jedyna taka - Prestiz Magazyn szczeciński

Komentarze

Transkrypt

jedyna taka - Prestiz Magazyn szczeciński
miesięcznik
bezpłatny
nr 6 (46)
czerwiec 2011 r.
www.magazynprestiz.com.pl
P r i vat e
banking dla
V I Pów
Sexy
mama
Piszemy też o:
Dydymskim,
Górkiewicz,
Duvellger,
Chruścielu
po ciąży
Jedyna taka
Wakacje
w rytmie
galopu
przyjaźń
m at k i i c ó r k i
Na zdjęciu: Liliana, Daria i Dagmara Bogackie
K li ni k a
i mp lantologii
XXXGSPFQMtVM1BOJFǩTLB4[D[FDJOtUFM
Od naczelnej
4 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
zy często wypowiadałaś słowa "Kocham cię
mamo?", czy usłyszałaś kiedyś "Jestem z ciebie
dumna córeczko?". One tak. Bo łączy je wyjątkowo silna wieź – matki i córki. Czy potrzeba dużo
wysiłku żeby zbudować takie relacje? Na pewno. Podobnie jak w każdym związku potrzebne jest partnerstwo,
możliwość wygadania się i wysłuchania. Tak jak w każdej przyjaźni. Są pewne granice, ale i wolność. Szacunek
i zrozumienie. Nie każdy potrafi tak jak nasze bohaterki
uzewnętrznić się przed drugą osobą – nawet bliską. Ale zawsze warto próbować. Bo przecież matka jest tylko jedna,
a i dobra relacja z córką to rzeczy wyjątkowa. Choć mówi
się często, że córeczka jest tatusia w naszym materiale udowadniamy, że nie wolno lekceważyć kobiecej solidarności.
Przyjaciele, znajomi, partnerzy są i odchodzą. Rodzina
zawsze zostaje. Przełom maja i czerwca to wyjątkowy czas
ponieważ obchodziliśmy wtedy Dzień Matki i Dzień Dziecka. Pamiętajcie jednak o sobie każdego dnia, nie tylko od
święta. Nauczcie się mówić bliskim osobom jak ważne są
dla was. Warto! Niedługo jeszcze Dzień Ojca, ale to temat
na inną, piękną historię…
Ps: Wracamy do was w sierpniu, wypoczęci i pełni energii. Wykorzystajcie również ten moment na odpoczynek.
Oddamy wtedy w wasze ręce całkowicie nową odświeżoną
stronę www.magazynprestiz.com. Podczas wakacji możecie jednak śledzić nasze poczynania w internecie także na
www.facebook.com/prestiz.magazyn.szczecinski Wszystkie konkursy będziemy organizować dla was w wirtualnej
przestrzeni.
Spis treści
54
31
miesięcznik
bezpłatny
nr 6 (46)
czerwiec 2011 r.
www.magazynprestiz.com.pl
P R I VAT E
BANKING DLA
V I Pów
Anna
Sexy
MAMA
PISZEMY TEŻ O:
Dydymskim,
Górkiewicz,
Duvellger,
Chruścielu
OKŁADKA
Na okładce:
Liliana, Daria, Dagmara Bogackie
Zdjęcie:
Radek Kurzaj/www.radekkurzaj.com
Wizaż: Perfumeria Douglas
po ciąży
JEDYNA TAKA
Wakacje
w rytmie
GALOPU
PRZYJAŹŃ
M AT K I I C Ó R K I
Na zdjęciu: Liliana, Daria i Dagmara Bogackie
K lin ik a
im p la nto lo gii
XXXGSPFQMtVM1BOJFǩTLB4[D[FDJOtUFM
Specjalne podziękowania dla pana
Jacka Ławickiego za udostępnienie
samochodu do sesji
MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY
Magazyn Prestiż, al. Wojska Polskiego 31/4, 70-473
Szczecin,
tel./fax: (+48) 91 421 46 42
tel.: (+48) 91 421 06 21, e-mail: [email protected] www.magazynprestiz.com.pl
Redaktor naczelna: Daria Prochenka
Felieton
10 Rozmowy w pociągu:
Kobiety! Mamy przechlapane
- pisze Joanna Osińska
Wydarzenia
11 Okładka biografii noblisty, Sawka
w Newsweeku, Rotariańska studnia
12 Rockowa Różanka, Lichota
otworzyła Szkołę Pokoju,
60-latek z nagrodą, Złoty film,
Kobieta przyszłości
13 Sukces w internecie, Akahoshi
wśród gwiazd, Daj szansę dzieciom
14 O finansach w Radissonie, Polska
Noc w Cannes
Temat z okładki
16 Jedyna taka przyjaciółka
Biznes
24 Zostań VIP-em
Skład gazety: Maciej Jurkiewicz PROduktART
Podróże
31 Ekstremalny urlop
Dział Reklamy i Marketingu:
e-mail: [email protected]
Iwona Drążkiewicz (szef działu),
Konrad Kupis, Kamila Szymczak
6 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
16
Redakcja: Izabela Magiera-Jarzembek,
Aneta Dolega, Weronika Bulicz, Jerzy Chwałek, Maciej
Pieczyński, Agnieszka Redlińska, Patryk Petrusewicz
Felietoniści: Krzysztof Bobala, Joanna Osińska,
Szymon Kaczmarek, Przemysław Czerwiński
Korekta: Anna Szotta / www.topenglish.com.pl
Dział foto: Dariusz Gorajski (szef działu),
Adam Fedorowicz, Panna Lu,
Włodzimierz Piątek, Sebastian Wołosz
Dystrybucja:
Sławomir Zajdel,
tel. kom.: (+48) 604 497 778, Wojciech Gadowski
Redakcja internetowa:
Michał Wyrębski
e-mail: [email protected]
Wydawca: Fabryka Słowa Sp. z o.o.
Prezes Zarządu: Michał Stankiewicz
Wiceprezes Zarządu: Tomasz Chaciński
Dyrektor Reklamy i Marketingu:
Anna Ołów-Wachowicz
Dział administracji
Kamila Szymczak
e-mail: [email protected]
Druk:
Zakład Poligraficzno-Wydawniczy POZKAL
Redakcja nie odpowiada
za treść reklam.
40
Ludzie
28 Amerykański doktorat
z polską fantazją
Motoryzacja
34 Czym jeżdżę?: Supernowy SKL
38 Szerszeń na sterydach
- pisze Przemysław Czerwiński
40 Czym pływam?: Ednorfina
- pływający hormon szczęścia
Styl życia
42 Dobre (za) granie
46 Jedzenie z dostawą do domu
47 Co robisz po godzinach?
Design
51 Prestiżowe wnętrze:
W rytmie przyrody
54 Zielony pokój
86
Zdrowie i uroda
58 Mama wraca do formy
60 Piękna w 4 tygodnie
62 Poznaj swój prawdziwy wiek
67 Pałac kolorów: Ciepło,
cieplej, gorąco
Moda
70 Idziemy na wesele
Kuchnia
74 Smacznie, ale niezdrowo:
Człowiek nie wielbład i pić musi
- pisze Szymon Kaczmarek
Kultura
75 Prestiżowe imprezy, czyli subiektywny przegląd wydarzeń
76 Prestiżowe książki
77 Muzyczna chwila skupienia, Inspirujący raj, Floating Trippin' Festival,
Sztuka od kuchni
78 Muzyczna wisienka
80 Klubowe Boogie
Sport
81 As serwisowy: Prawdziwa
piłka - pisze Krzysztof Bobala
84 Wakacje w rytmie galopu
86 Husarska szarża w jankeskim stylu
88 Żeglarstwo dla najmłodszych
Kronika Prestiżu
90 Modne spotkanie, Biznesowy
Park, Przestrzeń malarstwa,
Z przymrużeniem oka, Sztuka
i motoryzacja, Nie tylko dla dziecka
91 Targowy sukces, No to na squash'a!,
Halama dla VIPów, Powietrzny Berlin,
Biała elegantka
92 Szczecińska Gala Sportu, Cztery
pory roku, Mecz gwiazd, Życie jest
piękne, Lation z Janachowską,
Szczecin Plus Music Fest
93 Modne VIPy, Na koń!,
Elektronika i indie rock
REKLAMA
Współpracują z nami
Dorota
Ko ś c i u k i e w i c z Markowska
Podczas siedmiu lat spędzonych w Meksyku pracowała jako dyrektor artystyczny i wizażysta przy sesjach
zdjęciowych do czołowych
magazynów kobiecych, w telewizji i przy pokazach mody.
Reprezentowała też jako główny wizażysta na Meksyk markę
ekskluzywnych kosmetyków
„Shiseido”. Od powrotu do Polski prowadzi studio „Pałac Kolorów”, w którym rozwija swoje
trzy pasje – makijaż, fotografię i malarstwo. Dla czytelniczek Prestiżu
dzieli się swoją wiedzą i radami na temat makijażu, ukazując dzięki makijażowi i fotografii, że każda kobieta może być piękna.
Jej inne makijaże możecie zobaczyć na www.dorota.tv
Radek Kurzaj
Fotograf od początku związany ze Szczeciniem. Jest
autorem wielu projektów
portretowych i twórcą
wystawy „Początek”. Fotografie architektury oraz
portrety są jego znakiem
rozpoznawczym, a także
największą pasją. W ciągu
kilku lat pracy w USA wydał dwanaście albumów.
Kilka z nich stało się bestsellerami. Książki jego autorstwa wydane zostały również w Niemczech i Japonii. Publikował także
w ogólnopolskich magazynach (“Voyage”, “Gazeta Wyborcza”).
Jego fotografie i projekty są dostępne na stronie
www.radekkurzaj.com.
Agata Tarka
“Pannatarka” to rodowita
szczecinianka, od kilku lat
zajmująca się grafiką i ilustracją. W ubiegłym roku
zaprezentowała swoje prace na dwóch wystawach.
Do czerwcowego “Prestiżu” wykonała rysunki do
tematu “Zostań VIPem"
oraz “Dobre (za)granie”.
Niektóre z jej grafik można
podziwiać na www.pannatarka.digartfolio.pl
9 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Rozmowy w pociągu
Kobiety! Mamy
przechlapane…
c
Joanna Osińska
Dziennikarka TVP, prezenterka
programu informacyjnego TVP
Szczecin „Kronika”. Prowadzi
serwis ekonomiczny „Biznes”
10 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
w TVP.Info
zęsto okazuje się, że rzeczywistość skrzeczy.
Pewnie dlatego wzruszamy się do łez na filmach z cyklu klasyka miłości: „Trędowata”,
„Rodzina Połanieckich”, „Lalka”, „Ptaki ciernistych krzewów”, „Przeminęło z wiatrem”,
zwłaszcza, gdy u nas już dawno przeminęło, a sytuacja
– czyli poczucie odpowiedzialności – wymusza, aby nadal
trwało, choć już dawno wypalone.
Często słyszę pytanie: „Co się stało z tymi facetami,
gdzie są prawdziwi mężczyźni?” No drogie panie, wytępiłyście ich!!!
Jeśli prześledzimy historię ludzkości, okazuje się, że
samiec zdobył pozycję w momencie, kiedy wziął do ręki
kamień, dzidę i maczugę. Mógł polować. Od niego zależał już byt rodziny. Stał się silny i wszyscy powoli zaczęli
zapominać, że na absolutnym początku przetrwanie
zależało od kobiety, która
zajmowała się zbieractwem.
Jagody, grzyby, jadalne korzenie. To stanowiło podstawę menu, ale który facet
długo wytrzyma na wegetariańskim? Zmuszony do
działania zdobywał pozycję
pana i władcy. Kobietom
to imponowało. W tym podziwie jednak przesadziły.
Z czasem zostały zepchnięte
do roli kury domowej, która
miała obowiązki, ale prawie
żadnych praw. Jak widać historia kołem się toczy i co gorsze to koło przyspiesza. Zaczynają ginąć pod nim mężczyźni, którym maczuga już
dawno wypadła z rąk. I to był ich błąd!!! Maczugę podniosły kobiety i teraz walą nią facetów po łbach. Kiepsko
to wygląda zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony. Są
dwa wyjścia: albo kobiety oddadzą narzędzia tortur, albo
ród męski zginie. Sytuację może jeszcze uratować koniec
świata zapowiadany na grudzień 2012 roku, ale na to
bym raczej nie liczyła.
Nie ma rady. Ci w spodniach muszą się ogarnąć i inteligentnie wychodzić z cienia. Muszą więc być wykształceni,
mieć swoje zdanie, ale umieć też negocjować. Tu chodzi
o partnerstwo, a nie dyktaturę. Mieć za sobą nie tylko siłę
mięśni, ale i portfela. Poza tym: dobre wychowanie, oczytanie nie tylko w ekonomii i giełdowych słupkach, fantazję
i gest. Kino, romantyczna kolacja, egzotyczna wycieczka.
To takie minimum konieczne.
Tak, wiem drogie panie. Po tych słowach jeszcze bar-
…Chyba, że giganci przebudzą się. Mam na
myśli naturalnie mężczyzn z kobiecych marzeń
i romansów czytanych namiętnie, utożsamianych
z ziemią obiecaną, czyli rajem na ziemi. A tam
wszechobecne: miłość aż po grób, partnerstwo, zrozumienie, męska siła i rycerskie ramię, które obroni
przed złem. Kiedy chwila odrywa nagle kobietę od
pługa codzienności (w końcu każdego dnia jest parę
hektarów do obrobienia), wtedy zastanawiamy się
nad tym, co mamy, co czujemy, czy tego właśnie
chciałyśmy.
dziej zaciskacie maczugę w ręku, ale może dać szansę,
może trochę ukierunkować. Synów tak wychowywać,
tym dorosłym ustąpić trochę pola. Niech się wykażą. No
spróbować warto. Przeczytałam ostatnio, co dla współczesnych mężczyzn jest nie do udźwignięcia. Pisał fachowiec
– seksuolog. Trzy rzeczy, to gwoździe do trumny. Kobieta piękna, kobieta wykształcona z własną firmą lub na
wysokim stanowisku i kobieta samodzielna. Takie trzy
w jednym, to prawdziwy kataklizm.
Dlaczego boją się pięknej? Bo atrakcyjność kosztuje.
Eleganckie ubrania, kosmetyczki, fryzjer, SPA itd. Trzeba
trochę zarabiać, żeby taką utrzymać i jeszcze dawać kieszonkowe na waciki.
Dlaczego boją się wykształconej? Bo ma swoje zdanie
i wyrobiony pogląd na życie. Trzeba się postarać z nią
w rozmowie, coś wiedzieć o świecie. Inaczej blamaż.
W końcu, dlaczego boją się samodzielnej? Bo facet do
niewielu rzeczy tu się już przyda, no chyba, że się bardzo
postara i na wyżyny wyobraźni wzniesie. A mężczyźni są
wygodni. Maczugę dawno zgubili i teraz, jak te dzieci we
mgle. Nie dziwota, że kobiet, które łączą w sobie te trzy
przymioty lękają się jak diabeł święconej wody.
Szansę mają piękne, ale głupie.
Taką można się zaopiekować, zagubiona jest, bezbronna. Dla niej będę
mocarzem – myśli mąż, narzeczony,
kochanek. Oj, biedacy. Znam relacje
kobiet, które udają głupie i całkiem
nieźle na tym wychodzą, ale nie
każdej to odpowiada.
I co teraz, drogie Panie? To pytanie przyniosła emancypacja. Konia z rzędem tej, która zna odpowiedź. Szukajcie, a znajdziecie… Powodzenia i do zobaczenia w następnej podróży.
Nie ma głupich pytań… Są tylko głupie odpowiedzi.
Na wspólne wolne chwile.
Szampan, truskawki, uśmiech.
Pić schłodzony, przegryzając truskawkami okraszonymi uśmiechem osoby ukochanej. Jak najczęściej.
Joanna Osińska
Wydarzenia
Okładka
biografii noblisty Sawka w Newsweeku
s
awka otrzymał tam własną
kolumnę pod nazwą Peryskop.
Jego rysunki pojawią się też w innych działach.
Redaktor naczelny "Newsweeka",
Wojciech Maziarski, napisał
w specjalnym komunikacie, że
zarno-białe zdjęcie Jerzy Undro zrobił
poecie w 1981 roku – kilka miesięcy po przyznaniu mu literackiej nagrody Nobla. Fotografia powstała podczas wizyty w Polsce. Undro
pracował wtedy dla Centralnej Agencji Fotograficznej i przez dwa tygodnie jeździł za Miłoszem po kraju.
Henryk Sawka
Rotariańska studnia
foto: archiwim Jerzego Undry
Jerzy Undro
Jerzy Undro pracuje w Polskiej Agencji Prasowej. Fotografem jest przeszło 40 lat. Dokumentował najważniejsze wydarzenia w Szczecinie,
misje wojskowe w Iraku i Afganistanie. Jest
laureatem nagrody Grand Press Photo w 2007 r
oku.
tch
„mając w zespole Henryka Sawkę "Newsweek" awansuje do satyrycznej ekstraklasy". Gratulujemy i cieszymy się tym bardziej,
że Henryk Sawka współpracuje
z Prestiżem od początku jego istnienia.
tch
foto: Włodzimierz Piątek
c
Szczeciński satyryk Henryk Sawka zmienia barwy. Odszedł z "Polityki",
a jego rysunki od teraz będą się ukazywać w tygodniku "Newsweek".
Zdjęcie autorstwa uznanego szczecińskiego
fotoreportera Jerzego Undro ozdobiło
najnowszą biografię Czesława Miłosza.
W ubiegłym roku członkowie Rotary Club Szczecin postanowili pomóc mieszkańcom Etiopii
z niedoborem wody pitnej. Na początku czerwca nastąpi otwarcie pierwszej
w tamtych rejonach rotariańskiej studni.
C
hoć ilość rzek w Etiopii jest dość liczna, kraj ten cierpi na niedobór wody pitnej. Mały dochód państwa powoduje, że na terenach trudno
dostępnych i mało zaludnionych mieszkańcy mogą liczyć tylko na pomoc ludzi dobrej woli i organizacji dobroczynnych. Mariusz Zwierzyński z Rotary Club Szczecin zmierzył się z tym problemem i przy wsparciu
pozostałych członków klubu zbudował studnię. — Postanowiliśmy pomóc mieszkańcom gminy Jinka w prowincji Omo, położonej 500 km na
południe od stolicy kraju Addis Abeby — mówi Zwierzyński. — Osobiście udałem się w tym celu do Etiopii i nadzorowałem postęp prac. Udało
nam się skończyć przed porą deszczową. Na początku czerwca wrócimy
w te rejony na uroczyste otwarcie studni — dodaje.
dp
REKLAMA
Wydarzenia
Setki znamienitych gości, podniosła atmosfera i zabawa do białego
rana to znaki rozpoznawcze Wielkiej Gali Północnej Izby
Gospodarczej, prestiżowej imprezy środowiska gospodarczego.
t
foto: materiały prasowe
o co przyciąga przedsiębiorców na galę to nie tylko możliwość integracji i zacieśnienia
współpracy z innymi przedstawicielami biznesu. To także
program artystyczny, bogate
menu i wyjątkowa atmosfera.
W poprzednim roku Ogród Różany okazał się strzałem w dzie-
siątkę, dlatego organizatorzy
planują powtórzyć ten sukces.
Miejsce wśród kwitnących róż
przypadło wszystkim gościom
do gustu. Podczas tegorocznej
edycji muzyczny akcent położony został na polski rock lat
80-tych. Goście bawić się będą
przy „Kobranocce” i „Oddziale
Zamkniętym”. Galę poprowadzi
Dorota Szpetkowska – dziennikarka TVP. Poza częścią artystyczną na gości czeka mnóstwo
dodatkowych atrakcji, między
innymi wykwintne menu i open
bar.
Wielka Gala Północnej Izby
Gospodarczej, odbędzie się 17
czerwca. Impreza wyłącznie dla
firm zrzeszonych w Izbie. Informacje: www.izba.info
dp
p
olska Żegluga Morska otrzymała Nagrodę Gospodarczą Prezydenta Szczecina w kategorii
duży przedsiębiorca. Dyrektor
PŻM-u Paweł Szynkaruk odbierając wyróżnienie podkreślił, że
największy polski armator wciąż
promuje morskość Szczecina. Nagroda jest tym bardziej istotna, że
trafia do firmy w 60. rocznicę jej powstania. PŻM ma w tej chwili 76
statków. W zeszłym roku firma zarobiła ponad 100 milionów złotych.
Obok PŻM -u nagrody otrzymały też m.in. Tieto Poland oraz Zachodniopomorskie Centrum Onkologii.
tch
Złoty film
p
oetycki dokument o podróży
przez dwa kontynenty autorstwa
szczecinianki Katarzyny Matei
otrzymał Złotą Arę na międzynarodowym festiwalu Tour Film
Brazil. Katarzyna Mateja to reżyserka, operatorka, dokumentalistka i podróżniczka. Z jej miłości
do filmu i podróży powstała godzinna historia "Cicho w drodze
do Ludzi Reniferów". Opowiada
o młodych filmowcach, którzy wyruszają na poszukiwanie
nomadycznej grupy Tsatanów,
pasterzy reniferów z północnej
Lichota otworzyła
Szkołę Pokoju
Cel szczecinianki Anny Lichoty, himalaistki, która stanęła na wszystkich
najwyższych szczytach świata, został osiągnięty. Bardziej bowiem niż
Korona Ziemi liczyła się dla niej Szkoła Pokoju.
12 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
foto: Anna Lichota
w
Nepalskiej miejscowości Arupokhari działa już Szkoła Pokoju im. Wandy Rutkiewicz i Jerzego Kukuczki. Pierwsi uczniowie mogą już z niej
korzystać. W uroczystości
otwarcia uczestniczyła osobiście inicjatorka tego przedsięwzięcia. Szkoła imienia wybitnych polskich himalaistów
to dopiero początek projektu
Ani. Podróżniczka planuje
budowę całej sieci kilkunastu
szkół w odległych rejonach
Nepalu.
Ania odwiedziła kilkanaście
wiosek w drodze do Arupokhari, by mieszkańcy wyrazili
zgodę na budowę szkół. Potwierdzali ją odciskiem kciuka,
ponieważ większość z nich nie
potrafi pisać ani czytać. To dowód, jak ważne jest, by pomagać kształcić dzieci w tym kraju.
— Bieda jest pojęciem względnym, więc trudno wartościować,
gdzie jest gorzej — mówi Lichota. — Tutaj większość dzieci
nie ma szans na jakąkolwiek edukację, bo instytucje rządowe
nie są w stanie zapewnić podstawowych standardów.
wb
foto: Dariusz Gorajski
Rockowa Różanka
60-latek z nagrodą
Prezydenta
Katarzyna Mateja
Mongolii. W wyprawie przez
Europę i Azję uczestniczył także
niepełnosprawny Michał. Filmy
z kategorii "Transport for travel"
oceniało międzynarodowe jury,
m.in. z Portugalii, Brazylii, Francji, Hiszpanii, USA. Wręczenie
nagród odbyło się we Florianapolis w Brazylii.
dp
Kobieta przyszłości
j
ak będą wyglądały kobiety
w przyszłości? Na to pytanie
próbował znaleźć odpowiedź
szczeciński stylista fryzur Piotr
Siewierski, który dostał się do
finału konkursu INOA Trophy.
Spośród kilkudziesięciu prac,
międzynarodowe jury wyłoniło
finałową ósemkę, która stanie
do rywalizacji o nagrodę główną, czyli wyjazd na szkolenie
w jednej z prestiżowych akademii fryzjerskich. Dodatkowo ich
prezentacje zostaną pokazane na
łamach dwutygodnika VIVA!.
Praca Piotra, która zachwyciła
jury, to bardzo minimalistyczna
stylizacja inspirowana strojem
z filmu "Matrix". — Fryzura ma
dużo geometrycznych linii na
koronie głowy i jest ostrzyżona
asymetrycznie — opowiada Siewierski. — Sekcje na dole głowy
pozostały długie i ciężkie. Dzięki
takiemu strzyżeniu, po spięciu
długich włosów można uzyskać
kształt asymetrycznego boba —
dodaje. Piotr zdecydował się na
jasny kolor, czyli chłodny odcień
blondu, ponieważ były to kolory
które przewodziły w ostatnich
kolekcjach.
dp
Wydarzenia
Z
foto: materiały prasowe
akończyła się właśnie rekrutacja do II edycji programu
Global Startup Challenge. Do
30 maja można było przesyłać
zgłoszenie, by zawalczyć o duże
pieniądze i osiągnięcie sukcesu
w Internecie. Od kwietnia do
końca maja trwała rekrutacja
chętnych do wzięcia udziału
w warsztatach, które odbędą się
w lipcu w Szczecinie.
Każdy zespół ma szansę uzyskać
wsparcie kapitałowe dla swoich
projektów od Polskiej Fundacji
Przedsiębiorczości oraz firmy
Red Sky odpowiedzialnej za
przeprowadzenie globalnej kampanii reklamowej.
— Druga edycja Global Startup
Challenge cieszyła się większym
zainteresowaniem. Codziennie
otrzymywaliśmy nowe zgłoszenia, a nadesłane propozycje są
kreatywne i mają duży potencjał
– mówi Michał Frejtak, Sales &
Marketing Manager z Red Sky.
Na początku czerwca organizatorzy wyłonią najlepsze zespoły, które zostaną zaproszone do
Szczecina, gdzie podczas miesiąca pracy pod czujnym okiem
ekspertów zaczną budować swój
sukces w Internecie. Uczestnicy spotkają się między innymi
z Krzysztofem Golonką i Radosławem Czyrko z Xevin Investments, jednego z największych
funduszy inwestycyjnych. dp
Daj szansę dzieciom
w
najbliższych dniach charakterystyczne skarbonki domki,
dmuchane balony czy stoiska wolontariuszy będzie można zobaczyć
na imprezach zorganizowanych przez agencję artystyczną Brand House, MTS, także w trakcie Dni Morza. Fundacja "Szansa dzieciom"
pomaga tym, którzy wychowują się bez najbliższych. Nie przechodź
obojętnie obok nich. Możesz przyczynić się do tego, żeby godnie weszli w dorosłe życie. — Ciężko jest wychowywać się bez najbliższej rodziny, która może obdarzyć miłością, pomocą, zrozumieniem i wsparciem — mówi Marcin Matecki, prezes fundacji "Szansa dzieciom".
Gdy dorosłe już pod względem prawa osoby, opuszczają ośrodki
wychowawcze są zdane tylko na siebie. Dla nich dorosłość to nie wolność tylko kolejna szkoła
przetrwania. — Fundacja
stworzyła system wsparcia, opracowany przez
ludzi, którzy przez lata pomagali osieroconym dzieciom — mówi. Ich celem
jest wprowadzenie systemu, który będzie wspierał
wychowanków domów
dziecka, by po opuszczeniu placówki osierocony
człowiek nie musiał czuć
się gorszy choćby pod względem wykształcenia. — Wyrównujemy
szanse na zdobycie godnej pracy przez ludzi okaleczonych społecznie. Podnosimy kwalifikacje w konkretnym zawodzie, uczymy języków, organizujemy wyjazdy na praktyki i staże także za granicę —
tłumaczy Matecki.
Priorytetem działalności fundacji jest budowa Centrum Rehabilitacji Dzieci w Brzozowie, w którym znajdą się: ośrodek rehabilitacji dzieci upośledzonych ruchowo i intelektualnie, rodzinne domy
dziecka, rodzinne domy seniora oraz hostel. Odwiedzając wakacyjne
festyny i uczestnicząc w koncertach nie zapomnij wrzucić choć symbolicznej kwoty na budowę Centrum.
dp
Akahoshi wśród gwiazd
p
omocnik Pogoni Szczecin
Takafumi Akahoshi wystąpił
w meczu charytatywnym w
Duisburgu, w którym drużyna
japońskich piłkarzy z klubów
jącą w Shizuoka, bezpośrednio
nie dotknęła ta tragedia — mówi
„Prestiżowi“ 25–letni Akahoshi. — Ale cieszę się, że mogłem
zagrać w tym meczu i dołożyć
foto: Jerzy Chwałek
Sukces w Internecie
Takafumi Akahoshi i Shinji Kagawa
europejskich zagrała z mistrzem
Niemiec Borussią Dortmund.
Mistrzowie Niemiec wygrali 2:1,
ale ważniejszy od wyniku był cel
na jaki zostaną przeznaczone
wpływy z meczu.
Zebrana kwota 1,2 mln euro
przekazana będzie na pomoc
poszkodowanym w wyniku
trzęsienia ziemi i tsunami, które
nawiedziły Japonię w marcu tego
roku. — Moją rodzinę mieszka-
cegiełkę do pomocy moim rodakom.
Spotkał tu dwóch kolegów
z którymi grał w Japonii w drużynach młodzieżowych. Z jednym z nich Aka wymienił się po
meczu frotką na rękę. — Przyniosła mojemu koledze farta,
bo z Augsburgiem awansował
w tym sezonie do Bundesligi,
może i mi przyniesie szczęście —
śmieje się pomocnik Pogoni. jch
Wydarzenia
Polska Noc w Cannes
O finansach w Radissonie
Już 20 czerwca w Szczecinie rozpocznie się VII Forum Samorządowe.
f
foto: materiały prasowe
inanse jednostek samorządu
terytorialnego, partnerstwo publiczno–prywatne, wkład nauki
w działalność samorządu tery-
REKLAMA
torialnego oraz przyszłość Partnerstwa Wschodniego – między
innymi wokół tych tematów będzie toczyć się dyskusja podczas
forum. Tegoroczne hasło spotkania to „Wyzwania dla samorządu terytorialnego w nowej
perspektywie europejskiej”.
Do obradujących dołączą
goście z zagranicy, wśród nich
gość honorowy – komisarz Unii
Europejskiej ds. budżetu i programowania finansowego Janusz
Lewandowski. Wagę tegorocznej
edycji forum podkreśla fakt objęcia honorowego patronatu nad
szczecińską konferencją przez
przewodniczącego Parlamentu
Europejskiego Jerzego Buzka.
Organizatorami konferencji
w szczecińskim Hotelu Radisson
Blu są: Marszałek Województwa
Zachodniopomorskiego Olgierd
Geblewicz, Prezydent Miasta
Szczecin Piotr Krzystek, Rektor Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Waldemar Tarczyński,
Przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego
Zygmunt Berdychowski oraz
Fundacja Współpracy Polsko–
Niemieckiej.
aw
Szczecińska projektantka Sylwia Romaniuk pokazała swoją kolekcję
sukien ślubnych i wieczorowych na Polskiej Nocy
„Luksus i piękno” w Cannes.
p
onad 1100 osób wzięło
udział w uroczystej gali Polska
Noc w Cannes. Tego wieczoru
zjechali się najwięksi producenci, reżyserzy, światowe i polskie
gwiazdy. Po raz pierwszy Polska
zaznaczyła swoją obecność na
festiwalu jako organizator lifestyle’owej imprezy, skupiającej
międzynarodowe środowisko
biznesu i show-biznesu. Pomysłodawcą i organizatorem wieczoru był Mariusz Pujszo i Kurka Wodna Productions.
Po prawej Sylwia Romaniuk
Podczas wielu atrakcji wieczoru uwagę przykuły pokazy
mody Teresy Rosati oraz Sylwii Romaniuk. Szczecińska projektantka zachwyciła publiczność swoją kolekcją. Jej sukienki
tak spodobały się widzom, że tego samego wieczoru sprzedała
kilka z nich. — Nie byłam przygotowana na tak entuzjastyczny odbiór — mówi Romaniuk. — Gdybym wiedziała, że panie
tak ochoczo będą je kupowały, zabrałabym ze sobą jakieś eleganckie kartony czy torby. Dla pań jednak najważniejsze było
to, żeby od razu je ode mnie dostać — dodaje zadowolona. Po
ciepłym przyjęciu w Cannes Sylwia Romaniuk planuje na stałe
zacząć współpracę z jednym z tamtejszych butików.
dp
Temat z okładki
Jedyna
taka
przyjaciółka
Daria Prochenka
Choć córki są już dorosłe nadal utrzymują
intensywny kontakt z matkami. Bo więź
między nimi jest silniejsza i trwalsza niż
z przyjaciółkami. Patrząc na ich wyjątkowe
relacje nieprawdziwe staje się stwierdzenie,
że "córeczka jest tylko tatusia". Ich historie
pokazują że relacja na linii matka – córka
jest wyjątkowa – tak jak męska przyjaźń.
O wychowaniu, wspólnych wakacjach
i trudnych decyzjach szczerze opowiedziały
nam trzy rodziny. U nich Dzień Matki
i Dzień Dziecka jest cały rok.
16 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Foto: Radek Kurzaj
17 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Temat z okładki
Temat z okładki
N
ie jestem nadgorliwą mamą i traktuję moją córkę po partnersku. Liczę się z jej
opinią, a ona z moją. Nigdy nie narzucam jej
swoich racji, wolę coś zasygnalizować i dać
jej to do przemyślenia. Dobrze się rozumiemy i sądzę, że Karolina darzy mnie dużym
zaufaniem. Mamy wspólne pasje, które dodatkowo budują bliskość między nami. Zainteresowanie jeździectwem wynika z tego,
że cała nasza rodzina kocha zwierzęta i córka
w naturalny sposób zaczęła jeździć konno.
Razem lepiłyśmy w glinie, ale ja w pewnym
momencie przestałam i Karolina sama rozwi-
18 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
N
ie pamiętam, żeby mama pracowała,
zawsze była blisko dla mnie i dla brata. Wychowała nas. Wszystkie ważniejsze rozmowy i moje problemy zawsze rozwiązywałam
z mamą, która była dla mnie w 100%. Wiem,
że poświęciła dla nas cały swój czas, dlatego
teraz, gdy studiuję w Warszawie nadal mam
z mamą świetny kontakt i bardzo silną więź.
Dzwonimy do siebie prawie codziennie. Mama
jest dla mnie także przyjaciółką. Rozmawiam
z nią o rzeczach, których nie poruszam z rówieśniczkami. Mam pewność, że mama jest
EWA SAWKA
jała tę pasję. Nie jestem zaślepiona na punkcie moich dzieci, nie osaczam ich, ale też nie
było takiej sytuacji, że Karolina uciekała od
naszego towarzystwa. Wręcz przeciwnie,
spędzaliśmy ze sobą dość dużo czasu, także
na wspólnych wyjazdach.
Karolina ma silną osobowość i cieszę się
z tego. Zaznacza swoje zdanie i nie boi się
wyrażać opinii. Nie przechodziła gwałtownego odejścia od domu, nie przypominam
sobie też momentu buntu. Wynika to pewnie z mojego charakteru, staram się zawsze
wszystko zrozumieć i chyba dobrze się ze
mną rozmawia. Jedyne kryzysy jakie następowały między nami zdarzały się w liceum,
gdy nastał czas osiemnastek. Imprezy klasowe odbywały się czasem trzy razy w tygodniu, więc musiałyśmy wypracować pewne
kompromisy. Teraz, gdy mieszka i studiuje w Warszawie, bardzo tęsknię za nią, ale
wiem, że dziecko musi odciąć pępowinę. Nie
można z tym walczyć. Mam świadomość, że
dzieci mają swoje życie i nie chcę się im narzucać. Mają robić coś dla siebie, a my jako
rodzice możemy obserwować i cieszyć się, że
jest im dobrze.
osobą, która najlepiej mi pomoże, rozsądnie
wszystko wytłumaczy. Poza tym mam do niej
zaufanie w prywatnych sprawach. Zawsze pomoże podjąć najlepszą decyzję.
Naszą wspólną pasją są konie. Jeździmy
też często na różne wyjazdy, odbyłyśmy we
dwie kurs witrażu i lepienia z gliny. Dzięki
temu spędzamy ze sobą dużo czasu i mamy
swoje babskie sprawy. Nikt nikomu nic nie
narzucał. Witraże to był pomysł mamy, ja
bardzo chciałam lepić w glinie. O wyborze
studiów także zdecydowałam sama. Rodzice
nie ingerowali w mój wybór, ani w ścieżkę
mojej przyszłej kariery. Gdybym poprosiła
ich o jakąkolwiek pomoc czy podpowiedź na
pewno by to zrobili, ale nie byli napastliwi.
Nie pamiętam też momentu buntu. Dziwiłam się, czasami, że inne dzieci nie szanują
swoich rodziców. Ja zawsze miałam do nich
dużo szacunku. Na pewno wywinęłam im
jakiś numer, ale nie robiłam tego świadomie.
Nie chciałam im wyrządzić celowo przykrości. To zapewne były dziecięce głupoty. Takie
rzeczy się zdarzają.
KAROLINA SAWKA
Temat z okładki
sia zawsze była bardzo grzeczna,
zdyscyplinowana i nie stwarzała mi żadnych problemów. Brzmi to niewiarygodnie,
ale to prawda. W szkole wysoka średnia,
większość egzaminów perfekcyjnie zdana.
Śmiało mogę powiedzieć, że miałam idealne dziecko. Wiedziałam też, że jest odpowiedzialna i zawsze mogłam na nią liczyć.
Teraz jest taka sama i jestem z niej bardzo
dumna. Ponieważ jestem stomatologiem
proponowałam jej ten kierunek, ale nie
narzucałam. Moim zdaniem jej osobowość
idealne pasuje do zawodu lekarza. W pracy
jest odpowiedzialna, obowiązkowa i dąży
do perfekcji. Pamiętam, że Asia myślała
o dziennikarstwie, ale moim zdaniem ma za
M
oja więź z mamą jest bardzo silna, chociaż ja trochę się przeciwko temu
buntuję. Rady mamy początkowo uznaję
za zbędne, twierdząc, że nie ma racji, a potem w głowie pojawia się myśl, że może to
jednak ja się mylę? Na wielu płaszczyznach
jesteśmy do siebie podobne, ale nie identyczne. Należymy do innego pokolenia
i mamy inne spojrzenie na niektóre sprawy,
ale ponieważ to mama mnie wychowała, na
część rzeczy patrzę podobnie. Obydwie też
jesteśmy silne i wrażliwe. Poza tym pracujemy w jednym gabinecie stomatologicznym,
więc mamy wiele wspólnych tematów. Często po pracy konsultujemy się, zdarza się to
nawet przy obiedzie rodzinnym. Nie lubi
tego moja siostra, która ma zupełnie inne
pasje i godzinne rozmowy o stomatologii
jej nie interesują. Gdy byłam nastolatką nie
mało przebojowy charakter. Jest podobna
do mnie. Obydwie nie przeceniamy swoich
umiejętności i jesteśmy bardzo wrażliwe.
Zawsze chętnie pomagamy innym. Cenimy
też krytykę, ale tylko słuszną. Ona nas mobilizuje.
Ogólnie mam świetny kontakt z moimi
dwiema córkami. Bywają miedzy nami spory wynikające z różnicy zdań i poglądów.
Nie ma u nas jednak gniewu. Nie jesteśmy
bezkrytyczne ale wiemy, że zgoda buduje.
Często jadamy wspólne sobotnie lub niedzielne obiady, ale nie jest to obowiązek dla
nikogo – szanujemy swoje wybory. Oczywiście z ogromną przyjemnością w wolnym
czasie zajmuję się wnuczką, ale Asia ma
dużo taktu i nigdy nie narzuca mi żadnych
obowiązków. Zawsze zapyta, czy mogę zająć
się Alicją, czy mam czas i ochotę. To dziewczyna o wysokiej kulturze osobistej.
Gdy Joanna była na stażu zaraziła się
moją miłością do brydża. Teraz z powodu
spraw zawodowych i wychowania małego
dziecka, brakuje jej czasu na grę. Ale znajdujemy czas na wspólne zakupy. Relaksujemy się chodząc po sklepach. Uważam też,
że córka ma świetny gust, bardzo dobrze
ubiera siebie i moja wnuczkę. Czasem też
jeździmy razem na rowerze i lubimy wypady nad morze, ale ponieważ ma już swoją
rodzinę, nie mamy tego wspólnego czasu aż
tak wiele.
chciałam być stomatologiem. Nie byłam też
dzieckiem, które spędza wolny czas z mamą
w gabinecie i wie wszystko o tym zawodzie.
Mama oczywiście podpowiadała ten kierunek studiów i zawsze twierdziła, że to dobry,
choć trudny i odpowiedzialny zawód. Ale
nigdy nie narzucała.
Żałuję, że kiedyś, gdy byłam mała a mama
chciała zabrać mnie na lekcje gry na pianinie uparłam się i nie poszłam. Wpadałam
w histerię i koniec. Mama oczywiście nie
zmuszała mnie, tak jak ze wszystkim. Nauka
w tamtym czasie pewnie przyszłaby mi dużo
łatwiej niż gdybym teraz zaczęła się uczyć.
Zainteresowałam się za to, oczywiście dzięki
mamie, grą w brydża. Nauczyłam się grać na
stażu po studiach i wcześniej nie zdawałam
sobie sprawy, że mama tak genialnie gra.
Choć nie mam teraz czasu, by ćwiczyć i spo-
tykać się ze znajomymi wiem, że kiedyś do
tego wrócę. To niełatwa gra, która zmusza do
myślenia i wymaga skupienia. Teraz mama
radzi sobie świetnie grając w brydża na portalach internetowych. Dzięki temu jest na
czasie z obsługą komputera i ma motywację
do nauki języków obcych – przydają się do
gry przy międzynarodowych wirtualnych
stolikach. Podoba mi się w niej to, że wie
czego chce i konsekwentnie do tego dąży.
Wiem, że zawsze będzie "moją mamą" na
której mogę polegać, i której nigdy nie będę
musiała matkować. Jest silną, inteligentną
kobietą, która ma w sobie życiową mądrość
i dużo rozsądku. Ponieważ mam małą córkę
staram się wychowywać ją w poczuciu miłości i wyjątkowości, podobnie jak robiła to
moja mama, dlatego wciąż powtarzam Alicji
że jest mądra i często ją chwalę.
Joanna Serewa
19 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
A
Elżbieta Wiśniewska
20 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Temat z okładki
21 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Temat z okładki
Temat z okładki
Specjalną sesję zdjęciową dla Prestiżu
przygotował Radek Kurzaj w ramach
projektu portretowego "Sa / fA"
Wizaż: Perfumeria Douglas
Specjalne podziękowania dla:
Agroturystyki Koński Gaj w Tanowie za udostępnienie miejsca
do sesji oraz konia "Żółtego" / www.konskigaj.com
22 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Klubu Kafe Jerzy za udostępnienie miejsca do sesji
Pana Jacka Ławickiego za użyczenie samochodu kabrio marki DKW do sesji.
Świadczenie usług w zakresie wynajmu samochodu kabrio marki DKW
(Dampf Kraft Wagen) wyprodukowanego w 1951 roku (zaprojektowany w 1939) wraz
z kierowcą, do obsługi wszelkiego rodzaju imprez, takich jak: śluby, spotkania biznesowe,
imprezy okolicznościowe, promocje, pokazy i inne zamówienia klienta
Kontakt i informacje: Radosław Zbaracki tel.: 501 660 132
Temat z okładki
Z
awsze chciałam mieć córki. Mąż
oczywiście liczył na to, że będziemy mieli
choć jednego syna, ale okazało się inaczej
i był w domu osaczony przez trzy kobiety.
Dzięki temu, że mam dwie wspaniałe córki, mam z nimi bardzo bliski kontakt. Mąż
dużo pracował i ja byłam odpowiedzialna za
ich wychowanie. Woziłam na zajęcia pozalekcyjne, uczyłam jeździć na nartach, prowadzałam na tenisa, jeździłyśmy konno i na
łyżwach. Zaszczepiłam w nich sport. Dzisiaj
z racji obowiązków robimy razem mniej
rzeczy, ale kontakt i więź absolutnie się nie
zerwała. Chodzimy czasami na wspólne zakupy, wyjeżdżamy też na wakacje.
LILIANA BOGACKA
Moja starsza córka Daria jest bardzo do
mnie podobna. Tak jak ja jest energiczna
i kontaktowa. Dagmara to cały mój mąż. Jest
bardzo rozsądna, poukładana i ambitna. Potwierdzają to nawet jej znajomi ze studiów
doktoranckich. Mogę na niej polegać, jak
na Zawiszy. Dziewczyny podzieliły się obowiązkami w firmie i pomagają mojemu mężowi. Gdy wyjeżdżamy jesteśmy spokojni,
wiemy że wszystko załatwią i poradzą sobie
bez problemu. Myślałam kiedyś, że Dagmara pójdzie na psychologię, ponieważ zawsze
umiała doradzić wszystkim wkoło, na uczelni była grupową, brała udział we wszystkich
klasowych komisjach i konkursach. Zdecy-
dowała się jednak na ekonomię, aby pomóc
w firmie. Daria po maturze zdecydowała się
na wyjazd na studia do Anglii. Choć mąż
najpierw był przeciwny, ja zgodziłam się od
razu. Wiedziałam, że jest na tyle rozsądna, że
świetnie sobie poradzi i przy okazji nauczy
odpowiedzialnego życia. Nie byliśmy wtedy
w Unii Europejskiej, więc wszystkie procedury były bardziej skomplikowane. Cieszę się, że tam była ponieważ nie ma teraz
żadnej bariery językowej i ma inny kontakt
z ludźmi. Nauczyła się oszczędności, tam
pracowała, uczyła się i chłonęła inny świat.
Jestem bardzo dumna z córek, zawsze mogę
na nie liczyć.
DAGMARA BOGACKA-ISKRA
N
ie ma chyba porównywalnej więzi
jak matka i córka. Cały czas jesteśmy w kontakcie, dzwonimy do siebie codziennie. Choć
mamy już swoje rodziny, wiemy zawsze co się
dzieje w naszym rodzinnym domu. Mama
jest niekiedy z nami tak blisko jak koleżanka, doradzi w najtrudniejszych sprawach
i była zawsze pierwszą osobą do której zgłaszałam się aby w domu przeforsować jakiś
temat. Ceniłam zawsze to, że nie wymuszała
na nas pewnych rzeczy tylko tłumaczyła siłą
argumentów. Jestem jej także niezmiernie
wdzięczna za to, że wszechstronnie mnie
ukierunkowała. Dzięki niej nauczyłam się
grać w tenisa, jeździć konno, na nartach, łyżwach, czy pływać. Mama zawsze miała zamiłowanie do sportów i my z Darią dzięki niej
też potrafimy się w tym wszystkim odnaleźć.
Oczywiście nie zawsze było tak, że ochoczo
biegłyśmy zimą na basen. Ale zawsze nam
potrafiła spokojnie wytłumaczyć, że warto.
Gdy wybierałam kierunek studiów, mama
sugerowała mi psychologię. Uszanowała jednak moje odmienne zdanie i wiem, że teraz
docenia to co robię i wie, że dobrze dla siebie
wybrałam. Na studiach miałam elementy zarządzania, finanse, bankowość. Dzięki temu
pomagając tacie w firmie mam opanowaną
teorię i praktykę.
Ogólnie bardzo dobrze wspominam swoje
dzieciństwo. Śmieję się często z tego, że nikt
nie wycałował mnie tak jak mama, nawet
mój mąż. Chciałabym kiedyś też mieć córkę,
bo wiem że to szczególna więź. Mojej mamie
czasami więcej mówię niż mężowi. Wiem, że
zawsze mnie zrozumie.
ie wyobrażam sobie dnia bez
mamy. Zaczynam z nią dzień i kończę. Gdy
gdzieś wyjeżdża muszę całkowicie zmienić
swój harmonogram i przystosować się do
innego funkcjonowania. Wie o wszystkim
co się u mnie dzieje, a nasze kontakty są bardzo intensywne. Jednak nie traktuję mamy
jak koleżanki, mam do niej całkowicie inny
szacunek. Nasz kontakt nasilił się w momencie kiedy urodziły się moje dzieci. Nie
pouczała mnie jednak i nie zrzędziła, nie
wchodziła też z butami w moje życie, tylko
wysłuchiwała i pozwalała zawsze robić to co
podpowiadał mi mój rozsądek. Nie analizowałam do tej pory naszych relacji. Zawsze
po prostu czułam, że jest blisko mnie i mogę
na niej polegać. Chętnie też zgodziłyśmy się
na tę sesję, bo ona trafia w sedno. Idealnie
charakteryzuje naszą rodzinę. Trzymamy
się blisko i jesteśmy razem bez względu na
wszystko. Mimo tego, że w święta nie zawsze
siedzimy przy wspólnym stole, bo ja mam
już swoją rodzinę. Odbieram to tak, że u nas
w domu codziennie jest święto, każdy dzień
jest ważny.
Moja mama jest bardzo pozytywną i wesołą osobą. Jestem do niej bardzo podobna.
Roztaczamy taką samą energię. Choć nigdy
nie starałam się do niej upodobnić, pewnie
to stało się automatycznie, ponieważ wpajała mi przez lata pewne zasady. Nie ma też
między nami tematów tabu. Mama zawsze
wpajała w nas rozsądek i dawała nam możliwość wyboru. Wiem, dzięki niej, że każda
moja decyzja ma jakieś swoje konsekwencje.
Tłumaczyła nam że musimy zrozumieć co
jest dla nas dobre. Tak było z nauką języków,
ze sportem. Jeśli uważałyśmy inaczej, nie
było w domu żadnego przymusu. Nauczona
jestem też tego, żeby zawsze mówić prawdę
i to samo staram się wpajać moim dzieciom.
Od momentu gdy moi synowie są trochę
więksi spędzamy razem wakacje. Ale też nie
przesadzamy z wizytami co weekend. Rodzice mają już swoje sprawy, a my z mężem
spotykamy się z naszymi znajomymi. Zachowana jest w tych kontaktach równowaga.
Czasami trochę żałuję, że nie mam córki, bo
na pewno moja więź z synami będzie inna.
Ale postaram się ich wychować jak najlepiej dla przyszłej synowej. Oczywiście przy
wsparciu mojej mamy, ponieważ łapię się na
tym, że robię rzeczy dokładnie tak samo jak
ona kiedyś robiła.
23 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
DARIA BOGACKA-ADAMUS
N
Biznes
Zostań VIP-em
Aneta Dolega
p
Opiekunka do dzieci, przewóz mebli, kwiaty, korepetycje, bilety na premierę do teatru, wypożyczenie fraka, stolik
w dobrej restauracji, a nawet… czołg. Wszystko można załatwić, jeśli tylko posiada się pieniądze. Choć
w praktyce okazuje się, że pieniądze to też nie wszystko. Bo co jeśli nie masz na nic czasu,
a musisz na przykład zorganizować przyjęcie urodzinowe i kupić prezent dla jubilata?
Rysunki: Agata Tarka / www.pannatarka.digartfolio.pl
24 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
rivate banking concierge to usługa, która nam to wszystko
ułatwi i z której
możemy skorzystać,
o ile nas na to stać.
— Taka osoba załatwi prawie wszystko
i każde zamówienie koordynuje
od początku do końca — wyjaśnia Aleksandra Wiśniewska,
która pracowała przez pewien
czas jako concierge. — „Prawie
wszystko” oznacza, że jest w stanie zorganizować każdą rzecz,
która się mieści w granicach prawa — dodaje.
Istota tej usługi polega na organizowaniu dowolnych świadczeń
na życzenie klienta, od wspomnianej opiekunki do dziecka po
wynajęcie limuzyny z kierowcą.
Zaletą tego typu usług jest przede
wszystkim oszczędność czasu dla
osoby z niej korzystającej. Dzięki temu każdy może się poczuć
komfortowo i bezpiecznie. Termin „concierge" na pewno nie
pasuje do wezwania hydraulika
czy załatwienia podobnej usługi.
Pod tym pojęciem powinno się
raczej rozumieć pomoc w załatwieniu spraw skomplikowanych,
trudnych, kiedy samodzielne zajęcie się nimi przekracza nasze
siły i możliwości.
Odzyskać lalkę,
zorganizować wakacje
W Polsce funkcjonuje kilka
tego typu firm. Ten amerykański
„wynalazek” jako pierwszy na
nasz rynek wprowadził warszawski Noble Bank, który opracował
autorską usługę adresowaną do
wybranych klientów. Obecnie
tego typu usługi działają również
przy innych bankach np. w PKO
BP gdzie w usłudze "concierge"
mamy i lot balonem, zakupy ze
stylistą, wyjazd na Formułę 1 czy
spotkania z piłkarzami renomowanego klubu piłkarskiego. Tego
rodzaju firmy działają także jako
całkowicie niezależne instytucje.
— Z tej opcji korzystają zazwyczaj ludzie zamożni i celebryci,
ale z roku na rok posiadanie własnego „concierge'a” staje się coraz
bardziej popularne — mówi Wiśniewska. — Wynika to przede
wszystkim z braku czasu, ale także z chęci uczestniczenia w czymś
elitarnym i prestiżowym.
O życzeniach klientów krążą
legendy. Ponoć jeden concierge
musiał odzyskać ulubioną lalkę,
która została w samolocie, a inny
pozbyć się pająków z domu bez
ich zabijania...
— Wbrew powszechnej opinii ludzie nie proszą o rzeczy
niestworzone — uśmiecha się
Wiśniewska. — W tej branży zazwyczaj załatwiane są zwyczajne,
codzienne potrzeby, począwszy
od sprawdzenia aktualnego repertuaru kin czy teatrów i zdobyciu biletów na premierę po
zorganizowanie podróży wakacyjnej nawet na przysłowiowy
Biznes
koniec świata z uwzględnieniem
wszystkich biletów, przesiadek,
hoteli i innych atrakcji.
Twój własny opiekun
By klient poczuł się w pełni
komfortowo, usługa „concierge” działa przez 24 godziny na
dobę, siedem dni w tygodniu,
we wszystkie święta. Dzwoniąc
do biura klient ma pewność, że
zawsze ktoś w nim jest. Składając
konkretne zamówienie ma również pewność, że zostanie ono
zrealizowane.
— „Opiekunowie” wiedzą o swoich klientach niemal
wszystko, posiadają nawet bardzo
prywatne informacje — wyznaje
Aleksandra. Oczywiście każdy
pracownik jest zobowiązany do
zachowania dyskrecji. Dzięki
temu pomiędzy nim, a klientem
wytwarza się specyficzna, wręcz
intymna relacja.
W tym zawodzie nie liczy się
kierunek ukończonych studiów
tylko bardzo wysoka kultura
osobista i wiedza ogólna niemal
z każdej dziedziny.
— Należy być także opanowanym, bo zawsze można trafić
na trudniejszy typ człowieka.
Dobrze mieć dystans do klienta
i traktować go po prostu jak człowieka — doradza Aleksandra. —
W tym zawodzie pracują bardzo
młodzi i niezwykle inteligentni
ludzie. Trudno tu mówić o robieniu kariery, bo jest to raczej praca
tymczasowa, ale dająca sporą satysfakcję — dodaje.
Jestem VIP-em,
mogę wszystko?
Kiedy jednak nie stać nas na
własnego concierge'a, a chcielibyśmy dotknąć nieco luksusu,
możemy stać się VIP-em we
własnym banku. Niższe kredyty,
łatwiejszy dostęp do pożyczek,
szybsze załatwianie wszelkich
świadczeń, doradztwo w mądrym inwestowaniu, jak również
„ludzkie” podejście do klienta. To
zapewnia oferta „klient VIP”. Być
bardzo ważną osobą we własnym
banku, to może być całkiem przyjemna opcja.
— Żeby zostać VIP-em dobrze
posiadać wpływy na określonym
poziomie albo depozyty w określonej wysokości — informuje
Justyna Małkiewicz, dyrektor
oddziału szczecińskiego Banku
Ochrony Środowiska. — Taki
klient może skorzystać z indywidualnego doradcy, do którego zawsze ma dostęp, z którym spotyka się indywidualnie w specjalnie
wyznaczonym pokoju.
Własny doradca finansowy,
który nie traktuje nas jak kolejną osobę przy okienku to spore
ułatwienie życia. Jesteśmy obsługiwani poza kolejką i nie musimy
sami troszczyć się o właściwe
zagospodarowanie swoich pieniędzy. Dodatkowo jesteśmy na
bieżąco informowani o przebiegu zleconych przez nas zadań. Od
nas wymaga się tylko... podpisu.
— Bardzo ważne są relacje
z klientem — tłumaczy Małgorzata Pieńkowska, doradca VIP
szczecińskiego BOŚ. — Wiemy
o takiej osobie więcej niż o przeciętnym kliencie. Nasze stosunki
są nieco bliższe. Dyskrecja, zaufanie i obsługa na bardzo wysokim
poziomie. Każdy tego potrzebuje
REKLAMA
Promocja
Bankowość bliżej przedsiębiorcy
26 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
b
Dopasowanie do indywidualnych potrzeb klienta jest wyznacznikiem usług i produktów XXI wieku. Obecnie już nie tylko
koncerny spożywcze czy sieci komórkowe badają satysfakcję użytkownika. O zdanie klienta pytają branże, które do tej
pory stereotypowo uznawane były za najbardziej sformalizowane - wśród nich przedstawiciele banków.
ankowość – nudna, trudna i niezrozumiała. Taką
łatkę instytucje
finansowe otrzymały w zamian
za skomplikowane
produkty, w których całkiem niedawno roiło się od
niejasnych terminów. Teraz sytuacja wygląda dużo lepiej. Nadal
nikt nie uważa, że bankowość
jest łatwą dziedziną, ale akcje
edukacyjne, zmiany w ofercie,
elastyczne podejście do klienta
– to wszystko sprawiło, że banki
zyskały nowe oblicze.
Podążając za obowiązującym
trendem, instytucje finansowe postanowiły maksymalnie
zbliżyć się do przedsiębiorcy.
Jednym sposobem na to była
baczna obserwacja przyzwyczajeń i codziennych potrzeb biznesmenów. Doskonałym przykładem są działania BOŚ Banku,
który zapytał wprost, czego
potrzebują jego klienci. Na początku roku, na specjalnie stworzonej stronie, przedstawiciele
firm mogli dzielić się swoimi
opiniami na temat bankowości
dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W krótkiej ankiecie
prezesi oraz menedżerowie firm
mogli wskazać najistotniejsze
z ich punktu widzenia aspekty obsługi i oferty bankowej.
Swoim zdaniem podzieliło się
z BOŚ ponad 500 przedstawicieli firm. To dzięki nim wiemy,
że co czwarta firma potrzebuje
kredytu w rachunku bieżącym
i kredytu w rachunku kredytowym. Okazuje się, że aż siedem na dziesięć firm deklaruje
zainteresowanie zewnętrznym
finansowaniem. 20 proc. z tej
grupy byłoby zainteresowane
finansowaniem w wysokości
powyżej 15 proc. swoich rocznych przychodów.
Sam sposób kontaktu przedsiębiorcy z bankiem ewoluował
– prawie co drugi badany (47
proc.) wskazuje Internet jako
preferowany kanał komunikacji
z doradcą. Jednak gdyby firma
mogła kontaktować się tylko
rów. Wskazania respondentów
pozwoliły grupie specjalistów
stworzyć produkt, będący rozwiązaniem dla zupełnie różnych
względem siebie firm. Linia Wielocelowa BOŚ Banku daje szybki
dostęp najczęściej wykorzysty-
indywidualnej sytuacji wnioskującego. A ponieważ biznes dynamicznie się zmienia, limit także
może ulec zmianie w trakcie
trwania umowy. Limit Linii Wielocelowej ustalany jest w PLN,
przy czym poszczególne produk-
w jeden sposób z bankiem, nadal znaczna część przedsiębiorców wybrałaby bezpośrednie
spotkanie z doradcą w firmie
(23 proc.) i w banku (17 proc.)
Tylko 13 proc. badanych wskazało kontakt telefoniczny. A za
co biznesmeni najbardziej cenią przedstawiciela banku?
Uśmiech doradcy przegrał
z twardymi kompetencjami –
prawie połowa ankietowanych
wskazała profesjonalne doradztwo w codziennym zarządzaniu
finansami firmy.
Wydaje się, że krótka ankieta
internetowa niczego nie zmieni w sytuacji przedsiębiorcy.
Jednak minęły czasy, w których
wyniki badań leżały zapomniane pod stosem innych papie-
wanych przez biznes narzędzi.
Polega ona na tym, że w ramach
raz przyznanego limitu kredytowego, a także w ramach jednej
umowy i raz ustanowionego
zabezpieczenia, firma może korzystać z wielu zróżnicowanych
form finansowania obrotowego.
W ramach tej usługi BOŚ Bank
udostępnia kredyt odnawialny
w rachunku bieżącym, kredyt
obrotowy odnawialny w rachunku kredytowym, kredyt
obrotowy nieodnawialny w rachunku kredytowym, gwarancje
bankowe oraz dyskonto weksli.
Kwota limitu uzależniona jest
od zdolności kredytowej i ustalana indywidualnie dla każdego
Klienta. Minimalna kwota to 300
tys. zł, maksimum – zależy od
ty wchodzące w jej skład mogą
być udzielane również w EUR
i USD. Szczegóły nowej oferty
chętnie przybliżą doradcy BOŚ.
Łatwo ich znaleźć – placówka
znajduje się przy ul. Monte Cassino 16 w Szczecinie.
Okazuje się, że bankowość
zyskuje na bliższym poznaniu.
Marże, procenty, gwarancje,
faktoring – za tym wszystkim
stoją ludzie, którzy chętnie pomagają w zrozumieniu na pozór skomplikowanych procedur.
Warto o tym pamiętać i nie
przerażać się, gdy trzeba będzie
wybrać się do banku. Wystarczy
zapytać – dokładnie tak, jak zrobił to BOŚ Bank, lub poszukać
odpowiedzi na stronie www.
bosbankdlafirm.pl
Promocja
Tu Wschód spotyka się z Zachodem…
p
Wywiad marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza
anie marszałku,
już samo hasło Forum jasno mówi,
że Unia Europejska i jej budżet
to bezapelacyjnie
pierwszorzędny
temat nie tylko
szczecińskich obrad, ale w ogóle krajowej dyskusji. Czy pan
uważa, że rzeczywiście jest to
najważniejszy problem dla polskich samorządów?
Dla samorządowców budżet
Unii to nie problem, ale szansa. Unijne instrumenty polityki
spójności dla regionów są bowiem niezaprzeczalnie dźwignią
ich rozwoju. Dziś dzięki nim
jesteśmy w innej rzeczywistości. Jednak proces absorbcji nie
jest dla samorządowców łatwy.
Chodzi nie tylko o procedury,
ale o zdolność lokalnych budżetów do współfinansowania
projektów. Czasami realizacja
inwestycji wymaga potężnego
wysiłku finansowego, powodującego konieczność drakońskich
oszczędności. To jednak czysty
zysk, tyle że odłożony w czasie.
Nie ulega wątpliwości, środki
funduszy unijnych przebudowują Polskę. Jak pan widzi regiony w perspektywie nowego
okresu programowania?
– Każdy z regionów ma swoją
specyfikę i swoje szanse, może
czasem w pełni niewykorzystane. Co za tym idzie, każdy z regionów potrzebuje innych środków i narzędzi do stymulowania
wewnętrznego rozwoju. I w tym
tkwi kluczowe dziś pytanie: jak
prowadzić politykę spójności by
regiony rozwijały się szybko, jednocześnie bez pogłębiania między nimi różnic w poziomie rozwoju? To samo dotyczy debaty
regionalnej: czy regiony winny
wzmacniać potencjał rozwojowy
bogatszych obszarów, ośrodków
metropolitalnych, czy uprzywilejowane miejsce rezerwować
tylko dla terenów słabszych
i uboższych? Jesteśmy jednym
z nielicznych województw które już w tej perspektywie w ramach Regionalnego Programu
Operacyjnego w sposób szczególny potraktowały aglomerację szczecińską, gdyż nie ulega
dla nas wątpliwości, że pełne
wykorzystanie jej potencjałów
leży w interesie całego regionu.
Nie bez powodu o tym mówię.
W mojej i nie tylko mojej opinii
programy operacyjne są trafniej
i efektywniej zarządzane z poziomu regionalnego, niż gdyby
te środki dzielono centralnie. To
powinno znaleźć odbicie w następnej perspektywie finansowej, tak by udział komponentów regionalnych był znacznie
większy.
Współczesna samorządowa
Polska liczy sobie dwie dekady.
Jak Zachodniopomorskie zdało
ten egzamin?
– Gwoli ścisłości, dla samorządowych województw to
zaledwie dekada z haczykiem.
Chyba żaden odpowiedzialny lider samorządowy nie odpowie,
że w tym okresie wykorzystano
wszystkie szanse, Jednak dziś nie
ma wątpliwości, że decentralizacja kraju i wdrożenie zasady
subsydiarności to nasz wspólny
sukces. Ostatnie lata pokazują,
że zbudowaliśmy trwalsze fundamenty rozwoju naszego województwa, na przykład mamy
już 800 ha uzbrojonych gruntów pod inwestycje, z tego 300
hektarów ma status specjalnej
strefy ekonomicznej. Skok jakościowy jest ogromny, ale rozwój
zależy nie tylko od nas. Ostatni
kryzys ekonomiczny położył się
cieniem nawet na gospodarczych potęgach.
Ma pan za sobą kilka samorządowych kadencji. Czy sądzi
pan, że mamy już doskonały
ustrój samorządów? Co na liście postulatów wysunąłby pan
na pierwsze miejsce?
Olgierd Geblewicz
– Moim zdaniem, procesy
decentralizacji mogłyby być
bardziej zaawansowane i powiązane z narzędziami dającymi
samorządom możliwości zwiększania dochodów własnych. Do
najefektywniejszych struktur
ciągle nam daleko. Nie da się
pogodzić tendencji ograniczania
elastyczności samorządów ze
zwiększaniem odpowiedzialności za procesy modernizacyjne
państwa. Potrzeba bardziej intensywnego dialogu z rządem
na temat tego, jak wspólnie
wykorzystywać szanse naszego
kraju, tak w tej, jak i przyszłej
perspektywie.
Podwaliny pod dzisiejsze
VII Forum Samorządowe położyła skromna, uczelniana
inicjatywa. Dziś chlubimy się
międzynarodową edycją. Dlaczego w czerwcu warto być tu,
w Szczecinie?
– Obecny kształt Forum to
efekt wytrwałego zaangażowania w budowanie jego pozycji.
Wspólny wysiłek partnerów organizacyjnych – samorządu wo-
jewództwa, prezydenta Szczecina Piotra Krzystka i rektora
Uniwersytetu Szczecińskiego
prof. Waldemara Tarczyńskiego – pozwala dziś nadać Forum
rangę „samorządowego szczytu”.
W tym roku Forum otwiera
wykład komisarza UE ds. budżetu i programowania Janusza Lewandowskiego. Bardziej
miarodajnego źródła wiedzy
o kształcie nowej perspektywy
finansowej nie sposób chyba
wskazać. Ale VII Forum Samorządowe to nie tylko jednostkowe wydarzenie, mamy do
zaoferowania kapitalny dorobek
wszystkich poprzednich edycji.
To są naprawdę dwa dni intensywnych obrad i dyskusji. Co
więcej, międzynarodowa formuła poszerza platformę samorządowej dyskusji o zagraniczne
doświadczenia. To tu, w stolicy
Pomorza Zachodniego już drugi
rok z rzędu Wschód spotyka się
z Zachodem. Czy trzeba lepszej
rekomendacji? Serdecznie zapraszam!
Ludzie
z polską fantazją
Niejeden młody chirurg marzy o szansie, jaką otrzymał
dr n. med. Tomasz Dydymski, specjalista chirurgii
plastycznej z „Artplastica“. To stypendium z mikrochirurgii
w klinice w Cleveland pod okiem prof. dr hab. Marii
Siemionow, autorki pierwszego przeszczepu twarzy
w USA w 2008 r.
j
28 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
ak się otrzymuje staż
u prof. Siemionow?
Trzeba mieć szczęście. Prof. Siemionow
pochodzi z Poznania,
skąd ja też pochodzę.
Złożyła zapytanie do
mojego ówczesnego szefa, czy ktoś z kolegów nie
chciałby odbyć stażu. Byłem tam
pierwszym stypendystą z Polski.
Czy prof. Siemionow była
już wówczas znana?
W Stanach już wtedy była
docenianym naukowcem i jako
szef laboratorium kliniki miała na koncie wiele sukcesów
związanych głównie z pracą naukową. Kiedy zaczynałem staż
w Cleveland była jeszcze długo
przed przeszczepieniem twarzy
i nie miała jeszcze takiej pozycji
jak teraz. Już podczas mojego
pobytu pracowaliśmy nad przeszczepieniem twarzy u zwierząt,
głównie myszy – z czarnych na
białe i na odwrót. Już wówczas,
pracowaliśmy nad tym, żeby
myszy przeżywały jak najdłużej.
Czy po przeszczepach u myszy następnym krokiem był już
przeszczep ludzkiej twarzy?
Badania trwały mniej więcej
20 lat. Podczas mojego stażu już
mieliśmy raport na temat badań
i leków, które mogą opóźnić
proces odrzutu przeszczepu. Od
tego czasu minęło 10 lat zanim
prof. Siemionow zdecydowała
się przeszczepić twarz na człowieku.
Jakie główne różnice dostrzega Pan między nauką
i pracą w Polsce, a w USA?
Jest to przepaść kolosalna.
Nakład finansowy i zaangażowanie są tam olbrzymie, przez co
i większe możliwości. Każdy dobrze uargumentowany przez studenta projekt ma realne szanse
na realizację. Pewnie dlatego też
więcej sukcesów odnoszą Amerykanie. W Polsce trzeba być
pasjonatem, żeby coś osiągnąć
w nauce. Tam wszystko dało się
załatwić na podstawie jednego
telefonu i sprawnej współpracy
między klinikami. Na potrzeby
mojego doktoratu w Teksasie
(drugi koniec USA – przyp. red.)
stworzono specjalną maszynę
symulującą fizjologiczne palenie. Dzięki temu mogłem badać
zachowanie mikrokrążenia pod
wpływem dymu tytoniowego,
o czym był mój doktorat. Po powrocie ze Stanów próbowałem
przenieść taki styl pracy na nasz
grunt. Staraliśmy się przeprowadzać jakieś doświadczenia, ale
musiałem organizować wszystko
sam, od zwierząt po leki. Zapału
Profesor Maria Zofia Siemionow – polska chirurg i transplantolog, kierująca oddziałem chirurgii plastycznej i mikrochirurgii w Klinice Kolegium Medycyny w Cleveland w stanie Ohio
w USA.
• W grudniu 2008 dokonała czwartej na świecie i pierwszej
w USA udanej operacji przeszczepienia twarzy. Kobiecie będącej
ofiarą postrzelenia przeszczepiono ok. 80% powierzchni twarzy,
pochodzącej od zmarłej dziewczyny.
• Żaden z wcześniej dokonanych przeszczepów nie obejmował
tak rozległego obszaru twarzy.
foto: Materiały prasowe
Agnieszka Redlińska
Amerykański
doktorat
i czasu starczyło mi na rok.
Co zachęca zatem amerykańskich studentów do studiów w Polsce?
W Stanach obostrzenia firm
ubezpieczeniowych sprawiają,
że bez uprawnień lekarza student nie ma prawa wykonywać
medycznych czynności związanych z pacjentem. W Polsce
studenci mogą np. cewnikować,
uczestniczyć w szyciu rany, czy
wkłuć się z wenflonem, przez
co szybciej nabywają praktyczne
umiejętności. Studia w Polsce
przyciągają też ze względu na
niższe opłaty za naukę.
Podczas rocznego stażu
w Stanach zrobił Pan doktorat,
u nas to dłuższa droga...
W Polsce lekarz robi jednocześnie doktorat i specjalizację,
z którą wiąże swoją karierę.
Sam doktorat oprócz satysfakcji
nie daje finansowych korzyści.
W Stanach jest inne podejście.
Obiera się drogę doktoratu lub
uzyskania specjalizacji. Zaangażowanie w jedną z tych dziedzin
jest tak ogromne, że nie ma na
nic innego czasu, pracuje się od
rana do wieczora. W Stanach
przez rok byłem skoncentrowany wyłącznie na badaniach.
Amerykanie, dzięki temu są
lepiej wyszkoleni w swojej dziedzinie i dlatego odnoszą tak
duże sukcesy.
Dlaczego Pan tam nie został?
Amerykanie są chorobliwie
skoncentrowani na swojej pracy
i to jest na dłuższą metę trochę
męczące. Na każdym spotkaniu
dyskutuje się na tematy zawodowe. Nawet po pracy. Działając
tak przez 24 godziny na dobę
zaczyna to być męczące.
Dlaczego wybrał Pan współpracę z kliniką „Artplastica”?
Otrzymałem ciekawą propozycję od profesjonalnie zorganizowanej i zarządzanej kliniki,
rozwijającej się i dającej możliwość rozwoju oraz zapewniającej komfortową pracę. Na tak
interesującą ofertę mogła być
tylko jedna odpowiedź: podejmuję współpracę.
Co poradziłby Pan młodym
lekarzom: staż za oceanem czy
karierę na miejscu?
Na pewno wszelkiego rodzaju staże, pobyty za granicą
w renomowanych ośrodkach
i uczenie się od najlepszych
w danej dziedzinie jest bezcenne. Za granicą i na świecie normą są operacje na zwłokach,
jest to praktykowane i prawnie
uregulowane. Dla chirurga to
najlepsze przygotowanie praktyczne. W Polsce nie spotkałem
się z takimi kursami. U nas jest
to temat tabu i bezczeszczenia
zwłok. Mikrochirurgia po tym
pobycie w Stanach nie ma dla
mnie praktycznie tajemnic.
Tysiące operacji pod mikroskopem dają ogromną praktykę, dzięki której nie miałem
żadnych problemów później by
przeszywać palce, ręce czy robić mikrozespolenia.
Szczecinianie już od miesiąca mogą rozpocząć przygodę ze SQUASHEM w centrum na naprawdę
światowym poziomie. Squash Zone Club w nowej Galerii Turzyn, zaprasza na cztery profesjonalne,
klimatyzowane korty.
Wyjątkowy komfort, sauna, pokój relaksu, Cafe Zone i przestronny taras pozwalają graczom poczuć się
wyjątkowo, a profesjonalna obsługa i wsparcie dla osób początkujących sprawia, że każdy może zacząć
zabawę ze squashem. Na terenie Squash Zone Club znajduje się również ProShop, w którym
zaopatrzyć się można w profesjonalny sprzęt do gry w squasha. Squash Zone Club serdecznie zaprasza
wszystkich na spotkanie z tym stosunkowo nowym, ale bardzo szybko rozwijającym się sportem, który
zyskuje coraz większe uznanie wśród ludzi pragnących spędzać czas aktywnie i przyjemnie.
Squash Zone Club przygotował specjalną ofertę dla rodziców:
Chcesz zagrać w squasha, a nie masz z kim zostawić swojej pociechy? W czasie, gdy Ty grasz w squasha
w Squash Zone Club, „Kraina Fantazji” i „Kącik Mądrego Maluszka” zapewniają Twojemu dziecku opiekę
i świetną zabawę. Podczas Twojej gry w Squash Zone Club Twoja pociecha bawiąc się w „Krainie Fantazji”
lub w „Kąciku Mądrego Maluszka” drugą godzinę spędzi tam GRATIS! Bawialnie znajdują się w tym
samym centrum handlowym piętro niżej.
Czerwcowe weekandy ze squashem dla najmłodszych w Squash Zone Club! Pierwsze zajęcia są
bezpłatne! Przyjdź wypróbuj! Zajęcia poprowadzi osoba posiadająca certyfikat Polskiej Federacji
Squasha uprawniający do prowadzenia zajęć z najmłodszymi i egzaminowania na I i II poziom
mini-squasha.
Squash na najwyższym poziomie!
W dniach 24-26.06.2011 w Szczecinie pojawią się największe gwiazdy polskiego squasha. To za sprawą
organizowanego przez klub squasha Squash Zone Club oraz firmę Dealer BMW Bońkowscy turnieju
kategorii A, najwyższego rangą, jeśli chodzi o zawody krajowe. Będą to pierwsze w historii Mistrzostwa
Pomorza Zachodniego, podczas których podziwiać będziemy zmagania najwyżej notowanych
zawodników z rankingu Polskiej Federacji Squasha. Przyjdź, poznaj zasady gry, zobacz najlepszych
zawodników w akcji.
Wstęp dla widzów jest bezpłatny.
CH Turzyn, II piętro, ul. Boh. Warszawy 40, 70-342 Szczecin
tel. 91 424 77 23, kom. +48 600 958 622, [email protected]
w w w. s q u a s h z o n e c l u b . p l
Podróże
Foto: Jakub Gliniecki
Ekstremalny
urlop
w
wenezuelskiej
dżungli do
lotu podrywa
się awionetka.
Nagle pilotowi dzwoni
komórka.
Ten, niewiele myśląc, odwraca się, puszcza
stery i odbiera telefon. Samolot
zaczyna spadać! Pilot w porę
chwyta za stery i wraca na obrany wcześniej kurs, ale jednocześnie rozkłada na pulpicie gazetę i
czyta. Awionetka, jak nie trudno
się domyślić, wraca do wcześniej obranego kursu… pionowo
w dół. W ostatniej chwili dzielny pilot ratuje sytuację. Samolot
ląduje, ale widać, że pasażerowie
wysiadają.
Piranie z grilla
i domy – widma
Jednym z uczestników tego
szczęśliwego w skutkach lotu był
Gdzie ty wybierasz się na wakacje? Może w tym roku zaszalejesz, jak nasi bohaterowie?
Okazuje się, że w wolnym czasie można postrzelać z czołgowej armaty, zjeść pirani
z grilla, przeżyć kilka godzin w dżungli po wypadku drogowym albo spaść
z góry lodowej. „Prestiż” dotarł do ludzi, którzy takie właśnie, nie
zawsze zamierzone, ale za to niezapomniane, przygody przeżyli.
Paweł Kuźma, dyrektor działu
handlowego w szczecińskiej firmie Vobis. Wraz ze współpracownikami od lat już podróżuje po
świecie, wyszukując możliwie najbardziej przygodowe, ekstremalne i oryginalne formy spędzania
wolnego czasu. We wspomnianej
Wenezueli podchmielony pilot
nie był jedynym przeżyciem na
progu śmierci. — Płynęliśmy łodzią przez rzekę, w sercu dżungli
— wspomina Paweł. — Kolega
wystawił nogę za burtę, ja z kolei
machałem ręką nad wodą. Nagle
coś mnie uszczypnęło w rękę,
kolega też poczuł dziwne ukłucie. Przewodnik, który stał na
dziobie łodzi, krzyknął przerażony: „Co robicie?!”. Żeby pokazać nam grozę sytuacji, wrzucił
kanapkę z kurczakiem do wody.
Zniknęła w kilka sekund — opowiada. Okazało się, że rzeka jest
pełna piranii. Drapieżne ryby,
choć śmiertelnie niebezpieczne,
łatwo było złapać na jakąkol-
wiek przynętę, podróżnicy mieli
więc piranie z grilla na kolację.
Najświeższą jednak przygodę
przeżył Paweł na Ukrainie. —
Postanowiliśmy wybrać się do
Czarnobyla w dwudziestą rocznicę wybuchu elektrowni atomowej — mówi Kuźma. — Byliśmy
tam w 12 osób. Ja, sprawdzona grupa towarzyszy podróży,
plus przewodnik — dodaje.
Z Kijowa do Czarnobyla podróżnicy dostali się busem. Przed
samą elektrownią, około 40 minut jazdy przez strefę skażoną,
zobaczyli ogromny, wyludniony,
zalesiony obszar. — Między drzewami zobaczyliśmy ukryte, zarośnięte, ale prawie nienaruszone
domy mieszkalne — wspomina
Paweł. — Myśleliśmy, że to działanie ukraińskiej wódki, o nazwie
Chortycia. Zobaczyliśmy całą
wyludnioną wioskę, którą w ciągu 20 lat wchłonął las, po prostu domy widma — opowiada.
Jeszcze mocniejsze wrażenie
spustoszenia zrobiło na nich
zwiedzanie Prypeci – miejscowości, która najbardziej ucierpiała
w wyniku katastrofy. 50 tysięcy mieszkańców miasta zostało
ewakuowanych w ciągu kilku
godzin. — Zwiedzanie zaczęliśmy od opustoszałego wesołego
miasteczka, młyna, przez szpital,
restaurację, jakiś hotel — mówi
Paweł. — W pewnym momencie weszliśmy do szkoły, a tam:
książki na ziemi, poprzewracane ławki, zapisane tablice, niedokończone lekcje i ostatnia
scena – rozrzucone małe maski
gazowe dla dzieci. To był przygnębiający widok, który do dziś
mam przed oczami — dodaje.
Udało im się też wejść do jednego
z opuszczonych bloków mieszkalnych. — W środku to wyglądało
tak, jakby domownicy po prostu
wyszli, zostawiając wszystko.
Na biurku leżała otwarta książka, talerze, sztućce, czajnik na
kuchence, rozwieszone pranie
31 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Maciej Pieczyński
Kolega wystawił nogę za burtę, ja z kolei
machałem ręką nad wodą. Nagle coś mnie
uszczypnęło. Okazało się, że rzeka jest pełna piranii.
32 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Przygoda na poligonie
W drodze powrotnej z Czarnobyla na podróżników czekała kolejna, już nie tak smutna
atrakcja. — Kolega zorganizował
nam wstęp na ukraiński poligon wojskowy! — mówi Paweł.
Przed wejściem musieli oddać
telefony, aparaty fotograficzne,
słowem wszelkie urządzenia rejestrujące. Podpisali też oświadczenie, że są na poligonie na
własną odpowiedzialność, że
w razie nieszczęśliwego wypadku, „nie było ich tam”. — Kazali
nam założyć kamizelki i hełmy.
Myśleliśmy, że to dla zabawy,
ale powiedzieli nam, że dzień
wcześniej komuś urwało głowę,
gdy strzelał z bazooki, i że generalnie trafiliśmy na ćwiczenia
z ostrą amunicją — wspomina.
Po pewnym czasie pojawiły
się czołgi. — Świetnie, przejedziemy się? — spytał Paweł
przewodnika. — Nie, postrzelacie — usłyszał w odpowiedzi.
Jeden z kolegów dostał polecenie celowania w „pticu”, czyli
po rosyjsku w ptaka. Zgodnie
z rozkazem, podniósł lufę czołgu i zaczął strzelać w górę. Jak
się później okazało, „ptakiem”
miało być oznaczenie na tarczy,
a nie żywe zwierzę. Na szczęście
żaden ptak nie ucierpiał, czego nie można napisać o innych
okolicznościach przyrody. Poligon miał 15 km długości, a wystrzelony pocisk spadł nieopodal
pewnej wsi, podpalając przy tym
las. — Do dziś śledzimy losy tej
ukraińskiej wioski i szukamy
wzmianek w Internecie o zaistniałej sytuacji. Jak dotąd cisza! —
śmieje się Paweł. — Może dlatego, że jak większość nielegalnych
foto: archiwum Pawła Kuźmy
— wspomina Kuźma. — Byłem
w wielu miejscach na Ziemi, ale
takiego spustoszenia nie widziałem. Przerażające było zwiedzanie wymarłego miasta, w którym
dwadzieścia lat wcześniej tętniło
życie. To miejsce to gotowa scenografia do filmów grozy!
foto: archiwum Pawła Kuźmy
Podróże
rozrywek na Ukrainie, strzelanie
na poligonie było opłacone łapówką i nikomu nie zależało na
upublicznieniu afery — dodaje.
Wśród swoich europejskich
wojaży, poza Ukrainą, Kuźma
wyróżnia także Islandię. Przeżył
tam groteskową, choć śmiertelnie niebezpieczną przygodę. —
Wspinaliśmy się na lodowiec,
jeden z kolegów w pewnym
momencie niewłaściwie wbił
czekan w ścianę lodu. Nagle
lodowiec skruszył się i nasz towarzysz spadł dwa metry w dół.
Było groźnie, ale skończyło się
zupełnie bez urazów. To wyglądało jak scena z kreskówki,
przedstawiająca znikającego bohatera — mówi.
Blondynka w dżungli
Jak wielką atrakcją turystyczną
może się stać jasnowłosa Polka
w krajach Ameryki Łacińskiej?
Odpowiedzi na to pytanie doświadczyła na własnej skórze (i
własnych blond włosach) Justyna
Wolska, nauczycielka hiszpańskiego ze Szczecina. Wybrała się
w samotną podróż do Peru oraz
krajów Ameryki Środkowej: Salwadoru, Gwatemali i Meksyku.
Wzbudzała nie tylko zainteresowanie, ale i podejrzenia.
— Na każdym kroku myśleli,
że przemycam narkotyki —
wspomina. — Za to byli bardzo
przyjaźnie nastawieni jak rozkładałam mapę. W 30 sekund
znajdował się tłum ludzi, którzy
chcieli mi pomóc — dodaje.
Nie zawsze było jednak tak sielankowo. Na południowoamerykańskich bezdrożach przeżyła
zderzenie czołowe autobusu,
a potem sześć godzin oczekiwania na pomoc w dżungli,
bez wody i jedzenia. Natomiast
gdy mówimy o kulinariach, jest
kilka latynoamerykańskich potraw, które szczególnie zapadły
w kubki smakowe Justyny: —
Prawdziwa meksykańska tortilla, w Salwadorze kokoloko, czyli
sok ze świeżego kokosa z wódką
— wspomina. — W Peru warto
spróbować liści koki o ziołowym
smaku i pobudzającym działaniu.
Miejscowym przysmakiem jest
też świnka morska, ale nie odważyłam się spróbować — dodaje.
Blaszany barak
w Koronie Ziemi
Trzy dni w górach, na wysokości 4200 m. n.p.m. Osiemnaście
osób w blaszanym kontenerze,
z dwoma prowizorycznie wyciętymi dziurami – na drzwi i na
okno. Dostęp do prądu z agregatu włączany dwa razy dziennie
na dwie godziny. Jedyny „sprzęt
kuchenny” stanowi butla z gazem. Woda tylko z lodowca,
w stanie stałym, do wydobycia
za pomocą czekana. O toalecie
wspominać nawet nie warto…
W takich warunkach przeżył
Podróże
dział, ale leżał i oglądał telewizję
— mówi Banaszkiewicz. — Telefon stał na biurku daleko poza
zasięgiem jego ręki, a numer nie
miał szans się wyświetlić, bo
to był stary aparat telefoniczny
z tarczą.
Kąpiel w rzece
pełnej krokodyli
Dr Adam Stecyk, ekonomista
ze Szczecina, lubi raz na jakiś
czas odpocząć od statycznej fizycznie pracy naukowca i ruszyć
na szlak przygody. W tym roku
już po raz czwarty w ciągu ostatnich kilku lat odwiedził Afrykę. Uganda, Rwanda, Burundi
– górska dżungla, największe
na świecie goryle, źródła Nilu
i uzbrojeni po zęby rebelianci.
Na te wszystkie atrakcje narażony był samotnie podróżujący naukowiec z Uniwersytetu
Szczecińskiego. — Inni znajomi
nie mieli po prostu czasu —
lakonicznie tłumaczy Stecyk.
Główną motywacją podróży
było zobaczyć, jak Rwanda radzi
sobie po ludobójstwie w 1994
roku. — Chciałem dowiedzieć,
się, jak po tamtej tragedii żyją
obok siebie zwykli ludzie z plemion Tutsi i Hutu. Nie bez
znaczenia były też oczywiście
okoliczności przyrody i wspomniane wyżej goryle. — Uganda
okazuje się być fenomenalnym
miejscem na safari — mówi
Stecyk. — Turyści w większo-
ści wybierają Kenię czy Tanzanię, ale Uganda jest równie
piękna. Natomiast wymarzonym miejscem do oglądania
goryli górskich jest Park Narodowy Wulkanów w Rwandzie.
Osobiście spędziłem godzinę
wśród grupy Susa, najliczniejszej i najwyżej zamieszkującej
rodziny goryli w górach na
granicy Rwandy, Ugandy i Konga. Nie lada przeżyciem był
dla dra Stecyka rafting (spław,
33 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
kilka dni Daniel Banaszkiewicz,
pracownik jednej ze szczecińskich kancelarii notarialnych. Wspomnianym górskim
apartamentem było schronisko na górze Elbrus, najwyższym szczycie gór Kaukazu,
zaliczanym do Korony Ziemi.
Jedną z większych atrakcji
okazała się podróż kolejką linową, w której drzwi nie były
zamykane, ale zawiązywane
na sznurek, a w ramach nie do
końca chyba planowanej klimatyzacji brakowało dwóch okien.
— W Polsce nie odważyłbym
się wsiąść do czegoś takiego
— przyznaje Banaszkiewicz.
— Ale tam to była norma. Gorzej, że 20 metrów nad ziemią
wyłączył się prąd. Utknęliśmy
i zaczął padać deszcz — dodaje.
Krew zmrozić w żyłach mogło
spotkanie z kaukaskim odpowiednikiem GOPRu. Przed
wyjściem w góry szczecińscy
podróżnicy dostali numer telefonu do stacji ratunkowej. —
Dla pewności spróbowaliśmy
się tam dodzwonić już na szlaku — mówi pan Daniel. — Nikt
nie odbierał. Myśleliśmy, że choć
wyświetli im się nasz numer i oddzwonią. Nic z tego — dodaje.
Tajemnica braku odpowiedzi ze
strony ekipy ratunkowej została
rozwikłana, gdy podróżnicy zawitali w progi kaukaskiego GOPRu. — Stacja ratunkowa to był
maleńki pokoik, w którym mężczyzna w dresie nawet nie sie-
Foto: Jakub Gliniecki
Foto: Jakub Gliniecki
Przerażające było zwiedzanie
wymarłego miasta, w którym
dwadzieścia lat wcześniej
tętniło życie. To miejsce to gotowa
scenografia do filmów grozy!
flis rzeczny na pontonach) na
Nilu, u jego źródeł niedaleko Jeziora Wiktoria. — Byłem
w sześcioosobowej grupie, ale
po drugiej wywrotce pozostało nas czterech — opowiada.
— Dwie osoby zrezygnowały.
Na lądzie Adam Stecyk poruszał się często miejscowym rodzajem komunikacji miejskiej,
tak zwanymi chickenbusami.
— Są to autobusy, który zabierają ze sobą dosłownie wszystko: ludzi z towarem, świnie,
kury, warzywa — tłumaczy.
Wielu wrażeń dostarczał także kontakt z miejscową ludnością. — Tamtejsi ludzie są
bardzo ciekawi świata, zawsze
oblegają turystów, zaczepiają,
dotykają, próbują coś sprzedać, a czasem po prostu tylko
porozmawiać — opowiada. —
Lubią udzielać informacji, ale
każdą z nich trzeba sprawdzić
u trzech, czterech innych osób,
żeby nie skończyć tragicznie.
Z doświadczenia szczecińskiego
naukowca wynika, że Afrykanie
nie lubią odmawiać, uważają
odmowę za nietakt. Dlatego nawet na pytanie: „Czy w tej rzece jest bezpiecznie się kąpać?”
najczęściej odpowiedzą: „Tak,
jasne”, z grzeczności omijając
mało znaczący fakt, że grasują
tam krokodyle.
Supernowy SLK
Mercedes SLK przeszedł metamorfozę. Ma ostre linie, kanciaste kształty i bardziej dynamiczny wygląd.
Dotychczas kojarzony z autem dla kobiet, w nowej wersji podbija także męskie serca.
Izabela Magiera-Jarzembek
34 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Czym jeżdżę?
Motoryzacja
35 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
foto: Dariusz Gorajski
Motoryzacja
Motoryzacja
s
LK urzeka stylistyką nadwozia. Wyraźnie nawiązuje do
słynnego „Gullwinga” – Mercedesa 190 SL z lat 50., ale także do supersportowego modelu SLS AMG.
– To nowoczesne komfortowe auto, które daje przyjemność nie tylko z jazdy z otwartym dachem,
ale również z prowadzenia i napędu na tylne
koła mówi – mówi Elwira Szwabe z salonu
Mercedes Mojsiuk.
Pierwszym elementem przyciągającym
uwagę jest atrapa chłodnicy z dużym logo
i chromowaną listwą. Za długą maską leży
przesunięta wstecz część pasażerska i krótki
tył. Pięknie prezentują się klasyczne proporcje linii bocznej nadwozia, które wygląda
atrakcyjnie zarówno z otwartym, jak i z zamkniętym dachem. Tradycyjnie już każdy
nowy model SLK zaskakuje klientów innowacyjnym rozwiązaniem. W pierwszej generacji
pojawił się twardy, składany w kilka sekund,
dach. Druga mogła pochwalić się systemem
Airscarf – „powietrznym szalikiem” ogrzewającym karki pasażerów podczas jazdy bez
dachu. Trzecia generacja zaopatrzona została
w szklany dach z systemem Magic Sky Control, który zmienia swoją przejrzystość w zależności od nastroju kierowcy.
36 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Wnętrze mercedesa to
luksus w sportowym
wydaniu. W tej dziedzinie
niemieckie samochody klasy
premium nie mają sobie
równych. Znajdziemy tu
starannie dobrane materiały,
jak skóra nappa, lite stopy
aluminium oraz elementy
wykończeniowe
podkreślające dbałość
o szczegóły.
Ważne są detale – charakterystyczne kratki wlotu powietrza zaczerpnięte z mercedesa
SLS AMG, analogowy zegar na środku deski
rozdzielczej czy trójramienna kierownica
spłaszczona u dołu.
Pod maską znajduje się niewielki motor
z bezpośrednim wtryskiem benzyny. Z silnika o pojemności 1.8 litra można uzyskać 184
KM, co pozwala rozpędzić SLK do setki w 7
sekund. Przy tych osiągach, auto zadziwia
ekonomią, bowiem średnie spalanie to tylko
6.5 litra na 100 kilometrów.
Ile kosztuje najnowszy roadster Mercedesa? Za najtańszą wersję z podstawowym
wyposażeniem trzeba zapłacić 162 500 zł.
Mercedes SLK 200
Pojemność silnika:
1796 cm3
Moc: 184 KM
Prędkość max: 237 km/h
0-100: 7.0 s.
Spalanie: 6.5 l/100km
Masa: 1785 kg
Za tę cenę dostaniemy komfortowy samochód o sportowym zacięciu, który sprawdzi
się zarówno w letnie słoneczne miesiące, jak
i zimą.
CZYM JEŻDŻĘ?
W tym cyklu motoryzacyjnym
Izabela Magiera-Jarzembek
pokazuje ciekawe, oryginalne
i nietypowe samochody. I te
najnowsze i te najstarsze. Te luksusowe i zwykłe.
Ogląda wyposażenie, patrzy pod maskę i do
bagażnika, sprawdza komfort wnętrza
i prowadzenia. Wszystko, oczywiście z udziałem
właścicieli. Zapraszam do prezentacji swoich
samochodów: [email protected]
Motoryzacja
Tyczka i pióro
Szerszeń na sterydach
Przemysław Czerwiński
Koniec lat 90-tych to istna wojna w klasie „600”. Nic w tym dziwnego, właśnie ta pojemność to jedno
z ważniejszych ogniw dla wyników finansowych producentów.
s
uzuki rozpoczęło wypuszczając GSF 600 Bandit. Yamaha odpowiedziała w 1998 roku
wypuszczając FZS 6 Fazer, natomiast Honda wystawiła do
walki CB 600 Hornet. Filozofia
była prosta. Przy wszechstronności Suzuki i uniwersalności
Yamahy nie było sensu robić maszyny o podobnym charakterze. Równie dobrze można
było sobie strzelić w stopę. Szefostwo Hondy
postawiło więc na coraz popularniejszy trend
streetfighterów.
„Szerszeń”, jak przystało na
ulicznego wojownika, był
typowym golasem. Brak
owiewek, szerokie
ogumienie oraz mocno
wyeksponowany silnik
w krótkiej i solidnej ramie.
Serce Horneta zostało zapożyczone wprost
ze starego CBR600F. Zmieniono jedynie
średnicę gardzieli gaźników zmniejszając
w ten sposób moc, lecz poprawiając charakterystykę w dolnej partii obrotów. W rezultacie uzyskano 96 KM i 63 Nm, co sprawiało
że „szerszeń” był bardzo dynamiczny i bez
przesadnej czułości stawał na tylne koło. Aby
to wszystko zatrzymać z przodu zastosowano
dwie tarcze o średnicy 296 mm i dwutłoczkowe zaciski, tył natomiast to tarcza 220 mm
z pojedynczym tłoczkiem. Uzupełnieniem
wszystkiego było znakomite zawieszenie
z przednimi teleskopami o sowitej jak na owe
czasy średnicy 41 mm, jednak bez możliwości jakiejkolwiek regulacji. Wszystko to sprawiało, że Hornet był zwrotny, stabilny i dawał
mnóstwo frajdy z jazdy zarówno w mieście,
jak również i na torze. Długie proste były
marnowaniem tego motocykla.
W aspekcie turystyki nie było już tak ró-
żowo. Pozycja za kierownicą była wygodna
w mieście lecz uporczywa w dłuższej trasie.
Wysoko prowadzony wydech komplikował
montaż kufrów, a siedzenie pasażera było
siedzeniem tylko z nazwy. Do tego wysokie
spalanie i mały zbiornik paliwa zmuszały do
częstszych postojów na stacjach benzynowych. Podróżowanie z prędkością rzędu 120
km/h, z powodu oporu powietrza, nie należało do przyjemnych. Przy 160 km/h zmuszeni jesteśmy przyjmować na klatkę więcej
niż Gołota przyjął na twarz od Lennoxa Lewisa. Entuzjaści turystyki próbowali ratować
się wersją CB 600F, wyposażoną seryjnie
w półowiewkę, bądź montując w zwykłym
Hornecie akcesoryjną szybkę, jednak dawało
to taki efekt jak zmiana orbity ziemi za pomocą miksera.
Nie ma co się oszukiwać, środowiskiem
naturalnym „szerszenia” jest miasto i to właśnie tu sprawia on najwięcej frajdy. Jeżeli
szukasz czegoś uniwersalnego to zapomnij
o tym motocyklu, natomiast jeżeli szukasz
mieszczucha o sportowym zacięciu jest to
sprzęt dla ciebie.
Foto: Przemysław Czerwiński
38 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Tyczka i pióro
Przemek Czerwiński, to czołowy
polski tyczkarz, medalista
ostatnich Mistrzostw Europy.
Prywatnie człowiek o wielu
pasjach i zainteresowaniach. Fotografowanie i motoryzacja to niektóre z nich. Przemek postanowił
chwycić też za pióro. W końcu dla człowieka trzymającego na co dzień grubą i cieżką tyczkę, trzymanie
pióra nie powinno być problemem...
HOLDA, UL. GDAŃSKA 7, SZCZECIN, TEL. +48 91 48 38 200, www.holda.lancia.pl ZAPRASZAMY!
Motoryzacja
Czym pływam?
Endorfina – pływający hormon szczęścia
Izabela Magiera-Jarzembek
S/Y Edorfina to jacht jedyny w swoim rodzaju. Jest prototypem stworzonym na specjalne zamówienie. Powstał jako
urzeczywistnienie marzeń o bezpiecznym i komfortowym żeglowaniu po morzach i oceanach.
foto: Dariusz Gorajski
e
ndorfina należy do szczecinianina Krzysztofa Jabłońskiego, jej
armatorem jest Jachtowa Akademia Morska Stowarzyszenie
Edukacji Nieformalnej, a pływa pod dowództwem kapitana
Wojciecha Kaczora. W 2010
roku wygrała regaty The Tall
Ships' Races w klasie D. Przepłynęła sześć tysięcy mil morskich, w mistrzowskim stylu pokonała rywali, pobiła także swój rekord pod
żaglami, osiągając szybkość 16 węzłów.
— Jak w dniu chrztu, tak i dziś Endorfina
wywołuje u mnie poczucie dumy i wzbudza
pozytywne emocje — mówi Marta Barańska,
żeglarka, dyrektor marketingu Pogoni Szczecin. — Rola matki chrzestnej jest dla mnie
prawdziwym zaszczytem. Pływałam na wielu
pokładach, ale więzy łączące mnie z Endorfiną już zawsze będą wyjątkowo silne. Z dumą
przyglądam się jak zdobywa kolejne mile
i rośnie w doświadczenie, wygrywa regaty,
szkoli młodych żeglarzy i daje im szczęście.
Dbałość o elegancję
Prace nad jachtem trwały 3,5 roku. Zwodowany został wiosną 2009 roku. Jest to bardzo nowoczesna i komfortowa jednostka,
która pomieści na pokładzie 10-osobową
załogę. Lekka, harmonijna sylwetka, opływowy kształt bryły kadłuba oraz szybkość,
z jaką porusza się po wodzie sprawia, że żeglowanie nim to prawdziwa przyjemność.
Pokład zrobiony jest z drewna teakowego,
a wnętrze wykończone zostało szlachetnym
drewnem wiśniowym, które stwarza wrażenie
elegancji i przytulności. Znajdziemy tu dużą
mesę, kambuz i trzy węzły sanitarne. Na rufie
ma dużą kabinę armatorską, obok jest kajuta
kapitana z oddzielną toaletą i prysznicem,
dodatkowo znajdziemy tu dwie kabiny dla
załogi – jedną na dziobie zamykaną, drugą
otwartą. Wnętrze oświetlone jest LED-ami.
Ma także ogrzewanie, które dostarcza ciepłą
wodę podczas rejsu. W mesie do dyspozycji
załogi jest także telewizor LCD z DVD.
40 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Zapewnione bezpieczeństwo
Jacht naszpikowany jest nowinkami technicznymi. Posiada profesjonalny system nawigacji Simrad Glass Bridge a także System
Automatycznej Identyfikacji, AIS, który
zapewnia automatyczną wymianę danych,
przydatnych do uniknięcia kolizji między
statkami oraz identyfikujących statek. Po-
siada także radar, generator 230V, autopilota
oraz system NAVTEX, który zapewnia przekazanie teleksem informacji ważnych dla
bezpieczeństwa żeglugi.
Długość całkowita: 12,4 m
Szerokość: 4,2 m
Zanurzenie: 1,70 m
Powierzchnia żagli: 70 m2
Rok budowy: 2009
Liczba koi: 10
Prędkość maksymalna
na silniku: 7 węzłów
Podziękowania dla www.jamsen.pl za pomoc w realizacji materiału.
WWWCOZCOMPL
polski i międzynarodowy
program nauczania
czynne 12 miesięcy
Styl życia
Rysunki: Agata Tarka / www.pannatarka.digartfolio.pl
Dobre
(za)
granie
Aneta Dolega
Świat oszalał na punkcie polskiego „Wiedźmina”. W maju na rynku gier wideo pojawiła się druga część gry fantasy opartej na bestsellerowej
prozie Andrzeja Sapkowskiego, która szturmem zdobyła serca graczy niemal na całym globie, a jej kopię otrzymał nawet prezydent USA.
Sukces tej wartej, bagatela, 30 milionów złotych produkcji wywołał ponowną dyskusję na temat fenomenu jakim są gry elektroniczne.
Obecnie w Stanach Zjednoczonych to jeden z najprężniej działających biznesów, przynoszący dochody większe niż przemysł filmowy.
z
mienił się także stosunek do samych
graczy. Wbrew stereotypowemu myśleniu, nie stanowi
ich grupa nierozgarniętych, cierpiących
na nadwagę nastolatków siedzących całymi dniami przy komputerze czy konsoli,
tylko dorośli ludzie, prowadzący
zupełnie normalny tryb życia.
— To prawda, że obrót rynku
gier wideo przekroczył obroty przemysłu filmowego. Takie
produkcje jak druga część „Call
Of Duty” sprzedają się w kilkunastu milionach egzemplarzy.
To o czymś świadczy — wyjaśnia Michał Król, m.in. redaktor naczelny „XBOX Magazyn”
i dziennikarz Konsolowisko.pl.
Polska w tym biznesie jeszcze
raczkuje. — Mamy bardzo dobre firmy, które produkują gry,
np. CD Projekt który wypuścił
„Wiedźmina”, czy Techland, który pracuje nad „Dead Island”,
jedną z bardziej oczekiwanych
gier tego roku.
42 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Symulacja życia
Nad jedną grą pracuje sztab
ludzi, budżety takie jak wspomnianego „Wiedźmina” przypominają te filmowe. Pierwsza
rzecz na jaką zwracamy uwagę
przy wyborze gry jest jej fabuła
i grafika.
— Zróżnicowanie zadań jakie
pojawiają się przed grafikiem
to najpiękniejsza sprawa w tym
zawodzie — tłumaczy Krzysztof Adamin, grafik 3D, projektant gier w firmie Gamelion. —
Jednego dnia zgłębiam tajniki
anatomii człowieka i modeluję
ludzką postać, innego dnia poznaję sztukę wojenną i od podstaw na ekranie mojego komputera powstaje prototyp nowego
czołgu. Wspaniałą zabawą jest
tworzenie animacji do gier, np.
przy ożywianiu postaci do „Global Cricket'a” czy „Baseballa”
musiałem oglądać godziny materiałów z relacji sportowych —
dodaje.
Biznes biznesem, a sztuka
sztuką. Dla wielu ludzi gry to styl
życia. — Powstają wokół gier filmy, komiksy, książki, istnieje takie zjawisko jak „cosplay”, gdzie
ludzie przebierają się za ulubione postacie z gier, identyfikują
SŁOWNICZEK GRACZA
Gry komputerowe – to program komputerowy
służący do celów rozrywkowych lub edukacyjnych. Pierwsze gry powstały w latach 50. i 60.
Konsola do gier – rodzaj komputera o wyspecjalizowanej architekturze, przeznaczony do
uruchamiania gier. Zwykle jest umieszczony
w niedużej obudowie wyposażonej w urządzenia do sterowania grą. Najpopularniejsze
obecnie konsole: Xbox 360 i PlayStation 3.
Rodzaje gier – platformówki, gry fabularne
(RPG), logiczne, gry akcji (np. strzelanki, bijatyki), strategiczne, sportowe, symulacyjne.
Pad – rodzaj kontrolerów gier wideo.
Kinect – urządzenie przeznaczone do konsoli
Xbox 260, pozwalające na sterowanie grami
przy wykorzystywaniu własnego ciała.
się z nimi — wymienia Michał
Król. — Inne dziedziny sztuki
nawiązują do świata gier, bądź
się nimi inspirują. Na przykład
w Budapeszcie orkiestra zagrała
znane motywy muzyczne z gier
dla publiczności złożonej głównie z graczy, czyli ludzi którzy
na co dzień do filharmonii nie
przychodzą.
Dorośli przeżywają
Gdzie pod jednym dachem
spotkać wszystkich miłośników
gier i konsol? Na targach, zlotach i turniejach. Największe
tego typu imprezy odbywają się
w Los Angeles i Tokio, w Europie jest to Kolonia. Polacy także nie próżnują. W Szczecinie
w maju odbyła się druga edycja
ogólnopolskiego „Szczecin GameShow”.
— Na pewno nie możemy się
porównywać do największych
światowych targów — stwierdza
Przemysław Nowaczyk, współorganizator „Szczecin GameShow”. — Podstawowa różnica
polega na tym, że my musimy
zabiegać o firmy by się u nas pojawiły, a w Los Angeles to firmy
walczą o miejsce na imprezie. Te
dwa rynki są ze sobą nieporównywalne, ale fani gier na całym
świecie są tacy sami — dodaje.
Fani to coraz większa grupa
Styl życia
dorosłych graczy, gdzie średnia
wieku wynosi 25-35 lat. — Na
popularyzację gier wpływa łatwy do nich dostęp — mówi
Przemysław Nowaczek. — Kiedyś nie było telefonów komórkowych, a teraz są i w każdym
jest przynajmniej jedna gra.
Podobnie internet, w którym
nawet przez przypadek możemy
trafić na treści związane ze światem gier. Kolejna rzecz to rozwój technologii, czyli najnowsze
platformy do gier, konsole takie
jak Kinect — dodaje.
Ta straszna konsola?
Pomimo tego, że dorośli coraz chętniej kupują dla siebie
najnowszego Xboxa czy PlayStation, to w gry nadal grają
najmłodsi. Od lat trwa dyskusja
na temat czy dawać pada do ręki
nieletniej osobie, czy jednak poczekać aż ukończy 18 lat.
— Gry mają dwie strony medalu. Dzieci są podatne na sugestie i wpływy; jeśli rodzic nie ma
nad nimi kontroli i pozostawia
je samym sobie, to może dojść
do niebezpiecznych sytuacji —
stwierdza Król. — Problem złego wpływu gier na najmłodszych
został sztucznie rozdmuchany
przez media. Dotyczy to szczególnie Stanów Zjednoczonych,
w których dochodzi do tragicznych wypadków z użyciem broni przez osoby nieletnie. Często
te czyny są tłumaczone właśnie
destrukcyjnym wpływem gier.
Ale w każdej grupie społecznej
czy subkulturze może znaleźć
się osoba niezrównoważona,
niepotrafiąca odróżnić fikcji od
rzeczywistości. Szkoda, że media tak rzadko informują o zaletach grania, że ktoś dzięki nim
nauczył się języka, że ktoś na
tym zarobił...
A Krzysztof dodaje:
— Myślę, że ludzie zawsze
grali, może nie od zawsze były
konsole i komputery, ale przecież istniały gry „zeszytowe",
takie jak statki, czy wisielec —
wymienia.
Gram... bo lubię
Najwięcej do powiedzenia
na ten temat mają sami gracze.
Grzegorz z zawodu jest tłumaczem, Radek i Iwona wychowują
kilkuletniego syna, podzielili się
z nami swoimi przemyśleniami.
Cała trójka to dorośli ludzie,
prowadzący normalny, jeśli nie
zwyczajny tryb życia. Jednak do
gier mają pewną słabość.
— Moją pierwszą konsolą było
Atari, jeszcze z drewnianą okładziną i konwerterem napięcia na
110V. Na niej był „River Run”
– lot samolotem przez koryto
rzeki — opowiada Grzegorz. —
Potem przyszedł Famicon (coś
podobnego do Pegasusa) z trzema cartridge'ami. Wydawałem
też duże części kieszonkowego
w salonach gier. W tym samym
czasie w grę Tetris wciągnęła się
moja mama. By ukrócić kłótnie o dostęp do konsoli, tata po
jakimś czasie kupił jej ręczną
wersję tej gry. Mama potrafiła
spędzić nad tym kawałkiem plastiku więcej czasu niż ja przed
TV — dodaje ze śmiechem.
— Gdy miałem 6 lat mama
zabierała mnie do siebie do
pracy i to tam pierwszy raz zetknąłem się z „grami" — wspomina Radek. — To były typowe
gry w zgadywanie działające na
komputerach na karty perforowane. Później pojawiło się Meritum i wreszcie kultowe ZX Spectrum. W międzyczasie biegałem
na automaty i tam zostawiałem
kieszonkowe tłukąc w „Asteroids”, czy „Double Dragon” —
dodaje.
O tym, że prawdziwy komputer może całkowicie odmienić
życie nastolatka przekonał się
Grzegorz.
— Gdy miałem 13 lat w domu
pojawił się komputer. Nie pamiętam żadnej gry do momentu
„Fallout” — opowiada. — Można powiedzieć, że moją znajomość języka angielskiego, także
mój obecny zawód zawdzięczam
tej serii gier. Siedziałem z dwutomowym słownikiem na kolanach i grałem — dodaje.
Kolejny etap dorastania
każdego gracza to konsola. —
Pierwszą, nie licząc rosyjskich
„jajeczek", był GameBoy, następnie jego kolorowa wersja.
Obecnie dzielę się konsolą Nintendo DS z moją dziewczyną.
Są sposobem na zabicie czasu
w podróży, czy na przystanku.
Obecnie męczymy trzy gry: ja
rozbójnicze „Grand Theft Auto”,
a Agata macha rysikiem wykonując ewolucje i siekąc mieczem
wrogów w „Ninja Gaiden” —
mówi Grzegorz.
Iwona jest osobą, która gra
raczej okazjonalnie. — Zanim
sama zaczęłam grać, często obserwowałam Radka przy konsoli
i muszę stwierdzić, że było to ciekawsze od oglądania filmów —
mówi. Moją pierwszą ulubioną
grą było „SSX Tricky,” kolorowa,
dynamiczna z ciekawą oprawą
muzyczną. Później „Burnout”
i „Dynasty Warriors”. Dla mnie
wszystko ma swoje wady i zalety, ale gram wyłącznie na konsoli. Cała ta rywalizacja czy PS czy
Xbox nie ma dla mnie sensu, bo
nie ma chyba czegoś takiego jak
najlepsza konsola do gier.
REKLAMA
P
R Z
E
D
S
T A W
I
A
Jerzy Bogacki
ul. Mieszka I 45, 71-011 Szczecin, tel. 091 435 88 55, fax 091 435 83 16, www.bogacki-opel.com.pl
KAWIARNIA /RESTAURACJA
Szczecin, Aleja Jana Pawła II 19/1
www.secesjacafe.com.pl
[email protected]
tel 91 43 44545
Tu czas zwalnia.
I PIĘTRO GALERIA TURZYN
ZAPRASZAMY
ul. Bohaterów Warszawy 40
70-342 Szczecin
Jerzy Bogacki
ul. Mieszka I 45, 71-011 Szczecin, tel. 091 435 88 55, fax 091 435 83 16, www.bogacki-opel.com.pl
Jedzenie
z dostawą do domu
Styl życia
Maciej Pieczyński
Coraz więcej ludzi cierpi na nieuleczalny brak czasu. Odbija się to między innymi na żywieniu. Nie każdy znajduje dłuższą chwilę, nawet na
przelotne kulinarne romanse z niezbyt zdrowym fast foodem, nie mówiąc już o tradycyjnym, rodzinnym obiedzie w cieple domowego ogniska.
r
REKLAMA
REKLAMA
eceptą okazuje się
catering dietetyczny.
Paulina Maryś z Dietabar, szczecińskiej
firmy zajmującej się
dostarczaniem gotowych, a do tego
zdrowych posiłków
do klienta, poleca taką praktykę
osobom chcącym zrzucić zbędne kilogramy. — Jednak catering
dietetyczny sprawdza się również
u tych, którzy chcą po prostu jeść
zdrowo i smacznie, a nie mają
czasu na gotowanie czy nawet
robienie zakupów — dodaje.
Widoczne efekty diety odczuwane są już w pierwszym tygodniu.
Karolina Majewska, manikiurzystka ze studia urody „Verabella”, w ciągu miesiąca korzystania
z usług cateringu, schudła 3 kg. —
Do tej pory byłam amatorką pizzy
i kebaba, ale postanowiłam przerzucić się na zdrową żywność —
opowiada. — Poza tym to wielki
komfort dostawać gotowe posiłki.
Dietabar specjalizuje się w zestawach dietetycznych, które
powodują stopniowe zmniejszenie wagi, bez tzw. efektu jojo. — Posiłki zawierają
wszystkie składniki odżywcze,
które zapewniają uczucie sytości — zapewnia Paulina Maryś.
Można wybrać diety klasyczne, wegetariańskie, jak również
dietę 2000 kalorii przeznaczoną
dla kobiet w ciąży i karmiących.
W ramach cateringu dietetycznego można też wypracować
plan żywienia dostosowany
do indywidualnych potrzeb,
z uwzględnieniem chorób, na
jakie dany klient cierpi. — Stosujemy się też do sugestii klientów — mówi pani Paulina.
Wśród amatorów cateringu jest
również Jarosław Gołębiewski,
dentysta z Perła Dent. — Korzystam z cateringu od dwóch
i pół roku — mówi. — Praca
zabiera mi dużo czasu i sam nie
byłbym w stanie zadbać o regularne jedzenie — dodaje.
Jednak komfort spożywania
zdrowych posiłków z dostawą
do domu nie jest oczywiście najtańszą formą żywienia. — Koszty wahają się pomiędzy 39,99
zł, a 45 zł za całodniowy zestaw
dietetyczny — mówi Maryś. —
Cena zależna jest od długości
zamówienia.
foto: archiwum prywatne
Co robisz
po godzinach?
Styl życia
Arleta Duvellger w sukience własnego projektu
Izabela Magiera-Jarzembek
Dziennikarka projektująca biżuterię, ginekolog–portrecista, projektantka mody, która na co dzień jest negocjatorem biznesowym. Po całym dniu
pracy z chęcią oddają się swoim pasjom. To ich sposób na życie i oderwanie się od codzienności.
— Czasem zdarza się, że widzę zachwyt w oczach ludzi, gdy
widzą moje rękodzieła i to sprawia mi ogromną satysfakcję, daje
poczucie, że to co robię ma sens
— dodaje Grażyna Górkiewicz.
jest unikatowa, ma swoją nazwę
i filozofię. Pani Arleta sama jest
najlepszą reklamą swoich dzieł.
Uwielbia sukienki i wygląda
w nich znakomicie. Jak mówi,
od jakiegoś czasu przestała
ubierać się w butikach, chociaż
chętnie do nich zagląda w po-
Trudne negocjacje, stresujące
rozmowy, praca na najwyższych
obrotach, to codzienność Arlety
Duvellager. Z zawodu jest negocjatorem międzynarodowym.
Od paru lat projektuje odzież, jej
specjalnością są sukienki.
— Sukienka jest dla mnie
kwintesencją kobiecości, tak
jak wygodne buty niesie mnie
w świat. Chroni mnie jak tarcza. Jest manifestacją mojej wewnętrznej energii. Mając ją na
sobie wiem, że ruszam w świat
— mówi Arleta Duvellager.
Stworzyła kolekcję osiemnastu modeli o nazwie „Algorytm
miłości 1+1=1”. Każda z sukni
Grażyna Górkiewicz
47 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Modna negocjatorka
foto: Dariusz Gorajski
d
ziennikarka Radia
Szczecin, Grażyna
Górkiewicz z wykształcenia jest artystą–plastykiem. Na
studiach zajmowała
się konserwacją zabytkowych mebli
oraz tworzeniem witraży. Mimo,
że jej dzień wypełniony jest
dziennikarskimi obowiązkami,
nie porzuciła swoich zamiłowań.
Obecnie zajmuje się projektowaniem biżuterii.
— Gdy tworzę, przenoszę się
w zupełnie inny wymiar — opowiada. — Odpoczywam i odreagowuję po całym tygodniu pracy, odrywam się od codzienności
— dodaje.
Biżuterią obdarowuje przyjaciół, znajomych, czasem robi ją
na specjalne zamówienie. Materiały na których pracuje to szkło,
drewno, metal. Powstaje z nich
nie tylko biżuteria, ale także
świeczniki i instalacje.
Styl życia
szukiwaniu inspiracji.
— Moja kolekcja to efekt wieloletniej współpracy z kobietami,
przemyśleń i różnorodnych doświadczeń — dodaje. — Każdy
z projektów jest jedyny w swoim
rodzaju, stworzony z myślą o kobietach i dla kobiet.
foto: archiwum prywatne
Portret lekarza
Mieczysław Chruściel obok portretu ojca
REKLAMA
Mieczysław Chruściel jest
uznanym ginekologiem od wielu
lat. Zawsze towarzyszyła mu też
jego wielka pasja – malarstwo.
— Mylę, że gdyby nie rodzice
zostałbym artystą plastykiem,
jednak oni chcieli dla mnie „solidnego zawodu”, dlatego zdecydowałem się na Pomorską Akademię Medyczną — śmieje się
Chruściel.
Swoją pasję malarską rozwija
od ukończenia studiów. Maluje intuicyjnie, zazwyczaj używa
farb olejnych. Tematem jego
prac jest człowiek, jego modele
to koledzy, naukowcy, aktorzy,
lekarze i oczywiście rodzina. Ma
na swoim koncie m.in. „Poczet
Rektorów Pomorskiej Akademii
Medycznej”, jest twórcą „Galerii
pod bocianem”, zorganizował
wiele wystaw.
— Pamiętam swoje pierwsze
honorarium za obraz. Był to portret szefowej szpitala misyjnego
w Nigerii, malowany na desce.
Były lata osiemdziesiąte, zadowolona pani doktor poprosiła
mnie o numer konta — wspomina. — Ku mojemu zdziwieniu na
konto przyszła zawrotna jak na
tamte czasy kwota 2000 marek
niemieckich! — dodaje.
Przez większość życia zawodowego malarstwo było dla niego drugoplanowym zajęciem.
Ostatnio jednak w związku
z dużą ilością zamówień, maluje
niemal codziennie. Daje mu to
dużo satysfakcji.
— Moim ogromnym sukcesem życiowym jest to, że przez
większość życia udało mi się być
wolnym malarzem, ale także wykonywać wolny zawód lekarza
— mówi dr Chruściel. — Teraz
kiedy bliska jest mi zasłużona
emerytura, chyba radośnie zabrzmi wyznanie ginekologa–
portrecisty: nareszcie twarze!
Design
Prestiżowe wnętrze
W rytmie
przyrody
Kolejny dom, który odwiedziliśmy, jest osłonięty wysokim
płotem i szczelnie ukryty przed ciekawskimi oczami. Za bramą
wita najpierw królestwo bujnej zieleni, a do wnętrza
wprowadza nas kilka kamiennych stopni. Już pierwszy
korytarz zdradza klimat wnętrza. Mijamy najpierw stare lustro
w mosiężnej ramie i drewnianą szafkę, na której stoją bzy…
Dom jest otwarty na ogród. Ciepłe, letnie powietrze wpada
do salonu przez tarasowe drzwi. Już od progu salonu widać
ogród pełen drzew i krzewów, a na stołach i stolikach
ustawione są cięte kwiaty.
Foto: Dariusz Gorajski
51 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Daria Prochenka
Design
o
gród wyznacza rytm tego domu.
Natura z przestrzenią mieszkalną
przenikają się i współistnieją. Taras przez znaczną część roku jest
jednym z najważniejszych miejsc
dla domowników, a w ogrodzie
właścicielka spędza każdą wolną
chwilę. Rośliny wymagają ciągłej
uwagi i pielęgnacji. Od wiosny do jesieni kolejne
przestrzenie wypełniają się kwiatami. Raz kwitną tulipany i bzy, potem budzi się lipa. Zieleni
się wszędzie od drzew liściastych, które jesienią
magicznie zmienią swój kolor. Dlatego też jest to
ulubiona pora roku właścicielki.
Laurka przeszłości
52 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Głównym pomieszczeniem domu jest funkcjonalny salon. W jego centrum znajdują się
fantazyjny fotelik, fotel z koronkową narzutą
i kanapa. Widok z niej rozpościera się na kominek, który zimą ogrzewa i rozświetla ten pokój.
Wnętrze salonu jest spójne i podporządkowane
dwóm ideom: jedności z naturą i silnej więzi
z przeszłością. Ściany salonu wypełniają obrazy
odziedziczone po dziadkach, znajdują się tam
też większe lub mniejsze lustra w ozdobnych
ciężkich ramach. Lekko poprzecierane i naznaczone śladem czasu, sprawiają niesamowite wrażenie. Widziały już niejedno i ukrywają
emocje sprzed lat. Wszystkie znajdujące się tu
Design
meble są spuścizną po przodkach lub wyszukane
w antykwariatach. To prawdziwe skarby. Szczególną uwagę zwracają ogromne i piękne zegary
z minionej epoki oraz bogato zdobiona szafka.
Każdy z tych obiektów ma swoją ciekawą historię. Wnętrze przeszklonej komody wypełniają
przedmioty zbierane przez właścicieli. Pani tego
domu szczególnie umiłowała sobie kolekcję porcelanowych filiżanek. Niektóre z kolekcjonowanych rzeczy poustawiane są na stolikach i szafce.
Dzięki temu dom jest żywy i jak na tacy pokazuje
silny związek domowników z przeszłością.
Kompozycja salonu jest otwarta. Można
z niego wyjść na ogród, do kuchni lub do korytarza, który jest łącznikiem z pozostałymi częściami domu. Klimat kuchni tworzy centralnie
umiejscowiony stół, a także parapet zastawiony
doniczkami z zielenią. Kuchnia jest niezwykle
przytulna, a właściciele dalecy są od kopiowania
najnowszych designerskich trendów. Najpiękniejszy jest widok na ogród. Zza firanek możemy
obserwować ukrytą między drzewami ścieżkę,
bajkowe pnącza kwiatów i gości, którzy przekraczają próg, by zostać ugoszczonymi herbatą
przy stole, na którym oczywiście pachną świeżo
zerwane kwiaty.
53 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Zaczarowane okno
Design
Zielony
pokój
Weronika Bulicz
Masz już wymarzony dom z ogrodem lub niezbyt dużym ogródkiem? I co dalej? Podpowiadamy, co ciekawego
i oryginalnego, możesz zrobić na „swojej ziemi”, byś najlepiej wykorzystał jej możliwości.
54 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
c
zerwiec to dobry
czas, by uczynić
przydomowy ogródek wymarzoną
enklawą zieleni.
Ogród
z domem
Często na pierwszym miejscu
stawiamy dom i… na tym koniec
– budujemy go i wykańczamy,
a dopiero potem przychodzi do
głowy myśl, że warto też zająć się
ogrodem. To podstawowy błąd.
Ogród to czasami integralna
część domu.
— Warto pomyśleć o zieleńcu
już na etapie wyboru działki pod
budowę domu — przekonuje architekt, prof. Zbigniew Paszkowski. — Funkcjonalny i sprawiający radość ogród to taki, który
będzie dopełnieniem domu.
Dlatego warto zadbać o to, by
parter domu, taras i ogród tworzyły w pewnym sensie jedną oś
— dodaje.
Przenikanie się tych stref
i płynne przechodzenie z jednej
w drugą – to klucz do sukcesu
i stworzenia spójnej całości.
W jaki sposób możemy odnaleźć elementy wiążące wnętrze
domu z otaczającym go kawałkiem ziemi? Skupmy się na kilku
podstawowych zasadach.
— Duże różnice poziomów,
wysokie schody, to wszystko
utrudnia łączenie stref zewnętrznej z wewnętrzną — opowiada
prof. Paszkowski. — Niewielkie
różnice natomiast pozwolą zachować ciągłość, ale nie będą
niebezpieczne np. w przypadku
opadów deszczu i śniegu.
Druga rzecz to widok – jeśli ogród ma być dopełnieniem
wnętrza domu, nie możemy nie
mieć na niego oka. Najlepiej bę-
dziemy mogli wkomponować
ogródek we wnętrze, jeśli zastosujemy duże przeszklone powierzchnie. Okna od podłogi do
sufitu to też cenne światło.
Warto, by przejście między
wnętrzem i zewnętrzem było
płynne. Możemy stworzyć taras, ogród zimowy, werandę czy
oranżerię, które zostaną „strefą
buforową”, czyli przedsionkiem
ogrodu.
Bardzo istotne jest jeszcze usytuowanie stref ogrodu względem
stron świata. Jeśli chcemy mieć
miejsce na relaks z kubkiem
kawy i gazetą, musimy wiedzieć,
jak to miejsce będzie nasłonecznione np. w środku lata, kiedy
będziemy raczej uciekać przed
skwarem.
Jakie elementy wprowadzić
do ogrodu, by pasowały do wnętrza? Przede wszystkim naturalne, które zawsze się sprawdzają,
czyli drewniane zasłony, pergole
porośnięte odpowiednio dobranymi pnączami. Kolorystykę
roślin i drewna możemy dobrać
odpowiednio do naszych upodobań i wystroju tarasu – strefy
przejściowej – i wnętrza.
Mniej znaczy więcej
Jak poradzić sobie z małym
ogrodem? Czy jesteśmy skazani
na obsadzenie go gęstym rzędem iglaków, który osłoni nas od
spojrzeń sąsiadów i przechodniów, oraz zasianie sporej połaci trawnika? Nie! Nawet mały
ogród, umiejętnie „urządzony”
może być pełen fantazji i spełniać rozmaite funkcje.
— Tak niewielki ogród najczęściej pozostaje nieurządzony:
jest żywopłot, trawnik i… nuda
– opowiada architektka krajobrazu Monika Kończyńska. —
Design
REKLAMA
A wystarczy odrobina inwencji,
pewien temat przewodni i ogród,
nawet niewielki, może naprawdę
ożyć i być naszą wymarzoną enklawą zieleni — zapewnia.
Monika Kończyńska miała do
czynienia z takim ogrodem przy
szeregowcu – małym, prostym,
nieciekawym, wyglądającym jak
każdy sąsiedni.
Okazało się, że zaaranżowanie na niewielkiej powierzchni
ciekawego zieleńca z różnymi
strefami do wypoczynku, biesiadowania przy dużym stole oraz
składziku na narzędzia nie było
łatwym zadaniem. Ale nie niemożliwym. Świetny pomysł to
motyw przewodni: ogród kół.
— Wąziutki teren, dzięki zastosowaniu koła jako głównego
elementu kompozycji nabrał
zupełni innych proporcji. Sami
właściciele patrząc na zaproponowane koła w trawniku pytali,
czy nie można z nich zrezygnować, przecież niczemu nie służą
— wspomina pani Monika.
Gdy jednak obok okręgów
przecinających
płaszczyznę
trawnika pojawiły się rośliny
– w tym także strzyżone buksz-
pany powtarzające motyw kuli
– oraz oświetlenie (znów wpisujące się w ten motyw), nie było
wątpliwości, że to oryginalny
i przyciągający wzrok element
tego zieleńca. Co więcej, okręgi
pozwalają wyraźnie oddzielić
różne strefy w tym ogrodzie.
Taras – zrób to sam
Gdy w domu mamy zapalonego majsterkowicza warto znaleźć
dla niego zajęcie na pogodną sobotę. Co można szybko i sprawnie
wykonać w ogrodzie? Drewniany
taras będzie dobrym pomysłem,
jeżeli brakuje w nim zacienionego miejsca do siedzenia.
Okazuje się, że łatwo można
samemu wykonać taras. Drewniana konstrukcja wykonana
jest z legarów i desek z drewna bangkirai. Deski kładziemy
gładką stroną do góry – dzięki
temu taras wygląda lepiej, ale nie
tylko: jest też bardziej odporny
na osadzanie się niekorzystnych
substancji i brudu. Na początku
warto nie olejować drewna, by
miało czas nabrać eleganckiej
srebrzystej patyny.
Kurs na wakacje!
Nastaw się na:
tHBEBOJF
tNB’FHSVQZ
tOPXBUPSTLnjNFUPEǗ
tXBLBDZKOFSBCBUZ
T[D[FDJO!UPQFOHMJTIDPNQM
VM,PǩTLJ,JFSBU4[D[FDJO
NPE,BUFESZ
UFM
Kolekcja 2011
NAJLEPSZY
SALON ŚLUBNY
WSZYSTKO
DLA PANÓW
po.-pt. 10.00-18-00, sob. 10.00-14.00
Szczecin, ul Kaszubska 58 (przy MEDICUSIE)
tel.: 91 433 90 38
w w w.cm s.szczecin .p l
4QBLVKEPUPSCZEPCSZ
IVNPSJPUXBSUPǴǎEP
MVE[JJSVT[BK[OBNJ
T[D[FDJO!UPQFOHMJTIDPNQM
VM,PTULJ/BQJFSTLJFHPB4[D[FDJO
NPEQǗUMJBVUPCVTPXFK
OBPT4’POFD[OZN
UFM
Zdrowie i uroda
Mama
wraca do formy
Być świeżo upieczoną mamą i mieć ładną figurę? Jedno nie
wyklucza drugiego. Zapytaliśmy szczecinianki o ich
sposoby na powrót do formy.
o
trzymać tej zasady. Dodatkowo
mobilizowały mnie regularne
ważenia podczas wizyt kontrolnych — wspomina Anita Pawlak, modelka, mama półrocznej
Oliwki.
Gdy nie ma przeciwwskazań
lekarza, można wybrać się na
fitness. Anita Pawlak chodziła na
zajęcia z aqua aerobiku oraz specjalne ćwiczenia dla mam. Uczyła się prawidłowego oddychania,
technik relaksacyjnych a także
Katarzyna Rado z córką
REKLAMA
Foto: Włodzimierz Piątek
Foto: Panna Lu
nasze ciało warto
zatroszczyć się już
w trakcie ciąży. Sprzymierzeńcem może
być dietetyczka, lekarz prowadzący czy
instruktorka fitness.
— W kontrolowaniu wagi bardziej rygorystyczny ode mnie był
mój ginekolog. Wyjaśnił, że jeżeli chcę odzyskać figurę po ciąży
nie powinnam jeść za dwoje, ale
dla dwojga. Starałam się więc
Anita Pawlak z córką
wzmacniających kręgosłup oraz
mięśnie dna miednicy.
— W walce z rozstępami bardzo wspierał mnie mąż, który
co wieczór zapewniał mi masaż
balsamami przeznaczonymi dla
kobiet w ciąży, właśnie przeciw
rozstępom. Dzięki niemu i tym
masażom zupełnie udało mi się
ich uniknąć — dodaje Anita.
— Prawie do końca byłam
aktywna zawodowo, brałam regularne masaże i dbałam o skórę
— opowiada Aneta Raczyńska,
właścicielka salonu kosmetycz-
nego „Aroma&Beauty”. — Stosowałam także specjalne kremy
dla kobiet w ciąży i dzięki temu
uniknęłam rozstępów — dodaje.
Okres ciąży nie jest najwłaściwszym momentem na wprowadzanie jakiejkolwiek diety.
Należy jeść wszystko, aby dostarczyć dziecku różnorodnych
smaków i witamin. Ważne jest
samopoczucie przyszłej mamy
dlatego, gdy mamy na coś ochotę, nie odmawiajmy sobie, nawet
jeżeli miałoby to się odbić na
wadze.
— Objadałam się lodami, jabłkami i kokosankami, na które
wyjątkowo miałam ochotę w ciąży — wspomina Anita. — Przyznam, że przytyłam nieco ponad
normę, ale karmienie piersią
szybko pozwoliło mi na powrót
do dawnej wagi — dodaje.
— Nie jestem miłośniczką słodyczy jednak w ciąży… po prostu nie mogłam się opanować
— śmieje się Katarzyna Rado
z biura nieruchomości „Rado”,
mama trzyletniej Poli. — Dzień
zaczynałam od dwóch drożdżówek, a w południe poprawiałam
pysznymi rogalikami marcepanowymi — dodaje.
Katarzyna Rado przytyła 30
kilogramów, po ciąży zaczęła
próbować różnych diet, ale bez
rezultatu. Gdy wróciła do pracy
zdecydowała się na dietę 1000
kalorii, obecnie korzysta z usług
firmy cateringowej „DietaBar”.
Jest bliska osiągnięcia upragnionej wagi.
— Może nie jest to figura
sprzed ciąży, ale lubię i akceptuję
siebie taką, jaka jestem obecnie.
Macierzyństwo dało mi jeszcze
jedno, przestałam przeglądać się
w oczach innych i pokochałam
siebie. To chyba jest najważniejsze — dodaje Katarzyna.
Aneta Wójcik przytyła w ciąży 20 kilogramów. Jednak już
po niecałym miesiącu nadwaga
zmniejszyła się o połowę.
— Postanowiłam rozprawić
się z resztą — opowiada Aneta.
— Ćwiczę pod okiem pani Małgorzaty Figurskiej ze studia Mazowiecka 13, jestem w bezustannym ruchu, dzielę czas pomiędzy
obowiązki zawodowe, a wychowanie córeczki. Zdecydowałam
się też na zabiegi ujędrniające,
aby skóra wróciła do dawnej formy. Kilogramy zniknęły niemal
niepostrzeżenie.
— Chyba jak każda modelka
odpowiem, że wygląd zawsze
ma dla mnie duże znaczenie.
Dbałam o siebie w ciąży i nadal
to robię — dodaje Anita Pawlak.
— Ważne jest, aby dobrze wyglądać dla samej siebie ale także dla
swojego partnera, szczególnie po
urodzeniu dziecka. Aby nie być
postrzeganą tylko jako mama,
ale również kobieta.
Foto: Włodzimierz Piątek
Zdrowie i uroda
Aneta Raczyńska z córką
REKLAMA
Agnieszka Redlińska
Zdrowie i uroda
Piękna w 4 tygodnie
Zadowolenie z własnego wyglądu daje dobre samopoczucie, które z kolei
przekłada się na udany urlop. Zanim spakujesz strój kąpielowy i ruszysz na
podbój nadmorskich kurortów, przygotuj swoje ciało, by móc je odważnie
eksponować. Proponujemy realną poprawę wyglądu w krótkim czasie.
I
stnieje szereg zabiegów, które mogą
poprawić
wygląd
w krótkim czasie. Do
takich należą zabiegi
wolumetryczne
poprawiające kształt
i objętość w obrębie twarzy. —
W tym celu zastosować możemy własną tkankę tłuszczową
pacjenta, pobraną z miejsc gdzie
mamy jej w nadmiarze, lub skorzystać z zabiegu Regeneris,
z użyciem własnego osocza pacjenta — mówi dr n.med. Artur Śliwiński z „Aesthetic Med”.
Nowatorski zabieg liftingujący
z użyciem nici Silhouette Lift
podniesie zwiotczałą skórę policzków, szyi, oraz fałd nosowowargowych. — Zabieg odbywa
się w znieczuleniu miejscowym,
nie uszkadza tkanek, nie pozostawia blizn, nie wymaga hospitalizacji — dodaje dr n.med.
Andrzej Dmytrzak z „Aesthethic
Med”. —Twarz jest odmłodzona
bez efektu rozciągnięcia tkanek,
co skutkuje bardzo naturalnym
wyglądem — mówi. Wiek oraz
stan zdrowia zdradza właśnie
twarz. Zadbanie o okolicę oczu
ma wpływ na wygląd i może
odjąć nam parę lat. — Mezoterapia igłowa zlikwiduje cienie pod
oczami, ujędrni skórę tej okolicy,
wzmocni naczynia skórne, dostarczy do skóry nięzbędnych
składników, takich jak: kwas hialuronowy, aminokwasy, witaminy, antyoksydanty, tj. substancje
przeciwdziałające szkodliwemu
działaniu wolnych rodników —
mówi Kamila Stachura z „Medi
Clinique”. — Kwas hialuronowy
pozwoli wypełnić bruzdy różnej głębokości, botox zlikwiduje
zmarszczki czoła i kurze łapki —
dodaje. Twarz staje się odmłodzona w niecałą godzinę, bez
blizn i bez konieczności długiej
rekonwalescencji. Przed latem
twarz potrzebuje przede wszystkim odświeżenia i zabezpieczenia skóry przed słońcem. —
Zastosowanie botoxu w okolicy
oczu i brwi spowoduje relaksację
i rozświetlenie tej części twarzy.
Natomiast aby uniknąć niekorzystnego działania promieni
słonecznych proponuję zabiegi
mezoterapii z kwasem hialuronowym, poprawiające uwodnienie skóry oraz wywołujące
działanie przeciwwolnorodnikowe w skórze twarzy, szyi oraz
dekoltu – mówi dr n.med. Piotr
Zawodny z „Estetic”. Na głębokie
zmarszczki mimiczne można już
przeciwdziałać nie tylko poprzez
wypełniacze. Skuteczne działanie ma nowa metoda, SurgiWire.
— To metoda, która umożliwia
wykonywanie mało inwazyjnej
korekcji głębokich defektów skóry, takich jak: bruzdy na czole,
bruzdy nosowo-wargowe oraz
blizny. Po zabiegu nie pozostają
żadne blizny, buzia goi się szybko
i co najważniejsze – efekty widać
już po kilku dniach — zapewnia dr Dmytrzak. Kompleksowe
działanie dzięki odpowiednio
połączonym zabiegom pomoże
sprawnie pozbyć się kilku problemów ciała, takich jak nadmiar tkanki tłuszczowej, cellulit
i wiotka skóra. — Proponuję terapię skojarzoną z kilku zabiegów
o różnym mechanizmie działania. Poprawę jędrności tkanki
tłuszczowej oraz zmniejszenie
cellulitu najszybciej osiągniemy
połączeniem zabiegów Exilis,
karboksyterapii, mezoterapii lipolitycznej, lipolizy oraz masażu
Body health — uważa dr n.med.
Piotr Zawodny z „Estetic”.
ZABIEGI NA KROK PRZED NASTANIEM LATA
ZABIEGI WOLUMETRYCZNE, przywracają utraconą objętość twarzy. Zanik tkanki tłuszczowej twarzy może być uzupełniony
poprzez przeszczep tłuszczu, czyli lipolifting lub za pomocą preparatów wypełniających tj. Restilan, Reviderm, Regeneris.
REGENERIS, zabieg wykorzystujący osocze bogatopłytkowe, zawierające czynniki wzrostu własnej krwi pacjenta, które pobudzają
skórę do regeneracji, dzięki czemu uzyskuje ona młodzieńczą witalność. Staje się gładsza, elastyczna i wyraźnie młodsza.
MEZOTERAPIA IGŁOWA, to niechirurgiczna terapia. Podawanie drogą iniekcji (zastrzyków) substancji czynnych w głąb skóry
w celu poprawienia jej metabolizmu, stymulacji produkcji kolagenu i elastyny oraz prawidłowego odżywiania i nawilżenia skóry.
SILHOUETTE LIFT, dla osób nie wymagających klasycznego liftingu. Przy znieczuleniu miejscowym, bez bólu, hospitalizacji i
widocznych blizn. Krótki zabieg umocowania nici Silhouette do powięzi skroniowej za pomocą małego nacięcia ponad linią włosów.
60 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
SURGI WIRE, stosowany do usuwania zmarszczek. Polega na wprowadzeniu nici pod skórę i zawiązaniu pętli wokół tej okolicy,
która jest poddawana zabiegowi oraz jej ściągnięciu. Zabieg polega na rozerwaniu ściągniętych mięśni, które formują zmarszczkę.
Używane są do tego cienkie druciki ze stali nierdzewnej, odpowiednio wkłuwane, przeciągane pod skórą i wyciągane.
EXILIS, system usuwania tkanki tłuszczowej, modelowania sylwetki oraz napięcia skóry. System łączący radiofrekwencję i terapię
ultradźwiękami. Nieinwazyjnie i w krótkim czasie pomaga uzyskać wymarzoną sylwetkę i jędrność skóry.
KARBOKSYTERAPIA, to metoda wykorzystująca dwutlenek węgla (CO2), który podawany jest drogą skórną lub podskórną.
Silnie poprawia krążenie i metabolizm (spalanie tłuszczu w komórkach), poprawia elastyczność i napięcie skóry.
LIPOLIZA, bezoperacyjna redukcja tkanki tłuszczowej. Pozbywanie się nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej, unikając liposukcji.
Studio Urody Venus
Agaty Gumieniuk
Szczecin ul. Wielkopolska 22/2 • czynne: Pon.-Pt. 9-20 • Sob. 9-15 • Niedziela na telefon
tel. 91 43 43 175 • kom. 606 68 68 89
• Makijaż permanentny
metoda rysowania włosów
• Makijaż ślubny
• Kosmetyka twarzy
FOCUS RF (radiofale) - lifting
BEAUTYTEK - biocybernetyczny lifting
Mikrodermabrazja
Leczenie trądziku
• JPL - fotoodmładzanie
• Depilacja
i
e
n
z
ec my!
d
r
e
S rasza
zap
usuwanie włosów JPL
usuwanie włosów woskiem
• Zabiegi na ciało
LIPOROYAL - liposukcja nieinwazyjna
BEAUTYTEK - leczenie otyłości
BODY SHAPING - sauna na podczerwień
• Pedicure medyczny
wrastające paznokcie
usuwanie odcisków i modzeli
• Przedłużanie rzęs
metoda 1:1
• Medycyna estetyczna
wypełnianie zmarszczek
botox
mezoterapia igłowa
głęboki peeling
usuwanie plam i przebarwień
zamykanie naczynek
usuwanie blizn i rozstępów
• Masaże
lecznicze
relaksacyjne
odchudzające
drenaż limfatyczny
• Tipsy
• Fryzjerstwo
koloryzacja, baleyage
doczepianie włosów
fryzury ślubne
SPÓŁDZIELNIA PRACY
LEKARZY SPECJALISTÓW
ZAPRASZAMY OSOBY UDAJĄCE SIĘ W PODRÓŻ WAKACYJNĄ
DO WYKONANIA SZCZEPIEŃ OCHRONNYCH PRZECIWKO:
tȈؒUBD[DF8;8"#
tXǴDJFLMJȇOJF
tEVSPXJCS[VT[OFNV
tQPMJP
tDIPMFS[F
tNFOJOHPLPLPN
tȈؒUFKGFCS[F
tUǗȈDPXJ
Szczecin, pl. Zwycięstwa 1, pon-pt 7:30 do 18:30, sobota 8:30 do 13:00, tel. 91 434 73 06 i 91 433 35 68
www.medicus.szczecin.pl
Zdrowie i uroda
Poznaj swój prawdziwy wiek
Czy wiesz ile masz lat? Nie ufaj metryce, wskazuje ona jedynie wiek chronologiczny, zmierzony według czasu fizycznego.
Naszą kondycję i liczbę lat poda precyzyjniej wiek biologiczny, który określa wewnętrzny zegar organizmu. Medycyna
przeciwstarzeniowa („anti-aging”- przyp.red.) udoskonala metody zatrzymania przedwczesnych procesów starzenia.
Dobra wiadomość – każdy jest w stanie odmłodzić się w naturalny sposób.
62 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
n
asz organizm stale się
regeneruje, o czym
zdajemy się zapominać, za to powtarzamy
aż nadto „Ale jestem
stary/a!“. Tkanki, komórki, układ kostny
odbudowują się podczas całego naszego życia. Sami mamy
wpływ na ten proces spowolniając go, lub na naszą niekorzyść
przyspieszając. Są osoby, które
sprawiają wrażenie zatrzymania
się w czasie. Bywa, że ktoś wygląda i czuje się nawet 20 i 30
lat młodziejÉ Nie tylko jest to
wrażenie, lecz często prawdziwy
wiek biologiczny tej osoby. Możemy go sprawdzić wykonując
odpowiednie badanie. Zrobił
je Leszek Miller (były premier
– przyp. red.), który przy 60 latach chronologicznych ma kondycję 33 latka. Aneta Kręglicka
(prezes agencji PR) metrykalnie
38–latka, biologicznie jest 10 lat
młodsza. Kazimierz Marcinkiewicz, w wieku 47 lat może szczycić się formą osoby 35–letniej.
Medycyna przeciwstarzeniowa
zajmuje się badaniem i opóźnianiem procesów starzenia organizmu. Dzięki odpowiednim
testom i dokładnym badaniom
możemy sprawdzić nasz prawdziwy wiek biologiczny. Kompleksowo, jako jedyna w Polsce,
„testy młodości” przeprowadza
Klinika Kolasiński w Poznaniu.
— Na nasz prawdziwy wiek biologiczny, odmienny od wieku
metrykalnego, ma wpływ szereg
czynników dotyczących genetyki, naszego stylu życia i oddziaływania otaczającego nas środowiska – mówi dr n. med. Anna
Modelska-Ziółkiewicz z Kliniki
„Kolasiński“. — Za pomocą
specjalnie utworzonego programu, BIO–AGING System,
złożonego z czterech powiązanych ze sobą części, analizujemy
kondycję pacjenta — dodaje.
Wielokierunkowe badania mają
na celu określić, które funkcje
Agnieszka Redlińska
organizmu starzeją się zgodnie
z jego wiekiem kalendarzowym,
a w których tej zgodności brak.
Taka wiedza wskazuje lekarzowi,
jakimi obszarami organizmu powinien się zająć oraz jak dobrać
metody działań leczniczych.
Oszukać czas
Jak wygląda test młodości?
I część – ok. 170 pytań dotyczących stylu życia (diety i
aktywności fizycznej) oraz zdrowia pacjenta. Historia chorób
badanego oraz rodziny.
II część – obliczany jest skład ciała (zawartości masy mięśniowej i tłuszczowej), ocena siły mięśniowej, funkcji układu
sercowonaczyniowego, układu oddechowego (z pomiarem
objętości życiowej płuc i innych znaczących parametrów,
jak FEV, FEV1). Analizuje się też czynności tkanki mózgowej
(słuch, wzrok, pamięć i zdolność koncentracji).
III część – grupuje i interpretuje wszystkie niezbędne wyniki
laboratoryjne w celu dalszej oceny witalności i biologicznego
wieku osoby. Analizie mogą być poddane wyniki
densytometrii kości, stężenia różnych substancji we krwi,
np. lipidów, homocysteiny, lipoproteiny A, fibrynogenu,
CRP (białka ostrej fazy) lub PSA (antygenu specyficznego
dla gruczołu krokowego). Oznaczenia hormonalne stanowią
również ważny składnik wpływający na całościową ocenę
pacjenta, m.in. stężenia estradiolu, testosteronu, kortyzolu,
IGF-1, insuliny, TSH, FSH, LH i DHEA-S.
IV część – szczegółowa interpretacja wszystkich wcześniej
uzyskanych analiz. Raport medyczny i indywidualne
wskazania na prewencję chorób związanych z wiekiem.
Znając wiek biologiczny i wartość poszczególnych komponentów na niego wpływających,
można racjonalnie zmieniać go
na bardziej korzystny. Regularnie uprawiający sport 70-latek
może mieć sprawne serce 20latka. Z kolei osoba w wieku lat
35 może mieć wątrobę 60-latka,
jeśli nie odmawia sobie golonek,
tłustego boczku i spożywa alkohol bez umiaru. Nie potrzeba
jednak kompleksowych badań
by wyróżnić, co najbardziej postarza w sensie biologicznym
nasz organizm. Jest to otyłość,
nadciśnienie i kłopoty z kręgosłupem. — Osoby otyłe częściej
chorują na cukrzycę i choroby
serca, są też biologicznie starsze
niż ludzie z prawidłową wagą
ciała o ok. osiem lat — mówi dr
n. med. Anna Modelska-Ziółkiewicz. Palenie papierosów
przyspiesza proces starzenia się
organizmu o ok. 5 lat, ponadto
stres należy do wysokich rangą
czynników przyspieszających
starzenie. Wysoki poziom stresu
zwiększa szkody spowodowane
przez wolne rodniki. Może także
spowodować osłabienie układu
odpornościowego, zaatakować
funkcje poznawcze, zwiększyć
podatność na niektóre ciężkie
choroby, tj. choroby serca oraz
układu krążenia, cukrzycę typu
drugiego i nowotwory. Bez
względu na to jak się czujemy,
należy robić okresowe badania.
Już najprostsze badania dużo powiedzą o stanie naszego zdrowia.
— Na ich podstawie ocenimy
funkcje układu krwiotwórczego,
funkcje nerek, wątroby, tarczycy,
Medycyna "anti-aging"
Dziedzina zajmująca się działaniami profilaktycznymi
hamującymi procesy starzenia się człowieka. Lekarze
dokonują tego poprzez tworzenie, według aktualnej
wiedzy, optymalnych warunków zdrowotnych dla ciała
i ducha pacjenta. Dotyczy to przyjęcia przez niego odpowiedniego stylu życia, uzupełniania wielu substancji
o korzystnym działaniu dla jego organizmu.
gospodarkę lipidową i węglowodanową — mówi lek.med.
Agnieszka Szczerkowska z „Medicusa“. Pamiętajmy o pomiarze ciśnienia tętniczego. Warto
również wykonać w określonych
sytuacjach badania dodatkowe, takie jak ekg, usg serca, usg
dopplerowskie tętnic szyjnych.
Oprócz analizy krwi, zwłaszcza
po 40 roku życia, zaleca się konkretne badania. — Po 40 roku
życia mężczyźni powinni zbadać
się w kierunku chorób prostaty.
Pamiętajmy też o badaniu jelita grubego, czyli kolonoskopii,
zwłaszcza gdy w rodzinie występowały przypadki nowotworów
jelita grubego, a przy podejrze-
ZAPRASZAMY DO
niu osteoporozy – o badaniu
gęstości kości, którą zbadamy
w densytometrii — zaleca lek.
med. Szczerkowska. Badania
profilaktyczne i stosowanie się
do wskazówek lekarza to naturalna droga do odmłodzenia
swojego organizmu.
Zmiany kontrolowane
Starzenie się jest długim
i skomplikowanym procesem,
dotyczącym wielu aspektów naszego życia, związanych z aktywnością fizyczną, mentalną i społeczną. W regulacji hormonalnej
zachodzi szereg zmian. Poziom
jednych hormonów wraz z wie-
Morskie Centrum Odnowy Biologicznej PROMENADA
ul. Żeromskiego 20, 72-600, Świnoujście
tel.: 91 327 94 21
e-mail: [email protected]
www.promenada-odnowa.pl
kiem ulega stopniowemu spadkowi, inne mają tendencje
wzrostowe, zmieniając znacząco
proporcje między hormonami,
jakie istniały w młodym wieku.
Z upływem lat osłabieniu ulegają
funkcje układu immunologicznego, czego odzwierciedleniem
jest większa podatność osób starszych na infekcje i inne choroby.
Wzmacniaczami układu immunologicznego są antyoksydanty
obecne w produktach zawierających witaminy A, B6, B12, C i E.
Chronią i odżywiają komórki
mózgu i redukują ryzyko chorób
przewlekłych. Z suplementów
wysoko wskazane będą kwasy
omega–3 (dostępne w tłustych
rybach, olejach z orzechów i rzepaku). Odżywiają one bezpośrednio nasze komórki i działają
na proces starzenia się mózgu
oraz proces starzenia się skóry
Proces starzenia się związany jest ze zmianami zwyrodnieniowymi zachodzącymi w komórkach. Ludzki organizm składa się
z milionów komórek, których czas życia nie przekracza dwóch lat,
i choć każda z umierających komórek pozostawia po sobie następną odtworzoną, to we wszystkich kolejnych pojawiają się pewne
zmiany zanikowe, które składają się na postępujący proces starzenia.
REKLAMA
Szukasz ciszy i wspaniałego wypoczynku, ciepłej
atmosfery i miłej obsługi – przyjedź do nas!
Spa&Wellness „Promenada” zaprasza do Świnoujścia,
jednego z najpiękniejszych miast polskiego wybrzeża.
Kameralny Ośrodek usytuowany jest w pierwszej linii
brzegowej – do plaży mamy niespełna 100 m.. Do dyspozycji gości oddajemy 23 pokoje wszystkie z TV, telefonem
oraz dostępem do internetu.
Spa&Wellness „Promenada” jest autoryzowanym
Ośrodkiem francuskiej firmy THALGO.
Bardzo bogata i zróżnicowana oferta zabiegów i pakietów SPA, wykwalifikowany i profesjonalny personel oraz
piękne i nastrojowe wnętrza zapewnią naszym Gościom
doskonałą harmonię ciała i umysłu. Specjalnością SPA
są masaże m.in. masaże klasyczne, wyszczuplające,
czekoladą, shiatsu, gorącymi kamieniami, relaksujące
De La Mer.
Niezapomniane chwile relaksu i odprężenia zapewnia
naszym Gościom hotelowe jacuzzi.
Organizujemy także pobyty integracyjne dla pracowników firm oraz małe konferencje i szkolenia. Na szczególne okazje lub wyjątkowe prezenty proponujemy Bony
Upominkowe z określona kwotą do wykorzystania na
konkretne zabiegi lub pakiety. Stanowią one doskonałą
formę nagrody czy podziękowań dla partnerów biznesowych jak i wyróżnienia pracowników.
Zapraszamy do miejsca, w którym zdrowie, uroda i
samopoczucie naszych Gości jest najważniejsze!
Zdrowie i uroda
Palac kolorów
Ciepło, cieplej, gorąco
L
ato już tuż, tuż i wraz z upałami wiele
Pań zaczyna mieć problem ze spływającym makijażem. Na lato sugeruję fluidy o
delikatnej konsystencji, tak, by skóra oddychała i by widoczna była jej świeża tekstura. Proponuję też skorygować odcień
podkładu, tak, by stapiał się z nowym,
ciemniejszym kolorem cery. W ciągu dnia
powinna królować delikatność i naturalność, odrobina cieni i tuszu do rzęs, najlepiej wodoodpornego. Nie bójmy się wieczorem poeksperymentować z kolorem,
szczególnie zwracając uwagę na makijaż
oczu. Ciemna, gruba kreska wycieniowana czarnym cieniem doskonale wygląda w połączeniu z lekką perłą, dojrzałą
brzoskwinią i odrobiną złota. Przy takim
połączeniu kolorów na usta wystarczy
tylko delikatny błyszczyk w kolorze jasnej
perły.
Inną opcją na lato jest śmielsze połączenie kolorystyki makijażu oka – zieleń z
różem i bielą. Biel podkreśli opaleniznę,
za to róż z zielenią dodadzą lekkiej figlarności spojrzeniu. Uzupełnieniem takiego
makijażu może być delikatny błyszczyk w
jasnoróżowym odcieniu.
Trzecią letnią propozycją jest makijaż w
różach i fioletach, który przepięknie wygląda na opalonej twarzy, od jasnej pomarańczy do brązu. Kolorystyki tej nie
polecam Paniom, które mają naturalną
tendencję do zaróżowienia skóry lub tym,
które opalają się na czerwono.
Do inspiracji tym razem mogą posłużyć
trzy odsłony makijażu Miss Pomorza Zachodniego Angeliki Ogryzek.
Dorota Kościukiewicz-Markowska
68 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Zdrowie i uroda
Zdrowie i uroda
69 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Zdjęcia i makijaż:
Dorota Kościukiewicz-Markowska www.dorota.tv
Modelka: Angelika Ogryzek
Bluzka, naszyjnik dzianinowy, broszki
kwiatowe i broszka gigant: Milita Nikonorov
www.milita.pl
Moda
Idziemy na
wesele
Dzień ślubu to moment, który należy do Państwa Młodych. W centrum
zainteresowania jest szczególnie Panna Młoda i jej kreacja. Co zrobić,
by jej nie przyćmić i jednocześnie wyglądać oszałamiająco? W sklepie
VIP COLLECTION znaleźliśmy kilka idealnych na ten dzień zestawów.
70 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Długa sukienka "Alex&Eve" – 950 zł
Krótka sukienka "20something" – 220 zł
Buty "Gomax" – 120 zł
Kwiaty: Grażyna Kocioł
- dekoracje okolicznościowe
Ponieważ Panna Młoda powinna tego dnia skupiać na sobie spojrzenia
wszystkich gości i Pana Młodego, należy przestrzegać kilku zasad jak się nie
ubierać. Biały kolor zarezerwowany jest dla Panny Młodej, nawet jeśli ślub jest
cywilny. Z białym możemy poszaleć na przykład na poprawinach. Jeśli mimo
wszystko chcecie ubrać jasne kolory, idealny będzie ecru, kremowy, czy cappuccino.
Moda
Różowa długa sukienka "Xscape" – 790 zł
Różowa sukienka "Terani" – 720 zł
Niezbyt dobrze widziane są także zbyt wzorzyste sukienki. Powinnyśmy
wykluczyć geometryczne wzory i abstrakcyjne esy–floresy. Od okoliczności
i miejsca zależy też czy wypada ubrać wzory kwiatowe. Spokojnie możemy
ubrać się w kwiecistą kreację jeśli jest to wesele w plenerze, ogrodzie,
pałacyku i zaczynające się w godzinach wczesnych. Także żałobną czerń
i fiolet lepiej zostawić na inne okazje. Nie ryzykujmy też z krwistą
czerwienią, która jest zbyt wyzywająca w tych okolicznościach. Odpowiednimi kolorami będą wszelkie pastelowe tonacje, kolory radosne, a przede
wszystkim kolor niebieski, który będzie zawsze bezpieczny.
Różowa sukienka "Terani" - 720 zł
Kwiaty: Grażyna Kocioł - dekoracje
okolicznościowe
71 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Ważny jest oczywiście krój, styl i dodatki. Sukienka może
być zarówno długa, jak i krótka. Jeśli wesele odbywa się
w eleganckich hotelowych czy restauracyjnych wnętrzach,
należy wybrać raczej jednolite kolorystycznie, eleganckie
materiały. Kryterium doboru fasonów i długości jest zawsze
takie samo, czyli wiek, typ sylwetki i urody.
Moda
72 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Beżowa sukienka "CK" – 550 zł
Garnitur "CK" – 1200 zł
Czerwone buty "Aldo" – 250 zł
Moda
Czarno–biała długa sukienka "Terani" – 1200 zł
Czarno–biała krótka sukienka – 780 zł
Modelki: Wioletta i Małgorzata
Foto: Jarek Romacki / www.fawiz.pl
Produkcja sesji: Katarzyna Hubińska / www.kasiahubinska.pl
Wizaż: Perfumeria Douglas / CH Galaxy
Kwiaty: Grażyna Kocioł – dekoracje okolicznościowe / tel.: 511 071 404
Wszystkie ubrania pochodzą ze sklepu:
ul. Św. Wojciecha 2/4 , czynne: 11-19, sobota: 10-15,tel: 91 425 27 70
73 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Należy wziąć też pod uwagę, aby nie przesadzić
z wysokością obcasów, zbyt krótką sukienką czy
dekoltem po pępek... Suknia nie musi być długa do
samej ziemi – takie kreacje obowiązują na wieczorowych,
bardzo eleganckich przyjęciach. Najbezpieczniejszą
długością będzie do lub za kolano. Tę długość
posiadają tak zwane sukienki koktajlowe.
Smacznie, ale niezdrowo
"Człowiek
nie wielbłąd
i pić musi"
c
Szymon Kaczmarek
dziennikarz Polskiego Ra-
74 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
dia Szczecin, „garkotłuk”
zerwcowy upał w nagrzanych murach miasta.
Powietrze ciężkie, bez najmniejszego wiaterku.
Po wyludnionych ulicach snują się nieliczni
spragnieni mieszkańcy...
I nagle, cud! Najprawdziwszy cud! Oto na rogu Buczka
i Wyzwolenia (były kiedyś takie ulice) kolejka do Źródła
Rozkoszy.
Z żółtym złoty dwadzieścia, zeta za tę z czerwonym,
a czysta po pięćdziesiąt groszy. SATURATOR!
Cóż to za fantastyczny wynalazek był. Charakterystyczne, grube szklaneczki byle jak spłukiwane w maleńkiej
fontannie, mocno przybrudzony fartuch sprzedawcy i te
wynalazki podające się za soki, rozcieńczane podgazowaną kranówką. Do dziś nie
potrafię dociec, jakiż to skład
chemiczny miały czerwone
i żółte ciecze nadające przedziwny smak serwowanemu
napojowi?
Na przełomie lat 60' i 70'
nastała era kolejnego wynalazku, a imię jego brzmiało
dwojako: Cytrynada, lub Cytroneta.
Zwiastowały one gwałtowny skok technologiczny
nadchodzących lat. Była to ta
sama, kranowa woda rozcieńczona sokopodobnym produktem o smaku zbliżonym
do cytrynowego, ale umieszczona w foliowym woreczku
zgrzewanym za pomocą jakiejś amerykańskiej cud-maszyny. Hej, to były luksusy! Szedł sobie człowiek jak panisko jakie, przez plastikową słomkę pociągał ciepławą ciecz,
a świat wokoło był bardziej kolorowy i prawie zagraniczny
(jak wiadomo: prawie robi różnicę).
W społemowskich sklepach królowała Polo-Cocta (czyt.
polokokta), czyli mieszanka wody mineralnej z pastą
do podłogi, która jednak na dużej części populacji PRLowskiej pozostawiła niezapomniane do dziś wrażenia
szczęścia i dostatku.
Mieszkańcy Szczecina hołdujący tradycji i dobrym
obyczajom, w celu zaspokojenia pragnienia wywołanego
upałem lub syndromem dnia poprzedniego, dokonywali
zakupów u "prywaciarzy" w zieleniakach. Można było
kupić syfon i Prawdziwą Oranżadę...
Oranżadę, pakowaną w niezapomniane butelki z charakterystycznym zamknięciem, produkowało kilka prywatnych firm, w kilku niezapomnianych kolorach i sma-
Wielbłąd – rodzaj dużych ssaków fizjologicznie przystosowanych do życia w warunkach suchego i gorącego klimatu. Ma charakterystyczny garb lub garby
na grzbiecie, będące miejscem odkładania zapasów
tłuszczu. Potrafi w nim zgromadzić do 45 kg tłuszczu,
co ma związek z drugą charakterystyczną jego cechą
– odpornością na długotrwały brak wody. Wielbłądy
wykazują dwa razy większą wytrzymałość na odwodnienie niż człowiek, u którego utrata ok. 11% wody
z ustroju kończy się już śmiercią.
kach. Zwłaszcza kolor pełnił istotną rolę, bowiem jeszcze
kilka godzin po wypiciu po ustach można było poznać,
jakim to trunkiem delektowała się spragniona duszyczka.
Oranżada, wspólnie z Polo-coctą królowały do 1975
roku, kiedy to gardłami szczecinian zawładnęła..... PepsiCola.
Otóż w roku owym szczeciński browar, na zasadzie
franczyzy, jako jeden z pierwszych w Polsce rozpoczął
produkcję tego napoju burżuazyjnych hord i imperialistycznych wrogów. Pierwszą butelkę, nabytą nie bez trudu
w sklepie na ul. Mieszka, chciałem wypić duszkiem!
O, naiwności moja i braku obycia ze Światem!
Szczecińscy browarnicy tak do serca wzięli sobie receptury przesłane przez szefów koncernu, że przez pierwsze
dwa lata wypicie pepsi prosto z butelki stanowiło próbę
z góry skazaną na niepowodzenie. Nadmiar gazu ulatniał
się przez wszystkie szczeliny herosa, który podejmował się
tego zadania w licznych wówczas zakładach na ten właśnie temat.
Oj, aż mi w gardle zaschło od tych wspomnień. Pójdę
więc sobie do pobliskiego sklepu, prosto do działu napoje. Stanę z otwartą gębą, oko w szkło i plastik, naprzeciw
setkom butelek i butli wypełnionych wszystkimi kolorami
i smakami świata i... niedokonawszy wyboru wobec takiej
różnorodności towaru, wrócę do domu i narobię sobie
kwasu chlebowego.
Kwas chlebowy, to napój klasyfikowany jako bezalkoholowy, mimo niewielkiej zawartości alkoholu. Jest otrzymywany przez fermentację chleba z dodatkiem cukru
i drożdży. W Rosji jest napojem narodowym od XVI wieku. Przygotowuje się go pospolicie w gospodarstwie domowym, a od końca XIX wieku także fabrycznie.
Składniki: 1 kg czerstwego razowego chleba, 7 l wody,
4 dkg drożdży, 20 dkg cukru.
Wykonanie: Chleb pokroić na cienkie kromki, wysuszyć
lekko w piekarniku, włożyć do kamiennego garnka, zalać
wrzątkiem, przykryć gazą. Po jednej dobie w pokojowej
temperaturze, przecedzić.
Drożdże rozetrzeć z cukrem, (łyżką) dodać do płynu.
Przykryć gazą. Zostawić na dobę do sfermentowania.
Przecedzić przez gazę. Można dodać rodzynki, plasterek
cytryny i listek mięty. Rozlać najlepiej do butelek po oranżadzie. Zostawić w pokojowej temperaturze przez dobę,
i jak zrobi się pianka przenieść w zimne miejsce.
Gotowy do picia po 3 dobach. Trzymać w chłodzie.
Szymon Kaczmarek
Kultura
Do słuchania
imprezy
WERONIKA BULICZ
czyli subiektywny
przegląd wydarzeń
Do oglądania
Niezależny teatr – festiwal SOFFT
Z okazji V Salezjańskiego Ogólnopolskiego Festiwalu Teatralnego SOFFT zjawią się u nas niezależne teatry z całej Polski. Zobaczymy spektakle, noc z teatrami
ognia, wystawy, warsztaty, koncerty oraz
cyrkową galę finałową. SOFFT zaprasza
do: Malarni Teatru Współczesnego, w
Akademickiego Centrum Kultury US oraz
na scenę Ośrodka Teatralnego Kana.
Różne miejsca, 10-12 czerwca
11 urodziny Bramy w 3D
Nadszedł czas na świętowanie! To już
11te już urodziny Bramy Jazz Cafe, która
dla wielu jest miejscem spotkań porannych, lunchowych i wieczornych. Za dobrą
zabawę na parkiecie zadbają DJe - Jerry i
Koval. Na urodzinach będziecie mogli doświadczyć sztuki w 3D.
Brama Jazz Cafe, 18 czerwca,
zaproszenia do odebrania w czerwcu w Bramie
Świętojańskie noce teatralne
Noce Świętojańskie to moc atrakcji podczas czterech nastrojowych wieczorów. 16
czerwca, Katarzyna i Joanna Matuszak oraz
Piotr Salaber w spektaklu pt. „Jestem po to,
żeby mnie kochać” przedstawią twórczość
Marleny Dietrich. Następnego wieczora
wystąpi Magda Umer z koncertem „Noce
i sny”. „Noc poetów” będzie premierowym
koncertem Szymona Zychowicza. Na zakończenie wysłuchamy najsłynniejszych tang Astora Piazzolli.
Teatr Polski, 16-19 czerwca, godz. 19.00
Salwy śmiechu w Amfiteatrze
Specjalne wakacyjne wydanie Kabaretowego Klubu Dwójki to program obfitujący
w skecze, monologi i piosenki. Poprowadzą
go Robert Górski i Marcin Wójcik, a gościnnie wystąpią najlepsze polskie kabarety. Gościnnie wystąpią także Katarzyna
Zielińska oraz grupa Tercet czyli Kwartet
w składzie Hanna Śleszyńska, Piotr Gąsowski, Robert Rozmus oraz Wojciech Kaleta.
Amfiteatr, 2 lipca, godz. 19.30
Jubileusz szczecińskiej listy
Lista Przebojów Polskiego Radia Szczecin obchodzi 20. urodziny! Podczas jubileuszu odbędzie się koncert Ramony
Rey. Szczecińska Lista Przebojów (SLiP)
ruszyła w 1991 r. Do życia powołali ją Darek Gibała i Krzysztof Kukliński. Obecnie
prowadzą ją Marcin Gondziuk i Sebastian
Roszkowski.
Studio S-1 Polskiego Radia, 17 czerwca, godz. 19.00
Proces i Oddział Zamknięty
Oddział Zamknięty to legenda polskiego rocka, zespół okrzyknięty "polskimi
Rolling Stones". Proces zaś, to szczecińska
grupa założona w 1981 roku. Ich teksty
były wówczas znienawidzone przez cenzurę. W tej chwili grupa odbywa swoją reaktywacyjną trasę koncertową.
Słowianin, 17 czerwca, godz. 19.30
Recital Edyty Geppert
Bardzo wiele piosenek z repertuaru Edyty Geppert stało się evergreenami. Recital
to znakomita okazja do spotkania z jej niezwykłym kunsztem interpretatorskim. To
niezwykła szansa przeżycia emocji, jakich
mogą dostarczyć publiczności tylko obdarzeni prawdziwą charyzmą artyści.
Zamek Książąt Pomorskich, 3 lipca,
godz. 19.00
Do spotkania
Squashowe mistrzostwa
W Szczecinie zjawią się najwięksi w Polsce gracze w squash’a – to dzięki organizowanym przez Centrum Nowy Turzyn
i Dealera BMW Bońkowscy pierwszym
Mistrzostwom Pomorza Zachodniego
w Squash’u. Będzie to turniej kategorii A,
najwyższy rangą w zawodach krajowych.
Squash Zone Club, Nowy Turzyn, 2426 czerwca
Szczecin spaja kulturę
Festiwal Spoiwa Kultury to już tradycja
na początku lipca. Zaprezentowane zostaną różne nurty i formy sztuki, realizowane
głównie w przestrzeniach otwartych. Zagoszczą u nas zarówno grupy prezentujące
tradycyjną formę teatru i muzyki, jak i brawurowe spektakle.
Różne miejsca, 7-9 lipca
75 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Prestiżowe
Kultura
Prestiżowe książki
Kwestionariusz (nie) Literacki
Ocena
Ocena
Konkurs
Wejdź na www.magazynprestiz.com.pl
Weź udział w naszych konkursach
76 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Do wygrania książki:
"Maria Koterbska. Karuzela mojego życia"
Romana Frankla - ufundowana przez wydawnictwo PIW
"To jest wasze życie" Małgorzaty Baranowskiej
- ufundowana przez wydawnictwo WAB
"Niebieski autobus" Barbary Kosmowskiej
- ufundowana przez wydawnictwo Czarne
ROZWIĄZANIE KONKURSów
Z NR 05 (45) kwiecień 2011 R.
Prestiżowe książki wygrali: "Pudełko ze szpilkami" - Jarosław
Kuzarek, "Reporterzy bez fikcji" - Karolina Milelczarek, "30
lat życia z Madzią" - Kamila Chwiałkowska
Dental Implant Aestetic Clinic
Karol Zaliwski, Anna Preneta, Małgorzata Kozak, Paweł Woźniak, Ryszard Figurski
Zwycięzców o odbiorze nagrody poinformujemy drogą mailową
JESTEM: Chyba skrzypaczką.
NAJWIĘKSZYM NIESZCZĘŚCIEM
BYŁOBY DLA MNIE: Długie życie.
NIGDY NIE UBRAŁABYM: Kota w kubraczek.
JESTEM DOBRA W: Wyobraźni.
NAJWAŻNIEJSZYM OSIĄGNIĘCIEM
MEGO ŻYCIA JEST: Matura.
CHCĘ JESZCZE OSIĄGNĄĆ: Chyba profesurę.
MÓJ OBSESYJNY LĘK WZBUDZA: Matura ze skrzypiec.
BŁĄD, KTÓRY POPEŁNIŁAM: Dawno.
KŁAMIĘ, GDY: Nie mówię prawdy.
NIENAWIDZĘ: Nienawidzić.
MOJE ULUBIONE SŁOWO: Śmiech.
NA KOMPROMIS DECYDUJĘ SIĘ, GDY: Śpię.
„TO JEST WASZE ŻYCIE” TO… Już napisałam.
Ocena
Foto: Natalia Kosmowska
Maria Koterbska to jedna z największych gwiazd polskiej piosenki lat
50. i 60. „Augustowskie noce”, nieśmiertelna „Karuzela” czy „Parasolki”, to jej muzyczne wizytówki. Dziś syn artystki – Roman Frankl,
postanowił zebrać jej wspomnienia i przedstawić je fanom w książkowym wydaniu. Dzięki barwnej opowieści,
przez którą przepływa armada wybitnych
nazwisk, wspaniałych miejsc, tysięcy koncertów i wyjazdów zagranicznych, Maria
Koterbska jawi się w dotychczas nieznanej odsłonie. Niewielu wie, że mogła –
u szczytu popularności – wyjechać na stałe
do Austrii i tam kontynuować karierę. Nie
zgodziła się, mimo że kariera z pewnością
nabrałaby rozpędu i wprowadziła ją na rynek europejski.
„Maria Koterbska. Karuzela mojego życia”
to nie tylko opis cudownych chwil w trasach, to także zbiór nieczystych zachowań
pracowników PAGART-u, instytucji wysyłającej niegdyś polskich artystów zagranicę.
Dziwne przeliczniki, gdzie więcej niż lwia
część dolarów za występy ginęła w kieszeniach nie tych, którzy na nie zarobili, to – momentami w sposób bezkompromisowy – pokazanie „polskiego piekiełka”, które, co przeraża,
niewiele od czasów kariery Marii Koterbskiej się zmieniło!
Książka na pewno zainteresuje wielbicieli piosenkarki, jak i tych,
którzy kochają czytać o znanych i lubianych. Często przez autora,
dzięki jego szczerym wspomnieniom matki, pozbawionym lukru…
Rzecz czyta się znakomicie kiedy wspomnienia Koterbskiej dotyczą
kariery i związanych z nią perturbacji. W ostatnim rozdziale, o najbliższych, ze stron niestety wieje nudą, a wspomnienia zamieniają się
w panegiryk. Tutaj Roman Frankl przedobrzył. Jest aż nazbyt słodko, a tabletek Aviomarinu do książki wydawca nie dołączył... Jednak
mimo przydługawego końca, nie wnoszącego nic do książki, „Maria
Koterbska. Karuzela mojego życia” jest warta przeczytania!
MAŁGORZATA
BARANOWSKA
BARBARA
KOSMOWSKA
JESTEM: Najczęściej sobą, choć to niełatwe.
NAJWIĘKSZYM NIESZCZĘŚCIEM
BYŁOBY DLA MNIE: Być bezradną
wobec cierpienia bliskich.
NIGDY NIE UBRAŁABYM: Szpilek na
niebotycznym obcasie i munduru.
JESTEM DOBRA W: Grach towarzyskich, gdy lekko oszukuję.
NAJWAŻNIEJSZYM OSIĄGNIĘCIEM MEGO ŻYCIA JEST:
Zrozumienie, że mam prawo wybaczać i uzyskać wybaczenie.
CHCĘ JESZCZE OSIĄGNĄĆ: Równowagę między moimi
marzeniami a ofertą, jaką nam składa życie.
MÓJ OBSESYJNY LĘK WZBUDZA: Obawa, że nie zdążę
pokazać najbliższym, jak bardzo są dla mnie ważni.
BŁĄD, KTÓRY POPEŁNIŁAM: … nie był osamotniony! I jak
wszystkie inne, nauczył mnie życia.
KŁAMIĘ, GDY: Jestem tak mało przekonująca, jak literacki gniot.
NIENAWIDZĘ: Znęcania się i przemocy.
MOJE ULUBIONE SŁOWO: Tolerancja.
NA KOMPROMIS DECYDUJĘ SIĘ, GDY: Wiem, że jest mądrym
wyjściem z sytuacji.
„NIEBIESKI AUTOBUS” TO… Obietnica podróży po wertepach
naszych małych spraw.
* Rafał Podraza, dziennikarz, autor książki „Magdalena, córka Kossaka”,
opracował i wydał też dwie niepublikowane książki pisarki:
„Z pamiętnika niemłodej już mężatki” i „Moja siostra poetka”.
Kultura
Muzyczna chwila skupienia
Tych, którzy dotarli w poprzednich latach na koncert na Cmentarzu Centralnym nie trzeba przekonywać do
udziału w tym wyjątkowym widowisku. Ci, którzy jeszcze nigdy nie odważyli się uczestniczyć w corocznym
koncercie „Tym, którzy nie powrócili z morza” mają w tym roku szansę na podwójną dawkę
wrażeń. Będzie to mistyczna, magiczna uczta nie tylko dla ucha, ale i oka.
tyzmu, silnie wiążąc się z niespokojnym duchem wiedeńskiej secesji. Symfonia, którą usłyszymy
jest poruszającym utworem inspirowanym tajemnicą istnienia.
W tym roku scenografia i aranżacja miejsca dodatkowo podkreśli
piękno szczecińskiej nekropolii.
Pozwoli skupić się i uczcić tradycję pamięci o tych, którzy nie
powrócili z morza…
10 czerwca 2011 Cmentarz Centralny, godz. 22.00, Bilety: 38 zł
(normalny), 29 zł (zbiorowy,
co najmniej 10 osób), 23 zł (studencki)
dp
foto: materiały prasowe
ak co roku, koncert rozpocznie
się po godzinie 22, gdy robi się
już ciemno. Wieczór spędzony
w przestrzeniach Cmentarza
Centralnego sam w sobie staje się
poruszającym przeżyciem. Gdy
dodać do tego dźwięki „Pieśni
o ziemi” Gustava Mahlera, czyli
symfonię wokalną na dwa głosy
solowe (Katarzyna Hołysz – mezzosopran, Przemysław Borys –
tenor), wrażenie zostaje głęboko
spotęgowane. Kompozycje Austriaka należą do najwybitniejszych dzieł symfoniki oraz liryki
wokalnej okresu późnego roman-
foto: materiały prasowe
j
To objazdowy – nowatorski festiwal bez barier
i ograniczeń, to przestrzeń, w której w Szczecinie
zagości mieszanka tego co najlepsze w sporcie
i muzyce, sztuce ulicy, a także rekreacji. Wszystko
podczas Dni Odry na Wałach Chrobrego.
f
loating Trippin’ Festival udowodni, że masowa
impreza może całkowicie odbiegać od zwyczajowo
przyjętych festynów rodzinnych.
W przestrzeni festiwalowej możecie spodziewać się
ekstremalnych dyscyplin sportowych, takich jak
zawody wakeboard, skimboard, desko– i łyżworolkowe, skoki na trampolinie, a także zawody ulicznej piłki nożnej w klatkach. Poza wymienionymi,
wśród atrakcji znajdziemy testy Flyfish, paddle
board, surfbike, paintball, baggy, bieg śniadaniowy
przez miasto za jadącym festiwalowym odkrytym
busem oraz pokazy skuterów wodnych Yamaha.
Jeśli nie wiesz na czym polega choć połowa tych
sportów, nie bój się przyjść na imprezę i na żywo
odkryć ich znaczenie.
Dla miłośników street art’u odbędą się pokazy oraz
warsztaty tańca break dance i konkursy na unikatową rzeźbę z materiałów problemowych. Podczas
Graffiti Jam przemalowana zostanie pływająca
barka na niepowtarzalną wizytówkę naszego miasta!!! Wspomniana barka będzie jednocześnie zasypana piaskiem i stanie się “pływającą plażą”, na
której wystąpią artyści i zespoły muzyczne. W tym
samym czasie odbędzie się „Młoda Nuta”, czyli
koncerty funkowe, rockowe i soulowe. Na deser organizatorzy zapraszają na występy zespołów Braty
Z Rakemna oraz Pogodno!
dp
2-3 lipca, Wały Chrobrego
Inspirujący
r
a
j
Koncert Smolika, ożywianie
budynków za pomocą technologii
mappingu z muzyką Łukasza
Górewicza, perwersja
rzeczywistości przez rosyjską
grupę artystów AES+F, to tylko
mały wycinek propozycji
Międzynarodowego Festiwalu
Sztuki Wizualnej inSPIRACJE.
s
iódma edycja imprezy nosi
tajemniczy tytuł "Paradise". Co
się ukrywa w tegorocznym raju?
Ponad 40 wydarzeń artystycznych, w których wezmą udział
twórcy z Polski i zagranicy. Od
wspomnianej kontrowersyjnej
rosyjskiej grupy przez czeskiego prowokatora Davida Cerny,
aż do warsztatów ze światowej
klasy specjalistką od zapachów
Sissel Tolaas. Jak trafić do bram
raju? Szczegółów dotyczących
imprezy i adresów miejsc szukaj
na www.inspiracje.art.pl
dp
Żel–art to oryginalna technika, którą stworzył Jan Kanty Pawluśkiewicz. Do tworzenia
obrazu artysta używa transparentnych, mieniących się wszelkimi kolorami tuszy produkowanych w Indiach, które występują zarówno w postaci piór jak i tub pozwalających na
Nasz ekspert
Jolanta Szczepańska,
właścicielka galerii ArtGalle
punktowe nakładanie ich na powierzchnię
obrazu. Proces tworzenia zaczyna się od
ogólnego zakomponowania płaszczyzny,
a następnie wypełniania przestrzeni tysiącami mieniących się punktów.
Na jeden centymetr kwadratowy przypada
około 350-400 uderzeń pisaka, więc stworzenie nawet niewielkiej kompozycji zajmuje
artyście zwykle koło kilku tygodni. Według
autora żel–art jest to „połączenie współczesnej ekstrawagancji z konwulsyjną klasyką.
Szczecinianie mieli okazję oglądać
prace artysty w 2007 roku w ArtGalle.
W tym mieści się świat niezwykłej ekspresji,
koloru szalonego i nasączonego światłem,
wykreowany wyobraźnią i mrówczą pracowitością, jakiej wymaga ta technika.”
77 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Sztuka od kuchni
Kultura
Muzyczna wisienka
n
Trzy ostatnie koncerty cyklu Szczecin Music Fest to prawdziwa wisienka na torcie. Co tydzień inna gwiazda, reprezentująca inny styl
muzyczny ale za każdym razem będzie to muzyka z najwyższej półki. Ci, którzy do tej pory nie kupili
biletów – muszą się spieszyć! Zostały tylko ostatnie sztuki!
w Szczecinie będzie częścią trasy
koncertowej na której artystka
będzie promowała nowy album,
którego premiera odbyła się
podekscytowani i z każdej strony słychać "Idziesz na koncert
Ayo?". Zdecydowanie na Zamek
Książąt Pomorskich przyjdzie
niemal pół Szczecina. Warto
się spieszyć z kupnem biletów,
ponieważ Dziedziniec Zamku
Książąt Pomorskich może pomieścić tylko określoną ilość
osób. Ci, którzy nie kojarzą kim
jest Ayo na pewno przypomną
sobie, gdy podpowiemy tytuł jej
najbardziej rozpoznawalnego
hitu "Down on my knees". Album na którym znajduje się ten
utwór już w dniu premiery zyskał status Złotej Płyty. Koncert
w marcu 2011. Zawsze podczas
koncertów Szczecin Plus Music
Fest można nabyć krążki artystów. Tak będzie i tym razem,
dlatego ci którzy do tej pory
nie kupili sobie nowego albumy
AYO będą mogli zrobić to na
Zamku.
Bywalcy szczecińskiego festiwalu wiedzą, że na każdy z koncertów pod szyldem Szczecin Plus
Music Fest warto przychodzić
wcześniej. Dlaczego? Bo każdy
chce być jak najbliżej swojego
ukochanego wykonawcy i rzędy
tuż pod sceną zajęte są czasem
na pół godziny przed koncertem.
78 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
foto: materiały prasowe
ajbardziej oczekiwany koncert w tym roku to występ Ayo.
Już od miesiąca miłośnicy cyklu
Szczecin Plus Music Fest chodzą
Na pewno tak samo będzie podczas kolejnych dwóch koncertów
czyli, Cesarii Evory i Chrisa Botti. Choć Cesaria w Polsce będzie
nie po raz pierwszy, zapotrzebowanie na jej koncerty nie maleje.
Za każdym razem chcemy więcej
i więcej. "Bosonoga Diva", bo tak
nazywa ją cały świat, dała już
setki koncertów na najsłynniejszych salach koncertowych. Bez
względu czy śpiewa w Szczecinie
czy w Londynie w swoją muzykę wkłada całe serce. Inspiracje
czerpie z kabowerdyjskich, portugalskich, karaibskich, brazylijskich i kubańskich źródeł. Dzięki niej maleńki kraj u wybrzeży
Afryki, czyli Wyspy Zielonego
Przylądka, są znane na całym
świecie. Choć ma swoje lata,
w jej muzyce czuć życie i siły witalne. Jeśli nie mieliście okazji się
o tym przekonać na poprzednich
koncertach, nie pozwólcie by ten
przemknął wam koło nosa. Królowa world music zagra w Teatrze Letnim 21 czerwca.
Tak samo ważnym wydarzeniem muzycznym będzie koncert
amerykańskiego trębacza Chrisa
Botti. Jeśli nie mówi wam nic jego
nazwisko przypomnijcie sobie
trasę koncertową Stinga "Brand
new day". Botti występował razem z nim w 2000 i 2001 roku.
Utwory nagrane przy udziale
Stinga znalazły się na najbardziej
znanym albumie trębacza „Night
Sessions”. Jego najnowsza płyta
Kultura
Zamek Książąt Pomorskich
Konkurs
Dla naszych czytelników mamy dwa bilety
na każdy z koncertów Szczecin Plus Music Fest.
Żeby je wygrać, musisz wejść na
www.magazynprestiz.com.pl
i wziąć udział w konkursie.
Prawidłową odpowiedź na zadane
pytanie podeślij na adres mailowy:
[email protected]
Zwycięzców o odbiorze nagrody poinformujemy drogą mailową
dwa dni przed każdym z koncertów
Do rozdania mamy także 4 pojedyncze bilety na imprezę
inaugurującą festiwal Boogie Brain.
Jak wygrać bilety? Szczegółów szukaj na
www.magazynprestiz.com.pl
Wejdź na www.magazynprestiz.com.pl
Weź udział w naszych konkursach
Odpowiedz na proste pytania i wyślij odpowedzi na adres [email protected]
eprestiz.pl
Spośród prawidłowych odpowiedzi
wylosowane zostaną następujące nagrody:
Nagroda główna: seria 4 zabiegów depilacji 3 dowolnych
okolic ciała laserem diodowym LEDA EPI lub 50% rabatu
na inne zabiegi oferowane w gabinecie Esteticon.
Nagroda druga dla 5 osób: 50% rabatu na serię 4 zabiegów
depilacji laserowej 3 dowolnych okolic ciała lub 25% rabatu
na inne zabiegi oferowane w gabinecie Esteticon.
Nagroda trzecia dla kolejnych 10 osób: 25% rabatu na serię 4
zabiegów depilacji laserowej 3 dowolnych okolic ciała lub 15%
rabatu na inne zabiegi oferowane w gabinecie Esteticon.
30 czerwca na Zamku Książąt
Pomorskich. Będzie to uczta dla
ucha i duże wydarzenie muzyczne idealne na zakończenie sezonu Szczecin Plus Music Fest.
AYO, 15 czerwca 2011,
Zamek Książąt Pomorskich
CESARIA EVORA, 21 czerwca
2011,
Teatr Letni
CHRIS BOTTI, 30 czerwca
2011,
Baltica Wellness&Spa ufundowała 3 vochery na
zabieg na stopy. Zostaną one wylosowane spośród
prawidłowych odpowiedzi.
Na wszystkie ospowiedzi czekamy do 30 czerwca. Zwycięzców
o odbiorze nagrody powinformujemy drogą mailową
79 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
„Italia” prezentuje fragmenty
włoskiej opery i filmowych ścieżek dźwiękowych. Ci, którzy nie
pałają miłością do tradycyjnego
jazzu nie muszą obawiać się tego
koncertu, bo Botti umiejętnie łączy jazz z funkiem, popem i r&b.
Lista gwiazd, które chciały z nim
pracować jest bardzo długa, a on
sam dostał wiele nagród, w tym
Grammy. Czy porwie szczecińską publiczność? Najlepiej przekonać się osobiście na koncercie
Klubowe Boogie
a
by zaskoczyć w tym roku
swoich wiernych odbiorców organizatorzy chcą rozrzucić artystów po klubach. Jak przyjmie to
publiczność? Na pewno będzie
to eksperyment. Dlatego zanim
REKLAMA
kupicie bilet, sprawdźcie, w którym miejscu gra wasz ulubiony
dj i gdzie wystąpi wokalista.
Inauguracja imprezy to występ Buraka Som Sistema, którzy
zostali uznani “Best Portuguese
Act” podczas gali “MTV Europe
Music Awards 2008”. Styl kurdo,
który reprezentują, będzie można usłyszeć na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich. Przed
nimi posłuchamy coverów muzyki instrumentalnej w wykonaniu Baltic Neopolis Orchestra,
Preussisches Kammerorchester
Prenzlau, projektu Fractal Tree
pod batutą Maćka Golińskiego
oraz Łukasza Górewicza. Po tej
dawce muzycznej, imprezy przeniosą się do klubów, a tam szczególnie warto zwrócić uwagę na:
„The Electric“ (nowy zespół DJ
Vadima), „Electric Wire Hustle“,
„Ghostpoet“ czy Jenna G.
W skład „The Electric“ wchodzi amerykański MC Pugs
Atoms oraz soulowa piosenkarka – Sabira Jade. Niedawno wydali oni debiutancki al-
Foto: materiały prasowe
Czwarta edycja festiwalu „Boogie Brain“ zmienia trochę swoją formułę.
Fani elektronicznych dźwięków będą zwiedzać wraz ze swoimi
idolami szczecińskie kluby. Tym razem koncerty i imprezy
odbędą się w różnych częściach miasta.
bum, który jest mieszanką hip
hopu, soulu oraz elektroniki.
Objawieniem festiwalu będzie
„Ghostpoet“, czyli wschodząca
gwiazda brytyjskiego rapu. Jest
on porównywany z Dizzy Rascal’em, Mike’em Skinner’em z „The
Streets“ oraz uznawany za kontynuatora spuścizny Mos Def’a.
Z kolei nowoczesne brzmienie
soul z Nowej Zelandii zaprezentuje trio „Electric Wire Hustle“.
Kolejna szczególna wokalna zapowiedź to Jenna G, nazywana
w Wielkiej Brytanii “muzyczną
diablicą”. Od lat jest związana
z radiostacją BBC 1Xtra.
Przed koncertami, które odbędą się w piątek i sobotę, zostanie
zorganizowane w czwartek kino
muzyczne na Zamku Książąt Pomorskich. Natomiast w niedzielę, po głównej części festiwalu,
odbędzie się after party w ogrodach XIX-wiecznej Willi Lentza.
21-24.07.2011 – 4. edycja
Międzynarodowego Festiwalu
Muzycznego “Boogie Brain”
Miejsca: Alter Ego, City Hall,
P1erwsze Miejsce, Willa Lentza,
Zamek Książąt Pomorskich
Wystąpią: AL Haca Soundsystem, Breakage & Stamina MC,
Buraka Som Sistema, Catz ‘n
Dogz, Daniel Drumz, Dimlite, DJ
Hatcha, DJ Vadim presents The
Electric, Envee, Ghostpoet (live),
Good Paul, In Fusion We Trust
(specjalny projekt festiwalu), Jenna G, Julio Bashmore, OneMan,
Ros & MC Five Alive, SBTRKT
(live), Scuba, Simbad, Teielte.
Informacja o biletach:
http://www.boogiebrainfestival.pl
dp
As serwisowy
i
Krzysztof Bobala
Współwła ciciel agencji
reklamowej „BONO”,
organizator turnieju PeKaO Szczecin Open, wielki
miło nik tenisa i innych
sportów rakietowych
I skojarzenie to jest tym razem bardzo pozytywne, co, znając moje wieloletnie, negatywne
nastawienie szczególnie do polskiej piłki nożnej,
wydawać się może dosyć dziwne. A wszystko to
za sprawą dzieci. Zaczęło się jesienią ubiegłego
roku, kiedy to grupka piłkarskich zapaleńców zaproponowała mi włączenie się w organizację turnieju dla
dzieci. Od lat nie współpracuję z akcjami piłkarskimi
i pierwsza myśl była na „nie”. Szybko jednak przypomniałem sobie swój udział w podobnym turnieju
przed blisko czterdziestu laty, kiedy to bez większych
sukcesów, ale z zaangażowaniem nie mniejszym niż
uczestnik olimpiady, biegałem za piłką w turnieju organizowanym przez nieodżałowanego Floriana
Krygiera. To było bardzo
sympatyczne wspomnienie. Pozostało tylko ustalić regulamin, szczegóły
organizacyjne, podział
zadań i Mini Mundial
2011 stał się faktem. Patrząc na zaangażowanie
dzieci, rodziców i władz
poszczególnych gmin,
w których odbywają się
turnieje eliminacyjne
stwierdzam jedno – to
byłby jeden z największych błędów mojego zawodowego życia, gdybym kilka miesięcy temu odmówił
udziału w tej imprezie. Dzięki Mini Mundialowi odkrywam na nowo (a może dopiero po raz pierwszy)
piękno piłki nożnej. Mecze trwają tylko 10 minut, ale
jest to dziesięć minut nieprawdopodobnych emocji,
które udzielają się dokładnie wszystkim. Na boisku
szaleją młodzi piłkarze, a na trybunach najwierniejsi
kibice – rodzice. Są mecze bez historii i te, o których
mówić się będzie jeszcze długo, i to nie tylko w dziecięcym gronie. Jak przyjemnie ogląda się radość po zwycięstwie czy strzeleniu bramki i jak trudno pogodzić
się ze łzami młodych piłkarzy, kiedy to zwycięstwo
Czerwiec od zawsze kojarzy się z najmłodszą
częścią naszego społeczeństwa. Bo w końcu Dzień
Dziecka na starcie i zakończenie roku szkolnego na
finiszu miesiąca. Do tego szukanie ofert wakacyjnego wypoczynku dla milusińskich i nerwowe oczekiwanie na szkolne świadectwo, podsumowujące kolejny rok edukacji. Od niedawna czerwiec kojarzyć
mi się będzie jeszcze z jednym – z piłką nożną.
wymknęło się w ostatniej minucie meczu czy zabrakło
szczęścia w egzekwowaniu rzutu karnego. Niezapomniane są chwile obserwacji nastoletnich fanek, które
z uwielbieniem dopingują grę swoich idoli, następców
Messiego, Ronaldinho, na co dzień kolegów z klasy.
Pasjonujące jest podglądanie reakcji opiekunów grup,
którzy wyobrażają sobie, że niczym Alex Ferguson czy
Jose Mourinho, kierują swoją drużyną w finale wyimaginowanej Ligi Mistrzów. Jedni krzyczą na swoich
podopiecznych, cały czas wywierając presję, inni spokojnie podpowiadają, a po ewentualnych porażkach
potrafią przytulić zapłakanych malców i powiedzieć
„Chłopaki, nic się nie stało”. Cieszy fakt, że dzieciaki
identyfikują się z krajem, który w Mini Mundialu reprezentują (młodzi piłkarze grają w replikach strojów
narodowych reprezentacji, które im przypadły podczas losowania).
Podczas eliminacji w Drawsku, zwycięzcy starszej
grupy zapytani czy nie szkoda im, że reprezentują
Iran a nie Brazylię, stanowczo odpowiedzieli, że nie,
wykrzykując wraz z kibicami hasła gloryfikujące właśnie drużynę z Bliskiego Wschodu.
Wszystko to wygląda prawie jak w dorosłym futbolu. Ale jak mówi popularna reklama – „prawie robi wielką
różnicę”. W Mini Mundialu wszystko
jest takie prawdziwe i szczere.
Faul jest faulem, a nie aktorskim występem przed sędziami. Nie ma kunktatorstwa, oszukiwania i pozoranctwa. Jest radość z gry, zwycięstw i przebywania
w gronie rówieśników. Kiedy obserwuję to zaangażowanie uczestników wiem jedno – Mini Mundial zagra
jeszcze przez kilka lat. Dla dzieci warto to organizować. Dla najmłodszych można nawet zmienić zdanie
o piłce nożnej.
Krzysztof Bobala
81 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Prawdziwa
piłka
Joanna Skrzyniarz
Sport
Wakacje
w rytmie galopu
Co łączy konika z koniczyną? Odpowiedź jest prosta – przynoszą szczęście. O ile w cudowne moce czterolistnej koniczyny wierzyć nie
każdy musi, o tyle szczęście na pewno przygalopuje razem z czterokopytnym rumakiem. Konie są jak balsam na chorą
duszę i zmęczone ciało. Zachęcamy, bo szczególnie na grzbiecie lata, jeździeckich okazji nie brakuje!
p
ies nosi dumnie
miano najlepszego przyjaciela
człowieka, koń
powinien być
tym najbardziej
oddanym. Robił
za traktor, czołg,
listonosza, tragarza i taksówkę,
do dziś bierze udział w polowaniach, wygrywa hipiczne zawody,
uzdrawia hipoterapią, a na dodatek jest świetnym kompanem
wakacyjnych przygód. Są wśród
Szczecinian ludzie, których rytm
życia wyznacza koński galop.
Z miłości do wolności
84 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Gdy Julia Bieganowska wygląda przez okno i widzi kawał lasu,
staw, jezioro, bezkresne pola,
pastwiska i galopujące konie. Na
trawniku przy studni wylegują się
koty, gdaczą kury, a psy bawią się
w berka. Taki obraz każdego dnia
wita ją w Kościuszkach. Julia jest
studentką Akademii Rolniczej,
właścicielką stajni sportowej
i utytułowaną amazonką w skokach przez przeszkody. Zaczęła
przygodę z jeździectwem w wieku siedmiu lat. Lato spędzała na
obozach, poświęcała koniom
każdą wolną chwilę i tak jest do
dziś... — W stajniach w Binowie,
Gardnie, czy Brzózkach siedziałam całe wakacje i nie było to
słodkie nicnierobienie, ale ciężka
praca. Od rana karmienie koni,
czyszczenie, pojenie, wyprowadzanie na padok, dopiero potem
nagroda, czyli jazda, ale już chwilę później czyszczenie sprzętu
i znowu karmienie, czyszczenie,
zamiatanie stajni itd. Bo konie
to nie tylko przyjemność jazdy,
to także cała masa obowiązków,
które dopełniają więź ze zwierzęciem — opowiada Julia. Zaczęło
się od rekreacji, dziecięcej pasji,
a dziś stało się stylem życia. Julia
przeprowadziła się na wieś, prowadzi stajnię sportową i organizuje doroczne wakacje w siodle
dla swoich podopiecznych. —
Dziewczynki garną się do pracy
po treningu, bo tak to już jest, że
jazda konna buduje w człowieku poczucie odpowiedzialności
i szacunek dla zwierzęcia — mówi
Julia, która wakacje wykorzystuje do intensywnych treningów
w skokach przez przeszkody pod
okiem uznanego trenera Marka
Markiewicza. Jest szczyt sezonu
zawodów jeździeckich, a ona stara się pozostać w szczycie formy.
Kasia Szymków, która prowadzi dom gościnny we Wlewie
pod Szczecinem, wspaniale wyjaśnia magię, która towarzyszy
jej jeździeckiej pasji: — Kocham
patrzeć, jak te dzikie i wolne
zwierzęta galopują, manifestując swoje piękno, siłę fizyczną,
zwinność i radość. Są nieprzewidywalne. Daje mi to duchową
wręcz ekscytację. Dla mnie konie
mają bezpośredni związek z tym,
co boskie — wyznaje Kasia, która
z końmi się po prostu przyjaźni.
— Są szlachetne i wybaczają mi
moje słabości. Są jak papierek
lakmusowy, który reaguje na
wszelkie zmiany nastrojów. Taka
moja terapia antydepresyjna. Ale
przede wszystkim frajda i pozytywne emocje. I takie poczucie,
że jak dobierzesz się w parę ze
swoim rumakiem, to jakby trafić
na znakomitego partnera w tańcu. Czujesz rytm, równowagę,
a jak lekko się pogubisz, to tylko
czekasz. W końcu koń ma cztery
nogi — śmieje się.
Kasia mieszka w otoczeniu
lasu, rzeki, morza i łąk. Tak się jakoś składa, że gdzie konie w okolicy Szczecina, tam zazwyczaj
można i ryby łowić, i grzyby zbierać, spacerować bez końca, na rowerze jeździć, a nawet udać się na
kajakowy spływ. Natomiast w są-
siedniej stadninie koni, AGROPOL, jeźdźcy mają do dyspozycji
trenera sportowego – Adama
Nicponia, wieloletniego partnera
Kasi. Razem postanowili zabrać
się za popularyzację jeździectwa.
Tak powstała ich "Akademia
Konna” – wspólnie organizują
warsztaty, panele dyskusyjne prowadzone przez uznane osobistości, zarówno spośród trenerów,
jak i jeźdźców, a także lekarzy weterynarii. — Rzeczywiście rytm
mojego życia wyznacza koński
galop — przyznaje Kasia. Swoje
pierwsze kroki i wakacje w siodle
warto rozpoczynać u takich pasjonatów jak ona, a potem…
Galopem w Polskę
Obozy jeździeckie organizowane przez stajnie sportowe lub
agroturystyki w okolicy Szczecina to jedno, ale na końskim
grzbiecie można także przemierzyć Polskę, albo nawet wyruszyć
w świat. Tak dla przykładu Bieszczady, można zejść albo zjechać
na końskim grzbiecie. To kraina
hucułów, koni połonin. W Wołosatem znajduje się najważniejsza
w Polsce hodowla tych małych
i praśnych, ale niezwykle silnych
koników. Nawet amator da radę
przemierzyć bieszczadzkie lasy
na grzbiecie hucuła. Są niezwykle
łagodne i sprytne. Świetnie radzą
sobie z górskimi strumieniami,
wysokim trawami, błotem, powalonymi drzewami. Brzmi jak
off-road?! Owszem, Bieszczady
oferują ekstremalną jazdę w terenie na końskim grzbiecie.
1. Grono zainteresowanych jeździectwem w Polsce
jest coraz szersze. Rekreacyjną jazdę konną uprawia
obecnie około 400 tys. osób. Liczba ta ciągle rośnie.
To spośród nich biorą się główni kibice jeździectwa.
Kilka imprez jeździeckich w Polsce przyciąga już
widownię bliską 10 tys. widzów.
2. Coraz większa jest też liczba sportowców
uprawiających jeździectwo wyczynowo. W Polskim
Związku Jeździeckim obecnie zarejestrowanych jest
około 5 tys. zawodników, z czego ponad 3,5 tys.
specjalizuje się właśnie w skokach przez przeszkody.
Biorąc pod uwagę liczbę czynnie uprawiających ten
sport w krajach rozwiniętych, takich jak Niemcy czy
Francja, należy spodziewać się dalszego
dynamicznego wzrostu zainteresowania tym sportem
również w naszym kraju.
drugi brzeg. Pokonali Jenisej
i wkroczyli w majestatyczne lasy
Czerwonej Tajgi. Cedry i modrzewie pięły się ku niebu. Wiele
z drzew nosiło głębokie rany po
spotkaniu z piorunem, wiele leżało próchniejąc, bo spotkanie
okazało się zabójcze. Ostatniego
dnia szli przez mokradła. To był
najtrudniejszy dzień jazdy. Zmęczone konie ostrożnie stąpały po
błocie. Potem czekała ich trudna,
górska wspinaczka. Tu konie pię-
ły się po kamienistych zboczach
Sajanów, wsadzając kopyta między głazy i wcale się przy tym nie
potykając, jak alpiniści. Celem
był szczyt w oddali, za którym
właśnie zachodziło słońce. Po kilku godzinach karkołomnego stępa, w otoczeniu zielonkawych od
mchu skał i ognistych promieni
dotarli do świata szamanów, do
Caatan „ludzi renifera", bo Caa
po mongolsku znaczy renifer. Ze
zmęczenia pospadali z koni... –
Kłusem przez świat
Z polskich gór przenosimy
się do mongolskiej tajgi, którą
końmi pokonała wraz z przyjaciółmi Kasia Mateja, reżyserka
i operator kamery. Ich celem było
dotarcie do pasterzy reniferów
zamieszkujących przełęcze Sajanów. Jazda konna przez Czerwoną Tajgę (Ułan Tajga) na dalekiej
północy Mongolii, choć osnuta
magią, była surowym sprawdzianem dla ekipy. Pierwszy
dzień stępowali przez bezkresne
stepy. Żar lał się z nieba, a drogę
przecinały strumienie i rzeczki.
Spokojne, odważne mongolskie
koniki, mimo że ślizgały się na
kamieniach, dzielnie brnęły na
Kasia Szymków
tak w wielkim skrócie wyglądała
ich wyprawa, która, gdyby nie
konie i umiejętności jeździeckie,
byłaby po prostu niemożliwa.
Sama też byłam uczestnikiem
takiej jeździeckiej eskapady. Trzy
lata temu konno przemierzyłam
z koleżanką okolice San Carlos
de Bariloche w Argentynie. Za
sprawą górala z Zakopanego
– Andrzeja Ziarko, wielbiciela
sportów ekstremalnych i miłośnika jeździectwa, wyprawiłyśmy się na argentyński step. Na
spotkanie z duchem Pampy (tak
nazywa się ta nizinna kraina) pojechał także przyjaciel Andrzeja,
Pablo, gauczo znany w okolicy
jako zaklinacz koni i wyjątkowych umiejętności jeździec. Jeszcze w samochodzie pochwalił się
zdjęciami, na których kładł konie
na grzbiet i ujeżdżał najdziksze
sztuki. Na pakę pickupa wrzuciliśmy argentyńskie siodła i pojechaliśmy na spotkanie przygody.
Po dwóch godzinach jazdy stanęliśmy w szczerym stepie. Pablo
powiedział, że tu wsiądziemy na
konie i resztę drogi do miejsca,
w którym spędzimy noc, pokonamy w siodle. Przed nami rozciągał się widok na bezkres argentyńskiej prerii, wulkan i małe
jeziorko z flamingami. Poza tym
żadnych śladów człowieka. Pablo
podał mate, a sam poszedł szukać stada. Po 15 minutach usłyszałam tętent galopujących koni.
Poprosiłam o siwą klacz. Gauczo
pokazał mi cztery siwki. Wybrałam Limay. Konie siodłaliśmy
w deszczu – żeby nie zmoknąć,
przykryłam się razem z Limay
stuletnim ponczo. W wyłożonych futrem lamy, wygodnych jak
fotele siodłach pogalopowaliśmy
przez step. Do domu dotarliśmy
pod osłoną nocy. Nie widziałam
nawet uszu Limay. Potem, przy
kominku, do późnych godzin
nocnych rozmawialiśmy o naszej
wspólnej pasji – koniach. Argentyńczyk nie mógł nadziwić się,
jak bardzo próbujemy je ucywilizować, nie rozumiał, dlaczego
więzimy je przez okrągły rok
w boksach, skoro są stworzone,
żeby biegać, dlaczego tyle przypadków w Polsce koni narowistych. Konie w Argentynie są
wolne, ale odwdzięczają się za
to spokojem i chęcią współpracy z człowiekiem. Mają radosne
spojrzenia.
85 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Sport
CIEKAWOSTKI
Sport
HUSARSKA SZARŻA
w jankeskim stylu
Patryk Petrusewicz
Hut! Hut! — odziany w kask i ochraniacze „quarterback” gromkim okrzykiem rozpoczyna „snap”. Już za chwilę „center” poda mu do rąk
charakterystyczną „jajowatą” piłkę i rozpocznie się kolejna zagrywka. Dwie przeciwne formacje zderzą się w niej ze sobą w walce
o kolejne jardy trawiastego boiska. Futbol amerykański to fenomen zza oceanu podbijający od kilku lat serca fanów w Polsce.
86 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
l
egendarny trener Vince Lombardi powiedział
kiedyś: „Futbol
nie jest sportem
kontaktowym.
Jest sportem kolizyjnym. Sportem
kontaktowym jest taniec”. W tych
trzech prostych zdaniach kryje
się w zasadzie magia tej dyscypliny. Energia, z jaką zawodnicy
ruszają na siebie w czasie meczu,
mogłaby z powodzeniem zasilić
reaktory małej elektrowni. — To
niesamowicie widowiskowa gra
— mówi Przemysław Kazaniecki, menadżer drużyny futbolowej
„Husaria Szczecin”. — Do tego
w żadnym innym sporcie nie ma
takiego poczucia jedności i odpowiedzialności za innych członków
drużyny. W futbolu zawodnicy są
dla siebie jak starsi bracia, czuwają nad swoim bezpieczeństwem
i w razie potrzeby stają w swojej
obronie. Niemniej jednak dla
zrozumienia tego, co dzieje się na
boisku, niezbędne jest poznanie
chociażby podstawowych zasad
gry — dodaje. Nie sposób odmówić mu racji. Dla przypadkowego widza pojedynek futbolowy to
zestaw mniej lub bardziej efektownych uderzeń, potrąceń, ciosów i rzutów na murawę, przerywanych sporadycznie bieganiem
czy rzutem piłki. Dopiero krótka
lektura przepisów pozwala ujrzeć
w tej pozornie chaotycznej „wolnoamerykance” uporządkowaną,
choć dość skomplikowaną rozgrywkę.
Wojna o ziemię
Na czym więc polega ta amerykańska wersja futbolu, która nijak nie ma się do naszej swojskiej
piłki nożnej? Najkrócej ujmując –
futbol, to wojna o ziemię. Każda
z drużyn podzielona jest na dwie
formacje – ofensywną i defensywną. „Offense” ma za zadanie
przenieść piłkę jak najdalej do
przodu, czyli zdobyć jardy, natomiast „defense” ma w tym skutecznie przeszkadzać. Drużynie
atakującej przysługują w każdej
zagrywce cztery próby na zdobycie przynajmniej dziesięciu jardów. Jeśli nie uda jej się przenieść
piłki na ten minimalny dystans,
formacje na boisku zmieniają się
i szansę zyskuje drużyna przeciwna. Jeśli jednak w jednej z prób
zawodnik atakujący przedrze się
SŁOWNICZEK
QUARTERBACK – rozgrywający, „mózg” drużyny,
odpowiedzialny za wybór kolejnych zagrywek ofensywnych.
CENTER – środkowy, zawodnik linii, rozpoczynający
akcję ofensywną podaniem piłki do quarterbacka.
SNAP – moment rozpoczęcia akcji ofensywnej.
TOUCHDOWN – zagranie polegające na przeniesieniu
piłki na pole punktowe przeciwnika, premiowane
zdobyciem 6 punktów.
JARD – jednostka miary długości, odpowiednik
0,9144 metra
przez obronę i dostanie z piłką za
wspomnianą granicę dziesięciu
jardów, wtedy linia przesuwa się
do przodu. Ziemia zostaje zdobyta, a „offense” dostaje kolejne
cztery szanse na dojście do upragnionego celu, jakim jest „touchdown”, czyli przyłożenie. Zagranie to polega na dotarciu z piłką
do pola punktowego przeciwnika
(znajdującego się za linią końcową boiska) i nagradzane jest
zdobyciem 6 punktów. Po przyłożeniu atakujący mają jeszcze
szansę na podwyższenie zdobyczy kopnięciem w stronę bramki
(1 punkt) lub dużo trudniejszym
„two points conversion”, czyli
kolejnym przyłożeniem z linii
dwóch jardów, tym razem jednak
tylko w jednej próbie. Po zakończeniu akcji piłka przechodzi na
stronę rywali i bitwa o kolejne
jardy zaczyna się od nowa.
Tyle teorii, a jak wygląda praktyka? Prawdziwy mecz futbolu
amerykańskiego zmienia się
z rozpisanej na kartce papieru,
precyzyjnej strategii w prawdziwą batalię współczesnych wojowników. Ścierający się ze sobą
zawodnicy, efektowne akcje biegowe, dokładne podania, czy wi-
Sport
Na naszym podwórku
Futbol nad Wisłą uprawiany był już w drugiej połowie lat
dziewięćdziesiątych, ale profesjonalna Polska Liga Futbolu
Amerykańskiego (PLFA) ruszyła
oficjalnie w roku 2006. Pierwszy
sezon rozegrały między sobą tylko cztery zespoły, natomiast już
rok później do rozgrywek dołączyło pięć kolejnych ekip, w tym
nasz szczeciński klub – „Husaria”. Od tamtej pory Husarze
uczestniczą w ligowych zmaganiach, zdobywając doświadczenie i przyczyniając się do błyskawicznego rozwoju tej dyscypliny
sportu. Wyjątkiem był jedynie
sezon 2010, w trakcie którego
zespół musiał wycofać się z roz-
grywek z przyczyn kadrowych.
Drużyna przeszła jednak reorganizację, już jesienią przeprowadziła sprawną rekrutację i wznowiła treningi przygotowujące do
tegorocznej ligi.— To ekipa młodych i głodnych sukcesu chłopaków — mówi Piotr Krakowski, trener korpusu „Defensive
Backs”, który futbolową gorączką
zaraził się podczas wymiany studenckiej na Kent State University.
— Na każdym treningu wylewają
z siebie wiadra potu. Część z nich
dopiero zaczyna swoją przygodę z futbolem, ale już widać po
nich, jak bardzo „wsiąkli” w ten
sport — przekonuje. Przemysław
Kazaniecki dodaje z uśmiechem:
— Niektórzy zaczynają już liczyć
odległości w jardach, zamiast
w metrach. To dobry znak!
sport ma przed sobą wielką przyszłość. Już dziś na biletowane
mecze w Warszawie przychodzi
dwa tysiące kibiców. To prawdziwe widowiska z oprawą muzyczną, festynem i występami klubowych cheerleaderek. Nic nie stoi
na przeszkodzie, żeby i Szczecin
mógł być w niedalekiej przyszłości centrum takich wydarzeń.
Mamy potencjał i wiemy jak go
wykorzystać — zapewnia.
Tymczasem szczeciński zespół
rozpoczyna swoją walkę o powrót do pierwszej ligi, którą wraz
z wycofaniem się z rozgrywek
musiał opuścić. W czasie letnich
zmagań ligi PLFA II spotka się
z drużynami z Warszawy, Płocka, Łodzi i Poznania. Zawodnicy,
trenerzy i działacze Husarii są
pewni, że już niedługo „szczecińska szarża” na stałe wpisze się do
słownika polskich futbolistów.
Na początku drogi
Obaj wierzą, że ciężkie treningi i ambicja Husarzy przyniesie
efekty na boisku. Na pytanie
o perspektywy rozwoju futbolu
w Polsce, Kazaniecki odpowiada
bez cienia wątpliwości. — Ten
Foto: Bartosz Mateńko
dowiskowe bloki, powalające na
ziemię nawet najtwardszych graczy – śledząc uważnie przebieg
spotkania nietrudno zrozumieć
czym ów sport zafascynował
Amerykanów i czemu zdobywa coraz większą popularność
na całym świecie, w tym także
w Polsce.
REKLAMA
Żeglarstwo
dla najmłodszych
Podczas wakacji relaksują się dorośli, wypoczywają dzieci, ale
odpoczywają także dorośli od dzieci. Tę ostatnią rzecz można
połączyć z pożytecznie spędzonym czasem przez nasze
pociechy. I wcale nie trzeba wysyłać ich daleko od domu.
j
ak lato, to nad wodę.
W Szczecinie doskonałą do tego okazją są
żagle na Jeziorze Dąbie.
— Wejść na wodę można niemal w każdym
wieku — mówi Hanna
Swatkowska z Centrum
Żeglarskiego. — Siedmiolatków,
czyli najmłodsze dzieci, uczymy
podstaw przede wszystkim zasad poruszania się na wodzie —
dodaje. Już w tym wieku dzieci
mogą popływać na małych jachtach Optymistach.
Jachty, kajaki, żagle
REKLAMA
Można także nauczyć się pływać na deskach windsurfingowych, czy kajakach. — Chcemy,
by dzieci, przychodzące tu spróbowały najpierw wszystkiego,
a później wybrały, co im najbardziej odpowiada – tłumaczy
Swatkowska.
Sezon letni trwa od kwietnia
czasami aż do listopada. Zimę
poświęca się na trenowanie motoryki, wytrzymałości, zwinności. Nie zaniedbuje się również
informacji z teorii żeglarstwa.
Dzieci uczą się wiązać węzły
i poznają historię żeglowania.
— Miesięczna opłata wraca do
dzieci pod różnymi postaciami.
Za te pieniądze młodzi adepci
jeżdżą na obozy, dostają koszulki
– opowiada Swatkowska.
Latem, oprócz cotygodniowych zwykłych zajęć, dla dzieci (10-16 lat) organizowane są
Foto: Włodzimierz Piątek
Sport
również półkolonie. Tego lata
odbędą się trzy pięciodniowe
turnusy.
Od portu do portu
Centrum Żeglarskie ma również propozycje dla trochę
starszych pociech, które mogą
uczestniczyć w obozach wędrownych od portu do portu.
Podczas nich uczą się nawigacji,
meteorologii. Przy okazji zwiedzają okoliczne miejscowości.
To uczestnicy rejsu zdecydują,
dokąd chcą płynąć, sami ułożą
trasę i wybiorą miejsca, które
chcą zobaczyć. Popływać można
po Zalewie Szczecińskim, po Jeziorze Dąbie, czy po Odrze.
Maurycy Brzykcy
dziennikarz "Głosu Szczecińskiego"
Jak zgłosić dziecko?
Trzeba wyrobić kartę uczestnika zajęć, wpłacić
pieniądze za kurs i można wysłać na pierwsze zajęcia.
40 zł - tyle kosztuje miesięczny kurs żeglowania dla
dzieci. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu
(zwykle w weekendy), a trwają półtorej godziny.
krzyżówka z Rosenthalem
Nagrodą w krzyżówce jest bon towarowy wysokosci 200 zł oraz Karta Stałego Klienta
upoważniająca do 12 % rabatu na cały asortyment sklepu.
Nagroda do zrealizowania w Salonie Rosenthal w Galerii Turzyn.
Prawidłowe rozwiązanie proszę przesyłaś na adres
e-mail: [email protected]
Wygrywa pierwsza prawidłowa odpowiedź.
Kronika Prestiżu
Biznesowy Park
Modne spotkanie
Foto: Włodzimierz Piątek
s
Pokaz makijażu w wykonaniu Agnieszki
Iwasiuk z salonu "Victoria"
n
Od lewej: Mateusz Kostrzyński, Teatr
Polski, Agata Klisiewicz z "La Passion",
stylista fryzur Sebastian Zając
Przestrzeń malarstwa
o miesiąc Galeria Trystero przenosi nas w świat wyobraźni kolejnego artysty. Tym razem autorem wystawy był profesor Ryszard Tokarczyk, który zaprezentował swoje „Malarstwo wieloprzestrzeni”. Kolejne odsłony
w Trystero – już wkrótce.
dp
c
Foto: Włodzimierz Piątek
a terenach postoczniowych przy ul. 1 Maja powstaje
kompleks czterech biurowców o nazwie Baltic Business Park. Razem z ponad 500 gośćmi, przedstawicielami firmy UniCredit i władzami samorządowymi, obejrzeliśmy uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Zgodnie
z tradycją, w ziemi w specjalnej tubie zostały umieszczone: akt
erekcyjny podpisany przez przedstawicieli inwestora, UniCredit i Prezydenta Miasta Szczecin Piotra Krzystka, monety i gazety z 31 maja.
dp
Wojewoda Zachodniopomorski Marcin
Zydorowicz
Witold Jakubiec, prezes Zarządu Baltic
Business Park i Prezydent Miasta Szczecin
Piotr Krzystek podczas uroczystego
podpisania aktu
Foto: materiały prasowe
ezon letni z marką Aryton możemy uważać za rozpoczęty. Niedawno ubrania polskiej firmy zagościły
na wieszakach w salonie La Passion. Z tej okazji stałe
klientki zostały zaproszone na pokaz mody. Ponieważ podczas
wieczoru właścicielki salonu zadbały o dodatkowe atrakcje,
wszyscy wyszli z zadowolonymi minami.
dp
Z przymrużeniem oka
akie poczucie humoru ma sędzia? Czy potrafi z przymrużeniem oka spojrzeć na rzeczywistość? Wystawa
rysunków sędziego Arkadiusza Krupy udowodniła
wszystkim niedowiarkom, że nawet wymiar sprawiedliwości
musi pośmiać się po pracy. "Pięćdziesiąt mrugnięć oka" to
wystawa humorystycznych rysunków. Niektóre z nich były
wcześniej publikowane w prawniczym magazynie „In gremio".
Wernisaż odbył się w "Galerii pod żabotem" czyli siedzibie
Okręgowej Rady Adwokackiej. Choć dominowało towarzystwo prawnicze, wszyscy podczas tego wieczoru poluzowali
krawaty.
dp
j
Od lewej: artysta malarz prof. Ryszard
Tokarczyk, autor wystawy i Wojciech
Ciesielski, krytyk sztuki
Prof. Ryszard Korżanowski z ZUT i prof. inż.
Zbigniew Mielczarek z ZUT
Sztuka i motoryzacja
oza najnowszymi zdobyczami motoryzacji w salonach grupy Polmozbyt możemy podziwiać unikatowe zdjęcia fotografów z różnych stron świata.
— Profesjonalny obiektyw, sprawna ręka fotografa, właściwie
dobrana oprawa i przy odrobinie wyobraźni można poczuć klimat tych wyjątkowych miejsc.
A my chcemy by każdy odwiedzający nasze salony czuł
się wyjątkowo — mówi Paweł
Michalik, prezes Polmozbyt
Szczecin. Reprodukcje można
zakupić w sklepach: Fiat, Seat Klienci salonu Seat, oprócz
i Honda i na stronie www.pa- motoryzacyjnych nowinek ,mogą
spartou.pl.
imj podziwać mini galerię sztuki
P
Nie tylko dla dziecka
czerwca to nie tylko
święto najmłodszych,
tego dnia nowy sklep
Andegrand otworzył swoje
podwoje. Ci, którzy byli przyzwyczajeni do starej lokalizacji
spokojnie mogą dalej robić
tam zakupy. W drugim punkcie przy pl. Zgody zostaną wyeksponowane całkowicie nowe
marki.
dp
Foto: Dariusz Gorajski
90 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
1
Ekipa nowego Andegranda. Od lewej:
Tomasz Zygmunt, kierownik andegrand.pl/
i skate-europe.com, Anna Kursa, właścicielka
sklepu, Anna Ciszałowicz, Michał Król
z marketingu, Mariusz Peroński, Julita
Widulińska
Od lewej: prezes Sądu Rejonowego w Łobzie
Grzegorz Szacoń oraz mec. Waldemar Juszczak
Radca prawny Andrzej Małecki i Anna Górska,
kierownik administracji Sądu Rejonowego
w Goleniowie
Sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie
Władysława Motak oraz Elżbieta
Zywar, rzecznik prasowy SO
Bożena Krupa i sędzia Rafał Lila, przewodniczący XIV Wydziału Gospodarczego Rejestru
Zastawów w Sądzie Rejonowym w Szczecinie
Centrum
W i ę cej zdj ę ć na www . magaz y nprest i z . com . p l
Foto: Włodzimierz Piątek
Sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie Bożena Majgier-Strączyńska, sędzia SO Elżbieta
Zywar, sędzia Arkadiusz Krupa, autor wystawy i mec. Marek Mikołajczyk
Kronika Prestiżu
Targowy sukces
d
awet upał, który tego dnia zawitał do Szczecina, nie
odstraszył widzów squash’a. Goście oprócz meczu
pokazowego mogli wziąć udział w konkursie z wiedzy o klubie oraz obejrzeć nowy obiekt. Co odważniejsi od
razu postanowili zapisać się na pierwsze lekcje.
dp
n
Managerowie Squash Zone Club: Tomasz
Pilarski i Marcin Wójtowicz
Dominika Witkowska, czołowa
zawodniczka polskiego squash’a i Łukasz
Stachowski, obecnie 6 zawodnik w Polsce
Foto: Dariusz Gorajski
wie szczecińskie firmy, BKF Myjnie i Tenzi, podbiły
w tym roku najważniejsze imprezy branżowe, czyli
Międzynarodowe Targi "Stacja Paliw" i "ISSA Interclean". BKF Myjnie w czasie trwania targów Stacja Paliw, na ponad 300m2 zaprezentowała produkowane w podszczecińskich
Skarbimierzycach urządzenia do bezdotykowego mycia samochodów oraz najnowsze typy konstrukcji myjni. Odwiedzający
stoisko firmy Tenzi mieli możliwość zapoznania się z nowymi
produktami z branży Higiena Premium i Car Line oraz preparatami, które powstały w trosce o dobro środowiska Tenzi Eco
Line. Obydwa szczecińskie stoiska przyciągnęły rekordową
liczbę zainteresowanych.
dp
No to na squash’a!
Powietrzny Berlin
zy wiesz wszystko o najlepszych połączeniach lotniczych? Pewnie nie, ale od tego są przedstawiciele biur
podróży, żeby nam pomagać. Są świetnie obeznani,
ponieważ niedawno odbyli szkolenie i wiedzą wszystko o nowościach w liniach lotniczych Air Berlin i mają najświeższe
wieści o postępach w budowie nowego lotniska Berlin Brandenburg International BBI, które zostanie otwarte w przyszłym
roku w czerwcu.
dp
c
Magdalena Daś, dyrektor handlowy branży higiena i Stefan Pękala, prezes Tenzi
Halama dla VIPów
Od prawej: Martin Klonowski, manager
International Sales Air Berlin, Magdalena
Jankowska, Berlińskie Lotnisk oraz Michał
Krzemański z Biura Podróży Britas
ak przekonać VIPów, żeby wsparli szczytny cel i dołożyli datków dla Domu Dziecka? Urządzić dla nich
ekskluzywny, zamknięty wieczór kabaretowy. Tak,
jak pomyśleli, tak zrobili członkowie Fundacji "Szansa Dzieciom". Podczas eleganckiej i wykwintnej kolacji w restauracji Valentino wystąpił także Grzegorz Halama. Chętnych do
skosztowania specjałów nie brakowało. Wpisowe na kolację to
równocześnie datek na Rodzinny Dom Dziecka nr 1.
dp
Martin Klonowski oraz Eunika UsykGrzywnowicz z biura Unity Line
Hostessa w ubraniu stewardessy
linii lotniczych Air Berlin
Norbert Wyhadańczuk z agencji
turystycznej Dedal
Biała elegantka
Marcin Matecki, prezes
Fundacji Szansa Dzieciom
Bogdan Jaroszewicz, z-ca prezydenta Szczecina, Mariusz Kądziołka, z-ca prezydenta Szczecina,
Andrzej Kowalczyk, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Pomorze Zachodnie,
Marcin Balbuza, przewodniczący OPZZ "Konfederacja Pracy", Piotr Kęsik, radny SLD
uż od progu wita nas elegancka biel i ekskluzywna
przestrzeń. Każdy element ma tu swoje miejsce i nic
nie jest ustawione przypadkowo. Wszystko skomponowane z klasą i gustem. Gdzie jesteśmy? W nowym salonie
Rosenthal przy ul. Bogusława.
dp
j
Od lewej: Andrzej Kareński-Tschurl, generalny przedstawiciel Rosenthal w Polsce, Jadwiga
Brejwo, właścicielka sklepu Rosenthal Classic, Piotr i Dorota Brejwo właściciele Pure Home
W i ę cej zdj ę ć na www . magaz y nprest i z . com . p l
91 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Foto: Włodzimierz Piątek
Jarosław Jaros i Grzegorz Halama
Foto: Włodzimierz Piątek
Foto: Sebastian Wołosz
j
Foto: Włodzimierz Piątek
Klaudia Fedorowicz–Andrzejewska z BKF
Myjnie i Krzysztof Fedorowicz, dyrektor
zarządzający Tenzi
Foto: Dariusz Gorajski
Foto: materiały prasowe
Piotr Andrzejewski, prokurent BKF Myjnie w czasie pokazu mycia na Targach "Stacja Paliw"
Kronika Prestiżu
Cztery pory roku
Szczecińska Gala Sportu
Artur Dyczewski z Polskiego Radia Szczecin
i Mirosław Drozd, trener MKP Szczecin
Prezydent Miasta Szczecin Piotr Krzystek i
Ferdynand Kaczyński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Sportowego
Krzysztof Biegała, trener, najbardziej
utytułowany zawodnik szczecińskiej piłki
wodnej
Mecz gwiazd
o robią siatkarze i skoczkowie narciarscy na jednym
boisku? Rozgrywają mecz charytatywny, by pomóc
dzieciom z Zachodniopomorskiego Hospicjum.
Wśród widzów można było zobaczyć szczecińskich polityków,
artystów i biznesmenów. Widzowie chętnie też przyłączyli się
do akcji "zostań dawcą szpiku kostnego". Brawo!
dp
c
Mirosław Żakowski z firmy Lightart z żoną
i artysta malarz Wojciech Górecki
Katarzyna Parszewska z Kuratorium
Oświaty i Elżbieta Malanowska,
wiceprezes Euroafrica Linie Żeglugowe
Bogumił Rogowski z Business Club
Szczecin i Marzena Iwankiewicz, sędzia
Wojewódzkiego Sądu Apelacyjnego
Artysta malarz Wojciech Górecki, Monika
Krupowicz, właścicielka Open Gallery,
Jenny Grisey, aktorka Teatru Brama
Życie jest piękne
tym, że „Życie jest piękne” swoimi obrazami przekonywał Henryk Trojan. Po minach licznie zgromadzonych gości można było zobaczyć, że zostali
oczarowani jego pracami i w pełni podzielają jego zdanie. Po
oficjalnym otwarciu wystawy wszyscy z przyjemnością dyskutowali o malarstwie i upajali się jego bliskością.
dp
o
Od lewej: rysownik Henryk Sawka i prezydent Piotr Krzystek
Minister Bartosz Arłukowicz
Foto: Dariusz Gorajski
Goście wernisażu: państwo
Neumann i Bzunek
Latino z Janachowską
o Studia Tańca "Terlecki" co kilka miesięcy zjeżdżają
taneczni mistrzowie, by poprowadzić warsztaty i podzielić się swoją wiedzą. Tym razem mogliśmy podejrzeć jak szczecinianka Izabela Janachowska, znana wszystkim
z programu "Taniec z gwiazdami" próbowała nauczyć chętnych
tancerzy trudnej sztuki tańca latino.
dp
Foto: Włodzimierz Piątek
92 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
d
Iza Janachowska, w tle Anna Kur, dyrektor
zarządzający firmy "az.pl"
Kamila Drezno, uczestniczka i choreograf
"Tańca z Gwiazdami" i Marcin Terlecki
Foto: Włodzimierz Piątek
Jurek Chwałek, dziennikarz Super
Expressu i Prestiżu, Przemysław
Czerwiński, tyczkarz, felietonista
"Prestiżu" oraz tyczkarka Monika Pyrek
a
Od prawej: Malarka Hanna Karasińska–Eberhardt z właścicielką Galerii
Sztuki Schowek Ewą Baczyńską
Henryk Trojan przyjmuje gratulacje od Anny
Łowkis, współwłaścicielki Serwisu Citroen
Łowkis – Łozowski
Od lewej: Henryk Trojan z żoną Anną
w rozmowie z Aliną Jasińską, właścicielką
galerii sztuki „Five O'clock” w Kołobrzegu
Foto: Włodzimierz Piątek
Foto: Włodzimierz Piątek
2
rtystyczną inspirację dla Wojciecha Góreckiego od
ponad piętnastu lat stanowią natura i krajobraz. Prawie wszystkie swoje obrazy maluje w plenerze, o każdej porze roku, czasami w najbardziej ekstremalnych warunkach. Wystawa "Cztery pory roku" to przekrój jego twórczości
i jednocześnie pochwała naszego życia. Goście wernisażu zachwycali się, ponieważ część z nich, zaganiana na co dzień, zauważyła dopiero jak pięknie jest na świecie na którym żyjemy!
dp
Szczecin Plus Music Fest
a nami już pierwsze koncerty z cyklu Szczecin Plus
Music Fest. Na zawsze pełnej widowni można zauważyć masę znanych
twarzy. Aby zarezerwować sobie najlepsze miejsca bywalcy
wiedzą, że na koncert warto
przyjść pół godziny wcześniej.
Tak było także podczas ostatniego koncertu Juana Carlosa
Caceresa.
dp Juan Carlos Caceres w towarzystwie Darka
z
Startka i Beaty Bęben z Concerts.pl
W i ę cej zdj ę ć na www . magaz y nprest i z . com . p l
Foto: Włodzimierz Piątek
czerwca w teatrze Pleciuga odbyła się Szczecińska
Gala Sportu. Wręczono wyróżnienia oraz nagrody
pieniężne sportowcom naszego województwa za rok
2010. Z rąk Prezydenta Miasta Piotra Krzystka otrzymali je zarówno najwybitniejsi, jak Monika Pyrek, Marek Kolbowicz, jak
również młodzi zawodnicy, którzy rozpoczynają swoją przygodę ze sportem. Wyróżniono także animatorów oraz mecenasów sportu.
jch
Kronika Prestiżu
Modne VIPy
ajważniejszą rolą corocznego balu Rotary Club Center jest zbiórka pieniędzy na pomoc dla najbardziej
potrzebujących. Tak było i w tym roku. Jednak przy
tym wszystkim bal to także zabawa i wieczorowe kreacje. Tym
razem czujne oko projektantki Katarzyny Hubińskiej, która
współpracuje z Prestiżem, wyłowiło z tłumu najpiękniejsze
i najmodniejsze stroje. Okazuje się że szczecińskie VIPy nie
pozostają w tyle i bacznie śledzą światową modę.
dp
n
Piotr Droński w odważnych
białych butach i genialnie
skrojonym garniturze D&G
Od lewej: Ewelina Żyżniewska-Banaszak dyr. Baltic Plaza
Hotel SPA w kreacji Cooluck&co., Beata Brzostek, dyr.
SOSW Tanowo dla którego zbierane były pieniądze na
balu, w białej kreacji firmy Solar. Brawo za kolor, długość
sukienki oraz polską markę! Projektantka Katarzyna
Hubińska w kreacji własnej
Liliana, Daria i Dagmara Bogackie:
stylizacja własna BCG, Louis Vuitton,
Zara, Gucci
Julia Groszak w stroju od Valentino
Na koń!
iektórzy goście zaproszeni na wystawę pytali zdziwieni: Skąd pomysł na wystawę fotografii w Muzeum
Techniki i Komunikacji? Koń, który był motywem
przewodnim spotkania to pierwszy środek transportu... Jednak impreza okazała się nie lada gratką nie tylko dla miłośników koni. Przed wejściem czekał na wszystkich oddział konnej
policji i ułani na koniach. W środku pokaz mody jeździeckiej
ze sklepu Cavallo, wystawa fotografii Jarka Romackiego i kolekcji akcesoriów jeździeckich Andrzeja Winczy. Było swojsko
i bez zadęcia.
dp
Elektronika i indie rock
4D i Lullapop – występy tych dwóch formacji w klubie Kafe Jerzy zainaugurowały nowy szczeciński cykl
koncertowy RockAbility. Trójmiejski D4D (Dick4Dick) to znany już w Polsce zespół grający muzykę klubową, łączący rock z elektroniką. Z kolei Lullapop to formacja
warszawsko–trójmiejska, która w Szczecinie promowała swój
debiutancki album utrzymany w stylistyce indie rocka. Jak zapowiadają organizatorzy RockAbility, na ten rok zaplanowano
jeszcze kilka koncertów – na pewno równie awangardowych
i ciekawych wykonawców.
br
d
Podporucznik Andrzej Wincza był pierwszym
komendantem konnej policji w Szczecinie
Modelki i modele w jeździeckich strojach
galowych ze sklepu Cavallo
Dorota i Artur Szyszkowscy
Członkowie D4D są czytelnikami Prestiżu,
tutaj z Michałem Stankiewiczem, wydawcą
gazety
Andrzej Kuczaj, członek zarządu
Zachodniopomorskiego Związku Hodowców
Koni i Daria Prochenka, red. naczelna
„Prestiżu” prowadząca imprezę
Od prawej: kolekcjoner, podporucznik
Andrzej Wincza, Stanisław Horoszko, dyrektor
Muzeum Techniki i Komunikacji
Od lewej: Jarek Jaz, Patryk Petrusewicz
Prestiżowa ekipa
Foto: Sebastian Wołosz
Foto: Rafał Nowosad
n
Choć ubrana na czarno, Beata Fedorowicz
zwracała uwagę intrygującym zamkiem z
tyłu przez całą długość sukienki od Victorii
Beckham. Buty Louboutin
93 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
Grażyna Gajska ubrana w
Roberto Cavalli
Beata Stajkow – ubranie od
Karen Millen
Foto: Włodzimierz Piątek
Iwona Rinas w kreacji
Armani i butach Buffalo
Szukajcie nas w prestiżowych miejscach!
KAWIARNIE
Brama Jazz Cafe, pl. Hołdu Pruskiego 1
Cafe 22, pl. Rodła 8
Cafe Club, CH Galaxy, 1 piętro
Cafe Po godzinach, Deptak Bogusława 9
Cafe Cube, CH Galaxy, 2 piętro
Cafe Porto, ul. Księcia Bogusława X 47
Cafe Prawda, ul. Wielka Odrzańska 20
Castellari, al. Papieża Jana Pawła II 43
Castellari,ul. Tuwima 27 (Jasne Błonia)
Coffee Heaven, CH Galaxy, parter
Cukiernia Koch, al. Wojska Polskiego 4
Czekoladowa Cukiernia, al. Wojska Polskiego 17
Fanaberia, Deptak Bogusława 5
Public Cafe, al. Papieża Jana Pawła II 43
Secesja Cafe, al. Papieża Jana Pawła II 19 lok. 1
Sklep Kolonialny, CH Turzyn,
al. Bohaterów Warszawy 42
Sklep Kolonialny, CH Galaxy, 2 piętro
Sklep Kolonialny, CH Ster, ul. Ku Słońcu 67
Tiffany Flowers, ul.Ks. Bogusława X 1/1
RESTAURACJE / PUBY
13 Muz, pl. Żołnierza Polskiego 2
Avanti, al. Papieża Jana Pawła II 43
Bachus – winiarnia, ul. Sienna 6, Podzamcze
Bohema, al. Wojska Polskiego 67
Bombay, ul. Partyzantów 1
Chałupa, ul. Południowa 9
Chief, ul. Rayskiego 16
Chrobry, Wały Chrobrego 1b
Colorado, Wały Chrobrego 1a
Columbus, Wały Chrobrego 1
Gościniec pod Aniołami, Dobra, ul. Przytulna 1a
Karczma Polska "Pod Kogutem", pl. Lotników 3
Klubik, ul. Kuśnierska 13
Ładoga, ul. Jana z Kolna (vis-à-vis Wałów Chrobrego)
Mezzoforte, Deptak Bogusława 8
Na Kuncu Korytarza, ul. Korsarzy 34
…na Mariackiej, ul. Mariacka 26
Piwnica Kany, pl. św. Piotra i Pawła 4/5
Porto Grande, ul. Jana z Kolna 7
Radecki & Family, ul. Tkacka 12
Sake, al. Piastów 1
Sushi Mado, ul. Pocztowa 20
Teatr Mały, Deptak Bogusława 6
Valentino, Deptak Bogusława 8
Willa Ogrody, ul.Wielkopolska 19
Zbójnicka, ul. Monte Cassino 6
94 | PRESTIŻ | czerwiec 2011
SALONY FRYZJERSKO-KOSMETYCZNE
Bailine, ul. Żółkiewskiego 13/14
Baltica Welness&Spa, pl. Rodła 8
Belle Femme, ul. Monte Cassino 37a
Beauty Clinique, ul. Mickiewicza 55
Beverly Hills Akademia Urody, CH Galaxy, parter
Beverly Hills Akademia Urody, DT Kupiec,
ul. Krzywoustego 9–10
Cosmedica, ul. Leszczynowa
(Centrum Handlowe Zdroje – Rondo)
Cosmedica, ul. Pocztowa 26
Dermedica, ul. Marii Skłodowskiej-Curie 9
Dr Irena Eris KOSMETYCZNY INSTYTUT, ul. Felczaka 20
Eso hurtownia fryzjerska, ul. Wielka Odrzańska 28
Enklawa Day Spa, ul. Wojska Polskiego 40
Estetic, ul. Kopernika 6
EVITA-SPA, Przecław 96E
Gabinet Kosmetyczny, ul. Makuszyńskiego 2a
Gabinet Kosmetyczny Doroty Stołowicz, ul. Mazurska 20
Hair & Tee, ul. Potulicka 63/1
Imperium Wizażu, ul. Jagiellońska 7
Impressio, ul. Piłsudskiego 37
Keune The Art Of Hair Design, ul. Małopolska 60
Laser Studio, ul. Jagiellońska 85
Marena Wellness & SPA, ul. Turystyczna 1 Międzywodzie
Modern Design Piotr Kmiecik,ul. Jagiellońska 85
Nail Bar By OPI, ul. Mazurska 44/U3
Venus, ul. Wielkopolska 22
Rayski Salon Piękności, ul. Rayskiego 17
Salon fryzjerski YES, ul. Małkowskiego 6
Studio Urody Masumi, Deptak Bogusława 3
Tokyo Brothers Studio Fit, ul. Władysława Łokietka 7
(wejście od ul. Księcia Bogusława X)
Yoshi Club, ul.Śląska 9/4a
KLUBY
Grand Cru, Deptak Bogusława 9
Kafe Jerzy, ul. Jagiellońska 67
Rocker Club, ul. Partyzantów 2
Royal Jazz Club, ul. Mariacka 26
Sing Sing, Deptak Bogusława 8
Tiger Pub, ul. Felczaka 9
HOTELE
Atrium, al. Wojska Polskiego 75
Campanile, ul. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 30
Dworski Hotel i Restauracja, ul. Pod Zodiakiem 2, Warzymice
Focus, ul. Małopolska 23
Novotel, al. 3 Maja 31
Park Hotel, ul. Plantowa 1
Radisson SAS, pl. Rodła 10
Villa Hoff Wellness & Spa, ul. Słoneczna 3, Trzęsacz
KLUBY FITNESS
Fitness World Hotel Radisson, pl. Rodła 10
Fitness tylko dla Pań, ul. Mazowiecka 13
Fitness Forma, ul. Szafera 196
Planet Spa, al. Wojska Polskiego 70
RKF, ul. Jagiellońska 67
Squash Zone Club, CH Turzyn, al. Bohaterów Warszawy 42
SKLEPY
Arkadia perfumeria, ul. Bolesława Krzywoustego 7
Artform, ul. Wojska Polskiego 227
B&M, al. Wojska Polskiego 43
Batty Barcley, CH Galaxy, parter
Bandolera, ul. Jagiellońska 12
Brancewicz, al. Papieża Jana Pawła II 48
Caterina, pl. Zgody 1F
Empik, CH Galaxy, 2 piętro
Euforia, al. Wojska Polskiego 37
FURORE, al. Wojska Polskiego 22
GUESS, al. Wojska Polskiego 20
Hexeline, CH Galaxy, parter
Ital Pol, Top Shoping I piętro
J.fashion, CH Galaxy, parter
Jubiler Terpiłowscy, CH Galaxy, 1. piętro
Jubiler Terpiłowscy, ul. Jagiellońska 16
Jubiler Terpiłowscy, CH Ster, ul. Ku Słońcu 67
Jubiler Terpiłowscy, CH Turzyn, al. Bohaterów Warszawy 42
La passion, ul.Jagiellońska 96
LKJ, al. Wojska Polskiego 39
LKJ, CH Galaxy, sklep "Ochnik"
LKJ, ul. Księcia Bogusława X 11
LKJ, ul. Bolesława Krzywoustego 19
Macsimum, al. Papieża Jana Pawła II 42
Matins Bleus, CH Turzyn, al. Bohaterów Warszawy 42
Marc Cain, ul. Wojska Polskiego 43
Max Mara, ul. Księcia Bogusława X 43/1
Moda Club, al. Wyzwolenia 1
Natuzzi, ul. Struga 25
Olsen,ul. Bogusława 13
Perfumeria Douglas, CH Galaxy, parter
Perfumeria, pl.Rodła 1-2
Platinum, Deptak Bogusława
Rosenthal, ul. Księcia Bogusława X 15/1a
Salon Rosenthal Galeria Turzyn, I piętro
Salon Mody Grand, ul. Małkowskiego 8
Salon Mody Grand, ul. Śląska 54a
Skala, pl. Żołnierza Polskiego 4
Soraya, ul. Zygmunta Starego 3a
Trendy Collectionul. Rayskiego 25
Tru Trussardi, al. Wojska Polskiego 29
Via di moda, ul. Jagiellońska 85/2
Yes Salon Jubilerski, CH Ster, ul. Ku Słońcu 67
BIURA NIERUCHOMOŚCI
Calbud, ul. Kapitańska 2
Carre, ul. Wojska Polskiego 197/1
Dom Nieruchomości, ul. Rayskiego 18/1
Extra Invest, al. Wojska Polskiego 45
ILS Nieruchomości, ul. Bohaterów Getta Warszawskiego 23
Pomorze Nieruchomości, al. Wojska Polskiego 58/2
Prestigo Nieruchomości, ul. Rayskiego 18
SGI Baltis s. z o.o., pl. Hołdu Pruskiego 9
Szczecińskie Centrum Nieruchomości, ul. Piłsudskiego 1a
GABINETY LEKARSKIE
Artplastica, ul. Wojciechowskiego 7
Dental Art Barbara Stawska, pl. Rodła 8
Dental Implant Aesthetic Clinic, ul. Panieńska 18
Dentus, ul. Mickiewicza 116/1
Dentus, ul. Felczaka 18a
Estetic, ul. Kopernika 6
Fabryka Zdrowego Uśmiechu, ul. Ostrawicka 18
Praktyka Stomatologiczna Rafał Rudziński, ul. Śląska 5/2
Hahs Protodens, ul. Felczaka 10
Hahs Protodens, ul. Czwartaków 3
Intermedica Centrum Okulistyki, ul. Mickiewicza 140
Centrum Opieki Stomatologicznej Wejt & Tawakol,
ul. Emilii Plater 18
Centrum Leczenia Otyłości, ul.Krzywoustego 9-10
LASER MEDI – DERM, ul. Kasprzaka 2c
Medicus, pl. Zwycięstwa 1
Medycyna Estetyczna dr Osadowska,
al. Wojska Polskiego 92–94 (budynek Pogotowia)
NZOZ Przychodnia Ginekologiczna „VitroLive”,
ul. Kasprzaka 2a
NZOZ "LASER", ul. E. Gierczak 38/8
Perładent – Gabinet Stomatologiczny,
ul. Powstańców Wielkopolskich 4c
Petite Clinique, ul. Pocztowa 20/1c
Pierwsza Prywatna Klinika Stomatologiczna dr Gajda,
ul. Narutowicza 16a
Prywatna Praktyka Ginekologiczna,
ul. M. Skłodowskiej-Curie 5/2
Prywatna Praktyka Ginekologiczno-Położnicza
Piotr Becker, ul. Szpitalna 13/1
Prywatna Praktyka Stomatologiczna
i Ginekologiczna, al. Wojska Polskiego 43/2
Ra-dent. Gabinet Stomatologiczny,
ul. Bolesława Krzywoustego 19/5
Orto-Perfekt Specjalistyczna Praktyka Ortodontyczna,
ul. Oginskiego 12 Szczecin
Orto-Perfekt Specjalistyczna Praktyka Ortodontyczna,
ul. Słowackiego 1A Goleniów
Gabinet Stomatologiczny, ul. Polskich Marynarzy 14/2
Stomatologia Kamienica 25, ul. Wielkopolska 25/10
Stomatologia Mierzyn Centrum Stomatologii
i Implantologii, ul.Welecka 38
KANCELARIE PRAWNE
"A. Oszczęda i Spółka. Kancelaria Prawna" s.k.,
ul. Wyspiańskiego 84a
Gozdek,Kowalski, Łysakowski
adwokaci i radcowie prawni s.p., ul. Panieńska 16
Kancelaria Adwokacka, ul. Felczaka 11
Kancelaria Adwokacka, adwokat Andrzej Zajda,
adwokat Monika Zajda-Pawlik, ul. Monte Cassino 7/1
Kancelaria Adwokacka, adwokat Michał Marszał,
ul. Księcia Bogusława X 15/4
Kancelaria Adwokacka, adwokat Dariusz Jan Babski,
ul. Księcia Bogusława X nr 5/3
Kancelaria SMK, Semeniuk, Marecki,
Kaczarewski, ul. Św. Ducha 5a/12
Kancelaria Radców Prawnych sp, Biel, Judek,
Poczobut-Odlanicki, ul. Piotra Skargi 23
Mikołajczyk, Cieślik adwokaci i radcowie
prawni s.j., ul. Wyszyńskiego 14
Lizak, Stankiewicz, Królikowski adwokaci s.c.,
ul. Bohaterów Getta Warszawskiego 1/4
Kancelarie Adwokatów i Radców Prawnych,
adw. Waldemar Juszczak, al. Niepodległości 17
Kancelarie Prawne i Podatkowe Bejnarowicz,
Kuropatwa, Zieliński, ul. Nowy Rynek 5
Kancelaria Notarialna, al. Papieża Jana Pawła II 22
Szóstak, Municzewski, Malko adwokaci
i radcowie prawni s.c., ul. Królowej Jadwigi 1/4
Mazurkiewicz, Wesołowski, Mazuro Adwokaci
i Radcowie Prawni Sp. Partnerska, ul. Klonowica 30/1
Wódkiewicz, Sosnowski Sp. J., ul. Stoisława 2
Kancelaria Radców Prawnych Licht&Przeworska, ul.
Tuwima 27/1
Kancelaria Adwokacka Patryk Zbroja, ul. Więckowskiego 2A/8
Kancelaria Adwokacka Szymon Matusiak, ul. Wawelska 1 / 2
SALONY SAMOCHODOWE
Agrykolex autoryzowany dealer Subaru, ul. Struga 78a
AUTO-LINE, ul.Derdowskiego 6a
Ford Bemo Motors, ul. Pomorska 115b
Holda sp. z o.o. Autoryzowany Dealer
Chrysler Jeep i Dodge, ul. Gdańska 7
Honda, ul. Białowieska 2
Kołacz – Łopiński, ul. Madalińskiego 7
Mercedes Bogacki, ul. Mieszka I 30
Mercedes Mojsiuk, ul. Pomorska 88
Nissan, ul. Struga 71
Euro-Centrum Tadeusz Autoryzowany
Salon Skody, ul. Struga 1a
Euro-Centrum Tadeusz Autoryzowany
Salon VW, ul. Struga 1a
Volvo Auto Bruno, ul. Pomorska 115b
Opel Bogaccy, ul. Mieszka I 45
BIURA PODRÓŻY
Apollo Tour, al. Wojska Polskiego 50
Columbus Tour, ul. Krzywoustego 27/U1
L'TUR, CH Galaxy, parter
Polaris Travell, pl.Hołdu Pruskiego 9
Tui, al. Wyzwolenia 12-14
Unity Travel, pl. Rodła 8
INNE
Apteka ZDROWIE, ul. Milczańska 50
ASCO Agencja Reklamy i Promocji, ul. Starzyńskiego 3-4
Binowo Park Golf Club, Binowo
Bono – Agencja Reklamowa, ul. Ściegiennego 3/1
Delphinus – Centrum nurkowania, ul. Mickiewicza 10
DIVE POINT Szkoła nurkowania, ul. Monte Cassino 19e
Euroafrica, ul. Energetykow 3/4
Filharmonia Szczecińska, pl. Armii Krajowej 1
Gala Optyk,ul. Bogusława 16
Galeria Kierat, ul. Koński Kierat 14
Galeria Kierat, ul. Małopolska 5
Galeria ZPAP, ul. Koński Kierat 16
Gazeta Wyborcza, ul. Bogusława X 2/3
Książnica Pomorska, ul. Podgórna 15/16
La Passion du Vin, ul. Sienna 8
Meritum – Szkolenia i Tłumaczenia, ul. Rayskiego 18/1
Norbelino (plac zabaw dla dzieci),
al. Wojska Polskiego 20
Open Mind, ul. Koński Kierat 17/1
Opera na Zamku, ul. Korsarzy 34
Kino Pionier, al. Wojska Polskiego 2
Piwnica przy Krypcie, ul. Korsarzy 34
Pogoń Szczecin, ul. Karłowicza 28
Północna Izba Gospodarcza, al. Wojska Polskiego 164
RASTE Studio Wnętrza, ul. Andrzejewskiego 37/5
Szczecińskie Centrum Przedsiębiorczości, ul. Kolumba 86
Szczecińskie Centrum Tenisowe, ul. Dąbska 11a
Szczeciński Klub Tenisowy, al. Wojska Polskiego 127
Szczecińska Szkoła Wyższa Collegium Balticum,
ul. Mieszka I 61c
Teatr Współczesny, Wały Chrobrego 3
TVP, ul. Niedziałkowskiego 24
Unity Line, pl. Rodła 8
Urząd Miejski, pl. Armii Krajowej 1
Urząd Wojewódzki, Wały Chrobrego 4
Estilo Szkoła Tańca, ul. Kręta 38A
U.studio, Deptak Bogusława
York Studio, ul. Mieszka I 103
Zachodniopomorska Szkoła Biznesu – Centrum
Rozwoju Biznesu, ul. Żołnierska 54
Zamek Książąt Pomorskich, ul. Korsarzy 34
Akademia Małego Europejczyka, ul. Źródlana 37
4 Office Meble Biurowe, ul. Tkacka 66
Prima Frons, ul.Unii Lubelskiej 27
Biuro Rachunkowe Trames Beata Roszkowska,
ul Monte Cassino 24
Szczeciński Park Naukowo - Technologiczny Sp. z o.o. ul. Niemierzyńska 17a
Urzad Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego ul. Korsarzy 34

Podobne dokumenty