Czytaj książkę - Publikatornia.pl

Komentarze

Transkrypt

Czytaj książkę - Publikatornia.pl
14zł (0% VAT) ISSN 2080-6205
numer 03 luty / marzec 2010
nakład 2500 egzemplarzy / INDEKS 256544
03
k w iec ień - maj
2010
04zmysły
oprogramowanie, następnie open-source,
a wraz z nimi rozwiązanie prawne, które
pozwala twórcom udostępniać kod źródłowy pisanych przez siebie programów
do powszechnego użytku i modyfikacji.
Pierwszym warunkiem, który został postawiony użytkownikom, było umożliwienie każdej kolejnej osobie dotarcia do
pierwotnych twórców tak, by wiadomo
było, kto przyczynił się do powstania pro-
czości, postanow iliśmy napisać własne licencje. Pozwalają one na wolnych zasadach dzielić się przemyśleniami czy wręcz
dziełami tych, którzy naszym i Waszym
zdaniem mają do powiedzenia coś istotnego. Z czasem okazało się, że również osoby, które nie narzekają na brak możliwo ści prezentowania swojej twórczości, znalazły w TAKE ME miejsce dla siebie. Przyciągnęła ich idea, która może być zarówno
podziemnym kręgiem myśli Tylera Durdena, jak i różnorodnością punktów widze-
i na stronie internetowej. Dzięki MAKE ME
sami możecie stać się jednymi z twórców,
a dzieło, które służy Wam za inspiracje,
otrzymuje dodatkow y wymiar, ma szanse
żyć własnym życiem. Załóżmy na chwilę,
że teoria multiws zechświ atów Davida
Deutscha jest słuszna. Wtedy „uwolnione”
dzieło ma szanse stać się znaczącym, ewoluującym obiektem – zarówno ofiarą beznadziejnych pomysłów, jak również iskrą
do powstania arcydzieła, a w równoległych
wszechśw iatach powstanie nieskońc zona
gramu. Drugi z elementów nowator skiej
nia Rozmow y w Katedrze.
koncepcji mówił o zakazie ograniczania
w jakikolw iek sposób praw do wolnego
ilość wariacji na jego temat.
W temacie tego rodzaju licencji wcale nie
byliśmy pierwsi. Byliśmy jednak dość wy-
Niemniej jednak to Wy ocenicie naszą
oprogra mowania. Zatem, modyfikując
program i przekazując go kolejnej osobie,
należało przekaza ć jej nie mniej praw,
niż samemu się otrzymało. Nic zatem nie
było w stanie powstrzymać swobodnego
przepływu pomysłów i informacji, ponieważ niemożliwym było zachowanie programu tylko dla siebie lub jego sprzedaż
w jakiejkolwiek ograniczonej formie tak,
aby była ona zgodna z prawem.
Proste. Dzięki tym rozwiąza niom programy typu open-source, tworzone bez
ponoszenia znacznych nakładów finansowych, za to z dobrowolnym udziałem
osób z całego świata, zaczęły skutecznie konkurować z produkt ami wielkich
korporac ji. Dziś prawdopodobnie każdy
z nas ma na swoim komputerze oprogramowanie dostępne na wolnej licencji, jak
choćby OpenOffice czy Firefox.
Drugim elementem jest pomysł, który
nam, choć zastrzegamy sobie prawo do
błędu, wydał się dziecinnie prosty. Chodzi o przeniesienie założeń open-source do innych dziedzin , zwłaszcz a tych,
które w naszym mniemaniu najbardz iej
tego potrzebują. W ciągu kolejnych miesięcy coraz głośniej mówiono o potrzebie podjęcia tematyk i praw autorskich,
a ostatnie szwedzkie doświadczenia pokazują, że wiele osób wręcz domaga się
gruntownych zmian w ich postrzeganiu.
Coraz wyraźniej powraca pytanie, które
większość z nas zadawał a sobie wielokrotnie: Co złego jest w ściąganiu tych cholernych plików? Prawdopodobnie pewna
liczba użytkowników Internetu nie potrafi oprzeć się wrażeniu, że emule czy torrenty miały większy wpływ na ich rozumienie kultury niż czekanie do późnych
godzin nocnych w szlachet nym zamiarze obejrzenia ambitnego filmu w telewizji publicznej, czy bezskuteczne próby znalezienia w sklepach muzycznych
płyt niszowych wykonawców.
Wychodząc z założenia , że należy poszukać alternaty wy i otworzyć drogę wszystkim tym, których punkt widzenia i sposób
postrzegania warto poznać, często kierowani wspomnianymi już refleksjami dotyczącymi dostępu do szeroko pojętej twór-
bredni, a konstrukcja, którą postanow iliśmy stworzyć , wymaga ła precyzyjnego
określenia poszczególnych elementów
układan ki. Nie pozosta ło zatem nic innego, jak fascynac ję zjawiskiem opensource i marzenie o swobodnym dostępie
do bogactwa myśli, twórczej refleksji czy
różnorodności punktów widzenia innych
osób przekuć w dwie licencje, z którymi wielokrotnie zetkniec ie się czytając
TAKE ME . Umożliw iają one korzysta nie
z dzieł publikow anych w czasopiś mie
podobn ie jak open-so urce umożliw ia
korzystanie z narzędzi informat ycznych.
W kontekśc ie drukowanej wersji czasopisma nie uczynicie z nich jednak użytku. W tym właśnie celu uruchomiliśmy
stronę internetową, na której, po zalogowaniu, otrzymacie możliwość pobrania za darmo, nareszcie legalnie – pełnej
wersji czasopisma. Mając na dysku magazyn TAKE ME wystarcz y tylko kliknąć
pracę. My, dopiero w kontekśc ie Waszego odbioru TAKE ME, będziemy musieli
odpowiedzieć sobie na pytanie zadane
Mahoundowi przez Baala w Szatańskich
wersetach: Jakiego rodzaju ideą jesteś?
Wiadomo, że każde czasopismo i każda
idea jest dla ludzi. Po to jednak stworzyliśmy Fundację, by oczywiste było, że ten
się im za to szacunek i cokolwiek przyjdzie Wam robić z efektem ich twórczej
pracy – koniecznie pamiętajcie o umieszczeniu ich danych oraz adresu strony internetowej, z której pobraliście TAKE ME.
Same dzieła są zawsze darmowe. Licencje
zostały napisane tak, by nie można było
w żaden sposób ograniczyć tego, co twórcy
open-source nazwali wirusem copyleft. Pamiętajcie o tym, jeśli przyjdzie Wam ochota
udostępnić je kolejnym osobom. Licencja
TAKE ME pozwala Wam korzysta ć z dzieł
w sposób, który opisaliśmy powyżej . Licencja MAKE ME daje natomiast dodatkowo
możliwość twórczej modyfikacji treści, jaka
prezentowana jest w naszym czasopiśmie
demand thoroug h changes in perception of copyrights. More and more often
a question comes back, question which
many of us asked many times: What is
so bad about downloading these bloody
files? Probably a similar number of Internet users cannot resist an impress ion,
that emule or torrent had bigger impact
on their way of perceiving culture than
waiting long in the night to watch a good
movie in public television, or pointless
attempts to find in a music store albums
of noncommercial artists.
Yes, you wanted no harm, and sure, the
Instead of an absoluti on, we offer you
a solution, followed in the past, served
W tej przestrzeni jesteście co najmniej
Czytelnikami, tak jak poza nią wszyscy
jesteśmy często targetem . Znajdziecie tu
tyle samo prostej formy i czystej energii,
co dymu z papierosów i zawrotu głowy po
wypiciu jednej kawy za dużo. Ze swojej
strony możemy Wam obiecać, że dokonując każdego trudnego wyboru uszanujemy
in a new form, and the extent of its success depends only on you.
Assumin g that it is worth looking for
an alternative, and open a new way to all
of those, whose point of view and way
of perceiving is worth knowing , led by
already mentioned reflection regarding
access to creation , we have decided to
Waszą inteligencję, nawet jeśli nie zawsze
write our own licenses.
weźmiemy pod uwagę Wasz gust. 
To make our project functional, we started
Dzieła, tak jak obiecaliśmy, w zdecydo wanej większości są uwolnione i, rzecz
przed Wami TAKE ME.
stywane przez Was materiał y biorą dobrowoln y udział w przedsię wzięciu ,
które ma służyć nam wszystkim. Należy
about the need to bring up the matter
of copyr ights, and the latest Swedish
experie nce shows that many people
którą przynosi nam i może przynieść Wam
ta wolna przestrzeń, którą jest TAKE ME.
stania z niego w szerokim zakresie. Jeśli,
dla przykładu, chcecie wkleić tekst na
dwadzieścia – możecie. Pamiętajcie tylko, że osoby, które stworzył y wykorzy -
in our opinion need it the most. Over
the next few months many voices rose
temptation was too strong.
towej wersji czasopisma.
strację przedrukować na koszulkach kupionych za dwa złote, by sprzedać je za
to other fields, especially to those, that
magazyn powstaje z pasji i dla radości,
w zdjęcie, ilustrację czy tekst, który Was
zainteresował, by nabyć prawa do korzy-
swoim blogu, zdjęcie umieścić na organizowanej przez siebie wystawie, a ilu-
Our idea is childishly simple. It is about
transfering the open-source guidelines
jasna, dostępne są za darmo w interneSzanowni Czytelnicy,
Inspirującej lektury!
a website, where, after loging in, you have
possibili ty to downloa d, legally at last,
full version of our magazin e. Having
on your disc TAKE ME magazine, you only
have to make one click on any picture,
illustration or text to get access to use it
Fundacja Twórcy Możliwości
to a wide extent – remember to place authors’ data and the address of the website
TAKE ME
from which you downloaded TAKE ME.
The works themselves are always free.
Opportunities Creators Foundat ion
In the beginning it was free software, then
open-source, and together with it came
a legal solution, which allows authors to
make a code of their programs accessible
for public usage and modification. First
condition imposed on the users was to
make it possible for every next person
to reach the original authors, so that it
is known who contribu ted to creating
the program . Second element of this innovative concept tells about prohibiting
limitating rights to free software in any
way. Therefore, when modifying the program, and passing it to another person, it
was essential to give this person as many
rights as we ourselves received. This way
nothing could stop the easy flow of ideas
The licenses have been written in a way
that bans limiting, what authors called
copyleft virus. Remember that when you
feel like passing it to someone else. TAKE
ME license allows you to use the works
we described above. Whereas MAKEME
license gives you additional possibili ty
of creative modification of their context.
This way you become one of authors, and
the work gains a new dimension, it has
a chance to live its own life.
Let’s assume that David Deutsch’s multiuniverse theory is right. Than, 'liberated'
work has a chance to become meaning ful, evolving object – victim of hopeless
ideas, as well as a sparkle for creating
a master piece, and in the paralel universes an infinite number of variations
and informat ion, because it was impossible to keep the program or sell it in any
will be created.
limited form, so that it is legal.
TAKE ME Team
03
TAKE ME Fundacja Twórcy Możliwości
Na początku było free software – wolne
Wstęp / instrukcja obsługi
Wszystko na wyciągnięcie ręki 06
Warzywo
ilustrowany projekt formacji DBWT
Digital Evil
designerskie wirusy
07
Mieszkać w mieście, cz. I
o hasłodokluczach na zamkniętych osiedlach 28
Plopp
formowanie pod wysokim ciśnieniem
08
Spot.light
on the SPOT.
31
Socjalistyczny kapitalizm w design’ie
rozmowa z Angusem Hylandem ENG 10
Od miejsc do nie-miejsc
o przestrzeni miejskiej ENG 32
Bartek Piekarniak
prezentacja prac
18
SHOWME02 / Stara Drukarnia
relacja z drugiej imprezy TAKE ME
34
Z kątem prostym im do twarzy
Flacky Combination ENG 22
Licencje na zabijanie
prawne aspekty pobierania plików
36
Wydawca / Publisher
Fundacja Twórcy Możliwości
ul. Garncarska 9
61-817 Poznań PL
KRS 0000331174
[email protected]
BZ WBK Oddział I w Poznaniu
04 1090 1463 0000 0001 1212 1289
Redakcja zastrzega sobie prawo
do dokonywania skrótów, zmian
stylistycznych i opatrywania
nowymi tytułami materiałów
nadesłanych do druku oraz nie
ponosi odpowiedzialności za treść
zamieszczonych reklam i ogłoszeń.
Nie wszystkie publikowane
materiały odzwierciedlają
poglądy redakcji oraz osób
współpracujących.
redaktor naczelny
/ editor in chief
Michał Gołaś
[email protected]
dyrektor kreatywny
/ creative director
Dominik Fórmanowicz
[email protected]
Redakcja / Editorial office
[email protected]
readme
Marta Molińska
Dominik Fórmanowicz
Bartosz Siekacz
Alina Kubiak
[email protected]
aroundme
Jerzy Woźniak
Paweł Garus
[email protected]
drawme
Marcel Dębczyński
Dawid Kwiatkowski
[email protected]
sculptme
Michał Suchora
[email protected]
shootme / dressme
Igor Drozdowski
[email protected]
dressme / Mediolan, Londyn
Darien Mynarski
[email protected]
museme
[email protected]
Magda Howorska
[email protected]
Adrian Kaniewski
konsultacje prawne
/ legal advice
Marcin Barański, Maciej Burger
skład i projekt graficzny
/ graphic design, typesetting
and formating
redakcja TAKE ME
[email protected]
współpraca / cooperation
Olga Bittner, Ania Demidowicz, Alina
Kubiak, Ewa Obrębowska, Paulina
Chwirot, Bartek Miś, Anita Wasik,
Ola Binas, Agnieszka Skwierczyńska,
Bartosz Grubich, Małgorzata Opala,
Milena Kowalska
korekta / proof-reading
Marta Molińska
tłumaczenia / translations
Urszula Skowrońska
English corrections for the
Kasia Struss interview
Zygmunt Nowak-Soliński
reklama / advertisement
[email protected]
www
Maksymilian Wencelis
[email protected]
24
dtp
Janusz Lisiecki / VERGO Studio
[email protected]
druk / printing
Edica S.A.
www.edica.pl
nakład / circulation
2500
okładka / cover
foto: Igor Drozdowski
modelka: Joanna Nowak
makijaż: Dorota Hayto
fryzura: Bartosz Hayto
kolekcja: Royal Collection
/ we wnętrzu Starej Drukarni
/ inside the Old Printing House
Poznań
motyw przewodni
/ graphic leitmotif
Bartek Piekarniak
Uroczysko
bohaterowie „papierowych kół”
38
ROMANCE f/5.6
edytorial Igora Drozdowskiego
56
Kolory i twarze
rozmowa z malarką Kamą Kuik
39
Jakość czy jakoś
Trochę o życiu, trochę o muzyce
68
Kwestia proporcji
twórczość Jerzego Goliszewskiego
42
Artysta nie jest dzieckiem we mgle
rozmowa z Gabą Kulką ENG 69
Zawsze mierzyć wysoko
fotografie i rozmowa z Kasią Struss ENG 44
Baby, you’ve got me fuckin’ crazy
rozmowa z zespołem Juice
74
Dziwna, bardzo interesująca więź
jedna sesja, trzy punkty widzenia
53
Yourspace
w sieci talentu ENG 75
Sądy i przesądy w Internecie
czy Polański lubi Pudelka?
54
Wicked
Rzucając wyzwanie grawitacji ENG 82
Wszystko o nas bez nas
współczesnym bohaterem literackim być ENG 110
Być jak szyba
rozmowa z Jerzym Kozłowskim ENG 113
Koty w cudzej kołysce
felieton
116
Taniec anioła czy kod Sykstyny
w poszukiwaniu źródła gestu
118
Co to jest medium?
wątpliwa kariera pojęcia
121
123
Branded 4 life
fotografie Marcina Twardowskiego
84
Mała Polska
fotoreportaż Janusza Lisieckiego z Penrhos
In Grid
foto edytorial Mateusza Jerzyka
92
Mieszkać w mieście, cz. II
o hasłodokluczach w zamkniętych osiedlach 126
Jestem człowiekiem mainstreamu
rozmowa z Tomaszem Bagińskim ENG 100
Laserowy Radek
według StarFila
130
WRONa zachęci dzieci do pytań
stan wojenny według Jakuba Jabłońskiego
104
Kontakty
do twórców
131
Przystanek na trasie proces
twórczych poszukiwań cześć pierwsza
107
Statek kosmiczny
punkt widzenia Maćka Kurka
114, 115
from
me
Wszystko
na wyciągnięcie ręki
Michał Gołaś
twierając trzeci numer TAKE ME, warto
subtelny symbol tego, że jako Redakcja nie jesteśmy
na chwilę zatrzymać się przy tym, co
jeszcze spójni i wszystko ulega ciągłym zmianom.
już za nami. Zacznę więc od imprezy
Cały czas wzajemnie się docieramy, co, oprócz przy-
SHOWME02 – wielu z Was mogło się osobiście
jemnej dawki adrenaliny, dostarcza coraz lepszych
przekonać, że okazała się naprawdę udana. Za-
pomysłów na kolejne numery. Na pewno nie jeste-
pominamy w tym miejscu o poczynionych przy-
śmy redakcją spójną wewnętrznie i ta różnorodność
gotowaniach i trudnościach, bo ostatecznie liczy
jest siłą magazynu, do której przekonujemy kolej-
się tylko efekt. Zaryzykuję więc stwierdzenie,
ne osoby – zarówno Twórców, jak i Czytelników. Któ-
że SHOWME02 przeszła do naszej małej historii
regoś długiego wieczora w redakcji Dominik stwier-
jako bardzo udany eksperyment: połączenie in-
dził, że nieprzypadkowo trzy pierwsze numery TAKE
terdyscyplinarnego, artystycznego wydarzenia
ME mają takie, a nie inne tematy przewodnie. Toż-
z regularną imprezą.
samość – gdyż my, jako pismo, próbowaliśmy, czym
Gdy zobaczyłem wypełnioną ludźmi i obra-
jest ona w naszym przypadku; Przestrzeń, ponieważ
zami przestrzeń Starej Drukarnii wiedziałem,
szukaliśmy dla siebie miejsca zarówno na półkach
że to będzie wydarzenie miesiąca w Poznaniu
jak i w specyficznej niszy jaką jest promocja mło-
– podobno miałem rację! Udało się to dzięki
dych twórców. Wiele ciekawych, twórczych osób
ludziom, którzy tę imprezę stworzyli: DJ'om,
oraz my sami znale liśmy się w nowej rzeczywisto-
VJ'om, architektom z modeliny, LOWBUDGET,
ści, która coraz bardziej definiuje nas, nasze działa-
skłaniają do głębszej refleksji. Chcielibyśmy dą-
spółce PRODESIGN, czyli właścicielom Dru-
nia i naszą najbliższą przyszłość.
żyć do tego, aby pozostać czujni, wychwytywać
karni i wielu innym ludziom. W imieniu moim
Proces. Skojarzenia, które wywołuje to słowo w na-
wszelkie przejawy ludzkiej kreatywności, któ-
i całej Redakcji: serdecznie dziękuję!
szym redakcyjnym mniemaniu są tak szerokie,
re warte są pokazania szerszemu gremium – na-
Tych, których zabrakło na imprezie, zapraszam
jak zakres tematyczny, estetyczny i osobowy tre-
szym subiektywnym mimo wszystko zdaniem.
do obejrzenia relacji z SHOWME02, może choć
ści prezentowanych w tym numerze. Jestem prze-
Numer przepełniony jest wywiadami, które, jak
namiastkę tego klimatu udało nam się pokazać
konany, że to najbardziej różnorodna z pierw-
mamy nadzieję, zainspirują wielu młodych twór-
na papierze. Więcej oczywiście na facebook'u.
szych trzech odsłon TAKE ME. Mam też nadzie-
ców, związanych zarówno z muzyką, fotografią
Drodzy Czytelnicy, wszystko wskazuje na to, że
ję, że oczywistym jest dla wszystkich, że nie bę-
czy modą jak i designem czy architekturą.
chyba rozwijamy skrzydła, jednak wiele się przy
dziemy skupiać się tylko i wyłącznie na proce-
Na pytanie Skąd macie wywiady z Angusem Hy-
tym uczymy. Marginesy, które, jak widać, nie
sie twórczym czy procesie w sensie prawnym.
landem, Kasią Struss, Gabą Kulką i Tomaszem Ba-
są do końca proste, prezentowane treści nie-
Procesy można obserwować wszędzie, a ponie-
gińskim?, które coraz częściej zdarza nam się sły-
co przekręcone – właściwie nie wiadomo, czy to
waż TAKE ME to „życiowy” magazyn – porusza-
szeć, po prostu wzruszamy ramionami i dalej ro-
celowy zabieg, czy błąd w druku – wszystko to
my sprawy lekkie i przyjemne oraz takie, które
bimy swoje.
make LMM upoważnia Użytkowników w możliwe
me
szeroki sposób do korzystania z Dzieła, przy
czym przez korzystanie rozumie się m.in. dowolne
czym przez korzystanie rozumie się m.in. dowolne
przedrukowywanie, kopiowanie, rozpowszechnianie
przedrukowywanie, kopiowanie, rozpowszechnianie
z możliwością czerpania z tego korzyści majątko-
z możliwością czerpania z tego korzyści majątkowych,
wych, bez konieczności dodatkowego zezwolenia
bez konieczności uzyskania dodatkowego zezwolenia
Twórcy.
6
take LTM upoważnia Użytkowników w możliwe
me
szeroki sposób do korzystania z Dzieła, przy
LMM udziela Użytkownikom prawa do
Twórcy.
LTM nie zezwala na dokonywanie jakichkol-
dokonywania w Dziele dowolnych zmian i modyfika-
wiek modyfikacji bez wyraźnej zgody Twórcy.
cji bez dodatkowego zezwolenia Twórcy.
W przypadku jakiegokolwiek korzystania z Dzieła,
W przy-
padku jakiegokolwiek korzystania z Dzieła, imię
imię i nazwisko twórcy lub też jego pseudonim, razem
i nazwisko twórcy, lub też jego pseudonim, razem
z symbolem LTM i adresem strony internetowej
z symbolem LMM i adresem strony internetowej
TAKEME, będzie uwidoczniony w taki sposób, aby
TAKEME będzie uwidoczniony w taki sposób, aby
każdy mógł dotrzeć przez stronę TAKEME do Twórcy
każdy mógł dotrzeć przez stronę TAKEME do Twórcy
Dzieła (identyfikacja Dzieła; www.take-me.pl LTM Imię
Dzieła.
Nazwisko)
Użytkownik może udzielić innym osobom
Użytkownik może udzielić innym osobom
dokładnie tyle samo praw do Dzieła i na takich
dokładnie tyle samo praw do Dzieła i na takich
samych warunkach na jakich otrzymał je od Twórcy.
samych warunkach na jakich otrzymał je od Twórcy.
1.
Maj 2007: Design Mai w Berlinie – projekt
Virus Shop / Digital Evil:
¬ zaprojek towałyśmy zestaw atrakcyjnie
opakowanych shape CD zawierajacych najgorsze
wirusy komputerowe. Całość prezentujemy jako
Virus Shop w myśl głównej zasady konsumpcjonizmu: „Dobre opakowanie sprzeda wszystko”.
Wpisujemy się w ten sposób w temat targów:
Niemożliwości komputerowe. Na wystaw ie prezentujemy modele wycięte laserem . Zainteresowanie duże – każdy ma ochotę kupić wirusa!
¬ z całego zestawu najwięk szym zainteresowaniem cieszy się wirus BRAIN (zapisany na
płycie CD o kształcie dyskietki) to „daje nam do
myślenia”.
Na kolejne targi jedziemy już na…
2.
Designboom Mart na Tokyo Designers
Week / 100% design:
¬ Płyta, „oczyszc zona” z niebezpiecznej
zawartości, zostaje wytłoczona w Izraelu (produkcja tańsza niż w Polsce), gdzie stacjonuje jedna
z bab – Klement yna,
¬ sprzedaż bezpośrednia podczas targów – bardzo
duże zainteresowanie klientów indywidualnych na
targach, mimo że płyty nie działają na Mac'ach,
¬ pierwsze propozycje od dystrybutorów japońskich – nic z nich nie wychodzi ze względu na problem z Mac’ami, bo Japończ ycy używają głównie
tych komputerów,
¬ opakowanie – przygotowane na targi okazuje się
nieprakt ycze, drogie i kłopotliwe w składaniu. Zmieniamy je na proste, przezroc zyste torebki- koperty.
Trzeci numer TAKE ME, poświęcony wszelkiego rodzaju procesom, zaczynamy od
tematu tyleż kontrowersyjnego, co instynktownie dającego się lubić.
Wirusy komputerowe, przycz yna jakże
wielu łez i formatowań, wracają w wersji
nieco bardzie j oswojonej, aczkolwiek nie
mniej niebezpiecznej.
Baba Akcja sprzedają nam to, czego wszyscy się boimy. A my to kupujemy.
Hipokryzja i czarny humor twórców czy
trafna ironia i oswajanie współc zesnych
zagrożeń?
Możliwe, że żadne z powyższych. Może
po prostu unikatowy gadżet.
Oceńcie sami.
3.
4.
5.
Dzięki płytom zostajemy zaproszone
na targi do Seulu i Wiedniu – jadą
same płyty.
Sprzedaż płytek przez internet , na
designboom shop oraz w innych skle-
pach internetowych; babowa manu-
faktura: same pakujemy i wysyłamy.
Pierwsz y 1000 sprzedany! Produkujemy następny 1000 (minimalna
wielkość zamówienia); sprawdzamy
możliwości produkcji na Tajwanie, ale samemu
trudno się do tego zabrać.
draw
me
Digital evil
Baba Akcja
6.
7.
8.
9.
Luty 2009: płyty jadą na Targi Ambiente we
Frankfurcie – zostają pozytywnie ocenione
przez dystrybutorow z różnych stron świata.
Oddajemy płyty na licencji na kilka lat
firmie Monkey Business .
Pierwsza duża produkcja 10 000 sztuk
trafia z Chin prosto do sklepów w Europie
i USA (na razie nie w Polsce).
W międzyc zasie, jeden z projektów
– Floppy CD, był bohaterem arty-
kułów i blogów w mediach całego
świata, potwierdzając, że nasz miniprojekt
zaskakuje i daje się lubić.
7
draw
me
Plopp
formowanie pod wysokim ciśnieniem
Oskar Zięta
8
Plopp to zaskakujący formą stołek, zaprojektowany przez Oskara Ziętę, który w Instytucie ETH
w Zurychu oraz we własnym laboratorium badawczo-rozwojowym Zieta Prozessdesign prowadzi
badania nad nowymi metodami wykorzystania blach i innowacyjnymi procesami produkcji dla
designu i konstrukcji.
Unikatowa forma Ploppa jest efektem prowadzonych przez Ziętę badań dotyczących innowacyjnych
metod stabilizacji blachy – tak, żeby z cienkiego i taniego materiału, przy jak najmniejszym wykorzystaniu energii i czasu, można było wyprodukować trwały i pełnowartościowy obiekt 3d.
Nazwa technologii, w której wyprodukowany został Plopp, to FIDU (deformacja ciśnieniem wewnętrznym). FIDU umożliwia zdefiniowanie pełnego kształtu docelowej bryły trójwymiarowej na etapie jej
dwuwymiarowej obróbki. Bryła trójwymiarowa w technologii FIDU powstaje przez napompowanie pod
wysokim ciśnieniem dwóch zespawanych ze sobą po obrysach blach. Dzięki temu omijanych jest wiele
kroków obróbki 3d, co pozwala oszczędzić czas, energię i odpad materiału, a dzięki wykorzystaniu
cienkich blach do stworzenia bryły 3d, zminimalizowana jest również ilość materiału wyjściowego.
Wygląd Ploppa jest tak unikatowy dla designu ze stali, bo technologia FIDU daje również nowe możliwości formowania kształtów – tworzony przy jej użyciu obiekt deformuje się w trójwymiarze.
Plopp, tak jak każdy produkt zaprojektowany przez Oskara Ziętę i Zieta Prozessdesign, to efekt badań nad kontrolą formowania brył produkowanych w innowacyjnych technologiach, w tym w FIDU.
Dlatego też proces powstawania ostatecznego produktu był bardzo złożony. W trakcie całego
procesu zmienianych i sprawdzanych było wiele parametrów: żeby stołek dobrze się formował
i równomiernie pompował; testowane były różne materiały – blacha stalowa, miedziana, aluminiowa, ocynkowana, nierdzewna.
Bardzo ważne były również testy wytrzymałościowe, które udowodniły, że Plopp jest pełnowartościowym, trwałym meblem. Praca nad produktem wymagała ciągłej wymiany informacji między badaczami na ETH i projektantami a producentami. Udało się to uzyskać dzięki otwarciu przez Oskara
Ziętę własnej firmy produkcyjnej Steelwerk Polska w Zielonej Górze.
Ciągłe udoskonalanie przyniosło w końcu efekt w postaci całej rodziny stołków o różnych
wysokościach, których forma jest zaskakująca, ale w pełni kontrolowalna i przewidywalna, a ich
produkcja jest seryjna.
9
tell
me
Socjalistyczny
kapitalizm
w designie
Z Angusem Hylandem
z londyńskiego PENTAGRAMu
rozmawiał Marcel Dębczyński
ak zacząć? Łatwe pytania na początek czy mam je zostawić na koniec?
Widziałem ostatnio krótki film o Pentagram…
Niech będą trudne, będę mieć to za sobą…
To jest jakiś film o Pentagram?
Jak zaczynasz proces tworzenia projektów? Czy odbywa się to na za-
Jest i nawet w nim występujesz. Paula Scher (jedna z partnerek, przyp.
sadzie burzy mózgów z innymi projektantami, czy może sam siadasz
red.) opisywała w nim Pentagram jako firmę posiadającą socjalistycz-
do biurka i zaczynasz kontemplować?
no-kapitalistyczny model funkcjonowania.
Co za okropne pytanie na początek! (śmiech)
Intersujące… słyszeć to od Amerykanki. Ale… tak! Pomiędzy partnerami istnieje równość, a struktura jest dosyć płaska. W pewnym sensie jest to rze-
Uprzedzałem. To może zacznijmy inaczej. Opowiedz najpierw o Pen-
mieślniczy system praktyk, ponieważ wszyscy prowadzimy swoje drużyny
tagram, a później wrócimy do tego pytania.
młodych projektantów, pomiędzy pięcioro a siedmioro w każdym teamie
OK, zaczynam: Pentagram jest multidyscyplinarną agencją designer-
plus kilku managerów projektów. Można więc powiedzieć, że Pentagram
ską. Generalnie w dwóch dużych studiach – w Londynie i w Nowym Jor-
jest jak 16 złączonych stołów kuchennych. Jest to praca w małych grupach,
ku – oraz paru mniejszych jak Berlin, San Francisco i Austin w Texasie.
lecz te małe grupy są połączone w jedną, dużą strukturę, w której wszyst-
Nie zajmujemy się więc tylko graphic design’em, ale obejmujemy także
ko jest wspólne.
industrial design, wnętrza i product design, a także wszystkie elementy graphic design: od opakowań poprzez logo i znaki, tożsamość korpo-
Wszystko łącznie z zyskiem, jak słyszałem. Czy to prawda, że cały zysk
racyjną do wydawnictwa… jesteśmy więc agencją, która nie zajmuje się
jest dzielony równomiernie pomiędzy partnerów?
jedną dyscypliną, co jest dość niespotykane. Istniejemy od 1972. Ge-
Jak tort urodzinowy na równe kawałki… nie ma starszego lub młodszego
nezą Pentagramu było połączenie trzech dyscyplin, które utworzyły
partnera.
jedną agencję w Londynie. Była to architektura, industrial design i gra-
10
phic design. Jesteśmy także wyjątkowi w sensie struktury. Chodzi tu
I jak na razie nikt nie wnosił sprzeciwu?
o zasady, którymi kieruje się Pentagram. Wszyscy partnerzy są prak-
Chodzi o pieniądze? Nie. Jest to wpisane w konstrukcję Pentagram. Wywo-
tykującymi projektantami w różnych dyscyplinach, nie mamy manage-
dzi się to z początków powstawania agencji kiedy trzy duże, rozwinięte biz-
ra, nie mamy dyrektorów finansowych, mamy więc tylko 16 partnerów.
nesy łączyły się w jeden. Założyciele musieli wymyślić jakiś sposób, me-
Uprawiamy pewnego rodzaju demokrację, taki okrągły stół.
chanizm, aby mogli razem pracować, więc najłatwiejszym rowiązaniem było
równe, proste podzielenie się zyskiem. W miarę jak następni partnerzy do-
Z punktu widzenia klienta, tworzymy propozycję numer 1 i dołączamy do
łączali, system pozostał ten sam. Nie dokładali żadnych pieniędzy do kapi-
tego naszą metodologię – „krok po kroku”. Każda faza projektu ma także
tału, więc kapitał pozostał ten sam… To chyba jest przerażająco nudne…
dołączony koszt. Przedstawiamy także doświadczenie, które posiadamy
w polu zainteresowania klienta. Tworzyliśmy, na przykład, nową tożsa-
Znam parę bardziej nudnych rzeczy.
mość dla muzeum sztuki V&A Museum w Londynie. Przedstawiliśmy im
Mam na myśli fakt, iż jest relatywnie łatwo dołączyć, jak i odejść, ponieważ
konkretne przykłady, aby uczynić jasną naszą ekspertyzę w danym polu.
nie inwestujemy. Nie ma kapitału czy też akcji, które rosną w stałym tempie.
Po zaakceptowaniu propozycji otrzymują od nas listę rzeczy, które dla
Ten system pozwolił nam być na najwyższym szczeblu – horyzontalnie.
nich wykonamy. Tak więc faza pierwsza jest uniwersalna i nazywa się…
W miarę jak partnerzy robią się starsi – niektórzy odpadają, a później ktoś
jak? (prosi o pomoc swoją asystentkę). Familiaryzacja i strategia! (śmiech)
inny dołącza. Jest to trochę jak pas transmisyjny przy kasie w supermarkecie.
Pierwszą rzeczą, jaką zwykle musimy wykonać, jest poznanie danej branży
od środka, co w przypadku zmiany tożsamości może wiązać się z wizual-
Książka Mr. Fox ukazująca kulisy
nym audytem tego, co mieli dotychczas, co także może wiązać się z obser-
powstawania filmu zaprojektowana przez
wacją konkurentów. Może to być także rozmowa z głównymi udziałowcami
Angus'a Hyland'a
i jeżeli jest to mała firma jest to relatywnie proste. Jeżeli natomiast jest to
międzynarodowa korporacja, trzeba pokonać głównych graczy. Następnie przeprowadzamy z nimi szereg rozmów żeby zdefiniować ich cele,
ich wizje i strategie, żeby tam dotrzeć. Po skonsolidowaniu wszystkich
informacji, zwykle pozostajemy z czymś, co nazywamy propozycją designu,
która jest pewnego rodzaju opisem projektu, który muszą ocenić, czy jest
dla nich odpowiedni. Nie pokazujemy klientowi gotowych wizualizacji,
ponieważ wtedy wchodzi w grę pewien poziom subiektywizmu. Jeżeli
jednak przedstawiamy im zaakceptowaną zasadę, iż musi być cool and
contemporary czy jakieś inne mądre pojęcie, które się z nimi wiąże, wtedy
mogą powiedzieć: tak, to jest dokładnie to, czego chcieliśmy.
Faza druga, jeżeli jest to praca nad tożsamością firmy, jest to faktyczne
stworzenie tej zdefiniowanej rzeczy, czy też wyciągnięcie na powierzchnię ich dotychczas ukrytej, wrodzonej tożsamości. Jesteś więc krawcem
garnituru klienta, musisz jednak zmierzyć jego ciało, aby mieć pewność,
że krój będzie pasował i nie wyjdzie za drzwi wyglądając jak idiota, ale
wyjdzie czując się komfortowo i dobrze. Kreujemy ich więc w najbardziej naturalny i odpowiedni sposób.
I jak to wpływa na proces? Jak mogę się domyślić,
tryb pracy każdego z partnerów jest inny.
Dokładnie. Powracając do pierwszego pytania – proces jest bardzo różny i zależy wyłącznie od każdego
z partnerów. Mój styl pracy jest lub nie jest – nawet
nie wiem – taki sam jak Pauli Scher albo Domenica Lippa. Choć mogę
Jeżeli jednak robisz opakowanie, wtedy sprawa wygląda inaczej. Wte-
przypuszczać, że się trochę różni, ponieważ nie wywodzimy się ze struk-
dy nacisk skierowany jest nie na to, co potrzebują od środka, ale jak
tury Pentagram. W momencie, w którym zostaliśmy partnerami, prowadzi-
produkt przez nich stworzony złapie właściwą falę rynku, właściwy
liśmy własne studia lub też byliśmy na wysokich stanowiskach w innych
ton dla odbiorców produktu. Zawsze jednak proces wymaga myśle-
organizacjach. Jest może tylko trzech partnerów, którzy przebrnęli przez
nia przed podjęciem pracy. Myślenie jest zwykle skonsolidowane
cały system Pentagram. Reszta – podobnie jak pięciu założycieli – dołą-
w jakieś dokumenty, które dostaje i akceptuje klient. I wtedy możesz
czyła ze swoich własnych pracowni. Mówiąc o procesie, nie można więc
zrobić z tym coś kreatywnego. Wtedy wchodzisz w fazę konceptu.
stwierdzić, że istnieje takie generalne pojęcie w strukturze Pentagram.
Nie mogę jednak powiedzieć, że siadam i mam listę poszczególnych
Poza tą specyficzną kulturą agencji. Prowadzimy więc nasze interesy tro-
punktów procesu. Składa się na to wiele komponentów: kto i jak
chę inaczej – nie ma dwóch, które są identyczne. Podstawą jest oczywi-
pracuje przy projekcie, jak dużo mamy czasu, jakie są moje relacje
ście, aby klient otrzymywał ten sam poziom ekspertyzy, ale każdy – z nutą
z klientem, jaki tryb pracy uruchamiamy. Jest więc wiele składo-
odmienności i indywidualizmu.
wych. Zawsze jest to połączenie tego namacalnego z nieuchwytnym.
Ta nieuchwytność jest pewnego rodzaju tajemnicą, którą wyciągasz
Opowiedz, jak ten proces wygląda u ciebie. Przychodzi do was klient
z kapelusza. Nie jest to jednak całkowicie irracjonalne. Z reguły
i oznajmia, że chce nowe logo lub nową strategię marketingową dla
istnieje bardzo silna, racjonalna podstawa czynności, które wykonu-
swojej firmy. Jakie są etapy tworzenia takiego projektu?
jesz. Ale jest też zawsze pewien element… magii.
11
Może ten element jest tym, co
mercyjne, ale spójne. Jedyny plan to utrzymanie tego poziomu. Jeżeli cały
ludzie nazywają kreatywnością?
świat przejdzie z druku do mediów elektronicznych, wtedy my zaadaptuje-
Możliwe. Jednak niektórzy z mo-
my się odpowiednio, ale będzie to powolny, organiczny proces ponieważ
ich partnerów stwierdziliby, że
dołączą do nas nowi ludzie, którzy będą się w tym specjalizowali.
jest to mały procent i tylko tyle
potrzeba, inni powiedzieliby, że
Jak zaadaptowałeś się więc do nowych technologii i materiałów
bardzo dużo zależy od kreatyw-
w sztuce?
ności. Myślę jednak, że wszyscy
Myślę, iż graphic design więcej niż jakakolwiek inna dyscyplina sztuki jest
robią to samo, mają jednak
branżą multidyscyplinarną. Graphic design obejmuje wiele rzeczy. Używa
inne sposoby wyrażania siebie.
komunikacji pomiędzy różnymi platformami medialnymi, więc w pewnym
Niektórzy podążają kompletnie
sensie jest to obojętne, w którą stronę pójdzie technologia. I tak musisz
irracjonalną drogą, niektórzy są
wykazać się wysokimi umiejętnościami i ekspertyzą, która jest potrzebna
bardziej intuicyjni.
dla danego projektu. Technologia nie zmienia twojej wrodzonej umiejętności komunikacji wizualnej, bez względu na to, czy jest to stworzenie no-
Może są bardziej utalentowani?
wego logo czy opakowania. Pewnie, musisz nauczyć się nowych trików, ale
Talent jest intuicyjny, czyż nie?
wszystko pochodzi z jednej szkoły. Kiedyś siedzieliśmy przy stole robiąc
Osobiście nie umiem niektórych rzeczy, ale w innych jestem dobry. Dla
dziesiątki szkiców jednego znaku i kolorowaliśmy projekty kredkami lub
jednych mogę się więc wydawać głupi, dla kogoś innego jestem jednak
farbami. Oczywiście, już tego nie robimy. Nie widzę jednak różnicy pomię-
bardzo mądry. Z talentem jest podobnie – jest pewien poziom subiekty-
dzy jednym a drugim. Dołączają do nas ludzie z nowymi technologiami,
wizmu w jego ocenie. Myślę, że musisz posiadać wrodzoną zdolność do
pomysłami oraz kulturą i my to absorbujemy. Ale myślenie na temat pro-
pracy w tej branży. Bez tej części DNA, czy cokolwiek to jest, męczyłbyś się
jektu pozostaje prawie niezmienione.
z nauką od podstaw i to prawdopodobnie jest ta magia, ta zdolność wykorzystywania nieuchwytnego w uchwytnym, to jak jesteś stworzony.
Wiem, iż przed pracą w Pentagram, prowadziłeś własne studio przez
10 lat w Soho w Londynie. Jak praca tutaj rożni się od tej 10 lat temu?
Ha! Jest to dobre pytanie, ale nie pamiętam na tyle, żebym mógł Ci odpowiedzieć.
Mogę chyba założyć, że ten model pracy bardziej ci odpowiada, inaczej
nie pracowałbyś tutaj?
To jest podchwytliwe! (śmiech) Oczywiście, że jest lepiej, jednak jest też
niedojrzale. Pentagram jest pewnego rodzaju ruchem w środku kariery dla większości projektantów, którzy do nas dołączają, ze względu
na parę czynników. Pierwszym z nich jest grupa rówieśników. Drugim
– klientela z wysokimi wymaganiami. Trzecim jest poziom przychodów
jakie musimy uzyskać, bo nie jest to tylko zabawa. Pentagram jest
czymś, co możesz robić po ugruntowaniu swojej reputacji na poziomie
narodowym. Oczywiście, że moja praca się zmieniła. Jednak jaki wpływ
miał na to Pentagram? Pewnie duży. Jest niemożliwym rozwikłanie
tego i udzielenie ci prostej odpowiedzi, ponieważ nie znam alternatyw.
Podjąłem decyzję o zostaniu partnerem i życie się zmieniło… Boże, ja
mam dzieci, co jest do cholery? To jest jak przejście z jednego pokoju
do drugiego i ten drugi wygląda świetnie, ale nie pamiętasz co było
w poprzednim i nie możesz tam wrócić. Pentagram posiada bardzo
mocną, lecz trochę ulotną, iluzoryczną kulturę. Jeżeli mówię, iż robimy
pewne rzeczy trochę inaczej – to tak jest. Ale tworzymy także pomiędzy
sobą pewne niewidzialne więzy, co jest związane z faktem, iż marka
Pentagram, jest większa od jednostki. Wyobrażam sobie Pentagram
jako organiczną agencję, bez planu, poza powiększaniem partnerstwa.
Zwykle jednak kiedy partnerstwo się rozrasta, ktoś odchodzi z racji
wieku, emerytury lub innych powodów. Liczba ta oscyluje pomiędzy
15 a 20. Jest to więc organiczny twór. Jej przetrwanie zależy także od
zmian przynoszonych przez nowych partnerów. Poprzez ten organiczny proces jesteśmy więc tutaj, kiedy 10 lat temu byliśmy tam. Nie ma
jednak osoby, która przyszłaby i stwierdziła: za 10 lat chcemy być tutaj.
Brzmi to trochę nieprzemyślanie, jednak jesteśmy w ciągłej debacie,
jest to system federalny, co oznacza dużo dyskusji, racjonalizacji.
Nie macie biznesplanu, ale musi być jakiś cel, który przyświeca
waszej pracy?
Założenie biznesplanu jest niemożliwe, ponieważ jakikolwiek biznesplan stworzony przez struktury hierarchiczne dla struktury esencjonalnie nie-hierarchicznej zwyczajnie nie pasuje. Nie taki jest cel. Celem
12
Pentagram jest stworzenie odpowiednich warunków dla projektantów,
aby mogli tworzyć swoje najlepsze prace. Komercyjne, ale dobre. Ko-
Założenie biznesplanu jest niemożliwe, ponieważ jakikolwiek biznesplan stworzony
przez struktury hierarchiczne dla struktury esencjonalnie nie-hierarchicznej
zwyczajnie nie pasuje.
Angus Hyland
studiował graphic design w London College of Printing
and Royal College of Art. Po prowadzeniu z sukcesem własnego
studio w Soho przez dziesięć lat, stał się partnerem w biurze
Pentagram w Londynie w 1998 roku. Pracował z szeroką gamą
klientów prywatnych i publicznych takich jak BBC, Citibank,
EMI, Getty Images, Laurence King, Nokia, Penguin Group, Phaidon Press, Sainsbury’s, Samsung, Renault, czy Tate Modern.
W 2005 r. został mianowany dyrektorem kreatywnym wydawnictwa Laurence King Publishing. Otrzymał ponad sto nagród,
włączając dwa srebra D&AD, Grand Prix Scottish Design
Awards i tytuł Top Ten Graphic Designers in the UK w 2002 roku.
W 1999 roku Angus został wybrany członkiem Alliance Graphique Internationale (AGI) i jest obecnie dyrektorem działu
w Wielkiej Brytanii. W 2002 roku otrzymał tytuł honorowy
Master of Arts z Surrey Institute of Art & Design.
Napisał 4 książki na temat graphic design: Pen and Mouse: Commercial Art and Digital Illustration; Hand to Eye: Contemporary Illustration; C/ID: Visual Identity and Branding for the Arts
i bestseller, The Picture Book.
Środowisko staje się coraz ważniejszym elementem w dzisiejszym społeczeństwie, biznesie i polityce. Czy zaobserwowałeś zatem jakąś zmianę spowodowaną ekologicznym podejściem w dzisiejszych czasach?
O tak, na pewno. Jeżeli nawet najbardziej przemysłowe branże zaczynają
rozmawiać na temat odnawialności zasobów i innowacji, to wiesz, że rozpatrywanie tych kwestii nie jest teraz niczym nadzwyczajnym. Nie wiem
czy jest to cyniczne podejście, czy naprawdę jest to dla nich ważne. Jest
rzeczą całkowicie naturalną rekomendowanie w druku akredytowanych
materiałów, nawet tusze są teraz ekologiczne. Takie są wymagania klienta, ale inicjatywa wychodzi także z naszej strony. Wydajemy wiele książek,
ponieważ proszą nas o to właśnie klienci. W rzeczywistości, bez względu
na to, jakiego tuszu czy papieru używasz, można stwierdzić, że jest to proces z natury źle wpływający na środowisko. Mógłbyś użyć innego środka
przekazu. Ale oczywiście szkoda byłoby porzucić druk. Musimy modyfikować nasze podejście w stosunku do oczekiwań w socjo-polityczno-ekonomicznej przestrzeni, w jakiej pracujemy. I jeżeli każdy jest teraz przyjazny
dla środowiska, to my włączamy się do tego nurtu.
Co najbardziej pasjonuje Cię w pracy graphic designera i w organizowaniu Pentagramu?
Jest to dyscyplina, która zawiera w sobie elementy innych gałęzi designu.
Jest to idealna dyscyplina dla tych, którzy szybko się nudzą, bo jest szybka
i… płytka (śmiech). Nie jest jak architektura. Graphic design jest jak sprint
Graphic design jest jak sprint olimpijski, natomiast architektura jak
26 milowy maraton.
olimpijski, natomiast architektura jak 26 milowy maraton. Taka jest różnica.
Biegniesz jeden szybki wyścig, odpoczywasz chwilę i biegniesz następny.
Osobiście bardzo mi to odpowiada. Nie jestem pewien czy miałbym w sobie wytrwałość i wytrzymałość do architektury.
Co utrzymuje twoją pasję na tych krótkich dystansach?
Zbiór krótkich opowia-
Jest jedna rzecz na temat graphic design, która sprawia, że jest dla mnie tak
dań o Jamesie Bondzie
interesujący. Generalnie mówiąc jest to przekazywanie zawartości i treści
zaprojektowany przez
od innych ludzi. Możesz to wykonać poprzez mechanizm mądrego pomy-
łu. Ale jeżeli ciągle szukałbyś perfekcji, miałbyś na-
słu lub czegoś uwodzicielskiego, ale treść pochodzi z reguły od klienta. To
prawdę trudne życie. Jest to więc tylko kwestia tego, Angus'a Hyland'a
oznacza, że aby dobrze wykonać projekt musisz osiągnąć pewien poziom
jak bardzo chciałbyś odpaść od linii perfekcji, jak bardzo chcesz zmienić
ekspertyzy w dziedzinie, o której robisz projekt. Jeżeli pracujesz dla klien-
skalę. Jeżeli coś jest w 60% niedoskonałe, to może jest to porażka, nie
tów z różnych dziedzin, uczysz się wielu różnych, zwykle bardzo cieka-
wiem, nie używam miar i z pewnością nie rozmyślam za dużo o rozczaro-
wych rzeczy, o których nie pomyślałbyś od razu po wstaniu z łóżka: Szlifo-
waniach. Jedną z korzyści graphic design, jako że ma szybką rotację, jest
wanie diamentów, jakie to interesujące! Chcę uczyć się o szlifowaniu diamen-
to, iż w jednym momencie możesz mieć około 10 projektów, nad którymi
tów! Ale kiedy ktoś przychodzi do ciebie i mówi: Mam do zrobienia stronę
pracujesz. Zdecydowanie polepsza to twoją sytuację w akceptowaniu
internetową dla mojej firmy zajmującej się obróbką diamentów – wtedy nie
porażki czy rozczarowania i możesz sobie pozwolić na jedną nieudaną
masz wyboru – żeby dobrze wykonać projekt, musisz dowiedzieć się cze-
rzecz, ponieważ masz za sobą tuzin projektów, które były rewelacyjne.
goś o zagadnieniu.
Albo gaśnice. O tak, chcę poznać tajniki gaśnic! Myślę jednak, że fakt, iż
Szybko więc zapominasz i idziesz dalej?
jest to poza twoją kontrolą sprawia, że jest to bardzo interesujące zajęcie.
Tak, dokładnie. Jeżeli robiłbyś duży budynek i klient przyszedł do ciebie
Oczywiście możesz być pewien, że po tym jak skończyłeś katalog o gaśni-
i powiedział: Wiesz co, nie podoba mi się taki okrągły, możesz przerobić
cach, ktoś przyjdzie i poprosi cię o następny. Jednak poznajesz wiele no-
go na kwadratowy, jak ten sąsiadów? 4, 6 czy 8 lat twojej pracy jest
wych rzeczy i mechanizmów, nowe kultury, nowych ludzi. Jest to więc do-
zaprzepaszczonych i skompromitowanych. Mogę sobie wyobrazić, że tak
bra praca dla ludzi dociekliwych.
wygląda rozczarowanie.
Uważam, że grafik powinien widzieć szeroko, posiadać duży canvas. Komunikacja wizualna dotyczy zwykle jakiejś wąskiej dziedziny jak galeria
Wiem, że pracujesz także jako dyrektor kreatywny wydawnictwa Law-
sztuki, hotel, supermarket czy dom wydawniczy, ale musi być zaaplikowa-
rence King Publishing. Jakie są tam twoje zadania i na czym polega ta
na do tego wielkiego świata, w którym żyjemy. Graphic design jest relatyw-
praca?
nie łatwy do nauczenia, możesz nie być w tym dobry, ale wiedza, jaką mu-
Nazywają mnie swoim dyrektorem artystycznym (art director, przyp.
sisz posiadać jest stosunkowo mała. Twierdzę więc, że koncentrując się
red.). Ale jest to zabawne określenie, ponieważ może znaczyć wiele
wyłącznie na problemie czy też wąskim temacie projektu nie będziesz tak
różnych rzeczy w różnych branżach, więc nie jest to to samo, co praca
dobrym projektantem, jak ktoś z szerokim, holistycznym podejściem. To
w agencji reklamowej czy magazynie. Generalnie moja praca polega
może odnosić się także do innych dyscyplin, ale w graphic design według
na prowadzeniu spotkania raz w tygodniu i braniu udziału w jeszcze
mnie ma wielkie znaczenie.
jednym spotkaniu. Spotkanie, które prowadzę, jest nazywane design
meeting i zbierają się tam wszyscy projektanci książek. Prowadzimy
Jakieś porażki czy rozczarowania?
dyskusję o tych już wydanych i tych, które są na etapie projektowania.
Od czego chcesz zacząć? (śmiech) Mam taką szufladę wstydu… otwieram
Drugie spotkanie, w którym biorę udział nazywa się ideas meeting, i
ją na dwa cale, wsuwam pracę i szybko zamykam… oczywiście, że były
dotyczy wszystkich nowych produktów – książek, które dopiero zosta-
jakieś porażki. Jeżeli wszystko byłoby sukcesem, jak mierzyłbyś, co było
ną wydane i pomysłów na następne książki. Jest to trochę inne spo-
większym sukcesem, a co mniejszym? Z definicji muszą być rzeczy, które
tkanie ponieważ jest to jakby forum, w którym uczestniczą wszyscy
były lepsze od innych, więc jest mi trudno odpowiedzieć na to pytanie.
pracownicy wydawnictwa. Nie polega ono tylko na zobrazowaniu po-
Porażki – tak – nic nie spełnia do końca swojego maksymalnego potencja-
mysłów, ale na dyskusji. Podczas gdy design meeting jest moją dome-
13
ną. Wszyscy projektanci są freelancerami, nikt z nich nie
pracuje na stałe w wydawnictwie. Moim zadaniem jest
ENG
więc kierowanie procesem outsourcing’u, wybieranie
odpowiednich projektów i zarządzanie ich podróżą
aż do postaci książki. Jestem więc po stronie klienta. Jest to rola, która różni się od bycia projektantem i bardzo mi to odpowiada. Pracuję w środku,
Socialistic
capitalism
in design
pomiędzy moim klientem – domem wydawniczym a projektantami. Czasami wydaję mi się,
że gram tam rolę tłumacza. Wydawnictwo,
nawet gdy zajmuje się ilustrowanymi książkami, jest z reguły zdominowane przez ludzi słowa, nie obrazu i wizualnej strony. Są
Angus Hyland was interviewed
by Marcel Dębczyński
oni innym typem ludzi, nie patrzą na świat
w taki sam sposób. I obawy jednej strony
nie pokrywają się z obawami drugiej,
wione projekty z korzyścią dla obu stron.
H
Głównie dla wydawnictwa, gdyż oni mi
How do you start a process of creating a design? I mean is it some kind
płacą, ale to ja tworzę ten most pomiędzy
of a mind storm with your team or you just sit down at your desk and
stronami. Beze mnie jest to trudne, ponieważ
contemplate?
rozmawiają w trochę innych językach. Sprawia
What an awful question to start with!
ow do you want to start? Easy questions at the beginning or do
wymagania też są odmienne. Dużo czasu
you want to leave them for the end?
spędzam na wyrażaniu ich poglądów,
analizowaniu i patrzeniu na przedsta-
Let it be hard, I want to get it over with…
Alexander McQueen's Boutique
zaprojektowany przez Pentagram /
designed by Pentagram
14
mi to dużo przyjemności, ponieważ jako projektantowi pomogło mi to
I told you. Why don’t we start differently. Tell everything about Penta-
w zrozumieniu sposobu sposobu racjonalizowania i przede wszystkim
gram and then we can come back to that question.
artykułowania wszystkich mądrych powodów, dlaczego coś tak wy-
All right, here it goes: Pentagram is a multidisciplinary design agency.
gląda, a nie inaczej. Pod względem mojej umiejętności wyrażania tego
Generally in two large offices – one in London, one in New York and with
werbalnie, nauczyłem się wiele i jestem 100 razy lepszy niż byłem.
a few smaller offices in different cities like San Francisco, Austin in Texas,
Odpowiada mi też to, że mam mało czasu – płacą mi za 2-3 godziny.
and Berlin. So there’s not just graphic design here, also we encompass
Ponieważ przychodzę tam, zapominam o wszystkim, co było wcześniej,
industrial design, interior and product design and all the disciplines within
oglądam materiały, występuję, mówię, co mam do powiedzenia i wy-
graphic design: from packaging to signage, to corporate identity, to pub-
chodzę. Muszę przyznać, że jest to niezła zabawa…
lishing, to editorial… so we’re kind of a generalist agency, which is quite
unusual. We’ve also been around since 1972, when actually the genesis
phase of the project has fees attached. We would present the various
of Pentagram were three different disciplines coming together to form one
experience we have in that particular area of concern. We were creating
agency in London which was architecture, industrial design and graphic
a new identity for the V&A Museum, for example. Once they signed off the
design. So we’re unusual in the sense that the way we’re structured, not
proposal, they get a checklist what we’re going to do for them.
just as kind of multidisciplinary, but all of the principles, partners are prac-
And stage 1 is pretty much universally the same, and it’s called… how?
tising designers in different disciplines, so we don’t have managing direc-
(asks his assistant for help). Familiarisation and strategy! (laughs) So the
tor, we don’t have financial directors, and in fact all we have is 16 partners.
first thing we need to do is really to get under the skin of the project or
We run a sort of democracy, it’s just like a round table.
the industry, what that might involve if its an identity doing a visual audit
of what they had, it might involve looking at all their competitors, it might
I have recently seen a short film about Pentagram…
be talking to key stake holders. If its a small one then it is relatively easy,
There is a film about Pentagram?
if it is a big one then you would have to tackle the main players. Then
we would put them through an interview process to define what their
There is and you’re even in it. Paula Scher described Pentagram in this
objectives, what their visions are, what strategies they intend to employ
film as a company which has a socialist-capitalist model of functioning…
to get there. So when we’ve consolidated all that information, we usually
Interesting coming from an American. But kind of… yes! There is parity
come up with something called the design proposition, which is a kind of
between all the partners, and it is structured very flat. So in a way it is
a statement, which usually they will all have to agree whether it is appro-
an artisan apprenticeship system, we all run our own teams of creatives,
priate for them. We don’t show to the client an already completed project
maybe between 5 and 7 creatives each plus a few kind of project manag-
because when you show something visual there’s a level of subjectiv-
ers. So Pentagram is like bolting together 16 kitchen tables, its working on
ity. But if you have a common, agreed principle that it must be cool and
a small basis, but these small design groups all bolted together into one,
contemporary or some other clever thing that related to them, then they
big structure in which we share everything.
can say: yes, that actually fits what we agreed.
Stage 2 if it is an identity work, is to actually come up with this defin-
Everything including the profit as I heard. Is it true that the whole profit
ing thing, where you are trying to bring to the surface their inherent
is divided equally between the partners?
identity. So you are cutting the suit, but you have to measure up the
Like a birthday cake in equal pieces… what I mean is that there is no senior
body and make sure that the fit is right and they don’t walk out the
or junior partner.
door looking like an idiot, but they walk out the door feeling comfortable with themselves. So we are putting them forward in the most
And so far nobody argued about it?
natural and appropriate way possible.
About that? No, it’s hardwired in the construction of Pentagram. The
If you’re doing a packaging job, then it’s slightly different. Then you
reason being to go back to the origins when we had three essentially
would have to start to think about it not as what they need internally
big, mature businesses merging. So they had to find a mechanism, where
, but how this product they’ve created catches the right tune of voice,
they could work together so the easiest way of doing that was to have
the right flavour for the perceived audience whose intended for. But
a straight-forward split of earnings all the way down the line. And as sub-
more or less the process involves thinking before acting. That thinking is
sequent partners came on, they retained that system. So they didn’t put
usually consolidated into some documentation, that the client gets and
any equity into the share value, so no good will was attached to the share
agrees on. And then you can do something creative with that. Then you
value meaning… oh it’s so terribly boring I guess.
go into a concept. I can’t honestly say that I sit down and have a checklist
of the way I process things. It depends who’s working on the job, how
I know a couple of more boring things…
much time we’ve got , what my relationship is with a client, what type of
So what I mean is that it was relatively easy to join and relatively easy to
job it is. There is quite a number of different factors of how that process
leave, because we don’t invest. These is no share value, that increases at
works. Always it is a combination of the tangible and the non-tangible.
a fixed rate. So it was a system that could allow growth on the top level-
The intangible is a kind of magic you pull out from a hat. I think it’s not
horizontally. As people get older – they drop off and then – another one
entirely irrational either. There is usually a very strong rational basis for
comes along. So it’s like a conveyor belt in a supermarket.
why you do things. But there is always an element of …magic.
And how that affects the process? I can assume that the way of work
Maybe that’s the thing people call creativity?
is different for each of the partners?
Possible. But some of my partners would say that it is a small percent-
Exactly. Coming back to the first question – the process is very much inde-
age and that’s what you need, and other would say that a lot is depend-
pendent of each partner. So my process may or may not – I’m not even sure
ent on creativity. I think they’re all doing the same thing , they just have
– be the same as Paula’s (Scher) or Dominic Lippa. However I can presume
a slightly different way of expressing themselves. Some people go from
that our processes are quite different because we didn’t come from within
a much more irrational process and others are much more intuitive.
the Pentagram structure when we became partners – we’re usually running
our own independent businesses or are quite senior in an organisation
Maybe they are more talented?
when we’re invited to join as partners. And then there’s maybe 3 partners
Talent is intuitive, isn’t it? I cannot do some things, but I am clever at
who’ve come up through the system of Pentagram, but everyone else have
other things. To him I am rather stupid, to him I’m really clever. Talent
come in – rather like the original 5 partners - from their own concern. So
is similar – there is a level of subjectivity in judging it. I think you have
regarding the process, that means there is no kind of Pentagram process
to be inherently gifted to work in this section. Without that hard-wired
as such. Apart from this general, received culture you get by being here.
DNA, or I don’t know what it is, you would struggle to learn it from
So we all run our businesses slightly differently – there are no two that are
scratch, and that probably is this magic, it is this ability to use this
absolutely comparable. The idea is of course that the client receives the
intangible in the tangible, the way you are wired up.
same level of expertise, but with a different, individual… twist.
I know that you had previously your own studio in Soho for ten years.
So tell me how this process looks like in your case. A client comes to you
So how the work differs now from what you were doing before?
and says: I want a new logo or a new marketing strategy. What are the
Ahh! That’s a good question, but I can’t remember to tell you.
stages of creating such a project?
As far as the client is concerned, we would write him a proposal no. 1 and
I can assume that this model of work is better because otherwise
then we will attach our methodology – so project stage by stage. Each
you would not have worked here, would you?
15
come from the same school. We used to sit there and make tens of sketches of one sign and draw them down and color things in crayons and paint.
We don’t do that anymore. I don’t see any real difference between one and
another. Sure people that come along, people who help us, they’re coming
with new technologies, ideas and culture all the time so you just absorb
that. But the actual thinking, design thinking behind it, is fairly constant.
The environment is becoming a more and more important element
in todays society, business and politics. Have you noticed any change
because of the ecological approach nowadays?
Yes, of course. When the most industrial, primary industry start to, (I don’t
know whether it’s cynical or whether it is actually really important) talk
wejście do Klubu Matter w o2 Arena w Londynie /
entrance to Matter Club in 02 Arena, London
about sustainability and innovations you know that now it is actually mandatory to consider those factors. It is something completely natural right
now to recommend accredited stock, even inks are ecological now. That’s
Hahaha, that’s a tricky one! Of course it’s better, but it’s also immature.
the expectation from the client really, but it’s also driven as much by the
Pentagram is sort of mid-career move for most designers who come
client as by us. We do a lot of book publishing because people ask us to
here because of number of reasons. One is the peer group. Number two-
do it. In reality, regardless of what type of ink or paper you have used, you
clientele with high expectations. Three is the level of income you have
could argue that there is actually an inherent, environmentally bad aspect
to generate, cause it’s not all party. It is something you can probably
to it by doing it in the first place. You could use other types of media. But
only do after you’ve established yourself with a national reputation.
of course I would hate to lose print. We have to modify our approach to
So of course it has changed, but how much it has changed because
what the expectations are within the social-political-economic space we
of Pentagram? Probably a lot. It is impossible for me to actually untangle
work in. And everyone is sustainable and environmental right now, so yes,
that and give you a straight answer because I don’t know the alterna-
of course we adapt to that.
tive. I made a decision to come here and life changed… God, I’m having
children… I mean what the hell?! It’s like walking out of one room and
What do you love most about working as a graphic designer and working
into another and it looks great, but you can’t remember what was in the
in Pentagram?
other one and you cannot come back. Pentagram has a very strong, but
Graphic design is really good to cross disciplines within graphic design. It’s
slightly elusive culture. So when I say we all do things slightly different-
the perfect discipline for the easily bored because it’s quick and… shallow
ly – we do. But we also form these invisible bonds between ourselves,
(laughs). It’s not like architecture. Graphic design is like sprinting and archi-
which has something to do with the fact that the brand, Pentagram,
tecture is a 26 miles marathon. That’s the difference. You run a race really
is bigger than the individual. I can imagine Pentagram as an organic
quickly, then you rest a bit, and then run another race. I like that about it and
organisation, in the sense that there is no business plan, besides from
it really suits me. I am not sure I would have the stamina to do architecture.
growing the partnership. But usually the time to grow the partnership,
the partnership decreases as people get older, retire or for some other
What does sustain your passion in these short races then?
reasons. So it fluctuates between 15 and 20. So it’s an organic creature.
There actually is another thing about graphic design which makes it so
It’s survival is dependent on that organic renewal and each person that
interesting for me. On the whole what you are doing is communicating
comes along, bolts onto the mass and somehow changes it. So by some
other people’s content. You might do it through a mechanism of a clever
organic process it ends up here, when 10 years ago it was somewhere
idea or something seductive, but the content is usually, not always,
here. However there is no figure head saying: in 10 years time we want
driven by the client. That means that in order to do the project well,
to be here. That sounds like it is not well-thought, but we are constant-
you have to gain a level of expertise within that. If you’re working for
ly in debate, it’s a federal system, so that means there’s a lot of debate
all different types of clientele, you’re actually learning lots of different
and rationalisation before action is done.
things about lots of different things, that you wouldn’t necessarily wake
up in the morning and say: Diamond cutting, that’s really interesting!
So you don’t have any businessplan, but you have to have some kind
I want to learn about diamond cutting! But when someone comes along
of aim, target that is a principle in your work?
and says: I’ve got a website to do for my diamond cutting firm, you have to
It is not possible to impose any business plans because business plans
learn a little bit about it. Or fire extinguishers! I want to learn about them!
that are created by hierarchy structures on essentially non-hierarchical
Everything about fire extinguishers! I think what is actually good, is the
structures just don’t fit. It is not the point of it.
fact that it is outside of your control what comes in through the door.
The point of Pentagram is to create the right environment for design-
Surely if you have done one fire extinguisher catalogue, you can bet,
ers to do their best work. Commercial, but good. Commercial, but with
that someone will come and ask you to do another one. But to be fair the
integrity. The business plan is to retain that. If the whole world moves
are lots of different things out there and you learn a lot about different
towards electronic media, rather than printed media, then we will
things, different cultures, different people. So again it is really good for
adopt accordingly, but it will be an organic process and it will come
those who have an inquisitive mind to a certain level.
about because of new people that will be more tuned from to that.
I think that graphic designers should be big picture people. I think that
because it is about visual communication, which usually involves taking
16
How have you adapted to the new technologies and new materials
something which is quite narrow, be it an art gallery, a hotel, a super-
in art?
market, or a publishing house, but usually there has to be applied to big
I think that actually graphic design more than any of the other disci-
world out there. It’s relatively easy to learn it, you might not be particu-
plines is in effect a multidisciplinary industry in its own right. Graphic
larly good at it, but the actual thing you have to know, the knowledge
design encompasses a lot of things. It uses communication across
you have to have, not the skill, but the knowledge to apply to projects
all media platforms, so in a sense it doesn’t really matter where the
is relatively small.
technology goes. Anyway you have to use and learn your expertise
I think that concentrating entirely on looking at the issue, you are actu-
depending on the need, the application required. It doesn’t change
ally not going to be as useful as a graphic designer as if you have a much
your inherent ability to communicate visually whether it is a signage
more holistic, broad sense. That may be true in other disciplines, but
or a bit of packaging. Sure you have to learn new tricks, but they all
in my opinion in graphic design it has a bit meaning.
They call me their art director. But actually that is a funny term, it can
mean a lot of things in different industries and it’s not the same as
working in an advertising agency or a magazine. But essentially what
I do is I manage one meeting a week and I attend another meeting. The
meeting that I manage is called the design meeting and it’s where all the
Matter Club, London
designers of all the books come to be shown or evolved. The other meeting I attend is called the ideas meeting, which is about new products, it’s
about books that will be published, book ideas. That’s slightly different
Next. Any failures or disappointments?
because that is sort of a forum for lots of people within the publish-
Where do you want to start? (laughs) There is the drawer of shame… just
ing house. Not just picturing ideas, but discussing. Whereas the design
open it up by two inches, slide the work in and shut it quickly! (laughs)…
meeting is more kind of my domain. All the designers are outsourced
Of course there were some failures. If everything was a success, how
for all the books, and I help to manage that process of outsourcing the
would you measure what was more successful and what less? By definition
work, choosing the right pieces, and managing its journey to the book.
there’s got to be things which were better than others so it’s hard to really
So in other words I am on the client’s side. It is a different role and it’s
answer that. Failure – yes – everything to a certain extent doesn’t actually
good. I work in the middle, between my client- the publishing house-
fulfil its maximum potential. But if you were looking for perfection all the
and the designers. I imagine myself that there is a level of translation
time, you would have a really tough life. So it’s just the matter of how you
that I perform between the two parties. Because publishing, even when
allow the level to drop from perfection, how far down the scale. If it’s 60%
it’s illustrating books, on the whole tends to be dominated by liter-
imperfect, then maybe that’s a failure, I don’t know, I don’t apply metrics
ary people, as oppose to visual people. And they are quite different in
and I certainly think about things too much…disappointments I mean. One
a way, they don’t see the world in the same way. Concerns of one side
of the benefits of graphic design, being relatively quick turnover is that
are not the same as the other's or expectations of one side can differ
you can have at any one time maybe 10 projects. That is really hedging
from the other’s expectations. So a lot of my time is spent for articulat-
your bets in terms of accepting failures or disappointments so you can
ing, and analysing, and diagnostically looking at work for the benefit
allow something which have not worked, because there will be a dozen
of both parties. Mainly for people who pay me of course, but in a way
of things that will work out.
I form this bridge between them. Without me it’s difficult because it is
like talking in slightly different languages. It is fun to do because it has
So you just quickly forget and move on?
helped me as a designer to really understand how you can rationalise,
Yeah, exactly. If you were doing a large building and suddenly the client
and more than anything else articulate the wise reasons behind why
would say: actually I don’t really like it round, can you make it square please,
something looks like that or otherwise. So from the point of view as
like the one next door? Your 4, 6 or 8 years work is compromised. I can
my ability to communicate this verbally, I have really learned a lot and
imagine that feels like disappointment.
improved hundred fold I would say. I have no time as well and that
suits me – I am paid for two,three hours. Because I come there, forget
I know that you also work as a consultant creative director to Lawrence
anything that’s happened before-hand, pick up the thread, perform,
King Publishing. What are your tasks there and what this job is about?
and then go. Which is kind of fun actually. I really enjoy it…
17
Bartek Piekarniak
Omega
Bartek Piekarniak
Blueberry Jelly
Bartek Piekarniak
ecosystem
Bartek Piekarniak
ANNV
draw
me
Flacky Combination
z kątem prostym im do twarzy.
Zapomnijmy na chwilę o utartych szablonach.
O tym, że półki to proste deski na ścianie, a stół
ma blat i cztery nogi. Meble projekt uje się od lat,
jednak często projektanci ograniczają się do niewielkich przeróbek tego, co już było, tymcza sem
jest tyle form, które można stworz yć korzys tając wyłącznie z kątów prostych! Kto twierdzi, że
kąt prosty jest nudny, najwyr aźniej nie zetkną ł
się jeszcze z Flacky Combination.
Kasia Śmiałowicz + Bartek Przybylak
atem kąt prosty. Z 90 stopni FC tworzy
Combination, odnalazł tę niszę i wgryzł się w nią z pasją. A więc
formy tak różne, że trudno uwierzyć,
to dla nich te meble: dla ludzi, którzy nie zarabiają fortuny, ale
że mają jakikolwiek wspólny mianow-
nie chcą mieć beznadziejnych mebli. Dla wszystkich tych, któ-
nik. Półka w kształcie znaku dolara? Meblowy
22
rzy wpadają w przepaść pomiędzy pięknymi, nieludzko drogimi
alfabet? Tetrisowe klocki? Owszem. Świat pełen
designerskimi cackami, a tanimi bublami, niezmiennymi od lat.
jest kształtów, a Bartek i Kasia czerpią inspirację
Robią więc meble. Z grubej płyty laminowanej, łączone na
z miejsc, które na pierwszy rzut oka wydawać by
obce pióro. Przy detalicznym kupnie materiałów i ręcznej ro-
się mogły tak samo nudne, jak kąt prosty.
bociźnie – półki są równie tanie jak robiony taśmowo szajs,
To, co wychodzi spod ich rąk, w domowym
który rozpada się po paru latach, a wygląda nieciekawie
warsztacie, przy użyciu najprostszych narzę-
od początku.
dzi, daleko przekracza jednak oczekiwania, ja-
Bartek nosi w kieszeni notes. Mały, w kratkę. I długopis. Jak
kie mogą prowokować te wstępne rozważania.
chłopiec z Zaczarowanego ołówka siada i rysuje. Kasia rysuje po
Inspiracje są wszędzie. Bartka fascynuje ar-
czym się da. Kiedy przyjdzie do głowy to chwyta gazetę, kartkę,
chitektura, rysuje projekty w oparciu o bu-
receptę czy dokument państwowy, a przy tym kredka do oczu
dynki. Tyle mebli można by zrobić z budyn-
idzie w ruch. Potem Bartek przerysowuje wszystko od linijki, na
ku Delty – mówi, a w oczach pojawia mu się
gładkich kartkach A4, czysto, schludnie, w skali 1:10.
błysk. Opowiada z pasją, a pasja przyciąga
Dlaczego nie komputer, CAD, wizualki? Na ten moment nie są po-
i zaraża, niezależnie od tego, czy robisz me-
trzebne. Projekty prosto z głowy wskakują do rzeczywistości, nie-
ble lub rzeźbisz czy skaczesz na bungee lub
mal dokładnie tak jak w Zaczarowanym ołówku – ktoś to jeszcze pa-
grasz na giełdzie.
mięta? Kasia i Bartek są w stanie wyliczyć wszystko co do milime-
Bartek, który pierwszy mebel wykonał w wie-
tra. Brzmi mało profesjonalnie? A ilu znacie takich, którzy w CADzie
ku 6 lat, jest idealistą. Myśli o meblach prze-
wszystko zaprojektują, a nie potrafią uciąć prostej deski?
ciętnego Poznaniaka czy Łodzianina, którzy
FC to dowód na to, że nie trzeba mieć specjalistycznego sprzętu,
nie wydadzą tysięcy złotych na plastikowy
niewyobrażalnie drogich programów, a najlepiej całej fabryki z ty-
fotel. Dlaczego jednak mają mieć meble
siącem robotników, żeby realizować swoje pomysły. Istotna jest
takie same jak ich pradziadowie? Może nie
otwarta głowa i dużo cierpliwości, jak mówi Kasia. Razem z Bartkiem
identyczne. Raczej gorsze. Wykonane nie-
tworzą duet, w którym się wzajemnie wspierają w chwilach zwąt-
chlujnie, z cienkiej płyty, w papierowej okle-
pienia, aż do momentu, kiedy ktoś weźmie ich rysunki do ręki, wo-
inie, w brzydkim kolorze… Przecież ładna,
łając: Niesamowite! Najchętniej wzięłabym wszystkie. Teraz tak trud-
solidna półka w oryginalnym kształcie nie
no znaleźć coś oryginalnego!. Wtedy wracają siły i entuzjazm.
musi być droga. Bartek podchodząc do dę-
Choć sklejanie każdej półki wiąże się z karczemną awanturą,
bowego stolika w sklepie meblowym mówi:
bo Kasia to robi za wolno, a Bartek wszystko brudzi i w ogóle
Zrobiłbym to samo trzy razy taniej, a i tak
wszystko nie tak, chcą robić właśnie to. Tymczasem emocje przy
bym zyskał więcej niż zarabiamy na naszych
składaniu dwudziestej półki są takie same, jak przy pierwszej.
półkach śmieje się. Duet Bartka i Kasi, Flacky
Może właśnie to jest wyznacznikiem profesjonalizmu?
ENG
Flacky Combination
They look good with right angle.
Kasia Śmiałowicz + Bartek Przybylak
So the right angle. With the 90 degree FC, they make so various forms,
that it’s hard to believe that they have a common denominator. A shelf
in a shape of a dollar? Furniture alphabet? Tetris blocks? Sure. The
world is full of shapes, and Kasia and Bartek search for inspiration in the
places, which, at the first sight, seem to be as dull as a right angle.
What they create, in their homes, using the simplest tools, goes far
beyond expectations, which could be provoked by these primary
reflections. Inspirations are everywhere. Bartek is fascinated by
architecture; he draws sketches basing on buildings. So many pieces
of furniture could be made out of Delta building he says, and a sparkle
appears in his eye.
He talks with passion, and the passion attracts and infects, no matter
if you make furniture, bungee jump or play the market.
Bartek, who made his first piece of furniture when he was six, is an idealist. He thinks about furniture of a simple man from Poznań or Łódź,
who won’t spend a thousand zloty’s on a plastic chair. Why would they
have to have the same furniture as their great-grandparents? Maybe
not the same. Rather worse. Made carelessly, out of thin chipboard,
in paper veneer, in ugly color. A nice, sound shelf in an original shape
doesn’t have to be expensive. Bartek, approaching an oak stool in
a furniture store says: I could make the same three times cheaper, and
I would still get more than we earn selling our shelves he laughs.
Duet of Bartek and Kasia, Flacky Combination, found this niche and
dug into it with passion. For them is this furniture: for people who
don’t make fortunes, but don’t want to have lame furniture. For those
who fall into a gap between beautiful, unspeakably expensive, de-
take
me
tekst, ilustracje Flacky Combination
www.take-me.pl LTM Flacky Combination
take
me
foto Michał Gołaś
www.take-me.pl LTM Michał Gołaś
signer gems, and cheap trash, permanent for years.
So they make furniture. Out of thick laminated board. With the retail
purchase of the materials and the hand making – the shelves are as
cheap as the assembly line shit that breaks down after a few years,
and looks not very good from the beginning.
Bartek carries a notebook in his pocket. Small, checked. Like the
boy from the Magic Pencil he sits down and draws. Kasia draws on
anything. When an idea comes to her, she grabs a newspaper, sheet,
prescription or an official document, and eyeliner is in use. Then Bartek puts it all on clean A4 sheets, clean, neat, in 1:10 scale.
Why not the computer, CAD, visuals? Right now they don’t need them.
Ideas from their minds jumps right into reality, almost as in Magic
Pencil – who remembers that? They are able to measure it all to a millimeter. Sounds unprofessional? And how many people do you know,
who can project anything in CAD, but can’t cut a board?
FC proves that you don’t have to have expensive equipment,
unspeakably expensive programs, and even better, a factory with
thousands of workers, to realize an idea. What is important is an
open mind and lots of patience as Kasia says. Together with Bartek
they make a duet, in which they support each other in times of
crisis, till someone takes their drawings and cries out: They’re incredible! I’d love to take them all. It’s so hard to find something original
these days!. Then the strength and enthusiasm come back.
Although pasting every shelf means a scene, because Kasia is too slow
and Bartek makes everything dirty, and everything is wrong, they want
to do exactly this. And still, the emotions while pasting the twentieth
shelf are the same as the ones while pasting the first one. Maybe
that’s what being a professional means?
23
draw
me
Warzywo
Daria Burlińska, Wojtek Traczyk
24
25
26
©
Daria Burlińska
obiekty
©
Wojtek Traczyk
ilustracje
©
Małgorzata Opala
fotografie
27
around
me
Mieszkać w mieście, cz. I
o hasłodokluczach na osiedlach
zamkniętych
Agnieszka Kacprzak
ubiegłorocznej
Prezentowany projekt to elementy pracy dyplomowej autorki artykułu,
ura i urbanistyka
Architekt
kierunku
,
Poznaniu
w
Pięknych
Sztuk
Akademii
tki
absolwen
promotor : prof hab. dr inz. arch. Ewa Pruszewicz-Sipinska
odjazd. Brama. Karta mieszkańca – przepus tka, wprowadza w „nasz
świat” pozbawiony strachu. Samochód spokojnie porusza się
wzdłuż zielonych traktów jezdno-pieszych, starannie przycinanych
co parę dni. Dojazd do miejsca postoju, przypisanego temu mieszka
ńcowi.
Jego i tylko jego koperta jest wynikiem comiesięcznych opłat. Opuszcz
a
pojazd, zmierza w kierunku beżowych okładzin wejścia. Zatrzym
anie akcji.
Kolejna brama nieco inna od poprzedniej, postać zręcznie wpisuje
8 cyfrowy kod. Dziwi się, gdy każdorazowo mała Andżelika dzwoni do
niego
i żąda przypomnienia hasła. Brama otwiera się sama, rozsuwa powoli,
niweluje niepotrzebny kontakt fizyczny. Wkracza na wewnętr zny
dziedziniec przypisany pięciu klatkom . Dwie ławki, brak śmieci i chodniko
wych
gum. Postać prawie jest u celu i już tylko parę kroków dzieli ją od
kolejnych drzwi. Pierwsze z nich otwiera bez hasłokodoklucza, zaraz za
nimi
pojawiają się następne. Dopuszc zają do kolejnej strefy wtajemn
iczenia.
Postać ponownie wpisuje 8-cyfrow y kod, ten sam przypisany pięciu
wewnętrznym klatkom . Do ośmiu poprzednich cyfr dodaje jeszcze cztery
litery alfabetu przypisane tylko i wyłącznie tej klatce. Prosta zasada,
Andżelika i tak jeszcze nie zapamięta. Postać jest już w samym mar-
ale
murowo -beżowym komunikacyjnym ciągu. Do wyboru winda, schody
– wybiera windę. Codzienny, 12- godzinny pobyt w pracy, hemoroi
dalne,
zabiurkowe funkcje odebrały postaci zapał do pokonywania schodów
.
Winda jest szybka, czysta, przestronna i ma lustro. Wysiada na wybranym piętrze. Cel jest na końcu korytarza. Postać podchodzi, otwiera
górny zamek, dolny zamek, wyłącza alarm i zamyka za sobą drzwi.
28
Mała znowu płacze. Chce mieć psa, nie ma siostry, nie ma brata,
więc chce
mieć psa. Tata nie chce psa, mama też nie. Tłumaczą: to żyje, sika,
je, trzeba
dbać, pilnować, poświęcać czas, a nikt czasu nie ma. Mała nie rozumie
. Tata
mówi, że tutaj nikt nie ma psa. Na pięknym, rozsławionym osiedlu
z wewnętrznymi alejkami, stawem i co dni parę przystrz yżoną zielenią
nie ma
miejsca na psa. Ona nie wierzy. Tata mówi, że tak jest przyjemnie
i ładniej,
bo nikt nie biega po trawnikach, że chodzi się alejkami, poza tym
jest zakaz
deptania zieleni i wyprowadzania psów. Ale Andżelika wie, że pani
z parteru ma dwa psy. Tata mówi, że ma, ale wyprowadza je za bramy
osiedla.
Chodzi na "zaogrodzeniowe czyjeś tam trawniki", a Andżelika tam
nie pójdzie, bo jest za mała i nie może wychodzić za ogrodzenie. Andżelik
a nie rozumie. Tata mówi, że przecież Andżelika ma tu dobrze i bezpiec
znie. Niech
idzie na plac zabaw i weźmie komórkę, bo jak zwykle zapomni hasła.
Tajemnego hasła, które przepuści ją do kolejnej strefy osiedla – ogrodzo
nej
strefy zabawy. Ona nie idzie, bo plac zabaw jest nudny. Blok obok
ma fajniejszy, ale nie może tam wejść, bo nie zna obcego hasła. Dzieci
stamtąd
też nie zna, bo przez ogrodzenie nikt się nie poznaje i nie wolno
rozmawiać z obcymi, tymi z innej klatki. Każdy blok ma swoje hasło, każdy
blok
ma swój plac zabaw. Na moment atak histerii wzrasta do ekstrem
um, nie
ma psa, ma za to gorszy plac zabaw. Ale płacz szybko mija.
Od komunii ma laptopa.
O hasłokodokluczach na osiedlach zamkniętych
Mieszkać w mieście
Pojęcie segregacji społecznej, jak mogłoby się wydawać, nie jest
Architektura ma dziś możliwość kreacji przestrzeni z dużo większą wol-
wytworem współczesnej brutalności życia. Towarzyszyło nam od
nością, fantazją i swobodą tworzenia niż w przeszłości. Projektowanie ar-
zawsze, a na przestrzeni wieków przybierało rożne formy. War-
chitektury mieszkaniowej może stać się przygodą, która niesie ze sobą
to wspomnieć o obecnych w miastach średniowiecznych różni-
więcej, niż tylko powierzchowność ładnej elewacji i rozbudowanej do
cach społecznych, wynikających z różnic zawodowych. W miastach
granic możliwości powierzchni użytkowej budynku. Nie musi być kolej-
wczesnokapitalistycznych dom dzielono w pionie. Odliczając od
nym przykładem inspirowanym blokiem obok, lecz indywidualną wypo-
parteru, pierwsze,najbardziej reprezentacyjne piętra, przeznaczo-
wiedzią, zespołem przemyśleń odpowiadającym na problemy i cechy
ne były dla ludzi zamożnych, a mansardy i sutereny o niskim stan-
miejsca i jego mieszkańców. Realizacje architektury mieszkaniowej po-
dardzie – dla ubogich.
winny odpowiadać na potrzeby odbiorców, jakimi są zarówno jednost-
Urbaniści, architekci i socjologowie w większości zgadzają się
ka i miasto. Samo sformułowanie „mieszkam w mieście” niesie za sobą
w kwestii zjawiska osiedli zamkniętych jako elementu wizji miasta,
szereg skojarzeń. Jest kontrastem pomiędzy żywotnością indywidualnej
gdzie ogólnodostępne są tylko główne ulice. Skarżą się, że za-
przestrzeni zamieszkiwania a arbitralnie wyznaczoną infrastrukturą mia-
mknięte sektory wymuszają prywatność kosztem ogółu, a zatem są
sta. A może odwrotnie – może to nasze mieszczańskie przyzwyczajenia
wymierzone w tradycyjne funkcjonowanie miasta europejskiego.
są konserwatywne i sztywne, a miasto jest polem do ciągłych przeobra-
Wydaję się, że popularność osiedli „za bramą” wynika z braku trady-
żeń i eksperymentów.
cji demokratycznych, czego dowodem są liczby i lokalizacja osiedli
strzeżonych w poszczególnych rejonach świata. I tak, najsilniej
Postawione wyżej pytanie jest pretekstem do rozmowy o istocie
zjawisko odgrodzenia występuje w Ameryce Łacińkiej, Azji i Afryce.
zamieszkania.
W Europie zachodniej osiedla zamknięte należą do rzadkości .
Czy obecny system wymaga daleko idących zmian, czy jedynie stop-
Jednak na tle europejskim, Polska przoduje w rankingach, a liczba
niowego ewoluowania przy zachowaniu istniejących reguł i gotowej
osiedli z hasłokodokluczem stale rośnie.
estetyki?
Czym dla rozwoju relacji społecznych ma być taka forma zamieszkania? Według mnie, jest to typ zabudowy, którego głównym spoiwem jest paranoiczny strach. Zabezpieczenia, niczym z opisu
obiektu wojskowego, stają się karykaturalnym obrazem dzisiejszej
rzeczywistości, której coraz mniej brakuje do orwellowskiej kontroli naszego życia.
mieszkać w mieście – z perspek tywy 6-latki.
Istotą dziecińs twa jest zabawa. Poznawanie poprzez zabawę jest
sposobem na zrozumienie otaczającego nas świata. Dzieci bawią
w okresie dorastania najlepsz ym
się w rożnych miejscach, jednak
te najbardz iej popularne i lubiane to place zabaw. Badacze (Brown
i Burger, 1984) wyróżniają trzy
duże grupy placów zabaw: tradycyjne, przygodowe i współczesne.
Duże miasta charakteryzuje zwarta zabudowa, wysokie ceny
za każdy dodatkowy m2, co ogranicza do minimum budowę nowych przestrzeni zabaw w centrum
miasta. Kiedy porównamy
skalę tego zjawiska z ilością powstających wokół obiektów mieszka
lnych, nasuwa się katastroficzna wizja współczesnego świata bez dziecka . Na szczęści
e, opisana sytuacja nie ma odzwierciedlenia w rzeczyw istości, jednak coraz częściej, jeśli już
takie place zabaw istnieją, są
wyposażone w specjalne ogrodzenia, hasłodoklucze i stanowi
ą zamknięty świat klasy średniej,
a dzieciom mieszkających w starych, odrapanych kamienicach
pozostaje tylko przygodowy
plac zabaw kreowany dzięki ich fantazji i chęciom .
29
Relacje międzyludzkie a wspólna przestrzeń
Osiedla zamknięte również są narażone na przestępczość. Wskaźniki
kradzieży są tam porównywalne do wskaźników w innych częściach miasta,
czego powodem jest paradoksalnie poczucie bezpieczeństwa, które
osłabia czujność. To nie kraty czy jakiekolwiek inne formy zabezpieczeń
uchronią nas przed niebezpieczeństwem a silne relacje i więzi społeczne.
Obecna sytuacja prowadzi do tego, że technologia przejmuje za mieszkańców zamkniętych osiedli odpowiedzialność wynikającą ze współistnienia
i dzielenia jednej przestrzeni. Zwykle to więzi społeczne są czynnikiem
determinującym poziom zadowolenia z zamieszkiwanej przestrzeni. Udowodniono, że tożsamość grupowa w odniesieniu do najbliższego sąsiedztwa łączy się z personalizowaniem przestrzeni i z interakcjami społecznymi. W sytuacji, gdy ludzie potrafią nawiązać pozytywne więzi z osobami
w swoim otoczeniu, zmienia się postrzeganie przestrzeni wspólnych.
Zaczynają bardziej dbać o nie, przez co stają się one wspólnym terytorium. Co za tym idzie, zaletą spójności społecznej i poczucia wspólnoty
jest spadek poziomu przestępczości i poziomu strachu.
Projekt oparty na budowaniu przestrzeni, która jest podstawą dla pozytywnych relacji międzyludzkich ma szanse stać się przykładem, który
Koncepcja połączenia mieszkańców ponad przegrodami zwykle
mówi zdecydowane NIE zamknięciu i alienacji jednostek.
dzielącymi wewnętrzne podwórka kamienic w postaci powszechnie
znanej zabawy z dzieciństwa. Proponuje się stworzenie różnobarwnej i wielokierunkowej sieci połączeń umożliwiającej przekazywanie
sąsiedzkich liścikowych informacji (SLI-sów)
Rysunki przedstawiające zależności
między jednostką a grupą w kontekście
przestrzeni wspólnej i prywatnej w zespole
mieszkaniowym.
Rysunek 1.
Ważna rola przestrzeni osobistej
Im lepiej zapewniona jest przestrzeń prywatna, tym
chętniej się otwieramy (zasada kontrastu). Możliwość
regulowania naszej prywatności jest więc ważnym
czynnikiem społecznym, prowadzącym do zadowolenia.
Rysunek 2.
Brak strefy wspólnej pomiędzy jednostkami
Schemat grupy osób niemających ze sobą żadnego kontaktu, ale zajmujących bliską wspólną przestrzeń, np. obce osoby czekające na autobus na przystanku. W tym
schemacie nie dochodzi do kontaktu pomiędzy wszystkimi jednostkami, przez co
nie wytwarza się w tym przypadku strefa wspólna – strefa bezpieczna.
Rysunek 3.
Tworzenie strefy wspólnej
Grupa osób prowadzących luźną rozmowę, stworzone centrum, jako miejsce
wspólne, bezpieczne, półprywatne.
Rysunek 4.
Podsumowanie
Brak strefy wspólnej pomiędzy grupami
Z powyższych analiz wynika,
Rysunek przedstawia trzy różne grupy. Możliwość
jak ważna dla wytworzenia
kontaktu i tworzenia wspólnego terytorium zacho-
wzajemnych relacji jest loka-
dzi tylko w obrębie najbliższej wspólnoty. Prze-
lizacja poszczególnych jed-
strzenie pomiędzy sąsiadującymi grupami są fizycz-
nostek lub grup względem
nie niedostępne. Brak ogólnej strefy wpływów.
siebie. Wspólna, bezpieczna przestrzeń wynika z odpo-
30
Rysunek 5.
wiednich uwarunkowań.
Grupa w grupie
Należy brać to pod uwagę
Grupy zachowują swoją prywat-
przy projektowaniu obiektów
ną, centralną przestrzeń, jedno-
wielorodzinnych, począwszy
cześnie mając możliwość swo-
od sytuowania samych miesz-
bodnych interakcji z pozostały-
kań, aż po układ okien, wejść,
mi sąsiadującymi jednostkami,
przestrzeni otwartych i za-
przez co tworzą wspólną całość.
mkniętych.
artykuł sponsorowany
place
me
Spot.light – on the SPOT.
Ewa Marciniak
Poznań na pewno szanuje tradyc ję (Stara Rzeźnia , Stara Drukarnia, Stary Rynek, Stary…), ale są w nim też miejsca ,
w których łączy się ona w niebanalny
sposób z tym, co nowoc zesne. Do takich
miejsc należy na pewno SPOT., mieszcz ący się w XIX wiecznym budynku Wildeckiej elektrowni.
fot. Małgorzata Opala
Ze względu na moje zainteresowanie sztuką użytkową, najwięcej czasu
spędzam w Design Store. Oferta tego sklepu robi na mnie duże wrażenie.
Wiele przedmiotów, które stanowią jego ofertę, znajdują się w sklepach
najbardziej znanych muzeów, MOMA w Nowym Yorku czy Muzeum
Designu w Londynie. Są w nim też bardzo ciekawe projekty polskich
uznanych projektantów, które można było nie tak dawno oglądać na
wstawach Design Festival w Łodzi czy Etno Design w Krakowie.
SPOT. to w Poznaniu pierwszy i jedyny przykład rozwijającej się na
świecie formuły concept store, której najbardziej znane przykłady
to Corso Como w Mediolanie, Colette w Paryżu czy Cook & Book w
G
Brukseli. Jednak według mnie, SPOT. to coś znacznie więcej niż
dy wchodzimy do SPOT., wita nas wnętrze, którego nikt by się nie
concept store, bowiem oprócz starannie wyselekcjonowanej oferty
spodziewał w budynku poprzemysłowym. Odsłonięte cegla-
ciekawych i niebanalnych przedmiotów czy usług, możemy wybrać
ne ściany stanowią doskonałe tło dla nowoczesnego designu
się tutaj na warsztaty, koncert, imprezę, wykład, projekcję filmu czy
i modnego na świecie minimalistycznie urządzonego wnętrza. Wysokie
wystawę. Wystarczy śledzić grafik wydarzeń na stronie internetowej
okna wpuszczają do środka naturalne światło, które rozjaśnia wysoką
(www.spot.poznan.pl) albo blogu (www.spotmag.pl).
przestrzeń. Atmosfera jest więc przyjazna i niezobowiązująca, chociaż
Na warsztatach w SPOT. byłam po raz pierwszy całkiem niedawno
dla niektórych może wydać się tu chłodno i zbyt surowo. Nikt jednak nie
i świetnie się bawiłam. Projektowałam opakowania świąteczne wraz
może odnieść takiego wrażenia latem, korzystając z przestronnego ta-
z projektantkami z Kafti Design. Ich projekty były nominowane do
rasu, patrząc na zieleń pobliskiego parku oraz korzystając z plaży SPOT.,
nagrody PROdeco. Są zapraszane na wszystkie najważniejsze wystawy
gdzie leżąc na leżaku pod parasolem i trzymając gołe stopy w piasku
designu, jakie odbywają się w Polsce. To było naprawdę inspirujące
można zapomnieć o miejskim zgiełku.
doświadczenie.
Trudno jest w kilku słowach zdefiniować czym jest SPOT. Domyślam się,
SPOT. ciągle mnie zaskakuje, zmienia się, proponuje coś nowego i powo-
że dla wielu z nas to, co jest trudne do zdefiniowania, jest też trudne do
duje, że mogę go odkrywać na nowo.
oswojenia. W moim odczuciu jednak w tym właśnie tkwi urok tego miej-
To miejsce istnieje już niemal dwa lata, choć wiele osób jeszcze tam
sca – każdy może tu upodobać sobie coś innego, każdy może przychodzić
nie dotarło. Szkoda, bo SPOT. to miejsce niepowtarzalne. Warto je
w zupełnie innym celu. Na co dzień mogę wpaść, aby kupić oryginalny,
zarówno odwiedzać jak i wspierać. Jego twórcom zależy bowiem
projektancki ciuch, którego w żadnym innym miejscu w Poznaniu nie znaj-
nie tylko na stronie komercyjnej przedsięwzięcia, ale także, a nawet
dę, innym razem wybrać nietuzinkowy, designerski prezent dla przyjaciół-
przede wszystkim, na popularyzacji różnych aspektów kultury, na
ki. Ktoś inny jednak może przyjść do SPOT., aby zrelaksować się w SPA czy
wspieraniu indywidualnego rozwoju, a także na edukacji w zakresie
skorzystać z usług fryzjera-stylisty, a jeżeli jest rodzicem, to może skorzy-
designu i sztuki. Pomimo szerokiej oferty nie jest to zapewne miej-
stać z artystycznych zajęć dla swoich dzieci. Niektórzy umawia się tutaj na
sce dla każdego, ale jeśli jesteś człowiekiem ciekawym świata, to
spotkania w interesach, inni, aby napić się wina z przyjaciółmi.
być może jest właśnie dla ciebie . Ja na pewno będę tam wracać.
31
raków, Dworzec Główny, dowolny dzień, dowolna godzina, dowol-
Kiedy otwarto pierwszego w Polsce Starbucksa, dziennikarka stołecznej
ny pociąg. Dowolny pasażer wysiadający z dowolnego wagonu
gazety tak opisywała swoją wizytę:
widzi brudną posadzkę, brudne szyby opuszczonych peronowych
„Co dla ciebie?” Standardowe pytanie w Starbucks – na amerykańską modłę,
kiosków, brudnych ludzi opierających się o brudne barierki schodów.
ale czy rzeczywiście lubimy, jak ktoś zza lady mówi do nas na ty? To nie nasza
A pośród tego – wielki, błyszczący szyld: Przejście do centrum miasta
kultura. Kasjerzy chyba też nie czują się z tym dobrze. Ale najgorsze czeka nas
przez Galerię Krakowską. Pasażer mija szyld, schodzi po schodach i nagle
przy odbiorze kawy. Spróbuj tylko się zagapić i już krzyk: Ania/Kasia (dowol-
znajduje się w samym środku centrum handlowego. Może zastanowi
ne) Twoja kawa! Ania Twoja Caramel! Caramel dla Ani! Podobnie jak w barach
się, gdzie podział się dworzec – budynek, do którego zwykle trafiało
mlecznych, a może nawet gorzej. Nie dość, że krzyczą, to jeszcze na ty, a nie
się po wyjściu z peronu – a może po prostu przejdzie nad tym faktem
bezosobowo. Bezosobowo byłoby jeszcze do zniesienia…
do porządku dziennego, przyjmując go bezrefleksyjnie jako oczywisty.
Człowiek w nie-miejscach nie jest więc gościem. Jest wyłącznie klientem.
Czas na zastanowienie to w jego przypadku dobro luksusowe – musi
Ponadto wchodzi w interakcje nie z innymi ludźmi, a z przedstawicielami
sprawnie poruszać się w falującym tłumie odwiedzających Galerię,
firm i instytucji – nie-osobami, które wyrzucają z siebie wyuczone formuły.
uważać na bagaże i znaleźć drogę do odpowiedniego wyjścia. Ale zanim
Jeżeli nasz pasażer-klient jest jednocześnie turystą pragnącym odkrywać
tam trafi, będzie musiał zmierzyć się z tysiącami przekazów reklamo-
charakter miasta, to źle trafił. Znajduje się właśnie w najmniej krakowskim
wych, machających do niego mniej lub bardziej przyjaźnie z witryn
elemencie Krakowa. Nie-miejsca są bowiem pozbawione specyfiki lokalnej.
sklepów w handlowych alejkach. Ktoś zadbał o to, żeby pasażer pociągu
Są pojawiającym się w różnych lokalizacjach na świecie odtworzeniem
poczuł pociąg do zakupów; żeby z pasażera bezwiednie przedzierzgnął
określonego schematu. Wynika to z ich najgłębszej istoty, którą można
się w klienta. Jedna-druga-trzecia witryna, et voila! 50% zniżki na nową
– w dużym skrócie – zawrzeć w dwóch słowach: unifikacja i standaryzacja.
kolekcję! Oto pasażer zmienia tożsamość za pomocą karty płatniczej.
W wyniku dążenia do maksymalizacji wydajności i uwypuklenia funkcji,
Centrum handlowe, jakim jest Galeria Krakowska i jakich mnóstwo
dla nie-miejsc opracowuje się szczegółowe instrukcje obsługi i wytyczne.
w każdym większym mieście, jest tym, co Marc Auge nazwał nie-miej-
Nie-miejsca hipernowoczesności – pisze Auge – mają to do siebie, że dają się
scem. W odróżnieniu od miejsca, nie-miejsce to przestrzeń, która nie
zdefiniować za pomocą (…) instrukcji obsługi, wyrażanych w zależności od
jest definiowana jako punkt odwołania i nie ma związków z historią
przypadku w postaci nakazów („trzymać się prawej strony”), zakazów („zakaz
i tożsamością. Jest wytworem supernowoczesności i jej najwidoczniej-
palenia”) lub informacji („wjeżdżają Państwo do regionu Beaujolais”) i ucie-
szego elementu – globalizacji. Pojęcie tej ostatniej rozwinął amerykań-
kających się zarówno do mniej lub bardziej klarownych i skodyfikowanych
ski socjolog George Ritzer, tworząc koncepcję
ideogramów. Klient centrum handlowego już przy wejściu widzi piktogramy,
globalizacji niczego.
które nakazują pewne czynności lub ich zakazują, konstruując tym samym
Istotą globalizacji niczego – pisze Ritzer – jest
nie tylko instrukcję obsługi, ale i umowę, której z zasady się nie negocjuje.
kult wydajności; społeczne wydanie swego
Zakaz wstępu z rowerem/psem/kotem/lodami – nie podoba się? Do widze-
rodzaju fordyzmu czy raczej neofordyzmu.
nia. Zasady są proste i czytelne, łatwo je opanować i łatwo zapamiętać.
read
me
Od miejsc
do nie-miejsc
32
Co ciekawe, niektóre z nich stały się tak bardzo oczywiste, że piktogramy
przestały być potrzebne. Pamiętam zaskoczenie, jakie pojawiło się na
jednym z odwiedzanych przeze mnie forów internetowych po umieszczeniu na nim zdjęć nowo otwartego centrum handlowego. Nie bałeś się robić
zdjęć? – pytali użytkownicy forum, przecież ochroniarz mógł Cię wyrzucić/
zabrać aparat/ potraktować nieprzyjemnie. Nie – odpowiadał autor fotografii
– zastanówcie się: co ochronie do mojego aparatu? Okazuje się, że w naszych
Gosia Radkiewicz
głowach głęboko zapisano już zasadę, że w centrach handlowych nie robi-
take
me
my zdjęć – bez względu na to, czy ma to sens, czy nie i bez względu na to,
www.take-me.pl LTM Gosia Radkiewicz
czy konkretny obiekt faktycznie taki zakaz wprowadził.
Fordyzm zamienił producentów z twórców w wykonawców. Przy taśmie
Ale przecież nie-miejsca to nie tylko centra handlowe. To również
człowiek niczego nie tworzy. W fordowskiej fabryce nie ma miejsca na
urządzane od linijki punkty gastronomiczne, stacje benzynowe, lotni-
twórczość, indywidualność ani osobowość. Robotnik staje się śrubką
ska, dworce (chociaż te ostatnie mają chyba najmniej cech nie-miejsca,
w maszynie produkcyjnej. McDonald’s przeniósł ten model do usług. Jak
przynajmniej w Polsce). Jest ich coraz więcej, często mam wrażenie, że nie
Charlie Chaplin cały dzień wykonywał w fabryce jeden ruch kluczem
sposób się od nich całkowicie uwolnić. Zaczynają dominować w prze-
francuskim, tak pracownik McDonald’sa cały dzień powtarza to samo
strzeni miejskiej – wystarczy spojrzeć na którąkolwiek z brytyjskich High
pytanie: Dzień dobry, jestem Maria, czym mogę panu/pani służyć? Mówi
Streets – nie sposób dostrzec między nimi różnicy – na każdej te same
dokładnie te słowa, które muszą być wypowiedziane, żeby osiągnąć
sklepy, te same instytucje, te same witryny, tacy sami ludzie.
założony cel. Na całym świecie są to te same frazy gwarantujące
Jak zauważa Kinga Racoń-Leja mnożymy bez umiaru (…) centra handlowe,
maksymalną wydajność. Każdy komunikat – werbalny i niewerbal-
dostosowujemy typowe projekty. Przybijając kolejna pieczątkę – pozbawia-
ny – i każda czynność wykonywana w przestrzeni nie-miejsca jest
my przestrzeń publiczną duszy. Zanika tożsamość – „serca” naszych miast
więc nie-komunikatem czy nie-czynnością – u ich podstaw nie leżą
przestają bić indywidualnym rytmem. Tu rodzi się jednak pytanie – czy
rzeczywiste potrzeby nadawcy komunikatu takie jak chęć porozu-
miejsca są nam jeszcze potrzebne, czy też właśnie zastąpienie ich nie-
mienia się, chęć nawiązania kontaktu czy znajomości, ale dążność
miejscami jest po prostu realizacją naszych potrzeb? Zastanawiał się nad
do zwiększenia wydajności i mocy przerobowej nie-miejsca. Te
tym Krzysztof Nawratek, cytując wątpliwości swoich studentów: propo-
czynności i komunikaty nie powstają ponadto w głowie nadawcy, ale
nowali nawet ciekawsze, i prawdopodobnie bardziej kontrowersyjne ścieżki
są tworzone z wyprzedzeniem przez specjalistów planujących rozwój
– twierdząc na przykład, że zawłaszczenie przestrzeni (fizycznej i symbo-
firmy, nierzadko mieszkających na innym kontynencie, a więc wycho-
licznej) przez globalne korporacje gwarantuje poczucie ontologicznego
wanych w innej kulturze. Przykładem takiego sformułowania może
bezpieczeństwa – McDonald’s w Pekinie jako schronienie?
być: w czym mogę pomóc? (czyli przekład z angielskiego standardu:
Czy w ponowoczesności, określanej przez Baumana jako źródło cierpień
How can I help you?), które pojawiło się w Polsce w początku lat 90.
– spowodowanych nadmiarem i nieskończoną liczbą możliwości, zestan-
i z czasem przyjęło się w większości firm i urzędów. Jest to najpraw-
daryzowane, schematyczne do granic i zawsze takie same nie-miejsca nie
dopodobniej pierwsze zdanie, jakie wspomniany pasażer – teraz już
są czasem tym, czego szukamy, by choć na chwilę zdjąć z siebie obowią-
klient – usłyszy po przekroczeniu progu sklepu (czy też tego, co ten
zek podejmowania decyzji i dokonywania wyborów? Czy filiżanka kawy
próg zastępuje). Odwiedzając nie-miejsce mam często wrażenie,
w Starbucksie – taka sama w każdym miejscu na świecie – nie staje się
że ustami mojego interlokutora mówi do mnie zupełnie ktoś inny.
przyjemnym wytchnieniem, najbezpieczniejszym wyborem?
Cracow, Central Station,
any day, any hour, any train.
Any passenger stepping out
of any carriage sees a dirty floor, dirty windows
of abandoned news-stands,
dirty people leaning against dirty railings. And in
the middle of it – big shiny
sign: Passage to the city
through Cracow Gallery.
he passenger pass-
If our passenger-customer is also a tourist who wants to explore the city,
es the sign, goes
then he’s at the wrong address. Right now he’s in the least Cracovian
down the stairs and
element of Cracow. Because no-places have no local character. They are
suddenly finds himself in
appearing in different places around the world as a copy of the same
the middle of a shopping
scheme. That’s the result of their deepest essence, which can be defined
mall. Maybe he’ll wonder
in two words: unification and standardization. As a result of striving for
what happened to the sta-
maximizing the productivity and accentuating the function, specific
tion – a building to which
instructions and guidelines are prepared for no-places. No-places of mo-
you usually land when you
dernity – Ague writes – can be defined with (…) instructions, expressed, ac-
leave the platform – or
cording to the case as order («keep on the right side»), bans («no smoking»)
maybe he’ll simply accept
or information («you are entering the Beaujolais region») and referring
this fact as something
to the more or less codified ideograms. The customer in the shopping
obvious and will pass it
mall, the moment he enters the mall, sees the pictograms, that order or
over. Time for reflection is
ban some actions, creating not only instruction, but also an agreement
in his case a luxury article
which, as a rule, cannot be negotiated. You cannot enter with your bike/
– he has to skillfully move
dog/cat/ice-cream – you don’t like it? Get out. The rules are clear, easy
in the crowd of visitors,
to master and easy to remember. What’s interesting, some of them have
watch his luggage and find the way to the right exit. But before he gets
become so clear, that the pictograms are no longer needed.
there, he’ll have to manage with thousands of advertisement messages,
I remember a surprise appearing on one of the internet forums, after
waving at him more or less friendly from the shop-windows in the alleys.
someone put there pictures of a new-opened mall. Weren’t you afraid of
Someone took care of changing the passenger into a customer. First-sec-
taking pictures? – the forum participants asked – The security guy could
ond-third shop-window, et voila! 50% discount for a new collection! The
have kicked you out, taken your camera, treated you not nicely. No – the au-
passenger changes his identity using his credit card.
thor of the photo answered – think: what‘s the security got to do with my
Shopping mall, like the Cracow Gallery and many others in big cities, are
camera? It turns out that the rule about not taking pictures in the shop-
what Marc Ague called no-place. Unlike a place, no-place is a space which
ping malls is deeply ingrained in our minds – no matter if this makes
is not defined as a point of reference and is not connected with history and
sense or not, and no matter if this particular
identity. It’s a product of super-modernity and its most noticeable element
– globalization. The term of globalization was developed by an American
sociologist George Ritzer, creating his concept of globalization of nothing. The essence of the globalization of nothing is the cult of productivity; the
social version of a sort of fordism, or rather neofordism. Fordism changed the
producers from the creators into makers. At the assembly line you don’t create
anything. In the ford factory there is no place for creativity, individuality or
personality. A worker becomes a screw in a machine. McDonald’s transferred
this model into services. Just like Charlie Chaplin was making the same move
with a screw wrench all day long, the McDonald’s worker keep asking one
question all day long: Good morning, I’m Maria, how can I help you? She says
the exact words that have to be said in order to achieve a goal. In the whole
read
me
ENG
From places
to no-places
building has a ban like that.
Gosia Radkiewicz
world these are the phrases guaranteeing the maximum productivity.
Every message – verbal or non-verbal – and every action taken in the
space of a no-place, is therefore a no-message and no-action – they are
But no-places are not only the shopping malls. These are also careful-
not based on real needs of a sender, as the intention to communicate
ly designed airports, gastronomic spots, gas stations, railway stations
or get acquainted, but the strive to increase the productivity and the
(although the latter have least of the characteristics of a no-place, at
output capacity of the no-place. Those actions and messages are not
least in Poland). There is more and more of them, sometimes I think
created in the mind of a sender, but they are prepared in advance by the
there is no way to isolate from them. They start to dominate in the
specialists who plan the company’s development, often living in a dif-
urban space – just take a look at any of the British High Streets – you
ferent continent, and that means raised in a different culture. The exam-
can’t tell one from the other – the same shops, same institutions,
ple of such phrase can be: How can I help you?, which appeared in Poland
same shop-windows, same people.
in the beginning of the 90s, and soon caught on in majority of compa-
As Kinga Racoń-Leja points: we multiply with no limits (…) shopping
nies and offices. This is probably the first sentence our passenger – now
malls, we adjust typical projects. As we press another stamp – we take
a customer – hears when he enters the store. Visiting a no-place, I often
the soul from the public spaces. Identity disappears – the hearts of our
have the impression that through the mouth of my interlocutor speaks
cities stop beating with their individual rhythm. But here a question
someone completely different.
emerges: do we still need places, or is replacing them with no-places
When the first Starbucks was opened in Poland, a journalist from a capi-
just realization of our needs?
tol journal described her visit in this way:
That was a subject of reflection of Krzysztof Nawratek, when he
'What’s for you?' Standard Starbucks question – the American style, but do we
quotes his students doubts: they proposed even more interesting, and
actually like when someone behind the counter addresses us using this unof-
maybe more controversial paths – claiming for instance that appropria-
ficial style? That’s not our culture. I don’t think the cashiers feel good about it
tion of space (real and symbolic) by the global corporations guarantees
either… But the worst part is when we get our coffee. Just try to overlook and
the feeling of an ontological safety – McDonald’s in Beijing as a shelter?
immediately the shout raises: «Ania/Kasia (any name), your coffee! Ania your
Maybe in the post-modernity, defined by Bauman as a source of suf-
Caramel! Your Caramel! Caramel for Ania!» Just like in the milk-bar or even
fering – caused by excess and unlimited number of possibilities, the
worse. Not only do they shout, they use your name to, instead of speaking im-
standardized, completely schematic and always the same no-places
personally. Impersonally would be a little more acceptable… A person in no-
are something that we are looking for, to be able for just a moment
places in not therefore a guest, just a customer. And what’s more he doesn’t
to get rid of the responsibility of making decisions and choices? Isn’t
interact with other people, but with the representatives of companies and
the cup of coffee at Starbucks – the same in every place in the world
institutions – no-people, who spit out memorized phrases.
– a pleasant break, the safest choice?
33
Impreza w
Starej Drukarni, której
przestrzeń
powierzono takeme
dzięki uprzejmości
Prodesign
sp. z o.o.,
miała być połączeniem
klubowej zabawy z wydarzeniem
artystycznym.
Miało być
300 osób,
przewinęło się 1000.
Bez nachalnego brandingu, bez
billboardów
w mieście, bez
wyłączania
muzyki o 2ej.
Tylko ciekawe pomysły,
Instalacja grupy Mode:lina
oraz Low Budget już
doczekała się zastosowania
przy okazji kolejnych
eventów, m.in. podczas
Sylwestra w poznańskim
Arsenale
Michał Gołaś
i Dominik Fórmanowicz
zasłuchani
w przemówienie
Jerzego Woźniaka
showme02
fot. Igor Drozdowski
Bahaterowie wieczoru:
Michał Wit Kowalski,
DJ Kohler,
Wojtek Traczyk
Szymon Kabała
Mateusz Azi Marchwicki
Fotografie autorstwa Małgorzaty Opali. Dziękujemy!
niezależna
przestrzeń
i magia
facebook a.
Szary szalik: Bartek Siekacz,
niebieski dresik: Paweł Garus
©
Asia Kurowska
ASP Gdańsk
read
me
Licencje na zabijanie
Marcin Barański
36
Nie ukradłbyś samochodu, prawda?
Torebki, telefonu komórkowego
i płyty DVD
też pewnie
nie. W takim
razie nie powinieneś ściągać filmów
z Internetu,
bo jest to piractwo, czyli
również kradzież. Jeśli
to robisz, jesteś odrażającym typem.
ten sposób streścić można przekaz jednej z najbardziej zna-
utworów do użytku prywat-
nych kampanii antypirackich ostatnich lat, która za sprawą
nego (nie tylko dla siebie, ale
Motion Picture Association of America obiegła świat jako
także dla rodziny i znajo-
przymusowa uwertura do filmów rozpowszechnianych na płytach DVD.
mych). Tak więc, wbrew dość
Przekaz innych tego typu kampanii jest właściwie identyczny. Nie pa-
powszechnemu przekona-
łam do tych akcji szczególną sympatią, mimo że nie jestem bynajmniej
niu, skopiowanie albumu
osobą, która podważałaby sens ochrony praw autorskich. Nie jest też
muzycznego dla kolegi,
tak, żebym nie był w stanie przeboleć konieczności obejrzenia filmiku
kuzyna, ciotki, wujka itd. jest
You wouldn’t steal a car przed każdą próbą dotarcia do właściwej zawar-
całkowicie legalne. Podobnie
tości płyty. Potrafię pogodzić się z myślą, że adresaci kampanii prędzej
jest z kserowaniem książek.
zaczną pod jej wpływem kraść samochody, niż przestaną ściągać filmy
Istnieją wprawdzie pewne
(to też byłby przecież jakiś sposób na uniknięcie zarzutu hipokryzji).
ograniczenia (wprowadzone
Jest natomiast coś, co wybitnie mnie do kampanii antypirackich zraża.
w postaci ogólnej klauzuli,
Mam na myśli skrajne uproszczenie przekazu, które prowadzi w moim
zgodnie z którą dozwolony
odczuciu do dezinformacji, a dyskusji społecznej na temat prawa autor-
użytek nie może naruszać
skiego nadaje zbyt jednostronny ton.
normalnego korzystania
Skąd takie przekonanie? Wyjaśnienie zacznę od stwierdzenia, że prawo au-
z utworu lub godzić w słuszne
torskie jest bardzo młode. Od wydania pierwszego na świecie aktu, który
interesy twórcy), na pewno
tej dziedziny dotyczył, mija dopiero 300 lat (był to Statute of Anne wydany
jednak nieuzasadnione jest
w Wielkiej Brytanii). O intensywniejszym rozwoju możemy natomiast
twierdzenie, jakoby z przepi-
mówić dopiero od drugiej połowy XIX w. (w 1886 r. zawarto konwencję
sów prawa wynikał generalny
berneńską, czyli pierwszą międzynarodową konwencję odnoszącą się
zakaz kopiowania płyt czy
do ochrony praw autorskich). W kontekście kształtowania się instytucji
kserowania książek (nawet w
prawnych to naprawdę krótki okres. Wystarczy wspomnieć, że pierwsze
całości). Co ważne, twórcy nie
regulacje z zakresu prawa karnego to historia sięgająca około 4 tysięcy
zostają w ten sposób całkowicie pozbawieni wynagrodzenia. Sprzedawcy
lat wstecz. Prawo cywilne (czyli np. regulacje dotyczące własności rzeczy
urządzeń służących do kopiowania oraz czystych nośników mają obowią-
materialnych) przeżywało intensywny rozkwit w czasach Cesarstwa
zek odprowadzania odpowiedniej części zysków na rzecz twórców. Cena
Rzymskiego. Ludzkość bardzo długo dobrze sobie radziła bez prawa au-
każdej nagrywarki, każdej czystej płyty, każdej paczki papieru do kseroko-
torskiego. Jego brak nie przeszkadzał w powstawaniu arcydzieł i rozwoju
piarki zawiera więc w sobie opłatę na rzecz twórców.
wielkich osobowości artystycznych. Nie można więc w kontekście prawa
Większość osób nie ma jednak świadomości istnienia takich regula-
autorskiego mówić o utrwalonych przez wieki zasadach, niezbędnych dla
cji. Trudno się temu dziwić. Wspomniana propaganda jest agresywna
funkcjonowania społeczeństwa. Warto podkreślić, że akty prawne stano-
i wszechobecna, podczas gdy rzetelne informacje mają o wiele mniejszą
wiące podstawę ochrony praw autorskich wprowadzały istotne nowości,
siłę przebicia. Osobną kwestią jest, czy prowadzone w przedstawiony
nie stanowiły jedynie usankcjonowania wcześniej stosowanych praktyk.
sposób kampanie mogą w ogóle odnieść zamierzony skutek. Moim zda-
Wymowny jest przykład Jana Kochanowskiego, który wykorzystując
niem rozpowszechnianie fałszywych informacji może skłaniać raczej do
w swych utworach dzieła twórców antycznych często nie uznawał za sto-
przekonania, że prawo autorskie jest co do zasady absurdalne. A w związku
sowne wskazywać źródło cytatu (przykład ten zaczerpnąłem z pracy prof.
z tym nie warto w ogóle się nim przejmować. Nie warto kupować płyt
Jana Bleszyńskiego). Dzisiaj byłoby to nie do pomyślenia, wówczas jednak
i programów komputerowych, lepiej ściągnąć je za darmo, skoro przecięt-
nikt z tego powodu nie porównywał Jana Kochanowskiego do koniokrada.
ny człowiek i tak nie jest w stanie być w porządku z prawem autorskim.
Na prawo autorskie należy spojrzeć jak na pole bitwy (retoryka wojen-
Odnoszę wrażenie, że tego typu myślenie jest coraz częstsze.
na nie wydaje się wielką przesadą, skoro tak często używa się w tym
Drugim aspektem kampanii antypirackich, który oceniam negatywnie,
kontekście słów piractwo czy kradzież). Walka o ustalenie reguł dopiero
jest sposób, w jaki ukierunkowują one dyskusję na temat prawa autor-
trwa. Jaką rolę w tej bitwie odgrywają wspomniane wcześniej kam-
skiego. Zmierzają do stworzenia wrażenia, że źródłem wszelkich proble-
panie antypirackie? Bardzo często dezinformują. To zresztą naturalne
mów twórców jest piractwo. Gdyby nie piraci, artyści żyliby w luksusie,
– gdzie jest wojna, tam i propaganda. A nie ma skutecznej propagandy
tworzyliby więcej i lepiej. Konflikt zostaje w ten sposób ustawiony na linii
bez manipulacji. Świetnym przykładem jest kampania przeprowadzona
piraci – reszta świata. W tej wojnie albo jesteś z nami albo przeciwko nam.
kilka lat temu w Polsce pod hasłem Po siódme – NIE KSERUJ!. Promujące
Moje obserwacje wskazują jednak, że linia frontu w opisywanej bitwie nie
tę kampanię plakaty niosły jasne przesłanie: kserowanie książek jest
kształtuje się w tak prosty sposób. Zastanówmy się przede wszystkim,
zabronione przez prawo. Jak dodano małym drukiem – całych książek.
kto tak naprawdę stoi za większością kampanii antypirackich. Nie są to
Nawet jednak przy tym zastrzeżeniu twierdzenie o istnieniu w pol-
przecież sami artyści, lecz raczej wydawcy i ich organizacje. Czy interesy
skim prawie generalnego zakazu kserowania książek jest nieprawdą.
wydawców są całkowicie zbieżne z interesami twórców? Oczywiście nie.
Prawo autorskie przewiduje przecież instytucję tzw. dozwolonego
I nie jest to wcale zarzut pod adresem wydawców. Całkowicie naturalną
użytku osobistego, która upoważnia do legalnego sporządzania kopii
rzeczą jest, że artyści mają swoje cele, a wydawcy swoje. Problem relacji
między wydawcami a twórcami jest jednak niemal całkowicie pomijany
w społecznych dyskusjach na temat prawa autorskiego. Praktyka wskazuje
tymczasem, że jest to problem istotny. Większość twórców, zwłaszcza początkujących, nie ma świadomości przysługujących im praw. W połączeniu
z niewielką siłą przebicia sprzyja to sytuacjom, w których twórcy godzą
się na bardzo niekorzystne kształtowanie swych relacji z wydawcami.
Standardem w zawieranych umowach są zapisy, zmierzające do tego, by
artysta przeniósł wszelkie swoje prawa autorskie na wydawcę (na zawsze
i nieodwołalnie), a nawet prawo do dysponowania swym wizerunkiem, czy
decydowania o istotnych kwestiach artystycznych (na ile takie zastrzeżenia są skuteczne, to już osobna kwestia). Żadnej zabawy w niuanse, próby
wyważania interesów stron. Ponieważ jednak chęć wydania swego
dzieła często przeradza się w desperację, artyści w wielu przypadkach
akceptują takie warunki. Możliwość znalezienia innego wydawcy,
proponującego bardziej korzystny układ jest raczej ograniczona, gdyż
większość wydawców przyzwyczaiła się do narzucania takich warunków, a na propozycje innych rozwiązań reagują niechęcią. Artysta staje
się w takiej sytuacji jedynie elementem łańcucha pokarmowego, a prawa
autorskie i chroniące je instrumenty narzędziem w rękach wydawców,
zamiast gwarancją należytego wynagrodzenia twórcy.
Wzmacnianie ochrony praw autorskich przez zaostrzanie kar,
podwyższanie odszkodowań, nie ma w konsekwencji
większego znaczenia dla artystów. Co natomiast może
mieć rzeczywisty i poważny wpływ na sytuację
twórców, to wiedza o prawach, które im przysługują. Spotykałem się już z sytuacjami,
w których fachowa pomoc pozwoliła artystom
nie tylko uzyskać godziwy zarobek, lecz – co
może jeszcze ważniejsze – zachować przy
tym niezależność i wolność realizacji własnej
wizji. Przecieranie nowych ścieżek nie jest
łatwe, ale możliwe. Uważam, że inicjatywy
takie jak Fundacja Twórcy Możliwości mogą tu
odegrać bardzo ważną rolę. Fundacja stanowi przestrzeń, w której dochodzi do bezpośredniego spotkania
artystów z odbiorcami ich dzieł. Okazuje się, że nie musi to
być relacja oparta na pieniądzu. Twórcy gotowi są rezygnować
z wynagrodzenia, jeżeli daje to szansę na dotarcie sztuki do możliwie
szerokiej publiczności, przy poszanowaniu ich praw osobistych (czyli m.
in. zapewnieniu identyfikacji autora). Artyści, którzy pozostawiani byli
poza polem walki o kształtowanie reguł dystrybucji utworów, zostają
wyposażeni w cenny instrument – licencje LTM i LMM, które w bitwie
o kształtowanie reguł dystrybucji utworów stanowią licencje na zabijanie. Nie ludzi, lecz schematów myślowych, zgodnie z którymi głównym
celem prawa autorskiego miałoby być ograniczanie dostępu do sztuki.
Stworzenie mechanizmu uwalniania utworów polepsza sytuację twórców,
gdyż daje im możliwość dotarcia ze swymi dziełami do publiczności bez
udziału pośredników, których interes – jak wcześniej pisałem – nie musi
być do końca zbieżny z interesem artystów. Jeżeli dzięki temu w dyskusji
społecznej zaistnieją inne problemy przedstawicieli świata sztuki, niż
tylko piractwo, będzie to wielki sukces idei TAKE ME.
Nie ukradłbyś samochodu, torebki, telefonu, ani płyty, prawda? I bardzo
©
w Poznaniu, przygotowuje rozprawę
doktorską z zakresu prawa autorskiego;
aplikant radcowski; Prezes Zarządu Stowarzyszenia Naukowego Prawa Prywat-
dobrze. Uwolnione dzieła ściągaj jednak bez skrupułów.
plakat Jacek Kasprza k
ASP Gdańsk
Marcin Barański
prawnik ; doktor ant na
Wydziale Prawa i Adminis tracji UAM
take
me
tekst Marcin Barańsk i
www.take-me.pl LTM Marcin Barański
nego; brał udział w tworze niu licencji
LTM i LMM w charakterze konsultanta
37
W naszej pracy tytułowym Uroczyskiem, czyli miejscem
opuszc zonym przez ludzi, są wsie Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Ukrainie. Miejsca te zostały opuszc zone przez
mieszk ańców w tragiczny sposób. 30 sierpnia 1943 roku
dwie polskie wsie zniknęły z mapy na skutek akcji eksterminacy jnej. Ok.1000 osób zostało zamordowanych przez
UPA i okolicznych mieszk ańców. Wśród ofiar znalazły się
read
me
Uroczysko
osoby z naszej rodziny.
Agnieszka Popek-Banach
Kamil Banach
W
ciągu kilku godzin tętniące życiem wsie, zamieszkałe przez setki mieszkańców, przestały istnieć. Zapanowała głucha cisza, a po tym jak spalono zabudowania, z czasem miejsce niegdyś pełne ludzkich spraw zaczęło przypominać
uroczysko. Do dziś Ostrówki i Wola Ostrowiecka nazywane są właśnie w ten sposób. Są to jednak miejsca puste
tylko pozornie. Większość ofiar nadal spoczywa w ziemi, czekając na pochówek. Niestety jest on niemożliwy, ponieważ od ponad 66 lat od tamtych wydarzeń, sprawa ta ciągle budzi liczne kontrowersje.
Podejmując ten temat pragnęliśmy stworzyć chwilowy, efemeryczny pomnik, ponieważ
żaden trwały monument nie może powstać na Wołyniu. Układ „papierowych kół”, ułożonych w kilku równoległych rzędach, jest symbolicznym aktem ekshumacji, która w tym
wypadku nie może mieć miejsca.
Praca ta powstała nie po to, by rozgrzebywać niezabliźnione jeszcze rany, lecz po to,
by symbolicznie, poprzez sztukę, zrobić to, co w rzeczywistości nie może dojść do skutku.
Chcieliśmy, by charakter tej pracy zwracał uwagę na kruchość ludzkiego życia. Tak jak
nietrwały jest papier będący materiałem z jakiego „wykonaliśmy dyplom”.
Forma koła z trójkątem jest nawiązaniem do czaszki i śladu po narzędziu, którym mordowano. Liczba kół oznacza liczbę ofiar z Woli Ostrowieckiej.
Większość z nich pozostawiliśmy białych, a średnio co dziesiąte koło
jest zadrukowane. Tyle zdjęć ofiar ocalało do dziś. Resztę znamy
jedynie z imienia i z nazwiska.
Praca Uroczysko odnosi się do konkretnego miejsca, konkretnej historii,
konkretnych ludzi. Chcemy jednak zwrócić uwagę na to, że takich miejsc jest więcej.
Każda ziemia jest naznaczona historią, zdarza się, że tragiczną. Skrywa swoje tajemnice, ofiary, ludzkie losy.
Chcielibyśmy, by podobnych prac było jak najmniej.
38
By nie trzeba było poruszać takich tematów,
a historia nie dawała nam do tego pretekstu.
Wystawa składa się z cyklu portre tów znanych muzyków występujących w latach 2005-2009 w restaur acji
Pod Pretekstem. Inicjatorami powstania kolekcji portretów byli Jan Babczyszyn i Kama Kuik. W trakcie ich
spotkania wiosną 2005 roku narodził się pomysł cyklu i zrealizowana została idea
otwartej pracowni malarskiej.
Wszystkie portre ty artystów związanych z Pod Pretekstem namalowane zostały w trakcie ich pobytów
w Poznaniu, w Pracowni Spotkań Portre towych
Paśnik Kamy przy ulicy Fredry 12.
Współorganizatorami wystaw y Kolory&Twarze są:
MCA.PL , Pod Pretekstem
oraz Stowar zyszenie Edukac yjne MCA.
Sportretowani artyści to m.in.: Stanisł aw Soyka,
Katarz yna Groniec, Jan Kanty Pawluśkiewicz , Grzegorz Tomczak, Piotr Kałużny, jak równie ż artyści
młodego pokolenia z Poznania tacy jak Krzysz tof
Dys czy Julia Mikoła jczak.
Cykl prezentowany w oknach Auli Nowej Akademii
Muzycznej im. Ignacego Jana Padere wskiego w Poznaniu od 23 listopada 2009 do stycznia 2010 będzie
następnie eksponowany w innych ważnych placówkach kultur alnych oraz podcza s wydarzeń artystycznych w Poznaniu i poza nim.
P
ytania będą trochę tendencyjne. Zgodziłaś się udostępnić kilka swoich prac
na wolnej licencji MAKE ME. Jakie nowe
możliwości dostrzegasz w fakcie, że są one
uwolnione?
Przeczytałam obie licencje i uznałam, że warto
wybrać tę, która da mi taki kontakt, jakiego szukam z innymi twórcami i odbiorcami, możliwość
wykorzystania również fragmentów moich prac,
włożenia ich w inny kontekst, w inny obraz, grafikę, czy teledysk.
Wzięło się to z moich wcześniejszych doświadczeń,
kiedy ktoś sfotografował np. fragment portretu,
oczy czy jedną część twarzy. Okazywało się, że wygląda to niezwykle odkrywczo i świeżo, że ma siłę.
Sama nie umiem wysiedzieć przy komputerze,
częściej robię kolaże i wykorzystuję różne wycinki, teksty, też obrazy-reprodukcje z magazynów lub gazet. Robię to dla siebie, oklejając
pudełka czy ściany. Jednak pulsuje we mnie
olbrzymia ciekawość – jak zabrzmiałyby moje
z Kamą Kuik,
malarką
Musiałabym w tym momencie powie-
dzieć o tym, jak maluję ludzi. Tak, maluję portrety, ale nie wyłącznie na zamówienie, a na pewno nie jest to dla mnie jedy-
ny powód portretowania, w przeciwień-
rozmawiał Dominik
Fórmanowicz
prace czy ich fragmenty w kontekstach innych
stwie do Firmy Portretowej Witkacego.
I, tak myślę, chyba większość najciekaw-
szych prac, takich, które są bliskie mojemu sercu, to często zapis spotkań z przyjaciółmi, a czasem z zupełnie nieznajomymi,
sztuk wizualnych, użytkowych, wzornictwa, np. na okładce płyty, książki
ale intuicyjnie bliskimi osobami. Zapis czy zapisy, bo wizerunków jest
czy jako fragment grafiki, kolażu, etc. Internet i grafika komputerowa,
zazwyczaj kilka. Kiedy ktoś zamawia u mnie portret, wyraża jednocze-
z którą nie mam na co dzień kontaktu daje taką możliwość! Dla mnie
śnie zgodę, na to, by prace których nie wykupi, pozostały do mojej dys-
uwolnienie kilku prac to wyjście z pracowni malarskiej bez zmuszania
pozycji. Mogę je wykorzystać do wystaw lub sprzedać. Zawsze maluję
się do zmiany, co nieustannie mnie fascynuje. Bo dla mnie malowanie
kilka wersji, dzięki czemu mam swobodę zanotowania tego, co akurat
twarzy to radość i nic innego jej nie zastąpi, ale jestem bardzo ciekawa,
w danym momencie dostrzegam, co mnie zainspiruje, bez liczenia się
czy obraz namalowany przeze mnie może być inspiracją czy też elemen-
z oczekiwaniami zamawiającego, które przecież zawsze istnieją, nawet
tem czegoś o nowej jakości. Przy czym jestem bardzo przywiązana do
jeśli nie są bezpośrednio wyrażone. Z tych kilku, trzech czy czterech,
każdej pracy i nie chciałabym stracić jej z oczu. Tak więc mam nadzieje,
wersji model wybiera tę, która mu odpowiada. Oczywiście zamawiają-
że licencja MAKE ME (podobnie jak TAKE ME) pozwoli mi spojrzeć na wła-
cy może zastrzec, że nie wyraża zgody, abym pozostałe prace prezen-
sny obraz z innej perspektywy, pozwoli się czegoś nauczyć, odkryć coś.
towała na wystawach czy sprzedawała, ale to się jeszcze nie zdarzyło.
Portrety podpisuję jedynie imieniem i datą. Te portrety, które podpisu-
Nie miałaś problemu z uzyskaniem zgody na uwolnienie od osób, któ-
ję nazwiskiem osoby portretowanej – jak w wypadku portretów muzy-
rych wizerunek widnieje na portretach? Jak zareagowały one na fakt,
ków teraz eksponowanych w Auli Nova Akademii Muzycznej w Pozna-
że ich portrety mają szansę uzyskać kolejne wcielenia, mogą być prze-
niu – artystów znanych czy innych osób rozpoznawalnych w medialnej
twarzane przez kolejnych artystów?
komunikacji, stanowią dla mnie oddzielną kategorię.
39
Ale z ciekawości zapytałam kilka osób, co one na to,
że „uwolnię” ich wizerunki.
Wszystkie były zaintrygowane i odniosły się do pomysłu
entuzjastycznie. Ale zwróćmy uwagę – moje portrety
nie są bardzo, bardzo podobne. Zapytałam też właścicielkę jednego z obrazów, który uwalniam (nie jej portretu, bo moje prace funkcjonują również jako samodzielne obrazy) – pełne poparcie,
z nutką dumy, że kupiła właśnie ten, tak lubiany przeze
mnie, a nie inny obraz.
Mam wrażenie, że interesują
Cię inicjatywy, w których Twoje
prace wpisują się w jakiś szerszy kontekst, jesteś otwarta
na współpracę z artystami reprezentującymi inne dziedziny
sztuki. Czy masz jakieś kolejne
plany lub pomysły na wydarzenia artystyczne, których Twoje
prace byłyby składnikiem?
Pomysłów mam mnóstwo!
Takich naprawdę ważnych
jest kilka… Przede wszystkim
kiedyś marzyłam o kampani
bilbordowej, z citylightami
i kartkami pocztowymi, na których byłyby fragmenty i całe portrety znanych i nieznach Poznaniaków, o takiej ogólno-miastowej
zabawie zgadywania, kto na danym portrecie jest, ale od 2002
roku nadal pozostaje to marzenie niezrealizowane, póki co. Za to
z tych zrealizowanych, np. wystawa Kolory i Twarze (we współpracy z panem Janem Babczyszynem i MCA.PL) w oknach Auli Nova,
portrety Kama Kuik
www.take-me.pl LMM Kama Kuik
gdzie portretowani nie są w zamkniętej galerii, a patrzą na miasto.
Dodatkowo tu udało się wizerunki muzyków włożyć w kontekst
miejsca, w kontekst dźwięków. Dlatego chętnie użyczyłabym portretów do np. wizualizacji wykorzystywanych na koncertach. Ale
też np. Portret Ulicy Fredry jaki dzieje się od 2007 roku na Fredry
12, gdzie rokrocznie 20 czerwca pojawia się całodobowa Uliczna
Galeria malarstwa w samym centrum Poznania i dotyczy twarzy
make
me
dokładnie z tej ulicy, osób mieszkających, pracujących i przechodzących Fredry. Portret wpisuje się w przestrzeń urbanistyczną
miasta, tak jak zawsze chciałam. Pracownia Spotkań Portretowych
faktycznie pracuje wtedy przy drzwiach otwartych, a wernisaż ma
miejsce w święto Urodzin patrona ulicy. Chętnie poznałabym fotografów czy malarzy, rysowników, architektów, którzy do tej akcji chcieliby
się dołączyć, dla których byłaby inspiracją do tworzenia własnych
dzieł. Maluję przez tydzień osoby, które przychodzą po prostu z ulicy.
Maluję za darmo i to jest super doświadczenie, naprawdę (projekt jest
dofinansowywany przez Miasto Poznań oraz pozyskanych przeze mnie
sponsorów, głównie firm z ulicy Fredry i moich przyjaciół). Poznałam dzięki tej cyklicznej akcji niezwykłe – zwykłe osoby. Niektórzy
z nich pomagali w kolejnych edycjach jako wolontariusze. Jestem im
– wszystkim uczestnikom PUFu – za te spotkania i ich odwagę przyjścia bardzo wdzięczna. Czasem mam tylko do siebie żal, że nie zawsze
starcza mi sił, by porozmawiać spokojnie, wypić herbatę, znaleźć
chwilę, by spojrzeć na drugiego czlowieka i to mi już przeszkadza.
Chciałabym tak pokierować teraz swoją twórczością, by skupić się
40
bardziej na malowaniu, patrzeniu, a pomysły i przygotowanie ich do
realizacji zostawić innym… poznanym na przykład przez TAKE ME.
portrety od lewej:
Grzegorz otwarty umysł
Szymon lotnik
Zamyślona Marta
Michaił w kapeluszu
Ania w ciemnych liniach
Piękna Inna
Agnieszka jak demon
Zimowy Szymon
Kama Kuik, Dziewczyna z kolczykiem
41
sculpt
me
Kwestia proporcji
– Jerzy Goliszewski
Michał Suchora
erzy Goliszewski patrzy na naturę przez filtr kultury wizualnej.
Naiwny zachwyt nad pięknem kwiatów, wiewiórek i chmur zastąpiony jest w jego pracach wnikliwym spojrzeniem badacza, który
nie tylko obserwuje, szuka w przyrodzie przyjemności wizualnej, ale
przede wszystkim próbuje zrozumieć źródło tego piękna. Zachowuje
się trochę jak małe dziecko, jak mantrę powtarzające Dlaczego? Sztuka Goliszewskiego łączy w sobie ducha kartezjańskiego i ogromną
wrażliwość na sferę czysto formalną.
Ważnym problemem przez niego podejmowanym jest skala. Artysta
z pełną niezwykłego wdzięku swobodą żongluje proporcjami. W projekcie Lac Bleu inspirował się pejzażem alpejskim, Kai wygląda jak
wielokrotnie powiększony model skóry gada albo motylego skrzydła.
Twory naturalne są więc motywem, punktem wyjścia, które Goliszewski wykorzystuje do przeprowadzenia eksperymentu formalnego bez
niewolniczego przywiązania do pierwotnego kontekstu.
Potrzeba zrozumienia i analizy zaprowadziła twórcę w stronę powtarzających się układów, w stronę symetrii i rygoru. Piękna w przyrodzie artysta upatruje nie w dzikości i nieprzewidywalności, a w geometrii płatków śniegu i form geologicznych. Prace z cyklu Glacier
oscylują na granicy estetyki reprodukowanych cyfrowo wzorów i tradycyjnych technik graficznych. Drewniane słupki, z których zbudowany jest Lac Bleu to praca oparta na module prostopadłościanu. Inspirowana górskimi graniami forma, sprowadzona została do mechanicznie obrobionych, zmulituplikowanych w setkach, identycznych
brył, różniących się od siebie jedynie wysokością. Osiągnięty przez
Goliszewskiego efekt estetyczny bliższy jest architektonom Kazimierza Malewicza lub generowanym komputerowo symulacjom ukształ-
kroskopu.
Glazurowana mozaika Lac Bleu, dzięki rzadko wykorzystywanej
w sztuce współczesnej technice, przywołuje na myśl tradycyjne rękodzieło. Drobne, nieuniknione niedoskonałości warsztatowe, różnice odcieni i chropowatości zderzone z charakterystyczną metalową
podłogą galerii Le Guern spowodowały, że układanka zamieniała się
w modernistyczny, skupiony na formie obiekt. Naturalne surowce,
drewno i glazura poddają się skalpelowi modernistycznej dyscypliny formalnej. Te niuanse wyznaczają styl Jerzego Goliszewskiego.
©
no natury obserwuje więc przez pryzmat siatki kartograficznej i mi-
fotografie Jerzy Goliszewski
towania terenu niż romantycznym pejzażom alpejskim. Artysta pięk-
Rzeźby Goliszewskiego skończone są dopiero w momencie, kiedy
ostatecznie ustawione zostaje oświetlenie. Gra elementów zacienionych i eksponowanych światłem jest w ich przypadku elemen-
tak z pozoru mało wyszukanych materiałów, jak gięta sklejka czy
karton. W Skafandrze po raz pierwszy artysta zmierzył się ze „niesterowalnym” światłem naturalnym. Stalowa róża wiatrów umieszczona została na posadzce warszawskiej kamienicy w taki sposób,
że w ciągu dnia rozbłyskała odbitym światłem, w nocy natomiast
stawała się czarną dziurą absorbującą ciemność nieba. W tej realizacji twórca poszedł w stronę poszukiwań podejmowanych przez
42
takich artystów, jak choćby pracujący na zjawiskach atmosferycznych Olafur Eliasson.
take
me
gę na oświetlenie, artysta pokazuje pełnię możliwości formalnych,
tekst Michał Suchora
www.take-me.pl LTM Michał Suchora
tem decydującym o ostatecznym efekcie. Zwracając tak wielką uwa-
ENG
The question
of proportions
– Jerzy Goliszewski
by Michał Suchora
The need to understand and analyze led Goliszewski towards the structures of repeating rhythmical symmetries and rigors. The artist sees
the beauty of the nature not in savageness and unpredictability, but in
the geometry of the snowflakes and geological forms. The works in the
cycle Glacier oscillate on the verge of aesthetics of digitally reproduced
patterns and traditional graphic techniques. The wooden poles the Lac
Bleu is made of is the work based on the module of a cuboid. The form
inspired by the mountain ridges was brought down to mechanically
worked, multiplied in hundreds solids, different only in height. The
aesthetic effect reached by Goliszewski is closer to the architectons by
Kazimierz Malewicz or computer generated simulations of relief than to
romantic alpine landscapes. The artist, therefore, observes the beauty
of nature through the prism of a grid and a microscope.
The enameled mosaic Lac Bleu thanks to the technique rarely used
in the modern art reminds a traditional handicraft. Tiny, inevitable
imperfections, differences in shades, roughness, collided with the
characteristic, thin floor of the Le Guern gallery made the puzzle
change to a modern object focused on the form. Goliszewski plays
on these nuances – natural materials, wood, and enamel, subjected
G
to a scalpel of modern formal discipline.
erzy Goliszewski looks at the nature through the filter of visual cul-
Goliszewski’s sculptures are finished in the moment when the
ture. Naive admiration of the beauty of flowers, squirrels and clouds
lights are correctly set. The play of elements that are in the shade
was replaced in his works by the thorough look of the researcher
and those exposed with the light is in this case the element that
who not only observes, seeks the visual pleasure in nature, but above all
determines the final effect. Paying so much attention to the lights,
tries to understand where this beauty comes from. He behaves sort of like
the artist shows all the formal possibilities of so, seemingly vulgar
a child who constantly repeats: Why? Goliszewski’s art combines the Carte-
materials like plywood or cardboard. In Suit the artist for the first
sian spirit and a great sensitivity to a purely formal question.
time faced the problem of the 'uncontrolled' daylight. The compass
An important question he considers is the scale. The artist, with a uniquely
rose made of steel was placed on the floor of an apartment house
charming ease juggles with the proportions. In the project Lac Bleu he was
in Warsaw in such a way that during the day it shined with the re-
inspired by the alpine scenery, Kai looks like a magnified model of a skin
flected light and during the night became a black hole absorbing the
of a reptile or a wing of a butterfly. The natural creations are therefore
darkness of the sky. In this realization, Goliszewski turned toward
a motif, starting point, which Goliszewski uses to conduct a formal experi-
the searching taken up by such artists as, for instance, working on
ment without the slavish attachment to the original context.
the atmospheric conditions Olafur Eliasson.
43
Igor Drozdowski
Kasia Struss
fotografował
i rozmawiał
Igor Drozdowski
Igor Drozdowski
Igor Drozdowski
Igor Drozdowski
Witaj, Kasiu.
Daje instrukcje reszcie ekipy?
Hej, co słychać?
Tak, zawsze dokładnie wie, jaki chce mieć makijaż i fryzury. Jeśli sesja się
Dzięki, wszystko ok.
przedłuża pospiesza i motywuje do szybszej pracy.
Co słychać u ciebie, to ja będę zaraz pytał (śmiech).
Ok, teraz pytanie z innej beczki. Jak się ubierasz?
Dokładnie.
Czy korzystasz z rady stylisty, przeglądasz magazyny
Pozwól, że zacznę od swojego podwórka. Powiedz, z jakim fotografem
czy raczej kierujesz się własnym gustem?
pracuje się Tobie najlepiej?
Nie, osobistego stylisty jeszcze nie mam, jeśli o to pytasz. Inspirują mnie
Z tymi, z którymi często pracuję. Znają mnie i swobodnie czujemy się
kreacje prezentowane na pokazach, dostaję dużo ubrań od projektantów,
w swoim towarzystwie.
więc nie muszę się zbytnio martwić o zakupy.
W takim razie, który wydaje się Tobie najlepszy. Albo nawet inaczej:
Czyli nie chodzisz na zakupy jak inni?
z którym, efekty są dla ciebie najlepsze?
Rzadko, może dwa razy w roku. Każdy fashion week jest swojego rodzaju
Jestem fanka Paolo Roversi oraz Willy’ego Wanderperre.
shoppingiem.
Dlaczego?
To znaczy?
Po prostu lubię ich styl i osobowość. Są bardzo sympatyczni i lubię
Wiesz, projektanci lubią obdarowywać modelki swoimi ubraniami, po-
z nimi pracować.
nieważ jest to żywa reklama ich kreacji, z czego bardzo się cieszę! Dzięki
Zdarzają się niesympatyczni fotografowie?
temu mam w szafie ubrania doskonałej jakości - z najnowszej,
Oczywiście, ale na szczęście bardzo rzadko.
a nawet przyszłej kolekcji!
A z kim pracuje się gorzej?
Wybrano Cię najlepiej ubraną modelką, prawda?
Komercyjne rzeczy są dla mnie najbardziej uciążliwe. Czasem fotografo-
Tak, w czerwcu 2008 przez redakcję Vogue USA, miałam na sobie su-
wie bywają nieprzyjemni, a właściwie nawet klienci. Często narzucają swój
kienkę Rodarte. To była gala wręczenia nagród organizacji Council
styl: podnieś nogę w górę, ręka w lewo, itp. W takich przypadkach nie mam
of Fashion Designers of America.
swobody w pracy.
Czy w przyszłości, po zakończeniu kariery modelki, chciałabyś być
Powiedz w takim razie, czym się wyróżnia Steven Meisel? Czym różni
stylistką?
się praca z nim od pracy z innymi fotografami?
Stylistką raczej nie, ale możliwie, że zostanę w branży modowej na dłużej.
Steven Meisel jest uznany za najlepszego na świecie nie bez powodu.
A co chciałabyś robić?
Jego sesje są jak wielkie produkcje filmowe, wszystko jest przygotowane
Jest tyle możliwości, wybór jest spory, a jednocześnie dosyć trudny.
i dopięte na ostatni guzik. Zawsze największe nawet kampanie kończą się
Jeszcze nie zdecydowałam, ale mam jeszcze parę lat.
około 16:00! To świadczy o jego profesjonalizmie. Jest świetnie zorganizo-
Kasiu, jaka jest Twoja dieta? Czy ćwiczysz regularnie?
wany i do tego ma talent.
Zawsze miałam niedowagę i starałam się przytyć. Do dzisiaj mi się to
Jaką ma osobowość?
nie udało (śmiech). Jednak po sukcesach w modelingu pozbyłam się
Jest sympatyczny i miły dla modelek. To nie jest bez znaczenia w pra-
wreszcie kompleksów dotyczących mojej wagi.
cy, poza tym dokładnie wie, czego chce. Ma ciągle nowe pomysły na kolej-
Czy miałaś moment zwątpienia w czasie trwania kariery modelki?
ne edytoriale, słynne jest jego wyczucie dotyczące tego, co będzie modne
Nigdy. Poza tym mam Gosię, która wierzyła we mnie od początku i nie
w kolejnym sezonie. Robi rzeczy, których inni fotografowie nie odważyli się
pozwala mi wątpić w swoje możliwości. Miałam cięższe czasy zanim za-
wcześniej zrobić, bądź nie udało im się tego dokonać. Wyznacza trendy.
jęłam się modelingiem. Praca modelki spełniła moje najskrytsze marze-
49
nia. Wcześniej miałam kompleksy, nie byłam pewna, co chcę robić w życiu.
Czyli jednak można spotkać tam ludzi mających jakieś głębsze zasady?
Twoja najlepsza fryzura podczas sesji czy pokazu to…?
Każdy jest w jakimś sensie uduchowiony, ale wiesz, nie zagłębiam się aż
Najciekawsza czy taka, w której najlepiej wyglądam moim zdaniem…?
tak bardzo w umysły i dusze artystów, z którymi pracuję.
Która była najbardziej zakręcona lub wzbudziła najwięcej emocji.
Co sądzisz o najmłodszych modelkach? Czy powinny pracować z dala
Afro na pokazie Louis Vuitton, miałam wtedy na głowie ogromną fryzurę.
od domu w tak młodym wieku, np. w wieku 14 lat? Wielu ludzi w branży
Zresztą często zmieniam fryzury do sesji czy na pokazy.
otwarcie już krytykuje to zjawisko.
Jaki to był sezon?
Uważam, że 14 lat to za rzeczywiście nieco za wcześnie. W pewnym sen-
Ostatni sezon, w Paryżu.
sie tracisz dzieciństwo. Wiem to po sobie, byłam strasznym dzieckiem
A jaki pokaz zapamiętałaś najbardziej w swoim życiu? Czy wydarzyło
w wieku 14 lat.
się coś wyjątkowego lub kolekcje były Twoim zdaniem najlepsze?
Co masz na myśli?
To był pierwszy większy pokaz w moim życiu, czyli Louis Vuitton z Mar-
Nie byłabym gotowa na dalekie podróże w tak młodym wieku.
kiem Jacobsem, pierwszy sezon fashion week w mojej karierze. Poza tym
A więc w jakim wieku Ty zaczęłaś?
pokaz Prady, chyba rok temu, kiedy upadło bardzo wiele dziewczyn, chy-
Cóż, miałam 18 lat.
ba aż pięć lub nawet siedem. Buty były niewiarygodnie wysokie.
Co czułaś widząc tak wiele bardzo młodych dziewczyn?
Ale nie strzelano do nich…?
Pojechałam z Gosią Leitner, moją agentką, do Aten. Akurat tam były model-
Miuccia musiała tłumaczyć się z tych butów. Projektantka zapewniała po-
ki w moim wieku lub starsze. Nigdy nie byłam z kolei w Tokio, a wiem, że
tem w wywiadach, że do sklepów trafią buty z niższymi obcasami.
tam jeżdżą młodsze dziewczyny i maja opiekę.
50
O czym myślisz idąc po wybiegu?
Z czego wynika fakt, ze tak młode dziewczyny zostają modelkami? Czy
Myślę o tym, żeby najlepiej wypaść, bo wiem, że oczy wszystkich
wynika to z zapotrzebowania projektantów czy to agencje je propo-
skierowane są wtedy na mnie.
nują?
Jak radzisz sobie ze stresem?
Młode dziewczyny mają dziecięcą budowę ciała. Projektanci preferują ta-
Nie nazwałabym tego stresem, raczej adrenaliną przed wyjściem na
kie sylwetki, a agencje dostosowują się do wymagań domów mody.
wybieg. Pokazy są ekscytujące, bardzo lubię czas fashion week.
Uważasz, że to chwilowa moda?
Którą ze stolic mody lubisz najbardziej?
Myślę, że na wybiegach zawsze będą pracować modelki bardzo szczupłe,
Zdecydowanie Paryż. Jest najpiękniejszym miastem, tam jest praw-
ale karierę robią też dziewczyny o pełniejszych kształtach, chociażby na
dziwa moda, tam jest też haute couture, projektanci z większą fan-
Victoria’s Secret. W końcu pokazy oglądają także mężczyźni (śmiech).
tazją. Mediolan jest miastem bardziej komercyjnym. Jeśli natomiast
Nie chodzi też o to, że tak młode dziewczyny nie są „gwiazdami” i nie
chodzi o atmosferę, wolę Nowy Jork, ponieważ jest bardziej na luzie.
sprawiają kłopotów?
Który klub lubisz najbardziej, jeśli oczywiście chodzisz do klubów?
Powiem ci, że starsze dziewczyny z pozycją wiedzą, jak zachowywać się
Wolę fajne klimatyczne knajpki, w których mogę porozmawiać ze zna-
w stosunku do klientów i jak obracać się w świecie mody czy też raczej
jomymi. W klubach jest dla mnie za głośno.
światku mody. Nie mówię tu o Naomi Campbell, tylko o pracujących aktu-
Czy świat mody jest faktycznie zepsuty, jak twierdzi wiele osób
alnie top modelkach, biorących udział w fashion week. Młode dziewczyny
spoza branży?
nie zawsze wiedzą, jak się zachować w danej sytuacji.
Nie powiedziałabym, że świat mody jest zepsuty, raczej zwariowany
A propos, co powinna zrobić dziewczyna, żeby zostać modelką? Załóż-
i kolorowy. To zbiorowisko niezwykle kreatywnych, wyjątkowych ludzi.
my, że jest wysoka, ma odpowiednią sylwetkę – co dalej?
Oczywiście wymogiem jest odpowiednia figura, owszem. Pozostaje zgłosić
Jakieś plany niezwiązane z modelingiem?
się do najlepszych agencji, zawsze mierzyć wysoko. Aktualnie moja agen-
Dzisiaj byłam w programie Dzień Dobry TVN, gotowałam na antenie.
cja, Avant Models, szuka nowych twarzy. Z finalistką Konkursu będę mogła
Myślę o otwarciu restauracji.
podzielić się doświadczeniami i udzielić wielu cennych wskazówek.
W jakim mieście?
Możesz zdradzić coś na temat najnowszych wydarzeń? Mam na myśli
W Warszawie. Uważam, że jest tu jeszcze miejsce na nową restaurację
zdjęcia Davida Simsa dla amerykańskiego Vogue?
z pomysłem.
Tak, nareszcie udało mi się pracować z Davidem dla słynnej amerykań-
Jaka miałaby to być restauracja?
skiej edycji Vogue. Znawcy rynku uważają, że to przełomowy moment
Masz pewnie jakiś konkretny pomysł...
w karierze. Moment, który otwiera nowe możliwości. Wintour osobi-
Nadal szukam inspiracji, ale dzięki licznym podróżom mam już pierwsze
ście wybiera modelki, które pojawią się w jej magazynie w głównej sesji,
pomysły.
więc musiała mnie polubić.
Czyli bardziej orientalnie?
Jak ludzie, w tym znane osoby z branży, reagują na fakt, że jesteś
Możliwe. Na razie nie mogę zbyt wiele zdradzić (śmiech). Ostatnio by-
z Polski? Interesuje ich to, co dzieje się w Polsce?
łam na Kostaryce, bardzo smakowało mi tamtejsze jedzenie. Byłam tam
Spotykam się z samymi pozytywnymi opiniami, jeśli chodzi o Polskę.
na wakacjach, jadłam m. in. jajka zapiekane z avocado, i ryż z fasolą
Zdziwiłbyś się, ile – wbrew pozorom – ludzie wiedzą o naszym kraju. Do
z dużą ilością tropikalnych owoców.
tej pory większość tych, z którymi rozmawiałam planuje bądź myśli o wi-
Dziękuję Ci i może do zobaczenia znowu na jakimś backstage’u.
zycie w Polsce. Naprawdę, nie żartuję!
Do zobaczenia!
Możesz podać jakiś ciekawy przykład?
Kasia Struss jest jedną z najbardziej znanych top modelek
Na przykład Dylan Forsberg, znany model i fotograf. Jeśli chodzi o Paolo
na świecie, reklamująca domy mody DIOR, GUCCI, CHLOE,
Roversi, interesuje go bardzo historia naszego kraju.
DOLCE&GABBANA, Mulberry, Costume National, VALENTINO,
Jak, w takim razie, czuje się Polka jako kobieta w wielkim świecie?
Jil Sander,Patrizia Pepe i PRADA – Car Shoes.
Świetnie!
Polki maja opinię pięknych kobiet...
Doceniana przez amerykańską, włoską, francuską i niemiecką edy-
Takich opinii rzeczywiście słyszę najwięcej.
cję magazynu Vogue. Styczniowa sesja w Vogue USA z Davidem Sim-
Nie dziwi mnie to!
sem stała się przepustką do nowojorskich elit modowych, a jej po-
Dzięki.
jawienie się na kontrowersyjnej okładce Vogue Italia w grudniu
Jaki jest Twój typ mężczyzny? Artysta w trampkach, czy raczej zadba-
2009 jest jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku.
ny przystojniak?
Raczej artysta w trampkach, ale podkreślam – kreatywny artysta (śmiech).
„Najlepiej ubrana kobieta” wg redakcji Vogue w Stanach, Top Po-
Ja jestem żonaty! (śmiech) A propos, czy masz partnera?
lka Roku 2009 wg. magazynu POLITYKA nr (1) 2009. W ostatnich la-
Tak, jest ktoś w moim życiu od 1,5 roku. To przystojny, czarujący mężczy-
tach była trzykrotnie rekordzistką największej ilości zabooko-
zna. Jesteśmy zresztą w tym samym wieku.
wanych pokazów podczas światowego fashion week. W obecnym
Jak zatem udaje Ci się pogodzić związek z częstymi podróżami?
sezonie Kasia pobiła rekord kolejny raz. Żaden ważny pokaz w No-
Obydwoje mieszkamy w tym samym mieście, a podróże nie zdarzają się aż
wym Jorku, Mediolanie czy Paryżu nie odbywa się bez jej udziału.
tak znowu często, żeby mogło to zaszkodzić naszemu związkowi.
51
ENG
Kasia Struss – is one of the best known Polish models, wor-
But when it comes to the atmosphere, I prefer New York, it’s more laid back.
king for DIOR, GUCCI, CHLOE, DOLCE&GABBANA, Mulberry, Costume Na-
Is the fashion world as 'rotten' as many people from outside the bu-
tional, VALENTINO, Jil Sander, Patrizia Pepe and PRADA - Car Shoes.
siness claim?
She is much appreciated by the American, Italian, French and German
I wouldn’t say it’s rotten, it’s rather crazy, colourful. It’s a gathering of incre-
editions of Vogue magazine. The January photo shoot for Vogue in the
dibly creative, unique individuals.
USA with David Sims became her pass to the New York fashion elites,
So it is possible to meet people who have some deeper principles?
and her appearance on the controversial cover of Vogue Italia in De-
Everyone is spiritual in a way, but I don’t really go that far into the souls of
cember was one of the most important events of 2009.
people I work with.
Acclaimed, 'The best dressed woman', according to Vogue in the
What’s your opinion about the youngest models? Should they be wor-
States, Top Polish Woman of Year 2009 by the POLITYKA magazine (1)
king far away from home at that early age, for instance, 14?
2009. During the last few years she has broken the record of the
Many people in this business criticize this phenomenon. I think 14 is too
biggest number of the shows booked during the world’s fashion week
early to travel abroad. You somehow lose your childhood. I know that from
three times! This current season she has broken the record once aga-
my own example, I was terribly childish at that age.
in on the fashion week shows. No important show in New York, Milan
When did you start?
or Paris can happen without her.
I was 18.
How did you feel seeing so many very young girls?
I went with my agent, Gosia Leitner to Athens. In Athens, there were models
52
Hi Kasia.
of my age or older. I’ve never been to Tokyo, and I heard that younger girls
Hey, how are you?
go there, but they have someone to look after them.
Thanks, I’m fine. In a moment I’m going to ask how you are. (laughs)
What makes these young girls become models? Is it the demand from
Exactly.
the designers, or the agencies who promote them?
Let me start with my own backyard. Tell me, with which photogra-
Young girls have the body of a child. The designers prefer that kind of silho-
pher do you like working the most?
uette and the agencies meet the demands of the fashion houses.
Hmm, those who I work with often. They know me and we feel comfortable
Do you think it’s a temporary fashion?
around each other.
I think that very thin models will always work on the catwalk, but there are
Then, which one is the best for you, which one guarantees the best
also girls with fuller bodies, look at Victoria’s Secret. All in all, men watch
results?
these shows as well!
I’m a fan of Paolo Roversi, Willy Wanderperre.
A propos, what should a girl do in order to become a model? Let’s say
Why?
she’s tall and has a good body – what’s next?
I like their style and personality. And they’re really nice.
A good body is, of course, the first thing. All you have to do is to go to one
Tell me, what makes Steven Meisel unique? What makes cooperating
of the best agencies, always aim high. My agency, Avant models is curren-
with him different? You were working with him on the latest cover
tly looking for new faces for the contest. I will share my experience and give
of Vogue Italia.
some advice with the finalist of the contest.
Steven Meisel is known as the best for a reason. His sessions are like big
Can you tell us something about the latest events? I mean the David
film productions, everything is prepared and on the button. Shootings for
Sims photoshoot for American Vogue?
the biggest campaigns can finish sometimes at four p.m.! That shows how
Yes, I finally managed to work with David for the fabulous American Vogue
professional he is. He’s well organized and talented.
edition. People in the business think that this is a turning point in a career,
What can you say about his personality?
it brings new opportunities. Wintour personally chooses the models for the
He’s nice to the models. It matters. Besides, he knows what he wants. He’s
main story in her magazine, so apparently she must have liked me.
always got new ideas for the next editorials, he’s known for his sense of
How do people react that you are from Poland? Are they interested in
what’s going be in fashion next season. He does things other photogra-
what is going on in Poland?
phers wouldn’t have the courage to do or wouldn’t be able to do for some
I hear only good opinions about our country. You would be surprised how
reason. He sets the trends.
much some people know about Poland. So far, all of the people I spoke to
You were chosen as the best dressed model, right?
think of or plan to go to Poland, I’m serious!
Yes, in June 2008 by the Vogue editorial staff, I was wearing a Rodarte
Can you give some example?
dress, it was the award night of the organization, Council of Fashion Desi-
For instance Dylan Forsberg, well known model and photographer. Paolo
gners of America.
Roversi is interested in the history of our country.
In the future, when you finish your modeling career, would you
How does a Polish woman, as a woman, feel in the big world?
like to be a stylist?
Great!
Maybe not a stylist, but I may stay in the fashion industry for some time.
What’s your type when it comes to men? Artist in sneakers or neat and
And what would you like to do?
handsome?
There are so many possibilities; the choice is big but difficult. I haven’t
The artist in sneakers. But I have to emphasize – a creative artist (laughs).
decided yet, there are still a few years ahead of me.
A propos, do you have a partner?
Did you ever have any doubts concerning your career?
Yes, there is someone in my life, 1,5 years now. He’s a handsome, charming
Never. Beside, I have Gosia Leitner, my agent, who has always believed
young man; we’re of the same age.
in me and never let me lose faith in myself. I had hard times before I took
Some plans not connected with modeling?
up modeling. This job made my dreams come true. Before that, I had
Today I was on the show, 'Good Morning TVN', I was cooking. I'm thinking
complexes; I wasn’t sure what I wanted to do in my life.
about opening a restaurant.
What are you thinking of when you walk down the catwalk?
In which city?
I try to do my best because I know everybody is looking at me.
In Warsaw. I think there's still space in Warsaw for a new restaurant with
How do you deal with the stress?
a new idea.
I wouldn’t call it stress, rather adrenaline before going onto the catwalk.
What kind of restaurant, do you have any idea?
The shows are very exciting, I love the fashion weeks.
I’m still looking for inspiration, but thanks to all this traveling I've done,
Which one of the fashion capitols is your favourite?
I have a few ideas.
Definitely Paris. It’s the most beautiful city, the place of real fashion,
Thank you very much and maybe see you backstage again!
haute couture, designers with fantasy. Milan is more commercial.
See you!
dress
me
Dziwna, bardzo
interesująca więź
O doświadczeniach związanych z tworzeniem sesji zdjęciowej
prezentującej zwycię ską kolekc ję OFF FASHION 2009 opowiada jej autork
a,
projektantka Iwona Leliwa- Kopyst yńska
oraz aktor, Paweł Hajnos.
Zdjęcia oraz komentarz
Ady Banaszkiewicz
w TM04.
Iwona Leliwa-Kopystyńska, projektantka
Następne zdjęcia – według scenariusza Ady. Ja ubieram postaci. Ada
Dzieli nas wszystko – wiek, uroda, płeć, światy, w których żyjemy.
ustawia scenę, mówi prawie szeptem. Paweł zaczyna grać kostium, dys-
Pracowaliśmy razem – i to nas zdecydowanie łączy, dziwną, ale bardzo
kretnie, spokojnie, Anita i Jakub idą za nim.
interesującą więzią.
Trzask migawki. Strasznie głośny i szybki. Piotr zmienia światło. Trzask
Projektowanie jest pasjonującym, żmudnym, samotniczym, niecier-
migawki. Trzask migawki.
pliwym, ciężkim i czasami nudnym zajęciem. Trzeba oczyścić sobie
Siedzę zaczarowana. Wszystko staje się bardzo ostre i wyraźne.
głowę, żeby w trakcie pracy nie natykać się bez przerwy na skojarzenia,
I w końcu widzę moją robotę. I jestem zadowolona.
cytaty, zapamiętane obrazy i skopiowane rozwiązania. Z pustą głową
można zacząć szukać, węszyć, słyszeć i widzieć, dotykać, próbować – aż
Paweł Hajnos, aktor
przychodzi moment, kiedy zaczynam wiedzieć, o co mi chodzi. Zaczyna
Noc.Sen.Rano.Pobudka.Niewyspanie.Piekące oczy.
się praca z tkaniną: formy, cięcia, nowe rozwiązania, detale – to jest ten
Mycie.Sikanie.Ubranie.Papieros.Wyjscie.Pójście.Zimno.
mało spektakularny etap, muszę być dokładna, uważna, precyzyjna,
Wejście.Ludzie.Krwiobieg.Herbata.Słowa.
uparta i nie może mi się odechcieć.
Make-up.SMS.MMS.Herbata.Rozbieranie.Ciało.Porównanie. Na bacz-
Najtrudniejszy moment: gotowy projekt, który w końcu trzeba napraw-
ność.Myśl.Flesz.Spokój.Pewność.Zmiana. Stukot obcasów.Śmielej.Za-
dę zobaczyć – takim, jaki jest. Przedtem była czysta wyobraźnia. Teraz
bawnie.SMS.MMS. Przerwa.Zmiana.Papieros.Rozmowy.
jesteśmy w realu. Jeszcze trudniejszy moment: sesja, dla mnie pierwsza
Pomysły.Pikantnie.Mocniej.Wino.Ryby.Smród.
publiczna weryfikacja i ocena mojej pracy.
Gęstość.Dialog.Iskry.Intymność.Pytania. Nagość.Wino.Zaufanie.
Robimy 4 zdjęcia – bardzo ważne, prezentacja projektu dla Komisji, nieme
pajacyki. Żadnej narracji, tylko ubrania. Cisza. Rośnie napięcie.
Cisza.Mail.2 tygodnie.Hotel.Komputer.Recepcja.
Rozgrzewamy się.
Ciekawość.Niedowierzanie.Publikacja.Rozczarowanie.
Satysfakcja.
53
read
me
Sądy i przesądy w Internecie
Bartosz Grubich
Zbrodni a pociąga ludzi od zawsze. To prawda dość banalna ,
którą widać przede wszystkim w jednym aspekcie . Mianowicie
zbrodni a istnieje w sztuce, czy szerzej, w kulturze. Bez względu na medium (gry komputerowe, filmy, książki, operę itd.), bez
względu na jakość (sztuka wyższa /niższa) – zbrodni a jest, była
(nie
i pewnie będzie. Wszak nawet pacyfiści lubią obejrzeć Rambo
gizowazmitolo
ym,
obiegow
wbrew
gdzie
tylko pierwsz ą część,
nym opiniom, umiera łącznie tylko JEDNA osoba).
mocno ograniczona. Nie zmienia tego faktu nawet to, iż znaczna liczba
osób na świecie, nie posiada dostępu do sieci. Ten problem, z oczywistych
względów będzie jednak coraz mniejszy. Również anonimowość umożliwia abstrahowanie w internetowej dyskusji od tego, kim się jest w społeczeństwie. To znaczy, niekoniecznie wiemy czy rozmawiamy z profesorem
czy uczniem gimnazjum – oceniamy na podstawie tego, co dany użytkownik przedstawia w Internecie. Czyli na podstawie siły argumentów, a nie
siły prestiżu czy statusu. Stąd też, nietrudno przyklasnąć wizji, iż jesteśmy
już tuż, tuż, o krok od sytuacji, gdzie sfera publiczna funkcjonuje w sposób
zadko jednak fenomen zbrodni jest rozpatrywany na równi z fe-
w pełni demokratyczny, z poszanowaniem wszelkich wartości i wolności.
nomenem kary. Otóż zbrodnia i kara, tak jak u Dostojewskiego,
Przede wszystkim jednak, w tej przestrzeni będziemy dyskutowali o spra-
idą w parze. Akcja i reakcja, przyczyna i skutek. W sztuce to po-
wach ważnych. W demokratycznych procesach będziemy osądzali, któ-
łączenie jest również widoczne, choć może kwestia zbrodni jest nazbyt
ra idea jest winna fałszu, a która jest bliska tej mitycznej prawdy, wiodącej
uwypuklona. Z tym, że czasami i kara wysuwa się na prowadzenie. Ponie-
nas do idealnego społeczeństwa.
waż lubimy karać, nawet, jeśli tylko werbalnie. Przede wszystkim jednak
Cóż, fala entuzjazmu w znacznej mierze jednak opadła. Nie znaczy to,
lubimy osądzać. Jeszcze niedawno mogliśmy co wieczór wraz z rodzi-
iż była nieuzasadniona – wprost przeciwnie. Rzadko kto przekreśla poten-
ną siadać przy wieczornych wiadomościach i rozpoczynać nasze własne
cjał Internetu w tworzeniu w demokratycznej sfery publicznej. Podkreśla
procesy. Oskarżani to przede wszystkim politycy, choć też ludzie kultury,
się jednak słowo-klucz, którym w tym przypadku jest potencjał. Badacze
inne osoby publiczne. Ten złodziej, tamten swój chłop, ktoś wtóruje, ktoś
nowych mediów ostatnimi czasy znacznie częściej zauważają, iż Internet
przeciwstawia się mówiąc temu ufam, w telewizji źle mówią. Kumulacja
sam nie zbawi społeczeństwa obywatelskiego, nie ma mocy sprawczej (na-
naszych małych procesów nad rzeczami dużymi (to jest funkcjonującymi
prawczej?) sam w sobie. Jest tylko narzędziem, z którego można korzystać,
publicznie, czyli znanymi dla wszystkich) ma często miejsce na przysło-
lecz z którego pełnię możliwości należy dopiero wydobyć. I nie stanie się
wiowych „imieninach u cioci”, gdzie oskarżycieli i obrońców zawsze jest
to w ciągu roku czy dwóch.
wielu, więc osądzanie jest gwałtowne i nieustanne – z przerwami na to-
54
ast. Dziś jednak rodziny nie potrzebujemy, gdyż mamy Internet.
Czy Polański lubi Pudelka?
Wiele sobie po nim obiecywano. W Internecie, szczególnie w jego in-
Warto odwołać się do konkretów. Książek, które obalają idealizowaną wi-
teraktywnym wydaniu Web 2.0, upatrywano nowej jakości na ożywie-
zję Internetu jest, – również w Polsce – kilka. Nie ma sensu, przynajmniej nie
nie sfery publicznej. Czym jest w naukach społecznych sfera publicz-
w tym tekście, przytaczanie tytułów czy argumentów, którymi posługują się
na? To przestrzeń dyskursu, gdzie omawia się rzeczy istotne dla ogółu
badacze nowych mediów. Zamiast tego spójrzmy na jeden, ale za to głośny
społeczeństwa. Rzeczy publiczne. Dobrze funkcjonująca sfera publicz-
proces w sprawie ważnej, który odbył się w cyberprzestrzeni.
na umożliwia szeroki dostęp dla obywateli, gdzie istotne będą racje i ar-
Otóż 27 września 2009 roku, jak pewnie wszyscy wiedzą, zatrzymano
gumenty poszczególnych stron, a nie umiejscowienie (np. w hierarchii
Romana Polańskiego. Sytuacja była bardzo aktywnie omawiana, zarówno
społecznej) osób wydających takie, a nie inne sądy. Innymi słowy jest to
w mediach jak i w „rozmowach przy stole”. Zanim jeszcze Polański stanął
przestrzeń renegocjacji warunków życia ludzi wolnych, funkcjonujacych
przed sądem amerykańskim, zebrały się setki, tysiące swoistych „sądów
w faktycznej, a nie fasadowej demokracji, gdzie opinia publiczna ma
polowych”, rozstrzygających o winie reżysera. Tym, co mnie jednak szcze-
wartość samą w sobie, a nie jako wskaźnik popularności polityków.
gólnie zainteresowało, było to, jak sprawa ta wyglądała w sieci. Szczegól-
Oczywiście ta wizja jest niejako utopijnym (sceptycy powiedzieliby
nie w kontekście powyższego, jakoby Internet miał potencjał, by odnowić
dobitniej – naiwnym) ideałem, niemożliwym do zrealizowania. Wiele
sferę publiczną.
jednak idei wydawało się być nierealnymi, a jednak stawały się w koń-
Niestety, w tymże medium proces nad oskarżonym jest wyraźnie upośle-
cu obowiązujące i naturalne (szczególnie jest to widoczne w przy-
dzony. Przede wszystkim obrońcy i oskarżyciele stoją silnie na swoich
padku praw obywatelskich, praw człowieka, tolerancji, równości etc.).
pozycjach, nie rozmawiając jednak ze sobą nawzajem. Rzucają jedynie
Stąd również koncepcja sfery publicznej dla wielu nie jest jedynie
hasła i slogany. I nawet jeżeli są one słuszne, to trudno uważać je za
akademickim hasłem, a czymś, co realnie można stworzyć. W historii
argumenty, gdyż nie odnoszą się one do siebie wzajemnie, lecz rzucane
mamy już przykłady małych kroków do urzeczywistnienia tej idei
są w przestrzeń sali sądowej (czyli sfery publicznej). Pod artykułem
w sposób prawidłowy. Wskazać tu można przede wszystkim, bez
dotyczącym aresztowania Polańskiego, na portalu… Pudelek
chronologii i hierarchii ważności, przede wszystkim upowszechnie-
(www.pudelek.pl/artykul/19957/szok_polanski_aresztowany) wyglą-
nie druku, demokracji, praw socjalnych, nadanie praw kobietom oraz
dało to mniej więcej tak (wszędzie zachowałem oryginalną pisownię):
mniejszościom.
gwałt? co to za gwalt jak ona sama chciala!! Ktoś rzucił: hipokryzja ame-
Szczególnie rewolucyjny był jednak w tym aspekcie Internet. Po
rykanów nie zna granic… , jeszcze ktoś inny: JAK MÓGŁ PRZECIEŻ TO BYŁO
pierwsze wiązał się z rzeczywiście szerokim dostępem dla obywate-
JESZCZE DZIECKO. Wypowiedzi, choćby poprzez swoją prostotę, w której
li. W przeciwieństwie do upublicznienia swoich opinii choćby w me-
najbardziej zauważalna jest bardzo mała liczba wykorzystywanych słów
diach tradycyjnych, Internet znosi barykady ekonomiczne i politycz-
(średnio około 19 – liczba ta jest jednak znacznie zawyżona przez mniej
ne. Napisanie czegoś, choćby na blogu, zasadniczo nie kosztuje nic,
więcej co dziesiąty komentarz, bardzo rozbudowany od 50 do 100 wy-
a możliwość cenzury, oprócz marginalnych przykładów, jest póki co
razów), nie aspirują do miana dyskusji. Nie istnieje wzajemne obalanie
argumentów, każdy tylko krzyczy to, co uważa za słuszne, udając, że
mentowanych. Co prawda odnoszono się wzajemnie do swoich wypowie-
strona przeciwna nie robi tego samego. W takiej sytuacji trudno znaleźć
dzi częściej niż na Pudelku (warto jednak nadmienić, iż w znacznej mie-
wspólną płaszczyznę do wydania w tym procesie racjonalnego wyroku.
rze ze względu na bardziej interaktywną budowę portalu Gazeta.pl), jed-
Oczywiście zdarzały się chlubne wyjątki. Jak w przypadku następują-
nak, co zapewne może dziwić, wśród tychże odpowiedzi również częściej
cym, gdy użytkownik napisał: w koncu. Mimo talentu musi byc ukarany.
pojawiały się komentarze chamskie i prostackie. Liczne były po prostu
Inny zacytował ten fragment, uzupełniając wypowiedź słowami: A od kie-
personalnymi atakami na cytowanego użytkownika, w stylu: Bydlakiem to
dy to talent zwalnia od odpowiedzialnosci za np. gwałt na dziecku? Talent
ty jestes, pedale. Nie zmieni tego również statystyka ilości słów, używa-
ma kazdy, tylko nie każdy ma warunki, w przypadku polanskiego, zydowskie
nych w poszczególnych komentarzach. W przypadku Gazeta.pl, przecięt-
pochodzenie, ktore mu ulatwilo kariere, aby go rozwijac, polanski stworzyl
nie było ich około 41. Większość jednak oscylowała w przedziale 6 do 10
wokol siebie mit, jak wielu tzw znanych ludzi, a tak naprawde to zwyczaj-
słów, a statystka jest zawyżona przede wszystki przez nieliczne, bardzo
ny rzemieślnik jakich wielu, praca jak kazda inna, tyle, ze kasa wieksza. To
rozbudowane wypowiedzi, liczące powyżej 50 słów.
jeden z nielicznych wyjątków (nie stojący co prawda na wysokim poziomie, ale jednak podejmujący próbę dojścia do wspólnej prawdy).
Wyrok niewiążący
Na 100 „pudelkowych” komentarzy, mniej więcej 15 odnosiło się do
Co więc wynika z tego, że na Pudelku komentarze w 43,3% wyrażały poparcie aresztowania (przeciwnych było 23,3%
– komentarzy neutralnych lub nie na temat
było 33,4%), a na Gazeta.pl poparcie aresztowania wyrażało 26,2% komentarzy (przeciwnych 35,7% – komentarzy neutralnych lub nie
na temat było 38,1%)? Właściwie niewiele.
Wyroki wydano, lecz cóż to za proces, w którym racje wypracowuje się poprzez przekrzykiwanie „samotnego tłumu”, a nie poprzez
dyskusję? W Internecie brakuje choćby prób
budowania wspólnych płaszczyzn do dyskusji
i dochodzenia do porozumienia lub chociaż
zrozumienia. W najlepszym wypadku, zamiast
polemiki, mamy wymianę myśli.
Komentujący w sieci mogliby tworzyć rzeczywistą opinię publiczną, ukształtowaną
w demokratyczny i racjonalny sposób. Stosując nasze odniesienie do procesu sądowego
– opinia publiczna wytworzona w Internecie
może być sędzią w sprawach publicznie
ważnych. Sędzią o głębokich przemyśleniach, wypracowanych poprzez wysłuchanie
obydwu stron, gdzie kluczem jest twórcza
polemika. Niestety, komentarze w sieci,
służą przede wszystkim artykulacji tego, co
użytkownikom spontanicznie przychodzi
do głowy – bez chęci wysłuchania drugiej
strony, bez odniesień do innego punktu widzenia. Stąd opinia publiczna w Internecie to
zasadniczo uboższa wersja opinii publicznej
w stylu tej, która ujawnia nam się poprzez
badania CBOSu czy też OBOPu, czyli pozbawionej tego, co w Internecie najciekawsze,
najbardziej pociągające i najwłaściwsze dla
uzdrowienia sfery publicznej – interaktywności.
W takich warunkach wszelkie procesy na
temat spraw ważnych (a sprawa Polańskiego
taką jest, gdyż definiuje choćby pojmowanie sprawiedliwości i ukazuje kondycję
moralną współczesnego społeczeństwa)
będą prowadziły do bezproduktywnych
komentarza innej osoby. Czy to dużo? Raczej mało, szczególnie, że część
konfliktów, gdzie przez brak reguł i zasad zawsze jedna ze stron (cza-
z nich to zwykłe potwierdzanie (masz rację, dokładnie), a tylko kilka to
sami wszystkie) będzie narzekać na stronniczość sędziego, będzie
wysuwanie merytorycznych kontrargumentów (lub uzupełnienie, jak
wytykać błędy formalne. I będzie to uzasadnione, nie zmienią tego
w powyższym przykładzie).
wcale rzadkie fora czy portale bardziej wyprofilowane (specjalistycz-
Ktoś mógłby powiedzieć, że Pudelek jest specyficzny – ze swoją specy-
ne), gdzie dyskusje stoją na rzeczywiście wysokim poziomie. Internet
ficzną grupą czytelników. Niestety, również na portalu Gazeta.pl (http://
to wciąż narzędzie, więc zanim oddamy mu się w całości, nauczmy
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7083176,Roman_Polanski_
się lepiej je obsługiwać.
aresztowany___sylwetka.html), uznawanym za opiniotwórczy i poważny,
osądzanie Polańskiego odbywało się w sposób daleki od wielowątkowych
dyskusji, pełnych trafnych argumentów, w wyszukany sposób kontrargu-
take
me
tekst Bartosz Grubich
www.take-me.pl LTM Bartosz Grubich
©
plakat,Kasia Józefiak
ASP Gdańsk
55
fotograf
Igor Drozdowski
stylizacja i makijaż Ania Rózga / MILK
fryzury Patrycja Sawicka / MILK
modelka Kasia Lendo / AVANT
model Kuba Trzaskowski / 8fi
r
o
m
a
n
c
e
f/5.6
sukienka BGN
skarpetki CALZEDONIA
buty KAZAR
modelka: sukienka BGN podkolanówki CALZEDONIA
buty RIVER ISLAND model: marynarka
OSCAR JACOBSON / ROYAL COLLECTION jeansy DIESEL buty ZARA
bluzka BGN tunika BGN
spodnie VERO MODA podkolanówki CALZEDONIA
buty RIVER ISLAND
modelka: sukienka MANGO
model: kurtka skórzana D&G t-shirt DIESEL spodnia OSCAR JACOBSON / ROYAL COLLECTION
bluzka D&G LCS
zakolanówki H&M
modelka: bluzka D&G LCS spodenki VICTOR BUTIQUE zakolanówki H&M
model: marynarka DIESEL spodnie DIESEL
golf BGN spódniczka BGN
buty RIVER ISLAND skarpetki CALZEDONIA
Dziękujemy hotelowi Don Prestige
za pomoc w realizacji sesji.
muse
me
Jakość czy jakoś.
Słowo na dobry początek
Dzisiejszy świat ewidentnie ma problem ze
zdefiniowaniem dobra i zła, nie wiadomo co
czarne, co białe, nie łatwo odróżnić prawdę
od bzdur. Rozwój osobist y to sprawa trudna, o ile nie najtrudniejsz a. Trudno jest się
rozwijać, jeżeli otacza nas pełna tandet y
składanka twórczości – zwana górnolotnie
„sztuką”.
Jak stać się osobą wykształconą , koneserem,
kiedy rzeczy wistość nie daje nam wzorców?
Czy w tych realiach jakość ma jakiekolwiek
znaczenie? Czy raczej chylimy się ku upadko wi i niedługo w stu procentach otoczy nas
chłam, który będziemy chłonąć bez zastanowienia i krzyczeć, że każdy z nas jest artystą ,
moje myśli gdzieś
a co najmniej osobą kreaty wną na tyle, by
w zamierzchłą
móc wspiąć się na wyżyny i tworzyć, tak po
przeszłość, aby za
prostu. Bo podobno tworzyć każdy może…
Trochę o życiu, trochę o muzyce.
Magda Howorska
take
me
www.take-me.pl LTM
Magda Howorska
ęce opadają na widok wszystkich komercyjnych programów
telewizyjnych, czy to taniec, czy śpiew. Ludziom „sprzedaje
się” bajkę, że te dwie dziedziny sa ogólnodostępne, że talent
i wkład pracy liczony w latach tak naprawdę nie gra roli. Co gorsze, to
chwilę sprowadzić
twierdzenie ma swoje odzwierciedlenie w przemyśle rozrywkowym,
mnie na ziemię „zadziornym” wokalem. Słuchając tej płyty, ma się wra-
gdzie od lat szybko promuje się beztalencia. Za to ludzi, którzy w więk-
żenie ciągłości, ma dobry klimat, relaksuje. Oczywiście, nie jest to płyta
szosci poświęcili swoje dzieciństwo na rzecz ciężkiej pracy, ludzi,
w klimacie chill out, ma swój charakter. W zasadzie trudno jest dokonać
którzy małymi krokami wspinają się po szczeblach kariery, bo nie chcą
jakiejkolwiek klasyfikacji. Może poprzestanę na stwierdzeniu, że jest to
szybko, tylko ambitnie – szlag trafia. Budzą się ze swojego wyśnionego
dzieło fenomenalne, które zagości u mnie na stałe, na półce z napisem
za młodu american dream, że zostaną kolejnym Lennonem, śpiewają-
„mistrzostwo”. Osobiście polecam jej muzykę na żywo. To ogromna
cym o problemach społeczno-politycznych i to będzie ich przepustka
dawka pozytywnej energii. Lubię koncerty, które różnią się od, mimo
do bycia postrzeganym jako dobry, ceniony artysta.
wszystko, sterylnego nagrania właśnie tą odrobiną brudu. Powalają mnie
Jeżeli jednak „kiepścizna” się sprzedaje, a utwory wyszukane są zbyt
ciekawe aranże Kulki, która na płycie korzysta z elektroniki, a na scenie
zawiłe, by je rozumieć i konsumować, należy zastanowić się nad tym,
wykorzystuje jedynie akustykę – nie oszukuje. Otoczona świadomymi
czy na pewno zjawisko komercji, które tak krytykuję, nie stało się
muzykami ozdabia każdy utwór indywidualnym smaczkiem. Pokuszę się
już dawno naszą Sztuką przez duże S pisaną, a to, co nieoczywiste,
nawet o stwierdzenie, że każdy jej koncert jest inny, jedyny w swoim ro-
sprowadzane jest do tematu awangardy czy underground’u. Czy twórca,
dzaju. Nie ma wyćwiczonych, sztampowych kawałków, na scenie „dzieje
idol, gwiazda, to ktoś, kto wygina się na scenie, bełkocząc w kółko
się” prawdziwa muzyka. Cieszę się kiedy mogę usłyszeć ją w większym
słowa love me, baby, a nie postać – „heros”, głoszący prawdę, próbujący
składzie, ostatnio z Czesławem. Dwie takie osobowości na scenie, robią
publicznie zmierzyć się ze złem tego świata poprzez swoją twórczość.
niezapomniane wrażenie.
Jak w tym wszystkim się odznaleźć?
Gaba się nie lansuje. Nie błyszczy brokatem i cekinami, po prostu siada
do fortepianu i zaczyna się magia. Potrafi w pewien sposób zawładnąć
Mnie prowadzi muzyka
człowiekiem tak, że wpada się w trans. Kiedy się uśmiecha, uśmiechasz się
Wielu jest u nas artystów „podziemia”. Wielu jest takich, którzy choć-
razem z nią, kiedy śpiewa naprawdę ostro – boisz się. Brzmi dziwnie i mało
by pracowali nie wiadomo jak ciężko, „światła” nie ujrzą. A szkoda.
realnie, ale to prawda. Zastanawiam się cały czas nad tym, jak można połą-
Żeby nie było zbyt katastroficznie, postanowiłam przedstawić przy-
czyć tak trudne do zagrania kombinacje dźwięków i rytmów na klawiszach
kłady osób, którym się udało – mimo wszystko. Którzy wbrew nurtom
z trudnymi melizmatami wokalnym. To chyba nazywamy właśnie talentem
idą swoimi drogami,a co najważniejsze, duża grupa ludzi to docenia
i profesjonalizmem. Wrażenie robi również jej akcent. Wiem, że polski
i podąża za nimi. Chciałabym rozpocząć cykl moich refleksji dotyczą-
wokalista, powinien śpiewać w ojczystym języku i może faktycznie tak być
cych wyżej wymienionych artystów i zainteresować nimi Czytelników
powinno, gdyż większość wokalistów kaleczy język angielski. Gaba zaś
– w jakimś stopniu przyczynić się do ich popularności. W każdym
stanowi wyjątek od tej reguły: cudowna wymowa i mądre teksty.
kolejnym wydaniu magazynu TAKE ME będę prezentować innych
Jeżeli chodzi o konkretne utwory – owszem, mam takie, które robią na mnie
twórców. Jak zatem wygląda nowa polska scena muzyczna?
szczególne wrażenie. Biorąc „na tapetę” ostatnią solową płytę Hat, Rabbit nie
sposób pominąć kawałka Love me. Jest to ukłon w stronę jazzu. Przejmująca
68
Po prostu Gaba
fortepianówka, balansująca na pograniczu ballady i bluesa. Napięcie utwo-
Ilekroć jej słucham, dziękuję, że jest. Polska Tori Amos – tak mowią; ja
ru świetnie podtrzymuje sekcja dęta, a także gitary, współgrające w ideal-
wolę ją nazywać jedyną w swoim rodzaju Gabą Kulką. Uważam ją za mi-
nej harmonii z pianinem i głosem wokalistki. Wyśpiewywane słowa love me…
strza fortepianu i głosu, a każde kolejne przedsięwzięcie, w którym bie-
dźwięczą w uszach, do tego stopnia, że samemu zaczyna się je mruczeć. Traf-
rze udział potwierdza to.
ny – przewrotny, lekko ironiczny tekst trochę kpi z dobrze nam znanej tematy-
Gaba zabłysnęła płytą Hat, Rabbit w roku 2009, jednak moja muzyczna
ki miłości. Zakochałam się. Usłyszałam Love me i wpadłam po uszy.
„przyjaźń” z nią sięga Between Miss Scylla and a Hard Place z 2003 roku,
Coś więcej? Proszę bardzo… Wystarczy wybrać trzeci utwór z tego same-
gdzie funkcjonowało jeszcze jej pełne imię – Gabriela oraz wyjątko-
go krążka. Aaa… to przejmujący kawałek, w którym za tło wokalne odpo-
wo udanych coverów Iron Maiden. Kulka konsekwentnie utrzymuje się
wiada Czesław Mozil, większości znany jako Czesław Śpiewa. Duet Gaby
w stylistyce muzycznej określanej przez nią, choć niechętnie, progre-
i Czesława potrafi zawładnąć sercem i zagrać na emocjach. Rozwijająca
sywnym popem. Dla mnie to dużo więcej. Jej muzyka to między inny-
się stopniowo dynamika nie pozwala słuchaczowi oderwać się od muzy-
mi: jazz, pop, rock, klasyka i kabaret.
ki do tego stopnia, że zatraca się w niej. Ta muzyka jest doskonała, kie-
Dorobek Gaby systematycznie się powiększa. W 2007 roku powstaje
dy dopadnie nas gorsza chwila, bądź moment zadumy, dlatego na sam
płyta Out; później, wspomniana już Hat, Rabbit, a ostatnie „dziecko” to
koniec, biorąc pod uwagę zimową chandrę, która ogarnęła i mnie, tak na
krążek wydany razem z Kuczem o pięknym tytule Sleepwalk.
pocieszenie, posłużę się cytatem z utworu:
To właśnie tam poznajemy jej liryczną stronę. Słuchając tej płyty
…ulubione miejsce mam, niepewności słodki stan, nim wypadki ruszą w tan,
myślę i oddycham. Wspaniała kombinacja starego z nowym, kieruje
czyż nie pięknie, powiedz sam…
Rozmowa z
TAKE ME: Na wstępie chciałabym pogratulować kolejnego, mam nadzieję
Gabą Kulką
definitywnego, debiutu roku. Każde Twoje przedsięwzięcie nazywane
jest przez krytyków objawieniem…
Gaba: Dziękuję. Bardzo miło, gdy ktoś uważa, że moja osoba i twórczość
jest warta wzmianki. Rzeczywiście tego odkrywania jako debiutu, było
dużo. Moja muzyka funkcjonowała przez jakiś czas poza granicą słyszalności, był to czas rozwoju. W momencie kiedy zaczęła wypływać, za każdym
OK, jak znajdujecie złoty środek?
razem traktowano to jako odkrycie. To było dość zabawne. Teraz wydaje mi
Nie należy szukać. Każdy z nas robi to, co robi, gdyż sprawia mu to przy-
się, że Hat, Rabbit na tyle dobrze sobie radzi, że już nie będę mogła uda-
jemność. To są dźwieki, które lubimy. To nas nakręca. Nie jest tak, że szu-
wać debiutantki (śmiech).
kamy tego środka. Nie ma kompromisu pomiędzy tym, co chcemy a tym,
czego wymaga publiczność. Mamy wielkiego farta, że to, co tworzymy
Jeżeli chodzi o muzykę, co tu dużo ukrywać, jest to mieszanka wybuchowa,
i kochamy, jest chwytane przez ludzi. To jest po prostu cudowne!
jest też nieźle zakręcona. Dużo pomysłów, stylów muzycznych… Czy to
wszystko to Gaba Kulka? Twoja twórczość jest odzwierciedleniem duszy?
Czyli muzyka dla muzyki?
Nie wydaje mi się, żeby moja muzyka była lustrzanym odbiciem mojej
Muzyka dla publiczności, ale publiczność jest tak kumata, jak my!
osobowości. Często jest tak, że cechy charakteru artystów przejawiają
się w ich twórczości, jednak nie jest to dla mnie szczególnie istotne.
Pogratulować…
Lubię różnorodność, interesują mnie style, nurty, nie tylko w muzyce.
Ja jestem zachwycona ludźmi, którzy przychodzą nas posłuchać.
Generalnie staram się zrozumieć funkcjonowanie stylu pojętego jako
zespołu charakterystycznych cech. Fascynują mnie gatunki, ale przede
Teraz zadam dziwne, jednak nieuniknione pytanie. Jak to jest u was
wszystkim podobają mi się rzeczy, które dzieją się na granicy różnych
w rodzinie? Tata, to znany skrzypek. Są takie opinie,że w Polsce karie-
stylistyk. Sztuka od dawna już funkcjonuje na tych obrzeżach, więc
rę robi się albo przez łóżko…
bardzo możliwe, że po prostu przesiąkłam klimatem, który łączy różne
…w tej trasie może… (śmiech)
podejścia i dlatego też moja muzyka jest tak „rozbrykana” stylistycznie.
…albo kolokwialnie mówiąc, „jadąc na nazwisku”. Jak udaje się Tobie
Bardzo odważnie postępujesz…
odciąć od tego?
Dla mnie jest to zupełnie naturalne.
Słyszę to pierwszy raz od ośmiu lat.
Dla ciebie tak, ale mam wrażenie, że nasza rodzima scena muzyczna i lu-
W takim razie bardzo się cieszę, bo powiem szczerze, że gdy poruszam
dzie, generalizując oczywiście, czasem po prostu „nie łapią klimatu”.
temat Gaby Kulki, często słyszę irytujące komentarze, że „na pewno
Zagraliśmy z Czesławem i Dickami już dwunasty koncert (Trójka Tour
tatuś załatwił…”.
– Gaba Kulka, Czesław Śpiewa, Dick4Dick, przyp. red.). To trzy różne zespo-
Wydaje mi się, że jeżeli są osoby, które faktycznie w ten sposób myślą,
ły, reprezentujące kompletnie inną muzykę. Kiedy tak patrzę na wypełnio-
to albo nie są konsekwentne w swoim myśleniu, albo nie wierzą w to na
ne po brzegi sale koncertowe, zaczynam się zastanawiać czy to przypad-
tyle, żeby powiedzieć mi to prosto w twarz. Czuję się bardzo komfor-
kiem nie jest taka zła fama o polskiej publice. Wielokrotnie mówiono, żeby
towo. Ostatni raz ktoś posądził mnie o protekcję jakieś osiem lat temu.
nie robić czegoś, bo publiczność tego nie zrozumie, a nagle się okazuje, że
Miałam 21 lat. Bardzo szybko jednak okazało się, że świat muzyki kla-
mamy pełen klub ludzi, którzy przyszli posłuchać tej różnorodnej muzyki.
sycznej i tego, co robię, nawet na poziomie rynku, to dwie różne rze-
To napełnia mnie dużą wiarą w polskiego słuchacza. Wydaje mi się nawet,
czy. Ciężko byłoby napędzić moją karierę staraniami taty. Dlatego mam
że tę wiarę trzeba mieć na wyrost, bo dopiero wtedy można wyjść do
wielki spokój w tej kwestii.
publiczności z czymś nowym.
Tata ogarnia temat twojej muzyki?
Płyta Out z 2007 jest bardzo podobna do Hat, Rabbit, gdzie klimat, choć
Bez problemu. Mam od niego wiele wsparcia pod względem muzycz-
może trochę bardziej drapieżny, został utrzymany. Wcześniejszy krążek
nym. Wiele cennych rad.
takiego wzięcia nie miał…
Ta płyta w ogóle nie była promowana. Było to zjawisko po części prywat-
Gra w utworze Lady Celeste.
ne. Hat, Rabbit jest mimo wszystko naznaczone pracą z innymi muzykami.
Tak, zaprosiłam go do udziału i przyjął zaproszenie. Był to pomysł stwo-
To nie jest tylko kwestia aranżacji. Brzmienie i pomysły dźwiękowe wynik-
rzony na potrzebę konceru radiowego, na tyle udany, że postanowili-
nęły z tego, że od jakiegoś już czasu grałam z zespołem. Zaczęłam nagle
śmy go powtórzyć.
słyszeć inne dźwięki w głowie, nie tylko sam fortepian i głos. Pojawiły się
Wracając do wsparcia. Moi rodzice grają muzykę klasyczną i przy
bębny. To było bardzo ważne. Z połączenia klawiszy i perkusji powstał za-
ocenie mojej pracy nie są w żaden sposób skrzywieni zagłębianiem
lążek tej płyty. To jest podstawowa różnica, Hat, Rabbit koncepcyjnie róż-
się w stylistykę muzyki rockowej czy alternatywnej. Nie są znawcami
ni się od Out.
tych gatunków. Owszem znają różnych wykonawców, na przykład moja
mama słucha dzięki mnie Petera Gabriela, ale nie zatrzymują się na sty-
Twoja twórczość jest połączeniem komercji i off’u. Jak balansować na tej
listyce. Ich rady są czysto „muzyczne” i takich potrzebuję.
granicy, żeby nie pójść w stronę wyłacznie tzw. „sprzedajności”? Zastanawia mnie to, bo przecież wy po prostu gracie swoją muzykę, nie ma za-
Zaczynałaś od muzyki klasycznej?
planowanego show, nawiązuję tu do Trójka Tour.
To dużo powiedziane. Skończyłam tylko podstawówkę w szkole mu-
Jest mega show! Widziałaś, żeby ktokolwiek rzucał bananami na koncer-
zycznej, w klasie skrzypiec.
cie? (śmiech)
No dobrze, ale była klasyka i nagle nastąpił bunt?
No właśnie o tym mówię, nie jest to awangardowe? Jakoś nie wyobra-
Nie, po prostu byłam leniwa. Do gry na skrzypcach potrzeba dużo sa-
żam sobie Dody rzucającej bananami…
mozaparcia i jak się kończy pierwszy etap edukacji, jest już za póżno,
Powiem szczerze, dla mnie termin off jest zarówno bardzo pojemny, jak
żeby zacząć ćwiczyć. Ja miałam inne pomysły.
i troche mylący. Jeżeli mówimy o komercji, to oczywiście jesteśmy komercyjni, bo utrzymujemy się z tego co robimy na scenie.
Stąd fortepian i wokal?
Fortepian został. Śpiewałam zawsze.
69
a
k
Gaba
l
u
K
W
okalistka , piosenko-pisarka
i pianistka. Jej autorski
repertuar zalicza się do
szerokiego strumienia współczesnej
muzyki alternaty wnej. Zmuszona
do zdeklarowania się nazy wa swą
twórczość progresywnym popem.
70
Miałaś momenty załamania, jeśli chodzi o twoją twórczość?
Nie, ja to postrzegam jako bardzo spokojny proces. Ważne jest, żeby dość
szybko zdać sobie sprawę, że coś takiego jak inspiracja porusza się sinusoidą. Człowiek musi zebrać trochę siły i doświadczeń. Nie każdy rok jest tak
a
a
samo dobry. Oczywiście były chwile, kiedy myślałam, że nie mam już zbyt
wiele ciekawych rzeczy do powiedzienia, jednak okazało się, że po prostu
musiałam naładować baterie. Chodzi o to, żeby dać sobie pooddychać.
J
estem romantyczną realistką. Wier zę
w pozy tywną energię. Z każdej
sytuacji jest wyjście.
Słuchaj, artysta nie jest dzieckiem we mgle. Nikt nie zmusza go do podpisania takiego, a nie innego kontraktu. Jeżeli oddaje określony procent ze
Jesteś na tyle charyzmatyczną osobą, która radzi sobie z krytyką…
sprzedaży płyty, ma coś w zamian. To nie jest tak, że wszystkie wytwórnie
Nie!
to krwiopijcy. Oczywiście, nie zawsze są to uczciwe podziały. Nie można
jednak mówić, że zarobek jest tylko z koncertów. Fan nie może powie-
W każdym razie, charyzma wprost od Ciebie bije, wierz mi. Są gdzieś
dzieć, że nie kupi płyty, bo jego ulubieniec ma niewielki procent tantiem.
tam młodzi ludzie, którzy tworzą, boją się jednak wypuścić swoje utwo-
Coś za coś. Artysta w zamian dostaje od wytwórni promocję lub inne rze-
ry w świat, obawiając się krytyki. Masz jakąs radę? Wyluzować?
czy, na które w bardziej lub mniej mądry sposób się zgodził. A wytwórnia,
To chyba jest jedyne wyjście. Jeżeli jednak artyście jest przykro za każ-
która nie zarobi swojego procentu z tej płyty, nie wyda prawdopodobnie
dym razem, kiedy ktoś krzywo spojrzy na to, co stworzył, musi zrobić ra-
kolejnej. Więc ostatecznie godzi to w artystę, nie w wytwórnię.
chunek, czy to wszystko się opłaca. Jeżeli emocjonalnie będzie płacił wysoką cenę za każde odrzucenie, to będzie po prostu niezdrowe. Zdarza-
Co w tym wypadku z portalami?
ją się genialni twórcy, którzy fatalnie znoszą krytykę, jednak jest to pewne
Wydaje mi się, że iTunes jest niezłym rozwiązaniem. Albo nowa wersja Na-
ekstremum. Należy się raczej skupić na sobie. To, co wychodzi z człowieka
pstera, czyli nieograniczone słuchanie za określony abonament. To musi
jest bardzo ważne. Powiem tak: szczególnie internetowe komentarze na-
być łatwe. Płacenie mniej boli, kiedy jest to jedno przyciśnięcie guzika.
leży brać z dużą rezerwą, bo tam skala jadu jest gigantyczna. Najważniejszy jest dystans!
Z tego podejścia wnioskuję, że jesteś realistką?
Jestem romantyczną realistką. Wierzę w pozytywną energię.
W kwestii lansowania się, jest to chyba stosunkowo trudne. Jest mnóstwo portali muzycznych, a chodzenie od wytwórni do wytwórni chyba
Buntujesz się?
mija się z celem… Jakie masz doświadczenia?
Wydaje mi się, że z każdej sytuacji jest wyjście. Bunt z kolei nie jest wyj-
Dosyć dziwne. Ja nie przeżyłam chodzenia od drzwi do drzwi. Przy
ściem. Rozumiesz, o co chodzi? Lepiej szukać innej opcji.
pierwszej płycie postanowiłam zrobić to sama, od początku do końca.
Dopiero, gdy okazało się, że nie mając firmy mam trudności z wstawie-
Twoja muzyka jest po części buntownicza, chociażby kawałek Propa-
niem produktu do sklepów, zaczęłam szukać dystrybutora. Kiedy zabra-
ganda…
łam się za wydawanie drugiej płyty okazało się, że mam już coś za sobą.
Moja muzyka jest trochę eskapistyczna. Tam są różne emocje.
Nie było tak, że przychodziłam jako kolejna debiutantka z kasetą demo.
Mówiłam: to jest skończona płyta, to moje możliwości. Moja dobra rada:
Jesteś architektem wnętrz. Będę brutalna, ale jest to również komple-
dopóki można, należy robić wszystko samemu. Nie należy czekać na
ment: nie za dużo talentu na na jedną osobę?
gwiazdkę z nieba, ponieważ zwykle jest tak, że pomoc otrzymują osoby,
Nie jestem rewelacyjnym architektem wnętrz, raczej porządnym i kom-
które już w jakimś stopniu tej pomocy przestały potrzebować. Należy
petentnym.
wybrać odpowiedni moment, by przekazać różne obowiązki innym
osobom – wtedy, kiedy te obowiązki zaczynają przeszkadzać muzyce.
Jak sobie poradziłaś z muzyką i architekturą?
Ważne jest też, że to, co teraz robię, jest konsekwencją wcześniejszej,
Muzyka to było moje hobby. Bardzo fajnie jest mieć dwa różne zainte-
niezależnej pracy i poleganiu na sobie samym.
resowania, tworzy to pewną równowagę. W pewnym momencie muzyka
Jak smakuje sukces. Jak to jest obudzić się i znaleźć w kolorowym
rozwinęła się na tyle, że cała reszta musiała pójść w odstawkę, taki też
był mój cel. Posiadanie dwóch zawodów nie jest takie złe.
piśmie?
Nie wiem. Dobrą rzeczą jest to, że nic podobnego nie spłynęło na mnie na-
Jak wygląda proces twórczy?
gle. Wszystko nastąpiło systematycznie i stopniowo. Oczywiście była też
Bywa różnie. Dużo pomysłów powstaje w ruchu. To może być jakiś
świadomość ogromnej pracy mnóstwa ludzi, którą mogą przeoczyć osoby
fragment, fraza, słowo… Zawsze ma się ileś pomysłów w głowie, są one
patrzące z zewnątrz.
w różnym stopniu dojrzałe. To są puzzle, układanka. Czasem złożenie
tego trwa pięć minut, czasem rok.
Co sądzisz o ściąganiu muzyki z Internetu? Legalne czy nie?
Moja siostra specjalizuje się w prawie autorskim. To bardzo długi temat.
Masz jakieś plany? Pewnie chcesz odpocząć…
Powiem tak: każdy wie, że poznał mnóstwo muzyki, którą ściągnął za dar-
Plany na odpoczynek trochę sie skomplikowały, ale faktycznie chciała-
mo. Problem polega na tym, że musimy nadążać za chwilą obecną z odpo-
bym. Chociaż na chwilkę.
wiednimi metodami dystrybucji, mam na myśli na przykład abonament.
Dopóki nie istnieje odpowiedni model dystrybucji, a są mp3, ludzie znaj-
A nie jest tak, że zaczniesz chodzić za kolejną płytą?
dą sposób na ściąganie ich. Ja osobiście uwielbiam albumy, to, że wycho-
Cały czas chodzę. Ale wszystko w swoim czasie. Plany mam takie,
dzą w „kartonach”, ale rozumiem, że musi powstać coś innego. W momen-
że w przyszłym roku kończę płytę z Baabą – covery Iron Maiden.
cie, kiedy pobieranie muzyki będzie łatwiejsze od kradzieży, wtedy ludzie
nie będą łamać prawa. Ale trzeba też myśleć o artyście – to jest jego praca,
W końcu się doczekałam!
jego chleb. Lekceważąc to masz w nosie cały jego wysiłek.
Wiesz, jestem w metalowej wytwórni, to zobowiązuje. Mam też
wspólny projekt z Jankiem Młynarskim, z którym grałam już w Sopocie,
Krąży opinia, że artysta tak naprawdę utrzymuje się z koncertów.
pracujemy nad nim…
Artysta żyje zarówno ze sprzedaży płyt, jak i z grania koncertów.
Pozamuzycznie?
Nie jest przypadkiem tak, że to wytwórnie mają ogromny procent ze
Masa! Nie powiem. Mnóstwo, ale takich wiesz, moich, wewnętrznych
sprzedaży CD?
planów.
71
muse
me
Know-how or somehow.
ENG
A bit about life, a bit about music.
Gaba Kulka was interviewed by Magda Howorska
You are the combination of something
commercial and off. How do you balance so
that you don’t completely go for so called
corruption? I’m wondering because you are
just playing your music, there is no planned
show; I’m talking here about Trójka Tour.
This is mega show! Have you ever seen
anyone throwing bananas at the concert?
(laughs).
That’s what I’m talking about, isn’t that
avant-garde? I can’t imagine Doda throwing
bananas…
I’ll be honest, for me the term off is both very
capascious, and a little confusing. If we talk about being commercial, yes,
t the beginning, I’d like to congratulate another, I hope final,
we are commercial, because we make living with what we do on stage.
debut of the year. Your every venture is called a revelation by
the critics.
OK, how do you find the golden medium?
Thank you. It’s nice when somebody thinks that I or my work is worth
You don’t look for it. We all do what we do because we like it. These are
talking about. That’s true, there was a lot of this discovering me as
the sounds we like, that’s what gives us the kick. It’s not that we look for
a debut. My music functioned beyond the borders of being heard, that
the golden medium. There is no compromise between what we want and
was a development time. At the time it started to emerge, it was every
the public demands. We are very lucky that what we create and love is
time treated as a discovery. That was really funny. Now I think that Hat,
accepted by the people. This is just wonderful.
Rabit is doing well enough, that I won’t have to pretend to be a debutant anymore (laughs).
So it’s music for music?
Music for the public, but the public is as smart as we are!
As for the music, let’s say it straight, it’s an explosive mix, it’s also
really crazy. Lot of ideas, styles… Is that all Gaba Kulka? Is your work
Congratulations…
a reflection of your soul?
I’m delighted with the people who come to listen to us.
I don’t think what I do is a reflection of my personality. It often happens
that the traits of the personalities of the artists show in their work, but
Now I’m going to ask strange, but inevitable question. How is it in your
it’s not that important to me. I like diversity. I’m interested in styles and
family? Dad is a famous violinist. There are opinions that in Poland you
streams, not only in music. Generally, I’m trying to understand how the
make career either through the bed…
style functions, style understood as a set of characteristic traits. I find
…maybe in this tour… (laughs)
genres fascinating, but first of all, I’m interested in things that happen
on the boundary of different styles. Art has been functioning there for
…or using a famous name. How do you manage to cut yourself off of it?
a long time, so it’s possible, that I became saturated with this climate,
Last time I heard this eight years ago.
which joins different attitudes, and maybe that’s why my music is so
unstable when it comes to the style.
I’m glad because, frankly speaking whenever I bring up the subject
of Gaba Kulka, I often hear irritating comments like: daddy probably
You act very bravely…
arranged it…
For me this is perfectly natural.
I guess that, if there are people who actually think this way, they are
either inconsequent in the way they think, or they don’t believe it strongly
It is for you, but I guess that our national music market, and people,
enough to say it straight to my face. I feel very comfortable. The last time
generally speaking, don’t actually get the climate.
someone accused me of protection, was about eight years ago, when I was
We had our twelfth concert with Czesław and the Dicks (editorial note:
21. But very soon it turned out that the world of the classical music and
Trójka Tour – Gaba Kulka, Czesław Śpiewa, Dick4Dick) . These are three
what I do are two different things. It’s separate. It would be hard to propel
different bands, representing completely different music. When I look at
my career with my dad’s efforts. That’s why I’m very peaceful about it.
the full concert halls, I start to wonder, if it isn’t just the bad fame about
the polish public. People often say that you shouldn’t do something,
Your dad fathoms the theme of your music?
because public won’t understand it, and then it turns out that we have
Without any problem. I have a lot of support when it comes to music. A lot
a whole club of people who came to listen to that diverse music. That
of valuable advice.
gives me a lot of faith in Polish listener. I guess, you have to have a lot
of this faith, because then you can go to this public with something new.
He plays in Lady Celeste?
Yes, I invited him to join and he accepted my invitation. It was an idea
The album Out made in 2007, is very similar. In Hat, Rabbit this
created for a radio concert, successful enough we decided to do it again.
climate, maybe a little more wild, has been maintained. The previous
Returning to the question of support. My parents play classical music, and
album was not as popular…
when they asses my work, they are not in any way affected by engrossing
That album was not promoted at all. That was something partially
themselves in the style of rock or alternative music. They are not familiar
private. Hat, Rabbit is after all marked with the cooperation with other
with these genres. They do know many singers, my mom, thanks to me
musicians. That’s not only the question of arrangement. The sound and
listens to Peter Gabriel, but they don’t focus on the style. Their advice is
the ideas resulted from the fact that I’ve been playing with the band for
strictly about music, and this is what I need.
some time. I started to hear other sounds in my head, not only the voice
72
and the piano, drums appeared. That was very important. The combina-
You started with classical music?
tion of the keys and the drums was the beginning of that album. That’s
It’s too much said. I finished only elementary school in musical education,
the main difference, Hat, Rabbit is conceptually different from Out.
in the section of violin.
All right, but there was classic, and then suddenly you rebelled?
No, I was just lazy. To play violin you need a lot of perseverance, and when
you finish the first stage of education, it’s too late to start practicing. I had
other ideas.
Piano and singing?
The piano stayed. And I’ve been singing always.
I
am romantic realist. I believe in
positive energy.
There is an opinion that the artists make money from the concerts.
They make money both from selling albums and giving concerts.
Have you ever had moments of artistic breakdown?
Isn’t it that the companies have their huge percent in selling CDs?
No, I see it as a peaceful process. It’s important to start realizing that
Listen, an artist is not a child in a fog. Nobody forces him to sign a given
something like inspiration moves like a sinusoid. You have to gather some
contract. If he gives away some money from selling the CDs, he gets
strength and experience. Not every step is as good as the others. There
something in return. It’s not that all companies are bloodsuckers. Of
were of course moments when I thought I don’t have anything interesting
course the deals are not always fair. But you can’t say that the money
to say, but it turned out I just had to recharge my batteries. It’s all about
comes only from the concerts. The fan can’t say to himself that he won’t
letting yourself take a breath.
buy this album because his idol has little money from the royalties. It’s
an exchange. The artist gets in return from the company the promotion,
You are charismatic enough to deal with the criticism…
or other things for which he more or less wisely agreed. And the company
No!
which hasn’t made its money from this album, won’t probably publish the
next one. So, in the end, it affects the artist, not the company.
Anyway, the charisma is simply emanating from you, believe me. There
are young people who create, but they are afraid to let their work be
So what about the portals in this case?
visible thinking about the criticism. Do you have any advice for them?
I think iTunes is a good solution. Or a new version of Napster, unlimited
Chill out?
listening for a certain subscription. It has to be easy. Paying for some-
I think that’ the only solution. But if an artist feels bad whenever someone
thing hurts less when all it takes is one press of a button.
criticizes their work, they have to calculate if it is worth it. If he or she will
pay terrible emotional prize for every rejection, it will simply be un-
I assume that you are a realist?
healthy. There are genius artists who handle criticism very badly, but it is
I am romantic realist. I believe in positive energy.
sort of extremum. You have to focus on yourself. What comes out of you is
very important. I’d say, especially the comments on the Internet have to be
Do you rebel?
taken with great distance, because there, the amount of venom is gigantic.
I think there is always a solution to every problem. Rebellion is not a right
Distance is the most important thing.
answer. Do you understand? It’s better to look for a different option.
As for the attempt to promote yourself. It’s pretty hard. There are a lot
Your music is in some parts rebellious, the song Propaganda…
of music portals, but walking from one company to another is point-
There is a little escapism in my music. There are various emotions in it.
less… What’s your experience?
Quite strange. I didn’t go through walking from door to door. When creating
You are also interior designer. I’ll be brutal, but it’s also a comple-
my first album, I decided to do it myself from the beginning to the end.
ment. Isn’t that too much talent for one person?
When it turned out that without the company I can’t put my product to the
I’m not a fantastic interior designer, rather decent and competent.
stores, I started to look for distributor. When I started to publish my second
album I had something to fall back on. It wasn’t like that, that I had to come
How did you deal with music and architecture?
as another debutant with the demo cassette. I could say: this is a complete
Music was my hobby. It’s great to have two different passions. Good
album; this is what I can do. My advice: as long as you can, do everything
balance. At some point the music became so important that everything
yourself. Don’t wait for a miracle, because it is usually people who don’t
else had to be put aside, and that was also my goal. Having two profes-
need help anymore that get it after all. You have to choose the right mo-
sions is not that bad.
ment to pass some responsibilities to other people, when these responsibilities make it difficult to create the music. It’s also important that what I do
What does the creation process look like?
right now is a consequence of independent work and counting on myself.
It’s never the same. A lot of ideas come up in movement. It can be
a fragment, a phrase, a word… You always have some ideas in your
What is the taste of success? What does it feel like to wake up and find
mind, they are at different stages of development. It’s like a puzzle.
out you’re in the magazine?
Sometimes putting it all together takes five minutes, sometimes a year.
I don’t know. The good thing is that it didn’t come to me suddenly. It was
all slow and gradual. I was also aware of the huge work of many people,
I’m sure you have some plans, you probably want to rest…
often not seen by the people from outside.
My plans to rest complicated a little, but I would like that. At least for
a moment.
What is your opinion about downloading music? Is it legal,
or is it a crime?
Isn’t it that you’ll start your next album?
My sister specializes in copyright. It’s a huge subject. I’ll put it this way;
I’m working on it all the time. But all in good time. My plans are that
everybody knows that they know the music from downloading it. The
next year I’m finishing an album with Baaba – Iron Maiden covers.
problem is we have to be up-to-date with the proper ways of distributing,
for instance the subscription. As long as there are no relevant ways of dis-
I finally waited!
tributing, and there are mp3s people will find a way to download them.
You know, I’m in the metal company, it obliges. I have a common
Personally I love albums, the fact that they come up in cardboard boxes,
project with Janek Młynarski, with whom I played in Sopot, we’re
but I know something else has to be done. The moment when download-
working on it, but that’s for the next year…
ing music will be easier than stealing, then people will stop breaking the
law. But we also think of the artists, it’s his life, his bread, ignoring this you
Outside music?
don’t care for all his effort.
A lot! I’m not telling. A lot, but you know, of my own, personal plans.
73
muse
me
Baby you’ve got me fuckin’ crazy!
Z Juice rozmawiała Magda Howorska
Soczys ty Rock’n’ Roll w pigułce. Dawka pozyty wnej energii i gwarantowany odlot. Na rodzimej
scenie muzycznej narodził się fenomen. Zespół
Juice to piątka uzdolnionych chłopaków, którzy
na rok 2010 planują naprawdę ostre wejście…
Bajus: …bo gramy Rock’n’Rolla!
Bardziej młodzi czy raczej gniewni?
Zander: Jesteśmy bardzo szaleni, pełni życia, miłości, pasji, muzyki, współczucia.
Amek: Nie. Nie jesteśmy ani młodzi, ani gniewni.
atwo u nas cokolwiek zdziałać?
Rock Stars, czy „chłopcy z sąsiedztwa”?
Samo nic nie przychodzi, ale to dotyczy nie tylko Polski. Jeżeli
Zander: Raczej chłopacy, którzy mają ten sam sen.
oprócz talentu i charyzmy zespół ma trochę szczęścia i wytrwałości
Amek, Leo, Popiński: Rock Stars!
oraz życzliwych ludzi dookoła, ma szanse zaistnieć.
Bajus: Prawdziwy BAND.
Polska rzeczywistość – bardziej szara czy kolorowa?
Najgłupsza opinia dotycząca waszej twórczości?
Bajus: Bardziej kolorowa.
Zander: Głupot pewnie się nasłuchamy jeszcze dużo. Zwracamy uwagę ra-
Radek Zander: Tak, chociaż rzeczywistość w kraju się zmienia, trzeba
czej na pozytywy.
pchać ją w kierunku tej kolorowej.
Bajus: Nie słuchamy glupot. Po co? (śmiech)
Rafał Popiński: A polska mentalność niestety dodaje jej szarości…
A miła pochwała?
Wasz rock pasuje bardziej do klimatu komercyjnego, czy tworzycie
Zander: Szczerość w przekazie.
muzykę offową?
Bajus: Najmilszą pochwałą są chyba twarze ludzi po koncertach.
Bajus: Juice od początku jest projektem kierowanym do szerokiej pu-
Popiński: Dla mnie bardzo miłe jest, gdy ludzie mówią, że już dawno nie
bliczności. Na pewno mamy chcemy dotrzeć do jak największej ilości lu-
widzieli i nie słyszeli takiego zespołu.
dzi, ale niekoniecznie wykorzystując prostackie teksty i banalną nutę.
Leo: Tyson nie bał się napier… Wy nie boicie się grać, po prostu gracie!
Leo: Ja zawsze tworzyłem z myślą o tym, żeby dotrzeć do szerokiego
Amek: Objawienie w Polsce.
grona odbiorców, sprzedawać masę płyt i grać tysiące koncertów. Off
Kordek: Muzyka od serca.
kojarzy mi się z robieniem sztuki dla sztuki. Muzyka niesie emocje, sprawia radość, jest w stanie zmieniać świat, więc nie powinna być formą
Mocne gitary, charyzmatyczny wokal, „amerykańskie brzmienie” – to
samą w sobie.
komplement. Taki jest przepis na sukces?
Zander: Wszelkie składniki na miejscu, potrawa zaserwowana w odpowied-
Dla kogo zatem gracie?
niej temperaturze i oprawie, przyprawiona – smakuje wybornie.
Bajus: Ta muzyka jest dla wszystkich. Bez względu na wiek czy dotych-
Bajus: Brzmienie tego zespołu to wypadkowa osób, które w nim grają.
czasowe upodobania. Przekonać się można o tym na naszych koncer-
Oczywiście, że mieliśmy pewne założenia, ale gdy zaczęliśmy pracować
tach, patrząc kto i jak zachowuje się pod sceną.
okazało się, że „ci ludzie tak brzmią”. To nie jest do końca zależne od nas.
Leo: Dokładnie! W naszej muzyce jest radość, zabawa, seks, pozytywna
Po prostu tak działamy. A sukcesem jest to, że trafiliśmy na siebie.
energia, ale również ciemna strona duszy i refleksja nad światem. Każ-
Popiński: To nie jest nasz przepis. Dzięki za komplement, ale brzmienie wy-
dy z nas tego doświadcza. Każdy znajdzie w tej muzyce coś dla siebie.
nika z naszych inspiracji. Nie gramy tak, żeby było po „amerykańsku”, po
Zander: Najważniejsze jest to, że muzyka jest o życiu, z resztą nie kom-
prostu robimy to, co czujemy. Naszym przepisem na sukces jest szczerość.
ponuję o niczym, co nie dotyczy mojego życia.
Amek: Dodam, że brakuje w tych składnikach zajebistej perkusji!
Co jest dla was natchnieniem?
Czego zatem oczekujecie?
Zander: Małe dziecko, które przechodzi przez ulicę, patrzy w lewo
Bajus: Chcę widzieć ludzi, którzy śpiewają nasze piosenki.
i w prawo, przeżywa jakąś przygodę. Życie jest największym kompozy-
Popiński: Oczywiste jest to ,że każdy artysta dąży do sukcesu. Każdy ina-
torem.
czej rozumie to słowo. W naszym rozumieniu, sukces to przede wszystkim
Bajus: Dla mnie też wszystko może być inspiracją – nie ma na to reguły.
zyskanie dużej ilości wiernych fanówi, granie dla nich koncertów i dawanie
To, co i jak gram zależy wyłącznie od tego, jak układa moje życie. Naj-
im tej magii, której nam dostarczali nasi idole z młodzieńczych lat. Na to
większym natchnieniem są dla mnie ludzie, z którymi gram.
pracujemy i tego oczekujemy.
Kordek: Inspiruje mnie Radek Zander.
Leo: We want it all and we want it now!
Amek: Powiem więcej: oczekujemy koncertów na stadionach dla miliona
Wydajecie się być pozytywnie nastawieni do życia. Słychać to rów-
ludzi!
nież w waszych utworach.
74
Popiński: Jest dokładnie tak jak się wydaje. Nie kłamiemy w naszych
Co zamierzacie robić za 5-10 lat?
utworach.
Zander: Pływać po oceanach jachtem, na którym jest studio. Na ląd scho-
Leo: Życie jest piękne.
dzić tylko po to, żeby wypuścić kolejne płyty i zagrać koncert.
Bajus: Wciąż się uśmiechać!
Popiński: Będziemy wyciskać z Was $OKI!
Leo: Każdy z nas jest silną indywidualnością i spory często się pojawiają.
Amek: To, co teraz, tylko jeszcze lepiej i bardziej intensywnie.
Na szczęscie mamy świadomość, że gramy do tej samej bramki i ostatecznie decydujemy się na to, co jest dobre dla Juice.
Jakieś inne pomysły?
Amek: Koniec końców, te spory są produktywne.
Zander: Ja oprócz muzyki pomysłów mam masę. Wszystko wyjdzie w trakcie realizacji. Na pewno filmy, samochody... Wszystkiego jeszcze nie zdra-
Jaka myśl przewodnia kieruje waszym życiem i waszą twórczością?
dzę.
Chyba każdy ma coś swojego.
Leo: Jak dla mnie: zgłębianie praw kosmosu.
Popiński: Jak coś robisz, to rób to na sto procent i do końca.
Amek: Muzyka to mój główny pomysł.
Amek: Podążaj za sercem.
Jak stoicie z planami muzycznymi?
Co wam w duszy gra? Kawałek właśnie na teraz, oddający nastrój.
Zander: Wydajemy płytę DVD live, a potem pierwszy studyjny album Juice.
Leo: Cztery pory roku – Antonio Vivaldi.
Leo: A najlepiej płyta i trasa dookoła świata.
Zander: Sting - Shape of my heart.
Ostro się kłócicie? Nie chcę słyszeć, że jest zgodnie, miło i przytulnie!
Kordek: SATISFACTION!!!
Amek: Nine Inch Nails – Fragile
Zadner: W gnieździe temperamentów i szaleństwa nie może być spokoju
non-stop!
Dzięki. Dobre słowo na pożegnanie…
Bajus: Zwłaszcza w grupie ludzi, którym bardzo zależy na czymś trudno
Keep It Rockin’!
o spokój. Myślę, że dajemy sobie z tym radę!
Do zobaczenia na koncertach!
Popiński: Ten zespół, mimo tego, że jest dziki (śmiech), zbudowany jest na
przyjaźni. Jeżeli jest jakiś problem, to próbujemy go rozwiązać tak, aby się
nie kłocić.
YOURSPACE
Magda Howorska
W sieci talentu
W dobie Internetu, nie znam lepszego pomysłu na autopromocję niż dzielenie się swoją twórczścią w sieci. Portale muzyczne
wszystkim gwarantują możliwość zaistnienia. Nie obowiązuje
selekcja. Dużo zależy od artysty, jeszcze więcej od przypadkowo zaglądających tam ludzi. Jak więc wyłapać coś dobrego?
Czy w ogóle warto angażować się w tego typu przedsięwzięcia,
zarówno jako twórca, jak i użytkownik? Ci, którym się udało bez
wątpienia mówić będą, że to właśnie dzięki stronom www świat
o nich usłyszał. w kolejce zaś już ustawiają się inne godne uwagi
talenty. Marsz do sieci!
75
muse
me
Julia Marcell
Z Julią rozmawiała
Magda Howorska
www.juliamarcell.com
www.myspace.com/juliamarcell
www.sellaband.com/juliamarcell
Skąd sam pomysł muzyczny? Dużo na płycie smyczków,
klasycznej harmonii i przewrotności, mamy też znienacka
zmieniające się brzmienia, wokal, teksty… wszystko to
jest twoje i osobiste? Tak odbieram twoja muzykę. Przybliż
jednak jak to wszystko się tworzyło.
Do tej pory nagrywałam demówki ścieżka po
ścieżce, instrument po instrumencie, bo tylko
takie miałam możliwości. Marzyłam, żeby
deą TAKE ME jest szeroko pojęta
nagrać płytę na setkę, zarejestrować
promocja młodych artystów,
wykonanie na żywo ze wszystkimi
którzy sami konsekwentnie
przypadkami, pomyłkami, odgłosa-
dążą do celu i niczym tak na-
mi pomieszczenia, ale też przede
prawdę nie różnią się od tych już
wszystkich z emocjami i radością
znanych i wielkich. Zacznijmy od
grania. Bez metronomu, bez
początku. Skąd pomysł na Julię
separowania instrumentów. Dało to
Marcell, na dziewczynę z forte-
spójność brzmienia, z jednej strony
pianem i na klasykę z rockiem?
dość surowego, z drugiej kruchego,
Nie mam pojęcia, gram tak jak czuję.
ludzkiego. Piosenki na płycie są
bardzo osobiste, emocjonalne, szcze-
Jest sporo artystów, którzy porzucili
re. Chciałam, aby płyta na „pierwszy
wytwórnie i wielkie kontrakty na
rzut ucha” zdradzała, że tak jest. Stąd
rzecz portali muzycznych. Faktycz-
skrzypiące instrumenty, ładne me-
nie łatwiej jest trafić do ludzi przez
lodie ubrane w dysharmonie, hałasy
Internet niż wysłać demówkę do producenta?
i znienacka zmieniające się brzmienia.
Skąd wziął się u Ciebie pomysł na Sellaband?
Myślę, że raczej trudniej jest trafić do ludzi
Jak odbierana jesteś przez Polaków?
przez Internet niż wysłać demówkę do kogokol-
Póki co spotykają mnie tutaj same miłe sytuacje
wiek, ale za to można się spodziewać więk-
w kontekście mojej muzyki. Na koncertach
szych szans na skuteczność.
jesteśmy bardzo ciepło przyjmowani przez
Pomysł na Sellaband wyszedł bardzo spontanicznie – znalazłam stronę, zachwyciłam się
publiczność i jakoś tak ogólnie odczuwam
sympatię z ich strony.
ideą i postanowiłam spróbować. Bardziej
Czy w twojej głowie grają
pociągała mnie tam moż-
już kolejne, nowe kawałki,
liwość konfrontacji mojej
muzyki ze światem, nawet nie
czy po prostu chcesz się nacie-
wpadło mi do głowy, że się
szyć tym, co jest?
Moje nowe utwory spędza-
może udać.
ją o wiele więcej czasu
Sukces w sieci to jedno,
w mojej głowie niż to
jak wyglądała dalsza,
kiedykolwiek miało miej-
mniej kolorowa część
sce. Zwykle po prostu
procesu wydawania
siadałam do fortepianu
płyty? Ani przez chwi-
i śpiewałam, co mi leżało
le nie chciałaś tego
na sercu. Teraz długo
zostawić i po prostu
chodzę z pomysłem,
odetchnąć?
układam tekst, melodię,
Bardzo dużo czasu
aranżację. Piszę piosenki
zajęło nam dogadywanie
w pociągu, na przystanku,
się z dystrybutorami. Sel-
w poczekalni. Staram się
laband jest tak nowatorskim
korzystać z tego ile wlezie, ale
pomysłem, że zgranie tego z
zawsze jednak tak naprawdę bujam
tradycyjną ścieżką, jaką musieliśmy
w obłokach.
podążyć, aby płyta mogła ukazać się w
sklepach zapewniło nam wiele nieprzespanych nocy. Dużo
76
Co powiesz innym?
było gadania o kontraktach, myślenia o prawnych konsekwencjach
Życzę wszystkim tworzącym, żeby z przyjemnością robili swoje, bez
tej czy innej decyzji.
względu na zastane warunki zewnętrzne. To najważniejsze.
Pogodna i uśmiechnięta, pozyty wnie nastawiona do życia i ludzi.
Wie czego
chce i jeśli się czegoś podejmuje stara się to realizować najlepi
ej, jak potrafi. Muzyka towarz yszy jej od dziecka .
Magda Ptaszyńska to młoda artystk a, która sama wytycz a sobie
drogę. Ci,
którzy chcieliby zaklas yfikować jej osobę do kategorii ładnie
wyglądająca
wokalistka i nic poza tym, będą bardzo zdziwieni… nie dość, że
wygląda, to
faktyc znie jest dobra w tym, co robi.
Magda
Ptaszyńska
Z Magdą Ptaszyńską rozmawiała
Magda Howorska
Sama komponujesz muzykę w stylistyce pop. Skąd czerpiesz pomysły?
Jest ktoś lub coś, co cię szczególnie inspiruje?
W muzyce lubię wszechstronność, różne stylistyki, m.in. pop, rock, gospel,
soul, brzmienia akustyczne. Jest też wielu artystów, których słucham i bardzo sobie cenię. India Arie, Angie Stone, Erykah Badu, Peter Gabriel, Fred
Hammond, Anastacia to tylko nieliczni, których muzyka mnie inspiruje
i zachęca tym samym do eksperymentowania z własnymi pomysłami.
Nie ściągam i nie utożsamiam się z nimi, ale sporo słucham, bo to
muzyka napędza cały ten proces tworzenia, pomysłów i wreszcie
odwagi, aby podzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra.
Nie myślałaś o tym, żeby zacząć śpiewać po angielsku,
przez co mogłabyś trafić do szerszej publiczności?
Często łatwiej jest zaistnieć poza granicami
Polski, są tego przykłady…
Lubię śpiewać po angielsku – tak jest łatwiej. Ale śpiewać po polsku po prostu
kocham! Żyję tu i teraz i chcę trafić
głównie do swojej publiczności.
Może kiedyś…
Realizujesz się muzycznie? To jest
właśnie to, co chciałabyś robić, czy może
nadal szukasz innej drogi? Szerokie pytanie.
Co jest twoim ostatecznym celem?
Śpiewam i otaczam się dźwiękami odkąd
sięgam pamięcią. Sprawia mi to ogromnie
J
esteś młodą polską
dużo radości. A fakt, że mogłam kształcić się
artystką, która posta-
muzycznie od najmłodszych lat sprawił, że
nowiła działać i wydać
zagłębiałam się coraz bardziej w muzyce,
samodzielnie płytę. Skąd ten pomysł?
brzmieniach, stylistykach i rozwijałam swoją
Lubię być niezależna i podejmować decyzje sama za siebie, nawet jeśli
świadomość muzyczną, bardzo potrzebną do wyko-
nie zawsze są dobre. Mam pomysł na swoje piosenki i brzmienia, a two-
nywania zawodu muzyka. Łatwo nie było, zwłaszcza wtedy, gdy sie-
rzenie własnego dzieła od podstaw i uczestniczenie w jego dojrzewa-
działam z rękami na klawiaturze pianina i ćwiczyłam Bacha, podczas
niu, to czysta przyjemność i ogromna satysfakcja, a do tego świetna lek-
gdy koleżanki biegały na podwórku. Na szczęście teraz wspominam
cja cierpliwości i pokory. Założyłam własną działalność muzyczną – Stu-
to z uśmiechem.
dio MAG MUSIC i postanowiłam rozwinąć skrzydła. Udało mi się wydać
Konkretnego momentu, w którym powiedziałam sobie będę woka-
dwa swoje single – zwiastuny płyty, nad którą obecnie pracuję. To Nie pró-
listką nie było. Śpiewałam, bo sprawiało mi to przyjemność i zawsze
buj szukać odpowiedzi, który ukazał się 13 lutego 2009r. oraz Lustro, któ-
mogłam wtedy wyrazić siebie. Przychodziło mi to z łatwością, chyba
rego premiera miała miejsce 24 czerwca 2009r. Obydwa krążki promują
dlatego, że zaczynałam jako mała dziewczynka, której często kazano
mój nadchodzący autorski materiał zarówno w przestrzeni internetowej
coś zaśpiewać, więc śpiewałam. A ponieważ przy każdym kolejnym
jak i w rozgłośniach radiowych.
występie sprawiało mi to coraz większą radość, pomyślalam sobie,
że jest fajnie, nie wiedząc w konskwencji, że to trudny zawód.
Faktycznie lepiej jest samemu nagrywać niż podpisać kontrakt z wy-
Dziś jestem z wykształcenia wokalistką ale bezustannie się rozwi-
twórnią? Jak wygląda proces „robienia” muzyki w naszym kraju?
jam, bo chce więcej i więcej. Umożliwia mi to praca z muzykami,
No cóż… z jednej strony miło jest nagrać materiał, wyjść ze studia i nie
godziny spędzone w studio lub przy fortepianie, wyjście na scenę
myśleć o całej reszcie – okładkach, grafice, licencjach, dystrybucji i wresz-
i kontakt z ludźmi, który tak bardzo lubię.
cie finansach.
Sama piszę sobie piosenki, sama je wykonuję, nagrywam, wydaję,
Z drugiej strony można większość z tych rzeczy ogarnąć samemu – taki
zajmuję się też edukacją przyszłych wokalistów – tak, realizuję się
sprawdzian własnych możliwości. A ja właśnie chcę spróbować własnych
muzycznie, choć myślę, że jeszcze wiele przede mną. A co dalej?
sił i decydować za siebie. Faktem jest to, że osobie prywatnej trudniej do-
To się okaże. Chcę śpiewać własną muzykę, dzielić się nią z innymi,
trzeć do szerokiej publiczności, ale nie jest to niemożliwe. Dzisiaj oprócz
pracować z ludżmi i mieć z tego prawdziwą radochę.
rozgłośni radiowych, telewizji jest jeszcze Internet, do którego dostęp
Przez długi czas poszukiwałam swojego miejsca i pomysłu na sie-
mają niemal wszyscy.
bie… a tymczasem najważniejsze, żeby być sobą.
77
Jak odbierają Cię ludzie? Czy spotkałaś się z jakimiś negatywnymi
nad wszystkim pieczę i lubię, gdy wszystko jest zapięte na ostatni guzik.
opiniami czy raczej akceptacją? Pytam, bo zamieszczasz muzykę na por-
Jestem wtedy spokojna i usatysfakcjonowana.
talach internetowych, w tym na myspace, a jak wiadomo w sieci łatwo
o fanów, a jeszcze łatwiej o zawistnych komentatorów…
O czym jest Twoja muzyka?
Rzeczywiście Internet jest błogosławieństwem i przekleństwem jedno-
Trudno określić to w jednym zdaniu. Każda kompozycja jest o czymś,
cześnie. Na portalach są ludzie, którzy dzielą się z innymi swoją pasją
o kimś lub skierowana do kogoś. Teksty ożywiają muzykę, a muzyka tek-
i umiejętnościami oraz tacy, którzy lubią z ukrycia niszczyć to – od tak po
sty. Tak powstaje piosenka. W moim przypadku również. Współpracuję
prostu. I to jest przykre, ale trzeba nabrać do tego dystansu.
z cudownymi ludźmi, którzy dzielą się ze mną swoim talentem i pomysła-
Jeśli krytykują nas ci, z których zdaniem się liczymi to OK! Lekcja pokory
mi. Nie zabraknie tu akustycznych ballad, soulowych ciepłych brzmień, jak
zawsze się przyda. Ale w innym wypadku, to krytykujący mają najczęściej
i żywego gitarowego grania. Oprócz moich kompozycji, na płycie znajdą
problem ze sobą. Przecież krytykować jest łatwo, gorzej znieść krytykę.
się również pomysły Wiktora Tatarka i Mikołaja Majkusiaka, natomiast tek-
A jak mnie odbieraja ludzie? Trzeba ich zapytać (śmiech). Do tej pory
sty do wszystkich utworów napisała Małgosia Katarzyńska, która o zwy-
spotkałam się z miłym odbiorem, ciepłymi komentarzami, nawet od tych,
czajnych rzeczach pisze bardzo pięknie. A ja utożsamiam się z tymi teksta-
do których sama moja muzyka za bardzo nie dociera. Doceniają wówczas
mi, są prawdziwe. Śpiewam o smutku, radości, tęsknocie, czasem zastana-
inne rzeczy: wykonanie, produkcję...
wiam się nad sobą i swoim miejscem na ziemi, śpiewam teksty skierowane
do mężczyzny, przyjaciela, wracam też wspomnieniami do dzieciństwa…
Pozostając przy temacie Internetu, co myślisz o ściaganiu muzyki?
Chyba każdy znajdzie coś dla siebie w mojej muzyce, zarówno od strony
Legalne?
tekstowej jak i brzmienia.
Nie, nie i jeszcze raz nie…
Jeżeli byłoby ci dane, z kim chciałabyś zaśpiewać?
Jesteś bardziej artystką, czy marketingowcem – nagrywanie to jedno,
Cieszę się z każdego koncertu, podczas którego śpiewam z  innymi arty-
a wydawanie płyty to zupełnie coś innego. Stereotypowo artysta two-
stami i będę się cieszyć z każdego następnego.
rzy i reszta go nie obchodzi, ty zaś zajmujesz się wszystkim.
Zdecydowanie to pierwsze. Nie wyklucza to jednak faktu, że inna wiedza
Twoje plany życiowe, muzyczne...
też się przydaje. Uczestniczę w każdej sesji nagraniowej muzyków,
Chciałabym móc zawsze śpiewać i pracować z innymi, poznawać wciąż
siedzę przy miksach, inwestuję w sprzęt muzyczny i uczę się z niego
nowych ludzi, którzy mnie inspirują, dzięki czemu będę mogła się ciągle
korzystać – to przydatna umiejętność dla wokalisty. Tak jak papierkowa
rozwijać.
robota – licencje, grafika, sesje zdjęciowe, tłoczenie, wydawnictwo!
Może dla kogoś to nic wielkiego, w końcu łatwiej zlecić to komuś i nie
www.magdaptaszynska.pl
przejmować się. Ja lubię wiedzieć, co robię i po co. Lubię też trzymać
www.myspace.com/magdaptaszynska
ENG
Magda Ptaszyńska
Magda Ptaszyńska was
interviewed by Magda Howorska
Y
She
Cheerful and smiling , with positive attitude towards people.
to
tries
she
up,
ing
knows what she wants and if she takes someth
a
was
realize it the best she can. Music has been with her since she
Thochild. Magda Ptaszyńska is a young artist. She lay her own path.
noand
singer'
g
lookin
'nicely
as
se who would like to classif y her
thing else, will be very surprised… not only does she have a look,
she’s also good in what she does.
ou are a young polish artist who decided to publish an album
You compose your music in pop style, where do get the ideas? Is there
on her own. Where did you get that idea?
anything or anyone that inspires you?
I like to be independent and make decisions on my own, even
I like diversity in music, different styles, among others pop, rock, gospel,
if they aren’t always the right ones. I have a vision of what my music
soul, more artistic sounds… there are many artists I listen to and appreci-
should look like, and creating something from scratch and watching it
ate. India Arie, Angie Stone, Erykah Badu, Peter Gabriel, Fred Hammond,
grow is a great satisfaction, and a good lesson of patience and humil-
Anastacia are some of those whose music inspires me and encourage me to
ity. I settled my own business MAG MUSIC and I decided to spread my
try out my own ideas. I don’t copy and I don’t identify myself with them, but
wings… I managed to publish two singles – trailers of what I’m currently
I listen to a lot of music, because that is what drives the process of creation,
working on. These are Don’t try to look for answers, which came out on
ideas, and finally, courage, to share with other what plays in my soul.
February 13th 2009, and Mirror which had its premiere on June 24th
2009. They both promote my authorial material both on the Internet,
Didn’t you think to start singing in English, that could help you reach the
and on a radio.
wider audience, foreign audience. It’s often a lot easier abroad than in
Poland, there are many examples of that…
Is it actually better to record on your own than to sign a contract with
I like singing in English – it’s easier… but I love singing in Polish! I live here
a publisher? What does the process of making music in our country
and now, and here’s the audience I want to reach. Maybe one day…
look like?
78
Well… on the one hand, it’s nice to record a material, leave the studio
Realize your music potential? Is that what you want to do, or are you still
and don’t think of anything else – the cover, the graphics, licenses,
looking? What’s your final goal? I mean your work.
distribution and finally, money.
I sing and surround myself with sounds as long as I can remember. It gives
On the other hand you are able to take care of all these things on your
me a lot of joy. And the fact that I was able to receive music education
own, a test of your abilities. And that’s what I want, check myself and
made me go deeper into music, sounds, styles, made me develop my musi-
decide for myself. It’s true that it’s harder for someone like me to reach
cal awareness, important if you want to work as a musician. It wasn’t easy,
the public, but it’s not impossible. Nowadays, beside the radio and
especially when I was sitting at the piano, playing Bach, when my friends
television, there is Internet, which is available for almost everyone.
were playing outside. Fortunately, today I recall it with a smile on my face.
There wasn’t any particular moment when I told myself I’ll be a singer.
I was singing because I liked it and could express myself. It was easy for
me, I guess because of the fact that I started as a little girl who was told
to sing, so I did. And because every next step gave me more joy, I thought
of it as something fun, not knowing how difficult it can be.
Today I am an educated singer, but I keep developing, I want more and
more, I have it thanks to working with musicians, hours spent in a studio
or by the piano, going on stage, meeting people, which I like so much.
I write my own songs, I play and record them, and publish. I also take care
of the education of future singers – yes, I realize my potential, although
I think there is still a lot ahead of me. And what’s next? Time will show. I want
to sing my music, share with people, work with people and have real fun.
Very Vulgar Young
Women, as the name indicates work as a team
of four… men. Their music can be described as
a light rock with a lot
of improvising. They
create within many
styles – rock, blues,
funky and jazz
ENG
Very
Vulgar
Young
Women
were interviewed by
Magda Howorska
How are you perceived by the people? Have you ever heard any negative
H
comments, or was it rather acceptance? I’m asking because you present
There is no hidden philosophy under that name. It was born in the mist
your music at internet portals, including myspace, which is brave, because
of an absurd joke. We wanted to surprise. A little irony and distance to
in the net it’s easy to get fans, and even easier to get envious comments.
something like 'band name'.
For a long time I was looking for my place and idea for myself… and the
most important is to be yourself.
ow did you come up with this astonishing band name? you are
undoubtedly young, women, ok, not my business, but vulgar,
I didn’t notice… And now seriously, how did that happen that
you became Very Vulgar Young Women?
That’s right; Internet can be a blessing and a curse. There are people who
share their passion with others and those who like to anonymously de-
You play soft rock, little indie… how would you call the style of the
stroy it, just like that. It’s sad, but you have to have a distance.
music you play?
If we are criticized by those whose opinion matters to us than it’s ok, but
We wouldn’t, we won’t even try. We don’t really need it. Come to our
in many cases, those who criticize have a problem with themselves. Be-
concert and see for yourselves.
cause it’s easy to criticize, and much harder to take the criticism.
And how people perceive me? You have to ask them…ha ha. So far I’ve
You can be found in the Internet, you have your myspace profile. You
been meeting warm welcome and nice comments, even from those who
created it to share your music or you believe in the miracle such music
don’t actually like my music. They instead appreciate other things in my
portals can do, I mean promotion?
work, production, etc.
Myspace is a simple and nice tool to communicate with people. We don’t
expect miracles, but we like being there.
And what do you think about downloading music from the internet?
Is it legal?
Is it hard to create a band like this, to become visible? I’m asking
No, no, and again no…
because there is as many ideas as people, everyone has their own
opinion, everyone wants to be important. How is this balance working
Are you an artist or a marketing expert? I mean the album, recording
out in your band? Is there a leader?
is one thing, and publishing it is something completely different. Usually
Luckily, first there was friendship, then the music. There was no search-
an artist makes music and doesn’t care for the rest, that’s why I’m asking.
ing, castings, difficulties. Band VVYW simply had to come into being.
Definitely the first one… it does not however mean that other skills aren’t
Everyone is important, everyone adds something. Happily, everything
helpful. I take part in every recording session, I take part in mixing, I invest
is working out smoothly.
in musical equipment and learn how to use it – it’s a good skill for an artist.
Just like the paper work – licenses, graphics, shooting sessions, stamping,
Are you working on an album, or is it just the demo?
publishing! Maybe it’s nothing big for someone, it’s easier to commission
Right now we’re thinking about good concerts in interesting places,
it to someone and forget about it, I like to know what I’m doing, and what
for interesting people.
for, I like to be in control of everything, when everything is on the button.
Then I’m peaceful and satisfied.
You have the idea what is needed to exist in Polish music market,
cause I guess that’s what you want. Do you have a route to your goal,
What’s your music about?
that you follow?
It’s hard to define it in one sentence. Every song is about something,
That’s not our ambition. We just hope our music will speak for itself.
someone, or is intended to reach someone. Lyrics enliven the music and
We won’t probably play in any bank. Our route is working constantly on
the music enlivens the lyrics. That’s how a song is created. I work with won-
the interesting material.
derful people who share their ideas and talent with me. There are acoustic
ballads, warm sounds, and lively guitars. Beside my compositions, there are
What gives you the kick, what do you listen to, are you trying to copy
also ideas of Wiktor Tatarek and Mikołaj Majkusiak, and the lyrics for all the
somebody?
songs were written by Małgosia Katarzyńska, who beautifully writes about
We give ourselves a kick. Music is the best possible fun for us. We
simple thing. And I identify with these lyrics, they’re true and authentic.
enjoy playing and the magic of making music. We want a bit of every-
I sing about sorrow, joy, longing, sometimes I think about me and my place
thing. The things we play are diverse and are the result of our experi-
on earth, I sing to a man, a friend, I also go back to my childhood… everyone
ences and ambitions. We don’t want to close ourselves in just one style.
will find something in my music, in the lyrics, and in the melody…
During concerts we improvise and try to keep cool mood, which is the
reflection of our music inspirations.
If you could, who would you like to sing with?
I enjoy every concert when I sing with other artists and I will enjoy every
What is your opinion about copyrights, I mean downloading mp3 files
concert to come.
from the net. Is it a crime?
In the light of law it certainly is a crime. From our current perspective
Your plans for life, for music…
of a non-commercial band we don’t see anything bad in absorbing the
I would like to always be able to sing with others, meet new people who
VVYW music. It would be a sign of interest, every artist crave for. But
inspire me, so that I will be able to constantly develop.
someone has to legitimize this business, to stop this hypocrisy festival.
79
Bardzo
Wulgarne
Młode
Kobiety
Z Kobietami rozmawiała kobieta,
Magda Howorska
Bardzo Wulgarne Młode Kobiety, jak sama nazwa
wskazuje, działają w składzie czterech… mężczy zn.
Ich muzykę określić można jako lekkiego rocka z dużą
ilością improwizacji. Działają w obrębie wielu stylistyk – rocka a także bluesa , funky i jazzu.
Szykuje się płyta, czy zostajecie przy „demówce”?
Póki co myślimy o dobrych koncertach w ciekawych miejscach, dla ciekawych
ludzi.
S
kąd się wzieła nazwa zespołu? Młodzi jesteście jak najbardziej,
Macie pomysł czego potrzeba, aby zaistnieć na polskiej scenie muzycznej,
kobiety - nie moja sprawa… ale żeby wulgarni, nie zauważyłam…
bo domyślam się, że o to wam chodzi. Macie jakiś wypracowany tor, którym
Teraz na poważnie, jak to się stało, że jesteście Bardzo Wulgarny-
zmierzacie prosto do celu?
mi Młodymi Kobietami?
Nie mamy takich aspiracji. Mamy nadzieję, że nasza muzyka obroni się sama.
Nie ma w tej nazwie żadnej ukrytej filozofii. Zrodziła się w oparach absur-
Prawdopodobnie nie zagramy w reklamie znanego banku. Nasz tor to konse-
dalnego żartu. Działamy na zasadzie zaskoczenia. Trochę ironii i dystansu
kwentna praca nad ciekawym repertuarem.
do czegoś takiego jak „nazwa zespołu”.
Co was nakręca muzycznie, czego słuchacie, staracie się kogoś naśladować?
Jesteście zespołem grającym soft rocka, trochę indie… jak wy nazwali-
Sami się nakręcamy. Muzyka to dla nas najlepsza możliwa zabawa. Cieszy nas
byście stylistykę muzyczną, w której się poruszacie?
granie i sama magiczna okoliczność muzykowania. Wszystkiego chcemy po
W ogole byśmy nie nazwali (śmiech). Nie będziemy nawet próbować. Nie
trochu. Materiał, który gramy jest różnorodny i stanowi wypadkową naszych
jest to nam do niczego potrzebne. Wpadajcie na koncerty i oceńcie sami.
doświadczeń i ambicji. Nie chcemy zamykać się w konkretnej stylistyce.
Na koncertach improwizujemy i staramy się utrzymać luźną atmosferę, która
Istniejecie w sieci, macie profil na myspace. Założyliście go żeby dzie-
oddaje nasze muzyczne inspiracje.
lić się z ludźmi stworzoną przez was muzyką, czy też wynikało to trochę z wiary w cuda, jakie potrafią zdziałać tego typu portale muzyczne?
Co myślicie na temat praw autorskich, chodzi mi o ściąganie mp3 z sieci. Czy
Myspace to przyjemne i proste narzędzie w komunikacji z ludźmi. Nie li-
faktycznie jest to przestępstwo?
czymy na cuda, ale dobrze nam tam (śmiech).
W świetle prawa niewątpliwie tak – jest to przestępstwo. Z naszej obecnej perspektywy zespołu niekomercyjnego nie widzimy niczego złego w zasysaniu
Ciężko jest się zebrać żeby stworzyć taki zespół, żeby zaistnieć? Czę-
muzyki BWMK. Byłby to przejaw zainteresowania, o które zabiega każdy arty-
sto tyle ile jest osób, tyle też pomysłow, każdy ma swoje zdanie, każ-
sta. Ktoś jednak musi ten proceder usankcjonować, żeby zakończyć festiwal hi-
dy chce być ważny. Jak funkcjonuje u was zasada konsensusu? Jest
pokryzji.
może lider?
80
Na szczęście najpierw była przyjaźń, a dopiero potem muzyka. Nie
Jakie plany na przyszłość mają Bardzo Wulgarne Młode Kobiety?
było żadnych poszukiwań, castingów, trudności. Zespół BWMK po pro-
CHCEMY GRAĆ!
stu musiał powstać. U nas każdy jest ważny, każdy dokłada swoją cegiełkę. Szczęśliwie wszystko wychodzi naturalnie i bez zgrzytów.
www.bwmk.republika.pl
www.myspace.com/bwmk
Skinny Patrini
Rozmawiała Magda Howorska
Genialny duet. Połączenie erotyc znego i mrocznego electro.
Skinny Patrini to Anna
Patrini i Michał Skórka .
Ich muzyka to dźwięki
oparte na przygotowywanych przez Skinny’ego
podkładach i niezwykle charak terystycznym głosie Patrini.
N
wanie publiczności. Nie interesują nas sztuczność i zakłamanie. Jesteśmy
tak skonstruowani. Jeśli nam się coś podoba, mówimy to wprost i działamy
pod wpływem impulsu, emocji. I podejrzewam, że tym samym kierują się
ludzie, którzy nas oceniają. Na szczęście, negatywne opinie nie zdarzają
się tak często, jak pozytywne, a jeśli mają miejsce, to zazwyczaj na forach
internetowych, gdzie można poczuć się przez chwilę świetnie, bluzgając
i wylewając pomyje na wszystko i na wszystkich. Anonimowo.
Macie swoich muzycznych guru?
Ja mam kilku. Myślę, że Ania także. I dam sobie zrobić coś miłego, jeśli,
zapytana o swoich guru, wymieni jednym tchem tych samych panów
i te same panie, które wymienię ja. Na pewno zaliczyłbym do nich
Billy’ego Corgana, Chrisa Cornera, PJ Harvey, całe Radiohead z Johnny’m Greenwoodem na czele, Trenta Reznora oraz Björk. Oczywiście,
nie jestem przy tym bezkrytyczny, ale większość dzieł, które powstały
a wstępie, wyjdę z dość standardowym pytaniem, skąd po-
z udziałem tej szóstki uważam za genialne.
mysł na duet elektro?
Przyjaźnimy się od kilkunastu lat i szalenie sobie ufamy. Rozu-
Co sądzicie o, ostatnio bardzo popularnym,temacie ściagania muzyki?
miemy się na bardzo wielu płaszczyznach i niesamowicie rzadko docho-
Nie powinno być tak, że działa się zgodnie z zasadą – do the justice to
dzi do spięć, które, jeśli zaistnieją, są natychmiast obracane w atak śmiechu.
the music – a artysta tworzy dla samej twórczości, a nie dla pieniędzy?
Dzielimy ze sobą niemalże wszystko i nazywamy siebie rodzeństwem. Dla-
Wychodząc z założenia, że muzykę tworzy się na okrągło i artyści nie za-
tego duet. Jeśli natomiast chodzi o electro, to nigdy nie mieliśmy założenia
wsze mogą pozwolić sobie na prace czysto zarobkowe, uważam, że zasada
co do tego, jaką muzykę będziemy w przyszłości tworzyć. Na co dzień słu-
tworzenia dla samej twórczości, a nie dla pieniędzy, jest kompletnie bez-
chamy różnorodnej muzyki i, według nas, nasza twórczość również jest róż-
sensowna. Tworzenie muzyki to praca, a za uczciwą pracę należy się go-
norodna. Jeśli miałbym pokusić się o jakikolwiek przymiotnik określający
dziwe wynagrodzenie. Nie jestem zwolennikiem ściągania muzyki – chy-
naszą muzykę, powiedziałbym, że jest po prostu dobra.
ba, że ma to prowadzić do zakupienia płyty tudzież do promocji artysty.
Kupuję mnóstwo płyt i strasznie podnieca mnie odfoliowywanie pudełka
Dlaczego Polska? Za granicą pewnie jest łatwiej, szczególnie w przypad-
i wąchanie świeżo wydru-
ku takiego gatunku. Coś co jest dobre, po prostu jest wyłapywane. Jak
kowanej okładki. Celebru-
wy odniesiecie się do tej opinii?
ję słuchanie zakupionych
Na pewno coś w tym jest, ale my nie lubimy narzekać, więc cały czas kon-
płyt, jest to doznanie sza-
certujemy, komponujemy, nagrywamy, etc. Jesteśmy konsekwentni w tym,
lenie intymne i mam tak
co robimy, a robimy to, co uwielbiamy. Czasami denerwuje nas to, że nie
już od 15 lat. Zdaję so-
możemy w naszym kraju zrobić tego, co udało się zrobić artystom innych
bie sprawę, że przez nie-
narodowości, ale czujemy, że jesteśmy dopiero na początku wspaniałej
których odbierane jest to
drogi. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie marzą mi się większe pie-
jako dziwactwo, bo kto
niądze i sława, gdyż wtedy pewnymi kwestiami po prostu nie musieliby-
teraz kupuje płyty?
śmy sobie zawracać głowy, ale patrząc wstecz, naprawdę dużo osiągnęli-
A szkoda…
www.myspace.com/skinnypatrinielectroduo
śmy i na pewno jeszcze dużo osiągniemy. Niejednokrotnie nasza muzyka
została już doceniona, a przecież wydaliśmy dopiero jeden album.
Co znajdę w waszych
iPodach?
Co was napędza?
W moim iPodzie znajdziesz przede
Pomysły i inspiracje przychodzą nam do głów właściwie zewsząd – po-
wszystkim muzykę dobrą, przerzuconą z płyt zakupionych za pieniąż-
cząwszy od ludzi, których spotykamy, przez muzykę, której słuchamy, fil-
ki. Czyli niemalże całą dyskografię The Smashing Pumpkins – i tu najczę-
my, które oglądamy, książki, które czytamy, otoczenie, podróże, a naj-
ściej odtwarzane jest Adore. Prawie wszystkie albumy PJ Harvey (tu naj-
ważniejszych, według nas, czynnikach: jedzeniu, spaniu i seksie. Inspiru-
bardziej uwielbiam Is This Desire? oraz White Chalk), Nine Inch Nails Fra-
jemy również siebie nawzajem.
gile, dyskografię Nirvany, Portishead, Peaches, IAMX, Sneaker Pimps,
Tori Amos, Björk. Kilka ulubionych utworów Kate Bush, LCD Soundsys-
Kłócicie się często?
tem, Mattafix, Adriano Canzian, Randy Twigg, Davida Bowie, Nouvelle Va-
Nie tak często. Do kłótni dochodzi mniej więcej raz do roku.
gue, Placebo, Elbow, wiele utworów z lat 80-tych i 90-tych (m.in. Madonna, Felix, Gala). Mam bardzo dużo różnorodnej muzyki na iPodzie, gdyż
Mówi się, że to co robicie to „drapieżne electro”, prawda?
potrzebuję wielu różnych dźwięków podczas długich podróży lub pod-
Z tym pytaniem należy zwrócić się do osób, które przesłuchały naszą pły-
czas prozaicznych czynności takich, jak zakupy spożywcze, droga do
tę, zrobić jakąś sondę. I puścić Evening Dress lub Switch Off.
pracy czy spacery nad morzem. Należę do osób „niewielbiących” formatu mp3, więc większość utworów mam w formacie lossless, a moim ulu-
Wzbudzacie dużo kontrowersji, to pewnie jest zamierzone, jednak chcia-
bionym sposobem słuchania muzyki jest włożenie płyty do odtwarzacza
łabym poznać wasze zdanie na ten temat. Nie spotykacie się z jakimiś
około godziny czwartej nad ranem i słuchanie jej na dobrej jakości słu-
nieprzyjemnymi komentarzami? Może wręcz przeciwnie, zdarzają się ja-
chaweśtach.
kieś sympatyczne akcje?
Polacy, wbrew pozorom, są otwarci i chłonni. Coraz więcej osób potrze-
Na zakończenie zapytam, co wam chodzi po głowie? Odpowiedź do-
buje doznań odbiegających od słodkich, popowych melodyjek, ubranych
wolna…
w jeansy i bawełniane T-shirty. Wystarczy spojrzeć na ilość występów
Spacer z psem, wyjazd do Londynu, telefony i maile do przyjaciół i zna-
i frekwencję podczas koncertów ugłaskanych gwiazd oraz sprzedaż ich płyt.
jomych, zakup nowych syntezatorów, wydanie remiksów, urlop, nagra-
Co do kontrowersji, które wzbudzamy – na pewno nie są zamierzone – po
nie nowej płyty, trasa, spotkania z jak największą grupą fanów, nowe
prostu tacy jesteśmy i nie przeszkadza nam to, że inni mogą odebrać nasze
klipy, nowe sesje zdjęciowe, i wiele, wiele innych rzeczy przeplatanych
naturalne zachowanie jako zaplanowane działanie, mające na celu zszoko-
jedzeniem, seksem i spaniem.
81
dance
me
Wicked.
Rzucając wyzwanie grawitacji
take
me
www.take-me.pl LTM Sławek Rzodkiewka
Sławek Rzodkiewka
dla grzecznych dzieci, a Dorotk a jest słodka i niewinna jak 17-letJeśli wydaje się wam, że historia Czarnoksiężnika z Oz jest bajką
o
przechadzka żółtą, brukowaną drogą, prosto do Szmaragdoweg
nia Judy Garland, to z pewnością należy się wam jeszcze jedna
wam
ie
przyjdz
m. Jednak zamias t Somewhere over the rainbow
Miasta , tym razem będącego duszną stolicą totalitarnego imperiu
nej
ujący obecność największego indywiduum Oz, postaci nikczem
usłyszeć niepokojące wycie wiatru i nerwow y szelest liści, zwiast
i niebezpiecznej, a co najważniejsze – zielone j.
Zatem ruszamy jej tropem.
po części ofiarą, choć bez większych skrupułów staje się oprawcą. W intrygujący sposób, przepełniony baśniowością, pod którą jednak czai się terKiedy L. Frank Baum pisał opowieść o zagubionej dziewczyn-
82
ror, przedstawiona jest Oz, kraina egzotyczna i różnorodna, wyzuta z sie-
ce z Kansas, która trafia do bajecznej krainy Oz, nie spodziewał
lankowości, pogrążona w strachu i w wywołanym nim odrętwieniu.
się prawdopodobnie, że blisko wiek później ktoś podejmie cał-
Maguire, w sposób mniej lub bardziej zamierzony, wstrzelił się idealnie
kiem serio prowadzony dialog z jego historią dla dzieci i posłuży się
w literacki renesans popularnych historii o czarodziejach i innych siłach
nią, by wykreować fascynujący świat od nowa, stworzyć złożone posta-
nadprzyrodzonych, w dodatku o kilka chwil wyprzedzając boom na prequ-
ci i przedstawić odmienną wersję zdarzeń, jednocześnie stawiając wie-
ele, który przetoczył się przez Hollywood w ostatnim czasie. Napisał uda-
le pytań, które dziecięcy klasyk pozbawiłyby z pewnością przymiotnika
ną, chociaż momentami nużącą książkę, która aż prosi się o przekład na ję-
„dziecięcy”.
zyk innych form wyrazu. Tematyka, główny nurt fabuły oraz postać głównej
Tematem zainteresował się jednak Gregory Maguire, który zachowując
bohaterki są idealnym budulcem, zarówno dla nastrojowego komiksu, dy-
szacunek dla pierwowzoru, postanowił od nowa spisać dzieje Złej Cza-
namicznego filmu fantasy, jak i dla najzwyczajniej efektownego show. Stąd
rownicy z Zachodu (Wicked Witch of the West), swą powieść tytułując
też prawdopodobnie pomysł musicalu Wicked. Bynajmniej nie zwyczajnego.
po prostu Wicked.
Wystawiony po raz pierwszy w 2003 roku, jako jeden z najdroższych
Elphaba, bo tak ma na imię Czarownica, swoje imię zawdzięcza ini-
musicali w dziejach (ok. 12 milionów USD budżetu), Wicked podbił wyma-
cjałom autora pierwowzoru. Czarny płaszcz i kapelusz oraz soczyście
gających widzów Gershwin Theatre w Nowym Jorku i szybko doczekał się
zielona cera to jednak jedyne, co łączy ją z rozhisteryzowaną i mającą
wersji w kolejnych miastach. W Londynie obecny od 2006 roku, jest jed-
pretensje do całego świata kociarą na miotle, jaką czytelnik może
nym z najdłużej granych musicali West Endu. Zresztą, nie trzeba szukać
pamiętać z wersji filmowej.
daleko. Poznańska formacja taneczna On Broadway od dłuższego czasu
Urodziła się na mokradłach zapomnianego przez czas i czarnoksiężni-
ma w swoim repertuarze utwory z Wicked.
ka rejonu Oz, w rodzinie kapłana miejscowej religii oraz jego znudzo-
Rzeczywiście, jest na czym bazować, ponieważ rozmachem, oprawą mu-
nej życiem i mężem żony. Nie wdając się w szczegóły, urodziła się zie-
zyczną i jakością emocjonalnego ładunku utworów, Wicked dorównuje naj-
lona, tak, jak zielone są elfy, a bynajmniej nie świątobliwy kapłan – co
bardziej spektakularnym klasykom.
stało się przyczyną pierwszego konfliktu z jej mimowolnym udziałem.
Warto odnotować chociażby chwytającą za gardło scenę z utworu będą-
Od urodzenia naznaczona była piętnem koloru swojej skóry oraz inno-
cego kulminacją spektaklu, Defying Gravity. To właśnie wtedy przypie-
ści, która na zawsze zdeterminowała jej życie. Wreszcie trafia na uni-
czętowuje się wybór dokonany przez Elphabę. Początkowo prowadzony
wersytet w Shiz. Jej mroczna od dziecka osobowość, niezwykła dojrza-
w formie dialogu z przyjaciółką Glindą, będącą ucieleśnieniem konformi-
łość, wynikająca z obowiązku opieki nad upośledzoną siostrą, oraz sil-
zmu i powierzchowności, ilustruje przemianę bohaterki i moment jawne-
ny charakter, chcąc nie chcąc zderzają się z obowiązującymi na uczelni
go sprzeciwu wobec polityki Czarnoksiężnika. Spierając się i reprezen-
zasadami i powszechnym konformizmem rówieśników. Elphie zaczyna
tując kompletnie odmienne postawy wobec zła, a zarazem wobec życia,
intensywniej niż inni obserwować otaczającą ją rzeczywistość. Z nie-
przyjaciółki śpiewają chórem:
pokojem zauważa obecne na uczelni oraz w całym wielkim Oz symp-
Although I can’t imagine how, I hope you’re happy right now.
tomy tego, co my, w równoległym świecie, nazwalibyśmy po prostu to-
Elphaba jednak podjęła już decyzję:
talitaryzmem. Seria wypadków składających się na oś fabuły oraz oso-
I’m through accepting limits
biste rozczarowanie czczonym powszechnie Czarnoksiężnikiem, oka-
‘Cuz someone says they’re so
zują się punktem zwrotnym, katalizatorem przemiany cichej zakom-
Some things I cannot change
pleksionej Elphaby w bezkompromisową anarchistkę, gotową poświe-
But ‘till I try, I’ll never know.
cić wszystko, by zniszczyć znienawidzonego Czarnoksiężnika i szukać
Kiedy straże Czarnoksiężnika są już pod drzwiami, przyjaciółki żegnają się
tego, co sama rozumie jako sprawiedliwość.
wiedząc, że od tej pory staną po dwóch różnych stronach barykady.
Cóż, motyw to bez wątpienia ograny, wydaje się być wręcz po ame-
Właśnie wtedy Elphaba niespodziewanie unosi się wysoko ponad scenę i,
rykańsku komiksowy. Jednakże, paradoksalnie, na tym właśnie pole-
będąc już niedostępna dla prześladowców, zastygając w wolnej przestrze-
ga jego siła. Osobiście bardzo chętnie przeczytałbym komiks z udzia-
ni, z perspektywy niezależnej jednostki, świadomej wybranej przez siebie
łem zielonej mścicielki w czarnym kapeluszu. Jednocześnie, mimo
drogi, śpiewa jeden z najbardziej poruszających fragmentów przepełnio-
mało oryginalnego pomysłu, powieść pozostawia czytelnikowi wiele.
nego dynamiką i emocjami utworu.
Pośród nastrojowych opisów i zaskakująco małej ilości wartkiej akcji
Scena ta natychmiast stała się klasykiem. Sama Idina Menzel, niedości-
jest w Wicked pole do głębszej refleksji, poczynając od siły charakte-
gniona dotychczas i zarazem pierwsza Elphaba (grająca Moureen w do-
ru głównej bohaterki, kończąc na jej stosunku do świata, w którym jest
stępnym w Polsce Rent), w parodii Wicked śpiewa, że od teraz we wszyst-
kich dużych spektaklach główne bohaterki powinny latać nad sceną.
region of Oz, in the family of the priest of a local religion, and his bored
Podobnych smaczków jest w Wicked wiele, zależnie od płaszczyzny,
with life and husband wife. Without going into details, she was born as
na jakiej się je odbiera. Warto pamiętać jednak, że musical, podob-
green as elves, unlike the saintly priest, which was the reason of the first
nie zresztą jak książka, jest czystej wody rozrywką. Przełamując na mo-
conflict, in which she was unintentionally involved. From the beginning
ment krzywdzący podział na „wyższą” sztukę i płytką z definicji rozryw-
she was marked with the stigma of the color of her skin, and the other-
kę, można zauważyć, że, owszem, Wicked ma opowiadać historię i za-
ness which forever determined her life. When she finally gets to the
pewniać dobrą zabawę, jednak robi to w pięknym stylu i z siłą przekazu
Shiz University, her always dark personality, unusual maturity, resulting
nieosiągalną dla wielu ambitniejszych dzieł. Być może Elphaba wzbija
from the responsibility of taking care of her handicapped sister, and
się nie tylko ponad Oz, ale także na ten poziom kunsztu i artystycznej
the strong character, crash with the rules governing the school, and the
kreacji, gdzie sztuka i rozrywka stają się jednym i tym samym.
common conformity of her peers. Elphie starts to observe reality more
Nasuwają mi się dwie uwagi. Po pierwsze, jak to możliwe, że książka
carefully than others. With anxiety she starts to see, present at school
ta, może nie arcydzieło, ale z pewnością pozycja warta uwagi, do te-
and in whole Oz symptoms, of what we would call a totalitarianism.
raz nie została przetłumaczona na język polski? Amerykańska kul-
A series of events forming the axis of the plot, and the personal disap-
tura na tyle wpisała się w polską świadomość, że opowieść o Czar-
pointment with commonly worshiped Wizard, turn out to be the turning
noksiężniku z Oz nie jest obca polskiemu odbiorcy. Czasy sprzy-
point, catalyst of the change of quiet, complex-ridden Elphaba into
jają tego rodzaju wydawnictwom (wszelkie Pottery, Zmierzch,
a uncompromising anarchist, ready to sacrifice everything to destroy the
itp.), jednak prawdopodobnie przyjdzie nam poczekać na hol-
hated Wizard and seek, what she understands by justice.
lywoodzką wersję opowieści o Elphabie. Jakże często jest to
Well, the motif is undoubtedly exploited, it seems even like an American
wyznacznik, który otwiera serca wydawców i półki rodzimych
comic book. However, that paradoxically is its strength. Personally, I’d
księgarni na książkowe pierwowzory.
love to read a story of a green avenger in a black hat. At the same time,
despite not very original idea, the story leaves a lot to the reader. Among
Na koniec:
poetic descriptions, and surprisingly small amount of fast action, there
Wicked odniosło swój spektakularny sukces na Broad-
is in Wicked a place for deeper reflection. Starting with the personal
wayu, jednak ocena publiczności to nie wszystko. Tak na-
strength of the main character, and finishing with her attitude towards
prawdę liczyły się, jak co roku, nagrody TONY – musicalo-
the world, in which she is partially a victim, yet, unscrupulously becomes
we Oscary – w szczególności statuetka dla najlepszego mu-
a torturer. In intriguing way, filled with magic,
sicalu. Wicked zgarnęło decydującego wieczoru 2004 roku
under which however hides the terror, the Oz
wiele tytułów – poza tym najważniejszym.
land is presented, exotic and diverse, devoid
Najlepszym musicalem okazał się jeden z najskromniejszych show
of idyll, engulfed in fear, and the resulting apathy.
tamtego sezonu, Avenue Q. To niezwykle trafna, pełna humoru i kąśli-
Maguire, more or less intentionally, found his
wej społecznej ironii, bardzo aktualna i ciepła zarazem historia mło-
way into the renaissance of popular stories about
dych ludzi w zderzeniu z twardą rzeczywistością. Ludzi nieco zagu-
wizards and other supernatural forces, what is more,
bionych, próbujących swoich sił w dorosłym życiu, szukających swoich marzeń, miłości, pracy, czy po prostu celu w życiu.
being ahead of the prequel boom, which has lately
gone through Hollywood. He wrote a good, yet some-
Avenue Q zostało napisane przez dwóch młodych chłopaków, Roberta
times tiresome book which begs to be translated into other forms of
Lopeza i Jeffa Marxa. Tą przezabawną sztuką odpowiadali prawdopo-
expression. The theme, main train of the plot and the main character
dobnie na swoje własne rozterki i niepokoje. Całe szczęście nie zacho-
are a perfect base for both the poetic comic book, dynamic fantasy
wali ich dla siebie.
film, and simply for impressive show. That’s probably where the idea
Byli równie zszokowani i dumni, co speszeni skalą swojego sukcesu,
for a musical Wicked came from. Not usual at all.
kiedy okazało się, że ich skromna produkcja pobiła zapierające dech
Presented for the first time in 2003, as one of the most expensive
w piersiach Wicked.
musicals in history (approximately 12 million USD), Wicked soon won
Historia zbuntowanej czarownicy obroniła się sama, bez obaw, ale kto
the demanding viewers of Gershwin Theatre in New York and soon the
tak naprawdę rzucił wyzwanie grawitacji?
version in other cities started to appear. In London, present since 2006
at London’s Apollo Victoria Theatre, is one of the longest played musicals on West End. Anyway, you don’t have to look far. Dance formation
ENG
Wicked. Defying gravity
Sławek Rzodkiewka
na fotografii: Alexia Khadime, Elphaba
W
in Poznań called On Broadway has in its repertoire songs from Wicked.
It is worth mentioning among others, the breath taking scene, which is
a final point of the show Defying Gravity. That is then when the choice
made by Elphaba is sealed. At first led in form of a dialog with a friend
Glinda, an embodiment of conformity and shallowness, it illustrates
hen L. Frank Baum was writing a story of a lost girl from
the change of the character and the moment of true objection against
Kansas, who lands in the magic land of Oz, he did not prob-
the Wizard’s policy. Arguing and representing completely different at-
ably expect, that almost a century later, someone will quite
titudes towards evil, and life, the friends sing together:
seriously take up the dialog with his story for children, and use it in order
Although I can’t imagine how, I hope you’re happy right now.
to re-create the fascinating world once again, create the complex char-
Elphaba however, has already made the decision:
acters and present the alternative version of events, asking at the same
I’m through accepting limits
time many questions, from which the child’s classical author would take
‘Cuz someone says they’re so
the word child’s.
Some things I cannot change
The theme was taken up by Gregory Maguire, who, remaining respectful
But ‘till I try, I’ll never know.
for the original, decided to write down the story of the Wicked Witch of
That is when Elphaba suddenly rises high above the stage, and, as she
the West, simply entitling his story Wicked.
is no longer reachable for the oppressors, freezing in the free space,
Elphaba, because that is the Witch’s name, has her name from the initials
from perspective of independent individual, aware of the road she has
of the author of the original story. Black coat and hat together with the
chosen, she sings one of the most moving fragments of the filled with
juicy-green skin are the only things she has in common with the hysterical
dynamic and emotions song.
cat lady on the broom, who the reader can remember from the adaptation.
This scene immediately became a classic. As the whole new version
She was born in the swamps of the forgotten by time and the wizard
of the old tale did.
83
B
r
a
n
d
e
d
4
l
i
f
e
f o t o g r a f i e M a r c i n Tw a r d o w s k i
f
o
t
o
M
a
r
c
i
n
Marcin Twardowski
Marcin Twardowski
Marcin Twardowski
Autor z dj ę ć pra g n ie p o d z i ę kowa ć s a lonow i t at u a ż u K U LT w K ra kow ie
ora z a s y s tentc e i m a k ija ż y s tc e Mon ic e Ko ł o d z ie j
z a p omo c w z re a l i z owa n iu s e sji .
dress
me
Mateusz Jerzyk
In Grid
fotograf Mateusz Jerzyk
make-up & hair Dorota Hayto
modelka Marta / GAGA
bluzka: reserved
płaszcz: Zara
Mateusz Jerzyk
bluzka: reserved
bluzka: reserved
Mateusz Jerzyk
kamizelka: reserved
buty: Zara
sukienka: reserved
płaszcz: Zara
szal: H&M
Mateusz Jerzyk
bluzka: reserved
©
Jacek Kasprzak
ASP Gdańsk
1. Powstanie Warszawskie w stylistyce komiksu z hitlerowcami jako cyborgami i potworami. Skąd Tomasz
Bagiński wziął pomysł na swój pierwszy film pełnometrażowy?
Trochę z przypadku. Pomysł zrealizowania filmu historycznego noszę w głowie od dawna. Potencjał tematów
w historii Polski jest przecież gigantyczny, a przy tym
zupełnie niewykorzystany.
znym. Dlaczego tak się dzieje?
2. To prawda: polscy twórcy nie przepadają za kinem historyc
droższy, ale z drugiej strony do tej
jest
Z jednej strony winne są koszty, bo film historyc zny z założenia
z tego gatunku był Ogniem i miepory brakowało chyba też trochę pomysłu . Ostatnim dobrym filmem
bo Polska ma taką, a nie inną sytuczem, potem już nikt nie poradził sobie z tego typu filmem. Szkoda,
Nasza historia jest niebywa ację geopolit yczną i ważnych wydarzeń historyc znych nam nie brakuje.
o worka niewykorzystanych
wielkieg
le bogata. Właśnie dlatego pomyślałem, że warto sięgnąć do tego
motywów i brać je – zupełnie za darmo.
imy od historyjki, od opowieści, od
W Polsce jednak nie ma takiego myślenia o kinie, w którym wychodz
U nas albo się ekranizuje lektury
zalążka fabularnego i obudowujemy go element ami historyc znymi.
ją, bo ja w kinie zawsze szuinteresu
szkolne, albo od razu rozlicza z przeszłością. Mnie takie filmy nie
” reżysera, które zanudzi widza.
kałem rozrywki, a nie rozliczeń, szukałem dobrych fabuł, a nie „wnętrza
3. Sam wspomniałeś, że w tematach można przebierać. Dlaczego zatem Powstanie Warszawskie?
Jakiś czas temu zacząłem współpracę przy scenariuszu do filmu Xavras Wyżryn według Jacka Du-
4. Hardkor 44, choć jeszcze nie powstał , już porównywany
jest pod względem stylistyki do Sin City i 300. Świadomy
kaja. To też film wojenny, tyle że rozgrywający się w świecie alternatywnym. Oswoiłem się więc
wybór?
już z tą tematyką. W tym samym czasie trafiło do nas dwóch producentów, którzy chcieli nakręcić
Tak. Z jednej strony takie kino mi się po prostu podoba,
film składkowy – pięciu reżyserów, pięć różnych opowieści na temat Powstania Warszawskiego.
a z drug iej taka jest tendencja w kinie. Niedawno rozmawiałem z pewnym producentem hollywoodzkim, który powie-
Jedną z etiud zaproponowano mi. Oczywiście zgodziłem się, ale zastrzegłem, że chciałbym opowiedzieć historię w moim stylu, niestandardową. Zaczęliśmy więc pracować nad projektem, który nie był ani klasyczną animacją, ani filmem aktorskim – było to połączenie gry aktorskiej dopełnionej efektami specjalnymi, dziwnymi potworami, maszynami. Z projektu nic jednak nie wyszło,
ale treatment scenariusza trafił dzięki mojemu producentowi, Marcinowi Kobyleckiemu, do Mu-
dział mi, że dziś filmu historyc znego nie da się sprzedać, jeśli nie będzie trochę „inny”, jeśli nie zaoferuje czegoś, cze-
go wcześniej w kinie historyc znym nie było. Wziąłem to so-
bie do serca.
zeum Powstania Warszawskiego, w ręce Piotra
Śliwowskiego i Jana Ołdakowskiego. A oni za-
5. Na ile obecny kształt Hardkoru jest bliski temu, co wymy-
dzwonili do nas z pomysłem zrobienia dużej fa-
śliliście przy okazji przygotowywania etiudy o Powstaniu?
buły. Pomyślałem: W to mi graj! Szybko bowiem
Założenie było dość bliskie idei Hardkoru 44, ale stylistycznie
uświadomiłem sobie, że film o Powstaniu War-
to dwa różne światy. Zresztą to oczywiste – dziesięciominu-
szawskim to w przypadku debiutu projekt mniej
tową etiudę można zrobić dużo bardziej ekstremalnie, niż
ryzykowny, niż chociażby Xavras Wyżryn. Stwa-
pełnometrażowy film. W pełnometrażowej fabule zbytni eks-
rza przede wszystkim możliwość dotarcia do
centryzm zmęczyłby widza. Tu trzeba mu przede wszystkim
szerokiego odbiorcy, bo temat Powstania jest
opowiedzieć ciekawą historię.
draw
me
Jestem
człowiekiem
mainstreamu
Polakom bliski.
z Tomaszem Bagińskim
rozmawiał Michał Opala
ersyjność przyciągnie ludzi do kin?
6. Ciekawą, ale formalnie kontrowersyjną. Liczysz, że ta kontrow
reżyserem kontrowersyjnym . JeMyślę raczej, że pójdą na film, bo to ciekawy temat. Nie chcę być
samego męczą. Wychowałem się
stem człowiekiem mainstreamu. Rzeczy zbyt ekstremalne mnie
t i fajnie opowiedziana histona produkcjach hollywoodzkich, w których liczy się dobry warszta
to na pewno jakieś konPolski,
historii
i
ria. Jasne, że skoro dotykamy Powstania Warszawskiego
ń. Ale szokowanie
wydarze
tamtych
trowersje się pojawią, tym bardziej że żyją jeszcze uczestnicy
to nie jest mój cel.
ten film. Komuś może się nie
Oczywiście komuś może nie pasować , to jak ja sobie wyobrażam
ej no! Amerykanie robią
Ale,
ury.
spodobać, że ubieramy takie wydarzenie w kostium popkult
i zachwycamy się tymi filmami.
to cały czas! Przerobili wojnę w Wietnamie na tysiąc sposobów
tematem Powstania? Jeżeli jakieś
Dlaczego nie możemy wreszcie, po 60 latach, zająć się popowo
każdy film jest dla każdego, nie
środowiska takiego spojrzenia nie zaakceptują, to trudno. Nie
każdy Polak musi go obejrzeć .
7. A jednak zależy ci chyba, żeby film zdobył szeroką widownię?
Zainteresowanie widzów jest ważne także dlatego, że to nie
jest film moralnego niepokoju, w którym zaangażuję czterech
aktorów i wsadzę ich do jednego pokoju. To bardzo drogi film,
którego producenci chcą odzyskać pieniądze. Z drugiej strony,
biorąc pod uwagę uwarunkowania polskiego rynku, nie można
sądzić, że ten film zarobi jakąś niebywałą kasę, a ja kupię sobie
dom z basenem . I nie o to chodzi, bo i tak znacznie lepiej wychodzi się na robieniu reklam. Ale liczymy, że uda się przynaj-
8. Pomysł na film to pierwszy etap tworzenia. Który z etapów lubisz najbardziej?
Pierwszy i ostatni. Najprzyjemniej pracuje mi się na początku, podczas preprodukcji, gdy powstaje cała koncepcja i zanim padnie pierwszy klaps, czy powstanie
pierwsze ujęcie w komputerze. Wtedy powstaje scenariusz, projekty plastyczne,
storyboard, czyli rozrysowanie filmu w formie komiksu, wtedy powstaje cały, kompletny pomysł na film. Czasem trwa to rok lub półtora. Ten etap angażuje dość małą
grupę ludzi, więc nie jest kosztowny i może trwać długo.
mniej wyjść na zero. Po to, by w przyszłości można było myśleć
o kolejnych filmach.
100
to tak długo?
9. Czy w przypadku filmów krótkometrażow ych również trwa
wstępnego
opowiadania, kilkudziesięcioma mailami w trakcie półrocznego
W przypadku Katedry wymieniliśmy się z Jackiem Dukajem, autorem
m. Prapomysłe
głównym
naszym
była
ważne, przez wiele miesięcy to nie Katedra
okresu przygotowywania projektu filmu krótkometrażowego. Co
nadawanie
ale
w,
Jacka. Ale wciąż w nich coś nie grało, przejrzeliśmy pięć projektó
cowaliśmy nad zupełnie innymi pomysłami na podstaw ie prozy
po pięciu mieenia do ostatecznego pomysłu był więc bardzo długi, bo dopiero
ły się one na krótki metraż, który chciałem zrobić. Proces dochodz
esięcios tronicową
Katedrę, a – po drugie – zrozumieliśmy, jak ja ugryźć. Jak kilkudzi
siącach wpadliśmy na pomysł, że – po pierwsze – trzeba ugryźć
To musiał być jaości.
dosłown
zasadzie
u było jasne, że nie da się tego zrobić na
opowieść wcisnąć w ramy sześciominutowej historyjki. Od początk
zmęczeni.
ch burzy mózgów, w momencie, kiedy już obaj byliśmy strasznie
kiś rodzaj impresji, ale pomysł na to pojawił się po pięciu miesiąca
101
10. Ale udało się.
nie jest – jak w opowiadami na jakiejś imprezie, wyobraz iłem sobie, że ta tytułowa katedra
Z Katedrą udało się przypadkiem. Pewnego dnia, siedząc ze znajomy
jednak nie zakończ yło przygonad przepaścią. Z tego urodził się cały pomysł, jak zrobić film. To
niu – całą, skończoną budowlą, ale jest urwana w połowie i stoi
zy – to nigdy nie jest tak, że
powstawała cała koncepcja. Pomysł jest potrzebny, ale nie wystarc
towań do filmu. Pomysł urwanej katedry stał się szkicem, a potem
koncepcją filmu to jest długi proces.
człowiek się budzi i mówi O, tak! To tak musi wyglądać! Praca nad
znacznie trudniejsze.
m się w pierwszej rzeczy, którą od niego dostanę. Okazało się to
Na początku myślałem, że po prostu napiszę do Jacka Dukaja i zakocha
mnie zachwyciła, ale
która
historia,
jest
najpierw przemyślane na zimno. Gdzieś u podstaw
Katedra, Sztuka spadania, Kinematograf – wszystkie te filmy zostały
trzeba ją zatracić .
potem
u,
, że to jest to. Dlatego spontaniczność jest tylko na początk
potem trzeba ją tak przemielić w głowie, żeby być absolutnie pewnym
11. Co lubisz w ostatnim etapie tworzenia filmu?
To moment , gdy film zaczyna już jakoś wyglądać.
12. Katedrę właściwie robiłeś sam. Teraz pracujesz z dużym zespołem firmy Platige
13. Proces twórczy
Image. Zostawiasz dla siebie – jako animatora – najsmaczniejsze kawałki filmu?
wieńczy premiera,
Bo między czasem preprodukcji a końcową fazą
jest jeszcze bardzo długi okres, gdy nie widzi-
Teraz staram się podczas reżyserowania nie być animatorem. Ale nie zawsze mi to
potem przychodzą
wychodzi, bo „dłubanie” przy filmie bardzo mnie kusi. Dlatego do tej pory nie było
nagrody…
my ładnych kolorow ych ujęć, ale szare bryły,
tzw. siatki, prymity wne zarysy postaci, bardzo
ani jednego filmu, przy którym bym czegoś nie animował. Zasadniczo jednak nie po-
Na to się już nie
winienem tego robić. Bo wtedy jestem wąskim gardłem, gościem, który zamiast po-
zwraca uwagi. Oczy-
uproszc zone. W przypadku filmu fabularnego
patrzy się na materia ł z greenboksami, blu-
dejmować decyzje reżyserskie, siada, zakłada słuchawki na uszy i coś robi. Nie je-
wiście chcę wie-
stem wtedy w stanie skupić się na innych rzeczach, na pracy reżysera, który powi-
dzieć, jak ludzie
escreenami, gdzie to wszystko nie ma jeszcze
właściwej koloryst yki, gdzie trzeba dopracować
nien być na zawołanie zespołu, podejmować szybkie decyzje. Kusi mnie „dłubanie”,
przyjęli film, niecier-
ale ponieważ mam w głowie plan robienia dużych filmów, to muszę pamiętać, że nie
pliwie czekam na re-
montaż, nie ma też efektów specjalnych i wiele
trzeba sobie jeszcze wyobrażać. Za tym środkowym okresem nie przepadam, bo człowiek
można ich zrobić samemu.
akcję, ale to już nie
nie jest wtedy pewien czy te decyzje, które
podjął są do końca słuszne, a na ostateczny
wynik trzeba czekać np. pół roku.
Ja mam dość jasną wizję tego, co chcę
osiągnąć, ale jestem tylko człowiekiem,
więc gdzieś tam z tyłu głowy siedzi chochlik
i mówi: A może jednak ta czy inna decyzja
była niesłuszna? Dlatego etap preprodukcji
jest tak ważny, bo na tym etapie można
i trzeba wszystko sprawdz ić i przetestować.
Później wkraczamy w etap produkcji, który
nie daje już możliwości zastanaw iania się
nad konkretnymi rozwiązaniami czy zmiany
koncepcji. Za późno!
Okres niepewności mija, gdy z warsztatu zaczynają schodzić pierwsze ukończone ujęcia.
Dopiero wtedy ma się pewność, że podjęte
decyzje były dobre. Mówisz sobie: Te kolory
jest tak emocjonują-
Tomasz Bagiński
jeden z najbardziej znanych polskich
rysowników i animatorów, reżyser
m.in. nominowanej do Oscar a Katedry oraz Sztuki spadania, za którą
otrzymał w 2005r. prestiżową nagrodę Brytyjskiej Akademii Filmowej
BAFTA w kategorii krótki film animowany. W listopadzie 2009 do kin
wszedł, wyreż yserowany przez Bagińskiego, pierwszy polski film animowany w technologii 3D Bieg. Bagiński pracuje w specjalizującej się
w produkcji filmow ych efektów specjalnych firmie Platige Image.
są fajne, efekty są właściwe . Po okresie lekkich
wątpliwości następuje czas rosnącej wiary w film.
14. I nie dla piratów. Co
ce jak te dwa etapy
sądzisz o ściąganiu fil-
produkcji. A nagro-
mów za darmo z sieci?
dy? Bardzo przyjem-
Kwestia obrotu plikami
na rzecz, ale nie dla
w Internecie wciąż jest
nich żyję. Film robi
prawnie nierozwiązana.
się dla widza, a nie
A takie sensowne rozwią-
dla nagród.
zanie – dobre i dla twórców, i dla internautów – powinno się znaleźć. Moim
zdaniem ci ludzie, którzy bardzo mocno krzyczą za
wolnym obrotem plikami w Internecie nakłaniają
do łamania praw autorów. Autor powinien mieć
pieniądze z pracy nad swoim dziełem. Jednak
z drugiej strony duże wytwórnie zagapiły się
trochę, jeśli chodzi o Internet. Mnie samego, jako
człowieka kupującego muzykę czy filmy, do białej
gorączki doprowadza fakt, że do dziś nie można
kupić legalnie i wygodnie filmu w Internecie. Sam
jestem twórcą i nie chcę ściągać nielegalnie, ale
chcę sobie kupić np. serial, którego w Polsce nie
ma i nie mogę tego zrobić. To chore i głupie. I jest to jeden z głównych powodów piractwa. Piraci oczy-
Widzimy, jak coś, co zostało wymyślone, czasem
dwa lata wcześniej, staje się rzeczyw istością,
wiście zawsze będą, ale pewnie liczba kradzieży w sieci mocno by spadła, gdyby można było kupić film
którą chcieliśmy ujrzeć.
odpada logistyka, transport, koszt powierzchni sklepowej.
w Internecie po przestępnych cenach. Przystępnych, czyli znacznie niższych, niż w sklepie, bo przecież
ENG
I'm the
mainstream guy
Tomasz Bagiński was interviewed
by Michał Opala
2. That’s true: polish directors are not fond of historical films.
What is the reason?
One the one hand, we can blame the costs, because a historical
film is basically more expensive, but on the other hand, there was
a lack of ideas. The last good film of this kind was With Fire and
Sword, and after that, no one seemed to handle the subject. Pity,
because Poland has a certain geopolitical situation, and we have
many important historical events. That’s why I thought of reaching
into this bag of missed opportunities and take them – for free.
In Poland however, there is no such way of thinking about cinema,
in which we start with simple story, a bud of a plot, and add some
historical elements to it. We either adapt school readings, or set-
102
1. The Warsaw Uprising in the style of a comic book with the Hitler soldiers as cyborgs
tle accounts with the past. I’m not interested in that kind of films,
and monsters. How did Tomasz Bagiński come up with an idea for his full-length film?
I’ve always looked for entertainment in cinema, and not settling
By a chance in a way. The idea of making a historical film was in my mind for some time.
accounts, I’ve looked for good ideas, and not the soul of a director
The potential of the topics in the Polish history is gigantic, and yet, completely ignored.
who bores the viewer.
>> page 106
WRONa zachęci
dzieci do pytań
nego. Głównym bohaterem książki jest jednak kilkuletni Adaś i to jego
oczami oglądamy rzeczywistość 1981 roku.
Widzimy ją też dzięki ilustracjom Jabłońskiego, które stanowią wyjątkowo istotny element książki.
Nad biegnącym chłopcem unosi się złowrogi cień wrony, a w zasadzie
Moje ilustracje są kompromisem pomiędzy tym, czego chciał Jacek Dukaj,
WRONy. Bo 30-sekundowy film Jakuba Jabłońskiego, grafika i animatora
a tym, czego chciałem ja – przyznaje Jabłoński – Jacek chciał czegoś bar-
związanego z firmą Platige Image, to przypomnienie o ponurych czasach
dzo szarego i strasznego, bardzo peerelowskiego. Był nawet pomysł, żeby
stanu wojennego. Film utrzymany jest w stylistyce opublikowanej w 2009
wzorować się na muralach z tamtych czasów. Jednak wtedy powstawało
roku książki Jacka Dukaja Wroniec, do której Jakub Jabłoński tworzył ilu-
bardzo niewiele tego typu rzeczy i w zasadzie nie możemy mówić o este-
stracje.
tyce czy plastyce stanu wojennego – tłumaczy grafik. Zaznacza, że jego
Pomysł filmu wyszedł od Narodowego Centrum Kultury i od Marcina Koby-
koncepcja polegała na tym, by zilustrować książkę w bardziej bajkowej
leckiego z Platige Image, a wspierało je Wydawnictwo Literackie, które wyda-
formie, nowocześniejszej pod względem kolorystyki i kształtu, trochę
ło książkę Jacka Dukaja. Chcieliśmy, żeby 30-sekundowy spot przede wszyst-
groteskowej, karykaturalnej, niedosłownej.
kim zainteresował bardzo młodego widza i zainspirował do zadawania pytań.
Ale przecież cała książka Dukaja też jest niedosłowna. Nie miałem duże-
To oczywiście rodzaj fantasmagorii, która przemówi językiem dostępnym dla
go pola dla wyobraźni, bo choć ilustracje w oderwaniu od książki wydają
dziecka. Chcieliśmy, żeby dzieci pytały rodziców: co się stało 13 grudnia 1981
się pomysłowe, to przecież wszystko tak fantastycznie już obmyślił Jacek
r. – mówi dwumiesięcznikowi TAKE ME Jakub Jabłoński.
Dukaj. Każda postać jest opisana tak rewelacyjnie, że nic, tylko rysować
Książka Dukaja to baśń, pełna Bubeków, Tajniaków, Złomotów i Milipantów,
– śmieje się Jabłoński.
ale także Pozycjonistów umieszczonych w szarzyźnie Polski stanu wojen-
mio
>> from page 102
3. You said that there’s plenty of subjects, so why the Warsaw Uprising?
Some time ago I started to work on a script to the film called Xavras Wyżryn on the book of Jacek Dukaj. It’s also a war film, but taking place in an
alternative world. So I got accustomed to this subject. By this time, two
producers came to us who wanted to make a common film – five directors, five different stories about the Warsaw Uprising. One of the etudes
was offered to me. Of course I said yes, but I emphasized that I wanted to
make it my story, not a standard one. So we started to work on the pro-
4. Hardcore 44, although it hasn’t yet been done, is compared to Sin City and 300. Was it a deliberate choice?
Yes. On the one hand, I simply like films like these, and one
the other hand, there is such a tendenc y in the cinema. I recently have spoken to one of the Hollywood producers, and
he said that today you can’t sell a historical film unless it is
a little different, if you don’t offer something that has never
been seen in a film like that. I took his advice seriously.
ject, which was neither a classical animation, nor an actors film – it was
a combination of actors’ play and special effects, strange monsters, ma-
5. How close is the current form of Hardcore similar to what you came
chines. It didn’t work out, but the script treatment, thanks to my produ-
up with when preparing the etude about the Uprising?
cer, Marcin Kobyliński got to the Museum of Warsaw Uprising, to Piotr Śli-
The assumption was close to the idea of Hardcore 44, but in the case
wowski and Jan Ołdakowski. And they called us with the idea of making
of style, these are two completely different worlds. It’s pretty obvious
a full film. I thought: Good for you. I quickly realized that a film about the
– a ten minutes etude can be made much more extreme than a full-
Warsaw Uprising is, in the case of a debut, less risky, than for instance
length film. In a full-length form, too much eccentricity would tire the
Xavras Wyżryn. It gives you the opportunity to reach the wide public, be-
viewer. Here, first of all, you have to tell an interesting story.
cause the subject is close to Polish people.
7. But I think you want to reach the wide public?
6. Interesting, but in the case of the form, controversial. Are you
The viewers’ interest is so important also because this is not a morally disturbing film,
hopping that this controversy will bring people to the theatres?
when I take four actors and put them in one room. It’s a very expensive film, from which the
I think they will go to see it because of the interesting subject.
producers want to get some money. On the other hand, taking into account the conditions
I’m not, and I don’t want to be a controversial director. I’m the ma-
of a Polish market, you can’t say that the film will make great money, and I’ll buy a house with
instream guy. I grew up watching Hollywood productions, whe-
a pool. And that’s not the point, because you can make better money shooting commercials.
re good production and well told story is what matters. It’s obvio-
We’re just hoping we will get back what we’ve spent. To be able to think of making new films
us that if I’m dealing with the subject of Warsaw Uprising
in the future.
Tomasz Bagiński
and the Polish history, some controversy may appear, what
is more, people who took part in this event are still alive.
But shocking anyone is not my goal. Of course, someone
may not like my vision of this story. They may not like that
we dress a subject like this one in a pop-culture costume.
But hey! Americans do it all the time. They told the story
of a Vietnam War in thousands of ways, and we are delighted with these films. Why can’t we, after 60 years, deal
with the subject of the Uprising, pop style. If some groups
don’t accept this perspective, that’ too bad. Not every film
is for everyone, not every Pole has to go and see this film.
9. Does it take that long in the case of short films?
In the case of Cathedral we exchanged with Jacek
Dukaj, the author of a short story, several dozens
of emails, during the half-year preparing period.
What is important, for several months, the Cathe-
one of the best known polish cartoonists and animators, director of,
among other , nominated for Oscar
award film Cathedral and Fallen
Art for which he received the BAFTA
award in 2005 in short animated film
category. In November to the theaters came, directed by Tomasz Bagiński, first polish film animated in the
3D technology. Bagiński works in the
company Platige Image, which specializes in producing special effects.
8. An idea is the first stage of creating. Which
stage is your favorite?
The first and the last one. The best times I have
during the preproduction, when the concept
is created, before the first scene or first frame
on the computer. Than the script is created, art
projects, storyboard, so drawing the whole film
plot in form of a comic book, then the entire,
complete idea of a film is created. Sometimes
it takes a year, sometimes a year and a half. This
stage involve a few people, it’s not very expensive, so it can take some time.
10. But you made it.
It happened by accident. One day, when I was at
some party with my friends, I imagined this cathe-
dral was not our main idea. We worked on a totally different ideas based on his stories. But there
dral not as a complete, finished building, but that it is torn in the middle, standing over a precipice. That
was still something wrong about them, we checked
five projects, but they were not good for a short film
me a sketch, and the whole concept emerged. The idea is important, but this is not enough – it’s not that
I wanted to make. So the whole process of coming to
the final idea was very long, because it was after five
At first I thought I would just call Jacek Dukaj and fall in love with whatever idea he will give me. But it
months when we thought about – at first – to start
working on the Cathedral, and then – we understo -
dered. At the core, there is a story that amazed me, but then it has to be thought over, to make absolu-
od, how we should do it. How to put several dozen
pages story, into a six-minute animation. From the
beginning we knew it couldn’t be literal. It had to be
a kind of impression, but the idea how to do it came
to us after five months of brainstorm, at the time
when we were really exhausted.
gave the idea how to make that film. That wasn’t however the end of preparing the film. This idea becayou wake up and say that’s it! That’s how it’s supposed to be. Working on the concept is a long process.
was much more difficult. Cathedral, Fallen Art, The Cinematograph – all these films were carefully consitely sure that this is it. That’s why spontaneity is only at the beginning, then, you have to loose it.
12. And not for hackers. What’s your opinion about downloading films for free from the Internet?
Question of the files on the Internet is still not legally dealt with. And a good solution – both for the artists and for the Internet users – has to be found. In my opinion, people who shout the loudest about making files available on the Internet; they encourage others to break the law. The artist should be able to
make money with his works. But on the other hand, big companies overlooked the advantages coming
from the Internet. I, as a person who buys music and films, am fu-
106
11. You made Cathedral on your own. Now you are working with a big team of Platige
rious about the fact that you still can’t legally buy a film on the In-
Image. Do you leave for yourself, as the animator, the best parts?
ternet. I am an artist myself, and I don’t want to illegally downlo-
Now, when directing, I try not to be the animator. But I can’t always avoid it, because 'pot-
ad anything, but I want to buy for instance, a television series that
tering' is very tempting. That’s why, so far, there hasn’t been even one film where I wouldn’t
is not available in Poland; and I can’t do it. It’s stupid. And tha-
animate something. But generally I shouldn’t do it. Because then I am a bottleneck, a guy,
t’s one of the main causes of hacking. Hackers will always be pre-
who, instead of directing and making decisions, sits, puts on the headphones and makes
sent, but maybe the number of their actions in the Internet would
something. I’m not able then to focus on the job of the director, who should be available
decrease, if we could buy a film on the Internet by a decent price.
for the rest of the crew, making quick decisions. I’m tempted by the 'pottering', but because
Decent, meaning lower then in the stores, because there is no lo-
I have plans of making big films, I have to remember that I can’t make them by myself.
gistics costs, no transport costs, no costs of the area.
Choć prowadzą różne poszukiwania, to podstawowym tworzywem, poprze z które konstruują swoje wypowiedzi jest
język ruchu. Biegłość w operowaniu tym językiem wydaje się
być celem każdego twórcy zajmującego się tą materią , jednak
język ten nie posiada barier,
których nie można by przekroczyć. Dlatego też nie biegłość
i doskonałość są celem procesu, w którym uczestniczą,
a doskonalenie i poszukiwanie, które jest wpisane w działanie. Działanie zaś jest wpisane w proces. O istotę procesu, o możliwości kształtowania swojej świadomości, swojego ciała oraz o czynniki, które wpłynęły na to, że procesy, w których uczestniczą zaprowadziły ich na tę drogę,
na której znajdują się obecnie zapyta łam Iwonę Pasińsk ą
i Jacka Przybyłowicz a.
dance
me
Przystanek na
trasie proces
część pierwsza
Alina Kubiak
Jacek: Proces jest innym pojęciem dla choreografa, a innym dla tancerza,
W przypadku tańca możemy mówić o dwóch aspektach procesu: ciele-
który przygotowuje jakąś rolę. Celem procesu jest wtedy doskonałość, któ-
snym i świadomościowym. Czy możliwe jest rozpoczęcie w tym samym
ra jest celem nieosiągalnym. Proces zaczyna się w momencie pierwszej
czasie obu procesów, czy też tancerz zwykle rozpoczyna kształtowanie
próby czy też spotkania, w którym mamy do zaproponowania komuś rolę.
swojej osoby poprzez rozpoczęcie procesu w aspekcie cielesnym?
Ten proces trwa cały czas, aż do ostatniego spektaklu, przy czym już po
Jacek: To zależy o jakich technikach tanecznych mówimy. W klasyce na po-
premierze jest modyfikowany. Tymczasem dla mnie proces jest pojęciem,
czątku trzeba przede wszystkim nauczyć się kroków i podstawowych praw
w którym nie ma tego momentu, kiedy można powiedzieć, że jest zakoń-
choreografii. Interpretacja czy sposób wykonywania kroków też jest waż-
czony. To dotyczy zarówno choreografii czy jakiejkolwiek innej twórczo-
ny, ale jest drugim elementem. To dotyczy prawie każdej techniki, choć je-
ści. Myślę, że nawet po premierze spektaklu, jako choreograf mam zawsze
żeli mówimy o procesie, to bardzo ważny jest też element improwizacji.
jakiś niedosyt, zawsze chciałbym coś zmienić. Nie zawsze udaje mi się te
Wówczas improwizacja jak i forma, którą narzuca choreograf jest ważna
zmiany wprowadzić w taki sposób, w jaki sobie wymyśliłem w głowie, bo
od samego początku i to jest proces twórczy, który jest naprawdę intere-
to jest bardzo trudne – umieć własne myśli ubrać w język ruchu, w prze-
sujący, ponieważ jest to współudział tancerza i choreografa. W przypadku
strzeń, gdzie mają miejsce działania choreograficzne. Jak po latach oglą-
Stworzenia świata absolutnie najważniejsza jest wierność choreograficz-
dam swoje choreografie, to myślę, że chciałbym wszystko zmienić. Albo
na, natomiast pewne detale interpretacyjne to już zupełnie inny temat.
ten proces kontynuować, albo zacząć od początku. To jest coś, co jest chy-
Można powiedzieć, że jest wkład tancerza w proces powstawania spekta-
ba dolegliwością każdego twórcy. Myślę, że poeci mają chyba to samo, nie
klu, ale nie choreografii, bo ta jako taka została stworzona.
mówiąc już o filmie.
Iwona: Wydaje mi się, że w przypadku Stworzenia świata procesem
Iwona: Przypadek teatru jest tym pięknym przypadkiem, gdzie proces trwa
byłoby zrozumienie przez tancerzy bycia jak najbardziej wiernym
cały czas. Film jest rzeczą skończoną, po premierze już nic nie da się zro-
temu, co zostało stworzone i umiejętność odnalezienia się w tym.
bić. My natomiast możemy cały czas pracować. Ja się odwołam do zupełnie
Przyswojenie sobie tej formy to też jest pewnego rodzaju proces, po-
innej płaszczyzny mojego doświadczenia z teatrem dramatycznym sprzed
nieważ każdy ma inne przyzwyczajenia. Oni nigdy z tym choreogra-
kilku lat, do Hysterikonu, który przygotowywał Piotr Kruszczyński, ponie-
fem nie pracowali i już nie będą pracowali.
waż to był spektakl-proces. Bardzo żałuję, że w momencie, kiedy to uro-
Jacek: Ale choreografia została. Myślę, że Stworzenie świata i w ogó-
sło, zerwano ten spektakl. Nie nazwałabym premiery nieudaną, lecz zbyt
le ten rodzaj neoklasyki jest o tyle interesujący, że jest poza drobny-
mało wiadomości dotarło do aktorów, przyzwyczajonych do opracowywa-
mi niuansami, które ja może bym zmienił albo zrobił dzisiaj inaczej na
nia roli przed premierą, że spektakl może cały czas ulegać zmianie. Pomysł
jego miejscu, jest tak prosta i sprawnie opowiedziana, że nie ma ta-
był o tyle ciekawy, że narratorem był reżyser, który siedział na widow-
kich scen w balecie, które chciałoby się zmienić z uwagi na to, że czas
ni, a w związku z tym mógł kierować spektaklem. Dlatego każdy spektakl
upłynął. Myślę, że ta neoklasyka jest na tyle uniwersalnym źródłem
był trochę inny mimo, że cel Hysterikonu – zbiorowej histerii w supermar-
przekazu choreograficznego, że jeszcze przez wiele lat ma szansę być
ketach – nie zmieniał się. Zmieniały się natomiast środki i różne rzeczy się
wystawiana i oglądana przez publiczność. W przypadku tańca współ-
wydarzały, bo mieliśmy też wypadki na scenie i to wszystko było wplatane
czesnego jest to już o wiele trudniejsze. Choreografia musi być rze-
w danym momencie w spektakl. To był proces. Ci ludzie – aktorzy, tak, jak
czywiście genialna, żeby ze względów historycznych czy estetycz-
nie znosili momentu prób, tak, jak nie bardzo byli przekonani do premiery,
nych chciało się coś po trzydziestu czy czterdziestu latach oglądać
zresztą krytyka również, tak po drugim, trzecim spektaklu zaczęło do nich
przez pryzmat upływu czasu.
docierać, że ten spektakl to jest proces. I kiedy już uwierzyli i zaczęli czer-
Iwona: Z takich spektakli to nigdy się nie zestarzeje Café Müller Piny
pać przyjemność z bycia w procesie, to spektakl zawieszono. Szkoda, po-
Bausch. Można operować innym tworzywem niż tak formalna sprawa
nieważ byłam bardzo ciekawa, jak to się potoczy.
jak klasyka czy neoklasyka i być ponadczasowym tak, jak Café Müller.
107
artystyczną całego wieczoru. Czy to jest proces?
Można sobie zadać takie pytanie.
Iwona: Poza procesem po naszej stronie, jest
też proces w odbiorcy. Teraz mówimy tylko
o nadawcach, obojętnie czy mówię teraz z pozycji
tancerza-odtwórcy czy twórcy-choreografa, czy
jakiejkolwiek osoby, która pomaga przy powstawaniu spektaklu. Drugą rzeczą jest proces recepcji
u widza. Jest coś natychmiastowego, ale jest również
takie Café Müller, którego nie widzieliśmy wczoraj ani
pięć lat temu.
W procesie bardzo istotny jest zatem również czas.
Proces jest niejako wpisany w czas.
Iwona: Czas, który powinien być docieraniem do treści. Świetnym przykładem jest Stworzenie świata, ponieważ obrazuje,
że proces jest również ćwiczeniem formy. To właśnie wchodzi
w zakres procesu. Doskonalenie formy, która jest ważna w przypadku budowania wypowiedzi tą, a nie inną techniką. I to nie jest
gorsze. Po prostu są różne rodzaje procesu.
Chciałabym powrócić jeszcze do tematu improwizacji, która może być
elementem spektaklu, poprzez który tancerze mają możliwość współtworzenia go nie tylko jako odtwórcy zamysłu choreografa. Dzięki improwizacji mogą również nadać określonemu przez choreografa ruchowi
nieco inny charakter. Jakie są wasze doświadczenia z improwizacją?
Jacek: To też zależy od tego, że musi być genialnie wykonane. Tutaj
Jacek: Myślę, że najciekawsze rzeczy wychodzą z improwizacji. W mo-
ważna jest interpretacja, wkład własny.
mencie kiedy mam już ułożoną jakąś strukturę, scenę i nie jestem z niej
Iwona: Jeśli coś jest dobre, to będzie dobre i za czterdzieści lat. Wina
do końca zadowolony, to wydaje mi się, że taki mały element improwizacji
leży chyba tutaj po stronie odbiorcy – niestety – że tak mało wie,
dodaje świeżości plastycznej ruchowi. Mogę nakłaniać ludzi do tego, aby
że uznaje coś za niewarte spojrzenia. Tłumaczenie się, że coś jest
pewną wizję choreograficzną w oparciu o to, co wymyśliłem próbowali
współczesne nie załatwia sprawy. Jeśli coś jest dobre, to jest dobre
na scenie urzeczywistnić, natomiast taniec jest nośnikiem innego języka.
i przetrwa. Będziemy o tym wiedzieć za dziesięć, dwadzieścia lata. To
Języka, który mamy wewnątrz siebie. To jest niezwykłe, jeżeli ma się moż-
udowadnia właśnie Café Müller.
liwość pracy z tancerzami, którzy są w stanie coś z siebie dodać do pewnej
cerzy, co jest bardzo łatwe i popularne. Myślę, że możliwość współpracy,
pracował z Bausch.
dogrywania pewnych rzeczy na podstawie elementów zaczerpniętych
Iwona: Tutaj jest właśnie sprawa procesu. To ona przeprowadziła
z improwizacji jest czymś, co podnosi poziom każdej realizacji choreogra-
z ludźmi ten proces. Napiętnowała ich pewnym doświadczeniem
ficznej. Problem jest wówczas, jeżeli tancerze zupełnie nie czują tego
i oni z nią przeszli konkretną drogę.
ruchu i każdy najmniejszy detal musi być wymyślony i dopracowany przez
Jacek: Nie ma drugiej obsady. Ten spektakl zawsze szedł w tej samej
choreografa.
obsadzie. Nie ma jej, więc spektakl nie będzie już grany.
108
Iwona: Szczęśliwie, spektakl jest nagrany. To oczywiście nie zastąpi
Komu łatwiej przychodzi improwizacja: zawodowym tancerzom czy też
nigdy tej relacji. Ja miałam szczęście wiedzieć Café Müller i ryczeć
amatorom tańca?
przy tym. Dobrze, że jest nagranie, ponieważ ono będzie cały czas
Iwona: Spotkałam się z tak różnymi pojęciami rozumienia improwizacji, że
pokazywało, że to jest ponadczasowe. Ten przypadek udowadnia,
chciałabym uściślilić, co to znaczy dla nas samych. Bo jeśli to zakłada, że
że proces ma w efekcie znaczenie. W przypadku Stworzenia świata
ktoś rzuca temat, a my robimy, co nam przyjdzie do głowy, to ja też tak pra-
operuje się formą. Figury, które widzimy możemy nazwać, ponie-
cowałam i do niczego to nie doprowadziło. Ja bym powiedziała, że jest tyle
waż znamy je z klasyki. W Café Müller ta forma na pierwszy rzut oka
pojęć improwizacji ilu choreografów, ponieważ każdy co innego rozumie
nie jest tak uchwytna.
pod tym pojęciem. Dla jednego będzie to wyjście na środek sali i rzucenie:
Jacek: Istnieje również proces w czasie oglądania spektaklu. Pamię-
zróbcie coś na ten temat. Często jest to bardzo nieatrakcyjny temat, a dla
tam spektakl, w którym, pomiędzy pierwszą a drugą częścią, zespół
tego choreografa to jest już bycie w procesie. Jeśli nie chcecie czegoś ro-
techniczny wychodził na scenę, przygotowując scenografię. To było
bić, to znaczy, że nie umiecie improwizować. Są natomiast choreografowie,
dla mnie kontynuacją procesu trwania spektaklu, było spekta-
którzy proponują pewien obszar poszukiwań, który można wzbogacić po-
klem samy w sobie. Pamiętam rozmowę z choreografem, z którym
przez pracę z takimi, a nie innymi ludźmi, bo trafia na takich, a nie innych
wówczas pracowałem w Izraelu. Zapytałem go, czy zwrócił uwagę,
tancerzy. Dzięki temu może nadać inny, niepowtarzalny charakter sprawie,
jak ten zespół techniczny, w jakim tempie, z jaką perfekcją i zaanga-
nad którą pracuje. Oczywiście nie na zasadzie "robimy coś z niczego", ale
żowaniem, przy otwartej kurtynie w Operze w Tel Awiwie, zmie-
na zasadzie zbijania własnej propozycji, z którą się przychodzi i którą ma
niał tę scenografię. Ja po latach myślę, że gdyby ta kurtyna była
się przygotowaną. Wówczas cały czas otwiera się i rozwija proces. Rozsze-
zasłonięta, to proces tej czasoprzestrzeni odbiorcy byłby zupełnie
rza się zakres poszukiwań, celu spektaklu zostaje jednak zachowany.
inny. Ta zmiana techniczna pomiędzy pierwszą a drugą częścią
Jacek: Ja przez wiele lat pracy w Izraelu doszedłem do pewnej biegłości
była spinającym się kołem. To było tak intensywne, tak fizykalne,
w operowaniu pojęciem improwizacji. Większość spektakli powstawa-
robione z takim zaangażowaniem, że stało się to dla mnie częścią
ła tam wskutek działań tancerza, nie choreografa, który oczywiście miał
take
me
tego spektaklu przez innych ludzi, przez inny zespół, który nie
tekst ALina Kubiak, Iwona Pasińska,
Jacek Przybyłowicz www.take-me.pl LTM
Nie chciałbym kiedyś pracować, wyciągając sto procent materiału z tan-
take
me
przyjemność, pracować z tancerzami, którzy mogą dodać coś do spektaklu.
i jej zespołu. Wydaje mi się jednak, że nie jest możliwe wykonanie
fotografie Andrzej Grabowski
www.take-me.pl LTM
struktury, która jest już przez choreografa wymyślona. To jest ogromna
To prawda, Café Müller jest nieśmiertelne, ale w wykonaniu Bausch
pewną wizję i koncepcję, jednak ruch, solo, duety, pewne partie nawet grupowe były układane w du-
Iwona Pasińsk a
żej mierze przez tancerzy, pod kierunkiem choreografa. W którymś momencie działania improwizacyj-
Tancerka i choreograf, absolwentka
ne, które są częścią choreografii, przestają być improwizacją, ponieważ ten materiał zaczyna być na tyle
Państwowej Szkoły Baletowej w Łodzi,
opanowany przez zespół tancerzy, że staje się formą, ułożoną choreografią. To jest niezwykle istotne,
doktorantka w Zakładzie Dramatu i Teatru
Uniwers ytetu im. Adama Mickiew icza
ponieważ ta prawdziwa improwizacja jest nieuchwytna, może być ona powtarzana przez pewnego tancerza, który jest w stanie odtworzyć sekwencje ruchowe. Natomiast problem z improwizacją polega na
tym, że ciało każdego tancerza jest na tyle indywidualne, że np. przełożenie ruchu Iwony na moje ciało
jest często niemożliwe. Dlatego zazwyczaj przełożenie pewnych form improwizacyjnych na szerszą grupę ludzi przestaje być możliwe.
Iwona: Teraz sobie uzmysłowiłam, że bez względu na to, że każdy ma inne pojęcie improwizacji, to jeszcze
pojawia się problem: do czego ta improwizacja. Ponieważ możemy stworzyć materiał, możemy zdobyć tę
w Poznaniu . Przez jedenaście lat była
pierwszą solistką Polskiego Teatru Tańca.
Tańczyła główne role w całym repertuarze
Teatru. Jej szczególna sceniczna osobowość, inspirująca choreografów i reżyserów, została wyróżniona m.in. Medalem
nia właśnie dzięki psychicznej strukturze improwizacji nabiorą innej barwy.
im. Leona Wójcikowskiego dla najwybitniejszego polskiego tancerza młodego
Jacek: Ja zrobiłem Barocco zagranicą drugi raz i to był zupełnie inny spektakl, z innymi tancerzami. Jego
pokolenia. Od kilku lat zajmuje się także
struktura była zupełnie inna.
choreografią, zrealizowała spektakle
Iwona: Jest więc jeszcze innym poziom improwizacji w kontekście danego materiału. W szkole baletowej
miałam zajęcia z historii tańca z byłym dyrektorem poznańskiej Opery, ze Sławomirem Pietrasem, i pamię-
w Atelier Polskiego Teatru Tańca (cykl
Gra), współpracuje również z teatrami
tam, że Pietras powiedział, że w tańcu improwizacja nie jest możliwa. Ja dziś twierdzę, że jest to możliwe,
dramatycznymi m.in. Teatrem Wybrzeże
że mimo formy jest coś, co odróżnia różne wykonania.
w Gdańsku, Teatrem Witkacego w Zako-
Jacek: Już inne wykonanie tej samej choreografii jest improwizacją.
panem czy Teatrem Polskim w Poznaniu.
W 2008 roku założyła grupę Movements
powtarzalność formy. Odwołam się tutaj do przykładu Barocca. Każdy z nas zatańczy, ale pewne wykona-
Iwona: Dokładnie. To już jest wariacja na temat. Ta sama osoba robi różne spektakle. Zawsze widzieliśmy
inny spektakl, mimo tego samego tytułu, jeśli oglądaliśmy go innego dnia. To zależy od wszystkiego, również od widowni, od jej poznania i doświadczenia. Było pytanie czy łatwiej jest z zawodowymi tancerza-
Factory, by we współpracy z innymi twórcami rozwijać swój indywidualny język.
mi czy nie. Nie ma to żadnego znaczenia. To zależy od człowieka. Nie ma to znaczenia, czy człowiek lepiej
dociągnie stopę czy zakręci więcej piruetów. Znaczenie ma, jakim jest człowiekiem. Co z tego, że ma się
Jacek Przybyłowicz
świetnych tancerzy, jeżeli nie znajdzie się nić porozumienia i wspólna świadomość, że można stworzyć coś
Absolwent Państwowej Szkoły Baletowej
więcej i wyjść poza to, co już znamy. Często to, co robi się na zewnątrz jest bardziej twórcze, a zawodowcy
i Akademii Muzycznej im. Fryderyka Cho-
zarzucają temu brak profesjonalizmu. Ci ludzie nie mają tego warsztatu, ale środowisko amatorskie nie ma
roszczeń, że coś im się należy, natomiast ci ludzie szukają. Ja bardzo to lubię.
pina w Warszaw ie – pedagog ika baletu.
W latach 1987-1991 tancerz Teatru
Do tej pory mówiliśmy, jak może lub jak powinien wyglądać proces. Jesteście teraz w pewnym punkcie
Wielkiego w Warszaw ie. Już wówczas
zadebiutował jako choreograf przygoto -
swojego życia. Jak w waszym przypadku przebiegał ten proces? Jak wyglądała do tej pory i jak teraz wy-
wując Negocjacje do muzyki Alessandro
gląda wasza droga i czy prowadziła was, tak jak chcielibyście aby was prowadziła?
Iwona: Tak, jestem bardzo szczęśliwa, że miałam taką drogę, jaką miałam. Inaczej nie byłoby mnie tutaj dzi-
Marcella . W 1991 wyjechał z Polski.
Tańczył w Niemc zech i w Izraelu. Przez
siaj z wami. Oczywiście, że mogłam coś zrobić lepiej, podjąć lepsze decyzje, ale tak naprawdę to nie ma
wiele lat był związany z zespołem tańca
znaczenia, bo byłabym wtedy zupełnie gdzie indziej. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, że mogę ro-
współczesnego Kibbutz Contemporary
bić to, co robię oraz że robię to, co kocham. Nic nie nadaje się do wyrzucenia, nawet jeśli były to błędy, to
one czemuś służyły.
Dance Company. W latach 1994-20 01
występował z tym zespołem na najbar-
Jacek: Ja zostałem wysłany do szkoły baletowej mając dziesięć lat, to nie był mój wybór.
dziej prestiżowych festiwalach tańca
Iwona: A mój był. Babcia musiała ze mną iść na egzamin, ponieważ ja bardzo chciałam tańczyć.
współczesnego odwiedzając ponad
50 krajów na całym świecie. W 1997
Jacek: Czyli zawsze byłaś świadoma w tym procesie.
Iwona: Jeżeli można być świadomym w wieku dziesięciu lat...Za to systematycznie rezygnowałam ze szkoły baletowej. Co roku miałam tzw. kryzys, co roku odchodziłam, co roku wydawało mi się, że się nie nadaję.
tańczył z Batscheva Dance Company
w spektaklu Kyr chor. Ohada Naharina
ciu. Tak miało być. Wszystko to przyczyniło się do tego, że coś więcej albo inaczej wiem.
w ramach Yair Shapiro Dance Price. Przez
wszystkie te lata rozwijał zaintereso-
Jacek: Chyba niewielu ludzi zastanawia się nad tym, że życie to również proces. Ja nie wiem, co będzie za
wania choreograficzne realizując min.:
dwa lata, co będzie za rok.
Verlorenheit oraz Orient Express. W tym
Iwona: Proces to stawanie się człowiekiem. Próbowałam planować i nie umiałam podjąć żadnej decyzji.
Musiałam mieć jakieś zabezpieczenie życiowe. Nie umiałam zaryzykować przez to właśnie, że planowałam.
samym czasie współpracował z Lambros
Lambrou Dance Company, uczestnicząc
W momencie kiedy uznałam, że trzeba żyć, a nie planować, przestałam planować, a zaczęłam robić. Ja rów-
w projekcie choreograficznym tego
nież nie wiem, co będzie za rok albo za dwa lata, ale cały czas robię to, co kocham. To jest obłędna sytu-
zespołu w Europie.
acja. Bardzo się cieszę, że Jacek jest tutaj. To jest najlepsza osoba, która mogła się znaleźć na tym miejscu,
W 2002 powrócił do Polski, aby
zrealizować Naszyjnik Gołębicy (2003)
A jednak ukończyłam tę szkołę. Naprawdę, nie byłoby mnie tutaj, gdybym cokolwiek zmieniła w swoim ży-
z tą wiedzą, z tym „doświadczeniem procesu doświadczania”. To bardzo dobrze zrobi Poznaniowi, nie tylko
Teatrowi Wielkiemu. To ważne, jeżeli mówimy o procesie. Opera jest teraz w momencie procesu.
Jacek: Zwrotu jakiegoś.
Iwona: Tak, zwrotu. Opera była w stagnacji, realizowała pewien program, schemat, który przestaje powoli
być aktualny w naszym kraju. To też musi się zmienić. Zmieniamy się my, zmienia się świat wokół nas i dlatego musimy podążać za tym, żebyśmy nadawali na tych samych falach. Nie chodzi mi o atrakcyjność i komercję. My konstruujemy komunikaty, ale te komunikaty muszą być na falach odbiorców, do których je wysyłamy. To był już moment na zmiany, które we właściwym czasie nastąpiły.
Jacek: To nie jest proces, to jest przypadek.
w Polskim Teatrze Tańca. Rok później
na zaproszenie Biennale de la Dance
w Lyonie wystawił Barocco. W kolejnych latach przygotował trzy balety
dla Opery Narodowej w Warszaw ie:
Kilka krótkich sekwencji (2005), Alpha
Kryonie Xe (2006) oraz III Symfonię
Pieśń o nocy (2006). Obecnie pełni
Iwona: Właśnie życie składa się z przypadków.
funkcję kierownika baletu w Teatrze
Wielkim w Poznaniu.
Często najciekawsze procesy są owocem przypadku.
Trzykrotny stypendysta Ministra Kul-
Iwona: Wiecie co, nie. To nie są przypadki. My tego szukamy, ale mamy trochę szczęścia i znajdujemy. To
tury i Dziedzic twa Narodowego.
nie są przypadki, my nad tym pracujemy. Gdybyśmy nie pracowali, to by nie było tych przypadków.
Ciąg dalszy w TM04
109
read
me
Wszystko o nas
bez nas
Łukasz Saturczak
take
me
się na pisaniu, autor woli pokazywać się na bankietach uwiecznianych
później na stronach Pudelka. Ma świadomość swojego kryzysu twórczego, więc chce sprzedać, ile się da, w imię zasady, że jak będzie wszędzie,
to podciągnie to jego notowania na liście bestsellerów. Witkowski ma
świadomość, że będąc w małym wydawnictwie musiałby pokazać, że umie
pisać. W przypadku dużych wydawnictw musi oddać książkę w terminie
i ją sprzedać. Rodzi się frustracja spowodowana takim stanem rzeczy. Nie
dziwi więc, że powstaje literatura sprzeciwu, ale nawet tam bohater jest
tylko częścią systemu, nie zaś oddzielną jednostką borykająca się z owymi
instytucjami. Tacy nie kończą dobrze.
www.take-me.pl LTM Łukasz Saturczak
Poluzować śrubki systemu
Oczywiste jest, że jakikolwiek bunt przeciwko systemowi jest po prostu
śmieszny i sprowadza się do prostego przykładu antykonsumpcyjnego
Jakie ja?
Zwału Sławomira Shutego, który został wydany w największym polskim wy-
Proces to słowo wytrych i nijak ma się do współczesnej literatury. Może
dawnictwie. Sprawa jest jednak o tyle istotna, że jeśli
inaczej: ma się, ale bohater, który był jego najważniejszym elementem
już o tej walce rozgrywającej się na poziomie bohater
przestał w pewnym momencie nim być. Na pierwszy, chociaż pewnie
vs. system (reprezentowany przez konkretną instytu-
i drugi, rzut oka jest to sytuacja co najmniej dziwna. Jeszcze w silniej
cję) się pisze, to sprowadza się ona tylko i wyłącznie
zinstytucjonalizowanym PRL-u, gdzie człowiek z założenia miał być
do próby oderwania się od tej machiny, której częścią
wyłącznie elementem tego swoistego kombinatu, zaś każda próba
jesteśmy. Człowiek jest tylko trybikiem, który jeśli nie
indywidualizmu była tłumiona, można było znaleźć książki opowiadające
spełnia swoich zadań, zostaje wymieniony na „inny
o procesie przemian zachodzącym wewnątrz stworzonej postaci, która
model”. Mamy wtedy do czynienia tylko i wyłącznie
(np. u Konwickiego) woła o godność i ten krzyk zostanie usłyszany bądź
z procesem walki sprowadzającej się do dwóch moty-
stłumiony. Po roku 1989 (chociaż zaczęło się to kształtować już parę lat
wów: pochłonięcie człowieka przez system albo próba
wcześniej), nastąpiło głośne wypowiedzenie własnego ja, co objawiło
oderwania się od niego. Literatura taka nie zostawia
się chociażby wydaniem trzy lata później tomiku Marcina Świetlickiego
miejsca na rozmyślania o słuszności któregokolwiek
Zimne kraje. Wydawało się, że mając nagle tyle swobody twórczej, nie
z wymienionych postępowań. Wszystko, co istotne
czując na plecach oddechu partyjniaków, pisarze zmierzą się z najważ-
dzieje się poza bohaterem, który jest tylko pionkiem.
niejszymi problemami współczesności. A jednak. Twórcy nie tylko nie
Nasuwa się tu oczywista alegoria do najsłynniejszej
będą mieć na to ochoty, ale i swoboda (w postaci zniesienia cenzury)
powieści Franza Kafki, której tytuł można odnieść z
okaże się tylko pozorna. Bohater literacki stanie się odzwierciedleniem
oczywistych względów nie do samego procesu sądo-
tworzącego go literata, którego pochłoną wszelkiego rodzaju procesy
wego, ale również, co ważniejsze, do próby pokazania
człowieka pochłoniętego
mające niewiele wspólnego z literaturą.
Przeciw instytucjom
Wraz z upadkiem komuny, w Polsce jak grzyby
po deszczu zaczęły powstawać wydawnictwa literackie. Można zaryzykować tezę, że
codziennie upadało jedno i na jego miejsce
powstawało kolejne. Okazało się, że można go-
Kiedyś bohater literacki mierzył się z jakimś przez system (książka okazała
problemem, który nie dawał mu spokoju i de- się znakomitym preludium do
terminował proces, który się w owej postaci dwóch wielkich katastrof ówkształtował. Dziś nie ma mowy o czymś po- czesnego świata: komunizmu
dobnym. Mamy raczej do czynienia z „byciem i nazizmu). Wtedy było to
nowatorstwo. Teraz to chleb
w procesie”, a co gorsza „byciem” tylko w
znikomym stopniu.
dziwie żyć z pisania nie będąc aparatczykiem.
110
powszedni.
Przyjrzymy się bliżej wspo-
Co więcej – pisarze uwierzyli, że od tej pory będą mogli pisać, co tylko
mnianej wyżej książce Zwał Sławomira Shutego. Bohater
zechcą! Bardzo szybko jednak przestano w tę bajkę wierzyć. W ciągu
pracuje jako konsultant klienta w sieci jednego z więk-
ostatnich lat powstała polska pierwsza liga wydawców, w której znala-
szych banków. Nienawidzi swojej pracy, która jest dla
zło się zaledwie kilkanaście nazw, zaś naprawdę istotnych – kilka! One
niego największym upodleniem. Sytuacja taka prowadzi
narzuciły (co prawda żadna to nowość) napisanie książki w konkretnym
do katastrofy znanej już z filmu Upadek Schumachera.
terminie, a później wgląd osoby mającej bardzo dużo do powiedze-
Jednak nie ma mowy o żadnym procesie przemiany
nia – redaktora prowadzącego (złośliwi twierdzą, że jego zdanie jest
samego bohatera, Mirek pokazany jest zaś jako element
istotniejsze od zdania autora książki). Te dwa elementy sprawiły, że
procesu zmian dookoła. Za co nienawidzi? Głównie za
pisanie stało się zajęciem czysto rzemieślniczym, zaś ważniejsze
wazeliniarstwo wobec klientów, których ma być sługą.
będzie to, co wokół wydanej pozycji. Najlepszym tego przykładem
Jednak dostajemy tylko wgląd do tego smutnego życia.
jest postać Michała Witkowskiego. Przypomnijmy. Zdolny doktorant
Środek ciężkości z ciągu przyczynowo-skutkowego
filologii polskiej rzuca karierę naukową, wydaje powieść Lubiewo
przenosi się na warstwę językową. Shuty pokazuje nam
i staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce pisarzy.
świat, jego pułapki i absurdalność za pomocą haseł
Zarówno głośną powieść, jak i wcześniejszy zbiór opowiadań (Copyw-
reklamowych, modlitw etc. Wszystko jest takie samo,
riter) wydaje w oficynach niezależnych. Debiutuje w nieistniejącej już
a bohaterowi pozostaje jedynie coś rozpierdolić. Chociaż
Zielonej Sowie, później przenosi się do Ha!artu. Lubiewo staje się, obok
i to nie ma większego sensu.
Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną Doroty Masłowskiej,
Wgląd w konkretną sytuację, zamiast opowiedzenia, jak
najgłośniejszą polską powieścią po roku 1989. Kolejne książki wydaje
do niej doszło i czy mogło być inaczej, jest dość częstą,
już u „największych”. Książki sprzedają się słabo i dostają nienajlepsze
jeśli nie najbardziej powszechną, formą pisania o czło-
recenzje. Dlaczego? Bo Witkowski zrozumiał, że ważny jest marketing,
wieku w ówczesnym świecie. W powieści Teraz Agniesz-
zaś sam proces twórczy jest jedynie niewielkim elementem całej ma-
ka Drotkiewicz przedstawiła współczesny bowaryzm.
chiny związanej z wydaniem dzieła. Problem w tym, że przy kolejnych
Opisała doktorantkę, która zmaga się ze swoimi proble-
powieściach (najlepiej widać to w przypadku Margot) pisanie zostaje
mami, sprowadzającymi się do walki z migreną, pogar-
już maksymalnie zmarginalizowane na rzecz promocji. Zamiast skupić
dzaniu jednym facetem i marzeniach o byciu z innym, czy
wyborze drogich kosmetyków. Bohaterkę określają przedmioty. Jest tym
daje spore pole do popisu pisarzom, którzy próbują stworzyć bohatera
wszystkim, co posiada i czegoś mieć nie może. Frommowskie pytanie już
borykającego się z najważniejszymi problemami. Jednak nikt już się
dawno straciło rację bytu, bo odpowiedź jest oczywista. Jeśli mamy roz-
w XXI. wieku nie spodziewa „dostojewskich” dylematów. To jest pewne,
myślania, to jest ich niewiele (książeczka ilościowo jest bardzo skromna),
tymczasem dziwi specyfika pisania o religii w kraju, gdzie większość
zaś procesu, jak powiedziałem, nie ma.
społeczeństwa podaje się za osoby wierzące. Można wyróżnić dwie skraj-
Jesteśmy konsumentami i uczestniczymy w procesie tworzenia produktów.
ności: pisanie przeciwko patriarchalnej instytucji, jaką jest Kościół albo,
Pracujemy w banku (jak u Shutego), sieci fastfoodów (D. Bieńkowski – Nic),
wręcz przeciwnie, obnoszenie się ze swoją wiarą i utożsamienie Polski
szukamy pracy za oceanem (P. Siemion – Niskie Łąki) albo jesteśmy klien-
z chrześcijaństwem, jako integralnej części naszego państwa. Do czego
tami tych instytucji (Gruby z powieści Tequila K. Vargi, Silny z Wojny pol-
zmierzam? Temat, który budzi takie skrajności, aż prosi się o powieść,
sko-ruskiej… D. Masłowskiej itd.). Zrozumiałe zatem, że trudno mówić o in-
chociażby o procesie odejścia (apostazja) czy wręcz przeciwnie (na-
dywidualności i byciu poza jakimś procesem chociaż w znikomym stopniu.
wrócenia). Nic z tych rzeczy. Nawet jedyny dziś mówiący o religii pisarz
Sprawa ta wchodzi w tematy, w których dylematy człowieka myślącego, aż
głównonurtowy, Jerzy Sosnowski, jeśli pisze o tych sprawach, to poświęca
proszą się o głębszą analizę.
im niewiele miejsca i raczej skupia się na samym aspekcie poszukiwania,
a dylematy, które kiedyś były monologami wewnętrznymi przeniosły się
Trybiki katolicyzmu
na pole dyskursu społecznego albo towarzyskiego, gdzie porusza się
Tak jest z religią. Wydawałoby się, że jest to jeden z tych tematów, który
tematy dla Kościoła wstydliwe, jak pedofilia czy homoseksualizm. Poza
tym kojarzone są one raczej z reportażem
społecznym aniżeli z beletrystyką, co już
w ogóle sprowadza problem wiary do roli
czysto instytucjonalnej. Staje się ona nieodłączną częścią religii, ta zaś nierozerwalnie
związana jest z Kościołem. Problemy więc
przenoszą się z dylematów moralnych do
strefy z kręgu kojarzonego z innymi urzędami. Krótko mówiąc współczesny Raskolnikov
nie musiałbym odkrywać Boga, bo swoje
postępowanie wytłumaczyłby, przyjmując
postawę najbardziej skrajną: relatywizm
moralny. Problem dylematów schodzi na
drugi plan, bo nikt sobie tym nie zaprząta
głowy, a stworzenie postaci, która – dajmy
na to – nawraca się i powraca do Kościoła,
jako ta zagubiona owieczka, już na wstępie
pachnie tanim moralizatorstwem.
W roku 2006 francuski pisarz Jonathan
Littell opublikował powieść Łaskawe. Ma
ona ponad tysiąc stron i opowiada historie
oficera SS zwiedzającego niemal wszystkie miejsca w czasie trwania II Wojny
Światowej. Trudno jest wskazać warsztatowe uchybienia tej epopei, ale wśród krytycznych głosów pewien zarzut pojawiał
się dość często – bohater w ogóle się nie
zmienia. Jeśli tej pozycji zarzucono zanik
procesu kształtowania się osobowości,
to gdzie takowego szukać? Hegel pisał:
„Filozofia przychodzi zawsze za późno.
Jako myśl o świecie pojawia się ona dopiero wtedy, gdy rzeczywistość zakończyła
już swój proces kształtowania i stała się
czymś gotowym. Nie jest trudno wskazać,
kiedy opisana przeze mnie tendencja
w literaturze się pojawiła, trudniej
odgadnąć, czy i kiedy zniknie. Może
w konsumpcyjnym świecie, gdzie toniemy w gąszczu informacji, nie jesteśmy
w stanie odnaleźć człowieka? Przecież
to on te procesy generuje. Chyba że, jak
bohaterowie literaccy, już dawno przestał i obojętnie kogo mamy na myśli:
szarego pracownika czy przedsiębiorcę,
każdy już jest tylko częścią tej machiny.
Zaś wszystko jest – jak to już przyjęło
– Matrixem.
©
ilustracja Bartłomiej Brosz
111
read
me
write. In the big publishing houses all he has to do is to write a book and sell
it fast. Frustration causes by this situation appears. So it’s not surprising that
literature of resistance is born, but even there, the character is still a part of
the machine, not an individual coping with these situations. They don’t finish
up well.
Everything about us without us
Łukasz Saturczak
m
In the past, the literary charac ter had to cope with a proble
forwas
which
s,
proces
the
ined
which bothered him and determ
charac ter. Today there is nothing like that. We rather deal with
this
in
med
.
'being in the process', and what’s worse 'being' to a little extent
ENG
Loosen the screw of the machine
It’s obvious that any rebellion against the machine is simply ridiculous and adds up to a simple example of the anti-consumer
Zwał by Sławomir Shuty, published in the biggest polish publishing house. The thing is significant because of the fact that, even
if we write about this battle between character and machine
(represented by a particular institution), it is only about the at-
tempt to tear yourself off the machine, we are part of. A man is simply a cog,
What I?
and if this cog doesn’t work as it should, it’s simply replaced. Then, what we
Process is a master key word and it has nothing to do with modern litera-
deal with is nothing more than a process of fight, boiling down to two motifs
ture. Or rather, it does, but the character who was its most important ele-
(the machine absorbing a man, or a man fighting the machine). This literature
ment, is the element no longer. At first, and maybe the second sight, this
leaves no place for considering which of the aforementioned actions is right.
situation is at least strange. In the strongly institutionalized PRL, when
Everything that matters is happening beyond the character, which is simply
a man was supposed to be an element of this combine, and every attempt
a pawn. That brings us to the allegory of the most famous novel by Franz Kaf-
to be individual was suppressed, it was possible to find books telling
ka, which title can be referred to, not only the court trial, but to the attempt
about the process of changes happening inside the created character,
to show a man absorbed by the machine (the book turned out to be a great
which (in the works of Konwicki for instance) claims for dignity and this
prelude to two great catastrophies of the contemporary world; communism
claim is going to heard, or suppressed. After 1989 (although it started
and Nazism). It was innovative then. Now it’s a daily bread.
a few years earlier), sudden expression of self happened, which could be
Let us take a closer look at the aforementioned book Zwał by Sławomir
seen among others by the fact of publishing three years later, a poetry
Shuty. The main character works a consultant in a bank. He hates his job,
volume by Marcin Świetlicki Cold countries. It seemed that having sud-
which he finds degrading. This situation leads to what we know from the
denly so much freedom, writers would measure themselves against the
film Falling Down by Schumacher. We can’t however talk about any change
contemporary problems, without party activists breathing down their
process. Mirek is presented as a part of this process. Why does he hate it so
necks. And yet. The authors not only won’t be willing to do it, but also the
much? For being a suck up to the clients, for whom he has to be a servant.
freedom (in the form of abolishing censorship) will be only apparent. The
We only get a short insight in his life. The centre of gravity moves from
literary character will become only the reflection of creating author, who
the casual connection to the linguistic level. Shuty shows us the world, its
will be involved in all kinds of processes, not connected with literature.
catches and its absurd, with the add slogans and prayers. Everything is the
same, and all the character can do is to fuck something up. Although even
Against institutions
that doesn’t make any sense.
Together with the fall of communism, publishing houses started to ap-
Insight into a particular situation, instead of talking what led to it, is often,
pear in Poland. You could say, the one was disappearing, and another
if not most frequent form of writing about a man in a modern world. In the
one immediately appeared. It turned out that you could make decent
novel Now Agnieszka Dorotkiewicz presented a contemporary bovarism. She
living writing, without being the apparatus worker. What is more, the
described a candidate for a doctor’s degree, who deals with her problems,
writers believed that they will be able to write whatever they want. Very
which are migraines, hating one man and dreaming about being with another,
soon however, the dream was over. Over the last few years, Polish first
or buying expensive cosmetics. She is defined by things. She is what she pos-
league of publishers was created, within which there were only several
sesses, and what she can’t have. Fromm’s question is long out-of date because
titles, and only few really important ones! They imposed (nothing new
the answer is obvious. If we have thoughts, they are rare (the book is very
really) the exact time when the book was supposed to be written, and
thin), and the process, as I said, is absent.
then, the insight into the book by a very important person – the editor
We are consumers; we take part in the process of producing goods. We work in
(some say he’s more important than the author). These two elements
banks (Shuty), fast-food restaurants (D. Bieńkowski, Nothing) or we are clients
made writing a purely craft activity, and more important is what is
in these institutions (Fat from the novel Tequila by K. Varga, Silny from Polish-
around the published book. The best example here is Michał Witkowski.
Russian war… by Masłowska). It is therefore understandable that it’s hard to talk
Let us remind. Talented candidate for doctor’s degree in Polish philol-
about individuality and not being outside the process at least to a small extent.
ogy leaves his career publishes the novel Lubiewo and becomes one
It is that human dilemmas beg for deeper analysis.
of the best known Polish writers both the novel, as well as the earlier
112
short stories collection (Copywriter) he publishes in the independ-
***
ent publishing houses. He came out in the Green Owl, then moves to
In 2006, French writer Jonathan Littell published a novel entitled Gracious.
Ha!art. Lubiewo becomes, together with Polish-Russian war under the
It has a thousand pages and tells a story of a SS officer, visiting almost all
white-red flag by Dorota Masłowska, one of the most famous novels
places during the World War Two. It’s hard to show the craft mistakes of that
after 1989. Next books he publishes in the 'greatest'. The sell is poor
epopee, but among critical opinions, one appears constantly: the character
and the reviews are not good. Why? Because Witkowski understood
doesn’t change. If this book was accused of lack of personality formation,
that marketing is important, and the creation process is only a small
then where it could be found? Hegel wrote: Philosophy always comes too late.
element of the machinery of publishing. The problem is that in the
As a thought about a world, it appears when the reality has finished its forma-
case of his next novels (best example is the Margot) writing is margin-
tion process, and it is ready. It isn’t hard to show, when the tendency I have
alized, for the benefit of the promotion. Instead of focusing on writing,
described, appeared in literature, but it’s harder to guess when, and if, it is
the author prefers to show his face on the banquets shown later on
going to disappear. Maybe in the consumer world, where we’re drowning in
the Poodle portal. He is aware of his crisis, so he wants to sell as many
the information, we’re no longer able to find a man. He’s the one who gener-
books as possible, thinking that, if he is everywhere, his position on
ates these processes. Or maybe he stopped, like the literary characters, and
the bestsellers list will be higher. Witkowski is aware that being in a
no matter whom I’m thinking of; a simple worker, or the boss, everyone is
small publishing house, he would have to prove that he knows how to
already a part of this machine. And everything is simply Matrix.
©
ilustracje Bartłom iej Brosz
Być jak szyba
tell
me
wywiad z Jerzym Kozłowskim, tłumaczem
rozmawiali Marta Molińska i Dominik Fórmanowicz
Jerzy Kozłowski, rocznik 1969, absolwent anglist yki UW,
tłumac zeniami zajmuje się od 1994 roku. pierwsz a przetłumac zona książka , poradnik o roślinach pokojowych,
nie ukazał a się ze względu na bankructwo wydawnictwa ,
pierwsze publikowane tłumac zenie: Co nowego w raju, Davida Lodge’a (Zysk i S-ka, 1995). przetłumaczył około 50 tytułów, głównie powieści, m.in. powieści Salmana Rushdiego,
Terrego Pratchetta i wiele innych. Zainteresowania: muzyka barokowa i brytyjski rock (Editor s, Keane), film, joga.
TAKE ME jest magazynem w dużej mierze poświęconym popularyzo-
W
waniu swobodnego obrotu szeroko pojętymi dziełami oraz promo-
procesie powstawania książki jako dzieła, tłumaczenie jest
waniem alternatywnych sposobów dystrybucji praw autorskich ta-
jednym z etapów. Jako tłumacz, jak postrzega Pan swoją
kich jak wolne licencje Creative Commons czy nasze autorskie licencji
pracę? W jakim stopniu jest ona odtwórcza w stosunku do
TAKE ME i MAKE ME. MAKE ME służy swobodzie wprowadzania modyfi-
tekstu oryginalnego, a w jakim istotny jest element kreacji?
kacji, czyli tworzenia dzieł zależnych w rozumieniu ustawy o prawach
To odwieczne pytanie. Żeby się przekonać, na ile jest to praca twórcza,
autorskich. Pan również tworzy takie dzieła, przenosząc treści prze-
a na ile odtwórcza, wystarczy dać kilku osobom do przetłumaczenia
kazane przez autora do rzeczywistości określonej innym językiem
ten sam tekst. Okaże się wtedy, że każdy przekład jest inny, każdy jest
i uwarunkowaniami kulturalnymi. Robi Pan to jednak w pełni profe-
pochodną wiedzy, doświadczenia, znajomości języka – tego obcego,
sjonalnie, podczas gdy w Internecie ma to miejsce często poza wszel-
ale i ojczystego – talentu i formy danej osoby w danym dniu. Naturalnie
ką kontrolą. Jak Pan, uwzględniając te analogie i różnice postrze-
każdy tłumacz pracuje na czymś, co zostało wymyślone i wyrażone przez
ga fenomen internetowego dostępu do sztuki i wynikających z niego
kogoś innego i do tego aspektu sprowadza się mechaniczność tej pracy.
możliwości oraz zagrożeń?
Ale przecież ten materiał trzeba przystosować do nowego środowiska,
Internet jest rewelacyjnym narzędziem i ogromnym wsparciem dla tłu-
często diametralnie różnego, oddać niuanse językowe i klimat utworu
macza. Pozwala też na popularyzację tych dóbr kultury, w których two-
i w tym momencie wkracza kreatywność – często trzeba się porządnie
rzeniu uczestniczymy. Dlatego cieszę się, że istnieje taki kanał wymia-
nagłowić. Bywa, że jednego dnia tłumaczy się wiele stron, innym razem
ny i przepływu informacji. Oczywiście istnieją także zagrożenia. Przede
godzinami można się zastanawiać nad jednym zwrotem i nie przestaje
wszystkim jako przeciwnik piractwa – kupuję prócz książek także muzy-
się o tym myśleć w metrze, pod prysznicem, na siłowni, a nawet – co
kę i filmy, choć wielu znajomych puka się w czoło, twierdząc, że to samo
gorsza – podczas rozmów. To jest praca 24 godziny na dobę.
mają za darmo z sieci – stoję na stanowisku, że należy respektować prawa autorskie wszelkiego typu. I tak jak nie ściągam nielegalnie ulubio-
Będąc tłumaczem, jest Pan w zasadzie „wtórnym autorem”, ponieważ
nych albumów z muzyką, oczekuję, że nikt nie będzie korzystał bez zgo-
każde zdanie musi Pan stworzyć na nowo, opierając się na pierwowzo-
dy autorów książek, też tłumaczy, ale także innych twórców, z owo-
rze. Tymczasem zarówno sens zdania jak i stylistyka muszą odpowia-
ców ich ciężkiej pracy. Ostatnio jest głośno o ugodzie Google z ame-
dać oryginalnemu tekstowi. Jak zatem autonomia pracy, a jednocześnie
rykańskimi wydawcami w sprawie dostępu do książek on-line. Dobrze,
istota tekstu, która ją ogranicza, wpływają na Pana pracę z technicznego
że drogą negocjacji próbuje się dojść do kompromisu i zadowolić oby-
punktu widzenia?
dwie strony.
Zahaczamy tutaj o kwestie etyczne. W przeszłości dla tłumaczy często literacki oryginał stanowił jedynie pewną inspirację, a oni tworzy-
Zawężając nieco poprzednie pytanie: wiele osób korzysta z amator-
li coś własnego, co często odbiegało od pierwowzoru. Ja dokładam sta-
skich z definicji, jednak coraz lepiej zorganizowanych, tłumaczeń fil-
rań, żeby za każdym razem oddać intencje autora, nie próbować go po-
mów, seriali czy piosenek, dostępnych w Internecie. Jednocześnie
prawiać, nie starać się narzucać jego tekstowi siebie, nie pomijać frag-
zdarzają się też amatorskie tłumaczenia dzieł literackich. Czy to zja-
mentów, z którymi są problemy lub które mnie osobiście z jakiegoś po-
wisko postrzega Pan jako zagrożenie dla poziomu kultury i przekła-
wodu nie odpowiadają. Tłumacz powinien być jak szyba, pozostawać
dów czy raczej jako szansę szerszego dostępu do dzieł dla masowe-
niewidoczny, ale żeby to osiągnąć, niezbędna jest właśnie kreatyw-
go odbiorcy?
ność i pomysłowość. Dlatego zasadą, która przyświeca mi w mojej pra-
Nie jestem zwolennikiem takich praktyk. Bywa tak, że aby przyspie-
cy jest wierność oryginałowi i lojalność wobec autora. Naturalnie, na-
szyć proces publikacji "dzieła" w Internecie, książka jest dzielona na
leży tu także zadbać o to, by polski tekst zabrzmiał właściwie, dlate-
kawałki i każdy fragment tłumaczony przez inną osobę. Pół biedy, jeśli
go pewne modyfikacje są konieczne. Przykładem może być tłumaczenie
te osoby wiedzą, co robią, choć praktyka tłumaczenia jednego utworu
powieściowych dialogów. W literaturze anglosaskiej przy ich przytacza-
przez kilkanaście osób musi budzić zastrzeżenia co do jakości produktu
niu najczęściej występuje powtarzany bez końca czasownik said, w pol-
finalnego – jego spójności stylistycznej chociażby. Niestety, podejmują
skim tekście takie powtórki byłyby źle widziane, wymagane jest większe
się tego osoby, które może znają dobrze język oryginału, ale nie mają
urozmaicenie – zdziwił się, rzekł, przyznał, skwitował itd.
odpowiedniego przygotowania ani predyspozycji do pracy przekłado-
113
wej, a wtedy skutki są opłakane. Generalnie, czyż nie lepiej poczekać dłużej,
Jakie książki tłumaczy się Panu najlepiej?
nawet kilka miesięcy, żeby otrzymać produkt dobrej jakości zamiast zado-
Te, które podobają mi się jako czytelnikowi. I jeśli od-
walać się czymś, co zostało zrobione w pośpiechu, bez redakcji i wymaganej
powiada mi styl autora, jeśli „siedzi” w mojej estetyce.
w tego typu pracy staranności?
Uwielbiam na przykład refleksyjną prozę Irlandczyka Colma Toibina i przekład jego książek jest dla mnie arcy-
Charakterystyczną dla prozy Salmana Rushdiego, jednego z tłumaczo-
przyjemne. Ostatnio miałem okazję tłumaczyć powieść
nych przez Pana pisarzy, jest postawienie jednostki w realiach stale
Brooklyn tego autora, uznaną przez amazon.com za jedną
zmieniającego się świata. Jednak jednostka ma w powieściach tego
z pięciunajlepszych powieści 2009 roku. Mógłbym podpisać
autora zdolność lub chociażby możliwość wpływania na otaczającą
się pod tym werdyktem wszystkimi kończynami.
ją rzeczywistość, zmieniania jej swoimi działaniami, a nawet swoimi
ułomnościami. Czy uważa Pan, że w realiach naszej rzeczywistości, dość
TAKEME kładzie nacisk na staranny wydruk i albumową formę naszego
biernego społeczeństwa, ale też wielu okazji do współuczestnictwa pły-
magazynu. Często żartujemy twierdząc, że nasz magazyn, abstrahując od
nącymi z rozwoju technicznego, ten model faktycznego kształtowania
treści, kierowany jest do fetyszystów papieru. Jednocześnie coraz bardziej po-
jest realną możliwością czy raczej po prostu konstrukcją literacką?
pularne są magazyny internetowe, które nigdy nie ukazują się drukiem, a także
Ale czyż wszyscy nie mamy możliwości wpływania na rzeczywistość?
ebooki, które są tańsze i dla niektórych bardziej wygodne niż tradycyjnie wydane
Zresztą nie jestem do końca przekonany, czy owa „aktywność i przed-
książki. My wyraźnie stajemy po stronie druku. Zdajemy sobie sprawę, że to pyta-
siębiorczość” bohaterów Rushdiego jest ich wspólnym mianownikiem.
nie często pada w różnego rodzaju dyskusjach, jednak interesuje nas Pańska oso-
Ja nie odniosłem takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie, często są to
bista opinia na temat książek oraz tej subtelnej różnicy w odbiorze, która ma miej-
postacie tak mocno spętane przez otaczającą je rzeczywistość, że
sce w przypadku mediów internetowych.
pozostają niewolnikami pewnych wewnętrznych lub kulturowych na-
Proszę mnie zaliczyć do fetyszystów papieru. Pierwszą rze-
kazów. Na przykład Śalimar z Śalimara klauna jest zaślepiony pragnie-
czą, jaką robię po zakupie nowej książki, jest jej powącha-
niem zemsty, zasklepia się w niej, a bohater Furii, Malik Solanka, jest
nie. Pięknie wydane książki to – abstrahując od ich inte-
zupełnie bezbronny wobec ataków wściekłości, którym ulega, traci też
lektualnej zawartości – przedmioty działające na wszyst-
kontrolę nad swym dziełem. Kwestia bierności naszego społeczeństwa
kie zmysły. Miejmy nadzieję, że nie podzielą losu winylo-
też powoli odchodzi w przeszłość, świat staje się globalną wioską
wych albumów.
i umysłowość młodych ludzi pod tym względem jest już inna niż ich
rodziców i dziadków.
Dziękujemy za rozmowę.
Dziękuję!
Wśród powieści, które Pan tłumaczył znajdują się dwie pozycje Rushdiego (Czarodziejka z Florencji oraz Śalimar Klaun), a także Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai. Realia Indii, a w szczególności Himalajów
i Kaszmiru, są Panu z pewnością dobrze znane. Czy umiejętność oddania atmosfery i realna znajomość sytuacji politycznej i historii Indii są
wynikiem doświadczenia i podróży czy współpracy z indologami?
Byłoby cudownie, gdyby tłumacze mieli możliwość naocznego poznawania miejsc, w których toczy się akcja tłumaczonych przez nich ksią-
ENG
To be like a glass
interview with Jerzy Kozłowski, translator
ło 50 książek, a tylko trzy lub cztery z nich rozgrywają się w Indiach, i to
I
też nie w całości: duża część akcji Brzemienia toczy się w Nowym Jorku,
That’s an eternal question. In order to find out to what extent is it
a Czarodziejka to także renesansowa Italia. Trudno więc uznać mnie za
reproductive and to what – creative, you can give one text to a few
specjalistę od kultury tego regionu. Oczywiście każdy z tych „indyj-
people to translate. Then you’ll see, that every translation is different,
skich” przekładów analizował indolog, oni są też autorami słowniczków,
each one is a result of knowledge, experience, linguistic skills – in your
w które wydawcy postanowili opatrzyć te powieści, żeby ułatwić nieco
native and the foreign language – talent, and the form of the person
ich odbiór czytelnikom i uniknąć wszechobecnych przypisów.
on a given day. Of course every translator works on something which
żek. Ja jako anglista bardzo dobrze znam Wielką Brytanię, jej kulturę,
literaturę i historię, wiedzę o Indiach natomiast czerpałem wyłącznie
z książek i właśnie Internetu. Proszę pamiętać, że przetłumaczyłem oko-
n the process of creating a book as a work, translation is one of
the steps. How do you, as a translator see your work? To what
extent is it reproductive in a relation to the original, and how is
it an element of creating?
was created and expressed by someone else, and to that aspect comes
Chcielibyśmy pozostać jeszcze na chwilę przy powieściach Salmana
down the automatic of this job. But this material has to be adjusted
Rushdiego, którego oboje bardzo cenimy. Jakiego rodzaju wyzwania
to a new environment, often completely different, reflect the shades
stawia przed Panem tłumaczenie dzieł tej klasy pisarza?
of language and the climate of the work, and that’s when the creativity
Przede wszystkim tłumaczenie Rushdiego to niesamowita frajda,
comes in – you often have to rack your brain. It happens that one day
choć połączona z ogromnym wysiłkiem. Kulturowa egzotyczność
you translate a lot of pages, and another day you keep thinking over
jego książek to dla mnie, nie-indologa, pierwsza trudność, choć nie
one phrase and you keep thinking about it in a subway, in the shower,
dotyczy wyłącznie prozy Rushdiego. Praktycznie każda powieść to
in a gym, or even worse – during conversations. It’s a24 hours job.
osobny, inny świat, w który trzeba się zagłębić, wykonując własny
114
research. A wracając do Rushdiego, on lubi bawić się z czytelnikiem
As a translator, you are basically a secondary author, because you
w swoistą ciuciubabkę i jego teksty aż kipią od różnorodnych literac-
have to re-write every sentence basing on the original. And at the
kich, historycznych i kulturowych odniesień, które trzeba wyłapać.
same time, the sense and the style how to be similar to the original.
Tłumacz jako pierwszy uczestniczy w tej grze. Największym jednak
How the autonomy of your work, and the essence of the text, affect
wyzwaniem jest oddanie charakterystycznego stylu Rushdiego,
your work from a technical point of view?
który przez część krytyków uważany jest za zbyt barokowy, a w przy-
We’re catching here on the ethical question. In the past, the literary
padku Czarodziejki trącący romansidłem. Zdecydowana większość
original was simply an inspiration to the translators, and they created
jednak widzi w nim mistrza języka i wielkiego erudytę – wierne
something new, which often differed a lot from the original. I try to
oddanie jego prozy z jej stylistycznymi i składniowymi zawiłościami
render the intentions of the author, without trying to improve it, don’t
jest tutaj rzeczą dla mnie najważniejszą i najtrudniejszą. Satysfakcja
skip any fragments that are problematic or which I for some reason am
po zakończeniu pracy – bezcenne.
not fond of. The translator should be like a glass, invisible, but in order
to achieve it, you need to be creative. That’s why the rule which I follow
even with their inabilities. Do you think, that in our reality of a quite pas-
in my work is to be as close to the original as possible and be loyal to the
sive society, but also reality of opportunities to participate, coming from
author. You also have to make sure that the Polish text sounds right, and
the technological development, this model of the actual forming is a real
that’s why some adjustments are necessary. The example here can be the
chance, or simply a literary construction?
dialogs from a novel. In Anglo-Saxon literature when you refer to them,
But don’t we all have the opportunity to affect and change reality? Anyway,
the most often appearing is the verb said. In Polish text these repetitions
I’m not completely sure if this activity and initiative of Rushdie’s characters
would be accepted, you have to be more diverse – surprised, uttered, admit-
is common for all of them. That’ wasn’t my impression. It’s the opposite,
ted, concluded etc.
very often these characters are so strongly tethered in the existing reality, that they simply become slaves of certain inner, or cultural bans. For
TAKEME is a magazine to a large extent devoted to popularizing free
instance Shalimar, from Shalimar the Clown is blinded by his desires to
circulation of the works of art, and promoting the alternative ways
avenge, and the character from Fury, Malik Solanka, is completely vulner-
of distributing the copyrights, like the free licenses Creative Commons
able to the attacks of fury which happen to him, he loses control over
or our own Takeme and Makeme licenses. Makeme’s task is to assure
his work. The question of passiveness of our society also starts to fade,
free modification, which means creating the dependent works, in the
the world is becoming a global village, and the way of thinking of young
reference to copyrights. You also create such works, transferring the
people is different then their parents’ or grandparents’.
author’s contents into the reality defined with a different language and
cultural conditions. You are a professional, when, at the same time, on
Among the novels you translated are two positions of Rushdie (The En-
the Internet it often happens beyond any control. How do you, taking
chantress of Florence and Shalimar the Clown) and The Inheritance of Loss
into account these analogies and differences, perceive this phenomenon
by Kiran Desai. The realities of India, especially the Himalayas and Kash-
of accessing the art and the resulting threats.
mir are well known to you. Is the ability to render the climate and the
Internet is a great tool and a fantastic support for a translator. It also allows
knowledge of the political situation and history of India are the results
popularizing those cultural goods in which creating we participate. That’s
of experience and travels, or cooperation with the indologists?
why I’m glad that such a channel of exchanging and passing information
It would be wonderful if the translators had the opportunity to person-
exists. First of all as an opponent of
ally explore places in which
hacking – I buy, beside book, also
the action of the translated
films and music, although many
books takes part. As an anglisist
of my friends call me fool saying
I know very well Great Britain,
they can have it all for free on the
its culture, literature and his-
Internet – I’m taking a stand that
tory, but the information about
all copyrights should be respected.
India I took mainly from books,
And as I don’t download illegally
and the Internet. You have to
my favorite music, I expect others
remember that I translated over
not to take advantage of writers’
50 books, and only three or four
and translators’ hard work, without
of them talk about India, and
their permission. A case has been
not even completely: a big part
famous recently, of an agreement
of the plot of the Inheritance
between Google and the American
takes part in New York, and the
publishers regarding the access to
Enchantress is not only India,
books online. Good thing is that
but also renaissance Italy. So
through negotiations a compromise
it’s hard to say that I specialize
is attended to be reached, so that
in the culture of that region.
both sides are satisfied.
Of course each one of these Indian translations was analyzed
Narrowing a little the previ-
by the indologist, they are also
ous question: a lot of people use amateur, but more and more well
authors of the glossaries, which the publishers decided to add to the
organized translations of the songs, television series and films that are
novels, to make the reading a little easier, and avoid the omnipresent
available on the internet. And at the same time there happen to be am-
footnotes.
ateur translation of literary works. Do you think of this phenomenon
as a threat to the standards of culture and the translations, or maybe as
We would like to talk a little more about the novels of Rushdie, whom
a chance for more people to reach these works?
we both appreciate very much. What challenges do you have to face
I’m not a supporter of such activities. It often happens that, to make the
when translating works of such a great writer?
process of publishing a given 'work of art' on the Internet, it is divided into
First of all, translating his works is really fun, although combined with
parts, and each part is translated by a different person. It’s not that bad if
great effort. The cultural exotic of his books is for me, non-indologist,
these people know what they’re doing, although the fact that one work is
first difficulty I have to face, although that’s not only the feature
translated by several people may make us think what will be the quality of
of Rushdie’s books. Practically every book is an individual, differ-
a final result – its stylistic coherence for instance. Unfortunately, it’s often
ent world, in which you have to immerse yourself completely, doing
done by people who, maybe know the language of the original well, but are
your research. Going back to Rushdie, he likes to play a blind man’s
not properly prepared to translate, and then the results are pathetic. In gen-
buff with a reader, his works are full of various literary and cultural
eral, isn’t it better to wait a little longer, even a few months, and get a prod-
references which you have to find. The translator is the first to play
uct of a decent quality, instead of taking something that has been prepared
the game. The most difficult thing, however, is rendering Rushdie’s
in a rush, without editing and the accuracy, required in such cases?
characteristic style, which by some critics is defined as too baroque,
and in the case of The Enchantress even borders on a cheap love story.
One of the characteristics of the prose of Salman Rushdie, one of the
But the majority of people see him as a master of language and a great
writers whose work you translate, is putting an individual in the reality
erudite – decent translation of his prose, with its syntactic and sty-
of the constantly changing world. But the individual, in the works of this
listic intricacies is therefore for me the most important and the most
author has a chance to affect reality, change it with their actions, and
difficult thing. Satisfaction after finishing the work – priceless.
115
read
me
Koty w cudzej kołysce
Dominik Fórmanowicz
take
me
www.take-me.pl LTM Dominik Fórmanowicz
Jednak widzę, że niewiele się od tego czasu zmieniło w kwestii znakomitego utworu Ugly Kid Joe. Oczywiście, prawo statystyki pozwala
zauważyć, że większość podpisów pod tym kawałkiem jest prawidłowa
s
Pamiętacie Cat
Jedle?
cra
the
in
śli nie kojarzycie
tytułu, to proponuję odpalić
Youtube alboć.od
razu ściągną
o absolutny klasyk,
i to w bardzo łatwy sposób pozwala zdemaskować błąd, jednak po nieco
wiele osób ma go
głębszej analizie (kliknięciu w więcej niż jeden link), przychodzi nam
u siebie na dysku, za-
odkryć kolejną małą prawdę.
tem kawałek ściąga się szyb-
Stop. Może w tym miejscu wypada wyjaśnić, dlaczego w ogóle tyle miej-
ko. Kiedy posłuchacie tego
sca poświęcam temu jednemu utworowi? Otóż ostatnio wróciłem do niego
rockowego utworu z kotami
i po raz pierwszy od dawna wsłuchałem się w tekst.
w tytule, na pewno skojarzą
Jest to, opowiadana w pierwszej osobie, historia pewnego ojca, który ni-
wam się wczesne lata 90-te;
gdy nie potrafił znaleźć czasu dla swojego syna. W natłoku obowiązków,
niby przed chwilą, a jednak
„samolotów do złapania” i „rachunków do zapłacenia” najzwyczajniej nie
niemal dwadzieścia lat temu. Dla mnie jest to jeden z tych utworów, które
ma czasu. Jednak dzieciak zawsze twierdzi, że w przyszłości będzie taki,
podsumowują określoną epokę. Czasy, kiedy jeździliście do Jarocina, do-
jak tatuś, stawiając go za wzór. Kiedy jednak chłopak dorasta i dorabia się
konywaliście przemiany ustrojowej lub po prostu rozpoczynaliście swą
tego, o czym „u cioci na imieninach” mówi się, że „on ma teraz swoje ży-
fascynującą przygodę z MTV. Tam, wtedy właśnie, gdzieś w tle pobrzmie-
cie”, a jego ojciec nieco zwalnia tempo i szuka towarzystwa syna, rolę się
wało prawdopodobnie Cats in the cradle. Tylko kto to śpiewał? Jasne,
odwracają. Syn nie potrafi znaleźć czasu dla starego i ten nagle, pod koniec
Google pewnie odpowiedział już na to pytanie, jeśli jednak nie pofatygo-
swojego życia, zdaje sobie sprawę, że jego dziecko, zgodnie z tym co mó-
waliście się jeszcze do komputera, to może przypomni się am ten rudawy
wiło dawno temu, rzeczywiście stało się taki jak on. Jednak nie był to już
blondyn z długimi włosami i lekko skrzeczącym głosem.
powód do dumy, a raczej bolesne świadectwo porażki.
Słuchając tej piosenki na swojej empetrójce zwróciłem po raz pierwszy
uwagę, a słyszałem ten utwór bez mała kilkadziesiąt razy, na samą kon-
Axel Rose! Nie.
I właśnie o tym
będzie
felieton.
strukcję tekstu. Powtarzające się motywy, proste rymy, identyczne refreny. No i przede wszystkim sama treść. Jakże mało rockowa. Przecież tamte
czasy to nie był czas śpiewania o skomplikowanych relacjach między ojcem
a synem. Dlaczego więc Ugly Kid Joe napisali znakomity utwór, który przypomina folkową balladę z lat 70-tych; coś między smętnym zawodzeniem
Boba Dylana i nieco mniej smętnym zawodzeniem Cata Stevensa?
Wikipedia przyszła mi z pomocą, a odpowiedź potwierdziła moje przeczu-
A propos Google'a. Czwarta pozycja w wyszukiwarce, sygnowana lo-
cia. Kolejne dziesięć lat pozostawania w błędzie okazało się faktem. 10 lat
giem Last.fm, 72 tysiące odtworzeń, ponad 12 tysięcy słuchaczy. Cats
temu z dumą przystąpiłem do kręgu uświadomionych, tych, którzy wiedzą,
in the cradle, Guns’n’Roses. Dodaj do mojej biblioteki, poleć, inne radia
że Koty w kołysce to utwór Ugly Kid Joe. Na kolejne, oczywiste skojarzenia,
GNR, kompletny spis albumów. Raj dla słuchacza zorientowanego na
przyszło czekać przez kilka lat śpiewania tego utworu w pustym mieszka-
Gunsów. Można spędzić w tym kompletnym źródle wiedzy całe godziny
niu z odkurzaczem w ręce tudzież pod prysznicem.
dryfując wraz z prądami Internetu od Paradise City do Chinese Democra-
Utwór rzeczywiście powstał w latach 70-tych, brzmiał strasznie folkowo
cy, odwiedzając przy okazji My Michelle i Rocket Queen, wsiąść z nimi do
i wpisywał się w estetykę Cata Stevensa. To nawet urocze, że Kot Stevens
Night Train, podyskutować o Civil War, wystarczy wykazać się just a little patience. Ain’t it fun?
Niestety, tym razem koty trafiły do niewłaściwej kołyski, o czym poinformuje nas żywiołowa dyskusja pod utworem, jeśli tylko poświęcimy
chwilę, żeby do niej dotrzeć. Nagle okazuje się, że radość z małego odkrycia zmącona jest przez tajemniczego Joe. Dokładnie – Ugly Kid Joe.
Kolejny znakomity zespół, który swego czasu nagrywał naprawdę znakomitą muzykę.
Czyli nie Gunsi. Nevermind, jak mawiało się w tamtych czasach nader
często. Pomyłki się zdarzają. Jednak ilu z 12 tysięcy fanów o tym wie?
Ilu wpisało w wyszukiwarce osiołka ten tytuł i zastanawiało się, czy
ściągnąć wersję GNR czy UKJ?
Nie miałem jeszcze dostępu do Internetu, kiedy opierając się na szczątkowej wiedzy sam uważałem, że ten utwór, jakikolwiek był jego tytuł,
to z pewnością Gunsi. Pięknego lata 2001 roku, kiedy tkwiłem w jakimś
lesie na Pomorzu z gitarą, kolegami z liceum i Agatą, o której słuch potem zaginął, o pomyłce poinformował mnie starszy o kilka lat Dawid.
Oczywiście, świat miał wówczas większe pomyłki na głowie, poczynając od obwieszczenia końca historii i obecności chłodnego, wiecznego
116
cienia WTC po broń masowego rażenia w Iraku i moją ocenę z matmy
na koniec pierwszej klasy ogólniaka.
napisał utwór zatytułowany Koty w kołysce, opowiadający o swoim synu.
Prawie tak samo urocze, jak jego przejście na islam i fakt, że od czasu do
czasu ktoś zatrzymuje go na lotnisku podejrzewając o terroryzm, przez
co trzeba odwoływać koncerty.
Jednak nie dajmy się zmylić głosowi i brzmieniu Stevensa. Na YouTube
można obejrzeć wersje koncertową problematycznej piosenki, wykonywaną przez Harrego Chapina – pierwotnego twórcę utworu. Zanim zaczyna grać, opowiada o związku piosenki ze swoim synem, o tym, jak
utwór ten i jego treść przerażają go swoją autentycznością. Potem gra.
Spokojną folkową balladę o ojcu, który się w którymś momencie rozminął ze swoim pierworodnym. Wszystko układa się w całość.
Wersji, którą wykonywał Cat Stevens, mimo że wiele internetowych źródeł jemu właśnie ją przypisuje, znaleźć nie można. Stevens nigdy jej nie
nagrał, podobno nie grał jej nawet na żadnym z koncertów. Chyba, że na
którymś z tych odwołanych pośrednimi konsekwencjami 11 września i innych późniejszych pomyłek.
Trudno obwiniać Internet za te niedociągnięcia. W końcu nie jest on odrębnym bytem, światem samym w sobie. Jest tylko odzwierciedleniem tego realnego, w którym żyjemy i mylimy się na każdym kroku. Tak jak podmiot liryczny tekstu piosenki nie miał racji przyjmując za pewnik, że jego syn będzie
taki, jak on. To założenie było raczej oznaką pychy i braku głębszych przemyśleń. Tak samo, jak ignorancją lub błędem logicznym jest obwieszczenie końca historii, jak uproszczeniem jest przyjęcie, że piosenka w radiu to kawałek
Cata Stevensa, tak, jak przesadą jest zatrzymanie znanego muzyka na lotnisku przy założeniu, że pewnie każdy Yusuf Islam to terrorysta.
Wychodzi na to, że z lekkością motyli balansujemy pomiędzy pewnością,
przeczuciami, niewiedzą i ignorancją, a jedne błędne założenia generują kolejne. Zostaje jedynie śmiech historii, kiedy losy piosenek Harrego Chapina
i Ugly Kid Joe wpisują się znakomicie w swój własny tekst – gdy jedna z nich
podziela, znowu w negatywnym sensie, jak w opowieści o ojcu i synu, historię swojego poprzednika.
Jest jeszcze prawnoautorski aspekt całej tej opowieści. Może gdyby wolne licencje były bardziej powszechną odpowiedzią na piractwo internetowe, utwory odbywałyby w sieci drogę łatwiejszą do prześledzenia i łatwiej
byłoby stwierdzić, w którym miejscu wystąpiła pomyłka, a tym samym łatwiej byłoby ją skorygować. Joe nie byłby mylony z Gunsami, a Cat Stevens
pozostałby przy Wild World i swoich koncertach, zamiast przesiadywać
w lotniczych terminalach i słuchać gratulacji za Cats in the Cradle.
Może gdybym nie odczuwał pewnej satysfakcji związanej z moim małym
odkryciem, zagłębiłbym się bardziej w historię omawianego utworu i okazałoby się, że brawa należą się jeszcze jakiemuś innemu ojcu, śpiewającemu o jakimś innym pierworodnym. Jednak ten tekst oddaję wam w tym
punkcie jako otwarty na udoskonalenia materiał MAKE ME, używając terminologii modnej na łamach tego magazynu. Może znajdzie się ktoś, kto
mnie sprostuje i dokończy historię, jeśli uzna ją za ciekawą. Być może moja
ewentualna ignorancja zaowocuje głębszą i bliższą prawdy analizą.
Nie upieram się przy swoich wnioskach. Biorąc pod uwagę historię wspomnianych tu pomyłek, a z pewnością także setek innych, są one niesamowicie stymulującym elementem procesu tworzenia, stawania się, gromadzenia wiedzy, wychodzenia z ignorancji. Koty w kołysce to tylko przykład.
Może nawet mało znamienny, ale jednak jeden z moich ulubionych. W końcu utwór ma już niemal pół wieku, a kolejne jego wcielenia obarczone są
pewnym błędem oraz małymi odkryciami, które bezimienną piosenkę w radiu znaczą przemyśleniami z mojego własnego życia.
Jeszcze jedno skojarzenie. Kiedyś, podczas wielogodzinnej pracy nad jakimś dawno zapomnianym projektem, włączyłem w biurze utwór Patience,
tym razem z pewnością autorstwa Guns’n’Roses. Kiedy usłyszał go mój
szef, starszy ode mnie o kilka lat, odchylił się w fotelu, zaciągnął papierosem i przez dłuższą chwilę w zamyśleniu patrzył przez okno. W końcu
stwierdził, że nie słyszał tej piosenki dobrych kilka lat i że właśnie przy
niej całował się po raz pierwszy z dziewczyną. To był mój pierwszy związek.
Zupełna pomyłka.
Przyjemnych iytwórczych pom
łek!
make
me
rysunki Maciek Kurek
www.take-me.pl LMM Maciek Kurek
117
read
me
Taniec anioła
czy
kod Sykstyny?
Więcej informacji na blogu poświęconym projektowi:
http://projekt-gesty-syks tyna.blogspot.com/
Wiesław Gdowicz
W trakcie rozwią zywania jakiegoś problemu zdarza
mi się odchodzić od główne j drogi po to, aby elementy
kojarzone z tymi, które akurat teraz rozpatruję wziąć
pod uwagę. Tak tworzone ścieżki boczne mogą rozrastać się przypominając potężne, rozgałęzione drzewo.
jednym z takich odgałęzień – średniowiecznej koncepcji
przestrzeni gestów – pisałem w pierwszym numerze TAKE ME –
przypominając postać dwunastowiecznego uczonego Hugona
od Świętego Wiktora. Opat klasztoru Saint-Victor był przekonany o tym,
że istnieje prosta relacja pomiędzy gestem, a tym, co ma on wyrażać
– między widzialnym a niewidzialnym. Opracował dzieła służące nauce
młodych zakonników, na temat relacji pomiędzy niewidzialnym duchem
a widzialnym ciałem. Uświadamiał, że gest może być materialną, wizualną manifestacją niewidzialnego.
Ilustracja 1
Oddzielenie wód ponad sklepieniem od wód pod sklepieniem.
Postacie młodzieńców – Ziemia, Ogień, Powietrze, Woda.
Takie myśli rodzą jakieś pragnienie poszukiwania źródła.
Podążając tą drogą – analizując gesty w kontekście całej postaci
W sztuce renesansu przestrzegano zasady zgodności gramatycznej
człowieka – zwróciłem uwagę na freski wykonane przez Michała Anioła
rodzaju określonego pojęcia z jego przedstawieniem. Pojęcie rodzaju
w Kaplicy Sykstyńskiej. W tym artykule opiszę realizowany przez mnie
żeńskiego przedstawiane było przez postać kobiecą, a rodzaju męskiego
projekt, który podjąłem, by podążać za tym pragnieniem. Mam nadzieję,
przez postać męską. Pojęcie noc, po łacinie nox, jest rodzaju żeńskie-
że doprowadzi mnie on do źródła. Źródła gestu.
go. Michał Anioł przedstawił je – podobnie jak pozostałe postaci – jako
mężczyznę. To oznacza, że młodzieńcy, którzy ilustrują epizody Obja-
PROJEKT SYKSTYNA
wienia, pośredniczą w Bożym Objawieniu, są więc aniołami. W teologii
Projekt Sykstyna zrodził się z przekonania, że jest możliwe połącze-
renesansu wszelkie moce duchowe są aniołami Boga. Rzeczy postrzega-
nie intuicji z racjonalną analizą. Nie próbuję w nim odpowiedzieć na
ne – sensibilia – przedstawiano za pomocą nagiej kobiety, moce czysto
konkretne pytania – raczej chodzi mi o to, by poprzez odmienny sposób
duchowe – intelligibilia – za pomocą nagiego mężczyzny.
patrzenia, wynikający z takiego połączenia, wnikać pod utarte schema-
Freski można podzielić na trzy grupy: pierwsza ukazuje stworzenie świata,
ty interpretacji.
druga – stworzenie człowieka i trzecia – sceny z życia Noego. Postaci mło-
Projekt realizuje się według sześciopunktowego planu. Główną ideę
dzieńców umieszczone są wokół pięciu mniejszych fresków:
projektu przedstawię na wybranym przykładzie czterech młodzieńców,
którzy symbolizują cztery żywioły: ziemię, ogień, powietrze i wodę
1. Oddzielenie światła od ciemności. Noc, Poranek, Wieczór, Dzień.
i towarzyszą freskowi Oddzielenie wód ponad sklepieniem od wód pod
Noc jest obok poranka, wieczór obok dnia. Noc naprzeciw wieczoru, pora-
sklepieniem.
nek naprzeciw dnia.
A.
Ogień, Powietrze, Woda. Ziemia jest obok ognia, powietrze obok wody.
Analiza teologiczna i historyczna treści namalowanych
fresków w kontekście wybranej grupy postaci młodzieńców.
Z olbrzymiej liczby postaci na freskach w kaplicy, wybrałem grupę
Ziemia naprzeciw powietrza, ogień naprzeciw wody.
4. Stworzenie Adama.
5. Stworzenie Ewy. Sprawiedliwość, Męstwo, Roztropność, Mądrość.
młodzieńców namalowaną na sklepieniu. Znajdują się oni na zewnątrz
Sprawiedliwość obok męstwa, roztropność obok mądrości. Sprawiedli-
malowanych fresków – można powiedzieć – pomiędzy dwuwymiaro-
wość naprzeciw roztropności, męstwo naprzeciw mądrości.
Postaciami, które skupiły moją uwagę, są młodzieńcy trzymający za
6. Grzech pierworodny i wygnanie z raju.
7. Pijany Noe. Przy tym fresku młodzieńcy nie mają nazw.
pomocą chust iluzjonistyczne tonda z brązu, przedstawiające sceny
Nadałem im nazwy: młodzieniec 1, młodzieniec 2, młodzieniec 3, młodzie-
ze Starego Testamentu. Postaci młodzieńców Michał Anioł umieścił
niec 4.
wym światem fresków a trójwymiarowym światem obserwatora.
118
2. Trzeci i czwarty dzień stworzenia.
3. Oddzielenie wód ponad sklepieniem od wód pod sklepieniem. Ziemia,
wokół mniejszych fresków. Wokół każdego fresku znajdują się cztery
postaci. Wszystkich postaci młodzieńców jest dwadzieścia.
8. Potop.
9. Ofiara Noego. Melancholik, Flegmatyk, Sangwinik, Choleryk.
C.
Rekonstrukcja postaci w studio fotogra ficznym.
Dokładna rekonstrukcja fotograficzna postaci młodzieńców. Nie
fotografuję nagich postaci, ponieważ ich seksualność mogłaby
kierować widza na inne niż chcę tory. Fotografuję młodą kobietę, tak ubraną, aby istotne element y gestów były widoczne.
Przy projekcie współpracuje ze mną Agata, która jest wizualnym bohaterem projektu . Oprócz pozowania w sesjach
fotograficznych i wideo, jej zadaniem jest dokładne zapoznanie
się z pozycją każdej postaci, próba określenia – na podstaw ie
analizy obrazu – stanu wewnętr znego postaci oraz wykonanie
ciągłej sekwencji ruchu postaci według załączonego rysunku .
Ilustracja 3
Agata kopiująca żywioły.
Ilustracja 2
Postacie młodzieńców symbolizujących żywioły.
B.
D.
Analiza położenia każdego ciała w przestr zeni.
Można grupować postaci w różny sposób. Jednym z tych, które
wybrałem to orientacja postaci w stosunku do układu odniesie
nia i grupowanie od zwrotu ciała od lewej strony do prawej.
Ilustrac ja 4
Orientacja grup postaci w układzie odniesienia.
Analiza psychologiczna postaci.
Co i jak wyrażają postaci w takiej czy innej postawie i gestach. Jakiego rodza-
Melancholik jest obok flegma-
ju gesty i pozycje ciała wykonują mło-
tyka, sangwinik obok cholery-
dzieńcy? Czy te pozycje są ze sobą po-
ka. Melancholik naprzeciw san-
wiązane? Jakie niosą ze sobą znaczenie?
gwinika, flegmatyk naprzeciw
W jaki sposób Michał Anioł planował ge-
choleryka.
sty malowanych postaci?
Być może ma rację Hugon od
św. Wiktora, że gesty są mani-
festacją niewidzialnej duszy. Cały proces wychowania mnichów był tak
prowadzony, by kształtować duszę poprzez określone ruchy, ich zestaw
i następstwo, czyli przez gesty. Tak ukształtowani mieli świadomość, że
materialny gest niesie niematerialną treść. Wewnętrznie ukształtowana
harmonia poprzez gest mówi o harmonii. Korzystając z zasady analogii – patrzę na Kaplicę Sykstyńską, w której niematerialna treść jest
manifestowana w materii przedstawienia ikonicznego.
To oznacza, że sposób przedstawienia postaci w jakimś sensie odzwierciedla niematerialną duszę autora. Kiedy zastanawiałem się nad tym,
w jaki sposób Michał Anioł organizował sobie pracę z modelem lub modelami – to przyszło mi do głowy, że mógł mieć jakąś wizję poruszającej
się w przestrzeni postaci. Ostatecznie młodzieńcy są obrazami aniołów,
jak chciała renesansowa teologia, wizją jakiegoś ciągu zmiennych
postaw i gestów rozciągniętych w czasie i przestrzeni. Poszczególne
sekwencje wyjęte z tego ciągu mogłyby być przedstawionymi na sklepieniu młodzieńcami.
Czy gesty, które wykonują można ze sobą połączyć? Czy
dwudziestu młodzieńców to obrazy z wizji Michała Anioła, gdy patrzył na puste jeszcze sklepienie Sykstyny? Czy
widział taniec Anioła?
119
E.
Koncepc ja ruchu sekwencyjnego postaci tak, jakby
wykony wały ruch liniowy.
Pogrupowane postaci tworzą ciąg
F.
Realizacja takiej koncepc ji w studio przez modelkę i zapis wideo.
ruZaczynam od pozycji 12h i poruszam się w kierunku odwrotnym do
A.
chu wskazówek zegara. Oznaczenia odnoszą się do opisów w punkcie
zmian pozycji ciała, tak, jakby stanowiły instrukcję tańca.
Zapis pozycji w kole:
03w – 07m2 – 05mę – 03o – 09s – 01p – 07m4 – 09f – 05mą – 09ch – 01d – 01n – 05s – 07m3 – 09m – 03p – 05r – 01w – 07m1 – 03z03w
Ilustracja 5
Scenariusz filmu
120
Wiesław Gdowicz
Profesor nadzwyczajny dr hab. sztuk pięknych – pracuje na stanowisku profesora
w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Prorektor ASP ds. Studentów i Badań
Naukowych. Kierownik Zakładu Badań Wizualnych i Interakcji. Twórczość – drzeworyt sztorcowy, plakat, grafika użytkowa. Prace teoretyczne dotyczące teorii
znaku, obrazowania procesów myślowych oraz przestrzeni abstrakcji.
Kariera, którą w ostatnich latach zrobiło pojęcie medium, sprawiła, iż w języku potocznym zatarła się już niemal całkowicie granica między metaforycznym a dosłownym znaczeniem tego pojęcia. Coraz częściej słyszy się o medium sztuki, literatury, muzyki, teatru
lub filmu, tak jakby nie istniała tutaj zasadnicza, wynikająca z natury poszczególnych
zjawisk odmienność terminologiczna i bytowa. Ponieważ samo słowo stało się synonimem
czegoś nobilitującego (zapewne nie bez związku z massmediami), nie brakuje głosów, że
medium może okazać się wszystko i że najbardziej oczywistym i dostępnym człowiekowi
medium jest medium języka. W uzasadnieniu takiego poglądu powraca przekonanie o kryjących się w języku, a poświadczonych kulturowo możliwościach komunikacyjnych.
O
czywiście, niepodobna utrzymywać, jakoby język nie był
ku do rzeczywistości polega jednak na tym, że jest to tylko realność
podstawowym narzędziem komunikacyjnym, ale ten, kto widzi
scenicznego przedstawienia człowieka. Wszelkie próby zatarcia granicy
w nim zarazem medium, zdaje się całkowicie lekceważyć proste
między życiem a teatrem nie mogą zmienić faktu, iż – chcąc zaprzeczyć
rozróżnienie między komunikacją bezpośrednią a pośrednią. Zapomina
klasycznie pojętej teorii teatru – trzeba wyjść od właściwej samemu te-
o tym, iż mówienie jest procesem zakorzenionym w ludzkich organach,
atrowi umowności i przynajmniej na początku podjętego eksperymentu
zachodzącym wewnątrz konkretnego ciała, że jest artykulacją. (Nie znam,
myślowego starać się ją zakwestionować. W praktyce znaczy to tyle, co
pisał Thrasybulos G. Georgiades nie bez wyraźnej ironii, języka „w głęb-
potwierdzić mimowolnie jej intuicyjnie odczuwaną pierwotność.
szym sensie”). Że wszelka komunikacja medialna jest z natury rzeczy
O znaczeniu teatru jako medium dobre pojęcie może dać przede wszyst-
komunikacją pośrednią, zakładającą istnienie nośników (kanałów), które
kim jego długa historia. Wiek XVIII i XIX to wprawdzie czasy panowania
są powszechnie akceptowane, acz kulturowo zmienne. O ile można zatem
w Europie medium książki i medium gazety, we wszystkich ich odmianach
powiedzieć o człowieku, iż mowa stanowi o jego istocie, o tyle zupełnie
kulturowych i odcieniach wydawniczych (szczególnie wyraźnie widać to
bezsensowne byłoby podstawienie w miejsce mowy pojęcia medium i wy-
w odniesieniu do dziewiętnastowiecznej gazety),
suniecie twierdzenia, że to właśnie ono przesądza o byciu człowiekiem.
ale obejmujący różnorodne formy artystyczne
Jak wielka jest różnica między głosem ludzkim jako instrumentem a innymi
teatr pozostawał dla obydwu mediów godnym
instrumentami muzycznymi, widać najlepiej na przykładzie opartej na
konkurentem (tak iż Richard Wagner, planując
aspekcie osobowym muzyce wokalnej (przez wiele wieków utożsamianej
społeczną rewolucję, mógł
z muzyką jako taką, czego praktyczną i teoretyczną kulminacją były kom-
się zwrócić w stronę teatru
pozycje a cappella Giovanniego Pierluigiego da Palestriny).
operowego). Obok sztuk
Błędne jest zarazem traktowanie za Marshallem McLuhanem mediów jako
wybitnych, niekwestio-
przedłużeń człowieka. Także tutaj zakres pojęcia medium jest zbyt szeroki.
nowanych wydarzeń arty-
Zamiast cokolwiek wyjaśniać, rozumowanie to zaciemnia najbardziej
stycznych, funkcjonowały
podstawowe wymiary znaczenia pojęcia medium. Największym jego man-
dzieła świadczące głównie
kamentem jest wszakże utożsamiane medium z niezwykłym narzędziem,
o żywotności samego me-
instrumentem lub wielkim wynalazkiem. Bo też – dla przykładu – uznanie
dium. Z tego też względu
pisma za medium doprowadziło do sytuacji paradoksalnej: to, co wcho-
historyczna ocena tych ostatnich nie będzie nigdy w pełni rzeczowa,
dziło w skład wielu mediów i co nie może zaistnieć bez ich pośrednictwa
jeśli pominie się całkowicie medialny aspekt sztuki teatru.
w przestrzeni komunikacyjnej (z mediów pisanych wymieńmy przede
Zmiany, które dokonały się w systemie mediów u progu i na przełomie
wszystkim książkę, czasopismo, gazetę, zwój lub ścianę), pojmuje się jako
XIX wieku (film i pozostałe media analogowe), sprawiły, iż starając się
coś autonomicznego właśnie pod względem medialnym. A przecież – jak
odróżnić teatr od innych mediów, sztuk i literatury – artyści teatru pod-
zauważa trafnie Werner Faulstich – istnieją media bez pisma, ale nie ma
jęli wysiłek znalezienia dlań nowego miejsca, co było zresztą zgodne
pisma bez medium. To samo zastrzeżenie – choć trzeba znowu dodać: dla
z funkcjonowaniem systemu mediów w każdej epoce. Już tylko krok
przykładu – odnosi się do literatury, jako że od niepamiętnych czasów
dzielił tych artystów od nieuniknionego przekształcenia medium teatru
posługiwała się ona rozmaitymi mediami, a medium książki stało się w jej
w sztukę teatru. Projektowi temu poświęconych było wiele programów
wypadku tak wielką oczywistością, iż do dziś – mimo licznych badań nad
reformatorskich, które pozostały aktywne przez cały wiek XX; również
kulturą oralną i jej sposobami przechowywania „literatury” – bywa z nim
dzisiaj nie brakuje ludzi teatru przekonanych o tym, iż jedynie przez
wcale często identyfikowana.
nich tworzony teatr jest teatrem we właściwym tego słowa znaczeniu.
W refleksji nad tym, czym jest medium i jak należy je definiować, nader
W opozycji do tych projektów istnieją instytucje teatralne, stara-
rzadko mówi się o mediach ludzkich, a przecież to właśnie tę grupę me-
jące się zapewnić teatrowi należny mu prestiż i odzyskać stracone
diów, szeroko rozpowszechnioną we wszystkich kulturach, należy uznać
terytoria. Zgłaszane przez nie aspiracje są nie tylko potwierdzeniem
za najstarsze media w historii ludzkości. Były one najbardziej rozpo-
historycznego statusu samego medium, lecz także dowodem istnienia
wszechnione w kulturach starożytnych i wiązały się z ściśle z funkcjami
świadomości systemu, w którym media funkcjonują. Jeśli jednak jest
społecznymi, jakie pełnili poszczególnie ludzie. Tak jak nie każdy mógł być
w ogóle coś do odzyskania, to dlatego, że w wyniku nieuniknionych
szamanem w społeczności tradycyjnej, tak też jedynie dla tych ludzi, któ-
zmian poniesione zostały jakieś straty…
rym powierzano ważne stanowiska w systemie społecznym, rezerwowano
Dominacja jednego medium oznacza nierzadko pomniejszenie zna-
miano medium. Za przykład powinien wystarczyć kapłan w starożytnym
czenia pozostałych; a ponieważ refleksja nad mediami jest w gruncie
Egipcie lub błazen w kulturze średniowiecznej Europy.
rzeczy refleksją nad historią kultury, medialna historia kultury musi
W tym samym paradygmacie mieści się też teatr, który jest dzisiaj ostat-
zakładać szeroko pojętą komplementarność podejścia badawczego.
nim żywotnym medium ludzkim. Przez teatr jako medium należy rozumieć
Jak twierdzi Faulstich, nie może być ona historią książki plus historią
określoną sytuację międzyludzką, która – wykorzystując i „inscenizując”
teatru plus historią telewizji – i tak dalej, lecz powinna oznaczać – po-
ludzkie „naprzeciwko” (Georgiades) – wytwarza analogię do realnego
jętą na wskroś holistycznie – historię wszystkich mediów w ich splocie
życia. I tutaj komunikacja ma charakter bezpośredni, różnica w stosun-
i systemowym powiązaniu.
read
me
Co to jest
medium?
Krzysztof Kozłowski
121
Dopiero na takim gruncie możliwa jest odpowiedź na posta-
która każe postrzegać te media jako rozwiązujące proble-
wione w tytule pytanie. Rzecz jasna, przy założeniu, że wszelka
my systemy (Ulrich Saxer) i opisywać ich przemiany oraz
definicja ma wartość wyłącznie operacyjną i że powinna być
żywotność, poczynając od najdawniejszych czasów, przez
ona na tyle pojemna, iżby mogła pomieścić najbardziej różno-
średniowiecze, w którym centralnym medium była książka,
rodne zjawiska. W wypadku mediów jest to zadanie szczególnie
aż po współczesność – z jej rewolucją dokonaną przez media
utrudnione, zważywszy na rozpiętość badanego materiału
cyfrowe (komputer, mail, czat, Intranet/Extranet). Mapa me-
i komplikacje terminologiczne. Najbardziej pojemną, a jedno-
diów daje też sposobność wglądu w najbardziej odległe epo-
cześnie empirycznie weryfikowalną formułę zaproponował, jak
ki, a przede wszystkim – oddzielając wyraźnie komunikację
się zdaje, Werner Faulstich. Przez medium – pisał – należy rozu-
pośrednią od komunikacji bezpośredniej i tworząc grupy
mieć zinstytucjonalizowany system powstały na bazie zorganizo-
mediów – w sensowny sposób ogranicza ich liczbę, tak iż
wanego kanału komunikacyjnego o specyficznych możliwościach
łatwo przekonujemy się, że w procesie komunikowania się
dokonań i społecznej dominacji.
społeczeństwa dbają głównie o najlepsze kanały komuni-
Ponieważ definicja ta wymaga szczegółowego komentarza, Faul-
kacyjne. Innym walorem ujęcia holistycznego i empirycz-
stich zatroszczył się o przedstawienie czterech wymiarów jej
nego, opartego na myśleniu historycznym, jest oddzielenie
znaczenia. Po pierwsze, uznał, że zinstytucjonalizowany system
sensów dosłownych od metaforycznych, które pozwala
to tyle, co kompleksowy, zróżnicowany mechanizm pośredniczący,
w konsekwencji na potoczne posługiwanie się pojęciem
który wkracza w rozmaite obszary społeczne i oddziałuje na roż-
medium, tak odległym od ujęcia ściśle medioznawczego.
nych poziomach. Ale zinstytucjonalizowanie nie musi tutaj ozna-
Medioznawstwo znaczy tu jednak już coś innego niż w uję-
czać jakichś wyższych instytucji społecznych, lecz może wiązać się
ciu McLuhana, który był wprawdzie niezwykłym wizjone-
z czymś, co jest rozumiane jako społecznie ugruntowane, a więc
rem i który otworzył nam oczy na wiele spraw dotyczących
powszechnie znane, przez wielu ludzi użytkowane i jako takie
funkcjonowania mediów, lecz który nie był na pewno na-
właśnie akceptowane. Po drugie, Faulstich, nazywając medium
ukowcem. Toteż nie będzie przesadą twierdzenie, iż stwo-
zorganizowanym kanałem komunikacyjnym, przyjmował, iż funk-
rzenie empirycznego medioznawstwa oznaczało ni mniej,
cjonowanie danego medium nie jest nigdy przypadkowe. Prze-
ni więcej, tylko symboliczne „ojcobójstwo”. Podobnie jak
ciwnie, stoi za nim świadoma działalność człowieka, obejmująca
Platon Permenidesa zmuszone było ono „uśmiercić” McLu-
zarówno jego aktywność w dziedzinie techniki, jak w sferze
hana. Rezultatem tego przestępstwa okazało się powstanie
życia kulturalnego (rytuał, określona retoryka). Po trzecie,
metanauki, której zadaniem jest interdyscyplinarne i em-
specyficzne możliwości dokonań; oznacza to, że media różnią się
piryczne badanie relacji między mediami. Słowem, takie
miedzy sobą pod względem szczególnych możliwości dokonań,
ich opisywanie, które umożliwia nam dzisiaj udzielenie od-
co ma też zawsze charakter ilościowy i jakościowy. W każdym
powiedzi na pytanie, co to jest medium. Zadziwiające jest
wypadku – dodaje Faulstich – implikuje to odmienne możliwości
tylko to, że w wielu pracach medioznawczych, które nadal
i granice komunikacyjnego pośredniczenia. Po czwarte, społeczna
nie odróżniają komunikacji pośredniej od komunikacji
dominacja, którą trzeba rozpatrywać przede wszystkim w kon-
bezpośredniej, nie pojęto jeszcze przerażających skutków
tekście znaczenia danego medium dla konkretnego społeczeń-
tego zbrodniczego czynu…
stwa, a nie tylko dla pojedynczego człowieka. Innymi słowy, nie
istnieje prywatne medium, i to tym bardziej, że media pozostają
w stanie nieustannej rywalizacji. Jeśli na przykład funkcje jakiegoś konkretnego medium jako systemu zostaną przejęte w biegu
dziejów przez inne media bez straty, to medium „pierwotne” traci
społeczną dominację i tym samym charakter medium.
Jak można się przekonać, czytając dziś bardzo liczne prace
niemieckich medioznawców, definicja ta i wszystkie wymiary jej
znaczenia pozwoliły na stworzenie historycznej mapy mediów,
122
Prof. UAM dr hab. Krzysztof Kozłowski
Teatrolog (ze szczególnym zamiłowaniem do muzyki
i muzykologii, filmu i filmoznawstwa), literaturoznawca. Od 1995 r. związany z Zakładem Dramatu
i Teatru IFP UAM.
Doktorat: 28 VI 1995 r. – na podstawie pracy O eseistyce Bolesława Micińskiego. Praca wydana przez
Wydawnictwo WiS w roku 1996 pt. Podróże do piekieł.
O eseistyce Bolesława Micińskiego.
Habilitacja: 6 X 2005 r. – na podstawie napisanej
w Forschungsinstitut für Musiktheater der Universität Bayreuth rozprawy Teatr i religia sztuki.
Parsifal Richarda Wagnera, Wydawnictwo naukowe
UAM, Poznań 2004.
W latach 1998-2007 najpierw stypendysta
prof. dr hab. Siegharta Döhringa (FIMT), a następnie
– w ramach wymiany kadr naukowych między uniwersytetami w Poznaniu (UAM) i w Bayreuth (UB) – stażysta w Forschungsinstitut für Musiktheater der
Universität Bayreuth (Schloss Thurnau).
Od 1 XI 2006 r. na stanowisku profesora nadzwyczajnego. Zajmuje się dramatologią (Szekspir, Goethe), powinowactwami opery (Mozart), dramatu muzycznego (Wagner), muzyki i filmu (Kubrick, Visconti).
Obecnie pracuje nad trzema książkami: Mechaniczna
pomarańcza, Filmowa polifonia sztuk. Morte a Venezia
Luchina Viscontiego oraz Film i opera.
shoot
me
Mała Polska
Zawsze chciałem odwiedzić Wielką Brytanię. I choć, gdy rozważałem
eskapadę
do tego kraju, moje myśli biegły stereot ypowo w stronę Londyn
u, prawdziwą
przygodę z Wyspami rozpocząłem właś­nie od Walii Północnej. Dokład
niej od
okolic małego nadmorskiego miasteczka Pwllheli. Tutaj spędziłe
m tydzień na
terenie polskiego osiedla, którego historia i ludzie poruszyły mnie
bardziej niż
krajobr az i klimat celtyckiej krainy.
Janusz Lisiecki
Penrhos to mała miejscowość w Hrabstwie
Gwynedd, na terenie której w 1937 r.
mieściła się baza treningowa dla pilotów
i obsługi naziemnej, a po rozpoczęciu
II wojny światowej – szkoła obserwatorów jednostek lotniczych. W trakcie wojny szkoła została przekształcona w stację
bombardierów i kanonierów i nieraz była
celem nalotów niemieckiej Luftwaffe.
W 1949 r. teren Penrhos został wydzierżawiony Polskiemu Towarzystwu Mieszkaniowemu (Polish House Society Ltd.),
dzięki czemu wielu polskich żołnierzy
oraz emigrantów mogło tutaj spokojnie
dożyć starości i uniknąć represji
w Polsce. Po podpisaniu aktu sprzedaży
w 1964 r., ten niewielki kawałek ziemi
przeszedł na własność władz polskich
i tym samym stał się dla wielu rezydentów „małą Polską”.
Obecnie Ośrodek to osiedle zamieszkane głównie przez Polaków, zapewniające
Pan Aleksander
Rozsiadł się wygodnie w fotelu w pokoju dziennym tuż po włączeniu telewizora. Poza pokojem
telewizyjnym w Ośrodku panuje zwykle przejmująca cisza, przerywana jedynie dzwonkami
rezydentów przywołujących w ten sposób opiekunki.
życie w polskim środowisku, z zachowaniem polskiej tradycji i obyczajów. Dla
osób wymagających stałej opieki pielęgniarskiej, dostępny jest mały szpital
– w nim właśnie powstał reportaż.
Pani Małgorzata
Patrzy milcząco przez okno, w tle jedna z obłożnie
chorych rezydentek. W takich chwilach z trudem
przychodzi opanowanie emocji.
123
Pan Mieczysław
Całe życie ceniący ascezę;
tutaj skupiony na jedzeniu.
Jeden z niewielu rezydentów
potrafiących wykonywać
samodzielnie codzienne
czynności.
Pani Danuta
Bardzo kontaktowa
i serdeczna osoba.
Od pięćdziesięciu lat
na obczyźnie.
W ręku trzyma
zdjęcie swojego ojca
– pułkownika, który
przeżył obóz w Gross-Rosen
tylko dzięki nieprzeciętnej
umiejętności gry
na skrzypcach.
124
©
fotografie Janusz Lisiecki
Pani Janina i Małgorzata
Zmęczone dniem.
Chwilę wcześniej
pokłóciły się
o poduszkę leżącą
teraz na kolanach
Pani Małgorzaty.
Widok typowy dla
tego miejsca.
Pan Richard
W oczekiwaniu na
umieszczenie w swoim
pokoju. Opiekunka Sylwia
wspomina w rozmowie, że
opieka nad rezydentami
wymaga dużej wrażliwości
na drugiego człowieka,
a jednocześnie ogromnej
odporności psychicznej
i siły fizycznej.
125
around
me
Mieszkać w mieście, cz. II
chcemy być uwolnieni od domu-monument u, którego utrzym anie czyni człowieka niewolnikiem, a chcemy
domu otwartego – takiego, który życie czyni lżejszym, który pozwal a na
zetknięcie się w życiu z niebem i koronami drzew.
Karta Ateńsk a, 1933r.
Agnieszka Kacprzak
Działka objęta projektem leży na rogu
ul. Józefa Dowbora Muśnickiego
i Mostowej w Poznaniu.
Lokalizacja to ścisłe centrum miasta, w bliskim sąsiedztwie historycznego otoczenia.
Na początku XX w. miejsce to tworzyło
pierzeje budynków mieszkalnych. Jednak
pożar z początku lat 20 XX w. doszczętnie
zniszczył ślady ówczesnej architektury.
Jedyne, co pozostało, to przylegające od
strony północnej sutereny i podwórka.
Obecnie przestrzeń stanowi wielką wyrwę
w mieście, parking samochodowy nie
dający miastu, nic więcej niż chaotyczny
krajobraz blachy. Blachosfera w stosunku
do najbliższych sąsiadów od strony północnej jest przestrzenią zamkniętą, a, jak
mówi rys historyczny, niegdyś miejsce te
stanowiło wspólną całość. Obecne podwórka są wiec zdecydowanie mniejsze,
a poszczególne tzw. bloki mieszkalne
stanowią zespół oddzielnych (kolejnych
niedostępnych) dla siebie przestrzeni. I to
właśnie ów złożony krajobraz przestrzen-
Notatnik programowy.
no-społeczny jest jednym z głównych powodów wyboru lokalizacji tej przestrze-
¬¬ Tylko natura jest inspirująca i prawdziwa i powinna
być podporą ludzkich poczynań (Le Corbusier)
¬¬ Architek tura mieszkaniowa wielorodzinna, jako
ni. Praca ma na celu udowodnienie, iż zastana sytuacja potrzebuje dopełnienia
miejsce silnych więzi społecznych, poprzez tworzenie wspólnych przestrzeni.
¬¬ Zachowanie równowagi pomiędz y integracją a
separacją.
lecz poprawi relacje przestrzenne i społeczne w skali bezpośredniego otoczenia
jak i całego centrum miasta.
To miejsce ma szanse stać się przykładem, który mówi zdecydowane „NIE” zamknięciu i pogłębiającej się kulturze wyalienowanych jednostek. Ma szansę być
¬¬ Stworzenie jako wartość przestrzeni nieklasy fikującej, miejsca wielopokoleniowego.
alternatywą dla dominujących dziś w zabudowie śródmiejskiej małych wewnętrz-
¬¬ Stworzenie warunków istnienia wspólnoty lokalnej
i pozytywnych więzi społecznych jako lekarstwo na
jest wewnętrzny dziedziniec. Dziedziniec otwarty dla wszystkich, a nie jak to czę-
przestępczość i wandalizm.
126
o nową wartością, która nie będzie tylko estetycznym parawanem szczelnie zakrywającym zdegradowaną strukturę mieszkalną istniejącego budynku sąsiada,
nych podwórek, które najczęściej nie wykorzystują tak ciekawej przestrzeni, jaką
sto bywa zbiór pionowych i poziomych linii, z których zbudowane są mniej lub
bardziej nieudolne płoty, przegrody, formy dzielenia, zaznaczania granic.
etapy kształtowania przestr zeni
stary i nowy
Zintegrowanie projektowanej działki wraz
z budynkami sąsiadów. Zwrócenie uwagi na
potrzebę łączenia i komunikowania się ludzi
zajmujących wspólną, bliską przestrzeń <1,2>
1.
staronowy
2.
Dosunięcie linii zabudowy maksymalnie do granicy działki od stony ulicy, charakterystyczne
dla tradycyjnej zabudowy śródmiejskiej<3>
Stworzenie pomiędzy nowo projektowanym budynkiem a budynkiem sąsiada dużej przestrzeni
pr
yw
at
n
półpubliczna
wewnętrznego podwórka.
separacja
a
integracja
publiczna
Przestrzeń pomiędzy budynkami pozwala na za-
3.
chowanie istniejących drzew na działce, stworzenie wspólnego dużego placu zabaw, przestrzeni rekreacji i odpoczynku dla różnych grup
Od podwórka – od strony sąsiada, proponowana
wiekowych. Zieleń do deptania, uprawiania, ko-
architektura harmonijnie komponuje się z we-
rzystania.<4>
wnętrznym parkiem stając się jego przedłużeniem. Jako główny materiał wpływający na ze-
Liniowy charakter architektury zostaje zaburzo-
wnętrzny kształt budynku wybrano naturalne
ny poprzez wprowadzenie otwarć w miejscach
struktury: roślinność, ziemie i drewno. Projekto-
osi widokowych istniejących budynków sąsia-
wany budynek został ukształtowany kaskadowo
da. Jednocześnie zabieg rozczłonkowania zwar-
ku wnętrzu działki. Zabieg ten ma na celu zwięk-
tej bryły jest bliższy proporcjom tradycyjnej za-
szenie „oddechu” pomiędzy starym a nowym
budowy śródmiejskiej.<5>
4.
obiektem, zmniejszenie zacienienia wewnętrznego placu poprzez odsunięcie najwyższego
W celu uzyskania jak największej ilości światła
punktu obiektu i zapewnienie dużej przestrze-
i zniwelowania niekorzytnej ekspozycji budynku
ni ogródka każdemu mieszkaniu. Kaskady, które
północ-południe, obrócono i ścięto bryły,
są prywatnymi ogródkami, kontynuują założenia
„łapiąc” światło wschód-zachód.<6>
5.
strefy zielonej pomiędzy starym a nowym budynkiem, tym samym tworząc jedną wspólną całość. Zielona przestrzeń z jednej strony integruje, a z drugiej separuje . Integracja następuje na
wysokości 0, a separacja na +1 i wyżej w strefie
6.
samych mieszkań (separacje optyczną zapewnia
osłona drzewna).
127
Na zewnątrz
Elewacja od strony podwórka jest kompozycją, którą tworzą poprzesuwane moduły – poziomy. Moduły o powtarzalnej wysokości 55cm, która jest wynikiem ergonomii człowieka i miar podstawowych elementów budynku. Moduły są funkcjonalnymi poziomicami, gdzie każda z nich, w zależności od odbiorcy,
może nabrać innego znaczenia. Mieszkaniec dostaje
do wyboru trzy możliwości wykorzystania konkretnej
poziomicy: 1. Miejsce pod uprawę roślin, wypełnione
ziemią. 2. Drewniane siedzisko. 3. Skrzynia jako przestrzeń do wykorzystania, potoczny schowek, wnęka.
Pomiędzy mieszkaniami
Zasada poziomych modułów kształtujących elewacje znalazła swoje odbicie we wnętrzu, w przestrzeniach na styku dwóch sąsiadujących ze sobą mieszkań.
W miejscu wspólnej ściany wprowadzono „intrygę”, zabawę z mieszkańcami. Płaska ściana zmienia swą geometrię, tworzy dodatkowe przestrzenie, wnęki, podcięcia, zawsze będąc wynikiem powielania 55-centymetrowego modułu. Indywidualny odbiorca ma możliwość
wykorzystania tych sytuacji na swój sposób. Te przestrzenne intrygi są podpowiedzią, zwracają uwagę na
to, że nie tylko płaska ściana potrafi być funkcjonalna.
Opisana gra ścienna zachodzi tylko w strefie pomiędzy
dwoma mieszkaniami. Pozostałe przegrody w mieszkaniach są uniwersalnie proste.
Od środka
Projekt wnętrza mieszkalnego wprowadza świat przyrody do
mieszkania. Świat „oddechu”, relaksu, zieleni, jest jednym z głównych czynników kształtujących życie mieszkańców. Projekt składa się z 54 jednostek mieszkalnych, a celem projektanta było zapewnienie całej tej liczbie przy zachowaniu rożnych układów
funkcjonalnych 54 prywatnych ogródków. Ogródki te są więcej niż płaskim tarasem, czekającym na naszą inwencję. Odbiorca nie zawsze radzi sobie z pustą przestrzenią, dlatego założenie projektowe to współtworzenie z mieszkańcem tej cennej zewnętrznej strefy. Powierzchnie poszczególnych ogródków różnią się nieznacznie (min. 25m kw.). Życie w domu zostało podzielone na 2 części – nocną i dzienną. Układ mieszkań każdorazowo
daje mieszkańcom możliwość oddzielenia przestrzeni ogrodu od
strefy dziennej mieszkania. Koncepcja projektu podkreśla styk
dwóch światów, wewnętrznego i zewnętrznego, i wyraża
próby zatarcia pomiędzy nimi granic. Strona zewnętrzna
podporządkowuje sobie wnętrze, ale tylko na ich styku.
128
Architektura od zewnętrznej strony – od linii tramwajowej. Na poziomie
Umiejscowienie otworów w miejscach oczywistych, ale i zaskaku-
strefy prywatnej, +1 i wyżej, architektura ma na celu ochronę mieszkań-
jących, pozwala mieszkańcowi na różnorodne wrażenia optyczne,
ców, poprzez zastosowanie podwójnej ściany-kurtyny. Rozdrobnienie po-
a w odbiorze z zewnątrz zaciera granice pomiędzy jednym a drugim
włoki – stalowej siatki, rozciągniętej wzdłuż całego obiektu, jest inspirowa-
mieszkaniem. Na poziomie parteru architektura jest urbanistycznym
ne rysunkiem, jaki tworzy struktura cegły odrapanych z tynku budynków
krajobrazem. Jest strefą komunikacji poziomej, miejscem styku z mia-
sąsiada. Budynki te urzekają grą wielkich brył, ulepionych z malutkich ce-
stem, kontaktu pomiędzy mieszkańcami – przestrzenią, gdzie mieszają
giełek. Pomysł na elewację projektowanego obiektu, to próba przełożenia
się drogi i bezpośrednie dojścia do budynków. Jest miejscem otwar-
tej samej formy, masy i struktury, uzyskana innymi środkami wyrazu. Po-
tym i dostępnym. Parter to również strefa parku, zielonego świata po-
włoka zaburza dotychczasowe myślenie o ścianie i otworach okiennych i,
między projektowanym a starym budynkiem od strony południo-
w zależności od funkcji kryjącej się wewnątrz, otwiera się pełnymi prze-
wej. Park jest łącznikiem, przyjaznym powiązaniem
szkleniami okna lub je przesłania drobną strukturą swojego filtra, wpusz-
dwóch odmiennych wizualnie, a podob-
czając do środka rozproszone światło.
nych funkcjonalnie budynków wielorodzinnej architektury
mieszkaniowej.
129
romance f/5.6
Dorota Hayto (make up)
[email protected]
01
Bartosz Hayto (hair)
[email protected]
Likus Concept Store
01
Wrocław
Baba Akcja
www.babaakcja.com
ul. Świdnicka 33
07
50-066 Wrocław
Oskar Zięta
www.zieta.pl
Kraków
08
Likus Concept Store
Rynek Główny 13
Studio Pentagram / Londyn
www.pentagram.com
31-042 Kraków
10
Warszawa
Bartek Piekarniak
ul. Krakowskie Przedmieście
www.ourvision.eu
[email protected]
16/18 Oficyna
18
00-325 Warszawa
Flacky Combination
[email protected]
VICTOR BUTIQUE
22
Powstańców Śląskich 2-4
Daria Burlińska, Wojtek Traczyk
53-138 Wrocław
[email protected]
[email protected]
24
Rynek 7
50-101 Wrocław
Agnieszka Kacprzak
[email protected]
STARY BROWAR
28
Julia Marcell
Gosia Radkiewicz
ul. Półwiejska 32
www.juliamarcell.com
76
H&M
[email protected]
www.przestrzenkrakowa.blox.pl
32
Magda Ptaszyńska
RIVER ISLAND
www.magdaptaszynska.pl
77
Małgorzata Opala
[email protected]
34
Bardzo Wulgarne Młode Kobiety
www.bwmk.republika.pl
79
ZARA
sklepy na terenie całego kraju
35
Skinny Patrini
www.zara.com
www.myspace.com/skinnypatrinielectroduo
81
Marcin Barański
[email protected]
ROYAL COLLECTION
sklepy na terenie całego kraju
Asia Kurowska
[email protected]
61-888 Poznań
MANGO
36
Marcin Twardowski
www.twardowskimarcin.com
sklepy na terenie całego kraju
84
www.mango.com
Agnieszka Popek-Banach, Kamil Banach
[email protected]
38
Mateusz Jerzyk
[email protected]
BGN (RENOMA)
92
Kama Kuik
[email protected]
50-123
39
Jacek Kasprzak
[email protected]
37, 99
Kasia Józefiak
[email protected]
KAZAR
sklepy na terenie całego kraju
55
Alina Kubiak
[email protected]
www.kazar.com
107
Bartosz Grubich
[email protected]
ul. Oławska 3
VAGABOND
54
Łukasz Saturczak
[email protected]
ul. Legnicka 60
110
54-204 Wrocław
Kamil Kurzajewski (czcionka)
[email protected]
56
Ania Rózga
Bartłomiej Brosz
CALZEDONIA
www.brosz.art.pl
sklepy na terenie całego kraju
[email protected]
110-115
www.calzedonia.com
www.agencjamilk.pl
[email protected]
56
Maciej Kurek
www.statekkosmiczny.pl
Patrycja Sawicka
www.agencjamilk.pl
[email protected]
116-117
56
StarFil
Igor Drozdowski
[email protected]
Salon reserved
www.madeinfil.com
56
www.starfil.blogspot.com
In Grid
Kolejowa 3
130
63-400 Ostrów Wielkopolski

Podobne dokumenty