Pobierz gazetkę Kocham Kampinos

Komentarze

Transkrypt

Pobierz gazetkę Kocham Kampinos
Kocham Kampinos
MOŚCISKA,
LASKI,
IZABELIN,
HORNÓWEK,
SIERAKÓW,
TRUSKAW
nr II/2009 PISMO BEZ CENZURY, WYDAWANE ZE SKŁADEK MIESZKAŃCÓW
Granice rozwoju Gminy Izabelin
Zapraszamy do lektury tych wszystkich, którym zależy na zachowaniu niepowtarzalnego piękna i leśnego charakteru naszej gminy. Wartości te zostały zagrożone
wskutek fatalnych decyzji władz samorządowych gminy Izabelin. Wielkim sukcesem naszych
społecznych protestów jest podjęcie przez gminę prac nad zmianą kontrowersyjnych zapisów
Studium zagospodarowania gminy. Leży to w interesie nie tylko mieszkańców Izabelina,
ale również rzesz turystów oraz zwykłych mieszkańców Warszawy, uciekających tu od
wielkiego miasta.
Nasz sprzeciw wobec urbanizacji gminy nie oznacza dążenia do zahamowania jej
rozwoju.
Jesteśmy przekonani, że masowy napływ 8 tysięcy kolejnych mieszkańców nie
oznacza rozwoju gminy, lecz jej dewastację ze szkodą dla nas wszystkich oraz dla cennych przyrodniczo terenów Kampinoskiego Parku Narodowego. Rozwój naszej gminy musi
być zrównoważony - godzić interesy obywateli z jednoczesnym poszanowaniem prawa
chroniącego przyrodę. W opracowanym przez Wójta Studium zagospodarowania gminy
ta równowaga została wyraźnie zachwiana. Ustanowione prawem granice Kampinoskiego
Parku Narodowego zostały przekroczone – również dosłownie! Naszym zdaniem rozwoju
gminy nie mierzy się ilością mieszkańców, lecz jakością przyjętych rozwiązań. Te zaś, w
ich dotychczasowej postaci, spowodują nieodwracalne szkody ekosystemu, którego i my
jesteśmy częścią. Oczekujemy od władz samorządowych rzetelnego wywiązywania się
z powierzonych obowiązków: należytego zagospodarowania przestrzeni publicznej, budowy
dróg, chodników, ścieżek rowerowych, stworzenia należytych warunków ochrony zdrowia
oraz warunków nauki dla naszych dzieci, rozwoju sportu i turystyki.
Mówimy jednak stanowczo NIE zabudowie wielorodzinnej, dominantom
wysokościowym, a nade wszystko zabudowie parku narodowego na cele komercyjne
i mieszkaniowe! W przeciwnym razie Izabelin pozostanie gminą ekologiczną tylko
z nazwy! Taki jest sens wniosków złożonych do studium przez setki mieszkańców
gminy
gminy.
Rozwiązania przyjęte w obecnym studium nie wytrzymują krytyki. Oby nie zostały
wprowadzone w życie zanim nowe Studium zostanie uchwalone! Oby nowe studium nie
powieliło tych samych błędów! Argument zakładający, iż ingerencja z nową zabudową
mieszkaniową na prawnie chronionych terenach KPN i Natura 2000 ma wyrównać
społeczne poczucie niesprawiedliwości u biedniejszych mieszkańców gminy, jest dla nas
całkowicie niezrozumiały. O tym trzeba rozmawiać. Nowe studium zagospodarowania gminy
musi być efektem otwartej dyskusji publicznej z nami – mieszkańcami gminy. Rozwój
gminy w kierunku zaplanowanym przez Wójta niesie zagrożenie dla harmonijnego życia
mieszkańców w bliskości przyrody.
Drodzy Czytelnicy naszej gazetki – trzymając dziś w rękach drugi jej numer
pamiętajcie, że gdyby nie akcja Stowarzyszenia Kocham Kampinos, wizja urbanizacji gminy wpisana w obecne Studium zostałaby zrealizowana bez naszej woli i
wiedzy.
Obowiązkiem władz, które zaniedbały podstawowy obowiązek informowania o swoich
działaniach, jest obecnie zmiana Studium, we współpracy z mieszkańcami gminy. Będzie
to wyrazem poważnego traktowania nas – wyborców.
Redakcja
Z przyjemnością informujemy,
że powstało
STOWARZYSZENIE
KOCHAM KAMPINOS.
Kochamy naszą miejscowość!
Chcemy, by była prawdziwą
„perłą”– miejscem, gdzie ludzie
żyją w harmonii
1
z otaczającą ich unikalną
przyrodą.
To nasz cel priorytetowy.
Chętnych zapraszamy
do współpracy!
www.kochamkampinos.com.pl
Czytaj naszą gazetkę!
Tego nie dowiesz się
z Listów do Sąsiada.
Mieszkania komunalne – str. 4
Studium 2000 – str. 6-7
Prokurator na ul. Cyklistów – str. 8
Boisko RYŚ – str. 9
Sieraków – str. 10
Polanka przy Dyrekcji KPN – str. 11
Zabudowa szeregowa w Truskawiu?
– str. 12
Wielkie wycinki drzew w KPN - str. 14
DZIEŃ OTWARTY REFERATU ARCHITEKTURY
odbył się w sobotę 16. maja 2009 r. O czym rozmawialiśmy?
O BOISKU RYŚ LASKI
Ewa Gajewska: „Sprawa zagospodarowania boiska RYŚ, opisana
w pierwszym numerze gazetki Kocham Kampinos nie dawała mi spokoju.
Postanowiłam zapytać o montaż komputerowy zdjęcia boiska w majowych
Listach do Sąsiada (patrz str. 9. – red.) Urzędnicy zaskoczeni moim pytaniem uprawiali kelnerską metodę „kolega podejdzie” i odsuwając się ode
mnie zaczynali rozmowę z innymi mieszkańcami. Najzabawniejszy był pewien znany radny, który skomentował z uśmiechem: „Ja tu po prostu widzę
trawę, a co - nie ma tam trawy?” Kolejną osobą, która zmierzyła się z problemem był wyraźnie zdenerwowany kierownik referatu Krzysztof Stańczyk:
„Zrobiliśmy to, żeby było widać o jakie boiska chodzi, żeby ludzie nie mylili
z boiskiem RYSIA. A pani co tu nam zarzuca, niby po co mielibyśmy to
robić?” – zapytał. No właśnie, PO CO? Bo chyba czerwona ramka i napisy
dość wyraźnie pokazują, o jaki teren chodzi. No cóż, trawka zakrywa akurat
ten teren, który położony w KPN przeznaczono pod zabudowę. Spełnia tu
zapewne rolę listka figowego...
Witold Malarowski podsumował te komputerowe malowanki z
właściwą sobie dokładnością i rzeczowością: „Zrobiliśmy tak no i już, stało
się coś?”...
Na spotkaniu była też obecna świetnie merytorycznie przygotowana p. Joanna Skotnicka-Pergał z referatu architektury, która jako jedyna z urzędników
gminnych prezentowała obiektywną ocenę problemu. W rozmowie ze mną
przyznała, że istotnie, mimo iż zapisy w dziale UP powtarzają się od lat, to
jednak zostawiają one sporo miejsca do interpretacji „także w niepokojącym
państwa kierunku”. Że więc nasze, mieszkańców, wątpliwości, „mogą być
uzasadnione” i ona je rozumie.”
2
O DZIAŁCE 1033 – dawnej siedzibie KPN przy
ul. Tetmajera i Krasińskiego w Izabelinie
Dariusz Warda: „Wnioski do nowego planu dla tej działki zostały
licznie złożone przez zainteresowanych i ... zapadło milczenie. Na pytanie o
przyczynę dopuszczenia podziału terenu na działki budowlane 400 m2,
p. Skotnicka twierdziła z autentycznym przekonaniem, że w naszej gminie
nie jest możliwy podział na działki mniejsze niż 1000 m2. Zmieniła
zdanie kiedy zapoznała się ze wskazanym zapisem planu, zawierającym owe
„feralne” 400 m2. Kierownik Referatu Architektury p. Stańczyk przekonywał
, iż niemożliwe jest aby Dyrekcja KPN postawiła tam „blok” lub „bloki”, bo
70% powierzchnia biologiczna działki na to nie pozwoli. Czyżby p. Kierownik nie był zorientowany, że w przypadku akurat tej działki jest dokładnie
na odwrót - 70% pod zabudowę, a 30% to powierzchnia biologiczna? Przy
kuriozalnym współczynniku intensywności zabudowy 5 i dominancie 20 m,
pozwala to na budowę drugiego „bizantyjskiego” jak na Izabelin kompleksu budowlanego KPN. Jeden już mamy przy ul. Tetmajera 38. Stanowi
on dowód rozmachu budowlanego Dyrekcji KPN. Horrendalnie wyśrubowane
parametry zabudowy na działce nr 1033 to nie przypadek. Dyrekcja KPN
daje w ten sposób przykład innym, a zwłaszcza deweloperom, jak należy
szanować teren w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego.
Niepokojące jest to, że argumentację podobną do używanej przez
Kierownika Referatu Architektury odnośnie ww. działki KPN prezentował już
wcześniej radny Michał Dera. Zatem opinie bagatelizujące powyższe zapisy
były przekazywane także Radnym.
Również podczas dnia otwartego zostaliśmy nieco konfidencjonalnie poinformowani iż znalazł się „winny” tej całej „manipulacji”. Jest
„winny”, a jakoby go nie było. Otóż „namieszał” przy planach zagospodarowania przestrzennego w gminie Izabelin i w nagrodę awansował. Za porozumieniem stron przeszedł do pracy w Urzędzie Wojewódzkim na początku
maja tego roku. Teraz, może „mieszać” na większą bo wojewódzką skalę.
Na marginesie zauważmy, że Przewodniczący Rady Gminy, w
gazetce gminnej, nazwał „manipulacją ” działania ludzi którzy zauważyli
tkwiące w ww. zapisach zagrożenia i do tej pory tego nie sprostował.
O STUDIUM
I DIALOGU WŁADZ Z MIESZKAŃCAMI
Tadeusz i Monika Grzesikowie: „Mieliśmy okazję upomnieć
się o uczciwe informowanie ludzi o poczynaniach władz gminy. Samo zaproszenie na dzień otwarty zostało przekazane zaledwie na 24 godziny naprzód.
Wielu zaskoczonych mieszkańców dowiedziało się o dniu otwartym już po
jego zakończeniu... A szkoda.
Wójt Witold Malarowski zapytany, czemu w Listach do Sąsiada
zamiast rzeczowej dyskusji na niepokojące nas tematy, przeczytać można
głównie złośliwości pt. Och, jak Kocham Kampinos, rozkładając z uśmiechem
ręce odparł:” To nie ja, to Sawa! Powiedziałem mu, żeby się podpisał po prostu Jan Sawa, a nie zastępca wójta. ” Szczerość jest rozbrajająca. Obiecanych
przeprosin na łamach Listów nie doczekaliśmy się.
O wiele bardziej pouczająca była rozmowa z p. Pawłem Stawskim, który ze
zdumieniem przyjął zapisy Studium, z których wynika, że w jego rodzinnym
Truskawiu można wydzielać działki nawet 700 metrowe do zabudowania w
70-ciu procentach! Równie zdziwiona była p. Joanna Skotnicka z referatu
architektury. Pan Krzysztof Stańczyk, broniąc zapisów studium, twierdził, że
nie są one ważne, bo to plan miejscowy ostatecznie przesądza o przeznaczeniu terenu. A przecież wiadomo, że studium jest wiążące... Mam nadzieję,
że nasze rzeczowe argumenty, dały pracownikom referatu oraz radnym wiele
do myślenia. Celem naszym jest wszakże wspólna, konstruktywna praca nad
poprawieniem studium.
Dzięki życzliwości i zaangażowaniu p. Pawła Stawskiego,
mieszkańcy zostali zaproszeni na sesję Rady gminy dnia 27. maja 2009 r.”
CO DALEJ Z WNIOSKAMI DO STUDIUM?
Marek Gizmajer: “C
“Celem spotkania na sesji Rady miało być
omówienie - bez wdawania się w merytoryczne szczegóły - trybu dalszych
prac nad zmianą studium.
Wielkie poruszenie wsród radnych wywołało pytanie, czy w ich
ocenie, analizie wyjątkowo obszernej i skomplikowanej uchwały, jaką jest
studium, poświęcono dostateczną ilość czasu przed jego uchwaleniem. Pytanie to odebrane zostało jako zarzut, jakoby radni nie czytali albo wręcz nie
rozumieli uchwał. Tymczasem jeden z radnych - p. Paweł Stawski szczerze i
uczciwie przyznał na forum internetowym 13 maja: “Gdybyśmy tak wnikliwie mieli to podane na komisjach czy też na radzie gminy, nigdy by to nie
przeszło” [podkr. Redakcji].
Radny Franciszek Górecki skrupulatnie wyliczył wszystkie
oskarżenia pod adresem mieszkańców uczestniczących w akcji „Kocham
Kampinos”, a to że są oni małą grupką bogaczy, którzy nikogo nie reprezentują
i pod pretekstem ochrony przyrody forsują własne interesy, a to że są agresywni i urządzają „ekscesy uliczne” (czyli uczestniczą w programach telewizyjnych realizowanych w terenie). Niemniej, pan radny zaznaczył też jedną
ważną kwestię merytoryczną, a mianowicie fakt, że Studium dotyczy m.in.
gruntów prywatnych na obszarze Kampinoskiego Parku Narodowego, których
uregulowanie jest wielce problematyczne. Ową wyliczankę zripostował
p. Zbigniew Pióro, który podkreślił, że głównym powodem zaistnienia inicjatywy „Kocham Kapminos” jest, jak sama nazwa wskazuje, obawa o dalsze
losy KPN. Członkowie Rady oznajmili, że Puszcza Kampinoska niestety i
tak musi ulegać tzw. presji urbanizacyjnej Warszawy, wprost wymuszającej
przemianę naszej zacisznej leśnej miejscowości w dużą aglomerację. Pani
Grzesik podkreśliła, że jesteśmy przeciwni podejściu „co Warszawa chce,
to Izabelin musi”, bowiem władze samorządowe są niezależnym organem i
nie mają obowiązku ulegania jakimkolwiek presojm. Jak obrazowo zauważył
p. Zbigniew, I Część Studium zawiera piękne hasła pro-ekologiczne, zaś II
Część umożliwia działania zgoła odwrotne. Może to stać się precedensem,
którego dalszych skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć. Uzgodniono,
że Studium faktycznie trzeba zająć się bardzo dokładnie w ramach Komisji
Gospodarczej. Pewne zdziwienie wywołała wypowiedź p. Jana Sawy, który
poprosił „Kocham Kampinos” o przedstawienie postulatów na piśmie
(zawtórowało mu kilku radnych), po czym sam przyznał, że pisemne wnioski
o zmianę studium złożyło już kilkuset mieszkańców. W każdym razie, dalsze
prace nad zmianą studium będzie kontynuowała komisja z udziałem przedstawicieli Kocham Kampinos“.
CO KTO MA NAM DO ZARZUCENIA:
ODPOWIADAMY:
Jesteśmy ludźmi o dochodach powyżej przeciętnej, dlatego
tracimy z oczu interesy ludzi biednych.
Zapominamy, że „żołądki wszyscy mamy takie same” ale
portfele już niekoniecznie...
Ekologia, na którą się powołujemy to hasło dobre tylko dla
bogatych.
Program Kocham Kampinos rozumieją i popierają ludzie
różnie sytuowani, dawni i nowi mieszkańcy gminy. Łączy nas jedno
– troska o zachowanie unikalnego piękna naszej miejscowości..
Nasze postulaty nie godzą w uboższych mieszkańców.
Ochrona parku narodowego przed zabudową, a gminy przed
gwałtowną urbanizacją leży w interesie wszystkich. No, może poza
deweloperami...
Jesteśmy egoistami, którzy boją się, że ich działki stracą na
wartości jeśli w gminie powstanie zabudowa wielorodzinna
Wszystkie działki stracą na wartości, a najbardziej dotknie
to właśnie mniej zamożnych naszych sąsiadów, dla których działka to
jedyny realny majątek.
Jesteśmy mniejszością, więc nie mamy prawa zabierać
głosu w sprawach publicznych.
Popierają nas setki mieszkańców! Warto czytać nasze
wnioski, warto słuchać argumentów, a nie zamiast tego liczyć głosy
za i przeciw... Kto jest mniejszością – zdecydują wyborcy już za rok.
Jesteśmy agresywni, a agresja rodzi nienawiść; takich ludzi
nie należy więc słuchać.
Jesteśmy oburzeni z powodu przyjętych planów rozwoju
gminy, bez powiadamiania i konsultowania mieszkańców.
Zostaliśmy postawieni wobec faktów dokonanych. Studium zostało
uchwalone i obowiązuje. Wyważamy zatrzaśnięte drzwi. Mamy mówić
szeptem, żeby nikogo nie urazić?
Zamieszkaliśmy w gminie Izabelin, a innym tego zaszczytu
odmawiamy.
Skoro mieszkańców w gminie jest za dużo, to niektórzy
(najlepiej członkowie KK) powinni się stąd wyprowadzić.
Ilość nowych terenów budowlanych w gminie wynika z
granic KPN. Nie nam o tym decydować.
Gdzie wójt chce pomieścić kolejne 8 tysięcy ludzi i
kilkanaście tysięcy ich samochodów? W rezerwie budowlanej?
Wnioski do Studium pochodzą z kserokopiarki, więc
wszyscy, którzy je podpisali są ofiarami manipulacji.
Liczy się treść wniosków! Chodziliśmy, wyjaśnialiśmy
sąsiadom, czytaliśmy im teksty uchwał, wyręczając władze gminy.
Izabelin i tak zostanie wchłonięty przez wielką Warszawę.
Taka jest kolej rzeczy i nie mamy na to żadnego wpływu.
Gmina ma władztwo planistyczne. Uchwala obowiązujące
na jej terenie prawo miejscowe. Podejmuje wiążące decyzje, które
muszą być respektowane także przez Warszawę. Gmina Izabelin może
i powinna powiedzieć STOP urbanizacji.
KIEDY DEBATA PUBLICZNA?
Do przedstawicieli stowarzyszenia Kocham Kampinos, podczas sesji Rady Gminy w dniu 27 maja 2009 roku,
skierowane zostało zaproszenie do wspólnych prac nad
zmianą Studium zagospodarowania gminy. Zaproszenie
to stanowi odpowiedź Rady na wnioski złożone przez
mieszkańców do Studium. Prace mają być prowadzone
na posiedzeniach Komisji Gospodarczej Rady Gminy. W
chwili, gdy piszę te słowa, termin posiedzenia Komisji
nie jest jeszcze znany. Po wakacjach natomiast – jak zadeklarowali Przewodniczący Rady Gminy p. Jerzy Pietrzak
oraz zastępca Wójta p. Jan Sawa – zorganizowana zostanie debata publiczna z udziałem Radnych i mieszkańców
gminy, podsumowująca prace Komisji.
Studium w prawie niezmienionym kształcie
obowiązuje już od 2005 roku. Trzeba więc będzie koniecznie odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu jego
zapisy zostały już zrealizowane. Być może należałoby
przeanalizować i poddać weryfikacji wiele uchwalonych już miejscowych planów zagospodarowania dla
poszczególnych terenów naszej gminy.
Dziękuję wszystkim, którzy rozumiejąc powagę
zgłaszanych przez Kocham Kampinos zarzutów i szczerość
intencji, którymi się kierujemy, złożyli wnioski do Studium.
Dziękuję również p. Pawłowi Stawskiemu, z którego
inicjatywy mieszkańcy zostali zaproszeni do udziału w sesji
Rady Gminy oraz do wspólnego, wnikliwego pochylenia się
nad Studium.
– Monika Grzesik
3
KOMU MIESZKANIE KOMUnalne?
USTAWA O OCHRONIE PRAW LOKATORÓW
Dz. U. z 2005 r. Nr 31 poz. 266 art. 4, art. 20-23
JAKIE SA OBOWIĄZKI GMINY?
Gmina ma obowiązek zapewnić lokale socjalne i lokale zamienne,
a także zaspokoić potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich
dochodach. To zadanie własne każdej gminy. Realizować je może różnymi
metodami. Może budować i posiadać lokale tworzące zasób mieszkaniowy.
Budownictwo komunalne to jednak tylko jedna, najdroższa z możliwych opcji. Ustawa wyraźnie mówi, że gmina może wykonywać swoje obowiązki
również w inny sposób np. wynajmować lokale i podnajmować je osobom,
których gospodarstwa domowe osiągają niski dochód. W takim wypadku od
podnajemców gmina może pobierać czynsz niższy niż ten, który sama opłaca
właścicielowi lokalu.
Rada gminy może wydzielić w zasobie mieszkaniowym lokale przeznaczone
do wynajmowania na czas trwania stosunku pracy. Jest to zatem zawsze
umowa na czas określony, podobnie jak umowa najmu lokalu socjalnego.
ILE
MIESZKAŃ KOMUNALNYCH REALNIE POTRZEBA W NASZEJ GMINIE?
4
Pytanie zadawane wielokrotnie nie może doczekać się oficjalnej odpowiedzi. Pewnie w Urzędzie trwają gorączkowe poszukiwania
wieloletnich planów gospodarowania zasobem mieszkaniowym gminy...
Każda gmina musi obowiązkowo uchwalać je co pięć lat, zwłaszcza po to,
aby precyzyjnie móc określać aktualne potrzeby. My przeszukaliśmy wykaz
uchwał opublikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej – bez skutku.
Uchwały nie było i nie ma. Wielka szkoda. Z uchwał takich moglibyśmy
dowiedzieć się jeszcze wielu innych, niezwykle interesujących rzeczy np.
jakie są źródła finansowania gospodarki mieszkaniowej, jaka wysokość
wydatków w kolejnych latach, z podziałem na koszty bieżącej eksploatacji,
remontów, modernizacji, zarządu lokali i budynków wchodzących w skład
mieszkaniowego zasobu gminy a także wydatki inwestycyjne. Plany
określają też zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy, w tym zasady i kryteria wynajmowania lokali,
których najem jest związany ze stosunkiem pracy.
Tego wszystkiego możemy się tylko domyślać. To niedobrze. We
wszystkich sprawach publicznych, a zwłaszcza w wydawaniu publicznych
pieniędzy należy kierować się absolutną jasnością i przejrzystością.
Nie ma w naszej gminie ustalonych zasad, a w takich przypadkach
jedynym kryterium pozostaje uznaniowość.
ZATEM ILE MIESZKAŃ? KOMU I NA JAKICH ZASADACH?
Zastępca Wójta gminy uchylił rąbka tajemnicy w swoim felietonie (majowe Listy do Sąsiada), oświadczając, że lokali socjalnych potrzeba
nam około 10. Do puli tej Wójt chce doliczyć jeszcze mieszkania dla policjantów. I dla nauczycieli. Dla tych ostatnich, zgodnie ze swoim uznaniem,
przewidział plac po dawnym przedszkolu, czyli główny reprezentacyjny
teren w gminie. Przypomnijmy, że stosując wskaźnik zabudowy 2,5, można
z tego terenu wycisnąć ponad 18 tys. m powierzchni mieszkalnej... jest
zatem o co walczyć.
ILE MIESZKAŃ DLA NAUCZYCIELI?
Aktualnie w naszej szkole pracuje 70 nauczycieli. Czworo z
nich zamieszkuje w „domku nauczyciela” – baraku położonym na tyłach
szkoły. Warunki mieszkaniowe w tym budynku są słabe – wspólna łazienka,
kuchnia. Lokale są zatem w standardzie lokali socjalnych, a sam budynek
wykonany dość prowizorycznie. To FAKTY. One pokazują realną skalę
problemu.
Pozostali nauczyciele zespołu szkół korzystają zapewne z
własnego lokum. Wielu z nich dojeżdża do pracy spoza terenu naszej gminy,
coraz lepiej skomunikowanej ze stolicą. I na odwrót – z terenu gminy wielu
nauczycieli codziennie odbywa podróż do pracy w Warszawie. Zgodnie z
informacją udzieloną przez p. dyrektora Zespołu Szkół, aktualnie mamy cztery wakaty na stanowiskach nauczycielskich (nauczanie początkowe, język
angielski, muzyka, religia).
Wszystkim nauczycielom niezależnie od tytułu prawnego do
zajmowanego przez nich lokalu mieszkalnego, zatrudnionym w wymiarze nie niższym niż połowa obowiązującego wymiaru zajęć, przysługuje
nauczycielski dodatek mieszkaniowy wypłacany co miesiąc w wysokości
od około 75 do 150 złotych, zależnie od liczby członków rodziny.
Przy ulicy 3 Maja, tuż obok szkoły znajduje się dawny dom
nauczyciela. Kiedyś zamieszkiwany przez pracowników dydaktycznych
szkoły i z myślą o nich w tym miejscu wybudowany. A jak jest dzisiaj?
Jak wyjaśnia Kierownik Referatu Inwestycji, Dom nauczyciela stanowi
własność prywatną! Na początku roku 1998 wszystkie lokale sprzedane
zostały najemcom, a działka oddana w użytkowanie wieczyste. Aktualnie
na 15 lokali mieszka w tym budynku 4 nauczycieli pracujących w szkole i
jeden pracujący w przedszkolu. Zdaniem Wójta, z zarządem tym budynkiem
były same problemy: nie wiadomo było kto ma pokrywać koszty wywozu
śmieci, bieżącego utrzymania instalacji – najprostszym rozwiązaniem
okazało się oddanie lokali ich mieszkańcom... Wykup mieszkań nastąpił
w trybie bezprzetargowym. Wiadomo, właściciel najlepiej zatroszczy się o
swoje.... To zjawisko dość powszechnie występujące w kraju. Znane są przypadki budowy całych osiedli dla nauczycieli albo wojskowych, w których po
kilku latach mieszkają rodziny, a potem wszyscy Krewni i Znajomi Królika...
Chociaż cytowana wyżej ustawa wyraźnie mówi, że mieszkania takie powinny być wynajmowane na czas trwania stosunku pracy. Prawo swoje, a
życie swoje. Co stanie się z lokatorem mieszkania służbowego np. po jego
przejściu na emeryturę? A co z pozostałymi członkami rodziny wspólnie z
nim zamieszkującymi?
Jak więc rozwiązać problem mieszkaniowy kilkorga nauczycieli? Naszych sąsiadów, mieszkańców naszej gminy. Są to wieloletni,
doświadczeni pracownicy, wykonujący swój trudny i odpowiedzialny zawód z wielkim poświęceniem, nie znajdującym często dostatecznego odzwierciedlenia w budżetowej pensji. Zakładamy jednocześnie, że pozostali
nauczyciele, kierując się zawodowym poczuciem solidarności z gorzej sytuowanymi kolegami, nie zastanawiają się, dlaczego mając takie same warunki pracy i regulaminowe wynagrodzenie, te same a może czasem wyższe
kwalifikacje, nie otrzymują dodatkowego profitu w postaci służbowego
mieszkania.
Czy budując dla nich mieszkania mamy jakąkolwiek gwarancję,
że za kilka lat budynek nie podzieli losu dawnego domu nauczyciela i zostanie oddany w prywatne ręce? Zwykła logika nakazuje przypuszczać że
tak się stanie, zwłaszcza wobec permanentnego braku ustalonych zasad
najmu w naszej gminie. Ta sama logika nakazuje zadać dalsze pytania:
Czy zamiast budować blok mieszkalny nie taniej byłoby wynająć lokal
dla nauczyciela, zgodnie zresztą z sugestią zapisaną w ustawie? A jeśli już
budować – to czemu w tym właśnie miejscu? Czy nauczyciel nie może
dojechać do pracy np. z Mościsk, gdzie gmina już posiada kilka mieszkań
komunalnych? Czemu blok wielorodzinny zamiast niskiego budynku, który
można postawić w tańszej technologii?
Na te pytania Wójt nie chce odpowiadać. Robi swoje
– projekt planu miejscowego pod wyłączną zabudowę wielorodzinną
z handlem i usługami w parterze dla terenu po dawnym przedszkolu.
Konsekwentnie dąży do opracowania planu, pomimo iż rozpoczęte
zostały prace nad zmianą studium zagospodarowania gminy. Czy
cokolwiek może go powstrzymać? Raczej nie Rada Gminy, która dyskretnie przemilczała apel setek mieszkańców o wstrzymanie prac
nad tymże planem i poddanie go społecznej dyskusji.
A zagospodarowanie terenu w samym centrum gminy, ze
względu na unikalne położenie, to sprawa priorytetowa. Dlatego
ponawiamy w tym miejscu propozycję zorganizowania konkursu,
który pozwoliłby wyłonić najkorzystniejszą koncepcję wykorzystania
tej przestrzeni publicznej.
Monika Grzesik
TWORZENIE PRAWA TO NIE ZABAWA
Studium kierunków zagospodarowania gminy ma znaczenie PRAWNIE WIĄŻĄCE przy uchwalaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Tak mówi ustawa.
Tworzone są w ten sposób przepisy obowiązującego prawa
miejscowego. Prawo wchodzi w życie i obowiązuje niezależnie od
intencji, które kiedyś przyświecały jego autorom. Raz już opublikowane akty prawne wymykają się spod kontroli i zaczynają niejako
żyć własnym życiem. Dlatego przepisy prawa – również miejscowego – powinny być maksymalnie jasne i precyzyjne, żeby
nie stwarzać możliwości nadużyć. Deweloper, kierujący się interesem ekonomicznym, nie będzie miał litości, wykorzysta do maksimum każdą możliwość, kryjącą się np. w zawyżonym wskaźniku
intensywności zabudowy. Dlatego błędy, którymi najeżone jest Studium, są tak niebezpieczne. Popełniając je, autorzy otworzyli bardzo
szerokie możliwości ingerencji budowlanej na terenach dotychczas
obwarowanych rygorystycznymi ograniczeniami.
Jeżeli – jak tłumaczą obecnie władze gminy – na terenie boiska Ryś Laski miało pozostać boisko – teren winien zostać
oznaczony ZL czy ZU a nie UP, gdzie dopuszczona jest zabudowa
mieszkaniowa, handlowa, usługowa.
LIST
Pan Witold Malarowski
Pan Jerzy Pietrzak
Izabelin, 2.IV.2009 r.
Drogi Witku i Panie Jurku,
składam wniosek do Wójta i do Rady Gminy, ale ze
względu na naszą dobrą znajomość i sympatię przez tyle lat, piszę
do Was ten list.
Pamiętam, że już wiele lat temu oczekiwałem od Was, moich
znajomych, wizji tzn. do czego w Izabelinie dążymy. Taka wizja
wychodzi poza sprawy oczywiste i bardzo ważne takie jak, szkoła,
przedszkole, itp. Ogromnie Was ceniłem i cenię za tyle dobra, które
stworzyliście w tym ostatnim zakresie. Żeby to zrobić, trzeba chcieć i
umieć. Wy chcieliście i umieliście.
Tymczasem wizja jest jeszcze ważniejsza. W wizji chodzi z grubsza o to, czy chcemy, aby Izabelin przypominał miasto (konkretnie
Warszawę) czy wygodną dla ludzi i ekologiczną osadę w otulinie
KPN. O takiej wizji wtedy nie słyszałem. Taki plan dalekosiężny
(wizja) ma sens tylko wtedy, jeśli wszystko, każda decyzja, jest do tej
wizji przymierzana i podejmowana lub nie. Taka wizja jest kluczem
do wszystkiego, po prostu musi być.
Gdy spojrzymy na mapę okolic Warszawy, to w pobliżu tej metropolii
mamy dwa zwarte komplesy leśne (a więc przyrodniczo atrakcyjne):
Kampinos i prawa strona Wisły (Radość, itd.). Obserwowany wzrost
cen ziemi oznacza nieuniknioną straszliwą presję deweloperów na
te obszary. Dadzą oni niemal każde pieniądze, aby je spożytkować.
Tymczasem Kampinos jest chroniony prawem jako park narodowy i
obszar Natura 2000. Wydawałoby się, że jest absolutnie nietykalny.
Presja jest jednak tak ogromna, że powstały próby obalenia granic
nienaruszalnego KPN.
Starannie przeczytałem nr 1 „Kocham Kampinos” i trzy numery
„Listów do Sąsiada”, specjalnie po to, aby wyrobić sobie niezależne
zdanie na temat sporu. Muszę powiedzieć, że porównanie to
wypadło dla „Listów”, niestety, bardzo źle. Przeczytałem Pana,
Panie Jurku, tekst. Niestety, muszę powiedzieć, że nie przekonuje
Pan mnie. Po pierwsze, fatalnie wypada stwierdzenie, że protesty
„pochodzą z kserokopiarki, nie są to więc oryginalne przemyślenia
osób je podpisujących, lecz myśli sformułowane przez innych”. No i
co z tego? Ważne jest meritum sprawy, a nie kto coś mówi. Ja też za
chwilę podpiszę precyzyjny prawniczo wniosek z kserokopiarki. Nie
widzę powodu, żeby w związku z tym uważać mnie za człowieka
bezmyślnego i manipulowanego (a najgorzej tak napisać - ludzie nie
lubią, gdy władza mówi, że nie mają o niczym zielonego pojęcia).
Dalej, kluczowe informacje dot. wizji i jej realizacji (czyli spraw pierwszej wagi) były przez Gminę podawane tak, że nie docierały do
ogółu (np. nigdy nie były poddane dyskusji w „Listach”) tylko do
To samo zastrzeżenie dotyczy rozległego terenu leśnego
przy dyrekcji KPN. Bo jeśli (jak wyjaśnia Zastępca Wójta) oznaczenie
UP miało jedynie odzwierciedlać aktualny stan zagospodarowania
polany, czyli Centrum KPN i restaurację, to czemu oznaczony jest tym
symbolem teren leśny KPN o powierzchni dziesięciokrotnie większej?
Skąd niewiarygodnie wysokie wskaźniki zabudowy w zestawieniu z
niewiarygodnie niską, bo 10-procentową powierzchnią biologiczną
działek co trafnie wytknięto w tygodniku Nasza Polska i określono
Manhattanem w Kampinosie? Co oznacza wyraźne rozróżnienie
zabudowy jednorodzinnej i zabudowy mieszkaniowej, równolegle
dopuszczonych na terenach MN?
Aż strach pomyśleć, że gdyby nie akcja stowarzyszenia Kocham Kampinos, demaskująca „błędy” zawarte w studium, nie zostałyby one dostrzeżone. Przeciwnie - byłyby sukcesywnie zrealizowane w tworzonych planach miejscowych.
Pozostałyby w ukryciu, dając pole do popisu deweloperom.
Do czasu, kiedy któregoś dnia ze zdumieniem zaczęlibyśmy
zadawać pytania, skąd biorą się wyrastające w lesie jak grzyby
po deszczu budynki.
Monika Grzesik
wytrwałych czytelników drobnego druku w gablotkach (niestety,
jak w znanych nam wszystkim reklamach towarów z ukrytymi problemami). Najpierw ma być dyskusja nad wizją, a potem plany, jeszcze
później decyzje, a nie całkiem odwrotnie...
Dalej, o tej dominancie z niewymienionym z nazwy masztem. Po
co miałby ktoś stawiać maszt „do monitoringu bezpieczeństwa KPN”
przy budynku mieszkalnym, gdy paręset metrów dalej jest bardzo
wysoki budynek KPN z widocznymi masztami w nowej technologii.
Ktoś koniecznie chce, abym w coś tak dziwnego uwierzył. Dobrze,
że będzie jakaś korekta (choć dalej w korekcie pojawia się ten stary
maszt... Po co im ten stary maszt? Przypatrzcie się tym „względom
bezpieczeństwa” bliżej).
Dalej, obszar KPN między Izabelinem a Truskawiem. Bardzo mi
przykro, że dyrektor KPN przed 10 laty wystąpił do Ministra Ochrony
Środowiska o potraktowanie tego obszaru jako „rezerwy terenowej
na ewentualne przekształcenia struktury własnościowej wewnątrz
Parku”. Stąd daleko jeszcze do pogwałcenia europejskiego programu
Natura 2000 i do „rezerwy dla potrzeb budownictwa”. Chodzi o obszar kilku kilometrów kwadratowych (kłopot: chronionego prawem)
Parku Narodowego, bezcenna rzecz dla deweloperów. Dalej, jako
rzecz absolutnie nie do przyjęcia odebrałem zdanie, że „język planistyczny jest dość sformalizowany – w wykładanych projektach planów
pojawiają się więc takie sformułowania jak garaże wielopoziomowe,
centra handlowe, ośrodki wypoczynkowe, hotele”. Każdy język, także
planistyczny, musi mówić przede wszystkim prawdę i tu pewnie,
niestety, mówi. Nie spotkałem przypadku, aby coś nazywało się A,
ale wcale nie oznaczało A tylko B. Pominę wspomniane „drzwi do
lasu”, bo to i ludowe porzekadło właściwie ocenia i ekonomia.
Nie jestem za „wywrzaskiwaniem” – jak to Pan, Panie Jurku, niezbyt zręcznie pisze, swoich racji, ale proszę starannie przeczytać i
zwrócić uwagę, że teksty „Kocham Kampinos” nikogo nie obrażają,
są konkretne, precyzyjne, wyważone i przede wszystkie dyskutują
publicznie (po raz pierwszy...) rzecz najważniejszą – wizję. To wielka
rzecz, że nawet o zapalnych sprawach pisze się spokojnie i kulturalnie, myślę, że wielu to doceni, wszyscy powinniśmy to cenić. Z takich
ludzi nie należy sobie robić antagonistów, wprost przeciwnie, trzeba
szukać razem z nimi najlepszych rozwiązań.
Podsumowując: zawsze będę Was cenił, ale bardzo Was proszę o
wycofanie się z tych niedostatecznie przedyskutowanych wizji.
Serdecznie pozdrawiam,
Lucjan Piela
od redakcji:
Pan Lucjan Piela jest profesorem chemii na Uniwersytecie
Warszawskim, bylym dziekanem Wydzialu Chemii UW.
5
Zapoznajmy się
z mapą studium
z roku 2000:
ZWRÓĆMY UWAGĘ NA OZNACZONE ŻÓŁTYMI KÓŁKAMI „LOKALNE POWIĄZANIA PRZYRODNICZE” – ochronne
tereny leśne, których
ych z założenia miały pozostać w stanie wolnym od zabudowy. Wbrew obecnym zapewnieniom władz gminy, nie
były w tych miejscach przewidywane ŻADNE REZERWY NA POTRZEBY BUDOWNICTWA MIESZKANIOWEGO. Obszar rezerwy
pojawia się w Studium dopiero w roku 2005, czyli cztery lata temu.
Tymczasem w Listach do Sąsiada w styczniu 2009 roku, p. Jerzy Pietrzak twierdził, że „tereny leśne położone po obu
stronach ulicy 3 Maja pomiędzy izabelińskim kościołem a początkiem Truskawia przed ponad 10 laty zostały oznaczone, na wniosek
Ministra Środowiska w Planie Ochrony Kampinoskiego Parku Narodowego jako rezerwa terenowa na ewentualne przekształcenia
struktury własnościowej terenów wewnątrz Parku. Do dnia dzisiejszego Minister nie wycofał tej decyzji. Obowiązkiem Gminy jest jej
zaznaczenie w Studium zagospodarowania przestrzennego”.
Truskaw
Izabelin
6
Laski
Mościska
Zabudowa o wysokich
parametrach ekologicznych...
Strategiczne ciągi
ekologiczne...
Lokalne powiązania
przyrodnicze...
I komu to
przeszkadzało?
CO SIĘ STAŁO Z NASZA GMINĄ...
„Pierwsze, nowoczesne plany zagospoda rowania
przestrzennego obecnego obszaru Gminy Izabelin uchwalone zostały w roku 1992, gdy władzę planistyczną miała
Gmina Stare Babice. Już wtedy wiadomo było, ile działek
budowlanych znajduje się na naszym terenie, a co za tym
idzie, ilu mieszkańców ten obszar pomieści. [...] Zleciliśmy
także, profesjonalnie przy gotowanym osobom, wykonanie
prognozy demograficznej Gminy w horyzoncie czaso wym
roku 2015-2020. Fachowcy policzyli nie zabudowane
działki, pomnożyli przez średnią liczbę mieszkańców
zamieszkujących jedno rodzinny dom, zapisali wynik – ten
sam, który był znany już w roku 1992: 16 do 17 tysięcy
mieszkańców”. – takie słowa pisze p. Jan Sawa w felietonie, zamieszczonym w majowych Listach do Sąsiada.
A CO NA TO DOKUMENTY?
Oddajmy głos autorom Studium zagospodarowania gminy Izabelin, opracowanego w roku 2000 (do
grona których zalicza się na pierwszym miejscu sam
Witold Malarowski):
„Prognozowany dynamiczny przyrost liczby ludności
z obecnego (1999 r.) do ok. 14 500 w okresie perspektywicznym wynikać będzie głównie z zakładanej wysokiej stopy imigracji.[...] Skala tej imigracji powinna jednak
podlegać kontroli i powinna być dostosowana do stwarzanych przez gminę warunków dla rozwoju budownictwa
mieszkaniowego w sposób nie powodujący konfliktów z
walorami ekologicznymi obszaru.” – str. 25
ZATEM DOPIERO 8 LAT PÓŹNIEJ, W ROKU 2000,
OKREŚLONO MAKSTYMALNĄ LICZBE LUDNOŚCI W
GMINIE NA 14,5 TYS. Kolejne 3 tysiące dopisano dopiero w roku 2005. Gdzie mieliby zatem pomieścić się
nowi mieszkańcy naszej gminy?
PRZECZYTAJMY DLASZE ZAPISY „STUDIUM 2000”:
Zainwestowane tereny Izabelina oraz Lasek powinny
utrzymać swój dotychczasowy charakter. Nowe zainwestowanie powinno utrzymywać wskaźniki:
• Minimalnej powierzchni działki 1500 m
• 70% powierzchni biologicznie czynnej
Nie należy dopuszczać do wtórnych parcelacji,
dogęszczania zabudowy oraz lokalizacji intensywnych form budownictwa mieszkaniowego”- str. 27
„Użytkowane obecnie rolniczo lub odłogowane tereny
będą w większości przekształcać się w tereny zabudowy. Położenie w otulinie KPN i wyjątkowo korzystne
środowiskowe warunki życia powodują, że tereny te powinny być w większości wykorzystane do organizacji
zabudowy mieszkaniowej o cechach rezydencjonalnych.
Wskazuje się tereny wsi Truskaw, północne obrzeża Izabelina oraz obszar Hornówka, jako rejony budownictwa
jednorodzinnego, wolnostojącego, na bardzo dużych
działkach ze wskaźnikiem minimum 80% powierzchni biologicznie czynnej”. – str. 27
Rygory zabudowy, wynikające z cytowanych wyżej, nie
tak przecież dawnych, zapisów studiów zagospodarowania
gminy, znane są z praktyki wszystkim, którzy jeszcze przed
kilku laty, budowali swe domy w gminie Izabelin: duże
działki o powierzchni biologicznej 80%.
STUDIUM ZAGOSPODAROWANIA GMINY Z ROKU
2005, A NASTĘPNIE Z ROKU 2008, TO CAŁKOWITY
ODWRÓT OD PIERWOTNYCH IDEI. MAŁE DZIAŁKI
– NAWET 400, 700 CZY 1000 METROWE O POWIERZCHNI BIOLOGICZ-NEJ 30 A NAWET 10%,
ZABUDOWA WIELORODZINNA...
Miejsce dla dodatkowych 3 tysięcy mieszkańców,
na siłę wyciśnięte z terenu naszej gminy. Bez poszanowania dla środowiska przyrodniczego, bez względu na
unikalne walory ekologiczne gminy.
Jak moglibyśmy budować wysokie, gęsto posadowione
budynki? – zapytuje p. Jan Sawa. Według niego, gmina,
która ma własność znikomej tylko części gruntów, nie ma
takiej możliwości ani żadnego wpływu na sposób zagospodarowania prywatnych nieruchomości. „Nie mamy
armat” – kwituje zastępca wójta swoje wywody.
A jednak gmina posiada najważniejsze
narzędzie kształtowania rozwoju przestrzennego władztwo planistyczne. Gmina ma nie tylko wpływ,
ale możliwość niezależnego decydowania o planach
zagospodarowania a zwłaszcza zabudowy terenów
i publicznych, i prywatnych. Gmina może powiedzieć
w sposób wiążący STOP urbanizacji. Mówi jednak
coś zupełnie innego.
Powtórzyć tylko wypada, parafrazując pieśń Jacka Kaczmarskiego... co się stało z naszą gminą?
– Monika Grzesik
7
TAJEMNICA SIERAKOWA
8
Kiedy kilka lat temu mówiłem wójtowi Sawie,
że mam zamiar kupić działkę w Sierakowie, stanowczo mi odradził. „Nie dostanie pan pozwolenia na
budowę. Na tych terenach ani gmina ani KPN nie zezwoli na budownictwo mieszkaniowe” – powiedział.
Upłynęło kilka lat i doczekaliśmy się uchwały
159. Na mapce, stanowiącej do niej załącznik, Sieraków, gdy go porównać na przykład z Izabelinem C
- wygląda całkiem okazale. Używając linijki i skali
tejże mapki wychodzi mi, że to pas szerokości 120150 metrów i długości ca 2,3 km, a więc około 30
hektarów.
Przychodzę na spotkanie z Architekturą gminy
w sobotę 16 maja i pytam wójta Malarowskiego, czy
istnieje zamiar wybudowania osiedla ekologicznego w
Sierkowie. „Osiedle ekologiczne? Pierwszy raz słyszę”
– mówi wójt.
Czy by mnie pamięć myliła? Do studium
zaglądałem w listopadzie, gdy sprawa była świeża.
Sprawdzam. Więc jednak! Studium przewiduje 3 warianty dla Sierakowa:
1
Całkowity wykup gruntów oraz wszelkich budynków według wartości rynkowej w możliwie szybkim terminie
2
Umożliwienie zagospodarowania jedynie
gruntów prywatnych w obrębie wsi,
3
Umożliwienie zagospodarowania gruntów
prywatnych oraz gruntów Skarbu Państwa.
Dalej Studium precyzuje, że wariant 1 jest korzystny
z punktu widzenia kształtowania ochrony przyrody na
tym obszarze, natomiast warianty 2 i 3 są korzystne
dla mieszkańców, uwzględniają również interesy
Kampinoskiego Parku Narodowego. Swoją drogą to
ciekawe, jakie interesy realizuje KPN, nie mające
związku z ochroną przyrody?
W wypadku wyboru wariantu zagospodarowania
postuluje się wprowadzenia określenia tereny zabudowy mieszkaniowej o wysokich walorach ekologicznych.
Czyli jednak ktoś brał tzw. osiedle ekologiczne pod
uwagę.
Zacytujmy: „W przypadku wyboru wariantu umożliwiającego zabudowę, po uprzednim
wyłączeniu części wsi Sieraków z granic KPN-u,
możliwa będzie symbioza funkcji Parku Narodowego z jej mieszkańcami. Stworzenie możliwości rozwoju wsi poprzez dopuszczenie realizacji funkcji
mieszkaniowej w harmonii z otaczającą przyrodą
– według wysokich parametrów ekologicznych
– poprzez konkretyzację powierzchni biologicznej
czynnej, wysokości zabudowy, rodzaju zabudowy
nawiązującej charakterem do terenów KPN,
narzucenie koloru elewacji, elementów detalu
architektonicznego, w powiązaniu z realizacją
elementów małej architektury, stworzyć może
przestrzeń przyjazną zarówno człowiekowi, jak i
przyrodzie”.
Gdy czytam te szczytne hasła, w głowie rodzi
się myśl: W takim Izabelinie chciałbym mieszkać!
Dlaczego cała nasza gmina nie zasłużyła sobie na
takie wyróżnienie?
Ekologiczne. Określenie w gruncie rzeczy nic nie znaczące, ale za to modne i brzmiące
usprawiedliwiająco. Bo wprawdzie budują w środku
puszczy, jednak nie jest tak źle, bo ekologicznie.
W związku z powyższym nasuwają mi się dwa
spostrzeżenia, sprzeczne.
Jedno, że gdybym nie usłuchał wójta Sawy i
kupił tam działkę to może bym doczekał udziału w
tym ekologicznym przedsięwzięciu. Drugie, to to, że
skoro wójt Malarowski nie przypominał sobie sprawy
osiedla ekologicznego, to znaczy, że nie mam się co
martwić, że tych 200 rezydencji (30 ha = 30.000
m.kw = 200 działek po 1.500 m.kw.) w środku puszczy nie powstanie. Aha, i jeszcze jedno spostrzeżenie;
zaznaczony na mapie teren Sierakowa ma kształt bumeranga.
Ryszard Kirejczyk
CO W (KOMPUTEROWEJ) TRAWIE PISZCZY?
?
takie zdjęcie boiska “Ryś” zostało zamieszczone
w majowych “Listach do Sąsiada” na stronie 3.
Gdy przyjrzeć się bacznie tej fotografii widać,
iż część terenu, obok obwiedzionych czerwoną ramką
przyszłych boisk jest dokładnie zakryta... dorobionym
komputerowo trawnikiem! Co chciano zakryć przed naszym
wzrokiem?
Komputerowo
dorobiona
trawka
przysłania dwa pełnowymiarowe boiska piłkarskie:
klubu RYŚ ogrodzone porządną siatką oraz drugie boisko, wygrodzone drewnianymi balami.
Podobno gminne. Jak widać na mapie, położone
w całości na terenie KPN. Oznaczone jako UP
pod zabudowę komercyjną i mieszkaniową.
Budowa boiska na tym terenie to tylko jedna z
kilkunastu innych możliwości.
9
Każdego z nas cieszą sukcesy sportowe
naszych młodych piłkarzy. Krzewienie kultury fizycznej i aktywnego spędzania czasu przez młodzież, to
wielka rzecz.
Tylko po co nam gminny Orlik w tym właśnie
miejscu, tuż obok urządzonego boiska gminnego?
Co się stanie z tymże boiskiem, gdy Orlik zostanie
wybudowany? Obawiamy się, że jak już powstanie
boisko Orlik, gmina sprzeda jakiemuś majętnemu
deweloperowi resztę terenu. Terenu wyrwanego z
granic KPN-u, za wymianę którego gmina zapłaciła
ze swojego budżetu, czyli z naszych pieniędzy. A w
obszar Kampinoskiego Parku Narodowego wciśnie się
kolejne osiedle apartamentowców.
Wójt Malarowski tłumaczył podczas dnia otwartego, że w zamian za obszar pod boisko gminne
KPN dostał od gminy na wymianę inne tereny Ależ
panie wójcie! Przyroda to nie puzzle, gdzie można
sobie kombinować i składać dowolne kawałki, byle
tylko metraż na obrazku się zgadzał!
Inna rzecz, że działki pod te wymianę,
położone w głębi parku w Truskawiu i w Mariewie (razem 2,5 ha) gmina kupiła za blisko 500
tysięcy złotych. Czy naprawdę nie mamy pilniejszych wydatków publicznych? – to pierwsze
z nasuwających się pytań. Ale w ślad za nim przychodzi następne: Boisko ma powierzchnię około
6 ha. Ile jest wart taki grunt pod zabudowę? Kto
zrobi na tym interes?
“Patrzę w swoją decyzję o zabudowie - a mieszkam w samym środku wsi Laski - wójt Malarowski
zezwolił mi budować do wysokości 10,5 metra, z zachowaniem 70 proc. powierzchni biologicznie czynnej.
Tak więc w środku wsi rygory zabudowy są dużo ostrzejsze niż w granicach KPN. Gdzie rozum, gdzie logika!!!
Kampinos powoli stepowieje. Wszelkie prace
budowlane, zwłaszcza głębokie wykopy, powodują uciekanie wody i obsychanie terenu.
A tuż obok boiska są (i giną...) cenne przyrodniczo miejsca. Boisko gminne oraz klubowe wepchnęły
się w ten obszar KPN bez pardonu. Piękny staw wysechł
już niemal do szczętu, a z nim zasilające go strumyki, gdzie jeszcze trzy zimy wstecz na zamarzniętej
tafli młodzież ślizgała się na łyżwach. Zaś gdy się
tu sprowadzałam - jakieś 10 lat temu - w stawku
pływała drobna rybka, kaczki torowały sobie drogę w
rzęsie wodnej, a liczna zwierzyna sądząc po śladach
racic przychodziła się napić. O wspaniałych, wieczornych chórach żab nie wspomnę, bo wszystko to już
przeszłość.” –
Ewa Gajewska
PROKURATOR NA ULICY CYKLISTÓW
10
Przypomnijmy krótko fakty:
1. W grudniu 2008 gmina opracowuje projekt planu
miejscowego, przewidującego budowę centrum hotelowo-usługowego w KPN przy ulicy Cyklistów
2. Mieszkańcy składają uwagi do planu, pytając o
legalność takiej zabudowy w parku.
3. Marszałek Województwa Mazowieckiego wydaje
na wniosek wójta decyzję o odleśnieniu 3,5 ha parku
pod planowaną zabudowę oraz objazd na czas remontu
ul. 3 Maja. Postępowanie toczy się z całkowitym
pominięciem bezpośrednio zainteresowanych
stron (czyli sąsiadów z ulicy Podleśnej)
4.
Mieszkańcy ulicy Podleśnej odwołują się do
Samorządowego Kolegium Odwoławczego
5. Do postępowania odwoławczego przystępuje
prokurator.
Możliwość taką dopuszcza art. 183 KPA w celu zapewnienia, aby postępowanie i rozstrzygnięcie sprawy
było zgodne z prawem.
ul. Cyklistów
granice KPN
Co dopuszczono na terenie UT:
Budowa ośrodków: szkoleniowych, wypoczynkowych,
lecznictwa, konferencyjnych, jak również hoteli, pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych;
dozwolona lokalizacja usług komercyjnych – handlu,
gastronomii, turystyki, komunikacji, centrów wystawienniczych, instytucji finansowych
Czy budowa na terenie KPN i na terenie Natura 2000 prywatnego hotelu wraz z obiektami handlowymi, usługowymi, gastronomicznymi jest legalna?
Czy władze gminy i dyrektor parku kierowali się interesem publicznym, tworząc taki plan zagospodarowania?
Czyją własnością jest teren – dziś leśny, który wkrótce
miał wielokrotnie pomnożyć swą wartość jako teren
budowlany? Odpowiedzi na postawione pytania
szukać będzie Samorządowe Kolegium Odwoławcze,
wspierane przez prokuratora.
My tymczasem skoncentrujmy się na
problemie remontu ulicy 3 Maja na odcinku
Lasek. Zgodnie z uzasadnieniem decyzji Marszałka
„planowana modernizacja ul. 3 Maja, która w obecnej chwili stanowi oś komunikacyjną Gminy Izabelin
wymaga utworzenia alternatywnych ciągów komunikacyjnych umożliwiających normalne funkcjonowanie
mieszkańców”. Wszystko to prawda. Trudności
mieszkańców”
dojazdowe do Warszawy i wieczny korek na ul. 3 Maja
to bolączka każdego z nas. Ale czy istotnie jedyną
możliwością poprowadzenia alternatywnej drogi
jest wejście na teren parku narodowego? Odpowiedzi dostarcza sama mapa studium: widać na niej
wyraźnie równoległą drogę po terenie obecnych łąk w
Mościskach, przecinającą ul 3 Maja i biegnącą dalej
w kierunku Lasek i Klaudyna. Rozwiązanie alternatywne, wbrew twierdzeniom władz naszej gminy jest od
dawna gotowe, zapisane w planach zagospodarowania
Mościsk i Lasek.
Okazało się, że to, co miało być uzasadnieniem odlesienia KPN jakimś cudem przestało być
już problemem!. W majowych Listach do Sąsiada
czytamy, że oto wkrótce ruszy upragniony remont,
a zakończy się już w listopadzie 2009 r. Znalazły
się pieniądze, czekamy na wybór inwestora w
przetargu zorganizowanym przez Zarząd Dróg
Powiatowych. Najwidoczniej znalazło się też
rozwiązanie problemu uregulowania ruchu na
czas remontu. O objeździe przez teren KPN – nie
ma już dziś mowy... Obroniliśmy setki drzew przed
wyrębem, a kto wie czy i nie dalsze tereny parku
przez zabudową w przyszłości.
POD CZUJNYM OKIEM DYREKTORA KPN...
Znana i lubiana Polana Jakubów, miejsce stworzone z myślą o turystyce i rekreacji. Oto OTWARTE DRZWI DO LASU, których Wójt szukał na ulicy Cyklistów.
Jak mówi studium: ”Szeroka działalność Centrum
Edukacji KPN jest istotną cechą wyróżniającą Gminę Izabelin
spośród wszystkich gmin znajdujących się w otoczeniu Kampinoskiego Parku Narodowego. Fakt lokalizacji takiego ośrodka
oraz prowadzona przez niego działalność m.in. we współpracy z
Gminą Izabelin, Domem Kultury w Izabelinie w sposób znaczący
podnosi rangę Gminy oraz poprawia jakość życia mieszkańców.
[...] W celu zapewnienia kompleksowej obsługi zwiedzających
Centrum Edukacji KPN wyposażono w sale dydaktyczne (audiowizualne), salę ekspozycji czasowych, bibliotekę wraz z czytelnią,
punkt informacji i sprzedaży wydawnictw, bazę noclegową i
gastronomiczną, salę konferencyjną oraz zorganizowano stałą
gastronomiczną
ekspozycję pn. „Przyroda i historia Puszczy Kampinoskiej..”
To prawda. Każdy zna polankę rekreacyjną, restaurację
przy centrum KPN. Już nie każdy wie, że w budynku Dyrekcji
znajdują się pokoje hotelowe, czekające na turystów. Mogące
pomieścić około 40 osób.
OTWARTE DRZWI DO LASU? OBY TYLKO
SAMEGO LASU W TYM MIEJSCU NIE
ZABRAKŁO..
granice KPN
Autorzy studium mają na wszystko gotową
odpowiedź, wielokrotnie sami sobie przecząc: „Na
obszarze Gminy Izabelin brak jest w pełni
wykształconego ośrodka, pełniącego funkcję
usługową dla potrzeb obsługi ruchu turystycznego
i rekreacyjnego. W studium wyznaczono taki obszar we wsi Laski w ramach terenu położonego na
zachód od ul. Cyklistów (na wschód od istniejących
zabudowań od strony ul. Podleśnej)”
Budynek Dyrekcji KPN
Popatrzmy na mapkę! Teren wokół ogromnego gmachu Dyrekcji KPN zajmuje maleńka część obszaru, oznaczonego UP – rozciągającego się aż po kraniec ulicy Tetmajera i 350 metrów w głąb lasu. Tam, gdzie dziś polanka
rekreacyjna, gdzie przebiegają szlaki turystyczne i ścieżka edukacyjna – tam może powstać enklawa intensywnej zabudowy. Katalog możliwości jest tak szeroki, że można tam zbudować ... właściwie wszystko:
UP – tereny usług publicznych
Podstawowe przeznaczenie terenów:
pod usługi nauki, oświaty, kultury, edukacji,
sportu i rekreacji, turystyki, zdrowia, opieki
społecznej, łączności, obiekty administracji publicznej, obiekty sakralne, ośrodki szkolno – wychowawcze, obiekty hotelowe, bezpieczeństwa
(straż pożarna, policja)
Dopuszczalne przeznaczenie:
dozwolona lokalizacja usług komercyjnych (tj. usług
handlu, gastronomii, turystyki, komunikacji,
centrów wystawienniczych, instytucji finansowych i
innych) oraz zabudowa mieszkaniowa,
Maksymalna wysokość zabudowy:
15 metrów, dopuszczalna dominanta po uzgodnieniu z Dyrekcją KPN,
Minimalna pow biologiczna działki: 10 %
Ktoś nie dowierza? Może dyrektor KPN nie dostrzegł
tego zapisu uzgadniając studium? Wiadomo, najciemniej jest pod latarnią... Dyrektor miałby jeszcze szanse
uzgodnić wysokość dominant, ale ci wstrętni nowobogaccy ekolodzy z Kocham Kampinos wszystko popsuli.
Chcą mieć polankę rekreacyjną tylko dla siebie, a tu
miały być usługi, gastronomia, handel, mieszkania
– dla wszystkich. Bo chyba nikt nie uwierzy, że dla
policjantów i dla nauczycieli.
Na dziesięciu hektarach lasu...
11
CO
WOLNO
W
TRUSKAWIU
12
Oznaczenie MN to „tereny zabudowy mieszWielu mieszkańców Truskawia od dawna oczekuje
kaniowej niskiej intensywności”
zrealizowania możliwości podziału swych – dotychczas rolPodstawowe przeznaczenie terenów: pod
nych - nieruchomości i przeznaczenia ich pod zabudowę.
zabudowę mieszkaniową jednorodzinną zabudowa mieszkaniową o charakterze sakralnym,
Jest to rzecz zrozumiała.
zabudowa mieszkaniowa oraz usługi zdrowia i
Wprawdzie
pojawiają się głosy wieloletnich
opieki społecznej
mieszkańców gminy, którzy z rozrzewnieniem wspominają
Maksymalna wysokość zabudowy: 13 m
Minimalna powierzchnia nowotworzonej
łąki przy ulicy Poniatowskiego w Izabelinie albo grzybobrania
działki:
przy obecnej ulicy Chodkiewicza... czyli tam , gdzie teraz
- dla działki ewidencyjnie leśnej - 1300 m2
stoją nowopobudowane rezydencje, ale czasu cofnąć nie
- dla działki ewidencyjnie nieleśnej – 1000 m2
sposób. Wkrótce tak samo będziemy wspominać łąki w TrusMaksymalne odstępstwo przy podziale: 30%
Minimalna powierzchnia biologicznie czynna
kawiu...
działki:
Może niektórym żal, ale taka jest kolej rzeczy.
- dla działki ewidencyjnie leśnej – 70%
Zastanówmy się więc, co na terenach łąk może się pojawić.
- dla działki ewidencyjnie nieleśnej – 30%,
Oddajmy głos autorom Studium:
CO TO OZNACZA W PRAKTYCE?
rozwiązaniach zyskają, a co stracą sami mieszkańcy
Nowo utworzona wskutek podziału działka Truskawia? Najwyższy czas odpowiedzieć na to i kolemoże mieć 1000 m, a uwzględniając odstępstwo jne pytania: studium dopuszcza nie tylko zabudowę
przy podziale 30% - zaledwie 700 m. Zachowując mieszkaniową jednorodzinną, ale równocześnie
powierzchnię biologicznie czynną 30%, działkę te zabudowę mieszkaniową. Co to ma oznaczać? Zamożna zabudować w 70 % czyli na powierzchni 490 pewne nic... po prostu kolejny błąd autorów. Do coraz
m2. Istniejące działki w Truskawiu mają stosunko- bogatszej kolekcji.
wo małą szerokość. Po urządzeniu w terenie dróg
Takie same ustalenia obowiązują dla licznych,
– ulic Północnej i Południowej otworzy się możliwość dotychczas niezabudowanych terenów zielonych,
podziału tych wąskich, ale wyjątkowo długich działek. rozsianych po całej gminie: w zachodniej, gęsto zaTo dość typowe parametry pod intensywną lesionej części Hornówka, w północnej części Lasek
zabudowę szeregową.
wokół boiska Ryś oraz przede wszystkim na obecnych
Jak może to wyglądać? Niezbyt daleko od łąkach w Mościskach. Zabudowa jednorodzinna obok
granic naszej gminy, wzdłuż ul. Arkuszowej wyrastają zabudowy mieszkaniowej, sąsiad sąsiadowi zagląda w
jak grzyby po deszczu nowe segmenty. Tylko czy okno, może też swoim pilotem zmieniać programy w
taka zabudowa jest pożądana w odległości kilku telewizorze sąsiada. Idealne rozwiązania dla otuliny
metrów od granicy parku narodowego? Co na takich parku narodowego?
CENTRUM USŁUGOWE W PARKU NARODOWYM
W Truskawiu kończy swój bieg ulica 3 Maja w
miejscu, gdzie przebiega granica parku narodowego.
Granica, która winna oddzielać cywilizację od chronionej prawem przyrody.
Plac zabaw, wejście na szlaki turystyczne,
wielu miłośników przyrody tu zostawia swoje samochody, żeby pieszo przemierzać puszczę kampinoską.
To zaledwie kilometr do rezerwatów ochrony ścisłej
Niepust i Cyganka.
Świetlisty bór sosnowy w tym miejscu to
owoc ciężkiej pracy. Las ten był sadzony przed 50 laty
ludzkimi rekami, żeby przywrócić naturze piaszczyste
nieużytki i zapewnić barierę ochronna dla tak bliskich rezerwatów przyrody. Zapewne wielu starszych
mieszkańców Truskawia pamięta tamte czasy...
Kwitnące bzy, zamierający okresowo ciek wodny, przepiękne turzycowiska – miejsce, gdzie wytrwały
obserwator o świcie może podziwiać zwierzynę i
rzadkie gatunki ptaków. To przecież Natura 2000
– obszar chroniony prawem krajowym i europejskim
– właśnie ze względu na unikalne siedliska ginącego
bociana czarnego, derkacza, czapli, orlika, żurawia...
Gmina nasza powinna szczycić się tym niezwykłym
sąsiedztwem. To wyróżnienie i zarazem obowiązek.
Co zatem zaplanowano na tym terenie?
Jakie działania ochronne zostaną podjęte – za zgodą
Dyrektora KPN?
POPATRZMY NA MAPĘ:
OTO CENTRUM USŁUGOWE NA BLISKO 3 HEKTARACH PARKU NARODOWEGO – TEREN W CAŁOŚCI
PRZEZNACZONY DO ODLESIENIA.
Wczytajmy się w część tekstową studium (str. 102)
CC – tereny centrów usługowych pod usługi nauki,
oświaty, kultury, sportu i rekreacji, bezpieczeństwa, turystyki, zdrowia, opieki społecznej, łączności, obiekty
administracji publicznej, obiekty sakralne, centra
technologiczne, wystawiennicze, instytucje finansowe,
handel, gastronomia, turystyka, komunikacja oraz
zabudowa mieszkaniowa...
CAŁY KALEJDOSKOP MOŻLIWOŚCI.
W ZASADZIE ZBUDOWAĆ MOŻNA WSZYSTKO.
Po odlesieniu teren podzielić można na
działki 1000 m, a biorąc pod uwagę dopuszczalne
odstępstwo 25% - nawet na działki 750-metrowe!
Powierzchnia biologicznie czynna, którą
należy zachować w stanie wolnym od zabudowy – to
zaledwie 20%! Maksymalna wysokość zabudowy
określono na 13 metrów
Zapewne jako uzasadnienie takich inwestycji
usłyszymy znany już argument o „drzwiach do
lasu”. Tylko kogo on może przekonać? To nie drzwi
do lasu... to raczej szeroko otwarta furtka do urba-
nizacji. To skandaliczne „wejście z butami” na teren
podlegający ustawowej ochronie. A któż, jeśli nie
Dyrektor KPN, powinien tę ochronę egzekwować?
Potrzeba w Truskawiu zaplecza turystycznego
– małej gastronomii, handlu, może wypożyczalni
sprzętu. Jest jednak tyle prywatnych terenów zaplanowanych pod zabudowę mieszkaniową. Warto część z nich przeznaczyć pod takiego rodzaju
działalność gospodarczą.
13
TYSIĄCE DRZEW POSZŁO POD TOPÓR...
14
Kto zezwala na wielkie wycinki drzew w Parku Narodowym? Kto podejmuje tak nietypowe działania ochronne? – to pytanie do Pana Dyrektora Jerzego Misiaka.
My spróbujemy odpowiedzieć na nie w kolejnym numerze Kocham Kampinos
(zdjęcia wykonane w Truskawiu, w okolicach zbiornika Mokre Łąki, czerwiec 2009)
Z REZERWĄ DO OCHRONY PRZYRODY
czyli kilka słów na temat terenów rezerwy na potrzeby
budownictwa mieszkaniowego w gminie.
Takim mianem określone zostały lasy
ochronne wzdłuż ulicy 3 Maja na odcinku pomiędzy
Izabelinem a Truskawiem oraz w Izabelinie B na
granicy Hornówka, zajmując miejsce lokalnych
powiązań przyrodniczych [patrz mapa na str. 6.].
Jakby ilość terenów budowlanych wykreowana w Studium była niewystarczająca, rozległe obszary parku
narodowego przewidziane zostały pod przyszłą
zabudowę mieszkaniową.
Studium stanowi, iż „obszary rezerwy
terenu dla potrzeb budownictwa [oznaczonored.] w związku z wymianą gruntów pozostałych
w granicach Kampinoskiego Parku Narodowego. Obszary te wymagać będą uzyskania zgody
na zmianę przeznaczenia gruntów leśnych na cele
nieleśne oraz wyłączenia z granic Parku”. (str.
149).
Do faktu, że teren ten włączony jest
równocześnie do obszaru Natura 2000, autorzy
Studium nie przywiązują najmniejszej wagi...
Czy wymiany gruntów na terenie KPN mogą
w założeniu prowadzić do zmniejszania jego obszaru?
Granice parku określone zostały przez Radę Ministrów. Podobnie granice obszaru Natura 2000 określa
Minister Środowiska w porozumieniu z Komisją
Europejską, kierując się wyłącznie rzeczywistym stanem siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin
i zwierząt. Czy teren rezerwy spełnia określone
prawem wymagania do wyłączenia z tych granic,
może zostać ocenione wyłącznie przez uprawnione
organy administracji państwowej.
Warto więc zauważyć, że autorzy Studium,
pomijając te kwestie, zapisali dalej: „W przypadku podjęcia decyzji dotyczących wymiany
należy stosować ustalenia jak dla terenów
zabudowy mieszkaniowej niskiej intensywności
(symbol MN).” O jaką „niską intensywność” chodzi
– przeczytać można na stronie 12. naszej gazetki.
RANCZO ZWIERZĘCE
Jestem egzemplarzem tutejszej przyrody - mówi Witold Malarowski [Gmina Izabelin] Szczyci się posiadaniem, uzgodnionych z dyrekcja KPN pod kątem ochrony przyrody planów zagospodarowania obejmujących cały,
leżący poza Parkiem obszar Gminy. Jak to się udało? Niezbędna jest konsekwencja w działaniu. Plany zagospodarowania przestrzennego przy obecnej niestabilności prawa to rzecz karkołomna. Zwłaszcza, że w ustawie o ochronie
przyrody znalazły się zapisy, że można budować w obszarze chronionym.” - podkreśla Witold Malarowski.
Dotychczasowe doświadczenia wójta z prawem nakazują ostrożność, bo jest ono bardzo często niedoskonałe
i nie precyzyjne. Zetknął się z tym na przykład przy próbie rozwiązania problemu mieszkań dla ludzi, pracujących
w KPN, którzy zarabiają marne pieniądze. Na wniosek dyrektora KPN uchwalono plan postawienia w miejscu
starej siedziby dyrekcji budynku wielorodzinnego. Tymczasem napływowi właściciele rezydencji podnieśli wrzawę, z
udziałem TVN24 oraz Gazety Wyborczej, że ich nieruchomości stracą na wartości.
- Trudno sobie wyobrazić większy egoizm, bo można to zrobić z udziałem właściwej architektury, nie
kolidującej z całym otoczeniem. Ale dyskusja nie poszła w tym kierunku.
Im dłużej żyję i bardziej poznaję ludzi, tym bardziej szanuję zwierzęta - komentuje krótko wójt.
Czytam i oczom własnym nie wierzę, a są to wybrane
cytaty z wywiadu z wójtem Witoldem Malarowskim, przeprowadzonego przez Aleksandrę Wójtowicz z miesięcznika Biznes i
Ekologia. Wydawnictwo specjalizuje się w „w opracowywaniu
broszur i materiałów konferencyjnych” oraz „w podawaniu
ważnych dla zleceniodawcy wydarzeń w lekkostrawnej dziennikarskiej formule”, jak czytamy na stronie internetowej
firmy. Czyli klasyczne, jak mawiają dziennikarze „pióro do
wynajęcia” i zgadnij Kotku, jak mawiał Wańkowicz – kto za
to zapłacił?
„Jestem egzemplarzem tutejszej przyrody” – mówi z
pełną pokorą wójt Malarowski i ja mu wierzę, Darwin byłby
dumny z tak dosłownego zastosowania swojej teorii. Niemniej, Panie Wójcie, ja chyba od innej małpy pochodzę, bo jak
widzę stracił Pan zupełnie instynkt samozachowawczy. Czyż
mogą być albowiem wiarygodne poglądy wójta, który dla
ich przedstawienia bierze firmę prywatną? Ja osobiście takim
pozorom wywiadu z jednoosobową firmą prywatną, udającą
media, nie wierzę za grosz (publiczny).
Bo nasza, Panie Wójcie „wrzawa” jak był Pan łaskaw
określić nasze najwyższe zaniepokojenie sprawami NASZEJ
gminy, była wyrażana poprzez ogólnopolskie, obiektywne media (TVN24, TVP 3, Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita
Rzeczpospolita), które
przyjeżdżają tutaj nie dlatego, że „mamy znajomości” lub też
jesteśmy „napływowymi właścicielami rezydencji”, ale dlatego,
że mamy coś ważnego społecznie do zakomunikowania.
Zaiste bowiem, ci „napływowi” wraz z niedawno
uchwaloną Ustawą o dostępie obywateli do informacji o
środowisku strasznie wójtowi przeszkadzają. Wszak wójt - by
trzymać się tytułowego porównania - czuł się do tej pory w
Izabelinie jak Król Lew na swoich włościach. Teraz jednak, narzeka wójt, wiele z dotychczasowych ustaleń planu zagospodarowania przestrzennego trzeba na nowo uzgadniać, a to cofa
prace niemal do początku. Wszystko oczywiście przez tych
„napływowych bogaczy” czyli nas. Tak zwane dobro wyższe
chronione ustawą, czyli środowisko, już wójta jak widać nie
martwi.
Widać natomiast z rzekomego wywiadu, że wójt Witold Malarowski, nie mając rzeczowych argumentów usiłuje
grać na odwiecznej jak polska wieś wrogości pomiędzy „swoimi” a „obcymi”. Wywiad otwiera bowiem odautorska konstatacja, iż „Łatwiej [zarządzać gminą], gdy gospodarzem jest
swój człowiek, który tu ma korzenie, tu się wychował, czuje
to miejsce, zna społeczność lokalną”. I tak dalej, w tymże
zaściankowym duchu, przez kolejne akapity.
Osobiście zawsze sądziłam, że do sprawnego
zarządzania gminą potrzebna jest wiedza, fachowość,
rzetelność i przestrzeganie prawa oraz reguł DEMOKRACJI.
Tak, Panie Wójcie, wiem, że wśród zwierząt nie ma miejsca na
demokrację, rządzi zaś w pojedynkę najsilniejszy przywódca
stada. Ja jednak, jak już wzmiankowałam, pochodzę chyba od
innej - tej lepszej małpy, która stanęła na nogi i zrozumiała, że
demokracja nie jest może idealnym ustrojem, ale póki co nic
lepszego nie wymyślono.
Wraz ze mną pojęły to inne zwierzęta, mieszkające w
rezydencjach, które ciężko na te domostwa zapracowały. Gdy
Król Lew opuszczał swe miejsce pracy w urzędzie gminy już o
16-tej - one, te egoistyczne zwierzęta, tyrały nierzadko do 21wszej, nie widując swych młodych. Uczyły się języków obcych,
by móc porozumiewać się z innymi zwierzętami, ryzykowały
całe swoje mienie inwestując na giełdzie i zakładając prywatne biznesy. Nie siedziały w norach i nie odurzały się przefermentowanymi roślinami, tylko ciężko PRACOWAŁY na swój
(dobro)byt.
„Im dłużej żyję i bardziej poznaję ludzi, tym bardziej
szanuję zwierzęta” - mówi nasz gminny dr Doolittle, czyli wójt
Witold Malarowski. Zatem, szanowny Panie Wójcie, niech Pan
da im w takim razie zwany święty spokój i nie zabiera miejsca
do życia poprzez kolejne odlesiania i KPN-owskie puzzle z
wykupem i zamianą gruntów. One tego nie zrozumieją...
Ewa Gajewska
Szanowny Panie Wójcie, wiele osób czuje się
dotkniętych Pańskimi słowami. Oczekujemy od Pana
słowa “przepraszam”. Przy okazji prosimy wyjaśnić
jakie przepisy prawa pozwalają budować obiekty komercyjne na obszarach chronionych?
15
FELIETON
JANA SAWY
Listy do Sąsiada maj 2009
Och jak KOCHAM KAMPINOS – wyznaje zastępca
Wójta p. Jan Sawa. Szkoda, że wyznanie to nie należy do
szczerych..
Drogi Czytelniku! w gminie Izabelin bez obawy
możesz mówić o ochronie przyrody, o Kampinoskim Parku
Narodowym, protestować przeciwko śmieciom w lesie,
szalejącym samochodom. Przecież Izabelin to w końcu gmina
ekologiczna.
Uważaj jednak! jeżeli odważysz się pójść o krok dalej i zadać
kłopotliwe pytania np. o zabudowę na terenie parku narodowego albo o sens budownictwa wielorodzinnego w
jego otulinie, natychmiast władze wytkną Ci, że masz
nieczyste intencje, że prowadzisz ukrytą grę polityczną,
przeinaczasz fakty lub jesteś zwykłym „oszołomem”.
W felietonie pada sugestia, że przedstawiciele KK,
którzy dopuścili się krytyki miłościwie nam panującego Wójta, powinni podlegać selekcji i wydaleniu z terenu gminy jako
czarne owce, wiedzione przez “sierotkę”, Jeżeli bowiem nie
podoba im się planowany wzrost liczby ludności w gminie, to
niech z całą pokora sami się z niej wyprowadzą.. Tak będzie
lepiej dla wszystkich. A zwłaszcza dla władz, którym nikt nie
będzie patrzył na ręce.
16
Panie Janie!
Czy nie dostrzega Pan, że tematy, które poruszamy są obiektywnie ważne i istotne dla przyszłości gminy?
Osoby, którym przyszło sprawować władzę winny służyć dobru
ogólnemu i dbać o to, by ich działania – zawsze zgodne z
prawem - realizowały w możliwym stopniu interesy wszystkich członków wspólnoty samorządowej, a nie tylko wąskich
grup – nieważne czy lepiej, czy gorzej sytuowanych. Dlatego
głosów sprzeciwu, głosu – mówiąc wprost: opozycji, zawsze
należy słuchać z najwyższą uwagą. Chyba, że się zakłada
własną nieomylność, albo za wszelką cenę chce zrealizować
własne plany, z nikim się nie licząc. W sprawie wizji zagospodarowania gminy głos wszystkich został z założenia pominięty.
Nikt o niczym nie wiedział, więc nikt się nie wypowiadał.
My od początku staramy się mówić prawdę o planach rozwoju gminy. Prawdę dotychczas zakrytą przed oczami
ludzi. Co otrzymujemy w zamian? Oskarżenia o manipulację
utrzymane w mniej lub bardziej zjadliwym tonie... lub porównania ze światem zwierząt.
To ma być demokracja? Masz nieograniczoną wolność słowa,
pod warunkiem, że chwalisz wójta...
Życzylibyśmy szafarzom władzy publicznej w gminie zrozumienia, że gmina to wspólnota, a sprawowanie władzy to
służba. Wymagająca pokory, umiejętności słuchania, a czasem uderzenia się w piersi...
Wymagamy od innych – wymagajmy również od siebie
Posprzątajmy w naszej gminie! – To zadanie dla nas – mieszkańców.
SKLEP OGRODNICZY
Warszawa, ul. Arkuszowa 168,
tel. 0-22-835-44-85
DRZEWA, KRZEWY, IGLAKI
BYLINY, KWIATY, NASIONA
ŚRODKI OCHRONY ROŚLIN, NARZĘDZIA, ZIEMIA
ZAPRASZAMY!
CZYNNE CODZIENNIE w godz. 8 – 19
Kocham Kampinos redagują: Monika Grzesik, Ewa Gajewska, Joanna Liszkiewicz-Kuroń,
Ryszard Kirejczyk, Dariusz Warda, Joanna Warda, Marek Gizmajer, Urszula Anchim, Piotr Głuszek
Projekt i sk
skład: Marek Nadolny / Wydawca: Tadeusz Grzesik

Podobne dokumenty

Pobierz gazetkę Kocham Kampinos

Pobierz gazetkę Kocham Kampinos To wydaje się rozwiązaniem nadzwyczaj niekorzystnym. To tak, jakby zamienić 100 zł na złotówkę. Co w ogóle znaczy hasło „mieszkanie dla nauczyciela”? Najpierw, którego nauczyciela? Załóżmy, że bard...

Bardziej szczegółowo