52 Miesięcznik Kulturalny Studentów Politechniki Warszawskiej NUMER

Komentarze

Transkrypt

52 Miesięcznik Kulturalny Studentów Politechniki Warszawskiej NUMER
W
SU IĘ
DO CE
KU J
!
Miesięcznik Kulturalny Studentów
Politechniki Warszawskiej
ISSN 1732-9302
52
NUMER
GRUDZIEŃ 2010
KALENDAR I UM
Jagórfest: Jelonek,
Chainsaw, Testor, Wojciech
Hoffmann i inni (Progresja)
39-50 z
30 Seconds To Mars
(Torwar)
12 Niedziela
Spis Treści
kultura
G R U D Z IE Ń
Myslovitz + Klit i Tres.B
(Stodoła) 42-49 zł
13 Poniedziałek
14 Wtorek
15 Środa
Vavamuffin (Hard Rock
Cafe)
18 Sobota
Ania Dąbrowska
(Palladium) 55-65 zł
19 Niedziela
20 Poniedziałek
21 Wtorek
Hey (Stodoła) 47-52 zł
22 Środa
23 Czwartek
24 Piątek
Projekt Ostry Emade
(Obiekt Znaleziony) 25 zł
25 Sobota
26 Niedziela
5
29 Środa
30 Czwartek
Strachy na Lachy (OchTeatr) 35 zł
31 Piątek
1 Sobota
Który obraz studenta jest bliższy prawdy? Tego znudzonego nauką,
zniechęconego do swojego wydziału? Czy tego na luzie traktującego
swoje obowiązki, olewającego wykłady, ale kochającego „studiowanie”? Może to syndrom 4 roku, ale coraz więcej słyszę od znajomych
o tym, żeby „wreszcie to skończyć”. Zmęczenie wykładowcami lub
mało urozmaiconym materiałem? Czy może wina leży po naszej,
studentów, stronie, bo coraz mniej nam się z czasem chce?
Nie ma oczywiście na te pytania jednej prostej odpowiedzi, gdyż te
wszystkie skrajne postawy, o których wspomniałem powyżej, biorą
się z takiego, a nie innego programu studiów oraz wciąż dość często
przypadkowych ludzi na wydziałach. Bo ilu z Waszych znajomych
jest przekonanych do tego, że będą pracować w zawodzie, bo chcą/
lubią to robić i ich to interesuje? 10%? 20%? Reszta to osoby, które
nie dostały się tam, gdzie chciały, potrzebują papierka lub po prostu
studiują dla samego studiowania, a kierunek jest dla nich już mniej
ważny. Stąd też ich luźne podejście i czasem może nawet zbyt beztroskie traktowanie zaliczeń. Przez to też wykładowcy mają wyrobione
zdanie o studentach i często brak im motywacji (na szczęście nie
wszystkim), aby nas do swoich przedmiotów zachęcać…
A może wszystko działa jednak tak jak powinno, a studia to okres dozwolonych błędów i możliwości ciągłych zmian życiowych decyzji?
Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam.
temat numeru
Sport z jajem
6
Gry planszowe
9
Na planszy Warszawy
11
Facebookowe gry
społecznościowe
14
Retro konlose do gier
15
Ranking gier na konsole
16
student
GAPA: Przegląd zespołów
rockowych i koncert
Totentanz (Remont) 0 zł
Kącik studenckich serc
18
Kącik kulinarny
19
GAPA: Przegląd zespołów
szantowych i koncert
MECHANIKÓW (Korsarz) 0
zł
GAPA: Przegląd
zespołów hip hopowych
i koncert Pyskaty &
goście + Siwers/Tomiko
i STREETWORKERZ
(Harlem) 0-10 zł
27 Poniedziałek
28 Wtorek
5 lat studiów = masakra czy błogosławieństwo?
10-lecie Chóru PW
16 Czwartek
17 Piątek
Wstępniak
Maciej Pietrukiewicz
Maciek Pietrukiewicz
Sport z jajem s. 6
Redaktor Naczelny: Maciej Pietrukiewicz
Redaktorzy prowadzący: Damian Drewulski, Maciej Pietrukiewicz
Rugby – sport
kojarzony z brutalną rozgrywką
i gęstą zawiesiną testosteronu
w powietrzu. Czy słusznie?
Wewnątrz wydania pierwsza
część spojrzenia Larysy i Maćka
na ten sport.
Redaktorzy: Krzysztof Drozd, Larysa Rogowska, Marta Lutomirska, Aleksandra Danilecka, Jacek Kułak,
Rafał Buga, Joanna Motyka, Ada Skowronek, Damian
Drewulski, Agata Goławska, Dominika Sawicka, Marcin
Bąkowicz
Na planszy Warszawy s.11
Czasem miasto, które znamy
dobrze staje się planszą gry,
której reguły bywają solidnie
pokręcone. W klimat gier
miejskich dla Was dała się
wkręcić Olka. Relacja wewnątrz
numeru.
Dział graficzny: Michał Tryniecki, Michał Pawlik
Ulver, Fennesz + Blindead
i Proghma-C (Palladium)
85-110 zł
Pepsi Rocks: Sidney Polak
+ Funktor i Morhana (Hard
Rock Cafe) 12-18 zł
29.12 Goran Bregović (Sala
kongresowa) 90-250 zł
Fotografia: Michał Cichowski, Damian Drewulski, Marta
Patyk, Anna Zakrzewska
Korekta: Maciej Pietrukiewicz
Administrator strony www: Michał Tryniecki
Dział Promocji: Krzysztof Drozd
Wydawca: Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej
Okładka: Michał Cichowski
Adres korespondencyjny:
Centrum Ruchu Studenckiego
ul. Waryńskiego 12,
00-631 Warszawa,
z dopiskiem „i.pewu”
tel/fax: (022) 234 91 05
Ranking gier na konsole
s. 16
e-mail:
[email protected]
www.ipewu.pw.edu.pl
Nieważne ile czasu
pożarły, ile frustracji przyniosły
przegrane – dla niektórych są
dziedziną sztuki, bez wątpienia
jednak stanowią ważny
element kultury. Najlepsze gry
komputerowe zebrał i opisał
Jacek.
OSZ
EN
IA:
Klub
Drod Fonoba
r
zy stu
denci, - stude
Klub
nci 5
F
0% ta
U nas onobar za
pr
niej
k
klima ażdy znajd asza was
n
t.
a
z
ie
wszys
coś d
A co
tk
la sie
w
bie, n ie imprez
war n ażne dla k
yz
ie zam
a
a
ykam a 50% bile
Serde naszym b żdego stud
y się
a
c
enta,
na jed tu.
bilet
Klub znie zapra rze.
en
może
szam
F
cie w
y
ul. W onobar
ymien
aw
ić na
www.f elska 5
broonob
ar.pl
JESTE
Ś
Co ro ZDROWY?
ku wś
ród pr Sprawdź się
5 przy
zeb
!
pa
Przeb dków gruź adanych 10
adaj się
% stud
licy or
a
en
- RTG
z 70 in
za dar
mo:
nych c tów Politec
p
h
horób
- spiro łuc
płuc i niki wykryw
metria
serca!
- Body
ane je
st ok.
Mass
I
Wysta
rczy p ndex
ójść z
w pon
po
ie
ORER działki, śro dbitą legitym
d
TA W
AŻNA y i piątki w acją do prz
yc
go
TYLK
O DO dz. 10.00-1 hodni na u
Zima
l. Moc
4.45
KOŃC
tuż tuż
hnack
A RO
iego 1
KU!
, a Ty
0
gdzie
Zareze
ją sp
rwujc
ędzisz
ie sob
Was w
ie term
tedy d
?
in 11o Dem
nas od
19
än
n
- base owoczesne ovskiej Do lutego 2011
nów te
!
li
go ośr
odka n ny na Słow Wydział Ch
rmaln
acji. R
ych!
emicz
arciar
zut
s
ny
k
Koszt
iego n
wyjaz
a Cho beretem bę zaprasza
d
p
dz
u to 4
wanie
oku i r
9
z
9 złoty
egiona ie dzielić
Dla pie KSiT!
ch - d
lnej atr
la stud
r
akcji
entów
Więce wszych 24 o
PW p
j infor
s
ó
b
b
o
onus –
macji
m
n
ie
js
na stro
z
zone o
nie htt niżka 30 zło
dofina
p://wr
nsoJulian
s.ch.p tych!
Tuwim
w.edu
.p
l
“Cał
ujcie
WRS
mnie
Ch
wszyscy
w d...”. emiczny za
prasza
Spekta
w d..
kl odb
na spe
.”
ędzie
ktakl się 20
Koszt:
styczn Julian Tuw
PW 40
im “C
ia o go
Liczba
zł, res
ałujcie
dz. 19
z
m
:30 w
mnie
Więce iejsc ogran ta 60 zł
w
Teatrz
j infor
iczona
e Rom szyscy
macji:
: 30
dianen
a.
na stro
[email protected]
nie htt
mail.c
p://wr
om
s.ch.p
w.edu
Zbió
.pl , D
rka miko
iana N
Jeśli m
owak,
łajkowa
asz w
mail:
domu
plusza
dla domu
zapom
ki to m
niane,
domó
asz ok
dziecka
w dzie
odrzu
azję p
cone w
odzieli
cka. Je
możes
śli
ćs
ką
z
Więce przynieść ja nie masz nic ię nimi z dz t i niepotrz
e
j info
w WR kieś słodycz do oddania iećmi z jedn bne zabawk
S Wyd
e
ego z
i, gry,
, ale ch
wa
ziału C .
ciałby
hemic
ś wspo rszawskich
znego
móc z
Biblioteka
oraz n
biórkę
a http
://wrs
Biblio
.ch.pw
teka o otwarta
.edu.p
twiera
taj z je
w niedziel
l
się
jz
Czy ch biorów 7 d dla studen
ę
tó
n
cąc sp
i w tyg
w
!
P
r
ę
z
oteki m
dzić tr
odniu
yjdź i
!
korzys
o
u
przesz siałeś udaw chę czasu w
łość, g
ać się
z
a
c
is
z
d
do BU
u bibli
szawsk
yż Bib
Wu? T
lioteka
iej otw
era
korzys
ie
Główn
tać z je ra się dla s
a Polite z to już
tud
j zasob
ów rów entów!!! Te chniki War
Od lis
ra
nież w
to
niedzie z można
Biblio pada wysta
lę!
rtowa
tece G
ły nied
łówne
Wypo
j.
zielne
ży
dyżur
są dos czalnia Stu
yw
denck
tępne
a, Czy
w god
Więce
telnie
zinach
j szcze
oraz A
SEZON
11-17
gółów
bg.pw
ntreso
.
.edu.p
możn
la
a znale
l
źć na:
http://
www.
Komis
TERMINY
DARMOWE WEJŚCIÓWKI
ja Spo
rtu i T
darmo
urysty
we śliz
23:45 – 00:45 Będą rozdawane w Centrum Ruchu
17 listopada (środa)
ki SSP
gawki
Ślizga
W
w ki b ę
o
22 listopada (poniedziałek) 23:59 – 01:00 Studenckiego (ul. Waryńskiego 12)
dą się rganizowan ma zaszczy
23:59
od
tz
-0
e
23:45 – 00:45 w poniedziałki oraz środy
24 listopada (środa)
Darm 1:00 oraz śr bywały w k na lodowisk aprosić na
o godzinie
a
owe w
o
u Torw
29
listopada
(poniedziałek) 23:59 – 01:00
18:00
ejściów dę 23:45 – żdy ponied
macji
a
r.
zia
00:4
stu
ki( w li
23:45 – 00:45
1 grudnia (środa)
czbie 2 5 do 20 gr łek o godzin
Studen denckiej o
SPRZĘT
u
d
ie
)
c
d
e
23:59 – 01:00
6 grudnia (poniedziałek)
18 00. kiego (ul. W brać będzie za okazanie nia.
m
aryńsk
m
23:45 – 00:45 Nie posiadasz łyżew? – żaden problem!
8 grudnia (środa)
Wspa
iego 1 ożna w Ce legityniała a
2) w d
ntrum
23:59 – 01:00 Wypożyczysz je na miejscu za 5 zł
13
grudnia
(poniedziałek)
tm
n
Więce
R
iu śliz
j infor osfera i atr
gawki uchu
23:45
– 00:45
15
grudnia
(środa)
macji
a
o godz
NIE ZWLEKAJ
na stro kcyjne upo
.
20 grudnia (poniedziałek) 23:59 – 01:00
minki
nie ww
c
zekają
Wspaniała atmosfera i atrakcyjne
w.poli
buda.i
n
nfo/to a Was.
upominki czekają na Ciebie!
MIEJSCE
rwar
PW W
iFi
Torwar, ul. Łazienkowska 6a
Do
O GŁ
TORWAR
8
gma
z inter chów PW w
n
r
oddan etem przez aca możliwo
sieć be
a zost
ś
ała sie
zprzew ć darmowe
Od 16
ćp
go
.1
o
posiad 1.2010 każd wwifi-stude dową. Do u połączenia
żytku
nts.
y stud
ający a
studen się
e
sieci p
k
n
tów
wwifi- tualną rejes t Politechn
ik
st
trację
Szczeg
ma do i Warszaws
óły na udents.
stęp d
kiej
http://
o akad
wrs.ch
emick
.pw.ed
iej
u.pl
4
przygo
tował
Rafał B
ug
a
10-lecie Chóru Politechniki Warszawskiej
W tym roku Chór naszej „Alma Mater” obchodzi swoje dziesięciolecie.
Z tej okazji 6 listopada o godzinie 19.00 wystąpi w Kościele Najświętszego
Zbawiciela i zaprezentuje perełki muzyki klasycznej. To również dobry
moment by napisać czym tak naprawdę jest chór.
Ulice opanował zmrok. Na zegarze wybija godzina 18.00. W Pałacu Rektorskim zbiera się troszeczkę więcej osób niż zwykle. Wszyscy schodzą schodami w dół. I nie idą wcale do piwnicy. Bo tam, w podziemiach pałacu panuje
naprawdę sympatyczna atmosfera. Możliwe, że to zebranie jakiejś tajnej
organizacji, albo grupy trzymającej władzę. Nie. Tym razem nie będziemy
mówić o teoriach spiskowych. A tematem będzie Chór Politechniki Warszawskiej, który w tym roku obchodzi swoje 10-lecie.
Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi na myśl to raczej istny kontrast.
Bo co ma piernik do wiatraka, albo raczej co ma Chór do największej uczelni technicznej w kraju? Ma i to bardzo dużo. Wśród czołówki chórów
akademickich to właśnie uczelnie techniczne mogą poszczycić się dużymi
zespołami wokalnymi na wysokim poziomie. Nie muszę chyba wspominać,
że Politechnika Warszawska również tam się znajduje.
Gdy pytam osoby, dlaczego zdecydowały się śpiewać w chórze słyszę różne
odpowiedzi. Niektórzy bo uwielbiają śpiewać, inni zdecydowali się po
namowie znajomych. Wiele osób mówi mi, że to po prostu wspaniała przygoda, wystarczą właściwie tylko dobre chęci. Bo warto tutaj wspomnieć, że
chóry akademickie są zespołami amatorskimi. Oczywiście śpiewają w nich
często również profesjonaliści, ale gros są to ludzie, którzy nie zajmują się
tym zawodowo. Chór jest dla nich po prostu pasją.
Czas na pracę…
Ale jak mówi stare porzekadło: „Piękno powstaje w bólu”. Bo śpiewanie w
chórze to ciężka praca i wymaga wielu godzin ćwiczeń. „Spotykamy się dwa
razy w tygodniu we wtorki i czwartki. Próba zaczyna się o 18.00 i trwa ok.
trzech godzin.” – mówi Marta, jedna z chórzystek. Na pytanie czy potrafiliby robić coś innego w tym czasie wszyscy odpowiadają zdecydowanie „Nie.
Przecież my robimy to co lubimy”.
A jak wygląda ich próba? Rozpoczyna się rozśpiewką, czyli serią ćwiczeń
przygotowującymi do śpiewania repertuaru. Trwa ona zazwyczaj 20 minut.
Później przychodzi czas na szlifowanie repertuaru. Czasem oczywiście przychodzi chwila rozluźnienia, gdy ktoś chce porozmawiać z drugą osobą.
Dlatego też około 20.00 ogłaszana jest przerwa.
Dyrygent
Jak w każdym zespole również w tym jest osoba, która musi nad wszystkim zapanować. To ona jest główno dowodzącym. Mowa tutaj oczywiście
o dyrygencie. Od sześciu lat jest nim Dariusz Zimnicki. Wszyscy zawsze
wypowiadają się o nim bardzo ciepło. Każdy podkreśla, że jest specjalistą
w swojej dziedzinie. Jest wymagający, ale bez tego chór nie osiągnął takiego
poziomu, jaki obecnie reprezentuje. A jest on wysoki. Kiedy rozmawiałem
z Dariuszem o ludziach śpiewających w chórze powiedział, że jest z nich
dumny. Wspomina, że zawsze podchodzą do pracy z zapałem, a chór posiada w swoim repertuarze takie perełki jak „Requiem” Mozarta czy „Stabat
Mater” Vytautasa Barkauskasa. „Samo rozczytanie tych kompozycji zajęło
nam wiele czasu. Ale efekt naszej pracy był rewelacyjny i dało nam to wiele
satysfakcji” – mówi Dariusz.
Koncert jubileuszowy
Chór Politechniki nie tylko występuje podczas uroczystości akademickich. Prowadzi również działalność koncertową i bierze udział w konkursach. Jednym z jego największych osiągnięć było pierwsze miejsce na
Międzynarodowym Festiwalu w Hajnówce w 2007 roku. Repertuar wykonuje to nie tylko muzyka klasyczna, ale również rozrywkowa. Jeżeli chcecie
posłuchać go na żywo najbliższą okazją będzie 6 listopada w Kościele
Najświętszego Zbawiciela w Warszawie . Będą to uroczyste obchody jubileuszu dziesięciolecia Chóru Politechniki Warszawskiej. W programie
„Msza Nelssońska” Jospeha Haydna i Hymn koronacyjny „Zadok The Priest”
Georga Haendla. Kompozycje warte uwagi przede wszystkim ze względu na
swoją unikatowość. Koncert rozpocznie się o godzinie 19.00.
Gorąco polecam.
Krzysztof Drozd
www.polibuda.info/torwar
ORGANIZATORZY:
PATRONI MEDIALNI:
projekt graficzny
Paweł Smoleński
[email protected]
5
SPORT Z JAJEM
Powiadają, że każda ważna dla świata rzecz ma własną legendę narodzin. W przypadku,
o którym będzie mowa, wydarzenie to miało miejsce w niewielkim angielskim miasteczku
w hrabstwie Warwickshire, według podania, w 1823r. Wówczas to pewien młodzieniec, niejaki William Webb Ellis, wówczas zdolny krykiecista, a później anglikański pastor, złamał
fundamentalną zasadę panującą wówczas na boiskach piłkarskich całych Wysp Brytyjskich. W trakcie meczu po prostu wziął piłkę w ręce i przebiegając boisko położył ją w
bramce przeciwnika. Prawdziwa czy nie, legenda ta miała wyjaśniać pochodzenie sportu,
którego nazwa została wzięta od miejscowości, w której wszystko się wydarzyło – Rugby.
Ciężki żywot w kraju nad Wisłą
Nie ma co ukrywać, że w Polsce rugby
nie cieszy się zbyt wielką społeczną
popularnością. W kraju nastawionym na
wyniki piłkarskie, ewentualnie żużlowe
oraz interesującym się tymi sportami, w
których akurat osiągane są w bieżącym
czasie sukcesy (skoki narciarskie, piłka
ręczna, pływanie, Formuła 1 itd.), kuzyn
tej pierwszej dyscypliny plasuje się na
szarym końcu w krajowym rankingu
sportowych
preferencji.
Potoczna
wiedza o rugby to wieczne mylenie go
z futbolem amerykańskim, krewnym,
który wyewoluował bezpośrednio pod
jego wpływem. W powszechnym odbiorze, postrzegane jest jako rozgrywka
kupy umięśnionych, spoconych facetów,
szamocących się i uganiających za
jajowatą piłką. Efektem tych starć ma
być wielka „kanapka” ułożona z żywego
mięsa w getrach.
Jest to oczywiście obraz uproszczony i
z gruntu nieprawdziwy. Należy również
pamiętać o tym, że rugby w Polsce ma
także swój własny Polski Związek Rugby. Ma własną ligę oraz reprezentację.
Istnieje także drużyna Rugby 7 (potocznie „siódemki” − siedmioosobowa
odmiana rugby, patrz niżej) na
Politechnice Warszawskiej. Nie ukrywam, że jest to jedna z przyczyn, dla
których ten artykuł jest pisany.
A skąd to właściwie jest?
Rugby generalnie uważane jest za jedną
z form gatunku sportów piłkarskich,
które wyrastały jak grzyby po deszczu
w Wielkiej Brytanii w XIX w. W owych
czasach poprzez rewolucję, której archetypem miał być Ellis, doszło do
wyodrębnienia dwóch podstawowych
dyscyplin tego nurtu tzw. Football Association (zwanego potocznie piłką nożną)
i Rugby Football (pot. rugby). Jako, że
ojczyzną rugby jest Anglia, jego drogi
rozwoju najpierw prowadziły w stronę
państw
Zjednoczonego
Królestwa
(Walia, Szkocja), kolonii (Nowa Zelandia, Australia, RPA) i państw pobliskich (Irlandia, Francja). Doszło do
tego w XIX wieku, a więc już wtedy
ukształtowała się mocna pozycja tej gry
6
wśród sportów zespołowych.
Zasadniczo w rugby grano w
piętnaście osób, a dyscyplina
miała charakter teoretycznie
amatorski. Jednakże już dosyć
szybko zarysował się rozłam
między klubami z północnej i
południowej Anglii. Chodziło o
to, że część północna (w głównej
mierze robotnicza) domagała
się pełnego uzawodowienia
ligi, co nie odpowiadało ideowo i amatorsko nastawionym południowcom (mającym
oczywiście wyższą pozycję
klasową i odpowiednie dochody w rodzinie). Rozłam
spowodował podział na Rugby Union (amatorską ligę z
piętnastoma zawodnikami) i
Rugby League (zawodową ligę
z trzynastoma zawodnikami). Powstały
także inne dyscypliny rugbowe m.in.
Rugby 7 (opierające się na dosyć analogicznych do Rugby Union zasadach
rozgrywki drużyn siedmioosobowych) czy Touch Rugby (ta z kolei
wyewoluowała z Rugby League i ma
także swoją plażową wersję).
Grę czas zacząć!
Rugby
w
swojej
najpopularniejszej
piętnastoosobowej
odsłonie,
rozgrywane jest na boisku o parametrach długości i szerokości bardzo podobnych do piłkarskiego. Piłka ma
kształt przypominający jajo. Sama gra
opiera się przede wszystkim na podawaniu ręką do tyłu oraz na dalekim
przekopywaniu jej w przód. Celem jest
zdobycie przyłożenia na polu punktowym (za linią słupów drużyny przeciwnej). Punktowane są kopnięcia między
słupy np. rzuty karne, podwyższenia po
przyłożeniu oraz drop goal’e (punkty
zdobywane z gry uderzeniem piłki
nogą po koźle). Rugby charakteryzuje
się dynamiczną zespołową rozgrywką,
częstymi zwrotami akcji i atrakcyjnymi
dla oka zagrywkami oraz stałymi fragmentami gry. W bardziej szczegółowym
zapoznaniu się z zasadami gry na pewno pomocy okaże się sporządzony obok
słowniczek terminów.
Co tam panie w wielkim świecie?
Chociaż zasięg dyscypliny zaczyna powoli obejmować cały glob, dalej prym w
rozgrywkach wiodą kraje pionierskie.
W rozgrywkach międzynarodowych w
pierwszej dziesiątce plasują się m.in.
Nowa Zelandia, Australia, RPA, Anglia, Francja, Walia, Szkocja, Irlandia.
Wyjątkiem są tutaj tylko Argentyna i
Włochy. W lidze jest podobnie, gdyż za
najmocniejsze uważa się ligę angielską,
francuską, Super 14 (kluby z Nowej Zelandii, Australii i RPA) oraz Magners
League (kluby walijskie, irlandzkie, szkockie, a od tego roku także włoskie).
Istnieje też rugbowy odpowiednik Ligi
Mistrzów − Heineken Cup.
Esencją rozgrywek międzynarodowych
są zaś Mistrzostwa Świata, rozgrywane
co 4 lata. Są one trzecią co do
popularności imprezą sportową na
świecie (po Igrzyskach Olimpijskich i
MŚ w piłce nożnej), a następny turniej
odbędzie się w 2011 roku w Nowej Zelandii. Poza tym ważną rolę odgrywa
Puchar Sześciu Narodów, będący corocznymi mistrzostwami Europy, oraz
Puchar Trzech Narodów (Nowa Zelandia, Australia i RPA).
Jak jednak wspomniałem rugby coraz
częściej wchodzi pod strzechy domów
w innych krajach na całym globie.
Poza wspomnianą Argentyną, należy
wspomnieć o egzotycznych sąsiadach
Nowej Zelandii – wyspach Tonga, Samoa, Fidżi, następnie o bliższych nam
państwach, czyli Gruzji i Rumunii.
Z coraz większym odzewem można
się również spotkać w tak potężnych
krajach jak USA, Rosja, Kanada czy
Japonia. Liczebność ludzi na stadionach
jest coraz większa, a reprezentacje tych
drużyn coraz śmielej pukają do drzwi
czołówki, regularnie biorąc udział w
Mistrzostwach Świata.
mają tam miejsce również rozgrywki
rugby plażowego. Wysoka frekwencja
na trybunach jest na pewno efektem
dobrej pracy włożonej w promocję
tego sportu. Poza tym na wyróżnienie
zasługuje Łódź i klub Budowlani oraz
warszawskie drużyny Skra i AZS AWF.
Z tych dwóch ostatnich rekrutują się
również zawodnicy „siódemek” Politechniki Warszawskiej. Grać w nich
może jednak każdy! Treningi zaczynają
się już 3 listopada!
Domowe przedszkole
Mówiąc o polskim rugby nie sposób
uciec od tego typu porównania. Na
dzień dzisiejszy bowiem reprezentacja
Polski prezentuje mniej więcej poziom
trzecioligowy. Oczywiście są pozytywne aspekty, jak np. to, że coraz więcej
naszych zawodników gra na zachodzie
(przede wszystkim we Francji), poziom
gry się podnosi, a ostatnio w drużynie
narodowej gra dużo Francuzów polskiego pochodzenia. Jednakże przed biało
czerwonymi na pewno jeszcze dużo
pracy. Tak samo przed działaczami PZR
w krzewieniu popularności i wartości
dyscypliny. Pozytywnym miejscem na
polskiej mapie rugby jest na pewno
Trójmiasto. Może poszczycić się ono
trzema mocnymi klubami (Arka Gdynia,
Lechia Gdańsk i Ogniwo Sopot), a latem
Sport dla każdego
Rugby w założeniu jest sportem ponad
podziałami. Każdy może go uprawiać
i każdy może z nim sympatyzować.
Wszechobecny duch fair play oraz
efektowność i efektywność wychowawcza, powodują, że jest on doskonałą
alternatywą dla sportów wyczynowych,
gdzie często presja sukcesu wypiera
sedno gry, czyli jej wartości. Trzeba
także podkreślić, że rugby wraca na
olimpiadę. W 2012 roku na IO w Londynie „siódemki” będą rozgrywkami
pokazowymi, a w 2016 w Rio de Janeiro
już jako dyscyplina olimpijska. Powinno
to być znakiem także dla PKOL, aby
silniej promowano ją w Polsce.
Słowniczek zasad rugby:
•
Try − po polsku przyłożenie. Jest to położenie piłki przez zawodnika na polu punktowym drużyny przeciwnej. Wartość przyłożenia to 5
punktów. Istnieje także przyłożenie obronne na własnym polu punktowym.
Po takim zagraniu drużyna przykładająca rozpoczyna grę wykopem z 22
metra od własnych słupów.
Jak na grę z długą tradycją przystało,
rugby doczekało się własnego kulturalnego dorobku i etosu. Będąc stosunkowo daleko od wielkich pieniędzy i skrajnej komercjalizacji, zachowało ducha
sportowego. Drużyna jest wspólnotą,
walczącą o każdy centymetr boiska, tak
broniąc, jak i atakując. Nad wszystkim
jednak unosi się poczucie szacunku dla
siebie i przeciwnika oraz chęć bronienia barw własnej drużyny do samego
końca. Sędzia okazuje się być jedną
z kluczowych osób na boisku. Ma absolutny posłuch wśród zawodników,
szerokie kompetencje interpretujące
grę, rozmawia wyłącznie z kapitanami
drużyn oraz może korzystać z zapisów
video.
Atmosfera wokół meczów ma charakter iście piknikowy. Sympatycy obu
drużyn siadają wymieszani, bardzo
często przychodząc ze swoimi rodzinami. Po meczu niejednokrotnie zaś
sami zawodnicy dołączają do kibiców,
wspólnie siadając z nimi i pijąc piwo.
Wynik zaś, choć ma znaczenie, jest
mniej ważny od dobrej gry. Aż ciśnie
się na usta porównanie z niechlubnym,
odwracającym w zasadzie wszystko na
opak, przykładem piłki nożnej. Istnieje,
bowiem powiedzenie, że rugby to sport
dla barbarzyńców grany przez gentelmanów, a z piłką jest na odwrót.
•
Convertion − po polsku podwyższenie. Jest to kopnięcie
piłki między słupy wykonywane po przyłożeniu, na wysokości miejsca, w
którym do niego doszło, z dowolnej odległości.
Za podwyższenie dostaje się 2 punkty.
•
Scrum − po polsku młyn. Jest to formacja, w której zwierają
się zawodnicy od numeru 1 do 8 w obu drużynach. Zawodnik z numerem
9 zespołu, dla którego został on podyktowany wrzuca piłkę między nich, a
obie drużyny starają się przepchnąć ją na swoją stronę. Najczęściej dyktowany jest w momencie zagrania piłki do przodu.
•
Ruck − jest to najczęściej występująca formacja, w której zawodnik leżący na ziemi , będący w posiadaniu piłki, jest zabezpieczany
przez zawodników z własnej drużyny. Zawodnicy drużyny przeciwnej
starają się przepchnąć zabezpieczających. Na wysokości ruck’a tworzy się
linia spalonego, której zawodnicy obu drużyn nie mogą przekroczyć.
•
Penalty − po polsku rzut karny. Przyznawany m.in. w
momencie faulu, załamywania młyna, spalonego lub zabijania gry (nie
odłożenia piłki przez zawodnika w ruck’u).
Wykonanie karnego można dokonać na cztery sposoby: kop na słupy (3
punkty), wykop na aut, rozegranie piłki ręką lub wybranie młyna dla siebie.
•
Out − czyli po polsku aut. Wykonywany najczęściej jako wrzut
piłki w korytarz między zawodnikami z jednej i drugiej strony, walczącymi
o nią z pominięciem kontaktu. Często dochodzi wtedy do podnoszenia zawodników przez współgraczy. Istnieje również możliwość, w niektórych
przypadkach, szybkiego rozegrania autu.
•
Drop goal − kopnięcie piłki na słupy z gry. Warunkiem jest
uderzenie jej po koźle. Wart jest 3 punkty.
•
Tackle − po polsku szarża. Jest to atak na zawodnika z piłką,
mający na celu złapanie go obiema rękoma i położenie na murawę. W
czasie szarży nie wolno uderzać pięścią, nogą i łapać za szyję. Nie wolno też
szarżować zawodników w powietrzu oraz zawodników bez piłki.
•
Sidestep − po polsku zwód. Jest to minięcie przeciwnika przez
zawodnika z piłką, poprzez markowanie biegu w jedną stronę i natychmiastowy zwrot w drugą.
Maciej Cielecki i Larysa Rogowska
Ciekawostki:
•
Pierwszy mecz międzynarodowy − 1871 Szkocja-Anglia 4:1.
•Największy wynik − Hong Kong- Singapur 164:13.
•
Haka − maoryski taniec wojenny tańczony przed meczami
przez reprezentacje maoryskich krajów. Najbardziej znaną haką jest
nowozelandzka, jednakże własny odpowiednik mają także reprezentacje
Tonga, Samoa i Fidżi.
•
Koszykówka została wynaleziona w 1891 roku przez byłego
gracza rugby, James’a Naismith’a, który chciał stworzyć dobrą grę na
hali, w trakcie zimowych przygotowań kondycyjnych.
•
Pierwsze 3 turnieje Europejskiego Pucharu Narodów (obecne
Six Nations) rozgrywane były
w latach 1936-1938. Brała w nich udział III Rzesza, która osiągała odpowiednio drugie i dwa trzecie miejsca.
•Rugby było sportem olimpijskim w latach 1900, 1908, 1920
i 1924. Dwa ostatnie turnieje wygrywało USA. Obecnie rugby wraca na
olimpiadę w postaci siódemek.
•Sławni ludzie którzy grali w rugby to m.in. Sean Connery,
Ernesto „Che” Guevara, John F. Kennedy, Bill Clinton, George W. Bush,
J.R.R. Tolkien, Russel Crowe, Meat Loaf, Chris Farley.
•Obecnie w rugby do wykonywania rzutów karnych używa się
podstawki pod piłkę. Jednak niegdyś usypywano małą górkę z piasku. Do
dzisiaj jest to jeden z możliwych wariantów wykonania, jednakże jest on
rzadki.
•
Z godnych obejrzenia filmów na temat rugby należy wymienić
film „Inivictus”, opisujący sojusz Nelsona Mandeli z kapitanem reprezentacji RPA i jego wsparcie dla drużyny w czasie Mistrzostw Świata w 1995
roku. Akacja filmu dzieje się zaś wokół szerokiego problemu politycznospołecznego, jakim był apartheid w Południowej Afryce.
•
Innym filmem jest dokument Sylwestra Latkowskiego „To my
rugbiści”, opisujący początki powstawania polskiego zespołu rugby Arka
Gdynia, zakładanego przez chuliganów.
•
Znany polski raper O.S.T.R, prywatnie zapalony kibic zespołu
Budowlani Łódź, na swojej płycie „7” zamieścił utwór pod tytułem „Rugby”
7
WIĘCEJ ROZGŁOSU MEDIALNEGO
WOKÓŁ RUGBY!
Rozmowa z Rafałem Kukulskim, kapitanem drużyny AZS
Politechnika Warszawska, studentem EiTI.
Legenda głosi, że rugby narodziło się w 1823 roku w
małym angielskim miasteczku Warwickshire... Jaka
jest Wasza historia?
Nasza drużyna powstała w 2007 roku. Graliśmy w różnych
klubach rugby 15. Na PW połączyliśmy swoje siły pod okiem zasłużonego trenera Andrzeja Kopyta i nieprzerwanie
gramy w rugby 7, oczywiście nie porzucając zamiłowania
do rugby 15.
Czy macie już na swoim koncie jakieś sukcesy?
Od 2008 roku odbywają się Akademickie Mistrzostwa Polski, w których bierzemy udział, zajmując zawsze miejsce na
podium. Natomiast pierwsze złoto w 2011!
Domyślam się, że będzie to nie lada wyzwanie, ale
jak byś wytłumaczył naszym czytelnikom w kilku
zdaniach podstawowe zasady gry?
Podawaj do tyłu i nie oddaj przeciwnikowi piłki − to
podstawa. Nie mamy tu miejsca i czasu, żeby mówić o
szczegółach, dlatego zapraszam na mecze − zarówno
mecze ligowe rugby 15, jak i turnieje rugby 7. Po prostu
usiądźcie koło jakiegoś starego wyjadacza i pytajcie − on
wam chętnie wytłumaczy :). Jeżeli angielski nie jest dla was
problemem, to łatwo można znaleźć transmisje online z
całego świata w Internecie. A jeśli jesteście za granicą –
pytajcie po prostu o mecze rugby.
Wokół rugby narosło bardzo wiele mitów,
wynikających głównie z nieznajomości gry. Rozwiejmy je u źródła! Co jest według Ciebie esencją tego
sportu?
Aby grać w rugby potrzebne jest dużo samozaparcia i
wytrwałości, tj. indywidualnej pracy nad sobą, nad swoim
przygotowaniem fizycznym, technicznym, ale i psychicznym. Psychika jest w rugby niezmiernie istotna. Dodatkowo dochodzi ważna kwestia odnalezienia swojego
miejsca w drużynie i na boisku − potrzebne jest wzajemne
zrozumienie i zaufanie. Gra w rugby sprawia najwięcej
przyjemności, jeśli wychodzisz na boisko pewny siebie,
gotów dać z siebie wszystko i wiesz, że każdy myśli tak, jak
Ty. Wspólny cel, zaangażowanie, poświęcenie. Dobra gra
przede wszystkim, potem wynik.
Co tu dużo mówić − powszechna wiedza o rugby nie
jest zbyt duża... Jaka jest najbardziej niedorzeczna
rzecz, którą kiedykolwiek usłyszałeś na temat sportu,
który uprawiasz?
Nie jest to niedorzeczne, ale zwyczajnie jest to duży błąd
mylić rugby z futbolem amerykańskim. Nie chodzi mi tutaj
o nazwę, tylko o wyobrażenie o grze i nieświadomość istnienia różnic. Gracz futbolu amerykańskiego pewnie widzi
to podobnie.
Wbrew obiegowej opinii rugby w
Polsce rozwija
się prężenie.
Jak widzisz
przyszłość tego
sportu w naszym
kraju?
Powstają nowe
drużyny, również
na uczelniach.
Są organizowane
szkolenia dla trenerów i sędziów.
Mamy reprezentacje rugby 15 w
każdej kategorii
wiekowej oraz
Rafał Kukulski − kapitan drużyny AZS Politechnika
reprezentację rugWarszawska, fot. AZS PW Rugby 7
by 7. Są trzy ligi
rugby 15 i liga rugby 7. Gra w Polsce daje również szansę
na rozpoczęcie kariery za granicą. Potrzeba tylko więcej
rozgłosu medialnego, dlatego cieszy mnie ten artykuł.
Zabierając się do pisania tego artykułu, nie spodziewałam się jak bogaty jest rynek gier
planszowych. Moje pojęcie „planszówki” wiązało się raczej z klasyką lat dziecięcych,
czyli eurobiznesem, monopolem czy chińczykiem. Zdarzyło mi się słyszeć o innych
grach, ale takiej obfitości nie byłam w stanie sobie nawet wyobrazić. Przyznam się bez
bicia, znawcą gier nie jestem, więc udawać eksperta nie będę. Poniższy tekst jest opisem
gier, które wydają mi się najbardziej atrakcyjne i warte uwagi. Oczywiście wspomniana
klasyka nie została pominięta. Zatem- zapraszam do gry!
Przygoda! Przygoda!
Horror w Arkham.
Rok 1926. Arkham Massachusetts.
Życie w mieście staje się istnym horrorem. Dochodzi do otwarcia wrót,
z których na wolność wydostają się
ohydne stwory. Całkowita klęska
nastąpi w momencie, gdy otworzy się
zbyt wiele bram, a na świat wyjdzie istota o niezbadanej mocy. Naprzeciwko
okropnym stworzeniom, staje grupa
badaczy, która próbuje odeprzeć ataki
broń mają magię lub miecz. Droga do
korony nie należy do łatwych. Zgodnie
z podaniem
w krainie znajdującej się za Tajemnymi Wrotami ochronić może tylko legendarny Talizman. Odnalezienie
wspomnianego amuletu do łatwych nie
należy, a zwycięstwo przypadnie graczowi, który pokonując czyhające na
każdym kroku niebezpieczeństwa jako
pierwszy tę koronę zdobędzie.
Rywalizować może ze sobą od 2 do
Czy szeregi Waszej drużyny są otwarte dla nowych
członków, chcących spróbować swoich sił w tej nietuzinkowej dyscyplinie?
Pewnie. Jeśli sport to część Twojego życia − zapraszamy.
Jeśli grałeś w rugby – zapraszamy. Na trening na sali
wystarczy normalny strój, jak na w-f z akcentem na
wytrzymałą koszulkę :)
Jaki sposób można śledzić Wasze poczynania sportowe? Z kim mogą się kontaktować przyszli politechniczni rugbyści?
Najlepiej rozpocząć od odwiedzenia naszej strony www.
azspw.pl/rugby. Info o naszej stronie na facebook’u, jest
również tam dostępne, jak i inne ważne informacje.
Pytanie na sam koniec: czy Wasza drużyna
odprawia przed meczem – na wzór nowozelandzkiej
Haki − jakieś rytuały mające zastraszyć przeciwnika?
:) Nie, w Polsce się to nie zdarza. Natomiast czasem nasza
rozgrzewka wygląda groźnie, ale służy to głównie temu,
aby się pobudzić przed meczem.
Bardzo dziękuję za rozmowę, a wszystkich chętnych
zarówno do gry, jak i do kibicowania zapraszamy
na treningi drużyny!!! (info na stronie: www.azspw.
pl/rugby). Mecze rugby natomiast można oglądać w
weekendy na Eurosport 2 oraz sporadycznie na Polsat Sport. W Internecie przydatnym może okazać się
link www.myp2pforum.eu/rugby :)
wywiad przeprowadziła:
Larysa Rogowska
8
Szybki rzut kostką –
w planszową rzeczywistość
zaplątani
AZS PW Rugby 7, fot. AZS PW Rugby 7
mrocznych sił. Chcąc odnieść sukces,
muszą poznać tajemnicę Mitów oraz
wykorzystać wszystkie swe zdolności,
zaklęcia i broń.
Powyższy opis zachęca( przynajmniej mnie) do wypróbowania swych
umiejętności i odparcia ataku mrocznych sił. Gra przeznaczona jest dla 1 do
8 osób. Warto wygospodarować sobie
trochę więcej czasu, bo zabawa może
potrwać nawet 4 godziny. Przyjemność
nie jest również tania. Na grę wydamy
od 169 aż do 190 zł, ale może przygoda
ta warta jest swej ceny?!
Talisman: Magia i Miecz.
Gra jest niebezpieczną wyprawą po
wielki skarb, czyli po Koronę Władzy.
Zawodnik wciela się w postać wojownika, kapłana, czarnoksiężnika lub jednego z jedenastu bohaterów, którzy za
Michał Cichowski
6 graczy. Wspomniana przyjemność
uszczupli kieszenie nabywcy o 150
złotych.
Strategia
rzecz najważniejsza.
Juliusz Caesar.
Planszówka, która przenosi gracza w
czasy starożytnego Rzymu, a dokładnie
w lata 49- 45 p.n.e, do okresu rzymskiej
wojny domowej.
Zawodnik porusza się po planszy
przedstawiającej tereny cesarstwa
Rzymskiego. Przeciwnicy, aż do
momentu konfrontacji, nie mają
pojęcia jak liczne są oddziały wroga.
Dwie drużyny- wojsko Juliusza
Cezara i oddziały Pompejusza-kto
tym razem wygra bitwę, zależy już
tylko od graczy. Za naszą przyczyną
obraz historii może ulec zmianie.
2012: The Day of Fallout.
Już sam tytuł jest nawiązaniem
do modnego ostatnimi czasy roku
2012, który przynieść ma, podobno,
koniec świata.
Ziemia zniszczona jest wojną
nuklearną pomiędzy ludźmi, a Arkanami ( rasa najeźdźców z innej
galaktyki). Jedynym nieskażonym,
obfitującym w surowce obszarem
Michał Cichowski
9
No i nadszedł czas na wspomnianą
klasykę. Pora powrócić do korzeni i
zająć się grami, które dla wielu kojarzą
się z błogimi latami wczesnej młodości.
Planszówki , w które grał chyba każdy
z Nas.
planety jest Ostatni Dystrykt, to
właśnie o jego ocalenie rasa ludzka
stoczy walkę z obcymi istotami.
Gracze mają do wyboru 4 armie: Selicję 8, Triadów, Arkarianów
oraz Cyberzonę. Liczba zawodników
biorących udział w tym pojedynku
to od 2 do 4. Ciekawą możliwością
oferowaną w tej potyczce jest, tzw.
wariant kooperacyjny, polegający na
połączeniu siły 2 graczy przeciwko
kolejnej dwójce.
Główny cel gry, to wykonanie zadań
zawartych w scenariuszu.
Michał Cichowski
Eurobiznes.
Klasyk nad klasykami. Gra, która
pozwala, choć przez chwilę, poczuć
smak bogactwa i władzy. Zasady są
proste, chodzi o to by zdobyć jak
największy majątek poprzez kupowanie nieruchomości i zarabianie na
nich. Plansza podzielona jest m. in. na
pola z nieruchomościami, niespodziankami, pole z więzieniem. Zawodnik
rzuca kostką i przesuwa się na planszy o ilość wyrzuconych oczek. Zatem
nie tylko taktyka, ale również szczęście
decydują o powodzeniu w potyczce.
Mniej uczciwi zawodnicy próbują
wygrać okradając bank, to również jest
jakiś sposób.
Ekonomiczne mistrze.
Gry ekonomiczne, to dopiero mistrzostwo. Wspomnę o dwóch, chyba
najbardziej popularnych.
Osadnicy z Catanu.
Jest to gra, która zyskała wielką
popularność na całym świecie. Również
w Polsce ma ogromną rzeszę fanów.
Gracze to osadnicy na niedawno
odkrytej wyspie Catan. Każdy przewodzi nowo założonej kolonii, którą
nieustannie rozbudowuje. Do zadań
kolonii należy zbieranie dostępnych
dóbr naturalnych, niezbędnych do rozbudowy osiedli. Działania takie muszą
być prowadzone w sposób rozważny i
przemyślany. Jeśli zasobów mamy za
dużo, należy rozpocząć handel z innymi graczami. Wygrywa osoba, która
uzyska 10 punktów z wybudowanych
przez siebie dróg i osiedli.
Co może zachęcić do zapoznania
się z tą grą? Jak dla mnie najlepszą
rekomendacją jest Nagroda „Gra Roku
2005” , którą Osadnicy z Catanu zostali
wyróżnieni w naszym kraju.
Agricola.
Jest to prawdziwy hit. Gra roku 2009,
wyróżniona zarówno przez specjalną
komisję jak również, i przede wszyst
10
NA PLANSZY WARSZAWY
Raz na jakiś czas Warszawa przestaje być miejscem codziennej
egzystencji, a staje się centrum tajemniczych zadań i enigmatycznych spraw. Zwyczajni obywatele zamieszani są w intrygi niebagatelnego kalibru, czując, że coś ważnego wisi w powietrzu.
Raz na jakiś czas Warszawa przestaje
być miejscem codziennej egzystencji,
a staje się centrum tajemniczych
zadań i enigmatycznych spraw. Zwyczajni obywatele zamieszani są w intrygi niebagatelnego kalibru, czując, że
coś ważnego wisi w powietrzu.
Wszyscy z niecierpliwością czekają
aż otworzą się drzwi autobusu. Ważny
jest refleks. Wyrównuje kondycyjne
dysproporcje
pomiędzy
uczestnikami. Kto pierwszy wydostanie się
z zatłoczonego środka komunikacji,
ma największe szanse na zwycięstwo.
Zatrzymał się. Ułamek sekundy i jedna z drużyn ruszyła sprintem w stronę
Babilonu. W tle zaskoczone miny
przechodniów. Na miejscu rozczarowanie, ten bieg nie wystarczył, inni byli
lepsi, trzeba czekać.
Dla zainteresowanych – to nie relacja
z igrzysk sportowych, to gra miejska
– strategia rozgrywana na przestrzeni
naszej stolicy.
Gigantyczny plac zabaw
W Polsce gry miejskie w swojej ostatecznej formie pojawiły się
stosunkowo późno, szybko jednak
zyskały sobie rzesze fanów. Wye-
woluowane
z
harcerskich
podchodów, oprawione nowoczesną ramą,
przyciągają głownie amatorów aktywnego spędzania czasu. Rolą gracza jest
prawie zawsze rozwiązywanie zagadek
i przede wszystkim dobra zabawa.
Często organizatorzy dbają nie tylko
o ciekawą treść, ale i formę. Coraz
częściej organizowane są gry fabularne, w których to gracz albo wciela
się w konkretną postać albo jest sobą
w konkretnym tle akcji np. grze komputerowej, słynnym filmie, komiksie,
kreskówce.
Ciekawą inspiracją dla gier miejskich jest historia, zwłaszcza, że
oprócz zabawy umożliwia zgłębienie
„od wewnątrz” wielu ważnych i
przełomowych momentów w dziejach.
Przez to, że sami stajemy się bohaterami przejścia, możemy lepiej zrozumieć
pewne fakty, empatycznie spojrzeć
na losy postaci, które reprezentujemy. Z takiego założenia wyszło m.in.
Muzeum Powstania Warszawskiego
organizując Literackie Gry Miejskie.
Podobne zabawy organizowane są
również „na zamówienie” przez przewodników. Wielu z nich oprócz trady-
cyjnego zwiedzania proponuje nieco
bardziej nowoczesne i przyjemne
sposoby pogłębiania wiedzy. Tak np.
na jednej ze stron internetowych
można zamówić interaktywne zwiedzanie strategicznych punktów Powstania
Warszawskiego. Wszystko zamknięte
w rozrywkowej i wciągającej formie
gry miejskiej.
A na czym tak naprawdę polega
cała zabawa? Głównym jej bohaterem
jest samo miasto.
Gracze przemierzają je wzdłuż i wszerz, zahaczając zarówno o punkty sobie nieznane, jak i doświadczane już
wcześniej z perspektywy przechodnia,
klienta. Zabawa operując zagadkami
i niejasnościami zmusza jednak do
spojrzenia na miasto z innej strony.
Szereg zbieżności i związków ukazuje
w nim niedostrzegalny wcześniej kod,
otwiera przed nami arkana tajemniczych znaków i zakamarków.
Struktura gry oparta jest przeważnie
na rywalizacji kilkuosobowych grup,
które w przestrzeni miejskiej muszą
rozwiązać zagadki, wykonywać zadania i zdobywać punkty, a przy tym
wszystkim zmieścić się w wyznac-
Michał Cichowski
kim, przez konsumentów.
Jak się to je?
Każdy z graczy ( a może ich być od
1 do 5) zaczyna pojedynek z 7 kartami prac ( w sumie tych kart jest 160)
oraz z taką samą liczbą kart przedmiotów ( wszystkich jest ponad 140). Wspomniane karty mogą być użyte podczas gry, jeśli tyko odpowiadają danej
strategii. Zawodnik podczas swojej
kolejki może podjąć dwie akcje: jedną
za siebie, jedną za małżonkę. Na czym
polegają dane działania? Sprawa jest
prosta, wykonuje się czynności gospodarskie, hoduje się zwierzęta oraz
uprawia zboża i warzywa.
Podobnie jak w prawdziwym życiu, można
posiadać potomstwo, ale tak jak w
rzeczywistości, trzeba mieć je za co
wyżywić i wychować. Gra jest świetną
szkołą prawdziwego życia, taką przynajmniej wydaje się być.
Spojrzenie wstecz, czyli powrót w
czasy dzieciństwa.
Chińczyk.
Planszówka popularna na całym
świecie. Lubiana zarówno przez
młodych jak i przez starszych. Grać
można w 4, 3 lub 2 osoby. Nad zasadami gry nie ma sensu rozwodzić się zbyt
długo, chyba większość wie, o co chodzi. Filozofia jest prosta, kto pierwszy
postawi 4 pionki na linii mety- wygrywa
. Zastanawia mnie zawsze jedna kwestia…dlaczego nazwa Chińczyk?.
Uff, udało się dobrnąć do końca. Me
„ dziewczyńskie” oko poobserwowało
świat gier planszowych. Nie powiem,
całkiem interesująca ta przestrzeń.
No i nauczyłam się czegoś nowego,
moje ograniczenie zostało przełamane,
okazało się, że nie tylko scrabble i
chińczyk mogą dać trochę radości.
Mam nadzieję, że nie tylko ja poczułam
smak nowości.
Joanna Motyka
11
zonym czasie. Kilkugodzinne miejskie wojaże najczęściej prowadzą do
określonego celu, jakim może być
rozwiązanie kluczowej dla fabuły zagadki, osiągnięcie pewnego motywu
przewodniego i zdobycie nagrody. To
co w grach jest najlepsze to połączenie
napięcia wynikającego z osiągania
kolejnych punktów z dobrą zabawą i
multum humoru.
Warszawa to gra
Warszawa to miasto, które jako jedne
z pierwszych w Polsce zwabiło do siebie inicjatywę gier miejskich. Wielką
rolę w jej promocji odegrał Krzysztof
Bielecki. Jego zapoczątkowany w 2005
roku projekt Urban Playground w
założeniu miał być rodzajem zabawy,
podchodów dla dorosłych. Ogłoszenia
umieszczone w Internecie zachęcały
do spotkania w umówionym miejscu.
Wejście do gry wiązało się z podaniem
określonego hasła. Potem zaczynała
się prawdziwa zabawa. Każda grupa
otrzymała charakterystyczną podłużną
kartkę z tajemniczą instrukcją, jak
dotrzeć do informatora, który miał uczestników poprowadzić dalej w podróż
przez miasto. Sam Bielecki podkreślał,
że celem Urban Playground jest ukazanie metropolii z niecodziennej strony, bez kurzu i betonu, ale z nutką
tajemnicy, zachęty do spojrzenia na
nie przez pryzmat niedostrzegalnych
12
wcześniej zalet.
Projekt Bieleckiego zachęcał coraz
więcej zwolenników, stąd początkowe
6 części gry przekształciło się ostatecznie w 12. Całą serię zwieńczyło
wydanie podsumowującej, niejednorodnej pod względem treści książki
„Miasto to gra”. Publikacja zawiera
m.in. zagadki, których rozwiązywanie
pozwala poznawać dwanaście różnych
części stolicy. Poza tym interaktywnym przewodnikiem mieści również
reportaże z poszczególnych części
projektu, komentarze osób szczególnie w grę zaangażowanych oraz
opowiadanie scalające gry w jedną
fabułę. Co ciekawe książka nie posiada zakończenia, po przeczytaniu, doświadczaniu miasta (do czego
zachęca) należy wpisać je samodzielnie.
Wkład Bieleckiego w rozwój gier miejskich był szczególnie duży, bo jego
projekt UP był wzorem do powstawania kopii albo inicjatyw wzorujących
się na nim. Przekonał, że dorośli też
mogą się bawić. Obecnie fenomen gier
miejskich jest realizowany jako środek
integracji przez różne organizacje, uczelnie, przewodników etc.
Ciekawym
warszawskim
przedsięwzięciem jest również geocaching, czyli niekonwencjonalna, bo
pozbawiona końca gra. Uczestnicy
posługując się aparaturą GPS szukają
w mieście ukrytych skrzynek ze „skarbami”. Po ich znalezieniu odnotowują
wszystko w specjalnym notatniku. O
częstości pojawianiu się nowych obiektów dowiadują się z Internetu, sami
również zamieszczają tam informacje
o schowanych przez siebie skarbach.
A co u nas na polibudzie?
W rozwijaniu popularności playgroundów nie próżnuje również
politechnika. Organizowane przez
samorządy wydziałów, WRS-y zabawy
mają przede wszystkim umożliwić
nowym studentom integrację i nauczyć
pracy w zespole, a „świeżym” Warszawiakom pomóc zgłębić zakamarki
miasta, nauczyć sprawnego poruszania
się w nim i zmusić do zobaczenia miejsc do których niekoniecznie wybraliby się z własnej inicjatywy.
Integracyjny cel gier miejskich
już od wielu lat preferuje Wydział
Chemiczny PW. Samorząd zapraszając
pierwszoroczniaków na grę terenową
zachęca do równoległego poznawania
miasta i siebie nawzajem, dbając przy
tym o dobrą zabawę i nastawienie
uczestników. W bieżącym roku akademickim zabawa przypadła na 16
października. Jej uczestnicy musieli
rozwiązać łamigłówkę, aby dostać się
do postaci, która każe im wykonać
określone zadanie. Gracze odwiedzając
takie miejsca jak Stadion Syrenki,
Park Łazienkowski czy Starówka
musieli wykazać się nie tylko erudycją
i znajomością Warszawy, ale również
przełamać lody z przechodniami
zachęcając ich np. do wzięcia udziału w
rozgrzewce sportowej. Zmagania grup
oceniane były pod względem szybkości
i kreatywności, na ogłoszenie wyników
trzeba było trochę czekać. Nie obyło się
też bez stałego punktu gier politechniki
– imprezy integracyjnej.
Członkini WRS EiTI – Magdalena Cieślicka w połowie października
zorganizowała grę miejską na motywach topowego filmu „Alicja w Krainie
Czarów”. Zadaniem uczestników było
znajdywanie na terenie Warszawy
postaci ucharakteryzowanych na bohaterów filmu i rozwiązywanie narzuconych przez nich zadań. W zamian za
prawidłowy wynik grupa otrzymywała
kopertę, gdzie w enigmatyczny sposób
zawarte było miejsce do którego powinni się teraz udać. Poza tym każda z
kopert zawierała losową kartę. Ich
końcowy układ decydował o zdobytej
ilości punktów, a więc był kluczowym
elementem decydującym o wygranej.
Gra była pochłaniająca i zmuszała do
rywalizacji. Pojawienie się udekorowanych postaci w strategicznych punktach miasta jak Pałac Kultury, czy Złote
Tarasy powodowało, że zaabsorbowani
grą byli nie tylko jej uczestnicy, ale
również przechodnie. Czasem drużyna
wymagała ich bezpośredniego udziału,
np. w zadaniu na dworcu centralnym,
w którym trzeba było zebrać od pięciu
przypadkowych osób części garderoby.
Gra mimo mylnej nazwy nie kończyła
się złapaniem króliczka, ale przekazaniem miecza białej królowej, co było
dowodem na dokładne odwzorowanie
przez organizatorów fabuły filmu. Zawarte w niej były również zagadki
prosto z Alicji, jak np. „Co łączy kruka
i sekretarzyk”. Całodzienną gonitwę
uczestnicy zakończyli w siedzibie WRS
przy ciepłym poczęstunku, aby później
udać się do pubu Remont po odbiór
nagród.
Nieco inny charakter ma cykliczna gra „Jesień idzie” organizowana
przez PTTK. W tym roku wystartowała
6 listopada. Tutaj przestrzeń miejska
zastąpiona była lasami Mazowieckiego
Parku Krajobrazowego. Pogrupowani
uczestnicy w zależności od umiejętności
brali udział w zabawie w trzech kategoriach trudności. Ci, którzy chcieli
umieć więcej mogli brać udział w
organizowanym na miejscu szkoleniu. Problemem były zmodyfikowane
mapy, trudniejsza trasa, urozmaicenie
terenu, zmyłki. Zadaniem uczestników
było odnajdywanie punktów kontrolnych oznaczonych lampionami potwierdzenie ich zdobycia na specjalnej
karcie. Uczestnicy zdani byli sami na
siebie, mapy, kompasy, ewentualnie
pomoc spotkanych
po drodze grup.
Akcja
odbywała
się bez ingerencji
organizatorów.
Wygrała
drużyna,
która zmieściła się
w limicie czasu i
zdobyła jak najmniej
punktów
karnych
przyznawanych
za
niezdobycie obiektu
albo spore przekroczenie limitu czasu.
Turystyczny rajd na
orientację
zrzesza
co roku coraz więcej
chętnych.
Wielki Plac Zabaw
Politechniki
to
eksperyment,
w którym NZS, 21
października, mógł
wykazać się jako organizator gier miejskich. 2-3 osobowe grupy otrzymywały
zestaw instrukcji. Ich celem było zdobywanie punktów albo za wykonywanie
zadań np. rozwiązywanie zagadek logicznych albo za dostrzeganie pewnych
wymaganych punktów i potwierdzanie
na tego na karcie gry. Zabawa odbywała
się wyłącznie na terenie kampusu politechniki, stąd jej celem była nie tylko
integracja uczestników, ale szczegółowe
poznanie większości wydziałów uczelni.
Gra trwała dwie godziny, zwycięska
drużyna mogła bawić się na wieczornej
imprezie integracyjnej za darmo.
Inicjatywą gier miejskich zainteresowany jest również ESN. Zabawy
organizowane są przede wszystkim
dla obcokrajowców przyjeżdżających
na wymiany międzynarodowe, udział
mogą wziąć również Polacy. Mają jednak jeden warunek – nie podpowiadać.
Ostatnia gra organizowana przez Erasmusa odbyła się 9 października i jak
większość gier miejskich miała pomóc
uczestnikom w integracji oraz poznaniu Warszawy a dokładnie Starówki i
Krakowskiego Przedmieścia. Gracze
ubezpieczeni wcześniej w numer telefonu pod który mieli dzwonić w razie
zagubienia zostali poprowadzeni pod
Kolumnę Zygmunta, tam otrzymali instrukcje. Uczestnicy mięli za zadanie
odnajdywanie miejsc, dostrzeganie
specyficznych ich punktów, wykonywanie zadań np. robienie zdjęć czy
kręcenie śmiesznych filmików. Całość
zadań skupiona była wokół fabuły, w
której uczestnicy wcielili się w rolę
wysłanników papieża. Ich niebagatelną
misją było podjęcie działań w celu zjednoczenia walczących ze sobą narodów.
Nie obyło się bez dużej dawki humoru.
Wygrana drużyna otrzymała multimedialny kurs języka polskiego. ESN ma
zamiar powtarzać grę w pierwszym tygodniu przyszłego semestru.
Złota jesień ginie w oczach, a na
zewnątrz robi się coraz zimniej, tak więc
gry w przestrzeni będą zastępowane
przesiadywaniem w pubach, klubach
i domowych pieleszach. Zachęcam
jednak do łapania możliwych okazji. Gry miejskie skupiają w sobie
niewyobrażalną liczbę zalet: integrację,
możliwość poznania nowych ludzi,
szansę na polubienie miasta które
często denerwuje i męczy. Urban Playground pokazuje również, że nie tylko dzieci mają prawo do zabawy. Czy
czytając thriller nigdy nie chcieliśmy
sami kształtować losów bohatera? UP
to wyjątkowa szansa żeby wreszcie to
zrobić.
KONKURS!
Wymyślcie oryginalne
miejsce w Warszawie, gdzie
można byłoby taką
przykładową grę miejską
rozegrać. 2 najciekawsze
odpowiedzi wysłane na
adres [email protected]
pw.edu.pl nagrodzimy
książkami
“Miasto to gra”
oraz “Kod, czyli rzeczy,
które zauważasz w mieście,
gdy wpatrujesz się
w nie odpowiednio długo”
autorstwa Krzysztofa
“Sempa” Bieleckiego. Na
odpowiedzi czekamy do
10 stycznia 2011 roku.
Aleksandra Danilecka
Fotografie pochodzą z archiwum projekty.semp.pl
13
gry społecznościowe
Farmville, Mafia Wars, Pet Society, Restaurant City… Modne zjadacze czasu,
o których szybko zapomnimy czy przyszłość wielkich koncernów gier?
Najpopularniejsze gry na Facebooku na daną chwilę:
1. FarmVille
2. Texas HoldEm Poker
3. FrontierVille
4. Mafia Wars Game
5. Café World - the Restaurant
Game
6. Quiz Planet
7. Treasure Isle
8. Pet Society
9. Happy Aquarium
10. Millionaire City
(źródło: www.appdata.com)
14
Jeśli jesteś studentem, to prawdopodobnie masz profil na Facebooku. Serwis
Zuckerberga jest w końcu doskonały do
odnajdywania znajomych i komunikowania się z nimi. Z taką myślą powstał.
Szybko też sprawdził się jako sprawna
platforma do gier przeglądarkowych,
które zapewne również nie są ci obce.
To darmowe gry typu flash (płacimy tylko za dodatkowe funkcje czy punkty). Są
różne – logiczne, karciane, symulatory,
RPG, ale dosyć ograniczone rodzajowo
– nie znajdziemy tu gier akcji, strzelanek
czy skomplikowanych przygodówek.
oddziały. Szczególnie przydają się w takich grach jak Vampire Wars czy Castle
Age, gdzie ogromna liczba pobratymców odgrywa kluczową rolę, nie tylko
po to by toczyć wielkie bitwy, ale też by
przeżyć w starciach z innymi graczami,
którzy uwielbiają nękać sierotki.
Społecznościowość przejawia się też w
przesyłaniu sobie prezentów – często
tylko od znajomych możemy otrzymać
przedmioty niezbędne do wykonania
misji. Bywa to niesamowicie frustrujące,
ale tym bardziej nakręca by nawzajem
się obdarowywać.
Rozgrywka
Gra polega głównie na klikaniu – klikasz
w ikonki misji, w ikonki walki i tak dalej.
Rzadko kiedy masz wpływ na przebieg
działań i nawet sobie ich nie obejrzysz.
Na ogół (w RPG) masz pewną ilość punktów życia, energii, staminy i pieniędzy
(bądź innej waluty np. krwi jak w Vampire Wars). Wypełniasz misje, toczysz
bitwy, inwestujesz zarobione punkty czy
pieniądze w przedmioty i umiejętności.
Każde wypełnione zadanie i stoczona
walka wzbogacają twoje doświadczenie i
zbliża do następnego poziomu, do nowej
rangi i do nowych możliwości w grze.
O każdym sukcesie masz możliwość
powiadomić znajomych, pojawiając się
na ich stronie głównej dwadzieścia razy
dziennie – a przynajmniej było tak do
niedawna.
Zjadacze czasu
Teoretycznie taka gra nie powinna
zajmować dużo czasu, wręcz sprawia
wrażenie, że go nie zajmuje. Twórcy
gier społecznościowych szybko nauczyli się jak zarządzać czasem swoich
graczy. Punkty energii i wytrwałości
szybko się wyczerpują. Podczas czekania na ich regenerację użytkownicy
mogą korzystać z dodatkowych atrakcji
wewnątrz gry – brać udział w loteriach
i głosowaniach, mogą odbierać prezenty
(co jest nieco czasochłonne) i je wysyłać,
mogą w końcu komentować statusy
znajomych i pomagać im. Developerzy
cały czas też pracują nad rozwojem gry,
dodając nowe możliwości i elementy, aby
gracze przypadkiem się nie znudzili i nie
przeszli na odpowiednik konkurencyjnej
firmy.
Gracze – istota społecznościowości
W gry na Facebooku grają nawet tacy, co
gry komputerowe uważają za dziecinadę
– twoi rodzice, wykładowcy, nawet pani w
sekretariacie. Na ogół zaczyna się grać,
bo znajomi zapraszają, żeby im krzaczki podlewać, odwiedzać ich knajpę albo
walczyć u boku w starciach z wrogami.
I tu przejawia się istota społecznościowości.
Gry te nie polegają przecież na faktycznym wspomaganiu w misjach czy trybie
multiplayer. Tu liczy się abyś stanowił
część jak największej grupy (choć na
ogół są jakieś limity). W grupie gracz
jest silniejszy, bardziej odporny na ataki
innych, wygrywa ta armia/rodzina która
jest większa i ma silniejszych członków.
Jeśli masz za mało znajomych albo są
wyjątkowo odporni na twoje zaproszenia,
zawsze możesz zajrzeć na fora twoich
ulubionych aplikacji. Tam w wątkach
„add me” znajdziesz podobnych sobie
zapaleńców, którzy wzmocnią twoje
Gry przyszłości?
Głównymi producentami gier na Facebooku jest Zynga i Playfish, które
zostało wykupione w zeszłym roku
przed duży koncern Electronic Arts za
400 milionów dolarów. Rzadko kiedy
zdarza się by tak młody wytwórca gier
(Playfish powstało w 2007 roku) został
tak wysoko wyceniony. To z pewnością
wskazuje jak wielkie nadzieje łączone
są z grami przeglądarkowymi. Czy jednak słusznie? W ostatnich miesiącach
ich popularność drastycznie spadła za
sprawą zmiany sposobu funkcjonowania
powiadomień na Facebooku. Jeszcze do
niedawna użytkownicy byli bombardowani przez znajomych zaproszeniami do
różnych aplikacji i wiadomościami o ich
osiągnięciach, co robiło producentom
darmową reklamę.
Jaka będzie ich dalsza przyszłość? Zobaczy ten komu klikanie w ikonki i zbieranie plonów jeszcze długo się znudzi.
Ada Skowronek
Dziś trudno nam sobie wyobrazić że istnieje coś czego na komputerze
zrobić nie można. Nie było tak jednak zawsze. Część z nas ma niewątpliwe
szczęście wspominania maszyn, do których potrzeba było nie lada
wyobraźni, żeby wpaść na to jak zrobić cokolwiek. Na szczęście wyobraźnia
nie zawodziła.
Trafienie do celu
Czyli Atari, tak właśnie z
japońskiego nazywała się firma, która na
stałe wywróciła podejście do komputerów,
a w niejednej głowie dokonała rewolucji.
Latem 1972 roku, dysponując kapitałem
trzystu dolarów trójka przyjaciół postanawia założyć przedsiębiorstwo.
Debiut był oszałamiający. Automaty do gry Pong rozprzestrzeniały
się po całych Stanach Zjednoczonych, a
tempo rozwoju firmy przerosło oczekiwania założycieli. Kolejne lata to dalsza
ekspansja firmy i gruntowanie swojej
pozycji nowymi tytułami. Po czterech
latach od założenia firma zmieniła swojego właściciela i zapoczątkowała epokę
komputerowych maszyn video. Pomysł
na to, by dostarczyć komputer i gry na
które będzie mógł pozwolić sobie niemal
każdy odwrócił postrzeganie komputerów
i zmienił przemysł rozrywkowy.
Sir wśród mikrokomputerów
O ile Atari jest przykładem innowacyjnego pomysłu i zaparcia swoich
twórców, o tyle Sinclair Research Ltd. ze
swoimi komputerami ZX stanowi przykład
jak zdobyć rynek zmieniając swoją ofertę.
Dotychczasowy
producent
sprzętu hi-fi, radioodbiorników i kalkulatorów na początku lat 80’ zdecydował
się na wypuszczenie serii komputerów
osobistych. Szybko zostają one mocną
alternatywę dla dominujących producentów. Sprzęt oferowany przez Clive’a
Sinclaira jest stosunkowo tani i wydajny, to
wystarczy, żeby szybko trafił pod strzechy
i stał się pierwszym tak popularnym komputerem domowym. Koronnym modelem
tego producenta jest ZX – Spectrum, to
właśnie ta jednostka została uznana na
tyle przełomową, że właściciel został uhonorowany tytułem szlacheckim.
ZX Spectrum odegrało także
niebagatelną rolę w najnowszej historii
Polski. Komputer ten posłużył polskiemu astronomowi – Janowi Hanaszowi
do sabotażu prl’owskiej telewizji. W czasie trwania Dziennika Telewizyjnego
wprowadził on na wizję hasła opozycyjne.
Do dzisiaj akcja ta jest uważana za jedno
z najbardziej spektakularnych dokonań
hakerskich.
Wielki sojusz
Commodore
i
Amiga, te dwie nazwy zna
chyba każdy. Prawdopodobnie są to dwie najbardziej
kultowe konsole w Kraju
Nad Wisłą. Co zdecydowało
o tak wielkim sukcesie?
Zapewne czas, w którym się
ukazały, przystępna cena i
dostępność gier.
Podobnie jak szefowie Commodore, polski
emigrant Jack Tramiel nie od
razu związany był z branżą
komputerów. Zaczynał od
naprawy maszyn do pisania
i sumatorów. Jednak to jego
decyzja o obniżce ceny flagowego modelu
Commodre 64 byłą impulsem dla obniżek
cen komputerów domowych, co w konsekwencji doprowadziło do tak ogromnej ich popularności w latach 80. Już po
opuszczeniu spółki przez Tramiela na
rynek wypuszczono komputery sygnowane nazwą Amiga.
Moc wyobraźni
Żaden z powyższych komputerów nie przewyższał możliwościami
dzisiejszego
telefonu
komórkowego.
Z drugiej strony niewiele aplikacji,
obsługiwanych przez dzisiejsze PC’ety
rozpala tak bardzo wyobraźnie jak
możliwości maszyn z lat 80. Oprócz gier
i programów biurowych (głównie kalkulatory i proste edytory tekstu) niemało
było programów użytkowych jak edytory grafiki i programy umożliwiające
prace nad muzyką. Wystarczyło zaparcie autora i trochę wyobraźni odbiorcy,
aby tworzone w ten sposób obrazy robiły
piorunujące wrażenie. Wydawano również
takie perełki jak Biorytm czy Numerki
Szczęścia
Jest też jeden fakt, który trudno
przecenić. Wpływ rewolucji komputerowej z lat 80 na kulturę. Po raz pierwszy
błyszczący i tajemniczy stwór z filmów s-f
został udomowiony. Każdy przy odrobinie
zaparcia mógł wygenerować fantastyczny
labirynt, tworzyć muzykę elektroniczną
czy choćby zostać żołnierzem ratującym
cały świat przed nuklearną zagładą.
Damian Drewulski
15
Ranking najlepszych
gier konsolowych.
Listopad to chyba ostatni miesiąc, w którym bez większych wyrzutów sumienia możemy odstresować się grając na konsoli. Później
zaczniemy odczuwać na karku oddech powoli, acz nieubłaganie,
zbliżającej się sesji. Warto więc zaopatrzyć się w jak najlepsze tytuły,
w których wyborze, mam nadzieję, pomoże zawarte niżej zestawienie.
Miejsce 10: Resident
Evil 5 (PS3, Xbox 360)
„Nie ruszaj się, jest za tobą, zaraz
odstrzelę mu łeb ze snajperki” , „
Przyłaź tu z shotgunem, idą na mnie
całą bandą” - to tylko niektóre ze
zdań, jakie zdarza się niejednokrotnie
wypowiadać, grając z drugą osobą na
podzielonym ekranie. Choć granie w
pojedynkę dostarcza mocnych wrażeń,
to właśnie przechodzenie gry w kooperacji stanowi esencję piątej części sagi
o zombiakach i zabójczym wirusie. Jeśli
uśmiechasz się na myśl o eksterminacji
sporej liczby przeciwników, przy użyciu
najróżniejszych broni, a do tego znasz
kogoś, kto podziela Twoją fascynację, to
RE 5 jest pozycją, która obowiązkowo
powinna znaleźć się w Twojej kolekcji.
sportów szczególnie umiłował sobie ten, w którym od lat o sukcesach
naszej reprezentacji czy też klubów,
możemy mówić jedynie w czasie
przeszłym. Na szczęście w wirtualnym
świecie nie jesteśmy skazani na bierne
przyglądanie się wyczynom naszych
„orłów”. Nie będę tu rozstrzygał o przewadze PESa nad FIFĄ lub odwrotnie.
Każda z tych serii ma swoich gorących
zwolenników i przeciwników. Najlepiej wypróbować obie i sprawdzić,
która z nich nam bardziej pasuje.
Później pozostaje jedynie wygodna
kanapa i rozgrywanie setek meczów
w pojedynkę, z przyjaciółmi siedzącymi
Miejsce 9: God of War
3 (PS3)
Kratos to kawał mocarnego skurczybyka i takich bohaterów lubię. Zwykli
śmiertelnicy nie są w stanie zatrzymać
go ani na chwilę, w drodze do
osiągnięcia celu, jakim jest zamordowanie Zeusa. Nowym graczom być może
ciężko będzie na początku ogarnąć
wydarzenia na ekranie, ale wraz ze zdobytym przez nich doświadczeniem , ich
oczy cieszyć będzie krwawa uczta, podczas której nasz bohater nie oszczędzi
nikogo. Radość płynąca ze wspólnego
pisania alternatywnej historii antycznej wraz z protagonistą, jest nie do
przecenienia.
Miejsce 8 : Pro Evolution Soccer 2011/ Fifa
2011 (PS3, Xbox 360)
Polska to kraj, który ze wszystkich
16
obok czy też w Internecie.
Miejsce
7
Theft Auto
Xbox 360)
Miejsce 6: Metal Gear
Solid 4:Guns of the Patriots (PS3)
Mottem przewodnim Metal Gear Solid 4 jest zdanie “wojna się zmieniła”.
Gracz musi zmienić się razem z nią. Nie
można polegać jedynie na sile karabinu
czy pistoletu. Trzeba zaprzyjaźnić się z
technicznymi nowinkami, między innymi robotem, który zbada dla nas okolicę
i dostarczy niezbędnych danych bitewnych, a także kamuflażem, który sam
najlepiej dostosowuje się do otoczenia,
kryjąc nas przed oczami nieprzyjaciela.
Unikanie konfrontacji stanowi tu klucz
do sukcesu. Kiedy jednak przyjdzie do
starcia z którymś z zapadających na
długo w pamięć bossów, nie uda się
uniknąć walki na śmierć i życie.
Miejsce 5: Super Mario
Galaxy [1,2] (Wii)
Któż z nas nie grał w przygody wąsatego
hydraulika, ratującego księżniczkę
Peach przed niegodziwymi łapskami
Bowsera? Na konsolach nowej generacji obcowanie z przygodami Mario
jest równie przyjemne. I nie ma się
co śmiać, że jest to gra przeznaczona jedynie dla dzieci. Wystarczy
wziąć Wiilota do rąk i
przekonać się samemu.
Istnieje spora szansa, że
staniemy się amatorami
zbieractwa i skakania po
platformach, a podczas
grania na naszej twarzy
nieustannie będzie gościł
uśmiech. Mało jest gier,
w których upchnięto
tyle
fantastycznych
pomysłów.
Miejsce 3: Uncharted
2:Among Thieves (PS3)
Główny bohater - Nathan Drake śmiało
mógłby stanąć w szranki z Indianą
Jonesem i, śmiem twierdzić, jeżeli
chodzi o przygody, których był uczestnikiem, to wcale nie ustępuje starszemu
wiekiem archeologowi. Uncharted 2 to
zapierające dech w piersiach krajobrazy, pędząca na złamanie karku
akcja i wszystko to, a nawet więcej,
co chcielibyśmy zobaczyć w grze
opowiadającej o poszukiwaczu tajemnych artefaktów. Z czystym sercem
mogę zagwarantować, że jeżeli zagrasz
w Uncharted 2, to nudno nie będzie.
Samotne przemierzanie prerii na koniu, saloonowe walki, wiele zadań pobocznych do wykonania, zdobycie podziwu lub sianie postrachu w miasteczku,
ukazanie okresu przejściowego w historii Dzikiego Zachodu - końca jednej
epoki i początku drugiej – nie zabrakło
tu niczego. Masterpiece – jak powiedzieliby Amerykanie.
Miejsce 1: Heavy Rain
(PS3)
Długo zastanawiałem się, czy Heavy
Rain zasługuje na najwyższe miejsce
na podium? Odpowiedź może być tylko
jedna – po trzykroć tak!!! Jest to wymarzony tytuł dla każdego fana filmów.
Miejsce
4:
H a l o : Re a ch
(Xbox 360)
FPS Halo, to dla sporej
części
posiadaczy
Xboxów seria tak kultowa, że z miejsca kupują
jej kolejne części
i
masterują je, aż do wydania kontynuacji. Reach
łączy w sobie najlepsze elementy serii
, jednocześnie wprowadzając trochę
nowości i usprawnień, między innymi
jetpack, nowe bronie i usprawniony
system walki. Tym, co sprawia, że H:R
zasługuje na najwyższe oceny, jest z
pewnością multiplayer, zapewniający
mnogość trybów rozgrywki i niezapomniane godziny przed ekranem telewizora.
Miejsce 2: Red Dead Redemption (PS3, Xbox
360)
Od dłuższego czasu zdawało mi się,
że Dziki Zachód traktowany jest przez
twórców gier po macoszemu. Było to
tym dziwniejsze, że przecież powstało
wiele bardzo dobrych westernów, z
których garściami mogliby oni czerpać
inspiracje. W końcu wydano Red Dead
Redemption , któremu udało się sugestywnie oddać klimat tamtej epoki.
Nacisk został tu położony na fabułę i
możliwość decydowania o przyszłych
losach bohaterów. Mnogość ścieżek,
które możemy wybrać i kilkanaście
różnych zakończeń powoduje, że
przechodząc grę jeden raz, zobaczymy
jedynie część tego, co przygotowali dla
nas twórcy. Ci, którzy lubią zastanawiać
się ”co by było gdyby” będą w siódmym
niebie i poświęcą Heavy Rain wiele
godzin dających satysfakcję.
Jacek Kułak
:Grand
4 (PS3,
Tej gry nie muszę chyba nikomu
przedstawiać. Od czasu trzeciej
części sandbox ten rządzi i dzieli w
box office’ach i sercach graczy. Nico
Bellic nie jest może postacią, która z
miejsca zdobywa naszą sympatię, ale
nie on jest tu najważniejszy. Olbrzymie miasto, olbrzymia swoboda, olbrzymia satysfakcja. Słowem - musisz
to mieć.
17
Kącik Studenckich Serc
odc. 10
Gry damsko-męskie
RUNDA 1 – RANDKA
dzony czas, nie zrobił tego
wieczorem, bo było już
późno. Umówili się na kolejne spotkanie.
…Łukasz uznał, że kino czy spacer są
już zbyt oklepane, więc postanowił być
oryginalny i zrobić wszystko by pierwsza
randka z Pauliną była dla nich tą wyjątkową i niezapomnianą…
Wiedział, że dziewczyna kocha przyrodę i chętnie spędza czas na łonie natury…Postanowił więc zaaranżować wypad za miasto.
Pewnej słonecznej soboty Łukasz zadzwonił do Pauliny i oświadczył, że za
godzinę po nią przyjedzie i zabierze ją
na wycieczkę. Jak powiedział tak zrobił.
Godzinę później zjawił się na motorze z
bukiecikiem w ręku i zabrał naszą bohaterkę na przejażdżkę.
Pojechali za miasto. Łukasz zatrzymał się przy małej polance gdzie z plecaka wyjął koc, truskawki i szampana
dla dzieci. Siedząc razem rozmawiali o
tym, że to że się poznali było zrządzeniem losu i przeznaczeniem.
Łukasz widział, że Paulina jest szczęśliwa i sprawił jej przyjemność zabierając ją za miasto. Jedli truskawki, popijając szampanem i patrzyli sobie w oczy.
Śmiali się i żartowali. Czas minął
nieubłaganie szybko. Nagle zorientowali się, że jest już późno i powinni
wracać ponieważ na drugi dzień Paulina musiała wcześnie wstać. Nie chcieli kończyć tak udanego wieczoru lecz
nie mieli wyboru. Sprzątnęli swoje rzeczy i Łukasz odstawił Paulinę do domu.
Po powrocie Paulina nie mogła
usnąć bo cały czas myślała o Łukaszu
chciała zadzwonić do niego ale
stwierdziła, że jeśli chłopakowi naprawdę zależy to on zrobi to jako
pierwszy. Następnego dnia zadzwonił
do niej aby podziękować za mile spę-
18
Mimo, że związek nie
przetrwał nasza bohaterka nadal uważa, że była to
jej jak na razie najlepsza i
najbardziej niezapomniana
randka. I miło wspomina ją z biegiem
czasu, ponieważ była bardzo wyjątkowa i niepowtarzalna. Przez cały ten czas
Paulina czuła się wyjątkowa i wiedziała,
że Łukasz wtedy przygotował się na tę
randkę i szczerze zabiegał o jej względy...
Zrobiliście już ten pierwszy krok…
umówiliście się. Teraz głowicie się nad
tym gdzie powinniście się wybrać, aby
wasza pierwsza randka była wyjątkowa
i niezapomniana…
Jak wiadomo Warszawa jest pełna magicznych i interesujących miejsc i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Aby
wam pomóc przeprowadziliśmy sondaż
wśród 30 chłopaków i 30 dziewczyn, zadając im pytanie : jakie jest ich zdaniem
wymarzone miejsce na pierwszą randkę? Poniżej macie zobrazowane wyniki
naszego sondażu:
Jak widać prym wiodą na-
jbardziej oklepane i te najprostsze
pomysły...Możliwe, że nasi ankietowani nie do końca zrozumieli pytanie,
bądź pominęli znaczenie słów „wymarzone miejsce”. Swój wybór
uzasadniali różnie. Pomimo, że kino znajduje
się w czołówce jest przez wiele osób
uważane jako nienajlepsze miejsce na
pierwszą randkę, gdyż jeśli dwie osoby
spotykają się po raz pierwszy to powinny się poznać, porozmawiać, dowiedzieć
czegoś o sobie nawzajem. Powinni raczej oglądać siebie, aniżeli film. Kino jest
dobre dla osób z dłuższym stażem.
Najpopularniejszą odpowiedzią
był spacer i nic w tym dziwnego ,
ponieważ podczas spaceru mamy czas
porozmawiać i poznać się lub choćby
wspólnie pomilczeć i zawsze może
być początkiem udanego spotkania,
ponieważ gdy się zmęczymy albo zacznie
padać deszcz możemy spędzić miły czas
np. w kawiarni.
Nieliczni ankietowani zdecydowali by się na lodowisko. Wybór tego
miejsca wiąże się z pewnym ryzykiem,
ponieważ nie każda osoba umie jeździć
i jesteśmy pewne ze nikt nie chce się z
błaźnic na pierwszej randce. Opcja dla
odważnych ;p
Plaża, jezioro to dość szalona
opcja jak na pierwszą randkę, ponieważ
nowo poznana osoba nie zawsze zechce
pojechać z ,,obcą” osoba tak daleko. I
wiąże się to już z większymi kosztami.
Miejsc jest wiele, a jeszcze
więcej pomysłów...choć tak naprawdę
należy pamiętać, że nie ważne gdzie, a
z kim i spotkanie samo w sobie będzie
wyjątkowe...
Było jednak kilka odpowiedzi,
które szczególnie przypadły nam
do gustu:
Małe jezioro, łódka dużo wina”
- Paweł z PW
„Pijalnia czekolady, spacer nad
Wisłą”- Agata z PW
„Ja zabrałbym dziewczynę w sobotni wieczór na 30 piętro PKiN,
kiedy Warszawa jest tak fajnie
oświetlona” – Marcin z WAT-u
„Przejażdżka rollercoasterem” Marta z PW
„Zachód słońca nad morzem,
wino, kolacja” - Krzysiek SGGW
A.A. i Z.Z.
KĄCIK KULINARNY
Studencie drogi! Po śmiałym założeniu,
że masz talerz, przechodzimy do kilku innych śmiałych założeń, że posiadasz też
np. garnek czy patelnię. Obiecujemy jednak, że to koniec śmiałych założeń.
Więcej ich nie potrzeba, w zamian mamy
dla Ciebie kolejne przepisy łatwe lub
bardzo łatwe, tanie lub bardzo tanie, a
przede wszystkim smaczne.
Po co? Żebyś jutro wyjątkowo zjadł obiad
na własnym talerzu. Dlaczego? Kilka „bo”
za samodzielnym gotowaniem:
Bo wiemy, co leży na naszym talerzu i
skąd się wzięło.
Bo sami dobieramy smak taki, jak lubimy.
Bo to jest zdecydowanie zdrowsze niż fastfoody.
Bo może być naprawdę łatwo i szybko.
Bo „przez żołądek do serca” dotyczy obu
płci i nawet prosta potrawa może podbić
serce ukochanej (ukochanego).
Bo oszczędzamy pieniądze.
Pozostaje zatem brać się za noże, garnki,
patelnie i ruszać na podbój kuchni. Żeby
się przy tym zanadto nie zmęczyć, warto
pamiętać o paru sprawach. Planując gotowanie warto przygotować sobie obiad na
następne trzy dni, potem wystarczy tylko
podgrzać, a sumarycznie składniki wyjdą
taniej. Na początku przygody z gotowaniem trzeba wydać trochę pieniędzy, ale
niech Cię nie przeraża konieczność kupienia np. butelki oleju/oliwy, kilograma soli,
kilku paczek przypraw czy sosu sojowego
– będziesz tego używał przez długi czas a
zużycie w przeliczeniu na konkretne danie
to groszowe sprawy.
W tym numerze proponujemy proste
danie z kuchni chińskiej, pysznego kurczaka z pieczarkami, wyśmienitą śniadaniową
sałatkę i wakacyjnego owocowego drinka.
Smacznego!
i jakaś łyżka.
Samo przygotowanie jest banalne. Filet
należy umyć i odsączyć z wody. odłożyć
go na deskę lub tależ. Deska się przyda
więć lepiej będzie na talerz. PIECZAREK
POD ŻADNYM WZGLĘDEM NIE MYJEMY tylko obieramy ze skórki. Nie odrywamy nóżki ( estetyczniej to wygląda na
talerzu). Kroimy je na paski szerokości
pół mm. Obieramy cebulę i siekamy ją
jak najcieniej według własnego uznania.
Mała rada - jeśli ktoś płacze przy obieraniu cebuli należy ją sparzyć gorącą wodą.
Do rozgrzanego rondelka wrzucamy
tłuszcze i czekamy ok 30 s. Tłuszcze zdążą
się połączyć i zmienią kolor. dodajemy
teraz cebulę czekamy minutę i dodajemy
mięso. Mięso wcześniej należy naciąć na
skos dzięki temu szybciej się udusi i nie
będzie suche. Teraz dopiero doprawiamy
solą i pieprzem. Można jak troś ma dodać
liść laurowy ale nie jest to konieczne. Czekamy aż się zrumieni z jednej i drugiej
strony po czym zmniejszamy ogień i dodajemy pieczarki. dajemy temu ok od 3 do
5 min i dolewamy wody tak żeby była do
1/3 zanurzony filet. Przykrywamy i czekamy cierpliwie co jakiś czas zaglądając.
Płyn powinien odparować wtedy dajemy
śmietanę i odstawiamy potrawę z ognia.
Wykładamy całość na talerz. Można już
zajadać.
Można zjeść z dowolnym dodatkiem. Ale
my polecamy ryż lub jak kto woli kuskus.
Rada
Kucharza:
Gdy
będziecie
wybierać piersi z kurczaka to poproście
sprzedającego czy możecie go powąchać.
Jeśli będzie świeży będzie pachnieć
mięsem jeśli z kolei nie to będzie pachnieć
jak znoszone skarpetki. Wystrzegajcie się
takiego mięsa. Jest ono bardzo rzadko
spotykane ale każdemu się może zdarzyć.
Wybierajcie sklepy mięsne a nie hipermarkety tam gdzie jest kolejka. Świadczy to
o tym że mają zawsze świeży towar.
Ryż z warzywami po chińsku
Kurczak w sosie grzybowym z
lekką nutką ekstrawagancji.
Potrzebujesz:
1 filet z piersi kurczaka
1 średniej wielkości cebula
mała śmietana 22 %
10 szt. Pieczarek
mały kawałek masła i łyżkę oleju
sól, pieprz
Przygotowanie: deska, ostry nóż, rondelek( lub coś co macie i na czym smażycie)
sól, pieprz
Przygotowanie: garnek, patelnia, przykrywka
Ryż gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem 1,5 łyżeczki curry. Na patelnię wlewamy wodę (do wysokości ok. 0,5 cm),
kiedy zacznie wrzeć wrzucamy mrożone
warzywa. Po rozmrożeniu dodajemy do
warzyw pozostałe curry, sos sojowy i
pieprz, dusimy pod przykrywką aż nieco
zmiękną.
Uwaga: Jeśli jesteś zwolennikiem idei
“Obiad bez mięsa to nie obiad”, możesz
dorzucić tu kurczaka albo inne mięso.
Sałatka z szynką i ananasem
Potrzebujesz (porcja na 2 śniadania):
10 dag szynki
10 dag sera żółtego
pół puszki ananasa
duży pomidor
łyżka majonezu
sól, pieprz
Przygotowanie: nóż, miska
Szynkę, ser, pomidora i ananasa (odcedzonego) kroimy w dość drobną kostkę,
dodajemy majonez, sól i pieprz – mieszamy i koniec.
Banana Punch
Potrzebujesz (porcja na 1 drinka):
40 ml wódki
20 ml syropu bananowego
20 ml śmietanki
10 ml czerwonego syropu cukrowego (można zastąpić dowolnym, np.
malinowym syropem)
kawałek banana do dekoracji
Przygotowanie: mikser/blender/shaker,
kieliszek lub szklanka
Wszystkie składniki miksujemy z drobno pokruszonym lodem, przelewamy do
pucharka, ozdabiamy.
Potrzebujesz:
100 g ryżu
pół paczki mrożonki warzywnej
“mieszanka chińska” (bez przypraw)
3 łyżeczki przyprawy curry
2 łyżki sosu sojowego
Gotowali, miksowali, smażyli i dusili
dla Was Dominika Sawicka i Marcin
Bąkowicz.
Nie masz czasu by zrobić smaczny obiad? Znudziło ci się jedzenie FastFood? Organizm “prosi” o zdrowe
jedzenie?
Czekamy na Ciebie! Salad Story - zawsze świeże i smacznie przygotowanie jedzenie. Otworzymy dla Ciebie
nowy świat smaków. Tylko tutaj czeka na Ciebie najsmaczniejsza historia.
Więcej informacji na naszej stronie internetowej
www.ipewu.pw.edu.pl i na facebooku pod www.facebook.com/ipewu
19
Nocne podróże
z kosmitami.
Obiecuje, że nie będzie ani słowa o
krzyżu, ani o tym czego symbolem jest, a czego nigdy stać się nie powinien. Napiszę za to o
głupocie, indolencji umysłowej i świadomości
nie przekraczającej poziomu przedszkola.
Nocny, który wiezie mnie do
mieszkania ma tą przypadłość, że przejeżdża
przez niedawny punkt G tego Kraju. Nie to,
że nie lubię Krakowskiego Przedmieścia. Nie
to, że rażą mnie dramaty urzędującego tam
Mickiewicza, a którego pomnik kojarzy mi się
ze ze studenckim styczniem.
Jadę autobusem ja i jadą ludzie.
Trasy nie lubię, bo zawsze znajdzie się
sudoku:
grupa idiotów, których w magiczny sposób
Pałac Prezydencki cofa w czasie (czy też
rozwoju) i zaczynają żyć w nieistniejącej
czasoprzestrzeni. Co gorsze do tej podróży
zapraszają cały autobus ludzi, którzy w
większości mają ochotę na podróż nie dalej
niż do własnych łóżek.
Co ciekawe, nie krzyczą ci, którzy
łańcuchami wyrażali swoje przywiązanie. Jak
się okazało populizm i prostota umysłu są
mocniejszym spoiwem. W uszach mam „kretyni kontra kretyni” Grabarza. Przed oczami
mam kretynów, którzy zostali sami ze swoimi
kompleksami.
Żeby było jasne, nie mam nic
przeciwko głośnej Małgośce pachnącej
zielonym bzem na kilkanaście zdartych i
fałszujących gardeł. Nie buduję też obrazu
społeczeństwa z kilku na kilkunastu jadących.
Boję się za to, że wracający z
Erasmusa student z wycieczek fakultatywnych które odbył podczas pobytu w Polsce
pamiętać będzie najlepiej tą wirtualną w głąb
polskiego kompleksu, w którą wybrał się
nocnym autobusem wraz z innymi krzycząc,
że jedzie po krzyż.
Równie mocno boję się, że z
podróży nie wrócą, ci którzy najbardziej chcą
wciąż uciekać w miejsce którego nie ma i
kiedyś stracą granicę między tym co krzyczy
się dla jaj, a co krzyczy się bo ma się jaja.
DD reporter

Podobne dokumenty