Baśń irlandzka

Transkrypt

Baśń irlandzka
Karciarz Denis
(baśń irlandzka)
W pewnej irlandzkiej wiosce żył kiedyś człowiek, który miał syna
imieniem Denis, lecz ten miał jedną poważną wadę: tak bardzo lubił grać
w karty, że nie mógł się od nich oderwać. Potrafił spędził wiele godzin przy
stoliku, zapominając o całym świecie. Przechwalał się, że dotąd nie spotkał
gracza lepszego do siebie.
Pewnego razu Denis wieczorem wracał do domu, gdy zobaczył ustawiony
przy drodze stolik do gry, a przy nim piękną dziewczynę, która układała
pasjansa.
- Przysiądź się, chłopcze zagraj ze mną w karty- zaprosiła Denisa.
- Nie mogę, jest już bardzo późno. Zbyt późno, aby grać w karty tutaj, na ulicy.
Poza tym ojciec czeka na mnie w domu- próbował bronić się chłopak. Lecz czar
karcianego stolika już zaczął na niego działać.
Początkowo niechętnie, Denis usiadł jednak naprzeciw dziewczyny
i zaczęli grać. Kiedy zwyciężył w pierwszej partii, zaraz nabrał ochoty do
dalszej gry.
Później jednak, choć użył wszelkich karcianych sztuczek, a nawet próbował
oszukiwać, za każdym razem przegrywał. Ani się spostrzegł, jak minęła noc
i zaczynało się przejaśniać. Dziewczyna złożyła karty.
- Na dzisiaj koniec- powiedziała. Teraz podpiszesz mi list, że wygrałam z tobą
w karty. Ale musisz złożyć podpis własną krwią, inaczej będzie nieważny.
Denis, zły, że nieznanej dziewczynie udało się z nim wygrać, podpisał jej
pismo, jak chciała i poszedł do domu.
Dziwne spotkanie nie dawało mu jednak spokoju. Na najbliższej spowiedzi
poradził się księdza.
- To bardzo poważna sprawa, chłopcze- pokręcił głową zmartwiony ksiądz.
1
- Grałeś w karty z diabłem i, co gorsza, on z tobą wygrał. Teraz jesteś w jego
mocy. Niestety, nie będę ci mógł pomóc. Ale znam pustelnika, który kiedyś
zajmował się czarami. Może on coś poradzi.
Denis wybrał się więc do pustelnika, który mieszkał na szczycie góry.
- Cieszę się, że znów widzę żywego człowieka. Już dawno nikt mnie nie
odwiedzał- uradował się gospodarz. – Co cię tutaj sprowadza, młody człowieku?
Denis opowiedział o spotkaniu z diabłem, a pustelnik pokiwał głową:
- No tak, chłopcze, czeka cię ciężkie zadanie. Przegrałeś duszę z diabłem
w karty i aby ją odzyskać, musisz się wybrać do samego piekła. Dzisiaj
odpoczniesz u mnie, a jutro rano dam ci list polecający do diabła, który pilnuje
piekielnych bram.
Następnego dnia Denis, zaopatrzony w list polecający od pustelnika, ruszył
w drogę. Po długiej i trudnej wędrówce, pełniej przygód, stanął przed bramą
piekieł i oddał list diabłu pilnującemu wejścia. Ten przeczytał pismo, po czym
przywołał dziewczynę, która grała z Denisem karty. Rozkazał, by zwróciła list,
podpisany jego krwią. Ona jednak nie chciała. Diabeł krzyczał i groził jej, ale
dziewczyna była uparta. W końcu diabeł rozgniewał się nie na żarty. Wskazał
widłami na wiszący nad ogniem wielki kocioł, w którym coś groźnie bulgotało,
po czym powiedział:
- Dobrze więc. Widzisz ten kocioł, pełen gorącej smoły? Przygotowany był dla
pustelnika, który mieszka na szczycie góry. Teraz ty będziesz się w nim smażyć!
Dziewczyna przeraziła się strasznie, czym prędzej oddała Denisowi list
i uciekła. Denis mógł już wracać spokojnie do domu. Martwił się jednak o los,
jaki po śmierci czeka pustelnika. Postanowił więc wstąpić do niego i powiedzieć
mu co zobaczył.
Stary pustelnik, gdy usłyszał o kotle pełnym bulgocącej smoły, pokiwał
tylko głową i powiedział:
- Nie martw się, chłopcze. Mówili mi już o tym dawno ci, którzy tam byli przed
tobą. Nie jest to jednak do końca prawda. Ten kocioł przeznaczony był dla
2
ciebie, gdybyś okazał nieczułe serce i nie chciał mi powiedzieć o czekających
mnie mękach. A teraz idź do domu i nie smuć się. Obiecaj mi tylko jedno: nie
będziesz więcej grał w karty!
Denis pożegnał się i czym prędzej, nie oglądając się za siebie,
powędrował do rodzinnej wioski. Od tej pory nikt go już nie zobaczył grającego
w karty, a widok karcianego stolika przyprawiał go o ból głowy.
3