Nr 190 - Kulturalny Chrzanów

Komentarze

Transkrypt

Nr 190 - Kulturalny Chrzanów
NR ISSN 1232-4566
Nr 190
październik-grudzień
2014
rok XXIV
kwartalnik
Chrzanów ma nowego
burmistrza i nową radę
miejską. O zmianach po
wyborach piszemy na STR. 4
Chrzanowscy modelarze
nadal latają wysoko - STR. 23
Świątecznie oświetlony Rynek w Chrzanowie. Uroczyste
zapalenie choinki odbyło się podczas inauguracji
Chrzanowskiego Jarmarku Bożonarodzeniowego
fot. Dariusz Szuba
2
z miasta
KronikaChrzanowska
CHRZANOWSKI JARMARK
BOŻONARODZENIOWY
Orszak Trzech Króli i XVII Małopolski Przegląd Grup Kolędniczych HERODY 2015 zakończyły cykl imprez zorganizowanych
w ramach Chrzanowskiego Jarmarku Bożonarodzeniowego
Orszak zakoczył się wspólnym śpiewaniem kolęd na rynku
Inauguracja Jarmarku nastąpiła już 5
grudnia, pięknym przedstawieniem baletowym „W krainie gwiazd”, w wykonaniu uczniów Studia Baletowego MOKSiR
w Chrzanowie, w reżyserii i choreografii
Marii Bieleń, podczas którego nie zabrakło św. Mikołaja, szczodrze obdarowywującego uradowane dzieci paczkami.
Natomiast 6 grudnia św. Mikołaj najpierw
uczestniczył w uroczystej dziękczynnej mszy
świętej, w setną rocznicę rozbudowy kościoła
pod wezwaniem św. Mikołaja, której przewodniczył ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz. Potem
na rynku patron miasta zaprosił dzieci do wspólnej zabawy. Nie zabrakło licznych konkursów z
nagrodami, wspólnych zabaw i pląsów przy wesołej muzyce, malowania i zawieszania bombek
świątecznych, wspólnego ubierania choinki oraz
uroczystego jej rozświetlenia tysiącem światełek. Tego dnia odbyła się też wesoła parada mikołajkowo-świąteczna, z udziałem szczudlarzy
i pokazami pirotechnicznymi, a przed budynkiem MOKSiR wybudowano węgierski piec ceramiczny, w którym wypalono dużą rzeźbę świętego Mikołaja autorstwa Kaji Sawickiej – absolwentki ASP w Krakowie.
Natomiast w galerii „Na Styku” otwarto wystawę rzeźby „Śladami św. Mikołaja” – członków stowarzyszenia „Ceramika bez granic”, w
większości absolwentów ASP w Krakowie: Marity Benke Gajdy, Magdaleny Cisło, Marii Bieńkowskiej-Kopczyńskiej Pestki, Jakuba Niewdana,Barbary Arabskiej, Beaty Kopek, Bogdana
Czesaka, Zbigniewa Gierczaka, Barbary Zgody, Krystyny Zaboklickiej, Agaty Kardas, Katarzyny Ślęczkowskiej, Kaji Sawickiej i Barbary Zgody. W zamyśle pomysłodawców projektu było, aby najpiękniejsze rzeźby św. Mikołaja
stanęły w różnych miejscach Chrzanowa, związanych z kulturą i sztuką. Powstał też wart obejrzenia katalog wystawy „Szlakami św. Mikołaja’,
który rozpoczyna się wymownym listem do patrona Chrzanowa, w którym wspomina się o potrzebie powrotu do tradycji i przeciwstawienia
się wszechobecnej komercji. W 2008 roku pojawił się pomysł przywrócenia opiekunowi miasta jego tradycyjnego wizerunku. Sprzyjał temu,
organizowany już po raz trzeci, konkurs na rzeź-
bę św. Mikołaja. W tym roku rozmach przedsięwzięcia był większy, dzięki współpracy MOKSiR-u ze Stowarzyszeniem „Ceramika bez Granic”
oraz wsparciu finansowemu Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej. W październiku w MOKSiR rozpoczęły się warsztaty, w których w sumie wzięło udział ok. 300 dzieci. Zajęcia prowadziły dwie artystki ze Stowarzyszenia
„Ceramika bez granic” – Kaja Sawicka i Weronika Gajda. Pod ich okiem dzieci nie tylko lepiły
św. Mikołaja, ale również poznawały jego prawdziwą historię. Okazało się, że w ich świadomości funkcjonował komercyjny, fałszywy wizerunek Mikołaja, znanego głownie z reklam. Ulepione figurki wypalane były w Krakowie, na wydziale ceramiki ASP, a potem przetransportowane do Chrzanowa. Z dzieł dzieci powstała niezwykła wystawa, którą można było oglądać w sali
Sokoła. Tam również nastąpiło 6 grudnia rozstrzygnięcie konkursu i wręczenie nagród oraz
upominków.
Święty Mikołaj pozostał w Chrzanowie do
niedzieli 7 grudnia, aby osobiście poprowadzić
finał Mikołajkowego Konkursu Piosenki. Do
ścisłego finału przedostało się aż 25 wykonawców, ponieważ poziom konkursu był bardzo wyrównany. Główne trofeum, Grande Prix konkursu, zdobyła piętnastolatka z Krakowa Zofia Sydor, za profesjonalne zaprezentowanie piosenki
„Nasz świat”. W pierwszej kategorii wiekowej (
3-6 lat) nagrody zdobyły Matylda Żabińska, Pola
Solarczyk i Jesika Reszka. W kategorii II ( 7-10
lat) wyróżniono Hannę Solarczyk, Adama Chabińskiego i Oliwie Modrzejewską. W kategorii
III ( 11-14 lat) najwyżej oceniono Julię Biskup,
Annę Suruło i Julię Łatkę. Natomiast w kategorii IV ( powyżej 14 lat) nagrody otrzymały Kinga
Harat, Angelika Szewc i Krzysztof Piegzik.
W sobotę 20 grudnia wyjątkową atmosferę Bożego Narodzenia można było poczuć na
chrzanowskim rynku podczas wspólnej wigilii, która rozpoczęła się występem kapeli ludowej
Trzcinicoki z Trzcinicy. Wspólnie zaśpiewano
popularne kolędy. Potem nadszedł czas na rozstrzygnięcie konkursów, organizowanych przez
MOKSiR, a związanych z okresem Świąt Bożego Narodzenia. Nagrodzono zwycięzców konkursu „Wszyscy jesteśmy aniołami” oraz kon-
kursu „Ozdób Bożonarodzeniowych”. Zebranym na rynku, życzenia złożył burmistrz Marek
Niechwiej, który z wieloma osobami łamał się
też opłatkiem. Podobnie mogli postąpić wszyscy zgromadzeni. Nie tylko opłatki rozdawano
podczas tego spotkania. Można było także wziąć
sianko, czy bombkę ze swoim imieniem i zawiesić ją przy szopce na rynku. Jak co roku nie brakowało amatorów degustacji wigilijnych potraw.
W tym roku wspaniałe potrawy wigilijne przygotowały chrzanowskie restauracje: „Platan”,
„Vasco”, „Odyseja”, oraz „Barter”. Ponadto dwa
koła gospodyń z Chrzanowskiego Stowarzyszenia Folklorystycznego: Balinianki i Luszowianki. Wszyscy zadbali także o piękną aranżacje stołów na których wydawali posiłki. Degustacji towarzyszył koncert kolęd śpiewanych przez kapelę ludową. Na zakończenie dnia na chrzanowskim Rynku można było uczestniczyć w niezwykłym widowisku teatralno- muzycznym „Pierwsza gwiazdka”. Artyści w rolach mieszczan, czartów, aniołów i św. Mikołaja przybliżyli publiczności mało znane zwyczaje wigilijne. Całość
zwieńczyła pirotechniczna choinka.
Jarmark zakończył się trzecim Orszakiem
Trzech Króli, połączonym z XVII Małopolskim Przeglądem Grup Kolędniczych HERODY 2015. Orszak tradycyjnie wyruszył o 12.30 z
małego rynku , udając się dalej na ulicę Broniewskiego. Trzej Królowie jechali w karetach na czele orszaku, w asyście kawalerzystów z Towarzystwa Krzewienia Tradycji Kawalerii Polskiej im.
Rotmistrza Witolda Pileckiego.
Na placu Tysiaclecia na orszak czekały setki
mieszkańców chrzanowa, którzy wcześniej mogli podziwiać występy barwnych i rozśpiewanych grup kolędniczych oraz obejrzeć jasełkowe
przedstawienie, w wykonaniu Służby Liturgicznej i Oazy z parafii św. Mikołaj, pod kierunkiem
księdza Jakuba Wisniewskiego.
Potem Orszak udał się ulicą Kusocińskiego na
pasaż za domem kultury, gdzie wystąpiła grupa kolędnicza „Herody z Modlnicy”. Następnie
uczestnicy orszaku przemaszerowali ul. Krakowską, Garncarską i Matejki, by dojść do chrzanowskiego rynku. Właśnie tam, Trzej Królowie i pozostali uczestnicy orszaku złożyli pokłon
Świętej Rodzinie. W tym roku ta rola przypadła
Annie, Marcinowi i małemu Leonowi Szczurkom. W rolę królów, tradycyjnie już, wcielili się
Ryszard Sobieraj, Franciszek Marchaj i Jan Patejko. Wystąpiły też dzieci ze szkoły podstawowej nr 1 w Chrzanowie, ze specjalnie przygotowanym programem artystycznym. Dzieci do
występu przygotowały: dyr. Szkoły Małgorzata Dziuba i nauczycielki - Anna Zielonka oraz
Izabela Gębicka. Na zakończenie dnia w sali teatralnej MOKSiR odbył się Małopolski Przegląd
Grup Kolędniczych HERODY 2015, który jest
organizowany już od siedemnastu lat, aby zachować tradycyjne formy kolędowania, oraz ratować
dawne zwyczaje ludowe od zapomnienia, szczególnie Krakowiaków Zachodnich.
DOKOŃCZENIE NA STR. 3
KronikaChrzanowska
z miasta
Sylwestrowy Orient Express
Po raz pierwszy w historii w sylwestrowy
wieczór, legendarny Orient Express zatrzymał się w sali teatralnej MOKSiR. Tym
razem nie był to jednak pociąg pasażerski, ale muzyczny, bo przybyła nim Orkiestra Filharmonii Lwowskiej oraz kwartet
tenorów Bel’Canto.
Muzyczna wyprawa wiodła przez takie znane europejskie miasta jak Paryż, Londyn, Wenecja, Monachium, Budapeszt, Bukareszt. W
sali teatralnej zabrzmiała muzyka kompozytorów austriackich, włoskich, francuskich, a także
azjatyckich. Koncert był również transmitowany na miejskim telebimie. Na zakończenie sylwestrowej gali burmistrz Chrzanowa Marek Niechwiej złożył wszystkie noworoczne życzenia A
o północy tradycyjnie nad Chrzanowem rozbłysły sztuczne ognie.
(ad)
DOKOŃCZENIE ZE STR. 2
Tradycje kolędowania na Ziemi Chrzanowskiej sięgają lata 50-tych ubiegłego wieku. Wtedy
to kolędnicy z gwiazdą, z szopką i herody, szczególnie w miejscowościach Luszowice i Pogorzyce, odwiedzali domostwa w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, życząc gospodarzowi szczęścia i pomyślności. Dzisiaj te tradycje z sukcesami od lat kontynuują kolędnicy z
gwiazdą z Luszowic oraz herody z Bolęcina.
W tegorocznej edycji przeglądu udział wzięło 8 grup kolędniczych: pastuszkowie z gwiazdą
z Dobczyc z powiatu myślenickiego, grupa kolędnicza Bibiczanie z gminy Zielonki, kolędnicy z gwiazdą z Luszowic, herody z Czajowic z
gminy Wielka Wieś, kolędnicy z szopką z lalkami z Dobczyc, pasterze z Koźlicy z gminy Igołomnia i Wawrzeńczyce, herody z Trojanowic z
gminy Zielonki i herody z Modlnicy z pow. Krakowskiego.
Prezentacjom konkursowym przysłuchiwały się etnografki: Agnieszka Oczkowska, Teresa
Marcinkowska i Elżbieta Porębska – znakomite ekspertki w dziedzinie folkloru – pełniąc obowiązki jurorek. Oceniały głównie tradycyjność
tekstów, stroje, rekwizyty i maski, prezentację
każdej postaci w sposobie poruszania się, w śpiewie i mowie. Ostatecznie, nominację do udziału w XVIII Ogólnopolskich Spotkaniach Grup
Kolędniczych „Pastuszkowe Kolędowanie” w
Podegrodziu, otrzymałi kolędnicy z gwiazdą z
Luszowic. Natomiast trzy równorzędne nominacje do udziału w 43. „Góralskim Karnawale”
w Bukowinie Tatrzańskiej przyznano herodom z
Trojanowic, Pastuszkom z Dobczyc i Herodom
z Modlnicy.
To był bardzo udany artystycznie miesiąc, wypełniony licznymi i zróżnicowanymi propozycjami kulturalnymi, w których uczestniczyło blisko 6000 mieszkańców naszego grodu.
Antoni Dobrowolski
Głównego organizatora JARMARKU –
MOKSiR Chrzanów - wspierali: Lokalna Grupa Działania „Partnerstwo na Jurze”, Chrzanowskie Stowarzyszenie Folklorystyczne, Parafia św.
Mikołaja w Chrzanowie, Stowarzyszenie „Ceramika bez granic”, SP nr 1 w Chrzanowie, Towarzystwo Krzewienia Tradycji Kawalerii Polskiej
im. Rotmistrza Witolda Pileckiego.
3
Sylwestrowy Orient Express w MOKSiR
Jarmark Bożonarodzeniowy rozpoczął w dniu święta patrona miasta, czyli św. Mikołaja
Mikołajkowy Konkurs Piosenki
Orszak Trzech Króli
4
Z MIASTA
KronikaChrzanowska
Zdjęcia Łukasz Michalik
Nowa Rada Miejska Chrzanowa
NOWA WŁADZA W CHRZANOWIE
J
esienne
wybory
samorządowe
wyłoniły
nowe
chrzanowskie
władze. Po 12 latach rządów z fotela
burmistrza ustąpił Ryszard Kosowski. W
drugiej turze wyborów pokonał go Marek
Niechwiej.
Uzyskał lepszy wynik o 427 głosów. Na kandydata Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Chrzanowskiej zagłosowało 5710 osób, zaś popieranego przez Platformę Obywatelską Ryszarda Kosowskiego poparło 5283 wyborców. Kosowski
dostał zatem mniej głosów niż w pierwszej turze.
Różnica była spora, bo wyniosła aż 976 głosów.
Nieco zmienił się też układ sił w nowej Radzie Miejskiej Chrzanowa. Najwięcej osób do
niej wprowadziła Platforma Obywatelska. Z jej
listy mandat zdobyło 12 radnych: Alicja Bębenek, Kamil Bogusz, Miłosz Kocot, Małgorzata
Kowalska, Konrad Madeja, Zdzisława Musiał,
Andrzej, Oczkowski, Małgorzata Pawlik, Piotr
Potocki, Marek Rokicki, Roman Tomaszewski,
Krzysztof Zubik.
Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło do rady
pięcioro osób: Stanisława Czarnego, Annę Kasprzyk, Romana Madejskiego, Przemysława Pająka oraz Pawła Szczyptę. Z kolei mandat radnego z ramienia Wspólnego Chrzanowa zdobyli:
Dominik Godyń, Janusz Jedynak, Marcin Krauz
i Stanisław Zygadło.
Przewodniczącym rady został Krzysztof Zubik, a jego zastępcami: Marek Rokicki oraz Stanisław Zygadło. Radni dokonali też wyboru szefów komisji rady miejskiej. Szefem komisji rewizyjnej został Andrzej Oczkowski, a jego zastępcą
Janusz Jedynak. Na czele komisji budżetu i finansów stanął Roman Tomaszewski. Wiceprzewodniczącym został Andrzej Oczkowski. Z kolei komisją ochrony środowiska, rolnictwa leśnictwa
kieruje Alicja Bębenek, a zastępcą został Konrad
Madeja. Stery w komisji rozwoju gospodarczego,
promocji gminy i przeciwdziała bezrobociu objęła Małgorzata Pawlik. Wiceprzewodniczącym
został natomiast Stanisław Zygadło. Komisją
edukacji pokieruje Dominik Godyń. Wiceprzewodniczącą została Małgorzata Pawlik. Szefową
komisji ochrony zdrowia, rodziny i opieki spo-
łecznej jest teraz Małgorzata Kowalska, a zastępuje ją Marek Rokicki. Zaś na czele komisji kultury, sportu i rekreacji stanął Kamil Bogusz. Wiceprzewodniczącym został Stanisław Zygadło.
Komisją praworządności, samorządu i integracji
europejskiej pokieruje Krauz. Jego zastępca został Janusz Jedynak.
Dodajmy, że sprawa jednego mandatu stoi
jednak pod znakiem zapytania. Chodzi o Pawła Szczyptę z Prawa i Sprawiedliwości. Jego mandat zawiesił Sąd Okręgowy w Krakowie uznając,
że mogło dojść do złego przeliczenia głosów. To
efekt protestu wyborczego.
Pierwotnie z Pawłem Szczyptą przegrał zaledwie dwoma głosami Przemysław Deda z Platformy Obywatelskiej. Po ponownym przeliczeniu
głosów okazało sie jednak, że wśród 120 przypisanych Pawłowi Szczypcie znalazł się jeden
głos oddany na Przemysława Dedę. A zatem obaj
uzyskali po 119 głosów. Sąd zarządził ponownie
ustalenie wyników głosowania w tym okręgu. Jeśli potwierdzi się równa liczba głosów, odbędzie
się losowanie.
(af )
Burmistrz Marek Niechwiej jest doktorem
nauk humanistycznych, prawnikiem i filozofem
Beata Wątor, zastępca burmistrza ds. społecznych, ukończyła filologię polską, ostatnio pracowała z trudną młodzieżą w świetlicy środowiskowej w Libiążu
Bożena Jopek, zastępca burmistrza ds. inwestycyjnych, polonistka, ostatnio pracowała jako zastępca Komendanta Wojewódzkiego OHP w Krakowie (odpowiadała za rynek pracy i fundusze unijne)
KronikaChrzanowska
5
KULTURA
LIRYKI NIEUJARZMIONE
Wieczór poetycki Antoniego Dobrowolskiego
zentowanych na łamach ogólnopolskiego miesięcznika „Nieznany Świat” ( nr 1/
2015 r.) w Salonie Poezji Ezoterycznej.
Kilka z nich prezentujemy poniżej.
ZAUFAŁ SKRZYDŁOM
Wiersz dedykuję Carlosowi Castanedzie,
nagualowi, który posiadł mądrość Tolteków
Na zdjęciu: Antoni Dobrowolski z synem Filipem
21 listopada br. w Starej Kotłowni
MOKSiR odbył się wieczór poetycki
Antoniego
Dobrowolskiego
–
autora zbiorów wierszy „Stało
się to przypadkiem” i „Liryki
nieujarzmione” oraz współautora
kilkudziesięciu antologii wydanych
w oficynach całego kraju. Wiersze,
własną muzyką, okrasił syn poety
Filip Dobrowolski - imitator dźwięku,
sound designer, twórca muzyki
elektronicznej.
Poezja Antoniego Dobrowolskiego jest w swej
oryginalności osobna. Oscyluje na granicy doskonałej kondycji twórczej. Zna ciężar słów, nie
ma tu spoczynku gołosłowia – nie ma stanów benessere. Wsłuchując się w tok wierszy wraz z autorem wchodzimy w przestrzeń zaniepokojenia
ludzką kondycją być a nie mieć i stajemy bliżej
tajemnicy egzystencjalnego być ! A parafrazując
augustiańską syntezę po prostu: myślimy aby rozumieć i rozumiemy, aby głębiej myśleć. Tak zatem, głębokiego zamyślenia domagają się wiersze autora. Nie są łatwe w odbiorze, autor bowiem podąża wieloma tropami symboliki odległych miejsc i kultur. Penetruje filozoficzne systemy i z własnych stanów emocjonalnych i wizji – marzeń o nieskończoności, tej castanedowskiej, wznosi poetyckie konstrukcje strof ( głównie wiersze „ Zaufał skrzydłom” oraz „Droga do
Xland”)
Autorowi duszno w ciasnej, zastanej rzeczywistości wiersza. Zdumiewa też wielotematyczność. Od wiersza prostego, bawiącego się magią
natury ( „Radostowa” ) przeskok do łamigłówek
„chiczkokowskich” stanów („Wieczorna toaleta
poety”), a zaraz też do motywów baśniowych (
„I byłeś tam” ). Czasem w wierszach – ciemność
(„W razie czego”) , ale zaraz z tunelu wyprowadza strumień światła ( „...kiedy się lepiej poznaliśmy ubywało czerni, jakby wiosenniała, moją
śmierć posadziłem nawet na swoim lewym ramieniu, aby ją mieć pod ręką w razie czego”).
Lejtmotivem tej poetyki jest światło, a siłą poetyckich obrazów świeżość i trafność skojarzeń.
Bogactwo środków artystycznych – magia słowa i piękno jego operowaniem są dodatkowym
atutem.
Prezentowaną poezję wzbogacała muzyka
– własne kompozycje syna autora – Filipa Dobrowolskiego. Ta muzyka to bogactwo i piękno
dźwięków natury. Krople deszczu, szept i porywistość wiatru, potykanie się strumienia o kamienie – zaklęte w dźwięki instrumentów. Jakże pięknie brzmiały te melodie z poematem świętokrzyskim („Radostowa” ).Kompozycje Filipa
Dobrowolskiego w swym klimacie przypominają kompozycje Gheorgha Zemfira, aczkolwiek
wykonywane na pan flecie.
Poezja i muzyka - doskonały związek w pełnym blasku świec.
Lucyna Szubel
Blisko 20 wierszy poety zostało zapre-
stworzony na obraz
i podobieństwo
Białego Orła
próbował wzlecieć
ponad dekoracjami życia
i przejściowymi stanami
krajobrazów zza okna
ze łzami w oczach
przeciskał się
poza granicę światów
odrzucił nawet rozum
i jego potęgę
zaufał skrzydłom
które zbudował
z motylich nadziei
wiedział
że go przeniosą
ponad ciemnymi lądami
do bezczasu i bezlęku
w błękit światła
I BYŁEŚ TAM
i byłeś tam
w ten wieczór sobótkowy
od ognisk strzelistych
rozzłocony
i otworzyłeś ściany
tego domu
a tam dziewczynka stuletnia
włosy rozczesywała srebrne
dla kochanka
i łzy nawlekała
na promyki gwiaździste
i przechodziłeś tamtędy
w ten dzień
wiśniami brzemienny
zielenią czereśniową malowany
i widziałeś ich
budowali domy i dzieci
i przechodziłeś tamtędy
w tę noc
kiedy księżyc złotem
obdzielał za pracę
a oni śnili
że są dziećmi
tańczącymi po dachach
Antoni Dobrowolski urodzony w Dąbrowicy koło Bochni. Aktualnie mieszka w Chrzanowie. Jest absolwentem Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Poetycki debiut w czasopismach „Życie Literackie” i „Twórczość Robotników” w 1972 roku. Tamte wiersze nawiązywały do dzieciństwa i Dąbrowicy - wsi utrwalonej w świadomości poety, jako miejsce zaczarowane. Natomiast późniejsze wiersze to niekończące się pytania o sens życia,
przeplatane wątpliwościami etycznymi i filozoficznymi. Był też czas fascynacji fotografiką, jogą, taichi i reiki,
który trwa do dzisiaj ( jest m.in. mistrzem reiki). W 1966 roku ukazał się jego debiutancki tomik poezji Stało się to przypadkiem. Potem zaznaczył swe miejsce w kilkudziesięciu tomach poezji jako autor i współautor.
Pracuje w MOKSiR w Chrzanowie zajmując się upowszechnianiem kultury, jest też redaktorem naczelnym
„Kroniki Chrzanowskiej”. Zasłużony Działacz Kultury. Przed rokiem otrzymał Specjalną Nagrodę popartą dyplomem uznania przyznanej przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
6
KronikaChrzanowska
Z MIASTA
Chrzanowska biblioteka wyróżniona
przez władze województwa małopolskiego
Rozdanie nagród w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Piwnicznej-Zdroju 27 listopada 2014 roku.
M
iejska Biblioteka Publiczna w Chrzanowie otrzymała wyróżnienie w ramach Nagrody Województwa Małopolskiego im. Władysława Orkana za propagowanie idei regionalizmu oraz wybitne
osiągnięcia w dziedzinie działalności artystycznej i kulturalnej lokalnych wspólnot Małopolski.
Po raz pierwszy Zarząd Województwa Małopolskiego po uwzględnieniu rekomendacji Kapituły Nagrody przyznał wyróżnienie bibliotece
publicznej doceniając wysiłek chrzanowskich bi-
bliotekarzy w systematyczne i różnorodne promowanie dziedzictwa kulturowego ziemi chrzanowskiej.
Wyróżnienie zostało przyznane za prowadzenie działań przyczyniających się do promowania
małych miejscowości regionu i wspierania tożsamości kulturowej ich mieszkańców, zachowanie
dziedzictwa kulturowego ziemi chrzanowskiej
i tradycji małopolskich poprzez prowadzenie
Wszechnicy Chrzanowskiej - mini-uczelni regionalnej, której celem jest m.in. kształcenie w zakresie regionalnej historii i kultury ziemi chrzanowskiej. Doceniono, że Biblioteka tworzy również autoportrety miejscowości - dla małych sołectw Gminy Chrzanów prowadzi portale informacyjne, które poświęcone są historii, przyrodzie, zabytkom, turystyce, kulturze. Poprzez Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej - zbiór dokumentów, fotografii, listów, pamiętników oraz relacji i wspomnień mieszkańców ziemi chrzanowskiej, pobudza aktywność społeczności lokalnych w promowaniu ich miejsca zamieszkania;
czytelnia upowszechnia również wiedzę o tradycjach, kulturze wśród dzieci i młodzieży.
Naszą kandydaturę do Nagrody Województwa Małopolskiego im. Władysława Orkana
zgłosiła sołtys Pogorzyc Zdzisława Musiał.
Miejska Biblioteka Publiczna w Chrzanowie od lat realizując swoje zadania statutowe
upowszechniając dziedzictwo kulturowe ziemi
chrzanowskiej. Swoje projekty i działania kieruje do mieszkańców, ale też wiele z nich realizuje
przy czynnym ich udziale. Dzięki chrzanowskiej
bibliotece takie małe miejscowości-sołectwa, jak
moje Pogorzyce, mogą zaistnieć na arenie ogólnopolskiej. Dzięki bibliotece małe Pogorzyce
fot. T. Dziedzina
mają swoją stronę internetową, swój autoportret miejscowości, podczas dożynek i Pogorzyckiej Sielanki są robione wystawy historii miejscowości i ludzi-świadków historii. O Pogorzycach
ukazał się artykuł w Przekroju oraz w książce
Centrum Aktywności Lokalnej „Lokalne Społeczności”, a filmy o wsi były prezentowane podczas 31. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Warszawie.
Rozdanie wyróżnień odbyło się w MiejskoGminnym Ośrodku Kultury w PiwnicznejZdroju 27 listopada 2014 roku.
Małgorzata Zbroszczyk
KronikaChrzanowska
KULTURA
7
Otwarcie odnowionej siedziby
filii bibliotecznej w Płazie
8 grudnia czytelnicy Miejskiej Biblioteki Publicznej Filii w Płazie oraz mieszkańcy Płazy wraz z zaproszonymi gośćmi
wspólnie otwierali odnowioną siedzibę biblioteki. Po trwającej ponad rok przebudowie budynku, biblioteka szeroko
otworzyła swe podwoje w zupełnie nowej szacie.
Stało się to za sprawą realizacji zadania:Przebudowa i nadbudowa domu gromadzkiego wraz
adaptacją poddasza na regionalną izbę „Przy kominie” dla biblioteki w Płazie, dzięki pozyskaniu
środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Programu Wieloletniego
Kultura+, Priorytet „Biblioteka+.Infrastruktura Bibliotek, środków finansowych Województwa Małopolskiego w ramach konkursu „Małopolska Biblioteka+ oraz dotacji celowej Gminy
Chrzanów.
Filia biblioteki w Płazie istnieje od 1955r. Jest
jedyną instytucją kultury w sołectwie liczącym
3604 mieszkańców. Oferuje uniwersalny księgozbiór (ponad 16 tys. wol.), z którego korzysta rocznie ponad 900osób. Tutaj skupia się życie
kulturalne mieszkańców. Dotychczas Biblioteka zajmowała 132 m2 w budynku z 1920r., który nie spełniał wymagań stawianych budynkom
użyteczności publicznej i nie był przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Największe pomieszczenie biblioteczne o pow. 62,9m2 pełniło jednocześnie funkcję wypożyczalni, czytelni,
pracowni komputerowej oraz sali spotkań. Brak
wydzielonej powierzchni do organizacji imprez
czytelniczych i obsługi różnych kategorii czytelników wprowadzało wiele ograniczeń do oferty edukacyjnej i kulturalnej, a zainteresowanie
mieszkańców ofertą przekraczało do tej pory
możliwości lokalowe biblioteki.
Realizacja wnioskowanego zadania umożliwiła: zmodernizowanie starej powierzchni biblioteki i pozyskanie nowej przestrzeni co dało
łącznie 508,80m2 obiektu, zakup wyposażenia,
w tym 18 nowych komputerów wraz z oprogramowaniem, powstanie pracowni komputerowej
i czytelni prasy, miejsc do pracy, powstanie wielofunkcyjnej sali - izby regionalnej „Przy komi-
nie”, w wyniku adaptacji strychu, umożliwiającej realizację różnych form aktywności dla dzieci, młodzieży i dorosłych (oferta zwiększy się o
warsztaty komputerowe, warsztaty kulinarne,
Dyskusyjne Kluby Książek, spotkania autorskie
i inne). Dodatkowo powstała pracownia do zajęć warsztatowych realizowanych we współpracy z partnerami m.in. Stowarzyszeniem Folklorystycznym Ziemi Chrzanowskiej – Grupa Śpiewaczo-Obrzędowa Płazianki, Stowarzyszeniem
Emerytów, Rencistów i Inwalidów Relax, Przedszkolem Samorządowymw Płazie, Zespołem
Szkół w Płazie, czy też Domem Pomocy Społecznej w Płazie. Niezwykle ważne jest również
przystosowanie obiektu do osób poruszających
się na wózkach inwalidzkich (winda).
Korzyści z tych zmian będą obopólne zarówno dla pracowników biblioteki jak i dla czytelników i użytkowników. Zwiększy się możliwość dostępu mieszkańców do informacji, nauki, kultury i wypoczynku, pogłębi się integracja międzypokoleniowa mieszkańców Płazy służąca przekazywaniu i podtrzymywaniu regionalnej tradycji i obyczajów, zwiększy się aktywność kulturalna mieszkańców Płazyi popularyzacja regionalnej twórczości artystycznej co upowszechni wartości kulturowych Płazy i regionu
Ziemi Chrzanowskiej.
Zapraszamy do odnowionej siedziby Miejskiej Biblioteki Publicznej Filii w Płazie. Biblioteka czynna: poniedziałek – piątek 9.00-17.00,
sobota nieczynne.
Olga Nowicka
8
LISTY CZYTELNIKÓW
Opowiem Wam historię
KronikaChrzanowska
List od Czytelnika
O
d tysiącleci człowiekowi i jego historii wiernie towarzyszy książka. Jest
ona jego pamięcią, skarbnicą jego wiedzy i doświadczeń. Podobnie od tysiącleci istnieją miejsca, gdzie książki się gromadzi, opracowuje, przechowuje i udostępnia. Dawniej miejsca te nazywano
książnicami, teraz zwiemy je bibliotekami. Duże czy małe, zasobne czy ubogie,
były one i są nadal miejscem spotkań
książek z czytelnikami. Jedną z kart historii bibliotek na Ziemi Chrzanowskiej
zajmuje filia w Płazie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie.
Czas leci nieubłaganie… Przypomnijmy historię tej biblioteki w nieco odmienny sposób.
Opowiem Wam historię… taki tytuł nosi wystawa (czynna: (8.12.2014-31.12.2015) poświęcona płaziańskiej bibliotece, która stanowi preludium do przyszłorocznych obchodów Jubileuszu
60-lecia istnienia Miejskiej Biblioteki Publicznej
Filii w Płazie.
Oto „list czytelnika”…
Dawno, dawno temu… a może nie tak dawno w maju roku 1955… za górami, za lasami,
a właściwie całkiem niedaleko, bo w mojej rodzinnej Płazie powstało zaczarowane miejsce
BIBLIOTEKA. Nie była może ani ładna, ani
zbyt duża, ale dla mnie wyjątkowa. Choć byłem
wtedy dzieckiem doskonale ją pamiętam – widzę
jedno niewielkie pomieszczenie, rzędy regałów z
gęsto ustawionymi książkami, które zapowiadały wielką literacką przygodę.
Każda z nich spoglądała na mnie i wyrywała się do moich rąk… obiecywała świat nowy, kolorowy, nieznany. Było ich wtedy ok. 1100, ale
jedna była najważniejsza – to pierwsza książka
wpisana do inwentarza pod datą 12 maja 1955
r. – Igor Newerly, Archipelag ludzi odzyskanych.
Potem były kolejne i kolejne.
Czas mijał, dorastałem a wraz ze mną rozwijała się moja BIBLIOTEKA – od roku 1980:
poddawane remontom nowe pomieszczenia, coraz większy księgozbiór, coraz więcej czytelników
korzystających z wszelkich jej dobrodziejstw. Na
pierwszym miejscu zawsze książka, ale przyszedł
czas na nowości: komputer, Internet, nowe nośniki, multimedia.
W płaziańskiej BIBLIOTECE działo się coraz więcej. Bywałem uczestnikiem wielu zajęć
czytelniczych, edukacyjnych lekcji bibliotecznych,
literackich spotkań autorskich, muzycznych koncertów, wystaw, wielu konkursów i regionalnych
warsztatów.
W lipcu 2004 r. rozpoczynają się kolejne, rozległe prace remontowe. Większa powierzchnia,
nowy wystrój, aktualny księgozbiór już w liczbie
15.264 woluminów i nowe atrakcje dla najmłodszych czytelników, jak chociażby kolorowa Komnata Bajek..
To miejsce stawało się coraz bardziej fascynujące. Widziałem jak ważną informacyjną rolę
pełni BIBLIOTEKA, jak duże są oczekiwania
czytelników w zmieniającym się lokalnym środowisku, jak pięknie rozwija się współpraca z pobliską szkołą, lokalnymi instytucjami, stowarzysze-
niami i organizacjami. To miejsce na stałe wpisywało się w krajobraz kulturowy Płazy.Widziałem jak rodzą się przez te wszystkie lata przyjaźnie, jak przy serdeczności i otwartości moich ukochanych Pań bibliotekarek rozwijają się pasje i
zainteresowania kolejnych pokoleń czytelników.
Aż nadszedł rok 2014 - kolejny remont, tym
razem generalny – realizacja zadania „Przebudowa i nadbudowa domu gromadzkiego wraz z
adaptacją poddasza na regionalną izbę Przy kominie dla biblioteki w Płazie”, dzięki pozyskaniu
środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Programu Wieloletniego
Kultura+, Priorytet „Biblioteka+. Infrastruktura Bibliotek, środków finansowych Województwa
Małopolskiego, w ramach konkursu „Małopolska
Biblioteka+” oraz dotacji celowej Gminy Chrzanów. I tak oto BIBLIOTEKA w Płazie wypiękniała.Kiedy patrzę na pachnące nowością miejsce uśmiecham się i zwyczajnie-nadzwyczajnie
jestem szczęśliwy.
Nie pamiętam niestety pierwszej kierowniczki
BIBLIOTEKI Janiny Pipczyńskiej, byłem wtedy
zbyt mały, ale kolejne Panie, które kierowały filią na zawsze nosić będę w sercu: Józefa Kieres,
Helena Wielomek, Marta Burkiewicz, Maria
Łanoszka, Maria Kania. To one pomagały mi w
wyborze książek i rozbudziły we mnie, trwającą
do dziś miłość do literatury.Pamiętam doskonale
rok 1985 i dzień kiedy filią biblioteczną w Płazie
kierować zaczęła Pani Jolanta Mazgaj. Uśmiech
i życzliwość to słowa kojarzące mi się z tą chwilą i tą osobą.
Zresztą cały zespół pracowników tej placówki zawsze cechował się otwartością i profesjonalizmem.„Książki są jak ludzie, a ludzie są jak
książki” – może dlatego świat literatury wydaje nam się taki ludzki i fascynujący. Jako dziecko nie zdawałem sobie z tego sprawy, dzisiaj już
wiem, że siła mojej BIBLIOTEKI w Płazie to
również zasługa bibliotekarek tam pracujących.
Zawsze ciepło, zawsze serdecznie, czasem lepiej
niż w domu.
W BIBLIOTECE jakiś niewidzialny zegar
zatrzymuje nagle czas… Wracają wspomnienia
pewnych spotkań. Pamiętam doskonale ZAJĘCIA GŁOŚNEGO CZYTANIA i BIBLIOTERAPII.Filia w Płazie towarzyszyła początkom
kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”, a hasło
>Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie< towarzyszy mi do dziś. Jak ważną rolę pełniły i pełnią nadal zajęcia biblioterapeutyczne
zaświadczą z pewnością dzieci i nauczyciele, którzy brali w nich udział, jak również podopieczni
Domu Pomocy Społecznej w Płazie wraz z opiekunami. Bo przecież BIBLIOTEKA to niejako
apteka z książkami, które odpowiednio dobrane
leczą i pomagają rozwiązywać wiele problemów,
tych dużych i tych małych.
Miód – samo zdrowie – każdy to powie… Tym
hasłem okraszone zostało PIERWSZE ŚWIĘTO
MIODU W PŁAZIE. Był to rok 2005. Wtedy
zaczęła się ta „miodowa”, coroczna przygoda,
która trwa do dziś. Święto Miodu stało się powoli
naszą miejscową tradycją. Integruje miłośników
miodu i propaguje wiedzę o jego niezwykłych właściwościach. To wielka akcja edukacyjna – uczestniczyłem, bawiąc się znakomicie przez wiele sezo-
nów, w licznych wykładach, prelekcjach, oglądałem wiele wystaw. To również impreza kulturalna, podczas której prezentują się rokrocznie miejscowi artyści. To również znakomita promocja lokalnych wyrobów miejscowych pszczelarzy. Degustacjom nigdy nie ma końca. Nigdy nie zapomnę smaku płaziańskiego miodu. Parafrazując
słowa wieszcza Adama Mickiewicza – I ja tam z
gośćmi byłem, miód i wino piłem, a com widział i
słyszał w opowieści tej umieściłem.
Niech żyją wakacje! ale jakie?! pożyteczne!...
oraz wolny, swobodny czas, który zawsze mogą
wykorzystać dzieciaki z Płazy na ruch, zabawę,
ale też i edukację. Każdego lata, od 2005r. BIBLIOTEKA organizuje akcję letnią – czyli cykl
wakacyjnych spotkań pod hasłem POŻYTECZNE WAKACJE.
Mali czytelnicy płaziańskiej filii korzystają z bogatej oferty: zajęć czytelniczych, tematycznych warsztatów regionalnych, zabaw muzycznych, ruchowych, plastycznych. Dzieciaki w
myśl zasady >bawimy się ucząc, uczymy się bawiąc< poznają atrakcje turystyczne regionu, wyjeżdżają na wycieczki, zwiedzają muzea. Spotykają się z lokalnymi twórcami, którzy dzielą się z
nimi swoimi pasjami. Jakież wspaniałe były wakacje z rycerzami, baśniowe ogrody, wakacyjna
podróż dookoła świata, czy też tajemnicze poszukiwania zarazy niebieskiej i wyplatanie dożynkowych wieńców!
Kształtowanie kultury czytelniczej, rozwijanie zainteresowań czytelników i szerzenie nawyku sięgania po literaturę to tylko część realizowanej misji BIBLIOTEKI. Zawsze to wiedziałem
bywając min. na SPOTKANIACH AUTORSKICH. Bezpośredni kontakt z pisarzami, często
osobami z pierwszych stron gazet, to zawsze jest
prawdziwa uczta duchowa - Beata Ostrowicka,
Agnieszka Frączek, Renata Piątkowska, Arkadiusz Niemirski – to tylko niektórzy literaci, którzy odwiedzili BIBLIOTEKĘ w Płazie.Po drodze wstępowałem na SPOTKANIA LITERACKO – MUZYCZNE i WARSZTATY LITERACKO-PLASTYCZNE CZYTAM I TWORZĘ.
Każdego roku świętowałem wspólnie z bibliotekarkami majowy TYDZIEŃ BIBLIOTEK,
podczas którego działo się zawsze wiele.A KONKURSÓW i WYSTAW? Ich było bez liku. Stefan Lema, Maria Kania, Magda Skóra, Zofia i
Edward Góreccy - to tylko niektórzy twórcy wystawiający swe prace w bibliotecznej galerii, pamiętam również, wspólnymi siłami z mieszkańcami Płazy organizację regionalnych wystaw:
Płazianie w szkolnej ławie i Dzieje Płazy.
Właśnie - REGIONALIZM to ważne słowo.
Jak uczyć młode pokolenie miłości do naszej małej Ojczyzny i pielęgnowania lokalnych tradycji?
Z pewnością wiedzą to płaziańskie bibliotekarki organizując REGIONALNE WARSZTATY
WIELKANOCNE i BOŻONARODZENIOWE, wspólnie ze Stowarzyszeniem Folklorystycznym Grupą Śpiewaczo-Obrzędową „Płazianki”.
Kiedy myślę o mojej BIBLIOTECE widzę
również inne instytucje i organizacje związane
z Płazą. Świat biblioteki i przestrzeń wokół niej
mają sobie tak wiele do zaoferowania.
DOKOŃCZENIE NA STR. 9
KronikaChrzanowska
9
KULTURA
Chrzanowski chór męski Żaby otrzymał wyróżnienie
JUBILEUSZOWY PRZEGLĄD CHÓRÓW
S
iedem chórów walczyło o Grand Prix jubileuszowej, dziesiątej edycji Wielopokoleniowego Przeglądu Zespołów Chóralnych
w Chrzanowie. Jury najbardziej urzekło wykonanie, a przede wszystkim zgranie wokalne śpiewaków z zespołu „BRAND
CAMERALIS”, który na przegląd przyjechał z Jaworzna.
N
ależy jednak pamiętać, przy okazji
tego jubileuszu, że tradycje śpiewu
chóralnego w Miejskim Ośrodku kultury,
Sportu i Rekreacji mają już przeszło 45
lat, bowiem sięgają początków istnienia
tego ośrodka kultury.
Wtedy to bowiem narodził się pomysł organizowania przeglądów chórów męskich i mieszanych, naprzemiennie co drugi rok. Organizatorom konkursu przyświecał cel popularyzowania
pieśni chóralnej, prezentacja dorobku chórów,
mobilizacja zespołów do szlachetnego współzawodnictwa oraz zachęta dla słuchaczy do wstępowania zespołów chóralnych. W organizację
przeglądu mocno zaangażował się też Chór Męski „Żaby”, założony w 1916 roku w Gimnazjum
w Chrzanowie, który działa do chwili obecnej
jako najstarszy zespół artystyczny w mieście i regionie. Chór nieustannie krzewi polską pieśń
chóralną, uczestnicząc w koncertach okolicznościowych, upamiętniając święta państwowe i
ważne wydarzenia rocznicowe.
W 2004 roku, dzięki inicjatywie chrzanowskich chórmistrzów, narodził się pomysł powołania do życia przeglądu, który do konkursu dopuści także małe zespoły chóralne, bez względu na
płeć i wiek – i tak narodził się Wielopokoleniowy Przegląd Zespołów Chóralnych.
W jubileuszowym przeglądzie chóry oceniało jury w składzie: Barbara Gajek-Kraska przewodnicząca, oraz Jolanta Błażełek i Irena Hydel. Każdy zespół, zgodnie z regulaminem, zaprezentował maksymalnie 10-minutowy program złożony z dowolnych, zróżnicowanych pod
względem charakteru utworów, w tym jeden
utwór kompozytora polskiego. Jurorki pod uwagę brały frazowanie, dykcję, emisję głosów, zgranie chóru czy wreszcie ogólne wrażenie. Połączenie tych wszystkich cech nie jest proste i wyma-
ga wielu godzin prób. Jak twierdzą chórzyści, dla
nich to przyjemność. Kochają muzykę i wspólne spotkania.
– Przyjechaliśmy tu właśnie dlatego, że bardzo lubimy śpiewać i występować. Jeśli jeszcze jesteśmy doceniani, to cieszy podwójnie – mówiła Violetta Golec dyrygentka zespołu „BRAND
CAMERALIS”.
Śpiewacy tej formacji wyjechali z Chrzanowa
ze statuetką GRAND PRIX oraz czekiem na tysiąc złotych. Z kolei I nagrodę otrzymał zespół
„VOCALIS” z Trzebini, który dwa lata temu
wygrał konkurs. W tym roku także ich doceniono przyznając wysokie miejsce i czek na 500 złotych. Na drugim miejscu znalazł się chór mieszany „SŁOWICZEK” z Katowic, zaś trzecie miejsce należało w tym roku do chóru mieszanego
„Canzona” z Chrzanowa. Jury wyróżniło także chór męski „ŻABY” z Chrzanowa oraz chór
mieszany „MILENIUM” z Trzebini.
(AD)
OPOWIEM WAM HISTORIĘ
List od Czytelnika
DOKOŃCZENIE ZE STR. 8
Przez lata rozwijała się i wierzę, że trwać będzie nadal współpraca z ZESPOŁEM SZKÓŁ,
PRZEDSZKOLEM SAMORZĄDOWYM,
GRUPĄ ŚPIEWACZO - OBRZĘDOWĄ PŁAZIANKI, DOMEM POMOCY SPOŁECZNEJ, PARAFIĄ P.W. PODWYŻSZENIA
KRZYŻA ŚWIĘTEGO, STOWARZYSZENIEM EMERYTÓW, RENCISTÓW I INWALIDÓW RELAX”, POLSKIM ZWIĄZKIEM
EMERYTÓW, RENCISTÓW I INWALIDÓW KOŁO NR. 9, OCHOTNICZĄ STRAŻĄ POŻARNĄ, czy też KLUBEM SPORTOWYM „TEMPO” lub PASIEKĄ „KAMIONKA”.
Profesjonalizm BIBLIOTEKI był i jest doceniany przez lokalne władze samorządowe. Cel
zawsze jest jeden – korzyści dla mieszkańców wsi
Płaza. Z własnych wieloletnich doświadczeń, relacji czytelników i mieszkańców Płazy, wiem, że
przyjaciół BIBLIOTEKA ma wielu.
Mała i cicha wioska na południu kraju. Płaza,
a w jej centrum BIBLIOTEKA z szeroko otwartymi drzwiami, czekająca wciąż na czytelników.
Właśnie rozpoczyna Jubileusz 60-lecia swojego istnienia. Jest jak książka zapisana od pierwszej stronicy, z historią, miejscami i ludźmi. Kiedy zostanie zapisana jej ostatnia strona? Wierzę, że nigdy!Jestem emocjonalnym molem książkowym. Przywiązuje się do miejsc i ludzi – nadaję im znacze-
nie.Pomiędzy książkami zawsze czuję się jak zaczarowany. Książkami zaczarowana jest również moja rodzina. Dzisiaj przyprowadzam do
BIBLIOTEKI moje wnuki, aby kochały książki, uwrażliwiały się na piękno słowa, dostrzegały
i rozróżniały świat prawdy i fikcji oraz otwierały
swoje umysły na wieloletnią, długotrwałą przygodę z książką i BIBLIOTEKĄ.
Wszystkiego dobrego! Oddany czytelnik.
Tak od serca i literacko opisał swoją ulubioną
bibliotekę wierny jej czytelnik. Z sentymentem i
rozrzewnieniem jak na 60 lat przystało.
opracowanie wystawy
Opowiem Wam historię…,
tekst listu (Olga Nowicka, Ewelina Deluga,
10
kultura
KronikaChrzanowska
Noty Biblio-Redaktora
Aby się wszystko uprościło…
Tym razem krótki felieton z myślą, która od
kilku lat krąży mi nieustannie wokół głowy
kiedy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia… Już w listopadzie ogarnia nas szaleństwo świąteczne. Zdecydowanie miesiąc grudzień jest najlepszym miesiącem dla handlu,
kupujemy dużo, dużo, bardzo dużo….. Czy z
roku na rok święta ulegają zeświecczeniu i komercjalizacji? Może warto sobie zadać to pytanie w tym właśnie okresie?
Z dzieciństwa nie pamiętam szału zakupów,
bo i czasy były ciężkie, chociaż prezenty zawsze były „wyczarowane” przez mamę i na
Mikołaja – pod poduszką i na gwiazdkę –
pod choinką. Co pamiętam doskonale? Pamiętam pachnącą choinkę, pastowaną podłogę, zapachy z kuchni, smak pomarańczy i cudownego żuru z grzybami, słyszę kolędy Mazowsza puszczane z adapteru Bambino kiedy
wspólnie z Tatą i rodzeństwem przystrajamy
świąteczną choinkę i czuję zapach siana włożonego pod świąteczny obrus. Wymieniałabym długo… alepamiętam też obowiązkową
spowiedź przedświąteczną, obowiązkową Pasterkę i obowiązkowe głośne śpiewanie kolęd
przez wszystkich domowników. „Obowiązkowe” wcale nie oznacza, że mnie do tego ktoś
zmuszał, wprost przeciwnie, było to rzeczą
naturalną i nawet przez myśl mi nie przeszło
, że mogłoby tego wszystkiego nie być. Było to
tak oczywiste, jak pierwsza gwiazdka na niebie tuż przed Wigilią.
A tymczasem mamy szał prezentów – gorączkęświąteczną, na którą zapada prawie każdy
z nas, bez względu na wiek i płeć. Nieustająca
bieganina za promocjami, która objawia niekiedy symptomy groźnej choroby nerwowej.
Przeczytałam w pewnym artykule, że pewna
brytyjska gazeta zapytała 1000 osób: ”Czym
jest dla ciebie Boże Narodzenie?” Odpowiedź
była nieco zaskakująca, ponieważ tylko 6 %
uznało to święto za religijne. Większość ankietowanych uważała je przede wszystkim za
święto rodzinne. Z kolei pewien kaznodzieja baptystów w USA skarżył się: „Gdyby całkowicie wyeliminować aspekt handlowy, to
większość ludzi doszłaby do wniosku, że nie
było świąt. Można by jednak całkowicie usunąć aspekt religijny i wielu nie zauważyłoby
żadnej różnicy”. Zmroziło mnie trochę… ale
chwileczkę nie dajmy się zwariować.Zwolnijmy, przystańmy, pomyślmy…
Odkąd mam dzieci zawsze się zastanawiam
w okresie świątecznym, jak będą pamiętać
swoje święta z dzieciństwa? Czy też tak cudownie jak ja moje? To zależy od nas rodziców. Jeśli >wierzymy< - oprócz uroczej skądinąd komercji świątecznej – wszystkich tych
błyskotek i świątecznych gadżetów, serwujmy i to nie tylko dzieciom ale sobie nawzajem „przyzwoitą dawkę aspektu religijnego
świąt”, cieszmy się barwnością i dostatkiem
naszych stołów, ale też pielęgnujmy tradycję i
religię. Aby w Bożym Narodzeniu nie zabrakło Jezusa.
A na koniec wszystkim Państwu dedykuję cudownie mądry „Wiersz staroświecki” Ks. Jana
Olga Nowicka
Twardowskiego.
Olga Nowicka, dział promocji MBP w
Chrzanowie, moderator Dyskusyjnego
Klubu Książki, pasjonatka literatury
Pomódlmy się w noc betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania
By wszystko nam się rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.
Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki
I oby w nas złośliwe jędze
Pozamieniały jak owieczki
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choince barwnej świeczki
By anioł podarł każdy dramat
Aż do rozdziału ostatniego
Kładąc na serce pogmatwane
Jak na osiołka – kompres śniegu
Aby się wszystko uprościło,
Było zwyczajne, proste sobie,
By szpak pstrokaty, zagrypiony
Fikał koziołki nam na grobie.
Aby wątpiący się rozpłakał
Na cud czekając w swej kolejce,
A Matka Boska cichych, ufnych,
Jak ciepły pled wzięła na ręce.
Wesołych i zarazem spokojnych Świąt!
W grudniu NA REGALE : TAK– powieść Kamińskiego „Rozwiązła”
W TEJ RUBRYCE CO MIESIĄC POLECAMY KSIĄŻKI,
KTÓRE WARTO PRZECZYTAĆ LUB OMIJAĆ Z DALEKA… chodź podobno de_gustibus_non_est_disputandum, czyli o gustach się nie dyskutuje…
pozwolę sobie jednak na kilka słów uwag o książkach – ale to chyba dobrze, że książka ma zwolenników i przeciwników. CZYTAJCIE… BO WTEDY KSIĄŻKA ŻYJE! W TEJ RUBRYCE CO MIESIĄC POLECAMY KSIĄŻKI, KTÓRE WARTO PRZECZYTAĆ LUB
OMIJAĆ Z DALEKA… chodź podobno de_gustibus_non_est_disputandum, czyli o gustach się
nie dyskutuje… pozwolę sobie jednak na kilka
słów uwag o książkach – ale to chyba dobrze, że
książka ma zwolenników i przeciwników. CZYTAJCIE… BO WTEDY KSIĄŻKA ŻYJE!
Zofia – kobieta dobiegająca czterdziestki, inteligentna i dojrzała, duchem czuje się o wiele
młodsza.Zawodowo zajmuje się wizażem w filmie, reklamach i teledyskach. Zakochana w Adamie. Dużo młodszy (o 18 lat), zdolny i kapryśny
student ASP, malarz o wrażliwej duszy i trudnym charakterze… cóż idealnym partnerem zdecydowanie nie jest. A jednak w powietrzu pełno
miłości, pożądania, tajemnic z przeszłości, niedomówień i żali. Wiele wątków łączy misternie utkana nić , tworząc skomplikowaną fabułę
pełną niespodziewanych zwrotów. Narracja nie
jest łatwa, wymaga skupienia w trakcie czytanie,
chociażby ze względu na brak tradycyjnych dialogów. Trochę z powieści obyczajowej, historycznej i psychologicznej – wszystko to tworzy specyficzny klimat powieści.Rozwiązła to powieść
o szukaniu własnych korzeni, o uświadomieniu
sobie, że jedynie znając swoją przeszłość możemy budować szczęśliwą przyszłość oraz o tym, że
czasem to historia decyduje za nas. To książka o
szukaniu prawdy o sobie.
Debiut powieściowy Jarosława Kamińskiego, dramaturga, scenarzysty i publicysty, to proza konfrontacji, niesłychanie ambitna i intrygująca. „Rozwiązłą” ukazała się w znakomitym cyklu ArchipelagiWydawnictwa W. A. B. POLECAM!
Powieścią „Rozwiązła” rozpoczniemy pierwsze spotkanie w Dyskusyjnym Klubie Książki, 29.01.2015r.. Zapraszamy na dyskusję, godz.
17.30, Klub Literacki, ul. Broniewskiego 10C
Olga Nowicka
KronikaChrzanowska
11
kultura
Biblioteka przyjazna
wolontariuszom
Z
wielką przyjemnością pragniemy poinformować, że Miejska Biblioteka Publiczna
w Chrzanowie uzyskała certyfikat „dobry wolontariat”. Certyfikat jest potwierdzeniem profesjonalnej oraz przyjaznej współpracy z wolontariuszami i wolontariuszkami. Dla Biblioteki promocja i organizacja wolontariatu jest ważna, przyznany
certyfikat jest dla nas ogromnym wyróżnieniem. Jest to również potwierdzenie, że
forma, zakres i jakość współpracy z wolontariuszami spełniają ogólnokrajowe standardy.
Pragniemy serdecznie podziękować przede
wszystkim naszym wolontariuszom za zaangażowanie i zaufanie, jakim obdarzyli naszą Bibliotekę. Dziękujemy za zaangażowanie i poświęcony czas.
Historia programu Dobrywolontariat.pl sięga 2010 roku, kiedy Fundacja Pracownia Badań
i Innowacji Społecznych „Stocznia” przeprowadziła badania poświęcone standardom i procesom zarządzania wolontariuszami w organizacjach i instytucjach w Polsce.
Wyniki tych badań zainspirowały do stworzenia cyklu dobrej współpracy z wolontariuszami
oraz poradnika, który mógłby poprawić jakość
działań z ochotnikami.
Wypracowane zasady były następnie inspiracją do stworzenia nowatorskiego narzędzia internetowego, dzięki któremu organizatorzy wolontariatu mogliby sami ocenić jakość swojej
współpracy z wolontariuszami. Tak powstał portal i narzędzie do certyfikacji www.dobrywolontariat.pl.
Równolegle, w tym czasie Ogólnopolska
Sieć Centrów Wolontariatu realizowała coroczny konkurs: Organizacja Przyjazna Wolontariuszom, w ramach którego przyznawane były certyfikaty przyjazności organizacjom i instytucjom spełniającym standardy dobrej współpracy
z ochotnikami.
Począwszy od roku 2013 Fundacja Stocznia
oraz Ogólnopolska Sieć Centrów Wolontariatu podjęły współpracę partnerską przy programie Dobry Wolontariat, w ramach którego kontynuowana będzie procedura przyznawania certyfikatu przyjazności. Sieć Centrów Wolontariatu podjęła się roli operatora programu w wybranych regionach Polski.
Do zadań operatorów regionalnych należy
czuwanie nad przestrzeganiem standardów Dobrego Wolontariatu oraz przyznawanie tytułu
Organizacji lub Instytucji Przyjaznej Wolontariuszom.
Dzięki partnerstwu Stoczni i Sieci Centrów
Wolontariatu wspólnie zwiększyliśmy zasięg
programu Dobry Wolontariat i stale poszerzamy ogólnopolską mapę Organizacji i Instytucji
Przyjaznych Wolontariuszom.
Idea
Program Dobry Wolontariat powstał, aby
podnosić jakość współpracy organizacji III sektora i instytucji publicznych z wolontariuszami
w Polsce, a także wzmocnić wizerunek wolontariatu w odbiorze społecznym.
Cele programu
•
Edukować organizacje, instytucje
oraz samych wolontariuszy poprzez udostępnianie wiedzy i dobrych praktyk o wolontariacie
oraz wymianę doświadczeń;
•
Podnosić standardy współpracy z wolontariuszami i dbać o jakość zarządzania poprzez zaświadczanie o organizacji lub instytucji
przyjaznej wolontariuszom;
•
Promować dobry wolontariat poprzez wzmocnienie wizerunku wolontariatu w
Polsce i przełamać panujące na jego temat stereotypy.
Każda organizacja czy instytucja może sprawdzić czy jest przyjazna wolontariuszom i wypełnić test ze strony www.dobrywolontariat.pl a następnie wysłać swoje zgłoszenie do moderatora
portalu. W terminie do trzech miesięcy od wypełnienia zgłoszenia, z organizacją kontaktuje
się ekspert programu Dobry Wolontariat. Ekspert dokonuje weryfikacji informacji podanych
w formularzu przez osobę, która zgłosiła organizację do uzyskania certyfikatu.
Ekspert ocenia też stopień przestrzegania zasad Organizacji/Instytucji Przyjaznej Wolontariuszom. Ekspert ma prawo do kontaktów z
obecnymi i byłymi wolontariuszami oraz obserwacji organizacji. Po spotkaniu z organizacją ekspert przekazuje swoje uwagi operatorowi
programu. Operator podejmuje ostateczną decyzję o przyznaniu lub nieprzyznaniu certyfikatu
i umieszczaniu na liście Organizacji/Instytucji
Przyjaznych. Zaświadczenie, że dana organizacja spełnia wymagania programu Dobry Wolontariat oraz otrzymuje tytuł Organizacji/Instytucji Przyjaznej Wolontariuszom, który jest ważny
przez okres 2 lat od momentu wydania decyzji
przez operatora programu.
Po tym okresie organizacja zostanie ponownie zweryfikowana przez eksperta na okoliczność przestrzegania zasad dobrego wolontariatu. W przypadku zmian w regulaminie czy zasadach – organizacja będzie poproszona o ponowne wypełnienie testu zasad umieszczonych na
stroniewww.dobrywolontariat.pl.
Wolontariuszy chętnych do współpracy z chrzanowską biblioteką zachęcamy do kontaktu:
Dział Informacji Regionalnej
koordynator wolontariatu
Małgorzata Zbroszczyk
e-mail: [email protected]
tel. 32 763 27 48
Z SZUFLADY
Mamy swoje sekretne szuflady…
W nich listy miłosne, stary ołówek,
zaschniętą stalówkę z atramentowego
pióra, kilka koralików, pamiętnik z
czasów szkolnych i lalka szmacianka…
Może znajdziesz w niej napisany
kiedyś wiersz, fragment opowiadania?
Przynieś je do naszej SZUFLADY!
Mamy pomysł na promocję twojej
twórczości!
Tym razem cudowny wiersz Ks. Jana Twardowskiego, w świątecznym klimacie Bożego Narodzenia.
Dawna wigilia
Przyszła mi na wigilię zziębnięta
głuchociemna
z gwiazdą jak z jasną twarzą – wigilia
przedwojenna
z domem co został jeszcze na cienkiej
fotografii
z sercem co nigdy umrzeć porządnie nie
potrafi
z niemądrym bardzo piórem skrobiącym
w kałamarzu
z przedpotopowym świętym z Piłsudskim
w kalendarzu
z mamusią co od nieszczęść zasłonić
chciała łzami
podając barszcz czerwony co śmieszył
nas uszkami
z lampką z czajnikiem starym wydartym
chyba niebu
z całą rodziną jeszcze to znaczy sprzed
pogrzebów
Nad stołem mym samotnym zwiesiła
czułą głowę
Nad wszystkie figi z makiem – dziś już
posoborowe
Przyszła usiadła sobie. Jak żołnierz
pomilczała
Jezusa z klasy pierwszej z opłatkiem mi
podała
Kontakt z SZUFLADĄ: Dział Promocji Biblioteki i
Upowszechniania Czytelnictwa / Klub Literacki,
e-mail:[email protected], tel:32
7632755
12
Z MIASTA
KronikaChrzanowska
Górnictwo post mortem,
czyli przyroda kontratakuje
Niniejszy artykuł stanowi uzupełnienie
do trwającej właśnie w Muzeum w Chrzanowie wystawy czasowej – Górnictwo
ziemi Chrzanowskiej. Moja część wystawy to geologia oraz tytułowe post mortem, czyli opis zjawisk, które mają miejsce z chwilą zaprzestania działalności
górniczej. Więcej na ten temat w lutowym wykładzie Kawiarni Naukowej.
Nic nie może przecież wiecznie trwać, głoszą słowa popularnej piosenki. Dotyczy to także wszelkiego rodzaju kopalin, które jako zasoby nieodnawialne muszą się kiedyś wyczerpać.
Budując jakąkolwiek kopalnię wkraczamy na
teren nierzadko dziewiczy, czasem przekształcony rolniczo, rzadko mający inną formę zagospodarowania. Już podczas budowy dokonuje się pewne spustoszenie w krajobrazie. Potem
bywa nierzadko gorzej. Prymitywne formy górnictwa kruszcowego pozostawiły po sobie krajobraz warpiowy. Tu i ówdzie pozostały niewielkie
hałdy. Po kopalniach przemysłowych pozostały obiekty infrastruktury oraz hałdy. Ubocznym
rezultatem oddziaływania górnictwa węglowego
są hałdy, czasami dymiące wskutek samozapłonu oraz zapadliska. Te z kolei stają się akwenami
lub lejami sufozyjnymi. Wszystko to, co my teraz robimy z powierzchnia naszej planety w stratygrafii określa się mianem antropocenu. W wyniku tych działań powstaje interesująca mozaika
struktur powierzchniowych jako pole dla spontanicznej sukcesji. O tym, jakie zaskakujące rezultaty daje to zjawisko można się przekonać
wertując uważnie mój kącik w sieci – Wędrówki
z Grzegorzkiem, gdzie liczba fotoreportaży powoli zbliża się 2200.
Na początku skupię się na negatywnych aspektach zagospodarowywania terenów, gdzie skończyła się eksploatacja. Opuszczone szybiki czyli
warpie, przede wszystkim te z terenu Balina były
nagminnie wykorzystywane jako kosze na śmieci. Podobnie działo się wszędzie. Mam to udokumentowane w wielu fotoreportażach z Trzebini, Paryża, Libiąża, Chrzanowa i Jaworzna. Najczęściej na te tak zwane dzikie wysypiska śmieci
trafiały odpady komunalne. Osobiście dla tej formy aktywności gospodarczej posługuję się określeniem - osady najwyższego piętra antropocenu.
Skupmy się na pięknych okolicznościach przyrody. Otóż każdy opuszczony teren, o ile jest lądem w warunkach klimatu Polski podlega sukcesji w kierunku leśnym. To zrozumiałe, ponieważ
w świetle definicji, opierając się o przesłanki naukowe, którą swego czasu ułożyłem na okoliczność jednej z wystaw lasem nazywamy obszar,
na który w ciągu roku spada co najmniej 77mm
deszczu na metr kwadratowy zaś średnia roczna temperatura wynosi więcej niż 8 stopni C a
wiatry nie są zbyt silne. Obecność drzew nie jest
obowiązkowa.
W świetle tej definicji cały nasz kraj pokrywa
las na znacznym obszarze przejściowo pozbawiony drzew. Sukcesję w kierunku leśnym przez wiele lat obserwowałem w Jaworznie na terenie po
szybie Kościuszko. Teraz w tej okolicy powstaje
galeria handlowa Galena. Ostała się jedynie za-
Warpie w Krystynowie
drzewiona hałda, którą lokalni działacze nazywają Górą Kościuszki. W Chrzanowie bardzo
ważnym elementem krajobrazu była hałda po
kopalni Matylda. Znaczna jej część została już
rozwieziona tu i ówdzie. Innym obiektem jest
osadnik po kopalni Trzebionka. Jego stoki także
porósł las, chociaż kilkanaście lat temu wydawało się to niemożliwe. Zapewne pomogło w tym
dziele nasadzenie znacznych ilości rokitnika. Teraz w pomiędzy drzewami na stoku znajdujemy storczyki z rodzaju kruszczyk. Są też płaty
skrzypu olbrzymiego oraz skupisko największego grzyba świata, purchawicy olbrzymiej. Obecnie jest to teren prywatny. Latem tego roku, podczas jednej z wakacyjnych wędrówek na stwierdziłem na szczycie istnienie uprawy soi. Jednocześnie zauważyłem, że południowo-zachodni
stok osadnika jest znacznie uszkodzony.
Teraz skupmy się na ładnych kwiatkach. Da się
zauważyć, że w wielu miejscach warpie masowo
opanowały przylaszczki pospolite. Większość
mieszkańców Chrzanowa zna je z terenu Kolonii Rospontowej. Inne spore skupisko to lasek Jagodowy Dół w sąsiedztwie Zakładu gospodarki
Odpadami Komunalnymi oraz zagajnik przy ulicy Myśliwskiej W Balinie Małym. Gatunek ten
w rozproszeniu pojawia się na wszystkich warpiach na terenie byłego powiatu chrzanowskiego. Jest go tutaj tyle, iż powiada się, że w okolicy Chrzanowa przylaszczka jest godna swojej nazwy gatunkowej. W świetle najnowszej ustawy
o ochronie przyrody nie podlega ochronie gatunkowej. Roślina ta bywa także często spotykana poza terenami przekształconymi w związku z
działalnością górniczą. Tutaj też należą konwalia
majowa, lepiężnik biały, wawrzynek wilcze łyko,
pierwiosnka lekarska, storczyki z rodzaju kruszczyk. Inną osobliwością florystyczną krajobrazu warpiowego jest nader liczny dziewięćsił bezłodygowy w odmianie łodygowej. Uwaga dziewięćsił bezłodygowy najczęściej występuje w formach o różnej długości łodyg. Im bliżej Atlantyku, im dalej od gór tym dłuższych. Nazwa może
być nieco myląca, ale trudno spierać się w tym
momencie z Karolem Linneuszem, który był
jego ojcem chrzestnym. W zielniku Muzeum w
Chrzanowie znajduje się okaz zebrany z ze stanowiska na Rosowej Górze, gdzie po raz pierwszy spotkałem się z tym dziwolągiem. Okaz posiada łodygę o długości nieco ponad 30cm i zajmuje cały arkusz zielnikowy. Znajduję go teraz
poza strefami aktywności górniczej, na przykład
na stokach Strzałby w Libiążu.
Do najbardziej zaskakujących przypadków
należy odkrycie stanowiska buławnika czerwonego w Trzebini Krystynowie. Miejscem akcji
jest południowy cypel większego kompleksu leśnego z licznymi warpiami położony na zachód
od cmentarza. Tutaj w runie brzozowego lasu
znajdziemy około 1000 osobników tego gatunku w zwartych łanach. Jeśli dodamy do tego rozproszone stanowiska ciągnące się po użytek ekologiczny Podbuczyna to okaże się, że jest to najobfitsze stanowisko tego gatunku w Polsce. Aby
móc delektować się urodą tego najokazalszego
storczyka ziemi chrzanowskiej należy tutaj przybyć w połowie czerwca. Wówczas, jak zaznaczam
w kolejnych fotoreportażach czeka nas buławnikowa uczta. Po ras pierwszy ten gatunek stwierdziłem tutaj w 2009 roku, w 2010 roku znalazłem go w większej ilości i od tego czasu stan opisany powyżej trwa.
Nie tylko na warpiach spotkamy się z lilią złotogłów. Jest jej sporo w Krystynowie, Balinie
Małym oraz na obszarze byłej kopalni Katarzyna
na Borowcu. Jest też sporo na stokach Zbójnika
w sąsiedztwie kamieniołomu Żelatowa.
Kolejny interesujący gatunek to naparstnica zwyczajna. W Polsce bywa spotykana zarówno na niżu jak i w górach. Zawsze była objęta jakimiś formami ochrony. Obecnie jest to ochrona częściowa. Na obszarze objętym działaniami
Muzeum w Chrzanowie większość stanowisk
tego gatunku jest związana z terenami po górnictwie kruszcowym.
W niektórych przypadkach przyroda nie
czeka aż zakończymy aktywność górniczą. Na
osadnikach w Jeleniu Białym Brzegu część powierzchni zarastają typowe dla takich siedlisk
podbiały oraz trzcina pospolita. W sierpniu
2014 roku znalazłem tam także wilżynę ciernista, ale i to jest gatunek częsty poza obszarami
górniczymi. Tym nie mniej coraz częściej pojawiają się wśród naukowców głosy, że takie miejsca powinny być chronione, pozostawione spontanicznej sukcesji, ewentualnie z niewielkim
wspomaganiem, bo tylko tym sposobem szereg
roślin chronionych ma szansę przetrwać.
W sąsiednim Jaworznie również otwarto wystawę górniczą, tym razem stałą. Mało kto zadaje sobie sprawę z tego, że to tu, na jaworznickiej
ziemi, w ówczesnej wsi Szczakowa, jeszcze pod
ostatnim rozbiorem Polski wszystko się zaczęło,
jeśli chodzi o wydobycie węgla. Nasza wystawa
jest rozbudowana wokół kopalni Matylda i Trzebionka. Jej zamknięcie w 2008 roku zamknęło
około 1000 letnią historię wydobycia kruszców
na naszej ziemi.
Tedy pojawia się pytanie co dalej. Istniejące
kopalnie węgla kamiennego maja co wydobywać
w najbliższej przyszłości. Złoża węgla kamiennego udokumentowane pomiędzy Kroczymiechem a Dębem są szacowane na 50 lat.
Czy zatem po krótkim kryzysie wszystko
zmierza cum resurrectionem. To tylko pozornie jest dobrze. Mając tę wiedzę powinniśmy postąpić jak nasi starsi bracia w wierze, wiedząc, że
mamy znacznie więcej czasu niż oni.
DOKOŃCZENIE NA STR. 22
KronikaChrzanowska
historia
Wspominając własny ślub
13
D
ługo zastanawiałem się, czy wypada
pisać o własnym ślubie. Fakt, że piszę wynika zapewne z rozwiania wątpliwości w tym zakresie. Przede wszystkim
jest to okazja, aby przypomnieć znanych
Chrzanowian, ale też pretekst, by wspomnieć o wystawie, jaką można obecnie
oglądać w piwniczce Domu Urbańczyka
i o książce, której promocja już 28 stycznia br. odbędzie się w Muzeum w Chrzanowie, także w Domu Urbańczyka.
Ślub nasz (Marii Grabowskiej i mój) miał
miejsce 18 sierpnia 1973 roku. Jesteśmy małżeństwem klasowym z chrzanowskiego Liceum
Ogólnokształcącego, z klasy 8-11f profesora Mariana Romanowskiego z maturą w 1968 roku. Za
podobne małżeństwo można uważać moich Teściów: znaną chrzanowską pielęgniarkę z przedwojennym cenzusem Uniwersytetu Jagiellońskiego Marię z Bigajskich i uczestnika kampanii wrześniowej, jeńca Murnau Bronisława Grabowskich. Można chyba mówić już o pewnej w
tym względzie tradycji, bo małżeństwo naszego
młodszego syna też jest małżeństwem klasowymlicealnym, a starszego syna małżeństwem z roku
studiów. No, ale nie o tym miałem pisać.
Ślub nasz miał miejsce w kościele p.w. Matki
Bożej Ostrobramskiej na Rospontowej. Ponieważ jednak przyszła żona była z parafii św. Mikołaja nauki przedślubne braliśmy właśnie w
niej. W ten sposób należymy chyba do bardzo
nielicznego grona małżeństw, których ślub wiąże się z dwoma bardzo znanymi chrzanowskimi
postaciami, będącymi kandydatami na ołtarze,
przy czym jedna już oficjalną Służebnicą Bożą.
To właśnie Janina Woynarowska przygotowywała nas do „chrześcijańskiego życia po ślubie”. A
ślubu udzielił nam ks. Michał Potaczało, zmarły równi 40 lat temu w opinii świętości, a dzięki swemu orędownictwu w Niebie te opinię jeszcze mocno utwierdzający. Także nas spotkała z
Jego strony odmowa przyjęcia zapłaty za udzielenie sakramentu. Jak wróciły do nas pieniądze,
które jednak na siłę wcisnąłem Księdzu, opisałem w rozdzialiku książki „Chcę do Boga wrócić jako Zwycięzca”.
Ale bynajmniej nie dla zaspokojenia ciekawości akurat w tym temacie zachęcam do jej nabycia i przeczytania. Składa się ona z przywołania
tekstów samego Księdza Michała, nowych wspomnień o Nim (i kilku starszych), a także bardzo
wielu opinii o tym niezwykłym Duszpasterzu.
Może chyba zaciekawić już sam fakt, że teksty,
jakie trafiły na łamy tej książki powstawały w:
Chełmku, Chicago (USA), Chrzanowie, Drohiczynie, Funchal na portugalskiej Maderze, Katowicach, Oświęcimiu, Poroninie, Przemyślu,
Pysznicy, Regulicach, Rabie Niżnej, Rozwadowie, Rzeszowie, Sędziszowie, Stalowej Woli, Sułkowicach, Świdnicy, Toruniu, Trzebini, Wadowicach, Warszawie, Wrocławiu… Najwięcej jednak tekstów – co zrozumiałe – powstało jednak
na Rospontowej w Chrzanowie, gdzie w tamtejszej Parafii ksiądz Michał Potaczało był przez
ponad 20 lat niezwykle cenionym przez parafian
proboszczem (administratorem).
Jemu też poświęcona jest wystawa „Obecny
wśród nas”, którą w piwniczce Domu Urbańczyka można będzie oglądać do początków marca, a
może nawet trochę dłużej.
Przy okazji wspomnienia naszego ślubu
chciałbym jeszcze wymienić dwie inne znakomite postaci chrzanowskie. Wśród obecnych na
ślubie był również m.in. współorganizator chrzanowskiego harcerstwa a potem znany adwokat
Aleksander Szolce, ojciec chrzestny mojej żony,
współtowarzysz niedoli jenieckiej Teścia w jednym bloku w Murnau.
Druga z postaci na naszym ślubie nie była
obecna, ale to właśnie dzięki Niej… na tym ślubie
mogłem być ja, chociaż jeszcze „na zwolnieniu
lekarskim”. Były to czasy, w których wszystkie soboty były tak zwanymi sobotami pracującymi.
Tydzień przed ślubem, w bardzo upalne popołudnie wracałem pociągiem z Katowic, gdzie pracowałem w Hucie Baildon, do Trzebini, gdzie na
Trzebionce jest nasz dom rodzinny. Była jakaś
„awaria na kolei” i pociąg jechał niezwykle powoli do Szczakowej okrężną drogą przez Maczki. Pociąg był przepełniony. Stałem w popularnym „żółto-niebieskim składzie” w przejściu do
wysiadania. Ze względu na upał drzwi pociągu z obydwu stron były otwarte, dając od czasu do czasu miły, orzeźwiający przeciąg. W pewnym momencie pociąg na chwilę zdecydowanie przyspieszył i wtedy poczułem, ze coś wpadło mi do oka. W domu Mama niczego w moim
oku nie dostrzegła. Po nieprzespanej z bólu nocy
w niedzielę bardzo wcześnie rano pojechałem do
Chrzanowa licząc na pomoc przyszłej Teściowej
– pielęgniarki. Ona jednak też niczego w moim
zapuchniętym już oku nie dostrzegła. Przedzwoniła od razu do mieszkającej w pobliżu pani doktor Elżbiety Głuskiej i niewiele minut po godz.
7 byliśmy już u Niej. Okazało się, że wbiły mi
się do oka dziesiątki-setki drewnianych, mikro-
skopijnych drzazg. Żadnym magnesem nie dałoby się ich wyciągnąć. W warunkach domowych
zabieg pozbycia się z oka takich „intruzów” musiał być niezwykle trudny, długotrwały. Ale zakończył się pełnym sukcesem. Jedyną przyjętą
przez Panią Doktor zapłatą było przypomnienie,
że od czasów przedwojennych cieszyła się ona w
naszym domu wielkim mirem, była traktowana
jako lekarz rodzinny, bywała w naszym domu,
także mną opiekowała się i do końca życia moją
babcią Marią Wasiczek.
Dwadzieścia kilka lat potem zawieziono mnie
z Huty do katowickiej kliniki okulistycznej przy
ul. Francuskiej. Też chodziło o wyciągnięcie czegoś z tego samego, widać trochę pechowego oka.
Uznano, że konieczna jest poważniejsza konsultacja i zebrało się w tym celu kilku profesorów.
Nie było niczego poważnego, a spotkanie jeden
z profesorów zakończył z uśmiechem: „A któż to
panu tak spaprał wygładzanie gałki ocznej”. Odpowiedziałem: „Nie miałem dotąd świadomości,
że spaprał… Prawie ćwierć wieku temu wbiła mi
się do oka podczas jazdy pociągiem przy otwartych drzwiach setki drewnianych, mikroskopijnych drzazg. W warunkach domowych wyciągnęła mi je wówczas ponad 75-cioletnia lekarka…”. Pan Profesor zawstydził się, zaczął mnie
przepraszać, a co ważniejsze radykalnie zmienił
swą pierwotną diagnozę: „W takim razie muszę powiedzieć, że to wygładzenie u Pana gałki
ocznej jest mistrzostwem świata”.
A wracając jeszcze na moment do księdza Michała Potaczały, zapraszając do zwiedzenia wystawy pragnę jeszcze zachęcić do spisywania jeszcze wspomnie o tym Kapłanie, jeśli dotąd są one
obecne tylko w Państwa pamięci.
Henryk Czarnik
14
KronikaChrzanowska
HISTORIA
Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej Ziemi Chrzanowskiej
ZAPOMNIANE HISTORIE
ZWIĄZANE Z KOPALNIĄ MATYLDA
Życie mieszkańców toczy się zazwyczaj wokół jakiegoś zakładu, znajdującego się w ich mieście czy dzielnicy. Zakład daje miejsca pracy, przyczyniając się do rozwoju danej miejscowości. Zawsze wkomponowany jest w pobliski krajobraz, a mieszkańcy się
z nim utożsamiają. Tak było, jest i będzie z mieszkańcami Osiedla Kąty w Chrzanowie. Tu właśnie powstała kopalnia ,,Matylda” i
chociaż dzisiaj już nie istnieje, to przecież pozostały po niej budynki, zdjęcia i wspomnienia mieszkańców.
Górnik kopalni Matylda - Zygmunt Sikora
Od lewej: inż. Korczyński sztygar Jan
Chrząszcz
nymi świadkami zdarzeń, o których mało kto pamięta . Przenieśmy się w lata dwudzieste XX wieku. W 1926 r. podjęto kolejną decyzję o odwodnieniu kopalni. Trwają różnego rodzaju prace z
tym związane. W kwietniu 1929 roku wznowiono wydobycie. Panuje radość wśród pracowników, a zwłaszcza wśród mieszkańców Kątów. Ich
,,matka Matylda” znów daje pracę, górnicy mogą
utrzymywać swoje rodziny. Niestety radość nie
trwa długo. Już w lipcu 1930 roku podjęto decyzję o ponownym zatopieniu kopalni, między innymi ze względu na niskie ceny metali, a ponieważ koszty odwadniania były bardzo duże, więc
wydobycie okazało się nieopłacalne. W sierpniu
1930 roku zostają wyłączone pompy i kopalnia
zostaje zatopiona. Dokładnie 7 VIII 1930 r. na
dole kopalni znajduje się 10 ostatnich górników.
Jeden z nich wpada na pomysł, aby napisać na
kartce papieru życzenia dla przyszłych odwadniaczy ,,Matyldy” wiedząc, że musi to nastąpić,
gdyż złoża rudy nie kończą się. Tak też się stało. Napisali życzenia, butelkę zakorkowali, zostawili na podszybiu i wyłączając pompy wyjechali na powierzchnię kopalni. Na kartce znajdował
się tekst o następującej treści:
,,...7.08.1930 r godz. 10 Matylda zastawiona
i zatopiona, na pamiątkę nowym odwadniaczom
życzymy lepszej doli na Matyldzie – Szczęść Boże”.
Kartka zostaje podpisana ich nazwiskami i
imionami:
Kolorus Andrzej, Oliwa Ludwik, Ormianin
Jan, Michalik Franciszek, Mikunda Stanisław,
Kulig Bronisław, Siewniak Władysław, Ślusarczyk Kazimierz, Zimoląg Józef, Kosowski Ludwik...”,
Udało mi się dotrzeć do mieszkańców Kątów,
którzy są związani poprzez koligacje rodzinnie z
niektórymi górnikami, których nazwiska znajdują się na słynnej kartce i otrzymałem ich fotografie. Historia lubi się powtarzać. Minęły 23
lata. W 1953 roku następuje kolejne odwodnienie kopalni. W kopalni zatrudniony jest syn
pana Ludwika Kosowskiego, Stanisław oraz syn
Jana Ormianina, Eugeniusz. Ponownie zatrudniony zostaje Stanisław Mikunda.
Pan Mikunda opowiada historię zatopionej
butelki, co budzi wśród górników wielkie emocje i chęć jej odnalezienia. Jak wspomniałem,
wśród górników pracujących przy odwadnianiu, znajduje się Stanisław Kosowski oraz Eugeniusz Ormianin, którzy odczuwają podwójne emocje, gdyż to ich ojcowie 23 lata temu byli
przy zatapianiu kopalni i ich nazwiska są zapisane na kartce.
DOKOŃCZENIE NA STR. 15
Jan Ormianin
Stanisław Mikunda
Ludwik Kosowski
Zbierając materiały związane z kopalnią ,,Matylda” oraz rozmawiając z mieszkańcami Osiedla
Kąty, dowiedziałem się, że prawie każda rodzina jest emocjonalnie związana z tą kopalnią. Ja
również zaliczam się do tych rodzin, gdyż moja
mama pracowała na kopalni w ostatnich latach
jej świetności.
Głębinowa kopalnia rud ołowiu ,, Matylda”
powstała w połowie XIX wieku i istniała do lat
osiemdziesiątych XX z tym, że wydobycie zakończyła w grudniu 1972 r. Podczas swojego istnienia swojej działalności przechodziła wzloty i
upadki, co przełożyło się na różne koleje losu jej
pracowników. Dostępne są materiały historyczne o działalności ,, Matyldy”z którymi można się
zapoznać, natomiast ja chciałem podać kilka informacji, uzyskanych podczas rozmów z naocz-
KronikaChrzanowska
Stanisław Mikunda
Tunel, który odwadniał szyb „Karol”
DOKOŃCZENIE ZE STR. 14
Pan Stanisław niewiele pamiętał z opowiadań ojca o zatapianiu kopalni w 1930 r. Dzisiaj
wspomina:
,, … zapamiętałem jak ojciec mi opowiadał
o zatapianiu kopalni ,,Matylda”, że z kolegami
wspólnie napisali życzenia dla przyszłych pokoleń umieścili ją w szczelnie zamkniętej butelce, a butelkę pozostawili we wnęce na telefon na
podszybiu ,,Ludwik”. Tata opowiadał mi dużo
o pracy na kopalni, również o ostatnich chwilach przed jej zatopieniem w 1930 roku. Miałem wówczas tylko trzy latka więc dużo zapomniałem. W 1939 roku ojciec poszedł na wojnę
i niestety w 1943 roku zostało przywiezione jego
ciało. Jak już wspomniałem, byłem przy odwodnieniu kopalni i przy znalezieniu słynnej butelki. W dniu 12 września 1953 roku, przy końcowym odwadnianiu i zejściu na poziom podszybia szybu ,, Ludwik”, odnaleziono butelkę z listą
pracowników, którzy pracowali przy zatapianiu
i powiadomili dyrektora kopalni(...) Dyrektor
oznajmił, że butelka musi być uroczyście otwarta. Tak tez się stało, jednak butelki nie można
było otworzyć więc musiała być rozbita. Odbyła się impreza, pieczone ziemniaki...”
Ta ciekawa historia ma jednak ciąg dalszy.
Zbierając materiały historyczne związane z
Osiedlem Kąty, spotkałem się z rodziną pana
Stanisława Mikundy. Podczas rozmowy uzyskałem informacje, iż pan Mikunda prenume-
15
HISTORIA
Stanisław Kosowski
rował ówczesną gazetę ,,Dookoła Świata”. Końcem 1953 roku jego mieszkanie odwiedził reporter tego tygodnika z prośbą o udzielenie informacji na temat ,, historycznej butelki”. Po udzieleniu wywiadu artykuł ukazał się w styczniu
1954 roku. Aby pozyskać informację naocznych
świadków tego zdarzenia, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Chrzanowie, a dokładnie z
Działem Informacji Regionalnej, udało nam się
dotrzeć do tego artykułu.
Z artykułu dowiadujemy się trochę innych
faktów związanych z historią butelki, między innymi, że istniały dwa kawałki papieru i pojawiło
się kilka innych nazwisk wśród dziesięciu górników, których nazwiska umieszczono na papierze
w 1930 roku. Artykuł bardzo dobrze odzwierciedla to co działo się 7 sierpnia 1930 r.
Po kopalni ,,Matylda” pozostało wiele historycznych miejsc. Oprócz budynków, które możemy oglądać jadąc przez Osiedle Kąty ulicą Śląską, ciekawym miejscem jest tzw. ,,tunel”, znajdujący się w lasach kąckich, niedaleko ulicy Kopanina.
Tunel został wykopany przez pracowników
kopalni, jednak trudno mi określić kiedy to było.
Z pewnością istniał już przed II wojną światową
i być może został wykonany końcem XIX wieku
lub początkiem XX wieku. Do tego tunelu była
skierowana woda podczas odwodnienia szybu
,,Karol”. Z opowiadań rodziców i dziadków wiemy, że podczas drugiej wojny światowej Niem-
Eugeniusz Ormianin
cy wywozili coś i wsypywali do tunelu. Plotki
mówią, że mogła to być broń lub amunicja ze
strzelnicy jaką mieli na boisku na Kątach. Kolejna plotka mówi, że w tunelu mogła być broń partyzantów i mieszkańców Kątów i Chrzanowa,
związanych z ruchem oporu. Wiemy również, że
mieszkańcy chronili się w tunelu przed bombardowaniem. Nie znamy dokładnie długości tego
betonowego tunelu. Z niepotwierdzonych informacji wiemy, że w tunelu znajdują się pozostałości szyn.
Kolejnym historycznym miejscem jest studnia przy ulicy Studziennej na Kątach. Studnia
ma głębokość 11 metrów i została wybita przez
pracowników kopalni. Była to pierwsza studnia
dostępna dla ogółu mieszkańców. Znajdowała się w niej źródlana woda zdatna do picia. Wysokość obudowy pompy ponad ziemią wynosiła 2,5 metra z kapturem na górze, który chronił przed deszczem. Z czasem obudowa została
zmieniona, a obecnie całkowicie zdewastowana.
Ze względu na to, że studnia znajduje się na ulicy Studziennej, prawdopodobnie od niej pochodzi nazwa tej ulicy.
18 listopada w chrzanowskiej bibliotece odbyła się ,,Wszechnica Chrzanowska”, w czasie której przedstawiłem te i inne pozyskane informacje od mieszkańców Osiedla Kąty, związane z
kopalnią ,,Matylda”. Zaprezentowałem zdjęcia i
dokumenty. Cała prezentacja jest dostępna w bibliotece.
Roman Madejski
Studnia przy ul. Studziennej na osiedlu
Kąty
16
KronikaChrzanowska
historia
30-lecie Letniej Bazy
Obozowej w Szarym Dworze
Obchody jubileuszowe: 11-13.07.2014r. na terenie bazy Obozowej w Szarym Dworze.
W lipcu 1984 roku w maleńkiej miejscowości Szary Dwór na polanie pomiędzy
lasem a oborą SHR–u na gruncie (kartoflisku), na którym jeszcze przed rokiem
były uprawiane ziemniaki stanęły po
raz pierwszy harcerskie namioty. Przeszło 140 zuchów, harcerzy i instruktorów chrzanowskiego Hufca ZHP spędziło
tam harcerskie wakacje! Przypuszczam,
że większość tych, którzy tam przyjechali nie wyobrażało sobie, że za rok mieliby
tutaj powrócić...
… jeden problem to nie problem, .. a było
ich kilka
„... ustawimy mały obóz bramy zbudujemy z serc,
a z tych dusz co tak gorące zbudujemy
sobie piec, …”
Nie było planów ani pomysłu Komendy Hufca Chrzanów na jakiś dłuższy pobyt naszych harcerskich obozów w Szarym Dworze. W prawdzie pierwszy obóz na tym terenie pomimo wyjątkowo marnej pogody należało uznać jako udany, dyrektor SHR – u jakby „zmiękł” i zgodził się
na ponowne rozbicie obozu w roku przyszłym.
Okazało się również, że nie brak chętnych na
wyjazd w przyszłym roku , a nawet będzie możliwość zorganizowania dwóch turnusów, co też
stało się faktem w 1985 roku... jednak jakiegoś
większego zaangażowania ze strony Komendy
Hufca raczej nie można było zaobserwować. I
tak przez kolejne trzy lata żadne istotne zmiany jeżeli chodzi o podniesienie standardu wypoczynku nie zaistniały, chyba, że za takowe uznać
można przywiezienie w kolejnych latach dwóch
„melamin” które zostały odkupione od Chrzanowskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego za
symboliczną złotówkę i od samego początku zostały zaadoptowane na magazyny żywnościowe
służąc dobrze temu celowi do 2009 roku. Drugim pozytywnym „nowum” było osadzenie na
stałe konstrukcji kuchni, co za tym idzie nie była
ona po zakończeniu kolejnych obozów demontowana i wraz z dwoma melaminami po zakończeniu akcji letnich służyła jako zamykane magazyny dla części sprzętu obozowego. Tak mijały
kolejne lata z tą tylko różnicą, że kopanie latryn
w lesie oraz dołów na śmieci i zlewki w każdym
roku zmieniały nieco swoje miejsca, a niestety z
upływem kolejnych lat coraz trudniej było trafić
na miejsce jeszcze „dziewicze”.
W 1988 roku po raz pierwszy została podpisana Umowa Dzierżawy działki nr 7/2 w Szarym Dworze pomiędzy ZHP Komendą Hufca Chrzanów reprezentowaną przez druha harcmistrza Janusza Krupnika pełniącego wówczas
funkcję Komendanta Hufca oraz Tadeuszem
Gniazdowskim - dyrektorem Stacji Hodowli
Roślin w Krokowej. Powyższa umowa obowiązywać miała przez dziesięć lat, a co najważniejsze, w jej treści zawarty został zapis ( punkt ), że
strona dzierżawiąca ( czyli Komenda Hufca )
może, celem podniesienia standardu wypoczynku, realizować niezbędne inwestycje zgodnie z
ówcześnie obowiązującym wymogami budow-
lanymi po wcześniejszym uzgodnieniu i wyrażeniu zgody przez właściciela terenu. Podpisanie
tej umowy było przełomem i początkiem tworzenia Harcerskiej Letniej Bazy Obozowej Hufca Chrzanów z prawdziwego zdarzenia!
Pomimo wielu problemów technicznych,
sprzętowych, zaopatrzeniowych występujących
w latach 90 – tych oraz problemów stworzonych na przełomie lat 1994 - 2002 przez ówczesne Władze Gminy Krokowa, polegających
głównie na próbach blokowania wszelkich inicjatyw związanych z rozbudową bazy obozowej
poprzez całkowitą ignorancję ze strony Urzędu
Gminy Krokowa ( czytaj Wójta Gminy … ), braku jakiejkolwiek reakcji – odpowiedzi na wszelkiego rodzaju pisma, dokumentację techniczną
składaną przez nas w Urzędzie Gminy, a skończywszy na założeniu sprawy w Sądzie Administracyjnym w w Gdańsku dotyczącej legalności zabudowy działki. Sprawa zakończyła się na
pierwszej rozprawie jej umorzeniem!
Oprócz trwającej „zimnej wojny” z Urzędem
Gminy w Krokowej powstał kolejny problem. W
1993 roku zlikwidowana została Stacja Hodowli Roślin w Krokowej, a co za tym idzie cały majątek SHR w tym i nasza działka przeszła na własność Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa
w Warszawie. Umowa dzierżawy zawarta w 1988
straciła ważność. Należało jak najszybciej negocjować nową umowę z obecnym właścicielem
czyli AWR S.P. Po dwóch „podejściach” podpisana została Umowa Dzierżawy w AWR SP. w
Oddziale w Gdańsku. Tym razem umowa zawarta została na 15 lat.
Wydawać by się mogło, że wreszcie będzie „z
górki”, po kilku „chudych latach, teraz czekają
nas tylko lata tłuste”. Nic jednak bardziej mylnego. Była wprawdzie umowa dzierżawy którą jednak każda ze stron mogła wypowiedzieć z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu. Nie to było
jednak największym zagrożeniem. Zdecydowanie pogarszały się relacje z Urzędem Gminy! Nie
było na co czekać! Jako Komenda Hufca podjęliśmy decyzję o próbie wykupienia działki na własność. „Próby” te trwały blisko trzy lata, w którym to czasie osiem razy odwiedziliśmy Agencję Własności Rolnej w Warszawie każdorazowo
dostarczając wymagane dokumenty, pisma, tylko
po to, żeby już na miejscu w AWR dowiedzieć
się, że dany przepis czy inny paragraf dwa tygodnie temu uległ zmianie. Determinacja z naszej
strony była jednak tak wielka, że postanowiliśmy
poprosić o pomoc ( „ Przedstawicieli Narodu” )
Posła RP Kazimierza Milnera oraz Senatora RP
Bogusława Mąsiora, przedkładając im pełną dokumentację naszych dotychczasowych starań. Jakież ogromne a zarazem miłe było dla nas zaskoczenie, że po ok. dwóch tygodniach od chwili
przekazania Parlamentarzystom dokumentacji,
zostaliśmy poproszeni o przyjazd do Warszawy
celem podpisania Umowy Sprzedaży działki nr
7/2 w Szarym Dworze.
10 kwietnia 1996 roku w siedzibie Oddziału Terenowego Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Warszawie podpisany został AKT
NOTARIALNY przez Dyrektora AWR SP w
Warszawie Jerzego Jana Olejniczaka, hm. Mariana Pałczyńskiego– Komendanta Hufca i hm.
Otylię Koszelów – Kwatermistrza Hufca ZHP
Chrzanów. Można by powiedzieć, że w dniu
10.04.1996 skończyła się w Szarym Dworze
epoka „rób ta co chce ta”, a rozpoczął się czas
„budowy”, realizacji marzeń, wielu osób związanych z chrzanowskim harcerstwem i hufcem.
Efekty realizacji tych zadań i marzeń możemy
dzisiaj ocenić!
Wspominałem o kilku istotnych problemach,
które raczej nie ułatwiały nam życia przy organizacji kolejnych HAL, niemniej jeszcze o jednym,
nie tyle może problemie, co raczej utrudnieniu,
chciałbym nadmienić. Dotyczy on głównie początków naszej budowy, przełomu lat osiemdziesiątych i początku lat dziewięćdziesiątych.
DOKOŃCZENIE NA STR. 17
KronikaChrzanowska
DOKOŃCZENIE ZE STR. 16
Pomimo wspomnianych różnych zawirowań w tym okresie, w 1989 roku powstał pierwszy obiekt na terenie bazy pieszczotliwie przez
uczestników zwany „Bębenkiem”, a utrudnienie polegało na tym, że jako „ekipa budowlana”
nie posiadaliśmy praktycznie żadnego zabezpieczenia narzędziowego, materiałowego, itp. Jedyne narzędzia, które mieliśmy do swojej dyspozycji to : kilka młotków, tyle samo łopat, jakaś siekiera, grabki, przecinaki i kilka pędzli. Spawarka pożyczana była z warsztatu mechanicznego w
Łętowicach .
Taka „partyzantka” trwa przez kilka kolejnych
lat, a mimo tego powstawały nowe obiekty, takie jak: domek zuchowy ( 1994r. ) projekt inż.
Adama Niewieńcza (w planie zagospodarowania terenu takich domków powstać miało jaszcze trzy), umywalnia ( 1995r. ) oraz magazyn
sprzętowy – warsztat, który – co istotne – z każdym rokiem jest coraz lepiej wyposażony, mamy
historiA
wreszcie własną spawarkę oraz pierwsze elektronarzędzia. Pawilon WC ( 1996r. ) projekt inż.
Adam Bartnik.
W tym okresie powstają również inne inwestycje: trzykomorowe szambo zbiorcze, kanalizacja zewnętrzna, doprowadzona zostaje woda
pitna z ujęcia miejskiego z pominięciem obory
oraz nowa sieć elektryczna z Trafo Nr 1 w Szarym Dworze, teren bazy zostaje oświetlony. W
połowie lat 90-tych rozpoczęliśmy „zalesianie”
terenu bazy, głównie w okolicach zaplecza kuchennego.
Od 2000 r nastapiła dalsza rozbudowa bazy.
Powstała druga świetlico – jadalnia, magazyn
żywnościowy i magazyn sprzętu obozowego.
Przeprowadzona została całkowita przebudowa kuchni oraz rozbudowane zaplecze kuchenne. W 1999 roku wybudowano nowa bramę (w
2013 przebudowana) która stanowi obecnie wizytówkę naszej bazy. Ostatnie półtorej dekady
to ogromny „skok cywilizacyjny” pod względem
17
wyposażenia bazy w sprzęt obozowy, pionierski,
sportowo–rekreacyjny: nowe namioty, łóżka,
rowery, sprzęt multimedialny. Jeżeli dodamy do
tego wcześniej wykonane i na bieżąco modernizowane inwestycje medialne, prąd, woda, ścieki,
odpady, to wszystko klasyfikuje naszą bazę jako
jedną z najlepszych w całym Związku. Latryny,
doły na śmieci, namioty sanitarne to już historia
i wielka abstrakcja dla młodych adeptów „sztuki obozowania”.
Wypada jeszcze nadmienić, że wszystkie wymienione obiekty i inwestycje poza autorskimi
projektami domku zuchowego i pawilonu WC
oraz wykonanie „elektryfikacji” bazy, są autorstwem ludzi „pozytywnie zakręconych”, których
w naszym hufcu nigdy nie brakowało.
Jak widać problemów było wiele... a w tym
wszystkim siła i wiara ludzi, którzy widzą sens
działań i maja wspólny cel.
hm. Marian Pałczyński
c.d.n.
18
KronikaChrzanowska
HISTORIa
OŚWIATA CHRZANOWSKA
PO AGRESJI HITLEROWSKIEJ
P
oniżej prezentujemy Państwu dalszy
ciąg okupacyjnych wspomnień
śp. pamięci Antoniego Willimka,
zebranych przez jego syna Andrzeja
Willimka. Wcześniejsze części
wspomnień opublikowaliśmy w 166 i 189 numerze „Kroniki Chrzanowskiej”.
Lata okupacji hitlerowskiej, na ziemiach polskich, stworzyły dla szkolnictwa i oświaty, nader
ciężkie i beznadziejne położenie. Niemcy podbijając nasz kraj, zdawali sobie jasno sprawę, że zagarnięcie państwa, drogą agresji i przemocy, a zawładnięcie narodu, jego kultury, to nie jest jedno i to samo.
Dlatego aby całkowicie zapanować na terenach nowo zdobytych, trzeba naród zniszczyć,
albo całkowicie zakuć go w kajdany niewoli. Zagarnięcie ludności ziem słowiańskich, od wieków wrogo nastawionej do Niemców, a teraz
tym bardziej, do faszystowskiego reżimu Hitlera, było wielkim problemem. Mówił o tym Hans
Frank, generalny gubernator - „Nigdy już, nie
odrodzi się Rzeczypospolita, czy też jakieś inne
państwo polskie. Polska będzie traktowana jako
kolonia. Polacy, zostaną niewolnikami niemieckiego imperium światowego.” Skoro Polska, miała być krajem niewolników i rezerwuarem siły
roboczej, dlatego też oświata i nauka, narodowi niewolników, nie tylko nie jest potrzebna, ale
stosownie do założeń planu niemieckiego, winna
być zakazana lub mocno ograniczona. Według
tego planu, Polacy, powinni znać na tyle język
niemiecki, by mogli natychmiast wykonać polecenia, swoich „nadpanów übermensch”.
Takie były urzędowe sentencje, wypowiedzi
Hansa Franka, w październiku 1939 roku, kiedy mówił do swych podwładnych władz oświatowych, niemieckich inspektorów szkolnych,
Schulratów, z całą akcentowaną wyrazistością.
„Musi być zasadnicza różnica, pomiędzy narodem panów, a Polakami”. Polacy będą odtąd posiadali takie możliwości kształcenia, które pokażą im, beznadziejność ich narodowego bytu”.
Jeden z okólników chrzanowskiego Schulrata,
podał to oświadczenie, Hansa Franka w streszczeniu. Nauczycielstwo chrzanowskie, na ogół
nie było tym zaskoczone i przybite. Zdawało sobie sprawę z powagi sytuacji i wrogiego stosunku
Niemców, do nas Polaków, więc cytowane wypowiedzi, przyjęło ze spokojem i opanowaniem.
W powiecie chrzanowskim, zlikwidowano
wszystkie szkoły średnie, gimnazja i szkoły zawodowe. Utrzymywano natomiast szkoły podstawowe, z niezmiernie okrojonym programem nauki. Wyrzucono z programu nauczania, literaturę, historię i geografię polską.
Szkoły i nauczycieli, poddano policyjnemu
nadzorowi. We wsiach czuwali nad nauczaniem,
burmistrze gmin zbiorowych lub poszczególni
urzędnicy, do takiego nadzoru polskiej szkoły,
wytypowani. Sama realizacja programu, metody,
jakość i ilość przyswojonej wiedzy, były nie istotne. Nadzór szkolny, z całą skrupulatnością badał
ilość dzieci, podawanych co miesiąc, w wykazie
sprawozdawczym, bo było to związane z utrzymaniem etatu nauczycielskiego.
Szkoła nie posiadała, żadnych pomocy nauko-
wych, przyrządów, czy też obrazów. Nauka miała
się odbywać, czysto werbalnie. Nauka rysunków
i zajęć praktycznych, była znacznie poszerzona,
kosztem innych przedmiotów. Przy nauce języka
rodzimego, nie wolno było się posługiwać żadną lekturą, ani też cytować wierszy poetów, czy
pisarzy polskich. Można było korzystać z prasy
lub książek brukowych, wydawanych za zezwoleniem niemieckim, często o treści kryminalnej.
Polskie budynki szkolne, pozajmowano na
szkoły niemieckie. W miastach i po wsiach, taka
szkoła, stawała się kuźnią germanizmu. Uczono
w niej, nie tylko dzieci, ale też i starszych, a szczególnie, z hitlerjugend, których wychowywano ze
specjalnie wrogim nastawieniem do Polaków.
Nauczyciel polski, powiatu chrzanowskiego, ziem przyłączonych do Niemiec, był prawdziwym ambasadorem polskości. On to odpierał, ataki wrogiej propagandy, dążącej do zniweczenia wszystkiego, co polskie, on prowadził
nauczanie w zakonspirowanej formie, on umacniał patriotyzm i zagrzewał, do konspiracyjnej
działalności, a w przyszłości walki o wolność. To
właśnie on, nauczyciel szary, wiejski, chronił lud
przed wydarciem mu, ostatniego kęsa chleba.
Nauczyciel wiejski, to najwniklejszy i zarazem
najserdeczniejszy, przyjaciel i znawca ludu. On
to intuicyjnie, wyczuwał potrzeby społeczności
wiejskiej i często ją chronił, przed zdradzieckimi
ciosami, zagłady polskości i bytowej egzystencji.
Tenże nauczyciel, mógł działać w ruchu podziemnym i organizować wszelkiego rodzaju akcje, ponieważ znał doskonale swój teren i ludzi. Nauczyciel z ludem a wieś z nauczycielem,
tworzyli jednolitą spójnię. Ramie w ramie szli,
po ciernistej drodze, wspólnego znoju i cierpienia, aż po strefę ocalenia. Strzegli oni wspólnie,
jak oka w głowie, polskości i polskiego honoru,
a byli tak zwarci, że szczegółowe działanie policji i gestapo, wedrzeć się do wnętrza, nie mogło.
Jeżeli ten prosty lud i całe społeczeństwo polskie, było tak zwarte i scalone, nie było zobojęt-
nienia, na sprawy narodowe, ale przeciwnie, całe
życie Polaków, przenikała wola walki bez reszty,
aż do wyzwolenia i zwycięstwa, to wolność przyszła sama.
Jakież to siły, ukształtowały tak mocną postawę i takie twarde podwaliny, że naród zniósł bohatersko, napór krwawej walki z wrogiem, nie
poddał się, nie załamał ani też nie zdradził społeczności polskiej ani państwa? To sprawiły siły
wychowania patriotycznego a batalię wygrał nauczyciel i ten z pokoleń przedwojennych i ten w
czasie okupacji.
Chwała Ci, Polska Oświato! To Ty tak dzielnie, wychowałaś, swoich polskich synów, że woleli przelewać swoją krew, cierpieć i ginąć niż
zdradzić i odnosić faszystowskie sukcesy.
Antoni Willimek
cdn
KronikaChrzanowska
19
kultura
MÓJ NAUCZYCIEL
B
yły wakacje 1951 r. Mieszkałem na
Kolonii Fabrycznej, obok Technikum
Mechaniczno-Elektrycznego. Któregoś
dnia szedłem do centrum miasta. Przed
dworcem kolejowym PKP spotkałem
młodego mężczyznę, który z wielką kulturą i taktem zwrócił się do mnie, 14-latka: „przepraszam pana, gdzie w Chrzanowie znajduje się ulica Jana Kochanowskiego?”
Dobrze się składa – odpowiedziałem, ponieważ idę w tym kierunku, to pana zaprowadzę na
wskazany adres. Postanowiłem być „przewodnikiem” dla sympatycznego człowieka. Przez
kładkę nad dworcem kolejowym skierowaliśmy
się na reprezentacyjną ulicę Chrzanowa – Aleję
…..(dzisiejszą Henryka).
Podczas wspólnego marszu ów nieznajomy
pan poinformował mnie, że jako inżynier po studiach dostał propozycję pracy w Fabloku z możliwością uzyskania mieszkania w nowo wybudowanym bloku na ulicy Jana Kochanowskiego. Po dokonaniu „lustracji” przyszłego zamieszkania postanowił poznać miasto. Aleją w górę
poprowadziłem miłego pana. Na trasie przekazywałem krótkie informacje o: kinie „Zorza”,
Szkole Podstawowej nr 3 (byłem jej absolwentem), Banku Spółdzielczym, Starostwie Powiatowym, wili profesora T. Urbańczyka, Magistracie i dalej do kościoła św. Mikołaja. W kościele
parafialnym pokazałem panu mozaikę wenecką Matki Boskiej jako dar Ojca Świętego Leona
XIII dla Chrzanowa. Mozaika ta zafascynowała
mojego gościa. Wspólną wędrówkę zakończyliśmy na Rynku. „Dziękuję panu za przybliżenie
mi Chrzanowa” – oświadczył inżynier. To miasto zrobiło na mnie inne wrażenie, niż to co przekazali mi znajomi, którzy odradzali mi zamieszkanie w Chrzanowie, mającego opinię „zapyziałej dziury żydowskiej”. Byłem pierwszym chrzanowianinem, który miał zaszczyt i przyjemność
poznać tego niezwykłego człowieka.
Z perspektywy lat mogę stwierdzić, że był to
mój skromny wkład w podjęciu decyzji inżyniera o rozpoczęciu pracy w Fabloku i zamieszkaniu
w Chrzanowie. Przypuszczam, że zdałem swój
pierwszy test jako późniejszy przewodnik.
W nowym roku szkolnym 1951 byłem
uczniem drugiej klasy Technikum Mechaniczno-Elektrycznego. W programie nauczania znalazł się nowy przedmiot – maszynoznawstwo.
Miłe zaskoczenie spotkało mnie, gdy na początku września do sali lekcyjnej wszedł ….poznany w czasie wakacji młody inżynier. „Nazywam
się Jan Michalcewicz, jestem inżynierem i będę
was uczył maszynoznawstwa”- oświadczył. W
tym czasie prawie nie było książek do nauki. Na
każdej lekcji omawiana była maszyna lub urządzenie, które z wielką precyzją kredą na tablicy rysował inżynier, a my uczniowie musieliśmy
te rysunki przerysowywać do swoich zeszytów.
Wtedy podziwialiśmy kunszt i precyzję naszego nauczyciela. Inżynier Michalcewicz był mistrzem odręcznego rysowania koła. Bardzo często (w czasie przerwy) sprawdzaliśmy cyrklem
narysowane koła. Odstępstwo od ideału było zawsze nieznaczne. Podczas jednorocznego szkolenia wykładowca nasz dał się poznać jako człowiek wielkiej kultury, taktu i mistrz przekazywa-
Obraz nieistniejącej już zabytkowej drewnianej cerkwi w Lutowiskach
nej wiedzy, przez co był lubiany przez uczniów.
Po skończonych moich studiach technicznych
pracowałem w Fabloku jako konstruktor i tutaj
znów miałem kontakt z inżynierem Michalcewiczem, który w tym czasie pełnił funkcje kierownika Wydziału Mechanicznego, zatrudniającego kilkaset osób. Po kilku latach pracy w Fabloku przeszedł do Rafinerii w Trzebini, a później
do Instytutu Nafty w Krakowie. Nastąpiła wieloletnia przerwa w naszych kontaktach. Powtórne zbliżenie nastąpiło dopiero w 1980 r., gdy na
terenie Chrzanowa powstał KIK. Tutaj znalazło
się pole do wspólnych kontaktów przez uczestnictwo w spotkaniach klubowych, prelekcjach
oraz wycieczkach-pielgrzymkach, które w ramach KIK-u prowadziłem już jako przewodnik.
W tym czasie dowiedziałem się o wielkiej pasji i
zdolnościach malarskich pana Jana.
Swoje prace prezentował na wystawach w wielu polskich miast, jak również za granicą. Malarstwo inżyniera Michalcewicza cechował realizm.
Praktycznie malował wszystko: pejzaże, zabytki,
kwiaty, itp. Jedna z wystaw w Chrzanowie zrobiła na mnie duże wrażenie. Postanowiłem nabyć Jego prace. Aktualnie jestem w posiadaniu
28 obrazów, głównie miniatur kwiatowych. Posiadam zestaw zabytków Nadwiślańskiego Parku
Etnograficznego w Wygiełzowie. Dla mnie najcenniejszym jest obraz nieistniejącej już zabytkowej drewnianej cerkwi w Lutowiskach, którą poznałem w 1971 r. podczas wycieczki szkoleniowej kursu przewodników beskidzkich w
Chrzanowie. Cerkiew p.w. św. Michała Archanioła została namalowana z wielkim pietyzmem,
dokładnością i niezwykłą precyzją, w czym pan
Jan wykazał wielki kunszt malarski, przez co
można Mu przypisać przydomek „chrzanowski
Canaletto”. Cerkiew nawiązywała do tradycyj-
nej architektury ukraińskiej. Była to świątynia
trójkopułowa z transeptem, otoczona wydatnym
dachem okapowym, nawiązującym do sobót w
drewnianych kościółkach śląsko-małopolskich.
Świątynia ta była dziełem architektów lwowskich i wzniesiona została w 1898 r. Na terenie
polskich Bieszczadów na przełomie XIX/XX
wieku wybudowano 5 bliźniaczo podobnych
cerkwi, z których pozostała tylko jedna w Bystrem.
Niestety świątynię w Lutowiskach spotkał tragiczny los. W 1980 r. została rozebrana i miała
zostać odtworzona w Dwerniku. W tej miejscowości powstał kościół z niewielkim fragmentami rozebranej świątyni, pozostałe (w większości)
części zostały w barbarzyński sposób zniszczone i rozgrabione.
Obraz cerkwi, której jestem w posiadaniu namalowany został w 1988 r., a więc w czasie, gdy
świątynia już nie istniała. Mistrz Jan wykazał
wielkie zdolności i talent malarski, aby z fotografii precyzyjnie odtworzyć najpiękniejszą cerkiew bojkowską w Bieszczadach.
Drugą dla mnie cenną pamiątką jest nieduży
obrazek kapliczki na tle górskiej panoramy, którą otrzymałem z rąk ówczesnego proboszcza parafii św. Mikołaja w Chrzanowie, ks. Prałata Zbigniewa Mońki jako podziękowanie za zrealizowanie swojego programu w ramach VI Tygodnia
Kultury Chrześcijańskiej w Chrzanowie. Zapytałem Autora obrazu, gdzie znajduje się ta kaplica? Gdzieś w Beskidzie Sądeckim – padła odpowiedź.
Dziś, gdy nie ma już żyjącego Mojego Nauczyciela utrzymuję z nim kontakt uczuciowy patrząc
na zawieszone obrazy Jego autorstwa w moim
mieszkaniu.
Stanisław Trębacz
20
kultura
KronikaChrzanowska
Z Adamem Mickiewiczem…
POLONEZA CZAS ZACZĄĆ
M
róz był siarczysty, śnieg skrzypiał
pod płozami, janczary grały kapela srebrzystą. W dzień wigilii Bożego Narodzenia Barbara i Mikołaj Mickiewiczowie jechali na święta do stryja Bazylego,
z Nowogródka ku Zaosiu. Czterdzieści kilometrów sanny dla spodziewającej się
dziecka kobiety - to daleka droga.
Zasłabła. Wyniesiona do przydrożnej karczemki urodziła syna. Nie było nawet stołu,
żeby by ułożyć niemowlę. Tedy ojciec wydobył
z sepetów podróżnych księgę. Tom poezji księdza biskupa Ignacego Krasickiego, (...) Na tejże
księdze spowito w pieluszki chłopię, które miało otrzymać imię, jakie mu przyniósł dzień urodzin - Adam.
Był 24 grudnia 1798 roku.[...]I pierwszą kołysanką była kolęda? Jak mówi legenda, w tę cudowną wigilijną noc, akuszerka - szlachcianka
Barbara Mołodecką - przecięła pępowinę noworodka na książce jako podkładce, aby „Adama
przeznaczyć na rozumnego”.
Pisze Barbara Wachowicz w „Wigiliach polskich. Adam Mickiewicz”
12 lutego 1799 w nowogródzkiej farze odbył się chrzest Adama Bernarda - syna urodzonego Mikołaja Mickiewicza, komornika mińskiego, adwokata nowogródzkiego i Barbary Majewskiej, ślubnych i szlachetnych małżonków. Mikołaj i Barbara Mickiewiczowie, mając majątek (...)
dość szczupły, nie z bogactwa, nie z urzędów, dygnitarskich tytułów, ale z cnot własnych słynęli, ze
zgodnego małżeństwa, z miłości ku bliźnim, z litości ku biednym, z religii bez bigoterii, ze szczerości,
prawdy (...), ze staropolskiej gościnności i zachowania wszelkich godziwych obyczajów i zwyczajów;
wreszcie z roztropności, dobrego gospodarzenia,
porządnego wychowywania dziatek? -pisał najstarszy syn Adama, Franciszek w „Pamiętniku”.
Szczęśliwe lata dzieciństwa Mickiewicz w
swych ostatnich liryka nazwie sielskie anielskie,
pisał:
Kraje dzieciństwa gdzie człowiek po świcie
Biegł jak po łące, a znał tylko kwiecie?
Po wielu latach wspominał: W dzieciństwie
czułem wstręt do pisania, uczono nas wtedy kreślić litery na deszczułce, na której te arabeski robiły mi wrażenia wnętrzności zgniecionego pająka,
a do pająków zawsze żywiłem szczególna odrazę ?
Żył w czasach, gdy nie znano maszyny do pisania. Sztukę czytania zdobył szybko, ale kaligrafia
zawsze przychodziła mu z trudem. Matka mówiła do niego: Piszesz, jak kura grzebie. Gdybyś był
wielkim panem, sekretarz by za ciebie machał piórem, a ponieważ jesteś ubogim szlachcicem, musisz
sam sobie dać radę.
Później zdarzało się często, że Mickiewicz prosił przyjaciół o przepisywanie rękopisów na czysto. Jego charakter pisma pozostał na stałe nieczytelny. To, oraz popełniane błędy ortograficzne sprawiły, że profesor Ernst Groddeck nie
przyjął Adamowej magisterskiej rozprawy łacińskiej. Pozostał więc Adam z niższym stopniem
naukowym z filozofii, co jednak nie przeszkodziło mu w przyszłości wykazać się gruntownym
przygotowaniem w tym zakresie. Adam był namiętnym palaczem tytoniu. Lubił fajki, na któ-
re mówił lulki i cygara..., świetnie znał łacinę - w
Szwajcarii na Uniwersytecie w Lozannie wykładał jako profesor łaciny. Biegle posługiwał się językiem rosyjskim, niemieckim, francuskim i angielskim. Nie tylko czytał w oryginale dzieła
Woltera, Rousseau, Schillera, Goethego, Byrona,
ale je przerabiał i tłumaczył.[...]Jak donoszą źródła Mickiewicz brał również udział w reklamie.
W ubiegłym wieku imienia i wizerunków Mickiewicza używano w najróżniejszych i najprzedziwniejszych okolicznościach. Było więc : mydło Mickiewicz, papierosy Mickiewicz, karmelki
Mickiewicz, pióro stalowe Mickiewicz, kartki na
ziemniaki z 1916 „Mickiewicz”.
Mickiewicz i przyjaciele. Na studiach nawiązał liczne przyjaźnie: min. Jan Czeczot, Tomasz
Zan, Józef Jeżowski, Franciszek Malewski, Onufry Pietraszkiewicz, Ignacy Domejko. To oni
dzielnie sekundowali mu zarówno w jego twórczości, jak i wielu podbojach miłosnych (ale o
tym za chwilę?).
I tak na przykład Onufry Pietraszkiewicz, najstarszy z Filomatów, nie mając złudzeń co do
własnego talentu literackiego zadowalał się rola
wodzireja życia towarzyskiego. On zawsze wiedział gdzie w Wilnie można nabyć najtańszy alkohol i jakie zioła zażyć po wieczornym pijaństwie.Puste sakiewki Mickiewicza i przyjaciół
ułatwiały poszukiwanie wyższych wartości. Zan
studiował wyłącznie dzięki korepetycjom, a Czeczot pracował jako skryba przy podziale majątku Radziwiłłów z Nieświeża. Zamożny z domu
był jedynie Franciszek Malewski (syn rektora),
ale jego ojciec uchodził, za wyjątkowego skąpca i
chłopak nigdy nie dysponował większą gotówką.
Wspólnie stworzyli słynna pieśń Filaretów jako
symbol młodzieńczej beztroski i swobody:
Hej użyjmy żywota,
wszak żyjem tylko raz
Niech ta czara złota
Nie próżno wabi nas
[...]Z kolei nieoceniony Jan Czeczot nawet na
imprezach okolicznościowych Filomatów notował improwizacje Adama, których ten nie szczędził podekscytowany atmosferą i winem.
Rysunki wina daliście łaskawie
Ja cóż wam przydam jeszcze
Co mam to wystawię
Oczy wytrzeszczę
Gębę rozdziawię
Słuchajcie, Adam zaczyna, bo się dobrze napił wina
Mickiewicz i kobiety. [...]Kobieto, boski diable!
dziwaczna istoto! - to pierwotna wersja znanych
słów monologu Gustawa z IV części Dziadów,
które ostatecznie otrzymały kształt: Kobieto, puchu marny, ty wietrzna istoto!” Boskie diabły”, to
trzy kobiety w życiu Adama: żona - Celina z Szymanowskich, kochanka - Ksawera Deybel, autorytet moralny - Karolina Towiańska. Ale pięknych kobiet w jego życiu było znacznie więcej.
Sławomir Koper w książce „Kobiety w życiu
Mickiewicza” pisze:
Bardzo ważną rolę w zafałszowaniu życia poety odegrał jego syn i biograf - Władysław Mickiewicz. Bez skrupułów niszczył niewygodne dokumenty. Starał się nakreślać obraz ojca jako człowieka bez wad i ludzkich błędów. Sytuacje zmieniły dopiero publikacje Boya - Żeleńskiego w latach
30. ubiegłego stulecia. Za nim poszli inni. Zza idealnego obrazu wieszcza wyłania się osoba zwykłego śmiertelnika. Maryla Wereszczakówna, Karolina Sobańska, księżna ZinaidaWołkońska, Maria Szymanowska (matka Celiny), hrabina Konstancja Łubieńska czy amerykanka Małgorzata
Fuller - to tylko niektóre z kobiet, które kochały poetę i były z nim w związkach. Dla nich i pod ich
wpływem tworzył erotyki i sonety.[...] Z listu Karoliny Jaenisch do Adama: Przekonałam się, że nie
mogę żyć nie myśląc o Tobie, że całe moje życie jest
tylko ciągłym wspomnienie. Mickiewiczu! Jakkolwiek bądź, dusza moja do Ciebie należy. Spotkała
Cię, poznałam , zrozumiałam. Tak! Mogę to powiedzieć, potęga mojej miłości pojęła dusze Twoją!
A były przecież jeszcze: Grażyna, Aldona, Zosia, Telimena i zastęp innych, stworzonych przez
Mickiewicza heroin literackich, które w pewnym
sensie maja znamiona realnych postaci, z którymi poeta miał do czynienia.
DOKOŃCZENIE NA STR. 21
KronikaChrzanowska
DOKOŃCZENIE ZE STR. 20
Czego więcej miał w swoim życiu Adam Mickiewicz w zetknięciu ze światem kobiet: wolności czy niewoli? utrapień czy szczęścia? Odsyłam
do lektury RimantasaSalny i Wojciech Piotrowicza „Adam Mickiewicz a kobiety”.
[...]Podbojom miłosnym Mickiewicza towarzyszyły niestety kłopoty ekonomiczne. Adam
przez całe życie nie potrafił prowadzić swoich
spraw finansowych. Doszło nawet do tego, że
jeden z kowieńskich nauczycieli, znany skąpiec,
dyskretnie włożył mu do kieszeni 6 rubli, widząc
fatalną sytuację kolegi.O krytycznym stanie finansów poety wspominał prefekt Dobrowolski:
niepokoił mnie jednak na nim ubiór zawsze taki
sam, coraz bardziej wytarty; niepokoiło, żem nie
wiedział gdzie się stołuje, co je, a myśl, że może niedostatek znosi, boleśnie mnie trapić zaczynała (...)
Wnet się dowiedziałem, że wszystko co jego osi ze
sobą a para koszul w szufladzie, płaszcz, którym
się okrywał i przykrywał, oraz skórzana poduszka,
cała jego garderobę i pościel stanowiły. Pieczone w
piecu kartofle służyły mu za codzienne pożywienie,
a całym jego zbytkiem była herbata i kawa, cała
pociecha fajka tytoniu[...]
Wspomniany przez prefekta płaszcz też nie
był własnością Mickiewicza. Wyjeżdżając do
Kowna pożyczył go od Jana Czeczota.Po latach,
na emigracji, wchodzącego do wytwornego salonu w zabłoconych butach Mickiewicza księżna (prawdopodobnie żona Hieronima Bonapartego) miała zapytać: „Czy deszcz pada? „ Dalszy
ciąg tej salonowej konwersacji - jak zapamiętał ją i
przekazał potomnym Alojzy Ligęza Niewiarowicz
- miał taki oto przebieg: „Tak jest, księżno, pada.
„ - „Pan pieszo przyszedłeś? „ - „Tak jest, piechotą.
„ - „A czemu pan nie wziąłeś powozu? „ - „Sprzeciwiało się to moim opiniom politycznym” - miał odrzec Adam, którego tak chętnie oskarżano o abnegację, podczas gdy on, w rzeczywistości, borykał się
z trudnościami finansowymi.
…to tylko część oprawy literackiej, jaka towarzyszyła literackiemu wieczorowi w Miejskiej
Bibliotece Publicznej w Chrzanowie podczas
podsumowania projektu „POLONEZA CZAS
kultura
ZACZĄĆ!”–przygotowanego przez I Liceum
Ogólnokształcącego w Chrzanowie i Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Chrzanowie.W czasie
wieczoru miał również miejsce wernisaż wystawy fotograficznej ilustrującej realizację projektu
autorstwa Dominiki Biercy.
A wszystko to działo się 7 listopada 2014 oryginalny tekst „Pana Tadeusza” w realiach lat
80-tych. To tegoroczna koncepcja spektaklu w
reżyserii Marcina Kobierskiego.
Autorzy i realizatorzy: Marcin Kobierski (reżyser przedstawienia), Małgorzata Ciupek (asystent reżysera), Olga Piotrowska (I LO), Olga
Nowicka, Ewelina Deluga(scenariusz, oprawa literacka, MBP), Dominika Bierca (autorka wystawy), serwis foto: Bogusław Mucha, (MBP)
; Oprawa muzyczna - ścieżka dźwiękowa Woj-
21
ciech Kilar / z filmu „Pan Tadeusz” Andrzeja
Wajdy. ; Przebieg wieczoru: spektakl „Pan Tadeusz”, fragmenty filmu kręconego w Dworze z
Drogini, oprawa literacka w oparciu o ciekawostki z życia wieszcza Adama Mickiewicza, quiz literacki z nagrodami (prosto z ogrodu Zosi), wernisaż wystawy i oprawa wernisażu w kulinarnych
soplicowskich klimatach.
[...]... i ostatnie słowa z „Pana Tadeusza” - POLONEZA CZAS ZACZĄĆ!... i tak też się stało
- aktorzy wraz z publicznością przeszli przez bibliotekę tanecznym krokiem.
A potem poczęstunek jak w Soplicowie, którzy przygotowali uczniowie I LO w Chrzanowie i słuchacze UTW w Chrzanowie i zwiedzanie wystawy.
Olga Nowicka
22
rekreacja
KronikaChrzanowska
Transport zrównoważony…
Żyjemy coraz szybciej, a współczesność
stawia przed nami coraz większe wymagania, chyba już we wszystkich dziedzinach życia, również w transporcie. Coraz częściej słyszymy o transporcie zrównoważonym. No właśnie zrównoważony
czyli jaki? Nie wszyscy wiedzą co ten termin oznacza w rzeczywistości. O tym, że
zrównoważony – to min. przyjazny, staramy się informować i edukować od lat
już 4, organizując w Chrzanowie EUROPEJSKI TYDZIEŃ ZRÓWNOWAZONEGO
TRANSPORTU (16-22.09)
Wróćmy jeszcze do źródeł terminu. Najprościej opisuje to hasło popularne źródło internetowe: Transport zrównoważony - idea transportu
efektywnego, spełniającego oczekiwania społeczeństwa, korzystnego ekonomicznie, minimalizującego jednocześnie szkodliwy wpływ środków
transportu na środowisko. […] Transport zrównoważony zakłada także zmniejszenie skali niszczenia przestrzeni (szczególnie miejskiej) wskutek dominacji indywidualnego transportu samochodowego (wielkie parkingi lub samochody zajmujące chodniki i inną przestrzeń dla pieszych).
Środkami, poprzez które można osiągnąć bardziej zrównoważony transport są przede wszystkim: rozwój i propagowanie komunikacji rowerowej i transportu publicznego, promowanie pieszych podróży i grupowych dojazdów[…]
Zgodnie z opinią ekspertów Komisji Europejskiej, zrównoważony transport to taki, który: zapewnia dostępność celów komunikacyjnych w
sposób bezpieczny, niezagrażający zdrowiu ludzi i środowisku […] Pozwala funkcjonować
efektywnie, oferować możliwość wyboru środka transportowego […] Ogranicza emisje i odpady do ilości możliwej do ich zaabsorbowania
przez środowisko[…] System transportu zrównoważonego w Polsce opisuje Alternatywna Polityka TransportowaInstytutu na rzecz Ekorozwoju.
Na temat zrównoważonej mobilności na poziomie metropolitalnym pisze Dariusz Szwed w publikacji „Zrównoważony Rozwój Metropolii Silesia. (http://pl.wikipedia.org)
Wszyscy chcemy żyć w czystym i pozbawionym zanieczyszczeń otoczeniu, chcemy szybko, wygodnie podróżować, najlepiej niedrogo.
W transporcie ulicznym przeżywamy męki, stojąc w korkach czy też nie mogąc znaleźć miejsca
parkingowego. Jako środek transportu najczęściej
wybieramy samochód… alternatywą dla „czterech kółek” są „dwa kółka” czyli rower, szczególnie w komunikacji miejskiej. Aby propagować
min. ten środek transportu stworzono Europejski Tydzień ZrównoważonegoTransportu. Jest to
to największa ogólnoeuropejska inicjatywa po-
święcona zrównoważonemu transportowi miejskiemu, organizowana pod kierownictwem Komisji Europejskiej. Rokrocznie obchodzony jest
w dniach 16-22 września (w Europie od 1998r. a
w Polsce od 2004r.), co roku pod innym hasłem
przewodnim. W tych dniach miasta europejskie
łączą się w działaniach na rzecz poprawy jakości
życia w mieście oraz ochrony środowiska.
W tym roku chrzanowska biblioteka po raz
czwarty koordynowała akcję w mieście, min dzięki współorganizatorowi - Urzędowi Miejskiemu
w Chrzanowie. Od 4 lat przyświeca nam hasło,
które wpisało się już chyba w koloryt naszego
miasta - BIBLIOTEKA NA DWÓCH KÓŁKACH.
Akcja ta ma na celu pokazanie w ciągu tego tygodnia (16-22.09) wszelkich korzyści płynnych z
ograniczenia korzystania z samochodów na rzecz
przyjaznego dla środowiska formy transportu –
czyli roweru. Co działo się przez cały tydzień?
Przeprowadzono wiele form edukacyjnych związanych ze zrównoważonym transportem: ekologiczną grę biblioteczną Złoty Środek, ekologiczne zajęcia czytelnicze dla dzieci, warsztaty edukacyjne, prezentację multimedialną, dyskusję panelową, wystawy o tematyce rowerowej i ekologicznej. Była też historia roweru, zasady bezpiecznego poruszania się na drodze, ochrony regionalnej przyrody i turystyczne walory Ziemi Chrzanowskiej. Podsumowaniem programu zajęć edukacyjnych związanych ze zrównoważonym transportem był festyn edukacyjny z Rowerowym RETRO-SHOWorazkonkursna temat zrównoważonego transportu.
A jaki był cel akcji? od czterech lat ten sam promowanie zdrowego trybu życia, popularyzująca roweru jako znakomity środek zrównoważonego transportu, także w mieście, promocja
edukacyjnych i wychowawczych wartości spor-
tu. To również propozycja i zachęta do czynnego spędzania wolnego czasu. W akcji uczestniczyli czytelnicy biblioteki, uczniowie chrzanowskich szkół, nauczyciele, bibliotekarze Miejskiej
Biblioteki Publicznej w Chrzanowie, pasjonaci
i miłośnicy rowerów, członkowie Stowarzyszenia Chrzanowskich Cyklistów, przedstawiciele władz miasta i osoby zainteresowane tematami spotkań. W ramach poszczególnych realizowanych form akcji sporządzono scenariusze, literaturę do tematu, materiały informacyjne, zaproszenia i plakaty.
Podsumowaniem całości był FESTYN EDUKACYJNY podsumowujący rajd rowerowy zorganizowany przez Stowarzyszenie Chrzanowskich Cyklistów (20.09.2014), który odbył się w
Zespole Szkół nr 2 w Chrzanowie, ul. Wyszyńskiego 19.W trakcie festynu odbył się POKAZ
ROWEROWY - RETRO-SHOW(w wykonaniu cyklistów z Łodzi), dotyczący historii roweru orazKONKURS dot. zrównoważonego transportu połączony z prezentacją folderu edukacyjnego „Wokół nas” rowerem po Ziemi Chrzanowskiej. Nagrodę Główną w konkursie - ROWER - ufundował Bank Spółdzielczy w Chrzanowie. Zwyciężczynią konkursu o zrównoważonym transporcie została uczennica I kl. Gimnazjum nr 2 - Julia Dudek.W całej akcji udział wzięły 542 osoby.
Współorganizator: Urząd Miejski w Chrzanowie, Patronat honorowy: Ryszard Kosowski
Burmistrz Miasta Chrzanowa , Patronat medialny: Chrzanowska Telewizja Lokalna (MOKSiR
Chrzanów), Partner: Zespół Szkół nr 2 w Chrzanowie, Stowarzyszenie Chrzanowskich Cyklistów, Współpraca: „Zielona Planeta” Bogdan Bębenek, Sponsor: Bank Spółdzielczy w Chrzanowie
Olga Nowicka,
Górnictwo post mortem, czyli przyroda kontratakuje
DOKOŃCZENIE ZE STR. 20
Otóż zapowiedziano drugi potop. Już wiadomo, że rozpocznie się on za pięć dni. Dalaj Lama
zwraca się z posłannictwem do buddystów: „Pogrążcie się w medytacji i przygotujcie do reinkarnacji.” Papież do katolików: „Wyznawajcie grzechy i módlcie się.” Główny rabin Izraela oświadcza w telewizji: „Mamy tylko pięć dni, że by na-
uczyć się żyć pod wodą”.
My zatem mamy aż 50 lat, aby opracować naprawdę skuteczne sposoby produkowania dużych ilości energii opartych o odnawialne źródła,
zdając sobie sprawę z tego, że wszystko to co wymyślono do tej pory pod presją ekoterrorystów
i dyrektyw unijnych można określić skrótem
AWS, co się tłumaczy jako Aby Wziąć Szmal. Pi-
szę to z pewną troska, jako człowiek tuż przed
sześćdziesiątką, ponieważ to z pokolenia dzisiejszej młodzieży zwiedzającej obie wystawy wywodzić będą się przyszli politycy zmagający się ze
skutkami kolejnego post mortem. O przyrodę
martwić się nie trzeba – ona zawsze i wszędzie
daje sobie radę.
Piotr Grzegorzek
KronikaChrzanowska
23
SPORT
CHRZANOWSCY MODELARZE
NADAL LATAJĄ WYSOKO
Rozmowa z Jerzym Włodarczykiem, instruktorem Klubu Modelarstwa Lotniczego przy MOKSiR w Chrzanowie.
Panie instruktorze, jak rozpoczął się ubiegłoroczny, modelarski sezon?
Sezon zawodniczy 2014 rozpoczęły 15 lutego
zawody szybowców halowych o ,, Puchar Burmistrza Miasta Chrzanowa’’. Była to pierwsza impreza rozegrana w cyklu Pucharu Polski Następne jego edycje odbyły się w Grodkowie, Krośnie, Bochni, w Zielonkach i Suwałkach. Po zakończeniu całej edycji pucharu, zawodnicy MOKSiR Chrzanów zajęli następujące miejsca: w grupie młodzików (do
lat 14-tu) Paweł Żuławiński miejsce jedenaste,
Maciej Potempa dwudzieste drugie. Wśród juniorów młodszych(do lat 16-tu ) Daniel Bogomaz był czwarty, a Michł Ferlak piąty . Natomiast w grupie seniorów (powyżej 18-tu lat)
Jerzy Włodarczyk zajął miejsce czwarte, Adam
Tanasiewicz dwudzieste czwarte, a Patryk
Straś trzydzieste drugie. W całym pucharze
startowało 181 zawodników. Natomiast podsumowaniem startów, w kategorii szybowców
halowych, były Mistrzostwa Polski rozegrane
w Suwałkach, w dniach od 7- 9 listopada. W
grupie juniorów młodszych zwyciężył Michał
Ferlak, Daniel Bogomaz był piąty, a Paweł Żuławiński dziewiąty. Drużynowo zajęliśmy ostatecznie miejsce pierwsze. To był wielki sukces
naszych juniorów.
Potem było całe mnóstwo startów na kolejnych, ważnych zawodach krajowych...
Tak to prawda, uczestniczymy od lat we
wszystkich najważniejszych modelarskich zawodach, organizowanych w naszym kraju.
Szczególnie łaskawy był dla nas miesiąc czerwiec, bowiem w dniach 13-15 na Mistrzostwa
Polski Modeli Swobodnie Latających dla juniorów (Suwałki) w kategorii modeli z napędem silnikowym miejsce pierwsze wywalczył
Daniel Bogomaz, przed Michałem Ferlakiem,
natomiast Paweł Żuławiński był szósty. Drużynowo nasi juniorzy zdobyli złoty medal. Z
kolei 29 czerwca na Mistrzostwa Polski Małych Form w Gliwicach, Mariusz Gąsiorowski był drugi, a Patryk Straś trzeci. Drużynowo nasi seniorzy również zdobyli złoto. W mistrzostwach startowało sześciu zawodników z
Chrzanowa.
silnikowym, na których wywalczyłem miejsce
pierwsze, Mariusz Gąsiorowski był piąty, a Patryk Straś szósty.
Natomiast na podsumowaniu Pucharu Polski Modeli Swobodnie Latających w kategorii
modeli z napędem silnikowym zająłem miejsce
drugie, Mariusz Gąsiorowski uplasował się na
pozycji czwartej, a Patryk Straś był szósty.
Obok startów krajowych było kilka zagranicznych. Jak ocenia Pan ubiegłoroczne starty w zawodach międzynarodowych?
Na podstawie wysokich wyników uzyskanych
w 2014 roku do Kadry Narodowej powołanie
otrzymali nasi modelarze: w grupie juniorów Daniel Bogomaz, Michał Ferlak, w grupie seniorów - Mariusz Gąsiorowski, Jerzy Włodarczyk i Patryk Straś. W ubiegłorocznym Pucharze Świata Modeli Swobodnie Latających
w kategorii modeli z napędem silnikowym w
grupie seniorów zdobyłem jedenaste miejsce,
osiemnaste mój klubowy kolega Mariusz Gąsiorowski. Natomiast w grupie juniorów, zaszczytne miejsce drugie, wywalczył Daniel Bogomaz. Dobra pozycja w światowej czołówce
Pucharu Świata świadczy o wysokim poziomie
sportowym zawodników z Chrzanowa.
Tak, ale były jeszcze Mistrzostwa Świata
Juniorów w Rumunii, w miejscowości Salonta?
To prawda, ale nie tylko. Najpierw rzeczywiście na Mistrzostwach Świata Juniorów w kategorii modeli z napędem silnikowym nasi zawodnicy zajęli wysokie miejsca. Daniel Bogomaz uplasował się na pozycji piątej , a drużyna w składzie: Daniel Bogomaz , Michał Fer-
lak i Dawid Lipski – na czwartej, natomiast
w klasyfikacji generalnej Polacy zajęli miejsce drugie. Na tych zawodach byłem trenerem w kategorii modeli silnikowych. Potem,
w dniach 11-17 sierpnia, na Mistrzostwach
Europy Seniorów (Rumunia-Salonta) startowałem w kategorii modeli z napędem silnikowym, zajmując miejsce trzydzieste drugie .
Drużynowo Polacy zajęli pozycję siódmą. Kierownikiem ekipy był Mariusz Gąsiorowski.
Następnie, w dniach 30-31 sierpnia, odbył
się Puchar Świata w Kietrzu – Kietrz Cup, na
którym zdobyłem miejsce czwarte, siódmy był
Mariusz Gąsiorowski, dziewiąty Daniel Bogomaz, a jedenasty Patryk Straś. W grupie juniorów zwyciężył Daniel Bogomaz.
Generalnie jest bardzo dobrze, chociaż
nie zawsze wygrywacie, to zawsze jesteście
w czołówce. Jak osiąga się tak dobre wyniki sportowe?
Uzyskanie takich wyników wymagało bardzo
dużego zaangażowania podczas pracy w klubie, podczas treningów, jak i dużej ilości startów na zawodach krajowych i międzynarodowych. Obok licznych startów ogólnopolskich,
w roku 2014 startowaliśmy pięciokrotnie za
granicą - w Słowacji, Czechach, Rumunii, w
poprzednich latach również w Chorwacji ,
Włoszech, Słowenii, Litwie, Węgrzech - finansując te wyjazdy głównie ze środków własnych.
W roku 2015 Klub obchodził będzie 40- lecie
nieprzerwanej działalności, a zatem już dzisiaj
gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.
Rozmawiał
Antoni Dobrowolski
Mam wrażenie, że jeszcze nie odkrył Pan
wszystkich kart...
Tak, bo tych zawodów było tak dużo, że muszę stopniowo, jak to się Pan wyraził, odkrywać karty naszych startów.
W ubiegłym roku startowaliśmy jeszcze w zawodach Racibórz Cup, na których Mariusz
Gąsiorowski był trzeci, ja byłem szósty, Daniel
Bogomaz dziewiąty, a Patryk Straś jedenasty.
Natomiast w grupie juniorów zwyciężył Daniel Bogomaz. Po drodze były też (13 września) Mistrzostwa Polski Modeli Swobodnie
Latających (Stalowa Wola) z napędem silnikowym, na których wywalczyliśmy tytuł wicemistrzów Polski w składzie - Jerzy Włodarczyk, Patryk Straś i Mariusz Gąsiorowski. Nasi
modelarze uczestniczyli też (14.09 ) w Pucharze Polski (Stalowa Wola) modeli z napędem
Na Mistrzostwach Polski w Suwałkach, w grupie juniorów młodszych, zwyciężyli chrzanowscy modelarze w składzie: Michał Ferlak, Daniel Bogomaz i Paweł Żuławiński
24
co się wydarzy
KronikaChrzanowska
Subiektywny przegląd wydarzeń kulturalnych
i turystycznych ziemi chrzanowskiej
W ubiegłym roku w Chrzanowie mieliśmy okazję skorzystać z naprawdę bogatej oferty instytucji kultury. Ciekawe spotkania, prelekcje, spektakle czy zajęcia
dla dzieci to tylko część z oferowanych
imprez. Rozpoczynając nowy rok warto
zapoznać się z ofertą instytucji kultury i
tym co proponują w pierwszym kwartale 2015 roku. Oto przegląd najważniejszych imprez z naszego regionu, w których warto wziąć udział.
Styczeń
Początek roku to możliwość obejrzenia wielu wystaw. Jedną z nich jest na pewno GÓRNICTWO ZIEMI CHRZANOWSKIEJ. Celem wystawy, po raz pierwszy prezentowanej w
naszym Muzeum, jest przybliżenie historii górnictwa na terenie dawnego powiatu chrzanowskiego, od czasów najstarszych (XV w.) aż do
współczesności. Do końca stycznia w Bibliotece można zobaczyć wystawę DWA ŚWIATY
autorstwa Katarzyny Skuczyńskiej i Izabeli Kozik – malarstwo, grafika, rzeźba, a w Dworze
z Drogini w Wygiełzowie wystawę „Z DZIEJÓW HIGIENY NA PRZEŁOMIE XIX I XX
WIEKU”.
WSZECHNICA CHRZANOWSKA, której tematem przewodnim będą sławne rody na
chrzanowskiej ziemi, odbędzie się 21 stycznia w
Bibliotece. Historię tychże rodów przybliży prelegent Bogna Wernichowska, autorka kilkunastu
książek o tematyce historyczno-obyczajowej. W
roku 2006 otrzymała Złoty Laur Fundacji Kultury Polskiej za mistrzostwo w dziedzinie publicystyki kulturalnej i twórczości literackiej.
Luty
Muzealna KAWIARNIA NAUKOWA to
propozycja na 11 lutego. Tym razem będzie można posłuchać ciekawego wykładu „GÓRNICTWO POST MORTEM”. Będąc w Muzeum
warto zobaczyć wystawę OBECNY WŚRÓD
NAS – w czterdziestą rocznicę śmierci niezwykłego Proboszcza z Rospontowej Księdza Michała Potaczały.
14 lutego propozycje dla zakochanych (i nie
tylko) ma chrzanowskie Kino „Sztuka”. Filmy
LOVE, ROSIE oraz SMAK ŻYCIA 3, CZYLI CHIŃSKA UKŁADANKA będą wyświetlane od godziny 21:30. Alternatywą dla kina bę-
dzie spektakl POD NIEMIECKIMI ŁÓŻKAMI o godz. 17.00, w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego. Bohaterką spektaklu jest polska
sprzątaczka, wygarniająca wstydliwe brudy spod
stereotypowo schludnych łóżek swoich niemieckich pracodawców. Historia ta przeznaczona
jest dla widzów dorosłych.
14 lutego poznamy także zwycięzcę XVI
OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU POETYCKIEGO „BEZ GRANIC”.
Zimowe ferie przypadają na okres od 16 do 27
lutego. Biblioteczna ZIMA Z MAŁYM KSIĘCIEM, muzealne FERIE WOKÓŁ PAPIERU
czy ZIMA Z MOKSiR to projekty chrzanowskich instytucji kultury skierowane są do dzieci i młodzieży z powiatu chrzanowskiego, które nie wyjeżdżają na wypoczynek zimowy. Przez
ten okres Biblioteka, Muzeum i MOKSiR zapraszają na zorganizowane zajęcia dla dzieci i młodzieży chcących ciekawie spędzić wolny czas od
szkoły. Będzie można wziąć udział w zajęciach
artystycznych, edukacyjnych, sportowych, tanecznych. Wśród licznych atrakcji znajdą się prelekcje, wykłady, wystawy, wycieczki, seanse filmowe, gry i zabawy.
Marzec
W dniach 1-5 marca odbędą się OBCHODY DNIA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH,
których organizatorem jest Muzeum. Wystawę
podopiecznych fundacji im. Brata Alberta pt.
ANIOŁY obejrzymy w Muzeum od 11 marca.
Do Amazoni przeniesie nas prelekcja KAWIARNI NAUKOWEJ. W miesiącu marcu chrzanowskie Muzeum zaprasza dzieci na WIELKANOCNE WARSZTATY.
W okresie poprzedzającym Święta Wielkiej Nocy płaziańska filia chrzanowskiej biblioteki zapraszać będzie czytelników na spotkania
warsztatowe, które plastycznie i literacko wprowadzą uczestników w uroczysty świąteczny nastrój, podkreślający regionalne tradycje naszych
mam i babć. WIELKANOCNE WARSZTATY REGIONALNE odbywać będą się w okresie 23 – 27 marca.
28 marca o godz. 18:00 rozpocznie się IV
EDYCJA NOCY TEATRU. Ta edycja jest wyjątkowa, ze względu na to, że teatr Imagianrium
obchodzi 5 –lecie działalności. 29 marca w NIEDZIELĘ PALMOWĄ w chrzanowskich Ko-
Podczas FERII ZIMOWYCH chrzanowskie
instytucje kultury zapraszają dzieci i młodzież na różnorodne zajęcia
ściołach odbędą się uroczyste msze święte, a na
Chrzanowskim Rynku odbędzie się konkurs na
najpiękniejszą palmę wielkanocną.
Oferta jest szeroka, więc z kwartalnego kalendarium imprez każdy wybierze coś dla siebie.
Katarzyna Kowalska
Anna Kosowska – Czak
Więcej informacji...
...można znaleźć na stronie www.kulturalnychrzanow.pl poświęconej wydarzeniom kulturalno-rozrywkowym w Chrzanowie. Portal zawiera szeroki wachlarz imprez, z których każdy wybierze coś
dla siebie. Ich organizatorami są gmina Chrzanów,
miejskie instytucje kultury oraz organizacje pozarządowe.
facebook.com/kulturalnychrzanow
Redakcja: [email protected]

Podobne dokumenty

Nr 176 - Kulturalny Chrzanów

Nr 176 - Kulturalny Chrzanów Boiska będą gotowe być może już nawet na wakacje. Nieco mniej optymistyczny scenariusz zakłada zakończenie inwestycji we wrześniu tego roku. Jej koszt oszacowano na 245 tys. zł. (af )

Bardziej szczegółowo

Nr 187 - Kulturalny Chrzanów

Nr 187 - Kulturalny Chrzanów okazało, wystartowali z sukcesem. Zanim jednak przyszedł czas na nagrody, trzeba było przejść kilka etapów. Dzieci przygotowywały pracę, była także prezentacja dotycząca działań szkoły w zakresie p...

Bardziej szczegółowo