CUDZE CHWALICIE, LUbUskIEgo nIE ZnACIE MAPA NA CIEPŁE

Komentarze

Transkrypt

CUDZE CHWALICIE, LUbUskIEgo nIE ZnACIE MAPA NA CIEPŁE
Gazeta
Samorządu Studenckiego
Uniwersytetu Zielonogórskiego
Nakład 10 000
Gazeta Bezpłatna
ISSN 1730-0975
NR
40
MIESIĘCZNIK
OD 2002 ROKU
UNIWERSYTET ZIELONOGÓRSKI
MAJ 2007
Zielona Góra ::: Krosno Odrzańskie ::: Lubsko ::: Nowa Sól ::: Sulechów ::: Żagań ::: Żary
CUDZE CHWALICIE,
lubuskiego nie znacie
Praca po politologii? s. 10
TWOJA WIEDZA O KRAJU - test, s. 11
BABECZKI Z RODZYNKIEM, S. 14
fot. Krzysztof Tomicz
MAPA NA CIEPŁE DNI, S. 8
CHCESZ ZOSTAĆ DZIENNIKARZEM? ZAPRASZAMY DO RADIA „INDEX”. TU ZACZYNAJĄ NAJLEPSI. ZADZWOŃ: 602158354
w w w. k o r e S p o n d e n t w o j e n n y. p l
felietony
2
MAJ 2007
Przodownicy pracy
Z LOTU PTAKA
Wydawałoby się, że czasy norm
robotniczych, spania na łopacie
i fałszowania statystyk, minęły bezpowrotnie. Tymczasem trochę wody
w Wiśle upłynęło, a studenci, ni
stąd, ni zowąd, powrócili do wyznawania popularnej w czasach PRL
zasady, że robota to nie pewna męska część ciała i dwa dni postać
może.
Ptaszyński bredzi
W całej tej sprawie najgorsze jest to, że
nijak nie można tego zwalić na Czwartą Pospolitą, czyli PRL II, bo przejawy
lenistwa studentów można obserwować
już od paru lat. „Ptaszyński bredzi” – pomyślicie pewnie. To jak, w takim razie,
wytłumaczyć tę studencką apatię? Czym
tłumaczyć to, że pierwsze dwie cyfry
w PESELach dziennikarzy „UZetki” to
najczęściej „82”, „83”, „84”? Nie byłoby
w tym nic strasznego, gdyby nie to, że nie
ma kim zastępować kończących studia
ludzi, i tu nie tylko mowa o „UZetce”,
ale również o masie przeróżnych organizacji studenckich. Coraz trudniej jest
przyciągnąć studentów do współpracy.
Żeby było jeszcze śmieszniej, to równie
trudno jest ich przyciągnąć do… zabawy.
Popytajcie absolwentów jak wyglądały
pochody bachanaliowe dziesięć lat temu.
A teraz? Bida.
Wszystko pójdzie w piach
Miesiąc temu Marcin Owsiany pisał
o dołączanych do dyplomów suplementach, które dokumentują m.in. działalność w organizacjach studenckich. Ale
co tu dokumentować? To tylko od Was
zależy, panie i panowie studenci, czy
będziemy mogli się chwalić kreatywną
młodą kadrą z rocznika ‘87. Potrzebujemy świeżych umysłów, nowego spojrzenia. Bez nowych ludzi wszystko pójdzie
w piach. Nie będzie niczego.
Jak sobie pościelesz, taki syn
Jeżeli decydujecie się na działalność,
to owszem, trzeba będzie popracować
i nie zgarniecie za to żadnych kokosów,
ale doświadczenia, które macie szansę
zdobyć, nikt Wam nie odbierze. Umiejętności, kontakty, wprawa. Wszystko to
zaprocentuje w przyszłości lepszą pracą,
a co za tym idzie – lepszą płacą. Pomyślcie więc o przyszłości i zacznijcie inwestować w siebie.
Paweł Ptaszyński
[email protected]
Może to prawda, że człowiek wyjeżdża, żeby szukać tego, co jest mu potrzebne i wraca w swoje strony, żeby
to znaleźć. My, studenci, lubimy wsiąść
w PKP i pojechać na drugi koniec Polski
na koncert. Ta sama odwaga (głupia?)
towarzyszy nam, gdy wyciągamy kciuk
na ruchliwej drodze i wsiadamy do samochodu z obcymi. Potrafimy też ku
rozpaczy naszych rodziców wyszperać
w Internecie tanie linie lotnicze i wyjechać, żeby zarobić w angielskim barze,
w którym goście lokalu i tak proszą nas
o wódkę po polsku…
Do tematu numeru – prezentacji ciekawych miejsc wokół Zielonej
Góry – zainspirował mnie kolega, który
pracuje w Afryce. Nie w barze i nieprzypadkowo. Zachwycam się jego opowieściami i zdjęciami, a on napisał w jednym z maili: „cudze chwalicie, swego
nie znacie”. Po prostu. I że chętnie poszedłby na spacer w rodzinnym mieście.
A co z Wami? Wokół Zielonej Góry jest
wiele malowniczych zakątków i przyjaznych zakamarków, sporo czystej wody
i ciepłego piasku. Spójrzcie na naszą
rozkładówkę: byliście już wszędzie?
***
Chcieliśmy pisać o basenie w Zielonej
Górze, tym niedoszłym. Ale na zebraniu padło hasło: „przecież i tak go nie
będzie”. Chcieliśmy pisać o tym, że
studenci Wrocławia na terenie swojej
uczelni mogą w wyznaczonych (i całkiem nieźle do tego przygotowanych)
miejscach robić grilla. „Ale co zmieni
artykuł?” - pada pytanie. Chcieliśmy
NA PRZEŁAJ
„La Pologne
et l’Ukraine”
W polskim kalendarzu już nie tylko gru- odczytanej przez M. Platiniego w Cardiff
dzień i sierpień będą się kojarzyć z go- z niedowierzaniem. Istnieje przekonarącymi miesiącami, ale również kwiecień nie, że Polacy nie są w stanie zorganizodo nich dołącza. Kwiecień to już nie tyl- wać logistycznie tak potężnej imprezy,
ko rocznica śmierci papieża, ale i miesiąc trzeciej co do wielkości na świecie po
mistrzostw Europy. Czyli szansy, którą mundialu i igrzyskach olimpijskich. Predał nam cały kontynent. Jako pierwsi mier jednak już dzieli skórę na niedźwieSłowianie w historii zabierzemy się za dziu i planuje u nas igrzyska olimpijskie
organizację mistrzostw w piłce nożnej. ok. 2030 r. Oby , ale jeszcze długa droga
Ukraina i Polska wyeliminowały w szran- przed nami do 2012. Choć wierzę, że się
kach 8 projektów. Nie były krajami naj- wszystko uda.
Zresztą mistrzostwa to wcale
lepszymi. Jednak cała Europa daje nam szansę, której nie
nie nasza zasługa,
Do rozporządzania na a naszych ukrapowinniśmy zmarnować. Piszę my potrzeby mistrzostw Pola- ińskich sąsiadów,
z myślą o Polakach,
którzy byli pomyponieważ Ukraina cy dostaną 126 mld zł, co słodawcami tego
w przeciwieństwie
stanowi połowę budżetu projektu, w który
do nas ma już staw Polsce początPolski.
diony i to całkiem
kowo nikt nie wiepokaźne. W ciągu
rzył. Nie chcę więc
najbliższych 5 lat my powinniśmy wybu- słuchać, że to wszystko dzieło naszego
dować blisko 1000 km autostrad czy ok. rządu. Raczej lobby ukraińskie pokazało
1500 km linii kolejowych. Tak, to będzie swoją moc. Tak czy inaczej gratuluję sukcud. Mówią, że jeśli ktoś nas przyciska cesu wszystkim Polakom i Ukraińcom.
do muru, jesteśmy w stanie wiele zrobić. Podobno ma być bum ekonomiczny.
Mistrzostwa to dziś dla rządu prawie Wszystko będzie - słowo. I dobrze. A po
kwadratura koła – sprawdzanie teorii 2012, jakby co, zawsze można zrobić ze
w praktyce. Na mecze mistrzostw poje- stadionów piękne bazary.
dzie inny premier niż ten. Jednak ten jest
za działanie w pełni odpowiedzialny. Od
dziś sukces tego rządu będzie mierzony
Jan Walczak
nie ilością odznaczonych, a poziomem
[email protected]
organizacyjnym mistrzostw. Presja jest
spora, bo nad realizacją będzie czuwać
Europa. Do rozporządzania na potrzeby
mistrzostw Polacy dostaną 126 mld zł, co
stanowi połowę budżetu Polski. Media
zachodnie przyjęły informację o decyzji
pisać o tym, że licealistom przyda
się internetowa rekrutacja. I napisaliśmy... Bo już jest, a od października rozhula się na dobre. Rekrutacja
się udała, przyjdzie czas i na basen.
I miejsca na grilla też będą. W tym mieście i na tej uczelni naprawdę jest z kim
porozmawiać o pomysłach. Tylko trzeba je mieć.
***
No dobra, nie wystarczy tylko mieć.
Muszą być trochę lepsze niż te, które
niektórzy internauci m.in. z dysortografią proponują na forum Zielonej Góry
w wątku „Co warto obejrzeć? (Np. „Polecam wybrać się kiedyś na kabarety do
Gemby - jest ok” albo, bardzo Was przepraszam, cytuję: „warto zobaczyć kibel
dla psów przy amfiteatrze”).
Straszne czy śmieszne?
Redaktor naczelna
Kaja Rostkowska
[email protected]
KOTEM OKA
- POŚWIĄTECZNA WYPRZ Naprzód był bóg nocy i burzy, czarny bałwan bez oczu,
przed którym skakali nadzy i umazani krwią. Potem w czasach
republiki było wielu bogów z żonami, dziećmi, trzeszczącymi
łóżkami i bezpiecznie eksplodującym piorunem. W końcu już
tylko zabobonni neurastenicy nosili w kieszeni mały posążek
z soli, przedstawiający boga ironii. Nie było wówczas większego
boga. Wtedy przyszli barbarzyńcy. Oni też bardzo cenili bożka
ironii. Tłukli go obcasami i wsypywali do potraw.
Z. Herbert „Z mitologii”
Święta. Stres, sprzątanie, jedzenie, stanie to sfera zarezerwowana dla kapłanów
w kolejkach ze sfrustrowanymi ludźmi. i nieszkodliwych wariatów, nam pozostaje
Żywioł konsumpcji.
pogadać sobie o tym, że coś być powinno,
W mediach akcja rozważań i robić swoje profanum. Święta to tylko
o laicyzacji świętowania. Opętani manią szkło powiększające. W inne dni MOŻkonsumpcji nie podNA BYĆ NORdajemy się refleksji, Wyprzedaż jest WYPRZ. MALNYM. A tu
zapominamy o boskim
była Wielkanoc,
Papież stał się JP2.
wymiarze, że skoro jew mediach stoi,
steśmy wierzący, winniZwężają się alejki w su- że coś niby pośmy to i tamto, a robimy
winniśmy. Niepermarketach.
fuj i fe.
dobrze.
Na
Przerywniki - relacje z centrów szczęście te media od razu rozgrzeszają.
handlowych: co kupujemy na zajączka Bo teraz człowiek zajmuje się giełdą,
i czy wydajemy więcej, czy mniej niż rok a nie mistyką. Tendencja światowa.
temu?
Na zachodzie jest jeszcze gorzej.
Schizofreniczne... Jedna ręka Minęła rocznica śmierci Jana
grozi palcem, że nieładnie, nieładnie, Pawła II. Człowieka, który całym sobą
druga łapczywie nagarnia cukierków. Jak pokazał, że Wielka Noc nie jest tylko
w skeczu z serialu „Little Britain”, gdzie okolicznościowym stukaniem się jajem,
prowadząca zajęcia z grubasami każe im a przeżyciem wpisanym w istotę człowiejeść kurz (0 kalorii), a sama łapczywie czeństwa. Dotyka każdego z nas, każdepochłania czekoladki spod stołu.
mu bowiem odejdą rodzice. My też odej
Jesteśmy nieświęci, konsump- dziemy naszym dzieciom.
Niestety. Współczesność, i jej
cyjni do bólu ex definitione. Sacrum media, z korowodem skróconych informacji, każą nam żyć, myśleć i czuć coraz szybciej. Wyprzedaż jest WYPRZ.
Papież stał się JP2. Zwężają się alejki
w supermarketach. By więcej zmieściło
się danych w pustych ciągach dywagacji.
By więcej zmieściło się towaru. W serwisie informacyjnym. Na półkach sklepowych. W nas. My - profani rozgrzeszani
przez kategorię WSPÓŁCZESNOŚCI.
A wszystko tak naprawdę zrozumiemy na 5 minut przed chwilą, gdy
stanie się jasne, że nie obejrzymy już tych
filmów, nie przeczytamy tych książek,
nie kupimy tych wszystkich przecenionych gadżetów, które zamierzaliśmy. I że
nasze życie, podług zwyczaju skracania,
wtłoczone w WIELKĄ WYPRZ, niepostrzeżenie zamieniło się w WIELKĄ
ŻYĆ.
WYDARZENIA
MAJ 2007
Wolę zagrać niż zatańczyć
reklaMA
Wywiad z prof. Danielem Ficem, dziekanem Wydziału
Ekonomii i Zarządzania, muzykiem z zamiłowania,
ekonomistą z wyboru.
Zielona Góra
al. Niepodległości 22
tel: 068 329 00 21
kom 0 500 11 40 19
Spiesz się, pod koniec roku
nowe egzaminy na prawo jazdy
działaczem, raczej sympatykiem, ale pamiętam doskonale nasze spotkania dotyczące politycznych i ekonomicznych
problemów globalnych.
prof. Daniel Fic (drugi od lewej)
Czy pamięta Pan najśmieszniejsze wydarzenie ze swoich studenckich czasów?
Śmieszne było życie w akademiku – był to akademik męski. Pamiętam,
że gdy kolega Marek zaprosił koleżankę,
reszta musiała wyjść. Inne wspomnienia to cyklinowanie parkietu pokoju.
Obowiązek ten należał do mieszkańców
akademika ( Ds. „Fosik” obok Dworca
Świebodzkiego we Wrocławiu). Trochę
się wspinałem (byłem alpinistą). Przeszedłem wiele tras w górach polskich,
słowackich oraz w Bułgarii w masywach
Riły i Pirynu...
Czym różni się dzisiejsze studiowanie od był system) byliśmy trochę zamknięci,
tego dawniej?
jeżeli chodzi o świat. Ja studiowałem
Myślę, że niczym, bo studiują przez pewien czas na Politechnice Wrozawsze ludzie młodzi. Natomiast z per- cławskiej, gdzie rektorem był Tadeusz Pana zdaniem idealny student to…
To student, który powinien
spektywy tego, co dzisiaj wiem, wydaje Porębski. Na każdą okoliczność wydawał mi się, że w moich czasach studiowanie zbiór przepisów. Nazywaliśmy je „zeszy- udzielać się w obszarze kultury. Oprócz
bardziej było nastatami Pana Tadeusza”. podstawowych obowiązków takich, jak
wione na odpoczynek, Na każdą okoliczność Przykładowo regula- zaliczanie sesji, robić coś społecznie,
na relaks. Na przyrektor wydawał zbiór cje dotyczące domów uczestniczyć w życiu kulturalnym miasta.
kład dzisiaj pytałem
studenckich bardzo Uważam, że powinien również mieć konprzepisów. Nazywa- dokładnie określa- takty z innymi uczelniami w kraju i nie
studentów, czy takie
pojęcie jak „rajding”
liśmy je „zeszytami ły, o której godzinie tylko. Powinien odpoczywać, bawić się
z czymś im się kojarzy.
student powinien iść i uczyć.
Pana Tadeusza”.
Powiedzieli, że nie.
spać, o której wstaZa moich czasów były
wać, o której będzie Czy zmieniłyby Pan coś w swoim życiu
rajdy. Spotykaliśmy się z ludźmi z innych głodny itp., co niekiedy może było i plu- zawodowym?
Zastanawiam się, czy nie pokrajów, było to pewną nowością. Aby wy- sem.
jechać za granicę, trzeba było starać się
winienem zostać muzykiem. Jednak
o promesę (150 $). Dzisiaj młodzi mogą Życie studenckie. Gdzie Pan najczęściej jest na to już chyba za późno. Zbieswobodnie jeździć po całej kuli ziem- imprezował?
ram instrumenty muzyczne, literatu
Jeśli chodzi o tańce – ja z de- rę muzyczną – jakoś to sobie przeskiej. Wtedy było to ograniczone.
finicji nie tańczę. Dlaczego? Często gra- chowuję w sobie. Uważam, że ludzie
Jaki prowadzący był największą kosą?
łem do tańca i stąd może mam jakieś z całego świata, nie znając wspólnego
Myślę, że nauczyciel od sta- „skrzywienie”. Wolę
języka, ale znając
Pamiętam, że gdy
tystyki, Stefan Chanas wymagał dużo. zagrać, żeby ktoś tańjednocześnie
nuty,
Przed egzaminem było wiele sprawdzia- czył. To „skrzywienie kolega Marek zaprosił potrafią się zgrać
nów, kolokwiów, ale każdy jakoś to prze- muzyczne” cały czas
i rozmawiać ze sobą.
koleżankę, reszta muchodził – zdaje się, że z tym przedmio- jakoś mi towarzyszytem było najwięcej problemów.
ło. Wcześniej przed
Pański sposób na wysiała wyjść...
studiami grałem w
poczynek po wyczerGdzie Pan mieszkał w czasie studiów?
orkiestrze symfonicznej, skończyłem pującej sesji egzaminacyjnej.
Mieszkałem w akademiku szkołę muzyczną pierwszego stopnia.
Ostatnio próbuję uczyć się
w pokoju ośmioosobowym. Dziś wydaje
podstawowych rzeczy na wsi. Kopię, sasię to trochę szokujące, ale oczywiście Czy należał Pan do jakiejś organizacji dzę drzewka, zaprzyjaźniam się także
były tam piętrowe łóżka. Np. na jednym studenckich?
z psami i kotami.
Należałem do Związku Studenz nich, nade mną spał obecny profesor naszej uczelni – nazwiska może jednak tów Polskich. Korzyścią była ulga 50%
nie będę wymieniał (może sam się przy- do opery. Natomiast dość sympatycznie
Rozmawiała
zna). Wydaje mi się, że był inny klimat. wspominam Stowarzyszenie Przyjaciół
Ewa Durtka
W domach studenckich (wiadomo, jaki ONZ ( SPONZ). Nie byłem tam ważnym
[email protected]
3
szczegóły na
OSTATNI KRZYK MODY NA
WWW.DERNIER.PL
reklama
Www.Korespondentwojenny.pl
Dziennikarskie
Koło
Naukowe
FAKTOR oraz Gazeta Studencka
„UZetka” zapraszają na wyjątkową konferencję, dotyczącą dziennikarstwa wojennego Korespondent
wojenny. Śmierć, odwaga, ryzyko.
Podczas spotkania przedstawimy
sylwetki światowej sławy fotoreporterów oraz dziennikarzy wojennych,
powiemy o zagrożeniach, jakie czyhają na korespondentów w rejonach
ogarniętych konfliktami zbrojnymi, zobaczysz unikatowe fotografie wojenne.
Pomówimy o tym, czy informacja z pola bitwy może być obiektywna.
Naszymi gośćmi będą wybitni dziennikarze, którzy pracowali w rejonach ogarniętych wojną, a także ludzie, którzy o informacji wojennej i korespondentach
mają naprawdę wiele do powiedzenia. Plan na: www.korespondentwojenny.pl.
Zapraszam serdecznie, Jan Walczak, przewodniczący DKN „Faktor”.
Wybierz przedmiot przez Internet
Już wkrótce studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego będą mogli wybierać przedmioty przez Internet. To student będzie przypisany do wybranego przedmiotu,
a nie, jak dotąd, przedmiot do studenta.
Internetowy wybór tematyki niektórych zajęć będzie wprowadzony dla obecnych studentów pierwszego roku już od połowy maja. Wybiorą z kilku propozycji. Nowi studenci, którzy przyjdą na UZ od października, w pełni skorzystają
z dobrodziejstw komputerowej rejestracji. Będą mieli do dyspozycji w sumie
około 30 przedmiotów. - System komputerowy został już sprawdzony i działa
bez zarzutu. Podobny zresztą mają od kilku lat słuchacze filozofii – mówi prodziekan Wydziału Humanistycznego, prof. Sławomir Kufel – Już od przyszłego
roku akademickiego każdy ze studentów będzie mógł się zdecydować na 2-3
interesujące go przedmioty w ciągu roku.
Warto przypomnieć, że siatka zajęć studentów powinna obejmować
trzy rodzaje przedmiotów: kierunkowe, czyli obowiązkowe, specjalizacyjne, czyli te, na które student się decyduje oraz przedmioty do wyboru. Te ostatnie są
nowością i właśnie tych będzie dotyczyć rejestracja internetowa. Każda studentka i student będą w stanie zaprojektować ścieżkę własnych studiów. Humaniści
będą mogli również wybierać przedmioty z zakresu nauk ścisłych, a ścisłowcy
przedmioty z zakresu nauk humanistycznych. Na przykład, jeśli zbierze się grupa chętnych – zgłębi tajniki marketingu, projektowania strony internetowej, czy
oderwie się od ziemi podczas zajęć z kosmologii na Wydziale Fizyki i Astronomii. Internetowy wybór przedmiotów będzie prosty, jak zapewniają koordynatorzy . – Bardzo mi się podoba ten pomysł. Chętnie wybrałabym zajęcia z literatury
powszechnej, lubię czytać – mówi Magda z Wydziału Ekonomii i Zarządzania.
Swoją drogą szykuje się wielka integracja. – Powinno być sprawniej, bez kolejek
i, przede wszystkim, każdy weźmie odpowiedzialność za swój wybór - zapewnia
prodziekan, prof. S. Kufel.
Jan Walczak
[email protected]
4
WYDARZENIA
MAJ 2007
Słońce czy lampy?
Małgorzata Jankowska, Filozofia, III rok
Czasami chodzę do solarium, trzy, może cztery razy w roku. Poprawia
mi to samopoczucie, zwłaszcza po zimie. Raczej nie mam nic przeciw
mężczyznom chodzącym na solarium, ale nie lubię, gdy chodzą tam
zbyt często.
Małgorzata Kazińska, Filologia polska, I rok
Mam bardzo, bardzo negatywny stosunek do solarium. Odradzałabym
to wszystkim, gdyż słyszałam o negatywnych skutkach sztucznego światła. Nigdy nie byłam w solarium i nie zamierzam być. Widok sztucznie
brązowej panny w środku zimy nie jest ciekawy. Taki sam negatywny
stosunek mam do mężczyzn chodzących na solarium.
Przemysław Kicz, nauczyciel w gimnazjum, studiował Edukację Artystyczną (muzyka).
Nie chodzę na solarium i nie odczuwam takiej potrzeby. Jestem obojętny co do osób chodzących na solarium, ale osobiście mi się to nie
podoba. Co do mnie, to opalenizna nie jest mi do niczego potrzebna.
Ilona Natkaniec, Pedagogika, III rok
Od czasu do czasu chodzę do solarium, zwłaszcza, gdy robi się ciepło.
Zimą nie chodzę, bo nie widać ciała, więc się nie opłaca. Nie mam nic
przeciwko mężczyznom chodzącym na solarium, przecież oni też chcą
dbać o siebie tak samo, jak chcą tego kobiety.
Wojciech Kozłowski
Wojciech Kozłowski, od 1998 roku dyrektor Zielonogórskiej Galerii BWA, jednej z najbardziej prestiżowych w Polsce.
Wykładowca Marketingu Sztuki, Działań Multimedialnych, Problemów Formy i Wyobraźni Artystycznej na Instytucie Sztuk
Pięknych w Zielonej Górze przy ul. Wiśniowej. Przyznaje, że nigdy nie zaprosiłby do swojej Galerii Hanny Bakuły, ale zgodził
się porozmawiać z dziennikarzem „UZetki”.
Imię i nazwisko: Wojciech Kozłowski
Wiek: 46
Zodiak: panna
Co studiowałem: kulturoznawstwo
Komórka: 502… nie Nokia
Zwierzę domowe: koty
Chętnie czytam: wszystko
Ulubiona muzyka: od klasyki po hip-hop i elektronikę
Ulubiony Film: „Powiększenie” Antonioniego
Nie lubię: manifestacyjnie okazywanej głupoty
Uwielbiam: całą masę rzeczy… Jagody ze śmietaną na przykład
Odpręża mnie: czytanie, słuchanie muzyki, spacer
Najsmaczniejsze danie: lubię naleśniki ze szpinakiem
Ulubiony napój: herbatka z miętą
Moje hobby: niestety moim hobby jest praca
Autorytet: Mahatma Gandhi
Pierwsze zarobione pieniądze: w 1977 lub 1978 w przetwórni
owocowo-warzywnej w Zielonej Górze
Na co wydałem pierwsze pieniądze: suszarka do zdjęć
Ulubione miejsce w ZG: bajoro za Campusem A
Gdzie mieszkał Pan na studiach: stancja
Największa trudność na studiach: znalezienie czasu na naukę
Nie lubię u studentów: lenistwa intelektualnego
Podoba mi się w studentach: młodość
Moje marzenia: odwiedzić jeszcze kilka krajów
Karol Tokarczyk & Dolores
KLAPAUCJUSZ CZY TRURL?
To dwie postaci
stworzone przez
S. Lema, konstruktorzy i wynalazcy,
którzy wciąż walczą ze sobą
o prymat w dziele
tworzenia. Jeden
jest hurraoptymistą
technologicznym,
drugi posiada do
technologii dystans.
Która postawa jest
lepsza?
Krzysztof Piotrowski, Zarządzanie i Marketing, II rok
Nie chodzę do solarium, wolę naturalną opaleniznę. Uważam, że chodzenie do solarium jest niemęskie. Nie mam nic przeciwko kobietom
chodzącym do solarium, byleby opalenizna ta nie była przesadzona.
Agata Kołek, Zarządzanie i Marketing, II rok
Nie chodzę do solarium. Według mnie jest to niezdrowe i szkodliwe,
a na dodatek szkoda pieniędzy. Mężczyźni, którzy tam chodzą, wydają
mi się mało męscy.
Piotr Marczewski, Zarządzanie i Inżynieria Produkcji, IV rok
Nie chodzę do solarium, jest mi to niepotrzebne. Latem nałapię
promieni słonecznych, a potem wystarczają mi one na całą zimę. To,
czy kobieta lub mężczyzna chodzi do solarium, to tylko i wyłącznie
kwestia ich gustu i wyboru. Osobiście jestem za bardziej naturalną
opalenizną.
Kamil Szymaniec, Ochrona Środowiska, I rok
Chodzę do solarium, czasem nawet dwa razy w miesiącu. Uważam,
że to się przyda, zwłaszcza kiedy zbliża się pora letnia i można się
pokazać. Wszystko jest ok, gdy mężczyzna czy też kobieta chodzi do
solarium pod warunkiem, że nie wygląda potem jak murzyn lub marchewka.
Przepytywała: Magdalena Szczerbata
Foto: Krzysztof Tomicz
Karol Dębicki, student I roku ekonomii, nie doczekał swoich 20 urodzin. Chciał mieć własną restaurację, chciał zostać wielkim kucharzem, chciał
zmienić świat i udało mu się, bo jego życie wyzwoliło pięknego ducha: dobroci, nadziei i niegasnącego optymizmu, w nas, najbliższych. To potrafią tylko ludzie, w których jest prawdziwa miłość,
a miłość, jak legenda nigdy nie umiera.
W imieniu całej redakcji „UZetki”, Martyna Basaj
fot. Piotr Giziński
Idzie lato, a my biali. Jeśli lubicie być
przybrązowieni, gdzie będziecie się opalać? ”UZetka” przypomina, że lepiej poczekać na prawdziwe słoneczko, bo nikomu nie jest potrzebna do życia ciemna
karnacja, a na pewno nie już teraz i tu.
Oczywiście, wszystko jest dla ludzi, ale
miejcie rozsądek i jeśli już wybieracie
się pod lampy, to nie zasypiajcie tam.
Życzymy pięknych kolorów
przez całe lato!
Lem mawiał, że wystarczy nim potrząsnąć, aby „zamrowiło logarytmami”.
Naczelna potrząsnęła mną, zamrowiło
i powstał obecny dział. Znajdziecie w nim
opis kilku ciekawych miejsc w Internecie,
innych od tego, na co trafiamy guglając
w celu znalezienia informacji do referatów. Może poprzez nie spojrzycie na dylematy Trurla i Klapaucjusza uważniej?
Blogi. Idea znana każdemu.
Wielu zapewne prowadzi własne. Te, które zamieszczam poniżej są trochę inne,
ich autorzy skupiają się nad refleksjami
dotyczącymi współczesnych mediów, Internetu, cyberkultury i jej aspektów.
1. 29,99 -> http://www.2999.pl
Autorzy (J. Karaszewski, M. Talarek) sami
o sobie mówią tak: „piszemy o wszystkich
środkach przekazu, o komunikacji jako
takiej i - możliwie rzadko - o reklamie”.
Artykuły traktują głównie o nowych mediach, czerpiąc często z zagranicznych
magazynów internetowych (np. z Wired).
Znajdziecie tu choćby rozważanie na temat Lonelygirl15 (videoblogu na YouTubie), który okazał się wyreżyserowanym
zamierzeniem komercyjnym.
2. error300 -> http://error300.org
Autorem jest M. P. Pręgowski, blog nosi
podtytuł: multiple choices - migawki
z cyberprzestrzeni. Owe migawki dotyczą
zazwyczaj wpływu współczesnych technologii na człowieka, jako istotę społeczną.
Na przykład dotycząca CGC (computergenerated content), czyli tekstów tworzonych przez programy komputerowe bez
ingerencji człowieka.
stawowych doświadczeń kulturowych. To
właśnie za pośrednictwem mediów (głównie najnowszych) zdobywamy wiedzę o ludziach i o świecie” - pisze autor – A. Winciorek, wielki miłośnik M. McLuhana,
co WIDAĆ. Ale potrafi go przystępnie na
swój sposób interpretować, nie bojąc się
pisać o postmodernizmie. Blog nasycony
dobrymi tekstami („Dlaczego Platon nie
polubiłby Internetu?”). Sporo linków do
innych dobrych miejsc w sieci.
3. www.adblog.pl -> http://www.adblog.
pl
Tworzony jest przez 6 osób, które piszą
o wizerunku w Internecie, kampaniach
reklamowych i społecznych oraz reklamach w TV i Internecie, hasłach reklamowych i kreatywnych pomysłach marketingowych. Wpisy mają formę linków
do ciekawych, kontrowersyjnych lub
dających do myślenia reklam, obrazów
i filmów, kampanii internetowych.
5. blog.sienko.net.pl -> http://blog.sienko.net.pl
Autor, Marcin Sieńko to filozof, wykładowca UZ, pracujący w Zakładzie Kultury Instytutu Filozofii. Pisze o sobie tak:
„Trwam w uzależnieniu od Internetu, rozmaitych narracji i ciała. W świecie kultury, mediów i technologii próbuję odnaleźć
miejsce dla człowieka. I dla siebie”. Na
blogu prezentuje filozoficzne spojrzenie
na media i kulturę współczesną i zwykłą
codzienność.
4. mediokracja.pl -> http://winciorek.
pl/alexwin
„Kontakt z mediami jest jednym z pod-
Marek Mirosław Pakoński
[email protected]
WYDARZENIA
MAJ 2007
Portal dla przyjaciół
Amerykański psycholog Stanley
Miligram przeprowadził badania
dowodzące, że między dwiema
dowolnymi osobami na
Ziemi istnieje ciąg średnio
sześciu znajomych.
Serwisy społeczności internetowych potwierdzają tę tezę.
12 kwietnia redakcję „UZetki” zaszczyciła swoją obecnością grupa młodych gości.
Odwiedzili nas uczniowie gimnazjum nr 8 w Zielonej Górze, którzy w ramach
zajęć mieli okazję poznać naszą pracę „od kuchni”. Gimnazjaliści dowiedzieli się,
jak wygląda dzień pracy dziennikarza, poznali cały proces tworzenia gazety i wysłuchali odpowiedzi reporterów na zadane pytania. Może niedługo nasz skład powiększy się o nowych dziennikarzy?
Paweł Ptaszyński
[email protected]
Dla licealistów albo studentów,
którym nie chce się uczyć:
dziesięć powodów,
dla których warto studiować:
1. Studia = wolność – właśnie tak! Należy spojrzeć prawdzie
w oczy: studiując nie narzeka się na brak wolnego czasu.
2. Studia to okres, w którym czas staje w miejscu, szczególnie, gdy
kolejny raz jest się na pierwszym roku.
3. Studia to jedna wielka impreza, może nie każdy tak na to patrzy,
ale czym byłoby studiowanie bez spotkań integracyjnych co najmniej 7 razy w tygodniu.
4. Studia dają możliwość doskonalenia i pracowania nad samym
sobą w każdej dziedzinie, nawet najbardziej ekstremalnej.
5. Studiując nie przepłacasz – to właśnie dla studentów przeznaczone są tańsze wstępy na imprezy, czasami nawet za free.
6. Studiując inwestujesz w swoją przyszłość, czyli masz lepsze szanse na rynku pracy.
7. Uczelnia to idealne miejsce na poznanie przyszłego męża/żony,
bo gdzie indziej można to zrobić, jak właśnie nie na Uniwersytecie?
8. Studia to czas, kiedy uczymy się niezależności.
9. Studiowanie to sztuka przetrwania i twórczego myślenia, każdego dnia miliony studentów na całym świecie budząc się myślą
tylko o jednym - co zrobić, by się nie narobić – czyli jak przetrwać na uczelni?
10. Studia ratują organy – jak wiadomo, nieużywane zanikają,
a studiując, chcąc czy też nie chcąc, używamy naszego mózgu, co
ratuje go przed całkowitym zanikiem. Gorąco w to wierzymy.
apathhia
Śladami
historii
W budynku przy ul. Licealnej praca
wre. Okolica i sam budynek zmienia się
w bardzo szybkim tempie, a dawne liceum dla dziewcząt zamienia się budynek rektoratu Uniwersytetu Zielonogórskiego. Mimo, iż budynek ma niespełna
100 lat, historia miejsca, w którym został
wybudowany, jest dłuższa. I ciekawa.
Najstarsza wzmianka o ogrodzie znajdującym się w tym miejscu pochodzi już z 1618 r., ale pierwszy dom
stanął dopiero w 1750 r. Była to duża
kamienica wykonana z pruskiego muru,
w późniejszym czasie otynkowana, która
przetrwała do początków XX wieku. Kamienica była na tyle okazała, że przyjmowano w niej nawet króla Prus Fryderyka
II. Niestety nie zachowały się materiały
„Człowiekiem roku 2006 jesteś Ty”
– ogłosił „Time”, honorując społeczności
internetowe. Amerykański tygodnik za
wzorcową podaje „kosmiczne kompendium wiedzy”, wirtualną encyklopedię
Wikipedię. W uzasadnieniu czytamy:
„Za przejęcie sterów globalnych mediów, za ustanowienie i kształtowanie
nowej, cyfrowej demokracji, za pracę za
darmo i ogranie profesjonalistów w ich
własnej grze.” Czy ty jesteś laureatem tej
prestiżowej nagrody?
3 razy na tak
Tak, jeśli szukasz w wirtualnej
rzeczywistości kontaktu z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Jeśli bierzesz udział w tematycznych dyskusjach
czy komentujesz wpisy na blogach. Tak,
jeśli śledzisz nowinki na portalach rozrywkowych takich jak YouTube albo publikujesz naukowe teksty w Wikipedii.
Jednym słowem, należysz do niewidzialnej wspólnoty.
Społeczności internetowe przyciągają szczególnie mocno młodych ludzi. Bierze się to z możliwości wymiany
zdań, spotkania się w niczym nieograniczonym wirtualnym świecie. Bez bariery
czasu, miejsca czy różnic kulturowych.
W polskim serwisie społecznościowym Grono.net, Gemius - system monitorowania statystyk portalu
- wskazuje 11 mln odsłon dziennie. Im
trudniejszy dostęp do nowej społeczno-
fot. Małgorzata Bejgier
Bliskie spotkanie trzeciego stopnia
5
ści, tym bardziej ona
przyciąga. Do Grona
można dołączyć jedynie przez zaproszenie
od znajomego (użytkownika serwisu). Kiedy już tam jesteś, do
twojej dyspozycji tysiące forów dyskusyjnych,
ogłoszenia o wydarzeniach kulturalnych i prawie trzymilionowa galeria fotek.
Grono „Uniwersytet Zielonogórski” istnieje ponad dwa lata. Najgorętszym tematem ostatnich tygodni są tegoroczne Bachanalia. Zainteresowanych
nie brakuje.
3 razy na nie
W podręczniku do public relations czytamy: „Właściciel marki, zakładając tematyczny vortal społecznościowy,
na przykład o samochodach terenowych
czy zdrowym trybie życia, zyskuje przy
bardzo taniej komunikacji marketingowej grupę lojalnych klientów. Ma do czynienia ze ściśle wyselekcjonowaną grupą
potencjalnych kupców. Wybrany produkt
staje się rdzeniem, wokół którego buduje
się społeczność”. Skuteczność tego chwytu marketingowego potwierdza chiński
komunikator QQ. Wirtualne „wesołe
miasteczko” pozwala stworzyć internetowy wizerunek i osobowość postaci,
którą chce się reprezentować. Można jej
kupić ubrania, wybrać fryzurę, meble,
a za dodatkową opłatą podarować wirtualne zwierzę domowe, które należy karmić wirtualnym pokarmem, zakupionym
w wirtualnym supermarkecie, za wirtualne pieniądze „Q-coins”.
Ta społeczność sieciowa stała
się obsesją Chińczyków. Jest tak popularna, że stanowisko w jej sprawie zajął
rząd, który uważa, że QQ może stanowić
„silny ośrodek oporu politycznego”. Pomysłodawca portalu Pony Ma jest obecnie jednym z najbogatszych chińskich
przedsiębiorców - w najprawdziwszej
rzeczywistości.
Naukowcy badający uzależnienie od Internetu alarmują: drugie życie
w sieci to oderwanie od realnego świata
na kilka godzin dziennie. Stało się to takim samym problemem społecznym jak
alkoholizm czy zażywanie narkotyków.
Kontakt człowieka z maszyną, czemu
nie? Ale z realnym umiarem.
Emilia Rogala
[email protected]
Co studentom Uniwersytetu
Zielonogórskiego oferuje portal studentIX?
Agnieszka Maria Walorska, Country Manager Poland, szef polskiego teamu StudentIXa:
StudentIX.pl daje możliwość kontaktu z czterdziestoma tysiącami studentów z całej Polski
w dwu i pół tysiącach grup dyskusyjnych. Album fotograficzny pozwala na dowolne grupowanie, pokazywanie i komentowanie zdjęć oraz zaznaczanie na nich naszych znajomych.
Maturzyści w serwisie studentIX.pl uzyskają informacje z pierwszej ręki o większości uczelni w Polsce, w tym także o Uniwersytecie Zielonogórskim. Studenci łatwo dowiedzą się, z kim
chodzą na zajęcia oraz bez trudu odnajdą ludzi o wspólnych zainteresowaniach, szybko i wygodnie zaproszą znajomych na imprezę czy do kina oraz znajdą partnerów do wspólnych projektów naukowych.
Budynek rektoratu
ul. Licealna
archiwalne pokazujące historię tego budynku od 1775 r. do pierwszej połowy
XIX wieku. Wiadomo tylko, że w 1859 r.
właściciel hotelu „Pod Czarnym Orłem”
(dzisiejsza ul. Władysława Sikorskiego)
wybudował na ul. Licealnej stajnię dla
koni gości hotelowych.
Po śmierci właściciela do budynku na krótki czas wprowadziły się
siostry zakonne z ewangelickiego Domu
Diagonalnego „Betania”, które swoją siedzibę budowały przy dzisiejszej
ul. Wazów.
Po wyprowadzce sióstr miasto
postanowiło wybudować przy ul. Licealnej szkolę dla dziewcząt, gdyż stara nie
zaspokajała już pokładanych w niej po-
trzeb. Pierwsze prace rozpoczęto w 1910
r., a całą inwestycję zakończono bardzo
szybko, bo już w 1911 r. Szkoła posiadała bibliotekę, specjalistyczne pracowanie m. in. do fizyki, chemii czy biologii
oraz 16 sal lekcyjnych. Ciekawostką było
natomiast to, że sala gimnastyczna znajdowała się... na zewnątrz budynku i była
to pierwsza szkoła w mieście z taką salą.
W latach 20 XX wieku postanowiono
rozbudować szkolę. Właśnie wtedy powstało prawe skrzydło budynku posiadające aulę na pierwszym piętrze tuż obok
specjalistycznych pracowni.
Budynek dzisiejszego rektoratu
można podziwiać na dawnych pocztówkach. Nawet kolor elewacji jest podobny
Budynek rektoratu – 1914 r. (ze zbiorów autora)
do pokazywanych na starych kartach.
Dla studentów rektorat w jednym budynku to bardzo dobra rzecz, szczególnie, że
jest w centrum miasta i z każdego Kam-
pusu będzie tyle samo drogi do niego.
Grzegorz Biszczanik
[email protected]
WYDARZENIA
MAJ 2007
STUDENCKI
„Taniec z Gwiazdami”
Grzechy główne studenta
W życiu studenta przychodzą chwile, w których musi
zrobić to, co musi. Czas na rachunek sumienia.
Klaudia
Kotlarska
z I roku
pedagogiki
tańczy oberka
i wcale się
tego nie
wstydzi!
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
W piciu – nieumiarkowanie występuje najczęściej. Oczywiście równie
często student pokutuje już następnego
dnia. Ale gdzie to jedzenie? Trzy dni
ucztowania, zazwyczaj po opróżnieniu
bankomatu z oczekiwanego jak manny
z nieba stypendium. Sute trzy dni. Reszta
to już tylko trzy minuty, co dzień!
Czemu wybrałaś właśnie tańce ludowe,
a nie tak modne w ostatnim czasie tańce nowoczesne?
Za granicą ludzie doceniają takie tańce, bardzo im się podoba szczególnie
folklor polski, oberek, mazur, kujawiak, krakowiak. W Polsce młodzież
różnie na to reaguje, bardziej podoba
im się hip hop, tańce towarzyskie, jednak na dłuższą metę tańce towarzyskie
szybko się kończą, jest to współzawodnictwo.
Ile czasu poświęcasz na taniec?
W tygodniu mam dwie próby po 1,5
godziny. Jeżeli są jakieś koncerty, wyjazdy, to jest maraton, cały tydzień ćwiczy się po parę godzin...
Jakie korzyści daje taniec?
Jeżeli tańczy się od małego, ma
się lepszą koordynację ruchów,
znika wstyd, trema, stres, człowiek staje się bardziej otwarty
i bezpośredni. Gdy wyjeżdżam z partnerem to zarabiam sobie w ten sposób,
Muzealnym
szlakiem
„Nie ma czegoś takiego jak niebezpieczna broń. Są tylko niebezpieczni ludzie” - mówił Robert Heinlein.
Trudno się z tym nie zgodzić. Historia
pamięta kilka tysięcy wojen o tereny,
na tym też polega taniec.
Jakie masz inne zainteresowania?
Sport, szczególnie fitness. Zamierzam zrobić teraz instruktora fitness
we Wrocławiu. Interesuję się także
warsztatami teatralnymi, ponieważ taniec oparty na folklorze jest związany z
grą aktorską.
Czy wiążesz swoją przyszłość z tańcem?
Jeśli dostałabym się do zespołu zawodowego, to nie zostałabym w nim na
całe życie. Myślałam raczej o pracy
w teatrze lub czymś związanym z tańcem lub grą aktorską. Podoba mi się
także zawód choreografa.
Jak zachęciłabyś młodych ludzi do zapisania się na tańce ludowe?
Tańce ludowe to przede wszystkim wyjazdy w Polsce i za granicę, nowe znajomości, przyjaźnie, ciekawe imprezy,
nauka tańca oraz tradycji i obyczajów
innych krajów. I świetna zabawa.
Dziękuję.
Mirosława Droga
[email protected]
Nic nie umiałem, ale wszystko ściągnąłem,
będzie piąteczka. Nie raz da się usłyszeć
takie pyszałkowate przechwałki. No
a przecież ściągać… też trzeba umieć.
do ściągalności abonamentu telewizyjnego.
Spóźnialstwo chroniczne.
Spóźnianie się dotyczy wszystkiego, począwszy od „punktualnego”
przybycia na zajęcia. Można wysnuć hipotezę: im bliżej student ma na zajęcia,
tym większe jest jego spóźnienie. Pojęcie
termin dla studenta to rzecz względna.
Dlatego prace i projekty żyją swoim
życiem, aż do momentu, gdy student
dzień przed godziną zero odkrywa, że
czas jednak nie jest z gumy i że wreszcie
trza się wziąć za pracę.
Grzeszyć rzecz ludzka, a tym
bardziej studencka. Rozgrzeszam was
więc w imię Ojca Dyrektora i radia jego.
Idźcie i nie grzeszcie więcej.
Lenistwo nieświadome.
Studiowanie to praca na ćwiczeniach, laboratoriach, ale i pilne przysłuchiwanie się słowom profesora na wykładach. Konstrukcja planu zajęć wprowadza nieświadomie równie nieświadomych studentów w błąd. W jak Wolne?
Nieczystość globalna.
Nieuszanowanie belfra swego.
Nie każdy kwadrans akademicki trwa piętnaście minut. Bywają
kwadranse o połowę krótsze. Równie
ważną jak wyczucie czasu i punktualny
Przewróciło się, niech leży…
Róbta co chceta, ale nie śmiećta! Segregacja odpadów istnieje, to nie jest mit.
Zdarza się jednak, że wyegzekwowanie
dbałości o środowisko da się porównać
Grzegorz Czarnecki
[email protected],pl
Tylko dwie godziny
„Jej głos jest jak ocean, głęboki i pochłaniający” – taką i podobne opinie można było usłyszeć po wyjściu z sali teatru
„Roma”, wysłuchawszy dwugodzinnego
koncertu kobiety, obdarzonej najbardziej niesamowitym głosem na świecie.
Lisa Gerrard, australijska wokalistka i kompozytorka, znana głównie
z projektu Dead Can Dance, a także
ze wspaniałych ścieżek dźwiękowych
do filmów takich jak „Gladiator” lub
„Helikopter w ogniu”, 25 kwietnia wystąpiła w warszawskim teatrze „Roma”.
Gdy Lisa pojawiła się na scenie w towarzystwie dwóch pianistów, nie trzeba
było długo czekać na wspaniałą reakcję
publiczności – nieczęsto zdarza się bowiem, że gwiazda po wejściu na scenę
dostaje owację na stojąco. Tuż po tym
publiczność przeniosła się w przepiękny,
magiczny świat głosu Lisy Gerrard, która wykonywała utwory ze swoich solowych albumów, nie zapominając również
o fanach Dead Can Dance oraz muzyki
filmowej. Gdy z głośników wydobyły się
pierwsze dźwięki utworu pt. „Sanvean”,
zadedykowanego Zbigniewowi Preisnerowi, rozległy się głośne brawa, i wielu
słuchało tej niesamowicie wzruszającej
kompozycji ocierając od czasu do czasu mokre oczy. Na liście utworów pojawiły się kompozycje z nowych i starych
albumów, a zaplanowany set zakończył
się utworem „Now we are free” z filmu
„Gladiator”. Gdy występ dobiegł końca, publiczności, gromkim aplauzem,
udało się wywołać Lisę do dwóch bisów, żeby po wszystkim podziękować jej
w piękny sposób za niesamowitą muzyczną ucztę.
Cały występ przebiegł bez żadnej wpadki. Kolejny raz, zarówno muzycy, jak i gwiazda wieczoru, udowodnili
swój niesamowity profesjonalizm. Nie
można pominąć milczeniem wspaniałej
pracy ekipy scenografii i rewelacyjnych
efektów świetlnych, bez której ten koncert straciłby swoją minimalistyczną, ale
jakże piękną i czarodziejską atmosferę.
Po tak wspaniałym widowisku pozostaje
jednak niedosyt, że ta wizyta w muzycznym raju trwała tylko dwie godziny.
Paweł Ptaszyński
p.p[email protected]
Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie
o władze, o kobiety. Każdy naród czymś
walczył – mieczami, szablami, karabinami, czołgami i samolotami. Eksponaty
związane z historią wojskowości od czasów średniowiecza aż do czasów współczesnych możemy zobaczyć
w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie.
Lubuskie Muzeum
Wojskowe może poszczycić
się drugą co do wielkości w
Polsce kolekcją ciężkiego
sprzętu wojskowego (150
różnego rodzaju czołgów,
dział samobieżnych, armat)
oraz drugą w Polsce kolekcją lotniczą (24 samoloty, 5
śmigłowców). Oprócz tego na
terenie Muzeum jest jedyny
w Polsce „Skansen fortyfikacyjny”.
W Muzeum możemy
zobaczyć liczne wystawy stałe,
jak np. „Broń dawna”, „Żołfot. Jan Walczak
UZetka: Jak zaczęła się twoja
przygoda z tańcem?
Klaudia Kotlarska: Wszystko rozpoczęło się 12 lat temu,
gdy wstąpiłam do Lubuskiego
Zespołu Pieśni i Tańca. Do tej
pory tańczę w tym zespole i myślę o dalszej karierze w zespole
zawodowym, takim jak Mazowsze czy Śląsk. Od małego byłam
bardzo ruchliwa i moja mama chciała
to jakoś wykorzystać. Od tego zaczęło
się moje zainteresowanie tańcem.
fot. Krzysztof Tomicz
Pycha.
zegarek (+/- piętnaście minut) okazuje
się umiejętność przewidywania, z której
strony nadejdzie belfer, aby nie wejść
mu w pole widzenia podczas ewakuacji
z zagrożonego jego przybyciem miejsca.
Dajmy profesorowi szansę, kupmy sobie
chociaż odblaskowe opaski na rękę.
fot. Paweł Gross
6
nierz Polski 1914 – 1945” – z unikalną
w Polsce wystawą poświęconą kobietom
żołnierzom. Inną interesującą ekspozycją jest „Wojsko Polskie po 1945 r.”
Z wystaw czasowych w Muzeum polecam „Wojsko Polskie w Iraku” oraz
„Marszalek Józef Piłsudski”. Zwiedzający goście zobaczą także plener z ogromnym zbiorem sprzętu wojskowego.
Muzeum w Drzonowie jest perełką na mapie nie tylko polskiego, ale
także światowego muzealnictwa wojskowego. To właśnie tu możemy podziwiać
dwa z trzech zachowanych na świecie
dział samobieżnych SU-152, jedyny
w Polsce jednoosobowy samolot ISKRA
czy najnowszy nabytek Muzeum, o który
zabiegał sam dyrektor dr Włodzimierz
Kwaśniewicz – VIS wz. 32. - Jest to rarytas. W Polsce znajdują się tylko dwa
egzemplarze. Jeden należy do nas – z
nieukrywaną radością mówi dyrektor dr
Kwaśniewicz. - Jest to nie lada gratka,
gdyż VISy w produkcji seryjnej były pro-
dukowane od 1935 r. - przekonuje.
Lubuskie Muzeum Wojskowe
zostało zaproszone po raz trzeci do Europejskiej Nocy Muzeów, która odbędzie się 19 maja od godz. 19.30. Wstęp
będzie bezpłatny, a na zwiedzających
czeka mnóstwo atrakcji, jak np. „Wioska rycerska” czy chociażby inscenizacja
batalistyczna z czasów II wojny światowej. - To będzie niezapomniana noc
– zachęca dyrektor dr Kwaśniewicz.
Po takich atrakcjach miło będzie odpocząć przy ognisku, które można rozpalić na terenie Muzeum w specjalnie do tego przygotowanym miejscu.
Kiełbaski w takim „wojskowym” towarzystwie smakują znacznie lepiej niż
z grilla. Wiemy o tym – sprawdziliśmy
całą redakcją. Każdy powinien tu zawitać!
Grzegorz Biszczanik
[email protected]
Lubuskie Muzeum Wojskowe
w Zielonej Górze z/s w Drzonowie
zaprasza do odwiedzenia swoich
ekspozycji :
wtorek - piątek: 8.30 – 16.00
sobota – niedziela: 10.00 – 16.00
Ceny:
dorośli indywidualny:
6,5 pln
dzieci i młodzież indywidualny:
4,5 pln
grupy zorganizowane:
4 pln
przewodnik w budynku:
35 pln
ognisko: 35 pln
„Tymbark” – 1,5 pln
Do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie można dojechać z dworca PKS w godzinach:
7.50, 12.00, 14.20, 15.00, 17.30,
19.35.
WYDARZENIA
MAJ 2007
Koło Naukowe Historyków Studentów, Koło Naukowe Studentów Nauk
Politycznych wraz z Kołem Naukowym
Studentów Historii i Politologii Uniwersytetu w Opawie (Czechy) wspólnie
organizują konferencję naukową, która
odbędzie się w dniach 7-8 maja. Konferencja pt. „Polska i Czechy – od średniowiecznego uniwersalizmu do Unii Europejskiej” trwać będzie od 10.00 – 15.00
w auli C, w budynku głównym przy
al. Wojska Polskiego 68.
- Do tej pory Instytut Historii
i Instytut Politologii nie współpracowały z partnerami z Czech, dlatego
my wpadliśmy na pomysł, żeby nawiązać kontakt. W programie przewidziane są wystąpienia studentów
z Polski i Czech, a także pracowników naukowych UZ – zdradziła nam
Ilona Matejko, przewodnicząca Koła
Naukowego Historyków Studentów.
Władze koła mają nadzieję na nawiązanie długookresowej współpracy
z Uniwersytetem w Opawie.
Paweł Ptaszyński
[email protected]
UWAGA
Pilna informacja dla wszystkich, którzy
chcą nocą przejść, lub, co gorsza, przejechać rowerem obok „Wcześniaka”
i zachować wszystkie zęby! Opuszczony DS od dwóch tygodni jest odcięty
od świata metalową siatką, której po
ciemku, za Chiny ludowe, zobaczyć nie
można. Ostrzegamy więc rozpędzonych cyklistów, miłośników joggingu,
biegnących na Zacisze po wieczorny
browar oraz wszystkich nieświadomych obecności tych zdradliwych sideł,
które, ku uciesze wielu, rozpięto na
palikach.
Szpaczydło
Wyzwanie
DYDAKTYKI
24 kwietnia w jednej z sal na Campusie A odbyła się druga edycja konkursu
dydaktycznego dla studentów UZ. Wydarzenie zostało przygotowane przez
Koło Naukowe Młodych Dydaktyków.
- Konkurs, który się odbył, jest
jedną z form działalności koła Młodych
Dydaktyków – powiedziała nam dr hab.
Stanisława Frejman, opiekun naukowy. – Koło istnieje już od ponad roku
i jego zasadniczym celem jest rozwijanie postawy badawczej naszych studentów – mówi.
Z kolei Konrad Siwiński,
członek koła, ujawnił nam listę nagród
ufundowanych przez sponsorów: - Do
rozdania są dwa kursy językowe i zestaw słowników od szkoły LinguaViva,
sprzęt komputerowy od sklepu Tylda,
a także zestaw piór i multimedialna mapa samochodowa ufundowane
przez firmę Biuro Plus – zdradza. Ponadto część laureatów otrzyma dwuosobowe zaproszenia na kolację do
restauracji Ermitaż, a firma Abi Plus
zaprosi któregoś z laureatów do filharmonii. Wyniki 15 maja.
Paweł Ptaszyński
[email protected]
SPOWIEDŹ i ZAMACH
NA WOLNOŚĆ
SŁODKIE I KWAŚNE
Witamy w kolejnej odsłonie tej rubryki. Z niecierpliwością oczekujemy
Waszych propozycji na naszym forum. Życzymy miłej lektury!
Od miesięcy przez nasz kraj wiedzieć, kto ich uczy. Rektor Politechprzetacza się fala dyskusji dotyczących niki Wrocławskiej, prof. Tadeusz Luty
przeszłości, zwłaszcza tej sprzed 1989 poprosi każdego, kto współpracował
r. Lustracja - wraz z cykliczną zmianą w PRL ze służbami specjalnymi, o odejście
zabarwienia ideologicznego rządzących z pracy. Są też miejsca w Polsce, gdzie
polityków wraca jak bumerang, którego uczelnie same jeszcze nie wiedzą, jak
nigdy nie udawało się zatrzymać.
mają się ustosunkować do nowego praPrzez ławy parlamentu prze- wa.
Cały proces lustracyjny nie pochodziły różne projekty, budzące często skrajne emocje. Ostatecznie uchwa- winien się toczyć w takiej atmosferze,
lono, że oświadczenia lustracyjne mu- jaka obecnie panuje w naszym kraju szą składać osoby urodzone przed w klimacie podejrzeń i walki. Są to
1 sierpnia 1972
skomplikowane
W środowisku akar., które pełnią
kwestie,
których
funkcje publiczne.
rozwiązanie
wymademickim pojawiają
W przeciwieństwie
ga czasu, rozwagi
się głosy sprzeciwu.
do
poprzednich
i delikatności.
przepisów rozszeInną spraWarszawscy naukowcy
rzono krąg adrewą jest narzucenie
wyrazili zaniepokoje- uczelniom obowiązsatów. Dodano do
niego m.in. dzien- nie sytuacją polityczną ku lustracji odgórnikarzy i naukoww Polsce, a lustrację nie, bez ich współców - od stanowiska
udziału. Uważam,
nazwali zamachem na że powinno się najadiunkta, pracownika naukowego i dypierw przedyskutoautonomię uczelni.
daktycznego uczelwać sprawę z zainni, po rektora.
teresowanym środowiskiem i w oparciu
Czy powinno się rozdrapywać o ich opinie kształtować procedury,
rany z przeszłości? Czy taka regulacja a nie dawać gotową rzecz do wdrożenie godzi w autonomię środowiska aka- nia.
Idea lustracji na uczelniach
demickiego? Co uczynić z ludźmi, któ- rzy donosili z własnej nieprzymuszonej wyższych nie jest złym pomysłem, ale
woli? Czy nie dojdzie do nadużyć, poma- sposób jej wdrażania jest karygodny.
wiania i niszczenia dobrego imienia ludzi Dwie drogi rozliczenia się z przeszłością
mających czyste sumienia? Włożono kij są sensowne i pozwalają na ostateczne
w mrowisko…
zamknięcie tematu. Pierwszą jest cał
W środowisku akademickim kowite zniszczenie wszystkich teczek
pojawiają się głosy sprzeciwu. Warszaw- i dozgonne odcięcie się od przeszłości.
scy naukowcy wyrazili zaniepokojenie Drugą jest pełne samooczyszczenie.
sytuacją polityczną w Polsce, a lustrację Wybrano tę drugą, więc należy zrobić to
nazwali zamachem na autonomię uczel- spokojnie, w taki sposób, aby zachować
ni. Z drugiej strony są głosy poparcia ludzką godność. Są ważniejsze tematy
dla samooczyszczenia. Podnoszone są w Polsce od wiecznego darcia przysłoargumenty mówiące, że ludzie z nieczy- wiowych kotów.
stym sumieniem nie powinni mieć prawa do kształtowania światopoglądu następnych pokoleń, a młodzież ma prawo
Kamil Zając
Dialog O EKUMENIŹMIE
WAŻNE
ROZMOWY
fot. Krzysztof Tomicz
Dobrý den
25 kwietnia na Koło Naukowe Studentów Nauk Politycznych UZ „Audiatur
et altera pars” zorganizowało debatę pt.
„Ekumenizm – co nas łączy, co nas dzieli?” Wśród zaproszonych gości znaleźli
się ks. A. Pruffer (Kościół rzymskokatolicki), pastor D. Lik (Kościół ewangelicko – augsburski), ks. A. Dudra (Kościół
prawosławny), ks. St. Staworczyk (Kościół polskokatolicki). Ponadto zaproszenie przyjął prezes fundacji „Judaika”
pan Andrzej Kirmiel. W pierwszej części
debaty zaproszeni goście krótko scharakteryzowali specyfikę swoich wspólnot, opowiadając o korzeniach i aktualnej sytuacji.
W drugiej części odpowiadali na pytania moderatora P. Maksymczaka, dotyczące definicji i trudności
w dążeniu do dialogu ekumenicznego.
Wszyscy przyznali, że dla nich pojęcie
7
ekumenizmu dotyczy wyznań w obrębie
chrześcijaństwa, gdyż jest ono wspólnym
korzeniem.
Z sali padły pytania dotyczące lustracji i pomysłów opodatkowania kościołów Polsce. Goście
przyznawali, że lustracja prowadzona
w agresywny sposób ma niewiele wspólnego z ideałami chrześcijaństwa, ale
„ucywilizowana” ma pozytywny skutek, ponieważ pozwala poznać prawdę
i przebaczyć. Jeśli chodzi o opodatkowanie, to pojawiały się głosy umiarkowanego optymizmu. Duchowni przyznawali,
że płacą już podatek naliczany od ilości
wiernych, ale jeśli zasady nowego systemu dotyczyłyby na równi wszystkich, to
w przyszłości nie widzą większych przeciwwskazań.
Kamil Zając
D
la Urzędu Marszałkowskiego za wynegocjowanie utworzenia nowych
regionalnych połączeń kolejowych. Dodatkowe pociągi pojawią się między innymi
na trasie: Rzepin-Głogów, Kostrzyn-Krzyż.
PKP rozważa także nad zwiększeniem ilości przejazdów z Zielonej Góry do stolicy
oraz wprowadzeniem na czas wakacji nowego połączenia na trasie Kostrzyn-Szklarska
Poręba. W tym przypadku więcej znaczy
lepiej.
D
la organizatorów konferencji architektów i konserwatorów zabytków, która
odbyła się w Zielonej Górze pod koniec
kwietnia. Na spotkaniu zastanawiano się,
jak wprowadzać nowoczesne rozwiązania
architektoniczne w miejscach zabytkowych,
które będą zdobić, a nie szpecić. Niestety
także Zielona Góra może się „poszczycić”
peerelowskimi budowlami na deptaku, które pasują tam jak kwiatek do kożucha.
D
la Uniwersytetu Zielonogórskiego za
stałe podnoszenie poziomu kształcenia. Rezultat owych starań można było
zobaczyć w tegorocznym rankingu polskich
uczelni „Rzeczpospolitej”. Pod uwagę bierze się prestiż, siłę naukową i warunki studiowania. Zielonogórska uczelnia zajęła 57,
lepsze niż poprzednio, miejsce, czyli jak na
młody uniwersytet, całkiem nieźle.
D
la Biblioteki przy Uniwersytecie Zielonogórskim za brak oprogramowania
Microsoft Word w komputerach, które są
do dyspozycji w czytelniach. Uważamy, że
program WordPad, który jest tam zainstalowany, nie jest wystarczający do studenckiej
pracy. Wprowadzenie Worda do komputerów nie byłby kłopotliwe, za to znacząco
ułatwiłoby pisanie wszelkich referatów.
D
la Rady Miasta Zielona Góra za plany
inwestycji w Zielonej Górze kosztem
wycinki ponad 170 hektarów lasów przy
Trasie Północnej oraz w okolicach ulic Batorego i Poznańskiej. Nie negujemy starań
o dynamiczny rozwój miasta, jednak Lubuskie jest płucami Polski, a wyciętego lasu
przecież się nie zrekompensuje. Zdajemy
sobie sprawę, że Zielona Góra ma mało
miejsca przygotowanego pod nowe firmy
i domy, jednak wierzymy, że owe trudności
można pokonać i wycinka nie będzie potrzebna.
D
la lubuskich firm za kiepski wynik
w rankingu „Rzeczpospolitej” na 500
najlepszych polskich przedsiębiorstw. Według szacunków tej gazety zaledwie 3 firmy
z województwa lubuskiego znalazły się na
owej liście. Jest to bardzo słabe osiągnięcie w skali kraju i gorsze w porównaniu
z zeszłym rokiem.
WINOGRONA
Maria Brudło
Stowarzyszenie Młodzi Demokraci
Młodzi
Demokraci
Jeżeli macie jakieś sugestie czy pomysły, zapraszamy na forum:
www.smdzg.fora.pl lub wyślijcie na adres email: [email protected]
MŁODZI DZIENNIKARZE
Bartłomiej Walkowski, redaktor naczelny „Paradoxu” serdecznie zaprasza uczniów „Elektronika” do współpracy z pismem. Chciałby przekazać
gazetę w dobre ręce. Sam, podobnie
jak większość zespołu redakcyjnego, zdaje w tym roku maturę.
„Paradox” działa w zielonogórskim
Zespole Szkół Elektronicznych i Samochodowych od 2004 roku. Sześciosobowy początkowo zespół redakcyjny z czasem rósł w siłę i poszerzał swoje szeregi.
Bartek jest redaktorem naczelnym niemal od początku istnienia pisma. W tym
roku będzie musiał zdać swoją funkcję,
by móc wkroczyć na wyższy stopień
edukacji. Nad wyborem nowego Naczelnego czuwa opiekun „Paradoxu”
mgr Włodzimierz Pawlicki. W przeszłości wspierał inne działające w tej
szkole gazetki, które niestety upadały
z chwilą ukończenia szkoły przez redaktorów. Pan Włodzimierz nie chce, by
„Paradox” spotkał podobny los, dlatego
zależy mu, by do redakcji zgłaszały się
nowe osoby. Warto zaznaczyć, że funkcjonowanie gazety nie polega jedynie
na pisaniu, ale również robieniu zdjęć,
edytowaniu tekstów, obróbce komputerowej etc.
Redaktorzy „Paradoxu” dokładają wszelkich starań, by prowadzone przez nich pismo wyglądało
profesjonalnie. Nawiązali współpracę
ze sponsorem w postaci firmy „Seven
Komputery”. Dzięki temu mogą drukować swoje pismo, zamiast używać
kserokopiarki. „Paradox” współpracuje również z redakcją „Gazety Wyborczej”. – Każdy dziennikarz może w razie
wątpliwości skontaktować się z dziennikarzem „Wyborczej” – dowiedzieliśmy
się od Bartka Walkowskiego. Jeden
z dziennikarzy „Paradoxu” odbywa
w tej chwili staż w „Wyboczej”, inny
pracuje w Radiu Zielona Góra. Gazeta „Elektroników” współpracuje także
z „UZetką”, jej redaktorzy wielokrotnie
brali udział w warsztatach organizowanych przez nas na uniwersytecie.
Maciek Kancerek
[email protected]
8
WYDARZENIA
MAJ 2007
ZAPRASZAMY NA WYCIECZKĘ
Niesulice, Sława, Łagów, a może mniej znane wśród studenckiej braci Dąbie lub Nowogród
Bobrzański? Gdzie wybrać się w długie i cieple majowe dni, żeby się ochłodzić?
Sprawdzliśmy za Was. Do wielu miejsc wokół Zielonej Góry można pojechać za kwoty
nie obciążające studenckiej kieszeni.
Niesulice – jezioro Nieslysz
Niesulice to niewielka miejscowość niedaleko Świebodzina, położona nad malowniczym jeziorem Niesłysz. Koszt wyjazdu w jedną stronę to 12 zł. Pojezierze
Łagowskie urzeka pięknymi lasami obfitymi w grzyby oraz nieskazitelnie czystą
wodą. W różnego rodzaju ośrodkach jak
i nad jeziorem czekają liczne atrakcje,
m.in. kursy surfingu. Wędkarze także nie
będą się nudzić. W Niesulicach jest kilka
czystych plaż, na których czuwają ratownicy. Niestety, część z nich jest płatna.
sami za o wiele mniejsze kwoty. Jezioro
położone jest wśród lasów oraz Parku
Miejskiego, z którego roztacza
się piękna panorama. Warto
skorzystać z dużej bezpłatnej
plaży z wypożyczalnią sprzętu
wodnego (kajaki, łódki, rowery
wodne) oraz zjeżdżalnią wodną.
(odjeżdżają spod wiaduktu przy dworcu
PKP w Zielonej Górze).
Jezioro znajduje się
w północnej części
miasta od strony wjazdu z Zielonej Góry.
Dojechać można od
ulicy Wędkarzy oraz
Fa b r y c z n e j .
Zabór – jezioro Zabór Duży
i Zabór Mały
Jezioro w Zaborze jest przykładem płytkiego jeziora o średniej głębokości przekraczającej niewiele ponad 1,5 metra.
Niestety wszystkie jego brzegi są podmokłe, często o charakterze bagiennym.
W bliskiej okolicy znajduje się Jezioro Zabór Mały oraz cztery wyrobiska powa-
Ochla – zalew nad dziką Ochlą
Do Ochli dotrzemy na kilka sposobów.
Spacerem przez Park Piastowski, dojedziemy ścieżkami rowerowymi lub autobusami (MZK za 1,60 zł lub PKS za ok.
4 zł). Staniemy przed wyborem, czy wybrać się na bezpłatną tzw. dziką Ochlę,
gdzie znajdziemy miejsce na ognisko,
ławeczki i bar, czy na strzeżony
basen po drugiej stronie ulicy
z boiskami do siatkówki, koszykówki oraz
gastronomią.
Gdy
znudzi nam się pobyt
nad wodą, w odległości ok. 2 km od wody
znajduje się Muzeum
Etnograficzne, które także
w a t o odwiedzić.
Łagów – Jezioro Trześniowskie
Łagów, miasteczko leżące nad dwoma
jeziorami: Trześniowskim i Łagowskim, w otoczeniu wspaniałych lasów
bukowych, gdzie obecnie znajduje
się Łagowski Park Krajobrazowy. Możemy tu
skorzystać z łodzi,
kajaków oraz kąpać się w bardzo
czystej
wodzie.
W mniej słoneczne dni polecamy
wybrać się na doskonale
oznakowane
szlaki pieszych
wędrówek lub
pojeździć na
rowerze po
leśnych ścieżkach. Koszt dojazdu do Łagowa PKS-em
to ok. 13 zł.
Sława – Jezioro Sławskie
W Sławie znajduje się jedno
z największych jezior województwa lubuskiego. Do Sławy dojedziemy PKS-em
– koszt ok. 14 zł lub z Nowej Soli, Wschowy, Głogowa specjalnie kursującymi bu-
PKS-em za ok. 8 zł. Urzekną nas cztery
jeziora otoczone sosnowym drzewostanem. Godne uwagi jest Jezioro Wielkie,
którego wody zaliczane są do I klasy czystości. Rekreacji i wypoczynkowi mają
służyć także trasy wycieczek pieszych
i rowerowych przebiegających najczęściej wzdłuż rzek (Odry i Bobru) oraz jezior (Wielkie i Pławie). Całość walorów
turystycznych uzupełniają piękne krajobrazy, pomniki przyrody i liczne zabytki
architektoniczne.
Nowogród Bobrzański – Jezioro
Turowskie
Do Nowogrodu Bobrzańskiego dostaniemy się PKS-em za 3,30 zł lub specjalnie kursującymi tam busami za 2,80 zł
Przy jeziorze znajdują się miejsca parkingowe (płatne w sezonie letnim) plaża z boiskiem do siatkówki. Kąpielisko
jest strzeżone. Jezioro, zarybione wieloma gatunkami ryb, stanowi atrakcję dla
wędkujących. W odległości ok. 150 m od
jeziora przepływa rzeka Bóbr.
pienne, gdzie można się kąpać
i zrobić grilla. Do brzegów
jeziora przylega stary park
z wczesnobarokowym pałacem. Można
tu wynająć pokój z wyżywieniem. Miejsca noclegowe znajdują się również
w odległej o ok. 1,5 km od Zaboru.
W odległości 2 km od jezior płynie Odra.
Do Zaboru dojedziemy PKS-em za ok.
5 zł.
Dąbie – Jezioro Wielkie
Do Dąbia, malej miejscowości niedaleko
Krosna Odrzańskiego, możemy dojechać
Grzegorz Biszczanik
[email protected]
Podróże są
najlepszym
bodźcem
twórczości.
Karl Julius Weber
W ZIELONEJ JEST NAM NAJLEPIEJ
Monika Niestrawska, II rok malarstwa,
Wydział Artystyczny
Czy twoim zdaniem Zielona Góra jest
miastem atrakcyjnym i przyjaznym studentom?
Bardzo podoba mi się Zielona Góra. Lubię kontakt z przyrodą, ale też podoba mi
się życie miejskie, a Zielona Góra łączy
te dwie cechy. Jest dużym tetniącym zyciem miastem, ale posiada wiele terenów
zielonych, co sprawia, że dobrze się tu
czuję.
Mówisz, że bardzo lubisz Zieloną Górę,
a może jest jakieś miejsce, które szcze-
gólnie sobie upodobałaś?
Tak, takim miejscem jest Park Piastowski,
a konkretnie „Góra Tatrzańska”. Pomimo, że jest to miejsce położone w centrum miasta, można się tam poczuć jak
w górach, zrelaksować się i odpocząć od
życia w miejskim zgiełku.
Grzegorz Szymański, I rok politologii,
Wydział Humanistyczny
Jak ocenisz Zieloną Górę?
Zielona Góra z jednej strony jest karłowata, co zarzucą niektórzy, ale mnie odpowiada jej spokój, a dynamikę zawsze
można pobudzić, trzeba tylko chcieć.
Zielona Góra to paradoks szans dla młodych.
Czy w Winnym Grodzie jest miejsce,
które darzysz szczególną sympatią?
Lubię spacerować po Parku Tyciąclecia
i okolicach Górki Tatrzańskiej. Cenię spokój i zieleń. Poza przyrodą lubiłem patrzeć
na grafity „Awarii”, gdy jeszcze działała.
Park to dla mnie po prostu enklawa ciszy
w mieście, która czasem jest potrzebna,
a „Awaria” to miejsce, gdzie koncertowały zespoły z całej Europy.
Marzena Toczek
Niepokojący podmuch wiatru zniósł lot
Pawła Ptaka Ptaszyńskiego do kaczego
gniazda. Na szczęście, powrócił, choć od
tamtej pory widzi podwójnie.
„Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim najpiękniejszy mój świat...” - tak o swoim ukochanym mieście śpiewał Czesław Niemen, a co studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego twierdzą o mieście, w którym się uczą?
WYDARZENIA
MAJ 2007
Pierwszy
zaprezentował
doświadczenie
Otto von Guerick w 1654 r. w Magdeburgu. Eksperyment wciąż jednak zachwyca. Pokaz obejrzało już wiele miast, półkule podróżują po całej Polsce. Przyszła
i kolej na zielonogórskich studentów.
Eksperyment polega na rozerwaniu
Nieugięte półkule
Festiwal Nauki zapowiada się w tym
roku niebanalnie. Pokaz „Półkul magdeburskich” 3 czerwca przy Ratuszu
o 13:30 będziemy mieli okazję zobaczyć
na własne oczy.
Składanka przebojów
Alan ‘Bassky’ Bucki i Grzegorz ‘Amon’ Jacewicz
współpracują ze sobą dopiero od lipca 2005 r.,
mają na swoim koncie pokaźny dorobek. Komponują, nagrywają płytę, a nawet… studiują.
Jak określilibyście swój styl? Jakie klimaty muzyczne Was inspirują? Często pojawia się problem z określeniem tworzonej przez nas muzyki. Dość
długo szukaliśmy brzmień, które najbardziej nam odpowiadają. W tej chwili,
podczas pracy nad trzecią płytą, jesteśmy
pewni co i jak ma być zrobione. Wiele
ciekawych pomysłów czerpiemy zza oceanu. Muzyka The Enterhajs to mieszanka
energicznych, klubowych, czarnych numerów oraz spokojnych, melodyjnych,
popowych ballad. Mimo, że w naszej
twórczości występują elementy rapu, to
z pewnością nie chcemy być kojarzeni
z hip hopem. Trudno nam jednoznacznie
określić nasz styl. Tworzymy swoją muzykę, a ocenę pozostawiamy Wam.
Co trzeba zrobić żeby wydać własny krążek? To marzenie wielu grup.
Na sukces nie ma recepty, a kariera
The Enterhajs dopiero nabiera tempa.
W czerwcu 2006 roku wystartowaliśmy
w konkursie internetowym zorganizowanym przez wytwórnię My Music i mp3.
wp.pl pt. „Rap Eskadra 4”. Nasz utwór
pt. „Ten wieczór” znalazł się wśród 20stki kompozycji, które w ramach na-
grody zostały wydane na składance. Pół
roku później wystartowaliśmy w kolejnej
edycji tego samego konkursu z utworem
pt. „Salsa”. Tym razem wygraliśmy konkurs i dzięki temu dołączyliśmy do artystów wytwórni My Music. Muzyka, którą
tworzymy bardzo podoba się nie tylko
publiczności, ale i różnym rozgłośniom
radiowym. Na większości składanek znaleźliśmy się dzięki My Music oraz radiu
Eska.
Co i gdzie studiujecie?
Alan ‘Bassky’ Bucki studiuje Edukację
Artystyczną w zakresie Sztuki Muzycznej
na Wydziale Artystycznym, a Grzegorz
‘Amon’ Jacewicz studiuje Filologię Angielską na Wydziale Humanistycznym.
Gdzie można Was w najbliższym czasie
usłyszeć?
Zachęcamy do odwiedzania naszej strony – www.enterhajs.com. Zamieszczamy
na niej najświeższe informacje. W tej
chwili koncerty odłożyliśmy na dalszy
plan i skupiliśmy się nad ukończeniem
albumu The Enterhajs.
Jan Walczak
[email protected]
dwóch półkul o średnicy ok. 0,5 m,
z których po złożeniu wympompowuje
się powietrze. Ciśnienie atmosferyczne
sprawia, że jest je bardzo trudno rozdzielić. W Toruniu, po wielu nieudanych
próbach, zdołało je rozerwać 70 osób. Co
ciekawe, towarzyszy temu ogromny huk,
przez niektórych porównywany nawet
do wystrzału armatniego. We Wrocławiu
9
z kulami walczyło 16 koni. Z pewnością
będzie to bardzo widowiskowa demonstracja dla miłośników fizyki i nie tylko.
Oby tylko nasi studenci nie okazali się
słabsi od ciśnienia! Kochani, nie przynieście wstydu uniwersytetowi!
Martyna Basaj
[email protected]
Biomedyczny UZet
Inżynieria Biomedyczna na Uniwersytecie Zielonogórskim, czyli nowy kierunek łączący nauki
techniczne i medyczne, będzie funkcjonować już
od października 2007 r.
Inżynierię medyczną uważa się za priorytetową w skali zarówno krajowej, jak
i międzynarodowej. Przyrost produkcji
w tej dziedzinie w małych i średnich firmach wynosi ok. 15% rocznie. Motorem
napędowym są potrzeby służby zdrowia
w doskonaleniu leczenia oraz wymagania społeczne. Planowana liczba miejsc
na tym, trzeba przyznać dość oryginalnym, kierunku to sześćdziesiąt osób.
Inżynieria biomedyczna to
rzadkość na wyższych uczelniach w kraju.
W ubiegłym roku, jako pierwsza, nabór
na ten kierunek rozpoczęła AGH. Jak
mówi Dziekan Wydziału Mechanicznego
UZ, profesor Edward Kowal, sukces rekrutacyjny w krakowskiej akademii jeszcze bardziej zachęcił do utworzenia tego
kierunku w Zielonej Górze.
Dziekan Edward Kowal wymienia jednym tchem zalety studiowania
na tym własnie profilu: absolwenci będą
przygotowywani m.in. do udziału w wytwarzaniu i projektowaniu aparatury
medycznej, szeroko rozumianej współpracy z lekarzami, będą przygotowani do
pracy w szpitalach i innych jednostkach
organizacyjnych lecznictwa, jednostkach wytwórczych aparatury i urządzeń
medycznych. Nie można też zapomnieć
o udziale w pracach naukowo-badawczych związanych z dziedziną biomedyczną.
Kadra Wydziałów Mechanicznego oraz Elektrotechniki Informatyki i
Telekomunikacji zagwarantuje studentom dobre wykształcenie w tej dziedzinie, a regionalni przedsiębiorcy zapewnią
pracę w przyszłości. Uniwersytet stwarza
kolejną szansę studentom i licealistom,
aby się rozwijać, więc ją wykorzystajcie.
Grzegorz Czarnecki
[email protected]
Spodziewajcie się
takich przedmiotów:
biochemia, biofizyka,
biomateriały, grafika
komputerowa,
a nawet... implanty
i sztuczne narządy.
Chrześcijańska Szkoła Podstawowa SALOMON rozpoczyna swoją działalność 1 września 2007 roku.
Siedziba szkoły mieści się w Społecznym Ognisku Artystycznym w Zielonej Górze przy ul. I. Krasickiego 4.
Prowadzimy zapisy dzieci do klas I, II, III oraz do zerówki.
Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej
Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego - www.chse.pl, oraz pod numerem tel. 660 786 709.
10
WYDARZENIA
MAJ 2007
Głos z liceum
Okiem studenta politechniki
Kierunek: zagranica!
WEJDŹ NA SZCZYT...
Z każdym dniem maleje
szansa na spędzenie najbardziej fantastycznego
okresu w życiu. Co roku na
Waszej uczelni jest możliwość wyjazdu na semestr
lub rok za granicę na inną
uczelnię.
Zadam więc pytanie...
Czasami dopiero tam, na
szczycie, udaje nam się
dostrzec mizerię i bierną
rozpacz ludzkiego mięsa,
lecz nie bójmy się o tym
powiedzieć wprost, bo będąc u góry nie musimy się
martwić o to, co myślą inni
i kim dla nich jesteśmy.
DLACZEGO NIE?!
Caspar David Friedrich był najwybitniejszym malarzem niemieckiego romantyzmu i wniósł do tej pięknej sztuki to, co
absorbuje mnie najbardziej - poczucie
samotności oraz melancholii przesycone
mistycyzmem, które utwierdza nas, że
człowiek wobec przyrody jest tylko marną zatopioną kreską wśród miliardów
istot świata.
Goethe powiedział, że „prawda jest podobna do Boga: nie jawi się
bezpośrednio, lecz postrzegamy ją w jej
przejawach: symbolach.”
Jeden z nich pełni u Friedricha postać męska, na przykład w „Podróżniku po morzu chmur”. Stwierdzenie „jestem człowiekiem” brzmi dość
skromnie wśród milionów szarych mas
tego gatunku. Jestem człowiekiem, lecz
tego nie widzę, tak samo jak nie widzę
tego, czy Słońce jest żółte czy pomarańczowe. Dlaczego tego nie widzę? Bo coś
mi przeszkadza... Współczesny człowiek jest obojętny na prawa metafizyki, na magię codzienności. Nie potrafi wyzwolić się od
marnych pokus, jakie proponuje nam
nasz własny Mefisto. Bardziej przejmujemy się tym, co powiedzą inni, zamiast
wejść w swoją fazę REM i poczuć, czym
jest prawdziwa wolność. Nagonka na
sukces - i wszystko koniecznie, i za wszel-
Podążając
tym
tropem
w ubiegłym semestrze dość przypadkowo zapisałem się na wyjazd w ramach
programu Socrates/Erasmus do niemieckiego miasta Ingolstadt na ten semestr.
Mimo ogromnego stresu związanego
z załatwianiem tony papierków, szlifowaniem języka, martwieniem się o finanse
i o wszystko o co tylko się można martwić, dziś powiem jedno:
WARTO!
Podejmując decyzję o wyjeździe, kiedy już prawie klamka zapadła
nagle, przyznam szczerze, obleciał mnie
strach. Strach przed nieznanym. Czarne
myśli o czekających na mnie wyzwaniach
skłaniały mnie do wycofania się z całego
przedsięwzięcia – na szczęście nie dość
skutecznie. Dziś, przebywając w pięknym
bawarskim mieście, potwierdzam słowa
mojego przyjaciela, który, będąc na Socratesie w Danii, zapytany o radę odparł:
„Absolutnie na nic się nie oglądaj!”
JEDŹ!
To samo chciałbym doradzić Wam, drodzy czytelnicy. Spacerek do biura współ-
pracy międzynarodowej może być pierwszym krokiem do spędzenia najwspanialszej przygody w Waszym życiu.
Codziennie poznaję tutejszą
kulturę oraz kulturę i zwyczaje każdego
z uczestników wymiany na „mojej” nowej uczelni. Fascynującym jest posłuchać
o zwyczajach i kulturze Meksyku, Kanady, Hiszpanii, Rosji, Tajwanu czy nawet
RPA. Wymieniłem tylko sześć krajów
z około piętnastu, z których są reprezentanci. Zajęcia na uczelni, mimo iż mają
wymiar edukacyjny, to jednak stanowią
w pewnym sensie drugi plan. Regułą
jest, że studentom socratesowym nie
robi się problemów z uzyskaniem zaliczenia. Opiekunowie z wydziału międzynarodowego poprzez organizowane
co chwilę wycieczki dbają, abyśmy się
nie nudzili. Chociaż trudno o to ostatnie. Wspólne imprezy integrujące całe
towarzystwo niejednokrotnie kończą się
bladym świtem i często owocują przyswojeniem kolejnej partii słówek z obcych kontynentów. Nie do pogardzenia
są też zdobyte kontakty. Kto wie, czy
dla uczestników nie zaowocują w przyszłości ciekawym związkiem partnerskim
czy też na przykład ciekawymi propozycjami biznesowymi. Wśród zaproszeń
w odwiedziny do różnych krajów wymienię choćby te do Indii.
Nie sposób wyliczyć wszystkich
plusów wyjazdu. Dlatego zachęcam i Was
– dajcie sobie szansę na przeżycie wspaniałego okresu waszego życia. Mimo
początkowego stresu, naprawdę warto
zdecydować się na coś takiego. Prawdopodobnie już nigdy potem nie będzie
takiej okazji!
D.K.
PRACA PO POLITOLOGII?
Politologia na UZ cieszy się dość dużą popularnością...
A co się dzieje po skończeniu studiów?
ką cenę. Czy sukces musi być materią
namacalną i widoczną? Czy sukces musi
mieć na imię: Prestiż, Władza czy Forsa?
Co musi się wydarzyć, by człowiek zrozumiał swą wartość i poczuł się szczęśliwy?
I świadomy swego imienia i nazwiska:
Homo Sapiens, a nie Homo Agresor, dla
którego fideizm jest zwykłą puszką Pandory, a słowo „dziękuję” krzyżem na grobie. Każdy z nas ma przed sobą mnóstwo
dróg, mnóstwo drogowskazów i mnóstwo szans na dotarcie na swój własny
szczyt. I prędzej czy później każdy tam
trafi. Każdy z nas stanie się Kordianem
i dla każdego z nas Mont Blanc oznaczać
będzie co innego. Na pewno będzie to
radykalna transformacja naszej tożsamości. Dla Kordiana oznaczała uformowanie się młodego patrioty. Nas może
uczynić marksistami, faszystami nowego rządu Musolliniego czy platońskimi
mędrcami. Nikt z nas nie zna swojego
przeznaczenia, bo ono nie istnieje. Na
szczycie zorientujemy się, że kiedy nasze
atomy odłączą się od tego, co próżne, zostanie tylko wolna przestrzeń i horyzont,
a Mojra okaże się zwykłym mitologicznym wytworem wyssanym z palca, a nie
żadną boginią.
Z góry nie dostrzegamy innych
twarzy ani imion. Pytanie tylko, jak będzie wyglądał nasz dialog, tam na szczycie? Jeśli zdecydujemy się przemawiać,
pamiętajmy, że nosimy piękne imiona.
Nie bójmy się przedstawić ich światu, bo, jak pisał Stanisław Brzozowski
w „Widmach moich współczesności” „Miarą człowieka jest stosunek do jego
własnego imienia”.
Daria Lisiecka
Zespół Szkół Ekologicznych
Targi pracy
Tegoroczne targi pomogły znaleźć
pracę tym, którzy jej szukają.
fot. Piotr Giziński
fot. Piotr Giziński
Studia na Uniwersytecie w Maastricht
– nieosiągalne? A jednak. Kamil Zwolski, absolwent politologii UZ, jest przykładem na to, że politologia pozwala
się rozwijać. - Trzeba się zapisywać do
organizacji pozarządowych, nawiązywać
współpracę z portalami internetowymi
zajmującymi się zagadnieniami politologicznymi. Na początku nie ma wynagrodzenia, ale ono przychodzi z czasem – radzi Kamil. Pracował w kilku lokalnych
stacjach telewizyjnych oraz w „Gazecie
Lubuskiej”. - Szkoda mi osób, które
traktują studiowanie jako beztroski czas,
bo na konkurencyjnym rynku będą mieli
małe szanse na znalezienie pracy – przekonuje.
Współpracował z kilkoma portalami internetowymi, pisał artykuły.
Zaangażował się w międzynarodowej organizacji pozarządowej, w której współzarządzał projektem, w ramach którego
organizował spotkania na UZ dotyczące
stosunków transatlantyckich. Był także
na kilku konferencjach międzynarodowych, a w ramach programu Camp America dwa razy odwiedził USA, gdzie poznał swoją obecną narzeczoną, Emilię.
Teraz Kamil kończy studia
w Maastricht, które umożliwiły mu otrzymanie propozycji studiów doktoranckich
w Anglii. Zacznie od października. Udało mu się również dostać stypendium,
w ramach którego będzie się uczył amerykańskiej i europejskiej polityki zagranicznej.
Niestety, nie wszyscy studenci politologii, tak jak Kamil, mają jasno
sprecyzowane cele, tym bardziej, że często jest to bardziej przypadkowy wybór
Chciałabym, aby studia politologiczne pomogły mi określić cele, które
mogłabym realizować. Kornelia Grządko, studentka I roku
kierunku. - Chciałabym, aby studia politologiczne pomogły mi określić cele,
które mogłabym aktywnie realizować
– stwierdza Kornelia Grządko, studentka I roku politologii.
- Niestety studenci niechętnie
aktywnie działają, co w zasadzie powinno
być wpisane w studia politologiczne – komentuje dr Ryszard Michalak, dodając,
że nawet na zajęciach widać u studentów
minimum zaangażowania, dyskusja, na
której powinien opierać się politolog jest
elementem deficytowym. - To niestety
działa na niekorzyść studenta, który jak
najszybciej powinien znaleźć dziedzinę,
w której się sprawdzi i w tym kierunku
zacznie zdobywać umiejętności i doświadczenie – dodaje prof. Bernadetta
Nitschke.
Politolodzy nie mogą czuć się
bezpiecznie na rynku pracy. W ubiegłym
roku z pośród 69 bezrobotnych politologów 62 znalazło pracę, ale nie w swoim
zawodzie. Absolwentom zdarza się jednak podejmować pracę w swoim zawodzie. Dobrym tego przykładem mogą być
rzecznicy byłej prezydent miasta, Bożeny
Ronowicz - Marta Sawicka i Aleksander
Dziącko, którzy ukończyli UZ.
Monika Bubińska
[email protected]
Studenci interesowali się ofertami, szczególnie dlatego, że pojawiały się tam również propozycje praktyk
i staży, także za granicą. Na targach zareklamowało się 20 firm. Swoją ofertę
prezentowały również ośrodki organizujące warsztaty, szkolenia oraz kursy przygotowawcze, które doradzają młodym
ludziom, jak funkcjonować na rynku,
a także przeprowadzają badania indywidualnych preferencji zawodowych.
Odbywały się wykłady i prezentacje dotyczące metod i technik poszukiwania
pracy oraz zasad rekrutacji.
Pracodawcy najbardziej potrzebują inżynierów budownictwa, informatyków, programistów, osób ze znajomością języków obcych, audytorów,
specjalistów do prowadzenia szkoleń
i organizowania konferencji, sympozjów.
Poszukuje się ludzi, którzy są mobilni,
wykazują gotowość do nieustannej edukacji, podnoszenia swoich kwalifikacji,
uczestniczenia w szkoleniach. Liczy się
również umiejętność pracy w zespole. Na
targach, jak i w Urzędzie Pracy, najwięcej pojawiało się ofert dla informatyków,
bankowców, inżynierów budownictwa,
osób chcących pracować w handlu, jak
również dla osób tylko z wykształceniem
średnim. Natomiast problemy z zatrudnieniem mogą mieć osoby posiadające
wykształcenie ekonomiczne, pedagogiczne, a także specjaliści administracji
publicznej. Niestety w ofertach bardzo
często wymagane jest doświadczenie,
którego absolwentom przecież brakuje.
Pracodawcy radzą, aby w czasie studiów
odbywać w miarę możliwości jak najwięcej staży, przechodzić szkolenia lub
pracować w różnych firmach jako wolontariusze.
Monika Bubińska
[email protected]
rozrywka
MAJ 2007
CO?
07
08
11
12
14
15
16
WT
23
24
25
ŚR
26
Na pytanie z poprzedniego testu co oznacza skrót UFO – najdowcipniej odpowiedział Janusz Bubek z
II roku Zarządzania i Marketingu.
Jego odpowiedź to: Uwaga Fariujący Ogórek. Gratulujemy!
PT
Suma punktów 24 – 29
Najbardziej się obawiasz, że w następnych wyborach będziesz musiał wybrać
dwóch prezydentów. Może istotnie lepiej wyjedź w Bieszczady.
SO
Punktacja:
Odp. a - zawsze 1 pkt.
Odp. b - zawsze 2 pkt.
Odp. c - zawsze 3 pkt.
Wyniki testu
Suma punktów 10 –17
Nie zdziwi cię na pewno powstanie nowego Kabaretu Moherowego Niepokoju. Jesteś odporny na to, jak serial Moda
na sukces na zdjęcie z anteny. Sam najchętniej zagrałbyś w teleturnieju Miliard
w Ambonie.
Suma punktów 18 – 23
Prawdopodobnie masz brata bliźniaka,
tylko o tym nie wiesz. Jeśli masz coś na
sumieniu, uważaj - Oleksy też był kiedyś
ministrantem.
CZ
WT
PN ND
Pytanie 4. Gdzie prawdopodobnie powstanie tarcza antyrakietowa?
a)
 w Zielonej Górze,
b)
 w Cigacicach,
c)
 we Włoszczowej.
Pytanie 10. Z bratem bliźniakiem można:
a)
 ukraść księżyc,
b)
 stworzyć IV RP,
c)
 wymyśl coś sam*
17
Pytanie 7. Pierwsza dama używa perfum
marki:
a)
 Coty,
b)
 Stary Viking,
c)
 Szambo.
18
Pytanie3. W Polsce prawdę mówią:
a)
 wszyscy,
b)
 nikt,
c)
 taśmy.
Pytanie 9. Czy masz coś do zarzucenia
obecnemu rządowi?
a)
 TAK, nie mam nic do zarzucenia,
b)
 NIE, nie mam nic do zarzucenia,
c)
 odpiszę z Irlandii.
19
Pytanie 6. W prezydenckim slangu do
widzenia to:
a)
 nara,
b)
 siema,
c)
 spieprzaj dziadu.
21 20
Pytanie 2. ”Niczego nie będzie” to hasło
wyborcze:
a)
 Coperfielda,
b)
 Nostradamusa,
c)
 Kononowicza.
22
Pytanie 8. Jeśli Lepperowi śnią się ziemniaki, to:
a)
 czas orać pole,
b)
 na wiosnę go posadzą,
c)
 jesienią go wykopią.
ŚR
Pytanie 5. Najmodniejsze nakrycie głowy to:
a)
 kapelusz,
b)
 szlafmyca,
c)
 moherowy beret.
CZ
Pytanie 1. W czerwonym najbardziej do
twarzy:
a)
 dziennikarce,
b)
 październikowi,
c)
 małpie.
PT
O polityce słyszysz dużo i wszędzie? Rozwiąż test lub zastanów się,
czy nie lepiej zostawić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?
Wybraną odpowiedź zaznacz znakiem X.
PN
Katarzyna Uryasz
[email protected]
TEST: Polityka cię dotyka
* Przysyłajcie swoje propozycje odpowiedzi jak najszybciej emailem na adres
[email protected] Najlepsze i najbardziej pomysłowe odpowiedzi zostaną
nagrodzone. Nagrodą jest umieszczenie
w tej witrynie imienia, nazwiska, roku
i kierunku studiów wygrywającego wraz
z jego odpowiedzią. Powodzenia.
09
ŚR
PT
Smacznego!
SO
CZ
najlepiej na cała noc.
Kurczaka smaż na rozgrzanej
patelni, po chwili przewróć na drugą
stronę i dalej podsmażaj, aż się zarumieni. Podawaj z ryżem.
SO
Przygotowanie:
Do dużej misy wlej sok z cytryny, wrzuć kminek, kurkumę, kolendrę, łyżeczkę curry i czosnek. Wymieszaj trzepaczką, dodaj jogurt, ponownie
wymieszaj. Skrop kilkoma kropelkami tabasco. Dodaj łyżeczkę papryki w
proszku, wrzuć cebulę i ponownie wymieszaj całość. Teraz włóż kawałki kurczaka do marynaty. Przykryj misę folią
i włóż do lodówki na minimum 2 godz., a
WT
Składniki:
∙ 4 piersi kurczaka ∙ 1 pokrojona w paski
cebula ∙ 3 zmiażdżone ząbki czosnku ∙
150 g pełnotłustego jogurtu naturalnego
∙ 3 krople tabasco ∙ 1 pęczek posiekanej
kolendry ∙ 1 łyżeczka kminku w proszku
∙ 1 łyżeczka kurkumy w proszku ∙ curry
∙ sok z 2 cytryn ∙ sól ∙ papryka ostra ∙
pieprz
10
PN
Cytrynowy kurczak
Organizator: Biuro Promocji UZ Koordynator: Anna Urbańska – e-mail: [email protected]
28
29
30
WT
31
Organizatorem spotkanie jest Biuro Promocji Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Do organizacji seminarium został zaproszony Urząd Marszałkowski, Regionalny Ośrodek EFS w Zielonej Górze
oraz Euroregion Sprewa-Nysa-Bóbr.
Zgłoszenia przyjmowane są do dnia 8 maja br. pocztą e-mail na adres: [email protected] .
Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie: www.bp.uz.zgora.pl.
Ilość miejsc ograniczona!
ŚR
10 maja br. (czwartek) o godz. 11.00, Zielona Góra, kampus B UZ (al. Wojska Polskiego 69),
bud. główny, sala Rady Wydziału Humanistycznego 108 (I piętro).
CZ
Zapraszamy Pracowników i Studentów Uniwersytetu Zielonogórskiego do udziału w seminarium
PO Kapitał Ludzki, Lubuski Regionalny Program Operacyjny oraz Europejska Współpraca Terytorialna w okresie 2007-2013
w kontekście szkolnictwa wyższego oraz promocja projektów dofinansowanych z funduszy Unii Europejskiej.
PN
GrzegorzCzarnecki
20:00
19:00
19:30
20:00
21:00
21:00
21:00
20:00
20:30
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
19:00
20:00
21:00
21:00
21:00
22:00
20:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
19:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
18:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
20:30
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
21:00
21:00
21:00
22:00
20:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
19:00
20:00
20:00
21:00
21:00
21:00
20:00
20:30
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
21:00
21:00
21:00
22:00
18:00
20:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
20:00
21:00
21:00
21:00
20:00
20:30
21:00
21:00
21:00
21:00
20:00
21:00
21:00
21:00
22:00
GDZ
IE?
KIEDY?
Impreza studencka
Sabaton , Thunderbolt , At The Lake
JAAD
Studencka Prywatka
Impreza studencka
Reggae Night
Impreza taneczna
Karaoke
Karaoke
Dyskoteka
Impreza studencka
Dyskoteka
Impreza taneczna
Spektakl „Czerwony Rubin”
Wystawa „poszło”
Jam Session z muzyka na żywo
Czwartkowa Prywatka u Michała
Karaoke
Impreza studencka
Potańcówka w Kotłowni
Bluesowy Jam Session
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Taneczny mix przebojów
Impreza taneczna
Dyskoteka
Krzysztof Kiliański i Old Friends Orchestra
Dyskoteka
Taneczne Party
Impreza tematyczna
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Kocioł mix
Dyskoteka
BACHANALIA 2007 (www.bachanalia.pl)
Impreza studencka
BACHANALIA 2007 (www.bachanalia.pl)
Izabela Borucka, Piotr Leszczyński „Różne oblicza miłości”
Studencka Prywatka
Impreza studencka
Reggae Night
Impreza taneczna
Kabaret Hlynur
BACHANALIA 2007 (www.bachanalia.pl)
Karaoke
Karaoke
Dyskoteka
Impreza studencka
Dyskoteka
Impreza taneczna
BACHANALIA 2007 (www.bachanalia.pl)
Jam Session z muzyka na żywo
Czwartkowa Prywatka u Michała
Karaoke
Impreza studencka
Potańcówka w Kotłowni
Bluesowy Jam Session
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Taneczny mix przebojów
Impreza taneczna
Dyskoteka
Dyskoteka
Taneczne Party
Impreza tematyczna
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Kocioł mix
Dyskoteka
Henryk Miśkiewicz - Full Drive II (Jazz)
Impreza studencka
Studencka Prywatka
Impreza studencka
Reggae Night
Impreza taneczna
Karaoke
Karaoke
Dyskoteka
Impreza studencka
Dyskoteka
Impreza taneczna
Jam Session z muzyka na żywo
Czwartkowa Prywatka u Michała
Karaoke
Impreza studencka
Potańcówka w Kotłowni
„Demos Kratos – Władza Ludu”
Bluesowy Jam Session
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Taneczny mix przebojów
Impreza taneczna
Dyskoteka
Dyskoteka
Taneczne Party
Impreza tematyczna
Impreza taneczna
Dyskoteka
Impreza taneczna
Kocioł mix
Dyskoteka
Impreza studencka
Studencka Prywatka
Impreza studencka
Reggae Night
Impreza taneczna
Karaoke
Karaoke
Dyskoteka
Impreza studencka
Dyskoteka
Impreza taneczna
Jam Session z muzyka na żywo
Czwartkowa Prywatka u Michała
Karaoke
Impreza studencka
Potańcówka w Kotłowni
11
U OJCA
4 RÓŻE
KAWON
4 RÓŻE
HIGHLANDER
JANKIEL
KOTŁOWNIA
JANKIEL
RETRO
KLUB WINIARNIA
STRASZNY DWÓR
STUDIO BAR
HIGHLANDER
KLUB GĘBA
GALERIA PWW
STRASZNY DWÓR
4 RÓŻE
CARPE DIEM
HIGHLANDER
KOTŁOWNIA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STRASZNY DWÓR
KOTŁOWNIA
STUDENCKA
KLUB WINIARNIA
FILHARMONIA
STARY MŁYN
BACHUS
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STUDENCKA
KOTŁOWNIA
KLUB WINIARNIA
(free)
(37/45 zł)
(5 zł)
(free)
(free)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(free)
(studenci free)
(free)
(studenci free)
(free)
(3 zł)
(free)
(free)
(6 zł)
(free)
(free)
(6 zł)
(2.99 zł)
(free)
(10 zł)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(studenci free)
(35 zł)
(10 zł)
(free)
(5 zł)
(free)
U OJCA
(free)
KLUB WINIARNIA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
JANKIEL
KOTŁOWNIA
KLUB GĘBA
(free)
(free)
(5 zł)
(5 zł)
(5 zł)
JANKIEL
RETRO
KLUB WINIARNIA
STRASZNY DWÓR
STUDIO BAR
HIGHLANDER
(free)
(free)
(studenci free)
(free)
(studenci free)
(free)
STRASZNY DWÓR
4 RÓŻE
CARPE DIEM
HIGHLANDER
KOTŁOWNIA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STRASZNY DWÓR
KOTŁOWNIA
STUDENCKA
KLUB WINIARNIA
STARY MŁYN
BACHUS
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STUDENCKA
KOTŁOWNIA
KLUB WINIARNIA
KAWON
U OJCA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
JANKIEL
KOTŁOWNIA
JANKIEL
RETRO
KLUB WINIARNIA
STRASZNY DWÓR
STUDIO BAR
HIGHLANDER
STRASZNY DWÓR
4 RÓŻE
CARPE DIEM
HIGHLANDER
KOTŁOWNIA
BWA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STRASZNY DWÓR
KOTŁOWNIA
STUDENCKA
KLUB WINIARNIA
STARY MŁYN
BACHUS
4 RÓŻE
HIGHLANDER
KAWON
STUDENCKA
KOTŁOWNIA
KLUB WINIARNIA
U OJCA
4 RÓŻE
HIGHLANDER
JANKIEL
KOTŁOWNIA
JANKIEL
RETRO
KLUB WINIARNIA
STRASZNY DWÓR
STUDIO BAR
HIGHLANDER
STRASZNY DWÓR
4 RÓŻE
CARPE DIEM
HIGHLANDER
KOTŁOWNIA
(free)
(6 zł)
(free)
(free)
(6 zł)
(2.99 zł)
(free)
(10 zł)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(studenci free)
(10 zł)
(free)
(5 zł)
(free)
ORGANIZUJESZ? - NAPISZ [email protected]
(free)
(5 zł)
(studenci free)
(free)
(5 zł)
(studenci free)
(30/35 zł)
(free)
(free)
(free)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(free)
(studenci free)
(free)
(studenci free)
(free)
(free)
(6 zł)
(free)
(free)
(6 zł)
(2.99 zł)
(free)
(10 zł)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(studenci free)
(10 zł)
(free)
(5 zł)
(free)
(free)
(5 zł)
(studenci free)
(free)
(free)
(free)
(5 zł)
(5 zł)
(free)
(free)
(studenci free)
(free)
(studenci free)
(free)
(free)
(6 zł)
(free)
(free)
(6 zł)
12
KULTURA
MAJ 2007
Hollyłódź Ziom
Po zakończeniu
„przedśpiewu” (rolę
supportu pełnili
beatboxer Zgas,
a takżę dj Mojastara
i Wojtek Jaske) na
scenę wkroczyli
O.S.T.R, Kochan
i DJ Haem...
fot. Katarzyna Uryasz
Kayah – MTV UNPLUGGED
Od samego początku ich występu czuć było luz i nieskrępowanie. O.S.T.R. bez problemu nawiązał kontakt z publicznością, do tego stopnia, że w zgrabnie wplecionych
(w regularne utwory) freestyle’ach zwracał się bezpośrednio do wybranych z publiczności osób. Właśnie te rapowane improwizacje rozgrzewały publikę do czerwoności.
Nie bez powodu O.S.T.R. uznawany jest za najlepszego
polskiego „fristajlowca”. Potrafi skomentować dosłownie
wszystko, ubierając to w trafnie dobrane rymy. Trzeba przyznać, że Ostry nie boi się komentować niczego, począwszy
od sytuacji polskiej sceny hip-hopowej, po sytuację na scenie politycznej. Nie szczędzi nikogo, tak samo dostaje się
lewicy, prawicy czy centrum. Ktoś mógłby powiedzieć, że
Ostry jest zbyt brutalny w swoich przemyśleniach, ale taki
jest hip-hop - komentuje brutalną rzeczywistość nierzadko brutalnym językiem. Ostry potrafi też na scenie stać się
Adamem Ostrowskim, potrafi mówić o rzeczach dla niego
ważnych, o miłości, rodzinie, przyjaciołach. Szczególne pochwały należą się Haemowi, który naprawdę, popisał się
swymi umiejętnościami turntablistycznymi. O.S.T.R wraz
z ekipą dał prawie dwugodzinny koncert złożony nie tylko
z własnych produkcji, ale także klasyczych wersji podkładów, będących niekiedy kultowymi (np. mistrzowskie „If
I Rule The World” znane z wersji Nas’a i Lauren Hill).
W pamięci publiczności na pewno utkwiły momenty, kiedy
Ostry dopadał automatu perkusyjnego AKAI MPC 500, na
którym na żywo składał linie perkusji, jednocześnie „wypluwając” z siebie naprawdę miażdżące fristajle. Żal tylko, iż O.S.T.R. rapował w miażdżącej większości utwory
z nowej płyty. Oczywiście pojawiły się takie klasyczne perełki jak np. „Kochana Polsko”, czy „A... B... C”, lecz moje
ukochane „Niebo”, pochodzące z albumu producenckiego
Emade, zostało ograniczone do wplecionego w utwór refrenu. Zrozumiałe jednak, że Adam Ostrowski przyjechał
do Zielonej Góry promować ostatni album, dlatego nie
uznaje tego za mankament.
Michał Krauze
27 marca w auli Państwowej Szkoły Muzycznej
im. Mieczysława Karłowicza odbył się Wokalny Wieczór
Mozartowski. Wystąpili goście, pedagodzy i studenci
Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz uczennice
Państwowej Szkoły Muzycznej w Zielonej Górze.
Wieczorną podróż w świat muzyki rozpoczął dziewięcioletni skrzypek Jan Ulwański, który Piosenką francuską nieznanego kompozytora zjednał sobie serca słuchaczy. Tuż po niej zabrzmiała jedna z dwunastu mozartowskich wariacji na temat Piosenki francuskiej, w wykonaniu
pianistki Marii Kuny. Kolejnym młodym wykonawcą była
jedenastoletnia Julia Stepaniuk, która swoim delikatnym
głosem zaśpiewała pieśń Mozarta Przybywaj miły maju
i otrzymała gromkie oklaski. Zazdrośnicy i zdrajcy niewarci byli rozpaczy, dlatego damy z opery Wesele Figara potrafiły dać im nauczkę, a nam, słuchaczom, doskonałą lekcję
życia. Dwa duety w wykonaniu Danuty Jawornickiej i Michała Rucińskiego, Anny Ulwańskiej i Olgi Ksenicz oraz
aria Hrabiny doskonale o tej właśnie historii opowiedziały.
Jedną z wielu atrakcji tego wieczoru był duet Bogumiły Tarasiewicz i Anny Ulwańskiej, którego treść opierała się na
jednej sylabie „miau”. Mistrzowskie wykonanie „Kotów”
ukazało słuchaczom nie tylko możliwości głosowe obu
śpiewaczek, ale także nieznane nam często piękno kocich
odgłosów.
Pomysłodawczynią Wokalnego Wieczoru Mozartowskiego była Anna Ulwańska – pedagog Uniwersytetu
Zielonogórskiego i Państwowej Szkoły Muzycznej w Zielonej Górze. Data została wybrana nieprzypadkowo, gdyż
właśnie 27 marca imieniny obchodziła Lidia Selbka-Gawrylarz – wieloletni pedagog klasy śpiewu Państwowej Szkoły
Muzycznej w Zielonej Górze i zarazem specjalny gość tego
wieczoru. Wielu spośród absolwentów Lidii Selbki-Gawrylarz ukończyło Akademie Muzyczne i zrobiło wokalną
karierę. Jej uczniowie to m.in. Ewa Werka, Jolanta Czyż,
Anna Ulwańska, Jolanta Sipowicz, Grażyna Zielińska oraz
Romuald Tesarowicz. Ten ostatni osobiście przyjechał na
Wokalny Wieczór Mozartowski złożyć życzenia i podziękowania, a także wystąpić na małej estradzie.
Wokalny Wieczór Mozartowski połączył młodość
z dojrzałością wykonawczą i pomimo różnic w umiejętnościach wokalnych – bo przecież nie wszystko wypadło doskonale – pomysł jest godny naśladowania.
Diana Lewicka
Zapraszam na piąty już koncert z cyklu „Index Art Akustycznie” w którym tym razem wystąpi grupa „Jaad”
z Żar. Przedstawią swoje piosenki w nowych wersjach z gościnnym udziałem znakomitej altowiolistki Moniki Czarneckiej. Zaprezentują materiał ze swojej ostatniej studyjnej płyty (Dwa). Będą goście, nowe brzmienia,
będzie nastrojowo i wiosennie. Zagrają w Kawonie we wtorek 9 maja o 19.30. Bilety kosztują 5 zł. Zapraszam serdecznie, TWÓRZMY MITY. Przekażcie, proszę, te informacje komu tylko się da. To bardzo ważne. Z góry dziękuję. Kamil Sahaj, organizator.
Pomysł koncertów „bez prądu” okazał
się na początku poprzedniej dekady
strzałem w dziesiątkę. Płyty nagrane
w studiach MTV przez Kiss, Seala czy
Nirvanę na stałe weszły do kanonu i są
perełkami wśród dokonań wspomnianych wykonawców. Dzięki Kayah możemy obcować z pierwszym „swojskim”
MTV Unplugged.
Umiejętne aranżacje świadczą o klasie Kayah. Artystce udało się
uniknąć wiejskiego country, tak często
spotykanego przy okazji wydawnictw
„bez prądu”. Hity Kayah powędrowały
w stronę smooth jazzu („Kiedy mówisz”
z gościnnym udziałem Anny Marii Jopek), nie tracąc nic ze swojej mocy. „Testosteron” wciąż jest pełen energii, a „Na
językach” wzbogacone o beatbox buja
jeszcze bardziej niż wersja oryginalna.
Warto wspomnieć, że wydawnictwo dostępne jest również w wersji
DVD, a także jako combo CD+DVD.
Akustyczne wcielenie Kayah w wersji
z obrazem potęguje pozytywne wrażenia.
Maciek Kancerek
[email protected]
HARLEM – NIEBO NADE MNĄ
Po trzech latach ciszy do gry wraca zespół
Harlem. Powrót ów to obwieszczenie, że
czołówka polskiej sceny rockowo-bluesowej żyje i ma się dobrze! Płytę „Niebo nade mną” promują do tej pory trzy
single („Świat w obłokach” z repertuaru
Marka Grechuty, „You’re in love again”,
„Przywitaj ze mną nowy dzień”).
Znak szczególny albumu to
obecność doskonałych gości (Dean Bowman, Maciej Balcar, Piotr Cugowski, Jerzy Styczyński). Podstawę stanowi jednak
niepowtarzalny głos Ryszarda Wolbacha
– lidera zespołu, świetnie skompilowany z pomysłami gitarowymi Krzysztofa
Jaworskiego.
Osobiście trudno mi się doszukać jakichkolwiek wad u najmłodszego
dziecka Harlemu. Krążek jest naszpikowany przebojami. Spośród trzynastu piosenek, prócz singli, na szczególną uwagę
zasługują m.in. optymistyczne „Niebo
nade mną” i „Potop” oraz niezwykle
refleksyjna „Kropla”. W skali szkolnej,
oceniam ten album na mocne 5.
Błażej Kowalczyk
[email protected]
PORCUPINE TREE
FEAR OF BLANK PLANET
Popularność
Porcupine Tree rośnie
z płyty na płytę. Całkiem zasłużenie, bo
Steven Wilson jest wyjątkowo zdolnym
artystą, a dowodzona przez niego grupa
należy do światowej czołówki zespołów
rockowych.
Nowy krążek nie przynosi znaczących
zmian. Zespół kontynuuje drogę rozpoczętą na płycie „In Absentia” z dalsządrogą na jej następczyni „Deadwing”.
To wciąż głęboko osadzony w tradycji
rock progresywny, urozmaicony psychodelicznymi akcentami. Liryczny wokal
pięknie komponuje się z pastelowymi,
lekko rozmytymi dźwiękami, w których
pełno melancholii i zadumy („Way Out
Of Here” z gościnnym udziałem znanego z King Crimson Roberta Frippa). Na
płycie znalazło się miejsce dla długiego,
„usłanego” mnóstwem muzycznych myśli „Anesthetize”. Kapitalne solo gra tutaj Alex Lifeson z Rush, pojawiają się też
typowo metalowe gitary. To nie pierwszy
flirt Wilsona z mocniejszą odmianą rocka.
Wyjątkowe wydawnictwo potwierdza
absolutną zjawiskowość i geniusz Porcupine Tree, a Wam zapewnia długie godziny z wyjątkowo piękną muzyką.
Maciek Kancerek
[email protected]
KULTURA
MAJ 2007
Żołądek to nie
San Francisco
Piersi już za kilka dni będzie można posłuchać
na bachanaliowej scenie.
Częściej jesteś Pawłem Kukizem z płyt
Piersi, tym z płyty z Borysewiczem czy
też z Yugotonu, bądź Yugopolis?
Wiesz… To jest podobnie, jakbyś zadał
pytanie temu aktorowi, który grał Wołodyjowskiego, czy on jest bardziej Wołodyjowski czy jakiś inny. Ja po prostu gram i
za to Bogu dziękuję, że on mi dał jakieś
takie większe spektrum możliwości.
Czy spotykałeś się z atakami ze strony
grup społecznych, które krytykowałeś
w swoich tekstach?
A cóż oni mogą mi zrobić? Często spotykałem się z atakami, ale mam pełną
świadomość, że na takie ataki jestem narażony. Nic szczególnego.
Reklamowałeś swego czasu Pepsi. Stawiasz ją wyżej nad Colę?
Cola nie zaproponowała mi żadnej reklamy – to pierwsza podstawowa sprawa.
Ponieważ Pepsi mi w tej chwili nie płaci,
to nie mogę powiedzieć, co stawiam wyżej. Gdyby Cola zapłaciła, to powiedział-
Album „Piracka płyta” miał bardzo niską cenę. Od jakiego nakładu sprzedaż
miała być opłacalna i czy udało się taki
nakład osiągnąć?
Dostaliśmy „Złotą płytę” bez praktycznie żadnej promocji radiowej i telewizyjnej. Pojawił się na krótki okres teledysk,
ale to jest żadna promocja. Ja przede
wszystkim chciałem pokazać wytwórniom płytowym, że piractwo i niskie nakłady to efekt bardzo wysokich cen płyt.
Jak długo będzie trwała taka praktyka,
tak długo będzie powszechne piractwo.
Ja na tej płycie nie zarobiłem praktycznie żadnych pieniędzy, ale miałem satysfakcję, że udowodniłem im, że można
sprzedać 30 tys. płyt.
Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na
Bachanaliach
Paweł Ptaszyński
Maciej Kancerek
Czekamy na Wasze (nie tylko poetyckie) próby literackie!
Nadsyłajcie je na adres: [email protected]
Błażej Kowalczyk
Ja patrzę - On patrzy
Ja znów - On też
Patrzę
Patrzę znów
A widzieć?
Dlaczego widzenia nie ma w moim patrzeniu
Dlaczego patrzenia nie widzę
Chcę widzieć jak patrzę
Gdy patrzę chcę dostrzegać
Dostrzegać chcę tego co widoczne
Dostrzegać mogę - gdy tego chcę
Chcę wiedzieć
Znów patrzę
On przestał
Sylwia
(śmiech) To nie jest legenda. Kiedyś
w Bełchatowie zapytali nas, gdzie jest
drugie auto. Jakie drugie auto? Nie
ma (śmiech). Cały sprzęt to trochę zbyt
szumnie powiedziane. Przez lata graliśmy na cudzych gratach, na sprzęcie pożyczanym od kapel lokalnych. Chciałbym
im przy okazji serdecznie podziękować.
Jeździliśmy bez bębnów i bez wzmacniaczy. Mieliśmy ze sobą instrumenty,
osprzęt do bębnów. Kiedy basista kupił
wzmacniacz, właściwie samą „głowę”,
woził ją na swoich kolanach. Nie było
mu łatwo, bo ma posturę niskiego koszykarza. W dodatku siedział z tyłu, na
plecach miał śpiwór i generalnie plecak.
Zjeździliśmy w ten sposób cały kraj, pół
Europy. Białym Fiatem 126p. Od tamtej
pory mamy reumatyzm, ale... było warto
(śmiech).
Czym jeździcie teraz?
Kumpel wypożycza nam Forda Couriera.
Mieszczą się w nim plecaki, wzmacniacze chłopaków, ich instumenty. Wchodzi
mój werbel i blachy. Ciężko mieszczą się
bębny, często zalegają na tylnej kanapie.
Leżą na środku, oddzielając chłopaków
i znacznie ograniczając im przestrzeń
życiową. W porównaniu z „maluchem”,
mamy teraz luksus.
fot. Katarzyna Uryasz
Maciek Kancerek
Wiersz plisowany
patrzę na pierwsze zmarszczki pod
oczami
i w każdej doszukuję się pewności że
ciągle czekolada pasuje do moich ust
a pończochy do łydek które nie biegają
już za wiatrem w polu
ani za zielonym światłem
żeby zdążyć na drapanie po plecach
wiem że czwarty siwy włos to nie przez
rachunek za prąd
tylko przez to prześcieradło które
gniecie się pod jednym ciałem
Boję się być zdradzonym
Przez miłość do Ciebie.
niczym plisy na spódnicy
z małym zapasem poukładałam plany
na dziś
choć w gruncie
rzeczy w nieładzie wyglądają ciekawiej
Boję się być zdradzonym
Przez samego siebie.
na więcej nie mam siły
a trzeba jeszcze dojść
Boję się być kochanym
Nie będąc szczęśliwym.
na zieloną górę czterdzieści minut
Boję się
Leniwiec śpi 16 godzin na dobę. Muzycy zespołu
twierdzą, że nazwa do czegoś zobowiązuje,
jednak w rozmowie z „UZetką” Jarek „Okoń”
Oczoś mówi, że na każdym kroku stara
się zaprzeczać, że jest leniem i obibokiem.
Perkusista Leniwca opowiedział nam o
jeleniogórskich kibicach i podróżowaniu przez
Europę swojskim Fiatem 126p.
W Zielonej Górze krąży legenda dotycząca Leniwca. Mówi o Was jako o jedynym
w historii zespole, który do „4 Róż dla
Lucienne” przyjechał na koncert wraz z
całym sprzętem... „maluchem”.
nie TyLkO poezja…
bym, że jednak Colę.
biliśmy się z kibicami
„UZetka”: Jak żyjecie z kibicami jeleniogórkiego KS Karkonosze? Nagraliście
kiedyś piosenkę poświęconą klubowi.
Okoń: Zrobiliśmy to w czasach, kiedy
była wojna między dresami, a nie-dresami. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłem na
żadnym meczu Karkonoszy. Moja fascynacja futbolem ma generalnie charakter
„od chwili do chwili”. Pociąga mnie to
tylko momentalnie. Częściej biliśmy się
z kibicami, niż gadaliśmy. Przynajmniej
ja. Nie chcę wypowiadać się za kumpli
z zespołu. W 1999 roku mieliśmy sporą
akcję przed koncertem Kultu z okazji
Dnia Wiosny. Spotkaliśmy wesołą brygadę koło dworca PKP i daliśmy radę.
Nie uciekliśmy. Generalnie było dobrze.
Osobiście nie znam kibica, któremu
mógłbym spokojnie podać rękę. Kiedyś groziło mi to ciężkim kalectwem,
kto wie, może nawet śmiercią. Piosenka
ukazała się na składance „Wykopmy rasizm ze stadionów” (wydanej przez stowarzyszenie „Nigdy Więcej” w 2004 r.),
spotkaliśmy się z przychylnymi opiniami
w mieście, również od ludzi, którzy są kibicami klubu.
13
Hanka Pietruszewska
Boję się być kochanym
Kochając na niby.
Błażej Kowalczyk
Wiersz do wynajęcia
wsadziłam chleb do zamrażalnika
więc do Bożego Narodzenia wystarczy mi jedzenia
dalej nie sięgam bo za długie powieki spadają
mi na ręce
nie muszę czytać Fukuyamy aby uznać że
moje prywatne państwo jest u kresu swojego
istnienia
zwijam flagi i ogon pod siebie
i idę
może znajdę dla siebie kawałek podłogi
Hanka Pietruszewska
Twoja Asturia
Wsiądź do łodzi,
Wyznacz kurs,
Z ulgą krzyknij do Boga,
Ucieknij z życia,
W błękitny nurt,
Oceanu wielkiego pustkowia.
Podnieś żagiel,
Opuść port,
Ster przeznaczeniu podaj,
Rusz przed siebie
W horyzont chmur,
Gdzie Twoje serce się chowa.
Tak płynąc zanurz dłoń,
By zniszczyć kajdany doszczętnie,
Uśpiona przez morską toń,
O swej podróży śnić Będziesz.
Krystian Saja
nocne majaki
kiedy powieki zamkniesz
podobnie jak dziś
i dłonie zmęczone
ułożysz do snu
ogarnę rękoma twe
czoło spocone
ustami otarte
z minionego dnia
wtulę się w ciepłych
ramion szorstką skórę
i szepnę w ucho
słowami nie moimi:
-jesteś przystanią
na wzburzonym morzu
latarnią morską
dla płynących łajb
wiatrem wiejącym
w żagle marynarzy
i snem spokojnym
gdy przychodzi sztorm
M. Kalinowska
Brama
Przed bramą srebrną ścieżka się wije,
Kręta jest droga przede mną.
Ileż w ciemności pułapek kryje,
Czających na duszę biedną.
Pomóż o Mistrzu, ty znasz mą dolę,
Widziałeś ją wiele razy,
Tu nie pomoże oko sokole,
Spełnij Wergila rozkazy.
Tam w dole jasno. Co to tak płonie?
Co smaga ściany te blaskiem?
To iskry krzeszą Hefajsta dłonie,
Bijąc w okowy z trzaskiem.
Kajdany dzwonią na stopach cieni,
Świeże się rany goją.
Kolor posoki ścianę tą mieni,
Tu nawet czarty się boją.
Wybacz mi Mistrzu, ja tam nie wejdę,
Nie chcę podzielić ich losu.
Ja sobie drogą okrężną przejdę,
Mi nie potrzeba patosu.
rozmowa ze sobą
jutro nadejdzie
trzeba
weź się pchnij
jedną nogą do przodu
trzeba
otwórz oko
wiem
jeżeli boli
wiem wiem
pójdź
to nie koniec
pójdź
nie koniec
trochę
popatrz drzewa
będę zielone
życie się nie cofnie
nie bój
wstań
trzeba
weź pchnij
jedną nogę
wstań
jutro nadejdzie
M. Kalinowska
fot. Katarzyna Uryasz
KULTURA
MAJ 2007
Początek czegoś fajnego
fot. Małgorzata Bejgier
Beata Małecka o ksywie artystycznej „Żaba” i Adrianna
Borek „Sikorka” to „Babeczki z rodzynkiem”, finalistki
tegorocznego Przeglądu Kabaretów ”Paka”.
Z czym „Babeczki z rodzynkiem” wróciły
z krakowskiej „Paki”?
Żaba: Wracamy z uśmiechem, satysfakcją i zadowoleniem.
Ada: Dostaliśmy wyróżnienie i nagrodę
specjalną za wiersz napisany specjalnie
dla nas przez Artura Andrusa, wyemitowany w radiowej „Trójce”.
Jakie wrażenie zrobił na was Kraków?
Ada: Pierwszy raz widzieliśmy „Pakę” od
strony formalnej. Zwykle bywaliśmy tam
czysto rekreacyjnie, jako widzowie.
Żaba: W tym roku był hotel, mieliśmy
swoje plakietki, nawet karneciki na obiady. Od strony organizacyjnej było nam
bardzo dobrze.
Ada: To była już XXIII „Paka”. Z jednej strony widać w tej imprezie ogromny
profesjonalizm organizatorów, a z drugiej pewną mechaniczność…
Co tu dużo mówić, miłe są pozytywne
opinie od wszystkich.
Ada: Można powiedzieć, że na to nie
pracowaliśmy. Troszkę to na nas spadło.
Komercję?
Ada: Można tak powiedzieć. Mnóstwo
osób jest zaangażowanych w powstawanie koncertów, mnóstwo osób musi
o wszystkim wiedzieć. No i wszędzie zagląda telewizja.
To troszeczkę nie ładnie z naszej strony.
Teraz planujemy przyłożyć się do tej premiery, która mam nadzieje niedługo.
Żaba: Troszeczkę się to rozpędziło, nakręciło się troszeczkę i miejmy nadzieję,
że to początek czegoś fajnego.
Po sukcesie na „Pace” o Waszym kabarecie jest dość głośno w mediach. Jak się
odnajdujecie w tej sytuacji?
Żaba: To nam wyjdzie tylko na plus. Od
razu pojawiły się propozycje koncertów.
Gratulujemy nagród. Wykorzystajcie
swój sukces, dzięki za rozmowę.
Zdradzicie nam swoje plany na najbliższy czas?
Ada: Planów jest dużo. Priorytetem jest
wystawienie godzinnej premiery w Gębie
dla znajomych i studentów. Nie pokazaliśmy się jeszcze jako kabaret w Zielonej
Górze!
Rozmawiała: Emilia Rogala
[email protected]
Formacja kabaretowa „Babeczki z rodzynkiem” istnieje ponad rok. Tworzy ją czwórka studentów, trzy babeczki: Beata Małecka, Adrianna Borek i Karolina Kuras oraz rodzynek - Bartek Klauzinski. Finał tegorocznego
Przeglądu Kabaretów „Paka” i zdobyte tam wyróżnienie to jak dotąd największy sukces tego najmłodszego
zielonogórskiego kabaretu.
Lokalna specyfika telewizji
Żwirblisa nie znam, pierwszy raz widziałam go
wtedy, a i tak niewyraźnie, bo mi kolega
z przodu przysłaniał. Historii jego życia nie
znam. Wiem tylko, że lubi „tanio” i „telewizja”.
Udałam się z prawdziwą niechęcią na
pokaz filmów Krzysztofa Źwirblisa. Na
miejscu spotkałam młodych kolegów
i koleżanki zielonogórskiej elity intelektualnej. Zgodnie przysiedliśmy przed
wielkim, kolorowym ekranem p. Kozłowskiego. Pokazano nam treści żywcem zdjęte spod domów blokowych.
Prosta opowieść, niczym nie zaskakująca, codzienność i normalność, nuda i jak
sobie z nią radzić. Cały obraz mojego
dzieciństwa ubrany w muzykę (jazz, hiphop, electronic), bloki. Parne, letnie popołudnia, ranki (wieczorów nie pokazał),
nagie pulchne, krągłe matki, bez oporów rozbierające się na skwerach pod
blokiem, dzieciaki, które gospodarują
swoim czasem pod oknami domu, młode
skejty smarujące swoje pierwsze graffiti
na budzie Krzysztofa Żwirblisa i jego ekipy. Zbudował relację pomiędzy kamerą
a mieszkańcami, rejestrował to, co każdy widzi z okna swojego bloku, boiska.
Rozmowy z mieszkańcami prowadzone
naturalnie. Gdzieniegdzie wyczuć można było nawet nutkę ironii. Rozumiem,
jako skromny obserwator twórczości
Pana, owo przedsięwzięcie, ale jedna
rzecz dręczy mnie i dręczy, a chodzi
o wydalające psy na trawnikach, których
najwidoczniej nie chciał zawstydzić, ani
tematu poruszyć. Bo cóż powiedziałaby
wtedy nasza policja strzegąca czystości
trawników.
Godna uwagi była twórczość,
którą śmiał tam prezentować, gościł
przecież w domach mieszkańców, którzy dopuszczali go do swoich szkiców
i obrazów. Młodzi plastycy, hobbyści,
normalnie. Żwirblis stworzył możliwość
dla osób, które tam się poruszają, by one
mogły same coś pokazać i przedstawić, co
nawet jako zwykła wypowiedź nabierało
silnego społecznego wyrazu, bo ujawniali
się wobec jakiejś społeczności. Prowadziło to do integracji.
Ja chciałam tylko zaapelować do młodocianych w Zielonej: nie przychodźcie
do BWA, bo tam to nudno jest i w ogóle, lepiej na murku siedzieć i palić fajki,
a mamie powiedzieć, że się do kościoła
poszło. A cały projekt zwany „Tania telewizja” (Grochów, Chomiczówka) oglądaliśmy niesfornie 23 kwietnia 2007 r.
w międzymurzu BWA Zielona Góra.
Bless ya.
dolores
pisze o sztuce
Gomułka na strychu
„Tere fere kuku do Gomułki z łuku”
– historia obywatela, który chce coś
zrobić dla ludzkości, to najnowsza
premiera Teatru Lubuskiego.
„Zabijanie Gomułki” wzorowano na
powieści Jerzego Pilcha „Tysiąc spokojnych miast”. Najmłodszy bohater Jerzyk
wspomina, jak jego ojciec wraz z sąsiadem Józefem Trąbą planuje zamach na
I Sekretarza PZPR – Władysława Gomułkę.
W spektaklu najważniejsza jest rzeczywistość, w której rozgrywają się losy bohaterów, czyli lata siedemdziesiąte, okres
komicznego, a jednocześnie bardzo dramatycznego PRL-u.
Niebanalne miejsce na realizację spektaklu wybrał legnicki reżyser Jacek Głąb.
Scena na Strychu przy ulicy Fabrycznej to
kolejne eksperymentalne przeniesienie
spektaklu poza teatr. Klimat odartych
ścian, osmolonego sufitu i odrapanych
okiennic uwiarygodnił szarą i przygnę-
fot. Jan Walczak
14
biającą rzeczywistość tamtych czasów.
Gościnnie występujący Zbigniew Waleryś (w spektaklu Józef Trąba) zaprezentował zielonogórskiej publiczności istny
popis gry aktorskiej. Szczególnie cenne
są jego liczne toasty, połączone z oceną
ówcześnie panującej władzy i monologi
egzystencjalne „pod wpływem”.
„Zabijanie Gomułki”, reż. Jacek Głomb,
Teatr Lubuski, kwiecień 2007.
Robert Urbański - adaptacja, Małgorzata Bulanda - scenografia
i Bartek Straburzyński - muzyka.
Obsada: Wojciech Brawer, Zbigniew Waleryś, Wojciech Czarnota, Tatiana Kołodziejska, Marta Frąckowiak, Janusz Młyński, Andrzej Nowak, Robert Gulaczyk, Karolina Honchera, Jacek Krautforst.
Caravaggio - awanturnik i geniusz
Historia życia Caravaggio, jednego z najwybitniejszych malarzy XVI wieku, z biegiem lat
zamieniła się w legendę. Trudno odgadnąć, jak
naprawdę wyglądało życie artysty. Co zostało
domówione przez jego zagorzałych wrogów czy
przelukrowane przez zaślepionych geniuszem
wielbicieli.
Prawdziwej codzienności malarza poszukuje Desmonda Sewarda w książce
„Caravaggio – awanturnik i geniusz”.
Czyta się ją jak powieść sensacyjną,
a w niektórych momentach niemal jak
horror. W życiorysie artysty „białych
plam” jest wiele, ale autor nie daje za wygraną. Sobie znanymi sposobami dociera
do wszystkich możliwych źródeł informacji o malarzu.
W ciągu siedmiu lat Caravaggio oskarżany o burdy i rozboje stawał przed obliczem sędziego aż 11 razy. Szukał okazji
do ulicznych walk, co w jego czasach dla
młodych Rzymian było modną zabawą.
Nie był przestępcą, a osobnikiem nie-
zrównoważonym. Miał trudny charakter,
oskarżano go o homoseksualizm. Był
wyniosły i sarkastyczny. Miewał częste
huśtawki nastrojów i prawdopodobnie
chorobę depresyjną. Żył w przekonaniu,
że przewyższa każdego w swojej profesji.
W tym wszystkim Caravaggio w swoich
obrazach najczęściej poruszał tematykę
religijną, był człowiekiem, który malując
stawał się mistykiem. Jego dzieła można
podziwiać w centrum ołtarzy wielu włoskich kościołów, choćby „Siedem uczynków miłosierdzia”.
Książka Desmonda Sewarda nie jest ani
dla historyków sztuki, ani dla koneserów
malarstwa. Autor, intrygując życiory-
sem malarza, zachęca do zapoznania się
z obrazami Caravaggio. Co ważniejsze,
wiarygodnie usprawiedliwia jego dziko
kapryśny umysł.
Emilia Rogala
[email protected]
Desmond Sewarda, „Caravaggio
– awanturnik i geniusz”, Wrocław 2003
Czy przestrzeń ma płeć?
Koło Naukowe Praw Człowieka i Prawa Międzynarodowego zorganizowało
wystawę, której tematem jest przestrzeń kobieca. Wystawa trwała od 24
kwietnia do 6 maja.
Wystawa była wynikiem projektu socjologii wizualnej, który został zrealizowany w dniu 8 marca 2007 r. Celem
projektu oraz wystawy był aktywny
udział w przekształcaniu krzywdzących kobiety wzorców kulturalnych ról
płciowych oraz obalanie stereotypów
uniemożliwiających kobietom funkcjonowanie w przestrzeni publicznej na
równi z mężczyznami. Bo w życiu publicznym nie ma neutralnej przestrzeni
dla kobiet. Ta przestrzeń dopiero jest
wykuwana.
Podział przestrzeni funkcjonowania
społecznego ze względu na płeć wyklucza z góry pewne scenariusze rozwoju
lub czyni je niezwykle trudnymi do zrealizowania.
Płeć nie stanowi przestrzeni wolności,
lecz jedynie kanał bezwolnego wypełnienia reguł. W niej koncentrują się i z
niej promieniują wszystkie obyczajowe
i seksualne stereotypy, dlatego celem
jest pokazanie, że przestrzeń to dla nas
swoboda kształtowania tego, co wokół
i tego, co w nas. To odwaga wypracowywania nowych rozwiązań, to odwaga emancypacji od tego, co wszyscy
uważają za stosowne dla kobiet (no bo
kto to są „wszyscy”?). To świadomość
siebie, pewność swojej drogi i poczucie
odpowiedzialności za siebie i za relacje
z innymi ludźmi.
Aleksandra Gąsior
Kinga Tymczyszyn
MAJ 2007
KULTURA
Czas
Piękna trzydziestoletnia kobieta zmienia się dla swojego ukochanego, więc on postanawia zmienić się dla niej. Błędne koło, w które wpadają główni bohaterowie filmu Ki – duk Kima, zdaje się nie mieć końca.
Seh-hee (Ji-Yeon Park) jest obsesyjnie zakochana w swoim
chłopaku. Wpada w paranoję w momencie, kiedy na horyzoncie pojawia się jakakolwiek rywalka, nawet kelnerka w kawiarni. Z ogromnej zazdrości rodzi się pomysł, aby poddać się
operacji plastycznej i zniknąć na pół roku z życia Ji-woo (Jungwoo Ha). Odmieniona postanawia wrócić i sprawdzić, jak silne
było uczucie Ji. Podaje się za inną kobietę i próbuje rozkochać
w sobie byłego chłopaka. Reakcja na jej powrót będzie znacznie inna od tej, jakiej oczekiwała.
Kolejny film Ki – duk Kima jest
wypełniony symbolami, które widz odnajduje powoli, zagłębiając się w fabułę.
Zestawiając go jednak z wcześniejszym
„Pustym domem” widać w nim pośpiech
w realizacji i mniej psychologiczne ujęcie
bohaterów. Mimo że pomysł jest bardzo
ciekawy, uderza w tym filmie zbytnia dosłowność. Kult ciała, jaki panuje w ówczesnym świecie, niewątpliwie zasługuje na
uwagę. Koreańskiemu reżyserowi nie do
końca udało się przekonać widza do tego,
że zmiana powierzchniowości nie wpłynie
w żaden sposób na prawdziwą miłość.
Katarzyna Uryasz
[email protected]
Time; reż. Ki – duk Kim; wyst. Ji-Yeon
Park, Jung-woo Ha
Moje życie beze mnie
Dorosła znacznie szybciej niż jej rówieśnicy. W wieku siedemnastu lat
urodziła pierwsze dziecko, wzięła ślub z ukochanym chłopakiem. W dziewiętnastym roku życia urodziła się druga córka. Teraz kończy dwadzieścia trzy lata i dowiaduje się, że zostało jej dwa miesiące życia.
Dziewczyna, dla której życie powinno się właśnie zaczynać,
musi podjąć decyzji o tym, jak odejść z tego świata. Dobrowolnie decyduje się, aby nie informować swojej najbliższej rodziny,
że wkrótce nie będzie jej wśród nich. Spisuje listę rzeczy, które
chce zrobić zanim umrze. Ma jedno podstawowe marzenie, aby
kiedy już zabraknie jej na tym świecie, jej najbliżsi byli szczęśliwi. Mąż znalazł nową miłość, a córki miały kochającą matkę.
Nie wszystko w życiu układa się po myśli głównej bohaterki, jednak nigdy nie narzekała na swój los. Nawet w momencie, kiedy dowiaduje się, że umrze przyjmuje tę wiadomość
ze spokojem. Widzimy od tej chwili, jak w ciągu kilku tygodni
można intensywnie przeżywać każdą chwilę. Mimo że bohaterka nie spieszy się i nie chce niczego nadrabiać. Sposób, w jaki
kręcony jest film, gdzie kamera niemal biegnie za dziewczyną
jak reporter za sensacją, sugeruje nam, że ma ona świadomość
ulotności chwili. Nie ma w tej historii motywu nadziei i oczekiwania na cudowne uzdrowienie, a widz razem z dziewczyną
musi zgodzić się na to, jak okrutny i niesprawiedliwy może być
los, z którym czasami trzeba się po prostu pogodzić.
Katarzyna Uryasz
[email protected]
Moje życie beze mnie; reż. Isabel Coixet; wyst. Sarah Polley, Mark
Ruffalo
15
3 kwietnia w Teatrze Lubuskim
odbył się niesamowity koncert,
kolejny z cyklu „Wieczór z ...”.
Gościem specjalnym tego dnia był Zygmunt Konieczny – krakowski kompozytor, nierozerwalnie związany ze słynnym
kabaretem Piwnicy pod Baranami. Koncert miał charakter wieczorku wspomnień, prowadzonego przez dyrektor
zielonogórskiego teatru, panią Wandę
Rutkowską. Przypomniane zostały niektóre filmy Jana Jakuba Kolskiego („Pornografia”, „Jasminum”) oraz Tadeusza
Konwickiego („Dolina Issy”), do których
muzykę tworzył właśnie Zygmunt Konieczny. Kompozytor wyjaśniał sposób,
w jaki powstaje jego muzyka filmowa,
kładąc nacisk na właściwą interpretację
treści filmu i zamysłu reżysera.
Ciekawostką była próba zrealizowania na żywo ścieżki dźwiękowej
do fragmentu filmu „Pornografia”, której podjął się Konrad Mastyło, pianista
związany również z Piwnicą pod Baranami. Udało mu się przenieść nas w odległe
czasy niemego kina, jednak akompaniament niezupełnie pasował do rozgrywanej na filmie akcji, w przeciwieństwie
do ścieżki dźwiękowej towarzyszącej
fragmentowi filmu „Dolina Issy” (dzieci
nożem rozbijają Hostię – przyp. autora),
która wspaniale oddała dramat tej sytuacji.
Gośćmi pana Zygmunta Koniecznego byli Karolina Honchera oraz
akompaniujący jej Krzysztof Mroziński.
Wykonywana przez nich piosenka z repertuaru Ewy Demarczyk, pozbawiona
wyrazowości i emocjonalności, jaki znamy z pierwotnych wykonań, pozostawiła
po sobie spory niedosyt. Dla Zygmunta
Koniecznego zaśpiewali także młodzi
wokaliści ze Studia Erato, jednak i tym
razem wykonana przez nich piosenka nie
wzbudziła szalonych emocji. Piosenkarze
studia oczywiście zaśpiewali bardzo poprawnie, jednak ich interpretacja – mocno rozrywkowa, daleka była od charakte-
ru znanego nam z Piwnicy.
Wreszcie główną cześć koncertu zaszczyciła swą obecnością Kinga Rataj, dwudziestoletnia laureatka 42 Studenckiego Festiwalu Piosenki, śpiewająca aktorka kabaretu Loch Kamelot, studentka pierwszego roku filologii polskiej
w krakowskiej Akademii Pedagogicznej.
Kinga zaśpiewała piosenki Zygmunta
Koniecznego z niesłychaną wrażliwością,
z duszą i charakterem godnym miana
„piwnicznej pieśniarki”. Co prawda nie
odbyło się bez drobnych intonacyjnych
uchybień, ale ostatecznie nie miały one
wpływu na ogólne wrażenie.
Kompozytor najwyraźniej dobrze się czuł na zielonogórskich deskach.
Po każdej piosence pozytywnie odnosił
się do wykonania, wplatając w ocenę
wspomnienia z najlepszych lat Piwnicy –
z lat znajomości z Piotrem Skrzyneckim,
Haliną Wyrodek i piwnicznymi aniołami – białym: Anną Szałapak i czarnym:
Ewą Demarczyk. Będąc pod silnym wrażeniem tego, co usłyszał, i chcąc to skomentować, zdarzyło mu się sięgnąć po
szklankę wody, zamiast po mikrofon, na
co cała sala zareagowała śmiechem. Zygmunt Konieczny roześmiał się także.
Jerzy Sowa jr
Zygmunt Konieczny – kompozytor urodzony 3 stycznia 1937 r. w Krakowie, od samego początku swej kariery związany z Piwnicą pod Baranami. Nazywany „wesołym
kompozytorem smutnych piosenek”. Jego
oryginalny i jednocześnie bardzo przystępny styl doskonale interpretuje tekst wierszy,
którym towarzyszy. Pisał do poezji między
innymi Agnieszki Osieckiej. Tworzył także
muzykę do filmów i spektakli teatralnych.
Sam siebie uważa za kompozytora „niepoważnego” i jak mówi – woli pisać piosenki,
niż poważne oratoria.
Lepszy nierzeczywisty świat
Malarstwo, literatura, historia były natchnieniem dla Guillermo del Toro
w tworzeniu scenariusza dla „Labiryntu Fauna”. Wszystkie te inspiracje
przyczyniły się do sukcesu, jaki odniósł film, zbywając wiele prestiżowych nagród m.in. trzy Oscary.
Ofelia (Ivana Baquero) razem ze swoją ciężarną matką przeprowadza się do stacjonującego w hiszpańskim lesie
obozu wojskowego. Czasy, w których przyszło im żyć, są ciężkie
dla kraju. Jest on podzielony na walczące ze sobą obozy - faszystowskie wojska generała Franco oraz oddziały partyzanckie.
Ojczym Ofelii jest zaborczym oficerem, który narzuca swoją
wolę przemocą zarówno w pracy, jak i w domu. Trzynastoletnia
dziewczynka nie godzi się na brutalną rzeczywistość i próbuje
znaleźć sobie alternatywny świat. Nie musi szukać daleko, tuż
obok swojego domu odkrywa tajemniczy labirynt. Spotyka tam
Fauna, który wyznacza jej trzy zadania. Jeśli tylko się z nich
wywiąże, czeka ją nagroda.
Film Guillermo del Toro jest w pełni przemyślany
i zrealizowany z naciskiem na najdrobniejsze szczegóły. Dwa
REDAKCJA: ISSN 1730-0975
al. Wojska Polskiego 65, pok. 28, 65–625 Zielona Góra,
tel. +48 68 328 32 02
[email protected]
WYDAWCA:
Stowarzyszenie Gazety Samorządu Studenckiego
Uniwersytetu Zielonogórskiego „UZetka”
al. Wojska Polskiego 63/317, 65-077 Zielona Góra
[email protected]
światy perfekcyjnie się przenikają. Czasami zbytnie okrucieństwo czasów wojny pokazane w niektórych scenach może razić. Reżyser celowo jednak pokazuje cierpienie i ból, aby zaraz
wrócić w świat dziecka, gdzie może bezpiecznie interpretować
przemoc. Del Toro stara się udowodnić widzom iż „niewinność
ma siłę, o której zło może tylko pomarzyć”. Każdy musi ocenić
sam, czy mu się to udało.
Katarzyna Uryasz
[email protected]
Labirynt Fauna; reż. Guillermo del Toro, wyst. Ivana Baquero,
Doug Jones
REDAKTOR NACZELNY:
Kaja Rostkowska, [email protected]
Z-CA REDAKTORA: Jan Walczak, [email protected]
SEKRETARZ REDAKCJI: Karol Tokarczyk,
[email protected]
SKŁAD: Kaja Rostkowska, Marcin Grzegorski,
Maciej Kancerek
KOREKTA: Karolina Łapacz, Anna Cichocka
KULTURA: red. Maciej Kancerek, [email protected],
Emilia Rogala, Katarzyna Uryasz, Tomasz Kołodziej
WYDARZENIA: red. Anna Cichocka, [email protected],
Grzegorz Rozmarynowski, Grzegorz Biszczanik. Ewa Durtka,
Paweł Ptaszyński, Krystian Saja, Tomasz Kutarba, Łukasz Nowak, Paweł Pituch, Martyna Basaj, Marcin Owsiany, Joanna
Oleszkiewicz, Grzegorz Czarnecki
FELIETONY: red. Paweł Ptaszyński, [email protected]
NIE TYLKO POEZJA: Błażej Kowalczyk,
[email protected]
GRAFIKA: Marcin Grzegorski, Karolina Buśko,
Maria Brudło, Radosław Fedorowicz
FOTO: Katarzyna Uryasz, Krzysztof Tomicz, Piotr Giziński,
Małgorzata Bejgier
OGŁOSZENIA I REKLAMY: Marcin Grzegorski,
0 602 128 355, [email protected], [email protected]
DRUK: Drukarnia „LUBPRESS” sp. z. o.o. Zielona Góra,
Redakcja zastrzega sobie prawo do nadawania tekstom własnych tytułów oraz ich skracania. Za zamieszczone informacje
odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
16
SPORT
MAJ 2007
W IV rundzie ekstraligi żużlowej
na stadion przy
ulicy Wrocławskiej zawitała
drużyna mistrza
Polski – Atlas
Wrocław. Drużyna z Wrocławia przybyła do
„grodu Bachusa”
po zwycięstwo.
Atlas Wrocław przyjechał w swoim
najsilniejszym składzie z indywidualnym mistrzem świata w żużlu, Jasonem
Crumpem oraz z uczestnikiem cyklu,
GP Duńczykiem Hansem Andersenem.
W drużynie ZKŻ Kronopol Zielona
Góra widać było maksymalne skoncentrowanie. Zawodnicy oraz działacze,
trenerzy i sami kibice popularnego Falu- z Grzegorzem Walaskiem przewrócił
bazu wierzyli, że dziś właśnie ZKŻ Kro- się na tor. Zawodnik na szczęście wstał
nopol Zielona Góra odniesie pierwsze z toru o własnych siłach. lecz z biegu
zwycięstwo w sezonie i to nie byle z kim, został wykluczony. Powtórka to popisotylko z samym mistrzem polski Atlasem wa jazda Walaska oraz Aldena, którzy
Wrocław.
w polu zostawiają juniora Chrisa Hol
Już na godzinę przed rozpoczę- dera.
Ciekawostką jest, iż motor
ciem zawodów stadiom przy ulicy Wro- cławskiej był szczelnie wypełniony kibi- Holdera zdefektował na 3 okrążeniu
cami. O 19.00 nad stadionem przeleciało i junior w asyście mechaników oraz
kilka samolotów, które wykonały pokaz. Hansa Andersena musiał przebiec praNależy dodać, że
wie całe okrąNa 3 okrążeniu i junior w żenie prowapo raz pierwszy
mecz w Zielonej
dząc motor,
asyście mechaników oraz
Górze rozgrywany
aby otrzymać
Hansa Andersena musiał
był przy sztucznym
jeden punkt.
świetle.
przebiec prawie całe okrą- Publiczność
Zawody
żenie prowadząc motor, aby n a g r o d z i rozpoczęły się od
ła brawami
otrzymać jeden punkt.
biegu
młodziedzielnego zażowego, w któwodnika.
Po X biegu zespół z Zielonej
rym świetnie spisała się para Falubazu. Wolbert-Zengota wygrywają podwój- Góry objął prowadzenie 31-29, nie odnie z parą wrocławską Holder-Korbel. dając go do końca meczu.W biegu XII
W IV biegu bardzo dobrze spisał się Piotr znów wygrywa Walasek, na drugiej poProtasiewicz, pokonując samego mistrza zycji melduje się Holder, a na trzeciej
świata, Jansona Crumpa. Na trzeciej nasz junior Zengota. Fantastyczny bieg
pozycji po walce z Chrisem Holderem i postawa młodego żużlowca Falubazu,
zameldował się nasz junior Zengota. który pokonał doświadczonego DuńW VIII biegu mieliśmy pierwszy remis czyka Hansa Andersena. W XIII znów
w zawodach: po 24 punkty, natomiast w pech wielkiego mistrza Crumpa, którebiegu IX drużyna mistrza Polski wygra- mu zdefektowała maszyna. Bieg kończy
ła w stosunku 4-2 i objęła prowadzenie się remisem 3-3, gdyż kolejność na mecie
28-26.
jest następująca: Bjerre, IIversen, Alden.
W X biegu nastąpił groźny W pierwszym biegu nominowanym znów
upadek Jasona Crumpa, który w walce mamy remis 3-3, wygrywa znowu Bjerre
STUDENT
W FORMIE
fot. Piotr Giziński
Rozmowa z zawodnikiem Stelmetu AZS UZ
Zielona Góra, Bogumiłem Buchwaldem.
Bogumił Buchwald urodził się i mieszka w Zielonej Górze. Studiuje informatykę i ekonometrię na 5 roku. Obecnie przygotowuje się do obrony
pracy magisterskiej.
fot. Grzegorz Biszczanik
Relacja z meczu Ekstraligi pomiędzy ZKŻ
Zielona Góra – Atlas Wrocław
Od lewej: Kevin Woelbert, Grzegorz Walasek, Niels Kristian Iversen, Grzegorz Zengota, Sebastian Alden.
drugi jest Iversen, a trzeci Protasiewicz.
Jason Crump miał po raz kolejny pecha,
gdyż nie zdążył na start i został wykluczony. W drugim biegu nominowanym nasz
zespół wygrał 4-2. Wielką klasę pokazał
Walasek, który wygrał, na drugiej pozycji
przyjechał Andersen, a na trzeciej Lindgren, czwarty był Bjerre.
ZKŻ Kronopol Zielona Góra
wygrał z mistrzem Polski Atlasem Wrocław 49-41. To były fantastyczne zawody
w wykonaniu zielonogórskiej drużyny,
świetny mecz rozegrał Grzegorz Walasek
Skąd wzięło się zainteresowanie piłką
ręczną?
Piłką ręczna zainteresował mnie kierownik studium wychowania fizycznego, mgr
Władysław Leśniak. To on zaproponował
mi przyjście na treningi. Spodobało mi
się i cieszę się, że uprawiam ten sport,
ponieważ przynosi mi on wiele radości
i satysfakcji.
Kto jest Twoim idolem z parkietów światowych?
Nie mam jednego ulubionego zawodnika. Połączyłbym cechy kilku graczy
i stworzył uniwersalnego, nie mylącego
się sportowca. A jeśli już miałbym kogoś
wyróżnić, to byłby to Bartosz Jurecki,
który imponuje mi swoją walką i determinacją.
Najlepszy mecz w karierze?
Zdecydowanie spotkanie derbowe w Gorzowie Wielkopolskim. Rzuciłem w tamtym meczu najwięcej bramek w karierze,
bo aż 17 - to ilość, która bardzo rzadko
zdarza się w meczach piłki ręcznej na
tym poziomie rozgrywek.
Czy otrzymałeś propozycje gry w innym
klubie?
W trakcie sezonu pojawiła się oferta od
pierwszoligowej Nielby Wągrowiec, jednak na obecną chwilę nie planuję odchodzić z Zielonej Góry.
Prowadzisz w klasyfikacji najlepiej rzucających zawodników w I lidze.
Na pewno znaczny wpływ na moją dobrą
strzelecką formę ma przyjście do zespołu
Relacja z meczu piłki ręcznej
Mecz rozpoczął się od prowadzenia
gości. W 5 min. zawodnicy z Gorzowa
prowadzili 3:4 po bramce zdobytej z dystansu. Odpowiedź naszej drużyny była
błyskawiczna: wzorowo przeprowadzona kontra zielonogórskiego zespołu w sytuacji sam na sam znalazł się Bartnik,
który zdobył bramkę na 4:4. W następnej
minucie nasz zespół przeprowadził jeszcze dwie bardzo ładne akcje zakończone
powodzeniem i nasza drużyna wyszła na
dwubramkowe prowadzenie 6:4. Żadna
drużyna nie chciała odpuścić na parkiecie. W 17 min. nasz zespól podwyższył
prowadzenie w meczu 12:7. W 19 min.
piękną interwencją popisał się bramkarz
Stelmetu AZS UZ Długosz, broniąc
bardzo groźny rzut zawodnika gości. Po
bramce Martynskiego w 19 min. AZS
UZ Zielona Góra prowadził już 14:8
z akademikami z Gorzowa.
W II połowie spotkania pierwsi
zaatakowali goście, zdobywając bramkę w 1 minucie II części gry. Mecz ciągle prowadzony był w szybkim tempie
z dwóch stron.
Przez większość II połowy
utrzymywało się prowadzenie naszej
drużyny 3 bramkami i nic nie wskazywało na dramatyczną końcówkę. W 55 min.
spotkania kolejną bramkę dla drużyny
z Gorzowa zdobywa Wasiłek i na tablicy
świetlnej widnieje wynik 33:30.
Drużyna z Gorzowa walczy do
końca meczu. Najpierw bramkę zdobywa Jagła i wynik brzmi 33:31. Następna
znów należy do Jagły - 33:32. W rzucie
wolnym zawodnik z Gorzowa trafia
w ręce naszego muru i wygrywamy spotkanie derbowe 33 do 32.
Był to naprawdę bardzo ciekawy, wyrównany i zacięty mecz. Żadna z drużyn nie chciała przegrać. Walka toczyła
się na całym boisku. Brawa należą się
naszej drużynie, która prowadzona
przez Henryka Rozmiarka, zaprezentowała się bardzo dobrze. Brawa należą
się też zawodnikom AZS AWF Gorzów
Wielkopolski, za sportową walkę, jaką
podjęli w tym spotkaniu.
Benedykt Jach
[email protected]
fot. Krzysztof Tomicz
Stelmet AZS UZ Zielona Góra- AZS AWF Gorzów Wielkopolski
zdobywając 14 pkt. Na pewno zawiódł
Jason Crump, który zgromadził zaledwie
5 pkt. Fantastycznie zachowywała się zielonogórska publiczność przez całe zawody: kulturalnie i w rodzinnej atmosferze,
dopingując obydwie drużyny.
Po meczu szczęśliwi oglądaliśmy pokaz sztucznych ogni na stadionie.
Zawody był przygotowane na naprawdę
wysokim poziomie.
Benedykt Jach
[email protected]
trenera Henryka Rozmiarka. Przed sezonem zespół opuściło kilku kluczowych
graczy, a w takiej sytuacji trener postanowił, że to na mnie spocznie ciężar gry.
Dodatkowo zostałem desygnowany do
wykonywania rzutów karnych.
Jak zapracowałeś na tak dobrą formę
w tym sezonie?
Forma ta jest efektem kilkuletniej pracy
na treningach. Od kiedy zacząłem trenować w drużynie seniorów zwiększyły się
zdecydowanie obciążenia treningowe.
Przez ten czas zespół prowadziło kilku
trenerów i od każdego nauczyłem się
czegoś nowego. W obecnym sezonie staram się to wszystko wykorzystać.
Benedykt Jach

Podobne dokumenty