Tak To się zaczęło - Nasza Choszczówka

Transkrypt

Tak To się zaczęło - Nasza Choszczówka
SE
TN
nr 4 (100)
VII/VIII
2011
Y
NU
M
Historia naszej lokalnej gazety
Tak to się zaczęło
Zaczęło się 12 lat temu. Jak to często bywa od impulsu i buntu. Impulsem do powstania gazety
stała się likwidacja szkoły podstawowej w Choszczówce i utworzenie w tym samym miejscu gimnazjum. W 1999 r. wchodziła w życie reforma edukacji i szukano na gwałt miejsc na gimnazja.
Mimo że w okolicy było dużo innych szkolnych budynków, ówczesny wiceburmistrz od oświaty
w gminie Białołęka uparł się że gimnazjum ma być w Choszczówce. Najmłodsze dzieci z Choszczówki i okolicznych osiedli miały dojeżdżać autobusami miejskimi do innych szkół rozrzuconych po Zielonej Białołęce.
Na początku o całej sprawie wiedziała tylko grupka rodziców ze szkolnej rady rodziców w Choszczówce. Byłem wtedy z Jarkiem Zarembą w tej
radzie i doszliśmy do wniosku, że jest to ogólniejszy problem, o którym powinna wiedzieć szeroka
lokalna społeczność. Rodziny często podejmowały
decyzję o budowie domu w Choszczówce i okolicy
właśnie ze względu na lokalną szkołę podstawową dla najmłodszych. Szkoła była zaniedbana, ale
to można było wspólnie zmienić. W takiej atmosferze powstał pierwszy numer lokalnej gazety „Nasza
Choszczówka”, we wrześniu 1999 r. Był jednokartkowy ale gazetka szybko powiększyła się do czterech,
a potem sześciu stron Wydawaliśmy ją w wersji
powielaczowej, odbijając każdy numer na kopiarce,
w piwnicy domu Jarka na ulicy Łuczywo. Piwnice
i garaże to początki wielu przedsięwzięć, nie tylko
wielkiego Microsoftu Billa Gatesa. Szkoły podstawowej nie udało się wprawdzie uratować, ale sprawa została społecznie nagłośniona, zainteresowały
się nią media warszawskie i kuratorium oświaty,
co przyczyniło się do modernizacji szkoły na potrzeby gimnazjum.
Gazetkę wydawaliśmy co miesiąc za własne pieniądze, ale z czasem stawała się coraz bardziej popularna i mieszkańcy wnosili też swoje cegiełki. Ktoś
podarował nowoczesną kopiarkę, ktoś da papier,
młodzież na rowerach kolportowała ją po domach.
Po czterech latach, w 2003 roku, dzięki społecznikowi Krzyśkowi Pelcowi gazeta zmieniła szatę. Nabrała koloru, zwiększyła objętość, nakład i zasięg.
Pozyskała wydawcę – Stowarzyszenie Nasza Choszczówka i została zarejestrowana. Jest kolportowana
w większości osiedli Zielonej Białołęki. Gazeta pozostała niezależna politycznie i finansowo. Skupia
się na lokalnych sprawach mających wpływ na jakość życia mieszkańców. Koszty kolorowej gazety
wzrosły ale ciągłe jest finansowo samowystarczalna,
dzięki reklamom i przekazywaniu 1% podatków
przez mieszkańców.
„Nasza Choszczówka” odegrała wielką rolę
w ważnych lokalnych wydarzeniach. To nasza
gazeta aktywnie uczestniczyła cały czas w sprawie wielkiej rozbudowy Czajki i budowy spalarni.
Od początku powstania tego pomysłu w lutym
2005 r. przekazywaliśmy informacje o protestach
mieszkańców, zebraniach i spotkaniach w tej sprawie. Prawie tę lokalną wojnę wygraliśmy bo na jesieni w 2006 r. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz publicznie ogłosiła w mediach,
że spalanie osadów będzie odbywało się w spalarni
na Targówku i że na lewym brzegu Wisły zostanie
zlokalizowana trzecia oczyszczalnia dla północnej
Warszawy. Ta decyzja wywołała wojnę polityczną
z opozycją i wojnę z lobby spalarniowym, w rezultacie prezydent Warszawy wycofała się ze swoich
decyzji. Wywołała tym oburzenie mieszkańców
i kolejne demonstracje, ale sprawy nie udało się
odwrócić. Obietnice i decyzje nie zostały dotrzymane. Sprawa spalarni jest jednak ciągle aktualna.
Czekamy na społeczny monitoring emisji spalania
osadów ściekowych, zapowiedziany w czasie naszych protestów przez MPWiK i Komisję Europejską. Spalarnia ma ruszyć w 2012 r. i gazeta będzie
tego monitoringu bardzo pilnowała.
„Nasza Choszczówka” od początku swojego istnienia propaguje i wspiera prawdziwy lokalny samorząd, oparty o lokalnych społeczników. Przez 12
lat wrosła w społeczność osiedli Zielonej Białołęki
i jest elementem lokalnej demokracji.
Krzysztof Cieślak
XVI Olimpiada Sportowa w Choszczówce
ER
WWW. NCH. PL
Wolontariusze
potrzebni od z ara z
W tym roku XVI Olimpiada Sportowa w Choszczówce odbędzie się tradycyjnie w drugą niedzielę
września czyli 11 września o godz. 11.30 na placu zabaw w Klubie Dziki Zakątek. Organizatorzy zapowiadają wiele atrakcji, które odbędą się: przed, w trakcie
i po zawodach. Jak zwykle odbędzie się Sztafeta Rodzinna (2 rodziców + dziecko, uczestnik olimpiady).
Organizatorzy olimpiad sportowych w Choszczówce zwracają się do osób chcących uczestniczyć przy
organizacji XVI Olimpiady o zgłaszanie swoich kandydatur do pomocy. Apelujemy o pomoc szczególnie
do osób młodych – gimnazjalistów, licealistów i studentów.. Naszą ideą jest, aby organizacja była w rękach
ludzi młodych przy życzliwej i logistycznej pomocy
osób dorosłych w myśl hasła młodzież – dzieciom.
Opiekunami grup w ciągu ostatnich kilku lat byli zwykle gimnazjaliści, licealiści, studenci, którzy doskonale
wywiązywali się ze swych obowiązków. W roku ubiegłym pomagało nam blisko 90 takich wolontariuszy.
Mamy nadzieję, że tak też będzie i w tym roku.
Prosimy również o pomoc rodziców, zwłaszcza
tych których dzieci (w wieku 6- 12 lat) będą brały
udział w zawodach. Na pewno każda z tych rodzin
mogłaby o coś wzbogacić naszą wspólną zabawę
(nagrody, fanty na loterię itp.).
W tym roku chcemy wesprzeć finanse gazety Na-
sza Choszczówka i na ten cel przeznaczymy uzyskane
środki. W czasie kryzysu coraz trudniej pozyskać reklamodawców stąd nasz apel o życzliwą pomoc.
Zapisy na zawody odbędą się przed Gimnazjum
przy ul Przytulnej 2 w Choszczówce w dniach:
3 września, sobota – godz. 12.00 – 14.00
4 września, niedziela – godz. 12.00 – 14.00
5 września, poniedziałek – godz. 17.00 – 19.00
Ze względów technicznych nie będziemy mogli
dopisywać dzieci przed samymi zawodami.
Każda osoba musi przy zapisie wykupić za 10 zł
tzw. Szczęśliwy Numerek, który będzie brał udział
w losowaniu atrakcyjnych nagród.
Wszystkich chętnych prosimy o zgłaszanie się już
teraz pod nr telefonów: 0 601 271 052 i 609 106 136
lub przez adresy e-mailowe: [email protected] oraz
[email protected]
Organizatorzy
P.S
Z satysfakcją informujemy,że XV Olimpiada Sportowa w Choszczówce (wśród trzech innych) została w tym roku nominowana do najlepszej imprezy
sportowej w Warszawie w roku 2010 .
SPRZATANIE ŚWIATA 2011 W ZIELONEJ BIAŁOŁĘCE
SOBOTA – NIEDZIELA 17 – 18 WRZEŚNIA
Sprzątnijmy okoliczny las i skwery, nie tylko garaże i piwnice!
Już po raz trzynasty nasza gazeta patronuje akcji Sprzątanie Świata na osiedlach Zielonej Białołęki.
Światowa akcja odbędzie się jak co roku w trzeci weekend września w dn. 17‒18 września. Stowarzyszenie Nasza Choszczówka tradycyjnie organizuje trzy punkty zbiórki śmieci w Choszczówce:
• KONTENER 1 – Naprzełaj vis a vis przepompowni ścieków.
Przed posesją Naprzełaj 17 będą rękawice i worki
• KONTENER 2 – Chlubna przy budynku Wodociągu Północnego
Przed posesją Wadowicka 12 będą rękawice i worki
• KONTENER 3 – Brzezińska róg Łuczywo
Przed posesją Łuczywo 18 będą rękawice i worki
Mieszkańców pozostałych osiedli Zielonej Białołęki zachęcamy jak co roku do skrzyknięcia się w sąsiedzkie grupy i zgłoszenia do Wydziału Środowiska dla Dzielnicy Białołęka przy ul. Marywilskiej 44 pok. 209,
tel. 0‒22‒741‒72‒99, 0‒22‒741‒72‒98, 0‒22‒741‒72‒91, wew. 116. Najlepiej kontaktować się bezpośrednio
z koordynatorem Sprzątania Świata. Koniecznie trzeba to zrobić najpóźniej na początku września. Przedstawiciel grupy otrzyma z Wydziału Środowiska plakaty, worki i rękawice. Jeśli są w lesie wielkie wysypiska
z odpadami o dużych gabarytach, z którymi sobie nie poradzimy, zgłośmy je po akcji do Wydziału Środowiska. Po takie wysypisko zostanie wysłany samochód ciężarowy.
Zapraszamy całe rodziny mieszkające w Zielonej Białołęce do tej pożytecznej ogólnoświatowej akcji,
która ma również charakter edukacyjny.
Krzysztof Cieślak
NASZA CHOSZCZÓWKA
WWW.NCH.PL
STRONA 1
100 NUMERÓW SŁUPY I CO DALEJ?
ZA NAMI
Na pokaźnym obszarze lasu za ulicą Ślepą
w Choszczówce wyrósł nowy las… słupów. Jak
dowiedzieliśmy się w Urzędzie Dzielnicy kilkunastu właścicieli działek leśnych na tym terenie
wystąpiło z wnioskiem do urzędu o wydanie za-
Wiosną 2003 roku w artykule wstępnym do pierwszego numeru „Naszej Choszczówki” w nowej szacie pisałem:
Drodzy Mieszkańcy,
Dostajecie do rąk kolejny numer Naszej Choszczówki, kolejny, ale już inny. Oto po czterech latach założyciele gazety: Jarek Zaremba i Krzysztof
Cieślak (chwała im za to) oraz członkowie Stowarzyszenia Nasza Choszczówka uznali, że nadszedł
czas na zmianę szaty graficznej i uatrakcyjnienie
pisma.
Będzie więc bardziej kolorowo, bo zmienia się
format i technika druku. Bedzie więcej reklamy,
bo zwiększyły się koszty wydawania. Będzie większy nakład, bo chcemy docierać poza Choszczówką,
do sąsiednich osiedli: Białołęki Dworskiej, Płud, Wiśniewa, Henrykowa, Dąbrówki Szlacheckiej. Mamy
wspólne problemy i łatwiej będzie wspólnie je rozwiązywać.
Będzie wreszcie (mamy nadzieję) ciekawiej i różnorodniej, bo wiele osób już zgłosiło chęć współpracy
z naszą gazetą. A gazeta żyje wtedy, gdy sami Mieszkańcy aktywnie uczestniczą w jej wydawaniu, piszą
listy, informują redakcję o tym co ich denerwuje,
co boli, co cieszy. Na to liczymy.
Właściciel działki może stawiać ogrodzenie
na swoim terenie po uprzednim zgłoszeniu projektu do miejscowego wydziału architektury. Jeśli
w ciągu 30 dni nie otrzyma od urzędu zastrzeżeń
do takiego projektu, może ogrodzenie stawiać.
sywaliśmy lokalne imprezy społeczne, sportowe
i artystyczne Naszą stałą troską był i jest Bank
Pomocy – akcja wspierania ludzi niezamożnych
i mniej zaradnych.
Przypominamy w środku tego numeru niektóre
tematy z pierwszych stron gazety. Składają się one
na historię tej małej ojczyzny, na swoisty dokument dla przyszłych pokoleń – czym żyli tu ludzie
na przełomie wieków.
Dużo się wokół nas zmieniło przez te osiem lat
wydawania „Naszej Choszczówki” w kolorowej szacie, ale jedno pozostało bez zmian od poprzedniego
wstępniaka – w dalszym ciągu „produkujemy” te
gazetę w bardzo małym zespole i z trudem przychodzi nam namówić mieszkańców, żeby brali żywszy
udział w jej redagowaniu.
Setny numer to dobra okazja, żeby znów przypomnieć – po to, aby gazeta nie starzała się i nie
popadała w rutynę, obok stałych i lubianych Autorów potrzebny jej zastrzyk nowej krwi, świeżego
zapału, większej niż nasza energii i determinacji
w dążeniu do celu. Dlatego chcielibyśmy swój mały
zespół wzbogacić także o młodych ludzi z pokolenia, które tu wyrosło i tu się wychowało. I nawet
paru takich kandydatów zgłosiło już chęć współpracy z nami – Jakub Krupa, Małgorzata Osowska,
Małgorzata Stelmach, Małgorzata Mendza-Drozd,
Magda Kacher, Justyna Gładyś, Nina Kuczyńska,
Ewa i Igor Stępniakowie, Marta Olejnik, Anna Dąbrowska, Filip Pelc. Witamy, czekamy na pomysły
i publikacje a także zachęcamy wszystkich innych
Czytelników: piszcie listy do redakcji, dzielcie się
uwagami, wrażeniami i przemyśleniami
Od tamtego wstępniaka minęło ponad osiem
lat w czasie których dostawaliście, Drodzy Czyświadczenia o braku planu miejscowego na teretelnicy, nie zawsze regularnie, ale zawsze kolonie ich własności. Takie dokumenty dostali i jedrowe egzemplarze „Naszej Choszczówki”. Staranocześnie poinformowano ich, że te działki są
liśmy się też nadążać za wydarzeniami w życiu
położone na Obszarze Chronionego Krajobrazu
lokalnej społeczności, opisywać je i zabierać głos
bez możliwości zabudowy. W odpowiedzi wław ważnych, często spornych sprawach które się
ściciele złożyli do urzędu własną wersję planu
tu działy. A działo się przecież dużo – rozbudomiejscowego dla swoich działek przewidując
wa oczyszczalni i budowa spalarni Czajka, bazar
na nim zabudowę jednorodzinną. Dokumenty
na Marywilskiej, rozbudowa, a raczej brak rozbute zostały przesłane do Biura Architektury i Pladowy kanalizacji, nieprzejezdne ulice, stan lasów,
Dlatego swoje uwagi i spostrzeżenia zakończę
nowania Przestrzennego m.st. Warszawy – czyli
kondycja służby zdrowia itp. Opisywaliśmy życie
podobnie jak te sprzed ośmiu lat: Na to liczymy.
jednostki w kompetencji której jest planowanie
mieszkańców
w cyklach Jak się mieszka?, Jak się
LUX-???/NaszaChoszczowka135x93-ok:LUX-147/NaszaChoszczowka205x142
6/28/11 5:35 PM
P
przestrzenne.
pracuje?, Jak się uczy? Jak się odpoczywa? OpiKrzysztof Pelc
endoskopowa
• Stomatologia
• Zabiegi innowacyjną metodą HEMORON
(leczenie żylaków odbytu)
• Rehabilitacja, pracownia osteoporozy
• Medycyna pracy
• Laserowe zabiegi chirurgiczne, biopsja
cienkoigłowa
Chętnie poznalibyśmy plany i zamiary właścicieli
tego lasu, prosimy więc zainteresowane osoby aby
skontaktowały się z Redakcją.
aw
WSZYSTKIE UBEZPIECZENIA POD JEDNYM PARASOLEM
Najbliżej
po zdrowie
• Konsultacje lekarzy specjalistów,
gabinet zabiegowy
• Pracownia diagnostyki obrazowej (RTG, USG)
• Badania diagnostyczne, diagnostyka
Dlatego zapewne słupy w tych prywatnych lasach
wyrosły.
Nie wiemy jak się sprawy potoczą, nie znamy
właścicieli działek i słupów. Przypuszczamy że się
jakoś zorganizowani i działają wspólnie, ponieważ
słupy są identyczne na całym obszarze i zapewne
stawiał je ten sam wykonawca.
� DOM I MIESZKANIE
� SAMOCHÓD (OC/AC/NNW)
� ZDROWIE (PAKIETY MEDYCZNE)
� ŻYCIE
� TURYSTYCZNE
� OTWARTE FUNDUSZE EMERYTALNE
� FIRMA
� WSPÓLNOTY MIESZKANIOWE
Centrum Medyczne LUX MED
ul. Szernera 3 (róg ul. Jagiellońskiej)
• Infolinia ogólnopolska: 22 33 22 888
• Recepcja placówki:
22 676 40 11, 22 676 41 10
www.luxmed.pl
◊ DORADZAMY W WYBORZE NAJLEPSZEGO UBEZPIECZENIA ∆
◊ DOJEŻDŻAMY DO KLIENTA ∆
◊ POMAGAMY W LIKWIDACJI SZKÓD ∆
NOWE BIURO!
UL. PASŁĘCKA 8D
ZADZWOŃ
+�� �� ��� �� ��
ZAPRASZAMY
PONIEDZIAŁEK-SOBOTA ��:�����:��
NIEDZIELA ��:�����:��
[email protected]
STRONA 2
WWW. NCH. PL
www.amaconsulting.pl
NASZA CHOSZCZÓWKA
JAK SIĘ ŻYJE?
OSTOJA CZEKA NA POMYSŁ
Agnieszka Wróblewska
Pan Artur Michalski wyciąga z torby chleb i zaraz podbiega łania licówka, numer rejestracyjny
na uchu 1058. Pierwsza kromka należy jej się,
można powiedzieć z urzędu, ale za nią tłoczą się
już inne łanie i też dostają kromki. Młodzież się
nie pcha, zna swoje miejsce w szyku, a panowie,
czyli byki lenią się w cieniu.
Licówka przewodzi w stadzie: decyduje kiedy
trzeba uciekać a kiedy atakować, co jeść a czego
nie ruszać. Licówką zostaje łania najbardziej inteligentna, najszybsza i najsprytniejsza, przy tym
wybór na stanowisko nie zależy tu od znajomości
czy układów – wygrywają najsilniejsze geny.
– Niektórzy politycy mogliby się uczyć demokracji
od jeleni – mówi pan Artur.
Jelenie zainteresowały go kilkanaście lat temu,
kiedy zastanawiał się jak w dzisiejszych czasach
powinien zagospodarować rodzinne hektary. Jest
czwartym pokoleniem gospodarzy z rolniczego
rodu Michalskich w Białołęce. Przodkowie kupowali ziemie w kawałkach, od różnych właścicieli
i w różnym czasie, stare akta takich zakupów spisane są cyrylicą, sporządzano je pod ruskim zaborem. Dziadkowie siali zboże, sadzili kartofle, ojciec
rozwinął ogrodnictwo na dużą skalę. W czasach
PRL Michalscy uprawiali warzywa na paru tysiącach metrów kw. pod szkłem i folią, a dodatkowo
kwiaty na polach. Ogrodników na obrzeżach Warszawy i na marginesie ówczesnego systemu pogardliwie nazywano badylarzami, ale to dzięki nim
stolica miała świeże warzywa i owoce.
– Myśmy zawsze działali w gospodarce rynkowej
– mówi pan Artur – ale po upadku komuny takie
ogrodnictwo jak nasze zostało ekonomicznie wyeliminowane.
Dzieci podchodzą do jedzenia po dorosłych
Jednak dziedzictwa nie zmarnował, ziemi nie
zostawił, w biedę nie popadł. Podobnie jak przodkowie jest człowiekiem czynu. Z jarzyn i kwiatów
przestawił się na zwierzęta, uprawia łąki, hoduje
i sprzedaje szlachetne konie rasowe. Zwierzęta stały się jego hobby, stąd pomysł żeby zaprowadzić
u siebie także hodowlę nie banalną. I na sporym
kawałku rodzinnych włości przy ulicy Waligóry
w Białołęce Dworskiej, trzyma pan Artur zwierzęta które nazywa hodowlą dla przyjemności.
Walka o władzę
Jest tu ptactwo ozdobne i egzotyczne – piękne,
Sowa – puchacz pozuje do zdjęcia
Byk Roman, władca stada
kolorowe kury, gęsi, kaczki, nie podobne do zwykłych gospodarskich, ale największą atrakcją są jelenie. Spacerują dostojnie, dobrze widoczne od ulicy przez siatkę. Przechodnie mówią – jakie ładne
sarenki, tymczasem jelenie i sarny to są różne gatunki zwierząt, chociaż wywodzą się z rodu jeleniowatych podobnie jak łosie czy daniele. Też myślałam, że sarna jest żoną jelenia, tymczasem jego
żoną jest łania.
Pierwsze sztuki kupował pan Artur w prywatnej hodowli, potem z doświadczalnej stacji Polskiej Akademii Nauk. Stamtąd pochodzą jelenie
syberyjskie, pięknie umaszczone, rzadkie na pol-
łanie, czyli nadające się do zapłodnienia i pilnuje swojej gromadki przed konkurentami jak oka
w głowie. Nie wolno im się na krok oddalać, a kiedy w pobliżu jest inny byk pan władca odstrasza
intruza głosem. Jeżeli głos intruzowi nie straszny
dochodzi do walki. Poroża idą w ruch, walka jest
ostra. Byk zwycięzca ogłasza swój sukces rykiem
triumfu i obejmuje bezwzględne panowanie nad
całą chmarą.
Rykowiska odbywają się nie tylko na wolności, także tutaj, w zamknięciu, a byk Roman jest
od paru lat niekwestionowanym zwycięzcą i na razie żaden z trzech innych byków w stadzie nie za-
Gęsi magelanki zmienne
Dumny kogut rasy orpington
skiej ziemi. A największy byk Roman przyjechał
do Białołęki Dworskiej w brzuchu swojej mamy aż
ze Szkocji. Posiada imię własne, nikt inny w stadzie nie doznał takiego zaszczytu, ale Roman jest
od paru lat królem i władcą w tym stadzie. Własnego imienia nie doczekała się nawet łania licówka o której pan Artur mówi tylko zwyczajnie
– „ta pierwsza”.
Byk panujący nazywa się stadnym, a swoje
panowanie, podobnie jak łania licówka, zdobywa dlatego że jest najlepszy. Wybory najlepszego
odbywają się na rykowisku, zawsze na przełomie
września i października. Byk zbiera wtedy rujne
graża jego pozycji. Defiluje przed nami popisując
się pięknym porożem. Urosło takie wielkie od wiosny. Poroża jeleń gubi na przełomie kwietnia i maja,
a nowe wyrasta mu z szybkością 2 cm na dobę.
Jest najpierw miękkie, ukrwione jak ciało, ale już
w końcu sierpnia ta miękka tkanka staje się kością.
Kiedy byk uzna że stwardniała dostatecznie trze
końce rogów o drzewo, bo dopiero odpowiednio
naostrzone nadają się do walki. Z każdym rokiem
poroże jelenia jest większe i bardziej okazałe, ale
do czasu. Tak jest przez 10
lat, potem rogi wyrastają już
Obiad podano
z każdym rokiem mniejsze,
heros zaczyna przegrywać
walki z rywalami. Kończy
się dla niego czas świetności,
zaczyna emerytura.
Ale na razie Roman
ma jeszcze przed sobą parę
lat władzy nad tutejszą chmarą. Jest sierpień, rogi są już
twarde, za parę tygodni zacznie się najważniejszy czas
w jelenim życiu – rykowisko.
Zwycięzcę czekają nie tylko
honory, także ciężka praca
– będzie musiał zapłodnić
łanie z całego haremu, a każda rujna łania pokrywana
jest przez swojego władcę kilkakrotnie w krótkich
odstępach czasu. Nic więc dziwnego, że po wypełnieniu tych zaszczytnych obowiązków wychudzony i wymęczony byk zwycięzca bierze długi urlop,
zaszywa się w cichym kącie i wypoczywa.
Miejsce z widokiem
– Nie wiedzieliśmy na początku jak jelenie zareagują na miasto – mówi pan Artur – żyły przed
tym w spokojnych lasach a tu samochody, hałasy.
NASZA CHOSZCZÓWKA
I na początku chowały się w lesie na tyłach działki, a teraz – proszę, ruch się zwiększył a one wolą
być tutaj.
Wybrały jadalnię. Po co uciekać w las kiedy
tu nikt nie krzywdzi, a dobrze karmią. Dostają
świeżą trawę, ziemniaki, kalafiory, marchew, także
różne zielone odpady z sąsiedzkiego gospodarstwa
państwa Majlertów. Zimą owies – trzeba liczyć 2
kilogramy na sztukę dziennie.
Wyżywienie nie jest bardzo kosztowne, ale pan
Artur zaczyna już myśleć o zmniejszeniu stada,
które liczy 23 sztuki i będzie rosło. Do tej pory
żadnej sztuki jeszcze nie sprzedał, chociaż zainteresowanie jest. Zgłaszają się gospodarstwa agroturystyczne, których w Polsce teraz sporo, także
prywatne ogrody zoologiczne. Parę razy ktoś pytał gdzie można kupić jelonka bo ma duży ogród
to chciałby hodować.
– Ludzie myślą, że jelenia można trzymać jak psa
albo świnkę morską – mówi pan Artur – a to jest
zwierzyna pod ochroną, rejestrowana, oznaczona.
Moje stado jest pod stałą opieką i kontrolą powiatowej weterynarii.
Wiadomo, że coś z tym hobby trzeba będzie
zrobić, ale co? Różne pomysły chodzą po głowie
– może by wykorzystywać zwierzęta w filmie, albo
w serialach telewizyjnych? Może urządzić małe
WWW. NCH. PL
zoo w Białołęce i wpuszczać tu publikę? Ludzie
zatrzymują się często przy siatce i pytają czy można wejść do środka. Nie można. Żeby wpuszczać
publiczność trzeba by inaczej cały teren urządzić,
to wymaga dużych nakładów, stałego dozoru. Pan
Artur nie robi ze swojego hobby biznesu, nie zależy mu na reklamie, nie chciał nawet sfotografować
się ze swoimi zwierzętami dla lokalnej gazety.
Ale z drugiej strony miejsce jest piękne,
na wzniesieniu, z widokiem. Białołęka wzbogaci-
łaby się o prawdziwą atrakcję – teren rekreacyjny
ze zwierzęcymi niespodziankami. Może obok plac
zabaw? Może jakaś mała gastronomia?
O jeleniach mówi się, że szukają dla siebie ostoi,
więc póki co pan Artur wymyślił dla tego miejsca
nazwę – Ostoja. Może ktoś z naszych Czytelników
będzie miał dobry pomysł i ciekawą ofertę jak
ostoję dla jeleni przekształcić w ostoję dla ludzi?
Żeby było z korzyścią dla wszystkich.
STRONA 3
Warszawa, a drogi jak w średniowieczu
Lokalne drogi w tzw. Zielonej Białołęce (obszar
na wschód od Modlińskiej) są najgorszymi drogami
w Warszawie. Trudno spotkać takie w całej Warszawie, nawet tej peryferyjnej. Zupełnie inaczej sytuacja
wygląda np. w „prezydenckim” Wawrze. Nie ma takich
dróg w sąsiadujących z Białołęką gminach: Jabłonnie,
Legionowie i Nieporęcie, gdzie nawet najmniejsze ulice
maja nowy asfalt i chodniki. Główne „asfaltowe” ulice Zielonej Białołęki takie jak Marywilska, Mehoffera,
Czołowa, Ołówkowa, Bohaterów, Cieślewskich czy
Białołęcka, na całej długości mają pofałdowaną nawierzchnię, pełną pęknięć, dziur i nierównych łat, nakładanych od lat jedna na drugą. Brak na tych ulicach
odwodnienia powoduje tworzenie się gigantycznych
kałuż. Chyba do legendy przejdą dwie, tworzące się
po deszczach na Mehoffera i Czołowej przy peronie,
na które od kilkunastu lat nie ma żadnego „lekarstwa”.
Zielona Białołęka nie leży na terenach podmokłych,
przeciwnie, ma grunty piaszczyste po pra Wiśle, szybko wchłaniające wodę. Jest to idealny teren na budowę
domów. Woda po deszczach nie jest wchłaniana tylko
na starych asfaltowych jezdniach bez odwodnienia.
Bardzo zła jakość dróg w tej części Białołęki, często
zalanych wodą, powoduje, że są bardzo niebezpieczne
dla ruchu drogowego – dla kierowców, rowerzystów
i pieszych. To również duże koszty dla użytkowników
tych dróg, którzy musza płacić za częste naprawy swoich samochodów. Ulice z nawierzchnią gruntową, których jest zdecydowana większość w Zielonej Białołęce
są pełne wielkich dołów i nierówności. Po deszczu nie
można nimi ani przejść ani przejechać i nie wiele pomaga tu okresowe „równanie” spychaczem i walecm,
bo po bardzo krótkim czasie dziury i kałuże pojawiają
się ponownie. Przy równaniu stosowany jest wariant
oszczędnościowy i nikt nie uzupełnia dużych ubytków
nawierzchni żwirową pospółką. Na Tarchominie i Nowodworach ulice wyglądają jak normalne ulice w cywilizowanym świecie: z równym asfaltem, chodnikami
i odwodnieniem odprowadzającym wodę deszczową.
Zielona Białołęka ma drogi jak na filmach obrazujących życie w średniowieczu.
Przedstawiciele władz dzielnicy Białołęka rozkładają ręce i mówią, że Warszawa nie daje pieniędzy
na drogi dzielnicowe i nic w najbliższych latach nie
będzie się działo z drogami w Choszczówce, Białołęce Dworskiej, Szamocinie, Kobiałce itd. Kilkudziesięciotysięczna społeczność Zielonej Białołęki nie
może pojąć jak to jest, że mimo płacenia ogromnych
podatków nic się nie dzieje z lokalną dzielnicową infrastrukturą. Nie chodzi tu o infrastrukturę krajową
finansowana ze środków unijnych, o której chętnie
opowiadają władze naszej dzielnicy – o obwodnice,
o drogi krajowe, ekspresowe i autostrady, czy o modernizację szlaków kolejowych. Jeździmy dzielnicowymi rozsypującymi się drogami wybudowanymi
kilkadziesiąt lat temu, jeszcze w latach 60-tych i 70tych ubiegłego wieku. Nikt ich przez dziesięciolecia
nie zmodernizował, nie położył nowej nawierzchni,
nie zbudował odwodnienia i nie położył nowych
chodników. Działania władz Warszawy ograniczają
się tylko do klajstrowania rozsypującego się starego
asfaltu, położonego na słabym podłożu. Mieszkańcy Zielonej Białołęki dziwią się też jak to się dzieje,
że w okolicznych małych gminach sąsiadujących
z Białołęką niemal wszystkie uliczki mają asfalt,
chodniki i odwodnienie.
Wyjaśnienie jest proste, sąsiednie gminy są małe
i samodzielne. Dokładnie orientują się w potrzebach
mieszkańców i 100% podatków pozostających w gminie
wydają na własną lokalną infrastrukturę. Samodzielnie
też występują o dotacje europejskie na budowę lokalnej
infrastruktury, przez co inwestycje są tanie. Zupełnie
inna sytuacja jest w Warszawie, która stała się gminą
molochem, po likwidacji samodzielnych gmin-dzielnic w 2002 r. W samodzielnej gminie-dzielnicy, niezbyt
rozleglej terytorialnie, władze doskonale orientowały
się jakie są braki w lokalnej infrastrukturze. Podatki
mieszkańców szły bezpośrednio na lokalne dzielnicowe inwestycje. W gminie gigancie jaką jest od 2002 r.
Warszawa, mimo że podatki spływają od mieszkańców
wszystkich dzielnic, potrzeb peryferyjnych dzielnic już
się nie widzi. Zarząd Miasta skupiony jest na inwestycjach w centrum stolicy. Mieszkańcom peryferyjnych
dzielnic takich jak Białołęka daje się sygnał, że ich lokalne potrzeby z różnych powodów są mało ważne
w obecnym czasie i może będą kiedyś rozwiązane,...
może za 10 lat, a może za 20, a może w ogóle. Brak
w Warszawie samodzielnych finansowo gmin-dzielnic,
z lokalnym budżetem będzie powodował zjawisko znane w wielkich metropoliach, w rożnych częściach świata, gdzie rozwijają się i unowocześniają centra miast,
a peryferia mają bardzo ubogą infrastrukturę i są coraz
bardziej zaniedbane.
kalna infrastrukturę Białołęki, szumnie zapowiadane przez białołęckich kandydatów PO w kampanii
przedwyborczej w 2010 r. Nic takiego się nie stało.
Na centralistyczne partyjne zarządzanie wszystkimi dzielnicami Warszawy nie ma co liczyć. Ciągle
mamy rozkładanie rąk i mówienie, że Warszawa nie
ma pieniędzy na inwestycje lokalne w peryferyjnych
dzielnicach. Ciągle jeździmy najbardziej dziurawymi drogami w Warszawie i brniemy po błocie i kałużach. Lekarstwem jest powrót do samodzielnych
finansowo gmin – dzielnic jakie funkcjonowały
z powodzeniem w Warszawie przed 2002 r. Nieustanny rozwój sąsiadujących z Białołęką małych,
samodzielnych samorządowo podwarszawskich
gmin jest tego najlepszym dowodem.
Krzysztof Cieślak
Wadowicka, Szamotulska, Brzezińska,
Mehoffera - dziury, głębokie doły, kałuże, błoto, codzienność na wszystkich ulicach Zielonej Białołęki.
Gdy po ubiegłorocznych wyborach samorządowych Platforma Obywatelska zdominowała nasz
dzielnicowy samorząd, nowe władze Białołęki przekonywały, że teraz nikt nie będzie im przeszkadzał
i będą mogły skutecznie rządzić samodzielnie. Dobre relacje z urzędem Miasta zdominowanym przez
tę samą partię miały przyspieszyć inwestycje w lo-
fot. Tomasz Cieślak
Aktualna sytuacja na przejazdach:
Mehoffera
fot. Filip Pelc
Rozpoczęto montaż prefabrykatów płyty
Rozpoczęto rozbiórkę nawierzchni drogowej ul. Mehoffera przy skrzyżowaniu z Brzezińską
objazd autobusów będzie utrzymany do końca września
Klasyków
Inwestor przekazał ostatnią brakującą działkę pod inwestycję co umożliwi wybudowanie ciągu ulic Czołowa
- Bohaterów zgodnie z projektem.
Trwają prace przy systemie odwodnienia jezdni oraz podbudowa jezdni Czołowa Bohaterów.
Trwa montaż zbrojenia płyty oraz budowa murów oporowych na najazdach na wiadukt.
Planowany termin przywrócenia ruchu na ciągu Czołowa – Bohaterów do połowy września.
Nadal brak umów pomiędzy Inwestorem a RWE odnośnie przebudowy kolidującej sieci elektroenergetycznej
blokuje zakończenie montażu belek płyty wiaduktu, z tego względu puszczenie ruchu po nowym wiadukcie
w tym roku będzie bardzo trudne.
Paweł Polański, Kierownik Kontraktu INTOP Warszawa Sp. z o.o.
USŁUGI
I INSTALACJE
HYDRAULICZNE
tel. 500 465 161
STRONA 4
WWW.NCH.PL
NASZA CHOSZCZÓWKA
100 numerów g a z et y
Mieszkańcy o swojej gazecie
W drugiej połowie sierpnia przeprowadziliśmy krotką sondę – zapytaliśmy ludzi co sądzą o „Naszej
Choszczówce”. Rozmowy przeprowadzone były zarówno wśród mieszkańców osiedla, jak i osób związanych
z tym miejscem pracą.
Sondaż wygląda jak autoreklama, bo niemal wszyscy proszeni o opinię chwalili gazetę. Mieszkańcy cieszą się, że w ogóle jest wydawana i że można z niej zaczerpnąć informacje ważne, bo dotyczące spraw im
najbliższych, o których nie informują inne media. Poza informacyjną, doceniono także rekreacyjną rolę
gazetki. Wiele osób podkreślało, że bardzo chętnie czytają felietony w „Naszej Choszczówce”. Mówiono,
że „NCh” powinna wychodzić częściej, tak żeby informacje o imprezach i wydarzeniach mogły docierać
do mieszkańców na czas.
Nasi rozmówcy poza opiniami na temat pisma dzielili się też uwagami na temat osiedla. Panuje opinia,
że tutejsza społeczność jest bardziej zintegrowana niż mieszkańcy innych dzielnic, ludzie wykazują tu większe zainteresowanie sprawami swojej okolicy, czego świadectwem jest nie tylko wydawanie lokalnej gazety,
ale też wiele wspólnie organizowanych imprez i podtrzymywanie tych tradycji.
Małgorzata Osowska
Opinie rozmówców:
Czytam gazetę regularnie i z przyjemnością. Są w niej zawarte ważne informacje na temat bieżących spraw
na terenie Choszczówki.
Myślę, że warto by ją poszerzyć o forum mieszkańców, na którym mogliby oni wypowiadać się na ważne
tematy oraz wymieniać opinie o istniejących sprawach i problemach.
Lidia Leonowicz
Zawsze czytam pismo, jak tylko się ukaże i do mnie dotrze. Lubię NCh, jest w niej dużo cennych informacji.
Najbardziej interesują mnie wszelkie zmiany na drogach, remonty oraz wydarzenia kulturowe, jakieś imprezy.
Myślę, że powinna wychodzić częściej.
Jerzy Książyk
Zawsze czytam tę gazetę i mogę powiedzieć, że mi się ona podoba. Omawiane są w niej wszystkie interesujące mnie bieżące sprawy. Myślę, że mogłaby być wydawana częściej np. co miesiąc i we większym nakładzie.
Wcześniej przeszkadzało mi, że wydarzenia opisywane w gazecie nie były wcześniej ogłaszane, ale widzę,
że to się zmienia.
Agata Grabicka
Regularnie przeglądam tą gazetkę. Jest przejrzysta i zawarte są wszelkie podstawowe informacje. Najbardziej interesujące są dla mnie wszystkie nowości. Myślę, że jest użyteczna.
Pani Agnieszka pracująca w sklepie zoologicznym przy ulicy Szamotulskiej
Czytam „Naszą Choszczówkę” regularnie, jak tylko jest, jak przyniosą. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że taka gazeta jest potrzebna. Dzięki niej, śledzę zmiany, co tam się dzieje na drogach, w kulturze,
jakie są nowe inwestycje. Ale też interesuje mnie głos ludzi, krytyka tego, co się dzieje. Z ogłoszeń też
czasem korzystam
Pan Zenon z ulicy Zawiślańskiej
Mieszkam i pracuję na terenie Choszczówki. Gazetę czytam dość sporadycznie, Najważniejsze są dla mnie
informacje o transporcie oraz wszelkie newsy. Ogłoszenia tez okazują się czasem użyteczne, znalazłam dzięki
nim ogrodnika.
Pani Beata (niestety mieszkanka nie chciała podać nic więcej)
NASZA CHOSZCZÓWKA
WWW.NCH.PL
STRONA 5
Co prawda, nie mieszkam w Choszczówce, ale „Naszą Choszczówkę” czytam regularnie. Myślę, że jest to najlepsza z ukazujących się lokalnych gazet. Dzięki niej odkryłem Białołęki Ośrodek Kultury. Najchętniej czytam
informacje o remontach, świeżości, nowinki, felietony Pana Barcisia, ale w zasadzie przeglądam „od deski do deski”. Jak dotąd nie spotkałem się ze złymi opiniami o tej gazecie. Klienci jak widzą, że pismo jest, to biorą. Czasem
o nią pytają. Myślę, że fakt, że jest stale wydawana i działa prężnie świadczy o dobrze zintegrowanej społeczności
lokalnej.
Piotr Owczarczyk (aptekarz)
Czytam gazetę dość regularnie. Podoba mi się to, że zawiera przydatne informacje z okręgu, nowinki. Najistotniejsze są dla mnie wszelkie nowości, to co się zmienia, bo chciałabym być nie bieżąco. Myślę, że do gazety
mógłby być dołączony także terminarz ze wszystkimi planowanymi imprezami, także tymi dla dzieci.
Renata Hajduga
Nie mieszkam w Choszczówce, ale pracuję tutaj. Jak posłańcy przyniosą gazetę, to ją przeglądam, ale tak
pobieżnie, bo nie mieszkam tutaj. Klienci, jak przychodzą, to biorą, pytają czy jest. Zwłaszcza jak się coś dzieje, wprowadzają jakieś zmiany, to wtedy pytają o „Naszą Choszczówkę”.
Pani Joanna pracująca w zakładzie fryzjerskim przy ulicy Raciborskiej
Czytam gazetę regularnie, zależy to od jej dostępności. Jak jest, to czytam wszystko „od deski do deski”. Jej
istotą są relacje z wydarzeń i imprez, które odbywają się w Choszczówce, ponieważ na tym opierają się więzi
społeczne mieszkańców. Doceniam także to, że jest kolorowa i ukazuje się na dobrym papierze. Oceniam
ją pozytywnie, zawsze czekam kiedy się pojawi.
Agnieszka Wilczyńska
Czytam „Naszą Choszczówkę” czasami, ale myślę, że dobrze wszystko w niej opisują, a artykuły są
ciekawe.
Danuta Jóźwiak
Czytam gazetę regularnie, zwłaszcza Pana Artura Barcisia, tego nie ominę. Jest dużo cennych informacji,
nieraz o „Czajce” coś napiszą. Po prostu ciekawe jest to, co się dzieje w okolicy.
Hanna Pawlak
Czytam „Naszą Choszczówkę” sporadycznie. najważniejsze są dla mnie informacje na temat tego co się
dzieje na bieżąco w Choszczówce.
Renata Paklepa
STRONA 6
Bardzo chętnie czytuję wszystkie lokalne gazety. Interesuję się wszystkim co się tutaj dzieje, ponieważ prawdopodobnie jestem jedną z najstarszych stałych mieszkanek Choszczówki. Mieszkam tu od 1928 roku. Uważam, że jak na osiedlowe, to jest bardzo dobre wydanie. Choszczówka robi co może. Cieszę się także, że gazeta
doceniła prace społeczną mojego męża.
Halina Schraier
Czytam „Naszą Choszczówkę” regularnie. Podoba mi się to, że jest wydrukowana na ładnym papierze i nie
jest zanudzająca, taka nie za gruba, nie za chuda, w sam raz. Czytam wszystko, zwłaszcza felietony Pana Artura Barcisia, ale także przeglądam ogłoszenia. Gazeta szybko się rozchodzi wśród moich klientów, szczególnie
w weekendy.Zaobserwowałem, że społeczność Choszczówki jest bardzo dobrze zintegrowana.
Artur Michałowski
WWW.NCH.PL
NASZA CHOSZCZÓWKA
Zdecydowanie czytam. Mam o niej
bardzo pozytywne zdanie, jako o gazecie
lokalnej, ona wypełnia pewną nisze. Pisze się w niej o rzeczach, które są istotne,
a których nie znajdę nigdzie indziej. Musze
powiedzieć, że Choszczówka to specyficzne miejsce to życia. Nie jest anonimowe,
ludzie wybierają je bardziej świadomie
i angażują się w sprawy lokalne. To ważne,
żeby gazeta trzymała się swojego społecznego charakteru.
Adam Nawrocki
Gazetę czytam, jak tylko do mnie przychodzi. Najbardziej podobają mi się artykuły z cyklu „Ocalić od zapomnienia”.
Dzięki temu mogłam dowiedzieć się czegoś o historii Choszczówki. Lubię tez felietony Pana Barcisia. Jak jest, to czytam
i mi się ta gazeta podoba. Mogłaby być
nieco dłuższa.
Anna Kolbusz
Podoba mi się samo założenie gazety. Społeczność lokalna jest informowana o tym,
co się dzieje w okolicy.
Paweł Artyfikiewicz
NASZA CHOSZCZÓWKA
WWW.NCH.PL
STRONA 7
Byłem mieszkańcem Choszczówki
przez wiele lat, teraz mam tutaj działkę.
Mnie najbardziej interesują inwestycje
na terenie Choszczówki. Jest to chętnie
czytana przeze mnie gazeta, bo po prostu
jestem zainteresowany tym, co się dzieje.
Stanisław Jankowski
Czytam „Nasza Choszczówkę” regularnie, żeby wiedzieć więcej o sytuacji, o tym
co się wokół mnie dzieje. Czytam felietony Pana Barcisia, porady weterynaryjne,
bo mam psa. To jest sympatyczne pismo.
Ewa Chciuk
Czytam gazetę zawsze, jak mam
w sklepie. Najbardziej podobają mi się
felietony Pana Barcisia i Pani Wróblewskiej. Uważam, że mogłoby być
więcej porad kulinarnych.
Piotr Charzyński
STRONA 8
WWW.NCH.PL
NASZA CHOSZCZÓWKA
BOISKO
olimpijczyka w Londynie!
Choszczówka będzie miała
– BLISKO
fot. Filip Pelc
19 – letni pływak Marcin Cieślak z Choszczówki, półfinalista
wyścigów na 200 m stylem motylkowym i 200 m stylem zmiennym
na lipcowych Mistrzostwach Świata w Szanghaju, będzie walczył
o medale na Igrzyskach Olimpijskich Londyn 2012. Marcin dzięki
dobrym startom w Szanghaju uzyskał minima czasowe na Igrzyska
i ma zapewniony start w Londynie, w konkurencji 200 m stylem
motylkowym i 200 m stylem zmiennym.
Choszczówka zapraszała do siebie wielu polskich olimpijczyków
na coroczną dziecięcą Olimpiadę Sportową, teraz będzie miała własnego olimpijczyka. Pierwszymi sportowymi zawodami dla Marcina
była właśnie Olimpiada Sportowa w Choszczówce, w której uczestniczył przez cały okres szkoły podstawowej. Marcin trenuje obecnie
w silnej akademickiej drużynie pływackiej w USA, z aktualnym,
wielokrotnym mistrzem świata i rekordzistą świata Ryan’em Lochte
i ma duże szanse na walkę w finałach w Londynie.
Red
Marcin z brązowym medalem Młodzieżowych Igrzysk
Olimpijskich Singapur 2010
Barbara Stelmach
ul. Łazanowicka 18, Choszczówka
tel. 513 055 876
JOGA W
CHOSZCZÓWCE
Zapraszam na
DZIEŃ OTWARTY
który odbędzie się 3 września 2011 r
w godz. od 10.00 do 17.00.
W tym czasie będzie miała miejsce
WYSTAWA
prac uczestników warsztatów
i moich własnych, między innymi
z ceramiki i malarstwa.
www.galeriabs.waw.pl
ul. Łazanowicka 18
Choszczówka
Tel. 513 055 876
Od października pragniemy wznowić zajęcia jogi
w Choszczówce.
Zarezerwowany mamy termin: środy i niedziele
od 19-tej do 20.30 w sali judo w gimnazjum przy ulicy
Przytulnej.
Cena karnetu ok. 160 zł miesięcznie (zależy od ilości
zajęć w miesiącu i liczby osób uczęszczających na zajęcia), można wykupić też zajęcia raz w tygodniu lub
przychodzić nieregularnie- duża nieregularność kosztuje 35 zł za pojedyncze zajęcia.
Dysponujemy pomocami do ćwiczeń w postaci:
klocków, koców, wałków; maty i paski traktujemy
jako przedmioty bardziej osobiste i jeśli ktoś jest już
zdecydowany, że podejmie regularne ćwiczenia radzimy dokonać tego drobnego zakupu.
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt: nr tel.
organizatorki Jolanta Kois 504 26 99 93
Serdecznie zapraszamy na nasze zajęcia. Grupa
nie ma ściśle określonego poziomu zaawansowania,
jest to joga dla europejczyków, nie ma tu kadzidełek, więcej ćwiczymy niż poddajemy cię relaksacji
Jolanta Meder-Kois – organizatorka zajęć
Wydział Kultury BOK zaprasza
mieszkańców na następujące imprezy:
4.09.2011, godz. 12.00
Impreza plenerowa pn. „Białołęckie place zabaw dla dzieci”.
W programie: Przedstawienie p.t. „Mama Mu”.
Plac zabaw przy ul. Kąty Grodziskie 111;
Wstęp wolny. Więcej informacji na stronie internetowej: www.bialoleka.waw.pl
4.09.2011, godz. 17.00
Impreza plenerowa pn. „Białołęckie place zabaw dla dzieci”.
W programie: Przedstawienie p.t. „Mama Mu”.
Plac zabaw przy ul. Odkrytej;
Wstęp wolny. Więcej informacji na stronie internetowej: www.bialoleka.waw.pl
8.09.2011, godz. 18.00
„Białołęckie Dożynki”, które rozpoczną się uroczystą Mszą Św.;
po Mszy Św. występ Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego; Kościół Narodzenia NMP przy ul. Klasyków 21/23.
10.09.2011, godz. 18.00
„Muza Szczęśliwości” – spektakl muzyczny z wykorzystaniem utworów znanych poetów i kompozytorów m.in. Jana Kantego – Pawluśkiewicza i Marka Grechuty – w ramach IV edycji „Malarze słowa”; Białołęcki
Ośrodek Kultury, ul. Vincenta van Gogha 1. Wstęp za zaproszeniami. Odbiór bezpłatnych zaproszeń od dnia
31 sierpnia w Wydziale Kultury dla Dzielnicy Białołęka, ul. Modlińska 197, pok. 240 C, tel. 22 51 03 104 oraz
w Białołęckim Ośrodku Kultury, tel. 22 88 44 625/26.
21.09. 2011
Uroczystości patriotyczne związane z obchodami 67. Rocznicy Powstania Warszawskiego i śmierci Żołnierzy AK „Obroża” – godz. 12.30 – Msza Święta w Kościele Św. Jakuba Apostoła ul. Mehoffera 4; godz. 14.00
– Cmentarz Tarchomiński przy ul.Mehoffera; Apel Poległych z udziałem Kompanii Reprezentacyjnej WP.
25.09.2011 r., godz. 18. 30
Koncert Zespołu De Press w ramach projektu pn. „Vade-mecum – Dni Norwidowskie na Białołęce”; Białołęcki Ośrodek Kultury, ul. Vincenta van Gogha 1. Wstęp za zaproszeniami. Odbiór bezpłatnych zaproszeń
od dnia 12 września w Białołęckim Ośrodku Kultury, tel. 22 88 44 625/26.
SKLEP JUBILERSKI
USŁUGI ZEGARMISTRZOWSKIE
„FORT PIONTEK” obok marketu SELGROS
ul. Modlińska 310/312 tel. 022 676 76 09
www.srebroizloto.pl
OFERUJEMY:
– wyroby ze złota i srebra
– pierścionki zaręczynowe z brylantami
– prezenty na komunię i chrzest
– skup złota i srebra
– naprawę biżuterii ze złota
– drobne usługi grawerskie
– naprawę zegarków
– wymianę baterii w zegarkach
i pilotach samochodowych
Zapraszamy również do naszego stoiska
w markecie KAUFLAND w Jabłonnie
przy ul. Zegrzyńskiej 7
NASZA CHOSZCZÓWKA
WWW.NCH.PL
STRONA 9
Porady pośrednika
Student – Pan
Porady ubezpieczeniowe
Czy ta zebra jest prawdziwa?
Czy to tak naprawdę bywa?
Koniec lata to tradycyjnie okres wzmożonego zainteresowania studentów mieszkaniami do wynajęcia. Wśród większości właścicieli mieszkań do wynajmu pokutuje stereotyp studenta – wiecznego imprezowicza, który nie przywiązuje żadnej wagi do dbałości
o cudze mienie. Chciałabym przekonać czytelników
NCh, którzy mają mieszkania i od dłuższego czasu
nie mogą ich wynająć, by spróbowali przełamać ten
stereotyp. Z mojej wieloletniej praktyki pośrednika
w obrocie nieruchomościami wynika, że przypadki trudnej i kłopotliwej współpracy ze studentem
najemcą nie są tak częste, jak tego spodziewają się
właściciele mieszkań. Skargi sąsiadów na zbyt głośne
imprezowanie, obawy o dewastację lokalu czy brak
sumienności w regulowaniu rachunków są z całą pewnością wyolbrzymiane. Dzisiejszy student to płatnik
z całą pewnością solidny. Za jego płynnością finansową stoją z reguły rodzice (w przypadku studentów
pierwszych lat rodzice często towarzyszą podpisaniu
umowy najmu). Znaczna część studentów pracuje,
by mieć pieniądze na czynsz, niewielka część opłaca
najem ze stypendium lub kredytów studenckich. Nie
spotkałam w ostatnich latach studenta-najemcy niefrasobliwego; student, a zwłaszcza student dobrej
uczelni, musi dużo czasu poświęcić na naukę, a nie
urządzać imprezy. Studenci szukają mieszkań w dobrych lokalizacjach i wcale nie najtańszych, bo coraz
Jestem mieszkańcem Choszczówki od 2002r., choć
okolice te są mi znane trochę dłużej. Jestem kierowcą
oraz rowerzystą i chcę zasygnalizować pewne zjawisko widziane dobrze właśnie z poziomu roweru.
Na początku czerwca wprowadzono objazd dla
autobusów 133 i 176 oraz nocnego ulicą Piwoniową, Kłosową, Brzezińską, Zagrodecką itd. Zauważyłem znaczne pogorszenie stanu nawierzchni
na ulicach Piwoniowej, Kłosowej, Zagrodeckiej.
Kłosowa i Zagrodecka w zasadzie na całej długości
(ulice bardzo krótkie) ma już popękany asfalt w kawałki. Piwoniowa też się sypie, widać to zwłaszcza
w okolicach przystanków przed Mehoffera oraz
przy stacji PKP. Znam te ulice od 2000r. i tak
szybkiej dewastacji jeszcze tu nie było. Nie jestem
drogowcem, ale wydaje mi się, że do zimy te ulice
zamienią się w kupy gruzu asfaltowego i mnóstwo
dziur. Zdaję sobie sprawę, że autobusy są nam potrzebne w tej okolicy, ale jakieś ustalenia dotyczące np. objazdów są z pewnością czynione. Zanim
ruszył objazd powstały złagodzenia łuków dla
autobusów na skrzyżowaniach po trasie objazdu
oraz tymczasowe przystanki. Zastanawiam się czy
ktoś brał pod uwagę, jakość nawierzchni, grubość
starego asfaltu itp. podejmując decyzję o wyznaczeniu objazdu.
częściej 3 czy 4 osoby wynajmują wspólnie większe,
dobrej jakości mieszkanie za 2000 zł czy 2500 zł miesięcznie. Oczywiście największa grupa to najemcy,
którzy deklarują najem za 1000 zł miesięcznie, ale
takich mieszkań na rynku jest niewiele.
Studenci to bezpieczni najemcy dla tych wynajmujących, którzy obawiają się, że najemca nie wyprowadzi się z mieszkania dobrowolnie. Zwykle studenci wyprowadzają się z mieszkania z końcem roku
akademickiego. Ten fakt trzeba jednak uwzględnić
przy kalkulowaniu czynszu najmu: mieszkanie nie
będzie zarabiało przez 2 czy 3 miesiące. Coraz częściej spotykam się jednak z tym, że mimo wyjazdu
na wakacje do rodzinnej miejscowości student płaci
i za lipiec, i za sierpień.
Pamiętajmy, że żaden klient nie gwarantuje dobrej współpracy: ten, kto ma znakomite referencje
może okazać się oszustem. Nie odrzucajmy ofert
najmu studentów, oni naprawdę płacą i nie mają
długiej listy wymagań.
Nina Kuczyńska
Objazd jest spowodowany pracami nad budową
wiaduktu nad Mehoffera i pewnie będzie trwał dość
długo. Mam świadomość, że wspomniany temat
dotyczy decyzji powiązanych, tzn. PKP buduje wiadukt, ZTM zawiaduje trasami autobusów a władze
dzielnicy troszczą się o nasze drogi. W przypadku
łagodzenia łuków i ustawiania znaków drogowych
poszło sprawnie.
Nie jestem zwolennikiem powiedzenia mądry
Polak po szkodzie, więc proszę o zasygnalizowanie
problemu. Za chwilę stan tych nawierzchni może
być gorszy niż na Mehoffera i będziemy pisać kolejne
apele o asfalt.
Drugim tematem, jakim chciałbym Państwa
zainteresować to ekrany dźwiękowe przy torach,
a raczej ich brak. Jak wcześniej wspomniałem
jestem związany z Choszczówką od 10 lat oraz
rodzinnie z Legionowem. Zauważyłem w Legionowie, gdzie często bywam ekrany dźwiękowe
wzdłuż torów w okolicach zamieszkałych, również
Legionowo-Przystanek. Zastanawiam się, dlaczego Choszczówka i Płudy zostały pominięte w tej
kwestii przez PKP.
Czy coś Państwu wiadomo na ten temat, może
były artykuły w Naszej Choszczówce, które umknęły mojej uwadze? Jeśli nie to myślę, że warto zadać
takie pytanie odpowiedniemu adresatowi, a odpowiedź opublikować.
Z poważaniem
Piotr Kosmowski
Miało być jak zwykle o ubezpieczeniach i jak zwykle planowałam skupić Państwa
uwagę na wybranym produkcie ubezpieczeniowym ale słucham radia oglądam telewizję a przede wszystkim słucham codziennie klientów firmy ubezpieczeniowej,
którzy przychodzą zgłosić tzw. szkodę i myślę, że czas na refleksje.
Niektórzy poszkodowani w wyniku kradzieży czy
wypadku oczywiście są ubezpieczeni, inni zapomnieli
opłacić składkę i uważają, że jakoś nikt tego nie zauważy. Jeszcze inni przychodzą aby ubezpieczyć się
bo właśnie wczoraj skradziono im ich majątek lub ktoś
bliski miał wypadek. Wszystkich łączy poczucie niesprawiedliwości, rozczarowania i smutku w związku
z przykrym zdarzeniem oraz oczekiwanie zrekompensowania wyrządzonych im szkód. Ubezpieczyciele
płacą odszkodowania ale poczucie straty nadal towarzyszy poszkodowanym. Często słyszę, że ukradzionego samochodu nie zastąpi inny, że skradziona pamiątka po Babci była bezcenna i nie ma możliwości jej
odkupienia. W tym roku jednak bardzo często muszę
słuchać tych, którzy w wypadkach stracili najbliższych
i niezależnie od wysokości otrzymanego odszkodowania straty wynagrodzić się nie da.
Ten rok to rok rekordowy jeśli chodzi o wypłaty za śmierć lub uszkodzenie ciał ofiar wypadków
na drogach. To są ofiary naszej wspólnej nonszalancji
i powszechnego przekonania o naszych niebywałych
umiejętnościach w prowadzeniu pojazdów. Zabijamy
pieszych, rowerzystów i motocyklistów tłumacząc się
złym stanem dróg, złym ich oznakowaniem itp.
Zapominamy wychowywać dzieci w poczuciu
szacunku do przepisów kodeksu drogowego, za-
pominamy wysłać nastolatki na zajęcia do szkół
bezpiecznej jazdy zanim wsiądą do własnych samochodów, zapominamy, że nawet jeden wypity kieliszek na imieninach może przyczynić się do tragedii
naszej i innej rodziny.
Mamy niebywałą okazję aby nadrobić zaległości
ponieważ na Białołęce zaczyna działalność Fundacja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Marsz Zebry
i z pewnością niebawem dowiemy się o szczegółach jej
działalności. Na dzień dzisiejszy wiem, że będzie realizowany pilotażowy program edukacyjny dla dzieci
w przedszkolach i szkołach naszej dzielnicy z zakresu
zasad bezpiecznego poruszania się po drogach. Zajęcia będą prowadzone przez pedagogów, policjantów
i ratowników medycznych. W zajęcia mają być zaangażowani rodzice uczestników i dla nich powstaje specjalny program wspomagający edukacje ich dzieci.
Czekam na takie pomysły z nadzieją, że uda się
zapobiec kolejnym tragediom. Mam nadzieję, że skorzystamy z szansy i spróbujemy razem edukować
nasze maluchy bo żadne odszkodowanie nie zwróci
nam naszych najbliższych zabitych w wypadkach.
Z życzeniami zawsze bezpiecznego powrotu
do domu,
Justyna Gładyś
OKNA
DRZWI, BRAMY
ZABUDOWY
BALKONÓW
PCV, DREWNO,
ROLETY, ŻALUZJE
PARAPETY
CENA TYLKO
599zł
BIURA HANDLOWE W WARSZAWIE
www.berlux.pl
ul. Cieślewskich 25d, tel. 22 499 66 32, [email protected]
ul. Potocka 14 p.16, tel. 22 832 41 32, [email protected]
STRONA 10
WWW.NCH.PL
NASZA CHOSZCZÓWKA
„Międzykulturowe Centrum Rozwoju i Edukacji”
– Bezpłatne zajęcia dla małych i dorosłych
mieszkańców dzielnicy Białołęka.
Wraz z początkiem maja na Białołęce rozpoczęła
się realizacja projektu „Międzykulturowe Centrum
Rozwoju i Edukacji”. W ramach projektu dorośli
i mali mieszkańcy dzielnicy Białołęka mogą korzystać z różnorodnych bezpłatnych zajęć edukacyjnych i rekreacyjnych między innymi: z capoeiry,
warsztatów robienia biżuterii, tańca, czy fotografii.
Realizatorami projektu są: Fundacja Polskie Forum Migracyjne oraz Ośrodek Pomocy Społecznej
Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy. Projekt finansowany jest ze środków otrzymanych w ramach
programu Demokracja w Działaniu Fundacji im.
Stefana Batorego.
W maju z okazji Dnia Matki odbyły się pierwsze warsztaty zorganizowane w ramach projektu. Na warsztatach robienia biżuterii spotkały się
mamy polskie i cudzoziemskie mieszkające na Białołęce. Podczas warsztatów każda z Pań wykonywała biżuterię według własnego pomysłu pod okiem
obecnego na spotkaniu eksperta. Przygotowane
własnoręcznie upominki kobiety zabrały do domu.
Wspólny udział w zajęciach Polek i cudzoziemek
uatrakcyjniły warsztaty – panie robiąc biżuterię
rozmawiały o swoich codziennych sprawach, wymieniały się doświadczeniami.
Wszystkie kolejne zajęcia i imprezy organizowane w ramach projektu też będą miały wymiar
międzykulturowy. Wspólny udział w zajęciach Polaków i cudzoziemców będzie szansą do poznania
się i uczenia się nawzajem od siebie.
W planach jest miedzy innymi zorganizowanie
warsztatów kulinarnych, na których Polscy mieszkańcy dzielnicy będą mogli nie tylko skosztować
smakołyków z innych krajów, ale również dowiedzieć się jak je przygotowywać. Dla mieszkańców
dzielnicy pochodzących z innych krajów będzie
to okazja do zdobycia umiejętności, popróbowania
specjałów polskiej kuchni.
Wśród atrakcji dla młodszych mieszkańców Białołęki będzie między innymi wspólne jeżdżenie kłada-
mi, warsztaty graffiti, teatralne i DJ-skie. Młodzież
będzie mogła również wziąć udział w warsztatach
fotograficznych i wspólnie pod okiem fachowców
przygotować wystawę zdjęć obrazującą dzielnicę
Białołęka i Warszawę. Uczestnicy zajęć tanecznych
będą mieli okazje popróbować swoich sił w różnych
tańcach – hip-hopie, tańcu towarzyskim, a nawet
w tańcach czeczeńskich.
W ramach projektu „Międzykulturowe Centrum
Rozwoju i Edukacji” przygotowano także szereg
atrakcyjnych wycieczek i zajęć plenerowych. W planach jest zorganizowanie m.in. wycieczki statkiem
po Wiśle.
Dorośli mieszkańcy stolicy oprócz możliwości
udziału w ciekawych zajęciach artystycznych
i rekreacyjnych (np. warsztat biżuterii czy wyrabiania i zdobienia ceramiki), będą mogli wziąć
udział w szeregu zajęć edukacyjnych. Będą to między innymi warsztaty kompetencji wychowawczych,
podczas których rodzice poznają metody rozwiązywania konfliktów oraz modyfikowania niewłaściwych zachowań dzieci. Będą mogli spotkać się i porozmawiać ze specjalistami pracującymi z dziećmi
i rodzicami – psychologami, pedagogami.
Wszystkie zajęcia realizowane w ramach projektu są bezpłatne. Zajęcia będą odbywać się w okresie
od maja 2011 do marca 2012.
Szczegółowa lista zajęć i imprez będzie dostępna
w Ośrodku Pomocy Społecznej Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy.
Zainteresowanych uczestnictwem prosimy o kontakt:
– Zuzanna Rejmer (Polskie Forum Migracyjne)
– [email protected] – informacje
ogólne
– Anna Szczepańska – pracownik socjalny –
(22) 300 20 45, [email protected]
– Agnieszka Sąsiadek– pracownik socjalny –
(22) 300 20 45, [email protected]
Jesteś osobą niepełnosprawną,
potrzebujesz pomocy, wsparcia?
OBJAZDY AUTOBUSÓW
176 I 133
Głosy mieszkańców
Jesteśmy mieszkańcami Choszczówki od 17 lat. Wybierając miejsce na swój dom, braliśmy pod uwagę
wiele czynników. Dojazd, utwardzona ulica, odległość do szkoły dla naszych dzieci i wiele innych uwarunkowań. Z pełną świadomością podjęliśmy decyzję lokalizacyjną ze wszystkimi możliwymi do przewidzenia konsekwencjami. Nigdy jednak nie wyobrażaliśmy sobie, że po ulicy Henrykowskiej mogą jeździć
autobusy!!!! Ta w miarę spokojna ulica jest w tej chwili główną arterią naszego osiedla. Rozumiemy
tych mieszkańców, którzy chcą korzystać z dobrodziejstw komunikacji miejskiej. Niemniej jednak, każdy
ma wolny wybór. Jeśli zależy mu na dobrej komunikacji powinien zamieszkać w miejscu gdzie ona jest
dobrze rozwinięta. Choszczówka jest osiedlem cichym, położona w lesie, daje swoim mieszkańcom spokój
i wytchnienie po ciężkiej pracy. Autobusy i samochody ciężarowe burzą nasz dotychczasowy porządek.
Niszczona jest nawierzchnia i tak słabych ulic. Trzęsienie domu co kilka minut staje się nie do zniesienia.
O hałasie już nawet nie ma co wspominać. Z okien autobusu można zaglądać w nasze okna (utrata prywatności). Gdybyśmy przewidzieli taką sytuację to nasz dom stałby oddalony od ulicy lub w innym zupełnie miejscu. Otwarcie okien na noc stało się niemożliwe. Nie jesteśmy w stanie spokojnie wypoczywać.
Wyjazd z posesji jest bardzo utrudniony ze względu na duży ruch pojazdów. W pobliżu dzielnica ufundowała plac zabaw dla małych dzieci. Do tej pory nasze dziecko mogło bez obaw samodzielne z niego
korzystać. Przejście przez ulicę przy tak wzmożonym ruchu stało się bardzo niebezpieczne. Wnioskujemy
o skierowanie ruchu na odpowiednio przygotowane ulice. Na dzień dzisiejszy znaczy to tyle co powrót
do stanu poprzedniego.
Mieszkańcy Henrykowskiej (nazwiska i adresy do wiadomości redakcji
W odniesieniu na artykuł zamieszczony w piśmie związany ze zmianą trasy linii 176 i 133 wierzę, że jest
to tylko czasowe. Niepokojący jest egoizm mieszkańców, którzy wierzą, że ta trasa pozostanie na stale. Pozwalamy sobie nazwać to egoizmem ponieważ ewidentnie można wyczytać, iż z pochwałami tego pomysłu
piszą mieszkańcy mieszkający przy ul. Henrykowskiej, Brzezińskiej, Kłosowej, Zagrodeckiej i ul. pobliskich,
tylko nikt nie bierze pod uwagę mieszkańców mieszkających po drugiej stronie ul. Mehoffera, czyli Lidzbarskiej, Mehoffera. Naszym najbliższym przystankiem jest pętla autobusowa co stanowi to odległość ok. 1
kilometra, a nawet więcej. Przy tych ulicach mieszkają również dzieci w wieku szkolnym, przedszkolnym,
osoby, które codziennie dojeżdżają do pracy, jak też osoby starsze. Po tej stronie ul. Mehoffera mieszkańcy
nie mają w zasięgu ręki, zakładów pracy, kompleksów handlowych, przychodni, przedszkoli itd. W związku
z tym korzystamy z komunikacji miejskiej. Wiem że komfortem dla tej części Choszczówki jest przystanek
autobusowy niemalże przy każdej bramie wjazdowej jak też stacja SKM. Irytuje nas ubolewanie, że dzieci
chodziły w deszczu do szkoły, a co w obecnej sytuacji powie Pani która ma 85 lat jest chora na cukrzycę
mieszka przy ul Lidzbarskiej i codziennie korzysta z przychodni przy ul. Majorki, dzieci które codziennie
uczęszczają do szkoły, przedszkoli, a rodzice wracając z pracy taszczą zakupy prowadząc dzieci, kto trzyma
nad nami parasol w deszcz? Uważamy że jesteśmy pełnoprawnymi mieszkańcami Choszczówki płacimy
sumiennie podatki i mamy równe prawa do komfortu, tym komfortem nazywamy jak najbliższy przystanek
autobusowy, a o komforcie takim jak gaz, czy kanalizacja możemy tylko marzyć.
Z poważaniem Mieszkańcy Lidzbarskiej i Mehoffera (nazwiska, adresy do wiadomości redakcji) 
My jesteśmy po to, aby Ci pomóc
W Ośrodku Pomocy Społecznej Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy od kwietnia 2011 roku
działa punkt wsparcia i poradnictwa dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin.
Tu otrzymasz bezpłatne porady i informacje na temat możliwości uzyskania pomocy, ulg,
uprawnień i świadczeń przysługujących osobom z niepełnosprawnością.
Dyżury pełnią pracownicy Ośrodka:
Katarzyna Tomaszewska
poniedziałek godz. 12.00 – 15.00 ul. Antalla 4
W związku z dyskusją w najnowszym numerze NCH chciałbym przedstawić mój pomysł na rozwiązanie problemów komunikacyjnych w naszej dzielnicy.
Uważam że po zakończeniu prac przy wiadukcie nad torami, linie 133 i 176 powinny wrócić na swoje
stałe trasy, z powodów podanych w państwa artykule, a także dlatego że przedłużyło to czas dojazdu.
Zeby zapewnić dojazd do stacji SKM Warszawa Choszczówka można by uruchomić linię dojazdową
do dworca skorelowaną z linią S9 i KM9 na trasie dzisiejszego objazdu, lub trasą: Raciborska, Zagrodecka, Kłosowa, Piwoniowa, Mehoffera. By zmniejszyć trudności z przejazdem spowodowane przejazdem
autobusów przez te drogi lokalne można wprowadzsić na te linie małe autobusy kursujące do tej pory
chociażby na linii 741, są one wielkości dużego samochodu, a na potrzeby dojazdu 2, 3 przystanków byłyby wystarczające. Chciałbym przy okazji wiedzieć, może redakcja ma na ten temat informacje, dlaczego
skrócono godziny szczytu linii 133 (3 autobusy na godzinę). Kiedyś była to 13‒19, a teraz 14‒17
Z poważaniem
Mieszkaniec Mehoffera (nazwisko i adres do wiadomości redakcji)
Anna Szczepańska
wtorek godz. 8.30 – 11.00 ul. Marywilska 44
Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerami telefonów:
22 403‒59‒57, 22 300‒20‒45 wew. 11 lub
adresami email: [email protected], [email protected]
mechanika,
klimatyzacja,
wulkanizacja,
diagnostyka elektr.,
tłumiki, akumulatory
Czekamy na dlasze opinie i propozycje zmian na trasach przejazdu lokalnych autobusów po
zakończeniu budowy wiaduktów.
Redakcja
KURSY JĘZYKÓW OBCYCH
UWAGA! NOWA LOKALIZACJA
ul. Mehoffera 136c
W-wa Choszczówka
NASZA CHOSZCZÓWKA
WWW.NCH.PL
STRONA 11
KULINARIA
ROCZNICOWA UDRĘKA
Mówi się, że ludzie najbardziej lubią te piosenki, które już znają. Sam mam czasem takie dni,
że na okrągło słucham w samochodzie jednej piosenki, która akurat przypadła mi do gustu. Po jakimś
czasie utwór zaczyna mi się nudzić i następuje tzw.
„przejedzenie”. Co jakiś czas jeszcze do niej wracam, miło mi kiedy leci w jakiejś radiowej stacji, ale
po płytę już nie sięgam. Są też takie piosenki, które kiedyś lubiłem, a teraz gdy je słyszę natychmiast
przełączam na co innego, bo przejadły mi się tak,
że zaczynam mieć mdłości. Mój wybór. Nie muszę,
nie chcę. Pa, pa. Są jednak dwie piosenki, czy raczej
pieśni, od których nie sposób się uwolnić. Pierwsza,
to nasz hymn państwowy „Jeszcze Polska nie zginęła”,
druga to … „Sto lat”. Jeśli pieśń Wybickiego zawsze
śpiewam z dumą, a często np. kiedy nasi zdobywają
jakiś medal na Olimpiadzie, mam przy tym łzy szczęścia w oczach, to tej drugiej szczerze nienawidzę.
Sklep perfumeryjny w stołecznej Arkadii. Dawno
tam nie byliśmy i miła ekspedientka podając kartę
lojalnościową mówi do Beby: – Czy może pani zaktualizować swoją datę urodzenia? Błysk w oku mojej
piękniejszej połowy – Niestety, nic się w tym względzie nie zmieniło proszę pani – odpowiada moja
dowcipna żona. – Właśnie dzisiaj ma urodziny- dodałem sprytnie. – Ooo! Sto lat! – zakwiliło dziewczątko, a mnie przeszedł dreszcz. Żona dostała darmowy
mały szamponik. Pewnie gdyby nie te urodziny też
by dostała, ale i tak było miło szczególnie, że cztery
dni później ja też miałem mieć urodziny. Strach przed
ponownym usłyszeniem stolata zwyciężył z pragnieniem otrzymania drugiego gratisowego szamponiku.
Zbyt kosztowny byłby ten darmowy prezent. Ostatnio
z okazji urodzin nachodzą mnie raczej smutne refleksje. Bo niby z czego się tu cieszyć?! Mam być zadowolony, że zostało mi już coraz mniej życia? Mam się
zachwycać tym, że nie wiem co mnie czeka? Właśnie
dlatego, powie ktoś, że czas tak szybko leci i ani się
obejrzałeś, a już masz 55 lat, chcemy ci te chwile umilić. Dlatego na urodziny dostajesz szamponik. Poza
tym powinieneś się cieszyć, że dożyłeś aż 55 lat! Niektórzy nie mieli tyle szczęścia! Dobrze, zgadzam się,
macie rację. Bardzo lubię dostawać prezenty, mimo
to nie polubię urodzin i już. Właśnie z powodu pieśni,
która psuje mi każde urodzinowe święto. Hymnu bez
którego nie obejdzie się żadna urodzinowa uroczystość. Piosenka- potwór!!! Koszmar!!! Utwór – udręka!!! Przypomnijcie sobie jak co roku stoicie na środku sali, a wokół wszyscy wyją to cholerne „Sto lat”.
Większość fałszuje niemiłosiernie, ale i tak dośpiewać
musi do końca, bo zwyczaj, bo urodziny, bo tradycja.
Szczęście nie ma granic jak na stolacie się skończy,
bo przecież potem może być (i zazwyczaj jest!) jeszcze „Niech mu gwiazdka pomyślności”, „Niech żyje
długie nam lata” oraz inne mutacje. Człowiek stoi
i jest bezbronny jak dziecko. Protesty, że już wystarczy, że już dziękujemy, że wiemy jak nam wszyscy
dobrze życzą itd. nic nie dają, bo przecież każdy śpiewający też musi kiedyś tam w swoje urodziny, swoje
odcierpieć, więc nie ma tak, żeby komuś było lepiej.
Do tego pieśń jest śpiewana zupełnie bezmyślnie, jak
rytuał bardziej niż prawdziwe życzenia. Pamiętam łzy
rozpaczy pewnej pełnej wigoru 96 letniej babci, której
rodzina śpiewając, to bezlitosne „100 lat” dawała jeszcze tylko 4 lata życia. Teraz już wiecie moi kochani
przyjaciele i przyjaciółki dlaczego w tym roku nie było
u mnie urodzinowego przyjęcia. Prawdę mówiąc była
to tylko jedna z przyczyn, ale i tak w przyszłym roku
poproszę o pisemne zobowiązanie, że żadnym stolatem mnie męczyć nie będziecie. Ja w zamian odpłacę
Wam się tym samym dzięki czemu wszyscy będziemy
żyli długo i szczęśliwie. Naszej gazecie też „100 lat”
na urodziny śpiewał nie będę. Niech nam wystarczy
kolejne 100 numerów. Skromnie, ale za to szczerze
i bez fałszu.
Artur Barciś.
PAN KOTEK BYŁ CHORY
czyli WIZYTA W LECZNICY
W poprzednim numerze,, NCh” poruszyłam
problem wizyt w lecznicach weterynaryjnych, jakże stresujących dla Waszych psów. Obiecałam,
ze w tym numerze zajmę się kocimi ulubieńcami.
Kocięta należy przyuczać do odwiedzania lecznicy od 6-ego tygodnia życia. Wtedy należy wykonać u kociaka pierwsze szczepienie i odrobaczanie.
Należy już na tę pierwszą wizytę, lub tak szybko,
jak to jest możliwe, zakupić transporter dla kotów.
Najczęściej jest to klatka zrobiona z lekkiego plastyku. Bywają też klatki przypominające usztywnione
torby podróżne, oczywiście ze specjalnym zakratowanym okienkiem, aby kot miał dostęp świeżego
powietrza i mógł wyglądać na zewnątrz. Na rynku
jest bardzo duży wybór transporterów i na pewno
każdy właściciel wybierze coś odpowiedniego dla
swego pupila. Kupno transportera jest ważne nie
tylko ze względu na Państwa wygodę, ale przede
wszystkim ze względu na bezpieczeństwo kota. Proszę pamiętać, że zestresowany hałasem ulicznym
kot może w każdej chwili wyrwać się swemu opiekunowi i jeszcze go dotkliwie podrapać. Przerażony
kot ucieka nie bacząc na otaczające go niebezpieczeństwa np. ulicę, samochody.
Jeśli używacie Państwo obroży lub szelek dla
kota trzeba zwrócić baczną uwagę, aby były one
dobrze dopięte, ponieważ kot, jako zwierzę bardzo
zwinne łatwo się wyswobadza z takich,, zabezpieczeń”. Warto też wiedzieć, że kot, jako zwierzę
bardzo niezależne nie lubi tak drastycznego ograniczenia wolności, jak smycz i znacznie lepiej znosi transporterek. Warto do transporterka na czas
podróży włożyć jakiś koci kocyk o znajomym dla
kota zapachu.
Koty dzikie i półdzikie przywozimy do lecznicy
w „klatkach-łapkach”. Są to klatki-pułapki, do których
wkłada się przynętę. W momencie, kiedy kot pobiera
przynętę klatka zatrzaskuje się, a kot zostaje bezpiecznie uwięziony w klatce. Klatki takie można tanio zakupić za pośrednictwem internetu (nawet za około 40‒50
zł). Można tez wypożyczyć je z fundacji zajmujących
się pomocą bezdomnym zwierzętom.
W przypadku kotów, które bardzo się stresują
należy rozpylić preparat Feliway. Jest to lekarstwo
STRONA 12
uspokajające dla kotów w aerozolu. Należy unikać
psychotropowych środków uspokajających podawanych doustnie lub w zastrzyku, ponieważ mogą
one zafałszowac obraz badania klinicznego, a jeśli
były stosowane należy bezwzględnie poinformować
o tym weterynarza.
Jeśli w lecznicy są wyodrębnione dwie oddzielne
poczekalnie: dla psów i kotów to trzeba korzystac
z tej dla kotów, aby oszczedzić stresu związanego
z obecnością zdenerwowanych psów.
W gabinecie weterynaryjnym trzeba bezwględnie stosowac się do zaleceń personelu lecznicy. Niektóre polecenia mogą wydawać się niezrozumiałe,
a nawet przykre, ale pomimo to należy je wykonać
(np., żeby nie trzymać kota na rękach tylko postawić na stole, albo żeby złapac kota za skórę na karku). Często my lekarze łapiemy kota mocno za skórę
na karku, co Państwu zwykle się nie podoba. Śpieszę wyjaśnić dlaczego to robimy. Otóż kot złapany
za skórę na karku na chwilę nieruchomieje. Często
jest to chwila wystarczająca do zrobienia zastrzyku,
czy zmierzenia temperatury.
Koty charakteryzujące się dużym poziomem agresji lub lęku należy przywozić do lecznicy na czczo,
ponieważ lekarz może zalecić podanie środków
uspokajająco-nasennych (potocznie,, głupiego Jasia”), a środki te, ze względu na dobro kota należy
podawać na czczo. W ogóle planując wizytę w lecznicy lepiej przyjechać ze zwierzakiem na czczo,
bo jest ku temu wiele wskazań (np. wspomniane już
farmakologiczne uspokojenie, badania krwi, USG,
niektóre zdjęcia RTG, odrobaczanie).
Proszę pamiętać również o tym, że poziom Państwa zdenerwowania przekłada się proporcjonalnie na poziom zdenerwowania u kota. Koty czule
reagują na nastroje właściciciela i często jego zdenerwowanie udziela się im, zwłaszcza jeśli związek
emocjonalny jest silny. Należy zachować spokój
i opanowanie w czasie wizyty w lecznicy.
Warto wybrać lecznicę, w której przyjmuje doktor – „kociarz”, tzn. taki, który koty lubi, rozumie
i sam je posiada.
Udanych i zadowalających wizyt w lecznicy
życzy
Lek. wet. Agata Tarasek.
Wakacje, które niestety dobiegają końca, trochę
spowolniły tempo naszego życia. Tak było miło
nigdzie się nie śpieszyć! Powrót do pracy i dzieci
do szkoły niewątpliwie będzie wyzwaniem. Znowu okaże się, że godzina to bardzo dużo czasu! Ileż
to różnych aktywności udaje się w niej upchnąć.
A cała doba? Problem tylko w tym, jak to wszystko
poukładać i na nowo zorganizować, żeby mieć jeszcze czas dla siebie – choćby po to, żeby przejrzeć gazetę i wiedzieć co się dzieje na świecie. Każdy z nas
(a zwłaszcza każda z nas!) wie, o czym mówię.
No cóż, co roku się udawało, uda się i w tym. Będzie
tylko trochę nerwów, stresu i zamętu, ale ostatecznie
wszystko się ułoży. Dzieci przygotowane do szkoły,
my do pracy, normalka! Już w październiku nie będzie śladu po ewentualnych niedoróbkach organizacyjnych, wszystko będzie działać jak w szwajcarskim
zegarku (wiem, wiem, że przywoływanie Szwajcarii
w kontekście szalejącego kursu franka może podnosić ciśnienie!).
Przepis, który tym razem proponuje Magda, jest
w tej sytuacji jak znalazł. Pozwoli przetrwać ten, zbliżający się wielkimi krokami, okres ciągłego niedoboru
czasu. Szybko, łatwo i przyjemnie uda się przyrządzić
coś smacznego, bo przecież jeść – choćby od czasu
do czasu – trzeba. Składniki są łatwo dostępne, proces
przygotowania zajmuje tyle, co ugotowanie makaronu
a efekt zadowoli nawet bardzo wybrednych.
A tak przy okazji, w czasie tegorocznych wakacji,
miałam możliwość poznać rukolę w nowej (przynajmniej dla mnie!) odsłonie. Listki miały normalny dla
niej kształt, ale rozmiar … nasuwał raczej skojarzenia
ze szpinakiem lub szczawiem. Rukola gigant! Do tego
posmak taki raczej chrzanowy, szczypiący po chwili
i tylko gdzieś w głębokim tle przypominający charakterystyczny dla rukoli smak. Z moją koleżanką
zajadałyśmy się nią z dużym upodobaniem. Do dziś
na jej wspomnienie cieknie mi ślinka. Podobno taką
odmianę można znaleźć też i u nas, w kraju. Tylko
nikt z moich znajomych nie wie gdzie. Może wie
to któryś z Czytelników/Czytelniczek? I da znać?
Bo co prawda nie czuję się uprawniona do modyfikowania przepisów Magdy (gdzież bym śmiała!), ale
tak cichutko i nieśmiało proponuję, że jeśli ktoś miałby
pod ręką, przez przypadek, taką rukolę, niech spróbuje ją wykorzystać do poniższego przepisu. Gdyby coś
było nie tak, całą odpowiedzialność biorę na siebie!
Smacznego!
Marzena Mendza-Drozd
Magda gotuje!
Przepis na makaron dla tych, którzy się śpieszą
Składniki:
– 250g makaronu
– 100g sera pleśniowego
– garść rukoli
– 2 łyżki dobrej oliwy z pierwszego tłoczenia
– 2 ząbki czosnku
– pieprz
Makaron gotujemy w lekko tylko osolonej wodzie,
bo ser, który będziemy dodawać później już jest sło-
ny. W tym czasie, kiedy gotuje się makaron (uważamy, żeby się nie rozgotował!), rozgniatamy widelcem ser z oliwą i rozgniecionymi ząbkami czosnku.
Ugotowany makaron od razu mieszamy z sosem
serowym i posypujemy świeżo umytą rukolą. I danie gotowe.
Mam nadzieję, że będzie smakować!
Magda Kracher
PRZYGARNIJ PSA
Do oddania urocza, 2,5 miesięczna suczka. Mama:
posłuszna, łagodna, sznaucer olbrzym czarny, tata:
mądry, przyjazny, owczarek niemiecki. Oboje rodzice na miejscu, po sąsiedzku, na ul. Poniatowskiego.
Sunia nazywa się Cziczi. Będzie duża, grzeczna
i kochana. Uwielbia się przytulać. W wolnych chwilach... bawi się z kotami:) Tel. 515‒189‒623
NASZA CHOSZCZÓWKA
Wydawca: Stowarzyszenie Nasza Choszczówka, ul. Łuczywo 18, 03–071 Warszawa.
Adres redakcji: ul. Łuczywo18, 03–071 Warszawa tel. 0601–271–052, 0506–119–665
e–mail: nasza. [email protected] pl
Redaguje zespół: Krzysztof Cieślak z–ca red. naczelnego, Krzyszkof Pelc, Agnieszka Wróblewska
Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich redagowania i skracania
Projekt i skład: MB e–mail: [email protected] pl
Nakład: 5000 szt.
Druk: EBE Sp. jawna, Warszawa, Instalatorów 5, tel. (022) 868–29–58
WWW.NCH.PL
NASZA CHOSZCZÓWKA