Hiszpania otwarci ludzie, życie pełne energii i

Komentarze

Transkrypt

Hiszpania otwarci ludzie, życie pełne energii i
Nr 26/03/2015 czasopismo literackie jankowickiej podstawówki
SŁÓWKA
Czas na drugą porcję Hiszpanii. Mamy nadzieję, że polubicie ten kraj, a może uda się
wam go kiedyś zwiedzić. Zespół redakcyjny życzy wam tego
z całego serca.
Hiszpania
otwarci ludzie, życie pełne energii
i szczęścia 24 godziny na dobę
Hiszpanie umieją się bawić. Są amatorami dobrego jedzenia i muzyki. Spacerują ulicami do późnych
godzin wieczornych. Posiadają wrodzoną towarzyskość i wieczną ochotę
do uprzyjemniania sobie czasu i życia. Poświęcają tyle samo energii na
zabawę, ile na prace. Zazwyczaj swoje obowiązki podporządkują kontaktom
towarzyskim. Dla Hiszpanów najważniejsza jest rodzina i pueblo –
miasteczko lub wioska rodzinna. Hiszpanie są życzliwi, ufni wobec siebie,
bardzo rozmowni i zawsze chętni do pomocy.
Rozkład dnia mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego różni się od
spędzania czasu przez Polaków. Większość Hiszpanów zaczyna dzień
później ( ok. 9.00) i znacznie później (?) kładzie się spać. Życie
w Hiszpanii jest dość intensywne, zwłaszcza w ostatnie dni tygodnia, kiedy
duża liczba barów, restauracji i dyskotek działa do wczesnych godzin
rannych nie tylko w lecie, ale też w zimie.
Z powodu hiszpańskich upałów, nie tylko na południu, zachowuje się zwyczaj sjesty - zamykania sklepów
i urzędów w najgorętszych porach dnia. W wielu miejscach pracy jest przerwa obiadowa.
Hiszpanie zaczynają dzień od małego śniadania „el desayuno” w ulubionym barze. Jest to najczęściej filiżanka
kawy i „coś na przekąskę’’. Przy tej okazji często przegląda się codzienną prasę. Godziny posiłków nie są takie
same dla całego kraju. Jednak na ogół między godziną 13:00 a 15:30 je się „almuerzo”, czyli lunch. Między
20:30 a 23:30 kolację „la cena” (to właściwie w naszym rozumieniu obiad). W wielu lokalach posiłek ten
można zjeść nawet w godzinach rannych.
Hiszpania – przepyszna kuchnia
Kuchnia hiszpańska bazuje na specjalnościach regionalnych, przyrządzanych z produktów typowych dla
kuchni śródziemnomorskiej. Wykorzystuje się w niej między innymi wiele rodzajów ryb, owoców morza, a
także warzyw. Popularna jest oliwa z oliwek, które zbiera się w licznych gajach.
Charakterystyczne dla Hiszpanii są także podsuszane, pikantne wędliny oraz mięso jagnięce i królicze.
Każdy z regionów posiada swoje sztandarowe potrawy, niemniej jednak często można je spotkać w restauracjach
całej Hiszpanii. Jak chociażby:
WALENCJAŃSKA PAELLA potrawa jednogarnkowa na bazie ryżu i szafranu.
GAZPACHO – hiszpańska zupa, wywodząca się z Andaluzji. Nie wymaga gotowania
i jest podawana na zimno. Jeśli nie ma czasu na jej schłodzenie, można
dorzucić kostki lodu. Składa się zazwyczaj z surowych warzyw, octu i oliwy
z dodatkiem rozmoczonego chleba. Gazpacho andaluz - odmiana
andaluzyjska, jedna z popularniejszych, oparta na bardzo dojrzałych
i miękkich pomidorach z dodatkiem octu, oliwy, czosnku, papryki, zielonego ogórka i chleba.
TORTILLA ESPAÑOLA – nie ma nic wspólnego z dobrze nam znaną tortillą.
To bardzo kaloryczne danie, któremu najbliżej do omletu. Głównymi jego
składnikami są jajka połączone z pokrojonymi w plastry ziemniakami.
Całość podsmażana jest na oleju, najlepiej na głębokiej patelni. Można do niej
dodać cebulę lub ser żółty, a nawet różne rodzaje mięsa lub warzywa.
Tortillę podaje się jako danie główne lub hiszpańskie tapas.
A skoro o tapas mowa…
Tapa z hiszp. oznacza przykrywka, wieczko. TAPAS to niewielkie
przekąski podawane na ciepło lub na zimno. Przyjmują różne formy.
Od prostych przekąsek po bardziej skomplikowane dania. Przyrządza
się je z rozmaitych składników: warzyw, mięs, owoców morza, jajek
itp. W Kraju Basków tapas nazywane są pintxos od wbitych
w przekąski wykałaczek.
Tradycyjna kiełbasa hiszpańska robiona z wieprzowiny to CHORIZO. Przysmak ten jest łatwo rozpoznawalny
spośród innych specjałów kuchni hiszpańskiej dzięki swojemu mocnemu i charakterystycznemu zapachowi.
Natomiast
JAMÓN SERRANO
- szynka górska - to najbardziej popularny rodzaj szynki
w Hiszpanii.
Jest kulinarnym
symbolem Hiszpanii.
Można wręcz powiedzieć,
że nie ma Hiszpanii bez
jamón serrano.
A co na deser? Może bardzo popularny hiszpański przysmak?
FLAN - rodzaj kremu jajecznego, najczęściej o smaku karmelowym, który przygotowuje się w piekarniku.
Dosyć słodki.
ARROZ CON LECHE – ryż na mleku. Kremową konsystencję i bardzo aromatyczny smak cytryny i wanilii.
Słodkości w Hiszpanii odgrywają podobną rolę, co dania główne. Nie można się bez nich obejść.
A hiszpańskim deserom, i nie tylko im, naprawdę trudno się oprzeć!
O innych specjałach i ciekawostkach hiszpańskich już w kolejnym numerze „Słówek”.
Przed sprawdzianem
– Dużo czytaj.
- Wykonuj ćwiczenia ortograficzne i gramatyczne.
- Ćwicz krótkie formy wypowiedzi.
- Ćwicz umiejętność swobodnego wypowiadania własnych
sądów, opinii na różne tematy.
- Zawsze próbuj rozwiązać zadanie nawet, jeśli wydaje się
trudne.
- Poćwicz wykonywanie działań pisemnych.
- Wykonuj więcej zadań związanych z obliczeniami
procentowymi.
- Korzystaj z porad nauczycieli.
- Bądź aktywny na lekcjach.
Podczas sprawdzianu
– Czytaj uważnie polecenia.
- Pisz czarnym długopisem. Prace pisane ołówkiem nie są sprawdzane!
- Dbaj o staranność i estetykę zapisu.
- Czytaj uważnie, do końca i ze zrozumieniem.
- Odpowiadaj dokładnie na pytania.
- Pisz zdania pojedyncze rozwinięte zamiast złożonych.
- Dbaj o staranność zapisu działań matematycznych.
- Działania matematyczne przelicz dwa razy.
- Zapisuj każde działanie – każdy punkt może się przydać.
- Nie powtarzaj wyrazów w bliskim sąsiedztwie.
- Liczy się jakość a nie ilość napisanego tekstu.
- Sprawdź poprawność wyniku z warunkami zadania.
- Jeżeli zdążysz – przeczytaj raz jeszcze wypracowanie, dostaw brakujące
przecinki i popraw błędy.
- Rozwiązuj w pierwszej kolejności zadania łatwe – trudne pozostaw
na zakończenie.
- Systematycznie koduj (na karcie odpowiedzi) dobrze rozwiązane zadania.
- Skup się na zadaniach, pracuj intensywnie i pokaż wszystkim na co naprawdę
Cię stać. Demonstruj swoje umiejętności, jak najlepiej potrafisz.
Odpowiednie odżywianie może pomóc!
Ewa Kwaśny: Odpowiednia dieta w okresie przed egzaminem jest bardzo
ważna. Może nam pomóc, może też zaszkodzić.
Anna Majka: Może poważnie zaszkodzić. W trakcie nauki jesteśmy nastawieni
na myślenie, na pracę mózgu. Jeżeli będziemy się nieprawidłowo żywić, będziemy
ociężali, a będąc ociężałym, człowiek przestaje myśleć o nauce - zaczyna myśleć
o spaniu, a proces myślenia jest niestety zaburzony. Musimy pamiętać, że w trakcie
nauki najważniejsze jest regularne jedzenie, czyli regularne przyjmowanie małych porcji
lekkostrawnego jedzenia. To nie powinny być posiłki tłuste, ponieważ posiłek tłusty jest
ciężki i automatycznie powoduje, że gorzej nam się myśli.
W takim razie co jeść, a czego nie jeść, nie pić, żeby nie być sennym, ociężałym
w czasie nauki i później samego egzaminu?
Musimy pamiętać przede wszystkim o prawidłowych proporcjach w posiłkach.
Prawidłowa proporcja oznacza, że musi być odpowiednia porcja pieczywa i do tego
dodatek białkowy. Dodatek białkowy - jak sama nazwa mówi - jest dodatkiem, więc ma
go być odpowiednio mniej. Często osoby, które się uczą, zaburzają te proporcje. Biorą
troszeczkę mniej chleba, żeby broń Boże nie przytyć, i za dużo białka. Białko jest
ciężkostrawne, w związku z tym daje nam uczycie ciężkości, co automatycznie przekłada
się na gorszy proces myślenia. Pamiętajmy, że w prawidłowym żywieniu węglowodan,
czyli właśnie to pieczywo, jest dominujący w posiłku.
W takim razie jakie produkty w szczególny sposób pomagają nam w uczeniu
się? Wspomagają pamięć, koncentrację, pobudzają mózg?
Najbardziej wpływające na proces myślenia są zdecydowanie węglowodany, dlatego że
nasze mózgi jako paliwo spalają właśnie węglowodany. Osoby, które się nie odchudzają,
oczywiście wspomagają się często batonikami, jakimiś słodyczami i to jest jak
najbardziej prawidłowe. Natomiast jeżeli nie chcemy zbytnio przybrać na wadze
w trakcie nauki, to pamiętajmy, że jeżeli będziemy przyjmować regularne posiłki, często
odpowiednio mniejsze, zabezpieczymy się przed tyciem, a sprawimy, że w naszej krwi
będzie się utrzymywać stały poziom cukru, co zapewni optymalną pracę mózgu. Gdyby
ktoś chciał skorzystać z czegoś słodkiego, według mnie lepszą opcją będzie zjedzenie na
przykład czekoladki niż ciasta, które ma troszeczkę większą objętość. Porcja ciasta jest
bardziej sycąca, w związku z czym powoduje te negatywne skutki, jakimi są ociężałość,
senność i w konsekwencji - gorszy proces myślenia.
Przykładowe propozycje prawidłowego posiłku:
-
bułka kajzerka z dwoma plasterkami szynki i ketchupem lub plastrem pomidora
chleb pszenno-żytni, twarożek z jogurtem i szczypiorkiem
płatki z mlekiem, mały serek homogenizowany
pieczywo, jajecznica z jednego jajka
A jeśli chodzi o produkty, które nam pomogą? Na przykład orzechy?
Orzechy są fajne, bo przede wszystkim czynność gryzienia powoduje, że się
rozbudzamy. Wiadomo, że osoba, która się uczy, jest zawsze senna, jest po prostu
zmęczona. Jeżeli weźmiemy parę orzeszków czy parę migdałów, to mamy jakąś chwilkę
przyjemności, a sama czynność gryzienia spowoduje, że się rozbudzimy. Z drugiej
strony należy pamiętać, żeby nie przeholować, bo orzechy są ciężkostrawne. Jeżeli
zjemy ich za dużo, będziemy czuć się niekomfortowo, a w związku z tym nauka będzie
nieefektywna. Dlatego parę orzechów jest ok - ale nie garść.
Jakie jeszcze produkty mogą pomóc naszemu dziecku?
Całkiem fajnie działają czasami soczki. Bardzo podnoszą poziom cukru we krwi,
w związku z czym są paliwem dla mózgu, a jednocześnie działają orzeźwiająco (…).
Jaki sok, z jakich owoców będzie najlepszy?
To zależy już od upodobań dziecka. Możemy też dawać dziecku owoce, ale nie
w nadmiernych ilościach. Jeżeli dziecko zje kilogram jabłek, to wiadomo, że będzie się
czuło niekomfortowo. Mandarynka co jakiś czas zapewni ciągły dopływ glukozy
do organizmu.
A jak powinno wyglądać śniadanie w dniu egzaminu?
Przede wszystkim powinno być przyjęte - część dzieci nie je śniadań i walczy rano,
żeby nie zjeść. Wydaje mi się, że nie powinniśmy na siłę wmuszać dziecku jedzenia,
żeby go też nie stresować, ale można mu wytłumaczyć, że będzie po prostu lepiej
myślało. Czy to będzie kanapka, czy to będą płatki - węglowodan powinien być
przyjęty, bo poziom cukru we krwi będzie spadał już z tytułu stresu, a poza tym
dziecko musi jeszcze myśleć normalnie.
Przed egzaminem dziecko może też zjeść coś słodkiego. Przy czym mamy pieką często
ciasta, chcą zrobić dziecku przyjemność, ale zjedzenie przez dziecko kilku kawałków
ciasta byłoby niekorzystne, bo raz, że to jest bomba kaloryczna, a dwa, że daje uczucie
ociężałości i sytości, powoduje senność - w związku z tym dziecku nie będzie się
myślało lepiej, tylko gorzej. W nauce bardziej pomaga lekki głód, lekki niedosyt i lekka
adrenalina - wtedy się optymalnie myśli. Człowiek najedzony, przejedzony na pewno
myśli gorzej. Dlatego uważam, że lepiej dać dziecku małą czekoladkę niż dwa kawałki
ciasta, bo cukier podnosi skutecznie, a nie ma dużej objętości.
Nasze dziecko bardzo dużo pracowało, bardzo dużo się uczyło, tydzień przed
egzaminem nie spało - należy mu się też odrobina przyjemności. Co możemy
dać mu do jedzenia, żeby nabrało siły i równocześnie było zadowolone?
Młodzież bardzo lubi dania takie, powiedziałabym, typowe dla tych czasów. Na przykład
pizza będzie tu odpowiednim posiłkiem - jest prawidłowo zbudowana, da sytość,
a dziecko na pewno będzie się cieszyć. Pamiętajmy tylko o ilości - nie koło pizzy dla
dziecka, tylko jeden kawałek.
Trzeba po prostu ustalić z dzieckiem, na co by miało ochotę. Dzieci lubią często łazanki,
pierogi, naleśniki, więc jest to dla nas bardziej kłopotliwa sytuacja, bo te dania
przygotowuje się niestety dłużej, ale myślę, że warto - nasze dziecko teraz ostro
pracuje, trzeba mu pomóc.
za: http://www.rmf24.pl/raport-szostoklasisci/sprawdzian-fakty/news-jak-karmicdziecko-przed-sprawdzianem-6-klasisty-oto-rady-ek,nId,1363883#
Dla rozładowania atmosfery proponujemy dowcip o uczniach i nauczycielach.
- Proszę wymienić ptaka na literę a - prosi dzieci pani od biologii.
- A może to czyżyk? - zgłasza się Jasio.
Pani lekceważy go.
- Nie znacie? To może na literę b?
- Być może czyżyk? - wyrywa się znowu Jasiu.
Zdenerwowana pani wyrzuca
go za drzwi.
- Drogie dzieci, a może znacie
ptaszka na literę c?
Otwierają się drzwi, Jasio
wsuwa głowę.
- Czyżby czyżyk?
ZAKŁADKA SAMORZĄDOWA
Grzegorza Kasdepke
„Mam prawo!, czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka,
a nie macie kogo zapytać”.
Pamiętacie? To właśnie fragmenty tej książki pojawiały się w kilku numerach
„Słówek” w Zakładce Samorządowej. Przypominamy, że bohaterami tej lektury
są uczniowie wraz z opiekunem, którzy założyli Koło Teatralne. Krótkie opowiadania
nawiązują do Konwencji o Prawach Dziecka i przybliżają problematykę z nią związaną.
Zapraszamy do przeczytania kolejnego rozdziału.
Nowi
Jako autor tej książki powinienem pozostawać w cieniu, a nie co rusz pchać się
na jej karty – ale tym razem jestem tu na specjalne życzenie aktorów teatru
„Konewka”.
– Nie mógłbyś poprosić swego starego – powiedział Barył – żeby nam trochę pomógł
z wymyślaniem scenek? W końcu jest pisarzem.
– Nie wiem, czy mój stary lubi, jak się mówi do niego „stary” – powątpiewał Kacper.
– Poza tym on uważa, że lepiej zrobić coś samemu tak sobie niż nawet dobrze,
ale z pomocą dorosłych.
– O rany! – jęknął Barył. – Co za nudziarz!
- Psyyt !...– syknął Kacper.
Barył zamilkł i mimowolnie rozejrzał się dookoła. Obydwaj mieli teraz takie miny,
jakby spodziewali się, że siedzę pod którąś z ławek i ich podsłuchuję.
- Co jest?...- zapytał szeptem Barył.
- Lepiej uważać…- odszepnął Kacper. – Z moim tatą nigdy nic nie wiadomo. Niby nic
nie słyszy, a potem czytam o wszystkim w książce.
Co prawda, to prawda.
– To co robimy ? - zapytał w końcu Barył.
- Musimy wymyślić coś sami – odpowiedział Kacper. - Przynajmniej spróbujmy.
Jak nam nie będzie szło, to może wtedy tata trochę nam podpowie.
Barył westchnął i ruszył w milczeniu do świetlicy. Kacper szedł za nim ze zwieszoną
głową. Od dwóch dni teatr „Konewka” biedził się nad siódmym artykułem Konwencji
o Prawach Dziecka. Nic dziwnego. Kto nie wierzy, niech sam spróbuje wymyślić
zgrabną scenkę o tym, że ledwo jakieś dziecko przyjdzie na świat, zaraz zostaje
sporządzony akt jego urodzenia, żeby było wiadomo, jak dziecko ma na imię i jakie
jest jego obywatelstwo.
- Obywa – co? – zapytał pierwszoklasista Jaś.
- Obywatelstwo – westchnęła pani Ela. - Czyli przynależność do jakiegoś państwa.
W świetlicy zaległa cisza. Porozkładane wokół kukiełki patrzyły nieruchomo w sufit.
- Ja nazwę swoją Marysia - powiedziała nagle Emilka. -I narysuję akt urodzenia.
- A obytestwo? - zapytał Jaś.
- Obywatelstwo - poprawiła pani Ela.
- Wiadomo polskie –wzruszyła ramionami Emilka. -Bo jakie inne?
- Może teatralne? zaproponowała Urszulka.
- Nie ma takiego państwa jak Teatr - odpowiedziała Emilka. - A Polska jest, tak czy
nie?
Sprawa obywatelstwa wydawała się załatwiona. Za to wybrane przez Emilkę imię
bardzo zniesmaczyło Baryła.
– Co to za imię „Marysia”? – powiedział z pogardą. - Ja swoją kukiełkę nazwę Żarówa!
Albo Kondensator!
- Imię powinno być ładne - krzyknęła Emilka.
- Kondensator brzmi ładniej niż Marysia – odpalił Barył. Nie wiadomo, jak potoczyłby
się ten spór, gdyby nie interwencja pani Eli.
- Macie prawo nazwać swoje kukiełki jak chcecie – oświadczyła. - Ale oczywiście
nie tak, żeby je ośmieszać. Jest tyle sympatycznych imion…
- Polskie imiona są nudne – zdenerwował się Barył.
- Nieprawda - odpowiedziała pani Ela. -Nie są nudne, tylko znajome. A to nie to samo.
– Dobrze, znajome - zasapał Barył. -A ja bym wolał coś bardziej oryginalnego!
- Może coś wietnamskiego? -wtrącił Tuan. - Na przykład Bao?
Barył zamyślił się.
- To imię dla chłopca czy dziewczynki? – zapytał po chwili.
-Dla chłopca - powiedział Tuan.
-Może być – przyznał łaskawie Barył.- Brzmi prawie jak boa. Wąż boa, rozumiesz.
Ale przydałoby się jeszcze jakieś inne imię. Na przykład arabskie.
W tym momencie do świetlicy weszło dwoje śniadych, czarnowłosych dzieci –
chłopiec i dziewczynka. Barył popatrzył podejrzliwie wpierw na nie, a potem na
Kacpra.
– To dzieje się naprawdę? - zapytał. – Czy tylko w książce, którą pisze o nas twój tata?
– Nie mam pojęcia - wybełkotał Kacper. – Może ich uszczypniemy?
– Żadnego szczypania! – krzyknął czarnowłosy chłopiec. – Pani Elu , niech pani im
powie!
Pani Ela z trudem powstrzymała rwącego się do czynu Baryła.
– Słuchajcie - powiedziała. – To są nowi uczniowie naszej szkoły. Przyjechali prosto
z Palestyny. Poznajcie się…
- Khoulud – wpadła jej w słowo dziewczynka.
– I Tarek – przedstawił się chłopiec.
Barył zastrzygł uszami.
– Tarek? – powtórzył. – To brzmi prawie jak „Darek”. Ale oryginalniej. Dobre, może
być!...
– A jakie jest wasze …. – Jaś przybrał skupiony wyraz twarzy- …o…by..wa…tel…stwo?
– Podwójne, polsko – palestyńskie – odpowiedział Khoulud. – Nasza mama jest Polką,
a tata Palestyńczykiem.
– Można tak? – zdziwił się Jaś, patrząc pytająco na panią Elę.
– Można, można… - Pani Ela pokiwała głową. -Ale teraz, bardzo was proszę, dajmy już
spokój wszystkiemu, co nie jest związane z przedstawieniem. Musimy wreszcie coś
wymyślić.
– A może jednak… - jęknął Barył – poprosimy tatę Kacpra, żeby nam pomógł?
Przynajmniej przy tym jednym artykule? A sami zajmiemy się następnym,
łatwiejszym…?
Pani Ela spojrzała na Kacpra.
– Mogę spróbować – mruknął bez przekonania Kacper. - Ale jak znam tatę, to zaraz
zacznie tłumaczyć, że nie może, że właśnie pisze książkę, że coś tam…
Że coś tam – smarkacz! Przecież nie kłamię. Właśnie piszę książkę. Kiedy mam im
pomóc? Ledwo starcza mi czasu na złapanie oddechu między jednym a drugim
opowiadaniem. Na przykład teraz powinienem już skończyć, by zdążyć z następnym
tekstem. Kończę więc – do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
„Nie jesteś rzeczą ani numerem – od urodzenia masz prawo mieć swoje
imię, nazwisko oraz państwo, które o Ciebie zadba”
(Według art.7 Konwencji o Prawach Dziecka)
Zgodnie z obietnicą z numeru 21,
wracamy do tematu interpunkcji. Dziś przecinek.
Zgodnie z obietnicą z numeru 21. – interpunkcja.
Za: http://mala275.bloog.pl/id,342001573,title,ZNAKIINTERPUNKCYJNE,index.html?smoybbtticaid=614903
Nie tak dawno temu, w pewnej wiosce w Anglii, był sobie zając,
ale nie taki zwyczajny, ale magiczny. Zając, co roku, na Wielkanoc
przynosił mieszkańcom malowane jajka zwane pisankami.
Pewnego razu, gdy zając przygotowywał się do roznoszenia jajek,
spotkał myśliwego, który myślał, że to zwykłe zwierzątko. Strzelił
do niego i mocno zranił w łapkę. Zając uciekając, trafił do parku.
Tu znalazły go dzieci i wzięły do domu. Tam opatrzyły i nakarmiły
rannego. W noc poprzedzającą Wielkanoc, zwierzę wymknęło się.
Rankiem dzieci bardzo martwiły się, że zajączek uciekł. Po
śniadaniu poszły szukać jajek. Osłabiony zajączek nie zdążył
jeszcze ukryć wszystkich niespodzianek i został przyłapany przez
poszukiwaczy. Szaraczek poprosił dzieci, aby nie zdradzały jego
tajemnicy, a te obiecywały, że nikomu nie powiedzą. Zając wrócił
na łąkę, ale często odwiedzał dzieci, bo się z nimi zaprzyjaźnił.
Ta przyjaźń trwała nawet wtedy, gdy w roznoszeniu jajek zastąpił
go syn.
Krzysztof K. kl. IV c
Pewnego razu był sobie zajączek wielkanocny, który rozdawał
prezenty. Był miły, szary i puchaty. Dzieci kochały zajączka.
Kilka dni przed Wielkanocą szarak usłyszał rozmowę dwóch
mężczyzn, którzy planowali kradzież wszystkich prezentów. Małe
stworzonko zmartwiło się i posmutniało. Postanowiło,
że nie pozwoli zepsuć świąt.
Zajączek wpadł na pomysł, aby chować prezenty w niewidocznych
miejscach, krzakach, wysokiej trawie, w zagłębieniach. Postanowił
również dokładnie sprawdzać, czy niespodzianki są bezpieczne.
Jego działania okazały się
skuteczne. Żaden prezent
nie został skradziony.
Gdy skończył pracę, wrócił
do swojej norki bardzo
zadowolony i ucieszony.
Tak do dziś zajączek rozdaje
prezenty dzieciom chowając
je w krzakach i sprawdzając
czy są bezpieczne.
Weronika S. kl. IV c
Lechoń Jan
Wielkanoc
Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.
Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.
Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!".
Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem."
Spokojnych
Świąt
Zmartwychwstania
Pańskiego
przepełnionych
miłością i radością
życzy: Zespół
redakcyjny
Zespół redakcyjny: Aleksandra Niewelt, Elżbieta Naparstek.
PRZY REDAGOWANIU GAZETKI KORZYSTANO Z ZASOBÓW INTERNETU!

Podobne dokumenty