Misje alezjańskie na misjach - Salezjański Ośrodek Misyjny

Komentarze

Transkrypt

Misje alezjańskie na misjach - Salezjański Ośrodek Misyjny
ISSN 1642 – 9672
Pismo do Przyjaciół i Sympatyków Misji
Misje
S alezjańskie
5/2008 (126)
wrzesień – październik
na misjach
Spis treści
Misje
S alezjańskie
Salezjański Ośrodek Misyjny
ul. Korowodu 20
02-829 Warszawa
tel. (022) 644-86-78;
fax. 644-86-79
e-mail: [email protected]
[email protected]
[email protected]
www.misje.salezjanie.pl
W NUMERZE
3
4-5 Konto złotówkowe:
PKO BP O/XVI Warszawa
50 1020 1169 0000 8702 0009 6032
6-9 Konto w euro:
PKO BP O/XVI Warszawa
69 1020 1169 0000 8502 0018 8714
swift code: BPKOPLPW
Konto w USD:
PKO BP O/XVI Warszawa
53 1020 1169 0000 8602 0089 7926
swift code: BPKOPLPW
Redaktor naczelny:
Ks. Stanisław Rafałko SDB
Zastępca redaktora naczelnego:
S. Grażyna Sikora CMW
Opracowanie graficzne:
Krzysztof Karpiński | www.karpik.eu
Współpracują:
S. Ewa Siuda CMW
Małgorzata Łokaj
Renata Piotrowska
Jolanta Surała
Redakcja zastrzega sobie prawo
dokonywania zmian
w nadesłanych tekstach.
Misje
Salezjańskie
2
Słowo Dyrektora
Ośrodka Misyjnego
Ks. Stanisław Rafałko SDB
List Przełożonego Generalnego
Wychowywać ewangelizując
Ks. Pascual Chavez SDB
Dzieci z Zambii w Polsce
S. Grażyna Sikora CMW
10-11 Korespondencja
Ks. Adam Kłosowski SDB
Brat Krzysztof Gniazdowski SDB
12-17 Wolontariat MWDB
Relacje z pracy wolontariuszy MWDB:
Madagaskar, Albania, Ukraina, Sudan
18-19 Adopcja na odległość
Gdzieś na Czarnym Lądzie...
Uganda
20-21 Dla dzieci
Misyjny pomysłowy Dobromir
Jolanta Surała
22-25 Projekty misyjne
26-27 Z misji salezjańskich i nie tylko
28-29 Z działalności w kraju
30-31 Ogłoszenia
B
Bieg
Bieg
Słowo Dyrektora Ośrodka Misyjnego
Skończyła się olimpiada w Pekinie.
Sportowcy z całego świata w różnych
dziedzinach rywalizowali ze sobą o to,
kto z nich jest najlepszy i zdobędzie złoty
medal. Polakom udało się zdobyć trzy
złote medale. Trzykrotnie świat usłyszał
Mazurka Dąbrowskiego, a my cieszyliśmy
się razem ze zwycięzcami.
Skończyły się wakacje. Dzieciom
czas wracać do szkoły, aby zdobywać
nową wiedzę i rozwijać swoje umiejętności. Dla rodziców, nauczycieli i polityków
to powrót do nowych wyzwań i troski
o kształt polskiej edukacji.
Dla misjonarzy nadszedł czas kolejnego pożegnania z Polską i najbliższymi,
czas powrotu do pracy, której zdaje się
wciąż przybywać.
Dla wolontariuszy wracających
z misji skończył się szczególny rok w ich
życiu. Niepowtarzalne doświadczenia,
zarówno radosne jak i trudne, niekiedy
nie dają się zamknąć w walizce. Ale cóż,
trzeba wracać, choć niektórzy zdecydowali się przedłużyć swoją misyjną przygodę. Dla wolontariuszy wyjeżdżających
na misje to początek nowego rozdziału
życia.
Dla wielu skończył się czas zasłużonego wypoczynku, urlopów, turystycznych
wojaży. Dla niektórych odpoczynkiem była
zmiana środowiska, pracy, trud pielgrzymowania… Wszystkim nam trzeba wracać do
codzienności.
Jakże szybko przemija życie…
Znów kończy się lato i zbliża jesień. A my
ciągle się spieszymy: bieg do szkoły, bieg
do pracy, bieg do kościoła, bieg do domu…
Coraz więcej zadań, coraz więcej pieniędzy,
coraz więcej projektów, coraz większe wymagania, coraz większa konkurencja…
Oj dobrze, że mamy Rok Świętego
Pawła, który często zastanawiał się czy
nie biegnie na próżno (Gal 2,2). W swoich
listach pisał, także do nas: Czyż nie wiecie,
że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście
ją otrzymali (1 Kor 9,24).
I my zatem, mając dokoła siebie takie
mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki
ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas
łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach (Hbr 12,1) – jak
zachęca nas autor Listu do Hebrajczyków.
Obyśmy mogli uczynić swoimi słowa
św. Pawła: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem
(2 Tym 4,7).
W tym codziennym biegu nie zapomnijmy o Tygodniu Misyjnym (19-25
października). Bądźmy gorliwymi sługami i apostołami Chrystusa Jezusa. Niech
serce nam podpowie, co jeszcze więcej
możemy zrobić dla misji.
Dziękuję bardzo za wszystkie ofiary
i dar modlitwy, i za to, że także w wakacje
pamiętaliście o naszych misjach.
3
Misje
Salezjańskie
WYCHOWYWAĆ
EWANGELIZUJĄC
Naszą sztuką wychowania
jest duszpasterstwo
nie tylko dlatego,
że wypływa z miłości apostolskiej,
ale także dlatego,
że cały proces wychowania
jest ukierunkowany
na chrześcijańskie zbawienie
i przeniknięty jego
światłem i łaską.
Misje
Salezjańskie
4
W ychow y wać z sercem K siędz a Bosko
List Przełożonego Generalnego
Dla Księdza Bosko wychowanie
religijne było podstawą każdego wychowania. Jego myśl najlepiej wyraża
formuła: uczciwi obywatele i dobrzy
chrześcijanie. Oznacza to, że wartości
naszej świętej religii muszą inspirować
i ukierunkowywać taki rozwój młodego
człowieka, który będzie czynił go osobą.
W dzisiejszym świecie nie jest rzeczą oczywistą prawda, że wychowanie i ewangelizacja muszą iść w parze i wzajemnie na
siebie oddziaływać. Dzisiaj wychowanie
przedstawia się głównie na sposób laicki.
Łatwo interpretować profesjonalizm wychowawców, sprowadzając ich do poziomu zwykłych nauczycieli. Wychowywać
i ewangelizować to dwa działania w zasadzie odrębne, ale jedność osoby młodego
człowieka wymaga, by ich nie oddzielać.
Wychowanie jest częścią rzeczywistości
przyrodzonej. Odnosi się do procesu asymilacji wartości ludzkich i nie wolno go
traktować instrumentalnie. Jego celem
jest promocja człowieka, czyli nauczenie
młodych sztuki bycia osobą.
Jest to długi i stopniowy proces
wzrostu, w którym bardziej niż o narzucenie norm, chodzi o wzrastanie w coraz
bardziej
odpowiedzialnej
wolności,
o rozwój osoby w oparciu o sumienie, autentyczność miłości, jej wymiar społeczny. To prawdziwy proces personalizacji,
pomagający dojrzewać. Wychowanie nie
może sprowadzić się do metodologii, ale
musi być żywotnie związane z rozwojem
osoby. Jest rodzajem ojcostwa i macierzyństwa, jakby współrodzeniem ludzkim dla rozwoju podstawowych wartości
(prawda, wolność, miłość, praca, sprawiedliwość, solidarność, uczestnictwo,
godność życia). I właśnie dlatego stara się
zapobiegać degradacji, dewiacjom, bałwochwalstwu (bogactwo, władza, seks),
List Przełożonego Generalnego
przemocy, egoizmowi. Pragnie, aby każdy
młody wzrastał wewnętrznie, stając się
odpowiedzialnym człowiekiem i uczciwym obywatelem. Wychowywać
znaczy zatem uczestniczyć z miłością ojcowską i macierzyńską
we wzroście osoby, współpracując także z innymi – relacja
wychowawcza zakłada obecność
wielu środowisk. Ewangelizacja
jest natomiast ukierunkowana na
przekaz i rozwój wiary. Przynależy do tego porządku wydarzeń
zbawczych, które pochodzą od
Boga działającego w historii. Zapoznaje z nimi i pomaga je przeżywać, zarówno w liturgii, jak
i poprzez świadectwo.
Widząc te różnice musimy
zawsze pamiętać o wzajemnej relacji pomiędzy dojrzewaniem osoby
i wzrostem w wierze. W przemówieniu podczas 23 Kapituły Generalnej Jan Paweł II powiedział:
Wybraliście dobrze. Wychowanie
młodzieży to jeden z ważnych
wymiarów nowej ewangelizacji.
A kardynał Ratzinger przypomniał na spotkaniu inspektorów
Europy, że salezjanie powinni być
prorokami wychowania. Dlatego mówimy o ewangelizacji wychowując
i wychowaniu ewangelizując, w przekonaniu, że wychowanie musi czerpać
inspirację z Ewangelii, a ewangelizacja
musi brać pod uwagę zmieniające się warunki życia wychowanka. Dla nas ewangelizować to formować osobę dojrzałą
we wszystkich aspektach, a wychowywać to pomagać jej w otwieraniu się na
Boga i wieczne przeznaczenie człowieka. Aby tak było trzeba uwzględnić: priorytet osoby, troskę o środowisko bogate
w wartości ludzkie i chrześcijańskie, jakość i ewangeliczną spójność
propozycji, poszukiwanie wspólne-
go dobra, zaangażowanie na rzecz
najbardziej potrzebujących, pytanie
o sens życia, otwartość na Boga.
Chodzi o propozycje wychowawcze,
które wzbudzą w młodych pragnienie własnego rozwoju i chrześcijańskiego zaangażowania w życie
na rzecz innych. Wychowawca
chrześcijański w stylu salezjańskim traktuje wychowanie jako
współpracę z Bogiem dla rozwoju
osoby.
Ks. Pacual Chavez SDB
5
Misje
Salezjańskie
Dzieci z Zambii w Polsce
POLACY, MACIE
UKRYTYCH ANIOŁÓW
W ZAMBII
Od wyjazdu dzieci z Zambii upłynęły już ponad 2 miesiące, a my wciąż
żyjemy ich pobytem w Polsce. Z wieści,
które płyną z Afryki wiemy natomiast,
że dzieci żyją tym, co przeżyły w naszym
kraju. Tak to właśnie jest. Głębokie przeżycia pozostają w sercach ludzkich na
długo. Jeśli są pozytywne, dodają skrzydeł, jeśli nie, chce się je jak najszybciej
wymazać z pamięci.
Pobyt Esnart, Grace, Hildy, Esnart,
Josepha i Freda oraz s. Ireen, s. Florence, s. Ryszardy i s. Marii w Polsce był
darem nie tylko dla nich, ale także dla
nas wszystkich. Każdy z nas został jakoś
obdarowany – prostota, radość i wdzięczność zambijskich dzieci i sióstr wyzwalały
w nas to, co najszlachetniejsze i najpiękniejsze. Doświadczaliśmy tego wszędzie.
Nawet w ostatnim momencie na lotnisku.
Jeszcze w domu podczas wielkiego pakowania okazało się, że hojność Polaków
przerosła wszelkie oczekiwania. Bagaże
naszych Gości były liczne i pękate. Nie
dało się załatwić żadnego nadbagażu,
choć specjalnie w tym celu pojechali na
lotnisko ks. dyrektor Stanisław Rafałko
i s. Ryszarda. Najwięcej bagażu nazbierał najmniejszy Joseph. Niczego nie mógł
Misje
Salezjańskie
6
Zakopane
zostawić, bo wszystko dla niego było
ważne i cenne. Upychał każdy drobiazg
i pilnował, aby wszystko zostało zapakowane. Reszta była do rozstrzygnięcia już
na lotnisku. Panie pracujące na stanowisku przyjęcia bagażu oniemiały na widok
ilości walizek i torb, ale wpatrujące się
w nie z prostotą oczy Josepha sprawiły,
że wszystko poszło na taśmę. Czyż to nie
specjalna łaska Boża?!
24 czerwca – w comiesięczne wspomnienie Matki Bożej Wspomożycielki
Wiernych – dzieci szczęśliwie wylądowały na lotnisku w Lusace.
Dzieci z Zambii w Polsce
DZIĘKUJEMY!
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim,
których spotkaliśmy na pielgrzymim
szlaku dzieci z Zambii w Polsce: księżom
proboszczom za życzliwe przyjęcie w parafiach, siostrom salezjankom za przyjęcie w swoich wspólnotach, dyrekcji i dzieciom ze szkół, w których miały miejsce
spotkania, naszym Darczyńcom, którzy
przybyli na spotkanie do Ośrodka Misyjnego i do innych miejsc, i tym, którzy
przybyć nie mogli, ale „byli” z nami poprzez Internet. Dziękujemy nowym Darczyńcom, którzy dzięki informacjom
o pobycie dzieci w Polsce dołączyli do Mi-
syjnej Rodziny Księdza Bosko, w sposób
szczególny tym, którzy wsparli projekt
rozbudowy City of Hope w Lusace, dzięki
reklamie zamieszczonej w tygodniku Niedziela i Gość Niedzielny.
Dziękujemy mediom, szczególnie
tym, które objęły to wydarzenie swoim
patronatem. Dzięki programom telewizyjnym, radiowym, artykułom prasowym
i Internetowi kilka milionów ludzi dowiedziało się o pobycie dzieci w Polsce, o programie Adopcji na odległość oraz o tym,
co siostry salezjanki robią w Zambii. A to
już owocuje większą wrażliwością na potrzeby misji.
W ostatnim dniu pobytu dzieci
w Polsce zadaliśmy im kilka pytań.
Posłuchajmy, co nam powiedziały.
Co ci się najbardziej
podobało w Polsce?
Mielec – stadnina koni
Kraków – Łagiewniki
W Polsce bardzo podobały
mi się miasta, które zwiedziliśmy
i ludzie, których spotkaliśmy. Byłam
zachwycona duchem modlitwy, jakiego mają ludzie w Polsce, a także
Waszą przyjaźnią i poświęceniem.
Zaskoczeniem była dla mnie wielka
gościnność, z jaką nas wszyscy witali.
To sprawiało, że już od początku nie
czułam strachu przed tym, co nieznane. Dlatego wracam do Zambii z odczuciem wielkiej miłości do Polaków.
Polska jest bardzo pięknym i czystym
krajem. Hilda Zulu
Podoba mi się to, że Polska jest
otwarta na zambijskie dzieci przez
pomoc, której nam udziela. Podobały
mi się spotkania w szkołach i kościołach, szczególnie z polskimi dziećmi.
Ludzie w Polsce byli bardzo uprzejmi
7
Radziszów k. Krakowa
Misje
Salezjańskie
Dzieci z Zambii w Polsce
i gościnni. Cieszyłam się, że mogłam wykąpać się w morzu, była zimna woda, ale
samo to, że mogłam popływać w morzu
było dla mnie piękne. Esnart Kafula
Polska jest krajem bardzo gościnnym, ludzie są przyjacielscy, bardzo dużo
się modlą. Cała Polska, przez którą przejeżdżaliśmy jest piękna, góry, morze…
Podczas naszego pobytu w Polsce naszym
domem-centrum był dom salezjanów
w Warszawie, gdzie było wspaniale. Bez
wielkiego serca ludzi, których spotkałem
w Polsce, nigdy bym nie odczuł, że Polacy
mają dla nas tyle miłości, troski i pomocy.
Joseph Tembo
Polska jest piękna. Podobały mi się
polskie dzieci, ludzie, których spotkałam,
miejsca, które zwiedziłam, góry, morze,
jedzenie, czereśnie, jabłka, wszystkie
dary, jakie otrzymaliśmy. Wszystkich
Was kocham. Grace Zimba
Ludzie w Polsce, dzieci i młodzież
są wspaniali, bo nigdy nie słyszałem
negatywnych wypowiedzi o nas, Zambijczykach. Wszyscy przyjmowali nas
z miłością i życzliwością. Wielkie drzewa
rosnące w Polsce są całkiem inne niż
nasze w Zambii, także domy i sklepy są
zupełnie inne niż u nas. Czasem było mi
zimno, w Zakopanem zobaczyłem śnieg,
którego nigdy w życiu nie widziałem. Jedzenie było tak wspaniałe, że nawet na
myśl nie przyszła mi nshima (podstawowe danie zambijskie z mąki kukurydzianej). Dziękuję. Niech Was Bóg błogosławi. Fred Vingo
Dlaczego przyjechaliście
do Polski?
Aby wyrazić wdzięczność wszystkim ludziom, którzy nam pomagają
w Zambii. Bez tej pomocy bylibyśmy
niczym, całkowicie niczym. Nie można
się uczyć, jeśli jest się głodnym. Nie
można chodzić do szkoły, jak się nie
ma zeszytów i nie zapłaci się czesnego.
Trudno pić czystą wodę, jeśli studnia nie
jest zabezpieczona. Trudno jest się ubrać,
gdy nie ma pomocy... Chcieliśmy wyrazić naszą wdzięczność ludziom, którzy
nam pomagają i wierzą w nas; wierzą,
że w przyszłości to my będziemy liderami w naszym kraju. Wiele dzieci chciało
tu przyjechać i podziękować, ale to było
Kraków – Kongres Papieskich Dzieł Misyjnych
Misje
Salezjańskie
8
Dzieci z Zambii w Polsce
a innych nie. Ale i w Zambii są też tacy
ukryci Aniołowie, Wasi Aniołowie. Wy
ich nie znacie, ale oni Wam naprawdę
pomagają przez swoją modlitwę i dobre
myślenie o Was. To dzieci, młodzież i dorośli, którym Wy pomagacie. Oni tam są
Waszym Aniołem. Esnart Banda
Drohobyczka
niemożliwe. Robimy to w ich imieniu
i jesteśmy bardzo szczęśliwi. I chcemy
powiedzieć, że Polacy przez pomoc nam
odnowili naszą godność i dali nam możliwość, byśmy sami tę godność ciągle
w sobie odnawiali. Hilda Zulu
Jesteśmy tutaj, by powiedzieć dziękuję naszym opiekunom adopcyjnym,
przyjaciołom i wszystkim ludziom za
ich pomoc i troskę pełną miłości, którą
odczuwamy. Jesteście bardzo życzliwi
i ofiarni myśląc o nas. Te słowa wychodzą prosto z mego serca. I pomimo odczucia zimna w Polsce moja wdzięczność
dla Was wszystkich jest bardzo gorąca.
Esnart Kafula
Jakie przesłanie chcesz
zostawić dzieciom, młodzieży
i dorosłym w Polsce?
Najpierw chcę Wam powiedzieć
dziękuję za to, że jesteście właśnie tacy.
Nie zmieniajcie Waszych serc, które są
takie dobre i kontynuujcie to, co robicie
w taki właśnie wspaniały sposób. Osoba,
która pomaga innym, która ją wybawia
z różnych trudności, nie zawsze jest nam
osobiście znana. Ona jest jakby naszym
Aniołem. Wy jesteście naszymi Aniołami,
niektórych poznaliśmy tutaj osobiście,
Chciałbym zachęcić ludzi w Polsce
do kontynuowania pracy charytatywnej, w którą już jesteście włączeni i przez
którą pomagacie innym. Daliście nam tak
wiele i to bezinteresownie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przyjadę do Polski,
bo macie serca bardzo otwarte na wszystkich. Serdecznie wszystkim dziękuję!
Fred Vingo
Z całego serca dziękuję Wam za
wszystko, za miłość, troskę i życzliwość.
Wy naprawdę czynicie nasze życie pięknym. Niech Wam Pan Bóg błogosławi
zawsze. Z serca dziękujemy i tak wyrażamy naszą miłość. Obiecujemy też ciągłą
modlitwę za Was. Jeszcze raz serdeczne podziękowanie za Waszą wspaniałą
pracę na rzecz wszystkich naszych misji
w Zambii. S. Ireen Kapisha CMW
Z wielką radością w sercu wyrażam
moją wdzięczność za wspólnie podjętą
inicjatywę „szaleństwa” pobytu sióstr
i dzieci z Zambii w Polsce. Wiele nowego
życia weszło w nas pośród spotkanych
wszędzie ludzi. Dziękujemy za poświęcenie, otwartość i codzienne wyrzeczenia naszych organizatorów i wszystkich
pracowników Ośrodka Misyjnego w Warszawie. Niech każdemu z osobna Pan Bóg
wynagrodzi swymi łaskami. S. Ryszarda
Piejko CMW
S. Grażyna Sikora CMW
9
Misje
Salezjańskie
Korespondencja
KORESPONDENCJA ZE SRI LANKI
Ks. Adam Kłosowski SDB
Dziękuję za wszelkie Boże dobroci
– ofiary oraz dar modlitwy tj. duchowe
wsparcie. Bóg jest dobry i nie pozwoli, byśmy pozostali bez Jego opieki. On
jest obecny w życiu codziennym, nawet
w tych dość trudnych chwilach (ekonomiczny kryzys żywnościowy, a przede
wszystkim LTTE [organizacja Tamilskie
Tygrysy] – codziennie giną niewinni
ludzie, nie tylko na północy kraju, ale
również na terenach, gdzie nie ma wojny
domowej; najbardziej zagrożone są środki
transportu, autobusy i pociągi stały się
celem terroru).
W Bosco Sevana życie płynie swoim
rytmem. Nie rezygnujemy z prowadzenia
dzieła, jest ono w rękach Pana i tego doświadczamy każdego dnia. To jest CUD,
bo inaczej tego nie można nazwać…
Bosco Sevana to miejsce rozpoznania
Boga w chłopcach, doświadczanie Jego
obecności w każdym z nich. Chłopcy są
Misje
Salezjańskie
10
źródłem przemiany mojej osoby, mojego
spojrzenia, myślenia… życia. To dzięki
nim powracam do Księdza Bosko walcząc o ich dusze. Słówko na dobranoc to
moment, kiedy możemy wspólnie przyjrzeć się powierzonym nam zadaniom…
Życie upływa z przygodami, nie brak
wesołych momentów, a czasem trochę
przykrych. Ubogacamy się obopólnym
doświadczaniem siebie. Pan daje wiele
możliwości, np. spacer brzegiem morza,
Dzień Latawca, zabawy integracyjne, wieczory maryjne itd.
Wam i Dobrodziejom Misji niech
Pan błogosławi i wspiera w codziennym
pielgrzymowaniu.
Uswetakeiyawa, 9 czerwca 2008
Korespondencja
KORESPONDENCJA Z MONGOLII
Brat Krzysztof Gniazdowski SDB
Niedawno minął pierwszy miesiąc
od mojego przylotu do Mongolii. Zaraz
pojechałem na rekolekcje wspólnie z siostrami salezjankami i salezjanami pracującymi tutaj. Był to wspaniały czas modlitwy i refleksji nad powołaniem misyjnym
a także pierwszy kontakt z młodzieżą
z oratorium. Potem udałem się do domu
dla chłopców ulicy w Amagelan, gdzie
pracuje ks. Wiktor Dziurdzia i polskie wolontariuszki Iza i Asia. Przez cały miesiąc
pracowaliśmy wspólnie nad wychowywaniem chłopców z tej placówki. W tym
samym czasie ks. Inspektor z Wietnamu
zadecydował, że z dniem 4 sierpnia mam
rozpocząć pracę w oratorium w Darhan.
Jest to młoda wspólnota, która prowa-
dzi oratorium, szkołę komputerową i parafię. Tworzy ją 3 księży z Wietnamu
i Korei. Uczę się też języka mongolskiego.
Jestem bardzo zadowolony z pracy tutaj,
wspaniali ludzie, wiele biednych i zaniedbanych dzieci, które wychowują się na
ulicy. Cieszą się, że mogą przychodzić
do nas. Jest ich codziennie około 50. Tu
mogą pograć w piłkę, uczyć się języka
angielskiego czy gry na gitarze. Obecnie
przygotowujemy się do otwarcia małej
kliniki dla potrzeb tutejszej społeczności.
A wkrótce także bursy dla młodzieży. Ta
kosztowała dużo pracy i wysiłku, ale się
udało. Pozdrawiam serdecznie.
Darhan, 6 sierpnia 2008
11
Misje
Salezjańskie
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
PO
POZWOLIĆ BOGU SIĘ ZASKOCZYĆ
Wywiad z wolontariuszką Zosią Wróbel,
która 29 lipca br. wróciła z pracy misyjnej na Madagaskarze
Jak doszło do Twojego wyjazdu na misje?
Bardzo pokrętną drogą. O wolontariacie misyjnym dowiedziałam się
tylko dlatego, że szukałam taniego kursu
języka egzotycznego, najlepiej suahili.
Moja siostra przekazała mi błędną informację, że salezjanie uczą takich języków.
I tak poznałam salezjanów i salezjanki.
Zajrzałam na ich stronę internetową i zobaczyłam link do wolontariatu, napisałam
list motywacyjny i wysłałam CV. Potem
sprawy potoczyły się już same …
Dlaczego właśnie Madagaskar?
To zupełny przypadek, jeśli w planach Bożych można mówić o przypadkach. Pół roku przed decyzją o pracy
na misjach żartowałam wprawdzie, że
kiedyś wyjadę na Madagaskar, ale absolutnie nie myślałam, że kiedyś do tego
dojdzie. Ot tak, spodobała mi się nazwa
kraju i pewnie urzekła mnie zabawna
kreskówka filmowa, o której było głośno
wtedy.
Pod koniec grudnia 2006 zgłosiłam
księdzu koordynatorowi wolontariatu
chęć wyjazdu na rok na misje. Nie określałam kraju, zastrzegłam tylko, że chcę
jechać do ciepłego klimatu. Bardzo nie
lubię zimna. Miesiąc później ksiądz zapytał mnie czy pojechałabym na Madagaskar, natychmiast powiedziałam, że tak.
Jaka była reakcja Twoich bliskich na tę
decyzję?
Najpierw myśleli, że tylko żartuję. Na początku nie podobał im się ten
pomysł, ale mój upór i stanowczość spraMisje
Salezjańskie
12
Zosia Wróbel pochodzi z Raszyna koło
Warszawy. Jest absolwentką Wydziału
Lingwistyki Stosowanej UW. Pracowała
przez rok na placówce sióstr salezjanek
w Manazary na Madagaskarze.
OZWOLIĆ
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
wiły, że w końcu pogodzili się z moją
decyzją. Potem bardzo mnie wspierali
w przygotowaniach do wyjazdu.
Pierwsze wrażenia po wylądowaniu na
Czerwonej Wyspie.
Byłam zachwycona zestawem kolorów: intensywny błękit nieba, zieleń
krzewów i czerwona ziemia. Urzekła
mnie też uroda ludzi, zwłaszcza dzieci.
A z samolotu podziwiałam pofałdowaną
rzeźbę terenu i meandry rzek. Madagaskar jest naprawdę przepiękny!
Pracowałaś z siostrami salezjankami
w Manazary. Co siostry tam robią i jakie
były Twoje zadania?
Siostry katechizują w Manazary
i pomagają księżom zanosząc Najśw. Sakrament do kilku z 16 kaplic należących
do parafii. Oprócz tego prowadzą szkołę
podstawową, gimnazjum i szkołę zawodową krawiecką dla dziewcząt, oratorium
oraz punkt opieki medycznej. Ja uczyłam
języka angielskiego w szkole podstawowej i gimnazjum.
Jacy są Malgasze i jak żyją na co dzień?
Są bardzo podobni do nas Polaków,
ale ich życie jest dużo trudniejsze od naszego. Zwłaszcza na wsi. Ludzi nie stać
na prąd i gaz. Po wodę nawet w stolicy
trzeba iść do studni. Ale są tam też ludzie
zamożniejsi, którzy chodzą w nowych
ubraniach, mają komórki i telewizory. Na
wsi dużo pracuje się w polu, jeśli się je
ma, dzieci pilnują młodszego rodzeństwa
i pomagają rodzicom w pracy.
Jak wygląda edukacja w tym kraju, co
jest problemem dzieci i młodzieży?
Nie wszystkie dzieci są wysyłane
przez rodziców do szkoły, nawet jeśli siostry oferują im pomoc w postaci projek-
tu Adopcji na odległość. Często młodzież
i dzieci nie mają możliwości, żeby się
uczyć – książki są drogie, rodzice nie potrafią im pomóc w nauce albo nie dostrzegają wartości edukacji. Ponadto Madagaskar jest wyspą, stąd można się wydostać
tylko drogą morską albo lotniczą, a to jest
niezwykle kosztowne i bardzo wpływa
na ich motywację do nauki, a właściwie
na brak motywacji. Jest tam też młodzież
głodna wiedzy i ciekawa świata, ale jest
im trudniej …
Czym było dla Ciebie doświadczenie
wolontariatu misyjnego?
Wielkimi rekolekcjami i szkołą
pokory. Zobaczyłam jak wiele posiadam
tu w Polsce i co jest dla mnie najważniejsze – Bóg i moi bliscy. Nauczyłam się, że
w porozumiewaniu z ludźmi często wystarczą najprostsze gesty i uśmiech. Tam
przez długi czas nie mogłam porozumieć
się z ludźmi, bo oni nie znali francuskiego, a ja nie znałam malgaskiego. I nauczyłam się bardziej odpowiadać na potrzeby
uczniów na lekcjach. Musiałam zupełnie
zmienić mój sposób nauczania, dostosować go do tamtejszych warunków.
Co chciałabyś powiedzieć młodym
ludziom, którzy pragną wyjechać na
misje?
Że każdy wyjazd jest inny i nie ma
reguły, jakim będzie doświadczeniem.
Trzeba dobrze rozeznać czy na pewno
chce się jechać na misje, by później nie
było żadnej wątpliwości… Resztę należy
oddać Bogu i pozwolić się zaskoczyć. Mój
wyjazd był ciągiem wielu zaskakujących
niespodzianek. Chciałabym powiedzieć
wolontariuszom, aby dobrze przygotowali się na tą niezwykłą przygodę!
Rozmawiała: s. Grażyna Sikora CMW
13
Misje
Salezjańskie
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
W Dolinie Słońca
Albania
Otoczeni górami, pośród odgłosów
owiec i dźwięków dżingali (tutejsza mutacja końskiej muchy) działają na misji
w Albanii wolontariusze olsztyńskiej
grupy Międzynarodowego Wolontariatu
Don Bosco.
Nasza podróż rozpoczęła się na
długo przed pakowaniem bagaży do samochodu i naciśnięciem pedału gazu.
Każdy na swój sposób przygotowywał się
do tego wyjazdu. Wszystkim jednak przyświecał ten sam cel: zanieść choć odrobinę radości i uśmiechu dzieciom z albańskich gór. Teraz, gdy jesteśmy już na miejscu, okazuje się, że jest to możliwe.
Różnice wynikające z odmienności
kulturowych nie są przeszkodą. Wspólnie spędzamy czas na zabawach i dzieleniu się sobą. Dzieci z satysfakcją uczą
nas języka i cieszą się naszymi postępami. Najlepszą metodą nauki albańskiego
okazują się zajęcia plastyczne, które
Misje
Salezjańskie
14
budzą ich największy entuzjazm. Wykonane przez
dzieci prace zawiesiliśmy
w tutejszym kościele,
dzięki czemu rodzice
mogą zapoznać się
z twórczością swoich
pociech. Prowadzimy
także zajęcia ruchowe, które gromadzą
młodych miłośników
sportu, często bardziej wytrzymałych
od nas. Nasza obecność jest też okazją
do spotkań z albańską młodzieżą, z którą
integrujemy się poprzez grę w siatkówkę
oraz muzykę, tańce i śpiew poznając przy
tym albańską kulturę.
Tym, co nas najbardziej ujęło w tej
wiosce to ogromna życzliwość i otwartość tutejszych mieszkańców. Już po kilku
dniach pobytu w Shkrelu zostaliśmy zaproszeni przez albańską rodzinę do ich
domu, gdzie ugoszczono nas tradycyjnymi potrawami i trunkami. Albańczycy są
bardzo uczynni i ofiarni, często obdarowują nas tym, co mają. Ich mentalność
nie pozwala na przyjęcie jakiejkolwiek
zapłaty za ofiarowane dary i pomoc.
Dziwi nas jeszcze taka postawa, bo
przywykliśmy do świata, w którym za
wszystko trzeba płacić, a za damo
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
Priviet! – Ukraina
nie ma nic. Poza życzliwością Albańczyków doświadczamy wsparcia Padre
Tomka, który zaopatruje nas w żywność,
wodę i przygarnia do siebie na kąpiel.
Jednak najważniejszym pokarmem,
którym nas syci jest odprawiana przez
niego Eucharystia.
Zachwycają nas tutejsze krajobrazy. Nasza misja otoczona jest wysokimi
masywami gór, na ich zboczach pasterze
pasą owce i kozy. Oswoiliśmy się też ze
zwierzyną domową, do której zaliczamy
skorpiony, pająki i myszy. Pozdrawiamy
wszystkich…
Wolontariusze w Shkrelu:
Anna Bielawska, Anna Capik, Katarzyna Kobusińska, Izabela Kostrzewa, Małgorzata Olkowska, Dorota Sobocińska i Daniel
Staszak oraz ich córka Weronika, nasza najdzielniejsza wolontariuszka
Jesteśmy na ukraińskiej ziemi, dokładnie
w Korostyszewie. 29 lipca wyruszyliśmy z Warszawy, aby zorganizować kilkutygodniowe
półkolonie dla tutejszych dzieci. Nasza ełcka
grupa, na czele której stoi ks. Szymon Mastalerz SDB, liczy 9 osób.
Realizujemy przygotowany wcześniej program, którego głównym bohaterem jest wynalazca o dźwięcznym imieniu Bolik. Jego marzeniem jest stworzenie maszyny czasu. Dzieci,
uczestnicząc w półkoloniach, wykonują różne
zadania, by mu w tym pomóc.
Aby zainteresować małych mieszkańców
Korostyszewa naszym przedsięwzięciem, wyruszyliśmy pierwszego dnia do centrum miasta
z reklamą. Kilka osób przebrało się za postacie
z bajki Kubuś Puchatek. Wolontariusze, ukraińscy animatorzy i grupka dzieci radośnie śpiewali, rozdawali ulotki, zachęcając tym samym do
uczestnictwa w półkoloniach. Efekt przeszedł
nasze oczekiwania, już następnego dnia na
terenie Młodzieżowego Centrum pojawiło się
ok. 80 dzieci. Z entuzjazmem przystąpiliśmy
do działania. Od poniedziałku do piątku w godzinach 11.00-17.00 zapewniamy im niesamowitą frajdę. Każdy dzień zaczynamy i kończy-
15
Misje
Salezjańskie
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
As Salam Alejkum
Sudan
my naradą animatorów. Z perspektywy czasu
zauważamy, iż współpraca polsko-ukraińska
przebiega coraz sprawniej. Dzięki zeszłorocznym doświadczeniom potrafimy lepiej odnaleźć się w naszej misji.
Miłym zaskoczeniem był przyjazd Pana
Krzysztofa z TVP, który nakręcał krótki reportaż o naszej pracy dla programu Znaki czasu.
Oprócz półkolonii ks. Szymon pełni też
niedzielną posługę kapłańską w okolicznych
wsiach, gdzie zgromadzona jest nieliczna Polonia. Dla obydwu stron jest to niesamowite
spotkanie krzepiące wiarę. Codziennie towarzyszą nam śmieszne sytuacje, np. uczestnicy
Mszy świętej na rozesłanie: Bogu niech będą
dzięki, dopowiedzieli: I księdzu też.
Pozdrawiamy bardzo gorąco… Wolontariat to niesamowita przygoda!
Jest godzina 22.00 i gdyby nie to, że
działają i coolery i wiatraki to chyba bym
się rozpłynęła… Patrzę z niedowierzaniem na termometr i o każdej porze dnia
pokazuje 30°C… I tak jest już o niebo
lepiej, bo jeszcze miesiąc temu temperatura sięgała 50°C. Nadchodzi ochłodzenie i pora deszczowa, która przynajmniej
tutaj w Chartumie wygląda dość nieregularnie – nie wiadomo, kiedy pada i czy
mało czy dużo… Przed chwilą odśpiewano wieczorne modły z sąsiednich meczetów.
Jaki jest Sudan, czy nawet sam
Chartum, trudno mi jeszcze powiedzieć… W mieście na razie spokojnie…
Dziś po raz pierwszy oglądałam szkołę
sióstr salezjanek i przysłuchiwałam się
lekcjom. Sam budynek jest mały i ciasny,
by pomieścić wszystkie dzieciaki. Jest ich
około 180, od najmłodszych bąblów do
Mateusz Sigiel, Anna Pieniążek, Izabela Czygier, Martyna Szałaj, Patrycja Sierzprzutowska,
Krystian Kulikowski, Maksym Łabkow, Marcin
Pajko i ks. Szymon Masztalerz SDB
Korostyszew, 10 sierpnia 2008
Pustynna księżniczka
Misje
Salezjańskie
16
Spełnione marz
Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco
nieco starszych, którzy nadrabiają tutaj
zaległości, by pójść potem do państwowej szkoły. Przysłuchiwałam się zajęciom
najmłodszych z przedszkola, które przez
3 godziny uczyły się liter A,B,C,D… Nauczyciel zaczął od sprawdzania listy…
a ponieważ nie zna jeszcze dzieci, wyczytywał nazwisko po parę razy i próbował
namierzyć dzieciaka. Głównie to pomocni
koledzy zawsze pokazywali ofiarę… niektórzy dowcipni podawali się za innych
i tak sprawdzanie listy trwało około godziny. Większość uczniów to uchodźcy
z Południa, z różnych plemion. Siostry
mają ciekawe programy na uczenie ich
tolerancji i tego, że każdy ma swoje miejsce na tym świecie. Bóg każdemu z nas
wybrał specjalne miejsce na ziemi… Nie
jest to łatwa nauka, bo ludzie ci wiele
wycierpieli. Widać to na ich twarzach.
W czasie niedzielnej Mszy obserwowałam ich… Sprawiają wrażenie nieufnych,
zalęknionych, smutnych, ale po historiach, które słyszałam i opisach, które
właśnie czytam nie dziwię się wcale. To,
zenia
co się tutaj dzieje przechodzi ludzkie pojecie. Od momentu odzyskania niepodległości w 1955 r. z małymi przerwami
trwa tutaj prawdziwa wojna. Największe
prześladowania zaczęły się w 1983 r.,
kiedy to ustanowiono szariat jako prawo
państwowe. Choć było ono adresowane głównie do muzułmańskiej Północy
objęło wszystkich, łącznie z chrześcijańskim Południem.
Podziwiam odwagę misjonarzy tu
pracujących, którzy nie wiedzą czy następnego dnia coś nie wybuchnie. Są dla
mnie wzorem pokoju i radości. Śmierć
jest naturalnym etapem ich życia i czy
przyjdzie tutaj, czy na ulicy w Warszawie
to to samo.
Pozdrawiam gorąco z upalnej
ziemi… już słyszę modły w meczecie
obok, to znak, że mamy kolację. Jak zapadnie noc wyjdę jeszcze na taras i będę
oglądać okolice z góry, modląc się do
Boga o pokój dla tych wszystkich ludzi.
Aneta Ignatowicz MWDB
Chartum, 23 lipca 2008
Aneta Ignatowicz pochodzi z Warszawy.
Wcześniej przez rok (2004/2005) pracowała
jako wolontariuszka MWDB w Ivato na Madagaskarze. W lipcu br. udała się do Sudanu
celem zapoznania się z nowymi projektami
realizowanymi przez salezjanów i salezjanki.
17
Misje
Salezjańskie
Adopcja na odległość
Gdzieś na Czarnym Lądzie...
Czerwone podeszwy. Żółta kula,
która miała być widoczna cały czas dzisiaj jest ukryta. Na czarnym niebie już
drugi dzień nie ma białej tarczy. Noce
są bardzo głośne. Przedpołudnia ciche.
Popołudnia gwarne. Egzotyczne chwile
wypełnione są zapachami, dźwiękami,
smakami, które trudno znaleźć z taką
intensywnością w innym miejscu świata.
Taka jest Uganda. A w niej my…
Wstajemy, gdy w naszych pokojach
jest jeszcze ciemno – słońce wschodzi tu
po 6.00 rano. Msza św. rozpoczyna nasz
dzień. Śniadanie i planowanie zajęć na
popołudnie z chłopcami, a potem już
tylko my i oni. Patrzą na nas dużymi,
czarnymi oczyma. Zadają mnóstwo różnych pytań… Chcą być blisko, dotykają, obserwują, uśmiechają się. Myślą, że
jeżeli nosimy te same imiona jesteśmy
bliźniakami.
Jesteśmy w Namugongo w Domu
dla Chłopców Ulicy. Spędzimy tu 2-3 miesiące, chcąc dać chłopcom pozbawionym
rodzicielskiej troski, choć trochę siebie.
Jest ich około 130 i każdy potrzebuje miłości…
Coraz śmielej stąpamy po afrykańskiej ziemi. Nasze dni są bardziej bogate
w spotkania z dzieciakami. Chłopcy w
zielonych mundurkach maszerują rano
do szkoły i z oddali krzyczą: Good morning. Około 13.30 przychodzą uczniowie
młodszych klas. Rozpoczynają się gry
sportowe: siatkówka oraz ulubiona piłka
nożna…
Chłopcy z dnia na dzień coraz bardziej się przed nami otwierają. Jeden
z nich opowiedział o swoim ojcu, który
Misje
Salezjańskie
18
zmarł, gdy on miał 4 lata i został sam, ponieważ jego mama odeszła zaraz po jego
narodzinach, więc nawet jej nie znal.
Wszyscy zgodnie stwierdzili, że oni w
przyszłości będą pamiętali o swoich dzieciach, a żona najlepiej żeby była biała…
Dobrze, że oprócz smutku w ich
oczach dostrzegamy coraz częściej radość
i szczęście.
Afryka jest jak drugi dom, bo nie
sposób nie czuć się tu jak u siebie. Rzeczywistość tutejsza to jakby cofnąć czas do
początku XX wieku… odświętne ubrania
zakładane przez chłopców tylko na Mszę
św., bose stopy nawet w zimny i deszczowy dzień, piłki ze szmat i sznurka, śpiew i
ogólna radość z najdrobniejszych rzeczy:
słów, pozdrowień, uśmiechów, pogłaskania po głowie… tak niewiele trzeba, aby
życie uczynić świętem…
Nam Europejczykom daleko do tego,
czego doświadczali nasi dziadkowie,
czego teraz doświadczają Afrykańczycy.
Mimo ubóstwa materialnego są bogaci w
to, co my już dawno utraciliśmy – radość
życia w zgodzie z naturą.
Obserwuję naszych chłopaków… To
właśnie w tych pozbawionych rodziców
dzieciakach obecny jest Bóg w najprostszy, a zarazem najbardziej realny sposób.
Ileż dzieci takich jak oni jest teraz na
afrykańskich ulicach, nie dano im szansy
na normalny rozwój…
Życie nie jest grą fair play…
Weeraba! (Do widzenia)
Gosia, Renata, ks. Robert
i wolontariusze MWDB
Adopcja na odległość
UGANDA
UGANDA
W okresie wakacyjnym koordynatorki programu Adopcji
na odległość: Renata Piotrowska
(sierpień) i Małgorzata Łokaj
(lipiec-wrzesień) udały się do
Ugandy w ramach edukacji rozwojowej – projektu realizowanego przez Ministerstwo Spraw
Zagranicznych. Celem tego projektu jest zapoznanie się z funkcjonowaniem programu Adopcji
na odległość w tym kraju oraz
z pracą wolontariuszy wśród
chłopców ulicy z Namugongo.
W projekcie na placówce
Namugongo uczestniczą ponadto: Małgorzata Korbolewska, Agnieszka Gołda, Monika
Winiarska, Aleksander Słowiński
i ks. Robert Bednarski SDB.
Więcej na ten temat można znaleźć
na www.misje.salezjanie.pl
19
Misje
Salezjańskie
Dla dzieci
MISYJNY
POMYSŁOWY DOBROMIR
Kochani Mali Przyjaciele!
Skończyły się wakacje…! To był dla Was na pewno okres bardzo udany i obfitujący w wiele przygód. Teraz nadszedł czas pracy. Zazwyczaj początek roku szkolnego niesie ze sobą wiele postanowień…
Chcielibyśmy zaproponować Wam pomysł włączenia się w piękną akcję: Adopcja na odległość. Aby zacząć realizować swoje plany potrzebne są przede wszystkim
chęci i dobra reklama. Dlatego chcemy zachęcić Was do wykonania metodą origami
plakatu promującego akcję. Będzie on zapewne bardzo pracochłonny, ale za to,
jaki efektowny!
Misje
Salezjańskie
20
Dla dzieci
PLAKAT:
Adopcja na odległość
Potrzebujemy:
1 szt. – kartka z bloku technicznego formatu A4 (kolor dowolny, najlepiej jasny)
1 szt. – kolorowa karteczka z napisem promującym akcję
Przygotowujemy 64 kółka:
1 szt. – koło 4 cm (żółty) – słońce
6 szt. – koło 2 cm (żółty) – promienie słońca
7 szt. – koło 4 cm (żółty) – piasek
5 szt. – koło 1 cm (żółty) – banany
5 szt. – koło 3 cm (brązowy) – palma większa i tułów chłopczyka
7 szt. – koło 2 cm (brązowy) – palma mniejsza i nogi chłopczyka
2 szt. – koło 1 cm (brązowy) – ręce murzynka
1 szt. – koło 2 cm (różowy) – strój chłopczyka
2 szt. – koło 3 cm (niebieski) – ściany domku
1 szt. – koło 8 cm (czarny) – dach domu
6 szt. – koło 3 cm (ciemno-zielony) – liście mniejszej palmy
21 szt. – koło 2 cm (jasno-zielony) – liście większej palmy
KĄCIK DOBRYCH RAD
Wszystkie sposoby zginania kółek są już Wam dobrze
znane. Mając wzór możecie wykonać całą galerię afrykańskich postaci. Spróbujcie też zaprojektować własne
plakaty – na pewno będą bardzo udane.
Żegnając się życzymy Wam w nowym roku szkolnym samych
piątek i szóstek oraz ciekawych pomysłów do stawania się coraz mądrzejszymi i lepszymi. Szczęść Boże!
Jolanta Surała i Justynka Filistowicz (9 lat)*
* Dziewczynka mieszka na Litwie w polskim Domu Dziecka
w Podbrodziu. Spędzała wakacje w mojej rodzinie i miała duży
wkład w przygotowanie tego numeru.
21
Misje
Salezjańskie
w
oj
na
Projekty misyjne
POMOC GRUZJI
projekt nr 169
Dnia 8 sierpnia 2008 r. rozpoczęły
się działania wojenne w Gruzji. Rosyjskie
wojsko bombardowało gruzińskie wioski
w pobliżu granicy Osetii Południowej, do
kraju wkroczyły rosyjskie czołgi. Wszystko pod pozorem próby stabilizacji sytuacji
w Osetii Południowej i Abchazji, separatystycznych republikach Gruzji, nieuznających władzy Tbilisi.
Głównymi ofiarami tego bezsensownego konfliktu jest ludność cywilna. Dziesiątki tysięcy Gruzinów musiało
opuścić swoje domy, uciekając tak, jak
stali z terenów objętych działaniami wojennymi. Większość to mieszkańcy Gori
i okolic. W jednej chwili stali się uchodźcami. Potrzebują wszystkiego – dachu
nad głową, żywności, wody, odzieży,
środków do życia.
Wprawdzie podpisano porozumienie pokojowe, ale informacje dochodzące
z Gruzji wciąż niepokoją.
Polacy przebywający w Gruzji mogli
wrócić do Polski.
Misje
Salezjańskie
22
Ostatnim rządowym samolotem
z Erewania do Warszawy przyleciała
s. Elżbieta Szulik, polska salezjanka, która
dwa lata pracowała w Tbilisi. Miała stamtąd lecieć do Rzymu na studia, musiała
zmienić trasę. Oto, co nam powiedziała:
Wszyscy przeżywamy sytuację polityczną w Gruzji. Słyszymy sprzeczne
informacje o wojnie na Kaukazie.
Dla większości obecna sytuacja jest
wielkim zaskoczeniem. Nikt z prostych
ludzi nie myślał, że dojdzie aż do wojny
z Rosją. W Tbilisi było spokojnie, choć
w ostatnią noc obudził mnie wybuch
bomby, zrzuconej na bazę wojskową.
Psy zaczęły wyć, widziałam przerażenie
naszych sąsiadów. Wcześniej rozpoczęła
się ewakuacja ludności z Gori, głównie
do Tbilisi. Smutne jest to, że niewinni
i biedni ludzie cierpią, tracąc wszystko,
co przez długie lata z takim trudem wypracowali.
Jak wygląda w Gruzji praca
z dziećmi i młodzieżą i jakie są tam
perspektywy salezjańskiej obecności.
Projekty misyjne
Mamy tu dwie placówki: jedną
w Tbilisi, drugą w Tursc`chu, w wiosce
w górach, 250 km od Tbilisi. Jesteśmy tu
bardzo potrzebne, będąc jedyną szansą
rozwoju dla dzieci i młodzieży. Ludzie
w Gruzji są biedni pod każdym względem, nie tylko materialnym. Młodzi
chcieliby stanąć na własnych nogach,
ale kilkadziesiąt lat dominacji radzieckiej wycisnęło mocne piętno. I choć od
upadku Związku Radzieckiego upłynęło
już kilkanaście lat Gruzja wciąż z trudem
się dźwiga. Wielu ludzi zdaje sobie sprawę
z własnej biedy, ale nie widzi nadziei na
jakąś poprawę. Jesteśmy tu potrzebne, by
ludzie uwierzyli w możliwość zmiany na
lepsze i chcieli ją podjąć. Dla starszych
czas tam jakby się zatrzymał, ale młodzi
to potencjał.
Ludzie pytają nas o możliwość materialnego wsparcia ofiar wojny, choć
słychać głosy, że do najbardziej potrzebujących pomoc ta nie zawsze dociera.
Jak Siostra widzi możliwość dotarcia
do tych, którzy są w największej potrzebie?
Wiele rodzin uchodźców znalazło
schronienie u swych bliskich czy znajomych w Tbilisi. Możemy do nich dotrzeć, bo znamy ludzi na miejscu. Ci,
którzy przyjęli bliskich są biedni, a teraz
muszą zadbać nie tylko o swoje rodziny,
ale i o innych. Wiele rodzin z dziećmi
umieszczono w szkołach w stolicy i nasze
siostry z animatorami będą tam służyć
pomocą. Myślę, że za pośrednictwem
sióstr pomoc dotrze do konkretnych poszkodowanych. Już wkrótce dzieci i młodzież powinni rozpocząć naukę. Czy tak
będzie?... Większość z nich nie ma nic:
książek, teczek, przyborów szkolnych…
Potrzeby są ogromne. Dlatego w imieniu
sióstr, które zostały w Gruzji i tamtejszych ludzi serdecznie dziękuję za nawet
najdrobniejsze wsparcie.
Odpowiedzialną za projekt pomocy
ofiarom wojny w Gruzji
jest s. Teresa Solniczek.
Ofiary na ten cel prosimy wpłacać
na konto Ośrodka z dopiskiem:
PROJEKT nr 169 – Pomoc Gruzji
23
Misje
Salezjańskie
Projekty misyjne
Projekty misyjne 2008
PROJEKT NR 135 – MALAWI
Ławki do powstającego sanktuarium Maryi
Wspomożycielki w Lilongwe
PROJEKT NR 86 – UGANDA
(Adopcja grupowa)
Pomoc 130 chłopcom ulicy w Namugongo
(ks. Piotr Boryczka) koszt: 27.000 USD
(ks. Ryszard Józwiak)
PROJEKT NR 95 – ZAMBIA
Organizacja nowicjatu inspektorii ZMB
w Lusace
(ks. Józef Czerwiński) koszt: 100.000 USD
PROJEKT NR 100 – GHANA
(Adopcja grupowa)
Wyżywienie i pomoc dla chłopców
z internatu i z oratorium w Ashaiman
(ks. Krzysztof Niżniak)
PROJEKT NR 108 – KAMERUN
(Adopcja grupowa)
Dofinansowanie nauki 30 chłopców ze
szkoły zawodowej w Ebolowa
(ks. Artur Bartol)
PROJEKT NR 109 – KAMERUN
Dofinansowanie Radia Salezjańskiego
MVILA w Ebolowa
(ks. Artur Bartol) koszt: 10.000 EURO
PROJEKT NR 132 – PERU
Stypendia dla ubogiej młodzieży z plemion
indiańskich (San Lorenzo)
(ks. Józef Kamza) koszt: 21.250 USD
PROJEKT NR 133 – PERU
Pomoc humanitarna dla Indian
(San Lorenzo)
(ks. Józef Kamza) koszt: 5.000 USD
PROJEKT NR 136 – ZAMBIA
Budowa kościołów misyjnych
w Kampalala i Kapota
(ks. Andrzej Zdzieborski) koszt: 20.000 USD
PROJEKT NR 137 – WYBRZEŻE KOŚCI
SŁONIOWEJ
Wyposażenie domu dla dziewczynek ulicy
w Abidżanie
(s. Małgorzata Tomasiak) koszt: 7.745 EURO
PROJEKT NR 138 – TANZANIA
Remont bursy dla dziewcząt w Dodomie
(ks. Krzysztof Owczarek) koszt: 9.000 USD
PROJEKT NR 139 – TANZANIA
Kształcenie nauczycieli w Dodomie
(ks. Krzysztof Owczarek) koszt: 4.500 USD
PROJEKT NR 140 – ALBANIA
Wyposażenie liturgiczne kościoła w Tiranie
(ks. Marek Gryn) koszt: 5.000 EURO
PROJEKT NR 141 – ALBANIA
Pomoc upośledzonym dzieciom
i młodzieży w Tiranie
(ks. Marek Gryn) koszt: 5.000 EURO
PROJEKT NR 142 – ZAMBIA
Budowa pryszniców i toalet w centrum
młodzieżowym w Kabwe
(ks. Andrzej Reut) koszt: 10.000 USD
PROJEKT NR 146 – MONGOLIA
Węgiel na zimę dla sierocińca w Ułan Bator
(ks. Wiktor Dziurdzia) koszt: 13.000 USD
PROJEKT NR 134 – PERU
Wyposażenie kaplic w osiedlach 4 szczepów Indian (San Lorenzo)
(ks. Józef Kamza) koszt: 3.500 USD
Misje
Salezjańskie
24
PROJEKT NR 147 – PERU
Ławki do szkoły alfabetyzacji w Piura
(ks. Piotr Dąbrowski) koszt: 12.000 USD
Projekty misyjne
PROJEKT NR 148 – PERU
Kuchnia i jadalnia dla ubogich w Piura
PROJEKT NR 158 – KONGO
Pomoc dla Ośrodka Zdrowia w Kipushya
(ks. Piotr Dąbrowski) koszt: 18.600 USD
(ks. Jan Szkopiecki) koszt: 5.000 USD
PROJEKT NR 149 – TANZANIA
Boiska do koszykówki i siatkówki
w Dar es Salaam
PROJEKT NR 159 – KONGO
Baterie słoneczne dla misji w Kipushya
(ks. Jan Szkopiecki) koszt: 5.000 USD
(ks. Jan Marciniak) koszt: 24.500 USD
PROJEKT NR 150 – ZAMBIA
Mieszkanie dla wolontariuszy w Lusace
PROJEKT NR 160 – UKRAINA
Dofinansowanie świetlicy w Berdyczowie
(siostry terezjanki) koszt: 5.000 USD
(s. Maria Domalewska) koszt: 5.000 USD
PROJEKT NR 151 – MADAGASKAR
Renowacja internatu po powodzi
w Bemaneviky
(ks. Tomasz Łukaszuk) koszt: 6.000 EUR
PROJEKT NR 152 – SAMOA
Remont kościoła w Apia
PROJEKT NR 161 – KAMERUN
Kurs języka dla misjonarki
(siostry pallotynki) koszt: 3.000 EUR
PROJEKT NR 163 – MONGOLIA
Podręczniki dla szkoły salezjańskiej
w Ułan Bator
(ks. Wiktor Dziurdzia) koszt: 5.000 USD
(ks. Jan Walenciej) koszt: 10.000 USD
PROJEKT NR 153 – ZAMBIA
Kształcenie kandydatek do Zgromadzenia
sióstr salezjanek (Kasama)
PROJEKT NR 164 – PERU
Warsztaty edukacyjne w Otwartym Domu
Księdza Bosko w Limie
(ks. Jorge A. Ramirez) koszt: 10.479 USD
(s. Małgorzata Jaglarska) koszt: 3.520 USD
PROJEKT NR 154 – KENIA
Pomoc 2 biednym rodzinom dziewczynek
z sierocińca w Nairobi
PROJEKT NR 166 – KONGO
Budowa domu wielofunkcyjnego
dla parafii w Ructshuru
(siostry pallotynki) koszt: 10.000 USD
(s. Katarzyna Urbańska) koszt: 10.330 EURO
PROJEKT NR 155 – KENIA
Komputery dla tubylczych sióstr salezjanek
z Kenii, Etiopii, Sudanu, Tanzanii i Rwandy
PROJEKT NR 167 – SUDAN
Rozbudowa przedszkola i szkoły podstawowej w Chartumie Shajara
(s. Teresa Roszkowska) koszt: 124.000 EURO
(s. Katarzyna Urbańska) koszt: 10.600 EURO
PROJEKT NR 156 – MADAGASKAR
Nowa klasa w szkole krawieckiej
dla dziewcząt w Manazary
PROJEKT NR 168 – SUDAN
Rozbudowa centrum edukacyjnego
w Chartumie Shajara
(s. Teresa Roszkowska) koszt: 77.135 EURO
(s. Krystyna Soszyńska) koszt: 6.300 EURO
PROJEKT NR 157 – MADAGASKAR
Laboratorium szkolne w Manazary
PROJEKT NR 170 – POLSKA
Wyjazdy wolontariuszy MWDB
(s. Krystyna Soszyńska) koszt: 7.800 EURO
Bądź i Ty misjonarzem!
Wybierz projekt i prześlij ofiarę z dopiskiem: Projekt Nr…
Dziękujemy!
25
Misje
Salezjańskie
Z misji salezjańskich i nie tylko
Austria – Przeciwko
wykorzystaniu
w pracy nieletnich
Z okazji Światowego Dnia
Sprzeciwu wobec Pracy Dzieci (12
czerwca), obchodzonego z inicjatywy
Międzynarodowej Organizacji Pracy
(ILO), Jugend Eine Welt (JEW) ponowiło apel o zaangażowanie na rzecz
światowej walki z wykorzystywaniem
w pracy nieletnich. Choć w wielu
krajach świata praca nieletnich jest
nielegalna, zjawisko to jest nadal
szeroko rozpowszechnione. JEW we
współpracy z salezjanami i salezjankami promuje projekty na rzecz walki
z tą plagą. Z raportu ILO wynika, że
72 mln dzieci w wieku szkolnym nie
ma możliwości nauki; wiele dzieci
musi pracować, aby utrzymać rodzinę i przeżyć; 218 mln dzieci pracuje,
często w warunkach niewolniczych.
JEW wzywa do walki przeciwko tej
pladze i mobilizuje do pozytywnych
inicjatyw. W kontekście Euro 2008
zwraca też uwagę na warunki pracy
w przemyśle sportowym. Dzieci –
krawcy i krawcowe w Pakistanie,
Indiach, Chinach i Tajlandii żyją na
głodowych pensjach, ich zapłata
zależy od jakości wykonania każdej
piłki, w ciągu dnia można ich uszyć
nie więcej niż 4.
Misje
Salezjańskie
26
Ekwador – Spotkanie
młodych Shuar
W dniach od 30 maja do 1
czerwca na salezjańskiej placówce
misyjnej w Taisha odbyło się spotkanie nastolatków i młodzieży Shuar
z Apostolskiego Wikariatu Méndez.
210 młodym ludziom, którzy przybyli
z sześciu wspólnot parafii w Taisha,
towarzyszyło 7 katechetów. Z powodu
braku dróg komunikacyjnych młodzi
musieli pokonać 7 godzin drogi przez
las, aby dotrzeć do Taisha. W czasie
spotkania zaproponowano różne
tematy do refleksji, np. miłość chrześcijańska przejawiająca się w przyjaźni, wzajemne poszanowanie w rodzinie i we wspólnocie. W ramach
jednego z tematów przybliżono
uczestnikom postać błogosławionego Zeferino Namuncurá, ukazując
go jako wzór dla młodych tubylców.
Tematy prezentowane w języku hiszpańskim i shuar przygotowali salezjanie i Córki Maryi Wspomożycielki.
Inicjatywa była wsparta przez władze
lokalne, miejscową ludność i salezjanów z Taisha.
Z misji salezjań
Z misji salezjańskich i nie tylko
ONZ: wzrasta liczba
uciekinierów
W Genewie, przed przypadającym 20 czerwca Światowym Dniem
Uchodźcy, zaprezentowano najnowsze statystyki za rok 2007 dotyczące
zjawiska uciekinierów. Po spadku ich
liczby w latach 2001-2005 od dwóch
lat obserwujemy jej wzrost. Dane
z 150 krajów pokazują, że w 2007 r.
42 mln ludzi musiało opuścić swoje rodzinne strony z powodu wojen, prześladowań i łamania praw człowieka.
16 mln ludzi (w tym 4,6 mln Palestyńczyków) musiało uciec ze swoich
krajów, a wewnątrz swoich krajów
domostwa musiało opuścić 26 mln
ludzi. Raporcie mówi, że uciekinierzy przede wszystkim znajdują nowe
miejsca zamieszkania w ramach kontynentu, na którym żyją. Podkreślono, że ludzie z krajów rozwiniętych
powinni mieć świadomość, że większość uciekinierów znajduje schronienie w krajach rozwijających się. Najwięcej uchodźców przyjęły: Pakistan
– 2 mln, Syria – 1,5 mln, Iran – 964
tys., Niemcy – 579 tys. i Jordania 500
tys.
skich i nie tylko
Sri Lanka – Salezjanie
przekazują internat dla
nowicjuszy buddyjskich
Dnia 27 lipca odbyła się ceremonia przekazania i otwarcia internatu dla nowicjuszy zakonu Buddha
Sasana, którzy studiują w ośrodku
edukacji świątyni Sri Priyadharshanaramaya, w odległej wiosce, w północnej części Sri Lanki. Sangwasaya,
internat ofiarowany buddystom przez
salezjanów, jest przykładem miłości
chrześcijańskiej i otwarcia na dialog
międzyreligijny. Przyjmując dar Sangwasaya, mnich Udadeniye Thero
wyraził wielką wdzięczność wobec
salezjanów. W 2004 r. zapoczątkował
on formację 15 nowicjuszy, ale nie był
w stanie zapewnić im internatu; bezowocne były także jego zabiegi, by
otrzymać wsparcie od miejscowych
władz. Podkreślił, że podarowanie
internatu jest czymś niespotykanym
na tym terenie; księża katoliccy wyrażali zawsze gotowość pomocy buddystom z innych części kraju. Udowodniliśmy, że można czynić cuda,
działając wspólnie.
27
Misje
Salezjańskie
Z działalności w kraju
VI SPOTKANIE MISJONARZY SALEZJAŃSKICH
Rozpoczęło się w czwartek, 31
lipca. Przybyli misjonarze i misjonarki reprezentowali Peru, Kubę, Wenezuelę, Japonię, Egipt, Kongo, Madagaskar, Namibię, Ugandę, Kenię,
Malawi, Sudan, Zambię, Albanię
i Ukrainę. Po rodzinnym obiedzie
i przywitaniu przez dyrektora SOM,
ks. Stanisława Rafałko każdy z misjonarzy miał możliwość prezentacji
swojej pracy w kontekście, w którym
żyje. Rodzinna atmosfera sprzyjała
dzieleniu się misyjnymi radościami
i trudnościami, które składają się
na życie każdego z nas, niezależnie,
w jakim zakątku świata mieszka.
Piątkowy poranek był poświęcony
warsztatom dobrego fotografowania
(Anna Olej-Kobus i Krzysztof Kobus,
podróżnicy i fotografowie) i dobrego
filmowania (Wojciech Ostapowicz,
TVP). A ponieważ właśnie tego dnia
(1 sierpnia) wspominaliśmy 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, po obiedzie wszyscy uczest-
Misje
Salezjańskie
28
nicy udali się do Muzeum Powstania
Warszawskiego, gdzie z przewodnikiem można było przenieść się
w tamte wydarzenia i niemal namacalnie je przeżyć. Godzina „W”,
która wybiła w momencie wychodzenia z Muzeum, zrobiła wrażenie na
wszystkich. Na odgłos wyjących syren
setki ludzi stanęło w milczeniu, oddając hołd bohaterom Powstania. Prosto
z Muzeum pojechaliśmy na Wojskowe
Powązki, gdzie każdy osobiście mógł
postawić zapalony znicz na powstańczych mogiłach. Dla misjonarzy było
to wzruszające patriotyczne popołudnie. Braterskie wieczory przy grillu
trwały długo, aż wyczerpał się bogaty
repertuar polskich, choć nie tylko,
piosenek i pieśni.
Szczególnym dniem tego spotkania była sobota, 2 sierpnia. Do misjonarzy dołączyli ich rodzice i bliscy,
wolontariusze, zwłaszcza ci, którzy
w tym roku jadą na misje i ich rodzice
oraz darczyńcy misji salezjańskich.
Z działalności w kraju
Z działalności w kraju
Słoneczna pogoda sprzyjała, dlatego
wszystko odbywało się pod gołym
niebem. Rolę gospodarza pełnił
z uśmiechem dyrektor Ośrodka, ks.
Stanisław Rafałko. Zaprezentował
obecnych misjonarzy oraz wolontariuszy, których przyjęto gromkimi
oklaskami. Nazwy krajów, do których
już wkrótce się udają, wywoływały zadziwienie i podziw dla odwagi
i entuzjazmu tych młodych ludzi:
Uganda, Zambia, Peru, Mongolia, Palestyna, Azerbejdżan, Zimbabwe…
Cząstkę rzeczywistości misyjnej
przybliżyli nam: ks. Henryk Juszczyk
i wolontariuszka MWDB Kasia Wnuk,
którzy razem pracowali w Korr
w Kenii, na pustyni Kaisut oraz Emanuel, kenijski student, pochodzący
właśnie z Korr, z plemienia Rendille,
którego przyjęto szczególnie ciepło.
Multimedialny przekaz ukazujący
pracę salezjańską w Korr i pierwszą ewangelizację plemion Samburu
i Rendille zapewne na długo pozostanie w pamięci uczestników. Rodzin-
na atmosfera towarzyszyła także spotkaniom w grupach – z misjonarzami
prowadzącymi program Adopcji na
odległość oraz z rodzicami i krewnymi misjonarzy i wolontariuszy.
Po misyjnym bigosie z wkładką była także okazja do zwiedzenia
muzeum misyjnego oraz do spontanicznych rozmów i sesji zdjęciowych.
Końcowy moment spotkania stanowiła uroczysta Eucharystia w ogrodzie, której przewodniczył inspektor
salezjanów z Warszawy, ks. Sławomir
Łubian. Podkreślił piękno zaangażowania wszystkich w misyjne dzieło
Kościoła, tworzone w tak twórczy
sposób także przez Misyjną Rodzinę
Księdza Bosko.
Wszystko, co przeżyliśmy w tych
dniach uczyniło je szczególnym
darem i doświadczeniem, pozwalając
dostrzec drugiego człowieka, który
żyje gdzieś daleko i nieustannie dziękuje Bogu za świadków Jego miłości,
którzy przybywają z Polski i niosą
wszędzie orędzie Bożego pokoju.
29
Misje
Salezjańskie
Ogłoszenia
Za sugestią Czytelników tym
razem format kalendarza jest większy i
bardziej czytelny, zdjęcia ukazują dzieci
z różnych kontynentów.
Każdy z naszych Czytelników
otrzyma kalendarz w listopadzie, ale już
teraz można zamówić ich większą ilość
do rozprowadzania w parafii, w szkole,
w pracy, wśród znajomych i sąsiadów…
Szczególną okazją będzie Tydzień Misyjny (19-25 października).
Niech zatem konkretnym sposobem naszego misyjnego apostołowania
będzie w tym czasie zaangażowanie w
dystrybucję kalendarza i innych materiałów misyjnych.
Dochód z Kalendarza 2009 jest
przeznaczony na potrzeby domu dla
dziewczynek ulicy w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej).
Jeśli każdy Czytelnik znajdzie
tylko jednego nabywcę i zachęci go do
wysłania ofiary, to przybędzie 19 tysięcy nowych darczyńców.
A zatem nie zwlekaj
– podwój swój dar!!!
3 pierwsze osoby, które zamówią u nas choć kilka kalendarzy,
otrzymają dyplom Apostoła Misji Salezjańskich!
Tym, którzy rozprowadzą najwięcej kalendarzy, wyślemy ciekawe pamiątki z misji!
Do Twojej dyspozycji są także nowości:
• Ksiądz Bosko w skansenie komunizmu – film o pracy naszych misjonarzy na Kubie
• Książka ks. Jana Bernasia SDB: Powołanie z przeszkodami – o pracy salezjanów w Zambii
Ponadto: album misyjny, książki, zakładki,
naklejki, ulotki do dystrybucji
Misje
Salezjańskie
30
Odeszli do Pana...
Ogłoszenia
KS. JAN WURZEL SDB
Zmarł we Wrocławiu 30.06.2008,
w 89 roku życia, 71 ślubów zakonnych
i 64 kapłaństwa
KS. STANISŁAW SALAMONOWICZ SDB
Zmarł w Aleksandrowie Kujawskim
14.08.2008, w 82 roku życia,
61 ślubów zakonnych i 52 kapłaństwa
S. STANISŁAWA KILIAN CMW
Zmarła w Dzierżoniowie 12.07.2008,
w 86 roku życia i 61 ślubów zakonnych
S. STEFANIA ALEKSANDROWICZ CMW
Zmarła w Dzierżoniowie 17.08.2008,
w 95 roku życia i 61 ślubów zakonnych
KS. LEONARD RYNKUN SDB
Zmarł w Olsztynie 26.07.2008,
w 84 roku życia, 58 ślubów zakonnych
i 50 kapłaństwa
S. TERESA WOŹNIAK CMW
Zmarła w Poznaniu 18.08.2008,
w 81 roku życia i 57 ślubów zakonnych
KS. HENRYK JACENCIUK SDB
Zmarł w Pile 08.08.2008,
w 85 roku życia, 65 ślubów zakonnych
i 57 kapłaństwa
Wieczny odpoczynek
racz im dać, Panie...
DZIĘKUJEMY
Firmie Wp. Foto – Superfoto.pl Sp. z o.o za wywoływanie naszych zdjęć.
MSZA ŚW.
– DAREM NA MISJE
Zamawiając Msze św. u nas,
także wspierasz misje.
Przyjmujemy Msze św. zwykłe,
nowenny (9 Mszy św.)
oraz gregorianki
(30 Mszy św. za zmarłych).
31
Misje
Salezjańskie
Każde dziecko ma prawo do nauki.
Konwencja o Prawach Dziecka, art. 28