycić piękne chwile.
� Co Cię inspiruje? Co fotografujesz najchętniej?
Najczęściej fotografuję ludzi. Bardzo to lubię, choć nie
jest to łatwe. Trzeba się przełamać, podejść, porozmawiać. Uwielbiam ludziom robić portrety, w ich twarzach jest dużo emocji.
Oprócz fotografowania ludzi, bardzo lubię fotografować pejzaże. Biorę aparat i idę w dal, do lasu, w pola
i tam uwieczniam pejzaże. Spędzam dużo czasu, czekając na odpowiednią chwilę i światło.
� Opowiedz coś o swoich zdjęciach.
Przez wiele lat moje zdjęcia trafiały do szuflady, czasem oglądali je domownicy. Teraz powoli zaczynam
22
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
je pokazywać. Ostatnio w Olkuszu miała miejsce wystawa fotografików olkuskich i na tej wystawie po raz pierwszy zawisło moje
zdjęcie.
�
Czy masz jakieś ulubione fotografie, takie,
z których jesteś naprawdę dumna?
Oczywiście, że mam. To są dwa
zdjęcia zrobione w zeszłym
roku na fotoekspedycji w Wietnamie, o której trochę już opowiedziałam. Pierwsze nosi tytuł
„Prząśniczka”. Zostało wykonane w fabryce jedwabiu, gdzie
wszystko robi się jeszcze ręcznie. Było tam bardzo mało światła
i ogólnie warunki do fotografowania były trudne. Długo wyczekiwałam odpowiedniego momentu. To jest
moje ulubione zdjęcie z tej fotoekspedycji.
Drugim zdjęciem, które bardzo lubię, jest portret małej
wietnamskiej dziewczynki. Dzieci lubi fotografować
chyba każdy. Są szczere i bardzo wdzięczne. Pamiętam, że mieliśmy wtedy sesję, podczas której wszyscy
fotografowali modelki, jakie mieliśmy do dyspozycji.
Ja się oddaliłam i trafiłam na tę dziewczynkę. Wtedy
powstał jej portret.
� Coraz więcej ludzi chce
zajmować się fotografią, wiąże z nią swoją
przyszłość, ale często
wydaje się, że ci ludzie
tak naprawdę nie bardzo
wiedzą, co fotografować.
Czy fotografia jest dla
każdego?
Kiedyś spotkałam się z takim
cytatetm: „Amator martwi się
o sprzęt, profesjonalista martwi się o kasę, a mistrz martwi
się o światło”. I wygląda na to,
że fotografia jest dla każdego, tylko każdy ma do niej
inne podejście. Dla każdego
więc będzie miała inny cel.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Strona młodzieżowa
Fakt, że wielu ludzi obecnie fotografuje, nie przeraża mnie; wręcz przeciwnie – to dla mnie mobilizacja.
� Fotografia to niezwykłe medium, które potrafi
zatrzymać pędzący w szaleńczym tempie świat.
Co powoduje, że fotograf wybiera akurat tę jedną chwilę spośród wielu innych? Co jest najważniejsze w fotografowaniu?
Pewnie jest wiele ważnych rzeczy. Opanowanie aparatu i techniki jest bardzo ważne, ale jeśli chodzi o mnie,
to najważniejszy jest pomysł. W dzisiejszym tak zabieganym świecie spoglądanie przez wizjer zmusza, żeby
choć na chwilę zwolnić tempo, zatrzymać się, zastanowić, spojrzeć na pewne rzeczy w sposób zupełnie nowy.
Ja nie umiem robić zdjęć na zawołanie, muszę mieć
natchnienie, pomysł i tę odpowiednią chwilę.
� Czym oprócz fotografowania się zajmujesz?
Na co dzień pracuję w firmie, wracam późno i czekam
z utęsknieniem na wolną chwilę, żeby złapać aparat
w dłoń i ruszyć fotografować. Mam bardzo mało wolnego czasu, czasami śmieję się, że mój czas wolny jest
na wagę złota i nikt nie jest w stanie za niego zapłacić, ale po chwili na namysłu wiem, że jest coś takiego – udane zdjęcie.
� Czy mogłabyś żyć bez aparatu fotograficznego?
Zdecydowanie nie!
Rozmawiała Agnieszka Zub
OJCIEC
LEON
fot. Sz. Mrówka
N
ie tylko cała społeczność szkolna, ale i sympatycy Budowlanki, zaprzyjaźnieni poeci
i mieszkańcy Pakuski przybyli w progi Zespołu Szkół nr 4 w Olkuszu na spotkanie z najbardziej
znanym polskim benedyktynem. „ Jestem zaszczycona, witam serdecznie niecodziennego gościa, postać
niezwykle charyzmatyczną, bliskiego znajomego
papieża Jana Pawła II, publicystę, autora »…sprawdzonych przepisów na szczęśliwe życie«, blogera roku
2011, porywającego rekolekcjonistę oraz nauczyciela
postaw moralnych – ojca Leona Knabita” - powiedziała dyrektor Marida Zoń. Młodzież przywitała gościa
owacjami na stojąco, a potem bliskim sercu zakonnika śpiewem szkolnego zespołu „Kastalia”.
Godzinny wykład rekolekcyjny wydawał się zebranym
zaledwie kwadransem: uniwersalizm przesłania poparty przykładami z życia, okraszony sporą dawką dobrego
humoru i raperskimi wstawkami łączył w sobie najbardziej pożądane cele współczesnego mówcy: dotrzeć,
przekonać, pozostawić niezatarte wrażenie. Ucząc, bawiąc
i wzruszając, poruszył ojciec Leon szerokie spektrum
spraw bliskich: wzorca nauczyciela, pożądanej postawy
ucznia, odpowiedzialności za słowo, relacji w rodzinach
i szczęścia, jakie niesie spełnianie życiowego powołania.
Ojciec Leon – niesamowicie skromny, bezpośredni i serdeczny, okazał się prawdziwym „zawodowcem” w sposobie docierania do ludzi w każdym wieku. Mądrość bez
moralizatorstwa, dystans do siebie i świata, a jednocześnie odwaga w głoszeniu poglądów to droga, która, po
tym dniu szkolnych rekolekcji, zbudowała ojcu Leonowi
szacunek i sympatię wszystkich słuchaczy.
ZS nr 4 w Olkuszu
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
23
TURYSTYKA
STAW CZERWONY
I STAW ZIELONY – Klucze
M
yśląc o atrakcjach turystycznych ziemi olkuskiej, nigdy nie zapomina się
o Pustyni Błędowskiej. Jednak teraz, w okresie prowadzenia prac rewitalizacyjnych i usuwania z niej niewypałów, wstęp na nią jest zakazany. Ale czy turysta stojący na słynnej Czubatce i podziwiający rozległą panoramę Pustyni Błędowskiej nie
popełnia przy okazji błędu zaniechania, nie interesując się miejscowością, która ma za plecami? Czy Klucze, pięknie usytuowane w dolince, wśród wapiennych skałek, nie stanowią same w sobie
atrakcji turystycznej?! Ta założona w XIV w. wieś, dziś przemysłowa osada, chyba wciąż czeka na odkrycie
przez turystów. Odkryli ją za to starsi mieszkańcy Olkusza, którzy chętnie się tu osiedlają.
Klucze są nie tylko ładnie położone, ale mają także
piękne zakątki: wspomnianą już Czubatkę, górę Maśnicę
zwieńczoną pięknymi wapiennymi skałami ze wspaniałą
panoramą Klucz, Staw Czerwony i Staw Zielony. Oba stawy to zalane wodą dawne wyrobiska górnicze, ich nazwy
pochodzą od koloru wody. Im właśnie postanowiliśmy
poświęcić kilka słów więcej, bo choć ich brzegi są w przeważającej części gęsto porośnięte bukami, sosnami i wiązami, to jednak są bardzo urokliwe i pięknie położone.
Z ul. Zawierciańskiej należy skręcić w drogę obok Domu
Kultury i iść w kierunku boiska Przemszy Klucze, a potem
dalej w las – czarnym szlakiem, drogą kamienno-ziemną.
Stawy będą po lewej stronie; najpierw klimatyczny Czerwony Staw (z malowniczo położoną w poprzek zwaloną
wierzbą, a ciut dalej – drewnianą kładką), a potem Zielony.
Można też dojść do nich z Czubatki, idąc czarnym szlakiem na północ drogą leśną wzdłuż pustyni, po prawej
mając górę Rudnicę (a w niej Jaskinię Rudnicką). Wtedy
pierwszy będzie Zielony.
Jeszcze w końcu XIX wieku znajdowały się w tym miejscu kopalnie rud. W 1880 roku wyrobisko zalała woda,
której wypływu nie udało się zatamować. Zobaczywszy
pierwszy raz to miejsce, trudno się nie zachwycić widokiem. Szczególne wrażenie robią potężne wapienne
skały, które odbijają się w wodach Stawu Zielonego. Ten
zbiornik ma podobno aż 14 metrów głębokości. Trzeba
uważać, bo – jak to z gliniankami bywa – brzegi ma strome, a w ich pobliżu jest już dość głęboko. I w Stawie Zie-
24
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
lonym były wypadki utonięcia. Dno, jak twierdzą nurkowie, należy do bardzo mulistych, więc nurkowanie jest tu
mocno utrudnione. Na dnie leży wiele odłamków skalnych, drzew i gałęzi. Są też ponoć jakieś bloki betonowe
– pozostałość odkrywkowej kopalni. W akwenie pływają
ryby – okonie, a nawet szczupaki – sporo tu więc wędkarzy. W północno-zachodnim rogu stawu, jak wieść gminna niesie, znajduje się dawna sztolnia, czy też szyb górniczy. W kilku miejscach z wody wystają utopione drzewa.
Południowy brzeg stawu porasta turzyca i mięta wodna.
Sporo tu kaczek krzyżówek.
Co jakiś czas staw jest czyszczony, bo, niestety, bawiący nad nim ochoczo mieszkańcy Klucz pozostawiają po
sobie śmieci. Znaleziono w nim wiele opon samochodowych, a nawet kompletny… grill. W jednej z pierwszych
akcji czyszczenia płetwonurkowie wyłowili z dna woreczek po mleku, a w nim – złote pierścionki z cyrkoniami.
Jednak biżuteria okazała się podrobiona. Niewiadomo,
kto ją wrzucił do wody: czy przestępcy, którzy wykorzystywali je wcześniej, by oszukiwać potencjalnych klientów, czy też owi oszukani klienci, gdy się już zorientowali, że ich wystrychnięto na dudka?
Na zdjęciu autorstwa olkuskiego fotografika Adama
Sowuli widać, że Staw Zielony faktycznie jest szmaragdowozielony. Nie ma się więc co dziwić, że tak wiele osób
szuka nad jego brzegiem wytchnienia.
Olgerd Dziechciarz
Fot. Adam Sowula
�
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
HISTORIA
RABSZTYN
Prace zabezpieczające i rekonstrukcyjne
przy ruinach zamku
Z
a Olkuszem, na wysokiej wapiennej skale wznoszą się ruiny zamku Rabsztyn. Jest on jednym
z Orlich Gniazd, czyli zamków, jakie już od czasów rozbicia dzielnicowego budowano na
granicy Małopolski i Śląska. Początki zamku Rabsztyn kryją się w mrokach dziejów. Przypuszcza się, że jeszcze w XIII wieku na szczycie rabsztyńskiej skały wybudowano kamienną wieżę obronną, a w XIV wieku przylegające do niej budynki, które razem tworzyły zamek górny.
Składał się on z dwóch skrzydeł; środkowego oraz prostopadle usytuowanego skrzydła zachodniego. Mury zamku górnego były dostosowane do nieregularnego kształtu skały, na której go zbudowano. W kolejnych wiekach zamek był rozbudowywany, a na przełomie XVI i XVII wieku powstał renesansowy pałac.
Podobnie, jak inne zamki na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, także zamek w Rabsztynie
został spalony podczas Potopu. Wkrótce opuszczony
zamek popadał w coraz większą ruinę.
Lustracja z 1765 r. podaje: „Nad wjazdową wieżą rezydencja opustoszała. W dziedzińcu po prawej
stronie wieża na skale bez przykrycia, w niej pokojów spustoszałych cztery. Rezydencja kiedyś o 3 kondygnacjach spustoszała, same mury tylko stoją, częścią poobalane...”.
Już w 1920 r. działacze olkuskiego Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego podjęli pierwsze próby ratowania ruin zamku, wykonując m.in. uzupełnienie
ubytków muru w bramie wjazdowej.
W 1982 r. ruiny zamku zostały wpisane do rejestru zabytków, a cztery lata później zostały wykonane pierwsze prace zabezpieczające. Objęły one tylko północną ścianę pałacu. Zrekonstruowano wtedy otwory okienne piętra, uzupełniono ubytki muru
i zabezpieczono jego koronę.
W 1990 r. zamek stał się własnością Gminy Olkusz,
a bezpośrednie administrowanie obiektem przekazano Miejskiemu Ośrodkowi Kultury. Wtedy Miejski Konserwator Zabytków w Olkuszu we współpracy z działaczami olkuskiego PTTK stworzyli
cd. str. 26
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
25
Historia
wstępny program działania
dotyczący zamku. Zakładał on m.in. zamurowanie
wyrw w murach zewnętrznych w celu likwidacji „dzikich” wejść, odbudowę fragmentów murów umożliwiających zamykanie zamku dla
bezpiecznego prowadzenia wewnątrz prac badawczych i budowlanych, usunięcie zarośli i drzew bujnie porastających wnętrze
zamku, fosy i przedpole,
budowę drogi dojazdowej
i mostów umożliwiających
dowóz materiałów budowlanych, a także ruch turystyczny. Zaplanowano również
przeprowadzenie niezbędnych badań archeologicznych oraz architektonicznych, będących podstawą
do tworzenia projektów budowlanych i planu zagospodarowania całego wzgórza zamkowego. Wkrótce
władze Olkusza przystąpiły do działań.
W pierwszej kolejności odgruzowano piwnicę pod
bramą wjazdową, a w 1996 r. uzupełniono wyrwy
w jej sklepieniu. Następnie w 2001 r. wycięto drzewa i krzewy porastające zamkowe wzgórze. Odbu-
26
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
dowano też fragment muru kurtynowego przy bramie wjazdowej oraz fragment ściany południowej
i zachodniej zamku średniego. Te pierwsze prace prowadzone były z pomocą członków powstałego w 2000 r.
Stowarzyszenia „Zamek Rabsztyn”.
Kolejnym etapem była budowa drewnianego mostu
nad fosą, który wspiera się na oryginalnych, wymurowanych z kamienia przyczółkach, oraz wykonanie
przyłącza elektrycznego. Wtedy też podmurowano
parapety w otworach okiennych pałacu oraz tymczasowo zamurowano cegłą
okna na parterze ściany północnej pałacu. W ten sposób
został zamknięty cały obwód
murów odcinający „dzikie”
wejścia do zamku.
W 2003 r. kontynuowano
badania archeologiczne oraz
wykonano dokładne pomiary ruin, fotogrametrię zamku
oraz dokładną mapę i model
całego wzgórza. Wtedy też
zorganizowano pierwszy turniej rycerski w Rabsztynie.
W 2005 r. wybudowano drewniany most do bramy wjazdowej.
Lata 2007–2008 to rekonstrukcja węzła bramnego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Historia
według projektu arch. Waldemara Niewaldy. Na te
działania Gmina Olkusz, która do tej pory samodzielnie finansowała prace na zamku, uzyskała dotację z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. W pomieszczeniu na piętrze odbudowanej
bramy znajduje się niewielka ekspozycja poświęcona historii zamku, wykonana przez Stowarzyszenie
„Zamek Rabsztyn”, której największą atrakcją jest
przestrzenna makieta zamku.
W 2009 r. opracowano kolejne projekty, a rok później ruszyły prace nad wykonaniem zabezpieczenia
konstrukcyjnego południowej ściany zamku. Prace
polegały na kotwieniu zagrożonych fragmentów muru,
rekonstrukcji nadproży okien, rozbiórce, a następnie
odbudowie zwietrzałych fragmentów oraz spoinowaniu ścian. Na te działania Gmina otrzymała dotację
z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
W 2011 r., także dzięki ministerialnej dotacji, wykonano podobne prace zabezpieczające ściany wschodniej.
W roku 2012 wykonanie dalszych prac zabezpieczających, tym razem w obrębie najstarszej części
rabsztyńskiej warowni, czyli zamku górnego, zostało poprzedzone badaniami archeologiczno–architektonicznymi prowadzonymi przez dr. Sławomira Dryję oraz dr. Waldemara Niewaldę. Podczas
badań w obrębie zamkowej wieży odkryto piwniczkę
o nietypowym, eliptycznym kształcie. Archeolodzy
natrafili na pozostałości tzw. pieca hypokaustycznego, który stanowił podstawę średniowiecznego
systemu centralnego ogrzewania zamku za pomocą gorącego powietrza. Na zamku górnym odnaleziono dobrze zachowane fragmenty podstawy ołtarza z zamkowej kaplicy, posadzkę z glazurowanych
płytek ceramicznych oraz sporą ilość późnogotyckich i renesansowych detali architektonicznych
z przełomu XV i XVI wieku. Swoistą ciekawostką
jest znaleziony w trakcie prac fragment wykonanego z piaskowca nadproża z wyrytą sentencją: „Exitus acta probat”, co można by przetłumaczyć jako:
„Wynik mierzy czyny”. Dzisiaj powiedzielibyśmy:
„Cel uświęca środki”. Odnalezienie znacznej liczby
fragmentów renesansowych detali architektonicznych wydaje się wskazywać, że zamek górny przebudowano w pierwszej połowie XVI wieku, kiedy
starostami rabsztyńskimi byli Jan Boner, bankier
króla Zygmunta Starego, a następnie Seweryn Boner
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
– jeden z najbogatszych magnatów małopolskich
tego okresu. Do tej pory sądzono, iż Bonerowie nie
inwestowali w Rabsztyn, a skupili się na rozbudowie zamku Ogrodzieniec.
Równolegle prowadzono prace budowlane. W ich
trakcie zostały utrwalone i uczytelnione mury zamku górnego. Wzmocniono osłabione fragmenty ścian
poprzez iniekcje ciśnieniowe i kotwienia, a także niezbędne uzupełnienia i spoinowania. Nadbudowano
fragmenty murów zamku i wieży, uwidaczniając ich
dawny kształt. Także te prace zostały wykonane dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury oraz przy
współpracy z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Krakowie.
W tym roku prace będą prowadzone zarówno
w obrębie zamku górnego, jak również wzgórza zamkowego. Na kontynuację prac na zamku górnym władze Olkusza pozyskały dofinansowanie z Ministerstwa Kultury (program Dziedzictwo Kulturowe priorytet 1 Ochrona Zabytków), natomiast rozbudowa
infrastruktury turystycznej pod zamkiem dofinansowywana jest z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007–2013. W efekcie
w miejscu dawnej wieży powstanie taras widokowy,
zostaną też wykonane metalowe schody umożliwiające wejście na zamek górny i trakt pomiędzy mostami. Będzie również wykonana iluminacja zamku.
Na zamkowym wzgórzu powstanie niezbędna
infrastruktura turystyczna. Zostaną wybudowane
drogi dojazdowe i parking, majdan oraz tor łuczniczy. Zostanie także zrekonstruowany drewniany dom
Antoniego Kocjana, który będzie stanowił zalążek
skansenu. Niestety zakres i charakter prac budowlanych, jakie będą w 2013 roku wykonywane na samym
zamku i w obrębie wzgórza, znacznie ograniczy możliwość jego zwiedzania przez turystów.
Plany na przyszłość obejmują dalsze prace zabezpieczające w obrębie dziedzińca i murów zamkowych.
Dzięki takim działaniom, prowadzonym konsekwentnie
od kilkunastu lat przez władze Olkusza, zamek Rabsztyn staje się dobrze zabezpieczonym zabytkiem, a przy
wsparciu społeczników – także jedną z ciekawszych
atrakcji turystycznych ziemi olkuskiej.
Jacek Sypień
Zdjęcia z archiwum Stowarzyszenia
„Zamek Rabsztyn”
�
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
27
WSPOMNIENIE
DUCHY WAŚNIEWSKICH
KRĄŻĄ NAD BOLESŁAWIEM
O
d Dąbrowy Górniczej po Stary Olkusz unosi się duch Jana Waśniewskiego, literata z Krążka koło Bolesławia. Pierwotnie krążył w postaci fal Polskiego Radia. Pamiętam pewien
epizod z dziecinnych lat mojego życia.
Mógł to być 1935 lub 1936 rok. W Krzykawie było
tylko jedno radio kryształkowe. Szczęśliwym jego
posiadaczem był nasz sąsiad, któremu dosyć dobrze
się powodziło. Nieźle zarabiał na stanowisku majstra
w Fabryce Braci Szajn w Sławkowie. Radio w jego
domu było otoczone, jak owoc winorośli, słuchaczami ciekawymi tego cudu techniki. Kolejno zakładano
sobie słuchawki na uszy. Założono i mnie. Pierwszy
raz w życiu słuchałem radia! Spiker recytował wiersz
Józefa Ignacego Kraszewskiego „Dziad i baba”. Słuchając, widziałem przed oczyma chatkę i dwoje staruszków. Dziad pod ławę się wpychał, biała śmierć z kosą
za oknem stała… Starsi podawali sobie słuchawki
i łapczywie słuchali bo… „deklamował ktoś znajomy”.
Po dziesiątkach lat zrozumiałem, że mógł to być
spiker Polskiego Radia – Jan Waśniewski z Krążka,
syn Józefa – nadsztygara z Kopalni Galmanu „Ulis-
28
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
ses”, gorliwego działacza niepodległościowego – „Pe,
Pe, Siaka”. Matka spikera, Stanisława (1870-?) uczyła
w bolesławskich szkołach. Pochodziła z patriotycznej
rodziny Rosnowskich. Jej dziadek figurował podobno
na liście Legii Dąbrowskiego pod numerem pierwszym. Waśniewscy przybyli do Krążka 1 lutego 1902 r.
z Dąbrowy Górniczej. Janek miał wówczas pięć lat,
urodził się w Dąbrowie Górniczej 26 listopada 1896 r.
Ojciec literata – Józef (1869-1938) pochodził z Waśniowo Grabowa z powiatu mławskiego, a matka – Marianna Stanisława (1870-?) z Izbicy z powiatu kolskiego.
Waśniewscy przywieźli ze sobą do Bolesławia
powiew kultury i patriotyzmu. Natychmiast przystąpili do działalności w organizacjach społeczno-kulturalnych. Józef organizował też ruch niepodległościowy. Miał w tym doświadczenie zdobyte w czasach
szkolnych spędzonych w Dąbrowskiej Sztygarce. Były
mu też pomocne dobre kontakty z działaczami PPS.
Współpracował między innymi z Józefem Anastazym Mireckim, pseudonim „Montwiłł”. Gdy mieszkał w Dąbrowie Górniczej, odwiedzał go podobno
Józef Piłsudski. Za działalność patriotyczną
odznaczony był Krzyżem Niepodległości.
Cała rodzina działała w różnych organizacjach społecznych, np. Stanisława – w Lidze Kobiet.
Józef, oprócz działalności w PPS-ie, był
szefem bolesławskiego „ Strzelca” i działaczem
bolesławskiej
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
WSPOMNIENIE
Straży Pożarnej. W kartkach historii
bolesławskiej
spółdzielczości
również przewija się osoba
Józefa Waśniewskiego, a nawet
jego małoletniego syna, który był
wiście bez prawa
członkiem spółdzielni (oczygłosu).
Janek już jako młodzieniec był rozmiłowany
w teatrze i ujawniał talent recytatorski. Występował
w miejscowym teatrze amatorskim i na akademiach
okolicznościowych. Postać literata Jana Waśniewskiego (1896-1945), jego dorobek literacki i droga życiowa są dość dobrze znane. Znane są też zasługi jego
rodziców na rzecz krzewienia kultury, spółdzielczości i szkolnictwa. Ta szlachetna i patriotyczna rodzina jest ceniona przez kolejne pokolenia bolesławian
już drugi wiek. Została uhonorowana i upamiętniona
nazwą Gminnej Biblioteki Publicznej (im. Waśniewskich) w Bolesławiu. Grobem Józefa Waśniewskiego na
nowym cmentarzu w Bolesławiu opiekują się pracownicy Biblioteki. Pamięć literata, autora trzech powieści
o tematyce górniczej: „Na podszybiu”, „Ognie w pirytach” i „Po dniówce” oraz nowel i artykułów prasowych została odświeżona przez Centrum Kultury im.
Marii Płonowskiej w Bolesławiu wznowieniem wydania dzieł. Oprócz tego, od kilku lat ukazują się opracowania i artykuły w wydawnictwach regionalnych:
„Bolesławskich Zeszytach Historycznych”, „Korzeniach” i „Bolesławskich Prezentacjach”.
Od paru dziesiątków lat interesuje mnie życie
i twórczość Jana Waśniewskiego. Wydawało mi się,
że zetknąłem się już ze wszystkimi istniejącymi informacjami o Literacie.
Krótko żyłem w tym przekonaniu. Odczułem
znów ducha Waśniewskich! Pewnego dnia zadzwonił telefon: „Jesteśmy chwilowo w Polsce, mamy trochę pamiątek po Waśniewskich. Czy możemy Pana
odwiedzić?”. „Oczywiście! Bardzo proszę” – odpowiedziałem. Już parę godzin później gościłem Państwa
Ulanowskich. Na stół wyłożyli nadzwyczaj interesu-
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
jące dokumenty i fotografie – pamiątki po rodzinie
Waśniewskich. Był to doskonały materiał na obszerną książkę – oryginalne, dotychczas niepublikowane informacje. Widzę obecnie mgliste perspektywy
wydania publikacji na temat tej rodziny. Niedobory
w budżecie instytucji krzewiących kulturę są na pewno przeszkodą, żywię jednak iskierkę nadziei, że duch
Literata pomoże w poszukiwaniu osoby lub instytucji
kochającej historię i kulturę ziemi olkuskiej, jednocześnie posiadającej możliwości wsparcia finansowego.
Te unikalnej wartości klejnoty kultury materialnej
nie powinny leżeć na półkach. Powinny być konsumowane przez społeczeństwo. Liczę na to, że idea wydania książki będzie miała wsparcie głównie w środowiskach górniczych, nauczycielskich i czytelniczych.
W Bolesławiu panuje jednomyślna opinia, że do realizacji tematu najbardziej predysponowana jest Gminna Biblioteka Publiczna im. Waśniewskich. Wiadomo, że jej założycielem była na początku XX wieku
właśnie ta rodzina.
Na zakończenie odkrywam rąbek cymeliów po
rodzinie Waśniewskich. Tylko rąbek, bo ograniczona
objętość „Kwartalnika” nie pozwala na więcej.
Józef Liszka
Opis fotografii:
Fot. 1. Mały Janek w miejscu śmierci pułk. Fr. Nullo w Krzykawce.
Fot. 2. Jan Waśniewski – fotografia wykonana w Krakowie, 1920 r.
Fot. 3. Portret Jana Waśniewskiego autorstwa Marii Płonowskiej,
ołówek.
Fot. 4. Fotografia wykonana na przymusowych robotach w Niemczech w 1944 r.
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
29
Opowiadanie
GERBERA
Wczesne, październikowe popołudnie wlało błękit w przeszkloną ścianę dworca. Srebro metalowych
listew pocięło ją na szklane pola o różnych kształtach;
prostokąty, kwadraty, romby, koła, trójkąty, tworząc trochę futurystyczny kicz. Na zewnątrz, po drugiej stronie szklistości, kwiaciarki sprzedawały kwiaty. Kolorowy wąż falował grzbietem róż, astrów, dalii, gerber,
były nawet zapomniane goździki. Przy kasach bez
tłoku, chociaż w środku budynku dworcowego sporo
podróżnych. Na zewnątrz jest zimno, zimniej niż zwykle o tej porze. Ludzie snują się od ściany do ściany,
ocierają o swoje oddechy. Szczęśliwcy, którzy usłyszeli,
że podstawił się ich pociąg, chwytają bagaże i jak odlatujące stado bocianów, nikną w tunelu prowadzącym
na perony. Reszta dalej drepcze, w kawiarni kilka młodych par zawisło na swoich spojrzeniach. Facet, biały
od stóp do głowy, wozi pączki w szklanej gablocie na
kółkach. Troje dzieci bawi się plażową piłką. Ruchomy informator rzegocze zmieniającymi się tabliczkami. Głos spikerki brzmi modelowo czysto i przyjemnie. Jego aksamitna barwa jest nawet podniecająca,
pachnie seksem. Spod filarów, z cienia, wyłażą menele, nie ma ich dużo, na widok niebieskiego munduru
znowu chowają się w cień. Powietrze zgęstniało od
zapachów kiełbasy, flaków, bigosu, owoców, ludzkiego potu i papierosowego dymu snującego się ukradkiem z mrocznych kątów. Pod sufitem wisi duży, stary,
okrągły zegar. To jedyny element polskiej kolei retro,
duża wskazówka majestatyczne odcina minuty czasu.
Sekundnik jest dziwny, drgający, drżący, jakby kopulował z czasem.
Katarzyna szybkim krokiem przecinała dworcową
posadzkę. Dobrze, że włożyła karakułowe futerko, dzisiaj jest naprawdę zimno. Kawałek filara, w czapeczce
z długim daszkiem, zastąpił jej drogę.
- Daj dwa złote.
- Odczep się - warknęła.
Nie cierpiała tych brudasów i nierobów, nie żałowała ich, nie tolerowała. Gdyby byli robakami, bez
cienia litości rozgniotłaby ich obcasem i jeszcze roztarła czubkiem buta. Nerwowo usiadła na ławce, na
kawiarnię nie miała ochoty. Nie lubi czekać, ubóstwia,
30
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
JACEK
Majcherkiewicz
Malarz, pisarz, poeta i satyryk; mieszka w podolkuskich Gorenicach.
Malarstwo i rysunki prezentował na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Autor tomu
satyr „Olkuski Jamagor”. Publikowane opowiadanie uzyskało I miejsce w XI Mazowieckim Konkursie
Małej Formy Literackiej (Warszawa 2011).
gdy czeka się na nią. A tu jak na złość pociąg z Tobiaszem ugrzązł gdzieś na trasie. Cholera! Wyjęła lusterko,
złość było widać na jej twarzy. Językiem zwilżyła wargi, różowa szminka błysnęła. Wystający kosmyk włosów wsunęła pod kapelusz. Założyła nogę na nogę,
krótka spódnica zsunęła się do połowy ud. Poczuła jak
męskie spojrzenia liżą jej kolana, łydki i błyskawicznie
wracają, wciskając się w najmniejszą lukę pod spódnicą. Dla takich właśnie chwil kochała męskie oczy. A co
tam, niech patrzą, niech faceci się spalają, niech przykrywają teczkami, gazetami, puchnący krok. Bawiło ją
to męskie podniecenie, ona była górą, ona dyktowała
warunki centymetrami swoich nóg.
- Daj dwa złote.
Przed nią kucnęła ta sama czapeczka z długim
daszkiem.
- Odczep się - warknęła tak samo jak poprzednio,
właściwie identycznie. Modulacja głosu była wierną kopią tamtego warknięcia. Czapeczka podniosła
się do góry i gdzieś odpłynęła. Katarzyna wyciągnęła
z przepastnej kieszeni futra telefon komórkowy. Klik,
klik, jest numer Tobiasza. Palec zawisł nad zieloną słuchawką, nie, nie zadzwoni. Na pewno nie ona! A właściwie to dlaczego on nie zadzwonił? To on się spóźnia,
a ona czeka. Głupia, wariatka, pomylona, żałosna! Była
zła na Tobiasza i na siebie, za to, że jest zła na Tobiasza.
Powinna być raczej wściekła na pociąg, na tę kupę żelastwa spóźnionego o pół godziny. Znowu wyciągnęła
lusterko, wiedziała, że to jej nerwowy odruch. Badała w nim stan swoich emocji, pod oczami, na policzkach, na brodzie, na czole. Najbardziej wrzały oczy,
rzęsy najeżyły się jak dzidy, źrenice stały się niecierpliwymi kołami. Ten sam kosmyk włosów wypadł spod
kapelusza i bezczelnie dyndał jak sprężyna z rozprutego materaca. Błyskawicznie wcisnęła go z powrotem,
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Opowiadanie
jednak błyskawiczność miała w sobie za dużo energii.
Kapelusz wyskoczył pół metra nad głowę i pacnął na
posadzkę obok jej stóp. Katarzyna nie zareagowała,
dziwna sytuacja zamurowała ją, przyklepała na sztywno. Nie potrafiła się ruszyć, wiedziała, że cała dworcowa męskość patrzy na nią i triumfuje. Odgryza się za
swoje podniecenie, za trzymanie gazety na rozporku,
za fale gorąca w głowie. Nogi złożyła grzecznie obok
siebie, obciągnęła spódnicę i już miała się schylić po
nieszczęsne nakrycie głowy, gdy nagle... kapelusz podniósł się i zafalował przed jej nosem. To był on, menel
w czapeczce z długim daszkiem.
- Proszę, to chyba pani...
- Odczep się! - już nie warknęła, ale krzyknęła. Krzyknęła głośno. Podróżni stanęli, spikerka zamilkła, kasjerki przestały sprzedawać bilety. Przed Kaśką wyrósł
policjant.
- Czy coś się dzieje, ktoś panią napastuje?
- Nie, nie - mamrotała - wszystko w porządku, no
tak, naprawdę wszystko w porządku.
Znowu musiała wyciągnąć lusterko, teraz to z konieczności, żeby osadzić kapelusz pod odpowiednim kątem,
podkreślającym jej seksapil. Jej twarz wyglądała jak
teatralna maska. Rzęsy najeżyły się jeszcze bardziej,
źrenice wypełniły całe oczy, pasek różowych ust stał
się pomarszczoną kropką. Skóra na lewym policzku
delikatnie drgała jakby ją ktoś kopał od spodu. Szybko
schowała lusterko do kieszeni. Patrzenie dłużej na swoją ruinę nie miało sensu, ruina może się jeszcze bardziej
zrujnować. Siedziała na zgliszczach swojej kobiecości jak
na rozżarzonych węglach. Jej frustracja musiała gdzieś
ujść, Katarzyna szukała w myślach furtki do ucieczki od
niezręcznej sytuacji. Stała się nagle małą, nieszczęsną,
35-letnią kobietką. Że też takie gówno mogło ją wyprowadzić z równowagi, ją, pewnie stąpającą po życiu, po
biznesie, po marmurowych gabinetach dyrektorów, prezesów. Tobiasz! Przez niego znalazła się na tym cholernym dworcu, przez niego kapelusz wylądował na bruku, przez niego musi wciskać tyłek w niewygodną ławkę. Chciała mu kupić samochód, stać ją na to, nie nowy,
jakiś mały, zgrabny. Nie tłukłby się pociągami. Zaprotestował. Jego męska duma została urażona. On musi
dokonać tego sam, chociaż wiedział, że na dzień dzisiejszy to przerasta jego siły. Jest artystą malarzem, siedzi w pracowni na poddaszu i próbuje wypędzlować
swoją przyszłość. Ech, ty wypierdku, nie nadajesz się do
tego świata, urodziłeś się za późno, a może za wcześnie?
Tłumaczyła ciepło. Tobiasz malował świetnie, ale znalazł
się w sytuacji dość dziwnej. Zawisł między odbiorcami
jeleni na rykowisku, takich obrazów nie chciał malować,
a gustami wysmakowanych odbiorców, którzy mają po
prostu inny gust. Podziwiała w nim jego parcie do sukcesu. Katarzyna wiedziała, że Tobiasz chce jej zaimponować. Znają się już... zaraz, zaraz... ile lat? Chyba osiem,
tak, osiem lat jak kupiła jego obraz. To było latem, na rynku, pod zieloną kamienicą. Siedział w słomkowym kapeluszu, ciemnych okularach, krótkich majtkach, mocno
opalony. Obrazy oparł na kilku sztalugach. Nie wiedziała do końca, czy kupiła obraz dlatego, że jej się podobał, czy dlatego, że podniecał ją Tobiasz. Właściwie to
było jedno i drugie. Obraz był ciekawy, namalowany
szybkimi pociągnięciami pędzla, w jasnych kolorach.
Przedstawiał kobietę stąpającą w niebieskościach, żółcieniach i czerwieniach. To jakby ona, Katarzyna, poruszająca się po sferach doznań i pragnień, po obrzeżu
świata realnego i po skrawkach zmysłowości. Wiedziała,
że go kupi, jednak transakcję zakupu przeciągała, targowała się, przekomarzała z Tobiaszem. Był męski, nawet
za bardzo. Pot na jego czole i ramionach oszałamiał ją.
Była w stanie zapłacić każdą cenę, a jednak zbijała ją do
granic absurdu. Wyczuł jej gierkę. Nie denerwował się,
podjął rzuconą przez nią rękawicę i z humorem bronił
swojej pozycji. W końcu zaproponowała dziwną transakcję, kupi obraz pod jednym warunkiem. Że namaluje
jej szybki portret, nie, nie na rynku, w pracowni. Oczywiście za niego też zapłaci. Pomogła mu zwijać artystyczny warsztat. Do pracowni prowadziły drewniane schody. Bardzo skrzypiały. Szła za nim, jego pośladki miała
na wysokości oczu. Spodenki falowały od pracujących
mięśni, twardych, mocnych. Z tyłu, na udach, miał kilka
kropek po olejnej farbie, na łydkach osiadł miejski kurz.
Tobiasz zdążył tylko zamknąć drzwi. Zerwała z niego
koszulę, słomkowy kapelusz rzuciła w kąt, ciemne okulary poległy pod ich nogami. Był fantastycznym kochankiem! Już tam, na rynku, wiedzieli, że muszą to zrobić.
Nie mogli pozwolić, żeby się minąć i zniknąć gdzieś za
rogiem. Choćby to miał być ten jeden i ostatni raz. Rzucili
się w szaleństwo, w korytarz linii papilarnych, w zapach
swoich ciał, w niewiedzę o sobie, w ryzyko poznania siebie, w rwącą rzekę krwi, która przewalała się przez serca
i spadała wodospadem w rozgrzane myśli. Przyciskała
cd. str. 32
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
31
Opowiadanie
GERBERA
go mocno do siebie, chciała go wtopić w swoje
ciało, chciała go mieć w sobie do końca świata.
Na kartonie o wymiarach 100 cm na 70 cm
narysował jej akt. Po zachowanej kresce widać,
że ręka mu drżała. Leżała spokojna; nie wie, czy
to było łóżko, kozetka, czy jakaś tam leżanka.
Małe okno było otwarte, słońce pieściło jej
ramiona, ciepły wiatr osuszał uda, drażnił sutki.
Wymienili się numerami telefonów, ale właściwie po co? Teraz musieli zniknąć, odejść na
zawsze. Było cudownie, jednak to przypadek,
grudka życia, którą można włożyć do pudełka pamięci, albo rozkruszyć w miałkość zapomnienia. Chciała wybrać to drugie, jednak
milczący telefon prowokował ją, wracała do
Tobiasza. Tobiasz bał się tego związku, wiedział że jest szalona, bogata, może traktuje
go jak zabawkę. Nie umiał powiedzieć dość,
chciał z tym skończyć, a jednocześnie trwać
w tym po uszy. Ale w czym? Nagle zrozumiał,
że seks przekształca się w uczucie, przerasta
każdą komórkę jego ciała. Myśli wypełnione
Katarzyną wprowadziły go w stan fantastycznej depresji. A ona? Czy była dziwką, że przespała się z kilkoma facetami a jednak wracała do Tobiasza? Minął rok, dwa, pięć, teraz to
już osiem lat. Kiedyś zaproponował jej małżeństwo. Roześmiała się w głos. Małżeństwo?
Dzieci? Śniadania, obiady, kolacje, codziennie
razem, ze sobą? Jeszcze nie teraz. Może w ogóle nigdy. To grozi degradacją jej sukcesu, ciężko
wypracowanego bycia niezależną, bycia jednostką mocarną, stabilną. Życie staje się drapieżne. A my drapieżnikami?
Megafony zapowiedziały przyjazd pociągu z Tobiaszem. Wyciągnęła znowu lusterko.
Na koniec chciała odegrać się na dworcowej
męskości. Rozpięła futerko, założyła nogę na
nogę jak poprzednio, spódniczka zjechała za
połowę ud. Niewidzialne lasery oczu przylgnęły do niej. Patrzyła w okrągłe zwierciadło i delektowała się swoją urodą. Wiedziała, że jest ładna,
dowodem na to były męskie spojrzenia. Zalotne,
pełne podziwu i pożądania; na chodniku, w pracy, na lotnisku, w hotelu, kawiarni, na koncercie. Nawet jak spała, czuła na sobie czyjś wzrok.
32
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
Pod prysznicem śledzona była przez kropelki
wody, na dzikiej plaży przez słońce i drobinki
piasku. Na samotnym spacerze obejmował ją
wiatr. Skóra twarzy była gładka, bez najmniejszej
zmarszczki, czarne brwi, nos idealnie wąski, usta
wyprofilowane świetną kreską. Denerwował ją
mały pieg na prawym policzku. Był maleńki, ale
był. Tobiasz mówił, że dodaje jej uroku, może
tak... Nie polegała na jego opinii, Katarzyna była
dla niego bez najmniejszej wady, bez milimetra uszczerbku. Faceci, z którymi spała, mówili zawsze to samo. Szukała mężczyzny z innym
zdaniem, ale rano było podobnie;„jesteś cudowna” i pocałunki po całym ciele.
W środku lusterka zatrzymała się czapeczka z długim daszkiem. Nie odwracając głowy,
Katarzyna podniosła prawą rękę i pokazała figę.
Czapeczka zabalansowała prawo, lewo i znikła. Niech spieprza, pomyślała. Pociąg z Tobiaszem wjechał na któryś tam peron. Nie ruszyła
się z ławki. Wie gdzie jest, przyjdzie tu. Zapięła
futerko, złożyła grzecznie nogi przy sobie, obciągnęła spódniczkę. Stojąca na sztywno dworcowa męskość ruszyła się, na peron, do kasy,
do kawiarni i gdzieś tam jeszcze. To był koniec
wzrokowej uczty. Została przed nią czapeczka z długim daszkiem. Zboczeniec? Zaniepokoiła się. Kiwnęła palcem. Podszedł. Nie mówili
nic, przyjrzała mu się uważnie. Typowy menel,
brudne ciuchy, z kieszeni marynarki wystawała butelka owinięta w tłusty papier. Twarz była
chyba młoda, nie mogła do końca zgadnąć,
tygodniowy zarost tuszował wiek i urodę. Oczy!
Oczy były fantastyczne. Orzechowe, z pióropuszem ciemnych promieni wokół źrenic. Nad nimi
niskie, gęste brwi. Wszystko schowane w cieniu
długiego daszka czekoladowej czapki. Oczy były
rozbrajające! Mocno zwilżone, drgające, zapraszające żeby do nich wejść, zagłębić się w korytarz źrenic. Wyjęła dziesięć złotych.
- Masz i odczep się.
Powiedziała łagodnie. Wziął bez słowa, ukłonił się i odszedł. Dziwny typ, pieniądze mogła
mu dać wcześniej, zresztą co ją to obchodzi?
Tobiasz się spóźniał. Zaczęła się denerwować.
Gdzie on się podziewa?! Ufff, co za popołudnie.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wydarzenia
Niezdarne, pogmatwane, po prostu spieprzone. Skóra
na policzku znowu zaczęła drgać. Już miała wstać, gdy
jeszcze raz pojawił się on, z długim daszkiem i najpiękniejszymi oczami na świecie. W ręce trzymał purpurową gerberę przewiązaną czerwoną wstążką.
- Proszę, to dla ciebie - chciał powiedzieć sentymentalnie, wyszło jakoś koślawo.
Katarzynę jakby ktoś zalał przeźroczystym cementem. Czuła przepływającą w sobie krew. Niespodziewana sytuacja zapętliła logiczne myślenie, w usta
wepchnęła suchy gałgan.
- Co? - po dłuższej chwili tylko to zdołało się przecisnąć przez jej zaciśniętą krtań.
- Proszę, weź – dodał. - Wydaję ci resztę, prosiłem
tylko o dwa złote.
Kwiatek położył na jej kolanach, poprawił czapeckę
i odszedł. Zniknął w chłodnym, październikowym
popołudniu. Z tunelu wypadł Tobiasz. Zdyszany, z dużą
torbą na ramieniu, pewnie taszczył farby, pędzle i Bóg
wie co jeszcze.
- Kochanie, przepraszam, pociąg się spóźnił, bateria
mi padła w telefonie...
Głowę Katarzyny przytulił do piersi.
- Tak bardzo tęskniłem.
Tulił policzek do jej policzka, głaskał ją po włosach,
pragnął ją pieścić, tu i teraz.
- Tobi...
Katarzyna wstała i przylgnęła do Tobiasza.
- Co kochanie?
- Pobierzmy się... i jeszcze jedno... może to głupie,
ale ten kwiatek jest dla ciebie...
Objęci wpół ruszyli do wyjścia.
POWSTAŁ ROZWIJAJĄCY
Młodzieżowy Klub „Rolka”
O
d stycznia 2013 r. Gminny Ośrodek Kultury w Kluczach realizuje projekt pt.
„Rozwijający Młodzieżowy Klub »ROLKA«”. To Klub, który młodzi ludzie współtworzą i rozwijają w nim swoje zdolności i umiejętności.
W „Rolce” młodzi ludzie spędzają czas w przyjaznej atmosferze. Wspólnie biorą udział w ciekawych przedsięwzięciach, takich jak warsztaty,
seanse filmowe, koncerty, happeningi, wystawy.
Przygotowują też musical.
Dzięki twórczym i cyklicznym spotkaniom rozRolada z gliny? Tylko na warsztatach ceramicznych
wijają swój talent, kreatywność, poczucie estety(warsztaty „Rolada”)
ki i umiejętności organizacyjne. Zaangażowanie
we wspólną pracę artystyczną zaowocuje wzrostem poczucia własnej wartości, umiejętnością pracy zespołowej i autoprezentacji – uważają organizatorzy i uczestnicy spotkań w „Rolce”. Zapraszamy do obejrzenia fotoreportaży z działań projektowych na:
http://www.facebook.com/pages/Gminny-Ośrodek-Kultury-w-Kluczach/182654548473815?sk=wall
Projekt „Rozwijający Młodzieżowy Klub »ROLKA«” jest współfinansowany przez Polsko–Amerykańską Fundację
Wolności w ramach Programu „Równać Szanse 2012” Polsko–Amerykańskiej Fundacji Wolności administrowanego przez Polską Fundację Dzieci i Młodzieży. Misją Programu jest wyrównywanie szans na dobry start w dorosłe
życie młodzieży z terenów wiejskich oraz małych miast.
Źródło: Echo Klucz
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
33
Recenzja
JAK ROZMAWIAĆ Z OCEANEM
O tomiku Natalii Zalesińskiej „Połączenia”
Bywa, że jako czytelnik i krytyk natrafiam na
książkę, wobec której
czuję się mniej lub bardziej bezradny. Wiersze
są piękne, lecz nie jestem
pewien, czy cokolwiek
z nich pojmuję.
W powieści Stanisława Lema „Solaris” astronauci z Ziemi odkrywają na odległej planecie rozumny ocean. Usiłują się z nim
skontaktować, a być może i on pragnie nawiązać dialog
z nimi. Niestety, obustronne próby porozumienia nijak
do siebie nie przystają. Jeszcze dosadniej przedstawiono ten problem w odcinku serialu „Star Trek”pt. „Darmok”.
Ziemianin spotyka przedstawiciela obcej cywilizacji, obaj
chcą nawiązać dialog. Kosmita jednak nieustannie odwołuje się do historii i mitologii swojej planety, o której Ziemianin nie wie nic.
Podobne zakłopotanie czuję przy lekturze wierszy
Natalii Zalesińskiej (laureatki konkursu im. Ratonia w 2011
roku) z jej tomu „Połączenia”. Te utwory wyraźnie nawiązują do konkretnych faktów, zdarzeń (a może też – jak
u Brunona Schulza – prywatnych mitologii?), najczęściej
nie przywołując wprost tego, do czego nawiązują. Identycznie kosmita w„Star Trek”powtarzał: „Darmok na Tanagrze”. Zapewne był świadom, że dla Ziemianina nic to nie
znaczy, lecz nie znał innej mowy. Kiedy brakuje nam słów,
pozostają dobrze znane „adresy” kulturowo-historycznych nawiązań: „Romeo i Julia”, Waterloo, Kuruksetra…
Czasem i Zalesińska sięga do doświadczeń archetypowych, wspólnych. Tematem utworu „Pod warstwą
zdarzeń” jest utrata niewinności, i to w każdym możliwym rozumieniu (obrazy fizjologii mieszają się z wizjami winy i kary). „Pomieszczenie” to kunsztowny, zakamuflowany erotyk. W takich chwilach rozumienie nie
nastręcza trudności.
Kłopot przychodzi, gdy wiersze odwołują się do
doświadczeń osobistych i zdany jestem na ich przypadkową zbieżność z moimi. „Pionki na A-4” rozumiem akurat bardzo dobrze, lecz czytając większość utworów Zalesińskiej czuję się jak wtrącony do wnętrza cudownego
34
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
kalejdoskopu.„Ubierasz mnie. Płaszczyk, szalik i to. Wybiegamy. / Wyrywamy gawronom, krukom piórka. Wirują. // Jak dawniej lepimy bałwana, rzucamy śnieżkami. /
Pochylają się cienie. Pada, przeraźliwie czarno” – czytam.
Obrazy krążą wokoło, z osobna jasne i klarowne, lecz
nie znam łączącego je „klucza”. Nie zmienia to faktu, że
przebywanie wewnątrz owej czarodziejskiej machiny jest
doświadczeniem czytelniczo atrakcyjnym.
Jak funkcjonuje ów poetycki kalejdoskop? Nie jest
to dadaistyczna maszynka losująca. Poetka nie rozbija
składni, używa pełnych, poprawnych zdań, rzadziej ich
równoważników. Każde takie zdanie (czasem strofa)
wydaje się wszakże celować w innym kierunku.„Metaliczny stuk. W domu położyć nogę / na poduszce, zastrzyki w brzuch. Wczytać się / w Herberta – osobisty czas na
sprawozdanie, // z wycieczki do raju”. Zamiast jednej wizji,
autorka uzyskuje – jak by to ujął inny poeta, Artur Międzyrzecki – „oszałamiający ruch skrzących się obrazów”.
Często, jak choćby w wierszu „Zakorzenione”, ruch ten
przybiera kształt „strumienia świadomości”. Przechodząc
od skojarzenia do skojarzenia, możemy prześledzić proces myślowy, czy to będący punktem wyjścia dla procesu twórczego, czy może jego zamierzonym efektem.
„Babka piaskowa”,„Narodzenie”– to inne dobre przykłady
zastosowania takiej metody. Kiedy indziej (np. „Perła” czy
pointa „Piano, w łupinie”) ów ciąg obrazów stylizowany
jest na majaczenia senne. Często również („Między niebem a ziemią”) skojarzenia stają się tak odległe, że trudno
odnaleźć tytułowe „połączenia” między nimi.
Oczywiście, są wyjątki – jak choćby wspaniały liryk
„W roku 1970”. Załamanie się lodu pod łyżwami dziecka wprowadza je w świat niby z romantycznej ballady,
sprawiając, że „przez mgnienie” poznaje „życie lodowej
księżniczki”. Autorka maluje spójną baśniową wizję, bliską surrealizmowi. Tak samo klarownie, choć świadomie wyrywkowo, kreśli obraz bohaterki lirycznej w wierszu „Ta mała”, lecz już pointa jest dwuznaczna. „W czerwcu na białe wieko / jaskry, rumianki, krwawniki. // Przed
każdym snem odwróci się do ściany”. Nie wiem, czy czytam o śmierci samej bohaterki, czy o traumie wywołanej
śmiercią młodszego rodzeństwa, któremu złorzeczyła.
Dostaję dwa obrazy, które coś łączy, ale co? Możliwe, że
łącznikiem jest właśnie dwuznaczność.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wywiad
Kilka utworów (choćby „Na fali”, „Schyłek wakacji…”)
odwołuje się do metody, z której korzysta m.in. Łukasz
Jarosz: poetyckiego opisu czystej obserwacji. Trzeba tu
przyznać, że i w takiej konsekwencji autorka potrafi się
odnaleźć.
Być może nie o przesłanie w tej poezji idzie, a o nastrój.
Jeśli tak, „tematem” wierszy Zalesińskiej byłoby uczucie
„porażenia światem”, bezradności wobec natłoku doznań
i wywołanych nimi myśli. Mielibyśmy do czynienia ze
szczególnego rodzaju „poezją karnawałową”, słowną
celebracją nadmiaru. „Połączenia” są mocnym tomikiem,
lecz nie przypadnie on do gustu osobom oczekującym
od poezji jednoznacznych komunikatów. Polecam go
czytelnikom, którzy wolą ulec nastrojowi wiersza i nie
boją się bezradności wobec niego.
Jarosław Nowosad
Natalia Zalesińska, „Połączenia", Biblioteka Galerii
Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, Biblioteka FRAZY,
Starostwo Powiatowe w Olkuszu, Olkusz 2012, s. 52.
OD HOLLYWOOD DO BOLLYWOOD
Rozmowa z prof. dr hab. Grażyną Stachówną
Uniwersytet Jagielloński, Instytut Sztuk Audiowizualnych
fot. Wojciech Smolak
G
rażyna Hanna Stach – urodzona w Olkuszu, teoretyk i historyk filmu, profesor. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prowadzi badania związane z historią filmu powszechnego oraz polskiego, interesuje się kulturą popularną.
W Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim uzyskała tytuł doktora habilitowanego na podstawie rozprawy Roman
Polański i jego filmy. W 2003 otrzymała od Prezydenta tytuł profesora nauk humanistycznych. W Instytucie Sztuk Audiowizualnych UJ
wykłada historię filmu powszechnego, analizę dzieła filmowego oraz
krytykę filmową, prowadzi seminaria magisterskie i doktoranckie. Jest
opiekunką naukową Studenckiego Koła Naukowego Filmoznawców.
Członkini Polskiej Akademii Nauk w Komitecie Nauk o Sztuce. Autorka
wielu książek, w tym m.in.: „Roman Polański” i jego filmy (1994), Leksykon „100 melodramatów” (2000), „Polański od A do Z” (2002), „Nie
tylko Bollywood” (współpraca z Przemysławem Piekarskim) (2009)
i „Bollywood - prawdy i mity” (współpraca z Katarzyną Magierą).
ƒƒ Cz y Pani Profesor pamięta pierwszy film
obejrzany w kinie?
Pierwsze filmy, na jakie mama zabierała mnie do
olkuskiego kina „Emalia” w drugiej połowie lat 50. XX
wieku, to były na pewno rosyjskie bajki animowane,
ale nic z nich nie pamiętam. Natomiast pierwszy film,
jaki mnie zachwycił i na zawsze wpisał się w moją
pamięć, to był SADKO (1953) Aleksandra Ptuszki.
Także film rosyjski, zrealizowany według bylin ludo-
wych plus - oczywiście - sowiecka ideologia, ale ją
dostrzegłam, gdy obejrzałam ten film ponownie
wiele lat później. Jako dziecko widziałam tylko przystojnego Sadka grającego na gęślach i śpiewającego głębokim barytonem (do dziś mam słabość do
takich męskich głosów), cud-królewnę wyłaniającą
się z fal jeziora, czar-ptaka o twarzy pięknej dziewczyny, brodatego Króla Mórz i uśmiechnięte rekiny
pląsające z syrenami.
cd. str. 36
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
35
Wywiad
ƒƒ Obok śp. Janusza Gardeły jest Pani jedną z inicjatorek powstania Dyskusyjnego Klubu Filmowego w Olkuszu, który działał przy Domu Kultury przy ul. Gęsiej. Może nam Pani opowiedzieć
o działaniach tego klubu, o aktorach, którzy wtedy odwiedzali Olkusz?
To są cudowne wspomnienia. Stare Liceum Ogólnokształcące im. Kazimierza Wielkiego przy ul. Bieruta,
nasza szalona klasa X g (którą rozwiązano na koniec
roku, bo nauczyciele mieli z nami zbyt wiele kłopotów),
wspaniała grupa przyjaciół i pomysł (jeden z wielu byliśmy bardzo kreatywni), żeby w Domu Kultury na
Gęsiej założyć DKF „Zbyszek” - na cześć Cybulskiego,
który zginął w 1967, rok wcześniej.
Janusz Gardeła... Był uroczym chłopcem, chciał
zostać aktorem. Świetnie mówił wiersze. Należeliśmy
razem do kółka recytatorskiego prowadzonego przez
naszą ukochaną nauczycielkę, śp. panią prof. Marię Piekarską, zwaną Marysieńką, i występowaliśmy na różnych akademiach ku czci, w tzw. montażach poetyckich. „Mówimy - Lenin, a w domyśle - partia, mówimy
- partia, a w domyśle - Lenin”. Ten wiersz Majakowskiego „Włodzimierz Iljicz Lenin” to była nasza specjalność. Świetnie się bawiliśmy, recytując z kontrolowanym patosem: „Partia - to stos pacierzowy klasy
robotniczej...”.
Kochaliśmy kino, ale chcieliśmy oglądać filmy z własnego wyboru, a nie te, które serwowano w kinach
„Orzeł” i „Emalia”. Zacna pani Świerczek (chyba tak się
nazywała), szefowa Domu Kultury na Gęsiej, przygarnęła nas i pozwoliła oglądać filmy (wyświetlane oczywiście z projektora) w niedzielne poranki po mszy u św.
Andrzeja (ach, ta peerelowska aberracja, w jakiej żyliśmy). Naszym opiekunem został pan Krzysztof Kwinta, kamerzysta z krakowskiej telewizji, któremu chciało
się co tydzień przyjeżdżać do Olkusza, by nam pokazywać ambitne filmy i opowiadać o nich. Czasem strasznie nudził, ale był naszym pierwszym nauczycielem
sztuki filmowej.
Jacy aktorzy? Nawet nam do głów nie przyszło, żeby
któregoś zaprosić na spotkanie. Byli bogami z ekranu.
ƒƒ Zapewne to działalność w klubie zainspirowała Panią Profesor do wybrania takiej, a nie innej
ścieżki naukowej...
Uchowaj Boże, to była tylko świetna zabawa. Jako
racjonalna panienka zaczęłam po maturze studiować
36
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
polonistykę na UJ, bo chciałam zostać nauczycielką.
Wszystko było kwestią szczęśliwego przypadku. Zrobiłam magisterium o Teatrze Telewizji na seminarium
teatralnym u śp. pana prof. Jerzego Gota, który po
dyplomie zaproponował mi asystenturę. Wydawało
się, że będę teatrologiem. Aliści powstał wtedy, w 1970
roku, Zakład Filmu i Telewizji, gdzie mnie przesunięto.
I tak to się zaczęlo...
ƒƒ Napisała Pani dwie książki o Romanie Polańskim;
wiadomo, legenda kina, ale może było coś takiego, co spowodowało Pani szczególne zainteresowanie tym reżyserem?
Najczystsza fascynacja jego wielkim talentem, biegłością reżyserską, widzeniem świata, perwersyjnym
poczuciem humoru. Robił wielkie filmy, które uważano
naówczas za gatunkowe, rozrywkowe. W mojej książce
próbowałam udowodnić, że jest prawdziwym, oryginalnym autorem filmowym o rozpoznawalnym stylu.
ƒƒ Są tacy, którzy uważają, że najlepsze filmy Polańskiego pochodzą z początku jego kariery, z lat
60-tych. Są nawet tacy złośliwcy, którzy twierdzą, że jego najlepszym filmem jest debiutancki
„Nóż w wodzie”. Czy rzeczywiście jego wczesne
filmy, te z lat 60-tych, są lepsze od późniejszych?
Nienawidzę takiej kategoryzacji, lepsze - gorsze.
Artysta to nie maszyna zaprogramowana do wyrobu jak najlepszych produktów, a proces twórczy to
nie hodowla tłustego drobiu. Wszystkie filmy Romana Polańskiego mają swoje zalety, a niektóre mają też
i wady. Wczesne filmy kręcił reżyser młody, drapieżny,
o temperamencie twórczym porównywalnym z potencjałem bomby atomowej, a te późne starszy pan przygnieciony wiekiem i ciężarem swej wyjątkowej biografii. Nie można porównywać ani tych dwu ludzi, ani
dzieł, jakie każdy z nich stworzył.
ƒƒ Ja z filmów Polańskiego najbardziej lubię „Matnię” i „Lokatora”, a Pani Profesor który lubi najbardziej?
CHINATOWN (1974) - to skończone arcydzieło,
genialny film. Mam też słabość do NOŻA W WODZIE
(1961) - jest krystalicznie czysty, jak diament. I do BALU
WAMPIRÓW (1967) - niezmiennie mnie śmieszy. I do
LOKATORA (1976) - zachwyt ogarnia mnie już od pierwszej sceny nakręconej w jednym ujęciu pod czołówkę.
I do TESS (1979) - zawsze płaczę w finale. I do FRANTICA (1988) - za pulsowanie tejemną energią. I do
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Wywiad
GORZKICH GODÓW (1992) - bo są takie perwersyjne.
I do AUTORA WIDMO (2010) - za olśniewającą błyskotliwość. I do... jak Pan widzi, lubię wszystkie jego filmy.
ƒƒ Ten reżyser mało ma na koncie nieudanych filmów. Szczerze powiedziawszy tylko jedna z jego
fabuł nie przypadła mi do gustu; mam na myśli
„Co?” z Marcellem Mastroiannim, dzieło, które
zdało mi się filmem wydmuszką, ale może nie
mam racji?
CO? (1972) to ważny film w dorobku Polańskiego. Był
dla niego lekarstwem na kryzys spowodowany tragiczną śmiercią jego drugiej żony, Sharon Tate, w 1969 roku
i manifestem kontrkultury, znamionującym rewolucyjne
zmiany obyczajowe, jakie nastawały wtedy w Europie
Zachodniej. Z dzisiejszej perspektywy wyraźnie widać,
że ten film, rzeczywiście niezbyt udany artystycznie, stał
się doskonałym świadectwem tamtej epoki.
ƒƒ Zna Pani Polańskiego osobiście? Z biografii wynika, że jest bardzo wymagającym reżyserem. Nie
wszyscy dają radę z nim wytrzymać (przykładem John Travolta, który zrezygnował z grania
w jego filmie). A jakim jest człowiekiem w kontakcie bezpośrednim?
Nie, nie znam pana Polańskiego osobiście. Nie zabiegałam o kontakt z nim. Jako uniwersytecki filmolog
pisałam książki o jego filmach i jego legendzie biograficznej upowszechnionej przez media, posługując
się stosownymi metodami badawczymi, a nie o nim
jako o człowieku. Nie pisałam jego biografii, więc znajomość z panem Polańskim nie była mi potrzebna.
Jestem pewna, że w znaczący sposób wpłynęłaby na
moje postrzeganie jego dzieł i ograniczyłaby moją
swobodę wypowiedzi, bo to jest człowiek o bardzo
silnej osobowości.
ƒƒ Jest Pani autorką książki o legendach filmu. Na
okładce jest Humphrey Bogart. Czyżby była Pani
jedną z licznych wielbicielek filmu „Casablanca”?
Jestem namiętną wielbicielką CASABLANKI (1942)
Michaela Curtiza. To z pewnością jeden z najpiękniejszych filmowych melodramatów. Klejnot, perła, crème
de la crème tego gatunku.
ƒƒ Jak to się stało, że jest Pani fachowcem od Bollywoodu, indyjskiej wersji Hollywoodu? Czy filmy
stamtąd mają wartość artystyczną?
Odkrycie kina indyjskiego, w tym oczywiście także filmów bollywoodzkich - czyli nakręconych w wytwór-
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
niach w Bombaju (obecnie: Mumbai) - to była kolejna
niezwykła przygoda w moim zawodowym życiu. Za
filmami stoi przecież wielki, głęboko zróżnicowany kraj
- pamiętajmy, że Indie to subkontynent - wspaniała,
starożytna kultura, skomplikowane wierzenia religijne,
znakomita literatura, wyrafinowana muzyka, odmienne obyczaje, smakowita kuchnia... Filmy to tylko czubek
góry lodowej. Bez poznania, nawet powierzchownego,
indyjskiej kultury tracą swój przyrodzony sens. Filmoznawstwo to wspaniała dziedzina wiedzy, która skłania
do kupienia biletu nie tylko na seans filmowy, ale także
do wejścia w obce, a fascynujące kultury. Moi studenci z pasją oglądają filmy japońskie, irańskie, meksykańskie, indyjskie, ale także oczywiście amerykańskie i francuskie, bo one wszystkie zapraszają do poznania nie tylko swoich fabuł i bohaterów, ale także historii i tradycji
krajów, z których pochodzą.
Czy filmy bollywoodzkie mają wartość artystyczną?
Z pewnością tak, choć innego rodzaju niż przywykło
się u nas, w Europie, sądzić. Przede wszystkim, właśnie z powodu swej odmienności kulturowej, sprawiają nam dużo radości i frajdy podczas oglądania,
są niezastąpionymi pocieszaczami. Nic tak nie dodaje mi radości życia jak film bollywoodzki, najlepiej
z moimi ulubieńcami, Shah Rukh Khanem lub Hrithikiem Roshanem.
ƒƒ Kilka filmów Indusi nakręcili w Krakowie. Co ich
do nas sprowadziło?
Zapewne przede wszystkim tanie warunki produkcji i nowe plenery, np. Tatry zastąpiły Alpy szwajcarskie.
ƒƒ Pani ulubieni reżyserzy światowi i polscy...
Pedro Almodóvar, Christopher Nolan, Jan Jakub Kolski.
ƒƒ A może jest jakiś film, którego Pani nie widziała,
a bardzo chciałaby zobaczyć.
Tak, brazylijski film O CANGACEIRO (1953) Limy
Baretty. Mimo wszystkich sposobów, legalnych i nielegalnych, nie udało mi się dotąd dotrzeć do jego kopii.
ƒƒ Na który z wchodzących teraz do kin filmów
wybiera się Pani profesor w najbliższym czasie?
Na HITCHCOCKA (2012) Sachy Gervasiego i MIŁOŚĆ
(2012) Sławomira Fabickiego. A z utęsknieniem czekam na kolejne dzieło Pedra Almodòvara PRZELOTNI
KOCHANKOWIE (2013), którego premiera została u nas
zapowiedziana na początek kwietnia.
Rozmawiał Olgerd Dziechciarz
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
37
Historia
Krzysztof Kocjan
WOLBROM
wrzesień 1939 r.
H
istoria to przeszłość, która minęła bezpowrotnie. Ale nasza wiedza o tym, co się wydarzyło, należy do teraźniejszości, a ta z natury otwarta jest na przyszłość. Choć więc „co się
stało, to się nie odstanie”, jednak nasz obraz przeszłości podlega nieustannym zmianom
wskutek konfrontacji z docierającymi z niej dokumentami.
Fot. 1. http://historical-media.com/einzel/2012.8.21/_x2012.8.21.html
Fot. 2. http://historical-media.com/einzel/2012.8.21/_x2012.8.21.html
38
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
Zaledwie przed paroma miesiącami ukończyliśmy z Irkiem Cieślikiem pracę nad wydaną w siedemdziesiątą rocznicę wymordowania przez Niemców wolbromskich
Żydów książką poświęconą kilkuwiekowym dziejom tej społeczności 1, gdy - przeczesując internet natrafiłem na nieznane mi wcześniej
zdjęcia, z których pięć poniższych
dokumentuje represje wkraczającego
do Wolbromia Wehrmachtu wobec
miejscowej ludności na wolbromskim rynku.
Na zdjęciach 1–3 oprócz bardzo licznej grupy zgromadzonej we
wschodniej części rynku pilnowanej
przez żołnierzy niemieckich, widzimy także siedzących na płycie rynku prawdopodobnie polskich jeńców oraz zarekwirowany im sprzęt.
Z kolei na zdjęciu 4 w pierwszym
rzędzie pierwszy od prawej siedzi z krótko przyciętą brodą prawdopodobnie Hersz (Cwi) Bydłowski, a obok niego, drugi od prawej,
Melech Pacanowski – miejscy radni
Wolbromia. Jak widzimy, miejscowa
ludność żydowska nie została jeszcze oznaczona opaskami przez okupacyjną administrację niemiecką.
1 Ireneusz Cieślik, Krzysztof Kocjan,
Wolbromscy Żydzi, Wolbrom 2012.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Historia
Ostatnie zdjęcie z cyklu przedstawia żołnierzy Wehrmachtu (fot.5).
Powyższe wydarzenie tak opisują
dwa dostępne źródła: „Zaraz po wejściu do miasta Niemcy zebrali wszystkich mężczyzn na rynku. Najpierw
zwolniono starców i dzieci poniżej
16 roku życia. Pozostałych, około
1.400 mężczyzn – Żydów i Polaków,
poprowadzono biegiem do Zawiercia,
gdzie zamknięto ich w starej fabryce.
Polacy zostali następnie oddzieleni od Żydów i zwolnieni po jednym
lub dwóch dniach. Żydów trzymano Fot. 3. http://historical-media.com/einzel/2012.8.21/_x2012.8.21.html
w areszcie ponad tydzień, znęcając się
nad nimi. 13 września, w przeddzień Rosz Haszana, żydowscy zakładnicy także zostali zwolnieni. W tym samym
mniej więcej czasie Niemcy aresztowali kilku Polaków i Żydów spośród inteligencji i prominentnych mieszkańców miasta, wśród nich księdza i rabina Zilberberga. Wkrótce także oni zostali zwolnieni.”2
Drugie źródło to relacja olkuskiego Żyda Icka Bergiera uciekającego przed frontem w kierunku Wolbromia
w zapisie jego syna: „Nie doszedłem do Uliny. Niemcy mnie i wielu innych zatrzymali niedaleko Wolbromia.
Fot. 4. http://historical-media.com/einzel/2012.8.21/_x2012.8.21.html
2 Hasło „Wolbrom” w Pinkas HaKehilot Polin (Encyclopedia of the Jewish Communities, Poland), vol. VII – Lublin and
Kielce Districts (Encyklopedia Gmin Żydowskich w Polsce, t. VII – Województwo Lubelskie i Kieleckie), Yad Vashem 1999,
(Hebrew), za tłumaczeniem angielskim dostępnym na stronach internetowych www.yadvashem.org, s. 5 z 10.
cd. str. 40
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
39
Historia
Fot. 5. http://historical-media.com/einzel/2012.8.21/_x2012.8.21.html
Fot. 6. http://historical-media.com/id1032.htm
Fot. 7. http://historical-media.com/id1032.htm
40
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
Zabrali nas na rynek w Wolbromiu
i kazali nam czekać. Dookoła rynku
stali żołnierze z bronią skierowaną na
ludzi. Stale przyprowadzali nowych –
tylko mężczyzn. Stało się ciasno. Było
gorąco i duszno. Ludzie chcieli pić.
Wodociąg – pompa na środku rynku
była sucha. Co pewien czas podszedł
ktoś do wodociągu, zaczął podnosić
i opuszczać ramię wodociągu, ale na
próżno. Wody nie było. Przez tłum
zaczął przedzierać się człowiek z wiadrem, a w nim trochę wody. Wszyscy
napadli na niego i chcieli trochę wody.
On odpychał wszystkich, przedarł
się do wodociągu, nalał zawartość
wiadra do rury i zaczął poruszać
ramieniem wodociągu w górę i w dół,
w górę i w dół. Z suchej studni zaczęła
płynąć woda i tak uratował ludzi. Po
całym dniu czekania Niemcy zgrupowali kilkaset młodych i muskularnych mężczyzn, i wysłali ich na roboty
do Zawiercia. Widocznie uważali, że
mój ojciec już za stary i pozwolili mu
iść w swoją drogę. Ojciec postanowił
wrócić do domu”3.
Opublikowane tu zdjęcia potwierdzają obie te relacje, choć na czwartym
z nich widać w zgromadzonej grupie
także postać kobiecą.
Zdjęcia te pochodzą z amerykańskiej strony internetowej, na której
oferowane są do sprzedaży pojedyncze zdjęcia (jak powyższe) albo całe
albumy zdjęć związanych z drugą wojną światową.
Wśród oferowanych do sprzedaży
albumów znaleźć można także album
oficera 91. pułku piechoty Wehrmachtu służącego za ordynansa batalionowego w trakcie polskiej kampanii
(Feldzug gegen Polen), którego szlak
3 Mosze Berger, W tajgach Sybiru, Olkusz
2005, s. 10.
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
Historia
Fot. 8. http://odkrywca.pl/forum_pics/picsforum16/wolbrom_1.jpg
bojowy przywiódł 5 września 1939 r.
do Podzamcza (fot. 6).
Album ten zawiera także cztery zdjęcia opisane jako Wolbrom, z których
dwa wykonane są z pociągu transportującego niemieckie wojsko na jednym
z zakrętów kolejowych otaczających
Wolbrom. Niestety jakość dostępnych
skanów jest znacząco gorsza od wcześniejszych zdjęć z rynku (fot. 7)
Z wolbromskiego rynku pochodzi
też fot. 8 odnaleziona na innej stronie
internetowej. Także fotografie 9 i 10
opisane są jako „pod Wolbromiem”, ale
z uwagi na tło nie sposób zweryfikować
poprawności tej lokalizacji.
O lokalizacji zdjęcia 11, dość brutalnie zabezpieczonego przez sprzedawcę,
świadczy – oprócz adnotacji na jego
rewersie – przede wszystkim zakreślona przez niego tablica na budynku
kolejowym.
Pozostaje mieć nadzieję, że naszą
wiedzę o przeszłości uzupełniać będą
kolejne zdjęcia.
Fot. 9. www.odkrywca.pl
Fot. 10. http://odkrywca.pl/forum_pics/picsforum16/wolbrom.jpg
Fot. 11. (źródło: www.odkrywca.pl)
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
41
Sport
GRAND PRIX STAROSTY POWIATU OLKUSKIEGO
w tenisie stołowym
P
owiatowe Zrzeszenie „Ludowe Zespoły Sportowe” oraz
II Liceum Ogólnokształcące w Olkuszu były organizatorami cyklu turniejów tenisa stołowego w ramach
„Grand Prix” Starosty Powiatu Olkuskiego. Turniej był rozgrywany pod patronatem honorowym Starosty , a patronami medialnymi byli: „Kwartalnik Powiatu Olkuskiego” oraz
„Przegląd Olkuski”.
W ciągu pięciu miesięcy, od listopada 2012 do marca 2013, rozegrano
pięć rund Grand Prix. Ogółem w imprezie udział wzięło 115 osób, wśród
których znaleźli się zarówno amatorzy, jaki i zawodnicy zrzeszeni w klubach. Wśród uczestników turnieju byli uczniowie szkół podstawowych,
gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych oraz dorośli. Po zakończeniu turnieju najlepszym zawodnikom w każdej konkurencji
wręczono dyplomy, statuetki i nagrody rzeczowe. Nagrody otrzymali także wylosowani zawodnicy (po 1 osobie w konkurencji, w której startowało powyżej 3 osób).
KLASYFIKACJA KOŃCOWA:
Klasy I – III Szkoła Podstawowa
Dziewczęta:
1. Emilia Borowiecka (ULKTS Jaroszowiec)
2. Aleksandra Banyś (ULKTS Jaroszowiec)
3. Wioletta Grojec (ULKTS Jaroszowiec)
Chłopcy:
1. Paweł Bajer (ULKTS Jaroszowiec)
2. Mateusz Palacz (ULKTS Jaroszowiec)
3. Dawid Rydzyk (ULKTS Jaroszowiec)
Klasy IV – VI Szkoła Podstawowa
Dziewczęta:
1. Ewa Filiczak (KU AZS Zawiercie)
2. Joanna Piątek (ULKTS Jaroszowiec)
3. Karolina Palacz (ULKTS Jaroszowiec)
Chłopcy:
1. Kamil Nowak (ULKTS Jaroszowiec)
2. Kacper Majewski (ULKTS Jaroszowiec)
3. Maciej Jurkiewicz (ULKTS Jaroszowiec)
Gimnazjum
Dziewczęta:
1. Katarzyna Bugaj (ULKTS Jaroszowiec)
Chłopcy:
1. Marcin Herian (Gimnazjum w Sułoszowej)
2. Damian Gieszczyk (Gimnazjum nr 3)
3. Kamil Sołtysik (Gimnazjum nr 4)
Szkoła Ponadgimnazjalna
Dziewczęta:
1. Karolina Pierzchała (II LO Olkusz)
2. Martyna Glanowska (II LO Olkusz)
3. Joanna Borkiewicz (I LO Kraków)
Chłopcy:
1. Gabriel Grzebinoga (VII LO Kraków)
2. Kamil Bajer (ULKTS Jaroszowiec)
3. Szymon Półkoszek (ZS Nr 1 Olkusz)
Seniorzy (ur. 1993 – 1965 r.)
Kobiety:
1. Aleksandra Molenda (OTU Jeżówka)
2-3. Justyna Stanek (OTU Jeżówka)
2-3. Agnieszka Wasiuta (ULKTS Jaroszowiec)
Mężczyźni:
1. Michał Minda (Olkusz)
2. Karol Sułkowski (Legion Bydlin)
3. Marcin Pacia (Legion Bydlin)
Weterani (ur. 1964 r. i starsi)
Mężczyźni:
1. Waldemar Glanowski (Klucze)
2. Andrzej Kłapciński (Olkusz)
3. Jarosław Piątek (ULKTS Jaroszowiec)
Puchary i upominki wręczono też: najmłodszemu
i najstarszemu uczestnikowi turnieju, najlepszej zawodniczce i zawodnikowi tamtejszej szkoły oraz zawodnikowi
miasta Wolbrom:
ƒƒ najmłodszy zawodnik - Maciej Filiczak,
ƒƒ najstarszy zawodnik - Andrzej Zalewski,
ƒƒ najlepsza zawodniczka z II LO Olkusz - Karolina Pierzchała,
ƒƒ najlepszy zawodnik z II LO Olkusz - Łukasz Kowalski,
ƒƒ najlepszy zawodnik z miasta Wolbrom - Maciej Pacia.
Info i zdjęcia: PZ LZS, II LO w Olkuszu
42
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
nr 1(5)
styczeń-marzec 2013
RECENZJA
Czarnym chevroletem
podróż w czasie
K
ogo mogą zainteresować historie rozgrywające się w Ameryce lat 60-tych, 70-tych i 80-tych
ubiegłego stulecia? Wydawać by się mogło, że jedynie ich pasjonatów. Jakże błędne okazuje się jednak takie myślenie! W ostatnim czasie staraniem Galerii Literackiej przy GSW BWA
w Olkuszu ukazał się zbiór opowiadań Jarosława Nowosada „Czarny chevrolet. Historie amerykańskie". Jest to pierwsza książka prozatorska Nowosada i już cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
Jej wydanie wsparło finansowo Starostwo Powiatowe w Olkuszu.
„Czarny chevrolet” jest zbiorem ośmiu opowiadań
rozmieszczonych w książce niczym na płycie gramofonowej – na stronach A i B. Koncepcja książki jest dobrze
przemyślana – z pewnością żadne z opowiadań nie
znalazło się w niej przypadkowo. Atmosfera Ameryki
tamtych lat została tu oddana wyśmienicie. Ma „smak”
winylowych płyt, bluesa, psychodelii i dzieci-kwiatów.
Taka stylistyka jest autorowi szczególnie bliska (Nowosad przyznaje się do inspiracji twórczością Jacka Kerouaca czy Allena Ginsberga). „Ameryka lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych to bardziej
mit niż czas i miejsce, dokąd mógłby nas przenieść
odpowiedni wehikuł (kiedy zostanie już wynaleziony).
Jednak nie zapominajmy, że kulturę kształtują głównie
mity. Swą żywotność potwierdzają co jakiś czas, powracając w muzyce, kinie czy modzie”– czytamy na okładce.
Dzisiaj ten mit powraca w książce Jarosława Nowosada.
O czym właściwie jest „Czarny chevrolet”? Jest to
z pewnością książka wielowątkowa, książka o marzeniach,
namiętnościach, o miłości, o życiowych wyborach, spełnieniach i niespełnieniach, ale również o tym, co ostateczne – o śmierci. W trakcie czytania poznajemy kilka historii,
które stanowią swoisty ciąg zdarzeń wzajemnie z siebie
wynikających. Z niektórymi bohaterami spotykamy się
kilkakrotnie, ich losy spalatają się, przenikają, uzupełniają
(„Wypłakałem się w dżinsy J.”, „Lekarstwo”, „Traktat o hotelach”). Z mrocznego, intrygujacego, zagadkowego opowiadania tytułowego przenosimy się w magiczny świat
najbardziej „odlotowej”(okazuje się, że w sensie dosłownym i metaforycznym) historii opowiedzianej w tekście
„Jak farbki, jak kredki, jak kolorowe mazaki...”, by po chwili odbyć podróż w rejony podświadomości i spróbować
poznać to, co się za nią kryje... (opowiadanie „Fido”, którego zakończenie jest zdecydowanie najbardziej intrygujące spośród wszystkich zamieszczonych w książce). I jeszcze dwie „perełki”– świetnie opowiedziana historia babci
Sally, która „zawsze kroiła pomidory na denku odwróconej szklanki”, czytywała książki o wampirach, opowiadała nieprzyzwoite dowcipy i którą ludzie w miasteczku
nazywali starą czarownicą, oraz najbardziej wzruszające
ostatnie opowiadanie, z mistrzowskim opisem wykonanr 1(5)
styczeń-marzec 2013
nia sonaty b-moll Chopina (obok „Fido”, moje ulubione).
Ciekawa jest szata graficzna książki – na okładce widzimy licznik odmierzający prędkość w milach na godzinę
(jak w amerykańskich samochodach); tył okładki zdobi psychodeliczne zdjęcie nawiązujące do stylistyki lat
60-tych i 70-tych.
Mówi się, że współczesna Ameryka jest martwa.
Zestawiając jej wizerunek z obrazem Ameryki przedstawionym w „Czarnym chevrolecie”, trudno się z tym
stwierdzeniem nie zgodzić.
„Pojazd, którym odbywałem swoją podróż, nie miał
silnika ani kół. Składał się z podążającej w górę strzałki
szybkościomierza, muzyki w radioodtwarzaczu i słów
wystukiwanych na klawiaturze” - pisze autor. Kończąc
lekturę, rzeczywiście można odnieść wrażenie, że wróciliśmy z dalekiej podróży, co więcej – podróży w czasie.
Polecam przejażdżkę czarnym chevroletem – będzie
to niezwykła przygoda.
Jarosław Nowosad „Czarny chevrolet”, Olkusz 2013. Na zlecenie Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu wydała
Drukarnia Grafpress.
Agnieszka Zub
JAROSŁAW NOWOSAD jest poetą, prozaikiem,
eseistą, krytykiem oraz dziennikarzem. Wydał dotąd dwa tomiki
poezji: „Mogę być” (2006)
oraz „Nic nie płynie”
(2011). Publikował m.in.
w „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Śląsku”, „Opcjach”,
„Akcencie” i we „Frazie”.
Nie wszyscy wiedzą, że
jest również wielbicielem
muzyki, autorem tekstów piosenek oraz miłośnikiem fantastyki i kina
(razem z K. Szojdą założył
olkuski Kameralny Dyskusyjny Klub Filmowy).
KWARTALNIK Powiatu Olkuskiego
43
Powstanie Styczniowe
na ziemi olkuskiej
P
owstanie Styczniowe było najdłuższym
i najbardziej krwawym z narodowych zrywów niepodległościowych w XIX wieku. Choć
zakończyło się militarną klęską, która do dziś
budzi emocje, dzięki idei, jaka mu przyświecała kształtują się kolejne pokolenia. Na powstańczej legendzie wychowali się legioniści Piłsudskiego,
a później żołnierze polscy walczący na frontach II wojny
światowej. To wszystko sprawia, że obchody 150-lecia Powstania Styczniowego są okazją do przypomnienia zarówno
działań powstańczych, jak śladów, jakie wydarzenie to pozostawiło w historii ziemi olkuskiej.
Wybuch powstania poprzedziły demonstracje i akcje
polityczne. Także na terenie ziemi olkuskiej dawała się odczuć narastająca, patriotyczna atmosfera. W październiku
1861 roku olkuscy patrioci usypali nieopodal miasta kopiec
Kościuszki dla uczczenia 44. rocznicy śmierci Naczelnika.
Wykorzystano okazję, że wtedy, w dobie odwilży
politycznej i narastającej atmosfery
patriotycznej, możliwe było
upamiętnienie narodowego
bohatera. Rosjanie, chcąc
uprzedzić powstanie, rozpoczęli „brankę”, czyli pobór do
wojska osób podejrzewanych
o chęć udziału w planowanym
powstaniu. W tej sytuacji Komitet Centralny Narodowy
zdecydował o rozpoczęciu
powstania w nocy z 22 na 23
stycznia 1863 roku.
Przygraniczny powiat olkuski w planach powstańczych
miał być terenem koncentracji części przyszłej armii, która
mogła liczyć na zaopatrzenie z terenu Galicji. Już 25 stycznia
do Ojcowa przybył Apolinary Kurowski, powstańczy naczelnik województwa krakowskiego, który rozpoczął tworzenie
obozu. Pomagał mu w tym Ignacy Dobrski, olkuski leśniczy,
były uczestnik powstania wielkopolskiego, mianowany przez
Kurowskiego naczelnikiem powiatu olkuskiego. Gdy na początku lutego wojska rosyjskie opuściły Olkusz, do miasta
wkroczył oddział dowodzony przez kpt. Teodora Cieszkowskiego, entuzjastycznie witany przez zebranych na rynku
olkuszan, na czele z proboszczem ks. Józefem Ćwiklińskim
i wikariuszem ks. Walentym Pajdowskim, który wygłosił
powitalne przemówienie. Ksiądz Pajdowski zapłacił za to
śmiercią na zesłaniu.
W wolnym Olkuszu ogłoszono dekrety Rządu Narodowego proklamujące wybuch powstania i uwłaszczenie chłopów.
Powstańczym komisarzem wojennym powiatu
został Andrzej Trawiński. Następnie
powstańcy zajęli Sławków i Sosnowiec (8 lutego), a potem
pozostałe miasta Zagłębia.
Wkrótce na terenie niemal
całego powiatu olkuskiego
została ustanowiona władza
powstańczego
Tymczasowego Rządu Narodowego.
W połowie lutego Apolinary Kurowski opuścił Olkusz i przeszedł z oddziałem do Ojcowa.
W
powstańczym
obozie
Francesco
Nullo
Francesco Nullo (1826-1863) urodził się w Bergamo.
Studiował w Mediolanie, gdzie zetknął się z ideami
niepodległościowymi. Kiedy w marcu 1848 r. w okupowanym przez Austriaków Mediolanie wybuchło powstanie,
Nullo i jego dwaj bracia znaleźli się w gronie ochotników
z Bergamo, którzy pospieszyli na pomoc. Podczas walk
w Mediolanie poznał Adama Mickiewicza, który tworzył we
Włoszech Legion Polski. W maju 1849 roku Francesco Nullo
przybył do Rzymu gdzie, jako dowódca szwadronu kawalerii
nazywanego „lansjerami śmierci”, wykazał się niezwykłą
odwagą. Wtedy poznał Mariana Langiewicza, późniejszego
dyktatora Powstania Styczniowego.
Po upadku republiki wrócił do Bergamo. W 1860 r. na czele
ochotników z Bergamo wziął udział w wyprawie „Tysiąca
czerwonych koszul”, dowodzonej przez Giuseppe Garibaldiego, która oswobodziła Sycylię i Neapol. Wsławił się wówczas
samotną konną szarżą na barykadę w Palermo. Został bliskim
doradcą Garibaldiego i rok później wziął udział w marszu
na Rzym. W walkach o zjednoczenie Włoch dosłużył się stopnia pułkownika. W 1863 r., na wieść, że w Polsce wybuchło
powstanie, zorganizował grupę ochotników, z którą wyruszył
do Krakowa. Chciał przyłączyć się do oddziału Langiewicza,
jednak ponieważ nie było to możliwe, stworzył kilkunastoosobowy Legion Cudzoziemski złożony z Włochów i Francuzów i przyłączył się do oddziału płk. Józefa Miniewskiego.
w Ojcowie było przeszło 2500 żołnierzy, w tym wielu mieszkańców
ziemi olkuskiej i Zagłębia. Kurowski, obawiając się okrążenia, opuścił Ojców i ruszył w stronę Miechowa, gdzie 17 lutego poniósł klęskę. Jego oddział praktycznie przestał istnieć,
a miasto zostało spalone.
Po klęsce miechowskiej, 20 lutego, do Olkusza weszły
wojska rosyjskie. W tym czasie na teren powiatu olkuskiego
wkroczył niemal dwutysięczny oddział Mariana Langiewicza, który wyruszył spod Kielc chcąc połączyć się oddziałem
Kurowskiego. Oddział Langiewicza 4 marca stoczył potyczkę
pod Pieskową Skałą, a dzień później pod Skałą, lecz wkrótce
musiał się wycofać.
W następnych miesiącach co pewien czas na teren powiatu olkuskiego przechodziły z Galicji nowo formowane
oddziały powstańcze. Już 4 kwietnia przez kordon przedostał się oddział pułkownika Józefa Grekowicza, który
dzień później stoczył potyczkę pod Szklarami, a następnie
wycofał się do Krakowa. Kolejny, ponad trzystuosobowy
oddział kpt. Anastazego Mossakowskiego przekroczył 20
kwietnia granicę zaboru rosyjskiego w okolicy Gorenic,
ominął Olkusz, który początkowo planowano zaatakować,
i zatrzymał się przy nieistniejącej obecnie karczmie Pazurek
nieopodal Golczowic. Tam 22 kwietnia został zaatakowany
przez Rosjan. Powstańcy odparli pierwszy atak, lecz gdy
przybyły z Olkusza nowe oddziały rosyjskie wraz z artylerią,
byli zmuszeni się wycofać. Prawdopodobnie w trzech mogiłach ukrytych w bukowym lesie koło przysiółka Godawica są
pochowani powstańcy z oddziału Mossakowskiego.
Kolejny, idący z Krakowa powstańczy oddział „żuawów
śmierci”, dowodzony przez kpt. Stefana Malczewskiego
(współpracownika Ludwika Mierosławskiego), został rozbity 4 maja pod Igołomią. Następny oddział, dowodzony przez
kpt. Józefa Romockiego, został rozbity wkrótce po przekroczeniu granicy w Szycach.
Tragicznie zakończyła się epopeja oddziału powstańczego, w którego składzie walczył pułkownik Francesco
Nullo. Kilkudziesięcioosobowa Legia Cudzoziemska, którą dowodził Nullo, była częścią liczącego około 500 powstańców oddziału pułkownika Józefa Miniewskiego.
Pomnik płk. Francesco Nullo w Krzykawce
Po przekroczeniu granicy austriacko-rosyjskiej 4 maja oddział stoczył zwycięską potyczkę pod Podlesiem koło Bukowna i nocnym marszem przeszedł do Krzykawki. Tam, 5 maja
1863 roku, powstańcy zostali zaatakowani przez przybyły
z Olkusza oddział rosyjski. Nullo, jako doświadczony żołnierz widząc ryzyko oskrzydlenia, przejeżdżając konno
przed oddziałem chciał poderwać powstańców do ataku.
Kula przebiła pas szabli i kierując się w górę trafiła go
w samo serce. Francesco Nullo zginął na miejscu i został
pochowany na olkuskim Starym Cmentarzu. Obok grobu
włoskiego ochotnika pochowano dwóch powstańców poległych w bitwie – Władysława Romera oraz nieznanego nam
z nazwiska powstańca Juliana.
Francesco Nullo i włoscy ochotnicy nie byli jedynymi
cudzoziemcami, którzy walczyli na ziemi olkuskiej podczas
Powstania. W oddziale Kurowskiego walczyli „żuawi śmierci”, których dowódcą był Francuz, płk. Franciszek Rochebrun.
W bitwie pod zamkiem w Pieskowej Skale, jaka miała miejsce 4 marca, zginął Ukrainiec kapitan Andrij Potebnia.
Z kolei węgierski hrabia, garibaldczyk i rotmistrz huzarów
Albert Esterhazy (ps. kpt. Otto), który był pomocnikiem
organizatora wojennego powiatu olkuskiego płk. Zygmunta Chmieleńskiego, na przełomie sierpnia i września 1863
roku zorganizował w powiecie olkuskim czterystuosobowy
oddział.
Na początku sierpnia wyruszył z Krakowa kolejny powstańczy oddział, dowodzony przez kpt. Jana Popiela. Jego
celem było dotarcie do Wolbromia. Wobec zagrożenia oddział
wycofał się wkrótce do Galicji. W połowie sierpnia na teren
ziemi olkuskiej wkroczył trzystuosobowy oddział powstańczy Aleksandra Krukowieckiego, dowodzony przez
braci Edwarda i Gustawa Habichów. Piętnastego sierpnia oddział stoczył bitwę
na polach pod Imbramowicami i musiał
się rozdzielić. Niezwykłym epizodem tej
wyprawy była obrona dworu w Glanowie,
w którym schronił się oddział powstańczy
dowodzony przez Aleksandra Krukowieckiego. Wojska rosyjskie oblegały dwór, lecz nie udało im się go zdobyć. Podczas
obrony dworu zginął jego dzierżawca Leon Bończa Rutkowski, weteran powstania listopadowego. Na starym cmentarzu
w Imbramowicach, w zbiorowej mogile zostało pochowanych
42 powstańców poległych w tych walkach. Znany rysunek
„Obrona dworu” autorstwa Artura Grottgera jest inspirowany tymi wydarzeniami.
Pod koniec września naczelnikiem sił zbrojnych
w województwach krakowskim, sandomierskim i kieleckim
został generał Józef Hauke-Bosak. W skład dywizji kieleckiej weszły pułki: kielecki, stopnicki, miechowski i olkuski
pod dowództwem majora Andrzeja Denisewicza. Jednak
na terenie powiatu olkuskiego nie było już znaczniejszych
wystąpień zbrojnych. Powstanie się skończyło, lecz została
pamięć i legenda.
Po klęsce władze carskie wzięły odwet na tych wszystkich mieszkańcach ziemi olkuskiej, którzy czynnie zaangażowali się w Powstanie. Z terenu Olkusza i całego powiatu
represjonowano kilkaset osób. Wielu trafiło na Sybir, inni
musieli emigrować. Wiosną 1863 roku, na rozkaz rosyjskiego naczelnika wojennego powiatu, księcia Aleksandra Szachowskiego, zrównano z ziemią olkuski kopiec Kościuszki.
Wtedy znaleziono w nim listę nazwisk inicjatorów i wykonawców kopca, która posłużyła władzom carskim do przeprowadzenia represji.
Mieszkańcy Olkusza w 1917 roku ponownie usypali kopiec Kościuszki, który po dziś dzień, tak jak pomnik na grobie Nullo stanowią żywą pamiątkę Powstania Styczniowego
na ziemi olkuskiej.
Kopiec Kościuszki w Olkuszu
MATERIAŁ PROMOCYJNY MIASTA I GMINY OLKUSZ WYDANY Z OKAZJI 150 ROCZNICY POWSTANIA STYCZNIOWEGO
Wydawca: Wydział Promocji, Urząd Miasta i Gminy Olkusz, Rynek 1, 32 300 Olkusz, tel. 32 6260160, 6260162,
www.olkusz.eu, e-mail: [email protected], tekst: Jacek Sypień
Projekt, opracowanie graficzne, skład i druk: Grafpress, Olkusz 29 Listopada, tel. 32 7543232
Starosta Olkuski, Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz, Wójt Gminy Bolesław,
Burmistrz Miasta Sławkowa, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Włoskiej
zapraszają na obchody
150 rocznicy śmierci
płk. Francesco Nullo
bohatera Powstania Styczniowego,
które odbędą się 5 maja 2013 roku
OLKUSZ
9.30 – Uroczystości przy grobie płk. Francesco Nullo na Starym Cmentarzu z udziałem J. E. Ambasadora Republiki Włoskiej
• wystąpienia okolicznościowe
• apel poległych, salwa honorowa
• złożenie wieńców i wiązanek
• defilada kompanii honorowej, przejście uczestników uroczystości do Domu Kultury /ul. Fr. Nullo 29/
11.40 – Odznaczenie miasta Olkusza orderem „Za zasługi dla Republiki Włoskiej”
• wręczenie repliki sztandaru 50 Pułku Piechoty im. Francesco Nullo
12.00 – Koncert włoskiego solisty Dave Nilaya z zespołem „eM Band”
13.00 – Otwarcie wystawy „Za Naszą i Waszą Wolność”
KRZYKAWKA
15.00 – Uroczystości patriotyczne przy pomniku Francesco Nullo w Krzykawce z udziałem J. E. Ambasadora Republiki Włoskiej
• rekonstrukcja Bitwy pod Krzykawką
• odznaczenie gminy Bolesław orderem „Za zasługi dla Republiki Włoskiej”
• koncert Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego „W krwawym polu srebrne ptaszę …”
• „W krainie opery, operetki i musicalu” – koncert w wykonaniu solistów scen polskich
• występ artystyczny uczniów Zespołu Szkół im. Francesco Nullo w Krzykawie
“Historia. Pamięć. Kultura. - Obchody 150 rocznicy Bitwy pod Krzykawką”, przedsięwzięcie dofinansowane z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007–13
IMPREZY TOWARZYSZĄCE
2 maja (czwartek) – Bolesław
13.00 – Święto Flagi Państwowej /Pomnik Wolności w parku w Bolesławiu/
3 maja (piątek) – Sławków
9.30 – Msza Święta w intencji Ojczyzny i Bohaterów Powstania Styczniowego z 1863 roku w Kościele Parafialnym p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Sławkowie.
11.00 – złożenie kwiatów pod tablicami pamiątkowymi /Ratusz Miasta Sławkowa/
11.15 – występ artystyczny uczniów Szkoły Podstawowej im. Jana Baranowskiego w Sławkowie /Rynek w Sławkowie/.
12.00 – spotkanie z okazji 150. Rocznicy Bitwy pod Krzykawką /siedziba Towarzystwa Miłośników Sławkowa, Rynek 9/. Organizator: TMS
3 maja (piątek) – Olkusz
10.00 – Msza Święta w intencji Ojczyzny w Bazylice p.w. Św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu, 11.15 – złożenie kwiatów pod Pomnikiem Józefa Piłsudskiego
11.00 – Rodzinny Rajd Rowerowy „Szlakiem Kordonów Granicznych” z okazji 150 rocznicy Powstania Styczniowego. Start i meta w Niesułowicach.
Organizatorzy: UMiG Olkusz, MOSiR Olkusz, sołectwo Niesułowice, PTTK Olkusz, Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Włoskiej.
4 maja (sobota) – Olkusz
17.00 – otwarcie wystawy „Powstanie Styczniowe na Ziemi Olkuskiej” /Muzeum Regionalne PTTK, Rynek 20/. Organizator: Oddział PTTK w Olkuszu
5 maja (niedziela) – rajd turystyczny „Złaz powstańczy 1863 roku” – Sławków, Krzykawka, Olkusz. Organizator: Oddział PTTK w Olkuszu.
11.00 – Zagłębiowski Rajd Rowerowy „Szlakiem walk i mogił powstańców styczniowych 1863 roku”. Start i meta w Dąbrowie Górniczej.
Organizatorzy: Stowarzyszenie Rowerowa Dąbrowa, Muzeum Miejskie “Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej, Towarzystwo Przyjaciół Dąbrowy Górniczej.
7 maja (wtorek) – Olkusz
10.00 – święto Szkoły Podstawowej nr 4 im. Francesco Nullo w Olkuszu /ul. Fr. Nullo 36/
12.00 – otwarcie wystawy „Pamięć Francesco Nullo i bohaterów Powstania Styczniowego na Ziemi Olkuskiej” /Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna
w Olkuszu, ul. Fr. Nullo 29b/. Organizatorzy: Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Olkuszu, Wydział Promocji UMiG Olkusz
Organizatorzy:
Miasto i Gmina Olkusz
Gmina Bolesław
Współorganizatorzy:
PTTK oddział Olkusz, Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu,
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Olkuszu,
Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Olkuszu,
Szkoła Podstawowa nr 4 w Olkuszu, sołectwo Niesułowice
Powiat Olkuski
Miasto Sławków
Patronat Honorowy
J.E. Ambasadora
Republiki Włoskiej
Ambasciata d’Italia Riccardo Guariglia
Varsavia
Towarzystwo
Przyjaźni Polsko-Włoskiej
Partnerem
przedsięwzięcia
jest Województwo
Małopolskie
Centrum Kultury
w Bolesławiu
Patronat medialny:

Podobne dokumenty

nr 1(9) styczeń-marzec 2014 - Starostwo Powiatowe w Olkuszu

nr 1(9) styczeń-marzec 2014 - Starostwo Powiatowe w Olkuszu Związku Sportowego w Olkuszu. 25.01. Koncert śpiewaka Jędrzeja Tomczyka oraz towarzyszącej mu instrumentalistki Martyny Tomczyk i Klaudyny Wąsiewicz w olkuskim MOK. Program koncertu obejmował zarów...

Bardziej szczegółowo