dobre-jedzenie-nr-53 - miesięcznik „Dobre Jedzenie”

Komentarze

Transkrypt

dobre-jedzenie-nr-53 - miesięcznik „Dobre Jedzenie”
www.dobre-jedzenie.com.pl
Jesteśmy w supermarketach
numer 53  sierpień 2015
bezpłatny PORADNIK RODZINNY
Potem będzie jak znalazł
– Co za zamrażalnik! Nic mi się
teraz nie marnuje! – moja znajoma
kupiła sobie wreszcie porządną lodówkę. I oszalała na punkcie mrożenia wszystkiego, co tylko się da.
Kiełbaski z Coburga
Coburg to miasto leżące w Bawarii, w regionie Frankonii, nad którym
unosi się duch magnackiej przeszłości. Znajdujący się tu zamek Veste
Coburg to własność (do 1920 roku) rodu książęcego Sachsen-Coburg-Gotha, skoligaconego z większością dynastii europejskich. Z niego pochodził Albert, ukochany mąż królowej Wiktorii.
Bardzo popularna jest tu anegdota związana z wizytą potomka Alberta
z brytyjskiej rodziny królewskiej. Przywitany ze wszelkimi splendorami
książę został poczęstowany miejscową delicją kulinarną – koburską kiełbaską, grillowaną na szyszkach. Skosztował jej niepewnie, niezręcznie się
uśmiechnął i oddał nadgryziony specjał komuś ze swojej świty. Mieszkańcy wciąż ze śmiechem wypominają arystokracie delikatność podniebienia. Do dzisiaj kiełbaski są serwowane w wielu miejscach. Jeśli będziecie
mieli okazję być w Coburgu musicie ich spróbować.
Mrożenie produktów spożywczych
to jedna z najskuteczniejszych metod
nie marnowania żywności. Aż dziw,
że nie każdy o tym pamięta. To także sposób na oszczędzanie, bo nie
tylko przestajemy wyrzucać to, na
co wcześniej wydaliśmy ciężko zarobione złotówki, ale możemy kupić
teraz taniej, a zimą mieć „jak znalazł”. Chodzi np. o owoce i warzywa.
W domowej zamrażarce możemy
przechować maliny, truskawki, jagody, śliwki i tak dalej... A taka papryka? Wystarczy kupić jej więcej
w okresie, kiedy jest tania, oczyścić,
pokroić w kostkę, żeby zajmowała
mniej miejsca, podzielić na porcje
i zamrozić. Zimą, kiedy paprykowa
cena szybuje w górę, będzie właśnie
jak znalazł. Poza tym, jaka to wygoda i oszczędność czasu!
Tradycyjnie mrozimy surowe mięso lub ryby. Wprawdzie minęły czasy,
kiedy z konieczności kupowaliśmy
na zapas, bo akurat udało się coś upolować w sklepie, ale nawet dziś zdarza
się nam kupić za dużo, albo zmienić
koncepcję obiadu. Ważne, żeby mięso i ryby nie leżały w lodowce kilka
dni (bo może jednak jutro coś z nich
przyrządzę). Jeśli wiemy, że nie zużyjemy ich od razu, zamrozić je trzeba
jak najszybciej. I taka uwaga: jeśli
kupiliśmy całą rybę, przed umieszczeniem jej w zamrażalniku, lepiej ją
wypatroszyć.
Zapominalscy, zwłaszcza ci niemieszkający blisko sklepu spożyw-
czego czy piekarni, powinni mieć
w zamrażalniku zawsze jakieś pieczywo. Świetnie nadaje się do mrożenia. Dobrze jest przed włożeniem do
zamrażalnika podzielić je na kromki i porcje. Wyjmujmy tylko tyle, ile
nam będzie potrzeba. Jeśli kupiliśmy
chleba za dużo, też można część zamrozić, zamiast potem wyrzucać.
A ciasta? Zamiast zjadać, bo się
zmarnuje i przybierać na wadze,
nadmiar można śmiało zamrozić.
Dotyczy to nie tylko ciast typu babka piaskowa, ale także tych z nadzieniem, z lukrem i polewami.
Świetnie sprawdza się też mrożenie zupy. Bywa, że jemy ją już drugi
dzień, a w garnku wciąż nie widać
dna. Wylać? Lepiej zamrozić, a na
obiad wyjąć inną, zamrożoną wcześniej. Dzięki temu możemy urozmaicić swoje posiłki. Poza tym zjemy
coś ciepłego, nawet jeżeli akurat nie
mamy czasu na gotowanie.
Zamrażalnik rozwiązuje też problem resztek, które pozostają po
przyjęciach i świętach. Niemal
wszystko można zamrozić. Świetnie
sprawdza się przechowywanie w ten
sposób pieczonych mięs. Można je
zamrozić w pojemniku razem z pozostałym ryżem czy makaronem.
I mamy gotowe danie, które zjemy,
kiedy najdzie nas ochota.
Mrożenie sprawdza się w przypadku potraw, które zwykle przygotowujemy w większych ilościach. Takich jak choćby bigos. Najlepiej od
razu zamrozić jego część, zamiast
potem zjadać na siłę.
Zabiegane panie domu (ale i gotujący coraz częściej panowie) wiedzą
też, jak ułatwia życie przygotowanie czasochłonnej potrawy od razu
w większej ilości. Zamiast np. robić
po kilka mielonych kotlecików, lepiej
zrobić ich od razu więcej, podzielić
na porcje i co jakiś czas wyjmować
z zamrażalnika. To samo dotyczy
pierogów. Jak się już za nie bierzemy, to przecież nie opłaca się robić
w kuchni tego całego bałaganu tylko
po to, żeby pierogów starczyło na jeden obiad. Mrożenie pierogów wcale
nie jest trudne. Wystarczy ułożyć je
obok siebie na deseczce posypanej
mąką i włożyć do zamrażalnika. Jak
zamarzną, przełożyć do woreczków.
Wtedy się nie skleją. Gdy przyjdzie
na nie pora, wystarczy wrzucić do
wrzącej wody i ugotować. Niczym
nie będą się różnić od tych ugotowanych bezpośrednio po zrobieniu.
I uwaga: także owoce lepiej najpierw
zamrozić na tacce. Dopiero potem
przesypać do woreczków.
Mrozić można też różne, mniej typowe rzeczy. Np. białka jajek, jakie
nam zostają z pieczenia. Jak się ich
uzbiera więcej, można zrobić bezy.
W sezonie warto zamrozić wszelkie
zieleniny: natkę pietruszki, koperek.
Warto kupić na targu kilka dużych
pęczków, gdy są tanie i dorodne.
Drobniutko posiekać i wymieszane
z niewielką ilością wody włożyć do
pojemniczków lub na tacki do robienia kostek lodu. Po zamrożeniu
wyjąć i przełożyć do woreczków.
Mrożenie resztek lub przygotowanych w większej ilości potraw to
świetny sposób na zapobieganie marnotrawstwu żywności. Nie muszą
lądować w śmietniku. Na początek
może więc przyklejmy sobie na lodówce karteczkę: Nie marnuj jedzenia! Zamroź je! Moja znajoma taką
sobie nakleiła. Grażyna Zwolińska
SalaZabawArek
Zielona Góra, ul. Zacisze 22 (obok Biedronki)
www.salazabaw.com.pl
„Dobre Jedzenie” poszukuje chętnych
do pracy w dziale reklamy. Wysokie
prowizje i nienormowany czas pracy.
Dzwoń 601 75 86 65
tel. 68 453 70 88
dobre jedzenie
dobre jedzenie
2
Festiwal czerwonej cebuli
Największy festiwal czerwonej cebuli odbywa się na południu słonecznej Italii. Jak wiadomo, dla Włochów
każda okazja do świętowania jest dobra, nie powinno więc nikogo dziwić, że w swoim kalendarzu znaleźli
również czas na świętowanie tygodnia cebuli.
Cebula, nazywana przez wielu
,,królową warzyw’’, uprawiana jest
od stuleci. Do słonecznej Italii
przybyła z Azji i dla starożytnych
była podstawowym produktem
spożywczym. Jak przekonują
włoscy eksperci – Leonardo Masi
i Alfredo Boscolo, najbardziej znaną i najzdrowszą w całych Włoszech jest Cipolla Rossa di Tropea
Calabria, czyli czerwona cebula
z Tropei. Ma owalny kształt i intensywny, wrzosowy kolor, a składa się
z wielu mięsistych warstw w kolorze białym.
Uprawiana jest wzdłuż Morza Tyrreńskiego na terenie całej
prowincji Vibo Valentia. Początkowo była ona obecna głównie
w jadłospisach biednych rolników,
a obecnie jest uznawana za luksusowy produkt, ceniony i pożądany
w kuchniach całego świata. Jak
dodają Leonardo i Alfredo, cebula ta, poza walorami smakowymi,
posiada wiele wartości odżywczych
i zdrowotnych.
Na tych cebulowych targach prezentowanych jest wiele lokalnych
potraw z dodatkiem tej niesamowitej Cipolla Rossa di Tropea Calabria. Jednym z najsłynniejszych
jest konfitura z cebuli, która jest
doskonałym dodatkiem do żółtych
serów, pieczonego mięsa, ryb i sosów. Idealnie nadaje się również jako jeden z dodatków do
makaronów.
Degustacji lokalnych przysmaków towarzyszą koncerty,
muzyczne atrakcje i przemarsz
przebierańców.
Jeśli nie mamy możliwości
uczestniczyć w festiwalu we
Włoszech – namiastkę Tropei możemy mieć na naszym
domowym talerzu, dzięki makaronowi Malma, który idealnie
komponuje się ze wszystkimi włoskimi składnikami.
Jeżeli nie mamy czasu na wyszukane dania, możemy skorzystać
z szybkiego, ale bardzo efektownego przepisu Leonardo Masiego
i Alfredo Boscolo, którzy zdradzają, jak przyrządzić makaron
z kaczymi udkami oraz czerwoną
cebulą. To wspaniałe i aromatyczne
danie podane z lampką czerwonego wina, z pewnością doskonale
sprawdzi się jako pomysł na kolację
w letni wieczór.
Bawarska obazda to nic innego, jak przepyszna pasta do pieczywa robiona z cebuli i camemberta, która podawana jest na tradycyjne bawarskie śniadanie. Jej przygotowanie jest bardzo proste.
Swój kolor zawdzięcza słodkiej papryce czerwonej, której należy
dodać w dużej ilości.
Delikatesy „Przyjaciele Jedzenia”
zapraszają na zakupy!
Zielona Góra, ul. Jaskółcza 34 C, tel. 534-66-55-10
Fusilli
con l’anatra
200 g makaronu „Malma Fusilli”, 2 kacze uda, mała marchew, mały pęczek tymianku,
gałązka rozmarynu, 2 liście
laurowe, gałązka selera naciowego, 2 ząbki czosnku,
2 czer wone cebule, szklanka
czer wonego wina, szklanka
przecieru pomidorowego, sól,
pieprz, oliwa, parmezan.
Udka doprawiamy i obsmażamy w brytfance na odrobinie oliwy z oliwek. Wyjmujemy je i w tej samej brytfance
przesmażamy posiekane warzywa oraz zioła. Następnie
na warzywach układamy uda
z kaczki. Dodajemy przecier
i wino.
Następnie przykrywamy brytfankę i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy przez 2 godziny
w temperaturze 160OC. Po tym
czasie wyjmujemy udka i oddzielamy mięso, które dodajemy do powstałego sosu. Makaron gotujemy według zaleceń
producenta na opakowaniu
i podajemy z sosem oraz parmezanem.
Ekologiczne, polskie produkty - po prostu PYSZNE!
WAKACYJNE GODZINY OTWARCIA:
poniedziałek od godz. 13.00 do 18.00
wtorek-piątek od godz. 10.00 do 18.00
sobota od godz. 10.00 do 13.00
Obazda
łyżki
Składniki: serek Camembert, 1-2
typu
a
serk
g
miękkiego masła, 100-150
a
mał
u,
rożk
twa
o
Bieluch lub gładkieg
czer
a
ryk
pap
ka
słod
rz,
cebula, sol, piep
ej,
won
wona, szczypta ostrej papryki czer
czerkminek oraz szczypiorek albo krążki
nia.
ypa
wonej cebuli do pos
m
Miękki Camembert rozdrobnić widelce
kae
oczn
wid
być
ą
maj
– w powstałej masie
serek
wałeczki sera. Następnie dodać masło,
o
ystk
i drobniutko pokrojoną cebulę. Wsz
do
ić
raw
dop
i
razem dokładnie wymieszać
pasmaku solą, pieprzem, kminkiem oraz
unstos
być
ma
kiej
słod
ryki
prykami. Pap
rwić
kowo dużo, gdyż ma ona lekko zaba
ać
iesz
wym
ść
pastę na pomarańczowo. Cało
apod
d
Prze
a.
ieni
i odstawić do przegryz
krąż
lub
m
rkie
ypio
szcz
wać
niem udekoro
i
lam
prec
kami cebuli. Najlepiej podawać z
i rzodkiewką.
Kanion z pysznościami
Uwielbiam czas wakacji! Zwłaszcza te nieoczekiwane, jedno lub
dwudniowe wypady w różne zakątki Polski. Tym razem trafiło na
Szklarską Porębę. Bliska i swojska.
Choć raz do roku warto popatrzeć
na góry! W programie oczywiście
Śnieżka, Kamieńczyk i Wodospad
Szklarki.
Jak się człowiek porządnie zmęczy
to i porządnie powinien zjeść. Zaczęliśmy się rozglądać. Naszą uwagę
zwróciła nowa, a jak się później okazało, na nowo zbudowana, bardzo
kiedyś popularna, restauracja „Kanion”. Właściciel pozostał ten sam.
Ładny, nowoczesny budynek z miłym ogródkiem, w którym ochoczo
się rozgościliśmy. Kelner pojawił się
szybko i podał czytelne menu. Pisząc
czytelne mam na myśli i wygląd graficzny i zestaw dań. Po kilku słowach
zachęty zamówiliśmy krem z batatów i selera (11 zł). Dostałam dużą
miskę pachnącej zupy, z grzaneczkami (dla mnie trochę za mało – uwielbiam chrupać) i prażonymi pestkami
dyni. Wielowarstwowy smak, zapach
i konsystencja – na szóstkę!
Jedliśmy jeszcze pizzę „Scampi”
(18 zł). Na cieniutkim cieście krewetki i dobry ser. Świetnie doprawiona i pachnąca. Przy sąsiednim
stole – współbiesiadnicy zamówili
pizzę w rozmiarze 64 cm. Cena
65 zł! Cała 4-osobowa rodzina wyszła syta i zadowolona!
Godny polecenia jest także zapiekany makaron z grzybami (21 zł).
To danie było w ofercie jeszcze przed
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń
i reklam. Nakład: 20.000
Druk: Poznań, ul. Malwowa 158
przebudową. Dobrze, że zostało! Makaron penne w borowikowym sosie
z kaparami i polędwiczką wieprzową, zapiekany z serem. Nie lubicie
kaparów? W tym daniu zachwycają,
spróbujcie.
Trafiliśmy także na promocję steków wołowych! Wypieczony jak
trzeba, wg życzenia, solidny, męski kawałek rostbefu. Smakował,
a dodatkowym, pysznym zaskoczeniem była dekoracja – grillowane
pomidorki koktajlowe na gałązce,
mniam!
Ostatnim daniem była pierś z kurczaka z mozzarellą, rucolą i suszonym pomidorem (24 zł). Świetny
pomysł na często jedzony drób! Danie soczyste i aromatyczne. Do tego
ryż, frytki lub pieczone ziemniaki
(do wyboru). Dodatkowo mix sałat
i kilku warzyw z lekkim, pysznym
dresingiem. Deser musieliśmy odłożyć na później, bo... nie mieliśmy już
miejsca.
Fajne, czyste i nowoczesne miejsce. Z dobrą obsługą i dużymi porcjami. To, że chwilę się czeka na
danie, świadczy tylko o tym, że jest
ono przygotowywane na bieżąco. Po
prostu pachnie tu dobrą i rzetelną
kuchnią.
„Kanion”, ul. 1-go Maja 18a,
Szklarska Poręba
Po posiłku spacer, żeby znalazło
się miejsce na deser. Wybraliśmy
kawiarnię „Fantazja”. Znana i lubiana od lat. Tym razem trochę nas
zawiodła. Gofry nie były świeżo
upieczone i nie miały tej ulubionej
chrupkości. Kawa dobra – choć trochę za słaba. Herbata i obsługa ok.
Jak znowu najdzie nas ochota
na góry, może znowu wybierzemy
Szklarską. Na pewno wiemy gdzie
jeść! No i trzeba odnaleźć miejsce
z lepszymi goframi…
Bazylia w podróży
Zapraszamy na pyszne zakupy!
Wydawca: Wydawnictwo Kropka,
skrytka pocztowa 125, 65-901 Ziel. Góra.
[email protected],
tel. 68 321 15 72
w godzinach 9.00-16.00
Reklama
601 75 86 65, 68 321 15 72
3
Sklep Senir
Zielona Góra, ul. Jedności 90, tel. 783-531-357
Zapraszamy do naszych sklepów w Zielonej Górze:
ul. Szosa Kisielińska 22 (osiedle Pomorskie),
ul. Makowa 14 (Jędrzychów),
ul. Stefana Batorego 81,
ul. Cyryla i Metodego 10,
ul. Zacisze.
www.sklepsenir.pl
Pampersy dla dorosłych, kosmetyki,
termometry, inhalatory, kompresy, laktatory,
rękawice jednorazowe, smoczki uspakajające!
Na terenie Zielonej Góry dowóz GRATIS!
Specjalna
oferta reklamowa
dla Firm
Miesięcznik „Dobre Jedzenie”
przygotował specjalną ofertę dla Firm,
które zamówią reklamę długoterminową,
na pół lub cały rok.
Każdy, kto podpisze umowę otrzyma
dodatkowo 10% rabatu
od obowiązującego cennika.
Więcej szczegółów pod numerem telefonu 601 75 86 65
dobre jedzenie
4
Zupa krem z cukinii
Cukinia, cebula, korzeń pietruszki, 4 ziemniaki, łyżka posiekanej natki pietruszki,
łyżka posianych listków mięty, 80 g sera
pleśniowego, kostka rosołowa, sól, pieprz
i curry do smaku, pestki dyni do dekoracji,
oliwa do przysmażenia cebuli.
Sezon na cukinie,
Z cukinii odcisnąć sok i do odciśniętej dodać przygotowane mięso, posiekaną natkę
pietruszki, pokrojoną w kostkę cebulę, starty na grubych oczkach ser żółty, bułkę tartą
oraz jajka. Wszystko razem bardzo dokładnie wymieszać i doprawić do smaku.
Tak przygotowaną masę kłaść łyżką na rozgrzany olej i smażyć kotleciki z obu stron do
zrumienienia, a następnie odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Chlebowo-cukiniowe
sznycelki
Składniki na około 20 sznycelków:
450 g czerstwego chleba, około 400 ml mleka, 300 g cukinii, cebula, ząbek czosnku,
3 jajka, szczypiorek lub świeży koperek,
bułka tarta do panierowania, sól, pieprz,
rozmaryn i tymianek suszony.
Cebulę obrać, pokroić w kostkę i zrumienić
na oleju, a następnie dodać natkę pietruszki.
Ziemniaki oraz pietruszkę obrać, pokroić
w kawałeczki, dodać do cebuli i obsmażyć.
Cukinię umyć, pokroić w kostkę i dodać do
warzyw.
Całość zalać litrem wody, dodać kostkę rosołową i gotować do miękkości warzyw, pod
koniec gotowania dodając miętę.
Gdy warzywa się ugotują, zupę zdjąć z ognia
i zmiksować, w trakcie miksowania dodając
ser pleśniowy (ser nie tylko daje charakterystyczny posmak, ale też zabiela zupę).
Zmiksowaną zupę ponownie postawić
na ogniu, zagotować i doprawić do smaku,
a pestki dyni zrumienić na suchej patelni.
Gotową zupę rozlać na talerze i udekorować świeżymi listkami mięty oraz pestkami
dyni.
Zupę można też podawać z grzankami lub
z groszkiem ptysiowym, a zamiast pestek dyni użyć pestek słonecznika.
Cukiniowo-filetowe
kotleciki
Młoda cukinia, podwójny filet z kurczaka (duży), pół cebuli, mały pęczek natki
pietruszki, 2 duże jajka, około 50 g sera
żółtego, 2 łyżki bułki tartej, przyprawa do
kurczaka, pieprz i sól do smaku, olej do
smażenia.
Cukinię umyć, osuszyć, przekroić, oczyścić
z gniazd nasiennych i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Startą cukinię delikatnie posolić i odstawić na 15 minut, by puściła sok.
Mięso umyć, osuszyć, pokroić w dość drobną w kostkę i przyprawić do smaku przyprawą do kurczaka.
Cukinię umyć i razem ze skórką zetrzeć na
tarce o dużych oczkach (powinniśmy mieć
szklankę odciśniętej cukinii).
Miętę drobno posiekać.
Do wyrośniętego rozczynu dodać jajka, sól
oraz mąkę i wszystko razem zagniatać około
10 minut. Pod koniec dodać tłuszcz i dalej
zagniatać jeszcze 5 minut. Na koniec dodać
przygotowaną miętę oraz lekko odciśniętą
cukinię i wszystko razem dokładnie wyrobić, by składniki się połączyły. Gotowe ciasto
pozostawić do podrośnięcia.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na wysypaną mąką stolnicę. Z ciasta utoczyć wałek
i podzielić go na około 15 części. Następnie
z każdej części ciasta uformować bułeczkę.
Bułeczki ułożyć na przygotowanej blaszce,
z wierzchu posmarować rozmąconym białkiem, posypać słonecznikiem i pozostawić
do lekkiego podrośnięcia, a następnie piec
około 25 minut w temperaturze 180OC.
Dzięki obecności cukinii bułeczki wychodzą puszyste i wilgotne.
Kotleciki
cukiniowo-ziemniaczane
z oliwkami
Pokrojone kromki chleba zalać mlekiem
i odstawić, aby namokły. Następnie przemieszać, rozgnieść dokładnie dłońmi i w razie
konieczności odcisnąć nadmiar płynu.
Cukinię umyć, pozbawić pestek i, razem ze
skórką, zetrzeć na tarce o dużych oczkach,
a następnie posolić i odstawić na kilka minut. Po tym czasie odcisnąć nadmiar wody.
Cebulę oraz czosnek obrać i pokroić
w drobną kostkę, a szczypiorek lub koperek
posiekać.
Tak przygotowane składniki połączyć ze
sobą, dodać jajka i wszystko razem wyrobić
dłońmi na zwartą i jednolitą masę. Gdyby
masa była za rzadka można dodać bułki tartej.
Z gotowej masy formować zgrabne sznycelki, panierować je w bułce tartej i smażyć na
oleju z obu stron na złoty kolor.
Podawać na ciepło z dowolną surówką lub
jako zimną przekąskę.
Cukiniowe bułeczki
Składniki na około 15 sztuk:
około 600 g mąki, 3/4 szklanki mleka,
5 dag drożdży, około 200 g cukinii, mały pęczek listków mięty, 80 g margaryny,
łyżeczka soli, łyżka cukru, 2 jajka, białko
do smarowania, słonecznik do posypania.
Mleko lekko podgrzać i w letnim rozpuścić drożdże. Następnie dodać cukier oraz
tyle mąki, aby uzyskany rozczyn miał konsystencję śmietany, dokładnie wymieszać
i odstawić w ciepłe miejsce do podrośnięcia.
Margarynę rozpuścić i wystudzić.
500 g ugotowanych ziemniaków, 400 g cukinii, mała cebula, 2 ząbki czosnku, 8 czarnych oliwek, 2 jajka, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 3 łyżki mąki pszennej, suszona
bazylia i tymianek, sól, pieprz czarny i ziołowy do smaku, olej do smażenia.
Ziemniaki i cukinię zetrzeć na tarce o dużych oczkach i z cukinii odcisnąć nadmiar
wody.
Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę,
oliwki w krążki, a obrany czosnek przecisnąć
przez praskę.
Tak przygotowane składniki przełożyć do
miski i dodać jajka oraz obydwie mąki. Całość doprawić ziołami, solą oraz pieprzami
i bardzo dokładnie wymieszać. Gdyby masa
była zbyt rzadka, należy dosypać mąki.
Z przygotowanej masy formować łyżką
niewielkie placuszki, kłaść na rozgrzany olej
i smażyć na niewielkim ogniu, z obu stron
na złoty kolor.
Podawać same lub z jogurtem.
Cukiniowe miseczki
z mięsem mielonym
2 młode cukinie, 300 g mielonego mięsa
drobiowego, cebula, marchew, 120 g sera
żółtego, jajko, świeżo mielona sól morska, świeżo mielony kolorowy pieprz,
olej do smażenia, natka pietruszki do
dekoracji.
Cukinie umyć, osuszyć i pokroić w plastry
o grubości około 2 cm. Następnie z każdego plastra wydrążyć gniazda nasienne tak,
by powstały miseczki (pozostawiamy nienaruszone spody, dna). Tak przygotowane
Papryka faszerowana
kuskusem,
mięsem mielonym
i oscypiekm
miseczki przełożyć na blaszkę do pieczenia
i delikatnie oprószyć solą.
Cebulę obrać, pokroić w kostkę i zrumienić
na oleju. Następnie dodać marchewkę startą
na tarce o dużych oczkach. Gdy marchew
delikatnie zmięknie, dodać mięso. Całość
doprawić do smaku i smażyć, aż mięso będzie gotowe.
Tak przygotowane nadzienie zdjąć z ognia
i delikatnie wystudzić. Następnie dodać jajko
i dokładnie wymieszać.
Gotowym farszem napełnić cukiniowe miseczki i piec około 20 minut w temperaturze
180OC. Na pięć minut przed końcem pieczenia,
danie posypać startym żółtym serem. Gdy ser się
roztopi faszerowane cukinie wyjąć z piekarnika
i każdą porcję udekorować natką pietruszki.
To pyszna, ciepła przystawka, która może
także stanowić danie obiadowe, gdy podamy
ją w towarzystwie np. ryżu!
Szarlotka z cukinią
Składniki na blaszkę o wym. 24x36 cm.
Ciasto kruche: 3 szklanki mąki tortowej,
kostka margaryny, 5 łyżek cukru pudru,
5 żółtek, cukier waniliowy, 2 łyżeczki
proszku do pieczenia, łyżka octu, 2 łyżki
grysiku do posypania wyłożonego ciasta.
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać margarynę i razem posiekać nożem. Następnie dodać
cukier puder, cukier waniliowy, żółtka, proszek do pieczenia oraz ocet i wszystko razem
zagnieść na jednolite ciasto.
Gotowe ciasto podzielić na dwie części i jedną część schłodzić w zamrażalniku, a drugą
wyłożyć na blaszkę i delikatnie posypać grysikiem, który wchłonie sok z owoców.
Nadzienie: cukinia (po usunięciu nasion
powinno być jej około 400 g), 5 jabłek,
2 łyżeczki cynamonu.
Cukinię umyć, przekroić, oczyścić z gniazd
nasiennych i razem ze skórką zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Jabłka obrać, oczyścić
z gniazd nasiennych i również zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Następnie startą cukinię połączyć z jabłkami, wyłożyć na ciasto w formie i posypać
cynamonem.
Piana: 5 białek, 3/4 szklanki cukru, kisiel
wiśniowy.
Białka ubić na sztywną pianę, podczas
ubijania dodając cukier. Do ubitych białek
wsypać kisiel i całość delikatnie zmiksować.
Gotową pianę wyłożyć na cukinię z jabłkami. Na wierzch, na tarce o dużych oczkach,
zetrzeć schłodzone ciasto. Piec około 50 minut w temperaturze 180OC.
Po przestudzeniu ciasto oprószyć cukrem
pudrem.
,
dobre jedzenie
Niezle nadziane
3-4 papryki, 500 g mięsa mielonego, pół
szklanki kaszy kuskus, jajko, cebula, pół
pęczka świeżej bazylii, kilka ulubionych
oliwek, sól, pieprz, zioła prowansalskie, 2 łyżki koncentratu pomidorowego, 2 ząbki czosnku, 1-2 małe wędzone
oscypki, 3-4 łyżki startego sera żółtego
np gouda.
Paprykę umyć, osuszyć, przekroić na pół
i usunąć gniazda nasienne. Cebulę obrać,
drobno posiekać i zeszklić na odrobinie oleju. Kaszę przygotować wg przepisu na opakowaniu i wystudzić. Wszystkie składniki na
farsz (mięso, cebula, przeciśnięty czosnek,
posiekana bazylia i oliwki, jajko, koncentrat
oraz zioła i przyprawy) dokładnie ze sobą
wymieszać.
Gotowym farszem napełnić papryki
i ułożyć w naczyniu do zapiekania, lekko podlewając oliwą. Na wierzchu każdej papryki rozsypać trochę startego sera
i ułożyć po 2 plasterki oscypka. Papryki
wstawić do piekarnika nagrzanego do
temperatury 180OC i piec około 30 minut,
aż wierzch się zapiecze. Podawać z sosem
pomidorowym.
Zapiekane bakłażany
nadziane ricottą
i warzywami
4-6 bakłażanów, 4 łodygi selera naciowego, 480-500 g sera ricotta, 100 g pieczarek,
duża cebula, 2 jajka, marchewka, ząbek
czosnku, olej do smażenia, zioła: tymianek, bazylia, czosnek niedźwiedzi i oregano, sól i pieprz do smaku.
[email protected]
Artystyczna
Pracownia
Wypieków
Zielona Góra
ul. Jaskółcza 12AB
tel. 733-60-90-40
zapraszamy :
Pn.-pt. 9.00-17.00
sob. 9.00-15.00
5
stępnie dodać do ryżu razem z koncentratem
pomidorowym. Całość doprawić do smaku
solą oraz pieprzem i dokładnie wymieszać.
Tak przygotowanym farszem napełnić kalarepy, wstawić do nagrzanego piekarnika
i piec 20-30 minut.
Najlepiej podawać bezpośrednio po przygotowaniu.
Szukaj
w kioskach!
Bakłażany umyć, przekroić na pół i łyżką wydrążyć środki. Wydrążone bakłażany
oprószyć solą i odstawić na czas robienia farszu (wydrążonych środków nie wyrzucać!).
Cebulę obrać, pokroić, wrzucić na patelnię z odrobiną oleju i chwilę smażyć. Pieczarki oczyścić, pokroić w drobną kostkę
i dodać do cebuli. Całość doprawić przyprawami i dodać startą marchewkę, posiekane łodygi selera naciowego oraz posiekany miąższ bakłażanów. Usmażone
warzywa wystudzić.
Do wystudzonego farszu, dodać dwa roztrzepane jajka oraz rozgnieciony ser ricotta
i dokładnie wymieszać, a na koniec doprawić
do smaku przyprawami.
Z łódek bakłażanów zlać powstały sok,
łódki skropić oliwą lub olejem i napełniać
przygotowanym farszem.
Bakłażany wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 190OC i piec, aż
wierzch się lekko zarumieni, a bakłażany
staną się miękkie.
Wydrążone środki wymieszać z pokruszoną fetą i z łyżką posiekanego tymianku. Tak
przygotowanym farszem napełniać wydrążone bataty.
Oliwki pokroić w drobne plasterki i ułożyć
na wierzchu. Całość posypać solą, pieprzem
i posiekanym tymiankiem.
Kalarepka faszerowana
4 kalarepy, woreczek ryżu, marchewka,
czerwona papryka, 20 dag pieczarek, cebula, 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego,
sól i pieprz do smaku, tłuszcz do smażenia.
Bataty faszerowane fetą,
oliwkami i tymiankiem
2-3 średniej wielkości bataty, 150 g sera feta, około 10 czarnych oliwek, sól, pieprz,
pęczek świeżego tymianku.
Bataty umyć, osuszyć, nakłuć widelcem
i każdego oddzielnie zawinąć w folię aluminiową. Następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 200OC i piec około
40 minut, aż będą miękkie. Do ich pieczenia
nie trzeba używać ani przypraw, ani oleju.
Upieczone bataty odwinąć z folii i wystudzić, a następnie przekroić na pół i łyżką wydrążyć środki, zostawiając brzegi o grubości
około 3 mm.
Kalarepy obrać, ściąć wierzchy i wydrążyć
środki. Tak przygotowane obgotować w posolonej wodzie (15 minut). Ryż ugotować w posolonej wodzie, odcedzić i przełożyć do miski.
Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o dużych
oczkach. Paprykę oczyścić z nasion i pokroić
w kostkę. Pieczarki opłukać, osuszyć i pokroić
w plasterki. Cebulę obrać i pokroić w kostkę.
Tak przygotowane warzywa usmażyć porcjami na dobrze rozgrzanym tłuszczu, a na-
dobre jedzenie
6
III Dolnośląski Festiwal Tajemnic na Zamku Książ w Wałbrzychu 14-15.08.2015
Tajne przez poufne
Zapraszamy na największe w Polsce spotkanie poszukiwaczy skarbów,
miłośników historii oraz badaczy jej tajemnic. 14 sierpnia 2015 roku,
o godz. 18.00 zacznie się trzecia już edycja Dolnośląskiego Festiwalu
Tajemnic. Tym razem poświęcona będzie głównie dwóm epokom historycznym – przełomowemu okresowi końca drugiej wojny światowej
i pierwszych lat po jej zakończeniu oraz średniowieczu.
Skradzione,
odzyskane
Przed końcem drugiej wojny
światowej Konserwator Dolnośląski, Günther Grundmann rozdysponował kilkadziesiąt transportów z depozytami wrocławskich
muzeów, kościołów i uczelni. Na
Dolny Śląsk przyjeżdżały również
transporty zabytków i dzieł sztuki
zagrabionych z okupowanej Polski.
Ich odzyskaniem zajmowała się
w 1945 roku polska Komisja Rewindykacyjna. Przed jej zawiązaniem, Dolny Śląsk został ograbiony przez wojska radzieckie, które
m.in. znalazły w Zagórzy Śląskim
„Stańczyka” Jana Matejki. Jeden
dzień festiwalu poświęcimy nie tylko tematyce zaginionych w czasie
II wojny światowej dzieł sztuki, ale
również, niemalże kryminalnym,
historiom ludzi, którzy je śledzili
i odzyskiwali. Wśród wykładowców m.in. Jerzy Cera, który jako
jeden z pierwszych eksploratorów
penetrował podziemne kompleksy w Górach Sowich, prof. Maciej
Trzciński – archeolog i kryminolog oraz Mariusz Lange – historyk
sztuki i celnik, który dokładnie
wie, jak giną i jak odzyskiwane są
polskie zabytki, które złodzieje usiłują wywieźć poza granice kraju.
Tajemnice,
zamki,
podziemia
W czasie Festiwalu Tajemnic
przedstawimy historie dolnośląskich zabytków, ich upadku,
grabieży, a następnie powrotu do
świetności. Podczas wykładów
o zamkach i pałacach wystąpią
właściciele obiektów zabytkowych,
konserwatorzy oraz muzealnicy.
Zaprezentujemy również walory
turystyczne tych obiektów. Wykładom towarzyszyć będą Zamkowe Targi Historyczne, podczas
których poszczególne obiekty będą prezentować swoje największe
atrakcje. W programie m.in. pałac w Ściborzu zaproponuje lekcje
dla początkujących poszukiwaczy
skarbów, a pałac Jedlinka naukę robienia sztukaterii w dawnym stylu.
Polska
podziemna
Historia końca wojny i pierwszych lat powojennych to również
działalność polskiego podziemia
niepodległościowego.
Podczas
widowisk historycznych przedstawimy najbardziej spektakularne
operacje, w których brali udział
„żołnierze wyklęci”, najdzielniejsi
z dzielnych, którzy do samego końca walczyli i umierali za niepodległą i wolną Polskę. Jedną z takich
operacji była próba zorganizowania zamachu na komunistycznego
marszałka Polski – Konstantego
Rokossowskiego, w czasie jego
pobytu na Dolnym Śląsku. Odtworzymy również jedną z operacji oddziału „Zagra-Lin” – tajnej
grupy dywersyjnej Armii Krajowej.
„Zagra-Lin” wsławił się wieloma
zakończonymi sukcesem, spektakularnymi i bezprecedensowymi
operacjami przeciwko istotnym
dla okupanta celom. Próba odtworzenia wydarzeń sprzed
lat odbędzie się w realistycznej, specjalnie
w tym celu stworzonej
scenografii przez profesjonalną ekipę kaskaderską i rekonstrukcyjną. Będzie podniośle
i emocjonująco.
Krzysztof Przepiórka, festiwalowy gość do
zadań specjalnych
Jak zostać
cichociemnym
Wyjątkową trakcją Festiwalu jest w tym roku
udział byłych żołnierzy sił specjalnych, którzy w trakcie imprezy
zademonstrują elementy szkolenia
żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych
– „Cichociemnych” oraz komandosów 1 Samodzielnej Brygady
Spadochronowej utworzonej przez
gen. Stanisława Sosabowskiego. To
niepowtarzalna okazja do poznania, posłuchania i podpatrzenia
Krzysztofa Przepiórki, jednego
z pierwszych żołnierzy GROM-u, dowódcy grupy szturmowej,
uczestnika operacji antyterrorystycznych na Bliskim Wschodzie,
który szkolił m.in. żołnierzy batalionu polsko-ukraińskiego przed
wyjazdem do Kosowa. W czasie
festiwalu będzie można również
spróbować swoich sił w zjeździe na
„tyrolce” i na linie z jednej z zamkowych wież.
Wiosna
średniowiecza
16 sierpnia, w niedzielne przedpołudnie, na dziedzińcu zamku
Książ zagości wczesne średniowiecze. Opowiemy o świętych
miejscach pogan oraz tajemnicach
dawnych kultów. Na dziedzińcu
Zamku Książ staną namioty słowiańskich władców oraz obozowisko wojów. Bitwę na śmierć i życie
stoczy Drużyna Wojów Piastowskich „Jantar”, znana wszystkim
z ekranizacji „Starej Baśni”. Nie
zabraknie również namiotu słowiańskiej wieszczki, przysmaków
dawnej kuchni oraz opowieści
o skarbach ukrytych na śląskim
Olimpie, czyli na Ślęży. Zapraszamy również na promocję nowej
książki Joanny Lamparskiej „Ślęża
dla odkrywców”.
Filmy,
wystawy,
książki
Sala kinowa Zamku Książ będzie
otwarta od soboty rano do końca
festiwalu. Wśród filmów i programów, m.in. cykl Marcina Bradke
i Cezarego Buśko „Podróże w przeszłość”, filmy o cichociemnych oraz
zaginionych podczas II Wojny
Światowej dziełach sztuki.
Zapraszamy
na spotkanie
,
z tajemnica!
www.festiwaltajemnic.pl
Festiwal jest organizowany przez
Fundację Joanny Lamparskiej
Na Rzecz Ochrony Dziedzictwa
Kulturowego „Projekt Historia”
we współpracy z Zamkiem
Książ w Wałbrzychu Sp. z o.o.
i dofinansowany przez Urząd
Marszałkowski Województwa
Dolnośląskiego.
Patroni medialni: Radio RMF FM
oraz magazyn „Świat Wiedzy”.
dobre jedzenie
NIEZŁE ZIÓŁKO
PIETRUSZKA
Bez wahania można stwierdzić że, natka
pietruszki to naturalna multiwitamina. Poszczycić się może cztery razy większą ilością
witaminy C niż cytryna czy kiszona kapusta.
Zawiera duże ilości beta karotenu, czyli prowitaminy A, witaminy B1, B2,
PP i K oraz bardzo duże ilości magnezu, żelaza, wapnia, potasu, manganu, fosforu i miedzi. Natka to też bogate źródło błonnika: w 100 gramach
jest go około 40 g.
Magnez to główny składnik chlorofilu, czyli barwnika nadającego
natce zielony kolor. Okazuje się ze ma on budowę podobną do hemoglobiny, transportującej tlen we krwi. Dlatego też chlorofil, podobnie
jak hemoglobina, podnosi poziom tlenu w organizmie.
Jedna stołowa łyżka natki pietruszki dostarcza organizmowi dzienną
porcję witaminy C, a witamina A wpływa korzystnie na wzrok i podnosi
ogólną odporność. Natką warto doprawiać jedzenie, zwłaszcza w okresach przejściowych, w których trudno o warzywa bogate w witaminy.
Należy jednak pamiętać, że witamina C szybko się utlenia, dlatego też
natkę dodaje się pod koniec gotowania (do zupy można ją wrzucić, gdy
ta będzie już gotowa). Warto wspomnieć, że natka pietruszki maskuje
brzydki oddech. To cenna informacja dla tych, którzy lubią czosnek
i cebulę, ale nie wiedzą, jak pozbyć się niemiłego oddechu.
Aby uzupełnić niedobory żelaza należy codziennie zjeść pęczek natki
pietruszki (w kilku porcjach – jako dodatek do dań).
Natka należy do ziół oczyszczających nerki i drogi moczowe. Jest pomocna w przypadku osób chorych na anemię. Wzmacnia wzrok i cały
organizm, zmniejsza napięcie mięśni gładkich, usuwa nadmiar wody
z organizmu. Działa moczopędnie, wiatropędnie i usprawnia trawienie
oraz przyswajanie pokarmów. Pomaga też w dolegliwościach wątrobowych, kamieniach moczowych, reumatyzmie, skąpomoczu, stanach nerwowości, wzdęciach, problemach z prostatą, zakażeniach, nieregularnych
i bolesnych miesiączkach (poprzez działanie rozkurczowe), niestrawności, gorączce, a nawet w stanach nowotworowych.
Na powyższe dolegliwości pomocny będzie napar przygotowany według przepisu: 25 g natki (pęczek waży około 60-70 g) zalać połową litra
wody i gotować przez trzy minuty. Następnie odstawić na kwadrans „do
naciągnięcia”. Popijać jedną czwartą szklanki dwa, trzy razy dziennie
przed posiłkami. Regularne picie tego naparu uchroni nas też przed
anemią i spadkiem odporności.
Uczeni z Uniwersytetu Missouri odkryli, że apigenina – związek flawonoidów występujący w natce – może wspomagać leczenie raka piersi
poprzez zmniejszanie się guzków.
Zmiażdżona natka działa jak okład antyseptyczny i gojący rany oraz
ukąszenia – łagodzi bóle i eliminuje opuchliznę. Pomaga też leczyć
kaszel, katar i przeziębienie. Warto więc założyć sobie „plantację” pietruszki na parapecie i korzystać z niej przez cały rok.
S.O.S. – oddłużanie – skup wszelkich nieruchomości
Skontaktuj się z nami jeśli masz zadłużone mieszkanie,
dom lub Twoją nieruchomość czeka licytacja.
Kupimy Twoje mieszkanie za gotówkę!
Domowy obiad latem
Witamina B17, czyli amigdalina, w niektórych krajach jest traktowana jako niekonwencjonalny lek na raka. Jednak cały czas trwa spór o to,
czy amigdalina to lek bezpieczny. Jej zwolennicy twierdzą, że witamina
B17 może zniszczyć każdy rodzaj guza nowotworowego. Jednak niektórzy lekarze ostrzegają, że terapia witaminą B17 może doprowadzić
do zatrucia cyjanowodorem.
Chłodnik ogórkowy
z czosnkiem
Składniki na 2-3 porcje: pół litra kefiru lub śmietany
18%, pół litra jogurtu naturalnego, 4 ogórki gruntowe, mały pęczek koperku, pęczek natki pietruszki
lub szczypiorku, duży ząbek czosnku, sól i pieprz
do smaku, łyżeczka cukru, łyżeczka octu do smaku,
bagietka czosnkowa.
Leczy czy truje?
Gulasz z fasolką szparagową
3 białe cebule, 3 ząbki czosnku, kg wołowiny, sól,
czarny pieprz, słodka papryka, ostra papryka, zioła
prowansalskie, ziele angielskie, liście laurowe, oliwa
do podsmażenia, około 2 łyżki mąki, litr bulionu,
puszka krojonych pomidorów, około kilograma żółtej fasolki szparagowej, czerwona papryka, średnia
cukinia, puszka kukurydzy.
Ogórki umyć i obrać ze skórki. Następnie dwa pokroić wzdłuż w długie, cieniutkie plasterki, a dwa pozostałe zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Ogórki przełożyć do miski i dodać jogurt i kefir lub
śmietanę. Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę
i dodać do ogórków.
Natkę pietruszki i koperku opłukać, osuszyć, posiekać i dodać do chłodnika. Całość przyprawić do smaku solą, pieprzem, cukrem i octem. Wszystko razem
dokładnie wymieszać i odstawić do lodówki.
Taki chłodnik najlepiej smakuje w upalne dni, gdy
chcemy zjeść coś lekkiego i zimnego. Można podawać
z bagietką czosnkową.
Brokułowo – warzywne sznycelki
Składniki na około 10 sztuk: 350 g ugotowanych
ziemniaków, 250 g brokuła, 50 g żółtego sera,
50 g pora, 1-2 płaty papryki konserwowej, jajko, sól,
pieprz, tymianek.
Dodatkowo: rozmącone jajko, bułka tarta oraz olej
do smażenia.
Posiadasz nieruchomość z dowolnym problemem prawnym, udział w nieruchomości
lub w spadku, jesteś właścicielem nieruchomości zadłużonej (komornik, hipoteka, etc),
nieruchomości z lokatorem, dożywotnikiem lub inną służebnością – zadzwoń:
Cebule oraz czosnek obrać, drobno posiekać i zeszklić w garnku o szerokim dnie na odrobinie oleju.
Mięso umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, pokroić w kostkę, dodać do cebulki z czosnkiem i przesmażyć, aż zmieni kolor i się „zamknie” (żeby smak
mięsa „nie uciekał” w czasie duszenia). Całość przyprawić solą, świeżo zmielonym czarnym pieprzem,
słodką i ostra papryką oraz ziołami prowansalskimi.
Dodać kilka listków laurowych oraz parę kulek ziela
angielskiego i mięso oprószyć niewielką ilością mąki.
Mięso podlać bulionem, dodać pokrojone pomidory
z puszki, przykryć pokrywką, zmniejszyć moc kuchenki
i dusić około 50-60 minut, a w międzyczasie przygotować
warzywa.
Z fasolki odciąć końcówki i strączki pokroić w 3-centymetrowe kawałki. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w kostkę. Umytą cukinię również pokroić w kostkę. Kukurydzę odsączyć z zalewy.
Po godzinie duszenia do mięsa dodać paprykę oraz
fasolkę i dusić kolejne 25-30 minut, aż fasolka będzie
niemal miękka. Na koniec dodać kukurydzę oraz cukinię i dusić jeszcze kilka minut, aż warzywa zmiękną.
Następnie wyjąć liście laurowe oraz ziele angielskie,
gulasz doprawić do smaku tymi samymi przyprawami,
których używaliśmy wcześniej i wymieszać.
Można podawać z kaszą gryczaną, kluseczkami,
ziemniaczkami lub pieczywem.
Gulasz to świetny przykład dania jednogarnkowego,
w którym smaki i aromaty składników pięknie się przenikają. Ta letnia wersja z dodatkiem fasolki szparagowej
i cukinii jest lżejsza, ale równie pyszne jak tradycyjna.
Placuszki z sosem na boczku
tel. 513-474-366
Placki: brokuł, 3 duże ziemniaki, 2 jajka, 4 łyżki mąki
pszennej, łyżka mąki ziemniaczanej, sól i pieprz do
smaku, olej do smażenia,
koperek do dekoracji.
Ziemniaki obrać, ugotować, przestudzić i zemleć.
Brokuła opłukać i ugotować al’dente, a następnie odcedzić i wystudzić. Wystudzonego brokuła rozdrobnić
widelcem lub zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Pora
umyć i drobno pokroić. Paprykę konserwową pokroić
w kosteczkę. Ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
Tak przygotowane składniki dokładnie ze sobą połączyć i doprawić do smaku.
Z gotowej masy formować sznycelki, panierować je
w jajku oraz w bułce tartej i smażyć na rumiano na
rozgrzanym oleju.
Usmażone sznycelki odsączyć z nadmiaru tłuszczu
na papierowym ręczniku.
Podawać z sosem czosnkowym, na zimno lub na ciepło.
7
Brokuła podzielić na różyczki i ugotować w lekko
posolonej wodzie, a następnie odcedzić i wystudzić.
Ziemniaki obrać, zetrzeć na tarce o małych oczkach
i połączyć z ugotowanym brokułem, a następnie razem
zmiksować, by brokuły się rozbiły. Na koniec dodać
mąkę, jajka oraz przyprawy i wszystko razem dokładnie wymieszać.
Z przygotowanej masy smażyć na rozgrzanej patelni
z dodatkiem oleju rumiane placuszki.
Sos: 100 g serka topionego, pół szklanki mleka, łyżka śmietany, 8-10 plasterków boczku, pieprz i sól
do smaku.
Boczek pokroić w plasterki i zrumienić na patelni.
Następnie zalać mlekiem i zagotować. Dodać śmietanę oraz serek, wymieszać i podgrzewać, aż serek się
rozpuści. Na koniec całość ewentualnie doprawić do
smaku.
Gorące placuszki wyłożyć na talerze, polać przygotowanym sosem i oprószyć koperkiem.
Amigdalina to organiczny
związek chemiczny z grupy glikozydów, występujący w wielu
roślinach. W najwyższym stężeniu występuje w pestkach migdałowca (łac. Amygdalus communis
– stąd nazwa amigdalina), a także
pigwy, moreli, brzoskwini, śliwki i wiśni. To właśnie amigdalina nadaje im specyficzny, gorzki
smak i aromat.
Amigdalina w organizmie człowieka, pod wpływem reakcji enzymatycznych, rozkłada się na
glukozę, aldehyd benzoesowy i cyjanowodór (kwas pruski), którego
sole noszą nazwę cyjanków. Te dwie
ostatnie substancje, a zwłaszcza
cyjanowodór, są trujące i u osób,
które przedawkowały amigdalinę,
mogą doprowadzić do wystąpienia
objawów zatrucia. Właśnie z tego
powodu terapia witaminą B17 jest
krytykowana przez niektórych lekarzy.
Jednak zwolennicy amigdaliny
Ryba miesiąca
Flądra to ogólna nazwa ryby flądrokształtnej (płastugokształtnej) –
charakteryzującej się spłaszczonym,
asymetrycznym ciałem. Dawniej
tą nazwą określano ryby z rodzaju
Pleuronectes w rodzinie flądrowatych. Obecnie często jeszcze jest
odnoszona do storni (dawniej Pleuronectes flesus, obecnie Platichthys
flesus), nazywanej również fląderką.
Flądry charakteryzują się asymetrią
budowy ciała. Dorosłe ryby przez
większość czasu spoczywają na dnie
morskim, leżąc na boku ciała. W
tej pozycji również poruszają się.
W związku z tym jedno ich oko przemieszczone jest na przeciwną stronę
głowy. Kąt pomiędzy kierunkami
obojga oczu fląder wynosi około
70 stopni. Znacznie przesunięta ku
stronie brzusznej jest jedna z płetw
piersiowych. Asymetryczne jest również ubarwienie – strona skierowana
ku górze, jest ciemno pigmentowana,
a strona skierowana w dół jest jasna.
Flądry mierzą przeciętnie około
35 cm, chociaż zdarzają się osobniki mające ponad 70 cm. Szerokość stanowi około połowę długości ciała. Ryby te najbardziej lubią
miękkie, muliste dno oceaniczne,
odpierają te zarzuty. Według nich,
uwolnienie cyjanowodoru następuje tylko w komórkach nowotworowych, a zdrowe nie zostają
naruszone, dlatego ryzyko zatrucia
nie istnieje. Jak przekonują zwolennicy terapii amigdaliną, zdrowe komórki organizmu zawierają enzym
zwany rodanazą, który nie pozwala
na uwolnienie kwasu cyjanowodorowego. Tego enzymu nie posiadają
komórki nowotworowe. Zawierają
bowiem inny – beta-glukozydazę,
pod wpływem którego cyjanowodór oraz aldehyd benzoesowy są
uwalniane do wnętrza komórki
nowotworowej i, współdziałając ze
sobą, niszczą ją. W związku z tym
stopniowo zmniejsza się objętość
guza, a co za tym idzie – także ryzyko wystąpienia przerzutów.
Obecnie amigdalina dostępna jest
w niektórych sklepach zielarskich,
najczęściej pod postacią gorzkich
migdałów lub gorzkich jąder pestek moreli.
Flądra
w okolicach skał i portów. Odżywiają się przeważnie ikrą ryb, małżami i owadami.
Flądrę najczęściej zjadamy nad
Bałtykiem w formie smażonej, chyba najsmaczniejszej. Oczywiście po
powrocie możemy zrobić ją sami.
Potrzebne będą: świeża flądra, cytryna, sól i pieprz do smaku, mąka pszenna do panierowania, olej
i masło do smażenia.
Flądrę wypatroszyć, umyć i dokładnie wymoczyć w wodzie.
Następnie skropić kawałki ryby
sokiem z cytryny i odstawić na
10 minut. Po tym czasie rybę dokładnie wytrzeć papierowym ręcznikiem. Osuszoną flądrę oprószyć
z obydwu stron solą i pieprzem.
Następnie panierować rybę w mące
(uwaga: dokładnie otrzepać flądrę
z nadmiaru mąki!).
Na patelni rozgrzać olej, dodać
2 łyżki masła i położyć flądrę na
gorący tłuszcz. Na początku smażyć rybę chwilę na dość dużym
ogniu, po czym zmniejszyć ogień
i smażyć, aż do uzyskania złotego
koloru. Usmażoną flądrę przełożyć
na papierowy ręcznik, aby ją odsączyć z nadmiaru tłuszczu.
Bar Kotwica

DAWNA CENTRALA RYBNA
Wyroby garmażeryjne
własnej produkcji, rybne i mięsne!
Zielona Góra, Al. Zjednoczenia 92, tel. 68 326 25 08
W kraju wiatraków i serów
czyli Holandia na rowerze
Położona w zachodniej części Europy,
nad Morzem Północnym Holandia, to
kraj przyciągający turystów przepięknymi krajobrazami i ciekawymi smakami.
Oprócz tego jest też rajem dla rowerzystów. Ścieżki liczące setki… Ba! Tysiące
kilometrów, zachęcają do wskoczenia na
rower i poznania kraju z nieco innej perspektywy.
Punktem wyjściowym okazała się mała
wioska Ferwet, położona 17 km od Leeuwarden, stolicy północnej, holenderskiej
prowincji – Fryzji. Po pokonaniu dystansu
liczącego 87 km dotarliśmy do Den Oever,
wioski położonej na wybrzeżu. W trakcie tej podróży przeprawiliśmy się przez
Afsluitdijk. Ta tajemnicza nazwa, wyglądająca jak przypadkowy zlepek liter, to nazwa 34-kilometrowej tamy łączącej brzegi. Ten niesamowity wytwór architektury
umożliwia szybkie i bezpieczne pokonanie
dystansu. Na tamie znajduje się autostrada, a obok biegnie ścieżka rowerowa. Po
jednej stronie można podziwiać widok na
zatokę, a po przeciwnej rozciąga się Morze
Północne.
Po dojechaniu do wioski zachwycił nas
klasyczny obraz holenderskiej mieściny.
W Den Oever, jak i w wielu innych malutkich miejscowościach, wszystko było „jak w
pudełeczku”. Zgrabne rzędy domków z cegły
ciągnące się wzdłuż brukowanych uliczek,
obecność charakterystycznych wiatraków
i kwiaty. Przepiękna i kolorowa roślinność
zdobiąca każdy ogródek, nadaje niepowtarzalny klimat, a bujne krzewy hortensji cieszą oko każdego przechodnia.
Następnego dnia czekało nas jeszcze więcej atrakcji. Po drodze zatrzymaliśmy się
w Edamie, który swoim wyglądem nie różni
się od innych małych miejscowości. Wyróżnia go jednak sława otaczająca tamtejsze sery. W centrum, położonym nad urokliwym
kanałem, znajdują się sklepy z witrynami
wypełnionymi sześcio- lub siedmiokilogramowymi gomółami serów żółtych, stanowiącymi niecodzienny widok dla turystów.
Gwóźdź naszego programu jest oddalony zaledwie o 20 km od Edamu. Wenecja północy,
barwne centrum wolności i swawoli – Amsterdam. W największym mieście Holandii
zatrzymaliśmy się na dwa dni. Pulsująca życiem metropolia oferuje różne atrakcje, czarujące widoki i jedzenie z różnych stron świata.
Amsterdam słynie też z różnych tradycyjnych
przekąsek, określanych mianem „street food”.
Każdy turysta powinien spróbować świeżo wysmażanych frytek z sosem z orzechów ziemnych z dodatkiem chili. Połączenie niecodzienne, ale gwarantujące zadowolenie. Kolejnym
smakołykiem są stroopwafels. Holenderskie
ciastka o cynamonowym lub karmelowym
aromacie, złożone z dwóch okrągłych wafli
i nadzienia z brązowego cukru, masła oraz
słodkiego syropu, podawane na ciepło.
Fani ryb muszą absolutnie skosztować
kibbelingu i śledzia. Pierwsza przekąska to
małe kawałki dorsza smażone na głębokim
tłuszczu, podawane z sosem czosnkowym
lub z francuskim remoulade. Śledź natomiast
serwowany jest na zimno. Delikatne matiasy
w połączeniu z posiekaną cebulką i korniszonem to prawdziwa rozkosz dla podniebienia
rybnych smakoszy.
Oprócz smacznych przekąsek, Amsterdam
gwarantuje ucztę dla duszy. W Rijksmesuem (muzeum narodowe) można podziwiać
obrazy wielkich niderlandzkich artystów,
takich jak Rembrandt czy Verneer, a także
inne dzieła powstałe na przestrzeni wieków.
Po niezwykłym dniu spędzonym w Amsterdamie, usiedliśmy w kawiarni położonej
nad jednym z kanałów. Byliśmy pod wrażeniem wielu rzeczy, a ja popijając swoją kawę jeszcze raz przeżywałam dzieła swoich
ulubionych artystów i odtwarzałam smaki
holenderskich przekąsek.
W następnych dniach przejechaliśmy
przez Lelystad i wioskę Wijckel. Po drodze rozciągały się przed nami poldery,
depresyjne obszary powstałe z osuszania
wód. To kolejna charakterystyczna cecha
holenderskiego krajobrazu. Setki kilometrów kwadratowych bez jednego wzniesienia. Nigdzie nie widzieliśmy tak wielkich
i płaskich powierzchni, jak te w Holandii.
Płaszczyzny zagospodarowane są na pola
uprawne lub pastwiska dla krów i owiec,
które – tak jak wiatraki – są nieodłączną
częścią niderlandzkiego krajobrazu, od
którego bije spokój i sielanka.
Tydzień spędzony w Holandii był niezwykły, a przemierzanie kraju rowerem nadało
naszej wycieczce charakteru wspaniałej przygody! Zwiedzanie z takiej perspektywy jest
zupełnie inne i pozwala na lepsze poznanie
okolic, a także kultury kraju. Wielokrotnie
mieliśmy okazję rozmawiać z Holendrami,
którzy okazywali się pomocni i przyjacielscy,
a spokojne tempo wycieczki zapewniło nam
możliwość zapisania w pamięci urokliwych
krajobrazów i po prostu cieszenie się każdą
chwilą spędzoną na rowerze!
Basia Woch

Podobne dokumenty