Nr 5 (368) /2015 - Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa

Komentarze

Transkrypt

Nr 5 (368) /2015 - Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa
ISSN 1641-8913
fot: ks. D. Drzyżdżyk
Czasopismo Rzymskokatolickiej Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bukowinie Ta­trzańskiej
Nr 5 (368) /2015
„BÓG SIĘ RODZI”
Tajemnica Bożego Narodzenia napełnia nas radością i nadzieją. Bóg z miłości
do nas posyła Syna, aby stał się człowiekiem. Jezus narodził się, żebyśmy mieli
szansę zbawienia. Z Jego narodzeniem nieodłącznie wiąże się pokój i miłość.
Na ten błogosławiony czas składamy Wam najserdeczniejsze życzenia
radosnego przeżywania Świąt, życzliwości oraz wszelkiej pomyślności i dobra
od Dzieciątka Jezus. Niech nadchodzący okres będzie czasem mocniejszego
przylgnięcia do Boga, obecnego również w drugim człowieku. Niech Pan na nowo
narodzi się w Waszych sercach i napełni je Pokojem. Niech Święta pozwolą Wam
wzmocnić rodzinne więzi i radować się tym, co przynosi każdy dzień.
Obfitości łask Bożych i błogosławieństwa w Nowym 2016 Roku!
Życzy redakcja
Fot.: A. Morawski
Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele naszego pisma „Idzie Hyr”
Drodzy
Czytelnicy
Ks. Damian Drzyżdżyk
Drodzy Czytelnicy!
J
ak każdego roku Święta Bożego Narodzenia to czas niezwykłej rodzinnej, ale przede wszystkim chrześcijańskiej radości. I choć dzisiejszy medialny, polityczny i gospodarczy „świat” lansuje ciągły
niepokój, lęk o jutro, to jednak nasz „świat” oparty na wierze w Boga
wlewa w nasze życie chrześcijańską nadzieję. Co to znaczy? Zacznijmy
od początku. Przyglądnijmy się krótko postaciom ludzi, którzy w życiu
mieli może bardziej niż my „pod górkę”.
Pierwsze, co przychodzi na myśl, to życie Józefa, Maryi i malutkiego
Jezusa. Już w Betlejem było naznaczone niepewnością o jutro. Szczególnie, kiedy musieli uciekać przed pragnącym pełni władzy królem Herodem. Jednak wielka wiara i ufność Józefa i Maryi pomogła przezwyciężyć strach i niepewność. Maryja dała temu świadectwo wcześniej, po
Anielskim zwiastowaniu, zaś jej przeczysty oblubieniec św. Józef posłuchał Anioła i – mimo zmęczenia – udał się w długą podróż, aby uchronić życie Świętej Rodziny z Nazaretu.
Druga myśl związana jest z naszym adwentowym „drzewem życia”,
które ukazuje nam naszą Ojczyznę jako chrześcijańską matkę wszystkich
Polaków. To ona w sposób szczególny została naznaczona źródłem miłosierdzia Bożego. Sam książę Mieszko I rozpoczął w 966 r. tę niesamowitą przygodę z Bogiem. Została ona ugruntowana poprzez krew pierwszych męczenników oraz świętych Narodu Polskiego, którzy w swoim
chrześcijańskim życiu kierowali się zasadą miłości Boga i bliźniego, jak
również dawali świadectwo wiary poprzez uczynki miłosierdzia względem duszy i ciała. I tak ta wiara w Boga trwa w naszej tradycji polskiej
prawie 1050 lat. Powinniśmy być z tego dumni!
Myśl ostatnia jest także związana z Polakami, żyjącymi poza granicami Państwa, którzy całym życiem głoszą Chrystusa. Nawet nie uświadamiają sobie, ale życie misjonarza niesie za sobą niejedne konsekwencje.
Uświadomiłem sobie to oglądając film dokumentalny o dwóch pierwszych polskich misjonarzach męczennikach, których beatyfikacja miała miejsce w Peru 5.12.2015 roku. Na tę wyjątkową chwilę został napisany hymn beatyfikacyjny pt. „Świadkowie Nadziei” autorstwa o. Andrzeja Zająca OFMConv. Odsyłam do całości tego tekstu. Zacytuję tylko wers, który powinien na ten czas świąt Narodzenia Pańskiego wlać
w serca nadzieję, pokój i dobro… „To, co dobre i święte, ze światem
wygrywa, bo uczynki z miłości na wieki są.”

IDZIE HYR Nr 5 /2015
W numerze:
Ks. Władysław Podhalański,
Dzieckiem być i więcej nic .............. 4
Wieści z Chicago! .............................. 5
Anna Kulka, Dzieciątko Jezus
w najsłynniejszych figurach ........... 6
Elżbieta Wilczek, Czy Jezus był tym,
na kogo czekał Izrael? ...................... 8
A. Kulka, Zapisano w „Prymuli”.... 10
o. Piotr Gód, Trzeba być gotowym
na wszystko ....................................... 10
Zofia Mól, Uczynki miłosierne
co do ciała .......................................... 12
Ks. Damian Drzyżdżyk,
Eucharystia pod lupą ..................... 17
Maria Wyrostek,
Reklama – dobra czy zła? .............. 18
Marek Wodziak, Rozczarowani .... 19
Marta Lichaj,
Odpowiedzialność za słowo ........ 20
Natalia Kubasik,
Być świętym? Niedzisiejsze ......... 21
Katarzyna Socha,
W Przedszkolu czy w Niebie? ...... 22
Elżbieta Lichaj, Joanna Beretta
Molla – święta matka i żona ......... 23
Dwugłos małżonków ..................... 25
Marek Wodziak,
Chór parafialny w 2015 roku ....... 26
Renata Łukaszczyk,
Pielgrzymka Bukowian ................. 28
Albina Policht,
Noc w Łagiewnikach ...................... 31
Zofia Babiarz, Kierunek pielgrzymki
– Lewocza! ......................................... 32
Edward J. Charczuk, Poznajmy
sąsiedzkie słowackie pogranicze ... 33
Z życia Kościoła ............................... 36
Monika Bobula, Renata Łukaszczyk,
Z życia szkoły ................................... 37
Ks. Damian Drzyżdżyk,
Wielkie zwycięstwo ........................ 39
Zbigniew Kujawski, Jeden za
wszystkich, wszyscy za jednego ... 40
Intencje Mszy Świętych ................. 41
Kącik dla dzieci ................................ 44
Krzyżówka ......................................... 45
Informacje kancelarii parafialnej ... 46
Okładka przedstawia fragment szopki
bożonarodzeniowej w kościele,
w Bukowinie Tatrzańskiej. 2014 r.
3
Dzieckiem być
i więcej nic
Ks. Władysław Podhalański
I
nny jest świat sprzed kilkudziesięciu lat.
Byłem kiedyś dzieckiem,
kochanym bobaskiem, małym
pulchnym grubaskiem i naiwnym
stworzeniem, które jeszcze nie wyszło ze swojego zaczarowanego
dziecięcego świata i wszystko widziało po swojemu. Właściwie to
więcej sobie wyobrażało niż widziało. Świat dziecięcej wyobraźni
jest bajecznie kolorowy i choć dużo
w nim naiwności, to może dlatego
jest o wiele bogatszy od szarej rzeczywistości… A rzeczywistość 80
lat temu o wiele bardziej była szara, gdy za tak zwanymi górami i lasami nie wiele się działo. Dni były
bardzo podobne do siebie, prawie
nie było niespodzianek. Tak by się
wydawało…
Ale świat dziecka nie był nigdy
monotonny. Mnie osobiście ciągle
coś zadziwiało, zachwycało, przerażało i często niepokoiło:
- a to, że mnie pies pogryzie,
- a to, że mnie kot podrapie,
- a to, że mi się gęsi pogubią,
- a to, że mnie ktoś mocniejszy
pobije itd.
Można wymieniać niezliczone lęki, które składały się na moje
dziecięce udręki. I choć wiele lat
już przeleciało, to do dzisiaj coś
z tych lęków zostało, np. boję się
każdego tematu do parafialnej gazety, ale piszę – nie zawsze mądrze,
czy ciekawie – niestety. Już prawie
4
przebrzmiała czasu przestrzeń cała,
a dziecięca naiwność jeszcze pozostała. Nie jest to znowu tak źle, bo
czasem przez myśl mi słowo Ewangelii przeleci: „bądźcie jak dzieci”.
Skończył się wiek dziecięcy.
Dzisiaj mógłbym być pradziadkiem, a mam pisać w gazecie wspomnienia z dziecięcych lat o tym,
„jak przeżywaliśmy wigilię do Bożego Narodzenia”.
Przede wszystkim „wilija” – bo
tak w górach się ją nazywało – to
było coś dziwnego, jakby coś żywego, które się gdzieś w powietrzu unosiło i sprawiało, że człowiek oddychał już innym, bożonarodzeniowym oddechem. Bo „wilija” bez odniesienia się do święta
Bożego Narodzenia sama z siebie
nie miała racji istnienia. Owszem,
jak wszędzie tak i u nas w domu rodzinnym było zabieganie, sprzątanie, denerwowanie, ogólnie przygotowywanie do nadchodzącego
święta, a konkretnie z powodu tego,
Którego już mamy, a na Którego
w osobie Dziecięcia co roku czekamy. A więc nastrój oczekiwania
na coś, co wymyka się z tej naszej
szarej rzeczywistości i przenosi nas
w świat niepojętych pięknych wydarzeń, do których dusza wyrywa
się, bo jest przecież dla tego innego świata stworzona.
Szarość na ziemi zostanie, bo
skończy się życie, a my w wieczności będziemy na wieki trwać
w zachwycie. Ale, ale. Zapędziłem
się w refleksję już z rozumną wiarą.
A ja wówczas byłem jeszcze
dzieckiem; może i miłym, ale głupiutkim i naiwnym. Wraz z dorosłymi wpadałem w nastrój i przeżywałem „jutrzejsze święto”, ale
po swojemu. Niewiele potrafiłem
pomóc przy sprzątaniu, plątałem
się tylko po domu, więcej zawadzając niż pomagając. Lepiej się
było nawet usunąć i znaleźć spokojne i bezpieczne miejsce. Ale
jak tu być spokojnym, kiedy i starsi i młodsi powtarzali wierszyk:
„Wilija dzieci na dach przybija”.
Te słowa puszczały na mnie strach
i bałem się okrutnie, że się znajdę
przybity na dachu. Jednak się jakoś uspakajałem, bo przyglądając
się dachom, na żadnym przybitego
dziecka nie widziałem. Całkowicie
to mnie jednak nie uspokoiło, bo
mi się wydawało, że to ja będę tym
pierwszym nieszczęśliwym dzieckiem, które na dachu zawiśnie. Jak
były wielkie mrozy i gonty na dachach „strzelały”, „trzaskały” – dla
mnie znaczyło to, że „wilija” chodzi po dachach i zbiera wypchnięte przez mróz gwoździe, aby ich
później użyć.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Dopiero wieczorem, gdy wszyscy byli już zmęczeni robieniem
porządków i przygotowaniami do
wieczerzy wigilijnej, zaznaliśmy
nareszcie względnego spokoju, bo
i tak były w toku ostatnie przygotowania do wigilijnej wieczerzy. Nie
było to wielkie przygotowanie. Jestem pewien, że wieś – jak była długa i szeroka – to w żadnym domu
nie było 12 potraw. Jak były 3 lub
4 – to wszystko.
Co było w naszym rodzinnym
domu? Najpierw, jak wszędzie, poświęcony opłatek, na talerzyku trochę rozlanego miodu, w którym
moczyliśmy opłatki i którymi łamaliśmy się nawzajem. A życzenia?
Owszem były, ale takie najprostsze na świecie. Bez wyszukanych
słów: „Żebyś był zdrowy, grzeczny, żebyś słuchał ojca i matki, żebyś wyrósł na uczciwego człowieka,
żebyś skończył pomyślnie szkołę,
żebyś sobie znalazł uczciwą pannę,
żebyś wyszła szczęśliwie za mąż”
itd., itp. A potem skromne dania:
zupa grzybowa, makaron z makiem,
kapusta z ziemniakami i grochem,
potem „rarytas” – kompot z suszonych śliwek i … koniec. Post od
pokarmów mięsnych obowiązywał do północy. Na stole był wyjątkowo biały i świeży obrus, pod
obrusem pachnące sianko i jedno miejsce przy stole na wypadek
przybycia niespodziewanego gościa. Nie pamiętam, aby ktokolwiek to miejsce zajął.
Nie tak jak dzisiaj, gdy rodzinami siadają przed TV i z łaski swojej kolęd i pastorałek tylko słuchają. Myśmy jednak, jak tylko mogli,
kolędy śpiewali, bo należało się
przecie, aby witać i chwalić Boże
Dziecię.
Ojciec po wieczerzy resztki jedzenia, jakie zostały na stole, zanosił do stajni zwierzętom. Podobno
o północy można było z nimi rozmawiać i choć w to wierzyłem, nigdy się o tym nie przekonałem, bo
albo szedłem spać, albo udawaliśmy się z całą rodziną na pasterkę.
Mimo że byliśmy zmęczeni i śpiący, to jednak w kościele przy bożonarodzeniowej szopce radośnie
i gromko śpiewaliśmy kolędy, które jakimś cudem umieliśmy na pamięć, prawie wszystkie. Ściany i sufity w starych i drewnianych kościołach naprawdę trzeszczały.
Teraz często za nas zespoły
i aktorzy grają i śpiewają, akcentując folklor, a sens święta zatracają. A dlaczego? Bo wiary dziecięcej nie mają. Bo trzeba, żeby było
coś z dziecka w każdym człowieku, mimo podeszłego wieku. 
Wieści z Chicago!
Życzenia świąteczno-noworoczne
Rok w rok na te Bożonarodzeniowe Święta, każdy o swoich bliskich pamięta.
Jak obyczaj każe stary, według ojców naszej wiary,
My spieszymy z życzeniami,
Choć nie dane być nam z Wami.
Piękna jest radość w te Święta, bo każdy o każdym pamięta.
Ciepłe są myśli o bliskich – niech zdrowie, pokój, miłość i szczęście otoczy nas wszystkich.
Niechaj w czas Bożego Narodzenia spełniają się wszystkie marzenia.
A gdy miną Święta w srebrnej bieli, to Stary Rok w Nowy się zmieni. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, co wschodzi o zmroku, da Wam szczęście i pomyślność
w nadchodzącym Nowym 2016-tym Roku.
Te z serca płynące życzenia wszystkim Bukowianom, Redakcji „Idzie Hyr” (szczególnie ks. Damianowi Drzyżdżykowi ) oraz księżom pracującym w Parafii składa
Prezes Koła Bukowina Tatrzańska Nr 57 przy ZPPA w Chicago.
Andrzej Majerczyk
wraz z Zarządem i członkami
IDZIE HYR Nr 5 /2015
5
Dzieciątko Jezus
w najsłynniejszych
figurach
Anna Kulka
I
stnieją na świecie bardzo sławne sanktuaria, gdzie czci się
Dzieciątko Jezus.
Zacznijmy od źródła. Dzieciątko
Betlejemskie, naturalnej wielkości
różowiutka figurka, leży na co dzień
w żłóbku na jęczmiennej słomie
w kościele św. Katarzyny w Jerozolimie. Tutaj codziennie odprawiane
są Msze św. dziękczynne za zesłanie ludzkości Zbawiciela. W wigilię Bożego Narodzenia w Bazylice,
o tej samej nazwie, patriarcha kładzie figurkę w Grocie Narodzenia
Jezusa znajdującej się pod prezbiterium świątyni, a po jakimś czasie
odnosi do stałego żłóbka.
przychodzi od wdzięcznych czcicieli setki listów z ludzkimi biedami (po pewnym czasie spalanych)
oraz kosztowności, spieniężane na
rzecz ubogich. Samochód przewożący figurkę ma zawsze pierwszeństwo na zatłoczonych ulicach
Rzymu.
dzisiejszego. Opiekują się nim karmelici bosi, którzy po upadku komunizmu wrócili do Pragi. Figurka
słynie z wielu cudów. Dzieciątko
patronuje różnym środowiskom:
od dzieci poprzez misje zagraniczne aż do dobrych finansów.
Praskie
„Jezulatko”
Z czasów, gdy Maurowie pustoszyli Hiszpanię, pozostał kult Dzieciątka Jezus z miasta Atocha. Po-
Santo Bambino
Po 1655 r. centrum kultu Bożej Dzieciny stała się Praga czeska. Praskie „Jezulatko” z kościoła
Dzieciątko
Betlejemskie
W Wiecznym Mieście w bazylice Matki Bożej Niebiańskiego Ołtarza, gdzie czczone były relikwie
żłóbka betlejemskiego (5 deszczułek w drogocennym relikwiarzu),
jest figurka Santo Bambino. Ma
swoją prywatną kaplicę. Przypisuje się jej nawet moc wskrzeszania zmarłych. Do Monarchy Świata
Matki Boskiej Zwycięskiej w roku
1741 zostaje przeniesione na boczny ołtarz, na którym jest do dnia
6
nieważ zabierano Je z kościoła do
chorych, dlatego zostało nazwane Małym Pielgrzymem. Objawiało się też jako żywe małe dziecko
noszące bezdzietnym więźniom jedzenie. (Maurowie pozwalali tylko
dzieciom kontaktować się z więźniami.) Gdy zaginęła pierwsza figura, czczono inną: Dzieciątko na
rękach Maryi. Rzeźba ta jest stara,
pochodzi sprzed wypraw krzyżowych. Kult Dzieciątka z Atocha jest
bardzo żywy.
Hiszpanie przenieśli kult z Atocha do Meksyku i zachodniej
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Ameryki. Tu Dzieciątko – Santo
Nino de Atocha – ma postać pielgrzyma z laską i koszykiem, co również wskazuje na Jego gotowość
pomagania ludziom. Według podań wymyka się Ono z objęć Matki
i spieszy na ratunek głodnym, więzionym, ubogim, potrzebującym.
Santo Nino
de Atocha
Na Filipinach jest Santo Nino
– Dzieciątko z Cebu, gdzie przywiózł je Krzysztof Kolumb. Od-
W Krakowie w kościele przy ul.
Poselskiej (Stare Miasto) jest słynąca łaskami drewniana późnogotycka figurka Maleńkiego Króla.
Według podań wyłowiła ją z Wisły (ok. XVII wieku) zakonnica ze
Zgromadzenia św. Kolety. Wokół
figurki działy się niezwykłe rzeczy.
Dla czcicieli wprowadzono praktykę pocierania kawałków materiału
o cudowną figurę i przekazywania
ich potrzebującym.
U sąsiadów na Ukrainie buduje się od wielu lat jedyny kościółek
pw. Dzieciątka Jezus w Irszańsku
(diecezja żytomierska), mieście
powstałym po wojnie pośród tutejszych lasów nad rzeką Irszą, dla
wydobywania tytanu. Parafię katolicką tworzy zaledwie 100 rodzin.
Może przyszłe pokolenia będą tutaj pielgrzymować do Króla małego lecz wszechmogącego.
Są jeszcze na świecie inne znane
sanktuaria Dzieciątka Jezus, choć
nie jest ich zbyt dużo.
W naszej parafii, w Bukowinie
Tatrzańskiej też mamy figurę Pana Jezusa w dziecięcej postaci (fot. poniżej). Przechowywana jest w starym
kościele i czczona podczas różnych
procesji.

(Źródło opracowania:
tematyczne strony internetowe.)
krywca zginął w tragicznych okolicznościach, a w miejscu jego domu
powstało sanktuarium.
Santo Nino z Cebu
W Polsce od 1354 roku kult Dzieciątka Jezus szerzy się w Jodłowej koło
Dębicy. Obecna figurka (z 1900 r.)
„potarta o praski prawzór” podobna jest do tej z Pragi. W kościele jodłowskim, zwanym podkarpackim
Betlejem, odprawia się specjalne nabożeństwo zwane „Drogą Betlejemską”, rozważające 12 tajemnic – zdarzeń z życia Dzieciątka Jezus objawionych w Ewangeliach.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
7
Pieśń o Maryi
i Mędrcach
Efrem Syryjczyk
Maryja: Dla kogo, po co? – pyta
Panna,
Co za przyczyna wam kazała
opuścić domy i przyjść tutaj
do mego Syna ze swymi dary?
Mędrcy: Twój Syn jest Królem;
wiele koron
On nosi, będąc wszystkich panem,
królestwo Jego sięga wszędzie,
rozkazów Jego słucha każdy.
Maryja: Czy to możliwe, aby
sługa,
w ubóstwie, porodziła Króla?
Jam niebogata i nieznana –
Nie mogłam na świat wydać
Króla!
Mędrcy: Tobie jedynej było dane
dostąpić łaski zrodzić Króla.
Przez Niego zaszczytne Twe
ubóstwo,
Synowi zaś ulegną trony.
Czy Jezus był tym,
na kogo czekał Izrael?
Spór o godność mesjańską Jezusa Chrystusa
Elżbieta Wilczek
W
iara w Jezusa Chrystusa jako Mesjasza stanowi kamień węgielny religii chrześcijańskiej. Jednakże w I wieku naszej
ery Chrystus nie został uznany za Zbawiciela przez naród
żydowski, co po dziś stanowi źródło konfliktu pomiędzy dwiema wielkimi religiami monoteistycznymi. W Judaizmie, wśród 13 zasad wiary,
zasada 12 głosi: „Wierzę pełnią wiary w nadejście Mesjasza i chociaż nawet on zwleka, to nie przestaję czekać na niego każdego dnia”1. Stoi to
w jawnej sprzeczności z podstawą wiary chrześcijańskiej, a także nakazuje narodowi żydowskiemu dalsze oczekiwanie na nadejście obiecanego przez Torę Mesjasza.
Jezus Chrystus w czasie swojego ziemskiego życia i nauczania stanowił poważne zagrożenie dla faryzeuszy, gdyż swoimi
cudami, a także głoszoną nauką
umniejszał ich autorytet, a także pociągał za sobą tłum. Uczeni
w Piśmie obawiali się Jezusa, ponieważ uznawali się za jedynych,
którzy mają prawo przemawiać
w imię Boga. Dlatego, pomimo
licznych cudów, a także spełniających się proroctw, uznali Chrystusa za uzurpatora, który samozwańczo ogłosił się Mesjaszem. „Niewiara Żydów jest potwierdzeniem historyczności i autentyczności Jezusa.
Życie Galilejczyka stanowiło dla współczesnych wstrząs. […] Oni nie
widzieli w nim Mesjasza nie dlatego, że nie znali proroctw, ale dlatego,
że nigdy nie łączyli ich w taki sposób, jak czynił to Chrystus, a potem
chrześcijanie. Dopiero jedyna w sobie, absolutnie niepowtarzalna, realna osoba Jezusa z Nazaretu – jego słowa, jego czyny, jego życie – pozwoliła połączyć rożne proroctwa w jedno.”2
Do zrozumienia tej zaszłości historycznej konieczna jest świadomość głębokiej różnicy w postrzeganiu postaci Zbawiciela i istoty zbawienia przez chrześcijan i wyznawców judaizmu. Obydwie religie w sposób odrębny postrzegają prawo. W trakcie swojego życia Jezus Chrystus, a także jego uczniowie wielokrotnie kwestionowali obowiązujące
1 Trzynaście zasad wiary, http://www.the614thcs.com/40.658.0.0.1.0.phtml.
2 P. Lisicki, Dwa mesjanizmy [w:] Teologia polityczna 4/ 2006 – 2007, s. 141.
8
IDZIE HYR Nr 5 /2015
prawo ludzkie, stawiając ponad nim
prawo boskie. Postawa ta była niedopuszczalna dla Izraelitów, ponie-
waż zgodnie z ich nauczaniem Mesjasz winien pozostać wierny prawu przodków, a także prawo to wykonywać. „Judaizm rabiniczny nie
dopuszcza ani myśli o nowym objawieniu, ani wizji Mesjasza, która kwestionowałaby samowystarczalność i prawdziwość faryzejskiej tradycji. Mesjasz nie przyniesie odkupienia win i wyzwolenia z grzechów; ostatecznie takie
oczyszczenie daje Żydom samo
posłuszeństwo prawu.”3 Głównym
celem Mesjasza w tym kontekście
staje się ustanowienie takiego ładu
(zarówno społecznego, jak i politycznego), w którym nastałoby panowanie Tory.
Gershom Scholem, żydowski
myśliciel, tak interpretuje istotę
sporu. „Uważa on, że stosunek do
mesjanizmu w judaizmie i chrześcijaństwie określa zupełnie inne rozumienie zbawienia. O ile nauczyciele religii żydowskiej uważają, że
zbawienie będzie wydarzeniem publicznym, dokona się na scenie historii, będzie powszechnie i namacalnie doświadczane, o tyle chrześcijanie – sądzi Scholem – traktują
zbawienie jako wydarzenie w sferze
3 P. Lisicki, Dwa mesjanizmy [w:] Teologia
polityczna 4/ 2006 – 2007, s. 131.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
duchowej i niewidzialnej, przemianę w prywatnym świecie jednostki […]”4. Jednakże podział na zbawienie publiczne
i prywatne nie stanowi istoty sporu
o uznanie Jezusa za
Zbawiciela, gdyż
konflikt ten ma
głębszy charakter.
Kolejnym
aspektem, którego nie da się pogodzić w osobie jednego Mesjasza, jest żydowski elitaryzm i zamknięcie, a jednocześnie
szerzenie na cały świat dobrej nowiny chrześcijańskiej. Mesjasz Izraela jest Mesjaszem jednego narodu
– Narodu Wybranego. Jego działania mają na celu ponowne zjednoczenie ludu, umocnienie jego po-
tęgi, rozprawienie się z wrogami,
ciemiężcami i poganami, a także
stworzenie świata, w którym zapanuje prawo zapisane w Torze. Era
mesjańska dokona się na ziemi poprzez stworzenie ziemskiego królestwa, które stałoby się uwieńczeniem Starego Przymierza.
Jezus Chrystus nauczał wszystkich napotkanych ludzi, a także nakazał swoim uczniom nieść Jego
słowo i naukę na wszystkie strony świata, co w rezultacie miało
4 P. Lisicki, Dwa mesjanizmy [w:] Teologia
polityczna 4/ 2006 – 2007, s. 129.
uczynić Go Mesjaszem wszystkich
ludzi. Głosił On także nadejście
królestwa niebieskiego, do którego może dostać się każdy, a nie tylko ludzie należący do wybranych.
Wyznawcy judaizmu nie wymagają, aby Mesjasz posiadał charyzmę i czynił cuda. Zgodnie z opinią wielu uczonych żydowskich,
jedyny, który ma prawo dokonywać cudów, jest Bóg. „W tradycji
rabinicznej Mesjasz staje się tylko wykonawcą prawa; nie przynosi ani nowego objawienia, ani
prawdziwego zbawienia. Nigdzie
w Talmudzie […] nie ma wzmianki o Mesjaszu, który byłby ponadludzkim Odkupicielem. Zapisana
w Talmudzie tradycja i cały ortodoksyjny judaizm odrzucają pojęcie
Mesjasza jako zbawcy.”5 Odrzucenie zbawczej misji Mesjasza stanowi kolejny element podziału pomiędzy wyznawcami chrześcijaństwa i judaizmu, którego nie da się pogodzić.
Życie i działalność
Jezusa Chrystusa, który głosił religię miłości, łaskę i miłosierdzie stawiając je ponad
prawem, spowodowało ogromny
wstrząs w światopoglądzie i wierze Izraelitów, a także pozostałych
ówczesnych ludów. Tak ogromna zmiana w postrzeganiu świata, sprawiedliwości i prawa spowodowała, iż wielu ludzi nie było
gotowych odrzucić starych zasad, aby przyjąć nowe. Dlatego
też Chrystus pozostał jedynym
i prawdziwym Mesjaszem tylko
dla chrześcijan.

5 P. Lisicki, Dwa mesjanizmy [w:] Teologia
polityczna 4/ 2006 – 2007, s. 133.
9
Zapisano ,,
w ,,Prymuli
Niedziela, 22. 12. 1974 r.
W tutejszym kościele od pierwszej niedzieli Adwentu, codziennie o godz. 6.00 mężczyźni śpiewają Godzinki o Niepokalanym
Poczęciu NMP. Jeden z nich przewodniczy.
Wiernie przychodzą, czy mróz czy zadymka,
i kończą we Wigilię Bożego Narodzenia. Aż
serce rośnie jak oni modlą się tymi śpiewami.
W Adwencie zachowuje się też tradycja, że kobiety przez cały Adwent ubierają
się na ciemno. Przez cały rok chodzą w kolorowych wełnianych chustkach na głowie,
ale w Adwencie i w Wielkim Poście noszą
chustki przeważnie czarne.
Wtorek, 24. 12. 1974 r.
Poszłyśmy na Pasterkę. Do kościoła nie
wszyscy się zmieścili i my stałyśmy z ludźmi na dworze. A było bardzo zimno i padał
deszcz ze śniegiem. Ludzie twardo stali, choć
na ludzkich odkrytych głowach robił się lód.
Wtorek, 31. 12. 1974 r.
Ostatni dzień 1974
roku (…). Według tradycji o godzinie 24.00
w kościele dzwonią
we wszystkie dzwony,
przez 5 minut. A wtedy idą do kościoła ludzie z pobliskich domów, z całymi rodzinami, a nawet i z dala,
a także pary z zabawy sylwestrowej w strojach galowych. I długo się modlą. Potem podchodzą do ołtarza, gdzie jest żłóbek Dzieciątka, i składają do puszki ofiarę. Z naszego
domu na przywitanie Nowego Roku w kościele poszło cztery osoby.
Oprac: A. Kulka
10
Trzeba być gotowym na wszystko
Wywiad z o. Piotrem Głodem
franciszkaninem o błogosławionych
męczennikach z Peru
Jest Ojciec franciszkaninem;
z tego zakonu, w którym dojrzewali do apostolstwa i męczeńskiej śmierci bł. o. Michał i bł. o. Zbigniew. Jakie
mocne wspomnienie zostało Ojcu o tych bohaterskich
współbraciach?
O. Zbigniew i o. Michał
należeli do Zakonu Franciszkanów założonego przez św.
Franciszka z Asyżu. Może
warto w tym miejscu wspomnieć, że do tego Zakonu
należał także św. Maksymilian Maria Kolbe.
Odnośnie wspomnień, to
o. Zbigniewa po raz pierwszy
spotkałem, kiedy jako młody kapłan przyjechał wraz ze
swoim kolegami do nas do nowicjatu, do Kalwarii Pacławskiej z Mszą prymicyjną. Pamiętam dobrze chwilę, kiedy ci młodzi kapłani udzielali
nam błogosławieństwa prymicyjnego i takie błogosławieństwo otrzymałem od o. Zbigniewa. Jako prezent dla neoprezbiterów każdy z nowicjuszy robił pasek franciszkański,
który oddawało się do Magistra nowicjatu, a on przekazał go naszym kapłanom.
Nie wiem, który z nich dostał pasek przeze mnie zrobiony, może Zbyszek?
Michała natomiast wspominam z pobytu w Wyższym
Seminarium. Rozpocząłem
studia w seminarium, gdy o.
Michał był diakonem, a więc
studentem szóstego roku.
Tak wiec przez rok spotykaliśmy się na wspólnej modlitwie, posiłkach, rekreacji
– z Błogosławionym.
Czy powstała książka (biografia) opisująca życie i śmierć
obu Męczenników, którą poleciłby Ojciec nam w Bukowinie przeczytać?
Tak, powstały już takie
książki. Przede wszystkim pragnę polecić książkę: „Znak miłości w Peru. O życiu dwóch
misjonarzy franciszkańskich
i ich męczeństwie”. Została ona napisana przez o. Joachima Romana Bara, franciszkanina i o. Jarosława Wysoczańskiego. O. Jarosław był
wspólnie z naszymi Męczennikami na placówce misyjnej
IDZIE HYR Nr 5 /2015
w Pariacoto więc jego relacja jest
szczególne wartościowa.
Bardzo wartościowe są też dwie
inne książki: „Ujrzeli Peru i niebo
otwarte”, której autorem jest o. Wie-
sław Bar, franciszkanin, prawnik,
a przede wszystkim kolega z rocznika o. Michała, oraz: „Spotkaliśmy świętych – współcześni męczennicy Chrystusa” autorstwa p.
Małgorzaty Pabis.
Są także filmy o nowych błogosławionych: „Czas zawieszony”
i „Bracia Męczennicy”. W związku
z beatyfikacją Telewizja Polska wyprodukowała film o naszych Męczennikach, który miał premierę
4 grudnia b.r. Wiem od osób, które ten film widziały, że jest bardzo
dobry i poruszający.
Książki, filmy, a także obrazki można zamówić pod adresem:
www.fraternus.pl lub też w naszym
franciszkańskim sklepiku w Krakowie, który znajduje się przy naszym
Seminarium, ul. Franciszkańska 4,
naprzeciw Kurii Biskupiej. Kto był
chciał skorzystać, zachęcam.
O. Zbigniew Strzałkowski, przygotowując się do wyjazdu do Peru,
podczas jednej z rozmów wypowiedział znamienne słowa: „Gdy się jedzie na misje, trzeba być gotowym
na wszystko”. Czuć w tych słowach
stanowczość i konkretność, które
cechowały o. Zbigniewa. Myślę, że
jest to przesłanie nie tylko dla misjonarzy… Gdy podejmujemy się
jakiegoś ważnego dzieła, „trzeba
być gotowym na wszystko”.
O. Michał w jednym z listów,
które wysłał do domu rodzinnego, napisał: „Witam Wszystkich, ale
najbardziej Ciebie, Mamo, i jestem
Ci bardziej niż kiedykolwiek wdzięczny za każdy szept
modlitwy, za każdą
Drogę Krzyżową –
nie muszę przecież
powtarzać, że to jest
dla mnie najdroższy
skarb, odczuwam to
nieustannie i wierzę, że dzięki temu
żyje mi się bardzo
dobrze”. Te słowa
o. Michała są przepięknym świadectwem o tym, jaką
wartość ma modlitwa matki. Każda mama ma taką
możliwość wspierania swojego dziecka przez modlitwę. Te słowa o. Michała pragnę
przypomnieć wszystkim mamom.
Jakie słowa, przesłanie któregoś
z Męczenników pomogłoby nam
lepiej żyć? Mógłby nam je Ojciec
przypomnieć?
Czyim patronem – zdaniem Ojca
– mógłby być bł. o. Michał, a czyim bł. Zbigniew?
Spośród wypowiedzi Męczenników, które znam, pozwolę sobie
tu przytoczyć dwie.
Jest to bardzo ciekawe pytanie i trudno tak od razu na nie
odpowiedzieć.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Sądzę, że na początek mogą być
tymi, którzy pomogą nam jak najlepiej przeżyć Rok Święty, który rozpoczął się 8 grudnia, Rok Miłosierdzia Bożego. W tym Roku Świętym mamy jeszcze bardziej usłyszeć słowa Jezusa: „bądźcie miłosierni”. A to właśnie Zbyszek i Michał byli tymi, który m.in. przez pisanie różnych projektów pozyskiwali fundusze z krajów bogatych
na poprawę życia bardzo ubogiego
Pariacoto, gdzie byli duszpasterzami. Właśnie szczególnie ta działalność miłosierdzia nie podobała się
terrorystom ze „Świetlistego Szla-
ku”. Można by powiedzieć słowami św. Jana Pawła II, że młodzi misjonarze mieli „wyobraźnię miłosierdzia”. Może niech będą w tym
roku patronami „pomysłów na pomaganie potrzebującym”.
Wiem, że tam w Peru, wśród
ludzi rozwinął się kult o. Michała jako patrona dzieci i młodzieży.
O. Michał miał wrodzony talent do
kontaktu z dziećmi. Bardzo lubił
11
grać na gitarze i śpiewać, a to dla
ludzi z Ameryki Południowej bardzo ważna forma kontaktu. Był bardzo pogodny, często i spontanicznie się śmiał.
O. Zbigniew podczas posługi
misyjnej był bardzo wrażliwy na
ludzi chorych i nawet przez miejscowych był traktowany jak lekarz,
choć oczywiście lekarzem nie był.
I tak zostało po męczeńskiej śmierci – ludzie modlą się do niego prosząc w sprawach zdrowia. Został
przez prostych ludzi uznany za patrona od zdrowia.
Jak chciałby Ojciec upamiętnić
obie postaci we franciszkańskiej
parafii Lubomierz, którą Ojciec
kieruje?
W naszej prowincji krakowskiej przygotowywaliśmy się do
dnia beatyfikacji dziewięciomiesięczną nowenną. W jedną niedzielę miesiąca przybliżaliśmy postaci naszych Męczenników. W Lubomierzu w Niedzielę Palmową
odbyła się także Droga Krzyżowa. Szliśmy drogami naszej parafii,
rozważając mękę Chrystusa i męczeństwo naszych braci. Drogę tę
prowadził jeden z kolegów z rocznika o. Michała. W drugą niedzielę czerwca gościliśmy z kazaniami o. Rafała Tryjańskiego, który
obecnie pracuje w Peru. W dniu 9
sierpnia b.r., w 24 rocznicę męczeńskiej śmierci, odbyła się pielgrzymka z Lubomierza na Turbacz (było
ok. 100 osób). Przy naszym kościele jest także wystawa poświęcona
naszym Męczennikom. W ostatnim czasie także odwiedziłem kilka parafii i głosiłem kazania przybliżając ich życie.
Planuję również, aby w naszym
kościele umieścić obraz Zbyszka
12
i Michała, bo to kościół franciszkański i najwyżej położony w naszej prowincji zakonnej, a nasi bracia oddali życie za Jezusa właśnie
w górach Andach, więc tym bardziej
wypada, aby mieli u nasz swój obraz. Najważniejszym upamiętnieniem postaci nowych Błogosławionych jest kierowana do nich modlitwa i do tej modlitwy za ich wstawiennictwem gorąco zachęcam.
I na koniec pozdrowienia dla
reakcji „Idzie Hyr” oraz dla czytelników od o. Piotra Głoda, franciszkanina z Bukowiny Tatrzańskiej.
Ojcze Piotrze! Dziękujemy serdecznie za powyższą prezentację. Niech Błogosławieni Współbracia towarzyszą Ojcu w dalszym życiu.
Wywiad przeprowadziła A. Kulka
Uczynki miłosierne
co do ciała
Zofia Mól
W
Bulli ustanawiającej
nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia Papież napisał: „Otwórzmy nasze oczy,
aby dostrzec biedę świata, rany tak
wielu braci i sióstr pozbawionych
godności. Poczujmy się sprowokowani, słysząc ich wołanie o pomoc. Nasze ręce niech ścisną ich
ręce, przyciągnijmy ich do siebie,
aby poczuli ciepło naszej obecności, przyjaźni i braterstwa. Niech
ich krzyk stanie się naszym, tak byśmy razem złamali barierę obojętności, która często króluje w sposób władczy, aby ukryć hipokryzje i egoizm.
Jest moim gorącym życzeniem,
aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu uczynki miłosierdzia
względem ciała i względem ducha.
Będzie to sposobem na obudzenie
naszego sumienia, często uśpionego w obliczu dramatu ubóstwa,
a także umożliwi nam coraz głębsze wejście w serce Ewangelii, (…).
Odkryjmy na nowo uczynki
miłosierdzia względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać.
I nie zapominamy o uczynkach
miłosierdzia względem ducha: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych
i umarłych.”
Najważniejszym, pierwszym
ze wszystkich, przykazaniem, jakie dał nam Pan Jezus, jest miłość
Boga i bliźniego. „Bądźcie miłosierni, jako i Ojciec wasz miłosierny jest” (Łk 6,36). A św. Jakub Apostoł nauczał: „Wiara bez
uczynków jest bezowocna” ( Jk 2,
20). Zatem miłość bliźniego przejawia się w wypełnianiu uczynków miłosierdzia, dzięki którym
IDZIE HYR Nr 5 /2015
przychodzimy z pomocą naszemu
bliźniemu w potrzebach jego ciała
i duszy (por. KKK 2447).
Kościół na podstawie nauki
Jezusa sporządził spis uczynków
miłosiernych względem bliźniego. Uczynki miłosierdzia nie są
zadaniem „nadobowiązkowym”,
ale powinnością wszystkich, którzy są dziećmi Bożymi. Autentyczna postawa miłosierdzia, powinna
cechować wszelkie nasze relacje
międzyludzkie. Do czynnej miłości wzywa w pierwszym liście św.
Jan: „Dzieci, nie miłujmy słowem ani
językiem, lecz czynem i prawdą” (1 J
3,18). Na pierwszym miejscu trzeba stawiać troskę o miłosierdzie
wobec tych, z którymi żyjemy na
co dzień, z domownikami. W świetle wiary łatwo dostrzeżemy, że żyjąc wśród ludzi mamy stałą możliwość spełniania czynów miłosierdzia. Nie przeszkodzi tu ani brak
pieniędzy, ani warunki zdrowotne.
Matka Teresa z Kalkuty mawiała,
że gdy się ma prawdziwą miłość
w sercu, zawsze znajdzie się coś
do dania człowiekowi potrzebującemu. Może to być choćby życzliwe odniesienie się do niego, lub
w modlitwie westchnienie w jego
intencji. Takiej miłości można się
nauczyć jedynie wówczas, gdy staramy się każdy dzień wnikać w tajemnice miłości Boga. Spróbujmy
przyjrzeć się uczynkom co do ciała.
1. Głodnych
nakarmić
„Odziedziczycie królestwo przygotowane dla was od początku świata.
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść”
(Mt 25,34-35). Problem ludzi biednych i potrzebujących pomocy jest
IDZIE HYR Nr 5 /2015
obecny w każdej epoce i w każdym
systemie. Szacuje się, że w 2014 r.
ponad dwa miliardy ludzi na świecie było niedożywionych, a 800 milionów głoduje. Wśród nas są ludzie, którzy cierpią z powodu nę-
dzy i niedostatku, często wstydzą się
do tego przyznać i ukrywają swoją
biedę. Pomoc musi być dyskretna
i pełna szacunku dla ich godności.
Pamięć o głodnych wymaga także
roztropnego korzystania z chleba
i żywności. Grzechem jest marnowanie żywności.
Pomóc głodnym możemy w różny sposób. Czy w moim najbliższym otoczeniu naprawdę nikt nie
jest głodny? Czy znam osoby potrzebujące? W jaki sposób udzielam pomocy? Czy kiedyś zrezygnowałem z czegoś, aby dać głodnemu? Czy znam osoby, organizacje zajmujące się działalnością
charytatywną?
2. Spragnionych
napoić
„Byłem spragniony, a daliście Mi
pić” (Mt 25,35). Woda to znak życia. Dzieląc się wodą, dzielimy się
życiem. W naszym klimacie nie
mamy zbyt wielu okazji do spontanicznego spełniania tego uczynku miłosierdzia. Nie oznacza to
jednak, że ten problem nas nie dotyczy. Każdy z nas może spotkać
człowieka spragnionego, jeśli nie
wody to na pewno miłości, i należy mu pomóc bez względu na to
czy będzie to bliski czy nieznany,
miły czy też, w naszym mniemaniu, wrogi człowiek.
Spragnionego wędrowca możemy spotkać w różnych okolicznościach naszego życia: na pielgrzymce, wycieczce, w upalny dzień
w podróży. Gdy wydarzy się jakaś
katastrofa, powódź, trzęsienie ziemi, zawsze w pierwszej kolejności
potrzebna jest woda. Możemy wtedy udzielić pomocy za pośrednictwem różnych organizacji humanitarnych. Należy także pamiętać, że
aby przyszłe pokolenia miały możliwość zaspokojenia pragnienia i życia na ziemi, konieczne jest podjęcie działań ekologicznych. Czę-
sto bezmyślnie marnujemy wodę,
zanieczyszczamy, zaśmiecając i zanieczyszczając rzeki i strumienie.
Czy pamiętam o tym? Kiedy
ostatni raz zdarzyło mi się podać
symboliczną szklankę wody spragnionemu człowiekowi? „Kto wam
poda kubek wody do picia, dlatego
że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mk 9,41).
3. Nagich
przyodziać
„Byłem nagi, a przyodzialiście
Mnie” (Mt 25,36). Nagi to ubogi.
„Ubogich zawsze będziecie mieć
u siebie” – mówił Pan Jezus. Najprostszym wypełnieniem tego
13
uczynku miłosierdzia jest oddawanie swoich niepotrzebnych, a jeszcze nie zniszczonych ubrań potrzebującym. Należy jednak pamiętać
o tym, że nie chodzi o uspokojenie sumienia poprzez „dawanie
tego, co nam zbywa”, czy sprzątanie własnych szaf, lecz o uczynek
miłosierdzia, o dostrzeżenie Jezusa
w drugim człowieku. Idea pomocy zmierza do dzielenia się tym, co
ma wartość. „Kto ma dwa ubrania,
niech podzieli się z tym, który nie ma”
(Łk 3,11).
Czy rozglądam się w otoczeniu
i zauważam osoby potrzebujące
wsparcia? Kiedy ostatnio udzieliłam pomocy potrzebującemu, podzieliłem się tym, co mam?
4. Podróżnych
w dom przyjąć
„Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25,35). W obecnych czasach niezbyt często zdarza się sytuacja, kiedy ktoś puka
do naszych drzwi prosząc o nocleg. Z drugiej strony współczesny
człowiek bardzo lubi podróżować. Czyni to chętnie, bo jest ciekawy świata. Rzecz jasna, dzisiejsi
14
podróżni są rozmaici. Warto byłoby dostrzec, że są wśród nich także
pobożni pielgrzymi, ubodzy pątnicy zdążający pieszo do maryjnych
sanktuariów w kraju i poza granicami. Są też autentycznie zagubieni podróżni. Trzeba im pomóc
w sposób bardzo konkretny. Najpierw po ludzku i chrześcijańsku
zaufać, a potem nakarmić, napoić, przenocować i wskazać dobrą
drogę do celu. Rzeczą wspaniałomyślną, wielce szlachetną będzie
przy tym nie wziąć od tych podróżnych zapłaty.
zauważamy, że obok żyją ludzie duchowo bezdomni i zagubieni. Nasza obecność, gotowość wysłuchania i pomocy mogłaby być dla nich
schronieniem. Jan Paweł II powiedział: „Czujesz się osamotniony. Postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest
jeszcze bardziej samotny”.
Pełniąc ten uczynek miłosierdzia pamiętajmy, że wraz z przyjęciem drugiego człowieka przychodzi Boże błogosławieństwo: „Kto
was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto
Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10,40). Jak ja
mogę wypełniać ten uczynek miłosierdzia? Co mogę zrobić teraz?
Tu trzeba liczyć na Boże podziękowanie. „Bóg zapłać” – tak
często wyśmiewane przez ignorantów – daleko więcej znaczy niż
parę złotych przyjęte od człowieka
potrzebującego pomocy.
5. Więźniów
pocieszać
Dzisiaj także są ludzie zupełnie
bezdomni, imigranci. Bez względu
na to czy jest to bezdomność zawiniona czy niezawiniona – Chrystus
nakazuje nam widzieć w ubogim
brata, który potrzebuje naszej pomocy. Przysługa oddana człowiekowi to przysługa oddana samemu
Bogu. Zatem każda nasza pomoc
dla takich ludzi jest cenna. Staropolskie przysłowie mówi: „Gość
w domu, Bóg w domu”. Wejście gościa było świętem. Człowiek mający
otwarte serce dla gościa, miał również serce otwarte dla Boga. Dzisiaj
najchętniej zamykamy się w swoich czterech ścianach. Często nie
„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36). Większość z nas, na co dzień nie ma
kontaktu z więźniami. Wezwanie
do pocieszania więźniów może budzić nasz opór, ponieważ w dzisiejszych czasach zdecydowana większość to przestępcy słusznie skazani prawomocnymi wyrokami.
Wśród nas są uwięzieni w różne
IDZIE HYR Nr 5 /2015
nałogi i zgubne uzależnienia. Pocieszanie więźniów to nie pozwolenie na złe czyny, ani tolerancja
dla złych zachowań. Grzech nigdy
nie może być nazwany inaczej niż
grzechem, krzywdą. Należy go potępiać, ale jednocześnie trzeba pamiętać o godności człowieka, który
go popełnił. Należy dać mu nadzieję na powrót do normalnego życia
w społeczeństwie, do życia w Kościele, do życia w rodzinie. Jest potrzeba ogarnięcia modlitwą zwłaszcza tych więźniów, którzy trwają daleko od Boga, nie widzą sensu nawrócenia, lub którym brakuje nadziei w Miłosierdzie Boże. Jan Paweł II, odwiedzając Zakład Karny
w Płocku, zwrócił się do więźniów
ze słowami: „Jesteście skazani, to
prawda, ale nie potępieni. Każdy
z was może zostać przy pomocy
łaski Bożej – świętym”.
Modlitwa za więźniów: „Nakazałeś nam, Panie, pamiętać o więźniach: prosimy Cię za nimi. Skazanych niewinnie uchroń od nienawiści i przeklinania niesprawiedliwych sędziów. Daj im zachować
prawość i miłość do Ciebie. Tym,
którzy cierpią za winy popełnione, daj łaskę, aby mogli zrozumieć
błędy swoje i za nie żałowali, a nam
Panie daj światło Ducha Świętego,
naucz nieść braciom naszym uwięzionym miłość i nadzieję, abyśmy
wspólnie osiągnęli Twoje Panie
Królestwo”.
6. Chorych
nawiedzać
„Byłem chory, a zatroszczyliście
się o Mnie” (Mt 25,36). Człowiek
chory potrzebuje bliskości drugiego człowieka. W Księdze Syracha
IDZIE HYR Nr 5 /2015
czytamy: „Nie ociągaj się z odwiedzeniem chorego człowieka, albowiem za takie czyny będą cię miłować” (Syr 7,35). Choroba i cierpienie są doświadczeniami ogólnoludzkimi i wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, bywamy w jakimś okresie życia nimi
dotknięci. Obecność, bliskość, za-
interesowanie drugiego człowieka
w czasie choroby ma ogromne znaczenie, a opuszczenie w chorobie
może być gorsze niż brak pomocy medycznej.
Wszyscy chrześcijanie w miarę
swoich możliwości powinni troszczyć się o chorych, odwiedzać ich
(w rodzinach, w sąsiedztwie, w domach opieki) i spieszyć z pomocą, której potrzebują. Zwykle nie
trzeba wiele, wystarczy odwiedzić
starszą czy chorą osobę, porozmawiać, zaproponować pomoc i być
z nimi. Wypełnienie na co dzień
tego uczynku miłosierdzia, szczególnie wobec bliskich chorych, jest
trudne. Często przed tym uciekamy,
aby nie czuć swojej bezradności.
A jak dzisiaj, będąc zdrowymi
i w pełni sił, traktujemy chorych,
starych, zniedołężniałych? Może
dokuczamy swemu ojcu, który –
jak mówi Księga proroka Syracydesa – rozum stracił, albo matce
cierpiącej na chorobę Alzheimera.
Czy dbamy o ich potrzeby duchowe i religijne, chociażby przed Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą?
Oni często tak bardzo chcą się wyspowiadać, przyjąć Komunię św.
i namaszczenie chorych. Marzą,
by choć jednego dnia wziąć udział
w rekolekcjach wielkopostnych
i adwentowych. A może nie masz
czasu i ochoty, by przywieźć chorych do kościoła albo kapłana do
ich domu? Może nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia. Może nabrałeś przekonania, że zawsze będziesz młody, zdrowy, przystojny
i bogaty? Jeśli tak jest, szybko idź
do szpitala, popatrz na chorych
i umierających.
„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im
czyńcie. Albowiem to jest istota
Prawa i Proroków” (Mt7,12). Warto się rozejrzeć. Tylu ludzi dźwiga
brzemię choroby.
7. Umarłych
pogrzebać
„Zapewniam was: Wszystko, co
zrobiliście dla jednego z tych najmniejszych moich braci, zrobiliście
dla Mnie” (Mt 25, 40). Szacunek dla
zmarłych istnieje w każdej kulturze.
Pogrzebanie zmarłych to nasz ludz-
ki obowiązek. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Ciała
zmarłych powinny być traktowane
z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest
15
uczynkiem miłosierdzia względem
ciała; jest uczczeniem dzieci Bożych, będących świątynią Ducha
Świętego” (KKK 2300).
Obecnie coraz częściej spotyka się pogrzeby z urną. Kościół
opowiada się jednak zdecydowanie za tradycyjną formą pochówku, a kremacja jest jedynie dopuszczona (por. KKK 2301). Mędrzec
Syrach nakazuje, by oprócz pochowania zmarłego, odprawić po
nim stosowną żałobę: „Synu, wylewaj łzy nad zmarłym i jako bardzo cierpiący zacznij lament, według tego, co mu przystoi, pochowaj ciało i nie lekceważ jego pogrzebu!” (Syr 38,16).
W chrześcijańskim uczynku
grzebania umarłych zawiera się
nadzieja na spotkanie ze zmarłymi
w przyszłym życiu, w gronie zbawionych. Pan Jezus zmartwychwstał, zatem śmierć i pogrzeb nie
oznaczają już kresu życia. „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.
Kto wierzy we Mnie, nawet jeśliby umarł, będzie żył. Każdy, kto
żyje i wierzy we Mnie, nie umrze
na wieki” ( J11,25-26). Niestety,
w to grzebanie umarłych wkrada się
ostatnio coraz więcej pogaństwa.
Denerwuje nas dłuższe kazanie
pogrzebowe księdza, bo porusza
nasze zatwardziałe serce. Zresztą za chwilę będzie stypa pogrzebowa w – nierzadko luksusowej –
restauracji, a tam przecież dobre
jedzenie, czasami nawet mocniejsze trunki. Liczy się dla nas jedynie
„ładny pogrzeb”, piękny pomnik,
kwiaty i znicze podczas uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Wielu z nas nie pamięta później o swoich zmarłych. Nie
ma Mszy św. w rocznicę śmierci
czy z racji imienin bądź urodzin,
nie ma wypominek, a na cmentarzu – nawet w te listopadowe dni
– brak modlitwy.
Trzeba bezwzględnie przywrócić chrześcijańską pamięć o naszych
zmarłych. Przecież naszym drogim
zmarłym zawdzięczamy życie, wykształcenie, wychowanie, a nierzadko pokaźny majątek. To mało? Jakaż więc jest nasza wdzięczność
i pamięć? Troska o zmarłych nie
powinna kończyć się na pogrzebie. Modlitwa i zadbane groby to
świadectwo wiary w życie wieczne.
Uczynki miłosierdzia są naszą powinnością. Z czynów miłości będziemy sądzeni. W Bulli
ustanawiającej nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia Papież napisał: „Nie możemy uciec od słów
Pana, gdyż to na ich podstawie będziemy osądzeni: czy daliśmy jeść
temu, kto jest głodny, czy daliśmy
pić temu, kto jest spragniony, czy
przyjęliśmy przybysza i ubrali nagiego, czy mieliśmy czas, aby być
z chorym i z więźniem (por. Mt
25, 31-45)”.
W każdej chwili naszego życia, musimy zadawać sobie pytanie: Jak wygląda w praktyce moja
miłość bliźniego.
Aby za uczynki miłosierne
otrzymać nagrodę wieczną, muszą one odpowiadać pewnym warunkom: trzeba je spełniać w czystej intencji, chętnie, nieustannie
i bez względu na osoby, którym je
wyświadczamy. Miłosierdzie wobec
bliźnich, wybawia duszę od śmierci czyli potępienia wiecznego, jak
powiada Pismo Święte: „Jałmużna
wybawia od śmierci i nie pozwala
wejść do ciemności” (Tb 4,10);
„Pożycza Panu, kto lituje się nad
biednym, za dobrodziejstwo On
mu wynagrodzi” (Prz 19,17). 
(Materiał i zdjęcia zaczerpnięto
m.in. ze stron internetowych.)
Informacja o Korespondencyjnym Kursie Biblijnym
Wydział Pedagogiczny Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”
w Krakowie organizuje Korespondencyjny Kurs Biblijny. Celem kursu jest ułatwienie
poznania i rozumienia ksiąg Pisma Świętego. W kursie może brać udział każdy
zainteresowany Pismem Świętym. Podstawowe informacje o kursie można uzyskać
na stronie internetowej: www.kursbiblijny.deon.pl
oraz pod adresami e-mail: [email protected], [email protected]
bądź też pod adresem: ks. Zbigniew Marek SJ, ul. Zaskale 1,
30-250 Kraków, „Kurs Biblijny”
Zgłoszenia udziału w kursie można kierować na adres elektroniczny:
[email protected], [email protected]
16
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Eucharystia pod lupą
C
Ks. Damian Drzyżdżyk
zy ktoś zastanawiał się po
co chodzi na Msze świętą? Nieraz warto zadać
sobie takie pytanie i najlepiej szukać odpowiedzi w jej trakcie. To
prawda. Szczytowym momentem
jest przeistoczenie. Drugim również ważnym momentem Eucharystii jest obrzęd Komunii świętej.
Jest rzeczą niemożliwą spłycić
ten artykuł do zdawkowych tylko
informacji. Zapraszam Cię, Drogi
Czytelniku, abyś przez następne numery naszego czasopisma jeszcze
bardziej zapoznał się nie tylko ze
symboliką, ale i przesłaniem, jakie
niesie nam liturgia. Zatrzymajmy
się tym razem na Modlitwie Pańskiej – „Ojcze nasz” oraz na znaku pokoju.
O istnieniu Modlitwy Pańskiej
w liturgii mszalnej dowiadujemy się
w IV wieku z katechez św. Cyryla
Aleksandryjskiego oraz św. Ambrożego. Do tej wspólnej modlitwy zachęca nas kapłan w imieniu
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Chrystusa, aby uświadomić nam,
że jesteśmy wszyscy dziećmi Bożymi. Sama modlitwa „Ojcze nasz”
składa się z dwóch części: pierwsza
dotyczy spraw Bożych, druga zaś
spraw ludzkich. Ta druga część posiada dwie prośby. Pierwsza prośba „chleba naszego powszedniego…” odnosi się nie tylko do pokarmu doczesnego, ale przede wszystkim do pokarmu niebieskiego jakim jest Eucharystia. Druga prośba
brzmi: „odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym
winowajcom” – jest ona bezpośrednim przygotowaniem się do
Komunii świętej, której nie można
przyjąć z obciążonym grzechami
sercem. Kto chce przyjąć dar Pański, ten musi mieć w sobie WOLĘ:
zgody, pokoju, miłości, darowania
drugiemu człowiekowi wyrządzonej krzywdy, braterstwa dla wszystkich. Zakończeniem Modlitwy Pańskiej jest prośba o zwycięstwo nad
pokusą i uwolnieniem od zła.
Po modlitwie „Ojcze nasz” następuje pokrewny mu obrzęd pokoju. Gest znaku pokoju wprowadzono około V wieku. Pierwotnie był to pocałunek pokoju, ale
w średniowieczu ten zwyczaj wygasał i wprowadzono ukłon. Modlitwa o pokój i sam znak pokoju
oraz sama wola jest wstępem do
przyjęcia Komunii świętej. Pierwszym, który wprowadził pokój, jest
Chrystus. Dlatego w liturgii pierwszym przekazującym znak pokoju
jest kapłan. Każdy, kto uważa się
za chrześcijanina, powinien dążyć do pokoju i przekazywać ten
znak pokoju, aby w braterskiej
miłości móc przyjąć Ciało Chrystusa. Niech święta Bożego Narodzenia zmuszą nas do przekazania
braterskiego znaku pokoju.

17
Reklama – dobra czy zła?
Maria Wyrostek
P
rzykre jest, że wielu ludzi
dzisiaj nie słyszało o Chrystusie lub po prostu o Nim
zapomniało. My jako chrześcijanie
musimy walczyć o to, by osób w naszej wspólnocie ciągle przybywało. Bardzo skutecznym sposobem
jest reklamowanie naszej wiary. Reklamy rządzą dzisiejszym światem,
stanowią bardzo ważny element
codziennego życia. Spotykamy je
bowiem wszędzie: w prasie, w telewizji, na ulicach. Skoro reklamuje się wszystko, dlaczego nie spróbować przedstawić w ten sposób
naszej wiary?
Oczywiście można zastanawiać
się, w jaki sposób godnie zareklamować Chrystusa. Nie chodzi o to,
aby wychodzić na ulicę i krzykiem
demonstrować innym, że jesteśmy
chrześcijanami. Trzeba zacząć od
rzeczy drobnych. Wystarczy założyć medalik z wizerunkiem Matki Bożej lub uczynić znak krzyża
przechodząc obok kościoła czy kapliczki. Już w ten sposób pokażemy, że wierzymy i nie wstydzimy
się tego. Wręcz przeciwnie – publicznie to demonstrujemy.
Nie należy bać się rozmowy
o naszej religii. Musimy jawnie
opowiadać innym o Jezusie, udzielać odpowiedzi na zadawane nam
pytania, jednocześnie rozwiewając wszelkie wątpliwości niewierzących. Pokażmy, jaka jest nasza
wiara, przedstawmy wartości, których broni. W ten sposób godnie
ją zaprezentujemy. W rozmowie
18
warto przywoływać świadectwa
innych, jak i swoje własne. Należy
opowiadać o tym, jak wiara zmieniła nasze życie, co w nim uczyniła. Ateiści, słuchając nas, być może
inaczej spojrzą na religię chrześcijańską i uwierzą.
Reklamodawcy prezentują swój
towar poprzez korzystanie z niego,
pokazywanie innym, jaki jest funkcjonalny i przydatny. Można więc
zrobić to samo. Pokażmy, na czym
polega nasza religia. Bądźmy dobrymi ludźmi, pomagajmy w potrzebie. Trzeba udowodnić wszystkim,
że wiara w Boga zwalcza zło i jest
dobrem ofiarowanym Bogu i bliźniemu. Musi to wypływać z naszego serca i charakteryzować się naturalnością i szczerością.
Zaprezentować innym Jezusa
można jeszcze inaczej. Na różnego
rodzaju portalach społecznościowych często udostępniamy ważne
dla nas informacje. Zamieśćmy od
czasu do czasu coś związanego z naszą religią. Może to być ciekawy artykuł ze strony katolickiej lub zdjęcie, wyrażające miłość Boga do ludzi. Dlaczego nie podzielić się tym,
co dla nas istotne?
Na tablicach ogłoszeniowych
w miejscowościach wywieszane są
różne reklamy i zaproszenia. Może
tam znaleźć się również zaproszenie na Mszę Świętą lub spotkanie
dla wyznawców Chrystusa i ateistów. Może niewierzący raz wysłuchawszy homilii w kościele, zechcą
przyjść po raz drugi, odkryją Boga
IDZIE HYR Nr 5 /2015
i staną się jego uczniami.
Już coraz liczniej
w różnych miejscach
pojawiają się billboardy reklamujące wiarę
w Chrystusa. To kolejny sposób, by ją przedstawić światu. Wystarczy też krótkie hasło,
które zapadnie ludziom
w pamięć, później skłoni ich do głębszej refleksji. Również ilustracja,
widziana codziennie
w drodze do szkoły czy
pracy, w końcu utrwali
się w głowie i być może
właśnie zainteresuje ateistów. Sprawi, że zapragną dowiedzieć się czegoś więcej o przesłaniu
płynącym z przedstawionej sceny.
Reklamowanie wiary to nasz obowiązek.
Sam Jezus powiedział:
,,Idźcie na cały świat
i głoście Ewangelię
wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, zostanie zbawiony”. Te słowa wyrażają polecenie Chrystusa skierowane do nas. Pan każe
nam dzielić się prawdą
z ludźmi niewierzącymi. Jeżeli pomożemy
nawrócić się choć jednej osobie i wskażemy
jej drogę do Boga, pomożemy w osiągnięciu
życia wiecznego. Damy
jej szansę na zbawienie i staniemy się prawdziwymi apostołami
Chrystusa.

IDZIE HYR Nr 5 /2015
ROZCZAROWANI
Marek Wodziak
WSZYSTKO TO CHAOS OBOK MNIE
WSZYSTKIE IDEE I SŁOWA ZNISZCZONE
SZUKAM DUSZY, KTÓRA BĘDZIE MOGŁA MI POMÓC,
JESTEM Z POKOLENIA ROZCZAROWANYCH.
ROZCZAROWANYCH...
A
miało być tak pięknie, prawda? Nie będzie już wojen, cierpienia, pokój zapanuje na świecie. Poprawność polityczna i tolerancja
sprawi, że wszyscy będą się kochać. Można będzie zlikwidować wszystkie armie
świata i wszystkie granice, bo nie trzeba
się będzie przed nikim bronić. Nowoczesna nauka wyleczy wszystkie choroby,
bez bólu i stresu przeżyjemy całe życie.
Cudownie będzie, wspaniale i słodko.
Obrazek niczym z „Imagine” Johna
Lennona niestety nie przystaje do dzisiejszych czasów. Współczesność to raczej
świat z cytowanego na wstępie „Désenchantée” francuskiej piosenkarki Mylène
Farmer. Utwór powstał w 1991 roku,
a jednak wciąż jest aktualny. Bo wojny
i cierpienia zamiast wygasać, rozpalają
się na cały świat. Poprawność polityczna i „tolerancja” (celowo wzięta w cudzysłów) prowadzi raczej do zniszczenia idei i wartości. Nowoczesna nauka
produkuje coraz to doskonalszą broń,
albo eksperymentuje na ludziach, zamiast im pomagać. Mury na granicach
rosną. A my, zagubieni i rozczarowani światem, w niepokoju czekamy na
to, co będzie jutro. Nie zapomnieliśmy
o czymś? Nie zapomnieliśmy o Kimś?
Starotestamentowy naród wybrany też nieraz się gubił. Gubili się już na
pustyni; idąc z Egiptu do ziemi obiecanej szemrali i wątpili. Gubili się też
później, walcząc między sobą o władzę,
czy też popadając w niewolę babilońską. Potem rozczarowani opłakiwali
swój los. Ale znamienne jest to, że zagubienie przychodziło na nich wtedy,
gdy zamiast trwać w Przymierzu, tworzyli miejsca kultu na wyżynach, oddawali cześć bożkom z drewna i kamienia, wreszcie wchodzili w układy z obcymi im poganami dla własnej krótkowzrocznej korzyści. Im więcej czytam
sobie biblijne rozdziały przedstawiające te historie, tym bardziej prześladuje
mnie myśl, czy to wszystko się dzisiaj
nie powtarza?
Więc co z tym możemy zrobić, my
którzy mieszkamy tutaj w naszym pięknym podhalańskim zakątku? Na sytuację międzynarodową, wyścig zbrojeń,
terroryzm, czy też nieznośną „tolerancję
i poprawność” nie poradzimy wiele, nie
mamy takich możliwości. Można machnąć ręką i powiedzieć: „a co mi tam, nic
na to nie poradzę, mnie to nie dotyczy”.
Ale jeśli nie wiemy od czego zacząć,
warto zacząć od siebie. Można przecież
trwać w wierze w Boga, modlić się do
Niego i nie przejmować się tym, że śmieją się z nas, „ciemnogrodowych katoli”.
Zaufać Mu i żyć według Jego przykazań. I właściwie mógłbym tutaj jeszcze
długo i wzniośle pisać o tym, co mamy
robić i jak postępować. Jest jednak takie zdanie w Księdze Psalmów, które
wystarczy za wszystkie mądre wywody: „Kto ufa Panu, stoi mocno jak Syjon,
który się nie chwieje, lecz trwa niewzruszony” (Ps 125,1).
Chrystus nam się narodził... Gdy
będziemy w Niego wierzyć, nie dołączymy do rozczarowanych.

Wykorzystano fragment utworu
„Désenchantée” muz. L. Boutonnat,
tekst M. Farmer, tłum. własne
19
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
ZA SŁOWO
Marta Lichaj
S
łowo coraz mniej znaczy
w dzisiejszym świecie. Chętnie obiecujemy, mniej chętnie
te obietnice realizujemy. Z dużym
szacunkiem natomiast podchodzimy do osób, które zawsze robią to,
do czego się wcześniej zobowiązały.
Jak ważne jest bycie odpowiedzialnym za słowa?
Aktualne czasy uczą nas, że nie
warto dotrzymywać danego słowa.
Kłamią politycy, obiecują gruszki
na wierzbie, o czym zapominają
zaraz po wyborach. Wykręcamy
się różnymi wymówkami w szkole
i w pracy, kiedy nie wykonamy na
czas zadań. Niezbyt przywiązujemy
wagę do tego, co mówimy naszym
bliskim, znajomym czy współpracownikom. Ile to razy każdy z nas
zobowiązał się do wykonania jakiejś drobnej czynności, np. posprzątania czegoś, pomocy koledze w pracy lub przykręcenia półki, po czym nigdy tego nie zrobił?
Zapewne takich sytuacji w życiu
większości osób było sporo, a to są
tylko drobiazgi. Dużo gorzej, jeśli
nie dotrzymujemy słowa również
w tych ważnych kwestiach, dotyczących uczuć, trudnych sytuacji
czy istotnych wydarzeń w życiu
innych. Sami nie lubimy niesłownych ludzi, którzy obiecują, a potem zapominają lub udają, że nie
pamiętają o sprawie.
Patrząc na tę kwestię w taki sposób zauważamy, jak ważne jest bycie
20
słownym. Taka postawa wpływa na
odbiór naszej osoby przez otoczenie, ale również na to, w jaki sposób sami podchodzimy do swojego życia i obowiązków. Jeżeli traktujemy je poważnie i z szacunkiem
do wykonywanych czynności, to
nie próbujemy złamać danego słowa. W przeciwnej sytuacji często
bagatelizujemy rzeczy, które musimy robić, aby z czystym sumieniem móc o nich zapomnieć lub
je zignorować.
Dlaczego warto być
odpowiedzialnym
za słowo?
Dążenie do bycia lepszym człowiekiem zawsze jest dobrym pomysłem. Słowność nie jest czymś
trudnym do osiągnięcia. Dużo
szybciej nauczymy się dotrzymywać słowa, jeżeli staniemy się również asertywni. Gdy nauczymy się
odmawiać, kiedy prośby nie możemy spełnić, to będziemy również
umieli spełniać złożone obietnice.
Nie ma sensu godzić się na
wszystko, jeśli to nam nie odpowiada. Właśnie w ten sposób stajemy się niesłowni: przystajemy
na niewygodne propozycje, a potem robimy wszystko, żeby ich nie
zrealizować.
Jeśli wyrobimy w sobie poczucie odpowiedzialności za złożone
obietnice, to zaczniemy być również inaczej postrzegani przez nasze otoczenie, a dane przez nas słowo będzie miało prawdziwą wartość i wagę.
Jak stać się odpowiedzialnym
za słowo? Przede wszystkim sporo
pracy przed nami! Musimy przykładać wagę do obietnic, które składamy. Pamiętajmy, że zobowiązując się do czegoś sprawiamy że ktoś
drugi pokłada w nas wiarę i nadzieję. To powinno nam przyświecać
podczas dotrzymywania obietnic.
Zacznijmy od treningu w drobnych kwestiach domowych, szkolnych czy w pracy. Bycie słownym to
nic trudnego, wymaga od nas jedynie dobrej woli i zrozumienia, jak
istotna jest to sprawa. Powodzenia!

IDZIE HYR Nr 5 /2015
Być świętym?
Niedzisiejsze
Natalia Kubasik
K
to może dzisiaj zobaczyć
świętego? Czy w ogóle
są jeszcze takie osoby?
W naszym utartym powszechnie
rozumowaniu święty to osoba wielkiego formatu, z niezwykłym życio-
musimy sięgnąć do teologii. Świętość ontyczna (ontologiczna) oznacza, że coś lub ktoś ze swojej natury
jest święty. Na pierwszym miejscu
jest oczywiście Bóg w trzech Osobach. Dalej Matka Boża oraz wszyst-
rysem, tak jak na przykład Jan Paweł II, o którym po prostu się wie,
że to święty człowiek. W takim razie dlaczego Kościół nieustannie
nawołuje, że mamy dążyć do świętości? Aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw należy zastanowić
się nad tym, co oznacza świętość.
Generalnie istnieją dwa znaczenia świętości i aby to wyjaśnić,
ko to, co zostało w imię Boga poświęcone na ziemi, a także osoby
zbawione przez Niego. Trzeba zaznaczyć, że możemy się modlić za
wstawiennictwem oraz naśladować
zmarłych, których dusze są w niebie, gdyż otrzymali oni tę świętość
jako dar od Stwórcy.
Z kolei świętość moralna to doskonałość w przestrzeganiu woli
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Bożej i życiu przykazaniem miłości. Tu na ziemi ten ideał nie może
zostać przez człowieka całkowicie
osiągnięty, gdyż każdy popełnia jakieś grzechy. „Jeśli mówimy, że nie
mamy grzechu, to samych siebie
oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1,8).
W chrześcijańskim wezwaniu
człowieka do świętości chodzi o jedno i drugie. Po pierwsze, mamy
możliwość korzystania ze świętości Boga już tu w ziemskim życiu.
Chodzi o przyjmowanie Eucharystii, innych sakramentów, modlitwę i kontakt z przestrzenią obecności Boga na wszystkich możliwych płaszczyznach.
Druga sprawa to wykazanie
swojego szczerego starania, mającego na celu pozbycie się swoich
wad, ciągłego powstawania z nieuchronnych upadków, a przede
wszystkim czynienie bliźnim jak
najwięcej dobra.
Jak przełożyć ten „przepis na
świętość” na prawdziwe życie?
Trzeba się rozejrzeć dookoła i dostrzec świętych w codziennych sytuacjach, na przykład wtedy, kiedy
rano kupujesz chleb, a sprzedawca
wita cię z uśmiechem lub też gdy
widzisz jak młody człowiek z werwą schyla się, by podnieść bilet,
który wypadł z portfela starszemu
panu. Można stwierdzić, że każdy,
kto na co dzień służy innemu człowiekowi z oddaniem, jest świętym,
choć tak naprawdę niewielu z nich
zostanie wyniesionych na ołtarze.
Bo po prostu chodzi o... zwyczajne
życie w Bożej obecności, a nie o to,
by być wyimaginowanym ideałem.

(Oprac. na podstawie:
Ale o co chodzi? Katarzyny Kłysik.)
21
W Przedszkolu
czy w Niebie?
Katarzyna Socha
O
tym, że Niebo istnieje
naprawdę, mógł przekonać się każdy, kto
30 października 2015 r. zawitał
do Niepublicznego Przedszkola
HopSaSa w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie odbył się Bal Wszystkich Świętych. Przedszkolaki wraz
z nauczycielkami przebrani byli za
postaci naszych patronów.
„Dziś nie jestem Karolinka Rozmus, tylko Karolina Kózkówna!
„A ja św. Królowa Jadwiga” – można było usłyszeć z rozmów dzieci.
Celem tego wydarzenia było
przybliżenie dzieciom sylwetek
i życiorysów świętych oraz błogosławionych, z którymi warto się
utożsamiać. Bal był też wymownym
akcentem podkreślającym radosny
22
charakter uroczystości Wszystkich
Świętych.
Uczestnikami balu byli między
innymi: św. Marcin, św. Piotr, św.
Franciszek, św. Mikołaj, św. Szymon, św. Królowa Jadwiga, św. Jan
Chrzciciel, św. Florian, św. Jan Paweł II, św. Rita, św. Teresa, św. Katarzyna, oczywiście w otoczeniu
aniołów. Bal poprowadziła pani
dyrektor Anna Guzowska w roli
św. Matki Teresy z Kalkuty.
Bal nie mógłby się odbyć bez
tańców i zabaw, więc i ich nie zabrakło. „Taki mały, taki duży może
Świętym być (…)” – rozbrzmiewało w całym przedszkolu!
W zorganizowanie balu zaangażowani byli również rodzice, gdyż
to oni wraz z dziećmi przygotowali
wspaniałe stroje i zapoznali z życiorysem wybranego świętego.
Bal Wszystkich Świętych odbył się po raz pierwszy w naszym
Przedszkolu. Mamy jednak nadzieję, że wpisze się na stałe w kalendarz przedszkolnych uroczystości.

IDZIE HYR Nr 5 /2015
Joanna Beretta Molla
– święta matka i żona
Elżbieta Lichaj
D
ziś postać dobrze znana
– kobieta, która lubiła
górskie wycieczki, jazdę na nartach, taniec. Była piękną
kobietą, pełną ciepła i radości życia. Chodziła do teatru i filharmonii, przed wyjściem z domu robiła
delikatny makijaż, ubierała się elegancko oraz modnie. Była kochającą żoną i matką, a także oddaną
pacjentom lekarką.
Jednak nade wszystko jej życie było całkowicie skoncentrowane na osobie Jezusa Chrystusa, któremu już w wieku 15 lat zawierzyła swe losy. Napisała wówczas: „Jezu, przyrzekam Tobie,
poddać się wszystkiemu, co pozwolisz, aby mi się przydarzyło.
Spraw, abym tylko poznała Twoją
wolę”. I do końca życia była wierna temu postanowieniu.
Joanna Molla przyszła na świat
4 października 1922 r. w Magencie
koło Mediolanu, w wielodzietnej
rodzinie. Rodzice Joanny żyli franciszkańską duchowością, a w swoich dzieciach rozwijali wrażliwość
na potrzeby bliźnich, gotowość
służby, wielkoduszność i szczerą
pobożność. Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiła mając zaledwie pięć i pół roku. Kiedy miała 12
lat, mama wprowadziła ją do Akcji
Katolickiej. Tam oraz w Bractwie
św. Wincentego a Paulo kształtowała swą duchowość.
Nastoletnia Joanna zapragnęła
zostać świecką misjonarką. Kiedy
IDZIE HYR Nr 5 /2015
okazało się, że ze względów zdrowotnych nie będzie mogła zrealizować tego marzenia, postanowiła zostać lekarką. W 1942 r. Joanna rozpoczęła studia medyczne.
W tym samym czasie, w odstępie
czterech miesięcy, umarli jej rodzice. Cały okres studiów wypełniony był nauką, a także działalnością w ramach Akcji Katolickiej.
W 1949 r. uzyskała dyplom z medycyny i chirurgii, a trzy lata później zrobiła specjalizację z pediatrii.
W 1951 r. po raz pierwszy spotkała Piotra Mollę, inżyniera mechanika. Kolejne spotkanie miało miejsce dopiero trzy lata później. Joanna i Piotr kochali się bardzo, byli sobą zauroczeni. Wiedzieli, że chcą być ze sobą na zawsze. Planowali założyć rodzinę,
której fundamentem jest Bóg. 24
września 1955 r. wzięli ślub. Byli
ludźmi pracowitymi, pogodnymi
i szczęśliwymi. Cechowała ich rzetelność i uczciwość. Spędzali razem
jak najwięcej czasu. W ich małżeństwie przyszło na świat czworo dzieci. Rok po ślubie urodził się Pierluigi. W 1957 r. przyszła na świat
Maria Zita, a dwa lata później –
Laura. W 1961 r., gdy miało urodzić się kolejne dziecko, okazało
się, że w macicy Joanny rozwinął
się włókniak, który zagrażał rozwijającemu się płodowi i życiu matki. Joanna podjęła wówczas jednoznaczną decyzję: ratować dziecko
za wszelką cenę.
21 kwietnia 1962 r. przyszła
na świat Joanna Emanuela, zdrowa córeczka. Św. Joanna Beretta
Molla zmarła tydzień po urodzeniu dziecka ze słowami: „Kocham
Cię Jezu”. Mąż po jej śmierci powiedział: „Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła, było istotą, która
miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”. Mąż nigdy nie pomyślał o powtórnym ożenku, gdyż – jak powiedział w jednym z wywiadów –
Joanna była dla niego żoną i matką nie dającą się z nikim porównać.
Joanna Beretta Molla została
ogłoszona błogosławioną 24 kwietnia 1994 roku, a 16 maja 2004 roku
Jan Paweł II ogłosił ją świętą, mówiąc w kazaniu te słowa: „Uwieńczeniem życia Joanny Beretty Molli,
która była najpierw wzorową studentką, potem aktywnie zaangażowała się w działalność wspólnoty
kościelnej oraz została szczęśliwą
23
żoną i matką, stało się złożenie ofiary z siebie, by mogło żyć dziecko,
które nosiła w łonie i które dzisiaj
jest tutaj z nami! Jako chirurg była
w pełni świadoma grożących jej
konsekwencji, lecz nie cofnęła się
przed ofiarą, potwierdzając w ten
sposób heroiczność swych cnót”.
Św. Joanna Beretta Molla jest
dla nas przykładem, że świętość
można osiągnąć żyjąc we współczesnym świecie, w małżeństwie, wykonując z powołaniem swój zawód.
Pokazała, że można prowadzić życie rodzinne i zawodowe, godząc je
jednocześnie z życiem religijnym.
Wspomnienie św. Joanny Beretty
Molli obchodzone jest w Kościele 28 kwietnia. Jest patronką matek i lekarzy.
***
Ponieważ zbliżają się święta Bożego Narodzenia, dziś na zakończenie dodatek – świadectwo Piotra
Molli, męża Joanny.
„Dla Joanny Boże Narodzenie
było prawdziwym świętem rodziny, co więcej, wszystkich rodzin,
dlatego też była szczęśliwa, mając
wielu gości w naszym domu. Dla
niej Boże Narodzenie było szczególnym świętem dziękczynienia
24
Bogu za cudowny dar potomstwa,
było to święto, które odnawiało jej
radość – radość pełną i doskonałą, radość matki. Tak jak wiele matek, tak i Joanna radowała się osobistym przygotowywaniem Świąt
Bożego Narodzenia: żłóbka, choinki, ozdób. Pragnęła wraz ze mną
i drogimi nam osobami uczestniczyć w pasterce w kościółku w Ponte Nuovo lub w kościele w centrum
Magenty. Rankiem, po ucałowaniu Dzieciątka Jezus i po otwarciu
świątecznych prezentów, uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawianej
przez wujka ks. Józefa w kaplicy
Matek Kanosjańskich obok szkoły
podstawowej w Ponte Nuovo. Jako
dobra matka i gospodyni Joanna
osobiście zastawiała stół. Chwilą
najbardziej wzruszającą był czas
recytowania poezji bożonarodzeniowych. Wciąż widzę nasze dzieci stojące na krześle, gestykulujące, śpiewające pieśni do Dzieciątka Jezus, emanujące miłością do
rodziców i składające obietnice,
że będą dobre. Przede wszystkim
wspominam słodką Mariolinę recytującą poezję, gdy świętowała swe ostatnie Boże Narodzenie,
obiecując, że będzie dobrym dzieckiem. Przeżyłem z Joanną siedem
świąt Bożego Narodzenia. Wciąż
mam przed oczyma jej radość matki uradowanej pierworodnym synem Pierluigim (1956 r.), widzę
ją z Marioliną w 1957 r. i w 1959
r. z Laurą. Marzeniem Joanny były
ósme święta – pełne radości z powodu narodzin czwartego dziecka.
Opatrzność pragnęła, aby Joanna
uśmiechnęła się do dziecka w kołysce z nieba.” (Artykuł zamieszczony w „Naszym Dzienniku”, nr
113, 15-16 maja 2004.)
Warto również przeczytać
wspomnienia o życiu Joanny Beretty Molli, listy i wywiady zapisane
przez jej męża Piotra oraz dzieci.

Źródło:
1. Regina Przyłucka, „Święci świeccy
świętego papieża”.
2. „Głos Ojca Pio”.
3. Internet.
Modlitwa:
Spraw Ojcze, aby Twoi wierni na wzór świętej Joanny żyli wiernie łaską, która uświęca miłość małżeńską i uczucia rodzinne oraz z wdzięcznością przyjmowali dzieci, w których jaśnieje obraz samego Chrystusa, otaczając je czujną miłością od pierwszych chwil
ich życia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Syna
Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha
Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Dwugłos małżonków
Krzysztof Bigaj,
„Dobry mąż
dobrym ojcem”
Od 9. miesięcy jesteśmy szczęśliwymi rodzicami. To chyba dar
rodzicielstwa weryfikuje tak naprawdę, jakimi jesteśmy ludźmi.
M
oją przyszłą żonę poznałem podczas spotkań wspólnoty kościelnej. Po prostu siedziała i słuchała Słowa Bożego. Później spędzaliśmy czas jak typowi zakochani, ale dla mnie najważniejszy jest
ten pierwszy fakt, stale się do niego odnoszę. Dzięki temu wiem, że
Bóg chciał nas spotkać.
31 kwietnia 2015 r. przeżywaliśmy 3. rocznicę naszego ślubu,
a wydaje się, że już wiele lat jesteśmy razem. Może dlatego, że wiele wspólnie przeżywamy. Lubimy
podróżować, a przy moim trybie
pracy artystycznej jest wręcz to koniecznością. Należymy do wspólnoty neokatechumenatu, w której
się poznaliśmy.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Nie można być dobrym ojcem nie
będąc dobrym mężem. Trzeba zachować właściwe proporcje i równowagę. To jest dla mnie najtrudniejsze: zmęczenie, troski finansowe, życie duchowe, potrzeby
emocjonalne mojej żony, mojego
dziecka, moje własne… nie potrafię tego pogodzić.
Na szczęście jest Ktoś, kto mi
pomaga – i to niezależnie od moich starań. Zawsze wyobrażałem
sobie, że jako głowa rodziny będę
prowadził wspólną modlitwę, będę
ułożony, odpowiedzialny. Tak niestety nie jest, wciąż coś zawalam,
o ważnych sprawach zapominam.
Wiem jednak, że Bóg jest z nami.
Skąd to wiem?
Znajomi i obcy ludzie dziwią
się, że nasz synek, Alan, jest wyjątkowo pogodnym dzieckiem. Rzeczywiście tak jest. Nie wiem, skąd
on to ma. Na pewno nie po nas...
Ja w tym uśmiechu widzę radość
Boga, który chce nas nawracać,
prostować nasze twarde i trudne
charaktery. „Jeśli nie staniecie się
jak dzieci…” Miłość małżeńska
też powinna mieć coś z dziecięcego zaufania drugiej osobie. Wtedy
nawet tzw. „niezgodność charakterów” przestaje być przeszkodą
w dążeniu do jedności.
Życzę naszemu małżeństwu,
żeby było przygodą, w której wszystko może się zdarzyć i wszystko trzeba przeżywać wspólnie.
(Krzysztof Bigaj – lat 34, mąż
Laury, ojciec Alana, polonista, artysta koncertujący obecnie na terenie całej Polski z koncertami religijnymi oraz rozrywkowymi, pasjonuje się również malarstwem,
podróżowaniem, literaturą.)
Laura Bigaj,
„Trzeba dbać
o miłość”
Jestem żoną od zaledwie trzech
lat, przez co – być może – moje świadectwo nie będzie dla czytelników
25
tak mocne, jaką byłaby wypowiedź
żony z kilkunastoma latami doświadczenia wspólnej drogi. Niemniej jednak, jak się już wielokrotnie w życiu przekonałam, nie liczy
się ilość (w tym wypadku – czasu),
ale jakość. Toteż, mimo wszystko,
chętnie podzielę się tym, co mi
po tych trzech wspólnych latach
w duszy gra…
Nasze narzeczeństwo trwało 9
miesięcy – w sam raz, aby urodziło
się małżeństwo. Krótko? Wystarczyło – nie na tyle, by się poznać,
bo to trwać pewnie będzie do końca życia, ale na tyle, by móc z całą
pewnością postanowić, że tę właśnie osobę wybieram do kochania
na całe życie.
Wybieram… No właśnie – żyjąc w małżeństwie nieustannie muszę wybierać: upierać się przy swoim czy odpuścić, żądać obsługi czy
służyć, brać czy dawać? Innymi słowy – brnąć w prowadzące donikąd
życie dla siebie, czy żyć dla drugiego człowieka i – stopniowo wyzbywając się siebie – odnaleźć siebie
naprawdę? Każdego dnia małżeństwo uczy mnie właśnie tego – odnajdywania szczęścia w służeniu
drugiemu.
Już po trzech latach widzę, że nie
26
jest to łatwe. Przeciwnie – bywa, że
w zaciętości walki o swoje „ja” tracę nie tylko nerwy, ale też radość,
humor, a nawet zdrowy rozsądek.
Na szczęście mąż zwykle potrafi
doprowadzić mnie do porządku,
choć zazwyczaj poprzedzone jest
to krótszym lub dłuższym okresem
wzajemnego „foszenia się”. Ale miało być o mnie…
O czym chciałabym zawsze
pamiętać? O tym, że nic nie jest
nam dane raz na zawsze. Że o miłość trzeba dbać. Że nie znam mojego męża tak do końca i że zawsze
może mnie zaskoczyć (zabrzmiało
groźnie, ale dla mnie to raczej fascynujące). Najlepszym dowodem
tego, że miłość rodzi miłość, świadczy całkiem niedawno (9 miesięcy
temu) urodzony nasz synek, który uczy nas pięknej, choć też niełatwej drogi rodzicielstwa. A najbardziej chyba tego, że nie ma małżeństwa bez Boga, bo nawet najczystsza i najgłębsza miłość prędzej czy później wyschnie bez swojego Źródła.
(Laura Bigaj – lat 35, żona
Krzysztofa, mama Alana, tłumaczka i nauczycielka języka
angielskiego. Aktualnie jej dominującym zajęciem jest bycie
mamą, w (nielicznych) wolnych
chwilach czyta, rysuje, zwiedza
i uprawia balkonowy ogródek.)

Chór parafialny
w 2015 roku
Marek Wodziak
N
asza świątynia wzbogaciła się ostatnio o nowy
element wystroju wnętrza. Jest to obraz świętej Cecylii,
patronki muzyki kościelnej, chórzystów, organistów, zespołów wokalno-muzycznych. Dzieło zostało namalowane przez Filipa Kowalczyka, artystę, który już wcześniej brał udział między innymi
w renowacji malowideł w starym
kościele. Obraz został uroczyście
poświęcony 22 listopada 2015
r., w dniu, kiedy przypada wspomnienie świętej Cecylii. Znajdzie
on swoje miejsce na ścianie ponad
ławkami zajmowanymi przez chórzystów podczas mszy i nabożeństw.
Ta nasza mała uroczystość była
jednocześnie okazją do wykonania hymnu do św. Cecylii – po raz
pierwszy przez nasz chór. Utwór
ten pod tytułem „Niby echo spoza
świata”, autorstwa księdza Mariana
Michalca CM, został opracowany
przez naszego organistę i kierownika chóru Jacka Hyżnego.
Dla zainteresowanych działalnością chóru parafialnego prezentujemy krótkie sprawozdanie z mijającego roku. Za nami dwa koncerty kolęd 28 grudnia 2014 r. oraz
IDZIE HYR Nr 5 /2015
1 lutego 2015 r. Podczas pierwszego z koncertów wystąpiła z nami
Agnieszka Konieczna-Kuk, śpiewaczka znana nie tylko w Polsce,
ale i za granicą, pochodząca z rodu
Bronisławy Koniecznej Dziadońki,
słynnej muzykantki. Dla nas był to
zarówno zaszczyt jak i ubogacenie
koncertów, które z roku na rok cieszą
się coraz większym powodzeniem.
Skorzystaliśmy również z zaproszenia na VI Koncert Chórów
Podhalańskich „Śpiewajmy Ludźmierskiej Pani” i 31 maja 2015 r. wystąpiliśmy w sanktuarium w Ludźmierzu jako jeden z wykonawców.
Miniony czas był zresztą pracowity dla chóru. Dnia 4 lipca 2015 r.
koncert w naszym wykonaniu towarzyszył otwarciu wystawy malarstwa „Czas ucieka – wieczność
czeka” w kaplicy w Zakopanem na
Jaszczurówce. Zaś następnego dnia,
5 lipca 2015 r., wzięliśmy udział
w dorocznej pielgrzymce parafialnej do Sanktuarium Matki Bożej
Jaworzyńskiej na Wiktorówkach.
W tym czasie nasz repertuar wzbogacił się o nowe utwory kompozytora Henryka Jana Botora – „Deus
Caritas Est” oraz „Alleluja”, które
z bogatym akompaniamentem organowym szczególnie podkreślają
rangę wielkich uroczystości, takich
jak na przykład odpust parafialny.
25 października 2015 r. to z kolei
data naszego występu w Kościele
Mariackim w Krakowie. Zaproszeni przez Pana Bogusława Grzybka,
głównego organistę w bazylice, zaśpiewaliśmy podczas Mszy świętej, a po niej daliśmy krótki koncert. Złożyły się na niego zarówno utwory chóralne, jak i religijne
pieśni góralskie. Wyjazd ten połączony był ze zwiedzaniem opactwa
w Tyńcu, ponieważ co roku organizujemy chóralną „wycieczkę integracyjną” (rok wcześniej był to
wyjazd do Lichenia).
Wreszcie, aby tradycji stało się
zadość, zapraszamy na noworoczny koncert kolęd. Co roku staramy
się, aby na koncercie było coś nowego, również tym razem będą nowości, nie tylko w wykonaniu chóru. Nic więcej nie możemy na razie
zdradzić, zapraszamy w Nowy Rok
2016 do naszego kościoła.
Pozostaje podziękować wszystkim naszym współpracownikom
za ich wkład w działalność chóru.
Wszystkim sympatykom dziękujemy zarówno za wyrazy uznania jak
i krytykę, która też jest potrzebna.
Ponawiamy zaproszenie dla tych,
którzy lubią i potrafią śpiewać, ale
jeszcze się nie zdecydowali na dołączenie do naszych szeregów. Dziękujemy również nowym chórzystkom i chórzystom, którzy te szeregi zasilili. Zachęcamy do śledzenia naszej działalności na stronie
https://pl-pl.facebook.com/BukowianskiChorKoscielny. Na zakończenie życzymy wszystkim Bożego błogosławieństwa na te nadchodzące Święta i na cały nowy rok.

IDZIE HYR Nr 5 /2015
27
Pielgrzymka Bukowian
do Kalwarii Pacławskiej,
Dukli i Dębowca
16, 17, 18 października 2015 r.
Renata Łukaszczyk
„Pielgrzymka jest jak
kanon, to samo,
a nie nudzi się.”
T
o już trzecia pielgrzymka parafialna organizowana przez księdza Damiana. W tym roku postanawia: Znowu jedziemy na kresy – tym razem
blisko granicy z Ukrainą. Kalwaria
Pacławska – mało kto chyba słyszał
o tym sanktuarium.
Musieliśmy zmienić termin pielgrzymki i – trochę na wariackich
papierach, trochę prosząc o pomoc Ducha Świętego – udało się
zebrać 30 osób chętnych na prawie trzy dni modlitwy, zatrzymania w naszym wiecznie pędzącym
świecie, może zauważenia kogoś
bliskiego obok siebie…
Wyruszamy o 16-tej. Serdeczne
powitanie – łączą nas już poprzednie
28
pielgrzymki (do Kodnia i Lichenia). W drodze jak zawsze trochę
modlitwy; nie ma z nami siostry
Albiny, ale ksiądz Damian dzielnie i pięknie prowadzi nasze życie duchowe. Oglądamy też film
o świętej Ricie.
Podjazd pod Kalwarię Pacławską nie ustępuje naszym górskim
drogom. A sama Kalwaria leży
w miejscowości o wdzięcznej nazwie Nowosiółki Dydyńskie. Pani
Jadzia pyta retorycznie ku naszej
wesołości: „No dobrze, Nowosiółki – ale dlaczego Dydyńskie?”
– Dzięki Bogu, że przyjechaliśmy teraz – mówi pan Bronek,
kierowca – nie wyobrażam sobie
wjeżdżania tutaj w listopadzie…”
Czyli przypadków nie ma – wszędzie Palec Boży.
Dom Pielgrzyma jest bardzo
duży – pokoje mamy cztero- i pięcioosobowe, wygodne, z łazienkami.
Rano dobre śniadanie. Po nim idziemy do bazyliki przywitać Matkę
Bożą. Jak zawsze – wzruszenie przy
śpiewie „O Maryjo witam Cię…”;
świadomość, że przed tym obrazem
modlił się Jan III Sobieski. A właśnie – trochę historii:
Miejsce to nosi nazwę Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej
Kalwaryjskiej. 340 lat temu fundator tego miejsca – Andrzej Maksymilian Fredro – kasztelan lwowski
i wojewoda podolski – sprowadził
tu ojców franciszkanów. Fredro
miał ogromne nabożeństwo do
męki Pańskiej, sam pielgrzymował do Ziemi Świętej. Wybudowano kościół i klasztor. Z czasem
osada wraz z sanktuarium przyjęły nazwę Kalwaria Pacławska. Co
szczególne – to sama topografia
Kalwarii ma duże podobieństwo
do krajobrazu Jerozolimy. Jest więc
Góra Oliwna i góra zwana Kalwarią
o podobnej wysokości, jak prawdziwa. Dwa wzniesienia przecięte
są doliną, która przypomina dolinę Jozafata, zaś rzeka Wiatr to rzeka Cedron.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
W kościele, w ołtarzu po prawej
stronie, znajduje się łaskami słynący obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej.
Przedstawia Matkę Bożą jako królową siedzącą na obłokach, z berłem w prawej dłoni. Dzieciątko, które Matka trzyma po lewej stronie,
błogosławi prawą ręką, a w lewej
trzyma kulę ziemską. Matka Boża
i Dzieciątko mają odsłonięte prawe
ucho, dlatego Madonna popularnie jest zwana, jak nam wyjaśniono, „Matką Bożą Słuchającą”, słuchającą nas żalących się, proszących, dziękujących.
Obraz ten pochodzi z jakże sercu bliskiego Kamieńca Podolskiego;
już wtedy był sławny. „Gdy Polska
musiała oddać Turcji Podole, obraz według legendy Turcy wrzucili
do rzeki. Po tym wydarzeniu Matka Boża miała objawić się starcowi.
Wskazała miejsce, w którym znajdował się obraz i poleciła zanieść
go do Kalwarii. Starzec w drodze
zatrzymał się na nocleg w Samborze. Obraz schowano do skrzyni,
na której zwykł sypiać syn właściciela domu. W nocy niewidzialna
IDZIE HYR Nr 5 /2015
siła miała trzy razy zrzucić chłopca
ze skrzyni. Zbudzeni mieszkańcy
domu po otwarciu skrzyni ujrzeli cudowną jasność promieniującą
od obrazu. Na wieść o tym zdarzeniu mieszkańcy Sambora usiłowali skłonić starca do pozostawienia
obrazu w ich mieście. Stary człowiek odmówił, oznajmiając wolę
Matki Bożej. Wierny lud Sambora w procesji odprowadził obraz
na Kalwarię do klasztoru ojców
Franciszkanów.”1 Po wielu latach
powzięto myśl koronacji obrazu.
Odbyła się ona 15 sierpnia 1882
roku, gromadząc około 100 tysięcy wiernych.
Po przywitaniu chcieliśmy odprawić Drogę Krzyżową, ale pogoda nam nie sprzyja, jest zimno i pada deszcz. W dodatku okazuje się, że dróżki w Kalwarii Pacławskiej są niesamowicie długie.
Ich przejście zajmuje w lecie siedem godzin!
1 M. Gosztyła, J. Szpyt, ‘Sanktuarium
Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej”.
Decyzja – jedziemy do Przemyśla, oddalonego o 24 kilometry. To był dobry pomysł. Miasto
spowite we mgle, która opada, gdy
zwiedzamy Zamek Kazimierzowski. Wyłaniające się z niej zabytkowe kamienice i kościoły tego pięknego miasta robią wielkie wrażenie
–prawie każdy z nas robi zdjęcia.
Zwiedzamy bazylikę Archikatedralną. Początki jej sięgają XV wieku. Stary przekaz mówi, że Władysław Jagiełło nakazał przechrzcić
świątynię z obrządku greckiego na
łaciński i usunąć ze świątyni prochy i kości Rusinów. Potem pożary i kolejne wieki wywarły wpływ
na obecny wygląd świątyni.
Wielu z nas nie było w cerkwi
(oj, wspominamy Kostomłoty –
pielgrzymka do Kodnia sprzed
dwóch lat – i przesympatycznego
księdza Zbigniewa), mamy okazję
tylko zajrzeć (krata przy wejściu)
do archikatedry bizantyjsko-ukraińskiej. Podziwiamy przepiękny
ikonostas. Miejsce to było świadkiem historycznego wydarzenia.
To tu „nasz papież” Jan Paweł II
29
po raz pierwszy w Polsce spotkał
się z przedstawicielami obrządku
bizantyjsko-ukraińskiego.
Ale prawdziwym hitem była nasza wizyta – znowu czystym przypadkiem – w Muzeum Archidiecezjalnym. Nie chodzi o same eksponaty, choć te były niesamowite, ale
o osobę, która nas oprowadzała, siostrę Florianę. Niewysoka, drobna,
60+, o mocnym głosie i niesamowitej charyzmie. Z takim żarem,
zaangażowaniem i wiedzą oprowadza nas po muzeum, że chyba
nikt z nas nie zapomni jej do końca życia. Także muzeum – to było
jak porządna lekcja historii.
Po obiedzie mamy czas wolny, potrzebna jest taka chwila zatrzymania. Niektórzy idą do kościoła na prywatną modlitwę, niektórzy odwiedzają się w pokojach,
aby pogadać z dawno niewidzianymi znajomymi – każda tak chwila
jest cenna…
Po Mszy świętej proboszcz opowiada nam historię sanktuarium.
Parafian, jak się okazuje jest niewiele: – Jak patrzę na wasza grupę, to
tak się czuję, jakby cała moja parafia przyszła do kościoła! – żartuje.
Gwoli dygresji wspomnieć należy, że w Kalwarii Pacławskiej odbywał nowicjat nasz krajan, a mój
kolega z klasy – ojciec Piotr Głód.
Jest on przykładem na to, że z pomocą Bożą człowiek wszystko może –
i nauczyć się pięknie śpiewać i mądrze, bez tremy przemawiać….
Nazajutrz rano po „Godzinkach” i śniadaniu jedziemy do Dukli, sławnej na całą Polskę za przyczyną św. Jana. Kim był ten człowiek, którego w 1997 roku kanonizował Jan Paweł II?
Żył w XV wieku. Jeszcze przed
wstąpieniem do klasztoru obrał
30
życie pustelnika, spędzając czas
na modlitwie, postach i rozważaniach. Wstąpił do franciszkanów,
po złożeniu profesji zakonnej odbył
studia, otrzymał święcenia kapłańskie. Powierzono mu urząd kaznodziei, a wspomnieć należy, iż dawniej tylko wybitnie uzdolnieni oraz
doświadczeni kapłani mogli głosić
kazania. Był świetnym mówcą oraz
spowiednikiem – wiele czasu spędzał codziennie w konfesjonale.
Nie przeszkodziła mu w tym starość i schorowane ciało. (Przypomina się tutaj św. Ojciec Pio, którego nazywano „więźniem konfesjonału”.) Jeszcze za życia uważany był za świętego; posłuszeństwo, ubóstwo, czystość, modlitwa, zachowanie nakazów Ewangelii – tym naznaczone było jego życie. Mimo sprawowania wysokich
urzędów, nie uchylał się od pełnienia najniższych posług. Pielęgnował chorych, całym sercem oddany
bliźniemu. To nie banał, że w każdym widział Chrystusa.
Gdy był już zbyt słaby na nocne
czuwania w kościele, wybudowano
mu w ogrodzie altankę – i to w niej
pogrążał się w pełną kontemplacji
modlitwę w samotności. Podczas
niej popadał często w zachwyt, zatapiając się w tajemnicy miłości Boga
do człowieka. O charyzmacie jego
modlitwy mówią słowa na tabliczce przy jego grobie. W tłumaczeniu brzmią one: „Wszechmogący
Boże, który błogosławionego sługę swego Jana Duklana przyozdobiłeś darem kontemplacji, którego serca nic nie wypełniało obficiej, a usta niczego nie wymawiały częściej, jak tylko Najświętsze
Imiona Jezusa i Maryi”.
W kaplicy poświęconej św. Janowi ksiądz Damian sprawuje Mszę
świętą dla naszej grupy. Jesteśmy
tylko my, nasze rozmyślania i św. Jan
z Dukli… Po Mszy świętej ksiądz
Damian otrzymuje od naszej grupy
„margaretkę” – dar modlitwy siedmiu osób, w poszczególne dni tygodnia, modlitwy do końca życia.
Wzruszeni sa: obdarowany i obdarowujący. Następnie jeden z ojców
– opiekunów tego miejsca – opowiada nam o świętym Janie.
Odwiedziny w sklepiku z pamiątkami tego miejsca i dewocjonaliami – pielgrzymi uwielbiają takie sklepy, a potem radość na twarzach obdarowanych…
Ruszamy dalej. Dębowiec, zwany polskim La Salette, bazylika pod
wezwaniem Matki Bożej Saletyńskiej. Tam znajduje się figura Maryi
Płaczącej – taka sama, jak w alpejskim La Salette, gdzie Maryja ukazała się prostym pastuszkom, znowu wzywając świat do nawrócenia.
Ponad sto lat saletyni opiekują się
tym miejscem, sanktuarium jest zadbane, piękne. Odmawiamy różaniec, mając świadomość, jaka potężna to jest broń do walki z szatanem. „Różańcem możecie odwrócić losy świata” – oznajmiła Matka
Boża na Podbrdo.
Cóż, znowu droga, ale nie dłuży się, smakujemy chwilę zatrzymania się, możliwości rozmowy,
wspólnej modlitwy.
Bardzo, bardzo wszystkim dziękuję za ten wspólny czas, za „budowanie ducha”, za pogodę serca.
Tobie, księże Damianie dzielny
pielgrzymie, życzę nieustającego
zapału w prowadzeniu wiernych
do Matki w wielu Jej cudownych
wizerunkach.
Do następnej pielgrzymki
(a może Wilno?)! Szczęść Boże!

IDZIE HYR Nr 5 /2015
Noc w Łagiewnikach
Albina Policht
W
nocy z dnia 16 na 17
XI 2015 r. nasza parafia w Bukowinie Tatrzańskiej miała czuwanie nocne
w kaplicy Nieustannej Adoracji
Najświętszego Sakramentu w Łagiewnikach krakowskich (Sanktuarium Miłosierdzia Bożego).
śpiew była odpowiedzialna Maria
Cikowska. Ofiarowaliśmy tę modlitwę w intencji Ojczyzny, nowego Prezydenta RP, o pokój na
świecie i za ofiary terroryzmu. Po
wspólnym różańcu modliliśmy
się indywidualnie w ciszy. W kolejnej części modlitw odprawili-
Grupa wyjechała z Bukowiny wieczorem i dotarła na miejsce przed wyznaczonym czasem.
Bus prowadził niezawodny Tadeusz Korkosz. W drodze do Krakowa podróżującymi opiekowała
się Zofia Mól. W Krakowie, w początkowych godzinach czuwania,
towarzyszył nam w modlitwie ks.
Damian Drzyżdżyk
O godz. 21.00 powitaliśmy
wspólnie Pana Jezusa obecnego
w Najświętszym Sakramencie,
a potem przez dłuższy czas wzywaliśmy wstawiennictwa Ducha
Świętego prosząc, abyśmy jak najgorliwiej przeżyli to nocne czuwanie. Tę część modlitwy prowadziła Maria Sztokfisz i Albina Policht.
Godzinę później modlitwie różańcowej (I część) przewodniczyła Janina Rzadkosz (rozważania), a za
śmy adorację za dusze w czyśćcu
cierpiące, ponieważ był to miesiąc,
w którym szczególnie modlimy się
za zmarłych. Tej modlitwie przewodniczyła Maria Sztokfisz i Albina Policht. O północy rozpoczęła
się druga część różańca w intencji
naszych parafian, kapłanów, zakonników i misjonarzy. Modlitwę prowadziła Danuta Strukowska i Maria Sztokfisz.
Potem zrobiliśmy sobie dłuższą
przerwę, żeby można było wyjść
z kaplicy i trochę się odprężyć.
Trzecią część różańca odmówiliśmy między godz. 2 a 3 po północy. Tym razem – w intencji naszych
rodzin, szczególnie tych, które przeżywają kryzysy. Tutaj też przewodziła Danuta Strukowska wspomagana przez Albinę Policht. Czas od
godz. 3 do 4 poświęciliśmy na tzw.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Godzinę Miłosierdzia z prośbą o łaskę wytrwania w dobrym. Odmówiliśmy m.in. Litanię do Miłosierdzia Bożego, Akt poświęcenia się
Miłosierdziu Bożemu i Koronkę.
Czwartą część różańca odprawiliśmy za naszą parafię i za tych, którym obiecałyśmy modlitwę. Ten
różaniec prowadziła Albina Policht. Nad ranem ok. godz. 5.00
odśpiewaliśmy, pod przewodnictwem Marii Cikowskiej, Godzinki do Matki Bożej. Zakończenie
naszej adoracji nastąpiło przed
godz. 6. Dziękowaliśmy Bogu za
ten święty czas spędzony u stóp
Jezusa Eucharystycznego.
Każdy z nas przeżył osobiście,
głęboko tę nocną modlitwę i każdy
mógłby wiele powiedzieć, podzielić się duchowym doświadczeniem.
Co do uczestnictwa w tej wspólnej adoracji to na szczególne uznanie w naszej grupie zasługują osoby
starsze, a wśród nich nasza seniorka Agnieszka Mrowca. Do wszystkich aktywnych uczestników, którzy dzielnie wytrwali przez całą
noc (oprócz prowadzących), należą także: Helena Stachura, Michalina Kobylarczyk, Maria Chowaniec, Stanisława Charczuk, Dorota Zubek, Małgorzata Łapka, Wojciech Dunajczan, Anna Banaś, Małgorzata Mrowca, Krystyna Paciorek, Stanisław Walas, Anna Dziedzic, Helena Łukaszczyk, Anna
Kuchta, Anna Szych, Helena Hełdak. Oprócz naszej bukowiańskiej
wspólnoty w kaplicy adoracyjnej
były także cztery panie, które zastaliśmy na miejscu.
Na drogę powrotną do Bukowiny każdy uczestnik otrzymał małą
pamiątkę poświęconą w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

31
Kierunek pielgrzymki
– Lewocza!
Zofia Babiarz
W
ostatnią niedzielę
września 2015 r. grupa
licząca 26 osób wybrała się do Matki Bożej w Lewoczy.
Najpierw odwiedziliśmy kościół św. Jakuba. Jest to największy
gotycki kościół na Słowacji. Leży
u podnóża Mariańskiej Góry, zwanej słowacką Częstochową.
Sanktuarium Mariańska Góra
w Lewoczy jest jednym z najstarszych miejsc pielgrzymkowych na
Słowacji. Historia sięga okresu najazdów tureckich, kiedy właśnie tu
mieszkańcy Lewoczy w podzięce za ocalenie zbudowali małą kapliczkę, do której organizowali procesje. Z biegiem czasu kapliczkę
32
rozbudowano. W ołtarzu kościoła widnieje słynąca łaskami figura
Madonny, odziana w strój królewski, dzierżąca w prawej dłoni berło. Jej postać otacza krąg promieni. 3 lipca 1995 roku Ojciec Święty Jan Paweł II odprawił tu Mszę
Świętą, w której uczestniczyło 650
tysięcy wiernych.
Do sanktuarium wiedzie z Lewoczy prosta, stroma, wysadzona
drzewami droga przeznaczona dla
pieszych, ale można też dojechać
do parkingu nieopodal kościoła.
Ścieżka prowadzi w dół, gdzie na
stoku znajduje się kaplica wzniesiona nad źródłem. Wiekowa tradycja głosi, że woda z tego źródła
ma moc uzdrawiającą. Kiedy Ojciec
Święty Jan Paweł II mówił do wiernych, a byli też pielgrzymi z Zakopanego; powiedział, żeby się modlić, to może przyjedzie do Polski,
na Podhale.
Na ścianie kościoła widnieje tablica upamiętniająca wizytę papieża, w której wpisano fragment homilii wygłoszonej przez Jana Pawła
II na Mariańskiej Górze. Są to następujące słowa: „Jest prawdą, że
liczni synowie i córki ziemi słowackiej zawdzięczają tej świątyni to, że
prawda o Bogu i wiara w Niego zachowały się żywe w ich sercach”.
W 1997 roku Ojciec Święty odwiedził Zakopane.
Od roku 1995 pielgrzymi z Zakopanego przybywają na Mariańską Górę corocznie w ostatnią niedzielę września, aby podziękować Maryi za wysłuchane prośby. W tym roku byliśmy po raz 21.
Część osób przyłączyła się do pielgrzymów z Zakopanego i szła pieszo do Sanktuarium. W drodze odmówiliśmy różaniec i śpiewaliśmy
pieśni do Matki Bożej. O 14.30 odprawiona została Msza św. w dwóch
językach: słowackim i polskim. Po
Mszy św. ksiądz z Lewoczy podziękował pielgrzymom z Zakopanego i Bukowiny za piękną modlitwę i śpiew oraz zaprosił na kolejne spotkanie za rok. 
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Poznajmy sąsiedzkie
słowackie pogranicze
cz. III
Edward J. Charczuk
W
poprzednim odcinku
podróży po słowackim pograniczu sugerowałem jazdę ze Spišskiej Beli na
wschód w stronę Starej Lubovni.
Teraz proponuję skręcić w prawo
w środku tej miejscowości, czyli
jechać drogą główną na południe.
Po przejechaniu około 3-4 km
po lewej stronie widzimy nad Popradem duży park w stylu angielskim, otaczający kasztel z typowym
węgierskim krenelażem wzdłuż
dachów. Są to Stražky, a w kasztelu znajduje się Słowacka Narodowa Galeria zdecydowanie bardziej
bogata w eksponaty niż na zamku
w Bratysławie.
Po następnych 3-4 km dojeżdżamy do Kieżmarku (Kežmarok) –
miasta powiatowego, również nad
Popradem, które już w 1269 roku
otrzymało prawa miejskie. W nim
jest zamek zbudowany w 1463 roku
z ciekawą historią (warto go zwiedzić) oraz wieloma pamiątkami
historycznymi. Samo miasto, po
spustoszeniu okolicy przez Tatarów, założyli niemieccy osadnicy
i pierwotnie nazywało się Käsemarkt (Serowy Targ). Od zamku
w stronę południową rozciąga się
Rynek (Hlavne namiestie) z renesansowym ratuszem. Natomiast
nieco w prawo spomiędzy zabytkowych, ostatnio dość intensywnie odnawianych kamienic, widać
wieżę z węgierskim krenelażem
IDZIE HYR Nr 5 /2015
kościoła św. Krzyża. Pierwszy kościół na tym miejscu był romański
– ślady w przyziemiu wieży. Aktualny pochodzi z początku XIV wieku, ale w 1444 r. został przebudowany po uszkodzeniach dokonanych przez husytów. Przejęcie go
w XVII wieku na około 30 lat przez
protestantów nie spowodowało
wiele uszkodzeń i możemy nadal
modlić się w nim oraz podziwiać
gotycki ołtarz, dzieło mistrza Pawła z Lewoczy, a także kilka ołtarzy
bocznych i innych pamiątek z historii kościoła i miasta. 14 września
1998 roku Ojciec św. Jan Paweł II
nadał mu tytuł Bazyliki mniejszej
(na tej uroczystości byłem jednym
z gości honorowych jako przedstawiciel Rady Miasta Nowy Targ –
zaprzyjaźnionego z Kieżmarkiem).
Zamek w Kieżmarku
W mieście, oprócz muzeum w zamku, jest jeszcze kilka innych muzeów oraz uroczych kawiarni w starych kamieniczkach.
Wyjeżdżając z miasta dalej na
południe kierujemy się na Levočę
i Prešov, omijając z lewej strony zbór
protestancki do złudzenia przypominający meczet, za którym wśród
starych lip schowany jest drewniany, z cisa i modrzewia, kościół
ewangelicki na planie krzyża greckiego p.w. Świętej Trójcy, aktualnie otynkowany, udostępniony do
zwiedzania, a od 2008 r. – na liście
zabytków UNESCO. Nim skręcimy główną drogą w prawo, proponuję pojechać prosto do góry i tutaj ulicą Klaštorną do końca udać
się do klasztoru sióstr Redemptorystek. To nowy, zaledwie dziesięcioletni klasztor z bardzo
ciekawą architektonicznie,
chociaż nowoczesną kaplicą Świętego Krzyża, gdzie
mistrzowsko zaplanowane
okna powodują całodzienne
doskonałe oświetlenie ołtarza i dominującego nad
nim krucyfiksu. Aż odruchowo chce się tutaj uklęknąć i zatopić w chociażby
chwilowej modlitwie. Po wyjściu
zachwyci nas jedyny, niepowtarzalny widok na całe słowackie Tatry.
Z Kieżmarku wjeżdżamy do
L’ubicy, gdzie najpierw widzimy po prawej stronie postawioną
33
przed kilkunastu laty cerkiew greckokatolicką, a 100 m dalej po lewej
okazały, ale mało wykorzystywany,
zbór protestancki. Natomiast kilkaset metrów dalej na wzgórzu znajduje się gotycki kościół p.w. Wniebowzięcia NMP, z połowy XV wieku, po tym, gdy okolica podniosła
się po wyparciu husytów. Miejscowość ta, stanowiąca zastaw pożyczki z 1412 roku cesarza Zygmunta
Luksemburskiego, należała administracyjnie do Polski, a w zakresie jurysdykcji kościelnej do biskupstwa krakowskiego do 1772 r.
( 360 lat)
Po następnych 5 km mijamy
Vrbov (miejscowość też z zastawu z 1412 r.), a w niej znane już
od 700 lat ciepłe wody siarczane,
gdzie aktualnie znajdują się termy
wzorowane na bukowiańskich, chociaż od nich wielokrotnie mniejsze
i skromniejsze i gdzie, jako kuracjusze, dominują Polacy. Jak to jest
najczęściej na słowackim Spiszu,
na wzniesieniu jest też siedemsetletni kościół katolicki, a na znajdującym się tuż przy nim cmentarzu
na nagrobkach wielokrotnie można odczytać nazwiska takie same
jak w Bukowinie.
Jadąc dalej, w miejscowości Janovce skręcamy w lewo na wschód
w stronę Levočy, ale po 2 km, po
stronie prawej na wzgórzu w miejscowości Spišsky Štvrtok widzimy
dość współczesny kościół. Warto
podjechać w jego pobliże, aby ulec
zaskoczeniu. Do jego południowej
ściany, niewidoczna z drogi, „przylepiona” jest perełka: gotycka kaplica ufundowana przez Zaplsky’ch w 1473 roku, dwupoziomowa, przypominająca do złudzenia
Saint Chapelle w Paryżu. Aby ją
zwiedzić, trzeba wcześniej umówić
34
się z proboszczem (Polakiem).
Obok niej znajduje się pochodzący z 1668 roku renesansowy budynek – klasztor O.O. Franciszkanów
(Bracia Mniejsi – po słowacku Minoryci), których, jak wszystkich zakonników na Słowacji, aresztowano i wywieziono na internowanie
do Podolińca,
w nocy z 13
na 14 kwietnia 1950 roku,
co upamiętnia
tablica na budynku, który aktualnie
jest państwowym domem
starców.
Powróciwszy na drogę
główną, ale
nie budowaną obok autostradę, udajemy się do Levočy. Z drogi
widać dobrze
zachowane podwójne mury otaczające stare miasto, wieżę kościoła
p.w. św. Jakuba, a wysoko nad miastem – oddaloną o 2 km (schodami
z centrum) Górę Maryjną (Mariánska Hora). Do miasta najlepiej wjechać bramą w części północnowschodniej murów i po przejechaniu
150 m znajdziemy się na głównym
placu miejskim: namestie Mastiera Pavla. Jest tutaj sporo miejsc do
zaparkowania oraz główne zabytki miasta: na środku kościół p.w.
św. Jakuba, ratusz i ich otoczenie
(zbór protestancki, klatka hańby),
a w pierzei wschodniej szereg zabytkowych kamienic, w nich m.in.
muzeum Mistrza Pawła – ucznia
Wita Stwosza.
Zwiedzanie najlepiej zacząć
od gotyckiego kościoła św. Jakuba Większego, którego wnętrze,
prawie jak kościoła Mariackiego
w Krakowie, jest jedną wielką sztuką
o charakterze religijnym, z ołtarzem
głównym, dziełem Mistrza Pawła,
z mnóstwem pinakli, wysokim na
18,6 m, przez
co jest przypuszczalnie
najwyższym
ołtarzem tego
typu na świecie. Zwiedzanie o ustalonych godzinach z przewodnikiem
trwa formalnie około 30
minut.
Muzeum
w ratuszu
i sam ratusz
też warto odwiedzić i jest
ono integralne ze zwiedzaniem pracowni Mistrza Pawła, który pracował tu w latach 1506-1537. Z jego pracowni pochodzą wystroje kościołów
– przede wszystkim główne ołtarze – od Spišskiej Soboty (aktualnie wschodnia dzielnica Popradu) po Bardiejov i Prešov. Dzieła
Mistrza Pawła charakteryzuje zarówno doskonała kompozycja całości jak i też precyzyjne wykonanie najmniejszych detali.
Renesansowa bryła ratusza
ma cechy budowli reprezentacyjnej i w latach 80-tych odbyło się
w nim spotkanie przywódców wielu państw ze wschodniej i zachodniej części Europy. Duża, żelazna,
kuta klatka pomiędzy ratuszem
IDZIE HYR Nr 5 /2015
a zborem protestanckim została
tutaj ustawiona w 1600 roku przez
protestantów, jako pręgierz dla występnych niewiast.
Na Górę Maryjną warto, a nawet trzeba dotrzeć, bo to narodowe
sanktuarium Słowaków. Można to
zrobić albo wspinając się dość długimi schodami z centrum miasta,
albo wyjechać z miasta tą samą bramą w kierunku wschodnim i wnikliwie obserwując kierunkowskazy, zjechać na dół w lewo, a następnie długą, krętą drogą wśród lasu
dotrzeć na miejsce. Sam kościół –
od 22 stycznia 1984 roku Bazylika
mniejsza za sprawą Ojca św. Jana
Pawła II – jest strzelistym białym
budynkiem z pięknymi witrażami, a przede wszystkim figurą Panny Maryi w szczycie nastawy ołtarza głównego, który niżej otaczają
liczne wmurowane w ścianę tablice
upamiętniające przybyłe pielgrzymki, w tym też z Polski, m.in. z Zakopanego. Na ścianie przy głównym
wejściu jest tablica upamiętniająca
pobyt tutaj Ojca św. Jana Pawła II
w 1995 roku i fragment jego homilii. Sama świątynia, jak i jej otoczenie w porównaniu z sanktuariami
w Polsce robi wrażenie dość skromnego, ale w pierwszą sobotę lipca
odbywa się narodowa pielgrzymka Słowaków, w której np. w 2015
roku uczestniczyło pół miliona ludzi, czyli praktycznie co dziesiąty
mieszkaniec Słowacji. Piękna to
uroczystość, a lud wierny zbiera
się w olbrzymim naturalnym amfiteatrze na zboczu góry przed ołtarzem polowym, który pozostał po
pielgrzymce Ojca Świętego. Natomiast w dniu powszednim nie ma
tu stałego kapłana, a sanktuarium
opiekują się siostry zakonne.

IDZIE HYR Nr 5 /2015
Grudniowy piękny dzień
D
zień 5 grudnia 2015 roku zapisze się na pewno bardzo mocno w naszych sercach. Zacznijmy od początku.
O godz. 10.00 w kościele w Białce Tatrzańskiej odbyła się uroczysta Msza Święta, na
którą zaproszeni zostali ministranci, lektorzy, schola parafialna, Grupa Apostolska i OAZA z dekanatu
Białka Tatrzańska. Mszy św. przewodniczył neoprezbiter ks. Bartłomiej Roman (wikariusz z Jurgowa),
który udzielił nam wszystkim bło-
gosławieństwa prymicyjnego.
Po Eucharystii grupa teatralna z Białki przedstawiła spektakl pt.
„Brat naszego Boga” – jest to dramat Karola Wojtyły, który świetnie
podprowadził nas w ROK MIŁOSIERDZIA. Po przedstawieniu ks.
Jacek Jastrzębski (wikariusz z Gronia-Leśnicy) zaprosił nas wszystkich,
a więc ponad 250 osób, na AGAPĘ:
pączka, herbatę i ciasto. Ale to nie
wszystko.
Na koniec służbę liturgiczną,
scholę i Grupę Apostolską nawiedził św. Mikołaj, który obdarował
nas słodkimi prezentami.
Cały dzień towarzyszyła nam
również przepiękna bo grudniowa
i zarazem słoneczna pogoda.
Dziękuję wszystkim za tak pięknie przeżyty dzień.
Wasz ks. Damian
35
Z życia Kościoła
NADZWYCZAJNY ROK ŚWIĘTY
MIŁOSIERDZIA
8 XII 2015 – 20 XI 2016
M
etropolita krakowski kard. Stanisław
Dziwisz ustanowił 10 kościołów w archidiecezji krakowskiej, w których
wierni będą mogli uzyskać odpust zupełny w czasie Jubileuszu Miłosierdzia.
W specjalnym liście na temat Nadzwyczajnego
Jubileuszu Miłosierdzia ojciec święty napisał: „Aby
przeżyć i uzyskać odpust,
wierni
mają odbyć krótką pielgrzymkę do Drzwi Świętych,
otwartych w każdej katedrze
i w kościołach wyznaczonych przez biskupa diecezjalnego, a także w czterech
bazylikach papieskich w Rzymie,
na znak głębokiego pragnienia prawdziwego nawrócenia.
Jednocześnie rozporządzam,
by w sanktuariach, gdzie
zostały otwarte Drzwi Miłosierdzia, i w kościołach,
które tradycyjnie są uznawane za jubileuszowe, była
możliwość uzyskania odpustu. Ważne jest, aby ten
moment był połączony przede wszystkim z sakramentem pojednania i uczestnictwem w Mszy św. oraz refleksją nad miłosierdziem. Konieczne będzie, by tym
celebracjom towarzyszyło wyznanie wiary i modlitwa za mnie oraz w intencjach, które noszę w sercu
dla dobra Kościoła i całego świata”.
W archidiecezji krakowskiej kościołami
jubileuszowymi będą:
- katedra św. Stanisława i św. Wacława na Wawelu,
- sanktuarium Bożego
Miłosierdzia w Łagiewnikach
- sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie
- bazylika Wniebowzięcia NMP w Krakowie
- sanktuarium Krzyża Świętego w Krakowie-Mogile
- bazylika Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii
Zebrzydowskiej
36
- bazylika Ofiarowania NMP w Wadowicach
- kościół parafialny św. Piotra w Wadowicach
- bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa –
sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini
- kościół Świętej Rodziny w Zakopanem
- kościół parafialny Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu.

Na prośbę papieża
Franciszka greckokatolicka oryginalna ikona
z Polski „Brama Miłosierdzia” była obecna
w Watykanie, na Placu św. Piotra w dniu
otwarcia Jubileuszowego Roku Miłosierdzia.
Bardzo szybko udało się
uzyskać wszystkie formalne pozwolenia na
wywóz z Polski cennej
ikony z XVII w.
Jarosławska ikona słynie cudami. Przedstawia
Matkę Bożą trzymającą Jezusa. Widnieje nad nią
napis „Myłoserdia Dwery otwery nam” co oznacza:
„Drzwi miłosierdzia otwórz nam”.

Papież podarował parafii w Lampeduzji trzymetrowy krzyż zrobiony z drewnianych wioseł powiązanych linami, symbolizujących los uciekinierów przepływających Morze Śródziemne. Sam krzyż – zdaniem księdza proboszcza – jest symbolem człowieczeństwa i współczucia Jezusa Chrystusa, który wygrywa każdy konflikt. Papieżowi ten krzyż podarował na Kubie Raul Castro.

We Wrocławiu i Berlinie 18 listopada 2015 r. została otwarta wystawa „Pojednanie/Versöhnung
in progress… Kościół katolicki i relacje polsko-niemieckie po 1945 r.” To jeden z punktów programu
obchodów 50. rocznicy orędzia biskupów polskich
IDZIE HYR Nr 5 /2015
do biskupów niemieckich zaplanowanych na rok 2015-2016. Wystawę we Wrocławiu będzie można zwiedzać do 17 stycznia 2016 r.,
a w Berlinie – do 16 grudnia 2015 r.

Belgijska poczta wydała znaczek „tolerancja” z wizerunkami
przywódców trzech religii, w tym
katolickiego, w geście jednoczącym. Napis w języku francuskim
i flamandzkim głosi: „Wszyscy równi, wszyscy różni”.

Na początku 2016 r. wejdzie
na ekrany film „Zmartwychwstanie Chrystusa” (oryginalny tytuł
Z życia szkoły
Monika Bobula, Renata Łukaszczyk
•••
2.10.2015 r. – Ten dzień przeniósł uczniów i nauczycieli Zespołu
Szkół do wielu europejskich krajów za sprawą Europejskiego Dnia Języków Obcych, zorganizowanego przez gimnazjalistów pod opieką pani
Iwony Walas i pana Michała Lichosyta-Ogrodnego. Uczniowie starali
się wybrane przez siebie kraje zaprezentować innym w jak najbardziej
atrakcyjny sposób. Goście za pomocą głosowania wybierali zwycięzców tego happeningu. I miejsce zajęli uczniowie prezentujący Węgry,
II – Polskę, a III – Francję. Gratulujemy!
•••
13.10.2015 r. – Ta data będzie wielu gimnazjalistom kojarzyć się
z wyjazdem do krakowskiego teatru Scena Stu na spektakl pt. „Wariacje tischnerowskie”. Spektakl w dowcipnej i przystępnej formie pokazuje góralskie spojrzenie na życie. Jest oparty na książkach: „Filozofia po góralsku” ks. Józefa Tischnera i „Wieści ze słuchanicy” Wandy
Czubernatowej.
– «Risen»). Dotyczy ostatniego
etapu życia Chrystusa na ziemi,
a także tego, dlaczego ówczesne
władze nie starały się odnaleźć ciała Jezusa. Reżyserem i scenarzystą
(we współpracy z in.) jest Amerykanin Kevin Reynolds. Twórcy zapewniają, że bardzo rzetelnie opracowali historię. Widzowie ocenią.

Kolejne odkrycia archeologiczne. Brytyjscy archeologowie odkryli ślady najdawniejszego (z XV w.)
kościoła w Afryce na wyspie Kabo-Werde, zbudowanego przez Portugalczyków. Budowla często była
zalewana przez sztormy. Stwierdzono, że budowla miała styl gotycki.
Obok niej chowano miejscowe
elity. 
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Góralskie spojrzenie na życie jest nam znane i bliskie, a więc uczniowie i ich opiekunowie bawili się świetnie, a nawet włączyli się do niego na finał swoim śpiewem. Brawa więc otrzymali nie tylko aktorzy.
•••
14.10.2015 r. – Bardzo ważny dzień dla naszej szkoły, gdyż cała społeczność uczniowska, ich rodzice, nauczyciele i zaproszeni goście uczestniczyli w uroczystości otwarcia nowego skrzydła budynku, w którym
mieści się sala gimnastyczna i przedszkole. Obchody połączono ze Świętem Edukacji, a akademię przygotowały klasy szóste Szkoły Podstawowej
37
i przedszkolaki pod kierunkiem swoich wychowawczyń. Uroczystości poprzedziła Msza święta w kościele parafialnym.
•••
26.10.2015 r. – To najważniejsza, jak dotąd, data
w szkolnym życiu naszych pierwszoklasistów. Tego
dnia złożyli oni uroczyste ślubowanie, a na pełnoprawnych członków społeczności uczniowskiej pasował ich pan Dyrektor. O odpowiednią oprawę zadbali uczniowie klas szóstych pod opieką pani Beaty
Koszut i pani Iwony Walas oraz rodzice, którzy dla
swoich pociech przygotowali słodki poczęstunek.
•••
11.11.2015 r. – Obchody Święta Niepodległości
w Bukowinie Tatrzańskiej rozpoczęły się uroczystą
wieczorną Mszą świętą, po której delegacje udały się
na miejscowy cmentarz, aby oddać hołd żołnierzom
38
poległym w walce o wolność. Następnie wszyscy
uczestnicy gminnych obchodów przeszli do Domu
Ludowego, gdzie czekała już młodzież klas drugich
Gimnazjum z perfekcyjnie przygotowanym programem artystycznym.
Program ten był finałem projektu edukacyjnego, w którym corocznie uczestniczą uczniowie wraz
ze swoimi opiekunami; a tegorocznymi opiekunami
i koordynatorami projektu byli: pani Beata Koszut,
pani Hanna Krzyżanowska, pani Dorota Sztokfisz
i ksiądz Damian Drzyżdżyk.
•••
25.11. i 26.11.2015 r. – to roztańczone daty w naszej szkole. W środę na zabawie andrzejkowej spotkali się gimnazjaliści, a w czwartek bawili się uczniowie Szkoły Podstawowej. Zabawę przy dobrej muzyce prowadzili szkolni didżeje pod opieką pana
Zbigniewa Kujawskiego oraz wychowawców klas.
•••
27.11.2015 r. – Tego dnia szkolny poranek rozpoczął się w rytmie flamenco. Gościł u nas zespół
Wirtuoz, który przybliżył wszystkim klimaty muzyki hiszpańskiej. Do występów i muzycznych konkursów uczniowie włączali się bardzo chętnie, a atmosfera, która zawładnęła nami podczas koncertu,
pozostała już do końca dnia, o czym zapewnia Was
Monika Bobula. 
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Wielkie zwycięstwo
Ks. Damian Drzyżdżyk – dekanalny moderator Służby Liturgicznej Ołtarza
J
ak co roku późną jesienią w naszym dekanacie Białka Tatrzańska
odbywa się turniej halowej
piłki nożnej dla Liturgicznej
Służby Ołtarza. Jest on jednocześnie dla zwycięzców
furtką do następnych etapów
takich jak: turniej rejonowy
w Zakopanym, później turniej
diecezjalny w Krakowie, a na
końcu turniej ogólnopolski.
Tym razem rozgrywki odbyły
się 12 grudnia 2015 roku na
hali sportowej w Gronkowie.
W tegorocznych rozgrywkach wzięło udział ponad 120 uczestników (ministrantów i lektorów) z następujących parafii: Brzegi, Gliczarów
Górny, Bukowina Tatrzańska, Białka
Tatrzańska, Jurgów, Groń-Leśnica,
Trybsz i Gronków w roli gospodarza.
Oczywiście był podział na trzy grupy
wiekowe.
Pierwsza to uczniowie ze szkół ponadgimnazjalnych, gdzie zwycięzcami
zostali lektorzy z Gliczarowa Górnego, a drugie miejsce zdobyli lektorzy
z Gronkowa, zaś trzecie nasi z Bukowiny.
Drugą grupę wiekową stworzyli
gimnazjaliści. Liderem grupy została
parafia z Gronkowa, zaś drugie miejsce przypadło dla Brzegów, a trzecie
dla parafii Groń-Leśnica.
Najlepiej oglądało się jednak występ sportowy najmłodszych – ministrantów ze szkół
podstawowych. Podczas tych
rozgrywek to oni wzbudzili między sobą, jak również
między kibicami, największy upust emocji. Najpierw
IDZIE HYR Nr 5 /2015
mecz o trzecie miejsce, który wygrywa parafia z Gliczarowa. A później był najpiękniejszy mecz całego turnieju, mecz pomiędzy Gronkowem a Bukowiną Tatrzańską.
Chłopcy dali z siebie wszystko. Nasz sędzia Pan Krzysztof Sekułowicz, chcąc wskazać mistrza, musiał podyktować dodatkowe rzuty karne,
które zresztą nie zakończyły
się tak szybko. Wtedy nastąpił najpiękniejszy widok. Kolana ministrantów się uginają, ręce składają – prawie jak
na papieskiej liturgii. Aż wreszcie…
ministranci z Bukowiny pełni radości
otrzymują mistrzowski puchar Księdza Dziekana Władysława Pasternaka.
Zaproponowałem, aby przez najbliższe tygodnie puchar był przechodni po
domach naszych małych mistrzów. Po
skończonym turnieju uroczysta AGAPA – podczas której głównym daniem
była ulubiona pizza. CHŁOPCY! NALEŻAŁO SIĘ.
Chcę jeszcze wyrazić wdzięczność
Księdzu Dziekanowi za uhonorowanie
naszych chłopców poprzez wręczenie
pamiątkowych dyplomów, pucharów
i medali dla najlepszych piłkarzy, którzy poprzez swoją skuteczność zdobyli najwięcej goli. U nas taki
medal otrzymał Błażej Budz.
Również serdecznie dziękuję Panu Krzysztofowi Szekułowiczowi za pomoc w organizacji turnieju oraz wszystkim kapłanom z dekanatu Białka Tatrzańska.

39
Jeden za wszystkich,
wszyscy za jednego
Zbigniew Kujawski
W
tym roku już po raz czwarty Zespół Szkół
w Bukowinie zaangażował się w akcję Stowarzyszenia Wiosna „Szlachetna Paczka”. Hasłem tegorocznej edycji były słowa: „Jeden
za wszystkich, wszyscy za jednego”. W ramach akcji
przez prawie trzy tygodnie zbieraliśmy produkty dla
dwu rodzin z terenu naszej gminy. W pomoc zaangażowały się wszystkie klasy Szkoły Podstawowej i Gimnazjum, rodzice, nauczyciele, a także mieszkańcy Bukowiny, którzy w sześciu sklepach na terenie naszej
miejscowości zbierali potrzebne produkty. Po spakowaniu rzeczy w 38 dużych pudeł, ozdobieniu ich, zawieźliśmy paczki 12. grudnia do zakopiańskiego magazynu, skąd zostały dostarczone do potrzebujących.
Mamy nadzieję, że rodziny, którym staraliśmy się pomóc, miały tyle radości z przygotowanych przez nas

upominków, ile my z ich ofiarowania.
40
Obłóczyny kandydatów
na lektorów
W
sobotę 12 grudnia 2015 r. podczas wieczornej Mszy Świętej ks. Proboszcz dokonał poświęcenia strojów liturgicznych dla naszych nowych kandydatów na lektorów.
Byli również obecni rodzice, którzy pomagali założyć swoim synom nowo poświęcone alby.
Na koniec ks. Proboszcz pogratulował rodzicom
oraz z serca podziękował za to, że mobilizują swoich
synów i kształtują w nich gorliwość i systematyczność. Dał również kandydatom na lektorów ojcowską radę, aby tak jak Jan Chrzciciel, który przygotowywał miejsce dla Chrystusa, nie zasłaniali swoją wybitną retoryką prawdziwego przesłania Słowa Bożego,
ale żeby byli pokornymi sługami tegoż Słowa. 
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Podziękowanie
Wielkie słowa podziękowania i uznania należą się wszystkim przybyłym na zabawę andrzejkową, sponsorowi, a przede wszystkim kolegom druhom, którzy zajęli się przygotowaniem i organizacją drugiej już zabawy charytatywnej.
Dzięki środkom zebranym w zeszłym roku
udało mi wziąć udział w kilku turnusach rehabilitacyjnych, po których bardzo się usamodzielniłem i nauczyłem pokonywać codzienne trudności
architektoniczne utrudniające poruszanie się na
wózku. Udało się również zakupić specjalistyczny, lekki, przystosowany do mojej budowy ciała wózek inwalidzki, który pozwoli mi aktywnie
żyć i podjąć pracę. Należało też przystosować samochód, dzięki któremu mogę jechać „wszędzie,
gdzie nogi poniosą”. Trzeba było również przystosować mieszkanie, a przede wszystkim łazienkę na
moją nową sytuację.
Bez Waszej pomocy nie miałbym możliwości
tak szybko wrócić do „normalnego” życia. Bóg
zapłać wszystkim.
Stanisław Budz
druh OSP w Bukowinie Tatrzańskiej
II Charytatywna Zabawa
Andrzejkowa
W dniu 28 listopada w BCK Domu Ludowym odbyła się II Charytatywna Zabawa Andrzejkowa,
zorganizowana przy wsparciu OSP Bukowina Tatrzańska oraz Fundacji Strażaków OSP Bukowina Tatrzańska oraz Ludzi Dobrej Woli na rzecz
druha Stanisława Budza.
Mimo niesprzyjających warunków pogodowych,
sala szybko wypełniła się po brzegi, a o dobrą zabawę zadbał zespół „Liter”.
Organizatorzy serdecznie dziękują wszystkim
sponsorom imprezy, osobom zaangażowanym
w jej zorganizowanie oraz przybyłym gościom za
dobrą zabawę i wsparcie finansowe. Całkowity
dochód z imprezy zostanie przekazany naszemu
druhowi Staszkowi.
Komitet ds. zbiórki
Intencje Mszy Świętych
od 20.12 do 31.12.2015 r.
8.00
Kolędowanie z zespołem
ZAKOPOWER
P
odobnie jak w zeszłym roku gościliśmy w naszym starym zabytkowym kościółku artystów muzyki rozrywkowej. Tym razem był
to znany zespół ZAKOPOWER. Dzięki zaproszeniu
Fundacji BUKOVINA oraz Telewizji Polskiej dokonali nagrania kolęd.
To wielki zaszczyt dla naszej społeczności góralskiej, że możemy w całą Polskę – i nie tylko – ukazać ducha pobożności, religijności i tradycji regionalnej, bo przecież nie zabrakło życzeń, łamania
się opłatkiem, strojów góralskich, a przede wszystkim ukazania prawdy, że „Słowo stało się Ciałem
i zamieszkało między nami”. 
IDZIE HYR Nr 5 /2015
9.30
11.00
17.00
6.30
6.30
17.00
6.30
6.30
17.00
6.30
6.30
17.00
6.30
6.30
6.30
Niedziela 20.12.
+ Władysław Budz w 21. roczn. śmierci,
Aniela żona
+ Franciszek Rozmus w roczn. śmierci
Za parafian
W pewnej intencji
Poniedziałek 21.12.
+ Franciszek Pacyga
+ Katarzyna Lichaj-Dziubas
+ Mieczysław Para w 8. roczn. śmierci
Wtorek 22.12.
+ Józef Bieniek, Helena żona
+ Józef Klamerus
+ Józef Ciułacz, Ludwika żona
Środa 23.12.
+ Franciszek i Wiktoria Czernik
+ Karol Haładyna w 11. roczn. śmierci
+ Józef Buczek, Agnieszka żona
Czwartek 24.12.
+ Adam Mrowca, Marian ojciec
+ Józef i Wiktoria Bigos, Józef wnuk
+ Adam Kuchta w 12. roczn. śmierci
41
24.00
24.00
24.00
8.00
9.30
11.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
7.00
17.00
8.00
9.30
42
Piątek 25.12.
W intencji parafian
+ Natalia Budz
+ Maria Paruzel, Ambroży Dunajczan,
Józef i Aniela
+ Zofia Paciorek
+ Stanisław Chowaniec w 5. rocz.
Śmierci; Stanisława żona
+ Szymon Kuchta, Karolina żona
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Sobota 26.12.
+ Władysław i Aleksandra Sztokfisz,
w 25. roczn. śmierci Aleksandry
+ Stanisław Lichaj w 1. roczn. śmierci
W intencji Wojciecha w 18. roczn.
urodzin
+ Jan Maciczek w 77. roczn. śmierci,
Zofia żona; Jan Orłowski, Danuta córka
Niedziela 27.12.
+ Stanisław Rusin
+ Wiktoria Wilczek, Eugeniusz syn
Za parafian
+ Piotr Budz w 6. roczn. śmierci, Helena
żona
Poniedziałek 28.12.
+ Wiktoria Stasik
+ Maria i Władysław Kramarz
Podziękowanie za łaski w 20. roczn.
ślubu Zofii i Tadeusza
Wtorek 29.12.
+ Władysław i Aleksandra Sztokfisz,
w 24. roczn. śmierci Władysława
+ Karol Haładyna, Stanisław Haładyna
i Ludwika żona
Podziękowanie Panu Jezusowi
i Matce Bożej Jaworzyńskiej za 33 lata
małżeństwa Ewy i Krzysztofa z prośbą
o dalszą opiekę Bożą
Środa 30.12.
+ Helena i Stanisław Łopuszniak
+ Stanisław Koszarek w 42. roczn.
śmierci, Aniela żona w 2. roczn. śmierci
+ Jan Szewczyk w 6. roczn. śmierci
Czwartek 31.12.
+ Sylwester Ludwiniak
Nowennowa w intencji żyjących
Piątek 01.01.
+ Helena i Tadeusz Budrzeński i Józef
w 29. roczn. śmierci
W intencji kapłanów, którzy pracowali
i pracują w naszej parafii (Msza św.
zamówiona od mieszkańców ul.
Kościuszki od Poczty do Klina)
11.00
17.00
20.00
7.00
17.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
20.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
20.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
8.00
9.30
11.00
+ Maria Paruzel, Ambroży Dunajczan,
Józef i Aniela rodzice
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Za parafian
Sobota 02.01.
+ Mieczysława Kuchta
+ Aniela Galica w 17. roczn. śmierci
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Niedziela 03.01.
+ Stanisław Zając
+ Józefa Galica-Chowaniec w 1. roczn.
śmierci
Za parafian
+ Bronisław i Maria Chowaniec
+ Zbigniew Miśkowicz
Poniedziałek 04.01.
+ Mieczysława Kuchta
+ Tadeusz Wojtanek, Krzysztof
Wojtanek
+ Franciszek Czernik
Wtorek 05.01.
+ Janina Piątek w roczn. śmierci
W 37. roczn. ślubu Marii i Józefa
z prośbą o zdrowie i błog. Boże
+ Tadeusz Wojtanek
Środa 06.01.
+ Wawrzyniec Furczoń w 22. roczn.
śmierci, Ludwika żona i ich synowie
+ Sebastian Turza w 44. roczn. śmierci,
Marianna żona, Józef syn
Za parafian
+ Józefa Galica-Chowaniec w 1. roczn.
śmierci
+ Maria Dunajczan w 2. roczn. śmierci
Czwartek 07.01.
+ Mieczysława Kuchta
+ Andrzej Mędlak w 7. roczn. śmierci,
Janina żona
Nowennowa w intencji żyjących
Piątek 08.01.
+ Helena Budz w 11. roczn. śmierci,
Piotr mąż
+ Zbigniew Miśkowicz
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Sobota 09.01.
+ Tadeusz Wojtanek
+ Stanisław Głód, Antonina żona
+ Aniela Wilczek, Ludwik mąż i rodzice
Niedziela 10.01.
+ Helena Haładyna w 17. roczn. śmierci
+ Maria Paruzel, Ambroży Dunajczan,
Józef i Aniela rodzice
Za parafian
IDZIE HYR Nr 5 /2015
17.00
20.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
20.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
7.00
+ Stanisław Stachoń w 9. roczn. śmierci
+ Jan Budz-Wnęk, Maria żona
Poniedziałek 11.01.
+ Stefania Łopuszniak
+ Władysław Głód w roczn. śmierci, Jan syn
+ Jan Chowaniec, Stefania żona, Jan
syn, Maria córka, Józef mąż i Józef
Para
Wtorek 12.01.
+ Stanisław Galica w 7. roczn. śmierci
+ Helena Rol w 30. roczn. śmierci
+ Zofia Kuchta
Środa 13.01.
+ Mieczysława Kuchta
+ Maria i Władysław Kramarz
+ Ludwik Krupa w roczn. śmierci,
Stefania żona
Czwartek 14.01.
+ Józef Bafia
+ Franciszek Czernik w 27. roczn.
śmierci, Wiktoria żona
Nowennowa w intencji żyjących
Piątek 15.01.
+ Józef Bafia
+ Zbigniew Miśkowicz
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Sobota 16.01.
+ Józef Bafia
+ Stanisław Lichaj, Jan syn
+ Józef Turza w 8. roczn. śmierci
i rodzice
Niedziela 17.01.
+ Józef Bafia
+ Marianna Turza w 6. roczn. śmierci
Za parafian
+ Franciszek i Maria Chowaniec
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Poniedziałek 18.01.
+ Józef Bafia
+ Stefania Łopuszniak
+ Tadeusz Wojtanek
Wtorek 19.01.
+ Tadeusz Wojtanek
+ Maria Budz
+ Stefania Krupa w 2. roczn. śmierci,
Ludwik mąż
Środa 20.01.
+ Mieczysław Galica w 3. roczn. śmierci
+ Józef Bafia
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Czwartek 21.01.
+ Anna Głodziak w 25. roczn. śmierci,
Roman mąż
IDZIE HYR Nr 5 /2015
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
20.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
7.00
17.00
7.00
17.00
17.00
8.00
9.30
11.00
17.00
20.00
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Nowennowa w intencji żyjących
Piątek 22.01.
O błog. Boże i potrzebne łaski dla syna
Krzysztofa w 18. roczn. urodzin
+ Katarzyna Golonka
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Sobota 23.01.
+ Stefania Łopuszniak
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
+ Tadeusz Wojtanek
Niedziela 24.01.
+ Stanisław i Ludwika Haładyna
+ Ludwika Bieniek, Józef syn
Za parafian
+ Stefania Łopuszniak
+ Maria Lach
Poniedziałek 25.01.
+ Tadeusz Wojtanek
+ Karol Kramarz, Bronisława żona
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Wtorek 26.01.
+ Stefania Łopuszniak
+ Helena i Jan Sztokfisz, w 14. roczn.
śmierci Heleny
+ Andrzej Czernik w 8. roczn. śmierci,
Ludwika żona, Jan i Stanisław synowie
Środa 27.01.
+ Ferdynand Kata
+ Stefania Łopuszniak
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Czwartek 28.01.
+ Ferdynand Kata
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
Nowennowa w intencji żyjących
Piątek 29.01.
+ Karol Kramarz, Bronisława żona
+ O radość życia wiecznego dla Tomka
Rusina w 13. roczn. śmierci
+ Nowennowa w intencji zmarłych
Sobota 30.01.
+ Franciszek Chowaniec-Suchowian
+ Ferdynand Kata
+ Adam Mrowca, Marian ojciec
Niedziela 31.01.
+ Ferdynand Kata
+ Maria Stasik w 10. roczn. śmierci,
Józef mąż
Za parafian
W 50. roczn. ślubu Stanisława
i Stanisławy o zdrowie i błog. Boże
43
Źródło: P. Sałamacha, Święty Franciszek. Kolorowanka, wyd. WAM 2013.
Franciszek spełniał najważniejsze uczynki miłosierdzia względem ciała. Czuwał przy
łożu chorych i umierających. Wspólnie z nimi się modlił, pielęgnował ich rany i żebrał, by zdobyć dla nich pożywienie.
Święty Franciszek – człowiek miłosierdzia.
Rozeszła się wieść, że Franciszek ma niezwykłą moc czynienia cudów. Mówiono, że chleb, który rozdawał ubogim, uzdrawiał, a woda, którą podawał chorym,
również sprawiała, że szybko wracali do zdrowia. Ogrody, które odwiedzał, rozkwitały, a zwierzęta, które tak lubił, rozumiały go.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
44
Krzyżówka
SYN MARNOTRAWNY
(Łk 15, 11-32)
8
1
3
2
12
3
11
4
5
9
5
4
6
6
10
7
1
8
7
2
9
Hasło:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
Rozwiąż krzyżówkę i odczytaj hasło.
1. 365 dni.
2. Uczucie, które pojawia się, gdy przez dłuższy czas nic nie jesz.
3. „Dziecko” krowy.
4. Zwierzęta, którymi zajmował się syn marnotrawny w czasie pobytu w obcym kraju.
5. Buty, które ojciec kazał przynieść swemu synowi.
6. Inaczej: auto.
7. Banknoty lub monety.
8. Nauka zajmująca się liczbami i figurami geometrycznymi.
9. Mateusz, Marek, Łukasz i Jan.
Drogi Młody Przyjacielu!
Rozwiąż krzyżówkę i przynieś hasło do zakrystii do 1 stycznia. Wręczenie nagród będzie miało
miejsce 6 stycznia po Mszy św. o godz. 11.00.
Źródło: Ligęza A., Wilk M.; 50 krzyżówek biblijnych. Nowy Testament.; wyd. eSPe; Kraków 2009.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
45
Sakrament chrztu przyjęli:
27.09.2015 r.
Franciszek Ludwik STASIK,
Wojciech Jan KLAMERUS.
Sakramentu udzielił ks. Damian Drzyżdżyk.
11.10.2015 r.
Zuzanna Rita KAMIŃSKA.
Sakramentu udzielił ks. Władysław Pasternak.
25.10.2015 r.
Hanna Maria ZAWADA, Piotr CHARCZUK,
Kinga RUSIN, Maria Anna WILCZEK.
Sakramentu udzielił ks. Władysław Pasternak.
08.11.2015 r.
Szymon Filip ZIÓŁKOWSKI.
Sakramentu udzielił ks. Władysław Pasternak.
15.11.2015 r.
Emilia Faustyna KWIECIEŃ.
Sakramentu udzielił ks. Zbigniew Kwiecień.
Jan Stanisław GAWĘDZKI.
Sakramentu udzielił ks. Damian Drzyżdżyk.
22.11.2015 r.
Jakub Andrzej CHOWANIEC,
Małgorzata Anna HAŁADYNA,
Nadia Maria ZŁAHODA, Wojciech BUDZ,
Piotr STASIK.
Sakramentu udzielił ks. Władysław Pasternak.
Sakrament małżeństwa zawarli:
17.10.2015 r. Łukasz KRÓLCZYK i Paulina Maria WOJTANEK
24.10.2015 r. Zbigniew Kazimierz KOSTKA i Agnieszka Monika SOBEK
Do Pana odeszli:
+ Józef BAFIA (05.02.1954 r. – 28.09.2015 r.)
+ Tadeusz WOJTANEK (14.01.1940 r. – 07.10.1015 r.)
+ Stefania ŁOPUSZNIAK (13.05.1927 r. – 14.10.2015 r.)
+ Zbigniew MIŚKOWICZ (08.03.1954 r. – 14.10.2015 r.)
+ Ferdynand KATA (18.01.1936 r. – 25.10.2015 r.)
+ Franciszek CHOWANIEC Suchowian (04.10.1921 r. – 17.11.2015 r.)
+ Maria LACH (03.09.1932 r. – 19.11.2015 r.)
+ Stanisław ŁOJAS (07.10.1946 r. - 11.12.2015 r.)
„Idzie Hyr” - czasopismo parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa; nr 5 (368) rok XIX,
2015. Zespół redakcyjny: ks. Damian Drzyżdżyk (redaktor naczelny), Joanna CikowskaJania, Anna Kulka, Elżbieta Lichaj, Paweł Pluciński, Marek Wodziak. Stale współpracują:
ks. Władysław Podhalański, Elżbieta Bafia, Monika Bobula, Edward Charczuk, Barbara
Kamińska, Natalia Kubasik, Marta Lichaj, Renata Łukaszczyk, Albina Policht, Elżbieta
Wilczek. Skład komputerowy i druk: Dru­kar­nia „MK”s.c., Nowy Targ, ul. Wak­
smundz­ka 63, tel. 18 266 48 52, e-mail: [email protected]
Adres re­dak­cji: ul. Kościuszki 1, 34-530 Bu­ko­wi­na Tatrzańska, tel. parafii: 18 20 774
26, www.parafia-bukowinatatrzanska.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo skracania
i redagowania tekstów oraz nadawania tytułów.
46
Czasopismo funk­cjo­nu­je i rozwija się dzięki ofiarności ludzi.
Dzię­ku­je­my wszyst­kim, którzy
wspie­ra­ją finansowo tę for­mę
duszpasterstwa, a szcze­gól­nie
Polonii z Koła nr 57 Bu­ko­wi­na
Ta­trzańska im. Józefa Pitoraka
przy Związku Podhalan w USA,
naszym Parafianom i Gościom.
IDZIE HYR Nr 5 /2015
Emisja kolęd zespołu ZAKOPOWER
zarejestrowanych w naszym
kościele będzie miała miejsce w:
TVP1:
25.12.2015r. – godzina: 14:10
27.12.2015r. – godzina: 13:00
03.01.2015r. – godzina: 16:20
TVP Rozrywka:
26.12.2015r. – godzina: 11:10
TVP Polonia:
26.12.2015r.
IDZIE HYR –Nrgodzina: 15:00
5 /2015
47

Podobne dokumenty