Wiersze

Komentarze

Transkrypt

Wiersze
Szukając wzorców
Kiedyś zgubiłam się w czasoprzestrzeni,
Chciałam mieć świat u stóp,
Szukałam sensu, tego co się ceni,
i klucza do sukcesu wrót.
Spotkałam mrówkę, a ta wyszeptała:
„Praca jest solą życia,
Pracuj więc ciężko, dnie całe bez mała,
ideał sam wyjdzie z ukrycia.”
Następnie zza drzewa lis się wynurzył,
I rzecze bez ceregieli:
„Biegnij po trupach i sprytu użyj,
a się w ideał przemienisz.”
Trzeci na drodze mej stanął pies,
Zdyszany, cicho wydukał:
„Bądź wierna, posłuszna, w tym cały sens,
tu ideału szukaj.”
Dochodził już wieczór,
Przysiadłam na trawie,
Myślałam: gdzie sprzeczność,
gdzie zaś prawda na jawie.
Weronika Tryc
MY ANIOŁY
My
anioły
anioły marzeń
srebrzyste duchy
niewidzialni posłańcy
stale krążymy w myślach
wyszukując właściwej chwili
by zaistnieć w cudach tego świata.
Sandra Czeszejko-Sochacka
Jeśli chcesz czystą radość …
Gdybyś chciał czystą radość
na swojej drodze spotkać …
Jest na to prosty sposób.
Przygarnij kiedyś kotka.
Kot ciepłem cię ogrzeje.
Miauczeniem dom rozśpiewa.
Rozhuśta gonitwami
Firanki , aż do nieba.
Przy drzwiach cię będzie witał,
ocierał się o nogi
i noskiem trącał czule.
Zawsze, gdy wracasz z drogi.
I smutek wnet rozgoni ,
gdy psot tysiące sprawi.
Zabawa twego kotka
na pewno cię rozbawi!
Gdy zaśniesz - na poduszce
ułoży się przy tobie
i będzie opowiadał
bajeczki w kociej mowie.
A jeśli kiedykolwiek
Samotność ci dokuczy
To kotek, by cię wesprzeć,
calutki dom rozmruczy…
Magdalena Rowicka
BEZDOMNY
Stał samotny przy drodze
błądząc wokół tęsknym spojrzeniem
przechodzili ludzie obok nie wiedząc
że on też ma swe psie marzenie
O ciepłym domu i własnym kącie
co w jednej chwili stał się niebytem
choć tyle lat razem przeżyli
to za mało by nadal wieść wspólne życie
Czasem ktoś zagadał
przystanął na chwilę
może głodny może się zgubił
może po prostu stoi i tyle
A on poszczekuje cicho
jakby kogoś uparcie wołając
ludzie myślą, że nic się nie stało
kolejny pies przybłęda jakich niemało
Jakby nie był stworzeniem
jakby nie miał serca, które bolało...
Katarzyna Siczek-Tyrc
………………
Pewna kropla
pragnęła być oceanem
pływał w niej
wieloryb
i choć był maleńki
jak łepek od szpilki
była z niego dumna
pewnego dnia wyschła
zaginęła
bez wieści
lecz wieloryb nosił
pamięć o niej
w swoim wielkim
sercu
i była oceanem
Agnieszka Kazała
MAJOWY OGRÓD
Ta przebiera nimi zwinnie
Niedaleko gdzieś istnieje
Świat całkiem prawdziwy,
Gdzie zdarzają się niezwykłe
I cuda i dziwy.
Dwa motylki z wdziękiem tańczą
Swój powietrzny balet.
Konik polny im do tańca
Przygrywa wytrwale.
Biedroneczka na źdźble trawy
Swą cierpliwość ćwiczy,
Bo słoneczne płatki mleczu
Stara się policzyć.
Duży żuczek bohatersko
Na listek się wspina,
Choć ten listek niebezpiecznie
Pod nim się ugina.
Równym rządkiem, krok za krokiem,
Obok małej brzózki,
Do mrowiska idą wolno
Pracowite mrówki.
Ślimak siadłszy na kamieniu
Wystawił swe rogi
I z podziwem obserwuje
Kończyny stonogi.
Anna Rucińska
I szybko jak strzała,
Aż ślimaka na ten widok
Głowa rozbolała.
Na dodatek awantura
W żółtym tulipanie,
Bo się jedna pszczoła z drugą
Kłócą o śniadanie.
Osa z bąkiem chcieli sprawdzić
Kto z nich głośniej bzyczy,
Lecz uciekli, na sędziego
Wszyscy ochotnicy.
Spłoszył ich dorodny szerszeń
Chmurny i ponury.
Z nim się trudno zaprzyjaźnić.
Takiej jest natury.
Komar sprytnie się przyczaił
W wyrośniętej trawie.
Odpoczywa przed posiłkiem
W wieczornej zabawie.
Są też muchy i dżdżownice
I sójki i sowy.
To nie żadne „Małe Zoo”
To ogród majowy.
Tryptyk Animal’s Top Model
Po własnym wybiegu dostojnie kroczy,
niezwykle trudno spojrzeć jej w oczy,
jej nogi o zachwyt przyprawiają,
gdyż prawie samej szyi sięgają.
Kiedy znajdujesz się w jej pobliżu
patrzysz jakoby na wieżę w Paryżu.
Chociaż pustkami świeci jej szafa,
cóż to styl – Hrabina Żyrafa!
Leśne knieje i ciemne ostępy
to scena, gdzie daje swoje występy.
Choć z nieśmiałością - z finezją stąpa
i mówią o niej, że jest rącza.
Za jej niewiarygodnym spojrzeniem
niejeden z tura stał się jeleniem.
Że jest zbyt piękna – wymówka marna,
ta supermodelka - to Miss Sarna.
Charm, elegancja oraz szyk,
zjednuje sobie fanów w mig.
Biały żabocik, czarny frak,
to wprawdzie moda jest sprzed lat.
Lecz powiem szczerze - klasyczne stroje
to preferencje nie tylko moje.
Z gracją, precyzją kręci kółka
na swym wybiegu Lord Jaskółka.
Izabella Tryc
7
Objawia się jako gołąb, by Twoje łzy
Osuszać dobrej rady swoim promieniem
Aby wlać mądrość w codzienność i w sny
Aby być już na zawsze Twoim natchnieniem
Zstępuje, aby rozum wśród zawieruchy
Razem z darem męstwa był taką tarczą,
Co umiejętności doda i otuchy
I tym upadłym i tym co jeszcze walczą
Uczy pobożności, jest nauczycielem…
A bojaźń wobec Boga? Ot jedno tchnienie
A idziesz bezpiecznie i ciemnym tunelem
Bo Jemu wystarcza samo Twe istnienie
Agnieszka Zalewska
Romantycznie
Brzęczy koło słonia mucha,
lata wkoło, on spogląda.
Czasem wpadnie mu do ucha
- na potwora nie wygląda.
Całkiem sympatyczne zwierzę,
tylko trąbkę ma ciut większą.
Ale wielki, aż nie wierzę
- przy nim to jestem bezpieczną!
Może we mnie się zakocha
i serduszko mu zastuka.
Przecież takiej już nie spotka,
nie ma po co dalej szukać.
Ależ z nas, to piękna para
- do dozgonnej już miłości.
Niechaj ślub nasz będzie zaraz!
- trzeba spraszać miłych gości.
Kazimierz Nowacki
Motyle
Twoje uczucia
jak motyle
nad łąką
bezwstydnie
bezkarnie
i bez opamiętania
kuszą mnie swoim kolorem
od lat tylu...
To daje mi uśmiech.
To daje mi wolność.
Ja daję Ci siebie
na zawsze
Sylwia Szerewicz
Z pajęczyny rosę wietrzyk strząsnął …
Z pajęczyny rosę wietrzyk strząsnął,
Czochra obłokom grzywkę czupurnie.
Świeżą zieleń promień słońca musnął,
Świergocą ptaki na drzewach jurnie…
Gdzieś w oddaleniu słychać krzyki dzieci,
Pyłek i nektar pszczółki zbierają,
Zapylać kwiaty trzmiel ziemny leci,
W gniazdach pisklęta dzióbki otwierają…
W krzakach się chowa zajączek bojaźliwy,
W suchym piachu wytarza się źrebię,
Pod krzyżem klęka staruszek siwy,
W rozkopanej ziemi kura grzebie…
Ziemia wszystko jak matka piastuje
Zawsze i karmi i poi na czas
I nieskończoność życia zwiastuje
Jak w dalszej przyszłości tak i teraz!!!
Henryk Ditchen
Małe stworzenia
Jest taka dziewczynka, być może ją znacie,
Która dziwne rzeczy opowiada tacie!
Tatę, aż dziw bierze, więc nadstawia ucha,
Bo te opowieści są o krasnoludkach.
Wczoraj krasnoludki mamie pomagały,
A wiesz co robiły? Cały ranek prały.
Potem po południu poszły po sprawunki,
Kupiły bułeczki, masło i ogórki,
Wieczorem w ogródku podlały warzywa.
Słucham?! - mówi tata
Zmyślasz wszystko chyba!
Nie zmyślam to prawda, prawda najprawdziwsza,
O tych krasnoludkach cały świat już słyszał.
Bałagan w pokoju zawsze wysprzątają,
Nawet jeśli czasem ochoty nie mają.
Nakryją do stołu i okruszki zbiorą,
Późno spać się kładą, wstają wczesną porą.
Kiedy jeszcze śpimy, one już pracują,
Zmywają naczynia, szafeczki pucują.
Zamiatają chatkę, grabią suche liście,
Inne rzeczy też potrafią jest to oczywiste.
I nigdy nie robią czegoś od niechcenia,
Takie to pocieszne, malutkie stworzenia.
Beata Walczak
KOTEK ARTYSTA (wierszyk dla dzieci)
Malowałam obraz
a na nim krajobraz,
na zielonej łące
kaczeńce kwitnące.
Poszłam na śniadanie.
Tymczasem mój kotek
zwilżył łapki w farbie
i rozpoczął psotę.
Pomachał ogonkiem
zmalował biedronkę,
na trawce baranki,
na niebie falbanki.
Jeszcze ślady łapek
na płótnie zostawił,
w wielkiego artystę
mruczek się zabawił.
Skończywszy robotę
przycupnął na płotek.
Jak się domyślacie
ma na imię Psotek.
Cudowny malunek
muzeum już zdobi.
Kotek jako malarz
furorę tam robi.
Od tej pory razem
dzieła malujemy,
z wybitnym artystą
w przyjaźni żyjemy
Bożena Kansy
Wszystkie stworzenia duże i małe
Słoneczko zerka zza chmurek.
Co się dzieje ?
A to na spacerek
Maszeruje stworzeń wiele.
Zgodnie i swobodnie
przebierają obok siebie
różne łapy –
- mniejsze, większe,
jasne, ciemne,
starsze, młodsze …
Chmurki uciekły za horyzont,
a słoneczko nadziwić się nie może,
jak to pięknie
na spacerek
maszeruje zwierząt wiele.
Małgorzata Kozłowska
Kto to taki ?
Kto to taki ?
Łeb kudłaty.
Grube łapy.
Kto to taki ?
Ogonek cieniutki.
Brzuszek okrąglutki.
Kto to taki ?
Długie rzęsy.
Jasne brwi.
Kto to taki ?
Ciemny nosek.
Gęsta bródka.
Kto to taki ?
Oklapnięte uszy.
Mocny grzbiet.
Kto to taki ?
Kto to taki ?
Kto to taki ?
Ach! To Ty ?!
Panienka sznaucera.
Narzeczona diabełka.
Ta, co lubi guziki,
jak myszka Miki !
Bęc.
Urszula Dyjasińska
……….
Słonie z trąbami do góry
Psy najwierniejsze z wiernych
Wrony na śniegu mistrza Gałczyńskiego
Bobry wytrwali leśni drwale
Koty – indywidualiści zakamarków i dachów
Biedronki z kropkami na szczęście
Konie piękniejsze w biegu niż kobiety w tańcu
Bociany tak bardzo polskie, że aż nudne
Jesteście dla nas
Nasi bracia mniejsi
Czy przyjdzie taki dzień
Że my będziemy dla Was ?
Izabela Galicka
LOKOMOTYWA
Stała na stacji lokomotywa,
spływała po niej tłusta oliwa,
wreszcie ruszyła, by się powoli,
sapiąc, na górkę za stacją wgramolić.
Co było dalej, wszystkim wiadomo:
żelazny potwór tę górkę stromą
pokonał z hukiem, chrzęstem i zgrzytem
i wciąż prędkości nabierał przy tem.
Patrzcie, ludziska, jak pociąg jedzie!
Lokomotywa wyje na przedzie,
za nią wagony tuk-tuk stukające
straszą siedzące na polach zające
i wszystko, co żyje, w popłochu umyka,
gdy ryczy na torach żelaza muzyka!!
Lecz lokomotywa ta ciężko zziajana
to fraszka, igraszka, zabawka blaszana,
to nic w porównaniu z tą słodką psineczką,
co gania po łące za swoją piłeczką!
Hanna Krakowiak
Leniwy jeż
Dziś na stole siedzi jeż
nic nie robi dzisiaj też.
Słoń do niego mówi dziś
choć no jeżu, powiem Ci
gdzie jabłonka jest najlepsza...
Tam jabuszka jak słoneczka!
Nagle sarna powiedziała,
że gdzieś
skarby zakopała.
W całym lesie poruszenie
skarb chcą znaleźć wszystkie lenie.
I im minął tak dzień cały,
aż jeż zgubił okulary.
I zaczeły się kłopoty
jeż w histerii od ślepoty!
„Co tam skarby słoniu stary!
Dla mnie skarbem okulary.”
Co ma zrobić jeż?
-pomóż jeśli wiesz...
Izabela Szerewicz lat 11
Wiklina
Matowe liście wierzby purpurowej
odbijały w lustrze leniwej rzeki
samouwielbienie. Jednocześnie jej
brzeg zakolami kusił świat daleki,
głód ciekawości cudów natury. Więc
ruszyliśmy wpław czym prędzej, a żwawo
w zawody, kto pierwszy zerwie latawiec,
zarośla łąki wypełniając wrzawą.
Wszystko było nowe, cudownie nasze
jakby przed nami nie było nikogo.
Niezapomniane domowe pielesze
pielęgnujemy w pamięci zmysłowo.
Śpiewają nad rzekami wiklinowo
mieszkańcy mokradeł, żaby, kijanki.
Kwitną na łęgach kaczeńce na nowo
a w noc czerwcową nurtem płyną wianki.
***
Jadwiga Siwińska-Pacak
Smoki i inne zwierzęta
Biało niebieskie smoki
Szybują nad horyzontem marzeń.
Wierni wyznawcy
W kotle
Oddają im cześć.
Trąbki, gwizdki, szaliki
Tańczą wraz tłumem.
Jak zawsze czekającym
Na ogień ogrzewający ich dusze.
Czekają na zielonego smoka
Serca biją w rytmie samby
Tak żyje Do Dragao
Lisy to przedziwne zwierzęta
Biały lis, rudy lis, srebrny lis
Syberyjski lis, farbowany lis.
Lisy to sprytne, przebiegłe zwierzęta.
Gracze.
Najszybciej zaś
Biegają lisy w Leicester.
Mistrzowsko.
Natomiast biało-czarne sroki
Rozleniwiły się
I nie chcą fruwać
Jak dawniej.
Już nie bawią je nawet świecidełka.
Najchętniej zapadłyby
w zimowy sen.
Ma się nawet wrażenie
Graniczące z pewnością
Że niedługo spadną
Z gałęzi
Na której siedzą
W Premier League
Sroki z Newcastle.
Czerwone orły
Fruwają w przestworzach
Nad Estadio da Luz.
Ludzie nabożnie
Liczą kręgi
Które zataczają
Nad ich świątynią.
Czekają na proroctwo
Ile okrążeń
Tyle trafień
Zainkasują dziś goście.
Od gospodarzy.
Czarne nieposkromione lwy
Przemierzają majestatycznie
Kameruński busz.
Lwy, królowie zwierząt
W sercu Afryki
Czują się najlepiej.
Chociaż coraz częściej
Zdarzają się ich transfery
Do Europy.
Tu prężą muskuły
Trzęsą grzywą
Sprężyście biegają.
Oklaskiwane przez tubylców
Autochtonów
odwiedzających współczesne areny.
Galijskie koguty pieją o poranku.
Tricolores gwarantują
Szampańską zabawę.
W Parku Książąt
W Saint-Denis
W Marsylii czy Bordeaux.
Wszędzie inwazja
Trójkolorowych kogutów.
Biało-czerwone orły
Słyną z: ułańskich szarż
Trzepotu husarskich skrzydeł
Czasami bronią Częstochowy
Prawie zawsze walczą.
To taka specyfika naszych orłów.
Są jeszcze Latające Byki z Chicago
Szczególnie zawisające nad koszami, Air Jordan
Lwy Atlasu czy Lwy z Monachium.
Atlantyckie kanarki z Nantes
Kanarki znad Bosforu.
Wilki z Wolfsburga czy Wolverhampton
Tudzież inna menażeria.
Co łączy te wszystkie fantastyczne
Oraz zwykłe chociaż niezwykłe zwierzęta
ze mną ?
Łączy nas piłka.
Artur Frelek
Wszystkie zwierzęta duże i małe
Słonko świeci już od rana
Więc rodzina spakowana
Zabierając prowiant w teczkę
Dziś wyrusza na wycieczkę.
Po co słonie trąby mają
Kiedy na nich nic nie grają ?
Czemu kajman zęby szczerzy ?
Tchórz nikomu zaś nie wierzy ?
Spacer będzie ten wspaniały
Z zoologią powiązany
Gdyż zwiedzimy teren śliczny
Czyli Park Zoologiczny.
Czemu sowy nie śpią nocą ?
Czemu hieny wciąż chichoczą ?
Po co foki wciąż nurkują ?
A puchacze pohukują ?
Tu zwierzęta żyją liczne
Pospolite, egzotyczne
Małe, duże, brudne, czyste,
„ziemne”, „drzewne” i „wodniste”.
Po co jeżom igieł tyle ?
Czemu barwne są motyle ?
Po co pająk nici przędzie ?
Czemu kury śpią na grzędzie ?
Tu poznamy życiorysy
Skąd pochodzą lwy, tygrysy
Co na obiad jedzą rysie
Kiedy spać się kładą misie.
Czemu stadem chodzą dziki ?
Czemu małe są kucyki ?
Czemu kozy mają rogi ?
Ślimak z serem je pierogi ?
Jeśli oko przymrużycie
To się trochę zabawicie
I czy chcecie, czy nie chcecie
Fajnych rzeczy się dowiecie.
Czemu żubry są nadęte
Jakby ktoś im przygniótł piętę ?
A pingwiny nawet małe
Mają futra czarno-białe ?
Hipopotam przy swej tuszy
Czemu ma malutkie uszy ?
A żyrafa długą szyję
Jak wyczyści i umyje ?
Czemu mieczyk wraz z welonem
Mącą wodę wciąż ogonem ?
A wieloryb grubas taki
Zamiast mięsa je robaki ?
Czemu wilki patrzą wilkiem ?
Nie ustoją w miejscu chwilkę,
A marabut stojąc w wodzie
Stoi wciąż na jednej nodze ?
Czemu suseł ciągle chrapie ?
Po co bocian żaby łapie ?
A papużki nierozłączki
Czy trzymają się za rączki ?
Czemu zebry już od rana
Przechadzają się w piżamach ?
Czemu szopa zowią praczem
Choć bez pralki jest „biedaczek”.
Czemu wielbłąd paszczą miele ?
Jakby mówił „przyjaciele –
czy zgadniecie jakie skarby
zawierają moje garby”?
Skąd u panter oczy smutne ?
Małpy zawsze rezolutne
Kameleon dziś czerwony
Czemu staje się zielony ?
A tak mówiąc już odważnie
I to całkiem na poważnie,
To stworzenia duże, małe
Są cudowne i wspaniałe.
Jedne żyją na wolności
Drugie człowiek w domu gości
Trzecie w cyrkach występują
Czwarte obejść nam pilnują.
Puenta niechaj będzie taka:
Z sercem podchodź do zwierzaka
Gdy stworzenia ktoś szanuje
Na ich miłość zasługuje.
A ta miłość jest prawdziwa
Nie obłudna, nie fałszywa
Zawsze szczera, nigdy płonna
A czasami aż dozgonna.
Jacek Zajączkowski

Podobne dokumenty