Wiadomości ASP nr 60

Komentarze

Transkrypt

Wiadomości ASP nr 60
Wiadomości ASP 60
Akademia
styczeń 2013
Sztuk Pięknych
ISSN 1505–0661
im. Jana Matejki
www.asp.krakow.pl
w Krakowie
cena 6 zł (w tym 5% VAT)
→
Z NAROŻNIKA I PIĘTRA
K
iedy piszę ten tekst, mam już za sobą prawie
dwa miesiące pracy na stanowisku rektora Aka‑
demii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie.
To doświadczenie niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju,
zwłaszcza dla kogoś, kto pierwszy raz mierzy się z tym
nieprzewidywalnie skomplikowanym i odpowiedzial‑
nym zadaniem…
Kiedy znajomi i współpracownicy dydaktyczni
(również moi najbliżsi) pytają mnie, jak sobie radzę,
odpowiadam: nie spodziewałem się, że jest tak dużo
pracy i tyle biurokratycznych oraz formalno‑admini‑
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz
stracyjnych obowiązków związanych z podejmowa‑
nowego 2013 roku wszystkiego, co najlepsze, wspa‑
niem decyzji i zarządzaniem, a także analizowaniem
niałego nastroju w rodzinnym gronie przy choince
trudnych spraw. Życie stwarza sytuacje i problemy,
i Wigilijnym Stole, wszystkim pracownikom, peda‑
których czasami nie ogarniają żadne ustawy, zarzą‑
gogom, doktorantom i studentom oraz czytelnikom
dzenia, statuty, regulaminy, przepisy, procedury.
„Wiadomości ASP” życzy
Trzeba wykazać się salomonowym rozumem bądź
poradzić się profesjonalistów. Trzeba również – nie‑
prof. Stanisław Tabisz
stety – oddać dużą część swojej twórczej wolności dla
Rektor Akademii Sztuk Pięknych
spraw ogólnego powodzenia i sprawnego funkcjono‑
im. Jana Matejki w Krakowie
wania uczelni. Taka jest cena tej zaszczytnej funkcji.
Moje dotychczasowe, krótkie doświadczenie rek‑
torskie szczęśliwie posiłkuje się dość długą praktyką
(przez dwie kadencje) bycia dziekanem Wydziału
Grafiki. Bez tej wiedzy, rozeznania i doświadczenia
nikomu nie radzę obejmowania rektorskiego fotela.
Aby poznać strukturę organizacyjną, dobre rozwiąza‑
nia dotyczące merytorycznej strategii rozwoju uczelni
i wszelkie regulacje prawne dotyczące kierowania
i zarządzania instytucjonalną machiną, trzeba mieć
dużo czasu na uczenie się i poznawanie tego wszyst‑
kiego. Sprawy studenckie, pracownicze, uzasadnione
decyzje w sprawach zatrudnienia i dodatkowych
umów o pracę, reprezentacja uczelni na zewnątrz,
1
Z NAROŻNIKA I PIĘTRA
wyborczym, obok wielorakich zapewnień, deklaro‑
wałem sprawiedliwy podział środków finansowych,
którymi w ramach dyscypliny budżetowej będę mógł
dysponować. Nie są to duże środki, ponieważ, dla
przykładu, odpis na ogólne koszta i potrzeby uczelni
z tytułu prowadzenia studiów niestacjonarnych przez
wydziały stanowi zaledwie 10%, na co zgodziłem
się, wyrażając pogląd, iż 90% środków finansowych
słusznie zostaje na wydziałach wypracowujących bez‑
członkostwo w kolegialnych ciałach lokalnych i ogól‑
pośrednio te pieniądze. Tylko od roztropności, dobrej
nopolskich, kontakty z innymi uczelniami oraz insty‑
kalkulacji kosztów oraz gospodarności dziekanów
tucjami kultury – to wszystko spada na głowę rektora
zależy w tym względzie dochód tych jednostek i jego
i ma on sobie z tym radzić w dzień i w nocy. Oczywi‑
właściwe przeznaczenie…
ście, rektor nie pozostaje sam…
Nasza uczelnia nadal jest fantastycznym znakiem
Najbliższe otoczenie – to wspierający mnie i pra‑
firmowym, osadzonym w bogatej, prawie 200‑let‑
cujący w ramach przydzielonych obowiązków prorek‑
niej tradycji i zbudowanym na doświadczeniach
torzy: prof. Piotr Bożyk i dr hab. Jan Tutaj. To Kanclerz
twórczych i osiągnięciach wielu pokoleń wybitnych
i Kwestor z działem księgowości, kierownicy Działu
artystów. Będę się starał służyć Akademii dla jej
Spraw Osobowych i Działu Nauczania, to miłe Panie
wszechstronnego rozwoju, a przede wszystkim peł‑
sekretarki w biurze rektorskim. Tworzymy zatem
nienia misji edukacyjnej. I coraz jaśniej to widzę,
zespół pracujący dla dobra całej Akademii, koor‑
że na prawdę warto, bo społeczna, bezcenna wartość
dynując i wspomagając organizacyjną i edukacyjną
naszej Akademii dla kultury polskiej jest w zasadzie
działalność wszystkich siedmiu wydziałów. Mądry
nie do zastąpienia żadnym postępowym barbarzyń‑
kompromis chciałbym wypracowywać wspólnie
stwem ani też nawet najbardziej błyskotliwą retoryką
z dziekanami i kierownikami jednostek międzywy‑
relatywizmu…
działowych. Moim staraniom i trosce będą podlegać
Zatem – pierwsze koty za płoty… QUOD BONUM
Biblioteka Główna ASP oraz Muzeum ASP, Samorząd
FELIX FAUSTUM FORTUNATUMQUE SIT – co znaczy: „Oby
Studencki oraz Akademicki Zespół Sportowy.
to było dla dobra, szczęścia i pomyślności wszystkich”.
Dokonując pewnego rozeznania w mechani‑
zmach i procedurach, jakie funkcjonowały do tej
2
pory w Akademii, muszę przyznać, że niektórymi
prof. Stanisław Tabisz
byłem wyraźnie zaskoczony. W swoim programie
Rektor ASP im. Jana Matejki w Krakowie
Wiadomości asp /60
→ Spis treści
Inauguracja Roku Akademickiego 2012/2013
4 – Stanisław Tabisz Przemówienie inauguracyjne
8 – Stanisław Rodziński Punkt wyjścia do refleksji
12 – Jerzy Trela Praca nad rolą na podstawie
Dziadów i Wyzwolenia
20 – Katarzyna Sroka Studia to nie wszystko
Międzynarodowe Triennale Grafiki – Kraków 2012
22 – Marta Anna Raczek‑Karcz Tu jest centrum graficz‑
nego świata
30 – Monika Wanyura‑Kurosad Nokturn
34 – Krzysztof Tomalski Grafika i edukacja
44 – Krzysztof Tomalski Bentlager Druckgrafik
45 – Janusz Krupiński Intelekt MTG 2012
Idee – Poglądy – Interpretacje
54 – Jacek Dembosz In the Garden of Art
62 – Jacek Gaj O grafice i grafikach
72 – Janusz Matuszewski Wolność odzyskana
82 – Darek Vasina Kaszel w Kassel
Historia
84 – Michał Pilikowski Czapski − życie i twórczość
Podróże artystyczne
90 – Jacek Dembosz Bandyci i malarze z Orgosolo
98 – Jacek Dembosz Baśnie z 1001 nocy
Dyplomy
104 – Urszula Byrska Matematyczność sztuki
107 – Bartłomiej Chwilczyński Porządkowanie chaosu
Wystawy – Głosy – Recenzje
110 – Andrzej Szczerski Kinetyki, czyli odkrycie geometrii
114 – Agnieszka Jankowska‑Marzec Pomiędzy
117 – Joanna Łapińska Architektura budowana dźwiękiem
120 – Agata Pankiewicz Teren prywatny
131 – Jadwiga Wielgut‑walczak Dziennik rysowany nocą...
Kronika wydarzeń
136 – Michał KracikOdyseja kosmiczna 2012
140 – Mariusz Sołtysik Uwaga na światło! Autorem grafik na okładce
jest prof. Jacek Gaj
160 – Publikacje
3
I na u g u ra c j a R ok u A ka d e m i c ki e g o 2 0 1 2 / 2 0 1 3
Przemówienie
inauguracyjne
Rektora
Stanisław Tabisz
Artyści są potrzebni
społeczeństwu, a ich
dzieła świadczą teraz –
i po upływie tysięcy lat
– o szlachetnej i niezgłę‑
bionej tajemnicy natury
człowieka...
z Wydziału Malarstwa, prof. Józefowi Murzynowi
z Wydziału Rzeźby, prof. Krzysztofowi Tomalskiemu
Ur. w 1956 r. w Domaradzu.
Studiował na Wydziale
Grafiki (w latach 1977
–1978) oraz na Wydziale
Malarstwa (w latach 1978
–1982) Akademii Sztuk
Pięknych w Krakowie.
Szanowni Goście!
z Wydziału Grafiki, prof. Janowi Nuckowskiemu
Szanowni Pedagodzy!
z Wydziału Form Przemysłowych, prof. Grażynie
Szanowni Studenci!
Korpal z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł
Otwierając 194. rok akademicki, mam zaszczyt prze‑
Sztuki oraz prof. Jackowi Siwczyńskiemu z Wydziału
mawiać dzisiaj do Państwa z woli społeczności peda‑
Architektury Wnętrz. Na ręce kanclerza inż. Adama
gogów, studentów i pracowników Akademii Sztuk
Oleszki składam podziękowanie dla pracowników
Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Zostałem
Działu Administracyjno‑Gospodarczego, bez których
wybrany na stanowisko rektora jednej z najstarszych
nie moglibyśmy instytucjonalnie realizować procesu
uczelni artystycznych w Polsce w wyniku demokra‑
edukacji…
tycznych wyborów. Jest to dla mnie wielki zaszczyt,
Nasza uczelnia kształci od tego roku akademic‑
rysunkiem, projektowa‑
a zarazem duża odpowiedzialność. Mam poczucie,
kiego na siedmiu wydziałach w systemie studiów
niem graficznym, sce‑
że wybraliście Państwo w pełni świadomie i że jest
3‑stopniowych (licencjackich, magisterskich i dok‑
nografią, krytyką sztuki.
to wynik roztropnego rozeznania i rozważnej decyzji.
toranckich), w zakresie kierunków artystycznych,
Cieszą mnie historyczne okoliczności tego wyboru,
nazywanych kiedyś „sztukami pięknymi”. Mam
Od 2002 r. jest preze‑
a także pewne wskazanie, które zapewne stanowi
tu na myśli kierunki zarówno ściśle artystyczne,
sem Związku Polskich
o akceptacji i zrozumieniu potrzeby równowagi
artystyczno‑projektowe, jak również konserwację
Zajmuje się malarstwem,
Prowadzi pracownię malar‑
stwa na Wydziale Grafiki.
Artystów Plastyków Okręgu
pomiędzy minioną świetnością a realnymi wyzwa‑
i restaurację dzieł sztuki. Akademia Sztuk Pięknych
piastuje godność rek‑
niami współczesności.
w Krakowie istnieje i działa już prawie 200 lat i nic
tora Akademii Sztuk
Moja kadencja następuje po czterech latach pracy
nie straciła na swoim posłannictwie, realizacji swego
Pięknych im. Jana Matejki
zespołu poprzedników. Chciałbym na ręce prof. Adama
podstawowego celu: kształcenia młodych, utalento‑
Wsiołkowskiego, ustępującego rektora Akademii, zło‑
wanych studentów, którzy są – w myśl podpisanej
żyć serdeczne podziękowanie dla władz, które kon‑
kilkanaście dni temu Karty Praw Studenta – „naj‑
tynuowały misję edukacyjną w latach 2008–2012.
ważniejszym podmiotem uczelni”. Przypomnijmy
Dziękuję rektorowi prof. Adamowi Wsiołkowskiemu
sobie: to w murach naszej Akademii studiowali oraz prorektorom prof. Antoniemu Porczakowi
m.in. tak wielcy artyści, jak Wyspiański, Wyczół‑
Krakowskiego. Od 2012 r.
w Krakowie.
4
i dr. hab. Łukaszowi Konieczce za trud i wysiłek
kowski, Malczewski, Fałat, Pronaszko, Czapski,
włożony w zarządzanie Akademią. Dziękuję dzieka‑
Waliszewski, Makowski, Dunikowski, Wróblewski,
nom minionej kadencji: prof. Romanowi Łaciakowi
Wajda, Kantor, Taranczewski, Wejman, Mitoraj,
Wiadomości asp /60
fot. Jacek Dembosz
Nowosielski… Niektórzy z nich byli pedagogami
miejsce. Wraz z potrzebą wszechstronnego rozwoju,
Akademii, mistrzami wtajemniczania w problemy,
osiągania szczęśliwego i bezpiecznego życia pojawia
w żywioł i potencjał sztuki. Byli przewodnikami –
się jakaś mocno ugruntowana wiara w sens wyraża‑
w perspektywie pokoleń – dla młodych adeptów,
nia tego, co najbardziej ludzkie i wartościowe. Two‑
powołanych do artystycznego tworzenia, projekto‑
rzymy dzieła trwalsze i doskonalsze od nas – ocalamy
wania i ocalania dziedzictwa kulturowego. Myślę,
wszystko to, co najcenniejsze i najważniejsze wobec
że dawni Mistrzowie w naturalnej kontynuacji
nieuchronnego przemijania w czasie, wobec cierpli‑
są nadal wielkimi autorytetami dla tych artystów
wego i długotrwałego konstruowania i budowania
wyrastających z nowej epoki, którzy dzisiaj dostą‑
oraz niewytłumaczalnego rozpadu potężnych kultur
pią uroczystego aktu immatrykulacji. Cyprian Kamil
i cywilizacji na naszej planecie.
Norwid pisał: „Tylko że, aby drogę mierzyć przy‑
Mijają całe epoki i stulecia, a sztuka nadal stoi
szłą/trzeba koniecznie pomnieć, skąd się wyszło”…
na straży duchowości człowieka, jego wymiaru
Paul Gauguin wyraził to samo, stawiając na jednym
ponadczasowego, niezwykle kreatywnych możli‑
ze swoich obrazów fundamentalne pytanie: „Skąd
wości, które stanowią o zróżnicowanej tożsamości
przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy?”…
i bogactwie odmian, nurtów oraz procesów kulturo‑
Kiedy w wieku XX i na początku XXI rozwój
wych, odkrywanych form i obieranych dróg. Arty‑
ludzkiego geniuszu (postępowych odkryć nauko‑
ści są potrzebni społeczeństwu, a ich dzieła świad‑
wych oraz wynalazków technologicznych) osiągnął
czą teraz – i po upływie tysięcy lat – o szlachetnej
niezwykłe przyspieszenie i wręcz niewyobrażalny
i niezgłębionej tajemnicy natury człowieka, o jego
poziom, zagubieni w informatyczno‑cyfrowym szu‑
nadzwyczajnych możliwościach twórczych, przemie‑
mie słów i obrazów, w przerażającym niekiedy zgiełku
niających naturalną rzeczywistość, widzenie i porzą‑
świata mass mediów – pragniemy znaleźć dla siebie
dek świata oraz ludzkie sumienia. Dzieła artystów
jakieś ciche, służące skupieniu, przyjazne i stabilne
to także wyraz egzystencjalnych odczuć, to polot
5
fot. Alek Pawluczuk
6
inwencji i wyobraźni oraz, tak podziwiany i godzien
Polska powinna dokonać strukturalnych reform całej
szczerego zachwytu, mistrzowski kunszt wykonania
gospodarki, zwiększyć wydajność pracy, zreformo‑
utrwalonego w materii dzieła.
wać system opieki zdrowotnej, a publiczne pienią‑
Pisząc nie tak dawno recenzję do profesorskiego
dze powinny być wydawane maksymalnie efektyw‑
przewodu, zetknąłem się z wypowiedzią artysty gra‑
nie. To dopiero zagwarantuje stworzenie warunków
fika Janusza Górskiego z Gdańska, określającą pewien
do uzyskania wysokiego poziomu edukacji i, z całą
symptom współczesnej strategii bycia artystą i silnej
pewnością, pociągnie za sobą zwiększenie wydat‑
żądzy zaistnienia w społecznym odbiorze. Prof. Gór‑
ków na kulturę i sztukę. Wyższe szkoły publiczne
ski pisze tak: „Coraz częściej projektanci posługują
– uniwersytety, politechniki, akademie – stanowią
się językiem sztuki, stosując te same strategie
dziś fundament edukacyjnej oferty w Polsce. Dlatego
co artyści. A dzieła »prawdziwych« artystów bez
dobra kondycja finansowa oraz wzrastający potencjał
skrupułów podszywają się pod komunikaty reklamy.
gospodarczy i cywilizacyjny całego kraju zagwaran‑
I jedni, i drudzy, artyści i projektanci, muszą znaleźć
tuje nam, artystom, owe magiczne „miejsca pracy”,
język komunikacji z odbiorcą: zaskoczyć go, zmusić
o które znacznie łatwiej w innych, stricte praktycz‑
do refleksji, przekonać do swojego punktu widze‑
nych i użytecznych dziedzinach oraz sferach życia.
nia”. A przecież, w wymiarze społecznym, nie żyjemy
W swoim wystąpieniu wyborczym, podczas spotka‑
w próżni. Żyjemy w konkretnym kraju europejskim
nia z elektorami, określiłem podstawową ideę, moje
znajdującym się na pewnym mobilizującym etapie
hasło sprawowania funkcji rektora Akademii. Brzmi
swoich dziejów… Aktualnie w Polsce, wraz z prze‑
ono prosto: KOORDYNACJA DZIAŁAŃ i MĄDRY KOMPROMIS.
kształceniami i reformami gospodarczymi, przepro‑
W moim rozumieniu hasło to posiada ważny aspekt
wadzana jest reforma szkolnictwa wyższego. Główny
rozumnego działania dla ogólnego dobra, według
ekonomista Banku Światowego Indermit S. Gill chwali
wspólnie wypracowywanych i uzgadnianych zasad
Polskę za 20‑letni okres wzrostu gospodarczego, ale
oraz mechanizmów, korzystnych dla społeczności całej
równocześnie gani za pogłębianie długu publicz‑
Akademii. Wydziały, katedry, pracownie, przedmioty
nego oraz brak dyscypliny w wydatkach socjalnych.
– to właśnie są zróżnicowane elementy struktury
Wiadomości asp /60
Premiujmy odpowiedzialnych peda‑
gogów, oddanych i wiążących
się na stałe z uczelnią. Budujmy
jakość, a nie ilość, bo przecież war‑
tość, znaczenie i sens wyłaniają się
dopiero z przenikliwej selekcji tego,
co pospolite, zunifikowane i rozple‑
nione niczym chwasty…
organizacyjnej i merytorycznej Akademii, tworzone
powołaniem jest ciągle wypracowywana jakość pro‑
w podstawowym żywiole: w realizacji programu dydak‑
cesu edukacyjnego, wysoki poziom kształcenia, eks‑
tycznego i współpracy ze studentami, bo to oni prze‑
presja i siła przekazu istotnych, uniwersalnych war‑
cież, jak już wspomniałem, są głównym podmiotem
tości popartych zdobyciem profesjonalnego, a czasami
starań pedagogów, a studiowanie to przecież w dużej
nawet mistrzowskiego warsztatu.
mierze także samodzielna inicjatywa, odkrywczość,
Stawiajmy zatem zdecydowanie na najwyższą
pomysłowość oraz praca analityczna i poznawcza pod
jakość kształcenia. Tak powinniśmy rozumieć rozwój
okiem bardziej doświadczonego i świadomego artysty.
uczelni, który nie polega na ciągłym powiększaniu,
Owszem, liczą się świetnie napisane programy, karty
pączkowaniu i pomnażaniu wszystkiego bez uza‑
przedmiotów i najwyższe stopnie naukowe oraz sta‑
sadnienia i ogarniania całości. Te zjawiska prowa‑
nowiska dydaktyczne pedagogów i ich sukcesy arty‑
dzą prosto do wzrostu kosztów utrzymania uczelni
styczne, ale równie ważna okazuje się młodzieńcza
i w efekcie generują straty, a przy tym uruchamiają
energia i zapał studentów, ich niczym nieograniczona
procesy unifikacji, nadmiernego obciążania peda‑
wyobraźnia oraz brawurowa inwencja, podejmująca
gogów, pogarszania warunków przestrzenno‑lokalo‑
się nawet zadań i problemów, zdawałoby się, nie‑
wych i w konsekwencji wiodą do obniżania poziomu
możliwych do rozwiązania. Wielki zdobywca staro‑
kształcenia. Stawiajmy zdecydowanie na czynniki
żytnego imperium, Aleksander Macedoński, uczeń
wzmacniające realizację żywego i elastycznego pro‑
Arystotelesa, powiedział: „Sława i pamięć należą
gramu studiów. Dbajmy o starannie wyselekcjono‑
się tym, którzy podążają za wielkimi marzeniami”.
wanych i utalentowanych studentów. Premiujmy
To w głowach naszych utalentowanych studentów
odpowiedzialnych pedagogów, oddanych i wiążących
rodzi się przyszła historia sztuki polskiej. Pokazując
się na stałe z uczelnią. Budujmy jakość, a nie ilość,
różnorodne wizje świata i człowieka w formie uniwer‑
bo przecież wartość, znaczenie i sens wyłaniają się
salnej, wymagając od studentów rozwoju, mając prio‑
dopiero z przenikliwej selekcji tego, co pospolite,
rytetowe ambicje podnoszenia jakości kształcenia, nie
zunifikowane i rozplenione niczym chwasty…
czyńmy z uczelni komercyjnego zakładu usługowego
Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie ma być
lub agencji organizacyjnej czy instytucji do finansowa‑
uczelnią nowoczesną, kształcącą na najwyższym
nia i reklamowania twórczości pedagogów. Wprawdzie
poziomie i dumną ze swoich aktualnych oraz histo‑
uczelnia to także instytucja kultury, ale jej pierwszym
rycznych osiągnięć.
7
I na u g u ra c j a R ok u A ka d e m i c ki e g o 2 0 1 2 / 2 0 1 3
Punkt wyjścia
do refleksji
Wykład inauguracyjny
Stanisław Rodziński
uczestniczyć w życiu Akademii. Bracia Pronaszkowie
to były początki formizmu, Frycz to Młoda Polska
Ur. w 1940 r. w Krakowie.
W latach 1957–1963
studiował na Wydziale
Malarstwa Akademii
Sztuk Pięknych
w Krakowie w pra‑
cowni prof. Emila Krchy.
Działalność pedago‑
giczną w krakowskiej
Magnificencjo, Panie i Panowie Profesorowie, Peda‑
i Zielony Balonik. Kiedy przypominam sobie zajęcia
godzy, Pracownicy wszystkich działów dydaktyki
w pracowni i korekty mojego profesora Emila Krchy,
i administracji, Szanowni Goście, Drodzy Studenci
zastanawiam się, czy mógłbym w podobny sposób
– wszyscy, dla których rozpoczynający się rok aka‑
rozmawiać ze studentami wtedy, gdy tu jeszcze pra‑
demicki jest rokiem dyplomowym, a nade wszystko
cowałem. Krótkie uwagi, niekiedy ironia i prawie
ci, którzy rozpoczynają dzisiaj studia w krakowskiej
złośliwości, a nieraz niezwykle ważne rady i aluzje
Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki.
do różnych dzieł, lektur, wydarzeń. Czy pewien rodzaj
Z ogromnym wzruszeniem staję tu przed tymi,
aluzji, żartu dziś nie byłby odczytany jako ingerencja
których – mam nadzieję – wolno mi nazwać moimi
w prywatność? A może takie właśnie rozmowy były
przyjaciółmi, i dziękuję panu Rektorowi za zaprosze‑
potrzebne, może stwarzały rodzaj bliskości, bo prze‑
nie do wygłoszenia tych słów.
cież zawsze chodziło o malowanie, o dopiero rodzącą
Upływające lata stwarzają naturalną sytuację,
ASP rozpoczął w 1981 r.;
w latach 1993–1996 spra‑
się myśl o własnych obrazach.
w której patrzymy na uczelnię, na tę naszą uczel‑
Te wspomnienia nie są próbą pokoleniowego usy‑
nię, zarówno sięgając wstecz, czytając dawne tek‑
tuowania mówiącego te słowa. Nie są znakiem przy‑
a od 1996 do 2002 r. pia‑
sty, pamiętniki, wspomnienia, wracając do własnej
należności do epoki, której przedstawiciele wszystko
stował godność rektora
młodości, do lat studiów i naszych nauczycieli, jak
i zawsze wiedzą najlepiej. Są one raczej punktem
i patrząc na współczesność Akademii, na pedagogów,
wyjścia do refleksji nad tym, czym była nasza uczel‑
czytając wydawane tu pisma, oglądając wystawy, ale
nia kiedyś, czym jest dzisiaj i jaka będzie w przyszło‑
wował funkcję dziekana
Wydziału Malarstwa,
ASP. Autor licznych publi‑
kacji o sztuce i esejów
z zakresu sztuki.
nade wszystko patrząc na studentów. Tych, którzy
ści. Co pozostanie obszarem spotkania nauczyciela
pełni nadziei i autentycznych pragnień, rozpoczynają
i ucznia, płaszczyzną rodzącego się wzajemnego
studia, i tych, którzy dochodzą do dyplomu, świadomi
zaufania, będącego początkiem pasjonującej próby
tego, że za chwilę wyjdą w świat, a sztuka stanie się
zbliżenia się do tajemnicy procesu twórczego?
– czy może winna stać się – sensem ich życia, a może
tylko będzie tego życia efektownym elementem.
8
Jedną z częściej cytowanych anegdot o Jacku Mal‑
czewskim jest ta, która wspomina, jak uchylając drzwi
Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o swoich
do studenckiej pracowni, mówił: „Malujcie tak, żeby
studenckich latach. Po rysunku wieczornym zatrzy‑
Polska była!”. Dla Malczewskiego i jego studentów
mywaliśmy się na półpiętrze, aby zobaczyć wychodzą‑
Akademia była nie tylko szkołą, była środowiskiem,
cego z pracowni Zbigniewa Pronaszkę. Wysoki, w dłu‑
duchowym obszarem utrwalającym wiarę w naro‑
gim, ciemnym płaszczu, owinięty długim, czerwonym
dową tożsamość, była miejscem, w którym pielęgno‑
szalem, w czarnym berecie. Zaglądaliśmy na parter
wano wszystko to, czego brak było na zewnątrz jej
do scenografów, aby zobaczyć rozmawiającego ze stu‑
murów. A przecież ten sam Malczewski nie zgodził się
dentami Karola Frycza. Pragnęliśmy w ten sposób
na zaproponowany mu przez Matejkę temat obrazu
Wiadomości asp /60
Losy polskiej sztuki, to, co w niej
najlepsze, a także to, co dyskusyjne
[…], niemal zawsze miało swe źró‑
dło w losach Polski, w dziejach
koncepcji i sporów politycznych,
ale i w oczekiwaniach ze strony
społeczeństwa…
dyplomowego. Te same problemy Matejko widział
co? Pierwszy raz w życiu zrozumiałem Matejkę. On
inaczej, odmiennie postrzegał je Malczewski. Mimo
przecież w swoim czasie robił to samo co wy w stanie
więc podobnego pojmowania funkcji Akademii – jako
wojennym. Jestem za stary, by to napisać, ale nie
patriotycznego azylu – dochodziło do sporów, wyni‑
mogę przestać o tym myśleć”.
kających nie tylko z różnicy pokoleń, ale i różnego
Warto w tym miejscu przypomnieć, że twórczość
rozumienia i odczuwania roli wyobraźni, ekspresji,
malarska Józefa Czapskiego – absolwenta naszej Aka‑
funkcji motywu czy tematu, z odmiennego pojmo‑
demii – i jego znakomite teksty o sztuce były przez
wania sensu i znaczenia tradycji.
Trzeba pamiętać, że te same – podstawowe prze‑
całe lata objęte w Polsce cenzurą ze względu na to,
że będąc sowieckim więźniem, posiadł ogrom wiedzy
cież – problemy odżyły w dwudziestoleciu międzywo‑
o losach polskich oficerów w ZSRR, w tym również
jennym. Dotyczyły one zarówno narodzin polskiego
w Starobielsku i Katyniu.
koloryzmu, jak i radykalnych społecznie nurtów,
Liczące dziesiątki lat naturalne związki losów
rodzących się w Krakowie, Warszawie, Łodzi czy
Polski i losów polskiej sztuki miały swoje źródło wła‑
we Lwowie.
śnie w akademiach. W tym nade wszystko, można
Wspominam to, ponieważ w większości przypad‑
to powiedzieć bez cienia przesady, w krakowskiej
ków to, co najważniejsze w polskiej sztuce, miało
Akademii Sztuk Pięknych. Jednym z istotnych źródeł
i ma nadal swój początek w akademiach, w akcep‑
takiej historii naszej sztuki i naszej Uczelni były
tacji i w sporach, w niechęci studentów do tradycyj‑
więzi łączące nauczycieli i uczniów. Te mające cha‑
nej profesury, ale i w przyjaźni między studentami
rakter czysto ludzki i naturalny, ale przede wszyst‑
i nauczycielami.
kim te, których początkiem były korekty, spotkania
Losy polskiej sztuki, to, co w niej najlepsze,
w muzeach, te, których sens dotyczył istoty relacji
a także to, co dyskusyjne, a nieraz irytujące, niemal
nauczyciela i ucznia, profesora i studenta. Lata
zawsze miało swe źródło w losach Polski, w dziejach
powojenne, trudny okres realizmu socjalistycz‑
koncepcji i sporów politycznych, ale i w oczekiwa‑
nego, dramatyczne losy pedagogów i studentów,
niach ze strony społeczeństwa na to, co artyści dadzą
które dzisiaj bywają nieraz tylko wspomnieniami,
mu w swych dziełach.
a były przejmującą częścią losów Polski w cza‑
Niechęć kolorystów do malarstwa historycznego,
sach stalinowskich. Wówczas sztuka stała się nie
kojarzenie tego, co – jak wówczas mówiono – nowo‑
tylko obszarem twórczych sporów, ale i nieszczęść,
czesne, z lewicowością, wszystko to stanowi obraz
kłamstw i tragedii, mających swój moralny sens,
naszej sztuki, ale i życia Akademii. Na kilka miesięcy
związany z ludźmi i ze sztuką. Symbolem tych dra‑
przed śmiercią Józefa Czapskiego odwiedziłem go
matów stała się twórczość Waldemara Cwenarskiego
i wręczyłem mu, a był to rok 1992, katalogi i doku‑
z wrocławskiej uczelni, a na naszej Akademii twór‑
mentację wystaw z okresu stanu wojennego. Upły‑
czość Andrzeja Wróblewskiego. Nie czas tu ani miej‑
nęły chyba dwa dni i Czapski powiedział: „Wiesz,
sce, by wchodzić w szczegóły tych lat i tych sporów,
9
To właśnie w studenckich pracow‑
niach rodzi się i dojrzewa spotka‑
nie tego, co trwałe, z tym, co przemi‑
nie. Tego, co ma wartość od stuleci,
i tego, co ewoluuje...
czy może raczej awantur. Ale przecież i wówczas
twórczość i listy do brata były, są i pozostaną wielką
byli w to w sposób naturalny włączeni pedagodzy
szkołą malarstwa, metafizycznego sensu twórczości.
i studenci, a mimo mroku tamtych czasów dotrwali
do lepszych dni.
Gdy ku zdziwieniu współczesnych Rembrandt
przydzielił swoim uczniom małe pomieszczenia
Kiedyś na spotkaniu z naszymi studentami
do pracy, uznano to za dziwactwo. A przecież było
Andrzej Wajda – również absolwent naszej Uczelni
to odkrycie malowania jako pracy nad sobą, był
– powiedział rzecz niezwykle ważną: „Pięćdzie‑
to znak samotności nie pojmowanej jako nieszczę‑
siąt lat temu mógłbym wygłosić wykład, a nosiłby
ście, lecz rozumianej i odczuwanej jako czas i miejsce
on tytuł Czego nie nauczyłem się w Akademii Sztuk
pracy nad sobą, a także jako przestrzeń spotkania
Pięknych w Krakowie. Po wielu latach i po namyśle
z nauczycielem. To właśnie te spotkania − dzisiaj
mogę dziś powiedzieć, żeby nie było nieporozumie‑
nazywamy je korektami − są czymś bardzo ważnym.
nia, że nauczyłem się w Akademii Sztuk Pięknych
Mogą być irytujące, ale mogą być też czasem ojcow‑
w Krakowie wszystkiego”.
skich rad, pełnych niepokoju, ale i olśnienia czy
Kiedy powstało w naszej Uczelni Studium Pedago‑
giczne, przyszedłem, a było nas wielu zainteresowa‑
inspiracji do pracy. Tak było, jest i tak być powinno,
mimo upływu lat i zmienności epok.
nych, na spotkanie informacyjne. Ówczesny kierow‑
W dziennikach Jana Cybisa, w licznych tekstach
nik studium poinformował nas o programie i rodzaju
Józefa Czapskiego napotykamy często wspomnienia
zajęć, a rzecz zakończył króciutkim wierszykiem:
o studiach i nauczycielach. Czytamy tam o rozmo‑
wach przy obrazach, z których rodzi się często własna
Kto nie może być Van Goghiem,
twórczość. Napisał kiedyś Piotr Potworowski: „Nie
ten zostanie pedagogiem.
wiem, jak będę malował jutro, ale wiem, że nie chcę
malować tak jak wczoraj”.
10
Szczerze mówiąc, wierszyk niespecjalnie się nam
Kiedyś odwiedziłem prof. Rudzką‑Cybisową
spodobał, przecież właśnie wówczas ukazały się w Pol‑
z prośbą o podpisanie protestu ZPAP, związanego
sce, chyba pierwszy raz po wojnie, listy Van Gogha
ze stanem wojennym. Mówiliśmy o polityce, a w pew‑
do brata i była to nasza niemal najważniejsza lek‑
nym momencie prof. Cybisowa wyszła do sąsiedniego
tura. Byliśmy za młodzi, by uświadomić sobie, że jest
pokoju i przyniosła dwa nieduże pejzaże Cybisa z lat
to jedna z najbardziej przejmujących książek, nie tylko
30. „Popatrz, dziecko – powiedziała. – Jak on świetnie
o malarstwie, ale o twórczości, o radości i o rozpa‑
malował, a teraz tak gęsto paprze tymi farbami”. Była
czy, jaka towarzyszy pracy nad obrazem. To opowieść
w tej wypowiedzi nuta wspomnień, irytacja, miłość,
o malowaniu, którego trzeba się uczyć w sposób dra‑
ale też na pewno miłość do malarstwa. W znakomi‑
matycznie uczciwy, o malowaniu, które jest pamiętni‑
tych i dramatycznych dziennikach Cybisa czytamy
kiem i wyznaniem. Trudno powiedzieć, jakim nauczy‑
nieraz: „Znowu spartoliłem obraz”. Studenci Cybisa,
cielem mógłby być Van Gogh. Jedno jest pewne – jego
wśród nich Tadeusz Dominik, niemal ze łzami
Wiadomości asp /60
w oczach wspominali jego korekty, pełne otwartości,
nieraz niepokoju, wspominali jego pasję mówienia
o malowaniu jako o drodze do prawdy.
Stanisław Frenkiel, absolwent naszej Uczelni, jej
profesor honorowy, heroiczny więzień sowieckich
łagrów, żołnierz Armii Andersa, pozostawił po sobie
znakomite obrazy, rysunki i teksty. Pracował na lon‑
Kiedyś odwiedziłem
prof. Rudzką‑Cybisową z prośbą
o podpisanie protestu ZPAP, zwią‑
zanego ze stanem wojennym.
Mówiliśmy o polityce, a w pewnym
momencie prof. Cybisowa wyszła
do sąsiedniego pokoju i przyniosła
dwa nieduże pejzaże Cybisa z lat 30.
„Popatrz, dziecko – powiedziała. –
Jak on świetnie malował, a teraz tak
gęsto paprze tymi farbami”.
dyńskiej uczelni, był, jest i pozostał jedną z ważnych
postaci zarówno brytyjskiej, jak i polskiej sztuki.
i dojrzewa spotkanie tego, co trwałe, z tym, co przemi‑
Mając doświadczenie pedagogiczne, świadom był,
nie. Tego, co ma wartość od stuleci, i tego, co ewolu‑
że sztuka jest obszarem osobistych przeżyć, a nie
uje jak krój garnituru lub wizytowej sukni. Zaufanie
mody i przemijających upodobań, które oddalają
i bliskość osobowości nauczycieli i dojrzewających
od sztuki nie tylko artystów, ale i odbiorców. Pisał
artystów, jakimi są studenci, stwarza obszar prawdy
Frenkiel: „Grupowanie artystów w szeregi ułatwia
o ludziach, czasach, o przeżyciach i wartościach.
prace teoretykom i historykom sztuki. Ostatecznie
Zwiedzając muzea, patrząc na autoportrety
jednak przyszłość należy do nieuszeregowanych”.
Rembrandta i Matejki, na rysunki starych mistrzów,
To właśnie tajemnica procesu twórczego, niezwy‑
na drzeworyty Panka, na rzeźby, projekty i karty szki‑
kłość osobistej drogi nauczyciela i studenta zbliża
cowników, pamiętajmy, że i oni byli kiedyś u początku
ich i przynosi ważne rezultaty. Profesor przychodzący
drogi, a to, do czego doszli, to również ich życie, stu‑
do pracowni na korektę przychodzi nieraz ze swej
dia i ich nauczyciele.
własnej pracowni. Robiąc korektę, nie instruuje,
Po kolejnej podróży do Włoch znakomity filozof
lecz przybliża sens i wartość pracy, wskazuje na to,
i poeta, teolog i historyk sztuki, ks. Janusz Pasierb,
co może być początkiem czegoś ważnego, ale rów‑
napisał wiersz pt. Mistrzowie:
nież – tak samo jak wtedy, gdy patrzy na własne
płótno – dzieli się ze studentem wątpliwościami.
Tycjan, Masaccio, Beccafumi jak żyli
Takie właśnie spotkania ukazują to, co łączy nauczy‑
ich wystawy są tego lata
ciela i ucznia, a zarazem to, co jest istotą twórczości.
klejnotami Wenecji, Florencji i Sieny
Jesteśmy obecnie świadkami dramatycznych ewolucji
czujemy się jak obdarowani przez królów
w sztuce, w ocenianiu dzieł, ludzi, porównywaniu
a przecież to musiało wyglądać inaczej
epok. Pamiętajmy, że mimo wielu przemian, było
duszne izby, nie zawsze czyste szyby
tak prawie zawsze. Pamiętajmy, że czas spędzony
mdlący zapach oleju, starych szmat i butów
na uczelni takiej jak nasza Akademia jest czasem
niesyte życia niedomyte dłonie
podarowanym zarówno studentom, jak i nauczycie‑
i te obrazy nie wiadomo skąd
lom. To właśnie w studenckich pracowniach rodzi się
11
I na u g u ra c j a R ok u A ka d e m i c ki e g o 2 0 1 2 / 2 0 1 3
Praca nad rolą na podstawie
Dziadów i Wyzwolenia
Jerzy Trela
przedstawieniu. Były więc jakieś przymiarki, dys‑
Mówiąc o pracy nad rolą Gustawa‑Konrada, o pracy
Byłem aktorem niedoświadczonym. Miałem wtedy
w Krakowie ukończył
z reżyserem Konradem Swinarskim nad przedstawie‑
za sobą trzy sezony w zawodowym teatrze. Przedtem
w 1969 r.; w latach 1984–
niem Dziadów, nie sposób w moim wypadku pomi‑
grałem w teatrze lalek, w pierwszych przedstawie‑
nąć realizacji Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego.
niach Teatru STU. Jakież ja miałem doświadczenie?
teatralny, filmowy i telewi‑
W lutym 1973 r. odbyła się premiera Dziadów; premiera
Zawodowo – mniej niż skromne.
zyjny. Związany z teatrami
Wyzwolenia w maju 1974 r. Upłynął zaledwie rok.
Ur. 1942 r. w Leńczach.
Studia na Wydziale
kusje, ale wszystko to funkcjonowało poza mną.
Aktorskim Państwowej
Wyższej Szkoły Teatralnej
1990 piastował urząd rek‑
tora tej uczelni. Aktor
krakowskimi: Sceną STU,
Znalazłem się w teatrze świetnym, w zespole
Dlaczego nie można tego rozdzielać? Ponieważ
wspaniałym. To prawda. Ale wejść w ten zespół nie
te spektakle istniały obok siebie, grane były przez
było łatwo, a przyjąć się jeszcze trudniej. Znakomity
wiele niezapomnianych kre‑
10 lat. Praca nad obydwoma rolami trwała więc 10
Jerzy Jarocki, którego znałem ze szkoły teatralnej,
acji filmowych: m.in. w fil‑
lat. Wymagało to pewnego rozdwojenia. Jednego
obsadził mnie w Szewcach Witkacego razem z Jerzym
wieczoru grałem Konrada z Dziadów, następnego
Bińczyckim. Bińczycki był już wtedy bardzo mocnym
Śmierć jak kromka chleba,
dnia innego Konrada z Wyzwolenia. Konrada, ale
aktorem, i to nie tylko fizycznie. To on wprowadzał
Pan Tadeusz, Quo vadis.
z odmiennej pozycji historycznej, innych doświad‑
mnie w teatr. Miałem więc ostoję w wielkim chłopie
czeń dziejowych, społecznych i osobistych. Dlatego
i bardzo dobrym aktorze.
Teatrem Rozmaitości,
Starym Teatrem. Stworzył
mach Sól ziemi czarnej,
Człowiek z żelaza, Znachor,
te dwie role, owi dwaj Konradowie, tak przecież
12
Nie byłem aktorem ani znanym, ani popularnym.
różni, istnieją obok siebie w mojej pamięci tak, jak
Swinarski wypatrzył mnie w zespole, wybrał. Byłem
istnieli na scenie.
zaskoczony, że ryzykuje, powierzając mi takie trudne
Jak to się stało, że Swinarski powierzył mi tę rolę?
zadanie, rolę obciążoną tradycją, obrośniętą mitami.
Nie znał mnie zbyt dobrze – ani jako człowieka, ani
Przede mną grali Konrada wspaniali aktorzy: Stani‑
jako aktora. Zauważył mnie jeszcze w Teatrze Rozma‑
sław Jasiukiewicz, Ignacy Gogolewski, no i Gustaw
itości, w grupie Proscenium. Graliśmy Nos według
Holoubek w słynnym przedstawieniu Kazimierza
Gogola. Po przedstawieniu przyszedł do nas, roz‑
Dejmka z roku 1968. Od 1968 r. nikt w Polsce nie
mawiał ze mną na temat spektaklu. Były to słowa
ośmielił się wystawić Dziadów. Bałem się, czy podo‑
pełne kurtuazji, nic więcej. Po teatrze krążyły pogło‑
łam. Wszyscy pamiętali Holoubka. Minęło dopiero
ski, że Konrada będzie grał Ryszard Cieślak z Teatru
kilka lat od tamtego przedstawienia. Holubek grał
Grotowskiego. Do współpracy nie doszło. Nie wiem,
Konrada wspaniale. Był to wielki popis kunsztu, inte‑
z jakich powodów. Nie wnikałem w to. Po pewnym
ligencji i czegoś, czego Holoubek bardzo się wystrze‑
czasie dyrektor Gawlik powiedział mi, że mam się
gał. Popis wrażliwości. W „Dialogu” z 6 VI 1968 r.
spotkać ze Swinarskim. Będę grać Gustawa‑Konrada.
w wypowiedzi Grając w „Dziadach” mówi:
Swinarski zawsze długo rozważał obsadę.
„Może wbrew ostrzeżeniom jednego z przedmów‑
Zwłaszcza w tak wielkiej roli i tak wielkim
ców, zacznę od anegdoty. Kiedy zdawałem do szkoły
Wiadomości asp /60
teatralnej, postanowiłem wystąpić przed komisją
egzaminacyjną z wierszykiem Słowackiego pod
tytułem Testament mój i uważałem za stosowne
popłakać się naprawdę. Przywołałem więc wszyst‑
kie moce ducha, posmarkałem się całkowicie. Kiedy
skończyłem produkcję, nastąpiła cisza. W pierwszym
odruchu próżności uznałem to za oczywiste, że jest
to milczenie zdruzgotanych moim talentem jurorów.
siebie. Myślę, że nie można grać Improwizacji bez
Potem, po dłuższej pauzie, przewodniczący zapytał
wzruszenia. Będzie to tylko pusta deklamacja.
delikatnie, czy przypadkiem nie postradałem zmy‑
Swinarskiemu bardzo zależało, żebym przystępo‑
słów. I wytłumaczył mi, że Testament mój Słowackiego
wał do prób bez obciążeń. Przekonywał mnie do tej
jest – pomijając już inne sprawy – wierszem wesołym.
roli, twierdził, że wie, dlaczego wybrał do niej wła‑
Że Słowacki żegna się z przyjaciółmi raczej beztrosko
śnie mnie. Chciał stworzyć nowe Dziady, z innym
i w tonie swoiście sarkastycznym.
Konradem. Konradem, który zszedł z romantycznego
Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ od tego
postumentu, z piedestału, wyłonił się spośród ludzi
momentu systematycznie wbijano nam do głowy
żyjących dookoła nas. Konrad miał być bliski i zro‑
w czasie studiów – a nauki te sprawdzały się i póź‑
zumiały dla wszystkich. Wybiegnę tu myślą w przód.
niej w codziennej praktyce teatralnej – że tak zwane
Bardzo mnie ubawiła i ucieszyła recenzja Macieja
przeżycie nie ma prawa zaistnieć w aktorstwie.
Szybista, zatytułowana: Konrad, któremu wreszcie
I otóż w Dziadach Kazimierza Dejmka na scenie
wyszła koszula z portek. Tak rzeczywiście było pod‑
Teatru Narodowego po raz pierwszy w mojej biografii
czas przedstawienia. Ten Konrad miał być sygnałem,
artystycznej zetknąłem się z czymś, co całkowicie
symptomem walki, wyzwolenia od samego siebie.
zaprzeczyło tej zasadzie.
Zrzuceniem własnej niewoli. Swinarski pewnego
Po raz pierwszy traciłem kontrolę nad samym
dnia powiedział: „Przestań oglądać się na to, co zro‑
sobą, traciłem możliwość świadomego oddziały‑
bili Holoubek, Jasiukiewicz. Myśl o sobie i myśl, jak
wania na widzów, władania nimi. Fakt ten sprawił,
ty to masz zrobić. Musisz odrzucić wszelkie wzorce.
że w ciągu tych dziesięciu przedstawień, które ode‑
Jeżeli będziesz pod ich wpływem, nigdy nie dojdziemy
graliśmy, trwało wdanie się w sferę całkowicie irra‑
do porozumienia. Musisz spojrzeć w siebie i tworzyć
cjonalną, podniosłą, niezmiernie wzruszającą”.
postać Konrada w ramach swojej osobowości”.
Holoubek przyznaje się, że właśnie w Dziadach,
Praca nad rolą Konrada… Praca nad przedsta‑
podczas Wielkiej Improwizacji, stało się z nim coś,
wieniem… Na czym ona polegała? Jak przebiegała?
co wykraczało poza normę. Zapomniał o sobie,
Pracowaliśmy na różne sposoby. Swinarski nie miał
o swoim zawodzie. Wzruszył się, nie kontrolując
jednej, ustalonej raz na zawsze metody. Pracował
13
↑ Chłopcy
24 godziny na dobę, nawet we śnie. Bardzo często
„Ja kocham cały naród…”, zobaczyłem na widowni
2012
rano przychodził i opowiadał nam swoje sny. W zasa‑
panią jedzącą ukradkiem kiełbasę wyjętą z torebki.
fot. R. Kornecki
14
dzie nie miały one nic wspólnego z tym, co mieliśmy
Zbliżaliśmy się do premiery. Oczekiwali jej wszy‑
robić na próbie, ale w pewnym momencie pojawiały
scy z równą niecierpliwością. Byli tacy, którzy liczyli
się jakieś skojarzenia, błysk myśli… Czy robił to po to,
na naszą klęskę i z góry się na nią cieszyli. Pozostali
aby aktorów sprowokować do myślenia metafizycz‑
ciekawi byli, co też Swinarski wymyśli i co przez Dziady
nego? Dziady są przecież dramatem niejednoznacz‑
powie, jak je zobaczy i czy zdoła znaleźć inny sposób
nym, wielowarstwowym, metafizycznym. Odwieczny
rozumienia i inscenizowania dramatu. Nie nowy, inny.
problem dobra i zła upostaciował ustawieniem dwóch
W dniu premiery ktoś mi powiedział, że w Kra‑
aniołów: czarnego i białego, jakby wyjętych z opery.
kowie widziano Holoubka. Od rana byłem po prostu
Wielki niepokój, nie tylko mój, także jego asystentów,
chory. Przyszedłem wieczorem do teatru, wszedłem
łącznie z moją wspaniałą koleżanką i wielką aktorką
na scenę… i… Muszę wyznać, że premiery nie pamię‑
Anną Polony, która była duchową prawą ręką Kon‑
tam. Po prostu nie wiem, co się działo. Poza chwilą,
rada… Wielki nasz niepokój wzbudziło ustawienie
kiedy wchodziłem w prologu na podest i zauważyłem,
sceny Pasterki w IV części… ustawienie jej na ołtarzu
że wystają mi mankiety od koszuli. Były za długie.
na tle obrazu Matki Boskiej. Ale najwięcej wątpliwości
Garderobiany pomylił się, dał mi za dużą koszulę.
budził lud. Lud z II i IV części, wprowadzony na scenę,
Mankiety wylazły i wisiały tak, że nie było widać
śpiący i pochrapujący podczas Wielkiej Improwizacji.
dłoni. Byłem bez rąk. Nie wiedziałem, co robić. Jak
Gdy Konrad mówi:
miałem grać? Przede mną cały prolog, scena wię‑
„Ja kocham cały naród…
zienna, improwizacja i dopiero potem przerwa.
Objąłem w ramiona wszystkie jego przeszłe i przy‑
Co robić? Nie zdawałem sobie sprawy, że w czło‑
szłe pokolenia…”,
wieku mogą istnieć takie stany emocjonalne i taka
jeden z tych przedstawicieli ludu budzi się, tłu‑
siła: błyskawicznie, dwoma ruchami urwałem jeden
cze jajko na twardo i zaczyna jeść. Przeraziłem się
i drugi mankiet i rzuciłem na podest. Koszula była
naprawdę. Podszedłem do Konrada i mówię: „Rany
z dobrego jedwabiu, przedwojenna, szyta mocnymi
boskie, to za dużo. Boję się tego… Mam grać emocjo‑
nićmi. Przebrnąłem przez Improwizację, przebrnąłem
nalnie, organicznie i nie gubić myśli. A oni te jajka…”.
przez resztę przedstawienia. Jak? Nie wiem.
Wtedy odpowiedział pół drwiąco, pół serio – jak zwy‑
Zszedłem ze sceny do garderoby zmęczony, pół‑
kle – „Uwierz mi. Przekonasz się do tego na którymś
przytomny… Siedziałem długo, siedziałem jakby
przedstawieniu, i to niedługo”. No i przekonałem
pusty, jakby wypompowano ze mnie wszystkie
się. Na siódmym przedstawieniu. Kiedy mówiłem:
myśli i uczucia. Pojawili się jacyś ludzie z kwiatami,
Wiadomości asp /60
gratulacjami. Coś mówili. Co? Nie pamiętam. Ock‑
metafizyczną i myśmy jej ulegali. Pracował organicz‑
↑ Ślub
nąłem się, jakbym wrócił na ziemię dopiero wtedy,
nie, szukał rozwiązań nie tylko formalnych. Próbował
W. Gombrowicza
gdy weszły dwie dziewczyny. Nie dlatego, że były
przetransportować na ludzki organizm to, co wcze‑
ładne, choć były. Przyniosły te dwa urwane mankiety.
śniej uzgodniliśmy, do czego doszliśmy w rozmowach.
Podały mi czerwony flamaster i poprosiły o autograf.
Na przykład: Wielka Improwizacja. Swinarski
Był to dla mnie najbardziej wzruszający moment tego
założył paralelność uczucia i ciała, powiązanie
wieczoru. Zrozumiałem, że publiczność zaakcepto‑
umysłu z organizmem. Nie oznacza to bynajmniej
wała nasze Dziady i mojego Konrada.
fizjologii. Na czym to polegało? Na tym, aby móc wia‑
Potem nastąpił długi czas nauki. Uczyłem się
grać, rozplanowywać rolę, rozkładać siły i emocje.
rygodnie wypowiadać taki oto tekst:
„Teraz duszą jam w moję ojczyznę wcielony,
Każde przedstawienie kosztowało mnie wiele wysiłku.
Ciałem połknąłem jej duszę,
Nie byłem wystarczająco przygotowany technicznie.
Ja i Ojczyzna to jedno.
Uczyłem się w trakcie spektaklu. Na początku Kon‑
Nazywam się Milijon – bo za miliony
rad często siedział na balkonie. Doradzał, tłumaczył,
Kocham i cierpię katusze”.
wskazywał fragmenty, które mogłem potraktować lżej,
Brzmi to tak nieprawdopodobnie, tak absurdalnie,
zrobić je technicznie, aby w chwilach najistotniej‑
że nie da się tego fragmentu wypowiedzieć, aby nie
szych zdobyć się na największą wrażliwość, na jaką
trącił megalomanią, mitomanią albo chorobliwym
mnie stać, wydobyć z siebie maksymalne emocje.
Swinarski potrafił w pełni wykorzystać poten‑
bredzeniem. Trzeba było doprowadzić do identyfi‑
kacji osoby aktora z osobowością postaci. Swinarski
cjał twórczy, ogromną wyobraźnię i głęboką, a nie
podchodził do tego tekstu z pełną powagą. Ale miał
powierzchowną wiedzę na temat utworu, który
też olbrzymie poczucie humoru, stać go było na żart
robił. Dopiero na dwa, trzy tygodnie przed premierą,
– mówił: „Wyobraź sobie, że milion mógłbyś wygrać
kiedy wszystko miał przemyślane i niemal wszystko
w toto‑lotka”. Być może po tej uwadze mówiłem to bar‑
sprawdzone, zaczynała się jego prawdziwa twórczość.
dziej prawdziwie? Szukając, pracowaliśmy bardzo
Stanisław Radwan powiedział kiedyś: „Są takie
długo nad tym fragmentem. Jak wybrnąć z narzuconej
chwile w teatrze, kiedy czuje się powiew geniuszu”.
wcześniej ogromnej ekspresji zmagania się z Bogiem,
Był to czas przed premierą. Podczas prób wykony‑
z kosmosem, z samym sobą, ze swoją niemożnością.
wał niesamowitą liczbę kilometrów. Był cały czas
W momencie wysiłku psychofizycznego Konrad mówi:
na scenie i równocześnie na widowni. Nie chodził,
„Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niźli Szatan:
tylko biegał. Reżyserował całym sobą i to udzielało
On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca”.
się aktorom. Podczas prób wytwarzał atmosferę wręcz
15
↑ Dziady 1973 reż. Konrad Swinarski
Jest to jeden z upadków Konrada. Właśnie na tym
drobiazgu, sens i wagę gestu. Każdy plan był dopra‑
powinna zakończyć się Improwizacja. Sceniczny Kon‑
cowany do najbłahszego szczegółu, wszystko miało
rad jest już bezsilny, na granicy ostatecznej rozpaczy.
swoje znaczenie w ogólnym wyrazie przedstawienia.
Ten upadek i załamanie dodawało jednak Konradowi
Gdy wiedział, jak aktor ma zagrać, często podpo‑
znowu sił. Wznosił się i upadał, jak na drodze krzy‑
wiadał; gdy nie wiedział do końca, nie był pewien,
żowej, aby dojść do najstraszniejszego oskarżenia:
„…żeś Ty nie ojcem świata, ale... carem”.
czekał na propozycje. Sprawdzał, próbował, ekspery‑
mentował, zmieniał. Tak było przy Wyzwoleniu, gdy
Swinarski wierny Mickiewiczowi stworzył drugą
próbowaliśmy fragment o Automedonie. Z mitologii
osobowość Konrada, która się w nim zrodziła – Bel‑
wiedział wszystko, co tylko można o Automedonie.
zebuba. W egzorcyzmach Belzebub opanowuje i zwy‑
Natomiast nie do końca rozumiał, co to znaczyło dla
cięża Konrada. Reżyser zastosował tu chwyt, sposób,
Wyspiańskiego, nie mógł znaleźć podtekstu. Mówił:
środek – nie wiem, jak to nazwać – organiczny. Zwią‑
„Graj to”. Grałem. Raz, drugi, piąty. Wreszcie mówię:
zał fizycznie dwoje zmagających się ludzi: Konrada
„Konrad, ja już nie mogę”. Próbuję spocony, zziajany,
i Belzebuba, mnie i Jerzego Stuhra. Zetknęliśmy się
gram tak, inaczej. Już naprawdę nie mogę. Wresz‑
wcześniej w Teatrze STU. Umieliśmy sobie partnero‑
cie za którymś razem wyskoczył, biegnie na scenę
wać, czuliśmy, że podołamy tak trudnemu zadaniu,
i krzyczy: „Wiem, to jest proszek do mycia samocho‑
że zdołamy wypracować perfekcyjną symultaniczność.
dów!”. Kiedy napięcie było już nie do wytrzymania,
Swinarski był nie tylko wizjonerem i artystą w peł‑
nagle rozładował je. Po chwili zagrałem to jeszcze
nym tego słowa znaczeniu. Był także bardzo precy‑
raz, a Konrad mówi już z powagą: „Jurek, teraz już
zyjny, zawodowy. Wypracowywał każdy najdrobniej‑
wiem. Przecież Wyspiański zobaczył siebie, swój
szy szczegół, uświadamiał nam znaczenie każdego
upadek, swoją przegraną”.
16
Wiadomości asp /60
↑ Król Mięsopust 1970 fot. W. Plewinski
Często przyznawał się publicznie do swojej nie‑
niż Dziady. Brzmi to jak herezja, ale taka była prawda.
wiedzy. Nie wstydził się, nie udawał, że wie wszystko,
A poza tym w Dziadach walczyłem nie tylko z mate‑
do końca i najlepiej.
riałem, z rolą, ale może przede wszystkim z sobą.
Niektórzy uważają, że Wyzwolenie to grafo‑
W Wyzwoleniu byłem już bardziej elastyczny. Dzięki
mania. Swinarski twierdził, że jest to grafomania
treningowi w Dziadach pokonałem siebie. Nie było
użyta świadomie przez Wyspiańskiego w I i III akcie.
już dwoistości walki. Była tylko walka z rolą, z mate‑
Celowa deformacja języka, która miała pomóc
riałem, któremu musiałem stawić czoła.
w deformacji obrazu. Gdy Konrad prowadzi dialog
W pierwszej scenie Wyzwolenia wchodziłem jako
z Maskami, mówi językiem normalnym. Prof. Kazi‑
Konrad z Dziadów. Ten sam człowiek, aktor, z przed‑
mierz Wyka, znawca Wyspiańskiego, był zachwycony
stawienia granego na tej samej scenie Starego Teatru
tym odkryciem.
poprzedniego wieczoru. Kiedy mówiłem:
Wyzwolenie było tym „b”, które należało powie‑
dzieć po Dziadach. Dalszym etapem drogi. Swinar‑
„Idę z daleka, nie wiem, z raju czyli z piekła.
Błyskawic gradem
ski czuł konieczność zmagania się z tym problemem,
drży ziemia, z której przychodzę,
ale z innego, zupełnie odmiennego punktu widze‑
we krwi brodzę,
nia, z innej perspektywy – historycznej, społecznej.
nazywam się Konradem”
Może była to też potrzeba zmierzenia się ze stylistyką
– następowała pierwsza identyfikacja, a zarazem
Wyspiańskiego, tak różną przecież od poważnej,
pierwsze przeistoczenie się, przewartościowanie rozu‑
moralitetowej niemal formy Dziadów.
mienia i odczucia tej samej problematyki. Wyspiański
Wyzwolenie mnie pasjonowało. Było dla mnie
chciał przez sztukę, przez artyzm dotrzeć do prawdy.
wielkim rebusem, który fascynował o wiele bardziej
Odpowiedzieć sobie, innym także, ale chyba przede
17
↑ Tango Gombrowicz 2003 fot. R. Kornecki
wszystkim sobie, na pytanie, dlaczego polski naród
przejmujące. Nigdy więcej nie spotkałem w teatrze
ciągle musi być w niewoli. Dlaczego nie może się
takiego żywego, pulsującego tworzenia.
wyzwolić, chociaż tak bardzo tego pragnie i tak upar‑
Początkowo chciał, żebym modlitwę mówił na pod‑
cie próbuje? Uważał, że stworzenie wysokiej kultury,
kładzie muzycznym. Jednak, gdy praca nad spektaklem
wielkiej sztuki pomoże społeczeństwu w uświado‑
zbliżała się do końca, gdy rysowała się już jednolita
mieniu powodów zniewolenia, zmieni mentalność,
całość, a do premiery było blisko, narodził się we mnie
narzuci narodowi inny sposób myślenia. Po scenie
opór. Nie mogłem, nie potrafiłem mówić modlitwy
z Maskami, która jest konfrontacją i prezentacją róż‑
na muzyce. Swinarski potrafił zrozumieć aktora. Trak‑
nych postaw, poglądów, światopoglądów, Wyspiański
tował go jak partnera. Nie musiałem go długo prze‑
dochodzi do konkluzji, że istnieje możliwość wolno‑
konywać. Powiedziałem: „Konrad, w tym momencie
ści, ale po odrzuceniu właściwie wszystkich ideologii.
potrzebna mi jest absolutna cisza. Po wielkim krzyku
Oczyszczenie narodu i Konrada jest możliwe – co wię‑
nie może być jeszcze większego wrzasku. Może być
cej, jest konieczne – ale dokonać się może tylko przez
tylko cisza”. Po chwili powiedział: „Masz rację”.
powrót do praźródeł, powrót do natury, do tego, co czy‑
ste, do swojego rodowodu, swojego jestestwa.
18
Wiem, że tej pełnej identyfikacji z graną postacią
aktor powinien się wystrzegać. Ale są w sztuce takie
„[…] Chcę, żeby w letni dzień,
chwile, gdy ta identyfikacja jest czysta, jest czymś
W upalny letni dzień […].”
więcej niż zawodem. Czułem to także w scenie z Ery‑
Swinarski miał bardzo wyczulone ucho na muzykę.
niami, kiedy mówiłem:
Nawet tak wspaniałemu kompozytorowi jak Zygmunt
„Sam już na wielkiej, pustej scenie […]”.
Konieczny dyktował i podrzucał muzykę podczas pracy
Erynie w naszym przedstawieniu nie zostały przez
nad II aktem Wyzwolenia. Słuchał, narzucał rytm,
krytyków właściwie odczytane, a przynajmniej nazwane,
podawał tempo, a Konieczny siedział na balkonie,
określone. Tylko jeden recenzent napisał, bardzo oględ‑
zapisywał, improwizował, grał. Było to fascynujące,
nie, że widzi w tym bunt robotników. Był to rok 1974.
Wiadomości asp /60
Wielki dramat w rękach wspania‑
łego, mądrego reżysera zawsze
fascynuje aktorów, elektryzuje ich,
zmusza do największego wysiłku,
otwiera horyzonty dotąd nieznane,
czasem nawet nieprzeczuwane.
Swinarski przywoływał to, co się stać musiało. Wyczu‑
lekką komedię, wątpliwą przyjemnością, kiedy tylko
wał, że taki moment nastąpi. Nie mógł przecież wiedzieć,
zarabia się pieniądze. Natomiast jeżeli mówi się
co się stanie w roku 1976, a potem w 1980.
ze sceny o rzeczach istotnych, sprawach ostatecz‑
Unikał jednak aluzji. Był przekonany, że teatr nie
powinien komentować, rejestrować, nie może być
nych, wielkich namiętnościach – musi być męką.
Wspaniałą, ale i okrutną.
aparatem fotograficznym. Teatr powinien przeczuwać.
Jak te przedstawienia, te dwie role funkcjonowały
W finale robotnicy, ci sami, którzy chcieli zapobiec
w ciągu lat? Jak się zmieniały? Jak były odbierane
klęsce Konrada, pomóc mu, teraz niszczą go w swojej
przez publiczność, ciągle nową i ciągle inną? Nadszedł
nieświadomości. Było to okrutne. Stąd tragiczne odnie‑
rok 1980. Pod kasą teatru kolejki po bilety ustawiały
sienie do Edypa. To zakończenie oznaczało przegraną
się o 4.00 rano. Przedstawienia się nie zmieniały,
sztuki, przegraną Konrada, teatru, Wyspiańskiego,
ale dla publiczności znaczyły zupełnie coś innego.
przegraną samego Swinarskiego wreszcie.
Zwłaszcza młodzież przyjmowała je gorąco. To było
W wydrapanych oczach zobaczył jednak możli‑
wspaniałe, zaskakujące i oszałamiające. Ta sama
wość kontynuacji. Nigdy nie zamykał przedstawienia
młodzież, która nie trawi dramatu, męczy się nad
definitywnie i jednoznacznie. W zakończeniu Wyzwo‑
nim w szkole średniej, nudzi, nie rozumie, w teatrze
lenia zobaczył polskiego Edypa. „Polski Edyp i polska
reagowała spontanicznie, wręcz entuzjastycznie.
Antygona”, żądanie Konrada z Wyzwolenia w scenie
Nastał stan wojenny. W roku 1982, chyba najbar‑
z Maskami i marzenia Wyspiańskiego mogłyby się
dziej ponurym, wznawiamy Dziady. Dla ludzi, którzy
spełnić naprawdę.
przychodzili wtedy do nas, Dziady stały się wielkim
Wielka sztuka, sztuka ponadczasowa, budziłaby
przeżyciem. Były wręcz mszą. Nigdy nie zapomnę
myśl, szarpała dusze, zmuszała do zastanowienia
tej nieprawdopodobnej ciszy w czasie przedstawie‑
się nad sobą. Było to konieczne dawniej, zawsze, jest
nia, w zimie 1982 r. Ta cisza była dowodem, że teatr
konieczne dziś.
może być ponadczasowy, może żyć i dojrzewać razem
Jak powiedziałem, byłem jedynym aktorem
z ludźmi, którzy go tworzą i oglądają.
w Polsce, który grał równolegle Konrada z Dziadów
Wielki dramat w rękach wspaniałego, mądrego
i Konrada z Wyzwolenia. Przez 10 lat. Wymagało
reżysera zawsze fascynuje aktorów, elektryzuje ich,
to nieprawdopodobnego skupienia, ciągłego prze‑
zmusza do największego wysiłku, otwiera horyzonty
stawiania się, no i ogromnej odporności psychicznej.
dotąd nieznane, czasem nawet nieprzeczuwane.
Bardzo jej teraz potrzeba młodym ludziom. Często
Wtedy mamy do czynienia z prawdziwą sztuką teatru,
żądają swobody, przyjemności grania, terapii. To nie
uniwersalną, przemawiająca do wszystkich, ponad‑
jest możliwe. Ten zawód nie jest i nigdy nie będzie
czasową. Tylko w taki sposób sztuka teatru może
terapią, jeśli się go uprawia uczciwie. Ten zawód
się obronić, teatr stać się naprawdę potrzebny, a dla
jest męką. Może być czasem relaksem, gdy gra się
niektórych, i to bardzo licznych, nawet niezbędny!
19
I na u g u ra c j a R ok u A ka d e m i c ki e g o 2 0 1 2 / 2 0 1 3
Studia to nie wszystko
Przemówienie przedstawicielki
Samorządu Studenckiego
Katarzyna Sroka
ma przede wszystkim za zadanie podnieść jakość
Magnificencjo,
procesów, które w nieodwracalny sposób mogą zmie‑
Wysoki Senacie,
nić oblicze polskiego szkolnictwa wyższego, w tym
Dostojni Goście,
także Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Stając
a szczególnie Drogie Koleżanki i Koledzy – Studenci!
się studentami naszej Uczelni, bierzecie na siebie
Ur. 1990 r. w Krakowie.
Dla każdego studenta rozpoczęcie roku akademic‑
współodpowiedzialność za jej oblicze.
Studentka wydziału
kiego jest niezwykłym wydarzeniem. Dla mnie jest
kształcenia w naszym kraju. Jesteście świadkami
Architektury Wnętrz oraz
Rozpoczynacie studia na początku nowej kadencji
ono tym bardziej ważne, że mam zaszczyt – jako prze‑
rektorskiej. Kadencji, która niesie ze sobą zapowiedzi
(2011–2013).
wodnicząca Samorządu Studentów naszej Uczelni
ważnych i potrzebnych zmian. Przemiany w zakresie
Przewodnicząca Samorządu
– przywitać wszystkich Państwa na Inauguracji roku
jakości kształcenia są nam niezbędne, jeśli mamy
akademickiego.
równać się z najlepszymi uczelniami Europy. Czu‑
Studium Pedagogicznego
Studenckiego ASP od 2011.
W 2012 r. koordynator
Na początku, drodzy Studenci, chciałabym
jemy się współodpowiedzialni za losy naszej Uczelni
Twórczości Miasta Krakowa
Wam serdecznie pogratulować i poinformować Was,
i liczymy na to, że będziemy wszyscy świadkami bar‑
KULTURAlia 2012.
że wybór Akademii to naprawdę doskonały wybór.
dzo dynamicznego rozwoju Akademii.
IV Festiwalu Studenckiej
Dyrektor V Festiwalu
Akademia Sztuk Pięknych jest uczelnią dla najlep‑
Na początku Waszych studiów chciałabym Wam
Miasta Krakowa-
szych, uczelnią, która wypuszcza nie tylko wybitnych
jeszcze powiedzieć o jednej, bardzo istotnej sprawie.
KULTURAlia 2013.
artystów, ale także wartościowych ludzi.
Studenckiej Twórczości
Członek Senatu ASP, Komisji
Senackiej ds. Regulaminów
Rozpoczynacie swoje studia na naszej Uczelni,
Otóż, na szczęście studia to nie wszystko. Studio‑
wanie na naszej Uczelni otwiera także ogromne
i Statutu. Współorganizator
by zdobywać wiedzę i rozwijać talent, by odkrywać
możliwości rozwoju i zdobywania doświadczenia.
Targów Młodej Sztuki –
prawdę o otaczającym Was świecie. Ta Uczelnia
To zarówno możliwość zetknięcia się z kulturą wyż‑
udzieli Wam wsparcia, stworzy warunki do zdoby‑
szą, jak i okazja, by z grupą znajomych po prostu
wania wiedzy, rozwoju artystycznego, a także już
dobrze się bawić i czerpać z naszej przemijającej mło‑
Sztukobrania. W roku aka‑
demickim 2011/2012
przyznano jej stypendia:
naukowe i Rektora dla
na studiach do twórczego wpisania się w dorobek
dości to, co najpiękniejsze. Społeczność studencka
najlepszych studentów.
polskiej sztuki. Bardzo ważne jest jednak, abyście
na naszej Uczelni to 1200 indywidualistów i właśnie
Zajmuje się projektowa‑
niem, malarstwem, anima‑
cją kultury.
nie pozostawali Jej dłużni. Macie możliwość w sposób
dlatego każdy z Was jest dla Nas wyjątkowy. Tak jak
aktywny zaangażować się w jej rozwój.
już usłyszeliście, głos studentów na tej Uczelni jest
Przychodzicie do Akademii w dobie wielkich
zmian. Nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym
20
istotny. W końcu jesteśmy grupą, która chce zmieniać
otaczającą nas rzeczywistość.
w bardzo wyraźny sposób zmienia funkcjonowanie
Drogie Koleżanki, drodzy Koledzy Studenci,
polskich uczelni i pomimo swych rozlicznych wad
a zwłaszcza Studenci pierwszego roku, musicie
Wiadomości asp /60
Przychodzicie do Akademii w dobie
wielkich zmian. Nowa ustawa […]
w bardzo wyraźny sposób zmienia
funkcjonowanie polskich uczelni
i pomimo swych rozlicznych wad
ma przede wszystkim za zada‑
nie podnieść jakość kształcenia
w naszym kraju.
zdać sobie sprawę, że to właśnie Wasza aktywność –
a także – byście odważnie wkroczyli w ten nowy
zarówno ta artystyczna, jak i organizacyjna – stanowi
etap Waszego dorosłego życia.
dla Uczelni niezwykłą wartość. Zaś my, wasi repre‑
Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy, Studenci
zentanci, czyli Samorząd Studencki, jesteśmy przede
pierwszego roku, to przede wszystkim Wy jesteście
wszystkim po to, byście mogli uzyskać odpowiedzi
bohaterami dnia dzisiejszego, zatem pozwolę sobie
na pytania, które wydają się Wam trudne, ale też
w tym Waszym dniu zaprosić Was do współpracy
byście znaleźli wsparcie dla rodzących się pomysłów
w tworzeniu życia naszej Uczelni. Chciałabym, byście
i własnych inicjatyw. Staramy się zatem, byście mogli
stawali się pełnoprawnymi uczestnikami inicjatyw
w każdej chwili uzyskać kompetentną poradę i moż‑
podejmowanych przez nas z myślą o Was; byście –
liwość rozwiązania swoich problemów.
kiedyś już jako absolwenci – mogli z dumą oświad‑
Patrząc na Samorząd Akademii z perspektywy
czyć, że jesteście absolwentami tej Uczelni.
czasu, dostrzegam, jak się zmienia. Dopracowujemy
Z uśmiechem przypominam sobie dzień, w którym
struktury i sposoby działania, uzyskując coraz lepsze
rozpoczynałam studia – rozpoczynając swoją „przy‑
wyniki. Niezwykle istotnym elementem w działalno‑
godę życia”. Stoję teraz tutaj z pełnym przekonaniem,
ści Samorządu jest współpraca z Władzami naszej
że dzięki kreatywnej postawie wobec rzeczywistości,
Uczelni. Pozwolę sobie w tym miejscu podziękować
pogłębianiu wiedzy w kontakcie ze sztuką następuje
poprzednim Władzom Akademii za konstruktywną,
rozwój potencjalnych zdolności w różnych dziedzi‑
merytoryczną i wielowymiarową współpracę, której
nach życia… Tu pasja spotkała się realizacją.
celem było przede wszystkim dobro studenta i moż‑
Zatem kończąc, raz jeszcze w imieniu własnym,
liwość jego dostępu do coraz większej liczby ofert
ale także wszystkich organów Samorządu Studenc‑
edukacyjnych, socjalnych, kulturalnych, rozrywko‑
kiego i społeczności studenckiej witam Was bardzo
wych i administracyjnych. Dziękując, proszę nowe
ciepło w naszej Akademii i tym samym życzę Wam,
Władze o utrzymanie tych inicjatyw i jednocześnie
byście tu znaleźli wiedzę, przyjaciół, ale i doświad‑
wyrażam nadzieję, że dalsza współpraca okaże się
czenie życiowe, które będzie Wam służyć.
równie owocna.
Domeną kultury jest pasja, twórcze myślenie
Akademia stawia sobie za cel kształcenie naj‑
i entuzjazm jednostek – niech te słowa towarzyszą Wam
lepszych. Wielkie szanse i możliwości zawsze wiążą
na drodze artystycznych poszukiwań, mających ubo‑
się z obowiązkami, wymaganiami i odpowiedzialno‑
gacać Was samych i poszerzać horyzont Waszej wiedzy,
ścią za wybory, których dokonujemy. Nie pozostaje
w której odsłaniają się tajemnice artyzmu i człowieka.
mi nic innego, jak życzyć Wam, byście w swych
Życzę Wam wiary w siebie i odwagi do działania!
działaniach kierowali się rozsądkiem i rozwagą,
Powodzenia!
21
M ię d z y naro d o w e T ri e nna l e G ra f iki – K rak ó w 2 0 1 2
Tu jest centrum
graficznego świata
Refleksje o najnowszej edycji
MTG – Kraków 2012
Marta Anna Raczek‑Karcz
administracji i straży granicznej, aby przybyć do Kra‑
kowa i zobaczyć jedną jedyną swoją pracę zawieszoną
Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie od lat
pośród setek innych. Niemal niezauważenie z okna
nazywane było świętem grafików i największym festi‑
Polski na świat – jakim było przez dziesięciolecia
walem graficznym w tej części Europy; tegoroczna
prl‑u krakowskie Biennale – stało się Triennale
edycja nie tylko potwierdziła te opinie, lecz ujawniła
oknem na świat dla artystów z krajów, w których
Ur. w 1979 r.; absolwentka
także inny ważny – a może najważniejszy – aspekt
demokracja to pojęcie zawarte w słownikach, a wol‑
historii sztuki i filmoznaw‑
krakowskiej imprezy.
ność słowa to fanaberia państw pierwszego świata.
stwa (UJ), doktor nauk
W przestrzeniach Bunkra Sztuki umieszczona
Krytykując natłok prac prezentowanych na Wystawie
sie nauk o sztuce, krytyczka
została Wystawa Główna MTG – Kraków 2012. Ponad
Głównej, rzadko dostrzegamy wagę i rolę tej prezenta‑
i teoretyczka sztuki, nieza‑
300 prac wywodzących się z różnych szkół i kręgów
cji, myśląc jedynie o własnym jako widzów, komforcie.
tak artystycznych, jak i geograficznych czy kultu‑
Kiedy rozmawiam z artystą z Kostaryki, który przele‑
humanistycznych w zakre‑
leżna kuratorka. Wiceprezes
SMTG w Krakowie. Członek
rowych spotkało się w jednej z ostatnich na współ‑
ciał 10 000 kilometrów, by dotrzeć do Krakowa i móc
wykłady z zakresu kultury
czesnej mapie sztuki demokratycznych przestrzeni,
wziąć udział w otwarciu wystawy, choć jego prace
współczesnej,
w których każda z nich funkcjonuje na równych
zostały „tylko“ wyselekcjonowane, a nie nagrodzone,
zwyczajny ptk. Prowadzi
historii filmu, histo‑
rii i teorii sztuki, wiedzy
o mediach. Kuratorka ponad
20 wystaw indywidual‑
prawach i każda zasługuje na uwagę widzów. Tym
myślę sobie, jak szybko zapominamy, że nie zawsze
jednak, co jest najistotniejsze w tworzeniu tej między‑
nasze granice były otwarte, a rzeczywistość wokół
narodowej graficznej agory, jest fakt, że znakomicie
tak barwna jak niektóre obecne na wystawie dzieła.
pokazuje ona nie tylko trendy panujące we współcze‑
Tegoroczna edycja MTG została zorganizowana
Członek Międzynarodowego
snej grafice tworzonej w różnych zakątkach świata,
pod hasłem Idea – Proces – Przekaz. Warto jednak
Stowarzyszenia Krytyków
lecz przede wszystkim stanowi wrota wolności dla
podkreślić, że – jak zauważa kuratorka Wystawy
Sztuki AICA. Autorka tek‑
wielu artystów pochodzących z krajów, w których
Głównej i Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej Kata‑
tworzenie grafiki dziś nie jest tylko kwestią wyboru
rzyna Wojtyga – motto to dotyczy wszystkich stworzo‑
nych i zbiorowych artystów
polskich i zagranicznych.
stów krytycznych z zakresu
sztuki współczesnej.
22
medium artystycznego czy estetycznej konwencji,
nych w ramach krakowskiej imprezy prezentacji, nie
lecz projektem wykraczającym daleko poza przestrzeń
tylko Wystawy Głównej. Te trzy słowa pojawiają się
sztuki. To w Krakowie – i jak się wydaje, tylko tu –
pomiędzy przestrzeniami, na styku różnych prezen‑
możliwy jest dialog pomiędzy amerykańską artystką
tacji, w dialogu pomiędzy odmiennymi pracami. Idea
i graficzką z Iranu, która musiała pokonać nie tylko
różnorodności, otwartości, stworzenia demokratycz‑
prawie 4000 kilometrów, lecz także liczne pułapki
nej przestrzeni graficznego dialogu to najważniejsza
Wiadomości asp /60
↑ Joanna Janowska‑Augustyn
Kolej rzeczy III
wartość Triennale, nieusunięta w cień przez zabiegi
100 × 140 cm
kuratorskie, które w ostatnim dziesięcioleciu zdomi‑
druk cyfrowy
nowały międzynarodowy świat sztuki.
2011
Grafika ma dziś różnorodne oblicza, co znako‑
micie ukazała wystawa Prawdziwy pejzaż w Gma‑
chu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie
prezentująca prace współczesnych twórców z Korei
Południowej. Tradycyjne wydruki umieszczone obok
form przestrzennych, instalacji, wielkoformatowych
Tegoroczna edycja MTG została zorga‑
nizowana pod hasłem Idea – Proces
– Przekaz […] motto to dotyczy
wszystkich stworzonych w ramach
krakowskiej imprezy prezentacji, nie
tylko Wystawy Głównej.
i wieloelementowych kompozycji zbudowały niezwy‑
kły krajobraz, z którym w interesujący dialog weszła
ograniczona do jednej techniki graficznej wystawa
drzeworytu japońskiego w Galerii ZPAP Pryzmat.
To właśnie w Krakowie dzięki Triennale nastąpiło
spotkanie tak odległych od Polski i tak blisko siebie
leżących krajów Dalekiego Wschodu, kultur, w któ‑
rych rodziły się najstarsze techniki druku i które
przez lata inspirowały europejskich artystów.
Procesualność, a także przekaz, który z impetem
wkroczył w przestrzeń publiczną, uwidoczniły się
także w zorganizowanej po raz pierwszy w tej edycji
23
↑ Nagroda Prezydenta
równolegle z Wystawą Główną prezentacji pod hasłem
Miasta Krakowa
Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej. Najmłodsi polscy
Jacek Joostberens
graficy pokazali swoje prace w skonstruowanej z błę‑
10.51.PN
kitnych kontenerów przestrzeni. Stała się ona zarówno
72 × 149 cm
żywym laboratorium, dzięki swojej tymczasowości
druk cyfrowy, gipsoryt
druk wypukły
i modułowości, jak i znakomitym znakiem rozpo‑
2010
znawczym Triennale – rodzajem herolda, który na → Nagroda Rektora
pl. Szczepańskim obwieszczał trwanie imprezy. Kon‑
asp w Gdańsku
tenery stały się swoistą forpocztą Triennale, dostępną
Nam Kyung Bae
dla wszystkich, otwartą na każdy typ publiczności,
Piano‑Jin
138 × 112 cm
zarówno tej stale odwiedzającej zamknięte prze‑
technika własna
strzenie galeryjne, jak i zupełnie przypadkowej,
2011
która zatrzymywała się w nich, pędząc przez miasto,
i nierzadko zostawała tam na dłużej, by następnie
niespiesznie kontynuować spotkanie z pozostałymi
prezentacjami MTG. Jednocześnie kontekst usytuowa‑
nych po dwóch stronach placu instytucji kultury –
Bunkra Sztuki i Pałacu Sztuki – a nade wszystko pre‑
zentowanych w ich przestrzeniach wystaw, stworzył
grafiki, co stworzyło niezwykłą okazję do zapozna‑
wyjątkową okazję do konfrontacji młodego pokolenia
nia się nie tylko z dorobkiem pracujących na nich
polskich grafików z międzynarodową reprezentacją
artystów, lecz pozwoliło ukazać odmienne postawy
twórców z jednej i mistrzami z polskich akademii
twórcze, estetyczne konwencje i modele edukacyjne
sztuk pięknych i wydziałów artystycznych wyższych
charakteryzujące te ośrodki.
uczelni z drugiej strony.
24
Prezentacją, która idealnie wpisała się w kon‑
Wystawa Grafika i edukacja w Pałacu Sztuki, której
cepcję przekazu, była Lettra – Kraków 2012/znak
kuratorem był Krzysztof Tomalski, to kontynuacja
i litera, która swą tematyką dotykała międzyprze‑
zorganizowanej przed trzema laty prezentacji części
strzeni grafiki, skupiając się na obecności w poszcze‑
polskiego artystycznego środowiska akademickiego.
gólnych pracach liter, cyfr i znaków mogących
Tym razem nie zabrakło na niej żadnego z wydziałów
komunikować określone treści, a także sytuująca
Wiadomości asp /60
↑ Nagroda Toshihiro
↓ Nagroda regulaminowa
Hamano d.h.c
Davida Kid
Joanna Leszczyńska
Logowanie
Plan v
81 × 165 cm
100 × 140 cm
druk cyfrowy
serigrafia, 2011
2010
25
↑ Nagroda Rektora
asp w Krakowie
się na pograniczach grafiki warsztatowej, typogra‑
Marko Blažko
fii, projektowania graficznego i sztuki książki. Zor‑
Atlantyda
75 × 110 cm
ganizowane przez kuratorkę wystawy Teresę Fro‑
druk cyfrowy
dymę we współpracy z Katedrą Edytorstwa i Nauk
2010
Pomocniczych UJ trzydniowe warsztaty i spotkania
↓ Wystawa Główna MTG, Bunkier Sztuki
z projektantami, połączone z wizytą w jednej z naj‑
większych krakowskich drukarni, pozwoliły bliżej
przyjrzeć się procesowi, w ramach którego idea staje
się przekazem, uzyskując formę i kształt możliwego
do odczytania komunikatu.
Idea, która ponad 40 lat i 20 edycji temu narodziła
się w Krakowie, jest nieustannym działaniem w proce‑
sie, który zatacza coraz szersze kręgi i w nadchodzą‑
cym roku, poza partnerami z Wiednia i Oldenburga,
sięgnie także północnych krańców Europy oraz jej
antypodów dzięki zorganizowaniu wystaw MTG – Kra‑
ków 2012 w szwedzkim Falun i stolicy Turcji, Stam‑
bule. Przekaz, który płynie – i miejmy nadzieję, płynąć
będzie w kolejnych latach – z Krakowa, jest jasny:
warto tu być, bo tu dzieją się sprawy dla grafki ważne
i tu, raz na trzy lata, jest centrum graficznego świata!
26
Wiadomości asp /60
↑ Grand Prix d'Honneur
Izabela Gustowska
Hybrydy 3
86,5 × 90,5 cm
light box, druk cyfrowy
2010
Idea, która ponad 40 lat i 20 edycji
temu narodziła się w Krakowie, jest
nieustannym działaniem w proce‑
sie, który zatacza coraz szersze kręgi
i w nadchodzącym roku […] sięgnie
także północnych krańców Europy
oraz jej antypodów.
27
1
1 Wystawa Współczesny
5 Otwarcie wystawy Grafika
drzeworyt japoński,
i edukacja w TPSP Galeria ZPAP Pryzmat
na pl. Szczepańskim
2 Grafika i edukacja w TPSP
6, 7 Grand Prix Młodej
na pl. Szczepańskim
Grafiki Polskiej, Kontenery
3 Lettra – Kraków 2012.
na pl.Szczepańskim
Znak i litera. Galeria
8 Wystawa współczesnej
Biblioteki Jagiellońskiej
grafiki koreańskiej
4 Plakat promujący MTG –
Prawdziwy pejzaż –
Kraków 2012
2
3
28
Wiadomości asp /60
MNK
4
5
6
7
8
29
M ię d z y naro d o w e T ri e nna l e G ra f iki – K rak ó w 2 0 1 2
Nokturn
O twórczości Witolda Skulicza
Monika Wanyura‑Kurosad
emocji i głębokiej refleksji świat, to rzeczywistość
kreowana, tworzona w sposób mistrzowski, wyrafi‑
W atmosferze pogodnego nokturnu, w ciszy warto
nowany, mądry.
wejść w świat twórczości Profesora Witolda Skulicza.
Otwarte, dynamiczne kompozycje graficzne
Artysta wypracował osobisty i rozpoznawalny język
powstałe w latach 60., 70. i 80. XX w. rozsadzają
wypowiedzi, w którym tak istotny jest eksperyment
formę. Prace są przejrzyście skonstruowane, pełne
Ur. w 1971 r. w Makowie
warsztatowy, zarówno w grafice artystycznej, projek‑
energii i fantazji. Odkrywają ciekawą i niekonwen‑
Podhalańskim.
towej, malarstwie, jak i realizacjach monumental‑
cjonalną drogę od monochromatycznych litografii,
nych. Spaja on twórczość Profesora w nierozerwalną
monotypii, poprzez eksperyment z obrazem fotogra‑
całość. Cykle Noce oraz grafik bez tytułu, pięknych
ficznym do dojrzałych serigrafii. Figuracja ustępuje
czarno‑białych serigrafii z lat 80., są świadectwem
momentami miejsca abstrakcji, budującej napięcie
kunsztu artysty i dowodzą jego głębokiej wrażliwo‑
zestawieniami płaskich plam koloru, ich temperaturą
Ukończyła ASP w Krakowie,
Wydział Grafiki
w Katowicach. Doktorat
w specjalności scenografii
na asp w Krakowie. Pracuje
w Katedrze Scenografii.
Zajmuje się malarstwem,
ści na problem światła w grafice. Bogactwo ujawnia
i nasyceniem. Grafiki tworzą serie przeplatające się
grafiką, scenografią
mistrzostwo w łączeniu dyscyplin i warsztatów arty‑
tematycznie i formalnie, co pozwala wejść głębiej
i sztuką książki. Związana
z Międzynarodowym
Triennale Grafiki
w Krakowie.
stycznych. Malarskość gestu ujawnia się w graficznej
w skomplikowany świat wewnętrzny twórcy. Cykle
formie, miękkie sfumato buduje głębię przestrzeni
Sic transit gloria, Lampa magiczna, Próby dzięki róż‑
i dramaturgię obrazu. Altany, dzięki nałożonej siatce
norodnemu językowi artystycznemu i kombinowa‑
rastrów, powstały na bazie doświadczenia przetworze‑
nemu warsztatowi tworzą bogactwo grafiki, będącej
nia obrazu fotograficznego. Snują opowieść głębszą,
znakiem swoich czasów.
↗ Bez tytułu wykraczającą daleko poza studium natury. Zesta‑
70 × 50,5 cm
wienie obu grafik, o jasnozielonym i ciemnoszarym
objawia się w bliskim i osobistym kontakcie z dzie‑
serigrafia
tle, staje się nieoczekiwanie parabolą ludzkiego losu
łem. W obrazach delikatna malatura gwaszu łączy
ujętego w klamry czasu. Spojrzenie „do wewnątrz”
się z gęstymi impastami i szerokimi, rozlanymi pla‑
niedatowany
→ Altana ii 68 × 45 cm
serigrafia
1983
30
Fenomen malarstwa Profesora Witolda Skulicza
w warstwie narracyjnej, tak kontrastowe do energii
mami koloru. Szlachetne gamy kolorystyczne zesta‑
rozsadzającej prace w sferze formalnej, jest warto‑
wiane są z kolorem ostrym i mocnym. W tematach
ścią twórczości Witolda Skulicza. To dojrzały, pełen
pojawiają się wątki traktujące o kondycji człowieka,
Wiadomości asp /60
31
← Noc 68 × 45 cm
serigrafia
1983
↓ Sic transit gloria I 82 × 60,5 cm
litografia
1971
pięknie natury, kwestie filozoficzne, echa wydarzeń
politycznych. Cykle Strach na wróble, Czarnobyl, Ogród
przeplatają się i wzajemnie dopełniają. Ekspozycja
skonstruowana została w oparciu o serię obrazów
o zawężonej, niemal monochromatycznej gamie, pre‑
zentujących bogatą skalę chłodnych i ciepłych bieli,
perłowo srebrzystych szarości oraz matowych i błysz‑
czących czerni. Obrazy odwołują się do wyobraźni,
nie prowadząc opowiadania w sposób oczywisty, lecz
z poetycką lekkością.
Projektowanie, grafika wydawnicza oraz pla‑
kat były również domeną Profesora – wśród wielu
prac warto wymienić liczne okładki oraz ilustracje
do partytur i publikacji Polskiego Wydawnictwa
Muzycznego, z którym łączyła go wieloletnia inten‑
sywna współpraca. Bardzo interesująco prezen‑
tują się okładki do kompozycji W. Lutosławskiego,
H. M. Góreckiego, J. Krenza. Witold Skulicz jest również
Cykle Sic transit gloria, Lampa
magiczna, Próby dzięki różnorod‑
nemu językowi artystycznemu i kom‑
binowanemu warsztatowi tworzą
bogactwo grafiki, będącej znakiem
swoich czasów.
32
Wiadomości asp /60
autorem plakatów teatralnych i filmowych, w których
ujawnia wrażliwość na warstwę semantyczną utworu,
↑ Jeż jak również prowadzi swobodną narrację obrazem
47 × 65,5 cm
i typografią. Napięcie budowane jest kolorem i formą;
litografia
liternictwo, dobór czcionek, ręcznie wykonane tytuły,
teksty i ich układy stanowią o dogłębnej analizie oraz
doskonałym warsztacie artystycznym autora. Reali‑
zacje monumentalne obejmują mozaiki na frontonie
Teatru Bagatela w Krakowie, w kinie Wanda i kinie
1967
← Czarnobyl.
Katastrofa 83 × 62 cm
litografia
niedatowany
Apollo w Krakowie, w kinie w Grabowie. Ceramiczna
płaskorzeźba Matki Boskiej dla Kościoła Wszystkich
Narodów w Jerozolimie, freski i malowidła ścienne
w kościele w Orzeszowie, graffiti na ścianie schroni‑
ska na Szyndzielni zostały wykonane wg projektów
artysty i z dużym jego udziałem.
Przed otwarciem wystawy złożono kwiaty na gro‑
bie Profesora w Alei Zasłużonych Cmentarza Rakowic‑
kiego. Grobowiec powstał staraniem Stowarzyszenia
Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie oraz
Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, autorem pro‑
jektu jest Sławomir Biernat.
33
M ię d z y naro d o w e T ri e nna l e G ra f iki – K rak ó w 2 0 1 2
Grafika i edukacja
Polskie uczelnie artystyczne
Krzysztof Tomalski
sensowność rozumienia grafiki, jako wciąż żywego
Jedną z ważniejszych wystaw obecnej edycji Mię‑
medium artystycznego, oraz celowość jej stosowania,
dzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie była
mamy już chyba za sobą. Teraz czas na pielęgnowa‑
wystawa Grafika i edukacja – Polskie uczelnie arty‑
nie odmienności, które dać mogą równorzędny głos
styczne prezentowana w salach Pałacu Sztuki TPSP.
w chórze wołań innych języków sztuki.
Ur. w 1963 r. w Gorlicach.
Zorganizowana została siłami Katedry Grafiki War-
Dla edukacji graficznej prowadzonej na uczel‑
W 1983 r. ukończył
sztatowej Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych
niach jest obecnie dobry czas na szukanie (ekspo‑
im. Jana Matejki w Krakowie. Jest drugą edycją reali‑
nowanie) lokalnej tożsamości wynikającej ze zbioru
W latach 1983–1989 stu‑
zowanego trzy lata temu pomysłu, który narodził się
wcześniejszych doświadczeń i na tym gruncie pielę‑
diował na Wydziale Grafiki
w biurze SMTG. Jej ideą było wyeksponowanie środo‑
gnowanie własnych odmienności i własnych definicji.
wisk edukacyjnych związanych z nauczaniem grafiki
Wymaga tego od nas mądrość identyfikacyjna, własna
w pracowni prof. Stanisława
na polskich uczelniach artystycznych. Wymiernym
tradycja i odpowiedzialność pokoleniowa. To zada‑
Wejmana. W 1989 r. roz‑
śladem wystawy jest obszerny, dwujęzyczny kata‑
nie wydaje się istotnym intelektualnym wyzwa‑
począł działalność pedago‑
log prezentujący sylwetki uczestników wystawy. Jest
niem na każdym gruncie edukacyjnym. My czynimy
istotnym dokumentem porównawczym, zapisem
to otwarcie, angażując coraz więcej uczelni i coraz
krakowskiej ASP; obecnie
czasu, a przede wszystkim źródłem podstawowych
młodszych pedagogów.
sprawuje urząd dziekana
informacji o czynnych pedagogach.
Państwowe Liceum Sztuk
Plastycznych w Zakopanem.
Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie; dyplom uzyskał
giczną w pracowni miedzio‑
rytu na Wydziale Grafiki
tego wydziału.
34
Przenikanie się pomysłów i praktyk edukacyj‑
Naczelną ideą obecnej prezentacji było posze‑
nych oraz zacieśnianie więzi osobowych jest, bez
rzenie obszaru środowisk pedagogicznych o kolejne
wątpienia, największą wartością, jaką przyniosła
ośrodki, co dało znacznie pełniejszy obraz graficznej
ta wystawa i towarzyszące jej sympozjum.
rodziny. Na wystawie zaprezentowana została twór‑
W Krakowie istnieje najdłuższa tradycja grafiki,
czość 140 artystów, pedagogów z 14 polskich uczelni
na której gruncie zrodziło się polskie szkolnictwo
artystycznych: Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku,
w tej dziedzinie – sięga pierwszej połowy wieku XIX.
Łodzi, Katowicach, Warszawie, Wrocławiu, Uniwer‑
W 1950 r. powstał pierwszy niezależny Wydział Gra‑
sytetu Artystycznego w Poznaniu, Akademii im. Jana
fiki. Tak samo ruch konkursowy i wystawienniczy,
Długosza w Częstochowie, Politechniki Białostockiej,
którego początki sięgają lat 50. i 60. (1959 – I kon‑
Uniwersytetów: Rzeszowskiego, Śląskiego w Katowi‑
kurs Najlepsza Grafika Miesiąca; 1960 – I Ogólno‑
cach, Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie, Mikołaja
polskie Biennale Grafiki; 1966 – I Międzynarodowe
Kopernika w Toruniu, Pedagogicznego w Krakowie.
Biennale Grafiki; 1983 – I Grafika Roku organizo‑
Jestem przekonany, że nadchodzi moment dużej
wana w Katedrze Grafiki Warsztatowej). Dlatego może
polaryzacji w myśleniu o technikach graficznych
właśnie tutaj organizowanie takich wystaw w trybie
a także czas ich względnej równoważności. Spory
cyklicznym i cykliczne prezentowanie kadry pedago‑
o prymat technologiczny, które raczej spłaszczały
gicznej, a poprzez to bieżącego stanu współczesnych
Wiadomości asp /60
W Krakowie istnieje najdłuższa tra‑
dycja grafiki, na której gruncie zro‑
dziło się polskie szkolnictwo w tej
dziedzinie – sięga pierwszej połowy
wieku XIX. W 1950 r. powstał pierw‑
szy niezależny Wydział Grafiki.
polskich kierunków edukacyjnych z obszaru grafiki
↑ Stanisław Wejman
artystycznej, ma tak duże znaczenie i nadaje temu
Dynia trzysta czterdziesta siódma
przedsięwzięciu rolę szczególnego posłannictwa.
Niezwykle owocne – cieszyło się dużym zaintereso‑
27 × 31 cm
akwaforta, akwatinta
2012
waniem gości zaproszonych do Krakowa z wszystkich
wspomnianych uczelni – było towarzyszące wystawie
sympozjum poświęcone grafice i edukacji. Wygłoszone
← Marcin Surzycki
referaty i prezentacje dotykały ważkich spraw proble‑
Mur #23, 27 × 31 cm
serigrafia
mowych, rodząc refleksje i wywołując trwający wciąż
2011
jeszcze oddźwięk. Takie spotkania mają istotne zna‑
czenie dla pojmowania roli edukacji i twórczości, ale
także dla zacieśniania związków międzyuczelnianych,
promocji środowisk i ożywiania samej grafiki.
Mariusz Pałka
Mateusz Pałka: […] Na pewno to słuszne spo‑
Między kształceniem a twórczością
strzeżenie doświadczonego profesora i świetnego
[Fragment przemówienia]
artysty, zresztą mojego recenzenta przy habilita‑
Tak właśnie zatytułowana została moja roz‑
cji. Zadał mi zbliżone do tego pytanie na obronie.
mowa z Wiesławą Wierzchowską, która odbyła
Ja myślę podobnie, że należy swoją działalność
się na potrzeby wydawnictwa monograficznego pt.
i misję pedagogiczną traktować jako akt twórczy.
Koszarowa 17 – Grafika w Akademii Sztuk Pięknych
Wszystkie nasze działania i programy dydaktyczne
w Katowicach wydanego w 2008 r. pod redakcją Mie‑
są dziełami autorskimi. W działalności pedagogicznej
czysława Judy i Adama Romaniuka. Obecnie, tytu‑
bazujemy na doświadczeniu i autorytecie związanym
łem wstępu do moich refleksji na temat nauczania,
z własnymi osiągnięciami artystycznymi. Uważam,
chcę przytoczyć początek tej rozmowy, gdyż o wiele
że pedagog na uczelni artystycznej musi być aktyw‑
łatwiej jest wypowiadać się, gdy ktoś zadaje nam
nym artystą, inaczej nie miałby nic do przekazania.
konkretne pytania:
WW: Dzieląc się swoim doświadczeniem ze stu‑
Wiesława Wierzchowska: […] między kształce‑
dentami, nie narzuca im Pan własnej wizji? Twórczość
niem a twórczością artystyczną nie ma zasadniczych
jest sprawą bardzo osobistą. Jeśli pedagogika jest jej
różnic co do metod postępowania. Czy zgadza się Pan
pokrewna, czy jest Pan w stanie uszanować indywi‑
z tym twierdzeniem Andrzeja Pietscha?
dualność studenta?
35
MP: […] Moją pracę na uczelni podjąłem po dwu‑
↑ Piotr Panasiewicz
Kolekcjoner
dziestoletnim doświadczeniu artystycznym nie‑
litografia
związanym z nauczaniem. Bazując zatem na swoim
70 × 100 cm
2011
dorobku w różnych technikach (uprawiałem sito‑
→ Marta Bożyk
się również grafiką użytkową i wystawiennictwem),
Poetka
bez żadnych większych problemów mogłem działać
a nawet jest synonimem atawistycznego – bo zwie‑
w pracowni, która uczy druku wypukłego. Znam
rzęcego –instynktu samozachowawczego. Ponieważ
tę technikę, ale uprawiam ją sporadycznie, dlatego
aktualnie nie jest łatwe poruszanie się w dżungli
druk i techniki wklęsłodrukowe, ale zajmowałem
linoryt
70 × 100 cm
2011
nie jestem postrzegany jako artysta tej dziedziny.
mediów, jest nam znowu przydatna. Jeżeli zakładamy
To pomogło mi zachować dystans i nie narzucać
(wg wielu programów artystycznych), że w sztuce
własnych rozwiązań. Daje mi też dużą swobodę
wszystko wolno, a więc odrzucamy tradycyjne kry‑
w postępowaniu w kierunku rozwijania świadomości
teria, to co nam pozostaje, jak nie intuicja. Czym ona
przyszłego artysty‑grafika. Wydaje mi się, że potrafię
jest, z definicji nie ma wielkiego znaczenia, bo poję‑
wyczuć intuicyjnie, jak należy rozwiązać dany pro‑
ciem tym posługujemy się intuicyjnie, określając nim
blem artystyczny.
instynktowne znalezienie najlepszego rozwiązania,
WW: Pedagodzy potrafią rozpoznać talenty?
gdy zawodzi nasza wiedza i wykształcenie […].
MP: […] Intuicja nam tu pomaga. I obserwacja.
Otwartość na studenta i vice versa. Jeśli student
podejmuje z nami dialog, pozwoli się poznać, to nie
prof. ASP Dariusz Kaca (ASP Łódź)
ma znaczenia, w jakim medium potem się reali‑
zuje. Traktujemy nasze pracownie jako pracownie
autorskie. Ta koncepcja zaczyna być ważniejsza niż
[Fragmenty przemówienia]
podział na techniki mistrzowskie [należy zwrócić
Wieloletni pedagog krakowskiej ASP (przez pewien
uwagę, iż rozmowa ta została przeprowadzona już
czas również łódzkiej PWSSP) i wybitny artysta,
pięć lat temu, a więc to, co wtedy przedstawiałem
Jerzy Nowosielski, tak wyraził się na temat sztuki:
jako koncepcje nowatorskie, w tej chwili już ma swoje
„Sztuka to jest pewien sposób na życie i pewien spo‑
kilkuletnie potwierdzenie – MP].
sób na wyjaśnianie sobie życia i w dużym stopniu
Chcę zauważyć, że w moich ostatnich przytoczo‑
nych wypowiedziach zwracałem szczególną uwagę
36
Kilka myśli na temat kultury, sztuki i dydaktyki
pomaga znaleźć trop tej wymykającej się nam ciągle
nadziei…”.
na intuicję, bo to ona jest najważniejsza w naszym
Chciałbym rozwinąć tę myśl, która jest głęboko
postępowaniu zarówno twórczym, jak i pedago‑
zakorzeniona w tradycji, dotyka istoty sztuki i roli
gicznym. Nie jest to może jakieś wielkie odkrycie,
artysty w życiu całego społeczeństwa. To właśnie
bo cecha ta jest nam dana i znana od pradziejów,
artyści poprzez tworzone dzieła wpływają na to,
Wiadomości asp /60
iż jednostki czy społeczeństwa nie pogrążyły się
świadomości twórczej i zmianie sposobu postrzega‑
↑ Henryk Ożóg Max ii
ostatecznie w jakiejś otchłani rozpaczy czy destruk‑
nia dzięki znajomości historii i tradycji. Dowodem
70 × 100 cm
cyjnego szaleństwa. Mam wrażenie, że artyści
na to niech będzie narzucające się pytanie (à propos
w swoich najlepszych utworach bardziej lub mniej
grafiki): w czym lepszy jest współczesny druk cyfrowy
świadomie mówią o tym samym – istnieniu Wielkiej
czy film wideo od paleolitycznego rytu na skale
Tajemnicy. Tak działo się w zamierzchłych czasach
jaskini? Czy bardziej odkrywa Prawdę i pokazuje
i podobnie jest dzisiaj. Każdy artysta robi to poprzez
Piękno? Myślę, że nie. Na pewno potrafi odtwarzać
własną wrażliwość oraz na miarę bagażu własnych
rzeczywistość w sposób bardziej iluzyjny, mamiąc
przeżyć i doświadczeń. W kontekście sztuki możemy
nasze zmysły, ale nie zawsze wywołuje w duszy
mówić o indywidualnym rozwoju artysty, który tylko
rezonowania odwiecznej tęsknoty i nadziei. A poza
poprzez swoje udane utwory może poszerzać obszar
tym, pozostawiony w podobnych do rytu naskal‑
sztuki, wnosząc tym samym do dorobku kultury swój
nego warunkach, nie przetrwałby nawet paru lat.
indywidualny wkład. To właśnie w indywidualnym
Są to prawdy oczywiste i ponadczasowe, ale jak często
podejściu i przy użyciu właściwych środków ekspresji
je przemilczamy albo po prostu o nich zapominamy…
dochodzi do wytworzenia obszaru duchowości. Czy
Na początku powstania Wydziału Grafiki i Malar‑
nośnikiem będzie kamień, płótno, papier, taśma celu‑
stwa łódzkiej ASP prof. Stanisław Fijałkowski opra‑
loidowa, czy też zapis cyfrowy na twardym dysku, nie
cował program dydaktyczny dla studentów pracowni
jest istotne. Liczy się tylko głębokość indywidualnego
technik drzeworytniczych. Mówiąc najogólniej, doty‑
przeżycia w docieraniu do Prawdy i oczywiście umie‑
czył on elementarnego poszukiwania formy, a ściślej
jętność wyrażenia go w odpowiedniej formie, wizual‑
biorąc – miał na celu ułatwienie młodemu adeptowi
nej czy też innej. I tak, generalizując, trudno mówić
przejście od formy opartej na obserwacjach wzroko‑
o postępie w sztuce, ponieważ Największa Tajemnica
wych z natury do wizualnej formy wyrażającej jego
dotąd nie została odkryta, możemy ją tylko ciągle
pełne zaangażowanie zmysłowe, uczuciowe i świato‑
przeczuwać intuicyjnie i mieć nadzieję na zbliżenie
poglądowe. Jako absolwent tej pracowni, prowadzo‑
się do niej… na ile oczywiście będzie nam to dane.
akwatinta, szablon
2012
nej wtedy przez prof. A. Bartczaka, bezpośredniego
Wiemy, że postęp antropogeniczny człowieka
ucznia i kontynuatora myśli dydaktycznej prof. Fijał‑
od paru tysięcy lat nie przyspieszył w zauważalny
kowskiego, a aktualnie jako prowadzący, sam staram
sposób i człowiek nie zmienił swojego wyglądu ani
się w miarę własnych możliwości pielęgnować trady‑
nie wykształcił dodatkowych zmysłów, a może nawet
cję i ten program kontynuować […].
zatracił naturalne instynkty. Możemy natomiast
O grafice mogę mówić przez pryzmat własnej
bez wątpienia mówić o gwałtownym postępie tech‑
praktyki. Moje pierwsze doświadczenia zdobyłem
nologicznym, który dokonał się dzięki odkryciom
na polu druku wypukłego, ale miałem też do czynie‑
naukowym, zwłaszcza w ostatnich czasach. Z naszego
nia z grafiką w wydaniu cyfrowym. Było to w roku
punktu widzenia możemy mówić również o wzroście
1994 przy okazji realizacji mojej pracy dyplomowej.
37
↑ Monika Niwelińska
Zrealizowałem wtedy, oprócz prac projektowych, rów‑
No Horizon
nież prace z inklinacją artystyczną. Były to wydruki
61 × 91 × 5 cm
na małym formacie. Te doświadczenia z grafiką
foto‑intaglio
cyfrową jednak nie wciągnęły mnie na tyle, aby
2009
je dalej rozwijać. Złożyło się na to kilka przyczyn.
↗ Tomasz Winiarski
Najważniejsza to czas, w jakim mogłem zrealizować
Perpetum mobile: xxxix
projekt. W komputerze, jak wszyscy wiemy, przy
100 × 70 cm
pomocy dostępnych programów graficznych można
mezzotinta
2012
bardzo szybko realizować pomysły, w kilku, a nawet
kilkunastu wariantach, tylko później rodzą się wąt‑
→ Mateusz Otręba
pliwości, który wariant jest najlepszy, który powielić
Trzeci Raz
i jeszcze w jakiej liczbie? Był to dla mnie zbyt krótki
6o × 79 cm
czas i zbyt duża liczba możliwości, które nie dawały
akwaforta
mi właściwego poczucia przeżycia utworu.
2012
Drugą przyczyną – kto wie, czy nie ważniejszą
– była jakość samego wydruku. Pojawiała się wąt‑
pliwość i niezadowolenie z niemożności porów‑
38
nania oryginału widocznego na ekranie monitora
Z powodu braku głębszego wtajemniczenia
z wydrukiem na papierze (dostępnym wtedy tylko
w problematykę powstawania obrazów cyfrowych
w słabej jakości). Jak wiemy, zasada powstawania
zrezygnowałem z robienia druków cyfrowych i szybko
barwy na monitorze diametralnie różni się od jej
wróciłem do tradycyjnej, klasycznej techniki druku
wyglądu na materialnym wydruku. Uważam, że gra‑
wypukłego. Nie znaczy to, że nie sięgam po narzę‑
fika cyfrowa najlepiej prezentuje się w środowisku
dzie, jakim jest komputer, robię to, tylko znacznie
wirtualnym, elektronicznym, gdzie przepływ prądu
rzadziej i raczej wykorzystuję je do sfery projektowej.
wywołuje zjawisko elektroluminescencji i tym samym
W klasycznej grafice, w jej złożonym procesie tech‑
decyduje o istnieniu utworu. Środowisko cyfrowe
niczno‑technologicznym, odnalazłem większą satys‑
niewątpliwie ma wyraźną przewagę nad tradycyjnymi
fakcję i klarowność wypowiedzi. Bierze się to pew‑
metodami twórczymi dzięki możliwości pokazywa‑
nie stąd, że moja osobowa, wewnętrzna konstrukcja
nia zjawiska ruchu w wirtualnych utworach. Mam
znajduje wiele sprzyjających aspektów w złożonej
na myśli takie dziedziny jak animacja czy chociażby
strukturze grafiki. W jej wieloetapowym procesie
różnego rodzaju gry wirtualne.
powstawania, w energii, jaką pochłania, oraz czasie
Wiadomości asp /60
poświęconym tworzeniu matrycy konstytuuje się
moje własne przekonanie o sensowności twórczego
działania. Takie poczucie rodzi się podczas tworzenia
projektu, nawet jeśli jest to tylko szkic koncepcyjny,
a następnie utrwala się w trakcie opracowywania
matrycy. Czas poświęcony, w dosłownym znaczeniu
tego słowa (termin z obszaru sacrum), daje mi poczu‑
cie pełni przeżycia interpretowanego problemu, aby
na koniec znaleźć swój przypieczętowany i zwielo‑
krotniony wyraz w odbitkach graficznych […].
Złożony proces grafiki klasycznej daje większą
szansę na pełnię doznania twórczego łączącego
pedagogów tworzących program kierunku i na końcu
działania intelektualne, podszepty intuicyjne i sze‑
– strategiczna wizja przemian całego wydziału?
rokie doznania zmysłowe, nieograniczające się tylko
I – na tym tle – jak skutecznie zainteresować i prze‑
do wzrokowych […].
konywać do wartości i sensu grafiki; do grafiki jako
↑ Krzysztof Tomalski
Kosmogonia alternatywna V
132 × 99 cm
alintaglio
2011
sztuki niezależnej i wciąż ważnej w kalejdoskopie
języków artystycznych rywalizujących o miano
Krzysztof Tomalski
współczesnych, adekwatnych do nastroju poko‑
leniowego? Zadaję te pytania, ponieważ wszyscy
Artysta i pedagog. Grafika i edukacja
przecież dostrzegamy, że mit artysty mocno się
Zarówno grafika, jak i edukacja stanowią dla nas
w ostatnich latach zdynamizował, a za nim powinna
najistotniejsze pola życiowych zmagań. Ale to szcze‑
się na pewno odświeżać, dostosowywać realność
gólne sprzężenie zależne jest zawsze od możliwości,
pedagoga i być może zmieniać się (poszerzać) jego
jakie funduje epoka, konkretna epoka. To, że zmienia
rola w nauczaniu. Ponadto wydziały grafiki to nie
się sztuka, jest dość oczywiste, ale mniej oczywiste
tylko grafika artystyczna, warsztatowa, ale również
wydaje się pytanie, czy – a raczej jak – muszą się
cała sfera wciągających multimediów z kreatywną
zmieniać praktyki pedagogiczne, pomijając tu same
fotografią, filmem animowanym, moution graphic,
treści nauczania i narzędzia obecnie dostępne,
street artem, narracją komiksową itd. Obszar grafiki
bo te zmiany techniczne są również oczywiste.
wciąż się rozrasta i na pewno wciąż będzie wchłaniał
Jak się zatem rysuje wizerunek współcze‑
snego artysty pedagoga, a również grupy artystów
nowe zjawiska okołograficzne. Jest to więc temat
istotny, wart rozmów.
39
nierzadko doznają jeszcze dziś terapii wstrząsowej
po okresie bezpiecznej opiekuńczości państwa. Wciąż
ujawnia się to w obszarach polityki i społecznych
zachowań histerycznych osobowości mniej kre‑
atywnych. Energię niosła początkowa fala wolności,
otwartość granic i wiara we własną kapitalistyczną
ziemię obiecaną. Na ten polityczno‑gospodarczy
aspekt nałożyła się fala technologicznych odkryć
i gwałtownych wdrożeń po długim okresie biedy
i posuchy. Wszystko to wywołało eksplozję natural‑
nych fascynacji nowymi możliwościami obrazowania
oraz entuzjastyczną ciekawość, wpływając niewąt‑
pliwie ożywczo na sztukę, a szczególnie na grafikę
uzależnioną zawsze od możliwości warsztatu – z jed‑
40
Za naszego pokolenia pojawiło się wiele istot‑
nej strony poprzez rozwój technologii graficznych,
nych przemian, potęgując już samym pojawieniem
z drugiej przez ważną reakcyjną cechę i ambicję
się konieczność strukturalnych przemian edukacyj‑
grafiki. Jednak takie rewolucyjne przyspieszenia
nych pod wieloma względami, a w ich konsekwencji
nie obchodzą się zazwyczaj bez ofiar. Każdy z nas
jawi się konieczność nowych wyzwań dla wydzia‑
potrafiłby na pewno jakieś wskazać. Przedmaturalny
łów. Nowoczesność jest płynna, mówiąc językiem
system kształcenia oparty na testach i wkuwanych
Baumana, a poziom przyspieszenia naszego poko‑
regułach dostarcza nam studentów o ciasnym nieco
lenia miał jeszcze większą dynamikę. W ostatnich
horyzoncie, z potwornymi lukami w wiedzy ogólnej.
dwóch dekadach w Polsce pojawiło się o wiele więcej
Na pewno dokucza nam biurokratyzacja systemu
bodźców kulturowych niż gdzie indziej na świecie.
wraz z całą stroną dokumentacyjno‑sprawozdawczą.
Zderzyło się ze sobą wiele elektryzujących i polary‑
Doskwiera nam dziwaczna i wymuszana parametry‑
zujących się zjawisk, wywołując wyjątkową eksplo‑
zacja nieprzystająca do oceniania w obszarze sztuki,
zję energii na prawie każdym polu, w tym również
która wyraża jakiś niepojęty brak zaufania do nas,
na polu kultury i sztuki. Równocześnie da się też
nauczycieli i do szkolnictwa artystycznego. Nie wie‑
przy tym zjawisku zaobserwować spadek potencjału
rzę w możliwość powstania dobrych i obiektywnych
na poziomie intelektualnym i chyba duchowym,
rozwiązań w tym względzie, bo są sfery relacji stu‑
co również zmusza do refleksji i niepokoju. Umysły
dent – profesor – artysta, których zwyczajnie nie da
Wiadomości asp /60
się opisać i przełożyć na skalę wymaganych ocen.
W dodatku te relacje osobiste bywają zazwyczaj naj‑
cenniejsze. Wszelkie systemy punktowania zmuszają
raczej do zachowań interesownych, płytkich, odda‑
lając nawet od podstawowego etosu pedagoga i głę‑
bokiego sensu twórczości. Ponadto kapitalistyczna
kalkulacja nakazała szukać w kulturze finansowych
korzyści. Temu samemu poddana została cała sfera
edukacji, bez uwzględnienia specyficznych róż‑
nic. Założona powszechność edukacji na poziomie
wolnych, za to konsumpcyjnych nad miarę i inte‑
↑ Tomasz Daniec
wyższych studiów gubi stopniowo ideał elitarności
resownych. Tamto przyciągało jakąś magią bezin‑
Bilderberg
w dziedzinach takich jak nasza, czego owoce musimy
teresownego istnienia, idealistyczną możliwością
już zbierać. Kształcimy dwa – trzy razy więcej studen‑
wzlotu nad przeciętność. Paradoksalnie, dzisiejsza
tów, nie zapewniając im dostatecznych warunków
wolność powoduje utratę i rzeczywistego, i ducho‑
materialnych, infrastruktury i komfortu, pozwalając
wego (bezcenne) poczucie istnienia, mamiąc pręd‑
tym samym szukać dróg na skróty, czasami – przez
kimi korzyściami. Tak samo było – jak pamiętamy
to – banału artystycznego i schematycznych działań.
– z rangą nauczyciela akademickiego, profesora i –
Marnie jesteśmy wynagradzani. Nierzadko pracujemy
co ważne – również studenta. Studia magisterskie
na dwóch uczelniach kosztem czasu na własną twór‑
miały wówczas inną rangę, kształciły wąskie grono
czość, na skupienie, zwyczajne życie, jego doznawa‑
wybrańców. Obecna, powszechnie dostępna edukacja,
nie i refleksyjną, głębszą kontemplację.
która ma służyć masowej inteligencji, stosuje – absur‑
W jednym (naszym) pokoleniu ścierają się
dalnie – ekwilibrystyczne zabiegi o pozyskanie stu‑
odmienne wzorce artysty i pedagoga – kruchego
denta i siłą tego faktu zmuszona jest obniżać poziom
idealisty z rynkowym działaczem. Etos bezintere‑
kształcenia w systemie dwustopniowym, krytyko‑
sowności i posłannictwa jest rozmywany kalkula‑
wanym gremialnie. Szczęśliwie, my batalie o studia
cją marketingową albo wręcz tłumiony odgórnymi
jednolite mamy już prawie za sobą. Tak się składa,
nakazami. 20 lat temu wydostaliśmy się z okropnego
że prowadzimy kierunki studiów, które nadal są oble‑
politycznego wariantu, w którym jednak, mam cza‑
gane, więc nas to zamieszanie nie dotyczy. Ale jednak
sami wrażenie, bycie artystą bywało znacznie bar‑
kiedyś może mieć dla nas znaczenie to tło, na którym
dziej nobilitujące i wartościowe społecznie – na tle
maluje się obraz całej edukacji w III RP. Wierzę jednak,
ówczesnej szarości – niż obecnie, w czasach bogatych,
że uchronimy się przed tymi zagrożeniami, właśnie
120 × 100 cm
akwatinta
2011
41
↑ Stefan Kaczmarek
Syreny 2
100 × 140 cm
serigrafia
2012
42
dzięki otwartości na nowe zjawiska i obszary twór‑
pedagogiczna odpowiedzialność. Proszę mi wybaczyć
czości, dzięki mądremu rozumieniu roli edukacyjnej
ten truizm. Tylko wartość indywidualnej naszej twór‑
w naszej dziedzinie, a także ze względu na nabywanie
czości – rzecz jasna, wzbogacająca w ten sposób bagaż
nowych doświadczeń i czujne ich przekształcanie.
doświadczeń – predysponuje nas do odpowiedzial‑
Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym niesie szanse
nego roztaczania opieki pedagogicznej i promotor‑
na swobodne kształtowanie programów, co zróżnicuje
skiej nad obecnym pokoleniem studentów. Ośmie‑
chyba oblicza wydziałów w poszczególnych ośrod‑
lam się wypowiedzieć te oczywistości, bo praktyka
kach, a to nada nam jeszcze bardziej zindywiduali‑
pokazuje, że nie dla wszystkich pedagogów są one
zowanego oblicza. Wiele zależy od naszej wyobraźni
takie oczywiste. Mimo wszechobecnego kryzysu
i otwartości. Zatem w cenie będą pedagodzy i zespoły
autorytetów tak samo powinniśmy być i jesteśmy
dostrzegające tę szansę, co nie powinno znaczyć,
(chyba) mistrzami, jakimi kiedyś dla nas byli nasi
że o kierunku rozwoju muszą decydować marketin‑
profesorowie (niektórzy), nawet przy pewnym zało‑
gowe racje i chwilowy koniunkturalizm. Taki płytki
żeniu naturalnej kontestacji i międzypokoleniowej
kierunek wolności odbieram raczej jako zagrożenie
kolizji wartości czy priorytetów. Nie możemy jednak
dla poziomu jakości naszego kształcenia i dla atrak‑
– jak wcześniej powiedziałem – liczyć w tym wzglę‑
cyjności grafiki.
dzie na odziedziczone patenty pedagogiczne i mecha‑
Teraz dla równowagi trochę optymizmu, chociaż
niczną skuteczność wzorców, choć to niebagatelne
– siłą rzeczy – zabrzmi to pewnie nieco patetycznie.
dziedzictwo i niebagatelna wiedza. Sprawdzone kie‑
Nie bylibyśmy nauczycielami związanymi z edu‑
dyś wzorce nie będą raczej przystawać do wymogów
kacją akademicką, z katedrami grafiki warsztatowej,
współczesnego człowieka ulepionego z innych spo‑
artystycznej, gdybyśmy jednak sami nie potwierdzali
łecznych składników i czego innego oczekującego,
swojej wartości jako artyści, gdybyśmy nie rozwijali
jak już wcześniej powiedziałem. Naczelnym naszym
naszej wiedzy i naszego doświadczenia poprzez wła‑
zadaniem jest nietracenie kontaktu ze współczes-
sne realizacje twórcze na każdym szczeblu akade‑
nością, ale i nieuleganie płytkim jej przejawom.
mickiej i życiowej drogi, chociaż na każdym etapie
Trzeźwość spojrzenia może nam być dana m.in. wła‑
były i są inne nasze artystyczne wymagania i inna
śnie poprzez organizowanie takich spotkań i takich
Wiadomości asp /60
festiwali graficznych, poprzez wystawianie nosa
i wyobraźnię na wiele przyległych kierunków, na gra‑
↑ Bogdan Miga
z własnej lokalności, poprzez efektywną animację
fikę artystyczną traktowaną jako wyjątkową dziedzinę
Kolekcja i – 48 okręgów
obszarów grafiki oraz aktywizację swoich środowisk
twórczości, skupiającą w sobie dużo współczesnych
i środowiska ogólnopolskiego.
cech i zapotrzebowań kulturowych. Dzięki tym
Co na tym tle z grafiką artystyczną oraz eduka‑
cją graficzną? Wydaje się, że jesteśmy środowiskiem
mocno skonsolidowanym i zjednoczonym. Często się
100 × 140 cm
linoryt
2012
doświadczeniom i wiedzy chyba lepiej rozumiemy
rolę współczesnej dydaktyki.
Jestem przekonany, że grafika – i dydaktyka z nią
spotykamy, rozumiemy, że edukacja nie polega tylko
związana – będzie nadal mocnym głosem współczes-
na relacjach czysto dydaktycznych, pracownianych,
ności, bo nadal ma szansę zagospodarowywać nowe
ale także na animowaniu wydarzeń stymulujących
obszary, zmieniać swój język, odświeżać go nie tylko
apetyt twórczy młodych studentów. Temu służy m.in.
poprzez warsztat, ale także – a może przede wszyst‑
dzisiejsze spotkanie w Krakowie, utrzymywanie
kim – przez potencjał treści przekazu graficznego oraz
Triennale, Grand Prix Młodych, Biennale Grafiki Stu‑
szeroką gamę możliwości plastycznych graniczącą
denckiej, Triennale Grafiki Polskiej, Imprint, Dłużew,
zarówno z nowoczesnymi mediami, jak i klasyczną
Luboradów itp. Jako artyści graficy jesteśmy prze‑
potrzebą manualności. Jest to optymistyczna dia‑
cież w tym organizowaniu wyedukowani poprzez sieć
gnoza dla naszych wydziałów, katedr i instytutów.
konkursowych prezentacji, w których sami często
Istnieje zatem wielki potencjał autotransformacji,
uczestniczymy, jesteśmy przygotowani – jak chyba
a z nią konsekwentna weryfikacja i przeobrażenia
żadne inne środowisko twórcze. Dzięki otwartości
pedagogicznych poglądów oraz wartości. Ciągłość
i elastyczności wystawienniczej potrafimy tworzyć
procesu przemian i ich konsekwentne wdrażanie
sporo ważnych imprez graficznych. Znamy się dobrze,
daje bowiem gwarancję związku z wymogami czasów
respektujemy i uzupełniamy, istniejemy też znacząco
i najbliższą przyszłością.
w międzynarodowym obiegu. Dzięki tym wszystkim
Dotknąłem tu zaledwie kilku, ale – moim zdaniem
wartościom i praktykom możemy liczyć na dalsze
– istotnych wątków, które powinny wywołać dysku‑
zainteresowanie grafiką artystyczną, jako ciekawą
sję i pomóc w kształtowaniu współczesnej edukacji
formułą edukacyjną otwierającą młodą osobowość
wokół grafiki.
43
M ię d z y naro d o w e T ri e nna l e G ra f iki – K rak ó w 2 0 1 2
2. Internationales
Bentlager Druckgrafik
Katedra Grafiki Warsztatowej na sympozjum
w Kloster Bentlage, Rheine
Krzysztof Tomalski
W ostatnich dniach września w urokliwym
ośrodku graficznym w Rheine pod Münster w Niem‑
czech odbyło się międzynarodowe sympozjum gra‑
ficzne. Tegoroczną edycję poświęcono grafice pol‑
skiej. Organizatorzy zaprosili trzy polskie uczelnie
artystyczne: ASP Katowice, ASP Kraków, UA Poznań,
a także Stowarzyszenie Międzynarodowe Triennale
Grafiki w Krakowie, urządzając cztery osobne wystawy
każdej zaproszonej stronie. Nasza wystawa miała
miejsce w Kulturspeicher Dörenthe (Ibbenbüren).
W 4‑dniowym sympozjum uczestniczyli również
goście i prelegenci z Kanady, USA, Anglii, Holandii,
Włoch, Japonii, Litwy i Niemiec. Szczególnie uhono‑
od zagadnień ekonomicznych i edukacyjnych aż
rowany został krakowski Wydział Grafiki i Triennale,
do problemowo‑artystycznych. Dodatkową wartością,
które reprezentowało Polskę pięcioma prezenta‑
oprócz wymiany myśli i doświadczeń – jak to zwykle
cjami i demonstracjami warsztatowo‑artystycznymi.
bywa na takich kilkudniowych spotkaniach – było
Prof. Stanisław Wejman wygłosił metaforyczny
nawiązanie kontaktów z wieloma nowymi ośrodkami
wykład pt. Rycerz, Rowerzysta, Melancholia, ukazujący
i ciekawymi osobowościami ze świata żywej grafiki
analogie twórczości Mieczysława Wejmana i Albrechta
i graficznego kuratorstwa. Spotkanie w Kloster Bent-
Dürera. Monika Niwelińska przedstawiła multime‑
lage przyniosło bezcenne doświadczenia dla wszyst‑
dialną prezentację opartą na własnych doświad‑
kich: dla nas nowe kontakty, dla Niemców ożywienie
czeniach twórczych pt. Obraz utajony. Prof. Marcin
zainteresowania grafiką o klasycznym rodowodzie.
Surzycki i prof. Krzysztof Tomalski (relacjonujący
Poświęcenie tak dużej uwagi polskiej grafice
to wydarzenie) przygotowali demonstracje warszta‑
jest wyrazem jej wysokiej pozycji we współczesnym
towe unikatowych technik graficznych, opierając się
międzynarodowym obiegu sztuki (zarówno w sfe‑
na własnych doświadczeniach artystycznych i tech‑
rze twórczej, jak i organizacyjno‑propagatorskiej).
nologicznych. Dr Marta Raczek‑Karcz przedstawiła
Powodem tego zainteresowania i „zazdrości” jest też
historię krakowskiego Biennale i Triennale Grafiki.
budząca się potrzeba reaktywacji ekspresji graficznej
Podczas całego sympozjum otwarto kilka wystaw,
i konsumpcji graficznej w Niemczech, w kraju Dürera
paneli dyskusyjnych i wygłoszono kilkanaście
i Gutenberga, gdzie – jakby nie było – miała niegdyś
referatów o zróżnicowanej tematyce, poczynając
życzliwego i wymagającego odbiorcę.
44
Wiadomości asp /60
M ię d z y naro d o w e T ri e nna l e G ra f iki – K rak ó w 2 0 1 2
Intelekt MTG 2012
Krytyka założeń ideowych
Międzynarodowego Triennale Grafiki
w Krakowie, 2012
Janusz Krupiński
sztuką reagującą, będącą w stadium nieustannego
Krytyce poddaję podstawowe założenia explicite
procesu generowania istotnych przekazów, dotyczą‑
przyjmowane oraz faktycznie przejawiające się
cych współczesnego świata i nas samych. Grafika jest
w organizacji konkursu oraz ostatecznej postaci
aktywna, grafika jest żywa”.
krakowskich wystaw Międzynarodowego Triennale
Ogólnemu wydźwiękowi tych życzeń odpowiada
Ur. w 1955 r. w Nowym
Grafiki 2012. Założenia przyjmowane świadomie
właśnie raczej graphic design niż printmaking. Ogól‑
Targu. Filozof,
lub nie. Deklarowane, sformułowane, jak i te, które
nemu wydźwiękowi, gdyż w szczegółach tych kilka
za nimi stoją, oraz te, które faktycznie realizują się
zdań budzi wątpliwość co do swego znaczenia i sensu.
dr hab. prof. ASP
w Krakowie, Katedra
Historii i Teorii Sztuki,
wykłada teorię sztuki.
Prof. UP w Krakowie,
Instytut Filozofii i Socjologii,
w postaci tych wystaw.
Czy owe zdania – „grafika jest…” – wyrażają nor‑
Kilka prac grafików wspominam tylko dla przy‑
matywne rozumienie grafiki przyjęte przez organiza‑
kładu – w związku z przedmiotem mej krytyki. O żad‑
torów, składają się na ich arbitralną definicję grafiki,
kierownik Zakładu
nej nie piszę dla niej samej ani ze względu na nią
dają wyraz przyjętym przez nich ocenom, ideałom?
Aksjologii i Filozofii
samą (autorzy dzieł niechaj wybaczą).
Jeśli nie są takimi ukrytymi definicjami czy ocenami,
Kultury; wykłada filozofię
sztuki i estetykę.
Określenie „założenia ideowe” odnosimy do
to jako twierdzenia są fałszywe. Stanowiłyby nie‑
pojęć, koncepcji, teorii, wartości czy celów, zasad
uprawnione generalizacje. Nie każda praca graficzna
leżących u podstaw czegoś, regulujących, „konstru‑
odpowiada tym tezom.
ujących” to czy inne zjawisko kulturowe. Niemniej
W szczególności narzuca się pytanie, w jaki
w odniesieniu do MTG 2012 postawiłbym to pytanie:
to sposób hasło „Idea – proces – przekaz” służy owej
czy nie mamy tu do czynienia z daleko posuniętą bez‑
refleksji? Refleksji dotyczącej „miejsca i roli grafiki
ideowością? Fakt, że pierwszym słowem hasła, motta
w rzeczywistości współczesnego świata”. Prace nad‑
Triennale jest słowo „Idea”, niechaj nas nie zwodzi.
syłane na konkurs miały dawać wyraz takim reflek‑
sjom? Jednak sama treść hasła nie odsyła myśli
Myślenie życzeniowe
ku współczesności czy problemowi miejsca grafiki
Hasło, motto MTG 2012 brzmi: „Idea – proces – prze‑
w niej. Nie implikuje takich pytań.
kaz” (cytowany poniżej tekst pojawia się na stronie
Narzuca się również pytanie, co to znaczy znajdo‑
O MTG, w tej wersji użyto określenia „motto”, w star‑
wać się „w stadium nieustannego procesu generowa‑
szej informacji o warunkach konkursu pada jeszcze
nia istotnych przekazów”? Stadium? Proces – pomię‑
słowo „hasło”). Organizatorzy deklarują, iż motto
dzy ideą a przekazem? Grafika tkwi w tym „stadium”,
to „służy wywołaniu refleksji dotyczącej miejsca
czyli przekaz nigdy nie pojawi się?
i roli grafiki w rzeczywistości współczesnego świata”.
Czy naprawdę jury konkursu wykluczyło te prace,
Czytajmy dalej: „Grafika jest zaangażowana w aktu‑
które nie były formą reakcji na współczesność, formą
alne nurty myślowe, artystyczne i społeczne. Jest
zaangażowania w aktualność?
45
Łatwość, z jaką przesyła się kartę
papieru, i dążenie artystów do zaist‑
nienia owocują olbrzymią liczbą
uczestników w konkursach graficz‑
nych. Liczba ta staje się przedmio‑
tem dumy organizatorów (ach, skąd
to… i jak wielu artystów…). Niemniej
w efekcie wystawa zamienia się
w przegląd… W przegląd? Czego?
ze względu na skojarzenia z wandalizmem, niską
kulturą, to zapewne po prostu ze względu na rodzaj
wykorzystywanego podłoża. Ściana, mur to już zbyt
wiele, nawet w porównaniu z lightboxem. Cóż dopiero
z wydrukiem czy odbitką na papierze.
Parada, jarmark, Hyde Park?
Łatwość, z jaką przesyła się kartę papieru, i dążenie
artystów do zaistnienia owocują olbrzymią liczbą
uczestników w konkursach graficznych¹. Liczba
ta staje się przedmiotem dumy organizatorów (ach,
skąd to… i jak wielu artystów…). Niemniej w efek‑
cie wystawa zamienia się w przegląd… W przegląd?
Czego?
W ramach MTG nie dokonuje się badań i prze‑
glądu światowej grafiki. Jurorzy przeglądają prace
nadesłane.
Tyle prac z tak wielu zakątków świata. W efekcie
wystawa zamienia się w paradę, jarmark… Czy swego
Printmaking
Rozumienie grafiki, które wydaje się rządzić wybo‑
rami organizatorów i jurorów MTG, które wyznacza
rodzaju Hyde Park?
Tyle prac nadesłanych – w efekcie rośnie procent
prac odrzuconych.
horyzont ich uwagi, bliskie jest printmaking. W żad‑
Jednak w sytuacji, gdy organizatorzy konkursu
nym razie nie ma tak pojemnego znaczenia jak gra‑
rzucają hasło, motto, wokół niego formułują tezy
phic art. Bezwzględnie wyklucza obiekty zaliczane
i postulaty, i sugerują, że wyznacza ono oś, wokół
do graphic design… Co jednak nie przeszkadza wpi‑
której buduje się wybór… czy sami w ten sposób nie
saniu w motto MTG 2012 takiego rozumienia dzieła,
podbijają bębenka? Przede wszystkim sobie...
które bliskie jest właśnie designowi, odpowiada isto‑
cie communication design.
46
„Trendy”
Printmaking. Niemniej jeśli nawet „szablony” sto‑
MTG jakoby „znakomicie pokazuje… trendy panujące
sowane w graffiti odpowiadają definicji printmaking,
we współczesnej grafice”. To przekonanie byłoby nie‑
to takie prace zostały wykluczone z MTG… Jeśli nie
wątpliwe, jeśli istotność trendu czy nurtu graficznego
Wiadomości asp /60
polegałaby na tym, że zawsze ten czy inny jego repre‑
zentant pośle pracę do Krakowa. Kto nie dostarcza
swych prac na „krakowskie święto” grafiki, ten się
nie liczy?
Nazwiska, Nazwiska…
Motto MTG 2012 pierwotnie skierowane było
do uczestników konkursu Wystawy Głównej. Motto
MTG „pokazuje… trendy panujące we współ‑
ukierunkowuje, czegoś wymaga. Motto to przecież,
czesnej grafice”? Czyżby organizatorzy skorzystali
jak przypomina słownik: „krótka myśl wyrażająca
z jakichś badań historyków sztuki współczesnej,
zasadę, którą się ktoś kieruje”. Zasada coś dopuszcza,
badań dotyczących trendów panujących w świecie
a coś wyklucza. Niesie ukierunkowanie, wyznacza
– i zgodnie z poczynionymi tam ustaleniami wybrali
horyzont. Stanowi kryterium.
dzieła reprezentatywne dla rozpoznanych trendów?
Dlaczego więc na Wystawie Głównej obecni są tak
A odrzucili niereprezentatywne? Kto ma wiedzę
licznie epigoni samych siebie, graficy, którzy od dzie‑
o trendach w Korei, Chinach, Indiach itd.?
sięcioleci robią to samo swoje – których prace poja‑
wiały się już systematycznie na kolejnych edycjach
Naj…
MTG, od dziesięcioleci? Jurorzy nie ośmielają się pomi‑
MTG „jest otwarte na to, co w grafice światowej naj‑
nąć Nazwisk? Do nich nawykli? Na nich nauczyli się
bardziej wartościowe”. Pobożne to życzenie, skoro
grafiki? W nich jako „pewniakach” znajdują zabez‑
organizatorzy nie chcą być otwarci na to, co najgorsze,
pieczenie? Minimalizują zarzut stronniczości?
nijakie czy średnie. Życzenie tylko, skoro z próżnego
Jeśli idea przewodnia konkursu coś rzeczywiście
i Salomon nie naleje. Pytanie: czy jednak otwartość
znaczy, to nie mogą jej zadość czynić Nazwiska jako
nie polega na tym, że nie zamykamy się w granicach
Nazwiska: prace o wyraźnym piętnie, niechybnie
własnych ocen i tablic wartości? „Najbardziej warto‑
rozpoznawalnym stylu tożsamym z Nazwiskiem…
ściowe” – tam w świecie czy w oczach i głosowaniach
Z drugiej strony, czyżby te prace nic nie znaczyły,
jurorów? Z jakiego punktu widzenia? Zgodnie z czyją
poza sobą? Nie przenoszą istotnego znaczenia –
skalą wartości wyznaczone zostało owe „naj”? Skąd
same są bezideowe? Z niczym nie są w konflikcie.
mierniki wartości, kryterium bądź kryteria? Spodzie‑
Nie wywołają dyskusji. Gdyż liczy się w nich tylko
wać by się można, że w zgodzie z wiodącym hasłem,
kompozycja, gra form, mistrzostwo warsztatowe?
mottem tej „edycji” MTG. Przecież stanowić miało
zobowiązanie wobec potencjalnych uczestników nad‑
(Napomknę tylko kwestię wystawienia prac...
z podpisem „Organizator“ i „Juror”)
syłających swe prace. Słów nie rzuca się na wiatr?
Cóż jednak, gdy słowa ani nie są nośne, ani nie
Idea i szaleństwo
łapią żadnego wiatru? Nie niosą ze sobą, nie impli‑
W przekonaniu organizatorów motto to odnosi się
kują rozróżnień i wyróżnień?
do „wszystkich stworzonych w ramach krakowskiej
47
zdefiniował ich charakter, a więc i zarazem poziom
oczekiwań, jaki byłby wobec nich adekwatny. Użyto
takich samych listewek, w jakie wsuwa się górną
i dolną krawędź karty papieru mapy czy kalenda‑
rza… Ten styl znamy z biur, poczekalni, gabinetów,
warsztatów, pakamer… W ten sposób zawiesza się
tam często także reklamy, fotki, widoczki, panienki…
fot. Szymon Bronkowski
Tanio i nowocześnie, pomysłowo… Designersko?
Spotykam afirmatywną, młodą artystkę, która
imprezy prezentacji”, czyli, jak rozumiem, także
w zachwycie podkreśla: „Ale luz!”. Ona to „kupuje”.
do wystawy młodych, tych samych, których zachę‑
Stanowczo protestuje, słysząc w moim głosie ton
cano do bycia „szalonym” (w myśl sloganu głoszą‑
sceptycyzmu. Milknie w obronie tego sposobu ekspo‑
cego, że „młodzi powinni się wyszaleć”, „trzeba im
zycji dopiero z chwilą, gdy palcem pokazuję na pracę
na to pozwolić”?)! Idea i szaleństwo? Przekaz i sza‑
akurat właśnie znajdującą się przed nami: oto grafika
leństwo? Jak jedno z drugim da się pogodzić, by idea
zbudowana z rytmu poziomych pasów. Na te nakła‑
była jeszcze ideą, a nie omamem, opętaniem, obłę‑
dają się… ba, w te wpijają się z góry i od dołu poziome
dem, fantazją? By dzieła nie oglądać jako kuriozum,
„mleczne” pasy‑listewki zawieszenia… Pasy nie z tego
ciekawostki, cudactwa, wariactwa – czegoś dziwnego,
rytmu, nie z tego taktu. Nie z tej gry. Rytmy grafiki
osobliwego, czego na poważnie się nie bierze?
znosi też miazga wspomnianego, drewnopodobnego
„usłojenia” tła ściany, w które nieomal przechodzi…
Kontenery
I w tym wypadku znajduję podobne dysonanse.
otwiera się wprost na przechodnia. Demokracja! Tam,
Mocne pasy ramki „efektownego” monitora konku‑
czyli gdzie? Kontenery! Wejdźmy:
rują z wyświetlaną na nim grafiką, blichtr stylistyki
Na tle żółto‑zielonej miazgi drewnopodobnej
tapety (ach, ten ornament słoi, rytm desek, paneli…),
48
W kontenerach znalazły się nie tylko wydruki.
Pierwszy kontakt z MTG 2012? Tam, gdzie ekspozycja
designu tego monitora i jego podstawy dominuje nad
obrazem…
we wnętrzu o klimacie korytarza, o klimacie świetlicy
W ten sposób wprost z ulicy wkracza się do „świata
hufca pracy, ba, we wnętrzu o estetyce toalety w wago‑
sztuki”? Czy raczej ulica, powszedniość wkracza
nie pociągu, zostały zawieszone i ustawione obiekty.
do świata sztuki, wypiera sztukę? Niestety, lightboxy
Zastosowany sposób zawieszenia grafik‑wydruków
– zarówno te z kontenerów, jak i te z „bunkra” – nie
Wiadomości asp /60
Spotykam afirmatywną, młodą
artystkę, która w zachwycie pod‑
kreśla: „Ale luz!”. Ona to „kupuje”.
Stanowczo protestuje, słysząc w moim
głosie ton sceptycyzmu.
trzymają tego poziomu graficznego, na jakim są one
pedagog – student itd.? Czyżby takie pytania były wła‑
wykorzystane w światowej reklamie…
ściwe na poziomie „edukacji” pisanej przez małe „e”.
Nie sięgam poziomu „Edukacji”.
Nagromadzenie
Grafika i Edukacja? Na tej wystawie widzimy
Poziom ekspozycji w „Bunkrze”? Zaważył na nim sam
po prostu grafiki. Autorzy eksponowanych prac skądi‑
charakter i stan wnętrza tego skromnego budynku?
nąd są „edukatorami”. Skądinąd. W przeciwnym razie
Ciasno, niski sufit… Ścianki‑siatki, na których
należałoby oglądać te prace jako dzieła „edukatorów”,
zawieszono wiele prac, podobnie jak refleksyjne
jako dzieła nauczycieli, akademickich.
szyby‑pleksi, stanowiły nie lada wyzwanie dla widza:
Każde dzieło, czyjekolwiek, może być pouczają‑
by od nich abstrahował, by udawał przed sobą, że ich
cym przykładem, ostatecznie nawet chociażby jako
nie widzi… To już nie tylko kwestia natłoku, ciasnoty
przykład negatywny. To jednak nie powód dla szyldu
czy „komfortu widza”. Nie lekceważmy jednak nawet
„Grafika i Edukacja”².
problemu ciasnoty. Myśl, że dzieło sztuki sprowadza
się do pewnego obiektu, niezależne od kontekstu,
Pusta forma – bez człowieka
od warunków, w których on się pojawia, że dzieło,
Zebrane na wystawie prace graficzne pedagogów
podobnie jak on, może być z nich „wypreparowane”
uczelni artystycznych w Polsce są reprezentatywne
przez dostatecznie skupionego widza, myśl ta zgodna
dla środowiska, ujawniają „nurty myślowe i arty‑
jest tylko z pewną, a wątpliwą estetyką. Wszystkie
styczne”, charakterystyczne dla współczesnej grafiki?
prace mogą być eksponowane w jeden sposób, gdyż
Dominujące wrażenie? Profesorowie najwyraźniej
ten ostatecznie jest obojętny? Istnieje obojętny, neu‑
trzymają się działań i pól o neutralnym charakte‑
tralny sposób ekspozycji, na który mogą zdać się
rze. Czyżby w ten sposób realizowała się cnota nie‑
wystawiennicy?
narzucania swoich postaw i wyborów studentom?
Większość eksponowanych tam prac spełnia się
„Grafika i edukacja”
w gimnastyce warsztatowej i w ćwiczeniach kom‑
W pobliżu kontenerów przestronniejszy Pałac Sztuki,
pozycyjnych. Krytyczna młoda artystka przytomnie
a w nim, pod szyldem „Grafika i edukacja”, wystawa
zauważa: to „świecące, mamiące igraszki, zabawy,
towarzysząca MTG. W jaki sposób wystawa odpowiada
ornamentalne tapety. Grafiki wzorzyste, wzorkowe…”.
owemu „i edukacja”? Gdzie programy i treści kształ‑
Pulsacje, wibracje, delikatności w odcieniach, gry
cenia, koncepcje metodyczne, przykłady ćwiczeń czy
ze światłem – co najwyżej zmistyfikowane w pseu‑
zadań? W jaki sposób wystawa odnosi się do relacji
dogłębiach niedopowiedzeń, pseudotajemnicach
49
Kukają dorośli z poważną miną
naznaczoną pytaniem: o co w tym
chodzi? Gdzie to wiedzie? Jedni
i drudzy rozrywkę znajdują w mani‑
pulacji lupą… Podoba im się lupa.
Naciskają: świeci.
nieokreśloności… Powierzchowność uchodząca
Podobne zaleca się do nas, widzów, organizator MTG,
za wrażliwość, za głęboką wrażliwość (o tym nawet
gdy w swojej autoreklamie obiecuje, że nam pokaże…
nie pisał Platon: oto sytuacja, gdy niewolników z jego
co więcej, nam zaleca zobaczenie… Czego? Czytam:
opowieści zafascynowała gra świateł na powierzchni
„Tutaj warto… zobaczyć… jak dokonuje się ekspe‑
ściany). Formy sięgają pustki. Stają się „pustą ręka‑
ryment twórczy w zaciszach pracowni”. Nie, nie
wiczką” (Kandinsky w O duchowości w sztuce: „Forma
widziałem na wystawach MTG filmów ukazujących
bez treści nie jest ręką, lecz pustą rękawiczką…”).
twórców przy pracy ani w zaciszach, ani w hała‑
Zniknęła ręka, dłoń, zniknął człowiek. W artyście,
sach ich pracowni. Zauważmy to słowo „zacisza”.
a przede wszystkim w dziele. W dziele nie pojawia się
Podświadomie użyta klisza? Słowo z kręgu mito‑
problem człowieczeństwa człowieka. Abstrakcja abs‑
logii ascetyczno‑kontemplacyjnej. Tymczasem?
trahująca od wnętrza człowieka. „Zewnętrze”, głowa
Nagromadzenie prac w Bunkrze, ich sąsiedztwa, tła
czy sylwetka ludzka, obecne w pracy jako pretekst,
– to wszystko nie sprzyja koncentracji. Zamienia
klisza, grafizm. „Zewnętrze” bez wnętrza.
to miejsce w rodzaj targowiska.
Brak ważkości. Ucieczka przed fundamentalnymi
problemami egzystencjalnymi człowieka.
Zblazowanie?
(„Idea – proces – przekaz”)? W tle ten slogan: „waż‑
Lęk przed myśleniem i myślą, przed duszą
niejsza jest droga, a nie cel”? Sztuka dla sztuki?
i duchem. Zmysły i zmysłowość w programowym
Grafika spełniająca się w pomysłowym grafikaniu
oderwaniu od umysłu? Zmyślność i pomysłowość bez
(kuratorka, w zgodzie z bez‑duchem naszego czasu,
namysłu. Bez rozmysłu. Widzenie, którego nie ożywia,
wśród superlatyw, jakimi darzy Młodych, wymienia
nie niepokoi, nie niesie żadne pytanie? Zatrzymujące
właśnie „pomysłowość” – to najwyraźniej ta „idea”,
się w poczuciu oczywistości, czyli w „wistości oczu”,
o której mówi slogan MTG, idea upadła do poziomu
czyli naiwne…
pomysłu).
Domknięcie bez otwarcia.
50
„Radość tworzenia”, „eksperyment w pracowni”
– to ten „proces”, o którym mówi hasło MTG 2012
Wówczas grafika uchyla się spod kategorii obrazu.
Do‑pieszczenie.
Do natury obrazu należy przecież, że jest obrazem cze‑
Radość dla oczu?
goś, że otwiera się na jakąś rzeczywistość. Kompozy‑
Fajnizm (od „fajne”, „Ale fajne!”)?
cje, „czyste formy” jako takie w ogóle nie są obrazami
Trudno się dziwić, że grafika „młodych” często
(np. takie paintings nie są images).
poczęta jest z tego samego bez‑ducha. Kuratorka
Takie dzieła do niczego się nie odnoszą, o niczym
ma za dobre właśnie „gry z przestrzenią”(?), „gry
nie mówią, niczego nie uobecniają, ku niczemu (się)
ze światłem”. Jej zdaniem w kontenerach mamy
nie otwierają. W tym podobne są do intrygujących
się spotkać z „radością tworzenia grafiki”. Gra‑fiki?
kamieni (niekoniecznie szlachetnych, niekoniecznie
Wiadomości asp /60
przeciętych i szlifowanych), podobne do niezwykłych
jednak, ta autoreklama MTG głosi otwartość na to,
↑ Andrzej Bednarczyk
kawałków drewna (niekoniecznie pociętych czy szli‑
co najlepsze: „najbardziej wartościowe i twórcze”,
Wielki zderzacz pępków
fowanych), które ogląda się dla ich „czystej formy”?
„najciekawsze”. No tak, kto chciałby rzeczy mało‑
Podobnie jak one, nieodnoszące się do żadnych idei
wartościowe czy bezwartościowe? Na wystawach MTG
i niczego nieprzekazujące… Wobec takich grafik jakże
widzimy jednak rzeczy średnio-, mało-, bez‑warto‑
czysto deklaratywnie brzmią te słowa z cytowanego
ściowe – najwyraźniej takie okazały się najbardziej
już tu quasi‑manifestu organizatorów: „Grafika jest…
wartościowe…
sztuką reagującą, będącą w stadium nieustannego
Otwartość ta ma pozostawać w zgodzie z przyjętą
procesu generowania istotnych przekazów, dotyczą‑
„demokratyczną formułą” – jak gdyby porządek war‑
cych współczesnego świata…”.
tości pozostawał w zgodzie z demokratyczną zasadą
„Grafika i edukacja”. Ćwiczenia, wysiłki warsz‑
reprezentacji, jak gdyby tożsamy był z dominującym
tatowe i formalne… jako synonim dydaktyki? Nie‑
nurtem, aktualną tendencją, przeważającym stanowi‑
zbędny element w edukacji? Pełnią rolę pomocni‑
skiem czy jakąś sumą bądź wypadkową takich nurtów.
czą, służebną, przygotowawczą. Ale do czego, wobec
Jak gdyby idea demokracji milcząco nie negowała
czego?
istnienia obiektywnego porządku wartości, a przede
Igraszki, ba, gry, wysiłki warsztatowe i formalne…
instalacja, druk cyfrowy,
2011
wszystkim, jak gdyby nie stała w opozycji do pojęcia
jako synonim artyzmu? Jeśli w tym leżałaby racja
hierarchii… Czy sama idea demokratyczności nie pro‑
istnienia takich prac, to może równie dobrze mogłyby
wadziłaby do zgody na misz‑masz (od Sasa do Lasa,
nie istnieć? Gdzie podziały się pytania o rzeczywi‑
rwetes, multi-…)?
stość, życie, człowieka… o ich naturę, o ich sposób
świata, 103 × 150 × 150 cm
Demokracja, czyli większość głosów jurorów?
istnienia, ich sens i bezsens, źródło i przeznaczenie?
Tacy artyści, jako dzieci swojego czasu, nie znają już
„Graficzny dialog”
idei prawdy? Nawet nie przyjdzie im na myśl, że kate‑
W zgodzie z tą demokratyczną formułą miałaby pozo‑
goria prawdy jest kategorią sztuki, twórczości?
stawać samoocena wiceprezes Stowarzyszenia MTG,
która podkreśla rolę triennale: stworzenia „demo‑
„Demokratyczna formuła”
kratycznej przestrzeni graficznego dialogu”. O jakim
Swoistym autokomentarzem MTG jest wspomniany
dialogu mowa? Grafiki wchodzą w dialog z miejscem
tekst O MTG. To deklaracja pobożnych intencji.
ich ekspozycji, z elementami ich ekspozycji? O „dia‑
Pełna wzniosłych, górnolotnych słów. Głosi otwar‑
logu pomiędzy odmiennymi pracami”… Potrzebne
tość… No tak, jaki kulturalny człowiek opowie się
jest dodanie tego słowa „odmiennymi”? Kto pomy‑
za zamkniętością? A przecież jurorzy dopuszczą
ślałby o dialogu tego samego z tym samym? Takiego
tylko cząstkę prac nadesłanych. Nie przeoczmy
samego z takim samym?
51
Sąsiedztwa prac na ekspozycji wyznaczono
z myślą o „dialogu” prac? Ba, czy w ogóle w istotny
znajdują w manipulacji lupą… Podoba im się lupa.
Naciskają: świeci.
sposób wiążą się ze sobą eksponowane obok siebie
Też coś świeci?
dwie prace zdobywczyni Grand Prix?
„Metafizyka” przyćmionego gabinetu rentgenow‑
skiego i infantylna ludyczność „gry planszowej” pozo‑
Janowska‑Augustyn vs Bednarczyk?
stają w dialogu? Relaksacyjna bala‑asana (pozycja
To z myślą o odmienności jako nieprzystawalności
dziecka!) oraz gra planszowa w labirynt? Artystyczne
w pobliżu pracy Janowskiej‑Augustyn znalazła się,
zdjęcia typu akt, typu „abstrakcyjnie nago w czerni
na przykład, praca Bednarczyka (jurora)?
i bieli”, oraz wędrówka gry w podglądanie, wglądanie
Kolej rzeczy I Janowskiej‑Augustyn: Oto arpowska
w lupkę?
„kość“ wygiętych pleców skulonego ciała. Rytualna
Jedna i druga praca z głową i bez głowy (chociaż
ofiara? Figura modlitwy przebłagalnej? Czy raczej
w innym sensie), jedna i druga z pozorem obecności
jogiczna pozycja „dziecka”?
głowy.
Ciało lewitujące w łonie urojonych cieni. Brze‑
mienne światłem. Lewitujące nad sztywną, prosto‑
kątną siatką nieugiętego łoża? Maty?
Prześwitująca prostokątna siatka „kartezjań‑
skiego” praporządku?
Oś ciała, oś bytu, oś zaklęcia/napięcia: kolumna
Dialog dzieł?
O czym mówi obraz do obrazu? W ogóle czy obraz
mówi o czymś?
Ewentualne podobieństwa, odpowiedniości, ana‑
logie pomiędzy dwoma dziełami nie dają podstaw,
by ich relację określać mianem dialogu.
kręgów – strzała erekcji?
„Kość” ciała, ciało, w którym rozchodzą się kręgi
sztucznych świateł niczym żebro‑kręgi na tafli wody,
aż po ciemny majak cienio‑głowy...
Kręgi tęsknoty? Kręgi pragnienia?
52
Grafika jako grafika?
Zresztą same pytania: „Gdzie jest grafika? Czy to jest
grafika? Czy to jest jeszcze grafika?” (odnotujmy:
przywołane na opolskiej wystawie związanej z MTG)
Otóż te naświetlenia/rozświetlenia torsu mia‑
są drugorzędne. Podstawowe brzmi: „Czy to sztuka?”.
łyby wchodzić w dialog z tamtym „kartezjańskim”
Grafika jako grafika sztuką nie jest. A przecież… Wów‑
pudliskiem o blacie‑planszy? Planszy, po której
czas gdy dzieło graficzne (podobnie fotograficzne,
można sobie posuwać miło designerską lupą i kukać
malarskie itd.) doświadczane jest jako dzieło sztuki,
w drobno‑wykreślone labirynty? Kukają. Małolaty
fakt, że jest ono grafiką czy fotografią, staje się dru‑
z pewnym rozbawieniem. Jeden z nich „twórczo” spo‑
gorzędny, wręcz nieistotny. Skupienie na grafice
gląda przez lupę niczym przez lunetę w kierunku
jako grafice – jej grafizmie, właściwej jej technologii,
nagich, wygiętych pleców, „Grand Prix”! Kukają doro‑
warsztacie, artyzmie, na wartościach formalno‑este‑
śli z poważną miną naznaczoną pytaniem: o co w tym
tycznych – gubi jej sens jako sztuki. Zatrzymuje nas
chodzi? Gdzie to wiedzie? Jedni i drudzy rozrywkę
przed progiem sztuki. Nie dochodzi do doświadczenia
Wiadomości asp /60
dzieła jako obrazu, a więc rzeczywistości, której dany
a nie uprzednio, sam odkrywałby ideę, czy szerzej:
↑ Grand Prix MTG
obraz jest obrazem, w którym ta się uobecnia. Gdy
rzeczywistość.
– Kraków 2012
dochodzi? Wówczas właśnie materia dzieła staje się
ciałem objawiającym dotąd nieznane, Inne…
Dzieło sztuki nie jest przekaźnikiem, środkiem
komunikacji, zasobnikiem informacji ani przeka‑
zem, komunikatem czy informacją. Dzieło sztuki
Przekaz, komunikacja a sztuka
jako takie stanowi miejsce wglądu w samą rzeczy‑
W ciągu tych trzech słów („Idea – proces – przekaz”)
wistość, miejsce istnienia się tej czy innej rzeczywi‑
pobrzmiewa to wyobrażenie: artysta wychodzi od idei,
stości. Dzieło wydarza się w obrazie, którym pewna
którą przekazuje w dziele, do którego dochodzi
rzecz, idea, uobecnia się. W obrazie (bądź obrazach!),
w procesie twórczym. Idea staje się przekazem jako
którego medium, nośnikiem jest na przykład wydruk,
wiadomością, treścią. To wyobrażenie dzieła sztuki
odbitka…
na podobieństwo butelki, w którą włożono wiadomość
(message in a bottle)?
W ten szablon myślowy wstawia grafikę kura‑
Joanna
Janowska‑Augustyn
Kolej rzeczy i 100 × 140 cm
druk cyfrowy
2011
Obraz‑uobecnienie nie mówi o czymś, lecz jest
czymś, jest miejscem ob‑jawienia, istnienia się czegoś
lub kogoś. To czyni sztukę niezastąpioną.
tor jednej z wystaw MTG, Horyzont Print Art, twierdzi
bowiem, że grafika „zachowuje swój indywidualizm
dzięki charakterystycznej konstrukcji komunikatu
Przypisy
wizualnego, będącego nośnikiem określonych treści
1 Wstępnej selekcji poddane zostały prace oglądane na monito‑
[…]”. Ten horyzont myślowy nie wystarcza dla zrozu‑
rach. Nasuwa się myśl o przesyłaniu grafik mailem wprost
do druku w miejscu ekspozycji. Myśl o rezygnacji z papieru
mienia grafiki jako sztuki, a to dlatego, że kategoria
jako nośnika, o wyparciu go przez e‑paper, albo... Gdy
komunikacji rozmija się z istotą sztuki.
wyświetlacze zbliżą się w przyszłości swym charakterem
Zgodnie z wyobrażeniem procesu twórczego jako
ciągu „Idea – proces – przekaz” rola autora dzieła
(np. grafiki) polegałaby na znalezieniu odpowied‑
niej formy dla wyrażenia i zakomunikowania uprzed‑
nio danej mu treści. Jednak właściwy akt twórczy
nie polega na odkryciu, przyjęciu „idei”. W takim
do dowolnej powierzchni, np. papieru, tym bardziej gdy będą
mogły nie tylko imitować, ale nawet generować jego dowolną
fakturę i substancję – grafiki nawet w tym klasycznym zna‑
czeniu będą bez reszty przesyłane mailem, nawet wprost
na takie „displaye”, ulokowane w przestrzeni ekspozycyjnej…
(grafika cyfrowa – nie tylko CAD, ale i CAM).
2 Na marginesie odnotuję, że na krakowskiej ASP miała miejsce
także konferencja naukowa profesorów polskich uczelni arty‑
razie artysta zasługuje na miano twórcy o tyle,
stycznych „Grafika i edukacja”. Forum dialogu? Nie przewi‑
o ile w samym tworzeniu dzieła, w samym dziele,
dziano dyskusji po wystąpieniach referentów.
53
I d e e – P o g l ą d y – I nt e rpr e ta c j e
Inthegarden of art
Z architektem Krzysztofem Ingardenem
rozmawia Jacek Dembosz
Pretekstem do spotkania z Krzysztofem stał się
przy rondzie Grunwaldzkim. Ale to nie wszystko. Dla
niedawno otwarty MOS – Małopolski Ogród Sztuki.
chętnych, którzy chcieliby poznać krakowskie doko‑
Konkursowy projekt Małopolskiego Ogrodu Sztuki
nania biura Ingarden & Ewý Architekci, pozostaje
powstał w roku 2005, jego realizacja rozpoczęła się
jeszcze kilka nietuzinkowych obiektów: biurowiec
w roku 2010 i została ukończona przed około mie‑
Centrum Biznesu Olsza przy ul. Bora‑Komorowskiego,
siącem. Punktem wyjścia do opracowanej koncepcji
budynki mieszkalne, biurowe, handlowe i przemy‑
projektu była przestrzeń teatralno‑koncertowo‑konfe‑
słowe. Być może doszlusują do nich jeszcze kolejne,
Krzysztof Ingarden
rencyjna sali wielofunkcyjnej, która została wpisana
jeśli biuro nadal będzie w takim tempie wygrywać
Ur. w 1957 r.,
w gabaryty starej hali ujeżdżalni koni, użytkowanej
konkursy architektoniczne. Bardziej wytrwali mogą
fot. A. Świetlik
doc. dr inż. arch.
ostatnio jako teatralne zaplecze magazynowe i warsz‑
wybrać się jeszcze za granicę, do Japonii, bo i tam
Architektury Politechniki
tatowe. Drugą część obiektu – mediatekę (arteteka)
tandem Krzysztof Ingarden i Jacek Ewý miał do archi‑
Krakowskiej w 1982 r., dok‑
miał stanowić nowy budynek dostawiony od ul. Szuj‑
tektury szczęśliwą rękę.
Studia na Wydziale
torat w 1987 r. W latach
1983–1985 odbył staż dok‑
torancki w School of Art
& Design, University
of Tsukuba, Japonia.
skiego. Jego przeznaczeniem było pomieszczenie
Krzysztofie, jak wygląda praca waszego biura, jak
na trzech kondygnacjach zbiorów multimedialnych
układa się współpraca z twoim wspólnikiem, Jackiem
związanych tematycznie ze sztuką – muzycznych,
Ewým?
sztuk plastycznych i literatury. Obie części łączy
Krzysztof Ingarden: Studiowaliśmy na krakow‑
kawiarnia, zlokalizowana na najniższym poziomie.
skim Wydziale Architektury na jednym roku i zaraz
Isozaki w Tokio, w roku
Małopolski Ogród Sztuk przy ul. Rajskiej 12 w Kra‑
po studiach zaczęliśmy współpracę w drugiej połowie
1987 w J.S. Polshek
kowie został oddany do użytku. Uroczyste otwarcie
lat 80. – był to projekt kamienicy przy ul. Twardow‑
nastąpiło w dniach 19 i 20 x 2012 r. Otwarciu towarzy‑
skiego. Od tego czasu, od blisko 30 lat, pracujemy
szyła m.in. wystawa projektów biura Ingarden & Ewý
razem. Cenne jest to, że się uzupełniamy i że cały czas
Architekci oraz wystawa fotografii Agaty Ingarden.
odczuwamy chęć zarówno „do pracy”, jak i do wspól‑
W latach 1984–1985 pra‑
cował w biurze Arata
& Partners w Nowym
Yorku. Współzałożyciel
biura JET Atelier (1991–
2009) i Ingarden & Ewý
Architekci (od 1998) pro‑
nych wypadów na narty. Podział ról pomiędzy nami
wadzonego razem z arch.
Jacek Dembosz: Bliski jest już dzień, gdy
Jackiem Ewým. Od roku
tak wygląda, że niektóre projekty prowadzi Jacek, nie‑
2003 wykłada na Wydziale
na mapie Krakowa może pojawić się nowa trasa
które ja, niektóre wspólnie. Można też żartobliwie
Architektury i Sztuk
turystyczna: Szlak architektury Ingarden & Ewý. Jej
powiedzieć, że w praktyce Jacek jest bardziej biu‑
Pięknych Krakowskiej
początek mógłby stanowić, otwarty w listopadzie
rowym ministrem spraw wewnętrznych, a ja spraw
2012 r., Małopolski Ośrodek Sztuki przy ul. Rajskiej,
zagranicznych. Więc ja z konieczności mam nieco
od roku 2010 egzamina‑
dalej wiódłby Plantami na pl. Wszystkich Świętych
częstszy kontakt z mediami.
tor zagraniczny na Wydziale
pod Pawilon Wyspiańskiego. Stąd, po sforsowaniu
Nasze biuro zatrudnia wyłącznie architektów.
Wisły przez most Dębnicki, wprost pod Szkołę Języka
Poszukujemy razem architektonicznych rozwiązań
Brytania. Od roku 2002
Japońskiego, nową (przed realizacją) i „starą” Mann‑
dla przeróżnych problemów, z jakimi przychodzą
Konsul Honorowy Japonii
ghę, a kończyłaby się o przysłowiowy rzut kamieniem
do nas inwestorzy. Czasem są to problemy inwesty‑
– przy Centrum Kongresowym (aktualnie w budowie)
cyjne, niekiedy osobiste, czasem związane z promocją
Akademii (prodziekan
w latach 2003–2011),
Architektury w Dundee
University, Wielka
w Krakowie.
54
Wiadomości asp /60
inwestycji, jednak najczęściej nasza praca to tworze‑
nie stronimy od projektów innych, mieszkaniowych,
↑ Symulacja komputerowa
nie projektowych rozwiązań dla mniej lub bardziej
biurowych i przemysłowych. Robimy je z pasją.
Małopolskiego Ogrodu Sztuki
skomplikowanych układów funkcjonalnych i kre‑
W tym się spełniamy.
owanie artystycznych wypowiedzi – form, w których
układy te mogą funkcjonować w przestrzeni miasta
JD: Opowiedz o Małopolskim Ogrodzie Sztuki,
o kulisach podejmowanych decyzji projektowych…
lub krajobrazu. A następnie – praca nad dokumenta‑
KI: To był bardzo ciekawy projekt. Projekt
cją techniczną i koordynacją procesu projektowego,
na odwieczny temat styku nowego ze starym. Pro‑
podczas którego niezbędne projekty inżynieryjne:
jekt na temat nas, naszego pokolenia, naszej współ‑
konstrukcyjne, instalacyjne, elektryczne, akustyczne
czesności, naszej wrażliwości na przestrzeń miasta.
itp. zlecamy na zewnątrz, do wyspecjalizowanych
Ważną częścią projektu jest przestrzeń publiczna,
biur branżowych.
otwarte i zapraszające do wejścia ogrody od ul. Raj‑
Od samego początku współpracy z Jackiem zało‑
skiej i od Szujskiego. Ogród przy Rajskiej jest zapro‑
żyliśmy sobie kreatywny, artystyczny profil działania.
jektowany przed frontem stojącej tam wcześniej,
Nie jest to łatwe w naszej rzeczywistości rynkowej, ale
XIX‑wiecznej hali, ujeżdżalni koni. Ona była w ten
liczy się chęć robienia tego, co się lubi, i przekonanie,
sposób cofnięta od ulicy, że przed jej wejściem two‑
że sztuka i kultura mają sens – dzięki temu koncen‑
rzyło się przedpole. Generalnie chcieliśmy pozosta‑
trujemy się na projektach związanych z wystawien‑
wić tę przestrzeń wolną, wykorzystać ją jako ogród
nictwem, muzyką, teatrem, edukacją i generalnie
i miejsce spotkania na zewnątrz budynku, wobec
szeroko pojętą użytecznością publiczną, choć wcale
tego nie zadaszaliśmy jej, a powodem, dla którego
55
1
1 Strona od mediateki
2 Sala wielofunkcyjna
w układzie ze sceną centralną
3 Widok od ul. Szujskiego
– wejście boczne
4 Metaforyczny ogród sztuki
2
3
56
Wiadomości asp /60
4
ta ażurowa konstrukcja nad ogrodem jest wysunięta
Orzechowski i Janusz Sepioł, stworzyły w 2004 r. sce‑
do ulicy, była chęć stworzenia znaku – w formie por‑
nariusz tej inwestycji, proponując taki zestaw funk‑
talu, sygnalizującego, że coś w głębi ulicy się dzieje,
cji, który miał na celu połączenie i rozwinięcie pola
konkretnie: że tam jest scena przeznaczona na spek‑
działania dwóch instytucji: biblioteki wojewódzkiej
takle teatralne i muzyczne. W ten sposób powstał
i Teatru Słowackiego. Działka należała do Teatru
wielki portal sceniczny nad ogrodem, aby sam ogród
Słowackiego i na niej wykreowany został nowy typ
stał się sceną przy ul. Rajskiej.
instytucji kulturalnej, współczesny multimedialny
Nie chciałem tworzyć nad ogrodem dachu, a jedy‑
ośrodek kulturalny, z mediateką obsługiwaną przez
nie transparentną, ażurową formę, wydzielającą
bibliotekę i z wielofunkcyjną sceną pozostającą pod
wizualnie przestrzeń ogrodu od tego, co się dzieje
opieką teatru.
dookoła, od strony sąsiednich działek. Przesłania
Myślę, że autorzy scenariusza inspirowali się
więc budynek przedszkola z jednej strony, budynek
przykładami europejskimi i z pełną świadomo‑
mieszkalny z drugiej strony. Widz stojący w środku
ścią stworzyli ten program, wychodząc naprzeciw
ma odnieść wrażenie, że znalazł się w jakiejś
nowym potrzebom artystycznym, które pojawiają się
niecodziennej przestrzeni – metaforze, przestrzeni
w obecnym czasie. Chodziło o stworzenie obiektu,
zapraszającej i inspirującej artystycznie… ale, rzecz
który byłby wielofunkcyjnym narzędziem dla mło‑
jasna, przede wszystkim jest to miejski, publiczny
dych twórców, otwartym na działania okołoteatralne,
ogród przed wejściem do budynku.
Są oczywiście też inne, prozaiczne względy, dla
multimedialne, ale umożliwiającym też i inne, takie
jak konferencje, odczyty, bale, koncerty jazzowe itd.
których nie miałoby sensu całkowite zadaszenie tej
Są tam dwie salki konferencyjne, jest sala kinowa
przestrzeni – gdybyśmy to zrobili, wtedy procent
na ok. 80 miejsc, są też przestrzenie, w których
zabudowy działki byłby za duży i nie udałoby się
prezentować można wystawy, organizować bankiety,
uzyskać pozwolenia na budowę! [śmiech]
catering itp. Program funkcji został więc precyzyjnie
Jeśli chodzi o zestaw funkcji przewidzianych
dla MOS‑u, zostały one określone nie przez nas,
↑ Elewacja ceramiczna
zdefiniowany przed ogłoszeniem konkursu na projekt
architektoniczny.
architektów, tylko przez inwestora – Urząd Marszał‑
Natomiast jeśli chodzi o architekturę, to po pierw‑
kowski i Teatr Słowackiego. Dwie osoby, Krzysztof
sze musieliśmy brać pod uwagę ograniczenia związane
57
Fotografie architektury Krzysztof Ingarden
↑ Sala wielofunkcyjna
– układ z jednostronną
trybuną i odsłoniętym
świetlikiem
z wielkością i kształtem działki oraz wytyczne kon‑
w programie, aby nie powielać funkcji, które mogą
serwatorskie, które stawiały wymagania dotyczące
z powodzeniem spełniać inne obiekty w Krakowie,
zachowania skali starej hali XIX‑wiecznej i jej nie‑
chociażby MOCAK. Rzeczywiście MOS jest zespołem
których fragmentów. Rzecz jasna, stara hala nie speł‑
funkcji skierowanych bardziej na działania multi‑
niała żadnych kryteriów konstrukcyjnych, funkcjo‑
medialne i performatywne, aniżeli na ekspozycje
nalnych ani technicznych. Musieliśmy ją rozebrać.
tradycyjne dzieł malarstwa czy rzeźby.
Wytyczne konserwatorskie zmusiły nas do tego, żeby
odtworzyć ścianę frontową, ceglaną, żeby zachować
JD: Jak wspominasz początki, które uczyniły z cie‑
bie krakowianina i architekta?
wysokość starej hali ze świetlikiem w dachu, zacho‑
KI: W okresie, kiedy podejmowałem decyzję
wać fragment starego fresku z jednej ze ścian. Zacho‑
o wyborze studiów, mieszkałem w Toruniu. Mój
waliśmy więc te elementy, łącząc je ze współczesnymi
ojciec był fizykiem, jego brat mieszkający w Krakowie
formami architektury. Podstawowe zadanie twórcze
– architektem. W czasie wspólnych wakacji słuchałem
polegało na tym, żeby znaleźć taki język architekto‑
opowieści stryjostwa z Krakowa – Janusza i Marty
niczny, który byłby nowatorski i współczesny, ale
Ingardenów, o ich codziennej pracy: o problemach
jednocześnie zrozumiały w tym historycznym miej‑
z zatwierdzaniem projektów, o tym, jak trudno było
scu. Byłby językiem, który opierając się na cechach
egzekwować dobrą jakość wykonawstwa na budo‑
form charakterystycznych dla historycznego kontek‑
wach, o dyktacie budowlańca nad architektem itd.
stu, wychodziłby z niego w kierunku kompozycyjnej
Jednak wtedy, jako młody człowiek mający głowę
swobody i abstrakcji. Przykładowo, rozpoczynając
w chmurach, nie rozumiałem, że jeżeli wybiorę ten
prace nad projektem, pomierzyliśmy kąty dachów
zawód, to czekać mnie będzie podobny los. Mówi
na budynkach, które otaczają naszą działkę, i wyko‑
się, że człowiek powinien uczyć się na cudzych błę‑
rzystując te elementy geometrii, stworzyliśmy abs‑
dach; ja nie odczytałem wtedy tych ostrzeżeń i wybra‑
trakcyjną kompozycję elewacji.
Wracając do spraw związanych z funkcją, to,
co może nieco rozczaruje malarzy i rzeźbiarzy, to fakt,
łem architekturę – można to nazwać dysonansem
poznawczym okresu młodości…
Moje lata licealne przypadały na lata 70. Wtedy
→ Na stronie sąsiedniej:
że nie ma w budynku specjalnej sali galeryjnej typu
architektura tworzona w Polsce to blokowiska z wiel‑
Wejście główne. Odtworzona
white box, przeznaczonej wyłącznie do tradycyj‑
kiej płyty, podobne w Toruniu i w Nowej Hucie, Często‑
ściana historyczna.
nych wystaw. Tego od początku nie przewidziano
chowie, czy – odrobinę ambitniejsze – we Wrocławiu
58
Wiadomości asp /60
59
1
i Warszawie. Ale ja, 17‑letni chłopak, jakoś nie przyj‑
Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja i poznałem
mowałem do świadomości, że jeśli pójdę na architek‑
kilku studentów malarstwa, zacząłem chodzić do ich
turę, to po to, żeby składać podobne klocki. W ode‑
pracowni rysunku na pl. Matejki na Akademię
rwaniu od rzeczywistości, w swojej ograniczonej
i za zgodą profesora rysowałem tam z nimi, jak tylko
wyobraźni, budowałem obraz architekta‑artysty
miałem wolną chwilę. Profesor zgodził się, żebym
zajmującego się jedynie „problemami istotnymi”.
przychodził wieczorami i rysował, i to mi bardzo
Oczywiście, są ludzie, którzy od początku wiedzą,
odpowiadało. Z tamtych czasów pamiętam głównie
Jacek Ewý
co w przyszłości chcą robić – tym z pewnością jest
modelki, ich duże ciała i zmęczone twarze. W każ‑
Ur. w 1957 r.,
łatwiej. Ja za młodu dokładnie nie wiedziałem, czy‑
dym razie na pierwszym roku chodziłem na te zaję‑
fot. A. Świetlik
mgr inż. arch.
Studia na Wydziale
Architektury Politechniki
tałem książki i lubiłem malować. Interesowałem się
cia z przyjemnością, odpowiadała mi panująca tam
sztuką, fascynował mnie Witkacy i kino eksperymen‑
wtedy atmosfera swobody…
talne Robakowskiego, sztuka konceptualna Partuma,
JD: 16 XI 2012 r. podczas pobytu w Krakowie mini‑
Warpechowskiego, Wachowskiego, muzyka Helmuta
ster kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdro‑
rze architektonicznym
Nadolskiego – którą poznawałem w Toruniu podczas
jewski podpisał przyznanie środków finansowych
GRM Kennedy & Partners
Ogólnopolskich Spotkań Twórczych organizowanych
dla krakowskiej ASP (sala wielofunkcyjna) i „nowej”
w Edynburgu, a w roku
przez Tadeusza Burniewicza i środowisko Wydziału
Mangghi. Czy ta ostatnia wiadomość cię ucieszyła,
Sztuk Pięknych w Toruniu. Ten toruński pierwszy
przecież jesteś autorem projektu?
Krakowskiej ukończył
w 1983 r. W latach 1977
–1978 odbył staż w biu‑
1986 w biurze Jan
Noordman Architektenburo
Architectenbureau s’He‑
kontakt ze sztuką w połączeniu z tym, co odnajdywa‑
KI: Nowa Manggha – „Galeria Europa – Daleki
łem w książkach i filmach, budował moje wyobraże‑
Wschód” to kolejny wspaniały pomysł Andrzeja
nie o sztuce i architekturze. Wtedy też przeczytałem
Wajdy związany z architekturą. Możliwości eks‑
tant w Miejskim Biurze
po raz pierwszy mały artykuł, który napisał mój dzia‑
pozycyjne „starej” Mangghi są ograniczone,
Projektów. W 1989 był star‑
dek przed wojną pt. O dziele architektury. To chyba
szczególnie w stosunku do bardzo bogatych planów
głównie toruńskie doświadczenia i literatura spra‑
wystawienniczych związanych z poszerzeniem
wiła, że zostałem architektem.
tematyki wystaw o sztukę europejską i sztukę krajów
togenbosch w Holandii.
W latach 1987–1989
pracował jako projek‑
szym projektantem w ame‑
rykańskiej firmie Bechtel
Ltd. Współzałożyciel biura
architektonicznego JET
Atelier (1991) i Ingarden
JD: Mało kto pamięta, że uczęszczałeś także
do pracowni rysunku na ASP.
& Ewý Architekci.
60
dalekowschodnich. Oczywiście z wyłączeniem sztuki
Japonii, która zajmuje swoje stałe miejsce w głównym
KI: Oczywiście, wahałem się, czy wybrać archi‑
budynku. Organizowane wystawy czasowe od dłuż‑
tekturę, czy studiować na krakowskiej ASP. Wybra‑
szego czasu domagają się nowych przestrzeni wysta‑
łem architekturę, trochę tak jak rzuca się monetą.
wienniczych. Poza tym w nowym budynku znajdą
Na początku studiów na Wydziale Architektury odczu‑
się dodatkowe magazyny i przestrzeń na pracownię
wałem jednak pewien niedosyt, może był to brak
przygotowania wystaw, biura kuratorów i parking
atmosfery artystycznej, i byłem nieco rozczarowany.
podziemny, bardzo potrzebny na coraz bardziej
Wiadomości asp /60
2
1, 2, 3 Nowa Manggha – „Galeria Europa – Daleki
Wschód” – kolejne fazy projektu
3
zatłoczonej i zastawionej samochodami działce.
Bardzo się cieszę, że ta inwestycja ma szansę ruszyć
wkrótce, bowiem jest potrzebna ze względu na funk‑
cjonalne uzupełnienie muzeum, a ponadto pozwoli
uporządkować pierzeję przy ul. Konopnickiej, gdzie
obecnie jest prowizoryczny parking samochodowy,
na działce po opuszczonym i zburzonym kilka lat
temu budynku.
W Biurze Krzysztofa i Jacka trwają aktualnie
prace związane z nadzorami autorskimi najwięk‑
szego jak do tej pory przedsięwzięcia projektowego
i budowlanego biura Ingarden & Ewý Architekci –
Centrum Kongresowego przy rondzie Grunwaldzkim.
Centrum wychodzi już z ziemi. Ale to jest już temat
na kolejną opowieść.
61
I d e e – P o g l ą d y – I nt e rpr e ta c j e
O grafice
i grafikach
Jacek Gaj
Plakaty dla Teatru Groteska Hoffmanna zainteresowały
mnie może na rok przed maturą (wtedy zaczął je robić),
Czy spotkałem mistrzów?
rysunki i obrazy poznałem później, już jako student.
Pierwszymi mistrzami (przedstawiam ich w kolejności
Jeszcze później stały się dziełami przyszłego mistrza,
alfabetycznej) byli mi Adam Stalony‑Dobrzański i Mie‑
a niebawem – przyjaciela.
czysław Wejman, profesorowie Akademii krakowskiej.
Było to ok. roku 1967. Wokół Adama Hoffmanna
Ur. w 1938 r. w Krakowie.
W pracowniach przez nich prowadzonych, liternictwa
zbierało się nadal grono jego przyjaciół, znajomych,
W latach 1956–1962 studio‑
i miedziorytu, wiele wcześniej wybranych jako miej‑
byłych uczniów, historyków sztuki, lekarzy i oczy‑
sce i przedmiot studiów, przygotowałem i obroniłem
wiście malarzy. Środowe żurfiksy w jego pracowni –
Pięknych w Krakowie w pra‑
dyplom. Układ mistrz – uczeń był tu oczywisty, wpi‑
a wynajmował maleńkie pomieszczenie w głębi ogrodu
cowniach Mieczysława
sany w akademicką praktykę częstych spotkań nad
za XIX‑wiecznym pałacykiem przy Batorego 12 – prze‑
wał na Wydziale Malarstwa
i Grafiki Akademii Sztuk
Wejmana i Adama
bieżącymi pracami. Czuliśmy rosnący kredyt zaufania
szły do legendy, nieźle zresztą udokumentowanej.
ze strony profesorów, powiększający wolność działań,
Wspomniane grono dopuszczane było do rysunków
ność pedagogiczną w kra‑
ale i coraz większą za nie odpowiedzialność. Chcę przez
pokazywanych i komentowanych przez gospodarza.
kowskiej ASP; prowa‑
to powiedzieć, że ów układ stawał się bliższy partner‑
Czar miejsca, otaczająca Adama aura (entuzjazmu dla
skim relacjom niż jednostronnemu kierowaniu pracą
sztuki i wiedzy, splątana ze sceptycyzmem i szyder‑
Stalonego‑Dobrzańskiego.
W 1962 r. rozpoczął działal‑
dził pracownię rysunku
na Wydziale Grafiki oraz
sprawował funkcję dziekana
ucznia przez mistrza. Próbuję niżej pisać więcej o ludz‑
stwem), rozgrzane umysły i języki, defilujące przed
tego Wydziału. Zajmuje się
kich, artystycznych i nauczycielskich sylwetkach moich
widzami motywy – najczęściej aktów w rolach modelek
mistrzów z Akademii.
pozujących malarzowi, licznych Europ porwanych czy
grafiką i rysunkiem.
Najpierw jednak kilka słów o Adamie Hoffmannie,
Salome i kilku co najmniej autoportretów – podnosiły
↗ Taniec
o Mistrzu z wyboru, którego uczniem nigdy formal‑
temperaturę spotkań. Adam czytał bardzo dużo, oczy‑
13 × 14 cm
nie nie byłem. Pamiętam go z czasów Liceum Sztuk
tanie (i to jakie) jego gości, z Mieczysławem Poręb‑
miedzioryt
1965
62
Plastycznych, gdzie przyjmowano obiegowe opinie
skim czy „Wprostowcami” na czele, mogło impono‑
za miarodajne. Nauczyciela przyszłych „Wprostowców”,
wać. Rozmowy toczyły się więc o sztuce, o literaturze,
prowadzącego niższą od mojej klasę, uznano za inte‑
o nowościach i pozycjach z lamusa, ale też o psycho‑
lektualistę, erudytę o ciętym języku, chętnie demon‑
logii, pedagogice, czasem gubiły się w prześciganiu
strującego i organizującego ćwiczenia… gimnastyczne
się w uszczypliwościach albo urywały w wybuchach
podczas podkrakowskich, szkolnych wycieczek. Jego
śmiechu. Adam potrafił swe kwestie, w miarę upływu
osławiony wymóg dziennej porcji trzech szkiców nie
czasu zmieniać w wykłady, w długie monologi, ale jeśli
budził entuzjazmu moich kolegów. Pozycja czy arty‑
nawet męczące, to rzadko kiedy nudne.
styczna renoma naszych nauczycieli nie wywoływała
Najważniejsze jednak były rysunki, w większo‑
większych emocji: uczą, to znaczy wiedzą, jak to robić.
ści węglowe, często o temperowych, czarnych tłach.
Wiadomości asp /60
W najlepszych, najpłodniejszych twórczo latach Hoff‑
artysty. Pola twórczości są polami samodzielności
↑ Ucieczka
mann rysował codziennie, efekty odnotowując w zeszy‑
i wolności. Także wolności wyboru. Każdy schemat
15 × 21 cm
tach‑agendach. Dzięki nim wiemy, że w latach 1973–1978
działania ogranicza bądź unicestwia ich wartość.
powstało 1365 rysunków, nie licząc szkiców ani fascynu‑
Wiemy o tym, a mimo to piszemy programy, świa‑
jącej Księgi Honorowej, wykorzystywanej jako szkicownik
domi pozoru, w jaki najstaranniej nawet przygo‑
w ostatnim okresie jego artystycznej aktywności.
towany program zmieni się w zderzeniu z życiem.
Myślę ze wzruszeniem o Adamie‑Mistrzu, o tym, ile
I powstanie tyle planów (niepewnych, z mnóstwem
zawdzięczam nie tylko naukom, nigdy zresztą nieudziela‑
znaków zapytania), ile osób w pracowni. Wiemy też,
nym bezpośrednio, ale jego obecności. Tak bardzo inspi‑
że to czynność najpotrzebniejsza nam samym, zmu‑
rującej. Brak mi jego gorzkiego spojrzenia na świat, brak
szająca do zastanowienia… do rozdzielania począt‑
mi nowych dzieł, zaskoczeń tyle razy podejmowanymi
ków od świadomych, coraz bardziej dojrzałych wybo‑
motywami. Rysunki przechowują wolę niezależności,
rów. Sempoliński, wyliczywszy powody do nieuczenia,
jakiej hołdował. Obdarowując mnie nimi, może wskazy‑
kapituluje: „[…] Jednak uczymy”.
miedzioryt
v 1966
wał na nią właśnie. Czy potrafiłem wykorzystać tę jego
wskazówkę, naukę Mistrza? Nie wiem tego.
Gielniak
Do Gielniaka pojechałem z Tadeuszem Jackowskim
Co to znaczy uczyć?
w lipcu 1968. Do Bukowca koło Kowar. Zmęczo‑
Odpowiedź wydaje się prosta: przekazać to, czego
nych i głodnych po podróży zaproszono na obiad
nas uczono i czego nauczyliśmy się sami. Wiedzę
do sanatoryjnej stołówki. Weszliśmy w ten inny,
i doświadczenie. A rozterki? Przekazywać je? „Nasze
obcy świat, w architekturę z Tomasza Manna i spo‑
własne wątpliwości, całą niejasność twórczą możemy
tykamy nagle… znajomą osobę. Niemal ją zacze‑
mieć dla siebie – sami za nią płacimy. Wolimy, by nie
piamy. Rzeczywiście, znamy ją, ale – z ekslibrisu
płacił za nią ktoś młody. Tylko czy mamy w tym rację?
Gielniaka. Pielęgniarka. Nakładała sobie coś
Przecież zwracamy się do kogoś, kto, tak samo jak
na talerz… Józek w małym linorycie zapisał coś
my, własną chybotliwość […] ma uczynić podstawą
więcej niż podobieństwo…
swej twórczości. Bez niej nie stanie się artystą. Jak
Swoje portretowanie, poza wizerunkami bliskich,
to zrobić?” – to słowa Jacka Sempolińskiego z eseju
w zasadzie ograniczył do ekslibrisów, w których bez‑
O dydaktyce. Kilka zdań wcześniej znakomity malarz
błędnie ujawniał, przez pastisz przede wszystkim,
i pedagog przypomina, że słowem „student” zakry‑
„sedna” osobowości: Jurka Panka w renesansowej
wamy człowieka i traktujemy go przedmiotowo, pro‑
drzeworytni, M. Wejmana na dziwnym wehikule
gramując jego studia. Podzielam przekonanie Sem‑
(wiadomo jakim) czy Nowosielskiego‑Dzieciątko,
polińskiego o paradoksalności programu kształcenia
karconego przez Matkę.
63
↑ Drabiny
14.5 × 18 cm
miedzioryt
1967
O Gielniaku pisał pięknie Stanisław Grochowiak.
Wszystkie Improwizacje są symetryczne. Czy
O jego Sanatorium VII. Rzadko kto z taką uwagą czyta
to nie zadziwiające? Improwizacja i symetria
dzieło, z takim zrozumieniem. Czy oni się znali? Gro‑
razem, wydają się wykluczać wzajem… Okazuje
chowiak z Gielniakiem? Może ze sobą korespondo‑
się, że im mniej się wie na początku, jak ma wyglą‑
wali, ale osobiście chyba się nie znali.
dać finał (wiedząc jednak, czym ma być), tym bar‑
Opis grafiki Gielniaka to rozdzielanie, rozwar‑
dziej wybiera się albo ulega przymusowi dążenia
stwianie przenikających się znaczeń. Całość, która
ku najsilniejszemu rozwiązaniu. A symetria jest
przedstawia co innego, niż widzimy najpierw,
najmocniejsza. Jako zasada obrazu, jako porządek
od pierwszego rzutu oka, w zbliżeniu ujawnia szcze‑
rodzący się w trakcie powstawania.
góły sensów drobniejszych, a następnie pozwala
Gielniak był świadomym twórcą. Improwizacja
dostrzec leżące pod nimi kolejne przeobrażenia ana‑
pociągała go, kusiło owe „naprzód à l’aventure” –
tomii miejsc i znaczeń. Wszystkie warstwy sumują
jak mówił – choć nam, widzom, trudno pogodzić
się w opis miejsca grozy, cierpienia, domu śmierci
ze sobą improwizowanie, działanie spontaniczne, jak
i żałoby, ale jednocześnie secesyjnej żywotności. Tak
sądzimy, z refleksyjną zawartością dzieła Gielniaka.
mówił Grochowiak.
Zadziwia nas ostateczny kształt pracy o tak widocz‑
Sanatorium VII miało mieć podtytuł O.G.Z.B.
nym planie kompozycyjnym, klarownej strukturze
(Odlot Gielniaków z Bukowca). Lekarze robili
i harmonijnej budowie, jako rezultat improwizacji.
nadzieje, że będzie mógł wyjechać do innego miejsca,
Spotkanie z samym Gielniakiem? Niezwykłe,
o łagodniejszym klimacie. Choroba jednak znowu
poruszające, jak to pierwsze, dwa lata wcześniej.
przewróciła plany Józka. Więc skasował w linorycie
I trudne do zrelacjonowania. Przed nami był
odlatujące figurki. Zmienił tytuł: N.B.O.G.Z.B., czyli
u niego Panek, także oczarowany nim całkowi‑
– Nie będzie Odlotu Gielniaków z Bukowca!
cie. Dzieliła ich różnica wieku, ale jeszcze więk‑
Grochowiak kończy rzecz pytaniem, dlaczego to,
co zrobione z elementów przerażających, jest tak
piękne? I odpowiada tylko, że pozostajemy „z ustami
Opowiadał kiedyś, właśnie wróciwszy od Giel‑
rozchylonymi w zasłuchaniu i podziwie”. Nie wyja‑
niaka, tym krakowskim, przepięknym akcentem…
śnia tej tajemnicy do końca… Czy nawet on, poeta,
Miał doskonały akcent krakowski, z Kaźmirza… Opo‑
też nie wie?
wiadał: „Był chory, no tak, wiedziałem, ale kiedy
Improwizacje Gielniaka nie noszą wcale symbolicz‑
64
sza temperamentu. Panek to był „chachar”. Taki
z Kazimierza.
zobaczyłem przy łóżku jego nowe, wciąż nowe, białe
nej nazwy. To jest informacja o sposobie pracy. Nie było
buty… doznałem wstrząsu”. Nie pamiętam, czy Jurek
szkiców. Zaznaczał sobie tylko jakieś punkty na płytce
użył tych właśnie słów, ale zdradził, jak spostrze‑
linoleum, reszta była rzeczywiście improwizacją.
gawczym był chacharem. I jakiej wrażliwości.
Wiadomości asp /60
Ówczesne władze, z sobie tylko wiadomych
Nie pamiętam, byśmy wiele mówili o sztuce (pisali‑
powodów, nie dość, że dawały stypendia Gielnia‑
śmy często wtedy do siebie, w listach dotykając „istot‑
kowi, to umożliwiały mu (całej jego rodzinie; pra‑
nych” tematów). Na pewno obgadywaliśmy dzieła
cującej w sanatorium żonie i ich synowi) w miarę
przyjaciół i znajomych, przywiezione w deux chevaux
„normalne” życie w „Bukowcu” i możliwość pracy
Tadeusza, chcąc pokazać Józkowi oryginały m.in. Tadé
przede wszystkim. Ze względu na zainteresowa‑
Makowskiego (skąd wziętego?), Brzozowskiego, Nowo‑
nie świata? Zapewne, skoro zaczęli przyjeżdżać
sielskiego, Trzetrzewińskiej, Pietscha, Kremer, Hoff‑
do niego zewsząd ludzie tzw. ważni, także media.
manna (który bardzo go zainteresował), innych.
Wyznaczało mu to inną, niewątpliwie uprzywilejo‑
Z kolei On pokazywał nam swoje prace. Począw‑
waną pozycję. Pamiętajmy jednak, że była to pozy‑
szy od pierwszych, realistycznych relacji z dan‑
cja pacjenta, potem artysty.
singu, przez ślady zachwytu Renatem Guttusem,
Przez większość czasu Gielniak musiał leżeć
po pierwszy prawdziwie ważny – jak mówił – linoryt
albo półleżeć, więc półleżał, kiedy pracował,
na śmierć jego przyjaciela, z motywem cmentarza.
i trzymał płytę na deseczce wspieranej na lewym
Jeszcze słowo o Improwizacji dla Grażynki VI.
ramieniu. Dłutko o przekroju V, na długiej oprawce,
To obraz dramatyczny i groźny. Pejzaż z zawieszoną
trzymał w prawej dłoni jak ołówek.
na niebie zagadkową formą. Jeden z linorytów naj‑
Jego własny ekslibris dokładnie przedstawia
bardziej pozbawionych „płaszcza” dekoracyjności,
pozycję, w jakiej pracował: jak skrzypek używający
sugestywnie przedmiotowy. Gubię się w próbach
smyczka, tak jak Józek dłutka.
Odbitka (Improwizacja dla Grażynki VI z 1966
↑ U Adama
11.5 × 15 cm
miedzioryt
1968
odczytania go. Myśl o trąbie powietrznej (kosmicz‑
nych rozmiarów) narzuca się nieodparcie. Zagadki
roku) wygląda prawie jak mezzotinta. Kto odbijał?
się mnożą: o przestrzeń związaną z horyzontem,
Ja odbiłem, chcąc pomóc. Jednak, by to dobrze zro‑
będącym linią gór widzianych z Bukowca. Zaburzone
bić, musiałbym nauczyć się tego linorytu na pamięć.
proporcje ukazują – być może – moment przygoto‑
Nałożenie farby na płytę i położenie na niej cienkiej,
wania do unicestwienia świata.
japońskiej bibułki nie sprawiało kłopotu. Ale prze‑
Inny linoryt, Improwizacja VIII, powtarza ten
niesienie farby (przez pocieranie kostką) z matrycy
motyw. Zmienia się tylko stan tego, co nazwałem
na papier, wymagające różnego nacisku kostki dla
„trąbą”, w ostatnią fazę eksplozji: czarny trzon
uzyskania różnych szarości w różnych miejscach,
(podobnie umiejscowiony w kompozycji) jest ostat‑
okazało się bardzo trudne. Poprawnie odbiłem
nim nierozerwanym miejscem.
chyba tylko ten jeden linoryt, nie licząc łatwych,
Motyw rozpadu, zagrożenia nim kosmosu, świata,
wczesnych prac. Szczęściem w „Bukowcu” zanie‑
sztuki, wraca w innych dziełach. Znajduję go także
chałem pomagania, woląc rozmawiać, być z Józkiem.
w mezzotincie Gielniaka z 1968, nazwanej Bez tytułu.
65
↑ Odysseusz‑dla‑B.
13 × 14.5 cm
miedzioryt
1969
Mezzotintą interesował się już wcześniej, stosu‑
ostatniej (nie, nic z Gombrowicza!), była, rzec można,
jąc nawet nowy, przez siebie odkryty sposób „punk‑
naturalna i autentyczna, bo sam intensywnie się roz‑
towanego linorytu”. Pierwsza próba, na blaszce ok. wijał, twórczo dojrzewał.
11 × 8 cm, jaką mu zachwiałem, była wersją „kosmicz‑
Stąd, jak myślę, brał się jego partnerski stosu‑
nej trąby”, czyli Improwizacji dla Grażynki VI. Na tyle
nek do nas, podobnie, choć powoli dojrzewających.
zachęcającą dla Gielniaka, że zaczął nową, większą
Dzielił się sprawiedliwie swą erudycją, sposobem
mezzotintę, 19 × 16 cm, dedykowaną El Grecowi, zaty‑
myślenia i własnymi problemami twórczymi. Ogła‑
tułowaną roboczo Toledo. Z końcem września 1968
szał np. wewnętrzne konkursy na tematy, nad jakimi
zmieniał ją na Bez tytułu, zgnębiony finałem „praskiej
sam pracował. Konkurs „Pomnik” ogłosił w czasie
wiosny”. W tej pracy niebo nad Toledo i zamkiem san
przygotowywania do dużej własnej wystawy noszącej
Servando – a może nad Hradczanami – naruszone
taki właśnie tytuł.
jest pęknięciem, zapowiedzią zagłady.
To było dla mnie szczęśliwe spotkanie. Profesor
Gielniak nie wrócił już do mezzotint, do techniki,
miał w dorobku cykle drzeworytowe, również małe
którą zaczął tak dobrze wyczuwać. Zabrakło czasu
formaty cyklu Tancerzy. Pracował już nad Rowerzy‑
i sił. Powstały za to jeszcze cztery linoryty. Wspaniałe.
stą, cyklem, który niezwykle sobie cenię, również
za unaocznienie splotu różnych rzeczywistości –
Wejman
jak to odbieram. Jednak, oglądając te grafiki, czę‑
Mieczysław Wejman. Błyskawicznie, czarodziejsko
sto mam ochotę porównania ich z prostotą Sędziów
budujący swój autorytet, niemal w ciągu kilku chwil
z 1958 roku. Antyk w jego na nowo uformowanej
rozmowy. Uwodził artystycznie chyba każdego z nas,
szacie prac z tego okresu, z nawiązaniami do wielu
studentów zapisanych do jego pracowni. Przekona‑
wątków tradycji, zmuszał do rewizji wyobrażeń
nych po rozmowie‑korekcie, że oto otwarto szeroko
o związkach tradycji i współczesności. Także mojej
horyzonty, których rozległości wcale nie podejrze‑
odpowiedzialności za nie. O tym właśnie obowiązku
waliśmy, a jeśli nawet, to nie umielibyśmy znaleźć
Profesor nam w różny sposób przypominał. Mówił
w nich miejsca dla siebie.
także o twórczym doświadczeniu ograniczenia
Było to niezwykle ważne spotkanie, nobilitujące
nasze, moje, próby, niebudzące u innych pedago‑
66
(wszak taka też jest natura grafiki) prowadzącego
w końcu do wolności.
gów specjalnego zainteresowania. Tu spotkaliśmy
Dlaczego podjął temat rowerzysty? Myślał o pojeź‑
nie tylko słowa doraźnych wskazówek, ale uwagę
dzie, pamiętając zapewne o ludzkim przymusie: „navi‑
skierowaną na nasze poczynania. Profesor okazywał
gare necesse est”… Szukał wówczas obiektu‑atrybutu
chęć zrozumienia zamiaru pracy, powodu inspira‑
metaforycznie nośnego, wyrażającego nasz czas, ale już
cji… i cierpliwości dla niedojrzałości. Ciekawość tej
oswojonego przez człowieka przedmiotu, o stosownej
Wiadomości asp /60
wielkości (więc nie samolot, nie samochód, przekracza‑
w postaci np. aktu, dotrzemy do sposobów pozna‑
↑ Narada
jące skalę ludzką). Wybrał rower, odrywający fizycznie
wania całości. Te poznawcze działania zaczną się
17.5x21.5 cm
człowieka od ziemi: jadąc, już nie dotyka się jej stopą,
od szkiców, rozwijanych w dłuższe studium – jeśli
ale nie traci też z nią kontaktu (Jak Anteusz?).
trzeba, którego sens, istotny powód musimy z cza‑
Żałuję, że brak tu miejsca na malowniczy opis
awantury, urządzonej Januszowi Gawłowskiemu
Nie mamy więc jednej recepty dla wszystkich.
Pewna sprawnie rysująca i utalentowana stu‑
jak sztubacy, którym ma się za złe wagary, czyli – nie‑
dentka, stojąc przed sztalugą, spytała: „No to jak
winni. Siedzieliśmy przecież nocami nad klockami,
to ma być, no jak ja mam to rysować?”. Miała prawo
projektami, książkami nawet, ale przede wszyst‑
tak pytać, choć żądała rzeczy niemożliwej – odpo‑
kim blachami! Tnąc, rysując, chwiejąc… Wtedy już
wiedzi rozwiązującej za nią problem. A tylko ona
wiedzieliśmy, że ma rację, że praca w grupie niesie
jedna, jedyna, mogła wiedzieć, jak ma rysować,
pożytki niezastąpione.
jeśli nie chciała powtarzać jakiegoś wzoru, sposobu
czy siebie.
Jako pierwszego profesora tak żywo okazującego
Równie trudne do spełnienia było marzenie
zainteresowanie tym, z czym kto do niego przycho‑
pewnego studenta, który pewnego semestru uznał,
dzi, traktując go jednocześnie jak partnera. Czyli
że chce nauczyć się solidnego, XIX‑wiecznego sposobu
jak kogoś akceptowanego w jego odrębności, komu
rysowania. Tłumaczyłem, że chętnie bym nauczył,
można mówić o ważnych rzeczach w nadziei, że się
ale sam nie miałem okazji zgłębiania metod tamtych
będzie zrozumianym już teraz, bądź że to się stanie
czasów. Uczono mnie najczęściej rysunku wraże‑
później, może po latach…
1972
sem umieć ustalić sami.
i mnie za nieobecności na zajęciach. Czuliśmy się
Powtórzę, że Wejmana wspominam jak najlepiej.
miedzioryt
niowego (czasem „modyfikowanego”) i takiego też
uczyliśmy. Umiejętności z czasów Gierymskich czy
Lekcja rysunku
Böcklina, jak się zdaje, nie chodzą tak sobie, samo‑
Chciałem, by punkt wyjścia, założenia pierwsze,
pas, poprzez wieki i style. Występują złączone z jakąś
były za każdym razem możliwie najjaśniej podane,
istotną potrzebą.
ustalone. Potem, po zagłębieniu się w pracę, mogło
Kaprys może być koniecznością, więc – zgoda.
– właściwie to musiało – być różnie. Nie istniał
Na początek radziłem redukowanie form złożonych
bowiem stylistyczny wzorzec, poza tym, który
w formy proste. Pomaganie sobie geometrią – prze‑
sobie, na własną miarę, imaginowano. Uprzedza‑
strzenią rzutowaną na płaszczyznę i nakładanie
liśmy, że podstawą (metodą) będzie obserwacja
na formy przestrzenne takichże geometrycznych
natury i jej studiowanie. Czyli że poprzez fragment
siatek, wyobrażanie ich sobie. Ale warunek pierw‑
rzeczywistości, z której wybierzemy reprezentanta
szy: właściwa ocena proporcji (można je nawet
67
↑ Narrenschiff
zmierzyć), by wiedzieć, w jakie prostopadłościany
Polecam wszystkim lekturę listów Maksymiliana
12.8x16 cm
(siatki‑pudełka) chce się wkładać te skomplikowane
i Aleksandra Gierymskich. Może gdyby przeczytał
miedzioryt‑mezzotinta
1999
formy. Warunek drugi: pilnowanie wzajemnych rela‑
był je ów student, marzący o poznaniu sekretów
cji między „pudełkami”, czyli połączenie problemów
XIX‑wiecznego studium, wiedziałby, jak trudny
konstrukcji i proporcji.
wyznaczył sobie cel. Przecież tamto rysowanie i malo‑
Chyba zdążyliśmy ustalić, że taka praca ma sens
wanie straciło swe racjonalne uzasadnienie, nie skła‑
wtedy tylko, kiedy zawiedzie intuicja. Ale dość szybko
damy osobno wystudiowanych części (owych puzzli)
się zniechęcił ten ktoś i nie żałował – chyba – tego,
w całość realistycznego czy naturalistycznego obrazu,
że się zniechęcił.
co innego też chcemy poznać, stając przed modelem.
Gerymski
Grafika
Przykład Maksymiliana Gierymskiego, studiującego
Uznajmy, poszerzając myśl Czapskiego, że nie
postać do Alarmu w obozie powstańców z 1872 r. Już
ma powodu, dla którego malarstwo, istniejące od grot
zdjęcia robocze, de facto początek studium, zapowia‑
Altamiry, miałoby przestać istnieć. To dotyczy też
dają sposób pracy. Więc: fotografia w atelier: model
rysunku. Czemuż by nie grafiki?
w pełnym kostiumie i naturalnym ruchu (zgodnym
Warto dbać o warsztat, udało się bowiem do dziś
z modnym pozorem przypadkowości migawkowego uję‑
zachować wiedzę o prawie wszystkich minionych,
cia), poprawiający rynsztunek lub uprząż. Siodło spo‑
odrzuconych czy utajnionych technikach malarskich
czywa na derce, derka na listewkach ażurowego walca
i graficznych. Wierzę, że nasi następcy uchronią
umocowanego na kobyłkach. Ten sam stelaż‑atrapa
własne warsztaty tak, by ich dzieła mogły przetrwać.
konia posłuży jeszcze wielu ujęciom fotograficznym
Sztuka, choć jest stanem ducha, wciąż potrzebuje
do Alarmu, później do innych obrazów. Wyrwane z oto‑
magicznego płaszcza formy, o czym uczył J. G. Fichte,
czenia figury powstańców czy myśliwych w trójgrania‑
płaszcza formy i ciała – z farby Charbonell #81
stych kapeluszach, sfotografowane w obskurnym atelier
i papieru Hahnemühle, najlepiej #740 weiss. Mam
będą podstawą szkiców, drugiej fazy realizacji zamysłu
na myśli Stary Wzornik.
malarza. Na koniec wszystkie wystudiowane elementy,
68
od pejzażu począwszy, zostaną wstawione w obraz – jak
Prasy czyli tłocznie graficzne
puzzle. Każdy etap jego powstawania, od wypożycze‑
Przypadkowo lub trochę przypadkiem znalazłem
nia butów z ostrogami po wynajęcie modeli i fotografa
się niedawno na internetowych stronach handla‑
musiał być zaplanowany i bezbłędnie wykonany. Umie‑
rzy starymi prasami. Donoszę, że można było kupić
jętności malarskie autora scenariusza zdają się bardzo
„18th century wooden printing press used by the
ważną, ale tylko częścią…
engraver Charles William Sherborn”. Korzystał
Wiadomości asp /60
z niej od 1875 do 1912 r. Drewniana, ale walce
w zasadzie nie były akceptowane. Oczekiwano trans‑
↑ Guliwer
już żeliwne, 6‑ramienna gwiazda z przekładnią.
pozycji, przeniesienia koloru w czarno‑biały ekwi‑
9 × 13 cm
Lub można nabyć francuską, profesjonalną prasę
walent. Szybko przyzwyczaiłem się do zatarcia gra‑
Ledeuil, 1,20 m światło, szer. 45 cm, korpus: odlew,
nic między gatunkami (choć nie to było celem tego
stół metalowy, gwiazda z drewna, ok. 500 kg, więc
wymogu), odbitkom nie brakowało koloru, nawet
lekka, z 1850 r. Najpiękniejsza pochodziła jednak
tym drukowanym jedną czarną farbą. Jeśli tylko udał
z Maschinenfabrik Karl Krause – Leipzig, z roku
się magiczny zabieg podpowiedzenia gry w ciepłe/
1893–1904, waga 550 kg, światło ca 50 cm, gwiazda,
zimne. Do dziś nie jestem jednak pewien (w sekrecie
stół stalowy, potężny dolny bęben. Niestety, nie
przed sobą samym), czy zawiłe deliberacje nad kolo‑
do sprzedania: własność Landesmuseum für Tech‑
rem czarno‑białych grafik, długo toczone na radach
nik u. Arbeit Mannheim.
Wydziału, nie były żartobliwymi mistyfikacjami.
Również niedawno widziałem fotografie przed‑
Innego rodzaju niepewność dotyczy wielkości,
stawiające trzymaną w dłoni odbitkę i pochylone nad
zamiany Hołdu pruskiego w byt rozmiarów znaczka
nią głowy nauczyciela i studenta. Twarz profesora
pocztowego. Nawet nie idzie o niewyobrażalną dla
otacza przystrzyżona broda, nad czołem łysina. Biała
mnie umiejętność transponowania jednego w drugie
koszula i muszka. Kolejne zdjęcie: profesor w robo‑
(o zapisanie kreską długości 2–3 mm i kilkoma ude‑
czym odzieniu przygląda się ledwo odbitej pracy, stu‑
rzeniami rylca czegoś, co w rzeczywistości zajmuje
denci zaglądają ciekawie, otaczając wspaniałą prasę…
2–3 m²), co o wiarę w to, że Jan Matejko i Czesław
Ale po kolei: profesorem jest Jan Wojnarski, uczeń
Słania przedstawiali to samo.
akwaf‑akwat
1998
Wyczółkowskiego, kierownik Katedry Grafiki, od r. 1923 samodzielnej jednostki ASP. Prasa to Krause,
Dobrzański
z ogromnym kołem zamachowym, tak, ta stojąca dziś
Drugim mistrzem, obok Wejmana, wprowadzają‑
w pracowni przy ul. Humberta. Wtedy miedzioryt był
cym mnie w zawód, był Adam Stalony‑Dobrzański.
ulokowany w jednej z sal na I piętrze przy pl. Matejki,
Spędziłem u jego boku kilkanaście lat, jako uczeń,
co wynika ze zdjęcia z archiwum IKCa z roku 1928,
dyplomant, asystent, a w końcu adiunkt. Cały ten
pokazanym przez NAC.
czas był dla mnie okresem nauki, począwszy od trudu
przebijania się przez własną ignorancję, po próby
Transpozycje
pomagania w tym innym.
Kiedy zaczynałem swe spotkania z grafiką, wyma‑
Liternictwo i grafikę projektową na krakowskiej
gano kolorowych szkiców, z których wybierany
ASP prowadził już od 1929 r. Ludwik Gardowski, zna‑
był ten jeden, do realizacji na kamieniu, blasze
komitość także w dziedzinie drzeworytu. Po wojnie
bądź klocku. Prace przygotowane „pod technikę”
podjął ponownie prowadzenie pracowni liternictwa
69
↑ Wakacje‑F 30 × 41.5 cm
we współpracy z A. Stalonym‑Dobrzańskim, by jemu
korumpować studentów. Mimo to, trudne w spożyciu
rys. pioro‑tusz
przekazać pracownię, kiedy sam objął profesurę
„kopalniaki” leżały zawsze na stole.
1981
w pracowni drzeworytu w 1950 r. Był to rok zmian
w Akademii i na Wydziale Grafiki.
↗ Argumenty
24 × 29cm rys.
pioro‑tusz
1986
Stalony‑Dobrzański był pryncypialny, także jako
konywania. Mawiał na przykład: „Jak położę paluch
artysta i pedagog. Oznaczało to z jego strony otwartą,
– o tu – to ten mój palec mniej przeszkadza obrazowi
głośną krytykę nierzetelności artystycznej czy inte‑
niż to, co nim przykryłem”. Dysponował całym arse‑
lektualnej oraz wytykanie niekompetencji. Miał zwy‑
nałem sposobów przemawiania do wyobraźni, łącznie
czaj przeprowadzania korekt, wskazywania błędów
z twierdzeniem, że litera jest tylko „produktem ubocz‑
w pracach studenckich na wystawach semestralnych
nym” naszej nauki, nakierowanej na kształcenie
i przeglądach wydziałowych. Nie przysparzało mu
widzenia i świadomości. Zaś skupionych wyłącznie
to przyjaciół, jego uzasadnioną krytykę prowadzący
na „wyciąganiu” liter przywoływał do porządku pyta‑
brali do siebie… Nonkonformizm kosztował go także
niem, czy warto poświęcać wrażliwość i krytyczny
tytuł profesorski, odszedł na emeryturę jako docent.
sąd dla czczej pedanterii. Poprawiał nieraz miękkim
Adam Stalony‑Dobrzański – artysta – poświęcił
(czasem czerwonym) ołówkiem wypieszczone, ale
się sztuce sakralnej: malarstwu ściennemu i witra‑
pełne niezauważonych błędów zadania. Odzwycza‑
żowi. Współpracował wielokrotnie z młodszym od sie‑
jeni od korekt na żywym ciele swych prac niektórzy
bie Nowosielskim. Nie wiem, jak im się to udawało…
studenci widzieli w tym przejaw gruboskórności,
Mawiano, że gdy Dobrzański zauważył, iż Nowosiel‑
jeśli nie okrucieństwa. A była to, poza utrwaleniem
ski coś sknocił, czyli w jego przekonaniu namalował
korekty, nauka odpowiedzialności (błąd muszę umieć
nie tak, jak trzeba, to wchodził na rusztowania i prze‑
znaleźć, zobaczyć czy tylko wyczuć, co w mej pracy
malowywał. Bo przecież to nieważne, kto namaluje,
jest „nie tak”), zaś powtórzenie nieudanego zadania
byle zrobiono to dobrze.
W pracowni był równie zasadniczy. Krążyły
70
Spostrzegawczy i pomysłowy, wykorzystywał
w korektach swój dar prostego i sugestywnego prze‑
czy chybionego obrazu wpisane jest w nasz zawód,
także jako nauka pokory (poprawiam do skutku!).
legendy o wymaganiach i surowości prowadzącego,
Praca nad literą, abstrakcyjnym znakiem umow‑
o jego rygorystycznym egzekwowaniu programu. Nikt
nym, uczyła krytycznego myślenia oraz kształciła
jednak nie kwestionował sprawiedliwości i bezstron‑
w postępowaniu zgodnym z przyjętym założeniem.
ności ocen. Jeśli pojawiały się problemy, to nie wyni‑
Ta podstawa sprawdzała się także w nauczaniu
kały one z usposobienia Dobrzańskiego, a na ogół
rysunku, kiedy wrażliwe oko powinno mieć wsparcie
z braku pracowitości jednego czy drugiego nn (mogę
w logicznym myśleniu, a bez umiejętności rozróż‑
być i ja tego przykładem, stąd eufemizm.) W rzeczy‑
niania między pionem a skosem czy między dużym
wistości był łagodny i nie potrzebował cukierkami
a małym lepiej szukać innego fachu…
Wiadomości asp /60
Adamowi Stalonemu‑Dobrzańskiemu należą
Herkules Seghers, tajemnicza postać, ekscentryczny
↑ Rada Wydziału Grafiki
się słowa wdzięczności i uznania. Niewielu było
grafik‑eksperymentator. Jego obrazy i grafiki Rem‑
w czasie przeglądu koń‑
nauczycieli równie kompetentnych w swych dziedzi‑
brandt kolekcjonował. Miał także blachy akwafort
nach, a żaden nie stworzył tak kompletnej metody
Seghersa. Wiemy na pewno o jednej, dzięki wspól‑
kształcenia co on. O metodzie wywiedzionej z myśli
nemu – aczkolwiek bez wiedzy tego ostatniego –
Ludwika Gardowskiego (którego był uczniem i współ‑
dziełu mistrzów. Mam na myśli Ucieczkę do Egiptu,
pracownikiem, o czym była mowa) mówił w rozmowie
tzw. Dużą (21 x 28,4 cm), na blasze Seghersa, który
z ks. Ziemiańskim w roku 1954: „Uczyłem abstrakcyj‑
przedstawił na niej Tobiasza i anioła, schodzących
nego myślenia o znakach literowych w zespołach, o ich
z pagórka. Rembrandt w 1653 r. usunął ich – wyskro‑
interpretacji dla zamierzonego celu i treści”. Dziś nadal
bując, zeszlifowując i gładząc blachę, by założyć
to zdanie może streszczać sens uczenia liternictwa.
werniks i wytrawić św. Rodzinę z osiołkiem. Podą‑
Błąd czy zapowiedź?
i harmonijnie wtopieni w tło Seghersowego pejzażu,
coworocznego w Pracowni
Liternictwa. Od lewej:
M. Wejman, A. Bunsch,
M. Makarewicz,
A. Stalony‑Dobrzański,
J. Gaj. 1973/74 Fot. nn.
żają w tę samą stronę, tyle że o połowę mniejsi
Właściwie mogłoby to być pytanie o rolę przypadku.
też ulepszonego przez Rembrandta. Pikanterii tej
Demoralizującego, jeśli oceniam go jako błąd i godzę
„wspólnej” pracy dodaje fakt istnienia jeszcze innego
się nań, bo poprawić nie potrafię, lub inspirującego,
obrazu z Tobiaszem i aniołem, namalowanego przez
kiedy mądrzejsza ode mnie ręka podpowiada – szczę‑
Adama Elsheimera (w 1609 r.), a będącego wzorem
śliwiej niż zazwyczaj – sposoby materializacji wizji.
dla akwaforty Seghersa. Związki treściowe i stylowe
Mój zamiar wyznacza kryterium błędu, zaś postępo‑
wymienionych obrazów są znane i omówione. Chyba
wanie – wybór należy do mnie.
nie ulega wątpliwości, że Rembrandt poprawił, uczy‑
Podczas korekty można było, w przenośni albo
nił atrakcyjniejszą i bogatszą akwafortę Seghersa.
dosłownie, płuca wypluwać, ustalając, czy to, co się
Mnie wciąż zdumiewa poczucie prawdy artystycznej
przydarzyło na kartce papieru, jest rzeczą zamie‑
ponad style i ponad jednostki… Coś mi to przypo‑
rzoną czy przypadkową? Czy ja ten przypadek uznam
mina, coś z niedawnej przeszłości…
za błąd, czy nie, czy widzę w tym właśnie zapowiedź
czegoś nowego?
Moja ciekawość krąży jednak wokół innych
przypadków, błędów wielkich majstrów. Powinny
być równie wielkie jak oni, o znaczących skutkach,
a bywają kuriozalne, czasem zagadkowe. Otóż
mistrzem Rembrandta – z wyboru, jedynym ponoć
malarzem, jakiego cenił (vide H. Foscillon) – był
Z Profesorem Jackiem Gajem rozmawiał (27 iii; 18 iv; 25 iv; 20 vi 2012)
i zapis rozmowy przeredagował, nadając jej postać okrojonego zbioru
wypowiedzi samego Profesora, Janusz Krupiński.
71
I d e e – P o g l ą d y – I nt e rpr e ta c j e
Wolność odzyskana
Spotkanie z myślą i obrazami
Jerzego Nowosielskiego
Janusz Matuszewski
twój, tam serce twoje” (Mt 6, 21). Mistrz Eckhart: „Serce
wolne wszystko potrafi […]. Najpotężniejsza, wszech‑
Ur. w 1963 r. W 1983 r.
ukończył Państwowe
Liceum Sztuk Plastycznych
w Krakowie. W latach 1983–
1989 studiował na Wydziale
Malarstwa Akademii Sztuk
Pięknych w Krakowie.
Osobiście nie studiowałem u prof. Nowosielskiego.
mocna niemal, zdolna wszystko osiągnąć modlitwa
Miała ten zaszczyt moja żona i koledzy, dzięki czemu
oraz najszlachetniejszy ze wszystkich uczynek mogą
miałem „wgląd” w to, co się działo w jego pracowni.
się rodzić tylko w całkowicie wolnym sercu”³.
Sam „bałem się” tej stylistyki. Wtedy. Bezpośredni
Wypowiedź moja, którą tu przedstawiam, żadną
kontakt i możliwość rozmowy nadarzyły się, kiedy
miarą nie jest i nie chce być jakąś oceną myśli
był moim recenzentem pracy dyplomowej w 1989 r.
czy twórczości Jerzego Nowosielskiego. Obecność
Do dzisiaj przechowuję tych kilka zdań poświęconych
na konferencji takich znawców tematu jak Krystyna
temu, co wówczas robiłem.
Pamiętam, jak niezwykle silne wrażenie wywarły
Czerni wystarcza aż nadto, a mnie onieśmiela. Niech
to będzie raczej ślad wdzięczności, jaką żywię dla
na mnie rozmowy Zbigniewa Podgórca z Jerzym Nowo‑
dzieła Mistrza, i wskazanie paru jej powodów. Chciał‑
w krakowskiej ASP roz‑
sielskim drukowane wówczas w „Znaku”. Jako stu‑
bym jedynie wskazać kilka punktów w myśli Nowo‑
począł w 1990 r.; aktual‑
denci uwikłani byliśmy w „wielkie spory”, na miarę
sielskiego, które mówią o wolności, oraz kilka swo‑
nie prowadzi na Wydziale
ówczesnej Akademii (lata 80.). Na takie tylko wów‑
ich przemyśleń, zainspirowanych jego twórczością,
czas było nas stać, coś na kształt sporów w paryskiej
odnoszących się do wolności. Malarza i człowieka.
Działalność pedagogiczną
Malarstwa pracownię malar‑
stwa i rysunku dla studen‑
tów I roku.
→ Abstrakcja
60,2 × 50 cm
Akademii XVII w. Rysunek czy kolor? Treść czy sztuka
Pojęcie wolności obecne jest w myśleniu i twór‑
czysta? Spotkanie z myślą malarza, który przechadza
czości Jerzego Nowosielskiego, mimo – a może wła‑
się po akademii tymi samymi schodami, korytarzami
śnie dlatego – że tak bardzo akcentował rolę kanonu,
i takie rzeczy nosi w głowie, była dla mnie i dla kilku
konwencji. Zwierzał się: „Schemat ikony wręcz
kolegów niemałym przeżyciem. Tłumionym jednak
mi pomaga”⁴, „bardzo silna konwencja daje wielką
codziennością i przygodnymi fascynacjami.
wolność artyście, natomiast brak konwencji artystę
Mistrz Eckhart w Pouczeniach duchowych pisze:
paraliżuje”⁵. „A poza tym wszelkie ograniczenia sprzy‑
„Serce wolne wszystko potrafi”¹. Cóż to znaczy „wolne
jają wolności”⁶. O wolności w sztuce mówił podczas
serce”? To „takie, którego nic nie zwodzi i nie krępuje,
jednego z wykładów na akademii: „Forma rysunkowa
które swego ideału nie związało z żadnym sposobem,
czy forma malarska to jest po prostu wolność, wolność
w niczym też nie szuka swego, lecz przeciwnie – zanu‑
obchodzenia się z przestrzenią! Jesteśmy w przestrzeń
rzyło się w umiłowanej nade wszystko woli Bożej
wbudowani, w naszej egzystencji empirycznej jeste‑
i wyrzekło [się] swego”².
śmy nią uwarunkowani, ale w sztuce się wyżywamy,
Człowiek może być człowiekiem wolnego serca, ale
mścimy się na rzeczywistości empirycznej. Właśnie
też i zwiedzionego serca. Jakaś mała lub większa war‑
w sztuce możemy się wymknąć swojemu przeznacze‑
tość, jakaś iluzja lub kłamstwo człowieka może zwieść
niu, w sztuce możemy robić, co nam się podoba”⁷.
olej na płótnie
serce. Może też być serce związane, serce skupione
Jeśli chce się przekroczyć wrażeniowy, bar‑
ok.1950,
wyłącznie na sobie – serce skurczone. „Gdzie skarb
dzo powierzchowny kontakt z obrazami Jerzego
72
Wiadomości asp /60
73
↑ Abstrakcja
Nowosielskiego, trzeba podjąć wysiłek pogłębionej
jest ułatwienie, bo z chwilą gdy struktury aprio‑
23,9 × 33,8 cm
refleksji. Dotyczy to lektur takich autorów, jak Flo‑
ryczne tracą swoją moc, w świadomości następuje
renski, Bułgakow czy Uspienski, o tekstach i wypo‑
w pewnym sensie utrata gruntu”⁸.
akwarela, ołówek
tusz na papierze
1952
74
wiedziach samego malarza nie wspominając. Ażeby
Chcę tu podkreślić zasadniczą różnicę pomiędzy
bezpiecznie poruszać się po rzeczywistości (również
twórczością subiektywną, nastawioną na poszukiwa‑
rzeczywistości sztuki), konieczne jest posiadanie
nie indywidualistycznej wizji świata, a twórczością
(ale nie wymyślenie czy stworzenie własnej!) mapy
odnoszącą się do obiektywnie istniejącej rzeczywi‑
rzeczywistości, czyli mapy świata rzeczywistości
stości, nie tylko widzialnej. W pierwszej artysta –
boskich, nadzmysłowych, niewidzialnych, oraz mapy
„twórca” interpretuje, przeinacza, widzi po swojemu,
świata widzialnego. I musi ona być prawdziwa. Ina‑
po swojemu myśli, często po swojemu błądzi… daje
czej pobłądzimy. Pobłądzimy w tym świecie, a przez
sobie prawo do zbudowania własnego systemu war‑
to do innego nie trafimy. Tylko prawdziwa mapa
tości. Bułgakow tak komentuje tego typu postawę:
będzie gwarantować, że będziemy tkwić w realności
„Sztuka nie poszukuje [nie po to jest – JM] możliwo‑
(widzialnej i niewidzialnej). Fikcyjna mapa nie zga‑
ści uzupełnienia rzeczywistości lub tworzenia obok
dza się z rzeczywistością. Fikcja nie pasuje do rzeczy‑
niej nowego bytu (byłoby to bezpłodnym lucyfe‑
wistości. Fikcja nie może więc nic dać. Rozczarowuje.
ryzmem)”(!)⁹. W drugiej próbuje oddać prawdziwy
Więc czujność i niezasypianie w swoich teoriach…
związek rzeczywistości empirycznej z rzeczywisto‑
O potrzebie konstrukcji świadomości malarz tak
ścią transcendentną, jak u Nowosielskiego: „moja
mówił: „Artysta musi sobie wytworzyć jakiś teore‑
idea […] zawiera się w tym, by za pomocą malar‑
tyczny szkielet samoświadomości artystycznej. Bez
stwa […] w swoim własnym doświadczeniu optycz‑
tego rzeczywistość jest bardzo płynna. Działalność
nym antycypować rzeczywistość zmartwychwstałą,
ludzka czy aktywność artystyczna wymagają opar‑
to znaczy rzeczywistość mocniej, pewniej istniejącą
cia w teoretycznej stabilizacji świadomości. Tworzy‑
niż rzeczywistość, z którą mamy kontakt w naszym
łem sobie tego rodzaju konstrukcje i jednocześnie
fizycznym, biologicznym doświadczeniu”¹⁰. „Moim
sam je podważałem, sam poza nie wychodziłem…
marzeniem, kiedy maluję jakiś konkretny przedmiot,
Była to forma walki wewnętrznej. To nie są sytu‑
jest, aby ten przedmiot na obrazie istniał mocniej,
acje życiowo łatwe. Człowiek musi zwalczać wtedy
niż istnieje w naturze, niż istnieje w bezpośrednim
własne schematy myślowe. Dziś myślę, że struktury
odbiorze. Żeby on był bardziej dla mnie prawdziwy
są coraz słabsze, coraz mniej aprioryczne. Ale to nie
niż w rzeczywistości widzialnej”¹¹.
Wiadomości asp /60
Relacja sztuki (jakiej?) i rzeczywistości (jakiej?)
nie jest prosta. Śledząc tzw. spór o obrazy z VIII w.
na Wschodzie, widać, że zasadnicza trudność nie
pojawia się jedynie przy przyjęciu terminologii
i meandrów spekulacji teologicznych. Nie miejsce
tu na ogólne chociażby omawianie dziejów tego
sporu. W znakomitej książce Ikona Chrystusa Chri‑
stoph Schönborn pisze, że stosunkowo rzadko przy
omawianiu sporu o obrazy podejmowano się przed‑
stawienia głównej podstawy, na której opierali się
autorzy sporu, mianowicie chrześcijańskiej nauki
o wcieleniu Syna Bożego. „Czy wolno i czy można
przedstawić Chrystusa w obrazie? […] Spierano się
kryterium jego wartości widziała w podobieństwie
↑ Akt
przecież nie tylko o to, czy takie przedstawienie jest
z transcendentnym wzorem”¹³.
(Pływaczka)
pożyteczne; chodziło w pierwszym rzędzie o sprawę
Widać wyraźnie, że problem obrazów w starożyt‑
podstawową, a mianowicie o samą możliwość obrazu
nym Kościele (czy zakończony?) miał, choć nie tylko,
Chrystusa”¹². Są to spory i pytania teologiczne, ale
w pierwszym rzędzie charakter teologiczny. Widać też,
przecież nie tylko. Odpowiedź na nie ma konse‑
że „o stanowisku wobec obrazu Chrystusa – jak pisze
kwencje również dla malarza, i to malującego nie
Schönborn – decyduje sposób rozumienia samego
tylko „święte” obrazy. Od odpowiedzi na te pytania
Chrystusa jako obrazu”¹⁴. Sposób myślenia o obra‑
zależy zdefiniowanie tego, na czym polega realizm
zie jest więc pochodną myślenia o Chrystusie, tego,
wcielenia oraz jakie są w ogóle możliwości sztuki
kim On jest. Zastrzegając sobie stanowisko tylko
i gdzie znajdują się jej granice. I odpowiedź obowią‑
amatora w tych sprawach, przypomnę, że sprawę
zuje. Nawet tych, którzy w sporze nie biorą udziału
początkowo rozumiano na dwa sposoby: w pierwszym
i myślą, że odpowiedź i skutki ich nie dotyczą. Nie
Chrystus jest „niższy” od Ojca, podległy Ojcu, jest
bez powodu Tatarkiewicz nazwał teorię sztuki bizan‑
„tylko” Synem (Ariusz, Orygenes, Euzebiusz z Cezarei),
tyjskiej tamtego czasu „najbardziej niesłychaną
w drugim Chrystus jest równy Ojcu. W pierwszym
teorią sztuki, jaką zna historia estetyki: rozumiała
przypadku, możemy, owszem, namalować Chrystusa,
ona obraz malarski jako cząstkę boskiego bytu,
ale już nie bardzo możemy się do Niego modlić, bo jest
100 × 79 cm,
olej na płótnie,
1979
75
↑ Pejzaż miejski
niżej od Ojca, Ojcu podległy, o ile Bogiem samym.
obrazów, o ile potrzebnych, to tylko jako zaczyn,
60 × 80 cm
W drugim przypadku obowiązują słowa św. Jana: „Kto
początek drogi do zjednoczenia, ale potem już zbęd‑
Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14, 9).
nych (nada św. Jana od Krzyża – nic nie może stanąć
olej na płótnie
1967
Parafrazując: o statusie i stanowisku wobec
76
na drodze między nami a Stwórcą!).
obrazu rzeczywistości decyduje sposób rozumienia
Przywołuję te pytania po to, aby z tej perspek‑
samej rzeczywistości jako obrazu (czego? Czym jest
tywy, a raczej z tych perspektyw, zobaczyć, jak bar‑
rzeczywistość?).
dzo często i bardzo daleko od tych spraw jesteśmy
Przy okazji takich teoretycznych wycieczek
dzisiaj, z ciasną, branżowo rozumianą rzeczywisto‑
malarz może sobie postawić pytanie o rzeczywistość
ścią sztuki dzisiejszej. Z ciaśniutkim myśleniem
widzialną. Czy jest ona tylko, jak u Orygenesa i całej
autopromowania, budowania strategii sukcesu
późniejszej z tą myślą związanej tradycji, cieniem rze‑
(na krakowskiej Akademii jest już coś takiego jak
czy niewidzialnych, co oznaczałoby jej niższość wobec
Biuro Karier). Z zaglądaniem sobie do rozporka
wzorca? Czy sięganie, wypatrywanie tylko niewidzial‑
(że niby szukamy tożsamości), z tą sztuką, która
nego i tęsknota tylko za nim nie grozi z kolei pomniej‑
bada i bada, i bada… i rezultatu tych badań nijak nie
szaniem odkupieńczego znaczenia wcielenia i roli
widać. I postmodernistyczna gra. Z widzem. Z sobą
człowieczeństwa Chrystusa? Czy materia, detal, real‑
samym. Ale w co? W nudę? Do jednego worka wrzu‑
ność jest przeszkodą, czy też szansą – bo ziemskim
cane są takie pojęcia, jak szczerość, prawdziwość,
obrazem rzeczywistości wyższej – na jej dotknięcie?
naturalność, spontaniczność, indywidualność…
Żeby było jeszcze mniej klarownie, przywołać
Wszystko jedno, wszystko może być, wszystko jest
tu można nieco późniejszych mistyków chrześcijań‑
tak samo interesujące! Hierarchicznie i pionowo
stwa zachodniego (św. Bernard z Clairvaux, św. Jan
kiedyś ustawiona drabina wartości legła i teraz
od Krzyża) i ich bardzo powściągliwą aprobatę
stąpamy po niej poziomo, wszystko mając na tej
Wiadomości asp /60
fot. Adam Organiasty
samej wysokości (płaskości). Działania dużej liczby
dwa modele relacji obrazu i rzeczywistości będącej dla
„twórców” sprowadzone do zaistnienia, wpisania
niego wzorcem:
się w odpowiednim momencie w odpowiednie miej‑
1. idea obrazu – można by nazwać ją wschodnią – która
sce, każą (jak u marksistów) podejrzewać istnienie
w magiczny sposób utożsamia obraz ze swoim wzorcem,
u nich wiary w dziejową logikę i konieczność histo‑
2. idea obrazu podkreślająca różnicę obrazu – niedo‑
ryczną. Tyle, że dotyczy ona sztuki. Wyznacznikiem
skonałego odbicia i modelu (greckie pojęcie obrazu).
postępu są duże festiwale, cykliczne imprezy mię‑
Paradoksalnie obie tendencje mogą spotkać się
dzynarodowe, które podsumowują i nadają kierunek
we wrogim obrazom stanowisku. W obu przypad‑
– coś na kształt niedawnych zjazdów partii. W tym
kach obraz może wydać się niemożliwy. W pierw‑
kontekście niektóre wypowiedzi Nowosielskiego,
szym przypadku za duże stają przed obrazem wyma‑
pełne odwagi i prawdy, brzmią jak słowa biblijnego
gania (współistotność z oryginałem), w drugim,
patriarchy czy proroka i tylko ograniczoność miejsca
ponieważ niczemu właściwie nie służy (jako zbyt
powstrzymuje od przytaczania słów malarza.
To pierwsza możliwość odzyskania wolności:
odległy od oryginału). Jakiej więc wiary – również
w obraz – potrzeba, żeby nie tyle wykonać go fizycz‑
WIEDZA. Poznanie myśli teologicznej poprzedników
nie, ale wypełnić tym, o czym tak mówi Nowosielski:
(tak marginalnie traktowanych przez dydaktykę arty‑
„I tu dochodzimy do przedziwnej tajemnicy sztuki,
styczną), refleksji o rzeczywistości, o obrazie. To może
tajemnicy świadomości artystycznej, a może i jeszcze
wyzwolić z ciasnej branżowości, z rzeczywistości arty‑
szerzej – tajemnicy świadomości piękna. Bez żadnych
sty zamkniętego w rzeczywistości sztuki.
logicznych powodów, które można by sobie wydedu‑
Tu dygresja: kłopoty i wątpliwości związane z obra‑
kować z tej rzeczywistości zasadniczo złej, dotkniętej
zem, szczególnie dla umysłowości typu zachodniego,
podwójną katastrofą, sztuka potrafi wyciągać esen‑
nie znikają tak szybko. Upraszczając, przyjąć można
cję odczuwaną przez naszą świadomość jako esencja
77
↑ Naga i mężczyźni
dobra, esencję oznakowaną w wartościowaniu ducho‑
indywidualność. Jeżeli Pan Bóg zechce, to będziesz
41,5 × 29 cm
wym dodatnio. Fakt, że z rzeczywistości zasadniczo
indywidualnością. A jak nie, to chociażbyś na głowie
złej można wyciągnąć esencję dobra, stanowi dla
stawał, będziesz powielał innych”¹⁷.
akwarela na tekturze
mnie jedną z największych zagadek naszego życia”¹⁵.
Strach. Strach w malarzach przed namalowa‑
Żeby tak wszystko chciało być proste, jasne i nie‑
niem „złego” obrazu. Strach przed odrzuceniem,
sprzeczne… Sam Nowosielski mawiał, że ma coraz
przed porażką… Branżowa niewola, tak dobrze
mniej zaufania do uogólnień i teorii. Zachodnioeu‑
→ Gimnastyczka
ropejskiemu „naiwnemu racjonalizmowi” (niech
41,5 × 29 cm
wszystko się zgadza i tłumaczy się zgodnie ze z góry
akwarela na tekturze
przyjętymi schematami myślowymi) przeciwstawiał
postawę kontemplacyjną, którą „cechuje spokojne
poddanie się działaniu przedmiotu postrzegania,
utożsamianie elementów naszej świadomości z ele‑
mentami działania malarskiego”¹⁶.
Proponuję teraz przejść do obszarów spoza sztuki
i tam szukać pomocy w odnajdywaniu wątków wolno‑
ści, pozostając jednak w obszarze nakreślonym przez
tytuł na początku tekstu.
Wspomniałem na wstępie, że uczniem Nowosiel‑
skiego nie byłem, jednak niemal na bieżąco miałem
relację z korekt, jakich udzielał moim kolegom. Bardzo
często powtarzały się tam słowa o tym, żeby przesad‑
nie nie martwić się o swoją „twórczość” oraz że malarz
musi namalować także słabe, złe obrazy i w pokorze
musi się z tym pogodzić: „od lat powtarzam swoim stu‑
dentom: ostatnim zmartwieniem ma być lęk o swoją
78
Wiadomości asp /60
znana malarzom, w końcu ludziom tylko, niewol‑
To gotowość oddania się, rezygnacji ze wszystkiego,
↑ Kobieta wisząca
nym od chęci osiągnięcia perfekcji, nadambicji.
łącznie z byciem reżyserem własnego życia. Tak jak
41,5 × 28,3 cm
Thomas Merton w jednej ze swoich modlitw prosi:
możemy być wolni (do) w sztuce, tak możemy i poza
„zachowaj mnie od martwych uczynków, próżności
sztuką (co przecież ważniejsze) prosić o wolność
i niewdzięcznej pracy, w której artyści niszczą się
w życiu codziennym.
dla pychy, pieniędzy i reputacji, a świętych zasypuje
Nie w kapryśnych obietnicach świata lokując
lawina ich własnego dokuczliwego zapału”¹⁸. Pró‑
swoje tęsknoty, odzyskujemy stopniowo wolność.
bujemy ukrywać część tego, co przeżyliśmy, przed
Przestajemy być więźniami sfery międzyludz‑
Bogiem i przed sobą. Chcemy być w zgodzie ze sobą
kiej. Pozwalamy Bogu stopniowo uwalniać nas
– a przynajmniej wizerunkiem, jaki sami sobie stwo‑
od wewnętrznej presji. Oto druga możliwość odzy‑
rzyliśmy. Skupiamy się na byciu kimś wyjątkowym.
skania wolności: WIARA.
Oto złudzenie, które kieruje nas na drogę konkurencji,
współzawodnictwa…
Jerzy Nowosielski w rozmowie ze Zbigniewem
Podgórcem:
JN: On (Chrystus) jest taki, jaki jest. Jaki się obja‑
wił. I taki przyjdzie mnie zbawić.
ZP: A co Pan robi, by Pana zbawił?
Potrzeba nam odpowiedniej koncentracji
i wysiłku, aby „stworzyć w naszym życiu przestrzeń,
w której Duch Święty będzie mógł nas dotknąć,
pouczyć, przemówić do nas i poprowadzić do nie‑
przewidywalnych miejsc”²⁰, „ścieżkami, których
nie rozumiemy”²¹.
Kontakt z twórczością i refleksją Nowosielskiego,
JN: Nic.
artysty, któremu daleko było do perfekcji akademików
[…]
(„nie znoszę naturalizmu z końca XIX wieku, […] nie
ZP: Kim Pan właściwie jest?
cierpię tego typu malarstwa. Nie cierpię malarstwa,
JN: Nikim. Im dłużej żyję, tym bardziej się w tym
które nie należy do domeny sacrum”²²), a niedaleko
utwierdzam¹⁹.
akwarela na tekturze
do prymitywów („w jakimś sensie czuję pokrewień‑
Nie trzeba rozumieć, rzecz jasna, tych słów, jako
stwo z prymitywami”²³), może spowodować rewizję
czegoś w rodzaju zachęty do obojętności czy ducho‑
własnych, często zapożyczonych, bezrefleksyjnie
wego lenistwa. To raczej świadectwo zawierzenia.
przyjętych sposobów myślenia, działania. Zawsze
79
↑ Kompozycja i jest jednak nadzieja. Nigdy nie wiemy, co konkretna
5Tamże, s. 95.
35 × 46 cm
sytuacja, w której się znajdujemy, nam przyniesie.
6Jerzy Nowosielski, Sztuka po końcu świata. Rozmowy, wybór
olej na tekturze
Zniewolenie czy przeciwnie – jakieś wyzwolenie. Tego
1951
nie wiemy. Nowosielski zauważa, że nawet „silne
i układ Krystyna Czerni, Kraków 2012, s. 77 (Piękno to coś
więcej niż dobro, 1977).
7 Krystyna Czerni, Nowosielski, Kraków 2006, s. 17.
związanie z autorytetem czy też środowiskiem może
8 Jerzy Nowosielski, Sztuka po końcu świata…, dz. cyt., s. 103.
być jakąś sytuacją zbawienną: dopiero napięcie, jakie
9 Sergiusz Bułgakow, Ikona i kult ikonyBydgoszcz 2002, s. 42.
istnieje w świadomości każdego człowieka, ale artysty
w szczególności, pomiędzy zniewoleniem a sprze‑
ciwem wobec tego zniewolenia, wyznacza stopień
wolnego aktu człowieka”²⁴.
Oto możliwy rezultat i efekt przeżycia Nowosiel‑
skiego i całej tradycji, która za nim stoi: w nasze sche‑
maty z trzaskiem wbija się klin, którego wierzchołek
dotyka spraw naprawdę wysokich, a całą realność
rzeczy mamy w zasięgu ręki – w podstawie tego klina.
Kiedy artysta jest prawdziwie wolny? Jerzy
Nowosielski taką daje odpowiedź: „kiedy przestaje
się martwić o swoją artystyczną osobowość, o swoją
indywidualność, a szerzej mówiąc, o swoją pozycję
artystyczną”²⁵. „Wtedy się już niczego nie propa‑
guje, robi się tylko to, na co Opatrzność czy też los
zezwalają”²⁶.
10 Zbigniew Podgórzec, Wokół ikony…, dz. cyt., s. 184.
11 Jerzy Nowosielski, Sztuka po końcu świata…, dz. cyt., s. 132 (Być
prawdziwiej niż w rzeczywistości, 1973).
12Christoph Schönborn OP, Ikona Chrystusa, Poznań 2001, s. 152.
13Władysław Tatarkiewicz, Historia estetyki, t. II, Warszawa 1988,
s. 44.
14 Christoph Schönborn OP, Ikona Chrystusa, dz. cyt., s. 92.
15Zbigniew Podgórzec, Mój Chrystus. Rozmowy z Jerzym
Nowosielskim, Białystok 1993, s. 10.
16 Jerzy Nowosielski, Inność prawosławia, Warszawa 1991, s. 79.
17 Jerzy Nowosielski, Sztuka po końcu świata…, dz. cyt., s. 126
(Matejko, Malczewski, Kantor, 1994).
18 Thomas Merton, Nowy posiew kontemplacji, Kraków 2005,
s. 58.
19 Zbigniew Podgórzec, Mój Chrystus..., dz. cyt., s. 78, 79.
20 Henri J. M. Nouwen, Zmień moją żałobę w taniec, Kraków 2007,
s. 56.
21Thomas Merton, Nowy posiew kontemplacji, dz. cyt., s. 71.
22 Zbigniew Podgórzec, Wokół ikony…, dz. cyt., s. 189.
23 Nowosielski, Sztuka po końcu świata…, dz. cyt., s. 181 (Maluję
też złe obrazy, 1996).
24 Tamże, s. 51 (Rozrzuciłem kawałki siebie do wód Gangesu…,
1993).
25 Tamże.
Przypisy:
26 Tamże, s. 350 (O erotyce i pornografii, 1995).
1Mistrz Eckhart, Traktaty. Pouczenia duchowe. Księga Boskich
pocieszeń. O człowieku szlachetnym. O odosobnieniu. Legendy,
tłum., oprac. Wiesław Szymona OP, Poznań 1987, s. 19.
2 Tamże.
Tekst przygotowany w związku z sympozjum pod hasłem
„Światło Wschodu w przestrzeni gotyku – agape w Górowie
Iławieckim”, które odbyło się w dniach 12–13 V 2012 r.
3 Tamże.
4Zbigniew Podgórzec, Wokół ikony. Rozmowy z Jerzym
Nowosielskim, Warszawa 1985, s. 126.
80
Wiadomości asp /60
Specjalne podziękowania dla Fundacji Signum z Poznania
za udostępnienie reprodukcji prac Jerzego Nowosielskiego.
Kiedy artysta jest praw‑
dziwie wolny? […]„kiedy
przestaje się martwić
o swoją artystyczną oso‑
bowość, o swoją indy‑
widualność, a szerzej
mówiąc, o swoją pozy‑
cję artystyczną”. „Wtedy
się już niczego nie pro‑
paguje, robi się tylko to,
na co Opatrzność czy też
los zezwalają”.
fot. Adam Organiasty
← Kompozycja ii
35 × 46 cm
olej na tekturze
1951
81
I d e e – P o g l ą d y – I nt e rpr e ta c j e
Kaszel
w Kassel
Darek Vasina
Wchodzę do ciemnego pomieszczenia. Nic nie widzę.
Pod sufitem pistacjowe, ciemne światło. Poruszam się
powoli, posuwając stopę za stopą po ziemi. Poczucie
przestrzeni jest równie zniekształcone przez dźwięk,
Ur. w 1964 r. Studia
jak i śpiew a cappella rozbrzmiewający po całym
na Wydziale Grafiki
pokoju/pomieszczeniu/sali. Ręka wyciągnięta przed
w latach 1985–1990.
siebie co chwilę napotyka czyjąś twarz, ramię, dłoń.
Nauczyciel, rysownik,
Czuję, że ktoś staje
naprzeciwko mnie bardzo
blisko. Świetnie dobrane
głosy, każdy inny, dosko‑
nale się uzupełniają.
Ciemność zamienia się
leniwie w ciemność trochę
mniejszą. Przede mną stoi
kobieta, śpiewa mi pro‑
sto w twarz. Prosta fraza
powtarzana w kółko, część
sekcji rytmicznej.
malarz i grafik. Prowadzi
Ajm sory, ajm sory, ajm wery sory wery. Oczy przy‑
pracownię malarstwa
zwyczajają się do ciemności bardzo powoli. Czuję,
więcej. Ten spektakl przełamuje bariery. Ludzie, którzy
że ktoś staje naprzeciwko mnie bardzo blisko. Świetnie
wchodzą, dotykają się wzajemnie niechcący, stara‑
dobrane głosy, każdy inny, doskonale się uzupełniają.
jąc się rozpoznać przestrzeń wokoło siebie. Starsza
na Wydziale Grafiki kra‑
kowskiej ASP. Od 2007 r.
prof. ASP.
Ciemność zamienia się leniwie w ciemność trochę
pani wyciągniętą dłonią popchnęła mnie delikatnie,
mniejszą. Przede mną stoi kobieta, śpiewa mi pro‑
złapałem jej dłoń odruchowo, bojąc się, że upadnie.
sto w twarz. Prosta fraza powtarzana w kółko, część
Oswojony już z ciemnością, zauważyłem, że się uśmie‑
sekcji rytmicznej. Głos może nie najmocniejszy, ale
cha, mówiąc ajm sory. Przytrzymała moją dłoń trochę
czysty, dźwięczny, zero fałszu. Powoli zaczynam roz‑
dłużej niż trzeba. Ze zdziwieniem poczułem, że jestem
poznawać czarne sylwetki postaci ludzkich. Nagle,
jej za to wdzięczny. Czułem się nieswojo, niekomfor‑
jak na umówiony sygnał, kobieta odwraca się, wyko‑
towo, stojąc 20 cm od kogoś śpiewającego mi prosto
nując prosty układ choreograficzny, po czym zaraz
w twarz. Ja, pan niedotykalski z niedotykalskiego
znika w tłumie, który zaczyna robić się coraz gęstszy.
kraju. Nagle wielki, ciemnoskóry tancerz zamienił
Kątem oka zauważam, że w tym samym momencie
się w beatboxera, intonując pulsujący, transowy rytm.
parę czarnych sylwetek wykonuje ten sam układ
Boą‑tssz‑daą‑pęu, boą‑tssz‑daą‑pęu, boą‑tssz‑daą‑pęu,
choreograficzny, bardziej dwa, trzy ruchy połączone
boą‑tssz‑daą‑pęu…
w sekwencje. Aha! Więc jest ich więcej. Więcej niż
82
Tancerze‑performerzy zaczęli poruszać się ryt‑
głosów, które udało mi się rozpoznać. Nie wszyscy
micznie, jednocześnie wyśpiewując swoje kwestie.
śpiewają. Przynajmniej nie naraz. Choreografia jest
Wszystko zaczęło pulsować, powietrze, dźwięk, nawet
tu traktowana swobodnie, pozwala na ujawnianie
ludzie zaczęli się poruszać funkująco rytmicznie,
własnej osobowości przy jednoczesnym perfekcyjnym
a może mi się wydawało. Poczułem, że moje serce
akcentowaniu rytmu. Scenografia to ludzie, których
zaczyna przyspieszać, usiłując dorównać lokomo‑
zaczyna być coraz więcej. Zespół jest zgrany fenome‑
tywie rozpędzonej przez zespół. Pot po kręgosłupo‑
nalnie, są perfekcyjni. I dźwiękowo, i ruchowo. Czuje
wym rowku, dreszcze po zewnętrznej części ramion.
się setki godzin wspólnych ćwiczeń. Ale jest też coś
Zacząłem się trząść.
Wiadomości asp /60
Nie wiem, ile byłem w środku. Godzinę, półto‑ nadęcie, przeintelektualizowanie, odupiemarynizm.
rej. Nie chciałem stamtąd wychodzić. Wyszedłem Widziałem też rzeczy poruszające, zostające na długo
bardziej z założenia, bojąc się, żeby nie przesadzić, w pamięci, ciekawe, świeże, pełne rozmachu, nowa‑
żeby przez nadmiar sobie czegoś nie obrzydzić. Sie‑ torskie i zaskakujące. To był strasznie fajny wyjazd.
działem na podwórku, trochę takim jak nasze, kra‑ Pedagodzy i studenci. Wesoła, zwariowana kompania.
kowskie, choć bardziej wyglądało na wrocławskie. I wszystko cacy, gdyby jeszcze nie ten kaszel. Pogoda
Zapuszczony ogród, jakaś rozwalona piaskownica była podła. Kaszel w Kassel.
(nie, to jednak krakowskie). Ludzie siedzą, odpoczy‑
wają, dziewczyna przede mną je kanapkę. Pies pary PS 1
podstarzałych hipisów siedzących obok piaskownicy Dla chcących poszukać nazwy zespołu, o którym mowa
odstawia monodram pt. Jestem tak głodny, że jak nie powyżej, parę podpowiedzi. Spektakl miał miejsce w Huge‑
dostanę tej kanapki, to do końca życia się nie wyśpisz,
bo nie będziesz mogła zapomnieć tych najsmutniej‑
szych oczu na świecie. Ludzie siedzą, wystawiają twa‑
rze do południowego słońca, patrzą na siebie, uśmie‑
chają się. Facet pod ścianą, sprytnie udając, że coś
majstruje, robi mi zdjęcie. Pewno mam ptasie guano
na czole… Siedziałem na tym podwórku, myślałem
o tym, co przed chwilą przeżyłem. Było mi dobrze.
W Kassel widziałem mnóstwo chłamu. Nudne
widea, bezsensowne instalacje, wciskanie kitu,
nottenhaus w trakcie DOCUMENTA(13), wchodziło się
do pomieszczenia na podwórku. Nie znam nazwy zespołu
ani nazwy spektaklu. Poszukajcie sobie sami. Zróbcie wresz‑
cie coś pożytecznego!
PS 2
W ostatnim tekście pisałem Wam o muralu Zbioka przy
ul. Karmelickiej. Pisałem, że zasłonięty reklamą, ale
że to nie jest takie proste, bla, bla, bla. Miałem nadzieję,
że to był jednorazowy epizod. Od tamtej pory reklamy wiszą
na Zbioku, jedna za drugą zasłaniając całe malowidło prawie
w całości. Inwektywy same cisną się na usta. Wstyd i hańba.
No to mamy wtopę na całą Polskę!
Rys. Michał Bratko
83
H istoria
Józef Czapski
– życie i twórczość artysty
„Trzeba by nareszcie
pomyśleć o kapistach
jak o ludziach, o arty‑
stach, którzy zrobiw‑
szy swoje, ruch w sztuce
polskiej oparty na paru
podstawowych dogma‑
tach, rozwinęli się,
każdy z osobna […]”.
Michał Pilikowski
ośmieliłbym się powiedzieć, że był genialny, że nas
„Order wojskowy Virtuti Militari jest nagrodą czynów
W roku 1931 Czapski powrócił do Polski; wkrótce
wszystkich zapłodnił, nas wszystkich naznaczył”2.
wybitnego męstwa i odwagi, dokonanych w boju
został współpracownikiem „Głosu Plastyków” oraz
i połączonych z poświęceniem się dla dobra Ojczy‑
„Wiadomości Literackich” i dał się poznać jako autor
zny”1 – jak zapisano 1 VIII 1919 r. w art. 4 ustawy
wydanej w 1936 r. monografii Józefa Pankiewicza.
Ur. w 1980 r. w Krakowie.
przywracającej order. W gronie pierwszych kawale‑
Okres spokojnego malowania obrazów oraz
Historyk; absolwent
rów Orderu Virtuti Militari znalazł się Józef Czapski
pisania artykułów i książek przerwał Józefowi Czap‑
(1896–1993), który to najwyższe polskie odznacze‑
skiemu wybuch II wojny światowej. 1 IX 1939 r. został
Papieskiej Akademii
Teologicznej w Krakowie
(2004). Od 2005 r. pra‑
nie wojskowe otrzymał w 1920 r. jako wyraz uzna‑
zmobilizowany jako oficer rezerwy 8 Pułku Ułanów.
cownik Działu Promocji
nia dla jego wysiłków poczynionych w czasie wojny
27 IX dostał się do sowieckiej niewoli; do obozu tra‑
polsko‑bolszewickiej.
fił w początkach października. „Po jakimś tygodniu
i Wydawnictw Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie.
W życiu Józefa Czapskiego działalność artystyczna
przerzucono mnie do właściwego obozu; był to obszar
Wydawnictwa ASP, takich
przeplatała się z zaangażowaniem w sprawy spo‑
w przybliżeniu 10–15‑hektarowy. Stała tam wielka
jak Artium Decor, Hanna
łeczno‑narodowe. W latach 1920–1924 Czapski stu‑
cerkiew z obłamanymi krzyżami, wówczas używana
diował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod
jako spichlerz do pszenicy. […] Była i druga cerkiew,
kierunkiem Władysława Jarockiego, Wojciecha Weissa
mniejsza, zapełniona aż po szczyt piętrami prycz
i Józefa Pankiewicza. W roku 1924, razem ze swymi
i zapchana jeńcami. Poza tym był szereg budynków
Redaktor wielu książek
Rudzka‑Cybis, Wacław
Taranczewski czy Konrad
Srzednicki. Poeta grafiki.
koleżankami i kolegami z Komitetu Paryskiego, wyje‑
poklasztornych, gdzie wówczas jeszcze tysiące prze‑
chał do Francji. Po latach, w styczniu 1970 r., Józef
pływających przez Starobielsk jeńców mieszkało
Czapski wspominał: „Trzeba by nareszcie pomyśleć
i spało na gołej ziemi, na pryczach, na korytarzach,
o kapistach jak o ludziach, o artystach, którzy zrobiw‑
wszędzie”3. Realia życia obozowego Józef Czapski opi‑
szy swoje, ruch w sztuce polskiej oparty na paru pod‑
sał w książce Wspomnienia starobielskie. Codzienno‑
stawowych dogmatach, rozwinęli się, każdy z osobna,
ścią początku roku 1940 stały się prowadzone przez
wcale niekoniecznie w jednym kierunku. Trzeba
funkcjonariuszy NKWD przesłuchania. Nieufność
by pomyśleć o najświetniejszym z nich, Waliszew‑
skim, bez poklepywania go po ramieniu »cudownego
dziecka«. […] Z kapistów był chyba jedyny, o którym
84
Wiadomości asp /60
enkawudzisty, który przesłuchiwał Czapskiego, wzbu‑
dził pobyt malarza we Francji: „»Jakie wskazówki
dał panu Minister Spraw Zagranicznych, kiedy pan
↗ Józef Czapski (w środku)
z kapistami, La Ciotat, 1925
wyjeżdżał do Paryża?« – pytał mnie badający. Odpo‑
w czerwcu 1940 przewieziono do Griazowca. W miarę
wiedziałem, że minister nie wiedział nawet, że wyjeż‑
jak czas upływał, a nikt z zaginionych się nie odna‑
dżam. »A więc, co nakazał panu zastępca ministra?«.
lazł, początkowe zdziwienie zaczęło się zamieniać
»Ależ i on nic nie wiedział o moim wyjeździe«, odpo‑
w niepokój. […] Rozesłałem ludzi na poszukiwanie
wiadam, »przecież jechałem jako malarz, nie jako
po całej Rosji. Między innymi wyznaczyłem do tej
szpieg». »Czy pan myśli, że my nie rozumiemy, że pan
niezmiernie trudnej sprawy rtm. Józefa Czapskiego,
właśnie jako malarz mógł narysować plan Paryża
który sam był poprzednio jeńcem w Starobielsku.
i ten plan przesłać ministrowi do Warszawy?«”4. Tyle
Niestety, i jego staranne poszukiwania nie dały żad‑
Józef Czapski we Wspomnieniach starobielskich. Alek‑
nych wyników”6 – tak relacjonował te wydarzenia
sander Sołżenicyn w Archipelagu Gułag opisał śled‑
w swoich wspomnieniach generał Władysław Anders.
czych w ten sposób: „Z tytułu swojej pracy nie mają
Owe „staranne poszukiwania” są tematem wstrząsa‑
potrzeby być ludźmi wykształconymi, rozległej kul‑
jącej książki Józefa Czapskiego Na nieludzkiej ziemi.
tury i szerokich poglądów – toteż nie są nimi. Praca
Punkt kulminacyjny poszukiwań zaginionych jeńców
nie wymaga od nich umiejętności logicznego myśle‑
wojennych ze Starobielska, Kozielska i Ostaszkowa
nia – toteż nie bawią się w to. Ich praca wymaga tylko
nastąpił 3 II 1942 r., kiedy to w Moskwie Józef Czapski
ścisłego wykonywania dyrektyw i braku współczucia
złożył na ręce zastępcy szefa NKWD, generała Leonida
dla cierpień – to jest ich mocna strona, to umieją”5.
Reichmana, memoriał; pisał w nim m.in.: „My wiemy,
Od 5 IV do 12 V 1940 r. w kolejnych transportach
z jaką dokładnością każdy jeniec był zarejestrowany,
wywieziono ze Starobielska prawie 4 tys. oficerów
jak sprawa każdego z nas z licznymi zapisanymi
i zamordowano ich w Charkowie. Józef Czapski zna‑
zeznaniami była zachowana w teczkach ze spraw‑
lazł się w grupie 78 jeńców ze Starobielska, którzy
dzonymi fotografiami i dokumentami, my wiemy,
ocaleli. „Od oficerów z Griazowca dowiedziałem się,
do jakiego stopnia starannie i dokładnie prowadziło
że obozy Kozielsk, Starobielsk i Ostaszków zlikwido‑
te prace NKWD: tak, że nikt z nas, jeńców wojennych,
wano wiosną 1940, a jeńców z tych obozów wywo‑
nie przypuszcza ani na minutę, by miejsce przebywa‑
żono grupami w nieznanym kierunku. Od tego też
nia 15 000 (piętnastu tysięcy), w tym ośmiu tysięcy
czasu urwała się ich korespondencja z rodzinami.
oficerów, mogło być nieznane wyższym instan‑
Jedynie ok. 400 oficerów, z tych trzech obozów,
cjom NKWD. Czy solenna obietnica samego Stalina,
umieszczono w obozie Pawliszczew Bor, a następnie
jego kategoryczny rozkaz wyjaśnienia losu byłych
85
stanie się jasne, że ich autor w PRL‑u uważany był
za zdrajcę ojczyzny i wroga publicznego. „Czy bolało
go wymazanie przez peerelowską cenzurę z dziejów
i z życia? Na pewno tak, i na pewno bardzo. Na pewno
nie dlatego, że oto tam w Polsce nie wiedzą o nim,
o tym, co pisze czy maluje. Żal Czapskiego nie był
↑ Józef Czapski, Autoportret
polskich jeńców nie pozwala nam mieć nadziei,
z obozu w Starobielsku
że przynajmniej będziemy wiedzieli, gdzie się znaj‑
pozbawioną wiedzy właśnie o nim. To nie było jakieś
dują nasi bojowi towarzysze, a jeżeli zginęli, to jak
udręczenie kogoś świadomego swej wartości czy wiel‑
i gdzie to się stało”7. Pismo to nie skłoniło co prawda
kości. Ten żal był żalem kogoś, kto nie mógł pogodzić
Stalina do złożenia wyjaśnień, prawda o Katyniu i tak
się z kłamstwem, przemocą, to był lęk o los rodziny.
jednak niebawem ujrzała światło dzienne. Czapski
To był ból kogoś, kto naprawdę tęsknił, kto za żadną
w tym czasie był także szefem Wydziału Propagandy
cenę nie mógł sprzeniewierzyć się swej prawdzie
i Informacji przy sztabie Armii Polskiej. Nie do prze‑
i swej misji. Od kraju oddzielono go siłą chamskiego
cenienia są jego wysiłki zmierzające do zgromadze‑
kopniaka”9 – pisał przyjaciel Józefa Czapskiego, Sta‑
nia rozproszonej na terenie Rosji ludności polskiej,
nisław Rodziński.
ewidencjonowania jej, stwarzania warunków do życia
Józef Czapski był jednak przede wszystkim arty‑
i umożliwiania wstąpienia do Armii Polskiej. Jesie‑
stą malarzem. Napisanie paru ogólnikowych zdań
nią roku 1942 Józef Czapski opuścił Rosję razem
o sztuce Józefa Czapskiego w 20. rocznicę śmierci
z armią Andersa, a następnie przeszedł z nią cały
malarza nie byłoby dobrym rozwiązaniem, dlatego
szlak bojowy.
pozwalam sobie na obszerny cytat z książki Stani‑
Po zakończeniu wojny Józef Czapski zamieszkał
86
żalem megalomana, który ubolewa nad ojczyzną
sława Rodzińskiego Mój szkicownik – profesor i rek‑
we Francji w podparyskim Maisons‑Laffitte i powrócił
tor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie wspominał
do swych pasji: malarstwa i pisarstwa. Był jednym
w niej wystawę obrazów i rysunków Józefa Czapskiego,
z założycieli Instytutu Literackiego i miesięcznika
która miała miejsce w Muzeum Narodowym w Gdań‑
„Kultura”, których zasług nie sposób przecenić.
sku w 2000 r.: „Sądzę, że wartością tej wystawy
W 1944 r. opublikował Wspomnienia starobielskie,
jest […] pokazanie czegoś, co było dla Józefa Czap‑
a w 1949 Na nieludzkiej ziemi; gdy porówna się treść
skiego nieustannie nurtującym go problemem. Mam
tych książek chociażby z hasłem Katyń pomieszczo‑
tu na myśli z jednej strony pasjonujące go szybkie
nym w Małej encyklopedii powszechnej PWN z 1959
szkice i rysunki, notatki z natury, które w założeniu
roku („miejscowość w okręgu smoleńskim RFSRR,
miały być początkiem obrazu, z drugiej – obrazy, które
miejsce masowych grobów kilku tysięcy oficerów
malowane dłużej, na różnych, nieraz dużych forma‑
pol., internowanych od 1939 w ZSRR, a wymordowa‑
tach nie spełniały pragnienia artysty, nie dawały tej
nych przez hitlerowców po zajęciu tych terenów”8),
satysfakcji co szkice. Józio bardzo dużo o tym właśnie
Wiadomości asp /60
pisze w Dziennikach, pisze z goryczą, z żalem, ale rów‑
nocześnie nie przestaje stawiać sobie zadań, jakby
był swym własnym, coraz bardziej doświadczonym
uczniem. Sądzę, że ostatnia wielka malarska miłość
Czapskiego – de Stael – to właśnie zobaczenie świet‑
„Nowy szkopuł czy trudność, co się
wdziera w mój czas pracy, to moja
pisanina dzienników. Co to jest?
To podglądanie siebie, jakieś poczu‑
cie konieczności zapisania (bo ina‑
czej te sekundy świadomości mogą
uciec): odruchów, strzępków myśli
przy przebudzeniu wczesnym ran‑
kiem czy przed snem, i to jest może
najważniejsze”.
nych obrazów malowanych błyskawicznie (Józio lubił
Dzienniki Józef Czapski pisał przez całe życie.
to słowo). Ale też chodziło tu nade wszystko o zacho‑
W swych kajetach zapisywał to, co w danym momen‑
wanie pierwszego olśnienia, o zatrzymanie tego
cie było dla niego najważniejsze; dzięki nim nabierał
zachwytu w dłuższym procesie malowania. Na gdań‑
sił do dalszego działania (jak to ujął w zapiskach
skiej wystawie wiele jest takich właśnie obrazów, które
pod datą 25 x 1961: „Od rana chwytam się dzien‑
w mym przekonaniu zawierają tę nutę spełnienia.
nika jak deski ratunku”). W 2010 r. ukazała się
Paryskie ulice i podwórka, świetna Wystawa z syl‑
książka Józefa Czapskiego Wyrwane strony, zawiera‑
wetką czerwonej damy przechodzącej koło obrazu,
jąca niektóre teksty z tychże dzienników. „W miarę
plaża z gapiącym się na morze łysym mężczyzną
lat ilość zapisanych stron przerażająco rośnie! Już
bez koszuli, grzejący się przy kaloryferze Człowiek
nie umiem żyć bez zapisywania rzeczy dla mnie,
w poczekalni. To są te obrazy, w których to, co mar‑
i może tylko dla mnie, interesujących” (ze wstępu),
ginalne, staje się ogólnoludzkie, a to, co prowincjo‑
„Nowy szkopuł czy trudność, co się wdziera w mój
nalne, jest już uniwersalne. Kolejnym zagadnieniem,
czas pracy, to moja pisanina dzienników. Co to jest?
bardzo ważnym w malarstwie Czapskiego i dobrze
To podglądanie siebie, jakieś poczucie konieczności
ukazanym na gdańskiej wystawie, jest swoista metoda
zapisania (bo inaczej te sekundy świadomości mogą
komponowania obrazów przez Czapskiego, nazywana
uciec): odruchów, strzępków myśli przy przebudzeniu
też »kadrowaniem«. Fakt, że początkiem prawie
wczesnym rankiem czy przed snem, i to jest może
wszystkich obrazów Józia były rysunkowe, barwne,
najważniejsze” (26 III 1976). Najwięcej rozważań
robione z natury notatki, którym nadawał niezwykłą
dotyczy malarstwa. „Mój rytm: od zawsze praca
prawdziwość, a niekiedy zbliżał metodę obserwacji
na dwóch piętrach; pierwsze piętro – to studiowanie,
i postrzegania do metody fotografa. Loże teatralne,
możliwie obiektywne, natury, do ostatnich granic
wnętrza podmiejskich pociągów, kawiarnie czy bary,
uwagi, analityczne, aż do zgubienia siebie, odkry‑
tunele metra i bramy kamienic – to motywy, w których
wające na każdym skrawku nieskończone światy
kadr stwarza napięcie, ale też potęguje autentyczność,
form i barw. Drugie piętro – to już po zatraceniu się
prawdę zobaczonego świata. Ciekawe są porównania
i nasiąknięciu naturą – już z wizji, ze wspomnienia,
tych zabiegów malarza widoczne na rysunkach czy
z logiki obrazu, gdzie natura staje się już naprawdę
barwnych szkicach i obrazach. Pozwalają – skonfron‑
tylko słownikiem, którym się posługujemy, zależni
towane z napisem w Dziennikach – poznać i zrozumieć
tylko od potrzeby wizji własnej – wolni” – w ten spo‑
trud malarskiej pracy”10.
sób 30 VI 1965 r. Józef Czapski podsumował swój
87
Lista nazwisk ludzi pióra, o których pisze Czapski,
jest długa. Najbardziej cenił Simone Weil: „Dla mnie
jest jedyna Simone Weil, w której odkrywam – prawie
że za każdym razem, co ją otworzę – źródło siły nie
z tego świata, które mnie jeżeli nie ratuje z niemocy,
to podtrzymuje” (11 I 1970). Wielu doczekało się ocen
krytycznych: „Dlaczego Gombrowicz jest niemoralny,
dlaczego czytam go coraz ze zgorszeniem, co mi się
prawie w czytaniu nie zdarza. Przy tym arcypolski
i coraz to zadziwiająco katolicki! W czym? Jakby
w odruchowym wartościowaniu, w świadomości grze‑
↑ Mężczyzna (w liście
sposób pracy malarskiej. Gdzie indziej pisał: „Przyj‑
chu i zła” (2 VI 1965). Zapisy w diariuszu Czapskiego
do Stanisława
muję sam formułę hierarchii tylko czysto malarskiej
nie dotyczą tylko wzniosłych rozważań o sztuce, lite‑
Rodzińskiego)
akwarela na papierze, b.d.
88
[…], gdzie przedmiot, widzenie świata istnieje, nie
raturze czy religii („Stosunek do Boga mój dorywczy,
przestaje istnieć, ale gdzie przeżycie światła i cie‑
za mało osobisty, za mało pewny, bo przeszyty wąt‑
nia gamy kolorystycznej, zawsze jak przebłysk jedy‑
pliwościami” – 19 III 1976). Znajdujemy tu również
nej i niepowtarzalnej, całkowicie na tyle dominuje,
zapis zwykłych codziennych zajęć: spotkań i rozmów
że przekreśla hierarchię tematów” (20 II 1973). Poza
z przyjaciółmi, czasu w kawiarni czy na wernisażu,
opisami metod i sposobów malowania dużo uwagi
wycieczek, ślad prowadzonej korespondencji. Zapis
poświęcił twórcom i ich dziełom: „wracam do Tirany
życia – tylko tyle i aż tyle11.
Goyi, te leciutkie białe cętki na szarych koronkach jej
W swym sprawozdaniu z kadencji 1990–1993 rek‑
sukni! Mam osiemdziesiąt trzy lata, Goya miał osiem‑
tor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Jan Szan‑
dziesiąt dwa, jak umarł, a mnie zdaje się, że mógłbym,
cenbach pisał: „Senat podjął uchwałę o nadawaniu
że musiałbym dziś jeszcze zacząć uczyć się malować,
tytułu »Profesora Honorowego« (jako odpowiednika
uczyć się takiego rzemiosła, bez którego malarstwo
tytułu Doktora Honoris Causa), zatwierdził regulamin
jakże często jest bujaniem po niebiosach czy pustym
nadawania tego tytułu, wysłuchał pierwszych propo‑
krzykiem” (8 V 1979). Druga pasja Czapskiego, czyli
zycji wydziałów w tym zakresie i w trakcie inaugu‑
literatura, na kartach dziennika jest reprezentowana
racji roku akademickiego 1992/1993 rektor wręczył
przez wielką liczbę cytatów oraz refleksji o pisarzach.
pierwszy dyplom tego tytułu Profesorowi Lechowi
Wiadomości asp /60
Kalinowskiemu. Drugi z zatwierdzonych przez Senat
10 Rodziński S., Mój szkicownik, Kraków – Lublin 2005, s. 113–114.
↑ Józef Czapski i Stanisław
wniosków – dotyczący artysty malarza Józefa Czap‑
11 Wszystkie cytaty w tym akapicie za: Czapski J., Wyrwane strony,
Rodziński po wręczeniu
skiego – został wręczony niedługo potem w Paryżu
przez członka Senatu prof. Rodzińskiego”12. Protokół
z posiedzenia Senatu ASP z 8 XII 1992 r. uzupełniał: „9
października [1992] prof. Rodziński wręczył w imie‑
dz. cyt., s. 5, 40, 77, 102, 114, 149, 187, 200, 207.
12 Dokument przechowywany w Archiwum Akademii Sztuk
Pięknych w Krakowie.
13 Dokument przechowywany w Archiwum Akademii Sztuk
Pięknych w Krakowie.
Czapskiemu dyplomu profe‑
sora honorowego Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie,
12 października 1992 (fot.
Mariusz Michalski, Barbara
Wójcik)
niu Akademii Józefowi Czapskiemu w Maisons‑Laf‑
Za życzliwość i udostępnienie fotografii dziękuję Panu
fitte dyplom profesora honorowego ASP. Prof. Józef
prof. Stanisławowi Rodzińskiemu.
Czapski przyjął ten dyplom z wielką wdzięcznością
i wzruszeniem”13.
I tak oto kawaler Orderu Virtuti Militari w 72 lata
później stał się Profesorem Honorowym Akademii
Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Pomię‑
dzy tymi dwoma odznaczeniami – jednym z począt‑
ków II, a drugim z pierwszych lat III Rzeczpospolitej
– można usytuować życie i twórczość wybitnego
artysty i bojownika o prawdę. Józef Czapski zmarł 12
I 1993 r. w Maisons‑Laffitte.
Przypisy:
1 http://isap.sejm.gov.pl (Dz. U. 1919 nr 67 poz. 409).
2 Czapski J., Wyrwane strony, Warszawa 2010, s. 180–181.
3 Czapski J., Na nieludzkiej ziemi, Warszawa 1990, s. 19.
4 Czapski J., tamże, s. 38.
5 Sołżenicyn A., Archipelag Gułag 1918–1956, Poznań 2008, t. I,
s. 141.
6 Anders W., Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939–
1946, Warszawa 2007, s. 168–169.
7 Czapski J., Na nieludzkiej ziemi, dz. cyt., s. 168.
8 Mała Encyklopedia Powszechna PWN, red. B. Suchodolski,
Warszawa 1959, s. 407.
9 Rodziński S., Obrazy czasu, Lublin 2001, s. 92.
„Dlaczego Gombrowicz jest niemo‑
ralny, dlaczego czytam go coraz
ze zgorszeniem, co mi się prawie
w czytaniu nie zdarza. Przy tym
arcypolski i coraz to zadziwiająco
katolicki! W czym? Jakby w odrucho‑
wym wartościowaniu, w świadomo‑
ści grzechu i zła”.
89
P o d r ó ż e art y st y c z n e
Bandyci
i malarze
z Orgosolo
Jacek Dembosz
Sardyńskie Orgosolo, małe, z pozoru senne mia‑
steczko, liczy sobie 5000 dusz. Położone jest w rejo‑
nie Barbagia, w pięknej scenerii pasma górskiego
Sopramonte. Tuż za jego plecami piętrzą się góry
Ur. w 1946 r. w Krakowie.
Gennargentu. Do położonego na uboczu miasteczka
W latach 1967–1973 stu‑
można dotrzeć malowniczymi, krętymi drogami
diował na Wydziale
z czterech stron – z Mamoiady, Nuoro, Olieny i Pra‑
Form Przemysłowych
Akademii Sztuk Pięknych
tobello. Wygodna droga prowadzi z Mamoiady, która
w Krakowie. Dyplom uzy‑
kojarzy się ze słynnymi maskami (warto zajrzeć
skał u doc. Antoniego
do tamtejszego muzeum etnograficznego).
Haski. Autor wielu fil‑
mów. Pracował jako realia‑
Dzieje Orgosolo sięgają czasów neolitu. Najstarsze
tor obrazu tv, był kierow‑
dokumenty mówiące o miasteczku sięgają roku 1300.
nikiem Pracowni Filmowej
Rejon znany był z oporu stawianego Kartagińczykom
w SCK UJ Rotunda, redakto‑
rem naczelnym prywatnej
telewizji Krater, kierowni‑
kiem DKF‑u. Obecnie pełni
funkcję kierownika Działu
Promocji i Wydawnictw ASP.
i Rzymianom, później Hiszpanom. Pierwsi misjonarze
nie byli tam mile widziani, większość z nich poniosła
śmierć, jak np. św. Ananiasz. Chrześcijaństwo zako‑
twiczyło na tym obszarze w VI w. Dzisiaj ten rejon jest
Zajmuje się literaturą, foto‑
miejscem spektakularnego, przyciągającego turystów
grafią, filmem.
wydarzenia religijnego. To Święto Matki Bożej Sierp‑
nia (Fiesta dell’ Assunta).
Miejscowość ma za sobą burzliwą przeszłość.
Rozsławili je bandyci i… murale. Ci pierwsi byli tam
od zawsze. Już za czasów rzymskich stanowili na Sar‑
↗ Mural z plakatem z fimu
Bandyci w Orgosolo
→ List gończy
za Grazianem Mesiną
90
dynii uciążliwą plagę. Rejon Orgosolo nadawał się dla
Jeszcze w XIX w. napady bandytów na gościńcu nie
nich na idealne schronienie. Źródła narodzin współczes-
były niczym nadzwyczajnym. W pierwszej połowie
nego bandytyzmu trzeba szukać w surowych warun‑
XX w. średnio raz na dwa miesiące dokonywano tutaj
kach życia i w niekończącym się konflikcie pomiędzy
zabójstwa. Bandycką sławę miasteczka ugruntował
chłopami a pasterzami. Jedni chcieli uprawiać zie‑
film Vittoria De Sety Bandyci z Orgosolo, książka
mię, drudzy wypasać na niej bydło i owce. Krwawe
Franca Cagnetty Bandits d’Orgosolo i ludowa piosenka
waśnie, wendeta (bardana), przemoc, kradzieże owiec,
Orgosolo Earth Pro de Banditos. Ów „bandytyzm” był
porwania dla okupu1 były tu na porządku dziennym.
rodzajem sprzeciwu (jak zawsze) wobec wszelakich
Wiadomości asp /60
form wyzysku biednych przez bogatych. Stanowił akt
stulecia. Wniosek stąd taki, że bandytyzm rozlewał
samoobrony przeciw okupantom, urzędom podatko‑
się po całej wyspie.
wym, policji i wojsku. Lokalni Robin Hoodzi obrastali
Dzisiaj bez obaw można do jednego i drugiego
legendą. Panteon bandytów zamyka, żyjący po dziś
miasteczka wjechać i spacerować jego uliczkami.
dzień, bo ułaskawiony w 2004 r. po czterdziestolet‑
Orgosolo zainteresowanie sobą zawdzięcza już nie
niej odsiadce, Graziano Mesina (ur. 1942), znany
tyle bandytom, ile sztuce. Malowidłom ulicznym.
jako Grazianeddu – Król Sopramonte. Były bandyta
Zjawisku zwanemu muralizmem. Ściany tamtej‑
podejmuje się czasami pełnienia roli lokalnego prze‑
szych domów (dodajmy, że także domów w paru
wodnika. Ciekawe, że siedziba sardyńskiego Muzeum
innych miejscowościach, jak Villamar, San Spe‑
Bandytyzmu (Il Museo del banditismo) nie znajduje
rate, Serramanna, Boroneddu) pokryte są dzie‑
się w Orgosolo, a znacznie dalej, na północy wyspy
siątkami ściennych malowideł. Opowiadają one
w górskim miasteczku Aggius. Bo to tamto miasteczko
o wyspie, jej historii, kulturze oraz powszednim
stanowiło epicentrum bandytyzmu przez około trzy
życiu mieszkańców.
↑ Mural z cytatem
z Bertolda Brechta
← Położone wysoko
w górach miasteczko Aggius
– tu mieści się Muzeum
Bandytyzmu
91
zostało stworzone przez młodych anarchistów przy‑
byłych do miasteczka z półwyspu. W 1975 r. pocho‑
dzący ze Sieny Francesco Del Casino, który w Orgosolo
był nauczycielem plastyki w miejscowym liceum, pod‑
jął się ze swoimi uczniami uświetnienia uroczystości
upamiętniającej 30. rocznicę powstania ruchu oporu
przeciwko faszyzmowi. Ich zamiarem było przedsta‑
wienie tego wydarzenia na plakatach. Aby zapobiec
zniszczeniu plakatów, zdecydowano się prace utrwalić,
przenosząc je na ściany domów. Z biegiem lat kolejne
pokolenia uczniów wraz z miejscowymi malarzami,
jak Pasquale Buesca i Vincenzo Floris, kontynuowały
to zajęcie, biorąc za temat wydarzenia lokalne, kra‑
jowe i międzynarodowe. Dziś ulice Orgosolo zawie‑
rają kolekcję murali, których liczba – według różnych
Muralizm zaistniał w Meksyku po rewolucji
↑ Orgosolo
w 1910 r., a jego najwybitniejszymi przedstawicie‑
↗ Narożnik budynku –
lami byli Diego Rivera, José Clemente Orozco i Alfaro
po lewej: Antonio Gramsci
David Siqueiros. Artyści ci wierzyli w sztukę zbiorową,
ur. 1981 r. w Ales, od 1911
na Uniwersytecie w Turynie;
dostępną dla szerokich kręgów społeczeństwa, przy‑
po prawej: Carmine
stosowaną do publicznej prezentacji. Dominującymi
Congiargiu (zwany Cervo)
tematami tej formy sztuki figuratywnej są wolność
poległ 4 ii 1944
i sprawiedliwość społeczna. Muralizm stał się ruchem
międzynarodowym w latach 30. w całej Ameryce
Południowej i w Stanach Zjednoczonych. Po zama‑
→ Mural poświęcony
pamięci partyzanta
chu stanu w Chile w roku 1973 wielu artystów ucie‑
Luigiego Poddy
kło do Francji i Włoch, zabierając ze sobą praktykę
malarstwa ściennego.
→ Na stronie sąsiedniej:
mural mówiący o hipokryzji
Na Sardynii, w Orgosolo, muralizm narodził się
krajów bogatych wobec kra‑
w roku 1969, jako forma sprzeciwu wobec braku zainte‑
jów biednych
resowania wyspą ze strony władz. Pierwsze malowidło
92
Wiadomości asp /60
93
← Mural poświęcony
Ernestowi Che Guevarze
← Współczesny mural polityczny –
Barack Obama, Silvo Berlusconi
↙ Mural antywojenny –
Jeszcze jedna wojna? Nie, dziękuję.
w Orgosolo jest protest. Przedstawiają historyczne
świadectwo potępiające społeczną niesprawiedliwość
na całym świecie, kolonializm i absurdalność wojny.
W latach 80., gdy ustąpiły napięcia polityczne, Del
Casino malował murale dekoracyjne, ukazujące sceny
z życia codziennego: mężczyzn na koniach, kobiety
z dziećmi na kolanach, pasterzy strzygących owce
i wieśniaków trzymających kosy.
Są tam malowidła inspirowane kubizmem i pra‑
cami Pabla Picassa (odniesienie do Guerniki można
zobaczyć na głównej ulicy) oraz Fernanda Légera? Styl
artystyczny utrzymuje własną oryginalną ekspresyj‑
ność, która powstaje w szczególnie wyrazisty sposób
z prostokątnych postaci, czystych profili i prostego
języka. Wrażliwa i wyrafinowana narracja wyko‑
rzystuje eleganckie podejście do stosowania koloru
i budzącego zaufanie ruchu pędzla w celu sportretowa‑
nia szerokich i statecznych kobiet oraz mężczyzn z asy‑
metrycznymi rękami i twarzami. Zakres stylistyczny
został w ostatnich latach wzbogacony przez wpro‑
wadzenie iluzji i surrealizmu (jeden z placów został
94
źródeł – ma się mieścić pomiędzy 150 a 300. Wąskie
w całości poświęcony dziełu Joana Miró), a niektóre
uliczki stanowią rodzaj muzeum w plenerze. Na ścia‑
dzieła ucieleśniają ekspresyjny język meksykańskich
nach tworzy się współczesna historia życia ludno‑
muralistów z lat 20. Murale w Orgosolo ciągle się roz‑
ści wiejskiej, kobiet i pasterzy, obraz zaangażowa‑
przestrzeniają. Do miasteczka ciągną turyści. Dzisiejsi
nia społecznego i politycznego. Murale opowiadają
mieszkańcy przeistoczyli się z bandytów w spokojnych
o nadziejach i cierpieniach, trudnych i burzliwych
obywateli. Zasiadają przed kafejkami, popijają wino
stosunkach z rządem krajowym (np. o dramatycznej
i pozdrawiają biegających z aparatami fotograficznymi
walce w Pratobello), bo znakiem szczególnym murali
turystów. A kto nie zabrał aparatu, niech żałuje.
Wiadomości asp /60
↑ Livorno 1921 – założenie partii komunistycznej
Wąskie uliczki stanowią rodzaj
muzeum w plenerze. Na ścianach
tworzy się współczesna historia
życia ludności... obraz zaangażowa‑
nia społecznego i politycznego.
↑ Hasła antyfaszystowskie
↙ Mural nawiązujący
↓ Mural poświęcony pra‑
do szczytnych haseł rewolu‑
wom kobiet – przypomina
cji francukiej: wolność, rów‑
datę 8 iii 1908, gdy w poża‑
ność, braterstwo
rze w fabryce w Nowym
Jorku spłonęło 128
pracownic
95
← Mural współczesny nawią‑
zujący do modernizmu
← „Człowiek kochający
Na koniec dwie refleksje.
Buon Vino jest ujmują‑
Pierwsza przywodzi na myśl prehistoryczne malar‑
cym lojalnym i życzliwym
stwo jaskiniowe w Chauvet, Lascaux, Altamirze czy
dżentelmenem”
J.J. Rousseau
El Castillo, które można traktować jako premurale.
Tradycja w tej materii sięga daleko w przeszłość.
Na stronie sąsiedniej:
↗ Kobiety podczas procesji
→ Mural poświęcony pamięci
Carla Giulianiego zabitego
przez policję podczas prote‑
stów przeciwko G8 w Genui
w 2001 r.
Przetrwały trzydzieści, dwadzieścia tysięcy lat, zapie‑
czętowane pod ziemią. Co zostanie z wystawionymi
na działanie czynników atmosferycznych murali
w Orgosolo? Część z nich podlega restauracji, ale
stare domy na których je uwieczniono, rozpadają
się, już obecnie wiele z nich wygląda marnie. Wraz
z domostwami znikną i malowidła. Nie ulega wąt‑
pliwości, że stanowią one historyczne dziedzictwo
warte poznania i zachowania w powszechnej pamięci.
Wymagają ochrony i przeniesienia na inne nośniki,
co w skromnej części niniejszym czynię. Niewyklu‑
czone też, że konserwatorzy, specjaliści od zdejmowa‑
nia malowideł wraz z tynkiem ocalą je dla potomnych.
Refleksja druga. Mury domów w Orgosolo udo‑
stępniono artystom, uczyniono je atrakcją tury‑
styczną. Nikt się nie oburza na malarzy. Wręcz
96
Wiadomości asp /60
↘ Murale o tematyce
społeczno‑ekonomicznej
Dzisiejsi mieszkańcy
przeistoczyli się z ban‑
dytów w spokojnych
obywateli. Zasiadają
przed kafejkami, popi‑
jają wino i pozdrawiają
turystów.
przeciwnie. Stanowią powód do dumy. Są zwiercia‑
dłem aktywności jego obywateli. A przecież tamtejsze
malowidła bywają bardzo kontrowersyjne, atakując
postaci historyczne uznane przez oficjalne media
i szkolne podręczniki za „bohaterów”. U nas ściany
domów padają ofiarą ataku sprayowych terrorystów
i są brutalnie niszczone. Tam mury żyją. Są miejscem
protestu, obywatelską gazetą, dziełami sztuki. Nasze
pokryte są koszmarnymi, nieczytelnymi bohomazami
i wulgarnymi napisami, których obecność trudno
zdzierżyć. Może powinno się wyłapać dewastatorów
naszych domów, wywieźć do Orgosolo, pokazać im,
jak może wyglądać sztuka, jak tworzy się historię,
dokumentuje wydarzenia i w estetyczny sposób
uczestniczy np. w obywatelskim nieposłuszeństwie.
Ale mam wątpliwości, czy to by coś pomogło.
Przypis
1. Po zakończeniu II wojny światowej w ciągu dwóch dekad doko‑
nano na Sardynii 50 porwań dla okupu. W latach 1966–1968
zanotowano 33 porwania. W kolejnych sześciu latach doszło
do następnych 73 porwań, w latach 90. miała miejsce krótka
Fotografie Jacek Dembosz
fala porwań. Z czasem porwania przeniosły się na półwysep.
97
P o d r ó ż e art y st y c z n e
Baśnie z 1001 nocy
– próba reaktywacji
Jacek Dembosz
Na Lanzarote, w archipelagu Wysp Kanaryjskich,
nieopodal starej stolicy Teguise, znajduje się nie‑
duża miejscowość Nazaret. To jedno ze szczególnych
miejsc na wyspie słynącej z kilku innych interesu‑
jących, zjawiskowych obiektów, które swe powsta‑
nie zawdzięczają tamtejszemu artyście Césarowi
Manrique’owi.
Osada położona jest na uboczu. To spokojne,
urocze skupisko białych domków o wyłącznie miesz‑
kalno‑wypoczynkowym charakterze. Jest jednak coś,
co to miejsce wyróżnia i powoduje, że każdy zbacza
na chwilę z drogi i kieruje tu swe kroki (czytaj: koła
samochodu). Tym czymś jest LagOmar, bajeczna
rezydencja, która należała kiedyś do znanego aktora
Omara Sharifa. Historia tej zjawiskowej budowli
z krainy Baśni 1001 nocy sięga początków lat 70.,
gdy na Lanzarote kręcono ujęcia do filmu Tajem‑
nicza wyspa, opartego na książce Juliusza Verne’a.
Omar Sharif, którego nazwisko łączono wcześniej
z tak głośnymi filmami, jak Lawrence z Arabii
(postać Sherifa Ali) i Doktor Żywago (tytułowa
98
Wiadomości asp /60
rola), wcielił się w tym filmie w charyzmatyczną
umysły i wyobraźnię (to ostatnie nie jest bez znacze‑
i tajemniczą osobę kapitana Nemo. Film powstał
nia) więcej osób: César Manrique (pomysł), wspo‑
jako 300‑minutowy serial telewizyjny. Wykonano
mniany już Jesús Soto (realizacja), architekci: Nie‑
także jego 96‑minutową krótszą wersję kinową. Obraz
miec Dominik von Boettinger i jego żona Beatriz van
uznano za wiernie oddający intrygującą, gęstą atmos‑
Hoff, z pochodzenia Urugwajka (dalsza rozbudowa),
ferę książki Verne’a, do czego przyczyniły się m.in.
oraz deweloper Sam Benady, zleceniodawca budowy
plenery i jaskinie Lanzarote, a także sugestywna
domu. Projekt utrzymano w klimacie arabskich Baśni
muzyka. Omar Sharif odtwarzający rolę kapitana
1001 nocy. Budowlę wydrążono w zboczu wulkanu,
Nemo również przysporzył filmowi popularności.
więc przez analogię przyjęła kształt nieregularnego
Obecność aktora na wyspie zaowocowała narodzi-
języka spływającej lawy. Soto wykorzystał naturalne
nami tej niezwykłej historii.
warunki, łącząc czerwień wulkanicznych klifów z zie‑
Kilka słów o samej budowli. Rezydencja została
lenią roślin i białymi wykończeniami ścian i murów
wkomponowana w centralną część pozostałego
obiektu. W ten sposób powstał magiczny ogród
po wulkanicznym wyrobisku wzgórza. Dom wznosił
z naturalnymi jaskiniami, wydrążonymi tunelami,
miejscowy artysta‑architekt Jesús del Carmen Soto
labiryntem przejść i schodków prowadzących do nie‑
Morales, ale do jego realizacji przyłożyło kolejno ręce,
typowych wnętrz.
↑ Na tym kaktusie turyści wycinali swoje inicjały
← Początek budowy LagOmar
99
Autor tej realizacji, Jesús del Carmen Soto Morales
Omar Sharif tak zachwycił się domem, że natych‑
(1928–2002) urodził się na Teneryfie, ale większość
miast nabył go od angielskiego dewelopera Sama
życia spędził na Lanzarote. Z czasem zyskał sobie
Benady’ego. Benady pożałował jednak utraconego
uznanie i przydomek „Mistrz Artysta”. To ważna
domu. Nie bez znaczenia dla tej opowieści jest
postać w najnowszej historii wyspy, ponieważ nie
fakt, że aktor był zapalonym hazardzistą, założy‑
sposób myśleć o Lanzarote, pomijając prace tego
cielem (1967) Omar Sharif Bridge Circus, zespołu
artysty, jego wynalazki oraz iluzyjne dzieła, two‑
zawodowych graczy w brydża, który objechał cały
rzące magiczne przestrzenie. Lanzarote wiele mu
świat. Sam też gościł w wielu kasynach, w któ‑
zawdzięcza. Ten wyjątkowy artysta‑wynalazca brał
rych, dysponując krewkim charakterem, wszczy‑
pod uwagę wulkaniczną naturę Lanzarote i zapocząt‑
nał liczne burdy. Poprzedni właściciel domu, Sam
kował dyskurs pomiędzy jej „niegościnną naturą”,
Benady, o czym Sharif nie wiedział, był europejskim
postrzeganą jako „bolesny i jałowy świat z kamienia”,
mistrzem brydża. Zaproponował Omarowi, wykorzy‑
a wyspiarzami. Jednak, pomimo wcześniejszego uzna‑
stując jego słabość do hazardu, brydżowy pojedynek.
nia, Jesús Soto popadł w zapomnienie.
Stawką gry miał być właśnie nowo zakupiony dom.
→ Jesús del Carmen Soto
Morales na budowie
→ → Omar Sharif i Sam
Benady
Fotografie archiwalne
dzięki uprzejmości
LagOmar Casa Omar
Sharif Museum
100
Wiadomości asp /60
To, co nieuniknione w życiu hazardzisty, stało się fak‑
tem, aktor przegrał LagOmar przy karcianym stoliku.
Tak się przejął jego utratą, że już więcej na wyspę nie
powrócił. Od tamtej chwili dom nosi nazwę La Casa
de Omar Sharif.
W 1984 r. wyspą Lanzarote zauroczył się nie‑
miecki architekt Dominik von Boettinger. Ujęty
jej magicznymi właściwościami, postanowił tam
zamieszkać. Zrealizował ten zamiar w 1989 r., gdy
wraz z żoną Beatriz van Hoff przybył na miejsce.
Para podjęła się dokończenia przebudowy LagOmar.
Topografia Lanzarote stanowiła nie lada wyzwanie.
Jako architekci postanowili trzymać się rady Césara
Manrique’a: „naśladuj formę skał, używając ich
jako przewodnika do tworzenia architektury orga‑
nicznej, w ten sposób uszanujesz naturalne środo‑
wisko”. Przystąpiono do działania. Wykonano szereg
prac na niezagospodarowanym wcześniej terenie,
101
dokonano kolejnych aranżacji i „dołożono” do ory‑
↑ Galeria sztuki w LagOmar
ginalnego dzieła Soto bar‑restaurację La Cueva.
Przekonanie o wyjątkowym charakterze tego
uroczyska zdecydowało o udostępnieniu w 1997 r.
LagOmar szerszej publiczności. Łącząc gastrono‑
mię z galerią dzieł sztuki (nie da się ukryć, że jest
to bardzo trafne połączenie), powołano tam centrum
kultury, służące jako miejsce promocji miejscowych
i obcych artystów, plastyków, pisarzy i muzyków.
Aktualnie obiekt pełni rolę muzeum i w całości udo‑
↓ Residencial Sultan w Corralejo
stępniony jest zwiedzającym. W ten sposób zacho‑
wano ślad po Sharifie, czyniąc z domu pomnik jego
szaleństwa. Miejmy nadzieję, że będzie on stanowił
przestrogę dla hazardzistów, aby przy stoliku karcia‑
nym nigdy nie zastawiali swojego domu.
Dla zainteresowanych informacja: można tam
także wynająć dwuosobowy pokój.
102
Wiadomości asp /60
↑ Residencial Sultan w Corralejo
Na sąsiedniej wyspie Fuerteventura, na obrze‑
żach portowego miasta Corralejo, oddano do użytku
w 2008 r. zespół rezydencji pod nazwą Sułtan.
To współczesna próba reaktywacji Baśni 1001 nocy
w architekturze. Są tam dwu- lub trzypokojowe
apartamenty na sprzedaż, w cenie ok. 215 tys. euro
każdy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, bo podobne
apartamenty stawia się (tak było przynajmniej przed
kryzysem) wszędzie na wyspach, gdyby nie orien‑
talny, baśniowy charakter tej budowli przywodzącej
na myśl wspomniane już arabskie opowieści. Jeśli
jednak w przypadku LagOmar mieliśmy do czynie‑
nia ze sztuką, to w „sułtanacie” wszystko ociera się
o kicz. Ale, przyznajmy to szczerze, każdy chciałby
w takim „kiczu” pomieszkać i poleniuchować, tym
bardziej że sezon wylegiwania się na słońcu trwa tutaj
przez cały rok. W tym rejonie wyspy gustują głównie
Fotografie Jacek Dembosz
↑ Dunas Corralejo
Anglicy i Skandynawowie, więc dla nich ta baśniowa
odskocznia może być prawdziwą atrakcją. Na rzecz
zostały przez dziesiątki tysięcy lat piaskiem nawianym
obrony Sułtana przemawia fakt, że po drugiej stro‑
z Afryki, wprost z Sahary. Wydmy łagodnie opadają
nie ulicy rozciąga się prawdziwa pustynia, słynne
ku oceanowi, przemieniając się w atrakcyjną plażę.
Dunas Corralejo. Park narodowy. Białe, piaszczyste
Brakuje jeszcze czarodziejskiej lampy Aladyna z dżi‑
wydmy, które swe istnienie zawdzięczają rozdrobnio‑
nem w środku, abyśmy i my mogli tam się przenieść.
nym powłokom organizmów morskich, a uzupełnione
Po to oczywiście, by ponarzekać na kicz. A niech to!
103
Dyplomy
Matematyczność sztuki
Fragment pracy dyplomowej
• Praca dyplomowa na Wydziale Grafiki
• Autor: Urszula Byrska
• Tytuł pracy: Zawartość zera
• Promotor: prof. asp Bogdan Miga
• Recenzent: Henryk Ożóg
Urszula Byrska
Moja praca artystyczna odwołuje się do problemu
matematyczności świata. W swoich abstrakcyjnych
grafikach poszukuję ogólnych praw i właściwości
materii. Szczególnie zwracam uwagę na kierujące
światem zasady harmonii, statyki, dynamiki.
Tytuł pracy dyplomowej, Zawartość zera, odnosi
się do liczby, która jest nieprzypadkowa. […] Jest
to liczba, która jak żadna inna przywołuje myśli
o początku stworzenia, o chaosie, który był przed
↑ Formy VII
Henryk Ożóg
powstaniem świata. Moje prace nawiązują właśnie
do tego stanu. Nie jest to dla mnie czas zupełnego
Związki sztuki z innymi dziedzinami nauki są tak
nieuporządkowania chaosu. Ukazuję w nich pewien
bliskie i oczywiste, że każda próba podważenia tej
punkt w czasie, moment zawieszenia pomiędzy cha‑
oczywistości jest z góry skazana na niepowodzenie.
osem a powstaniem świata. Powracam do granicy
Matematyka, fizyka, optyka, filozofia, psychologia
bezładu i początku tworzenia. Jest to dla mnie czas,
– wymieniam tylko nieliczne – przenikają do dzia‑
kiedy pojawiały się już proste formy, przypominające
łań plastycznych, często wyznaczając drogę arty‑
te nam znane, choć mające w sobie pewną dzikość
stycznych poszukiwań, i naznaczają znaczną część
i dziwność. Świat ten ma w sobie zarodek świata tego,
dorobku artystycznego wielu artystów, kręgów kul‑
który z niego powstanie. Wyłaniają się w nim pierw‑
turowych, kierunków w sztuce, a znakomitym tego
sze zasady i prawa. Dostrzegalna jest w nich matema‑
potwierdzeniem są choćby impresjonizm, konstruk‑
tyczność, która porządkuje powstające formy. Grafiki
tywizm, kubizm. Sztuka współczesna niepozba‑
wykonane są w technice mieszanej. Łączę technikę
wiona jest tego związku, jedynie dla przypomnienia
linorytu z monotypią. Tutaj wprowadzam pewną
należałoby przywołać artystów, którzy w szerokiej
nowatorskość. Monotypia jest powiązana z drzewo‑
grupie twórców podejmują te aspekty, wzbudzając
rytem japońskim, podobnie jak w nim używam farb
w świecie sztuki uznanie. […] Sztuka, jako subiek‑
akwarelowych. W przeciwieństwie do tej techniki
tywna i swobodna forma realizacji artystycznej, gdzie
matrycą nie jest drewno, lecz astralon. Na nim two‑
wyobraźnia, intuicja, otwarte i nieograniczone twór‑
rzę ślad z akwareli, dopiero po wyschnięciu odbijam
cze myślenie są ważnymi atutami kreacji w obrazie
na mokrym papierze.
artystycznym, dla niektórych artystów pozostaje
104
Wiadomości asp /60
60 × 84 cm
linoryt i monotypia
↑ Formy III
60 × 84 cm
linoryt i monotypia
jednak w ścisłej zależności z matematycznym rygo‑
rem liczb, dowodów, równań i twierdzeń, a także
wpływu wiedzy z innych dziedzin. Zgłębianie i roz‑
patrywanie związków między matematyką a sztuką
plastyczną, kształtowania obrazu tych relacji i ich
rozumienia to zagadnienie inspirujące i pociągające.
Powodów szczególnego znaczenia tych wpływów jest
wiele, matematyka obok astronomii jest najstarszą
z nauk, jej związki z innymi naukami są tak silnie
jak żadnej innej dziedziny. […]
W cyklu graficznym, na który składa się osiem
prac wykonanych w technice linorytu, Urszula Byrska
podjęła wysiłki przełożenia na język plastyczny wspo‑
Matematyka, fizyka, optyka, filozo‑
fia, psychologia – wymieniam tylko
nieliczne – przenikają do działań pla‑
stycznych, często wyznaczając drogę
artystycznych poszukiwań, i nazna‑
czają znaczną część dorobku artystycz‑
nego wielu artystów, kręgów kulturo‑
wych, kierunków w sztuce […].
mnianych zagadnień, idei stymulujących jej kreację
artystyczną, choć nie są dosłownym obrazem tych
właśnie powiązań. Grafiki Urszula Byrskiej to este‑
tyczne abstrakcyjne ciekawe rozwiązania warszta‑
towe, oszczędne zarówno w budowaniu formy, jak
i ograniczeniach zestawień kolorystycznych. Osiem
105
graficznych plansz stanowi interesujący zestaw spój‑
nych prac bazujących na harmonii zestawień barw‑
nych, w których warsztat linorytniczy zestawiony
z rozwiązaniami wykraczającymi poza klasyczne
opracowanie matrycy nadaje pracom klimat i nowe
wartości plastyczne. W dążeniu do maksymalnego
uproszczenia środków artystycznego wyrazu, na deli‑
katnie zaaranżowanych płaszczyznach kolorystycz‑
nych – nadających pracom kosmicznej, nieziemskiej
przestrzeni – rozrzucone zostały formy budujące
treść obrazu. Siła prac Urszuli Byrskiej tkwi właśnie
w oszczędności i subtelnej lapidarności. Nie epatuje
formatem prac, cięciem charakterystycznym dla kon‑
wencji linorytniczej czy kolorystyczną feerią barw.
↑ Formy VIII
Prace posiadają ładunek ciszy, spokoju, mobilizują
60 × 84 cm
do kontemplacji i rozmyślań. W moim odczuciu jest
linoryt i monotypia
to rodzaj pewnej postawy twórczej tak zgodny z cha‑
2012
rakterem i wrażliwością Autorki. Rozwiązania tech‑
↗ Formy VI
niczne, warsztat graficzny, umiejętność przełożenia
60 × 84 cm
na język plastyczny rozważań intelektualnych sta‑
linoryt i monotypia
nowią dla niej ważny czynnik w budowaniu obrazu.
2012
106
Wiadomości asp /60
Dyplomy
Porządkowanie chaosu
Fragment pracy dyplomowej
• Praca dyplomowa na Wydziale Grafiki
• Autor: Bartłomiej Chwilczyński
• Tytuł pracy: Przez przypadek
• Promotor: prof. Roman Żygulski
• Recenzent: prof. asp Bogdan Miga
Bartłomiej Chwilczyński
Swoją pracę dyplomową potraktowałem jako eks‑
peryment, nie postawiłem sobie konkretnych zało‑
żeń poza stworzeniem serii abstrakcyjnych grafik.
Inspiracją były moje wewnętrzne przeżycia, emo‑
cje, stany świadomości. […] Doszedłem do wnio‑
sku, że tym, co mnie naprawdę interesuje, nie jest
zobrazowanie konkretnych emocji, raczej świadome
odwrócenie się od nazywania i nadawania znaczeń
na rzecz odkrywania własnej tożsamości poprzez
działania intuicyjne. […] Zrozumiałem, że emo‑
zestawieniach kolorystycznych i konfiguracjach. […]
cje, które stają się impulsem do tworzenia, bywają
Wyszedłem od chaosu, z biegiem pracy nauczyłem
bardzo różne, zarówno pozytywne, jak i negatywne.
się go porządkować i coraz bardziej świadomie nada‑
[…] Prezentowane grafiki są wypadkową wszyst‑
wać mu kształt. […] Zdecydowałem się na stworzenie
kich dziwnych przeżyć. Zarówno tych, które towa‑
dodatkowej prezentacji, którą nazwałem Szkicowni‑
rzyszyły mi w trakcie ostatnich miesięcy, jak i tych,
kiem litograficznym. Jego zadaniem jest uwiecznienie
które siedziały we mnie dużo wcześniej. A przede
tego pierwszego, najbardziej osobistego momentu
wszystkim tych, których nie potrafię nazwać i opisać,
zetknięcia się z kamieniem, czystą kartką. Zapis ten
jednak mam świadomość ich istnienia. […] Szukałem
ma pokazywać, że każdy z kamieni wykorzystanych
coraz to nowych zestawień kolorów i matryc. W toku
w grafikach, stanowiąc część składową większej
pracy nad dyplomem powstało około 25 kamieni. Nie
całości, jest również autonomicznym obrazem. […]
zdecydowałem się jednak na drukowanie nakładów
Rysunki były tworzone spontanicznie, lecz za każdym
poszczególnych grafik, każda z prezentowanych prac
razem starałem się stworzyć samodzielny obraz, który
jest unikalnym egzemplarzem. Zafascynowało mnie
działa zarówno indywidualnie, jak i w zestawieniu
poszukiwanie nowych rozwiązań. Często od początko‑
z innymi matrycami. W szkicowniku łatwo zauważyć
wej odbitki do końcowej kamień przechodził na tyle
podział na dwa rodzaje myślenia o grafice. […] Obie
znaczącą metamorfozę, że nabierał zupełnie innej
prezentacje są dla mnie równie ważne, uzupełniają
wartości. Wynika to z faktu, że bardzo dużo ekspery‑
się i korespondują ze sobą. Pierwsza jest bogatsza
mentowałem z trawieniem kamienia, niedotrawia‑
w swojej materii, kolorze, bardziej atrakcyjna wizu‑
niem, przetrawianiem, odwracaniem obrazu. Wie‑
alnie. Natomiast w szkicowniku odnajduję dużo więk‑
lokrotnie drukowałem te same matryce, w różnych
szy ładunek emocjonalny.
107
Bogdan Miga
Bartłomieja Chwilczyńskiego odejście od przed‑
miotu, czyli porządkowanie chaosu
Te dwa określenia, odejście od przedmiotu, czyli
porządkowanie chaosu, wydają mi się fundamen‑
talne dla zrozumienia problemu artystycznego, przed
jakim stanął autor w trakcie realizacji swojej pracy
dyplomowej. […] Jego głównym zamiarem była chęć
stworzenia abstrakcyjnych kompozycji graficznych,
dla których inspiracją miały być jego przeżycia
i stany emocjonalne. Brak konkretnej, wyraźnie
sprecyzowanej koncepcji to dość ryzykowna metoda
przy kształtowania własnego wizerunku artystycz‑
nego. Bez jasno sformułowanej wizji końcowego
efektu, jak i poszczególnych elementów wchodzą‑
cych w skład całości, musiał autor zdać się na własną
intuicję i eksperyment, w który wpisany jest także
108
Wiadomości asp /60
przypadek. O tym, jak był on dla autora istotny,
cykle grafik. Pierwszy, noszący tytuł Przez przypadek,
świadczy tytuł pacy dyplomowej – Przez przypadek.
to 35 kolorowych litografii prezentowanych w formie
To właśnie przypadek, jak sądzę, odegrał znaczącą
zwartego układu o wymiarach 265 × 546 cm. Drugi,
rolę przy powstaniu grafik wchodzących w skład
nieco mniejszy, nazwany przez autora Szkicownikiem
cyklu dyplomowego. Obecność przypadku, ale także
litograficznym, jest serią 24 czarno‑białych kompozy‑
– co ważne – umiejętność jego akceptacji lub odrzu‑
cji. […] W swoich abstrakcyjnych pracach Bartłomiej
cenia, pozwoliła autorowi na swobodne i niczym
Chwilczyński stosuje szeroką gamę środków graficz‑
nieskrępowane działania w trakcie bezpośredniego
nych, co świadczy o jego znakomitym opanowaniu
kreowania obrazu na kamieniu litograficznym. […]
warsztatu litograficznego i niezwykłej wyobraźni
Bartłomiej Chwilczyński postanowił sięgnąć do zaso‑
plastycznej. […] Te dwa interesujące, wzajemnie uzu‑
bów własnej duchowości – do świata emocji i prze‑
pełniające się cykle litografii nie są w moim odczuciu
żyć, i podjął bardzo interesującą próbę wyrażenia
skończonym i zamkniętym zbiorem grafik. Wydają się
ich językiem plastycznym w oparciu o abstrakcyjne
zapisem i rejestracją procesu przemiany i kształto‑
układy elementów.
wania świadomości artystycznej autora. Są być może
W wyniku artystycznych poszukiwań i ekspery‑
mentów warsztatowych powstały dwa z pozoru różne
także próbą poznania i określenia samego siebie jako
człowieka i artysty.
109
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Kinetyki, czyli
odkrycie
geometrii
O obiektach Piotra Bożyka
→ Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha
Andrzej Szczerski
Metaforyczny charak‑
ter każdego z Kinetyków
podkreślają tytuły zbu‑
dowane z pojęć nawiązu‑
jących do romantycznej
poezji opisującej ludz‑
kie uczucia, jak i „wznio‑
słość”, dostrzeganą w sile
naturalnych żywiołów.
możliwości twórczych człowieka. Kinetyki powstają
bez precyzyjnego zdefiniowania ostatecznego celu,
Kinetyki Piotra Bożyka pozwalają stwierdzić, że geo‑
jaki konstruktor chce osiągnąć, i stanowią zapis
metrię należy uznać za naukę humanistyczną i wyraz
kolejnych doświadczeń zdobywanych w trakcie ich
indywidualizmu, na przekór temu, czego uczy histo‑
powstawania. Każdy ich element jest wynikiem wyjąt‑
ria. Przekazana nam przez starożytność geometria
kowego eksperymentu, a w sumie stanowią nową
Historyk i krytyk
stopniowo, wraz z rozwojem nowoczesnej cywiliza‑
i nieoczekiwaną całość, która tylko wstępnie ryso‑
sztuki, wykładowca
cji, stawała się synonimem perfekcyjnego, a przez
wała się na początku pracy. W Kinetykach jest więcej
w Instytucie Historii
Sztuki UJ i na Wydziale
Form Przemysłowych ASP
Krakowie. Wykładał także
na Uniwersytecie Goethego
we Frankfurcie (2003)
to nie‑ludzkiego porządku. Dla twórców rozmaitych
z niezwykłej inwencji budowniczych katedr gotyc‑
utopii geometryczne wzory opisywać miały architek‑
kich, którzy potrafili w trakcie budowy opracowywać
turę, porządek społeczny czy dystrybucję dobrobytu
w mającej powstać krainie wiecznej szczęśliwości.
Od końca XVIII w. kreślono monumentalne plany
i na Uniwersytecie St.
Andrews w Wielkiej Brytanii
geometrycznych metropolii, tworzone zarówno przez
(2004). Od 2009 r.
architektów, jak i różnego rodzaju reformatorów spo‑
prezes Sekcji Polskiej
łecznych. Geometria jako nauka ścisła stopniowo
Międzynarodowego
Stowarzyszenia Krytyków
Sztuki (AICA). Autor wielu
publikacji poświęco‑
nych sztuce XX w. i sztuce
współczesnej.
przenikała do kolejnych dziedzin życia ludzkiego,
aby je porządkować i racjonalizować, odnosząc spek‑
takularne zwycięstwo w ostatnim stuleciu. Dane sta‑
tystyczne pokazywane na kształt wykresów i figur
geometrycznych, siatka linii będąca planem metra
→ Chwila
londyńskiego, „mieszkanie minimum” i „linearne
48 × 33 × 110 cm
drewno, mosiądz,
miasto”, wykresy ergonomiczne stanowiły atrybuty
stal nierdzewna, 2011
postępu i nowoczesności. Przyszłość miała być jesz‑
cze bardziej geometryczna, a konstruktywiści budo‑
wali jej pomniki złożone z walców i sześcianów. Piotr
→ Na sąsiedniej stronie
Los
Bożyk wskazuje jednak, że istnieje i inna geometria,
16 × 16 × 71 cm
drewno mosiądz,
której celem nie jest totalne porządkowanie świata,
stal nierdzewna, 2011
ale eksperyment i odkrywanie nieograniczonych
110
Wiadomości asp /60
111
Fot. Stefan Zbadynski
112
Wiadomości asp /60
↑ Spotkanie
nowe wynalazki konstrukcyjne, niż z perfekcjonizmu
może zatem funkcjonować bez ludzkiej interwencji.
57 × 57 × 140 cm
awangardowych artystów‑inżynierów projektują‑
Nie ma tu miejsca na korygowanie użytkownika przez
cych według ściśle określonych założeń ideowych
stworzone przezeń urządzenie, jak chcieli np. twórcy
i technologicznych.
cybernetyki czy nawet projektanci wyposażenia
drewno, mosiądz
stal nierdzewna
2010
← Pożądanie
57 × 57 × 140 cm
drewno, mosiądz
stal nierdzewna
1980/2010
W efekcie uzyskujemy nie tyle wydajne mecha‑
nowoczesnych mieszkań. Tylko dzięki człowiekowi
nizmy, ile wyrafinowane kompozycje rzeźbiarskie
maszyna może działać i pokazać swoje możliwości,
i architektoniczne, poddane własnej logice. Można
paradoksalnie dowodząc tym samym swojej bezbron‑
w nich dostrzec zarówno wartości witruwiańskie –
ności, gdy zostaje postawiona ponad swoim twórcą.
piękno i harmonię, jak i poetyckie metafory, bliskie
W efekcie w Kinetykach odnaleźć można subtelny por‑
tradycji surrealistycznej. Dlatego Kinetyki okazują
tret człowieka, wyrażony za pomocą geometrycznych
się zarówno przedmiotem estetycznej kontemplacji,
form, i nieprzypadkowo materiałem, z którego one
jak i zagadką, która inspiruje do poszukiwania prze‑
powstają, jest drewno, podkreślające związek każdego
znaczenia i zasady działania tajemniczego mecha‑
ludzkiego dzieła z naturą i naturalnym porządkiem
nizmu. Metaforyczny charakter każdego z Kinetyków
świata. Kinetyki są więc wyjątkowym głosem w histo‑
podkreślają tytuły zbudowane z pojęć nawiązujących
rii współczesnych zmagań z nowoczesnością, zafascy‑
do romantycznej poezji opisującej ludzkie uczucia,
nowaną postępem i racjonalizacją świata. Piotr Bożyk
jak i „wzniosłość”, dostrzeganą w sile naturalnych
pokazuje, że konstrukcje geometryczne nie muszą być
żywiołów. W Kinetykach ruch jest tylko zapisany – aby
narzędziem totalitarnego porządku, co więcej, potra‑
mógł się pojawić, niezbędna jest interwencja czło‑
fią wyrazić ludzką chęć poznawania świata w imię
wieka. Geometryczna doskonałość konstrukcji nie
nieskrępowanej niczym twórczej wolności.
113
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Pomiędzy
Absentia Luminis: Rafał Pytel
Grafika, malarstwo, obiekt
→ Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha
Wystawa towarzysząca MTG 2012:
Idea – proces – przekaz
→ 12 ix – 10 x 2012
Agnieszka Jankowska‑Marzec
Twórczość Rafała Pytla,
bez względu na zawarte
w niej kulturowe rebusy
(a tylko o niektórych
udało się wspomnieć
w tym tekście), urzeka
przede wszystkim formą:
wysmakowaną estetycz‑
nie i dekoracyjną.
Absentia Luminis taki właśnie tytuł nosi jeden
z obrazów Rafała Pytla, eksponowany na wystawie
z surrealistycznych opowieści filmowych Davida Lyn‑
w muzeum Manggha, stanowiący zarazem doskonałe
cha, skąpana w czerwonym świetle zasłona. Co się
wprowadzenie w artystyczny świat krakowskiego
za nią kryje? To pytanie chciałby chyba zadać arty‑
Ur. w 1970 r. w Krakowie.
malarza. Nie tylko ze względu na swój format, choć
ście prawie każdy odwiedzający jego wystawę, choć
Historyk sztuki, dok‑
kwadratowy moduł ujawnia się w rozmaitych konfi‑
zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że jej nie uzyska…
tor nauk humani‑
stycznych, pracownik
Międzywydziałowej Katedry
Historii i Teorii Sztuki
ASP w Krakowie, autorka
publikacji o sztuce XX w.
i współczesnej.
114
guracjach na wystawie, czy niefiguratywny charakter,
Nastrój szczególnej zadumy i tajemnicy udało
jaki w zdecydowanej większości reprezentują jego
się Rafałowi Pytlowi uzyskać także dzięki doskona‑
dzieła. To raczej słowo pomiędzy jest tropem, którym
łemu wpisaniu obrazów i obiektów w architekturę.
winniśmy podążyć, chcąc lepiej poznać twórczość
Artysta ma świadomość, że przestrzeń jest takim
tego utalentowanego artysty. Rafał Pytel porusza się
samym tworzywem jak płaszczyzna, dlatego nie boi
bowiem sprawnie pomiędzy rozmaitymi gatunkami
się pustki wypełniającej sale wystawiennicze, oddzie‑
sztuki: malarstwem, grafiką warsztatową i cyfrową,
lone od siebie niby‑bramami, akcentującymi przejścia
reliefem, obiektami a nawet sztuką dźwięku! Dorobek
do kolejnych pomieszczeń. Przestrzeń wykorzystuje
neoawangardy zderza z doświadczeniami współcze‑
więc w zgodzie z japońską predylekcją do kierunków
snego art worldu, hojnie czerpie zarówno z wyso‑
horyzontalnych i szacunkiem dla pustki („Rzeczywi‑
kiej i popularnej kultury, industrialnego otoczenia
stością naczynia i [domu] jest jego puste wnętrze”, Lao
i natury, jak i wreszcie – tradycji Wschodu i Zachodu.
Tse). Wrażenie harmonii i jedności, jakie odczuwamy
Pomimo jednak rozmaitych impulsów, jakim się pod‑
w zetknięciu z jego sztuką, zawdzięczamy jednak
daje, ekspozycja jego dzieł w Muzeum Sztuki i Tech‑
nie tylko przemyślanej kompozycji wystawy. Budzą
niki Japońskiej Manggha odznaczała się zadziwiającą
je przede wszystkim same dzieła, odznaczające się
jednością stylistyczną i ideową. W znacznym stop‑
ascetyczną formą, kolorystyką ograniczoną do bieli
niu to zasługa świetnej aranżacji wystawy, opartej
i czerni, niekiedy tylko kontrastowo zaznaczonym śla‑
na kontraście światła i cienia, ukazaniu relacji,
dem obecności koloru i zdecydowaną przewagą form
w jaką wchodzą emanujące wewnętrznym światłem
geometrycznych. Sztuce spod znaku geometrii zawsze
płótna, z przestrzenią wystawienniczą: oświetloną
przypisywano rolę kompensacyjną, podkreślano jej
bądź tonącą w mroku. Niczym starożytni Egipcjanie
niemal terapeutyczne walory: wyciszanie napięć
w swoich świątyniach, Pytel prowadzi nas więc przez
i skłanianie do spokojnej kontemplacji. Wchodząc
kolejne sale, budując napięcie światłem, aż do punktu
pomiędzy prace Rafała Pytla, rzeczywiście możemy
kulminacyjnego, pogrążonego prawie w ciemności
oderwać się od zgiełku życia i oddać się niespiesznej
„sanktuarium”. Tam na widzów czeka zagadka, rodem
medytacji; lecz czy to wystarczy, aby widzieć w nim
Wiadomości asp /60
↑→ Wnętrze pracy Upadek mitu solarnego
klasycznego przedstawiciela nurtu abstrakcji geo‑
metrycznej? Język, jakim się on posługuje, jest zde‑
cydowanie bardziej różnorodny, na uwagę zasługuje
zwłaszcza dialog, jaki prowadzi on z historią malar‑
stwa, pełen humoru, ironii i swoistej dezynwoltury.
Choćby obecność na wystawie wspominanej już wcze‑
śniej kurtyny (zasłony) w zaskakujący, metaforyczny
sposób łączy się z tak mocno zaakcentowanym w roz‑
maitych dziełach modułem kwadratu (czarnego). Jak
pisał bowiem w Krótkiej historii cienia Victor I. Sto‑
ichita: „Malewicz kilkakrotnie podkreśla, że źródeł
czarnego kwadratu należy doszukiwać się w scenerii,
którą zaprojektował w 1913 r. do futurystycznej opery
Zwycięstwo nad słońcem. […] Czarny kwadrat został
pierwotnie pomyślany jako kurtyna. A kurtyna nie sta‑
nowi »przedstawienia«, lecz jest tym, co je zakrywa;
przedstawienie staje się dopiero możliwe przez jej
115
uniesienie”. Równie interesująco przedstawia się
żartobliwego dystansu. Bo tym właśnie jest choćby
podróż w czasie, jaką podejmuje artysta, budząc
przekształcenie kunsztownych kobiecych fryzur Japo‑
do życia klimat lat 60. „Pocztówkowa” w formacie,
nek w dym wydobywający się z komina krakowskiej
o miękkich streamline’owych liniach praca zatytuło‑
elektrociepłowni (Made in Japan) czy wykreowanie
wana Więcej detali w cieniach to ukłon w stronę ame‑
niby‑pagody w oparciu o spiętrzoną sekwencję kwadra‑
rykańskiej kultury wizualnej tego okresu, z widoczną
tów (Absentia Luminis). Zdaje się też pamiętać o pra‑
sylwetką ikony architektury: terminalu lotniczego
dawnym japońskim zwyczaju przestrzeganym przez
TWA (projekt: Eero Saarinen). Motyw czarno‑białych
budowniczych, „którzy – aby poprawnie usytuować
pasów, występujący w większości dzieł zgromadzonych
wznoszony dom – używali parasola rzucającego cień
na wystawie, przypomina z kolei o eksperymentach
na ziemię. Ciemność […] stanowiła bowiem podstawę
twórców op‑artu, a obiekt Zaćmiennik elektryczny –
piękna japońskiego pomieszczenia”.
telewizor zaprojektowany w stylistyce modnej przed
Twórczość Rafała Pytla, bez względu na zawarte
40 laty. Artysta wpisuje się zatem swoimi działaniami
w niej kulturowe rebusy (a tylko o niektórych udało
w jeden z dominujących w sztuce współczesnych
się wspomnieć w tym tekście), urzeka przede wszyst‑
nurtów: krytycznej analizy dziedzictwa modernizmu,
kim formą: wysmakowaną estetycznie i dekoracyjną
objawiającego się zarówno w praktykach kuratorskich,
(nie bójmy się tego słowa!). W krakowskim muzeum
publikacjach, jak i malarstwie, rzeźbie czy designie.
Manggha znalazła dla siebie klimat szczególnie
Nie sposób wreszcie pominąć roli, jaką odgrywa w jego
sprzyjający, a tytułowa Absentia Luminis pozwoliła
artystycznym oeuvre zetknięcie się z kulturą Japo‑
w pełni wydobyć jej wartość, przynosząc odwiedza‑
nii. Pytel unika bezpośrednich cytatów czy nawią‑
jącym jego wystawę tak jak cień − spokój, ukojenie
zań, odwołując się raczej do sugestii, niepozbawionej
i ciekawą przygodę intelektualną.
116
Wiadomości asp /60
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Fotografie Krzysztof Pijarski
Architektura
budowana dźwiękiem – instalacja Katarzyny
Krakowiak w Wenecji
→ xiii Międzynarodowa Wystawa Architektury
– La Biennale di Venezia „Common Ground”
→ Wenecja
→ 29 viii – 25 xi 2012
Joanna Łapińska
Fotografie Krzysztof Pijarski
Making The Walls Quake as if They Were Dilating with
Pozwoliło to zrozumieć i zainspirować się ruchem
The Secret Knowledge of Great Powers to tytuł instala‑
dźwięku, drogą, jaką on pokonuje, oraz tym, „jak
cji, tytuł, który nie bez przyczyny zaczerpnięto z opo‑
traktuje wnętrze od wewnątrz”. Proces powstawania
wiadania Charlesa Dickensa Dombey i syn („Iżby
dzieła rozpoczęty został od stworzenia wirtualnego
Ur. w 1983 r. w Krakowie.
ściany drżały, pęczniejąc skrywaną wiedzą o wiel‑
modelu przestrzeni pawilonu, umożliwiającego
W latach 2002–2007 stu‑
kiej mocy”). Wspomnianą instalację przygotowała
wyznaczenie przewidywanych ścieżek rozchodze‑
na XIII Biennale Architektury w Wenecji, wspólnie
nia się, odbić i wędrówki dźwięku, poprzez badanie
Akademii Sztuk Pięknych
z Michałem Liberą, kuratorem muzycznym, absol‑
akustyki na miejscu, aż po efekt końcowy. Powietrze
w Krakowie. Pracuje
wentka Wydziału Grafiki ASP w Poznaniu, Katarzyna
z zewnątrz było wtłaczane do środka pawilonu przez
Krakowiak. Projekt ten został wyłoniony w konkur‑
kanały wentylacyjne ukazujące kierunek przestrzeni,
Pięknych im. Jana Matejki
sie przeprowadzonym przez Ministerstwo Kultury
razem z wszystkimi odgłosami, które mieszały się
w Krakowie od 2007 r.
i Dziedzictwa Narodowego oraz Zachętę Narodową
z dźwiękami „kradzionymi” z sąsiednich pawilo‑
na stanowisku asystenta
Galerię Sztuki.
nów. Dźwięki wędrowały po wnętrzu, odbijały się
diowała na Wydziale
Architektury Wnętrz
na Wydziale Architektury
Wnętrz Akademii Sztuk
w I pracowni projektowa‑
nia architektury wnętrz.
Projektuje wnętrza pry‑
watne i wnętrza użyteczno‑
ści publicznej, a także wyko‑
nuje projekty graficzne.
Powstanie dzieła związane było z dostrzeże‑
od specjalnie zaprojektowanych powierzchni, także
niem „piętna architektury lat 30.”, które wyraź‑
od ludzi, były rozpraszane, aby na koniec zostać
nie odcisnęło się na pawilonie polskim w Wenecji.
wchłonięte. Dzieło dystansowało się od kultury wzro‑
Wywołało to potrzebę przywrócenia, a lepiej byłoby
kowej, dominującej we współczesnym zachodnim
powiedzieć: odtworzenia naturalnego charakteru
świecie, do której bodźców jesteśmy przyzwyczajeni.
akustycznego budynku. Obiektu zaburzonego przez
Jego istota tkwiła w oddziaływaniu na zmysł słuchu.
liczne wydarzenia odbywające się w nim przez lata,
Polegała na ominięciu tradycyjnego ujmowania
kiedy to oryginalna struktura, konstrukcja, tektonika
rzeźby, a w tym przypadku na efekcie polegającym
były odsuwane na bok przez przysłanianie świetli‑
na nieznacznej zmianie dekoracji ścian, a w zasa‑
ków, ukrywanie rur wentylacyjnych czy też zabu‑
dzie na braku tychże dekoracji. Zdumiewające było
dowywanie intrygującej niszy. Cel osiągnięto m.in.
odkrycie, iż pomimo wyraźnej symetrii konstrukcji
przez „analizę charakteru dźwięku” na wirtualnym
i elementów przestrzennych charakter akustyczny
modelu akustycznym stworzonym na bazie rysun‑
wnętrza był asymetryczny i właśnie ta asymetria
ków oraz fotografii z początków istnienia budynku.
stała się fundamentem projektu. Doprowadziła ona
117
do przekrzywienia przestrzeni wewnętrznej pawilonu
i muzyką – dyscyplinami, które Katarzyna Krakowiak
o 2,5% w lewą stronę, co – przy wykorzystaniu wiedzy
łączy w swojej twórczości. Takie podejście trafnie
akustycznej – ułatwiło kontrolę nad dźwiękiem, ale
korespondowało z tematyką biennale – Common Gro‑
też pokazało, jak dźwięk zachowuje się w przestrzeni.
und, czyli „Wspólny grunt”.
Ta nieznaczna, niewyczuwalna modyfikacja, szczegól‑
Artystka dała odpór niesłusznym zarzutom,
nie odchylenie podłogi, umożliwiła zapanowanie nad
że „pawilon jest pusty”. Zaproponowana przez nią
percepcją człowieka. Ubezwłasnowolnieni odbiorcy
czytelna idea, ścisłe obliczenia (efekt współpracy
leżeli na posadzce, przytulając się do ścian. Efekt był
z akustykiem mgr. inż. arch. Andrzejem Kłosakiem,
więcej niż zaskakujący.
z którym wspólnie od lat bada zachowanie się dźwięku
Samo usytuowanie pawilonu polskiego uwy‑
w przestrzeni), i dziewięć ton przywiezionego z Polski
puklało jego akustyczne związki z otoczeniem,
materiału zmieniły bowiem status obiektu architekto‑
szczególnie z sąsiadującymi z polskim pawilonami
nicznego – ze skorupy będącej tylko obudową wnętrza
Rumunii, Wenecji, Egiptu i Serbii. W ścianach, pod‑
w rzeźbę akustyczną. Można było, przez zanurzenie
łogach i kanałach wentylacyjnych tych obiektów
się w jej przestrzeni, poprzez jej drgania przenoszone
umieszczono mikrofony i czujniki sejsmograficzne.
przez powierzchnię, „doświadczyć jej mocno”. Choć
Urządzenia te wyłapywały przez całą dobę fale,
niewidzialna, była zabudowana dźwiękiem.
przekazywane następnie przez miksery filtrujące
Instalacja przyniosła autorce wyróżnienie za nie‑
i wzmacniające dźwięk do głośników ustawionych
zwykłą jakość przestrzeni, która „pozwala słuchać,
w przestrzeni polskiej. Dzięki temu działająca przez
a nie tylko oglądać”.
całą dobę instalacja pozwalała uwidocznić wpływ
Katarzyna Krakowiak, odchodząc od tradycyj‑
czynników zewnętrznych na kształt budynku i,
nych metod, opracowała oryginalną, autorską for‑
co jest szczególnie interesujące z naszego punktu
mułę zapisu dźwięku, przenoszącą idee za pomocą
widzenia, uświadomić wszystkim, jaki też wpływ
architektury i akustyki. Te działania wykorzystuje
akustyka miała na samo wnętrze. Tego typu insta‑
również w najnowszym swoim projekcie – dziele ope‑
lacja, określana przez artystkę jako „architektura
rowym, które ma być ziszczeniem jej marzeń o rzeźbie
budowana dźwiękiem”, przekształciła ściany z izo‑
akustycznej.
latorów akustycznych, tradycyjnie stanowiących
O wszystkim dowiedzieliśmy się od samej artystki
elementy podziału przestrzeni, w nośniki dźwięku.
podczas wykładu inauguracyjnego wygłoszonego
Była wyrazem dialogu między architekturą, rzeźbą
na naszym Wydziale Architektury Wnętrz.
119
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Teren prywatny
Czyli co można, a czego nie wolno
→ Konsulat Generalny
Republiki Federalnej Niemiec
→ 22 x 2012
Agata Pankiewicz
Sztuki” (nr 1, 2006) – poszerzyłam nie tylko obszar
swoich zainteresowań, ale przeorientowałam wła‑
Wszystkie prezentowane na wystawie cykle są kon‑
sne myślenie o fotografii i posługiwaniu się tym
sekwencją myślenia o człowieku, jego fizyczności,
medium jako materią wypowiedzi twórczej. Zaczę‑
namacalnej bliskości i jednocześnie istniejącym, nie‑
łam dostrzegać i fotografować motywy, które mnie
możliwym do przekroczenia dystansie. Są też analizą
irytowały i zachwycały jednocześnie, przeszkadzały
Ur. w 1962 r. Studiowała
jego prywatnej przestrzeni. Sam akt fotografowania
w spokojnej kontemplacji wnętrz i pejzażu, niepo‑
na Wydziale Architektury
wyróżnia osoby i przedmioty, wtedy też ich znaczenie
koiły, ale też pobudzały do żywej reakcji, rozczulały,
i nasze zrozumienie zmienia się diametralnie.
a potem bawiły.
Wnętrz Akademii Sztuk
Pięknych w Krakowie;
dyplom uzyskała w 1987 r.
Działalnością pedagogiczną
związana z krakowską ASP,
gdzie prowadzi pracownię
Tematem projektów podejmowanych w pracowni
fotografii I (prowadzonej przeze mnie na Wydziale
Grafiki ASP w Krakowie od 1998 r.) oznaczamy naj‑
fotografii w Katedrze Filmu
ogólniej obszar obserwacji – jak to było w przypadku
Animowanego, Fotografii
projektu pt. Cytując miasto wg Globalizacji Zygmunta
i Mediów Cyfrowych
Baumana czy działań wokół ostatniego tematu, poka‑
na Wydziale Grafiki.
zywanego również w Konsulacie Generalnym Niemiec,
pt. Teren/Gelaende. Powody do zakreślenia szczegó‑
łowego obszaru muszą znaleźć sami studenci – im
bliżej, tym lepiej. Sam proces dochodzenia do obra‑
zów jest bardzo angażujący i istotniejszy dla nich
niż same obrazy. Pierwszym krokiem jest koncepcja,
↑ Magdalena Barska
analiza tematu, specyficzne zauważenie. Ostatnim
Suspension
dobór – narzędzi i technik realizacji.
2009
Tworząc wspólnie ze studentami „nową czułość
→ Justyna Gryglewicz
błony na obrazy społeczne” – jak określił działa‑
z cyklu Drugie życie
nia w pracowni Ryszard Ziarkiewicz w „Magazynie
2010
120
Wiadomości asp /60
↑ Agata Pankiewicz
z cyklu Dom i charakter
→ Joanna Wapniewska
Bez tytułu, 2012
↓ Natalia Wiernik
Bez tytułu, 2012
121
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Fotografia
inspirowana
malarstwem
→ Galeria Lamelli, Kraków
→ 16–28 XI 2012
Ur. w 1979 r. w Łodzi.
Studiował Filozofię na UJ
oraz Malarstwo na krakow‑
skiej w ASP. Dyplom
w pracowni prof. Andrzeja
Bednarczyka oraz aneks
w Pracowni Plakatu
prof. Piotra Kunce w 2010.
Obecnie na stażu asy‑
stenckim w Pracowni
Intermedialnej
prof. Zbigniewa Sałaja
i prof. Grzegorza Sztwiertni.
Uczestnik Studiów
Doktoranckich w krakow‑
skiej ASP. Zajmuje się
malarstwem, fotografią
oraz video.
Listopadowa wystawa była dla Roberta Zielińskiego
byłby to odpowiednik kieszonkowego scyzoryka,
okazją do zaprezentowania prac inspirowanych
którego (aparatu, nie scyzoryka) używa głównie
malarstwem – przede wszystkim wczesnorenesan‑
do reprodukowania dzieł sztuki wiszących na ścia‑
sowym portretem dworskim, choć nie tylko. Żadna
nach galerii. Może to i rodzaj polowania, ale to jakby
z jego fotografii nie jest interpretacją konkretnego
zasadzać się na wypreparowaną przed wiekiem skórę
obrazu, choć niekiedy można odnieść takie wraże‑
tygrysa rozciągniętą nad kanapą.
nie. Zieliński wykorzystuje jedynie język, symbolikę
„Malarze holenderscy malowali ludzi starych
i reguły kompozycji zaczerpnięte z płócien dawnych
i pokurczonych. Nie ukrywali brzydoty swoich modeli,
mistrzów. Jak mówi: „Staram się tą metodą przybliżyć
ale pokazywali ich piękno, bo mieli dystans do swego
i spojrzeć w głąb portretowanych postaci. Sztywne,
tworzywa. W naszej piramidzie jesteśmy zarazem
oficjalne pozy, w jakich fotografuję modelki, są dla
tworzywem i twórcami. Otóż, gdyby ktoś był niedo‑
mnie drogą prowadzącą do odkrycia tego, co w nich
skonały fizycznie, nie wiedziałby, gdzie kończy się
ważne i piękne. 1300 lat temu Wang Wei, chiński
i gdzie zaczyna się jego brzydota. I nie sposób, żeby
malarz, poeta i filozof, pisał o malarstwie: »Jeśli
miał dystans do samego siebie” – peroruje filozof,
jakaś rzecz nie wyraża duchowości, wówczas to,
bohater Rejsu Piwowskiego, brodząc wraz z „gupim
co ta rzecz wyraża – nie działa«. Starałem się o tym
kaowcem” po wodzie.
pamiętać, przygotowując tę wystawę”.
Robert Zieliński potwierdza to, co oczywiste: inte‑
resuje go obraz i jego kreacja od podstaw. Momentem
startowym jest tutaj studyjne tło, przed którym temat
ma się dopiero wydarzyć. Zapytany o inspiracje, nie
Dominik Stanisławski
odwołuje się w ogóle do klasyków fotografii, przywo‑
łuje za to nazwiska malarzy, ale nigdy współczesnych:
122
Istnieje prosta klasyfikacja zaproponowana przez Jeffa
van Eyck, Memling, Petrus Christus, bracia Limbourg,
Walla, dzieląca wszystkich fotografów na myśliwych
Cranach, Fouquet, Mantegna, Messina, Uccello,
i farmerów. Zapytany o swój obóz, Robert Zieliński
Bouts, Bronzino, Pisanello, della Francesca, Holbein,
natychmiast lokuje się wśród farmerów. Jak zauważa,
van der Weyden, van der Goes, czy też bliższy w cza‑
w studio nie sposób funkcjonować inaczej, obrazy
sie – Zurbarán. Do tego autor swe realizacje podaje
można tylko cierpliwie hodować. Zielińskiego polo‑
tak, jak dawniej zwykło się prezentować malarstwo
wanie najwyraźniej nie pociąga, nie przypominam
– rama pozostaje nieodzownym dopełnieniem przed‑
sobie żadnych jego fotografii z podróży po Europie,
stawienia. Trudno też myśleć o większych nakładach
a kilka ich wspólnie odbyliśmy. Owszem, na wyprawy
tych prac, w naturalny sposób chcą ustawiać się one
zabiera aparat, ale trzymając się propozycji Walla,
w szeregu oryginałów, przedmiotów wyjątkowych.
Wiadomości asp /60
Obrazy nigdy nie rodzą się w pustce. Darwinow‑
skie prawa ewolucji potwierdzają swą skuteczność
U Zielińskiego możemy doszukiwać się pewnego echa
Robert Zieliński
tych niekoniecznych już dziś zabiegów.
Ur. w 1955 r. w Warszawie.
w opisie mechanizmów transmisji informacji pano‑
Propozycje Roberta przypominają mi niespieszną
szących się również na polu sztuki. Zieliński, jak
sztukę kaligrafii, pewnego powtarzanego od nowa
wszyscy przed nim, jest tym prawom podległy. Zada‑
prostego gestu. Albo – przez wzgląd na ich lapidar‑
łem autorowi pytanie o dystans (według mnie duży),
ność – sztukę haiku. A powodem zasadniczym przy‑
w jakim sytuują się wobec nas, odbiorców, portreto‑
wołania powyżej Jeffa Walla (jednocześnie doskona‑
wane kobiety, ponieważ trudno jest mi uciec od sko‑
łego praktyka i teoretyka) jest jego kredo – mówiące,
jarzenia z estetyką deadpan. Ale indagowany nie
że w fotografii najważniejsza jest poezja.
przyznaje się do odrabiania fotograficznych lekcji u B.
Studia na Uniwersytecie
Warszawskim, kierunek
psychologia, malarstwo
na ASP w Krakowie. Zajmuje
się głównie fotografią.
Uprawia też video art, two‑
rzy foto- i wideoinstalacje.
Autor wystaw, nagradzany
na międzynarodowych
konkursach.
i H. Becherów, czy też u kogokolwiek z kanonicznego
już dziś grona ich düsseldorfskich wychowanków.
Jednak twarze portretowanych kobiet są tak
anonimowe jak ich „dworskie” gesty wystudiowane.
Dużo tutaj sztuczności, układu, konwencji i pewnego
napięcia, zamrożenia. Dla jasności: to nie są zarzuty.
Pamiętajmy o portretach dawnych mistrzów, ale także
o dokonaniach pierwszych portrecistów fotografów
zmuszających swych modeli do wielominutowych
sesji w całkowitym bezruchu. Stąd z racji wymogów
technologicznych, czyli niskiej światłoczułości mate‑
riałów, w XIX‑wiecznych portretach pojawiają się pod‑
pórki, krzesła, balustrady i inne utensylia pozwala‑
jące wytrzymać katorgę, czego efektem dodanym jest
właśnie ich stabilna i zarazem monolityczna poetyka.
123
W y sta w y – G ł os y – R e c e n z j e
Biblioteka MOCAK‑u
19 x – 18 XI 2012
↑ Letnicy Anna Juszczak Poowidoki ksiażka artystyczna, 2012
Anna Juszczak
rzeczy. Jest coś, od czego można się odbić. Banda
to grupa zupełnie różnych ludzi. Komiksy, rysunki,
Wieczór. Siedzimy tam, gdzie zwykle. Pijemy piwko.
książki, wklęsłodruki, wideo, malarstwo, litogra‑
Kompletnie zapomniałyśmy, że następnego dnia
fie, wycinanki – to tylko część naszej działalności.
prowadzimy warsztaty. Poprzedniego ranka było
Każdy ma swój sposób opowiadania, przedstawia‑
spotkanie w MOCAK‑u. Po nim średni obiad, kawa
nia. Co innego każdego z nas interesuje, inne mamy
na Kazimierzu, kino i bardzo dziwna impreza. Spo‑
podejście do rzeczywistości. I chyba to powoduje,
tkanie biznesowe nieco się przedłużyło. Teraz sie‑
że robimy to razem. Z jednej strony to ryzykowne,
dzimy tu i staramy się ogarnąć wszystko. Bo dzieje
z drugiej dużo daje. Chcemy pokazać, że koniec stu‑
się dużo. Wystawy, warsztaty, wyjazdy, konkursy,
diów to nie koniec grafiki i że na Akademii oprócz
praca, stypendia, no i studia. Nagle słyszę nad sobą
konserwatywnego podejścia jest też nowe, świeże.
zadziorny głosik: „Juuuszczak, a co myślisz o nazwie
Tylko trzeba je zauważyć.
Banda? Bo wiesz…” (i tu pada bardzo długa lista
W skład Bandy wchodzą: Anna Juszczak, Maria
zalet, z których jedyna, jaką pamiętam, to podobne
Kozakiewicz, Paulina Lichwicka, Dominika Szczałba,
brzmienie w wielu językach). Zadziwiona kolejny
Zofia Szczęsna, Weronika Tyrpa, Hubert Gromny,
raz tym, jak bardzo można się przygotować do roz‑
Trevor Phillips, Szymon Szelc i Xavery Wolski.
mowy przy piwie, mówię, że OK i absolutnie nie
Jedną z pierwszych ekspozycji grupy w takim
spodziewam się konsekwencji. Następnego dnia
składzie jest wystawa Letnicy w Muzeum Sztuki
wszystko okazuje się gotowe, grupa oficjalnie zało‑
Współczesnej MOCAK w Krakowie. To zbiór prac
żona, logo zrobione, podanie o dotację – do złoże‑
(instalacji, komiksów, wycinanek, książek artystycz‑
nia. Taka jest ta grupa. Trzeba uważać na słowa,
nych, grafik, obrazów) odnoszących się do wakacji.
bo wszystkie propozycje traktowane są poważnie
Nie są to jednak typowe wakacyjne obrazki. Możemy
→ Na stronie następnej
i realizowane – jak dotąd – niemal natychmiast.
tam zobaczyć sweterki w małpy, pluszowe słońce
Letnicy
Trochę mnie to przeraża, a trochę ciekawi i napę‑
bez promieni, letni układ gwiazd, powidoki, światła
Weronika Kasprzyk
Kiedy bedziesz
instalacja video
2012
124
dza. Zawsze jest ktoś, kto pociągnie pomysł, i wtedy
i cienie, to, co się dzieje w plastelinowych domkach,
nie można się już wycofać. I dobrze. Jest mobiliza‑
białych szafkach i co zalęgło się na suficie. To zbiór
cja, praca i rozrywka. Jest chęć robienia kolejnych
wrażeń, wspomnień i skojarzeń z wakacjami.
Wiadomości asp /60
Banda
Historia
lokalnego
ocieplenia
Organizujemy warsztaty, wystawiamy swoje prace,
Zofia Szczęsna
pojawiamy się na targach sztuki. Zachęcamy do kon‑
taktu ze sztuką i plastyką. Współpracujemy z prywat‑
Banda, la Bande, Band, Bandà, die Bande – brzmi tak
nymi galeriami i instytucjami państwowymi. Patro‑
samo, niezależnie od języka. I czym jest ta Banda?
nujemy młodym twórcom z inicjatywą, wspieramy
Dziwnym zgrupowaniem osób, które łączą w tym
charytatywne aukcje dzieł sztuki. Banda to projekt
wypadku dwie kwestie. To, że chcą coś robić, i to,
zrodzony z Koła Artystyczno‑Naukowego Wydziału
że potrafią zrobić to razem. Poza tym są już tylko
Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
same różnice. Każda postać jest barwna, wyrazi‑
Banda serdecznie dziękuje Magdalenie Mazik
sta i samodzielna jako jednostka. Wydawałoby się,
i Tomaszowi Kaszubskiemu za zaufanie i współpracę
że próbując coś ustalić, jedynie się pokłócimy. A tym‑
podczas powstawania wystawy Letnicy.
czasem Banda rośnie w siłę. Spotyka się w dziwnych
miejscach, do których trudno trafić, realizuje projekty,
Magdalena Mazik
które brzmią dość nieprawdopodobnie. Ostatnio
poproszono nas o sponsoring. Działamy tak mocno
Przed nowo powstałymi instytucjami kultury, do któ‑
i wyraziście, że wygląda, jakbyśmy mieli własny
rych zalicza się MOCAK, stoi wiele trudnych zadań:
(niemały) fundusz. Niestety (jeszcze) nie mamy,
krystalizująca się w szybkim tempie własna toż‑
a rabunku (na razie) nie planujemy.
samość, przepracowywanie kolekcji, archiwaliów
Weronika Tyrpa
świata sztuki. Dla biblioteki MOCAK‑u największym
i zastanych kontekstów, wpisywanie się w mapę
wyzwaniem jest stworzenie przestrzeni otwartej,
Banda zajmuje się przekładaniem informacji
odpowiadającej potrzebom użytkowników, przy jed‑
ze świata na język wizualnych wypowiedzi i formy.
noczesnym podkreśleniu wyjątkowości biblioteki
Na warsztat bierzemy zarówno zjawiska rzeczywi‑
funkcjonującej w obrębie Muzeum Sztuki Współcze‑
ste, jak i wyimaginowane. Są wśród nas studenci
snej. Rozumiana jako miejsce, w którym spotykają
i absolwenci ASP pracujący w technikach malarskich,
się drogi odbiorcy sztuki i czytelnika, przestrzeń
rysunkowych, grafiki warsztatowej, komiksu, anima‑
biblioteki ma sprzyjać kameralnej lekturze, jak też
cji, technikach interdyscyplinarnych oraz street artu.
pozwalać na kontakt ze sztuką. Za cel stawiamy sobie
125
(1).
(2).
1 122, Księżcowy Kamien,
książki artystyczne
prace Zosi Szczesnej
2 Z serii: Portrety kobiet
podtrzymujących Krzywe
Wieże, olej na płótnie
praca Marleny Biczak
3 Wakacyjna szafa
praca zbiorowa
4 Słońce, polar/poliester
praca Szymona Szelca
5 Letnicy
pracaDominiki Sczalby
6 Letnicy
praca Weroniki Tyrpy
126
Wiadomości asp /60
(3).
przybliżanie sztuki nie tylko poprzez udostępniane
publikacji, lecz także poprzez współpracę z artystami.
Wizja bycia miejscem otwartym na nowe inicja‑
tywy ziściła się dzięki wystawie Letnicy zamykają‑
cej pierwsze lato działalności biblioteki MOCAK‑u.
W myśl zasady, że najlepsze pomysły przychodzą
same, Banda (już sama nazwa to urocza metafora!)
(4).
pojawiła się w bibliotece znienacka...
I pojawienie się Bandy w MOCAK‑u: 23 VIII 2012
Liczba artystów: 10
Liczba dzieł sztuki: 23–26
Wersje nazwy grupy: 3
Wersje nazwy wystawy: 6
Liczba maili wysłanych: 42
Liczba maili odebranych: 39
Liczba połączeń telefonicznych: 38
Największe spóźnienie: 6 dni, 4 godz., 44 min
Liczba momentów przełomowych: 8
Czas zamontowania ostatniej pracy: 18 x 2012,
(5).
godz. 17.58
Dynamika całego przedsięwzięcia pozwala mieć
dobre zdanie o refleksie instytucji kultury, a także
umożliwia optymistyczne spojrzenie na młodych
twórców, którzy choć używają zupełnie odrębnych
języków wypowiedzi artystycznej, pozostają grupą
przyjaciół. Propozycja Bandy oprócz kuszącej opcji
posiadania lata zimą, wydała nam się ciekawą i nie‑
pretensjonalną próbą ponownego zaczarowania
świata – przywrócenia wakacji, które w dorosłym
życiu wywalczyć bardzo trudno, a w przypadku
artystów wręcz wstyd. Za sprawą wystawy Letnicy
udało się zintegrować dwa duże podmioty – MOCAK
i Akademię Sztuk Pięknych, a dzięki temu znacząco
przyczynić się do ocieplenia klimatu Krakowa.
(6).
127
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Michał Misiak
Symetrie
i interferencje
→ Akademicka Galeria Sztuki Rogatka
w Radomiu
→ 14 IX – 1 x 2012
Symetrie i Interferencje to tytuły dwóch cyklów
prac malarskich, z których wywodzi się zbiór
zaprezentowany na wystawie w galerii Rogatka.
Większość prac charakteryzuje symetryczna
budowa kompozycji. Skupiając się na konstru‑
owaniu strukturalnych płaszczyzn koloru przy
pomocy linii, analizując ich wzajemne relacje,
rytmy, interferencje zachodzące pomiędzy
poszczególnymi warstwami, dążyłem do maksy‑
malnej prostoty kompozycji. Symetria ta nie jest
idealna. Zauważalna jest w widocznej na pierw‑
szy rzut oka warstwie kompozycyjnej, natomiast
na poziomie struktury powierzchni prawa strona
obrazu zazwyczaj nie stanowi dokładnego odbicia
lewej. Pomimo ścisłego zaplanowania kierunków
przebiegu rytmów linii, promieni krzywych i ich
krzyżowania się, podczas realizacji ogromną rolę
odgrywa czynnik błędu, niedoskonałości ruchu
ręki, jej drgnienia. To skutkuje pewną przypad‑
kowością, nie pozwala dokładnie przewidzieć
ostatecznego efektu, formy rysunku wynikają‑
cego z nakładających się rytmów. Ta niedosko‑
nałość wydaje mi się kluczowa. Malując kolejne
obrazy, ręka staje się coraz bardziej sprawna
i wyćwiczona, jednak niemożliwe jest dojście
do absolutnej doskonałości. Geometryczna struk‑
tura linii jest tutaj zracjonalizowana i logicznie
wytłumaczalna, podczas gdy użycie barwy jest
intuicyjne i należy raczej do świata emocji.
„Misiak nie tworzy swych dzieł tylko dla ich
harmonii i piękna, lecz przede wszystkim dla
zawartego w nich przesłania. Więcej przy tym
niż rezultat ukończonego dzieła emocjonuje go
i cieszy sam żmudny proces budowania rytmów
gęstych struktur. Wie i czuje wówczas, co staje
się też udziałem odbiorcy, że ów ład doskonały
w jego pracach jest nie tylko przeciwstawieniem
chaosowi człowieczego świata, ale też odbiciem
kosmicznego porządku.
128
Wiadomości asp /60
Michał Misiak
Ur. w 1973 r. w Tarnowie.
W latach 1994–1999
studiował na Wydziale
Malarstwa krakow‑
skiej ASP w pra‑
cowni prof. Stanisława
Rodzińskiego. Od 2000 r.
pracuje na Wydziale
Architektury Wnętrz,
od 2008 r. jako adiunkt.
Zajmuje się głównie
malarstwem i rysun‑
kiem. Kilkakrotnie nagra‑
dzany w konkursach
malarskich i rysunko‑
wych, ostatnio wyróż‑
niony nagrodą Kwartalnika
Artystycznego „Format”
na 24. Festiwalu Polskiego
Malarstwa Współczesnego
w Szczecinie.
Artysta traktuje swoje prace jako zjawiska
wizualne, które mają przyciągnąć uwagę, nasu‑
wać refleksje i skłaniać do medytacji. Nie należą
one do ludzkiej powszedniości, ale do sfery wysu‑
blimowanych przeżyć duchowych.”
Bożena Kowalska z katalogu wystawy.
↑ I‑12, 120 × 120 cm, olej na płótnie, 2012
↑ Bez tytułu 120 × 120 cm, olej na płótnie, 2012
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
↓ Społeczność
82 × 52 × 64 cm
87 × 73 × 106 cm
82 × 52 × 59 cm
Mariola Wawrzusiak
Więzi i sploty
metal spawany, 2012
Barbara Major
Rzeźby Marioli Wawrzusiak prezentowane
na wystawie Więzi i sploty są ucieleśnieniem
gestów podstawowych, rzec można pierwotnych,
splatających wspólnoty w ich najbardziej intym‑
nym wymiarze kontaktu osobistego – „twarzą
w twarz”. Gesty te tworzą więzi matki z dziec‑
kiem, relacje rówieśnicze. Pełne emocji: czułości,
miłości, zaciekawienia, niepewności, bólu odrzu‑
cenia, są porozumiewaniem się poza racjonalną
kalkulacją, opierają się raczej na mowie ciała,
jego „wiedzy” o tym, jak należy się zachować,
jaką postawę przyjąć, aby być zrozumianym
i wejść w dialog. Mariola Wawrzusiak nie obra‑
zuje tylko ludzkiego splatania relacji społecz‑
nych, aktorami są tutaj także zwierzęta, ba, w jej
→ MGS w Częstochowie
→ 10 Xi – 2 xii 2012
wizji człowiek wydaje się bardziej zanurzony
w naturę, przybiera kształty swojego rodzaju
hybrydy – człowieka‑zwierzęcia. Artystka wydaje
się skłaniać do przekonań, że ta forma komunika‑
cji: gestu, dotyku jest uniwersalnym fenomenem
należącym do sfery biologii. Nawet jeżeli się z nią
pod tym względem nie zgodzimy, trzeba przy‑
znać, że jest to podświadoma warstwa kultury,
która działa jak instynkt. Na uwagę zasługuje
materia, z której rzeźbiarka kreuje swoje dzieła.
Tworzywem tym jest metal, ale szczególnego
rodzaju, to przede wszystkim stare, skorodowane
blachy, śruby, pręty itd. To te „odpady cywiliza‑
cji” artystka splata ze sobą, nadając im kształty
postaci wykonujących proste, naturalne gesty.
129
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Nie tylko słowa
fot. Przemysław Stelęgowski
→ Galeria Jednej Książki
→ 19 x – 10 xI 2012
Na inaugurację roku akademickiego Galeria Jed‑
nej Książki przygotowała wystawę Nie tylko słowa.
Pokazano na niej pracę zrealizowaną przez stu‑
dentów IV roku Wydziału Grafiki w pracowni pro‑
jektowania książki, pod kierunkiem dr Doroty
Ogonowskiej i asystentki mgr Magdaleny Koziak.
Zespół w składzie: Anna Andruchowicz, Justyna
Mędrala, Katarzyna Olbrycht, Dorota Orlof, Alicja
Pismenko, Monika Suder i Paweł Woźnica – opie‑
rając się na Latającym Cyrku Monty Pythona. Tylko
słowa w tłumaczeniu Elżbiety Gałązki‑Salamon,
wydanym w latach 2004–2006 przez Wydawnic‑
two RM, przedstawił kilka projektów egzemplarzy
Zgłowy
→ Galeria Jednej Książki
→ 16 xI – 6 xII 2012
Darek Vasina
Wystawa prezentuje prace studentów jednej
z najmłodszych – a już cieszącej się dużym
zainteresowaniem – pracowni Wydziału Grafiki
ASP. Prowadzę ją razem z asystentem Jakubem
Woynarowskim. Oto kilka słów o utworzeniu
pracowni rysunku narracyjnego, jej programie
i pierwszych efektach.
Zgłowy.
Z głowy – czyli z pamięci.
Z głowy – czyli z wyobraźni.
Z głowy – czyli z pomysłem.
130
Wiadomości asp /60
autorskiego rzadkiego wydania wybranych sce‑
nariuszy słynnej brytyjskiej grupy komików. Już
od kilku lat grupie studentów IV roku powierza
się zadanie zespołowe, polegające na samodziel‑
nym, podejmowanym w ogniu wspólnej dyskusji
wyborze autora i tytułu dzieła literackiego, będą‑
cego następnie przedmiotem pracy projektowej.
Decyzja o wyborze środków formalnych i zdefi‑
niowanie podstawowych założeń dotyczących
Idea pracowni rysunku narracyjnego
zrodziła się jakieś pięć lat temu przy stoliku
w kawiarni, choć może zawsze była zakorze‑
niona gdzieś w nas, w środku. Obaj z Kubą
jesteśmy wielbicielami komiksu, filmu, ilustra‑
cji. On dodatkowo rysuje komiksy na co dzień.
W momencie kiedy nieśmiało zaczęliśmy rozma‑
wiać o ewentualnym istnieniu takiej pracowni
na Wydziale Grafiki ASP w Krakowie, wydawało
nam się to co najmniej niemożliwe. Rzeczywi‑
stość przerosła jednak nasze oczekiwania. Dzięki
poparciu dziekana Krzysztofa Tomalskiego,
prodziekan Joanny Kaiser‑Plaskowskiej oraz
całej Rady Wydziału Grafiki, a także różnym
niezwykłym zbiegom okoliczności, już trzy lata
po naszej „kawiarnianej” rozmowie pracownia
otworzyła swoje podwoje, a w tym roku pojawią
się w niej pierwsze prace dyplomowe. Pracow‑
nia zajmuje się wszelkiego rodzaju sposobami
opowiadania obrazem – głównie poprzez komiks,
lecz także ilustrację prasową czy infografikę.
Pojawiają się zadania dotyczące storyboardu
i concept artu. W założeniu kurs „rysunku nar‑
racyjnego” ma uczyć kreatywności, umiejętności
zapamiętywania, spostrzegawczości, ma roz‑
wijać sprawność manualną, zdolność syntezy
i wyobraźnię. Wystawa Zgłowy prezentuje zbiór
kształtu książki jest zawsze dziełem wspólnym.
Polem do zaprezentowania indywidualności
twórczych stają się poszczególne rozdziały oraz
okładka. Na wystawie można było zobaczyć pięć
wersji tego samego unikatowego autorskiego
wydania Latającego Cyrku Monty Pythona. Orygi‑
nalna forma komentarza młodych projektantów
Nie tylko słowa skłania nas do refleksji nad ciągle
nie do końca zdefiniowaną rolą książki.
prac studenckich, wyłonionych w wyniku solid‑
nej selekcji. Mamy nadzieję, że efekty naszych
działań przypadną Państwu do gustu. projekt plakatu Jakub Woynarowski, grafika Alicja Pismenko
Jadwiga Wielgut‑Walczak
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Stanisław
Tabisz
Dziennik
rysowany
nocą…
Rysunek
i słowo…
„A na krawędzi tych odmiennych obszarów
czuwania, wyznaczonego, ale nieznanego czasu
i losu człowieka, powstaje rysunek do »ogląda‑
nia« i zapisane słowo do »czytania«, ocalające
pospołu zapadanie się gwaru i świetlistych
kolorów dnia w ciemną i nieskończoną głębinę
nocy…” (S. Tabisz)
→ Galeria Jednej Książki
→ 7 xii – 12 i 2013
Jadwiga Wielgut‑Walczak
Dzienniki znanych artystów zawsze budzą zainte‑
resowanie. Jesteśmy spragnieni osobistej wypowie‑
dzi, wprowadzenia w wewnętrzny świat wyobraźni
i przeżyć, staramy się odkryć inspiracje twórczości,
poszukujemy obrazu człowieka. Wystawa Dziennik
rysowany nocą... pokazała, jak formę zapisu, zamiast
słowa, pełni rysunek, który traktowany jest jako
forma absolutnie równoprawna z potencjałem słowa,
zapisującego i przekazującego treści. Rysunek nie
do zastąpienia, gdy przychodzi do formułowania
wypowiedzi najbardziej osobistych, skrywanych
na kartkach dziennika.
jest tylko sposobem do uruchomienia procesów
w znaczeniu projektowania, wykonywania prób,
planów. Ma zupełnie inną funkcję.
Zgodnie z przesłaniem Dzienników Juliena
Greena, próbuje uchwycić i zatrzymać „to,
co pozostaje z dnia”, czyli obraz przeżyć, wra‑
żeń, myśli, powracających ponownie po całym
dniu, jak gdyby w oczekiwaniu na odnalezienie
odpowiedniej formy. Próbuje zatrzymać i ocalić
także i to, co najpiękniej wyraża prostota uro‑
czystego rytmu pieśni Wszystkie nasze dzienne
sprawy... Pierwsza zwrotka pieśni widnieje wpi‑
sana przez autora na stronie tytułowej rysowa‑
nego dziennika‑modlitewnika. A wszystko dzieje
się na granicy, na krawędzi dnia i nocy, życia
realnego i snu. Podczas upragnionych chwil wie‑
czornej i nocnej samotności.
Wraz z odwracaniem, kontemplacją kolejnych
duchowych, jest formą powtarzania i kontynu‑
owania modlitwy”.
Dziennik ma format zwykłego, grub‑
szego zeszytu w twardej okładce oprawionego
w ciemne płótno. Grzbiet mocno zniszczony.
Zawiera ponad 100 kartek, zapełnionych rysun‑
kami na jednej stronie, na odwrocie starannie
opatrzonych datą i podpisem artysty, często tytu‑
łem. Obejmuje czas od i 2010 do viii 2011 r. Prze‑
glądając kolejne karty, spostrzegamy motywy
znane z kilku ostatnich wystaw artysty: przede
wszystkim portrety biskupów podhalańskich,
także wizerunki świętych etiopskich, gdzie‑
niegdzie, z rzadka, Chrystusa Frasobliwego.
Zaczynamy rozpoznawać wydarzenia tej miary,
co katastrofa smoleńska czy letnia powódź.
Mocnym akcentem na wielu kolejnych kartach
z ii 2011 r. odciska się śmierć Jerzego Nowosiel‑
skiego. Są wreszcie wizerunki osób z najbliższej
rodziny, pełne szorstkiej czułości – szczególnie
młodszego syna Dominika.
Często zdarza się, że jedna kartka nie wystar‑
cza, nie wyczerpuje tematu. Wyobraźnia pod‑
suwa nowe obrazy. Wówczas szybko, nieomal
równocześnie, tej samej nocy, zapełniane są inne
książeczki‑dzienniki. Wystawa pokazuje je także.
Sam artysta z naciskiem podkreśla autonomię
rysunków „zanotowanych” w dziennikach. To nie
szkice, lecz odrębne skończone prace. Dzien‑
nik Stanisława Tabisza nie jest szkicownikiem
kartek Dziennika rysowanego nocą zaczynamy
przypominać sobie i rozumieć na nowo słowa
Józefa Czapskiego o jego własnych, prowadzonych
przez lata brulionach: „Dziennik nie na pokaz
pomyślany, ale jako kontrola oddechu dnia”. Sta‑
nisław Tabisz w piękny, a przy tym swój własny,
odrębny sposób, podejmuje tradycję prowadzenia
dziennika, którego autentyzm pozwala zobaczyć
wierny i wyrazisty autoportret artysty: „Zachwyt,
przeżycie cudowności świata, poruszenie, entu‑
zjazm, zdziwienie, czystość spojrzenia – to gdzieś
ginie i zatraca się we współczesnej sztuce”. A może
to właśnie ocalane jest pospołu przez rysunek
i słowo, kreślone co wieczór ręką artysty?
↑ Dominia w blaszanej misce Don Kichota na głowie
↑ Władca 25 vii 2010
Dziennik ten jest śladem twórczych, nocnych
godzin malarza i rysownika, i krytyka sztuki –
artysty wypowiadającego się z jednakową swo‑
bodą poprzez słowo, co poprzez malarstwo lub
rysunek. Nie było łatwo zdecydować się na upu‑
blicznienie dzieła o tak dużym ładunku emo‑
cjonalnym. Wymaga ono bowiem kameralnego
miejsca do ekspozycji, przyjaznej atmosfery
i możliwości skupienia. Stanisław Tabisz wpro‑
wadził nas w świat rysunku i do pracowni.
Przypomnijmy słowa artysty z Miniatur etiop‑
skich: „Samo dzieło, rysunek piórem i czarnym
atramentem na papierze, tak jak ikona na desce,
15 xii 2010
131
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Józef Marek
– rzeźba
→ Galeria Wydziału Rzeźby
→ 3 x – 9 XI 2012
Jerzy Janczy
W Galerii Wydziału Rzeźby odbyła się wystawa
rzeźb prof. Józefa Marka. Wystawa ta, łącząca
się z 90. urodzinami oraz z jubileuszem 60‑lecia
pracy twórczej artysty i pedagoga, związanego
przez wiele lat z Akademią Sztuk Pięknych w Kra‑
kowie, była okazją do zaprezentowania wybra‑
nych prac zaznaczających szczególne momenty
imponującego dorobku twórczego artysty.
Józef Marek, urodzony w 1922 r., w 1952 r.
uzyskał dyplom w pracowni Xawerego Dunikow‑
skiego na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie,
wieloletni członek Związku Polskich Artystów
Plastyków, Związku Artystów Rzeźbiarzy, był
członkiem grup artystycznych, takich jak MARG,
Art International czy grupy Nowa Improwizacja.
Przez blisko 40 lat pełnił funkcję rzeczoznawcy
Ministerstwa Kultury i Sztuki do spraw rzeźby.
Swoim dydaktycznym doświadczeniem dzielił się
ze studentami na Wydziale Architektury Politech‑
niki Krakowskiej oraz na Wydziale Form Przemy‑
słowych i Wydziale Architektury Wnętrz Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie. Prezentował swój
dorobek artystyczny w kraju i za granicą podczas
licznych wystaw grupowych i indywidualnych,
był wielokrotnie nagradzany w konkursach arty‑
stycznych. 13 XI 2012 artysta wygłosił w Akademii
wykład Materiał artystycznej eksploatacji.
132
Wiadomości asp /60
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Katedra
scenografii
we Lwowie
Małgorzata Komorowska
Katedra Scenografii zakończyła kolejny etap
współpracy z Wydziałem Scenografii Akademii
Sztuk Pięknych i Architektury z Kijowa.
Nasza współpraca rozpoczęła się w 2009 r.
wizytą w Krakowie studentów i pedagogów kijow‑
skiej uczelni. Zorganizowaliśmy wtedy wystawę
prac studentów w Galerii Scenografii. Rok później
nasi studenci prezentowali swoje projekty w gale‑
rii należącej do Akademii w Kijowie. Kilkudniowy
pobyt w stolicy Ukrainy pozwolił nam poznać
bliżej sztukę i kulturę Kijowa.
W tym roku kontynuowaliśmy nasza współ‑
pracę. W czerwcu w Zakopanem w domu ple‑
nerowym ASP odbyły się wspólne warsztaty
studentów obu uczelni. Tym razem pracowali
nad projektami związanymi z dramatami Witka‑
cego. Współpracę zakończyła wspólna wystawa
we Lwowie we wrześniu bieżącego roku.
Poniżej krótka notatka jednej z uczestniczek
pleneru i wystawy we Lwowie – studentki I roku
studiów magisterskich w Katedrze Scenografii,
Katarzyny Załęckiej.
Katarzyna Załęcka
Witkacy i my
Spotkanie z inną kulturą zawsze jest inspiru‑
jące. Tym razem mieliśmy okazję, jako studenci
Katedry Scenografii, zbliżyć się nieco do Ukrainy.
Najpierw poprzez wizytę w Krakowie studentów
scenografii z kijowskiej akademii, którzy przyje‑
chali do nas na plener do Zakopanego, a potem
– odwiedzając sam Lwów.
Spotkaliśmy się w sprawie Witkacego. Jeśli
mówić o Witkacym, to najlepiej w Zakopanem
– tam też poznaliśmy się ze studentami i profe‑
sorami z Kijowa. Ciekawe było to spotkanie pod
wieloma względami. Głównym celem pleneru
była praca nad dramatem Witkacego Matka. Nasi
profesorowie przygotowali też program mający
przybliżyć naszym gościom postać Witkacego
oraz miejsce, w którym się znaleźliśmy. Odbyły
się więc wykłady na temat twórczości Witkacego
oraz teatru w Polsce, a także spacery szlakiem
architektury związanej ze stylem zakopiańskim
oraz wyjścia do muzeów. W pozostałym czasie
pracowaliśmy nad naszymi projektami sceno‑
graficznymi, a właściwie ich stroną koncepcyjną.
Spontanicznie powstały też dwa performance
dotyczące Matki – jeden przygotowany przez stu‑
dentów z Kijowa, drugi przez naszą grupę. W kon‑
tekście konfrontacji kulturowej takie spotkania
zawszą są cenne. Plener był więc również świetną
okazją by poznać się nawzajem, dowiedzieć się,
co jest interesujące dla studentów na Ukrainie,
porozmawiać o tym, jak wygląda ich teatr i sze‑
rzej rozumiane życie kulturalne.
Ponownie spotkaliśmy się pod koniec
września – tym razem we Lwowie, aby pokazać
efekty naszej pracy w Zakopanem. Nasze pro‑
jekty zawisły w galerii Dzyga, która znajduje się
przy jednej z malowniczych uliczek Lwowa. Tam
odbyła się wystawa Witkacy i my. Można było
zobaczyć nasze projekty scenograficzne do Matki
oraz projekty naszych ukraińskich znajomych
do innych dramatów Witkacego. Wernisaż odbył
się 29 IX – wystawa była częścią festiwalu teatral‑
nego „Złoty Lew”, na który zostaliśmy zaproszeni.
Znów mieliśmy okazję zetknąć się z kulturą Ukra‑
iny. Już na własną rękę zwiedzaliśmy to niezwy‑
kłe miasto i wszystkie jego zakamarki, co było dla
nas ogromnym przeżyciem. Ukraina nie jest odle‑
głym krajem, ale różnice między nami istnieją
i ciekawie było móc to obserwować, zarówno
w dziedzinie sztuki, jak w i zwykłej codzienności.
133
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Wystawa
dyplomów
w Przemyślu
Joanna Łapińska
Pod koniec sierpnia studenci Wydziału Archi‑
tektury Wnętrz asp w Krakowie podbili serca
przemyślan. Piwnicę Artystyczną w podziemiach
przemyskiego magistratu wypełniło kilkadzie‑
siąt prac dyplomowych i licencjackich studentów
naszego wydziału. Wystawa związana z progra‑
mem „Przemyśl – miasto designu” została zor‑
ganizowana przez świeżo upieczonych absolwen‑
tów: Natalię Mazur, Olgę Bodnar, Renatę Krubę,
Sabinę Sadowską, Małgorzatę Schmidt, Joannę
Szczepaniec i Bartosza Kurasza, jako hołd złożony
miastu przez pierwszych dyplomantów naszego
wydziału, którzy studia licencjackie ukończyli
w Instytucie Architektury Wnętrz PWSW w Prze‑
myślu. Zaproszeni zostali także absolwenci WAW.
Tematyka wystawy oscylowała wokół samego
Przemyśla, zwracając uwagę na burzliwą histo‑
rię i bogactwo kulturowe regionu. Obok plansz
dyplomowych pokazywane były modele oraz
prezentacje wideo. Uwagę zwracały interesująca
koncepcja straganów na Święto Miodu autorstwa
Małgorzaty Schmidt oraz animowana prezenta‑
cja projektu winiarni na Winnej Górze Sabiny
Sadowskiej eksponowana razem z aranżacją willi
Haszczyca, który to projekt autorka nazwała jako
Dom dziełem sztuki – projekt terytorium tworzenia.
Projektanci zwracali uwagę na problemy
związane z terytorialnym położeniem Przemyśla
i wynikającym z tego współistnieniem na zie‑
miach wschodnich wielu kultur. Natalia Mazur
w Projekcie przekształcenia (przestrzeni) wnętrza
Rybiego Placu dla interdyscyplinarnych praktyk
Trzech Kultur (Przemyśl) podjęła się próby stwo‑
rzenia przestrzeni muzealnej ukazującej dialog
kultur żydowskiej, chrześcijańskiej i prawo‑
sławnej, dając temu wyraz pod postacią trzech
134
Wiadomości asp /60
ścian‑rzeźb wyłaniających się z ziemi. Podobną
tematyką zajęła się Joanna Szczepaniec. w projek‑
cie placu Berka Joselewicza w Przemyślu. Nato‑
miast projekt dyplomowy Olgi Bodnar umożliwiał
dialog i przenikanie się tych kultur w oryginal‑
nej przestrzeni teatralnej zaproponowanej jako
wyraz nowego życia w Domu Ukraińskim. Projekt
zakładał istnienie trzech niezależnych sal: istnie‑
jącej, bogato zdobionej sztukaterią o tradycyjnym
układzie sceny i widowni; nowej, dwupoziomowej,
umożliwiającej grę aktorską na różnych pozio‑
mach; oraz trzeciej w formie kuli, w której potocz‑
nie rozumiana scena przestałaby istnieć, a gra
odbywałaby się w przestrzeni ponad widownią.
Obok prac związanych z Przemyślem, poja‑
wiły się projekty poruszające temat architektury
obronnej. Jednym z takich projektów był dyplom
Karoliny Baniowskiej, w którym nasycona techno‑
logią „strojna chmura”, poruszająca się pod wpły‑
wem zmiany długości fal akustycznych, wypełnia
przestrzeń „Galerii dźwięku” w projekcie ada‑
ptacji fortu artyleryjskiego 52 1/1 Skotniki Połu‑
dnie. Jego autorka podbija bastion, rozsadzając
go od środka agresywną strukturą, przewrotnie
przenoszącą ładunek „łagodzący obyczaje”, oswa‑
jający – transponowany na zmiany kinetyczne
rozciągniętej, elastycznej „skóry” – dźwięk.
Równie nowatorskie podejście reprezentuje
projekt Joanny Faber – zainicjowana przeczuwaną
potrzebą ożywienia dzielnicy Podgórze w Krako‑
wie, rewitalizacja fortu św. Benedykta w Krako‑
wie i przekształcenie go w przestrzeń przybliża‑
jącą legendy Krakowa. W tym przypadku tradycja
została ujęta w oryginalną formę wykorzystującą
współczesne, często autorskie środki przekazu,
co pozwoliło pozostawić istniejącą substancję
fortyfikacji nietkniętą. Warty wspomnienia
jest także projekt klubu jazzowego w Zamościu
autorstwa Doroty Stefanik. Fragmenty bastionu
rozległych zabudowań fortyfikacyjnych w rejonie
bramy Lubelskiej zostały poddane rekonstrukcji
i całość została zaadaptowana na potrzeby wspo‑
mnianej działalności, z uwzględnieniem ciekawie
ulokowanej sceny plenerowej w dawnej fosie.
Każdy projekt oparty był na solidnym fun‑
damencie teoretycznym, popartym dogłębnymi
badaniami dotyczącymi zarówno miejsca, terenu,
regionu, jak i programu funkcjonalnego, zagad‑
nień estetycznych, społecznych i kulturowych.
Wyrażał indywidualność autora i z pewnością
może stać się interesującym głosem w dyskusji
na temat przyszłości miejsca, którego dotyczy.
Wystawa odbyła się w sierpniu w Galerii
Wydziału Kultury Urzędu Miasta dzięki wsparciu
Prezydenta Miasta Przemyśla p. Roberta Chomy.
Dariusz Vasina
Kiedyś, będąc studentem Akademii, podjąłem się
razem z dwójką przyjaciół opróżnienia starego
mieszkania przy pl. Biskupim z rzeczy będą‑
cych własnością zmarłej właścicielki. Wszystko
do śmieci. Duże, stare, krakowskie mieszkanie,
ciemnobrązowe, ciężkie, trumienne meble. Część
rzeczy wyrzucona bezceremonialnie na środek
pokoju, jak trociny wyprute ze starej lalki. Nur‑
kowaliśmy w masywach z bibelotów, sukien,
koronek, zapomnianych przedmiotów o straconej
dawno funkcji, z jednej strony powstrzymując
obrzydzenie, z drugiej jednak – dając upust nie‑
zdrowej fascynacji odkrywania tajemnicy nie‑
przeznaczonej dla nas. Kapelusze, pawie pióra,
jedwabne pończochy, klamry, klamerki, spinki,
matowe foliowe worki z bielizną, koronkowe biu‑
stonosze i znoszone palta. Gęste, słodko pach‑
nące perfumy z Odessy, resztki tłustych szminek.
Wyrafinowane grzebienie i szczotki pełne włosów.
Piękno, precyzja wykonania, jakość materiałów
i kształtów tak charakterystyczne dla przeszłej
epoki kontrastowały ze słodkim zapachem kurzu
i świeżej śmierci. Byliśmy bezkarni jak dzieci
szukające po szafach pod nieobecność rodzi‑
ców. Otwieraliśmy z rumieńcami i łobuzerskim
uśmiechem na twarzach stare puzderka i pude‑
łeczka. Przeglądaliśmy dawno przeczytane listy
miłosne i pocztówki z przebytych w pensjona‑
tach wakacji, reanimując je. Trzech młodzieńców
penetrujących zakazany świat dojrzałej kobiety.
A to wszystko w oparach gęstego, trupiego,
melasowatego zapachu rozkładu. Okno pokryte
tłustym kurzem dawało poczucie bezpiecznego
niezauważenia. Wyszliśmy stamtąd umorusani,
zmęczeni, przesiąknięci zapachem słodko‑brzyd‑
kim, pełni bolesnej, niechcianej wiedzy,
W y staw y – G ł os y – R e c e n z j e
Magda Sawicka – Rysunki
→ Galeria Promocyjna asp w Krakowie
→ XI 2012
uśmiechając się trochę strasznie i nie patrząc
sobie w oczy. Jak za młodzi chłopcy po inicjacji.
Zamiast zapłaty mogliśmy sobie coś wybrać. A.
zabrał olśniewająco piękną, chromowaną lampę
i dynamo z Pragi, O. zabrał małe, metalowe puz‑
derko z pół‑pornograficzną, ruchomą scenką.
Ja zabrałem malutką porcelanową laleczkę bez
górnej części głowy, którą od razu sprezentowa‑
łem zyskując krótkotrwałe względy.
Lecz dlaczego Wam o tym opowiadam przy
okazji tej świetnej wystawy…?
135
K ronika w y d ar z e ń
Odyseja kosmiczna
2012
63. Kongres Astronautyczny w Neapolu
Hełm Michała Kracika
→ 1–5 x 2012
JACEK DEMBOSZ
W porównaniu do pierwszych skafandrów, w któ‑
rych lądowali na Księżycu amerykańscy astronauci,
ważących ponad 80 kg i m.in. z tego powodu bardzo
uciążliwych, postanowiono w Massachusetts Institute
of Technology uczynić skafander astronauty lżejszym.
W celu uzyskania kompresji, w miejsce dawniejszego
napełniania go gazem, wybrano wariant polegający
na zastosowaniu mechanicznego nacisku na ciało.
Efekt ten uzyskano dzięki użyciu nowego materiału
– splecionych włókien spandeksu i nylonu. Do opraco‑
wanego skafandra BioSuit potrzebny był także nowy
hełm. Zaprojektował go dr Michał Kracik, absolwent
Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej ASP.
Projektant musiał wziąć pod uwagę fakt, że tego
typu kosmiczne nakrycie głowy nie może – tak jak
nowy skafander – bezpośrednio naciskać na ciało
– tu: na głowę – ale odwrotnie: powinno zachować
wokół niej ciśnienie gazowe. Projektant zmniej‑
szył hełm i poszerzył pole widzenia astronauty.
Kracik opracował nowy sposób zakładania hełmu
na głowę (nie przez głowę właśnie) dzięki podziele‑
niu hełmu na dwie części. Hełm Kracika bliższy jest
teraz kaskowi motocyklisty, a astronauta może nim
poruszać i wreszcie spojrzeć pod nogi. Autor projektu,
już jako stypendysta Fullbrighta, dołączył do zespołu
prof. Davy Newman w MIT.
136
Wiadomości asp /60
W pierwszych dniach listopada 2012 r. w Neapolu
ASTRONAUT SPACESUIT INJURY DATABASE. Obie pre‑
odbył się 63. Międzynarodowy Kongres Astronau‑
zentacje spotkały się z zainteresowaniem licznie
tyczny, zorganizowany pod patronatem Międzyna‑
zgromadzonej publiczności.
rodowej Federacji Astronautycznej (IAF). Odbywał
Michał Kracik podsumował swój udział na kon‑
się pod hasłem: „Badania naukowe i technologie
gresie: „Moja uwaga skupiła się głównie na wydarze‑
kosmiczne na potrzeby nas wszystkich”.
niach związanych z problematyką dotyczącą załogo‑
Kongres zgromadził rekordową liczbę 3300
wych lotów kosmicznych, w których rola projektanta
uczestników z całego świata, w programie znalazło
form przemysłowych może mieć istotne znaczenie
się 160 sesji technicznych, ponad 2500 prezentacji,
w dostosowaniu rozwiązań technologicznych do sze‑
8 spotkań plenarnych, 3 wykłady główne oraz wiele
roko rozumianych potrzeb astronautów. Podczas kon‑
innych wydarzeń towarzyszących. Oprócz prezentacji
gresu, oprócz udziału w prezentacjach i wykładach,
i wykładów na kilkudziesięciu stoiskach prezentowali
udało mi się nawiązać wiele ciekawych kontaktów,
się przedstawiciele agencji kosmicznych oraz firm
które w przyszłości mogą zaowocować współpracą
i organizacji związanych z branżą kosmiczną.
między Wydziałem Form Przemysłowych a innymi
Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie reprezen‑
jednostkami naukowymi. Udział w 63. Międzynarodo‑
tował na kongresie Michał Kracik, który zaprezento‑
wym Kongresie Astronautycznym uważam za cenne
wał tam dwa projekty realizowane wraz z zespołem
i rozwijające doświadczenie”.
naukowców z Massachusetts Institute of Technology.
Oba projekty były prezentowane podczas sesji A 1.6
Michał Kracik
Life Support and EVA Systems. Pierwsza prezentacja
dotyczyła projektu kasku do skafandra kosmicznego
Tzw. spacery kosmiczne (Extravehicular Activity/
BioSuit – IAC‑12.A1.6.7 THE DEVELOPMENT OF A HIGH
spacewalking) to krytyczna aktywność towarzy‑
MOBILITY SPACE SUIT HELMET FOR PLANETARY
sząca załogowym lotom kosmicznym. Obecnie
EXPLORATION. Druga – projektu systemu zapobie‑
używany przez amerykańskich astronautów ska‑
gania urazom astronautów podczas treningu i misji,
fander kosmiczny (EMU – Extravehicular Mobility
przeznaczonego do skafandra kosmicznego EMU –
Unit) przysparza astronautom trudności. Mimo
IAC‑12.A1.6.8 DEVELOPMENT OF A COMPREHENSIVE
prób usprawnienia jego funkcjonalności i komfortu
137
użytkowego, występują przypadki kontuzji i ura‑
wewnętrzną skafandra. Takie rozwiązanie ma wiele
zów wywołanych przez właściwości skafandra.
wad, m.in. powoduje ograniczenie ruchów, wymaga
Wzrost liczby wspomnianych urazów związany jest
większego nakładu energii do poruszania się, stwarza
ze zwiększoną ilością czasu poświęconego na trening
ryzyko urazów i kontuzji, a w przypadku rozszczelnie‑
na ziemi oraz podczas misji w kosmosie. Dotych‑
nia – grozi utratą życia. Alternatywą dla skafandra
czasowe metody zapobiegania wspomnianym zjawi‑
gazowego jest koncepcja skafandra, który zapewnia
skom stosowane są przy pomocy prostych rozwiązań,
ciśnienie mechanicznie, poprzez odpowiedni ucisk
tymczasowych usprawnień, które jedynie łagodzą
na ciało astronauty (np. poprzez zastosowanie ela‑
opisywany problem. Potrzeba zaproponowania cało‑
stycznego materiału). Zespół prof. Davy Newman
ściowego, skutecznego rozwiązania skłoniła NASA
z MIT pracuje nad taką koncepcją od ponad 10 lat.
do podjęcia prac nad systemem zapobiegania kon‑
Projekt kasku do skafandra BioSuit obejmo‑
tuzjom i urazom podczas misji i treningu, przezna‑
wał kilka kluczowych zagadnień, m.in. połączenie
czonym do skafandra EMU.
pomiędzy elastycznym, ściśle przylegającym do ciała
Projekt został podzielony na trzy fazy – pierwsza
materiałem a sztywną konstrukcją kasku pod ciśnie‑
skupia się na wnikliwej analizie problemu, rozpo‑
niem ok. ⅓ atm, konieczność zapewnienia jak naj‑
znaniu modeli powstawania urazów oraz próbie ich
większej swobody poruszania się, jak najszerszego
kwantyfikacji. Faza druga to poszukiwanie rozwiązań
pola widzenia, rozwiązanie problemu unoszenia
projektowych będących odpowiedzią na zbadany pro‑
kasku w wyniku różnicy ciśnień, swobodnego poru‑
blem. Zakończeniem tego etapu będzie wskazanie
szania głowy wraz z kaskiem, a także wiele innych
najbardziej obiecujących koncepcji czy prototypów.
problemów. Opracowana koncepcja obejmuje szereg
W ostatniej fazie projektu zespół skupi się na budo‑
wie i testowaniu wybranego rozwiązania. Obecnie
przystępujemy do drugiej fazy projektu.
Skafander kosmiczny BioSuit to koncepcja alter‑
natywnego podejścia do sposobu zapewnienia czło‑
wiekowi w warunkach próżni właściwego ciśnienia.
Wszystkie stosowane w przeszłości oraz obecnie ska‑
fandry zapewniają właściwe warunki do przeżycia
za pomocą gazu (tlenu) – pod ciśnieniem ok. ⅓ atmos‑
fery (w zależności od skafandra) – znajdującego się
pomiędzy ciałem astronauty a hermetyczną warstwą
138
Wiadomości asp /60
Alternatywą dla skafan‑
dra gazowego jest kon‑
cepcja skafandra, który
zapewnia ciśnienie
mechanicznie poprzez
odpowiedni ucisk
na ciało astronauty.
rozwiązań funkcjonalnych, jak i technologicznych,
będących odpowiedzią na wspomniane zagadnienia.
Są to m.in. konstrukcja modułowa, podział bryły,
sposób otwierania, kształt wizjera, system śledze‑
nia ruchów głowy w czasie rzeczywistym sprzężony
z mechanicznym wspomaganiem poruszania kasku,
uszczelnienie szyi i inne towarzyszące systemy.
Konieczność całościowego podejścia do skafan‑
dra jako zbioru zależnych od siebie systemów spro‑
wokowała – poza opracowaniem kasku – do zapro‑
ponowania wstępnych koncepcji formy osobistego
systemu podtrzymywania życia (PLSS – Personal
Life Support System) oraz uprzęży łączącej skafan‑
der z PLSS i kaskiem.
139
K ronika w y d ar z e ń
Uwaga na światło!
→ Light Move Festiwal
→ Kinetyczna sztuka światła
→ 19–21 x 2012
Mariusz Sołtysik
przyjaciółką obwiązaną bandażami w restauracji
dla decydentów) – były tu niełatwym wyzwaniem.
140
Podczas drugiej edycji Festiwalu Światła w Łodzi
Dlaczego? Moje spostrzeżenia dotyczące festiwali
– pełna nazwa Light Move Festiwal, czyli festiwal
światła na świecie generalnie nie dotyczą wielkich
kinetycznej sztuki światła – przypadła mi w udziale
uniesień. Na ogół, poza małymi wyjątkami, chodzi
funkcja kuratora. Aby uściślić; byłem kuratorem
raczej o ubogacenie „światłem” znanych budynków
tzw. części artystycznej, obok której główny sponsor
niż o ciekawą prezentację artystyczną. Innymi słowy,
festiwalu, czyli firma Phillips, prezentował własną
problem dotyczy zawartości czy znaczenia prezento‑
koncepcję – głównie oświetlenia fasad kolorowymi
wanych prac. Stąd popularność wszelkiego rodzaju
panelami nowej generacji typu LED.
„mappingów” pokazujących jedynie nowe osiągnięcia
Nie tylko konotacje związane z nazwą fundacji
z zakresu technologii programów komputerowych
(Lux pro monumentis – organizatorem festiwalu)
i prezentacji mocy projektorów, objawiające się w for‑
i nazwą samego festiwalu – które można skomen‑
mie rybek, wstążek, kolorowych punkcików, gwiaz‑
tować fragmentem dialogu z filmu Brazil Terry’ego
dek, kwiatków i innych form, także geometrycznych,
Gilliama: „komplikacja się skomplikowała”
jakie producent programu zawarł w możliwościach
(kiedy główny bohater zasiada z matką i jej chorą
danego narzędzia. Oczywiście narzędzie w rękach
Wiadomości asp /60
prawdziwego twórcy zawsze będzie pretekstem
do pokazania własnych możliwości – i na to liczy‑
łem, zapraszając artystów do tej edycji. Ponieważ
lubię wyzwania, postanowiłem tak zaaranżować
otrzymane przez organizatora miejsca, aby odejść
od ludycznego charakteru wydarzenia i spróbować
nadać mu ciekawy kształt formalny i merytoryczny.
Podzieliłem miejsca na wielkoformatowe projekcje
i mappingi, na tzw. terminale światła – czyli pre‑
zentacje filmów wideo w ośmiu łódzkich bramach,
czyniąc z nich niejako indywidualne, niezależne gale‑
rie – oraz działania typu akcja, performance. Zapro‑
siłem więc do współpracy twórców różnych generacji
i z różnych miejsc na świecie – takich jak Atsuhiro
Ito z Japonii, Józef Robakowski, Janusz Bałdyga czy
Dariusz Fodczuk – oraz studentów z Wydziału Inter‑
mediów. Opiekę artystyczną nad realizacjami stu‑
denckimi sprawował prodziekan dr Mariusz Front,
okazały się nieocenione. Nasi studenci, choć sami
a jego znajomość grupy oraz jej możliwości, a także
reprezentują różne roczniki i pracownie, pomimo wła‑
Mariusz Sołtysik
poświęcony podczas trzech dni festiwalowych czas
snych bloków programowych, zaprezentowali solidny
Jest artystą, inicjatorem
i spójny program (Kuba Garścia, Julie Land, Dorota
raczej niż kuratorem, obec‑
Tylka, Łukasz Furman). Co ciekawe, był on skom‑
ponowany interaktywnie, czyli wciągał publiczność
w akcję i poprzez manipulację iPadem to sami widzo‑
wie decydowali o kształcie prezentowanego obrazu.
Wymuszał więc na widzu podejmowanie decyzji
nie wykładowcą w Pracowni
Kreacji Cyfrowej prowa‑
dzonej przez Bogdana
Achimescu.
Jego prace składają się z róż‑
nych mediów jak wideo,
rzeźba, instalacja.
za obraz, za to, co, kiedy i w jakiej konfiguracji było
Jest autorem projek‑
prezentowane. Ta z pozoru błaha cecha aktywizowała
tów „HUB or SChAB”,
ludzi zgromadzonych wokół projekcji. Podejmowanie
decyzji przez przypadkowego przechodnia skutkuje
„CamouFLASH” „systeMY /
systemUS”.
wielowymiarowo. Zaproszenie do aktywnego udziału
to zaproszenie do wspólnoty, do odpowiedzialności
za działania publiczne, do próby dialogu? Tak było
w przypadku ul. Piotrkowskiej 77.
141
Druga grupa studentów (Jolanta Nowaczyk, Woj‑
ciech Gąsiorowski), wychodząc od specyfiki miejsca,
odniosła się do budynku przy ul. Moniuszki 5, gdzie
na przełomie wieków znajdowało się atelier łódzkiego
fotografia Bronisława Wilkoszewskiego. Projekcja
podejmowała dialog z jego twórczością i medium
fotograficznym jako takim. Jak sami autorzy mówią,
„[…] zestawienie ze sobą starych fotografii i nowych
technologii wyłoniło dla nich wspólny mianownik.
Projekcja stała się opowiadaniem światłem o świe‑
tle”. Rzeczywiście, w przypadku ul. Moniuszki była
to zauważalna projekcja typu site‑specific, a jedno‑
cześnie dobrze współtworzyła nowy kształt ulicy, jaki
wydobył się w podczas festiwalu dzięki realizacjom
artystycznym.
Poza głównymi pokazami, na świetlnym ekranie
umieszczonym na scenie – gdzie wcześniej prezento‑
wali swoje działania wizualno‑dźwiękowe Atsuhiro
Ito z Japonii oraz Maciej Walczak i Wojciech Lemań‑
ski – zaprezentowaliśmy także wybrane realizacje
wideo i animacje z naszych trzech pracowni: pra‑
cowni animacji, pracowni przetwarzania i obrazu
oraz pracowni kreacji cyfrowej. Była więc to dość
obszerna prezentacja młodego Wydziału Interme‑
diów poza Krakowem.
Niestety, nie wszystko się udało. Praca wideo
naszego studenta Piotra Świątoniowskiego w jed‑
nej z bram niestety nie zaistniała – po pierwsze
ze względów techniczno‑organizacyjnych, a po dru‑
gie… z powodu zniszczenia (porąbania siekierą)
ekranu przez niezadowolonego właściciela pubu…
Teraz wiem, że podejmując się działania w przestrzeni
publicznej, trzeba niestety założyć, że niezadowolone
142
Wiadomości asp /60
jednostki podejmą realne próby zaistnienia w formie
niekoniecznie artystycznej. Uwaga więc na światło,
bo może ono wywoływać skutki uboczne!
Wydział Intermediów reprezentowali: Kuba
Garścia (tegoroczny absolwent), Julie Land, Łukasz
Furman, Dorota Tylka wspomagani przez Artura
Lisa (ul. Piotrkowska 77) oraz Jolanta Nowaczyk
i Wojciech Gąsiorowski (ul. Moniuszki 5). Artyści
prezentujący prace wideo w bramach: Józef Roba‑
kowski, Janusz Bałdyga, Karolina Głusiec, Dariusz
Fodczuk, Konrad Kuzyszyn, Mariusz Sołtysik, Dmi‑
try Strakovsky (USA). Projekcje wielkoformatowe:
Tiffany Carbonneau (USA), Tomasz Matuszak, Ela
Wysakowska‑Walters. Akcja, performance, prezen‑
tacja audio‑wizualna: Wiktor Polak, Adam Klimczak,
Atsuhiro Ito (koncert na skonstruowanej przez siebie
świetlówce o nazwie Optron), Maciej Walczak i Woj‑
ciech Lemański (realizacja: Krzysztof Sztekmiller),
Mariusz Olszewski (laser).
Poza tym odbył się panel dyskusyjny pod hasłem
„Kształtowanie światła jako strategia artystyczna”,
w którym wzięli udział: Branko Franceschi – chor‑
wacki kurator wielu projektów międzynarodowych,
również podczas Biennale w Wenecji, Sao Paulo,
dyrektor Wirtualnego Muzeum Awangardy; Karo‑
lina Głusiec – artystka, zwyciężczyni tegorocznego
prestiżowego konkursu Jarwood Prize w Londynie,
ukończyła Royal Collage of Art w Londynie; Natalia
Mount – kuratorka, dyrektor Flux Art International
w Nowym Jorku; Ewa Wójtowicz – doktor nauk huma‑
nistycznych, znawczyni nowych mediów, wykładowca
na UA w Poznaniu.
143
K ronika w y d ar z e ń
→ Łódź Design Festiwal
→ Wystawa Doświetlmy pory roku
→ 18–28 x 2012
RecycLED – więcej światła
Tomasz Wójcik
Od dłuższego już czasu, lecz ostatnio szczegól‑
nie intensywnie, współpracuję z Galerią BB oraz
Anitą Bialic i Hanną Szpil, które zostały kurator‑
kami wystawy Doświetlmy pory roku. Wystawa
ta powstała w ramach projektu recycLED, wspól‑
nego działania sieci IKEA oraz fundacji Fly with
Art. Jej prezentacja odbyła się podczas Łódź
Design Festiwal 2012.
Projekt „recycLED” prezentuje polskich
projektantów i ich prace. Na wystawie znala‑
zły się lampy i obiekty świecące z materiałów
recyklingowych. Oprócz moich lamp znalazły się
na wystawie obiekty i lampy wykonane przez
polskich projektantów: Darię Burlińską, Joannę
Figurniak, Katarzynę Okińczyc, Alicję Panasie‑
wicz, Joanną Pytlewską, Aleksandrę Hetich,
Tomasza Rudkiewicza (wspólnie z Heikkim
Kiiskim), Piotra Stolarskiego, Agnieszkę Bar,
Agnieszkę Kajper oraz Karinę Marusińską.
144
Wiadomości asp /60
W trakcie przygotowań do wystawy zapropo‑
nowałem, by w pierwszą niedzielę festiwalu zor‑
ganizować warsztaty, na których mógłbym wraz
z publicznością wykonać lampę według mojego
projektu, przy użyciu źródeł światła ze sklepu
IKEA, bo właśnie istotą i celem projektu „recyc‑
LED” była promocja ekologicznych źródeł świa‑
tła opartych na technologii LED. Całe działanie
rozpoczęło się od zbierania bardzo charaktery‑
stycznych butelek PET po napojach aloesowych,
które sprzedawane są w sklepach IKEA. Kilkaset
tych butelek zostało zebranych przez sklepy IKEA
w Krakowie, Warszawie i we Wrocławiu.
Charakterystyczny kształt butelki, jej kolor
i przetłoczenia powierzchni nasunęły mi pomysł
zbudowania zielonego torusa, ringu, pierścienia,
który do swego wnętrza przyjąłby z powodzeniem
różnorodne źródła światła wykonane w techno‑
logii LED. Przecięta w połowie wysokości butelka
pozwoliła na stworzenie dwóch wzorów lampy,
które otrzymały nazwy ze względu na charak‑
terystyczny kształt – lampa, która powstała
z górnej części butelki, otrzymała krakowską
nazwę „bajgiel”, a ta powstała z części z dnem
butelki – „GreenRing”.
Do współpracy przy wykonaniu projektu
zaprosiłem studentów Wydziału Architektury
Wnętrz naszej Alma Mater, tak więc „drużyna pier‑
ścienia” w składzie: Maria Paszkowska, Magda‑
lena Romanowska, Weronika Tylec, Michał Niedo‑
śpiał i Tomek Wójcik 21 x 2012 r. o godzinie 10.00
przystąpiła do realizacji projektów lamp. W pracy
przez cały dzień żywo uczestniczyła publiczność,
wszyscy wyśmienicie się bawili, choć była to też
niezwykle intensywna praca, którą zakończy‑
liśmy wraz z zamknięciem głównego budynku
festiwalu o godzinie 20.00. Na festiwalu w Łodzi
zbudowałem jeszcze dwie lampki na bazie naj‑
tańszej lampki w sklepie IKEA – lampy Lampan
za 9,99 zł. Tym razem jedna z nich otrzymała
trochę przekornie nazwę T. Funny. Serdecznie
dziękuję studentom WAW za wspólne działanie
i zapraszam do kolejnych wyzwań.
145
K ronika w y d ar z e ń
Co nas kręci?
→ Gdyński plener projektowy
→ Wystawa Rzeczy piękne i mądre
→ VII 2012
Maria Paszkowska
Zakrętkowy zawrót głowy III pracowni pro‑
jektowania mebli i elementów wyposażenia
wnętrz prowadzonej przez dr. hab. Tomasza
Wójcika na Wydziale Architektury Wnętrz
W lipcu odbyła się piąta już edycja Gdynia
Design Days, czyli najważniejszego letniego
festiwalu designu w Polsce. W skład urozma‑
iconego programu wchodziło sześć wystaw
kuratorskich, różnorodne warsztaty zarówno
dla profesjonalistów, studentów, jak i fanów
designu w każdym wieku. Festiwalowi towa‑
rzyszyły wykłady, projekcje filmów, Super Sam
Designu oraz fascynujące spacery szlakiem
gdyńskiego modernizmu. Jedna z wystaw
w ramach Gdynia Design Days, Rzeczy piękne
i mądre, była poświęcona innowacyjnym projek‑
tom. Wśród wybranych i prezentowanych prac
znalazły się meble z zakrętek autorstwa Tomka
Wójcika i jego studentek: Marii Paszkowskiej,
Pauliny Pomorskiej, Martyny Kopczak i Anny
Bendarskiej.
146
Wiadomości asp /60
K ronika w y d ar z e ń
Gramy
w zielone
→ Zamek Cieszyn
→ 10 VIII – 23 IX 2012
Maria Paszkowska
W szybkim tempie z jednego końca Polski
na drugi przemieszczały się meble z zakrętek
w ostatnich miesiącach. Prosto z Gdynia Design
Days dotarły na wystawę w Zamku Cieszyn,
na której prezentowane były mądrze zaprojek‑
towane produkty, przestrzenie publiczne, środki
transportu, miejsca pracy i wiele innych dziedzin
życia. Można było zobaczyć przykłady prac, w któ‑
rych projektanci odpowiadają na kluczowe pyta‑
nie: „Jak projektować w świecie przesytu i nad‑
miaru?”. Wniosek jest jeden: odpowiedzialne
i ekologiczne projektowanie po prostu się opłaca.
Oprócz mebli z zakrętek na wystawie można
było zobaczyć projekt systemu identyfikacji
wizualnej Gospodarstwa Ogrodniczego Łęgajny,
zdobywcę Red Dot Award 2012 w kategorii Com‑
munication Design, autorstwa Moniki Ostaszew‑
skiej‑Olszewskiej i Zofii Konarskiej, oraz obsy‑
paną nagrodami butelkę wielokrotnego użytku
Bobble, projektu Karima Rashida, w której zasto‑
sowany został wymienny filtr węglowy, pozwala‑
jący z wody kranowej usuwać zanieczyszczenia
organiczne oraz zapach i smak chloru, a pozo‑
stawiać korzystne dla zdrowia minerały. Wśród
wielu zgromadzonych na wystawie prac znalazły
się też zaskakujące projekty, jak lampa LATRO,
projektu Mike Thompson, która „kradnąc”
energię algom morskim daje światło; zszywacz
do papieru produkowany przez Ecozone, który
zszywa kartki papieru nie wykorzystując przy
tym metalowych zszywek, czy mydło JooSoap,
wytwarzane ze zużytego oleju spożywczego przez
studentów z Aalto University w Helsinkach.
Dużym zainteresowaniem lokalnej społeczności
cieszył się projekt rewitalizacji cieszyńskiego
Parku Kasztanowego autorstwa pracowni „k”.
Ponadto podczas trwania wystawy można
było zapoznać się z raportem prezentującym
dobre praktyki polskich firm, dla których eko‑
logia przestała być tylko koniecznością i modą,
bo zaczęła się opłacać. Przykładem mogą być
takie nawyki, jak racjonalne wykorzystywa‑
nie dziennego światła czy wybór odpowiedniej
czcionki w edytorze tekstowym pozwalający
zaoszczędzić aż 30% tuszu do drukarki.
Kurator i komisarz wystawy: Anna Kaleta
147
K ronika w y d ar z e ń
Fot. Piotr Mikołajczak
Wymiennikownia
→ Gdyński plener projektowy
→ Muzeum Miasta Gdyni
→ 8–15 VII 2012
Maria Paszkowska
Podczas trwania Gdynia Design Days odbył się
pierwszy Gdyński plener projektowy. Do uczest‑
nictwa w plenerze zaproszonych zostało 15 absol‑
wentów kierunków projektowych z całej Polski,
wybranych na podstawie nadesłanych portfo‑
lio, którzy aktywnie realizują się zawodowo jako
profesjonalni designerzy, zajmujący się różnymi
zagadnieniami na polu designu (projektowanie
produktu, systemy identyfikacji wizualnej, archi‑
tektura, architektura wnętrz). W gronie uczest‑
ników znalazły się dwie studentki Wydziału
Architektury Wnętrz naszej Akademii – Maria
Paszkowska i Sabina Kamińska.
Tematem pleneru był projekt koncepcyjny
wnętrz i wizerunku instytucji „Wymiennikow‑
nia” – Nowego Centrum Kreatywności Młodzieży,
znajdującej się w dawnej wymiennikowni ciepła
148
Wiadomości asp /60
na gdyńskim osiedlu Chylonia. Wymiennikow‑
nia, czyli przestrzeń dla młodzieży z całej Gdyni,
borykającej się z problemami socjalnymi i eduka‑
cyjnymi, gdzie mogłaby czuć się wolna, znaleźć
pomoc i rozwijać pasje. Instytucji przyświeca idea
integracji młodzieży, stworzenia więzi, przyjaźni
i nauki wzajemnej pomocy. W nazwie „Wymien‑
nikownia” zawiera się profil i charakter centrum
jako miejsca, gdzie następuje wymiana informa‑
cji, pasji, pomysłów, wsparcia itd.
Podczas 7 dni 15 architektów, projektantów
i studentów z całej Polski w pięciu 3‑osobowych
zespołach pracowało nad projektami dla Gdyni.
Konsultacje z młodzieżą – przyszłymi użytkow‑
nikami – były integralną częścią warsztatów.
Z efektami pracy zespołów można zapoznać
się na stronie: www.gdynskiplenerprojektowy.
blogspot.com.
K ronika w y d ar z e ń
WearFair – odpowiedzialna moda
→ MCK‑w Łódź
→ 13–14 x 2012
Zuzanna Zajczenko
W dniach 13–14 x 2012 r. łodzianie mogli
uczestniczyć w Targach odpowiedzialnej
mody WearFair, zorganizowanych przez Pol‑
ską Zieloną Sieć. Całość przestrzeni targowej
została zaaranżowana z recyklingowych mate‑
riałów przez dr. hab. Tomasza Wójcika oraz
studentów z III pracowni projektowania mebli
WAW ASP Kraków.
Wszystko zaczęło się ponad rok temu,
kiedy Polska Zielona Sieć zaproponowała
Tomaszowi Wójcikowi współpracę w zakresie
zaprojektowania przestrzeni targowej na pierw‑
sze w Polsce targi promujące modę ekologiczną
i powstającą z poszanowaniem praw człowieka.
Przestrzeń, w której miała powstać cała kon‑
strukcja, to jedna z hal Międzynarodowego
Centrum Kongresowo‑Wystawienniczego
o powierzchni 1200 m2. Miały tu powstać
stoiska dla wystawców, przestrzeń warsztatowa,
przestrzeń dla wymienialni ubrań, przestrzeń
dla dzieci oraz press‑room. Wyzwanie nie było
łatwe, gdyż przestrzeń targowa musiała się
wpisywać w zrównoważoną ideę wydarzenia.
Ważnym założeniem było więc stworzenie
przestrzeni z materiałów pochodzących z recy‑
klingu lub takich, które nadają się do ponow‑
nego użycia. Dodatkowym wyzwaniem był fakt,
że przestrzeń musiała zostać stworzona w ciągu
kilku godzin.
Postawiono na takie materiały, jak ruszto‑
wania warszawskie, beczki i kanistry po pły‑
nach przemysłowych, tuleje tekturowe oraz
folia stretch. W sierpniu powstał ostateczny
projekt. Pozostawało tylko czekać na noc z 12
na 13 X, kiedy to projekt miał zostać zreali‑
zowany. Cała ekipa realizująca ekspozycję
targową liczyła kilkanaście osób, w projekcie
uczestniczyli wolontariusze nie tylko z Polski,
ale i innych krajów Europy.
Do zadania studenci wraz z Tomaszem
Wójcikiem przystąpili o północy 12 x 2012 r.
W przestrzeni wciąż trwał demontaż po zakoń‑
czonym właśnie pokazie mody recyklingowej
Re‑Act Fashion Show, co wymagało bardzo
precyzyjnego działania. Na początku ekipa
została podzielona na dwie grupy. Jedna z nich
zajmowała się montowaniem rusztowań war‑
szawskich, z których miały powstać stoiska
dla wystawców, drugiej przydzielono tworzenie
przestrzeni wymienialni z kanistrów i tulei kar‑
tonowych. Następnie pokryto rusztowania folią
stretch. Później powstały przestrzenie, takie jak
info‑punkt oraz przestrzeń dla dzieci, do któ‑
rych stworzenia wykorzystano 120‑litrowe
beczki w kolorze niebieskim i żółtym, a także
strefa chill‑out (tzw. wypoczywalnia) – tu za sie‑
dziska posłużyły worki sztauerskie, które
w przeszłości izolowały produkty przewożone
w kontenerach transatlantyckich. Dzieło zwień‑
czyła konstrukcja kopuły geodezyjnej, która
149
wypełniona meblami wykonanymi z plastiko‑
wych zakrętek – stworzyła press‑room. Maciej
Skinderowicz z Polskiej Zielonej Sieci, który
uczestniczył w przedsięwzięciu, podkreśla,
że praca przebiegała w bardzo szybkim tem‑
pie. Zwiedzających wpuszczono do hali dopiero
13 x w samo południe. Autorzy przybyli
po‑dziwiać swoje dzieło w pełnym rozkwicie
w godzinach popołudniowych, po zasłużonym
wypoczynku.
Wystawcy, uczestnicy warsztatów i odwie‑
dzający byli pod wielkim wrażeniem prze‑
strzeni, podkreślali zarówno jej walory este‑
Decoration” wyraziła swój zachwyt nad cało‑
ściowym wyglądem przestrzeni.
Targi odpowiedzialnej mody WearFair
trwały dwa dni. Drugiego dnia Tomasz Wójcik
prowadził warsztaty eko‑projektowe (design
dla gospodyń miejskich), a w niedzielę (14 X)
studenci wraz z Tomaszem Wójcikiem zde‑
montowali przestrzeń. Mając na uwadze
fakt, że impreza promuje ekologię, postano‑
wili wykorzystać wszystkie materiały, które
zostały użyte do konstrukcji, w tym m.in.
tuleje tekturowe, wykładzinę z wypoczywalni
oraz ok. 35 kg folii stretch, która trafi do pra‑
tyczne, jak i funkcjonalne. Redakcja „Elle
cowni dr hab. Wójcika i stanie się inspiracją dla
150
Wiadomości asp /60
studentów I roku. Rusztowania, beczki i kanistry
wróciły do firm, od których zostały wypożyczone.
Organizatorzy liczą, że to wydarzenie będzie
początkiem owocnej długotrwałej współpracy.
W projekcie uczestniczyli studenci Wydziału
Architektury Wnętrz: Maria Paszkowska, Mar‑
tyna Kopczak, Anna Przybycin, Aleksandra
Radej, Paweł Kutwin oraz Alan Swoboda.
Polska Zielona Sieć (PZS) jest ogólnopolskim
związkiem stowarzyszeń i fundacji prowadzących
działalność na rzecz zrównoważonego rozwoju
i budowania społeczeństwa obywatelskiego. Misją
Polskiej Zielonej Sieci jest wspieranie zrównowa‑
żonego rozwoju poprzez partnerstwo, współpracę
i uczestnictwo.
Główne obszary aktywności PZS to budowanie
obywatelskiego poparcia dla zrównoważonego
rozwoju, tworzenie mechanizmów społecznej
kontroli wydatkowania publicznych funduszy,
zwiększenie wpływu konsumentów na jakość
produktów oraz politykę globalnych korporacji,
a także wspieranie ekorozwoju krajów Global‑
nego Południa.
Kampania „Kupuj odpowiedzialnie” –
program na rzecz zrównoważonej konsumpcji
i produkcji
„Kupuj odpowiedzialnie” to hasło przewod‑
nie programu tematycznego Polskiej Zielonej
Sieci na rzecz zrównoważonej konsumpcji i pro‑
dukcji. Celem programu jest wzrost świado‑
mości oraz zdolności polskiego społeczeństwa
do podejmowania odpowiedzialnych środowi‑
skowo i społecznie wyborów konsumenckich,
a także zwiększenie wpływu polskich konsu‑
mentów na politykę polskich firm i globalnych
korporacji w celu podniesienia standardów ich
działania w zakresie ochrony środowiska i prze‑
strzegania praw człowieka.
151
K ronika w y d ar z e ń
Wyróżnienie
dla Ewy Wein
→ x Międzynarodowe Biennale
Grafiki Projektowej
Golden Bee
→ Moskwa
→ 9 x 2012
Obok wystawy takiej jak prestiżowe, pierwsze
na świecie w tej dyscyplinie sztuki Biennale Pla‑
katu w Wilanowie, prezentacja w Moskwie jest
jednym z największych tego typu przedsięwzięć.
Ideą zapoczątkowanego w 1992 r. Biennale jest
prezentowanie najlepszych światowych osią‑
gnięć w zakresie grafiki projektowej. Ta cykliczna
impreza o globalnym zasięgu, której głównym
celem jest konfrontacja w wymienionej dziedzi‑
nie, od 20 lat stara się promować i pogłębiać
współpracę międzynarodową na płaszczyźnie
projektowania. Przyczyniając się do wzrostu jego
znaczenia i kulturalnego statusu, wspiera rozwój
designu w warstwie zmieniających się technolo‑
gii, jednocześnie podkreśla duchowy potencjał
zawodu projektanta. Służy ukazywaniu nowych
tendencji we współczesnej kulturze wizualnej
i formułuje zmieniające się kierunki. Stara się
być katalizatorem jej rozwoju i stymuluje pracę
grafików podążających rozmaitymi ścieżkami.
Nazwiska najwybitniejszych na świecie
grafików znalazły się pośród laureatów, uczest‑
ników, jurorów i sympatyków tego konkursu.
Biennale objęte jest stałym patronatem Inter‑
national Council of Graphic Design Association
(Międzynarodowa Rada Stowarzyszeń Grafików
Projektantów) ICOGRADA oraz International Bien‑
nales Coordinating Committee (Międzynarodowy
Komitet Koordynacji Biennale) IBCC.
Głównym organizatorem Biennale jest Aka‑
demia Projektowania Graficznego w Moskwie,
a przewodniczącym –
­ Serge Serov. W tym roku
jury w składzie: Majid Abbasi, David Carson,
Ken Cato, Alain Le Quernec, Istvan Orosz,
Apex Lin, Paula Troxler przyznało następujące
152
Wiadomości asp /60
nagrody: Grand Prix: Igor Gurovich (Rosja),
Golden Bee Award w kategorii „POSTERS”: Eric
Belousov (Rosja), Erich Brechbuhl (Szwajcaria),
Michel Bouvet (Francja), Uwe Loesch (Niemcy),
Michał Tatarkiewicz (Polska), Ralph Schraivogel
(Szwajcaria), Golden Bee Award w kategorii „RUS‑
SIAN AVANT‑GARDE”: Igor Gurovich (Rosja), Faldin
Family (Rosja), Golden Bee Award w kategorii
„PLACE BRANDING”: Lava Netherlands, Golden
Bee Award w kategorii „DECALOGUE”: Ewa Wein
(Polska)
www.goldenbee2012.org
www.ewawein.com
K ronika w y d ar z e ń
Nagroda dla Pawła Kutwina
→ Zwycięskie projekty STI Design
→ Award 2012
→ Targi branżowe Fachpack 2012
→ Norymberga
→ 25 x 2012
W tym roku po raz czwarty Grupa STI – międzyna‑
rodowy potentat na rynku produkcji i projekto‑
wania opakowań i displayów – ogłosiła konkurs
STI Design Award 2012. Do udziału zaproszono
studentów Akademii Mediów w Stuttgarcie,
szkoły HTWK w Lipsku, Uniwersytetu Technicz‑
nego w Delft, szkoły UCA Rochester w Wielkiej
Brytanii oraz Akademii Sztuk Pięknych w Kra‑
kowie. Wyzwanie podjęło aż 20 osób z Wydziału
Architektury Wnętrz, angażując się w pracę,
która zajęła niemal cały letni semestr.
Zadanie konkursowe polegało na opraco‑
waniu oryginalnego, innowacyjnego displayu
na podstawie otrzymanych briefów – dostarczo‑
nych przez firmy Unilever, Nestlé i Metro Group
– oraz na wykonaniu prototypu. Ogłoszenie wyni‑
ków odbyło się 25 x 2012 podczas międzynarodo‑
wych targów branżowych Fachpack w norymber‑
skim Skybarze. Zwycięzców wyłoniono spośród
autorów 68 nadesłanych projektów.
I i III miejsce przyznano dwóm 4‑osobowym
zespołom studentów ze Stuttgartu. II nagrodę
zdobył natomiast Paweł Kutwin z III pracowni
projektowania mebli i elementów wyposaże‑
nia wnętrz ASP w Krakowie prowadzonej przez
dr. hab. Tomasza Wójcika. Projekt Pawła Kutwina
to uniwersalny system ekspozycyjny produktów
firmy Metro Group – display pozwala na różno‑
rodne wykorzystanie, od prezentacji produktu,
przez jego testowanie, aż po swobodną zabudowę
przestrzeni ekspozycyjnej.
↑ Nagrodzona praca Pawła Kutwina
„Elementem szczególnie interesującym
w tym displayu jest jego modularny charakter.
Poszczególne elementy rozwiązania wykonane
z tworzywa sztucznego mogą być w różny spo‑
sób złożone w miejscu sprzedaży, tworząc w ten
sposób prawdziwy krajobraz doświadczeń POS”
– podkreślił członek jury, Frank Rehme, Head
of Innovation Services w Metro Group. Wart odno‑
towania jest również fakt, że w pokazie towarzy‑
szącym uroczystości wręczenia nagród, spośród
32 nominowanych projektów, przedstawiono aż 19
przygotowanych przez studentów Wydziału Archi‑
tektury Wnętrz. Gratulujemy i trzymamy kciuki –
następna edycja STI Design Award już za dwa lata!
↑ Nagrodzone prace
Na podstawie informacji Grupy STI.
153
K ronika w y d ar z e ń
Uroczyste
„zmyszenie”
profesora
Studencki
Gala
Nobel dla
Małopolskiego
Weroniki Tyrpy AZS
24 x 2012 w Sali Bursztynowej hotelu Holiday Inn
Express po raz kolejny odbyła się Gala Małopol‑
skiego Sportu Akademickiego, której organizato‑
rem był Akademicki Związek Sportowy Kraków.
Podczas gali podsumowano sportowy rok aka‑
10 x 2012 r. w pracowni projektowania książki
ASP przy ul. Smoleńsk 9 odbyło się uroczyste
„zmyszenie”, czyli posiedzenie Rycerskiego
Zakonu Bibliofilskiego z Kapitułą Orderu Białego
Kruka w Krakowie, założonego w 1930 r. W trak‑
cie „zmyszenia” Wielki Mistrz Zakonu Jerzy Duda
włączył do Zakonu prof. Adama Wsiołkowskiego,
artystę malarza, rektora Akademii minionej
kadencji, wręczając mu patent Dostojnej Maku‑
latury… w uznaniu zasług i osiągnięć w zakresie
malarstwa, grafiki, plakatu, także dydaktyki oraz
kynologii (jamnik szorstkowłosy Felek Trzeci),
a zarazem w dziedzinie miłośnictwa ksiąg
ze sztuką związanych”. (inf. wł.)
154
Wiadomości asp /60
5 vii 2012 r. w Pałacu Lubomirskich w Warszawie
odbył się finał IV edycji ogólopolskiego konkursu
Studencki Nobel.
II miejsce w Konkursie na Najlepszego Stu‑
denta Rzeczypospolitej Polskiej w branży Sztuka
zajęła Weronika Tyrpa, reprezentantka woje‑
wództwa małopolskiego i studentka Wydziału
Grafiki krakowskiej ASP.
W konkursie startowali studenci z całego
kraju. Tegoroczną nagrodę główną oraz
10 000 zł zdobył Maciej Besta, student Aka‑
demii Górniczo‑Hutniczej w Krakowie. Patro‑
nami Studenckiego Nobla są m.in.: MNiSW,
Rzecznik Praw Obywatelskich, Business Centre
Club oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębior‑
czości. (inf. wł.)
demicki 2011/2012. Uroczystość uświetnili zna‑
mienici goście – prorektorzy uczelni wyższych
Małopolski, władze Krakowa i województwa
małopolskiego. Podczas uroczystości wrę‑
czono puchary i dyplomy najlepszym trójkom
w poszczególnych dyscyplinach Małopolskiej Ligi
Akademickiej (od roku akademickiego 2012/2013
rozgrywki będą nosić nazwę Akademickich
Mistrzostw Małopolski). Dokonano także podsu‑
mowania klasyfikacji generalnej MLA, skupiają‑
cej najbardziej zaangażowane sportowo uczelnie
Małopolski.
AZS ASP reprezentowali studenci startujący
w zmaganiach MLA: Marek Adamiecki (WRZ)
oraz Michał Bosak (WKiRDS), a z ramienia władz
uczelni w gali wziął udział prorektor ds. studenc‑
kich, dr hab. Jan Tutaj.
Startujący w ramach Małopolskiej Ligi
Akademickiej studenci ASP zajęli w klasyfikacji
generalnej 13 miejsce. Pozycja ta jest warta pod‑
kreślenia co najmniej z dwóch powodów: nasza
uczelnia jako jedyna spośród szkół artystycznych
została ujęta w tej klasyfikacji, a studenci kra‑
kowskiej ASP znaleźli się pośród takich potęg
małopolskiego sportu akademickiego, jak Akade‑
mia Górniczo‑Hutnicza, Akademia Wychowania
Fizycznego, Uniwersytet Jagielloński czy Poli‑
technika Krakowska. (inf. wł.)
K ronika w y d ar z e ń
Co rodzi się
ze związku
sztuki
z biznesem?
Jakie możliwości daje rynek pracy studentowi
kończącemu Akademię Sztuk Pięknych? Rynek
pracy kreatywnej jest miejscem, gdzie artysta
spotyka się z klientem, sztuka z biznesem.
Do tego spotkania należy być przygotowanym.
W dniach 20–25 XI pod patronatem JM
Rektora Stanisława Tabisza, odbyły się Spotka‑
nia Pro Arte – sztuka przedsiębiorcza, IV Dni
Kariery Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Było to podsumowanie programu stażowego
St.art, zrealizowanego w latach 2009–2012.
W tym czasie 200 studentów ASP odbyło staże
w 70 podmiotach rynku kreatywnego. Wśród
partnerów programu stażowego były zarówno
instytucje kultury, organizacje pozarządowe, jak
też firmy i korporacje, prowadzące działalność
nie tylko w Krakowie, ale też w innych miastach:
Bielsku‑Białej, Jabłonce, Jasienicy, Katowicach,
Przemyślu, Rzeszowie, Suchej Beskidzkiej, War‑
szawie, Zgierzu. Najwięcej staży zorganizowali m.
in. TVN SA, Instytut Odlewnictwa, Ergo Design,
Fashion Kolor, AR Parastudio, Stowarzyszenie
Międzynarodowe Triennale Grafiki.
Program stażowy cieszył się największym
zainteresowaniem wśród studentów Wydziału
Form Przemysłowych, Wydziału Grafiki oraz
Wydziału Malarstwa. O staż ubiegali się głównie
studenci IV i v roku studiów. 63% studentów
otrzymało ofertę dalszej współpracy lub nawią‑
zało kontakty zawodowe, inni pozyskali wiedzę
i umiejętności, które zaprocentują z pewnością
w przyszłości. Wszyscy studenci – uczestnicy
programu zgodnie podkreślają, jak cenne było
Zielone światło dla auli
Złożenie podpisów na dokumentach – od lewej: mini‑
doświadczenie przebywania w realnym środowi‑
sku pracy, jak inne od pracy w murach Akademii.
20 XI 2012 r. o 12.15 w Galerii Promocyjnej
ASP, na pl. Matejki 13 odbył się wernisaż wystawy
prezentującej prace i projekty komercyjne, w któ‑
rych powstaniu brali udział stażyści. Wystawa
pokazała, jak różnorodna może być praca twórcza
i jakie możliwości daje absolwentom Akademii
rynek kreatywny. Wystawa była otwarta dla
odwiedzających od 20 do 24 XI 2012 r.
Po wernisażu w sali 104 Gmachu Głównego
Akademii odbyły się spotkania z ekspertami
i praktykami – przedstawicielami rynku. Przez
cały czas trwania Pro Arte studenci Akademii
brali udział w szkoleniach i warsztatach mają‑
cych na celu wyposażenie ich w wiedzę i umie‑
jętności przydatne na rynku pracy.
Na zakończenie IV Dni Kariery 25 XI w Klu‑
bie Pod Jaszczurami odbyły się Targi Młodej
Sztuki „Sztukobranie – ram wypełnianie”. Druga
odsłona imprezy, mającej na celu promocję mło‑
dej sztuki, była doskonałą okazją do zakupu prac
młodych artystów. Targi odbywały się w godzi‑
nach od 11.00 do 20.00 i były imprezą towarzy‑
szącą Spotkaniom Pro Arte.
Spotkania Pro Arte oraz program staży zawo‑
dowych dla studentów Akademii Sztuk Pięknych
St.art trwał od czerwca 2009 r. i zrealizowany
został w ramach projektu „Sztuka przedsiębior‑
cza – rozwój współpracy z przedsiębiorcami jako
element programu rozwoju uczelni”, współ‑
finansowanego ze środków Unii Europejskiej
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
ster Bogdan Zdrojewski i rektor prof. Stanisław Tabisz
16 xii 2012 r. w Akademii Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie miało miejsce
podpisanie dokumentu przekazania dofinan‑
sowania pochodzącego ze środków unijnych
w kwocie 8,2 mln zł przeznaczonego na zakoń‑
czenie budowy zespołu sal wielofunkcyjnych
w gmachu Akademii. Przyznane środki pocho‑
dzą z XI priorytetu Programu Operacyjnego
Infrastruktura i Środowisko, którego operatorem
jest Ministerstwo Kutury i Dziedzictwa Naro‑
dowego. Ze strony resortu dokument podpisał
minister Bogdan Zdrojewski, ze strony ASP –
rektor prof. Stanisław Tabisz.
Dofinansowanie przyznano także Muzeum
Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krako‑
wie z przeznaczeniem na budowę i uruchomienie
Galerii Europa – Daleki Wschód (piszemy o tym
na s. 60) oraz na budowę i adaptację budynków
Szkoły Muzycznej i i II stopnia w Krakowie.
Warto przypomnieć, że ze środków Programu
Infrastruktura i Środowisko XI Prorytetu: Kul‑
tura i dziedzictwo kulturowe na lata 2007–2013
do realizacji skierowano 64 projekty. Ich łączna
wartość przekroczyła 3,4 mld zł, a kwota dofi‑
nansowania ponad 2 mld zł. W całej Polsce do tej
pory ze środków POIiŚ oddano do użytku 21
nowych lub wyremontowanych obiektów. Zain‑
teresowanych odsyłamy na stronę: www.poiis.
mikidn.gov.pl (inf. wł.)
155
K ronika w y d ar z e ń
Koło Naukowe
we Florencji
Panorama Florencji
Florencka piękność z XVI w.
Paweł Pencakowski
Grupa członków Koła Naukowego Studentów Kon‑
serwacji ASP oraz kilkoro przedstawicieli grona
pedagogicznego odwiedziło Florencję.
Najlepiej zwiedzać ją, począwszy od placu
pod San Miniato al Monte. Ten położony na wzgó‑
rzu kościół z XI–XII w. góruje nad miastem. Stojąc
tyłem do jego fasady, widzi się u stóp niewielki,
zadbany cmentarz, następnie drzewa (teraz w zie‑
lono‑złoto‑czerwonych barwach), dalej gęstą
zabudowę Oltrarno – południowego brzegu rzeki
– wreszcie pałace nad samą Arno oraz „właściwą”
sylwetę miasta i na horyzoncie łańcuch Apeni‑
nów. Na ich tle jaśnieje majestatyczna kopuła
katedry Santa Maria del Fiore i kampanila Giotta,
wieża Palazzo Vecchio, widać elewację Uffizich,
niezliczone pałace, kościoły, ulice… Najpiękniej
wygląda ta panorama późnym popołudniem, gdy
niskie słońce rzeźbi ją i pogrąża w błękitno‑poma‑
rańczowej poświacie. My byliśmy tam rankiem.
Przygotowany zawczasu program wyda‑
wał się napięty do granic możliwości, a mimo
to udało się go zrealizować. Chcieliśmy zoba‑
czyć „wszystko”, a na dodatek mieliśmy zamiar
odwiedzić Opificio delle Pietre Dure – słynną
na cały świat pracownię konserwatorską
156
Wiadomości asp /60
i badawczą o XVI‑wiecznej metryce, zajmującą
się obecnie najwybitniejszymi dziełami sztuki
europejskiej, szczególnie toskańskiej. Z insty‑
tucją tą nasz wydział wiążą od lat partnerskie
relacje. Zaplanowana na półtorej godziny wizyta
trwała dwa razy dłużej. Zaprezentowano nam m.
in. „najzacniejszego obecnie gościa” Opificio –
słynny Pokłon Trzech Króli Leonarda da Vinci.
Florenccy konserwatorzy i badacze przyjęli nas
mile, pokazywali wspaniałe dzieła, rozliczne
pracownie, archiwa. Odpowiadali też z satysfak‑
cją na fachowe pytania, słuchali, dyskutowali.
Wyglądało na to, że wiedza naszych studen‑
tów zrobiła na nich takie wrażenie, jak na nas
Leonardo oglądany z bliska!
Osiem dni na Florencję, jej zabytki, muzea,
pamiątki, to nie jest dużo. W założeniu więc kon‑
centrowaliśmy się na sztuce toskańskiej i wło‑
skiej; tylko szczególnie wytrwali byli w stanie
oglądać jeszcze płótna wielkich Flamandów,
Holendrów czy Hiszpanów. Udało się zwiedzić
szereg muzeów, Palazzo Vecchio – siedzibę władz
miasta, pałace Pitti, Medici‑Riccardi, Davan‑
zati, kaplicę Brancaccich. Byliśmy we florenc‑
kiej katedrze, w baptysterium, wdrapaliśmy się
też na wyniosłą kopułę Brunelleschiego, skąd
roztaczają się niezwykłe widoki. Obejrzeliśmy
liczne kościoły. Wszędzie są malowidła ścienne,
nagrobki, figury, obrazy, retabula, meble: każdy
kościół, każdy pałac florencki to wszak żywe
muzeum. Podziwialiśmy też urokliwe place
i ulice miasta zarówno w dzień, jak i nocą, Ogrody
Boboli, bulwary po obu stronach rzeki, Ponte
Vecchio i inne florenckie mosty. W krótkim cza‑
sie przeznaczonym na posiłek lub wytchnienie
niektóre, głodne wrażeń, osoby wyprawiały się
w kolejne ciekawa miejsca.
Wszędzie przemawiała do nas kultura Italii
i wielka sztuka epoki romańskiej, toskańskiego
gotyku, a nade wszystko renesansu i maniery‑
zmu, które wcześnie i wspaniale rozkwitły w sto‑
licy Toskanii, wytyczając nowe drogi łacińskiej
Europie i całemu światu. Otaczały nas nieśmier‑
telne dzieła i towarzyszyły nam wspomnienia
wielkich mecenasów sztuki – Medicich, Pittich,
Rucellaich, Pazzich, licznych biskupów, opatów,
patrycjuszy. Przede wszystkim jednak były z nami
duchy architektów, rzeźbiarzy, malarzy florenc‑
kich i tylu innych przedstawicieli sztuk pięknych,
jak również poetów, filozofów, uczonych, muzy‑
ków, przywódców religijnych, książąt, paziów
i pięknych dam dworu, zbrodniarzy i świętych…
Był z nami także cień największego ze wszystkich
– boskiego Michała Anioła Bunarrotiego, przed
którego rzeźbami zabiło mocniej niejedno serce,
a u stóp pomnika nagrobnego w kościele Santa
Croce popłynęły pełne smutku słowa jego sonetu
(w tłumaczeniu Leopolda Staffa).
Wszystko to stanowiło pretekst i materiał
do dyskusji na tematy historyczno‑artystyczne
Kaplica Brancaccich
i konserwatorskie, które inicjowali oraz pro‑
wadzili tak pedagodzy, jak i studenci. Wspomi‑
nać będziemy wieczorne rozmowy i imprezy,
w ramach których koledzy rzeźbiarze wcielili się
w rolę mecenasów, śmiało konkurując ze słynną
fundacją Del Bianco, wspierającą uczonych, stu‑
dentów i artystów.
Można stwierdzić, że wyprawa naukowa
do Florencji była przedsięwzięciem ze wszech
miar udanym. Dopisała pogoda, wspomnieć
wypada też znakomitą atmosferę, a także zdy‑
scyplinowanie uczestników – rzecz nadzwyczajna
i, jak się wydaje, przeciwna artystycznej naturze.
Wróciliśmy zatem z tarczą! Niestety… wkrótce
po powrocie do Krakowa (lecieliśmy samolo‑
tem o groźnie brzmiącej nazwie bombardier!)
po naszym wydziale rozeszły się mrożące krew
w żyłach pogłoski, że Koło Naukowe szykuje
następny wyjazd w daleki świat… Wycieczkę
tę zorganizowała, właściwie samodzielnie, prze‑
wodnicząca Koła, Paula Musiał (IV r.). Na miejscu
wspierała ją Paulina Kralka (II r.). Udane też były
spotkania z florencką kuchnią (na jej trop napro‑
wadziła nas przewodniczka, pani Anna Młotkow‑
ska, która z wigorem i wielkim poczuciem humoru
oprowadzała nas przez dwa dni).
Rok Juliana Fałata
korespondowała z tym, co w danym miesiącu nas
otacza. W czasie zimy towarzyszyć będą nam więc
zaśnieżone lasy, pola, rzeki… Wiosna – wszystko
budzi się do życia, również „nad mokradłami”
(o czym się przekonamy w czerwcu). W czasie
wakacji znajdziemy się w słonecznej Wene‑
cji. Jesienną porą udamy się m.in. w Tatry.
I na koniec znowu pejzaż zimowy. Tak o ulubio‑
nym motywie Juliana Fałata, czyli zimowym kra‑
jobrazie, pisał Antoni Wasilewski w „Dziś i Jutro”
w styczniu 1926 r.: „Fałat jest pierwszym w Pol­
sce i jak dotychczas jedynym malarzem, który
dał nam w obrazie śnieg, ten obfity, nadmierny,
w ogromnych przestrzeniach rozciągający się,
skrzący do słońca miliardem brylantów, nie‑
pokalany w swej bieli, a miękki i puszysty […].
Mam w oczach te rozlegle horyzonty pól okry­tych
płaszczyzną śniegu, złocącego się pod zachód
słońca i nad polami szmat nieba […], albo owe
potoki roztajałe już, ciemne, obłożone na brze­
gach jasnofioletowym śniegiem i znowu nad tym
wszystkim ciemne oło­wiane niebo, albo ten skraj
kniei w bogatych sędzielinach i polanka […]. Ale
najpotężniejszy czar i najcudniejszą poezję pol‑
skiego pejzażu, naj­wyższy i najszlachetniejszy jej
ton dał Fałat w scenach myśliwskich – tu dopiero
podziwiamy prawdziwe oblicze mistrza: mala‑
rza i poety zarazem”1. Na kartach kalendarza
te sceny myśliwskie będziemy oglądać w lutym
i sierpniu.
Projektantem i autorem opracowania gra‑
ficznego kalendarza jest profesor Władysław
Pluta. Michał Pilikowski odpowiada za prace
redakcyjne. Obrazy reprodukowane w kalenda‑
rzu pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego
w Krakowie, Muzeum Narodowego w Warszawie,
Muzeum Narodowego w Kielcach, Muzeum Podla‑
skiego w Białymstoku, Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu i Muzeum w Bielsku‑Białej.
Przypis
Kościół Santa Croce – prace konserwatorskie
1Cyt. za: Bednarski T.Z., Krakowskim szlakiem Juliana
Fałata, Kraków 2005, s. 11.
Michał Pilikowski
Rok 2013 w Akademii Sztuk Pięknych im. Jana
Matejki w Krakowie upłynie pod hasłem Roku
Juliana Fałata. Decyzję taką podjęto w związku
z tym, że w tym roku obchodzimy 160 rocznicę
urodzin tego wybitnego artysty malarza i wielkiego
reformatora krakowskiej ASP (Julian Fałat urodził
się w Tuligłowach pod Komarnem 30 VII 1853 r.).
Na otwarcie Roku Juliana Fałata Akademia
Sztuk Pięknych w Krakowie proponuje kalen‑
darz z reprodukcjami obrazów Mistrza. Repro‑
dukcje te uszeregowano w ten sposób, by rze‑
czywistość przedstawiana na kolejnych obrazach
157
K ronika w y d ar z e ń
Photokino
w Kolonii
Promocje w Akademii
→ Kolonia, Niemcy
→ 18–23 IX 2012
Natalia Wiernik prezentuje swoje portfolio
Doktorzy habilitowani sztuki
W ramach Photokina, World Photography
Organisation i Sony zorganizowało spotkanie
pod nazwą – World Photo Educators Symposium
and Student Opportunity. Było to pierwsze tego
typu spotkanie podczas tej imprezy. Zaproszeni
na nie zostali profesorowie i studenci z 20 euro‑
pejskich uczelni artystycznych, nauczających
fotografii. Z naszej ASP do Kolonii udali się:
dr Tomáš Agat Błoński, asystent w Katedrze
Filmu Animowanego, Fotografii i Mediów Cyfro‑
wych WG i studentka v r. WG Natalia Wiernik.
Poczas weekendu w jednej z sal odbywało się
sympozjum nauczycieli prowadzone przez Vir‑
ginie Morrison – dyrektor Towarzystwa Edukacji
Fotograficznej. Dyskusje prowadzone przez nią
dotyczyły m.in. kwestii trudności nauczania
fotografii, zarówno cyfrowej, jak i chemicznej,
komunikacji internetowej i nauczania online.
W drugiej sali miały miejsce wykłady i dys‑
kusje dla studentów. W spotkaniach z nimi
uczestniczył Jonathan Worth – fotograf i juror
Sony World Photography Award, Ruth Eichhorn
– redaktor naczelna fotograficznego magazynu
GEO i fotograf Steve Pyke.
Studenci przedstawili również swoje port‑
folio. Dzięki temu otrzymali cenne wskazówki
od specjalistów i profesorów, przedstawicieli pra‑
cowni fotograficznych z różnych państw Europy.
Wszystkie wydarzenia, przelot i zakwatero‑
wanie ufundowane zostały przez World Photo‑
graphy Organisation i Sony. (inf. wł.)
W dniach 28 i 29 XI 2012 r. odbyły się, po raz
dziewiąty w historii Akademii, uroczystości zwią‑
zane z nadaniem stopni doktora sztuki oraz dok‑
tora habilitowanego sztuki.
Jego Magnificencja, w obecności członków
Senatu, wypromował 21 doktorów habilitowanych
(Wydział Malarstwa – 16 przewodów, Wydział
Architektury Wnętrz – 2, Wydział Rzeźby – 1,
Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki – 1,
Wydział Form Przemysłowych – 1) oraz 34 dokto‑
rów sztuki (Wydział Malarstwa – 17 przewodów
kwalifikacyjnych, Wydział Rzeźby – 4, Wydział
Grafiki – 3, Wydział Architektury Wnętrz – 1,
Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki – 3,
Wydział Form Przemysłowych – 6).
W przemówieniu inauguracyjnym Rektor,
prof. Stanisław Tabisz, podkreślił znaczenie
możliwości nadawania stopni naukowych w dzie‑
dzinie sztuk. Od 2004 r. nasza uczelnia wypro‑
mowała 175 doktorów sztuki oraz 89 doktorów
habilitowanych. Zebrani owacyjnie przyjęli wia‑
domość, że pierwszym promowanym doktorem
habilitowanym (w 2004 r.) był obecny prorektor
ds. naukowych i spraw zagranicznych, prof. Piotr
Bożyk. Pierwszym promowanym doktorem był
Maciej Albrzykowski, doktorant Wydziału Rzeźby.
W imieniu wypromowanych doktorów
habilitowanych podziękowanie złożył dziekan
Wydziału Malarstwa, Piotr Korzeniowski (rów‑
nież bohater uroczystości), zaś w imieniu dok‑
torów dziękowała Joanna Zemanek. Wyrazili
158
Wiadomości asp /60
oni wdzięczność Jego Magnificencji, prof. Stani‑
sławowi Tabiszowi, Senatowi uczelni, promo‑
torom, recenzentom, rodzinom i przyjaciołom
za bezcenne wskazówki, za poświęconą uwagę,
cierpliwość i zachętę do pracy twórczej. Pod‑
kreślili w swych przemówieniach, że uzyskanie
stopnia naukowego w uczelni o takiej renomie,
jaką cieszy się Akademia Sztuk Pięknych im. Jana
Matejki w Krakowie, daje szczególny powód
do dumy i satysfakcji, ale jest też zobowiązaniem
do dawania świadectwa przynależności do tajem‑
nego świata sztuki.
Po podziękowaniach nadszedł czas
na pamiątkowe zdjęcie oraz wzniesienie toastu
za dalszą pomyślność. BW
Doktorzy sztuki
K ronika w y d ar z e ń
Oskar Hansen
Symposium
Bergen, Norwegia
Platforma Badań
Artystycznych
Bartłomiej Struzik
W dniach 31 VIII – 2 IX 2012 r. odbyła się w Ber‑
gen XII edycja Oskar Hansen Symposium. Sym‑
pozjum skupione wokół teorii Formy Otwartej
zorganizowała Bergen Arkitekt Skole (BAS),
która jest alternatywną wyższą szkołą architek‑
tury – prawdopodobnie jedyną szkołą tego typu
na świecie. Od 1986 r., założona przez Sveina
Hatløya, Bergen Arkitekt Skole realizuje unika‑
towy program dydaktyczny inspirowany teorią
Formy Otwartej.
Przypomnę krótko, że autorem teorii Formy
Otwartej jest polski artysta, architekt i teoretyk
o norweskim rodowodzie, Oskar Hansen, wielo‑
letni profesor warszawskiej Akademii Sztuk Pięk‑
nych, współautor założeń urbanistycznych m.
in. dla Warszawy i Lublina. Oskar Hansen był
również współautorem niezrealizowanego, prze‑
łomowego w swej konwencji pomnika obozu
w Auschwitz w międzynarodowym konkursie
z 1958 r. z jury pod przewodnictwem Henry’ego
Moore’a.
W ramach sympozjum odbyły się prezentacje
analizy prac studialnych i procesu dydaktycz‑
nego, a także wykłady. Wszystkim wykładom
i prezentacjom towarzyszyła żywa dyskusja.
Oskar Svein Hatløy
Przy Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie z inicja‑
tywy prof. Andrzeja Bednarczyka, dr hab. Kingi
Nowak i mgr. Michała Zawady powstał zespół,
mający na celu stworzenie platformy wymiany
myśli i dyskusji przedstawicieli różnych dyscy‑
plin artystycznych i naukowych. W swojej pream‑
bule jej członkowie piszą: „W obecnych czasach
dysponujemy szerokim spektrum równoważ‑
nych i możliwych do przyjęcia sposobów rozu‑
mienia, definiowania i uprawiania sztuki. W tej
przestrzeni uczelnia artystyczna jawi się jako
miejsce szczególnie predestynowane do takiego
uprawiania sztuki, które prowadzone jest w bli‑
skim kontakcie z refleksją naukową i uzyskuje
dzięki temu swój szczególny, poznawczy charak‑
ter. Wśród nich spotykamy np. sztukę będącą
formą autoterapii, sztukę krytykującą świat, czy
sztukę go oswajającą. Każda z tych form uprawia‑
nia sztuki implikuje inną metodologię konieczną
do jej definiowania i interpretacji. Sztuka i nauka
tworzą koherentne pole poznawcze, w którym
uzyskujemy możliwość wspólnego rozpatrywa‑
nia ujawnionych kwestii z różnych perspektyw.
Spodziewamy się, iż dzięki tak zbudowanej prze‑
strzeni, będziemy mogli przekroczyć granice
dziedzin i dyscyplin, wzajemnie je wzbogaca‑
jąc. W związku ze zmianami, które dokonały się
w przestrzeni kultury postindustrialnej, uprawia‑
nie swojej dyscypliny w oderwaniu od innych,
traci sens”. Platforma w obrębie swojej działalno‑
ści przewiduje animowanie artystyczno‑nauko‑
wych programów badawczych w ramach inter‑
dyscyplinarnych, wielopokoleniowych zespołów
przedstawicieli różnych instytucji, ośrodków kul‑
turalnych i naukowych, animowanie wydarzeń
artystyczno‑naukowych upowszechniających
uzyskiwane efekty badawcze, dyskusje i semina‑
ria. W ramach działalności odbyła się dotychczas
zorganizowana przez Michała Zawadę prelekcja
omawiająca problematykę i założenia ostatnich
Dokumenta w Kassel. Członkowie zapraszają
do współpracy akademickie koła naukowe zain‑
teresowane ideami projektu.
Projektowanie
w pejzażu
krakowskiego
Kazimierza
26 x 2012 r. w Gmachu Głównym ASP w Kra‑
kowie odbyło się sympozjum rozpoczynające
współpracę pomiędzy pracownią projektowania
architektoniczno‑rzeźbiarskiego Wydziału Rzeźby
ASP w Krakowie a pracownią projektowania kra‑
jobrazu i przestrzeni publicznej na Uniwersytecie
Technicznym w Berlinie (Technische Universität
Berlin). Uczestników sympozjum powitał dziekan
Wydziału Rzeźby, prof. Józef Murzyn, następnie
wykłady wygłosili prof. Jürgen Weidinger (TU Ber‑
lin) oraz dr Piotr Winskowski (ASP Kraków).
Założenia ideowe współpracy w ramach projektu
„Projektowanie architektoniczno‑rzeźbiarskie
w pejzażu historyczno‑kulturowym krakowskiego
Kazimierza” przedstawił prof. Andrzej Getter –
kierownik pracowni projektowania architekto‑
niczno‑rzeźbiarskiego. Kolejny dzień sympozjum
poświęcony został na wspólne zwiedzanie Kazi‑
mierza, dyskusje oraz wymianę doświadczeń.
Podsumowaniem współpracy pomiędzy pracow‑
niami będą wystawy w Berlinie i w Krakowie
oraz publikacja opracowań projektowych w for‑
mie katalogu. Inicjatorem współpracy i koordy‑
natorem projektu jest ad. dr Bartłomiej Struzik
z Wydziału Rzeźby ASP w Krakowie.
Aktualnie realizowany projekt jest kolejną
inicjatywą pracowni projektowania architekto‑
niczno‑rzeźbiarskiego, w której tematem opraco‑
wania jest wybrany fragment przestrzeni urbani‑
stycznej Krakowa. Katalog podsumowujący projekt
realizowany w roku akademickim 2011/2012
dotyczący rewitalizacji przestrzeni urbanistycznej
Nowej Huty ukaże się w grudniu 2012 r.
159
P u b l ika c j e
K onk u rs
Artyści do dzieła!
Idee KSW – sztuka –
design – intermedia
oraz
Wybrane prace studentów Wydziału Forma
Przemysłowych wykonane
w roku akademickim
2011/2012
Piąty zeszyt „Idee Katedry Sztuk Wizualnych”
to wydawnictwo rozpoczynające cykl wydawnictw
jubileuszowych 50‑lecia WFP.
Katedra Sztuk Wizualnych zajmuje się
wizualnymi aspektami w kontekście ogólnej
problematyki sztuk pięknych. Wydawnictwo
pod redakcją prof. Andrzeja Zięblińskiego,
powstające przy współpracy Miłosza Pobiedziń‑
skiego oraz zespołu katedry, prezentuje kolejny
etap w prawie 50‑letniej historii rozwoju metod
dydaktyki artystycznej w kształceniu projektan‑
tów na WFP. W piątej edycji zeszytu „Idee KSW”
prezentowany jest wybór dokumentacji i tekstów
z ostatnich sześciu lat. Przedstawione są także
niektóre postawy twórcze studentów, od źródeł
inspiracji po realizacje, połączone z refleksją nad
procesem twórczym. W zeszycie zawarto wybrane
przykłady zadań dydaktycznych, realizowanych
przez pracownie.
Zeszyt, a raczej książka liczy 160 stron
i zawiera barwne ilustracje. Edycja dwujęzyczna,
polsko‑angielska. Cena 15 zł.
Z kolei publikacja Wybrane prace studentów
Wydziału Form Przemysłowych wykonane w roku
akademickim 2011/2012 prezentuje wybrane
prace studentów tegoż wydziału.
O ile w przypadku zeszytu „Idee KSW” publi‑
kacja skupiła się na dokonaniach jednej katedry,
to Wybrane prace studentów…, jak sama nazwa
wskazuje, zawierają przegląd prac wykonanych
w różnych pracowniach.
Publikacja liczy 88 barwnych stron. Cena 10 zł.
160
Wiadomości asp /60
Uczelniana Rada Samorządu Studenckiego ASP
im. Jana Matejki w Krakowie ma przyjemność
ogłosić drugą edycję Konkursu na DZIEŁO!
Zachęcamy wszystkich studentów ASP do wzięcia
działu w tej artystycznej konkurencji i zaprezen‑
towaniu swojej pracy na DOWOLNY TEMAT. Cze‑
kają atrakcyjne nagrody oraz udział w wystawie
pokonkursowej w galerii Za Medyceuszem. Nad
organizacją konkursu czuwa Biuro Konkursowe
w składzie: Katarzyna Sroka – przewodnicząca
URSS, Michalina Bigaj oraz Katarzyna Bizoń.
Więcej szczegółów w Regulaminie Konkursu
dostępnym na stronie ASP.
Korespondenci wydziałowi:
dr hab. Kinga Nowak – Wydział Malarstwa
dr Janusz Janczy – Wydział Rzeźby
dr Agnieszka Łukaszewska – Wydział Grafiki
mgr Joanna Łapińska – Wydział Architektury Wnętrz
mgr Joanna Hedrick – Wydział Konserwacji i Restau‑
racji Dzieł Sztuki
mgr Anna Szwaja – Wydział Form Przemysłowych
mgr Mariusz Sołtysik – Wydział Intermediów
Wydawca: Akademia Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie
Redaktor naczelny: prof. Stanisław Tabisz,
rektor ASP w Krakowie
Kierownik działu wydawnictw i promocji:
Jacek Dembosz, [email protected]
Zespół redakcyjny: prof. asp Barbara Ziembicka,
dr hab. Kinga Nowak, prof. Janusz Krupiński,
prof. asp Łukasz Konieczko, mgr Jacek Dembosz,
mgr Michał Pilikowski.
[email protected], tel. 12/ 252 75 12
Akademia Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie
pl. Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 012 299 20 00, 012 422 09 22
fax 012 422 65 66
Rektor prof. Stanisław Tabisz
Prorektor ds. Nauki i Spraw Zagranicznych
prof. Piotr Bożyk
Prorektor ds. Studenckich
dr hab. Jan Tutaj
Kanclerz mgr inż. Adam Oleszko
Wydział Malarstwa
Dziekan dr hab. Piotr Korzeniowski
Prodziekan dr hab. Witold Stelmachniewicz
pl. Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 012 299 20 31
Wydział Rzeźby
Dziekan prof. Józef Murzyn
Prodziekan prof. asp Ewa Janus
pl. Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 12 299 20 37
Wydział Grafiki
Dziekan dr hab. Krzysztof Tomalski
Prodziekan dr Tomasz Daniec
ul. Humberta 3, 31-121 Kraków
tel. 12 632 13 31, 12 632 48 96
ul. Karmelicka 16, 31-128 Kraków
tel. 12 421 43 82
Wydział Architektury Wnętrz
Dziekan dr hab. Beata Gibała‑Kapecka
Prodziekan dr hab. Joanna Kubicz
ul. Humberta 3, 31-121 Kraków
tel. 12 632 13 31, 12 632 48 96
Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki
Dziekan dr hab. Marta Lempart‑Geratowska
Prodziekan dr Jarosław Adamowicz
ul. Lea 29, 30-052 Kraków
tel. 12 662 99 00
Wydział Form Przemysłowych
Dziekan prof. Andrzej Ziębliński
Prodziekan dr Anna Myczkowska
ul. Smoleńsk 9, 31-108 Kraków
tel. 12 422 34 44
Biblioteka Główna
Dyrektor mgr Jadwiga Wielgut‑Walczak
ul. Smoleńsk 9, 31-108 Kraków
tel. 12 292 62 77 w. 35
Wydział Intermediów
ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 38
31-111 Kraków
tel.12 299 20 37
[email protected]
Projekt i skład: Michał Bratko
[email protected]
Layout: Jakub Sowiński (Biuro Szeryfy)
Złożono krojem: Unit Slab
Korekta redakcyjna: Lucyna Sterczewska
Korekta: Adam Wsiołkowski
Nakład: 1400 egz.
ISsN 1505–0661
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych,
zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania
nadesłanych tekstów.
projekt okładki
JACEK GAJ

Podobne dokumenty