10 lat 65 lat Ekonomii Silna metropolia Menu na każdą porę

Komentarze

Transkrypt

10 lat 65 lat Ekonomii Silna metropolia Menu na każdą porę
Listopad - Grudzień 2011 · nr 11-12 [120-121]
65 lat Ekonomii
Silna metropolia
Menu na każdą porę
Aria na dwie ósemki
10 lat
listopad - grudzień 2011
Fundusz Poręczeń Kredytowych S.A.
ul. Monte Cassino 32, 70-466 Szczecin
tel: 91 424 31 30; 91 424 31 31
fax: 91 424 31 40
www.polfund.com.pl
e-mail: [email protected]
1
2
listopad - grudzień 2011
Od wydawcy
Drogim Czytelnikom
mądrej refleksji i nutki optymizmu
z okazji świąt Bożego Narodzenia
i Nowego Roku
życzy zespół redakcyjny
„Świata Biznesu”
s. 10
forum
s. 13
s. 32
felieton
s. 26
s. 32
s. 33
s. 34
s. 35
s. 36
s. 38
s. 42
s. 43
s. 44
s. 45
s. 46
s. 46
listopad - grudzień 2011
region
i gospodarka
s. 6
3
personalia
W ostatnim tegorocznym wydaniu „Świata
Biznesu” sporo miejsca poświęcamy Szczecińskiemu Obszarowi Metropolitalnemu. Uważamy bowiem, tak jak i szefowie samorządu wojewódzkiego i lokalnego, że we wspólnocie siła.
Od mocnej metropolii zależeć będzie potencjał
i moc całego regionu. Mówią o tym na naszych
łamach przedstawiciele samorządów, którzy
wzięli udział w redakcyjnej dyskusji o dniu dzisiejszym i najbliższej przyszłości SOM.
Sporo miejsca poświęcamy w tym wydaniu
naszego magazynu szczecińskiej gastronomii.
Rozmawiamy o zmieniających się trendach kulinarnych ze znanym szczecińskim restauratorem
Dariuszem Kunikowskim, a także prezentujemy
możliwości ekskluzywnej restauracji „Bohema”.
Jak zwykle na naszych łamach znajdą Państwo informacje o ważniejszych wydarzeniach
gospodarczych kończącej się jesieni. Prezentowane przez nas teksty potwierdzają, że stolica
województwa stała się swoistym zagłębiem inwestycyjnym. Dziś co prawda bardziej odczuwamy trudności w poruszaniu się samochodem
po mieście ze względu na nowe budowy, ale już
niebawem zaczniemy odczuwać pozytywne skutki oddawanych do użytku inwestycji.
A zatem, mimo minorowych prognoz związanych z groźbą kryzysu gospodarczego, który może sięgnąć Polski, proponujemy jednak
uzbroić się w nadchodzącym roku w optymizm,
który ułatwi nam podejmowanie trafnych decyzji i wychodzenie z trudnych sytuacji w biznesie.
Włodzimierz Abkowicz
s. 4
moda i styl
Szanowni
Czytelnicy!
rozmowa
numeru
W numerze
„Świat Biznesu” rozmawia z Dariuszem Kunikowskim, szczecińskim restauratorem, współwłaścicielem
firmy gastronomicznej, który razem z ojcem Zenonem prowadzi restaurację „Zamkowa” w Szczecinie
Fot. M. Abkowicz
r o z m o w a
n u m e r u
W dwa ognie
4
- Jak się kręci biznes, gdy wszyscy w koło mówią o kryzysie gospodarczym?
- Radzimy sobie, ale nie ukrywam, że sytuacja na
rynku jest trudna. Restauracja „Zamkowa” jest tak
dużym lokalem, że goszcząc w niej wyłącznie klientów indywidualnych, trudno byłoby wyjść na swoje. Wspieramy się więc klientem instytucjonalnym.
Z roku na rok jednak instytucje i firmy ograniczają
fundusze na organizację imprez firmowych i korporacyjnych i to odczuwamy. Na szczęście wzrosła liczba
spotkań firmowych oraz eventów związanych z wykorzystaniem środków unijnych.
- Ale pojawiają się też zlecenia innego typu.
- Ciekawym trendem jest rosnąca liczba imprez,
które organizują osoby prywatne korzystając z naszych usług cateringowych. Zlecają nam organizację
urodzin, imienin, a nawet spotkania przyjaciół na grillu. Spotkania te odbywają się we własnych domach
i ogródkach. Naszym zadaniem jest zaoferowanie
smacznych dań i profesjonalnej obsługi kelnerskiej.
Jako nieliczna firma na rynku jesteśmy w stanie
zorganizować z dnia na dzień imprezę nawet dla stu
osób. Mamy fachowy personel i odpowiedni sprzęt,
by sprostać takim zamówieniom. Dzięki temu zyskujemy wielu nowych klientów.
- Co podajecie na takich rautach? Kiedyś modne były prosiaki pieczone w całości. A co dziś jest
waszą specjalnością?
- Na przyjęciach w naszym menu staramy się mieć
dania regionalne. Promujemy w ten sposób przy okazji Pomorze Zachodnie. W naszych potrawach wyczują państwo nutę lasu i wód. Dbamy również o to,
by dania zmieniały się wraz z porą roku. Gdy przychodzi sezon na borówki i jagody, owoce te trafiają
na talerze naszych gości. Podobnie jest z grzybami.
Zachodniopomorskie słynie z dużej liczby odstrzałów zwierzyny leśnej. Dlatego dziczyzna jest u
nas bardziej dostępna i tańsza niż w innych regionach kraju. Cena mięsa z dzika jest porównywalna z
kosztem zakupu wieprzowiny. Dziczyzna jest bardzo
chętnie spożywana przez Skandynawów. Jeśli dziczyznę w sezonie grzybowym połączymy ze świeżymi grzybami, to mamy do czynienia z prawdziwą
ucztą dla podniebienia. Szczególnie polecam gulasz z
dzika i pieczeń z sarniny z grzybami.
- A czy równie łatwo jest zamówić u was smaczną rybę?
- Utrzymujemy kontakty z rybakami z Nowego Warpna oraz tymi, którzy łowią na Jeziorze
Dąbskim. Kupujemy od nich świeże ryby. Polecam dania z sandacza, lina czy pstrągów. A zimą,
oczywiście oferujemy, dania z karpia. Mamy zaprzyjaźnioną firmę, która pod Gryfinem hoduje
karpie w akwenie otwartym. Taka ryba smakuje o
wiele lepiej niż gatunki, sprowadzane np. z Czech,
a następnie sprzedawane w supermarketach. Karp
jest wprost wymarzoną rybą na święta Bożego Narodzenia.
Nie zapominamy również o daniach kultowych.
W naszej karcie można więc znaleźć szczeciński
paprykarz, który przygotowujemy według własnej
receptury.
- A jak ocenia pan konkurencję na lokalnym
rynku?
- Konkurencja i jest, i jej nie ma. Jest wiele lokali, ale są one podobnie sformatowane, nastawione
na pozyskiwanie klientów indywidualnych. Lokale te
bardziej przypominają puby niż restauracje. Wyspecjalizowaliśmy się w innym, trudniejszym segmencie
cateringowym. Wymaga to od nas dużych umiejętności, m.in. logistycznych. Własnym sumptem możemy zorganizować imprezę na pół tysiąca ludzi we
wskazanym przez klienta miejscu, zapewniając przy
tym również stoły i krzesła. Powyżej tej liczby posiłkujemy się wypożyczalniami.
- Wspomniał pan, że dzięki projektom unijnym
pozyskujecie nowych klientów.
- Nie tylko świadczymy usługi cateringowe dla
beneficjentów środków unijnych, ale również sami
uczestniczymy w projekcie unijnym pn. „Nowa
perspektywa”. Dotyczy on kształcenia kelnerów i
kucharzy. W jego efekcie 120 osób zdobędzie nowe
kwalifikacje.
Jeśli zaś mówimy o małym cateringu, jak np.
serwis kawowy, a pozycje takie pojawiają się we
wszystkich projektach unijnych, to obserwujemy
nowe zjawisko. Do przetargów stają firmy chałupnicze, które zdobywają klientów wyłącznie niską ceną.
Jest to wina procedur ofertowych i przetargowych,
w których jedynym kryterium jest kryterium ceny.
Działa to często w ten sposób, iż produkty przygotowuje się w kuchniach domowych, np. ciasta, a całość
jedzie do klienta w bagażniku osobowego samochodu. Nie będę komentował poziomu takich usług.
- W ostatnich latach z kraju wyjechało wielu
młodych ludzi, którzy często podejmują pracę
w gastronomii na zachodzie Europy. Czy ma to
wpływ na to, że brakuje wam rąk do pracy?
- Na rynku brakuje fachowców, zarówno kucharzy, jak i kelnerów. Ale to nie tylko dlatego, że
wszyscy wyjechali na Zachód. Obserwuję bowiem
tendencję, że większość moich byłych pracowników,
którzy zdecydowali się na taki ruch, prędzej czy później do mnie wracają. I to bogatsi o nowe, cenne doświadczenia.
- Niewiele jest w Szczecinie restauracji, w których obsługa jest miła i fachowa. Kelnerzy z reguły mają muchy w nosie. Jak pan to robi, że w
„Zamkowej” personel jest zawsze życzliwy dla
klienta?
listopad - grudzień 2011
wina. Coraz więcej osób wie jakie wina są dobre
i do czego się je pije. Większość Polaków podróżuje i poznaje kuchnie europejskie, azjatyckie, a nawet afrykańskie. Nasze gusta się zmieniają. Przez
to w karcie nie wystarczy mieć dziś kotleta schabowego z zasmażaną kapustą lub golonkę z chrzanem
- Jak powstają nowe dania u Kunikowskich?
- Dzieje się to tak. Wsadzam kij w mrowisko,
rzucając kucharzom ogólny pomysł. Oczekuję od
nich, by przygotowali kilka propozycji smakowych
takiego dania.
- A później co? Siada pan jak Magda Gessler
i punktuje?
- Pani Gessler w swoim programie zachowuje
się jak showman, co podkręca atmosferę i bawi widzów. Oczywiście nie zachowuję się jak ona. Kiedy
kucharze przygotują swoje propozycje, wszyscy je
degustujemy. Prosimy również o opinię klientów,
serwując im od firmy startery, czyli miniporcje nowych dań.
- Przed nami Boże Narodzenie i sylwester.
Co pana firma poleca na ten okres?
- Firmy coraz częściej organizują w swoich siedzibach spotkania opłatkowe. To dobry okres, by
zintegrować pracowników i okazać miły gest ze
strony szefostwa. Potrafimy smacznie i sympatycznie zorganizować takie przyjęcie.
Jak co roku organizujemy również sylwestra
w „Zamkowej”. Imprezę tę traktujemy marketingowo. Nasz sylwester jest zawsze robiony na najwyższym poziomie i w trakcie tego wieczoru mamy
okazję zaprezentować potencjał firmy.
- Dziękujemy za rozmowę.
W dwa ognie zagrali: Magdalena Szczepkowska
i Włodzimierz Abkowicz
Fot. M. Abkowicz
- Każdy mój pracownik ma umowę o pracę i stałą pensję, a to dziś nie jest bez znaczenia. Szkolimy
też naszych kelnerów, zaś menadżerowie są odpowiedzialni za to, by pracownicy byli kompetentni.
Zdajemy sobie sprawę, że pierwszym kontaktem
klienta z firmą jest kelner. To on jest wizytówką
restauracji. Dlatego też nowicjusze, zanim poczują atmosferę firmy i podejdą do klientów, uczą się
i obserwują swoich starszych kolegów.
- Firma, którą pan kieruje, jest biznesem rodzinnym. Razem z ojcem Zenonem budujecie
markę „Zamkowej” i pracujecie na jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w branży.
- Współpraca rodzinna układa się dobrze. Trzymamy się swoich ustaleń i każdy z nas ma swój
zakres obowiązków. W Szczecinie nie ma zbyt
wielu gastronomików, którzy mają tak długi staż
w branży.
W tej chwili naszym brandem jest nasze nazwisko. Rozpoczynając biznes w 1993 r. zachowaliśmy
szyld „Zamkowej”, choć dziś uważam, że był to
nasz błąd marketingowy. Przez szereg lat „Zamkowa” była cenioną i lubianą przez szczecinian
kawiarnią i cukiernią. Niestety, w okresie przejściowym osoba, która prowadziła w tym miejscu
działalność przed nami, bardzo popsuła markę. I
trzeba było nad nią pracować od nowa.
- A jak przez lata zmienił się klient?
- Jesteśmy jako społeczeństwo coraz lepiej wyedukowani kulinarnie. Wystarczy spojrzeć przez
pryzmat napojów, jakie zamawialiśmy kiedyś i jakie dziś pijamy. Kiedyś piłka była prosta i na stole
stawiana była wódka. Później doszło jeszcze piwo.
Aktualnie wódki prawie się nie sprzedaje. Problemy ze zbytem mają też browary. Nastała moda na
listopad - grudzień 2011
5
Fot. M. Abkowicz
Fot. M. Abkowicz
Dyskusja redakcyjna
6
- W 2009 r. zostało powołane Stowarzyszenie Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego
(SSOM), w którego ramach współpracuje stolica
województwa i jedenaście gmin ościennych: miasto
Stargard Szczeciński, Dobra, Goleniów, Gryfino,
Kobylanka, Kołbaskowo, Nowe Warpno, Police,
Stare Czarnowo, gmina Stargard Szczeciński i
Stepnica. Do stowarzyszenia należy również województwo zachodniopomorskie oraz powiat policki.
Proszę nam powiedzieć, jaka jest misja projektu?
Piotr Krzystek: - W Europie Środkowej zarysowuje się wyraźnie taka tendencja, że rozwój państw
skupia się wokół dużych miast. W Polsce zaczyna
dziać się podobnie, wystarczy popatrzeć na Warszawę, Trójmiasto i Wrocław. Dochodzi do „zasysania”
mieszkańców do miast po to, by te miasta i ich gospodarka się rozwijały. Nie chodzi zresztą tylko o rozwój
samych miast, ale i o rozwój przestrzeni, które tworzą
się wokół nich, czyli rozwój obszarów metropolitalnych.
Patrząc w przyszłość powinniśmy myśleć nie tylko w kategorii miasta Szczecina, ale szerzej. Chodzi
o to, by mieszkańcy dostrzegali w całym obszarze metropolitalnym wspólną przestrzeń rozwiązywania ich
problemów.
A co to za problemy? Przede wszystkim sprawy
komunikacji i edukacji, a także kwestie związane
z tworzeniem nowych miejsc pracy. Potrzebne jest
wspólne planowanie przestrzenne, w tym celu integrujemy swoje mapy. Nie może być bowiem tak,
że osiedle mieszkaniowe w jednej gminie sąsiaduje
z terenami przemysłowymi drugiej. W takich sprawach musimy się porozumiewać.
Sławomir Pajor: - Spotykamy się w gronie miast,
gmin, które mają różny potencjał i różne możliwości,
ale tak naprawdę oczekiwania ludzi wszędzie są podobne. Liczymy na to, że w ramach obszaru metropolitalnego nastąpi połączenie możliwości i potencjałów
poszczególnych podmiotów SOM, co da efekt synergii.
Nie da się powstrzymać procesu, w którym mieszkańcy chętnie budują domy poza granicami miast,
co nie zmienia faktu, że ich centra życiowe dalej są z
tymi miastami związane. Żadne z naszych miast nie
funkcjonuje w granicach jednego wybranego rynku
pracy. Obszar metropolitarny to jest jeden duży rynek
pracy, w ramach którego uczestniczymy wszyscy.
Teresa Dera: - Trzeba dobrze studiować mapy,
żeby wiedzieć, gdzie - w niektórych miejscach - kończy się Szczecin, a zaczyna się gmina Dobra. Nawet
stali mieszkańcy nie bardzo wiedzą, w której gminie
położony jest ich budynek. Nie wyobrażamy sobie
rozwoju naszej gminy bez wspólnych działań w ramach obszaru metropolitalnego. Zgadzam się z tym,
że niezbędne są wspólne połączenia komunikacyjne,
wspólne zadania w dziedzinie edukacji czy też zintegrowane planowanie przestrzenne.
- A jaka jest rola samorządu województwa w tej
układance?
Wojciech Drożdż: - Myślę, że region wtedy będzie silny, gdy silna będzie metropolia. Jesteśmy specyficznym województwem, gdyż nasza metropolia
leży przy granicy, a nie w centrum regionu. Im szerszy
obszarowo i silniejszy pod względem gospodarczym
będzie obszar metropolitarny, tym większe stanie się
jego oddziaływanie na pozostałą część województwa.
Zależy nam na tym, by metropolia szczecińska stała
się lokomotywą rozwoju, oddziałującą pozytywnie na
pozostałą część Pomorza Zachodniego.
- Czy SOM może liczyć na pomoc marszałka?
Wojciech Drożdż: - W Regionalnym Programie
Operacyjnym zarząd województwa przeznaczył pewną pulę pieniędzy dla SOM.
Piotr Krzystek: - Jest już przykład inwestycji metropolitalnej finansowanej z funduszy województwa.
Mam na myśli budowę linii kolejowej do lotniska
w Goleniowie.
Wojciech Drożdż: - Inwestycja ta ma być oddana
do użytku w czerwcu 2013 r.
- Jednym z ważnych zadań SOM jest transport
publiczny, który powinien służyć mieszkańcom
całego obszaru, takim przykładem są połączenia
między Szczecinem a Policami, obsługiwane przez
SPPK, czy też niedawno uruchomiona linia 83 między Szczecinem a Kołbaskowem.
Teresa Dera: - My również mamy umowę ze
Szczecinem. W jej ramach linia 74 jest utrzymywana
przez Szczecin w okresie funkcjonowania ogródków
działkowych, zaś w pozostałych miesiącach nasza
gmina dokłada się do tego połączenia. Pracujemy też
nad kolejnymi rozwiązaniami. Chcemy, by autobusy,
które jeżdżą ze Szczecina do Kołbaskowa przez Mierzyn, zatrzymywały się na terenie naszej gminy.
- A jak dojeżdża się do stolicy metropolii
z Gryfina?
Henryk Piłat: - Bardzo dobrze. Gdy jednak mówimy o transporcie, to pamiętajmy, że niektóre gminy są po przetargach. Mamy pozawierane umowy na
dłuższy okres. W naszej gminie usługi transportowe
świadczy PKS. W przyszłości warto pomyśleć np.
o jednym przetargu na komunikację w całym obszarze
metropolitalnym.
listopad - grudzień 2011
f o r u m
Fot. M. Abkowicz
W przeciwnym wypadku oba aquaparki będą przynosić straty. To pokazuje, jak ważny jest rozdział
funkcji między gminami w ramach obszarów metropolitalnych. Dobrym przykładem takiej współpracy
jest decyzja Sopotu i Gdańska o budowie jednej hali
widowiskowo-sportowej, finansowanej przez oba
miasta. Nie jest tam więc tak, że każdy sobie rzepkę
skrobie.
- Czy to jest deklaracja, że Gryfino dorzuci
się do hali widowiskowo-sportowej budowanej
w Szczecinie?
Henryk Piłat: - Odpowiem tak: nie byliśmy obojętni, gdy powstawała Akademia Sztuki w Szczecinie i na ten cel dorzuciliśmy swoje.
- Rozumiem więc, dlaczego burmistrz broni
Laguny jako aquaparku metropolitarnego.
Henryk Piłat: - Taka jest moja rola.
Piotr Krzystek: - Potrafimy już współpracować.
W Dobrej budowany jest Zakład Aktywności Zawodowej, do którego Szczecin dokłada się finansowo,
a marszałek zachodniopomorski daje pieniądze unijne. W ten sposób jest rozwiązywany problem osób
niepełnosprawnych na szczeblu metropolitalnym.
Henryk Piłat: - Naszym mieszkańcom zależy na
tym, by opłaty za usługi komunalne były jak najniższe. Tymczasem rzeczywistość jest inna. Plan wojewódzki związany z ochroną środowiska nakazuje
naszej gminie wywożenie śmieci do Myśliborza.
A ja aż „się palę”, żeby korzystać z budowanej spalarni w Szczecinie, co będzie tańsze. Chcielibyśmy
też korzystać z ujęcia wody na Miedwiu, które może
zaspokoić potrzeby całego SOM. Wówczas zmniejszą się koszty jednostkowe i woda będzie tańsza.
Wiemy więc, co chcemy zrobić, ale znowu wraca
sprawa podbudowy prawnej, której nie ma.
Fot. M. Abkowicz
Jeśli już mówimy o obszarach metropolitalnych,
to niestety najwyższe organy władzy w Polsce wciąż
śpią w tej sprawie. Nadal nie ma odpowiednich
ustaw, które pozwalają tworzyć w sposób racjonalny
te obszary. Pamiętajmy, że gmina Gryfino, w odróżnieniu chociażby od miasta Stargardu, który jest na
prawach powiatu, przynależy do powiatu gryfińskiego, którego nie ma w Stowarzyszeniu SOM. I nikt
nie zmusi powiatu, by przystąpił do naszego stowarzyszenia. Uważam, że takie sprawy powinny być
uporządkowane prawnie.
Piotr Krzystek: - Kiedy trwała ogólnopolska
dyskusja na temat obszarów metropolitalnych, w
naszym projekcie Unii Metropolii Polskich opowiadaliśmy się m.in. za tym, by tworzyć powiaty metropolitalne. Niestety, rząd włożył cały nasz projekt
do szuflady.
Sławomir Pajor: - Specjalne uregulowania
prawne dotyczące obszaru metropolitalnego są niezbędne. Twierdzenie oponentów ustawy, że takie
rozwiązanie faworyzowałoby i tak już bogate miasta
kosztem biednej prowincji jest kompletnym nieporozumieniem. Obszar metropolitalny ma być przecież
lokomotywą rozwoju całego regionu.
Henryk Piłat: - W ramach SOM można rozwiązywać wiele wspólnych spraw. Weźmy np. oświatę,
która powinna być dostosowana do potrzeb rynku
pracy w ramach całego obszaru metropolitalnego.
Podobnie trzeba patrzeć na niektóre obiekty usługowe. Zbyt duże zagęszczenie takich obiektów nie
będzie nikomu służyło. Pierwszy przykład z brzegu:
Centrum Wodne Laguna w Gryfinie. Po to, by było
rentowne, powinno zaspokajać potrzeby mieszkańców w promieniu 50 km. Oznacza to, że bliżej niż
50 km nie powinien powstać drugi podobny obiekt.
listopad - grudzień 2011
7
Fot. M. Abkowicz
Fot. M. Abkowicz
f o r u m
8
- Ważną sferą działania SOM jest rozwiązywanie
problemów drogowych. I tu pojawi się pytanie o obwodnicę Szczecina oraz przejście drogowe z Polic do
Świętej w kierunku Goleniowa. Chodzi m.in. o to, by
niebezpieczne ładunki chemiczne transportowane do
Polic omijały Szczecin.
Wojciech Drożdż: - Jeśli chodzi o zachodnie drogowe obejście Szczecina, to jest ono wielce pożądane
przez większość mieszkańców obszaru metropolitalnego. Inwestycja ta szacowana jest na 2,5-4 mld zł. A więc
budżety wszystkich gmin SOM nie starczyłyby na jej
realizację. Niezbędne są środki centralne i dofinansowanie unijne. SOM jako spójny region, przez który ma
przebiegać ta obwodnica o parametrach drogi ekspresowej wraz z tunelem pod Odrą, powinien jednym głosem
lobbować na rzecz tej inicjatywy. Naszą rolą jest to, żeby
w najbliższych latach przygotować pełną dokumentację
techniczną, tak by w przyszłej perspektywie finansowej
2014-2020 próbować sięgnąć po środki unijne. Dodam,
że w Urzędzie Marszałkowskim analizujemy dziś projekt stworzenia tymczasowej przeprawy promowej pomiędzy Policami a Świętą.
Sławomir Pajor: - Patrząc na to perspektywicznie,
przeprawa drogowa z Polic do Świętej jest w interesie
całego regionu. Łatwiej będzie o rozwój gospodarczy
SOM. Jak popatrzeć po rejestracjach samochodów zaparkowanych przy nowo wybudowanych zakładach w
Stargardzie, to powiat policki jest tam również mocno
reprezentowany.
- Zatrzymajmy się teraz przy ofercie inwestycyjnej. Czy nie jest tak, że w tym zakresie konkurujecie
państwo ze sobą?
Sławomir Pajor: - Nie traktuję tego w ten sposób. W
ramach SOM musimy mieć dobrą ofertę, odpowiadającą
różnorodnym oczekiwaniom inwestorów. W Stargardzkim Parku Przemysłowym jesteśmy w stanie zaoferować
tereny o powierzchni 200-300 ha pod budowę fabryki.
I to nas wyróżnia na tle innych parków i stref przemysłowych.
SOM jest zamieszkiwany przez około 650 tys. mieszkańców. Ale tak naprawdę musimy stworzyć rynek pracy dla ponad 1 mln mieszkańców. Oferta musi być więc
bogata, a dziś jednym z poważniejszych problemów
SOM jest problem z bezrobociem.
Dołóżmy więc starań, by ograniczyć bariery w przemieszczaniu się pracowników. W tym sensie wspomniana już przeprawa Police-Święta jest bardzo ważnym
rozwiązaniem.
Teresa Dera: - Gmina Dobra, która jest nazywana
sypialnią Szczecina, nie jest w stanie zaoferować terenów inwestycyjnych np. pod dużą fabrykę. Mamy mocno rozwinięte budownictwo indywidualne i dlatego nie
chcemy żadnych dużych inwestycji. Nasi mieszkańcy
chcą żyć w ciszy i spokoju. Nasza oferta inwestycyjna
dotyczy przede wszystkim jednorodzinnego budownictwa mieszkaniowego.
Henryk Piłat: - Specjalna Strefa Ekonomiczna w
Gryfinie ma spełniać nieco inną rolę niż w Stargardzie.
Do końca 2016 r. zatrudnienie w Zespole Elektrowni
Dolna Odra, które aktualnie wynosi 1800 osób, skurczy
się do 600-700 osób. Musimy więc już dziś szukać inwestorów po to, by zapewnić miejsca pracy dla tych osób,
które stracą pracę w elektrowni.
Atutem naszej strefy jest tania energia bezpośrednio
kupowana u wytwórcy w ZEDO. Inwestować może więc
u nas przemysł, który wykazuje duże zapotrzebowanie
na energię. Strefa będzie liczyła docelowo około 300 ha,
ale głównie myślimy, o tym, by znaczną jej część zagospodarować jako centrum logistyczne dla Szczecina.
- A co z ofertą inwestycyjną stolicy metropolii?
Piotr Krzystek: - Wiele firm chce się w Szczecinie
rozwijać i potrzebują terenów. Temu właśnie służy nasza oferta inwestycyjna. Choćby tereny zlokalizowane
na prawobrzeżu Szczecina w Trzebuszu i Dunikowie.
Na potrzeby obsługi parku przemysłowego budujemy
nowy wjazd do Szczecina. Przy okazji uzbrajania terenów inwestycyjnych wybudowana zostanie kanalizacja w Płoni, Wielgowie i Zdunowie, czyli w dzielnicach, które jej dotąd nie miały.
Nasze oferty inwestycyjne zawsze traktowaliśmy
jako ofertę wspólną dla całego obszaru metropolitalnego. Osobiście zresztą zachęcałem biznesmenów do zainwestowania w goleniowskim parku przemysłowym.
- A jakie są wspólne działania SOM na rzecz turystyki?
Piotr Krzystek: - Z całą pewnością potencjał turystyczny istnieje, ale jest słabo wykorzystywany, co
najlepiej widać na przykładzie przestrzeni żeglarskiej.
Biorąc pod uwagę skalę możliwości Zalewu Szczecińskiego czy też jeziora Dąbie możemy niewielkimi
nakładami stworzyć tam wiele miejsc pracy. Do tego
mamy dobrą infrastrukturę do kształcenia kadr w branży turystycznej. Są one zresztą dobrze wykorzystywane w pasie nadmorskim.
Nasza metropolia jest jedną z najmniejszych w Polsce. Z punktu widzenia turystycznego jest to nasz atut.
Nie mamy gęstego zaludnienia, a za to możemy się pochwalić bogactwem przyrody.
Sławomir Pajor: - Pamiętajmy, że turystyka na
terenie województwa to nie tylko morze. Mamy bardzo atrakcyjne turystycznie tereny położone pomiędzy
Stargardem a Szczecinem. Takim przykładem może
być gmina Kobylanka, która jest typową gminą turystyczną położoną nad Miedwiem.
Henryk Piłat: - W oparciu o Park Krajobrazowy
Doliny Dolnej Odry możemy ściągnąć do nas turystę
weekendowego z Berlina. Uroki tego parku można
podziwiać niezależne od pogody. Kolejnym miejscem,
które ma zaspokajać potrzeby turystów, zwłaszcza żeglarzy, będzie zagospodarowanie turystyczne nabrzeża
w Gryfinie. Chodzi między innymi o dobrą bazę noclegową i obiekty małej gastronomii.
Teresa Dera: - Gmina Dobra, choć nie ma dostępu do wody, też stara się być gminą atrakcyjną turystycznie. Stawiamy na turystykę konną. Tereny popegeerowskie stwarzają możliwości budowania stadnin
konnych. Mamy już u siebie piękny Folwark Skarbimierz, który jest coraz bardziej popularny wśród miłośników koni. Kolejna stadnina jest w budowie, a na
trzecią jest wydane pozwolenie.
Wojciech Drożdż: - Zaczynamy budować Zachodniopomorski Szlak Żeglarski od Gryfina przez Zalew
Szczeciński po miejscowości nadbałtyckie. Turystyka
wodna będzie się rozwijać także na jeziorze Dąbie.
Druga sprawa to turystyka rowerowa. Należy dążyć do
tego, by szlaki rowerowe spajały cały SOM . Uważam,
że wzorem innych metropolii warto wprowadzić z czasem wypożyczalnie rowerów na żetony rozmieszczone
w całym obszarze. Cały czas będziemy też eksponowali i promowali nasze zabytki, w tym kolegiatę Najświętszej Marii Panny w Stargardzie, największy zabytek w Zachodniopomorskiem, a także szczecińskie
perły architektoniczne gotyku.
- Dziękujemy za udział w dyskusji.
listopad - grudzień 2011
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Marszałek rozdał Złote Rybki
Arka-Mega, Kurtiak i Ley, Najda Consulting i Gaz-System to firmy, które zwyciężyły
w Konkursie Gospodarczym Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego 2011.
Konkurs Gospodarczy Marszałka jest jednym z najstarszych w regionie i ma na celu wyróżnienie najlepszych firm, instytucji, inicjatyw
i podmiotów gospodarczych tworzących wspólnie siłę gospodarczą regionu. W ramach tegorocznej edycji do konkursu zgłoszonych zostało
46 firm w pięciu kategoriach. Spośród nich kapituła wyłoniła 21 finalistów. Animator Regionalnej Przedsiębiorczości jest natomiast konkursem,
w którym marszałek osobiście wybiera osoby,
firmy lub instytucje wybitnie zasłużone w promowaniu regionalnej przedsiębiorczości.
Uroczysta gala wręczenia nagród odbyła się 19
października w hali strukturalnej Opery na Zamku. Statuetki Złotej Rybki laureatom Konkursu
Gospodarczego Marszałka oraz konkursu Animator Regionalnej Przedsiębiorczości wręczył wicemarszałek Andrzej Jakubowski w towarzystwie
prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. W kategorii firma roku zwyciężyła spółka akcyjna ArkaMega z Kołobrzegu, świadcząca usługi hotelowe,
rehabilitacyjno-lecznicze oraz SPA wellness w ramach Hotelu Arka Medical SPA**** w Kołobrzegu. Hotel posiada Centrum Odnowy Biologicznej
i Rehabilitacji o łącznej powierzchni 3000 mkw.,
gdzie 90 proc. wyposażenia stanowi nowy sprzęt
o innowacyjności na skalę europejską. Wyróżnikiem obiektu jest kawiarnia z modułem obrotowym usytuowanym na 11. piętrze hotelu oraz
baseny zasilane wodą morską.
Produktem roku zostało nowatorskie połączenie funkcji książki z ozdobną funkcją obrazu pn.
„Książka - Obraz” produkowana przez koszalińską firmę Kurtiak i Ley. Ten nowatorski i oryginalny polski produkt jest zgłoszony w Urzędzie
Patentowym.
Za najlepszą usługę roku uznano Centrum Obsługi Przedsiębiorców pod marką Hossa Finance
firmy consultingowej NajdaConsulting, świadczącej usługi w branży finansowej. W kategorii
inwestycja roku zwyciężyła natomiast tłocznia
gazu Goleniów zrealizowana przez firmę GazSystem. W kategorii innowacja roku kapituła nie
zdecydowała się w tym roku przyznać nagrody,
jedynym nominowanym w tej kategorii była firma
Megamar Polska za projekt statku „Bembridge”.
Nagrody w ramach konkursu Animator Regionalnej Przedsiębiorczości 2011 marszałek województwa zachodniopomorskiego przyznał Waldemarowi Miśko, burmistrzowi miasta i gminy
Karlino, prof. Janowi Lubińskiemu, prezesowi
spółki Read-Gene oraz giełdowej firmie Megaron
z Płoni, która weszła w bieżącym roku na Giełdę
Papierów Wartościowych.
listopad - grudzień 2011
Uroczystej gali wręczania nagród towarzyszyła premiera spektaklu przygotowanego przez
młodych szczecińskich artystów w hołdzie szczecińskim przedsiębiorcom - budowniczym nowego
ładu gospodarczego po 1989 r., pt. „Dzieci Przełomu”. Pomysłodawcą wydarzenia był Edward
Osina, prezes Przedsiębiorstwa Budowlanego
Calbud, który swoją działalność również zaczynał 20 lat temu. Przedstawienie łączyło w sobie
muzykę, taniec nowoczesny i wizualizację, ukazując w artystycznym ujęciu rozwój młodej polskiej gospodarki. W widowisko, które powstało z
inspiracji Klubu 13 Muz, zaangażowani byli muzycy Baltic Neopolis Orchestra i zespołu Fractal
Tree oraz tancerze High Definition Dance Studio.
9
Zgłoś swoją Perłę Biznesu
które charakteryzują się nowoczesnością i oryginalnością, których efektem jest ekspansja rynkowa, innowacje, rozwój inwestycyjny lub zwiększenie liczby
miejsc pracy. Nagrody otrzyma organizacja gospodarcza lub instytucja będąca egzemplifikacją powyższych wyróżników.
Z kolei do konkursu Perły Biznesu w kategorii
Osobowość Biznesu 2011 mogą być zgłaszane osoby, które w 2011 roku wyróżniły się nieszablonowym,
innowacyjnym podejściem przy realizacji projektów
związanych z gospodarką i działalnością publiczną.
i
g o s p o d a r k a
Przyjmujemy zgłoszenia!
Fot. archiwum
r e g i o n
Formularze na: www.swiatbiznesu.com
Już po raz ósmy redakcja „Świata Biznesu”
organizuje konkurs Perły Biznesu. Zgłoszenia
kandydatów przyjmujemy w dwóch kategoriach
- Wydarzenie Gospodarcze 2011 i Osobowość Biznesu 2011.
Zasady zgłaszania kandydatów
Fot. archiwum
Do konkursu Perły Biznesu w kategorii Wydarzenie Gospodarcze 2011 roku mogą być zgłaszane wydarzenia, zjawiska, trendy gospodarcze, które pojawiły się na terenie Pomorza Zachodniego w roku 2011.
Regulamin konkursu preferuje zjawiska gospodarcze,
Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest dokonanie zgłoszenia wg wzoru formularza, który znajduje
się na stronie internetowej „Świata Biznesu” (www.
swiatbiznesu.com) wraz z pisemnym uzasadnieniem.
Zgłoszenia pocztą elektroniczną, faksem lub pocztą
tradycyjną przyjmuje redakcja „Świata Biznesu”, 70550 Szczecin, pl. Hołdu Pruskiego 8, tel.: 91/4429275,
0601335804, 0601705299; fax: 91/8854803, e-mail:
[email protected] w terminie do 31 stycznia 2012 roku.
Oceny kandydatur zgłoszonych do konkursu dokona Kapituła Konkursowa, której przewodniczy
prof. Aneta Zelek, ekonomistka, prorektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. W skład kapituły
wchodzą ekonomiści, przedstawiciele świata nauki
oraz szczecińscy publicyści ekonomiczni. Uroczyste
rozstrzygnięcie konkursu wraz z wręczeniem statuetek i dyplomów laureatom nastąpi na początku marca
2012 roku w szczecińskim hotelu Novotel Centrum.
Zapraszamy naszych Czytelników do zgłaszania
kandydatów do tytułów Pereł Biznesu.
(red)
10
listopad - grudzień 2011
Główni laureaci Pereł Biznesu
Wydarzenie Gospodarcze roku
Osobowość Biznesu roku
2004
Nowe otwarcie, polegające m.in. na opracowaniu indywidualnej
ścieżki restrukturyzacji i prywatyzacji spółki w drodze oferty
publicznej oraz potwierdzenie europejskiej jakości produktów
Zakładów Chemicznych „Police” SA
2005
Przekształcenie firmy z niewielkiego zakładu w nowoczesną fabrykę
przetwórstwa ryb o znaczeniu ponadregionalnym
(Solmar Rusko k. Darłowa)
2006
Decyzja o lokalizacji Gazoportu w Świnoujściu
2007
Organizacja finału regat The Tall Ships' Races
2008
Innowacje technologiczne i ekspansja rynkowa firmy Vobis
2009
2004
HenrykAdamus, właściciel Zakładu Mechanicznego
- Narzędzia Precyzyjne „Adamus HT” ze Szczecina
2005
Edward Osina, prezes zarządu przedsiębiorstwa budowlanego
Calbud ze Szczecina
2006
Barbara Bartkowiak, prezes Polskiego Stowarzyszenia
Funduszy Pożyczkowych
2007
Maciej Jarmusz, prezes Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów
2008
Paweł Szynkaruk, dyrektor naczelny Polskiej Żeglugi Morskiej
2009
Roman Kopiński, prezes piekarni - cukierni „Asprod”
Kliniska Wielkie
Inicjatywa wsparcia innowacyjnej przedsiębiorczości Sieć Aniołów
Biznesu Amber (Polska Fundacja Przedsiębiorczości)
2010
Jolanta Drąszkowska, prezes Neptun Developer
2010
Zakończenie największej w 2010 roku inwestycji Greenfield
w Polsce (Cargotec Poland)
Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok
to czas szczególny dla każdego z nas.
Z tej okazji pragniemy życzyć mieszkańcom Zachodniopomorskiego
pogody ducha, zdrowia i życiowego entuzjazmu.
By przy wigilijnym stole nie zabrakło ciepła rodzinnej atmosfery
i serdeczności bliskich.
Niech nadchodzący rok 2012 będzie rokiem spełnionych nadziei
i oczekiwań, pełnym satysfakcji i radości.
Marszałek Województwa
Zachodniopomorskiego
Olgierd Geblewicz
listopad - grudzień 2011
Przewodniczący Sejmiku
Województwa Zachodniopomorskiego
Marek Tałasiewicz
11
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Moda na sukces
„Świat Biznesu” rozmawia z prof. Waldemarem Tarczyńskim, rektorem Uniwersytetu Szczecińskiego
- Szczecińscy ekonomiści świętują. Jaki jest
tego powód?
- Rok akademicki 2011/12 rozpoczęliśmy pod
hasłem 65-lecia nauk ekonomicznych na Pomorzu
Zachodnim. Przypomnę, że pierwszą szkołą wyższą w powojennym Szczecinie była filia Akademii
Handlowej z Poznania. Jej spadkobiercami są dwa
wydziały ekonomiczne Uniwersytetu Szczecińskiego. Oba posiadają pierwszą, najwyższą kategorię naukową, z czego jesteśmy dumni.
Świętowanie rozpoczął Wydział Zarządzania
i Ekonomiki Usług. 13 października w budynku
przy ul. Cukrowej zorganizowane zostało spotkanie ze studentami, absolwentami i pracownikami
naukowymi.
Punktem kulminacyjnym obchodów jubileuszu będą wydarzenia, które zaplanowaliśmy w
maju 2012 r. W programie mamy sesję naukową
nt. szkolnictwa ekonomicznego na Pomorzu Zachodnim. Zaproszenia na to spotkanie wyślemy
do władz samorządowych i centralnych, do rektora
Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i rektora Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Szczecińskiego, pamiętając, że ekonomia przez szereg lat
była w ramach Politechniki Szczecińskiej. Zaprosimy poprzednich rektorów US. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do rozwoju ekonomii.
- Jakie możliwości dają wydziały ekonomiczne?
- Oba nasze wydziały posiadają pełne uprawnienia akademickie. Głównymi kierunkami na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania przy
ul. Mickiewicza, są: ekonomia, finanse i rachunkowość, zarządzanie oraz informatyka i ekonometria. Na Wydziale Zarządzania i Ekonomiki Usług
kształcimy na zarządzaniu, ekonomii, finansach,
turystyce, transporcie i logistyce.
Będziemy też tworzyć kierunki międzywydziałowe, które będą odpowiedzią na zapotrzebowanie
rynku pracy. Do końca grudnia przygotujemy ofertę makrokierunków. Takie możliwości daje nam
nowa ustawa o szkolnictwie wyższym.
- Ale kandydaci wybierając studia często
zamiast zdrowym rozsądkiem kierują się...
modą.
- Kiedyś młodzi ludzie chcieli być prezesami
firm, a więc najmodniejszym kierunkiem było
zarządzanie. Później kandydaci na studia marzyli
o karierach bankierów, w ten sposób największą
popularnością cieszyły się finanse. Potem poszła
fama, że Niemcy zatrudnią każdą liczbę informatyków. W ten sposób najmodniejsza stała się informatyka i ekonometria. Tworząc naszą ofertę dydaktyczną musimy zatem umiejętnie łączyć modę
na określone kierunki z potrzebami rynku pracy.
12
- Mówiąc dziś o ekonomii, nie sposób zapomnieć, że światem targają niepokoje gospodarcze. Czy - zdaniem pana, znawcy giełdy jest to
dobry moment do inwestowania na rynku kapitałowym?
- Każdy inwestor ma inny stosunek do ryzyka i
odmiennie ocenia obecną sytuację. To wpływa na
decyzje, jakie podejmuje. Zastanawiamy się dziś,
czy grozi nam recesja, czy Unia Europejska poradzi sobie z problemami gospodarczymi i niepokojami społecznymi. Z jednej strony, jest to dobry
moment do dokonywania zakupów, bo większość
akcji jest sprzedawana poniżej wartości. Z drugiej
jednak strony, jeśli ziści się najgorszy scenariusz,
to dojdzie do pogłębienia spadków na giełdzie.
Przy recesji przez kilka lat nie będzie się opłacało
inwestować w papiery wartościowe na giełdzie.
- A czy radzi pan absolwentom porywać się
teraz na własny biznes?
- Zdecydowanie tak. Jeśli kryzys nadchodzi w
momencie, gdy prowadzę już działalność gospodarczą, to moje straty się zwielokrotniają. Gdy
jednak dopiero rozkręcam biznes, to dołek gospodarczy może być moim sprzymierzeńcem. Koszty
rozpoczęcia działalności będą mniejsze. Po recesji
zawsze przychodzi hossa i wtedy będę w komfortowej sytuacji, bo od razu będę konsumował zyski,
a ci, którzy już mieli wcześniej uruchomioną działalność, będą dopiero odrabiali straty. I to będzie
nasza przewaga konkurencyjna. W kryzysie trzeba
też wybierać te branże, na które kryzys ma mniejszy wpływ, czyli takie jak np. branża spożywcza.
- A wracając do uczelni: wspomniał pan o
nowej ustawie o szkolnictwie wyższym. Czy w
związku ze zmianami nie pogorszy się sytuacja
finansowa Uniwersytetu Szczecińskiego?
- Zmienił się system dostępu do pieniędzy na
badania naukowe. Dobre projekty, niezależnie
z jakiej uczelni pochodzą, mają szansę na dofinansowanie przez Narodowe Centrum Nauki lub
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Jeśli zaś
chodzi o podstawowy model finansowania uczelni,
to algorytm przyznawania środków się nie zmienia. Dodam jeszcze do tego, że rozwijamy naszą
uczelnię w oparciu o środki unijne z Regionalnego
Programu Operacyjnego. W ramach RPO uczestniczymy w pięciu dużych projektach na ponad 100
mln zł. Są to takie inwestycje, jak: InterCenterLab
przy ul. Cukrowej, przebudowa budynków A i B
WZiEU, budowa Centrum Biotechnologii na Wydziale Biologii, laboratoria badawczo-rozwojowe
eLBRUS na Wydziale Matematyczno-Fizycznym
oraz stacja morska w Międzyzdrojach dla Wydziału Nauk o Ziemi.
- Dziękujemy za rozmowę.
listopad - grudzień 2011
g o s p o d a r k a
Polfund ma 10 lat
listopad - grudzień 2011
r e g i o n
do zabezpieczania głównie kredytów dla mikroprzedsiębiorstw, na cele inwestycyjne, o dłuższym
okresie spłaty.
- W czerwcu 2011 roku otrzymaliśmy po raz kolejny regwarancje, tym razem na kwotę 200 mln zł
w ramach Programu Ramowego na Rzecz Konkurencyjności i Innowacji Unii Europejskiej 2007-2013
(CIP). Są to środki pozakrajowe. Dzięki nim możemy
poręczać kredyty inwestycyjne i obrotowe oraz kredyty o mieszanej strukturze finansowania (obrotowoinwestycyjne) spłacane w ratach, a co ważniejsze z
poręczenia mogą również skorzystać firmy rozpoczynające działalność (startupy) i będące we wczesnej
fazie rozwoju - mówi Wojciech Pieniawski, członek
zarządu POLFUND.
Zabezpieczenia nawet na 3 mln zł
W tej chwili wśród korzystających z poręczeń najwięcej jest firm zajmujących się handlem hurtowym i
detalicznym. Wysoki odsetek stanowią również firmy
budowlane. Wzrasta liczba przedsiębiorców starających się o dotacje unijne.
Kredyty poręczone przez POLFUND można zaciągnąć w placówkach Banku Zachodniego WBK
S.A. w całym kraju, w oddziałach banku PKO BP
S.A. na terenie województwa zachodniopomorskiego
i części lubuskiego oraz w oddziałach Pekao S.A. na
terenie województwa zachodniopomorskiego i części lubuskiego. Maksymalna kwota poręczenia to 3
mln zł. Doradcy bankowi, którzy otrzymują wnioski
kredytowe, kontaktują się z POLFUND-em, który w
48 godzin podejmuje decyzję o udzieleniu poręczenia. Wszystkie formalności związane z poręczeniem
przedsiębiorcy załatwią za pośrednictwem banku.
- Wkrótce będziemy poręczać wyspecyfikowane
portfele kredytowe udzielane przez banki komercyjne.
Oznacza to, że bank nie będzie kontaktował się z funduszem, tylko działał w oparciu o ustalone procedury. Obsługa będzie więc jeszcze szybsza - zapowiada
Barbara Bartkowiak.
W działalność POLFUND-u wpisane jest ryzyko
- gdy klient nie spłaca poręczonego kredytu, fundusz
traci.
- Portfel poręczeń wypłaconych w relacji do aktualnego zaangażowania stanowi ok. 2,5 proc. Spodziewamy się, że spowolnienie gospodarcze, jakie
zaczęło się dwa lata temu, może sprawić, że liczba ta
będzie rosła. Ale obowiązujące zasady współpracy z
bankami i podziału ryzyka, posiadane przez fundusz
regwarancje na udzielane poręczenia i dotychczasowa solidność naszych przedsiębiorców pozwala na zachowanie optymizmu - wyjaśnia Wojciech Pieniawski.
Plany funduszu związane są z nawiązaniem
współpracy z kolejnymi bankami.
- Prowadzimy z nimi negocjacje. Chcemy, aby nasza oferta była dostępna dla jak najszerszego grona
przedsiębiorców - deklarują szefowie funduszu poręczeniowego POLFUND.
Michał Abkowicz
Fot. mab
POLFUND - Fundusz Poręczeń Kredytowych
jest jedną z największych instytucji tego rodzaju
w Polsce. Założony 10 lat temu w Szczecinie fundusz w ciągu 10 lat udzielił przedsiębiorcom z całego kraju 4 tys. poręczeń, a wartość poręczonych
kredytów przekroczyła 1 mld zł.
W tym roku POLFUND obchodzi dziesięciolecie
istnienia. Geneza powstania funduszu sięga przełomu
1999 i 2000 roku. Wówczas Kanadyjsko-Polska Fundacja Przedsiębiorczości (przekształcona następnie
w Polską Fundację Przedsiębiorczości) otrzymała od
rządu kanadyjskiego 32 mln dolarów kanadyjskich
i postanowiła m.in. założyć ogólnokrajowy fundusz
poręczeń kredytowych.
- Wtedy fundusze poręczeniowe dopiero raczkowały. Tego rodzaju wsparcie przedsiębiorców nie
było popularne. Jednocześnie obserwowaliśmy, że
duży odsetek przedsiębiorców nie posiadał wystarczających zabezpieczeń kredytów i mimo że posiadali
zdolność kredytową, odchodzili z banków z przysłowiowym kwitkiem - wspomina Barbara Bartkowiak, prezes zarządu funduszu POLFUND.
- Rozmawialiśmy ze wszystkimi bankami w Polsce
na temat współpracy. Najbardziej otwarte okazały się
Wielkopolski Bank Kredytowy S.A. i Bank Zachodni
S.A., które następnie połączyły się w Bank Zachodni
WBK S.A.
23 sierpnia 2001r. Kanadyjsko-Polska Fundacja
Przedsiębiorczości i Bank Zachodni WBK S.A. powołały do życia POLFUND - Fundusz Poręczeń Kredytowych S.A., zasilając go w kapitał akcyjny o wartości
16 mln zł. W październiku 2001 r. fundusz rozpoczął
działalność operacyjną, a 13 listopada 2001r. udzielono pierwszego poręczenia. Do dzisiaj akcjonariusze
założyciele nie zmienili się. Polska Fundacja Przedsiębiorczości posiada 50 proc. udziałów w funduszu.
Druga połowa należy do BZ WBK S.A.
Poręczeniowy lider
Dzisiaj POLFUND jest jednym z największych
funduszy w Polsce o charakterze makroregionalnym.
Ma na koncie 4 tys. poręczeń na kwotę bliską 500
mln zł, co przekłada się na ponad miliard złotych kredytów udzielonych przedsiębiorcom.
Fundusz dysponuje kwotą 16 mln zł kapitału akcyjnego. Ale to tylko część środków, którymi dysponuje fundusz i zabezpiecza nim poręczane kredyty.
- W roku 2005 uzyskaliśmy w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw dotację na zasilenie kapitałowe
w kwocie 50 mln zł. Tym samym kapitał służący
udzielaniu poręczeń wzrósł do 66 mln zł - wyjaśnia
Barbara Bartkowiak, prezes zarządu POLFUND.
W tym samym roku POLFUND jako jedyny fundusz poręczeniowy w Polsce uzyskał regwarancje na
kwotę blisko 20 mln zł z Europejskiego Funduszu
Inwestycyjnego w ramach Wieloletniego Programu
Wspólnoty Europejskiej dla Przedsiębiorstw i Przedsiębiorczości 2004-2006 (MAP). Ta kwota posłużyła
i
Dekada poręczeń
13
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Gryfino: Symbioza przemysłu z przyrodą
„Świat Biznesu” rozmawia z Henrykiem Piłatem, burmistrzem Gryfina
- Najbliższe lata nie rysują się najlepiej na
rynku pracy w gminie Gryfino. Wszystko wskazuje na to, że Zespół Elektrowni Dolna Odra
zmniejszy liczebność załogi o połowę.
- Od dawna spodziewaliśmy się restrukturyzacji
zatrudnienia w Dolnej Odrze. Nie jest to więc dla
nas żadne zaskoczenie. Braliśmy to już pod uwagę
przy pierwszej mojej kadencji burmistrza w latach
2002 - 2006 i już wtedy przeznaczyliśmy duże
pieniądze na modernizację bazy oświatowej i podniesienie poziomu nauczania w szkołach. Uważam
bowiem, że inwestycja w młodzież i wiedzę jest
najlepszą inwestycją dla gminy. Jest to podstawa
wychowania dobrego obywatela i stworzenie szansy podjęcia przez młodzież w przyszłości studiów.
Kolejną sprawą było zdyskontowanie wybudowania drogi ekspresowej S3. Już dawno podjęliśmy starania, by przy pierwszym zjeździe z S3
od strony Szczecina przygotować tereny inwestycyjne o ogólnej powierzchni ponad 300 hektarów,
przeznaczone pod przemysł i usługi. W ramach
Przemysłowego Parku Regionalnego w Gryfinie
powołaliśmy też podstrefę Kostrzyńsko-Słubickiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej o powierzchni
przeszło 55 ha.
Zabiegamy też, by „odrolnić” pozostałe tereny
parku i poszerzyć strefę.
Pozyskaliśmy ze środków unijnych 22 mln zł
na uzbrojenie tej strefy. W ten sposób do czerwca
2012 roku będziemy mieli teren strefy z drogami i
doprowadzonymi mediami.
- Ale to nie wszystkie atuty parku przemysłowego.
- Jej najważniejszym atutem jest korzystne położenie. Prowadzi stąd droga na zachód trasami
szybkiego ruchu, łatwy jest dostęp do portów w
Szczecinie i Świnoujście, a do tego dodajmy jeszcze bliskość lotniska.
Ze względu na bliskie położenie elektrowni
Dolna Odra stworzona zostanie możliwość korzystania z taniej energii, co spowoduje zwiększenie
atrakcyjności strefy. Szczególnie dla inwestorów,
którzy zamierzają uruchomić przemysł energochłonny.
Strefa jest szansą na to, by część załogi Dolnej Odry po restrukturyzacji znalazła w niej pracę.
Inwestorzy znajdą też pracowników wśród mieszkańców prawobrzeża Szczecina. Myślimy też o
przybliżeniu miejsca zamieszkania do strefy. W
niedalekiej odległości od strefy zaplanowaliśmy
tereny o powierzchni 100 ha pod zabudowę jednorodzinną.
Nasze tereny przemysłowe pod względem ładu
przestrzennego będą korzystnie wyróżniać się na
tle innych stref ekonomicznych i parków przemy-
14
słowych w Polsce. Park Regionalny zlokalizowany jest na granicy Parku Krajobrazowego Doliny
Dolnej Odry, Puszczy Bukowej oraz otuliny jeziora Wełtyń. Zaprojektowaliśmy go tak, że w strefie
ekonomicznej pojawią się oazy zieleni, sztuczne
oczka wodne. Do tego dodajmy położone w pobliżu Centrum Wodne Laguna. Będzie to więc niecodzienna symbioza przemysłu z przyrodą.
- O ile wiem, ważnym zadaniem najbliższych
miesięcy jest rozbudowa infrastruktury turystycznej, w tym budowa śródmiejskiej części
nabrzeża w Gryfinie. Ma to m.in. na celu rozwój
transgranicznej turystyki wodnej.
- Chcemy zaoferować liczne atrakcje dla turysty weekendowego. Śródmiejskie nabrzeże jest
równocześnie szansą dla młodych ludzi do rozpoczęcia małego biznesu turystycznego. Przyniesie
to również niemałe dochody dla miasta.
Nasze Międzyodrze jest swoistym rajem dla
wędkarzy, miłośników ptaków, przyrody i sportów
wodnych. W tym roku otworzyliśmy stanicę wodną na Odrze Zachodniej. I mimo tego, że przedłuża
się remont mostu Gryfino - Mesherin, co znacznie
ogranicza turystykę transgraniczną, od czerwca do
sierpnia wypłynęło ze stanicy 1500 kajaków. Myślimy o połączeniu wyprawy kajakowej z wycieczką rowerową. Po opłynięciu parku krajobrazowego
turysta przypłynie do przystani w centrum miasta,
a następnie na brzegu będzie mógł przesiąść się na
wypożyczony rower.
Pracujemy też nad stworzeniem wspólnie z
gminami ościennymi ze strony niemieckiej i polskiej dużego projektu rewitalizacji śluz wodnych.
Marzy też się nam wyciąg krzesełkowy, dzięki któremu z powietrza można będzie podziwiać uroki
Parku Krajobrazowego, który traktujemy jako perełkę turystyczną i przyrodniczą Gryfina.
- A co zamierzacie zrobić dla poprawy jakości życia mieszkańców?
- Ostatnio uzbroiliśmy dwa tereny pod budownictwo jednorodzinne, które obejmują 150 działek na osiedlu przy ul. Reymonta i 150 działek na
osiedlu Północ. Ceny działek są bardzo korzystne.
Połowa została już sprzedana, a druga czeka na
nabywców. TBS w Gryfinie oddał w okresie ostatnich ośmiu lat 400 mieszkań. Będziemy też kontynuować nasze tradycyjne imprezy kulturalne,
takie jak Włóczykij, Sztukowanie, Dni Gryfina.
W przyszłorocznych Dniach Gryfina chcemy dać
szansę pokazania się naszym lokalnym zespołom
artystycznym. Ma to być święto radości młodych
ludzi. Te dni z licznym udziałem turystów wykorzystamy do promocji gryfińskiego biznesu i rzemiosła.
- Dziękujemy za rozmowę.
listopad - grudzień 2011
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Goleniów - koniunktura trwa
W 2002 r. w Goleniowie rozpoczęto uzbrajanie terenów Goleniowskiego
Parku Przemysłowego (GPP). Park stał
się strategicznym projektem gospodarczym gminy i jednocześnie dużym impulsem dla rozwoju miasta i regionu. Goleniów złapał niesłabnący wiatr w żagle.
W okresie od 2002 r. do 2011 r. na terenie
GPP zadomowiły się 42 firmy produkcyjne,
dodatkowo kilka przedsiębiorstw działa w
halach dewelopera Prologis, a zatrudnienie
znalazło 1800 osób. Rozwój GPP przyczynił
się do ogólnego ożywienia gospodarczego
gminy i regionu, czego odzwierciedleniem
jest około miliarda złotych, który w tym czasie zainwestowano w Goleniowie (m.in. budowa zakładów przemysłowych, rozbudowa
infrastruktury drogowej i komunalnej, rozbudowa portu lotniczego Szczecin-Goleniów).
Aby osiągnąć ten cel gmina zainwestowała
w GPP ponad 27 mln zł.
Samorząd wkłada wiele wysiłku w inwestycje własne, przeznaczając 30% środków budżetowych na inwestycje. Wiele inwestycji o strategicznym znaczeniu realizowanych jest przy
wsparciu środków unijnych i innych zewnętrznych środków pomocowych. Łącznie Goleniów
pozyskał z tych źródeł prawie 140 mln złotych.
Aby lepiej zobrazować informacje zawarte w
wykresie należy dodać, że w latach 2001- 2010:
-liczba ludności wzrosła o 2141 osób (6,7%),
-liczba pracujących wzrosła o 1641
osób (22,6%),
-liczba bezrobotnych spadła o 524 osoby
(- 22%),
-liczba przedsiębiorstw wzrosła
o 1000 (31,8%),
-budżet gminy po stronie dochodów wzrósł
z 38,1 mln zł w 2001 r. do 96,7 mln zł
w 2010 r., tj. o 154%.
Plany rozwojowe na przyszłość i determinacja w ich realizacji zapowiadają utrzymanie tych
trendów i ich dalszą intensyfikację. Nadal prowadzi się prace związane ze wzrostem atrakcyjności
parku i przyciągania przedsiębiorców do Goleniowa. W samym mieście trwają prace związane
z realizacją projektu „Otwarte Bramy”, którego
celem jest rewitalizacja zieleni miejskiej, przebudowa ciągów spacerowych, małej architektury i wprowadzenie elementów edukacyjnych
do przestrzeni miejskiej. Prowadzi się działania
związane z budową nowego centrum miasta projekt „Serce Miasta”. Oba projekty mają między innymi przybliżyć rzekę Inę mieszkańcom
i stworzyć z niej główną arterię życia i codziennego wypoczynku dla goleniowian oraz gości.
W planach rozwoju Goleniowa szczególną rolę
przypisuje się Inie. Związane to jest nie tylko
listopad - grudzień 2011
z jej walorami przyrodniczymi, ale także z historią miasta. Przez ponad 300 lat Goleniów należał
do Hanzy. Jest to okres jego najbujniejszego rozwoju, rozwoju, który bez rzeki nie byłby możliwy. Trwa rozbudowa infrastruktury kulturalnej
i sportowej, w tym przygotowania do przebudowy portu i przystani jachtowej w Lubczynie.
W Polsce jest niewiele gmin tak uhonorowanych różnymi nagrodami i wyróżnieniami
za osiągnięcia w rozwoju gospodarczym i społecznym jak Goleniów. Ostatnim znaczącym
tego przykładem jest otrzymanie tytułu Laureata
w Konkursie „Teraz Polska” w 2011 r.
Coraz częściej rozkopane ulice, wymiana instalacji podziemnych, poprawa nawierzchni, na
krótką metę utrudniają życie goleniowian, ale
świadczą o tym, że miasto żyje i myśli o przyszłości, co służy jego wszystkim mieszkańcom.
15
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
W „Policach” czwarty kwartał z rzędu na plusie
W III kwartale 2011 roku Zakłady Chemiczne ,,Police” S.A. poprawiły wszystkie wyniki
finansowe w stosunku do analogicznego okresu
z ubiegłego roku. Spółka wciąż umacnia swoją
kondycję, na co wpływ ma zarówno wykorzystanie sprzyjających uwarunkowań rynkowych,
kontynuowany proces restrukturyzacji, prowadzona od początku roku optymalizacja struktury
finansowania, jak i wejście do Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów.
Z.Ch „Police” S.A. osiągnęły w III kwartale 2011 r. zysk netto na poziomie 44 mln zł, przy
przychodach ze sprzedaży w wysokości 587 mln zł,
które w stosunku do analogicznego okresu z 2010
roku wzrosły o 12 %. Za 9 miesięcy bieżącego roku
Spółka wypracowała zysk przekraczający 164 mln
zł, przy przychodach niespełna 1,9 mld zł.
- Dobre wyniki „Polic” to zarówno rezultat
sprzyjających uwarunkowań rynkowych, jak i konsekwentnej realizacji założonych działań restrukturyzacyjnych i głębokich zmian w działalności Spółki
- powiedział Krzysztof Jałosiński, Prezes Zarządu
Z.Ch. „Police” S.A. - Pierwsze efekty przynosi także
wejście Zakładów Chemicznych „Police” S.A. do
Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów.
- W trzecim kwartale bieżącego roku wynik
EBITDA ukształtował się na poziomie 70 mln zł,
a za 9 miesięcy bieżącego roku jest to już 241
mln zł - powiedział Wojciech Naruć, Wiceprezes
Zarządu ds. Finansowych. To już czwarty kwartał
z rzędu, który kończymy z zyskiem, a drugi, na koniec którego wypracowujemy dodatni kapitał obrotowy - podkreślił.
Wśród czynników, które wpłynęły na uzyskanie
przez Spółkę znaczących korzyści finansowych zna-
16
lazła się realizacja wyższych cen sprzedaży przy jednoczesnym zwiększeniu marż sprzedażowych oraz
znaczne osłabienie złotego, które poprawiło rentowność transakcji zagranicznych i ograniczyło dostępność nawozów importowanych na polskim rynku.
Widoczne już są pierwsze efekty wynikające
z wejścia Zakładów Chemicznych „Police” S.A.
do Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów. We wrześniu
„Police” uruchomiły drugą linię produkcyjną amoniaku, która była dłuższy okres wyłączona z eksploatacji.
Korzyści są również widoczne w obszarze finansów Spółki. Istotnym czynnikiem wpływającym
na poprawę płynności finansowej Zakładów Chemicznych „Police” S.A. było obniżenie zadłużenia
i związanych z nim kosztów finansowych. Wynikało to w szczególności ze spłaty powstałych w latach
2009-2010 zobowiązań wobec PGNiG S.A. oraz
Urzędu Marszałkowskiego, jak również z korzystniejszych warunków finansowania oferowanych
przez banki Grupie Kapitałowej.
Zakłady Chemiczne „Police” S.A. kontynuują
wdrażanie Planu Restrukturyzacji. Po trzech kwartałach 2011 r. realizacja inicjatyw w nim zawartych
pozwoliła na zwiększenie wyników Spółki o 22 mln
zł, co stanowi ponad 37 % założonych na ten rok.
W ostatnich miesiącach rozpoczęto dywersyfikację źródeł dostaw gazu ziemnego do Zakładów
- dzięki otwarciu nowego interkonektora łączącego polski system gazowy z niemieckim pojawiła
się możliwość pozyskania przez „Police” około 40
milionów metrów sześciennych surowca rocznie ilości odpowiadającej 6-7 % rocznego zapotrzebowania Spółki.
- Rozpoczynamy dywersyfikację źródeł gazu od
kilku procent naszego zapotrzebowania. Liczymy, że
w kolejnych latach będziemy mogli pozyskiwać nawet do 25% gazu z innych źródeł. PGNiG S.A. pozostanie jednak głównym dostawcą błękitnego paliwa
do Spółki - powiedział Krzysztof Jałosiński, Prezes
Zarządu Z.Ch. „Police” S.A.
Wyniki za trzeci kwartał stanowią dowód na to,
że zainicjowane przez Zarząd długofalowe zmiany
były i są niezbędne dla dalszego rozwoju i umacniania pozycji Z.Ch. „Police” S.A. na światowym
i polskim rynku, a Spółka odzyskała stabilizację
i działa „pod pełnymi żaglami”.
Zakłady Chemiczne „Police” S.A. są jedną z największych firm chemicznych w Polsce zaliczanych
do grupy Azoty Tarnów. Spółka jest notowana na
Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.
W dniu 19 sierpnia 2011 roku w wyniku nabycia
przez Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach
S.A. 49.500.000 akcji zwykłych na okaziciela Z.Ch.
„Police” S.A., odpowiadających łącznie 66 proc.
kapitału zakładowego Zakłady Chemiczne „Police”
S.A. weszły do Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów.
listopad - grudzień 2011
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
ZMPSiŚ SA: port z certyfikatem
Początek XXI wieku dla firm to większa niż kiedykolwiek zmienność otoczenia, a co za tym idzie,
podniesienie znaczenia zasobów niematerialnych,
takich jak wiedza czy informacja. Obserwuje się
także coraz wyższe wymagania klientów. Te z kolei
powodują wzrost złożoności poszczególnych procesów - zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz przedsiębiorstwa. Nowoczesna firma, chcąc funkcjonować
na rynku, powinna umieć dostosować się do tych
warunków.
Działania dostosowujące mogą dotyczyć podjęcia
nowych inwestycji, które wpłyną na poszerzenie oferty
usługowej firmy - tego rodzaju działania są łatwe do zauważenia przez klientów.
Zmiany mogą jednak dotyczyć także samej organizacji. Działania wewnątrz przedsiębiorstwa, pomimo
tego, że są mniej zauważalne przez otoczenie, są równie
istotne z punktu widzenia pozycji konkurencyjnej na
rynku. Firma decydująca się na tego rodzaju zmiany,
dąży przede wszystkim do zapewnienia szybkiego przepływu informacji, łatwiejszej komunikacji pomiędzy
komórkami organizacyjnymi. Ponadto kładzie nacisk
na znoszenie barier informacyjnych, szybką reakcję na
bodźce z wnętrza i z zewnątrz firmy (poprzez wykorzystanie szans i własnego potencjału czy minimalizowanie słabości), a także poprawia kreatywność wszystkich
pracowników i ich integrację.
Większość tych działań jest możliwa przy dynamicznym spojrzeniu na organizację, a więc przez pryzmat procesów tam realizowanych. Przy czym procesy
należy rozumieć jako uporządkowane w czasie ciągi
zmian i stanów zachodzących po sobie. W praktyce zarządzania oznaczają one wszystkie te czynności, które
składają się na całość działalności danej firmy. Istotne
jest, aby proces miał wysoką wartość dla klienta.
Podejście procesowe pozwala na rzetelną analizę aktywności całej organizacji, w tym szczególnie w aspekcie jakości. Dzięki temu stanowi podstawę tworzenia
systemów zarządzania jakością. W dzisiejszych czasach
zarządzanie jakością i środowiskiem stanowi nieodłączny element funkcjonowania przedsiębiorstw. Jednym ze
sposobów zarządzania systemem jakości, stosowanym
na całym świecie, jest zarzadzanie według standardów
ISO.
Decyzję o wdrożeniu Zintegrowanego Systemu Zarządzania podjął także Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA. ZMPSiŚ SA to firma od zawsze
przyjazna klientom i środowisku naturalnemu. Od niedawna ma potwierdzenie skutecznego i sprawnego systemu zarządzania jakością i środowiskiem - uzyskując
w październiku bieżącego roku Certyfikat Zintegrowanego Systemu Zarządzania Jakością wg normy EN ISO
9001:2008 oraz Systemu Zarządzania Środowiskowego
wg normy EN ISO 14001:2009.
Firma rozpoczęła proces wdrażania Zintegrowanego Systemu Zarządzania w listopadzie ubiegłego roku.
System ten obejmuje wszystkie komórki organizacyjne w ZMPSiŚ SA w zakresie „Zarządzanie portami
Szczecin i Świnoujście”. Wdrożenie Zintegrowanego
listopad - grudzień 2011
Systemu Zarządzania niesie wiele korzyści, zarówno
dla portów w Szczecinie i Świnoujściu, jak i dla samej organizacji zarządzającej nimi, z punktu widzenia
pozycji firmy na rynku, pracy wewnątrz organizacji, a
także warunków ekonomicznych. Uzyskane certyfikaty
wzmacniają pozytywny wizerunek ZMPSiŚ SA oraz
umacniają pozycję wśród innych portów morskich.
Nie bez znaczenia jest także polepszenie komunikacji i
obiegu informacji, a także ustalenie jasnych reguł i standardów w postępowaniu pracowników. Jednocześnie
eliminacja niezgodności przyczyni się do pozytywnych
konsekwencji finansowych.
Dla firmy jest to tym większy sukces, że na dzień
dzisiejszy ZMPSiŚ SA jest jedynym w Polsce zarządem
morskich portów, który uzyskał certyfikat ISO 9001
oraz ISO 14001.
Karolina Sagalska-Drozd
17
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Unijne parkingi
„Świat Biznesu” rozmawia z Andrzejem Gajdą, prezesem spółki Nieruchomości i Opłaty Lokalne w Szczecinie
- Czym zajmuje się kierowana przez pana
spółka?
- Głównym zadaniem spółki Nieruchomości
i Opłaty Lokalne, co określa stosowna uchwała
Rady Miasta Szczecina, jest zarządzanie Strefą Płatnego Parkowania. Oprócz tego zajmujemy się zarządzaniem nieruchomościami i pobieraniem opłat
targowych.
NiOL jest spółką prawa handlowego. Ma zatem osobowość prawną oraz takie narzędzia, które
umożliwiają nam podjęcie w przyszłości działań na
rzecz rozwiązywania wielu ważnych spraw miejskich bez nadmiernego korzystania ze środków budżetu Szczecina.
- Jakie nieruchomości są w gestii NiOL?
- Do NiOL został wniesiony wkład niepieniężny
na pokrycie kapitału zakładowego w postaci ponad
30 nieruchomości. Są to m.in. budynki, w których
mieszczą się ośrodki zdrowia, tak jak np. przy ul.
Starzyńskiego czy ul. Ku Słońcu oraz cztery ośrodki wczasowo-rehabilitacyjne. Nieruchomości te są
własnością NiOL. Zawieramy umowy z najemcami
i czerpiemy w ten sposób zyski. W zamian utrzymujemy te obiekty we właściwym stanie technicznym.
Aktualnie przygotowujemy się do modernizacji
obiektów służby zdrowia. Mamy czas do 2016 roku
na dostosowanie ich do wymogów Unii Europejskiej. Głównie chodzi o poprawę dostępności do
przychodni osób niepełnosprawnych. Będzie to nas
kosztowało ponad 4 mln zł. Te pieniądze musimy
sami wygospodarować.
- Przejdźmy teraz do szczecińskiej Strefy
Płatnego Parkowania.
- Poboru opłat w SPP dokonuje Zarząd Dróg
i Transportu Miejskiego. Posiłkuje się jednak naszą pomocą. NiOL zarządza siecią parkometrów,
zajmuje się administrowaniem i monitorowaniem
strefy.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego realizuje
program poprawy jakości transportu miejskiego w
aglomeracji szczecińskiej. W ramach tego projektu budowany jest system karty miejskiej, oparty o
jeden wspólny bilet elektroniczny. Przy pomocy
takiej karty można będzie płacić m.in. w parkometrach. Chciałbym, żeby docelowo operatorem karty
miejskie, była nasza spółka. W ten sposób poszerzylibyśmy naszą działalność i zwiększylibyśmy
dochody.
- Chyba każdy szczecinianin, który jeździ
samochodem, choć raz był w biurze SPP przy
ul. Piłsudskiego. Na dobrą sprawę ciężko jest
tam w pobliżu zaparkować samochód...
- Niestety, nie posiadamy własnej siedziby. Jest
to dla nas bardzo uciążliwe. Na potrzeby SPP wynajmujemy pomieszczania w centrum miasta. My-
18
ślimy jednak o tym, by wybudować siedzibę dla
naszej spółki. Jest już nawet koncepcja, by zrobić to
w oparciu o budynek zajezdni tramwajowej przy ul.
Piotra Skargi. Projekt jest jednak kosztowny, więc
najpierw musimy zarobić na to pieniądze.
- W Szczecinie brakuje parkingów. Czy myślicie, jak rozwiązać ten problem?
- Rozpoczynamy właśnie dyskusję na temat
funkcjonowania SPP. Opieramy się o niedawno
przeprowadzone badania, opinie mieszkańców
i nasze doświadczenia. Chcemy też rozmawiać
z samorządowcami, zebrać wszystkie koncepcje
i zaprezentować je w formie projektu korekty do
istniejącego rozwiązania. Nowe rozwiązania mogą
zmierzać w kierunku zmiany funkcjonowania taryf
w strefie i jej zasięgu.
Dostrzegamy w Szczecinie brak parkingów.
W 2009 r. w SPP było 8,5 tys. miejsc parkingowych.
Aktualnie w wyniku remontów i prac modernizacyjnych w mieście ich liczba zmalała i wynosi poniżej
8 tys. Będziemy zabiegali o to, by część środków,
które pochodzą z SPP, była przeznaczona na rozwiązanie problemu parkowania w mieście. Naszą
intencją jest przygotowanie koncepcji i dokumentacji budowy parkingów, tak by w latach 2014-2010
miasto mogło sięgnąć po środki unijne na realizację
tych inwestycji. Uważam, że w ten sposób powinien
powstać nowoczesny system zarządzania infrastrukturą parkingową. Nasza spółka mogłaby nim
zarządzać.
- A jakie są pierwsze wnioski z waszych badań
nad strefą parkowania?
- Nasze badania pokazują, w jaki sposób zmiany
taryfowe wpływają na zagęszczenie samochodów w
całej strefie. Kiedy został podniesiony abonament w
najdroższej strefie A, to kierowcy zaczęli częściej
parkować w tańszej strefie B i zaczęło w niej brakować miejsc. To samo dzieje się na obrzeżach strefy:
poza jej granicami jest bardzo duże zagęszczenie
samochodów. Ideą Strefy Płatnego Parkowania jest
zaś wywołanie rotacji. Pewne sprawy musimy więc
na nowo przedyskutować i zastanowić się dla przykładu nad korektą funkcjonowania systemu abonamentowego.
- Przed nami zima. Czy grozi nam paraliż
SPP, jeśli spadnie dużo śniegu?
- Za odśnieżanie miasta odpowiada Zarząd Dróg
i Transportu Miejskiego. Poprzednio jednak pracowałem w ZDiTM i zajmowałem się m.in. tą sprawą.
Powiem z całą odpowiedzialnością, że od ubiegłego
roku wypracowaliśmy dobry system. Polega on na
tym, że ZDiTM podpisuje umowę na odśnieżanie
ulic miasta i oddzielnie zleca zimowe oczyszczanie
miejsc parkingowych w SPP.
-Dziękujemy za rozmowę.
listopad - grudzień 2011
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Biznes społecznie odpowiedzialny (CSR) kwestią mody czy szansą na dynamiczny
rozwój przedsiębiorstwa?
„Postępuj zawsze tak, abyś mógł chcieć,
by zasada twego postępowania była prawem
powszechnie obowiązującym.
Postępuj tak, aby ludzkość nigdy tobie
ani innym jednostkom
nie służyła za środek, lecz zawsze była celem”.
/Immanuel Kant/
- Biznes społecznie odpowiedzialny (CSR) kwestią mody czy szansą na dynamiczny rozwój
przedsiębiorstwa?
- Biznes społecznie odpowiedzialny (ang. Corporate Social Responsibility) to prowadzenie działalności gospodarczej w sposób przejrzysty, z uwzględnieniem zasad etycznych, w poczuciu odpowiedzialności
za klienta, pracownika, inwestora, udziałowca, społeczeństwo, środowisko itp.
Firma społecznie odpowiedzialna to taka, która
dba o stosunki z pracownikami i relacje pomiędzy
nimi, zwalcza korupcję, dba o konsumenta (tj. stosuje
uczciwe praktyki), przestrzega istniejących przepisów
prawa, wspierania społeczność, chroni środowisko.
W ostatnich latach dostrzega się rosnące zainteresowanie wśród polskich przedsiębiorców normami,
praktykami i działaniami w obszarze biznesu społecznie odpowiedzialnego jako narzędzia budowania
przewagi konkurencyjnej, tworzenia i wzrostu wartości.
Rosnąca chęć wdrażania przez polskie przedsiębiorstwa praktyk CSR wynika z szeregu korzyści,
jakie one generują, w tym przede wszystkim rosnąca
świadomość o wyraźnym wpływie odpowiedzialności
społecznej na wzrost wyników finansowych. Ponadto
wraz z implementacją zasad CSR do strategii firmy
można oczekiwać takich korzyści ekonomicznych,
jak m.in.: wyższą zdolność do przyciągania kapitału,
partnerów, klientów itp., obniżony poziom ryzyka i
kosztów, lepszy wizerunek i reputację, budowanie
przewagi konkurencyjnej, zwiększenie wydajności i
jakości, wzrost sprzedaży i lojalności konsumentów,
większą lojalność pracowników i ciągłość ich zatrudnienia.
- Czy w czasach kryzysu globalnego, kiedy
istnieje wszechobecny trend i konieczność cięcia
kosztów warto zajmować się praktykami CSR?
- Prognozowano, że wraz z kryzysem nastąpi
„upadek” zaangażowania w CSR. Nic jednak bardziej
listopad - grudzień 2011
mylnego… Globalny kryzys zweryfikował podejście
przedsiębiorców do biznesu, w tym do praktyk CSR.
Wzrosło znaczenie „zaufania”. CSR staje się nie tylko modą, ale koniecznością, niezbędnym elementem
strategii biznesowej na coraz bardziej konkurencyjnym rynku.
Zaufanie ma konkretną wartość
Przedsiębiorstwa, które respektują zasady biznesu społecznie odpowiedzialnego, zyskują zaufanie w
szerokim kręgu interesariuszy. Według badania Edelman Trust Barometr 2011, zaufanie chroni wizerunek
przedsiębiorstw. Jeżeli firma nie cieszy się zaufaniem,
to negatywna informacja na jej temat podana do wiadomości publicznej zostanie zapamiętana i przyjęta za
prawdę przez ponad połowę (57%) odbiorców już po
jednokrotnym lub dwukrotnym jej usłyszeniu.
Konsumenci stają się bardziej świadomi, rządni
zaufanych źródeł informacji, kooperacji z firmami powszechnie zyskującymi szacunek.
85% respondentów przyznaje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nabyli wyroby lub usługi od firm,
którym ufali, a 73% stwierdza, że świadomie nie kupili wyrobów lub usług od firm, którym nie ufali.
Działania firm w zakresie biznesu społecznie odpowiedzialnego stają się standardem dla nowoczesnych firm, które dążą do wzrostu konkurencyjności
i nastawione są na innowacyjność. Idea biznesu społecznie odpowiedzialnego dynamicznie się rozwija.
Prognozuje się, że specjaliści od wdrażania systemów
CSR będą wkrótce pracownikami „na wagę złota”.
prof. zw. dr hab. Juliusz Engelhardt
dr Małgorzata Porada-Rochoń
Katedra Ekonomiki Przedsiębiorstw
Wydział Zarządzania i Ekonomiki Usług US
19
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Europejski biznes
Radex, firma Tomasza i Zbigniewa Nagayów
zaopatruje w urządzenia i środki czystości największe zakłady przetwórstwa spożywczego
w Polsce i Europie. Teraz jej właściciele rozpoczęli
ekspansję na Wschód.
Firma z główną siedzibą w Kamieńcu (gmina Kołbaskowo) działa od ponad 20 lat. Znana jest z produkcji wysokiej jakości środków do mycia i dezynfekcji, używanych w ubojniach, zakładach mięsnych,
rybnych i mleczarniach. Nową gałęzią działalności
jest spółka-córka Radex Serwis, która zajmuje się
czyszczeniem linii produkcyjnych i całych zakładów
branży spożywczej.
- To trudna i odpowiedzialna praca. Hale produkcyjne muszą być profesjonalnie myte i dezynfekowane
co noc, tak, aby rano mogły rozpoczynać produkcję
- wyjaśnia Zbigniew Nagay.
W Polsce klientami firmy Radex jest ok. 800
firm, w tym duże zakłady, takie jak Drosed w Siedlcach czy zakłady mięsne należące do grupy Animex
w Opolu. Nową branżą są mleczarnie. Firma z Kamieńca kompleksowo obsługuje największe szczecińskie firmy mięsne - Agryf i Drobimex.
Rosja i Turcja na celowniku
Drugim segmentem produkcji firmy Radex są
urządzenia służące do czyszczenia i zachowania
higieny w zakładach przetwórstwa spożywczego.
80 proc. z nich trafia do odbiorców zagranicznych.
Prawdziwym hitem eksportowym są centralne systemy mycia składające się z montowanych na stałe
w zakładach spożywczych pomp, systemów sterowania
i myjek. Rozwiązania oferowane przez Radex obejmują zarówno pojedyncze pompy, jak i ich całe zestawy, pozwalające obsłużyć nawet największe obiekty.
Firma ma na koncie już ok. 500 sprzedanych systemów mycia i należy do grona największych graczy
w tej branży w Europie.
20
Jeszcze kilka lat temu 25-30 proc. eksportu trafiało
do Hiszpanii. Obecnie, po zawirowaniach w światowej gospodarce, zamówień z Półwyspu Iberyjskiego
jest mniej. Bracia Nagayowie zaczynają więc eksplorować nowe rynki. Jednym z nich jest Rosja.
- Dwukrotnie wzięliśmy udział w targach Agroprodmasz w Moskwie i okazało się, że to właściwy kierunek. Mamy już w Rosji kilku dystrybutorów. Trzeba
pamiętać, że to ogromny rynek, a tamtejsze firmy chętnie korzystają z najnowszych rozwiązań - mówi Zbigniew Nagay. - Oprócz Rosji obiecującym kierunkiem
jest Turcja. To kraj niedoceniany z punktu widzenia
biznesu, mimo że rozwinął się on bardzo gospodarczo.
Są tam ogromne zakłady branży spożywczej.
20 lat biurko w biurko
Historia Radeksu sięga przełomu lat 80. i 90., kiedy Zbigniew Nagay, absolwent Wydziału Technologii
i Inżynierii Chemicznej Politechniki Szczecińskiej
pracował na uczelni. Po godzinach produkował z kolegami małe ilości preparatów higienicznych, które
następnie sprzedawał do sklepów. Skala działalności
wzrosła, gdy w sprzedaży wsparł go młodszy brat
Tomasz, absolwent Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Transportu Politechniki Szczecińskiej.
Bracia jeździli po Polsce i sprzedawali swoje produkty w ilości kilku ton miesięcznie. Firma rosła, a
kolejne wynajmowane siedziby stawały się za ciasne.
Po 12 latach Nagayowie kupili zrujnowany PGR. Po
kapitalnym remoncie powstała obecna siedziba ich
firmy. Do dzisiaj w biznesie otaczają się kolegami ze
studiów, którzy dzisiaj są w ich firmie pracownikami
i dyrektorami.
Bracia Nagayowie od 20 lat pracują obok siebie,
zawsze w jednym biurze.
- Oczywiście są między nami różnice zdań, wynikające choćby z różnego podejścia, spojrzenia czy
wieku. Prowadzimy intensywne dyskusje, a koncepcje
rozwoju firmy ucierają się i rodzą w bólach. Ale od
20 lat radzimy sobie i nie planujemy stawiać między
naszymi biurkami żadnej ściany - mówią zgodnie.
Oprócz zdobywania nowych rynków zagranicznych właściciele firmy planują zbudowanie nowej
hali produkcyjnej w Kamieńcu: - Umożliwi to nam
być może kontakty z dużymi graczami na rynku, którzy
sami dostarczają środki chemiczne. Być może rozszerzymy też asortyment produktów ze stali nierdzewnej,
bo przecież można jej używać nie tylko w przemyśle
spożywczym, ale też np. w branży budowlanej.
Ambicje braci Nagayów wykraczają poza działalność biznesową. Od czasów studiów towarzyszy im
bowiem miłość do koszykówki. Jest ona tak silna, że
od dwóch lat ich firma sponsoruje pierwszoligową
drużynę AZS Radex Szczecin.
- Gdy rozpoczynaliśmy współpracę, drużyna była
w drugiej lidze. Awansowaliśmy do zaplecza ekstraklasy i dzisiaj do sali SDS w Szczecinie przychodzi
kibicować po kilkuset kibiców koszykówki - mówi
z dumą Zbigniew Nagay.
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
21
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Bank o ludzkiej twarzy
Lider bizesu
GBS Bank, który swoją działalność prowadzi w województwie zachodniopomorskim
i lubuskim, tym razem został nagrodzony
certyfikatem Lubuskiego Lidera Biznesu
w kategorii duże firmy. Jest kilka atutów, które zapewniają dobre wyniki i wysoką pozycję
banku w dwóch województwach.
Bank jest bezapelacyjnie liderem banków
spółdzielczych w północno-zachodniej Polsce.
Jak to się dzieje, że od lat zajmuje tak wysoką
pozycję? Duży wpływ na to ma przemyślana i nastawiona na rozwój strategia. Bez niej większość
działań może mieć charakter jedynie przypadkowy i chaotyczny. Duży wpływ na sukcesy banku
ma również bliska współpraca z Grupą BPS, czyli z bankiem zrzeszającym. Dzięki niej bank jest
w stanie poradzić sobie w projektach, które normalnie byłyby dla pojedynczego podmiotu zbyt
dużym obciążeniem. W ten sposób GBS Bank
poszerza grono swoich klientów, zdobywa nowe
rynki, a przede wszystkim doświadczenia, które
dla instytucji są bardzo cenne.
Współpraca z Grupą BPS to również dostęp
do nowoczesnych narzędzi finansowych, sprofilowanych idealnie do potrzeb rynku. Dużym atutem banku jest również potencjał ludzki. Bank
zatrudnia około 250 pracowników. Ich kompetencje, doświadczenie i znajomość klienta to niewątpliwie cenna wartość.
Warto dodać, że 65-letnie doświadczenie
GBS Banku zostało po raz kolejny nagrodzone,
tym razem przez Zachodnią Izbę Przemysłowo-Handlową oraz Media Regionalne. Celem
konkursu Lubuski Lider Biznesu była promocja
najlepszych firm, których osiągnięcia mogą stanowić wzór do naśladowania.
Sinicuik
Eliza Chojnacka, autorka „Nieporządnej?” pracuje nad ukończeniem kolejnej
książki pt. „Sinicuik”. Taki sam tytuł miał
konkurs zorganizowany dla pań, którego
Jedno zdjęć z sesji Sinicuik.
22
główną nagrodą było wzięcie udziału w sesji,
z której jedno zdjęcie trafi na okładkę książki.
- Książka to dla mnie treść, ale również jej
opakowanie, czyli okładka. To ona ma uwieść
czytelnika. To dzięki niej rozpoczyna się romans
z nim. Zależy mi, żeby całość była ciekawa, wyjątkowa, po prostu moja - mówi Eliza Chojnacka, autorka, która na co dzień pracuje w centrali
GBS Banku w Barlinku.
Tym razem autorka nawiązała współpracę z
Adamem Fedorowiczem - fotografem, Majką
Holcman, która zadbała o wizaż i scenografię
sesji. Sponsorami byli m.in. hotel Silver, Szczecin 2016 oraz GBS Bank. Do udziału w sesji
zostały zaproszone: Monika Dorenda ze Szczecina, Karolina Zakrzewska z Poznania, Karolina
Konieczna z Gdyni oraz Marta Grzegorczyk z
Gryfic. Miejscem sesji była klimatyczna willa
Lenza.
Różnorodność fotografii, interesujące ujęcia,
magiczne barwy sprawiły, że wybór tego jedynego zdjęcia był bardzo trudny. Jakie zdjęcie zostało wybrane? Musimy poczekać do ukazania
się książki na rynku wydawniczym.
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
23
24
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
25
Koktajl biznesowy
Fot. archiwum
r e g i o n
i
g o s p o d a r k a
„Świat Biznesu” przy tym był
Powstaje Centrum Nanotechnologii
3 października z udziałem marszałka zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza i rektora
Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technolo-
gicznego prof. Włodzimierza Kiernożyckiego odbyła się uroczystość podpisania aktu erekcyjnego
Centrum Dydaktyczno-Badawczego Nanotechnologii Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Budynek centrum zlokalizowany
został w Szczecinie przy al. Piastów naprzeciwko
rektoratu ZUT. W nowym obiekcie na powierzchni
około 10 tys. mkw. mieścić się będą nowoczesne
sale dydaktyczne, laboratoria, czytelnia oraz aula,
która pomieści 500 studentów. Centrum stanie się
zespołem 72 laboratoriów dydaktycznych, w których prowadzone będą zajęcia (wykłady, seminaria
i laboratoria) z nowoczesnych kierunków studiów
takich m.in. jak inżynieria materiałowa, biotechnologia, a zwłaszcza nanotechnologia. Inwestycja
warta ponad 44 mln złotych zostanie sfinansowana
ze środków Unii Europejskiej, w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz
częściowo z budżetu państwa.
Głównym projektantem centrum jest Studio A4
Stanisława Kondarewicza, zaś generalnym wykonawcą inwestycji jest renomowana warszawska
firma budowlana Erbud.
Inwestycja zostanie zakończona do końca września 2012 roku, co oznacza, że pierwsi studenci
i pracownicy nauki pojawią się w nowym budynku
w roku akademickim 2012/2013.
(wab)
Szczecińska Ekonomia ma 65 lat
Fot. Ł. Pawłowska
Naukowcy, absolwenci i studenci Uniwersytetu Szczecińskiego świętowali jubileusz funkcjonowania wyższego szkolnictwa ekonomicznego na Pomorzu Zachodnim.
Uroczystości rocznicowe odbyły się na Wydziale Zarządzania i Ekonomiki Usług US przy ul.
Cukrowej. Najbardziej emocjonującym momentem
były spotkania absolwentów z promotorami i ko-
26
legami ze studiów. Podczas uroczystości otwarta została również wystawa poświęcona historii wydziału
ekonomicznego. Dziekan wydziału, prof. Piotr Niedzielski podkreślił w swoim przemówieniu znaczenie szkolnictwa ekonomicznego dla rozwoju miasta
i regionu: - Mamy doświadczenie i potencjał, a nasi
absolwenci są naszą najlepszą wizytówką - mówił.
- Jestem przekonany, że dyplom naszego wydziału
pozwala osiągnąć sukces w życiu zawodowym i prywatnym.
Początek wyższego szkolnictwa ekonomicznego
w Szczecinie datuje się na rok 1946 i związany jest
z utworzeniem tu filii Akademii Handlowej w Poznaniu, która cztery lata później przekształcona została w
Wyższą Szkołę Ekonomiczną. W roku 1955 powstaje Politechnika Szczecińska, a WSE zostanie do niej
włączona jako Wydział Inżynieryjno-Ekonomiczny
Transportu Drogowego. W 1985 roku, po utworzeniu
Uniwersytetu Szczecińskiego, wydział zostaje przeniesiony do nowej uczelni i zostaje przekształcony
w Wydział Ekonomiczny, z którego następnie wyodrębniony zostaje Wydział Transportu i Łączności. W
roku 1999 zmienia on nazwę na Wydział Zarządzania
i Ekonomiki Usług i zostaje przeniesiony do budynku
przy ulicy Cukrowej 8, gdzie funkcjonuje do dzisiaj.
Równoległy wydział ekonomiczny funkcjonuje natomiast przy ul. Mickiewicza 64 pod nazwą Wydział
Nauk Ekonomicznych i Zarządzania.
(PŁ)
listopad - grudzień 2011
i
r e g i o n
Fot. Jerzy Giedrys
Władze, naukowcy, działacze gospodarczy
i przedsiębiorcy chińskiej prowincji Guangdong spotkali się ze swoimi zachodniopomorskimi odpowiednikami.
Trzydniowa wizyta chińskiej delegacji w
Szczecinie (23-25 października) związana była
z dziesięcioleciem współpracy województwa
zachodniopomorskiego i prowincji Guangdong.
- Interesuje nas import urządzeń mechanicznych i elektrycznych, produktów chemicznych i
surowców. My natomiast będziemy kontynuowali
eksport elektroniki i tekstyliów - mówi o kierunkach wymiany handlowej Wu Jun, wicedyrektor
Wydziału Handlu Zagranicznego Prowincji Guangdong i zaprasza polski biznes do bezpośrednich inwestycji w prowincji, Licząca 104 mln
mieszkańców prowincja Guangdong dysponuje
rozwiniętym przemysłem i 143 portami, które
składają się na 30 proc. zdolności przeładunkowej Chin. Władze deklarują coraz większe
otwarcie i ułatwienia dla biznesu i zapraszają
m.in. do wzięcia udziału w największych w Chinach targach, które odbywają się w Kantonie.
- Obroty handlowe między prowincją Guangdong a Polską wzrosły w ciągu dziesięciu
ostatnich lat 11-krotnie do ponad 2 mld dolarów rocznie - zwraca uwagę gubernator Huang
Huahua.
Jest to jednak wymiana asymetryczna. Wartość polskiego eksportu wynosi bowiem zaledwie ok. 10 proc. wartości importu. Udział w
nim województwa zachodniopomorskiego nie
jest znany.
g o s p o d a r k a
Polsko-chińska dekada
W trakcie wizyty chińskich gości podpisana
została umowa o współpracy pomiędzy Uniwersytetem Szczecińskim i Uniwersytetem Studiów
Zagranicznych w Kantonie. Już dziś naukowcy
z obu uczelni prowadzą wspólne badania geofizyczne na Morzu Południowo-Chińskim. Umowa
przewiduje m.in. wymianę studentów i doktorantów.
(mab)
Hanza Tower będzie najwyższy
listopad - grudzień 2011
jest liderem na stołecznym rynku mieszkaniowym, gdzie prowadzi działalność od 1993 roku.
W 2007 roku spółka zadebiutowała na Giełdzie
Papierów Wartościowych w Warszawie.
SG
Fot. M. Abkowicz
Firma JW Construction zaczęła budowę
w miejscu dawnych zakładów odzieżowych
Dana.
Planowana powierzchnia użytkowa przeszklonego budynku biurowego o nazwie Hanza
Tower to ok. 34 tys. mkw. Budynek będzie posiadał 25 kondygnacji naziemnych i trzy podziemne, przeznaczone na parking z niemal 400
miejscami. Trwają już prace nad komercjalizacją przestrzeni biurowca. Większość powierzchni Hanzy stanowić będzie część biurowa. Każde
z pięter ma 700 mkw. W budynku zaplanowano część handlową i kilka sal konferencyjnych
oraz zlokalizowaną na 25. piętrze restaurację z
tarasem widokowym. W sąsiadującym ze szklanym gigantem (będzie to najwyższa budowla w
Szczecinie) budynku znajdzie się hotel.
- Mogę powiedzieć, że będzie to hotel pięciogwiazdkowy - mówi Józef Wojciechowski,
przewodniczący rady nadzorczej JW Construction.
Hanza Tower ma zostać oddana do użytku w
2014. Jej budowa będzie kosztowała przeszło
200 mln zł.
J.W. Construction Holding S.A. to największy polski deweloper mieszkaniowy, obecny
przede wszystkim w Warszawie, ale także w Katowicach, Łodzi i Gdyni oraz za granicą. Spółka
27
Fot. M. Abkowicz
g o s p o d a r k a
i
r e g i o n
Wszystko dla kuchni
Pokazy kulinarne prowadzone przez znanego
mistrza kulinarnego Roberta Sowę były atrakcją wrześniowych targów Wszystko dla Domu.
Impreza organizowana po raz 20. przez Międzynarodowe Targi Szczecińskie jak zwykle koncentrowała się na konkretnej tematyce. Tym razem
O zdrowiu na Uniwersytecie
PKB wciąż są niskie w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej.
Zainteresowanie uczestników forum wywołała
debata publicystyczna o wzajemnych stosunkach pacjentów, usługodawców i płatnika. Dariusz Guziak,
dyrektor Szpitala Powiatowego w Goleniowie, mówił o pierwszych doświadczeniach komercjalizacji,
która ułatwia podejmowanie decyzji, co powinno
skutkować poprawą jakości usług. Dr Paweł Gonerko, wicedyrektor ds. medycznych publicznego
Zakładu Opieki Zdrowotnej „Zdroje” zapewniał z
kolei, że szpital osiąga już wysoką jakość medyczną, której nie zawsze towarzyszy jakość usług socjalnych. Forumowiczów rozczarowało wystąpienie
Piotra Brombera, zastępcy dyrektora lubuskiego
oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, który nie
wyszedł poza urzędowe ogólniki.
Organizatorami forum był obok WNEiZ US - oddział wojewódzki Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa.
(wab)
Fot. Jerzy Giedrys
Przez dwa dni 24 i 25 października o problemach służby zdrowia rozmawiali uczestnicy III
Bałtyckiego Forum Zdrowia. Motywem przewodnim tegorocznego forum stało się zarządzanie jednostkami ochrony zdrowia w warunkach
niepewności. Głównym moderatorem Forum
była prof. Iga Rudawska, kierownik Zakładu
Ekonomiki Ochrony Zdrowia Wydziału Nauk
Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu
Szczecińskiego.
W wykładzie inauguracyjnym Agnieszka Szpara, prezes firmy Continuum Care z Warszawy
zwróciła uwagę na to, że w dzisiejszych realiach
gospodarczych liczy się umiejętność przewidywania zmian, gdyż główny płatnik publiczny potrafi
zdestabilizować rynek usług medycznych. - Mimo
że rynek medyczny rośnie - wyjaśniała pani prezes
- nakłady na ochronę zdrowia w wysokości 7 proc.
było to wyposażenie kuchni. W konkursie „Kuchnia Marzeń” wystartowały cztery firmy, które przygotowały aranżacje kuchenne. Wygrała ekspozycja
firmy Pavlus i to w jej kuchni odbyły się pokazy
kulinarne Roberta Sowy.
Jury tradycyjnie wybrało też najlepsze wyroby
prezentowane na targach. Medal otrzymały oryginalne szklane grzejniki Hotglass zgłoszone przez
firmę AMD i kocioł Reto Duo prezentowane przez
firmę Aldom.
Wyróżnienia otrzymały rynkowe nowości:
drzwi firmy Zeromur, które są zlicowane ze ścianą
i pozwalają na ciekawą aranżację wnętrz i Smartsauna - łatwa w montażu i mobilna sauna zgłoszona
przez firmę Klafs.
Atrakcją targów była Strefa Designerów, w której swoje projekty i pomysły zaprezentowało łącznie czternastu młodych projektantów wnętrz oraz
architektów krajobrazu z województwa zachodniopomorskiego. W ramach Strefy Designerów
odbyło się również szkolenie: „Ochrona wzornictwa przemysłowego w prawie unijnym i polskim”,
przygotowane dla przedsiębiorców i projektantów
wzorów przemysłowych. Spotkanie poprowadzili
eksperci z warszawskiej kancelarii rzeczników patentowych Patpol.
mab
28
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
i
r e g i o n
Fot. S. Gracz
Galeria Kaskada otrzymała nagrodę dla
najlepszego centrum handlowego w konkursie organizowanym przez magazyn poświęcony rynkowi nieruchomości w krajach Europy
Środkowowschodniej „CiJ Journal”.
Laureaci konkursu zostali nagrodzeni podczas uroczystej październikowej gali, która
odbyła się w warszawskim Hotelu InterContinental. W tegorocznej, jubileuszowej 10. edycji
konkursu przyznano nagrody w 13 kategoriach.
Galeria Kaskada została nagrodzona przez niezależne jury spośród czterech nominowanych
centrów handlowych w kategorii Best Shopping
Center Development.
- To dla nas ogromne wyróżnienie i dowód
na to, że Galeria Kaskada spełnia pokładane w
niej nadzieje. Niezwykła lokalizacja, doskonały
dobór najemców oraz młoda i nowoczesna koncepcja architektoniczna sprawiają, że już stała
się ona najpopularniejszym centrum handlowym
w regionie. Jesteśmy niezwykle dumni z nagrody, która stanowi potwierdzenie najwyższych
standardów, jakie oferujemy naszym klientom
- mówi Monika Pyszkowska, dyrektor Galerii
Kaskada.
Otwarta we wrześniu tego roku Galeria Kaskada mieści 140 sklepów, kawiarni i restauracji. Architektura i nazwa galerii nawiązują do
znanego centrum rozrywkowego „Kaskada”,
które zostało zniszczone w pożarze w 1981
roku. Właścicielem wartego ok. 190 milionów
g o s p o d a r k a
Nagrodzona Kaskada
euro (ok. 845,5 milionów złotych) projektu jest
ogólnoeuropejski fundusz nieruchomości „ECE
European Prime Shopping Centre Fund”, a centrum zarządza firma ECE Projektmanagement
Polska. Kamień węgielny pod inwestycję położono 20 września 2010 r., a uroczyste otwarcie
miało miejsce 28 września 2011 r.
SG
29
p r o m o c j a
Prezentacje 2011
Dwadzieścia lat minęło…
„Świat Biznesu” rozmawia z Mirosławem Sobczykiem, prezesem zarządu Przedsiębiorstwa
Produkcyjno-Handlowego Zapol w Szczecinie
Przedsiębiorstwo
Produkcyjno-Handlowe ZAPOL
71-062 Szczecin,
al. Piastów 42
tel. 91/4351900
e-mail: [email protected]
www.zapol.com.pl
30
- Kierowana przez pana firma liczy już sobie 20 lat. Jakie były początki?
- Dwadzieścia lat temu rozpoczął się proces
transformacji ustrojowej i gospodarczej. Mieliśmy
wtedy po trzydzieści kilka lat, dużo optymizmu
i chęci pozytywnego działania.
Zdecydowaliśmy się wraz z moim wspólnikiem Bogusławem Dmochowskim na wspólne
rozpoczęcie działalności gospodarczej. Założyliśmy spółkę cywilną, którą następnie przekształciliśmy w spółkę jawną.
Przeczytaliśmy ogłoszenie w prasie, że Politechnika Szczecińska wynajmuje zakład poligraficzny. Wygraliśmy przetarg i wynajęliśmy budynek o powierzchni 500 metrów kwadratowych
wraz ze zdezelowanymi maszynami. Zaczęliśmy
się zastanawiać, co z tym fantem zrobić? Rozpoczęliśmy działalność na 50 metrach, ale już
po roku zagospodarowaliśmy całą powierzchnię.
Był to okres, gdy koniunktura sprzyjała odważnym decyzjom. Mój wspólnik i równocześnie wiceprezes firmy jest z wykształcenia inżynierem
poligrafem, ja zaś byłem absolwentem studiów
magisterskich z zakresu ekonomii, miałem doświadczenie w kierowaniu organizacją młodzieżową, a więc zespołami ludzkimi. Bogusław znał
się na technologii, ja zaś na zarządzaniu i ekonomii. Udało nam się stworzyć zgrany duet, który
kieruje firmą do dziś.
- W Polsce przywracano wówczas znaczenie
pojęciu reklama, gdyż zaczął się tworzyć rynek konsumenta, miast rynku producenta, jak
to było w okresie socjalizmu realnego.
- Zgadza się. Ludzie zaczęli przekonywać się,
że reklama jest rzeczywiście dźwignią handlu i
gospodarki, że nie sztuką jest coś wyprodukować,
lecz sztuką jest coś sprzedać. W tym pionierskim
dla prywatnego biznesu okresie zaczęły zgłaszać
się do nas firmy z różnymi zamówieniami reklamowymi, ale przede wszystkim zlecano nam
druk wizytówek, listowników, kopert, pieczątek,
czyli tego wszystkiego, co konieczne było do
funkcjonowania nowo powstających firm.
- A czym jest Zapol dziś, po 20 latach funkcjonowania na wolnym rynku?
- Dziś jest to firma o szerokim spektrum
działalności. Zajmujemy się reklamą, promocją, wydawnictwami i oczywiście poligrafią.
Dla naszych klientów realizujemy kompleksowe
projekty od koncepcji do druku. Wykonujemy
usługi na zamówienie klientów, ale prowadzimy
też własną działalność wydawniczą i sprzedaż
komercyjną.
Z wydawnictw wykonywanych na zlecenie
kilka lat temu wygraliśmy m.in. przetarg zorgani-
zowany przez kancelarię Prezydenta RP na album
pt. „Okrągły Stół”. Wydawnictwo to składało się
z czterech tomów wydanych w niezwykle starannej oprawie edytorskiej.
Jeśli chodzi o własne wydawnictwa prasowe,
zaczynaliśmy od „Obserwatora Zachodniopomorskiego”. Przekształciliśmy go w opiniotwórczy miesięcznik pt. „Obserwator Morski”, branżowy magazyn związany z gospodarką morską,
logistyką, transportem i turystyką.
Na rynku bardzo dobrze postrzegane są nasze
wydawnictwa turystyczne w postaci informatorów, a szczególnie albumów książkowych. Wydaliśmy na przestrzeni 20 lat całą serię albumów
o regionie, albumy tematyczne, związane z przyrodą i historią Szczecina. Jednym z najnowszych
naszych wydawnictw jest album „Szczecin w
PRL”.
Mamy też na swoim koncie całą paletę książek dla dzieci opowiadających o wędrówkach
po Szczecinie i województwie z naszą maskotką
Gryfikiem.
- Ile osób pracuje w dzisiejszym Zapolu?
- Zatrudniamy na pełnych etatach ok.70 osób.
Kolejne 30, w tym wielu twórców, współpracuje
z nami na podstawie umów o dzieło. Ze względu
na to, że w pobliżu Szczecina nie ma żadnej zawodowej szkoły poligraficznej, sami kształcimy
pracowników! Starszy fachowiec uczy młodego pracownika. Podobnie gruntowne szkolenie
przechodzą sprzedawcy z działu marketingu i
sprzedaży. Ich praca jest niezwykle trudna i stresująca. W skali roku „przerabiamy” 20 tysięcy
zleceń. A do tego klient dziś oczekuje profesjonalnej obsługi.
- Porozmawiajmy o przyszłości. Co czeka
firmę na progu kolejnego dwudziestolecia?
- Chcemy w przyszłym roku przekształcić
spółkę jawną, jaką jest obecnie Zapol, w spółkę
z o.o. Myślimy o powolnym przekazywaniu sterów firmy w ręce naszych następców.
Branża poligraficzna jest bardzo dynamiczna i
kosztotwórcza. Należy więc sukcesywnie modernizować park maszynowy, sprzęt i oprogramowanie komputerowe. Na przestrzeni najbliższych
dwóch lat zbudujemy kolejną halę produkcyjną,
w której znajdą miejsce kolejne maszyny gwarantujące nam konkurencyjność na rynku. Chcemy bowiem w dobie totalnej konkurencji doprowadzić do pewnej specjalizacji firmy i rozwinąć
druk luksusowych wydawnictw ze skomplikowanymi oprawami introligatorskimi.
- Dziękując za rozmowę, gratulujemy konsekwencji i udanego rozwoju firmy.
listopad - grudzień 2011
zapol zyczenia A5 DRUK.pdf
1
11/9/2011
11:08:25 AM
Zdrowych i spokojnych
Świąt Bożego Narodzenia,
pomyślnego, pełnego optymizmu i sukcesów
Nowego Roku 2012,
życzy swoim Klientom, Partnerom,
Kontrahentom i Przyjaciołom,
obecna z Wami już od 20 lat
Grupa Reklamowa ZAPOL
KREDYT GOTÓWKOWY
100
ZŁ
W PREZENCIE
RATA
19 ZŁ
ZA KAŻDY 1000 ZŁ
ŚWIĘTUJ
1 9999
bzwbk.pl
Pierwszy portal zachodniopomorskiego biznesu
W NAJLEPSZE!
Aktualności
Sylwetki przedsiębiorców
Prezentacje firm
Biznesmeni po godzinach
Decyzja kredytowa i oprocentowanie kredytu uzależnione są od wyniku badania zdolności kredytowej, symulacja raty dotyczy stawki 10,99%, dla której RRSO wynosi 11,73%
(kwota 5000 zł, 72 równe raty). Promocja „100 zł w prezencie” trwa od 2.11.2011 r. do wyczerpania puli nagród w postaci kart prepaid, jednak nie dłużej niż do 31.12.2011 r.
i dotyczy kredytów udzielanych w wysokości od 3000 zł. Szczegóły oferty, informacja o opłatach i prowizjach, oprocentowaniu oraz regulamin promocji dostępne
w placówkach BZ WBK. 1 9999 – opłata wg cennika operatora. Stan na 2.11.2011 r.
listopad - grudzień 2011
31
f e l i e t o n
Rozważania na czasie
PR czy RP?
Wybory za nami… W wyborach do Senatu poparło mnie (kandydata wolnego, niezależnego,
bezpartyjnego) aż prawie 30 tysięcy szczecinian
i policzan… Co dalej? Public relations, żonglerka
słowami i liczbami, kreatywna księgowość (ukłony?
dla ministra JR!!!), postpolityka, partiokracja, ściema, kunktatorstwo, zaniechania, tematy zastępcze,
zaklinanie rzeczywistości... czy jednak: - efektywna,
etyczna i estetyczna - realna polityka (Realpolitik,
real policy)… RP to również nasza wspólna Rzeczpospolita Polska… Według prof. Krzysztofa Rybińskiego - jesteśmy dziesiątym - wśród około 200
- najbardziej zadłużonych państw świata… Co dalej
z polskim kapitalizmem? I co z dalej z tzw. zieloną
wyspą? Czy spowolnienie zmieni się w recesję?
Najważniejsze, najciekawsze, najtrudniejsze
są finanse. Kolejne światowe (G-20) i europejskie
szczyty (Summits), kolejne nadzieje i złudzenia…
Czy w Polsce nowej/starej koalicji rządowej uda
się tym razem więcej niż poprzednio? Odważne
zmiany - przynajmniej zdaniem wielu ekonomistów
- są konieczne, ale czy możliwe? Czy reform (cięć,
oszczędności…) rzeczywiście chcą Grecy, Portugalczycy, Hiszpanie, Irlandczycy, Włosi? Czy reform
chcą miliony Polaków? Jak rozpocząć proces trwałego ograniczania deficytu i zadłużenia? Jak to zrobić,
aby to, co powinno rosnąć, rosło, a to, co powinno
maleć, malało…
Wielu zastanawia się czy kraje (regiony), które
produkują coraz mniej (nie dotyczy to Azji, z Chinami na czele!!!) mają przyszłość? Globalny kryzys
potwierdza, że państwa,w których nie znajdują się
centra decyzyjne (centrale) dużych firm są jedynie
przedmiotem współczesnej gry gospodarczej. Dobra, inteligentna, efektywna polityka gospodarcza
polega na dążeniu do zróżnicowanej gospodarki,
odpornej na szoki kryzysowe. Najlepszą polityką
gospodarczą nie jest brak polityki gospodarczej, a
tak do niedawna twierdziło niemało prominentnych
ekonomistów, również w Polsce. Coraz mniej przekonujące staje się niedawne neoliberalne hasło „kapitał nie ma narodowości”… Jednak on ją ma…!!!
PS Occupy Wall Street… Czy soboty - 15 i 22
października - dni buntu „oburzonych”(Main Street
- 99%?) przejdą na dłużej do historii jako początek
czegoś nowego i ważnego? Łatwiej powiedzieć przeciwko czemu jesteśmy, trudniej - czego chcemy. Kapitalizm tak, wypaczenia nie… O patologiach Wall
Street, o Goldman Sachs i tzw. neoliberalnym, kasynowym kapitalizmie napisano i powiedziano prawie
wszystko, W Polsce głównie Grzegorz W. Kołodko,
a w USA - Noam Chomsky, Naomi Klein, David Korten, Paul Krugman, Nouriel Roubini, Jeffrey Sachs,
Joseph Stiglitz…
Stanisław Flejterski
Na przekór
Czy to takie trudne?
Trzeba dzisiaj niestety zamknąć cykl felietonów o strategii miasta - tego miasta.
Przyczyna zamknięcia jest trywialna - skończyły się wybory, ukonstytuowały się władze i to
one będą nam dostarczać tematów do rozrywki.
To mamy zagwarantowane.
Tymczasem wracamy na nasze strategiczne
„podwórko”, czyli do naszych „baranów” - Revenons à nos moutons - jakby powiedzieli Francuzi.
Energia rozwoju dla Szczecina (i całego regionu)
powinna być określona wzorem: E=mc3. U nas
zaś stagnacja, czyli E=mc. Powiedzmy szczerze
(i brutalnie), sprawdza się powiedzenie Churchilla, że „polska gęś się udławi”.
Co jest tego przyczyną, że w pozyskiwaniu
środków z UE, na głowę mieszkańca, jesteśmy
ciut przed ziemią lubuską, a o dwie długości za
ziemią lubelską. Oto na naszych oczach rodzi
się, tuż przy granicy ze starą Unią, nowa ściana
- „ściana zachodnia”. Tymczasem miasto, którego Prezydent jest w konflikcie z partią rządzącą,
zabawia się w pływających ogrodach.
32
I wróćmy więc do tej strategii promocji, co
należy zrobić?
- utopić pływające ogrody,
- uczynić z Pogoni mistrza Polski,
- zorganizować „browar festiwal”, czyli browarfest.pl,
- uczynić miasto przyjazne biznesowi - wreszcie,
- sprywatyzować wszystko, aby we władzach
spółek nie zasiadali już „królik i znajomi
królika”,
- sprzedać prywatnym wille i kamienice,
- pojechać do Kalifornii na wycieczkę, aby
zobaczyć, jak wygląda Dolina Krzemowa,
- słuchać się Zachodniopomorskiej Szkoły
Biznesu,
- zrobić jeden, wielki, mądry projekt!
Jaki - tego nie napiszę, bo za to biorę kasę.
Czy to takie trudne?
Wojciech Olejniczak
listopad - grudzień 2011
f e l i e t o n
Biznes bez iluzji
Klątwy Friedmana i Rogoffa
Z niemałą satysfakcją przypominam czytelnikom, że
o klątwie Friedmana pisałam na łamach „Świata Biznesu” już kilka lat temu. Są na to dowody w moich felietonach z lat 2005-2007, gdzie wielokrotnie odwoływałam
się do wypowiedzi prof. Miltona Friedmana, laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i wielkiego sceptyka w sprawie wspólnej waluty euro. W dniu uroczystego
wdrożenia euro w 2000 roku Friedman miał powiedzieć:
„Z euro jest jak z socjalizmem. To piękna idea, która nie
sprawdzi się w praktyce. Daję Unii walutowej szanse na
kolejne 10 lat. Potem kryzys i rozpad strefy Euro”.
Niewiarygodne!? - przepowiednia Friedmana staje
się faktem. Oto przed miesiącem Grecja ogłosiła bankructwo, czyli oznajmiła światu swoją niewypłacalność.
Tego samego dnia przywódcy Eurolandu uzgodnili w
Brukseli plan ratunkowy, którego celem jest powstrzymanie eskalacji greckich problemów na inne kraje europejskie, głównie kraje PIGS (Portugalia, Irlandia, Grecja, Hiszpania). Uzgodniono zwiększenie z 440 mld do
około biliona euro mocy pożyczkowych Europejskiego
Funduszu Stabilizacji Finansowej. Porozumiano się też
z sektorem bankowym w sprawie redukcji długu Grecji z 50-procentowymi stratami dla posiadaczy greckich
obligacji, dzięki czemu dług Hellady zmniejszy się o
100 mld euro. Ta operacja oznacza dokapitalizowanie
listopad - grudzień 2011
banków stratnych na greckich obligacjach kwotą ok.
106 mld euro. Celem Eurolandu jest obniżenie długu publicznego Grecji do 120 proc. PKB w 2020 r. z obecnych
162 proc. PKB. Nie ma żadnych wątpliwości, że ten
„ambitny” plan zahamuje wzrost gospodarczy w Unii
walutowej w najbliższych latach. Nie ma też żadnych
wątpliwości, że cała akcja zostanie przeprowadzona na
koszt podatników strefy euro.
Wypracowana w pocie czoła decyzja unijnych liderów o zwiększeniu EFSF nie rozwiązuje jednak największych problemów strefy euro. „To tylko kupowanie czasu dla Grecji, która i tak opuści Euroland w najbliższej
dekadzie” - uważa Kenneth Rogoff, profesor Uniwersytetu Harvarda i były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jak wynika z szacunków
Rogoffa, istnieje co najmniej 80-proc. prawdopodobieństwo, że Grecja opuści eurostrefę w ciągu kolejnych 10
lat. Prof. Rogoff jest więc autorem kolejnej klątwy dla
strefy euro. Sugeruje on, że Euroland jest zbyt ciasny dla
17 krajów, więc w niedalekiej perspektywie zobaczymy
kolejne bankructwa krajów „obracających” euro.
Tak więc Friedman miał rację, a Rogoff, który występuje w roli Nostradamusa współczesnej ekonomii
rację… ma.
Aneta Zelek
33
Fot. archiwum
Naprawdę jaka(i) jesteś?
Fot. M. Winconek
p e r s o n a l i a
Twarze biznesu
34
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
Mariusz Majkut (37 lat) został prezesem - dyrektorem generalnym
Szczecińskiej Energetyki Cieplnej. odpowiedzialnym za politykę personalną, infrastrukturę, ochronę środowiska, produkcję
ciepła systemowego oraz politykę sprzedaży. Zastąpił
wieloletniego szefa spółki Andrzeja Burkowskiego.
Majkut kończył studia wyższe na Wydziale Zarządzania Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Od 2009
roku w SEC był wiceprezesem zarządu ds. rozwoju
spółki. Karierę zawodową rozpoczął w 1999 r. jako
doradca ds. rozwoju rynku w HEIN GAS Hamburger Gaswerke z Hamburga. W 2001 r. związał się z
niemieckim koncernem gazowniczym E.ON Ruhrgas
i pełnił funkcję członka zarządu w spółce Therminvest, zaś w latach 2002-2005 dyrektora ds. kluczowych klientów w Szczecińskiej Energetyce Cieplnej.
Joanna Golczyk (35 lat) została dyrektorem Oddziału Regionalnego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Szczecinie. Stanowisko objęła po Leonie
Koroluku, który zarządzał stowarzyszeniem od 1975
r. Z firmą związana jest od 15 lat, przez ostatnie 10 lat
zatrudniona była na stanowisku zastępcy dyrektora.
Od 2003 r. pełni także funkcję Kanclerza w Wyższej
Szkole Humanistycznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Szczecinie. Studia wyższe ukończyła
w 2002 r. na kierunku ekonomia na Uniwersytecie
Szczecińskim. Następnie w latach 2003 i 2005 ukończyła studia podyplomowe „Zarządzanie jakością”
i Podyplomowe Studia Menedżerskie w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Joanna Golczyk jest także certyfikowanym przez TUV Akademie
Rheinland GmbH Berlin Brandenburg pełnomocnikiem oraz audytorem
jakości.
(mir, wab)
35
p e r s o n a l i a
Fot. archiwum
Fot. archiwum
Fot. Winconek
Fot. archiwum
Rada nadzorcza Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów powołała 20 października Krzysztofa Jałosińskiego (54 lata) na stanowisko wiceprezesa zarządu
spółki, odpowiedzialnego za strategię i rozwój. Krzysztof Jałosiński dalej będzie
pełnić funkcję prezesa Zarządu Zakładów Chemicznych „Police”. Rada Nadzorcza podjęła taką decyzję
w związku z rozszerzeniem Grupy Kapitałowej i z
koniecznością skonstruowania nowego ładu korporacyjnego spółki oraz określenia nowej struktury
organizacyjnej wraz z nowymi obszarami nadzoru. Krzysztof Jałosiński funkcję prezesa zarządu
i dyrektora generalnego Z.Ch. „POLICE” pełni od
1 lutego br.
Andrzej Gajda (56 lat) z początkiem października został prezesem nowej, powołanej przez radnych Szczecina, miejskiej
spółki Nieruchomości i Opłaty Lokalne. Wcześniej, od grudnia 2009 r. do
wiosny br. był zastępcą dyrektora Zarządu Dróg i
Transportu Miejskiego, a przez ostatnie niespełna pół
roku dyrektorem Miejskiej Jednostki Obsługi Gospodarczej. Z wykształcenia inżynier elektryk-automatyk.
Jest absolwentem Wydziału Elektrycznego Politechniki Szczecińskiej. Trzy kadencje w latach 1990-2002
był radnym Szczecina. Jako wiceprezydent ds. ochrony środowiska i inwestycji miejskich od czerwca 2001
r. do listopada 2002 r. odpowiadał m.in. za infrastrukturę drogową i transport miejski. Od 1992 r. do 1999
r. był zastępcą dyrektora w spółce „Delfin”, a przed powołaniem na zastępcę
prezydenta pracował w innej szczecińskiej firmie EPA, której był współzałożycielem. Karierę zawodową zaczynał w PŻM, z którą związany był przez
20 lat. Później został m.in. dyrektorem ds. rozwoju w spółce Jantra. Kolejny
na drodze jego kariery był Terminal Promowy Świnoujście, gdzie najpierw
zatrudniony był jako wiceprezes, a potem do 2009 r. jako prezes.
Mercedes wagi ciężkiej
m o d a
i
s t y l
Nowy actros w Szczecinie
Czwartą generację actrosa, największego
samochodu ciężarowego marki Mercedes-Benz,
zaprezentowała firma Mojsiuk.
Spotkania dla przedstawicieli firm transportowych z naszego województwa odbyły się w
Szczecinie i Koszalinie. Można było podczas nich
skorzystać z jazd próbnych nowym ciągnikiem siodłowym niemieckiego producenta. Wrażenia? Auto
z pozycji kierowcy przypomina osobowe mercedesy - podobne są elementy deski rozdzielczej, kie-
36
rownica, a mały lewarek hamulca ręcznego przypomina lewarek zmiany biegów w „osobówce”.
Actros występuje w kilku rozmiarach kabiny
(w najwyższej jest 213 cm od podłogi do sufitu) i
w wielu wariantach wyposażenia. Za fotelami kierowcy może znaleźć się łóżko lub dwie piętrowe
koje, lodówka i stolik. Przed fotelem pasażera można rozłożyć stolik na laptopa, który może służyć
także do wygodnego zjedzenia posiłku.
Przed zakupem nowego actrosa można wybrać
kolorystykę wnętrza - wpadającą w brąz lub srebrną. Ciekawostką jest kluczyk, który jak iPod ma
wyświetlacz LCD, na którym można wyświetlić
m.in. dane o ciśnieniu w oponach, ilości paliwa w
baku, włączyć ogrzewanie w kabinie albo zapalić
światła w samochodzie tak, aby wygodnie sprawdzić, czy działają wszystkie żarówki.
Mercedes zachęca właścicieli firm transportowych oszczędnościami wynikającymi ze spalania
(według testów: 25,1-25,9 l na 100 km) i serwisowania (przeglądy co 150 tys. km).
Nowy actros kosztuje od 75 tys. euro. W tym
roku firma Mojsiuk szacuje sprzedaż samochodów
ciężarowych na poziomie 240-250 sztuk. Zachodniopomorskie jest na trzecim-czwartym miejscu w
Polsce pod względem liczby sprzedanych ciągników siodłowych Mercedesa w Polsce.
SG
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
37
Restaurację tworzą goście
Fot. mab
m o d a
i
s t y l
Bohema: lokal z wykwintną kuchnią
Fot. mab
Szczecińska Bohema od pięciu lat przyciąga
klientów niebanalną kuchnią, a jej właściciele
zachęcają ich do próbowania nowych smaków.
- Tworząc restaurację, za punkt honoru postawiliśmy sobie tworzenie dobrej, wykwintnej kuchni,
opartej o świeże produkty. Dlatego jako pierwsi w
Szczecinie zaczęliśmy podawać świeże ryby, owoce morza i kalmary. Obecnie dwa razy w tygodniu
sprowadzamy od niemieckich dystrybutorów ryby,
owoce morza, mięso i warzywa - mówi Izabela
Szukiewicz, współwłaścicielka restauracji.
Dzisiaj w karcie dań Bohemy jest ponad 60 dań
kuchni śródziemnomorskiej i twórczo przeobrażonych smaków kuchni polskiej.
Hity, które przyciągają gości, to polędwica
wołowa pieczona w soli morskiej, spaghetti mare
monte z borowikami i owocami morza, śledzie
38
w curry oraz własnej produkcji włoski deser semifredo. Tradycją jest karta dnia i dużo dań z produktów sezonowych. Aktualnie są to zimowe potrawy
z kasztanami jadalnymi oraz warzywa korzenne,
np. w postaci rosti, czyli placka z grubo tartych
warzyw z imbirem, lub też carpaccio z buraka z
kozim serem.
Autorami tych specjałów jest zespół doświadczonych kucharzy pod kierownictwem Luciano
Chero - Peruwiańczyka, który swoje kulinarne
ostrogi zdobywał w najlepszych restauracjach Majorki, Sardynii, Wenecji, a wreszcie w Berlinie,
jako szef kuchni prestiżowej włoskiej restauracji
Malatesta przy Gendarmenmarkt. Stamtąd pięć lat
temu wrócił do Szczecina, gdzie zaczął szefować
kuchni w Bohemie.
Zachęcamy do nowości
Bohemę często odwiedzają szefowie i menedżerowie firm i instytucji - zarówno podczas imprez firmowych, jak i prywatnie. Czy szczeciński
biznes ceni dobrą kuchnię? Właściciele Bohemy
uważają, że tak.
- Świadomość naszych gości wzrasta. Kilka lat
temu zamawiali dania, które znali. W tej chwili
nie tylko chętnie próbują nowych dań, ale wręcz
wymagają od nas, abyśmy proponowali im nowe
rzeczy. Cieszymy się z tego, bo restaurację tworzą
goście. Zapraszamy ich więc do tego, żeby testowali nowe smaki i zamawiali dania, które są niestandardowe i wymagają sprowadzenia nietypowych surowców. Dzięki takiemu podejściu Bohema
cały czas będzie miejscem wyjątkowym i będzie się
rozwijać - przekonuje Izabela Szukiewicz.
Kuchnię Bohemy cenią też znane postacie
świata polityki, kultury i sportu. W restauracji gościli m.in. Leszek Miller, Bogdan Zdrojewski,
Jan Krzysztof Bielecki, Tomasz Karolak, Cezary Pazura, Jerzy Dudek i Mariusz Czerkawski.
Homary prosto z akwarium
Pytani o plany na kolejne pięć lat właściciele restauracji zwracają uwagę na coraz ściślejszą
współpracę z lokalnymi producentami żywności.
- Świeżą jagnięcinę, sery owcze i kozie oraz
warzywa sprowadzamy od producentów z naszego
województwa. Będziemy też mieli kozinę i kaczki
od lokalnych producentów - zapowiada Jarosław
Zdrojewski, współwłaściciel restauracji.
Marzeniem Izabeli Szukiewicz jest ustawienie
w restauracji akwarium z homarami, które będzie
można od ręki zamówić. Obecnie dania z homarów
można w Bohemie zamówić, ale z wyprzedzeniem.
- Po pięciu latach możemy powiedzieć, że naszym znakiem rozpoznawczym jest wysoka jakość,
w której tworzeniu pomagają nam nasi goście.
Chcemy, żeby to było nadal tradycją naszej restauracji - dodaje współwłaścicielka Bohemy.
mab
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
39
s t y l
i
m o d a
40
listopad - grudzień 2011
>> PATR ON:
>> PARTNERZY:
>> PATR ONI MEDIALNI:
Wszystkim naszym Klientom, Partnerom
i Sympatykom przesyłamy najlepsze
Życzenia Świąteczne i Noworoczne
Monika Stec, Andrzej Stec,
Ewa Pietkiewicz-Kamińska
i Katarzyna Dębowska
www.aspodroze.com
Biuro Podróży AS
ul. Piłsudskiego 13
70-460 Szczecin
listopad - grudzień 2011
Biuro czynne
pn. - pt.: 9.00-17.00
tel. 91 433 49 16
tel./fax 91 434 37 46
[email protected]
41
Aria na dwie ósemki
Fot. archiwum
m o d a
i
s t y l
W nowej operze
Połowa października stała się świętem szczecińskiej Opery. Z dwóch powodów: wystawienia
„Traviaty” Giuseppe Verdiego w międzynarodowej
obsadzie, a przede wszystkim oficjalnego otwarcia
tymczasowej siedziby Opery na Zamku w namiocie
przy ul. Energetyków.
Rozmach przedstawienia i muzyczny kunszt
wszystkich wykonawców „Traviaty” nie podlega żad-
42
nej dyskusji - Opera na Zamku odniosła sukces. Czy
jednak o sukcesie mogą mówić pomysłodawcy i konstruktorzy namiotu? Nie dane nam było uczestniczyć
w premierze, kiedy to wstrzymano ruch przy ul. Energetyków, by tramwaje i samochody nie zakłócały operowej sztuki. Wtorkowy spektakl, na którym byłam
dwa dni po premierze, niestety, zdominowały odgłosy
ulicy.
Dziś można stwierdzić, że kontrowersyjna i szeroko komentowana lokalizacja namiotu przy dwóch
głównych arteriach wylotowych z miasta, nie była
pomysłem dobrym. Na nic ekrany akustyczne, skoro
i tak dwie mijające się akurat „ósemki” potrafią zdominować nawet śpiew chóru, nie mówiąc o partiach solowych. Jak przeżywać dramat paryskiej kurtyzany Violetty i jej kochanka Alfreda, skoro w tle słychać uliczny
hałas? Nie sprzyja to przeżywaniu wielkiej sztuki.
Sama konstrukcja wzbudza pozytywne wrażenie.
Namiotowy obszerny hol w nowoczesnym stylu, minibarek, serwujący wino i drobne przekąski oraz sala na
sześćset miejsc były komplementowane przez szczecinian. Zresztą nie tylko - we wtorkowym przedstawieniu
uczestniczyło wielu gości zza Odry zapewne zwabionych dziełem Verdiego i gwiazdami z Deutsche Oper
w Berlinie.
(kel)
listopad - grudzień 2011
s t y l
Lektury „Świata Biznesu”
i
Szczeciński Peerel
listopad - grudzień 2011
z opowiadań lub wczesnego dzieciństwa, będzie to swoista lekcja historii o Szczecinie i o czasach, w których
przyszło żyć ich rodzicom. Dla pokolenia, które szmat
dorosłego życia spędziło w minionym ustroju, będzie
to też historia i to w miarę kompletna (imponuje to że
Marek Czasnojć był w tak wielu miejscach). Jedni będą
wspominać protesty polityczne, które wstrząsnęły naszym miastem. Ci, którzy mniej angażowali się w politykę - absurdy życia codziennego, które towarzyszyły
codziennej rzeczywistości. Inni z kolei w tych fotografiach odnajdą klimaty swojej młodości.
Dorzucę jednak trochę dziegciu do tej beczki miodu.
Album zawiera dużą liczbę fotografii - przesadnie dużą.
Umieszczenie niektórych z nich w albumie autor mógł
sobie podarować. Ta mnogość zdjęć utrudnia przebrnięcie przez cały album, tym bardziej że wydawca nie zadał sobie trudu dokonania podziału albumu na rozdziały
ze względu na tematykę lub uwzględniając chronologię.
Ale tak czy inaczej wydaje się, że album spełnił
swoje zadanie. Wielu szczecinian znajdzie w nim coś
dla siebie i umieści go w domowej biblioteczce.
(a)
m o d a
Pomysł albumu fotograficznego, który zawiera
syntetyczne spojrzenie na czasy PRL w portowym
Szczecinie, rodził się w kilku głowach. Pamiętam,
że sporym powodzeniem cieszył się kilka lat temu
na rynku wydawniczym album pn. „Szczecin w rodzinnych albumach”, przygotowany przez Janusza
Ławrynowicza, dziennikarza „Kuriera Szczecińskiego” i wydany przez oficynę Kurier Press. Wybrane fotografie pochodziły ze zbiorów czytelników
„Kuriera Szczecińskiego”. Kolejny projekt pojawił
się w głowie Piotra Zielińskiego, znanego szczecińskiego dziennikarza i literata.
Projekt podchwycił znany szczeciński fotoreporter
Marek Czasnojć, który właśnie przygotował album pt.
„Szczecin w czasach PRL”, który został wydany przez
oficynę „Zapol”.
Marek Czasnojć był żywym świadkiem tych czasów
i dokumentował jako fotoreporter okres PRL. Wiele
zresztą z zamieszczonych w albumie zdjęć nigdy nie ujrzało światła dziennego w tamtych okresie ze względu
na ograniczenia cenzury i lądowały w domowym archiwum autora.
Odbiór tego albumu będzie na pewno różnorodny. Dla najmłodszego pokolenia, które PRL zna tylko
43
Sport i biznes idą w parze
i
s t y l
Centrum na Modrej
Fot. mab
m o d a
„Świat Biznesu” rozmawia z Krzysztofem Bobalą i Bogdanem Mieżyńskim, właścicielami Bene Sport Centrum
- W lipcu otworzyliście największy w Szczecinie
prywatny ośrodek sportowy. Jakie dyscypliny można
w nim uprawiać?
Krzysztof Bobala: W ośrodku, który wybudowaliśmy od zera przy ul. Modrej 80 na 1,5 tys. mkw. powierzchni są trzy korty do squasha oraz boisko do siatkówki i koszykówki, zamiennie z trzema boiskami do
badmintona. Mamy stoły do tenisa stołowego oraz dwie
sale fitness. Proponujemy też treningi nordic walking.
- Czy ludzie biznesu w Szczecinie uprawiają sport?
Czym się kierują biznesmeni zaczynając treningi?
K.B.: Obserwujemy jedynie wybrane dyscypliny, ale
widzimy, że coraz więcej ludzi biznesu je uprawia. Widać
coraz więcej ludzi w siłowniach, na fitnessie i na kortach,
nie tylko w naszym ośrodku. Dużo zależy też od tego, kto
ma ile wolnego czasu.
Bogdan Mieżyński: Czym się kierują? Po pierwsze
modą na squasha, wykreowaną kiedyś w Warszawie,
Krakowie i Poznaniu. Tam powstawały korty squashowe i spotykali się tam ludzie biznesu, żeby pograć, ale i
porozmawiać. Po drugie ludzie spotykają się i jeden opowiada drugiemu, jakie to fajne dyscypliny. A gdy ci nowi
przychodzą do nas po raz pierwszy, przeważnie zostają.
K.B.: Jest też moda na sport i dbanie o zdrowie w
ogóle. Pokazują to akcje typu „Biegam, bo lubię”, które
stają się coraz bardziej popularne. Zachęcają też dobre
warunki, jakie stworzyliśmy - oświetlenie, dobry sprzęt,
fajne szatnie, gdzie jest ciepło, czysto, można wziąć
prysznic. Wszystko jest tu ustawione pod wymagającego, w tym biznesowego klienta.
- Rozmawiamy w kawiarni. Czyli w Bene Sport
Centrum można się z kimś spotkać nie tylko na korcie.
B.M.: Już sama architektura tego budynku sprawia,
że ludzie się tu spotykają nie tylko podczas gry. Wzdłuż
klatek do squasha są kanapy, więc ludzie siłą rzeczy siadają i rozmawiają. Na pierwszym piętrze jest Bene Sport
Cafe, gdzie można zjeść coś ciepłego, napić się bardzo
44
dobrej kawy. Można też wynająć kort do squasha, badmintona czy stół do tenisa stołowego, żeby po grze obejrzeć transmisję sportową na ekranie dużego telewizora
we wspólnym gronie, przy piwie.
K.B.: Mamy też salę konferencyjno-szkoleniową na
30-40 osób. Obsługujemy firmy w zakresie organizacji
imprez dla pracowników i klientów. Np. polski przedstawiciel przyjmował u nas swój norweski zarząd. Był
poczęstunek i spotkanie połączone z turniejem squasha
z nagrodami. Wszyscy byli zadowoleni.
Ośrodek służy kompleksowej obsłudze ludzi chcących uprawiać sport. Jest więc sauna i sklep ze sprzętem
i ubraniami sportowymi. Nie zapominajmy też o dwóch
salach fitness, w których są ciekawe zajęcia, co potwierdza wysoka frekwencja. Widzę, że panie przychodzą
i trenują często. Trudniej je natomiast przyciągnąć do kawiarni i baru.
- Czy sport to perspektywiczny biznes?
B.M.: Jeżeli chodzi o rozwój tego typu ośrodków,
to jest to trend, który utrzyma się dość długo. Jesteśmy
szóstym tego typu prywatnym ośrodkiem sportowym
w Polsce, a budują się kolejne. Porównajmy liczby:
w Niemczech jest 2400 klatek do squasha, a w Polsce
może 200. Aktywność fizyczna staje się modna.
K.B.: Sport na razie jest bardzo trudnym biznesem.
Potrzebne jest w nim myślenie menedżerskie. U nas pokutuje sposób myślenia wyniesiony ze związków sportowych. Patrząc biznesowo, trzeba też pamiętać, że na
usługach i przyjemnościach takich jak sport oszczędza
się najpierw w momentach kryzysu. Naszym atutem jest
mnogość dyscyplin, jakie oferujemy. Dzięki temu nie
musimy obawiać się konkurencji, np. ze strony klubów
squasha.
- Przedstawmy czytelnikom „Świata Biznesu”
twórców Bene Sport Centrum.
K.B.: Od 21 lat prowadzę agencję reklamową, a obecnie właściwie agencję marketingu sportowego Bono. Od
początku jestem organizatorem turnieju tenisowego Pekao Szczecin Open. W tym roku szefuję komitetowi organizacyjnemu ME w pływaniu w Szczecinie. Kocham
organizację imprez, szczególnie sportowych.
B.M.: Od 18 lat prowadzę firmę Bene, która produkuje sprzęt medyczny. Sport jest moją pasją od 40 lat - gram
w tenisa stołowego, badmintona, uprawiam racketlon.
- A jak wygląda wasz życiorys sportowy?
B.M.: Od 30 lat gramy razem w badmintona. Spotkaliśmy się przy okazji treningów w sekcji AZS na Politechnce Szczecińskiej. Jesteśmy partnerami deblowymi.
Siedem lat temu jako dwaj pierwsi Polacy pojechaliśmy
na turniej racketlona do Belgii i w zasadzie przywieźliśmy tę dyscyplinę do Polski. Racketlon to czwórbój
rakietowy - tenis stołowy, badminton, squash i tenis
ziemny. Mistrzostwa Polski w tej dyscyplinie odbyły się
niedawno w naszym centrum.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Michał Abkowicz
listopad - grudzień 2011
s t y l
Brydż na Uniwersytecie
listopad - grudzień 2011
Fot. archiwum
Po raz czwarty brydżyści z dużym stażem i amatorzy rywalizowali 12 listopada o puchar rektora
Uniwersytetu Szczecińskiego. Formuła tego turnieju polega na komputerowym kojarzeniu par składających się z jednego amatora i z jednego zawodnika o większym doświadczeniu. Jest to więc często
znakomita szansa dla początkującego brydżysty
zagrania z dobrym zawodnikiem.
Po sześciu godzinach zażartych rozgrywek w klasyfikacji końcowej triumfowała para Stanisław Charkot
- Marek Migacz. Charkot jest zawodnikiem z Kamienia Pomorskiego ze sporym doświadczeniem, zaś dla
Migacza, młodego przedsiębiorcy ze Szczecina był to
turniejowy debiut. Kolejne miejsca zajęły pary Hanna
Zembrzuska i Roman Bajera oraz Dominik Jarocik
i Marek Załucki. Najlepszym brydżystą wśród nauczycieli akademickich okazał się prof. Stefan Grzesiak z US, zaś wśród młodzieży uczącej się - student
Piotr Kalinowski z US i Bartosz Muszyński, uczeń
V LO w Szczecinie.
W turnieju niezwykle starannie zorganizowanym
w auli Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania
US przy ul. Mickiewicza uczestniczyło 58 par (116
zawodników). Wśród brydżystów sporo było przedsiębiorców, prawników, lekarzy, pracowników naukowych, ale także studentów i uczniów szkół średnich
i gimnazjalnych.
m o d a
i
Skojarzeni przez komputer
Takie niecodzienne rozgrywki przy zielonych stolikach były możliwe dzięki dr. Jackowi Batogowi, spiritus movens imprezy, oraz władzom WNEiZ US, Zachodniopomorskiemu Związkowi Brydża Sportowego
oraz klubu AZS US. Partnerami imprezy, którzy ufundowali puchary i nagrody dla uczestników turnieju byli
m.in.: Urząd Marszałkowski, Urząd Miejski w Szczecinie, Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście,
Euroafrica i hurtownia win Heba - Pol. (a)
45
Zawodowcy na binowskiej trawie
Fot. M. Abkowicz
m o d a
i
s t y l
Szczecin Open 2011
Amerykanin Peter Bronson wygrał turniej Floating Garden Szczecin Open 2011 z wynikiem 211
uderzeń po trzech rundach. Wyprzedził Mike’a
O’Briena i Jakuba Ossowskiego (obaj po 222 uderzenia).
Turniej Floating Garden Szczecin Open 2011 organizowany jest nieprzerwanie od 14 lat. Co roku silna
stawka zawodników z całego świata walczy o zwycięstwo i pulę nagród, która w tym roku wynosi 20 tys. zł.
Na starcie najstarszego, zawodowego turnieju golfowego w Polsce stanęło 34 zawodników.
W poprzednich latach triumfowali Peter Erofejeff z Finlandii, Szwed Michael Jonzon (triumfator
ubiegłorocznego turnieju z cyklu European Tour
Castello Masters Costa Azar), Amerykanin James
Bray i Norweg Paul Nilbrink.
W ramach tegorocznego Szczecin Open odbył
się też jednodniowy turniej Pro-Am. Jego ideą jest
wspólna gra amatorów z profesjonalistami. Formuła
ta zakłada grę mieszanych drużyn (jeden zawodowiec i trzech amatorów). Amatorzy mogą z bliska
podglądać grę mistrzów golfa i nabierać doświadczeń w grze z najlepszymi. Zwyciężyła drużyna w
składzie: Maks Sałuda (zawodowiec), Sylwester
Tutko, Rafał Zmysłowski, Michał Tutko.
W przyszłym roku odbędzie się jubileuszowa, 15.
edycja imprezy.
- To najstarszy turniej zawodowego golfa w Polsce. Chcemy uświetnić jubileusz i zaprosić jeszcze
lepszych graczy - mówi Sławomir Piński, dyrektor
klubu golfowego Binowo Park. - W tym celu potrzebne będą jednak większe środki i współpraca
ze sponsorami. Aby turniej cieszył się powodzeniem
wśród graczy europejskiej drugiej ligi zawodowego
golfa, pula nagród powinna wynosić 100 tys. zł.
mab
Na polu Amber Baltic
Media na dołkach
Fot. S. Gracz
Media Cup - turniej ludzi mediów, agencji reklamowych, rzeczników prasowych oraz ich rodzin rozegrany został 1 października w klubie Amber Baltic w
Kołczewie koło Międzyzdrojów.
Doświadczeni zawodnicy (w klubie Amber Baltic stawiło się ich 15) zagrali na 18-dołkowym polu golfowym.
Początkujący i mniej zaawansowani golfiści ćwiczyli w
46
tym czasie swoje umiejętności na Akademii Golfa pod
okiem Witolda Jabłońskiego, prezesa klubu Amber
Baltic, gospodarza turnieju. Fantastyczna „letnia” pogoda
pozwoliła cieszyć się wszystkim spacerem po dziewięciu
dołkach kołczewskiego pola. Następnie, na kolejną dziewiątkę, wyruszyło ośmioro zawodników z najlepszymi
wynikami. Reszta graczy pozostała na 19. dołku, gdzie
czekał na nich grill i pasujące do niego napoje.
Zwycięzcą turnieju (po dogrywce) okazał się Andrzej Zawadzki (Agencja Zet 7, magazyn „Golfista”).
Na drugim miejscu uplasował się Jarosław Dobrzyński
(TVP Info), a miejsce trzecie zajął Zbigniew Folta (wydawca magazynu „Golf”). W kategorii pań najlepiej zagrała Małgorzata Lipczyńska (studio graficzne Atelier).
Początki Media Cup sięgają drugiej połowy lat 90.
Turniej organizowany był co roku na polu golfowym w
Łukęcinie. Spiritus movens turnieju jest Włodzimierz
Abkowicz, wydawca magazynu „Świat Biznesu”,
a wcześniej prezes wydawnictwa Kurier Press.
Sponsorami Media Cup 2011 byli: PKS Gryfice,
„Kurier Szczeciński”, Polskie Radio Szczecin, TVP 3
info, „Gazeta Wyborcza”, Zapol, „Świat Biznesu”, Portal
Szczecinbiznes.pl, Agencja reklamowa Butterfly, Agencja reklamowa Studio Dao, Portal Golfmedia.pl, Magazyn „Golf”, Agencja ZET 7 i znany rysownik Henryk
Sawka.
SG
listopad - grudzień 2011
listopad - grudzień 2011
47
Zużycie paliwa 8,1 l/100 km, emisja CO2 – 214 g/km
Ty dbasz o tył,
a my o to, żebyś był do przodu
Jesteś do przodu, otrzymując:
• Pakiet Complete
– 2 lata bezkosztowej eksploatacji
• Silnik 313 CDI
– mocny i oszczędny
• Klimatyzację
• Autoalarm
• Atrakcyjną cenę 99 500 zł netto
Przedstawiamy limitowaną edycję Mercedesa Sprintera Service Complete, którego przez 2 lata możesz
eksploatować zupełnie bezkosztowo. Przez ten okres wszystkie przeglądy, naprawy i wymiany zużytych
części wykonamy bezpłatnie. Tylko teraz: najbardziej niezawodny samochód dostawczy według raportu
DEKRA, wyposażony w niezawodny i ekonomiczny silnik 313 CDI, klimatyzację, wzmocnione zawieszenie
i autoalarm – już za 99 500 zł netto.
Zapraszamy do salonów Mercedes-Benz.
48
listopad - grudzień 2011

Podobne dokumenty