Pismo do pobrania w całości – pdf

Komentarze

Transkrypt

Pismo do pobrania w całości – pdf
PRUTHENIA
Tom V
Olsztyn 2010
Pruthenia
Pismo poświęcone
Prusom i ludom bałtyjskim
Rada Naukowa:
Wiesław Długokęcki, Kazimierz Grążawski,
Sławomir Jóźwiak, Jacek Kowalewski, Wojciech Nowakowski
Redagują:
Grzegorz Białuński (redaktor), Mirosław J. Hoffmann,
Jerzy M. Łapo, Marek M. Pacholec (sekretarz),
Bogdan Radzicki (zastępca redaktora),
Ryszard Sajkowski, Joachim Stephan
Tłumaczenia streszczeń i spisu treści:
Joachim Stephan
Opracowanie graficzne, skład i projekt okładki:
Marek M. Pacholec
Wydano dzięki wsparciu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Edycja wspólna
Towarzystwa Naukowego „Pruthenia”
oraz
Towarzystwa Naukowego i Ośrodka Badań Naukowych
im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie,
ISSN: 1897-0915
Olsztyn 2010
Pruthenia
Band V
Zeitschrift für Geschichte und Kultur
der Pruβen und der baltischen Völker
Wissenschaftlicher Beirat:
Wiesław Długokęcki, Kazimierz Grążawski,
Sławomir Jóźwiak, Jacek Kowalewski, Wojciech Nowakowski
Redigiert von:
Grzegorz Białuński (Redakteur), Mirosław J. Hoffmann,
Jerzy M. Łapo, Marek Pacholec (Sekretär),
Bogdan Radzicki (stellvertretender Redakteur),
Ryszard Sajkowski, Joachim Stephan
Übersetzung der Zusammenfassungen und des Inhaltsverzeichnisses:
Joachim Stephan
Vorbereitung zum Druck und Umschlagentwurf:
Marek M. Pacholec
Wissenschaftlicher Verein „Pruthenia”
und
Wojciech-Kętrzyński-Wissenschaftlicher Verein
und Wojciech-Kętrzyński-Forschungszentrum in Allenstein
ISSN: 1897-0915
Olsztyn 2010
Od Redakcji
Szanowni Państwo,
tom piąty rocznika „Pruthenia” przynosi ważne dla Redakcji i samego Towarzystwa
zmiany. Rocznik stał się organem wydawniczym nowego regionalnego towarzystwa
naukowego. Miło mi bowiem zakomunikować naszym Czytelnikom, że wydawca pisma – Towarzystwo Pruthenia przyjęło w roku 2010 nowy statut oraz zmieniło nazwę
na: Towarzystwo Naukowe PRUTHENIA, która dokładnie oddaje podstawowy zakres jego działalności. Nieodmiennie naszym stałym i niezawodnym partnerem pozostaje Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, z którym
współpracę nieustannie poszerzamy i zacieśniamy.
Rocznik, który Państwu przekazujemy jest szczególny z jeszcze jednego – ważnego – powodu. Zarząd Towarzystwa Naukowego PRUTHENIA postanowił bowiem,
że tom piąty w szczególny sposób honorował będzie pierwszego Członka Honorowego naszego stowarzyszenia, który to tytuł Walne Zgromadzenie Członków Towarzystwa przyznało jednemu z najwybitniejszych przedstawicieli archeologii bałtyjskiej
– prof. Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi.
Szanowny Panie Profesorze – czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy tom ten Panu
zadedykować.
Zanim przejdę do prezentacji zawartości merytorycznej oddawanego w ręce
Czytelników rocznika, chciałbym zwrócić Państwa uwagę na fakt, który i mnie samego mile zaskoczył. Otóż jeżeli przejrzeć spis treści tomu piątego, to rzuca się w oczy,
że został on w znacznej części „zagospodarowany” przez stosunkowo młodych autorów. Sytuacja ta zupełnie przez Redakcję nie zamierzona, ale – jak sądzę – znakomicie
oddaje stan rzeczy, jaki powstał wskutek działalności Towarzystwa, a w szczególności
prowadzonego przezeń seminarium naukowego poświęconego szeroko rozumianej
problematyce bałtyjskiej.
Wracając do treści tomu. Obok „klasycznego” studium Grzegorza Białuńskiego poświęconego rodowi Prusa Pipina i interesującego tekstu Mateusza Boguckiego
o kupcach wikińskich, treści prezentowane w roczniku układają się wedle dwóch podstawowych linii. Pierwsza z nich to studia nad osadnictwem – należą tu głównie teksty
Joachima Stephana, Alicji Dobrosielskiej. Druga zaś, wyraźnie rysująca się linia zainteresowań publikowanych w tomie autorów podejmuje problematykę religijną. Mamy
tu ciekawą próbę opisu przez Marka Pacholca pruskich okołowojennych obrzędów
magicznych, studium Seweryna Szczepańskiego o miejscach świętych oraz wnikliwą
recenzję Justyny Prusinowskiej polskiego tłumaczenia znanych studiów A. Greimasa
o mitologii litewskiej.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 5–6
6
Od redakcji
Tym bardziej cieszy zainteresowanie problematyką religijną, które w przedstawionym Państwu tomie znalazło swój wyraz, że najbliższa – czwarta już – konferencja
Colloquia Baltica, w końcu marca 2011 roku, poświęcona będzie właśnie zjawiskom
religijnym na ziemiach pruskich na przestrzeni dziejów. Wydaje się, że dla społeczeństw
tradycyjnych, a tym bardziej archaicznych (a tak można chyba interpretować kulturę
pruską, nawet jeszcze długo po podboju), właściwe jest holistyczne ujęcie świata przeżywanego jako niepodzielnego kontinuum, w którym nie występują charakterystyczne dla naszych współczesnych sposobów postrzegania i opisywania świata dystynkcje
(por. Maussa koncepcja całościowego faktu społecznego). Nie znajdujemy w kulturze
archaicznej ścisłego podziału na to, co przyrodzone i to, co nadprzyrodzone, na sacrum i profanum. Kultury te nie mają bowiem wyraźnie rozwiniętej waloryzacji religijnej. Sposób przeżywania świata przez podmiot kultury tradycyjnej oddawany bywa
w literaturze przedmiotu za pomocą pojęcia „mistycznej partycypacji” (Levy-Bruhl),
a charakterystyczna dlań sytuacja komunikacyjna bądź sposób działania podmiotu
w świecie przez pojęcie metamorfozy (Cassirer). W opisywanych przez Marka Pacholca działaniach magicznych Prusów można widzieć przejawy funkcjonowania zdefiniowanych przez Levy-Bruhla pra-związków, czy też komunikacji magicznej. Z kolei
opisywany przez Seweryna Szczepańskiego fenomen kształtowania się miejsc świętych
– wyraźnie wyodrębnionej z otoczenia i waloryzowanej religijnie przestrzeni, wraz
z towarzyszącymi mu zjawiskami wyodrębniania się warstwy „funkcjonariuszy” sacrum
(niekoniecznie przecież utożsamianych z autonomiczną warstwą quasi-kapłańską, czy
też kapłańską), mógłby – przy spełnionych innych przesłankach – być interpretowany jako program reformy religijnej i zmiany sposobów przeżywania i waloryzowania
świata, czy wręcz jego „ontologizacji”. Nie czas tu i miejsce na rozwijanie tych wątków,
niemniej ów horyzont interpretacyjny możliwy dla poruszanych w tomie problemów
chciałbym przynajmniej zasygnalizować.
Na koniec mojego zwięzłego wprowadzenia, chciałbym parę słów poświęcić prezentowanej w tomie polemice, której tematem formalnie ma być zagadnienie występowania dirhemów na ziemiach pruskich, ale której zakres – jak sądzę daleko i niepotrzebnie wykroczył poza meritum sporu. Chcę podkreślić, że Redakcja ani nie podziela
radykalnych poglądów reprezentowanych przez polemistów, których teksty prezentujemy, ani też nie opowiada się za żadnym z reprezentowanych stanowisk. Nasze
poważne zastrzeżenia budzi również sam sposób prowadzenia dyskusji, wykraczający
poza ramy dyskursu naukowego. Jedynie silne przekonanie o tym, że nasi Czytelnicy
nie będą mieli żadnych problemów z uchwyceniem istoty prowadzonej polemiki, nie
bacząc na sposób jej prowadzenia, skłoniło nas do opublikowania pełnych wypowiedzi
obu dyskutantów.
Pozostaje mi już życzyć Państwu owocnej lektury,
w imieniu zespołu redakcyjnego „Pruthenii”
Bogdan Radzicki
Bartosz Kontny
PROFESOROWI
JERZEMU OKULICZOWI-KOZARYNOWI
W OSIEMDZIESIĄTĄ ROCZNICĘ URODZIN
Profesor Jerzy Okulicz-Kozaryn to postać z pewnością nietuzinkowa, dla wielu wręcz
pomnikowa. Pomnik to jednak nie spiżowy, ale pełen życia: ciepły, życzliwy, serdeczny
i... ogromnie dowcipny. Poczuciu humoru towarzyszy dystans w stosunku do własnej
osoby, co również odróżnia Go od statuarycznych luminarzy nauki. Osiemdziesiąta
rocznica urodzin skłania do refleksji na temat dorobku Dostojnego Jubilata, a tym samym historii polskiej archeologii.
Jerzy Okulicz-Kozaryn przez cały okres swojej aktywności naukowej związany
był z warszawskim środowiskiem archeologicznym. Aby rozpocząć studia absolwent
renomowanej szkoły im. Tadeusza Reytana pokonać musiał przeszkody natury nieformalnej, wynikające z „niewłaściwego” pochodzenia – jest synem oficera lotnictwa,
Jarosława Okulicza-Kozaryna, który podczas I Wojny Światowej został odznaczony
za męstwo na polu walki krzyżem św. Jerzego, potem był zaś wysokim oficerem wojska polskiego, który przejął faktyczne dowództwo obrony Wilna we wrześniu 1939 r.
Z tego powodu syn początkowo nie został przyjęty na studia. Zainteresowania prahistoryczne skłoniły Go w tej sytuacji do podjęcia pracy w Państwowym Muzeum
Archeologicznym w Warszawie. Zanim rozpoczął studia pracował tu jako sekretarz
administracyjny, a od 1954 r. jako asystent. W ten sposób nie tylko zdobył podstawy
warsztatu archeologicznego, ale także – dzięki dostępowi do zbiorów bibliotecznych
oraz kontaktom z zatrudnionymi oraz współpracującymi z muzeum starszymi naukowcami – prowadził „równoległe” studia archeologiczne. W warszawskim muzeum
zetknął się z Jerzym Antoniewiczem, któremu pomagał prowadzić wykopaliska na
grodzisku w Jeziorku (w niektórych okresach – i to jeszcze przed podjęciem studiów
– w zasadzie nimi kierując). Współpraca z Jerzym Antoniewiczem zaowocowała jednak przede wszystkim zrodzeniem się zainteresowania archeologią ziem bałtyjskich.
W rezultacie, po obronie pracy magisterskiej, poświęconej cmentarzysku w Netcie
(1955 r.), w drugiej połowie lat pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, uczestniczył w badaniach Kompleksowej Ekspedycji Jaćwieskiej (badania na cmentarzysku w Szwajcarii, a następnie – już całkowicie samodzielnie – w Osinkach). W latach 1962–1966, jako doktorant-stypendysta Instytutu Historii Kultury
Materialnej PAN w Warszawie, podjął badania na północnym Mazowszu. Ich plonem
Pruthenia, 2010, t. V, s. 7–14
8
Bartosz Kontny
była praca doktorska, obroniona w 1966 r., wyodrębniająca tzw. grupę nidzicką kultury przeworskiej i stanowiąca wzór badań osadniczych. Na owe czasy była to niekwestionowana rewelacja. Cytowana wielokrotnie w literaturze mimo braku publikacji,
ujrzała światło dzienne w 2006 r.: wersja CD została załączona do dedykowanej Mu
księgi jubileuszowej – Pogranicze trzech światów. Kontakty kultur przeworskiej, wielbarskiej i bogaczewskiej w świetle materiałów z badań i poszukiwań archeologicznych.
W 1968 r. Jerzy Okulicz-Kozaryn podjął pracę na Uniwersytecie Warszawskim, zatrudniony jako adiunkt w Katedrze Archeologii Pradziejowej i Wczesnośredniowiecznej (później Instytut Archeologii). Tu habilitował się w 1971 r., a jego praca habilitacyjna Pradzieje ziem pruskich od późnego paleolitu do VII w. n.e., wydana w 1973 r., na
długie lata stała się „podręcznikiem”, stanowiąc podstawowe źródło wiedzy badaczy
różnych epok, zajmujących się problematyką wschodnich pobrzeży Morza Bałtyckiego. Po dziś dzień żywo dyskutowane są zawarte w niej pionierskie próby usystematyzowania zjawisk kulturowych na tym obszarze. Pracując na Uniwersytecie Jubilat tworzy
unikalne centrum archeologii bałtyjskiej, kształcąc nowe pokolenia badaczy specjalizujących się w tej tematyce. Organizuje przy tym liczne ekspedycje wykopaliskowe
w północno-wschodniej Polsce, na stanowiskach datowanych na okresy od wczesnej
epoki żelaza po wczesne średniowiecze (z najważniejszych: Rembielin, Wyszembork
i Szurpiły). W pracach badawczych często towarzyszy Mu Małżonka Łucja OkuliczKozaryn, z którą tworzą niezapomniany tandem. Jednocześnie rozwija On ośrodek
badań nad okresem przedrzymskim i okresem wpływów rzymskich. Jego kolejni magistranci i doktoranci zasilają kadrę naukową instytucji archeologicznych w różnych
częściach kraju. Aktywności tej udaje się Mu nadać ramy formalne: jest organizatorem
i kierownikiem Zakładu Archeologii Starożytnej Europy, który powstaje na Uniwersytecie w 1973 r. Jednocześnie utrzymuje więź z Polską Akademią Nauk – w latach
1976–1991 jest członkiem Komitetu Nauk Demograficznych PAN i przewodniczącym Sekcji Paleodemografii w tym Komitecie, a od 1990 r. członkiem Komitetu Nauk
Pra- i Protohistorycznych PAN.
Można śmiało powiedzieć, że Jerzy Okulicz-Kozaryn jest osobą niekonfliktową,
otwartą i życzliwą. Jego styl uprawiania nauki daleki jest od ortodoksji – chętnie promuje uczniów prezentujących poglądy niekoniecznie zgodne z Jego własnymi, byle
dobrze uargumentowane. Z racji na swoją pozycję, stale zresztą rosnącą (w 1985 r. zostaje profesorem, od 1994 r. profesorem zwyczajnym) pomaga wielu wartościowym
badaczom znaleźć pracę w zawodzie. Zapewne właśnie z powodu swojego stosunku
do ludzi Jubilat pozostaje ponad podziałami, łącząc środowiska naukowe, często pozostające w „tradycyjnie” niezbyt przychylnych stosunkach. Wyrazem okazywanego
Mu w zamian szacunku jest m.in. organizacja i prezesura (w latach 1988–1991) Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich, ale jest On także członkiem kilku
regionalnych towarzystw naukowych, ośrodków badań naukowych, rad muzealnych
etc. Wdzięczność uczniów i współpracowników uzewnętrzniła się przy tym bezprecedensowym faktem dedykowania Mu aż trzech ksiąg jubileuszowych: Concordia.
Profesorowi Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi w osiemdziesiątą rocznicę urodzin
9
Studia ofiarowane Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi w sześćdziesiątą piątą rocznicę
urodzin, red. W. Nowakowski, Warszawa 1996; Officina Archaeologica Optima. Studia ofiarowane Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin,
red. W. Nowakowski, A. Szela, Światowit Supplement Series P: Prehistory and Middle
Ages, VII, Warszawa 2001; Pogranicze trzech światów. Kontakty kultur przeworskiej,
wielbarskiej i bogaczewskiej w świetle materiałów z badań i poszukiwań archeologicznych,
red. W. Nowakowski, A. Szela, Światowit Supplement Series P: Prehistory and Middle
Ages, XIV, Warszawa 2006 – a na tym zapewne się nie skończy.
Osobną kartę stanowi aktywność „antysystemowa” w czasach komunistycznych,
w którą angażuje się wraz z Żoną i w której również wyraża się Jego serdeczność dla
ludzi. Apogeum tej działalności jest organizacja kampanii wyborczej „Solidarności”
w Elbląskiem, w pierwszych, częściowo wolnych wyborach w czerwcu 1989 r.
Jest Jubilat człowiekiem-instytucją. Składa się na to dorobek naukowy, nowatorstwo w badaniach (studia językoznawcze, osadnicze czy paleodemograficzne), ale także
niebywała liczba ekspedycji, w których uczestniczył, prowadzonych na najważniejszych
stanowiskach archeologicznych naszego kraju. Dzięki tej ostatniej formie aktywności
jest On niczym Flinders Petrie polskiej archeologii – na ogromnej części istotnych stanowisk, badanych obecnie, On był już wcześniej. Ten imponujący dorobek nie stanowi
zamkniętego rozdziału. Nie przestaje bowiem zdumiewać ciągle ogromna aktywność
Jubilata. Mimo, iż od 2001 r. jest na emeryturze, bierze udział w sympozjach i konferencjach krajowych, i międzynarodowych, współprzewodniczy seminariom bałtyjskim, odbywającym się od ponad 10 lat w Państwowym Muzeum Archeologicznym
w Warszawie. Recenzując prace naukowe czynnie uczestniczy w działalności dydaktycznej. Jego niekonwencjonalne pomysły i interpretacje, często łamiące utarte schematy naukowe, wciąż zapładniają umysły badaczy. Szczególnego podkreślenia wymaga
jednak Jego udział w pracach zespołów badawczych, opracowujących materiały z kilku niesłychanie ważnych stanowisk, które już w tej chwili stanowią kamienie milowe
polskiej archeologii. Wymienić należy tu cmentarzysko kultury wielbarskiej w Weklicach, badane przezeń wraz z Małżonką, prof. Łucją Okulicz-Kozaryn. Opracowanie,
przygotowywane do druku wraz z mgr Magdaleną Natuniewicz-Sekułą, bliskie jest
już ukończenia. Wierność archeologii bałtyjskiej wyraża się w zainicjowaniu i udziale
w opracowaniu materiałów z cmentarzyska z późnego okresu wędrówek ludów w Nowince. Projekt, prócz Jubilata, realizowany przez niżej podpisanego oraz mgr. Mirosława Pietrzaka, również powinien wkrótce zostać zakończony. Zadaniem zakrojonym
na największą skalę są jednak prace nad zespołem osadniczym w Szurpiłach. Miejsce to
weszło na stałe do archeologii Polski dzięki Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi, a obecnie – dzięki badaniom zespołu, złożonego z Jubilata oraz pracowników Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego i Państwowego Muzeum Archeologicznego
w Warszawie – daje ogromną nadzieję na rozwój archeologii bałtyjskiej, ze szczególnym uwzględnieniem okresu wczesnego średniowiecza. W ten sposób Jerzy OkuliczKozaryn nadal pozostaje w awangardzie badań archeologicznych w Polsce i kreśli nowe
10
Bartosz Kontny
karty w archeologii okresu rzymskiego, wędrówek ludów i wczesnego średniowiecza.
Oby jak najdłużej!
Fot. 1: Jerzy Okulicz-Kozaryn na moście w Avignon, 1966, fot. brak
Profesorowi Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi w osiemdziesiątą rocznicę urodzin
11
Fot. 2: Od lewej J. Okulicz-Kozaryn, D. Jaskanis, M. Kaczyński, P. Jaskanis, Wyszembork, bez daty,
fot. brak
Fot. 3: Od lewej: M. Kaczyński, Z. Rajewski, T. Biniewski, J. Okulicz-Kozaryn, Grunwald 1960,
fot. R. Odoj
12
Bartosz Kontny
Fot 4: Jerzy Okulicz-Kozaryn z psem Lupim, Weklice 1985, fot. M. Szymczyk
Fot. 5: Od lewej: D. Wołągiewicz, A. Waluś, Ł. Okulicz, M. Szymczyk, pies Lupi, J. Okulicz-Kozaryn,
Piórkowo 1988 r., fot. R. Wołągiewicz
Profesorowi Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi w osiemdziesiątą rocznicę urodzin
13
Fot. 6: Przy szkielecie konia, od lewej: J. Okulicz-Kozaryn, W. Nowakowski, Ł. Okulicz, M. Wielgus,
Równina Dolna 1996 r., fot. brak
14
Bartosz Kontny
Fot. 7: J. Okulicz-Kozaryn w Puszczy Białowieskiej, wrzesień 2010 r., fot. M. Karczewski
I. Studia i artykuły
Mateusz Bogucki
MIĘDZY WAGĄ A MIECZEM.
KUPCY WIKIŃSCY W ŚWIETLE ŹRÓDEŁ PISANYCH
I ARCHEOLOGICZNYCH1
Teraz wolno mi spytać przybyłych tu gości,
Kto są – bo już podjedli sobie do sytości.
Mówcie, co wy za jedni? skąd morzem płyniecie?
Czy dla handlu, czyli też błądzicie po świecie,
Ot tak sobie, łotrzyki, postrach tych wybrzeży,
Narażając głowy własne dla grabieży?
Homer, Odyseja (III, 70–75)2
Studia nad handlem i kontaktami ekonomicznymi pomiędzy różnymi kręgami kulturowymi są stałym elementem badań niemal nad każdą epoką pradziejową czy historyczną. Wymiana i zdobywanie różnego rodzaju i przeznaczenia dóbr była i jest istotnym
motywem działalności człowieka. I choć znane są przypadki, gdy cała społeczność zajmuje się dorywczo handlem z „obcymi”3, to jednak w większości wypadków postępująca specjalizacja zadań społecznych spowodowała wykształcenie się zawodu kupca –
osoby, której zadaniem było dostarczenie swojej grupie towarów trudnych do zdobycia
na miejscu, co wymuszało odbycie podróży do sąsiednich i dalej położonych plemion
z towarami na wymianę. Kupiec, zazwyczaj nic nie wytwarzając, żyje z różnicy cen,
uzyskanej podczas wymiany handlowej4. Definicję taką zaproponował na początku
XI w. benedyktyński opat Aelfrik, z klasztoru w Eynsham, Oxfordshire, który opisał
różne zawody. Kupcowi każe tak o sobie mówić: służę pożytkiem królowi, szlachetnie
urodzonemu, bogatemu i całemu ludowi. Wchodzę z moim towarem na pokład okrętu,
1
Chciałbym podziękować dr.dr. Wojciechowi Wróblewskiemu i Pawłowi Żmudzkiemu, z którymi miałem
przyjemność przedyskutować wybrane zagadnienia niniejszej pracy. Dziękuję również prof. Leszkowi
Słupeckiemu za wnikliwe zapoznanie się z treścią artykułu i wyłapanie wszelkich pomyłek i nieścisłości.
2
Fragment III pieśni opisującej przybycie Telemacha do Pylos w przekładzie Lucjana Siemieńskiego –
Homer, Odyseja, Biblioteka Narodowa, seria II, nr 21, Wrocław 1953.
3
K. Polanyi, Traders and Trade, [w:] Ancient Civilization and Trade, red. J.A. Sabloff, C.C. LambergKarlovsky, Albuquerque 1975, s. 142–143.
4
A. Akalu, P. Stjernquist, To what Extent are Ethnographic Analogies useful for the Reconstruction of
Prehistoric Exchange? [w:] Trade and exchange in prehistory. Studies in honour of Berta Stjernquist,
red. B. Hårdh, L. Larsson, D. Olausson, R. Petré, Lund 1988, s. 5–13.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 17–66
18
Mateusz Bogucki
płynę aż do zamorskich lądów, sprzedaję swój towar i zakupuję cenne przedmioty, których
nie ma w moim kraju. Przewożę je, narażając się na wielkie niebezpieczeństwa, czasami padam ofiarą katastrofy morskiej, tracąc przy tym wielkie dobra i ledwie uchodząc
z życiem. Rozmówca zapytuje go: Czy sprzedajesz te rzeczy po tej samej cenie, za jaką je
kupiłeś? Nie. W przeciwnym razie cóż by mi przyniósł mój trud? To, co kupiłem, sprzedaję
po wyższej cenie, aby osiągnąć z tego zysk i móc utrzymać żonę i dzieci5.
Współczesne badania koncentrują się zazwyczaj na potencjale handlowo-gospodarczym danego regionu, na efektach, znaczeniu i rozmiarach wymiany tak lokalnej, jak i dalekosiężnej, rekonstrukcji szlaków handlowych, pozostawiając głównych
nosicieli towarów i – co równie istotne – idei, w cieniu często bardzo efektownych
przedmiotów, jakie sprowadzili z nieraz bardzo odległych terytoriów. Często luksusowe przedmioty przytaczane jako dowody handlu dalekosiężnego przesłaniają o wiele
powszedniejsze, ale równie istotne świadectwa takich kontaktów.
W dotychczasowej literaturze, jeśli już podejmowano problematykę ludzi zajmujących się handlem dalekosiężnym we wczesnośredniowiecznej Europie środkowej
i północnej, to rozpatrywano przede wszystkim kwestię ich etnicznego pochodzenia6.
Wyjątkowo pojawiały się próby przedstawienia wczesnośredniowiecznych kupców
pod kątem ich statusu społecznego i wyznaczników archeologicznych7. W świetle dotychczasowych studiów, stanowili oni jedną z najważniejszych grup społecznych wśród
ludności zamieszkującej główne ośrodki nadbałtyckie8. Znani ze źródeł pisanych nego5
A.J. Guriewicz, Kupiec, [w:] Człowiek średniowiecza, red. J. Le Goff, Warszawa–Gdańsk 1996, s. 307.
T. Lewicki, Z dziejów pieniądza arabskiego w Europie wschodniej, Archeologia, 1949, III, s. 224–229;
F. Kmietowicz, Drogi napływu srebra arabskiego na południowe wybrzeża Bałtyku i przynależność etniczna jego nosicieli, Wiadomości Numizmatyczne, 1968, XII, z. 2 (44), s. 65–86; M. Kara, Wczesnośredniowieczny grób uzbrojonego kupca z miejscowości Ciepłe na Pomorzu Gdańskim w świetle ponownej analizy
chronologicznej, [w:] Kraje słowiańskie w wiekach średnich. Profanum i sacrum, red. H. Kóćka-Krenz,
W. Łosiński, Poznań 1998, s. 509; A. Nazmi, Commercial Relations between Arabs and Slavs (9th–11th
centuries), Warszawa 1998, s. 114–164.
7
L. Leciejewicz, Cmentarzysko w Birce. Próba interpretacji społecznej, Archeologia, 1954, VI, s. 141–159;
idem, Kupcy we wczesnośredniowiecznych miastach nadbałtyckich w świetle archeologii, Pomorania Antiqua, 1979, VIII, s. 57–72.
8
Określane również jako ‘Seehandelsplatze’ lub ‘Ports of Trade’ – termin ten, wprowadzony przez Karla
Polanyiego (Ports of Trade in early societies, The Journal of Economic History, 1963, 23, s. 30–45; idem,
Trade, Markets, and Money in the European Early Middle Ages, Norwegian Archaeological Review, 1978,
11/2, s. 92–96; G. Dalton, Primitive, Archaic and Modern Economies. Essays of Karl Polanyi, New York
1968, s. 238–260), obejmuje całość zjawiska funkcjonowania specyficznych ośrodków handlowych od
czasów starożytnych do nowożytnych. Problemem tym na szerszą skalę, tj. dotyczącym stosunków panujących na olbrzymim obszarze od Morza Północnego aż po Bliski Wschód, zajmuje się obecnie chyba
tylko Richard Hodges (Dark Age Economies. The origins of towns and trade A.D. 600–1000, London
1982; idem, Towns and Trade in the Age of Charlemagne, London 2000; R. Hodges, D. Whitehouse,
Mahomet, Charlemagne et les origines de l’Europe, Paris 1996). Literatura poświęcona ośrodkom nadbałtyckim jest tak obszerna, że nie sposób przedstawić choćby prace najważniejsze (por. materiały z konferencji zamieszczone w Bericht der Römisch Germanischen Komission, 1988, Bd. 69; H. Jankuhn, Haithabu. Ein Handelsplatz der Wikingerzeit, Neumünster 1986; B. Ambrosiani, H. Clarke, Towns in the
Viking Age, Leicester 1991; L. Leciejewicz, Początki miast w nadbałtyckiej Europie, [w:] Czas, przestrzeń,
praca w dawnych miastach, red. A. Wyrobisz, M. Tymowski, Warszawa 1991, s. 101–113; W. Łosiński,
6
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
19
tiatores mieli być, obok rzemieślników i niewolników, dominującą grupą zamieszkującą, przynajmniej okresowo, wczesnośredniowieczne osiedla targowo-rzemieślnicze
[ryc. 1]. Dzięki ich działalności przekształcać się one miały stosunkowo szybko w regularne miasta9. Najczęściej widziano ich jako zbrojnych żeglarzy, którzy w zależności
od potrzeb, możliwości i okoliczności bądź to handlowali, bądź grabili10. Zakładano,
iż w czasach prahistorycznych granica pomiędzy kupcem a grabieżcą była niezwykle
płynna, a jak pokazuje przyjęty za motto cytat z Odysei, granica ta była również trudna
do zauważenia dla starożytnych.
Funkcjonujący w literaturze wizerunek kupca-wojownika wydaje się być w pełni
uzasadniony. Przekonują nas o tym źródła pisane pochodzące z różnych okresów, nie
tylko ze średniowiecza. Przyjmuje się powszechnie, że dla wikingów substytutem normalnej wymiany handlowej był rabunek i plądrowanie. Karl Polanyi, mimo iż wyróżniał
wiele typów kupców, wikingów widział raczej jako piratów11. Źródła podają, że pierwszych wikingów, którzy przybyli do Anglii powitano jako kupców. Jednak miejscowy
W sprawie genezy osiedli wczesnomiejskich u Słowian nadbałtyckich, Slavia Antiqua, 1994, 35, s. 101–128;
J. Herrmann, Frühe Seehandelsplätzen am „äußersten Ende des westlichen Ozeans”. Geschichtliche Grundlagen, Siedlungstopographische Strukturen und ethnische Herkunft ihrer Bewohner, Acta Praehistorica et
Archaeologica, 1995, 26/27, s. 57–72; M. Dulinicz, Uwagi o początkach ośrodków handlowych na południowym brzegu Bałtyku w VIII–IX w., [w:] Centrum i zaplecze we wczesnośredniowiecznej Europie środkowej, red. S. Moździoch, Spotkania Bytomskie III, Wrocław 1999, s. 97–110; M. Bogucki, The Viking
Age ports of trade in Poland, Eesti Arheoloogia Ajakiri, 2004, 8:2, s. 100–127). Działanie nadbałtyckich
ośrodków handlowo-rzemieślniczych było ściśle powiązane z tzw. nadbałtycką strefą gospodarczą, której
funkcjonowanie zostało opisane zarówno przez historyków (M. Małowist, Z problematyki dziejów gospodarczych strefy bałtyckiej we wczesnym średniowieczu, Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych,
1948, 10, s. 81–120; H. Ziółkowska, Pomorze i handel bałtycki w okresie wczesnohistorycznym, Przegląd
Zachodni, 1951, VII, nr 1/2, s. 45–52; K. Ślaski, Udział Słowian w życiu gospodarczym Bałtyku na początku epoki feudalnej (VII–XII w.), Pamiętnik Słowiański, 1954, 4, z. 2, s. 227–266), numizmatyków
(R. Kiersnowski, Pieniądz kruszcowy w Polsce wczesnośredniowiecznej, Warszawa 1960; G. Hatz, Handel
und Verkehr zwischen dem Deutschen Reich und Schweden in der Späten Wikingerzeit, Stockholm 1974),
jak i archeologów ( J. Żak, Studia nad kontaktami handlowymi społeczeństw zachodniosłowiańskich ze
skandynawskimi od VI do VIII w. n.e., Wrocław–Warszawa–Kraków 1962; J. Callmer, Interaction between Ethnical Groups in the Baltic Region in the Late Iron Age, [w:] Contacts across the Baltic Sea during
the Late Iron Age (5th–12th centuries), red. B. Hårdh, B. Wyszomirska–Werbart, Lund 1992, s. 99–108;
idem, Early urbanism in Southern Scandinavia ca. 700–1100 AD. Trading places, central settlements and
new model centers in continuity and change, Archeologia Polona, 1994, 32, s. 73–93; B. Hårdh, Silver in
the Viking Age. A Regional-Economic Study, Stockholm 1996).
9
H. Arbman, Birka. Sveriges äldsta handelsstad, Från Forntid och Medeltid 1, Stockholm 1939, s. 45–57;
M. Dulinicz, op. cit., s. 97–98, 106; L. Leciejewicz, Kupcy, s. 57.
10
H. Ziółkowska, op. cit., s. 46; T. i R. Kiersnowscy, Życie codzienne na Pomorzu wczesnośredniowiecznym.
Wiek X–XII, Warszawa 1970, s. 123–125; C. Blindheim, In search of the civilized Viking: raider or trader, [w:] Research in Norway, Oslo 1977, s. 16–22; eadem, Vikinger – pirater eller handelsmenn? Noen
refleksjoner over importsakmaterialet fra markedsplassen på Kaupang, Det Norske videnskaps-akademi
Årbok 1977, 1978, s. 15–40; P. Sawyer, Kings and Vikings. Scandinavia and Europe AD 700–1100,
London–New York 1982, s. 125–127; C. Müller-Boysen, Stunden í víking, en stunden í kaupferðum.
Die Rolle der Wikinger im Wirtschaftsleben des mittelalterlichen Europa, Offa 44, 1987, s. 249–260;
eadem, Kaufmannsschutz und Handelsrecht in frühmittelalterlichen Nordeuropa, Neumünster 1990;
A.J. Guriewicz, Kupiec, s. 306–307; M. Kara, op. cit., s. 518.
11
K. Polanyi, Traders and Trade, s. 134–144; idem, Trade, Markets, and Money, s. 92–93.
20
Mateusz Bogucki
wódz, który wyszedł ich przywitać, zginął na miejscu12. Gdy Normanowie wpływali do
obcego portu, zawieszali na maszcie czerwoną tarczę, na znak pokojowych – handlowych zamiarów. Jednak nagminnie po dokonaniu wymiany handlowej i załatwieniu
wszystkich interesów tarczę zdejmowano, a port łupiono, odbierając z powrotem to,
co przed chwilą sprzedano. O tym, że podobne praktyki nie były wyłącznością epoki
wikingów mówi wspominany już fragment Odysei.
Jak silne były w średniowieczu powiązania kupiectwa z przemocą świadczy szereg innych przesłanek, m. in. językowych. Anglosaskie ‘winning’ (zwyciężać) pochodzi
od germańskiego ‘Gewinn’, czyli zysk. Przejęcie takiego znaczenia odbyło się na tej samej zasadzie jak łacińskie ‘lucrum’ z pierwotnego znaczenia „wygranie bitwy” zaczęło
oznaczać zysk, korzyść13. Innym, o wiele późniejszym przykładem są zwyczaje jakie panowały w Gdańsku, w Dworze Artusa. W siedzibie gdańskich kupców, przez lata obowiązywał zakaz wstępu z nożami dłuższymi niż jedna stopa (30 cm). Tak więc Dwór
był miejscem, w którym gwarantowano spokojne dokonywanie transakcji. Z drugiej
strony do Dworu, aż do 1400 r. wpuszczano tylko osoby pochodzące z rodów rycerskich14. Związki kupiectwa z wojownikami-rabusiami są również widoczne w Europie
zachodniej. W jednej z wersji eposu rycerskiego o królu Arturze i rycerzach okrągłego
stołu – Pieśń o Parcivalu, autorstwa Chrétiena de Troyes, występuje przyjaciel głównego bohatera o imieniu Gawein, który sam siebie określa mianem kupca. Chrétien
de Troyes opisując jego strój wymienia m.in. tarczę oraz strój żeglarza15. Wymownym
świadectwem takiego pojmowania kupca jest brązowa aplikacja znaleziona na grodzisku w Daugmale nad Dźwiną, przedstawiająca zbrojnego w miecz mężczyznę16 z witym naszyjnikiem w ręku – grzywną [ryc. 3]17.
K. Polanyi oprócz wyżej wymienionych, odnoszących się do średniowiecza, dodał jeszcze liczne przykłady z czasów nowożytnych, jak saharyjskich Tuaregów, czy
handlarzy niewolników z Dahomeju18. Wracając do czasów średniowiecza wypada
wspomnieć o handlowych imperiach zakonów rycerskich – templariuszy czy krzyżaków. Połączenie funkcji kupieckich i wojowniczych nie powinno dziwić, jeśli się
12
P.G. Foote, D.M. Wilson, Wikingowie, Warszawa 1975, s. 227.
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 92–93.
14
M. Biskup, Pod panowaniem Krzyżackim – od 1308 r. do 1454 r., [w:] Historia Gdańska, t. I, Do roku
1454, red. E. Cieślak, Gdańsk 1978, s. 389, 473.
15
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 92–93.
16
Według niektórych jest to karzeł Andwardi ze swoim pierścieniem, z legendy o Sigurdzie (E. Oxenstierna, Die Wikinger, Stuttgart 1959, s. 205). Andwardi posiadał wielki skarb, lecz został zmuszony
do oddania swoich kosztowności Lokiemu: Loki oglądał wszystko złoto, jakie Andwari miał; a gdy ten
wyłożył skarby i pozostawił sobie jeden pierścień, Loki mu go odebrał. Karzeł przeklął Lokiego i zabrane
złoto, (Edda poetycka, tłum. A. Załuska-Strömberg, Biblioteka Narodowa, seria II, nr 214, Wrocław–
Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1986, s. 253).
17
F. Balodis, Ein Denkmal der Wikingerzeit aus Semgallen, Lettland, Eurasia Septentrionalis Antiqua,
1934, IX, s. 399–404.
18
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 92–93.
13
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
21
weźmie pod uwagę, że we wczesnym średniowieczu (również w innych epokach) jednym z podstawowych „artykułów” handlowych byli niewolnicy19, których trzeba było
wpierw zdobyć, a później utrzymać w ryzach i ewentualnie obronić przed agresywną
konkurencją.
Jak każdy model, tak i przedstawiony wyżej jest uproszczony, tym bardziej, że odnosi się do zjawisk występujących od czasów antycznych po nowożytne. Warto podjąć
próbę bliższego przyjrzenia się lokalnemu (chronologicznie i terytorialnie) wariantowi
kupca i wojownika – wczesnośredniowiecznemu wikingowi20, tak różnemu od późnośredniowiecznego kupca-lichwiarza, „pariasa” ówczesnego społeczeństwa i „Nosferatu
prekapitalizmu” jak go określili Jacques Le Goff21 i Aron J. Guriewicz22.
*
*
*
W badaniach nad wczesnośredniowiecznym kupiectwem należy wziąć pod uwagę zarówno źródła pisane, jak i archeologiczne. Chcąc zweryfikować istniejący w literaturze
wzorzec wikinga - kupca-wojownika przyjrzę się takim źródłom, w których znajdują
się dane dotyczące sposobów prowadzenia handlu przez kupców z kręgu Europy „barbarzyńskiej” we wczesnym średniowieczu. Ponieważ jednak interesujący mnie kupcy
działali w różnych środowiskach kulturowych, zasadnym wydaje się rozpatrzenie ich
oddzielnie przez pryzmat źródeł różnego pochodzenia. Będą zatem rozważane źródła
wczesno- i późnośredniowieczne pochodzące zarówno z Europy zachodniej, jak i północnej, środkowej i wschodniej. Ważne będą też informacje zawarte w źródłach arabskich. Tak szeroki zakres terytorialny i chronologiczny wykorzystanych źródeł może
wywoływać wrażenie zbyt szeroko zakrojonego, jednak biorąc pod uwagę niezwykłą
aktywność wikingów, wydaje się to nie tylko uzasadnione, ale nawet konieczne.
19
Niewolnictwo i niewolnicy w Europie od starożytności po czasy nowożytne, red. D. Quirini-Popławska,
Warszawa 2000.
20
Termin ‘viking’ został tu użyty nie jako określenie etniczne, lecz jako określenie profesji. Zastrzeżenie to jest konieczne, bowiem do dzisiaj większości osób termin ten kojarzy się ze Skandynawami.
Wiadomo jednak, że ci w źródłach średniowiecznych występują jako Normanowie, Rusowie, Waregowie. Natomiast termin ‘viking’ oznaczał raczej osobę zajmującą się łupieżczymi wyprawami i handlem (H. Łowmiański, Zagadnienie roli Normanów w genezie państw słowiańskich, Warszawa 1957,
s. 124–161; A. Nazmi, op. cit., s. 89–101; E.I. Ward, Reflections on an Icon: Viking in American Culture,
[w:] Vikings. The North Atlantic Saga, red. W.W. Fitzhugh, E.I. Ward, Washington–London 2000,
s. 365), choć niektóre źródła wyraźnie rozróżniają wikinga od kupca (E. Ebel, Der Fernhandel von der
Wikingerzeit bis in das 12. Jahrhundert in Nordeuropa nach altnordischen Quellen, [w:] Untersuchungen
zu Handel und Verkehr der vor- und frühgeschichtlichen Zeit in Mittel- und Nordeuropa, Teil IV, Der
Handel der Karolinger- und Wikingerzeit, red. K. Düwel, H. Jankhun, H. Siems, D. Timpe, Bericht
über die Kolloquien der Kommission für die Altertumskunde Mittel- und Nordeuropas in den Jahren
1980 bis 1983, Abhandlungen der Akademie der Wissenschaften in Göttingen, Philologisch-historische Klasse, 3. Folge, Nr 156, Göttingen 1987, s. 269–271).
21
J. Le Goff, Sakiewka i życie. Gospodarka i religia w średniowieczu, Warszawa 1995, s. 9.
22
A.J. Guriewicz, op. cit., s. 306–309.
22
Mateusz Bogucki
Choć w sagach, jako tekstach o bohaterach, rzadko znajdują się wzmianki o handlu, to jednak można w nich znaleźć szereg istotnych informacji o wczesnośredniowiecznych kupcach23. Warto zwrócić szczególną uwagę na stosowaną w poezji skaldycznej terminologię. Na określenie morskich kupców stosowano wymiennie nazwy
‘farmaðr’ bądź ‘kaupmaðr’. Oba wyżej wymienione terminy są przeciwstawne dla
‘hernaðr’ i ‘víking’. Na taką opozycję wskazują teksty, w których wspomina się, że ktoś
część czasu spędzał jako farmaðr/kaupmaðr, a część jako hernaðr/víking. Jest to wymowny dowód na przenikanie się funkcji kupieckich i pirackich24.
Jedną z pierwszych relacji, z pewnością wywierającą do dziś największy wpływ
na postrzeganie wikingów, jest świadectwo Alkuina z Yorku, nauczyciela Karola Wielkiego, który opisał najazd wikingów na klasztor św. Cuthberta na wyspie Lindisfarne w 793 r.25: Nigdy wcześniej Brytania nie doznała tylu krzywd, ile my wycierpieliśmy
od pogan zza morza26. W kościołach modlono się: Od furii Normanów uchowaj nas,
Panie!27. Źródeł o podobnej wymowie jest bardzo dużo (zazwyczaj są to suche informacje rocznikarskie), ale pokazują one tylko jeden, spektakularny aspekt działalności
wikingów. Istotnym źródłem, przynoszącym odmienny obraz, jest Chorografia Orozjusza w anglosaskim przekładzie Króla Alfreda z lat 90. IX w.28 Oprócz tłumaczenia
właściwego dzieła znajdują się tam partie dodane przez samego Alfreda, który dołączył Peripulus Ohthera oraz opis podróży Wulfstana do ujścia Wisły. Obie wyprawy
nie miały, jak się wydaje, charakteru handlowego, jednak można w nich znaleźć dość
istotne dane. O goszczącym na angielskim dworze Ohthere napisano, że swoją pozycję
budował dzięki stadom reniferów, daninom pobieranym od Lapończyków, połowom
fok, morsów i wielorybów, których skóry i kości wywoził na handel do Danii i Anglii.
Marginalne znaczenie miała uprawa roli i hodowla bydła29. I chociaż z przekazu wiadomo, że Ohthere nie był „zawodowym” kupcem, to widać, że tacy musieli docierać do
Hálogalandu (okolice dzisiejszego Tromsø) sporadycznie, jeśli nie wcale, bo to sami
mieszkańcy wywozili swoje towary na targi, do emporiów handlowych. Podobnych
informacji dostarcza opis podróży Wulfstana do Truso. W opisie trasy, którą płynął
z Hedeby do Truso, ten zapewne Anglosas, wymienił mijane ziemie (duńskie: Langland, Lealand, Falster, Skonia, posiadającą własnego króla Burgundię /Bornholm/
swewskie Blekinge, Meore, Öland, Gotland, kraj Słowian, oraz należący do Estów Wi23
E. Ebel, op. cit., s. 266–312.
E. Ebel, op. cit., s. 269–272.
25
 Ostatnio o archeologicznym aspekcie początków rajdów wikińskich na klasztory zachodnie
patrz M. Müller-Wille, Das northumbrische Kloster Lindisfarne im Jahr 793. Die Überfälle von Wikingern auf Klöster der Britischen Insel und ihre Folgen in der historischen und archäologischen Überlieferung, Acta Praehistorica et Archaeologica, 2002, 34, s. 225–240.
26
D.M. Wilson, The Vikings and their Origins. Scandinavia in the first millennium, London 1989, s. 11.
27
L. Leciejewicz, Normanowie, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1979, s. 81.
28
G. Labuda, Źródła skandynawskie i anglosaskie do dziejów słowiańszczyzny, Warszawa 1961, s. 5–118.
29
Ibidem s. 16.
24
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
23
tland). Nie wspominał jednak ani słowem o żadnym z funkcjonujących wtedy portów,
takich jak chociażby Wolin. A ponieważ cel misji Wulfstana był zapewne poznawczy30,
a on sam jawi się jako uważny i dociekliwy obserwator, to można przypuszczać, że brak
takich informacji świadczy o nieświadomości istnienia tychże portów, także wśród pozostałej załogi statku31.
Inna ważna informacja jaką dostarcza Chorografia jest czas jaki był potrzebny
do pokonania określonych odległości. Z relacji Ohthere dowiadujemy się, że ze wspomnianego Hálogalandu do Skiringes-heal (Kaupang nad Oslofiordem)32 można dopłynąć przez miesiąc (z nocnymi postojami). A podróż z Kaupang do Hedeby zajęła
Ohthere pięć dni. Z kolei Wulfstan z tego samego Hedeby do Truso płynął siedem dni
i nocy całą drogę pod żaglami. Tak więc drogę z okolic Tromsø do Elbląga można było
pokonać w sprzyjających okolicznościach w ciągu około dwóch miesięcy. To pokazuje,
że zakres terytorialny działalności kupca mógł być bardzo duży.
Wśród wielu inskrypcji runicznych, które zazwyczaj mają charakter komemoratywny można znaleźć informacje o tym, że wspomniana osoba zginęła w dalekiej podróży i że odbywała takich wiele. Na wielu kamieniach runicznych można wyczytać:
powędrował do Anglii, zmarł w Jutlandii, utonął na Łotwie, poległ w kraju grodów, był
w Grecji, znalazł swój koniec w Lombardii, zmarli na południu w Sarkeland33. Informacje te, dzięki egzotycznym nazwom, dają pojęcie o zasięgu i częstotliwości wypraw
Skandynawów. Można też znaleźć wiadomości o niektórych importowanych towarach. Na niewielkiej deseczce znalezionej w Bryggen (Norwegia), datowanej na około
1200 r. znajduje się informacja, że Thorkjell skarbnik wysyła Ci pieprz34. Do wyjątkowych należy inskrypcja na jedenastowiecznym kamieniu z Törnevalla w Östergotland,
w której mowa jest o gildiach kupieckich. Podobne informacje znajdują się na dwóch,
również jedenastowiecznych kamieniach ustawionych w Sigtunie. Dzięki nim wiadomo, że funkcjonowała tam gildia fryzyjska, choć w tym czasie miała ona bardziej cha-
30
Ibidem s. 17.
Istnieje oczywiście możliwość, że takie wzmianki istniały w oryginalnym przekazie, lecz nie zachowały
się do naszych czasów, gdyż znamy tylko fragment relacji (G. Labuda, op. cit., s. 17). Nie dotyczy to jednak fragmentu odnoszącego sie do podróży z Hedeby do Truso, który jest zachowany. Według G. Labudy brakuje natomiast relacji z dalszej części wyprawy. Zdaniem tego badacza trudno przyjąć, że Wulfstan zadowolił się dotarciem tylko do Prus (G. Labuda, op. cit, s. 17). Kwestia ta jest jednak sporna.
Istnieje przecież możliwość, że Wulfstan miał ściśle wytyczony cel – Truso i nic poza tym. Może na to
wskazywać fakt, iż całą drogę przebyto bez żadnego postoju, płynąc również nocą. Dla anglosaskiego
podróżnika i tak był to już „koniec świata”.
32
D. Skre, Kaupang in Skiringssal, Kaupang Excavation Project Publication Series 1, Norske Oldfunn
22, Aarhus 2007; idem, Means of Exchange. Dealing with silver in the Viking Age, Kaupang Excavation
Project Publication Series 2, Norske Oldfunn 23, Aarhus 2008.
33
K. Düwel, Handel und Verkehr der Wikingerzeit nach dem Zeugnis der Runeninschriften, [w:] Untersuchungen zu Handel, s. 314–322, 347–350; L. Leciejewicz, Normanowie, s. 114.
34
From Vikings to Crusader. Scandinavia and Europe 800–1200, red. E. Roesdahl, D.M. Wilson, Paris–
Berlin–Copenhagen 1992, s. 359, nr 502.
31
24
Mateusz Bogucki
rakter izby handlowej, gdyż obsługiwali ją już rodzimi Szwedzi35. W tym samym mieście znaleziono pudełko na wagę z inskrypcją runiczną. Napisano tam między innymi,
że Djärv dostał tę wagę od człowieka z Sem, […] Värmund wyciął te runy. Niech ptak
rozdziobie bladego pirata. I widziałem na ciele kukułkę, gdy on puchnął36. Zwraca uwagę
zaklęcie przeciw rozbójnikom. Jest to niewątpliwy ślad zagrożenia jakie stanowili oni
dla kupców37. Wspomniany w tekście kraj „Sem” to najprawdopodobniej Sambia, bądź
Zemgalia. Obie te krainy miały silne powiązania handlowe ze Skandynawią. Oprócz
licznych znalezisk archeologicznych, poświadczają to i inne inskrypcje. Na jednym
z kamieni runicznych z Södermanlandu znajduje się informacja, że niejaki Sven często
żeglował bogatym statkiem do Semgallen z Domesnäs38. Szczególnie ostatnia z przytoczonych inskrypcji jest interesująca, gdyż jasno z niej wynika, że wspomniany Sven
miał ściśle wytyczoną trasę: Domesnäs–Zemgalia.
Inskrypcje runiczne przynoszą jeszcze jedną istotną informację. Otóż oprócz
rodzin zmarłych, którzy zlecali wykonanie inskrypcji na kamieniu, stosunkowo często, jako ich „wystawcy”, występują wspólnicy handlowi zmarłego. Na dnieprzańskiej
wyspie św. Eleuteriusza (Bieriezań), na Ukrainie znaleziono kamień, który Grane wystawił dla Karla, swojego wspólnika39. Jest to wymowny przykład, że wyprawy były organizowane wspólnymi siłami kilku kupców. W wielu tekstach runicznych pojawia się
termin ‘styrimannr’ bądź ‘stýrimaðr’. Używany on jest w dwojakim znaczeniu. Raz jako
„dowódca statku wojennego”, kiedy indziej jako „właściciela statku handlowego”. Przy
czym istotne jest, że terminem tym określa się wyłącznie właścicieli okrętów, którzy
sami nie brali udziału w rejsach40. Na tym przykładzie widać, że spółki powoływano
niezależnie od intencji (wojennej, rabunkowej czy handlowej). Można się już tylko
domyślać, że umowa taka obowiązywała również po śmierci jednego z uczestników
wyprawy i że jakąś część zysków mogła dostawać jego rodzina41. Podobne umowy nie
były oczywiście zwyczajem wyłącznie skandynawskim, znane są ze świata arabskiego,
jak i z późniejszego średniowiecza (patrz niżej).
Interesującym źródłem jest pochodzące z pierwszej połowy XIII w., norweskie
Speculum regale, w którym ojciec, pouczając syna, wymienia liczne cechy jakimi po35
K. Düwel, op. cit., s. 337–341; P.G. Foote, D.M. Wilson, op. cit., s. 113.
K. Düwel, op. cit., s. 323–324; E. Roesdahl, D.M. Wilson, op. cit., s. 359.
37
Ale być może poświadcza opozycję kupiec-pirat. W tym czasie mogło już nastąpić przynajmniej częściowe rozwarstwienie tych dwóch sposobów pomnażania bogactwa.
38
E. Floderus, Sigtuna. Sveriges äldsta medeltidstad, Uppsala 1941, s. 20, 48; K. Düwel, op. cit., s. 319,
343; E. Roesdahl, D.M. Wilson, op. cit., s. 358–359, nr 500.
39
W. Kowalenko, Wyspa Eleuteriusz (Bieriezań), [w:] Słownik Starożytności Słowiańskich, t. II, 1961,
s. 451; R. Rolle, Archäologische Bemerkungen zum Warägerhandel, Bericht der Römisch Germanischen
Kommission 69, Frankfurt 1988, s. 494–496. Termin ‘felagi’ – wspólnik, kamrat, pojawia się bardzo
często w inskrypcjach runicznych i oznacza nie tyle przyjaciela, co wspólnika w interesach (K. Düwel,
op. cit., s. 333–337).
40
K. Düwel, op. cit., s. 328–332.
41
R. Page, Runes and rune-stones, [w:] E. Roesdahl, D.M. Wilson, op. cit., s. 164.
36
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
25
winien charakteryzować się dobry kupiec. Odwaga, gdyż często przyjdzie mu narażać życie na morzu, czy wśród pogan. Umiejętność szybkiego podejmowania decyzji.
Znajomość nawigacji według gwiazd. Kupiec powinien szczególnie być przezorny przy
doborze wspólników w interesach. Ojciec napomina: Nie przepuść ani jednego dnia bez
nauczenia się dla ciebie użytecznego. Jednak wśród wielu pożytecznych cech wymienianych przez troskliwego ojca zwraca uwagę konieczność dobrego wykształcenia. Kupiec, gdy dotrze do miejscowości handlowej musi okazać się osobą dobrze wychowaną,
aby nie zrażać do siebie ludzi, lecz zdobyć ich sympatię. Musi znać języki obce, aby móc
się porozumieć z kontrahentami. Musi znać miejscowe obyczaje i prawo handlowe42.
Źródło to w sposób jednoznaczny pokazuje, że kupcy oprócz transportu towarów
byli również nosicielami idei i kultury, choć zapewne nie robili tego w sposób w pełni
świadomy. To jednak głównie dzięki nim w społeczeństwach wczesnego średniowiecza
pojawiały się nie tylko nowe przedmioty, ale i nowe idee. Wśród innych źródeł północnych zwraca uwagę nadanie praw miejskich dla Bergen w drugiej połowie XIII w.,
w którym jest mowa o stosowaniu specjalnego prawa dla kupców, tzw. Biarceyar rett,
czyli prawa handlowego wywodzącego się ze szwedzkiej Birki, a więc prawa, które powstało 300–400 lat wcześniej43.
Przegląd źródeł łacińskich wypada zacząć nie od najstarszego źródła, lecz od
dwunastowiecznego Żywotu św. Godryka, który jest jedną z pierwszych biografii kupieckich średniowiecza44. Godryk, jak na przyszłego świętego przystało, prowadził
wpierw dość burzliwe życie. Jako młodzieniec musiał opuścić rodzinny dom i tułał się
w poszukiwaniu zarobku. Jak wielu innych, przeszukiwał wybrzeża w nadziei znalezienia wśród szczątków rozbitych statków towarów nadających się do odsprzedania45.
Któregoś dnia los się do niego uśmiechnął i Godryk znalazł dostateczną ilość łupu,
by móc wyruszyć w drogę jako wędrowny kramarz. Zarobiwszy w ten sposób trochę
pieniędzy dołączył do grupy kupców, którzy statkiem obsługiwali wybrzeża Anglii,
Szkocji, Flandrii i Danii. Spółce się poszczęściło i Godryk w krótkim czasie został zamożnym kupcem. Warto zauważyć jak wielką rolę odgrywał tu przypadek oraz, że na
handlu można było się szybko wzbogacić46. Nie bez znaczenia jest też fakt, że spółka
w której miał udział Godryk, miała sprecyzowany obszar działania. Choć z całą pewnością kupcy musieli mieć świadomość istnienia dalej położonych krajów (Hiszpania,
Niemcy czy nawet Ruś) to ograniczali się do dobrze sobie znanego terytorium, zarówno pod względem geograficznym, jak i ekonomicznym.
O tym, jak niebezpieczne były szlaki morskie dobitnie, świadczy historia św. Ansgara, który podczas swojej pierwszej podróży do Birki został schwytany przez piratów,
42
A.J. Guriewicz, Kupiec, s. 308.
E. Ebel, op. cit., s. 267.
44
B. Geremek, K. Piesowicz, Ludzie, towary, pieniądze, Warszawa 1962, s. 81–82.
45
Szerzej o „prawie brzegowym” patrz J. Sikorski, Z przeszłości „prawa brzegowego” w Polsce, Przegląd Zachodni, 1951, VII, nr 1/2, s. 73–88.
46
B. Geremek, K. Piesowicz, op. cit., s. 81–82.
43
26
Mateusz Bogucki
ale jak pisze jego hagiograf Rimbert, święty szczęśliwie uciekł wraz z towarzyszącymi
mu kupcami47. Adam z Bremy, podróżując śladami Ansgara do Birki zanotował, że
Bałtyk roi się od piratów do tego stopnia, iż mieszkańcy miasta musieli ogrodzić port
podwodnymi skałami (palisadą), w której tylko oni znali przejście48. Nie spokojniej
było w czasach późniejszych. W połowie XII w. Herbord, opisując Pomorzan, stwierdził: Szczep ten biegły był w walkach na lądzie i na morzu, przyzwyczajony żyć z łupów
i grabieży49. W opisie Birki Rimbert wspomina o dwóch podstawowych grupach ludności; stale mieszkających tam populi oraz o negotiatores – kupcach. Ci ostatni mieli
często podróżować do fryzyjskiego Dorestad, gdzie część z nich miała przyjąć chrześcijaństwo50.
W kronice biskupa merseburskiego Thietmara znajduje się informacja o funkcjonowaniu w Magdeburgu kościoła kupców (aecclesia mercatorum) pod wezwaniem
św. Jana Ewangelisty51. Kościoły kupieckie istniały również w innych dużych ośrodkach, między innymi w Konstantynopolu52, czy Sigtunie, gdzie od drugiej połowy
XII w. działał kościół pod wezwaniem św. Mikołaja53. Wśród wielu wczesnośredniowiecznych kamiennych kościołów w tym mieście właśnie ten, św. Mikołaja, wymieniany jest jako związany z kupcami, przeważnie obcymi – do XVII w. nazywany był
„starym ruskim kościołem”54. Thietmar zanotował również kilkakrotnie, że w ówczesnych miastach istniały odrębne prawa dla kupców55. Prawdopodobnie w przepisach
tych było zapisane, że nie wolno sprzedawać chrześcijan poganom, czyli kupcom arabskim, żydowskim oraz innym56. Natomiast nic nie stało na przeszkodzie handlowaniu
niewolnikami niechrześcijańskimi. Procederem takim zajmował się również sam Kościół57. M.Z. Jedlicki sądzi, że wzmianka Thietmara o wielu niewolnikach w Kijowie58
47
Rimberti Vita Ansgarii, [w:] Ausgewählter Quellen zur deutschen Geschichte des Mittelalters. Freiherr
vom Stein-Gedächtnisausgabe, Bd. XI, Quellen 9. und 11. Jahrhunderts zur Geschichte der Hamburgischen Kirche und des Reiches, red. R. Buchner, Darmstadt 1961, s. 41.
48
History of the archbishops of Hamburg-Bremen. Adam of Bremen, [w:] Records of Western Civilization,
red. F.J. Tschan, New York 2002, s. 51–52.
49
G. Labuda, Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna. Antologia tekstów źródłowych, Poznań
1999, s. 128.
50
Rimberti Vita Ansgarii, s. 40, 60, 91, 93.
51
Kronika Thietmara, red. M.Z. Jedlicki, Kraków 2002, s. 9, 248.
52
J. Ferluga, Der byzantinische Handel nach dem Norden im 9. und 10 Jahrhundert, [w:] Untersuchungen
zu Handel, s. 634.
53
Św. Mikołaj postrzegany był i jest między innymi jako opiekun spraw handlowych i wojennych oraz
patron żeglarzy, a jednym z jego atrybutów jest waga (B.A. Uspieński, Kult św. Mikołaja na Rusi, Lublin
1985, s. 55).
54
E. Floderus, op. cit., s. 68–79, 119.
55
Kronika Thietmara, s. 42, 127, 276.
56
Ibidem, s. 133, 340.
57
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 94–95.
58
Kronika Thietmara, s. 235.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
27
odnosi się do kupców59. Choć zapewne bywały takie przypadki, że brańcy zajmowali
się handlem, to wydaje się, że raczej chodzi tu o popadanie w niewolę samych kupców,
którzy się później z niej wykupywali, niż awansu społecznego zwykłych niewolników.
Trudno też przyjąć, że było to zjawisko powszechne.
Najwięcej zapisków arabskich, dotyczących Europy pochodzi z okresu od VIII
do połowy XI w.60 Informacje zawarte w pismach autorów arabskich dotyczą w większości przypadków, terenów wschodnich i południowych, położonych stosunkowo blisko ich rodzimych terytoriów; choć niekiedy można znaleźć wzmianki o tak odległych
rejonach jak Hedeby, Wolin, czy Cejlon, Kambodża i Chiny.
Relacją o istotnym znaczeniu w badaniach nad penetracją wikińską na wschodzie są zapiski Ahmada ibn Fadlāna61, który jako jedyny (znany badaczom) pisarz arabski miał osobisty kontakt z ludami zamieszkującymi Europę wschodnią. Informacje
o kupcach zawarte w dziele arabskiego posła są różnego rodzaju. Jedną z ciekawszych
jest opis systemu funkcjonowania handlu karawanowego między Chorezmem a krajami Europy wschodniej. Otóż podróżujący kupcy mogli się zaopatrywać u „zaufanych
przyjaciół” na szlaku, w żywność, dając im w zamian potrzebne towary. Wymieniali
też zdrożone konie i wielbłądy na wypoczęte. Mogli się u nich również w razie potrzeby zapożyczyć i zwrócić pieniądze w drodze powrotnej. Gwarancji pod taką pożyczkę udzielała cała karawana. Jeśli więc dany kupiec uciekłby po drodze lub zginął, jego
towarzysze zobowiązani byli uregulować jego dług62. Taki system pożyczek jest bardzo podobny do umów typu commenda, colleganza, Widerlegunge znanych z Europy
z XI–XIII w. Umawiający się postanawiali wspólnie ponosić koszt, ryzyko wyprawy,
a następnie dzielić się zyskami. Związki takie były zawierane, gdyż zorganizowanie wyprawy handlowej często przekraczało możliwości finansowe jednego człowieka. Cechą
charakterystyczną tych spółek była ich doraźność, po zakończeniu wyprawy wspólnicy
rozchodzili się i szukali innych partnerów handlowych, innych rynków. Bardziej trwałe związki handlowe powstają już w pełnym średniowieczu63.
W Choreźmie funkcjonowali też bankierzy „wymieniający pieniądze”, u których
można było kupić przybory do gier hazardowych i wymienić lokalny pieniądz na dirhemy. W opisach ibn Fadlāna uderza również wielkość pojedynczej karawany, która
miała się składać z 3000 koni (bez zwierząt jucznych) i 5000 ludzi. Dodatkowym świadectwem bogactwa handlarzy, jest informacja o kupcach ar-Rūs, którzy mieli za każ59
Ibidem, s. 412.
L. Richter-Bernburg, Der frühmittelalterliche Handel Nord- und Osteuropas nach islamischen Quellen,
[w:] Untersuchungen zu Handel, s. 667.
61
M. Canard, Ibn Fadlān, [w:] The Encyclopaedia of Islam, t. III, Leiden 1979, s. 759; A. Kmietowicz,
F. Kmietowicz, T. Lewicki, Ibn Fadlān. Kitāb. Na podstawie Rękopisu meszhedzkiego, [w:] Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny, III, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1985.
62
A. Kmietowicz, Wzmianki o handlu i pieniądzu w Księdze Ibn Fadlana, [w:] Nummus et historia. Pieniądz Europy średniowiecznej, red. S.K. Kuczyński, S. Suchodolski, Warszawa 1985, s. 29.
63
B. Geremek, K. Piesowicz, op. cit., s. 87–88; A.J. Guriewicz, Kupiec, s. 330.
60
28
Mateusz Bogucki
de zarobione 10.000 dirhemów podarować swojej żonie jeden srebrny naszyjnik, a na
szyjach tych kobiet miało się znajdować wiele takich ozdób. W świetle tej relacji nie
dziwią czterdziesto- czy nawet ponad stu kilogramowe skarby dirhemów znane z Rusi64. Wobec takiego bogactwa (nawet jeśli zostało ono nieco wyolbrzymione przez ibn
Fadlāna) łatwo zrozumieć szybki wzrost gospodarczy Chazarów, czy Bułgarów Kamskich skoro, jak pisze ów podróżnik, pobierano od kupców opłatę celną. Król osobiście
schodził na statek, oglądał towary i wyznaczał cło: z każdych dziesięciu niewolników
sobie zostawiał jednego65. Wracając do spostrzeżeń ibn Fadlāna, zwraca uwagę ustęp,
w którym kupiec ar-Rūs modli się: Pragnę abyś mi nadarzył kupca mającego wiele dinarów i dirhemów i aby kupił ode mnie [towary] na takich warunkach, jak ja zechcę
i aby się nie sprzeciwiał w tym co powiem66. Jest to dość jaskrawy przykład, jak dużą rolę
w ówczesnym handlu dalekosiężnym odgrywał przypadek (patrz przykład Godryka).
Opisany kupiec nie miał sprecyzowanego planu handlowego – wybrał się w podróż
wyłącznie z nadzieją na trafienie dobrej okazji.
Abu’Ali Ahmad ibn Umar (ibn Rosteh) napisał w Księdze kosztownych klejnotów
z lat 903–913: Urządzają oni [tj. ar-Rūs] najazdy na Słowian. Podjeżdżają statkami
[…] porywają ich do niewoli i następnie wywożą do Chazarów i do Bułgarów i sprzedają
ich tym ludom. Nie posiadają oni pól uprawnych, lecz żywią się jedynie tym, co wywożą
z kraju Słowian. […] …ich jedynym zajęciem jest handel sobolami, popielicami i innymi
skórkami zwierząt futerkowych, które sprzedają tym, którzy chcą je nabyć. Jako zapłatę
biorą pieniądze, które zawiązują silnie w swych ozdobnych pasach. Ubierają się bardzo
czysto. […] Są staranni w ubiorze, ponieważ zajmują się handlem. Posiadają liczne miasta i żyją w zamożności67. Opis ibn Rosteha jest jednoznaczny i nie pozostawia wiele
miejsca na interpretację. Warto tylko podkreślić, że pisarz arabski na jednym miejscu
zestawił obok siebie: łapanie i sprzedawanie niewolników, czerpanie korzyści z zagrabionych dóbr i regularny handel z użyciem pieniądza.
Źródłem o dużym znaczeniu do badań nad stosunkami gospodarczymi wczesnośredniowiecznej Europy jest Relacja z podróży do krajów słowiańskich, Ibrāhīma ibn
Ja’ķūba68. Choć znajduje się tam dużo informacji o handlu i ówczesnych cenach, to
Ibrāhīm nie poświęcił uwagi samym kupcom. Stwierdził jedynie, że do Pragi zjeżdżają
się różne ludy w poszukiwaniu niewolników, cyny i wszelakiego rodzaju futer69.
Omawiając źródła arabskie, nie sposób pominąć informacji o żydowskich kupcach zwanych Radanitami (‘ar-Rāhdānīya’), którzy podobnie jak kupcy północni przemierzali wielkie odległości w poszukiwaniu zysku. Według ibn Hurradādbeha oraz
64
R. Kiersnowski, op. cit., s. 114.
A. Kmietowicz, op. cit., s. 29–30.
66
A. i F. Kmietowicz, T. Lewicki, op. cit., s. 110.
67
G. Labuda, Słowiańszczyzna starożytna, s. 120.
68
T. Kowalski, Relacja Ibrahima ibn Jakuba z podróży do krajów słowiańskich w przekazie al-Bekriego,
[w:] Monumenta Poloniae Historica, Nova series 1, Kraków 1946.
69
Ibidem, s. 49.
65
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
29
Al-Muqaddasīego mieli oni przemierzać całą Europę z zachodu na wschód i wędrować
dalej, aż do krajów Qimār i as-Sīn, czyli Kambodży i Chin70. Nie ma zgodności co
do znaczenia określenia ‘ar-Rāhdānīya’; niektórzy wywodzą je od perskiego miasta ArRayy, które w owym czasie było handlowym emporium. Z kolei D.M. Dunlop sądzi, że
nazwę Radanitów należy wiązać z perskim ‘rāhdān’, czyli „znający drogę”. Przy czym,
jego zdaniem, nie chodzi tu tylko o znajomość szlaku handlowego, lecz także o drogę
„do prawdy, do Boga” – Radanici mieli być nie tylko kupcami, ale i lokalną, hiszpańską
sektą żydowską71. Inna teoria zakłada, że nazwa ta została wzięta od Renu, nad którym
zaczynał się długi szlak Radanitów na wschód. Jednak zdaniem wielu badaczy szlak
ten był obsługiwany sztafetowo. Na podstawie analizy różnych źródeł wymienia się
około 5–7 głównych miast–stacji obsługujących trasę z Francji do Chin. Jako pierwszą
wymienia się Narbonę, później Al-Qayrawān w Tunezji, Al-Fustāt w Egipcie, Al-Ğār
(port Medyny) oraz Ğudda (port Mekki), ‘Aden i Al-Mandab w Jemenie oraz Sirindīb,
czyli Cejlon. Podkreśla się również, że handel Radanitów nie był masowy. Przewozili
oni raczej przedmioty luksusowe, przeznaczone dla wyższych warstw społecznych72.
To zapewne dzięki kupcom radanickim do jedenastowiecznej Francji dotarła wiadomość o kraju B’jwwnj’h (Polonija) i o kopalniach srebra i eksploatacji soli w okolicach
miasta Ha-‘Elqoši (Olkusz)73.
Czy należy jednak przekładać stosunki panujące w krajach islamu na grunt północno-środkowo europejski? Wydaje się, że musiały istnieć głębokie różnice, których
świadectwem jest relacja Ibrāhīm’a ibn Ja’ķūb’a, który przypuszczalnie odwiedził duńskie Hedeby74. Nie wywarło ono na nim zbyt dobrego wrażenia. Miało być liche pod
względem zamożności i towarów, ludzie mieli cierpieć nędzę i głód75. Niezależnie od
faktycznego stanu zamożności mieszkańców Hedeby, relacja ta pokazuje, że w świadomości ówczesnych istniały istotne różnice między tymi światami. Być może było
to tylko subiektywne odczucie hiszpańskiego podróżnika, wywołane niezrozumiałymi
dla niego formami ostentacji bogactwa, oraz różnym od kordobańskich asortymentem
70
L. Richter-Bernburg, op. cit., s. 671–675; A. Nazmi, op. cit., s. 121–129.
D.M. Dunlop, The History of Jewish Khazars, Princeton Oriental Studies 16, Princeton 1954, s. 138.
72
A. Nazmi, op. cit., s. 122–129.
73
R. Pytel, Wzmianka o Olkuszu oraz kopalniach złota, srebra i soli w Polsce w XI wieku, Slavia Antiqua,
1970, 17, s. 171–177; D. Rozmus, Czy Olkusz ma coś wspólnego z biblijnym Ha-‘Elqoš?, Slavia Antiqua,
2002, XLIII, s. 106–110.
74
Opis Hedeby (zapisanego jako „Šlšwīķ”) zachował się w odpisach w kosmografii al-Ķazwīnī’ego z XIII w.,
oraz w dziele Himjarī’ego. Przez wiele lat przypisywany był niejakiemu Ibrāhīmowi At-Turtūšī’emu,
który, jak to wykazał już prawie 60 lat temu T. Kowalski, jest tożsamy z doskonale znanym Ibrāhīmem
ibn Ja’ķūbem (T. Kowalski, op. cit., s. 21–35). Jednak często przy omawianiu opisu Hedeby, mowa jest
o At-Turtūšī’m (A. Guriewicz, Wyprawy wikingów, Warszawa 1969, s. 57; P.G. Foote, D.M. Wilson,
op. cit., s. 210–211; L. Leciejewicz, Normanowie, s. 123; H. Jankuhn, op. cit., s. 135–136; H. Elsner,
Wikinger Museum Haithabu: Schaufenster einer frühen Stadt, Schleswig 1989, s. 14), a w innych miejscach oddzielnie o ibn Ja’ķūbie.
75
T. Kowalski, op. cit., s. 37.
71
30
Mateusz Bogucki
dostępnych na rynku towarów76. Dość wspomnieć, że i inne formy aktywności Skandynawów były dla niego mało zrozumiałe; ich śpiewy porównał do szczekania psów
i wycia dzikich zwierząt.
Trzeba zatem przyjąć, że analogie pochodzące ze świata śródziemnomorskiego
czy orientu mogą być jedynie tłem dla prezentowanych rozważań i nie mogą być traktowane jako źródła o pierwszorzędnym znaczeniu.
W Powieści minionych lat, w opowieści o pobycie apostoła Andrzeja na ziemi
ruskiej znajduje się słynny passus o szlaku handlowym łączącym Skandynawię z Bizancjum: […] była droga od Waregów do Greków i od Greków Dnieprem, a w górze Dniepru
– włok do Łowoty, a Łowotą można wejść w Ilmień, jezioro wielkie; z tego zaś jeziora
wypływa Wołchow i wpada w jezioro wielkie Newo, a ujście tego jeziora wpada w morze
Wareskie77. Najwięcej danych o handlu i sposobach jego prowadzenia zawartych jest
w traktatach rusko-bizantyjskich. Pod rokiem 90778 Nestor opisał traktat pokojowy
między Olegiem a Grekami, w którym znajdują się ustalenia dotyczące kupców i handlu. Mowa w nich o tym, że kupcy ruscy przybywający na tereny cesarstwa mają prawo
pobierać środki na utrzymanie, najwyżej na sześć miesięcy. Jednak przywilej ten ma
przysługiwać tylko tym, którzy zarejestrują się u urzędnika cesarskiego i oddadzą (pozostawią poza miastem?) swoją broń. Poddający się takiej kontroli nie musieli również
płacić cła79. Pod 912 r. Nestor powtórzył podobne zasady kontaktów handlowych Rusi
z Grekami. Oprócz nowych ustaleń dotyczących kradzieży, morderstw czy służby Rusów na dworze cesarskim, pojawiły się dalsze ustalenia dotyczące kupców. Zwraca uwagę przede wszystkim umowa będąca odwrotnością „prawa brzegowego”. Otóż kupcy
bizantyjscy, których statek się rozbił, bądź z powodu niesprzyjających warunków nie
mógł podążyć w dalszą drogę, mieli prawo oczekiwać pomocy od Rusi w doprowadzeniu łodzi do bezpiecznego miejsca, bądź nawet z powrotem na tereny cesarstwa.
Ciekawe jest również to, że w przypadkach, gdy nie sposób było odprowadzić rozbitków z całym towarem do domu lub celu wyprawy, to ci mogli przekazać go do sprzedania Rusom i oczekiwać na późniejsze zyski80. Niezależnie jak często to prawo było
76
Należy też pamiętać, że nie powinno się przekładać jednostkowej relacji na obraz całego miasta, funkcjonującego kilka stuleci. Nie można przecież wykluczyć, że Ibrāhīm trafił do Hedeby w czasie okresowego
załamania dobrobytu, co niewątpliwie musiało mieć miejsce kilkakrotnie w historii tego ośrodka.
77
Powieść minionych lat, Biblioteka Narodowa, Seria II, nr 244, red. F. Sielicki, Wrocław–Warszawa–Kraków, 1999, s. 6.
78
Aczkolwiek sądzi się, że data jest błędna i że Nestor sfabrykował opis tego traktatu na podstawie prawdziwego z 912 r. (ibidem, s. 23).
79
[…] jeśli przyjdą kupcy, niech biorą miesięczne na sześć miesięcy: chleb, wino, mięso i ryby, i owoce. I niech
urządzają dla nich kąpiel, ilekroć zechcą. Gdy zaś Ruś będzie wracać do domu, niech bierze od cesarza
waszego na drogę jedzenie, kotwice, liny, żagle i co im potrzeba. […] Przychodząca Ruś niech przybywa
w cerkwi Świętego Mamy, i gdy nasze państwo przyśle do nich, aby spisać imiona ich, niechaj wtedy biorą
miesięczne swoje […]. I niech wchodzą do grodu jedną bramą, z cesarskim mężem, bez oręża, po pięćdziesięciu mężów, i niech handlują, ile im trzeba, nie płacąc żadnego myta (ibidem, s. 23–25).
80
Jeśli wyrzucona będzie łódź silnym wiatrem na ziemię cudzą i znajdzie się tam ktoś od nas, z Rusi, i właściciel zechce załadować łódź swoim ładunkiem i odesłać znowu do ziemi chrześcijańskiej, to my przewie-
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
31
przestrzegane, zapis ten dowodzi jak duży wpływ mieli władcy na organizację handlu
dalekosiężnego. W traktacie z 912 r. znajdują się również zapisy dotyczące zasad wykupu niewolników, przy czym inaczej wyglądają one dla jeńców wojennych, a inaczej dla
pozostałych brańców. Zawarta też została obustronna umowa o ściganiu dłużników81.
Stosunkowo restrykcyjne dla kupców ruskich traktaty z 907(?) i 912 r. zostały powtórzone za panowania Igora. Pod rokiem 94582 Nestor opisał traktat zawarty
między tym władcą a Grekami. Podobnie jak w poprzednich, tak i tu kupcy ruscy
muszą wpierw stawić się bez broni w cerkwi Św. Mamy, a następnie zarejestrować się
u urzędnika cesarskiego. W odróżnieniu od starszych umów, sprecyzowano bardzo
dokładnie co może spotkać tych, którzy przybędą do cesarstwa bez pisma od kniazia
i nie poddadzą się obowiązkowi spisu. Tacy zostaną aresztowani, a gdyby nie chcieli się
poddać dobrowolnie, to zostaną zabici. Jeżeli zaś uciekną, będą ścigani tak przez Bizantyjczyków, jak i przez kniazia. Jeśli kupcy ruscy przyjdą bez towarów, nie będzie im
przysługiwało utrzymanie. Ponadto narzucono ograniczenia w zakupie pawłok. Rusom nie wolno było ich kupić więcej jak za 50 solidów, a zakupione musiały być opieczętowane następnie przez cesarskiego urzędnika83. Nie wolno im też było osiedlać
dziemy ją przez wszystkie niebezpieczne miejsca, dopóki nie przybędzie do miejsca bezpiecznego; jeśli zaś
takowa łódź z powodu burzy czy przeciwnego wiatru nie morze powrócić do swoich miejsc, to pomożemy
wioślarzom tej łodzi my, Ruś, i doprowadzimy ich z towarami zdrowo, gdy się to wydarzy blisko ziemi
greckiej. Jeśli zaś takie zło wydarzy się blisko ziemi ruskiej, to przewiedziemy ją w ziemię ruską, niech
sprzedają ładunek z tej łodzi, i jeżeli co można sprzedać z łodzi, wyniesiemy my, Ruś, a gdy pójdziemy do
Grecji bądź z towarem, bądź w poselstwie do waszego cesarza, oddamy uczciwie sprzedany ładunek z ich
łodzi (ibidem, s. 28).
81
Ibidem, s. 25–30.
82
Choć musiało to nastąpić w 944 r. gdy panował jeszcze wzmiankowany w traktacie cesarz Roman I Lekapenos (ibidem, s. 36).
83
A wielki kniaź ruski i bojarzy jego niech posyłają do Gre­cji do wielkich cesarzy greckich korabie, ile chcą,
z posłami i z kupcami, jak jest ustanowione. Przedtem posłowie przy­nosili pieczęcie złote, a kupcy srebrne;
teraz zaś postanowił wasz kniaź posyłać pisma do nas. I posłowie i kupcy, którzy będą przysyłani przez nich,
niech przynoszą pismo, w którym będzie zaznaczone, ile posłano korabi, abyśmy wiedzieli, że przybywają
z pokojem. Jeśli zaś bez pisma przyjdą i znajdą się w naszych rękach, będziemy ich trzymali pod strażą, do­
póki nie zawiadomimy kniazia waszego. Jeżeli zaś nie oddadzą się w nasze ręce i sprzeciwią się, będą zabici
i niech śmierć ich nie będzie dochodzona przez kniazia waszego. Jeśli zaś, uciekłszy, przyjdą w Ruś, my
napiszemy do kniazia waszego i niech czynią, jak im się spodoba. Jeśli przyjdzie Ruś bez towarów, niech nie
bierze miesięcznego. Niech nakaże kniaź posłom swoim i przychodzącej tu Rusi, by nie czynili beze­ceństw
w siołach i w kraju naszym. I gdy przyjdą, niech miesz­kają przy cerkwi Świętego Mamy, i pośle cesarstwo
nasze, aby spisać imiona wasze, wtedy niech wezmą swoje miesięczne — posłowie poselskie, a kupcy miesięczne, najpierw ci z grodu Kijowa, później z Czernihowa i z Perejasławia, i z pozostałych grodów. Niech
wchodzą do grodu jedną bramą, z cesarskim mężem, bez oręża, po pięćdziesięciu mężów, i niech handlują,
ile im potrzeba, i niech wracają; a mąż naszego cesarstwa niech ochrania ich, a jeśli kto z Rusi albo z Greków uczyni krzywdę, niech ją naprawi. Wchodząca Ruś do grodu niech nie czyni szkód i nie ma prawa
kupować pawłok więcej jak za 50 złotników; a jeśli kto kupi te pawłoki, niech pokaże cesarskiemu mężowi, a ów
opieczętuje i odda im. I odchodząca Ruś niech bierze od nas wszystko, co trzeba: żywność na i co potrzeba łodziom,
jak to dawniej ustanowiono, i niech wraca bezpiecznie do swego kraju, [...] (ibidem, s. 38–39).
32
Mateusz Bogucki
się na terenie cesarstwa84. W traktacie Igora z Grekami powtórzone zostały też zasady
ścigania złodziei, dłużników i wykupywania jeńców85. Drobną zmianą jest odstąpienie
od obowiązku pomagania uszkodzonym łodziom i rozbitkom. Zagwarantowano im
wyłącznie nietykalność86.
Opisane wyżej traktaty poświadczają bardzo silny wpływ władców na kształtowanie stosunków handlowych. Gdyby nie zawarte pomiędzy nimi układy, handel między Rusią a Bizancjum byłby utrudniony zarówno dla kupców ruskich przebywających
na terenie cesarstwa, jak i bizantyjskich na Rusi. Pierwsi dzięki zgodzie władców mieli
ułatwiony dostęp do targów Konstantynopola, drudzy zyskali ochronę na terytorium
Rusi. Restrykcyjne prawa bizantyjskie poświadczają też, że Rusowie w tym czasie
byli sporym zagrożeniem dla ludności cywilnej. Kupcy nie mający pism od kniazia
byli traktowani, zapewne nie bez powodów, jako zbrojni, którzy znaleźli się na obcym terytorium. W takiej sytuacji podlegali zapewne prawu wojennemu. Ale nawet ci
z niezbędnymi dokumentami musieli złożyć broń i nie mogli osiedlać się na dłużej na
terenie cesarstwa. Wszystko to pokazuje, że nawet najbardziej obyci w świecie, bo odwiedzający Konstantynopol, kupcy wikińscy postrzegani byli jako dzicy barbarzyńcy
z północy, dla których rabunek był równorzędnym z handlem sposobem zdobywania
dóbr.
Oprócz omówionych fragmentów, w Powieści minionych lat wzmianki o handlu
i kupcach są stosunkowo nieliczne. Jedynie w życiorysie mnicha Izaaka z Kklasztoru
Pieczerskiego jest mowa o tym, że Ten zaś gdy jeszcze w świecie był, w życiu świeckim, był
bogaty, bowiem był kupcem, rodem z Toporca87.
O tym, że wczesnośredniowieczni kupcy w oczach współczesnych byli nie tylko dostawcami towarów, ale i nosicielami informacji oraz idei informuje stosunkowo
późny, dwunastowieczny Latopis kijowski. W opowieści o zabójstwie Andrzeja Bogolubskiego, sługa kniazia Kuźma wychwala zamordowanego: A niegdyś, gdy kupiec przychodził z Carogrodu lub z innych krajów chrześcijańskich i ze wszystkich pogańskich, tyś
mówił: ”Zaprowadźcie ich do cerkwi na chór, niech zobaczą prawdziwe chrześcijaństwo
i przyjmą chrzest”. Tak też i było88. Chociaż tekst jest niejasny, bo nie wiadomo kto kogo
ma podziwiać (pogańscy, czy katoliccy kupcy cerkiew – prawdziwe chrześcijaństwo
wschodnie, czy miejscowa ludność kupców idących do cerkwi), to niezależnie od interpretacji widać jasno, że to ta grupa społeczna miała znaczący udział w rozprzestrzenianiu się idei.
84
[…] a niech nie ma prawa [Ruś] zimować u Świętego Mamy (ibidem, s. 39). I niech Ruś nie ma prawa zimować w ujściu dnieprowym w Białobereżu, ani u Świętego Eleuterego [wyspa Bieriezań]; jeno gdy przyjdzie
jesień, niech idą do swych domów (ibidem, s. 40).
85
W tym przypadku ustalono konkretne ceny: za młodzieńca lub dobrą dziewkę trzeba było dać 10 solidów,
za mężczyznę w średnim wieku 8 solidów, za starca lub dziecko 5 solidów (ibidem, s. 39).
86
Ibidem, s. 39.
87
Ibidem, s. 150.
88
F. Sielicki, Kroniki staroruskie, Warszawa 1987, s. 214.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
33
W źródłach bizantyjskich przebywanie kupców wareskich na terenie cesarstwa
(głównie Konstantynopola) jest poświadczone od 939 r. Jednak regularnie są oni
wzmiankowani dopiero od lat 60. IX w. i zazwyczaj jest mowa o nich jako o najeźdźcach, najemnikach i kupcach89.
*
*
*
Przegląd najważniejszych źródeł pisanych należy uzupełnić o analizę źródeł archeologicznych. Wydaje się, że najlepiej nadającymi się do tego typu badań są materiały
sepulkralne, gdyż stanowią one zwarte zespoły źródeł powiązanych bezpośrednio z danym człowiekiem90. Powstaje problem, które kategorie zabytków nadają się do takiej
analizy. Dość często za wyznacznik statusu kupieckiego przyjmuje się występowanie
w grobie monet i ogólnie bogate wyposażenie, ze szczególnym uwzględnieniem elementów uzbrojenia i oporządzenia jeździeckiego91. Jednak wydaje się, że tak bogato
wyposażeni zmarli byli wojownikami, wodzami drużyn w dużej mierze podlegającymi władzy królewskiej92. Przyjąłem założenie, iż jedynie obecność wag i odważników
w wyposażeniu grobowym może być wskazówką, że pochowany człowiek zajmował
się handlem93. Obie wspomniane kategorie zabytków były już wielokrotnie omawiane
w literaturze94. Przy zastosowaniu tak ostrych kryteriów doboru źródeł zostaną pomi89
D. Obolensky, The Byzantine sources on the Scandinavians in Eastern Europe, [w:] Varangian Problems,
Scando-Slavica, Supplementum I, Copenhagen 1970, s. 149–150.
90
Przyjąłem założenie, że niezależnie od tego czy zmarły faktycznie używał znajdowane w jego grobie
przedmioty, czy zostały one tam złożone jako dary lub symbole, to odzwierciedlają one pozycję i wykonywane zajęcia pochowanego, a nie są elementem wyłącznie obrządku pogrzebowego (rozważania na
ten temat A. Lagerlöf, Är gravmaterialet användbar för sociala analyser eller säger det mer om riter och ceremonier? [w:] Samfundsorganisation og Regional Variation. Norden i romersk jernalder og folkvandringstid. Beretning fra 1. nordiske jernaldersymposium på Sandbjerg Slot 11–15 april 1989, red. Ch. Fabech,
J. Ringtved, Aarhus 1991, s. 127–131). Znaleziska archeologiczne z osad i emporiów handlowych są
najczęściej zgubami i choć mają kontekst archeologiczny, to niewiele mówią nam o swoim właścicielu,
dlatego nie będę ich tutaj analizował.
91
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, [w:] Birka. Untersuchungen und Studien, I, Stockholm 1940, s. 5; L. Leciejewicz, Normanowie, s. 64; H. Jankuhn, Beobachtungen und Überlegungen zur „Infrastruktur” des
wikingerzeitlichen Seehandels, Offa, 37, 1980, s. 152.
92
W. Duczko, Obecność skandynawska na Pomorzu i słowiańska w Skandynawii we wczesnym średniowieczu, [w:] Salsa Cholbergiensis. Kołobrzeg w średniowieczu, red. L. Leciejewicz, M. Rębkowski, Kołobrzeg 2000, s. 34–35.
93
Trzeba także brać pod uwagę okoliczności, że wagi mogły nie być związane z kupcami, ale na przykład
z poborcami podatkowymi (na taką możliwość zwrócił mi uwagę prof. Kenneth Jonsson). Wydaje się
jednak, że w takim przypadku groby powinny być skoncentrowane bardziej wokół centralnych ośrodków administracyjnych, a tak nie jest.
94
G. Arwidsson, Klappwaagen, [w:] Birka. Untersuchungen und Studien, II, 2, red. G. Arwidsson, Stockholm 1986, s. 163–164; T. Berga, Saliekamie svariņi Latvijā (10.–13. gs.), Arheoloģija un etnogrāfija,
1996, XVIII, s. 49–61; A. Hollnagel, Frühmittelalterliche Bronzeklappwaagen und Gewichte aus Mecklenburg, Ausgrabungen und Funde, 12, Berlin 1967, s. 227–234; T. Ibel, Die Wage in Altertum und
Mittelalter, Erlangen 1908; I. Jansson, Wikingerzeitlicher orientalischer Import in Skandinavien, Bericht
der Römisch Germanischen Komission, 1988, 69, s. 572–576; E. Jondell, Vikingatidens balansvågar
34
Mateusz Bogucki
nięte zapewne liczne pochówki kupców. Jednak żadne inne przedmioty znajdowane
w grobach (np. monety) nie dają takiej pewności, choć często widziane są jako wyznacznik zawodu kupieckiego95. Z drugiej strony nawet obecność odważników nie
musi świadczyć o przynależności zmarłego do stanu kupieckiego. Mogły one dostać
się do wyposażenia z innych powodów96. Dlatego też w niniejszej analizie przebadano
wyłącznie groby, do których złożono wagę. Niewątpliwie takie uszczuplenie bazy źródłowej uniemożliwi zaobserwowanie wielu zależności. Pozwoli za to stwierdzić z dużą
dozą prawdopodobieństwa, że uzyskane wyniki odnoszą się do interesującej nas grupy
społecznej. Analiza pochówków z wagami być może wskaże też inne archeologiczne
wyznaczniki „stanu kupieckiego”.
W tym celu postanowiłem przeprowadzić analizę współwystępowania cech, dokonaną przy pomocy diagnozy różniczkowej, metody zaproponowanej przez twórcę
tzw. Polskiej Szkoły Antropologii, Jana Czekanowskiego97. W metodzie tej jako miernik zbieżności czy rozbieżności cech stosuje się zazwyczaj współczynnik asocjacji, czyli
zbieżności i podobieństwa G.U. Yule’a98. W analizie zastosowałem miarę bliskości (podobieństwa) Jaccarda99, która daje bardzo podobne efekty.
i Norge, C-uppsats i arkeologi, särskilt nordeuropeisk, Uppsala 1974 (praca niepublikowana); O. Kyhlberg, Vikt och värde. Arkeologiska studier i värdemätning, betalningsmedel och metrologi under yngre
järnålder. I Helgö. II Birka, [w:] Stockholms Studies in Archaeology, 1, Stockholm 1980; idem, Die Gewicht in der Gräber von Birka – Metrologie und Wirtschaft, [w:], Birka. Untersuchungen und Studien, II,
2, red. G. Arwidsson, Stockholm 1986, s. 147–162; W. La Baume, J. Wilczek, Die frühmittelalterlichen
Silberwaagen aus Ostpreussen, Altpreussen, 1940, V/3, s. 39–43; N.G. Nedosziwina, Targovij inventar, [w:] Jaroslavskoe povolże X – XI vv. po materialach Timierievskovo, Michailovskovo i Pietrovskovo
mogil’nikov, red. A.P. Smirnov, Moskva 1963, s. 71–74; H. Steuer, Gewichte aus Haithabu, [w:] Berichte
über die Ausgrabungen in Haithabu, 6, Neumünster 1973, s. 9–22; idem, Gewichtsgeldwirtschaft im
frühgeschichtlichen Europa. Feinwaagen und Gewichte als Quellen zur Währungsgeschichte, [w:] Untersuchungen zu Handel, s. 405–527; idem, Waagen und Gewichte aus dem mittelalterlichen Schleswig:
Funde des 11. bis 13. Jahrhunderts aus Europa als Quellen zur Handels- und Währungsgeschichte, Köln
1997; E. Sperber, Balances, Weights and Weighing in Ancient and Early Medieval Sweden, Stockholm
1996; J. Werner, Waage und Geld in der Merowingerzeit, Sitsungberichte der Bayerischen Akademie der
Wissenschaften. Phil.-Hist. Klasse, H. 1, München 1954.
95
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, s. 5.
96
Odważniki mogły spełniać wiele funkcji, np. pionków do gry. Ich obecność w grobach można również tłumaczyć zabiegami magicznymi. Nie będę dokładniej rozważał tej kwestii w tym miejscu. Warto
jednak zauważyć, że znanych jest wiele grobów, w których znalazły się niewielkie zespoły, bądź nawet
pojedyncze odważniki. Są to zazwyczaj dość ubogo wyposażone pochówki (np. Birka, groby nr 30,
60B, 113b, 135, 137 – H. Arbman, Die Gräber. Text, [w:] Untersuchungen und Studien, I, Stockholm
1943).
97
J. Czekanowski, Zarys metod statystycznych w zastosowaniu do antropologii, Prace Towarzystwa Naukowego Warszawskiego Wydziału Nauk Matematyczno-Przyrodniczych, 1913, V.
98
G.U. Yule, Wstęp do teorii statystyki, Warszawa 1921, s. 8.
99
Opis metody oraz odpowiednie wzory funkcji podaje E. Gatnar (Klasyfikacja danych za pomocą pakietu
statystycznego SPSS for Windows, Warszawa 1995, s. 8–11). W odniesieniu do analiz zabytków archeologicznych opisałem to szerzej w innym miejscu – M. Bogucki, Wczesnośredniowieczny skarb ozdób
srebrnych ze wsi Brodzikowo, pow. Mrągowo, [w:] Studia Galindzkie, t. I, red. W. Wróblewski, Warszawa
2003, s. 181–182.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
35
Do analizy włączyłem 62 wybrane pochówki100 datowane od końca VI do XII w.,
w których wyposażeniu znalazły się wagi, z 43 cmentarzysk zlokalizowanych w przeważającej części wokół Morza Bałtyckiego [ryc. 2]. Uwzględniłem również część pochówków pochodzących z cmentarzysk „wikińskich” położonych w głębi kontynentu.
Analizą objąłem ponadto kilka starszych zespołów, głównie z Europy zachodniej, od
końca IV do VI w., w których wyposażeniu znajdowały się wagi.
Analizie poddałem współwystępowanie w grobach 23 kategorii przedmiotów,
takich jak odważniki, monety, miecz, grot włóczni, grot strzały, topór, nóż, tarcza,
oporządzenie jeździeckie (łącznie ostrogi, wędzidła, strzemiona i okucia uprzęży),
zapinki, szpile, pierścienie, paciorki, okucia pasa (wraz ze sprzączkami), nożyce, grzebienie, osełki, krzesiwa, klucze i kłódki, wiaderka, naczynia szklane, naczynia metalowe oraz naczynia gliniane. Dobór tak ogólnych kategorii spowodowany został celem
badania, którym było rozpoznanie różnych grup wczesnośredniowiecznych kupców,
różniących się od siebie zestawem przedmiotów złożonych do grobu. Stąd nie jest
istotne jakiej odmiany zapinkę nosił zmarły, lecz czy ich używał w ogóle. O ile rozdrabnianie kategorii cech przynosi dobre wyniki w badaniach nad chronologią względną,
to w naszym przypadku zaciemniłoby to tylko wyniki. Na podstawie analizy współ100
Wykaz pochówków w aneksie. W niniejszej pracy byłoby niemożliwe przeanalizowanie wszystkich
znanych grobów z wagami z terenów nadbałtyckich. Zbiór przeanalizowanych pochówków należy
traktować raczej jako reprezentatywną próbę, niż kompletny katalog tego rodzaju znalezisk. Pominięto też bardzo liczną serię (64) grobów z wagami z Norwegii (E. Jondell, op. cit.; H. Steuer, Waagen und
Gewichte, s. 524–526), które w świetle analizy E. Jondella miały silniejsze powiązania ze światem anglosaskim i iryjskim. Bardzo poważnym utrudnieniem jest stan publikacji interesujących nas zespołów
grobowych. Obok nielicznych publikacji wybranych pochówków (M. Kara, op. cit., s. 505–524; idem,
Frühmittelalterliches Grab eines bewaffneten Kaufmannes aus dem Ort Ciepłe (Warmhof ) in Danziger
Pommern im Lichte einer erneuten Analyse, Acta Universtatis Lodziensis, Folia Archaeologica, 2001,
23, s. 113–144; A. Krzyszowski, Frühmittelalterliches Grab eines Kaufmannes aus Sowinki bei Poznan
in Grospolen, Germania, 75:2, 1997, s. 639–671; A. V. Uspienskaja, Pogriebienije kupca na drievbiem
Seligierskom Puti, [w:] Sriednioviekovaja Rus’, red. G.K. Werner, D.S. Lichačev, P.А. Rappoport, Moskva 1976, s. 39–40) dysponujemy zazwyczaj ogólnymi opisami zespołów grobowych (T. A. Puszkina, Targovij inventar iz kurganov smolenckogo podnieprovia, [w:] Smolensk i Gniezdovo (K istorii
drievnerusskogo goroda), red. D.A. Avdusin, Moskva 1991, s. 226–243) lub drobnymi wzmiankami
o wystąpieniu wagi w grobie (L. Leciejewicz, Normanowie, s. 50–51; D.M. Wilson, op. cit., s. 56–57),
często bez podania całego kontekstu znaleziska (W. La Baume, J. Wilczek, op. cit., s. 41–42; H. Steuer, Gewichtsgeldwirtschaft, s. 524–526; idem, Waagen und Gewichte, s. 357–385; T. Berga, op. cit.,
s. 49–61; V. Žulkus, The Balts: Economy and Society, [w:] The Neighbours of Poland in the 11th century, red. P. Urbańczyk, Warsaw 2002, s. 195–196). Z tego powodu pominąłem liczną serię pochówków z Łotwy i Sambii. Do analizy nie włączyłem też grobów, w których znaleziono wyłącznie wagi,
bądź pojedyncze, niecharakterystyczne zabytki. Są to: Michaiłowo, grób 38/1961, gdzie oprócz wagi
znaleziono tylko kości konia i ptaków (N. G. Nedosziwina, Michailovskij mogil’nik, [w:] Jaroslavskoe
povolże, s. 141); Hallarum w Blekinge, Annelund w Smålandii, Långbro w Södermanlandii, Eka w Upplandii oraz Skärvlöv na Ölandii (L. Berg, J. Ottosson, Vikingatida balansvågar i Sverige, C-uppsats
i arkaeologii, Stockholm 1984 (praca niepublikowana), nr 26, 33, 35, 56, 100). Nie uwzględniłem również zbiorowego pochówku z Fornvi, Ockelbo sn, w Gästriklandzie, w którym oprócz wagi znaleziono
między innymi odważniki, 14 grotów strzał, brązowe guziki, obręcze żelazne i brązowe (B. Salin, Vikingatidsfynd från Fornvi I Ockelbo socken, Gestrikland, Kungliga Vitterhets Historie och Antiqvitets
Akademiens Månadsblad, 1904, 27/28, s. 54–69).
36
Mateusz Bogucki
występowania powyższych cech wyróżniłem jedną dużą grupę pochówków oraz kilka
mniejszych, charakteryzujących się powtarzającymi się zestawami w wyposażeniu grobowym [ryc. 4]:
Grupa I (4 groby): Haillot, grób nr 13 [ryc. 5]; Fäste; Bolszoe Timirievo, grób nr 164;
Sota. Powtarzającymi się zabytkami są topór oraz okucia pasa.
Grupa II (4 groby): Sota; Pietrovo, grób nr 38; Rösta, groby nr 3 i 4 [ryc. 6]. Współwystępują odważniki, groty strzał, topór, nóż, krzesiwo oraz częściowo oporządzenie jeździeckie i okucia pasa.
Grupa III A (13 grobów): Rösta, groby nr 3 i 4; Evebø; Vieuxville; Laukskola, grób nr
121; Planig, grób nr 1; Wallerstädten, grób nr 4; Birka, grób nr 644A [ryc. 7];
Kobbeå, grób nr 1; Valsgärde, groby nr 12 i 15; Klincovka, groby nr 45 i 69.
W największej grupie grobów powtarzają się miecze, groty włóczni, groty
strzał, tarcza, nóż, oporządzenie jeździeckie, zapinki, okucia pasa, nożyczki,
monety, naczynia brązowe i gliniane, w części grobów pojawiają się też odważniki, topory, osełki oraz wiaderka.
Grupa III B (9 grobów): Kobbeå, grób nr 1; Valsgärde, groby nr 12 i 15; Klincovka,
groby nr 45 [ryc. 8] i 69; Ciepłe, grób nr V; Klincovka, grób nr 1; Nørre Longelse, grób nr 2; Ischevskoe, grób nr 2. Pochówki te mają bardzo zbliżone wyposażenie do poprzedniej grupy: miecz, grot włóczni, oporządzenie jeździeckie,
okucia pasa, naczynia brązowe, w niektórych grobach pojawiają się odważniki.
Od poprzedniej grupy odróżnia brak grotów strzał i toporów.
Grupa trzecia, w obu wariantach, jest zbiorem pochówków z najbogatszym wyposażeniem. Wszyscy zmarli zostali zaopatrzeni w pełen zestaw uzbrojenia, bogato zdobiony pas, będący niewątpliwie oznaką prestiżu, ekwipunek jeździecki
i naczynia. W podgrupie B miecz został zastąpiony toporem oraz zmarłym
dano do grobu monety. Obie podgrupy, niezależnie od drobnych różnic, zawierają pochówki silnie uzbrojonych kupców-wojowników.
Grupa IV (6 lub 7 grobów): Säter; Kopparsvik, grób nr 50; Birka, grób nr 369A; Bolszoe Timirievo, groby nr 259 i 206; Lit Hembygdsgård, grób nr 18 (pewne
podobieństwa wykazuje też grób Bolszoe Timirievo, nr 187). Wśród pochówków tej grupy powtarzają się noże, okucia pasa, paciorki oraz, w niektórych
przypadkach, odważniki i naczynia gliniane.
Grupa V (5 grobów): Lit Hembygdsgård, grób nr 18; Klinta, grób nr 52; Rudboda;
Talby; Birka, grób nr 359. W grobach tych znaleziono zapinki, szpile, paciorki,
osełki oraz, w niektórych przypadkach, noże, okucia pasa i grzebienie.
Grupa VI (4 groby): Birka, groby nr 359 i 1040; Mohovoe; Klincovka, grób nr 12.
Współwystępują ze sobą odważniki, oporządzenie jeździeckie, paciorki, naczynia gliniane, w niektórych przypadkach szpile.
Grupa VII (3 groby): Broby; Näs, grób nr 4; Michaiłovo, grób nr 5. W tych trzech
pochówkach znaleziono odważniki, strzały, osełki oraz – częściowo – groty
włóczni.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
37
Grupa VIII (3 lub 4 groby): Michaiłovo, grób nr 134; Köln; Luistari, grób nr 359
[ryc. 9], duże podobieństwo wskazuje również grób Jaunpiebalga, nr 5. W pochówkach tych powtarzają się noże, zapinki, szpile, klucze i kłódki, naczynia
gliniane, czasami odważniki. Jedynie grób nr 5 z Jaunpiebalga posiada uzbrojenie.
Grupa IX (3 lub 4 groby): Luistari, grób nr 359; Höggärde, Kjulhom, grób nr C15,
duże podobieństwo wskazuje również grób Jaunpiebalga, nr 5. Wspólnymi elementami są odważniki, pierścienie, klucze i monety.
Grupa X (3 groby): Pietrovo, grób nr 37; Klincovka, grób nr 95; Rallsta, grób nr 7.
W tych pochówkach współwystępują wyłącznie grzebienie i naczynia gliniane.
Grupa XI (3 groby): Rallsta, grób nr 7; Ketzin, grób nr 2 [ryc. 10]; Michaiłovo, grób
nr 20. Wspólną cechą tych pochówków jest niemal zupełny, oprócz naczyń glinianych, brak wyposażenia grobowego.
Oprócz wyżej wymienionych pochówków pozostaje jeszcze czternaście zespołów, których nie daje się przypisać do żadnej z grup i których wyposażenie jest zindywidualizowane. Są to: Sowinki grób 70 [ryc. 11]; Kostrovo, grób 65; Sosnovka, grób
6; Bieriezowiec, grób nr 81; Bolszoe Timirievo, grób 187; Michaiłovo groby 10 i 44;
Laukskola, grób 582; Jaunpiebalga, grób 5; Luistari, grób 145; Ivlaödegård; Brunflo,
grób 1; Finnerånger; Ullna, grób 73.
Niemal wszystkie najstarsze pochówki od końca IV do VI w. są grobami uzbrojonych i bogatych kupców-wojowników [ryc. 12]. Jedyny wyjątek od tej reguły stanowi
pochówek z przełomu IV i V w. z Kolonii, w którym nie zarejestrowano uzbrojenia101.
Pozostałe pochówki silnie uzbrojonych i bogatych kupców pochodzą z całego X i XI w.
(grupa IIIA–IIIB). Można przypuszczać, że w tym przypadku mamy do czynienia nie
tylko z kupcami, ale i z osobami pełniącymi również ważne funkcje społeczne. W takim przypadku ilość i jakość uzbrojenia bardziej odzwierciedla wysoki status zmarłego,
a nie tylko sposób w jaki zarabiał za życia. O wiele ciekawsze są zmiany, jakie dają się
zauważyć między pozostałymi grupami. Dwie grupy, które można datować jeszcze na
wiek IX i X charakteryzują się brakiem uzbrojenia (grupa V) oraz stosunkowo lekkim uzbrojeniem (grupa VII), głównie w groty włóczni. Pięć grup można datować na
cały wiek X oraz sam początek XI stulecia. Są wśród nich pochówki zarówno kupców
uzbrojonych głównie w topory (grupy I, II), jak i pozbawionych broni (grupy IV, X,
101
Mogą być różne wytłumaczenia tego faktu. Z jednej strony można brać pod uwagę miejsce znalezienia.
Wieki IV i V to czas największego upadku antycznej Kolonii (Colonia Agryppinensis). Jednak w tym
czasie, na tle innych ośrodków, była jeszcze stosunkowo dobrze funkcjonującym miastem handlowym
i biskupim (H. Steuer, Franken in Köln, Köln 1980). Z drugiej strony trzeba brać pod uwagę możliwość, że zmarły został pochowany bez broni, bo ta nie była jego własnością, tylko była mu pożyczona
lub wydzierżawiona. Oddziały Federati często były uzbrajane przez Rzymian, którzy pozostawali właścicielami broni. Za zwrócenie mi uwagi na taką możliwość dziękuję bardzo prof. Tadeuszowi Sarnowskiemu. Podobną zależność, w odniesieniu do niektórych znalezisk z wczesnośredniowiecznej Litwy,
sugeruje V. Žulkus (op. cit., s. 196), co jednak wzbudza poważne wątpliwości.
38
Mateusz Bogucki
XI). Grupy pochówków, które można datować na wiek XI i później (grupy VI, VIII,
IX) są w zasadzie pozbawione uzbrojenia (oprócz grobu nr 5 z Jaunpiebalga). Wśród
pochówków grupy VI zidentyfikowano natomiast jeźdźców. Można zatem spróbować
nakreślić schemat stopniowego przechodzenia od silnie uzbrojonego kupca i pirata do
kupca skoncentrowanego głównie na działalności handlowej, a nie łupieżczej. Oczywiście obraz ten nie jest jednoznaczny, gdyż już w grobach z IX w. (Klinta 52 na Ölandii)
można zauważyć brak uzbrojenia. Z drugiej strony istnieje cała seria pochówków jedenastowiecznych z bogatym uzbrojeniem (grupy IIIA–IIIB). Jednak te ostatnie trzeba, jak wspominałem, traktować nieco inaczej, gdyż wyposażenie tych grobów można
wiązać również z przywódczą pozycją zmarłych, która mogła być, lecz nie musiała,
pochodną ich sukcesów handlowych czy pirackich. Te bogato wyposażone, jedenastowieczne groby świadczą również o tym, że stopniowy zanik uzbrojenia w pozostałych
pochówkach nie był związany z wprowadzeniem obrządku chrześcijańskiego.
Skartowanie poszczególnych grup pochówków nie wykazało prawie żadnych prawidłowości w ich lokalizacji. Jedynie pochówki grupy IIIB znajdują się w większości na
południowych wybrzeżach Bałtyku oraz trzy groby z grupy IX na północy, w Finlandii
i Jämtlandzie. Brak bardziej widocznych skupisk wskazuje, że różnice w wyposażeniu
poszczególnych grobów nie są wynikiem wpływu lokalnych form obrządku pogrzebowego.
Przyjrzyjmy się jeszcze danym ilościowym dotyczącym udziału uzbrojenia w grobach kupieckich. Na 62 zbadane pochówki w 25 (40% zbioru) nie zarejestrowano
żadnej broni. Jeśli odliczyć dodatkowo uzbrojenie „lekkie” takie jak łuk (groty strzał,
kołczan) to okaże się, że niemal połowa z badanych kupców była postrzegana przez
swoich współplemieńców, którzy ich pochowali, jako nie biorąca udziału w walkach.
Natomiast silnie uzbrojonych (w miecz, topór, włócznie, tarcze) kupców-piratów (grupa III) jest 27%. Są to jednocześnie najbogatsi ze wszystkich – w ich grobach znalazły
się monety, luksusowe naczynia, zdobione okuciami pasy. W tytułowe dla naszych
rozważań miecze uzbrojonych było 32% badanych. Pozostali z uzbrojonych kupców
zadowalali się włóczniami, oszczepami i łukami (26%).
Interesujące jest, że 32% pochowanych kupców miało w wyposażeniu oporządzenie jeździeckie. Jest to zapewne śladem tego, że handel dalekosiężny w dużym stopniu
był obsługiwany szlakami lądowymi. Nie oznacza to, że nie korzystano podczas takich wypraw ze szlaków wodnych. Ale pomijając duże, spławne rzeki, takie jak Wisłę,
Dźwinę czy Dniepr, wydaje się, że pomniejsze rzeki i jeziora wykorzystywane były nie
tyle do spławiania się w głąb kontynentu, co mogły służyć jako drogowskazy. Poruszano się zapewne wzdłuż dolin rzecznych. Trzeba też pamiętać, że transport morski,
choć w tym czasie z pewnością rozwinięty102, wiązał się ze znacznym ryzykiem, o czym
102
Często niedocenianym czynnikiem, mającym istotny wpływ na rozwój osadnictwa czy kontaktów
z innymi populacjami jest klimat, a w szczególności jego zmiany. Badania M. Kasprzyckiej w delcie
Wisły ujawniły, iż w IV–V w. n.e. nastąpiło obniżenie średniej temperatury o 2° C, w stosunku do
optimum subatlantyckiego, co spowodowało „małą epokę lodową” – skrócenie okresu wegetacyjnego
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
39
przekonują źródła: W wielki piątek [1118 r.] statek kupiecki został wpędzony na brzeg
pod Eyjafjöll, okręcił się w powietrzu i wylądował dnem do góry103. Podobną wymowę
ma przywoływany już wyżej Żywot Św. Godryka, w którym młody Godryk przeszukuje
plaże w poszukiwaniu towarów z rozbitych statków.
Natomiast stosunkowo często w grobach z wagami i odważnikami współwystępują przybory „toaletowe”; szczególnie grzebienie i nożyce, oprócz tego dość często
spotykane są osełki. W chwili obecnej nie jestem w stanie tego zjawiska objaśnić. Czy
jest to tylko efekt tego, że kupcy niejako z definicji, byli osobami „obytymi w świecie”?
Znamienna jest tu wzmianka ibn Rosteha który pisał o czystości i bogactwie ubioru
Rusów. Czy może zachodzą tu jakieś inne relacje? Można np. wskazywać na sakralne
znaczenie grzebieni104. Związki handlu (zysku) z magią i wierzeniami są nie mniejsze
niż związki z przemocą105. W ówczesnym świecie niemal wszystkie aspekty życia były
nierozerwalnie powiązane z magicznym postrzeganiem świata. W przypadku handlu
i wojny związki te musiały być szczególnie silne. Dla społeczeństw średniowiecznych,
szczególnie germańskich, jedność magii (religii), cudu i handlu (zysku) była zupełnie
naturalna106. Dla średniowiecza poświadczają nam to dwunasto- i trzynastowieczne
źródła norweskie i duńskie opisujące funkcjonowanie tamtejszych gildii, które były
wtedy stowarzyszeniami na wpół religijnymi107. Doskonałym świadectwem archeologicznym nierozerwalności handlu i religii/magii jest odnajdywanie obiektów o niewątpliwie sakralnym charakterze w ścisłym powiązaniu z emporiami. W obrębie tego
typu dużych centrów handlowych niemal zawsze znajdowały się ośrodki kultowe (tak
pogańskie, jak i chrześcijańskie)108, które czerpały z takiej koegzystencji zyski, między
innymi w postaci opłat świątynnych109. Ośrodki kultu istniały w Ralswiek, Tissø, Woo co najmniej miesiąc. Od VI w. zaczyna się powolne ocieplenie (początkowo 1° C poniżej optimum
subatlantyckiego), które nasila się w VIII w., a w kolejnym stuleciu następuje stabilizacja warunków
pogodowych i hydrodynamicznych, co oznacza przede wszystkim przewidywalność zjawisk pogodowych, a to z kolei sprawia, że żegluga morska stała się znacznie bezpieczniejsza (M. Kasprzycka, Zmiany klimatyczne i procesy osadnicze w rejonie dolnej Wisły 2500–1000 lat temu, w druku).
103
P.G. Foote, D.M. Wilson, op. cit., s. 250.
104
T. Gansum, Hår og stil og stilig hår: Om langhåret maktsymbolikk, [w:] Snartemofunnene i nytt lys,
red. P. Rolfsen, F-A. Stylegar, Universitets kulturhistoriska museer Skrifter, 2, Oslo 2003, s. 191–222.
105
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 92–96.
106
A.J. Guriewicz, Kupiec, s. 324; idem, Jednostka w dziejach Europy (średniowiecze), Warszawa 2002,
s. 198–199.
107
P.G. Foote, D.M. Wilson op. cit., s. 113–114.
108
Z problemem funkcjonowania w emporiach handlowych różnych stref o odmiennym przeznaczeniu
wiąże się kwestia wydzielonych dzielnic kupieckich. Źródła bizantyjskie podają, że obcy kupcy (w tym
i warescy) w Konstantynopolu musieli mieszkać w specjalnych domach zwanych μιτάτα (‘Mitata’).
Domy te znajdowały się wewnątrz murów miasta, a w pobliżu stał kościół ( J. Ferluga, op. cit., s. 634).
O podziale na strefy kupieckie, rzemieślnicze, sakralne i publiczne w emporiach północnoeuropejskich wiadomo bardzo mało, choć musiało to wyglądać podobnie jak w miastach Europy południowej,
o czym informują niektóre źródła. Jest to jednak temat na zupełnie inną pracę.
109
K. Polanyi, Trade, Markets, and Money, s. 92–96.
40
Mateusz Bogucki
linie, Kołobrzegu, Grobinie, Starej Ładodze, Uppåkrze, Birce, Sigtunie i innych110.
Bardzo efektownym przykładem wzajemnych relacji handlu i kultu są wcześniejsze
znaleziska z Bornholmu, z Sorte Muld, czy z Fionii, z Gudme – tzw. Guldgubber, które
interpretowane są jako świątynny pieniądz ofiarny111.
Obraz uzyskany na podstawie analizy źródeł archeologicznych ze strefy nadbałtyckiej, można uzupełnić wynikami badań, przeprowadzonych przez Erika Jondella112,
zbioru obejmującego 64 wyposażonych w wagi pochówków z Norwegii. Autor wydzielił kilka kategorii zabytków charakterystycznych dla tych grobów113. Do pierwszej
zostały zaliczone importy oraz luksusowa broń. Wśród importów w grobach znalazły
się zachodnioeuropejskie brązowe naczynia, iryjskie okucie rogu do picia, ozdobne
okucia mieczy oraz tauszerowany srebrem grot włóczni. Do drugiej grupy zabytków
zostały przydzielone narzędzia, wśród których dominują te związane z kowalstwem
(np. w grobie z By, Löten, Hedmark złożono oprócz licznego uzbrojenia, ozdób, kilku
sztabek srebra, 14 różnego rodzaju narzędzi kowalskich). Trzecia grupa to uzbrojenie.
Na 64 zbadane pochówki, zaledwie w 17 znalazło się uzbrojenie, z czego w 6 był to
pełen zestaw (miecz, włócznia, topór i tarcza), a w pozostałych 11 kombinacje trzech,
bądź dwóch rodzajów uzbrojenia. Natomiast wśród wszystkich grobów z uzbrojeniem
110
L. Słupecki, Slavonic Pagan Sanctuaries, Warszawa 1994, s. 83–90; L. Jørgensen, L. Pedersen, Vikinger
ved Tissø. Gamle og nye fund fra et handels- og håndværkscenter, Nationalmuseets Arbejdsmark 1996,
Copenhagen 1996, s. 24–25; L. Jørgensen, Manor and Market at Lake Tissø in the Sixth to Eleventh
Centuries: The Danish ‘Productive’ Site, [w:] Markets in Early Medieval Europe. Trading and „Productive” Sites, 650–850, red. T. Pestell, K. Ulmschneider, Bollington 2003, s. 177–207; W. Filipowiak,
Wollin – ein frühmittelalterliches Zentrum an der Ostsee, [w:] Europas Mitte um 1000. Beiträge zur
Geschichte, Kunst und Archäologie, 1, red. A. Wieczorek, H.-M. Hinz, Stuttgart 2000, s. 152–155;
J. Herrmann, Ralswiek, [w:] Europas Mitte, s. 163–166; L. Leciejewicz, Kolberg (Kołobrzeg), [w:] Europas Mitte, s. 167–169; B. Nerman, Grobin – Seeburg. Ausgrabungen und Funde, Stockholm 1958;
V. Petrenko, J. Urtāns, The archaeological monuments of Grobina, Stockholm-Riga 1995, s. 14; M. Bogucki, Grobina – a Sign of the Future. Early Ports of Trade in the Balt Lands, [w:] Transformatio mundi
– the transition from the Late Migration Period to the Early Viking Age in the East Baltic, red. M. Bertasius, Kaunas 2006, s. 97; J. Bergqvist, Spår av religion i Uppåkra under 1000 år, [w:] Fynden i centrum.
Keramik, glas, och metall från Uppåkra, red. B. Hårdh, Acta Archaeologica Lundensia, series in 8°, 30,
Lund 1989, s. 122–124; B. Hårdh, Offerfynd på Uppåkraboplatsen? [w:] Fynden i centrum, s. 127–
134; I. Wood, Christians and pagans in ninth-century Scandinvia, [w:] Christianisation of Scandinavia.
Report of a Symposium held at Kungälv, Sweden, 4–9 August 1985, red. B. Sawyer, P. Sawyer, I. Wood,
Alingsås 1987, s. 53–54; E. Floderus, op. cit., s. 107–119.
111
H. Thrane, Overvejelser af kultindholdet i Gudmes bebyggelse, [w:] Centrala platser – Centrala frågor.
Samhällsstrukturen under Järnåldern, red. B. Hårdh, L. Larsson, Uppåkrastudier, 1, Acta Archaeologica Lundensia, series in 8°, 28, Lund 1998, s. 253–256; M. Watt, Guldgubber og patricer til guldgubber
fra Uppåkra, [w:] Fynden i centrum, s. 177–190; eadem, Die Goldblechfiguren („guldgubber”) aus Sorte
Muld, Bornholm, [w:] Der historische Horizont der Götterbild-Amulette aus der Übergangsepoche von
der Spätantike zum Frühmittelalter, red. K. Hauck, Göttingen 1992, s. 195–227.
112
Z tą niepublikowaną pracą miałem możliwość zapoznać się dzięki uprzejmości prof. Władysława
Duczki z Uniwersytetu w Uppsali. Niestety stało się to w czasie, gdy poniższy tekst był już gotowy
i dlatego nie mogłem uwzględnić tych materiałów w szczegółowej analizie. Uznałem jednak, że warto
przynajmniej zaznajomić czytelnika z wynikami pracy E. Jondella, jednocześnie dając w ten sposób
pełniejszy obraz interesującego mnie zjawiska.
113
E. Jondell, op. cit., s. 11–15.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
41
– aż w 7 przypadkach, zmarłemu złożono do grobu dwie lub więcej tarcz114. Zdaniem
S. Griega115, zwyczaj taki był zarezerwowany wyłącznie dla najwyższej elity ówczesnego
społeczeństwa. Taką przynależność części zmarłych potwierdzają znaleziska kolejnej
grupy przedmiotów; licznych pionków do gry, które również postrzegane są jako wyznacznik elit. Stosunkowo rzadko w pochówkach norweskich są spotykane elementy
rzędu końskiego. We wspomnianym grobie z By, znaleziono wędzidło, dwa strzemiona
i dwie ostrogi. W kilku innych zbadanych grobach, znajdowały się pojedyncze wędzidła oraz okucia uprzęży116.
Zdaniem E. Jondella, duża część grobów, wyposażonych w wagę to pochówki
arystokracji wikińskiej i na tej podstawie próbuje on zrekonstruować topografię lokalnych centrów władzy117. Należy się zgodzić, iż przedstawiciele elit kontrolowali
wymianę, oraz że w dużej mierze osobiście zajmowali się handlem. Potwierdza to też
rozmieszczenie znalezisk. Najwięcej ich jest w rejonach funkcjonowania miejsc wymiany od Kaupang do północnej Norwegii, wzdłuż zachodniego wybrzeża, którędy biegł
szlak, o którym opowiadał Ohthere. Z dziesięciu zespołów, które zostały dokładniej
wydatowane118, dwa pochodzą z IX w., jeden z przełomu IX i X w., cztery z X w., jeden z przełomu tysiącleci i dwa z XI w.119 Groby te stanowią niecałe 10% wszystkich
pochówków z wagami. Ich analiza wykazała podobną tendencję zmienności uzbrojenia w czasie, jaką zaobserwowano stwierdziłem w omówionych wyżej pochówkach
ze strefy nadbałtyckiej. Jednym z najbogatszych i zawierających najwięcej elementów
uzbrojenia jest popielnicowy pochówek ciałopalny z Bø w Gloppen, Sogn og Fjordane,
w którym znaleziono między innymi miecz, grot włóczni, kilkanaście grotów strzał,
topór, tarczę, dwa wędzidła, fragmenty zapinek, kościany grzebień, 15 pionków do gry,
klucze, nożyce, 3 sierpy, kilka noży, zestaw kilkunastu narzędzi (m. in. pilnik, młotek,
ciągadło, wiertła), nity i wiele drobnych fragmentów różnych przedmiotów. Pochówek
ten datowany jest na pierwszą połowę IX w.120 Im młodsze groby, tym mniej w nich
elementów uzbrojenia. W grobach z X w. powtarza się następujący zestaw uzbrojenia:
miecz, topór, groty strzał, tarcza oraz dodatkowo nieliczne inne przedmioty. Oczywiście jest to tylko tendencja, a nie ścisła prawidłowość. Z przełomu X i XI w. pochodzi
bowiem pochówek kurhanowy z By w Løten, Hedmark, w którym znaleziono miecz,
topór, groty strzał, tarcze, wędzidło, strzemiona, ostrogi, zestaw narzędzi, zawieszki
114
Ibidem, s. 12–13.
S. Grieg, Gjermundbyfunnet. En hövdingegrav fra 900-årne fra Ringerike, Norske Oldfunn, VIII, Oslo
1947, s. 23.
116
E. Jondell, op. cit., s. 13.
117
Ibidem, s. 14.
118
Lektura części katalogowej pracy E. Jondella wskazuje jednoznacznie, że można było uściślić chronologię większej liczby pochówków. Jest to jednak zadanie zdecydowanie wykraczające poza zakres
niniejszej pracy.
119
Ibidem, s. 4–10, 34–35.
120
Ibidem, s. 53–54.
115
42
Mateusz Bogucki
brązowe, paciorki szklane, grzebień, zapinkę, pionki do gry121. Grób ten jest jednak
wyjątkowy na tle innych pochówków z tego czasu.
*
*
*
Wydaje się, że wbrew wyobrażeniu o wikingach-piratach, wczesnośredniowieczni kupcy choć oczywiście uprawiali rabunek, to stosunkowo szybko zaczęli prowadzić interesy na drodze pokojowej. Wyposażenie w militaria (miecze, włócznie, oszczepy, łuki,
tarcze) zdarza się, ale o wiele rzadziej niż można się było tego spodziewać. Stosunkowo często występują natomiast noże, często duże, w zdobionych pochwach. Być może
stanowiły one symboliczne ukazanie pierwotnej, „wojowniczej” natury kupca, który
zajmował się przede wszystkim jednak handlem, a do łupienia lub obrony wynajmował
prawdziwych wojowników. Może to wskazywać na dość szybkie wyspecjalizowanie się
z wojowników-łupieżców warstwy kupieckiej.
Powstaje pytanie, kiedy mógł rozpocząć się na większą skalę taki proces. Z całą
pewnością nie można mówić o ewolucyjnym modelu, bo już w starożytności funkcjonowali zawodowi kupcy. Natomiast wydaje się, że w środkowoeuropejskim Barbaricum końca starożytności i początków średniowiecza, proces ten mógł się rozpocząć
dopiero wraz ze względną stabilizacją stosunków etnicznych i politycznych. Groby
z IV–końca V w. w większości są pochówkami bogatych kupców-wojowników. Zjawisko to utrzymuje się jeszcze długo w średniowieczu (Birka, grób nr 644; Laukskola,
grób nr 121). I chociaż najstarsze pochówki nie pasujące do powszechnego we wcześniejszych epokach wzorca kupca-pirata pojawiają się dopiero w X w., to wydaje się, że
początki formowania się klasy stricte kupieckiej można przesunąć w głąb VIII/IX w.,
kiedy to wokół Morza Bałtyckiego i Północnego zaczynają powstawać emporia handlowe, które obsługiwały zarówno handel lokalny, jak i dalekosiężny. Rozdzielenie funkcji
wojowniczej i kupieckiej, choć było procesem powolnym, doprowadziło w końcu do
sytuacji, że w późnym średniowieczu rycerze byli przeciwieństwem kupców. Rycerz
był rozrzutny i hojny, ostentacyjnie odgrywał swoją rolę społeczną. Kupiec przeciwnie,
musiał być oszczędny, gospodarny i skrupulatny. Jak to ujął Aron Guriewicz „Rycerz
był uzbrojony w miecz i kopię, ‘zbroją’ kupca były liczydła i księga buchalteryjna”122.
W dotychczasowych ujęciach ukazywano wczesnośredniowiecznych kupców zazwyczaj jako osoby podróżujące bez przeszkód po całej niemal Europie i mające związki ekonomiczne oraz kulturowe z nieraz bardzo odległymi obszarami. Rekonstruowane szlaki handlowe pokrywają gęstą siatką całą Europę. Czy jednak rzeczywiście
wczesnośredniowieczni kupcy bez przeszkód pokonywali odległe trasy od Yorku aż
do Bagdadu czy Taszkientu? Nie jest to takie oczywiste i choć znamy relacje ze stosunkowo dalekich wypraw (np. opis podróży z Ribe do Ziemi Świętej u Adama z Bremy),
to wiele przytoczonych wyżej szczegółów wskazuje, że szlaki dalekosiężne były obsłu121
Ibidem, s. 39–40.
A.J. Guriewicz, Jednostka w dziejach Europy, s. 189–192.
122
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
43
giwane sztafetowo. Nawet w czasach późniejszych, w okresie doskonale zorganizowanego handlu hanzeatyckiego, kontakty kupców zachodnich i wschodnich nie były
czymś codziennym i oczywistym, nie mówiąc już o wydzieleniu się ponadnarodowej
klasy kupieckiej. Ilustruje to jedno z przedstawień na czternastowiecznej stelli z fary
w Strzałowie, na której kupcy ruscy różnią się w każdym szczególe stroju od Niemców [ryc. 13]123. Spełniają oni również zupełnie inną funkcję – nie są równoprawnymi
uczestnikami wymiany, lecz dostarczają za opłatą towary (miód, futra). Ale co chyba najistotniejsze, w przekonaniu niemieckiego snycerza, tylko Niemcy posługują się
mową (co zostało przedstawione jako wstążki z tekstem wydobywające się z ich ust),
podczas gdy Rusini są niemi124. Tak więc widać wyraźnie, że w przekonaniu kupców
niemieckich, ich kontrahenci ze wschodu, pomimo osiąganych dzięki nim zysków, byli
zupełnie obcy i traktowani jako dzicy. Pół tysiąca lat wcześniej różnice te musiały być
co najmniej takie same, jeśli nie większe.
Pośrednio potwierdzają to wspomniane wyżej źródła (Żywot św. Godryka, relacje
Othere i Wulfstana), w których bohaterowie mają ściśle określony i stały obszar działania, a bardziej odległe kraje są im słabo znane. Również i źródła archeologiczne poświadczają taki stan rzeczy. Poza nielicznymi wyjątkami wyposażenie grobowe kupców
charakteryzuje się regionalizacją i choć jest stosunkowo bogate, to przeważają w nich
formy lokalne, a „importy” stanowią niewielki odsetek.
Nie można wykluczyć, że sytuacja taka była nie tyle wynikiem braku możliwości, co ograniczeń narzuconych przez władzę. Istnieje wiele źródeł potwierdzających,
że udział wodzów, a szczególnie króla w organizowaniu handlu i emporiów był bardzo istotny125. Świadczą o tym działania duńskiego Godfreda, który wedle wszelkiego
prawdopodobieństwa założył Hedeby, przesiedlając tam kupców z Reriku oraz jego
syna Horika, który za pośrednictwem swojego namiestnika otaczał je opieką126. Wiemy też, że namiestnik królewski o imieniu Hergeir działał w Birce w czasach misji św.
Ansgara127. Birka jest też nazywana „portem królestwa” i choć decydujący głos w wielu
sprawach miał thing, składający się w dużej części z kupców128, to trudno się zgodzić
z twierdzeniem, że „w niewielkim stopniu liczono się z opinią miejscowego króla”129,
123
Die Hanse. Lebenswirklichkeit und Mythos. Eine Ausstellung des Museums für Hamburgische Geschichte
in Verbindung mit der Vereins- und Westbank, 1–2, red. A. Gückel, Ch. Hirte, Hamburg 1989.
124
H. Samsonowicz, Formy pracy kupca hanzeatyckiego w XIV–XV w. (Z dziejów techniki wymiany towarowo-pieniężnej), Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, 1964, XII, nr 2, s. 251–252.
125
E. Ebel, op. cit., s. 272–275; K. Helle, Description of Nordic Towns and Town-like Settlements in Early
Literature, [w:] The Twelfth Viking Congress, Birka Studies, 3, red. B. Ambrosiani, H. Clarke, Stockholm 1994, s. 24–29.
126
L. Leciejewicz, Normanowie, s. 90.
127
Rimberti Vita Ansgarii, s. 56–64.
128
Ibidem, s. 90–93.
129
L. Leciejewicz, Nowa postać świata. Narodziny średniowiecznej cywilizacji europejskiej, Warszawa,
s. 337.
44
Mateusz Bogucki
zwłaszcza, że to prawdopodobnie decyzją Eryka Zwycięskiego główny ciężar handlu
przeniesiono do powstałej około 970 r. Sigtuny.
Przegląd źródeł pisanych oraz analiza danych archeologicznych pozwoliła stwierdzić, że kupcy, jako bardziej znacząca grupa społeczna w Europie środkowej i północnej, zaczęli działać stosunkowo późno, bo na przełomie VIII i IX w. Można z dużym
prawdopodobieństwem przyjąć, że wzrost znaczenia tej specjalizacji był stopniowy,
a jego rozwój bezpośrednio związany z umacnianiem się władzy, początkowo typu
wodzowskiego, a później już królewskiej. Udział tej ostatniej w rozwoju handlu dalekosiężnego jawi się niezwykle silnie. Prawdopodobnie dzięki niej mogły powstać dość
szybko stowarzyszenia kupieckie, które najpóźniej w połowie XI w. zaczęły przekształcać się w gildie. Również opiece władcy, który gwarantował w swoim kraju względny
spokój, prawo i jego przestrzeganie, należy zawdzięczać funkcjonowanie stacji obsługujących kupców na szlakach. Zapewne również dzięki temu przynajmniej część
z kupców-wojowników mogła zająć się już głównie handlem.
W grobach kupieckich zaobserwowano duży udział oporządzenia jeździeckiego,
co wskazuje na niedocenianie w dotychczasowych badaniach znaczenia szlaków lądowych wykorzystywanych do handlu dalekosiężnego. Nie zmienia to oczywiście faktu,
że zdecydowana większość towarów była transportowana wodami śródlądowymi i morzami. Jednak proporcje między tymi dwoma podstawowymi sposobami transportu
nie są tak oczywiste, jak się do tej pory sądziło.
Wydaje się również, że większość wczesnośredniowiecznych kupców nie była aż
tak mobilna, jak na to wskazywać mogą pojedyncze relacje. Zarówno wyposażenie grobowe, jak i przesłanki wynikające ze źródeł, z epoki zdają się wskazywać, że zdecydowana większość kupców wczesnośredniowiecznych miała określony obszar działania
z kilkoma szlakami po których krążono, rzadko wybierając się na dalekie wyprawy.
Dalsze ekspedycje były podejmowane, ale jak świadczą o tym relacje, podczas ich organizowania nie planowano z góry całości interesów. Zapewne wybierano ogólny kierunek, dostosowując się po drodze do zastanych sytuacji. Przepływ towarów odbywał się
w dużej mierze sztafetowo, metodą łańcuszkową, z jednego regionu do następnego.
Wyniki przeprowadzonej analizy źródeł pisanych i archeologicznych pozwoliły raczej na zarysowanie pewnych tendencji, niż na sformułowanie jednoznacznych
wniosków. Jest bowiem oczywiste, że pomimo ogólnej tendencji wyrażającej się
w przemianie „brutalnych wikingów w łagodnych kupców”. Rabunek i grabieże nie
zniknęły z wód Bałtyku, a plądrowanie przybrzeżnych osad i miast pozostawało stałym
elementem życia ówczesnych ludzi. Chęć szybkiego wzbogacenia się, zdobycia sławy –
pociągała. Wymowny jest wybór Eryka Pomorskiego, który zamienił władzę w trzech
królestwach na piracki statek.
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
45
Aneks: wykaz pochówków z wagami poddanych analizie
1. Bieriezowiec, raj. Orlowskij, Rosja.
Grób nr 81130, XI w.
Waga szalkowa, 4 odważniki, cylindryczna kłódka.
2-5. Birka, Adelsö sn, Uppland, Szwecja.
Grób nr 359131, X w.
Fragment wagi szalkowej, ostrogi, srebrne paciorki, szpila, grzebień, osełka, naczynie, nity, gwoździe.
Grób nr 369A132, X w.
Fragment wagi szalkowej, okucia tarczy, brązowe okucia pasa, pochwa noża, nity,
paciorki szklane, grzebień, popielnica.
Grób nr 644A133, połowa X w.
Waga szalkowa, 3 odważniki, miecz, nóż, tarcza, topór, grot włóczni, 15 grotów
strzał, strzemiona, 2 zapinki żółwiowate, 2 podkowiaste, 2 tarczowate, paciorki,
sprzączki i okucia pasa, złote blachy i okucia, złote nici, osełka, krzesiwo z krzesakami, młotek, łyżka, 3 grzebienie, nożyce, brzytwa, igielnik, sakiewka obijana srebrem,
3 dirhemy (19x, 296, 308 H.), zestaw pionków hnefi, wiaderko z blachy brązowej,
naczynie gliniane.
Grób nr 1040134, X w.
Fragmenty wagi szalkowej, 2 odważniki, okucie pochwy noża, fragmenty 2 ostróg,
fragment żelaznej szpili, grzebień w futerale, brązowe okucie, gwoździe i nity, popielnica.
6–9. Bolszoe Timirievo, raj. Jaroslavskij, Rosja.
Grób nr 164135, koniec X w.
Waga szalkowa, topór, 2 brązowe guzy, sprzączka pasa, gwoździe. Pochówek określony jako słowiański.
Grób nr 187136, 2. połowa X w.
Waga szalkowa, odważnik, żelazne obręcze, brązowe blaszki (przepaska?), żelazna
fibula podkowiasta, kości bobra i barana. Pochówek określony jako fiński.
130
A.V. Uspienskaja, op. cit., s. 39–40.
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, tabl. 126:5; idem, Die Gräber. Text, s. 102, G. Arwidsson, op. cit.,
s. 163–164.
132
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, tabl. 126:6; idem, Die Gräber. Text, s. 104–105; G. Arwidsson, op. cit.,
s. 163–164.
133
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, tabl. 126:1–4; idem, Die Gräber. Text, s. 221–226, ryc. 182, 183;
G. Arwidsson, op. cit., s. 163–164.
134
H. Arbman, Die Gräber. Tafeln, tabl. 126:1–6; idem, Die Gräber. Text, s. 434–435; G. Arwidsson,
op. cit., s. 163–164.
135
M. V. Fechner, Timieriewskij mogil’nik, [w:] Jaroslavskoe povolże, s. 107.
136
Ibidem, s. 108–109.
131
46
Mateusz Bogucki
Grób nr 206137, 2. połowa X w.
Waga szalkowa, żelazne okucia kołczanu, nóż, igła od zapinki, brązowe zdobione
aplikacje, kościany paciorek, rak, kości psa. Pochówek określony jako fiński.
Grób nr 259138, 2. połowa X w.
Waga szalkowa, nóż, sprzączka, brązowe okucia, paciorki, rak, gliniane naczynie, dodatkowo pochowany koń. Pochówek określony jako słowiański.
10. Broby, Lannaskede sn ( Jönköping län), Småland, Szwecja.
Grób bez nr139, X w.
Waga szalkowa, 2 odważniki, grot włóczni, groty strzał, srebrna bransoleta i pierścionek, okucie siodła, strzemiona, osełka.
11. Brunflo, Jämtland, Szwecja.
Grób nr 1140.
Waga szalkowa, młotek złotniczy, brązowa sprzączka do pasa, osełka, grzebień, klucz,
krzesiwo, rak, żelazne płytki, gwoździe, druty oraz kółko i sztabka.
12. Ciepłe, woj. kujawsko-pomorskie, Polska.
Grób nr V141, X/XI w.
Waga szalkowa, 9 lub 10 odważników, miecz, grot włóczni, ostroga, wędzidło,
2 strzemiona, kilka okuć rzędu końskiego, 2 pary nożyc, fragmenty misy brązowej,
fragment misy drewnianej.
13. Evebø, Vestland, Norwegia.
Grób bez nr142, V w.
Waga szalkowa, zestaw odważników, miecz, 2 groty włóczni, grot strzały, umbo,
sprzączki i okucia pasa, nóż, nożyce w futerale, medalion (Teodozjusz 408–450),
2 naczynia gliniane, misa drewniana, wiadro klepkowe, drewniana skrzynka.
14. Fäste Nordgården, Hackås sn, Jämtland, Szwecja.
Grób bez nr143.
Waga szalkowa, topór, sprzączka do pasa, grzebień, żelazna sztabka, gwoździe.
15. Finnerånger, Västland sn, Upplandia, Szwecja.
Grób bez nr144, X w.
137
Ibidem, s. 110.
Ibidem, s. 113.
139
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 30; Statens Historiska Museum Inventarium (wyciągi z Kungliga Vitterhets Historie och Antiqvitets Akademiens Månadsblad, od 1906 r. z Fornvännen, od 1926 z Vitterhets Akademiens Årsbok), Stockholm (dalej SHM), nr 6464.
140
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 107.
141
M. Kara, Wczesnośredniowieczny grób, s. 505–524; idem, Frühmittelalterliches Grab, s. 113–144.
142
H. Schetelig, Vestlandske graver fra jernalderen, Bergen 1912, s. 111–117, ryc. 252–269.
143
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 108.
144
Ibidem, nr 101; SHM 23115.
138
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
47
Waga szalkowa, miecz typu H, 5 grotów strzał, 3 noże, wędzidło, szpila pierścieniowata, grzebień kościany, osełka, przęśliki, łyżka.
16. Haillot, prov. Liège, Belgia.
Grób nr 13145, IV w.
Waga (bezmian), miecz, topór, sprzączka do pasa, sesterc Flaviusza Valeriusza Severa
(305–307).
17. Höggärde, Lockne sn, Jämtland, Szwecja.
Grób bez nr146, pocz. XI w.
Waga, odważnik, topór, moneta Ottona II, fragment srebrnego naramiennika, siekiera, drut srebrny.
18. Ischevskoe (Widitten), raj. Giurievskij, Rosja.
Grób nr 2147, XI w.
Popielnica, waga szalkowa, 2 odważniki, 2 groty włóczni, 6 strzemion, 3 wędzidła,
sprzączka pasa, pierścionek, zapinka podkowiasta.
19. Ivlaödegård, S. Ljunga sn, Småland, Szwecja.
Grób bez nr148.
Waga, odważniki, tarcza, sprzączka do pasa, rak dla konia, 2 pionki do gry, osełka,
stopione druty brązowe, krzemienie (do krzesiwa).
20. Jaunpiebalga, Łotwa.
Grób nr 5149, XI/XII w.
Waga szalkowa, dwa odważniki, grot włóczni, topór, 3 bransolety, zapinka podkowiasta, pierścionki, paciorek, brązowe okucia, fragmenty naczynia glinianego.
21–25. Klincovka, raj. Zielenogradskij, Rosja150.
Grób nr 1151, początek XI w.
145
W. Menghin, Das Schwert im Frühen Mittelalter. Chronologisch-typologische Untersuchungen zu Langschwertern aus germanischen Gräbern des 5. bis 7. Jahrhunderts n. Chr., Stuttgart 1983, s. 198, nr 22.
146
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 111.
147
O. Kleemann, Samlandiche Funde und die Frage der ältesten Steigbügel, [w:] Documenta Archaeologica
Wolfgang La Baume dedicata 8 II 1955, red. O. Kleemann, Rheinische Forschungen zur Vorgeschichte, 5, Bonn 1956, s. 110, tabl. XXIX:a–h; V. Kulakov, Drevnosti Prussov VI–XIII vv., Moskva 1990,
s. 84.
148
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 31.
149
A. Radņiš, 10.–13. gadsimta senkapi latgaļu apdzīvotajā teritorijā un Austrumlatvijas etniskās, sociālās
un politiskās vēstures jautājumi. Monogrāfija, Rīga 1999, s. 133–134.
150
Stanowisko znane również jako Irzekapinis. Inwentarz zabytków z grobów z tego cmentarzyska może
być niekompletny, bądź mylny, bowiem w publikacji materiałów (V. Kulakov, op. cit.) wielokrotnie
można zaobserwować istotne różnice między tekstem, inwentarzem, a materiałem ilustracyjnym.
Z tego powodu nie uwzględniono dwóch kolejnych grobów z tego cmentarzyska w których wystąpiły
wagi (ibidem, tabl. LX, LXI:1).
151
Ibidem, s. 73, tabl. XXXIII.
48
Mateusz Bogucki
Fragmenty wagi szalkowej, miecz, grot włóczni, buława, 3 pary strzemion, 2 wędzidła, fragment ostrogi, liczne okucia pasa i uprzęży, sprzączka lirowata, dzwoneczki,
fragmenty 2 naczyń glinianych, kości konia.
Grób nr 12152, XI w.
Fragmenty wagi szalkowej, 2 odważniki, 2 groty włóczni, głowica buławy, nóż,
ostroga, para strzemion, wędzidło, brązowa posrebrzana zawieszka, paciorki szklane,
oścień, osełka, 2 przęśliki, 4 dzwonki, kłódka, sztabki żelazne.
Grób nr 45153, 2. połowa XI w.
Waga szalkowa, 3 odważniki, miecz, dwa groty włóczni, okucia uprzęży, 2 strzemiona, ostroga, nożyce, 2 dzwonki brązowe, klucz, naczynia zdobione linią falistą, fragment misy brązowej, kości konia.
Grób nr 69154, XI w.
3 odważniki, topór, 3 groty włóczni, sprzączka do pasa, 2 pary strzemion, para
ostróg, okucia uprzęży, osełka, przęślik, dzwonek, fragment misy brązowej i naczyń
glinianych, kości konia.
Grób nr 95155, X/XI w.
Fragmenty wagi szalkowej, zapinki podkowiastej, grzebienia kościanego, naczyń glinianych.
26. Klinta, Köping sn, Ölandia.
Grób nr 59:2156, IX w.
Waga szalkowa, dirhem abbasydzki z 809/10 r., miecz, zapinka żółwiowata, 16 paciorków szklanych i z kryształu górskiego, guziki, grzebień kościany, szpila kościana,
pionki do gry, osełka, okucia pasa, nity i okucia.
27. Ketzin, Fährberg, Kr. Nauen, Niemcy.
Grób nr 2157, X/XI w.
Waga szalkowa, dwa naczynia gliniane.
28. Kjulhom C, Kjulo, Finlandia.
Grób nr C15158, 2. połowa XI w.
152
Ibidem, s. 74, tabl. XLI:1.
Ibidem, s. 76, tabl. LVIII.
154
Ibidem, s. 78, tabl. LXVI:1.
155
Ibidem, s. 79, tabl. LXVIII:3.
156
H. Schulze, Köpings socken, [w:] Ölands järnåldersgravfält, I, red. M. Beskow Sjöborg, Kalmar 1987,
nr 103–105; SHM 25840:59:2.
157
K. Grebe, R. Hoffmann, Slawische Grabfunde von Fahrland, Ketzin und Phöben, Veröffentlichungen
des Museums für Ur- und Frühgeschichte Potsdam, 1964, 3, s. 105, 134, ryc. 18c, 19, tabl. Va, b.
158
N. Cleve, Skelettgravfälten på Kjulhom i Kjulo II. Vikingatid och korstågstid. Grävfeltet C, Suomen Muinaismuistoyhdistyksen Aikakauskirja, 1978, XLIV/2, s. 30–31, 180, pl. 4.
153
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
49
Waga szalkowa, 6 odważników, fragmenty kilku monet (w tym Sven Estridsen),
fragment miecza, pierścionek, ozdobne okucia pasa, kłódka cylindryczna, nożyce,
osełka.
29. Kobbeå, Østerlarsker parish, Bornholm.
Grób nr 1159, koniec VI w.
Brązowa waga, spata, tarcza, topór, grot włóczni, wędzidło, okucia uprzęży, nóż, nożyce, osełka, okucia pasa.
30. Köln (Kolonia), Kr. Köln, Niemcy.
Grób Hofergasse nr 11/13160, IV/V w.
Waga szalkowa, nóż ze zdobioną rękojeścią, zapinka kuszowata, 2 małe szpile, klucz,
okucia brązowe, szklane naczynie cylindryczne, kubek, misa.
31. Kopparsvik, Visby sn, Gotlandia.
Grób nr 50161, X w.
Składana waga szalkowa, 9 odważników, nóż, sprzączka do pasa, paciorek szklany,
kłódka.
32. Kostrovo (Bludau) II, raj. Zielenogradskij, Rosja.
Grób nr 65162, X–XIII w.
Waga, wędzidło, para strzemion, sprzączka.
33–34. Laukskola, Łotwa.
Grób nr 121163, połowa XI w.
Waga szalkowa, 10 odważników, grot włóczni, grot oszczepu, topór, nóż, okucia pasa,
klucz z kłódką, grzebień, nożyce, osełka, krzesiwo z krzesakami, 2 denary (Konrad
II, Henryk III), nity, naczynie gliniane.
Grób nr 582164, XII–XIII w.
Waga szalkowa, 12 odważników, nóż, fragmenty nahajki, raki.
159
L. Jørgensen, Bækkegård and Glaserård. Two Cemeteries from the Late Iron Age on Bornholm, Arkæologiske Studier, III, København 1990, s. 56, 141, ryc. 44–46.
160
H. W. Böhme, Germanische Grabfunde des 4. bis 5. Jahrhunderts zwischen unterer Elbe und Loire. Studien zur Chronologie und Bevölkerungsgeschichte, 1–2, München 1974, s. 276–277, tabl. 75:1–18.
161
L. Thunmark-Nyhlén, Die Wikingerzeit Gotlands, I, Abbildungen der Grabfunde, II Typentafeln, III:1–
2 Text, IV:1–3 Katalog, Stockholm 1995–2006, s. 840–841, ryc. 388.
162
Prussia, 1914, XXIII, s. 242–243; W. La Baume, J. Wilczek, op. cit., s. 41, nr 15; B. v.z. Mühlen, Die
Kultur der Wikinger in Ostpreussen, Bonner Hefte zur Vorgeschichte, IX, Bonn 1975, s. 93; V. Kulakov, op. cit., s. 83.
163
A. Zariņa, Kapi ar tirgotāja piederumiem salaspil Laukskolas kapulaukā (10.–13. gs.), Arheoloģija un
etnogrāfija XIX, 1997, s. 97–106; T. Berga, op. cit., s. 50, 59, nr 41.
164
A. Zariņa, op. cit., s. 97–106; T. Berga, op. cit., s. 50, 59, nr 41.
50
Mateusz Bogucki
35. Lit Hembygdsgård, Lit sn, Jämtland, Szwecja.
Grób nr 18165, X w.
Waga, brązowa sprzączka pasa, szpila pierścieniowata, paciorek kamienny, grzebień.
36–37. Luistari, Eura, Finlandia.
Grób nr 145166, XI w.
Fragment wagi, wędzidło, 2 groty, topór, pierścionek, sierp, fragmenty naczynia.
Grób nr 359167, koniec XI w.
Fragmenty dwóch wag, 3 odważniki, 5 monet (Wilhelm d. Ponte 1054–1076, Sven
Estridsen 1054–1076, Henryk III 1046–1056), nóż w zdobionej pochewce, zapinka podkowiasta, zapinka równoramienna, 2 pierścionki, brązowe spiralki (obszycie
czepca), klucz, sierp, krzesiwo, 2 naczynia.
38–42. Michaiłovo, raj. Jaroslavskij, Rosja.
Grób nr 10/1897168, X w.
Waga, miecz, topór, nóż, groty strzał, zapinka, wędzidło, rękojeść nahajki, osełka,
rak. Fragmenty naczynia glinianego. Pochówek określony jako słowiański.
Grób nr 20/1897169, X w.?
Waga, osełka, 2 naczynia gliniane.
Grób nr 5/1898170, X w.
Waga, odważnik, groty strzał, osełka, rak. Pochówek określony jako słowiański.
Grób nr 44/1898171, X w.
Waga, nóż, grot włóczni, groty strzał, paciorki. Pochówek określony jako fiński.
Grób nr 134/1961172, X w.?
Waga, odważnik, igła, dzwoneczki, klucz, fragmenty 3 naczyń glinianych.
165
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 109.
P.L. Lehtosalo-Hilander, Luistari, I, Suomen Muinaismuistoyhdistyksen Aikakauskirja, 82, Helsinki
1982, s. 136–137, Pl. 52–53; eadem, Luistari, II, Suomen Muinaismuistoyhdistyksen Aikakauskirja,
82, Helsinki 1982, s. 66–67.
167
P.L. Lehtosalo-Hilander, Luistari, I, s. 249–251, pl. 104–105; eadem, Luistari, II, s. 66–67. Grób ten
jest wyjątkowy wśród analizowanych, gdyż zmarłą jest kobieta. Jest to jedyny pewny, znany mi, przypadek pochówku żeńskiego z wagą. A. Stalsberg (Woman as Actors in North European Viking Age Trade,
[w:] Social Approaches to Viking Studies, red. R. Samson, Glasgow 1991, s. 75–83) próbowała wykazać
na znaleziskach norweskich, iż kobiety równie często jak mężczyźni brały aktywny udział w handlu.
Łączne traktowanie wag i odważników oraz mieszanie wyposażenia z różnych grobów (tak w przypadku Norwegii), utrudnia dyskusję z wnioskami zawartymi w tej pracy.
168
N. G. Nedosziwina, Michailovskij mogil’nik, [w:] Jaroslavskoe povolże, s. 134.
169
Ibidem, s. 134.
170
Ibidem, s. 134.
171
Ibidem, s. 136.
172
Ibidem, s. 142.
166
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
51
43. Mohovoe (Wiskiauten), raj. Zielenogradskij, Rosja.
Grób bez nr173, X w.
Waga szalkowa, 2 odważniki, tauszerowane srebrem strzemię, wędzidło, 2 ostrogi
z zaczepami zagiętymi do wewnątrz, paciorki, popielnica.
44. Näs, Ovansjö sn, Gästrikland, Szwecja.
Grób nr IV174, IX w.
Waga szalkowa, odważnik, miecz, grot włóczni, 12 grotów strzał, tarcza, nity.
45. Nørre Longelse, Longelse, Svendborg, Dania.
Grób nr 2175, 2. połowa X w.
Waga szalkowa w pudełku, miecz, para ostróg tauszerowanych srebrem i miedzią,
para strzemion tauszerowanych srebrem i miedzią, 2 wędzidła z pobocznicami, okucia uprzęży, fragmenty brązowej misy, fragment wiadra.
46–47. Pietrovo, raj. Jaroslavskij, Rosja.
Grób nr 37176, X w.
Waga szalkowa, grzebień, kościana tulejka, metalowe okucia. Pochówek określony
jako fiński.
Grób nr 38177, X w.
Waga szalkowa, 2 odważniki, miecz, nóż, grot kościany, łuk w kołczanie, rak, sprzączka pasa, kości jagnięcia, ptaków, ryb. Pochówek określony jako słowiański.
48. Planig, Kr. Bingen, Rheinlang-Pfalz, Niemcy.
Grób nr 1178, V w.
Waga, miecz (spata), 2 noże, topór, 3 groty strzał, pilum, grot włóczni, tarcza,
sprzączki do pasa, okucia końca pasa, nożyce, naczynia brązowe, szklane i gliniane,
solid Leona I (457–474).
49. Rallsta, Svedvi sn, Västmanland, Szwecja.
Grób nr 7179, X w.
Waga, grzebień, piła, hak, 3 naczynia gliniane.
50–51. Rösta, Ås sn, Jämtland, Szwecja.
Grób nr 3180, początek XI w.
173
B. v.z. Mühlen, op. cit., s. 97, tabl. 43:10,11.
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 106 (niepełna lista znalezisk); SHM 14923:4.
175
J. Brøndsted, Danish Inhumation Graves of the Viking Age, Acta Archaeologica, 7, København 1936,
s. 169–176, ryc. 77–82, 84, pl. IV–X.
176
M.V. Fechner, Pietrowskij mogil’nik, [w:] Jaroslavskoe povolże, s. 127.
177
Ibidem, s. 127.
178
W. Menghin, op. cit., s. 224, nr 56.
179
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 54.
180
SHM 12426.
174
52
Mateusz Bogucki
Waga szalkowa, 7 odważników, 4 monety (1 Olofa Skötkonunga, 2 Ethelreda II,
1 Kanuta Wielkiego), tauszerowany srebrem grot włóczni, 7 grotów strzał, topór,
2 noże, okucie siodła, wędzidło, okucia uprzęży, krzesiwo, raki, okucia sań, dzwoneczki brązowe, amulety z niedźwiedzich pazurów, 2 fragmenty ozdób srebrnych.
Być może do pochówku należał również pochówek konia, z jednoczęściowym wędzidłem.
Grób nr 4181, 2. połowa X w.
Waga szalkowa, odważniki, fragment dirhema, miecz, 8 grotów strzał, topór, tarcza,
nóż, wędzidło, nity, sprzączka pasa, okucia pasa, fragment zapinki żółwiowatej, torba skórzana z brązowymi okuciami, krzesiwo wraz z krzemieniami, grzebień kościany, wiadro, naczynie drewniane. Wraz ze zmarłym pochowano konia i psa.
52. Rudboda, Lidingö sn, Uppland, Szwecja.
Grób bez nr182, X w.
Waga, nóż, zapinka podkowiasta, 8 paciorków szklanych, 3 osełki, kościana igła,
krzemienie, przęślik i zawieszka z łupku, brązowe okucie, żelazne nity, gwoździe
i druty.
53. Säter, Högsäter sn, Dalsland, Szwecja.
Grób nr 1183, X w.
Waga szalkowa, odważnik, nóż, żelazna sprzączka i okucia do pasa, wędzidło, okucia
uprzęży, krzesiwo z krzemieniem, naczynie gliniane.
54. Sosnovka (Bledau), raj. Zielenogradskij, Rosja.
Grób nr 6184, początek XI w.
Waga szalkowa, miecz.
55. Sota, Rödön sn, Jämtland, Szwecja.
Grób bez nr185, X w.
Waga, topór, 2 noże, 4 groty strzał, 2 sprzączki oraz okucia do pasa, krzesiwo, hak,
żelazne okucie.
56. Sowinki, woj. wielkopolskie, Polska.
Grób nr 70186, X/XI w.
Składana waga szalkowa, 19 odważników, nóż w pochwie, nożyce, osełka, oścień,
haczyk na ryby, wiaderko.
181
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 113; SHM 12426.
Ibidem, nr 85; SHM 17986.
183
Ibidem, nr 49; SHM 22177:1.
184
V. Kulakov, op. cit., s. 86, tabl. XXXII:6.
185
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 110.
186
A. Krzyszowski, op. cit., s. 639–671.
182
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
53
57. Talby, Salem sn, Södermanland, Szwecja.
Grób bez nr187.
Waga, grot strzały, żelazna sprzączka do pasa, okucie rzemienia, brązowy guzik
i szpila, szpila żelazna, szpila kościana, kilkanaście paciorków szklanych, sierp, osełka,
żelazne obręcze, gwoździe i nity, naczynia gliniane.
58. Ullna, Östra Ryd sn, Upplandia, Szwecja.
Grób nr 73188, X–XI w.?
Waga szalkowa, naszyjnik (nie określono surowca), młotek Thora, fragmenty 2 lub
3 grzebieni, 2 osełki, płytka kościana, nity i gwoździe żelazne.
59. Wallerstädten, Kr. Gross-Gerau, Hessen, Niemcy.
Grób nr 4189, V w.
Waga szalkowa z 2 odważnikami, miecz, grot włóczni, tarcza, 2 noże, sprzączki do
pasa, kamień probierczy, nożyce, grzebień, wiaderko, nieokreślony Triens frankijski,
naczynie szklane, gliniane.
60–61. Valsgärde, Gamla Uppsala sn, Upplandia, Szwecja.
Grób nr 12190, połowa X w.
Waga szalkowa, odważniki, dirhem, miecz, groty włóczni, groty strzał, tarcza, okucia uprzęży, wędzidło, osełka, zapinka podkowiasta, sprzączka pasa, nożyce, kłódka,
klucz, młotek, skrzynka drewniana, kociołek, naczynie gliniane,
Grób nr 15191, połowa X w.
Waga szalkowa, odważniki, miecz, groty włóczni, groty strzał, tarcza, okucia uprzęży, wędzidło, okucia siodła, strzemiona, osełka, zapinka podkowiasta, sprzączka
pasa, nożyce, kociołek.
62. Vieuxville, Prov. Lüttich, Belgia.
Grób bez nr192, początek V w.
Waga (bezmian), miecz, grot włóczni, 6 grotów strzał, topór, sprzączki i okucia pasa,
okucia rzędu końskiego, nożyce, 2 denary, zestaw naczyń szklanych i glinianych.
187
L. Berg, J. Ottosson, op. cit., nr 55; SHM 20070.
Ibidem, nr 86; SHM 25848:73.
189
W. Menghin, op. cit., s. 269, nr 125.
190
B. Schönbäck, L. Thunmark-Nyhlén, De vikingatida båtgravarna vid Valsgärde – relativ kronologi, Fornvännen, 2001, 97, s. 1–8.
191
Ibidem, s. 1–8.
192
H.W. Böhme, op. cit., s. 305–306, tabl. 110–111.
188
54
Mateusz Bogucki
Zwischen Waage und Schwert.
Die frühmittelalterlichen Kaufleute im Ostseeraum
Zusammmenfassung
Die Problematik des Handels und der wirtschaftlichen Kontakte zwischen verschiedenen Kulturkreisen ist ein unerlässliches Element der Forschungen fast jeder vorgeschichtlichen oder
geschichtlichen Epoche. Der Austausch oder das Erlangen von Gütern verschiedener Arten
und Bestimmung ist ein wesentliches Element menschlicher Tätigkeit. Und obwohl Beispiele
bekannt sind, in denen sich die ganze Gesellschaft gelegentlich mit Handel mit „Fremden”
beschäftigt, so kommt es doch in den meisten Fällen zu einer Spezialisierung der gesellschaftlichen Aufgaben, die zur Entstehung des Kaufmannsberufes führt – Personen, deren Aufgabe
es ist, ihrer Gruppe schwierig zu erlangende Güter zu beschaffen, deren Erlangung Reisen zu
benachbarten oder fernen Völkern mit zum Tausch bestimmten Waren nötig macht. Der Kaufmann selbst, der normalerweise nichts produziert, lebt von den infolge der Handelsaktionen
erzielten Preisunterschiede. Die aktuellen Forschungen konzentrieren sich in der Regel auf das
wirtschaftliche und Handelspotential einer Region, auf die Effekte, die Bedeutung und das
Ausmaß des lokalen und des Fernhandels, die Rekonstruktion der Handelswege, wobei die die
wichtigsten Träger von Waren und was noch wichtiger ist, von Ideen, hauptsächlich im Schatten der sehr häufig beeindruckenden Gegenstände bleiben, die diese aus oftmals sehr fernen
Gegenden herbeibrachten.
In der bisherigen Literatur wird, wenn überhaupt, die Problematik der Personen, die
sich mit dem Fernhandel beschäftigten, vor allem unter dem Gesichtspunkt ihrer ethnischen
Herkunft diskutiert. Nur selten gab es Versuche die frühmittelalterlichen Kaufleute unter dem
Gesichtspunkt ihres gesellschaftlichen Status und anhand archäologischer Indikatoren zu präsentieren. Im Licht der bisherigen Forschungen bildeten sie eine der wichtigsten Gruppen der
Bewohner der wichtigsten baltischen Handelszentren wie Hedeby, Birka, Wolin oder Truso.
Die aus den Schriftquellen bekannten negotiatores mussten neben den Handwerken und Sklaven die wichtigste Gruppe sein, die (zumindest temporär) die frühmittelalterlichen Handelsund Handwerkssiedlungen bewohnte. Dank ihrer Tätigkeit sollten sich diese vergleichsweise
schnell zu richtigen Städten zu entwickeln. Meist werden sie als Bewaffnete gesehen, die abhängig von den Bedürfnissen, Möglichkeiten und Umständen entweder handelten oder raubten.
Man nimmt an, dass die Grenze zwischen dem Kaufmann und dem Räuber äußerst fließend
war. Und wie das als Motto gewählt Zitat aus der Odysee zeigt, war diese Grenze bereits in der
Antike schwer zu ziehen.
Das in der Literatur verbreitete Model des Kaufmann-Kriegers scheint wohlbegründet
zu sein. Davon überzeugen uns Schriftquellen aus verschiedenen Zeiten, nicht nur aus dem
Mittelalter. Allgemein nimmt man an, dass für die Wikinger Raub und Plünderung ein Substitut des normalen Handelsaustausches waren. Einige Forscher, wie z. B. Karl Polanyi, sahen
in ihnen eher Piraten als Kaufleute. Die Quellen berichten, dass die Normannen einen roten
Schild als Zeichen friedlicher Handelsabsichten befestigten, wenn sie zu einem fremden Hafen
fuhren. Dagegen wurde nach Abschluss des Handelsaustausches der Schild häufig abgenommen und der Hafen geplündert, und das vor kurzem verkaufte wieder genommen. Dass solche
Praktiken nicht auf die Wikingerzeit beschränkt waren, bezeugt das bereits erwähnte Fragment
der Odysee. Für die enge Verbindung von Kaufmannschaft mit Gewalt im Mittelalter gibt es
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
55
viele Hinweise, u. a. sprachliche und historische. Ein sprechendes archäologisches Zeugnis ist
eine Bronzapplikation die im Hafen Daugmale an der Düna gefunden wurde und einen mit
einem Schwert bewaffneten Mann mit einer geflochtenen Kette in der Hand darstellt. Bei den
Überlegungen zu dieser Frage kann man auf die Handelsimperien der Ritterorden – Templer und Deutscher Orden – verweisen. Die Verbindung von Kaufmanns- und Kriegerfunktion
sollte nicht verwundern, wenn man bedenkt, dass im Frühmittelalter (und auch in anderen
Epochen) eines der wichtigsten „Handelsgüter“ Sklaven waren, die sicher vorher erst versklavt
werden, dann bewacht und eventuell vor der aggressiven Konkurrenz verteidigt werden mussten.
Ein solches Bild des frühmittelalterlichen Kaufmanns gibt eine oberflächliche Lektüre
der mittelalterlichen Berichte. Um es zu vervollständigen, muss es unbedingt mit den archäologischen Quellen konfrontiert werden. Häufig werden in den Gräbern gefundene Münzen
und allgemein „reiche Ausstattungen“ als Indiz für den Kaufmannsstatus genommen. In diesem Artikel wird allerdings davon ausgegangen, dass nur das Vorkommen von Wagen ein sicheres Anzeichen für den Kaufmannsberuf ist. Es ist ziemlich sicher, dass die Anwendung eines
so strengen Kriteriums viele Kaufmannsbestattungen ausschließt. Allerdings gibt kein anderer
Grabfund (z. B. Münzen oder sogar Gewichte) eine solche Sicherheit, obwohl sie oft als Indikatoren dieses Berufes gelten. Zweifellos führt eine solche Verkleinerung der Quellenbasis dazu,
dass es unmöglich wird, viele Abhängigkeiten zu beobachten. Aber dafür werden wir Sicherheit
haben, dass die so gewonnenen Ergebnisse sich auf die uns interessierende Gruppe beziehen.
Solche Untersuchungen zeigen vielleicht auch andere Indikatoren des Kaufmannsstandes.
Mit diesem Ziel wurde eine Analyse gemeinsam auftretender Merkmale mit Hilfe der
Cluster-Analyse vorgenommen bzw. ein sog. Jan-Czekanowski-Diagram erstellt. Analysiert
wurden 62 ausgewählte Bestattungen, bei denen sich Waagen unter den Grabbeigaben fanden,
die von 43 größtenteils aus Friedhöfen des Ostseeraums stammen. Es wurden ebenfalls einige
Gräber aus „Wikingerfriedhöfen“ aus dem Innern des Kontinentes berücksichtigt, ebenso wie
einige ältere Ensemble vom Ende des 4. bis zum 6. Jahrhundert, größtenteils aus Westeuropa.
in deren Ausstattung Waagen gefunden wurden.
Untersucht wurden 23 Kategorien von Gegenständen, die zusammen in den Gräbern
erschienen, wie z. B. Gewichte, Münzen, Schwerter, Speerspitzen, Pfeilspitzen, Äxte, Messer,
Schilde, Reiterausrüstung (einschließlich Sporen, Trensen, Steigbügel und Geschirrbeschlägen), Fibeln, Nadeln, Ringe, Glasperlen, Gürtelbeschläge (zusammen mit Schnallen) Scheren, Kämme, Schleifsteine und Feuersteine, Die Auswahl solch allgemeiner Kategorien wurde
durch das Forschungsziel bedingt, das ein Model des frühmittelalterlichen Kaufmanns geben
sollte. Daher ist es nicht unwesentlich, welche Art von Fibeln der Verstorbene trug oder ob er
überhaupt welche benutzte. Auf Grund der Analyse der gemeinsam auftretenden Merkmale,
die oben genannt wurden, konnten eine große Gruppe von Bestattungen (IIIA i IIIB) sowie
mehrere kleinere (I-II, IV-XI) unterschieden werden, die durch gemeinsam auftretende Beigaben in der Grabausstattung charakterisiert sind (Abb. 4) Außer Bestattungen, die einer der
genannten Gruppen zugeordnet werden konnten, gibt es noch 14 Bestattungen, deren Ausstattung individualisiert ist.
Fast alle der ältesten Bestattungen aus dem Zeit vom Ende des 4. bis zum 6. Jahrhundert
sind Gräber bewaffneter und reicher Kaufmannskrieger. Die übrigen Bestattungen stark bewaffneter und reicher Kaufleute stammen aus dem gesamten 10. und 11. Jahrhundert (Gruppe
56
Mateusz Bogucki
IIIA-IIIB). Zwei Gruppen, die man noch ins 9. und 10. Jahrhundert datieren kann, sind durch
das Fehlen von Bewaffnung (Gruppe V) oder vergleichsweise leichte Bewaffnung (Gruppe VII)
charakterisiert. Fünf Gruppen können ins gesamte 10. und den Beginn des 11. Jahrhunderts
datiert werden. Darunter finden sich Bestattungen sowohl von bewaffneten Kaufleuten (Gruppen I, II), als auch ohne Waffen (Gruppen IV, X, XI). Die Gruppen von Bestattungen, die man
ins 11. Jahrhundert und später datieren kann (Gruppen VI, VIII, IX) sind grundsätzlich ohne
Waffen. Unter den Bestatteten der Gruppe VI können allerdings Reiter identifiziert werden.
Somit kann man probieren, ein Schema vom schrittweisen Übergang vom schwer bewaffneten
Kaufmann und Piraten zum Kaufmann, der sich hauptsächlich auf die Handelstätigkeit – und
nicht auf Beute – konzentriert, aufzustellen. Sicherlich ist dieses Bild nicht eindeutig, es gibt
Ausnahmen. Die Kartierung der einzelnen Gruppen der Bestattungen zeigte fast keine Auffälligkeiten in der räumlichen Verteilung. Das Fehlen von offensichtlichen Häufungen zeigt,
dass die Unterschiede in der Ausstattung der einzelnen Gräber nicht auf den Einfluss örtlicher
Varianten der Bestattungsformen zurückzuführen sind.
Interessant sind die Zahlen über die Verteilung von Bewaffnung in Kaufmannsgräbern.
Von 62 untersuchten Bestattungen wurde in 25 (40%) keine Waffe registriert. Schwer bewaffnete Kaufleute-Piraten sind (Gruppe III) dagegen 27%. Schwerter fanden sich in 32% der
untersuchten Gräber. Bei den restlichen mit Waffen bestatteten Kaufleuten fanden sich nur
Speere, Spieße und Bogen (26%). Es ist interessant, dass 32% der bestatteten Kaufleute Pferdegeschirr als Grabbeigaben hatten. Das ist sicherlich ein Hinweis darauf, dass der Fernhandel
weitgehend über den Landweg erfolgte. Dabei wurde sicherlich den Flusstälern gefolgt Recht
häufig erscheinen in Gräbern mit Waagen und Gewichten auch „Toilettengegenstände“, besonders Kämme und Scheren, daneben kommen auch recht häufig Schleifsteine vor.
Das durch die Analyse der archäologischen Quellen gewonnene Bild aus dem Ostseeraum wurde durch die Ergebnisse einer Untersuchung von 64 norwegischen Gräbern mit Waagen ergänzt. Dabei wurden viele Ähnlichkeiten in der Struktur der Bewaffnung festgestellt.
Wie im Gegensatz zum Model von Polanyi zu sehen ist, waren die frühmittelalterlichen
Kaufleute nicht so kriegerisch. Ausstattung mit Waffen kommt vor, aber nicht so häufig, wie
man es erwarten könnte. Sehr häufig erscheinen dagegen Messer, häufig große, in geschmückten Scheiden. Möglicherweise zeigten sie symbolisch die „kriegerische” Natur des Händlers, der
sich allerdings vor allem dem Handel widmete und sich für Beutezüge oder zur Verteidigung
richtiger Krieger bediente, die er bestenfalls führte. Dies könnte auf ein schnelle Spezialisierung einer Kaufmannsschicht innerhalb der Gruppe der beutemachenden Krieger hindeuten.
Mit Sicherheit kann nicht von einem evolutionären Model gesprochen werden, da es schon in
der Antike Berufskaufleute gab. Dagegen scheint es, dass im mitteleuropäischen barbaricum
der Spätantike und des Frühmittelalters dieser Prozess in größerem Maße erst mit einer relativen Stabilisierung der politisch-ethnischen Beziehungen einsetzen konnte. Die Gräber aus
dem 4. bis zum Ende des 5. Jahrhunderts gehören größtenteils noch dem kriegerischen Model
an, das sich noch im Mittelalter hält. Es scheint, dass man die Anfänge der Formierung der
Kaufmannsklasse in das 8. und 9. Jahrhundert verschieben kann, als um die Ost- und Nordsee
Kaufmannsemporien zu entstehen begannen, die sowohl den Nah- wie auch den Fernmarkt
bedienten.
In den bisherigen Auffassungen wurden die Kaufleute in der Regel als Personen gezeigt,
die ohne Hindernisse in fast ganz Europa reisen konnten und Kulturbeziehungen zu sehr ent-
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
57
fernten Kreisen hatten. Die rekonstruierten Handelswege durchziehen Europa mit einem engen Netz. Legten aber die frühmittelalterlichen Wikinger die entfernte Route von York nach
Bagdad oder Taschkent wirklich ohne Hindernisse zurück? Dies ist nicht so sicher und obwohl
wir Berichte von relativ weitreichenden Unternehmungen haben, deutet vieles darauf hin, dass
die Fernhandelswege im Stafettensystem benutzt wurden. Selbst in späteren Zeiten, in der
Epoche des sehr gut organisierten Hansehandels, waren Kontakte zwischen „westlichen” und
„östlichen” Kaufleuten nichts Alltägliches oder Selbstverständliches, um gar von der Herausbildung einer „internationalen“ Kaufmannsklasse zu schweigen. Dies illustriert beredt eine der
Darstellungen auf dem Gestühl in der Stralsunder Pfarrkirche, in der die russischen Kaufleute
sich in jedem Detail ihrer Kleidung von den Deutschen unterscheiden. Sie erfüllen ebenfalls
eine völlig unterschiedliche Funktion, sie sind nicht gleichberechtigte Handelspartner, sondern liefern Waren (Honig, Pelze) gegen Bezahlung. Aber was wohl das Wichtigste ist, der
deutsche Schnitzer war überzeugt, dass nur Deutsche sich der Rede bedienen (was als Bänder
mit Texten, die aus den Mündern herausgehen, dargestellt wird), wogegen die Russen stumm
sind. So ist klar zu sehen, dass in der Überzeugung der deutschen Kaufleute ihre Handelspartner aus dem Osten trotz der dank ihnen erzielten Gewinne, völlig fremd waren und als „Wilde“
behandelt wurden. Ein halbes Jahrtausend früher mussten diese Unterschiede mindestens genauso groß oder sogar größer gewesen sein.
Ryc. 2: Rozmieszczenie pochówków z wagami. Numery na mapie odpowiadają numerom w katalogu
58
Mateusz Bogucki
Ryc. 1: Najważniejsze emporia w basenie Morza Bałtyckiego (M. Bogucki, The Viking Age ports of trade in Poland, Eesti Arheoloogia Ajakiri, 2004)
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
59
60
Mateusz Bogucki
Ryc. 3: Brązowa aplikacja przedstawiająca
zbrojnego kupca, znaleziona na Grodzisku w Daugmale. Źródło: F. Balodis, Ein Denkmal der Wikingerzeit
aus Semgallen, Lettland, Eurasia
Septentrionalis Antiqua, 1934, IX
Ryc. 4: Diagram Czekanowskiego dla pochówków z wagami
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
61
Ryc. 5: Haillot, Belgia. Wyposaże-
nie grobu nr 13. Źródło:
W. Menghin, Das Schwert
im Frühen Mittelalter.
Chronologisch-typologische
Untersuchungen zu Langschwertern aus germanischen Gräbern des 5. bis
7. Jahrhunderts n. Chr.,
Stuttgart 1983, s. 198,
nr 22
Ryc. 6: Rosta, Jämtland. Wyposażenie grobu nr 4. Źródło: L. Berg, J. Ottosson, Vikingatida balansvågar
i Sverige, C-uppsats i arkaeologii, Stockholm 1984 (praca niepublikowana)
62
Mateusz Bogucki
Ryc. 7: Birka, Uppland. Wyposażenie grobu nr 644A. Źródło: H. Arbman, Die Gräber. Text, [w:] Untersuchungen und Studien, I, Stockholm 1943
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
63
Ryc. 8: Klincovka, Sambia. Wyposażenie grobu nr 45. Źródło: V. Kulakov, Drevnosti Prussov ­VI–XIII vv.,
Moskva 1990
64
Mateusz Bogucki
Ryc. 9: Luistari, Finlandia. Wyposażenie grobu nr 359. Źródło: P.L. Lehtosalo-Hilander, Luistari, I,
Suomen Muinaismuistoyhdistyksen Aikakauskirja, 82, Helsinki 1982
Ryc. 10: Ketzin, Meklem-
burgia. Wyposażenie grobu nr 2.
Źródło: K. Grebe,
R. Hoffmann, Slawische Grabfunde
von Fahrland, Ketzin und Phöben,
Veröffentlichungen des Museums
für Ur- und Frühgeschichte Potsdam, 1964, 3
Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle źródeł pisanych i archeologicznych
65
Ryc. 11: Sowinki, Wielkopolska. Wyposażenie grobu nr 70. Źródło: A. Krzyszowski, Frühmittelalterliches Grab eines Kaufmannes aus Sowinki bei Poznan in Grospolen, Germania, 75:2, 1997
66
Mateusz Bogucki
Ryc. 12: Chronologia wyróżnionych grup pochówków z wagami. Oprac. M. Bogucki
Ryc. 13: Fragment drewnianej stalli ze Strzałowa. Źródło: Die Hanse. Lebenswirklichkeit und Mythos.
Eine Ausstellung des Museums für Hamburgische Geschichte in Verbindung mit der Vereins- und
Westbank, 1–2, red. A. Gückel, Ch. Hirte, Hamburg 1989
Marek M. Pacholec
PRUSKIE OBRZĘDY
RELIGIJNO-MAGICZNE SFERY WOJNY
1. Uwagi wstępne
Obrzędy i rytuały1 religijno-magiczne2 towarzyszyły Bałtom we wszystkich aspektach
ich życia. Stosunkowo dobrze poznane przez naukowy świat to obrzędy pogrzebowe
i agrarne. Nieco mniej zbadaną zdaje się być sfera obrzędów i rytuałów związanych
z wojną i ogólnie pojętą polityką.
W niniejszym artykule zamierzam przybliżyć rytuały około-wojenne i około-polityczne. Dla uproszczenia i łatwiejszego oddania wspomnianych rytuałów, zamierzam
przyjąć chronologicznie zeschematyzowany ciąg wydarzeń – od początku konfliktu
zbrojnego do jego zakończenia: podjęcie decyzji o wojnie, zabiegi mające zapewnić
sukcesy w walce, czas zmagań wojennych, czas układów pokojowych wzmacnianych
przysięgami. Każdy z wymienionych etapów w ciągu około-wojennych zdarzeń miał
swoje rytuały przesiąknięte mistycyzmem – magią i religią.
1
W niniejszej pracy słowa „obrzęd” i „rytuał” występują jako synonimy. Podyktowane jest to dotychczasową praktyką w historiografii. Dla przykładu, Aleksandr Gieysztor w Mitologii Słowian, Warszawa 2006,
stosuje te terminy zamiennie jako równoznaczne. Również Marceli Kosman w Litwa pierwotna. Mity,
legendy, fakty, Warszawa 1989, stosuje tę praktykę – w przypisie 10, s. 356 pisze wręcz o „obrzędzie rytualnym”. Z punktu widzenia antropologii termin „obrzęd” również nie jest jednoznacznie zdefiniowany
i pozostawia szerokie pole interpretacyjne – M. Buchowski, Magia i rytuał, Warszawa 1993, s. 99–103.
W dalszym toku wywodu M. Buchowski wskazuje, iż takie kategorie jak „rytuał” i „ceremonia” to poddziedziny przynależne do szerszej kategorii – „obrzędu”. Dla porządku przytoczę za A. Buchowskim definicje tychże: „a) Rytuały – zestandaryzowane społecznie działania pozatechniczne implikujące przekonania światopoglądowe skoncentrowane wokół wartości nieuchwytnych praktycznie, a realizujące,
dające się wydzielić analitycznie, zarówno sensy metonimiczne jak i symboliczne. Wartości symboliczne
mogą mieć charakter społeczny i/lub światopoglądowy; b) Ceremonie – zestandaryzowane społecznie
działania pozatechniczne nie implikujące przekonań światopoglądowych skupionych wokół wartości
o charakterze nieuchwytnym praktycznie, a realizujące jedynie sensy symboliczno-społeczne. Określenie ‘społeczne’ oznacza społecznie podzielane i regulowane” – ibidem, s. 105–106. Tak szczegółowy
podział na „obrzęd” i „rytuał” nie odnajduje uzasadnienia w toku rozważań, będących treścią tego artykułu. Przyjmuję za A. Buchowskim definicję „rytuału” pozwalając sobie jednocześnie na użycie słowa
„obrzęd” jako jego synonimu.
2
Z punku widzenia człowieka współczesnego trudno jest odnaleźć jednoznaczną granicę (o ile w ogóle
taka istniała) między obrzędami magicznymi a religijnymi, stosowanymi przez mieszkańca świata średniowiecznego Barbaricum – ibidem, s. 50–51, 55, 107.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 67–90
68
Marek M. Pacholec
Zasadniczymi punktami odniesienia (geograficznym i chronologicznym) w toku
niniejszych rozważań będą plemiona pruskie w XIII w. Jednak z uwagi na niezwykłą
skąpość źródeł „pruskich” do tego okresu zamierzam korzystać z informacji zawartych
w źródłach „bałtyjskich”. Wynika to z faktu oczywistej bliskości kulturowej owych ludów. Jednak wziąwszy pod uwagę dość wąsko zakrojony temat, również i te źródła
mogłyby okazać się niewystarczające. Kierując się zatem zawartej w książce Barbarzyńska Europa3 tezą Karola Modzelewskiego o wspólnocie kulturowej całego Barcaricum,
pozwolę sobie na wspomożenie się materiałami źródłowymi innymi niż te, bezpośrednio opisującymi ludy bałtyjskie. Warto w tym miejscu przytoczyć słowa K. Modzelewskiego uzasadniające ten zabieg „W odróżnieniu od czasu astronomicznego czas historyczny nie biegnie jednakowo dla wszystkich społeczeństw i kultur. Chronologiczny
dystans między źródłami historycznymi nie zwalnia badacza od zastanowienia się nad
zbieżnością zawartych w nich informacji. W tej materii historyk może się czegoś nauczyć od antropologa”4. Jednak odwoływanie się do źródeł „pozabałtyjskich” ograniczy się do tych przekazów i opisów faktów, w stosunku do których można wykazać
podobieństwo i zbieżność z tymi „bałtyjskimi”. W skutek tego zabiegu poszerzy się
spektrum czasowe obejmowane przez wszystkie źródła. Jednak osią rozważań wciąż
pozostaną Prusy w XIII w.
Źródłami odnoszącymi się do kręgu kultury bałtyjskiej są głównie kroniki:
Piotra z Dusburga, Mikołaja z Jeroszyna (będąca niemieckojęzycznym odpisem kroniki Dusburga, ale zawierająca dodatkowe szczegóły w stosunku do pierwowzoru),
Henryka Liwońskiego, Liwońska rymowana, Wiganda z Marburga. W zbiorze tym
umieszczam również (z dużą dozą ostrożności) Kronikę mistrzów pruskich Marcina
Muriniusa. Dzieło to, w odróżnieniu od wcześniej wymienionych, ma posłużyć nie
tyle do ustalania ścisłych faktów osadzonych na chronologicznej osi dziejów, co raczej
do ukazania prawdopodobnego rytu przysięgi. Wśród źródeł odnoszących się głównie
do kręgu kultury pozabałtyjskiej znalazły się: Powieść minionych lat, Letopis ipatiewski,
Germania Tacyta, Kronika Thietmara.
W artykule pomijam obrzędy związane z pochówkami wojów, z uwagi na to, iż
zagadnienia zawiązane pochówkami pruskimi/bałtyjskimi mają już swoją szeroką literaturę historyczną i archeologiczną. Pomijam również zagadnienie odcinania przez
Kuronów na polach bitew głów swych poległych towarzyszy, gdyż tej problematyce
chciałbym poświęcić osobny artykuł.
3
K. Modzelewski, Barbarzyńska Europa, Warszawa 2004. K. Modzelewski, jak sam pisze, ruszył badawczym tropem Reinharda Wenskusa, który umieszczał „w jednym kręgu kulturowym plemiona celtyckie,
germańskie, słowiańskie i bałtyjskie, w którym to społeczeństwa zorganizowane były na zbliżonych zasadach”.
4
Ibidem, s. 12–13.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
69
2. Preludium wojny
Pierwszym z omawianych etapów jest faza przed działaniami zbrojnymi. Na tym etapie
kluczową rolę odgrywał wiec, na którym podejmowano decyzję w ważnych sprawach
polityczno-wojennych – decydowano o wojnie i strategii. Podczas obrad wiecowych
nie mogło się obejść bez zasięgnięcia opinii sił wyższych. Należało „wybadać” nastawienie bogów – czy byli przychylni przedsięwzięciom, czy też nie; czy można było
liczyć na ich wsparcie, czy też nie. W tym celu składano bogom w ofierze zwierzę,
z którego jednocześnie wróżono. Innym rodzajem wróżby była hippomancja, czyli zasięganie opinii bogów przy użyciu konia, jako „składu boskich tajemnic”. Gdy wróżba
dawała pozytywną odpowiedź bogów można było przystąpić do działania.
Wróżba to rytuał pozwalający nawiązać mistyczne połączenie świata materialnego z niematerialnym i dzięki temu odkryć przyszłe losy lub wolę bogów, odkryć
nieznane. Takie wróżbiarstwo było częścią kultury wszystkich ludów świata. Bałtowie,
a wśród nich Prusowie nie byli w tej materii odosobnieni. Zabiegi wróżbiarskie były
u Prusów nader częste o czym świadczy zapis w kronice Dusburga: Prusowie rzadko realizowali jakieś ważne przedsięwzięcie, jeśli zgodnie ze swoim zwyczajem przez rzucenie
losu pierwej nie dowiedzieli się od swoich bogów, czy powinno wyjść im ono na dobre czy
na złe5. Podobnie, opierając się na kronice Dusburga pisze Mikołaj z Jeroszyna: Prusowie mieli także zwyczaj, […] rzadko kiedy przedsiębrali jaką bądź ważną sprawę, nie
rzuciwszy poprzednio losów6. Z zapisów tych widać, iż każda istotna czynność, czy też
przedsięwzięcie obarczone możliwością niepowodzenia, nie mogło zostać rozpoczęte,
zanim nie poznano wyniku owych działań. Prusowie, aby zacząć działać potrzebowali
jednoznacznej odpowiedzi, że cel zostanie osiągnięty, przedsięwzięcie zostanie uwieńczone sukcesem. Wskazuje to na swoisty fatalizm rządzący ich postępowaniem.
Prusowie badali przyszłość wszystkich ważnych przedsięwzięć, zatem zasięgali
również opinii u swych bogów w sprawach związanych z wojną. Najstarsze echa takich
zabiegów można znaleźć w kronice Dusburga, we fragmencie opisującym tzw. „legendę galindzką”. Jeśli uznać, że w opowieści tej jest ziarno prawdy, to można tym samym
stwierdzić, iż z całą pewnością wyprawa na wroga bez oręża i broni i jakichkolwiek środków obrony była wynikiem wróżbiarskich i magicznych zabiegów kobiety, która uchodziła za świętą i prorokinię7. Powołała się wszak na wolę bogów, a poznała ją zapewne
przez zabiegi wróżbiarskie. Ta kobieta musiała się cieszyć dużym poważaniem wśród
5
Piotr z Dusburga, Kronika Ziemii Pruskiej (dalej KZP), tłum. S. Wyszomirski, Toruń 2004, III, 5, s. 46;
Petrus de Dusburgk, Chronica Terrae Prusiae (dalej ChTP), wyd. J. Wenta, S. Wyszomirski, Kraków
2007, III, 5, s. 53: Prutheni raro aliquod factum notabile inchoaband, nisi prius missa sorte secundum
ritum ipsum a diis suis, utrum bene vel male debeat eis succedere, sciscitarentur.
6
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła do mytologii litewskiej, t. II, Wiek XIV i XV, Warszawa 1896, s. 61; Di
Kronike von Pruzinland des Nicolaus von Jeroschin, hrsg. E. Strehlke, [w:] Scriptores rerum Prussicarum,
hrsg. T. Hirsch, M. Töeppen, E. Strehlke, Bd. I, Leipzig 1861, w. 4133–4137, s. 350: Die Prûzin wâren
ouch gewon, [...] / daz sî seldin tâtin icht, / was icht merklich dî geschicht, / si wurfen êrstin ire lôtz.
7
KZP, III, 4, s. 45; ChTP, III, 4, s. 51: sine armis et ferro et aliquo defensionis, sacra et prophetissa.
70
Marek M. Pacholec
swego ludu, gdyż doprowadziła do irracjonalnej z punktu widzenia wojskowości, wyprawy wojennej. Kobieta o takim statusie nie była niczym wyjątkowym w barbarzyńskim świecie. Również Germanie uważali, iż kobiety są obdarzone darem wieszczym.
Według Tacyta uważają, że jest w kobietach coś świętego i wieszczego, stąd nie gardzą
ich radą ani nie lekceważą przepowiedni8. Więcej przykładów germańskich kobietwieszczek przekazują starożytne źródła autorstwa Cezara i Swetoniusza.
Zatem Prusowie na pewno dokonywali zabiegów wróżbiarskich w trakcie podejmowania decyzji związanych z wojną. Decyzja taka nie była decyzją ani prostą, ani łatwą. Wszak pociągała za sobą skutki (dobre lub złe) dla całej społeczności. W związku
z tak wielką odpowiedzialnością decyzję podejmował wiec, czyli zgromadzenie wolnych
członków społeczności. Zgromadzenia, na których podejmowano decyzję w sprawach
wojny, wyróżniały się tym od wieców czasu pokoju, że przybywający na nie uczestnicy
byli uzbrojeni. W związku z tym zwane są „wiecami z żelazem”9. Jednym z warunków
rozpoczęcia takiego wiecu było zbadanie czy bogowie wyrażają zgodę na wiec i czy roztoczą nad nim swoją opiekę10. Czy wróżono tylko przed wiecem w sprawie przyzwolenia bogów na obrady i ich przychylności co do wszystkich podejmowanych decyzji
– en block, czy może każda z ważnych decyzji podjętych na wiecu wymagała osobnej
wróżby – trudno powiedzieć. Kroniki milczą na tak szczegółowo zadane pytanie. Można jedynie się domyślać, iż nie było jednej spójnej reguły. Nie ulega jednak wątpliwości,
że podczas wiecu wróżono. Potwierdzają to liczne średniowieczne przekazy kronikarskie. Przykładem może być tu zapis z kroniki Henryka z Liwoni. W 1216 r. Estonowie
wróżą czy wyprawa się powiedzie – Lecz z mocy bogów padł los nieprzychylną stroną11.
Wzmianka dość krótka i mało mówiąca o samej procedurze wróżby. Jak zatem ona
wyglądała. Więcej szczegółów dostarcza nam Kronika liwońska rymowana, w której
możemy przeczytać, jak wyglądała wróżba przed wyprawą dla Żmudzinów: Ich ofiarnik rzuca natychmiast losy według ich starego obyczaju; niezwłocznie wobec wszystkich
przyniósł w ofierze żywe zwierzę, jako dobrze się na tym znający. I rzekł po krótkiej chwili: Żmudzini bądźcie radzi doznacie pomyślności i biedy na tej właśnie wyprawie; jednak
pozostajecie pod taka opieką, że weźmiecie górę12. Jak widać procedura była następująca:
8
Publiusz Kornelisz Tacyt, Germania (dalej Germania), tłum. T. Płucienniczak, Poznań 2008, VIII, s. 69;
ibidem, s. 68: Inesse quin etiam sanctum aliquid et providum putant, nec aut consilia earum aspernantur
aut responsa neglegunt. Patrz również komentarz: Germania, s. 66 podaje na podstawie przekazów starożytnych źródeł przykłady o wieszczym darze germańskich kobiet.
9
D. A. Sikorski, Instytucje władzy u Prusów w średniowieczu, Praca doktorska napisana pod kierunkiem
dr hab. prof. UW Mariana Dygo, Uniwersytet Warszawski, s. 174.
10
Ibidem, s. 187.
11
Tłumaczenie własne. Henrici Chronicon Lyvoniae, ed. Wilhelm Arnd, [w:] Monumneta Germaniae
Historica, Scriptorum, t. XXIII, Hanowerae 1874, s. 295: „Sed cecidit sors deorum ipsorum in partem
contrariam”.
12
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła do mytologii litewskiej, t. I, Od Tacyta do końca XIII wieku, Warszawa
1892, s. 118; Livländische reimchronik, hrsg. L. Meyer, Paderborn 1876, w. 4680–4689, s. 108: ir blûtekirl der warf zû hant / sîn lôz nâch ir alden site; / zû hant er blûtete allez mite / ein quek, als er wol wiste.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
71
etap pierwszy – ofiarnik rzuca losy, etap drugi – ofiarnik składa w ofierze zwierzę, etap
trzeci – ofiarnik interpretuje wróżbę zapewniając zgromadzonych o sukcesie. Wiemy
już sporo. Rodzą sie jednak kolejne pytania: kim był ofiarnik, czym były losy, którymi
rzucał ofiarnik, jakie było to ofiarne zwierze i wreszcie z jakich znaków ofiarnik odczytywał wróżbę? Zatem po kolei.
Kim był ofiarnik? Jak pisze Henryk Łowmiański był to kapłan zwany przez Liwów – blutekirl13. Czy jednak zawsze był to kapłan? Czy nie mógł być to wódz, który
miał prerogatywy kapłańskie? Jako przykład niech posłuży tu Kiejstut, który składał
ofiarę wróżebną bogom, w obecności całego swojego wojska (szczegóły dalej). Kolejnym przykładem może być Skomand Starszy, o którym pisze Letopis ipatiewski, iż był
znakomity czarodziej i wieszczbiarz14. Pewną wskazówką może też być zachowanie się
wodza Natangów – Henryka Monte. Gdy po wygranej bitwie Natangowie losowali
ofiarę spośród pojmanych Niemców – rzucili zatem los pomiędzy Niemców wziętych
tam do niewoli15 – wspomniany Henryk Monte dwa razy zmieniał wynik losu, czyli
wolę bogów okazaną przez losowanie. Można zatem wnosić, iż to on interpretował losowanie, czy też wróżbę, miał zatem prerogatywy kapłańskie. O uprawnieniach do interpretacji wróżb u Germanów pisze Tacyt: kapłan plemienia, jeśli rzecz publiczna, albo
ojciec rodziny, jeśli prywatna, wzywa bogów16. Reasumując powyższe przykłady można
stwierdzić, iż ofiarnikiem był ten, kto w danych okolicznościach cieszył się największym autorytetem. Jednocześnie miał on moc interpretacji wyników wróżb i orzekania
jaka wola bogów z nich wynika.
Czym były losy? W kronice Dusburga pogańscy Prusowie i Litwini „rzucają los”
– miserunt sortem. Nieco inaczej przedstawia się ta czynność w Kronice Mikołaja z Jeroszyna – rzucając wiórki według litewskiego wierzenia17. Podobnie w Kronice liwońskiej
/ er sprach in sneller vriste; / ir Sameiten siet gemeit, / ir sehet lieb und leit / ûf diser selben herevart; / doch
sult ir wesen sô bewart, / daz ir behaldet die obern hant.
13
H. Łowmiański, Studia nad początkami społeczeństwa i państwa litewskiego, t. II, Wilno 1932, s. 199,
przyp. 1. Zastanawiająca jest nazwa kapłana, na ile słowo blutekirl jest „bałtyjskie”? Czy nie jest to zlepek jakichś słów z różnych kręgów kulturowych? Pierwszy człon ‘blute’ występuje w j. niemieckim.
Pochodzi od czasownika ‘bluten’ co znaczy: krwawić, broczyć, juszyć. Drugi człon – ‘kirl’ przysparza
większych trudności identyfikacyjnych. Podobne słowo można znaleźć również w j. niemieckim – ‘kerl’
oznaczające w języku potocznym: chłop, facet, gość, typ. Zatem blutekirl to po prostu chłop-ofiarnik
składający krwawe ofiary. Niniejsze rozważania należy traktować jako luźną dywagację, gdyż autor artykułu nie będąc filologiem, językoznawcą, lingwistą etc., nie czuje się na siłach w pełni naukowo rozważyć tegoż problemu językowego.
14
Cyt. za: A. Brückner, Starożytna Litwa. Ludy i bogi. Szkice historyczne i mitologiczne, Olsztyn 1979,
s. 33; ibidem, przyp. 22, s. 204; Ipatiewskaja letopis, [w:] Połnoje sobranje ruskich lietopisiej, t. II, Sankt
Petersburg 1908, kol. 799.
15
KZP, III, 91, s. 102; ChTP, III, 91, s. 102: miserunt sortem inter Theutonicos ibi captos.
16
Germania, X, s. 69; ibidem, s. 68: si publice consultetur, sacerdos civitatis, sin privatim, ipse pater familiae
precatus deos caelumque.
17
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. II, s. 67; Di Kronike von Pruzinland, w. 25940–25941, s. 602:
werfinde sîne spâne / nâch littouwischem wâne.
72
Marek M. Pacholec
rymowanej wróżą Kuronowie przede wyprawą w 1246 r.: wiórek padł im pomyślnie18
i w 1264 r.: wiórek im często padał na szczęście19. Jak wyglądał ów los czy też wiórek,
wiór?20 Częściowo piszą na ten temat Adam Fischer i Antoni Mierzyński. Los (lub
losy) były kawałkami drewna. Stąd „wiórki” w Kronice Mikołaja z Jeroszyna i Kronice
liwońskiej rymowanej. Adam Fischer powołując się również się na Praetoriusa twierdzi,
iż do wyrabiania akcesoriów wróżbiarskich musiał być stosowany właściwy gatunek
drzewa – dla przykładu czara do wróżenia bywała wyrabiana z osiki21. Wiórki wykonywano z „bożego drzewka”22, czyli – bylica boże drzewko (artemisia abrotanum). Prawdopodobnie były to niewielkich rozmiarów, ok. 3–5 cm. kawałki drewna przepołowione wzdłuż. Do wróżb używano trzech losów, które rzucano. Wynik wróżby był zależny
od tego jak rzucone drewienka spadły – korą czy drewnem do góry23. Pewnych wskazówek – przez analogię – można się doszukać we wróżebnej tradycji Germanów opisanej przez Tacyta: Jak nikt inny przywiązują wagę do wróżb i wyroczni. Zasada wyroczni
jest prosta: gałązkę odciętą z drzewa owocowego tną na kawałki, po czym, umieszczając
na nich pewne znaki, rozrzucają je przypadkowo i byle jak na białej tkaninie. Następnie kapłan plemienia, jeśli rzecz jest publiczna […], wzywa bogów i spoglądając w niebo
podnosi jeden po drugim trzy z nich, interpretując je stosownie do wyrytych uprzednio
znaków. Jeśli są nieprzychylne, nie zasięga się ponownie rady w tej sprawie aż do końca
dnia, jeśli zaś dają pozwolenie, szuka się jeszcze potwierdzenia we wróżbach24, np. przez
wróżbę z ptaków (o tym później). Wieletom również znane były wróżby z użyciem
losów. Thietmar pisze, że chcą na podstawie wyrzuconych losów zbadać sedno spraw wątpliwych. Po zakończeniu tych wróżb przykrywają losy zieloną darnią25.
Jakie zwierzę składano w ofierze? Zapewne nie był to jeden gatunek, lecz kilka.
Jednym z nich był dzik. Może świadczyć o tym mit o Soviju, który zabija dzika w ofie18
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. I, s. 123; Livländische reimchronik, w. 2485, s. 57: der spân gevallen
vol.
19
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. I, s. 124; Livländische reimchronik, w. 7232, s. 166: in viel vil dicke
wol ir spân.
20
We współczesnej niemczyźnie: Span – wiór, Spänchen – wiórek.
21
A. Fischer, Etnografia dawnych Prusów, Gdynia 1937, s. 43.
22
Ibidem, s. 43; A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 68.
23
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 68.
24
Germania, X, s. 69; ibidem, X, s. 68: Auspicia sortesque ut qui maxime observant. Sortium consuetudo
simplex. Virgam frugiferae arbori decisam in surculos amputant eosque notis quibusdam discretos super
candidam vestem temere ac fortuito spargunt. Mox, si publice consultetur, sacerdos civitatis […], precatus
deos caelumque suspiciens ter singulos tollit, sublatos secundum impressam ante notam interpretatur. Si
prohibuerunt, nulla de eadem re in eundem diem consultatio; sin permissum, auspiciorum adhuc fides
exigitur.
25
Kronika Thietmara (dalej Kronika Thietmara), wyd. i tłum. M.Z. Jedlicki, Kraków, 2005, VI, 24, s. 131;
Die Chronik des Bischofs Thietmar von Merseburg (dalej: Thietmar von Merseburg), hrsg. R. Holtzmann, Monumenta Germaniae Historica, Scriptores rerum Germanicarum. Nova series, t. IX, München
1996, VI, 24, s. 303: qua sortibus emissis rerum dubiarum certitudinem inquirunt. Quibus finitis cespiti
viridi eas operientes.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
73
rze26. Z całą pewnością składano w ofierze wołu lub kozła. Wspomina o tym m.in. Marcin Murinius w Kronice mistrzów pruskich27. O ofiarnych zwierzętach dowiadujemy
się też z opisu wydarzeń na Sambii w roku 1520 lub 1521. Niejaki Valtin Suplit za
przyzwoleniem wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna składa ofiarę bogom pogańskim, zabijając w tym celu czarnego byka. Nieco później, bo w 1526 r. znów składa
ofiarę, tym razem czarną maciorę28. Jak podają kroniki, wspomniany wyżej Kiejstut,
złożył ofiarę wróżebną bogom zabijając czerwonego wołu (szczegóły dalej). Zatem
zwierzętami ofiarnymi na pewno były: wół, byk, dzik, świnia i kozioł. Przy czym nie
bez znaczenia była ich barwa – zwierzę było czerwone lub czarne. Warto teraz przyjrzeć się, jak wyglądał ów obrzęd ofiarny i jak wróżono. Zwierzę stało unieruchomione
będąc przywiązane do drzew lub wkopanych pali. Ofiarnik zabijając zwierzę rzucał
weń nożem lub krótką dzidą, celując w arterię szyjną. Następnie z upływu krwi odczytywał wróżbę. Jeśli krew silnie trysnęła z ofiarnego zwierzęcia oznaczało to pomyślny
znak i odwrotnie, gdy krew zaledwie się sączyła, to źle wróżyło przedsięwzięciu29. Odczytywano też wróżbę ze stanu i układu wnętrzności wróżebnego zwierzęcia30.
U Prusów istniał jeszcze inny sposób wróżenia ze zwierzęcia. Ów rytuał był bezkrwawy a zwierzęciem był koń. Brak wprawdzie przekazów źródłowych ukazujących
wprost istnienie hippomancji (wróżenia przy użycia konia) u Prusów, jest jednak dużo
dowodów pośrednich, w tym z kręgu innych kultur bałtyjskich. Henryk z Liwonii (Łotysz) opisuje w swej kronice przebieg takiej wróżby. Wróżba przeprowadzana jest w celu
wyznaczenia ofiary dla bogów, lecz równie dobrze można było tym sposobem uzyskać
odpowiedzi na inne pytania. Oto, jak przebiegała wróżba: Zbiera się lud, badana jest
losem wola bogów w sprawie ofiary. Ustawiona jest włócznia, stąpa koń, z rozkazu Boga
ukazuje wyznaczenie życia. […] Wróżbita twierdzi, że Bóg chrześcijan dosiadł grzbietu
konia i poruszył nogę konia dla wskazania, i dlatego należy połaskotać grzbiet konia, żeby
Bóg uciekł. Co uczyniwszy, gdy koń wskazał nogę życia jak przedtem, brat Teodoryk został
zachowany przy życiu31. Jak widać niezbędnymi „akcesoriami” wróżbiarskimi były koń
i włócznia. Cały obrzęd odbywał się publicznie. Koń w tym wypadku nie jest ucieleśnieniem boga, jest tylko jego narzędziem, którego dosiada bóg i nim kieruje. To od
woli bóstwa zależy, którą nogą koń zacznie iść, którą nogą da znak. Koń jest tylko
łącznikiem – medium – między światem materialnym i duchowym, i jak widać mogą
26
A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 130, 135.
M. Murinius, Kronika mistrzów pruskich, wyd. Z. Nowak, Olsztyn 1989, cap. 5, s. 17.
28
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 135.
29
A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 119; A. Fischer, op. cit., s. 43.
30
A. Fischer, op. cit., s. 41.
31
Tłum za J. Powierskim, Grunwald 1410. Wybór tekstów źródłowych, t. I, Narodziny idei krucjatowej, wyd.
J. Powierski, J. Trupinda, Malbork 2005, s. 193; Henrici Chronicon Lyvoniae, s. 295: Colligitur populus,
voluntas deorum de immolatione sorte inquiritur. Ponitur lancea, calcat equus, pedem vite deputatum
nutu Dei preponit. [...] Ariolus Deum christianorum equi dorso insidere et pedem equi ad preponendum
movere asserit, et ob choc equi dorsum tergendum, quo Deus elabatur. Quo facto, dum equus vite pedem
preponit ut prius, frater Theodoricusn vite reservatur. Por. A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 104–106, 113.
27
74
Marek M. Pacholec
przezeń przemawiać różni bogowie, nawet Bóg chrześcijan. Niemała jest tu rola wróżbity, który jak w przytoczonym wcześniej przykładzie Henryka Monte, interpretując
wróżbę, mógł zarządzić jej powtórkę, nie uznając pierwszego wskazania. Niestety opis
jest mocno uproszczony i nie wiemy, jak dokładnie wyglądał proces wróżenia i z czego
dokładnie wyciągał wnioski wróżbita. W przekazie występują następujące elementy
mające wpływ na wynik wróżby: wbita czy też ustawiona włócznia i noga konia będąca
znakiem pozytywnym i negatywnym. Oto propozycja rekonstrukcji przebiegu rytuału
– włócznia wbita jest na drodze między koniem a wróżbitą, który przywołuje do siebie
konia. Znakiem wróżebnym jest noga, lewa lub prawa, którą koń ominie wbitą włócznię (lub przestąpi włócznię ułożoną na ziemi).
Podobne zabiegi wróżbiarskie z użyciem konia stosowali Wieleci. Thietmar przybliża nam w swej kronice ów zwyczaj. Jednak w odróżnieniu od przytoczonego wcześniej przykładu wróżbiarski zwyczaj Wieletów (Luciców) jest bardziej skomplikowany.
Oto jak według Thietmara wyglądały wróżby czynione w Radogoszczy: Szepcąc sobie
wzajemnie tajemnicze wyrazy kopią z drżeniem ziemię, ażeby na podstawie wyrzuconych
losów zbadać sedno spraw wątpliwych. Po zakończeniu tych wróżb przykrywają losy zieloną darnią i wbiwszy w ziemię na krzyż dwa groty od włóczni, przeprowadzają przez
nie z gestami pokory konia, którego uważają za coś największego i czczą jako świętość.
Rzuciwszy następnie losy przy których pomocy już przedtem badali sprawę, podejmują
na nowo wróżbę przez to niejako boskie zwierzę. Jeżeli z tych obu wróżb jednaki znak
wypadnie, wówczas owe plemiona idą za nimi w swym działaniu, jeśli nie, rezygnują ze
smutkiem całkowicie z przedsięwzięcia32. Pomijając rzucanie losów, widać w tym rytuale
konia i groty włóczni, jako elementy zbieżne z tradycją bałtyjską. Nie jest tu wprawdzie wprost wyartykułowane, iż znakiem wróżbiarskim jest tu końska noga, którą ten
przekracza wbite na krzyż dwa groty włóczni, lecz można domniemywać, że tak właśnie było. Antoni Mierzyński pisze nawet o tym, iż to prawa noga konia oznaczała
pozytywną wróżbę, a lewa odwrotnie33.
Również u Germanów zwyczaj wróżenia z użyciem konia był znany i niezwykle ceniony jako wysoce wiarygodny. Ślady potwierdzające popularność tych praktyk
można znaleźć w Indiculus superstitionum et paganiorum (wykaz praktyk pogańskich),
gdzie w 13 punkcie znajduje się opis wróżb z zachowania konia (De auguriis … vel equorum)34. Również Tacyt dostarcza nam opisu tychże praktyk: słuchają również przepo32
Kronika Thietmara, VI, 24, s. 131; Thietmar von Merseburg, VI, 24, s. 303–304: et invicem clanculum
musitant terram cum tremore infodientes, qua sortibus emissis rerum dubiarum certitudinem inquirunt.
Quibus finitis cespiti viridi eas operientes, equum, qui maximus inter illios habetur et ut sacer ab hiis veneratur, super fixas in terram cuspides duarum hastilium inter se transmissarum supplici obsequio ducunt et,
premissis sortibus, quibus id exploraverunt quasi divinum denuo auguriantur. Et si in duabus hiis rebus
par omen apparet, factis completur; sin autem, a tristibus populis hoc prorsus omittitur.
33
A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 104.
34
A. Prochowska-Sularz, Wierzenia i praktyki kultowe dawnych Germanów związane z koniem na tle procesu chrystianizacji, [w:] Zwierzę jako sacrum w pradziejach i starożytności, t. II, red. L. Kostuch, K. Ryszewska, Kielce 2006, s. 58.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
75
wiedni i ostrzeżeń koni […] zaprzężonym do świętego wozu towarzyszy kapłan z królem
albo naczelnikiem plemienia, wsłuchując się w ich parskanie i rżenie. A żadna wróżba nie
jest od tej bardziej wiarygodna, nie tylko wśród ludu lecz także wśród możnych i kapłanów. Ci bowiem uważają siebie za sługi bogów, konie – za ich powierników35.
Jak widać koń jako wróżbiarskie medium cieszył się w barbarzyńskim świecie niezwykłą estymą. Jednak koń koniowi nierówny i nie każdy nadawał się do wróżbiarskich
zabiegów. U Germanów były to konie wyjątkowe, białej maści, specjalnie hodowane
w świętych gajach, zapewne pod okiem kapłanów, nieangażowane w żadną pracę. Ich
jedynym celem istnienia były zabiegi rytualne – Żywi się je na koszt publiczny w owych
lasach i gajach, białe, nieskalane żadną pracą dla człowieka36. Także w mitologii celtyckiej biały koń spełnia niepoślednią rolę. Epona dosiadała białej klaczy. O dużym
znaczeniu konia i oddawanej mu czci przez Celtów i Sasów świadczy kredowy rysunek
białego konia w Barkshire37. Również w mitologii germańskiej można odnaleźć konie jako niepoślednie zwierzęta. Koni dosiadały Walkirie – uzbrojone dziewice, które
zbierały poległych wojowników i zabierały do Walhalli.
W tym świetle wyrazistości nabierają przekazy Dusburga o szczególnej estymie,
jaką były darzone konie wybranej maści w poszczególnych plemionach pruskich: Przez
wzgląd na bogów jedni nie maja odwagi jeździć na koniach karych, drudzy na białych
albo jeszcze innej maści38. W tym duchu pisze również Mikołaj z Jeroszyna: Niektórzy
karych koni unikali bardzo starannie, niektórzy zaś siwych, inni zasie innej maści, uważali to sobie za tak niebezpieczne, że żadnego czasu na koniach tych jeździć nie śmieli39.
Konie określonej maści (prawdopodobnie dla każdego plemienia innej) i zapewne żyjące w gajach były boskimi narzędziami, przy użyciu których wypowiadali się bogowie.
Dlatego dla Prusów nie do pomyślenia było, ażeby dosiadać takiego konia, wszak tylko
bogowie mieli do nich prawo. U Dusburga i Mikołaja z Jeroszyna znajdziemy przykład
Sambijczyka o imieniu Dorge bojącego się dosiadać koni białej maści40. Zachowanie
takie może wskazywać na uświęcony charakter koni białej maści na Sambii.
Wróżenie przyszłości z zachowania konia głęboko wrosło w tradycję bałtyjskiego
kręgu kulturowego. Przeżytki tych wierzeń w zmienionej formie przetrwały bardzo
35
Germania, X, s. 69, 71; ibidem, s. 68, 70: proprium gentis equorum quoque praesagia ac monitus experiri. […] quos pressos sacro curru sacerdos ac rex vel princeps civitatis comitantur hinnitusque ac fremitus
observant. Nec ulli auspicio maior fides, non solum apud plebem: apud proceres, apud sacerdotes; se enim
ministros deorum, illos conscios putant.
36
Germania, X, s. 69; ibidem, s. 68: Publice aluntur iisdem nemoribus ac lucis, candidi et nullo mortali
opere contacti.
37
J. i C. Matthews, Mitologia Wysp Brytyjskich, tłum. Z. Ziółkowska, Poznań 1997, s. 124.
38
KZP, III, 5, s. 47; ChTP, III, 5, s. 54: Aliqui equos nigros, quidam albeos vel alterius coloris propter deos
suos non audebant aliqualiter equitare.
39
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. II, s. 65; Di Kronike von Pruzinland, w. 4258–4264, s. 351: Sumelîche swarze pfert / vormidin gar mit vlize; / sumelîche wîze, / estliche ouch andirsgevar; / in lac darn sô
grôze vâr, / daz sî in keinen zîtin / dî pfert getorstin rîtin.
40
KZP, III, 6, s. 47; ChTP, III, 6, s. 54; Di Kronike von Pruzinland, w. 4265 i n., s. 351.
76
Marek M. Pacholec
długo. Wiadomość taką można znaleźć w XIX-wiecznej książce poświęconej obyczajom litewskim: Kawalerzyści Litewscy poczytywali za nieomylną wróżbę śmierci tych żołnierzy, których konie przed wojną grzebały ziemię nogami i wzdychały41.
Na zakończenie omawiania wróżb na wiecach poprzedzających wojnę warto
wspomnieć o tradycji germańskiej nieznajdującej podobieństw w tradycjach bałtyjskich. Niewykluczone, iż podobne wróżby występowały u Bałtów, choć kroniki tego
nie zanotowały. Dla Germanów znakiem i wróżbą przyszłych zmagań wojennych był
pojedynek. Tak pisze o tym Tacyt: Istnieje jeszcze inna praktyka wróżb, które przepowiadają im wynik ciężkich wojen. Jeńca z tego ludu, z którym toczy się wojna, jakimś
sposobem pochwyconego, stawiają do walki z wybranym spośród swoich współplemieńców.
Każdy walczy ojczystą bronią, zwycięstwo jednego lub drugiego przyjmują za przepowiednię42. Z powyższego fragmentu można wnosić, iż taką wróżbę stosowano przed przystąpieniem do wojny, jak również podczas wojny przed ważnymi bitwami. Może stąd
bierze się tradycja pojedynku wodzów przed bitwą lub pojedynków harcowników.
Gdy wiec wojenny podjął decyzję o rozpoczęciu działań zbrojnych, kolejnym
ważnym elementem była przysięga, którą wojownicy składali bogom. Ślubowali, że po
udanej wojnie złożą w ofierze 1/3 zdobytych na wrogu łupów. To w podzięce za opiekę
bogów nad wojskiem. W Kronice liwońskiej rymowanej znajduje się opis takiej przysięgi wiecowej składanej w 1259 r. przez Żmudzinów: Ślubujcie część trzecią zdobyczy
bogom [...]. Bogowie tego są bardzo godni, żeby im zbroje i konie a z nimi razem dzielnych
rycerzy spalić podług naszego obyczaju. Na to Żmudzini odpowiedzieli: ślubujemy wiele
cennej zbroi i koni na cześć naszych bogów spalić43.
3. Wojna
Prusowie, a szerzej Bałtowie również na wojnie nie zaniedbywali troski o pozytywny
dla nich przebieg działań zbrojnych. Przeświadczenie o ścisłej więzi tego co widzialne
z tym co niewidzialne determinowało ich postawę. Bogowie byli wszędzie, na wyciągnięcie ręki, ich moc mogła być pomocna – należało tylko dopełnić rytuału.
Do najprostszych rytuałów wróżebnych należało rzucanie losu lub wiórków. Nie
wymagał ten rytuał ani specjalnych zabiegów przygotowawczych, ani obecności kapłana – wystarczyło jedynie posiadać akcesoria, owe wiórki. Kolejnym sposobem niewymagającym rozbudowanych rytuałów było wróżenie z otaczającej przyrody – pta41
L. A. Jucewicz (Ludwik z Pokiewia), Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów,
Wilno 1846, s. 146–145. Autor powołuje się na rękopis niejakiego Dominika Jucewicza, nie podaje
jednak daty jego sporządzenia.
42
Germania, X, s. 71; ibidem, s. 70: Est et alia observatio auspiciorum, qua gravium bellorum eventus explorant. Eius gentis, cum qua bellum est, captivum quoquo modo interceptum cum electo popularium suorum,
patriis quemque armis, committunt: victoria huius vel illius pro praeiudicio accipitur.
43
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. I, s. 118; Livländische reimchronik, w. 4693–4709, s. 108: Ir sult
geloben daz dritte teil / den goten […] die gote die sint wol wert / daz man brunjen und pfert / und ouch
rische man dâ mite / burne nâch unser site. Na to Żmudzini odpowiedzieli: so wolle wir vil werde / brunjen und pferde / unsern goten brinnen.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
77
ków44, szum wiatru. Oto kilka przykładów zapisów kronikarskich potwierdzający takie
postępowanie. W Kronice liwońskiej rymowanej znajdujemy takie oto zapiski opisujące
praktyki Kuronów: 1246 r. – ich dusza rwała się do walki, bo wiórek padł im pomyślnie45, 1264 r. – wiórek im często padał na szczęście, ptak im śpiewem wróżył pomyślność.
Tak dochodzili, czy im się uda wyprawa46. Również Dusburg zamieścił w swej kronice
informację o wróżbach Litwinów podchodzących pod Ragnetę – Kiedy zbliżali się do
zamku, zgodnie ze swoim zwyczajem rzucili los i dowiedzieli się z niego, że wyprawa im
się nie powiedzie. Dlatego natychmiast ruszyli w drogę powrotną47. Jak widać Litwini
byli już w trakcie wyprawy, a los rzucili zbliżając się do celu. Wróżba była niepomyślna,
więc zrezygnowali z ataku i zawrócili.
Dusburg i Mikołaj z Jeroszyna dostarczają ciekawych przykładów, pozwalających
przyjrzeć się wróżbom stosowanym niemalże w ogniu walki. Opisywani Prusowie i Litwini przewidują, wróżbami z rzucania losów i z ptaków, zastawioną przez Krzyżaków
zasadzkę. Dusburg pisze: Litwini podążyli za nimi i doszli do miejsca, w którym bracia
przygotowali na nich zasadzkę. Wówczas jeden z Litwinów zgodnie z ich pogańskimi wierzeniami rzucił los i wykrzyknął na cały głos: ‘Szybko uciekajmy, tutaj bowiem Niemcy
przygotowali na nas zasadzkę’. Kiedy to usłyszeli Litwini zaczęli się wycofywać, a wtedy
bracia wyskoczyli z zasadzki48. Mikołaj z Jeroszyna opisując to samo wydarzenie użył
zwrotu rzucając wiórki49, zamiast missa sorte (rzucił los). Zanim jednak przeanalizujemy ten opis zasadzki warto przytoczyć dla pełniejszego obrazu kolejne przykłady.
Wreszcie kiedy powracający Litwini znaleźli się w pobliżu, pierwszy w szyku Litwin rzucił
los i wykrzyknął: „Biada nam, zły obrót przybierze nasza sprawa”. Skarcił go dowódca
i rozkazał aby zamilkł. Ten jednak nie przestawał wykrzykiwać tego tak długo, dopóki
z zasadzki nie wyskoczyli […] na nich bracia50. Wróżący szedł pierwszy w szyku – kim
był? Nie dowódcą, może strażą, obserwatorem, może kimś ważnym, może kapłanem.
Dlaczego właśnie w tym momencie postanowił wróżyć? Może był zdrajcą, a jego krzyk
miał być znakiem dla Krzyżaków do ataku. W każdym razie jedno jest pewne – rzuca44
A. Fischer, op. cit., s. 41, 43.
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. I, s. 123; Livländische reimchronik, w. 2484–2485: ir hertze stûnt
nâch strîte gar, / in was der spân gevallen vol, s. 57.
46
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. I, s. 124; Livländische reimchronik, w. 7232–7234, s. 166: in viel vil
dicke wol ir spân, / ir vogel in vil wol sanc / sô prûveten sîe, daz in gelanc.
47
KZP, III, 240, s. 173; ChTP, III, 240, s. 200: Qui dum appropinquarent, mittentes sortem secundum ritum
eorum compertum fuit, quod eij prospere succedere non deberet. Unde statim iter redeundi sunt aggressi.
48
KZP, III, 347, s. 228; ChTP, III, 347, s. 260: Sed Lethowini sequentes dum venirent ad locum, ubi fratres posuerant insidias, unus missa sorte secundum ritum gentilitatis clamavit alta voce: „Cito revertamur,
insidiae Theutonicorum sunt hic”. Quo audio dum Lethovini recederent, fratres de insidiis exilientes sequebantur.
49
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. II, s. 67; Di Kronike von Pruzinland, w. 25940–25941, s. 602:
werfinde sîne spâne.
50
KZP, III, 241, s. 174; ChTP, III, 241, s. 200: Tandem dum revertentes essent in vicino, primus Lethovinus
in acie missa sorte clamavit: „Vae nobi, male ibit negotium nostrum”. Quem capitaneus incrapavit, ut taceret. Ille autem non cessavit id ipsum clamare, quosque fratres cum sis de insidiis erumpentes insilirent.
45
78
Marek M. Pacholec
nie losu przez osobę inną niż wódz, w dowolnym momencie, nie było niczym dziwnym
i wyjątkowym. Mikołaj z Jeroszyna pisze o tym samym wydarzaniu: A gdy zbliżali się
do miejsca, gdzie zasadzka się ukryła, Litwin, kroczący na przedzie, niewiadomo (?) czy
ptak ku niemu leciał, czy diabeł łudził, wnioskował (z tego), jaki na niego los padnie, który
okazał się takim, że niebawem w głos zakrzyknął: „Biada nam, biada, biada nam dzisiaj
wszyscy razem zginiemy”51. Jednak nie ma tu rzucania losu, ale sugestia, że odczytał
przyszłość z lotu ptaka, czy też z podszeptu diabła. Można jednak sądzić z wcześniejszego fragmentu, iż był zwiadowcą, strażą przednią – szedł na przedzie szyku. Zatem
jako czata musiał być wyczulony na wszelkie niepokojące znaki. Takim niepokojącym
syganłem mógł być ptak spłoszony przez czających się w zasadzce Krzyżaków. Doświadczony zwiadowca zorientował się w czym rzecz i krzykiem ostrzegł kompanów.
Krzyżacy ukryci w zasadzce mogli to wydarzenie zinterpretować inaczej, przez pryzmat wiedzy o pogańskich i zabobonnych praktykach Litwinów.
Oczywiście to tylko próba interpretacji wydarzenia i nie ma żadnej pewności, że
tak było. Litewski zwiadowca mógł być w pełni przekonany o wieszczym charakterze
ptaka, którego dostrzegł. Możliwe również, że nie było żadnego ptaka tylko jak pisał
Dusburg „rzucanie losu”, a w każdym razie ukrytym w zasadzce Krzyżakom mogło
się tak wydawać. Aby rzucić losy należało zejść z konia i przyklęknąć. Można zatem
spekulować, iż to co Krzyżakom się wydawało rzucaniem losów było zwykłym „czytaniem” tropów przez zwiadowcę. Dostrzegł on coś niepokojącego i aby się upewnić oraz
dokładniej zbadać ślady zszedł z konia i przyklęknął. Przekonał się, że na drodze litewskiego oddziału są ślady, których w jego mniemaniu być nie powinno i wszczął alarm.
Niewykluczone, że krzyżacy rzucaniem losu, czy „podszeptem diabła” tłumaczyli sobie
odkrycie zastawionej przez nich pułapki. Przecież byli przekonani o tym, iż zasadzka
jest tak dobrze przygotowana, że nie da się jej dostrzec. Warto jednak pamiętać, iż nawet jeśli owa pułapka została odkryta wskutek doświadczenia zwiadowcy, to absolutnie nie wyklucza stosowania przez Bałtów wróżb w trakcie działań wojennych. Wszak
kronikarze podkreślają, iż Litwini rzucają los zgodnie z ich pogańskim zwyczajem. Ów
zwyczaj z pewnością istniał i musiał Krzyżakom być znany, wszak na tej wiedzy oparli
opis wydarzeń z zasadzki. Ich interpretacja, słuszna czy nie, w tym jednostkowym przypadku musiała mieć jakieś kulturowe podstawy. Wróżenie z ptaków z całą pewnością
u Prusów istniało. Mierzyński daje opis znaczenia takich ptasich wróżb. Orły, kruki
i sępy były złym znakiem, zapowiadały niepokój. Pożary i szkody wszelkie zapowiadały
sowy, kanie i jaskółki. Natomiast dobre wróżby przynosiły dzięcioły, bociany, żurawie,
gołębie i słowiki. Wrony wieszczyły zmiennie w zależności od okoliczności. Szczegółowe znaczenie wróżby odczytywano z odgłosów ptasich i strony, z której było je słychać.
51
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. II, s. 65; Di Kronike von Pruzinland, w. 19386–19396, s. 528:
Und dô sî nêhetin der stat, / dâ dî lâge was gesat, / inweiz waz vogils kegen in vlôc, / odir ob der tûvil troc
/ den vordirstin Littouwin, / wen daz er wold î schouwin, / wî im gevîle dâ sîn lôz, / daz sich im ouch alsô
vorschôz, / daz er zuhant vil lûte schrê: / „Wê uns, wê uns, hûte wê, / wir sin allintsam vorlorn”.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
79
Prawa strona oznaczała powodzenie i pomyślność52. Jak podaje Jan z Posilge, w 1370 r.
Kiejstut i Olgierd wtargnęli na Sambię, kierując się w ich mniemaniu pomyślną wróżbą z przelatującego dzięcioła, jednak dla Litwinow wyprawa skończyła się przegraną
bitwą pod Rudau53.
Ciekawą analogię można dostrzec z znaczeniu stron – lewa, prawa. Przy wróżbie
z ptaków, jak i wróżbie z użyciem konia, prawa strona miała pozytywny wydźwięk. Dla
porządku warto jeszcze dodać zapis Tacyta o wróżeniu z ptaków u Germanów: Znają
i tu wróżby z głosów oraz lotu ptaków54. Jak widać powstaje tu kolejna analogia i zbieżność tradycji świata barbarzyńskiego.
Do „szybkich wróżb” można zaliczyć również popularne wśród Bałtów55 wróżenie z kości łopatkowej zwierzęcia. W Kronice liwońskiej rymowanej czytamy: Patrząc
na kość od łopatki, doznał w sercu wielkiego bólu. I rzekł: Litwini cierpią biedę, brat mój
zabity; wojsko stało w moim dworze od wczora do dnia dzisiejszego. Kość już niejednego
okłamała, Lengewina jednak nie oszukała. Jak podług swej wiary przepowiedział, tak też
się stało56. Jest to opis wydarzeń z 1243 r. Lengewin – litewski możny, kunigas, wywróżył sobie nieszczęście z kości łopatkowej. Musiał być doświadczonym wróżbitą, gdyż
się nie omylił, jak wielu innych. Wróżba ta nie była zbyt skuteczna, lecz Bałtowie kładli
to na karb nieumiejętnego odczytania wróżby: kość już niejednego okłamała, natomiast
nie podważali wiary w autentyczną i magiczną moc tychże wróżb.
Niewątpliwie lud wierzący w siłę wróżb, wierzył również w omeny. Przykładem
takiej wiary może być zachowanie Wieletów (Luciców), którzy zabierali ze świątyni
Swarożyca w Radogoszczy na wyprawę sztandary z wizerunkami pogańskich bogów:
Lucicy tymczasem wrócili zagniewani i skarżyli się na to, iż obrażono ich boginię. Albowiem jeden z ludzi margrabiego Hermana przebił kamieniem jej wizerunek na sztandarze. Kiedy jej kapłani donieśli o tym ze skargą cesarzowi, otrzymali jako odszkodowanie
dwanaście talentów. A kiedy Lucicy usiłowali przeprawić się koło grodu warownego Vurcin przez silnie wezbraną Muldę, stracili drugi obraz bogini wraz z doborowym oddziałem pięćdziesięciu wojowników. Pod wpływem tak złej wróżby pozostali wojownicy chcieli
po powrocie do domu, za namową złych ludzi, wystąpić ze służby cesarza, lecz przywódcy
odwiedli ich od tego na wspólnie odbytym zgromadzeniu57. Wizerunki bóstw, które mają
52
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 84–85.
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 120.
54
Germania, X, s. 69; ibidem, s. 68: Et illud quidem etiam hic notum, avium voces volatusque interrogare.
55
A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 116. Pisze za Praetoriusem o Nadrowach stosujących tą wróżbę.
56
Tłum. za A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 116; Livländische reimchronik, w. 3021–3030, s. 70: An ein schulderbein er sach, / des quam sîn hertze in ungemach. / Er sprach: „die Littowen liden nôt, / mîn brûder ist
geslagen tôt. / Ein her in mîme hove lac / sint gestern biz an diesen tac”. / Daz bein hât manchen sint gelogen. / Lengewin was doch unbetrogen: / als er dâ vor hatte gesehen / nâch sînem gelouben iz was geschhen.
57
Kronika Thietmara, VII, 64, s. 209; Thietmar von Merseburg, VII, 64, s. 477–478: Sed Liutici redeuntes
irati dedecus dee sue illatum deae suimet illatum queruntur. Nam haec in vexillis formata a quodam Herimanni marchionis socio lapide uno traiecta est; et dum hoc ministri eius imperatori dolenter retulissent,
ad emendationem XII talenta perceperunt. Et cum iuxta Vurcin civitatem Mildam nimis effusam tran53
80
Marek M. Pacholec
dla Wieletów duże znaczenie; są znakiem drużyny, dodają otuchy, są symbolem opatrzności ich bogów, mają wymiar magiczny. Ich zniszczenie poczytywane jest za zły omen
– oto wyznawcy tracą moc boskiej opieki przed wrogiem, lub bogowie przestają sprzyjać tym, którzy się związali z wyznawcami Boga chrześcijan. W każdym razie zwycięstwo jest niepewne. Omen ten mógł skutkować nawet konsekwencjami politycznymi
(zerwanie układu, wystąpienie ze służby). Tu jednak wodzowie są mniej zabobonni.
Z dowodów pośrednich można domniemywać, że Prusowie zabierali na wyprawy
wojenne wizerunki bogów. Miało to zapewnić im nieustanną opiekę i pomoc boską.
Pośrednią wiadomość, zresztą bardzo niejasną i rodzącą wiele wątpliwości, przekazuje
Tacyt pisząc o Estach Czczą Matkę Bogów. Jako oznakę tych wierzeń noszą na sobie coś
w kształcie dzika, co niczym broń czyni czciciela bogini bezpiecznym nawet pośród wrogów, chroniąc go przed wszelkimi niebezpieczeństwami58. Z całą pewnością jest tu mowa
o jakichś znakach czy symbolach darzonych religijną estymą, które mają ochronne
właściwości. Mogą to być sztandary, rzeźby, malowidła na tarczach, wisiory i amulety na szyję. Na podstawie tego zapisu trudno jednoznacznie rozstrzygnąć czym były
wspomniane „coś w kształcie dzika”. Pewne światło na ten problem mogą rzucić inne
przekazy źródłowe. Według Tacyta Germanie wierzyli w obecność swego boga w obozie: Do walki niosą wizerunki i pewne znaki wzięte z gajów59. Podobny obraz wyłania
się z kroniki Thietmara, który opisując świątynię Swarożyca w Radogoszczy wspomina
przy okazji o sztandarach zabieranych ze świątyni na wojnę: znajdują się tam również
sztandary, których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną,
i wówczas niosą je piesi wojownicy60. Co do faktu, iż na sztandarach są wizerunki ich bogów, nie ma żadnej wątpliwości. Pisze o tym Thietmar w kilku innych miejscach swej
kroniki: Lucicy, którzy wkroczyli za poprzedzającymi ich w pochodzie bożkami61. I kolejny fragment potwierdzający, iż „wizerunki bogów” są tożsame ze „sztandarami”: Lucicy tymczasem wrócili zagniewani i skarżyli się na to, iż obrażono ich boginię. Albowiem
jeden z ludzi margrabiego Hermana przebił kamieniem jej wizerunek na sztandarze62.
Biorąc pod uwagę dotychczas wykazane zbieżności kulturowe świata barbarzyńskiego (tradycja wróżb na wiecach, rzucanie losów, wróżenie z użyciem konia i włóczsire voluissent, deam cum egreio L militum comitatu alteram perdidere. Tam malo omine residui domum
venientes a servicio caesaris se malorum instinctu abalienare nituntur; sed habito post communi suimet
placito a prioribus suis convertuntur.
58
Germania, XLV, s. 95; ibidem, s. 94: Matrem deum venerantur. Insigne superstitionis formas aprorum
gestant: id pro armis omniumque tutela securum deae cultorem etiam inter hostis praestat.
59
Germania, VII, s. 67; ibidem, s. 66: Effigiesque et signa quaedam detracta lucis in proelium ferunt.
60
Kronika Thietmara, VI, 23, s. 131; Thietmar von Merseburg, VI, 23, s. 303: Vexilla quoque eorum, nisi
ad expeditionis necessaria, et tunc per pedites, nullatenus moventur.
61
Kronika Thietmara, VI, 22, s. 130; Thietmar von Merseburg, VI, 22, s. 302: Liuzici […] sotiantur, deos
suimet precedentes subsequuti.
62
Kronika Thietmara, VII, 64, s. 209; Thietmar von Merseburg, VII, 64, s. 477–478: Sed Liutici redeuntes
irati dedecus dee sue illatum deae suimet illatum queruntur. Nam haec in vexillis formata a quodam Herimanni marchionis socio lapide uno traiecta est.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
81
ni, wróżenie z lotu i śpiewu ptaków, hodowanie w świętych gajach „wróżebnych” koni)
można zakładać, iż u Prusów również istniał zwyczaj zabierania w bój wizerunków bogów. Kolejną, choć słabą, przesłanką morze być rzeźba z kapitelu kolumny w infirmerii
zamku malborskiego. Wśród uwidocznionych tam walczących Prusów jest wojownik
dzierżący proporzec. I tu warto zadać pytania. Czy rzeźbiarz widział osobiście pruskie
wojsko, czy też opierał się na ustnych przekazach i własnych wyobrażeniach? Ów Prus
jest pieszym żołnierzem, a znak, który trzyma w ręku przypomina raczej proporzec
rycerski, choć woj na nobila/rycerza nie wygląda – walczy pieszo. Może być zwykłym
chorążym, a sztandar, który trzyma wcale nie musi zawierać boskiego wizerunku.
W każdym razie źródła z czasu podboju plemion pruskich nie wspominają o jakimkolwiek sztandarze, proporcu, czy znaku, pod którym by Prusowie szli do boju, jednak na
rzeźbie taki widnieje. Zatem mimo milczenia kronik w sprawie sztandarów nie znaczy,
że Prusowie ich nie używali. Biorąc to pod uwagę i wcześniej przytoczone analogie
germańskie i słowiańskie można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że Prusowie
zabierali wizerunki swych bogów na pola bitewne.
Ofiary składano bogom nie tylko przed wyprawą wojenną. W trakcie wojny również. Chodziło o uzyskanie dodatkowej pomocy w walce, w chwilach krytycznych.
Dusburg opisując pruskie oblężenie zamku w Bartoszycach daje temu pośredni dowód. Oblężenie było dużym starciem. Wedle kroniki broniło się 400 zbrojnych, Prusów zaś było 1300. Nadto napastnicy używali machin oblężniczych i umocnili swoje
pozycje trzema szańcami. Podczas oblężenia jednym z kluczowych momentów była
zażarta bitwa z Prusami o ich ofiarne naczynie: w kotle tym zgodnie z ich rytuałem Prusowie mieli zwyczaj gotować jadło ofiarne. Naczynie musiało być ważne, gdyż rozgorzała
zacięta bitwa [po której] bracia siłą zdobyli kocioł63. Widać z tego, że skoro mieli kocioł
ofiarny, to składali podczas oblężenia bogom ofiary ze zwierząt. Zabijano je i przyrządzano z nich posiłek w specjalnym naczyniu. Ofiarne jadło spożywano wspólnie. Kocioł musiał być sporych rozmiarów, a przynajmniej na tyle duży, aby zbrojni zakonni
mogli dostrzec go zza obwarowań bartoszyckich. Wszak bitwa o kocioł wynikła z ich
inicjatywy. Gdy zobaczyli, jak Prusowie przenoszą go z jednego szańca na drugi, to
postanowili go zdobyć, licząc przy tym, że jego utrata złamie w napastnikach bojowego ducha. Zatem najprawdopodobniej kocioł musiał mieć dla Prusów duże znaczenie,
choć nie kluczowe. Mimo utraty naczynia duch bojowy w nich nie upadł.
Kocioł jako mitologiczny przedmiot występuje w licznych mitach Wysp Brytyjskich. Owe kotły mają swe indywidualne właściwości. Jedne uśmiercają, inne obdarowują natchnieniem, mądrością lub życiem. Ogólnie przyjmuje się, iż owe naczynia
w wyniku zakorzeniania się w społeczeństwie chrześcijaństwa nabierały nowych cech,
ewoluowały – ostatecznie stając się legendarnym św. Graalem64. Niewątpliwie kotły
obrosłe mitami mają swój rzeczywisty pierwowzór w religijnych tradycjach Celtów.
63
KZP, III, 120, s. 115; ChTP, III, 120, s. 131: in quo Prutheni consecrata secundum ritum ipsorum decoquere consueverunt, bellum magnum [po której] fratres [...] caldarium violenter obtinuerunt.
64
J. i C. Matthews, op. cit., s. 122.
82
Marek M. Pacholec
Ze źródeł znane są też inne przypadki zabiegów magicznych mających na celu
zapewnienie sobie powodzenia w boju. Honoriusz III w swej bulli z 15.VI.1218 r.
przekazuje informacje o Prusach, którzy zabijają jeńców i maczają w ich krwi dzidy
i miecze, w przekonaniu, iż przyniesie to powodzenie w wyprawach wojennych65.
Zupełnie odosobnionym i jednostkowym jest przypadek opisany w kronice Henryka Liwońskiego. Estonowie wyrywają serce Hebbusowi – duńskiemu staroście, pieką
je i spożywają w celu dodania sobie mocy i sił witalnych swych wrogów ­– chrześcijan.
Dzieje się to w 1222 r.66 To jedyny taki przypadek odnotowany w kronikach. Zatem
należy być ostrożnym i nie uogólniać go na wszystkich Bałtów.
Wódz odgrywał na polu walki niepoślednią rolę. Nie była ona związana jedynie
ze sferą dowodzenia i planowania militarnych posunięć. Z wielu przykładów zawartych w kronikach wyłania się bardzo wyraźny obraz postawy wojska w obliczu wroga
w zależności od osoby wodza. Najwięcej przykładów opisuje postawę i śmierć wodza
na polu walki oraz jej skutki. Dusburg pisze o Pyopso, wodzu Warmów oblegających
Bałgę: Pyopso […] przeszyty strzałą pewnego brata padł na ziemię i ducha wyzionął.
Przestraszeni tym wydarzeniem Prusowie nie wykonali zadania i wycofali się67. Podobnie przy oblężeniu Kowalewa przez Bartów i ich wodza Diwana: brat Arnold Krop
wystrzelił strzałę z kuszy i przeszył nią szyję wspomnianego Diwana. Kiedy ten zmarł, pozostali Prusowie nie wypełnili zadania i wycofali się68. Widać wyraźnie, iż osoba wodza
jest kluczową postacią w boju. Bez niego żadne zadanie, choćby najpewniejsze zdaje
się być dla Prusów niewykonalne. Nie tylko śmierć wodza, lecz nawet wyeliminowanie go z walki powoduje gwałtowny upadek morale w szeregach wojska. Za przykład
niech tu posłuży Diwan, który ze swym oddziałem 13. ludzi ścigał odział krzyżacki,
który był wycieńczony ucieczką i trzyletnią obroną Wiesenburga: niezdolny do walki,
jak pisze kronikarz. Diwan dogonił Krzyżaków, zaatakował, zabił trzech braci. Jednak
w potyczce sam został ranny i zamiast kontynuować bój z dużą przewagą – wycofuje
się: Diwana ciężko ranili, a ten wycofał się wówczas z walki, bracia zaś ze swoimi ludźmi
w pokoju odeszli69. Podobnie Henryk Monte, przywódca Natangów zebrał wielkie wojsko
i przybył na przedpola Królewca. […] Pewien sługa ranił rzeczonego Henryka. […] Osłabiony tą raną Monte nie wykonał zadania i wycofał się70. Również podczas oblężenia
Welawy przez Litwinów ich dowódca został zabity bełtem z kuszy i mimo poważnej
65
A. Fischer, op. cit., s. 38; A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 125.
A. Mierzyński, Źródła, t. I, s. 111. Za kroniką Henryka Liwońskiego.
67
KZP, III, 20, s. 56; ChTP, III, 20, s. 64: Pyopso […] et appropians cuiusdam fratris telo percussus in terram
decidens expiravit, de quo facto alli perterriti infecto negotio recesserunt.
68
KZP, III, 165, s. 137; ChTP, III, 165, s. 157: frater Arnoldu Crop sagittans cum balista dictum Dywanum
per collum transfixit. Quo mortuo alli infecto neotio recesserunt.
69
KZP, III, 117, s. 114; ChTP, III, 117, s. 129: non valentes ad bellum, Dywanum graviter vulneraverunt,
et extunc cassavit a bello, et fratres cum suis in pace recesserunt.
70
KZP, III, 104, s. 109–110; ChTP, III, 104, s. 123–124: Henricu Monte Natangorum capitaneus congregatio magno exercitu venit ad campum Könnigsbergk [...] quidam famulus [...] dictum Henricum vulneravit. [...] De quo vulnere debilitatus cum exercitu suo infecto negotio retrocessit.
66
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
83
przewagi Litwini w przerażeniu odstąpili od oblężenia71. Czy za taką postawą wojska coś się kryje? Dlaczego pozbawieni wodza woje tracą ducha bojowego? Dlaczego
nie wybierają sobie kolejnego dowódcy, który ich poprowadzi? Może nieco rozjaśni
ten problem opis wodzów germańskich sporządzony przez Tacyta. Daje on poniekąd
odpowiedź dlaczego dowódca był tak istotny i nie spełniał jedynie roli przywódczej.
Gdy przychodzi stanąć w szyku, hańbą jest dla naczelnika dać się przewyższyć w męstwie,
hańbą dla drużyny nie dorównać w męstwie naczelnikowi. Już zaś na całe życie niesławę
i hańbę przynosi, gdy ktoś przeżyje naczelnika i powróci z bitwy. Głównym wszak ich
zobowiązaniem jest bronić go i strzec oraz uświetniać własnymi mężnymi czynami jego
chwałę: naczelnicy walczą dla zwycięstwa, drużyna dla naczelnika72. Cały ciężar zwycięstwa spoczywa na barkach wodza. Łaski i przychylność bogów wcześniej uproszone
ofiarami spływają na dowódcę i dopiero przezeń na resztę wojska, gdy jego zabraknie
następuje brak boskiej pomocy. Rola wodza jest kluczowa, jak się zdaje nie tylko ze
względu na aspekty militarne (dowodzenie), ale również ze względu na aspekty religijne, magiczne. Jest on łącznikiem między drużyną a bogami. Dlatego ważnym było, aby
wódz był osobą wyjątkową, wzorem męstwa, odwagi i waleczności. Musiał się podobać
bogom wojny. Wszak łaska bóstw wojny przez niego spływała na drużynę. Bez wodza
nie ma zwycięstwa. Germanie wodzów [wybierają] podług męstwa. [...] wodzowie zaś
raczej przykładem niż dzięki swej władzy – jeśli są w gotowości, widoczni, jeśli walczą
przed szykiem – wzbudzając podziw zyskują posłuszeństwo73. Przykładem takiego wodza
był Arminiusz, który zagrzewał do walki gestami, okrzykami i własnym przykładem –
męstwem i ranami74. Wódz, jak pisze H. Łowmiański, był „duszą wojny”75.
Mając te wnioski na względzie łatwiej będzie zrozumieć kolejny zapis z kroniki
Dusburga, który zdaje się wyłamywać z dotychczas ukazanego schematu postępowania: śmierć wodza = panika i porażka wojska. Pogezanie z Sudowami i innymi plemionami z Prus […] podeszli pod zamek elbląski i przystąpili do ataku na niego; i byli tak
skorzy do walki, że o mało nie zdobyliby przedzamcza, gdyby pewien człowiek zwany
Wirtel nie przeszył włócznią ich dowódcy. Po jego śmierci w gniewie odjechali ku pewnemu gródkowi […]. Po krótkim szturmie zniszczyli go ogniem. [...] Potem, gdy zauważyli,
że wszystko układa się po ich myśli, podeszli pod zamek Weklice […] i po długim zażartym
szturmie oraz po zacieklej obronie […] obrócili go w popiół76. Tu mimo zabicia dowódcy
71
KZP, III, 122, s. 117; ChTP, III, 122, s. 132.
Germania, XIV, s. 73; ibidem, s. 72: Cum ventum in aciem, turpe principi virtute vinci, turpe comitatui
virtutem principis non adaequare. Iam vero infame in omnem vitam ac probrosum superstitem principi suo
ex acie recessisse. Illum defendere, tueri, sua quoque fortia facta gloriae eius assignare praecipuum sacramentum est. Principes pro victoria pugnant, comites pro principe.
73
Germania, VII, s. 67; ibidem, s. 66: duces ex virtute sumunt [...] duces exemplo potius quam imperio, si
prompti, si conspicui, si ante aciem agant, admiratione praesunt.
74
Tacyt, Roczniki, Ks. II, 17, [w:] Tacyt, Wybór pism, przeł. i oprac. S. Hammer, Wrocław, 1953, s. 34.
75
H. Łowmiański, Prusy – Litwa – Krzyżacy, Warszawa 1989, s. 66.
76
KZP, III, 169, s. 138–139; ChTP, III, 169, s. 159: Pogesani cum Sudowitis et aliias gentibus de Prussia
[...] procedentes castrum Elbingense impugnawerunt et adeo infesti fuerunt, quod utique suburbium expu72
84
Marek M. Pacholec
Prusowie nie załamują się, przeciwnie ogarnia ich gniew. Nie kończą działań zaczepnych, zdobywają pewien gródek i dalej zaciekle, czyli z odwagą i determinacją zdobywają i niszczą Weklice. Na początku zapiski mowa jest o Pogezanach, Sudowach i innych
plemionach, którzy wspólnie atakują. Niewykluczone, iż przed rozpoczęciem działań
zbrojnych wyłonili z pośród siebie na czas wyprawy głównodowodzącego. Ten jednak
zginął przy zdobywaniu Elbląga. Wkrótce jednak dokonują wyboru nowego wodza.
Mają z kogo wybierać, wojsko składa się z Pogezanów, Sudowów oraz innych plemion.
Po wyborze wodza toczą dalszy bój, aż decydują się na atak na Weklice. Ważne jest tu
owo gdy zauważyli, że wszystko układa się po ich myśli. Po krótkich walkach o nieznany
nam gródek przekonują się, że nowemu wodzowi bogowie również sprzyjają. Dlatego
też pełni zapału i ducha bojowego oraz nowej energii podeszli pod zamek Weklice […]
i po długim zażartym szturmie oraz po zaciekłej obronie […] obrócili go w popiół. Dlaczego zatem we wcześniej opisanych przykładach walczący nie wybrali sobie nowego
wodza i nie walczyli dalej? W celu wyjaśnienia tej odmienności w zachowaniu, kluczowym wydaje się przyjęcie założenia, iż dowódcą mógł zostać tylko ktoś wyjątkowy,
może z odpowiedniego rodu, a wśród tamtego wojska takiego nie było.
Upadek ducha bojowego i morale całych plemion z powodu utraty wodzów pokazują inne zapiski Dusburga. W rozdziale o spustoszeniu ziemi Skalowii czytamy:
Gdy zatem prosty lud usłyszał, że wodzowie ich wojsk, którzy prowadzą wojny, uciekli,
sami także poddali się wierze chrześcijańskiej77, lub Kiedy zabito wodzów i innych ludzi,
którzy dowodzili walkami, Natangowie i Warmowie ponownie poddali się pod jarzmo
wiary i braci78. Mamy tu podział społeczeństwa na „wodzów” i „prosty lud”. Ów prosty
lud nie może spośród siebie wybrać wodzów, nie ma wśród nich takich, którzy są predestynowani do bycia wodzami.
4. Po wojnie – układy i przysięgi
Gdy kończyła się wojna należało zawrzeć pokój lub przed wojną – sojusz. Pewność i trwałość traktatom i sojuszom w świecie chrześcijańskim nadawały przysięgi
i dokumenty. Bałtowie mieli również obrzędy związane z polityką. Mieli swój system
nadający moc porozumieniom politycznym. Również wiązali się przysięgą, lecz była
ona wzmacniana przez różne rytuały.
Najczęściej w źródłach podawany jest fakt przysięgania na moc bogów. Na Rusi
w 907 r.: Olega i jego mężów wezwali do przysięgi wedle zakonu ruskiego, ci klęli się
gnassent, si non quidam dictus Wirtel capitaneum ipsorum cum lancea transfixisset. Quo mortuo turbati
recesserunt usque ad propugnaculum quoddam [...] post modicam impugnationem incendio destruxerunt
[...]. Posthaec cum viderent sibi omnia ad votum succedere, accedentes ad castrum Wetritze [...] post longam
et duram impugnationem et obsessorum virilem defensionem tandem in cinerem.
77
KZP, III, 188, s. 149; ChTP, III, 188, s. 171: Communis autem populus audiens, quod duces exercitus sui,
per quos bellum gerebatur , recessissent, subiecit etiam se fidei Christianae.
78
KZP, III, 136, s. 123; ChTP, III, 136, s. 140: Occisis ergo capitaneis et aliis per quos bellum regebatur,
Nattangi et Warmienses se fidei et fratribus iterum submiserunt.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
85
na oręż swój i na Peruna, boga swojego, i na Wołosa, boga bydła, i utwierdzili pokój79.
U Dusburga: Diwan [...] przysięgał na moc swoich bogów80, również Giedymin złożył
przysięgę na moc bogów81.
Nieco szerzej rytuał przysięgi opisuje Marcin Murinius w Kronice mistrzów pruskich. Saimo, pierworodny Wejdewuta, legendarnego króla Prusów przysięga, iż dotrzyma nałożonych nań przez ojca zobowiązań. Postaci przywołane przez Muriniusa są
legendarne, lecz nie to jest tu istotne, najważniejszy jest sam ryt przysięgi: Ślubuję pod
karaniem boga mojego Perkuna, który mię ogniem swym niech zabije, jeśliż tego wszystkiego nie ziścię. Rzekł mu zaś Krywo Kryweito: Włóż rękę twoje na głowę ojca swego,
a dotknij się dębu twych przemożnych bogów82. Obrzęd przysięgi ma swój ustalony ryt.
Przysięgający wymawia głośno formułę wzywając bogów, aby go pokarali, gdyby nie
dotrzymał przysięgi. Następnie kładzie dłoń na głowie tego, komu przysięga. Świadkiem jest kapłan. Gwarantem przysięgi są bogowie, których się przywołuje podczas
obrzędu przez wypowiedzenie ich imienia i dotknięcie świętego drzewa, które jest ich
symbolem.
Dotykanie świętego drzewa jako gest symbolizujący łączności z bóstwem stojącym na straży przysięgi odnajduje też podobieństwa w kulturze chrześcijańskiej. Oto
mający dotrzymać warunków pokoju Świętopełk przysięgał na świętą ewangelię Bożą,
którą dotknął rękami83. Takie akcesoria, czy to drzewo, czy biblia, łączą niczym pępowina wierzącego z jego bogiem, wzmacniając tym samym moc przysięgi.
U Łotyszy istniał obrzęd stosowany podczas zawierania przymierza, sojuszu, czy
też pokoju. Roku 1212 między Litwinami i Łotyszami a Zakonem rozpoczęły się spory
o barcie i pola dlatego Liwończycy i Litwini zawiązali między sobą spisek przeciwko braciom i potwierdzili swoje sprzysiężenie, pogańskim zwyczajem, depcząc miecze84. Nie ma
tu wprawdzie nic o składanej przysiędze, ale wydaje się to dość oczywiste, iż musiały
ją strony przymierza składać wobec siebie. Symbolika deptanych mieczy, jako narzędzi
wojny wydaje się przejrzysta.
Kuronowie, jak podaje w swej kronice Henryk Liwoński: gdy chrześcijanie zgodzili się na ten pokój, umacniają [go Kuronowie] rozlewem krwi, jak jest w zwyczaju
pogan85. Zastanawiające jest, jak owe umacnianie pokoju rozlewem krwi mogło wyglądać?
79
Powieść minionych lat, [w:] Kroniki staroruskie, wyd. F. Sielicki, tłum. E. Goranin, F. Sielicki, H. Suszko,
Warszawa 1987, s. 33.
80
KZP, III, 165, s. 136; ChTP, III, 165, s. 157: Dywanus [...] iuravit per potentiam deorum suorum.
81
KZP, III, 359, s. 232; ChTP, III, 359, s. 266: per deorum potentiam iuraverit.
82
M. Murinius, op. cit., c. 7, s. 21.
83
KZP, III, 39, s. 68; ChTP, III, 39, s. 77: iuravique ad sancta Dei ewangelia per eum corporaliter tacta.
84
Tłumaczenie własne. Henrici Chronicon Lyvoniae, s. 281: Unde Lyvones et Letti, recedentes a Teutonicis
inter se coniuraverunt, et gladiorum calcatione coniurationem suam pagano, more confirmaverunt.
85
Tłum. za J. Powierskim, Grunwald 1410, s. 200; Henrici Chronicon Lyvoniae, s. 245: quam pacem consencientibus christiais, sicut mos est paganorum, sanguinis effusione stabiliunt.
86
Marek M. Pacholec
Mierzyński podaje przykład przysięgi opisany w pieśniach niejakiego Piotra Suchewirta, bywającego na dworach rycerskich i możnych panów, którym układał pieśni
o ich czynach. Od Suchewirta dowiadujemy się zatem, iż Kiejstut złożył królowi Węgier przysięgę na krwi86. Jak mogła wyglądać taka przysięga przybliża A. Mierzyński
w oparciu o Chronikon Dubnicense, której autorstwo przypisuje się Janowi Mnichowi,
będącemu zapewne naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń. Pierwszy akt przysięgi był de facto wróżbą mającą rozsądzić czy jest wolą bogów, aby Kiejstut złożył przysięgę. Ten akt Jan Mnich błędnie przyjął jako właściwą przysięgę. Właściwy akt przysięgi rekonstruuje A. Mierzyński na podstawie świadectwa rycerza de Sernegge87, który
również był naocznym świadkiem przysięgi Kiejstuta. Oto jak wyglądała przysięga „na
krwi”. Działo się to na równinie, na której był rozbity obóz. Zatem wszyscy mogli być
świadkami przysięgi. Do dwóch wolnostojących drzew lub pali przywiązano czerwonego wołu w pozycji stojącej. Kiejstut będąc wróżbitą/ofiarnikiem cisnął w wołu nóż
trafiając w arterię szyjną. Obficie trysnęła krew, co odczytano jako przychylność bogów dla złożenia przysięgi. Potwierdził to Kiejstut głośnym okrzykiem „Patrz na wołu,
bóg z nami!”. Dopiero po tym pozytywnym wyniku wróżby następuje właściwy akt
przysięgi. Kiejstut macza palce we krwi wypływającej z arterii i maże nią swoje czoło.
Następnie Kiejstut lub jego pomocnik odcina głowę wołu i nieco ją odsuwa od tułowia, po czym brocząc we krwi przechodzi trzy razy między tułowiem a głową wołu
wyrzekając słowa: „niech ze mną to samo się stanie, jeśli umowy nie dotrzymam”88.
Mierzyński sugeruje, że wcześniej przytoczona procedura przysięgi z deptaniem
mieczy odbywała się podobnie co z zabitym wołu i wypowiadano podobne słowa przysięgi89. Czyli miecze też deptano trzy razy wypowiadając przy tym przysięgę.
Dla porządku przytoczę jeszcze jak wyglądała przysięga u Luciców. Thietmar
pisze: układ pokojowy umacniają przez podanie prawicy i równoczesne wręczenie obciętego czuba włosów z wiązką trawy90. Co oznacza symbolika tego rytuału? Prawica
u Germanów i Słowian to symbol władzy – ściskając sobie prawe dłonie strony łączą
swą władzę, by wzmocnić układ. Wręczenie włosów to symbol gotowości oddania się
w niewolę w razie zerwania układu, trawę z pobojowiska wręcza pokonany – jest to
symbol gotowości odstąpienia swego terytorium.
Z powyżej wymienionych przykładów wynika, iż rytuały polityczne miały swój
określony przebieg. Po zakończeniu rozmów i omówieniu warunków porozumienia,
zasięgano przez wróżbę opinii bogów co do planowanych działań. Następnie składano
86
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 76; Historiae Hungaricae Fontes Domestici, Scriptores, vol. III Chronicon
Dubnicense, wyd. M. Florianus, Lipsiae 1884, s. 161.
87
Heinrich Truschess von Diesenhoven, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, hrsg. T. Hirsch, M. Töeppen,
E. Strehlke, Bd. III, Leipzig 1866, s. 420; A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 79–80.
88
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 82.
89
A. Mierzyński, Źródła, t. II, s. 81.
90
Kronika Thietmara, VI, 25, s. 132; Thietmar von Merseburg, VI, 25, s. 304: Pacem abraso crine supremo
et cum gramine datisque affirmant dextris. Kronika Thietmara, przyp. 127, s. 338.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
87
sobie wzajemną przysięgę, która była wzmacniana różnymi rytuałami w zależności od
rodzaju porozumienia.
Również na zakończenie działań wojennych Bałtowie składali ofiary bogom, w zależności od wyniku wojny – przebłagalne za niedotrzymane im przysięgi lub dziękczynne na sukces w boju. Dusburg pisze: Po zwycięstwie składają swoim bogom ofiarę
i trzecią część tych wszystkich rzeczy, w których posiadanie weszli z tytułu zwycięstwa,
oddają wspomnianemu Kriwemu, aby ten je spalił91, zaś Mikołaj z Jeroszyna: po zwycięstwie przynosili ofiary bożkom za pomyślność i wszystkiej zdobyczy część trzecią, którą
im dało zwycięstwo, oddzieliwszy niebawem oddawali Criwemu, który ją na cześć bogów
spalił92. Wspomnianego Kriwego należy traktować jako głównego kapłana plemiennego. To jemu wojownicy dostarczają po wyprawie 1/3 z wojennego łupu, aby ten ją
spalił. Ofiarą dla bogów mógł być każdy element ze zdobyczy wojennej, nawet jeńcy.
Dobitnie o tym świadczą kroniki. Wigand z Marburga pisze, iż w 1365 r. Litwini po
udanym wypadzie zbrojnym poświęcają bogom krew byka i jeńca jednego, zwanego Hensel Neuenstein w ogień na ofiarę wrzucają93. Przy składaniu ofiar z ludzi istniała zasada
losowania jeńca, który będzie oddany bogom w ofierze. Jako przykład niech posłuży
zapis Dusburga o bitwie pod Pokarwis z 1261 r., którą wygrali Natangowie: Po tej rzezi
Natangowie chcieli złożyć ofiarę bogom, rzucili zatem los pomiędzy Niemców wziętych
tam do niewoli94. Kroniki nie podają, czy również losowano przedmioty, które miały
być złożone w ofierze, czy też wybór był dokonywany świadomie przez wojowników,
wodza lub kapłana. Wieleci składali ofiary takie jakie wskazał los: Gdy na wojnę ruszają, zawsze go [boga] pozdrawiają; gdy szczęśliwie z niej powracają, czczą go należnymi
darami i przez los i przez konia […] pilnie badają jaką ofiarę stosowną winni kapłani złożyć bogom. Niemy gniew bogów łagodzą ofiary z ludzi i bydła95. Brak jednak szczegółów
z jakiego zakresu ofiara była losowana (dobra zdobyczne, inwentarz ruchomy, jeńcy).
Nie znamy też szczegółów procedury losowania.
91
KZP, III, 5, s. 46; ChTP, III, 5, s. 53: Post victoriam diis suis victimam obtulerunt et omnium eorum, quae
ratione victoriae consecuit erant, tertiam partem dicto Crive praesentaverunt, qui combussit talia.
92
Tłum. za A. Mierzyńskim, Źródła, t. II, s. 61; Di Kronike von Pruzinland, w. 4109–4115, s. 349: swn sî
gesigit hâtin, / daz sî ir opfir tâtin / den abgotin durch ir heil, / und al der habe dritt teil, / dî in zûval des
sigis gab, / wart von in geteilit ab / und geantwortit Criwin sân.
93
Tłum. za E. Raczyńskim, Chronikon seu Annales Wigandi Marburgensis, ed. J. Voigt, E. Raczyński, Poznań 1842, s. 155; Die Chronik Wigands von Marburg, hrsg. T. Hirsch, [w:] Scriptores rerum Prussicarum, hrsg. T. Hirsch, M. Töeppen, E. Strehlke, Bd. II, Leipzig 1863, s. 549: sacrificantes Diis sanguinem thauri, et quendam, vocabulo Hensel Neuwenstein in ignem proiciunt et sacrificant.
94
KZP, III, 91, s. 102; ChTP, III, 91, s. 116: Post hanc caedem Nattangi volentes victimam diis offere sortem
inter Theutonicos ibi captos.
95
Kronika Thietmara, VI, 25, s. 131; Thietmar von Merseburg, VI, 25, s. 304: Hanc ad bellum properantes
salutant, illam prospere redeuntes muneribus debitis honorant, et, quae placabilis hostia diis offerri a ministris debeat, per sortes ac per equum, sicut prefatus sum, diligenter inquiritur. Hominum ac sanguine
pecudum ineffabilis horum furor mitigatur.
88
Marek M. Pacholec
Jako ciekawostkę, nie odnajdującą zbieżności w kulturze Bałtów i jednocześnie
trudną do sklasyfikowania w przyjętym schemacie wywodu, przedstawię obrzęd odbywany u Germanów. Tacyt pisze: Rodzaj widowisk mają jeden i wszędzie ten sam: nadzy
młodzieńcy, dla których jest to rozrywką, skacząc rzucają się pomiędzy miecze i najeżone
framee. Ćwiczenie zrodziło biegłość, biegłość – sztukę, jednak nie dla zysku czy zapłaty;
nagrodą za najbardziej nawet śmiały wyczyn jest zadowolenie widzów96. W objaśnieniach do tego zapisu znajduje się informacja, iż jest to „taniec sakralny”97, rytualny
taniec poświęcony bogom wojny. Można się jedynie domyślać, iż wspominani młodzieńcy to jeszcze tacy, którzy nie zetknęli się z wrogiem w boju. Dzięki temu obrzędowi mogą udowodnić swe męstwo i odwagę – jest to substytut boju.
5. Podsumowanie
Prusowie przed wojną zbierali się na wiecach, na których decydowano o wojnie lub
pokoju. Te szczególne wiece zwane były „wiecami z żelazem”. W celu podjęcia decyzji
ofiarnik przez wróżby badał wolę bogów i ich przychylność dla samego wiecu. Następnie kolejnymi wróżbami sprawdzał czy podjęte przez wiec decyzje odniosą pozytywny
skutek i czy bóstwa będą sprzyjać ich realizacji. Wróżono różnymi sposobami. Jednym
z nich było złożenie krwawej ofiary wróżebnej. Przeznaczano na ten cel dzika, byka,
kozła lub świnię – w kolorach czarnym lub czerwonym. Ofiarnik rzucał nożem lub
włócznią w zwierzę unieruchomione między wbitymi palami lub drzewami i wróżył
z upływu krwi. Znakiem była siła z jaką tryskała krew – im silniej tym lepsza wróżba.
Również badanie układu i stanu wnętrzności należało do sposobów wieszczenia. Do
bezkrwawych wróżb zaliczało się natomiast rzucanie losów. Polegało ono na rzucaniu
kilku (trzech?) małych, płaskich drewienek, mających różniące się dwie strony. Wynik
wróżby odczytywano z układu rzuconych losów/wiórków/drewienek. Nie wykluczone, że im więcej losów padło „dobrą” stroną, tym większe szczęście się zapowiadało.
Kolejną bezkrwawą metodą były wróżby z konia, zwane hippomancją. W tym celu
wykorzystywano specjalnie hodowane w świętych gajach konie, które darzono wyjątkową estymą. Koń musiał mieć ściśle określoną maść, zapewne w każdym z plemion
pruskich inną. Dodatkowym niezbędnym akcesorium była włócznia wbita na drodze
między kapłanem a koniem. Kapłan przywołując do siebie konia odczytywał wynik
wróżby z tego, którą stroną koń minął włócznię, ewentualnie którą nogą koń zaczynał
96
Germania, XXIV, s. 81; ibidem, s. 80: Genus spectaculorum unum atque in omni coetu idem: nudi iuvenes, quibus id ludicrum est, inter gladios se atque infestas frameas saltu iaciunt. Exercitatio artem paravit,
ars decorem, non in quaestum tamen aut mercedem: quamvis audacis lasciviae pretium est voluptas spectantium.
97
Germania, s. 133. Porównaj: Tacyt, Germania, [w:] Tacyt, Wybór pism, przeł. i oprac. S. Hammer,
Wrocław, 1953, przyp. 139 objaśnia, iż jest to taniec poświęcony bogu wojny, którego pozostałości
zachowały się na niektórych terenach Niemiec do XVII w. O framee pisze Tacyt: „noszą włócznie, zwane przez nich frameami, o wąskim i krótkim grocie, lecz tak ostrym i wygodnym w użyciu, że tą samą
bronią walczą w razie potrzeby zarówno z bliska, jak i na odległość” – Germania, VI, s. 66–67.
Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
89
iść. Lewa strona oznaczała niepomyślność, zaś prawa – pomyślność. W tej wróżbie koń
był jedynie narzędziem, którego „dosiadało” bóstwo i nim powodziło.
Kapłanem-ofiarnikiem-wróżem był ten, kto w danych okolicznościach cieszył
się największym autorytetem. Jednocześnie miał on moc interpretacji wyników wróżb
i orzekania jaka wola bogów z nich wynika. Po zakończeniu wróżb kapłan wzywał
zgromadzonych wojów, aby złożyli przysięgę, iż 1/3 łupu wojennego oddadzą bogom
i spalą w ofierze.
Podczas działań zbrojnych Prusowie, przy podejmowaniu decyzji o charakterze
militarnym, nie stronili od wsparcia się wróżbami. Nie wymagały one skomplikowanej
procedury (jak w przypadku wiecu) – rzucenie losów, wiórków, obserwacja przyrody:
nasłuchiwanie i obserwacja zachowania ściśle określonych gatunków ptaków (z której
strony nadlatuje ptak lub, z której strony słychać jego śpiew etc.), szum wiatru. Powtarza się tu magiczne, rytualne znaczenie stron, lewa – porażka, prawa – sukces. W wypadku tych wróżb wieszczem mógł być każdy.
W trakcie działań wojennych nie omieszkali stale dbać o opiekę swych bogów
składając im ofiary. Do tego celu służyły również specjalne kotły, w których gotowano
zapewne mięso ze zwierząt ofiarnych, a następnie je wspólnie spożywano. Naczynia
te były istotnym elementem życia religijnego, na tyle dużą, iż Prusowie toczyli w ich
obronie zaciekłe boje. Można domniemywać, iż Prusom na wyprawach wojennych „towarzyszyli” ich bogowie – na sztandarach lub pod innymi postaciami. Bliskość bóstw
miała mieć szczególnie pozytywny wpływ na wynik bitew i potyczek. Jednak w przypadku uszkodzenia takiego wizerunku lub jego utraty, mogli poczytywać ów fakt jako
zły omen, zapowiedź porażki.
Również wódz pełnił na wojnie niepoślednią, pozamilitarną, magiczną rolę. Był
on pośrednikiem między oddziałem a bóstwami, pomostem, po którym na wojowników spływała opiekuńcza moc bogów. Gdy zbrakło dowódcy, wojsko ogarniała panika,
powodowana przeświadczeniem o utraconej, wraz z osobą wodza, opiece bóstw. Bez
wodza zaprzestawano walki. Dowódca szedł do boju razem z oddziałem i był równie
narażony na śmierć, jak jego towarzysze. Przez to Prusowie zbyt łatwo mogli ponosić
porażki, pomimo nierzadko liczebnej przewagi.
Po wojnie należało uregulować wzajemne stosunki walczących stron. Zawierano
porozumienia, które wzmacniano przysięgami. Te miały określony rytuał. Zaklinano
się na swój oręż i bogów zastrzegając, że w razie niedotrzymania przysięgi, spadnie na
wiarołomcę gniew bóstw wzywanych na świadków. Umacniano też przysięgę rozlaniem krwi zwierzęcia ofiarnego i mażąc sobie twarz jego krwią. Przy zawieraniu porozumień deptano miecze na znak zawieszenia walk między układającymi się stronami.
Innym aktem kończącym wojnę było złożenie bogom, zaprzysiężonej przed wyprawą/wojną, ofiary składającej się z 1/3 łupów wojennych, w tym również jeńców.
Ofiarę z pośród jeńców wyłaniano w drodze losowania. Następnie całość palono prawdopodobnie w świętym gaju, a ofiarnikiem był kapłan, który przewodził wiecowi.
90
Marek M. Pacholec
Die mit Krieg verbundenen
pruSSischen religiös-magischen Riten
Zusammmenfassung
Magisch-religiöse Riten und Rituale begleiteten die Balten in allen Aspekten ihres Lebens. Die
bekanntesten waren Begräbnisse und mit dem Ackerbau verbundene Rituale. Etwas schlechter
erforscht ist die Sphäre der Riten und Rituale, die mit dem Krieg und einer im weiten Sinne
verstandenen Politk verbunden sind.
Zu den mit Krieg und Politik verbundenen Ritualen gehören die Stammesversammlungen, bei denen über Krieg und Frieden entschieden wurde und die als „Volksversammlung
mit Eisen” bezeichnet wurden. Der Opferpriester erforschte durch Vorzeichen den Willen der
Götter und ob sie der Stammesversammlung wohlwollend waren. Anhand weiterer Vorzeichen
prüfte er dann, ob die Entscheidungen der Volksversammlung den Göttern gefielen.
Das Wohlwollen der Götter wurde durch blutige Opfer – schwarz- oder rotfarbige wilde
Tiere, Stiere, Bullen, Ziegenböcke oder Schweine – erforscht. Der Opferpriester las das Ergebnis der Weissagung aus der Art, wie das Blut floss oder wie die inneren Organe angeordnet waren. Zu den unblutigen Weissagungen gehörten das Werfen von Losen bzw. mehreren (drei?)
kleinen, flachen Hölzchen. Das Ergebnis der Weissagung wurde aus der Position der geworfenen Lose/Späne/Hölzchen gelesen. Eine weitere unblutige Methode waren Weissagungen mit
Hilfe eines Pferdes und Speeren (sog. Hippomantik). Bei dieser Weissagung wurden Pferde, die
in heiligen Hainen gehalten wurden, benutzt, die eine genau definierte Farbe haben. Bei dieser
Weissagung war das Pferd nur Instrument, das die Gottheit bestieg und lenkte. Opferpriester
und Seher war derjenige, der sich in der gegebenen Situation der größten Autorität erfreute.
Damit hatte er die Macht, die Ergebnisse der Weissagung zu interpretieren und den Willen der
Götter zu verkünden, der sich aus ihnen ergab.
Auch im Kampf nutzten die Prußen Weissagungen, wenn sie Entscheidungen militärischen Charakters trafen. Dies waren Weissagungen, die ohne komplizierte Prozeduren auskamen,
wie das Werfen von Losen, Spänen und die Beobachtung des Fluges klar definierter Vogelarten.
Während ihrer Kriegshandlungen suchten sie ständig den Schutz ihrer Götter, indem sie
ihnen opferten. Man kann vermuten, dass die Prußen bei ihren Kriegszügen von ihren Göttern
begleitet wurden – auf den Feldzeichen oder in anderer Form. Die Nähe der Götter sollte einen
besonders positiven Einfluss auf die Ergebnisse von Schlachten und Gefechten haben
Im Krieg hatte der Führer eine Schlüsselrolle. Er war die Verbindung zwischen der bewaffneten Abteilung und den Göttern, die Brücke über die die schützende Macht der Götter
auf die Kämpfer überging. Wenn der Führer verschwand, erfasste Panik das Heer, da es überzeugt war, dass es mit dem Führer auch den Schutz der Götter verloren habe.
Die Friedensschlüsse der Kriegsparteien nach dem Krieg und die bei dieser Gelegenheit
geleisteten Eide folgten einem Ritual. Man schwor auf sein Schwert und die Götter, rieb sich
das Gesicht mit dem Blut von Opfertieren ein und trat auf die Schwerter. Gleichzeitig wurde
vereibart, dass auf den Meineidigen der Götter, die als Zeugen angerufen wurden, falle, falls
er den Eid nicht halten sollte. Eine andere Art den Krieg zu beenden, bestand darin, dass man
den Göttern, die vor dem Kriegszug versprochenen Opfer darbrachte, die aus einem Drittel der
Beute einschließlich der Kriegsgefangenen bestanden. Von den Kriegsgefangenen wurden die
Opfer durch Los bestimmt. Danach wurde vermutlich alles in einem heiligen Hain verbrannt,
wobei der Opferpriester der Kaplan war, der die Volksversammlung leitete.
Grzegorz Białuński
Ród Pipina1
Postać Pipna ze względu na jej tragiczny los budziła dosyć duże zainteresowanie dotychczasowej historiografii. Znacznie mniej miejsca poświęcono jego rodowi. Na
obrazie takim zaważył przekaz kroniki Piotra z Dusburga, w której oprócz rozbójniczej działalności w ziemi chełmińskiej i tragicznego końca Pipina, wspomniano tylko
wiernego Zakonowi jego syna Mattona2. Tak było m.in. u Lucasa Davida3, Marcina
Muriniusa4, Kaspra Schütza5 i Johannesa Voigta6, którzy na ogół ściśle trzymali się
jego informacji, rzadko odwołując się do odmiennych szczegółów o Pipinie (Peypino) z późniejszej kroniki Szymona Grunaua. Ten zaś siedzibę jego lokalizował milę od
Vogelsangu, w miejscu zwanym Waro. Działalność w ziemi chełmińskiej Pipin miał
prowadzić aż dwa lata. Jego synem nie był Matto (Mato), jak podawał Dusburg, znany
z udziału w bitwie nad Durbą, ten bowiem miał być Sambem rodem z Quednau, ale
niejaki Macko, który miał walczyć dzielnie po stronie Zakonu w czasie pierwszego
powstania Prusów. Wymienił ponadto niejakiego Meylino, który miał być synem siostry Mackonisa7. Siedziby Pipina w ziemi chełmińskiej długo nie potrafiono dokładnie
wskazać. Za Kasprem Hennenbergerem powtarzano opinię o grodzie zwanym Schlem1
Artykuł powstał w ramach projektu badawczego sfinansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nr N N108 251035.
2
Petrus de Dusburgk, Chronica terrae Prussiae, ed. J. Wenta, S. Wyszomirski, Monumenta Poloniae Historica. Nova series, t. XIII, Kraków 2007 (cyt. Dusburg), III, 7 i 84; zob. polskie wydanie: Piotr z Dusburga, Kronika ziemi pruskiej, tłum. S. Wyszomirski, wstęp i komentarz historyczny J. Wenta, Toruń 2004.
3
L. David, Preussische Chronik, hrsg. E. Hennig, Bd. II, Königsberg 1812, s. 60–61; Bd. III, Königsberg
1813, s. 17–18; Bd. IV, Königsberg 1813, s. 30, 32; jeziora Pipina nie potrafił zlokalizować, jego synowi
występującym pod imieniem Macko (zamiast Matto) przypisał znaczną rolę w pierwszym powstaniu
Prusów, wątpił też w jego tożsamość z Pomezaninem Macko, dzielnie walczącym w czasie bitwy pod
Durbą.
4
M. Murinius, Kronika mistrzów pruskich, opr. Z. Nowak, Olsztyn 1989, s. 77.
5
C. Schütz, Rerum Prussicarum Historia, Gedani 1769, s. 45 (u niego Pupin).
6
J. Voigt, Geschichte Preussens von den ältesten Zeiten bis zum Untergange der Herrschaft des deutschen
Ordens, Bd. II, Königsberg 1827, s. 220–221, 224, 434; Bd. III, Königsberg 1828, s. 185; autor wyraził
pewne wątpliwości co do pruskiego brzmienia imienia Pipin, nie znał też lokalizacji jego grodu w rejonie Pigży. Za Grunauem i Davidem przypisał Mattonowi (u niego Macho lub Makko), synowi Pipina,
dużą rolę w czasie pierwszego powstania pruskiego, jako wiernego stronnika Zakonu. Znał nadanie dóbr
dla Macho z 1260 r.
7
Simon Grunau’s Preussische Chronik, hrsg. M. Perlbach, Bd. I, Leipzig 1876, s. 187, 215–217, 255. Matto
miał być bratem S(k)lodo z Quednow, który także brał udział w bitwie nad Durbą. Szymon Grunau
ewidentnie w tym miejscu pomieszał i sztucznie połączył różne postacie z kroniki Dusburga.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 91–112
92
Grzegorz Białuński
mo (Slommo, Slemmo), położonym najpewniej nad Jeziorem Chełmżyńskim, ewentualnie nad Jeziorem Grodzieńskim (Grodno)8. Na okolice między Starym Toruniem
i Grzywną wskazał Max Toeppen9, a ostatecznie położenie „jeziora Pipina” przy Pigży
(Pipingesehe) ustalił Wojciech Kętrzyński10. Niewątpliwie ten ostatni dokonał przełomu w badaniach nad rodem Pipina. Choć jeszcze w pierwszej pracy błędnie uznał go
za protoplastę możnego rodu Stangonów, zaś jego syna Mattona (Macho) za ojca Dytryka (Teodoryka) Stango właściciela ogromnych dóbr w Pomezanii11. Imię, nazwisko
i herb otrzymać miał Matto od swojego ojca chrzestnego Hermana Stangona – brata
komtura dzierzgońskiego Henryka Stangona12. W następnej pracy, opartej już na szerszej kwerendzie archiwalnej, udało się mu poprawnie ustalić genealogię rodu. Założycielem rodu był Pomezańczyk Pipina, jego synem wspomniany Matho-Herman, zaś
wnukiem lub prawnukiem Gunto, właściciel dóbr w Gontach. Następnie Joduta syn
Guntona przeniósł się w Ostródzkie, zaś jego siostry weszły w związki małżeńskie ze
znanymi rodami m.in. Stangonów i Schilingsdorfów13. We wszystkich tych pracach
nie podważano wiarygodności przekazu z kroniki Piotra z Dusburga o działalności
wojskowej Pipina w ziemi chełmińskiej i posiadaniu tamże grodu w Pigży pod Toruniem14. Zastrzeżenia wniósł dopiero Stanisław Kujot, który odrzucił istnienie trzech
pruskich grodów pod Toruniem. Wykluczał nawet imię Pipina, ale przyjmował, że był
postacią rzeczywistą, która poniosła śmierć z rąk Krzyżaków, choć niewiadomo kiedy
i gdzie15.
Nie przyjął tych uwag Henryk Łowmiański. Jego zdaniem Pipin był to pomezański nobilis, który habitabat in quodam propugnaculo w pobliżu Torunia. Ten jego
gródek znajdował się w ziemi podbitej przez Prusów, a zamiarem Pipina był rozbój
na czele drużyny, bandy łotrzyków (cum multis infidelibus latrocinia exercens). W tym
celu musiał posiadać ufortyfikowaną siedzibę16. O siedzibie Pipina w Pigży pisał też
Józef Paradowski17.
8
C. Hennenberger, Erclerung der Preussischen grössern Landtaffel oder Mappen, Königsberg 1595, s. 137,
422; por. M. Praetorius, Deliciae Prussicae, oder Preussische Schaubühne, hrsg. I. Lukšaitė, Bd. II, Vilnius
2004, s. 492–493.
9
M. Toeppen, Historisch-comparative Geographie von Preussen, Gotha 1858, s. 239.
10
W. Kętrzyński, O narodowości polskiej w Prusiech Zachodnich za czasów krzyżackich, Pamiętnik Umiejętności w Krakowie, 1874, t. I, s. 134.
11
Ibidem, s. 164–166. Podobnie przyjmował R. von Flanβ, Geschichte Westpreuβischer Güter, Zeitschrift
des historischen Vereins für den Reg.-Bezirk Marienwerder, 1885, H. 19, s. 37.
12
W. Kętrzyński, O narodowości polskiej, s. 180, w pracy tej nie wiązał jeszcze z Mattonem – Guntona
i jego potomków (ibidem, s. 187).
13
W. Kętrzyński, O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich, Lwów 1882, s. 191–192, 360.
14
Ibidem, s. 53; idem, O narodowości, s. 164.
15
S. Kujot, Trzy grody pruskie w ziemi chełmińskiej, Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, 1908,
nr 4, s. 87–93.
16
H. Łowmiański, Studia nad początkami społeczeństwa i państwa litewskiego, t. II, Wilno 1932, s. 217.
17
J. Paradowski, Osadnictwo w ziemi chełmińskie w wiekach średnich, Lwów 1936, s. 108, 131.
Ród Pipina
93
Do wątpliwości Kujota powrócił, a nawet je podbudował Janusz Bieniak18. Z kolei Jan Powierski ponownie uznał dużą wiarygodność przekazanych w kronice Piotra
z Dusburga informacji, podtrzymując też prawdziwość przekazu o osieku Pipina nad
jeziorem koło Pigży w ziemi chełmińskiej19. Ostatnio do postaci tej powrócił Jarosław
Wenta, opowiadając się za wątpliwościami Kujota i Bieniaka. Jego zdaniem Dusburg
źle osadził wydarzenia w miejscu i czasie. Należałoby je odnieść, częściowo zgodnie
z wcześniejszą sugestią Bieniaka, do Pomezanii i najpewniej do okresu walk w czasie
pierwszego powstania20.
I. Pipin. Między Pomezanią a ziemią chełmińską21
O Pipinie dowiadujemy się z dwóch zaledwie źródeł – z kroniki Piotra z Dusburga
oraz z tzw. Exordium ordinis Cruciferorum seu Chronica de Prussia dołączonego do
Kroniki oliwskiej. Kronikarz krzyżacki napisał, że jak referunt quidam Prusowie mieli
powyżej Torunia nad brzegiem Wisły (in litore Wisele) gród zwany Rogow, a poniżej
w dolnym biegu jeszcze jeden gród w pobliżu obecnego castrum antiquum. Pomiędzy
nimi pośrodku mieszkał nobilis de Pomesania Pippinus, posiadał umocnioną siedzibę
(propugnaculo) nad jakimś jeziorem, które od jego imienia nazwano stagnum Pippini.
Stąd dokonywał licznych rozbojów. Wreszcie Krzyżacy zaatakowali gród Rogow, który
też zdobyli po tym, jak poddał im się dowódca grodu. Przeszedł on na stronę Zakonu, a nawet poprowadził ich wojska na drugi ze wspomnianych grodów, który został
również zdobyty, a pijana załoga zabita. Ów dowódca, jak się następnie dowiadujemy,
był wujem Pipina. Niedługo po opanowaniu obu grodów wydał on w ręce Krzyżaków
również swojego siostrzeńca. Ci zaś powlekli go przywiązanego do końskiego ogona
do Torunia i tutaj powiesili na drzewie. Rzecz działa się w czasie, gdy bracia zakonni
mieszkali jeszcze na dębie22, czyli jak się obecnie przyjmuje w okresie ich pobytu w Starym Toruniu23.
Od czasów S. Kujota wokół tej relacji rozgorzał spór, który wyżej po części zarysowano. Nie miejsce tutaj na pełną jego dokumentację, ale w zależności od uznania lub
odrzucenia jej wiarygodności wypływają ważne wnioski co do początków rodu Pipina,
18
J. Bieniak, Studia nad dziejami ziemi chełmińskiej w okresie piastowskim, Rocznik Grudziądzki, 1970,
t. V–VI, s. 53–67.
19
J. Powierski, Przekaz Dusburga o najazdach pruskich i przejściowej okupacji ziemi chełmińskiej; idem,
Prussica. Artykuły wybrane z lat 1965–1995, t. II, Malbork 2005, s. 27–34.
20
J. Wenta, Pipin, [w:] Słownik biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, t. III, Gdańsk 1997, s. 431; idem,
Od tradycji ustnej do tradycji pisanej na przykładzie Kroniki Piotra z Dusburga, [w:] Res Historica. Kultura piśmienna średniowiecza i czasów nowożytnych. Problemy i konteksty badawcze, red. P. Dymmel,
B. Trelińska, Lublin 1998, s. 76–78.
21
Ten fragment o Pipinie z niewielkimi zmianami zob. też. G. Białuński, Prus Pipin, Echa Przeszłości,
2009, t. X, niestety artykuł ukazał się bez korekty autorskiej.
22
Dusburg, III, 7.
23
J. Powierski, Przekaz Dusburga, s. 27; najpewniej na przełomie 1231/1232 r., ibidem, s. 36.
94
Grzegorz Białuński
jak też szerzej – co do problemu tzw. okupacji pruskiej ziemi chełmińskiej. Pełne ustosunkowanie się do tego zagadnienia wymagałoby odrębnej publikacji, zatem w tym
miejscu poprzestanę na uzasadnieniu swojego zdania w oparciu o dotychczasową dyskusję.
Rozpocznę od wysuwanych zastrzeżeń wobec tej relacji. Przykładowo S. Kujot
uważał, że wiadomość o Pipinie nie była związana z resztą rozdziału o dwóch grodach,
gdyż w tytule nie wspomniano trzeciego grodu. Tymczasem kronikarz rzeczywiście
pisał tylko o dwóch grodach (castrum), do których najwyraźniej nie zaliczał siedziby
Pipina, określając ją odrębnym i zapewne nieprzypadkowym mianem propugnaculum.
Ponadto, jak już zauważył J. Powierski, informacje o dwóch grodach i Pipinie wzajemnie się przeplatają i wyraźnie stanowią zwartą jednolitą całość24.
Wysuwano wątpliwość wobec tożsamości „jeziora Pipina” – Poppingissehe, Pipingesee, też Peppingsee i Pippinisse25 z Pigżą, jako nazwy wywodzącej się od polskiego
rdzenia pop- („Popie Jezioro”), gdyż okolice te od 1242 r. były własnością kościelną26.
Z punktu językoznawczego propozycja ta nie wyjaśnia końcówki -ing, która natomiast
występuje w języku pruskim i jest odpowiednikiem polskiego patronimiku -ic27. Z kolei próba wyjaśnienia występującego u Dusburga związku imienia Pipina z nazwą jeziora od pruskiego Pepekte, Peypote jakoby oznaczającego ‘staw’, ‘sadzawkę’, nie znajduje
potwierdzenia w dostępnych słownikach pruskich28.
Przeważa zgodna opinia, że źródłem rozdziału była ustna tradycja (o czym wprost
wspomina kronikarz) i to najpewniej tradycja rodu Pipina29, skoro dalej w tym samym
rozdziale kroniki mowa jest o jego synu Mattonie, a skądinąd wiemy o jego dalszych
potomkach aż po prawnuków Mattona30. Przeciwnicy relacji przyjmując jednak prawdziwość jednych informacji, odrzucają rzetelność innych, przy tym podkreślając „znaczenie pamięci genealogicznej i przechowywanie wiadomości o przodkach”31. Jak więc
możliwe, aby potomkowie Pipina zapomnieli jego imię, rzeczywisty obszar działalności, a zwłaszcza miejsce jego śmierci, pamiętając o innych drobnych szczegółach, takich
jak np. pijaństwo załogi jednego z grodów. Tym bardziej, że opis geograficzny sprawia,
24
Ibidem, s. 28.
Zob. W. Kętrzyński, O narodowości, s. 134; Di Kronike von Pruzinlant des Nicolaus von Jeroschin, hrsg.
E. Strehlke, Scriptores rerum Prussicarum, Bd. I, Leipzig 1861, s. 352.
26
S. Kujot, op. cit., s. 91.
27
J. Powierski, Przekaz Dusburga, s. 30–31; por. K.O. Falk, Uwagi o jaćwięskim substracie hydronimicznym
na Suwalszczyźnie, Rocznik Białostocki, 1981, t. XIV, s. 33–34, tutaj dalsza językoznawcza literatura.
28
‘Staw’, ‘sadzawka’ to Wurs (ūrs), por. M. Klussis, Bazowy słownik polsko-pruski, Vilnius 1999, s. 331, 340;
R. Trautmann, Die altpreuβischen Sprachdenkmäler, Göttingen 1910, s. 466.
29
Por. S. Kujot, op. cit., s. 90; J. Powierski, Przekaz Dusburga, s. 29–30 (nie wyklucza innych źródeł);
J. Wenta, Od tradycji, s. 76.
30
Die ältere Chronik von Oliwa, hrsg. T. Hirsch, Scriptores rerum Prussicarum, Bd. V, Leipzig 1874,
s. 596–597; por. polskie tłumaczenie Kronika oliwska. Źródło do dziejów Pomorza Wschodniego z połowy XIV wieku, tłum. D. Pietkiewicz, wstęp i komentarz B. Śliwiński, Malbork 2008, s. 55–56.
31
J. Wenta, Od tradycji, s. 77.
25
Ród Pipina
95
prócz jednego szczegółu – o czym za chwilę – bardzo realistyczne i logiczne wrażenie
(położenie Rogowa powyżej Torunia, a dalej w dolnym biegu Wisły castrum antiquum, gdzie rzeczywiście znajdujemy Starogród koło Chełmna, zgadza się też położenie in medio siedziby Pipina, identyfikowanej z Pigżą). Jeśli przyjmujemy tradycję rodzinną, to tym samym trudno oddzielić opowieść o dwóch grodach, skoro jeden z ich
dowódców także należał do krewnych Pipina. Jedyną nielogiczność (może pozorną)
w tej relacji stanowi usytuowanie grodu Rogow, który jest identyfikowany z Rogowem.
Problem bowiem w tym, że osada ta położona jest nad Drwęcą, a nie nad Wisłą, choć
też stosunkowo niedaleko od tej ostatniej. Jednak inne propozycje zupełnie odbiegają
od realiów przekazanych przez Dusburga – Rogoźno leży nad Osą ( J. Bieniak32), zaś
przesunięcie opowieści do rzekomego Rogowa koło Dzierzgonia i Starogrodu (Starego Targu) w Pomezanii jest zupełnie dowolne (również w kwestii chronologii)33. „Podobieństwo nazw niczego nie dowodzi” – jak to słusznie napisał J. Powierski – lepiej
zatem „zawierzyć temu co stwierdza źródło”34. W przypadku Rogowa, o ile identyfikacja miejsca jest słuszna (a z danych Dusburga, poza nazwą rzeki, tak może wynikać),
to najprościej można przyjąć albo rzeczywisty błąd kronikarza (raczej jego informatorów), mianowicie pomylenie Wisły z Drwęcą, również przecież dużej rzeki, co przy
dosyć krótkim jeszcze pobycie Krzyżaków w słabo im znanej ziemi chełmińskiej jest
dopuszczalne35. Albo, co wydaje się pewniejszym wyjaśnieniem, należy niedosłownie
tłumaczyć zwrot in litore, zamiast „nad brzegiem” jako „w pobliżu”, tak jak go oddał
Mikołaj z Jeroschina36.
Przyjęcie wiarygodności tego opisu potwierdza też zarazem przejściową okupację części ziemi chełmińskiej przez Prusów37. To stanowiło jeden z głównych zarzutów
32
J. Bieniak, op. cit., s. 65.
J. Wenta, Pipin, s. 431; idem, Od tradycji, s. 77. Osady Rogowo koło Dzierzgonia nie udało mi się
zidentyfikować, podane przez autora odsyłacze wskazują na jakiegoś Ottona de Reckow, który był
sołtysem tejże wsi na Pomorzu (najprawdopodobniej wsi Rajkowy koło Tczewa). Osada pod nazwą
Rogowo nie występuje też w gruntownej pracy H. Wunder, Siedlungs- und Bevölkerungsgeschichte der
Komturei Christburg 13.–16. Jahrhundert, Wiesbaden 1968, jak też w kompletnych wykazach podatkowych z XIV w. tego obszaru, por. Das Pfennigschuldbuch der Komturei Christburg, hrsg. H. Wunder,
Köln 1969. Wątpliwe też jest skojarzenie Starego Targu ze Starym Grodem. W znanych mi źródłach
średniowiecznych występowała wyłącznie nazwa Aldenmarkt lub Forum antiquum, natomiast nazwa
w formie Starygród pojawiła się w 1629 r., por. prace cyt. powyżej oraz W. Kętrzyński, O narodowości
polskiej, s. 150. Zresztą nazwa przemawia za określoną funkcją osady, która kłóci się z funkcjami grodu.
W okolicy tej archeolodzy nie stwierdzili też śladów żadnego grodziska, por. ostatnio J. Stephan, Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka w komturstwie Dzierzgoń, Studia Historica Slavo-Germanica,
2006–2007 (2008), t. XXVII, s. 69–89.
34
J. Powierski, Przekaz Dusburga, s. 33.
35
Ibidem, s. 32–34.
36
Di Kronike von Pruzinlant des Nicolaus von Jeroschin, s. 352: eine burc gelegin so bobin Torun der Wizlin
nâ, Rogow hiz di burc alda.
37
W sprawie tej pozytywnie wypowiedział się ostatnio również archeolog – K. Grążawski, O tak zwanej
częściowej okupacji ziemi chełmińskiej przez Prusów – głos w dyskusji, Pruthenia, 2008, t. III, s. 251–257,
stwierdzając w podsumowaniu: „skłonni jesteśmy widzieć w tzw. okupacji ziemi chełmińskiej raczej
33
96
Grzegorz Białuński
wobec wiarygodności tej relacji, gdyż stać miało w sprzeczności z innymi fragmentami kroniki Dusburga38. Przekonująca argumentacja J. Powierskiego zwalnia mnie od
szczegółowego przedstawienia problemu. Powtórzę tylko za nim, że przyjęcie okupacji
pruskiej najwcześniej latem 1231 r. i jej zakończenie w roku następnym znosi wszelkie
sprzeczności39.
Podsumowując, przy dosłownym odczytaniu relacji Dusburga nie znajdujemy
w niej podnoszonych przez oponentów nielogiczności, a nawet pozornie ewidentnie
pomyłkowe określenie położenia Rogowa można uznać za prawidłowe. Cała opowieść
sprawia wrażenie spójnej i opartej na skrzętnie przechowywanej tradycji rodowej.
Moim zdaniem w pełni zasługującej na zaufanie.
Pipin pochodził zatem w warstwy możnych Prusów (nobiles) z Pomezanii. Około połowy 1231 r. wraz z częścią innych pomezańskich nobilów brał udział w akcji wojskowej w ziemi chełmińskiej. Przyniosła ona pewne sukcesy m.in. opanowano grody
w Starogrodzie i Rogowie. W tym ostatnim dowódcą załogi został brat matki Pipina,
nieznany z imienia. Pipin zaś wraz ze swoim oddziałem osiadł w jakichś pomniejszych
umocnieniach nad jeziorem w okolicach późniejszej Pigży, której nazwa stanowiła pamiątkę po jego tutaj pobycie. Krzyżacy najpóźniej w 1232 r. kolejno opanowują pruskie umocnienia, do czego walnie przyczynił się krewny Pipina, dowódca załogi w Rogowie. Schwytany Pipin został przywiązany do końskiego ogona i przywleczony do
Torunia (zapewne Starego Torunia). Tutaj powieszono go na drzewie. Pozornie inaczej
o jego śmierci donosi drugie wspomniane wyżej źródło, czyli Exordium z Kroniki oliwskiej. Krzyżacy rozcięli mu brzuch i zmusili do biegu wokół drzewa, dopóki mu się na
nim nie owinęły wnętrzności40. Moim zdaniem kronika ta uzupełnia tylko informacje
Dusburga i podaje szczegóły dodatkowe od przywleczenia Pipina do powieszenia go
(raczej jego zwłok) na drzewie. Ten zginął zapewne na skutek „kary kiszek”, ale powieszenie mogło być dodatkową karą, zarazem odstraszającą innych Prusów. Trudno inaczej wyjaśnić powstałe różnice, tym bardziej, że jak się za chwilę przekonamy, również
autor Exordium znał pewne szczegóły z tradycji rodu Pipina i zasługuje na zaufanie.
Tak okrutna śmierć była karą za bezbożne zamordowanie wielu chrześcijan, o czym
wprost podaje Exordium41. Nie trzeba zatem uciekać się do wyjaśnień, że taka kara mogła dotyczyć tylko poddanych Zakonu i tym samym nie trzeba jej również przenosić
w czasie do okresu pierwszego powstania pruskiego42.
krótki epizod jej częściowego zawłaszczenia bez próby zorganizowania trwałego oporu, nie mówiąc
o eksploatacji gospodarczej tego obszaru”.
38
J. Bieniak, op. cit., s. 63; J. Wenta, Od tradycji, s. 77; idem, Studien über die Ordensgeschichtsschreibung
am Beispiel Preuβens, Toruń 2000, s. 211.
39
J. Powierski, Przekaz Dusburga, s. 36, tutaj dodatkowe przesłanki źródłowe np. relacja Tomasza z Zajączkowa o zajęciu przez Prusów umocnień pod Toruniem.
40
Die Chroniken von Oliva, s. 597.
41
Ibidem, s. 597: sic qui multos Christianos impie necauerat crudeliter fuit et miserabiliter interemtus.
42
J. Wenta, Pipin, s. 431.
Ród Pipina
97
Pipin zginął pod Starym Toruniem około 1232 r. Zważywszy na to, że jego wuj
był jeszcze w pełni sprawny, a on sam miał najpewniej jednego tylko syna, ewentualnie
córkę (zob. dalej) musiał być w momencie śmierci stosunkowo młodym człowiekiem.
II. Matto. „Wierny do śmierci”
Pipin miał syna o imieniu Matto, którego Dusburg określił jako nobilis viri de Pomesania43. W przeciwieństwie do ojca był wiernym chrześcijaninem i aż do swojej śmierci
gorliwie wspierał zakon krzyżacki44. Przykładem owej wierności zdaniem tego kronikarza był jego udział w bitwie nad Durbą w lipcu 1260 r., od której rozpoczęło się drugie powstanie Prusów. Matto został przy Krzyżakach do końca. Przebywając w otoczeniu dowódcy wielkiego marszałka w Prusach Henryka Botela proponował spieszenie
wojsk, aby utrudnić ewentualną ich dezercję z pola bitwy45. Rady tej nie usłuchano,
a wojska krzyżackie poniosły klęskę m.in. na skutek ucieczki części wojsk. Warto zwrócić uwagę na przebywanie Mattona w gronie dowództwa krzyżackiego, co podkreśla
jego poważne znaczenie i zaufanie u Krzyżaków.
Dodatkowe o nim informacje znajdujemy w Exordium dołączonym do Kroniki
oliwskiej. Oprócz więc podkreślenia niezmiennego trwania Mattona w wierze autor
dodał, że był on jedynym synem Pipina, a na chrzcie przyjął imię Herman46. Wszystko
to świadczy moim zdaniem o rzeczywistym związaniu się Mattona-Hermana z zakonem krzyżackim. Najpewniej osierocony w bardzo młodym wieku znalazł się wśród
grona młodzieży pruskiej wychowanej przez Zakon. O takich przypadkach stwierdza
wyraźnie Piotr z Dusburga47. Z całą pewnością znał dobrze język niemiecki, o czym
zaświadcza jego obecność i wypowiedzi w gronie dowódców krzyżackich.
Najprawdopodobniej Matto nie zginął nad Durbą, w każdym razie kronikarze
nic o tym nie wspominają. Pewną przesłanką, że ocalał z pogromu jest potwierdzenie
mu licznych dóbr nadaniem datowanym na 1260 r.48 Dokładnej daty tego nadania
nie znamy, ale jednoznaczne podkreślenie jego powodu w „dowiedzionej wierności”
Mattona pozwala przypuszczać, że idealną ku temu okazją była właśnie owa bitwa.
Poza tym czas po wybuchu powstania był najlepszym okresem, kiedy trzeba było zabezpieczyć wierność sojuszników pruskich. Wystawcą dokumentu był biskup pomezański Albert. Nadał on Mattonowi (Mathoni) prawo chełmińskie na jego dobra Trist,
Trumpe i Sobis. Obowiązkiem pozostawała tylko służba rycerska oraz wnoszenie czyn-
43
Dusburg, III, 7.
Ibidem.
45
Dusburg, III, 84.
46
Die Chroniken, s. 597.
47
Dusburg, III, 91.
48
Urkundenbuch zur Geschichte des vormaligen Bisthums Pomesanien, hrsg. H. Cramer, Marienwerder
1885 (dalej UBP), nr VI.
44
98
Grzegorz Białuński
szu rekognicyjnego, w postaci 1 funta wosku i denara kolońskiego49. Było to typowe
nadanie dóbr rycerskich.
Powyższe nadanie poświadcza, że owe dobra Trist, Trumpe i Sobis Matto posiadał już przedtem. Nie wiadomo jednak, czy odziedziczył je po ojcu, czy też otrzymał
je później. Spróbujmy określić ich położenie. Tutaj z pomocą przychodzi nam wspomniane nadanie z 1260 r., gdzie dosyć dokładnie opisano granice dóbr50. Stanowiły
zwarty obszar położony między jeziorem Liwieniec (Liwencz), z którego wypływała
rzeka Liwa, następnie granica biegła brzegiem rzeki w stronę jakiegoś bagna (w kierunku Sypanicy), tam w jego środku zaczynały się granice Tycza Stangona (obecnie
Sypanica i Orkusz), potem granicę stanowiły dobra niejakiego Algaudisa (obecne okolice Rodowa i Gorowychów) oraz jeziora Noeapus51 i Dzierzgoń. Stąd granica biegła do
punktu wyjścia przy jeziorze Liwieniec52. Opis ten wskazuje jednoznacznie na okolice
dzisiejszych Gont. Potwierdza to nota ab extra przy dokumencie z 1260 r.: Gunthonis
privilegium53, czyli przywilej Guntona, jak za chwilę się przekonamy potomka Mattona, od którego powstała nazwa późniejszych dóbr.
Zastanawia zmiana nazw dóbr na Gonty (Gunten) co może być przesłanką za
nie rodowym ich pochodzeniem. Czy wobec tego możemy wskazać inną siedzibę Pipina? Ewentualną ku temu przesłankę może dać kronika Szymona Grunaua. Określa on Mattona (u niego: Mackona) jako jedynego wiernego Krzyżakom Pomezanina
w czasie pierwszego powstania Prusów. Dostarczał on żywności załogom krzyżackim
w Elblągu, Starogrodzie (Althaus) i Toruniu, ale wkrótce potem umarł. Na łożu śmierci przywołał pewnych braci zakonnych, którym zapisał swój gród Cargey. Za jego przykładem na stronę Zakonu miało przejść 13 następnych pruskich panów grodowych54.
Większość tych informacji Grunau niewątpliwie wydedukował na podstawie Dusburga, a przede wszystkim ze wzmianki o nieustraszonej obronie wiary chrześcijańskiej aż
do śmierci Mattona55. Trudniej wskazać na źródło wiadomości o dostarczaniu żywności, przekazaniu grodu Cargey, jak też owych 13 pruskich panach grodowych. Czy są to
przykłady na dowolne wymysły kronikarza, czy też jednak miały one jakieś podstawy
źródłowe? W następnej części opisał on najazd Jaćwięgów i Natangów na gród Cargoy
49
Ibidem.
Ibidem.
51
Obecnie trudno zidentyfikować. J. Powierski, Żuława Kwidzyńska i jej zaplecze osadniczo-własnościowe
w Pomezanii na Pojezierzu Iławskim w średniowieczu (w świetle źródeł pisanych), [w:] idem, Prussica,
t. II, s. 402, odczytuje to jako „miejsce”, tymczasem zwrot ad locum trzeba odczytać jako ad lacum, potwierdza to użycie tego samego zwrotu w stosunku do jeziora Dzierzgoń (ad locum [...] Sargen).
52
UBP, nr VI.
53
Ibidem.
54
Simon Gruanau’s, s. 215, przy okazji zamieścił też opowieść związaną z chrztem Mattona. Oto, gdy
ten przyjmował chrzest był we władzy szatana, od którego uwolnił go wręczony mu wtedy krzyż. Informacje te prawie bez zmian podał znowu L. David, op. cit., Bd. III, s. 17–18, u niego przykładowo
występuje 11 pruskich możnych.
55
Dusburg III, 7.
50
Ród Pipina
99
oraz na innych 13 grodów. Najazd ten połączył ze zniszczeniem szpitala przed Toruniem. Dowódcą Prusów miał być Meylino, siostrzeniec Mattona56. To ostatnie wydarzenie znamy z kart kroniki Piotra z Dusburga. W czasie drugiego powstania Prusowie
(ale nie ma tutaj mowy o Jaćwięgach i Natangach, ani o imieniu przywódcy) zniszczyli
poświęconą przez biskupa chełmińskiego Heidenryka (1246–1263) kaplicę przy szpitalu położonym poza murami Torunia57.
Niestety na obecnym etapie badań nie jesteśmy w stanie ustalić ewentualnego
źródła pochodzenia tych informacji i choć większość danych jest dobrze osadzonych
w wydarzeniach skądinąd znanych, to resztę na razie trudno uznać za prawdziwą. Nawet fakty znane z innych źródeł są przez Grunaua dosyć luźno interpretowane i błędnie umiejscawiane w czasie. Warto jednak sprawdzić, czy gród lub dobra Cargay jest
skądś znany. Dobra o takiej nazwie naturalnie nie występowały, ale spotykamy dobra
o nazwie zbliżonej, mianowicie współczesne Girgajny (Girgeine, Girgeyn)58, co ważne położone w Pomezanii, choć w jej części zachodniej. Przypuszcza się, że okolice te
zajmowała pomezańska ziemia Geria59. Tutaj na mocy traktatu dzierzgońskiego nakazano wybudowanie dwóch kościołów60. Ziemia była więc duża (aż dwa kościoły)
i stosunkowo szybko schrystianizowana. Istotne jest też, że Girgajny znalazły się potem w ręku krzyżackim. W 1315 r. owe campum Girgeine zostało nadane niejakiemu
Symekoni Prutheno61. Najbardziej zaskakujące okazuje się jednak to, że w granicach
owego pola leżało jezioro Trumpe, a więc dokładnie tak jak nazwany był jeden z majątków trzymanych przez Mattona. Nieoczekiwanie zyskujemy poważny argument, że
przekaz Szymona Grunaua zawiera, również w tych fragmentach nie potwierdzonych
przez inne źródła, elementy wiarygodne. Rodzi się jednak pytanie, czy dobra Trumpe
wzmiankowane w dokumencie z 1260 r. leżały w okolicy jeziora Gont62, gdzie przeniesiono nazwę związaną z rodem, czy też mamy wówczas do czynienia z opisem granic
tylko części z trzech dóbr trzymanych przez Mattona? Na pierwsze rozwiązanie wskazuje użycie w dokumencie liczby mnogiej (Prima igitur granicia predictorum bonorum
incipit [...])63, choć pojęcie „dobra, majątek” oddawany był w liczbie mnogiej, nawet jeśli dotyczył tylko pojedynczych dóbr. Wystarczy przyjrzeć się opisom granic dóbr tego
czasu np. nieodległe dobra Sasiny graniczyły z bona nostrorum hominum de Colken,
56
Simon Gruanu’s, s. 216.
Dusburg, III, 161, u Grunaua błędne imię biskupa (Johannes).
58
G. Gerullis, Die altpreuβischen Ortsnamen, Berlin–Leipzig 1922, s. 40.
59
R. Wenskus, Zur Lokalisierung, s. 384; H. Wunder, op. cit., s. 171, 198–199.
60
PU, I.1, nr 218.
61
PU, II.1, nr 130.
62
W. Kętrzyński, który przyjmował, że Trumpe oznaczało późniejsze dobra Trumieje (Trumpnia, Trumya), por. W. Kętrzyński, O narodowości polskiej, s. 165; taką identyfikację przyjmował też R. von
Flanβ, op. cit., s. 37.
63
UBP, nr VI.
57
100
Grzegorz Białuński
bona nostrorum hominum de Crekin i bona illorum de Surkapurn64. Poważniejsze wątpliwości budzi jednak kompetencja biskupa Alberta w nadawaniu dóbr poza swoim
biskupstwem. Wobec tego, jak też wobec braku śladów jakichkolwiek defektów w dokumencie trzeba uznać, że chodzi tutaj jednak o nazwę używaną w okolicy Gont. Moim
zdaniem, okolice Girgajn mogły być gniazdem rodowym, skąd przodkowie Pipina lub
on sam emigrowali na zachód w okolice rzeki Liwy, przenosząc też nazwę Trumpe i zachowując poprzednie dobra. Jeśli uznajemy wiarygodność Grunaua w sprawie dóbr
Cargay (Trumpe), należy też przyjąć, że po śmierci Mattona zostały one przekazane
Zakonowi, a ten później nadał je w inne ręce, o czym wyżej wspomniano. Na koniec
tych rozważań trzeba jeszcze wyjaśnić zmianę nazwy dóbr na Gonty. Tłumaczyłbym ją
dwoma przesłankami, po pierwsze Matto pozostawił nieletnich synów, a po drugie po
wielkim powstaniu pruskim zmieniło się na skutek nowych nadań środowisko sąsiedzkie65, które nie pamiętało Mattona, za to dobrze kojarzyło długowiecznego Guntona.
Pewnej wiarygodności zyskuje też informacja o siostrzeńcu Mattona – dowódcy napadu pruskiego na dobra Cargay i kaplicę szpitalną pod Toruniem. Przekazanie
Krzyżakom dóbr rodowych, jakimi jak sądzę były dobra koło Girgajn (Trumpe), mogło spowodować odwet współrodowców66. To pozwalałoby przyjąć istnienie siostry
Mattona, jak też określić czas śmierci Mattona na około 1263 r., co uprawdopodabnia dalsze o nim milczenie w źródłach, jak też późne pojawienie się jego potomków.
Oczywiście zdecydowanie należy podkreślić słabość przesłanek tych rozważań, choć
zbieżność nazwy Cargay z Girgajnami i obecność tamże nazwy Trumpe pozwala przynajmniej z dużym prawdopodobieństwem przyjąć istnienie tamże dóbr rodowych.
Trudno dokładniej zlokalizować w terenie dobra Trist, Trumpe i Sobis. Pewną
wskazówką zdaje się być jednak wieś chłopska zwana Bobencz, Bobenicz67, którą posiadali potomkowie Mattona w obrębie dóbr w Gontach. Być może jej nazwa stanowiła
zdefektowaną wersję pruskiej nazwy Sobis. Owe Bobenicz to późniejszy Titelshof, czyli Bartłówki, położone trzy kilometry na północny-zachód od Prabut, poniżej Gont.
Zresztą w jej bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się wieś Sypanica (Sypenyn w 1242 r.,
potem Sypanicz), która jeszcze bardziej zdaje się nawiązywać do nazwy Sobis68. Można
przypuszczać, że tak nazywał się cały obszar między wsią Bobenicz a Sypanicą. Z kolei jedna z dwóch pozostałych nazw Trumpe lub Trist musiała odnosić się do Gont.
Zważywszy na prawdopodobnie rodową tradycję nazwy Trumpe skłaniałbym się ku
jej identyfikacji z okolicami Gont. Brakuje natomiast przesłanek do bliższej lokalizacji
64
PU, II.1, nr 129.
Por. M. Roman, Osadnictwo i stosunki własnościowe w Pomezanii biskupiej od końca XIII do połowy XV
wieku, Zapiski Historyczne, 1972, z. 1, s. 31–32.
66
O pomyłce z dowódcą Rogowa raczej mowy być nie może, tego błędnie określał siostrzeńcem Pipina,
Simon Grunau’s, s. 187, ale to w nieco podejrzanym świetle stawia ewentualny stopień pokrewieństwa
Meylino z Mattonem.
67
PU, III, nr 465; UBP, nr LXIII, CXV.
68
Za tym opowiadał się już W. Kętrzyński, O narodowości polskiej, s. 165.
65
Ród Pipina
101
Trist, ale zdaje się, że mogły to być okolice późniejszych majątków należących do bratanków Guntona, czyli rejon między Gontami, Prabutami a Bobenicz.
Matto był jedynym synem Pipina. Wychowany został w wierze chrześcijańskiej
i do końca życia pozostał wierny zakonowi krzyżackiemu. Na chrzcie przyjął niemieckie imię Herman69. Brał udział w bitwie nad Durbą (1260), w czasie której wchodził
w skład grupy dowódczej. To wskazuje również na jego doświadczenie i wcześniejsze
zaangażowanie wojskowe w walce z pobratymcami u boku Krzyżaków. Za te zasługi
otrzymał prawo chełmińskie na swoje dobra w biskupstwie pomezańskim. Dobra leżały w rejonie Prabut, gdzie powstał później majątek Gonty (wcześniej Trumpe?) i wieś
chłopska Bobenicz (wcześniej Sobis?). Natomiast gniazdo rodowe zidentyfikowano
z Girgajnami (pierwotnie Trumpe) zapewne położonymi w pomezańskiej ziemi Geria.
Matto był przykładem Prusa w pełni oddanego nowym władcom (Zakonowi i biskupowi pomezańskiemu) i wiążącym z nimi swoją i rodziny przyszłość. Najprawdopodobniej zmarł już około 1263 r.
III. Gunto. Lennik biskupów pomezańskich
Z Exordium dołączonego do Kroniki oliwskiej wiemy, że Matto zostawił fideles filios
et filias, nepotes et neptas et pronepotes et proneptas70. Jako pierwszy z jego potomków
pojawił się Gunto (Gonthe). W 1289 r. świadkował na dokumentach biskupa pomezańskiego Henryka i kapituły pomezańskiej. Wpierw 3 lutego w nadaniu dla Prusa
Kleca71, a dwa dni później w nadaniu dla Prusów: Naviera, jego synów Tulkoyta, Ludwika, Merona oraz syna ich brata Trunzcha72. W obu wypadkach chodzi o rodziny
osiadłe w pobliżu – Klec pochodził z Kleczewa koło Prabut73, a Navier i jego synowie
z Obrzynowa po drugiej stronie jeziora Dzierzgoń. Obok Guntona na dokumentach
świadkowało wielu innych Prusów m.in. Tessim, właściciel nieodległego Cieszymowa
Wielkiego i być może Pachutek. Wszystkich ich określono jako Prusów (Pruteni) oraz
jako lenników biskupstwa. Ponownie zjawił się jako świadek w przywileju na dobra
w Otłówku 25 stycznia 1291 r. oraz w Otłowie 1 stycznia 1294 r.74 Wystawcą dokumentów był, tak jak poprzednio, biskup Henryk i kapituła pomezańska. Co prawda
69
Nie wykluczałbym tutaj trafności sądu W. Kętrzyńskiego, że stało się to pod wpływem niemieckiej
rodziny Stangonów, którzy w sąsiedztwie Gont od połowy XIII w. trzymali swoje majątki (Orkusz,
Sypanica), a Herman Stango (zm. 1254) był bratem rycerzem Zakonu w konwencie dzierzgońskim,
gdzie też jego brat Henryk był komturem, por. J. Powierski, Żuława Kwidzyńska, s. 407–409; M. Dorna, Bracia zakonu krzyżackiego w Prusach w latach 1228–1309. Studium prozopograficzne, Poznań
2004, s. 229.
70
Die Chroniken von Oliva, s. 597.
71
Geheimes Staatsarchiv Preussischer Kulturbesitz, Berlin, Ordensfolianten (cyt. OF), 115, s. 129; OF,
116, s. 56; UBP, nr X (tutaj jako Bunte).
72
Pergamenturkunden, Schiebl. L, nr 53; UBP, nr XI (Gunthe).
73
Por. G. Białuński, Ród Prusa Kleca ze szczególnym uwzględnieniem rodziny von Pfeilsdorfów-Pilewskich,
Malbork 2006, s. 11–12.
74
UBP, nr XIII i XVI.
102
Grzegorz Białuński
określono go tutaj chrześcijańskim imieniem Guntherus, ale powtarzające się osoby
innych świadków (Klec, Tulkoyta) i określenie Pruteni zdaje się potwierdzać, że chodziło o Guntona. Jego pruskie imię zostało tutaj utożsamione z podobnie brzmiącym
chrześcijańskim imieniem. O tego rodzaju chrześcijańskich odpowiednikach pruskich
imion będzie mowa jeszcze dalej.
Ponownie Guntona odnajdujemy dopiero w przywileju na sąsiednie Gorowychy
z 11 marca 1300 r. Oto w opisie granic tych dóbr pojawiły się bonis Gunthen, czyli
dobra Guntona75. Potem Gunto znika ze źródeł aż do 1323 r., by następnie pojawiać
się już regularnie przez kilkanaście lat. To rodzi wątpliwości, czy nie mamy wtedy do
czynienia z potomkiem Guntona-Guntera o takim samym imieniu. Przeciw temu
świadczy jednak zaawansowany wiek Guntona w dokumencie z 1323 r. (jego brat już
nie żyje, bratankowie i synowie są dorośli). Moim zdaniem był to zatem ten sam Gunto, który świadkował już w 1289 r. Wracając do dokumentu z 1323 r., to na jego mocy
biskup Rudolf i kapituła pomezańska potwierdziła Prusowi Guntonowi i jego krewnym posiadanie dóbr, których granice następnie dokładnie opisano76. Odpowiadały
one opisowi granic z dokumentu z 1260 r., tylko przybyło nieco konkretnych określeń,
mianowicie wsie: Sypanica (Sypanicz), Gdakowo (Dakow), Rodowo (Rodow) i Gorowychy (Sunnenberg). Wśród odbiorców dokumentu na pierwszym miejscu występował Gunto, a potem jego brat – świętej pamięci (bone memorie) Trey, stąd w dalszej
części zamiast niego pojawili się już jego synowie, a bratankowie (patrueles)77 Guntona
– Noer i Teodoryk. Dokonany dopiero wówczas podział dóbr świadczy też o tym, że
Gunto i Trey byli synami a nie wnukami Mattona, bo przecież miał on zgodnie z Exordium kilku – zatem przynajmniej dwóch – synów, a więc podział dóbr trzymanych na
prawie chełmińskim musiał dokonać się w pokoleniu jego synów (zakładam, że córki
zwyczajowo zostały spłacone). Co prawda w dokumencie poinformowano tylko, że
dobra te Gunto i Trey otrzymali od któregoś z poprzedników obecnego biskupa pomezańskiego Rudolfa, a ten wraz z kapitułą za ich wierną służbę potwierdzał to nadanie.
Sformułowanie takie nie wyklucza jednak wcześniejszego nadania tych dóbr dla przodków Guntona i Treya, tak jak zresztą dotychczas to przyjmowano78. Dalej z dokumentu dowiadujemy się, że Noer i Teodoryk posiadali 24 łany oraz połowę, nieistniejącego
75
UBP, nr XIX.
PU, II.1, nr 437; UBP, nr XXVIII.
77
Według mnie wyraz ten pochodzi od zdefektowanego patruolus, czyli ‘bratanek’, co byłoby zgodne
z dalszą wymową dokumentu, bo skąd raptem wzięliby się „stryjeczni bracia”? Przy tej drugiej wersji
obstawał jednak J. Powierski, Żuława Kwidzyńska, s. 401 oraz K. J. Kaufmann, Geschichte des Kreises
Rosenberg, Rosenberg 1927, s. 85, 116.
78
Nadanie dotyczyć miało albo „przodków” (jak przyjmował to W. Kętrzyński, O ludności polskiej, s. 192),
albo też „rodziców” (za czym opowiadał się H. Cramer, wydawca dokumentu, por. UBP, nr XXVIII).
Wydaje się, że takie określenia u tych autorów wynikały z błędnego rozumienia następującego fragmentu dokumentu: a venerabilibus in Christo patribus, w którym mowa o poprzednikach biskupa pomezańskiego, a nie Guntona i Treya. Nie wyklucza to jednak możliwości wcześniejszego nadania dla ich
przodków. Za konsultację filologiczną tego fragmentu dziękuję panu dr. Grzegorzowi Kotłowskiemu.
76
Ród Pipina
103
obecnie, jeziora Gontówka (Walbin)79, zaś pozostała część dóbr i jeziora przypadła
Guntonowi oraz jego sukcesorom. Biskup zarezerwował też sobie możliwość budowy młyna nad Liwą, na dziale liczącym od 1 do 6 morgów, należącym do Guntona,
za odpowiednim zwrotem ziemi80. Dokonaną transakcję wymiany, jak się ostatecznie
okazało 6 mórg, potwierdził Gunto dokumentem wystawionym w 1328 r. Wspomniał
w nim, że ustąpił biskupstwu 6 mórg nad Liwą na budowę młyna, w zamian za taki
sam obszar koło Rodowa, ale poza jego granicami81. Warto zwrócić szczególną uwagę
na podkreślenie przez Guntona swojego pruskiego pochodzenia: ego Guntho Prutenus,
jak też posługiwanie się przez niego pieczęcią, której jednak nie znamy.
W 1328 r. Gunto (Gunthone) świadkuje w nadaniu swojego syna Joduty (Iodutha, filius Gunthonis prope Resinburg) na sołectwo dla niejakiego Mikołaja w Lipowie
w Ostródzkiem82. Jeszcze w tym samym roku (1328) Gunto występuje jako świadek
tym razem ze wspomnianym synem Jodutą (Guntto, Yodute filius suus) w dokumencie
lokacyjnym Ośna, wystawionym przez Tyko i Tomasza z Białochówka (de Belechow)83. W takiej samej roli spotykamy ich obu w dokumencie biskupa Rudolfa dla Prabut w 1330 r. (Gunthone, Ioduthe), dodatkowo w granicach przyznanych miastu dóbr
wspomniano dobra Guntona (ad granicias Gunthonis)84. W dokumencie tym Guntona
i Jodutę zaliczono do wasali biskupa (feudalibus nostris), a więc do grupy drobniejszego
rycerstwa (niepasowanego), w odróżnieniu do wspomnianych wcześniej fidelibus nostris militibus. I to było już ostatnie wystąpienie Guntona, a jako że w 1342 r. występują
tylko jego synowie, to śmierć jego nastąpiła między 1330 a 1342 r., raczej jednak bliżej tej pierwszej daty. Zatem w przeciwieństwie do swoich przodków dożył on późnej
starości, o czym zaświadcza przynajmniej 41-letni okres jego aktywnej działalności.
Stał się znaną osobistością w biskupstwie pomezańskim, o czym zdaje się świadczyć
jego uczestnictwo w testacjach licznych dokumentów, zarówno biskupich, jak i prywatnych. Nie rozbudował jednak dóbr rodowych, a wręcz przeciwnie musiał liczyć się
z podziałem dóbr z potomstwem swojego, wcześnie zmarłego brata. Prawdopodobnie
nie awansował do rycerstwa85, choć stało się to udziałem części jego sąsiadów (Stangonów, czy właścicieli Otłowa), ale utrzymał status wolnego posiadacza dóbr, lennika
biskupa. Posługiwał się już własną pieczęcią, a zatem miał rodowy herb, niestety nam
79
Tak J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 401 i K.J. Kaufmann, op. cit., s. 144. Podobną nazwę nosiło
jezioro Gilwa (Welbam, 1371 r.), które leżało na zachód od Kołodziejów i Kleczewa, PU, VI.2, nr 898;
UBP, nr LXX.
80
PU, II.1, nr 437.
81
PU, II.2, hrsg. M. Hein, E. Maschke, Königsberg 1939, nr 623; UBP, nr XXXVI.
82
PU, II.2, nr 631.
83
PU, II.2, nr 633; UBP, nr XXXVII.
84
PU, II.2, nr 690; UBP, nr XL.
85
Co prawda znajdujemy ku temu pewną przesłankę, otóż jego prawnukowie w 1408 r. określili go jako
her Gonth von dem Gunthen, CDW, III, hrsg. C.P. Woelky, Braunsberg und Leipzig 1874, nr 439.
Pierwszeństwo należy przyznać jednak źródłom współczesnym, z pewnym zastrzeżeniem, że promocja
rycerska mogła nastąpić po ostatnim znanym nam wystąpieniu Guntona.
104
Grzegorz Białuński
nieznany. Można go też zaliczyć do grona pobożnych chrześcijan, w testamencie zapisał plebanowi z Prabut czynsz z dwóch łanów ze swojej wsi w Bobenicz, w zamian za
wieczystą modlitwę za zmarłych z rodu (us dem geslechte)86.
IV. Na Gontach – podział i utrata dóbr
Jeszcze za życia Guntona jego synowie rozpoczęli kolonizacyjną działalność w ziemi ostródzkiej. Tam też wkrótce przeniesie się centrum rodowe. Pozostańmy jednak
jeszcze przy dobrach w Gontach. Właścicielami części dóbr pozostawili bratankowie
Guntona – Noer i Teodoryk. W 1342 r. ten pierwszy (vir honestus Nor) sprzedał swój
dział miastu Prabuty, co w dwa lata później potwierdził biskup pomezański Bertold87.
Świadkami sprzedaży byli liczni rycerze z biskupstwa pomezańskiego (fidelibus nostris
militibus dominis), a wśród nich m.in. Teodoryk z Klasztorku (Stango), Mikołaj z Otłowa, Judota (Judothe), jego brat Wajsyl (Wayslone), a więc synowie Guntona oraz brat
rodzony Noera – Teodoryk (Theodorico germano predicti Nor). Jak się później okazuje
Noer dokonał sprzedaży tylko części swoich dóbr oraz, o czym dokument wspominał
dokładniej, czwartej części jeziora Gontówka (tutaj: Wambin). Zgodę na sprzedaż wyraziła nienazwana z imienia żona Noera oraz jego spadkobiercy (uxoris et heredum ipsius). Zatem Noer miał jakieś potomstwo, a odnajdujemy je dopiero w 1366 r. Wówczas
to przy granicy dóbr w Sypanicy i Orkusza wspomniano dobra Mikołaja Nora (Nicze
Nore), zapewne syna Noera88. Z kolei w 1367 r. określając granice nadania Kałdowa
dla niejakich Benka i Jakuba, jako punkty graniczne wymieniono Sypanicę, rycerza
Johanna Bundona, a więc dobra Gonty, dalej Dytryka, zatem niewątpliwie brata Noera
– Teodoryka, siedzącego na części majątku wydzielonego w 1323 r., następnie dzieci
Noera (Nore[n] kinder)89, a dalej: Bobenicz, Szramowo, Solajny, Laskowice i Orkusz90.
Dzieci Noera, w tym zapewne najstarszy z nich Mikołaj, siedziały na jakichś resztkach,
niesprzedanych przez ojca dóbr. Przyjmuję, że Noer z bratem podzielili się 24 łanami
po połowie, skoro jemu przypadła także połowa ich działu jeziora Gontówka. Z późniejszych danych dotyczących Prabut wiemy, że dział kupiony od Noera liczył zapewne 10 łanów91, zatem jego potomkowie siedzieli na zaledwie 2-łanowym mająteczku,
chyba że dokupili jakieś sąsiednie łany. O tym jednak, jak też o losach dzieci Noera nic
nie wiadomo.
86
CDW, III, nr 439.
PU, III.2, hrsg. H. Koeppen, Marburg 1958, nr 465; UBP, nr L.
88
PU, VI.1, nr 501.
89
Inaczej dokument odczytał w tym miejscu J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 403, który uznał, że
chodziło tutaj o dzieci Dietricha Nore.
90
PU, VI.2, hrsg. K. Conrad, Marburg 2000, nr 563; UBP, nr LXVII.
91
W. Krimpenfort, Der Grundbesitz der Landstädte des Herzogtums Preuβen. Geschichte, Wirtschaft,
Recht, Sozialordnung, Marburg/Lahn 1979, s. 192 (zwane później jako Norngut).
87
Ród Pipina
105
Nic pewnego nie wiemy również o losach – Teodoryka, którego po raz ostatni
spotykamy także w 1367 r. (Ditterich)92. Na tym kończą się znane nam przekazy o tej
linii potomków Mattona.
Warto podkreślić awans części tego pokolenia do warstwy rycerstwa pasowanego. Poprzez małżeństwa weszli też w związki z najbogatszymi rodzinami w Pomezanii.
O tym zaświadcza choćby dokument z 1363 r., w którym przedstawiono spór dziedziców Guntona z biskupem pomezańskim oraz z mieszczanami z Prabut o przebieg
granic dóbr w Gontach. Wśród jego spadkobierców znajdujemy – Pielgrzyma z Klasztorku93, Hanka Bundonisa94 z Gont, Bartka z Białochówka (de Schillingsdorf)95 oraz
Mikołaja z Kraplewa wraz z ich braćmi, siostrami oraz pozostałymi współdziedzicami96. Z zapisu tego wynika, że przynajmniej dwór w Gontach trzymał wówczas Hanko syn Bundona. Reszta jednak, choć nie wszyscy wymienieni imiennie, zachowywała
nadal prawa do ewentualnego dziedziczenia owych dóbr, ewentualnie też jakieś działy,
a na pewno prawo do ich spłaty. Warto zastanowić się jaki stopień pokrewieństwa łączył wyżej wymienionych z Guntonem. Odpowiedź znajdujemy w drugiej części zdania o jego spadkobiercach, w której wspomniano o ich braciach i siostrach, to zdaje się
wskazywać, że wszyscy oni byli jego wnukami97. Z tymże większość z nich było nimi po
kądzieli, wnukiem po mieczu był tylko Mikołaj z Kraplewa98 (zob. dalej). Dokument
ukazuje też zróżnicowane losy rodowego dziedzictwa, które w tym wypadku przeszło
w większości do linii bocznej po kądzieli, choć nadal żyła główna linia rodu. Ogólnie
o tych podziałach spadkowych (variete successionem) i układach rodowych (arbitrio
92
PU, VI.2, nr 563.
Pielgrzym z Klasztorku należał do bogatego rodu Stango, był zapewne wnukiem Chotobora Stango
(zm. przed 1326 r.), a synem Dytryka z Klasztorku (zm. po 1342 r.). Według W. Kętrzyńskiego, O ludności polskiej, s. 192, był synem Jana z Klasztorku.
94
Hanko był zapewne synem Bundona (Bundoty) z sąsiednich Gorowychów (por. W. Kętrzyński, O ludności polskiej, s. 192–193), prawnukiem Algaudisa (zm. po 1260 r.) i nieznanej z imienia córki Dytryka
I Stangona. Imienia dziadka (zm. przed 1300 r.) nie znamy, zaś stryjami byli Algaudis Stango i Sarchz
(ten był ich bratem przyrodnim), UBP, nr XIX. Bundo (zm. po 1300 r.) był z kolei stryjem późniejszego właściciela połowy Gorowychów – Quala de Sunnenberg, który miał żonę Chönne, Aufzeichnungen
zur Geschichte des Bisthums Pomesanien, hrsg. M. Toeppen, Scriptores rerum Prussicarum, Bd. V, s. 413,
419, 423 (Bundoth patruo Qual). Dzieci Bundona (tutaj: Bundoty), a więc zapewne też Hanko, sprzedały cały swój dział w Gorowychach biskupstwu pomezańskiemu w latach 1360–1376 (za rządów biskupa Mikołaja), UBP, nr LXXXXII, ale pretensje do tego działu rościła nadal Chönne Quelline, której
praw spadkowych i jej dzieci najwidoczniej nie uwzględniono zadawalająco (1388 r.).
95
Bartko z Białochówka był krewnym Tomasza lub Tyka z Białochówka, również posiadaczy pobliskiego
od Gont Ośna (według W. Kętrzyńskiego, O ludności polskiej, s. 192, był synem Jana z Białochówka).
Ród ten był także pruskiego pochodzenia, od Prusa Sargina z okolic jeziora Dzierzgoń.
96
PU, VI.1, hrsg. K. Conrad, Marburg 1986, nr 97; UBP, nr LXIII.
97
Dodatkowy argument dostarcza późniejszy dokument z 1408 r., w którym synowie Hanka określają
Gonta jako ires vaters eldir...er, CDW, III, nr 439. Ostatni, uszkodzony wyraz powinien chyba brzmieć
eldirvater, który choć nie jest jednoznaczny (‘przodek’), to może oznaczać ‘dziadka’.
98
Taki sam stopień pokrewieństwa ustalił W. Kętrzyński, O ludności polskiej, s. 192. J. Powierski, Żuława
kwidzyńska, s. 466, przyjmował błędnie, że chodziło o Mikołaja z Krąplewic na Pomorzu Gdańskim,
zaś Kętrzyński, że z Czapli Wielkich koło Wąbrzeźna (O ludności polskiej, s. 192).
93
106
Grzegorz Białuński
possessorum coheredum nostrorum) wspominał ten dokument, choć niestety bez szczegółów. Wiadomo jednak, że większością dóbr, a z pewności dworem w Gontach rozporządzali następnie potomkowie Hanka Bundonisa. Wracając do istoty sporu z 1363 r.,
to spadkobiercy Guntona zarzucali złe wytyczenie granicy w rejonie jeziora Liwieniec
i Dzierzgoń oraz nie zrekompensowanie przez biskupa sprzedaży 8,5 łana we wsi Bobenicz. Na mocy układów ustalono, że biskup zwróci 4 łany, a pozostałe 4,5 łana sprzeda
jednemu ze współdziedziców, mianowicie Hankowi Bundonisowi. Ustalono też przebieg granic w rejonie wspomnianych jezior i Prabut99.
W tym miejscu warto na chwilę powrócić do przekazu Exordium z Kroniki oliwskiej. Jego autor100 najwyraźniej znał osobiście lub przynajmniej ze słyszenia prawnuków Mattona, którzy według niego hodierna die veri sunt Dei amatores et Christiane
fidei professores. Nie wykluczone, że chodziło tutaj o grono wymienione w dokumencie
z 1363 r. Niestety nie udało się ustalić, jaką drogą owe informacje o rodzie Pipina dotarły do Oliwy101.
W grudniu 1366 r. jeden z owych prawnuków Mattona – Hanko Bundonis
z Gont (Hanken Bunde von deme Gunthi[n]) otrzymał od biskupa pomezańskiego
i kapituły potwierdzenie nadania części działu sąsiednich dóbr w Sypanicy i Orkuszu,
a dokładniej połowę tych dóbr wraz z Samborem Stango (rodem z Lnisk) i Mikołajem
z Plemiąt102. To wskazuje, że był on ich powinowatym (zięciem Sambora?)103. W opisie granic wspomniano też her Guntyn gut, które oznaczały oczywiście dobra Hanka
w Gontach104, choć w dokumencie tym nie określono go mianem rycerza (=Herr), to
99
PU, VI.1, nr 97.
Przyjmuje się na ogół, że autor Kroniki oliwskiej był zarazem autorem Exordium. W polskiej historiografii przeważa pogląd o autorstwie opata Stanisława (1330–1356), G. Labuda, O opacie Stanisławie, autorze Kroniki oliwskiej z połowy XIV wieku, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1980, nr 1,
s. 3–16 (tezę autor podtrzymał we wznowieniu tej pracy zaopatrzonej w posłowie, por. idem, Studia
krytyczne o początkach zakonu krzyżackiego w Prusach i na Pomorzu. Pisma wybrane, Poznań 2007,
s. 384–395), ostatnio poparł to i podbudował B. Śliwiński, Kilka uwag o autorstwie Kroniki oliwskiej
i opacie Stanisławie, Roczniki Historyczne, 2007, t. LXXIII, s. 129–138, idem, Wstęp, [w:] Kronika
oliwska, s. 14–27, 40–42; por. J. Wenta, Studien, s. 223–226. Nie wykluczałbym, że autorem Exordium
mógł być jednak ktoś inny, na co wskazuje choćby odmienność stylu, por. B. Śliwiński, Wstęp, s. 41–42.
Zwraca ponadto uwagę znajomość losów Prusów w państwie zakonu krzyżackiego, czego nie znajdujemy w Kronice oliwskiej. Szczególną uwagę zwróciłbym – obok omówienia potomstwa Mattona – na
dwa fragmenty z Exordium: Postea terre predictorum Prutenorum subiecte fratribus permanserunt usque
in presentem diem, et fides catholica exemplo Christianorum et metu fratrum in Prutenis cepit de die in
diem magis crescere et florere, [w:] Die Chroniken von Oliva, s. 601; ponadto: usque ad conuersionem
iam dictorum Prutenorum tota Prusia fidem suscepit, in qua manet constanter et laudabile de die in diem
suscipit incrementum, ibidem, s. 602.
101
Kontakty mogły być bezpośrednie lub pośrednie, np. w marcu 1360 r. opat oliwski Wessel przebywając
w Malborku z pewnością spotkał rycerza Mikołaja z Otłowa, zob. PU, V.2, nr 861, a ten przecież nieraz
świadkował wspólnie z potomkami Mattona.
102
PU, VI.1, nr 501; UBP, nr LXVI.
103
Por. J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 455.
104
J. Powierski (ibidem, s. 403) uznał, że było to tradycyjne odniesienie do nieżyjącego Guntona, przy
takiej identyfikacji otrzymalibyśmy dodatkowe uzasadnienie jego rycerskiego statusu.
100
Ród Pipina
107
jednak już kilka miesięcy później (w maju 1367 r.) tak go nazywano (hern Joh[ann]
Bunde[n])105. Podobnie jak w 1371 r., (domine Johanne de Gunthin), ale wówczas był
też sędzią ziemskim (iudice provinciali)106. Ostatnią znaną mi wzmianką o nim jest
nota, w której biskupstwo starało się wyjaśnić sporne sprawy oraz niejasności wokół
statusu dóbr w Sypanicy i Orkuszu z ich właścicielami tj. Hankiem z Gont (Johanne
Gunthin) i Samborem z Balewa (Stango)107. Nota jest niedatowana, ale dotyczy wydarzeń przed 1381 r., bowiem z tego czasu pochodzi zawierający ją kopiariusz biskupa
Jana108. Nota wspomina Hanka jako żyjącego, wobec tego, należy przyjąć, że zmarł po
1381 r.
Na Gontach pozostali synowie Hanka. Nie mamy pewności czy najstarszym
z nich, czy też jego bratem był Jocusch z Gont (Jocusch von Gunthen), który wystąpił
jako świadek na dokumencie Piotra i Jana (Hanusza) Stembarskich nadających sołectwo w Sypanicy w 1386 r.109 Tak czy inaczej data ta oznacza zapewne termin ante quem
śmierci Hanka Bundonisa. Dowodnie potomkiem Hanka był Mikołaj z Gont (Nitcze vom Gunthen), ławnik pomezańskiego sądu ziemskiego w 1396 r.110 W tym czasie
Jokusz najpewniej już nie żył. Zdaje się to potwierdzać kolejna wzmianka z 1401 r.,
wymieniająca wszystkich żyjących potomków Hanka Bundonisa. Otóż w tymże roku
Jan Machwic dokonał zamiany z biskupstwem pomezańskim swoich dóbr w Gontach
i Bobenicz na dobra w Szramowie i Orkuszu. Wspomniano jednocześnie, że dobra
w Gontach i Bobenicz nabył Machwic od dzieci pana Johana Bundona, a mianowicie Mikołaja, Seweryna, Guntera, Jana, Macieja i ich siostry Małgorzaty z dziećmi111.
Zamiana dóbr między potomkami Hanka Bundonisa a Janem Machwicem musiała
nastąpić stosunkowo niedawno, bo po 1396 r. W ten sposób rodowe dobra od czasów
Mattona przeszły, już prawie w całości, w obce ręce. Trudno określić dokładnie obszar
oddany biskupowi, wiadomo tylko, że Machwicowie w zamian otrzymali 16 łanów, ale
dział z Gont przewyższał ten obszar, bo biskup musiał dopłacić za nadmiar112. Po raz
ostatni synów pana Hanusza z Gont – Jana, wówczas plebana w Lipinkach koło Łasina,
oraz Mikołaja spotykamy w 1408 r.113 Wówczas zabiegali oni i ostatecznie otrzymali
potwierdzenie od biskupa pomezańskiego Jana niegdysiejszego zapisu testamentowego
105
PU, VI.2, nr 563; UBP, nr LXVII.
PU, VI.2, nr 872; UBP, nr XXXIII (nota); Aufzeichnugen, s. 424.
107
Aufzeichnungen, s. 420; por. J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 406–407.
108
Aufzeichnungen, s. 410–411; por. J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 406.
109
UBP, nr LXXXIV. Zdaniem W. Kętrzyńskiego, O ludności polskiej, s. 193, był on bratem Hanka Bundonisa, jednak nie podał za tym żadnych argumentów.
110
UBP, nr CV–CVI.
111
UBP, nr CXV (hern Joh. Bunden kindern Nicolaen, Severino, Gunthero, Joh., Mathia und [...] Margarethen); por. J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 404–405.
112
Wydaje się, że mogło to być 21 łanów, gdyż tyle wynosiła kwota czynszu zapłaconego Machwicom,
a wcześniej wspomniano, że od łanu ma być wypłacone 36 grzywien oraz di mark czinses. Inaczej zrozumiał ten fragment J. Powierski, Żuława kwidzyńska, s. 405: „grzywna czynszu za 21 grzywien”.
113
CDW, III, nr 439.
106
108
Grzegorz Białuński
Guntona, na mocy którego nadawał on plebanowi z Prabut czynsz z 2 łanów w Bobenicz w zamian za wieczystą modlitwę za zmarłych z rodu. Dokładnego czasu powstania
tego testamentu nie znali, w przybliżeniu twierdzili o pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu latach (wol fumffczig addir sechzig jor)114. Z tego co wyżej ustaliliśmy było to nawet około lat siedemdziesięciu. Po sprzedaży Gont najprawdopodobniej część rodziny
osiedliła się w ziemi chełmińskiej, gdzie w 1440 r. znajdujemy Macieja z Gont (Mathis
von Gunthen), co zdaje się też uprawdopodabniać jego imię. Znamy też jego pieczęć,
przedstawiającą wyciągnięte (podniesione) dwie męskie ręce115. Identyfikacja nie jest
jednak pewna, gdyby ją przyjąć, to ostatnim z rodu byłby niejaki Jerzy z Gont (Georg
von Gunthen), wierny stronnik Zakonu w czasie wojny trzynastoletniej, zmarły bezpotomnie po 1497 r.116 Więcej o losach tej linii Guntona po kądzieli nic nie wiadomo.
Wracając do poprzedniego dokumentu z 1401 r., to potwierdza on, że na części
Gont pozostał niejaki Sander z Durąga (von Doringiswalde), zobowiązany z nich do
służby wojskowej (co trzeci rok, a więc z trzeciej ich części)117. To prowadzi nas ponownie do potomków Guntona, którzy udali się w poszukiwaniu majątków w Ostródzkiem.
V. W poszukiwaniu nowych majątków – udział w kolonizacji Sasinii
Pierwszym z rodu, kolonizatorem Sasinii, był zapewne najstarszy syn Guntona – znany
już nam – Joduta. Przywilej na znaczne dobra liczące 90 łanów na prawie chełmińskim
otrzymał od komtura dzierzgońskiego Lutera z Brunszwiku już około 1328 r. wraz
z niejakim Walite (Walithin)118, zwanym Ligpow. W tych dobrach w listopadzie wspomnianego roku obaj właściciele (Iodutha, filius Gunthonis prope Resinburg, una cum
Walithin dicto Ligpow) postanowili utworzyć wieś czynszową. Zadaniem tym obarczyli sołtysa Mikołaja z Prabut, który otrzymał 8,5 łana (zapewne 4 łany z dóbr Joduty
i 4,5 z dóbr Walite) oraz karczmę i ogród. Dobra podzielono na połowę, gdyż na dwie
równe części podzielono też spodziewane ze wsi dochody. Właściciele uposażyli ponadto młyn (ten tylko z części Joduty) oraz parafię (4 łany). Joduta posiadał jednak
tylko 34 łany czynszowe tj. obsadzone przez chłopów płacących właścicielowi czynsz,
gdy Walite miał takich łanów 38,5. Różnica wynikała stąd, że Joduta nadał 5 łanów
chłopskich sołtysowi. Dokument uwierzytelniono pieczęciami właścicieli. Świadkami
114
CDW, III, nr 439.
B. Engel, Die mittelalterlichen Siegel des Thorner Rathsarchivs mit besonderer Berücksichtigung des Ordenslandes, T. II: Privatsiegel mit Ausschluβ der rein polnischen, Thorn 1895, s. 10, Taf. II, nr 109.
116
G. A. von Mülverstedt, Zur mittelalterlichen Orts- und Adelskunde Westpreuβens, Zeitschrift des historischen Vereins für den Reg. -Bezirk Marienwerder, 1896, H. 34, s. 21; jego siostra poślubiła przedstawiciela rodu von Schönaich. Jednak przynależność Jerzego do rodziny Macieja z Gont jest niepewna,
tym bardziej że niekiedy pisano go jako „Gunter”.
117
UBP, nr CXV.
118
K. Abe, Die Komturei Osterode des Deutschen Ordens in Preussen 1341–1525, Köln–Berlin 1972, 53,
uznał go błędnie za brata Joduty i potomka Pipina.
115
Ród Pipina
109
zaś byli m.in. Gunto, Gedike z sąsiedniego Grabowa, Janusz z Zajączek i Ulryk z Tułodziadu119. Dobra te to późniejsze Lipowo (Leip), nazwane tak zapewne od przydomku
Walita.
Nie było to jedyne i chyba nawet nie pierwsze nadanie dla Joduty. Otóż dobra
Joduty i jego brata (gutt Joduthen unde sines bruders) wystąpiły już w czerwcu 1328 r.
w granicach nadania dóbr Durąg dla Konrada Duringa120. Dokładny opis granic pozwala na identyfikację tych dóbr121, mianowicie było to późniejsze Kraplewo i Lichtajny. Przywilej na ten pierwszy majątek jest nieznany, na szczęście zachował się przywilej
na Lichtajny. Został on wydany przez wielkiego szatnego i komtura dzierzgońskiego
Lutera z Brunszwiku w maju 1329 r. Na jego mocy Wajsyl (Wayseln) otrzymał 40 łanów na prawie chełmińskim, położonych między dobrami jego brata Joduty (Ioduthen
gut, seins bruders), tj. Kraplewem, a jeziorem Greben, tj. Lichtajny. W zamian obowiązkiem Wajsyla była służba wojskowa122. Zapewne identyczny w brzmieniu przywilej
na 40 łanów w Kraplewie otrzymał Joduta123. Za tożsamością Wajsyla i Joduty z synami Guntona z Prabut przemawia ich wspólne imienne występowanie jako świadków
w 1342 r. podczas sprzedaży działu rodowego przez ich krewnego Noera (Wayslone
germano [...] domini Judothe), jak też późniejsze prawa Mikołaja z Kraplewa do działu
w Gontach (zob. wyżej).
Kolejne nadanie Joduta, już jako rycerz (Iodothen militi), otrzymał w maju 1340 r.
Wówczas wielki mistrz Dytryk von Altenburg nadał mu 20 łanów i 20 morgów na prawie chełmińskim we wsi Bałcyny (Balczan), a więc w sąsiedztwie jego dóbr w Lipowie.
W zamian miał odbywać służbę wojskową w lekkiej zbroi124. W ten sposób Joduta
stał się jednym z większych właścicieli ziemskich w Ostródzkiem. Posiadał przynajmniej 105 łanów i 20 morgów, a nadto dział w Gontach koło Prabut. Tamże również
działał aktywnie, co poświadcza jego występowanie jako świadka na dokumentach.
Wspominałem już kilkakrotnie o dokumencie z 1342 r., a wskazać można ponadto
dokument biskupa pomezańskiego Bartolda z maja 1340 r., gdzie Joduta (Iudoten)
pojawił się wśród innych rycerzy biskupstwa (np. Teodoryka z Klasztorku i Mikołaja
z Otłowa)125. Po raz ostatni znajdujemy go na dobrach w Kraplewie w latach 1348–
1351. Wpierw w 1348 r. w odnowionym przywileju dla Ostródy w granicach miasta
119
PU, II.2, nr 631, por. E. Hartmann, Der Kreis Osterode (Ostpr.). Daten zur Geschichte seiner Ortschaften, Würzburg 1958, s. 294.
120
Por. PU, II.2, nr 620.
121
Dobra te leżały w pobliżu jezior Grewisch (obecnie Lichtajny koło Grabina) i Ponzeryn (obecnie jezioro Durąg koło Pancerzyna) oraz w sąsiedztwie majątku Gedyka Sampolina, czyli Dziadyka.
122
PU, II.2, nr 649.
123
Wielkość nadania potwierdzają późniejsze XVI-wieczne wykazy podatkowe (E. Hartmann, op. cit.,
s. 258), wówczas jednak był niedomiar 2 łanów.
124
PU, III.1, nr 296.
125
PU, III.1, nr 294.
110
Grzegorz Białuński
wspomniano dobra pana Joduten126. Nieco wyżej wspomniano zaś sąsiednie dobra Albrechta z Lichtajn (Albrecht von Lichtenhain), pod którym kryje się niewątpliwie jego
brat Wajsyl, w zniemczonej wersji imienia (i odpowiednik polskiego Wojciecha)127.
O takiej identyfikacji zdaje się przesądzać bezpotomna śmierć Wajsyla-Albrechta, którego dziedziców nie spotykamy ani w Lichtajnach, ani w Gontach. W 1351 r. rycerz
Joduta z Kraplewa za zgodą swoich dzieci nadał niejakiemu Henrykowi Kesselerowi
sołectwo liczące 4 łany na prawie chełmińskim128. Świadkiem wystawionego i opieczętowanego przez niego dokumentu był m.in. jakiś jego poddany zwany Langehans (yn
Crapelnaw), Albrecht z Lichtajn (Ulbicht von Lichtenhain), a zatem jego brat Wajsyl
oraz rycerz Glausota, sąsiad z Ornowa. Na tym też kończą się znane nam informacje
o braciach – Joducie i Wajsylu.
Dowodnie wiadomo nam tylko o potomkach Joduty. Z pewnością jego synem
był znany nam w 1363 r. Mikołaj z Kraplewa, właściciel działu w Gontach. Data ta
oznacza też termin ante quem śmierci Joduty, jak też bezpotomnej śmierci jego brata.
Zarówno dokument Joduty, jak też ów dokument z 1363 r. poświadczają nadto istnienie rodzeństwa Mikołaja. Sądząc z dokumentu wystawionego na dobra w Bałcynach
w 1367 r. bratem jego był Kirstan. Wtenczas bowiem wielki mistrz Winryk von Kniprode nadał braciom Klausowi, a więc zapewne Mikołajowi i jego bratu Kirstanowi
21 łanów bez 10 morgów na prawie chełmińskim129. Przywilej stanowił najpewniej
odnowienie nadania dla ich ojca Joduty z 1340 r. Można ponadto przyjąć, że jedna
z ich sióstr poślubiła sąsiada z pobliskiego Rychnowa – Piotra (Petsche von Rychenaw).
Ten bowiem w 1398 r. sprzedał jako prawny opiekun (in Vormundschafft) swojej żony
i dzieci całe ich dziedzictwo w Gontach (das Erbe zum Gunthin) Sanderowi z Durąga (Zandere von Doryngswalde)130, którego już poznaliśmy jako właściciela działu
w Gontach na początku XV w. To jednak oznaczałoby również bezpotomną śmierć
Mikołaja i Kirstana oraz przejście majątków do linii rodu po kądzieli. Dokładne prześledzenie tych zmian jest jednak niemożliwe. Brakuje też przesłanek do dokładniejszej
identyfikacji właścicieli Lipowa, Bałcyn, Kraplewa i Lichtajn w drugiej połowie XIV
126
PU, IV, nr 349, w znanych nam kopiach imię niewątpliwie zachowało się w wadliwej wersji (zamiast ‘h’
jest ‘k’): Jaduttke, Joduttken, Jodutken; por. M. Radoch, Rozważania nad dwoma przywilejami krzyżackimi – z lat 1335 i 1348 dla miasta Ostródy, [w:] Ostróda – siedem wieków dziejów miasta, red. R. Sajkowski, Ostróda 2005, s. 37, gdzie fotokopia przywileju.
127
Por. E. Hartmann, op. cit., s. 304; A. Döhring, Über die Herkunft der Masuren. Mit besonderer Berücksichtung der Kreise Osterode und Neidenburg. Ein Beitrag zur Besiedlungsgeschichte des Ordenslandes
Preussen, Königsberg 1910, s. 60.
128
PU, IV, nr 715, imię – ponownie znane nam jedynie z późnych kopii – zachowało się niewątpliwie
w wadliwej formie: Jodocus.
129
PU, VI.2, hrsg. K. Conrad, Marburg 2000, nr 526.
130
OF 89 δ, f. 9, por. E. Hartmann, op. cit., s. 184, 473, autor sprzedane dobra zidentyfikował błędnie
jako Giętlewo.
Ród Pipina
111
i XV w.131 Z tych dóbr z pewnością Lipowo przeszło w inne ręce, gdyż jakiś czas było
w posiadaniu Zakonu132.
Tak świetnie rozwijająca się kariera rodziny, najpewniej z braku męskich potomków, doznała niespodziewanego upadku.
VI. Podsumowanie
Twórcą rodu był dobrze znany z kronik krzyżackich – możny Pomezańczyk – Pipin.
Jego dobra rodowe być może znajdowały się w okolicach Girgajn (Trumpe) w ziemi
Geria. Nowsze posiadłości lokalizuje się w rejonie rzeki Liwy, późniejszych Gont
i Sypanicy (Trumpe, Trist i Sobis). Wbrew opinii części obecnej historiografii uznaję udział Pipina w krótkotrwałej okupacji ziemi chełmińskiej (1231 r.), choć raczej
był to etap walk pogranicznych z przejściowym utrzymaniem przez Prusów pewnych
umocnionych punktów. Na skutek zdrady wuja Pipin dostał się w ręce krzyżackie i zginął zamordowany w okrutny sposób. Jego jedynym synem był Matto-Herman, wychowany w wierze chrześcijańskiej i do końca życia wierny zakonowi krzyżackiemu.
Najprawdopodobniej zmarł już około 1263 r. Pozostawił przynajmniej dwóch synów
– Guntona (zm. między 1330 a 1342 r.) i Treya (zm. przed 1323 r.), z których ten
pierwszy stał się znaną osobistością w biskupstwie pomezańskim. Posługiwał się już
własną pieczęcią, a zatem miał nieznany nam rodowy herb. Nie zdołał jednak rozbudować dóbr rodowych, to stało się dopiero udziałem jego dzieci – Joduty i Wajsyla, którzy otrzymali znaczne nadania w Ostródzkiem (Lipowo, Kraplewo, Lichtajny i Bałcyny). Przedstawiciele tego pokolenia awansowali już do warstwy rycerstwa pruskiego
m.in. Joduta i syn Treya – Noer. Dobra w Gontach na skutek działów rodowych uległy
rozdrobnieniu, część trafiła w ręce linii rodu po kądzieli m.in. do bocznej linii Stangonów i dwóch rodzin o pruskich korzeniach – potomków po kądzieli Prusa Algaudisa (Hanko Bundonisa i jego dzieci) oraz potomków Sargina (rodzina Schillingsdorf
z Białochówka). Ostatni ich przedstawiciele siedzieli w nich do lat dziewięćdziesiatych
XIV w. Wymarciu uległy też gałęzie rodu w Ostródzkiem, znamy jedynie dwóch synów Joduty – Mikołaja i Kirstana. Na nich, zdaje się, wymiera linia po mieczu, zostali
jedynie ostatni przedstawiciele po kądzieli (potomkowie Piotra z Rychnowa). Warta
podkreślenia jest trwałość rodzinnej tradycji o antenatach rodu Pipinie i Mattonie,
której fragment zachował się w kronice Piotra z Dusburga i w Exordium dołączonym
do Kroniki oliwskiej.
131
Najwięcej danych o późniejszych właścicielach tych dóbr zebrano [w:] E. Hartmann, op. cit., s. 28,
257, 295, 304–305.
132
K. Abe, op. cit., s. 47 (od 1397 r.); por. Das Grosse Zinsbuch des deutschen Ritterordens (1414–1438),
hrsg. von P.G. Thielen, Marburg 1958, s. 76, ciekawe, że do Zakonu należało zaledwie 39 łanów (tylko
dawny dział Joduty?).
112
Grzegorz Białuński
Das Geschlecht Pipins
Zusammenfassung
Der Stammvater des Geschlechtes war der uns aus Ordenschroniken wohlbekannte pomesanische Edle Pipin. Seine Familiengüter befanden sich vielleicht in der Gegend von Gergehnen
(Trumpe) im Land Geria. Neuere Besitzungen befanden sich im Gebiet des Flusses Liwa, die
späteren Dörfer Gunthen und Scheipnitz (Trumpe, Trist i Sobis). Im Gegensatz zur Ansicht
eines Teils der gegenwärtigen Historiographie gehe ich von einer Teilnahme Pipins an der kurzzeitigen Besetzung des Kulmerlandes (1231) aus, obwohl das eher eine Etappe in den Grenzkämpfen mit der vorübergehenden Besetzung einiger befestigigter Punkte durch die Prußen
war. Infolge von Verrat gelangte Pipin in die Hände der Ordensritter und wurde auf grausame
Weise ermordet. Sein einziger Sohn war Matto-Herman, der im christlichen Glauben erzogen
wurde und bis zum Ende seines Lebens dem Deutschen Orden treu war. Höchstwahrscheinlich
starb er um 1263. Er hinterließ zwei Söhne: Gunton (von 1330 bis 1342 erwähnt) i Treya (†
vor 1323), wobei der erste eine bekannte Person im Bistum Pomesanien wurde. Er führte ein
eigenes Siegel und hatte somit ein uns unbekanntes Wappen. Er vermochte allerdings nicht
die Familienbesitzungen auszubauen, dies gelang erst seinen Kindern Jodute und Wajsyl, die
bedeutende Landverleihungen im Gebiet von Ostroda (Leip, Kraplau, und Balzen) erhielten.
Den Angehörigen dieser Generation gelang es in den Stand der preußischen Ritterschaft aufzusteigen, u. a. Joduta und der Sohn des Treya – Noer. Die Güter in Gunthen verkleinerten
sich infolge von Erbteilungen, ein Teil gelangte in die Hände einer Familie in weiblicher Linie,
u. a. einer Nebenlinie der Stange und zwei Familien mit prußischen Wurzeln: Nachkommen in
weiblicher Linie des Prußen Algaudis (Hanko Bundonis und seine Kinder) sowie Nachkommen des Sargin (Familie Schillingsdorf aus Schillingsdorf-Białochówko). Ihre letzten Vertreten
saßen auf den Gütern bis in die 90er Jahre des 14. Jahrhunderts. Auch der Zweig im Gebiet von
Ostroda starb aus, wir kennen jedoch zwei Söhne des Jodute – Nikkolaus und Kirstan. Mit
ihnen scheint die Familie in männlicher Linie ausgestorben zu sein, es verblieben nur Nachkommen in weiblicher Linie (die Nachfahren des Peter von Reichenau). Es lohnt sich auf die
Dauerhaftigkeit der Familienüberlieferungen über die Stammväter Pipin und Matto hinzuweisen von den ein Fragment sich in der Chronik Peters von Dusburg und im sog. Exordium, das
an die Chronik von Oliva angefügt wurde, erhalten hat.
Alicja Dobrosielska
UWAGI O UDZIELE JAĆWIĘGÓW
W KOLONIZACJI KRZYŻACKIEJ
Gdy z pomocą Pana Jezusa Chrystusa podbito wszystkie plemiona ziemi pruskiej pozostało
jeszcze jedno i ostatnie, a mianowicie plemię Sudowów, silniejsze od innych. Bracia śmiało
na nich natarli, ponieważ zaufali nie ludzkiemu męstwu ani wielkiej liczbie wojowników,
lecz wsparciu Bożej pomocy. Sądzili, że zgodnie z nakazem Pana na ofiarę należy składać
nie tylko głowę i inne części ciała zwierzęcia ale i jego ogon. Zatem bracia, aby swoją ofiarę
złożyć do końca, wszczęli wojnę przeciwko ziemi Sudowów1.
Tymi słowami rozpoczyna krzyżacki dziejopis Piotr z Dusburga relację o podboju ziem jaćwieskich, która nastąpiła w połowie lat 70. XIII w. Mieszkańcy Jaćwieży
jawią się w kronice Dusburga jako waleczniejsi od pozostałych Prusów, opisom walk
rycerzy krzyżackich z nimi poświęcił autor więcej uwagi niż w przypadku pozostałych
plemion pruskich2. W obliczu ciągłych ataków ze strony braci Jaćwięgowie, podobnie
jak członkowie innych plemion w czasie podboju, stanęli wobec wyboru czy walczyć
z najeźdźcą, czy też udać się na „wygnanie” na sąsiednią Litwę, czy na Ruś, czy z kolei
przyjąć ofertę krzyżacką – nowej wiary i nadań, wiążących się jednocześnie z udziałem
w krzyżackiej akcji kolonizacyjnej.
Z opracowań ogólnych, podejmujących zagadnienie kolonizacji i odnoszących
się do całego obszaru pruskiego można przywołać prace C. Krollmanna, W. Ziesemera, W. Vogla, czy O. Zippela3. Gruntowne studium, poruszające całokształt kolonizacji, stanowi praca K. Kasiskiego, przedstawiająca obraz rozwoju osadnictwa w Prusach
1
Petrus de Dusburgk, Chronicon Terrae Prussiae (dalej Dusburg), wyd. J. Wenta i S. Wyszomirski, Pomniki Dziejowe Polski, seria II, t. XIII, Kraków 2007; polskie tłumaczenie: Piotr z Dusburga, Kronika
ziemi pruskiej (dalej Dusburg), III, 193: Expugnatis favente Domino Iesu Christo cunctis gentibus terrae
Prussiae restabat adhuc una et ultima, scilicet Sudowitarum, et potentior inter omnes, quam fratres non in
humana virtute nec pugnatorum multitudine, sed in divinae protectionis auxilio confisi virliter sunt agressi
attendentes, quod non solum caput at alia pars corporis, sed etiam cauda hostiae secundum praeceptum Domini in sacrificio iubetur offerri. Ut ergo fratres hostiae suae finem consummationis apponerent, inciperunt
bellum contra terram Sudowiae.
2
Dusburg, III, 193, 194, 197–200, 202, 204–207, 209–212, 217–219.
3
C. Krollmann, Die Besiedlung Ostpreussens durch den Deutschen Orden, Vierteljahrsschrift für Sozialund Wirtschaftsgeschichte, 1928, Bd. 21; W. Ziesemer, Siedlungsgeschichte Ost- und Westpreussens, Hansische Geschichtsblaetter, 1929, Bd. 33; W. Vogel, Die Ordenskolonisation in den südlichen Küstenländer
der Ostsee, Verhandlungen und wissenschaftliche Abhandlungen des 24. Deutschen Geographentages in
Danzig, 1931; O. Zippel, Die Kolonisation des Ordenslandes Preussen bis zum Jahre 1309, Altpreussische
Monatsschrift, 1921, Bd. 58.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 113–131
114
Alicja Dobrosielska
do 1410 r.4, podobną metodą kontynuował pracę nad osadnictwem pruskim K. Riel5.
Dotychczasowa historiografia traktuje tylko ubocznie o udziale Prusów w procesach
osadniczych, poświęcając im krótkie wzmianki. Brak do tej pory monografii dotyczącej
uczestnictwa Prusów w procesie krzyżackiej kolonizacji. Kwestia ta pojawia się jedynie
marginalnie, przy okazji opisywania podboju, czy też w monografiach poświęconych
osadnictwu poszczególnych ziem państwa krzyżackiego6. Warto tu przytoczyć studium
M. Rousselle, poświęcone okręgowi Pruskiej Iławki7, pracę Motensenów o osadnictwie
sambijskim8, H. Wunder – o komturstwie dzierzgońskim9 czy też P. Germershausena – o starostwach Pasłęka, Miłakowa i Morąga10, a z nowszych zwłaszcza rozprawy
G. Białuńskiego11 dotyczące osadnictwa południowo-wschodnich obszarów państwa
krzyżackiego oraz J. Powierskiego12. W kwestii losów ludności jaćwieskiej nie można pominąć ustaleń Stanisława Zajączkowskiego13 i Aleksandra Kamińskiego14, które
były następnie wielokrotnie powielane w literaturze, a które szczegółowo przywołam
w dalszej części tekstu.
W artykule tym chciałabym przedstawić kilka uwag dotyczących zagadnienia udziału Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej w końcu XIII i XIV w. W oparciu
o zwiększoną bazę źródłową pragnę jeszcze raz, po ponad 50. latach od ukazania się
książki Aleksandra Kamińskiego15, przyjrzeć się kwestii kierunków przesiedleń ludności jaćwieskiej, wskazać okoliczności uzyskania przez nią nadań, określić ich wielkości
4
K. Kasiske, Die Siedlugstätigkeit des Deutschen Ordens im östlichen Preussen bis zum Jahre 1410, Königsberg 1934.
5
K. Riel, Die Siedlungstätigkeit des Deutschen Ordens in Preussen in der Zeit von 1410–1466, Altpreussische Forschungen, 1937, Jg. 12.
6
Wyczerpujące omówienie literatury do 1945 r. zob. H. Łowmiański, Stan badań nad dziejami dawnych
Prusów, Pruthenia, 2006, t. I, s. 157–159; a po 1945 zob. G. Białuński, Stan badań nad dziejami dawnych Prusów po 1945 roku, Pruthenia, 2006, t. I, s. 71–73.
7
M. Rousselle, Woria, Koenigsberg 1924; idem, Die Besiedlung des Kreises Preussisch Eylau, Altpreussische Forschungen, 1926, Jg. 3.
8
G. i H. Mortensen, Die Besiedlung des nordöstlichen Ostpreussens bis zum Beginn des 17. Jahrhunderts,
T. I: Die preussischdeutsche Siedlung am Westrand der Grossen Wildnis um 1400, Leipzig 1937; T. II: Die
Wildnis im östlichen Preussen, ihr Zustand im 1400 und ihre frühere Besiedlung, Leipzig 1938.
9
H. Wunder, Siedlungs- und Bevölkerungsgeschichte der Komturei Christburg (13–16. Jhdt.), Wiesbaden
1968.
10
P. Germershausen, Siedlungsentwicklung der preußischen Ämter Holland, Liebstadt und Mohrungen vom
13. bis zum 17. Jahrhundert, Marburg 1971.
11
G. Białuński, Osadnictwo regionu Wielkich Jezior Mazurskich od XIV do początków XVIII wieku.
Starostwa leckie (giżyckie) i ryńskie, Olsztyn 1996; idem, Przemiany społeczno-ludnościowe południowo-wschodnich obszarów Prus Krzyżackich i Książęcych (do 1568 roku); idem, Kolonizacja „Wielkiej
Puszczy” (do 1568 roku) – starostwa piskie, ełckie, straduńskie, zelkowskie i węgoborskie (węgorzewskie),
Olsztyn 2002.
12
J. Powierski, Prusowie, Mazowsze i sprowadzenie krzyżaków do Polski, t. II, cz. 1–2, Malbork 2001.
13
S. Zajączkowski, Podbój Prus i ich kolonizacja przez Krzyżaków, Toruń 1935, s. 30.
14
A. Kamiński, Jaćwież. Terytorium, ludność, stosunki gospodarcze i społeczne, Łódź 1953.
15
Ibidem.
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
115
oraz powinności beneficjentów wobec Zakonu, a także spróbować uchwycić – na ile na
to źródła pozwalają – dalsze losy potomków przesiedleńców. Chciałabym także sprawdzić, czy występuje zależność (korelacja) między wielkością i warunkami na jakich
nadawane były Jaćwięgom majątki, a sytuacją polityczną w jakiej znajdował się Zakon
w drugiej połowie XIII stulecia, kiedy podbój plemion pruskich zmierzał ku końcowi
i w XIV w., kiedy to Krzyżacy prowadzili zaciekłe walki z pogańską Litwą.
W studium tym wykorzystałam dwa podstawowe rodzaje źródeł pisanych: dyplomatyczne (dokumentacyjne) i źródła narracyjne (historiograficzne). Poszukując
jaćwieskich (sudowskich) uczestników krzyżackiej akcji kolonizacyjnej korzystałam
przede wszystkim ze źródeł dokumentacyjnych zgromadzonych i opublikowanych
w tomach Preußisches Urkundenbuch16, Urkundenbuch des Bisthums Samland17, oraz
Codex diplomaticus Warmiensis18. Wydawcy zamieścili poszczególne dokumenty najczęściej w całości, po uprzedniej transliteracji, zaopatrzyli je także w niemieckojęzyczne regesty, komentarze i liczne odwołania. Teksty owych nadań i ich potwierdzeń
wydanych przez Zakon wiernym Prusom zawierają imiona beneficjentów z dopiskiem
Sudow, dicte Sudov, imiona ich przodków, czy też następców, nazwy miejsc ich osadzenia, wielkość majątków i warunki ich otrzymania. Dostarczyły mi więc informacji
o sytuacji prawnej i społecznej Jaćwięgów biorących udział w krzyżackich procesach
osadniczych.
Jako pierwszorzędne źródło narracyjne do omówienia zagadnienia udziału Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej przyjęłam Kronikę ziemi pruskiej Piotra z Dusburga. Jego dzieło jest najpełniejszym sprawozdaniem dotyczącym wydarzeń z XIII w.,
powstałym najpewniej około 1326 r. Tu zawarto imiona Jaćwięgów (Sudowów), którzy w trakcie podboju ziem pruskich, przyjęli krzyżacką ofertę oraz informację o ich
przesiedleniu na terytorium Sambii. Obraz losów Jaćwięgów mieszkających na półwyspie sambijskim próbuję dopełnić dzięki późniejszym nowożytnym źródłom historiograficznym19. Na uwagę zasługują tu zwłaszcza dwa źródła, dotychczas niewykorzystywane w literaturze przedmiotu, są to: lista tzw. podatku tureckiego z 1540 r.20 oraz
Wizytacja biskupstwa sambijskiego z 1569 r.21
16
Preußisches Urkundenbuch (dalej PU), T. I.1 hrsg. R. Philippi, C.P. Woelky, T. I.2, hrsg. A. Seraphim,
Königsberg 1882–1909.
17
Urkundenbuch des Bisthums Samland (dalej SU), hrsg. C.P. Woelky, H. Mendthal, Leipzig 1861.
18
Codex Diplomaticus Warmiensis oder Regesten und Urkunden zur Geschichte Ermlands (dalej CDW),
wyd. C. P. Woelky, J. M. Saage, T. I–II, Mainz–Braunsberg 1860–1864; T. III, Leipzig 1879.
19
H. Malecki, Wahrhaftige Beschreybung der Sudawen auff Samlandt, sambt jhrem Bock Heyligen und
Ceremonien, Mitteilungen der Literarischen Gesellschaft Masovia, 1902, VIII; S. Grunau, Preussische
Chronik, hrsg. M. Perlbach, Leipzig 1876; K. Schütz, Caspari Schützii rerum prussicarum historia, Gedanii 1769.
20
Die Türkensteuer im Herzogtum Preußen 1540, T. I, hrsg. H.H. Diehlmann, Hamburg 1998.
21
Wizytacje biskupstwa sambijskiego z 1569 roku, wyd. J. Wijaczka, Toruń 2001.
116
Alicja Dobrosielska
I. Kierunki przesiedleń
W historiografii zgodnie przyjmuje się, że Jaćwięgowie, podobnie jak Skalowowie
i Nadrowowie zostali przesiedleni ze swoich pierwotnych siedzib w końcu XIII w.,
a na opustoszałym terytorium powstała pustka osadnicza. Z czasem tereny te porosły
puszczą i stąd też w literaturze zwane są Grosse Wildnis, czyli wielką puszczą22.
Kierunki przesiedleń ludności jaćwieskiej nakreślił Stanisław Zajączkowski
w opublikowanej w 1935 r., niewielkiej książeczce: „tych zaś [ Jaćwięgów – A.D.]
którzy się poddali, przesiedlali Krzyżacy w głąb Prus, osadzając ich w komturii kiszporskiej, dalej w okolicach Pruskiego Holądu (Preussisch Holland) i Pruskiej Iławy
(Preussisch Eylau), a przede wszystkim na półwyspie sambijskim, głównie na północno-zachodnim jego cyplu, który potem długo nosił nazwę Sudowskiego Zakątka
(Sudauische Winkel)”23. Tezę tę przyjął Aleksander Kamiński24, który opierając się na
dziewięciu tekstach nadań dla Jaćwięgów, kronice Dusburga i źródłach późniejszych:
dziełach Maleckich, Grunaua, Hartknocha, wykazał przesiedlenia Jaćwięgów w głąb
Prus, głównie do Sambii, okręgu Pasłęka, Pruskiej Iławki oraz Bałgi. Przywołane teksty źródłowe z okresu XV–XVII w. pozwoliły autorowi wnioskować, iż potomkowie
przesiedleńców przetrwali na ziemiach swoich dziadów, zachowując jeszcze w XVI w.
pewne tradycje jaćwieskie np. język, zwyczaje. Ustalenia Kamińskiego dotyczące kierunków przesiedleń ludności jaćwieskiej, w tym na Sambię jako głównego terytorium
migracji były następnie powielane w literaturze dotyczącej dziejów Prusów25.
Pięć, spośród znalezionych tekstów nadań odniósł A. Kamiński26 do Sambii:
–– Gedete otrzymał w okresie między rokiem 1288 a 1299 wieś Medynitten, identyfikowaną z Güter bei Mednicken im Gebiete von Wargen na Sambii27;
–– czterech z imienia wymienionych Jaćwięgów Muntigin, Tholeike, Schare i Podwale uzyskało w 1285 r. pole Dymsteines28;
22
Henryk Łowmiański pisze o całkowitej eksterminacji ludności jaćwieskiej, zob. H. Łowmiański, Prusy–Litwa–Krzyżacy, Warszawa 1989, s. 140–141. Podobnego zdania była Łucja Okulicz-Kozaryn, zob.
Ł. Okulicz-Kozaryn, Dzieje Prusów, Wrocław 2000, s. 414. Nie można wykluczyć, że drobne grupy
jaćwieskie ocalały i przetrwały na dawnym terytorium o czym mogą świadczyć choćby dane toponomastyczne, zob. A. Kamiński, op. cit., s. 96; zob. także: M. Biskup, G. Labuda, Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach, Gdańsk 1989, s. 90, 190. Ponowne zasiedlenie opustoszałych w XIII stuleciu terenów
nastąpiło w XIV w. o czym szerzej: G. Białuński, Przemiany społeczno-ludnościowe; idem, Kolonizacja
„Wielkiej Puszczy” (do 1568 roku).
23
S. Zajączkowski, op. cit., s. 30.
24
A. Kamiński, op. cit., s. 64– 67.
25
Np. Ł. Okulicz-Kozaryn, op. cit., s. 412–414.
26
A. Kamiński, op. cit., s. 65.
27
PU, I.2, nr 704.
28
PU, I.2, nr 471, miejscowości Dymsteines nie udało się zlokalizować, mimo to A. Kamiński uznał, że
nadanie dotyczy obszaru Sambii, zob. A. Kamiński, op. cit., s. 65; możliwe, ze chodzi tu jednak o Dymsteins w Pogezanii, czyli Dymnik koło Krupina, gm. Rychliki, w pobliżu Dzierzgonia, zwłaszcza, że
przywilej został wystawiony w Dzierzgoniu.
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
117
–– Preisinge w 1295 r. otrzymał część pola Stantow29;
–– Catcze otrzymał w 1301 r. potwierdzenie nadania na agros, quos nunc colit in villa
Sudowe (Sudaw)30;
–– Sudov Gedete przybył do Sambii adducens secum plus quam mille animas hominum31.
–– W trzech nadaniach wymieniono dobra znajdujące się w okręgu Pasłęka:
–– Kantigirde wraz z synami i bratem otrzymał w 1285 r. pole Powunden z przyległościami32;
–– pięciu Jaćwięgów otrzymało w 1312 r. pola Marwitz, Utekin, Wadekin i Smansfelden, lokalizowane koło Hirschfeld (dzisiejsze Jelonki)33;
–– w 1317 r. Powile otrzymał pole Wangenik34.
Tylko jeden przywilej dał się zidentyfikować jako nadanie dla Jaćwięga dóbr
w okręgu Pruskiej Iławki:
–– Scumand i jego trzej synowie otrzymali w 1285 r. wieś Steynio, łąki zwane Penkoweo i pole zwane Labalauk35. W literaturze przyjmuje się, że nadane dobra to
okolice Stegi Małej, Skarbca i Dobrzynki koło Górowa Iławeckiego36.
A. Kamiński zastrzegł, iż zgromadzone przez niego dane „są tylko częścią rzeczywistego stanu przesiedleń krzyżackich”37. Ową szczupłą bazę źródłową udało mi się
poszerzyć o kolejne przywileje dla Jaćwięgów:
–– nadanie dla Galmsa (zapewne syna Skomanda) z 1339 r. 5 łanów na polu Coftus38,
czyli Kosty (Kohsten) w okręgu Pruskiej Iławki;
–– przywilej z 1366 r. dla Dietricha Skomanda (najpewniej wnuka lub prawnuka
Skomanda) na 50 łanów w Barskelaugken39;
–– nadanie z 1316 r.40 a następnie z 1328 r. dla Luprechta, syna Gedete, potwierdzające posiadanie przez niego dóbr Mednicken i Metkaym41;
29
PU, I.2, nr 631.
PU, I.2, nr 782; A. Kamiński, op. cit., s. 65, uznał ten tekst za nadanie dla Cacze. Trudno się z nim
zgodzić, ponieważ w przytoczonym fragmencie mowa jest, że ów Catcze obecnie uprawia te pola, więc
opowiadałabym się raczej za tym, że jest to potwierdzenie nadania.
31
PU, II.1, nr 142; w dokumencie tym jest również mowa o Luprechcie, synu Gedete.
32
PU, I.2, nr 472.
33
PU, II.1, nr 85.
34
PU, II.1, nr 193.
35
PU, I.2, nr 464.
36
G. Białuński, Ród Skomandów (XIII–XV w.), Odkrywcy, pryncepsi, rozbójnicy, Studia z dziejów średniowiecza, 2007, nr 13, s. 31.
37
A. Kamiński, op. cit., s. 65.
38
PU, III.1, nr 254.
39
PU, VI.1, nr 453.
40
PU, II.1, nr 142.
41
PU, II.2, nr 628; por. G. J. Kreuzfeld, Eine Meynung über den Adel der alten Preussen, nebst einigen
urkundlichen Beylagen, Königsberg 1784, s. 48.
30
118
Alicja Dobrosielska
–– Luprecht otrzymał w 1352 r. 70 łanów in Lande Barten, pola Assaunen, Mednicken i Mettkeim42;
–– nadanie 5 łanów na polu Quanditten43, na obszarze Sambii, dla Piotra Sudow
w 1338 r.;
–– dokument wzmiankujący o Sudauer Kariothe, który wraz z braćmi Pelline i Nawalle był w posiadaniu trzech łanów we wsi Compehnen44 na Sambii, dobra te
sprzedał najpewniej w 1335 r. Naglawde, komornikowi Girmow45;
–– Kuneconi, Konrad: dicto Sudow, jest wzmiankowany w przywileju z 1326 r. jako
posiadacz trzech łanów we wsi Blumenau, w okręgu Rybaki (Fischhausen) na
Sambii46, które to następnie sprzedał, jak wynika z treści dokumentu wystawionego w 1341 r.47;
–– nadanie dla Konrada, Cuniconi Sudowen z 1345 r. sześciu łanów sołeckich we wsi
Kalis (Kunkendorf, Calis) w okolicy Reszla, na obszarze Warmii48;
–– Heinico i Ditloff, synowie Kunike Sudow z Schoneiche49 otrzymują w 1391 r.
nadanie na 15 łanów między wsią Kadyn, reszelskim lasem miejskim i jeziorem
Attern (Ottern)50;
–– mensurator Konrad Sudow występuje jako świadek w dokumencie z 26 kwietnia
1309 r. wydanym przez kapitułę warmińską51, po raz kolejny jest o nim mowa
w nadaniu z 15 października 1317 r., jednakże już jako o zmarłym52. Z treści tego
dokumentu dowiadujemy się, że wdowa po nim Elizabeth, określona jako honesta
et prouida, dokonała zamiany dwunastu łanów we wsi Hohendorf (Wysoka Braniewska53), które posiadał za życia jej mąż, na sześć łanów w tej samej wsi, jednak
42
PU, V.1, nr 90.
PU, III.1, nr 162.
44
SU, nr 291.
45
Naglawde lub też jego potomkowie najpewniej starali się o potwierdzenie zakupu owych dóbr, co też
znalazło odzwierciedlenie w dokumencie, patrz PU, III.1, nr 447 (regestr w US, nr 324).
46
SU, nr 245, 399; PU, V.1, nr 61.
47
PU, III.1, nr 408, SU, nr 320.
48
CDW, II, nr 46; PU, III.2, nr 716 . O Cunco Sudowen jako sołtysie zob. M. Pollakówna, Osadnictwo na
Warmii w okresie krzyżackim, Poznań 1953, s. 92, przyp. 445. W literaturze Cunico Sudow jest utożsamiany z burmistrzem Jezioran – Cunco Sudarb, który występuje w dokumencie wystawionym w Jezioranach 8 grudnia 13? (brak pełnej daty rocznej), zob. CDW, III, nr 232, por. V. Röhrich, Die Kolonisation
des Ermlandes, Zeitschrift für die Geschichte und Altertumskunde Ermland, Bd. 18, s. 373. Cuneko
Sudow występuje również jako świadek w dokumencie wystawionym 24 czerwca 1363 r. w Jezioranach,
zapisany jako Kvneko Sudow de Seburg, zob. CDW, II, nr 345.
49
Miejscowości tej nie udało się zlokalizować.
50
CDW, III, nr 252. Najprawdopodobniej Heinico i Ditloff to synowie Kuniko Sudowa, którego dobra
znajdowały się w okolicy Reszla, zob. CDW, II, nr 46; PU, IV.2, nr 716.
51
CDW, I, nr 149.
52
Ibidem, nr 182.
53
Identyfikacja za M. Pollakówna, op. cit., s. 133.
43
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
119
na bardziej korzystnych warunkach a censu liberos perpetuo possidentos i z prawem
dziedziczenia dla potomków, których imiona nie zostały podane54.
Znalezione przeze mnie nadania pochodzą z XIV stulecia i wpisują się we wskazane przez Zajączkowskiego kierunki przesiedleń, dotyczą przy tym głównie obszaru
Pruskiej Iławki55 i Sambii. Można przypuszczać, że nadań było znacznie więcej, na co
może wskazywać przypadek jednego z przywódców jaćwieskich – Russigene, wspomnianego w kronice Dusburga. Ten, jak podaje krzyżacki dziejopis, udał się do krzyżackiego komtura Bałgi, a kiedy odmówiono mu jako poganinowi udziału w nabożeństwie, pod którego był silnym wrażeniem, to ochrzcił się natychmiast wraz z całą
rodziną. Okazało się przy tym, iż miał on wcześniej do czynienia z religią chrześcijańską, gdyż uratował przed zniszczeniem obraz Najświętszej Marii z Dzieciątkiem,
który Sudawowie zrabowali w Polsce. Russigene odbierając im go, jak podaje Dusburg
musiał użyć siły, a następnie oddał go pewnemu chrześcijaninowi, by ten zaniósł go
do miejsca, gdzie będą obchodzić się z nim właściwie56. Trudno uwierzyć, aby taki
bohaterski czyn, jak uratowanie obrazu Najświętszej Marii Panny z rąk niewiernych
i dobrowolne przybycie do Krzyżaków i przyjęcie nowej wiary przez jednego z jaćwieskich przywódców, nie zostały nagrodzone przez Zakon. Zwłaszcza, że Rusigenus nie
przybył do Bałgi sam ale wraz z domem i familią, a zatem musiał się wraz ze swoim
rodem gdzieś osiedlić.
Cztery spośród przywołanych dokumentów, w tym nadanie dla Elizabeth – wdowy po Konradzie dicte Sudow odnoszą się do nowych, wcześniej nie wskazywanych
jako miejsca przesiedleń Jaćwięgów, terytoriów, a mianowicie – Barcji i Warmii. Nie
falsyfikuje to jednak tezy o przyjętych w literaturze trzech kierunkach przesiedleń Jaćwięgów. Przodkowie beneficjentów owych nadań, jak wynika z treści przywilejów,
zostali przeniesieni z rodzimej Jaćwieży na wskazane terytoria, gdzie uzyskali majątki.
Luprecht57, który otrzymał dobra w Barcji jest potomkiem wielce zasłużonego dla Zakonu Gedete, beneficjenta dóbr leżących w Sambii. Podobnie Kunikoni, będący najprawdopodobniej ojcem Heynico i Ditloffa, zanim przeniósł się na Warmię, posiadał
dobra na Sambii58. Trudniej natomiast wyjaśnić kiedy i w jakich okolicznościach na
warmińską ziemię przybył Konrad zwany Sudow, wspomniany najpierw jako świadek
w dokumencie z 1309 r. oraz 1312 r., a następnie jako, nieżyjący już, posiadacz dóbr
w Hohendorf. Brak dla Konrada nadania na Warmii z XIII w. i pojawienie się tegoż
dopiero w dokumentach XIV-wiecznych wystawianych przez biskupów warmińskich
może sugerować, że podobnie, jak Luprecht czy jego imiennik Konrad Sudow, przybył
on na Warmię z innego obszaru plemiennego, niewykluczone, że również z Sambii.
54
CDW, I, nr 182.
PU, III.1, nr 254 ; PU, VI.1, nr 453.
56
Dusburg, III, 207.
57
PU, V.1, nr 90; SU, nr 245.
58
PU, V.1, nr 61.
55
120
Alicja Dobrosielska
W literaturze spośród trzech wytyczonych obszarów przesiedleń ludności jaćwieskiej: okręgu Pruskiej Iławki, Pasłęka i Półwyspu Sambijskiego za główny uchodzi
ten ostatni, a dokładniej jego zachodni kraniec59 określony jako Sudauische Winkel,
czyli Jaćwieski Zakątek60. Przemawia za tym choćby ilość nadań odnoszących się do
terytorium Sambii, w stosunku do pozostałych obszarów61, którą można jak się wydaje
zwiększyć o kolejny przywilej. Jaćwięg Kantegirde otrzymał w 1285 r. wspólnie z synami i bratem pole Powunden wraz z przyległościami62, które Johannes Voigt zidentyfikował w okolicach Pasłęka, a za nim tę interpretację przyjął Kamiński63. Osoba o tym
samym imieniu Cantegerde występuje w kronice Dusburga, jako jeden z wodzów
jaćwieskich, który miał poprowadzić na Sambię 1600 nowo nawróconych współplemieńców64. Zbieżność imion oraz fakt występowania miejscowości Powunden na Sambii przemawia za uznaniem, że jest to ta sama osoba, której dobra należy umiejscawiać
na Sambii, a nie jak dotąd w okręgu pasłęckim.
Za Sambią jako głównym obszarem docelowym przesiedleń, na którym ciągłość
osadnicza i kulturowa Jaćwięgów jest widoczna aż po XVI stulecie, przemawiają oprócz
nadań także źródła historiograficzne przywołane już w literaturze przez A. Kamińskiego, jak choćby kronika Piotra z Dusburga65 czy dzieło Hartknocha66. Uwagę XVIwiecznych autorów zwraca już sam fakt obecności na zachodnich krańcach półwyspu
sambijskiego Jaćwięgów67. Hieronim Malecki zatytułował swoje dzieło: Wahrhaftige
Beschreybung der Sudawen auff Samland68, a Grunau twierdził, że w jego czasach istniało na Sambii, w rejonie miejscowości Heiligenkreutz, czyli Święty Krzyż (Krzyż)
oraz koło Labiawy siedem czy osiem wsi jaćwieskich69. Kronika ta wprawdzie uchodzi
wśród badaczy za mało rzetelną70, nie znaczy to jednak, że Grunau w tym wypadku
mijał się z prawdą. Heiligenkreutz w drugiej połowie XVI w. była obok Bersnicken,
Bischopnikien, Gros Hubenicken, Klein Hubenicken, Ilnicken, Nattnicken i Wangniken
jedną z miejscowości leżących w Kammerammt Sudauen, czyli komornictwie sudow59
H. Łowmiański, Prusy – Litwa, s. 139–143; Ł. Okulicz-Kozaryn, op. cit., s. 412–414.
A. Kamiński, op. cit., s. 66; K. Bink, Der Sudauische Winkel: geschichtlich-sprachliche Untersuchung
urkundlicher Quellen, Königsberg 1925, s. 72.
61
A. Kamiński, op. cit., s. 65.
62
PU, I.2, nr 472.
63
Kamiński, s. 65, przyp. 75.
64
Dusburg, III, 217.
65
Ibidem, III, 217, 219.
66
A. Kamiński, op. cit., s. 64–67.
67
Grunau podaje liczbę miejscowości, w których mieszkają Jaćwięgowie, podejmując tym samym próbę
wyznaczenia zasięgu jaćwieskiego osadnictwa, zob. S. Grunau, op. cit., s. 37 i 70.
68
H. Malecki, op. cit.
69
S. Grunau, op. cit., s. 36 i 70.
70
A. Kamiński pisze, że jest „niesłychanie bałamutna”, op. cit., s. 66, przypis. 5; wzmiankę Gunaua o jaćwieskim osadnictwie uznaje jednak za wiarygodną.
60
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
121
skim71, zapisywanym też jako Kammerammt Sudau, którego sama nazwa nasuwa związek z Jaćwięgami72. Na osadnictwo jaćwieskie w rejonie Heiligenkreutz już w XIV w.
wskazuje tekst nadania z 24 grudnia 1353 r., w którym Jakub, biskup sambijski przekazywał karczmę komornikowi Senteke, jak zapisano, iuxta nostram novam ecclesiam
Sancte Crucis apud Sudowitas sitam73.
Parafia Creutz74, której wizytację przeprowadzono 2 maja 1569 r. była zamieszkała przez Prusów – das dorf ist Preusch, hat 24 Huben75. Podano tu też imiona kilku
mieszkańców z przydomkami mogącymi wskazywać na pochodzenie od jaćwieskich
przodków. W należącej do tej diecezji miejscowości Gros Hubenicken mieszkał Melchior Sudau, w parafii Fischhausen, czyli Rybaki – niejaki Greger Sudau76, zaś w miejscowości Quanditen – Piotr Sudov77. Wprawdzie liczba osób z owymi przydomkami,
mogącymi sugerować jaćwieskie korzenie, odnotowanych w XVI-wiecznych źródłach
nie jest imponująca, to jednak biorąc pod uwagę, że od czasu przesiedlenia minęło
ponad 200 lat obecność owych przydomków po tak długim czasie, choć u znikomej
liczby osób, może wskazywać na zachowanie przez kolejne pokolenia części mieszkańców półwyspu sambijskiego pamięci o odległej przeszłości.
Pamięć ta dzięki kultywowaniu przez jaćwieskich potomków dawnych obyczajów i wierzeń jeszcze w XVI w. była wciąż żywa, czemu wiele miejsca poświęcili nowożytni dziejopisarze. Ich uwagę zwracał także język, którym posługiwali się jaćwiescy
potomkowie, oraz fakt nieznajomości języka niemieckiego u Jaćwięgów mieszkających
w Sambii, quorum pauci admodum germanicam linquam novere sed suam quandam
linguam habent barbaram78.
O tym zaś, że owa odrębność jaćwieskich mieszkańców była dostrzegana nie tylko przez kronikarzy, może świadczyć decyzja księcia Albrechta, o zapewnieniu stałego
stypendium na królewieckim uniwersytecie dla 24 chłopców: 6 Prusów, 6 Polaków,
6 Litwinów i 6 Jaćwięgów!79.
Kultywowaniu przez Jaćwięgów mieszkających na Sambii obyczajów przodków
sprzyjał z pewnością duży obszar parafii Heligenkreutz, uważanej za jedną z najbardziej
71
Die Türkensteur, s. 3, 26–27.
Kwestia jego utworzenia i nazewnictwa wydaje się tym ciekawsza, że powołano je najpewniej w XV lub
XVI w. Nazwa ta nie funkcjonuje we wcześniejszym okresie.
73
SU, nr 425, zob. także SU, nr 407.
74
Wizytacja biskupstwa sambijskiego z 1569, s. 169.
75
Ibidem, s. 187.
76
Ibidem, s. 21.
77
Ibidem, s. 182.
78
Cyt. za A. Kamiński, op. cit., s. 66, przyp. 76.
79
J. Wijaczka, Wstęp, [w:] Wizytacja biskupstwa sambijskiego z 1569, s. XIX.
72
122
Alicja Dobrosielska
rozległych80 oraz brak na jej terenie szkoły, odnotowany jeszcze w 1569 r.81 Była to
także jedna z najgęściej zaludnionych parafii, co utrudniało działalność duszpasterską
tamtejszych duchownych i w efekcie sprzyjało pozostawaniu ludności przy obyczajach
przodków. W czasie złej pogody zdarzało się, że pastorzy nie mogli odwiedzić umierających, a dzieci umierały zanim zostały ochrzczone82.
Biorąc pod uwagę źródłowe informacje o jaćwieskich przesiedleńcach na Sambii,
gęstość pruskiego osadnictwa na półwyspie i brak migracji (poza przybyciem sudowskich osadników), tak w średniowieczu, jak i w okresie późniejszym83, to należy uznać
Półwysep Sambijski za główny kierunek przesiedleń Jaćwięgów. Zwraca uwagę ciągłość
sudowskiego osadnictwa na tym obszarze od lat 80. XIII w. po czasy nowożytne, a także kulturowa odrębność potomków przesiedleńców, którą w tej pracy jedynie zasygnalizowałam, a kwestia ta niewątpliwie wymaga szerszego opracowania.
Niemniej ciekawym tematem zdaje się być wybór Sambii jako głównego kierunku przesiedlenia ludności jaćwieskiej. Zagadnienie to rysuje się tym bardziej interesująco, że w literaturze przedmiotu pogańska Sambia w XIII w. jest przedstawiana jako
najbardziej zaludniona spośród wszystkich plemiennych ziem pruskich – „w Sambii
na km2 mieszkało 10 osób, w Sudowii być może czterokrotnie mniej”84. Przed podbojem liczyła ona co najmniej dwa razy więcej mieszkańców niż każda inna ziemia pruskia85. Terytorium plemienne Sambii było przy tym najmniejsze spośród plemiennych
ziem pruskich i liczyło niewiele ponad 2000 km2, podczas gdy Jaćwież była największa
i jej terytorium wynosiło kilkanaście tysięcy km2 86. Paradoksalnie więc członkowie
plemienia, zamieszkujący dotychczas jeden z najrzadziej zaludnionych a zarazem najrozleglejszych obszarów, zostali przesiedleni na terytorium nie dość, że najmniejsze
spośród wszystkich ziem plemiennych, to jeszcze gęsto zaludnione, którego ludność
nie zmniejszyła się w trakcie podboju, jak wynika z literatury87. Kwestia powstania luki
osadniczej w zachodniej części półwyspu, którą wypełnili jaćwiescy przesiedleńcy wymaga niewątpliwie rozpatrzenia.
80
Rozległość sambijskich parafii wynika z ich niewielkiej liczby. W sumie było to 49 ośrodków parafialnych, dla porównania w diecezji pomezańskiej do XV w. było 267 parafii. Zob. M. Biskup, Uwagi
o problemie osadnictwa i sieci parafialnej w Prusach krzyżackich w wiekach XIV–XV, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1983, nr 2–3, s. 199–217.
81
J. Wijaczka, Wstęp, [w:] Wizytacja biskupstwa sambijskiego z 1569, s. XV.
82
Ibidem, o trudnościach z chrystianizacją mieszkańców Sambii zob. M. Biskup, Parafie w państwie krzyżackim, [w:] Państwo zakonu krzyżackiego. Podziały administracyjne i kościelne, red. Z.H. Nowak, Toruń 2000, s. 84 i n.
83
Zob. M. Biskup, Uwagi o problemie, s. 199–217.
84
H. Łowmiański, Prusy – Litwa, s. 59.
85
J. Powierski, Prussica, t. I, s. 152–153.
86
H. Łowmiański, Prusy – Litwa, s. 59.
87
Zob. G. Labuda, M. Biskup, op. cit., s. 190.
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
123
II. Krzyżacka oferta dla przesiedleńców
Dusburg pisze, że z tymi, którzy porzucili bałwochwalstwo i nawrócili się na wiarę chrystusową Krzyżacy obchodzili się bardzo miłosiernie, podług ich stanu, a przede
wszystkim biorąc pod uwagę ich zasługi na rzecz braci zakonnych, zwłaszcza na polu
walki88. Nagrodą za nawrócenie i wierną służbę było nadanie majątku na określonym
prawie i z określonymi powinnościami. Jaćwięgowie mieli okazję niejednokrotnie zdobyć uznanie braci zakonnych, najpierw w walce po stronie Krzyżaków przeciw swoim
pobratymcom, a następnie podczas podboju Litwy przez Zakon. Aby odpowiedzieć
na pytanie, czy waleczność, zasługi oddane na polu walki rzeczywiście przekładały się
na korzystność krzyżackiej oferty oraz czy jej „atrakcyjność” była zmienna w czasie
przyjrzymy się wielkości jaćwieskich majątków oraz związanymi z nimi prawem i zobowiązaniami.
II.1. Wielkość majątków
Wyliczenia wielkości własności ziemskiej nobiles pruskich przeprowadził na
podstawie ponad 100 przywilejów i danych rachunkowych z końca XIV w. i początku
XV w. H. Łowmiański. Z jego ustaleń wynika, że dobra te wahały się od kilku radeł
do kilkudziesięciu łanów, najwyżej ca 100. Pośród dokumentów z XIII w. badacz nie
znalazł nadań przynoszących więcej niż kilkanaście radeł jednemu właścicielowi, zaś
większe obszary kilkudziesięciołanowe otrzymywało zwykle kilka osób, krewniaków89.
Dane zebrane przez Łowmiańskiego odnoszą się w dużej mierze do mieszkańców plemiennej Sambii i będą stanowiły dla mnie punkt odniesienia przy określaniu wielkości
majątków uzyskiwanych przez Jaćwięgów, osiedlanych przede wszystkim na tym terytorium.
Do kwestii wielkości majątków jaćwieskich uzyskiwanych z rąk krzyżackich
odniósł się Kamiński, którego zdaniem dobra otrzymywane przez przesiedleńców sudowskich były niewielkie i nigdy nie obejmowały więcej niż jedną wieś, a zazwyczaj
rodzina szlachecka otrzymywała pole lub jego część. Za bardzo prawdopodobne uznał,
że Krzyżacy nadawali Jaćwięgom mniej ziemi niż posiadali oni w swoich pierwotnych
siedzibach, „różnica nie mogła jednak być rażąca, skoro przesiedlano nie tylko siłą, lecz
zachęcano do przesiedlania propagandą”90.
W najstarszych znalezionych tekstach nadań rozmiary jaćwieskich majątków zostały określone jedynie poprzez podanie nazwy pola czy wsi, co nie ułatwia określenia
ich wielkości. Kantegirde otrzymał w 1285 r. wraz z synami i bratem pole Powunden
wraz z przyległościami91. Jeśli przyjąć, że jest to postać tożsama z Kantegirde, który występuje na kartach kroniki Dusburga, to jego zasługi na rzecz Zakonu są bardzo znacz88
Dusburg, III, 220.
H. Łowmiański, Studia nad dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego, Poznań 1983, s. 129–137.
90
A. Kamiński, op. cit., s. 139.
91
PU, I.2, nr 472.
89
124
Alicja Dobrosielska
ne. On to – jak podaje krzyżacki dziejopis – uwolnił z niewoli Ludwika z Libenzall
i następnie wraz z nim poprowadził na Sambię 1600 współplemieńców92. W przywileju dla Skomanda, jednego z największych wodzów jaćwieskich i wielce zasłużonego
dla Zakonu dowódcy, zapisane zostały nazwy dóbr – Steynio, łąki Penkoweo i Labalauk
bez sprecyzowania ich rozmiarów93.
Dokładnego określenia wielkości dóbr nie znajdujemy także w nadaniu dla Jaćwięga Gedete, który otrzymał od Zakonu dobra Mednicken in territorio Wargen94.
W literaturze Gedete jest utożsamiany z Jedetusem, Jedutem, przywódcą Jaćwięgów
z okręgu Kimenow, o którym Dusburg pisze, że udał się na Sambię wraz 1500 ludźmi.
Wydarzenie to najpewniej należy łączyć z datą 128395. W treści tego dokumentu odnotowano także, że Gedete adducens secum plus quam mille animas hominum96, a przy
tym wystawca dokumentu określił go jako fidelites reges97, co niewątpliwe wyraża uznanie dla jego zasług.
Spośród XIII-wiecznych tekstów tylko w jednym dokumencie mamy sprecyzowaną wielkość nadania, jest to przywilej z 1295 r. dla Preisigne, w którym Zakon nadawał mu 2 radła na polu Stantow98. Wobec braku szczegółowych danych co do wielkości
uzyskiwanych nadań trudno jest ocenić wielkość majątków jaćwieskich, przynajmniej
w XIII w. Niesprecyzowanie rozmiarów tych dóbr nie oznacza jednak, że były to majątki małe, biorąc pod uwagę zasługi Kantegirde, Gedete czy Skomanda trudno dojść
do podobnych wniosków, zwłaszcza, że w przypadku tego ostatniego G. Białuński, na
podstawie późniejszych przekazów, z XVI w. ustalił, że dobra Skomanda mogły liczyć
około 39 łanów99.
Dla XIV w. dysponujemy już dokładniejszymi danymi o rozmiarach włości jaćwieskich, które wahają się od 3 radeł po 70 łanów, choć i z tego okresu pochodzi jeden
przywilej (1312 r.) dla pięciu Prusów: Abdange, Dirkote, Melins, Melodins i Zohe,
w którym wymieniono jedynie nazwy pól Marwitz, Utekin, Wadekin, Smansfelden (Pasłęk)100. Pozostałe przywileje charakteryzuje już większa precyzja w określaniu wielkości majątków nadawanych Jaćwięgom. 8 września 1317 r. mistrz krajowy Friedrich von
Wildenberg nadał Jaćwięgowi Powile 3 łany i 10 morgów na polu Wangenik101. Trzy
łany posiadał także Konrad, Kuneconi: dicto Sudow w zakonnej wsi Blumenau102, które
92
Dusburg, III, 219.
Zob. G. Białuński, Ród Skomandów, s. 31.
94
PU, I.2, 704.
95
Dusburg, III, 219.
96
PU, II.1, nr 142.
97
Ibidem.
98
PU, I.2, nr 631; US, nr 170.
99
G. Białuński, Ród Skomandów, s. 31.
100
PU, II.1, nr 85.
101
PU, II.1, nr 193.
102
SU, nr 245; SU, nr 399; PU, V.1, nr 61.
93
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
125
następnie sprzedał w 1341 r. niejakiemu Hermanowi Wenke103 i najpewniej osiadł na
Warmii, gdzie w 1345 r. otrzymał z rąk wójta warmińskiego Brunona von Luter nadanie 6 łanów we wsi Kalis (Kunkendorf, Calis)104. Potwierdzenie nadania na 5 łanów na
polu Quanditten otrzymał w 1338 Piotr Sudow, w dokumencie tym wyraźnie zaznaczono, że otrzymuje je z uwagi na zasługi dla braci rycerzy i samego Zakonu ab fidelia
eius servicia nobis et ordini nostro exhibita105.
Na przykładzie dóbr potomków Skomanda i Gedete spróbujmy prześledzić losy
ich majątków. Galms, Gedetes i Rukals to trzej synowie Skomanda, którzy wraz z nim
występują jako beneficjenci nadania z 1285 r.106 Najpewniej niedługo po otrzymaniu
tego przywileju Skomand zmarł, a o jego śmierci, w dość wyidealizowany sposób, pisze Dusburg. Kronikarz wspomina także o obecności przy łożu umierającego, brata
Konrada, członka konwentu poświadczonego wcześniej w nadaniu dla Skomanda107.
Zresztą źródła milczą także o jego synach, chyba że uznamy za Reinhardem Wenskusem108, iż Galms, beneficjent nadania z 1339109 jest tożsamy z potomkiem Skomanda,
ten musiałby jednak żyć około siedemdziesiąt lat110. Galms określony jako fideli nostro Galme otrzymał 5 łanów na polu Coftus111, zidentyfikowane jako Kohsten (Kosty)
w okręgu Pruskiej Iławki112. Dalsze losy owych dóbr pokazują, że Galms, albo też jego
następcy zmarli bezpotomnie113.
Potomek Skomanda, Dietrich Scomant, będący jego wnukiem, a może już prawnukiem, pojawia się w źródłach w drugiej połowie XIV w. Niewątpliwie posiadał on
rodowe dobra Steynio, o czym świadczy fakt, że wdowa po nim Elżbieta określana była
zwrotem von Steynewe, w dokumentach z końca XIV w. i początku XV w.114 Dietrich
otrzymał w 1366 r. z nadania wielkiego mistrza Winryka von Kniprodego 50 łanów
w Barskelaugken115. Od imienia beneficjenta nazwano dobra te Dietrichsdorf. Miejscowość tę identyfikuje się jako Dzietrzychowo, obecnie na północny-wschód od Sępo-
103
SU, nr 320.
PU, III.2, nr 716.
105
PU, III.1, nr 162.
106
PU, I.2, nr 464.
107
Dusburg, III, c. 224.
108
R. Wenskus, Studien zur Geschichte der Ritterschaft im Ordensland Preussen, II Die Sieben Geschlechter,
Altpreussische Geschlechterkunde. Neue Folge, 1984, Bd. 15, s. 66, przypis 682.
109
PU, III.1, nr 254.
110
G. Białuński, Ród Skomandów, s. 31–32.
111
PU, III.1, nr 254.
112
G. Białuński, Ród Skomandów, s. 32.
113
Ibidem.
114
Ibidem.
115
PU, VI.1, nr 453.
104
126
Alicja Dobrosielska
pola. Dobra te leżały w komturstwie bałgijskim, w okręgu sątoczneńskim (następnie
kętrzyńskim)116.
O losach majątku nadanego Gedete po części możemy wnosić z nadania dla jego
syna Luprechta, wystawionego przez wielkiego mistrza Karla von Trier z 27 grudnia
1316 r.117
Na prośbę Luprechta, dziedzica Mednicken, określonego jako Gedete Luprecht,
zapewne w nawiązaniu do zasłużonego ojca, Zakon zgodził się na zamianę użytkowanych przez niego trzech radeł na polu Schlakalken w komturstwie Rybaki, na których
siedział do czasu wystawienia tego dokumentu, na trzy radła w Mednicken: in eodem
vero campoet in eandem villa eidem Luprecht cum suis heredibus donamus campum trium
uncorum, in eisdem tribus uncis secum permutationem facientes pro tribus uncis, quos in
campo Slakalauken tam pater quam filius possiderant usque ad tempus huius permutationis118. Treść tego tekstu została następnie powtórzona w 1328 r.119 Nowe nadanie
otrzymał Luprecht i jego potomkowie w linii męskiej 24 października 1352 r.120, wtedy
to Winrich von Kniprode nadał 70 wolnych łanów w Barcji na polu Assune (Asuny,
okręg Gierdaw), w wytyczonych granicach oraz dobra w komornictwie Wargen na
polu Codyten i na polu Metkayme (Mettkeim, okręg Labiawy)121. W dokumencie tym
Luprecht został określony przez Winricha von Kniprode jako seinen lieben Ritter122, co
niewątpliwie ma związek z jego zasługami na polu walki.
Zarówno potomkowie Skomanda, jak i Gedete uzyskali nie tylko potwierdzenia
posiadanych dóbr, ale i nowe nadania. Powiększyli majątki swoich ojców, otrzymując
dobra także w innych dawnych ziemiach plemiennych, w zamian za zasługi na polu
walki123. Nadania dla potomków, którzy mieli szansę wykazać się przywiązaniem walcząc u boku rycerzy zakonnych, są zatem większe od nadań dla ich przodków, którzy
przeszli na stronę Zakonu, widać to wyraźnie zarówno w przypadku potomków Skomanda, jak i Gedete, czy przywoływanego Piotra Sudova.
Majątki Jaćwięgów nie odbiegają rozmiarami od wielkości dóbr otrzymywanych
przez Prusów z innych ziem plemiennych, w tym także Sambów. Trudno także uznać,
aby uzyskiwane przez przesiedleńców nadania były mniejsze od wcześniej posiadanych
w plemiennej Jaćwieży, dobra Sudowów zostały raczej zwiększone przez Krzyżaków,
podobnie jak majątki innych Prusów124.
116
Za G. Białuński, Ród Skomandów, s. 33; uzasadnienie zob. J. Powierski, Prusowie, Mazowsze i sprowadzenie Krzyżaków, t. II.1, s. 181.
117
PU, II.1, nr 142.
118
PU, II.1, nr 142.
119
PU, II.2, nr 628.
120
PU, VI.1, nr 90.
121
PU, VI.1, nr 90.
122
PU, VI.1, nr 90.
123
PU, VI.1, nr 90.
124
H. Łowmiański, Studia nad dziejami, s. 137.
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
127
II.2. Status prawny i powinności
Na temat stanowiska prawnego ludności pruskiej biorącej udział w kolonizacji
krzyżackiej pisał ostatnio obszernie G. Białuński125. Jako podstawowe zobowiązania
związane z nadaniem ziemi na prawie pruskim podał: opłatę rekognicyjną, dziesięcinę, płużne, odrabianie szarwarku, pełnienie służby wojskowej i prace przy budowie
umocnień. W przypadku nadań wolnym pruskim przysługiwało zdaniem tego badacza
sądownictwo wyższe i niższe nad własnymi poddanymi126. Prawo chełmińskie zaś odróżniało się od innych praw, przynajmniej początkowo, poprzez dziedziczenie w obu
liniach na równych prawach. Otrzymane czy też nabyte dobra można było sprzedać,
wymagało to jednak zgody i pośrednictwa Zakonu, wiązało się także z warunkiem
utrzymania tych samych obowiązków. Za posiadanie dóbr ziemskich należało z każdej posesji wnieść rocznie na dzień świętego Marcina (11 listopada) 1 fenig koloński
lub 5 chełmińskich oraz 2 funty wosku, była to tzw. opłata rekognicyjna. Z majątków
powyżej 40 łanów Zakon wymagał służby cieżkozbrojnej, zaś z dóbr mniejszych – lekkozbrojnej127.
Jaćwięgowie otrzymywali z rąk krzyżackich nadania na prawie pruskim, albo
chełmińskim. Pojawiają się przy tym w treści dokumentów stwierdzenia, że dane dobra
mają nadal funkcjonować na prawie, na którym zostały nadane ich przodkom (eo iure
qui sui progenotores sua bona possiderunt128), można stąd wnosić, że zmiana właściciela
nie oznaczała zmiany prawa na jakim dane dobra były posiadane.
Tylko nieliczni spośród przesiedlonych Jaćwięgów otrzymali ziemie iure culmense, czyli na prawie chełmińskim. Wśród nich był nobilis Skomand, który wraz z synami
uzyskał od Krzyżaków majątek bez żadnych dodatkowych obciążeń. Zakon zobowiązał
ich jedynie do służby zbrojnej, przyznał im sądownictwo niższe nad poddanymi, które
odnosiło się do niewielkich przewinień. Z wyższego sądownictwa mogli zatrzymywać
trzecią część dochodów, reszta przypadała Zakonowi. Mieli także prawo osadzania
chłopów na otrzymanych dobrach129. W kolejnych nadaniach, dla członków rodu
Skomanda, także na prawie chełmińskim, występują jednak dodatkowe obok służby
wojskowej powinności. Galms płacił Zakonowi 30 grzywien ze swoich pięciu łanów na
polu Coftus, a Dietrich Skomand musiał uiszczać zwyczajową daninę płużną i czynsz
rekognicyjny130. Te nowe zobowiązania, o których nie wspomniano nic w przywileju
dla Skomanda i jego synów, wiążą się jednak każdorazowo z kolejnymi nadaniami, już
z XIV stulecia i nie dotyczą dóbr rodowych.
125
G. Białuński, Przemiany społeczno-ludnościowe, s. 117 i n., tu także literatura.
Ibidem.
127
Ibidem, s. 122 i n.
128
PU, III.1, nr 162.
129
PU, I.2, nr 464.
130
PU, III.1, 254; PU VI.1, nr 453.
126
128
Alicja Dobrosielska
Podobnie inny beneficjent XIV-wiecznego nadania na prawie chełmińskim Konrad, Kunekoni131 obok służby zbrojnej został zobowiązany do dostarczania Zakonowi
na św. Marcina pół grzywny pruskiej (dimidiam markam denarium Pruthenicalium)
w ramach czynszu oraz danin w naturze, w postaci dwóch młodych tłustych gęsi (duos
pullos cum una auca pingue)132. Jemu także przyznano sądownictwo nad poddaną ludnością i zobowiązano go do służby zbrojnej, co może wskazywać, że mimo zobowiązań
mamy do czynienia z wolnym, a nie z przedstawicielem chłopstwa. Służby zbrojnej
oczekiwano zresztą od niego i jego dziedziców także w związku z nadaniem majątku
na Warmii, po tym jak za zgodą Zakonu sprzedał swoje dobra w Sambii i przeniósł się
w okolice Reszla133. Tutaj otrzymał dla siebie i potomków 6 wolnych łanów, z obowiązkiem służby wojskowej (suisque veris heredibus et successoribus sex mansos damus
ad servisium, sicud alli liberi habere consueverunt)134.
Prawo pruskie nie zawsze jest wprost określone w jaćwieskich nadaniach, najczęściej występuje formuła ewiglich und erblich zu besitzen, albo zu erblichem Besitz135. Badacze łączą tego typu nadania z prawem dziedzicznym Erbrecht, czyli ius hereditarium,
które jest z kolei tożsame z prawem pruskim136. Zgodnie z nim majątki otrzymywali
Jaćwięgowie im perpetuum libere possidebunt, czyli na wieczne posiadanie137. Dziedziczyć mogli jednak jedynie męscy potomkowie, co zaznaczono w przywileju z 1312 r.
dla pięciu Jaćwięgów daz kayn erben in den vorgesprochen velden one erbelinge ledig
wirt138. W kilku tekstach pojawiają się zastrzeżenia co do dziedziczenia posiadanych
majątków. W nadaniu dla wielce zasłużonego dla braci Luprechta Zakon zastrzegł sobie, że po jego śmierci przejmie przyznane mu na korzystnych warunkach dobra na
polu Codyten i Metkayme139. Zapis nie dotyczył jednak pozostałego majątku potomka
Gedete, a tym samym jego ojcowizny.
Przesiedleńcy mogli posiadane dobra sprzedać140, czy też zamienić pod warunkiem powiadomienia i uzyskania zgody Krzyżaków. Takiej zamiany dóbr odziedziczonych po ojcu dokonał za wiedzą i aprobatą Zakonu Luprecht, syn Gedete141 i za zgodą
braci zakonnych powrócił do sytuacji pierwotnej, stając się znów właścicielem dóbr
rodowych (confirmando illi omnem possesionem patris, in quibusdam parmutacionem
131
SU, nr 245; SU, nr 399 oraz PU III.2, nr 716.
SU, nr 245.
133
SU, nr 320.
134
PU, III.2, nr 716; CDW, II, nr 46.
135
Nadanie dla Preisigne, PU, I.2, nr 631.
136
H. Wunder, op. cit., s.116 i n.
137
PU, II.2, nr 628.
138
PU, I.2, nr 85; zob. także PU, I.2, nr 472.
139
PU, V.1, nr 90.
140
US, nr 291, 324; PU III.2, nr 447.
141
PU, II.1, nr 142.
132
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
129
faciendo ad peticionem filii, quedam autem eidem causa pristine dilectionis et famulatus
addiciendo, ut in sequentibus patebit manifeste)142.
Jako podstawowy obowiązek beneficjentów nadań wymienia się przede wszystkim służbę zbrojną w obronie braci i ich ziem. Zapis o konieczności udziału w wyprawach wojennych, budowie nowych i naprawie starych umocnień, powtarza się w każdym z przywilejów. Także Jaćwięgowie będący beneficjentami nadań zakonnych byli
zobowiązani przede wszystkim do służby wojskowej, konnej (mit Hengst), ze zwyczajowym orężem (Waffen) i pancerzem (Harnisch). Sudov Catcze, który otrzymał nadanie
na Sambii w 1301 r., został zwolniony ze świadczeń na rzecz Zakonu za wyjątkiem
wspierania braci z bronią w ręku w każdej potrzebie: Ratione autem huius collationis
tenebantur interesse expedicionibus et terrarum nostrarum defensionibus ac municionibus
quando fuerint a nostris fratribus requisiti143, czyli tak w obronie ziemi zakonnej, jak
i w wyprawach poza terytorium krzyżackiego państwa. Podobnie Sudow Powile miał
stawiać się na zakonne ekspedycje mit Hengiste und gewoniclichem Wopen144, zaś Heinico i Ditloff, synowie Kunike Sudowa, zostali zobowiązani do 3 służb konnych145.
Służba zbrojna była główną powinnością Jaćwięgów wobec Zakonu, dotyczy
to zarówno majątków nadawanych w XIII w., jak i XIV w. Otrzymywali oni dobra
Zins- und Scharwarksfrei, czyli wolne od czynszu i szarwarku, natomiast z prawem sądownictwa na terytorium swojego majątku i nad swoimi ludźmi, co było szczególnym
uprawnieniem nadawanym wolnym146. Peter Sudov otrzymał nad swoimi poddanymi
sądownictwo niższe (dotyczyło spraw zagrożonych karą poniżej 4 szelągów) i wyższe:
damus [...] eidem Petro et suis postreris in eisdem bonis suis iudica maiora et minora.
Ponadto zaznaczono, iż ma on prawo do rozstrzygania jakichkolwiek sporów ścięciem
głowy lub ręki (cuiusmodi sunt collo amputacio et mannum resercio)147. W dokumencie
wielkiego mistrza z 27 grudnia 1315 r. Luprecht otrzymał wyższe i niższe sądownictwo,
ius et mortem antiquorum et primorum Witingorum148. W przywileju na dobra w Barcji
wspomina się z kolei, że tak jak w dobrach Mednicken na Sambii, będzie miał on prawo
sądów wyższych i niższych, z zarezerwowaniem dla Zakonu prawa sądownictwa na
gościńcach149. Jedynie w dwóch nadaniach dla Jaćwięgów wspomniano Wergeld, czyli
główczyznę. Było to nadanie dla Powile i Luprechta. W pierwszym przypadku główsz142
PU, II.1, nr 142.
PU, I.2, nr 782.
144
PU, II.1, nr 193.
145
CDW, III, nr 252.
146
Zob. G. Białuński, Przemiany społeczno-ludnościowe, s. 210–211.
147
PU, III.1, nr 162.
148
PU, II.1, nr 142; to jedyny przywilej odnoszący się do Jacwięgów, w którym pojawia się kwestia witingów. Z jego treści nie wynika jednoznacznie, że Luprecht był witingem, por. J. Voigt, Geschichte
Preussens von den ältesten Zeiten bis zum Untergange der Herrschaft des Deutschen Ordens, Bd. 3, Königsberg 1828, s. 431.
149
PU, V.1, nr 90.
143
130
Alicja Dobrosielska
czyzna wynosiła tylko 30 grzywien150, w drugim aż 60 grzywien, z których 2/3 miały
przypaść wdowie, a 1/3 Zakonowi w razie śmierci Luprechta151.
Zdecydowana większość Jaćwięgów otrzymała przywileje na prawie pruskim,
a tylko pojedyncze nadania były in iure culmense, co może wskazywać na pewne wyróżnienie ich beneficjentów152. We wszystkich tekstach zwracają uwagę przywileje sądownicze beneficjentów i niemal brak powinności, które jeśli występują, to dopiero
w dokumentach z XIV w., a więc dotyczą potomków przesiedleńców, a nie ich samych.
Zakon jest przy tym gotów zwiększyć uposażenie, nagrodzić tych, którzy wykażą się
na polu walki. Luprecht uzyskuje zgodę na zamianę posiadanych dóbr na dobra swojego ojca, ze względu na pamięć o wielkim przodku, który przeszedł w trakcie podboju
Jaćwieży na stronę Krzyżaków i przyprowadził ze sobą ponad tysiąc osób, ale też z zastrzeżeniem, że on sam musi się wykazać w służbie Zakonu153. Jego zasługi musiały
być znaczne, ponieważ otrzymał, nie licząc dóbr odziedziczonych po ojcu, dodatkowe
nadania na Sambii.
Ograniczone powinności oraz każdorazowo podkreślane zobowiązanie do służby zbrojnej wskazują z jednej strony, że mamy tu do czynienia z warstwą pruskich
wolnych, którzy otrzymywali majątki ziemskie w dziedziczne i wieczyste władanie
i którymi mogli swobodnie dysponować za zgodą władzy zwierzchniej154. Z drugiej zaś
strony wymaganie od jaćwieskich beneficjentów jedynie walki po stronie braci można
łączyć niewątpliwie z sytuacją polityczną, w jakiej znalazł się Zakon po podboju ziem
pruskich. Krzyżacy byli wówczas w stanie wojny z Litwą, stąd oczywista potrzeba ludzi do walki przeciwko pogańskiemu sąsiadowi krzyżackiego państwa, a o waleczności
Jaćwięgów zdążyli się już przecież rycerze zakonni przekonać w trakcie podboju Jaćwieży.
Podsumowując powyższe rozważania można stwierdzić, że:
–– poszerzenie bazy źródłowej o kolejne teksty nadań dla Jaćwięgów nie wpłynęło
znacząco na modyfikację, funkcjonującej w literaturze, tezy o trzech kierunkach
przesiedleń mieszkańców Jaćwieży;
–– głównym kierunkiem przesiedleń Jaćwięgów była Sambia, a zwłaszcza jej zachodnia część, gdzie ciągłość jaćwieskiego osadnictwa jest widoczna po XVI w.;
–– majątki nadawane Jaćwięgom, zarówno w XIII w., jak i następnym stuleciu, nie
odbiegały rozmiarami od donacji dla innych Prusów, przy czym ich wielkość była
zależna od zasług tychże na polu walki;
–– w większości Jaćwięgowie otrzymali nadania na prawie pruskim, natomiast na prawie chełmińskim otrzymali przywileje jedynie nieliczni, najbardziej zasłużeni;
150
PU, II.1, nr 193.
PU, V.1, nr 90; por. J. Voigt, op. cit., Bd. 4, Königsberg 1830, s. 595.
152
Zdaniem M. Pollakówny różnice prawne między prawem pruskim i chełmińskim nie mają znaczenia,
a obdarzenie tym drugim było dla Prusa pewnym wyróżnieniem, zob. M. Pollakówna, op. cit., s. 55.
153
PU, I.2, nr 704.
154
O wolnych zob. G. Białuński, Przemiany społeczno-ludnościowe, s. 210–218.
151
Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
131
–– Zakon od beneficjentów nadań wymagał przede wszystkim służby zbrojnej;
–– potomkowie jaćwieskich przesiedleńców mieszkający w Sambii kultywowali obyczaje i wierzenia swych przodków;
–– beneficjenci nadań i ich potomkowie mogli swobodnie, za zgodą Zakonu, dysponować posiadanym majątkiem;
–– istnieje korelacja między wielkością i warunkami na jakich nadawane były Jaćwięgom majątki, a sytuacją polityczną, w jakiej znajdował się Zakon w drugiej połowie XIII stulecia i w XIV w., kiedy to Krzyżacy hojnie obdarowywali zasłużonych
w walce po ich stronie jaćwieskich przesiedleńców.
Bemerkungen zur Beteiligung von Jadwingern
am Landesausbau des Deutschen Ordens
Zusammmenfassung
In diesem Artikel wird der Frage des Anteils der Jadwinger am Landesausbau des Deutschen
Ordens von Ende des 13. bis Ende des 14. Jahrhunderts nachgegangen. Aufgrund von dokumentarischen und erzählenden Quellen wurden Fragen, wohin das jadwingische Volk umgesiedelt wurde, den Umständen unter denen Sudauer Güter verliehen bekamen, der Größe dieser
Güter sowie der Verpflichtungen der Empfänger gegenüber dem Orden nachgegangen. Ebenfalls wurde – soweit es die Quellen erlauben – versucht, das weitere Schicksal der Nachkommen der Umgesiedelten zu fassen.
Im Verlauf der Untersuchung wurde die Abhängigkeit der Größe und der Bedingungen,
zu denen die Güter verliehen wurden, von der politischen Situation des Ordens in der zweiten
Hälfte des 13. Jahrhunderts, als die Niederwerfung der prußischen Stämme sich dem Ende zuneigte, und im 14. Jahrhundert, als der Orden erbitterte Kämpfe mit den heidnischen Litauern
führte, gezeigt. Die Erweiterung der Quellenbasis führte zu keinen grundlegenden Korrekturen an der in der Literatur vorherrschenden These über die drei wichtigsten Gegenden, in
die das jadwingische Volk vom Deutschen Orden umgesiedelt wurde. Dies waren vor allem
das Samland sowie die Umgebung von Preußisch-Holland und Preußisch-Eilau. Es konnte gezeigt werden, dass die große Mehrheit der Sudauer ihre Güter zu prußischem Recht verliehen
bekamen; nur wenigen, besonders verdienten Sudauern wurde vom Orden das Kulmer Recht
zugestanden. Die Güter, die Jadwingern sowohl im 13. als auch im 14. Jahrhundert verliehen
wurden, unterschieden sich in ihrer Größe nicht von den Verleihungen an andere Prußen. Die
Größe der Güter war von den Verdiensten der Beliehenen auf dem Schlachtfeld abhängig war
und der Orden verlangte von den Umgesiedelten nur die Leistung des Kriegsdienstes. Bei Verleihungen an die Nachfahren der Umgesiedelten wurde an die Heldentaten der Vorfahren erinnert und viele von ihnen, die im Samland lebten, pflegten die Sitten und den Glauben ihrer
Vorväter noch im 16. Jahrhundert.
Seweryn Szczepański
CZY PRUSKIE MIEJSCA ŚWIĘTE?
NAZWY MIEJSCOWE I FIZJOGRAFICZNE Z OBSZARU
HISTORYCZNEJ POMEZANII I OBSZARÓW
SĄSIEDNICH W DOKUMENTACH KRZYŻACKICH
Współczesne wyobrażenie dotyczące świętych miejsc Prusów opiera się głównie na
przekazach średniowiecznych kronikarzy, takich jak Piotr z Dusburga i Mikołaj z Jeroschina. Słabość przekazu tego pierwszego polega głównie na schematycznym i stereotypowym opisie kultu pogańskich Prusów, bez większego zaangażowania w poszukiwania prawideł pogardzanej przezeń religii. Dzieło Mikołaja z Jeroschina, które powstało
jako niemieckie tłumaczenie łacińskiej kroniki Piotra z Dusburga, pod względem opisu religii Prusów nie wnosi natomiast niczego nowego1. Od obu autorów dowiadujemy
się m.in. o istnieniu na obszarze ziem zamieszkanych przez plemiona pruskie świętych
gajów, pól oraz jezior, wyjętych spod tradycyjnego użytkowania gospodarczego. Nie
można było w nich wycinać drzew, uprawiać roli oraz poławiać ryb.
Nie ma podstaw do wnoszenia wątpliwości, co do tego, że bracia zakonni mieli
możliwość zapoznania się osobiście z reliktami dawnej wiary w postaci pozostałości po
miejscach kultu. Często też dowiadywali się o nich od wiernych Prusów. Szczególnie
odzwierciedlają to teksty dokumentów, gdzie w odniesieniu do wielu miejsc mających
związek z lokalną tradycją lub wierzeniami pojawiają się określenia typu: „pruthenice
dictam”, „dicto pruthenice” etc. Szereg miejsc znanych było także późniejszym autorom kronik, takim jak Grunau, Hennenberger, Hartknoch czy Praetorius.
Niestety ani Dusburg, ani Jeroschin nie uznali za rzecz godną poświęcenia pergaminu wymienianie poszczególnych miejsc kultowych, o których słyszeli. Obaj zadowolili się zaledwie wzmianką o znajdującym się w centrum Prus miejscu świętym – Romove, o rzekomo ponadregionalnym znaczeniu, w którym przebywał kapłan cieszący się
ogólnoplemiennym autorytetem. Piotrowi z Dusburga w owej interpretacji pomogło
zapewne podobne brzmienie nazw Roma i Romove, co zresztą skrytykował już Praetorius2. Natomiast stwierdzenie krzyżackiego kronikarza, co do centralnej funkcji Romo1
Por. najnowsze badania na temat treści etnograficznych w kronikach Piotra z Dusburga i Mikołaja z Jeroschina: E. Feistner, Krieg und Kulturkontakt: Zur „Ethnologie“ der Prussen und Litauer bei Peter von
Dusburg und Nikolaus von Jeroschin, [w:] Mittelalterliche Kultur und Literatur im Deutschordensstaat in
Preussen: Leben und Nachleben, hrsg. J. Wenta, H. Sieglinde, G. Vollmann-Profe, Toruń 2008.
2
M. Praetorius, Deliciae Prussicae, oder Preussische Schaubühne, Bd. III, hrsg. I. Lukšaite, M. Girdzijauskaitė,
S. Drevello, J. Kilius, M. Čiurinskas, Vilnius 2006, s. 86–88.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 133–160
134
Seweryn Szczepański
ve wzięło się najpewniej z niewiedzy, a także braku zrozumienia dla pruskiego systemu
religijnego i niedopuszczania do świadomości faktu, że może istnieć religia bez wiążącego, ogólnego centrum, sprawującego kontrolę nad wszystkimi wyznawcami.
Mimo zarzutów stawianych Dusburgowi, co do powierzchowności prezentowanej przezeń wiedzy na temat prawideł pruskiej religii, to nie należy powątpiewać
w szereg jego stwierdzeń. Źródła archeologiczne nierzadko potwierdzają istnienie rozległych palenisk w pobliżu kamieni, które pełniły funkcje ołtarzy ofiarnych3. Daleko
prawdopodobna jest także funkcja kapłana, który jakkolwiek błędnie określony najwyższym i głównym autorytetem w życiu duchowym wszystkich Prusów, pełnić mógł
szereg funkcji związanych z organizowaniem życia społecznego i politycznego danej
wspólnoty. Kapłan też, oprócz składania ofiar, czynienia wróżb i utrzymywania wiecznego ognia, jak możemy się domyślać, zajmował się przygotowywaniem (względnie
nadzorowaniem przygotowywania) potraw spożywanych podczas świąt. Piotr z Dusburga wspomina o kotle zdobytym w czasie walk z Prusami, w którym przygotowywane były potrawy ofiarne4.
Powracając do kwestii miejsc kultowych i braku konkretnych przykładów u Piotra z Dusburga co do ich lokalizacji, to skłonić się można do przekazów późniejszych
autorów. Niestety, informacje te, jakże obfite dla różnych, szczególnie wschodnich
obszarów Prus, tylko sporadycznie dotyczą Pomezanii i mogą wnieść spore zamieszanie. Dla przykładu Lukas David i Simon Grunau przytaczając dawną nazwę grodziska
w Starym Dzierzgoniu operują nazwą, która brzmiała Crevose5. Sprowokowała ona Johannesa Voigta do zastanowienia się, czy nie należałoby łączyć jej z ewentualną siedzibą kapłana Crive? Voigt zaakcentował podobieństwo owej nazwy do szeregu nazw, występujących na innych obszarach Prus, mających w sobie odniesienie do występującego
u Dusburga określenia kapłana – Kriwe6. Pogląd, którego słabość już na wstępie zaakcentował Voigt, nie przyjął się powszechnie w literaturze. Jednakże jeszcze na mapach
z połowy XX w. w odniesieniu do grodziska w Starym Dzierzgoniu funkcjonowała
nazwa, którą przekazali David i Grunau, ale w nieco innym brzmieniu – Grevose7.
Należałoby się jednak zastanowić czy aby nazwa Crevose, przytoczona przez
Davida i Grunaua, rzeczywiście miała związek z siedzibą kapłana Kriwe, czy też była
3
M.J. Hoffmann, Pogańskie miejsca kultu na ziemiach pruskich, Masovia, 1999, t. 2, s. 2; tam też szersza
bibliografia.
4
Petrus de Dusburgk, Chronica terrae Prussiae, wyd. J. Wenta i S. Wyszomirski, [w:] Monumenta Poloniae
Historica, t. XIII, Kraków 2008, lib. III, cap 120.
5
[L. David], Preussische Chronik von Lucas David, Hof–Gerichts–Rath zu Königsberg unter dem Margrafen Albrecht; nach dem Handschrift des Verfassers, mit Beifügung historischer und etymologischer von
Ernst Hennig, Bd. III, Königsberg 1813, s. 87; S. Grunau, Preussische Chronik, hrsg. M. Perlbach, Bd. I,
Tractat I–XIV, Leipzig 1876, s. 223.
6
J. Voigt, Geschichte Preussens, von den altesten Zeiten bis zum Untergange der Herrschaft des Deutschen
Ordens, Bd. II, Königsberg 1828, s. 181.
7
S. Szczepański, Pomezański gród w Starym Dzierzgoniu, Pruthenia, 2008 t. III, s. 15; idem, „Góra Zamkowa” w Starym Dzierzgoniu w świetle średniowiecznych dokumentów, tradycji i badań archeologicznych,
„Komunikaty Mazursko-Warmińskie”, 2010, nr 2, s. 193–194.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
135
wytworem późniejszym. W źródłach średniowiecznych grodzisko to nazywane jest:
burcwal (1302), mons burchwal (1302), Castrum pomesanorum (Dusburg), Kirsberg
(Kronika oliwska)8. Z drugiej strony, nazwy typu Kriwoj, Kriwoje poświadczone są
źródłowo na obszarze Prus oraz Grodzieńszczyzny9.
Samo określenie Kriwe funkcjonujące w okresie pruskim i odnoszące się bezpośrednio do osoby kapłana nie jest do końca pewne. Prawdopodobne jest powiązanie
słowa Kriwe z bałto-słowiańskim kreivai / kreivas / кривой / krivŭ – „krzywy”10, które Dusburg skojarzyć mógł z laską kapłańską o powykręcanych kształtach11. Niewykluczone jednak, że nazwa ta wzięła się właśnie od symbolu władzy kapłańskiej i była
w rzeczywistym użytkowaniu12. Idąc niniejszym tokiem rozważań nazwy typu Kriwoj,
Kriwoje, Krivula napotykane wśród nazw rzek, jezior, uroczysk, lasów, półwyspów
wcale nie muszą wiązać się z sakralną funkcją owych miejsc, ale z ich charakterystycznym ułożeniem, względnie kształtem drzew. Znane są liczne nazwy typu „Krzywy las”,
„Krzywy Potok” lub półwyspy i jeziora „Krzywy Róg”.
Poza przykładem Crevose napotykamy jeszcze kilka interesujących informacji. Tu
na szczególną uwagę zasługuje przekaz Caspara Hennenbergera o „Świętej Wyspie” na
Jezioraku, naprzeciwko wsi Tynwałd, na której Prusowie odprawiali obrzędy ku czci
swoich bogów13. Praetorius zaś podaje informację o znajdującym się w okolicy Malborka świętym dębie14.
8
S. Szczepański, op. cit. s. 15.
Puszcze wielkoksiążęce na północnym Podlasiu i zachodniej Grodzieńszczyźnie w XV–XVI wieku (podziały,
administracja, służby leśne i wodne), red. J. Śliwiński, Olsztyn 2007, s. 181.
10
A. M. Bormhard, J. C. Kerns, The Nostratic Macrofamily. A Study in Distant Linguistic Relationship,
Trends in Linguistuc. Studies and Monographs, no 74, Berlin–New York 1994, s. 420.
11
A. Mierzyński, Nuncius cum Baculo. Studium archeologiczne o krzywuli, Warszawa 1895, s. 3–7, 25,
30–35.
12
V. Toporov, Прусский язык, t. IV, Mocквa 1984, s. 196. Na nowo kwestie pochodzenia nazwy Kriwe rozpatrzył E. Bojtár, Foreword to the Past: A Cultural History of the Baltic People, Budapest 1999,
s. 337–338. Godna uwagi jest także interpretacja R. Tomnickiego, który podał prawdopodobieństwo
pochodzenia nazwy Kriwe od wróżenia – „krzywania” – R. Tomnicki, Czy Kriwe krzywał? Kilka uwag
o pożytkach z przeżytków, [w:] Archeologia w teorii i praktyce, red.: A. Buko i P. Urbańczyk, Warszawa
2000, s. 471 i n.
13
„Geeserich See – Dieser See habt an unter Salfeldt und strecket sich bis unter die Deutsche Eylaw da
dann ein herrlicher Aelfang ist man rechnet die lange dieses Sees fünff Meil mit dem Krümmen. Ist
aber nicht sehr breit hat hat erzliche Werder ein schönes Werder zum Ackerwerck und gegen Tielewald
ligt das heilige Werder auff welchem die gegenstigten Preussens vom Orden ihre Abgötterei heimlich
getrieben haben” – Caspar Hennenbergers Erclerung der grossen Preussischen Landtaffel, Teil 2: Von
den See’n, Strömen, etc., Königsberg 1595, s. 11. Informację powtórzył Johann Friedrich Golbeck, Volständige Topographie des Königreichs Preussen. Zweiter Teil welcher die Topographie von West-Preussen
enthält, Marienwerder 1789, s. 13. Niniejsza informacja jest trudna do zweryfikowania. Jeżeli autorzy
mówią o wyspie na Jezioraku w pobliżu pól, naprzeciwko Tynwałdu to odnieść ją można do małej
wysepki naprzeciwko dzisiejszych Jezierzyc. W tym przypadku, jeżeli uznać prawdziwość przekazanej
przez Hennenbergera tradycji, mającej faktycznie oparcie jeszcze w średniowieczu, to domniemane
miejsce kultu znajdowałoby się na pograniczu dawnych ziem pruskich Rudencz i Geria.
14
M. Praetorius, op. cit., s. 98.
9
136
Seweryn Szczepański
Z uwagi na ubóstwo przekazów kronikarskich należałoby zwrócić uwagę na informacje występujące w dokumentach krzyżackich, w których znajdują się toponimy
typu „święty las” / „święty gaj” oraz nazwy jezior, których semantyka nawiązuje do
mitologii bałtyjskiej. Na uwagę zasługują także mikrotoponimy, które mogą wskazywać na funkcję kultową miejsca a także nazwy o bałtyjskich konotacjach, zawierające
w sobie prawdopodobne informacje o ich kultowym charakterze. W rozważaniach
nad pruskimi miejscami kultowymi z obszaru Pomezanii nie należy pomijać poświadczonych źródłowo nazw o wyraźnie negatywnym oddźwięku, powiązanych ze sferą
potępienia. Warto też przyjrzeć się nazwom zwyczajowym, zachowanym w źródłach
pisanych oraz tradycji lokalnej.
W celu ułatwienia przekazu występujące w dokumentach średniowiecznych nazwy podzielone zostały na następujące typy:
1. Święte lasy / święte gaje występujące źródłowo,
2. Nazwy miejscowe wskazujące na kultową funkcję okolicy,
3. Nazwy jezior mające odniesienie w mitologii bałtyjskiej,
4. Nazwy zwyczajowe miejsc i obiektów dające podstawę do zastanowienia się
nad istnieniem w ich najbliższej okolicy miejsc kultowych.
W niniejszym artykule skupiono uwagę na miejscach kultowych z obszaru historycznej Pomezanii, mając jednak na uwadze lepsze zrozumienie problemu konieczne
okazało się odniesienie do szerokich analogii występujących na pozostałym obszarze
Prus. Trudno w tym miejscu przyjąć jakiś wyznacznik chronologiczny, wobec którego
można byłoby określić kres użytkowania pogańskich miejsc kultowych. Na obszarze
Pomezanii najbardziej wyraźny wydaje się koniec pierwszego powstania pruskiego
(1249 r.). Pamiętając, że na mocy Traktatu dzierzgońskiego Prusowie zobowiązali się
porzucić dawną wiarę, to wiadomym jest także fakt, iż długo pozostawali jeszcze w sferze oddziaływania pogańskiego sacrum15. Aby dokładniej określić funkcjonowanie
w przestrzeni interesujących nas miejsc, uznałem za konieczne także odniesienie się do
wewnętrznych podziałów terytorialnych Pomezanii (na włości / ziemie tzw.: terrae),
funkcjonujących bezpośrednio przed podbojem krzyżackim oraz we wczesnym okresie istnienia państwa zakonnego.
I. Święte lasy
W dokumentach krzyżackich, na obszarze Prus bardzo często napotykamy na informacje dotyczące obszarów leśnych, wobec których używano nazw typu Heiligen Wald,
sancta silva, silva sacer, Swintomedian, sanctus nemus. Dość tu wspomnieć kilka z nich.
W dokumencie z 1286 r. wydzielającym obszar Starego Miasta Królewca, nad Pregołą
napotykamy na święty las, zwany potocznie Labun: [...] Prigoram ascendendo usque
15
A. Brückner, Starożytna Litwa. Ludy i bogi, Olsztyn 1985, s. 49; G. Białuński, Las w wierzeniach Prusów
i Jaćwięgów, Feste Boyen, 2002, nr 1, s. 32.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
137
ad Sanctam silvam [...] silva Sancta ultra Prigoram que Labun dicitur16. O miejscu
tym dowiadujemy się także z dokumentu nadawczego dla Konrada Kocha z 1292 r.:
sancta silva at iuxta sanctam silvam in descensu usque ad Prigoram17. Jeszcze w 1437 r.
funkcjonowała nazwa świętego lasu w pobliżu Frydlądu, która nosiła wyraźnie pruską
nazwę: Swintomedian18. W Litewskim opisie dróg, koło Ragnety napotykamy las nazywany heyligen Walde von Rambyn19. Szereg świętych lasów znajdujemy na obszarze
sambijskim w powiązaniu ze znajdującymi się w sąsiedztwie grodziskami20.
Kultowa funkcja wspomnianych miejsc, nie wyrażana co prawda expressis verbis,
wydaje się być raczej pewna. Wymaga jednak zastanowienia się czy nazwa owa wiązała
się z obszarem pogańskiego czy nowego – chrześcijańskiego – sacrum? Zdarzało się, że
Krzyżacy obok nazw typu „święty las” w dokumentach opisujących granice, zaznaczali
także miejsca święte, zwane już konkretnie jako „święte gaje”. Akcentowali przy tym,
że sakralizującym przymiotnikiem obdarzali go Prusowie, co wiązać można już z ewentualnością występowania miejsca kultowego z czasów przedkrzyżackich. Do jednych
z wielu przykładów należy wystawiony w 1325 r. przez kapitułę warmińską dokument,
przekazujący 32 łany dla wsi Jeziórko (Seefeld), w którym znajdujemy informację, że
w pobliżu warowni Pluty znajduje się pruski święty gaj: A qua granicia ad vnam quercum iuxta lacum ex opposito castri [Plauten]. Et de illa quercu iuxta lacum descendo ad
alim graniciam in nemore quod a pruthenis Sanctum nemus dicitur [...]21.
Z obszaru historycznej Pomezanii nie udało się znaleźć poświadczonych źródłowo informacji o lasach, które można by bezpośrednio wiązać z wydzielonym obszarem
sakralnym. Z obszaru pogranicznego z Pomezanią na istnienie takiego lasu natrafiamy
w dokumencie z 1267 r., nadającym Prusom Santrimowi, Wocislawowi i Butele pole
Paslok w okolicy dzisiejszego Pasłęka. Z dokumentu wyznaczającego przekazany obszar dowiadujemy się o znajdującym się nad rzeką Wąska świętym lesie: Dy mosse des
gesprochen feldes habe wir alzo getelt, van den tal, daz do ist czwuschen dem huse Paslok
und dem Dorfe, bes czu dem heyligen walde, ruret glicherwis an dem wasser, das do geheyssen ist Weeske22.
16
Preussisches Urkundenbuch. Politische Abteilung, Bd. I/2, hrsg. A. Seraphim, Königsberg 1909, nr 483.
Ibidem, nr 594.
18
Das grosse Zinsbuch des Deutschen Ritterordens (1414–1438), hrsg. P.G. Thielen, Marburg 1958, s. 50
[173].
19
Die Littauischen Wegeberichte, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, Bd. II, hrsg. T. Hirsch, M. Töppen,
E. Strehlke, Leipzig 1863, s. 677.
20
R. Wenskus, Beobachtungen eines Historikers zum Verhältnis von Burgwall, Heiligtum und Siedlung im
Gebiet der Prußen, [w:] Ausgewählte Aufsätze zum frühen und preußischen Mittelalter, hrsg. H. Patze,
Sigmaringen 1986, s. 301–305.
21
Codex diplomaticus Warmiensis oder Regesten und Urkunden zur Geschichte Ermlands, Bd. I, hrsg.
C.P. Woelky, J.M. Saage, Mainz 1860, nr 221.
22
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/2, nr 236.
17
138
Seweryn Szczepański
II. Nazwy miejscowe wskazujące na kultową funkcję okolicy
II.1. Święty Gaj
Spośród nazw miejscowych znanych z obszaru Pomezanii, które świadczyć mogą o istnieniu w okolicy świętych gajów, chyba najbardziej trafne wydaje się wskazanie na
położoną w obecnym powiecie pasłęckim miejscowość Święty Gaj – Heiligenwald.
Pierwsza wzmianka źródłowa dotycząca Świętego Gaju pochodzi z opisu granic wsi
Krupin z 1 maja 1323 r. gdzie napotykamy nazwę Helgenwald, w tym samym czasie
wspomniany jest także młyn w Helgenwald23. Wieś otrzymuje dokument lokacyjny
17 kwietnia 1324 r., gdzie występuje pod nazwą Heylgewald. W źródłach z XIV i XV w.
ustala się nazwa Heyligewald24. Zastanawiając się nad pochodzeniem nazwy miejscowej
zwrócić należałoby uwagę na rozbieżność w zapisie Helgenwald – Heylgewald – Heyligenwald. Zapisy słowa Heilige jako Helge, Helgin pojawiają się jednakże bardzo często
w źródłach średniowiecznych25 i raczej mało prawdopodobne jest wywodzenie nazwy
miejscowej od męskiego imienia Helgi, a tym bardziej od żeńskiego Helga.
Z okolicą Świętego Gaju, po opublikowaniu w 1860 r. Passio Sancti Adalberti
identyfikowano miejsce śmierci Świętego Wojciecha. Jako jeden z pierwszych dokonał tego F.W.F. Schmitt26. Podejmując zapoczątkowany przez niemieckiego badacza
temat, w oparciu o źródła archeologiczne, kwestię pomezańskiej wyprawy św. Wojciecha badał Stanisław Mielczarski27. Wniesione przez niego propozycje co do lokowania
w okolicy Świętego Gaju miejsca męczeństwa Wojciecha, głównie dzięki polemice Jana
Powierskiego, nadal wzbudzają kontrowersje. W żadnym jednak miejscu nie osłabiają
one słuszności poszukiwania w okolicy Świętego Gaju miejsca kultowego Prusów28.
Oczywiście nadal sprawą budzącą wątpliwości może wydawać się kwestia powstania
nazwy i jej związku z kolonizacją krzyżacką. Z jednej strony nazwa wsi mogła rzeczywiście mieć oparcie w funkcjonującym w jej pobliżu miejscu kultowym, co zresztą
zauważalne jest na innych obszarach Europy29. Z drugiej mogła być nazwą sztucznie
urobioną na potrzeby kolonizatorów.
23
Preussisches Urkundenbuch, Bd. II/1, hrsg. M. Hein, E. Maschke, Königsberg 1939, nr 405, 406.
Das Pfennigschuldbuch der Komturei Christburg, hrsg. und bearb. H. Wunder, Köln 1969, 105a–105b
[s. 134–135].
25
J. de Vries, Altnordisches etymologisches Wörterbuch, Lief. 4, Leiden 1958, s. 221.
26
F.M.F. Schmitt, Zur Adalbertus Frage, Alpreussische Monatsschrift, t. XII, 1875.
27
S. Mielczarski, Misja pruska świętego Wojciecha, Gdańsk 1967.
28
J. Powierski, Źródłoznawcze i merytoryczne aspekty sporu o miejsce śmierci św. Wojciecha, [w:] Pogranicze polsko-pruskie w czasach św. Wojciecha. Materiały z konferencji, Elbląg 18–19 wrzesień 1997 r.,
red. M.F. Jagodziński, Elbląg 1999, s. 149–164.
29
V. Vaitkevičius, The Sacred Groves of the Balts: Lost History and Modern Research, Folklore, vol. 42:
Sacred Natural Places, 2009, s. 81–94; A. Kuczkowski, K. Kajkowski, Die heiligen Wälder der Slaven in
Pommern im frühen Mittelalter, Folklore, vol. 42: Sacred Natural Places, 2009, s. 111–128. Identyczne
powiązanie nazw Helgenwald z Heiligenwald: F.K. Abicht, Der Kreis Wetzlar: historisch, statistisch und
topographisch – Erster Teil, Wetzlar 1836, s. 75.
24
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
139
Za kultową funkcją okolicy Świętego Gaju przemawiać może nie tylko jego nazwa – Heiligenwald, dodatkowo ważny jest fakt, że znajdował się on na rubieży osadniczej jednostki terytorialnej niższego rzędu, jakim była terra Loypicz. Mając na uwadze
analogiczne lokowanie miejsc kultowych na innych obszarach Prus – na pograniczach
ziem lub terytoriów plemiennych30, możemy wnioskować o kultowej funkcji miejsca,
które zostało zachowane w przedstawionej wyżej nazwie miejscowej.
W niedalekiej odległości od Świętego Gaju znajdują się dwa grodziska (Kwietniewo stan. 1 i 2) datowane na okres od X do XIII w.31. Zainteresowanie wzbudzać
może także położone w okolicy wsi stanowisko wysoczyznowe nad rzeką Dzierzgoń
datowane na XI–XII w., na którym znaleziono liczne fragmenty ceramiki oraz kości
zwierząt32.
II. 2. Okolice Chomor Sancti Adalberti
W Traktacie dzierzgońskim z 1249 r. zawarta jest informacja, że Prusowie zobowiązują
się wybudować kościół w miejscu o nazwie Chomor Sancti Adalberti. Zarówno nazwa
Chomor, jak i miejsce jej lokalizacji nie została jak dotąd w sposób nie pozbawiony zastrzeżeń wyjaśniona. W literaturze pojawiała się już analiza zagadnienia, łącząca słowo
Chomor z niemieckim Kammer, Grabkammer, co w dalszej konsekwencji oznaczałoby
„Miejsce pochówku św. Wojciecha”33. Kwestia jego domniemanej lokalizacji posiada
już dość dawną tradycję, wiążącą się z misją cysterską na obszarze Pomezanii. W bulli
papieskiej z 1206 r. znajdujemy informację o tym, że opat klasztoru łekneńskiego Gotfryd został zaprowadzony przez jednego z pruskich nobilów, zwanego „pan tej ziemi”,
do grobu św. Wojciecha: Alberti sepulcrum34. Przy okazji opat wyjednał uwolnienie
z niewoli swoich konfratrów. Interesujące jest, że w bulli nie ma informacji o misyjnej
działalności zarówno uwięzionych zakonników, jak i samego Gotfryda. Niewykluczone zatem, że ich głównym celem było uświęcone tradycją pierwotne miejsce pochówku
biskupa Wojciecha.
Położenia Chomor Sancti Adalberti poszukuje się pomiędzy Proniami (pr. Piron),
Lubachowem (Liebwalde) a Milikowem (Heinrichsdorf), w okolicy których w 1405 r.
30
R. Wenskus, op. cit., s. 301–305; V. Šimėnas, Die Wildnis und baltische Stämmegrenzen, Archaeologia Baltica, vol 1: Western world. Baltic archaeology. Burial practices. Artefacts, Vilnius 1995, s. 151,
153–154.
31
G. Stasiełowicz, Wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych na grodziskach w Kwietniewie, st. 1 (23)
i 2 (24) w latach 1994–1996, [w:] Pogranicze polsko-pruskie w czasach świętego Wojciecha, red. M.F. Jagodziński, Elbląg 1999, s. 111–117.
32
M.F. Jagodziński, Archeologiczne ślady osadnictwa między Wisłą a Pasłęką we wczesnym średniowieczu:
Katalog stanowisk, Warszawa 1997, s. 159.
33
H. Wunder, Siedlungs und- Bevölkerungsgeschichte der Komturei Christburg (13–16. Jhdt.), Wiesbaden
1968, s. 171, p. 14.
34
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/1, nr 4.
140
Seweryn Szczepański
poświadczony jest kościół św. Wojciecha35. W przypadku miejscowości Pronie i Lubachowo wyraźnie widać ich pograniczne położenie. Między miejscowościami Pronie i Myślice (Miswalde) znajduje się grodzisko pruskie z IX/X–XIII w. W sąsiednich
Prońkach zlokalizowano ślady osady z XI–XII w., w Lubachowie ślady osady z XII–
XIII w.36. Tu zwrócić można dodatkowo uwagę na informację zawartą w opisie granic
Królikowa z 1305 r., z której dowiadujemy się o położonym między Królikowem a Starym Miastem punkcie obronnym: „[...] ad locum qui iacet inter Konyngisze villam et
antiquam civitatem, quem nos lantwer dicimus [...]”37. Według notatek zachowanych
w archiwum dawnego Prussia Museum miejsce to można identyfikować ze znajdującą
się w pobliżu fosą38. Jakiś punkt obronny znajdował się również według wspomnianego dokumentu na granicy wsi Królikowo i Lipiec39. Punkt ten mógł mieć związek
z pograniczem dawnych jednostek terytorialnych niższego rzędu: Komor, Loypicz
i Lingwar (ryc. 1).
Mimo, iż nie ma pewności, co do wiarygodności tradycji o pierwotnym miejscu złożenia ciała św. Wojciecha w miejscu zwanym później Chomor Sancti Adalberti,
to warto zwrócić uwagę na ewentualność występowania w okolicy jakiegoś świętego
miejsca. Cystersi znali opisy męczeńskiej śmierci Wojciecha, wiedzieć zatem musieli,
że w żywotach świętego nie ma bynajmniej mowy o tym, że ciało jego miało być gdzieś
daleko wynoszone poza miejsce zabójstwa. Wręcz przeciwnie, Żywot I, autorstwa Jana
Kanapariusza, który zapoznał się z relacją Gaudentego – brata i towarzysza misji Wojciecha, wyraźnie wspomina, że ciało zostało pozostawione na miejscu, zaś odcięta głowa wbita na pal40. Nie wspomina on także o pochówku, opisując starania Bolesława
Chrobrego w celu wykupienia ciała Wojciecha. Podobnie milczy na ten temat Brunon
z Kwerfurtu. Autor w Żywotcie II, powtarza wcześniejszą informację o nabiciu głowy
świętego na pal41. Zarówno odcięcie głowy, wbicie jej na pal oraz porzucenie zwłok bez
odpowiedniego pochówku może posiadać znamiona zabójstwa rytualnego, spowodowanego złamaniem postanowień wiecu lub świętokradztwem i jako takie mogło przez
długi czas być przekazywane w zamieszkującej dany obszar społeczności. Trudno jednak bezsprzecznie stwierdzić czy chodziło tu konkretnie o świętego Wojciecha, czy też
jakiegoś innego misjonarza? Z drugiej jednak strony nie mógł to być raczej nikt z misji
cysterskiej, bo o tym opat Gotfryd wiedziałby niewątpliwie.
35
Geheimes Staatsarchiv Preuβischer Kulturbesitz, Berlin-Dahlem, XX HA, Ostpreussische Folianten
(dalej Ostpr. Fol.), nr 120, 148.
36
M.F. Jagodziński, op. cit., s. 177–179.
37
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/2, nr 830.
38
Staatliche Museen zu Berlin – Preuβischer Kulturbesitz. Museum für Vor- und Frühgeschichte, Archiv
der vor- und frühgeschichtlichen Sammlung des Prussia-Museums Königsberg i. Ostpr. (Signatur IXd
8), Prussia-Archiv, PM-A 056/1 Altstadt, Kreis Mohrungen, k. 269–271.
39
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/2, nr 830.
40
Jan Kanapariusz, Żywot pierwszy, przekł. B. Kürbis, [w:] W kręgu żywotów świętego Wojciecha,
red. o. J.A. Spież, Tyniec–Kraków 1997, s. 77.
41
Brunon z Kwerfurtu, Żywot drugi, [w:] W kręgu żywotów, s. 133.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
141
II.3. Surkapurn
Na mocy dokumentu wystawionego 25 maja 1315 r. wielki mistrz Karl von Trier przekazuje Prusowi Grasuta dobra znajdujące się na polu Sasiny (campo Sassne), w opisie
granic nadanych ziem napotykamy na położone w pobliżu dobra Surkepurn / Surkapurn42.
Emil Schnippel lokalizując miejscowość Surkapurn wskazał na Słonecznik, który według niego zanim otrzymał nazwę Sonnenborn nazywał się Surkapurn43. Jest to
jednak mylne stwierdzenie. Po pierwsze, jak wspomina dokument, Surkapurn leżało
w pobliżu pola Krekin – obecne Kreki, po drugie występuje ono w opisie granic pola
Sasiny, które leżało nad jeziorem Tolyn – późniejszym Sassen See, czyli w komornictwie
Kiersyty. Słonecznik znajdował się w komornictwie Karpowo, później Miłomłyn44.
O identyfikowaniu Surkapurn z obszarem komornictwa Kiersyty świadczyć mogą
także zapisy w księdze długów komturstwa dzierzgońskiego z końca XIV i początku
XV w.45 jak i zapisy z Wielkiej księgi czynszów46.
Rozpatrując powyższe informacje, miejscowość Surkapurn należy identyfikować
z okolicą lub bezpośrednio z miejscowością Bartno (Reichbarten), leżącą w okolicy
wsi takich jak Sasiny i Kreki. Dodatkowo lokalizację tą potwierdzają dokumenty z lat
1349, 1356, 1360, 1370, 1401, 1503, 150647. Niestety błędna identyfikacja Surkapurn
ze Słonecznikiem została przyjęta w literaturze i nadal jest powszechna48.
Analizując niewątpliwie bałtyjską nazwę Surkapurn stwierdzić można, że powstała ona z połączenia słów: pr. sur – „przy”, „w okolicy” oraz pr. caporne – co oznaczać
może zarówno „wzgórze” (por. Słownik Elbląski [E 28]: garbis; lit. kalva; łot. uzkalns),
jak i „kurhan” (lit. kapas; łot. kapukalns) oraz „cmentarz” (lit. kapinas; łot. kapseta)49.
Georg Gerullis (za nim Artur Semrau oraz szereg autorów polskich i niemieckich) wywodził nazwę Surkapurn, od słowa kapurnai i dość poetycko przetłumaczył jako: „moosige kleine Hügel auf Viehweiden” czyli miejscowość położoną w pobliżu „omszałych
42
Preussisches Urkundenbuch, Bd. II/1, nr 129.
E. Schnippel, Siedlungsgeographie des Osteroder Gebietes, Altpreussische Forschungen, 1928, Bd. V,
H. 1, s. 12.
44
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Kerpau (später Liebemühl) – Komturei Christburg – im Mittelalter, Mitteilungen des Coppernicus Vereins für Wissenschaft und Kunst, 1935, H. 43, s. 120–121.
45
Das Pfennigschuldbuch, 93b [s. 124], 145a [s. 175], 174a, [s. 217], 175a [s. 218].
46
Das Grosse Zinsbuch, s. 34 [135].
47
GStPK, Ordensfolianten (dalej OF) nr 99, s. 83v; GStPK, OF nr 100, s. 110; GStPK, OF nr 99, s. 86v;
GStPK, OF nr 100, s. 111; GStPK, Ostpr.Fol. nr 308, s. 149v, s. 197; Preussisches Urkundenbuch, Bd. IV,
hrsg. H. Koeppen, Marburg 1960, nr 410, s. 371–372; Preussisches Urkundenbuch, Bd. V, hrsg. K. Conrad, Marburg 1969; Preussisches Urkundenbuch, Bd. VI, hrsg. K. Conrad, Marburg 2000, nr 813, s. 465;
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Kirsiten (Komturei Christburg), Mitteilungen des Coppernicus Vereins für Wissenschaft und Kunst, 1933, H. 41, s. 39, 102.
48
G. Leyding, Morąg. Z dziejów miasta i powiatu, Olsztyn 1973, s. 79.
49
Lexicon Borussicum Vetus. Concordantia et Lexicon Inversum, ed. L. Palmaitis, Kaunas 2007, s. 93.
43
142
Seweryn Szczepański
małych kopców na pastwisku”50. Nie dał on jednak konkretnej odpowiedzi czy ma na
myśli nasypy antropogeniczne w postaci kopców granicznych, czy też kurhanów. Dokument określający granice miejscowości Sasiny nie podaje jednak żadnych informacji
na temat kopców granicznych. Takie jednakże znajdowały się w liczbie pięciu w okresie nowożytnym przy granicy Bartna i Sasin co potwierdza plan dóbr Dziśnity i Bartno
z 1787 r. O ich dawnej (być może średniowiecznej) metryce świadczy określenie: alter
Grenz Hügel51. Ewentualności użycia słowa caporne w odniesieniu do kurhanów dopatrzyła się na Sambii Grasilda Blažienė w nazwie miejscowej villa Caporne, występującej
w źródłach już od 1287 r.52.
Można w tym miejscu zaryzykować hipotezę, że nazwa Surkapurn wiązała się
z funkcjonującym w pobliżu pruskim cmentarzyskiem i po prostu oznaczała miejsce
położone „przy cmentarzysku”, względnie „przy kurhanach”. Hipotezę ową wzmacniać
może dodatkowo fakt, że w okolicy Bartna, dokładnie między miejscowościami Sasiny
i Kreki w latach 30. XX w. zlokalizowano i częściowo przebadano cmentarzysko pruskie z IX–XIII w.53.
W dokumentach krzyżackich napotykamy sporadycznie na wzmianki o cmentarzyskach. W opisie granic biskupstwa sambijskiego z lat 1322 i 1331 znajdujemy
informację o znajdującym się w pobliżu dzisiejszej miejscowości Sinjavino (pomiędzy miejscowościami Jantarnyj oraz Primorie) cmentarzysku ciałopalnym, względnie
innym miejscu związanym z rytuałami Prusów: Brandstat iacet circa Groshubenick54.
Na wschód od Primorje i Sinjavino znajduje się pas lasu. Za lasem położona jest wieś
Listovoe (b. Wojdiethen), według przekazów ludowych z XIX w. znajdował się tam
kamień o ludzkich kształtach55. Również na granicy, pomiędzy terytorium biskupa
i krzyżaków znajdowało się miejsce określane jako Heiligevelt i sacrum campum56. Analizując treść dokumentu z 1331 r. warto także zwrócić uwagę na wymienione w nim
nazwy lokalne dotyczące zachowanych w krajobrazie elementów, służących wyznaczającym granice za punkty orientacyjne, a które Prusowie nazywali: antiquum Rogarbe, Yrcecapinis i Wosegowiskapynis. Z treści dokumentu wywnioskować można, że
50
G. Gerullis, Die altpreussischen Ortsnamen, Berlin–Leipzig 1922, s. 56.
Jest to plan o wymiarach 36x25,5 cm, w skali Ca. 1: 3600: Dosnitten 1787, GStPK XI HA C 10.036.
51
52
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/2, nr 323; G. Blažienė, Die baltischen Ortsnamen im Samland, Hydronymia Europaea, Bd. II, hrsg. W.P. Schmid, Stuttgart 2000, s. 54–55.
53
C. Engel, W. La Baume, Kulturen und Völker der Frühzeit im Preussenlande, Königsberg 1937, s. 275;
C. Engel, Typen ostpreuβischer Hügelgräber, bearb. R. Grenz, Neumünster 1962, s. 13, p. 16; W. Wróblewski, Aschenplatze the forgotten burial rituals of the Old Prussians, „Archeologia Lituana“, 2006, t. 7,
s. 222–223.
54
Urkundenbuch des Bisthums Samland, H. 1, hrsg. C.P. Woelky, H. Mendthal, Leipzig 1891, nr 231,
270.
55
S. Szczepański, Antropomorficzna rzeźba kamienna a ludowa świadomość historyczna Prus Wschodnich
i Zachodnich w XIX–XX w., [w:] Pruskie baby kamienne. Fenomen czy europejska codzienność?, red.
G. Białuński i J.M. Łapo, Olsztyn 2007, s. 105.
56
Urkundenbuch des Bisthums Samland, nr 231, 270.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
143
dwa ostatnie miejsca znajdowały się w okolicy dzisiejszej wsi Vishnewoje (b. Wosegau).
C.P. Woelky i H. Mendthal nazwy te odnieśli do kurhanów57. O ile nazwa antiquum
Rogarbe nie ma bezpośredniego odniesienia do cmentarza, lecz do jakiegoś uświęconego tradycją wzgórza, o tyle Yrcecapinis i Wosegowiskapynis zawierające w sobie słowo
capinis – „cmentarz” informuje nas o jego funkcji. Przekaz dokumentu potwierdzają
badania archeologiczne, które wykazały istnienie bezpośrednio na wschód od Vishnewoje rozległego cmentarzyska, użytkowanego w X–XI w.58. Na informację o istnieniu
pruskiego cmentarza: pruthenicali Cimiterio, nomine Solyo, napotykamy także w dokumencie opisującym obszar pola Gredowy wystawionym przez kapitułę warmińską
29 czerwca 1305 r.59.
W okolicy pola Surkapurn nie mamy poświadczonej w źródłach pisanych informacji o istnieniu cmentarzyska. Domyślać się jednak można, że sama nazwa wskazuje
na istnienie takowego w najbliższym sąsiedztwie. Możliwe więc, że chodzi o cmentarzysko z okolic wsi Kreki i Sasiny. Godne uwagi jest także położenie Surkapurn na północnym krańcu Pomezanii, przy granicy z dawnymi włościami Paslauc i Zambroh. Jak
już wcześniej wspomniano, zazwyczaj właśnie na pograniczach znajdowały się miejsca
kultowe, w tym rzecz jasna również i cmentarze.
Obszar pograniczny tworzyły tu zabagnione okolice cieków wodnych wpadających do jeziora Drużno, rozlewisko jeziora Piniewo (obecnie nieistniejące) oraz pasy
lasów wspomniane źródłowo w 1344 r. (buchwalt) i w 1350 r. (silva Lepin)60. W okolicy wsi i jeziora Sambród również znajdował się las, o jego istnieniu świadczyć mogą
nazwy położonych w sąsiedztwie jeziora miejscowości: Gross Rüppertswalde (1347),
Freiwalde (1316–1331), Seegertswalde (1301–1305).
Na styku Pomezanii z terra Paslauc i terra Zambroh, nad jeziorem Piniewo, w pobliżu miejscowości Awajki w latach 40. XIX w. odkryto na wzgórzu płaski głaz otoczony mniejszymi kamieniami. Pod kamieniem znaleziono miecz z X–XI w.61. Znalezisko
wiązać można z miejscem kultowym, względnie cmentarzyskiem znajdującym się na
skraju terra Zambroch. W pobliskich Drulitach (Draulitten) na rubieży terra Paslauc
również znajduje się wczesnośredniowieczne cmentarzysko (ryc. 2)62.
57
Ibidem, nr 270, p. 4, 41.
V.I. Kułakow, Ирзекапинис, Stratum Plus no. 5 Спб., Кишинев–Одесса 1999, s. 255; V.I. Kułakow,
Спасённый знак или ... нюансы практической фалеристики, http://www.simvolika.org/article_004.
htm, data dostępu: 08.12.2010 r.
59
Codex diplomaticus Warmiensis, Bd. I, nr 131.
60
Codex diplomaticus Warmiensis oder Regesten und Urkunden zur Geschichte Ermlands, Bd. II,
hrsg. C.P. Woelky, J.M. Saage, Mainz 1864, nr 39; Preussisches Urkundenbuch, Bd. IV, hrsg. H. Koeppen, Marburg 1960, nr 529.
61
M.J. Hoffmann, op. cit., s. 2.
62
M.F. Jagodziński, op. cit., s. 166.
58
144
Seweryn Szczepański
II. 4. Hak
W Księdze długów komturstwa dzierzgońskiego, znajdujemy pod rokiem 1396 zapis:
HECKINTUFELL Item Niclus Albrechten eydem t. 8 sc.63. Nazwa, która wytworzona została z połączenia dwóch członów Hack – hak(?), radło(?) oraz Teuffel – diabeł,
wskazywać może na ewentualność występowania tam pogańskiego miejsca kultowego. Z obszaru Prus znamy „Diabelskie Góry”, „ Góry Czarownic”, „Pogańskie sądy”,
„Pastwisko Grzechu” (koło b. Gruenfeld w Natangii, gdzie znajdował się też kamień
ofiarny zwany „Diabelskim kamieniem”)64, które często identyfikowano z dawnymi
miejscami kultowymi.
Nazwa wsi Hackenteuffel oprócz wzmianki z 1396 r. występuje również w dokumencie z 1485 r. Późniejsza nazwa wsi zapisywana była w skróconej wersji jako Haack65. Rozpatrując jednakże powyższą nazwę i stawiając przy tym pytanie o ewentualność istnienia kultowego miejsca w pobliżu wsi, należy wziąć pod uwagę oprócz jej
pogranicznego położenia także analizę wcześniejszych dokumentów. Dowiadujemy
się z nich, że pierwotna nazwa pola (1286 r.), na którym później występuje wieś Hackenteuffel to Pokotite66. Pole Pokotite znajdujemy także w odnowionym dokumencie
z 1431 r. dla niejakiego Gotze von Pocotithen67. Zastanawiające, czy występująca w latach 1396 i 1485 nazwa Hackenteuffel nie pochodzi czasem od nazwy osobowej późniejszego założyciela bądź posiadacza?68 Tym samym nie należałoby tu dopatrywać się
występowania w pobliżu wsi jakiegoś miejsca kultowego.
II. 5. Bożęcin
Na wschód od jeziora Ruda Woda napotykamy na miejscowość Gotiswald, wspomnianą
po raz pierwszy w dokumencie opisującym granice miejscowości Wenecja (Venedien)
z 1336 r.69 oraz Bartążek (Bertingswalde) z 1340 r. Miejscowość Gotiswalde otrzymała
dokument lokacyjny w 1349 r.70. W 1344 r. przy opisie granic ziemi przyznanej młynarzowi z Białki (Gehlfeld) pojawia się nazwa Antiquum Gotiswald71. Odnieść ją należy
63
Das Pfennigschuldbuch, 9a [s. 56].
M.J. Hoffmann, The Prussian Transition from Paganism to Christianity: Material Relics of the Transformation of Beliefs, [w:] Christianization of the Baltic Region, ed. in chief J. Gąssowski, Pułtusk 2004,
s. 67.
65
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Preussischmarkt (Komturei Christburg), Mitteilungen des
Coppernicus Vereins für Wissenschaft und Kunst, 1932, H. 40, s. 46. Semrau nie znając zapisu z 1396 r.
uważał, że nazwa Heckinteuffel pojawia się dopiero po wojnie trzynastoletniej.
66
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/2, nr 485.
67
GStPK, Ostpr.Fol., nr 120, 146–146v. W nagłówku dokumentu: Von der Hayken.
68
H. Wunder, op. cit., s. 129, p. 178.
69
Preussisches Urkundenbuch, Bd. III/2, hrsg. M. Hein, H. Koeppen, Marburg 1958, nr 427.
70
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Kerpau, s. 43–44.
71
Preussisches Urkundenbuch, Bd. III/2, nr 693.
64
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
145
do położonej w pobliżu Bożęcina wsi Ruś (wspomniana w 1403/1404 jako Rusche
Gotiswald)72.
Godne uwagi jest to, że Bożęcin znajduje się na wyraźnym pograniczu pogezańsko-pomezańskim, stanowiąc południowo-zachodnią rubież Pogezanii. Z obszarem
pogranicznym oraz nazwami Gotiswalde oraz Antiquum Gotiswald wiązać można
istnienie w okolicy Bożęcina i Rusi pruskiego miejsca kultowego73. Niewykluczone
jednak, że nazwa ta mogła zostać sztucznie urobiona na potrzeby nowych kolonizatorów.
Osadniczo Bożęcin i Ruś wiązać można również ze skrajem włości Zambroch
(wieś Sambród), która stanowi najbliższą, znaną ze źródeł jednostkę terytorialną74.
Nie należy jednak pochopnie podejmować się lokalizowania Bożęcina na włości Zambroch. Do tego zagadnienia jeszcze wrócimy (ryc. 3).
III. Nazwy jezior mających odniesienie do mitologii bałtyjskiej
Na kwestię nazewnictwa jezior z obszaru Prus, nawiązujących do miejsc kultowych
zwracano już wcześniej uwagę75. Skupiano się głównie na nazwach posiadających źródłosłów w słowie święte – pr. svintan oraz w imionach bóstw jak np. Kurko czy Perkun.
Z obszaru historycznej Pomezanii można zwrócić uwagę na dwa jeziora: Perkun i Goryń oraz z obszaru bezpośrednio przylegającego do Pomezanii Jezioro Święte.
III. 1. Jezioro Perkun
W Księdze długów komturstwa dzierzgońskiego znajdujemy pod rokiem 1410 informację o zobowiązaniu Petera Katera do zapłacenia 4 grzywien czynszu za możliwość połowu ryb w jeziorze Skompan: Peter Kater 4 m czins den Skompan czu vischen anno Xo
von eynem ỷszee bisz czum andern. Jezioro to należy identyfikować z jeziorem w okolicy wsi Pozorty, które w 1467 r. wymienione jest jako Schompen76. Dalej dowiadujemy
się, że ów Peter płacił także czynsz w wysokości 3,5 grzywny za prawo połowu ryb
72
Nazwa pochodziła od osiedlonych tam w pierwszej poł. XIV w. Rusinów: K. Kasiske, Die Siedlungstätigkeit des Deutschen Ordens im östlichen Preussen bis zum Jahre 1410, Königsberg 1934, s. 157; A. Semrau, op. cit., s. 104.
73
W niewielkiej odległości od Bożęcina znajduje się wieś Raj (Paradies). Pierwsza wzmianka dotycząca
wsi pochodzi z 1320 r. gdzie występuje pod nazwą Pardys i raczej jest nazwą odosobową.
74
J. Stephan, Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka w komturstwie Dzierzgoń, Studia Historica SlavoGermanica, 2006-2007 (2008), t. XXVII, s. 84–85; por. też recenzja artykułu J. Stephana autorstwa
S. Szczepańskiego w niniejszym tomie.
75
M.in. G. Białuński, Bogini Kurko – Główny kult Galindii, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1993,
nr 1. Najnowsze badania na temat Kurko: R. Kregždis, Прусс. Curche: этимология теонима, функции
божества; проблематика установления культовых соответствий на лочве обрядовой традиции
восточно-балтийских, славянских и других индоевропейских народов, Studia Mythologica Slavica,
2009, t. XII, s. 249–320.
76
GStPK, Ostpr.Fol. nr 308, s. 86; GStPK, Ostpr.Fol. nr 443, s. 269; Na temat identyfikacji jeziora:
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Niemen (Comturei Christburg) im Mittelalter, Mitteilungen
des Coppernicus Vereins für Wissenschaft und Kunst, 1934, H. 42, s. 72.
146
Seweryn Szczepański
w jeziorach Perkun i Uwerszee: Item t. 3 ½ m den Perkuwn und den Uwerszee czu fiszen
anno Xo77.
Informacja ta wcześniej nie była poddawana szerszej analizie. Artur Semrau znając ów zapis stwierdził, że nie jest w stanie wskazać, gdzie znajdować się może owe
Jezioro Perkun78. Nie zwrócił jednak uwagi na jezioro o tej nazwie znajdujące się na
obszarze leśnym, na południe od Jeziora Buchocin. Jezioro to znajdujemy na planie
starostwa miłomłyńskiego z 1720 r. jako Perkun oraz na mapie 1:25 000 z 1944 r. pod
nazwą Parkuhn-See79. W pobliżu Jeziora Perkun znajduje się jezioro Urowiec – dawne
Urowicz-See / Schwalger-See, które może odpowiadać wspomnianemu w przytaczanym źródle rachunkowym jeziorze Uwerszee. O kwestii sąsiedniego położenia obu jezior można wywnioskować z faktu, że czynsz obejmował dwa jeziora i był stosunkowo
niski (3,5 grzywny), co wiązać się mogło z położeniem ich na obszarze puszczy. Obszar
w pobliżu jezior poddawany był działaniom gospodarczym już w XIII w., zaś szczególnie intensywny był w wiekach XIV i XV, o czym świadczą ślady smolarni zlokalizowane w okolicy Smolnik80.
Niezwykle wymowne oprócz nazwy jeziora, jest jego pograniczne położenie na
obszarze puszczy. Jezioro Perkun znajduje się około 2 km w linii prostej na południe
od Jeziora Buchocin (Buchten-See) poświadczonego źródłowo po raz pierwszy w opisie granic pomiędzy obszarem biskupstwa pomezańskiego a ziemiami komturstwa
dzierzgońskiego w 1250 r.81. W okresie wcześniejszym na południe od Jeziora Buchocin (a zatem także i jeziora Perkun) znajdowała się poświadczona źródłowo granica
włości Prezla i Rudencz (ryc. 4). O pograniczu dawnych włosci Prezla i Rudencz poniżej Jeziora Buchocin mniej więcej w okolicy jeziora Stęgwica (tu znajdowało się pole
Schinevite) wspominają dokumenty z lat 1250, 1294 oraz 132482. Godne uwagi jest
dodatkowo to, że na dawnej granicy pomiędzy włościami Prezla i Rudencz znajduje się
jeziorko Pickel, Pikellek. Nazwa ta wspomniana w 1928 r. wywodzić się może od pruskiego słowa piekło, zachowanego w obecnej nazwie jeziorka Piekło. Problem w tym,
że nie dysponujemy żadnymi źródłami pisanymi potwierdzającymi jego średniowieczną metrykę. Warto jednakże rozpatrzyć w tym miejscu jeszcze fakt występowania innej
nazwy tego jeziorka, funkcjonującej w 1938 r. jako Pech See83. Może to być bezpośrednie tłumaczenie pruskiego słowa pelki – błoto, mającym odpowiednik w niemieckim
77
Das Pfennigschuldbuch, 226a [s. 250].
A. Semrau, Die Siedlungen im Kammeramt Preussischmarkt, s. 86.
79
Amt Liebemuhl, 1720, GStPK XI HA F.10.321; Messtischblätt 1:25.000, nr 2283, Schwalgendorf,
1944.
80
I. Mirkowska, Późnośredniowieczna smolarnia w Siemianach, Rocznik Olsztyński, 2009, t. XVIII,
s. 403–415.
81
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/1, nr 233.
82
S. Szczepański, Granica pruskich ziem Prezla i Rudencz w świetle źródeł pisanych i archeologicznych, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 2009, nr 1, s. 89–96.
83
G. Leyding, Słownik nazw miejscowych Okręgu Mazurskiego, część II: Nazwy fizjograficzne (zlokalizowane), Poznań 1959, s. 324.
78
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
147
Pech – „smoła”/„smolisty”. W dalszej konsekwencji etymologii jeziorka Pickel/Pikellek
poszukiwać można w słowie „smolisty”.
Za istnieniem miejsca kultowego w pobliżu Jeziora Perkun przemawiać może
także przekaz zachowany w tradycji ludowej, według którego, ok. 1500 m na północny-zachód od jeziora, w okolicy nieistniejącej dziś wsi Solniki, znajdował się kamień
zwany „Białym chłopem”. Jego nazwa miała wziąć się z tego, że ludzie często mylili go
ze stojącym przy drodze mężczyzną. Niewykluczone, że była to tzw. „baba pruska”.
Po tym jak kamień zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach mieszkańcy wykonali
jego drewnianą replikę w postaci brodatego mężczyzny z nakryciem głowy. Postać, co
wydaje się interesujące, nie posiadała rąk. Niewykluczone, że było to bezpośrednie nawiązanie do kamiennego pierwowzoru84. W okolicy Jeziora Perkun i wspomnianego
źródłowo, leżącego na granicy ziemi biskupów pomezańskich i zakonu krzyżackiego,
Jeziora Buchocin znajduje się Jezioro Jasne (Gesmar-See)85, którego przezroczystość
wody sięga nawet 13 m86. W tym miejscu warto zastanowić się, czy aby tak niezwykłe,
oligotroficzne jezioro, ze swą niespotykaną nigdzie przezroczystością wody, jako przyrodniczy (dla pogan boski) fenomen mogło by znajdować się poza zainteresowaniem
pogańskich Prusów.
III. 2. Jezioro Goryń
W dokumencie opisującym granice biskupstwa pomezańskiego z 1294 r. znajdujemy
zapis dotyczący znajdującego się na południu dominium biskupów jeziora: lacum Gorin87. Według koncepcji Jana Powierskiego nazwa ta odnosić się mogła do kultu znanego z folkloru słowiańskiego smoka Goryna lub Gorynia, który był przeciwnikiem
Peruna88.
III. 3. Jezioro Święte
W najbliższej okolicy Jeziora Goryń, znajduje się Jezioro Święte, wspomniane w 1387 r.
w zatwierdzeniu przywileju z 1297 r. jako Swentyn. Obok jeziora wspomniana jest wieś
Święte, źródłowo występuje ono w formie Swenten (1376), Schwentin (1380), Swentin
(1381)89. Nazwa wskazywać może wyraźnie na kultowy charakter okolicy.
84
S. Szczepański, Antropomorficzna rzeźba kamienna, s. 113–114.
Inne nazwy jeziora: Gesnar, Weisser See, Gieźniary – J. Sokołowski, Wykaz nazw wodnych, [w:] K. Skrodzki, Dzieje ziemi zalewskiej 1305–2005, Zalewo 2005, s. 45–46.
86
R. Żytkowicz, Characteristics of the environment of the Jasne Lake, Acta Universitatis Nicolai Copernici
– Nauki Matematyczno Przyrodnicze, 1982, z. 52, Prace Limnologiczne, nr 13, s. 56.
87
Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/1, nr 621.
88
Inne ewentualności: Goryniszczo, Goryniszcz, Gorynycz, Gorynicz – J. Powierski, Goryń. Z badań nad
słowiańską przeszłością Pomezanii, [w:] Idem, Prussica. Prace wybrane z lat 1965–1995, t. I, red. J. Trupinda, Malbork 2003, s. 340–343.
89
Ibidem, s. 345.
85
148
Seweryn Szczepański
Jeziora Goryń i Święte znajdują się na obszarze XIII w. pogranicza prusko – słowiańskiego. Warto przy okazji zwrócić uwagę na fakt, że w ich okolicy znajdowały się
liczne kościoły w Goryniu, Świętem, Piotrowicach, Tymawie, Kisielicach i Biskupcu.
IV Nazwy zwyczajowe
IV. 1. Tempelwald
Na wschodnim skraju Pomezanii w okolicy Jaśkowa, po wschodniej stronie Jeziora
Jaśkowskiego znajduje się las o nazwie Tempelwald – obecnie Święty Gaj (ryc. 3). Nie
ulega wątpliwości, że Tempelwald znajdował się na obszarze pogranicza wyznaczając
nie tylko wschodnią granicę Pomezanii, ale także wschodnią rubież terra Geria. Na
wschód od lasu, pomiędzy Jeziorem Jaśkowskim a jeziorami Ruda Woda i Iling znajdujemy nazwy miejscowe: Gross Altenhagen, wspomniane w dokumencie z 1322 r. jako
Aldehayn90, położone ok. 2 km na płd. od niej Nickelshagen, wspomniane w dokumencie z 1325 r. jako Nicloshayn. Pod identyczną nazwą znajdujemy wieś w Wielkiej księdze
czynszów91. Kolejna wieś to Bienau, wspomniana w dokumencie z 1324 r. jako Hayn92.
Występowanie w nazwach miejscowych słów hayn/hagen wskazywać może na istnienie w tym miejscu przesieki lub wału broniącego obszar Gerii jako wysuniętej najbardziej na wschód ziemi pruskiej Pomezanii93.
Około 3 km na północ od Tempelwaldu znajduje się duże grodzisko pruskie w Janikach Wielkich, 5 km na południe, grodzisko na półwyspie Kraga, w okolicy także
pruskie grodzisko w Urowie. W oddalonym około 4 km Borecznie znajdował się egzemplarz tzw. „baby pruskiej”. Inny posąg zwany przez Elisabeth Lemke „Zaklętym
żołnierzem” znajdował się na granicy Boreczna i Śliwy, został on rozbity przed 1887 r.,
a jego fragmenty umieszczono w podmurówce domu94. W okolicy znajdował się
jeszcze jeden kamień „Skamieniała dziewczyna”, który też można interpretować jako
pogańską rzeźbę. Zapewne jest ona tożsama ze wspomnianym przez Bruno Eckarta
„pruskim bożkiem”, który znajdował się na granicy wsi Boreczno i Śliwa w okolicy lasu
i osady Piekło (1785: Pickel). Po rozbiciu, jego fragmenty zużyto do budowy mostu
kolejowego w Janikach95.
90
Preussisches Urkundenbuch, Bd. II/1, nr 392.
Preussisches Urkundenbuch, Bd. II/1, nr 533; Das Grosse Zinsbuch, s. 33 [131].
92
Preuusisches Urkundenbuch, Bd. II/1, nr 486.
93
Na temat znaczenia i zróżnicowania nazw hayn/hagen: H. Crome, Längswälle in Ostpreussen, Mannus
1937, s. 79; F. Engel, Mannhagen als Landesgrenzen im nordostdeutschen Kolonisationgebiet, Baltische
Studien, 1957, Bd. XLIV; W. Kuhn, Der Löwenberger Hag und die Besiedlung der schlesischen Grenzwälder, Vierteljahresschrift Schlesien, 1963, H. 1; H. Wunder, op. cit., s. 176.
94
E. Lemke, Volksthümliches in Ostpreussen, Teil 2, Mohrungen 1887, s. 27.
95
Eadem, Sagenumrankte Steine in Ostpreussen, Verhandlungen der Berliner Gesellschaft für Anthropologie, Ethnologie und Urgeschichte, 1886, s. 514; B. Eckart, Das Geschichte des Kirchdorfe Schnellwalde
[w:] Aus Vergangenheit und Gegenwart des Kreises Mohrungen, Mohrungen 1930, s. 48. Posąg zniszczony został zapewne w latach 1891–1893, gdyż wówczas miały miejsce prace budowlane przy linii kolejo91
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
149
IV. 2. Swente Gora
W odległości ok. 500 m na północny-zachód od wsi Dobrocin znajduje się wzniesienie o nazwie Święta Góra, wcześniejsza nazwa Swente Gora96. Wzniesienie to znajduje
się na skraju lasu rozciągającego się pomiędzy jeziorem Sambród i wsią Dobrocin. Na
północnym skraju lasu położona jest miejscowość Chojnik (Hagenau), wspomniana
po raz pierwszy w dokumencie z 1363 r. jako Haynau97, której nazwa świadczyć może
o istnieniu w pobliżu wału lub przesieki. Na południe od Chojnika znajduje się wieś
Leśnica (Freiwalde), założona w latach 1316–1331. Nazwa miejscowa z końcówką
„wald” świadczy o powstaniu jej na obszarze leśnym. Las pomiędzy jeziorem Sambród,
Dobrocinem, i dalej wzdłuż rzeki Dreli aż do Wenecji wyraźnie zaznaczony jest na
mapie Schroettera z XVIII w.98. Aczkolwiek nie ma pewności, co do występowania
w tym miejscu lasów w okresie wczesnego średniowiecza, to z drugiej strony nie należałoby wykluczać zarówno jego istnienia, jak i jego funkcji granicznej pomiędzy włością Zambroch na zachodzie i bliżej nieznaną jednostką terytorialną w okolicy Morąga
na wschodzie. Być może Święta Góra znajdowała się na rubieży owej niezachowanej
w źródłach jednostki terytorialnej. Do niej mógł należeć również wspomniany wcześniej Bożęcin, stanowiąc jej południowy skraj.
IV. 3. „Święty Kamień”
W odnowionym przywileju dla wsi Gałdowo z 1401 r. napotykamy na informację
o znajdującym się na granicy Gałdowa i Jędrychowa „świętym kamieniu”: Zum ersten anzuheben an einem vfgerichten steine bei der ossa, scheid goldaw vnd heinrihaw,
von dannen gerichte zu geen vf den heiligen stein, der do stehet vf die linke handt als
man zeigt von goldaw kein Heinrichow von dannen gerichte zu gehenn vf den… do ist ein
stein grenicz99. Godny uwagi jest fakt, że kamień ten jako jedyny spośród wielu wymienianych w dokumencie (określanych zwyczajnie: stein, steingrenicz) określony został
sakralizującym przymiotnikiem. Kamień ten z powodzeniem można identyfikować
wej Zalewo–Ostróda; por. S. Szczepański, op. cit., s. 110. Na planie wsi Śliwa z 1788 r. znajdują się dwa
kamienie położone przy granicy z Borecznem. Brak jednak wobec nich jakichkolwiek odnośników,
które wskazywałyby na ich szczególną rolę w świadomości ludowej mieszkańców wsi; Schliewe 1788,
revid. 1794, GStPK XI HA, E 10.243. Jak się okazuje dość rachitycznie podchodzili kartografowie
sporządzający plany wsi do tego rodzaju kamieni. Dla przykładu na planie wsi Bądki z 1620 r. znajdujemy kilka kamieni określonych mianem Stein, jednakże wśród nich znajdujemy przypadek intencjonalnego nadpisania tuszem na jednym z nich określenia goter Stein, co mogło mieć miejsce w czasie rewizji
granic w 1717 r.; Bundken 1620, revid. 1717, GStPK XI HA, F 10.380.
96
Messtischblätt 1:25.000, nr 2084, Hagenau, 1940.
97
Preussisches Urkundenbuch, Bd. VI/1, hrsg. K. Conrad, Marburg 1986, nr 138.
98
F. Schroetter, Karte von Ost-Preussen, 1:150.000, Berlin 1796–1812.
99
Urkundenbuch zur Geschichte des vormaligen Bisthums Pomesanien, H. 1, hrsg. H. Cramer, Marienwerder 1885, nr 114.
150
Seweryn Szczepański
z tzw. „babą pruską”, która aż do 1887 r. znajdowała się na granicy Gałdowa–Jędrychowa100 (ryc. 5).
W okolicy „świętego kamienia”, identyfikowanego z „babą pruską”, napotykamy
na jeszcze jeden tego typu egzemplarz na granicy wsi Mózgowo i Laseczno (ryc. 6).
Mając na uwadze sakralną funkcję tego typu posągów, które wyobrażać mogły lokalne
bóstwa lub mitycznych bohaterów danej społeczności, należy poszukiwać w okolicach
wsi Gałdowo, Jędrychowo, Mózgowo i Laseczno miejsca kultowego. Bardzo interesujący fakt związany z lokalizacją obu posągów napotykamy na planie Samuela Suchodoltza z około 1705 r. Kartograf wyznaczając granice wsi Mózgowo i Laseczno oraz
Gałdowo i Jędrychowo pominął wszelakie kamienie oprócz tych, których lokalizacje
łączyć z powodzeniem można ze znajdującymi się tam „babami pruskimi”101.
Posągi z granic Gałdowa–Jędrychowa i Mózgowa–Laseczna zasługują na uwagę
nie tylko ze względu na ich peryferyjne położenie w powiązaniu z miejscem kultowym,
ale także posiadane przez nie atrybuty, które wyrażają idee wierzeniowe ich twórców,
powiązane zapewne również z uznanym przez nich porządkiem religijno-społecznym.
Oprócz wyobrażonych na płaszczyźnie każdego z posągów atrybutów takich jak róg
do picia (symbol płodności oraz przywilejów boskich) oraz miecz (symbol siły męskiej
i władzy) znajdujemy również atrybuty interpretowane zazwyczaj jako pałki, względnie
maczugi102. Przeciwnej interpretacji dopuścił się ks. Władysław Łęga, który w owych
przedmiotach dopatrywał się wyobrażeń berła lub laski103.
Przedmiot wyobrażony na posągu z Gałdowa–Jędrychowa faktycznie wyglądać
może jak laska lub berło, nie posiada on jednak żadnych charakterystycznych cech.
Inaczej natomiast wygląda przedmiot wyobrażony na płaszczyźnie posągu z Mózgowa–Laseczna. Nie jest to prosta laska, lecz przedmiot najbardziej laskę przypominający, jednakże ze spiralnym zakończeniem. Żaden ze znanych mi rysunków nie oddaje
w sposób najbardziej dokładny zakończenia tego przedmiotu104. Jego wygląd nabiera
jednakże szczególnej wartości, gdy porównamy go z opisem danym przez Piotra z Dusburga dotyczącym kapłana Kriwe, który jako oznakę swojej władzy posiadał laskę105.
Informacje kronikarza krzyżackiego dotyczące Kriwego rozwinęli m.in. Hennenberger
i Praetorius, który w swojej kronice zamieścił rysunek kapłana pruskiego z monstru100
F. Dikow, Heilige Steine (Bildsteine) im Kreise Rosenberg, Heimatkalender des Kreises Rosenberg,
Jg. 1933, s. 64; G. Białuński, „Święty kamień“. Osadnictwo wczesnośredniowieczne a pruskie baby kamienne, [w:] Pruskie baby kamienne, s. 126.
101
Grenzkarte der Amter Dt. Eylau, Gilgenburg, Marienwerder, Osterode, Riesenburg und Schönberg von
S. Suchodoletz, GStPK XI HA, A 10.130.
102
K. Rybka, Uzbrojenie Prusów w świetle badań nad antropomorficznymi rzeźbami kamiennymi zwanymi
babami, [w:] Pruskie baby kamienne, s. 53–54.
103
W. Łęga, Kultura Pomorza we wczesnym średniowieczu na podstawie wykopalisk, Toruń 1930, s. 415–
416.
104
Najdokładniejszy jest rysunek K. Rybki (op. cit., s. 56, ryc. 1, nr 5), autor ten jednakże uznaje go za
przedstawienie maczugi ze zdobioną rękojeścią (K. Rybka, op. cit., s. 54).
105
Petrus de Dusburgk, Chronica, lib. III, cap. 5.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
151
alną i powykręcaną laską106 (ryc. 7). Zakrzywioną laskę zauważamy także u jednego
z Prusów – najpewniej kapłana, wyobrażonego na XII. scenie Drzwi Gnieźnieńskich
(ryc. 8–9).
Czy zatem na płaszczyźnie baby z Mózgowa–Laseczna, a także i baby z Gałdowa–Jędrychowa znajduje się jakiś charakterystyczny atrybut władzy kapłańskiej, ewentualnie typowy dla Prusów symbol boskiej siły w postaci berła – laski? Wydaje się to
wielce prawdopodobne. Popiera to dodatkowo ryt, który znajdujemy na płaszczyźnie
bocznej posągu z Mózgowa–Laseczna, jest to niewielka, stojącą lub klęcząca postać
z uniesionymi w geście modlitwy rękoma (ryc. 10). Sekwencja przedstawienia owej
postaci odpowiada znanej już od neolitu stylistyce orantów107, która w niemalże niezmienionej formie przetrwała do wczesnego średniowiecza zarówno w plastyce pogańskiej, jak i chrześcijańskiej108. Mając powyższe na uwadze stwierdzić można, że postać
ta symbolizuje modlący się lud.
Mało prawdopodobna jest ewentualność późniejszego dodania tejże postaci.
Po pierwsze, w okresie chrześcijańskim nie miałoby to najmniejszego sensu, pogańskie posągi zazwyczaj niszczono lub „chrystianizowano” umieszczając je w miejscach
chrześcijańskiego sacrum, przerabiając je na chrzcielnice, względnie wykuwając na ich
płaszczyznach krzyże109. Po drugie, wyobrażenie postaci współgra całościowo z wykonaniem rzeźby w technice półplastycznego, płaskiego reliefu. Ewentualne, późniejsze
„dodatki” występują zazwyczaj jako płaskie ryty, co zaobserwować można wyraźnie na
płaszczyźnie rzeźby z Barcian (później dodana tarcza110) oraz jak można podejrzewać
również na płaszczyźnie rzeźby z Bronowa–Susza–Różnowa (później dodany róg do
picia)111.
Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie czy wyobrażenie laski i miecza na płaszczyźnie posągu może mieć potwierdzenie w przekazach źródłowych? Tym samym, czy
źródła dotyczące Prus potwierdzić mogą dualizm funkcji objawiający się w łączeniu
obowiązków kapłana i wodza?
106
M. Praetorius, op. cit., s. 372–373, ryc. 13–14.
W. Antoniewicz, Le motif d’orant dans l’art néolithique, Archaeologia Polona, 1969, t. XII, s. 199–
219.
108
W. Chudziak, Wczesnośredniowieczna przestrzeń sakralna in Culmine na Pomorzu Nadwiślańskim,
Mons sancti Laurentii, t. I, Toruń 2003, s. 103; M. Miśkiewicz, Zarys kultury i archeologii Europy
w okresie wczesnego średniowiecza, Warszawa 2002, s. 139, ryc. 44.
109
S. Szczepański, „Baba pruska” z Prątnicy – kamienny świadek triumfu chrześcijaństwa, Echa Przeszłości,
2004, t. V, s. 25–31; K. Kajkowski, Desakralizacja czy rewaloryzacja. Przejawy nieliturgicznych praktyk
religijno-magicznych w murach średniowiecznych pomorskich kościołów, [w:] Kultura ludów Morza Bałtyckiego. Starożytność i średniowiecze, Mare Integrans – Studia nad dziejami wybrzeży Morza Bałtyckiego, red. M. Bogacki, M. Franz, Z. Pilarczyk, Toruń 2008, s. 175–194.
110
J.M. Łapo, Corpus pruskich bab kamiennych – możliwości poznania, [w:] Pruskie baby kamienne,
s. 8–9.
111
S. Szczepański, Osadnictwo okolic Susza we wczesnym średniowieczu, Skarbiec Suski, 2009, nr 1, s. 7.
107
152
Seweryn Szczepański
Lakoniczna wzmianka, którą znajdujemy u Piotra z Dusburga, według którego kapłan pruski Kriwe cieszył się wielkim autorytetem i mógł on lub jego posłaniec,
dzierżąc laskę – symbol władzy kapłańskiej – przemierzać terytorium Prus, nie ukazuje
jego funkcji jako wodza112. Niewykluczone jednak, że pruski kapłan, analogicznie jak
islandzki goði113, decydował o zwoływaniu wieców i jego tematyce. Do niego też mogło
należeć ostatnie słowo w sprawach politycznych. Tu jednakże kapłan nie posiada stosownych przymiotów, które ukazywałyby jego funkcję wodzowską.
Jednym z przykładów, nie wyrażanym co prawda expresis verbis, ale dającym możliwość doszukiwania się u Bałtów łączenia funkcji kapłana i wodza jest przypadek wodza jaćwieskiego Skomanda, który w latopisie ipatiewskim opisany jest nie tylko jako
wojownik, ale też jako: „czarnoksiężnik i wróżbita” (волъхвъ и кобникъ). Przymioty
Skomanda współgrają z charakterystyką lokalnych naczelników jaćwieskich, którzy
nie tylko pili poświęcone bogom napoje, ale też posiadali swoje siedziby w pobliżu
miejsc kultu na pograniczach114. Inny wartościowy przekaz znajdujemy u Jana Kanapariusza, autora Żywota I świętego Wojciecha, który informuje, że gdy pojmano biskupa-męczennika i jego towarzyszy: Z rozwścieczonej zgrai wyskoczył zapalczywy Sikko
i z całych sił, wywijając ogromnym oszczepem, przebił na wskroś jego serce. Będąc bowiem
kapłanem bożków [sacerdos idolorum] i wodzem sprzysiężonego oddziału, z obowiązku niejakiego pierwszą zadał ranę115.
Nie jest wyjątkiem łączenie sfery politycznej i sakralnej w ręku wodza-kapłana,
którym mógł być wspomniany przez Kanapariusza Sikko oraz wymienieni w latopisie ipatiewskim naczelnicy jaćwiescy, w tym szczególnie Skomand. Dowody łączenia
funkcji kapłana i wodza znajdujemy wśród Słowian. W przekazie Helmolda jest stosowny opis księcia Obodrytów Rochela: Sed princeps terrae vocabatur Rochel, qui fuerat
de semine Crutonis, ydolatra et pirata maximus116. W sagach skandynawskich wodzowie i królowie nazywani są „wielkimi ofiarnikami” lub „strażnikami sanktuarium”117.
Wódz Natangów Herkus Monte po bitwie o Pokawis, jak informuje nas Piotr z Dusburga, uczestniczył w ceremoniale składania ofiar. Zwracając uwagę na to, że wpływał
na wybór jeńca, który miał zostać poświęcony, należy dopatrywać się jego znacznej roli
również w sprawach sakralnych118. Z wodzami oraz z ich możliwościami wiązało się
powodzenie plemienia lub podległej im grupy wojowników. Z kroniki Piotra z Dusburga wywnioskować można, że pozbawienie Prusów wodza, który musiał cieszyć się
112
Petrus de Dusburgk, Chronica, lib. III, cap. 5.
M. Kulesza, Normanowie a chrześcijaństwo, Wrocław–Racibórz 2007, s. 263.
114
Полное собрание русских летописей, t. II, Москва 1962, s. 799–800, 812, 870.
115
Jan Kanapariusz, Żywot pierwszy, przekł. B. Kürbis, [w:] W kręgu żywotów świętego Wojciecha,
red. o. J.A. Spież, Tyniec–Kraków 1997, s. 77.
116
Helmoldi Presbyteri Chronica Slavorum, hrsg. G.H. Pertz, Scriptores Rerum Germanicorum, Hannoverae 1868, lib. I, cap. 69, s. 138.
117
P. Urbańczyk, Władza i polityka we wczesnym średniowieczu, Wrocław 2008, s. 152–154.
118
Petrus de Dusburgk, Chronica, lib. III, cap. 91.
113
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
153
autorytetem oraz, jak wierzono, błogosławieństwem bogów, skutkowało załamaniem
ich morale w walce119.
Mając na uwadze przedstawione wyżej przykłady zastanowić się warto, czy wyobrażone na płaszczyznach posągów z Gałdowa–Jędrychowa a szczególnie z Mózgowa–Laseczna atrybuty, ideologicznie wiążą się właśnie z upowszechnianiem wśród
Prusów zjawiska łączenia funkcji polityczno-militarnych i sakralnych. Zjawisko to
łączyć można z rozwojem struktur feudalnych, których postęp zauważalny jest co najmniej od XII w. i wiązał się z ekspansją terytorialną.
W przypadku zabytku z Gałdowa–Jędrychowa wyraźnie rzuca się w oczy jego
peryferyjne położenie na obszarze terra Prezla, w pobliżu pogranicza z terra Resia na
północy i terra Rudencz na wschodzie, którą stanowiło zabagnione dorzecze obecnej
rzeki Osówki, rzeki Osy i znajdujący się na wschód od niej pas lasu. W przypadku drugiego zabytku, znajdującego się pomiędzy Mózgowem i Lasecznem również wyraźna
jest jego lokalizacja na rubieży terra Prezla, przy granicy z terra Rudencz. Poza rzeką
Osą wyznaczał ją las graniczny, który rozciągał się na wschód od Laseczna, pomiędzy
jeziorami Karaś i Silm120. Istnienie lasu potwierdza również nazwa wsi Laseczno (Herzogwalde). O istnieniu dużego kompleksu leśnego również poniżej jeziora Karaś informuje nas dokument lokacyjny wsi Wonna z 1320 r.121. Przyznanie osadnikom 13. lat
wolnizny oraz wczesna nazwa wsi: Wuste Wunne (Wüste – „pustkowie”) świadczyć
może o założeniu wsi na surowym korzeniu. W dokumencie tym napotykamy także
wyraźną informację o znajdujących się w pobliżu wsi lasach, których wyręb stanowił
przywilej zarezerwowany dla Zakonu. Lasy musiały być rozległe, gdyż mieszkańcom
wsi Wonna przysługiwało prawo polowań na niedźwiedzie i wilki. Być może był to
wcześniej rozległy pas lasu stanowiący południowo-wschodnią rubież terra Prezla.
***
Analizując dokumenty krzyżackie wykazać można na obszarze Pomezanii kilka miejsc,
które mogły pełnić w okresie przedkrzyżackim funkcję ośrodków kultowych. Wskazują na to nazwy miejscowości takie jak Heiligenwald, Gotiswald – Antiquum Gotiswald
a także nazwy jezior, jak na przykład Perkun, Święte a być może także Goryń. Miejsca
te występują zawsze na rubieżach osadniczych poszczególnych włości czy terytoriów
plemiennych. Sens lokalizowania ośrodków kultowych na pograniczach wiązał się być
może z koniecznością manifestacji prawa do zajmowanego terytorium, mógł mieć też
czysto praktyczny wymiar – zakaz działalności gospodarczej na obszarach sakralnych
był znacznie łatwiejszy do utrzymania jeżeli dotyczył obszarów oddalonych od więk119
Ibidem, lib. III, cap. 20 (Pyopso), cap. 165 (Diwan) – tu godna uwagi jest wzmianka kronikarza o tym,
że Diwan miał przysięgać „na moc swoich bogów”, że jeżeli obrońcy nie poddadzą zamku zostaną
powieszeni.
120
S. Szczepański, Granica terra Prezla i terra Rudencz , s. 89–96.
121
Preussisches Urkundenbuch, Bd. II/1, nr 269.
154
Seweryn Szczepański
szych skupisk osadniczych. Oczywiście ogromną rolę odgrywały także warunki naturalne poszczególnych miejsc. Nie traktowano przecież obojętnie drzew a szczególnie
dębów i lip o specyficznych rozmiarach czy kształtach, ważne było także włączanie
w sferę sacrum wzgórz. Niebagatelną rolę przypisać można także jeziorom o specyficznych walorach przyrodniczych jak np.: Jezioro Jasne, czy też mających związek z mitycznymi wydarzeniami lub bohaterami. Często jeziora te charakteryzują się niewielką
powierzchnią (Perkun: 12,26 ha, Jasne: 12,6 ha, Święte: 58 ha) być może miało to
związek z ułatwieniem objęcia sferą sacrum ich całego obszaru?
Ogromną rolę w religii Prusów odgrywał kult przodków i mitycznych bohaterów danej wspólnoty. Jak wykazał przykład okolicy Vishnewoje na Sambii, Prusowie
przez długi czas utrzymywali w pamięci miejsca dawnych cmentarzysk, podobna sytuacja mogła mieć miejsce również na obszarze pomezańskim. Śladem takiej pamięci jest
być może nazwa miejscowa Surkapurn, którą można tłumaczyć jako miejsce położone
„przy cmentarzysku” względnie „przy kurhanach”. Zastanawiające może być także istnienie jakiegoś świętego miejsca w okolicy Chomor Sancti Adlaberti, który według tradycji cystersów z Łekna z początku XIII w. stanowił miejsce pierwotnego pochówku
ciała świętego Wojciecha.
W badaniach nad miejscami kultowymi nie należy pomijać także nazw fizjograficznych pielęgnowanych przez miejscową tradycję. Nazwy takie jak znajdujący się na
wschodnim pograniczu włości Geria i Pomezanii – Tempelwald w pobliżu Jaśkowa,
czy położona w okolicy Dobrocina – Święta Góra, świadczyć mogą o znajdujących się
w okolicy miejscach kultu. Dodatkowo przemawiają za tym, jak w przypadku Jaśkowa,
skupiska zabytków mających związek z religią dawnych Prusów. Zabytki takie, w tym
jeden określony w XV w. mianem „święty kamień” napotykamy także na rubieży terra
Prezla.
Mimo rozpatrzenia szeregu informacji pochodzących ze źródeł pisanych nadal
aktualne jest pytanie postawione w tytule niniejszego artykułu o kwestię lokalizacji
miejsc świętych. Niewątpliwie do uzyskania na nie szerszej odpowiedzi przyczynić się
mogą nie tylko dalsze analizy średniowiecznych źródeł pisanych, ale także badania z
zakresu archeologii i językoznawstwo.
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
155
Sind es heilige Orte der PruSSen?
Ortsnamen und physiographische Namen
aus dem historischenRaum Pomesanien
und den Nachbargebieten in Dokumenten des Deutschen Ordens
Zusammenfassung
Die Ordensritter hatten als sie Preußen eroberten, zweifellos die Möglichkeit, den Glauben
des unterworfenen Volkes kennenzulernen. Häufig wurden sie sich mit bestimmten Kultorten
bekannt, indem sie sie zerstörten oder für die Bedürfe des neuen Glaubens adaptierten. Sehr
häufig waren es Prußen, die über die Kultorte informierten. Dies zeigen besonders die Dokumente, in denen in Bezug auf viele Orte, die in Verbindung mit der örtlichen Tradition oder
Glaubensvorstellungen stehen, Wendungen vom Typ : „pruthenice dictam”, „dicto pruthenice”
etc. erscheinen.
Unter Berücksichtigung der seltenen Chroniküberlieferungen, die Kultorte im Bereich
Pomesaniens betreff, war das Hauptaugenmerk auf Informationen, die in Dokumenten des
Deutschen Ordens erscheinen, zu richten, in denen sich Namen vom Typ heiliger Wald und
heiliger Hain sowie Seen, deren Namen einen Bezug zur baltischen Mythologie haben, finden. Aufmerksamkeit verdienen ebenfalls Ortsnamen, die über vermutete Kultfunktionen informieren, sowie Namen mit baltischen Konnotationen, die vermutlich Informationen über
deren kultischen Charakter enthalten. Es lohnt sich ebenfalls umgangssprachliche Namen zu
betrachten, die sich in Schriftquellen und der lokalen Tradition erhalten haben.
Um die in den Dokumenten erscheinende Überlieferung zu ordnen, wurden die Namen
in folgende Typen unterteilt:
1. Heilige Wälder/heilige Haine, die in den Quellen erscheinen,
2. Ortsnamen, die auf eine kultische Funktion der Umgebung hinweisen,
3. Seenamen, die einen Bezug zur baltischen Mythologie haben,
4. Umgangssprachliche Namen von Orten und Orten, die Anlass geben zu denken,
dass in ihrer Nachbarschaft Kultorte bestanden haben könnten.
In diesem Artikel wurde der Schwerpunkt auf Kultorte aus dem historischen Raum
Pomesanien gelegt, wobei allerdings auf weite Analogien in den übrigen Gebieten Preußens
zurückgegriffen werden musste, um das Problem besser verstehen zu können. Es ist schwierig
hier eine eindeutige zeitliche Messlatte anzulegen, anhand der man den Zeitpunkt, an dem die
heidnischen Kultorte nicht mehr genutzt wurden, bestimmen könnte. Im Gebiet Pomesaniens
scheint aber das Ende des ersten Prußenaufstandes (1249) einen klaren Einschnitt zu bilden.
156
Seweryn Szczepański
Ryc. 3: Okolice Tempelwald na wschodnim pograniczu ziemi Geria
Ryc. 4: Jezioro Perkun na granicy biskupstwa pomezańskiego i komturstwa dzierzgońskiego
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
Ryc. 1: Przypuszczalne położenie Chomor Sancti Adalberti i zachodni skraj ziemi Komor
Ryc. 2: Granica i zasięg lasów pomiędzy Pomezanią a ziemią Pasloc i Zambroh
157
Ryc. 6: „Baba pruska” z granicy Mózgowa–Laseczna
Ryc. 5: „Baba pruska” z granicy Gałdowa–Jędrychowa
158
Seweryn Szczepański
Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru historycznej Pomezanii ...
159
Ryc. 7: Kapłan pruski, według
Praetoriusa
Ryc. 8: Drzwi gnieźnieńskie –
scena XII
Ryc. 10: Przedstawienie oranta na płaszczyźnie posągu z Mózgowa–Laseczna
gnieźnieńskich
Ryc. 9: Kapłan pruski przedstawiony na XII scenie Drzwi
160
Seweryn Szczepański
Izabela Lewandowska
STOSUNEK WŁADZ
I SPOŁECZEŃSTWA WARMII I MAZUR
DO DZIEDZICTWA ARCHEOLOGICZNEGO
REGIONU PO 1945 ROKU.
WPROWADZENIE DO ZAGADNIENIA
Wstęp
II wojna światowa zmieniła granice państwa polskiego, a wraz z tym pojawiło się wiele
trudności natury organizacyjnej, administracyjnej i kulturowej. Konsekwencją przynależności ziem pruskich do państwa niemieckiego, była wszechobecna na tym terenie kultura niemiecka, której nie udało się wyrugować wraz z wysiedleniem Niemców.
„Obce” dziedzictwo widoczne jest na Warmii i Mazurach do dnia dzisiejszego, teraz
staramy się je dostrzegać i szanować.
Inaczej było w pierwszych latach powojennych, kiedy władzom, a także zwykłym
polskim osadnikom, zależało na oczyszczeniu tych ziem z wpływów kultury niemieckiej. To zagadnienie było już podejmowane w literaturze1, jednak poza sferą zainteresowań pozostawało dziedzictwo archeologiczne. Dziedzictwo, czyli te elementy kultury
– historii, architektury, obyczajów, etnografii, języka, które pozostały po poprzednich
pokoleniach i w sposób wybiórczy zostały przekazane następnym pokoleniom2. Wiele
z zabytków nie zadbanych, nie przechowywanych czy też nie utrwalonych w świadomości społecznej po prostu zaginęło.
Możemy więc mówić o dziedzictwie chcianym i niechcianym oraz uświadomionym i nieuświadomionym. Chciane dziedzictwo to te elementy, które są celowo pielęgnowane, a pamięć o nich jest kultywowana przez dziesięciolecia i wieki. Niechciana spuścizna, to taka, której się wyrzekamy i do niej nie przyznajemy. Jeżeli chodzi
o dziedzictwo archeologiczne, mamy do czynienia z pozostałościami ukrytymi w zie1
Por. I. Lewandowska, Oswajanie dóbr kultury, architektury i nazewnictwa a procesy integracji społecznej na
Warmii i Mazurach po II wojnie światowej, [w:] Polacy na ziemiach odzyskanych. Regiony przygraniczne
w poszukiwaniu tożsamości. Przed i po akcesji, red. A. Makowski, Szczecin 2008, s. 95–110.
2
Szersze wyjaśnienie tego pojęcia: I. Lewandowska, Dziedzictwo kulturowe − problemy terminologiczne, zakres pojęciowy, podejście badawcze, [w:] Róbcie teatr… Księga jubileuszowa ofiarowana Profesorowi
Bohdanowi Głuszczakowi, red. I. Grzesiak, A. Naruszewicz-Duchlińska, A. Staniszewski, Olsztyn 2007,
s. 65–85.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 161–198
162
Izabela Lewandowska
mi, jak i ze spuścizną badań niemieckich odnoszących się do grodzisk, czy cmentarzysk z czasów pruskich lub jeszcze wcześniejszych. Jest ona o tyle uświadomiona, o ile
funkcjonuje w pamięci społecznej. Odkrycia stanowisk czy pojedynczych zabytków
archeologicznych wzbogacają zasób tego dziedzictwa, a czasami go jedynie odświeżają. Badania archeologów przedwojennych na danym stanowisku czyniły go znanym
w tamtym czasie. Okres II wojny światowej i napływ nowej ludności po wojnie, spowodowały całkowity zanik tej wiedzy. Tym samym ponowne odkrycie archeologiczne
w latach powojennych wprowadzało na nowo te stanowiska i zabytki do świadomości
społecznej.
Dziedzictwo archeologiczne jest zagadnieniem fascynującym. Po pierwsze dlatego, że źródła ukryte w dokumentach archiwalnych i pamięci ludzkiej rzadko są publikowane; po drugie odnosi się do najdawniejszych dziejów tego terenu, co do którego
historycy polscy i niemieccy, szczególnie w okresach totalitaryzmów (hitlerowskiego
i stalinowskiego), spierali się, czy było to osadnictwo germańskie czy słowiańskie; po
trzecie wreszcie dlatego, że daje odpowiedź na pytanie w jaki sposób władze i społeczeństwo polskie odnosiło się do zabytków archeologicznych na przestrzeni kilkudziesięciu lat.
Niniejszy artykuł opiera się przede wszystkim na źródłach zgromadzonych w Archiwum Działu Archeologii Muzeum Warmii i Mazur [MWiM DA], Archiwum
Państwowym w Olsztynie [APO] oraz zbiorach Wojewódzkiego Urzędu Ochrony
Zabytków [WUOZ]. W sumie analizą objęto 262 teczki obiektowe: w MWiM DA −
110 teczek z powiatu szczycieńskiego, 71 z piskiego, 55 z nidzickiego, 98 z giżyckiego,
3 z gołdapskiego i 1 z morąskiego; w APO − zespół Muzeum Mazurskie: 5 teczek z korespondencją, sprawozdaniami i Działem Archeologii; w WUOZ – 19 teczek obiektów wpisanych do rejestru zabytków do 1958 r. i przechowywanych w Olsztynie3.
Na podstawie przeanalizowanego materiału wyłania się obraz stosunku władz
i społeczeństwa polskiego do zabytków archeologicznych z terenu Warmii i Mazur,
jednakże nie jest to obraz pełny. Analizy wymagałyby wszystkie zachowane teczki
obiektowe zgromadzone nie tylko w Olsztynie, ale także w oddziałach WUOZ w Ełku
i Elblągu. Mimo ograniczonej kwerendy źródłowej możliwe było wskazanie typowych
postaw i zachowań zarówno ze strony władz, jak i obywateli. Celowo nie omawiano
wydarzeń w porządku chronologicznym, skupiając się na pewnych problemach i tezach, które egzemplifikowano potwierdzonymi w źródłach informacjami. Dalsza kwerenda dostarczyłaby jedynie więcej przykładów do postawionych już tez.
Uwarunkowania prawne
Stosunek władz i społeczeństwa polskiego do dziedzictwa archeologicznego Warmii
i Mazur po II wojnie światowej nie był jednolity. Władze państwowe zainteresowane
3
Przy cytowaniu źródeł zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję, nawiasy okrągłe, rozstrzelenie
druku i podkreślenia. W nawiasach kwadratowych umieszczono wyjaśnienia bądź skróty od autora.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
163
zabezpieczeniem i ochroną tego dziedzictwa to przede wszystkim Ministerstwo Kultury i Sztuki [MKiS], Naczelna Dyrekcja [Centralny Zarząd] Muzeów i Ochrony Zabytków [ZMiOZ] mające zasięg centralny − ogólnopolski. Na obszarze województwa
odpowiedzialny za to był Urząd Wojewódzki – Wydział Kultury i Sztuki [WKiS],
Wojewódzki Konserwator Zabytków [WKZ], częściowo Prezydium Wojewódzkiej
Rady Narodowej [WRN], a przede wszystkim Inspektor do spraw zabytków archeologicznych, zwany zwyczajowo Konserwatorem Zabytków Archeologicznych [KZA]
przez pierwsze lata podległy bezpośrednio ZMiOZ w Warszawie, a następnie WKiS.
Sprawowały one głównie nadzór administracyjny, a jednocześnie miały kompetencje
finansowania badań archeologicznych. Nadzór merytoryczny sprawowało Państwowe
Muzeum Archeologiczne [PMA] w Warszawie, które interesowało się całym obszarem Polski. Natomiast na terenie województwa olsztyńskiego funkcję tę przejmowało
Muzeum Mazurskie, głównie poprzez Dział Archeologii. Pojedyncze inicjatywy finansowe podejmował m.in. Instytut Historii Kultury Materialnej PAN, czy Prezydia Powiatowych [PRN] i Gminnych Rad Narodowych [GRN].
Władze państwowe w latach 40. i 50. XX w. w zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego, w tym archeologicznego, opierały się na:
1. Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 6 marca 1928 r.
o opiece nad zabytkami (Dz.U.R.P. nr 23 poz. 265),
2. Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 22 marca 1928 r.
o postępowaniu administracyjnym (Dz.U.R.P. nr 36 poz. 341),
3. Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 22 marca 1928 r.
o Państwowym Muzeum Archeologicznym (Dz.U.R.P. nr 36, poz. 346),
4. Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 kwietnia 1928 r. o Statucie Państwowego Muzeum Archeologicznego (Monitor Polski nr 129, poz. 216),
5. Dekrecie z dnia 28 listopada 1945 r. o przejęciu niektórych nieruchomości
ziemskich na cele reformy rolnej osadnictwa (Dz.U.R.P. nr 57, poz. 321).
W myśl Rozporządzenia Prezydenta RP o opiece nad zabytkami za zabytki mogą
być w szczególności uznane:
–– jaskinie i groby, zamczyska, tzw. Szwedzkie góry, okopy, szańce i wały; ślady
osad lądowych i nawodnych, cmentarzyska szkieletowe i ciałopalne, „pola
urnowe” i poszczególne groby, kurhany, mogiły, kopce, kopalnie przedhistoryczne (krzemienia, soli, bursztynu, miedzi żelaza i barwników mineralnych); piece garncarskie i piece do wytapiania metali; kręgi kamienne i kamienie ustawiane; figury kamienne przedhistoryczne (tzw. baby kamienne
i posągi bóstw) i głazy obrabiane (żarna, głazy ze znakami, ze stopami, dołkami itp.) (art. 2, pkt 1),
–– wykopaliska i znaleziska przedhistoryczne i archeologiczne (art. 2, pkt 14).
15 lutego 1962 r. uchwalono ustawę o ochronie dóbr kultury, w myśl której:
–– przedmiotem ochrony mogą być w szczególności: obiekty archeologiczne
i paleontologiczne, jak ślady terenowe pierwotnego osadnictwa i działal-
164
Izabela Lewandowska
ności człowieka, jaskinie, kopalnie pradziejowe, grodziska, cmentarzyska,
kurhany oraz wszelkie wytwory dawnych kultur (art. 5.),
–– osoby prowadzące roboty budowlane i ziemne w razie ujawnienia przedmiotu, który posiada cechy zabytku, obowiązane są niezwłocznie zawiadomić o tym organ wykonawczy właściwej gminy lub powiatu i właściwego
konserwatora zabytków (art. 22),
–– wykopaliska i znaleziska archeologiczne stanowią własność Państwa
(art. 24),
–– użytkownicy obiektów zabytkowych stanowiących własność Państwa lub
jednostek samorządu terytorialnego składają zobowiązanie należytego ich
utrzymania, konserwacji i opieki nad nimi (art. 38),
–– dla należytego utrzymania i zachowania zabytków oraz upowszechnienia
ich wartości wychowawczych i dydaktycznych ustanawia się społeczną opiekę nad zabytkami jako wyraz troski społeczeństwa o pamiątki przeszłości,
które przetrwały do naszych czasów oraz powinny być zachowane i przekazane przyszłym pokoleniom (art. 70),
–– kto znalazł przedmiot archeologiczny lub odkrył wykopalisko i nie zawiadomił o tym w ciągu jednego miesiąca wojewódzkiego konserwatora zabytków
albo władz lokalnych lub nie zabezpieczył znalezionego przedmiotu albo
odkrytego wykopaliska, podlega karze aresztu albo grzywny (art. 77).
Kolejna ustawa weszła w życie we wrześniu 2003 r., ale wychodzi już poza zakres
chronologiczny niniejszego tekstu.
Zabezpieczanie zbiorów archeologicznych w terenie
Pierwszym zadaniem, jakie postawiły sobie władze w zakresie dóbr kultury, było zabezpieczenie zbiorów z poniemieckich muzeów regionalnych pozostających w budynkach muzealnych lub też rozproszonych na całym terenie Okręgu Mazurskiego
(później województwa olsztyńskiego). Tego zadania podjął się głównie Jan Grabowski
− kierownik Wydziału Kultury, Hieronim Skurpski – kustosz Muzeum Mazurskiego
oraz Emilia Sukertowa-Biedrawina − kierowniczka Instytutu Mazurskiego.
W zakresie archeologii specjalistą był Jerzy Antoniewicz, który w czasie wojny
podjął studia w dziedzinie prahistorii i historii średniowiecznej na tajnym Uniwersytecie Warszawskim, gdzie szczególnie interesował się problemami archeologii północno-wschodnich ziem polskich i Prus Wschodnich4. Zaangażował się w akcję mającą na
celu włączenie do oswobodzonej Polski Warmii i Mazur, brał udział w akcji zabezpieczania dóbr kulturalnych Warszawy zorganizowanej przez prof. Stanisława Lorentza,
a po wojnie ukończył studia i pracował w Państwowym Muzeum Archeologicznym.
4
Por. I. Lewandowska, Wkład Jerzego Antoniewicza w organizowanie polskiej archeologii i nauki na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej, [w:] Życie codzienne na dawnych ziemiach pruskich. Krzewienie
wiedzy, red. S. Achremczyk, Olsztyn 2005, s. 89–102.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
165
Jako wolontariusz i pasjonat zajął się zabezpieczaniem rozproszonych zbiorów dawnych muzeów gdańskiego i królewieckiego oraz regionalnych zbiorów na terenie Warmii i Mazur. Współpracował z Instytutem Mazurskim i redagował jego Komunikaty
Działu Informacji Naukowej, a potem Rocznik Olsztyński wydawany przez Muzeum
Mazurskie. Do historii archeologii przeszły dwa jego duże projekty – badania wykopaliskowe w Jeziorku w pow. giżyckim oraz w Szwajcarii w pow. suwalskim. Pierwsze
z nich prowadził w latach 1950–1954 z ramienia Państwowego Muzeum Archeologicznego i Komisji do Badań nad Początkami Państwa Polskiego. Drugim natomiast
były tereny Jaćwieży, a szczególnie stanowisko w Szwajcarii, w pow. suwalskim. Antoniewicz był inicjatorem szeroko zakrojonych badań, które rozpoczęły się już w 1955 r.
Udało mu się zaangażować zarówno archeologów, jak i antropologów, historyków, językoznawców, przyrodników i etnografów z Polski i Szwecji.
Będąc pracownikiem Państwowego Muzeum Archeologicznego i jednocześnie
kustoszem-wolontariuszem Muzeum Mazurskiego Jerzy Antoniewicz jeździł po terenie, prowadził badania powierzchniowe i tym samym odnajdywał zabytki archeologiczne znane ze źródeł i badań niemieckich bądź też pochodzące z przedwojennych
zbiorów muzealnych. Wiele spośród zbiorów prahistorycznych udało się uratować, ale
− jak wspominał − bezpowrotnie zniszczone zostały zbiory po przedwojennych muzeach regionalnych w Braniewie, Ełku, Lidzbarku Warmińskim, Morągu, Mrągowie,
Ostródzie, Pasłęku i Piszu5. Dzięki niemu przez okres niecałych trzech lat od zakończenia wojny Muzeum Mazurskie posiadało:
1. bogate materiały zabytków ocalone przez niego z następujących zbiorów:
–– Prussia Muzeum w Królewcu (część kolekcji),
–– zbiory regionalne z Giżycka,
–– zbiory regionalne z Bartoszyc,
–– zbiory regionalne z Kętrzyna (ocalała część),
–– zbiory regionalne z Nidzicy (ocalała część),
2. obszerną bibliotekę podręczną z zakresu prahistorii pochodzącą z b. księgozbiorów niemieckich oraz systematycznych zakupów literatury polskiej,
3. urządzony prowizorycznie magazyn muzealny zabytków prehistorycznych,
4. zapoczątkowane prace nad prehistorycznym archiwum naukowym,
5. zapoczątkowane prace nad inwentaryzacją zabytków,
6. rozpoczęto propagację idei ochrony zabytków wśród społeczeństwa olsztyńskiego za pomocą specjalnych odczytów oraz publikacji wydanych przez
Instytut Mazurski6.
5
J. Antoniewicz, Nauka polska na terenach warmijsko-mazurskich, Życie Nauki, 1947, nr 17/18, s. 363.
Zob. idem, Stan zachowania zbiorów prehistorycznych na Warmii, północnym Mazowszu i dolnym Powiślu, Z Otchłani Wieków, 1946, z. 11–12, s. 92–96.
6
Archiwum Państwowe w Olsztynie (dalej APO), 501/II/38, teczka: „Archeologia. Sprawy ogólne lata
1947–1957”, k. 17, Hieronim Skurpski kustosz Muzeum do WKiS Naczelna Dyrekcja MiOZ w Warszawie, Olsztyn 22 IV 1948 r.
166
Izabela Lewandowska
Interesującym przykładem zaangażowania społecznego są losy kolekcji byłego
Prussia-Museum z Królewca. Podstawą zbiorów archeologicznych oraz zasobów literatury niemieckiej i skandynawskiej były 33 skrzynie tak zwanego Studiensammlung
oraz Fundarchiv, które już w 1943 r. Wolfgang La Baume, dyrektor Landesamt für Vorgeschichte, wyodrębnionego z Prussia-Museum działu prehistorycznego, ewakuował
do miejscowości Carlshof, Kreis Rastenburg (Karolewo koło Kętrzyna)7. Później część
z nich trafiła do Demmin na Pomorzu Zaodrzańskim. Na pozostałe zbiory, zdeponowane w kościele na terenie dawnego zakładu opiekuńczego dla chorych, adaptowanego
podczas wojny na koszary SS, natrafili po wojnie J. Antoniewicz i H. Skurpski. Jak do
tego doszło? Otóż w Archiwum Państwowym w Olsztynie zachował się list kierownika szkoły podstawowej w Czernikach do Muzeum Mazurskiego na ręce Jerzego Antoniewicza, który donosi o tym znalezisku (źródło 1).
Dzięki odnalezieniu tych zbiorów w Olsztynie znajdują się obecnie materiały
archiwalne tzw. Depot-Heydeck, archiwum Hansa Schleifa i Otto Tischlera8. Wśród
ocalałych zabytków zachował się m.in. zbiór ceramiki. Ponadto „dzięki temu dysponujemy dziś m.in. kolekcją naczyń z cmentarzysk w Oberhof (Aukštakiemiai na Litwie)
i Linkuhnen (Rževskoe w Obwodzie Kaliningradzkim), kilkoma dużymi popielnicami wiadrowatymi z nekropoli sambijskich czy też popielnicami z mazurskiego cmentarzyska w Kielarach (Kellaren)”9. Książki z zakresu prahistorii, antropologii i etnografii,
pochodzące ze zbiorów muzealnych z terenu byłych Prus Wschodnich zabezpieczone
przez kierownika szkoły i jego uczniów, jako mienie poniemieckie, zostało przekazane
Muzeum Mazurskiemu na polecenie Ministerstwa Oświaty, które mogło mieniem bibliotecznym dysponować10.
Działalność Państwowego Muzeum Archeologicznego
Jerzy Antoniewicz w roku 1948 został z ramienia Państwowego Muzeum Archeologicznego referentem okręgu konserwatorskiego woj. gdańskiego, olsztyńskiego oraz [na]
północną część woj. białostockiego (pow. Grajewo, Ełk, Augustów, Olesko, Suwałki, Goł-
7
Ocalona historia Prus Wschodnich. Archeologiczne księgi inwentarzowe dawnego Prussia-Museum, oprac.
A. Bitner-Wróblewska i in., Warszawa 2008, s. 17–18. Inni podają, że zbiory znaleziono w Czernikach
pod Kętrzynem. Por. W. Ziemlińska-Odojowa, Muzealnictwo archeologiczne na Warmii i Mazurach
i jego specyfika, [w:] Stan i potrzeby muzealnictwa w województwie olsztyńskim. Materiały sesji z okazji
XXX-lecia Muzeum Mazurskiego w Olsztynie 3 maja 1974 roku, Olsztyn 1975, s. 83. W rzeczywistości
chodzi o tę samą lokalizację, bowiem odległość między Karolewem a Czernikami wynosi 2,7 km.
8
Archeologiczne księgi inwentarzowe dawnego Prussia-Museum = Die archeologischen Inventarbücher aus
dem ehemaligen Prussia-Museum = Archeologiczeskije inwentarnyje knigi bywszego muzeja „Prussija”,
Olsztyn 2008.
9
Ocalona historia…, s. 19.
10
APO, 501/II/8, teczka: „Korespondencja ogólna lata 1946–1957”, k. 120, Ministerstwo Oświaty do
Kuratorium Okręgu Szkolnego Olsztyńskiego, Warszawa, I 1949 r.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
167
dap)11. Dzięki temu, że był delegatem PMA dla spraw ochrony zabytków prehistorycznych na woj. olsztyńskie dokonywał inwentaryzacji obiektów w terenie, w szczególności grodzisk. Pozwoliło to na tworzenie dokumentacji niezbędnej do prawnej ochrony
zabytków i dało początek archiwum naukowemu Działu Archeologicznego Muzeum
Mazurskiego12. Zaangażował się również w uzyskanie dofinansowania dla nowo powstającego Działu Archeologicznego13.
Zlokalizowane w terenie grodziska, gródki strażnicze, cmentarzyska czy pojedyncze kurhany opisywał Jerzy Antoniewicz i kierował pisma do konserwatora zabytków
o wpisanie ich do rejestru zabytków. W źródłach zachowały się dokumenty dotyczące
m.in. grodziska wyżynnego zwanego Stare Miasto w Barczewku, gm. Dywity i gródka
nizinnego, strażniczego zwanego Romowa Góra położonego na terenie tej samej wsi14;
strażniczego grodziska wyżynnego zwanego Krzyżowa Góra na terenie miasta Barczewa15; grodziska stożkowatego, obwałowanego, zwanego Tirklo w Ekiertowie, gm.
Drozdowo (obecnie Okartowo, gm. Orzysz), pow. piskiego16 i wielu innych.
Na temat olsztyńskiej archeologii, badań naukowych i popularyzacji prowadzonej przez Muzeum Mazurskie Jerzy Antoniewicz wypowiadał się parokrotnie17, co
przyczyniło się niewątpliwie do wzrostu znaczenia tej instytucji w kraju. Dla przyszłych konserwatorów miał praktyczne uwagi – jacy muszą być i jak pracować. Główne
cechy, które powinien mieć każdy konserwator to energia, uświadomienie, zrozumienie i popularyzacja. Szczególnie zwracał uwagę na objęcie ochroną zabytków archeologicznych. Wskazywał na konieczność natychmiastowego zabezpieczenia grodzisk,
dla których najbardziej groźne były woda i człowiek. To ostatnie niebezpieczeństwo jest
przede wszystkim groźne w woj. olsztyńskim, gdzie nowy osadnik, nie posiadający w do11
APO, 501/II/38, teczka: „Archeologia. Sprawy ogólne lata 1947–1957”, k. 16, MKiS Naczelna Dyrekcja MiOZ do Muzeum Mazurskiego, Warszawa, 26 II 1948 r.
12
M. Wielgus, M. Hoffmann, Stan i perspektywy badań archeologicznych na terenie województwa olsztyńskiego, [w:] Archeologia Bałtyjska. Materiały z konferencji Olsztyn, 24–25 kwietnia 1988 roku, Olsztyn
1991, s. 30.
13
Pisał o tym w liście do E. Sukertowej-Biedrawiny: „Poza wyjazdami w teren, które mam bez liku,
staram się o nowe pieniądze dla Olsztyna na dział prehistoryczny w Ministerstwie Kultury i Sztuki”
[Milanówek, 24 V 46 r.], zbiory spec. Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie,
sygn. PTH-R 229.
14
Wojewódzki Urząd Ochrony zabytków (dalej WUOZ), teczka: „Barczewko, gm. Barczewo, grodzisko
wyżynne, st. II, nr rej. C-001”, Jerzy Antoniewicz do Urzędu Wojewódzkiego Olsztyńskiego [UWO]
WKiS Konserwator Zabytków, Olsztyn, 6 VII 1948 r.
15
WUOZ, teczka: „Barczewo, gm. Barczewo, grodzisko, st. II, nr rej. C-010”, J. Antoniewicz do UWO
WKiS Konserwator Zabytków, Olsztyn, 6 VII 1948 r.
16
Dział Archeologii Muzeum Warmii i Mazur (dalej MWiM DA), teczka: „Okartowo (Zamczysko),
gm. Drozdowo, pow. piski, woj. Suwałki”, UWO do Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie, Olsztyn, 28 I 1949 r. [to samo do Muzeum Mazurskiego, z dn. 27 I 1949 r.]
17
Np. Problemy muzealnictwa na obszarze woj. olsztyńskiego, Przegląd Zachodni, 1948, nr 9, s. 326–331;
Reorganizacja działu wystawowego Muzeum Mazurskiego w Olsztynie, Wiadomości Archeologiczne,
1954, z. 1, s. 103; Działalność Działu Archeologicznego Muzeum Mazurskiego w Olsztynie w 1954 r.,
Wiadomości Archeologiczne, 1955, z. 3–4, s. 390–391.
168
Izabela Lewandowska
statecznej ilości obornika, dobiera się do warstwy kulturowej w celu łatwego użyźniania
nią swej ziemi18.
Antoniewicz zwracał też uwagę na to, że szybki postęp mechanizacji środków produkcji rolniczej i leśnej, który jest znamienny dla epoki dzisiejszej […] zmusza nas dziś do
podjęcia na wielką skalę ochrony zabytków prehistorycznych przed działaniem traktora
i zmechanizowanego skibowca. Autor wskazywał, że drogą do ratowania tych zabytków są m.in. rezerwaty archeologiczne, których tworzenie zapoczątkowano już przed
I wojną światową w Niemczech. Trudności w ich powstawaniu były ogromne, jednak
dane uzyskane tą metodą były bardzo cenne. Cały teren badacze schodzili pieszo zaglądając do każdej osady, wsi i przysiółka, aby skontrolować wyniki >dokładności naukowej<
niemieckiej19.
Tworzenie rezerwatów archeologicznych miało, wg PMA, umocowanie prawne. Państwowe Muzeum Archeologiczne uzasadniało to podjęciem statutowego obowiązku wykonywania fachowej opieki nad zabytkami przedhistorycznymi na całym
obszarze Polski wynikającemu z rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 6 marca 1928 r.
o opiece nad zabytkami, rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 22 marca 1928 r. o postępowaniu administracyjnym oraz rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 kwietnia 1928 r. Działało tak w imieniu Ministerstwa Kultury i Sztuki, które wychodziło
z założenia, że tylko tą formą ochrony można zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń
dokumenty kultury narodowej. Właściciele, dzierżawcy lub posiadacze gruntów, na
których odkryto wykopaliska lub znaleziska, jak również ci, którzy odkrycia dokonali
i kierownicy robót, podczas których na wykopaliska natrafiono, zobowiązani zostali
do niezwłocznego zawiadomienia o tym służby konserwatorskiej pierwszej instancji.
W ten właśnie sposób władze państwowe mogły tworzyć rezerwaty archeologiczne
z terenów, na których znaleziono zabytki prehistoryczne, a właściciele ziemi musieli
zrzec się gruntów za symboliczną opłatą lub zamianą na inne grunta.
W tym celu – jak uzasadniano w każdym piśmie dotyczącym przejęcia obiektu na
cele rezerwatu – PMA podjęło na terenie wszystkich województw RP, a tym samym na
terenie woj. olsztyńskiego akcję zmierzającą do przejęcia z rąk prywatnych poszczególnych
obiektów zabytkowych, oraz akcję wyłączenia ich z zapasu ziemi, będącej jeszcze w dyspozycji Urzędu Wojewódzkiego. W dalszej części urzędowego pisma wskazywano dokładnie, o jaki zabytek archeologiczny chodzi, a do pisma dołączano przeważnie:
1. kopię mapy katastralnej z zaznaczonym na niej schematycznie obiektem,
2. opis orzeczenia konserwatora uznającego grodzisko za zabytek, pozostający
pod ochroną prawa,
18
J. Antoniewicz, Zagadnienie ochrony zabytków archeologicznych w okręgu mazurskim, Komunikaty
Działu Informacji Naukowej Instytutu Mazurskiego w Olsztynie, 1946, nr 1–2–3, s. 12.
19
Idem, Prace nad tworzeniem rezerwatów archeologicznych w woj. olsztyńskim, Komunikaty Stacji Naukowej Instytutu Zachodniego w Olsztynie. Instytut Mazurski, 1949, nr 1, s. 79, 81. Por. idem, Z zagadnień ochrony zabytków wczesnośredniowiecznego budownictwa obronnego na Warmii i Mazurach,
Sprawozdania PMA, 1950, z. 1–4, s. 51–77.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
169
3. deklarację właścicieli godzących się na przejęcie obiektu zabytkowego przez
państwo.
Pod pismem podpisywał się aż do 1950 r. w zastępstwie dyrektora PMA Michał
Drewko, kierownik Wydziału Konserwacji i badań zabytków w terenie.
Aby wprowadzić w życie rezerwaty archeologiczne należało posiadać ziemię, na
której znajdował się obiekt zabytkowy. Było kilka dróg jej pozyskania. Jedną z nich
było dobrowolne przekazanie grodziska na rzecz Skarbu Państwa, celem stworzenia
z niego rezerwatu archeologicznego pozostającego pod fachową opieką Państwowego
Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Taka sytuacja miała miejsce m.in. na terenie
miasta Barczewa, gdzie odkryto grodzisko wyżynne zwane Krzyżowa Góra (źródło 2).
Miejska Rada Narodowa szybko zareagowała na prośbę konserwatora zabytków Zbigniewa Rewskiego i w ciągu dwóch miesięcy uchwaliła, że:
1. znajdujące się na terenie miasta grodzisko Krzyżowa Góra jako cenny dokument kultury narodowej jest pod opieką ogółu obywateli miasta Barczewa
i pod opieką fachową Państwowego Muzeum Archeologicznego,
2. grodzisko w Barczewie winno być państwowym rezerwatem archeologicznym, gdyż tylko w ten sposób cenny ten dokument kultury narodowej zostanie zabezpieczony przed zniszczeniem,
3. Miejska Rada Narodowa przekazuje ten obiekt Państwowemu Muzeum
Archeologicznemu na cel rezerwatu archeologicznego na własność, za co
Państwowe Muzeum Archeologiczne wpłaci do kasy Zarządu Miejskiego
w Barczewie symboliczne 100 zł (słownie: sto złotych)20.
W przypadku, gdy właścicielem były osoby prywatne, zostawały one nakłonione
do przekazania ziemi w zamian za ekwiwalent w postaci innej nieruchomości ziemskiej
o równej wartości lub też za niewielką opłatę. Przykładem jest grodzisko w Ostrowiu,
gm. Pasym, pow. szczycieński, będące własnością Tadeusza Granca i jego żony Franciszki z d. Dulisz, którzy przekazali Skarbowi Państwa swoją ziemię o powierzchni jednego hektara i 80 arów, powołując się na Dekret z dnia 28 listopada 1945 r. o przejęciu
niektórych nieruchomości ziemskich na cele reformy rolnej21. Przykładów takich jest
więcej (źródło 3, 4, 5, 6).
Oprócz samorządów terenowych i osób prywatnych ziemia należała też do Państwowych Gospodarstw Rolnych. Państwowe Muzeum Archeologiczne występowało
wówczas z prośbą do Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, Dział Rolnictwa i Reform
Rolnych o utworzenie z tego terytorium rezerwatu archeologicznego (źródło 7, 8, 9).
Aby uporządkować obiekty archeologiczne, często zalesione, przeznaczone na
pastwiska, zaorywane lub nawet zabudowywane, proszono nadleśnictwo o przydzie20
WUOZ, teczka: „Barczewo, gm. Barczewo, grodzisko, st. II, nr rej. C-010”, Protokół Nr 7 plenarnego
posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej miasta Barczewa, odbytego w dniu 20 września 1948 r. w gmachu Zarządu Miejskiego.
21
WUOZ, teczka: „Pasym, gm. Pasym, grodzisko, st. I, nr rej. C-004”, PMA do UWO DRiRR Wydział
Urządzeń Rolnych [WUR] w Olsztynie, Warszawa, 29 XII 1948 r.
170
Izabela Lewandowska
lenie robotników do prac porządkowych. Dla przykładu podajemy pisma z roku 1949,
w których został określony cel pracy i warunki zatrudnienia sił roboczych (źródło 10,
11), ale dokumentów takich jest więcej.
Reasumując można wyodrębnić kilka etapów postępowania w przejmowaniu
ziemi na rezerwaty archeologiczne:
1. znaleźć obiekt w terenie,
2. ustalić właściciela ziemi,
3. wpisać obiekt do rejestru zabytków,
4. skłonić właściciela do przekazania gruntu na rzecz Skarbu Państwa,
5. utworzyć rezerwat archeologiczny,
6. oznakować i oczyścić teren.
Działalność archeologów w terenie
W pierwszej połowie lat 50. XX w. działalność kulturalna i naukowa została mocno
ograniczona. Ma to odbicie także w dokumentach, których jest stosunkowo niewiele.
Dopiero w lipcu 1955 r. województwo olsztyńskie otrzymało etat inspektora-rzeczoznawcy zabytków archeologicznych, na którym zatrudniono mgr. Romualda Odoja.
W późniejszych latach zwyczajowo zaczęto go tytułować Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków Archeologicznych. W ramach swoich obowiązków inspektor miał więcej czasu i możliwości finansowych, by jeździć po terenie, prowadzić badania i inwentaryzacje. Dla przykładu, w lipcu 1955 r. interweniował w miejscowości Rusek, pow.
szczycieński (źródło 12), w roku następnym w Szerokim Borze, pow. Pisz (źródło 13).
Oprócz penetracji terenu w miejscach, skąd dotarło zgłoszenie od ludności miejscowej, inspektor-rzeczoznawca zabytków archeologicznych prowadził badania z własnej inicjatywy, opierając się głównie na literaturze przedmiotu i kwerendzie badań
wcześniejszych, także niemieckich. Tak było m.in. 8 października 1956 r., kiedy to
udał się do Pielgrzymowa, pow. nidzicki celem zlokalizowania dokładnego cmentarzyska kurhanowego znanego z literatury (źródło 14). 12 października 1956 r. penetrował
okolice Wierzbowa, pow. nidzicki, poszukując miejsca znanego tylko z opisu literatury,
gdzie wykopano grób kultury amfor kulistych (źródło 15). Romuald Odoj prowadził
ponadto badania powierzchniowe w okolicy Sarnowa. Na polu pana Konopackiego
odkrył wówczas ułamki naczyń z okresu rzymskiego, a na polu pana Szerypkowskiego
dwie skorupy z dużą domieszką piasku gruboziarnistego22.
Podobne działania prowadzili pracownicy Działu Archeologii Muzeum Warmii
i Mazur, finansowani z tego samego źródła – Ministerstwa Kultury i Sztuki. W czerwcu 1974 r. Włodzimiera Ziemlińska-Odojowa w czasie wyjazdu służbowego stwierdziła, że eksponowane na terenie Bartoszyc w pobliżu Ośrodka Zdrowia >baby< kamienne
22
MWiM DA, teczka: „Sarnowo, pow. Nidzica”, Sprawozdanie z badań powierzchniowo poszukiwawczych Inspektora-Rzeczoznawcy Zabytków Archeologicznych mgr Romualda Odoja, [Olsztyn], 10 X
1956 r. [rękopis].
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
171
wymagają opieki. Na jednym posągu ślady polania smołą, na obu ślady rozbijania jaj.
Zaniedbane i nieuporządkowane otoczenie. Wczesnośredniowieczne rzeźby kamienne są
zabytkami unikalnymi w europejskich zbiorach archeologicznych. Z tego względu należy
im zapewnić należytą opiekę23.
Kilka miesięcy później pracownicy Działu Archeologii W. Ziemlińska-Odojowa
i mgr I. Sikorska-Ulfikowa razem z prac. WKZ [Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków] mgr D. Lempke wizytowały grodzisko w Gardynach pow. Nidzica. Majdan zniszczony przez 2 głębokie leje. Wał posiada wyrwy. Układ wału i fosy zniszczony i zniwelowany współcześnie przez nieistniejącą już dzisiaj zabudowę od strony drogi przez wieś
[i wydobywanie żwiru]. Stwierdzono 2 niegłębokie współczesne wkopy. Obiekt jako całość
wymaga opieki miejscowych władz24. Rzeczywiście mieszkańcy wioski zastanawiali się –
jak pisano w lokalnej prasie − w jaki sposób zabezpieczyć grodzisko, zwane Szwedzką
Górą, przed osypywaniem się. Sekretarz Gminnej Rady Narodowej twierdził, że na
ten cel potrzeba kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sugerowano, by wyłożyć osypującą się
krawędź darniną co nie byłoby tak trudne do wykonania25.
Badania terenowe prowadzono też z urzędu, gdy teren miał być poddany melioracji. Tak było w przypadku Wielbarka, gdzie na obszarze pól i łąk bagnistych
w widłach rzek: Omulwi i Czarki inspekcji dokonywali pracownicy Działu Archeologii mgr W. Odojowa i I. Ulfikowa oraz Inspektor ds. Zabytków Archeologicznych
D. Lempkowa. Na całym obszarze znaleziono wiele dużych i drobnych grudek żużli żelaznych, kilka grudek polepy, fragmenty dachówek i ułamki ceramiki, które można datować
od okresu średniowiecznego do nowożytnego26.
W 1978 r. doszło do zniszczenia skrzyniowej obudowy kamiennej dwóch grobowców kultury amfor kulistych usytuowanych w narożniku dziedzińca zamkowego przy ścianach zamku w Szczytnie. Prowadzono wówczas remont przedzamcza i wskutek znacznego pogłębienia koparką terenu te grobowce zostały poważnie uszkodzone. Było to
godne nagany, tym bardziej, że prace odbywały się na terenie zabytkowym. Według
relacji kierownika muzeum p. S. Ostaszewskiej jeden z głazów obudowy został [nawet]
wywieziony”. Biorąc pod uwagę fakt, że ta unikalna architektura grobowa pochodziła
z cmentarzysk z okolicy Szczytna z badań w okresie międzywojennym i jako ekspozycja
typu skansen [byłaby] unikalna dla archeologii, kierownik Działu Archeologii W. Odojowa wnioskowała do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, aby przewieźć ją do
Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, gdzie można by ją zmagazynować na między23
WUOZ, teczka: „Bartoszyce, gm. Bartoszyce, baby kamienne, nr rej. C-006”, Notatka W. Odojowej
w sprawie bab kamiennych, Olsztyn, 5 VI 1974 r.
24
MWiM DA, teczka: „Gardyny gm. Szkotowo, pow. nidzicki”, Notatka służbowa, Olsztyn,
10 X 1974 r.
25
MWiM DA, teczka: „Gardyny gm. Szkotowo, pow. nidzicki”; artykuł Co będzie ze »szwedzką górą«?,
„Głos Olsztyński”, nr 131 (2666), s. 5.
26
MWiM DA, teczka: „Wielbark, pow. Szczytno”, Notatka z wyjazdu służbowego, [Olsztyn],
23 IV 1975 r.
172
Izabela Lewandowska
murzu lub ustawić rekonstrukcję na dziedzińcu zamku27. Konserwator wyraził zgodę na
zabranie kamiennych grobów neolitycznych znajdujących się na terenie zamku w Szczytnie i postanowił przenieść istniejące elementy na teren Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku i dołączyć do istniejących już tam rekonstrukcji obiektów archeologicznych28.
Czasami do odkrycia dochodziło przypadkiem. Tak było w 1977 r., kiedy to członek klubu płetwonurków przy PTTK w Olsztynie odkrył w jeziorze Łęczek k. Starych
Kiejkut dłubankę (źródło 16). Mimo jej wydobycia na powierzchnię zdecydowano
o ponownym zatopieniu. Było to konieczne ze względu na to, że polskim konserwatorom brakowało takich środków zabezpieczających, by łódź leżącą przez wieki w środowisku wodnym, po wyjęciu nie uległa szybkiemu zniszczeniu29.
Jak wynika z powyżej przedstawionych sytuacji różne powody skłaniały archeologów do wyjazdu w teren. Z jednej strony były to zgłoszenia od społeczeństwa o znalezieniu jakiś przedmiotów wyglądających na prehistoryczne; z drugiej konieczność
weryfikacji ustaleń przedwojennych badaczy i zlokalizowanie opisywanych przez nich
zabytków w terenie; trzecią przyczyną było uzupełnienie inspekcji terenowych prowadzonych w pierwszych latach powojennych, głównie przez J. Antoniewicza; czwartą
wreszcie – wartą szczególnej uwagi − kwerenda prowadzona zarówno w kraju, jak i za
granicą (źródło 17, 18, 19, 20).
Stosunek ludności do dziedzictwa archeologicznego – przykłady pozytywne
Godna pochwały była postawa Charlotty Zaczek z miejscowości Nowe Bagienice, ówczesna gm. Marcinkowo, pow. mrągowski, która w roku 1948 zgłosiła, iż zaorano pod
żyto grodzisko zwane Szwedzkim Szańcem stanowiące jej własność (źródło 21). Inna
osoba, mieszkaniec Białej Piskiej, mgr Janusz Biegański, zwrócił uwagę PMA na tak
zwane Miejsce Kultu położone w miejscowości Długi Kąt w pow. piskim (źródło 22).
Niektórzy na własną rękę zabezpieczali znalezione dobra kultury i chociaż bezpośrednio nie zgłaszali tego odpowiednim władzom, czekali wiele miesięcy, by sprawę
jednak opisać. Tak było wiosną 1946 r., kiedy to wychowankowie Centralnego Ośrodka Wodnego Ligi Morskiej w Giżycku, zatrudnieni przy wydobywaniu zatopionych
przez Niemców łodzi i kutrów, wydobyli z jeziora Niegocińskiego w powiecie giżyckim prahistoryczną łódź (źródło 23).
W źródłach mamy także informację, że w sierpniu 1953 r. Zygmunt Drzewiecki
przekazał do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, znalezione nad brzegiem jeziora Kośno pow. nidzicki na płn. zachodnim brzegu na płd. od leśniczówki Mendryny na
27
MWiM DA, teczka: „Muzeum w Szczytnie”, Notatka służbowa dot. zabytków archeologicznych na
przedzamczu w Szczytnie, Olsztyn, 15 IV 1978 r.
28
MWiM DA, teczka: „Muzeum w Szczytnie”, UW WKiS WKZ do Muzeum Warmii i Mazur, Olsztyn,
2 VI 1978 r.
29
MWiM DA, teczka: „Stare Kiejkuty, pow. Szczytno”; artykuł w prasie: Tajemnice jeziora Łężek, „Gazeta
Olsztyńska” z 18 XI 1981 r.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
173
wydmie piaszczystej 30 m od brzegu wody, szczątki prehistorycznych urn oraz wyrobów
krzemiennych. Wśród przekazanych szczątków niektóre mają wyciskany ornament geometryczny, ponadto niektóre z fragmentów są prawdopodobnie pochodzenia rzymskiego30.
We wrześniu tego samego roku zawiadomiono Muzeum Mazurskie, iż w pobliżu Miłakowa (pow. Morąg) robotnicy kopiący karpinę natrafili na cmentarzysko archeologiczne.
Powyższą informację przesłał do Muzeum Mazurskiego Ob. Wiktor Radziwinowicz –
pracownik Olsztyńskich Zakładów Roszarniczych w Miłakowie31.
Sporo zabytków archeologicznych trafiło do Muzeum dzięki szybkiej interwencji
pracowników budowy. Tak było np. w Piszu, przy ulicy Okopowej. W kwietniu 1985 r.
podczas robót ziemnych związanych z budową wodociągu Ryszard Dąbrowski natknął
się na północnym odcinku ulicy Okopowej na ciałopalny grób popielnicowy. Po wydobyciu
przedmiotów zabytkowych poinformował o znalezisku ówczesnego kierownika Muzeum
Ziemi Piskiej. Dzięki szybkiej interwencji Mieczysław Kulęgowski zdążył wyeksplorować drugi uszkodzony grób32. Podobnie było podczas prac drogowych w Kiepunkach,
gm. Pasym, gdzie prace mające na celu wyrównanie zakrętów szosy prowadził Rejon
Dróg Publicznych w Szczytnie. Według zgłoszenia mgr Marka Zalewskiego niszczone
jest cmentarzysko z okresu rzymskiego. W związku z tym pracownicy Działu Archeologii Włodzimiera Odoj, Izabela Mellin i Mirosław Hoffmann udali się 7 maja 1985 r.
na inspekcję terenową. Z powierzchni pola znajdującego się w pobliżu pozyskano 31 fragmentów ceramiki, które datować należy na okres późnośredniowieczny i nowożytny33.
Świadomi zabytków prehistorycznych tkwiących w ziemi z reguły byli także leśnicy, choć i tu zdarzały się wyjątki. Niektórzy z nich prowadzili ożywioną korespondencję z archeologami olsztyńskimi wskazując coraz to nowe miejsca w terenie i służąc
swoimi obserwacjami. Jednym z nich był leśniczy z Kończewa, leśniczówka Lipnik,
pow. giżycki, który informował R. Odoja o znaleziskach urn między Wejsunami a Kończewem. Zebrane przez Pana dane” − pisał Odoj w liście do leśniczego – dotyczące innych znalezisk zabytków archeologicznych są bardzo cenne i przekazałem je do archiwum
naukowego Działu Archeologii Muzeum Mazurskiego. Równocześnie serdecznie dziękuję
za zaproszenie do Wejsun. Jak tylko warunki terenowe pozwolą to na pewno postaram się
przyjechać i razem byśmy wtedy zobaczyli wskazane przez Pana miejsca34.
30
APO, 501/II/38, teczka: „Archeologia. Sprawy ogólne lata 1947–1957”, k. 53, Dyrektor Muzeum
H. Skurpski do PMA mgr J. Antoniewicz, Olsztyn, 22 VIII 1953 r.
31
Ibidem, k. 54, Dyrektor Muzeum H. Skurpski do PMA, Olsztyn, 16 IX 1953 r.
32
M. Hoffmann, Nekropolia Galindai z pierwszych wieków naszej ery w Piszu, stanowisko III, Znad Pisy
2000, z. 9, s. 16.
33
MWiM DA, teczka: „PGR Kiepunki, gm. Pasym”, Notatka służbowa dot. cmentarzyska z okresu rzymskiego, Olsztyn, 8 V 1985 r. [rękopis].
34
MWiM DA, teczka: „Kończewo, leśniczówka Lipnik, pow. Giżycko”, List R. Odoja do E. Bielanowskiego w sprawie znalezisk archeologicznych, Olsztyn, 16 I 1960 r.
174
Izabela Lewandowska
Czasami zabytki, najczęściej groby popielnicowe lub skorupy naczyń i narzędzia,
znajdowali rolnicy podczas wywożenia kamieni z pól35, innym razem żołnierze podczas prac polowych36. Wszystkie te przykłady świadczą o świadomości ludzi, że znalezisko pochodzące z czasów prehistorycznych jest własnością ogółu i nie należy go
przywłaszczać. Zresztą zgłaszane rzeczy nie miały większej wartości dla przeciętnego
człowieka, miały natomiast dużą wartość historyczną. Inaczej rzecz się miała z monetami, które można było zamienić na dobra doczesne. Taka postawa wobec zabytku była
jednak godna nagany i zostanie przedstawiona w dalszej części artykułu.
Nauczyciele i uczniowie
Zaangażowanie grona pedagogicznego i młodzieży szkolnej w odkrywanie przeszłości
zawsze było bardzo duże. Stąd też w źródłach mamy wiele przykładów zgłoszeń odkryć
zabytków archeologicznych właśnie przez nauczycieli. Już w 1949 r. PMA dziękowało kierownictwu szkoły podstawowej w Tuchlinie, poczta Orzysz, pow. piski, dzięki
któremu odnaleziono grób kobiecy z III w. n.e. na stanowisku znanym jako Zameczek
(źródło 24).
Niektórzy nauczyciele sami prowadzili penetrację terenu i poszukiwali śladów
dawnych czasów w najbliższej okolicy. Należał do nich m.in. E. Bielawski, kierownik
szkoły w Wejsunach, pow. piski, który zainteresował znaleziskiem swojego znajomego
Gustawa Leydinga, znanego działacza mazurskiego (źródło 25). Leyding przesłał list
do Muzeum Mazurskiego i dorysował dokładny szkic sytuacyjny. Jego poparcie w tej
sprawie na pewno uwiarygodniło informatora z Wejsun37.
Nie wszyscy jednak zwracali się bezpośrednio do Muzeum czy Wojewódzkiego
Konserwatora Zabytków Archeologicznych. Niektórzy oddawali znalezione zabytki do miejscowych władz lub redakcji lokalnych gazet, które potem przekazywały
je odpowiednim władzom wojewódzkim lub instytucjom naukowym. Tak stało się
w październiku 1969 r., kiedy to Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Rynie
zawiadomił Muzeum Mazurskie, że p. Nowicki – bibliotekarz ze szkoły podstawowej powiadomił MRN, że na wzgórzu koło szkoły wykopano duże ilości ułamków naczyń (źródło 26).
Podobnie było w styczniu 1973 r., kiedy to uczeń Oficerskiej Szkoły Wojsk Lądowych w Elblągu Marek Łannicki, zamiast bezpośrednio do Muzeum, przekazał
fragmenty zabytkowych naczyń do redakcji „Gazety Olsztyńskiej”. Kiedy dotarły one
do właściwego odbiorcy, dyrektor Muzeum Władysław Ogrodziński, zwrócił się do
35
MWiM DA, teczka: „Rogale, gm. Dźwierzuty, pow. Szczytno”, Notatka dot. grobów pogańskich,
[Olsztyn], 8 I 1984 r. [rękopis].
36
MWiM DA, teczka: „Pierkunowo, pow. Giżycko”, Karta rejestracyjna znaleziska i zabytku archeologicznego.
37
MWiM DA, teczka: „Kończewo, leśniczówka Lipnik, pow. Giżycko”, Gustaw Leyding do Dyrekcji
Muzeum Mazurskiego w Olsztynie, Szczytno, 18 XI 1961 r.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
175
znalazcy z prośbą o bliższe informacje dotyczące okoliczności znalezienia zabytku38.
W odpowiedzi Marek Łannicki wyjaśnił całą sytuację (źródło 27). Muzeum zdawało
sobie sprawę ze społecznego znaczenia tego rodzaju zachowania. Chodziło o to, by
osoby takiej nie zastraszyć i jej należycie podziękować. Najczęściej były to ciepłe słowa listu. Innym razem drobne upominki w postaci folderów Muzeum lub pocztówek.
W przypadku opisanym powyżej była to notatka w gazecie wraz z podaniem imienia
i nazwiska uczciwego znalazcy: Tak więc dzięki właściwej postawie młodego odkrywcy,
archeolodzy odnotują i być może wyznaczą do dalszych badań jeszcze jedno ważne stanowisko, będące źródłem poznania pradziejów naszego terenu39.
Innym uczniem, który odnalazł zabytkowy toporek kamienny w miejscowości
Konopki, pow. giżycki, był Anatol Prud, uczeń klasy ósmej. Poprzez dyrekcję szkoły
podstawowej w Talkach narzędzie to zostało przesłane do Muzeum. Kierownik Działu
Archeologii – W. Ziemlińska-Odojowa – wystosowała list do chłopca, prosząc o dokładniejsze informacje odnośnie miejsca i okoliczności znalezienia zabytku, a także
dziękując za przekazanie go do Muzeum (źródło 28).
Społeczni opiekunowie zabytków archeologicznych
Kiedy ktoś w terenie bardzo interesował się zabytkami, to można go było uczynić Społecznym Opiekunem Zabytków [SOZ]. Była to funkcja zaszczytna, ale też odpowiedzialna. Opiekunowie spotykali się na zjazdach i konferencjach, byli specjalnie szkoleni, a korzyści z ich działalności były bardzo duże.
W źródłach archeologicznych natrafiłam na kilka przykładów Społecznych
Opiekunów Zabytków. Była to m.in. Apolonia Zawadzka z Janowa, pow. nidzicki,
u której doceniono spory zasób wiadomości o najbliższym regionie Janowa, a także żywe
zainteresowanie zabytkami i łatwość pisania listów40. Innym był pan Albin Nowicki z Rynu, który zainteresował się wykopanymi przez młodzież szkolną przedmiotami
i zgłosił odpowiednim władzom. Tego rodzaju interwencja – jak pisał w liście gratulacyjnym Wojewódzki Konserwator Zabytków – jest niezwykle cenną i wysoko oceniana jest
przez władze konserwatorskie. Zbyt często bowiem spotykamy się z bezmyślnym niszczeniem obiektów zabytkowych41. Jeszcze innym Augustyn Bosmanek doskonały informator
38
MWiM DA, teczka: „Kamień, k./Ruciane Nida, pow. Pisz, woj. Suwałki”, Dyrektor Okręgowego Muzeum Mazurskiego do Ob. Marka Łannickiego, Szkoła O.S.W.L. w Elblągu, [Olsztyn], 25 I 1973 r.
39
Ibidem, Dyrektor Okręgowego Muzeum Mazurskiego do Redaktora Naczelnego „Gazety Olsztyńskiej”, [Olsztyn], 17 II 1973 r.
40
WUOZ, teczka: „Jęcznik, gm. Szczytno, grodzisko, st. I, nr rej. C-005”, Notatka służbowa. Odpis,
[Olsztyn], 28 III 1966 r.
41
MWiM DA, teczka: „Ryn, pow. Giżycko”, List do Kierownika Szkoły Podstawowej w Rynie, Olsztyn,
13 X 1969 r.
176
Izabela Lewandowska
miejscowego pochodzenia, który brał udział w badaniach cmentarzyska z okresu późnorzymskiego w Starych Kiejkutach, pow. szczycieński, w latach 1908–191342.
Już w maju 1947 r., mimo że nie istniała jeszcze formalnie instytucja Społecznych
Opiekunów Zabytków, zwracano się do ludzi godnych zaufania o pomoc w pilnowaniu grodzisk. Sytuacja taka dotyczyła np. Augustyna Fabka zamieszkałego w Starym
Wartemborku [dziś Barczewko] gm. Dywity pow. olsztyński, którego Muzeum Mazurskie w Olsztynie upoważniło do objęcia opieką z ramienia Muzeum następujących
grodzisk:
1. Krzyżowa Góra pod Barczewem (Wartembork),
2. Góra Zamkowa pod Klarunami,
3. Romowa Góra pod Starym Wartemborkiem,
4. Stare Miasto w Orzechowie nad rzeką Orzechowką.
Ciekawy jest przykład splatania się losów ludzkich z wczesnośredniowiecznym
grodziskiem zwanym Święta Góra, położonym w miejscowości Staświny, gm. Miłki,
pow. giżycki. Już w 1949 r. delegat PMA dla spraw ochrony zabytków prehistorycznych na woj. olsztyńskie – Jerzy Antoniewicz stwierdził, iż użytkuje je sołtys wsi Staświny (źródło 29). W wyniku starań teren grodziska został niebawem wpisany do rejestru zabytków, jednakże zachodziła obawa, że będzie w dalszym ciągu użytkowany.
Aby do tego nie dopuścić skierowano pismo do Henryka Dziegieleskiego, kierownika
szkoły podstawowej w Staświnach, by informował o wszelkich nieprawidłowościach
w ochronie tego terenu (źródło 30).
Po czterech latach sprawa Staświn znowu wróciła. Tym razem użytkowaniem
grodziska zainteresowała się Spółdzielnia Produkcyjna, która chciała teren zaorać i obsiać trawą, motywując to koniecznością zlikwidowania chwastów, szerzących się z nieuprawnych gruntów grodziska na sąsiadujące pola, będące w użytkowaniu Spółdzielni.
Wydział Kultury w Olsztynie nie mógł sam podjąć takiej decyzji i skierował pismo
do Ministerstwa Kultury i Sztuki43. Ostatecznie Zarząd Ochrony i Konserwacji Zabytków [ZOiKZ] wyraził zgodę na zaoranie i obsianie trawą grodziska pod warunkiem
jednak że przy zoraniu terenu kierowanie skib ziemi winno być pod górę wałów grodziska, a nie z góry [podkreślenia w oryginale]. Jednocześnie Wydział Kultury zalecił
zwrócenie uwagi na ewentualne wykopaliska mogące się znaleźć w zoranej ziemi w postaci skorup, naczyń glinianych, przedmiotów z metalu (brązu), kamienia – oraz kości.
Przedmioty powyższe należy starannie przechowywać i zawiadomić bezzwłocznie o nich
Wydział Kultury44.
Po kilku latach zmienił się właściciel terenu grodziska. Była nim Jadwiga Marczuk, która kilkukrotnie pisywała skargi na mieszkańców wsi wypasających bydło na
42
MWiM DA, teczka: „Stare Kiejkuty, pow. Szczytno”, Sprawozdanie z wizji lokalnej i inspekcji konserwatorskiej, [Olsztyn], 17 V 1956 r. [rękopis].
43
Ibidem, Konserwator Zabytków C. Vetualni do MKiS ZOiKZ, Olsztyn, 27 VI 1953 r.
44
Ibidem, Konserwator Zabytków C. Vetualni do Zarządu Spółdzielni Produkcyjnej Staświny, Olsztyn,
4 VIII 1953 r.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
177
jej terenie. Zwracała się z prośbą do władz konserwatorskich o przesłanie dokumentów
potwierdzających zabytkową wartość grodziska, by mogła się nimi wylegitymować
przed urzędnikami Gminnej Rady Narodowej i sąsiadami45. Ponieważ grodzisko leżało
pośrodku jej pól i upraw Wojewódzki Konserwator Zabytków upoważnił ją w 1966 r.
do sprawowania społecznej opieki nad jego zabytkowym obszarem. Dano jej ponadto
polecenie, by w wypadku stwierdzenia dalszego niszczenia grodziska przez wypasanie
bydła prosimy o powiadomienie Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Miłkach
bądź bezpośrednio nasz Urząd Konserwatorski46.
Przykłady obojętności i niszczenia zabytków archeologicznych
Nie ma reguł, według których moglibyśmy dziś klasyfikować osoby, które dopuszczały
się niszczenia zabytków archeologicznych, ich zawłaszczania lub zwykłej obojętności.
Byli to zarówno:
1. zwykli robotnicy, którzy natrafiwszy przy remoncie drogi na skarb monet
z okresu rzymskiego, zabrali je (źródło 31),
2. kierownicy prac budowlanych, którzy nie wykazywali zainteresowania znaleziskami archeologicznymi (źródło 31),
3. pracownicy lasów państwowych niszczący grodziska i kurhany przez bezmyślną gospodarkę leśną (źródło 32),
4. robotnicy doprowadzający do zniszczenia zabytku podczas prac remontowych budynków (źródło 33),
5. a nawet służby konserwatorskie czy pracownicy muzealni, którzy nie wykazywali odpowiedniego zainteresowania zgłoszeniami znalezisk archeologicznych (źródło 33, 34).
Nie miało to też związku z wydarzeniami historycznymi − do obojętności ludzkiej dochodziło w każdym dziesięcioleciu Polski Ludowej, a i dzisiaj często nieświadomość ludzka w zakresie dziedzictwa kulturowego jest bardzo duża.
Podsumowanie
Z przedstawionego powyżej materiału wynika, że stosunek społeczeństwa do dziedzictwa archeologicznego był bardzo różny. Im ludzie byli bardziej świadomi historii tych
ziem i znaczenia dóbr kultury dla dziedzictwa w ogóle, tym chętniej zgłaszali znaleziska i pomagali w ich lokalizacji. Nieuświadomienie społeczne powodowało znieczulicę
na jakiekolwiek odkrycia, a nawet ich dewastację. Takie postawy społeczne były typowe nie tylko dla okresu PRL-u. Również dzisiaj nieświadomość wartości kulturowych
niektórych zabytków czy brak pieniędzy na ich konserwację, powodują niepowtarzal45
WUOZ, teczka: „Staświny, gm. Miłki, grodzisko, st. I, nr rej. C-029”, List Jadwigi Marczuk do PWRN
Wydz. Ochrony Zabytków w Olsztynie [rękopis, brak daty].
46
Ibidem, Prezydium WRN Wydz. Kultury WKZ w Olsztynie do Ob. Jadwigi Marczuk, [Olsztyn],
16 V 1966 r.
178
Izabela Lewandowska
ne straty. Wydaje się, że tylko ustawiczna edukacja społeczeństwa, poczynając od najmłodszych, może uchronić ocalałe jeszcze zabytki przed całkowitym zniszczeniem.
Świadomi znaczenia edukacji i popularyzacji archeologicznej byli pracownicy
Muzeum Mazurskiego (dziś Muzeum Warmii i Mazur) już od początku funkcjonowania Działu Archeologicznego. Jeszcze przed jego oficjalnym otwarciem, w 1950 r.
urządzono pierwszą wystawę prahistoryczną, którą zorganizowało Muzeum Archeologiczne w Poznaniu. Pięć lat później, otwarto wystawę obrazującą kulturę Prusów
we wczesnym średniowieczu, która jako ekspozycja stała, dała początek Działowi
Archeologicznemu. W latach 60. i 70. kilkakrotnie organizowano wystawę Pradzieje
Warmii i Mazur, wystawy poświęcone wykopaliskom z Niedanowa czy wystawy jubileuszowe: Badania archeologiczne na Warmii i Mazurach w latach 1948–1964, 20 lat
badań archeologicznych w województwie olsztyńskim, 30 lat badań archeologicznych na
Warmii i Mazurach. Dużym powodzeniem cieszyła się wystawa objazdowa, prezentowana w różnych miastach naszego regionu w muzeobusie Historia zapisana w ziemi.
W związku z Rokiem Kopernikowskim archeolodzy skupili się na zaprezentowaniu
dziedzictwa Fromborka w starożytności i średniowieczu oraz aktualnych prac wykopaliskowych w mieście i okolicach. Poza wystawami pracownicy Działu Archeologii
urządzali pogadanki dla dzieci, harcerzy i lokalnych społeczności, na terenie których
odbywały się wykopaliska. Pod koniec lat 70. rozpoczęto edukację poprzez lekcje muzealne.
Działalność popularyzacyjna i edukacyjna Muzeum Warmii i Mazur w zakresie
archeologii wymaga jeszcze dogłębnego zbadania. Mimo to warto podkreślić, że tylko pozytywne myślenie o spuściźnie naszego regionu i wszechstronne uświadamianie
społeczeństwa mogą odnieść skutek w zakresie ochrony dziedzictwa archeologicznego
Warmii i Mazur.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
179
Aneks źródłowy
1
APO, 501/II/8, teczka: „Korespondencja ogólna lata 1946–1957”, k. 21, Publiczna Szkoła Podstawowa w Czernikach do Muzeum Mazurskiego mgr Jerzego Antoniewicza, [Czerniki, 1948], rękopis.
Wielce Szanowny Panie w pobliżu wsi Czerniki osadzie Karolewo, były ukryte przez
Niemców zbiory muzeum archeologicznego z Królewca. Po objęciu kierownictwa szkoły
w 1945 r. – jak tylko z Karolewa usunęło się wojsko sowieckie – z pomocą dzieci szkolnych
dużą część książek przewiozłem do siebie – a zbiory przewiozłem do gimnazjum ogólnokształcącego w Kętrzynie wraz z dosyć dużą ilością książek. Zbiory te to były czerepy urn,
narzędzia kamienne brązowe, groty oszczepów, naramienniki, broszki, szpilki do włosów – kości (części np. rogów) zwierząt kopalnych i in. Książki to roczniki archeologiczne
i etnograficzne, wśród których (przeważnie niemieckich, angielskich, fińskich) było kilka
książek w języku polskim. Część zbiorów o bardziej imponującym wyglądzie jak zbroje
zabrało ze sobą podobno wojsko sowieckie. Nie wiem co zrobiło kierownictwo gimnazjum
z przekazanymi mu przeze mnie zbiorami, ale w danej chwili w moim posiadaniu znajduje się jeszcze kilkadziesiąt książek. Podczas pobytu na kursie żywego słowa Instytutu
ZNP zakomunikowałem o tem Prof. Dr Manteuflowi – który skierował tą wiadomość do
Min. Kultury i Sztuki. Przed kilkoma dniami otrzymałem z Ministerstwa K.Szt. pismo
– od P. Mgr. Witolda Kieszkowskiego – który polecił mi zwrócić się do Pana – i przekazać
Mu protokólarnie wyżej wymienione książki dla działu prehistorycznego Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Prosiłbym żeby Szanowny Pan, lub ktoś przez Niego upoważniony,
przybył do mnie – ponieważ w moich warunkach trudno jest zorganizować przesłanie
takiej ilości książek do Olsztyna. W oczekiwaniu odpowiedzi łączę wyrazy należnego szacunku.
Wkrajewski
p.o. kier. szkoły
Krajewski Włodzimierz
Poczta Kętrzyn
Wieś Czerniki gm. Różana
2
WUOZ, teczka: „Barczewo, gm. Barczewo, grodzisko, st. II, nr rej. C-010”,
J. Antoniewicz do UWO WKiS Konserwator Zabytków, Olsztyn,
6 VII 1948 r.
Na terenie miasta Barczewa w powiecie olsztyńskim znajduje się znane strażnicze grodzisko wyżynne zwane „Krzyżowa Góra”. Według przeprowadzonego przeze mnie w ostat-
180
Izabela Lewandowska
nich dniach wywiadu – niemiecki zarząd miasta miał wykupić powyższy obiekt z rąk
niejakiego Gutta celem stworzenia z niego rezerwatu archeologicznego.
Na podstawie mojej rozmowy przeprowadzonej w dniu 3 lipca b.r. z ob. Burmistrzem
Barczewa oraz ob. Przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej, Zarząd Miejski miasta
Barczewa skłonny był na podstawie specjalnej uchwały Miejskiej Rady Narodowej przekazać powyższe grodzisko na rzecz Skarbu Państwa, celem stworzenia z niego rezerwatu
archeologicznego zostawającego pod opieką fachową Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
W związku z powyższym proszę Obywatela:
1. o tymczasowe zabezpieczenie tego obiektu
2. polecenie Zarządowi Miejskiemu przeprowadzenia dochodzenia, czy istotnie powyższy obiekt jest własnością miasta
3. wystąpienie do Miejskiej Rady Narodowej z wnioskiem o uchwalenie przekazania
obiektu na rzecz Skarbu Państwa.
Delegat P.M.A. dla spraw
ochrony zabytków przedhist.
na woj. olsztyńskie
mgr Jerzy Antoniewicz
3
WUOZ, teczka: „Nowe Bagienice, gm. Mrągowo, st. I, nr rej. C-020”, PMA
do UWO DRiRR WUR, Warszawa, 20 XII 1949 r.
Państwowe Muzeum Archeologiczne, podejmując statutowy obowiązek wykonywania fachowej opieki nad zabytkami przedhistorycznymi na całym obszarze Polski (Roz. Rady
Ministrów z dnia 2 IV 1928, art. 2 p.b. Rozporządzenia par. 2 p. 2 statutu. Monitor
Polski Nr 129 z dnia 6 VIII 1928 poz. 216) w imieniu Ministerstwa Kultury i Sztuki tworzy na terenie Rzeczpospolitej rezerwaty archeologiczne związane z przeszłością
przedhistoryczna i wczesnodziejową naszych ziem, wychodząc z założenia, że tylko tą
formą ochrony można zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń dokumenty kultury narodowej. W tym celu P.M.A. podjęło na terenie wszystkich województw R.P, a tym samym na
terenie woj. olsztyńskiego akcję zmierzającą do przejęcia z rąk prywatnych poszczególnych
obiektów zabytkowych, oraz akcję wyłączenia ich z zapasu ziemi, będącej jeszcze w dyspozycji Urzędu Wojewódzkiego.
W miejscowości Nowe Bagienice gm. Marcinkowo, pow. Mrągowo, nad jeziorem Janowskim, przy drodze prowadzącej z Nowych Bagienic do Janowa, znajduje się zabytkowe
grodzisko zwane „Szwedzki Szaniec” będące własnością Szarloty Żaczek zam. w Nowych
Bagienicach. W/w uświadomiona o wartości zabytkowej grodziska postanowiła przekazać powyższy obiekt na cel państwowego rezerwatu archeologicznego wraz z otoczeniem
na warunkach jakie przewiduje dekret z dnia 26 XI 1945 r. [...]
Dyrektor
W/z Michał Drewko
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
181
4
MWiM DA, teczka: „Orło, pow. Giżycko”, PMA do UWO DRiRR WUR,
Warszawa, 15 XII 1949 r.
[...] W miejscowości O r ł o gm. Syrławki w pow. giżyckim znajduje się zabytkowy, dobrze
zachowany, kopiec strażniczy będący w użytkowaniu przesiedleńca Jana S i d o r a zam.
w Orłu. Wyżej wymieniony uświadomiony o wartości naukowej zabytku wyraził gotowość
przekazania tego obiektu wraz z otoczeniem na cele państwow. rezerwatu archeologicznego [...].
Dyrektor
w/z J. Antoniewicz
5
MWiM DA, teczka: „Wejdyki, pow. Giżycko”, PMA do UWO DRiRR WUR,
Warszawa, 2 XI 1949 r.
[…] W miejscowości Wejdyki, a przysiółku Wielki Notyst w pow. giżyckim znajduje się
zabytkowy, na wpół zniszczony kopiec strażniczy, będący własnością młynarza Henryka
Greszika, zam. w Wielkim Notyście. Wyżej wymieniony uświadomiony o wartości naukowej zabytku wyraził gotowość przekazania tego obiektu wraz z otoczeniem i drogą dojazdową na cele państwowego rezerwatu archeologicznego, prosząc zarazem władze, aby
mógł w zamian za to otrzymać ekwiwalent, jaki przewiduje dekret z dnia 28 XI 1945 r.
[…]
Dyrektor
w/z Michał Drewko
6
MWiM DA, teczka: „Jeziorko, gm. Sterławki, pow. giżycki”, PMA do UWO
DRiRR WUR, Warszawa, 22 XII 1949 r.
[…] W miejscowości Jeziorko gm. Sterławki pow. giżyckiego znajduje się zabytkowe grodzisko obwałowane, zwane „Grodziskiem”, leżące na gruntach przesiedleńca ob. Franciszka Jurewicza, zam. w Jeziorku. W/w uświadomiony o wartości zabytkowej tego obiektu
zgodził się przekazać go na cel państwowego rezerwatu archeologicznego. […]
Dyrektor
W/z Michał Drewko
7
WUOZ, teczka: „Szestno, gm. Mrągowo, grodzisko, st. III, nr rej. C-022”,
PMA do UWO DRiRR WUR, Warszawa, 20 VIII 1949 r.
Państwowe Muzeum Archeologiczne, podejmując statutowy obowiązek wykonywania fachowej opieki nad zabytkami przedhistorycznymi na całym obszarze Polski (Roz. Rady
Ministrów z dnia 2 IV 1928, art. 2 p.b. Rozporządzenia par. 2 p. 2 statutu. Monitor
182
Izabela Lewandowska
Polski Nr 129 z dnia 6 VIII 1928 poz. 216) w imieniu Ministerstwa Kultury i Sztuki tworzy na terenie Rzeczpospolitej rezerwaty archeologiczne związane z przeszłością
przedhistoryczną i wczesnodziejową naszych ziem, wychodząc z założenia, że tylko tą
formą ochrony można zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń dokumenty kultury narodowej. W tym celu P.M.A. podjęło na terenie wszystkich województw R.P, a tym samym na
terenie woj. olsztyńskiego akcję zmierzającą do przejęcia z rąk prywatnych poszczególnych
obiektów zabytkowych, oraz akcję wyłączenia ich z zapasu ziemi, będącej jeszcze w dyspozycji Urzędu Wojewódzkiego.
W miejscowości Szestno, przysiółek Czarny Las, gm. Wyszembork, pow. mrągowski na
terenie Państwowego Majątku w Szestnie leży zabytkowe grodzisko wyżynne, śródpagórkowe, położone na terenie użytkowym jako pastwisko. Ponieważ pasące się bydło obsuwa
zabytkowe stoki grodziska, a tym samym deformuje jego pierwotny wygląd – Państwowe
Muzeum Archeologiczne przyjmując, że grunta Państwowych Gospodarstw Rolnych jako
wchodzące do zapasu ziemi są własnością Państwowego Funduszu Ziemi i wyłączeniu nie
podlegają – prosi Wydział Urządzeń Rolnych o spowodowanie, aby Państw. Gosp. Rolne
w Szestnie na podstawie art. 16 Rozporządzenia Prezydenta z dnia 6 III 1928 o opiece
nad zabytkami (Dz.U.R.P. Nr 23, poz. 265), ogrodziło tymczasowo drutem kolczastym
teren zabytkowy grodziska i podpisało zobowiązanie pisemne nie użytkowania go dla celów gospodarczych pod żadną postacią.
Przesyłając w załączeniu: 1) kopię mapy katastralnej w/w obiektu z zaznaczonym na
niej schematycznie grodziskiem oraz 2) opis orzeczenia uznającego grodzisko w Szestnie
za zabytek, pozostający pod ochroną prawa, Państwowe Muzeum Archeologiczne prosi
Wydział Urządzeń Rolnych o spowodowanie powyższych zarządzeń ochronnych oraz
o przesłanie odpisów powyższych zarządzeń P.M.A. do wiadomości.
Dyrektor
W/z Michał Drewko
8
APO, 501/II/38, teczka: „Archeologia. Sprawy ogólne lata 1947–1957”,
k. 36, PMA do UWO DRiRR WUR, Warszawa, 20 XII 1949 r.
[…] W miejscowości Pańska Wola, przysiółek Ostrów, gm. Talki, pow. Giżycko, leży zabytkowe grodzisko wyżynne, położone na terenie użytkowanym jako pastwisko, będące własnością Państw. Gospodarstw Rolnych (Dyrekcja Okręgowa w Giżycku) a należące do zespołu P.G.R. Wielki Gawlik. Państwowe Muzeum Archeologiczne, przyjmując, że grunta
Państw. Gospodarstw Rolnych jako wchodzące do zapasu ziemi są własnością Funduszu
Ziemi i wyłączeniu nie podlegają – prosi Wydział Urządzeń Rolnych o spowodowanie,
aby P.G.R. w Ostrowiu na podstawie art. 16 Rozporządzenia Prezydenta z dnia 6 III
1928 o opiece nad zabytkami (Dz.U.R.P. nr 23, poz. 265) ogrodziło tymczasowo drutem
kolczastym teren zabytkowy grodziska i podpisało zobowiązanie pisemne nie użytkowa-
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
183
nia go dla celów gospodarczych pod żadną postacią, bez specjalnego zezwolenia Władz
Konserwatorskich. […]
Dyrektor
w/z Michał Drewko
Do wiadomości
Muzeum Mazurskie w Olsztynie
9
APO, 501/II/38, teczka: „Archeologia. Sprawy ogólne lata 1947–1957”,
k. 34, PMA do Biura Regionalnego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego wydział Lokalizacji w Olsztynie, Warszawa, 22 XII 1949 r.
[…] W miejscowości Gardyny gm. Szkotowo, w pow. nidzickim znajduje się obiekt zwany „Szwedzką Górą”, będący zamczyskiem wczesnohistorycznym, położonym na dawnych
gruntach gromadzkich. Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego na podstawie
opracowanego przez mgr J. Antoniewicza projektu, zaplanowała w granicach oznaczonych
przez tego za zabytkowe, stworzenie państwowego rezerwatu archeologicznego w ramach
6-letniego planu zagospodarowania kulturalnego woj. olsztyńskiego. Obecnie jednak ze
strony P.G.R. w Gardynach czynione są próby odbudowy zniszczonych budynków w granicach rezerwatu, mimo że w planie 6-letnim przewiduje się nawet usuniecie dotychczasowych zdatnych do zamieszkania budynków mieszkalnych i zabudowań gospodarczych
wystawionych wbrew zasadom konserwatorskim, przez Niemców.
Przesyłając w załączeniu: 1) kopię mapy katastralnej z zaznaczonymi granicami obiektu
zabytkowego, 2) orzeczenie w odpisie konserwatora woj. olsztyńskiego, uznające powyższy
obiekt za zabytkowy, 3) odpis pisma Wydz. Urządzeń Rolnych U.W.O w sprawie w/w zabudowań oraz 4) odpis pisma kons. woj. olsztyńskiego wstrzymującego roboty budowlane
w Gardynach – Państwowe Muzeum Archeologiczne prosi P.K.P.G. – Wydział lokalizacji
o oficjalne zatwierdzenie na piśmie projektu mgr J. Antoniewicza wyłączenia z zapasu
ziemi i rozbiórki w/w zabudowań zniszczonych podczas działań wojennych i niezniszczonych w ramach 6-letniego planu zagospodarowania kulturalnego woj. olsztyńskiego.
Pismo z powyższą decyzją proszę przesłać Działowi Roln. i Ref. Rolnych Urzędu Woj.
Olsztyńskiego – Wydział Urządzeń Rolnych – zaś odpis tego pisma przesłać P.M.A.
w Warszawie do wiadomości.
Dyrektor
w/z Michał Drewko
Do wiadomości:
Muzeum Mazurskie w Olsztynie
184
Izabela Lewandowska
10
MWiM DA, teczka: „Okartowo (Zamczysko), gm. Drozdowo, pow. piski,
woj. Suwałki”, PMA do UWO WKiS Konserwator Zabytków, Warszawa,
28 II 1949 r.
Na podstawie rozporządzenia Prez. Rzeczypospolitej z dnia 6 III 1928 o opiece nad zabytkami oraz Instrukcji Ministra W.R. i O.P. z dnia 2 III 1930 r. wydanej w porozumieniu z Ministrem Spraw Wewnętrznych o prawach i obowiązkach Konserwatorów par. 4,
punkt a – Państwowe Muzeum Archeologiczne opierając się na art. 16 wyżej wymienionego rozporządzenia Prez. Rzeczypospolitej prosi Obywatela Konserwatora o skierowanie do
Dyrekcji Okręgowej Lasów Państwowych w Olsztynie – Wydział Ochrony Przyrody – formalnego wniosku o przydzielenie na okres 1 tygodnia w okresie letnim b.r. 7 sił roboczych
na koszt Nadleśnictwa Państwowego w Giżycku (Leśnictwo Jelenia Góra) – delegatowi
P.M.A. dla spraw ochrony zabytków prehistorycznych na woj. olsztyńskie mgr J. Antoniewiczowi celem uporządkowania pod kierunkiem wyżej wymienionego – terenu zabytkowego grodziska w O k i e r t o w i e pow. piskiego, zniszczonego częściowo podczas działań
wojennych przez wykopanie rowów strzeleckich i budowę schronów betonowych.
Jednocześnie Państwowe Muzeum Archeologiczne prosi o nadesłanie odpisu zarządzenia, jakie skierowane będzie przez Dyrekcję Okręg. Lasów Państw. w Olsztynie do Nadleśnictwa Państw. w Giżycku, na podstawie którego Delegat P.M.A. będzie mógł żądać
dostarczenia przez odpowiednie Leśnictwo robotników dla wymienionych prac konserwatorskich.
W Załączeniu P.M.A. przesyła kopię wyciągu mapy katastralnej z zaznaczeniem położenia zabytkowego grodziska.
Dyrektor
W/z Michał Drewko
11
WUOZ, teczka: „Maruny, gm. Barczewo, grodzisko, st. I, nr rej. C-007”, Pismo Dyrektora PMA w Warszawie do Urzędu Wojewódzkiego [UW] WKiS
Konserwator Zabytków, Warszawa, 28 II 1949 r.
[...] Państwowe Muzeum Archeologiczne opierając się na art. 16 w/w rozporządzenia
Prez. Rzeczpospolitej prosi Obywatela Konserwatora o skierowanie do Dyrekcji Okręgowej Lasów Państwowych w Olsztynie – Wydział Ochrony Przyrody – formalnego wniosku
o przydzielenie na okres 3 dni w okresie letnim b.r. 4 sił roboczych na koszt Nadleśnictwa
Państwowego Wypsowo (leśnictwo Maruny) – delegatowi Państw. Muz. Archeologicznego
dla spraw ochrony zabytków przedhistorycznych mgr J. Antoniewiczowi celem uporządkowania terenu zabytkowego grodziska w Marunach, zniszczonego częściowo podczas działań wojennych przez kopanie rowów strzeleckich. [...]
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
185
12
MWiM DA, teczka: „Rusek, pow. Szczytno”, Notatka Inspektora-Rzeczoznawcy Zabytków Archeologicznych mgr Odoj Romualda w sprawie zabytkowej łodzi, Olsztyn, 28 VII 1955 r. [rękopis].
W dniu 27 VII 1955 – zostałem powiadomiony o wykopaniu jakiejś łodzi w miejscowości
R. przez kier. Muz. w Szczytnie. W dniu 28 VII udałem się do owej miejscowości wraz
z kierownikiem Muz. w Szczytnie. Na miejscu okazało się, że łódź została już wydobyta
do brzegu.
W dn. 1 VII 1955 ob. Falk Emil zamieszkały w R. łowiąc siecią ryby zawadził siecią o coś
w wodzie jeziora (patrz szkic). Po wyciągnięciu okazało się, że była to łódź drewniana wykonana z jednego kloca drewna tzw. dłubanka. Stan jej zachowania jest stosunkowo dosyć
dobry. Wykonana pp [prawdopodobnie] z drzewa iglastego trzy częściowa. [dalej opis]
Zalecenie
Zalecam ob. Falk Emilowi zamieszkałemu w Rusku grom. Grzegrzółki pow. Szczytno,
przeprowadzenie następujących prac:
a)
wydobycie z dna jeziora Ruskiego i przetransportowanie do brzegu – zabytkowej
łodzi – dłubanki dębowej,
b)
przechowanie i zabezpieczenie przed zniszczeniem tej łodzi do czas zabrania jej
przez Muzeum w Szczytnie,
c)
załadowanie łodzi zabytkowej na środki transportowe Muzeum w Szczytnie
i zabezpieczenie jej przed uszkodzeniem w czasie transportu.
Za pracę tę ob. Falk Emil otrzyma wynagrodzenie 100 zł (słownie sto zł) po uprzednim
złożeniu rachunku. Należność będzie płatna z funduszów Inspektora-rzeczoznawcy zabytków archeologicznych w Olsztynie i ma pokrycie w budżecie centralnym. Część 18,
dz. 5, rozdz. 108, § 9.
Opłaty i świadczenia podatkowe związane z umową ponosi ob. Falk Emil.
[podpisy]
Falk Emil
mgr Odoj Romuald
Rusek dn. 28 VII 1955
13
MWiM DA, Szeroki Bór, pow. Pisz, woj. Suwałki, notatka służbowa, Olsztyn,
19 VIII 1956 r. [rękopis].
Szeroki Wiartel, Poczta Wiartel, Pow. Pisz, St. 1 i St. 2
Poprzez kol. Mgr J. Okulicza uzyskano wiadomość, że w Sz.B. wyorano przęślik zdobiony,
skorupy i inne przedmioty zabytkowe pochodzące z okresu rzymskiego?
Przeprowadzono w dn. 18 VIII 1956 r. na miejscu wywiad z inż. Witoldem Rutkowskim nadleśniczym w nadl. Sz.B., który podał nam bliższą lokalizację i charakterystykę
w/w znalezisk.
186
Izabela Lewandowska
W jesieni zeszłego roku przy orce pługiem traktorowym części dawnego lasu wykarczowanego pod nowy, pług wyrzucił z głęb. 30–40 cm w/w przedmioty, które wraz z metryczką
zostały przekazane P.M.A. Obecnie miejsce to już jest ... (P. plan)
Równocześnie uzyskano kolisty ciężarek do sieci gliniany o wypale czerwonym. Średnicy ok. 8 cm wys. 2,8 cm śred. otworu 1 cm, który został znaleziony w rozwidleniu dróg
do Rucianego i st. Kolejowej Sz.Bór. Został wyorany przez leśniczego Stanisława Nadolskiego na jego deputacie rolnym (oddział 138, pododdział d-II) na gł. 15–20 cm
w dn. 19.11.1955.
Przeprowadzona wizja lokalna tego stanowiska nie ujawniła żadnych dalszych śladów.
Stanowisko to oznaczono Nr 2.
Inspektor-Rzeczoznawca
Zabytków Archeologicznych
Mgr Odoj Romuald
14
MWiM DA, teczka: „Pielgrzymowo, pow. Nidzica”, Sprawozdanie z inspekcji
konserwatorskiej stanowiska archeologicznego, [Olsztyn], 8 X 1956 r.
W dn. 8 X 1956 r. udano się na celem zlokalizowania dokładnego cmentarzyska kurhanowego znanego z literatury. Poszukiwaniu go natknięto się na północ od P. (p.[atrz]
szkic) w małym lasku wysokopiennym niedaleko od drogi w pewnego rodzaju siodłowatym obniżeniu terenu kilkanaście (co najmniej 20) nienaruszonych wzgórków pokrytych
zwartym brukiem z polnych kamieni. Bruki mają średnicę ok. 2–3 kroków i [wznoszą]
się ok. 20–40 ponad powierzchnię. W tym samym lasku w różnych miejscach podejrzano
kurhanowate pagórki. Potrzeba je zweryfikować – zrobić ewent. próbne wykopy. Teren ten
nazwano stanowisko 2.
Na wchód od P. znajduje się w szerokim zalewisku łąk Nidy lasek kilku hektarowy, w którym znajdują się 2 zachowane kurhany [wyraz nieczytelny] zachodni posiada szeroki
lejkowaty wkop środkowy. W samym środku znajduje się czworokątne obetonowane –
obecnie zalane wodą i porośnięte zielskiem i drzewami. [...] Obiekt ten wymaga jak najszybszego zabezpieczenia albo w postaci rekonstrukcji lub też przekopania do reszty całego
kurhanu. W okolicy obydwu kurhanów tak jak podaje literatura dotycząca tego stanowiska znajdują się liczne bruki kamienne. Zaobserwowano też krąg kamienny.
Całe stanowisko 1. wymaga natychmiastowego zabezpieczenia. Jest to własność P.G.R.
w Kozłówku. Uznać cały lasek z obiektami archeologicznymi za zabytek.
Robione poszukiwania wzdłuż Nidy nie ujawniły 3 kurhanu wg literatury mającego się
tu znajdować.
We wsi sami osiedleńcy – nic nie wiedzą o zabytkach archeologicznych.
Inspektor-Rzeczoznawca Zabytków
Archeologicznych
Mgr Odoj Romuald
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
187
15
MWiM DA, teczka: „Wierzbowo, pow. Nidzica”, Sprawozdanie InspektoraRzeczoznawcy Zabytków Archeologicznych mgr Romualda Odoja, [Olsztyn], 12 X 1956 r. [rękopis].
W dn. 12 X 56 przeprowadzono poszukiwania miejsca znanego tylko z opisu literatury
gdzie wykopano grób kul. amfor kulistych. Miejsce to udało się zlokalizować. Znajduje się
ono na wzgórzu na zachód od rzeczki Szkotówki na wschód od zabudowań W. a na pół.
od szosy. Jest to dawna żwirownia nieużywana.
Konieczne jest jednak konkretne przebadanie tego obiektu, bowiem lisy lub zające swoimi
wkopami niszczą p.p. [prawdopodobnie] jakiś grób, odkryto bowiem koło jednej z nor
frag. kości ludzkiej z ok. kolana albo łokcia. Kość ma cechy starożytne. Odkryto też zarys
wkopu dokonanego niegdyś przez archeologów niemieckich przy eksploracji grobu.
Karta ewidencyjna Wierzbowo – cmentarzysko st. I, neolit ok. 2000–1800 p.n.e., kultura
amfor kulistych grupa wschodnia
16
MWiM DA, teczka: „Stare Kiejkuty, pow. Szczytno”, Notatka służbowa,
[Olsztyn], 7 XI 1981 r.
W dniu 7 XI 1981 wizytowałem stanowisko archeologiczne zgłoszone przez Janusza Dramińskiego prezesa klubu płetwonurków przy PTTK w Olsztynie (Klub „Koral”).
W r. 1977 członek tego klubu zamieszkały w Szczytnie Edward Bocianiak podczas nurkowania w jeziorze Łęczek (przedłużenie jez. Łęsk) koło Starych Kiejkut odkrył na głębokości ok. 6 m w odległości ok. 50 m od brzegu (w miejscu X 1 – na załączonym szkicu)
dłubankę. O odkryciu zgłosił do muzeum w Szczytnie, ale jak podaje pracownicy tego muzeum nie wyrazili wielkiego zainteresowania zgłoszeniem – prosili o dostarczenie ew. dłubanki do muzeum.
W dniu 7 I 1981 z udziałem 4 nurków zlokalizowana dłubanka została wyciągnięta
na brzeg po czym po przeprowadzeniu dokumentacji rysunkowej i fotograficznej została
ponownie zatopiona ale w odległości ok. 25 m od brzegu i na głębokości 3 m. W trakcie
wyjmowania dłubanki stwierdzono, że pod nią głęboko w mule znajdują się widoczne
jeszcze dwie dalsze dłubanki których stanu zachowania w mule i słabej widoczności nie
określono. Tuż obok odkryto częściowo tkwiący w mule fragment innej dłubanki, który
zatopiono razem z wydobytą dłubanką.
[dalej opis dłubanki]
Od odkrywcy łodzi uzyskano również wiadomość, że w r. 1967 miano odkryć na wyspie
na jeziorze Łęsk (na szkicu – o2) miecz żelazny, który miał być nawet publikowany jako
„miecz Jaćwingów” w prasie i różnych katalogach! Informator obiecał uzyskać bliższe dane
znalezienia miecza.
Romuald Odoj
188
Izabela Lewandowska
17
MWiM DA, teczka: „Pielgrzymowo, pow. Nidzica”, Sprawozdanie W. Odojowej ze stanowiska w Pielgrzymowie, [Olsztyn], 22 VIII 1980 r.
W dniu 22.08.1980 r. wizytowałam wraz z Konserwatorem Zabytków Archeologicznych
p. mgr Marią Wielgus stanowisko kurhanowe w Pielgrzymowie. W lesie odnaleziono
2 kurhany badane w okresie międzywojennym. Na kopcu jednego z nich współczesne wkopy. W trakcie wywiadu we wsi dowiedziałam się o odwiedzinach tych zabytków przez
autochtonów mieszkających aktualnie w RFN.
W. Odojowa
18
MWiM DA, teczka: „Małga, gm. Jedwabno, d. pow. Szczytno”, Sprawozdanie
dotyczące stanowiska Małga, [Olsztyn], X 1980 r.
W 1980 roku będąc na urlopie w niemieckiej Republice Federalnej [notatka W. Odojowej] uzyskałam informacje dotyczące stanowisk nad Omulewem w miejscowości Małga
d. pow. Szczytno. Informację przekazał mi Gerhard Kniess wraz z lokalizacją stanowisk.
W. Odojowa
19
MWiM DA, teczka: „Małga, gm. Jedwabno, d. pow. Szczytno”, Sprawozdanie
dotyczące stanowiska Małga, [Olsztyn], 10 XI 1989 r. [rękopis].
8 listopada 1989 r. wraz z mgr W. Ziemlińską-Odoj penetrowaliśmy rejon nieistniejącej
już wsi Małga.
Celem wyjazdu była weryfikacja dwóch „stanowisk z Krzemieniami”, które znajdować się
miały po obu brzegach Omulewa, w odległości 1600 m na SEEE od wsi. Fakt istnienia
tych stanowisk oraz ich dokładne położenie, wskazał W. Ziemlińskiej-Odoj G. Kniess, który przed wojną pełnił funkcję społecznego Opiekuna zabytków archeologicznych na powiat
Nidzica.
Na miejscu stwierdzono, że most na Omulewie już nie istnieje (został rozebrany przez
wojsko), a teren na zachód od tej rzeki stanowi obecnie poligon wojskowy.
W związku z tym istniała jedynie możliwość lustracji stanowiska położonego po wschodniej stronie Omulewa. W miejscu tym (na skarpie ok. 30-letniego lasu) znajdowało się
zapewne niegdyś wybierzysko piasku, które obecnie porośnięte jest rzadką trawą, która nie
powstrzymuje jednak erozji stoku. Bezpośrednio na północ od stoku znajduje się stary okop
wojenny na zboczu wydmy odkryto w piasku dwa „zabytki” krzemienne i dwa drobne
i mało charakterystyczne ułamki ceramiki.
Mirosław Hoffmann
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
189
20
MWM DA, teczka: „Pomielin, gm. Zalewo, pow. Morąg”, M.J. Hoffmann,
Wielokulturowy obiekt grobowy w Pomielinie na Pojezierzu Iławskim [maszynopis, Olsztyn 1987 r.].
Odkryty 2 czerwca 1927 r. przez dyrektora Muzeum Prussia w Królewcu dr Wilhelma
Gaerte obiekt [Pomielin, pow. Morąg] określono jako kurhan z epoki brązu. [...] Przed II
wojną światową był m.in. celem wycieczek organizowanych przez nauczycieli pobliskich
szkół. Jedną z uczennic zwiedzających obiekt w 1938 r. była ówczesna i obecna mieszkanka wsi Wieprz, pani Edelgard Herrmann, która poinformowała mnie [M. Hoffmanna],
że miejscowy nauczyciel określał kopiec mianem „Hünengrab”. Ponowne zainteresowanie
archeologów wzbudził „kurhan” nad Jeziorakiem dopiero w maju 1986 r., gdy w wyniku
dwudniowej prospekcji terenowej udało się go odszukać w terenie. Pięć miesięcy później,
podczas lustracji obiektu w większym gronie badaczy stwierdzono, że został on uszkodzony wkopem rabunkowym. Nastąpiło to chyba bezpośrednio z mojej winy, gdyż po zlokalizowaniu stanowiska nie zachowałem należytej ostrożności, prowadząc wywiad terenowy
z E. Herrmann w sklepie przepełnionym ludźmi oczekującymi na dostawę chleba i wędlin. Naruszenie pomielińskiego „kurhanu” wymusiło konieczność podjęcia ratowniczych
prac wykopaliskowych, które w czerwcu i lipcu 1987 r. przeprowadził z ramienia Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie autor [M. Hoffmann] przy współpracy mgr Izabeli
Mellin.
21
WUOZ, teczka: „Nowe Bagienice, gm. Mrągowo, st. I, nr rej. C-020”, Delegat
PMA dla spraw ochrony zab. prehistorycznych na woj. olsztyńskie mgr J. Antoniewicz do UWO WKiS Konserwator Zabytków, Olsztyn, 18 VI 1949 r.
Podczas objazdu służbowego stanowisk prehistorycznych i obiektów obronnych w pow. mrągowskim stwierdziłem, że w miejscowości Nowe Bagienice gm. Marcinkowo pow. mrągowskiego zostało w roku ubiegłym zaorane pod żyto grodzisko zwane „Szwedzkim Szańcem”
stanowiące własność Charlotty Zaczek (Satschek) zam. w tejże miejscowości.
Wyżej wymieniona właścicielka obiektu zabytkowego oświadczyła mi, że grodzisko to było
pod ochroną do 1945 r. i do jesieni 1948 r. leżało odłogiem. Na skutek ostrych poleceń
Starosty powiatowego w Mrągowie – Sołtys gromady Nowe Bagienice na zebraniu gromadzkim w jesieni ub. roku kazał grodzisko w ślad za innymi kawałkami ziemi zaorać
i zasiać zbożem. Komunikując o powyższym proszę Obywatel Konserwatora o wydanie
tymczasowego zakazu zabraniającego dalszej uprawy dla celów gospodarczych w/w gro-
190
Izabela Lewandowska
dziska poza zebraniem zasianego żyta, oraz odpis powyższego zarządzenia przesłać do
wiadomości P.M.A. w W-wie do dalszego użytku służbowego. [...]
Delegat P.M.A. dla spraw ochrony
zab. prehistor.
mgr Jerzy Antoniewicz
22
MWiM DA, teczka: „Długi Kąt, pow. Pisz, woj. Suwałki”, PMA w Warszawie do Ob. mgr Janusza Biegańskiego, Biała Piska, Apteka, Warszawa, 24 XI
1949 r.
Potwierdzając pismo Pana Magistra z dnia 16 XI br. w sprawie t.zw. „Miejsca Kultu”
położonego w miejscowości D ł u g i K ą t w pow. piskim – Państwowe Muzeum Archeologiczne donosi, że obiekt ten jest znany delegatowi naszego Muzeum na woj. olsztyńskie
mgr J . A n t o n i e w i c z o w i oraz doczekał się już przed wojną krótkiego artykułu
sprawozdawczego, opublikowanego w czasopiśmie niemieckim, wychodzącym w Królewcu
p. nazwą „Prussia” t. 26 (1926) pióra W. G a e r t e pt. „Die Kultstätte von Klarheim,
Kr. Johannisburg” str. 319 + 1 rycina. Obiekt ten niestety został już częściowo zdewastowany przez zniszczenie około 300-letniej jodły, która nadawała temu miejscu specjalnie
piękną oprawę krajobrazową.
Państwowe Muzeum Archeologiczne zaplanowało stworzenie wiosną 1950 roku specjalnego rezerwatu w tym miejscu, tym bardziej, że pod kręgiem kamiennym kryją się prawdopodobnie groby staropruskie z okresu rzymskiego.
Dziękując Panu Magistrowi za dostarczoną wiadomość w sprawie D ł u g i e g o K ą t a ,
który jest ważnym obiektem zabytkowym – P.M.A. jednocześnie donosi, że pismo w sprawie nagrobków na cmentarzu w Białej Piskiej przekazało Konserwatorowi Wojewódzkiemu Olsztyńskiemu według kompetencji.
Dyrektor
W/z Michał Drewko
23
MWiM DA, teczka: „Giżycko m.p., woj. Suwałki”, List do Redaktora Naczelnego „Odry” w Katowicach, ul. 3 Maja 36a, Giżycko, 12 V 1947 r.
W związku ze wzmianką o presłowiańskich łodziach wydobytych z brzegów Narwi, zawarta w artykule ob. Adama Chętnika pt. „Od Łaby i Odry do Łabny i Narwi”, „Odra”
nr 18 (75), komunikuję, że z wiosną roku 1946 wychowankowie Centralnego Ośrodka
Wodnego Ligi Morskiej w Giżycku, zatrudnieni przy wydobywaniu zatopionych przez
niemców [sic! Pisano wówczas małą literą wyrażając w ten sposób pogardę dla narodu,
który wywołał II wojnę światową – przyp. I.L.] łodzi i kutrów, wydobyli z jeziora Niegocińskiego w powiecie Giżyckim łódź, podobną do opisanych w wym. artykule.
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
191
Łódź ta, drążona z jednego pnia dębowego długości ok. 10 metrów, szr. 1,50 i wysoka na
1,20 m., sczerniała i jakby zwęglona, jest zabezpieczona na terenie C.O.W. w Giżycku,
osłonięta dachem z desek przed wpływami atmosferycznymi.
Według wiadomości i zebranych od autochtonów w tut. „Heimatsmuseum” za czasów
niemieckich przechowywano dwa wzgl. trzy okazy takich łodzi, które w czasie działań
wojennych uległy zniszczeniu.
Proszę, według swego uznania o przekazanie tej informacji autorowi artykułu wzgl.
Prof. Kostrzewskiemu.
Łączę wyrazy poważania
[podpis odręczny nieczytelny]
Giżycko, Bohaterów 42
24
MWiM DA, teczka: „Puchlin, pow. Pisz, woj. Suwałki”, PMA w Warszawie do
Kierownictwa Szkoły Podstawowej w Tuchlinie, poczta Orzysz, wieś Tuchlin,
pow. piski, woj. olsztyńskie, Warszawa, 21 XII 1949 r.
W związku z odkryciem przez Mgr Jerzego Antoniewicza na terenie wsi Tuchlin, przysiółek Wielkie Zdęgowo, stanowisko „Zameczek” grobu kobiecego z III w. naszej ery – Państwowe Muzeum Archeologiczne zapytuje uprzejmie Kierownictwo szkoły, czy znaleziony
w grobie płaski kamień żarnowy został zabezpieczony w budynku szkolnym.
Państwowe Muzeum Archeologiczne oddaje cały zespół powyższych zabytków, odkrytych w grobie kobiecym w Tuchlinie razem z kamieniem żarnowym w depozyt Działowi
Prehistorycznemu Muzeum Mazurskiemu w Olsztynie i w związku z powyższym prosi
Kierownictwo szkoły o porozumienie się listowne z w/w Muzeum w sprawie przekazania kamienia do Olsztyna. Koszta przesyłki w/w kamienia żarnowego pokrywa Muzeum
Mazurskie w Olsztynie z własnych funduszów.
Jednocześnie Państwowe Muzeum Archeologiczne dziękuje Kierownictwu szkoły za gościnę, jakiej doznał przedstawiciel Muzeum w Tuchlinie oraz uprzejmie prosi o powiadamianie Dyrekcji P.M.A. o każdorazowym odkryciu w rejonie szkolnym zabytków
prehistorycznych. Prócz tego Muzeum prosi o zwrócenie uwagi młodzieży szkolnej, że
eksploatacji zawartości kulturowej z czasów prehistorycznych dokonywać może tylko upoważniona przez władze konserwatorskie osoba, posiadająca za sobą odpowiednie studia
uniwersyteckie.
Dyrektor
W/z Michał Drewko
192
Izabela Lewandowska
25
MWiM DA, teczka: „Kończewo, leśniczówka Lipnik, pow. Giżycko”, Gustaw
Leyding do Dyrekcji Muzeum Mazurskiego w Olsztynie, Szczytno, 18 XI
1961 r.
W tych dniach otrzymałem od kierownika szkoły w Wejsunach, pow. Pisz, ob. E. Bielawskiego, zawiadomienie następującej treści:
„Szanowny Panie! Śpieszę się powiadomić W. Pana o nowym znalezisku prawdopodobnie staropruskiego cmentarzyska.
W dniu 6 listopada 1961 r. zgłosił się do mnie znajomy leśniczy z Lipnik, gromada
Wejsuny, pow. Pisz i opowiedział mi, że na terenie jego leśniczówki w czasie orania
zrębu w jednym miejscu pług wyorał kilka rozbitych przez pług garnków ze spalonymi
kośćmi. Na drugi dzień z wymienionym leśniczym p. J. Howorko udaliśmy się na to
miejsce. Jest to około 700 m na południe o jeziora Śniardwy i na południowy zachód
od wioski Niedźwiedzi Róg. Teren falisty ze wzniesieniami, na jednym takim wzniesieniu znajduje się to miejsce najprawdopodobniej ze starym cmentarzyskiem urn ciałopalnych.
Pełno tu skorup rozbitych garnków, jedne proste, grube, inne cieńsze lepiej wygładzone
z ozdobami typu: [rysunek]. Pełno tu spalonych kości różnych części ciała jak żeber,
czaszki, ślady szwów itp. Kilka kamieni w kształcie bochnów chleba, oraz dużych gęsich jaj.
Pozbierałem trochę tych kamieni, skorup i urządziłem w szkole małą wystawkę dla
dzieci. Wszystko to zatrzymuję ewentualnie do dyspozycji Muzeum. Cieszyłbym się,
gdyby ktoś potrafił to oglądnąć i poinformować nas o pochodzeniu tych eksponatów.
Na terenie naszej gromady mam już zarejestrowanych takich miejsc trzy, to by było
czwarte.
Uprzejmie zawiadamiam, że tej zimy będzie wyrąb lasu w innym miejscu, gdzie są
ślady starego cmentarzyska. Na wiosnę zaś będą w tym miejscu orać i na pewno wyorają urny ze śladami kości. Podaję to wszystko celem zarejestrowania tego miejsca
i faktu.
Łączę wyrazy pełnego szacunku – E. Bielawski, nauczyciel”
Podając uprzejmie drugostronne do wiadomości celem przeprowadzania szczegółowych
badań w terenie i zabezpieczenia w porozumieniu z władzami leśnymi odkrytego cmentarzyska, oraz dalszym miejscu z pochówkami galindzkimi, które będzie mógł wskazać
ob. Bielawski, załączam poniżej szkic sytuacyjny.
G. Leyding
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
193
26
MWiM DA, teczka: „Ryn, pow. Giżycko”, Notatka w sprawie znaleziska w Rynie, [13 X 1969 r.], rękopis.
Dnia 7 X 1969 r. Przewodniczący M.R.N. w Rynie zawiadomił Muzeum Mazurskie,
że p. Nowicki – bibliotekarz ze szkoły podstawowej w Rynie powiadomił MRN w Rynie,
że na wzgórzu koło szkoły wykopano duże ilości ułamków naczyń.
Dnia 10 X 69 r. pracownik działu archeologicznego w Muzeum Mazurskim – mgr B. Czarnecka wyjechała do Rynu celem określenia znaleziska.
Młodzież szkoły podstawowej w Rynie, kopiąc ziemie u podnóża wzgórza*, które znajduje
się ok. 150 m na północ od budynku szkoły podstawowej w Rynie natrafiła na duże ilości fragmentów ceramicznych, które określono na późne średniowiecze i czasy późniejsze.
Oczyszczono w trzech miejscach, u podnóża południowego stoku wzgórza, profile, które
wykazały, że ziemia w tym miejscu jest silnie przemieszana. Pochodzi bądź z obsunięcia
zboczy wałów, bądź też została tam wtórnie nawieziona.
Do chwili wydania decyzji przez konserwatora wstrzymano tam wszelkie prace ziemne.
Konserwator Zab. Arch. stwierdził, że jeśli wybieranie piasku nie będzie postępowało
wgłąb, to nie widzi potrzeby wstrzymania prac ziemnych.
(załączono pismo przystosowane do kierownictwa szkoły w Rynie)
B. Czarnecka
* na szczycie tego wzgórza znajdują się ruiny spalonego, a następnie skruszonego kościoła.
27
MWiM DA, teczka: „Kamień, k./Ruciane Nida, pow. Pisz, woj. Suwałki”,
Marek Łannicki do Okręgowego Muzeum Mazurskiego w Olsztynie [rękopis,
brak daty i miejsca].
Kopałem rów pod kabel ziemny. W pewnym momencie zauważyłem naczynia. Przy kopaniu jedno zbiłem a drugi to wysłałem. Rów był o głębokości 80 cm a odległość od jeziora
wynosiła 150 m. A co jest charakterystyczne, że w tym miejscu jest żółty piasek a wokoło
ziemia gliniasta. Wykopałem te wazony na początku lipca 1972 r. W wazoniku było trochę prochu lecz nie dużo, żadnych innych szczątek nie zauważyłem. Przy odkryciu przeze
mnie tych wazoników był kierownik PTTK „Kamień”. Jeśli będzie potrzeba to jestem do
dyspozycji.
Marek Łannicki
28
MWiM DA, teczka: „Konopki, pow. giżycki”, Kierownik Działu Archeologii
mgr Włodzimiera Odojowa do Anatola Pruda, Olsztyn, 27 XII 1973 r.
Dział Archeologii naszego Muzeum dziękuje Ci bardzo za przekazanie toporka kamiennego. Toporek, który znalazłeś na terenie swojej wsi jest bardzo starym narzędziem pracy
194
Izabela Lewandowska
– używany był w czasach kiedy ludzie na znali jeszcze metalu i do wyrobu narzędzi używali kamienia, krzemienia i kości.
Toporek przez Ciebie znaleziony został włączony do zbiorów Działu Archeologii. Bardzo
dla nas ważne jest dokładne miejsce znalezienia tego narzędzia. Prosimy zatem bardzo
abyś napisał do nas w jakim miejscu i okolicznościach znalazłeś ten toporek – tzn. czy to
było wzgórze, czy łąka, czy w pobliżu jest jakaś rzeka, lub jeziorko, czy teren znalezienia
znajduje się w obrębie wsi, czy poza nim.
Dyrektor poinformował nas, że znalazłeś toporek w gruzowisku – jakiego rodzaju jest to
gruzowisko? – czy jest to zwalony dom, czy żwirownia, czy kamienie polne. Interesuje nas
każdy szczegół, ponieważ tego rodzaju znaleziska mogą wskazywać na miejsce bardzo starej osady albo cmentarzyska. Postaraj się zatem przysłać nam jak najdokładniejszy opis.
Polskie Towarzystwo Archeologiczne, które mieści się w naszym Muzeum przesyła Ci książeczki i pocztówki z podziękowaniem z przekazanie toporka.
Kierownik Działu Archeologii
Mgr Włodzimiera Odojowa
29
MWiM DA, teczka: „Staświny, gm. Paprotki, pow. giżycki”, J. Antniewicz do
UWO WKiS Konserwator Zabytków, Olsztyn, 27 VI 1949 r.
Donoszę, iż w miejscowości Staświny gm. Paprotki pow. giżyckiego zostało zaorane grodzisko wyżynne krawędziowo rozwinięte zwane „Świętą Górą” położone nad jeziorem
Woynowskim i tzw. „kanałem Staświńskim”. W jądrze grodziska i u podnóża dwóch jego
wałów występuje masowo ceramika lepiona w ręku i toczona na kole, którą została wydobyta na powierzchnię na skutek orki. Grodzisko to nie jest nadane nikomu i w akcji
likwidowania odłogów użytkuje go Sołtys wsi Staświny ob. Wacław Witkowski.
Proszę Obywatela Konserwatora o wydanie tymczasowego zarządzenia zakazującego
dalszego użytkowania grodziska zwanego „Świętą Górą” w Staświnach oraz odpis powyższego zarządzenia przesłać do Dyrekcji Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie do wiadomości.
Po ustaleniu granic zabytkowych powyższego objektu prześlę Obywatelowi wniosek z prośbą
o uznanie powyższego grodziska za zabytek w myśl art. 3, art. 1 i 2 rozporządzenia z dnia
6 III 1928 r. [prośba o uznanie za zabytek odrębnym pismem z dn. 14 XI 1949 r.].
Delegat P.M.A. dla spraw ochrony
zabyt. prehistorycznych
Na woj. olsztyńskie
Mgr J. Antoniewicz
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
195
30
MWiM DA, teczka: „Staświny, gm. Paprotki, pow. giżycki”, PMA do Ob. Henryka Dziegielewskiego, Kierownika Szkoły Podstawowej w Staświnach, poczta
Miłki, pow. giżycki, Warszawa, 19 VII 1949 r.
Państwowe Muzeum Archeologiczne zawiadamia, że do Konserwatora Wojewódzkiego
Olszyńskiego został zgłoszony wniosek o zaprzestanie uprawy terenu grodziska w Staświnach, zwanego „Świętą Górą”, którym dotąd z własnej inicjatyw się Pan opiekował.
W związku z powyższym P.M.A. prosi Pana o powiadomienie, kiedy Sołtys gromady Staświny ma zamiar kopać kartofle na grodzisku oraz o dopilnowanie, aby tenże nie dokonał
po zebraniu zboża podorywek jesiennych w granicach terenu, określonego przez adiunkta
P.M.A. mgr J. Antoniewicza jako zabytkowy.
Jednocześnie P.M.A. dziękuje Panu za gościnność i serdecznie przyjęcie, z jakim spotkał się
delegat P.M.A. w Staświnach.
Dyrektor
w/z Michał Drewko
Kierownik Wydziału Konserwacji
i badań zabytków w terenie
31
MWiM DA, teczka: „Nidzica m.p”, Sprawozdanie z wyjazdu służbowego do
Nidzicy, [Olsztyn], 16 X 1970 r.
Cel wyjazdu: ustalenie bliższych okoliczności znalezienia skarbu monet średniowiecznych,
odkrytego podczas prac ziemnych-budowlanych przy ul. Stare Miasto 19.
(Budowa podlega O.P.B.M. w Olsztynie, kierownik budowy Ob. Bruno Lorkowski)
Po przeprowadzeniu rozmów z kierownikiem budowy Ob. Bruno Lorkowskim i bezpośrednim znalazcą skarbu cieślą – Józefem Szczepańskim, ustalono co następuje:
naczynie z monetami zostało znalezione dwa tygodnie temu w okresie wykonywania
głębokich wykopów pod fundamenty, na głębokości 6–7 m od powierzchni. Oprócz naczynia znaleziono w tej warstwie dużo zwęglonych belek i fragmenty ceramiki (niestety
nie zachowano ich do wglądu). Znalazca skarbu, nie zdając sobie sprawy jak twierdzi
z wartości znaleziska nie oddał go kierownictwu budowy; monety porozdzialali między
siebie robotnicy, a naczynie oddano do biura przy budowie. Kierownik budowy nie zainteresował się zupełnie tą sprawą, a naczynie przy okazji wyjazdu do Olsztyna dostarczył z własnej inicjatywy jeden z pracowników administracyjnych budowy – ob. Tadeusz
Klimek. Po szczegółowym omówieniu z kierownikiem budowy sprawy odkrycia skarbu
– wagi tego znaleziska i wszelkich konsekwencji, jakie mogą być wyciągnięte z powodu
ominięcia obowiązujących przepisów w tym zakresie, uzyskano zapewnienie, że w ciągu
2–3 dni kierownik zmobilizuje swoich pracowników do zwrotu w miarę możliwości całego
rozproszonego skarbu, o czym niezwłocznie powiadomi telefonicznie Woj. Konserwatora
Zabytków lub Muzeum Mazurskie.
196
Izabela Lewandowska
Stopień zaawansowania robót budowlanych w obrębie dokonanego odkrycia (podciąganie
murów do 1-ej kondygnacji) nie pozwala obecnie na sprawdzenie układu warstw w profilu. W sąsiednim wykopie (przy narożniku ul. 1-go Maja) stwierdzono w profilu dużą ilość
gruzu oraz fragmenty budowli złożonej z dużych głazów i łuku murowanego z czerwonej
cegły – orzeczenie wartości zabytkowej tej budowli wymaga fachowej ekspertyzy. Z uwagi
na to, że plac budowy znajduje się w odległości ok. 300 m na NW od zamku i w bezpośrednim sąsiedztwie zachowanego fragmentu muru obronnego, obecność wymienionych
wyżej znalezisk może wiązać się z istnieniem średniowiecznej (o czym mówi znalezisko
skarbu) i być może nieco późniejszej zabudowy.
Trwające obecnie prace budowlane wiążą się z podciąganiem murów budynku i nie wymagają dalszych prac ziemnych. Uzyskano jednak informację, że w ciągu najbliższych
dni rozpoczną się wykopy pod fundamenty sąsiedniego budynku – na tym samym placu
budowy. W tej sytuacji wydaje się konieczną obecność w czasie pracy ziemnych fachowego
konsultanta. (dokładnego terminu rozpoczęcia prac ziemnych nie uzyskano).
Mgr Maria Mączkowska
[dopisek odręczny]
W dniu 20 X 1970 w informacji telefonicznej z panem mgr T. Kuflem nie otrzymaliśmy
żadnych dalszych wytycznych działania mimo poinformowania go o braku wiadomości.
WZO
32
WUOZ, teczka: „Jęcznik, gm. Szczytno, grodzisko, st. I, nr rej. C-005”, Notatka służbowa. Odpis, [Olsztyn], 28 III 1966 r.
W związku z wyjazdem służbowym na teren pow. szczycieńskiego i nidzickiego w dniu
28 III 1966 (delegacja nr 69/66) stwierdziłem co następuje:
Przeprowadzając inspekcję stanowiska archeologicznego grodziska zwanego „Zameczek”
położonego w lesie na północ od miejscowości Janowo pow. Szczytno – stwierdziłem, że
grodzisko, mimo iż uznane jest za zabytek i wpisane do rejestru zbytków przez Woj.Kon.
Zab. w dniu 25 X 1948 r. pod nr PR-N-4/48 (pokwitowanie odbioru orzeczenia przez
nadleśniczego Dmochowskiego z dn. 16 XI 1948), zostało w ostatnich czasach naruszone
poprzez wycięcie drzew na obszarze zabytkowym a także przez przeprowadzenie głębokiej
orki i posadzenie młodych drzewek. Jak się zorientowałem w najbliższym czasie przewidywane jest również wykopywanie pozostałych w ziemi pni. Jako że w/w prace, a szczególnie
głęboka orka, poważnie uszkodziła doskonale zachowany obiekt a prace te były wykonane bez porozumienia się z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, proszę uprzejmie
o wyciagnięcie odpowiednich konsekwencji płynących z tytułu nieprzestrzegania ustawy
o ochronie dóbr kultury i o muzeach w stosunku do nadleśnictwa Lasów Państwowych
w Szczytnie, któremu podlega obszar, na którym znajduje się obiekt zabytkowy. Równocześnie, by zapobiec dalszej dewastacji, proszę o powtórne wysłanie orzeczeń uznania
za zabytek do tegoż Nadleśnictwa a także do Dyrekcji Okręgowej Lasów Państwowych
w Olsztynie z wyraźnym podkreśleniem zakazu wykonywania jakichkolwiek dalszych
Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa archeologicznego regionu ...
197
prac na obszarze zabytkowym. Obszar zabytkowy proszę określić podobnie jak w orzeczeniu z 1948 r. jako: grodzisko wczesnośredniowieczne lub średniowieczne, wyżynne zwane
„Zameczek” lub „uroczysko Zamkowa Góra” położone ok. 1,5 km na północ od Janowa na
terenie lasów państwowych Nadleśnictwa Szczytno, w oddziale 94 w północno-wschodniej
części parceli nr 2b obrębu Korpele, ograniczonego od północny i wschodu korytem rzeczki
Kobylochy, od zachodu krawędzią doliny tej rzeczki a od południa linią przebiegającą
około 50 m na południe od fosy i wału grodziska z tej strony. […]
[Pieczęć]
Konserwator Zabytków
Archeologicznych
Mgr Romuald Odoj
33
MWiM DA, teczka: „Muzeum w Szczytnie”, Notatka służbowa dot. zabytków archeologicznych na przedzamczu w Szczytnie, Olsztyn 15 IV 1978 r.
Dyrektor Muzeum Warmii i Mazur
Mgr W. Ogrodziński
W dniu 14.04.1978 roku stwierdziłam, że wskutek znacznego pogłębienia koparką terenu przedzamcza uległy zniszczeniu skrzyniowe obudowy kamienne dwóch grobowców
kultury amfor kulistych usytuowane w narożniku dziedzińca zamkowego przy ścianach
zamku.
Według relacji kierownika muzeum p. s. Ostaszewskiej jeden z głazów obudowy został
wywieziony.
Unikalna architektura grobowa pochodzi z cmentarzysk z okolicy Szczytna z badań
w okresie międzywojennym (La Baume, Prussia 1935). Jako ekspozycja typu skansen jest
unikalna dla archeologii. W okresie powojennym była przedmiotem zainteresowania turystów z Niemiec Zachodnich.
Wniosek
Wnioskuję o zabranie z bezpośredniego nadzoru Muzeum w Szczytnie zabytkowej architektury grobowej i przewiezienie jej do Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie można ją
zmagazynować na międzymurzu lub ustawić rekonstrukcję na dziedzińcu zamku.
Kierownik Działu
Mgr Włodzimiera
Ziemlińska-Odojowa
34
MWiM DA, teczka: „Muzeum w Szczytnie”, Notatka archiwalna dot. makiety kurhanu w MBL, Olsztyn, 2 VI 1978 r.
W dniu 1.06.1978 r. wizytowałam skansen archeologiczny na terenie Parku Etnograficznego w Olsztynku. Stwierdziłam znaczną wyrwę po wybierzysku piasku na wzgórzu 176
198
Izabela Lewandowska
notowanym jako „Schanzberg”. W planach zagospodarowania Parku Etnograficznego
wzgórze to miało być makietą grodziska.
W pobliżu wzgórza makieta kurhanu ze skrzynią kamienną nienaruszona. Dwóch dalszych elementów grobowych skrzyń kamiennych w wysokiej trawie nie znalazłem. Wyjaśnienie w tej sprawie spodziewam się uzyskać od Dyrektora Parku Etnograficznego.
W. Odojowa
Das Verhältnis der Behörden und der Gesellschaft
in Ermland und Masuren zum archäologischen Erbe
der Region nach 1945. Einführung ins Problem
Zusammmenfassung
Der Artikel behandelt das Problem des archäologischen Erbes in Ermland und Masuren in der
Nachkriegszeit. Er basiert auf Quellen aus dem Archiv der archäologischen Abteilung des ermländischen und masurischen Museums, dem Staatsarchiv Allenstein sowie den Sammlungen
des Wojewodschaftskonservators. Anhand der analysierten Quellen kann festgestellt werden,
dass das Verhältnis der polnischen Behörden und Bevölkerung zu den archäologischen Denkmälern im Gebiet Ermlands und Masurens nicht einheitlich war.
An der Sicherung und dem Schutz dieses Erbes waren vor allem staatliche Behörden interessiert: Das Ministerium für Kultur und Kunst, das Archäologische Museum in Warschau
sowie die Mitarbeiter des Masurischen Museums (später Museum des Ermlands und Masurens)
und der Inspektor für archäologische Denkmäler. In den ersten Jahren wurden die ehemaligen
deutschen Sammlungen gesichert und Oberflächenuntersuchungen durchgeführt. Dieser Aufgabe widmete sich Jerzy Antoniewicz, der ein archäologisches Reservat einrichtete, die Archäologische Abteilung im Masurischen Museum aufbaute, Literatur sammelte und Ausstellungen
organisierte. 1955 wurde die Stelle eines Inspektors-Sachverständigen für die archäologischen
Denkmäler eingerichtet, die Magister Romuald Odoj erhielt. Später waren im Bereich der Archäologie u. a. W. Ziemlińska-Odojowa, I. Sikorska-Ulfikowa, D. Lempke, M. Hoffmann und
I. Mirkowska tätig.
Ein positives und nachahmenswertes Beispiel war die Meldung von archäologischen
Funden durch die Bevölkerung. Einige sicherten mit eigenen Händen Kulturgüter und informierten die Presse. Der im Boden verborgenen vorgeschichtlichen Denkmäler waren sich die
Förster und die Lehrer bewusst. Wenn sich jemand vor Ort sehr für solche Denkmäler interessierte, konnte er zum ehrenamtlichen Denkmalpfleger ernannt werden.
Leider kennen wir auch Fälle von Gleichgültigkeit und der Zerstörung von archäologischen Denkmälern. Diese Leute versuchten entweder Gewinn zu machen – z. B. im Falle von
Münzfunden oder waren einfach gleichgültig und ignorant. Es geschah ebenfalls, dass Arbeiter
der Staatsforste durch gedankenlose Waldbewirtschaftung Kurgane und Burgwälle zerstörten
oder Arbeiter, die Reparaturarbeiten an geschützten Denkmälern ausführten, diese beschädigten. Dies stand jedoch nicht mit den historischen Ereignissen in Verbindung, Gleichgültigkeit
der Bevölkerung gab es in allen Dekaden der Volksrepublik Polen und auch heute ist sich die
Bevölkerung des Wertes des kulturellen Erbe häufig nicht bewusst.
II. Materiały i źródła
Joachim Stephan
Die Handfesten
des Kammeramtes Huntenau
Als in den sechziger und siebziger Jahren des vorigen Jahrhunderts die Handschriften
der Landesbibliothek Hannover neu verzeichnet wurden, kam es zur „Entdeckung“
des Ende des 14. Jahrhunderts angelegten Handfestenbuches der Komturei Brandenburg, das im älteren Handschriftenkatalog unter der Rubrik ‚Mark Brandenburg’ eingeordnet wurde und so der preußischen Landesgeschichte verborgen geblieben war.1
Insgesamt umfasst die aus zwei Teilen bestehende Papierhandschrift, die im
16. Jahrhundert in Königsberg zusammengestellt wurde, 281 Blatt. Der zweite Abschnitt ab folio 188v enthält Handfestenabschriften des 16. Jahrhunderts. Den ersten
Teil bildet das um 1400 entstandene Handfestenbuch der Komturei Brandenburg, womit auch für die Komturei Brandenburg wie für die meisten anderen Komtureien des
Ordenslandes die Anlage eines Handfestenbuches im Zeitraum um 1400 nachweisbar
ist. Insgesamt zählte Helmar Hertel 508 Handfesten, die überwiegend aus dem letzten
Drittel des 14. Jahrhunderts stammen: 109 im Kammeramt Domnau, 94 (statt 95) im
Kammeramt Huntenau, 81 im Kammeramt Kreuzburg, 92 im Kammeramt Knauten
und 132 im Kammeramt Barthen.
Von den 94 (95) Handfesten des Kammeramtes Huntenau liegen bislang 21 gedruckt vor, 72 der hier regestierten Handfesten dürften bislang unveröffentlicht sein.
Seit dem sechsten und derzeit letzten Band des Preußischen Urkundenbuchs, der die
Jahre 1362-1371 umfasst, werden die im Handfestenbuch überlieferten Urkunden im
Preußischen Urkundenbuch gedruckt; Urkunden, die vor 1362 ausgestellt wurden,
finden sich dort nur, wenn diese noch anderweitig überliefert waren. So sind von den
29 vor 1362 ausgestellten Urkunden, die in der Handfestensammlung der Komturei
Brandenburg im Kammeramt Huntenau verzeichnet werden, acht bereits im Preußischen Urkundebuch gedruckt. Die meisten stammen aus dem Hochmeisterregister, in
dem allerdings die Zeugenlisten fehlen. Im Gegensatz z. B. zu dem im Ordensfolianten
91 überlieferten Handfestenbuch der Komturei Elbing wurden im Handfestenbuch
der Komturei Brandenburg die lateinischen Urkunden nicht ins Deutsche übersetzt.
So sind alle bis 1348 ausgestellten Urkunden – insgesamt 20 – lateinisch, gleichgültig
1
H. Härtel, Entstehung und Schicksal der wiederaufgefundenen Handfestensammlung der Komturei Brandenburg in Ostpreußen, in: Preußenland. Mitteilungen der Historischen Kommission für ost- und westpreußische Landesforschung und aus den Archiven der Stiftung Preussischer Kulturbesitz 14 (1976),
S. 28-34. Der Verfasser gibt auch eine Beschreibung der Handschrift.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 201–249
202
Joachim Stephan
ob sie von der Zentral- oder der Lokalverwaltung ausgestellt wurden; ab 1350 sind alle
Urkunden deutsch geschrieben.
Die insgesamt 95 Handfesten des Kammeramtes Huntenau – darunter eine Dublette – finden sich auf Blatt 94r bis 121r, wobei die Blätter 96-97 und 118-119 leer
sind.
Grund für die Entscheidung, die Handfesten des Kammeramtes Huntenau in
Regestenform zu edieren, war, dass die Blätter, auf denen diese Handfesten abgeschrieben wurden, vom Wasserschaden infolge des Leinehochwassers 1946 nur geringfügig
betroffen wurden und noch recht gut zu lesen sind. Die Regesten wurden anhand einer Mikrofilmkopie erstellt, die mir von der Landesbibliothek Hannover dankenswerterweise zur Verfügung gestellt wurde.2
Das Kammeramt Huntenau
Das Gebiet des Kammeramtes Huntenau umfasste zu großen Teilen altes prußisches
Siedlungsland, wofür das zahlreiche Vorkommen von Burgwällen und Feldern in diesem Gebiet spricht.3
1340 wird das Kammeramt Slunie (Kalgen) erwähnt. Beide Orte dienten schon
lange als zentrale Orte. Bereits im Christburger Vertrag von 1249 wird neben Wuntenowe der Ort Slinia genannt, an dem die Warmier eine Kirche errichten sollten.4 Das
Kammeramt Huntenau erscheint urkundlich erstmals 1380, doch wurde der Sitz des
Kammeramtes wohl schon wesentlich früher verlegt, da bereits 1382 der alte Richthof
in Huntenau erwähnt wird.
1414 gab es im Kammeramt Huntenau 400 Bauernhaken, von denen 11 wüst
lagen.5 Das Zinsregister der Komturei Brandenburg von 14266 verzeichnet im Kammeramt Huntenau folgende Siedlungen:
2
Da Quellenedition derzeit offensichtlich als nicht besonders förderwürdig gelten, war es leider nicht
möglich, Mittel für eine wünschenswerte Überprüfung der Transkription anhand der Originalhandschrift in Hannover zu erhalten. Einige unsichere Lesungen könnten in Zukunft möglicherweise am
Original verbessert werden.
3
Zur Geschichte des Gebietes siehe die Ausführungen von E. J. Guttzeit in: Der Kreis Heiligenbeil. Ein
Heimatbuch, hg. v. d. Kreisgemeinschaft Heiligenbeil, Leer 1975, S. 120-147. Grundlegend zur Identifizierung der Ortsnamen ist die Kartenbeilage in: W. Guddat, Die Entstehung und Entwicklung der
privaten Grundherrschaften in den Ämtern Brandenburg und Balga, Marburg 1975 (Wissenschaftliche
Beiträge zur Geschichte und Landeskunde Ost-Mitteleuropas 96). Außerdem: Der Landkreis Samland.
Ein Heimatbuch der ehemaligen Landkreise Königsberg und Fischhausen, bearb. von P. Gusovius, Würzburg 1966 (Ostdeutsche Beiträge aus dem Göttinger Arbeitskreis 38) und M. Rouselle, Die Besiedlung
des Kreises Preußisch-Eylau in der Ordenszeit, in: Altpreußische Forschungen 3 (1926), S. 5-45.
4
Preußisches Urkundenbuch, 6 Bde. Königsberg und Marburg 1882-2000 (im folgenden: PrUB), Bd. 1.1,
218. Vgl. R. Wenskus, Zur Lokalisierung der Prußenkirchen des Vertrages von Christburg 1249, in: id.,
Ausgewählte Aufsätze zum frühen und preußischen Mittelalter. Festgabe zu seinem siebzigsten Geburtstag,
hg. v. Hans Patze, Sigmaringen 1986, S. 375-412, hier. S. 386.
5
Das große Zinsbuch des Deutschen Ritterordens (1414-1438), hg. v. P. G. Thielen, Marburg 1958, S. 4f.
6
GStAPK, XX. HA, OF 164, f° 34r-36v.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
Ortsname
Godrienen
Barken
Podellen
Korckinen
Prappelen
Spanden
Aweiden (ausgestrichen)
Balweniken
Liepnicken
Ramsen
Dopsattel
Barsen
Sollecken
Patranken
Deteyn
Perwilten
Kopainen
Wargitten
Poplitten
Legnitten
Dagwitten
Laukitten
Maiden
Kamnicken
Pokarben
Woymin
Wendelau
Droskin
Kalgen
Karplauken
203
Bauernhaken
59
22
6½
9½
15½
5½
5½
9½
25½
18
9½
29
27½
28
28
38
4
27
25
10½
4
14
7½
Dienste
3
3
10
4
4
3
5
4
1
3
6
19 (davon ein Dienst
ausgestrichen)
1
3
1
2
2
204
Joachim Stephan
Ortsname
Bauernhaken
Royko villa
Korschelken
Summa
Dienste
2
2
396 (statt 428,5)
77
Editionsrichtlinien
Da nach Auffassung des Bearbeiters nicht nur die einzelnen Handfesten einen Wert
als historische Quelle besitzen, sondern auch der Zusammenhang, in dem sie überliefert wurden, werden sie im Folgenden in der Reihenfolge wiedergegeben, in der sie
im Handfestenbuch der Komturei Brandenburg erscheinen. Um die Benutzung zu
erleichtern, wurden nicht nur die bislang ungedruckten, sondern alle im Handfestenbuch im Kammeramt Huntenau verzeichneten Handfesten als Regest gegeben.7
Dabei wurden die Regesten in Anlehnung an die Publikation der Regesten aus
dem Ordensfolianten 95 und der Handfesten des Komtureibuches Elbing folgendermaßen gestaltet:8
In der ersten Zeile des Regestes finden sich Angaben über das Ausstellungsdatum, den Ausstellungsort, das Blatt, auf dem die Handfeste im Komtureibuch zu
finden ist, sowie die laufende Nummer der Handfeste, die vom Bearbeiter vergeben
wurde. Darauf folgt das eigentliche Vollregest, die Wiedergabe des Rechtsinhaltes der
Handfeste. Bis auf die Namen von Ordensgebietigern, deren Schreibweise in der Literatur standardisiert wurde, werden alle Namen in der originalen Schreibweise des
Komtureibuches wiedergeben, was durch Kursivdruck kenntlich gemacht wurde. Die
ebenfalls kursiv gesetzten originalen Ortsnamen wurden nach Möglichkeit identifiziert und in Klammern hinzugefügt.
Auf den Rechtsinhalt folgen die formalen Urkundenteile in der Reihenfolge,
in der sie in der Handfeste erscheinen. Die Ankündigung des Siegels des Ausstellers
im Urkundentext wird vermerkt. Die Datumszeile wird im originalen Wortlaut aufgeführt, mit Ausnahme der Jahreszahlen, die mit arabischen Ziffern wiedergegeben
7
Vgl. K. Neitmann, Überlegungen zur archivalischen Erschließung von spätmittelalterlichen und frühneuzeitlichen Amtsbuchüberlieferungen, in: Archive und Forschung. Referate des 73. Deutschen Archivtags
2002 in Trier, Siegburg 2003, S. 71-90 (= Der Archivar. Mitteilungsblatt für deutsches Archivwesen,
Beiband 8). Für eine chronologische Ordnung der Handfesten bei einer eventuellen Fortsetzung des
Preußischen Urkundenbuches plädiert dagegen: B. Jähnig, Möglichkeiten zur Fortführung des Preußischen Urkundenbuches, in: Stand, Aufgaben und Perspektiven territorialer Urkundenbücher im östlichen
Mitteleuropa, hg. v. Winfried Irgang und Norbert Kersten. Marburg 1998 (= Tagungen zur Ostmitteleuropa-Forschung, 6), S. 29-37.
8
K. Neitmann, Handfesten des Hochmeisters Michael Küchmeister im Ordensfolianten 95 aus den Jahren 1417 bis 1420, in: Altpreußische Geschlechterkunde. Neue Folge. Blätter des Vereins für Familienforschung in Ost- und Westpreußen 38 (1990), S. 403-430, hier S. 403f. J. Stephan, Die Handfesten
des Elbinger Komtureibuches, in: Jahrbuch für die Geschichte Mittel- und Ostdeutschlands 54 (2008),
S. 97-160, hier S. 100f.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
205
wurden. Korrigierte Datumsangaben wurden in eckige Klammern gesetzt. In der Zeugenreihe werden die Zeugen in der originalen Schreibweise angeführt. Die häufigsten
Amtsbezeichnungen wurden folgendermaßen abgekürzt:
Gk.
Hktr.
HM
Ktr.
LM
OM.
OSp.
OTr.
Tr.
Großkomtur
Hauskomtur
Hochmeister
Komtur
Landmeister
Oberster Marschall
Oberster Spittler
Oberster Trappier
Treßler
Anschließend folgt wörtlich die Überschrift, unter der die Handfeste in das Komtureibuch eingetragen wurde. Schließlich folgt gegebenenfalls die Angabe, wo die Handfeste bereits gedruckt oder als Regest gegeben wurde.
Die Handfesten in chronologischer Reihenfolge:
Datum
1284 März 8.
1285 April 30.
1290 Februar 14.
1296 April 26.
1304 September 14.
1323 April 9.
1323 April 9.
1328 Oktober 18.
1335 o.T.
1336 Juli 22.
1340 Oktober 18.
1340 Oktober 21.
1341 August 9.
1341 August 9.
1343 Mai 15.
1343 Juni 22.
Ort
o.O.
Elbing
Brandenburg
o.O.
Brandenburg
o.O.
o.O.
Marienburg
Kreuzburg
o.O.
Brandenburg
Königsberg
Königsberg
Königsberg
Brandenburg
o.O.
Blatt
(f° 111r)
(f° 114v-115v)
(f° 110rv)
(f° 101r)
(f° 106r)
(f° 100rv)
(f° 120v-121r)
(f° 102r)
(f° 117v)
(f° 98r)
(f° 111v)
(f° 108v-109r)
(f° 98r)
(f° 101r)
(f° 103v-104r)
(f° 98v)
Nummer
Nr. 57
Nr. 74
Nr. 55
Nr. 17
Nr. 39
Nr. 15
Nr. 90
Nr. 23
Nr. 85
Nr. 8
Nr. 60
Nr. 50
Nr. 7
Nr. 18
Nr. 30
Nr. 10
206
Datum
1346 August 17.
1347 Februar 22.
1347 März 23.
1348 April 12.
1350 Mai 28.
1352 November 11.-18.
1352 November 23.
13[5]5 Oktober 14.
1355 November 11.
1358 Oktober 24.
1358 Oktober 24.
1359 Juli 5.
13[51-59] Juli 13.
1363 Februar [9.]
1364 Februar 11.
1365 Februar 11.
1365 August 6.
1365 September 8.
1366 Januar 3.
1367 Mai 4.
1367 Mai 9.
1367 August 31.
1367 Oktober 15.
1367 November 12.
1367 Dezember 22.
1370 August 24.
1370 September 20.
1371 August 3.
1371 September 9.
1372 Juli 19.
1374 Oktober 28.
1373 Dezember 13.
Joachim Stephan
Ort
o.O.
o.O.
Marienburg
Marienburg
o.O.
o.O.
o.O.
Marienburg
o.O.
Kreuzburg
Kreuzburg
Brandenburg
o.O.
Königsberg
Brandenburg
Kreuzburg
Brandenburg
Balga
o.O.
Brandenburg
Tapiau
Königsberg
Marienburg
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
Brandenburg
Knauten
o.O.
Marienburg
Blatt
(114rv)
(f° 121v)
(f° 103r)
(f° 113v)
(f° 116r)
(f° 101v)
(f° 109v)
(105v)
(f° 111r)
(f° 114v)
(f° 117v)
(f° 106v-107r)
(f° 101v)
(f° 106v)
(f° 112r)
(f° 95r)
(f° 107v)
(f° 120v)
(f° 117r)
(f° 94r)
(f° 95rv)
(f° 113r)
(f° 102v)
(f° 103v)
(f° 121v)
(f° 103r)
(f° 117r)
(101v)
(f° 98v)
(f° 109v)
(f° 116r)
(f° 108v)
Nummer
Nr. 72
Nr. 93
Nr. 28
Nr. 69
Nr. 76
Nr.19
Nr. 52
Nr. 37
Nr. 58
Nr. 73
Nr. 86
Nr. 42
Nr. 20
Nr. 41
Nr. 62
Nr. 4
Nr. 46
Nr. 89
Nr. 84
Nr. 1
Nr. 5
Nr. 66
Nr. 25
Nr. 29
Nr. 95
Nr. 26
Nr. 83
Nr. 21
Nr. 9
Nr. 53
Nr. 77
Nr. 49
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
Datum
1374 Oktober 28.
1374 Oktober 31.
13[7]6 Juli 8.
1378 August 10.
1380 Dezember 13.
1381 April 7.
1381 April 7.
1381 April 10.
1381 Juli 25.
1381 August 19.
1382 Mai 25.
1382 August 15.
1384 Februar 9.
1384 Februar 11.
1384 Februar 22.
1384 April 26.
1385 Mai 10.
1385 Juni 11.
1386 Dezember 5.
1386 Mai 25.
1386 Januar 25.
1386 Januar 21.
1386 Januar 21.
1386 März 23.
1386 Dezember 21.
1386 August 10.
1386 September 29.
1387 Dezember 13.
1387 Dezember 13.
1388 Oktober 30.
1388 Dezember 13.
1389 Januar 17.
Ort
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
Kreuzburg
o.O.
o.O.
o.O.
Kobbelbude
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
Kobbelbude
Kreuzburg
o.O.
Marienburg
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
Brandenburg
o.O.
o.O.
207
Blatt
(f° 120r)
(f° 120r)
(f° 121v)
(f° 113r)
(f° 104r)
(f° 116r)
(f° 117r)
(f° 114r)
(f° 116v)
(f° 107v-108r)
(f° 111rv)
(f° 104r)
(f° 101v)
(f° 103r)
(f° 106rv)
(f° 116v-117r)
(f° 112v)
(f° 104v)
(f° 99r)
(f° 115v)
(f° 100v)
(f° 105r)
(f° 105rv)
(f° 107v)
(f° 112r)
(f° 113v)
(107rv)
(111v-112r)
(f° 94rv)
(f° 110v)
(f° 116v)
(f° 104v)
Nummer
Nr. 87
Nr. 88
Nr. 94
Nr. 67
Nr. 31
Nr. 78
Nr. 82
Nr. 70
Nr. 80
Nr. 47
Nr. 59
Nr. 32
Nr. 22
Nr. 27
Nr. 40
Nr. 81
Nr. 64
Nr. 33
Nr. 11
Nr. 75
Nr. 16
Nr. 35
Nr. 36
Nr. 45
Nr. 63
Nr. 68
Nr. 44
Nr. 61
Nr. 2
Nr. 56
Nr. 79
Nr. 34
208
Joachim Stephan
Datum
1390 Juni 23.
1390 August 10.
1389 August 12.
1389 September 1.
1390 Mai 11.
1390 Juni 19.
1390 Juni 21.
1390 Juni 24.
1390 Juni 24.
1390 Juli 10.
1390 August 10.
1391 Februar 26.
1392 Februar 24.
1392 Dezember 15.
1393 Dezember 8.
Ort
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
o.O.
Natangen
Marienburg
Marienburg
Blatt
(f° 94v-95r)
(f° 99r)
(f° 108r)
(109v-110r)
(f° 114r)
(f° 100r)
(f° 95v)
(f° 109r)
(f° 121r)
(f° 106r)
(f° 121r)
(f° 102v)
(f° 112v-113r)
(f° 107r)
(f° 99v)
Nummer
Nr. 3
Nr. 12
Nr. 48
Nr. 54
Nr. 71
Nr. 14
Nr. 6
Nr. 51
Nr. 91
Nr. 38
Nr. 92
Nr. 24
Nr. 65
Nr. 43
Nr. 13
(94) dis sint der freyen briffe des kammeramtz zcu Huntenaw
1367 Mai 4.
Brandenburg
(f° 94r)
Nr. 1
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
Naglauden erblich 7 Hufen 6 Morgen in angewiesenen Grenzen beim Dorf Trodelyn
(Trudelmel) frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Sein Wergeld wird auf 30 Mark
festgesetzt. Dafür soll er nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: zcu Brandenburg ... 1367 ... am dinstage nach suntage misericordia.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Sweder von Pelland, Tr.; Kune von Hatzenstein,
Ktr. zu Brandenburg; Nicclas, Kaplan des HMs.; Erwin von Kruftele, Marquard von Larheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: dis ist der von Trodelyn.
Druck: PrUB 6, 532.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1387 Dezember 13.
209
o.O.
(f° 94rv)
Nr. 2
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verkauft mit Zustimmung seiner
Brüder den getreuen Brüdern Ditterich Naglaudin und Hannus erblich 4½ Haken zu
Trudelin (Trudelmel) in angewiesenen Grenzen und gibt sie ihnen ihrem alten Gut
daselbst zu Trudelino zum selben Recht zu Hilfe, damit sie dem Orden besser dienen
können. Außerdem verleiht er ihnen die Gnade, dass die Leute, die sie auf die besagten 4½ Haken setzen, ihre Holzung zum Eigenbedarf zusammen mit den Einwohnern
des Ordensdorfers Codrynen (Godrienen) haben sollen. Vergehen ihrer Leute in den
Gutsgrenzen werden vom Orden gerichtetet, doch die Gerichtsgefälle sollen ihnen
erblich gehören. Auch die Weide, die sie von alters mit denen von Codrinen hatten,
sollen sie weiterhin ungehindert nutzen dürfen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1387 ... am tage Lucie virginis.
Zeugen: Dittrich von Rode, Hausktr.; Wyprecht von Valczaw, Waldmeister; Fredrich von
Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: dis gehort zcu dem vorgeschreven gute.
1390 Juni 23.
o.O.
(f° 94v-95r)
Nr. 3
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen der
Brüder den getreuen Sabarthin sowie Tautarymme und Jacob, dessen Vettern, erblich
11 Haken zu Kalien (Kalgen) in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten, Zinsen und
bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit
in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt, zudem erhalten sie freie Fischerei im habe (Haff ) mit den gemeinen Freien des Gebietes.
Vom Krug daselbst erhalten sie jährlich 1½ Mark. Totschlag auf dem Gebiet des Gutes
und von ihren Leuten wird vom Orden gerichtet, doch erhalten sie den dritten Pfennig. Sollten sie das Gut teilen wollen, so soll Sabarthe die Hälfte und Thauterymme
und Jocob die andere Hälfte haben.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 ... am abend sante Johannis Baptiste.
Zeugen: Dittrich vom Rode, Hausktr.; Ditterich vom Notberg, Waldmeister; Gunther von
Guntersperg, Fischmeister; Hannus Rabe; Heinrich Marsc; Hannus Roder, Kumpan des
Ktrs.
Überschrift: diser ist uber 11 hoken czu Kalien.
1365 Februar 11.
Kreuzburg
(f° 95r)
Nr. 4
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat seiner Mitgebietiger dem Prayder erblich 4 Hufen zu Carpo (Karplauken) in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und
210
Joachim Stephan
bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in
Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: czu Crutzburg am dinstag nach Scolastice virginis ... 1365.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Swider von Pelland, Tr.; Kuno von Hatczenstein;
Nicclas, Kaplan des HMs.; Erwin von Cruftele, Marquard von Larheim, Kumpane des
HMs.
Überschrift: diser ist der von Carpo.
Druck: PrUB 6, 347.
1367 Mai 9.
Tapiau
(f° 95rv)
Nr. 5
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
Hanniken erblich 7 Hufen weniger 10 Morgen zu Angelniken (Kammnicken) bei den
Grenzen des Dorfes Mansveld (Mahnsfeld) in angewiesenen Grenzen. Dafür soll er
mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: zcu Tapiow ... 1367 am suntage Jubilate.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Henning Schindekop, OM.; Swedir von Pelland,
Tr.; Kune von Hatzkenstein, Ktr. zu Brandenburg; Nicclas, Kaplan des HMs.; Erwin von
Cruftele, Marquard von Larhein, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist der von Angelniken.
Druck: PrUB 6, 536.
1390 Juni 21.
o.O.
(f° 95v)
Nr. 6
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder den getreuen Brüdern Tungen und Wayniken erblich 9 Hufen weniger 6 Morgen im Feld Warpein und einen Haken zu Pappelin (Poplitten) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden nach
Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt und sie erhalten erblich das Recht, mit den
anderen gemeinen Freien freie Fischerei im habe (Haff ) zu haben. Außerdem erhalten
sie das Recht, einen Teich zu stechen, auch falls die Uferbefestigung auf das Ordensgebiet übergreifen sollte. Die Ordensuntertanen, die in ihrer Nachbarschaft wohnen,
sollen diesen Teich ebenfalls als Tränke nutzen dürfen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am nehestyn dinstag vor Johannis Baptiste.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Dittrich vom Notberg, Waldmeister; Hannus Rabe;
Johann Grunwalt, Pfleger zu Kobbelbude; Hannus Rod[er], Kumpan des Ktrs.
Überschrift: dis ist uff Warpein.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
211
(f° 96—97 leer)
1341 August 9.
Königsberg
(f° 98r)
Nr. 7
HM Dietrich von Altenburg verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen
Brüdern Nadraw, Kunkoni und Hankoni 3 Haken erblich im Feld Aweidin (Aweiden)
in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: datum et actum in Kunigsperg ... 1341 in vigilia sancti Laurencii martiris.
Zeugen: Lutolfus Kunig, Gk.; Hako, Marschall; Siffridus de Zcikten, Spittler und Ktr. zu
Elbing; Sanderus de Kornre, Trappier und Ktr. zu Christburg; Theodericus de Spira, Ktr.
zu Balga; Heinricus de Ebleibe, Ktr. zu Brandenburg; Jo Wernikonis, Vogt des Samlandes;
Hinricus, Kanoniker der Samländischen Kirche, Kaplan des HMs.; Hinricus de Cranchfel,
Jo de Falkenstein, Kumpane des HMs.; Enoten und Johannes, Notare des HMs.
Überschrift: diser ist uber Aweidin.
Druck: PrUB 3.384.
1336 Juli 22.
o.O.
(f° 98r)
Nr. 8
Der Ktr. von Brandenburg Heinrich Ebeleben verleiht auf Befehl des HMs. Dietrich
von Altenburg Nadrawe, Hannix und Cuneke erblich einen halben Haken zum selben
Recht wie ihr Gut. Außerdem erhalten sie die Erlaubnis, 7 Morgen ihrer Wiesen in
Acker zu verwandeln, und wenn in Zukunft ihre Güter vermessen werden sollten, so
sind diese 7 Morgen als Wiese und nicht als Acker zu vermessen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1336 in die beate Marie Magdalene.
Zeugen: Wernherus, Waldmeister; sowie die Brüder Adolfus, Conemundus und Lupoldus.
Überschrift: additio ad predicta bona.
1371 September 9.
Brandenburg
(f° 98v)
Nr. 9
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
Hanusse erblich vier Haken frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit zu Ewedin (Aweiden) in angewiesenen Grenzen. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll
er dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: zcu Brandenburg 1371 an der mittwoche nach nativitas Marie.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Gunther von Hohenstein, Ktr. zu Brandenburg;
Nicclas, Kaplan des HMs.; Reinhard von Elnir, Kune von Libenstein, Kumpane des HMs.
212
Joachim Stephan
Überschrift: dis ist Hannus von Awedin.9
1343 Juni 22.
o.O.
(f° 98v)
Nr. 10
HM Ludolf König verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem getreuen Kunarwo
erblich 3 Haken im Feld Awedin (Aweiden) frei von Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll er dem Orden in
Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1343 proxima domenica ante Johannis Baptiste.
Zeugen: Hinricus de Bovonentis, Gk.; Hinricus de Eblebein, Ktr. zu Brandenburg; Heroldus, Ktr. zu Leunenburg; Heinrich, Kanoniker im Samland, Kaplan des HMs; Hinricus de
Kranefeld, Jo de Falkensteyn, Kumpane des HMs.; Saulus, Notar des HMs.
Überschrift: dis ist Kunarwen von Awedin.10
1386 Dezember 5.
Marienburg
(f° 99r)
Nr. 11
HM Konrad Zöllner von Rotenstein verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger
dem getreuen Fridrich von Sampoten erblich 27 Hufen und 4¾ Morgen in angewiesenen Grenzen auf den Feldern Carpaw (Karplauken) und Ragaw (Ragau), die Hannike
Manstens gehört hatten, frei von Zehnten, Zinsen und bäuerlicher Arbeit. Sollte bei
einer Nachmessung weniger als die besagten 27 Hufen und 4¾ Morgen gefunden werden, so ist der Orden nicht verpflichtet das nachzubessern. Das Gut haben die Ehefrau von Hannike Manstens und ihr ältester Sohn dem Orden aufgegeben, da sie über
600 Mark schuldig waren und es vorzogen, auf das Gut zu verzichten, als die Schuld
zu bezahlen. Fridrich erhält außerdem das große und kleine Gericht über seine Leute
innerhalb der Grenzen des Gutes. Allerdings richtet der Orden, aber die Gerichtsgefälle fallen Friedrich zu. Die Gerichtsgefälle von Gästen und dem Straßengericht behält
sich der Orden vor. Außerdem erhält Friedrich das Recht, seine Bauern zu kulmischem
Recht anzusetzen und im habe (Haff ) nach Landesgewohnheit zu Eigenbedarf zu fischen. Sein Wergeld wird auf 60 Mark festgesetzt. Dafür soll er dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Marienburg ... 1386 ... an sand Nicclas abend.
Zeugen: Cuno von Libenstein, Gk.; Cunrad von Wallenrod, OM.; Siffrid Walpod von Bassenheim, OSp. und Ktr. zu Elbing; Heinrich Gans, OTr.; Ulrich Hachingperg, Tr.; Mertin,
Kaplan des HMs.; Wernher von Tettinge, Cuncze von Lichtenstein, Kumpane des HMs.
Überschrift: dise ist hern Fridrichs von Sampoten.
9
Awedin über Nerwundin geschrieben.
Am Rand das Zeichen ^ und folgender Text, der sich auf Handfeste Nr. 18 bezieht: verte duo folia et
scribe Awaydin.
10
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1390 August 10.
213
o.O.
(f° 99r)
Nr. 12
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden beurkundet, dass er mit Rat und
Willen seiner Brüder dem getreuen Frederich von Sapothin (Seepothen) erblich das
Erbe, das Tungin gehörte, verkauft hat. Das Gut ist bei Ragow (Ragau) gelegen und
grenzt an das alte Gut des Fredrich und wird ihm seinem Dienst in Ragow zu Hilfe zum
selben Recht wie dieses verliehen. Wenn Frederich dem Orden dient, so soll er einen
Knecht mit einem Panzer mitführen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 ... am tag Laurencii.
1393 Dezember 8.
Marienburg
(f° 99v)
Nr. 13
HM Konrad von Jungingen verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem getreuen Barthus erblich 30 Hufen. 17 Hufen im Felde zu Jenseo (Schwanis) und 13 im
Felde zu Kleynne Perronke (Klein Park) in angewiesenen Grenzen zu kulmischem
Recht als Dienstgut. Von jedem Pflug soll er einen Scheffel Weizen und einen Scheffel
Roggen, von jedem Haken einen Scheffel Weizen und als Rekognitionszins ein Pfund
Wachs und einen Kölner oder fünf preußische Pfennige zu Martini geben. Er erhält
das das Gericht über seine Leute und die Gerichtsgefälle innerhalb der Grenzen des
Gutes. Ausgenommen ist das Straßengericht, das sich der Orden vorbehält. Rechtsstreitigkeiten zwischen ihm oder seinen Leuten und Ordensuntertanen sollen vor dem
Komtur im Richthof gerichtet werden, damit ein jeder bei seinem Recht bleibe.11
Siegelankündigung.
Gegeben: 1393 ... an unser frouwen conceptionis czu Marienburg.
Überschrift: Barthus von Jenseo.
1390 Juni 19.
o.O.
(f° 100r)
Nr. 14
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Vollmacht seiner Brüder dem getreuen Herman erblich 4 Haken zu Laukithin (Laukitten) in angewiesenen
Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen dem Orden in Heerfahrten und Burgenbau
dienen. Außerdem soll er Holzung und Viehweide mit dem Dorf daselbst haben. Sein
Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am nehesten suntag vor Jo Baptiste.
Zeugen: Dittrich vom Rode, Hauskt; Dittrich von Notberg, Waldmeister; Hanus Rabe, Fridrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Herman von Laukithin.
11
Stark verblast, Lesung unsicher.
214
Joachim Stephan
1323 April 9.
o.O.
(f° 100rv)
Nr. 15
LM Friedrich von Wildenberg verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem Johani
dicto Poleida 11 Hufen 9 Morgen, die ihm vom ehemaligen Ktr. zu Brandenburg Gebehardo de Mansvelt [1309-1313] angewiesen wurden. Damit in Zukunft keine Zweifel
über die Grenzen dieses Gutes entstehen, werden sie folgendermaßen beschrieben:
ausgehend vom Hof, in dem Jo Poleida wohnt, zur Brücke, die über das Wasser oder
den Fluss führt, der Bersapele genannt wird, dann den Fluss entlang bis zur einem
großen Wall, der den Wald und die Damerow teilt, und diesen Wall entlang bis zum
Weg, der zur Stadt (civitatem) führt, die Sintyn (Zinten) genannt wird. Dann diesen
Weg zurück bis zum Tor des Dorfes, das Ligeniten (Legnitten) genannt wird, beim
Hof, den besagter Johannes Poleide bewohnt. Vergehen von Personen, die er auf seinem
Gut ansetzt, sollen vom Orden gerichtet werden, aber die Hälfte der Gerichtsgefälle
soll dem Johannes Poleida und seinen Erben zufallen. Der Besitz derer, die auf seinem
Grund ohne Erben sterben, soll ihm ganz zufallen. Außerdem erhält er erblich einen
Garten und Wiesen, die ihm vom erwähnten Bruder Gebehard de Mansfelt angewiesen
wurden, sowie das Recht im Haff (mari recenti) zu Eigenbedarf zu fischen, allerdings
nicht mit großen Netzen. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll er
dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Zeugen: Henricus de Sentzkowe, Ktr. zu Brandenburg: Rutgerus,12 Hausktr. zu Brandenburg; sowie die Brüder Leo, Alf, 13 Fridrich de Libencelle und Jo de Swatzpurg.
Gegeben: actum et datum anno domini 1323 V° Idus Aprilis.
Überschrift: diser ist Johan von Poleida.
1386 Januar 25.
o.O.
(f° 100v)
Nr. 16
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Heinrich 4 Haken zu Lipeniken (Liepnicken) in angewiesenen
Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden
mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird
auf 30 Mark festgesezt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 an Sand Pawels tag als er bekart wart des heiligen apostels.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Guntersperg, Fischmeister;
Fridrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.,
Überschrift: diser ist Henrich von Lipeniken.
(f° 101) dieser briff sal steen am IX blate do ein spatium ist gelosen.
12
In der zweiten Abschrift der Urkunde auf folio 120v fälschlich Sentgerus.
In der zweiten Abschrift Als mit einem Kürzungszeichen.
13
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1296 April 26.
215
o.O.
(f° 101r)
Nr. 17
Der LM Meinhard von Querfurt beurkundet, dass er mit Rat und Willen der Brüder
dem Prußen Pansdin erblich 2 Haken im Feld Slunien (Kalgen) frei von den apostolischen Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit verliehen hat. Dafür soll er dem
Orden mit Pferden und prußischen Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Zeugen: Bertoldus Bruhanc, Ktr. in Königsberg; Ortoldus, Vogt im Samland; Arnestus,
Kumpan des LMs.
Gegeben: 1296 VI kalendis maii.
Überschrift: dis ist uber 2 hokin zcu Slunien.
1341 August 9.
Königsberg
(f° 101r)
Nr. 18
HM Dietrich Burggraf von Altenburg verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem
getreuen Namir erblich 3 Haken im Feld Aweidin in angewiesenen Grenzen frei von
Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Dafür soll er dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: datum et actum in Konigsperc ... 1341 in vigilia sancti Laurencii martiris.
Zeugen: Lutolfus Kunig, Gk.; Hako, Marschall; Siffridus de Zcikten, Spittler und Ktr. zu
Elbing; Sanderus de Kornre, Trappier und Ktr. zu Christburg; Theodericus de Spira, Ktr. zu
Balga; Henricus de Ebeleibe, Ktr. zu Brandenburg; Johannes Wernikonis, Vogt im Samland;
Heinricus, Kanoniker der Samländischen Kirche und Kaplan des HMs.; Henricus de Kranchfel, Johannes de Falkensteyn, Kumpane des HMs.; Enoch und Johannes, Notare des HMs.
Überschrift: dis ist Namir von Awedin.14
Druck: PrUB 3, 384.
1352 November 11.-18.
o.O.
(f° 101v)
Nr.19
Der Ktr. von Brandenburg Erwin von Stockheim beurkundet, dass Tulnego einen viertel Haken zu Aweden (Aweiden) von Nalinken gekauft hat, den er nach dessen Tod
erblich besitzen soll.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1352 infra octavas beati Martini confessoris.
Überschrift: dis ist czu kauft zcu dem vorgeschrevin.
14
Am Rand das Zeichen ^, das auf die Handfeste Nr. 10 verweist.
216
Joachim Stephan
13[51-59] Juli 13.
o.O.
(f° 101v)
Nr. 20
Der Ktr. von Brandenburg Erwin von Stockheim [1351-1359] beurkundet, dass sein
Vorgänger Heinrich von Ebleiben mit Zustimmung der ältesten Brüder dem Scudden
und seinen Brüdern erblich einen halben Haken auf dem Feld zu Awedin (Aweiden)
frei zum selben Recht wie sein altes Gut gab.
Zeugen: Conemunt, Waldmeister; Wernher von Wertheim.
Gegeben: 1300 etc. an sendte Margareten tag.
Überschrift: dis gehort auch darczu.
1371 August 3.
o.O.
(101v)
Nr. 21
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein bestätigt, dass Wissegede von
Awedin mit seiner Zustimmung 1 Haken von Kunekyn von Awedin gekauft hat. Kuneke darf aber 3 Morgen auf Lebenszeit bebauen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1371 ... an sand Stepphani tage als er gefunden wart.
Überschrif: dis gehort auch dorczu.
Druck: PrUB 6, 924.
1384 Februar 9.
o.O.
(f° 101v)
Nr. 22
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Hannus Leywin erblich 1 Haken im Feld zu Aweidin (Aweiden)
in angewiesenen Grenzen seinem ersten Dienst zu Hilfe, damit er dem Orden besser
dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1384 an dem nehesten dinstage nach circumdederunt me.
Überschrift: dis gehort auch darczu.
1328 Oktober 18.
Marienburg
(f° 102r)
Nr. 23
HM Werner von Orseln verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem getreuen
Nassauder Muntiloni und seinem Bruder Namir, Possancizem, Nerio, Tulegede, dem
Sohn seines Bruders, Plensken und seinem Bruder Atnemo und ihren rechtmäßigen
Erben und Nachfolgern erblich Güter im Feld Awedin (Aweiden) frei von apostolischen Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit in folgenden Grenzen: Ausgehend
von dem Graben bis zu dem Ort, wo sich die Felder Ponartin (Ponarth) und Aweidin
scheiden, von dort bis zu einer gezeichneten Erle, von der Erle weiter bis zu einem
gezeichneten Obstbaum, dann zurück zu einer Eiche, die oben beschnitten und von
Steinen umgeben ist, bis zu einer anderen Eiche in einem Sumpf, wo sich ein Weiden-
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
217
gebüsch (rubetum salicuum) befindet. Weiter dem Flüsslein dieses Sumpfes entlang bis
zu dem Antrutz genannten Wald, von dort weiter bis zu einer Linde, wo ein anderer
Fluss in diesen Wald fließt, und zurück dieses Flüsslein entlang bis zu einer mit einem
Kreuz gezeichneten Eiche, von dort bis zu einem nahen Weg, diesen Weg bis zu einer
Eiche bei einer Brücke, die Eiche steht auf einem kleinen Berg im Sumpf, von dort
aus den Fluss entlang, der dort fließt, bis zu einem Dameraw genannten Eichenwald
und von dort zu einer mit einem Kreuz bezeichneten Eiche, von dort aus durch den
Sumpf zu einem Stein und weiter zu dem Graben, der bei den Wiesen der Vorgenannten verläuft. Die Wiesen sollen innerhalb ihrer Grenzen liegen, und sie erhalten sie so,
wie sie sie vorher besessen haben. Sie und die Bauern des Dorfes Aweiden sollen ihre
Herden zusammen weiden lassen, aber sie sollen keine Wiesen in den Äckern der Bauern haben. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür sollen sie dem Orden mit
Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Zeugen: Fridericus de Wildenberg, Gk.; Hermannus, OSp. und Ktr. zu Elbing; Condradus
Kessilberg, Tr.; Luderus de Brunswig, OTr. und Ktr. zu Christburg, preceptores principales
domus nostre Marienburg; Rutcherus de Talheym, Ktr. zu Brandenburg; Gotfridus de Heineberg, Ktr. zu Königsberg; Theodericus de Aldinburg, Ktr. zu Balga; Siffridus de Hoenstein,
Kumpan des HMs.
Gegeben: datum et actum Marienburg ... 1328 indictione XII in die sancti Luce ewangeliste.
Überschrift: diser ist Nassauden und seinem bruder von Aweidin.
1391 Februar 26.
o.O.
(f° 102v)
Nr. 24
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Brüdern Hindreo, Weiniken und Wayseln erblich 3 Haken
zu Aweidin (Aweiden), die Hannus Nadrotyn daselbst gehört hatten, frei von Zinsen,
Zehnten und bäuerlicher Arbeit in angewiesenen Grenzen zum selben Recht und mit
demselben Wergeld, wie das bisher Hannus Nadrotyn und seine Erben besessen haben.
Dafür sollen die genannten Waynike, Hindreo und Waissel dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1391 ... am suntag Oculi.
Zeugen: Gunther von Guntersperg, Hausktr.; Ditrich vom Notberg, Waldmeister; Hannus
Roder, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: dis ist Hindreo und sinen brudern zcu Aweidin.
1367 Oktober 15.
Marienburg
(f° 102v)
Nr. 25
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
Wargitten erblich 2 Haken auf dem Felde zu Awedyn (Aweiden) in angewiesenen
218
Joachim Stephan
Grenzen frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Sein Wergeld wird auf 30 Mark
festgesetzt. Dafür soll er nach Landesgewohnheit dem Orden in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Gegeben: Marienburg ... 1367 am fritag vor Galli.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Sweder von Pelland, Tr.; Kune von Haczenstein,
Ktr. zu Brandenburg; Nicclas, Kapplan des HMs.; Erwin von Cruftele, Marquard von Larheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist Wargitten uber Awedin.
Druck: PrUB 6, 594.
1370 August 24.
o.O.
(f° 103r)
Nr. 26
Der Ktr von Brandenburg Gunther von Hohenstein bestätigt den Verkauf eines Hakens durch Peter Nadrowins von Awedin (Aweiden) an Jocob Worgikkens für 15 Mark.15
Den Haken überlässt der Ktr. dem genannten Jocob und seinen Brüdern zu einem
Dienst zu ihrem alten Gut.
Gegeben: 1370 ... an sand Bartho[lomeus] tage.
Zeugen: Hannus Rabe, Hausktr.; Gerhard, Waldmeister; Poppe von Regenstein; Albrecht
von Hoenstein; Kune von Libenstein, Kumpan des Ktrs.
Siegelankündigung.
Überschrift: diser gehoert zcu dem vorgeschrevin.
Druck: PrUB 6, 860.
1384 Februar 11.
o.O.
(f° 103r)
Nr. 27
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von [Wenden] gibt mit Rat und Willen seiner
Brüder den getreuen Brüdern Mathesio und Michel erblich einen Haken im Feld Awedin (Aweidin) bei ihrem ersten Dienst gelegen in angewiesenen Grenzen, damit sie
dem Orden besser dienen können.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1384 ... am nehsten donirstage nach circumdederunt.
Überschrift: diser gehort auch zcu dem vorgeschreven.
1347 März 23.
Marienburg
(f° 103r)
Nr. 28
HM Heinrich Dusemer verleiht mit Rat seiner Brüder den Brüdern Minautyn und
Jacobo 4 Hufen und 5 Morgen am Fluss Frissching frei von Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und Waffen, die in Preußen
üblich sind, in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark
festgesetzt.
15
Im PrUB fälschlich 20 Mark.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
219
Siegelankündigung.
Zeugen: Wynricus de Knyprod, Gk.; Jo de Langerak, Tr.; Richwinus Specht, Hausktr. zu Marienburg; Jo, Kaplan des HMs.; Erwinus de Stockheim, Jo Falkenstein, Kumpane des HMs.;
Paulus und Henricus, Notare des HMs.
Gegeben: Marienburg 1347 ... feria quinta ante palmarum.
Überschrift: diser ist Minawten und Jacobs vam Frissching.
Druck: PrUB 4, 155.
1367 November 12.
o.O.
(f° 103v)
Nr. 29
Der Ktr. von Brandenburg Kuno von Hachenstein verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Jakob und Henricus, seinem Brudersohn, eine halbe Hufe bei
ihrem Erbe an dem Feld zu Lypenik (Liepnicken) zum selben Recht wie ihr anderer
Dienst diesem zu Hilfe.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1367 ... am fritag nach Martini.
Zeugen: Emmelrich von Stocheim, Hausktr.; Gerhart, Waldmeister; Kune Libenstein, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser gehort czu dem vorgeschreven.
Druck: PrUB 6, 602.
1343 Mai 15.
Brandenburg
(f° 103v-104r)
Nr. 30
HM Ludolf König verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Brüdern
Stengaude, Tustim und Slowot erblich den Drittteil der Güter Kalien (Kalgen) in angewiesenen Grenzen zu kulmischem Recht. Von jedem Pflug in diesen Gütern sollen
sie einen Scheffel Weizen und einen Scheffel Roggen und von jedem Haken einen
Scheffel Weizen und als Rekognitionszins einen Kölner oder 5 preußische Pfennige
und ein Pfund Wachs, das Markpfund genannt wird, zu Martini geben. Vergehen ihrer
Bauern auf ihrem Gut werden vom Orden gerichtet, wobei dem Orden die Hälfte der
Gerichtsgefälle und die andere Hälfte den genannten Brüdern Stengaude, Tustym und
Slowot zufallen soll. Wenn ein Bauer auf ihren Gütern ohne Erbe stirbt, so erhält der
Orden die Hälfte und die genannten Brüder die andere Hälfte des Nachlasses. Dafür
sollen die genannten Brüder dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und
Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: datum et actum in Brandenburg ... 1343 feria quarta proxima post dominica qua
cantatur Cantate.
Zeugen: Hinricus de Boveten, Gk.; Hinricus Thusmer, Ktr. zu Straßburg; Hinricus de Ebleiben, Ktr. zu Brandenburg; Jo Nothaft, Ktr. zu Birglau; Fridericus de Rynstein, Ktr. zu Althaus;
Hinricus, Kleriker der Diözese Samland und Kaplan des HMs.; Hinricus de Cranchfeld, Jo
de Falkenstein, Kumpane des HMs.; Johannes und Saulus, Notare des HMs.
Überschrift: dise ist Stengaude und seiner bruder zcu Kalyen.
220
Joachim Stephan
1380 Dezember 13.
Kreuzburg
(f° 104r)
Nr. 31
Der Ktr. von Brandenburg Albrecht Herzog von Sachsen verleiht auf Anordnung des
HMs. Wynrich von Kniprode und mit Rat und Willen der Brüder dem getreuen Milucken, Kämmerer zu Huntenau, erblich zu einem Dienst zwei Erbe und Güter, eines zu
Aweden (Aweiden) und eines zu Kalien (Kalgen). Sollten seine Erben die Güter teilen,
so sollen sie nach Landesgewohnheit davon dienen; solange sie es nicht teilen, sollen
sie davon nur einen Dienst leisten.
Zeugen: Hannus Rabe, Hausktr.; Gunther von Swartzpurk, Kumpan des Ktrs.; Guntersperg,
Pfleger zu Domnau.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1380 in die Lucie virginis zcu Crutzburg.
Überschrift: diser ist uber dasselb gut und auch uber einiz zcu Awedyn.
1382 August 19.
o.O.
(f° 104r)
Nr. 32
Der Ktr. von Brandenburg Albrecht Herzog von Sachsen beurkundet, dass er mit Rat
und Willen seiner Brüder Milucken, dem ehemaligen Kämmerer von Huntenau, erblich 6 Hufen in angewiesenen Grenzen bei Huntenau verkauft hat. Die 6 Hufen befinden sich dort, wo der alte Richthof gelegen hat und werden ihm zum selben Recht wie
sein altes Gut verliehen, damit er dem Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1382 am dinstage nach unser frauen tag wurtzwy.
Zeugen: Dittrich Keczer, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Graf von Sein, Kumpan des
Ktrs.
Überschrift: diser gehort auch darzcu.
1385 Juni 11.
o.O.
(f° 104v)
Nr. 33
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Brüdern Jone und Thorucken erblich 6 Hufen in den Feldern
des Dorfes Corseen (Korschelken) in angewiesenen Grenzen und ein Teil der Güter
Taut[ar]ynne, die ihr Vater seit alters besaß, frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher
Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit
in Heerfahrten und Burgenbau dienen. In Anbetracht ihrer treuen Dienste wird ihr
im alten Brief genanntes Wergeld von 16 Mark auf 30 Mark erhöht. Ihr alter Brief soll
nicht mehr gültig sein.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1385 an sand barnabas tag des heiligen apostel.
Zeugen, Dittrich von Rodde, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Guntersperg, Kellermeister;
Johan Sein, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diese ist Jone und Thorucken von Corseen (Korschelken).
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1389 Januar 17.
221
o.O.
(f° 104v)
Nr. 34
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Miluken erblich 1½ Hufen und 2 Haken zu Patranken (Patranken) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür
soll er dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten
und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1389 am tage sand Anthonii.
Zeugen: Ditrich vom Rodde, Hausktr.; Wiprecht von Valczow, Waldmeister; Fridrich von
Zolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Milucken von Patranken.
1386 Januar 21.
o.O.
(f° 105r)
Nr. 35
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Thomas Wormyn erblich 6 Hufen in angewiesenen Grenzen zu
Carpaw (Karplauken), wie er sie von alters her besessen hat, frei von Zinsen, Zehnten
und bäuerlicher Arbeit. Der Ktr. hat auf seine Bitte alle alten Briefe gebrochen und
diesen neuen Brief geschrieben. Der Ktr. hat Thomas mit seinem Vetter Guncze so geteilt, dass Thomas die 6 Hufen erblich in seinen Grenzen besitzen soll. Sollten bei einer
späteren Vermessung weniger als 6 Hufen gefunden werden, so ist der Orden nicht verpflichtet das nachzubessern. Dafür soll Thomas dem Orden nach Landesgewohnheit
mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wir auf
30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 am tage Agneten virginis.
Zeugen: Ditterich von Rodde, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Guntersperg, Fischmeister;
Fredrich von Czolr, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Thomas Wormyn uber 6 hubin zcu Carpolo.
1386 Januar 21.
o.O.
(f° 105rv)
Nr. 36
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Gunczen Wormyn erblich 7 Hufen zu Carpaw (Karplauken) in
angewiesenen Grenzen, wie er sie von alters her besessen hat, frei von Zinsen, Zehnten
und bäuerlicher Arbeit. Der Ktr. hat auf seine Bitte alle alten Briefe gebrochen und
diesen neuen Brief geschrieben. Außerdem hat der Komtur ihn mit seinem Vetter Thomas Wormyn so geteilt, dass Guncze 7 Hufen in seinen Grenzen erblich besitzen soll.
Sollten bei einer späteren Vermessung weniger als 7 Hufen gefunden werden, so ist
der Orden nicht verpflichtet das nachzubessern. Dafür soll Guncze dem Orden nach
222
Joachim Stephan
Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Sein Wergeld wir auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 am tage Agneten virginis.
Zeugen: Ditterich vom Rodde, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Guntersperg, Fischmeister;
Cuncze von Gotinstete, Pfleger zu Domnau; Fredrich von Czolr, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Gunczen Wormyn daselbst.
13[5]5 Oktober 14.
Marienburg
(f° 105v)
Nr. 37
HM Winrich von Kniprode erneuert mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger den
Brüdern Pecze und Bartholomews sowie den Söhnen ihres Bruders Slawotis und Kirstan ihre Handfeste und verleiht ihnen wie einst HM Luther von Braunschweig fünf
Hufen auf dem Feld Dapsidil (Dopsattel) frei von bäuerlicher Arbeit mit großem und
kleinem Gericht, doch soll der Ktr. zu Brandenburg in den Gütern richten und ihnen
die Hälfte der Gerichtsgefälle geben. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und
Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sie sollen gemeine Viehweide mit ihren Nachbarn haben, außerdem erhalten sie das Recht in den
Gewässern innerhalb ihrer Grenzen zu fischen mit Angeln und allerlei Netzen, aber
ohne Wehr. Außerdem erhalten sie die Gnade, dass, falls sie ohne männlichen Erben
sterben sollten, ihre nächsten weiblichen Verwandten das Gut zum gleichen Recht wie
sie besitzen sollen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: Marienburg ... 1365 an der mitwochen vor sandte Gallen tag.16
Zeugen: Hinrich von Boventin, Gk.; Johan von Langerak, Tr.; Wicpold, Kaplan des HMs.;
Wolf von Beldersheim, Rabe von Papenheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: dise ist Pecze und synem bruder zcu Daupsadils.
1390 Juli 10.
o.O.
(f° 106r)
Nr. 38
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder den getreuen Herman Hubenig und Jacob, Geschwistern, erblich die 3 Haken
in angewiesenen Grenzen, die sie von Werniken zu Doupsidel (Dopsattel) gekauft haben, zum gleichen Recht wie ihr altes Gut daselbst, damit sie dem Orden besser dienen
können. Außerdem hat er Herman und Jacob gestattet, 6 Hufen, die zu ihrem Dienst
gehört hatten, den Einwohnern des Ordensdorfes Mansvelt (Mahnsfeld) zu verkaufen.
Die Einwohner von Mansvelt sollen von den 6 Hufen dem Haus Brandenburg einen
ewigen Zins zahlen, wie die ihnen darüber vom Orden ausgestellten Briefe besagen.
16
Die Umdatierung ergibt sich daraus, dass der als Kumpan genannte Wolf von Beldersheim von 1360
bis 1374 als Gk. bezeugt ist und der als Gk. genante Heinrich von Bovenden dieses Amt von 1352 bis
1359 inne hatte.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
223
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am nehesten suntag vor Margareten.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Dittrich von Notberg, Waldmeister; Hannus Roder,
Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser gehort zcu dem vorgeschriven.
1304 September 14.
Brandenburg
(f° 106r)
Nr. 39
LM Konrad Sack bestätigt mit Rat und Willen seiner Brüder den Söhnen des Prußen
Grude erblich 2 Haken im Feld Doupsadel (Dopsattel) frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden mit prußischen Waffen in Heerfahrten und
Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Zeugen: G. de Lichtenhain, Ktr. zu Brandenburg; G. de Mansfeld, Kumpan des Ktrs. zu
Brandenburg; H. de Weder, Ktr. zu Nessau.
Gegeben: Brandenburg ... 1304 XVIII kalendris octobris.
Überschrift: diser ist Grude von Daupsidel.
1384 Februar 22.
o.O.
(f° 106rv)
Nr. 40
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Tuynen erblich 1 Haken im Feld des Dorfes Daupsadel (Dopsattel) frei von Zehnten, Zinsen und bäuerlicher Arbeit seinem ersten Dienst zu Hilfe,
damit er dem Orden besser dienen kann. Außerdem wird aus besonderer Gnade sein
Wergeld auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1384 ... an sandte Peters tag kathedra.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Wiprecht, Waldmeister; Johan von Seyn, Kumpan
des Ktrs.
Überschrift: dis gehort zcu dem vorgeschriven.
1363 Februar [9.]
Königsberg
(f° 106v)
Nr. 41
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat seiner Mitgebietiger dem Heiniken erblich 13 Hufen zu Bardyn, die vier im Gut gelegenen Werder eingerechnet, in angewiesenen Grenzen zu magdeburgischem Recht. Dafür soll er dem Orden mit einem
Platendienst in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Kunigsperg am sunnabende17 vor Scolastice.
17
Fälschlich für vorabend
224
Joachim Stephan
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Johan Schindekop, OM.; Swider von Pelland, Tr.;
Kune von Hatczensteyn, Ktr. zu Brandenburg; Nicclos,18 Kaplan; Daniel von Menden, Conrad von Calmente, Kumpane des HMs.
Überschrift: dis ist Heinken von Bardyn.
Druck: PrUB 6, 109.
1359 Juli 5.
Brandenburg
(f° 106v-107r)
Nr. 42
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger den getreuen Brüdern Fritczen und Staniken erblich die Hälfte des Feldes Claywis und den
Brüdern Nadrowen und Astioten und den Kindern ihres Bruders Gunder, den Brüdern
Cuneken und Werniken, erblich die andere Hälfte des Felds Claywis in seinen Grenzen
frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit mit Ausnahme eines Hakens, den der Orden
behalten will. Er verleiht ihnen das kleine Gericht in ihrem Gut, aber das große Gericht, das an Hals oder Hand geht, behält sich der Orden vor. Dafür sollen sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau
dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Als Rekognitonszins sollen sie ein
Markpfund Wachs und 5 Königsberger Pfennige zu Martini geben.
Siegelankündigung.
Gegeben: Brandenburg an dem fritage nach Petri und Pauli ... 1359.
Zeugen: Siffrid von Dahemila, OM.; Wernher von Rundorff, OTr.; Erwin von Stocheim,
Ktr. zu Brandenburg; Wicpold, Kaplan des HMs.; Rudcher von Elner, Rabe von Papenheim,
Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist Fritczen uf Clawys.
1392 Dezember 15.
Marienburg
(f° 107r)
Nr. 43
HM Konrad von Wallenrod erneuert dem getreuen Friczen seine von Winfried von
Kniprode erteilte Handfeste [Nr. 42], deren Siegel beschädigt war. Angesichts seiner
treuen Dienste und da er seine Rechte vor dem dem HM und dessen Mitgebietigern
beweisen konnte, verleiht er ihm mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger erblich
4 Hufen und 13 Morgen an dem Vrisschinge (Frisching) und 4 Morgen Wald außerhalb seines Gutes in angewiesenen Grenzen zu magdeburgischem Recht seinem alten
Gut zu Hilfe, damit er dem Orden besser dienen kann. Außerdem erhält er aus besonderer Gnade das Recht der freien Fischerei im Frisschinge innerhalb der Grenzen seines
Gutes. Allerdings darf er keine Wehr in den Fluß legen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1392 am suntag nach Lucie ... czu Marienburg.
18
Fälschlich für Wicbold.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
225
Zeugen: Wilhelm von Helfenstein; Gk.; Wernher von Tettingen, OM.; Siffrid Walpot von
Bassenheim, OSp. und Ktr. zu Elbing; Johan Schonfeld, Ktr. zu Brandenburg; Peter, Kaplan
des HMs.; Pawel Rulman von Sinczich, Ulrich von Jungingen, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist des vorgeschriven Fritczen.
1386 September 29.
o.O.
(107rv)
Nr. 44
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen der
Brüder den getreuen Friczen, Clauken, Wilken, Peter, Werniken von Konothin einen
Haken daselbst, wie sie und ihre Vettern ihn von alters her in angewiesenen Grenzen
besessen haben, zum selben Recht wie ihr altes Gut, damit sie dem Orden besser dienen können. Da sie bisher noch keinen Brief darüber besaßen, wurde der Ktr. vom
geistlichen Manne Kuno von Liebenstein, Gk., informiert.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 am tage Michaelis.
Überschrift: diser gehort zcu dem vorgeschriven gute.
1386 März 23.
o.O.
(f° 107v)
Nr. 45
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden beurkundet, dass mit seinem Wissen und seinem Willen Fritcze von dem Frisschinge von Kuniken und Werniken erblich 2 Haken zu Konothin in angewiesenen Grenzen gekauft hat. Angesichts seiner
Verdienste verleiht der Ktr. ihm mit Rat und Willen seiner Brüder die 2 Haken zum
selben Recht wie sein Gut, damit er dem Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 am nehestin fritag vor Oculi.
Zeugen: Ditrich von Rodde, Hausktr.; Fridrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist auch desselbin Fritczen.
1365 August 6.
Brandenburg
(f° 107v)
Nr. 46
HM Winrich von Kniprode bestätigt Bartholomeus eine halbe Hufe, die er zu 6 Hufen
in dem Frisschinge erhalten hatte. Die 6 Hufen hatte er weggetauscht und die halbe
Hufe behalten.
Siegelankündigung.
Gegeben: Brandenburg ... 1365 an der mitwochen nach sente Dominici tage.
Überschrift: dis bekentnusse ist auch des vorgeschriven Fritczen.
Druck: PrUB 6, 392.
226
Joachim Stephan
1381 August 15.
o.O.
(f° 107v-108r)
Nr. 47
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Geheiß des HMs.
Winrich von Kniprode und mit Rat und Willen seiner Brüder dem getreuen Drowonen erblich 10 Haken auf dem Feld zu Laukiten (Laukitten), die einst Kunike von Aweden besessen hatte, in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten, Zinsen und bäuerlicher
Arbeit. Dafür soll er dem Orden mit Pferden und Harnisch nach Landesgewohnheit
in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Zur Beglaubigung hat Ktr. Herzog Albrecht von Sachsen sein Siegel an diesen Brief
gehängt.
Gegeben: 1381 assumptionis Marie.
Zeugen: Dittrich von Katz, Hausktr.; Tettingen, Pfleger zu Barten; B[ra]ndenb[ur]g, Pfleger
zu Domnau, Wiprecht, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: ditz ist Drowonen zcu Laukiten (Laukitten).
1389 August 12.
o.O.
(f° 108r)
Nr. 48
Der Ktr. zu Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Jekil erblich 4 Haken zu Lepayn (Kopainen), wie er sie von alters
her besessen hat, in angewiesenen Grenzen. Sollte bei einer späteren Nachmessung weniger gefunden werden, so ist der Orden nicht verpflichtet das nachzubessern. Dafür
soll er dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten
und Burgenbau dienen. Er soll das Gut frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit besitzen. Sein Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1389 am nehsten donrstag nach Laurentii.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Wiprecht von Valczaw, Waldmeister; Gunter von
Guntersperg, Fischmeister; Fredrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: dis ist von Lepayn Jekils.
1373 Dezember 13.
Marienburg
(f° 108v)
Nr. 49
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat seiner Mitgebietiger Kirstan und Mattis
erblich 10 Hufen und 3 Haken in dem Delbene (Albehnen) in angewiesenen Grenzen zu kulmischem Recht. Ihr Wergeld wird wie in ihren alten Briefen auf 60 Mark
festgesetzt. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und
Burgenbau dienen. Außerdem sollen sie von jedem Pflug einen Scheffel Korn und einen Scheffel Weizen und von jedem Haken einen Scheffel Weizen sowie als Rekognitionszins ein Pfund Wachs und einen Kölner oder 5 preußische Pfennige zu Martini
geben.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
227
Siegelankündigung.
Gegeben: Marienburg ... 1373 in sand Lucian tag.
Zeugen: Wolferam von Beldersheim, Gk.; Rudcher von Elnir, OM.; Ulrich Fricke, OSp. und
Ktr. zu Elbing; Conrad Czolner, OTr. und Ktr. zu Christburg; Sweder Pelland, Tr.; Gotfrid
von Linden, Ktr. zu Balga; Nicclas, Kaplan des HMs.; Bernhart von Elner, Kune Lib[enstein],
Kumpane des HMs.
Überschrift: disser ist Kirstan und Mattis von Delbenen.
1340 Oktober 21.
Königsberg
(f° 108v-109r)
Nr. 50
HM Dietrich Burggraf von Altenburg verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem
getreuen Stantiken erblich 1½ Haken im Feld Genitz (Schwanis),19 das zum Dietheinem genannten Dorf gehört, und 1½ Hufen und 3 Morgen im Wald zwischen zwei
Flüssen hinter dem Dorf, das Prusteinen (Rippen) genannt wird, frei von Zehnten und
dem Joch bäuerlicher Arbeit. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll
er dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten und
Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Kunigsperg ... 1340 die XI miliis virginis.
Zeugen: Lutolfus Kunig, Gk.; Hako, Marschall; Theodericus de Spira, Komtur von Balga;
Jo Wernikonis, Vogt im Samland; Jo Boemus, Vogt des Bischofs des Samlands; Henricus von
Rechtern, Hausktr. zu Königsberg; Jo und Otto, Herzöge von Braunschweig; Cristanus, Kanoniker der Pomesanischen Kirche und Kaplan des HMs; Fridricus de Spangenberg; Ebirhardus Griff; Henricus de Cranichfeld, Jo de Falk[enstein], Kumpane des HMs.; Enoch und
Jo, Schreiber des HMs.
Überschrift: dis ist Stantiken von Gencze.
Druck: PrUB 3, 338.
1390 Juni 24.
o.O.
(f° 109r)
Nr. 51
Der Ktr. zu Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Mertyn von Banducken erblich 5 Haken zu Deteinen in angewiesenen Grenzen zum selben Recht wie sein Gut seinem Dienst zu Hilfe, damit er dem
Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am tage sand Jo Baptise.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Dittrich vom Notberg, Waldmeister; Hannus Rabe;
Hannus Roder, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser gehort zcu dem vorgeschreven gute.
19
Im PrUB Thenitz, wobei der Bearbeiter bei der Lesung des ersten Buchstabens unsicher war.
228
Joachim Stephan
1352 November 23.
o.O.
(f° 109v)
Nr. 52
Der Ktr. von Brandenburg Emmelrich von Stockheim verleiht mir Rat und Willen
seiner Brüder dem getreuen Trutin angesichts seiner Armut zu seinem alten Acker erblich einen Haken auf dem Feld zu Perapilen (Prappeln) in angewiesenen Grenzen frei
von Zehnten, Diensten und anderer bäuerlicher Arbeit. Dafür soll Trutin dem Orden
vom alten Acker und von diesem Haken mit Hengsten und Waffen nach Landesgewohnheit in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1352 ... an sand Clementis tage.
Zeugen: Cunemunt, Hktr.; Hinrich Taba, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: disser gehort zcu dem vorgeschreven gute.20
1372 Juli 19.
Knauten
(f° 109v)
Nr. 53
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein beurkundet, dass die frommen
Leute Haneke Mastin, junge Fritcze von Kunetyn, Irutze von Armynne, Wernike von
Perapilen, bekannt haben, dass der ehemalige Ktr. von Brandenburg Emmelrich von
Stockheim [1351-1359] erblich Elnuk von Perapilen das Gut, das Assagaus, seinem
Vetter, gehört hatte, unter der Bedingung verlieh, dass er dessen zwei Töchter aussteuert und zu Manne gibt. Da er das getan hat, verleiht der Ktr. dem genannten Elnuk
von Parapilen erblich das Gut, das einst seinem Vetter Assagaus gehört hatte, zu einem
Dienst zu seinem alten Gut, damit er dem Orden besser dienen möge.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1372 ... am mantag for Maria Magdalena im hove zcu Knauthen.
Überschrift: diser gehort denselbin an.
1389 September 1.
o.O.
(109v-110r)
Nr. 54
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem Abedang erblich 4 Haken zu Perapelin (Prappeln), die er teils von alters
besaß und teils vom Orden gekauft hat, in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten,
Zinsen und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden nach Landesgewohnheit mit
Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird auf
30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1389 ... am tage sand Egidii.
20
Am Rand: vor steet dy [ha]ntfest dy czu [d]em gute geho[ret] an [dem] IX blatt. Mehre Buchstaben des
Vermerks, der sich auf Handfeste Nr. 17 oder 18 bezieht, sind offensichtlich später abgeschnitten worden.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
229
Zeugen: Ditrich vom Rode, Hktr.; Wiprecht, Waldmeister; Marsilius von Risenburg, Kellermeister; Fridrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Abedang von Perapilen.
1290 Februar 14.
Brandenburg
(f° 110rv)
Nr. 55
LM Meinhard von Querfurt verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem Bussoni
und dem Hertwigo für ihre treuen Dienste gegenüber dem Deutschorden das Feld Pocarwe (Pokarben), dessen Grenzen genau beschrieben werden. Das Feld grenzt an das
Feld der Deutschordensbrüder in Brandenburg und die Güter des Theoderici de Pinna
(Pinnau) und des Eckehardi. Unter anderem dienen zur Grenzbeschreibung eine Naskantite genannte Sperre (clausura) im Fluss Morcha (Morke), der Sumpf Garwoniten
und die Wiese Kilpe. Die Güter sollen 60 Hufen umfassen. Sollten es mehr sein, so
soll das Übermaß den genannten Brüdern zufallen, sollten es weniger sein, so ist der
Orden verpflichtet das nachzubessern. Die Güter werden ihnen mit dem Ertrag des
Zehnten und dem hohen und niederern Gerichten erblich zu kulmischem Recht verliehen Der Orden behält sich das Straßengericht vor, die Gerichte über private Straßen wie Holzwege und Pfade sollen aber ihnen gehören. Dafür sollen sie dem Orden
in Heerfahrten und Burgenbau in den Ordensländern Samie (Samland), Nathangie
(Nathangen), Warmie (Ermland), Barthie (Barthen), Pogzanie (Pogesanien), Pomezanie (Pomesanien) mit einem gedeckten Ross (dextrario falerato) dienen, solange sie die
Güter ungeteilt besitzen.
Siegelankündigung.
Zeugen: Bertoldus Ghanen,21 Ktr. zu Königsberg; Theodericus de Spira, Ktr. zu Tapiau; Ludwigus de Schip, Ktr. zu Brandenburg; Guntherus de Swartzpurg; Jo Saxo; Cunradus Saccus;
Jo de Stasforde; Albertus, Hausktr. zu Brandenburg.
Gegeben: 1290 in die beati Valentini martyris.
Überschrift: diser ist der von Pokarwen.
Druck: PrUB 1.2, 557.
1388 Oktober 30.
Brandenburg
(f° 110v)
Nr. 56
HM Konrad Zöllner von Rotenstein verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger
erblich dem Gerlach von Sparwyn 11 Hufen weniger einen Morgen auf dem Feld Mayden (Maiden) sowie eine Hufe und einen Morgen Wiesen bei der Trumpe in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Aus besonderer Gnade erhält
er das kleine Gericht über seine Leute und den dritten Pfennig des großen Gerichts,
das sich der Orden vorbehält. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll
er nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau
dienen.
21
Verschrieben für Bruhaven.
230
Joachim Stephan
Siegelankündigung.
Gegeben: uff unserm huse Brandenburg ...1388 ... am freitag nehst vor aller heiligen tag.
Zeugen: Kunrad von Wallenrod, Gk.; Siffrid Walpod von Bassenheim, OSp. und Ktr. zu Elbing; Ulrich Hachinberger, Tr.; Fridrich von Wenden, Ktr. zu Brandenburg; Mertyn, Kaplan
des HMs.; Cuncze von Lichtenstein, Johan von Ridern, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist Gerlachs von Sparwin (Sperwienen).
1284 März 8.
o.O.
(f° 111r)
Nr. 57
LM Konrad von Thierberg bestätigt dem Prußen Blywot und seinen Erben die Verschreibung Ludwigs, des ehemaligen Landmeisters von Preußen [1264-1269], über
das Feld Wundilauches (Wendelau) im Tausch für das Feld Ardilouches (Groß-Karschau). Da das Feld damals nicht mit klaren Grenzen gekennzeichnet wurde, sollen
sie es in den Grenzen besitzen, die der Komtur von Balga Dietrich von Speyer durch
Umreiten mit den Nachbarn festgesetzt hat. Dafür sollen sie Dienst mit den üblichen
Waffen leisten. Was sie durch die Apostasie des Landes an Schaden erleiden, soll ihnen
der Orden ersetzen. Sollten sie getötet werden, so ist Hals durch Hals und Hand durch
Hand zu lösen. Allerdings ist es ihren Verwandten freigestellt, ob sie stattdessen Geld
akzeptieren wollen. Sollten sie bei jemandem Besitz entdecken, der ihnen im Krieg
abhanden kam, so können sie diesen durch Eid beweisen und wiedergewinnen. Sollten
die Ordensbrüder das Feld mit ihnen vertauschen wollen, so soll es ihnen an einem
besseren Ort ersetzt werden.
Siegelankündigung.
Zeugen: Meiniko, Ktr. zu Brandenburg; Helwicus, Vogt in Natangen; Ditricus, Vogt im
Samland.
Gegeben: 1284 octavo Idus Martii.
Überschrift: ditz ist uber Wundelauken.
Druck: PrUB 1.2, 435.
1355 November 11.
o.O.
(f° 111r)
Nr. 58
Der Ktr. von Brandenburg Emmelrich von Stockheim beurkundet, dass Henneke Blewotine und seine Brüder Rutcher und Claus vor ihm offenbart haben, dass ihnen zu
ihrem alten Acker ein kleines Gut gegeben wurde, damit sie besser dienen können. Sie
baten den Ktr., dass er das Feld messen lasse. Dabei wurden 16 Morgen gefunden, über
die er ihnen diesen Brief ausstellt. Sollten bei einer Nachmessung weniger als 16 Morgen gefunden werden, so ist der Orden nicht verpflichtet das nachzubessern. Sollte
später ein Brief über die Vergabe dieses Gutes gefunden werden, so soll dieser ungültig
sein.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1355 ... an sand Mertens tag.
Überschrift: diser gehort darzcu.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1382 Mai 25.
231
o.O.
(f° 111rv)
Nr. 59
Der Ktr. von Brandenburg Albrecht von Sachsen verkauft mit Rat und Willen seiner
Brüder den Brüdern Haniken und Mertyn erblich vier Hufen auf dem Feld Bluwotinen (Wendelau) in angewiesenen Grenzen. Die vier Hufen stoßen an ihr altes Erbe zu
Blowatin und heißen Lauctin (Lauck); sie werden ihnen zum selben Recht wie ihr altes
Gut verliehen, damit sie dem Orden besser dienen können.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1382 penthecostes.
Zeugen: Dittrich von Katz, Hktr.; Wiprecht, Waldmeister; grave von Seyn, Kumpan des
Ktrs.; Hermann Melow, Brandenburg.
Überschrift: diser gehort auch darczu.
1340 Oktober 18.
Brandenburg
(f° 111v)
Nr. 60
HM Dietrich von Aldenburg verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Brüdern Tulekoite und Neydotz 3 Haken im Feld Wenkene im Kammeramt Slunie
(Kalgen) frei von Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Brandenburg … 1340 in die Sancti Luce ewangeliste.
Zeugen: Lutolfus Kunig, Gk.; Hinricus Ebeleibe, Ktr. zu Brandenburg; Kunemunt de Alhusen, dessen Kumpan; Thomas de Cunczingen, Hktr. zu Brandenburg; Alf de Humum, Hinricus de Plauen, Wernherus de Wirdir, Jesco de Schoneberg, Konventualen daselbst; Cristanus,
Kanoniker der Pomesanischen Kirche; Hinricus de Cranchfelt.
Überschrift: diser ist Tulekoite von Wenkene.
Druck: PrUB 3, Nr. 334.
1387 Dezember 13.
o.O.
(111v-112r)
Nr. 61
Der Komtur von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen
seiner Brüder den getreuen Marquard und Lubard erblich 2½ Haken zu Spandino
(Spandienen) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in
Heerfahrten und Burgenbau dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1387 am tage Lucie virginis.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hktr.; Wiprecht von Valczow, Waldmeister; Fredrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Marquard von Spandino.
232
Joachim Stephan
1364 Februar 11.
Brandenburg
(f° 112r)
Nr. 62
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
Diwitten 2 Haken auf dem dem Feld zu Ramsien (Ramsen) frei von Zinsen, Zehnten
und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden
und Waffen dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Brandenburg am suntag invocavit 1364.
Zeugen: Wolferam von Beldirsheim, Gk.; Swider von Pelland, Tr.; Cune von Hatzensteyn,
Ktr. zu Brandenburg; Nicclas, Kaplan des HMs.; Erwin von Cruftele, Marquard von Larheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser ist Dywitten von Ramsien.
Druck: PrUB 6, 247.
1386 Dezember 21.
o.O.
(f° 112r)
Nr. 63
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Sandar erblich 4 Haken zu Lypeniken (Liepnicken) in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten, Zinsen und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau
dienen. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 an sand Thomas tag des heiligen apostels.
Zeugen: Dittrich von Rodde, Hktr.; Wiprecht von Valtz, Waldmeister; Fridrich von Czolrn,
Kumpan des Ktrs.
Überschrift: deser ist Sander Leiczman von Lypeniken.
1385 Mai 10.
Kreuzburg
(f° 112v)
Nr. 64
Der Ktr. von Brdb. Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder
dem getreuen Nicclos Maldemien erblich 3 Haken im Dorf Lyppeniken (Liepnicken) in
angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er
dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen
in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1385 an dem abend unsers herrn uffart zcu Cruczburg uff unsern huse.
Zeugen: Dittrich vom Rode, Hktr.; Wiprecht, Waldmeister; Johan von Sein, Kumpan des
Ktrs.
Überschrift: diser ist Nicclos Maldemien von Lippniken.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
1392 Februar 24.
233
Natangen
(f° 112v-113r)
Nr. 65
HM Konrad von Wallenrode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger den
Brüdern Hartman und Hannus, Sandaus Söhnen, erblich 11 Haken zu Kalien (Kalgen) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Aus
besonderer Gnade verleiht er ihnen freie Fischerei im habe (Haff ), wie sie die anderen
Freien im Gebiet Brandenburg haben, die am Haff sitzen. Außerdem sollen sie den
dritten Pfennig von Totschlag und Wunden haben, aber die Ordensbrüder richten darüber. Der Krug daselbst soll ihnen jährlich 1½ Mark zinsen. Ihr Wergeld wird auf
30 Mark festgesetzt und das Gut soll in nicht mehr als 3 Teile geteilt werden. Dafür
sollen sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1392 an sendte Mattis tage des heiligen apostels in unserm hofe Natangin.
Zeugen: Wilhelm von Helfenstein, Gk.; Conrad von Jungingen, Tr.; Arnold von Burgelon,
Ktr. zu Balga; Fridrich von Wenden, Ktr. zu Brandenburg; Peter, Kaplan des HMs.; Ulrich
von Jungingen, Kumpan des HMs.
Überschrift: diser ist Hartmans und Hannus von Kalien.
1367 August 31.
Königsberg
(f° 113r)
Nr. 66
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger den Brüdern Milogeden, Napermaude und Tulne 5 Haken auf dem Feld zu Lypeniken (Liepnicken) frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Gegeben: Kunisperg am dinstage vor sente Egidien tag ... 1367.
Zeugen: Wolferam von Beldersh, Gk.; Henig Sindekop, OM.; Swider von Pelland, Tr.; Kune
von Haczenst[ein], Ktr. zu Brandenburg; Nicclas, Kaplan des HMs.; Erwin von Kruftele,
Marquard von Larheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: dis ist Milogeden und seinir bruder zcu Lypniken.
Druck: PrUB 6, 586.
1378 August 10.
o.O.
(f° 113r)
Nr. 67
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Geheiß des HMs.
Winfried von Kniprode und mit Willen seiner Brüder den getreuen Passiauten, Petirn
und Sanketz drei Hufen und drei Haken und 2½ Morgen auf dem Feld zu Roukow in
angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen
sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in Heerfahrten und
Burgenbau dienen. Sollten sie sich eines Tages teilen wollen, so sollen Posiaute und
Sanketz alles zu gleichen Teilen mit ihrem Vetter Montucke teilen.
234
Joachim Stephan
Siegelankündigung.
Gegeben: 1378 an send Lorencz tag.
Zeugen: Boslow von Hertungen, Hktr.; Albrecht von Hoenstein, Waldmeister; Swarczburg,
Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser ist Passiauten und siner bruder von Roukow.
1386 August 10.
o.O.
(f° 113v)
Nr. 68
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder den getreuen Brüdern Claus und Joniken 4 Haken im Feld zu Popelithin
(Poplitten) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen in
Heerfahrten und Burgenbau dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Aus
besonder Gunst erhalten sie das Recht, einen Gärtner auf das Gut zu setzen, dessen
palleide, falls er kinderlos sterben sollte, ihnen zufallen soll.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1386 am tag Laurentii.
Zeugen: Dittrich von Rodde, Hktr.; Heinricus Marsc, Pferdemarschall; Gunther von Gunthersberg, Fischmeister; Fridrich von Czolrn, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: dis ist Claus und Joniken von Popelithin.
1348 April 12.
Marienburg
(f° 113v)
Nr. 69
HM Heinrich Dusemer verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem Prußen
Supano im Dorf Ligeniten (Legnitten) drei Erbe. Das Erbe Kadavis, das Erbe Struttis
und das Erbe Worneitis sowie das, was einst zwischen den Gütern Theselim und dem
Flüsslein Bersopis vermessen (mensurationem) und von Konrad von Thierberg [12731277 oder 1284-1287] verliehen wurde, frei von Zehnten und Diensten. Dafür soll er
mit Lanzen und Brünnen in Heerfahrten und Burgenbau dienen. Sein Wergeld wird
auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Zeugen: Winrich Kniprode; Hermannus Kudorff, OSp.; Lodowicus de Wolkinburg, OTr.;
Johannes Langerak, Tr.; Jo, Kaplan; Wernherus de Brandis, Kumpan des Hms.
Gegeben: Marienburg ... 1348 sabbato ante palmarum.
Überschrift: diser ist Supan des prusen zcu Ligeniten.
1381 April 10.
o.O.
(f° 114r)
Nr. 70
Der Ktr. von Brandenburg Herzog Albrecht von Sachsen verleiht mit Rat seiner Brüder den getreuen Hartman und Girdune erblich 2½ Haken auf dem Feld Ligeniten
(Legnitten) in angewiesenen Grenzen zum selben Recht wie ihr sonstiges Gut, damit
sie dem Orden besser dienen können.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
235
Siegelankündigung.
Gegeben: 1381 an der mitwoche vor ostirn.
Zeugen: Ditrich von Kacze, Haustktr.; Guntersperg, Pfleger zu Domnau; Wiprecht, Kumpan
des Ktrs.
Überschrift: dis ist des vorgescreven und gehort darczu.
1390 Mai 11.
(f° 114r)
o.O.
Nr. 71
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verkauft mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Girdunen Suponyn zcu Ligenithin (Legnitten) erblich 1½ Haken
daselbst in angewiesenen Grenzen seinem Dienst zu Hilfe zum selben Recht wie sein
anderes Gut, damit er dem Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 ... am abend unsers herren hymelfart.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hausktr.; Fridrich von Zolr, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: diser gehort auch darzcu.
1346 August 17.
o.O.
(114rv)
Nr. 72
HM Heinrich Dusemer verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem getreuen
Thome erblich 12 Hufen im Feld Wirsedarne in angewiesenen Grenzen zu kulmischem Recht. Dafür soll er nach sechs Freijahren dem Orden mit Pferden und Waffen
in Heerfahrten und Burgenbau dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1346 in octava beati Laurentii martiris.
Zeugen: Hinricus de Boventen, Gk.; Fridricus de Spira, Tr.; Ebelinus Grife dictus; Jo, Kaplan
des HMs; Jo de Falk[enstein], Richwinus Specht, Kumpane des HMs.; Saulus und Paulus,
Notare des HMs.
Überschrift: dis ist Thomas von Wyrsedarne.
1358 Oktober 24.
Kreuzburg
(f° 114v)
Nr. 73
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat und Willen seiner Mitgebieter dem Kirstan Kilianyn erblich vier Hufen zu Wrissedarn seinem Gut zu Hilfe zum selben Recht
wie dieses, damit er dem Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Gegeben: Crutzburg ... 1358 an der mitwoche vor Symonis et Jude der aposteln tage.
Zeugen: Hinrich von Boventhin, Gk.; Sweder von Pelland, Tr.; Erwin von Stockheim, Ktr. zu
Brandenburg; Wigpold, Kaplan des HMs.; Rudcher von Elner, Rabe von Papenheim, Kumpane des HMs.
Überschrift: diser gehort zcu dem vorgescreven gute.
236
Joachim Stephan
1285 April 30.
Elbing
(f° 114v-115v)
Nr. 74
LM Konrad von Thierberg beurkundet auf Bitte seiner Lehensleute in Warmien (Ermland), nämlich Eckhardus, seine Söhne Nycolaus und Wernko, Burchard, Hartwich und
Nikolaus, sein Bruder, Kunzo, Wigandus, Ditricus Pynnouwe, Nicolaus von Vutenaw,
Liborius, Berthold, Henczo de Mul sowie Georius und sein Verwandter (germanus) Jo
aus Natangia (Natangen), dass sie ihre Güter erblich nach Kulmer Recht besitzen, allerdings mit Ausnahme des Berg- und Salzregals. Außerdem haben sie die großen und
kleinen Gerichte, aber ohne die Straßengerichtsbarkeit; auch sollen sie Todes- und
Verstümmelungsstrafen nicht ohne Zustimmung des Deutschen Ordens verhängen.
Im Frischen Haff (recenti mari) haben sie die Fischerei für ihren Eigenbedarf außer mit
dem nywat genannten Netz. Kriegsdienste und Burgenbau sollen sie mit leichten Waffen in Sambia (Samland), Natangia (Natangen), Barthia (Barthen), Pogezania (Pogesanien), Pomezania (Pomesanien) und Warmia (Ermland) leisten; außerhalb dieser
Gebiete nur, wenn sie es selbst wollen. Ihre Leute sind ebenso wie die des Deutschen
Ordens zum Kriegsdienst verpflichtet. Sie und diejenigen, die sie auf ihren Gütern
ansetzen, sollen von jedem Pflug ein Maß Weizen und Roggen, von jedem Haken ein
Maß Weizen zu Martini, und als Rekognitionszins einen Kölner oder 5 Kulmische
Pfennige und ein Pfund Wachs geben.
Siegelankündigung.
Zeugen: Helwicus de Goltbach, Marschall in Preußen; Albertus de Misna, Ktr. zu Königsberg; Menico de Quernford, Ktr. zu Brandenburg; Kuno, Ktr. zu Elbing; Theodericus, Ktr.
zu Christburg; Henricus de Wilenowe, Ktr. zu Marienburg; Hermannus de Schonenberg;
Landkomtur des Kulmerlandes; dessen Kumpan Rudolfus; Theodricus, Vogt des Samlands;
Conradus Stange; Guntherus de Swartzburg; Conradus Pincerna; Conradus Saccus.
Gegeben: tempore capituli nostri generalis celebrati in Elwingo anno dominice incarnationis
1285 pridie kalendas maii.
Überschrift: dis ist der von Mulen und us Ermland und Natangen.
Druck: Codex diplomaticus Warmiensis 1, 71; PrUB 1.2, 467.
1386 Mai 25.
o.O.
(f° 115v)
Nr. 75
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Arweiden und seinen Kindern Merawin, Heinken, Claws, Tulne,
Pet[ir] und Hannus, Brüder, erblich 4 Haken zu Degawityn (Dagwitten) in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen, Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen sie dem
Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen dienen. Ihr Wergeld wird auf
30 Mark festgesetzt. Aus besonderer Gnade erhalten sie freie Fischerei im habe (Haff )
und Viehweide und Holzung mit den Einwohnern des Dorfes Degawityn wie die anderen Freien daselbst.
Siegelankündigung.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
237
Gegeben: 1386 an dem tag Urbani.
Zeugen: Dittrich vom Rodde, Hktr.; Wiprecht, Waldmeister; Fridrich von Czolr, Kumpan
des Ktrs.
Überschrift: diser ist Arworden und seiner gebruder zcu Degawityn.
1350 Mai 28.
o.O.
(f° 116r)
Nr. 76
Der Ktr. von Brandenburg Heinrich von Ebleiben verleiht dem getreuen Nermox erblich 2 Haken für Acker und den dritten Haken für Wiesen auf dem Feld Saucio frei von
Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden nach Landesgewohnheit
mit Hengsten und Waffen dienen. Sein Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1350 an dem negsten tage des heiligen lichnams.
Zeugen: Heinrich von Taba, Hktr.; Konemunt, Waldmeister; Dithrich von Schonenberg,
Kumpan des Ktrs.
1374 Oktober 28.
o.O.
(f° 116r)
Nr. 77
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Geheiß des HMs.
Winfried von Kniprode den Brüdern Tulegeden und Tungato erblich 2 Haken zu Royko in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen
Tuleged und Tungato dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen
dienen. Ihr Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1374 ... an sunte Symonis et Jude tage.
Zeugen: Willem von Teclow, Hausktr.; Hannus Rabe, Pfleger zu Barthen; Albrecht von
Hoenstein, Waldmeister; Gunther von Swarczburg, Kumpan des Ktrs.
1381 April 7.
o.O.
(f° 116r)
Nr. 78
Der Ktr. von Brandenburg Herzog Albrecht von Sachsen verleiht verleiht mit Willen
seiner Brüder Tunguten, Hartwigin, Tideken und Hinczeken 3 Haken in angewiesenen
Grenzen auf dem Feld Royko ihrem Dienst zu Hilfe, damit sie dem Orden besser dienen können.
Gegeben: 1381 in die palmarum.
Siegelankündigung.
Zeugen: Dithrich, Hktr.; Gunther, Pfleger zu Domnau; Wiprecht, Kumpan des Ktrs.
238
Joachim Stephan
1388 Dezember 13.
o.O.
(f° 116v)
Nr. 79
Der Ktr. von Brandenbuurg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Gerlach von Sparwin 5 Hufen im Feld zu Mayden (Maiden) zum
selben Recht wie sein altes Gut daselbst, damit er dem Orden besser dienen kann. Aus
besonderer Gnade erhält er freie Viehweide in der Damprow, die ihm am nächsten
liegt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1388 an senthe Lucien tage.
Zeugen: Dithrich von Rodde, Hktr.; Wiprecht von Valczow, Waldmeister; Dithrich von Notberg, Pfleger zu Kayn; Ffredrich von Czolr, Kumpan des Ktrs.
1381 Juli 25.
Kobbelbude
(f° 116v)
Nr. 80
Der Ktr. von Brandenburg Herzog Albrecht von Sachen verkauft mit Rat und Willen
seiner Brüder den Brüdern Haniken und Mertin von Blewotin (Wendelau) das Erbe,
das Wuegaude daselbst besaß, zum selben Recht wie ihr alter Dienst, damit sie dem
Orden besser dienen können.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1381 an sant Jacobs tage zu Kobelbude.
1384 April 26.
Kobbelbude
(f° 116v-117r)
Nr. 81
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Petir 3 Haken und eine Hufe zu Doupsadil (Dopsattel), die der
Rusildinen gewesen sind, zum selben Recht wie sein altes Dienstgut zu Kuxditin (Kussiten). Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1384 am nesten dinstage vor Philippi und Jacobi zu Kobilbude.
Zeugen: Dithrich von Radde, Hausktr.; Johan von Seyn, Kumpan des Ktrs.; Wiprecht, Waldmeister.
1381 April 7.
o.O.
(f° 117r)
Nr. 82
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Anordnung des HMs.
Winrich von Kniprode und mit Rat der Brüder den getreuen Brüdern Alsunen, Meriko, Hanik, Nobutz und Bandunen erblich 8 Haken auf dem Feld Laukiten in angewiesenen Grenzen frei von Zinsen und Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen
sie dem Orden mit Pferden und Waffen nach Landesgewohnheit dienen. Ihr Wergeld
wird wie in ihrem Brief über ihr altes Gut auf 30 Mark festgesetzt. Zur Beglaubigung
läßt Herzog Albrecht von Sachsen sein Siegel an den Brief hängen.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
239
Gegeben: 1381 am palmtag.
Zeugen: Dithrich von Catz, Hausktr.; Gunthersberg, Pfleger zu Domnau; Wyprecht, Kumpan des Ktrs.
1370 September 20.
(f° 117r)
o.O.
Nr. 83
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein beurkundet, dass er den Brüdern
Alsunen, Meriko, Haniko, Nobucz und Bandunen 1 Hufe weniger 1½ Morgen in angewiesenen Grenzen zu ihrem alten Gut verkauft hat.
Siegelankündigung.
1370 an senthe Mathias obend des aposteln.
Zeugen: Hannus Rabe, Hausktr.; Gerhart, Waldmeister; Gunther von Swarczburg, Kumpan
des Ktrs.
1366 Januar 3.
o.O.
(f° 117r)
Nr. 84
Der Ktr. von Brandenburg Kuno von Hachenstein beurkundet, dass er dem Nadrowen
2 Haken auf dem Feld Wangeniken (Wangnicken) in angewiesenen Grenzen frei von
Zehnten und bäuerlicher Arbeit zum selben Recht wie sein Gut verkauft hat.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1366 am sonobende vor Ephyfanye.
Zeugen: Gotfryd vonn Vycheln; Hktr.; Gerhart, Waldmeister; Kune Libenstein, Kumpan des
Ktrs.
Druck: PrUB 6, 427.
1335 o. M. u. T.
Kreuzburg
(f° 117v)
Nr. 85
Der Ktr. von Brandenburg Erkenbrecht von Aldenberg beurkundet, dass er auf Bitten
von ...aus,22 Hannus, Nadrius, Clausio, Darsuno, Strencio, Mabuno, Tungetis, Sangeto,
Kirsutis, Cnysio, Mylayco, Tulnis und ihren Brüdern und Söhnen wegen ihrer Feinde,
nämlich Wissegaudis, Nakeo, Passiautis, Tulagedie, Cantos,23 Caltos, Wargaliten, Nawessio, Anyocs, Clensitis, Meraus, Kaysiris, Tungabuts, Nawaysas und ihre Brüder und Söhne, Frieden und Sicherheit errichtet und befiehlt. Sollten Wissegaudis und die Seinen
diesen Frieden verletzen, so sind sie mit der doppelten Buße zu bestrafen.
Gegeben: Cruczburg 1335 advocacie nostre subsigillo.
22
Ca. 6 Buchstaben unlesbar, evtl. ausgestrichen.
Lesung unsicher.
23
240
Joachim Stephan
1358 Oktober 24.
Kreuzburg
(f° 117v)
Nr. 86
HM Winrich von Kniprode erneuert mit Rat und Willen seiner Mitgebietiger dem
getreuen Nadrowe seinen alten Brief, den er verloren hat, und verleiht ihm erblich
3 Haken und 18 Morgen zu Wangnyken (Wangnicken) in angewiesenen Grenzen.
Sein Wergeld wird auf 30 Mark festgesetzt. Dafür soll er dem Orden mit Pferden und
Waffen dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Cruczeburg ... 1358 an der mitwochin vor Symonis et Jude.
Zeugen: Henricus von Boventhin, Gk.; Sweder von Pellant, Tr.; Erwin von Stockheim, Ktr. zu
Brandenburg; Wibold, Kaplan des HMs.; Rich von Elner, Rabe von Papinheim, Kumpane
des HMs.
(f° 118—119 leer)
1374 Oktober 28.
o.O.
(f° 120r)
Nr. 87
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Geheiß des HMs.
Winfried von Kniprode und mit Rat und Willen seiner Brüder den Brüdern Tulen
und Jomis 2 1/3 Haken zu Degawiten (Dagwitten) auf dem Feld frei von Zehnten und
bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen Tule und Jomis nach Landesgewohnheit mit Pferden
und Harnisch dienen. Ihr Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1374 ... an sente Symonis et Jude tage.
Zeugen: Willem von Teclow, Hktr.; Albrecht von Hoenstein, Waldmeister; Gunther von
Swarczburg, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: Degawitun. Camerampt zcu Huntenow.
1374 Oktober 31.
o.O.
(f° 120r)
Nr. 88
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein verleiht auf Geheiß des HMs.
Winfried von Kniprode und mit Rat und Willen seiner Brüder dem getreuen Ditlif
erblich 2 1/3 Haken auf dem Feld zu Degawitun (Dagwitten) frei von Zehnten und
bäuerlicher Arbeit. Dafür soll Ditlif dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden
und Waffen dienen. Sein Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1374 ... an aller heiligen obende.
Zeugen: Willem von Diclow, Hktr.; Albrecht von Hoenstein, Waldmeister; Gunther von
Swarczburg, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: Degawitun.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
241
1365 September 8.
Balga
(f° 120v)
Nr. 89
HM Winrich von Kniprode verleiht mit Rat seiner Mitgebietiger den Brüdern Drewico, Swellite, Bitocz und Hannus 4 Hufen und 4 Morgen auf dem Feld Lepayn (Kopainen) in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und bäuerlicher Arbeit. Dafür sollen
sie dem Orden mit Pferden und Waffen dienen.
Siegelankündigung.
Gegeben: Balga ... 1365 ... an dem tage der gebort unser Vrowin.
Zeugen: Wolferam von Beldrishem, Gk.; Swider von Pelland, Tr.; Kune von Haczegensteyn,
Ktr. zu Brandenburg; Niclaus, Kaplan des HMs.; Erwin von Kruftele, Marquard von Larhem, Kumpane des HMs.
Überschrift: Lepayn.
Druck: PrUB 6, 395.
1323 April 9.
1390 Juni 24.
(f° 120v-121r)
o.O.
o.O.
(f° 121r)
Nr. 90 = Nr. 15
Nr. 91
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden beurkundet, das HM Konrad Zöllner von Rotenstein dem Hanken Pillonen die Paladynische zu Legenithen gab. Er gibt
ihm auch die Hälfte des Erbes, auf das er das Gut verdienen und den Jungen halten soll,
bis er zu einem Mann herangewachsen ist.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am tage sente Johannis Baptistin.
Zeugen: Ditherich vom Rodde, Hausktr.; Fredrich von Zolr, Kumpan des Ktrs.
1390 August 10.
o.O.
(f° 121r)
Nr. 92
Der Ktr. von Brandenburg Friedrich von Wenden verkauft mit Rat und Willen seiner
Brüder dem getreuen Frederich von Sapotin das Erbe zu Ragow (Ragau), das Tungin
gehört hat, das an sein altes Gut grenzt, seinem alten Gut zu Hilfe, damit er dem Orden besser dienen kann. Wenn er von seinen Gütern dient, soll er einen Knecht mit
einem Panzer mit sich führen.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1390 am tage sente Laurencii.
Zeugen: Gunther von Gunttersberg, Hktr., Ditrich von Nosberg, Waldmeister; Marsilius von
Risinburg, Kellermeister; Cuncze von Botinstete, Pferdemarschall; Hannus Rabe; Heinrich
Marsch, Firmarienmeister; Cuncze von Effren, Kornmeister; Johann Grunenwalt, Pfleger zu
Kobbelbude; Hannus Roder, Kumpan des Ktrs.
242
Joachim Stephan
1347 Februar 22.
o.O.
(f° 121v)
Nr. 93
Der Ktr. von Brandenburg Heinrich von Ebleibe verleiht mit Rat und Willen seiner
Brüder dem Prußen Nermox 3 Haken Acker und einen Haken Weiden und Wiesen auf
dem Feld Sausienis in angewiesenen Grenzen frei von Zehnten und dem Joch bäuerlicher Arbeit. Dafür soll er dem Orden nach Landesgewohnheit mit Pferden und Waffen dienen. Sollten Nermox oder seine Erben eines Tages zu arm sein, um zu dienen,
so sollen sie Zehnten zahlen und nach bäuerlichem Recht von dem Gut dienen. Sein
Wergeld wird auf 16 Mark festgesetzt.
Siegelankündigung.
Gegeben: 1347 kathedra Petri.
Zeugen: Jo Rychenbach, Hktr.; Wernhero, Waldmeister; Gerlaco, Pfleger in Domnau; Posio,24
Fischmeister; Wille, Kumpan des Ktrs.
13[7]6 Juli 8.
o.O.
(f° 121v)
Nr. 94
Der Ktr. von Brandenburg Gunther von Hohenstein [1370-1380] verleiht auf Geheiß
des HMs. Winfried von Kniprode und mit Willen seiner Brüder dem Muntil von Reuko erblich 2 Haken zu Reuko bei seinem alten Gut gelegen zum selben Recht wie die
dieses Gut, damit er dem Orden besser dienen kann.
Siegelankündigung.
Zeugen: Her Tinberg, Hktr.; Albrecht von Hoenstein, Waldmeister; Gunther von Szwartzburg, Kumpan des Ktrs.
Gegeben: 1326 an dem dinstag vor Margarethe.
Überschrift: Reuko.
1367 Dezember 22.
o.O.
(f° 121v)
Nr. 95
Der Ktr von Brandenburg Konrad von Hachenstein verleiht mit Rat und Willen seiner Brüder dem Iungato und den Kindern seines Bruders Tico, Artwig und Hinczko
einen halben Haken auf dem Felde Roiko zum selben Recht wie ihr anderes Gut, damit
sie dem Orden besser dienen können.
Gegeben: 1367 in der mitwochin noch Thome.
Zeugen: Emmelrich von Stokheym, Hktr.; Bernhart, Waldmeister; Kune Libenstein, Kumpan des Ktrs.
Überschrift: Royko.
Druck: PrUB 6, 622.
24
Lesung der letzten beiden Buchstaben unsicher.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
243
Ortsregister
Albehnen 49.
Angelniken > Kammnicken.
Ardilouches > Groß-Karschau.
Aweden Awedin, Aweiden, Ewedin (Aweiden) 7-10,
18-27, 31.
Balga 89.
Bardyn 41.
Barthia, Barthie (Barthen) 55, 74.
Bersapele, Bersopis, Fluss 15, 69.
Blewotin,Bluwotine, Blowatin 80.
Brandenburch (Brandenburg) 1, 9, 30, 39, 42, 46,
55, 56, 60, 62.
Carpaw, Carpow > Karplauken.
Claywis, Clawys 42.
Codrynen > Godrienen.
Corseen > Korschelken.
Cruczburg > Kreuzburg.
Dapsidil, Daupsadel, Doupsadel (Dopsattel) 37-
39, 40, 81.
Degawiten, Degawitun, (Dagwitten) 75, 87, 88.
Delbene > Albehnen.
Deteinen, Dietheinem 50, 51.
Elbing 74.
Ermland 55, 74.
Ewedin > Aweidin.
Frissching (Frisching), Fluss 28, 43, 46.
Garwoniten, Sumpf 55.
Gencze, Genitz > Schwanis.
Godrienen 2.
Groß-Karschau > 57.
Hab, habe, mare recens (Haff ) 3, 6, 11, 15, 55, 65,
75.
Huntenau 32.
Jenseo > Schwanis.
Kalien, Slunien (Kalgen) 3, 17, 30, 31, 60, 65.
Kammnicken 5.
Karplauken 4, 11, 35, 36.
Kilpe, Wiese 55.
Kleynne Perronke (Klein-Park) 13.
Knauthen 53.
Kobelbude (Kobbilbude) 80, 81.
Konigsperc, Kunigsperg (Königsberg) 7, 18, 41, 50,
66.
Konothin 44, 45.
Kopainen 48, 89.
Korschelken 33.
Kreuzburg 4, 31, 64, 73, 85, 86.
Kuxditin (Kussiten) 81.
Lauctin (Lauck) 59.
Laukiten, Laukithin (Laukitten) 14, 47, 82, 83.
Legenithen, Ligeniten (Legnitten) 15, 69, 70, 71,
91.
Lepayn > Kopainen.
Lipeniken, Lippniken, Lypeniken (Liepnicken) 16,
29, 63, 64, 66.
Mansveld (Mahnsfeld) 5, 38.
mare recens > Haff.
Marienburg 4, 11, 13, 23, 25, 28, 37, 43, 69.
Mayden (Maiden) 56, 79.
Morcha (Morke, Nebenfluss des Frisching) 55.
Naskantite, clausura 55.
Natangia (Natangen) 55, 65, 74.
Nerwundin 9.
Pappelin (Poplitten) 6.
Patranken (Patranken) 34.
Perapelin, Perapilen 52, 53.
Pinna (Pinnau) 55.
Pocarwe (Pokarben) 55.
Pogezania (Pogesanien) 55, 74.
Pomezania (Pomesanien) 55, 74.
Ponartin (Ponarth) 23.
Popelithin (Poplitten) 68.
Prusteynen > Rippen.
Ragaw, Ragow (Ragau) 11, 12, 92.
Ramsien (Ramsen) 62.
Reuko, Roiko, Roukow, Royko 67, 77, 78. 94, 95.
Rippen 50.
Sambia, Samie (Samland) 55, 74.
Sapothin (Seepothen) 12.
Saucio, Sausienis 76, 93.
Schwanis 13, 50.
Sintyn > Zinten.
Slunie > Kalgen.
Spandino (Spandienen) 61.
244
Joachim Stephan
Sparwin (Sperwienen) 56.
Tapiow (Tapiau) 5.
Taut[ar]ynne 33.
Trodelyn, Trudelin (Trudelmel) 1, 2.
Trumpe, Fluss 56.
Vrisschinge > Frisching.
Wangeniken,Wangnyken (Wangnicken) 84, 86.
Warmia, Warmie > Ermland.
Warpein 6.
Wendelau 57, 58.
Wenkene 60.
Wirsedarne, Wrissedarn 72, 73.
Wundelaukes, Wundlaken > Wendelau
Zinten 15.
Personenregister
Abedang > Perapilen.
Adolf 8.
Albertus, Hausktr. zu Brdb. 55.
Albrecht > Sachsen.
Aldenberg (Aldinburg), Erkenbrecht, Ktr. zu
Brdb. 85.
Alf (Als) 15. > Humum.
Humum, Alf, D. O. B. in Brdb. 60.
Alhusen > Almenhusen.
Almenhusen (Alhusen), Kunemunt, Kumpan des
Ktrs. zu Brdb. 60.
Alsune 82, 83.
Altenburg (Aldinburg) Dietrich v., Ktr. zu Balga
23, HM 7, 8, 18, 50, 60, Erkenbrecht v., Ktr. zu
Brdb. 85.
Anyocs 85.
Armynne, Irutze 53.
Arnestus, Kumpan des LMs., 17.
Arnold > Bürgeln.
Artwig 95.
Arweide 75.
Assagaus 53.
Astiote 42.
Atnemo 23.
Aweiden, Kuneke 21, 47, Wissege 21.
Banducken, Martin v. 51.
Bandune 82, 83.
Bartholomeus 37, 46.
Barthus 13.
Bassenheim, Siegfried Walpod v., OSp. und Ktr. zu
Elbing 11, 43, 56.
Beldersheim, Wolfram, Kumpan des HMs. 37, Gk.
1, 4, 5, 9, 25, 41, 49, 62, 66, 89.
Bernhard, Waldmeister in Brdb. 95 > Elner.
Berthold > Bruhaven.
Berthold 74.
Bitocz 89.
Blewotin, Haniken v. 58, 80, Martin v. 80, Claus
58, Rutcher 58.
Boemus, Jo, Vogt des Bischofs des Samlands 50.
Boslow > Hertungen.
Gotinstete, Cuncze, Pferdemarschall in Brdb. 92,
Pfleger zu Domnau 36.
Boventhen, Heinrich, Gk. 10, 30, 37, 72, 73, 86.
Brandenburg 59, Pfleger zu Domnau 47.
Brandis, Werner v., Kumpan des HMs. 69.
Braunschweig, Jo und Otto, Herzöge v., 50, Luther,
OTr. und Ktr. zu Christburg 23, HM 37.
Bruhaven (Bruhanc), Berthold, Ktr. in Königsberg
17, 55.
Burchard 74.
Bürgeln (Burgelon), Arnold v., Ktr. zu Balga 65.
Busso 55.
C > K.
Dahemila > Dahenfeld
Dahenfeld, Siegfried, OM. 42.
Daniel > Menden.
Darsuno 85.
Delbenen, Kirstan und Mattis v. 49.
Diclow > Teclow.
Dietrich 78, D., Ktr. zu Christburg 74, D.Vogt des
Samlands 74, D., Hktr. 78 > Altenburg, Catz,
Naglaudin, Notberg, Rodde, Schönenberg.
Ditlif 88.
Diwitte 62.
Drewico 89.
Drowone 47.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
Dusemer, Heinrich, Ktr. zu Straßburg 30, HM 28,
69, 72.
Ebeleben, Heinrich, Ktr. v. Brandenburg 7, 8, 10,
18, 20, 30, 60, 76, 93.
Ebirhard (Ebelinus) > Griff.
Eckehard 55, 74.
Effren, Cuncze v., Kornmeister in Brdb. 92.
Elner, Bernhard v., Kumpan des HMs. 49, Rutcher
(Reinhard) v., Kumpan des HMs. 9, 42, 49, 86,
OM 49.
Elnuk 53.
Emmelrich (Erwin) > Stockheim.
Erkenbrecht > Altenburg.
Erwin > Kruftele.
Falkenstein, Jo v., Kumpan des HMs. 7, 10, 18, 28,
30, 50, 72.
Fricke, Ulrich, OSp. und Ktr. zu Elbing 49.
Friedrich (Fricze) 42-46 > Kunetyn, Liebenzell,
Reinstein, Sapothen, Spangenberg, Speyer,
Wenden, Wildenberg, Zollern.
Gans, Heinrich, OTr. 11.
Gebhard > Mahnsfeld
Georius 74.
Gerhard, Waldmeister in Brdb. 26, 29, 83, 84.
Gerlach, Pfleger in Domnau 93 > Sparwin.
Ghanen > Bruhaven.
Girdune 70, 71.
Goldbach, Helwicus v., Marschall in Preußen 74.
Gottfrid > Heimburg, Linden, Vycheln.
Griff (Grife), Ebirhard 50, 72.
Grude 39.
Grunwald, Johann, Pfleger zu Kobbelbude 6.
Guncze 35, 36.
Guntersberg, Kellermeister 33, Pfleger zu Domnau
31, 70, 82; Gunther v. Fischmeister in Brdb. 3,
16, 35, 36, 48, 68, Hausktr. in Brdb. 24, 92.
Gunther (Gunder) 42 > Guntersberg, Hohenstein,
Schwarzburg.
Hachenberg (Hachinberger), Ulrich Tr. 11, 56.
Hachenstein (Haczegenstein), Konrad v. 4, Ktr. zu
Brdb. 1, 5, 25, 29, 41, 62, 66, 84, 89, 95.
Haczegenstein > Hachenstein.
Hako, Marschall 7, 18, 50.
Hanke (Hanike, Hannus) > Johann
Hartman 65, 70.
Hartwig 74, 78.
Heineberg > Heimburg.
245
Heimburg (Heineberg) , Gottfried, Ktr. zu Königsberg 23.
Heinrich (Heinken) 29, 41, 75, H. [v. Waldicke],
Kanoniker im Samland, Kaplan des HMs. 7,
10, 18, 30 H. [Nedaun], Notar des HMs. 28 >
Boventhen, Gans, Ebeleben, Kranichfeld, Lipeniken, Marsch, Plauen, Rechtern, Sentzkow,
Taba, Weder, Wilnowe.
Helfenstein, Wilhelm v., Gk. 43, 65.
Henneke (Henning) > Johann.
Herman 14 > Hubenig, Lautkithin, Kudorff, Oppen, Melow, Schönenberg.
Heroldus, Ktr. zu Leunenburg 10.
Hertungen, Boslow v., Hktr. zu Brdb. 67.
Hertwigo 55
Hinczeke 78, 95.
Hindreo, 24.
Hohenstein, Albrecht v., 26, Waldmeister in Brdb.
67, 77, 87, 88, 94, Gunther v., Ktr. zu Brdb. 9,
21, 26, 47, 53, 67, 77, 82, 83, 87, 88, 94, Siegfried v., Kumpan des HMs. 23.
Hubenig, Herman 38, Jakob 38.
Irutze >Armynne
Iungato 95.
Jakob 3, 28, 29 > Hubenig, Worgikkens.
Jekil 48.
Jesco de Schoneberg, D. O. B. in Brdb. 60
Johann ( Jo, Henneke, Henning) 5, 7, 8, 9, 59, 65,
75, 82, 83, 85, 89, J. Kaplan des HMs. 28, 69,
72, J. Notar des HMs. 7, 18, 50 > Blewotin, Boemus, Braunschweig, Falkenstein, Grunwald,
Langerak, Leywin, Mansten, Mastin, Nadrotyn,
Naglaudin, Pillonen, Poleida, Rabe, Reichenbach, Ridern, Roder, Saxo, Sayn, Schindekop,
Schönfeld, Schwarzburg, Stasfurt, Wernikonis.
Jomis 87.
Jone ( Jonike) 33, 68.
Jonike > Popelithin
Jungingen, Konrad v. Tr. 65, HM 13, Ulrich
v. Kumpan des HMs. 43, 65.
Kadavis 69.
Calmente, Conrad v., Kumpan des HMs. 41
Caltos 85.
Cantos 85.
Catz (Kacze, Keczer), Dietrich v. , Hausktr. in
Brdb. 32, 47, 59, 70, 82.
Kaysiris 85.
Kessilberg (Kesselhut), Conradus, Tr. 23.
246
Christian (Kirstan) 37, 49, C. Kanoniker der Pomesanischen Kirche 60 und Kaplan des HMs.
50 > Delbenen, Kilianyn.
Kilianyn, Kirstan 73.
Kirsutis 85.
Clauke 44.
Claus > Nikolaus.
Clausio 85.
Clensitis 85.
Kniprode, Winfried v. 43, 69, Gk. 28, HM 1, 4, 5,
9, 25, 31, 37, 41 42, 46, 47, 49, 62, 66, 67, 73,
77, 82, 86, 87, 88, 89, 94.
Cnysio 85.
Konemund (Cunemunt) 8, Waldmeister in Brdb.
20, 76, Hktr. in Brdb. 52. > Alhusen.
König (Kunig), Ludolf, Gk., 7, 18, 50, 60, HM 10,
30.
Konothin, Wernike v. 44.
Konrad > Hachenstein.
Konrad (Cunze, Cuneke) 7, 8, 42, 45, 74, K.,
Kuno, Ktr. zu Elbing 74 > Aweiden, Gotinstete, Calmente, Effren, Hachenstein, Jungingen,
Kessilberg, Libenstein, Lichtenstein, Pincerna,
Sack, Stange, Thierberg, Wallenrod, Zöllner
v. Rotenstein.
Kornre > Kröner.
Kranichfeld, Heinrich v., 60, Kumpan des HMs. 7,
10, 18, 30, 50.
Kröner, Sander v. , Trappier und Ktr. zu Christburg
7, 18.
Kruftele, Erwin 1, 4, 5, 25, 66, 89.
Kudorff, Hermann, OSP. und Ktr. zu Elbing 23,
69.
Kunarwo 10.
Cunczingen, Thomas v., Hktr. zu Brdb. 60.
Kune (Kunze, Kuneke) > Konrad.
Kunetyn, junge Friedrich v. 53.
Czolr > Sapothen, Zollern.
Langerak, Jo v., Tr. 28, 37, 69.
Larheim, Marquard v., Kumpan des HMs. 1, 4, 5,
25, 62, 66, 89.
Laukithin, Hermann v. 14.
Leiczman, Sander 63.
Leo 15.
Leywin, Hannus 22.
Liborius 74.
Lichtenhain, G. v., Ktr. zu Brdb. 39.
Lichtenstein, Cuncze v., Kumpan des HMs. 11,
56.
Joachim Stephan
Liebenstein, Kune 29, Kumpan des Ktrs. 9, 26, 49,
84, 95, Gk 11, 44.
Liebenzell, Friedrich v. 15.
Linden, Gottfried, Ktr. zu Balga 49.
Lipeniken, Heinrich v. 16.
Lubard 61.
Ludolf > König.
Ludwig > Wolkenburg.
Lupoldus 8.
Luther (Luder) > Braunschweig.
Mabuno 85.
Mahnsfeld, Gebhard v., Kumpan des Ktrs. zu Brdb.
39, ehemaliger Ktr. 15.
Maldemien, Nicclos 64.
Mansten, Hannike 11.
Marquard 61> Larheim, Spandino.
Marsch, Heinrich, 3, Firmarienmeister in Brdb. 92,
Pferdemarschall in Brdb. 68.
Marsilius > Riesenburg, Kellermeister 54.
Martin 59, M. Kaplan des HMs. 11, 56 > Banducken, Blewotin.
Mastin, Haneke 53.
Mathesio 27.
Mattis 49 > Delbenen.
Meißen (Misna), Albert v., Ktr. zu Königsberg 74.
Melow, Hermann v. 59.
Menden, Daniel v., Kumpan des HMs. 41.
Meraus 85.
Merawin 75.
Meriko 82, 83.
Michel 27.
Milogede 66.
Milucke, 34, M., Kämmerer zu Huntenau 31, 32.
Minaute 28.
Montucke 67.
Mulen, Henczo v., 74.
Muntil 94.
Muntiloni, Nassaude 23.
Mylayco 85.
Nadrawe 7, 8, 42, 84, 86.
Nadrius 85.
Nadrotyn, Hannus 24.
Nadrowins, Peter 26.
Naglaude 1.
Naglaudin, Dietrich und Hannus 2.
Nakeo 85.
Nalinke 19.
Namir 18, 23.
Napermaude 66.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
Nassaude > Muntiloni.
Nawaysas 85.
Nawessio 85.
Nerio 23.
Nermox 76, 93.
Neydotz 60.
Nikolaus (Nicclos), 68, 74, 75, N., Kaplan des
HMs. 1, 4, 5, 9, 25, (41), 49, 62, 66, 89 > Blewotine, Maldemien, Popelithin.
Nobutz 82, 83.
Notberg (Nosberg) Dietrich, Waldmeister in Brdb.
3, 6, 14, 24, 38, 51, 92, Pfleger zu Kaym 79.
Nothaft, Jo, Ktr. zu Birglau 30.
Oppen, Hermann, Ktr. zu Elbing 23.
Orseln, Werner v., HM 23.
Ortoldus, Vogt im Samland 17.
Otto > Braunschweig.
Paladynische, die 91.
Pansdin 17.
Papenheim, Rabe v. Kumpan des HMs. 37, 42, 73,
86.
Passiaute, 67, 85.
Paulus 72, P., Notar des HMs. 28 > Rulman.
Pecze 37.
Pelland, Sweder v. Tr. 1, 4, 5, 25, 41, 49, 62, 66, 73,
86, 89.
Perapilen, Abedang v. 54, Werner v. 53.
Peter (Petir) 44, 67, 75, 81, P., Kaplan des HMs.
43, 65 > Nadrowins.
Pillone, Hanken 91.
Pincerna (Schenk), Konrad (Schenk) 74.
Pinnau (Pinna), Dietrich v. 55, 74.
Plauen, Heinrich v., D. O. B. in Brdb. 60.
Poleida, Johann v. 15.
Popelithin, Claus und Jonike 68.
Poppe > Regenstein.
Posio, Fischmeister in Brdb. 93.
Possantie 23.
Prayder 4.
Querfurt, Meinhard v. Querfurt LM 17, 55, Menico v., Ktr. zu Brdb. 74.
Rabe > Papenheim.
Rabe, Hannus 3, 6, 14, 51, 92, Hausktr. in Brdb.
26, 31, 83, Pfleger zu Barthen 77.
Rechtern, Heinrich, Hausktr. in Königsberg 50.
Regenstein, Poppe v. 26.
Reichenbach, Jo, Hktr.in Brdb. 93.
Richwin > Specht
247
Ridern, Johann v. Kumpan des HMs. 56.
Riesenburg, Marsilius v., Kellermeister 54, 92.
Rodde (Radde), Dietrich v., Hausktr. in Brdb. 2, 3,
6, 14, 16, 33, 34, 35, 36, 38, 40, 45, 48, 51, 54,
61, 63, 64, 68, 71, 75, 79, 81, 91.
Roder, Hannus, Kumpan des Ktrs. 3, 6, 24,38, 51,
92.
Rudolf, Kumpan des Landkomturs des Kulmerlandes 74.
Rulman, Pawel v. Sinczich, Kumpan des HMs. 43.
Rundorf, Werner v., OTr. 42.
Rusildine, die 81.
Rutcher (Rutgerus) R., Hausktr. zu Brdb. 15 > Blewotine, Elner, Thalheim.
Reinstein (Rynstein), Friedrich, Ktr. zu Althaus
30.
Sabarthin 3.
Sachsen, Herzog Albrecht v., Ktr. zu Brdb. 31, 32,
59, 70, 78. 80.
Sack, Konrad 55, 74, LM 39.
Sandar 63.
Sandau 65.
Sander > Leiczman.
Sangeto 85.
Sanketz 67.
Sapothen, Friedrich v. 11, 12, 92.
Saulus, Notar des HMs. 10, 30, 72.
Saxo (Sachs), Jo 55.
Sayn, Johann Graf v. 33, 59, Kumpan des Ktrs.zu
Brdb. 40, 64, 81.
Schindekop, Johann, OM. 5, 41, 66.
Schippe, Ludwig v., Ktr. zu Brandenburg 55.
Schönenberg, Hermann v., Landkomtur des Kulmerlandes 74, Dietrich v., Kumpan des Ktrs. zu
Brdb. 76.
Schönfeld, Johann, Ktr. zu Brdb. 43.
Schwarzburg (Swartzburg) Gunther v. 55, 74,
Kumpan des Ktrs. zu Brdb. 31, 67, 77, 83, 87,
88, 94, Jo v. 15.
Scudde 20.
Sentzkow, Heinrich v., Ktr. zu Brdb. 15.
Seyn > Sayn.
Siegfried (Siffrid) > Bassenheim, Dahenfeld, Hohenstein.
Sitten, Siegfried v., Spittler und Ktr. zu Elbing 7,
18.
Slawotis 37.
Slowot 30.
Spandino, Marquard v., 61.
248
Spangenberg, Friedrich v. 50.
Sparwin, (Gerlach) v. 56, 79.
Specht, Richwin, Hausktr. zu Marienburg 28,
Kumpan des HMs. 72.
Speyer (Spira), Dietrich v., Ktr. zu Balga 7, 18, 50,
Ktr. zu Tapiau 55, Friedrich v., Tr. 72.
Stange, Konrad 74.
Stanike (Stantike) 42, 50.
Stasfurt, Jo v. 55.
Stengaude 30.
Stockheim, Emmelrich (Erwin) v., Hktr. 29, 95,
Kumpan des HMs. 28, Ktr. zu Brdb. 19, 20, 42,
52, 53, 58, 73, 86.
Strencio 85.
Struttis 69.
Supano 69.
Sweder > Pelland.
Swellite 89.
Taba, Heinrich v., Kumpan des Ktrs. 52, Hktr.
76.
Tautarymme 3.
Teclow,Willem v., Hausktr. in Brdb. 77, 87, 88.
Tettingen, Pfleger zu Barten 47, Werner v., Kumpan des HMs. 11, OM. 43.
Thalheim, Rutcherus v., Ktr.zu Brdb. 23.
Theodericus > Dietrich.
Theselim 69.
Thierberg, Konrad v.Thierberg, LM 74.
Thomas > Cunczingen, Wormyn, Wyrsedarne.
Thome 72.
Thorucke 33.
Thusmer > Dusemer.
Tico 95.
Tideke > Dietrich.
Tinberg, Her, Hktr. in Brdb. 94.
Trutin 52.
Tule 87.
Tulegede 23, 77, 85.
Tulekoite 60.
Tulne 66, 75.
Tulnego 19.
Tulnis 85.
Tungabuts 85.
Tungato 77.
Tunge (Tungin) 6, 12, 92.
Tungetis 85.
Tungute 78.
Tustim 30.
Tuyne 40.
Joachim Stephan
Ulrich > Fricke, Hachenberg, Jungingen.
Valczow (Valtz), Wiprecht v., Waldmeister
in
Brdb. 2, 16, 32-36, 40, 48, 54, 59, 61, 63, 64,
75, 79.
Vutenau Nicolaus 74.
Vycheln, Gottfried v., Hktr. in Brdb. 84.
Wallenrod, Konrad v., OM. 11, Gk., 56, HM 43,
65.
Wargalite 85.
Wargitte 25.
Waynike 6.
Waysel 24.
Weder, Heinrich, Ktr. zu Nessau 39.
Weinike 24.
Wenden, Friedrich v., Ktr. v. Brdb. 2, 3, 6, 14, 16,
22, 27, 33-36, 38, 40, 44, 45, 48, 51, 54, 56, 61,
63-65, 68, 71, 75, 79, 81, 91, 92.
Werner (Werniko) 42, 45, 74, W. Waldmeister zu
Brdb. 8, 93 > Brandis, Konothin, Perapilen,
Rundorf, Tettingen, Wertheim, Wirdir.
Werner > Orseln.
Wernikonis, Jo, Vogt des Samlandes 7, 18, 50.
Wertheim, Werner v. 20.
Wigandus 74.
Wigbold, Kaplan des HMs. 37, 41, 86, 42, 73.
Wildenberg, Friedrich v. LM 15, Gk. 23.
Wilhelm (Wilke) 44 > Helfenstein, Teclow.
Wille, Kumpan des Ktrs. zu Brdb. 93.
Wilnowe, Heinrich , Ktr. zu Marienburg 74.
Winfried > Kniprode.
Wiprecht, W., Kumpan des Ktrs. 47, 70, 78, 82 >
Valczow.
Wirdir, Werner v., D. O. B. in Brdb. 60.
Wissegaudis 85.
Wissegede > Awedin.
Wolfram > Beldersheim.
Wolkenburg, Ludwig v., OTr. 69.
Worgikkens, Jakob 26.
Wormyn, Thomas 35, 36.
Worneitis 69.
Wyrsedarne, Thomas v. 72.
Zcikten > Sitten.
Zollern, Friedrich v., Kumpan des Ktrs. 2, 14, 16,
34, 35, 36, 45, 48, 54, 61, 63, 68, 71, 75, 79,
91.
Zöllner v. Rotenstein, Konrad, OTr. und Ktr. zu
Christburg 49, HM 11, 56. 91.
Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
249
Przywileje lokacyjne komornictwa Huntenau
Streszczenie
W artykule tym opublikowano przywileje lokacyjne komornictwa Huntenau z „odkrytej” w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku księgi zawierającej regesty przywilejów lokacyjnych
komturstwa brandenburskiego.
Rękopis rejestruje 94 (95) przywileje z lat 1284–1393 dla komornictwa Huntenau, z których 21 wydrukowano już wcześniej. W przeciwieństwie do zachowanych w foliantach zakonnych 91 przywilejów lokacyjnych komturstwa elbląskiego, w rejestrze komturstwa brandenburskiego dokumenty łacińskie nie zostały przetłumaczone na niemiecki. Tak więc wszystkie
dokumenty wystawione do 1348 r. – łącznie 20 – sporządzone są po łacinie, niezależnie od
tego, czy zostały wystawione przez administrację centralną, czy lokalną; od 1350 r. dokumenty
zapisane są wyłącznie po niemiecku.
Obszar komornictwa Huntenau obejmował głównie ziemie dawnego osadnictwa pruskiego, o czym świadczą występujące tam licznie obwarowania grodzisk i pola. W 1340 r.
wzmiankowano komornictwo Slunie (Kalgen). Obydwie miejscowości od dawna odgrywały
rolę głównych ośrodków na tych terenach. Już w umowie dzierzgońskiej z 1249 r, wymieniono
obok Wuntenowe miejscowość Slinia, gdzie Warmowie mieli wznieść kościół. Komornictwo
Huntenau wyłania się z dokumentów dopiero w 1380 r., jednakże siedzibę komturstwa ulokowano tam zapewne dużo wcześniej, gdyż już w 1382 r. wspomniano o dawnym sądzie w Huntenau.
W 1414 r. w komornictwie Huntenau było 400 radeł ziemi (Bauernhaken), z których
11 leżało odłogiem. Rejestr czynszów komturstwa brandenburskiego z 1426 r. notuje w komornictwie Huntenau 33 osady, do których przypisanych było w sumie 428 i pół radła ziemi
oraz 77 służb.
W artykule przywileje wydrukowano w kolejności, w jakiej występują one w księdze
przywilejów komturstwa brandenburskiego. Opierano się przy tym na poniższych zasadach
wydawniczych:
W pierwszym wierszu regestu znajdują się informacje o dacie i miejscu wystawienia dokumentu, dalej podano oznaczenie karty, na której zamieszczony jest on w księdze komturstwa,
a także jego numer porządkowy. Potem następuje właściwy regest, odtworzenie treści prawnej przywileju. Z wyjątkiem nazwisk władców zakonnych, których sposób zapisu jest przyjęty
w literaturze, pozostałe przytoczono, wyróżniając je kursywą, w oryginalnym zapisie z księgi
komturstwa. Również wyszczególnione kursywą oryginalne nazwy miejscowe zostały, na ile to
możliwe, zidentyfikowane i ich właściwe nazwy podane w nawiasach.
Po treści prawnej następują formalne części dokumentu w kolejności, w jakiej zamieszczono je w przywileju. Po nazwiskach świadków, podanych w zapisie oryginalnym, następuje
dosłowny tytuł, pod którym przywilej zarejestrowano w księdze komturstwa. Na koniec występuje ewentualnie informacja o tym, gdzie przywilej był już drukowany lub przytoczony w formie regestu.
III. Polemiki i dyskusje
Mateusz Bogucki
WYSTĘPOWANIE DIRHEMÓW
NA ZIEMIACH PRUSKICH1
Jako osoba częściowo związana z archeologią bałtyjską, a częściowo z numizmatyką,
z dużą ciekawością sięgnąłem po IV tom „Pruthenii”, gdzie wśród wielu fascynujących
tekstów, znajduje się również artykuł Roberta Klimka, poświęcony występowaniu dirhemów na ziemiach pruskich. Cieszy, że to niezmiernie frapujące zjawisko interesuje
coraz szerszą grupę badaczy. Niestety, początkowy entuzjazm został szybko rozwiany.
Zanim przejdę do dyskusji nad wnioskami Autora, czuję się w obowiązku krytycznie
zrecenzować bazę źródłową, na jakiej opierał się R. Klimek.
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na istotne braki w literaturze, na jakiej
opierał swoje rozważania Autor recenzowanej pracy. Dobór publikacji, z których korzystał, wydaje się bowiem w dużej mierze przypadkowy. Z jednej strony R. Klimek nie
uwzględnił pozycji zupełnie podstawowych dla omawianego zagadnienia, z drugiej
korzystał z opracowań drugorzędnych czy wręcz popularno-naukowych. Najwięcej
szkody spowodowało opieranie się na wykazie znalezisk dirhemów, autorstwa Mariana
(nie Macieja) Gumowskiego z 1959 r.2 Wykaz ten, podobnie jak i wiele innych prac
tego Autora, jest niestety pełen pomyłek i błędów. Świadomość takich mankamentów
prac M. Gumowskiego w środowisku numizmatyków jest powszechna, niestety przedstawiciele innych dziedzin historycznych traktują dzieła tego bardzo płodnego, lecz
niedbającego o szczegóły Autora, jako obowiązujące. Z drugiej strony zaniedbaniem
R. Klimka było pominięcie podstawowego źródła do badań znalezisk monet wczesnośredniowiecznych z ziem polskich, jakim jest seria inwentarzy Polskie Skarby Wczesnośredniowieczne (dalej PSW). W tomie II, poświęconym Pomorzu3, oraz w tomie IV,
poświęconym między innymi terenom Warmii i Mazur4, zebrano cały, ówcześnie znany materiał źródłowy z obszarów ziem pruskich, znajdujących się w granicach współ1
Uwagi o artykule Roberta Klimka, Występowanie dirhamów oraz próba rekonstrukcji dróg ich rozprzestrzeniania się na obszarze plemion pruskich w VIII–X wieku, Pruthenia, 2008 (2009), t. IV, s. 215–239.
2
M. Gumowski, Moneta arabska w Polsce w IX i X wieku, Zapiski Historyczne, 1959, t. XXIV, z. 1,
s. 7–61.
3
T. i R. Kiersnowscy, Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Pomorza, Polskie Skarby Wczesnośredniowieczne. Inwentarze II, Polskie Badania Archeologiczne 4, Warszawa–Wrocław 1959.
4
R. Kiersnowski, Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Warmii i Mazur, [w:] Wczesnośredniowieczne
skarby srebrne z Małopolski, Śląska, Warmii i Mazur, Polskie Skarby Wczesnośredniowieczne. Inwentarze IV, Polskie Badania Archeologiczne 12, Wrocław–Warszawa–Kraków 1966, s. 67–78.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 253–258
254
Mateusz Bogucki
czesnej Polski. Seria PSW, pomimo znajdujących się tam drobnych błędów, do dzisiaj
jest wzorcową publikacją tego rodzaju źródeł, która została skopiowana (i oczywiście
zmodyfikowana) przez badaczy czeskich i szwedzkich5. R. Klimek pominął również
szereg drobniejszych prac, w których zawarte są istotne dane dotyczące znalezisk dirhemów na ziemiach pruskich6.
Nieznajomość podstawowej literatury przedmiotu spowodowała, że załączony
do tekstu katalog znalezisk jest niestety pełen błędów. Ich liczba jest tak duża, że w zasadzie należy wyrazić nadzieję, że nikt nie będzie z niego korzystał, gdyż z pewnością
doprowadziłoby to do powstania i powielania kolejnych pomyłek. W tym miejscu
nie zamierzam wskazywać wszystkich popełnionych błędów, gdyż musiało by się to
sprowadzić do opublikowania w niniejszej recenzji niemal pełnego katalogu znalezisk
dirhemów z ziem pruskich. Ponieważ inwentarz taki zostanie wkrótce wydany w wersji
niemieckojęzycznej w serii Polskie Badania Archeologiczne (por. przyp. 5), pozwalam
sobie w tym miejscu zwrócić uwagę tylko na najbardziej rażące niedociągnięcia oraz
zrezygnować z podawania pełnej literatury dotyczącej poszczególnych znalezisk, ograniczając się tylko do tej, która nie została uwzględniona w pierwszym wydaniu PSW.
5
Prawie 50 lat, jakie upłynęły od czasu ukazania się serii PSW, spowodowały że powstała konieczność
uaktualnienia tego wykazu. Projekt taki został zrealizowany pod kierunkiem Prof. Stanisława Suchodolskiego i obecnie oczekuje na publikację (S. Suchodolski, Program reedycji inwentarza znalezisk monet
wczesnośredniowiecznych z ziem polskich (VI-połowy XII wieku), [w:] Stan i potrzeby badań nad wczesnym średniowieczem w Polsce – 15 lat później, red.: W. Chudziak, S. Moździoch, Toruń 2006, s. 41–50).
Niedawno ukazał sie osobny tom poświęcony znaleziskom ze Śląska (B. Butent-Stefaniak, D. Malarczyk, Obieg pieniężny na Śląsku we wczesnym średniowieczu (od X do połowy XII wieku), Wrocław 2009).
Pełna reedycja PSW, w niemieckiej wersji językowej, ukaże się niebawem w serii Polskie Badania Archeologiczne.
6
Z literatury powojennej: R. Kiersnowski, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego na obszarze Polski północno-wschodniej, Acta Baltico-Slavica, 1964, t. I, s. 87–97; T.S. Noonan, Ninth-century
dirhem hoards from European Russia: a preliminary analysis, [w:] Viking-Age coinage in the northern lands.
The sixth Oxford Symposium on coinage and monetary history, t. I, Oxford 1981, s. 47–117; idem, Ninthcentury dirham hoards from northwestern Russia and the southeastern Baltic, Journal of Baltic Studies,
1982, t. XIII, No. 3, s. 220–244; M. Czapkiewicz, M.F. Jagodziński, A. Kmietowicz, Arabische Münze
aus einer frühmittelalterlichen Handwerker- und Handelssiedlung in Janów Pomorski, Gem. Elbląg, Folia
Orientalia, 1988, XXV, s. 157–180; W. Łosiński, Chronologia napływu najstarszej monety arabskiej na
terytorium Europy, Slavia Antiqua, 1988, t. XXXI, s. 93–181; A. Bartczak, Finds of Dirhams in Central
Europe Prior to the Beginning of the 10th Century A.D., [w:] Origins of Central Europe, red. P. Urbańczyk
,Warszawa 1997, s. 227–239; idem, Muntowo, gm. i pow. Mrągowo, Wiadomości Numizmatyczne, 2000,
t. XLIV, z. 1, s. 70; W. Wróblewski, T. Nowakiewicz, M. Bogucki, Terra desolata. Wczesnośredniowieczna
Galindia w świetle badań mikroregionu Jeziora Salęt, Studia Galindzkie, t. I, 2003, s. 157–180; M. Bogucki, D. Malarczyk, Szestno-Czarny Las, st. III, gm. i pow. Mrągowo, Wiadomości Numizmatyczne,
2004, t. XLVII, z. 2 (176), s. 65–67; M. Bogucki, Wczesnośredniowieczny skarb ozdób srebrnych ze wsi
Brodzikowo, pow. Mrągowo, Studia Galindzkie, t. I, 2003, s. 182–184; idem, Frühmittelalterliche Silberschätze und Münzen aus dem ehemaligen Ostpreußen im Licht von Archivalien, [w:] Auf der Suche nach
der verlorenen Archäologie, red. W. Nowakowski, M. Lemke, Warszawa 2003, s. 15–22; idem, Coin finds
in Viking Age emporium at Janów Pomorski (Truso) and the „Prussian phenomenon”, [w:] Money circulation in Antiquity, the Middle Ages and Modern Times. Time, range, intensity. International Symposium
on the 50th Anniversary of “Wiadomości Numizmatyczne”. Warsaw 13–14 October 2006, red. S. Suchodolski, M. Bogucki, Warszawa s. 79–107.
Występowanie dirhemów na ziemiach pruskich
255
Bartoszyce – odnaleziono trzy dirhemy, zaś informacja o monetach europejskich jest niepewna; Braniewo – nie zgadza się liczba monet z poszczególnych mennic
(np. al-Kufa – wystąpiły dwa a nie dwanaście; Isbahan – rozpoznano trzy dirhemy a nie
pięć, itd.); Długobór – określone są trzy dirhemy a nie jeden, w publikacjach źródłowych nie określono za to żadnej z mennic; Łążyn – Autor nie uwzględnił informacji
o monetach znajdujących się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie7; Ramsowo – podano błędne terminus post quem – najmłodsza moneta pochodzi z 828/9, a nie
z 831 r.; Rudnia – dirhem z tej miejscowości jest określony (Haran ar-Rasid, mennica
al-Muhammadija, 180 AH.)8; Sępopol – dirhem z tej miejscowości jest określony (alMahdi lub al-Hadi, mennica nieokreślona, 169 AH.); Zalewo – w rzeczywistości monet było co najmniej sto czterdzieści9.
W zestawieniu brakuje również monet już opublikowanych. Wśród znalezisk
z obecnych ziem polskich uwaga ta dotyczy jedynie dwóch połówek dirhemów odkrytych niedaleko Mrągowa, na grodzisku w Szestnie-Czarnym Lesie10 oraz na osadzie
w Muntowie11. Jednak w odniesieniu do znalezisk z dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego braki są zdecydowanie poważniejsze. Autor uwzględnił bowiem zaledwie połowę znalezisk: Kaliningrad, Klincovka, Lobertshöff, Wiskiauten/Mohovoe (oprócz
wzmiankowanych pięciu dirhemów z kurhanu nr 184, znane są jeszcze dwa dirhemy
z kurhanu nr 11; jeden z kurhanu nr 48 oraz pięć z kurhanu nr 72)12, Warnikam/Pierwomajskoje13 oraz Gerdauen/Żeleznodorożnyj. Pojedyncze dirhemy odkryto także
w Grebieten14, Dollkeim/Kovrovo15, Gross-Hubnicken/Sinjawino16, Wargenau17,
7
M. Widawski, Monety z X i XI w. z dawnych znalezisk pomorskich w Muzeum Narodowym w Warszawie,
Wiadomości Numizmatyczne, 2005, t. XLIX, z. 1 (179), s. 63–78.
8
nota, Altpreussische Monatsschrift, 1872, t. IX, s. 364.
9
G. Bujack, Sitzungsberichte der Altertumsgesellschaft Prussia vom 20. September 1878, Altpreussische
Monatsschrift, 1879, Bd. 16, H. 3/4, s. 324.
10
M. Bogucki, Malarczyk, Szestno-Czarny Las, s. 65–67.
11
A. Bartczak, Muntowo, gm. i pow. Mrągowo, s. 70.
12
nota, Sitzungsberichte der Altertumsgesellschaft Prussia zu Königsberg, 1883, Bd. VIII, s. 45; E. Hollack, Erläuterungen zur vorgeschichtlichen Übersichtskarte von Ostpreussen, Glogau–Berlin 1908,
s. 184–185; B. v. zur Mühlen, Die Kultur der Wikinger in Ostpreussen, Bonner Hefte zur Vorgeschichte,
IX, 1975, s. 124, 133, 134, 139.
13
W rzeczywistości dawne Warnikam obecnie nie istnieje, a Pierwomajskoje to dawne Kuggen.
14
E. Hollack, Erläuterungen, s. 44-b, 193; R. Kiersnowski, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego, s. 90; B. v. zur Mühlen, Die Kultur der Wikinger in Ostpreussen, s. 264.
15
B. v. zur Mühlen, Die Kultur der Wikinger in Ostpreussen, s. 264.
16
E. Hollack, Erläuterungen, s. 48; R. Kiersnowski, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego, s. 90.
17
E. Hollack, Erläuterungen, s. 173; R. Kiersnowski, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego, s. 90.
256
Mateusz Bogucki
Cranz/Zelenogradsk18. Odnotowany jest też jeszcze jeden skarb z miejscowości nieznanej19.
Pewien sprzeciw budzi też wprowadzanie przez Autora nowych nazw miejscowych dla znalezisk o ustalonej już nazwie. Nawet jeśli R. Klimek ma rację (co z resztą
uważam za bardzo prawdopodobne), że pochówek z 16 dirhemami znaleziono w bezpośredniej bliskości miejscowości Bogusze, to jednak pewności takiej mieć nie można.
Biorąc pod uwagę, że znalezisko to funkcjonuje powszechnie w literaturze jako Grajewo-Prostki wydaje się, że wprowadzenie nowej nazwy spowodować może tylko zamieszanie. Bardziej uzasadniona byłaby zmiana nazwy w odniesieniu do dirhema znalezionego na grodzisku, znajdującym się między jeziorami Szymbarskim a Silma pod
Iławą. Znalezisko to, w literaturze przedwojennej funkcjonuje jako Klein Steinersdorf,
w powojennej zaś jako Silma. Mimo, że mogłoby się wydawać, że przedwojenne Klein
Steinersdorf to dzisiejsza Kamionka, to jednak Komisja Ustalania Nazw Miejscowości
nadała tej wsi nazwę Silma20. Dodatkowo sprawę komplikuję fakt, że obecnie nazwa
ta funkcjonuje wyłącznie w odniesieniu do części położonej nieco dalej na zachód wsi
Nejdyki21. Przy takim zamieszaniu wydaje się, że lepiej i bezpieczniej pozostać przy
ustalonej w literaturze nazwie.
W kontekście wyżej wymienionych błędów, do roli ciekawostki można sprowadzić mocno już archaiczne spolszczenie nazw miast i mennic arabskich. Mimo, że
transkrypcja nazw arabskich nie jest sprawą łatwą i nawet orientaliści mają różne zdanie w niektórych kwestiach22 (i nie chodzi tu o purystyczne stosowanie lub nie znaków
diakrytycznych), to jednak nazwy takie jak Bałga (gdy mowa o stolicy starożytnej Baktrii a nie o siedzibie krzyżackiej komturii), Szasz czy Szasza, Wasyta, Zarenda, Abbazja
i Basora (ponadto stosowane niekonsekwentnie), mimo że mają swoją historię w literaturze przedmiotu, są formą mocno archaiczną. Ponadto w całym tekście Omajjadom
ukradziono jedno ‘j’. O ile przed półwieczem można było wybaczyć taką terminologię
wykształconemu w XIX w. Marianowi Gumowskiemu, to już po ukazaniu się książki o dirhemach, autorstwa wybitnych polskich orientalistów – Marii Czapkiewicz,
Władysława Kubiaka i Tadeusza Lewickiego23, gdzie między innymi uporządkowano
kwestie związane z transkrypcją, używanie tego rodzaju nazw jest trudne do zaakceptowania.
18
B. v. zur Mühlen, Die Kultur der Wikinger in Ostpreussen, s. 259.
R. Kiersnowski, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego, s. 90.
20
S. Rospond, Słownik nazw geograficznych Polski zachodniej i północnej, t. I. Wrocław 1951, s. 290.
21
Silma, identyfikator miejscowości: 1045890, http://www.stat.gov.pl/broker/access/performSearch.
jspa? searchString=Silma&level=miejscSkl&wojewodztwo=&powiat=&gmina=&miejscowosc=&advanced=false
22
Chyba najlepszym przykładem jest termin określający srebrną monetę – część orientalistów używa
tradycyjnej formy dirhem, część zaś, nawiązując do transkrypcji obowiązującej w świecie anglosaskim,
używa formy dirham.
23
M. Czapkiewicz, W. Kubiak, T. Lewicki, Niektóre wiadomości o monetach kufickich z VIII–XI w. znajdowanych na ziemiach polskich, Kraków 1956.
19
Występowanie dirhemów na ziemiach pruskich
257
Lista różnego rodzaju błędów i pomyłek jest w recenzowanej pracy o wiele dłuższa i nie sposób wykazać w krótkiej recenzji wszystkich24. Zdecydowana większość
z nich ma łatwo rozpoznawalną przyczynę, którą było czerpanie informacji głównie
z opracowania M. Gumowskiego, a nie z PSW. Przykład ten pokazuje, jak wielkie szkody może wyrządzić nierzetelne zestawienie źródeł. Rozpoczął ten proces M. Gumowski, niestety kontynuuje R. Klimek i oby na tym się to zakończyło.
Przejdźmy jednak do wniosków jakie przedstawił Autor w swojej pracy. Stwierdził on, że starsze monety, z VIII i IX w., dotarły na terytoria pruskie szlakiem morskim, przez Starą Ładogę i Skandynawię. Monety młodsze, z początku X w., dotarły
na południowo-wschodnie pogranicze prusko-słowiańskie drogą rzeczno/lądową
prowadzącą z Kijowa, wzdłuż Prypeci i Bugu. Z wnioskami takimi wypada się w pełni zgodzić, tym bardziej, że jest to koncepcja znana od dawna i stosunkowo dobrze
udokumentowana w literaturze przedmiotu25. Należy tylko zwrócić uwagę, że początki „wschodniej drogi” mogą mieć starszą metrykę26, zaś grupa X-wiecznych znalezisk
znajduje się na pograniczu prusko-słowiańskim i monety takie do właściwych Prus
w zasadzie nie docierały27.
R. Klimek dużo miejsca poświęcił rekonstrukcji dróg lądowych wewnątrz terytoriów pruskich, którymi mieli przemieszczać się ludzie, biorący udział w dalekosiężnej
wymianie handlowej i mający dostęp do zasobów srebra. Nie czuję się w pełni kompetentny, żeby dyskutować z tą częścią pracy, jednak metoda polegająca na liniowym
łączeniu brodów na rzekach, grodzisk, osad i znalezisk monet i skarbów budzi pewne
obawy. Szczególnie jeśli łączy się obiekty o nieustalonej chronologii, lub co również ma
miejsce w recenzowanej pracy, łączy się linią obiekty o zdecydowanie różnej chronologii. Przykładem niech będzie rekonstruowany przez Autora szlak łączący Truso – rejon
Iławy – północne Mazowsze (s. 222). Został on wytyczony na podstawie osady w Janowie Pomorskim (Truso), funkcjonującej jako interregionalne emporium od końca
24
Z bardziej rażących należy wspomnieć o „rzymskim systemie miar” funkcjonującym w strefie nadbałtyckiej (s. 218), o tym, że dirhemy cabbasydzkie wyróżniają się precyzyjniejszą robotą i wyraźniejszym
napisem od omajjadzkich (s. 217), o znalezieniu na Wolinie dirhema Buwajhidów z 1056 r., podczas
gdy jest to końcowa data panowania tej dynastii (447 AH. = 1055/56 A.D.), a nie rok wybicia monety
(s. 217).
25
R. Kiersnowski, Uwagi o znaleziskach monet wczesnośredniowiecznych z ziem pruskich, Wiadomości
Numizmatyczne, 1960, t. IV, s. 1–14; idem, Zagadnienie obiegu pieniądza wczesnośredniowiecznego,
s. 87–97; T.S. Noonan, Ninth-century dirham hoards from northwestern Russia, s. 220–244; W. Łosiński, Chronologia napływu najstarszej monety arabskiej, s. 93–181; idem, W sprawie „wschodniej drogi”
dopływu monet arabskich do Wielkopolski w X wieku, [w:] Moneta Mediaevalis. Studia numizmatyczne
i historyczne ofiarowane Profesorowi Stanisławowi Suchodolskiemu w 65. rocznicę urodzin, red. B. Paszkiewicz, Warszawa 2002, s. 183–192; A. Bartczak, Finds of Dirhams in Central Europe, s. 227–239.
26
S. Suchodolski, D. Malarczyk, Die Zustromwege der Dirhams nach Polen, [w:] Magister Monetae. Studies in honour of Jørgen Steen Jensen, red. M. Andersen, H.W. Horsnaes, J.Ch. Moesgaard, Copenhagen
2007, s. 93–100.
27
M. Bogucki, D. Malarczyk, E. Marczak, Skarb dirhamów z X wieku z grodziska w Truszkach Zalesiu,
pow. Kolno, woj. podlaskie, Wiadomości Numizmatyczne, 2005, t. XLIX, z. 2 (180), s. 187–188;
M. Bogucki, Coin finds in Viking Age emporium at Janów Pomorski, s. 79–107.
258
Mateusz Bogucki
VIII do poł. X w., przez kilka osad i grodzisk (większość niedatowana, część w ogólnych ramach od IX do XIII w.). Punktem kluczowym na tym szlaku ma być grodzisko
(wraz z odnalezionym tam skarbem – t.p.q. 1135 r.) w Łążynie, funkcjonujące w XII
i XIII w. W innym przypadku Autor rekonstruuje szlak prowadzący z Bałgi, przez całą
Warmię w stronę północnej Barcji (s. 225). Ważnym znaleziskiem na tym szlaku ma
być pojedynczy dirhem z byłego Warnikam. Problem tylko w tym, że dirhem ten jest
jedynym świadectwem tego, z grubsza licząc, 100-kilometrowego szlaku handlowego.
To oczywiście najbardziej jaskrawe przykłady, pokazujące jednak, że rekonstruując
szlaki handlowe nie należy łączyć wszystkich „wczesnośredniowiecznych” stanowisk,
które układają się wzdłuż oczekiwanego kierunku. Jest to szczególnie istotne w odniesieniu do terenów byłych Prus Wschodnich, gdzie poza nielicznymi wyjątkami, stan
rozpoznania archeologicznego utrzymuje się na poziomie z 1945 r. Podjęcie nowoczesnych badań archeologicznych na dowolnym stanowisku wczesnośredniowiecznym
z terenów dawnych Prus Wschodnich oznacza zazwyczaj wywrócenie całej dotychczasowej wiedzy do góry nogami. Stąd zalecałbym daleko idącą ostrożność w wytyczaniu
szlaków handlowych na podstawie tak niepewnych danych.
W literaturze można znaleźć wiele szlaków komunikacyjnych i handlowych,
rekonstruowanych poprzez liniowe łączenie na mapie punktów oznaczających wyjątkowe znaleziska (skarby, pojedyncze monety i innego rodzaju cymelia), punkty przeprawy, grody, osady, itd. Jednak takie rekonstrukcje zazwyczaj nie uwzględniają całego
szeregu istotnych czynników, jak chociażby chronologia czy struktura znalezisk, czy
możliwość istnienia wielu alternatywnych dróg łączących te same miejscowości. Niewątpliwie w kilku odosobnionych przypadkach można wskazać na konkretne drogi,
którymi podążali starożytni i średniowieczni kupcy28, jednak w większości przypadków jest to niemożliwe. Bezpieczniej jest zdefiniować „szlak” jako dość szeroką strefę
przepływu ludzi, towarów, a nawet idei między różnymi, często dość odległymi skupiskami ludzi29. Bez wątpienia wiele lądowych szlaków komunikacyjnych i handlowych
funkcjonowało w oparciu o system rzeczny. Ale pomijając duże spławne rzeki, wydaje
się, że pomniejsze rzeki i jeziora wykorzystywane były nie tyle do spławiania się w głąb
kontynentu, co mogły służyć jako drogowskazy. Poruszano się zapewne wzdłuż dolin
rzecznych. Niekiedy blisko nich, niekiedy daleko. Powyższe uwagi nie oznaczają wcale,
że kwestionuję istnienie szlaków w przeszłości. Uważam, że mogły one funkcjonować
nawet formie zbliżonej do tej nakreślonej przez R. Klimka. Sądzę jednak, że ich rekonstrukcja powinna być lepiej udokumentowana.
28
W. Filipowiak, Najstarszy trakt Pomorza, [w:] Munera Archaeologica Iosepho Kostrzewski quinquagesimum annum optimarum atrium studiis deditum peragenti ab amicis collegis discipulis oblata, red. K. Jażdzewski, W. Hensel, Poznań 1963, s. 383–395.
29
W. Wróblewski, T. Nowakiewicz, M. Bogucki, Terra desolata, s. 167–168. Nie wchodząc w szczegóły,
trzeba zwrócić uwagę, że sam termin „szlak” nie jest jednoznaczny – A. Zalewska, Methodological reflections over the terms rzeka–szlak (river route) used in scientific discourse, Situne Dei 2009, s. 103–109.
Robert Klimek
O DIRHAMACH, PRUSACH
I POSZANOWANIU PRAWA,
CZYLI W ODPOWIEDZI
DR. MATEUSZOWI BOGUCKIEMU
Ucieszyła mnie recenzja M. Boguckiego, ponieważ jest świadectwem, że moja publikacja nie przeszła obojętnie. Z drugiej strony uważam, że nic nie robi autorowi skuteczniejszej reklamy, jak cenzura i ostra krytyka. Pierwszym celem mojego artykułu Występowanie dirhamów oraz próba rekonstrukcji dróg ich rozprzestrzeniania się na obszarze
plemion pruskich w VIII–X w. było ustalenie przypuszczalnej sieci komunikacyjnej, jaką
mogły przemieszczać się dirhamy na obszarze ziem pruskich. Jest powszechnie wiadome, że wczesnośredniowieczne skarby i znaleziska monet są bardzo pomocne w ustalaniu przebiegu dróg, gdyż wiążą się z działalnością kupiecką1. Materiał numizmatyczny
pozwala także pomóc datować skarby, co jest w takich badaniach szczególną zaletą informacyjną. W pracy skupiałem się głównie na znaleziskach położonych w głębi lądu,
dokąd zapewne w wiekach średnich prowadziły drogi. Dotychczas powyższa problematyka nie była w ogóle poruszana w literaturze. Drugim celem było zrealizowanie spisu
stanowisk z obszaru dawnych ziem pruskich, na których odkryto orientalne monety,
ponieważ dotychczas taki nie powstał2. Postanowiłem nie dokonywać inwentaryzacji
wszystkich znanych dirhamów z danego stanowiska, tylko orientacyjnie podać ilość
monet oraz czas wybicia najstarszej i najmłodszej. Oddając publikację do druku byłem
przekonany, że nie sposób odnotować w niej wszystkich znalezisk i oczywiście liczyłem
1
T. Wąsowiczówna, W sprawie metody badań przebiegu wczesno-średniowiecznych dróg lądowych Polski,
Przegląd Zachodni, 1953, nr 9/10, 1953, s. 317.
2
Spis stanowisk, na których odkryto dirhamy opracował M. Gumowski, Moneta arabska w Polsce w IX
i X wieku, Zapiski Historyczne, 1958–59, t. XXIV, z. 1, s. 7–61 oraz R. Kiersnowski, Uwagi o znaleziskach monet wczesnośredniowiecznych z ziem pruskich, Wiadomości Numizmatyczne, 1960, R. 4, s. 1–14;
idem, Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Warmii i Mazur, [w:] Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Małopolski, Śląska, Warmii i Mazur, Polskie Skarby Wczesnośredniowieczne. Inwentarze IV, Polskie Badania Archeologiczne 12, Wrocław–Warszawa–Kraków 1966, s. 67–78. W powyższych publikacjach ujęto jednak znaleziska dirhamów z ziem pruskich znajdujących się na obszarze Polski. W 2006 r.
powstała praca na temat występowania monety arabskiej w obrębie południowo-wschodniego wybrzeża
Morza Bałtyckiego, która zawierała także katalog, jednak brakowało w nim wielu stanowisk. Poza tym
autor popełnił wiele błędów odnośnie identyfikacji miejscowości – S. Brather, Early Dirham Finds in the
South-east Baltic. Chronological Problem in the Light of Finds from Janów Pomorski (Truso), [w:] Transformatio mundi. The Transition from the Late Migration Period to the Early Viking Age in the East Baltic,
red. M. Bertašius, Kaunas 2006, s. 133–142.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 259–265
260
Robert Klimek
się z uzupełnieniami. M. Bogucki słusznie zwrócił uwagę, że w katalogu brakuje kilku
stanowisk, na których w przeszłości odkryto pojedyncze dirhamy. Wśród wskazanych
znalezisk jest: Szestno – grodzisko Czarny Las, Muntowo, Dollkeim/Kovorovo, Gross
Hubnicken/Sinjawino, Wargenau i Cranz/Zielenogradsk3. Recenzent zwrócił uwagę,
że uwzględniłem 5, a powinienem 13 monet orientalnych z cmentarzyska Wiskiauten/
Mohovoe. Przyznaję, że powyższe zarzuty postawione przez M. Boguckiego są uzasadnione. Niestety gorzej prezentują się jego dalsze dywagacje.
Jednym z poważniejszych zarzutów Recenzenta jest korzystanie z opracowań
drugorzędnych czy wręcz popularnych4. Podana przez M. Boguckiego literatura,
z której nie korzystałem, nie ma większego wpływu na ustalenie szlaków. Pominąłem
kilka pojedynczych znalezisk dirhamów, które nic szczególnego nie wnoszą dla istoty
badanej sprawy5. Uzupełniają katalog, ale nie pomagają w ustaleniu przebiegu szlaków
komunikacyjnych. Kolejnym zarzutem było jakoby moje bezkrytyczne opieranie się na
publikacji M. Gumowskiego, z czym nie mogę się do końca zgodzić, gdyż przy całym
szacunku dla tego autora, w kilku przypadkach zwróciłem uwagę na nieprawidłową
identyfikację przez niego stanowisk – np. błędnie zaliczył miejscowość Krasnołąkę do
powiatu iławskiego oraz potraktował skarb z Mokajm, jako dwa osobne stanowiska
(Bocianowo i Prakwice). M. Bogucki uznał, że jednym z najpoważniejszych moich błędów było nie skorzystanie z artykułu R. Kiersnowskiego opublikowanego w 1966 r.6
Po zapoznaniu się z powyższą pracą przyznaję, że nie wnosi ona nic nowego w sprawie
stanowisk dirhamów na obszarze dawnych ziem pruskich7, ani też do problematyki
szlaków komunikacyjnych. Poza tym interesujące mnie kwestie R. Kiersnowski poruszał w swoich poprzednich publikacjach, na których bazowałem podczas pisania
artykułu.
Kolejne sugestie dotyczyły datowania poszczególnych monet. W swojej publikacji
nigdzie nie zaznaczyłem, że katalog ma formę inwentaryzacji wszystkich znalezionych
monet orientalnych na obszarze dawnych ziem pruskich, co ewidentnie pozostawiam
do zrealizowania numizmatykom. W literaturze przedmiotu problem ten w ogóle nie
3
Nie uwzględniłem Grebieten, ponieważ w źródłowej literaturze, na jaką powołuje się M. Bogucki nie ma
żadnej informacji o odkryciu dirhamu. Por. E. Hollack, Erläuterungen zur vorgeschichtlichen Übersichtskarte von Ostpreussen, Glogau–Berlin 1908, s. 44-b.
4
Nie zgadzam się z powyższym zarzutem. Jedyną pozycją popularną, na którą się powoływałem jest
K. Skrodzki, Wczesnośredniowieczne związki Zalewa z Irakiem. Skarb z Bagdadu, Kurier Iławski, nr 17,
z dnia 16.04.2003 r. s. 10. K. Skrodzki w swoim artykule wspominał o odkryciu w Zalewie, w latach
powojennych dirhamu, który obecnie znajduje się w prywatnej kolekcji. Powyższa informacja nie jest
odnotowana w żadnej publikacji naukowej, stąd zaszła konieczność, aby ją wykorzystać w pracy.
5
Brak uwzględnienia 12 monet, przy znanych przeszło 1200 z obszaru ziem pruskich, nie powinno być
w mojej ocenie traktowane, jako poważne niedociągnięcie.
6
R. Kiersnowski, Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Warmii i Mazur..., s. 67–78.
7
Zobowiązany jestem odnieść się do kilku błędów, jakie zostały popełnione w tej publikacji: s. 73 – Krasnołąka nie była położona w powiecie Iławka, gdyż takiego w 1966 r. w ogóle nie było (w tym czasie wieś
należała do powiatu bartoszyckiego); s. 77 – Warnikajmy (pow. Pasłęk) błędnie zostały zidentyfikowane, gdyż sprawa dotyczy stanowiska w b. Warnikam na terenie Federacji Rosyjskiej.
O dirhamach, Prusach i poszanowaniu prawa, czyli w odpowiedzi dr. Mateuszowi Boguckiemu
261
jest na dzień dzisiejszy rozwiązany. Moim zdaniem brakuje solidnej pracy inwentaryzacyjnej, która odnosiłaby się do wszystkich znanych znalezisk dirhamów z obszaru ziem
pruskich, ujmując obecny stan zachowania monety arabskiej w muzeach i w zbiorach
prywatnych. Należy wziąć pod uwagę także fakt rozproszenia dirhamów z większych
skarbów, co jest powodem wielu późniejszych rozbieżności. Często możemy mieć do
czynienia z błędnym datowaniem, co zdaje się być nierzadkim przypadkiem w XIX w.
Dirhamy także ćwiartowano, co jest kolejnym problemem w prawidłowej identyfikacji. Nie rozumiem tylko dlaczego M. Bogucki za taki stan rzeczy poddał mnie surowej
krytyce, a przemilczał na przykład wydany w 2006 r. katalog S. Brathera, który zawiera znacznie więcej tego typu niedociągnięć. Z drugiej strony zestawienie stanowisk
S. Brathera, w środowisku badaczy zajmujących się napływem orientalnego srebra na
wybrzeża Morza Bałtyckiego, uważane jest za wzorcową publikację8.
Jednym z rażących błędów, jakie M. Bogucki poczynił w swej krytyce, jest zakwalifikowanie miejscowości Warnikam/Pierwomajskoje i Gerdauen/Zeleznodoroznyj do
obszaru sambijskiego. Dawne Warnikam9 znajdowało się na ziemi przynależnej w czasach wczesnego średniowiecza do Warmii. Położone było bezpośrednio na wschód
od ważnego warmińskiego grodu, na którego miejscu krzyżacy wybudowali w 1239 r.
zamek Bałga. Poświadczają to zapiski źródłowe z Kroniki Piotra z Dusburga: Qui cum
venirent ad litus terrae Warmiensis, exierunt et circa illum locum, ubi nunc situm est
castrum Balga, viderunt castrum quoddam Pruthenorum, quod tamen propter paucitatem suorum impugnare non audebant10. Od Sambii okolice b. Warnikam oddzielała
dodatkowo Natangia. Z kolei miejscowość Gerdauen (pol. Gierdawy) położona jest
w Barcji, czego świadectwem jest także opis z Kroniki Piotra Dusburga: Hoc tempore
quidam dictus Girdaw, cuius progenies adhuc dicitur Rendalia, zelator fidei et fidelium
habuit in terra Barthensi castrum dictum a nomine suo Girdaw11. Podobnie jak w przypadku Warmów, Bartowie nie sąsiadowali bezpośrednio z Sambami, lecz ich terytoria
rozdzielała Natangia oraz niezależna ziemia Wohnsdorf. W tej sytuacji wydaje się, że
w ocenie M. Boguckiego do Sambii należał nie tylko obszar Półwyspu Sambijskiego,
lecz także ziemie pruskie, obecnie administracyjnie zarządzane przez gubernatora obwodu kaliningradzkiego.
Kolejny zarzut Recenzenta dotyczy poprawienia przeze mnie obowiązujących
w literaturze przedmiotu błędnych nazw miejscowych na właściwe. Wydaje mi się,
że należy bezwzględnie korygować tego typu pomyłki nie zważając na fakt ich wy8
Por. M.F. Jagodziński, Zagadnienie obecności Skandynawów w rejonie ujścia Wisły we wczesnym średniowieczu, Pruthenia, 2008 (2009), t. IV, s. 190–191.
9
M. Bogucki zarzuca, że błędnie ustaliłem b. Warnikam jako Pierwomajskoje (b. Kuggen). W rzeczywistości b. Warnikam nie istnieje, natomiast grodzisko i cmentarzysko w rosyjskiej literaturze archeologicznej przyporządkowywane jest obecnie do Pierwomajskoje, bezpośrednio sąsiadującego z b. Warnikam (W. Kulakow, Ot Wostocznoj Prussii do Kaliningradskoj oblasti, Kaliningrad 2002, s. 214).
10
Petrus de Dusburgk, Chronica Terrae Prusiae, wyd. J. Wenta, S. Wyszomirski, Kraków 2007, r. 18,
s. 63.
11
Ibidem, r. 113, s. 127.
262
Robert Klimek
stępowania w dotychczasowych publikacjach. Pierwszy problem dotyczy stanowiska
występującego pod nazwą Grajewo-Prostki. Po pierwsze nie ma takiej miejscowości.
Po drugie dirhamy zostały odkryte w 1957 r., podczas poszerzanie szosy na trasie Grajewo–Prostki. Wydaje się oczywiste, że odkrycie miało miejsce między wymienionymi
miejscowościami. W innym wypadku, w literaturze, występowałaby nazwa Grajewo
lub Prostki. Między powyższymi miejscowościami położone są Bogusze, przez które przebiega szosa i gdzie najprawdopodobniej doszło do odkrycia. Nie zgadzam się
z M. Boguckim, że tego typu poprawki mogą wprowadzić pewne zamieszanie, ponieważ nazwa funkcjonująca w literaturze przedmiotu i tak już prowadzi do wielu nieścisłości. Takim przykładem jest między innymi praca S. Brathera, gdzie autor nie potrafiąc znaleźć miejscowości Grajewo-Prostki, w końcu uznał, że jest to Grajwo, w gminie
Giżycko12.
Sprzeciw Recenzenta wzbudziła również nazwa grodziska, położonego przy północnym brzegu jeziora Silm, leżącego na obszarze administracyjnym wsi Kamionka13,
na którym w 1908 r. odkryto połówkę dirhamu. Powyższe założenie obronne znajduje
się w odległości ok. 200 m na południowy-wschód od zabudowań Kamionki. Przed
II wojną światową stanowisko występowało pod nazwą Klein Steinersdorf14. Wkrótce po wojnie Komisja Ustalania Nazw Miejscowości zmieniła Klein Steinersdorf na
Silma15, ale po kilkunastu latach powrócono do Kamionki. Obecnie na obszarze gminy Iława, jak i na całym terenie województwa warmińsko-mazurskiego nie występuje
miejscowość Silma. Z uwagi na fakt, że trudno jest mi opisać, jakie zarzuty w przypadku stanowiska w Kamionce Autor recenzji miał na myśli, zmuszony jestem do zacytowania fragmentu jego tekstu: „Uzasadniona byłaby zmiana nazwy w odniesieniu do
dirhema znalezionego na grodzisku, znajdującym się między jeziorami Szymbarskim
a Silma pod Iławą. Znalezisko to, w literaturze przedwojennej funkcjonuje jako Klein
Steinersdorf, w powojennej zaś jako Silma. Mimo, że mogłoby się wydawać, że przedwojenne Klein Steinersdorf to dzisiejsza Kamionka, to jednak Komisja Ustalania Nazw
Miejscowości nadała tej wsi nazwę Silma [przypis – S. Rospond, 1951]. Inna sprawa,
że obecnie nazwa ta funkcjonuje wyłącznie jako część położonej nieco dalej na zachód
wsi Nejdyki [przypis – internet]. Przy takim zamieszaniu wydaje się, że lepiej i bezpieczniej pozostać przy ustalonej w literaturze nazwie”. Przytoczony fragment tekstu
M. Boguckiego nie jest dla mnie do końca zrozumiały, ale wydaje mi się, że z sentymentem odnosi się on do prac komunistycznej Komisji Ustalania Nazw Miejscowości
12
S. Brather, Early Dirham Finds in the South-east Baltic..., s. 141.
Obiekt prawem chroniony, wpisany przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków do Rejestru Zabytków Archeologicznych – Kamionka, gm. Iława, grodzisko wczesnośredniowieczne, dokumentacja
nr C-049, z 25 listopada 1968 r.
14
H. Crome, Karte und Verzeichnis der vor- und frühgeschichtlichen Wehranlagen in Ostpreussen, Altpreussen, 1937, Jg. 2, H. 3, s. 123. Grodzisko w literaturze niemieckojęzycznej nazywane było: Poganek, Kesselberg i Schwedenschanze.
15
Skorowidz nazw miejscowości województwa olsztyńskiego w brzmieniu nadanym przez Komisję Ustalania
Nazw Miejscowości, oprac.: Z. Grabowski, A. Jarmoc, Warszawa 1951, s. 120.
13
O dirhamach, Prusach i poszanowaniu prawa, czyli w odpowiedzi dr. Mateuszowi Boguckiemu
263
i sugeruje, aby nie wprowadzać „zamieszania” i pozostawiać nazewnictwo opracowane
w latach 1946–1950, nawet pomimo późniejszych zmian. W cytowanym fragmencie
zastanawia także literatura naukowa, na jaką się M. Bogucki powołuje.
W dalszej części Recenzent skrytykował niezastosowanie przeze mnie transkrypcji nazw miast arabskich, gdyż użyłem ich polskich odpowiedników, co zostało uznane
za „formę mocno archaiczną”. Moja publikacja o dirhamach została napisana w języku
polskim, do czasopisma „Pruthenia”, wydanego w 2009 r., na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Tego typu kwestie reguluje ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku
polskim. Mając na uwadze treść powyższej ustawy, uznaję za słuszne używanie pisowni
miast arabskich w języku polskim, jeśli tylko mają swoje odpowiedniki.
Dużo miejsca Recenzent poświęcił także na podważenie metod ustalenia przebiegu przypuszczalnych szlaków komunikacyjnych. Otóż zagadnienie drogowej sieci
lądowej na obszarze ziem pruskich, w okresie wczesnego średniowiecza, w zasadzie nie
jest opracowane16. Podczas pracy badawczej należy przede wszystkim wziąć pod uwagę zapiski źródłowe o dawnych drogach, brodach, targach, z których najwcześniejsze,
w przypadku ziem pruskich pochodzą dopiero z XIII w.17 Trzeba zwrócić uwagę, że na
obszarze Prus sieć komunikacyjna nie ulegała gwałtownym przemianom i kronikarskie
określenia via antiqua pozwalają przypuszczać, że droga istniała od starożytnych czasów. Kolejną ważną przesłanką są brody. Jest logiczne, że przeprawiano się przez rzeki
w miejscach najdogodniejszych18. Były też one niezwykle chronione i strzeżone. Szlaki
komunikacyjne zabezpieczały wały podłużne19, przesieki i strażnice zwane w źródłach
propugnaculi. Przy ustalaniu sieci drogowej należy uwzględnić także grodziska, osadnictwo oraz znaleziska archeologiczne, opierając się na ich datowaniu. Pomocna jest
także toponomastyka, gdyż nazwy miejscowe i terenowe, mające potwierdzenie w źródłach, często dostarczają informacji o drogach. Wszystkie z powyższych składników
należy dostosować do warunków naturalnych, stąd w swoich badaniach analizuję przebieg przypuszczalnego szlaku w terenie. W przypadku dawnych ziem pruskich powyższa metoda jest nawet konieczna.
16
R. Klimek, „Baba” na drodze. Kontekst lokalizacji antropomorficznych rzeźb kamiennych wobec systemów
komunikacyjnych w Prusach, [w:] Pruskie baby kamienne, red. J.M. Łapo, G. Białuński, Olsztyn 2007,
s. 80–99.
17
Scriptores rerum Prussicarum, hrsg. v. T. Hirsch, M. Töppen, E. Strehlke, Bd. I–VI, Leipzig 1861–1870;
Codex diplomaticus Prussicus. Urkunden-Sammlung zur ältern Geschichte Preussens..., hrsg. v. J. Voigt,
Bd. I, Königsberg 1836; Codex diplomaticus Warmiensis oder Regesten und Urkunden zur Geschichte
Ermlands, hrsg. v. C.P. Woelky, J.M. Saage, Bd. I, Mainz 1860; Preussisches Urkundenbuch, Bd. I/1–2,
Königsberg 1882–1909.
18
Por. E. Kowalczyk-Heyman, Kamień, Kamienne Brody. Przyczynek do organizacji szlaków drogowych
w średniowieczu (na przykładzie Mazowsza), Archaeologia Historica Polona, 2005, t. XV/2, s. 87–
107.
19
Por. R. Klimek, Funkcjonowanie i obecny stan zachowania średniowiecznych wałów podłużnych w południowej części dominium warmińskiego, Pruthenia, 2008, t. III, s. 163–206. W przypadku wałów
podłużnych problem ich chronologii wciąż jest sprawą otwartą, wymagającą zrealizowania badań archeologicznych.
264
Robert Klimek
M. Bogucki podważył moje metody badawcze, aby na koniec swoich rozważań
odnaleźć swoiste określenie dla lądowego szlaku komunikacyjnego, które jestem zmuszony dosłownie zacytować: „Bezpieczniej jest zdefiniować »szlak« jako dość szeroką
strefę przepływu ludzi, towarów, a nawet idei między różnymi, często dość odległymi
skupiskami ludzi”. Powyższy fragment tekstu nie ma nic wspólnego z metodologią historyczną i archeologią w zakresie badań nad ustaleniami przebiegu dróg lądowych.
Na zakończenie pragnę zwrócić uwagę, że M. Bogucki zupełnie pominął bardzo
ważną kwestię, jaką poruszyłem w swojej publikacji. W ostatnich latach daje się zauważyć zwiększone zainteresowanie nielegalnymi poszukiwaniami monet przez osoby
posługujące się wykrywaczami metalu. Niestety, często ich łupem padają także dirhamy. Problem powyższy daje się zauważyć także na obszarze dawnych ziem pruskich.
W świetle przepisów obowiązującego w Polsce prawa, poszukiwanie ukrytych lub
porzuconych zabytków ruchomych, w tym zabytków archeologicznych, przy użyciu
wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania wymaga zezwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków20. Podczas badań archeologicznych prowadzonych w latach 2001–2002 r. na grodzisku w Truszkach-Zalesiu21 znaleziono 5 dirhamów. Jakiś czas po zakończeniu prac badawczych, nieznana
bliżej osoba, przy pomocy wykrywacza metalu, wykopała na grodzisku 11 kolejnych
orientalnych monet. Jest to ewidentne przestępstwo, które powinno być zgłoszone odpowiednim służbom, natomiast osoby dokonujące tego czynu, doprowadzone przed
wymiar sprawiedliwości. Powyższe kwestie regulują przepisy karne określone w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami22. W tej sytuacji rabunku dokonano
świadomie, na obiekcie wpisanym do rejestru zabytków, co ewidentnie kwalifikuje się
do sprawy karnej. Następnie w dziwnych okolicznościach doszło do kontaktu „dzikiego poszukiwacza skarbów” ze środowiskiem archeologicznym23. W publikacji poświę20
Art. 36 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
Obiekt znajduje się na pograniczu mazowiecko-pruskim (jaćwieskim). Ewa Marczak, autorka prowadzonych prac archeologicznych w Truszkach-Zalesiu przypuszcza, że grodzisko było związane z Prusami – eadem, Wyniki badań wykopaliskowych na wczesnośredniowiecznym kompleksie osadniczym
w Truszkach Zalesiu, woj. podlaskie w 2003 r., Światowit, 2006, t. VI, fasc. B, s. 132; eadem, Średniowieczne osady wśród łąk nad Wincentą. Zaplecze gospodarcze grodziska „Okop” w Truszkach Zalesiu, Zeszyty Kolneńskie, 2007, nr 2, s. 11.
22
Art. 108. ust 1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy
do lat 5. ust. 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 111. ust. 1. Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz
sprzętu do nurkowania, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. ust. 2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec: 1) przepadek narzędzi i przedmiotów, które
służyły lub były przeznaczone do popełnienia wykroczenia, chociażby nie stanowiły własności sprawcy;
2) przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio lub pośrednio z wykroczenia; 3) obowiązek
przywrócenia stanu poprzedniego lub zapłaty równowartości wyrządzonej szkody.
23
Powyższa sytuacja została skrytykowana przez prof. E. Kowalczyk-Heyman, Stan badań archeologicznych
nad wczesnym średniowieczem północno-wschodniego Mazowsza, Światowit, 2006, t. VI, fasc. B, s. 76.
21
O dirhamach, Prusach i poszanowaniu prawa, czyli w odpowiedzi dr. Mateuszowi Boguckiemu
265
conej dirhamom odkrytym na grodzisku w Truszkach-Zalesiu, zamieszczone są zdjęcia nielegalnie odkrytych zabytków. Fotografie monet zostały wykonane przez M. Boguckiego. Następnie dirhamy zostały zważone i oddane „dzikim odkrywcom”, o czym
świadczą adnotacje przy inwentarzu, że znajdują się w „zbiorach prywatnych”24. Jest
to bardzo poważne naruszenie obowiązujących w Polsce przepisów, ponieważ jednoznacznie w art. 35 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami jest określone,
że „przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność
Skarbu Państwa”. W dalszej części cytowanego przepisu, w sposób jasny i czytelny jest
napisane, że „miejsce przechowywania zabytków archeologicznych odkrytych, przypadkowo znalezionych albo pozyskanych w wyniku badań archeologicznych bądź poszukiwań określa wojewódzki konserwator zabytków”. W tej sytuacji, jeśli doszło do
kontaktu archeologa z przestępcami, to nie powinien pozwolić na ponowne przekazanie im wykopanych nielegalnie dirhamów.
24
M. Bogucki, D. Malarczyk, E. Marczak, Skarb dirhamów z X wieku z grodziska w Truszkach-Zalesiu,
pow. Kolno, woj. Podlaskie, Wiadomości Numizmatyczne, 2005, R. XXXXIX, z. 2 (180), s. 174–180.
Z treści publikacji także wynika, że Recenzent otrzymał od „dzikich poszukiwaczy” wszelkie informacje na temat dokładnego położenia i cech odkrytego skarbu.
IV. Recenzje i omówienia
Algirdas Julien Greimas, O bogach i ludziach. Studia o mitologii
litewskiej, przekł. z francuskiego Bogusława Marszalik,
Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2007, ss. 266.
Publikacje poświęcone mitologii litewskiej czy ogólnie bałtyjskiej są na polskim rynku wydawniczym ostatnich kilkudziesięciu lat niezwykłą rzadkością. Czytelnik chcący
zapoznać się z tym problemem ma do wyboru zaledwie kilka pozycji o różnej wartości naukowej, m.in. Starożytną Litwę. Ludy i bogi. Szkice historyczne i mitologiczne
Aleksandra Brücknera z roku 1904 (wyd. II, 1979), Mitologię bałtyjską Jerzego Suchockiego (1991) czy też opracowania Marcelego Kosmana: Drogi zaniku pogaństwa
u Bałtów, 1976; Zmierzch Perkuna czyli ostatni poganie nad Bałtykiem, 1981; Litwa
pierwotna. Mity, legendy fakty, 1989. Materiał w nich zgromadzony jest już jednak
często nieaktualny, a zbudowany na jego podstawie obraz religii dawnych Litwinów
zdecydowanie niepełny, czasem wręcz zafałszowany. Wart odnotowania jest więc fakt
ukazania się niezwykle ważnej dla badań nad religioznawstwem bałtyjskim książki zatytułowanej O bogach i ludziach. Studia o mitologii litewskiej (tyt. oryg. Apie dievus ir
žmones: lietuvių mitologijos studijos, Chicago 1979; wyd. francuskie Des dieux et des
hommes: études de mythologie lithuanienne, Paris 1985) autorstwa Algirdasa Juliusa
Greimasa, litewskiego językoznawcy, semiotyka i badacza mitologii.
Greimas znany jest przede wszystkim jako wybitny językoznawca, a dopiero później badacz mitologii litewskiej, chociaż, jak sam podkreślał, jego przygoda z semiotyką rozpoczęła się właśnie od mitologii, od wygłoszonego w roku 1965 referatu poświęconego litewskim mitom1. We wstępie do polskiego wydania Studiów Magdalena
Zowczak pisze, że jest to jedyna obok kilku wczesnych artykułów praca poświęcona tej
tematyce powstała w języku litewskim2, co jednak nie jest prawdą. W 1990 r. ukazał
się drugi zbiór szkiców do mitologii litewskiej Tautos atminties beieškant (W poszukiwaniu pamięci narodu) i co więcej, ukazał się on w jednym tomie wraz z Apie dievus ir
žmones, z którym od tej pory stanowić będzie nierozerwalną całość. Ponadto, w Dziale
Rękopisów Uniwersytetu Wileńskiego przechowuje się 4579 kartek z wypisami do
przygotowywanego przez Greimasa słownika mitologii litewskiej, który stanowić
miał kontynuację dwóch wcześniejszych tomów3. W roku 2005 w wydanym na Litwie
obszernym zbiorze Lietuvių mitologijos studijos (Studia o mitologii litewskiej) oprócz
wspomnianych już prac, ukazały się także rozproszone w czasopismach, niepublikowane wcześniej lub nieukończone pisma Greimasa dotyczące m.in. genealogii rodu
1
R. Repšienė, Mitinių prasmių beieškant: Algirdas Julius Greimas, Kultūrologija. Asmenybė: menas, istorija, dabartis, 2007, nr 15, s. 110.
2
M. Zowczak, O technikach tworzenia sensu według Algirdasa J. Greimasa, [w:] A.J. Greimas, O bogach
i ludziach. Studia o mitologii litewskiej, Kęty 2007, s. 7.
3
K. Nastopka, Mitų archeologija, [w:] A.J. Greimas, Lietuvių mitologijos studijos, Vilnius 2005, s. 750.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 269–273
270
Recenzje i omówienia
Palemona, Nykštukasa (Krasnoludka), Grigo ratus i Žvėruny Medeiny oraz przetłumaczony z języka francuskiego tekst O poszukiwaniu strachu. Rozważania na temat
pewnej grupy bajek ludowych (La quête de la peur. Réflexions sur un groupe de contes
populaires, 1970). Należy zauważyć, że prace poświęcone językoznawstwu powstawały
w języku francuskim, ale już te o mitologii prawie wyłącznie po litewsku.
Zaskakujący jest fakt, iż o obszernym dziele W poszukiwaniu pamięci narodu nie
wspomniano we wstępie w ogóle, nie zostało ono również wymienione w spisie ważniejszych prac Greimasa, a przecież w tym właśnie tomie autor analizował jedyny znany dzisiaj litewski mit o Sowim, pisał o tak ważnych dla litewskiej mitologii postaciach
jak Velnias, Kalevelis, Perkūnas czy Saulė, tłumaczył powody, dla których obie te pozycje w ogóle powstały. Istnieje jednak nadzieja, że Tautos atminties beieškant ukaże się
niebawem w języku polskim, a zwiastunem tego jest opublikowany w „Tekstualiach”
niewielki fragment zatytułowany Saulė przetłumaczony z litewskiego przez Zuzannę
Mrozikową4.
Oba tomy to właściwie zbiory pytań, na które Greimas poszukiwał odpowiedzi,
nierzadko katalog hipotez, który pomóc miał innym badaczom w znalezieniu właściwego rozwiązania5. We wstępie do Tautos atminties beieškant badacz wyjaśniał, że
pierwszy tom jego szkiców był jedynie wprawką początkującego mitologa, był poszukiwaniem odpowiedniego „tonu”, który z jednej strony pozwoliłby zachować charakter
naukowy publikacji, a z drugiej – spowił ją w mityczną atmosferę i oddał intensywność
religijnego przeżywania codzienności, bez czego opis świata sakralnego byłby niemożliwy6. Tom drugi zawiera rozważania na tematy bardziej istotne, dyskusyjne i z założenia miał być bardziej ambitny niż pierwszy, aczkolwiek brak czasu i dostępu do źródeł
sprawił, że i w nim pozostało wiele znaków zapytania.
W pierwszej recenzji do chicagowskiego wydania O bogach i ludziach Jonas Balys
zarzucał Greimasowi przede wszystkim bezkrytyczne traktowanie źródeł takich autorów jak Jan Łasicki, Teodor Narbutt czy Mieczysław Dowojna-Sylwestrowicz oraz
nieznajomość najnowszych opracowań. Oskarżał go także o posługiwanie się w niektórych przypadkach zbyt bujną wyobraźnią i stwarzanie mitologii z niczego7. Mimo
wszystko jednak Balys przyjął tę pozycję z radością i wdzięcznością, gdyż osobiście
bardzo mu się podobało, że „znajdują się jeszcze tacy, którzy piszą książki na takie
tematy”8. Chociaż stosunek do badacza i jego rozważań nie uległ w ostatnich latach
zasadniczej zmianie, to jednak wydanie w roku 2005 pism zebranych Greimasa ponownie spotkało się z dużym entuzjazmem zarówno ze strony badaczy religii i mitologii, jak i zwykłych czytelników. Trudności i pułapki, w które bez trudu wpaść można
studiując bez przygotowania O bogach i ludziach oraz W poszukiwaniu pamięci narodu
4
A.J. Greimas, Saulė, Tekstualia, 2006, nr 4 (7), s. 127–131.
A.J. Greimas, Tautos atminties beieškant. Apie dievus ir žmones, Vilnius–Chicago 1990, s. 66.
6
Ibidem, s. 349–350.
7
J. Balys, Apie dievus ir žmones (Algirdas J. Greimas), Aidai, 1981, nr 1, s. 60.
8
Ibidem.
5
Recenzje i omówienia
271
opisał najlepiej Gintaras Beresnevičius: „Dla mnie, powiedzmy, piszącego na mitologiczne tematy, ważne jest rozpocząć od źródeł i innych autorów, dopiero po zagłębieniu się w temat sięgnąć można po Greimasa. Jeśli zrobić inaczej i rozpocząć objaśnianie »według Greimasa«, od razu dasz się ponieść jego poglądom, myślom, metodom
i pozostaniesz pod ich wpływem. To w mitoznawstwie materiał wybuchowy, z którym
trzeba się obchodzić ostrożnie. Co prawda, jest pewien przypadek, który mnie nie
raz ratował: kiedy znajdziesz się w ślepym zaułku, a twoje badania utkną w martwym
punkcie, trzeba otworzyć Greimasa, który o tym pisał i w kilku zdaniach wyraził jakiś
pogląd czy teorię. Wtedy na pewno, ujrzawszy problem w nieoczekiwanej perspektywie, znów, posługując się cytatem, odkryciem, ideą będziesz mógł pójść dalej”9. Istnieje
więc niebezpieczeństwo, że polski czytelnik mając do dyspozycji starsze i nieaktualne
opracowania poświęcone litewskiej mitologii oraz książkę Greimasa wybierze właśnie
tę drugą, a wówczas może go ona już na zawsze zaślepić. Wprowadzenie Magdaleny
Zowczak nie przygotowuje niestety na spotkanie z pracą Algirdasa Juliusa Greimasa,
ani nawet z mitologią litewską. Na nieuzbrojonego czytelnika czyhają jednak w polskim wydaniu nie tylko liczne niebezpieczeństwa wynikające często z intuicyjnych poszukiwań autora, ale także i te, które zrodziły się w wyniku pośredniego tłumaczenia
z języka francuskiego.
W wydaniu polskim zabrakło czterech dużych podrozdziałów rozdziału czwartego poświęconych bóstwom Gabjaujis, Gabjauja i Gawenisowi oraz całego rozdziału
piątego – ostatniego, w którym Greimas omawia kilka mniejszych bóstw litewskich
znanych z dziełka O bogach żmudzkich Jana Łasickiego (Pizius, Ganda, Tavvals i Tratitas Kirbixtu). W pozostałych partiach książki spotkać się można z innym uszeregowaniem akapitów, a niekiedy nawet z całkowitą rezygnacją z niektórych z nich. Tajemniczo brzmią tytuły niektórych rozdziałów i podrozdziałów, m.in. Człowiek bedalis
i poszukiwanie laimė, Biciulystė, Martavimas, Czas i Gegutė, co można było przetłumaczyć jako Człowiek bez losu (doli) i poszukiwanie szczęścia, Przyjaźń, Od zmówin po
narodziny pierwszego dziecka, Czas i Kukułka. Taki jednak zabieg zastosowano wcześniej w wersji francuskojęzycznej i nie jest winą tłumaczki, że w niektórych miejscach
nagromadzenie słów litewskich w istotnym stopniu zmniejszyło czytelność tekstu.
Najwięcej błędów znalazło się w przekładach tekstów folklorystycznych, na których Greimas nierzadko opiera przecież całe swe rozważania. Przykładowo, omawiając
symbolikę jabłek, autor odwołuje się do pieśni ludowej opowiadającej o tym, jak to
„młodzieńcy przechadzają się po swym sadzie jabłoni, (jak) dziewczęta po rucianym
ogródku”10. Zarówno jabłonie, jabłka, jak i ruciany ogródek, symbolizują w tym przypadku narodziny miłości, utratę niewinności, wkraczanie w dorosłość. Ten sam wers
w tłumaczeniu na język polski ma już zupełnie inną wymowę: „młodzi ludzie space9
G. Beresnevičius, Žaibuojančios intuicijos ir struktūros, Šiaurės Atėnai, 2006, nr 799. Wersja on-line:
http://www.culture.lt/satenai/?leid_id=799&kas=straipsnis&st_id=4015, dane dostępne: sierpień
2009.
10
A.J. Greimas, Tautos atminties beieškant..., s. 126.
272
Recenzje i omówienia
rują po jabłkowych ogrodach, (jak) młode dziewczęta po ogródkach ulic” (s. 111).
Przekłady tekstów folklorystycznych to jeden z najsłabszych punktów polskiego wydania, niejednokrotnie zatraciły one całkowicie swój urok i charakter, a poprzez błędy w tłumaczeniu stały się często bezużyteczne. W podrozdziale Laima nie zaprasza
Saulė przeczytać można taki oto fragment ludowej piosenki: Przez dziewięć poranków
/ Nie podnoszę się / A przez dziewięć innych poranków / Nie osuszam róży (s. 213), który
w rzeczywistości brzmi: Przez dziewięć poranków / Nie wzejdę / Przez innych dziewięć
/ Rosy nie osuszę11. Inny podrozdział zawiera istotny dla prowadzonych rozważań diagram, który w wersji polskiej przedstawia się następująco:
Laima
Gwiazdy
Saulė
________ = ___________ = _________________
morze
dziewczęta
starsza dziewczyna
choć Greimas posłużył się takim zapisem:
Laima
Gwiazdy
Saulė
________ = ___________ = _________________
matka
córeczki
starsza córka12
Szczególnie w tym ostatnim przypadku słowo ‘morze’ powoduje, że analiza przeprowadzona przez Greimasa staje się nieczytelna, niepełna, tym bardziej, że homologia ta ma podkreślić „pewne hierarchiczne relacje pomiędzy z jednej strony Laimą,
reprezentującą generację starszych bogów i gwiazdy, a Saulė należącą do generacji
młodszych istot mitycznych” (s. 214; w oryginale: „podkreśla jednak pewne hierarchiczne relacje pomiędzy Laimą – przedstawicielką starszego pokolenia, i Gwiazdami
oraz Słońcem, przynależącymi do młodszego pokolenia istot mitycznych”13). Takich
nieścisłości, pomyłek oraz błędów tłumaczeniowych, nie wynikłych zapewne z winy
polskiej tłumaczki jest w O bogach i ludziach niezmiernie dużo. Odbiór tekstu zakłóca
również pozostawienie w treści wyrazów litewskich, które z powodzeniem mogłyby
zostać przetłumaczone na język polski:
„Ostateczne wejście w »stan« kobiecy następuje, kiedy po chrzcie pierwszego
dziecka „kobieta wychodzi po raz pierwszy do kościoła bez nuometas, uczesania bogato zdobionego, ale muturas – długiej chuście utkanej z lnu, której dwa końce opadają jej na ramiona”. I dalej: „[…] kobieta rozpoczynając życie jako młoda dziewczyna
w warkoczykach, przekształca się w marti najpierw w koronie, następnie noszącą nuometas, ale dopiero ustroiwszy się w maturas, oznakę kobiety zamężnej i matki, kończy
znaczący okres swojego życia” (s. 239).
‘Nuometas’ to po prostu namiotka, ‘muturas’ – chusta czepcowa, a ‘marti’ –
dziewczyna gotowa do małżeństwa i macierzyństwa lub bezdzietna mężatka. Po po11
Ibidem, s. 239.
Ibidem, s. 240.
13
Ibidem, s. 247.
12
Recenzje i omówienia
273
prawieniu innych błędów, jakie wystąpiły w tym fragmencie, staje się on o wiele bardziej czytelny:
„I w końcu, ostatecznie przechodząc w stan kobiecy, pierwszy raz po chrzcinach
jadąc do kościoła, kobieta zawiązuje już nie namiotkę, to pięknie uszyte nakrycie głowy
z woalką, ale chustę czepcową (w oryginale: moteres) – lnianą chustę z końcami opadającymi na plecy. […] Tak więc, rozpoczynająca swoje życie dziewczyna w warkoczach
przemienia się w dziewczynę w wianku, potem – w kobietę w namiotce, a ostatecznie
jako kobieta w czepcu, osiąga końcowy etap tego procesu”14.
Powyższe przykłady to jedynie drobny wycinek tego, z czym zmagać się musi odbiorca
polskiej wersji książki Algirdasa Juliusa Greimasa. Pozostaje tylko wyrazić żal, że tak
ważna dla litewskiego religioznawstwa pozycja nie została potraktowana z należytym
szacunkiem i uwagą. Nie ulega wątpliwości, że studia O bogach i ludziach powinny
ukazać się raz jeszcze, tym razem w wersji poprawionej i tłumaczonej oczywiście z języka litewskiego.
Justyna Prusinowska
14
Ibidem, s. 278.
Алексей Сергеевич Кибинь, Ятвяги в Х–XI вв.: «балтское
племя» или «береговое братство»? [Jaćwięgowie w X–XI w.:
„bałtyjskie plemię” czy „bractwo brzegowe”?], Studia Slavica
et Balcanica Petropolitana, 2008, nr 2, s. 117–132
Autorem omawianego artykułu jest Alieksiej Kibin, aspirant na Petersburskim Uniwersytecie Państwowym. W swojej pracy naukowej zajmuje się terenami Górnego Poniemnia i ich miejscem w historii Bałtów i Słowian. Interesują go problemy przenikania się na tych ziemiach różnych wpływów kulturowych we wczesnym średniowieczu.
Jest autorem rozprawy doktorskiej pod tytułem Górne Poniemnie w politycznej, socjokulturowej i etnicznej historii Słowian i Bałtów w VIII–XIII w. (2009).
Badacz w swoim artykule poddaje analizie zagadnienia powstania i samoidentyfikacji Jaćwięgów. Stosuje przy tym część metod przyjętych przez F. Curtę (Making
of Slavs: History and Archeology of the Lower Danube Region), autora prac poświęconych dziejom Słowian. Dzięki nim analizuje, na podstawie źródeł pisanych i zabytków
archeologicznych, proces tworzenia się nowej grupy etnicznej. Owo „tworzenie się”
Jaćwięgów zawierało w sobie zarówno wyobrażenia o nich sąsiednich ludów, jak i samoidentyfikację. Wpływały na ten proces głównie przemiany kontekstu politycznego,
społecznego i kulturowego zachodzące na określonym terenie.
Autor na początku zwraca uwagę na interesujące słowo ‘ятвезь’, używane przez
mieszkańców okręgu wołkowyskiego w obwodzie grodzieńskim, oznaczające „rzeczną kotwicę”. Zastanawia się w jaki sposób termin oznaczający w średniowieczu grupę
etniczną stał się określeniem elementu wyposażenia łodzi. Oprócz tego A. Kibin analizując źródła z X–XIII w. stara się nie tylko wyjaśnić pochodzenie samego terminu
(wypełniając tym samym wezwanie W. Toporowa), lecz bada również jego użycie przy
rozróżnieniu grup etnicznych w X–XI w.
Na przestrzeni wieków zmieniał się obraz Jaćwięgów. W XVI w. powstał, utrwalony w dziele Macieja Stryjkowskiego, mit o wojowniczych mieszkańcach Podlasia
i Poniemnia, nieustannie zmagających się z władcami Rusi oraz Polski i prawie zupełnie wybitych w nierównej z nimi walce. Obraz leśnych dzikusów, żyjących z grabieży
i polowań, wpływał na poglądy uczonych jeszcze do końca XIX w. Pierwsze próby poważnych badań naukowych pojawiły się w drugiej połowie XIX w. Choć zakres zawartych w nich informacji jest niewielki, to w ciągu ponad stu lat literatura poświęcona
problemowi jaćwięskiemu wzbogaciła się o setki nowych publikacji. W przytłaczającej
większości prac Jaćwięgowie są określani jako plemię bałtyjskie (lub staropruskie, litewskie) – monolityczna grupa, odgraniczona od sąsiadów, mająca wspólne pochodzenie, odrębny język, kulturę, terytorium i własną nazwę.
Badacze nie są zgodni co do określenia języka Jaćwięgów – jedni uznali ich za
Bałtów Wschodnich, inni za Bałtów Zachodnich bliskich Prusom, jeszcze inni wydzielili oddzielną grupę jaćwięską, pośrednią między litewską a pruską. Pośredni charakter
Pruthenia, 2010, t. V, s. 275–283
276
Recenzje i omówienia
ich języka (między zrekonstruowanym pruskim a litewskim) wskazała leksyka słowniczka Pogańskie gwary z Narewu. Oprócz tego w latach dziewięćdziesiątych XX w. za
potomków Jaćwięgów byli uważani mieszkańcy kilku wsi rejonu zdzięciolskiego (obwód grodzieński) posługujący się wspomnianym dialektem.
Jeszcze bardziej złożonym problemem okazało się określenie terytorium zajmowanego przez Jaćwięgów. W badaniach ostatnich dziesięcioleci przyjęła się opinia,
zgodnie z którą mieszkali oni na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Polski, na
północ od rzeki Narwi, w górnym biegu Biebrzy i Czarnej Hańczy, na Suwalszczyźnie
i przylegających rejonach Pojezierza Mazurskiego. W polskiej i litewskiej literaturze
uważa się, że nazwa Jaćwięgowie (litewskie Jotvingiai) odnosi się do terytorium „dużego plemienia”, które dzieliło się na cztery „małe plemiona” – Sudowów, Dajnowów,
Połekszan i właściwych Jaćwięgów.
Materiał archeologiczny pochodzący z terytorium jaćwięskiego postawił przed
badaczami kolejną zagadkę. Znaleziska pozwoliły na wydzielenie tak zwanej „kultury
sudowskiej”, która od I w. do VIII w. przeszła kilka etapów rozwoju, po czym jej obszar
pogrąża się w archeologicznej próżni. Nowe cmentarzyska założono dopiero w drugiej
połowie XI w. W tym czasie lub trochę później zaczyna funkcjonować szereg grodzisk
(najwcześniejsze znaleziska z Jeglińca datowane są na XII w.).
Nie wszyscy uczeni byli skłonni ograniczać terytorium Jaćwięgów wyłącznie do
północno-wschodniej Polski. Badania hydronimii i toponimii na obszarze Górnego
Poniemnia (północny zachód dzisiejszej Białorusi) ujawniły, że wcześniej jego mieszkańcy byli bałtojęzyczni i ich ostateczna slawizacja zaszła dużo później niż w pozostałych rejonach Białorusi. Ostatnią pozostałością tych bałtyjskich terenów był dialekt
wołkowyski. Autor przypomina, iż chociaż część polskich i radzieckich badaczy wystąpiła przeciwko przesuwaniu granicy osadnictwa jaćwięskiego tak daleko na wschód, to
teza o zamieszkiwaniu przez Jaćwięgów terytorium przyszłej Grodzieńszczyzny nadal
znajduje poparcie. Badacz przypuszcza, że slawizacja Górnego Poniemnia zaczęła się
w VIII–IX w., o czym świadczy ceramika (datowana na IX–X w.) związana z kulturą
Łuki Rajkowieckiej, pochodząca z grodzisk Łosośna Wielka i Radogoszcza. Powstanie
datowanych na drugą połowę XI w. osad w Indurze, Wołkowysku, Kulbaczinie i Kostieniewie jest wiązane z wchodzeniem tego regionu w strefę wpływów Rusi.
Być może jedynym co nie budzi sporów we współczesnej historiografii jest to, że
termin ‘Jaćwięgowie’ dotyczy wspólnej bałtyjskiej nazwy, która potem została zapożyczona przez języki słowiańskie. Autor zaznacza, że przed przejściem do krytyki tego
stanowiska, należy odpowiedzieć na pytanie dlaczego w większości prac Jaćwięgowie
są przedstawiani jako grupa etniczna z własną nazwą, językiem i terytorium?
Badacz stwierdza, że w roli szablonu, przy pomocy którego opisywano w XX w.
grupy etniczne występowała koncepcja ‘plemienia’, jako pierwszego etapu rozwoju społeczeństwa. Zgodnie z tą tezą, opierające się na więziach rodowych ‘plemię’ charakteryzowało się wspólnym pochodzeniem, własną nazwą, językiem lub dialektem, kulturą, terytorium oraz dzieliło się na mniejsze plemiona i rody. Zdaniem autora schemat
Recenzje i omówienia
277
taki wypacza pojmowanie historii wczesnego średniowiecza. Swoje stanowisko w tej
kwestii opiera on na następujących argumentach:
1. Wczesnośredniowieczne grupy etniczne nie były monolitycznymi zrzeszeniami,
ale przeciwnie, heterogenicznymi strukturami o zmiennym składzie.
2. Należy się zastanowić na ile prawidłowe jest w ogóle mówienie o ‘grupach etnicznych’? Określenie ich dokładnych granic jest niemożliwe, ponieważ granice te
istniały przede wszystkim nie w przestrzeni rzeczywistej, lecz były „wyobrażone”.
Kluczowa jest tu ‘etniczna identyczność’ – wyraz przynależności do osobnej grupy, kultury odróżniającej się od innych.
3. Wyrażanie i przejawianie etnicznej identyczności zawsze zależało od konkretnej
sytuacji. W różnych okolicznościach ten sam człowiek mógł utożsamiać się z kilkoma grupami i być w oczach innych członkiem różnych grup.
4. Podstawę dla samoidentyfikacji stanowił szczególny obraz świata, właściwy każdemu człowiekowi, wyrażony w mitach i wierzeniach, elementy kultury materialnej i instytucji, podział na „swoich” i „obcych”.
5. Powstawanie różnic etnicznych miało bliski związek z uzasadnieniem swego istnienia i działań przez grupy społeczne, instytucje, struktury polityczne. W jednoczeniu się grup grała rolę nie tylko „polityka”, ale i „tradycja”, której esencją był mit
o wspólnej genezie, zdolny związać i zjednoczyć pod jednym sztandarem ludzi
o różnym pochodzeniu.
6. W powstawaniu grup nie mniej ważną rolę odegrały wspólne działania i symboliczne wyrażanie grupowej solidarności w kulturze materialnej.
7. W źródłach historycznych ten sam „etnonim” może być używany w wielu znaczeniach (politycznych, społecznych, kulturowych lub językowych), zmieniających
się pod wpływem czasu i w zależności od opisywanej sytuacji. Pod zmiennymi
określeniami często nie skrywa się prawdziwy wyraz samoidentyfikacji, lecz obrazy mentalnej geografii1, sformułowane by odzwierciedlać złożoną i zmienną rzeczywistość, którą koniecznie trzeba jakoś pojąć i określić. W innych przypadkach,
użycie konkretnych etnonimów świadczy właśnie o wykorzystywaniu ich przez
daną grupę, przy tym obrazy istniejące w cudzej kulturze mogą wywierać wpływ
na same opisywane grupy.
Uwzględniając powyższe argumenty, w miejsce monolitycznych grup etnicznych, których badanie jest niemożliwe, w centrum uwagi stają procesy ich „tworzenia
się” (pojawiania się nowych organizmów politycznych) i „rekonstrukcji” (związanej
z przekazywaniem zbiorowej pamięci i tradycji).
Autor stawia sobie za zadanie prześledzenie rozwoju etnonimu Jaćwięgowie
(‘ятвяги’), wyjaśnienie kierunku zapożyczenia i rozprzestrzeniania się go w różnych
piśmiennych i ustnych tradycjach oraz określenie, kiedy pod tym terminem może skrywać się realna samoidentyfikacja, a kiedy tylko obraz mentalnej geografii.
1
Autor nie podaje definicji tego pojęcia
278
Recenzje i omówienia
Analiza źródeł pisanych pokazuje, iż przyjęty w niektórych opracowaniach schemat, zgodnie z którym Jaćwięgowie, Sudowowie, Dajnowowie i Połekszanie byli czterema częściami jednego „plemienia” nie odpowiada rzeczywistości: badacz uważa, że
w XIII w. wszystkie te nazwy funkcjonowały w różnych tradycjach językowych dla
oznaczenia tej samej rzeczywistości.
Nazwa „Jaćwięgowie” przez pierwsze kilka stuleci istniała tylko w latopisarskiej
tradycji dawnej Rusi. Z X–XII w. zachowały się tylko cztery wzmianki, dodatkowo
rozdzielone znacznymi odstępami czasu i dotyczące akcji wojennych ruskich kniaziów (wyprawy z lat 983, 1038, 1112 i 1196). Posiłkując się nimi nie można określić
jaka była to grupa i gdzie zamieszkiwała. Z początkiem następnego stulecia wiadomości o Jaćwięgach stają się bardziej szczegółowe i regularne. Z trzynastowiecznych
wzmianek widać, że ruscy kronikarze nazywają tak grupy ludności bałtyjskiej (częściej
w formie spalatalizowanej ‘ятвезе’), zamieszkujące północno-wschodnią Polskę i część
południowo-zachodniej Litwy. Informacje z latopisów i zachodnich kronik pokazują,
że nie można mówić o ich politycznej i etnicznej jedności. Jaćwięskich „książąt” były
dziesiątki, a identyfikacja Jaćwięgów zachodziła w ramach niewielkich terytorialnych
tworów. W walkach z ruskimi, polskimi, litewskimi książętami i oddziałami zakonu
krzyżackiego kończy się epoka jaćwięskiej niezależności. Po 1283 r. współcześni praktycznie zapominają o nich jako o politycznym przeciwniku.
W XIII w. termin ‘ятвяги’ przenika także do źródeł w języku łacińskim. Wiedział
o nich Gerwazy z Tilbury i umieścił między Polską a Liwonią. Od połowy XIII w. ‘Jaczwyagi’, ‘Yaczwagy’ są znani dzięki dokumentom kancelarii Konrada Mazowieckiego,
mającego stałe związki z ruskimi kniaziami. W tym samym czasie pojęcie to zaczyna
być używane w kancelarii papieskiej jak też pojawia się w źródłach pochodzenia krzyżackiego.
Autor stwierdza, iż nieobecność w Polsce tej nazwy do połowy XIII w. nie oznacza, że wcześniej nie funkcjonował osobny termin na oznaczenie mieszkańców obszarów położonych na północny wschód od Mazowsza. Razem ze śmiercią św. Wojciecha
w 997 r. w łacińskich kronikach szeroko rozprzestrzenia się nazwa ‘Prusowie’ (‘Prusci’,
‘Prutheni’). W XII w., kiedy Kazimierz Sprawiedliwy wyprawia się na pozostających
w sojuszu z drohiczyńskim kniaziem pogan, Kadłubek nazywa ich ‘Pollexiani’. Ten termin jest używany w kujawskich i zakonnych źródłach w odniesieniu do Jaćwięgów
w połowie XIII w. Forma ‘Pollexiani’ nie jest jasna, szereg badaczy opowiadało się za jej
słowiańskim pochodzeniem (S. Zajączkowski, H. Łowmiański – od nazwy ‘Polesie’),
inni – za bałtyjskim ( J. Nalepa – od rzeki ‘Łek’). Wedle badacza nazwa ta, używana na terytorium Polski, odpowiadała terminowi ‘Jaćwięgowie’. Natomiast w tradycji
krzyżackiej był wykorzystywany termin ‘Sudowowie’ (łacińskie ‘Sudovite’, niemieckie
‘Sudowen’).
A. Kibin zaznacza, iż: „Jeśli chodzi o języki bałtyjskie, którymi posługiwała się
większość ludności, zwanej w XIII wieku Jaćwięgami, to nie ma w nich żadnych świadectw użycia zrekonstruowanego przez lingwistów terminu jatvingiai lub jotvigiai”.
Recenzje i omówienia
279
Grupy ludności identyfikowane z Jaćwięgami w litewskich („wschodniobałtyjskich”)
dialektach nosiły nazwę ‘Deynowe’ (‘Dainavà’). O tożsamości tych pojęć – zdaniem
autora artykułu – świadczy nadanie Mendoga z 1259 r., a także współczesne dane dialektu zetelskiego, w którym wieś położona 5 km od Zdzięcioła, nazywana po słowiańsku ‘Ятвезь’, nosi nazwę ‘Dainavà’.
W bałtyjskim materiale toponimicznym na terytorium współczesnej Litwy ze
wszystkich czterech rozpatrywanych terminów swoje odbicie znajdują Sudowowie
i Daynowe (istnieje wiele wsi pod podobnymi nazwami w środkowym i górnym dorzeczu Niemna), ale nie toponimy pochodzące od ‘jatvingiai’ lub ‘Jatva’. Tymczasem na terytorium Górnego Poniemnia można odnotować dziesiątki toponimów typu ‘Ятвезь’,
wyprowadzanych z miejscowego słowiańskiego dialektu i stosowanych w odniesieniu
do ludności bałtyjskiej.
Autor podkreśla, że wspomniane nazwy mają swoją historię, pochodzenie i różnią się w użyciu – nie są więc synonimami. We wszystkich przypadkach odzwierciedlają one spojrzenie z zewnątrz na jedną rzeczywistość i oznaczają mieszkańców Suwalszczyzny oraz okolicznych terenów. Wewnątrz tego jaćwięskiego obszaru prawdziwą rolę
w grupowej identyfikacji odgrywały nie te „nadane” nazwy, ale określenia pochodzące
od toponimów (np. Krismen, Pokima). Sytuacji politycznej z XIII w. nie można jednak automatycznie przenosić na wcześniejsze stulecia, ponieważ informacje o Jaćwięgach pochodzące z X–XI w. są ograniczone, a z danych archeologicznych widać, że
mocno różniła się ona od tej z XIII w. Ten niedostatek informacji w dużej części można
wypełnić dzięki odwołaniu się do etymologii rozpatrywanej nazwy.
Przytłaczająca większość badaczy szukała bałtyjskiej etymologii terminu ‘Jaćwięgowie’. Wydawało się rzeczą logiczną, że grupa posługująca się w XIII w. językami bałtyjskami powinna mieć także bałtyjską nazwę. W XIX w. i pierwszej połowie XX w.
wysunięto wiele wariantów jej etymologii, często nieuzasadnionych lub fantastycznych. Najbardziej rozpowszechniona była teza J. Nalepy, który zrekonstruował jaćwięską nazwę plemienną jako *Antivingas od przypuszczalnego hydronimu *Antia (rzeka Czarna Hańcza). Propozycja ta nie usatysfakcjonowała lingwistów. Polski uczony
nie wziął pod uwagę, iż we wszystkich przykładach użycia tej nazwy brak samogłoski
nosowej w pierwszej sylabie. W opinii autora uzasadnionej krytyce poddano również
pogląd J. Ochmańskiego, widzącego w rdzeniu nazwy *jātvingas bałtyjski hydronim
*Aitvā.
Znaczną popularność zyskała wersja, którą zaproponował K. Būga, rekonstruując
nazwę *jātvingas na podstawie *Jātvā – „ziemia Jaćwięgów”. Mimo że wielu badaczy to
wyjaśnienie zadowoliło, W. Toporow, choć przyjął ową wersją jako hipotezę, uznał glosę *jаtv-ing- w języku pruskim za „wybitnie umowną rekonstrukcję”. Jego wątpliwości
budził brak potwierdzenia istnienia tej nazwy w materiale toponimicznym oraz brak
na całym „jaćwięskim” obszarze hydronimu *Jātvā.
Ważki argument przeciw wysunął V. Mažiulis: sufiks -ing nie wydaje się produktywny w bałtyjskiej etnonimii, wszystkie znane bałtyjskie nazwy grupowe (np. ‘Lietu-
280
Recenzje i omówienia
vis’) wytworzyły się z innego modelu. Litewski lingwista zrekonstruował nazwę własną
Jaćwięgów w formie *jatuvis. Końcówkę słowiańskiego ‘ятвяг’ uznał nie za bałtyjską,
ale związaną z określeniami ‘колбяг’, ‘варяг’ i ‘буряг’, w których ma ona staroruskie
pochodzenie. Choć podtrzymywał hipotezę K. Būgi o istnieniu bałtyjskiej nazwy
*Jat(u)va, zaproponowana przez niego rekonstrukcja wygląda – według autora – nie
mniej sztucznie. A. Kibin uznaje za potwierdzone staronordyckie pochodzenie nazw
‘колбяг’, ‘варяг’ i ‘буряг’. Szeroko znane słowo Wareg, mające w języku staroruskim
znaczenie „obcy przybysz, drużynnik”, najprawdopodobniej pochodzi od staronordyckiego ‘váringr’ – „członek sojuszu, korporacji” (od ‘vár’ – „wierność, poręka, obietnica,
klątwa”). Termin Kołbiagowie (‘колбяги’), znany z Ruskiej Prawdy, oznaczał wieloetniczną grupę, która zajmowała się rolnictwem, zbieraniem danin, handlem oraz służbą
w bizantyjskich i ruskich wojskach. W islandzkich sagach nazwa ta występuje w formie
‘Kylfingr’ (związana ze staronordyckim ‘kylfa’ – „pałka”). Trzecia nazwa, Buriagowie
(od ‘bår’ – „przewłoka”, lub ‘bur’ – „dom”), w odróżnieniu od dwóch poprzednich,
została zrekonstruowana na podstawie toponimów i nie ma odbicia w źródłach pisanych. Prawdopodobnie oznaczała ona grupy ludności obsługującej przewłoki na „szlaku od Waregów do Greków” albo osobną korporację handlową. We wszystkich tych
przypadkach słowiańskiemu -ęg (-ѧг) na końcu słowa odpowiada skandynawski sufiks
-ingr. Jaćwięgowie nie są tu wyjątkiem.
Autor zadaje pytanie, jakie jest pochodzenie tego słowa? Rozpatrując latopisarskie informacje o Jaćwięgach, należy wspomnieć najstarsze źródło zawierające ten „etnonim”. W traktacie kniazia Igora z Bizancjum (944 r.) jeden z posłów strony ruskiej
nazywa się ‘Ятвяг Гунарев’. Większość imion posłów z tej umowy ma staronordyckie
pochodzenie. Od ponad stu lat panuje opinia, że imię ‘Ятвяг Гунарев’ pochodzi od
bałtyjskiego etnonimu, a on sam uznawany jest za drużynnika-Jaćwięga na służbie ruskiego kniazia lub namiestnika Kijowa w jaćwięskiej ziemi. Badacz stwierdza jednak,
że nie ma żadnych podstaw by uznawać termin ‘ятвяги’ za bałtyjski, a jego końcówka
wskazuje na staroruskie pochodzenie. Osiemnastowieczni i dziewiętnastowieczni badacze proponowali skandynawskie odpowiedniki imienia ‘Ятвяг’, jedni ‘Astiäg’, drudzy ‘Haufthing’. Choć te rekonstrukcje nie są przekonujące, ważne jest, iż już wtedy
zauważono tożsamość końcówek w słowach ‘колбяг’, ‘варяг’ i ‘буряг’. Powraca więc
pytanie o genezę tego imienia. Według autora największe fonetyczne podobieństwo
do słowiańskiej formy imienia ‘Ятвяг’ wykazuje ‘Játvígr’ z Knytlinga saga. Odpowiada
on anglosaskiemu ‘Eádwíg’/’Edwy’ (‘eád’ – „szczęśliwy”, ‘wíg’ – „wojna”). Takie podobieństwo tego imienia z analizowanym etnonimem nie może być przypadkowe. Choć
-vigr nie wyjaśnia samogłoski nosowej w słowiańskim -вѧг. Prawdopodobnie zatem
słowiańskie ‘ятвяг’ pochodzi od staronordyckiego ‘játvígr’, patronimiku utworzonego
od imienia ‘Játvígr’ i oznacza „potomek Ятвяга” lub „człowiek Ятвяга”.
Autor opowiada się za staronordyckimi (szerzej, germańskimi) korzeniami tego
terminu. Stawia też ostatnie pytanie: jaka grupa figuruje pod tą nazwą w źródłach
Recenzje i omówienia
281
z X–XI w. i w jaki sposób nazwa ta zaczęła oznaczać ludzi posługujących się bałtyjskami narzeczami?
Odpowiedzi można udzielić dzięki unikalnym danym dialektu wołkowyskiego
i wykopaliskom archeologicznym przeprowadzonym przez białoruskich archeologów
w latach sześćdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX w. Autor odwołuje się ponownie
do znaczenia słowa ‘ятвезь’. Zarejestrowano je wyłącznie na niedużym obszarze wokół Wołkowyska, więc nie ma wątpliwości, że pojawiło się ono właśnie tu w rezultacie
przeniesienia nazwy z grupy na jeden ze związanych z nią atrybutów. Jest ono echem
czasów, kiedy w okolicach Wołkowyska po rzece Rosi i jej dopływach pływały łodzie
wyposażone w żelazne kotwice, które w oczach miejscowych mieszkańców były „kotwicami jaćwięskimi”.
W drugiej połowie X w., na Górnym Poniemniu istniały osady Łosośna Wielka,
Radogoszcza (15 km od Nowogródka) oraz powstały nowe grody: Indura, Kulbaczino i Murawielnik. W kulturze mieszkańców Kulbaczina i Murawielnika widoczne są
wpływy skandynawskie. Z pierwszego grodziska pochodzą lancetowate groty strzał
i włóczni ze zdobioną tuleją. Natomiast w Murawielniku, oprócz grotów, odkryto
ostrogi, żelazny klucz i wisiorki wykonane w stylu Borre. Z okolic Grodna pochodzi
przypadkowo znaleziony miecz. J. Zwierugo, odpowiedzialny za wykopaliska w Wołkowysku, uznał ten i inne grody za punkty oparcia Rusi, zaczynającej w X w. kolonizację tego regionu. Na interpretowanie tych osad jako ruskich nie pozwala jednak brak
ciągłości między nimi i właściwymi ruskimi grodami: życie w Kulbaczinie, Indurze,
Murawielniku i Radogoszczy ustaje około połowy XI w. Większość tych grodzisk zostaje spalona. Od połowy XI w. powstają nowe twierdze, które całkowicie zmieniają
geografię centrów politycznych (Grodno, umocnienia w Nowogródku, Wołkowysku,
Słonimiu). W XII w. staną się one kluczowymi grodami stanowiącymi o kulturowym
rozwoju regionu.
Słowo ‘ятвезь’ wskazuje na żeglugę, jako jedno z głównych zajęć Jaćwięgów. Zdaniem niektórych archeologów Niemen służył jako magistrala handlowa na „szlaku
od Waregów do Greków”, zanim powstał szlak na Wołchowie i Dźwinie. Chociaż nie
stwierdzono znalezisk z Poniemnia związanych ze Skandynawami wcześniejszych niż
te z X w. i ich liczba jest dużo mniejsza niż w basenie Dźwiny i Wołchowa, materiały
archeologiczne potwierdzają, że Niemen był jedną z magistrali łączących kurońskie
wybrzeże Morza Bałtyckiego z Polesiem oraz terenami położonymi bardziej na południe.
W VIII w. na Polesiu powstaje osada w Gorodiszczu (12 km od dzisiejszego
Pińska), która w X w. staje się centrum regionu dzięki rozwojowi handlu i rzemiosła.
W kulturze Gorodiszcza są widoczne, między innymi, wpływy skandynawskie (świadczy o tym znalezisko widelca z zagiętymi zębami). Gród miał obsługiwać dnieprzański
i niemeński szlak handlowy. Przestał funkcjonować na przełomie X i XI w. Znalezisko
trzewika pochwy miecza z Franopola (rejon brzeski obwodu brzeskiego), na którym
przedstawiono wyobrażenie walki Odyna z Fenrirem świadczy o rozwoju skandynaw-
282
Recenzje i omówienia
skich tradycji zdobniczych w bałtyjskim środowisku i ma wyraźne analogie na wybrzeżu Sambii. Po spaleniu Franopola w tym rejonie pojawia się Brześć.
Ludność osad spalonych w końcu X i połowie XI w. można łączyć z Jaćwięgami
wspominanymi w przekazach z lat 983 i 1038. Zdaniem autora artykułu pod tą nazwą kryje się wielokulturowa, wojenno-handlowa grupa powstała w drugiej połowie
X w. na Górnym Poniemniu i północnym Polesiu, która zajmowała się wojną i ochroną
handlu rzecznego na Niemnie, łączącego sambijski Kaup z dorzeczem Dniepru i Bugu
(Kijowem i Grodami Czerwieńskimi).
Badacz jest przekonany, iż Jaćwięgowie nie stanowili grupy jednolitej pod względem języka i kultury. W ich skład wchodzili wychodźcy ze Skandynawii i ich potomkowie, miejscowi mieszkańcy i przybysze z wybrzeża bałtyckiego oraz Słowianie. Drużynna kultura Jaćwięgów przypominała kulturę Waregów lub Rusi.
Powstanie oddzielnej nazwy dla tej grupy świadczy o potrzebie samoidentyfikacji, która odzwierciedlała zespolenie się kolektywu i jego odrębność. „Tworzenie się”
Jaćwięgów należy odnosić do drugiej połowy X w. Autor stwierdza, iż proces ten dokonał się przed latami osiemdziesiatymi X w., kiedy to Włodzimierz Wielki „zwyciężył
Jaćwięgów, i wziął ziemię ich”. Wyprawa ta była związana z wcześniejszym zajęciem
Grodów Czerwieńskich i wywołana dążeniem do przejęcia kontroli na całym bugoniemeńskim szlakiem handlowym. Spalenie grodów we Franopolu, Gorodiszczu i założenie Brześcia dobrze wpisuje się w plan ruskiej ekspansji końca X w. Ślady zniszczeń
znaleziono również w Wołkowysku.
W polityce związanej z Jaćwięgami szczególną rolę odgrywał syn Włodzimierza
Wielkiego Światopełk władający w Turowie, do którego należał Brześć. Kiedy jego ojciec zmarł w 1015 r. zaczęła się walka Światopełka, w sojuszu z Bolesławem Chrobrym,
przeciwko bratu Jarosławowi zakończona w 1019 r. zwycięstwem tego ostatniego.
Brześć trafił jednak w ręce Polaków. Badacz przypuszcza, że i Jaćwięgowie dostali się
pod wpływy polskie.
A. Kibin nie wyklucza, iż po śmierci Bolesława Chrobrego region ten dostał się
pod kontrolę księcia mazowieckiego Miecława, którego sojusznikami byli Jaćwięgowie i Litwini. Związki z Mazowszem wykazują znaleziska ceramiki z grodzisk Indura
i Murawielnik. W 1031 r. Jarosław Mądry odebrał Mieszkowi II Grody Czerwieńskie,
do których mógł należeć Brześć. Jaćwięgowie pozostali poza sferą wpływów kniazia,
ale nie trzeba było długo czekać na wyprawę przeciwko nim. Ekspedycja ta była skutkiem sojuszu Jarosława Mądrego i Kazimierza Odnowiciela przeciwko Miecławowi.
W 1038 r. Jarosław zaatakował Jaćwięgów, dwa lata później Litwinów, a w 1041 r.
Mazowsze. Ostateczne zwycięstwo nastąpiło w 1047 r., kiedy to w rezultacie działań
ruskich oddziałów zginął Miecław. Wydarzenia te doprowadziły do zmiany struktury osadniczej Górnego Poniemnia. W tym czasie zostają zniszczone osady w Indurze,
Kulbaczinie, Murawielniku, Radogoszczy, potem w głębi ziem Jaćwięgów powstaje
Grodno mające kontrolować niemeński szlak handlowy.
Recenzje i omówienia
283
Autor podkreśla również, iż uważana za główne jaćwięskie terytorium Suwalszczyzna do połowy XI w. pozostaje w archeologicznej pustce i dopiero od tego czasu
pojawiają się tu pierwsze cmentarzyska. Być może świadczy to o przejściu na te ziemie
grup jaćwięskich z Poniemnia. Zwraca uwagę, że nawet w późniejszym czasie istniały
określone kontakty Suwalszczyzny ze Skandynawią (wisiorki z grodziska w Jeglińcu
datowane na XII w.). W taki sposób Jaćwięgowie przestali istnieć jako niezależne politycznie ugrupowanie (lub kilka ugrupowań), zajmujące się w żeglugą oraz „promysłami” (‘промыслы’). Od połowy XI w. termin „Jaćwięgowie” stał się egzoetnonimem
określającym bałtyjską ludność północno-wschodniej Polski, Pobuża i Górnego Poniemnia.
Konkludując swój wywód, A. Kibin ostatecznie przyjmuje, że Jaćwięgowie nie
byli pierwotnie „plemieniem bałtyjskim”. Znaczenie tej nazwy nie tylko zmieniało się
z upływem czasu, ale zależało też od tego kto i gdzie opisywał Jaćwięgów. W dwudziestowiecznych kręgach naukowych istniał obraz starożytnego „bałtyjskiego plemienia”,
w środowisku intelektualistów z XVI–XIX w. – wizja wojowniczych „leśnych dzikusów”. Ze źródeł trzynastowiecznych wyłaniał się obraz mentalnej geografii, strukturyzujący złożoną sytuację polityczną bałtyjskich społeczności Górnego Poniemnia,
Biebrzy, Narwi, Gołdapi, oraz innych rzek Suwalszczyzny i Pojezierza Mazurskiego.
Sam autor nazywa ich umownie „bractwem brzegowym” – Jaćwięgowie w X w. byli
„ludem-bandą”, ich główne zajęcia stanowiły handel rzeczny i wojna na Górnym Poniemniu, Podlasiu i Polesiu.
Podsumowując, otrzymaliśmy interesujący, aczkolwiek bardzo dyskusyjny obraz
Jaćwieży. Naszym celem było ukazanie tylko głównych tez i sposobu wnioskowania autora bez próby krytycznej jego oceny. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce tak się stanie,
być może już w kolejnych tomach „Pruthenii”.
Krzysztof Wróblewski
Szymon Mich
Joachim Stephan, Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka
w komturstwie Dzierzgoń, Studia Historica Slavo-Germanica,
2006–2007 (2008), t. XXVII, aneks, mapa, abstract – j. ang.,
zusammenfassung – j. niem., ss. 69–90.
Od czasu wydania monografii poświęconej osadnictwu na obszarze komturstwa
dzierzgońskiego w XIII–XVI w. autorstwa Heide Wunder nie pojawiło się większe
opracowanie dotyczące tego tematu1. Wyniki badań przedstawione przez autorkę spotykały się zazwyczaj z uznaniem. Nie wyczerpała ona jednakże możliwości warsztatowych przydatnych podczas studiów nad osadnictwem, szczególnie wczesnośredniowiecznym, które oferują źródła archeologiczne. Jak jednak zauważa w swoim artykule
Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka w komturstwie Dzierzgoń Joachim Stephan:
„Heide Wunder zrezygnowała świadomie z uwzględnienia rezultatów archeologii, bo
40 lat temu stan badań był niedostateczny” (s. 71). Stwierdzenie to wymaga pewnej
korekty. Dość bogata baza źródłowa w postaci map archeologicznych oraz katalogów
stanowisk, zawierających informacje głównie na temat obiektów warownych pojawiła
się już w końcu XIX w., nabierając rozmachu w latach 30. XX w.2 i była autorce znana.
Nie sposób jednak nie przyznać racji Stephanowi, który słusznie zauważa, że obecnie w porównaniu do okresu, kiedy powstawała monografia H. Wunder posiadamy
znacznie więcej danych archeologicznych, pozwalających określić zasięg osadnictwa
pruskiego przed kolonizacją krzyżacką.
Dane te skompletowane zarówno w postaci wydawnictwa – Archeologiczne ślady osadnictwa między Wisłą a Pasłęką we wczesnym średniowieczu: Katalog stanowisk
(dalej jako Katalog stanowisk)3, a także dokumentacji z badań powierzchniowych prowadzonych w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski (AZP), stanowią cenne źródło
uzupełniające dla źródeł pisanych.
W swoim artykule J. Stephan łącząc dane archeologiczne z informacjami na temat
rozmieszczenia wsi na prawie niemieckim oraz wsi radłowych i dóbr wolnych, wykazuje powiązania ich z dawnym osadnictwem pruskim. Jak zauważa już na wstępie swoich
rozważań, problem dokładnego rozeznania w źródłach archeologicznych narasta wraz
z próbami przeniesienia ich na obszar osadnictwa we wschodniej części komturstwa
dzierzgońskiego. Głównym źródłem danych są tu wyniki badań powierzchniowych,
1
H. Wunder, Siedlungs und- Bevölkerungsgeschichte der Komturei Christburg (13–16. Jhdt.), Wiesbaden
1968.
2
A. Lissauer, Die prähistorischen Denkmäler der Angrenzenden Provinz Westpreussen und der Gebiete,
Danzig 1887; E. Hollack, Erläuterungen. Vorgeschichtliche Übersichtskarte von Ostpreussen, Berlin–Glogau 1908; H. Crome, Karte und Verzeichnis der vor- und frühgeschichtlichen Wehrlangen in Ostpreußen,
Altpreußen, 1937, H. 2; idem, Verzeichnis der Wehranlagen Ostpreussens, Prussia. Zeitschrift für Heimatkunde und Heimatschutz, 1938–1940, Bd. 32–34.
3
M.F. Jagodziński, Archeologiczne ślady osadnictwa między Wisłą a Pasłęką we wczesnym średniowieczu:
Katalog stanowisk, Warszawa 1997.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 285–292
286
Recenzje i omówienia
wykonanych w ramach AZP, które zazwyczaj nie są poparte systematycznymi badaniami. Znacznie lepiej sytuacja wygląda w zachodniej części komturstwa gdzie wyniki badań AZP zostały, co prawda nie kompletnie jak zdaje się to sugerować autor,
ale bynajmniej częściowo zweryfikowane. W polu zainteresowań autora nie znalazło
się natomiast terytorium dawnej ziemi Rudencz, która po 1341 r. została wydzielona
z komturstwa dzierzgońskiego i przekazana komturstwu ostródzkiemu.
Interdyscyplinarne podejście J. Stephana z pewnością zasługuje na uwagę, tym
bardziej, że dotychczas nie prowadzono na szerszą skalę badań osadniczych na obszarze komturstwa dzierzgońskiego jednakowo traktując źródła pisane oraz archeologiczne. Nie wszystkie jednak stwierdzenia autora zawarte w przedstawionym przez niego
artykule pozbawione są kontrowersji. W wielu przypadkach powstały one nie z winy
autora, a głównie z uwagi na ograniczone możliwości rozpoznania, jakie dały mu wykorzystane źródła.
W pierwszej części artykułu (s. 71–74) autor stawia pod znakiem zapytania pogląd H. Wunder, która uważała, że wsie lokowane na prawie niemieckim w większości
założone zostały w wyniku kolonizacji obszarów leśnych. Rozpatrując wpierw wsie,
które według Wielkiej księgi czynszów należeć miały do Dzierzgonia J. Stephan wykazuje, że w większości z nich znane są ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego
w postaci stanowisk archeologicznych.
Niestety autor nie wykazał ich charakteru, jedynie podał numery, pod jakimi
występują one w Katalogu stanowisk (s. 72, p. 11). Uzupełniając przy okazji pozostawioną przez niego lukę warto wiedzieć, że w Kwietniewie są to cmentarzysko oraz
osada, brak natomiast w tym miejscu artykułu informacji o znajdujących się tam
dwóch grodziskach, wspomnianych nie tylko w Katalogu stanowisk, ale znanych także z opublikowanych wyników przeprowadzonych w 1996 r. prac wykopaliskowych4.
O grodziskach dowiadujemy się dopiero na s. 85, p. 38. W Starym Mieście autor wykazał niepewne grodzisko zwane „Strażnik” (Wacht Berg), dwie osady i ślad osadnictwa w postaci dziewięciu fragmentów ceramiki. Brak tu jednak wzmianki o ważnym
obiekcie, jakim jest położone na wschód od wsi grodzisko z XI–XIII w., które również
występuje w Katalogu stanowisk (nr 471). Podobnie, jak i Kwietniewo znajdujemy je
w dalszej części artykułu (s. 85, p. 38). Ze wsi Bągart wymieniono wśród stanowisk
wczesnośredniowiecznych pomost drewniany, którego czas użytkowania jak wykazały
szczegółowe badania metodą C-14 oraz badania dendrochronologiczne odpowiada
okresowi wpływów rzymskich. Jedyny ślad wczesnośredniowieczny to fragment naczynia ceramicznego z IX–X w., który jednak nie musi mieć bezpośredniego związku
ze stanowiskiem i czasem jego użytkowania5. W odniesieniu do Starego Targu (nr 471,
4
M.F. Jagodziński, M. Jonakowski, Z. Sawicki, G. Stasiełowicz, Grodzisko w Kwietniewie gm. Rychliki, st. 2 (24) – wyniki prac wykopaliskowych, [w:] Adalbertus. Wyniki badań interdyscyplinarnych,
red. P. Urbańczyk, Warszawa 1998, s. 49–73.
5
J. Sadowska-Topór, „Pomosty” w dolinie Dzierzgoni, [w:] Pogranicze polsko-pruskie w czasach św. Wojciecha, red. M.F. Jagodziński, Elbląg 1999, s. 99–104.
Recenzje i omówienia
287
500, 464, 501–503, 506) błędnie podano wspomniane wyżej przeze mnie grodzisko
w Starym Mieście (nr 471) oraz cztery osady znajdujące się również w Starym Mieście
(nr 464, 500–503). W Starym Targu ze stanowisk wczesnośredniowiecznych znajdujemy w Katalogu stanowisk tylko informację o osadzie z XI–XII w. (nr 461) przez
Stephana zresztą z nieznanych powodów pominiętą. Ze Starego Dzierzgonia autor
wykazał m.in. dwa grodziska. W stosunku do jednego z nich (Góra Zamkowa) nie ma
wątpliwości co do jego funkcji w okresie przedkrzyżackim. Brak natomiast bezsprzecznych dowodów na funkcjonowanie innego grodziska w okresie wczesnego średniowiecza, znajdującego się ok. 200 m na południowy-zachód od pierwszego, na lewym
brzegu Dzierzgonki. Brak materiału zabytkowego oraz milczenie na ten temat źródeł
pisanych nie pozwala na jakiekolwiek wnioski o jego funkcji, a tym bardziej chronologii. Spośród stanowisk znajdujących się w okolicy wsi Powodowo autor zwraca uwagę
na znane z literatury grodzisko, niestety poszukiwania w ramach projektu „Adalbertus” nie dały jednoznacznej odpowiedzi na temat jego lokalizacji6.
J. Stephan nie wykazał żadnych śladów osadnictwa wczesnośredniowiecznego
z obszarów wsi Królikowo, Tywęzy, Rychliki i Monasterzysko Wielkie, co według niego może, ale nie musi uwiarygodniać pogląd H. Wunder o ich późniejszej metryce i lokacji na obszarze leśnym. Tu zwrócić można uwagę na pominiętą przez autora informację, zawartą w opisie granic Królikowa z 1305 r., z której dowiadujemy się o położonym
między Królikowem a Starym Miastem punkcie obronnym: ad locum qui iacet inter
Konyngisze villam et antiquam civitatem, quem nos lantwer dicimus7. Zapora ta mogła
mieć związek z granicą dawnych jednostek terytorialnych niższego rzędu: Komor (?),
Loypicz i Lingwar. Nie daje to oczywiście powodów do przypuszczeń, że na obszarze
lub w bezpośredniej okolicy Królikowa istniało osadnictwo wczesnośredniowieczne,
jednakże wykazanie poświadczonej źródłowo wzmianki o zaporze, uzupełnia wykład
autora, który w innym miejscu uwzględnia tego typu obiekty.
W dalszej części rozpatrzone zostały wsie, które według Wielkiej księgi czynszów
należały do Zalewa. W oparciu o dane pochodzące z AZP, w dwóch przypadkach także z Katalogu stanowisk wykazano istnienie przedkrzyżackiego osadnictwa w ośmiu
miejscowościach. W przypadku miejsc znanych z Katalogu stanowisk autor również
podał jedynie ich numery, zaś do stanowisk znanych z badań AZP załączony został
aneks w postaci Katalogu stanowisk wczesnośredniowiecznych (s. 86–88 – dalej jako
Aneks).
Problem w przedstawionym wykazie stanowisk stanowi oprócz niepewnego
grodziska w Janikach Małych (s. 87) kwestia stanowisk z Witoszewa i Dobrzyk. Autor podaje w Aneksie (s. 87) jakoby w Witoszewie zanotowano fragment ceramiki zaś
Dobrzykach wał podłużny, mierzący około 1 km. Dodatkowo umieszcza ów wał na
południe od jeziora Ewingi. Właściwie powinien zostać zaznaczony pomiędzy jezio6
M.F. Jagodziński, Archeologiczne ślady osadnictwa ..., s. 142.
Preussisches Urkundenbuch. Politische (allgemeine) Abteilung, hrsg. A. Seraphin, Bd. I/2, Königsberg
1909, nr 830.
7
288
Recenzje i omówienia
rami Rucewo Wielkie i Rucewo Małe8. Brak natomiast wzmianki o wałach w okolicy
Witoszewa, pomiędzy jeziorem Bucznik i Witoszewskim9. W stosunku do Dobrzyk
brak ponadto konsekwencji u autora. W tekście artykułu informuje on, że z Dobrzyk
brak jest znalezisk z okresu pruskiego (s. 74), jednakże w Aneksie informuje nas nie
tylko o wale, ale i o znaleziskach ceramiki. Dodatkowo nie zwrócono uwagi na znajdujące się niegdyś w okolicy Dobrzyk grodzisko wczesnośredniowieczne10 oraz badane
wykopaliskowo cmentarzysko11. Z badań przeprowadzonych przez Romualda Odoja
wiadomo także, że w odległości ok. 500 m na północ od grodziska w Janikach Wielkich przebiega wał podłużny12.
Autor w wykazie stanowisk pomija wieś Halbersdorf – Półwieś, gdzie na tzw. Górze Michała (Michelsberg) odkryto skarb dirhemów (monety bite w okresie 700/775–
808/809)13. W tekście artykułu nie wspomina o owym znalezisku, zaznacza je jednak w Aneksie przy Zalewie jako „Schatzfund”. Zwracam na to uwagę, głównie z tego
powodu, że przynależność Góry Michała do Półwsi, znanej już w 1299 r. jest przed
1320 r. raczej pewne. Dopiero w dokumencie z 1320 r. mieszczanie z Zalewa otrzymali
nadanie 40 łanów w Półwsi14, aczkolwiek i tu występują wątpliwości czy obszar ten
obejmował Górę Michała.
8
AZP 23–52, st. 24.
Wał znany jest z notatki archiwalnej zachowanej w Staatliche Museen zu Berlin – Preussischer Kulturbesitz. Museum für Vor- und Frühgeschichte: Buchwalde, Kr. Mohrungen, Prussia Archiv, Sign.:
PM-A 185/1, Archiv der vor- und frühgeschichtlichen Sammlung des Prussia-Museums Königsberg i.
Ostpr. Wał został stwierdzony także podczas badań terenowych przeprowadzonych przez S. Szczepańskiego i R. Klimka w grudniu 2008 r.
10
Grodzisko znane szczegółowo z notatki archiwalnej w Staatliche Museen zu Berlin – Preussischer Kulturbesitz. Museum für Vor- und Frühgeschichte: Weinsdorf, Kr. Mohrungen, Prussia Archiv, Sign.:
PM-A 598/1: Archiv der vor- und frühgeschichtlichen Sammlung des Prussia-Museums Königsberg
i. Ostpr.; E. Hollack, Erläuterungen..., s. 176; H. Crome, Verzeichnis der Wehranlagen..., 1940, Bd. 34,
s. 137–138.
11
U. Kobylińska, Z. Kobyliński, D. Wach, Wczesnośredniowieczne cmentarzysko pruskie w Dobrzykach,
st. XXVII, gmina Zalewo, województwo warmińsko-mazurskie, Warmińsko–Mazurski Biuletyn Konserwatorski, 2000, R. 2.
12
Archiwum Naukowe Działu Archeologii Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie: Teczka Janiki Wielkie, gm. Zalewo. Wał został zlokalizowany podczas badań terenowych przeprowadzonych przeze mnie
14.02.2009 r. Jego przebieg jest nieco inny niż podaje w notatce R. Odoj. Według niego wał mierzy
ok. 80–100 m długości i wysokość ok. 1 m. Podczas rozpoznania terenowego stwierdziłem dwa wały
znajdujące się ok. 500 m na NNE od grodziska, na skraju lasu. Pierwszy wał biegnie na linii E–W,
począwszy od skraju wysoczyzny moreny dennej (opadającej łagodnie na E, w kierunku zabagnionego
obszaru rzeczki wypływającej z jeziora Łysk) do znajdującego się na W śródleśnego oczka wodnego.
Długość wału ok. 80–100 m, szerokość u podstawy ok. 3 m, wysokość od poziomu fosy nie więcej niż
1 m. Kolejny wał biegnie na linii E–W od wspomnianego oczka wodnego na E, do rzeczki Młyńskiej
na W (rzeczka Młyńska płynie na linii N–S od jeziora Kęty do jeziora Młynek). Długość wału ok. 280–
300 m, szerokość u podstawy 3–5 m, średnia wysokość od poziomu fosy 1–1,5 m.
13
M. Haising, R. Kiersnowski, J. Reyman, Wczesnośredniowieczne skarby srebrne z Małopolski, Śląska,
Warmii i Mazur, Wrocław–Warszawa–Kraków 1966, s. 78.
14
Preussisches Urkundenbuch, hrsg. M. Hein, E. Maschke, Bd. II/1, Königsberg 1939, nr 306.
9
Recenzje i omówienia
289
Ostatni okręg osadniczy to wsie należące do Miłomłyna. Spośród trzynastu miejscowości, w tekście artykułu wyróżniono stanowiska w Wenecji – grodzisko i znaleziska ceramiki, Słoneczniku – fragmenty ceramiki oraz Urowie – grodzisko, określając
je jako stanowiska związane z wcześniejszym osadnictwem pruskim (s. 74). Dodatkowo w przypisie autor wymienia stanowiska w Liksajnach i Gilu Wielkim, natomiast
w Aneksie pojawia się nie ujęta w tekście artykułu informacja o znalezieniu w Borecznie kamiennego posągu. Nie jest to jedyny tego rodzaju posąg z okolicy Boreczna,
drugi znajdował się na granicy Boreczna i Śliwy, istnieją także przypuszczenia, że podobny posąg znajdował się na granicy Boreczna–Śliwy–Janik Małych15. Brak zatem
zrozumienia, idąc tokiem metodologicznych rozważań autora, dlaczego akurat te miejscowości nie zostały przez niego uwzględnione w tekście artykułu jako zamieszkiwane wcześniej przez Prusów, mimo iż w Aneksie wykazał występujące na ich obszarze
znaleziska pruskie?
Warto dodać, że w Wenecji znajdują się dwa grodziska – jedno określone przez
Cromego jako pruskie, drugie zaś to relikt grodu strażniczego z XIV–XV w.16 To
pierwsze znajduje się na wyspie jeziora Bartężek, drugie na jego północnym brzegu.
Na załączonej w artykule mapie znajdujemy jedynie zaznaczenie grodziska późnośredniowiecznego.
W stosunku do Słonecznika i Wenecji warto zwrócić uwagę na pogląd autora,
według którego osadnictwo położone po wschodniej stronie puszczy i jezior Ruda
Woda oraz Drwęckiego miało związek z obszarami ziem Paslauc (okolice Pasłęka)
i Zambroch (okolice wsi Sambród) (s. 84–85). Pogląd ten tylko połowicznie wydaje
się być uzasadniony. Rację można przyznać autorowi w przypadku identyfikacji Słonecznika i Wenecji jako południowo-zachodniego skraju ziemi Zambroch, która stanowi najbliższą tym miejscowościom znaną ze źródeł jednostkę terytorialną. Trudno
jednak zaakceptować stwierdzenie autora w odniesieniu do identyfikacji ziem położonych na wschód od jezior Ruda Woda oraz Drwęckiego z terra Paslauc, która przecież
zajmowała obszar położony na północ od Zambroch, tym samym obszar położony na
południe od wsi Sambród i na wschód od jeziora Ruda Woda – jak to ma miejsce z grodziskiem w Wenecji oraz Słonecznikiem, nie może być identyfikowany z obszarem ziemi Paslauc. Jeszcze bardziej nieprawdopodobne wydaje się identyfikowanie tejże ziemi
z obszarem położonym na wschód od Jeziora Drwęckiego (okolice Ostródy!).
Po omówieniu osadnictwa pruskiego na obszarze niemieckich wsi czynszowych
autor rozpatruje rozmieszczenie wczesnośredniowiecznych stanowisk archeologicznych w bezpośredniej okolicy lub na obszarze wsi radłowych oraz dóbr wolnych pru15
E. Lemke, Volksthümliches in Ostpreussen, II Teil, Mohrungen 1887, s. 27; S. Szczepański, Antropomorficzna rzeźba kamienna a ludowa świadomość historyczna Prus Wschodnich i Zachodnich, [w:] Pruskie
baby kamienne. Fenomen kulturowy czy europejska codzienność, red. G. Białuński, J.M. Łapo, Olsztyn
2007, s. 106–107, 110.
16
H. Crome, Karte und Verzeichnis..., s. 108–109; M.J. Hoffmann, A. Mackiewicz, Średniowieczne założenia obronne powiatu ostródzkiego, Ostróda 2004, s. 24.
290
Recenzje i omówienia
skich (s. 75–83). Tu sytuacja wydawałaby się znacznie bardziej uproszczona. Pogląd jakoby wsie radłowe oraz dobra wolnych stanowiły relikt dawnego osadnictwa pruskiego
jest dość powszechny w literaturze. Często jednak zaznaczano, że zarówno jedne, jak
i drugie częstokroć były poszerzane poprzez karczunek lasu, niektóre też powstawały
na surowym korzeniu. Jak się okazuje stwierdzenia te nie zawsze korespondują ze źródłami archeologicznymi.
Spośród ośmiu wsi radłowych z komornictwa Morany znane są stanowiska z zaledwie dwóch miejscowości: Morany (ślady osad z XI–XII i XI–XIII w.) oraz Minięta
(żelazny topór z XI w.). Podobną sytuację zastajemy w przypadku dóbr wolnych z tego
obszaru. Spośród dwudziestu ośmiu poświadczonych źródłowo dóbr, jedynie na obszarze sześciu znane są stanowiska archeologiczne: Linki, Chojty, Trankwice, Jordanki, Waplewo Wielkie oraz Minięta Szlacheckie. Przeważnie są to ślady osad datowane
szeroko na IX–XIII w., w przypadku Jordanek jest to grodzisko z VII/VIII–XII w.
W Miniętach Szlacheckich autor wskazał na topór żelazny, nota bene ten sam, który
wymienił przy Miniętach.
W komornictwie Kiersyty sytuacja wygląda podobnie. Spośród trzynastu wsi
radłowych zaledwie na obszarze czterech wykazano ślady wczesnośredniowiecznego
osadnictwa. Wśród stanowisk wczesnośredniowiecznych w Mokajmach zwrócono
uwagę na osady z VIII–IX w. i XII–XIII w., skarb dirhemów datowany na okres po
818 r. oraz pomost drewniany. Do datowania tego ostatniego stanowiska, podobnie
jak pomostu z okolic wsi Bągart, należy podchodzić z dużą ostrożnością określając jego
rzekomo wczesnośredniowieczną metrykę. Badania wskazują na jego znacznie wcześniejszy okres użytkowania17. Na obszarze piętnastu znanych dóbr wolnych autor wykazał m.in. istnienie grodziska w Powodowie – te jednak nie zostało zweryfikowane18
(czego autor nie zaznaczył).
Spośród dwunastu wsi radłowych z komornictwa Przezmark tylko na obszarze
dwóch autor wykazał istnienie stanowisk archeologicznych: ślady osad w Bajdach
z X–XII w. i XI–XIII w. oraz znaleziska ceramiki w Matytach, nazywanych błędnie
jako „Matyky”. Nie zwrócił jednak uwagi na znalezisko z Rudni w postaci dirhema
wybitego w mennicy al-Muhammadija (796/797)19. Z obszaru dóbr wolnych, których
w komornictwie znajdowało się piętnaście, J. Stephan wyróżnił m.in. pięć fragmentów
ceramiki z Jerzwałdu. Tu autor korzystał jedynie z danych AZP i pominął bardzo ważne stanowisko, jakim jest znajdujący się w lesie na zachód od wsi wał podłużny wraz
z oddzielną fosą rozciągający się na długości ok. 500 m pomiędzy jeziorkiem Zdryńsk,
a zabagnionym obszarem leśnego jeziorka Karpie20.
17
J. Sadowska-Topór, op. cit., s. 108.
M.F. Jagodziński, op. cit., s. 142.
19
M. Haising, R. Kiersnowski, J. Reyman, op. cit., s. 76.
20
E. Hollack, op. cit., s. 41; por też pełna dokumentacja rysunkowa: w Staatliche Museen zu Berlin –
Preussischer Kulturbesitz. Museum für Vor- und Frühgeschichte: Gerswalde (Fö), Kr. Mohrungen,
Prussia Archiv, Sign.: PM-A 363/1, Archiv der vor- und frühgeschichtlichen Sammlung des Prussia18
Recenzje i omówienia
291
W komornictwie Niemoje spośród czternastu wsi radłowych wykazano jedynie
istnienie stanowiska w Małdytach. Spośród dwudziestu trzech dóbr wolnych, znaleziska wczesnośredniowieczne w postaci ceramiki zanotowane zostały tylko w Bartach.
W komornictwie Karpowo, na dziewięć wsi radłowych zanotowano obecność
pruskiego osadnictwa w okolicy wsi Wieprz oraz Śliwa z jednym fragmentem ceramiki, bez zaznaczenia jednak wspomnianej wyżej przeze mnie rzeźby kamiennej znajdującej się na granicy wsi Śliwa i Boreczno. Nie odnotowano natomiast znalezisk z obszaru dóbr wolnych.
Na zakończenie autor rozpatruje dawną strukturę osadniczą Prusów w obrębie
utworzonego przez krzyżaków komturstwa dzierzgońskiego. Bardzo dobrym punktem wyjścia wg J. Stephana jest Traktat dzierzgoński z 1249 r., na mocy którego Prusowie zobowiązywali się wybudować kościoły w szeregu miejscowości, które mają swoje
odpowiedniki w nazwach ziem wymienionych w dokumencie potwierdzającym utworzenie biskupstwa pomezańskiego z 1250 r. Autor zauważa przy tym, że miejscowości
te uznawane przez wielu za centra poszczególnych ziem, w świetle źródeł archeologicznych znajdują się raczej na obrzeżach osadniczych. Wnioskuje dodatkowo za Reinhardem Wenskusem, że kościoły wspomniane w Traktacie miały zostać wybudowane
nie w dawnych centrach poszczególnych ziem, lecz raczej w dobrach szlachty pruskiej
(s. 84).
Opierając się na rozmieszczeniu stanowisk archeologicznych autor określa przypuszczalny zasięg ziemi Lingues znajdującej się według niego między Starym Dzierzgoniem, Dzierzgoniem i Andrzejewem. Tu nie dał jasno do zrozumienia, czy zalicza do
ziemi Lingues sam Dzierzgoń, który oddzielony od Andrzejewa na zachodzie i Starego
Dzierzgonia na południu lasem oraz podmokłym dorzeczem Dzierzgoni, stanowić
mógł w okresie przedkrzyżackim najbardziej wysunięty na południe gród ziemi Loypicz.
Szczególną uwagę zwrócił autor na okolice Jerzwałdu. Według niego identyfikacji
Gerii z dawną nazwą Jerzwałdu – Gerswalde, nie osłabia fakt, że pojawia się ona dopiero w źródłach z XVI w., wcześniejsza nazwa znana od 1333 r. brzmiała Keyserswalde.
Dopuszcza jednak możliwość współistnienia Gerswalde z nazwą ­XIV-wieczną (s. 85).
Hipoteza o lokalizacji Gerii w okolicy Jerzwałdu umotywowana została dodatkowo
informacją o znajdującym się rzekomo w pobliżu Dobrzyk wale podłużnym, który
jak to zostało już wyżej wykazane łączyć należałoby z okolicą wsi Witoszewo. Autor
nie uwzględnił wału położonego na zachód od wsi, który wyznaczać mógł zachodnią
rubież ziemi Geria. J. Stephan jedynie w przypisie zaakcentował pogląd R. Wenskusa
wiążący obszar Gerii z okolicami Girgajn, które w 1315 r. występują pod nazwą Girgheyne. Obie koncepcje wydają się równie prawdopodobne, jednakże warto zwrócić
uwagę na to, co autor pominął, że w żadnej z tych miejscowości w XIII i XIV w. nie
został zanotowany kościół, a przecież Traktat dzierzgoński nakazywał wybudowanie
Museums Königsberg i. Ostpr. Wał również został rozpoznany podczas badań terenowych przeprowadzonych przez S. Szczepańskiego i R. Klimka w grudniu 2008 r.
292
Recenzje i omówienia
aż dwóch kościołów na obszarze Gerii. Z najbliższej okolicy Jerzwałdu znamy kościół
z Dobrzyk, a w pobliżu Girgajn w Zalewie. Są one wspomniane dopiero w XIV w.,
W sąsiedztwie Girgajn zostało także ustanowione komornictwo w Niemojach. Niewykluczone, że sama ziemia Geria była dość duża i obejmowała zarówno obszar Jerzwałdu, jak i Girgajn.
Artykuł Joachima Stephana porusza w nowy sposób kwestię osadnictwa pruskiego na obszarze komturstwa dzierzgońskiego. Niestety, wykorzystanie w tym przypadku jako jedynegi źródła Katalogu stanowisk oraz danych z badań AZP, nie pozwala
– moim zdaniem – na formułowanie szerszych wniosków21. Problematyczne wydaje
się określanie osadnictwa na podstawie występowania pojedynczych fragmentów ceramiki. Po pierwsze – jego datowanie jest nierzadko bardzo hipotetyczne, po drugie zaś
samo pojawienie się ceramiki w wymienionych miejscach może mieć charakter czysto
przypadkowy.
Sam autor zdawał sobie sprawę z faktu, że wykorzystane przez niego źródła mogą
okazać się niedostateczne i niepełne, mimo to w niektórych miejscach zabrakło mu
konsekwencji, szczególnie w traktowaniu jako wczesnośredniowiecznych stanowisk
o starszej metryce, rzekomych grodzisk, które nie zostały zweryfikowane. Szczególnie
daje się we znaki brak uwzględnienia szerszej literatury. Autor stawiając na interdyscyplinarność mógł sięgnąć do źródeł pisanych, wykorzystać dane językowe oraz przeanalizować na nowo zasięg lasów i sieci hydrograficznej, w tym także bagien, dzięki czemu
jego wnioski dotyczące wczesnośredniowiecznego osadnictwa pruskiego na obszarze
komturstwa dzierzgońskiego byłyby zapewne bogatsze i lepiej uzasadnione.
Tekst mimo pewnych mankamentów pokazuje nowe możliwości w badaniach
nad osadnictwem pruskim. Nowością jest udowodnienie przez autora istnienia wczesnośredniowiecznego osadnictwa na obszarach niemieckich wsi czynszowych, wobec
których częstokroć wysuwano stwierdzenie jakoby powstawały one głównie w trakcie
krzyżackiej akcji kolonizacyjnej. Z drugiej strony autor zwraca uwagę na brak znalezisk
wczesnośredniowiecznych z obszarów wsi radłowych oraz dóbr pruskich, które często
znajdowały się przecież na polach pruskich i jako takie wiązane były z osadnictwem
przedkrzyżackim. Aczkolwiek w tym przypadku argumentacja ex silentio de fontes wcale nie musi, co autor zresztą zauważa, być ostateczna.
Seweryn Szczepański
21
Szerzej na ten temat: R. Klimek, Funkcjonowanie i obecny stan zachowania średniowiecznych wałów podłużnych w południowej części dominium warmińskiego, Pruthenia, 2008, t. III.
Kronika oliwska. Źródło do dziejów Pomorza wschodniego z połowy
XIV wieku, tłum. Dominika Pietkiewicz, wstęp i komentarz
Błażej Śliwiński, Wydawnictwo Muzeum Zamkowe w Malborku,
Malbork 2008, ss. 155.
Omawiana książka stanowi pierwszy pełny przekład czternastowiecznej, pisanej po
łacinie, Kroniki oliwskiej na język polski. Dotychczas źródło to, powstałe w klasztorze
cysterskim w Oliwie, pod ówczesnym Gdańskiem, było przetłumaczone jedynie we
fragmentach1.
Niniejsza publikacja – jak zaznaczają autorzy – powstała w odpowiedzi na apele
grona miłośników historii Gdańska i Pomorza Wschodniego o udostępnienie Kroniki oliwskiej w języku polskim. Autorzy postanowili nie czekać na wyniki badań źródłoznawczych, prowadzonych m.in. przez J. Wentę, „nie sądząc, by mimo wszystko
przyszły postęp prac źródłoznawczych mógł radykalnie zmienić obraz wyłaniający się
z dotychczas publikowanego tekstu kroniki” i wyjść naprzeciw oczekiwaniom środowisk niezajmujących się profesjonalnie historią, a chcących zapoznać się z treściami
niesionymi przez Kronikę. Prezentowana publikacja powstała zatem z myślą o szerokim gronie odbiorców, którym korzystanie z tekstu oryginalnego Kroniki przychodziło nie bez trudności.
Tom składa się z wprowadzenia, przekładu Kroniki oliwskiej, w której treści wydzielono Kronikę z Prus (Exordium Ordinis Cruciferorum seu Chronica de Prussia),
oraz Dodatku w postaci tłumaczenia na język polski tekstów Tablic fundatorów i dobrodziejów. Całość książki dopełnia wykaz skrótów i bibliografia.
Rozbudowany wstęp (s. 5–46), stanowiący 1/3 tekstu publikacji, pióra Błażeja
Śliwińskiego został podzielony na osiem ponumerowanych części: 1. Wprowadzenie;
2. Klasztor oliwski; 3. Autor kroniki; 4. Charakter kroniki; 5. Czas powstania; 6. Ocena rzeczywistości w Kronice oliwskiej; 7. Początek zakonu krzyżackiego albo Kronika
z Prus czyli Exordium Ordinis Cruciferorum seu Chronica de Prussia, 8. Sposób wydania.
W części pierwszej znajdzie czytelnik informacje o zakresie chronologicznym
Kroniki, jej średniowiecznych i nowożytnych czytelnikach, pośród których byli Wigand z Marburga, Jan Długosz czy Johannes Bugenhagen. Zawarto tu także krótki opis
jej losów, od połączenia w XVI w. w jedną kolekcję wraz z odpisami drewnianych tablic
umieszczonych w klasztornym kościele oraz z rocznikiem Die mittlere Chronik von
Oliva (Annales Olivienses), odnotowującym wydarzenia z lat 1356–1545 i będącym
kontynuacją Kroniki oliwskiej, ponadto z odpisem epitafium pierwszego opata Ditharda, po czasy współczesne, kiedy to trwają wzmożone prace źródłoznawcze nad jej
1
Zob. By czas nie zaćmił i niepamięć. Wybór kronik średniowiecznych, oprac. A. Jelicz, Warszawa 1979,
s. 95–98; W. Sieradzan, Podbój Prus w świetle Starszej kroniki oliwskiej, [w:] Zakon krzyżacki i jego państwo w Prusach. Wybór tekstów źródłowych, red. A. Radzimiński, Toruń 2005, s. 105–107.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 293–296
294
Recenzje i omówienia
treścią. B. Śliwiński zawarł tu także motywy powstania niniejszego przekładu. Dalsza
część wstępu przedstawia historię klasztoru oliwskiego, po czym następują obszerne
rozważania poświęcone identyfikacji autora Kroniki oliwskiej. Charakteryzując kronikę Śliwiński przedstawia dwie hipotezy J. Wenty i H. Lingenberga dotyczące zależności między jej treścią a treścią połączonych z nią odpisów owych dwóch drewnianych
tablic. Autor nie dostrzegając za J. Wentą śladów bytu „kroniki fundacyjnej” wyraźnie
przychyla się do koncepcji H. Lingenberga, wspieranej uwagami B. Jakubowskiej, istnienia kroniki opata Rudigera, stanowiącej 3/4 treści owych tablic i będącej poprzedniczką Kroniki oliwskiej, gdyż jej autor przystąpił do pisania dzieła około 1300 r. Dalej
następują rozważania dotyczące czasu powstania Kroniki i stosunku jej autora do opisywanej rzeczywistości. Odrębnie omówiono tu relację Kroniki oliwskiej do Exordium,
który to utwór został włączony do kroniki już po jej napisaniu. Jest to – zdaniem B. Śliwińskiego – zgoła odrębne dzieło, powstałe około połowy XIV w., oparte w znacznej
mierze na odpisie rymowanej kroniki Mikołaja Jeroschina2, poświęcone początkom
zakonu krzyżackiego, walkom, jakie krzyżacy toczyli z Prusami oraz ich stosunkom
z księciem wschodniopomorskim Świętopełkiem. Filolodzy łacińscy pracujący nad
przekładem wskazali na znaczące różnice między stylem pisania opata Stanisława a stylem autora Exordium. Utwór ten w odróżnieniu od Kroniki oliwskiej charakteryzuje
m.in. przejrzysta składnia oraz nie ujawnia się w nim narrator, podczas gdy w Kronice
występuje on kilkakrotnie. Rozbieżności stylu, składni, sposobu zapisu nazw, stosowanych określeń czasowych itp. między obu dziełami przemawiają – zdaniem tłumacza,
do którego przychyla się B. Śliwiński – za tym, że zostały one spisane przez różne osoby
i stanowią odrębne całości, potwierdzenie tego wymaga jednak jeszcze szeregu badań.
Część wstępną zamykają uwagi dotyczące sposobu wydania kroniki, cytowanych tu
źródeł i wyboru literatury.
Po Wstępie następuje właściwa cześć publikacji, czyli polski przekład Kroniki
(s. 47–50; cd. s. 72–129), w której treści autorzy wydzielili jako odrębne, wspomniane
dzieło: Początek zakonu krzyżackiego albo Kronika z Prus (s. 50–72). Dla ułatwienia
percepcji, analizy i cytowania utworów nadano kolejnym ich rozdziałom numery, przy
czym dla Exordium przyjęto numerację rzymską rozdziałów, a dla Kroniki oliwskiej
arabską. Koncepcja oznaczania poszczególnych rozdziałów za pomocą cyfr została zaczerpnięta z dziewiętnastowiecznych wydań Kroniki oliwskiej, które to stanowiły podstawę niniejszego przekładu. Autorzy przygotowując tłumaczenie właściwej Kroniki
i towarzyszących jej dzieł nie korzystali z rękopisów, ale właśnie z ich dziewiętnastowiecznych wydań, uznając za J. Wentą, że najlepszy tekst Exordium zawiera wydanie
Th. Hirscha, zaś Kroniki oliwskiej – wydanie W. Kętrzyńskiego.
Następnie w publikacji zawarto Dodatek: Kronika opata Rudigera (rekonstrukcja na podstawie „Tablic fundatorów i dobrodziejów”, którego treść została podzielona na trzy, oznaczone cyframi rzymskimi części. Pierwszą z nich stanowi komentarz
2
Die Kronike von Pruzinlant des Nicolaus von Jeroschin, hrsg. E. Strehlke, [w:] Scriptores rerum Prussicarum, Bd. I, Leipzig 1861, s. 291–624.
Recenzje i omówienia
295
B. Śliwińskiego, po którym wydzielono – jako drugą część – pełny przekład zrekonstruowanego przez H. Lingenberga, powstałego ok. 1300 r., dzieła opata Rudigera
(s. 130–138). Tekst owej kroniki, będącej poprzedniczką Kroniki oliwskiej, przechowała Tablica pierwsza fundatorów i część Tablicy drugiej dobrodziejów, umieszczone
w klasztornym kościele, objaśniające wiszące obok wizerunki fundatorów i osób zasłużonych dla klasztoru. Autorzy oznaczyli w tekście Tablicę pierwszą fundatorów cyfrą
„1”, zaś Tablicę drugą dobrodziejów cyfrą „2”. Ostatnią częścią Dodatku, poprzedzoną
krótkim wprowadzeniem B. Śliwińskiego, jest niewykorzystany przez H. Lingenberga
w rekonstrukcji Kroniki Rudigera, a uznany za późniejszy w stosunku do niej, dalszy
tekst Tablicy drugiej dobrodziejów.
Niniejsze wydanie Kroniki oliwskiej ma charakter popularnonaukowy, trudno zatem czynić autorom zarzut, iż nie oparli owego przekładu na zachowanych tekstach rękopisów, tylko na dziewiętnastowiecznych wydaniach tego dzieła. Zamiarem autorów
nie było, jak zaznaczył we wstępie B. Śliwiński, podejmowanie kwestii źródłoznawczych, „nacisk położono na bardziej interesujące w tym wypadku Czytelnika wydarzenia historyczne”, co nie budzi wątpliwości w przypadku tego rodzaju publikacji,
skierowanej do szerokiego grona odbiorców.
Nie do końca jednak jasne zdają się być kryteria jakimi kierowali się autorzy, czy
też autor wstępu i komentarzy, przy wyborze owych wydarzeń historycznych interesujących Czytelnika. B. Śliwiński wyjaśnił we wstępie, że „przyjęto [...] zasadę stosowania jak najbardziej skróconych komentarzy do wydarzeń lepiej znanych, tak z dziejów
powszechnych jak i polskich, a szerszego dla wydarzeń lokalnych, wschodniopomorskich, w tym zwłaszcza oliwskich”. Trudno jednak uznać, aby ledwie wspomniana przez
autora kwestia motywów ufundowania klasztoru oliwskiego, związana z misją chrystianizacji Prusów3 należała do „lepiej znanych”, czy też nie związanych z klasztorem
oliwskim. Opisując historię opactwa oliwskiego B. Śliwiński ograniczył się jedynie do
wspomnienia postaci Sambora I i Kazimierza Sprawiedliwego, jako inicjatorów tego
wydarzenia, nie podjął kwestii pobudek, jakie nimi kierowały i skupił się jedynie na
„cysterskich korzeniach” oliwskiej placówki. W chronologicznym przedstawieniu historii klasztoru Prusowie pojawiają dopiero w XIII w. (!), kiedy to w latach 1226 i 1234
oraz kolejnych, mieli oni niszczyć klasztor i tym samym zakłócać jego rozwój4. Trudno,
za wyczerpujące wyjaśnienie motywów sprowadzenia cystersów i podjętej działalności
misyjnej klasztoru, uznać wzmiankę: „Za czasów książąt wschodniopomorskich klasztor odgrywał również bardzo ważną rolę polityczną. Początkowo wspierał rodzinę
swoich fundatorów i dobroczyńców w misji chrystianizacyjnej w pogańskich Prusach,
ułatwił księciu Świętopełkowi kontakt z zakonem rycerskim kalatrawensów (o hiszpańskim rodowodzie), który książe planował osadzić na pograniczu pruskim”. Dalej
3
M. Biskup, Średniowieczna sieć klasztorów w państwie zakonu krzyżackiego w Prusach (do 1525 roku),
Zapiski Historyczne, 1999, t. LXIV, z. 1, s. 35–61.
4
W literaturze mowa o najazdach pruskich na klasztor oliwski już od 1224 r., zob. M. Biskup, op. cit.,
s. 37.
296
Recenzje i omówienia
zresztą mowa o fiasku owej inicjatywy, będącej – jak przyjmuje autor za M. Smolińskim – efektem konkurencyjnej działalności krzyżaków i braci dobrzyńskich5. W literaturze zwraca się również uwagę na słabość ówczesnej hiszpańskiej macierzy tego
zakonu rycerskiego, co mogło być główną przyczyną niepowodzenia tego pomysłu6.
Interesującym wątkiem zdaje się być również, nie poruszona przez autora, kwestia rywalizacji cystersów oliwskich i przedstawicieli klasztoru cysterskiego z Łekna na polu
chrystianizacji pogańskich Prusów, czy też obecność w oliwskim klasztorze cystersa
Chrystiana, późniejszego biskupa Prus7.
Wspomniany wątek ludności pruskiej, który przejawia się we wszystkich wydzielonych przez autora częściach publikacji, nie będąc głównym przedmiotem zainteresowania ze strony badacza, jawi się jako niezwykle zajmujący. Prusowie pojawiają się zarówno w tekście Kroniki oliwskiej (s. 82–83, 112), Exordium (s. 52–53, 55–61, 63,65,
67–72) jak i w Kronice Rudigera (s. 132–133). Wprawdzie wiele z treści owych źródeł,
choćby zawartych w Exordium to powielenie przekazu Dusburga8, ale znajdujemy tu
również rozbieżności i nowe wątki, które nie występują w kronice krzyżackiego dziejopisa, jak np. opisanie losu jaki spotkał Prusa Pipina. Ten zagorzały przeciwnik Zakonu, według Kroniki oliwskiej został skazany na okrutnie bolesną „karę kiszek” (s. 56),
a według Dusburga Krzyżacy przywiązali go do końskiego ogona, powlekli do Torunia
i tam powiesili na drzewie9. Warto uzupełnić komentarze odnośnie kilku postaci obecnych na kartach Kroniki. Prus Matto, syn Pipina, występuje również w Kronice ziemi
pruskiej10, podobnie jak inna postać z Kroniki oliwskiej Prus Kriske, Kriskon, głównodowodzący w grodzie Welawa (s. 71), który pojawia się, w tym samym kontekście, w Kronice Dusburga, ale pod imieniem Triskon11.
Powyższe uwagi dotyczą przede wszystkim Wstępu i komentarzy, natomiast
w stosunku do całej publikacji, można skierować uwagę natury redakcyjnej, a mianowicie brak indeksów, co zdecydowanie nie ułatwia percepcji treści.
Alicja Dobrosielska
5
M. Smoliński, Kalatrawensi w Tymawie na Pomorzu Gdańskim. Idea sprowadzenia zakonu nad Morze
Bałtyckie, [w:] Mieszczanie, wasale, zakonnicy, Studia z Dziejów Średniowiecza, 2004, nr 10, s. 205–
242.
6
M. Biskup, op. cit., s. 40.
7
Ibidem, s. 36–37.
8
Por. Petrus de Dusburgk, Chronicon Terrae Prussiae, wyd. J. Wenta i S. Wyszomirski, Pomniki Dziejowe
Polski, seria II – t. XIII, Kraków 2007; polskie tłumaczenie: Piotr z Dusburga, Kronika ziemi pruskiej,
tłum. Sławomir Wyszomirski, wstęp i komentarz J. Wenta, Toruń 2004.
9
Ibidem, III, 7.
10
Ibidem, III, 7, 84.
11
Ibidem, III, 73. Zbieżność opisywanych zdarzeń i niezgodność zapisu imienia czołowej postaci biorącej w nich udział nie zwróciła uwagi autorów przekładu kroniki oliwskiej, co ciekawe, umknęła ona
również uwadze twórcom tłumaczenia Kroniki Dusburga (s. 92), tu Triskon nieujęty także w indeksie
osobowym.
Zakon krzyżacki w historii, ideologii i działaniu – symbole dziejowe.
Der Deutsche Orden in Geschichte, Ideologie und Wirkung –
historische Symbole, red./ hrsg. v. J. Gancewski, Olsztyn 2010,
ss. 295, wydanie dwujęzyczne (język polski i niemiecki).
Rocznice ważnych wydarzeń w dziejach narodów są pamiętane i czczone. Do szczególnych rocznic należy 600-lecie bitwy pod Grunwaldem. Jej obchody wiążą się z szeregiem wydarzeń okolicznościowych. Również w tym kontekście, 2 lipca 2010 r. odbyła
się na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, u progu rocznicowych obchodów bitwy grunwaldzkiej, konferencja naukowa,
której pokłosiem jest omawiana tu publikacja. Pomimo, iż niniejszy zbiór artykułów
ukazał się w okolicznościach upamiętniających ową bitwę, to jego tematyka nie jest
wyłącznie jej poświęcona. Poruszane zagadnienia oscylują między innymi wokół kwestii ideologicznego, propagandowego i nieobiektywnego ukazywania zakonu krzyżackiego, jak również ściśle z nim związanego „mitu grunwaldzkiego” wykorzystywanego
przez stronę polską i późniejszego „mitu tannenberskiego” wykorzystywanego przez
stronę niemiecką. Poruszane są również zagadnienia analizujące i ukazujące fakty
z dziejów zakonu. Każdy z ośmiu artykułów wydrukowany jest w języku polskim i niemieckim, co niewątpliwie zasługuje na pochwałę, gdyż przyczynia się to do swobodniejszego przepływu wiedzy, myśli i idei między Polakami a Niemcami.
Artykułem otwierającym zbiór jest praca aktualnego Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Bruno Plattera, Der heutige Orden im Blick auf die charakteristischen
historischen Merkmalle seins Wirkens (Zakon krzyżacki dzisiaj na tle charakterystycznych, historycznych cech jego działalności). Autor ukazuje tu duchowość zakonu na tle
działalności charytatywnej, pedagogicznej i kulturalnej na przestrzeni dziejów, kładzie
jednak nacisk na wiek XX. Dla przeciętnego, polskiego czytelnika niniejszy artykuł
może być swoistym novum, ukazującym zakon krzyżacki w zupełnie innych, niesienkiewiczowskich barwach.
Dużą część publikacji zajmują artykuły odnoszące się do szczegółowych zagadnień i faktów z dziejów zakonu. Są to następujące prace: ks. Alojzy Szorc (UWM
Olsztyn), Diecezja warmińska a zakon krzyżacki 1243–1525; Kazimierz Grążawski
(UWM Olsztyn), Pierwsza faza Wielkiej Wojny – zajęcie przez zakon krzyżacki ziemi
dobrzyńskiej w 1409 roku; Jan Gancewski (UWM Olsztyn), Wybrane aspekty gospodarcze z dziejów zakonu krzyżackiego w XV stuleciu i ostatni z tej grupy artykuł Wandel
der Zeiten – Zeiten im Wandel – Das lange 19. Jahrhundert (Zmiana czasów – czasy
w zmianach. Długi XIX wiek). Autor Frank Bayard, dyrektor Centralnego Archiwum
Zakonu Krzyżackiego w Wiedniu, opisuje prawne i własnościowe przemiany zakonu
w latach 1801–1939.
O ile wymienione powyżej artykuły w sposób marginalny odnosiły się do kwestii
ideologicznego wykorzystywania historii zakonu, o tyle dwa kolejne artykuły są ściśle
Pruthenia, 2010, t. V, s. 297–298
298
Recenzje i omówienia
poświęcone temu zagadnieniu. Udo Arnold (Uniwersytet w Bonn) w swej pracy Der
Deutsche Orden als Objekt politischer Ideologie im 19.–20. Jahrhundert (Zakon krzyżacki
jako obiekt ideologii politycznej w wiekach XIX i XX) ukazuje wykorzystywanie historii
i zmitologizowanych faktów jako podłoża ideologii i narzędzi propagandy politycznej.
Wszystko to prezentowane jest na osi stosunków polsko-niemieckich i dwóch wielkich bitew – pod Grunwaldem (1410) i Tannenbergiem (1914). O związkach historii
z ideologią pisze również Dariusz Radziwiłłowicz (UWM Olsztyn), w swym artykule Wykorzystanie tradycji grunwaldzkiej przez polskie ugrupowania polityczne w walce
o granice niepodległej Rzeczypospolitej w latach 1918–1920. Autor koncentruje się na
przedstawieniu nastawienia do tradycji grunwaldzkiej i jej wykorzystania w bieżącej
polityce dwóch głównych politycznych obozów – Piłsudskiego i Dmowskiego.
Publikację zamyka praca Izabeli Lewandowskiej (UWM Olsztyn), Zamki państwa krzyżackiego w północno-wschodniej Polsce po II wojnie światowej (1945–2005).
Autorka dość szczegółowo opisała powojenne losy dwóch zamków krzyżackich –
w Nidzicy i Giżycku. Losy innych 38. zamków zostały ukazane w dość obszernej tabeli
zawierającej informacje o dziejach przedwojennych, powojennych i wybranej literaturze poświęconej poszczególnym zabytkom.
Niniejszy zbiór jest kolejną i zapewne nie ostatnią próbą, obiektywnego ukazania
zakonu krzyżackiego, jego losów, jak również dziejów ideologii i mitów wyrosłych na
gruncie niefrasobliwego ukazywania historii zakonu. Dobrze charakter tej publikacji
oddają słowa zamieszczone we Wprowadzeniu (s. 7) autorstwa Norberta Kasparka,
Dziekana Wydziału Humanistycznego UWM: „Naukowa rekonstrukcja, wolna od
naleciałości politycznych i ideologicznych, pozwoli poznać lepiej i dokładniej splecione dzieje polsko-krzyżackie. Chodzi nie tylko o fakty, ale i o percepcję tego, co i jak
było przedstawiane, i jakie to rodziło wyobrażenia o przeszłości”.
Marek M. Pacholec
V. Sprawozdania
i komunikaty
SPRAWOZDANIE Z DZIAŁALNOŚCI
TOWARZYSTWA „PRUTHENIA” za ROK 2008
W roku 2008 Towarzystwo Pruthenia realizowało zadania statutowe w dwóch podstawowych dziedzinach: działalności naukowo-badawczej i popularyzatorskiej. Kontynuowano projekty realizowane w latach wcześniejszych, podjęto również nowe inicjatywy, w szczególności w zakresie badań archeologicznych.
DZIAŁALNOŚĆ NAUKOWO-BADAWCZA
Najważniejszym wydarzeniem naukowym w roku sprawozdawczym 2008 była niewątpliwie interdyscyplinarna konferencja naukowa COLLOQUIA BALTICA III.
Konferencja odbyła się w dniach 8–10 października 2008 r. Obradujących gościł
najpierw Wydział Humanistyczny UWM, a następnie debata przeniosła się do Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, które obok Towarzystwa i Ośrodka
Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego było organizatorem konferencji.
Wygłoszono następujące referaty:
–– prof. dr hab. Wojciech Nowakowski, mgr Andrzej Maciałowicz, Z problematyki kontaktów bałtyjsko-skandynawskich od wczesnej epoki żelaza po okres
rzymski.
–– dr Adam Cieśliński, Goci nad Łyną, Pasłęką i Drwęcą oraz ich związki ze
Skandynawią.
–– prof. dr hab. Magdalena Mączyńska, Archeologiczne ślady Gotów i Gepidów
od stepów nadczarnomorskich po Hiszpanię.
–– prof. dr hab. Andrzej Kokowski, Goci i Bałtowie. Przyczynek do dziejów
niełatwych kontaktów pomiędzy dwoma ludami okresu rzymskiego.
–– dr Anna Bitner-Wróblewska, O tzw. grupie olsztyńskiej i elbląskiej.
–– dr Jerzy Marek Łapo, Wokół Szwedzkiego Szańca. Obraz Szweda w ludowych
podaniach historycznych i mikrotoponimii na obszarze dawnych ziem pruskich.
–– dr Justyna Prusinowska, Skandynawowie w pruskiej legendzie etnogenetycznej.
–– dr Letas Palmaitis, Misja świętego Brunona w świetle zachodniobałtyjskiej
hipotezy o pochodzeniu etnonimu Rus.
Pruthenia, 2010, t. V, s. 301–311
302
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
–– prof. dr hab. Władysław Duczko, Skandynawowie na południowym wybrzeżu
Bałtyku od VI do końca XI wieku.
–– dr Marek Jagodziński, Prusowie i Wikingowie. Obok, pomiędzy czy razem?
–– dr Rafał Simiński, Ziemie pruskie w świetle skandynawskich źródeł duńskich
do początku XIII wieku.
–– dr Wojciech Wróblewski, Wikingowie w interiorze pruskim.
Konferencja spotkała się z dużym zainteresowaniem naukowców i była okazją
do wymiany poglądów i ożywionej dyskusji. Obradom towarzyszył objazd naukowy
cennych skandynawskich stanowisk archeologicznych, zlokalizowanych w okolicach
Elbląga: Truso, Weklice, grodzisko Tolkmita.
Seminarium Prussicorum
moderator: dr hab. Grzegorz Białuński.
W roku sprawozdawczym seminarium zachowało swój interdyscyplinarny charakter
i odbyło 5 posiedzeń zwyczajnych oraz jedno posiedzenie nadzwyczajne poświęcone
dyskusji nad książką Karola Modzelewskiego Barbarzyńska Europa.
28 lutego 2008 r. − dr Joachim Stephan (UAM Poznań), Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka w komturstwie elbląskim; mgr Seweryn Szczepański (Iława), Pomezański gród w Starym Dzierzgoniu.
27 marca 2008 r. − dr Jacek Kowalewski (UWM Olsztyn), Metamorfozy kulturowego
nurtu badań historycznych w XX wieku; mgr Alicja Dobrosielska (UWM Olsztyn),
Udział Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej.
24 kwietnia 2008 r. − dr Valdemaras Šimėnas (Wilno), Najnowsze badania nad okresem wędrówek ludów na Litwie; mgr Robert Klimek (Olsztyn), Znaleziska dirhemów
oraz próba ustalenia dróg ich dotarcia na terytorium plemion pruskich w IX–XI w.
29 maja 2008 r. − Barbarzyńska Europa – dyskusja panelowa: mgr Alicja Dobrosielska, „Barbarzyńska Europa” Karola Modzelewskiego; dr Kazimierz Grążawski (UWM
Olsztyn), „Kolektywność” u barbarzyńców; mgr Seweryn Szczepański, Gościnność u barbarzyńców; dr Bogdan Radzicki (UWM Olsztyn), Czy nowy paradygmat w kulturowej
waloryzacji barbarzyńskiej Europy? Na marginesie książki K. Modzelewskiego.
6 listopada 2008 r. − dr Kazimierz Grążawski, Chrystianizacja ziemi lubawskiej.
4 grudnia 2008 r. − mgr Robert Klimek, Kamienie ofiarne na terenie Galindii;
dr hab. Grzegorz Białuński, Biskup wśród barbarzyńców. Kilka uwag o misji pruskiej
Brunona z Kwerfurtu.
Wyjazd studyjny do Rumszyszek i Kernave na Litwie
koordynator: dr Bogdan Radzicki.
W dniach 8–10 lipca 2008 r. Kanclerz Towarzystwa Pruthenia – B. Radzicki wraz
z dr Justyną Prusinowską – jako tłumaczem odbyli, wspólnie z przedstawicielami Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku podróż na Litwę. Celem wyjazdu były
dwa ośrodki: Lietuvos liaudies buities muziejaus w Rumšiškės oraz Valstybinis Kernavės
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
303
Kultūrinis Rezervatas w Kernave. To pierwsze jest największym na Litwie muzeum
etnograficznym – w pewnym zakresie odpowiednikiem olsztyneckiego Muzeum Budownictwa Ludowego, m.in. ze względu na ogromny zbiór architektury ludowej z obszaru Litwy. Poza architekturą muzeum zgromadziło bogate zbiory etnograficzny zarówno zabytków kultury ludowej, jak też dokumentów z badań terenowych. Podczas
półtoradniowego pobytu w muzeum wykonano dokumentację fotograficzną, zarówno
zabytków ruchomych tam się znajdujących, jak też dokumentacji rysunkowej zabytków oraz niepublikowanych sprawozdań z wywiadów etnograficznych prowadzonych
w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. przez studentów litewskich wśród
mieszkańców Litwy, dotyczących zwyczajów związanych z różnymi pracami. Podczas
spotkania roboczego z dyrekcją Muzeum w Rumszyszkach rozmawiano o możliwości
nawiązania bliższej współpracy między reprezentowanymi instytucjami.
Drugim punktem programu wyjazdu był oddział Litewskiego Muzeum Narodowego w Kernave, koło Wilna − Valstybinis Kernavės Kultūrinis Rezervatas. Poza
obejrzeniem imponującego założenia grodowego, uczestnicy wyjazdu spotkali się
z przedstawicielem dyrekcji Rezerwatu oraz kierownikiem działu badań naukowych
− dr. Gintautas’em Velius’em. Przedmiotem rozmów była m. in. możliwość wyjazdów
studyjnych członków Towarzystwa do Kernave (muzeum dysponuje znakomitymi
kolekcjami wczesnośredniowiecznych zabytków kultury materialnej – również organicznych – dla wczesnego średniowiecza). Zespół znalezisk z Kernave wydaje się być
niezwykle wartościową bazą źródłową (materiał porównawczy) dla rekonstrukcji życia
codziennego we wczesnym średniowieczu również na ziemiach pruskich. Dyrekcja
Kernave wyraziła gotowość goszczenia badaczy z Pruthenii oraz udostępnienie im dokumentacji prowadzonych tam badań archeologicznych.
Badania archeologiczne w Olsztynku, stan. III
koordynatorzy: dr Mirosław Hoffmann, dr Kazimierz Grążawski.
W roku sprawozdawczym podjęte zostały badania archeologiczne domniemanego
grodziska pruskiego w Olsztynku, stan. III, położonego na Górze Czarownic (Hexenberg, Schanzenberg), w obrębie gruntów Muzeum Budownictwa Ludowego. Badania,
którymi kierowali M.J. Hoffmann i K. Grążawski zrealizowano je w dwóch etapach.
W dniach 11–13 marca 2008 r. przeprowadzono sondażowe rozpoznanie wstępne,
a także wykonano odwierty celem określenia zasięgu warstwy kulturowej, z kolei
w dniach 11–23 sierpnia 2008 r. odbyły się już planowe prace wykopaliskowe.
Podczas pierwszego etapu badań założono 3 wykopy sondażowe oraz 29 odwiertów (na osiach N-S i E-W) w celu rozpoznania układu ewentualnych warstw kulturowych na majdanie domniemanego grodziska oraz na wywłaszczonych partiach terenu
położonego bezpośrednio na południe i wschód od majdanu, gdzie zakładano możliwość istnienia osady przygrodowej.
W rezultacie przeprowadzonych eksploracji i analizy odwiertów stwierdzono
występowanie warstwy kulturowej o miąższości 0,25–0,4 m, a także uchwycone zarysy
304
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
możliwych obiektów. Wykonane sondaże pozwoliły zaplanować systematyczne badania archeologiczne na sierpień 2008 r.
Już wstępne badania z marca 2008 r. ujawniły jednak, że Góra Czarownic nie jest
wczesnośredniowiecznym grodziskiem, lecz wysoczyznowym osiedlem z wczesnej epoki żelaza, co w pełni potwierdziły badania II etapu, prowadzone w sierpniu 2008 r.
II etap badań stanowiska na Górze Czarownic przeprowadzono w dniach 11–23
sierpnia 2008 r. Prawie dwutygodniowe prace prowadzone były przez dr.dr. Kazimierza Grążawskiego i Mirosława J. Hoffmanna z ramienia Towarzystwa Pruthenia
w Olsztynie. Uczestniczyli w nich ponadto mgr Patrycja Godlewska (absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu), student II roku archeologii Uniwersytetu Gdańskiego Michał Reda, zróżnicowana liczebnie (5–7 osób)
grupa studentów II roku historii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
oraz – dorywczo – absolwenci Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych tej
uczelni, w liczbie 2–3 osób. Badania finansowane były przez Muzeum Budownictwa
Ludowego w Olsztynku, na gruntach którego znajduje się wzniesienie zwane Górą
Czarownic użytkowane we wczesnej epoce żelaza jako osiedle wysoczyznowe.
Zespół badawczy postawił sobie trzy zasadnicze cele badań: głównym było potwierdzenie wyników wiosennych sondaży, to znaczy ustalenie czy osiedle zasiedlone
było wyłącznie we wczesnej epoce żelaza i nie użytkowano go we wczesnym średniowieczu jako grodziska. Równie ważną kwestią było stwierdzenie na ile intensywnie zasiedlony był majdan/plateau tego założenia obronnego. Trzecim celem zaplanowanym
w trakcie tych prac było rozpoczęcie budowy parku archeologicznego – osady pruskiej Amalang. W ramach ostatniego zadania, którym kieruje dr Kazimierz Grążawski wzniesiono na niedużym wzniesieniu na północ od Góry Czarownic półziemiankę
szamana.
W trakcie badań wytyczono i wyeksplorowano trzy wykopy badawcze o łącznej
powierzchni 70 m2:
–– wykop nr 4/08 o wymiarach 5x5 m założono w północnej partii plateau
osiedla;
–– wykop 5/08 o wymiarach 10x2,5 m zorientowany był na linii N-S (zachodnie boki obu wykopów, a także wykopu 6/08 wytyczone zostały w tej samej
osi);
–– wykop 6/08 o wymiarach 8x2,5 m wytyczono na linii N-S między wykopami 4/08 i 5/08. Wykop ten założono z zachowaniem świadków o szerokości
1 m, które oddzielały południową krawędź wykopu 4/08 od północnej wykopu 6/08 oraz południowy bok wykopu 6/08 od północnej krawędzi wykopu 5/08.
Usytuowanie wykopów badawczych pozwoliło na uzyskanie całego przekroju
majdanu/plateau osiedla wysoczyznowego od jego północnej, ostro zarysowanej krawędzi do jego skraju południowego, łagodniej przechodzącego w stok osady.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
305
Na podstawie wstępnej analizy odkrytych fragmentów ceramiki nie ulega wątpliwości, że osiedle na Górze Czarownic użytkowane było we wczesnej epoce żelaza.
Dzięki odkryciu w wykopie 4/08 dużego fragmentu bogato zdobionego naczynia należącego do grupy III wg klasyfikacji M.J. Hoffmanna, chronologię funkcjonowania
tego osiedla uściślić można do schyłku II fazy kultury kurhanów zachodniobałtyjskich,
czyli do IV–III w. przed Chrystusem.
Dla określenia charakteru osiedla kluczowa jest analiza odkrytych obiektów oraz
zasięg stwierdzonej warstwy kulturowej. Badania nie pozwoliły na wyprowadzenie
wiarygodnych wniosków dotyczących sposobu zagospodarowania Góry Czarownic.
Wśród czterech odsłoniętych obiektów nie odkryto reliktów domostw. Z drugiej jednak strony stwierdzono warstwę kulturową o znacznej miąższości z dużą ilością ceramiki i sporą kości zwierzęcych, którą odkryto tylko na obrzeżach majdanu/plateau, podczas gdy w centralnej części warstwa ta nie wystąpiła. Sugerować to może, że
w osiedlu na Górze Czarownic – podobnie jak w innych osadach wysoczyznowych
południowo-wschodniej strefy nadbałtyckiej – zabudowa mieszkalna ograniczała się
do skrajów majdanu, podczas gdy centralna jego część pozostała niezabudowana. Taki
model rozplanowania przestrzennego osiedli charakterystyczny był nie tylko dla kultury kurhanów zachodniobałtyjskich, ale obowiązywał również na całym obszarze bałtyjskim strefy leśnej północno-wschodniej Europy, między innymi w kulturze kurhanów zachodniolitewskich. Względnie duża miąższość warstwy kulturowej wskazywać
może na dość długi okres zasiedlenia osady na Górze Czarownic w Olsztynku, który
wynosił najpewniej kilka pokoleń w ramach IV–III w. przed Chrystusem. Przedstawione przez kierowników badań wnioski mają charakter wstępnych propozycji i hipotez, które muszą zostać zweryfikowane podczas kolejnych sezonów badawczych.
Badania archeologiczne w Swaderkach, stan. I
koordynator: dr Arkadiusz Koperkiewicz.
Stanowisko archeologiczne na wyspie jez. Świętego (obręb Swaderki, Gm. Olsztynek)
odkryto w trakcie spływu kajakowego w maju 2007 r. Spływ „szlakiem Curcho” zorganizowało Towarzystwo „Pruthenia” w Olsztynie. Udział wzięli członkowie Towarzystwa, studenci historii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz członkowie
Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich w Olsztynie. Celem rekonesansu była weryfikacja stanowisk archeologicznych lokalizowanych wzdłuż rzeki Łyny
w źródłach archiwalnych.
Badania powierzchniowe w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski przeprowadzone przez A. Walusia w 1996 r. wykazały obecność licznych stanowisk archeologicznych na północ od miejscowości Kurki. W okolicach jeziora Świętego nie udało
się zweryfikować stanowisk wymienianych w źródłach archiwalnych ze względu na
niedostępność terenu porośniętego gęstym lasem.
Jednym z takich stanowisk była wyspa na jez. Świętym. W latach 70-tych XIX w.
wspominał o nim Max Töppen. W artykule dotyczącym starożytności w okolicach
306
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
Olsztynka Töppen przytacza relację proboszcza Riemera z Kurek, w której mowa jest
o urnach odsłanianych przez wiatr na piaszczystym brzegu jeziora Świętego. Pojedyncze fragmenty urn miały być także znajdowane na wysepce znajdującej się na jez. Świętym. Podjęte przez Töppena badania na wyspie nie przyniosły większych efektów. Pisał
z zawodem, że pomimo wielogodzinnych prac nie znalazł żadnych dalszych śladów
urn ani na wysepce, ani na wskazywanym przez księdza brzegu jeziora. Z przypisu
Töppena pochodzi także sugestia, że być może reliktem z czasów pogańskich oprócz
wspominanych stanowisk jest także sama nazwa jez. Święte oraz pobliskiej miejscowości Kurki, która nawiązuje do pruskiego bóstwa Curcho.
Rekonesans na niewielkiej wyspie znajdującej się w centralnej części jeziora, pomiędzy zachodnim brzegiem i półwyspem od strony wschodniej, przyniósł pozytywny
wynik. Na powierzchni terenu, głównie w kretowiskach, znajdowały się liczne fragmenty ceramiki pradziejowej. Znaleziono około 50 kawałków, których chronologię
określono głównie na wczesną epokę żelaza. Poza tym znaleziono także 1 przepalony
rdzeń krzemienny i fragment kości.
W czerwcu 2008 r. wykonano plan warstwicowy stanowiska. Badania archeologiczne przeprowadzono w terminie 05–09.08.2008 r. na podstawie pozwolenia
nr 619/08 z dnia 31.07.2008 r. wydanego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków
w Olsztynie. Kierownikiem prac terenowych był dr Arkadiusz Koperkiewicz reprezentujący Zakład Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego. Konsultantem merytorycznym
był dr Mirosław J. Hoffmann reprezentujący Muzeum Warmii i Mazur. W skład ekspedycji badawczej weszli studenci I roku archeologii ZAUG w Gdańsku oraz członkowie Towarzystwa Pruthenia w Olsztynie. Za część organizacyjną przedsięwzięcia
odpowiedzialny był dr Bogdan Radzicki, kanclerz Towarzystwa Pruthenia.
Stanowisko na wyspie jez. Świętego po pierwszym systematycznym sezonie badawczym można uznać za bardzo obiecujące. Należy je zaliczyć do kategorii osiedli
nawodnych. Była to charakterystyczna i najlepiej jak dotąd rozpoznana forma osadnictwa plemion bałtyjskich z I tysiąclecia przed Chrystusem w południowo-wschodniej
strefie nadbałtyckiej. Cechą wspólna takich osiedli było położenie w miejscach otoczonych wodą na sztucznych lub naturalnych wysepkach. Większość z nich sytuowano na
sztucznych wysepkach tworzonych na bazie drewnianych rusztów osadzanych w płytkich zatokach jezior. Do najlepiej rozpoznanych stanowisk tego typu należy osiedle na
jez. Orzysz. Składało się ono z prostokątnej platformy naprzemiennie poukładanych
bali drewnianych, na których wzniesiono domostwa. Osiedle otoczone było trzema
rzędami palisady. Od strony lądu do platformy przylegał pomost, który następnie
przechodził w most prowadzący do brzegu jeziora. Łatwiejsze w realizacji były zapewne siedliska na wyspach naturalnych, z reguły niewielkich i słabo eksponowanych,
w pobliżu brzegów jezior. Osada na jez. Świętym wpisuje się w ten schemat. Najbliżej
zlokalizowane stanowiska tego typu to Ząbie, stan. VII i Pluski, stan. IX. Aktualnie
prowadzone są tez prace badawcze przez ekspedycję Uniwersytetu Warszawskiego na
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
307
stanowisku „ptasia Wyspa” na jez. Salęt w miejscowości Szestno. Pośród śladów dość
intensywnego zasiedlenia zidentyfikowano tam także jamy zawierające muszle małży.
Ze zbioru ceramiki bardzo niewielka cześć stanowiły fragmenty charakterystyczne. Były to fragmenty wylewów, zdobionych brzuśców oraz fragmenty den. Ceramika
wykonana była ręcznie, wypalona w niskich temperaturach, w atmosferze utleniającej.
Miała na ogół barwę jasnobrązową i szarą, a powierzchnie zewnętrzne chropowacone
ze śladami obmazywania. Masa ceramiczna zawierała gruboziarnista domieszkę w postaci tłucznia. Najczęstsze motywy zdobnicze zachowane na fragmentach brzuśców to
nieregularne ukośne kreski bądź dołki powstałe wskutek odciskania paznokciem. Pod
względem morfologicznym wyróżnia się zbiór ceramiki z obiektu nr 15. Były to niecharakterystyczne fragmenty naczyń o dość grubych ściankach. Ceramika wypalona
była dość dobrze i miała barwę szarą i ciemnoszarą. Powierzchnie wewnętrzne naczyń
były silnie wygładzane. Masa ceramiczna zawierała domieszkę drobnoziarnistego piasku.
Jeżeli chodzi o zabytki krzemienne był to surowiec narzutowy, bałtycki. Na ogół
były to odłupki nie noszące śladów obróbki. Pojedyncze sztuki to fragmenty wiórów
ze śladami odbić. Niektóre fragmenty krzemieni były przepalone. Zabytki te poddane
zostaną dalszej analizie i badaniom traseologicznym. Nagromadzenie ich w kontekście
obiektów kulturowych może jednak świadczyć o jakiejś formie produkcji krzemieniarskiej na wyspie. Symptomatyczny jest brak jakichkolwiek zabytków metalowych nie
liczą wspomnianej w źródłach łyżeczki.
W materiale zabytkowym wydzielono trzy kamienie o wypłaszczonych powierzchniach. Trudno jest im jednak jednoznacznie przypisać funkcję osełek bez dalszych badań petrograficznych. Jeżeli chodzi o doskonale zachowany kamień żarnowy
należy on do kategorii zabytków, które szczególnie licznie występują w obrębie osad
nawodnych. Z południowo-wschodniej strefy nadbałtyckiej znanych jest ponad 70 egzemplarzy. Jest to forma interkulturowa i ponadczasowa stąd też mniej przydatna w celach uściśleń chronologicznych.
Na uwagę z pewnością zasługuje obecność obiektów zawierających muszle małży,
obiekt nr 6 był niemal całkowicie nimi wypełniony. Na obiekty tego typu zwrócono
uwagę podczas badań cmentarzyska kultury łużyckiej w Nowym Łowiczu na Pojezierzu
Drawskim. Po kamieniami kurhanu 23 odsłonięto jamę w całości wypełnioną muszlami małży. Cmentarzysko datowano na młodszą epokę brązu (IV–V okres epoki brązu).
Dalsze analogiczne obiekty tego typu odkryte zostały przez kontynuatorów badań na
tym stanowisku. Kolejne jamy wypełnione były setkami muszli. Nie jest znana funkcja
tego typu obiektów. Zakłada się, że mogły to być śmietniska pokonsumpcyjnie ewentualnie rezerwuary wapnia wykorzystywanego następnie w celach gospodarczych.
Wyspa stanowiła zapewne sezonowe miejsce zasiedlenia niewielkiej grupy ludzi
wykorzystujących naturalne zasoby wód jeziora. Niewielka jej powierzchnia uniemożliwiała prowadzenie prac rolniczych. Jeżeli chodzi o chronologię stanowiska to większość materiału zabytkowego, głównie ceramiki, należy wiązać z wczesną epoką żelaza.
308
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
Najprawdopodobniej osadnictwo było tu jednak znacznie wcześniejsze o czym świadczy obecność ceramiki późno-neolitycznej i wstępne datowanie jednego z obiektów na
ten właśnie okres. Wydaje się jednak, że główna faza zasiedlenie przypadała na okres
schyłkowego brązu i wczesnej epoki żelaza.
działalność popularyzatorska
Zadanie popularyzacji wiedzy o kulturze i historii Prusów Towarzystwo realizowało
z jednej strony kontynuując dotychczasowe programy z drugiej zaś przystępując do
realizacji sztandarowego projektu Towarzystwa – Ośrodka Archeologii Eksperymentalnej – AMALANG. I tak, kontynuowano z powodzeniem program Warsztatów
Bałtyjskich – cykl popularnonaukowych prelekcji w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. W niewielkim natomiast zakresie udało się realizować program prelekcji multimedialnych w szkołach naszego regionu, które niegdyś cieszyły się sporym powodzeniem (koordynator projektu: dr Izabela Lewandowska). udało się odbyć jedynie
jedną prezentację, która odbyła się 11 stycznia 2008 r. w gimnazjum nr 13 w Olsztynie.
Nauczyciel i uczniowie byli bardzo zadowoleni i chętnie przyjęliby studentów jeszcze
w innym terminie, ale zebranie grupy okazało się już niemożliwe. Równie słabym zainteresowaniem cieszył się konkurs wiedzy o dziejach i kulturze Prusów.
Warsztaty Bałtyjskie
koordynator: dr Mirosław J. Hoffmann.
Jak w latach ubiegłych na olsztyńskim zamku Towarzystwo Pruthenia wraz Muzeum Warmii i Mazur prezentowało szerokiej publiczności w cyklu popularnonaukowych prelekcji stan badań historii i kultury Prusów. Projekt realizowany przez dra
Mirosława J. Hoffmanna służy z jednej strony zapoznaniu szerokiej publiczności z aktualnie podejmowaną przez uczonych problematyką, z drugiej zaś – stanowi promocję
młodych uczonych związanych z Towarzystwem Pruthenia. Chociaż cykl ma charakter popularnonaukowy, to poszczególny wykładom towarzyszą nierzadko poważne naukowe dyskusje. W roku sprawozdawczym odbyło się osiem prelekcji:
–– 10 stycznia 2008 r. − mgr Marek Mariusz Pacholec, Kat w Rzeczpospolitej
w XVI–XVIII wieku.
–– 14 lutego 2008 r. − inż. Sławomir Klec-Pilewski, Pilewscy, ród Prusów – jego
dziedzictwo i tożsamość.
–– 6 marca 2008 r. − dr Mirosław J. Hoffmann, Trzy listy Emila Hollacka do
Artura Semraua – przyczynek do dziejów archeologii Prus Wschodnich i Zachodnich.
–– 10 kwietnia 2008 r. − mgr Jerzy Marek Łapo, Strachy z mazurskiej chaty.
Lokalna demonologia ludowa na marginesie książki „Tragarz duchów”.
–– 8 maja 2008 r. − dr hab. Grzegorz Białuński, Ród Skomanda w XIII i XIV
wieku.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
309
–– 12 czerwca 2008 r. − mgr Seweryn Szczepański, Archeologia w służbie nazistów – SS Ahnenerbe na grodzisku w Starym Dzierzgoniu.
–– 13 listopada 2008 r. − dr Jerzy M. Łapo, mgr Janusz Janowski, Galindzka
ucha i mazurska głowizna z niedźwiedzia. Rzecz o najnowszych wykopaliskach
w Kalu nad jeziorem Święcajty.
–– 11 grudnia 2008 r. − dr Wiesław Skrobot, Mit ognia ukryty w reliktach osadnictwa na zachodnim pograniczu Prus Wschodnich.
Ośrodek Archeologii Eksperymentalnej – AMALANG
Park Etnoarcheologiczny w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku
koordynator: dr Kazimierz Grążawski.
W roku sprawozdawczym, w porozumieniu z Muzeum Budownictwa Ludowego
w Olsztynku, Towarzystwo podjęło nowy projekt, który w zamierzeniu stanowić ma
podstawową formę działalności popularyzatorskiej – Ośrodek Archeologii Eksperymentalnej AMALANG – Park Archeologiczny w MBL-PE w Olsztynku.
Park etnoarcheologiczny ma prezentować kulturę zachodnich Bałtów od momentu ich pojawienia się na południowo-wschodnich wybrzeżach Bałtyku aż po czasy ich zasymilowania się z chrześcijańską koncepcją świata przyniesioną przez Zakon
Krzyżacki. Warto przypomnieć, że idea powstania takiego ośrodka 10 lat temu stała
się inspiracją dla Mirosława J. Hoffmanna i Bogdana Radzickiego do powołania do
istnienia Stowarzyszenia Miłośników Dziejów i Kultury Prusów PRUTHENIA – tak
bowiem nazywało się u swoich początków Towarzystwo.
W roku sprawozdawczym prace nad realizacją idei parku etnoarcheologicznego
toczyły się w trzech zasadniczych obszarach, za których odpowiedzialność wziął na
siebie dr Kazimierz Grążawski, któremu Towarzystwo powierzyło kierowanie projektem. Po pierwsze – prowadzono prace koncepcyjne dotyczące funkcjonowania ośrodka, zadań, jakie ma w przyszłości oraz samej formy rekonstrukcyjnej. Jednocześnie, na
podstawie wstępnych założeń i prowizorycznych planów, przystąpiono do eksperymentalnej budowy tzw. osady rzemieślniczej, gdzie mają zostać docelowo umiejscowione warsztaty: kowalski i odlewniczy, garncarski, obróbki drewna, a w przyszłości
być może również inne. Trzeci obszar realizacji projektu to opisane wyżej badania archeologiczne na Górze Czarownic, które mają na celu przygotowanie terenu parku do
prac rekonstrukcyjnych.
W strukturę Ośrodka Archeologii Eksperymentalnej włączono zarazem Zespół
rekonstrukcji kultury pruskiej, tworzony przez członków Towarzystwa, przede wszystkim: pp. Alicję Dobrosielską, Joannę Grzelak i Monikę Sabljak. W skład zespołu
wchodzą również (w różnym stopniu angażując się w jego prace): Patrycja Godlewska,
Irena Robak, Szymon Marchlewski i Paweł Łuszyński. W ramach współpracy przy organizacji Ośrodka Amalang MBL przekazało na potrzeby Towarzystwa pomieszczenie
magazynowe w litewskim spichlerzu oraz udostępniło chałupę litewską z miejscami
noclegowymi wykorzystywaną przez rekonstruktorów podczas prac w ośrodku. Ze-
310
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
spół rekonstrukcji wziął również udział w kilku imprezach organizowanych przez Muzeum:
–– 8–10 sierpnia 2008 r. – grupa rekonstrukcji podczas weekendowego pobytu
w Muzeum uczestniczyła w budowie pieca do wypału ceramiki. Piec budował
Paweł Szymański. Korzystając z jego pobytu w Muzeum oraz z możliwości
pożyczenia koła sponowego z karczmy, Joanna Grzelak i Monika Sabljak
nauczyły się obtaczania naczyń na kole sponowym.
–– 15 sierpnia 2008 r. − podczas Jarmarku Pszczelarskiego grupa ceramiki zorganizowała na osadzie Amalang pokaz wypału garnków w dole
ogniowym. Wypalono naczynia, które wcześniej lepiono w ciągu kilku
weekendów w Olsztynku. Całe przedsięwzięcie miało charakter eksperymentu, wykorzystując w praktyce umiejętności teoretyczne, oparte na literaturze oraz przekazane przez garncarza Pawła Szymańskiego. Wydarzenie
przyciągnęło na „górkę” sporą liczbę zainteresowanych turystów. Wypałem
zainteresowała się również dziennikarka z Radia Olsztyn, której Monika
Sabljak udzieliła wywiadu na temat samego wypału, jak i życia codziennego
pogańskich Prusów.
–– 13 września 2008 r. − podczas III Targów Chłopskich grupa rekonstrukcyjna zorganizowała na osadzie Amalang pokaz wybranych elementów życia
codziennego Prusów. Demonstrowano ręczne lepienie garnków, wypał
w dole ogniowym, tkanie krajek na krosienkach tabliczkowych, gotowanie
tradycyjnych pruskich potraw na ognisku w glinianych naczyniach. Patrycja Godlewska wcieliła się w rolę pruskiej wieszczki, pokazywała sposoby
wróżenia popularne wśród Prusów, m.in. „przepowiadając przyszłość”, czym
przyciągnęła największą liczbę zainteresowanych.
–– 26 września 2008 r. − Towarzystwo Pruthenia wspólnie Muzeum Budownictwa Ludowego zorganizowało Noc Naukowców, odbywającą się w ramach
Europejskich Dni Dziedzictwa. Cała impreza składała się z dwóch paneli:
części naukowej oraz praktycznej. W części naukowej członkowie Pruthenii i pracownicy MBL wygłaszali referaty o tematyce regionalnej; w części
praktycznej, kierowanej szczególnie do młodzieży, grupa rekonstrukcji
przeprowadziła warsztaty ręcznego lepienia naczyń wzorowanych na ceramice pruskiej oraz tkania na krosienkach tabliczkowych.
–– 11 października 2008 r. − ekipa gdańskiego Oddziału Regionalnego Telewizji Polskiej (TVP INFO) realizowała program o ciekawych i mniej znanych miejscach Warmii i Mazur. Jego część poświęcona była Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Oprócz samego Muzeum została w nim
przedstawiona koncepcja Ośrodka Amalang. Dr Kazimierz Grążawski
opowiedział o całej idei rekonstrukcji pruskiej osady, Paweł Szymański
omawiał tradycyjną produkcję naczyń, począwszy od przygotowania gliny
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2008
311
do wypału, natomiast grupa rekonstrukcji odtworzyła codzienne zajęcia
Prusów.
Podręcznik Dzieje Warmii i Mazur
koordynator: dr Jan Gancewski.
W 2008 r. odbyły się trzy promocje podręcznika połączone z warsztatami historyczno-metodologicznymi dla nauczycieli szkół wszystkich szczebli. Począwszy od marca,
a skończywszy na maju zespół redakcyjny wraz z koordynatorem projektu i wydawnictwem, w którym podręcznik jest przygotowywany do druku spotkał się z nauczycielami w Olsztynie na UWM (zainicjowanie dyskusji na podręcznikiem i przedstawienie
środowisku idei jego wydania). Później ten sam zespół odwiedził Ostródę i Elbląg. Po
konsultacjach zespół doszedł do wniosku o konieczności uzupełnienia podręcznika
o jeszcze jeden rozdział autorstwa prof. Andrzeja Piskozuba z Uniwersytetu Gdańskiego, co jednak wydłuża czas realizacji całego projektu.
Konkurs Aestiorum Gentes
koordynator: dr Izabela Lewandowska.
W roku sprawozdawczym odbył się pierwszy ponadregionalny konkurs adresowany do
młodzieży ponadgimanzjalnej na temat historii i archeologii ziem pruskich od czasów
najdawniejszych po średniowiecze. Do konkursu przystąpiły dwie szkoły: LO 4 z Olsztyna i LO 1 z Ostródy. Eliminacje szkolne odbyły się 28 listopada 2008 r. Niestety
poziom pytań egzaminacyjnych i obszerność polecanej literatury znacznie utrudniły
poprawne odpowiedzi uczniów. W związku z tym nikt nie uzyskał wymaganej ilość
punktów i nie zakwalifikował się do eliminacji centralnych. Po przeanalizowaniu nadesłanych prac i założeń konkursu Komitet Główny zadecydował, iż należy w roku
następnym ograniczyć literaturę do kilku podstawowych i łatwo dostępnych pozycji
i na tej bazie opracować pytania konkursowe.
opracowali na podstawie sprawozdań Koordynatorów zadań:
Izabela Lewandowska & Bogdan Radzicki
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
313
SPRAWOZDANIE Z DZIAŁALNOŚCI
TOWARZYSTWA „PRUTHENIA” za ROK 2009
Działalność Towarzystwa Pruthenia w roku 2009 stała pod znakiem dwóch głównych
projektów: tworzenia rozpoczętej w roku 2008 organizacji Ośrodka Archeologii Eksperymentalnej AMALANG oraz nowego projektu popularyzatorskiego pt. Festiwal
Bałtyjski. W obszarze działalności naukowo-badawczej kontynuowano działania z lat
poprzednich: seminarium prussicorum oraz badania archeologiczne osiedla wysoczyznowego na Górze Czarownic. Należy również odnotować opublikowanie w roku
2009 IV tomu rocznika „Pruthenia”.
W obszarze działalności popularyzatorskiej u edukacyjnej nastąpiła istotna
zmiana. Dotychczasowe formy tej działalności: prezentacje multimedialne w szkołach,
konkurs wiedzy historii i kulturze Prusów – zdają się wygasać; pojawiła się natomiast
nowa inicjatywa związana ściśle z funkcjonowaniem Ośrodka Amalang – Festiwal Bałtyjski.
DZIAŁALNOŚĆ NAUKOWO-BADAWCZA
Seminarium Prussicorum
moderator: dr hab. Grzegorz Białuński
W roku sprawozdawczym seminarium odbyło siedem posiedzeń zwyczajnych oraz
jedno posiedzenie nadzwyczajne poświęcone dyskusji nad nową książką poświęconą
zakonowi krzyżackiemu. A oto szczegółowy wykaz posiedzeń.
–– 8 stycznia 2009 r. – mgr Marek M. Pacholec (UWM, Olsztyn) Rytuał wojenny u Prusów; dr Mirosław J. Hoffmann, Carl Engel i jego działalność w Komisariacie Rzeszy Wschód w latach 1941–1942.
–– 26 lutego 2009 r. – mgr Seweryn Szczepański (Iława), Czy święte miejsca?
Nazwy miejscowe i fizjograficzne w dokumentach krzyżackich.
–– 5 marca 2009 r. − dr Jerzy M. Łapo (MKL, Węgorzewo), Podanie, bajka,
legenda jako źródło historyczne do dziejów Prusów. Refleksja metodologiczna.
–– 2 kwietnia 2009 r. − dr Justyna Prusinowska (UAM Poznań), System religijny Bałtów na tle porównawczym; dr Alina Kuzborska (UWM Olsztyn),
Prusowie jako motyw literacki w literaturze niemieckiej, polskiej i litewskiej.
314
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
–– 7 maja 2009 r. – Posiedzenie nadzwyczajne Dyskusja panelowa: Prusowie
a zakon krzyżacki (na marginesie książki „Państwo zakonu krzyżackiego
w Prusach. Władza i społeczeństwo”, red. M. Biskup, R. Czaja) z udziałem
prof. prof. Romana Czai, Wiesława Długokęckiego, Mariana Dygo i Janusza
Tandeckiego.
–– 29 października 2009 r. – mgr Alicja Dobrosielska (UWM Olsztyn), Zmiana kulturowa a tożsamość. Uwagi na marginesie analizy przekazów rodowodowych szlachty pruskiej; mgr Seweryn Szczepański (Iława), 10 lat mitologii bałtyjskiej w Słowenii – „Studia Mythologica Slavica” (1998–2008).
–– 26 listopada 2009 r. − dr Krzysztof Kwiatkowski (UMK Toruń), Elementy
bałtyjskie w organizacji militarnej zakonu niemieckiego w Prusach Dolnych.
–– 17 grudnia 2009 r. − dr Jerzy M. Łapo (MKL Węgorzewo), Dzieje Mazur
i Prus w folklorze; mgr Robert Klimek, Zamek w Stradunach.
Badania archeologiczne w Olsztynku, stan. III
koordynatorzy: dr Mirosław Hoffmann, dr Kazimierz Grążawski.
W roku sprawozdawczym Towarzystwo kontynuowało badania archeologiczne osady wysoczyznowej z wczesnej epoki żelaza na stanowisku Góra Czarownic w Muzeum
Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Wykopaliska realizowane były z ramienia Towarzystwa Pruthenia w Olsztynie pod kierunkiem dr. Mirosława J. Hoffmanna, przy
współpracy mgr Patrycji Godlewskiej. Wyniki tegorocznych wykopalisk potwierdziły
wcześniejsze ustalenia, że stanowisko jest osadą wysoczyznową kultury kurhanów zachodniobałtyjskich z IV–III w. p.n.e. Dodatkowo pozwoliły one na wysunięcie przypuszczenia, że obiekt na Górze Czarownic miał charakter osiedla schronieniowego,
zasiedlanego tylko w okresach zewnętrznego zagrożenia.
W sezonie badawczym 2009 przebadano 144,5 m2 stanowiska. W trakcie badań
pozyskano łącznie 925 fragmentów jednorodnej technologicznie i stylistycznie ceramiki, potwierdzającej datowanie osiedla na IV–III wiek przed Chrystusem. Wśród
odkrytej ceramiki można wyróżnić zarówno fragmenty naczyń kuchennych, z gruboziarnistą domieszką, jak też skorupy cienkościenne o charakterze stołowym, a może
nawet sepulkralnym. Z zabytków zasługujących na szczególną uwagę, należy wymienić
prawie kompletne naczynie, znalezione w wykopie 9/09 w warstwie ciemnoszarego
piasku. Wśród znalezionych fragmentów ceramiki, ciekawym znaleziskiem, są dwie
części glinianej misy zdobione na krawędzi wylewu „wyciąganymi stożkami”. Z zabytków wydzielonych odkryto jedynie gliniany przęślik. Podsumowując stwierdzić
należy, iż badane stanowisko wiązać należy z osadnikami ludności kultury kurhanów
zachodniobałtyjskich. Stosunkowo nieduża ilość odkrytej ceramiki i bardzo skromna
zwierzęcych kości sugerują, że osiedle miało charakter schronieniowy.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
315
Archeologiczne badania podwodne
i weryfikacyjno-sondażowe w Bratianie
W pierwszej połowie września 2009 r. ekspedycja Towarzystwa Pruthenia pod kierownictwem dra Kazimierza Grążawskiego przy wsparciu finansowym Samorządu Powiatu Brodnickiego i zaangażowaniu Muzeum Brodnicy oraz Akademickiego Klubu
badań podwodnych przy Instytucie Archeologii UMK w Toruniu prowadziła badania
podwodne i naziemne w ramach projektu Grunwaldzkiego realizowanego pod kierownictwem dr hab. Grzegorza Białuńskiego w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych UWM. Celem badań było rozpoznanie stanowiska archeologicznego
pod kątem przygotowania szerszego projektu badawczego obejmującego rejon zamku
bratiańskiego, pomijanego dotąd w badaniach archeologicznych.
Nieistniejący już dziś zamek w Bratianie był siedzibą wójta podległego komturstwu w Malborku. Wzniesiony został w latach 1340–1360, przy ujściu rzeki Wel do
Drwęcy, około 4 km na północ od Nowego Miasta Lubawskiego. Współcześnie zamek
nie istnieje, pozostałości założenia obronnego wyznacza dzisiaj pagórek, na kulminacji
którego stoi budynek mieszkalny wybudowany tu na przełomie XIX i XX w.; z fortyfikacji zamku zachowały się niewielkie fragmenty muru obwodowego i owalnej baszty.
To w bratiańskim zamku wielki mistrz krzyżacki odbył ostatnią naradę wojenną przed
klęską grunwaldzką. Zamek przechodził burzliwe koleje losu by ostatecznie zostać rozebrany pod koniec XVIII w.
Ze względu na brak dokumentacji kształt tego założenia obronnego rekonstruowano dotąd na podstawie schematycznych planów, tu i ówdzie zachowanej niepewnej
ikonografii i słabo uzasadnionych hipotez. Stąd wynika konieczność systematycznych
badań tego ważnego dla historii wielkiej wojny z zakonem miejsca.
Badania archeologiczne prowadzone były w dwóch etapach. Etap pierwszy stanowiły archeologiczne badania podwodne w okolicach brodów-przepraw na Drwęcy
w pobliżu Kurzętnika oraz dno wypełnionej wodami Drwęcy fosy zamku w Bratianie.
Badania przyniosły spore ilości zabytków masowych bez wyraźnego kontekstu.
Badania naziemne prowadzone na obszarze dawnego zamku w Bratianie miały
charakter weryfikacyjno-sondażowy. Wobec zupełnego braku jakichkolwiek badań
odkrywkowych i inwentaryzacyjnych, a także skromnych środków, badania ograniczono do otwarcia dwóch wąsko przestrzennych wykopów oraz odwiertów i dołkowań.
W rezultacie przeprowadzonych badań zweryfikowano niektóre dotychczasowe
teorie na temat konstrukcji tego założenia obronnego. Przede wszystkim stwierdzono
na podstawie obserwacji powierzchni założenia, że przedzamcze było wydatnie mniejsze, niż to dotąd powszechnie przyjmowano. Mur obwodowy przedzamcza wymaga
jeszcze weryfikacji metodami archeologicznymi. Dalszych badań wymaga również
kwestia ewentualnego powiązania z murami przedzamcza owalnej baszty położonej
obecnie na wysepce rzeki Wel. Sam zamek został zbudowany na planie regularnego
czworoboku, o zabudowie trzech skrzydeł, prawdopodobnie zamknięty murem kurtynowym od północy. Przeprowadzone sondaże potwierdziły zasadność postulatu prze-
316
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
prowadzenia na tym stanowisku szerzej zakrojonych badań archeologicznych, które
powinny odsłonić fundamenty założenia obronnego a także dostarczyć interesującego
materiału archeologicznego dotyczącego życia codziennego mieszkańców fortyfikacji.
DZIAŁALNOŚĆ POPULARYZATORSKA I EDUKACYJNA
Ośrodek Archeologii Eksperymentalnej AMALANG
koordynator: dr Kazimierz Grążawski.
W roku 2009 Twórcy ośrodka Amalang kontynuowali zadania sformułowane w roku
poprzednim. Przede wszystkim prowadzono prace nad eksperymentalną rekonstrukcją zabudowy tzw. osady rzemieślniczej (powstały: kuźnia ze ścianami w konstrukcji
plecionkowej, półziemianki); trwały prace teoretyczne nad strukturą ośrodka i zakresem jego działalności. Kontynuowano badania archeologiczne na Górze Czarownic.
W roku sprawozdawczym rozpoczęto również realizację nowego projektu w ramach
Amalang – budowę rezerwatu sepulkralnego kultury kurhanów zachodniobałtyjskich,
w ramach którego prezentowane będą rekonstrukcje najciekawszych zabytków architektury grobowej z ziem pruskich. W ramach działalności Ośrodka podjęto również
nowy projekt popularyzujący kulturę i historię Prusów – Festiwal Bałtyjski.
Park etnoarcheologiczny ma prezentować kulturę zachodnich Bałtów od momentu ich pojawienia się na południowo-wschodnich wybrzeżach Bałtyku aż po czasy ich zasymilowania się z chrześcijańską koncepcją świata przyniesioną przez Zakon
Krzyżacki.
Park będzie się składał z trzech zasadniczych kompleksów kulturowych prezentujących różne okresy rozwoju zachodnich Bałtów. Kulturę kurhanów zachodniobałtyjskich identyfikowaną z najwcześniejszymi śladami obecności ludów bałtyjskich
na południowo-wschodnich wybrzeżach Bałtyku będzie reprezentował składający się
z dwóch najbardziej charakterystycznych dla tego etapu obecności Bałtów elementów
ich kultury: rekonstrukcji cmentarzyska kurhanowego w wczesnej epoki żelaza, oraz
rekonstrukcja osady nawodnej. Oba typy rekonstruowanych obiektów mają szeroką
dokumentację archeologiczną z dużego obszaru dawnych ziem pruskich. Na obecnym
etapie dokonano rekonstrukcji wczesnożelaznego kurhanu ze skrzynią kamienną odkrytego na początku XX w. koło miejscowości Sorthenen na półwyspie sambijskim.
W następnej kolejności zostaną w ramach tzw. rezerwatu sepulklarnego zrekonstruowane kurhany z cmentarzyska w Piórkowie koło Braniewa oraz z miejscowości Rybno
koło Sorkwit i Głamsławki koło Górowa Iławeckiego.
Drugim kompleksem prezentującym kulturę zachodnich Bałtów będzie wczesnośredniowieczny zespół osadniczo-obronny z terenu ziem pruskich, zlokalizowany w obrębie tzw. Góry Czarownic. Kompleks ten składał się będzie z: 1) tzw. osady
rzemieślniczej (w tej chwili w budowie), w której prezentowane będą elementy życia
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
317
gospodarczego wczesnośredniowiecznych Prusów (garncarstwo, ciesielstwo, metalurgia, skórnictwo); 2) grodu refugialnego z wieżą obronną – siedzibą Kunigasa; oraz
3) osady przygrodowej – której prezentowane będą aspekty życia codziennego, tak
produkcyjne (np.: tkactwo, plecionkarstwo, bartnictwo), jak też związane z codzienną
troską o życie – kuchnia, zielarstwo, uprawa ogrodu i roli. Każdy z elementów tego
kompleksu będzie się charakteryzował inną zabudową i sposobami zagospodarowania przestrzeni. Nad okolicą dominuje wieża grodu, strzeżonego przez wysokie wały
obronne i fosy. Zabudowa osady rzemieślniczej będzie miała charakter typowo gospodarczy, są tu ziemianki i półziemianki, budynki gospodarcze o konstrukcji słupowej
ze ścianami wyplatanymi gałęziami i oblepionymi gliną, piec garncarski, dymarki. To
nieskomplikowane i wymagające niewielkiego wysiłku budownictwo narażone jest bowiem w dużym stopniu na ogień, co zapewne bardzo często w historii się zdarzało.
Trzeci kompleks obiektów prezentujących dzieje i kulturę ziem pruskich wprowadza nas już w wieki średnie – w okres podboju ziem pruskich przez zakon krzyżacki
i asymilację pruskich autochtonów w chrześcijańską kulturę i cywilizację pisma, żelaza
i kamienno-ceglanego budownictwa. Ten okres dziejów Prus reprezentowany jest przez
rekonstrukcję zespołu składającego się z wieży mieszkalno-obronnej z Jemiołowa koło
Olsztynka wraz z budynkami towarzyszącymi (w budowie). W wieży znajdzie miejsce
interaktywna wystawa ukazująca życie i zadania spełniane przez jej mieszkańców.
Park etnoarcheologiczny AMALANG stal się w roku 2009 miejscem organizacji
FESTIWALU BAŁTYJSKIEGO – imprezy popularyzującej dzieje i kulturę Prusów
i ludów bałtyjskich.
Festiwal Bałtyjski
koordynatorzy: Bogdan Radzicki & Kazimierz Grążawski
Ideą festiwalu jest odsłonięcie – odkrywanie bałtyjskiego charakteru dawnych ziem
pruskich, w jego różnych wymiarach, tak w historii jak i we współczesności. Pierwszy
festiwal realizował to zadanie poprzez:
–– organizację i udostępnienie dla szerokiej publiczności warsztatów z zakresu archeologii doświadczalnej, wczesnośredniowiecznego rzemiosła i elementów kultury duchowej ludów bałtyjskich.
–– wykłady i prezentacje multimedialne na temat dziejów i kultury Prusów;
–– spektakle i inscenizacje z zakresu rzemiosła rycerskiego oraz kultury Bałtów.
Festiwal odbył się w dniu 29 sierpnia 2009 r. w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Na obszarze osady Amalang umiejscowiono szereg warsztatów
archeologii eksperymentalnej: kowalski (Adam Gutowski), garncarski (Monika Sabljak), tkacki (Alicja Dobrosielska), rogownika i brązownika; rzemiosło dawne cieszyło tradycyjnie sporym zainteresowaniem zwiedzających. Wielu klientów miała także
eksperymentalna kuchnia bałtyjska, w której pod opieką Joanny Grzelak można było
wyprodukować twaróg używając do tego rekonstrukcji historycznych naczyń sitowatych, „ugotować” w popiele jaja i spróbować polewki gotowanej w glinianym garnku,
318
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
czy suszonego mięsa zagryzając je świeżo właśnie wypieczonym w kopułkowym glinianym piecu chlebem. Drużyna Jaćwięgów – „Pera Sudinoi” z Suwałk zbudowała prowizoryczny obóz leśny, oraz prowadziła warsztaty z techniki rzutu włócznią, szermierki
i strzelania z łuku.
Szczególną atrakcją Festiwalu była szkoła języka pruskiego prowadzona przez zaprzyjaźnionego z Towarzystwem instruktora – p. Macieja Piegata. W trwających cały
dzień zajęciach wzięło udział aż 14 uczniów.
Warsztatom i pokazom towarzyszyły również prelekcje i prezentacje multimedialne. W trakcie Festiwalu członkowie Towarzystwa wygłosili 4 prelekcje:
–– mgr Marek M. Pacholec (Pruthenia), Broń i strój wojska pruskiego w okresie
plemiennym.
–– dr Ewa Stryczyńska-Hodyl & dr Justyna Prusinowska (UAM Poznań): Bóg
grzmotu w folklorze Bałtów.
–– dr Mirosław Hoffmann (Pruthenia), Najsłynniejsze odkrycia archeologiczne
na ziemiach Pruskich.
–– dr Kazimierz Grążawski (Pruthenia), Pruskie Grody i urządzenia obronne.
Prelekcje wygłaszane były w odstępach dwugodzinnych, tak by goście festiwalowi
mogli uczestniczyć w międzyczasie w innych wydarzeniach festiwalowych.
Ważnym wydarzeniem festiwalowym była również zorganizowana przez Towarzystwo ekspozycja archeologiczna poświęcona wykopaliskom prowadzonym przez
Towarzystwo Pruthenia na tzw. Górze Czarownic w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Zwiedzający mogli obejrzeć fotografie oraz zabytki pozyskane w czasie dwóch sezonów badań. Po wystawie oprowadzała i opowiadała o wykopaliskach
Patrycja Godlewska.
Zakończenie spotkania z kulturą dawnych Prusów miało miejsce wieczorem
w osadzie Amalang, gdzie wystąpiła grupa z Ośrodka „Kacze Bagno” z misterium
ognia, co przydało pewnej atmosfery tajemniczości finałowi imprezy.
Rewitalizacja kurhanu z Sorthenen
koordynatorzy: Mirosław Hoffmann & Bogdan Radzicki
W okresie między 27 maja 2009 r. a 10 czerwca 2009 r. Towarzystwo we współpracy
z MBL-PE zrealizowało projekt rewitalizacji znajdującego się na terenie MBL-PE, zabytku archeologicznego – rekonstrukcji kurhanu z wczesnej epoki żelaza z miejscowości Sorthenen w północnej Sambii. Rewitalizacji towarzyszyło przeniesienie kurhanu
do nowej lokalizacji – do tworzonego w ramach projektu Amalang – rezerwatu sepulkralnego kultury kurhanów zachodniobałtyjskich.
Celem programu rewitalizacji kurhanu z Sorthenen było możliwie wierne odtworzenie grobowca przeniesionego do Olsztynka w latach czterdziestych XX w.
z Prussia-Museum w Królewcu. O ile jednak rekonstrukcja kurhanu wykonana w Królewcu była dość wierna oryginałowi, o tyle kolejna rekonstrukcja, wykonana po przeniesieniu zabytku do Olsztynka została wykonana niedbale, nie zachowywała bowiem
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
319
rzeczywistej formy założenia grobowego, a lokalizacja obiektu w kontekście pobliskiej
chałupy warmińskiej i sposób jego ekspozycji sprawiła, że całkowicie zatracił on swój
sepulkralny charakter.
Atrakcyjność obiektu i jego zabytkowe znaczenie, podkreśla fakt, że jest to jedyny, znany nam w Prusach, wypadek przeniesienia oryginalnych kamieni tworzących
skrzynię kamienną grobowca, a zatem sam jego rdzeń i udostępnienia w ten sposób
publiczności zabytku archeologicznego. Wysiłek niemieckich archeologów z początku
XX w. wart był tego, by zrealizować do końca pierwotne zamierzenie rekonstrukcyjne.
Możliwość realizacji projektu w zaoferowanej przez MBL przestrzeni pozwoliła również rozszerzenie pierwotnego zamierzenia do postaci rezerwatu sepulkralnego w którym zaprezentowane zostaną rekonstrukcje i kopie łącznie czterech najciekawszych
założeń grobowych kultury kurhanów zachodniobałtyjskich.
Współczesna historia kurhanu z Sorthenen zaczyna się w roku 1907, wówczas to
bowiem p. Lemke – właściciel majątku w Sorthenen (miejscowość dzisiaj nie istnieje,
położona była w okolicach dzisiejszej wsi Romanowo /b. Pobethen/, w północno-zachodniej części półwyspu sambijskiego) zgłosił odkrycie, podczas rozkopywania jednego z pagórków położonych na terenie jego dóbr, kamiennej komory grobowej oraz
pozostałości ciałopalnych pochówków. Z ramienia Towarzystwa Starożytności Prussia
i Prussia-Museum badania obiektu prowadzili: Emil Hollack i Adalbert Bezzenberger,
do których dołączył również Felix Ernst Peiser.
Podczas prac wykopaliskowych odkryto w skrzyni trzy popielnice, ponadto
w nasypie kurhanu E. Hollack odkrył fragmenty 5–6 naczyń, przemieszanych ze spalenizną i przepalonymi kośćmi.
Różnorodność obiektów odkrytych w kurhanie pozwala przypuszczać, że był on
wielokrotnie wykorzystywany dla celów sepulkralnych. M.J. Hoffmann określił zabytek jako wczesnożelazny grobowiec kurhanowy, należący do najbardziej rozpowszechnionego typu kurhanów w południowo-wschodniej strefie nadbałtyckiej (typ III).
Kurhan z Sorthenen można uznać za wzorcowy dla tego typu, co dodatkowo uzasadnia ideę jego rekonstrukcji.
Głównym elementem architektonicznym kurhanu jest komora grobowa w formie prostokątnej skrzyni kamiennej, usytuowanej w południowo-wschodniej części
grobowca, związanej konstrukcyjnie u podstawy z kilkuwarstwowym wieńcem kamiennym tworzącym krąg kurhanu (w Sorthenen były prawdopodobnie trzy warstwy)
i przykrytej kamienno-ziemnym lub ziemnym nasypem.
Popielnice znalezione w kurhanie z Sorthenen zaliczyć można do grupy III ceramiki zachodniobałtyjskiej, występującej m.in. w kurhanach typ III. Mamy tu przykład
typu I tej grupy naczyń – naczyń wazowatych (naczynie III z Sorthenen), tu dodatkowo z wpuszczaną pokrywą; wygładzane i zdobione grupami ukośnych kresek. Do tego
samego typu należy chyba zaliczyć pozostałe naczynia odkryte w skrzyni kamiennej
oraz jedno z naczyń wydobytych z płaszcza kurhanu. Można zatem przyjąć, że wszyst-
320
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
kich pochówków w tej pradziejowej mogile dokonano w stosunkowo nieodległym czasie.
Wobec luk w dokumentacji wykopaliskowej obiektu (autorzy projektu rewitalizacji dysponowali danymi wyłącznie z publikacji A. Bezzenbergera) i faktu, że kurhan
został dość znacznie uszkodzony jeszcze przed badaniami, przyjęto zasadę, że podczas
rekonstrukcji należy przede wszystkim wyeksponować tzw. elementy pewne, dobrze
udokumentowane; dlatego postanowiono odtworzyć tylko południowo-wschodnią
partię kurhanu (skrzynię kamienną i fragment zewnętrznego muru kamiennego). Pozostała część kurhanu – co do konstrukcji której nie ma pewności – została odtworzona w postaci nasypu kamienno-ziemnego. Przyjęto również, że inwentarz ceramiczny
(ceramika grobowa) zostanie zrekonstruowana i eksponowana in situ, czyli w skrzyni
kamiennej.
Wizja lokalna dotychczasowej lokalizacji i konstrukcji kurhanu wykazała, że eksponowany na terenie MBL kurhan z Sorthenen nie odpowiada w żaden sposób ani
oryginałowi, ani też jego pierwotnej rekonstrukcji. W związku z tym zaproponowano
rekonstrukcję maksymalnie zbliżoną do wielkości podanych przez pierwszych badaczy
i rekonstruktorów obiektu.
–– Średnica kurhanu u podstawy (średnica zewnętrznego muru kamiennego)
– 18 m.
–– Wysokość kurhanu – wg M.J. Hoffmanna kurhan w momencie jego odkrycia
miał ok. 2,5 m wysokości. Można zatem szacunkowo przyjąć, że oryginalny
obiekt mógł mieć około 3 m wysokości.
–– Skrzynia kamienna kurhanu: na schemacie kurhanu opisano kamienie
tworzące pierwotną skrzynię kurhanu; wynika z niego, że przednią część
zachodniej ściany kurhanu tworzyły dwie płyty kamienne o niewielkiej
grubości; tymczasem w obiekcie zrekonstruowanym w MBL-PE w Olsztynku znajduje się w tym miejscu jeden kamień o grubości blisko 30 cm.
Należy zatem wątpić, czy pierwotna skrzynia grobowa została zrekonstruowana dość wiernie; zgodnie ze sprawozdaniem z badań kurhanu A. Bezzenbergera skrzynia grobowa miała następujące wymiary wewnętrzne: długość
ok. 2,25 m; szerokość ok. 1 m i wysokości ok. 1,2 m.
Rewitalizację przeprowadzono w dwóch etapach w odstępie dwóch tygodni.
Założenia teoretyczne i opracowanie dokumentacji historycznej potrzebnej do rewitalizacji przygotował M.J. Hoffmann, natomiast pracami terenowymi kierował Bogdan Radzicki. W pracach wzięli udział – jako wolontariusze – studenci I roku historii
UWM w Olsztynie: 1) Kasparowicz Krzysztof, 2) Pytel Zbigniew, 3) Wypyski Tomasz, 4) Zarzycki Michał, 5) Żukowski Sebastian.
Sprzętu niezbędnego do przeprowadzenia rewitalizacji oraz niezbędnych materiałów dostarczyło MBL-PE, które częściowo również pokryło koszty pobytu zespołu.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
321
W pierwszym etapie prac odsłonięto skrzynię kamienną w jej dotychczasowej
lokalizacji, dokonano jej inwentaryzacji, dokumentacji fotograficznej i rysunkowej
by dokonać porównania z danymi z zachowanej dokumentacji kurhanu. Jednocześnie
trwały prace nad przygotowaniem miejsca nowej lokalizacji. W tym celu splantowano plac o średnicy 19 m, na jednej ćwiartce zdejmując przy tym warstwę darni. Na
przygotowanym miejscu wyznaczono kierunki geograficzne, ponieważ przyjęto, że
w nowej lokalizacji kurhan zostanie usytuowany zgodnie z oryginalnym założeniem.
Na wyrównanej ćwiartce na osłoniętym piasku zaznaczono miejsce usytuowania przeniesionej skrzyni. Jednocześnie trwało gromadzenie kamieni na trójwarstwowy mór
kamienny oraz płaszcz kamienny. Inwentaryzacja grobu i porównanie z posiadaną dokumentacją wykazało, że kamienie tworzące komorę grobową nie zostały ustawione
podczas rekonstrukcji w Olsztynku we właściwej kolejności. Podjęto w związku z tym
decyzję o rekonstrukcji kurhanu nie wedle stanu zastanego, ale zgodnie z wynikami
analizy zachowanej dokumentacji. Pierwszy etap prac zakończono po ustawieniu kamiennej skrzyni grobowej w nowej lokalizacji w taki sposób, by zachować jej pierwotne wymiary i formę.
Drugi etap prac rewitalizacyjnych (trwał od 8 do 10 czerwca 2009 r.) polegał
na ułożeniu okalającego kurhan wieńca kamiennego, który w odsłoniętej ćwiartce
z komorą grobową zbudowano, zgodnie z dokumentacją z badań, z trzech warstw kamieni oraz wykonania nasypu ziemnego i uformowania stożka o wysokości 3 m. Aby
zapobiec osypywaniu się ziemi odkrytą ćwiartkę z komorą grobową obkładano darnią,
na koniec rozpoczęto pracę nad częściową rekonstrukcją płaszcza kamiennego. Zamówiono również kopie ceramiki grobowej do wstawienia do wnętrza skrzyni oraz ramę
ze szkłem zabezpieczającym. Do końca 2009 r. prac tych nie ukończono.
Zespół rekonstrukcji kultury pruskiej
koordynator: mgr Monika Sabljak.
W ramach Ośrodka Archeologii Eksperymentalnej AMALANG w 2009 r. funkcjonował zespół rekonstrukcji kultury pruskiej. Zespół brał czynny udział w organizacji Festiwalu Bałtyjskiego, a także w imprezach realizowanych przez MBL-PE. Pod
kierownictwem mgr Joanny Grzelak Zespół rekonstrukcji przygotował i zrealizował
stanowisko archeologii eksperymentalnej podczas Jarmarku Jakubowego w Olsztynie
w dniach: 25–26 lipca 2009 r. Do zespołu w roku sprawozdawczym przyłączyły się
nowe osoby, a jego członkowie doskonalili swoje umiejętności praktyczne w zakresie
plecionkarstwa na zorganizowanym przez Towarzystwo szkoleniu.
Rekonstrukcja osady Starych Prusów
podczas Jarmarku Jakubowego w Olsztynie
koordynator: Joanna Grzelak
Zespół rekonstrukcji kultury pruskiej wziął udział w roku sprawozdawczym w przygotowaniu olsztyńskiego Jarmarku Jakubowego, organizowanego przez Miejski Ośro-
322
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
dek Kultury w Olsztynie. Tematem inscenizacji była osada pruskich rzemieślników
z wczesnego średniowiecza. Zorganizowano pokaz tkactwa, garncarstwa i ciesielstwa,
a także gotowania na żarze w glinianych garnkach i wróżby starych Prusów. W niedzielę – 26 lipca chętni wzięli udział w wycieczce do Lasu Miejskiego na stanowisko
archeologiczne – Zaklęty zamek i wieś Sędyty. Członkowie Towarzystwa opowiadali
o wykopaliskach archeologicznych prowadzonych na tym stanowisku w roku 2006,
a wycieczka zakończyła się ogniskiem z kiełbaskami na pobliskiej strzelnicy. W realizacji inscenizacji wzięli udział: Joanna Grzelak (koordynator projektu); Alicja Dobrosielska (tkactwo); Monika Sabljak, Magdalena Kobiałko-Nowak, Tomasz Nowak,
Szymon Marchlewski (garncarstwo); Irena Robak (kuchnia Prusów); Patrycja Godlewska (wróżbiarstwo); Grzegorz Pepłowski, Paweł Łuszyński (ciesielstwo); obsługę
techniczną i transport zorganizował Bogdan Radzicki.
Doskonalenie umiejętności praktycznych członków
Zespołu rekonstrukcji kultury pruskiej
W ramach działalności Zespołu rekonstrukcji zorganizowano w roku sprawozdawczym dwa szkolenia praktyczne dla członków zespołu.
Warsztaty koszykarskie. W dniach 6–9 października 2009 r. – w prywatnej
wytwórni koszyków w Radziejach odbyły się warsztaty wyplatania koszyków. Uczestnikami byli: Joanna Grzelak, Monika Sabljak, Tomasz Wypyski, Michał Zarzycki.
Warsztaty prowadził Mieczysław Gajlewski, wikliniarz, twórca ludowy. Za obsługę
odpowiedzialni byli Alicja Dobrosielska oraz Bogdan Radzicki. Szkolenie obejmowało pełen cykl wyrobu produktów plecionkarskich – od wyboru, oceny i pozyskania
podstawowego materiału czyli wikliny, poprzez jego właściwą obróbkę, aż do samodzielnego wykonania koszyka przez każdego z uczestników.
Warsztaty garncarskie dla kandydatów na członków Towarzystwa. W dniach
27–28 sierpnia 2009 r. Monika Sabljak przeprowadziła warsztaty garncarskie dla kandydatów na członków Pruthenii. W warsztatach wzięli udział: Joanna Tomaszewska,
Alicja Szydłowska oraz Michał Zarzycki. Uczestnicy zapoznali się z właściwościami
i techniką obróbki gliny, sposobami przygotowania jej do lepienia oraz z technikami
lepienia ręcznego. Przedstawione zostały charakterystyczne formy i wzornictwo naczyń kultury kurhanów zachodniobałtyjskich oraz pruskich, po czym podjęto próby
rekonstrukcji tychże naczyń.
Pokazy zrealizowane przez Zespół rekonstrukcji kultury pruskiej
w ramach współpracy z MBL-PE
–– 2 maja 2009 r. – wraz z IV edycją Targów Chłopskich został rozpoczęty
sezon działalności grupy. Zorganizowano pokazowe szycie strojów
średniowiecznych, które miały później służyć podczas innych imprez w sezonie.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
323
–– 23 września 2009 r. – w ramach Olsztyńskich Dni Nauki zorganizowano
warsztaty na osadzie Amalang dla dzieci i młodzieży. Warsztaty prowadziły
Alicja Dobrosielska i Monika Sabljak. Pokazano ręczne wylepianie naczyń,
tkanie krajek, pieczenie chleba oraz gotowanie na ognisku w garnkach glinianych.
Warsztaty Bałtyjskie
moderator: dr Mirosław J. Hoffmann.
Już kolejny sezon Towarzystwo Pruthenia we współpracy z Muzeum Warmii i Mazur
prezentowało na olsztyńskim zamku warsztat naukowy tematy podejmowane przez
badaczy podejmujących problematykę bałtyjską. W roku sprawozdawczym odbyło się
siedem prelekcji:
–– 12 lutego 2009 r. − dr Mirosław J. Hoffmann, Carl Engel i jego misja w krajach bałtyckich w latach 1941-1942.
–– 12 marca 2009 r. – mgr Seweryn Szczepański, Okolice Susza we wczesnym
średniowieczu.
–– 23 kwietnia 2009 r. − mgr Alicja Dobrosielska, Gotfried Zamehl (1629–
1684) – elbląski patrycjusz, poeta, historyk...
–– 14 maja 2009 r. − mgr Robert Klimek, Próba lokalizacji zaginionych zamków
pruskich.
–– 22 października 2009 r. − dr Ryszard Sajkowski, Południowa strefa
nadbałtycka w świetle antycznych źródeł pisanych.
–– 19 listopada 2009 r. − dr Adam Waluś, Obrzędy pogrzebowe i wierzenia
religijne zachodnich Bałtów w świetle badań wykopaliskowych cmentarzysk
w Piórkowie i Stolnie, woj. warmińsko-mazurskie.
–– 17 grudnia 2009 r. − dr Marek F. Jagodziński, Truso – nowe spojrzenie na
historię wczesnośredniowiecznej Europy.
Projekty edukacyjne Towarzystwa Pruthenia
koordynatorzy: Izabela Lewandowska i Jan Gancewski
W roku sprawozdawczym niektóre działania edukacyjne traciły wyraźnie swój impet
i znaczenie w kontekście całej działalności Towarzystwa. I tak, w 2009 r. odbyła się
tylko jedna prezentacja multimedialna poświęcona Prusom w IV Liceum Ogólnokształcącym w Olsztynie. W dniu 6 maja członkowie Towarzystwa Pruthenia: Irena
Robak (wierzenia Prusów), Małgorzata Wojtczak (życie codzienne), Alicja Dobrosielska (życie codzienne) oraz Mateusz Przybysz (dzieje polityczne, wojskowość) przygotowali prezentację, której w obecności nauczyciela mgr Henryka Falkowskiego wysłuchały dwie klasy. Brakowało innych chętnych szkół do zaproszenia Towarzystwa na
spotkanie.
Również konkurs wiedzy o historii i dziejach Prusów – Aestiorum Gentes nie cieszył się szerszym zainteresowaniem, zgłosiła się jedna szkoła – Liceum Ogólnokształ-
324
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za rok 2009
cące im. Jacka Kaczmarskiego w Olsztynku z jednym uczestnikiem. Mimo że uczeń
zdobył minimalną ilość punktów, etap centralny został odwołany. W ostatnich miesiącach 2009 r. rozpoczęły się dyskusje wokół zmiany charakteru konkursu.
Także sytuacja wydawnicza podręcznika Dzieje Warmii i Mazur od kilku lat
pozostaje na tym samym etapie. Wydawnictwo Elżbiety Skóry „Elset” zapewnia, że
przygotowuje materiał do druku, rzeczywiście prace posuwają się, ale w bardzo wolnym tempie. Do końca 2009 r. zdołano zebrać materiał ilustracyjny zaledwie do trzech
rozdziałów. Do uzupełnienia pozostają jeszcze rozdziały IV–VII, korekty autorskie
i redakcyjne. Pozostaje liczyć na przyspieszenie prac w 2010 r.
Zebrał i opracował na podstawie sprawozdań koordynatorów projektów
Bogdan Radzicki
Autorzy sprawozdań cząstkowych:
Grzegorz Białuński, Jan Gancewski, Kazimierz Grążawski, Joanna Grzelak
Mirosław J. Hoffmann, Izabela Lewandowska, Monika Sabljak
326
Pruthenia, 2010, t. V, Spis treści
Spis treści
Od redakcji
Bartosz Kontny, Profesorowi Jerzemu Okuliczowi-Kozarynowi
w osiemdziesiątą rocznicę urodzin
5
7
I. Studia i artykuły
Mateusz Bogucki, Między wagą a mieczem. Kupcy wikińscy w świetle
źródeł pisanych i archeologicznych
17
Marek M. Pacholec, Pruskie obrzędy religijno-magiczne sfery wojny
67
Grzegorz Białuński, Ród Pipina
91
Alicja Dobrosielska, Uwagi o udziale Jaćwięgów w kolonizacji krzyżackiej
113
Seweryn Szczepański, Czy pruskie miejsca święte? Nazwy miejscowe i fizjograficzne z obszaru
historycznej Pomezanii i obszarów sąsiednich w dokumentach krzyżackich
Izabela Lewandowska, Stosunek władz i społeczeństwa Warmii i Mazur do dziedzictwa
archeologicznego regionu po 1945 roku. Wprowadzenie do zagadnienia
133
161
II. Materiały i źródła
Joachim Stephan, Przywileje lokacyjne komornictwa Huntenau
201
III. Polemiki i dyskusje
Mateusz Bogucki, Występowanie dirhemów na ziemiach pruskich
Robert Klimek, O dirhamach, Prusach i poszanowaniu prawa, czyli
w odpowiedzi dr. Mateuszowi Boguckiemu
253
259
IV. Recenzje i omówienia
A.J. Greimas, O bogach i ludziach. Studia o mitologii
litewskiej ( Justyna Prusinowska)
269
А.С. Кибинь, Ятвяги в Х–XI вв.: «балтское племя» или
«береговое братство»? (Krzysztof Wróblewski, Szymon Mich)
275
Joachim Stephan, Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka
w komturstwie Dzierzgoń (Seweryn Szczepański)
285
Kronika oliwska (Alicja Dobrosielska)
293
Zakon krzyżacki w historii, ideologii i działaniu – symbole
dziejowe, Der Deutsche Orden in Geschichte, Ideologie und
Wirkung – historische Symbole (Marek M. Pacholec)
297
V. Sprawozdania i komunikaty
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia” za
rok 2008 (Izabela Lewandowska, Bogdan Radzicki)
301
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa „Pruthenia”
za rok 2009 (Bogdan Radzicki)
313
Pruthenia, 2010, Bd. V, Inhaltsverzeichnis
327
Inhaltsverzeichnis
Von der Redaktion
Bartosz Kontny, Professor Jerzy Okulicz-Kozaryn zum achtzigsten Geburtstag
5
7
I. Studien und Artikel
Mateusz Bogucki, Zwischen Waage und Schwert. Die frühmittelalterlichen
Kaufleute im Ostseeraum
17
Marek M. Pacholec, Die mit Krieg verbundenen prußischen religiös-magischen Riten
67
Grzegorz Białuński, Das Geschlecht Pipins
91
Alicja Dobrosielska, Bemerkungen zur Beteiligung von Jadwingern am
Landesausbau des Deutschen Ordens
113
Seweryn Szczepański, Sind es heilige Orte der Prußen? Ortsnamen und physiographische
Namen aus dem historischenRaum Pomesanien und den
Nachbargebieten in Dokumenten des Deutschen Ordens
Izabela Lewandowska, Das Verhältnis der Behörden und der Gesellschaft in
Ermland und Masuren zum archäologischen Erbe der
Region nach 1945. Einführung ins Problem
133
161
II. Materialien und Quellen
Joachim Stephan, Die Handfesten des Kammeramtes Huntenau
201
III. Polemiken und Diskussionen
Mateusz Bogucki, Das Vorkommen von Dirhems in den prußischen Gebieten
Robert Klimek, Über Dirhems, Prußen und die Achtung des Rechts,
oder eine Antwort an Dr. Mateusz Bogucki
253
259
IV. Rezensionen und Besprechungen
A.J. Greimas, O bogach i ludziach. Studia o mitologii
litewskiej ( Justyna Prusinowska)
269
А.С. Кибинь, Ятвяги в Х–XI вв.: «балтское племя» или
«береговое братство»? (Krzysztof Wróblewski, Szymon Mich)
275
Joachim Stephan, Osadnictwo pruskie i kolonizacja krzyżacka
w komturstwie Dzierzgoń (Seweryn Szczepański)
285
Kronika oliwska (Alicja Dobrosielska)
293
Zakon krzyżacki w historii, ideologii i działaniu – symbole
dziejowe, Der Deutsche Orden in Geschichte, Ideologie und
Wirkung – historische Symbole (Marek M. Pacholec)
297
V. Sprawozdania i komunikaty
Tätigkeitsbericht des Vereins „Pruthenia” für das Jahr
2008 (Izabela Lewandowska, Bogdan Radzicki)
301
Tätigkeitsbericht des Vereins „Pruthenia” für
das Jahr 2009 (Bogdan Radzicki)
313

Podobne dokumenty