Pobierz fragment – plik PDF

Komentarze

Transkrypt

Pobierz fragment – plik PDF
Pit Schubert
Bezpieczeństwo i ryzyko
w skale i lodzie
Tom 1
Wyniki badań i doświadczenia
Komisji Bezpieczeństwa
Niemieckiego Towarzystwa Alpejskiego
Sklep Podróżnika 2011
Spis treści
Jak to się mogło stać? Uczmy się na błędach............................................................................8
Wstęp do wydania polskiego...................................................................................................10
Niebezpieczeństwa związane z załamaniem pogody..............................................................12
Katastrofalne w skutkach weekendowe załamania pogody – Tragedia na Piz Badile – Tragedia
na Filarze Freney – Służby meteorologiczne towarzystw alpejskich
Niebezpieczeństwa związane z porażeniem piorunem..........................................................47
Pioruny – Grzmoty – Prądy wzburzone – Ognie świętego Elma – Uderzenie pioruna w namiot
–Klatka Faradaya – Człowiek jako piorunochron – Mostek zwarciowy – Olbrzymi piorunochron – Piorun kulisty – Zasady zachowania ostrożności wobec zagrożenia rażeniem piorunem
Czy liny mogą się jeszcze zrywać?...........................................................................................72
Zerwana lina pod mikroskopem – Niewystarczająca norma – Ryzyko pomyłki – Jak bardzo
starzeją się liny – Odpadnięcia we wspinaczce na wędkę – Odpadnięcia we wspinaczce sportowej –Prowadzenie liny przy możliwym obciążeniu na ostrej krawędzi
Zagadki kryminalne................................................................................................................85
Zagadkowe zerwanie liny – Próba wytrzymałościowa – Wpływ benzyny na linę – Oznaczanie
środka liny – Niewiarygodna historia
Czy karabinki mogą jeszcze pękać?.......94
W jaki sposób zamek może otworzyć się
samoistnie – Unikanie pęknięcia karabinków z otwartym zamkiem przy obciążeniu podczas odpadnięcia – Unikanie pęknięcia karabinków na skutek obciążenia
poprzecznego – „Druciak” przebłyskiem
nadziei
Wiązanie się liną – stały problem.........106
Fritz Wiessner – „Ćwiczenie ratownicze” w
dolinie górnego Dunaju – Śmierć na Liebesnadel i w masywie Alpsteinu – Pierwsza
uprząż biodrowa – Uprząż pełna – Niewłaściwe pętle centralne – Inne pętle – nie
zawsze bezpieczne – Wiązanie się liną za
pomocą karabinka
Dlaczego już nie węzeł skrajny tatrzański?..........................................................................127
Na Peilsteinie – Zmiana stanowiska nauki – Niebezpieczeństwo czyha wszędzie – zawody
wspinaczkowe
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa...........................................135
„Zielony” z węzłów –��������������������������������������������������������������������
Węzeł na końcu liny –
�����������������������������������������������
Nowa metoda, stare zagrożenia – Odruchy – Zakręcane karabinki? – Zjazd synchroniczny – Półwyblinka na karabinku (hamulec HMS) do
zjazdów – Hak otwarty („świński ogon”)
Pozornie bezpieczna wspinaczka na wędkę..........................................................................153
Winna jest pętla – Potworne zużycie liny – Rolka zjazdowa zamiast karabinka – Asekuracja –
Przepinka do zjazdu – Haki typu top rope – Przeciwdziałanie skutkom krótkiego zaćmienia
umysłu przy haku zjazdowym – Niewystarczająca komunikacja – Przechytrzyć psychikę
Przyrząd zaciskowy – zastępca partnera wspinaczkowego..................................................176
Niewyjaśnione wypadki – Podwójne zabezpieczenie –��������������������������������������
Pętla Prusika������������������������
zamiast przyrządu zaciskowego – Błędny odruch
Okropny złom.......................................................................................................................186
Problem mikroklimatu – Problem erozji – Wyniki prób obciążeniowych – A jeśli nic już nie
wytrzyma? – Nieopisane szczęście – Haki w Górach Połabskich – Odnawianie asekuracji na
drogach
Lina między nogami..............................................................................................................211
Wskazówka na Matterhornie – Pewien film – Na wschodniej ścianie Fleischbanku
Również odwrót skrywa niebezpieczeństwa...217
Za którą linę ciągnąć – Nie każdy hak nadaje się do
zjazdu – Błąd myślowy – Zjazd z autoasekuracją
W kasku czy bez?..............................................227
Kość, która spadła z nieba – Poważne zaniedbanie
czy świadome działanie? – Przemysłowe kaski
ochronne – Podpatrzone w kaskach rowerowych –
Bolesne doświadczenie
Co może się jeszcze wydarzyć…......................237
Drugi hak jest ważniejszy – Lina między zębami – Niebezpieczny hak Bühlera – Asekuracja z
ciała – Asekuracja z płytki Stichta – Asekuracja z
ósemki – Wyprzedzanie na drodze wspinaczkowej
– Trzyosobowy zespół – Komunikacja – Zamiast
karabinka
Skok wahadłowy....................................................................................................................265
Tryb awaryjny – Euforia wysokościowa – Liny też mogą się przerwać – Problem z karabinkami
Często niedoceniane niebezpieczeństwo – szczeliny...........................................................275
Zaginieni – Węzły na linie – Skok do szczeliny – Pętla z liny i zakręcany karabinek – Do czego
może się przydać nóż – Metoda z luźnym krążkiem
Niebezpieczeństwa związane z porwaniem za sobą partnera.............................................295
Mała stabilność – Siły działające na porywanego partnera – Asekuracja lotna – Rezygnacja z
liny – Techniki hamowania – Pozycja płużna i hamowanie czekanem
Wszystko jest możliwe..........................................................................................................315
„Zgwałcona” kobieta – Rzekomo bezpieczne noclegi – Halucynacje – Namiastki raków – Utonięcie w górach – Próba podsumowania
Nie zawsze łatwa praca ratownika........................................................................................325
Trudna decyzja – Niestrudzeni ratownicy – Niebezpieczna asekuracja liną – Akcja ratunkowa
w masywie Wilder Kaiser
Zostaje niewielkie pocieszenie….........................................................................................335
Małe prawdopodobieństwo – Jak szybko się spada – Spadający nie krzyczą
Co jest w tym wszystkim prawdą? – Podziękowanie...........................................................343
Publikacje Komisji Bezpieczeństwa......346
Powstanie Komisji Bezpieczeństwa......349
25 lat Komisji Bezpieczeństwa DAV.....351
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika
wspinaczkowa
Podczas zjazdu człowiek wisi między
niebem a ziemią i zdany jest tylko na
technikę. A na niej nie zawsze można
polegać. Do tego dochodzi niedoskonałość ludzkiej natury. Efekt jest taki,
że mniej więcej co czwarty śmiertelny
wypadek rozgrywa się właśnie podczas
zjazdu, w przeważającej większości na
skutek wyrwania haków. Temat obciążenia stałych punktów zjazdowych poruszony został w innym miejscu (patrz str.
190–191, 196). W tym rozdziale zamierzam przedstawić wypadki spowodowane pozostałymi przyczynami.
„Zielony” z węzłów (der „Grünstich”)
■ W dolinie Oberreintal (Wetterstein)
pewien kurs wspinaczkowy był już na
takim etapie, że kursanci mogli samoBez węzła na końcu liny?
dzielnie prowadzić na drogach wspinaczkowych. Instruktor towarzyszył adeptom
wspinaczki w czasie przejść tylko po to,
aby w razie niebezpieczeństwa udzielić
pomocy. Wszystko szło dobrze. Zespoły
osiągnąwszy szczyt Oberreintalturm,
rozpoczęły zjazdy. Na ostatnim stanowisku zjazdowym jeden z kursantów
połączył ze sobą dwie liny pojedyncze o podobnych kolorach (z powodu
40-metrowego odcinka zjazdu) i pokazał instruktorowi węzeł zderzakowy. Ten
rzucił na niego okiem i stwierdził, że
wszystko jest w porządku i jako pierwszy
rozpoczął zjazd. Gdy obciążył linę, węzeł
puścił i instruktor spadł 25 metrów.
Jak mogło do tego dojść? Zawiązany
węzeł nie był w ogóle węzłem zderzakowym, stosowanym do łączenia dwóch
lin. Drugi węzeł był zawiązany po złej
stronie.
Bądźmy szczerzy, kto zauważy na
poniższych zdjęciach błąd? Która foto-
135
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Na Punta delle Cinque Dita.
grafia przedstawia prawidłowy węzeł
zderzakowy, a która zły?
Zdjęcie na poprzedniej stronie pokazuje prawidłowo wykonany węzeł zderzakowy. Kto to dostrzeże na pierwszy
rzut oka? Raczej tylko ten, kto zna źródło błędu. Instruktor go nie znał. Proszę
zauważyć, że patrząc na zdjęcie, przy jednakowym kolorze obu końcówek liny, nie
da się ocenić prawidłowości zawiązania
węzła zderzakowego.
Instruktorowi udało się przeżyć
tylko dlatego, że spadł w okolicy wejścia w ścianę na strome pole śnieżne.
Do obrażeń doszły jeszcze niewybredne
żarty kolegów instruktorów. A ponieważ
poszkodowany nazywał się Grünberg1,
jego koledzy ochrzcili błędny węzeł
zderzakowy mianem „Grünstich” („zielony”).
Na Punta delle Cinque Dita
■ Nie do końca zawiązany węzeł jest
również nieprawidłowy. Swego czasu
dwóch przewodników prowadziło klien1
Nazwisko zmienione (nawiązuje do innego
koloru) (przyp. autora).
tów północno-wschodnim filarem na
turnie masywu Punta delle Cinque Dita
(niem. Fünffingerspitze). Aby szybciej
pokonać zjazd, postanowili opuścić się
na linie 40 metrów. Na pierwszym stanowisku zjazdowym jeden z przewodników
połączył obie liny węzłem zderzakowym,
rozpoczął zjazd i… runął wraz z linami
w dół. Nie miał szans na przeżycie. Co się
stało? Wypadek można zrekonstruować.
Na jednej z lin był jeszcze węzeł, natomiast na drugiej już nie. Ponieważ przewodnik spadł w przepaść zaraz po obciążeniu liny, pozostaje tylko przypuszczenie, iż był to tylko półwęzeł, a drugiego
nie było wcale. Niewykluczone, że podczas wiązania węzła coś odwróciło uwagę
przewodnika. Niebezpieczeństwo jest
wyjątkowo duże, gdy po przełożeniu liny,
niezawiązawszy jeszcze drugiego węzła,
zaciska się pierwszy. To zaciśnięcie może
sprawiać wrażenie, że zawiązywanie
węzłów mamy już za sobą.
Kłopotliwe zjazdy
Każdemu wspinaczowi nieobce są
kłopoty, jakie pojawiają się na stanowiskach zjazdowych, gdy w dole nic się nie
dzieje, a następny zespół nieuchronnie
136
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Na Seconda Torre di Sella (niem. Zweiter
Sellaturm).
się zbliża. Jeśli na niebie pojawiają się
do tego ciemne chmury, stres narasta.
Wypadki można by mnożyć. Wybrane
zostały tylko nieliczne.
■ Na stanowisku zjazdowym w Finale
Ligure (Włochy) znajdowała się większa
grupa wspinaczy, przygotowujących się
do zjazdu. Pierwszy zjeżdżający sądził, że
lina przełożona jest przez jedną z wielu
pętli zjazdowych. Ruszył i odpadł od
ściany, ponosząc śmierć na miejscu. Lina
nie była w ogóle przełożona przez pętlę.
■ Pewien przewodnik zjeżdżał na linie
z jednego ze stanowisk zjazdowych na
szczycie Seconda Torre di Sella. Tuż
przed kolejnym stanowiskiem runął
w dół wraz z liną. Jego dwumetrowy
lot zakończył się przypadkiem w stromym żlebie. Pętla zjazdowa przełożona
przez oko haka, podobnie jak podczas
wypadku na Fünffingerspitze, połączona
była jedynie półwęzłem zderzakowym.
Węzeł nie rozwiązał się jak we wspomnianym wyżej wypadku zaraz po rozpoczęciu zjazdu, ponieważ repsznur miał
na końcu stopiony oplot.
■ Któregoś razu w parku wspinaczkowym w Bad Heilbrunn (Górna Bawaria)
panowało prawdziwe oblężenie. Nagle
Nowy znak ostrzegawczy: „Uwaga, spadający
wspinacze!”
jeden ze zjeżdżających na linie odpadł od
ściany i wykonał 25-metrowy lot. Nie do
końca zasupłany węzeł pętli zjazdowej,
owiniętej wokół drzewa, rozwiązał się.
Wspinacz na szczęście spadł na innego
wspinacza, który schylał się u podstawy
ściany, co znacząco zmniejszyło siłę uderzenia i ocaliło mu życie. Natomiast ten,
na którego plecy spadł, doznał złamania
kilku kręgów. Technicy powiedzieliby,
że energia upadku zamieniła się w pracę
Na sztucznych obiektach wspinaczkowych niebezpieczeństwo jest niejako zaprogramowane
z góry. Chodzi o spadnięcie na innego wspinacza. Znak ostrzegawczy jak wyżej byłby tutaj
jak najbardziej na miejscu.
137
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
odkształcenia (złamania kręgów). Można
mówić również o strefie zgniotu, którą
mają samochody.
■ Do kolejnego wypadku doszło
w parku wspinaczkowym na górze Teufelsley (Nadrenia). Węzeł pętli zjazdowej
rozwiązał się samoistnie. Wspinacz nie
przeżył upadku.
Nieufność
Jeśli trzeba wykorzystać węzeł wykonany przez kogoś innego, należy zawsze
stosować zasadę ograniczonego zaufania.
Tylko tak można zapobiec niebezpieczeństwu, na jakie mogą narazić nas inni.
Tę zasadę przyswoił sobie również Rudi
Schaider2. Zatem nie ma się co dziwić,
że spojrzał krytycznym okiem na zagadkowy węzeł na pętli z taśmy, którą znalazł
na jednym z haków zjazdowych w Yose2
Rudi Schaider – członek DAV sekcji Kampenwand,
przewodnik, himalaista – zdobywca Manaslu
w 1984 r. (przyp. tłum.).
mite (USA). Oprócz samego węzła Schaider zawsze sprawdza jeszcze długość
końcówek taśmy. Jak widać na zdjęciu po
lewej, węzeł ma tylko jeden koniec taśmy.
„Przecież to niemożliwe” – pomyślał
Schaider. A jednak. Jeden koniec wchodził w taśmę rurową pierwszego, a drugiego nie było widać w ogóle. Schaiderem
targały wątpliwości, więc nie namyślając
się długo, dowiązał nową pętlę do haka
zjazdowego. Ponieważ nie mógł pojąć,
jak powstał ów węzeł, odciął taśmę
i zabrał ze sobą do Europy. Zgłosił się
z nią do naszej Komisji Bezpieczeństwa.
Od razu wiedzieliśmy, jaki to rodzaj
węzła, ponieważ oba końce taśmy były
zabezpieczone. Pozostawało tylko sprawdzić jego wytrzymałość. Węzeł poddaliśmy próbom wytrzymałościowym na
zrywarce. Ku naszemu dużemu zdziwieniu stwierdziliśmy, że wytrzymałość była
o ok. 20% wyższa, niż w wypadku normalnego węzła taśmowego. Z początku
stanęliśmy przed zagadką, gdyż taśma
była ułożona równolegle, tak samo jak
w zwykłym węźle taśmowym. Znaleźliśmy jednak rozwiązanie: wewnętrzna
końcówka taśmy musi być z boku nieco
pofałdowana, aby dała się włożyć w inną,
przez co węzeł nie zaciśnie się tak mocno
jak normalny węzeł taśmowy. Jego promień jest w konsekwencji nieco większy.
Dzięki temu rozkład obciążenia zginającego, ściskającego i ścinającego na węźle
jest korzystniejszy. Nowy węzeł taśmowy
jest więc węzłem o największej wytrzymałości. Określiliśmy go mianem „węzła
rurowego”, ponieważ można go zrobić
tylko na taśmie rurowej.
138
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Węzeł na końcu liny?
min. 12 x szerokość taśmy
Zdania są podzielone. Ostrożni wspinacze z zasady wiążą węzeł na końcu liny,
inni z niego rezygnują. Albo uważają go
za zbędny, albo chcą mieć mniej poskręcaną linę. Wprawdzie bez węzłów żyły
liny łatwiej się rozplątują, ale zachodzi
wówczas dość duże ryzyko wyjechania
jednej lub obu końcówek liny i odpadnięcia. Przykłady takich wypadków można
mnożyć i co więcej, nie ograniczają się
tylko do mniej doświadczonych wspinaczy. Jeden z nich został nieco dokładniej
opisany, ponieważ przytrafił się znanemu
niemieckiemu wspinaczowi sportowemu
światowej klasy.
■ Podczas zjazdu na Kenzenkopf
w regionie Allgäu ów wspinacz dyskutował z partnerem na temat węzła na
Bez węzła na końcu liny!
Węzeł rurowy.
I tak węzeł rurowy dotarł pod koniec
lat osiemdziesiątych do Europy. O dziwo,
nie mógł się przebić. Oczywiście każdy
wspinacz sprawdza zawiązaną pętlę,
a przynajmniej wygląd węzła. Przy tym
węźle zauważy na pewno „brak” końcówki taśmy, co może zasiać w nim niepokój. Wspinacz nie wie bowiem, ile
taśmy wystaje z węzła. Sam łapałem się
wielokrotnie na tym, gdy robiłem pętle
z taśm. Nim obciążę je po raz kolejny,
sprawdzam jeszcze zawsze dłonią, czy
również wewnętrzna końcówka taśmy
wystaje na odpowiednią długość z węzła.
Z czasem stało się to dla mnie zbyt uciążliwe i przerzuciłem się na taśmy zszywane.
139
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
końcu liny. Przytoczmy słowa samego
zainteresowanego: „Przecież to głupota,
dajmy sobie z nim spokój!”. Na ostatnim
stanowisku zjazdowym odpadł od ściany
i spadł wraz z liną jakieś 35 metrów po
stromym, piarżystym zboczu do miejsca
wejścia w ścianę. Zjeżdżał, wykorzystując końcówkę liny. Miał szczęście. Gdyby
nie fakt, że było to ostatnie stanowisko
zjazdowe, a teren „przyjazny” upadkowi,
poszkodowanemu według wszelkiego
prawdopodobieństwa nie udało by się
przeżyć. A tak doznał „tylko” obrażeń
głowy, licznych złamań żeber, skomplikowanego złamania łokcia – w sumie
25 złamań kości – i sezon się dla niego
skończył.
Torri del Vajolet (Dolomity): już w lat pięćdziesiątych osadzono tam haki zjazdowe, a mimo
to zjazd bywa niebezpieczny.
Takich wypadków nie brakuje. Próżno
szukać choćby jednego parku wspinaczkowego, w którym nie odnotowano by
tego rodzaju zdarzenia. Jeśli końce liny
zwisają zaledwie kilka metrów nad ziemią, kończy się najczęściej na mniej lub
bardziej bolesnych obrażeniach. Na formacjach skalnych o wysokości powyżej
jednego wyciągu oraz w górach wysokich wspinaczom zazwyczaj nie udaje
się przeżyć odpadnięcia. Do wypadków
dochodziło między innymi na drodze
zjazdowej na Piz Ciavazes, na Punta
delle Cinque Dita, na Torri del Vajolet
(wszystkie szczyty w Dolomitach) i na
Däumlingu (Dachstein). Wiele podobnych zdarzyło się również w bastionach
wspinaczki sportowej jak Kanion Verdon
(południowa Francja), Finale Ligure,
dolina Sarca (Trentino) czy Jura Frankońska. W sierpniu 1993 roku w dolinie
Blautal (Jura Szwabska) doszło do dwóch
wypadków, i to w ciągu jednego (!) tygodnia. Lista jest jeszcze długa.
Zgubny cień
■ Jeśli nie zawiążemy węzła na końcówce liny, ryzyko pozostaje nawet
przy ostrożnym zjeździe. Któregoś razu
w regionie Verdon dwóch wspinaczy
musiało, łącząc liny, zawiązać węzeł
nieco poniżej krawędzi skały, aby ułatwić ich ściągnięcie. Końcówki lin były
różnej długości. Obaj mężczyźni zdawali sobie z tego sprawę. Właściwie nie
mogło stać się nic złego. A jednak. Gdy
jeden ze wspinaczy zjechał na całą długość liny, spojrzał dokładnie jeszcze raz
w dół i poruszył liny, aby łatwiej je rozpoznać. Musiał mrużyć oczy z powodu
140
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
W regionie Verdon.
Na Piz Ciavazes.
ostrego słońca. Istny żar z nieba. Bolały
go oczy. Nie na tyle jednak, aby się nie
upewnić, że oba końce są wystarczająco
długie. Zaczął zjeżdżać dalej i… runął
wraz z liną.
Jak to się mogło stać? Po pierwsze,
poszkodowany miał nieprawdopodobne
szczęście. Zaliczył zaledwie 4-metrowy
lot, zakończony na stromej półce. Gdyby
nie ona, poleciałby dobre 160 metrów
i wiedzę o przyczynie wypadku zabrałby
ze sobą do grobu. Wypadek zaklasyfikowano by jako „zjazd z wykorzystaniem
końcówki liny bez węzła” i nie odkryto
by prawdziwej przyczyny. A wspinacz,
gdy spojrzał w dół, w rzeczywistości nie
widział dwóch lin, a tylko jedną i jej cień.
samoistne rozplątywanie. Chcąc zapobiec skręcaniu, coraz więcej wspinaczy
zawiązuje węzły na każdym końcu. Mogą
one się wówczas odkręcać, jakkolwiek
i tak nie ma możliwości zjazdu z wykorzystaniem końcówek liny.
Jednak i ta metoda bywa ryzykowna.
Niestety błąd zauważa się dopiero wtedy,
gdy jest już za późno. Przed ściągnięciem
liny trzeba rozwiązać oba węzły lub przynajmniej ten na końcu liny, która ma się
prześlizgnąć przez hak zjazdowy albo
pętlę zjazdową. Osoby przyzwyczajone
do robienia tylko jednego węzła, rozwiązują go i ściągają linę. Jeśli rozwiązało się
niewłaściwy węzeł lub pociągnęło za nieodpowiedni koniec liny, węzeł na drugim
końcu poleci w powietrze. I co wtedy?
Taka sytuacja przytrafiła się dwóm
przewodnikom górskim. Nowa metoda
wydawała się im bardzo praktyczna,
Nowa metoda, stare zagrożenia
Zjazdy powodują skręcanie się liny.
Węzeł na końcu liny uniemożliwia jej
141
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
tyle że znali ją tylko w teorii. Działo się
to w Dolomitach, na drodze zjazdowej
na Piz Ciavazes. Jak wydostali się z tego
trudnego położenia? Po pół godzinie
daremnych prób złapania znajdującego
się wysoko w górze węzła przy stanowisku zjazdowym pojawił się drugi zespół
i udzielił im pomocy.
używali lin o podobnej, ale nie identycznej długości. Nagle stojący na górnym
stanowisku zauważył, „jak dłuższa lina
przeleciała z dużą prędkością przez hak
zjazdowy”. Ciało tego, który zamierzał ją
wyciągnąć na identyczną długość, znaleziono później wraz z liną 250 metrów
niżej.
Odruchy
Zjazdy bez liny?
Natura
wyposażyła
człowieka
w odruch bezwarunkowy, aby mógł błyskawicznie zareagować w razie pojawienia się nagłego niebezpieczeństwa. Taki
odruch przypomina chwytanie się przez
tonącego brzytwy. Przeżycie jest możliwe jednak tylko wtedy, gdy nie będzie
to brzytwa, a coś znacznie mniej ostrego.
■ Na górze Wildhuser Schafberg
w paśmie Alpstein pewien wspinacz
ekstremalny opuścił na linie swoją partnerkę, gdyż nie udało jej się pokonać
kluczowego miejsca z górną asekuracją.
Następnie chciał wrócić do towarzyszki
wspinaczki. Gdy czekała na dolnym stanowisku, mężczyzna odpadł nagle od
ściany i przeleciał obok niej wraz z liną.
Zginął na miejscu. Na stanowisku nie
założył autoasekuracji. Być może stracił
równowagę, odruchowo złapał za linę,
ale chwycił tylko jedną żyłę.
■ Dwóch wspinaczy z Salzburga zjeżdżało w kominie Bartha na Untersbergu
(Alpy Berchtesgadeńskie). Pokonali
go już wcześniej w drodze na szczyt.
Po dwóch odcinkach, w momencie,
gdy jeden z nich rozpoczął kolejny
30-metrowy zjazd, krzyknął do stojącego
w górze partnera, że wyciągnie żyły na
taką samą długość. Podczas wspinaczki
Karl Lukan opowiedział kiedyś
o dziwnej sytuacji. Jego przyjaciel, Hans
Schwanda, wybrał się w latach pięćdziesiątych ze swoim kumplem do Lasu
Wiedeńskiego w poszukiwaniu nowych
miejsc do wspinaczki. W tym wówczas
opuszczonym przez Boga zakątku Alp
Gutensteinskich (Götzenstein) znaleźli smukłą, trzydziestometrową iglicę
skalną. Od razu rzuciła im się w oczy.
Schwanda i jego towarzysz dokonali
pierwszego wejścia. Rozentuzjazmowany sukcesem, zaczął rozwodzić się
nad ustronnością rejonu i nad tym, że
tak naprawdę dopiero wspinaczka w głu-
142
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
szy sprawia prawdziwą przyjemność. Na
takim np. Peilsteinie nie ma co na to
liczyć. Tam tłumy turystów śledzą każdy
ruch i rejestrują każdy akt radości, na jaki
pozwolą sobie na wierzchołku zagorzali
wspinacze. Zdaniem Schwandy wspinacz
jest człowiekiem, a raczej nareszcie może
nim być, dopiero wtedy, gdy wspina się
w opuszczonym przez Boga zakątku
ziemi, gdzie jak okiem sięgnąć nie ma
żywej duszy i ma się pewność, że w ciągu
następnych dwóch tygodni nic się w tej
kwestii nie zmieni.
Po solidnym odpoczynku na szczycie
Schwanda i jego kumpel zaczęli przygotowywać się do zjazdu. Każdy złapał za
koniec liny, przesunął ją w dłoniach prawie do połowy długości, po czym rzucił
wysokim łukiem. Obaj wyszli z założenia, że partner złapie linę. Mylili się, i to
bardzo. Rzucili ją na tyle równocześnie,
że zniknęła ona w ciągu sekund z wierzchołka o wielkości blatu stołu. Nietrudno
wyobrazić sobie miny obu wspinaczy
i epitety, którymi się wzajemnie obrzucali. Głównie z uwagi na ową ustronność
tego opuszczonego przez Boga zakątka
ziemi, dla obu było jasne, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni nie zapuści się
tam żaden turysta.
Jak zatem Schwandzie i jego koledze
udało się mimo wszystko zejść? Znany
alpinista Paul Preuss – tak podsumowuje
tę historię Lukan – postawił kiedyś tezę,
że dobry wspinacz powinien pokonać
w zejściu każde miejsce, z którym poradził sobie podczas wejścia. Tego trzymali
się Schwanda i jego kumpel. I dali radę.
Bądź co bądź, była to droga piątkowa.
Problematyczna ósemka
Ósemka uważana jest za przyrząd
równie łatwy w obsłudze co bezpieczny.
Mimo wszystko napędziła już niektórym
nieco strachu, gdy podczas zjazdu coś
wplątało się w nią wraz z liną. Mógł to
być rękaw kurtki, dłuższe włosy, końce
koszuli lub swetra. Jeśli nie można wówczas odciążyć ósemki, pozostaje urwanie
na siłę tego, co się wkręciło. O wyciągnięciu nie ma już mowy. Również dalszy zjazd nic nie pomoże. Może tylko
pogorszyć już i tak złą sytuację, ponieważ
wkręcona rzecz będzie wcinać się jeszcze
bardziej w przyrząd zjazdowy.
Wiedziałem o tym, ale zawsze mi się
wydawało, że opowieści o problemach
z ósemką są mocno przesadzone. Do
czasu gdy nie przeżyłem tego na własnej
skórze. Któregoś razu rozciągnięty rękaw
swetra wplątał mi się w ósemkę. Mogłem
go, używając wszystkich sił, jedynie oderwać. Teraz jestem nieco mądrzejszy.
Ktoś, kto sam nie przeżył takiej sytuacji,
nie będzie w to chciał w ogóle uwierzyć.
■ W parku wspinaczkowym w Lenggries w Górnej Bawarii zjeżdżającemu
wspinaczowi wkręcił się w ósemkę rękaw
swetra. Ponieważ nie można go już było
wyciągnąć, mężczyzna próbował ratować się ostrożnym zjazdem. Efekt był
odwrotny do zamierzonego. Rękaw
wkręcił się w ósemkę do tego stopnia, że
zjeżdżający zawisł w pewnym momencie
jak przykuty w przyrządzie asekuracyjnym. Pięć metrów nad miejscem wejścia
w ścianę. Nie posiadając pod ręką pętli
prusika ani noża, nie mógł się oswobodzić. Nie mógł liczyć również na innych
143
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
To, co dostanie się raz w ósemkę, jest pod wpływem obciążenia zjazdowego już nie do wyciągnięcia.
wspinaczy. Oprócz niego w parku wspinaczkowym nie było nikogo. Na szczęście
skały znajdowały się w bezpośrednim
sąsiedztwie ruchliwej drogi. Pomoc nie
nadeszła jednak szybko. Wiadomo, kierowcy uważają bardziej na to, co dzieje
się na jezdni, niż w otoczeniu drogi.
Musiało upłynąć ponad pół godziny,
zanim jeden z kierowców zauważył nieszczęśnika i oswobodził go.
■ Niebezpieczne są zwłaszcza długie
włosy i brody. Taki wypadek przytrafił
się jednemu z ekstremalnych wspinaczy sportowych działającemu w branży
lin, dla którego liny i wspinanie to chleb
powszedni. Broda wkręciła mu się
w ósemkę. Na pytanie, jak się uwolnił,
wywrócił oczami i przyznał, że udało
mu się wówczas podciągnąć pierwszy raz
w życiu na jednej ręce.
■ W ścianie Konsteiner Wand (południowa Jura Frankońska) rozległ się
nagle okropny wrzask. Podczas zjazdu
wspinaczowi wkręciły się w ósemkę dłu-
gie włosy (brak kasku). Istniało niebezpieczeństwo, że wisząc dwa metry nad
ziemią, oskalpuje się. Przypadkowi wspinacze utworzyli naprędce żywą drabinę,
co pozwoliło im dosięgnąć poszkodowanego. Mógł on odciążyć ósemkę i uwolnić się.
■ Do tragicznego wypadku doszło
w styczniu 1989 roku na Hochwieslerze
w paśmie Tannheimer Berge. Paralot-
144
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Zakręcane karabinki?
Śmiertelnie niebezpieczne!
niarz chciał wystartować poniżej południowej ściany. Podążając do miejsca
startu, natrafił na ciało kobiety. Ponieważ
leżało kilka metrów od podstawy ściany,
musiał to być upadek z dużej wysokości. To jeszcze nie wszystko. Paralotniarz
znalazł jeszcze martwego wspinacza,
który wisząc w kluczu zjazdowym, udusił
się. Ciało wisiało kilka metrów powyżej
miejsca wejścia w ścianę. Kurtka i wolny
koniec paska podbródkowego kasku
wkręciły się w ósemkę. Przypuszczenia,
co do przebiegu wypadku – dokładna
rekonstrukcja nie była możliwa – szły
w kierunku, że kobieta odpadła, gdy niezwiązana liną znajdowała się u wylotu
jednej z pokonanych dróg na południowej ścianie. Jej partner wspinaczkowy
wykonywał później zjazd tą drogą.
Wtedy, być może na skutek stresu związanego z wypadkiem, kurtka i pasek podbródkowy wkręciły się w ósemkę.
Do wpinania ósemki do uprzęży chętnie używane są karabinki bez blokady
zamka. Dopóki ósemka jest obciążona,
nie może wydarzyć się nic złego. Jeśli
jednak w którymś momencie musi zostać
odciążona albo karabinek zostanie na
początku zjazdu obciążony niezupełnie
w kierunku podłużnym, ósemka może
się ślizgnąć po zamku i nacisnąć go. Taka
sytuacja była przyczyną 15-metrowego
lotu jednego ze szwajcarskich przewodników, który spadł na pole śnieżne w okolicy miejsca wejścia w ścianę. Na szczęście przeżył upadek. Niebezpieczeństwu
można zapobiec, używając zakręcanego
karabinka. Oczywiście, pod warunkiem,
że zamek karabinka będzie rzeczywiście
zakręcony. Dlatego lepszym rozwiązaniem są karabinki z automatyczną blokadą zamka.
■ Przed laty w akcjach z użyciem helikoptera do porozumiewania się ratowKarabinek bez blokady zamka może się
otworzyć.
145
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
nika na linie z pilotem używano telefonu
przewodowego zamiast radia. Za ratownikiem opuszczającym się z helikoptera
nie mógł nadążyć członek załogi rozwijający przewód w maszynie, który uniósł
jego kask. Ratownik błyskawicznie podciągnął się trochę na linie, po czym wpiął
się z powrotem w ósemkę i… odpadł
od ściany, ponosząc śmierć na miejscu.
Ósemka przesunęła się po zamku i otworzyła go.
■ Więcej szczęścia miał pewien wspinacz sportowy z Oberammergau.
W parku wspinaczkowym zjeżdżał na
drodze, którą zamierzał obić. Po wbiciu
kolejnego haka zamierzał kontynuować
zjazd. Gdy po wpięciu liny w ósemkę
chciał ruszyć, zamek karabinka otworzył
się i wspinacz odpadł od ściany. Przypadkiem chwilę wcześniej bezpośrednio pod
nim trawersował wspinacz prowadzący
wyciąg jakiegoś zespołu i spadający
zaplątał się ramieniem o przebiegającą
poziomo linę.
Do takich wypadków dochodziło później jeszcze wielokrotnie. Dwa z nich
skończyły się tragicznie. W trzecim
poszkodowany doznał poparzeń obu
dłoni. Obrażenia były konsekwencją
próby zamiany lotu na bardzo szybki
ślizg.
Wypadki rozgrywały się nawet wtedy,
gdy wspinacze używali karabinków
zakręcanych i z automatyczną blokadą zamka. Powodem było pęknięcie
nakrętki zabezpieczającej zamek.
Zjazd synchroniczny
Kilka lat temu toczyły się żarliwe dyskusje na temat zjazdów synchronicznych.
W regionie Verdon.
Obaj partnerzy wspinaczkowi zjeżdżają
równocześnie na tej samej linie, każdy na
jednej żyle. Rzekoma zaleta: oszczędność
czasu. Wada: podwójne obciążenie stałego punktu zjazdowego. Do wypadków
dochodziło nie tylko z uwagi na wyrywane haki, lecz także z innego powodu.
■ W 1986 roku w regionie Verdon
zjeżdżało równocześnie dwóch braci
z Monachium. Jeden z nich osiągnął już
kolejne stanowisko i wypiął linę, podczas gdy drugi, kończąc zjazd, runął wraz
z liną, która prześlizgnęła się przez ucho
haka i poniósł śmierć na miejscu.
Dochodziło do kolejnych wypadków.
Jeden z nich rozegrał się w 2007 roku
w Górach Połabskich. Ryzyko samo
w sobie jest oczywiste. Na początku
zjazdu obie osoby muszą dokładnie
w tym samym momencie obciążyć
żyły liny. Jeśli tylko jeden ze wspinaczy obciąży żyłę, drugi runie wraz z nią
w dół. Wystarczy spróbować obciążyć
żyłę liny. Od razu można zauważyć, że
146
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
w grani Gosaukamm. Zespół przed nami
wykonywał zjazd synchroniczny. Mimo
iż nie byli to nowicjusze, dotarli do podstawy ściany później niż my, zjeżdżający
„tradycyjnie”.
Ryzyku wyjechania z liny można
zapobiec. Wystarczy zjeżdżać na linie, na
końcu której zawiązany jest krótki prusik
i węzeł.
Półwyblinka na karabinku (hamulec
HMS) do zjazdów?
nie da się tego zrobić, dopóki nie uczyni
tego samego partner ze „swoją” żyłą. Tak
jak obaj partnerzy muszą równocześnie
obciążyć żyły liny, tak samo muszą je
w tym samym momencie, a więc znów
synchronicznie, odciążyć. Stąd określenie zjazd synchroniczny.
Wady takiego zjazdu są o wiele większe
niż rzekoma zaleta w postaci oszczędności czasu. Okazało się, że różnice czasowe
są tak niewielkie, iż można o nich zapomnieć. Partner będący u góry, musi po
prostu zjeżdżać ostrożnie, aby za bardzo
nie zbliżyć się do tego w dole. Powód?
Jeśli ten w dole puści linę, wraz z nim
odpadnie od ściany również jego partner. Natomiast przy samotnym zjeździe
można sobie pozwolić na nabranie prędkości. Któregoś razu mogliśmy bezpośrednio porównać czasy zjazdów w obu
technikach. Zjeżdżaliśmy z Däumlinga
Tak jak karabinek HMS nadaje się
do asekuracji, tak źle służy do zjazdów.
Pod obciążeniem półwyblinka na karabinku sprzyja mocnemu skręcaniu się
liny. A to nie wszystko. Zamek karabinka HMS może otworzyć się podczas
zjazdu w wyniku niekorzystnego ułożenia się liny. Dotyczy to również karabinków z automatycznym zamkiem typu
twistlock. Pętla hamująca rozwiązuje
się samoczynnie, tzn. karabinek HMS
otwiera się i na tym proces hamowania
się kończy. Wspomnimy tylko o trzech
zdarzeniach, chociaż było ich więcej.
■ Podczas ćwiczenia zjazdów w ramach
kursu wspinaczkowego w Jurze SzwabWystarczy maleńkie włókno liny.
147
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
skiej zamek otworzył się na skutek „niekorzystnego” ułożenia się liny i nacisnął
ruchome ramię karabinka. Wspinacz,
który odpadł od ściany, doznał wieloodłamowego złamania kości stopy oraz
uszkodzenia kręgów.
■ Na Torre Venezia w masywie Civetty
(Dolomity) podczas zjazdu kilka włókien nylonowych liny zaczepiło się na
skutek „niekorzystnego ułożenia się liny
na ostrym końcu zamka typu twistlock”.
Spowodowało to jego odkręcenie. Lina
hamująca nacisnęła następnie ramię
zamka. Na szczęście wszystko rozgrywało się kilka metrów nad szeroką półką
skalną, dzięki czemu wspinacz nie doznał
żadnych poważnych obrażeń.
■ Na Karlsteinie, w parku wspinaczkowym w Bad Reichenhall, lina hamująca
obciążyła przesuwany zamek karabinka
HMS. Zjeżdżający wspinacz odpadł
od ściany i spadł, ponosząc śmierć na
miejscu. Do akcji wkroczyła policja. Po
wyjaśnieniu przyczyny z początku niewytłumaczalnego otwarcia się karabinka
również prokuratura nie wydawała żadnych kolejnych oświadczeń, lecz zakwalifikowała wypadek jako „zrządzenie losu”.
Najlepiej nie używać do zjazdów karabinka HMS (ósemka jest o niebo lepsza).
■ Zagrożenia, jakie niesie ze sobą
metoda półwyblinki na karabinku HMS,
dotyczą również asekuracji. W okresie
świąt wielkanocnych 1993 roku pewien
Niemiec wspinający się z dolną asekuracją odpadł od ściany w rejonie Ardèche
(Francja). Nagle u asekurującej go partnerki „otworzył się całkowicie” karabinek
HMS. Na szczęście nie doszło do upadku.
Względnie niewielki lot został wyłapany
wskutek otwarcia się ramienia karabinka,
co pozwoliło asekurującej wybrać luz
„samą dłonią” i zatrzymać odpadnięcie.
■ W monachijskiej hali wspinaczkowej doszło rok po roku (1993–1994) do
podobnych wypadków.
■ Wiadomo o czterech wypadkach
w skałach Jury Frankońskiej. Świadkiem dwóch z nich był Norbert Sandner3
(patrz str. 337). Dzięki odważnej interwencji zdążył zapobiec kolejnemu.
Jeśli chce się unikać tego rodzaju
ryzyka, pozostają tylko karabinki
z podwójnym mechanizmem zamykania.
Ich zamki są kombinacją zamka zakręcanego i przesuwnego. Karabinki te nie
3
Norbert Sandner – alpinista, w 1980 r. założył
pierwszą w Niemczech szkołę wspinaczki
sportowej. Jako dwudziestolatek przeżył podczas
klasycznego (bez liny) zejścia ze szczytu Marmolady
600-metrowy upadek (przyp. tłum.).
148
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
Hak otwarty („świński ogon”)
Niekorzystne obciążenie liny i zamek karabinka otwiera się.
są popularne, gdyż ich obsługa jest zbyt
uciążliwa. Bezpieczniejszy zamek musi
być zawsze nieco trudniejszy w obsłudze
niż ten mniej bezpieczny. Kogo męczy
intensywna praca przy obsłudze karabinka, musi wkalkulować we wspinaczkę
nieco większe ryzyko.
Są to haki, które przypominają kształtem obwarzanek; na nich też wiszą dziecięce huśtawki. W południowej Francji
używa się ich jako haków zjazdowych,
w Niemczech do wspinaczki na wędkę.
Obwarzanek musi być co najmniej dwukrotnie skręcony, żeby lina, jeśli nie
działa na nią obciążenie, nie wypięła się
samoistnie. „Świńskie ogony”, które mają
tylko jeden zawijas, były już przyczyną
wypadków.
■ W rejonie Calanques (południowa
Francja) w 1988 roku pewna kobieta
wykonywała zjazd, wykorzystując w tym
celu „świński ogon” z jednym zawijasem. Znajdował się on w ścianie skalnego tarasu i od lat używany był jako hak
zjazdowy. Gdy kobieta opuszczała się
przez krawędź tarasu, lina wysunęła się
z haka. Miłośniczka wspinaczki odpadła
od ściany, ponosząc śmierć na miejscu.
Rekonstrukcja wypadku doprowadziła
do następującej konkluzji: lina była przełożona prawidłowo przez „świński ogon”.
Podczas przygotowań do zjazdu – możliwe że w trakcie wpinania przyrządu
zjazdowego – kobieta obciążyła na chwilę
linę, która następnie poleciała w górę.
W tym momencie, prawdopodobnie na
149
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
skutek skręcenia się, lina przeszła przez
ucho haka. Ponieważ przestrzeń między „świńskim ogonem” a skałą była
naprawdę niewielka, lina najpierw się
zaklinowała, później nie do końca zsunęła z haka. W tej samej pozycji została
również podczas zjazdu w kluczu do
krawędzi tarasu. Dopiero gdy kobieta
zjechała poniżej tego miejsca, zmienił się
Na Sauzahnie.
kierunek obciążenia i cała lina wyskoczyła ze „świńskiego ogona”. Po tym
incydencie „świńskie ogony”, jak donosi
w jednym ze swoich pisemnych raportów
Szwajcarski Klub Alpejski, zostały usunięte.
■ Wypadek w Calanques nie jest bynajmniej odosobniony. Do niemal identycznego doszło dokładnie sześć lat wcześniej, w 1982 roku, na Bauerntürmle
w Szwarcwaldzie. Tu wspinacz również
nie przeżył odpadnięcia.
■ Do wypadku, z którego udało się ujść
poszkodowanemu z życiem, doszło na
Sauzahnie, skale wspinaczkowej w górnoaustriackiej dolinie rzeki Enns. Wspinająca się kobieta wychodziła nad „świński ogon” z jednym zawijasem. Osadzono
go z myślą o przepinkach. Kobieta wykorzystała go jednak jako przelot i odpadła
od ściany. Doszło do wypięcia się liny.
Z czasem w dolinie rzeki Enns wymieniono wszystkie „świńskie ogony” z jednym zawijasem na haki z podwójnym
okręceniem. Więcej na ten temat patrz
tom II.
Trzeźwe myślenie
Sytuacje, w których wspinacze błędnie
oceniają sytuacje zagrożenia, co skutkuje niewłaściwymi reakcjami, są dosyć
częste. O wiele rzadziej zdarza się tak, że
człowiek znajdujący się w niebezpieczeństwie jest w stanie, mimo trudnego położenia, a niekiedy nawet wbrew logice,
zupełnie trzeźwo myśleć i odpowiednio
postępować.
Swego czasu dwóch Amerykanów,
uprawiających wspinaczkę ekstremalną
i legitymujących się doświadczeniem
150
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
w różnych górach świata, chciało zrobić
na Alasce trawers, który nie miał jeszcze
pierwszego odnotowanego przejścia. Był
to opuszczony przez Boga zakątek świata,
do którego zapuszcza się raz na kilka lat
co najwyżej jeden zespół. Obaj wspinacze szukali samotności i znaleźli taką,
na jaką można dziś trafić jeszcze tylko
na obszarach polarnych. Wielokrotnie
musieli pokonywać 40-metrowe, skalne
odcinki zjazdów, z czym się wcześniej nie
liczyli. Mieli ze sobą na czarną godzinę
niewiele haków. W pewnym momencie został im ostatni hak, i to naprawdę
krótki. Ciężko było go osadzić prawiW Bad Heilbrunn.
dłowo w skale. Mieli duże wątpliwości, czy w ogóle wytrzyma obciążenie.
Musieli zadecydować, kto rozpocznie
zjazd. Gdy jeden zjeżdżał, drugi wypiął
się ze względów bezpieczeństwa z autoasekuracji. W końcu chodziło o zminimalizowanie skutków ewentualnego
odpadnięcia. Jeśli hak by nie wytrzymał,
spadłby i zginął tylko zjeżdżający. Jednak
w momencie, gdy oczekujący przy haku
zjazdowym wypiął się z autoasekuracji,
zaczęły nachodzić go przemyślenia. Co
się z nim stanie, jeśli hak nie wytrzyma?
Jego partner będzie leżał martwy 100
metrów niżej, a wraz z nim porwana
w przepaść lina. On sam zostanie na stanowisku bez możliwości poruszenia się
w górę bądź w dół. W tej samotności,
w ciągu tych kilku dni, podczas których
miałby jeszcze zapas jedzenia, nie znalazłby go zapewne nikt. A więc i on zbliżałby się bardzo powoli do nieuchronnej
śmierci. Ponieważ był trzeźwo myślącym człowiekiem, spontanicznie wpiął
z powrotem autoasekurację w hak zjazdowy. Taka reakcja była w skrajnie niekorzystnych warunkach mimo wszystko
najkorzystniejszą. W końcu lepsza szybka
śmierć niż powolne konanie w męczarniach. Hak wytrzymał. W przeciwnym
wypadku ta historia nigdy nie ujrzałaby
światła dziennego.
Wszystko jest możliwe
W parku wspinaczkowym w Bad Heilbrunn (Górna Bawaria) prowadząca
wyciąg wspięła się do ostatniego haka
Bühlera, skąd zamierzała rozpocząć
zjazd. Przyasekurowała się ekspresem,
wpinając go w uprząż biodrową, wypięła
151
Zjazd na linie – pozornie bezpieczna technika wspinaczkowa
się z liny, zamocowała ją, wpięła ósemkę
w linę i uprząż biodrową, zwolniła autoasekurację i rozpoczęła zjazd, po czym…
spadła do miejsca wejścia w ścianę. Co
się stało? Kobieta nie przełożyła liny
przez Bühlera, lecz wpięła w karabinek
ekspresu. Poszkodowana miała dużo
szczęścia. Wyszła z upadku z względnie
niewielkimi obrażeniami. Gdyby przy
tego rodzaju wypadku obowiązywała
tzw. „postawa gwaranta” – przykładowo
w ramach kursu szkoleniowego – i wkroczyłby prokurator, sędzia stanąłby wówczas przed trudnym zadaniem. W innym
miejscu nawiązałem już do prawa Murphy’ego. Zgodnie z nim błędy, które
można popełnić, prędzej czy później
zostaną popełnione. Także te najbardziej
nieprawdopodobne.
Prokurator mógłby reprezentować
pogląd, iż instruktor musiał już na kursie zwrócić kobiecie uwagę na to, że linę
trzeba przełożyć przez Bühlera, a nie
wpinać w karabinek ekspresu. Jednak
wówczas sędzia mógłby być zdania, że
taki błąd przypomina podcinanie gałęzi,
na której się siedzi. Wszak niebezpieczeństwo jest tak oczywiste, że instruktor nie musiał specjalnie zwracać na nie
uwagi. Jaki wyrok wydałby sędzia? Na
precedensowy przypadek przed sądem
przyjdzie nam jeszcze poczekać.
152

Podobne dokumenty