Nr 20. Wrzesień 2008 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu

Komentarze

Transkrypt

Nr 20. Wrzesień 2008 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu
Pismo Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego
Wrzesień 2008
Żywa skamieniałość
iłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba) w stanie naturalnym występuje na niewielkim obszarze w górach Tianmu-Shan we wschodnich Chinach. Osiąga tam 40 m
wysokości i może żyć prawie 4 tysiące lat. Jest jedyną pozostałością z wielu gatunków rodziny miłorzębowatych (Ginkgoaceae), która występowała na Ziemi już 250 milionów
lat temu, czyli w czasach dinozaurów. Trwało to do momentu nasunięcia się na powierzchnię Europy i Ameryki Północnej lodowców. Wtedy to miłorzęby znikły z tych
kontynentów, a botanicy uznali rodzaj za wymarły.
W 1691 r., podczas wyprawy badawczej po krajach Dalekiego Wschodu, Engelbert
Kaempfer, niemiecki lekarz i botanik, natrafił w Japonii na dziwnie wyglądające „orzechonośne” drzewo. Odkrywca ryzykował własnym życiem, aby przywieźć do Europy kilka nasion miłorzębu, ponieważ w tamtych czasach wywożenie ich poza wyspy było karane śmiercią. W taki sposób, po trwającej miliony lat nieobecności, miłorząb powrócił na
nasz kontynent i szybko zadomowił się w parkach i ogrodach.
Najstarszy holenderski okaz, sprowadzony z Japonii w 1730 r., posadzono w ogrodzie
botanicznym w Utrechcie. Przez pierwszych trzydzieści lat uprawiany był w szklarni,
a następnie został wysadzony do gruntu. Kiedy przywieziono miłorzęby do Polski, tego
dokładnie nie wiadomo. Obecnie najstarsze jest drzewo posadzone przez księżnę Lubomirską w Łańcucie, między rokiem 1770 a 1780. W naszym Ogrodzie
pierwsze dwa okazy zasadzono w drugiej połowie XIX wieku, nieopodal dawnej palmiarni. Jeden z nich jest zrostem dwóch osobników: żeńskiego i męskiego, posadzonych bardzo blisko siebie. Tę ciekawostkę
najłatwiej zaobserwować jesienią po opadnięciu liści, gdy drzewo
„owocuje” (jako nagozalążkowe wytwarza pestkowate nasiona
w osnówkach, które mylnie nazywane są owocami) i jedna jego
połowa pozbawiona jest nasion. Na terenie wrocławskiego
Ogrodu Botanicznego i Arboretum w Wojsławicach rośnie
ponad 30 odmian Ginkgo biloba. Najciekawsze z nich
to 'Variegata' – pstra, 'Saratoga' – o bardzo wydłużonych, dość wąskich, głęboko dwuklapowych liściach,
i 'Tubifolia' – o liściach, zwiniętych w rurkę.
M
Tekst i zdjęcia:
WIOLETTA FOREMSKA
Miłorząb dwuklapowy 'Tit'.
Zrośnięte osobniki męski i żeński.
Ciekawostka:
Nazwa Ginkgo – po japońsku oznacza
dosłownie „srebrny owoc”, jednakże
w swej długiej historii miłorząb zyskał
wiele innych nazw: kacze łapy, słoniowe
ucho, drzewo dziadka i wnuka (ponieważ
dopiero wnuczęta jedzą nasiona z drzewa
posadzonego przez dziadka), drzewo
o dziewczęcych włosach, drzewo wachlarzolistne oraz drzewo Goethego, który to
napisał o nim wiersz.
ZE STARYCH KSIĄG
2
Szafran według Kluka
CROCUS SATIVUS, SZAFRAN PRAWDZIWY. U Royena Crocus floribus fructui
impositis, tubo longissimo: u innych niektórych Crocus autumnalis. Ma cébulkę
okrągławą, od spodu nieco płaską, pokrytą skórką brunatną, grubą, siatkową: puszcza
wiele włosienkowych korzonków. Od wierzchu wypuszcza pochewkę iedno-listkową,
a z tey kwiat z długą kwiatową rurką.
Dziko rośnie we Francyi, Szwaycarach, Portugalii: rozmnożony teraz iest w Niemczech, Anglii, i t. d. i kiedy się zimna nie boi, bez wątpienia, że i u nas mogłby bydź
pożytecznie rozmnożony. Dawniey Szafran z Azyi był naysławnieyszy: teraz Austryacki tamtemu w niczym nie ustępuie. [...]
Kwitną w jesieni: wtedy z rana zrywaią się całe kwiaty, a przyniosłszy do domu, wybieraią się tylko same blizny z częścią szyyki, które są Szafranem. Szafran ten świeży suszy się. [...]
Prawdziwy i dobry Szafran powinien być purpurowy, ślniący, ale nie mażący, ani wilgotny. Ma swóy własny przenikaiący zapach, smak gorzkawo-korzenny, i farbuie wodę
żółto. [...]
Zażywa się do potraw, ciast, i niektórych lekarstw. Ma skutki rozgrzewaiące, rozwalniaiące, bole uśmierzaiące, i sen sprawuiące: i w takich potrzebach daie się różnym sposobem wewnętrznie i zewnętrznie. Bardzo zdrowy iest piersiom, posila głowę i serce,
czyści macicę, uspokaia bicie serca, czyni wesołym: ale go zbytnie zażywać nie trzeba;
duchy bowiem żywotne czyni leniwe, i zawrot głowy sprawuie.
Ztymwszystkim, ieżeliby z iakowey mogł szkodzić okoliczności, odbieraią mu się złe
przywary przez gorącość potraw, lub pieczenie ciasta. Wszakże wschodnie Narody obficie go zażywaią bez szkody. Nie utwierdza się i owych zdanie, którzy mniemali, że
śmiertelnego śmiechu bywał przyczyną. Nie zaręczam za prawdą tych, którzy każą suce
szczenney bonońskiey często dawać Szafranu, aby się pieski podobne do lwów udawały.
Szafran uprawny. Za: W. K. Warlich, Russkija liekarstwiennyja rastienija, S.-Pietierburg 1901, tabl. 119.
Dykcyonarz roslinny... ułożony przez X. Krzysztofa Kluka. Tom I: A.–E. Przedrukowany w Warszawie 1805, w Drukarni Xięży Piarów, s. 163–164 (pisownia oryginalna).
Kilka uwag
nad pięknością kwiatów,
i rozradzaniem się ich w naturze.
nne znowu rośliny wzrastają na dnach głębokich wód, których łono liczne ich zawiera potomstwo. Wiatr
nie może do nich przeniknąć; lecz same kwiaty wzruszają się, wychodzą z głębi, rozwijają się na powierzchni wody, i więdną, dokonawszy aktu upłodnienia. Takiemi są: grzybienie, które starożytni słońcu
poświęcali. Większe zadziwienie sprawia wallisneria spiralis, rosnąca w Rodanie, w rzekach Italii, północnéj
Ameryki i Nowéj Hollandyi. Jest to roślina nosząca kwiaty męzkie i żeńskie na dwóch oddzielnych indywiduach, a oba na dnie wody wzrastają. Jakże tu troskliwe przyrodzenie zabezpieczyło dla niéj wydanie potomstwa? Oto kwiat męzki po zupełném rozwinięciu się, odrywa się od swéj szypułki, wychodzi na powierzchnią wody i wolno po niéj pływa. W tymże czasie, kwiaty żeńskie spoczywające dotąd na spiralnych
szypułkach w głębi, odkręcają swą szypułkę, wznoszą się również na wierzch wody i łączą z pływającemi po
niéj pręcikami!
Cdn.
I
Botanika popularna obejmująca opisanie drzew, krzewów i roślin zielnych tak krajowych, jak zagranicznych,
szczególnych swemi własnościami i historyą, tudzież mających zastosowanie w przemyśle, sztukach, rzemiosłach, w gospodarstwie domowém i wiejskiém, przez S. Pisulewskiego, Warszawa 1845, s. 24–25 (pisownia oryginalna).
Wywłócznik kłosowy (Myriophyllum spicatum). Za: Giorgio Bonelli, Hortus Romanus, vol. 4, Rom 1776–1784, tabl. 50.
CZASOPISMO WYDAWANE PRZEZ OGRÓD BOTANICZNY
UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO
Wojciech Chądzyński – redaktor prowadzący
Magdalena Mularczyk – konsultacja botaniczna
dtp i druk: 6x7 ([email protected])
oraz autorzy:
Elżbieta Bogaczewicz, Wioletta Foremska, Hanna Grzeszczak-Nowak,
Marcin Kaczmarek, Ryszard Kamiński, Jacek Kański, Justyna Kiersnowska, Jolanta Kochanowska, Jolanta Kozłowska-Kalisz, Anna Łęcka,
Tomasz Nowak, Krzysztof Szczerbiński.
www.biol.uni.wroc.pl/obuwr
Adres redakcji:
ul. Sienkiewicza 23
50-335 Wrocław
tel. (071) 322 59 57 w. 14
e-mail: [email protected]
PRZYPOMNIJMY ZAPOMNIANYCH
tym roku minęło 50 lat od
śmierci Wolfganga Limprichta, wrocławskiego botanika
o nietuzinkowej osobowości i bogatym życiorysie. Przez wiele lat
związany był z Ogrodem Botanicznym i katedrą botaniki na Uniwersytecie Wrocławskim, a prócz tego
pracował w gimnazjum jako nauczyciel biologii. Umiał po mistrzowsku ubarwiać wykład fascynującymi opowieściami ze swych
dalekich, egzotycznych wypraw,
więc uczniowie za nim przepadali.
Młodsi nazywali go pieszczotliwie
„Limpi”, starsi zaś nie wiedzieć
czemu „Ohaio”, bo przecież trasa
jego podróży nie wiodła bynajmniej w kierunku Nowego Świata.
W
SIŁA RODZINNEJ TRADYCJI
Ojcem Wolfganga był pochodzący z wioski Bożnów koło
Żagania Karl Gustav Limpricht
(1834–1902), wybitny znawca
mszaków, autor fundamentalnego,
do tej pory niedoścignionego dzieła
pt. Mchy Niemiec, Austrii i Szwajcarii, będącego jedną z części monografii roślin zarodnikowych Europy Środkowej (1885–1904). Syn
uczonego, urodzony 31 października 1877 we Wrocławiu, po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w słynnym, wielowyznaniowym gimnazjum zwanym Johanneum, nie miał
właściwie innego wyboru niż studia przyrodnicze i matematyczne
na wrocławskim Uniwersytecie.
Ukończył je w 1902 roku, broniąc
napisanej pod kierunkiem swojego
mistrza i przyjaciela, profesora Ferdinanda Paxa (1858–1942), rozprawy doktorskiej poświęconej tropikalnym roślinom z rodziny Taccaceae. Pierwszą pracę podjął
w Ogrodzie Botanicznym, gdzie
akurat potrzebny był asystent naukowy.
W tym samym roku niespodziewanie stracił oboje rodziców i wówczas stanął przed nie lada wyzwaniem: musiał dokończyć dzieło
życia swojego ojca. Wywiązał się
z tego znakomicie, publikując
w 1904 roku obszerny rozdział
podsumowujący wieloletnie badania nad mchami.
SZEROKI ŚWIAT WZYWA
Po uzyskaniu uprawnień do
wykładania botaniki na wyższych
uczelniach, 27-letni Limpricht
wstąpił ochotniczo na roczną
służbę do regimentu grenadierów,
stacjonującego w koszarach przy
Podwalu (tam, gdzie dziś mieści się
Starostwo Powiatowe). Następnie
przez kilka lat był nauczycielem
w Gliwicach, Chorzowie i Raciborzu oraz w Berlinie. W końcu jednak uległ przemożnemu pragnie-
Grupa botaników pod pomnikiem
Linneusza w Ogrodzie Botanicznym, 26 lipca 1908; drugi od lewej
stoi dr Wolfgang Limpricht. Archiwum OBUWr.
3
jaży. Przez Szanghaj i Pekin dotarł
do miasta Tiencin, gdzie przez
sześć następnych lat uczył w niemiecko-chińskiej szkole średniej,
a w wolnym czasie kontynuował
obserwacje botaniczne i geograficzne, odwiedzając nie tylko wiele
miejsc w Chinach, ale również
Hongkong, portugalską kolonię
Makau i stolicę Filipin Manilę.
Wreszcie nadszedł czas powrotu
w rodzinne strony. W roku 1920
syty wrażeń podróżnik przypłynął
do Hamburga, a w 1922, po dwu-
„Limpi”
podróżnik
niu oderwania się od nauczycielskiej rutyny i monotonii i 12 września 1910 wyruszył koleją transsyberyjską do miasta Dalnyj, a stamtąd
statkiem do Szanghaju. Tutaj
otrzymał stanowisko wykładowcy
botaniki, zoologii, fizyki, matematyki i geografii w niemieckiej szkole medycznej. Na badanie szaty
roślinnej Chin mógł sobie pozwolić
jedynie podczas wakacyjnych wędrówek, dlatego z końcem 1913 roku
zrezygnował z posady i przyłączył
się do ekspedycji naukowej zorganizowanej przez dr. Waltera Stötznera z Wyższej Szkoły Technicznej
w Dreźnie. Teraz mógł nareszcie
spenetrować najdalsze zakątki
Państwa Środka, aż po granice
z Mongolią i Mandżurią, Junnan
i wybrzeża Pacyfiku. W Syczuanie
odłączył się od grupy i dalej podróżował już samotnie, docierając
do wschodniego Tybetu.
Opisy jego przygód mogłyby wypełnić wiele grubych tomów. Jak
później opowiadał swoim uczniom,
u tybetańskich mnichów zmuszony
był pić z ludzkiej czaszki, w Himalajach sypiał w trumnie, a u Mongołów słuchał mrożących krew
w żyłach historii o złowrogich bóstwach, demonach i upiorach. Naukowym plonem tej i późniejszych
wypraw była wydana w 1922 roku
licząca ponad 500 stron książka
Botanische Reisen in den Hochgebirgen Chinas und Ost-Tibets
(Podróże botaniczne po wysokich
górach Chin i wschodniego Tybetu).
POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI
Wieść o wybuchu wojny skłoniła Limprichta do przerwania wo-
letnim pobycie w Berlinie, osiadł
na stałe we Wrocławiu. Na Uniwersytecie Wrocławskim uzyskał
w 1924 roku habilitację, co dało
mu prawo wykładania botaniki
oraz możliwość prowadzenia badań
florystycznych i ekologicznych.
W swoich publikacjach opisywał
m.in. roślinność karkonoskich
Śnieżnych Kotłów, Kotliny Kłodzkiej i Gór Kaczawskich. Od 1934
roku był również nauczycielem
w gimnazjum realnym (BenderOberrealschule) przy ulicy noszącej dziś imię Bolesława Prusa.
Wraz z żoną, córką i trzema synami wiódł szczęśliwe życie w kamienicy przy obecnej ulicy Błogosławionej Edyty Stein, a później przy
Michała Wrocławczyka.
WESTFALSKA JESIEŃ ŻYCIA
W styczniu 1945 roku rodzina
Limprichtów musiała uciekać z zamienionego w twierdzę miasta.
Końca wojny doczekali w swoim
letnim domu w Kamiennej koło
Bystrzycy Kłodzkiej, ale w czasie
walk o Festung Breslau spłonęło
ich wrocławskie mieszkanie wraz
z księgozbiorem i bezcennym chińskim archiwum. W rok później
Botanicy w karkonoskim schronisku Wiesenbaude, 1903/1904;
pierwszy z prawej siedzi Ferdinand Pax, obok Wolfgang Limpricht. Archiwum OBUWr.
przetransportowani zostali w bydlęcym wagonie do Westfalii, gdzie
zamieszkali z początku w starym
spichlerzu. Synowie powrócili
z wojny i rozpoczęli studia na Uniwersytecie w Münster, a ich siedemdziesięcioletni ojciec poświęcił
się badaniom roślinności torfowiskowej. Z jego inicjatywy utworzono rezerwat przyrody na torfowisku Venner Moor.
Ostatnie trzy lata życia owdowiały uczony spędził w Münster
i tam też zmarł 5 czerwca 1958. Pozostały po nim setki nowych dla
nauki roślin, opisanych przez niego
samego bądź zaprzyjaźnionych botaników. Żyją też jeszcze – co
prawda bardzo nieliczni – dawni
gimnazjaliści, którzy do dziś pamiętają swojego najukochańszego profesora.
Serdecznie dziękuję Panu Mirosławowi Syniawie z Chorzowa za
udostępnienie materiałów dotyczących Wolfganga Limprichta i jego
rodziny.
MAGDALENA MULARCZYK
Himalaje. Za: Bengt Berg, Der
Lämmergeier im Himalaja, Berlin
1931, s. 143.
Azalia chińska (Rhododendron
molle), rosnąca w górach Chin.
Za: Vilmorin’s Blumengärtnerei,
Band II, Berlin 1896.
ROŚLINY DLA CIAŁA
4
uta zwyczajna (Ruta graveolens) należy do rodziny rutowatych (Rutaceae). Pochodzi z Europy Południowej. W chłodniejszych strefach klimatycznych można ją często spotkać w przydomowych ogródkach. Jest wysoką (90
cm), roz gałęz ioną byliną, drewniejącą w dolnej części. Głęboko
powcinane liście zawierają zbiorniczki z olejkami eterycznymi, dlatego ruta roztacza wokół siebie silny, charakterystyczny, raczej nieprzyjemny zapach. Na wierzchołkach pędów w lipcu i sierpniu rozkwitają zielonożółte kwiaty, a po
ich przekwitnięciu tworzą się owoce typu torebki.
R
W medycynie ludowej rutę stosowano przy wielu chorobach, ale
najczęściej przy niedomaganiach
serca. Pito napar z ziela lub noszono w woreczku świeżą roślinę w okolicy serca. Miała pomagać w „słabych oczach”, dlatego przecierano
oczy naparem lub połykano kilka
świeżych liści, koniecznie… przed
wschodem słońca. Łagodziła liszaje
i owrzodzenia; zmniejszała zawroty
głowy, dobrze wpływała na słuch
i w tym celu wyciśnięty sok z ziela
wlewano do ucha. Na południu
Polski dzieciom cierpiącym na bóle
żołądka robiono okłady z rozparzonej ruty, a „dzieciom zarobaczonym” podawano tę roślinę wy-
jek eteryczny, rutynę, alkaloidy,
gorycze i garbniki. Leki z ruty mają
przede wszystkim działanie rozkurczowe, uspokajające, żółciopędne,
moczopędne, obniżające ciśnienie
krwi i uszczelniające ściany naczyń
włosowatych. Napar lub wyciąg alkoholowy z ziela bardzo korzystnie
wpływa na procesy trawienne i zapobiega miażdżycy. Ma zastosowanie w leczeniu padaczki, nadpobudliwości nerwowej, migreny,
a także żylaków. Natomiast zewnętrznie łagodzi objawy zapalenia
spojówek, trądziku różowatego,
łuszczycy, bielactwa, odmrożeń
i stłuczeń.
Ruta może być również ciekawą
Ze starych ksiąg: „Można z listeczków świeżych, lub suszonych, ocet ruciany robić nalawszy na nie octu winnego, lub też
piwnego, aby nie był tęgi. Płuczą nim dziąsła umacnia je,
przytłumia ich cuchnienie, zachowując od zgniłości. Pomocny
na rany cuchnące, bóle głowy,
rozrzedziwszy pierwej jedną
część tego octu dwoma lub trzema częściami wody, i chusty maczane przykładając”.
(J. Dziarkowski)
Ruta rozwesela, ruta leczy
smażoną w oliwie. Ruta miała też
„zmniejszać strach” i zabezpieczać
przed urokami (dlatego w Wielkopolsce dziewczęta nosiły bransolety
z owoców ruty).
Surowcem do przygotowywania
preparatów są ulistnione pędy,
zbierane w końcu czerwca i na początku września. Ziele zawiera ole-
przyprawą kulinarną. Świeże lub
suszone listki można dodawać do
sosów, pieczeni, sałatek, surówek,
najlepiej tuż przed podaniem potrawy.
JOLANTA KOCHANOWSKA
Ruta ma właściwości trujące,
dlatego można się nią leczyć
wyłącznie po konsultacji z lekarzem. Na pewno nie wolno przyjmować jej przetworów kobietom
w ciąży, chorym z owrzodzeniami
żołądka i nadkwaśnością.
Fot. Jolanta Kochanowska
Ruta była znana już w starożytności jako roślina lecznicza i przyprawowa, a w średniowieczu także
jako afrodyzjak. W Polsce znalazła
miejsce również w obrzędowości
weselnej i poezji ludowej; w różnych regionach nazywano ją podobnie: rita, ruta ostrowonna lub
rutka.
Ruta zwyczajna w Ogrodzie Botanicznym.
Mowa wygłaszana przez gospodarza weselnego w Osieku k. Bydgoszczy:
„Przy wschodzie słońca promienie jaśnieją,
gdy się młodzi-państwo w dom Boski zabierają.
Sławetna młoda-panno, zapomnij swego wieńca,
zabieraj się w dom Boski za tego młodzieńca.
O wianku mój, wianku, na chustce jedwabnej,
przedtem-żeś mi był zielony, a teraz już zbladły.
O wianku mój wianku, na chustce szerokiej,
powiedz-że mi powiedz, jak mój wiek daleki.
Nie mogę ci powiedzieć, bom nie żadne stworzenie,
tylko od ruty zielo-korzenie”.
Budowa ruty. Za: Otto Wilhelm Thomé, Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz, Gera 1885 (www.BioLib.de).
KOLEKCJE NARODOWE
J
uż w pierwszych dniach czerwca
w dziale gruntowych roślin ozdobnych wzrok gości przykuwa duża
grupa zakwitających na rabacie piwon ii. Nasza kolekcja ob ejmuje
obecnie około 160 odmian bylinowych poch odz ących od piwonii
chińskiej (Paeonia lactiflora). Są
wśród nich zarówno odmiany bardzo stare, uprawiane od wieków
w ogrodach Chin, jak i nowsze,
wyhodowane już w Europie.
Na świecie znanych jest około
40 gatunków piwonii. Najważniejsza z ogrodniczego punktu widzenia jest P. lactiflora, ponieważ
dzięki łatwości, z jaką krzyżuje się
z innymi gatunkami, stała się
źródłem tysięcy odmian. W Chinach i Japonii hodowla tej piwonii
ma długą tradycję. Nigdzie indziej
jej kwiaty nie były tak lubiane i popularne jak właśnie w tych krajach.
Uprawiano ją tam już w VI w. n.e.,
a odmianom ogrodowym nadawano poetyckie nazwy, np. „spokojna
toń w blasku księżyca”, „pierwsza
tęsknota śpiącej dziewicy” czy
„mój przyjaciel sprawił mi radość
w ogrodzie”... Do Europy piwonia
chińska po raz pierwszy trafiła dopiero pod koniec XVIII w.
Dziki gatunek P. lactiflora rośnie na Syberii, w Mongolii, aż po
północne rejony Chin. Ma wzniesione, jasne, gładkie pędy, osiągające wysokość 60–100 cm. W czerwcu pojawiają się kwiaty. Na jednym
pędzie jest ich zwykle kilka, są
pachnące, białe lub czasem różowe
bądź czerwone. Osiągają średnicę
do 10 cm, mają żółte pręciki i trzy
do pięciu różowych słupków. Odmiana najbliższa dzikiemu gatunkowi to 'Whitleyi Major', wyhodowana na początku XIX w. przez
Reginalda Whitleya, właściciela
szkółki w okolicach Londynu.
Większość odmian pochodzących od P. lactiflora została wyhodowana w XIX w., najpierw we
Francji i Belgii, a następnie w Anglii i Niemczech. Są one łatwe
w uprawie oraz doskonale przystosowane do warunków klimatycznych Europy (wytrzymują temperatury do –30°C). Bardzo dużo starych, cennych odmian przywieziono z Chin i wprowadzono na rynek
pod nowymi, europejskimi nazwami. Po pierwszej wojnie światowej
zaczęto kłaść większy nacisk na hodowlę mieszańców międzygatunkowych. Krzyżowano ze sobą przede wszystkim piwonię chińską (P.
lactiflora) z piwonią lekarską (P.
officinalis). Większość tych prac
podjęto w USA, gdzie do dziś istnieje największe i najbardziej cenione towarzystwo miłośników piwonii: American Peony Society
www.americanpeonysociety.org/).
(w
5
W naszym Ogrodzie piwonie zaczęła kolekcjonować dr Jolanta
Kozłowska-Kalisz, długoletni kierownik działu gruntowych roślin
ozdobnych. Pierwsze rośliny (około 50 odmian) przyjechały do nas
w 1989 r. ze Stacji Hodowli Roślin
można zauważyć, jak duża jest
różnorodność odmian piwonii,
obejrzeć zarówno odmiany o kwiatach pojedynczych, jak i półpełnych oraz pełnych, które powstają
w wyniku przekształcenia pręcików
i słupków w płatki (są to tzw. peta-
Piwonia
chińska
Ogrodniczych w Śremie koło Poznania, gdzie likwidowano wszystkie kolekcje bylin. Kolejną dużą
grupę przywieziono w 2001 r.
z Akademii Rolniczej w Poznaniu,
a jesienią 2007 r. wzbogaciliśmy
się o ponad 50 nowych odmian,
które podarował nam Ogród Botaniczny Akademii Nauk w Kijowie
www.nbg.kiev.ua/eng). Od 2006 r.
(w
opiekę nad kolekcją sprawuje mgr
inż. Anna Łęcka.
Obecnie tylko część posiadanych
przez nas odmian rośnie na rabatach. Te najnowsze, które pochodzą z Kijowa, najprawdopodobniej znajdą się w ekspozycji dopiero w 2010 r. Mimo to każdej wiosny
loidy). Można się też przekonać,
jak bogata jest kolorystyka piwonii
– ich kwiaty występują we wszelkich odcieniach czerwieni, różu
i bieli. Czas kwitnienia jednej rośliny wynosi około 10 dni, a wszystkich odmian rozciąga się na ponad
miesiąc.
Więcej informacji o piwonii będzie można przeczytać na naszej
stronie internetowej poświęconej
kolekcjom narodowym:
'Claire de Lune'.
'Duchesse d’Orléans'.
'Empereur Nicolas'.
www.biol.uni.wroc.pl/obuwr/
kolekcje/kolekcje.html
Tekst i zdjęcia:
ANNA ŁĘCKA
'Highlight'.
'Mme Mechin'.
'Torpilleur'.
'Madame Galhau'.
6
„Idzie jesień, nie ma na to rady…”.
Z ARCHIWUM FOTOGRAFII PRZYRODNICZEJ
Fot. Wojciech Chądzyński
Z PRAC STUDENTÓW I PRACOWNIKÓW OGRODU
Dalia. Praca wykonana w Ogrodzie Botanicznym.
7
Mgr inż. arch. krajobrazu Monika Brodzka
NASZE PASJE
Hanna Grzeszczak-Nowak i jej konewki.
N
aj starsz ym
egz emp larz em
w zbiorze Hanny GrzeszczakNowak – inspektora Arboretum
w Wojsławicach, jest czterolitrowa, ocynkowana konewka ogrodnicza z długim, prawie metrowym
dzióbkiem i napisem na boku „Nastula”. Właścicielka konewki wykonała go farbą olejną i dzięki temu, mimo upływu kilkudziesięciu
lat, napis jest nadal czytelny.
– Używała jej pani Anastazja,
jedna z pracownic naszego Ogrodu, zwana przez przyjaciół Nastką
– wspomina pani Hanna. – Pamiętam ją dobrze. To były lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, gdy odbywałam praktykę semestralną we
Wrocławiu, a studiowałam na Wydziale Ogrodniczym poznańskiej
Akademii Rolniczej. Panią Anastazję, która wówczas była jedną
z najstarszych pracownic Ogrodu,
widywałam często, kiedy właśnie tą
konewką podlewała egzotyczne
roślinne cudeńka.
Konewki Hanna Nowak zaczęła
zbierać pięć lat temu. Pierwszymi
eksponatami tej nietypowej kolekcji były odnalezione w składzie rupieci polewaczki, których używali
pracownicy wrocławskiego Ogrodu
zaraz po wojnie. Dziś zakonserwowane stoją w odremontowanej
części folwarku w Wojsławicach,
w której prof. Tomasz Nowak –
dyrektor wrocławskiego Ogrodu
Botanicznego, prywatnie mąż pani
Hanny, zamierza urządzić muzeum
etnograficzne. Oprócz tych dużych,
ocynkowanych, ogrodowych jest
też w kolekcji pani Hanny sporo
w punktach skupu złomu. Są one
nie tylko wspaniałymi eksponatami, ale też część z nich wykorzystuję jako doniczki. Bardzo efektownie bowiem wyglądają w nich nie
tylko moje ulubione bluszcze, ale
również inne rośliny, które się
z nich „wylewają”.
Wielu moich znajomych, kiedy
dowie się o moim hobby, pyta, dlaczego zbieram akurat konewki.
Odpowiadam: bo obok szpadla są
one atrybutem ogrodnika. A ja jestem ogrodnikiem i co najważniejsze, bardzo lubię ten zawód.
Jeszcze nie tak dawno zdobycie
gałach, w kuchni, w pokoju gościnnym, w przedpokoju, a nawet
w łazience. Swoimi kształtami,
miedzianym połyskiem lub zielenią
patyny tworzą niepowtarzalny klimat.
– Od pewnego czasu marzę
o stworzeniu w Wojsławicach niewielkiego muzeum ogrodnictwa,
w którym znalazłby się również
zbiór moich konewek – mówi kolekcjonerka. – Myślę, że jest to dobry pomysł, bo nie słyszałam, aby
w Polsce była tego typu placówka.
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI
Atrybuty
ogrodników
konewek niewielkich, do podlewania roślin doniczkowych. Wykonane z miedzi lub mosiądzu, zachwycają swoimi niepowtarzalnymi
i wyszukanymi kształtami.
– Kiedy mieszkańcy Wojsławic,
w których pracuję od dwudziestu
lat, dowiedzieli się o mojej pasji,
zaczęli mi przynosić przeróżne konewki, wyciągnięte z piwnic lub ze
strychów. Wiele pięknych egzemplarzy dostałam też od męża, który
uwielbia odwiedzać giełdy staroci
i różnego rodzaju pchle targi. Sporo również kupiłam za grosze
mosiężnej lub miedzianej konewki
nie sprawiało zbyt wielkich trudności. Na targach staroci można
było je kupić za niewielkie pieniądze, a wybór był ogromny.
Obecnie, gdy zapanowała moda na
robienie z konewek doniczek, zdobycie takiego ładnego kształtem
naczynka wymaga nie lada zachodu. Na szczęście pani Hanna zaczęła je zbierać już kilka lat temu
i dziś w swojej kolekcji ma kilkadziesiąt tych ogrodniczych atrybutów. Cały dom jest ich pełen. Stoją
na specjalnych półeczkach, na re-
Nawet efektowny czajnik może
służyć do podlewania.
Korzystając z okazji, pragniemy zachęcić Przyjaciół wrocławskiego Ogrodu Botanicznego
i wojsławickiego Arboretum do
przekazywania muzeum tworzonemu w Wojsławicach dawnych
narzędzi ogrodniczych, także
tych najprostszych – motyczek,
szpadli, grabi, sekatorów, sierpów, opryskiwaczy i oczywiście
konewek.
Fot. Hanna Grzeszczak-Nowak
Fot. Wojciech Chądzyński
8
Eksponaty z kolekcji pani Hanny.
ROŚLINA ROKU
C
hiński filozof Lao Tsy (VI w. p.n.e.) powiedział: „Dom bez dzieci, drzewo bez ptaków
i ogród bez bambusów są jak dzień bez słońca”.
Bambus silnie zakorzenił się kulturze i religiach
krajów azjatyckich. W Chinach odzwierciedla
ścieżkę życia, której podstawą powinny być takie cechy, jak elastyczność, wytrzymałość, cierpliwość i wytrwałość. W Indiach symbolizuje
przyjaźń, altruizm i szczęśliwą rodzinę.
Bambusy, dzięki temu, że są bardzo wytrzymałe, a jednocześnie lekkie i elastyczne, znalazły
bardzo szerokie zastosowanie. Wykorzystuje się
je do budowy domów, ogrodzeń, mostów, przewodów nawadniających czy mebli. Z bambusa
powstają także naczynia, kosze, kapelusze i maty. Młode pędy bambusa są jadalne, a z ziaren
można wypiekać chleb i przyrządzać napój podobny do piwa.
9
zwykle lancetowate, z wyraźnym wierzchołkiem,
zaokrągloną nasadą i dobrze zaznaczonym nerwem głównym. Górna strona liścia jest błyszcząca, a dolna matowa. Kształt i wielkość liści mogą
być różne w zależności od gatunku: od małych,
igiełkowatych, po duże i szerokie.
Kwitnienie bambusów jest do tej pory zagadnieniem dosyć tajemniczym. Niektóre kwitną
corocznie, inne sporadycznie i nieregularnie, co
kilkadziesiąt lat. Niektóre gatunki po wydaniu
nasion zamierają. Kwiatostany mają postać niepozornej, kłosokształtnej wiechy o małych walorach dekoracyjnych.
Pierwsze mrozoodporne bambusy trafiły do
Europy na początku XIX w. z Chin i Japonii.
Obecnie na naszym kontynencie uprawianych
jest ponad 400 gatunków i odmian. Istnieją taksony pochodzące z Andów i Himalajów (Far-
Bambusy –
rośliny
magiczne
Bambusy występują na wszystkich kontynentach oprócz Europy i Antarktydy. Większość
pochodzi z gorących, tropikalnych i równikowych regionów Ziemi. Tylko ok. 1/5 gatunków
zasiedla strefy umiarkowane. Bambusy tropikalne mogą być rozmnażane z sadzonek pędowych,
co jest niemożliwe w wypadku gatunków z klimatu chłodniejszego. Te drugie mają za to zdolność wchodzenia w stan spoczynku zimowego,
co umożliwia ich uprawę poza granicami naturalnego występowania.
Bambusy zalicza się do rodziny wiechlinowatych (Poaceae), dawniej nazywanej rodziną
traw, i podrodziny bambusowych (Bambusoideae). Dzieli się je na gatunki zdrewniałe (Bambuseae) i zielne (Olyreae). Zdrewniałe mogą
osiągać rozmiary drzew. Najwyższe, dorastające
do wysokości 40 m, występują w Azji. Gatunki
zielne, nazywane „pigmejowymi”, tworzą podszyt tropikalnych lasów. Bambusy są najszybciej
rosnącymi roślinami na Ziemi. Rekordzistka to
Phyllostachys edulis, której pęd wydłużył się
w ciągu 24 godzin o 121 cm.
Bambus składa się z korzeni, kłączy, łodyg,
gałęzi i liści. Kłącza – podziemne pędy, z których
wyrastają nowe łodygi nadziemne, stabilizują
roślinę w gruncie i magazynują substancje pokarmowe. Łodygi są podzielone na wypełnione
tkanką węzły oraz międzywęźla – zwykle puste
w środku. Mogą mieć różne barwy: od zielonej
i żółtej przez pomarańczową i brązową do czarnej; czasem bywają też paskowane. Pędy boczne
wyrastają w węzłach pojedynczo, po dwa, trzy
lub więcej, w zależności od rodzaju. Liście
wyłaniają się z pochew liściowych otaczających
gałązki, do których przymocowane są za pomocą
pseudoogonków. Wyróżnia się liście chroniące
młode źdźbła i liście właściwe. Te drugie są
Pseudosasa japonica z dużymi, eleganckimi liśćmi. Gatunki niskie można wykorzystywać jako rośliny okrywowe. Doskonałe do tego celu są
Sasa veitchii i Shibataea kumasaca, które mają krótkie,
szerokie liście. Ciekawą okrywę tworzą Pleioblastus variegatus i Sasaella glabra 'Albostriata' o liściach paskowanych. Niektóre gatunki bambusów, np. Fargesia rufa,
F. nitida, Pleioblastus simonii, można wykorzystywać
do obsadzania cienistych
miejsc w ogrodzie.
Przy wprowadzaniu bambusów do ogrodu należy
dobrze przemyśleć miejsce,
w którym zostaną posadzone, gdyż są to rośliny bardzo
ekspansywne i potrzebują do
wzrostu dużo przestrzeni.
Można wokół posadzonych
roślin wkopać w ziemię bariery zapobiegające rozrastaniu
się kłączy, co pozwoli kontrolować inwazyjny wzrost bambusa.
Tekst i zdjęcia:
JUSTYNA KIERSNOWSKA
Hibanobambusa tranquillans 'Shiroshima'.
Semiarundinaria kagamiana – pokrój.
Pleioblastus variegatus.
gesia, Thamnocalamus), które znoszą temperaturę do –29°C. W naszym klimacie mogą bez
problemu przetrwać zimę, ale nie osiągają takich rozmiarów jak w środowisku naturalnym.
Wysokie bambusy można traktować jako solitery lub sadzić w grupach w charakterze osłon czy
żywopłotów. W naszych warunkach dobrze rośnie Phyllostachys nigra, osiągając 6–8 m wysokości. Jego pędy przybierają mahoniowoczarną
barwę. Inne warte uwagi wysokie bambusy to
P. aureosulcata o żółtych pędach czy 5-metrowa
Shibatea kumasaca w osłonce bambusowej.
CO NAM GROZI
10
T
rawy to rośliny, które coraz
chętniej sadzimy w n aszych
ogrodach. Są łatwe w pielęgnowaniu, wytrzymałe na kaprysy pogody
i dzięki temu nie sprawiają nam
problemów w uprawie. Musimy
jednak pamiętać, że mimo dużej
odporności na czynniki zewnętrzne
bywają czasem atakowane przez
choroby pochodzenia grzybowego.
Choroby te zmniejszają atrakcyjność roślin, spowalniają ich
wzrost, a także mogą prowadzić do
zamierania tkanek. Najczęstszą jest
mączniak prawdziwy zbóż i traw
(Blumeria graminis). Początkowo
atrakcyjność roślin i może prowadzić do ich zamierania. Chcąc jej
uniknąć, nie powinniśmy uprawiać
berberysu pospolitego w pobliżu
traw. Jednak brak bezpośredniego
sąsiedztwa tych roślin nie zawsze
zapobiega pojawieniu się choroby.
Jest to związane z przenoszeniem
zarodników letnich przez wiatr na
ogromne odległości. Jeżeli spostrzeżemy pierwsze oznaki, powinniśmy wykonać zabieg preparatem
Dithane 455 SC.
W naszych ogrodach coraz częściej pojawiają się ozdobne gatunki
kukurydzy. Szybki wzrost, atrakcyj-
mi. Trzeba je zbierać w ściśle
określonym momencie, a różnice
klimatyczne również nie są bez
znaczenia.
Ciekawym zjawiskiem, mogącym pojawiać się nawet na najlepiej utrzymanych trawnikach, są
tak zwane czarcie kręgi. W dawnych czasach ich występowanie kojarzono z obecnością czarodziejek,
które w tym miejscu wykonywały
swoje magiczne tańce. Obecnie
wiemy, że sprawcą tych kręgów są
różne gatunki grzybów, wśród których najczęściej pojawia się twardzioszek przydrożny (Marasmius
choroba ta objawia się na dolnych
liściach. Z czasem również na górnych częściach rośliny zauważamy
biały nalot w postaci „poduszeczek”. Silnie porażone liście żółkną
i zamierają. Mączniakowi sprzyja
umiarkowana wilgotność, ograniczone ruchy powietrza oraz nadmierne nawożenie azotowe. Chcąc
zwalczyć tę uciążliwą chorobę, należy już po pierwszych objawach
zastosować preparat Topsin 500
SC.
Równie groźna jest rdza
źdźbłowa zbóż i traw, powodowana
przez grzyb Puccinia graminis. Co
ciekawe, ten patogen do przejścia
pełnego cyklu rozwojowego potrzebuje dwóch żywicieli. Na berberysie pospolitym (Berberis vulgaris)
rdza wytwarza tak zwane zarodniki
letnie, które zakażają trawy. Na
nich już w połowie lata mogą się
pojawić pierwsze oznaki choroby.
Początkowo obserwuje się brunatne kreski (skupienia zarodników),
ułożone równolegle na źdźbłach,
pochwach liściowych oraz liściach.
W późniejszym okresie kreski
przybierają barwę prawie czarną.
To właśnie z nich wydostają się zarodniki zimujące, które na wiosnę
porażają berberys. Rdza zmniejsza
ne barwy liści i ozdobne kolby zachęcają do uprawy tej rośliny. Kukurydza, szczególnie w okresach
ciepłej i wilgotnej pogody, narażona jest na opanowanie przez
głownię guzowatą. Chorobę tę powoduje grzyb Ustilago maydis.
Źródłem infekcji najczęściej bywa
zakażone ziarno oraz zarodniki
grzyba zimujące w glebie na resztkach roślin. Choroba ma trzy generacje związane z fazami wzrostu
rośliny. Pierwsza poraża w okresie
rozwijania się liści. Młode rośliny
słabo rosną, nadmiernie się krzewią, a silnie opanowane zamierają.
Druga generacja poraża kukurydzę
w okresie wiechowania. Na łodygach i kolbach pojawiają się charakterystyczne guzy. Roślina ulega
deformacji i nie zawiązuje ziarna.
Trzecia generacja (najmniej szkodliwa) opanowuje jedynie kolby w
okresie dojrzewania ziarniaków.
Chcąc uniknąć choroby, powinniśmy usuwać resztki roślinne z gleby
oraz stosować zdrowy materiał
siewny. W Meksyku powstające
w wyniku choroby guzy uchodzą za
przysmak. Są przyrządzane w postaci marynat. Nie polecałbym jednak eksperymentów kulinarnych
z pojawiającymi się u nas narośla-
oreades), skądinąd smaczny grzyb
jadalny. To zjawisko może mieć
różny stopień szkodliwości. Niektóre gatunki grzybów powodują
jedynie zmianę zabarwienia trawy
w kręgu, inne natomiast – zupełne
jej zasuszenie. Wpływ na rozwój
czarcich kręgów ma również dbałość o trawnik. Prawidłowe pielęgnowanie może znacznie ograniczyć
objawy i wyrównać różnicę w barwie. Nie uchroni jednak w pełni
trawników przed tym zjawiskiem.
Owocniki grzyba powodującego
czarcie kręgi.
Fot. Justyna Kiersnowska
Tekst i zdjęcia:
MARCIN KACZMAREK
Czarci krąg na trawniku.
Kolba kukurydzy porażona przez głownię guzowatą.
Mączniak prawdziwy na owsie.
WIEŚCI Z WOJSŁAWIC
W
rzesień kojarzy się z końcem
wakacji i cudownym babim
latem. A tymczasem w naszym wojsławickim Arboretum rośliny jakby
zatrzymały się w rozwoju, w oczekiwaniu na zmiany – na dojrzewanie
owoców i kolorowe liście. Przyroda
jeszcze nie kusi jesiennymi barwami, dlatego po wakacyjnej beztrosce
z apraszamy n a sp ac er szlakiem
drzew bardzo malowniczych, o niesamowitych kształtach, n iekiedy
wzbudzających nostalgię.
W kolekcji Arboretum znajduje
się wiele tego typu okazów, niekiedy w Polsce mało znanych, a nadających się także do niewielkich
przydomowych ogrodów. Wąskie
liście gruszy wierzbolistnej (Pyrus
salicifolia) 'Pendula' sprawiają
wrażenie zielonoszarej porannej
mgły. Szczególną barwę wprowadzają do ogrodowych kompozycji
kaskady purpurowofioletowych liści, jakie mają odmiany buka pospolitego (Fagus sylvatica): 'Purple
11
'Pendula', białokwiatowa wiśnia jedoeńska (P. × yedoensis) oraz ich
kuzynka brzoskwinia (P. persica)
'Pink Cascade'. Osiągający tylko
3 m wzrostu perełkowiec (Sophora
japonica) 'Pendula' ma pędy dotykające ziemi i ciemnozielone liście,
na których dopiero jesienią pojawiają się grona kremowych kwiatów. Bardzo ciekawa jest również
przewisająca morwa biała (Morus
alba) 'Pendula', rodząca smaczne
owoce. Małe, parasolowate korony
ga Pendula'. Gęste kurtyny z cienkich, długich pędów zobaczymy
u cisa (Taxus baccata) 'Dovastoniana', żółtoigłowej odmiany 'Dovastonii Aurea' i świerka pospolitego (Picea abies) 'Viminalis'. Ładną formę „płaczącą” ma także cedr
atlaski (Cedrus atlantica) 'Glauca
Pendula' i miłorząb dwuklapowy
(Ginkgo biloba) 'Pendula'. Równie
efektowne latem, jak i po zrzuceniu igieł są przewisające odmiany
modrzewia japońskiego (Larix ka-
Zielone kaskady
Spośród wielu typów koron
drzew formy „płaczące” – o przewieszających się pędach, parasolowatym bądź kaskadowym pokroju
– najbardziej przemawiają do naszych uczuć. Mają w sobie coś
szczególnie eleganckiego i romantycznego. Osobliwe, niekiedy monstrualne kształty starszych drzew
pobudzają wyobraźnię, zwłaszcza
u dzieci. W naszych legendach
długie, zwisające i bardzo delikatne
pędy wierzby oraz brzozy przyrównywano do włosów pochylonej,
płaczącej dziewczyny.
Fountain', 'Purpurea Pendula' czy
'Rohan Weeping'. Liście grujecznika japońskiego (Cercidiphyllum japonicum) 'Pendulum' późną jesienią zmieniają barwę z niebieskozielonej na jaskrawopomarańczową,
a gdy opadną na ziemię, wydzielają
korzenny, „ciasteczkowy” aromat.
Spośród wiśni japońskich najbardziej malowniczą zwisającą koronę
ma niewysoka Prunus serrulata
'Kiku-shidare', wiosną obficie obsypana pełnymi, różowymi kwiatami. Nie ustępuje jej urodą delikatna wiśnia różowa (P. subhirtella)
Kaskadową koronę tworzą delikatne, zwisające ku ziemi gałęzie choiny
kanadyjskiej (Tsuga canadensis) 'Pendula'.
tworzy dereń kousa (Cornus kousa) 'Weaver’s Weeping' i oczar
wiosenny (Hamamelis vernalis)
'Lombart’s Weeping', większe zaś –
wiąz górski (Ulmus glabra) 'Camperdownii' i unikatowy jesion wyniosły (Fraxinus excelsior) 'Heterophylla Pendula'.
Prawie niezmieniający się w ciągu roku wygląd mają drzewa iglaste. Kaskady licznych pędów wyróżniają cyprysik nutkajski (Chamaecyparis nootkatensis) 'Pendula', jałowce pospolite (Juniperus
communis) 'Horstmann' i 'Oblon-
empferi) 'Stiff Weeping' i 'Pendula'
oraz europejskiego (L. decidua) 'Repens'. Szczególnie lekka forma
cechuje najstarsze, ponadstuletnie
wojsławickie okazy cyprysika groszkowego (Chamaecyparis pisifera)
'Filifera Aurea' i świerka kłującego
(Picea pungens) 'König Albert'.
Aby odkryć jeszcze inne, mniej
znane drzewa o koronach tworzących zielone kaskady, trzeba koniecznie tej jesieni odwiedzić wojsławickie Arboretum.
Tekst i zdjęcia:
HANNA GRZESZCZAK-NOWAK
Piękne okazy prawie w Polsce
nieznanego cypryśnika błotnego
(Taxodium distichum) 'Cascade
Falls' (oraz 'Pendulum Novum')
o koronie zwisającej ofiarowała
nam w tym roku szkółkarska rodzina Szmitów z Pęchcina.
Monstrualny pokrój, zwłaszcza
w starszym wieku, przybiera
świerk serbski (Picea omorika)
'Pendula Bruns'.
Buk pospolity (Fagus sylvatica) 'Purple Fountain'.
BYŁO, JEST, BĘDZIE
12
Plan Ogrodu Botanicznego
Warto zobaczyć
Sezon ogrodniczy powoli dobiega końca, ale właśnie
wczesną jesienią szczególnie pięknie wyglądają trawy –
nasze tegoroczne faworytki, wśród nich rosplenica
Pennisetum setaceum 'Rubrum' o purpurowych liściach
(11). Spośród drzew polecamy Państwa uwadze miłorząb
2, opis na str. 1).
dwuklapowy (Ginkgo biloba) (2
W alpinarium kwitnie jeszcze – inaczej niż powszechnie
znany len zwyczajny, bo na czerwono – len wielkokwia3). Wytrwale, aż do
towy (Linum grandiflorum) (3
późnej jesieni, rozwijają swoje pąki róże, między innymi
4). Warto też
pnąca róża Wichury (Rosa wichuraiana) (4
zajrzeć do „bagienka” obok basenu w dziale roślin
ozdobnych. Rośnie tam aldrowanda pęcherzykowata
(Aldrovanda vesiculosa) – bardzo interesująca i nie5).
zwykle rzadka w Europie wodna roślina mięsożerna (5
Z dalekiego Meksyku pochodzi natomiast efektowna
6).
agawa Ferdynanda (Agave ferdinandi-regis) (6
WRZEŚNIOWE IMPREZY • WRZEŚNIOWE IMPREZY • WRZEŚNIOWE IMPREZY
SPACER Z PRZEWODNIKIEM
ul. Sienkiewicza. Prosimy o przyniesienie ze sobą papieru
Po wakacyjnej przerwie wznawiamy niedzielne spacery
rysunkowego, farb, kredek, węgla.
tematyczne. W tym miesiącu po dziale systematyki roślin
Organizatorzy: Młodzieżowy Dom Kultury im. Mikołaja
oprowadzać będzie jego kierownik, mgr inż. Justyna Kier-
Kopernika oraz Ogród Botaniczny, życzą wszystkim uczestni-
snowska. Szczególnie wiele uwagi poświęci trawom, które
kom dobrej zabawy. Najlepsze prace zostaną nagrodzone.
w tym sezonie – ogłoszonym „Rokiem Traw” – dominują
w ogrodowym pejzażu. Na kiermaszu można będzie nabyć
ŚWIATOWY DZIEŃ SERCA
atrakcyjne rośliny, w tym oczywiście trawy ozdobne, z naszych
Jak co roku w ostatnią niedzielę września (tym razem 28.09),
kolekcji oraz z renomowanych szkółek.
Dolnośląskie Centrum Chorób Serca „Medinet” i Ogród
Wstęp – w cenie biletu do Ogrodu.
Botaniczny zapraszają na imprezę propagującą zdrowy styl
Zbiórka w niedzielę, 21 września, o godz. 12.00
życia, zwłaszcza aktywność fizyczną, racjonalne odżywianie,
pod dębem przy alei kasztanowcowej.
kontrolowanie wagi ciała i zaprzestanie palenia tytoniu.
Można będzie bezpłatnie skorzystać z badania EKG, zmierzyć
PLENER PLASTYCZNY
ciśnienie tętnicze oraz poziom cukru i cholesterolu we krwi,
Młodych artystów, pełnych wrażeń po wakacjach spędzonych
wysłuchać porad lekarzy kardiologów i psychologów, obejrzeć
w różnych atrakcyjnych miejscach, zapraszamy na przedostat-
wystawę sprzętu rehabilitacyjnego, a także oddać krew
ni już plener plastyczny pod hasłem „Puls przyrody”. Spoty-
na potrzeby chorych.
kamy się w sobotę, 27 września, o godz. 10.00 obok kasy przy
Od godz. 14.00 – wstęp do Ogrodu wolny.
• PRZYSŁOWIA BOTANICZNE • PRZYSŁOWIA BOTANICZNE •
Roślina-pasożyt atakuje jedną gałąź,
a opanowuje całe drzewo
(wietnamskie)
Na drzewo, które rodzi wiele owoców,
wiele sypie się kamieni
(osmańskie)
Proste drzewo złamie się prędzej, niż krzywe
(koreańskie)
Przejrzały owoc z wierzchu bywa
czerwony, a w środku pusty
(malajskie)
Więcej hałasu czyni przewracające się drzewo,
niż cały las, kiedy rośnie
(angielskie)
Dobre drzewo dobry owoc rodzi
(polskie)

Podobne dokumenty

Nr 01. Kwiecień 2006 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu

Nr 01. Kwiecień 2006 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu się obracaią. Pod imieniem więc Roślin, zawieraią się te wszystkie ciała, lubo co do kształtu różne, które z ziemi rosną: a zatym Roślinami są wszystkie Drzewa, Krzewy, Zioła, Mchy, Bdły, i tym pod...

Bardziej szczegółowo

Nr 04. Lipiec 2006 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego

Nr 04. Lipiec 2006 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego Strumiłłę [...]. Wydanie piąte pona ranie nać pietruszki, i nią nacieprawne. Tom III. Część szósta. rać. Albo posmarować sokiem R o c z n i k o g r o d n i c z y p ow s z e c h n y . z główki, lub ...

Bardziej szczegółowo

Nr 16. Maj 2008 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego

Nr 16. Maj 2008 - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego Cdn. Botanika popularna obejmująca opisanie drzew, krzewów i roślin zielnych tak krajowych, jak zagranicznych, szczególnych swemi własnościami i historyą, tudzież mających zastosowanie w przemyśle,...

Bardziej szczegółowo