Pobierz publikację jako PDF

Komentarze

Transkrypt

Pobierz publikację jako PDF
OKLADKAjourney4:AUTOTRAPER
16.11.2008
22:37
Page 1
jesień-zima 2008
ISSN 1895-2682
MAGAZYN
Wielki Caliber na Żubry
Dodge Caliber SRT4 wystartował w barwach Autotrapera w Rajdzie Żubrów
Wymarzony marlin
Journey w miejsca magiczne
Latem motocykl, jesienią Jeep, zimą ryby
Dodge na Szlaku Orlich Gniazd
Grają silniki Jeepów
Indianie zdobyli Manufakturę
Autotraper Jeep Jamboree 2008
American Day z Autotraperem podbił serca łodzian
III_OKLADKA:AUTOTRAPER
11/15/08
4:56 PM
Page 4
03wstepniak:AUTOTRAPER
11/15/08
3:09 PM
Page 1
OD REDAKCJI
Szanowni Czytelnicy!
Najnowsze wydanie Magazynu Autotraper, które oddajemy w Państwa ręce jest szczególne. Każda kolejna edycja pisma jest dla nas wyzwaniem, zwłaszcza podwójny zeszyt,
w którym gromadzimy wspomnienia
z licznych spotkań z przyjaciółmi, rajdów i sportowych startów. Tym razem
jednak grubszy, jesienno-zimowy numer przygotowywaliśmy ze szczególną pieczołowitością. Motywowało
nas wyróżnienie w prestiżowym ogólnopolskim konkursie biuletynów firmowych, gdzie „Magazyn Autotraper” rywalizował z kilkudziesięcioma
wydawnictwami firmowymi. Noblesse oblige – jak mawiał książę de Lévis
– szlachectwo zobowiązuje, więc wyznaczamy nowe cele, planujemy
interesujące reportaże i wywiady, aby nasz magazyn cieszył Czytelników i… nie ukrywamy, również jurorów.
W wydaniu, które przygotowaliśmy z myślą o ostatnich miesiącach
roku, znajdą Państwo relację ze startu załogi Janusz Wojtyna – Maciej Majchrzak w 42. Rajdzie Żubrów. Nasz pierwszy start był jednocześnie polskim debiutem na rajdowych OS-ach najnowszego Dodge’a Calibra SRT4. Seryjny kompakt, który wyjechał wprost z naszego salonu, dzielnie stawiał czoło samochodom czteronapędowym
i osiągnął wysoką pozycję w swojej grupie.
Tradycyjnie zapraszamy Państwa na weekendową wycieczkę
do miejsc niezwykłych. Tym razem Dodge Journey zawiózł nas
na Szlak Orlich Gniazd. Zachęcamy też do spędzenia urlopu w chłodniejszym kraju – Finlandii, to przecież ojczyzna Świętego Mikołaja,
a zbliża się czas zamawiania świątecznych prezentów…
Zapraszamy do lektury
Zyta i Maciej Majchrzak
3
4 Spis tresci:AUTOTRAPER
11/15/08
4:12 PM
Page 4
MAGAZYN
SPIS TREŚCI
jesień - zima 2008
8
3
OD REDAKCJI
8
DZIEŃ AMERYKAŃSKI
Spotkanie z Autotraperem w Manufakturze
10
PREMIERA
Dodge CALIBER SRT4
16
SPORT
Dodge debiutuje w Rajdzie Żubrów
10
20
AUTOTRAPER JEEP JAMBOREE
Rajd w Górach Świętokrzyskich
28
MIEJSCA MAGICZNE
Dodge Journey na Szlaku Orlich Gniazd
32
SPOTKANIA
Jeep Day
34
NA TOPIE
Akademia Golfa
16
36
PASJE
Wyprawa na marliny
40
SMAKI
Powrót do przyszłości
42
PODRÓŻE
Finlandia
48
PASJE
Łyżwiarstwo
20
52
STYL ŻYCIA
Świat widziany z siodła Harley’a
54
ŻYJ ZDROWO
Biznesmen u psychologa
56
4
AKCESORIA
jesień-zima 2008
28
MAGAZYN
5_ReklamaGwarancje:AUTOTRAPER
17-11-08
11:15
Page 1
6-7NEWS_KONKURS:AUTOTRAPER
14-11-08
15:42
Page 6
25 lat minęło
NEWS
Był rok 1983. Prezydentem Stanów Zjednoczonych był Ronald Reagan, Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, a Chrysler wprowadził na rynek pierwsze auto typu minivan.
Dla upamiętnienia tego wydarzenia, amerykański koncern zaprezentował specjalną wersję modelu Grand Voyager oznaczoną jako 25th Anniversary Edition. Samochód otrzymał okazjonalne jubileuszowe emblematy, 17-calowe aluminiowe felgi,
skórzaną tapicerkę oraz jedyny
w swoim rodzaju system
siedzeń i schowków
Stow’n Go. Pod maską znalazł się czterocylindrowy diesel CRD o pojemności 2,8 litra, który został
zmodyfikowany pod względem zużycia paliwa
i emisji dwutlenku węgla. W efekcie, ta dynamiczna jednostka napędowa zadowala się zaledwie 8,4
litra oleju napędowego na 100 km i emituje 225
g/km CO2. Chrysler Grand Voyager w wersji 25th
Anniversary Edition pojawi się w salonach
sprzedaży na początku przyszłego roku.
Challenger z sercem żmii
Nowy Dodge Challenger to najbardziej ekscytujący
„muscle car” roku, który w wersji SRT8 potrafi wywołać dreszcze u każdego kierowcy. Specjaliści z oddziału Street and Racing Technology przygotowali jeszcze
bardziej narowistą wersję Challengera, umieszczając
pod maską mechaniczne „serce” pochodzące z Dodge’a Vipera. Potężny, 8,4-litrowy silnik V-10 produkuje 600 KM i 760 Nm momentu obrotowego. W okiełznaniu Challengera SRT10 pomaga zmodyfikowane,
sztywniejsze zawieszenie ze sprężynami firmy Bilstein
oraz wzmocniony układ hamulcowy.
6
jesień-zima 2008
MAGAZYN
6-7NEWS_KONKURS:AUTOTRAPER
14-11-08
15:42
Page 7
SUKCESY AUTOTRAPERA
Konkurs Biuletynów Firmowych Agape
„Magazyn Autotraper” nagrodzony
Ósma edycja Konkursu Biuletynów Firmowych, najważniejszego
na rynku prasy firmowej wydarzenia, organizowanego przez agencję doradczą i wydawniczą Agape
okazała się szczęśliwa dla naszego „Magazynu Autotraper”.
Nasz reportaż „Moab – skaliste piekło”
wywalczył wyróżnienie w kategorii Tekst
Roku. Nagrodę odebrała Małgorzata Jeremin-Mazurkiewicz, dyrektor handlowa
firmy Autotraper Sport Service. RywalizoOdbieramy nagrodę podczas gali laureatów w klubie Maska
waliśmy o punkty w doborowym towarzystwie 80 uczestników przygotowujących
najlepsze firmowe magazyny.
– „Magazyn Autotraper” od początku
traktujemy jako nasze dziecko i wkładamy
w jego tworzenie dużo zaangażowania. To
dla nas wspaniałe narzędzie komunikacji
z naszymi potencjalnymi i stałymi klientami. Tym bardziej byliśmy ciekawi opinii jury na temat stopnia profesjonalizmu i jakości naszego wydawnictwa – powiedziała
Małgorzata Jeremin-Mazurkiewicz.
To dla nas wyjątkowej wagi wyróżnienie, biorąc pod uwagę konkurentów, z ja- Tomasz Kościelny, dyrektor zarządzający Agape i Małgorzata
kimi przyszło nam się zmierzyć.
Jeremin-Mazurkiewicz. Poniżej – laureaci konkursu.
7
08-09Manufaktura:AUTOTRAPER
14-11-08
15:43
Page 8
IMPREZY AUTOTRAPERA
Tak zdobywano
Dziki
Zachód
tekst: Anna Tomaszewska, zdjęcia: autorka
8
Każdy, kto odwiedził
Manufakturę w pogodny
wrześniowy weekend, mógł
poczuć się jak na planie
amerykańskiego filmu.
Organizatorzy
„Dnia amerykańskiego
z Autotraperem” zadbali,
aby uczestnikom zabawy nie
zabrakło szczerego uśmiechu.
Był Elvis, indiańscy wojownicy,
Spiderman, kowboje rodem
z Texasu i żywa Statua Wolności
– to wszystko było na naszej
imprezie.
jesień-zima 2008
MAGAZYN
08-09Manufaktura:AUTOTRAPER
14-11-08
15:44
Page 9
Atmosferę podgrzał występ specjalisty od posługiwania się batem meksykańskim. Powiedzieć
o tym narzędziu ostry jak brzytwa, to za mało. Bat
śmigał centymetry od dłoni i twarzy śmiałków, którzy zgodzili się uczestniczyć w próbach przecinania
gazet i trzymanych w ustach papierosów.
Dla odważnych przygotowana została Strefa 51,
gdzie w prawie kompletnych ciemnościach, pośród
dymu i pojawiającego się gdzieniegdzie stroboskopowego światła, można było stoczyć laserową bitwę z przyjaciółmi i upolować stworka UFO.
Nie zabrakło też pokazu futbolu amerykańskiego.
Naprzeciwko siebie stanęły dwie drużyny graczy trenowanych przez Amerykanina, zagrzewane do walki
przez piękne cheerleaderki.
O historii Stanów Zjednoczonych przypomniała inscenizacja wojny secesyjnej, a zwieńczniem dnia był
wspaniały koncert chóru gospel.
Uczestnicy zgodnie komentowali, że był to jeden z ciekawszych weekendów w Manufakturze. Autotraper obiecuje powtórkę z dobrej zabawy i kolejne
spotkania na Dzikim Zachodzie.
J
IMPREZY AUTOTRAPERA
A
utotraper kolejny raz udowodnił, że gdzie
tylko pojawiają się auta z logo Jeep, Dodge i Chrysler, tam można spodziewać się
dużych emocji. Tak było i tym razem. Sporym zainteresowaniem wśród oglądających cieszyły się
zwłaszcza Jeepy, między innymi Wrangler, Wrangler
Unlimited oraz Grand Cherokee Overland. W strefie
Autotrapera pokazały się także Chryslery: Crossfire,
Sebring, 300C oraz rodzinny Grand Voyager. Szczególną uwagę zwracał 330-konny Chrysler Crossfire
SRT6. Nie zabrakło też nowego Dodge’a Journey
oraz doskonale znanego Dodge’a Calibra. Paradzie
samochodów towarzyszył zespół muzyki country
Colorado.
Atrakcją imprezy był indiański zespół Catawba,
który zaprezentował tańce etniczne. Przechadzający
się po Manufakturze spacerowicze zatrzymywali się,
aby obejrzeć „Taniec trawy”, „Taniec w Sukniach
Dzwonkowych”, czy kończący pokaz „Taniec przyjaźni”, do którego przyłączyli się śmiałkowie spośród publiczności. Marcin Pęczek, członek grupy Catawba,
który pełnił rolę konferansjera, starał się wyjaśnić wymowę i układ tańców. Zespołowi zależy na krzewieniu
kultury Indian Ameryki Północnej. Catawba kontynuuje tradycje pierwszego zespołu o tej nazwie, działającego już od roku 1975. Oprócz tańca etnicznego
pielęgnują wiele starych obyczajów indiańskich, jak
kuchnia indiańska, ceremonie dymne, pieśni Czirokezów, Nawahów, Irokezów, Dakotów oraz teatr.
W wiosce indiańskiej rozstawione były repliki namiotów tipi. Każdy maluch, który w słoneczną sobotę
przyszedł z rodzicami na imprezę Autotrapera, mógł
wejść do namiotu i poczuć się w nim jak potomek
mieszkańców prerii.
9
16-11-08
13:28
Page 10
PREMIERA
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
BEZPIECZNĄ PORĄ NA
SPUSZCZENIE BESTII
Z ŁAŃCUCHA JEST
PÓŹNA NOC. DLATEGO
FOTOGRAFOWALIŚMY
DODGE’A CALIBRA SRT4
PO PÓŁNOCY, KIEDY
GRZECZNE DZIECI
JUŻ SPAŁY.
Tekst: Robert Szczerbaniak
zdjęcia: Advercity
10
jesień-zima 2008
MAGAZYN
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
16-11-08
13:28
Page 11
PREMIERA
ciągu dnia nasz Caliber SRT4 budził tak duże
zainteresowanie, że przygotowanie sesji zdjęciowej w miejscu publicznym okazało się niemożliwe. Być może „piekielna czerwień” perłowej karoserii Inferno Red działała jak muleta torreadora, być może złowrogi pomruk spod maski powodował, że głowy
mijanych przechodniów obracały się wszędzie na widok
Dodge’a jak kwiaty słonecznika w stronę słońca. Zapar-
W
kowane na moment auto skupiało wokół siebie grupę
gapiów, którzy domagali się kompletu informacji na temat pojazdu z głową barana na atrapie chłodnicy. Jaka
moc, jak szybko potrafi pojechać, ile spala paliwa? Nietrudno było przewidzieć, że liczne towarzystwo ciekawskich amatorów motoryzacji może zatruć życie ekipie fotografującej muskularnego Calibra. Decyzja zapadła błyskawicznie – sesję zrobimy późnym wieczorem.
11
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
16-11-08
13:29
Page 12
W końcu mroczna sceneria podziemnego parkingu, kolor Inferno Red i amerykański demon prędkości
doskonale do siebie pasują.
sprawdzić ograniczonej elektronicznie prędkości
maksymalnej 250 km/h… Na prędkościomierzu
wskazówka wędruje zwykle w pierwszej połowie skali, ta druga kończy się na nieosiągalnych 300 km/h.
STREET AND RACING TECHNOLOGY
PREMIERA
Kto wypuścił tę bestię na ulice? Tylko dział Sport
Racing Technology firmy Chrysler ma licencję
na tworzenie podobnych osiłków. Najbardziej kreatywna grupa projektantów koncernu nazywana jest
inkubatorem osiągów Chryslera. Dodge Caliber
SRT4 to ostatni, ósmy już i najoszczędniejszy model, który powstał na deskach inżynierów z Auburn
Hill. Po SRT6, 8 i 10 przyszedł czas na SRT4 i silnik
czterocylindrowy, bowiem
nazwy modeli uzależnione
są od liczby cylindrów silników napędzających najbardziej sportowe, elitarne wersje aut koncernu.
Dodge Caliber SRT4 znalazł się więc w doskonałym towarzystwie. Pod maską Chryslera Crossfire SRT6 gra sześciocylindrowy 330-konny silnik. Zarówno Chryslera 300C
SRT8, jak i Jeepa Grand Cherokee SRT8 napędza widlasty
ośmiocylindrowy silnik HEMI.
Największą dziesięciocylindrową jednostkę V10 o mocy 600 KM zarezerwowano
dla legendarnych modeli Dodge’a Vipera, Rama i Challengera – wszystkie trzy zdobią
emblematy SRT10. Kompaktowy Caliber wcale nie jest
chłopcem do bicia w tej drużynie. Chociaż dysponuje
zwartą jednostką napędową o pojemności zaledwie 2,4 litra, przenosi na koła potężny moment obrotowy 352 Nm, co przy niewielkiej masie auta gwarantuje
wysoką dynamikę i niezapomniane wrażenia z jazdy.
Najmłodszy członek klanu SRT jest relatywnie lekki
i w segmencie aut klasy niższej średniej nie zbudowano jeszcze tak mocnego konkurenta. To kompakt, którym bez trudu można rozpędzić się do 100 km/h w ciągu niecałych 6 sekund.
Nasz SRT4 prawie odrywa się od ziemi już po kilku sekundach od zapalenia się zielonego światła.
Musimy obniżać poziom adrenaliny i kontrolować
temperament kierowców testowych, aby nie przekraczać dozwolonych prędkości. Niestety nie możemy
12
SERCE JAK DZWON
Czterocylindrowy silnik naszego Dodge’a to wspólna konstrukcja specjalistów Chryslera, Mitsubishi i Hyundaia. Wymagający inżynierowie Street and Racing
Technology zażyczyli sobie kilku modyfikacji, które
w autach tej klasy mają niebagatelny wpływ na sprawność jednostki napędowej i jej żywotność. Blok przystosowano do pracy na wysokich obrotach, zwiększając przepływowość kanałów
smarowania oraz chłodzenia. W aluminiowej głowicy
silnika pracują zawory wydechowe o podwyższonej
odporności na temperaturę.
Do zwiększonej mocy silnika dostosowany jest także
wałek rozrządu oraz wykonany z mikrostopowej stali
wał korbowy, który obraca
się w trójwarstwowych,
trwalszych panewkach.
Turbodoładowany Silnik
Światowy dysponuje mocą
porównywalną z typowymi
wielkimi amerykańskimi jednostkami V8, tymczasem
jest to zwarta aluminiowa
konstrukcja o niewielkiej, jak
na auto zza oceanu, pojemności skokowej i wyjątkowo niskim zużyciu paliwa.
Spełnia też restrykcyjne europejskie i amerykańskie
normy czystości spalin.
SPRINTER
Za transmisję napędu na koła odpowiedzialna jest
sześciobiegowa przekładnia Getrag produkowana w Kolonii. Mechanizm różnicowy o zwiększonym
tarciu rozkłada moc równomiernie na oba przednie
koła, co w wypadku lekkiego auta o takiej nadwyżce
mocy i momentu obrotowego ma ogromny wpływ
na kontrolę trakcji podczas przyspieszania. Podobno
od czasu wynalezienia koła Ziemia stała się mniejsza, a ludzie wciąż kombinują, jak ten wynalazek udoskonalić. Koła naszego Dodge’a są przykładem tej
ludzkiej obsesji. Większość mężczyzn wlepia wzrok
jesień-zima 2008
MAGAZYN
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
16-11-08
13:29
Page 13
16-11-08
13:29
Page 14
PREMIERA
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
w potężne 19-calowe obręcze z lekkiego stopu, na które producent zakłada opony o niskim profilu 45 procent.
To jednak nie niskie opony, ani estetyczne felgi tak zwracają uwagę. Spomiędzy aluminiowych ramion bezwstydnie wyglądają czerwone zaciski wielkości bochenka chleba i imponujące tarcze hamulcowe. Nie trudno
auto rozpędzić, sztuka zatrzymać – dlatego elitarnego
Calibra wyposażono w perforowane tarcze hamulcowe
w rozmiarze 34 cm z przodu i 31 cm z tyłu. Skuteczność systemu hamulcowego testowaliśmy nie tylko my.
Drugi egzemplarz SRT4 w tym samym czasie przechodził chrzest bojowy na Podkarpaciu na odcinkach specjalnych Rajdu Żubrów. – Dodge stawał – lakonicznie
stwierdził Janusz Wojtyna, który walczył za kierownicą
Calibra. – Jestem przekonany, że hamował lepiej niż
moje Subaru Impreza WRX, którym jechałem w Rajdzie
Żubrów przed rokiem – opowiadał Janusz.
FUN TO DRIVE
Dodge Caliber SRT4 pojawił się w roku 2006. Obecna generacja 2009 dostarcza większej frajdy z jazdy,
jest bardziej komfortowa i bezpieczna. Przede wszystkim pojawił się komputer pokładowy o większych możliwościach oraz satelitarne radio Sirius, a także system
14
jesień-zima 2008
MAGAZYN
10-15SRT4_ROBERT:AUTOTRAPER
16-11-08
13:30
Page 15
PREMIERA
powiadamiania Uconect. Na liście opcjonalnych
elementów znajdziemy też skórzaną tapicerkę
sportowych foteli przeszywaną czerwoną nicią
oraz ozdobne obszycia mieszka dźwigni biegów
i kierownicy skórą o fakturze tkaniny z włókna węglowego. Można też zamówić auto w nowym niebieskim kolorze Deep Water Blue.
Model może być wyposażony w zarezerwowany dla SRT zestaw audio KICKER ze wzmacniaczem o mocy 322 watów i 100-watowym subwooferem. Oprócz fabryki niskich tonów w bagażniku, wnętrze Calibra nagłaśnia 12 głośników.
Pasażerów chronią aktywnie ESP, ABS i system kontroli trakcji. O bierną ochronę dbają: komplet napełnianych wielostopniowo poduszek powietrza (również kurtyny), napinacze pasów oraz
system EARS (Enhanced Accident Response
System), zapalający światło, odblokowujący
zamki drzwi i odcinający dopływ paliwa w momencie napełnienia poduszek powietrznych.
Producent przewiduje, że właścicielami Dodge’a Calibra SRT4 będą wykształceni mężczyźni w wieku 30-40 lat, entuzjaści motoryzacji
i sportów motorowych.
K
15
16-19Rajd
zubrow:AUTOTRAPER
14-11-08
15:46
Page 16
SPORT
Rozmowa z Januszem Wojtyną
i Maciejem Majchrzakiem,
uczestnikami 42. Rajdu Żubrów
Rozmawiał: Robert Szczerbaniak
zdjęcia: Marcin Kaliszka, Jacek Gdowski
Wielki
Caliber
na Żubry
16
jesień-zima 2008
MAGAZYN
16-19Rajd
zubrow:AUTOTRAPER
14-11-08
15:47
Page 17
– Czujecie się już żubrami?
Maciej Majchrzak: – O tak, czułem się żubrem już
dawno, kiedy stuknęła mi pięćdziesiątka, ale poczułem
się tym bardziej, kiedy wystartowałem w rajdzie, w którym niektórzy uczestnicy przekroczyli 80. rok życia.
Janusz Wojtyna: – W Rajdzie Żubrów mogą też
startować młodzi zawodnicy – np. w grupie samochodów zabytkowych, generalnie jednak kierowca
musi mieć skończone 30 lat i od trzech lat nie może
aktywnie startować w sportach motorowych. Jest
też grupa dla zawodników i działaczy, którzy ukończyli 55. rok życia i tam właśnie wyniki przelicza się
przez współczynniki wyrównawcze zależne od wie-
ku. To naturalne, chodzi o wyrównanie szans
wszystkich uczestników, starsi mają już inne możliwości, chociaż to przeważnie byli ściganci znający
się na rzeczy. Najbardziej promowani są ci najstarsi
– powyżej 81. roku życia.
– O!!! To nie żubry, raczej dinozaury!
M.M.: – Ale jak jeżdżą! Jak szybko, z jaką charyzmą! Nabrałem pokory i szacunku dla tych panów.
Zawsze kiedy na lotnisku wsiadam do samolotu i widzę siwą głowę pilota, czuję się bezpieczniej.
J. W.: – Zresztą 80-latek Longin Bielak, który jechał
Peugeotem 308, wygrał w klasie samochodów o pojemnościach 1400-1600 ccm.
17
zubrow:AUTOTRAPER
14-11-08
15:47
Page 18
SPORT
16-19Rajd
Pierwszy raz w powojennej historii polskiego sportu samochodowego mogliśmy
zobaczyć na trasach rajdowych auto marki Dodge. W tegorocznym 42. Rajdzie
Żubrów w barwach Autotrapera wystartował model Caliber SRT4. Auto
poprowadził Janusz Wojtyna – znany przed wielu laty rajdowiec, wielokrotny mistrz
Polski w rajdach samochodowych, pilot tak znanych kierowców jak Andrzej
Jaroszewicz i Marian Bublewicz. Na fotelu pilota zasiadł Maciej Majchrzak,
dwukrotny uczestnik Dakaru, mistrz Polski w rajdach terenowych.
– Rajd Żubrów stworzył Sobiesław Zasada, który ma już blisko osiemdziesiąt lat i jechał w tym
roku z żoną Ewą najzwyklejszym Mercedesem
E350.
M.M.: – Tak i dojechali na najwyższe podium. Nadal
bardzo trudno z nim wygrać. Wspomniane współczynniki wiekowe przeliczania punktów promują starszych kierowców, zwłaszcza z grup powyżej 70 lat.
Ale nie pojechaliśmy tam, aby wygrywać.
– Właśnie, a po co?
M.M.: – To impreza sportowo-towarzyska. Oczywiście chcieliśmy zdobyć jak najwyższą pozycję, myśleliśmy jednak głównie o tym, żeby seryjnym, niemody-
18
fikowanym samochodem dojechać do mety i cieszyć
się doskonałymi czasami. Chcieliśmy po prostu pokazać Dodge’a Calibra SRT4 – trzystukonny samochód,
który kosztuje niewiele ponad 100 tys. zł i spala na rajdzie 11 litrów paliwa na 100 km.
– Jak kierowca ocenia rajdowy debiut Dodge’a SRT4?
J.W.: – To zupełnie „cywilne” auto i na dodatek „ośka”,
ale ma bardzo dobry, szybki silnik i doskonałe hamulce. Porównuję je z moim 260-konnym Subaru Impreza
i muszę powiedzieć, że Caliber hamuje skuteczniej.
Pewnie odpowiedzialny za to jest rozmiar 19-calowych
kół i tarcz hamulcowych. To auto staje na komendę.
jesień-zima 2008
MAGAZYN
16-19Rajd
zubrow:AUTOTRAPER
14-11-08
15:48
Page 19
bagno czasem i do pasa. Pomyślałem sobie – to już nie dla mnie.
(śmiech) Poza tym wydawało mi
się, że potrafię szybko jeździć
po szosie, jednak okazuje się, że
można znacznie szybciej.
– Jak spisywał się pilot?
J.W.: – Maciek startował wiele razy
w imprezach sportowych, więc dla
niego to nie nowość. Nie boi się prędkości. Trasę czytał świetnie. Jednak
opisu rajdów płaskich nie da się nauczyć w ciągu paru godzin. Musielibyśmy jeszcze trochę potrenować.
– A ty Maćku, jak czułeś się na prawym fotelu i to w imprezie zupełnie
nieterenowej?
M.M.: – Pierwszy raz w życiu pilotowałem
w takim rajdzie. Poznałem techniki rajdowej
jazdy szosowej, o których nie miałem wcześniej pojęcia, całe życie ścigałem się przecież wyłącznie w terenie. Janek jest świetnym kierowcą, poprosiłem go, żeby mnie
trochę poduczył, bo prowadzenie auta
przednionapędowego w zakrętach za pomocą odpowiedniego operowania gazem
i hamulcem jest fascynujące.
J.W.: – Bardzo lubię jeździć autem
z przednim napędem. Lewą nogą przyhamowuje się w zakrętach i nadrzuca tyłem. Jeszcze inaczej jeździ się z tylnym
napędem. Podobno w Autotraperze
znalazłby się taki Chrysler z silnikiem
o mocy 440 KM – jazda takim samochodem to dopiero byłaby zabawa.
Może właśnie takim samochodem wystartujemy w przyszłym
roku.
– Właśnie, myślicie o kolejnym wspólnym starcie?
M.M.: – Już chodzi nam
po głowie występ w rajdzie starych samochodów w Monte Carlo. Może znajdziemy odpowiednie auto, np. Dodge’a Challengera z lat siedemdziesiątych. SPORT
Caliber jest jednak trochę zbyt wysoki – do wyczynowych startów przydałoby się obniżenie
podwozia i twardsze, sportowe amortyzatory. Widać jednak po naszym debiucie, że został stworzony jako doskonałe auto kompaktowe z ambicjami sportowymi.
M.M.: – To mocny seryjny samochód dla młodego menedżera, który lubi szybką jazdę.
– No i pokazał się z dobrej strony. Wasz Caliber w barwach Autotrapera był dziesiąty
w swojej grupie i trzeci wśród aut napędzanych na jedną oś w całej stawce.
M.M.: – Według mnie spisywał się rewelacyjnie,
jak na tak wysokie auto. Poza tym był to najładniejszy samochód startujący w Rajdzie Żubrów.
Budził sporą sensację, bo model nie jest jeszcze
znany. Pokazał jednak, że SRT to musi być coś
mocnego. Kiedy opowiadaliśmy o jego wynikach, niskim spalaniu i cenie za jaką można go
w Polsce kupić, wszyscy byli zaskoczeni. Gdyby
jeszcze miał napęd na cztery koła – dodawali.
Ale to byłoby już za wiele szczęścia.
J.W.: – Na 92 samochody startujące w Rajdzie
Żubrów, ponad połowa to auta z napędem
na cztery koła. W takiej stawce osiągnąć wysoką pozycję „ośką” jest bardzo trudno. Mimo
wszystko Caliber uplasował się zaraz za czteronapędowymi Subaru Imprezami STi i Lancerami
Evo w okolicach 24 miejsca w klasyfikacji generalnej. To doskonały wynik, bo przecież nasz
samochód wyjechał prosto z salonu, miał przebieg około 800 km.
– Maćku, co dostarcza większych wrażeń,
rajdy terenowe czy szosowe?
M.M.: – Startowałem w rajdach terenowych,
gdzie przede wszystkim samochody są inne,
a rywalizacja odbywa się na bezdrożach. Zwykle i kierowca, i pilot dojeżdżają zakurzeni, ubłoceni, zmęczeni, bo zawsze jest dużo fizycznej
pracy na zewnątrz samochodu, związanej z pokonywaniem przeszkód, przeprawianiem się
przez rzekę, błoto itp. W rajdach typu „Żubry”
ten czynnik nie występuje, wsiada się w normalnym ubraniu, zapina pasy i jedzie. Wszystko
jest czyste. W moim wieku bardzo mi to odpowiadało. Tydzień wcześniej w Górach Świętokrzyskich organizowaliśmy typowy przeprawowy rajd Autotraper Jeep Jamboree, gdzie było
19
20-23Cedzyna:AUTOTRAPER
14-11-08
15:51
Page 20
IMPREZY AUTOTRAPERA
Błoto,
widoki,
przygoda!
tekst: Anna Tomaszewska, zdjęcia: Dorota Sobiś
W malowniczych
zakątkach Gór
Świętokrzyskich
odbył się Autotraper Jeep
Jamboree jesień 2008.
Dwa dni przed rajdem lał
deszcz, a gdy rozpoczęły
się zmagania z przygodą,
wyszło słońce.
Kto częściej zbacza
na bezdroża, doskonale
wie, że właśnie takie
warunki i dobre
towarzystwo gwarantują
najlepszą zabawę
w terenie.
20
jesień-zima 2008
MAGAZYN
20-23Cedzyna:AUTOTRAPER
14-11-08
15:51
Page 21
IMPREZY AUTOTRAPERA
Autotraper Jeep Jamboree wzięło udział
dwadzieścia załóg, prawie wszystkie
w Jeepach Wranglerach. Ponadto możliwość
uczestnictwa w rajdzie zdobyli dwaj finaliści konkursu
„Mistrz 4x4” organizowanego przez magazyn „Auto-świat 4x4” – Piotr Dubiel i Piotr Witek-Lipka.
Rajd rozpoczął się w sobotę, ale jeszcze w piątek
można było sprawdzić swoje umiejętności terenowe
w Kielcach, gdzie ulokowano bazę imprezy. Wśród
uczestników byli amatorzy, którzy przyjechali
na Autotraper Jeep Jamboree pierwszy raz, a także
doświadczeni kierowcy, stali bywalcy off-roadowych
imprez. Wszyscy należą do Autotraper Off-Road
Klub Polska. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie
grupy – ekstremalną i turystyczną. W pierwszej wystartowali pasjonaci posiadający profesjonalne wyposażenie, jeżdżący w off-roadzie od lat, wyszkoleni
w najtrudniejszych warunkach, na pustyniach czy
W
na skalistych szlakach Moab w USA. Grupie turystycznej wyznaczono łatwiejszą trasę, ale za to bardziej atrakcyjną widokowo, przebiegającą między innymi przez bukowy las Cisowsko-Orłowińskiego
Parku Krajobrazowego. Interesującym miejscem
w tym rejonie są wały prasłowiańskiej świątyni
w okolicach góry Zamczysko.
Wyzwaniem dla obu grup była Góra Radostowa
z długim technicznym podjazdem. Celem rajdu było
doskonalenie jazdy terenowej, pierwiastek
rywalizacji w rajdach przeprawowych Autotrapera
schodzi na dalszy plan. Nawet doświadczonym
uczestnikom, startującym nie pierwszy raz, nie było
łatwo pokonać trasy wyznaczone przez przewodników Marcina i Darka. Paweł Ciechanowski, który
jechał w grupie ekstremalnej, miał okazję sprawdzić
nowe podzespoły swojego Jeepa. Przed rajdem
zamontował w nim nowe zawieszenie typu Heavy
21
14-11-08
15:52
Page 22
IMPREZY AUTOTRAPERA
20-23Cedzyna:AUTOTRAPER
Duty i nowy wał Toma Woodsa. – Na
odcinku Piaskownia nie wytrzymał
przedni wał, który urwał się, kiedy przejeżdżałem w dużym wykrzyżu przez bagno. Klucze poszły w ruch, odkręciliśmy
urwany podzespół, który już nie nadawał się do szybkiej reanimacji, ale rajd
i tak ukończyliśmy, tylko z tylnym napędem – powiedział Paweł Ciechanowski.
Wszelkie trudy przeprawy wynagrodził obiad w gospodarstwie agroturystycznym. Na zmęczonych kierowców
i pilotów czekały wiejskie specjały,
a wieczorem inne atrakcje i pamiątki
uczestnictwa w imprezie.
22
jesień-zima 2008
MAGAZYN
20-23Cedzyna:AUTOTRAPER
14-11-08
15:52
Page 23
IMPREZY AUTOTRAPERA
Powiedzieli po rajdzie:
– Organizacja rajdu bez zarzutu, trasy z dużą ilością błota były znakomicie dopasowane do umiejętności uczestników, a grupa jak zawsze zgrana i gotowa sobie pomagać. Było super i czekam na kolejne
zaproszenia – Tomasz Włostek.
– Jeszcze raz chcemy wam podziękować
za świetną imprezę. Jesteśmy zachwyceni atmosferą
i profesjonalną organizacją. Towarzystwo przesympatyczne. Ania się przełamała i mam nadzieję, że
w przyszłości nie będzie miała już takiego cykora
przed jazdą w terenie – Anna i Krzysztof Raminger.
– Zmiana miejsca imprezy z Bieszczad, gdzie
do tej pory najczęściej odbywały się nasze rajdy klubowe, na Góry Świętokrzyskie była bardzo dobrym
posunięciem. Mogliśmy poznać nowe tereny o zróżnicowanej specyfice off-roadowej, a przez to doskonalić umiejętności jazdy terenowej. Mam nadzieję, że
idea organizowania rajdów w różnych rejonach kraju
będzie w 2009 roku i w następnych latach kontynuowana – Paweł Ciechanowski.
– Autotraper Jeep Jamboree był pierwszą i zdecydowanie nie ostatnią imprezą tego typu, w jakiej brałem udział. Deszczowe dni idealnie przygotowały trasę do przejazdu, nie obyło się bez wyciągarek i kombinowania. Na trasie było błoto, glina, strome podjazdy i zjazdy, bagna, rzeki, a przede wszystkim piękne
widoki. Nie można nie wspomnieć o pysznej kuchni
regionalnej pani Zosi – Piotr Witek-Lipka.
J
23
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:25 PM
Page 24
MIEJSCA MAGICZNE
15.10
Masywny, zwinny Dodge Journey towarzyszył nam podczas
wycieczki po północnej części Jury Krakowsko-Częstochowskiej,
krainy drewnianych budowli, łagodnych wzgórz i szerokich widoków
ze wzniesień, na których od wielu wieków stoją okazałe zamczyska.
24
jesień-zima 2008
MAGAZYN
tekst: Anna Tomaszewska, zdjęcia: autorka, Grzegorz Cysewski, Shutterstock
do JURY
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:25 PM
Page 25
aszego Dodge’a Journey napędza oszczędny, dwulitrowy turbodiesel, rozwijający
moc 140 KM przy 4000 obr./min. Auto jest
wprost idealne na rodzinne wycieczki, a system 5+2
pozwala na wygodne przewożenie aż siedmiu osób.
Zaczynamy wyprawę w Wieluniu. Legenda przechowała historię założenia miasta przez księcia kaliskiego Władysława Odonica, który przebywał w tej
okolicy na jednym z polowań. Przez wiele godzin
uparcie kroczył za jeleniem w gęstwinie. Nagle jeleń
znikł, a księciu na niebie ukazał się baranek stojący
nad kielichem. W tym miejscu na pamiątkę wydarzenia książę wybudował kapliczkę. Dziś jest tu Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, a nazwa Wieluń pochodzi od osady Jeleń, przekształconej przez wieki
w „Wieleń”, „Wieluń”. To miasto ma prawie osiemsetletnią historię, chociaż prace archeologiczne dowiodły, że już 2500 lat p. n. e. istniała w tym miejscu
osada. Niewiele osób wie, że druga wojna światowa
zaczęła się właśnie tutaj, bo na Wieluń spadły we
wrześniu pierwsze bomby.
To czyste, zielone miasto. Najokazalszą budowlą,
jaka pozostała z dawnej warowni jest Brama Krakowska, fragment murów obronnych miasta. Zachowana wieża pochodzi z czasów Kazimierza Wielkiego. W Wieluniu mieściła się filia Akademii Krakowskiej, którą ufundował ostatni władca z dynastii Piastów. Warto zobaczyć Bramę Krakowską, masywną
budowlę z czerwonej cegły, bo to nieliczny z gotyckich zabytków. Do wieży dobudowany został ratusz
późnoklasycystyczny, a zaprojektował go architekt
włoskiego pochodzenia, Henryk Marconi, twórca takich dzieł jak Pałac Branickich w Warszawie.
Kierujemy się na południe, a potem lekko odbijamy na zachód. Dojeżdżamy do Ożarowa. Droga wiedzie przez pola i łąki i jest szczególnie piękna teraz,
jesienią. Nasz Dodge Journey, sunąc po szosie, podrywa tysiące złotych liści. Choć to październik, mamy
wciąż włączoną klimatyzację, bo na zewnątrz jest
prawie 20 stopni, a słońce dogrzewa nas zza szyby.
W Ożarowie szukamy dworku szlacheckiego,
w którym obecnie mieści się Muzeum Wnętrz Dworskich. Prowadzi do niego drewniana brama i brukowana aleja otoczona rozłożystymi lipami. Jej zwieńczeniem jest bukszpanowa rabata projektu Anny
Marconi Betki. Ogród został zaprojektowany w stylu
angielskim. Późnobarokowy dwór ma zrębową konstrukcję na planie czworoboku z czterema alkierzami
na jego krańcach. Dach kryty jest polskim gontem.
Wnętrze zostało zrekonstruowane w 1980 roku. Po-
MIEJSCA MAGICZNE
N
Brama Krakowska, Wieluń
51°13’21”N 18°34’26”E
chodzące z XVIII i XIX wieku pokoje to salon, sypialnia męska i damska, buduar, pokoik dziewczęcy, salonik myśliwski, gabinet, sala jadalna. Zabytki, które
można podziwiać w muzeum pochodzą z dworów
ziemi wieluńskiej, a są to barokowe szafy, ceramika,
skrzynie, kufry, a także portrety szlachty wieluńskiej.
Ciekawostką jest, że zachowała się kolekcja bielizny
damskiej oraz zapiski wydatków.
Spod dworu szlacheckiego wyruszamy w dalsze
poszukiwania historii, przecinamy główną ulicę Ożarowa, a za kilkadziesiąt metrów skręcamy w prawo,
by równą szutrową drogą dojechać do drewnianego
wiatraka w Kocilewie. Pochodzący z 1914 roku, postawiony jest na niewielkim wzgórzu pośród pól.
Średnica koła, które zataczały kiedyś skrzydła wiatraka ma aż 17 metrów. Jego właścicielem był Ro-
25
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:25 PM
Page 26
MIEJSCA MAGICZNE
Muzeum Wnętrz Dworskich, Ożarów
51°9’00”N 18°31’00”E
man Kowalski, a po nim, do lat pięćdziesiątych, jego
syn Henryk Kowalski. Inicjatywa prywatna nie spotkała się z przychylnością władz i w 1960 roku zaprzestano produkcji mąki. Od tej pory wiatrak popadł
w ruinę, a jego rekonstrukcją w 1996 roku zajęły się
Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie i Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie. Dziś wiatrak można oglądać z zewnątrz.
Podążamy szlakiem architektury drewnianej.
Na naszej drodze znajduje się kościółek Trójcy
Świętej w Grębieniu. Niewielka drewniana budowla
ulokowana jest pośród rozłożystych drzew, przy łuku
drogi. Warto go zobaczyć choćby ze względu
na wnętrze, którego ściany kipią feerią barw malowideł postaci, scen i roślin. Z obrazów zachowały się
Zaśnięcie NMP, św. Anna Samotrzecia, Jadwiga
Śląska, a także orzeł polski, herb Korab, Jastrzębiec
i tarcza cechowa, w stylu późnogotycko-renesansowym, pochodzące z lat 1520 – 1530.
26
Gdy znów skierujemy się na południe, będziemy
mieli okazję zwiedzić jeden z najpiękniejszych drewnianych kościołów Polski. Odpustowy kościół św.
Anny w Oleśnie to początek Szlaku Drewnianego
Budownictwa Sakralnego, na którym znajduje się kilkanaście podobnych. Ten w Oleśnie trudno ogarnąć
wzrokiem. Składa się z dwóch części, jednej typowej, zaprojektowanej na planie prostokąta oraz
z drugiej, oryginalnej, gwiaździstej części, dobudowanej przez Marcina Snopka z Gliwic, mistrza ciesielskiego. Ta unikatowa budowla powstała 490 lat
temu w miejscu, gdzie jak głosi legenda, ozdrowiała
dziewczyna polecająca się opiece św. Anny. Zanim
powstał kościół, modlono się przed figurką św. Anny
Samotrzeciej, umieszczonej na pniu sosny, następnie wybudowano kapliczkę. Najcenniejszym zabytkiem na ołtarzu głównym był późnogotycki
XVI-wieczny tryptyk z 32 postaciami w płaskorzeźbie, który skradziono w 1994 roku. W pięciu ołta-
jesień-zima 2008
MAGAZYN
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:26 PM
Page 27
Odpustowy kościół św. Anny, Olesno
50°52’30”N 18°25’00”E
rzach znajdują się także cenne ołtarze barokowe
z XVII i XVIII wieku, późnorenesansowy z XVII i regencyjny z początku XVIII wieku.
Najbardziej znanym zabytkiem w rejonie Jury
Krakowsko-Częstochowskiej jest klasztor na Jasnej
Górze. Docieramy tutaj popołudniową porą. Bazylika
jak zwykle oblężona jest przez turystów, szczególnie
młodzież. Co roku przybywa na Jasną Górę prawie 5
mln pielgrzymów. Mało kto nie widział tego miejsca.
Słynny klasztor, który przetrwał najazd szwedzki,
stoi na jurajskim wzgórzu, 293 m n.p.m. Polecamy
szczególnie widok z wieży, która ma aż 106 m wysokości, a 516 schodów prowadzi do połowy wysokości budowli. Z tarasu rozlega się imponujący widok,
między innymi na pobliski Zamek Olsztyn. Obecny
wygląd zespołu klasztornego paulinów kształtował
się w ciągu pięciu wieków.
Celem pielgrzymek jest obraz Czarnej Madonny
przechowywany w Kaplicy Cudownego Obrazu. Jest
Wiatrak, Kocilew koło Ożarowa
51°08’18”N 18°31’55”E
27
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:27 PM
Page 28
MIEJSCA MAGICZNE
Zamek Olsztyn, Olsztyn koło Częstochowy
50°45’07”N 19°16’04”E
to ikona nieznanego autorstwa, malowana we
wschodnim stylu, tzw. hodigitria, pochodząca z kręgu kultury bizantyjskiej. Powstała prawdopodobnie
około VI wieku. Obraz otaczany jest kultem zarówno
przez katolików, jak i prawosławnych.
Odwiedzającym Jasną Górę polecamy zwiedzenie klasztornego skarbca, kryjącego bezcenne pamiątki polskiej kultury z czasów piastowskich, doby
jagiellońskiej i Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Pół godziny drogi na wschód od Częstochowy,
dotrzemy do ruin zamku we wsi Olsztyn. Historia
28
twierdzy sięga II połowy XIII wieku, kiedy prawdopodobnie powstał pierwszy zamek, lecz to Kazimierz
Wielki uczynił zeń warownię, początkowo nazywaną
Holstein, potem Holstin, a następnie Olsztyn. Warownia miała chronić południowo-zachodnie ziemie
przed najazdami od Śląska i Czech. Zbudowana z kamienia łamanego i cegły, idealnie dopasowuje się do wapiennej rzeźby terenu. Zamek ulegał kilkukrotnym przeobrażeniom, a największe zasługi dla
jego modernizacji poczynili starosta olsztyński Mikołaj Szydłowiecki i jego następcy: Piotr Opaliński oraz
jesień-zima 2008
MAGAZYN
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:27 PM
Page 29
Kościółek Trójcy Świętej, Grębień
51°08’13”N 18°35’33”E
Jasna Góra
59°48’59”N 19°06’17”E
Jan i Joachim Ociescy. Ci ostatni przebudowali fortecę w stylu renesansowym. Twierdza zaczęła popadać w kompletną ruinę po oblężeniu arcyksięcia
Maksymiliana Habsburga. Po zdobyciu jej przez
Szwedów, została kolejny raz okradziona i zdewastowana. Dziś można oglądać zamek górny z wieżą
i fragmentami budynków mieszkalnych. Dla zwiedzających udostępniona jest wyremontowana baszta Sołtysia, skąd można podziwiać okolicę. W ruinach olsztyńskiej warowni kręcono sceny do filmu
„Czarne chmury”.
Klejnotem Szlaku Orlich Gniazd, usytuowanym
na wapiennym wzgórzu, jest Zamek Ogrodzieniec
w Podzamczu. Jego imponująca powierzchnia 32 tys. m3 rozpościera się na Górze Janowskiego, najwyższym wzniesieniu Jury, na wysokości 504 m n.p.m. Aby sfotografować naszego Dodge’a Journey z zamczyskiem w tle, musimy przedrzeć się przez grząską łąkę. Takie przeprawy nie
stanowią problemu dla Journey. Gdy w końcu udaje
nam się podjechać dostatecznie blisko, jest już zachód słońca. Pomarańczowa poświata okrywa cie-
29
11/15/08
3:28 PM
Page 30
MIEJSCA MAGICZNE
24-31Jura:AUTOTRAPER
Zamek Ogrodzieniec, Podzamcze
50°27’00”N 19°31’00”E
płym blaskiem wapienne mury zamku i pozwala rozmarzyć się nad historią tej potężnej budowli.
W XII wieku istniało tutaj niewielkie grodzisko,
na które składało się kilka drewnianych chat, osłoniętych z trzech stron skałami, a od północy palisadą. Nazywano je wówczas „Wilczą szczęką”, bo wyjątkową zaletą miejsca były właściwości obronne.
W 1241 r. gród został zniszczony, a ród Włodków,
który był jego właścicielem, zbudował nowy gotycki
zamek z kamienia. Przechodził on przez prywatne
ręce kolejnych właścicieli i każdy rozbudował go
w aktualnym stylu, począwszy od gotyku do baroku.
W latach świetności Ogrodzieniec dorównywał
przepychem Wawelowi. Najazdy Szwedów w 1655
i 1702 r. uszkodziły na tyle fortecę, że zaczęła stopniowo popadać w ruinę. Od XIX wieku nie była remontowana, a dzisiejszy stan zawdzięczamy pracom archeologiczno-konserwatorskim, dokonanym
w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Na zamku odbywa się co roku turniej
rycerski oraz festiwale przybliżające dawną kulturę
rycerską i życie codzienne na dworze. Wkracza też
współczesna popkultura, bowiem latem ruiny stają
się plenerem dla festiwalu muzyki elektronicznej.
Okazałymi zamkami zaliczanymi do Szlaku Orlich Gniazd w rejonie Jury Krakowsko-Częstochowskiej są fortece w Mirowie i Bobolicach. W Mirowie
dobrze zachowały się wysoka wieża i mury z okien-
30
nymi otworami. Zaledwie 1,5 km na wschód od Mirowa położony jest zamek w Bobolicach. Obydwie
warownie nazywane są bliźniaczymi. Wiąże się z nimi legenda o braciach, którzy zakochali się w tej samej dziewczynie. W celu rozstrzygnięcia sporu, który z braci ma pojąć za żonę piękną dziewczynę, rzucili losy. Ostatecznie to Bobol ożenił się z dziewczyną, ale ona zakochała się w Mirze. Gdy Bobol dowiedział się o romansie, dotkliwie zranił Mira,
a zrozpaczona kochanka rzuciła się z wieży zamku
Bobola.
Bobolice to także jeden z zamków Jury Krakowsko-Częstochowskiej, który doczekał się fundatora,
a ten podjął się odbudowania warowni. Rekonstrukcja trwa już kilka lat. Prace przebiegają wolno, ponieważ wiążą się z pieczołowitym odwzorowaniem
dawnego wyglądu zamku. Do robienia zaprawy używa się płukanego piasku rzecznego i wapna gaszonego. Powstaną tu hotel, karczma i centrum konferencyjne. Remont potrwa jeszcze dwa lata, a potem
turyści będą mogli podziwiać bobolicki zamek w pełnej krasie.
Jura Krakowsko-Częstochowska to rejon, który
warto zwiedzać, bo urokliwych zakątków jest tutaj
mnóstwo. Poleciliśmy te, które szczególnie zapadły
nam w pamięć podczas podróży Dodge’em Journey.
Mamy nadzieję, że nasze wskazówki poprowadzą
Was szlakiem przygody.
jesień-zima 2008
MAGAZYN
24-31Jura:AUTOTRAPER
11/15/08
3:28 PM
Page 31
Zamek Mirów.
50°36’51” N 19°28’05” E
MIEJSCA MAGICZNE
31
14-11-08
15:54
Page 32
IMPREZY AUTOTRAPERA
32-33Jeep day:AUTOTRAPER
Jeep
miał
.
swój dzień
17 października
w Biskupicach koło
Częstochowy odbyła się
kolejna impreza z cyklu
Jeep Day organizowana
przez Autotrapera. Pogoda
zafundowała hektolitry
deszczu, ale gorąca
atmosfera rywalizacji
sprawiła, że podczas
finałowych rozgrywek
wyszło słońce.
32
jesień-zima 2008
MAGAZYN
32-33Jeep day:AUTOTRAPER
14-11-08
15:54
Page 33
IMPREZY AUTOTRAPERA
Na specjalnie przygotowanym do takich spotkań
ogrodzonym terenie w Jura Park miłośnicy jazdy
po bezdrożach mogli rywalizować w próbach czasowych i sprawdzianach techniki jazdy. Każdy z uczestników kolekcjonował cenne punkty na karcie drogowej,
która była ostatecznym dokumentem jego zmagań
z Jeepem, błotem i własną słabością. Dzięki licznym
nagrodom zwycięzcą można było zostać pokonując rywali we wszystkich konkurencjach, bądź też wykazując
się zręcznością tylko w jednej. Dużym powodzeniem
cieszyły się tory przeszkód przeznaczone dla quadów
oraz potyczki drużyn uzbrojonych w pistolety paintballa. Zwłaszcza dzieci cieszyła kolorowa bitwa i konkurs
na najlepszego strzelca.
Założeniem imprezy była nie tylko dobra zabawa
i integracja miłośników marki, ale również doskonalenie techniki jazdy w terenie. Na Jeep Day bawiło się
około 70 osób, a rozmowom i wspomnieniom, przy tradycyjnym polskim jedzeniu podawanym wokół ogniska, nie było końca.
J
33
34-35golf:AUTOTRAPER
14-11-08
15:57
Page 34
STYL ŻYCIA
Akademia
golfa
Chcesz spróbować, ale czujesz,
że jesteś zielony jak trawa
na greenie? Nic nie szkodzi,
nawet jeśli golf kojarzy ci się
z panami w śmiesznych
spodniach i czapeczkach, albo
wydaje równie niezrozumiały jak
polo czy krykiet. Przekonaj się,
że golf dla wybranych
to przeszłość – na świecie
od dawna, w Polsce od dziś. Nie
ma czasu do stracenia. Jeżeli
chcesz grać, zacznij
od przeczytania pierwszego
odcinka naszej „Akademii golfa”.
34
jesień-zima 2008
MAGAZYN
34-35golf:AUTOTRAPER
14-11-08
16:00
Page 35
NAUKA GRY
BEZ LEKCJI NIE DA RADY
Znalezienie właściwego miejsca to dopiero wstęp.
By zacząć grać, będziemy potrzebować lekcji gry.
Golf to sport techniczny, którego lepiej nie uczyć się
na własną rękę - potwierdzają to najlepsi instruktorzy
w kraju. W czym może pomóc nam trener? Aby grać,
musimy nauczyć się właściwej postawy, prawidłowego chwytu kija i technik uderzenia (swingu). Nie obędzie się bez poznania terminologii i podstawowych
zasad zachowania na polu golfowym. Zapewnią nam
to wyłącznie lekcje z zawodowym trenerem, czyli
osobą, która otrzymała licencję PGA Polska.
DROGO? NIEKONIECZNIE
Wśród niegolfistów panuje przekonanie, że to
sport bardzo drogi – niekoniecznie. Oferty sprzętu
i standardy obiektów są bardzo różne. Na etapie nauki większość akademii golfa udostępnia sprzęt
na czas szkolenia. Gdy opanujemy podstawy gry
i zdecydujemy się na egzamin na Zieloną Kartę, możemy pomyśleć o zakupie. Zestaw dla początkujących golfistów, na który składa się 13 kijów i torba,
możemy kupić już w granicach 700-1200 złotych.
Ceny bardziej profesjonalnych kijów wynoszą kilka
tysięcy złotych. Istotnym wydatkiem są lekcje gry.
Ceny różnią się w zależności od obiektów i kursów
od 700 do 1500 złotych.
ZIELONA KARTA
Zielona Karta to dokument poświadczający podstawowe umiejętności gry oraz znajomość zasad
i etykiety golfowej, która umożliwi nam bezpieczne
korzystanie z pola. Zielona Karta pozwala na grę
w większości miejsc w Polsce i na świecie. Jaka jest
procedura przyznawania dokumentu? Przeważnie
każdy kurs w specjalistycznym ośrodku bądź akademii golfa kończy się egzaminem na ZK.
Co teraz, kiedy mamy już dokument, ale nadal jesteśmy zbyt słabi, aby stanąć w szranki z doświadczonymi zawodnikami? Turnieje klubowe, zawody
„pierwszego kroku”, których coraz więcej w kalendarzach klubów golfowych, to doskonałe okazje, by
wdrażać w życie to, czego nauczyliśmy się podczas
lekcji z trenerem. Ale o tym opowiemy w kolejnych
odcinkach naszej „Akademii golfa”.
J
RODZAJE KIJÓW GOLFOWYCH
Woods – (drewniane) o największej masie główki – które umożliwiają wykonywanie uderzeń prowadzących do długich lotów piłki, obecnie używane i oznaczane: 1 (driver, ok. 10
stopni), 3 (13,5 st.) i 5 (17 st.);
Irons
– (żelaza) znacznie lżejsze, które umożliwiają wykonywanie
delikatniejszych uderzeń i precyzyjniejszą ich kontrolę,
obecnie najczęściej używane od numeru 3, (czasem od 2
lub nawet 1) do 9, następny w zestawie to Pitching Wedge (PW), czasem też Sand Wedge (SW);
Wedges – (kliny) właściwie pododmiana żelaz, służą do uderzeń
krótkich oraz w trudnych sytuacjach (np: gdy piłka wpadnie w piach); oznaczane PW, GW, SW, AW i LW (kąty
do 64 stopni);
Putter
– (popychacz) – który stosuje się na green do precyzyjnego
uderzania piłek, tak, aby ostatecznie wpadły do dołka.
STYL ŻYCIA
Jeśli chcemy spróbować naszych sił w tym
sporcie, pierwszym ruchem musi być rozeznanie się
w okolicznych ośrodkach golfowych. By rozpocząć
naukę, potrzebujemy driving range’u lub akademii
golfa. Zaczynając swoją przygodę na driving range’u, możemy dobrze opanować uderzenie, wypracować swój swing i zapoznać się z istotnym fragmentem golfa. Wiedza ta jednak nie wystarczy, by rozpocząć samodzielną grę. Nauka wszystkich elementów
będzie wymagała kompleksowo wyposażonego
obiektu (np. akademii golfa), na którym przećwiczymy uderzenia krótkie, długie oraz puttowanie, czyli
wbijanie piłki do dołka.
14-11-08
16:10
Page 36
STYL ŻYCIA
36-39_Na ryby2:AUTOTRAPER
latem motocykl,
jesienią jeep,
zimą ryby
tekst: Anna Tomaszewska,zdjęcia: Shutterstock, Paweł Ciechanowski
36
jesień-zima 2008
MAGAZYN
36-39_Na ryby2:AUTOTRAPER
14-11-08
16:11
Page 37
STYL ŻYCIA
Jedynymi naturalnymi wrogami są dla niego rekiny.
Gdy natrafi na przynętę, walczy na równi z człowiekiem
i często wygrywa, zadając liczne rany. Potrafi męczyć
przeciwnika wiele godzin, a nawet dni i nigdy nie
wiadomo, kto zwycięsko wyjdzie z tej walki. Marlin,
ryba dla wytrwałych, ma swoich wędkarzy tysiące
kilometrów od miejsc, w których występuje, także
w Polsce. Jednym z nich jest Paweł Ciechanowski,
miłośnik rozbujanych godzin na kutrze z wędką w dłoni.
37
14-11-08
16:11
Page 38
STYL ŻYCIA
36-39_Na ryby2:AUTOTRAPER
Kilka godzin nad brzegiem jeziora, w ręku kij z żyłką. Samotność lub dyskretna obecność milczącego
przyjaciela. Minuty płyną, godziny się wloką. W wodzie nic nie pluszcze, nie daje oznak życia. Często
wraca się z niczym. Choć niewtajemniczonym wydaje się, że wędkarstwo to nudne zajęcie, ma wielu pasjonatów.
Dziadek Pawła był wędkarzem. Zaraził wnuka łowieniem już ponad 30 lat temu. Paweł nie lubi siedzenia na tyłku. Podróżowanie i wędkowanie to jego
dwie wielkie pasje. Przez dziesięć lat jeździł w KJS-ach jako pilot. Podróżuje też po świecie Harleyem.
Zaznacza, że nie jest Harleyowcem, lecz motocyklistą. Od sześciu lat jest zadowolonym posiadaczem
Jeepa Wranglera, którym ostatnio wraz z kolegami
z klubu Autotrapera wyprawił się na podbój Moab –
mekki off-roadowców. W Krakowie, gdzie pracuje, nie
rozstaje się z Fiatem Pandą. – To najzgrabniejsze auto, świetnie przeciskające się pośród ciasnych uliczek miasta – twierdzi. Miłośnik marlinów ma swoją
firmę, która importuje tkaniny. Przynajmniej raz w roku Paweł planuje wyprawę na marlina. Przez kilka tygodni przygotowuje wyjazd do nowego miejsca poło-
38
wu. W tym roku wybierze się na Madagaskar. Marliny
żyją w tropikalnych i subtropikalnych wodach oceanicznych. Żerują w pobliżu wybrzeży, mogą też wypływać na pełny ocean. Wytrwale wędrują bez odpoczynku przez wiele mil, potrafią poruszać się z prędkością do 80 km/h.
Od pierwszej wyprawy Pawła na marlina minęło
już sześć lat. Łowił w wodach u wybrzeży Dominikany, Kuby, Mauritiusa i Wysp Zielonego Przylądka.
Gdy wędkarstwo raz zafascynuje, staje się sposobem na życie. Każda wyprawa jest inna, zawsze
można nauczyć się czegoś nowego. Wędkarstwo
może być odskocznią od codziennych obowiązków,
jak w przypadku Pawła, może też być sposobem
na zarobienie pieniędzy, tak jak w przypadku biednych Kubańczyków, z którymi łowił. Właśnie
uśmiechnięci mieszkańcy największej z karaibskich
wysp pomagają Pawłowi organizować rejsy. Aby wypłynąć w morze, czarteruje łódź oraz sprzęt od miejscowych. Tubylcy dokładnie wiedzą, gdzie łowić, podążają za rybami, które płyną z prądem. Zdarza się,
że wędkują w nocy, tak jak starzec Santiago z opowiadania Hemingwaya. Książka ta, a także jej filmo-
jesień-zima 2008
MAGAZYN
36-39_Na ryby2:AUTOTRAPER
14-11-08
16:11
Page 39
„Ta ławica
wymknęła mi się
– pomyślał.
– Płyną za prędko
i są za daleko. Ale
może mi się trafi
jakaś zbłąkana
sztuka i może moja
wielka ryba jest
gdzieś blisko nich.
Moja wielka ryba
musi przecież
gdzieś być”.
Ernest Hemingway
„Stary człowiek i morze”.
wa ekranizacja w reżyserii Juda Taylora, z Anthonym
Quinnem w roli głównej, rozbudziła u Pawła pasję
wędkowania. Na pierwsze wyprawy na dorsze wyprawiał się nad Bałtyk. Dziś łowi w podzwrotnikowych morzach tuńczyki, bonito, barrakudy, dorady,
czy największe z nich, bo nawet czterdziestokilogramowe wahoo, które choć kilkakrotnie mniejsze
od marlina, potrafią pływać z wielką prędkością i są
bardzo żarłoczne.
Pawłowi jednak marzy się marlin błękitny. Gatunek
ten jest na szczycie pod względem siły, szybkości i widowiskowości. Rekordowy marlin, jakiego złowiono,
ważył 631 kilogramów. Ta potężna ryba jest wymarzonym trofeum rybackim. To inteligentne zwierzę potrafi zgubić haczyk, wyskakując z wody lub uderzając
płetwą o taflę wody. Łowi się je metodą trollingu polegającą na ciągnięciu przynęty na wędce za łodzią.
Przynęta imituje ruchy ryby, przez co prowokuje
do ataku. Trzymana w rękach żyłka może poprzecinać skórę na dłoniach, dlatego palce chroni się taśmą. Paweł nie łowi ryb dla pieniędzy ani też w celach
konsumpcyjnych, a największą przyjemność sprawia
mu, gdy może wypuścić je z powrotem do wody.
Zagapienie się na morzu kosztuje czasem wiele.
Pewnego razu, kiedy płynęli pośród skalistego przesmyku u wybrzeży Zielonego Przylądka, nadeszła
wielka fala i zalała pokład łodzi. Nikomu z załogi nic
poważnego się nie stało, ale Paweł wyszedł z opresji
ze złamanym żebrem.
Pierwszy raz wędkował 36 lat temu – pamięta dokładną datę. Pasja wędkowania przetrwała od dzieciństwa, także dzięki przyjacielowi, Piotrowi Martinowi, z którym przyjaźnią się od 10 lat. Piotr wychował
się na Kubie i tam przesiąkł wędkarstwem. Kuba to
wymarzone miejsce dla wędkarzy. Można łowić u jej
brzegów langusty i co dzień mieć świeży obiad. Można mieć puste kieszenie, ale być zadowolonym jak
tańcząca i podśpiewująca przy mopie kobieta sprzątająca hotel. Można pić rum, palić cygaro i nawet nie
wiedzieć o wyścigu szczurów.
Hawana, wieczór. Zatłoczona dzielnica biedoty.
Powietrze drgające z gorąca, duchota. Bar bez okien.
W środku salsa, mojito w lepkiej szklance, dym cygar.
Pierwszy raz pojawia się w tym miejscu biały turysta.
Jego dolary okazują się zbędne. Biały poznaje co znaczy kubańska gościnność i fiesta.
J
39
40-41Revelo:AUTOTRAPER
11/15/08
3:48 PM
Page 40
SMAKI
Smaczny powrót
do przyszłości
tekst: Anna Tomaszewska, zdjęcia: Revelo, Moto Target
W stylowej łódzkiej
kamienicy z 1925 roku
przy ul. Wigury 4/6 czas
się zatrzymał.
Rezydencja i restauracja
Revelo przenoszą nas
w klimat dwudziestolecia
międzywojennego, kiedy
o Łodzi pisano – chcesz
poznać Polskę
przyszłości, jedź
do Łodzi. Cóż, wtedy
do stolicy można było
dojechać pociągiem
w 88 minut.
Zaglądamy do Revelo, gdzie – moglibyśmy przysiąc – w drzwiach mijają nas
Jadwiga Smosarska i Eugeniusz Bodo.
Mamy nadzieję na smaczne popołudnie
w jednej z czterech sal – złotej, wedlowskiej, oliwkowej lub bicyklowej.
Wybieramy tę ostatnią. W restauracji
serwuje się dania kuchni włoskiej, francuskiej i polskiej. Dariusz Kuźniak, szef
kuchni, poleca swój ulubiony zestaw.
Zaskakujący deser bicyklisty. Pomysł na deser narodził się
podczas prozaicznego krojenia buraków do barszczu.
Składniki: galaretka wiśniowa z malinami, tarte buraczki, płatki migdałowe, wiórki kokosowe, lody waniliowe.
Na buraczki zalane galaretką położona jest gałka lodów waniliowych.
Całość posypana jest płatkami migdałowymi, wiórkami kokosowymi,
gałązką rozmarynu i owinięta fantazyjnym motkiem z nitek karmelu.
40
jesień-zima 2008
MAGAZYN
40-41Revelo:AUTOTRAPER
11/15/08
3:49 PM
Page 41
W „Revelo” do dyspozycji gości są cztery sale
restauracyjne, klienci spoza Łodzi mogą wynająć pokoje
także urządzone w stylu lat międzywojennych.
Jagnięcina jest specjalnością szefa
kuchni. Comber nowozelandzki ze
smardzami, fioletowymi kartoflami z dodatkiem ziół, warzyw i sosu rozmarynowego można przygotować w 20 minut.
Składniki: jagnięcina, smardze, cebula,
oliwa, fioletowe ziemniaki, sos rozmarynowy, warzywa, pietruszka, sól, pieprz.
Cebulę przesmaża się na oliwie, dodaje smardze, sól, pieprz, a pod koniec pietruszkę. Jagnięcinę po wrzuceniu na rozgrzaną oliwę polewa się
masłem i wkłada do pieca o temperaturze 200 stopni na 10 minut. Comber
powinien być średnio wysmażony. Fioletowe ziemniaki gotowane w wodzie
samkują jak pieczone, czym różnią się
od białych. Mięso podawane jest z sosem ze świeżo roztartym rozmarynem,
zaciągniętym śmietaną* oraz z warzywami z wody.
Przegrzebki pierwszego sortu, przystawione
do ognia na krótko z trochą oliwy truflowej*, sosem karotkowym i wykwintnym składem sałat na jasnym vinaigrette świetnie nadają się na przystawkę.
Składniki: sałata mix, oliwa truflowa, sok karotkowy, cukier
brązowy, marchew, masło, biały ocet balsamiczny, sól, pieprz.
Przegrzebki przesmażane są na oliwie z jednej i z drugiej
strony na złoty kolor. Pod koniec smażenia, dla wyrazistości
smaku, dodaje się masło. Przyprawia solą i pieprzem. Sałata
podawana jest z oliwą truflową i octem balsamicznym. Całość
z sosem karotkowym.
* cytujemy oryginalne menu restauracji stylizowane na staropolszczyznę
41
14-11-08
16:29
Page 42
PODRÓŻE
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
Finlandia
przyciąga
jak magnes
tekst: Agnieszka Włodarek, zdjęcia: Shutterstock
42
jesień-zima 2008
MAGAZYN
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
14-11-08
16:30
Page 43
roku na rok taką decyzję podejmuje coraz więcej Polaków. Choć chłodna i mało egzotyczna,
Skandynawia coraz częściej staje się alternatywą dla śródziemnomorskich wojaży. Wyjazd
do Finlandii można polecić szczególnie tym, którzy
nie muszą ograniczać się do leżenia na plaży (bo liczyć na upały pod fińskim niebem raczej nie należy).
Finlandia oferuje za to miłośnikom przyrody tysiące
jezior oraz dziewicze lasy, w których można spotkać
wilka, niedźwiedzia lub renifera.
Finowie uwielbiają kawę i dzieci. Zamiłowanie
do kawy przejawia się tym, że piją jej po kilka filiżanek dziennie. Specyficzna w smaku, jest podstawowym napojem serwowanym w restauracjach i barach w ilościach masowych. A, co ciekawe, jeśli poprosimy o mleko, to rzeczywiście dostaniemy mleko, a nie malutką śmietankę za dodatkową opłatę,
jak to bywa w niektórych polskich restauracjach.
Jeśli natomiast chodzi o sympatię wobec maluchów, widać ją wyraźnie na każdym kroku, bo we
wszystkich miejscach publicznych są pokoje dla
matek z dziećmi, a w restauracjach obowiązkowo
foteliki dla najmłodszych. Finowie mają dla hałaśliwego młodego pokolenia wiele wyrozumiałości
i niezwykle chętnie zaczepiają obce dzieci, żeby powiedzieć im jakieś miłe słowo.
To, co w Finlandii piękne, to także spokój. Nawet
na drogach. Bo chociaż drogi fińskie są w doskona-
Z
PODRÓŻE
Renifery, Muminki,
tysiące czystych
jezior, ostrożni kierowcy i Święty Mikołaj – o Finlandii
i jej symbolach
można opowiadać
godzinami. A najlepiej zobaczyć to
wszystko z bliska.
43
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
14-11-08
16:30
Page 44
PODRÓŻE
łym stanie, kierowcy korzystają z nich z rozwagą.
Jeżdżą spokojnie i – co może nam się wydać nie
do pomyślenia – przestrzegają zakazów prędkości.
Nawet, jeśli na przepięknej i równej trzypasmówce
ktoś ustawił zakaz jazdy powyżej 50 km/h!
Jadąc fińską drogą warto zajrzeć do stolicy. Helsinki mogą się na początku wydać troszkę nudne
i bez wyrazu, ale to wrażenie szybko mija bez śladu.
Kosmopolityczna stolica Finlandii, w której widać bardzo wyraźnie szwedzkie i rosyjskie wpływy, tętni życiem, a jednocześnie jest o wiele spokojniejsza i bardziej przytulna od wielkich europejskich stolic. Najlepiej zwiedzać ją pieszo, a wtedy nie umknie nam ani
krzyk mew, ani dźwięk buczących promów, ani zapach świeżo smażonych ryb.
Helsiński klimat można chłonąć w czasie spaceru
promenadą koło portowej przystani, przy której mieści się także najsłynniejszy rynek – kauppatori.
Na placu targowym można kupić świeże owoce i warzywa oraz ręcznie robione szale i rękawice. Prawdziwy hit to maskotki – pocieszne, pluszowe renifery.
Niezapomnianym przeżyciem jest posiłek na kauppatori, gdzie za niewielkie pieniądze można kupić
świeże rybne danie. Trzeba tylko uważać na bezczelne mewy, które krążą nad głowami turystów i wypatrują obiadu. Nie wahają się wyrwać smakowity kąsek z talerza, albo z ręki jedzącego.
Helsinki to miasto świątyń – tak pięknych i różnorodnych, że po prostu nie można ich nie odwiedzić. Najbliżej kauppatori wznosi się sobór Uspieński, prawosławna cerkiew z czerwonej cegły. W po-
44
jesień-zima 2008
MAGAZYN
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
14-11-08
16:31
Page 45
PODRÓŻE
45
14-11-08
16:31
Page 46
PODRÓŻE
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
godne dni jej cebulaste kopuły, niedawno odnowione,
świecą złotym blaskiem. W środku można podziwiać
przepiękne ikony, albo.... kupić pamiątkę na stojącym
w cerkwi straganie.
Zupełnie inny klimat panuje w temppeliaukio – kościele wykutym w litej skale. Na jego miedziany dach
budowniczowie zużyli aż 22 kilometry miedzianej taśmy.
Nieduża i bardzo oryginalna budowla jest w całej swej
surowości niezwykle przytulna. Przez okna pod dachem
wpadają promienie słońca, a do środka zaglądają ciekawskie ptaki. W skalnym kościele często organizowane
są koncerty, a w niedziele odprawiane są msze w języku angielskim.
Koniecznie trzeba też odwiedzić tuomiokirkko – wspaniałą budowlę, białą luterańską katedrę z XIX wieku. Prowadzące do niej długie, rozległe schody nigdy nie są puste – to miejsce towarzyskich spotkań i odpoczynku.
Można z nich podziwiać fragment miasta.
A całe Helsinki, jak z lotu ptaka, obejrzymy z wieży
widokowej przy stadionie olimpijskim wybudowanym
w 1952 roku. Jak na dłoni widać stamtąd całe miasto
z jego niewysoką zabudową (najwyższe wieżowce mają zaledwie 12 kondygnacji), rozległymi parkami i ruchliwymi ulicami.
46
jesień-zima 2008
MAGAZYN
42-47Finlandia:AUTOTRAPER
14-11-08
16:31
Page 47
PODRÓŻE
Wspaniałe wrażenia pozostawia helsińskie
zoo, które zajmuje całą wyspę o nazwie Korkeasaari. Można tam spędzić cały dzień obserwując zwierzęta i ptaki, którym przygotowano doskonałe warunki, zbliżone do naturalnych. Pobyt
umilają niezwykle zrelaksowane gęsi i dumne pawie, spacerujące wśród turystów po alejkach
i chętnie pozujące do zdjęć.
Wystarczy oddalić się o 50 kilometrów
na wschód od stolicy, żeby czas cofnął się o kilka
wieków. Porvoo, jedno z najstarszych fińskich
miast, słynne jest z prześlicznych, drewnianych
domów. Zwarta zabudowa bajkowych budynków
i wąskie brukowane uliczki nie zmieniły się
od stuleci. Na tym właśnie polega urok tego miasteczka, w którym bardzo wyraźne są szwedzkie
wpływy.
Najstarsze miasto w Finlandii to Turku, leżące
w południowo-zachodniej części kraju. Kiedyś
było stolicą kraju, teraz można tu zwiedzać autentyczny skansen (który nie powstał przez nagromadzenie zebranych w różnych częściach
kraju sprzętów i budynków, tylko jest przystosowaną do zwiedzania prawdziwą dzielnicą miasta). Koniecznie trzeba też odwiedzić XIII-wieczny zamek stojący nad brzegiem rzeki Aurajoki,
jeden z najświetniejszych fińskich zabytków. Kilkanaście kilometrów od Turku jest miasteczko
Naantali, a w nim Muumimaailma – park tematyczny poświęcony Muminkom. Można tu zwiedzić dom Mamy Muminka, spotkać bajkowe
stwory, poopalać się albo pobawić w piratów.
Każdego roku park odwiedzają tłumy małych
i dużych miłośników pociesznych stworków
z książek Tove Jonsson.
Finlandia dla odważnych to Laponia, najzimniejszy i wysunięty najbardziej na północ region
kraju. Latem dzień trwa tu przez całą dobę, za to
zimą zapada zmrok, a słońce wychodzi najwyżej
na kilka godzin dziennie. Trzaskający mróz poniżej minus 30 stopni to w zimnej Laponii norma.
Są tu jednak stada reniferów, wyścigi psich zaprzęgów i dzika przyroda. Mimo chłodów turyści
chętnie odwiedzają Laponię. Także dlatego, że to
ojczyzna Świętego Mikołaja. Zacny Mikołaj rezyduje w wiosce położonej kilka kilometrów od Rovaniemi, stolicy Laponii i całymi dniami przyjmuje gości z całego świata, z którymi – za drobną
opłatę – chętnie pozuje do zdjęć. Słucha też życzeń i, kto wie, może nawet je spełnia.
J
47
14-11-08
16:49
Page 48
PASJE
48-51Lyzwy:AUTOTRAPER
48
jesień-zima 2008
MAGAZYN
48-51Lyzwy:AUTOTRAPER
14-11-08
16:50
Page 49
PRACOWITOŚĆ, UPÓR, CHĘĆ
OSIĄGNIĘCIA CELU TO CECHY
CHARAKTERU, JAKIE POWINIEN
MIEĆ AMBITNY ŁYŻWIARZ.
PASJE
CHOĆ JAZDA FIGUROWA NA
LODZIE TO SPORT BARDZO
WIDOWISKOWY, DROGA
DO SUKCESÓW BYWA DŁUGA
I PEŁNA WYRZECZEŃ.
Sport ten wymaga ogromnego wysiłku i wytrzymałości. Łatwo to zrozumieć obserwując treningi polegające na powtarzaniu do upadłego tych samych
elementów. Łyżwiarstwo figurowe nie wymaga bajecznych nakładów finansowych. Para łyżew, które
wystarczają na dwa lata, kosztuje 300 zł. Ważne jest
natomiast, aby nie zniechęcać się ogromem pracy.
JAK ZACZĄĆ I... NIE PRZERAZIĆ SIĘ
Jeśli chce się zostać liczącym się zawodnikiem,
treningi trzeba zacząć w wieku pięciu-, najpóźniej
ośmiu lat 8. Jednak jeździć, a nawet poprawnie wykonywać wszystkie elementy łyżwiarskie można się nauczyć nawet po trzydziestce. Dla tych, którzy nie chcą
łączyć zawodu ze sportem, istnieją towarzystwa rekreacyjne, takie jak w Łodzi, gdzie pod okiem trenerów,
szkolących profesjonalnych tancerzy można nauczyć
się jazdy figurowej na lodzie. Wprawne oko szkoleniowca potrafi wyłowić wśród jeżdżących dla zdrowia
diament, który poddany dalszym szlifom może
błyszczeć na poważnych imprezach sportowych.
Najtrudniejsze do opanowania w łyżwiarstwie są
skoki. Nie każdemu przychodzi łatwo wyskoczyć
na lodzie na wysokość 1,5 metra i wylądować na jednej nodze. Skoki wzbudzają także najwięcej emocji
wśród publiczności. Jedną z trudniejszych ewolucji
jest axel, ponieważ jest jedynym skokiem, w którym
zawodnik wyskakuje do przodu, a ląduje tyłem –
podwójny axel wymaga więc wykonania dwóch i pół
obrotu. W toeloopie, najłatwiejszym skoku, łyżwiarz
wybija się jadąc tyłem na zewnętrznej krawędzi prawej nogi, lewą łyżwę wbija w lód. Dokładnie na odwrót wygląda flip – jadący na wewnętrznej krawędzi
lewej łyżwy, prawą wbija ząbkiem w lód. Podobny
W konkurencji solistów zarówno kobiety
jak i mężczyźni muszą wykonać określoną liczbę elementów łyżwiarskich. Sędziowie oceniają nie tylko same figury, liczą się także elementy łączące czyli
kroczki. Jewgienij Pluszczenko, rosyjski
łyżwiarz, czarował publiczność mnogością trudnych sekwencji krótkich kroczków tańczonych po linii prostej w bardzo
szybkim rytmie.
jest lutz, jednak skaczący ustawiony jest na zewnętrznej krawędzi lewej nogi. W salchowie tancerz
nabierając rotacji wykonuje zamach prawą nogą, a w
rittbergerze wyskakuje z zewnętrznej krawędzi prawej nogi do tyłu. Odróżnienie i ocena szybko
wykonywanych elementów wydają się laikowi prawie
niemożliwe, jednak obserwujący zawody sędziowie i
łyżwiarze doskonale orientują się w rodzaju, liczbie
obrotów, skali trudności i perfekcji wykonania każdej
ewolucji.
KTO NA ŁYŻWIARZA?
Jazda figurowa na lodzie wymaga poświęceń już
od najmłodszych lat i trudno jest czasem przekonać
rodzinę młodego adepta o sensie uprawiania tego
rzadkiego sportu. Stefan Potęga, szkoleniowiec
w Łódzkim Towarzystwie Łyżwiarstwa Figurowego,
często „wychowuje” nie tylko samych łyżwiarzy, ale
też ich rodziców, prosząc o wyrozumiałość i cierpliwość w oczekiwaniu na dobre wyniki swoich pociech. Potęga mobilizuje do wytrwałej pracy samych
zawodników i stara się stworzyć dzieciom jak naj-
49
48-51Lyzwy:AUTOTRAPER
14-11-08
16:50
Page 50
PASJE
bardziej komfortowe warunki do treningów. Czasem
musi dawać nauczycielom w szkole prozaiczne
wskazówki, np. żeby nie robili klasówek na ostatnich godzinach lekcyjnych, aby dzieci miały trochę
więcej siły na trening, który zaczyna się tuż po zajęciach.
Praca młodych sportowców nie ogranicza się tylko do treningu na lodowisku, ale odbywa się także
na sali gimnastycznej i baletowej, gdzie ćwiczy się
wszystkie kroki łyżwiarskie „na sucho”, a dopiero potem przenosi się je na taflę lodu. Zawodnik powinien
być skoczny, lekki, musi umieć zaprezentować się
na lodzie. Trener przekazuje nie tylko wiedzę łyżwiarską, musi wpoić uczniowi odwagę oraz nauczyć go
koncentracji.
Łyżwiarstwo figurowe ma ponadstuletnią
tradycję. Należy do najstarszych dyscyplin nowożytnych igrzysk olimpijskich.
Pierwsze zawody odbyły się w Wiedniu 137 lat temu, dyscypliną olimpijską
styły się w 1908 roku w Londynie. Przyznano wtedy medale w dwóch konkurencjach – indywidualnej i par sportowych.
Pary taneczne, czyli taniec na lodzie, pojawiły się w mistrzostwach świata
dopiero w 1951 roku.
CIĘŻKI, ALE POŻYTECZNY
Stalowe nerwy, ciężka praca, niepewne wyniki to
codzienność łyżwiarzy. Co decyduje o tym, że łyżwiarstwo jednak znajduje zainteresowanie wśród
młodych ludzi? Łyżwiarstwo jest baletem, tylko że
na lodzie, kształci płynność i grację ruchów, prostą
postawę, ponadto dobrze działa na układ oddechowy, bo łyżwiarz dużo jeżdżąc w zimnym środowisku,
usprawnia swoje płuca.
– Rozwija ciało do tego stopnia, że żaden ze
sportów nie jest mi straszny – twierdzi Kasia, była
zawodniczka, która skończyła karierę. – Sport ten
uczy charakteru, zdyscyplinowania i systematyczności – dodaje.
Trener Stefan Potęga wyszkolił już wielu zawodników, którzy po skończeniu kariery nie zagubili się,
wręcz przeciwnie, dzięki łyżwiarstwu nauczyli się
przetrwać i dbać o swoją przyszłość. Zaprawieni w
trudach łyżwiarze zwykle doskonale sobie radzą
na studiach, jeszcze w trakcie uprawiania sportu, bo
treningi i rywalizacja w zawodach uczą, że trzeba
walczyć. Potrafią też odnaleźć się na rynku pracy,
najczęściej zostają trenerami lub zakładają swoje
małe przedsiębiorstwa.
50
jesień-zima 2008
MAGAZYN
48-51Lyzwy:AUTOTRAPER
14-11-08
16:50
Page 51
Wśród łyżwiarskich konkurencji najbardziej widowiskową rywalizacją są pary sportowe. Mieszane duety mają do wykonania podstawowe elementy łyżwiarskie, takie
jak skoki, piruety, spirale, sekwencje kroczków oraz figury wymagające siły – podnoszenia, skoki wyrzucane, piruety wspólne. Konkurencja par sportowych jest trudniejsza od par tanecznych, a partner musi być znacznie wyższy od partnerki oraz
wykazać się nie lada siłą, aby np. w skoku wyrzucanym wypuścić partnerkę na wysokość 1,5 metra.
PASJE
Najbardziej znaną i cenioną trenerką pochodzącą
z Łodzi była Maria Olszewska-Lelonkiewicz, wychowawczyni wielu pokoleń łyżwiarzy i czołowych
polskich zawodników. Pod jej okiem polska para taneczna Sylwia Nowak i Sebastian Kolasiński zdobyła mistrzostwo świata juniorów i przez kilka lat swojej kariery była najlepszą polską parą, walczącą także
na igrzyskach olimpijskich. W 1998 r. w Nagano zajęli 12., a w 2002 r. w Salt Lake City – 13. miejsce. Olimpijczykami byli też wychowankowie łódzkiej trenerki
Agnieszka Domańska i Marcin Głowacki. Maria
Olszewska miała także pod opieką parę taneczną
Aleksandrę Kauc i Michała Zycha, kilkakrotnych
mistrzów Polski. Wielu wspomina Marię Olszewską-Lelonkiewicz, zmarłą 6 marca 2007 r., jako ciepłą
osobę z ogromnym doświadczeniem i wiedzą. Z Łodzi
pochodzi również Grzegorz Filipowski, najwybitniejszy polski łyżwiarz solista, wielokrotny mistrz Polski
w latach 1981-86, trzykrotny olimpijczyk. Przeszedł
do historii sportu jako jedyny polski solista, który stanął na podium mistrzostw świata. Zdobył brązowy
medal w mistrzostwach w Paryżu w roku 1989.
W 1992 przeszedł na zawodowstwo. Obecnie mieszka w Kanadzie, gdzie pracuje jako trener.
J
Pary taneczne mają pozornie ułatwione
zadanie, ponieważ w ich konkurencji,
obok tańca na lodzie, najważniejsze
jest wrażenie artystyczne. Jednak jak
ocenić coś tak ulotnego jak piękno
i emocje sportowe? Sędziowie obok tabeli punktów przyznawanych za poszczególne elementy muszą wykazać
się wrażliwością na talent zawodników
oraz na tzw. umiejętność interpretacji
muzyki – tańczenie do rytmu i zgodne
z charakterem wybranej muzyki.
Od 2002 roku obowiązuje nowy sposób
sędziowania – Code of Points, w którym
zawodnicy muszą wykonać ściśle określoną liczbę i rodzaj elementów.
Na końcową ocenę, tak jak przed wprowadzeniem nowego systemu, składają
się elementy techniczne i wrażenie artystyczne.
51
STYL ŻYCIA
Harley-Davidson
52-53Harley2:AUTOTRAPER
17-11-08
11:05
Page 52
legenda szos
Harley-Davidson jest wyjątkowym
zjawiskiem. Zapewne napisano już wiele
rozpraw naukowych mających wyjaśnić
na czym polega fenomen amerykańskiego
motocykla, lecz tego tak do końca wyjaśnić
się nie da i w tym też zawiera się
niesamowita siła tej marki.
Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to łatwo
można dojść do wniosku, że żadna firma motocyklowa ani samochodowa, nie potrafi tak perfekcyjnie, jak
robi to Harley-Davidson, łączyć wierności własnej
tradycji z wymogami współczesności.
Wszystkie Harleye, począwszy od motocykli produkowanych w latach 30. ubiegłego wieku, aż po najnowsze modele, są do siebie bardzo podobne. Wła-
52
śnie ta stylistyczna konsekwencja powoduje, że od
dawien dawna są obecne w świadomości społecznej
jako synonim ciężkiego motocykla. Jest coś takiego
w sylwetce maszyn z Milwaukee, że od razu wpada
w oko i kto raz zostanie zauroczony, ten już na całe
życie zachowuje w pamięci charakterystyczny dla
wzornictwa z epoki art déco obraz niskiej, przysadzistej maszyny o opływowych liniach. Równie silne
wrażenie wywiera dźwięk silnika. Kiedy pracuje on na
wolnych obrotach, jego basowy gang przypomina
odgłos bicia gigantycznego serca. Kiedy maszyna
rozpędza się na pełnym gazie, brzmienie dwucylindrowca zamienia się w donośny grzmot. Tak, jak gulgot V8 jest akustyczną wizytówką klasycznego amerykańskiego samochodu, tak brzmienia amerykańskiego V2 nie da się pomylić z żadnym innym moto-
jesień-zima 2008
MAGAZYN
52-53Harley2:AUTOTRAPER
17-11-08
11:06
Page 53
STYL ŻYCIA
cyklem. Harleye nie są ciche, lecz jednocześnie ich
dźwięk nie jest dokuczliwy. Wzbudza raczej ciekawość, niż agresję otoczenia. Jest to więc motocykl,
który bardzo silnie oddziaływuje na zmysły. Inne maszyny tego nie potrafią. Oczywiście nie każdemu musi to przypaść do gustu, ale jest faktem, że właściciele innych marek znacznie częściej zmieniają swoje
upodobania – harleyowcy pozostają wierni swojej
marce. Wiele maszyn japońskich i europejskich dostarcza dużej przyjemności i niesamowitych wrażeń,
ale tylko podczas szybkiej, ostrej jazdy. Na Harleyu
odczuwamy przyjemność zupełnie niezależnie od
prędkości z jaką jedziemy, przy czym ten motocykl
wcale nie zachęca do szybkiej jazdy. Dzięki komfortowej pozycji za kierownicą i bardzo przyjemnej charakterystyce silnika, wynikającej z jego niskoobrotowego
charakteru i dużej elastyczności, idealnie nadaje się
do stylu jazdy, który nazwałbym kontemplacyjną turystyką. Jeśli obserwuje się Harleye jadące na przykład
krętą górską drogą, trudno oprzeć się wrażeniu, że te
motocykle doskonale komponują się z krajobrazem.
Harley-Davidson to już 105 lat historii. Zawdzięcza
swą pozycje nie tylko konstruktorom, ale w dużej mierze również ludziom, którzy przez te wszystkie lata
jeździli i wciąż jeżdżą. Dawniej amerykańskie motocykle uzyskały swój legendarny status dzięki temu, że
pełniły służbę w szeregach zwycięskich armii podczas obu wielkich światowych wojen. W latach 50.
i 60. stały się ikoną popkultury, nieodłącznym elementem rock’n’rollowego stylu życia. Również dziś
wsiadają na nie ludzie, którzy dobrze czują się w tym
klimacie. Mówiąc o Harleyu, nie można również nie
wspomnieć o klubach motocyklowych i nieważne, że
niektóre z nich cieszą się nie najlepszą sławą, ważne,
że są składnikiem legendy Harleya-Davidsona. Bez
nich Harley na pewno nie byłby dziś tym, czym jest.
To właśnie członkowie amerykańskich klubów motocyklowych, przerabiając swoje maszyny, stworzyli
podwaliny customizingu, który dziś stał się dobrze
prosperującą gałęzią przemysłu z jednej strony i zjawiskiem socjologicznym z drugiej.
Mając to na względzie, w 1983 roku powołano do
życia HOG – klub motocyklowy stworzony przez fabrykę. Jest on obecnie najliczniejszy na świecie – ponad 1 000 000 członków. Przynależność do HOG-u
umożliwia jego członkom wspólne przeżywanie radości, jaką daje jazda na Harleyu. Fakt, ta zabawa do tanich nie należy, ale z drugiej strony ten motocykl naprawdę potrafi odmienić życie, uczynić je bardziej
barwnym – a na to nie ma ceny.
By się o tym przekonać, wystarczy kupić Harleya
i wstąpić w nasze szeregi.
Serdecznie zapraszam.
K
tekst: Lech Wangin, redaktor naczelny magazynu CUSTOM,
członek Warsaw Chapter Poland
zdjęcia – archiwum Warsaw Chapter Poland
53
Page 54
Rozmowa z doktorem
Czesławem Michalczykiem, psychoterapeutą
u psychologa
ROZMOWA
54
16:53
rozmawiała Lucyna Krysiak, rys. Jakub Wiejacki
14-11-08
Biznesmen
54-55psycholog:AUTOTRAPER
– Biznesmeni uchodzą za ludzi o mocnych
nerwach, którzy wiedzą czego chcą i jak prowadzić interesy, a jednak coraz częściej szukają
pomocy u psychologów. Dlaczego?
– Prowadzenie własnej firmy to ogromna odpowiedzialność, a im większa firma, tym trudniej ją
udźwignąć. Prawda ta jednak dociera do szefów firm
najczęściej dopiero w gabinecie psychoterapeuty.
Wcześniej rzadko są świadomi, że nie radzą sobie
z tym problemem. Nadmierną nerwowość, drażliwość, zaburzenia snu, koncentracji, kłucia w okolicy
serca, bóle głowy, duszności, wiążą z jakąś chorobą.
Kiedy badania i konsultacje medyczne wykluczają
chorobę, szukają pomocy u psychologa. Przeważnie
już w czasie pierwszego spotkania z terapeutą wychodzi na jaw, że ich złe samopoczucie ma związek
z kierowaniem firmą. Trawi ich lęk przed konfrontacją z obowiązkami, które wraz rozrastaniem się firmy
coraz bardziej ich przerastają.
– Może barierą są niewystarczające kompetencje zawodowe biznesmenów?
– Raczej chodzi o kompetencje osobowościowe.
Czasy, kiedy do prowadzenia biznesu wystarczał kapitał i wiedza na temat branży, której dotyczy interes,
dawno minęły. Dziś trzeba znać się nie tylko na ekonomii i zarządzaniu, ale na psychologii. Umiejętność
komunikowania się z ludźmi, otwartość, czy asertywność, są równie potrzebne w kierowaniu biznesem,
a z tym jest najgorzej wśród biznesmenów. Większość z nich jest przekonanych, że interes tylko wtedy prosperuje, jeśli silną ręką rządzą i sprawują pełną kontrolę nad tym, co dzieje się w firmie. W myśl
tej zasady starają się być wszędzie, osobiście dopilnować każdego stanowiska pracy, podejmować każdą decyzję. Wiąże się to z przekonaniem, że nie
jesień-zima 2008
MAGAZYN
54-55psycholog:AUTOTRAPER
14-11-08
16:54
Page 55
– Kto jest bardziej odporny na pułapki związane z kierowaniem firmą, mężczyźni czy kobiety?
– Zdecydowanie kobiety. Biznesmen kobieta
rzadko trafia na kozetkę do psychoterapeuty. Wrodzona empatia i kobieca intuicja lepiej pozwalają jej
zrozumieć problemy pracowników. Kobiety łatwiej
też się komunikują. Rzadziej popadają w pracocholizm i rozwodzą się z tego powodu. Jednym słowem
lepiej godzą rolę bizneswomen, żony i matki.
– Wielu szefów źle traktuje swoich pracowników. Dlaczego?
– Wychodząc z błędnego przekonania, że surowy
szef lepiej ich zmotywuje do pracy. Tego rodzaju podejście często ma odwrotny skutek. Zamiast motywować pracownika, paraliżuje go i zabija jego kreatywność. Tacy szefowie mylą asertywność ze złym
traktowaniem. Na szczęście to się już zmienia, bo liczące się korporacje coraz bardziej zaczynają doceniać potencjał ludzki. Mija zachłyśnięcie się maszynami i komputerami, a lansuje się ludzką wiedzę
i kreatywność. Dla biznesmenów, szefów firm to
ogromne wyzwanie. Nie wystarczy kierować pracownikami zza biurka i wydawać im polecenia, trzeba nawiązać z nimi bliższy kontakt, funkcjonować
na co dzień w bliskich relacjach.
– To dlatego taką popularnością cieszą się
warsztaty psychologiczne wśród biznesmenów?
– Między innymi. Warsztaty są prowadzone
w kilkunastoosobowych grupach. Dzięki temu biznesmeni mogą skonfrontować swoje umiejętności
i poznać ograniczenia własnej osobowości. To niepowtarzalna okazja, by w oczach innych uczestników warsztatów przejrzeć się jak w lustrze. To pozwala spojrzeć na siebie z innej perspektywy, złapać dystans. W konsekwencji przygotować biznesmena psychologicznie do pracy z ludźmi. Książka
daje wiedzę teoretyczną na ten temat, warsztaty to
czysta praktyka.
– Czy warsztaty psychologiczne mogą biznesmena uchronić przed kozetką u terapeuty?
– Z pewnością. Biznesmeni lepiej przygotowani
psychologicznie do kierowania ludźmi, popełnią
mniej błędów. Jednak na udział w warsztatach decydują się głównie dlatego, że chcą się rozwijać. Ostatnio wzrosło zainteresowanie psychologią, niekoniecznie w związku z wykonywanym zawodem. Ludzie chcą wiedzieć kim są i jak mogą tę wiedzę wykorzystać, aby lepiej żyć.
J
ROZMOWA
można nikomu zaufać. Biorą więc na swoje barki
więcej i więcej, aż w końcu cały czas wypełnia im
praca. Przy takim podejściu kryzys jest nieunikniony.
– W interesach zaufanie to ryzyko. Czy nie lepiej być nieufnym niż zostać oszukanym?
– Jeśli stawką jest własne zdrowie psychiczne
i spokojne życie, a także satysfakcja z kierowania
firmą, warto zaryzykować. Przecież świat nie składa się wyłącznie z oszustów. Zresztą terapia nie
polega na przemianie biznesmena z nieufnego
w naiwnego. Chodzi o zmianę nastawienia, o przełamanie bariery nieufności wobec pracowników,
pokonanie lęku przed bezpośrednim kontaktem
i rozmową. Terapia uświadamia, że również styl
prowadzenia firmy można zmienić. Wszystko zależy od kryteriów doboru kadry kierowniczej. Oprócz
fachowości kierownicy powinni posiadać predyspozycje do pracy w zespole, umiejętność zażegnywania konfliktów, zdolność jasnego określania celów,
tworzenia odpowiedniego klimatu, kultury pracy.
55
17-11-08
10:59
Page 56
AKCESORIA – AUTOTRAPER 4X4
56-57Akcesoria:AUTOTRAPER
OSŁONY PODWOZIA
SHERIFF
Nie wszyscy wiedzą, że za pięknymi Jeepami
wyposażonymi w off-roadowe zderzaki, wyciągarki i bagażniki, wyjeżdżającymi z Autotrapera na nieseryjnych kołach, stoi dział doposażeń, znany bardziej jako Autotraper
4x4. Ten dział stał się już samodzielną firmą
handlową o zasięgu ogólnopolskim.
Niedawno oferta Autotrapera 4x4 powiększyła się
o osłony misek olejowych silników, skrzyń biegów, reduktorów, drążków kierowniczych i zbiorników paliwa.
Współpracujemy z młodą firmą produkcyjną z Sankt
Petersburga. Autotraper 4x4 jest generalnym dystrybutorem osłon SHERIFF na Polskę. Nasz dostawca
produkuje rocznie milion osłon, a katalog liczy ponad
1000 rodzajów do wszystkich samochodów jeżdżących aktualnie w Europie. Osłony SHERIFF są wykonane z blachy stalowej, aluminium lub stali nierdzewnej w oparciu o fabryczną dokumentację samochodów. Dzięki temu pasują bez wiercenia i spawania.
Odbiorcy osłon zwracają uwagę na szczeliny chłodzące miskę olejową oraz przemyślnie wykonane
otwory do spuszczania oleju i wymiany filtra.
Zabezpieczenie podwozia przed bezpośrednim
uszkodzeniem to tylko jedna z wielu funkcji. Osłony
są świetnym zabezpieczeniem przed kurzem, wodą,
drobnymi kamykami, które w wielu samochodach do-
56
stają się do komory silnika właśnie od dołu i mogą
spowodować uszkodzenia. Warto wspomnieć przed
zimą, że groźne dla auta są nie tylko koleiny i bryły lodu, ale i dzikie zwierzęta, które będą szukać ciepła
pod maską.
Kto skrupulatnie zapisuje wydatki na paliwo, przeżyje miłą niespodziankę. Osłona na tyle wygładza aerodynamikę podwozia, że odczujemy spadek zużycia
paliwa przy przejazdach pozamiejskich.
Oferta osłon w Autotraperze nie jest adresowana
tylko do właścicieli samochodów Jeep, Chrysler i Dodge. Namawiamy do zakupu osłon do samochodów
osobowych, które najczęściej są najniższe i mają najsłabsze zabezpieczenie spodu, do samochodów dostawczych, którymi jeżdżą zwykle handlowcy i inni
pracownicy, do samochodów 4x4 i pickup, które ciężko pracują na budowach, wreszcie do wszelkich samochodów rekreacyjnych.
Dokładnych informacji udzielamy mailowo:
[email protected] lub [email protected] oraz telefonicznie: 0-42 225 97 63,
0-507 310 475.
jesień-zima 2008
MAGAZYN
56-57Akcesoria:AUTOTRAPER
17-11-08
11:00
Page 57
AKCESORIA
Od lat przebiegamy dziesiątki targów
samochodowych, autosalonów, miejsc,
gdzie producenci pokazują nowe samochody.
We wrześniu postanowiliśmy zobaczyć
coś innego. Odwiedziliśmy targi części
samochodowych i akcesoriów
Automechanika we Frankfurcie.
Dzień na
Automechanice
Motto targów brzmi: „wszystko co wprawia auto
w ruch”. Automechanika to targi, na których prezentują się producenci wszystkiego z czego składa się samochód. Wszyscy wiemy, że fabryka samochodów to
dzisiaj montownia. Ktoś dostarcza tłoki, ktoś paski,
ktoś siedzenia. Te właśnie firmy są we Frankfurcie.
Z jednej strony szczycą się, że pracują na zlecenie
wielkich koncernów, z drugiej, bez fałszywego wstydu, próbują znaleźć klientów na swoje wyroby sprzedawane na niezależnym rynku pod własnym znakiem.
Ekspozycje pogrupowano tematycznie. Poza grupą
„części i systemy” odwiedzamy działy:
akcesoria i tuning
naprawa i obsługa
informatyka i zarządzanie
wyposażenie serwisów i myjni
Nie obejrzymy targów w jeden dzień, bo jest tu
4680 wystawców z 80 krajów, postanawiamy więc
skupić się na tym, co jest dumą tegorocznych organizatorów. A jest to „Automechanika Innovation Award”
– konkurs zakończony wytypowaniem zwycięzców na
najbardziej innowacyjny produkt i usługę oraz „Green
Directory” – przewodnik po 25 produktach wytypowanych przez super szacowne jury jako mające największe znaczenie dla ochrony środowiska.
Nagrody innowacyjne, które nam się podobały to
wprowadzony przez Volkswagena rejestrator błędów,
które występują nieregularnie, nie powtarzają się, nie
zapisują komunikatów w komputerach samochodu.
Urządzenie zwane nie bez powodu samochodowym
EKG, ma wspomóc diagnozowanie usterek. Ciekawe
było również przenośne urządzenie firmy Kamatek do
uzupełniania punktowych uszkodzeń powłok galwanicznych blach karoserii i podwozia. Wszyscy wiemy,
że ocynkowane auto nie rdzewieje do pierwszej naprawy blacharskiej.
IT w innowacjach reprezentowała firma TecCom
pokazująca system, który pozwala wysłać do centralnej bazy danych kod kreskowy zeskanowany telefonem komórkowym z opakowania części zamiennej,
żeby sprawdzić, czy część ma właściwe dopuszczenie do obrotu.
Green Directory poprowadził nas przez szereg
bardzo poważnych rozwiązań technicznych. Nowe
układy wtrysku paliwa, filtry cząstek stałych, regeneracje części, w naszym subiektywnym odczuciu zostały pobite przez znaną wszystkim fanom motoryzacji firmę Brembo. Pokazała ona bowiem tarczę hamulcową Dual Cast, wykonaną z dwóch materiałów.
Część służąca do hamowania jest z żeliwa, a piasta
z aluminium. Taka tarcza waży o 20% mniej od tradycyjnej. Wywód, że z tego powodu spada zużycie paliwa i samochód jest bardziej ekologiczny to majstersztyk. Instalowanie coraz lepszych hamulców w coraz
szybszych samochodach – taka ochrona środowiska
zdecydowanie nam się podoba.
Delegacja Autotrapera 4x4 przeprowadziła też rozmowy handlowe z partnerami: firmami Misutonida
z Włoch (orurowania), Metalloproduktsja z Rosji oraz
Omix Ada z USA (największy niezależny dostawca
i producent części i akcesoriów do Jeepa).
57
AUTOTRAPER ZAPRASZA
58stopka:AUTOTRAPER
14-11-08
16:55
Page 1
MAGAZYN
Kwartalnik AUTOTRAPER MAGAZYN
GODZINY OTWARCIA SALONU
od poniedziałku do piątku – 9.00 – 18.00
w soboty – 9.00 – 15.00
WYDAWCA: AUTOTRAPER SPORT SERVICE
REDAKCJA:
Moto [email protected] Agencja Informacyjna
REDAKTORZY:
Robert Szczerbaniak (redaktor naczelny),
Małgorzata Jeremin-Mazurkiewicz,
Joanna Madej, Anna Tomaszewska, Marcin
Skrzyński, Tomasz Lamentowski
GODZINY OTWARCIA SERWISU
poniedziałek-czwartek – 8.00 – 20.00
piątek – 8.00 – 17.00
sobota – 9.00 – 16.00
Specjalne podziękowanie dla Macieja Ratyńskiego
i Doroty Obłękowskiej za wsparcie realizacji
projektu Autotraper Magazyn
DZIAŁ SPRZEDAŻY:
Jerzy Kociński (dyrektor sprzedaży)
[email protected]
tel/fax: (042) 227-93-90
e-mail: [email protected]
SPRZEDAWCY – SAMOCHODY NOWE:
tel. (042) 227-93-90
Zbigniew Deka:
[email protected]
Tomasz Górski:
[email protected]
Sebastian Jóźwik
[email protected]
Radosław Zwoliński
radosł[email protected]
Andrzej Liwowski
[email protected]
Zbigniew Mindrow (finansowanie):
[email protected]
AUTOTRAPER SPORT SERVICE
Autoryzowany Dealer Chrysler, Jeep i Dodge
95-030 Łódź - Starowa Góra
ul. Graniczna 2
(przy trasie Łódź -Katowice-A1)
Pozycja GPS: N 51°42.188c E 19°28.645c
tel.: (42) 227 93 90
www.autotraper.com.pl
SAMOCHODY UŻYWANE:
tel. (042) 640 10 77, tel. kom. 608 620 906
Arkadiusz Mazurkiewicz
Szef sprzedaży samochodów używanych
tel. 698 331 883
[email protected]
Miłosz Wolski
[email protected]
FOTO:
Chrysler, Moto [email protected] Agencja Informacyjna,
Autotraper, Shutter Stock, Jacek Gdowski, Marcin
Kaliszka, Dorota Sobiś, Paweł Ciechanowski
PROJEKT GRAFICZNY i SKŁAD:
Jakub Wiejacki – Moto [email protected]
MASTER LAYOUT: NOS BBDO
DRUK: Drukarnia LCL, Łódź
DZIAŁ SERWIS:
Jerzy Brzozowski (dyrektor serwisu)
[email protected]
tel. (042) 227-93-90
DZIAŁ CZĘŚCI:
Grzegorz Mielczarek
tel. (042) 227-93-90
DZIAŁ 4X4:
tel. (042) 227-93-92
Marek Włodarczyk
tel. kom. 604 550 172
[email protected]
Tomasz Lamentowski
[email protected]
DZIAŁ MARKETINGU:
Joanna Madej
tel. (042) 227-93-90
[email protected]
DYREKTOR HANDLOWY:
Małgorzata Jeremin-Mazurkiewicz
tel. (042) 227-93-90
[email protected]
DZIAŁ FINANSOWY:
Piotr Barański
[email protected]
tel. (042) 227-93-90
DZIAŁ ADVENTURE:
Aleksandra Falińska
tel. (042) 227-94-55
[email protected]
SERWIS NAPRAW POGWARANCYJNYCH
Miłosz Kowalski
Łódź, ul. Kolumny 267c
[email protected]
tel. (042) 6499244, tel. kom. 608519338
AUTOTRAPER
POLSKA GRUPA SERWISÓW
Firma Autotraper uruchomiła projekt AUTOTRAPER
– POLSKA GRUPA SERWISÓW, polegający na stowarzyszeniu z naszym holdingiem wybranych serwisów samochodowych z różnych stron Polski. Serwisy działają zgodnie z procedurami zbliżonymi do obowiązujących w naszym Serwisie
Pogwarancyjnym dla samochodów marek Chrysler, Jeep
i Dodge.
W ramach programu zapewniamy szkolenie pracowników,
wyposażenie w narzędzia specjalne i urządzenia diagno-
styczne oraz zaopatrzenie magazynu. Serwisy z grupy korzystają z logo i marketingu firmy Autotraper.
W ramach pierwszego eksperymentalnego wdrożenia
działa już serwis w Warszawie pod marką Dobry Warsztat,
przy ulicy Sieradzkiej 3. Kolejne serwisy szykują się do przystąpienia do w naszego programu.
III_OKLADKA:AUTOTRAPER
11/15/08
4:50 PM
Page 4
IV_OKLADKA:AUTOTRAPER
11/15/08
4:29 PM
Page 4

Podobne dokumenty