Śmierć - MOLE - czasopismo kulturalno-literackie

Komentarze

Transkrypt

Śmierć - MOLE - czasopismo kulturalno-literackie
temat nume
ru
ŚMIERĆ
czasopismo literacko-kulturalne
lato 2013, numer 2/002
w numerze
poezja
Bartosz Małczyński
miniatury z cyklu Ustronia
8
stałe rubryki
wstępniak
Koniec lata. MOLE
4
okiem wstecz
Budzy i Trupia Czaszka
120
analizy, interpretacje,
bełkot
Blackmeta-love songs (I)
124
nostalgiczny Koper
Moje nostalgiczne piosenki
130
artykuły, felietony
Kamila Byrtek
Życie i śmierć w sennym uścisku
14
Monika Ferenc
Śmierć (nie)oswojona
22
Agnieszka Dyś
Motywy tanatologiczne w dobie baroku
32
Magdalena Kozieł
Ciemność ciemnieje znów.
42
Pamela Szczerbik
Śmierć Ignacego Dąbrowskiego
52
— o zaburzeniach tradycyjnej dychotomii
w poezji Bolesława Leśmiana
(Bolesław Leśmian)
oraz ich aktualność w literaturze współczesnej
(na przykładzie wybranych wierszy
Jarosława Marka Rymkiewicza)
Pieśni śmiertelne Rafała Wojaczka
— młodopolskie studium umierania dzisiaj
Paula Karabanowicz
Motyw śmierci w Kartotece
64
Lidia Urbańczyk
Odpad produkcji życia.
74
Karol Maluszczak
Piosenki śmiercionośne.
88
Olaf Pajączkowski
Life is a short, warm moment
and death is a long cold rest.
96
Jarosław Kiszka
Death Shall March.
110
Bartosz Łącki
Ratusz opolski.
140
Studenckie Naukowe Koło Literackie
7
Śmierć w literaturze i kulturze XX wieku
12
Tadeusza Różewicza
Śmierć w kulturze współczesnej (rekonesans)
Teksty Jamesa Douglasa Morrisona
Śmierć w utworach progrockowych
Śmierć w tekstach zespołów metalowych
Czyli dawni noweliści z Niemiec.
Albo renesansowa Florencja
inne
Kamila Byrtek
Lidia Urbańczyk
Studenckie Naukowe
Koło Literackie
MOLE
— prezentacja
— wprowadzenie
niezależne opolskie czasopismo literacko-kulturalne
Redaktor naczelny: Olaf Pajączkowski
Redaktorzy/stali współpracownicy: Barbara Kaleta, Jarosław Kiszka, Grzegorz Koprowski,
Bartosz Łącki, Karol Maluszczak, Lidia Urbańczyk
Skład/dtp/łamanie/szata graficzna: Szymon Wiatr
Autorką grafik pojawiających się w numerze jest
Agata Narodowska (poza s. 32 — Agnieszka Dyś, s. 92
— Karol Maluszczak i s. 142, 145 — Olaf Pajączkowski)
Wydawca: Olaf Pajączkowski
Kontakt z redakcją: [email protected]
wstępniak
Koniec lata. MOLE
Olaf Pajączkowski
P
ogoda nie sprzyja pisaniu wstępniaka.
Zabawom na rowerach wodnych na
pewno tak, ale jeżeli trzeba siedzieć
w zamkniętym pomieszczeniu... uffff... Lecz
cóż — upał upałem, tekst ma być na czas,
chwyciłem więc byka za rogi i zmierzyłem się
z tym zadaniem. Pora bowiem na drugi numer
„Moli”, prawie tak wyjątkowy jak poprzedni!
Nie tylko ze względu na zawartość, ale również
4
Olaf Pajączkowski
Peter Bilý
dlatego, że od teraz będziemy publikować numery tematyczne, podporządkowane wybranemu motywowi
przewodniemu.
Cóż, mieliśmy w tym roku upalne lato (chociaż poprzednie do najchłodniejszych też nie należały),
a więc ­­— co logiczne! — postanowiliśmy poświęcić drugie „Mole” śmierci w kulturze. No dobrze, może
na pierwszy rzut oka to nieco pokręcona logika, ale pozwólcie, że wytłumaczę, dlaczego na „letni” temat
wybraliśmy właśnie umieranie.
Otóż 15 maja 2013 roku studenci i doktoranci Uniwersytetu Opolskiego przygotowali konferencję
naukową nt. „Śmierć w literaturze i kulturze XX wieku”, podczas której przedstawili nam sposoby
percypowania kostuchy w różnych epokach, dziełach konkretnych pisarzy, a także w kulturze popularnej
i muzyce. Szybko doszliśmy więc do wniosku, że ów materiał warto pokazać Czytelnikom „Moli”, a Autorzy
z chęcią na to przystali (za co redakcja serdecznie dziękuje) i w taki oto sposób, proszę — przed Wami
kilkadziesiąt zajmujących stron!
Poza tym — co nas cieszy i bardzo nam z tego powodu miło — mamy zaszczyt gościć na naszych łamach
Pana Bartosza Małczyńskiego, doktora Uniwersytetu Opolskiego, jednego z redaktorów nieistniejącego już
(niestety!) czasopisma „Strony”, który postanowił podzielić się z nami swoją twórczością. Zapraszamy więc
do działu „Poezja”, a Panu Doktorowi jeszcze raz serdecznie dziękujemy, że zechciał podesłać nam kilka
swoich utworów. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz i nie dwa podzieli się z nami swoimi tekstami.
Co jeszcze? Stałe działy, czyli „Nostalgiczny Koper” i „Okiem wstecz” oraz dwa nowe cykle — jeden
poświęcony architekturze Opola, natomiast drugi — black metalowym piosenkom o miłości. Jeżeli ze
5
wstępniak
zdumieniem przetarłeś oczy, Drogi Czytelniku, zastanawiając się, czy dobrze przeczytałeś, to spieszę Ci
z pomocą i piszę raz jeszcze — black metalowe piosenki o miłości. Tak, tak! Zapraszamy do lektury.
I na koniec — wielkie podziękowania należą się Agacie Narodowskiej, utalentowanej artystce, bez
której ten numer „Moli” nie wyglądałby tak, jak wygląda. Zresztą przejrzyjcie go sami, a na pewno pierwsze,
co się rzuci Wam w oczy, to jej piękne grafiki. Robi wrażenie, prawda? Wystarczy porównać ten numer
z poprzednim, by zauważyć wielki skok jakościowy, jeśli chodzi o stronę estetyczną. Jeżeli i Wy podzielacie
mój zachwyt, to odwiedźcie stronę Agaty lub jej fanpage na Facebooku i napiszcie, jak się Wam podoba jej
twórczość. Na pewno będzie jej miło.
I jeszcze jedno — przypominamy o naszym fanpage'u na Facebooku, naszej stronie internetowej mole-
czasopismo.strefa.pl i zapewniamy, że warto czekać na kolejne numery. Tak więc — do przeczytania za cztery
miesiące!
PS Laureaci naszego pierwszego konkursu powinni już mieć nagrody w swoich skrzynkach pocztowych
­­— za opóźnienie w ich dostarczeniu serdecznie przepraszamy.
PPS Przypominam o tym, że moja skrzynka e-mailowa czeka na Wasze twory artystyczne. Proszę słać
na [email protected]
PPPS Oczekiwany przez Was cykl o kryptydach — od kolejnego numeru!
6
prezentacja SNKL
między literaturą a innymi mediami, gromadzenie
i promocja twórczości studenckiej oraz uczniowskiej.
W
2012 roku Koło m.in. zorganizowało studencko-doktorancką
sesję
naukową
nt.
Śmierć w literaturze i kulturze XX i XXI wieku,
spotkania z cyklu „Literatura i film”, wyjazd edukacyjny do Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie (wystawa „Władysław Sebyła.
𝕊
Nokturn†1940”) oraz Galerii Sztuki Współczesnej
tudenckie Naukowe Koło Literackie reak-
w Łodzi (sprawozdanie z wyjazdu w majowo-czerw-
tywowało się w listopadzie 2011 roku przy
cowym numerze „Indeksu”), brało udział w Nocy
Instytucie Filologii Polskiej (Wydział Filo-
Nauki i w spotkaniu z profesorem Tadeuszem Sław-
logiczny) na Uniwersytecie Opolskim. Opiekunem
kiem dotyczącym życia i twórczości Georga Trakla.
koła jest dr Bartosz Małczyński. Przewodnicząca —
Kamila Byrtek, zastępca — Monika Ferenc, sekretarz — Lidia Urbańczyk.
M
isją Koła jest poszerzanie wiedzy na temat li-
→
Zapraszamy na stronę internetową Koła
oraz na nasz fanpage na Facebooku.
Lidia Urbańczyk
Kamila Byrtek
teratury XX i XXI wieku, szukanie związków
7
poezja
Bartosz
Małczyński
Bartosz Małczyński, ur. 1978 w Częstochowie.
Adiunkt w Instytucie Polonistyki
i Kulturoznawstwa UO. Autor książek:
„Rozwiązywanie tekstów. Poetyckie polimorfie
Tymoteusza Karpowicza” (Kraków 2010),
„Boczne odnogi, ciemne jamy... Studia
i szkice literackie” (Opole 2011). Redaktor
naukowy sześciu monografii zbiorowych.
Redaktor działu literackiego w nieistniejącym
już opolskim piśmie społeczno-kulturalnym
„Strony”. Ponadto wielbiciel muzyki i czarnego
sportu
8
Małczyński
Ustronia
Zamglone wzgórza
wydmy słów
nagie wierzchołki drzew
9
poezja
Gwieździstej nocy
polecajmy się
tu na dnie
10
Małczyński
Nakrywanie luster
układanie wierszy
do snu
11
Konferencja nt. „Śmierć w literaturze i kulturze XX i XXI wieku”,
zorganizowana przez Studenckie Naukowe Koło Literackie
Uniwersytetu Opolskiego odbyła się 15 maja 2013 roku. Większość
z wygłoszonych na konferencji referatów prezentujemy na
kolejnych stronach
Śmie
Sesja naukow
w literaturze i
XX i XXI w
•
Opole 15 maja
12
wa nt.
erć
Peter Bilý
Czytelników, którzy chcą przeczytać tekst dra Bartosza
Małczyńskiego, zachęcamy do sięgnięcia po majowo-czerwcowy
numer „Indeksu”, czasopisma Uniwersytetu Opolskiego, a wszystkim
zainteresowanym wystąpieniem Bartosza Suwińskiego polecamy
najnowszy numer „Toposu”
i kulturze
wieku
a 2013
13
artykuł
Kamila
Byrtek
Przewodnicząca SNKL, twórczyni i moderatorka
strony snkluo.wordpress.com oraz strony na
Facebooku. Studentka filologii polskiej i politologii,
absolwentka pedagogiki, a z pochodzenia
ścisłowiec. Dziennikarka Radia Sygnały i korektorka
w Gazecie Studenckiej. Należy także do Koła
Naukowego Literatury i Kultury Modernizmu UO.
Kiedy nie biega szaleńczo po Opolu, czyta, pisze
albo fotografuje. Zakręcona światem literatury,
szczególnie polskiej. Swoje noce lubi spędzać w
towarzystwie między innymi Poego, Lovecrafta
i Kinga. Interesuje się m.in. przemijaniem,
zatrzymywaniem chwil i melancholią w literaturze,
a także teorią literatury. Zakochana w muzyce
różnych gatunków (przede wszystkim metal i rock,
ale także hip-hop i dancehall). Czas wakacyjny
najchętniej spędza w górach (najlepiej Stołowych).
W czasie akademickim spotykana
w wielu miejscach naraz
14
Kamila Byrtek
Życie i śmierć
w sennym uścisku —
o zaburzeniach tradycyjnej dychotomii
w poezji Bolesława Leśmiana
„Cokolwiek czynimy, jest to zawsze i tylko istnienie”
Śmierć i sen, wplecione w ten uścisk, w różnych
— pisał Leśmian w swoich literackich szkicach1. Ist-
postaciach przenikają się wzajemnie. Poeta w swo-
nieniem przeniknięta jest także jego poezja — o wie-
jej twórczości oscyluje pomiędzy tymi kategoriami,
lorakości form bycia można przeczytać w monografii
stwarza je, przekształca. „Świat przez niego kreowa-
Michała Nawrockiego „Wariacje istnieniowe. O on-
ny jest bowiem nietrwały, istnieje i nie istnieje, zja-
tologii poetyckiej Bolesława Leśmiana”. Jednak spo-
wia się i znika, przebywa na granicy bytu i nicości”2.
glądając na twórczość poety przez pryzmat ontologii,
Należy zaznaczyć, że w świecie tym nie istnieje tra-
nie można nie zauważyć tej niezwykłej, charaktery-
dycyjna dychotomia, która pozwoliłaby na rozdziele-
stycznej struktury istnienia, jej złożoności i dynami-
nie życia i śmierci. Ustanowiona zarówno kulturowo
ki. Dwa kluczowe pojęcia metafizyczne — byt i nie-
(poprzez odpowiednie tradycje i różne obrządki), jak
byt — splatają się w niejednostajnym tańcu znaczeń.
2
M. Wożniak-Łabienec, Niebytu wycieruch (o leśmia1
Cyt. za: M. Nawrocki, Wariacje istnieniowe. O ontologii nowskim poecie nicości), Prace polonistyczne 1996, Seria LI, s.
poetyckiej Bolesława Leśmiana, Tranów 2009, s. 5.
116.
15
artykuł
i naukowo granica stanowi, wydawać by się mogło,
które miałyby być najbliższe potocznemu rozumieniu
pewien dogmat. Samo jej istnienie zwykło się uważać
tego leksemu, a także „sen jako sposób działania lub
za niepodważalne, jedynie usytuowanie bywa różne.
istnienia”, jako element podmiotu czy natury oraz sen
Jak pisał Edward Stachura: „Ty wszystko pomiesza-
urzeczowiony, zmaterializowany4. Sen może być także
łeś, pomąciłeś, podzieliłeś. Życie nawet, podzieliłeś je
motorem działań bohaterów, jak w wierszu „Po śmier-
na życie i śmierć”3. U Leśmiana granica ta rozmywa
ci”: „Lecimy obydwoje/ pośmiertnym gnani snem”5.
się — a obydwie strony przenikają się, każda zabar-
Lista, którą otworzył Głowiński jest jednak znacznie
wiając przeciwną swoimi atrybutami. Nie da się ich co
szersza, śnienie można postrzegać również między
prawda desygnować, odnoszą się do innych sfer, jed-
innymi w kategoriach marzenia czy śmierci6. Tak też
nak można ustalić formy, w które się zanurzają. Poję-
śmierć przeplata się ze snem w wersach: „Kopmy dół
cia te są semantycznie dynamiczne — wciąż nabywają
dla smutnej wieści,/ aż się topola pomieści, / i ułóż-
innych znaczeń. Leśmian, umieszczając je w nowych
my do snu ciało tak, jakby samochcąc spało”7 czy na
kontekstach, nadaje im dodatkowe sensy.
Podobnie dzieje się ze snem. Głowiński wyzna-
czył kilka różnorodnych znaczeń śnienia, które jest
jednym z elementarnych komponentów poezji Leśmiana. Wyróżnił on sen jako stan i jako czynność,
3
E. Stachura, Fabula rasa (rzecz o egoizmie), Olsztyn
1985, s. 15.
16
4
Głowiński omawia te rodzaje snów w książce Zaświat
przedstawiony. Szkice o poezji Bolesława Leśmiana, w rozdziale
Leśmian — sen, s. 220-232.
5
M. Głowiński, Leśmian — sen [w:] tenże, Zaświat
przedstawiony. Szkice o poezji Bolesława Leśmiana, Kraków
cop. 1998, s. 320.
6
Joanna Pomykała, „Oniryczny” słownik Bolesława Leśmiana, Acta Universitas Lodziensis. Folia Litteraria Polonica
2006, nr 8, s. 253-255.
7
B. Leśmian, Dzieła wszystkie. Poezje zebrane, Warszawa
2010, s. 183.
Kamila Byrtek
17
artykuł
przykład: „Skrawki ziemi, gdzie miłość mnie do snu
i przechodzą, podlegają przekształceniom”9. Zmarli
złożyła”8.
nie umierają jeden raz, śmierć nie przynosi im nie-
W tym kontekście warto zauważyć, że sen zostaje usy-
bytu, a nicość nie jest pozbawiona „wizji istnienia”10,
tuowany zarówno w bycie, jak i niebycie. Jego prze-
nie można jej zatem umiejscowić na przeciwległym
jawy można dostrzec w życiu, są jego elementem,
względem życia biegunie. Relacje antagonistyczne
ale pojawiają się także „pośmiertnie”. Ten dynamizm
istnieją w sposób wyciszony, na pierwszy plan wcho-
I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,
Ręce nasze krwawe i lewe i prawe —
I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,
Jeno szuka siebie po własnym pogrzebie
i niejednorodność dotyczy wszystkich aspektów, o
dzi raczej bogactwo różnorakich, hybrydalnych moż-
których mowa. Również „nicość, nieistnienie, niebyt
na by rzec, form. Biorąc pod uwagę plastyczny język
nie są u Leśmiana raz na zawsze dane w jednej, nie-
Leśmiana, hybrydalność ta zostaje dodatkowo pod-
zmiennej postaci, i one także się dzieją, nadchodzą
kreślona. Sama nicość zaś ujmowana jest jako „inte-
8
9
10
130.
Tamże, s. 493.
18
M. Głowiński, Poezja śmierci, [w:] Tamże, s. 269.
M. Głowiński, Poezja przeczenia, [w:] Tamże, s. 129-
Kamila Byrtek
gralny składnik świata poetyckiego, odznaczającego
się jakby wymierną materialnością i kształtowanego
mnień, szczęście wlało się w ich żałobne relacje. Co to
w sposób sensualistyczny”11. Warto także raz jeszcze
za relacje? Być może jedynie w sferze świadomości,
określić relacje panujące w tym świecie, przytakując
choć cielesność każe przypominać o spróchniałych
Łapińskiemu:
ustach. Radość nie trwa jednak długo, śmierć nad-
„Istnienie i nieistnienie przestają być parą
rozdzielną, skoro istnieje — pozytywnie istnieje
– niebyt, nicość, nic”12.
Śmierć nie przynosi ostatecznego kresu.
W pośmiertnym życiu istnieje swoista świadomość. Być może uwidacznia się tutaj procesualność tego zjawiska, w końcu pojawia się także
„śmierć wtóra”, prowadząca ku dalszym otchłaniom nicości. A po tej pierwszej śmierci pojawiają się w zaświatach sny:
Dwojgu zmarłym w cmentarza zakątku
Dawna miłość śni się od początku —
I westchnęli i po małej chwili
Wspomnieniem ust się połączyli.13
Śmierć wtóra
Kochankowie łączą się ze sobą w sferze wspo-
chodzi — „Straszno zmarłych umierać raz wtóry”14.
Pełna próżnia nigdy zaistnieć nie może, tak jak wśród
dwunastu braci, którzy wspólnie tłukli mur i przy nim
pozostali już na zawsze, umierając w jednym dniu —
„I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera…”15.
O statucie zmarłego mowa w wierszu „Pszczoły”:
A zmarli w zachwyceniu, źrenicę rozwiewną
Przesłaniając od blasku skruszałych rąk wiórem,
Tłoczą się cień do cienia i wołają chórem:
„To — pszczoły! Pamiętacie? To – pszczoły na pewno!
Przytłumione snem bóle na nowo ich trawią!
Wdzięczni drobnym owadom za zbudzoną ranę16
11Tamże.
12
Cyt. za: tamże.
14Tamże.
13
B. Leśmian, Dzieła wszystkie. Poezje zebrane, Warsza- 15
Tamże, s. 329.
wa 2010, s. 520.
16
Tamże, s. 341.
19
artykuł
Zmarli przebudzają się przez cierpienie, jed-
nak są wdzięczni. Przywracają im się strzępy pamięci
z minionego życia, które pozwalają na identyfikację
nowych bodźców. Ten „letarg pośmiertności” zostaje
przerwany przez ingerencję istnienia17.
Ślepy na zewnętrzne bodźce próbuje być na-
tomiast Don Kichot, który za życia wierzył w fikcyjne ideały, a pośmiertnie poznał prawdę. Zmarły boi
się podejmować jakichkolwiek działań. Poddaje się
inercji, nie wierzy, nie ufa. Chociaż martwy, wykazuje
cechy i procesy myślowe człowieka żywego, przede
wszystkim jest świadomy.
Siedzi, dumając nad tym, że dumać nie warto,
I pośmiertnym spojrzeniem, co nie sięga dalej,
Niźli dłoń rozmodlona, obrzuca głąb alej,
Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto.18
Jego również spotyka „śmierć wtóra”:
I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera
Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania
Budzić takich zmarłych i w dniu zmartwychwstania!19
Śmierć, która przychodzi już drugi raz ma
w tym kontekście moc odbierania jakiejkolwiek drogi
powrotu. Chrześcijańska idea zmartwychwstania zdaje się być pozbawiona sensu, nicość ogarnia podmiot
tak silnie, że nic go już nie obudzi, nie przywróci żywym.
Także śmierć przenika do snu. „Śniło mi się,
że konasz samotnie…”20 to jeden ze snów, w których
życie zanika, staje się jedynie tłem. Istnienie zostaje
umownie zatrzymane, by dać rozprzestrzenić się nicości. Wszystko zaczyna znikać. Podobnie w innym śnie:
Znikło miasto, gdzie wrzała bezzasadna praca
I gdzie rozbudował się śmiech, niebyt i żal,
Nadaremnie się obłok — słońcu przypodzłaca,
Znikł obłok — żywot wieczny — bóstw kilka — i dal.
17Nawrocki, Wariacje istnieniowe. O ontologii poetyckiej
Bolesława Leśmiana, Tarnów 2009, s. 139.
18
B. Leśmian, Dzieła wszystkie. Poezje zebrane, Warszawa 19Tamże.
2010, s. 267.
20
Tamże, s. 302.
20
Kamila Byrtek
Lecz ja trwam by śnić jeszcze na mogile nieba
Mrok, któremu śmierć chmurne rozczesuje brwi21
Wszystko zanika, chociaż w tle tli się życie.
U podstaw nicości tkwi istnienie.
Inaczej można spojrzeć na relację snu i śmierci, gdy
mowa o śnie Jezusa „W przeddzień swego zmartwychwstania”22. W wierszu przedstawiony zostaje obraz
po jeziorze — odzwierciedlenie życia Jezusa). W tym
kontekście życie ludzi — nasze życie — zostaje natomiast snem Boga. A skoro życie jest wciąż zagrożone
śmiercią, a w niebyt wciąż wkraczają różne byty, to
może cały ten krąg powtórzeń śni się jedynie?
Być może.
Boga leżącego w mogile, któremu śni się ziemia, śnią
się ludzie:
I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,
Ręce nasze krwawe i lewe i prawe —
I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,
Jeno szuka siebie po własnym pogrzebie.23
Śmierć jest tutaj stanem wzmożonej świado-
mości, bardzo wyraźnie zasygnalizowany jest swoisty
kontakt z rzeczywistością istniejącą poza podmiotem. Sen, a jednocześnie moment śmierci, staje się
powrotem do życia (tutaj to np. narodziny, chodzenie
21
Tamże, s. 415.
22
Tamże, s. 253.
23Tamże
21
artykuł
Monika
Ferenc
Monika Ferenc – zastępczyni przewodniczącej
(którą nie tak łatwo zastąpić) Studenckiego
Naukowego Koła Literackiego. Na co dzień
studentka filologii polskiej oraz typowy mól
książkowy. Poza czytaniem: pasjonatka
rekonstrukcji historycznej, tańca irlandzkiego
oraz podróży tych dużych i tych małych. Z natury
leń, co próbuje pokonać mnogością obowiązków,
m.in. jako członek Studenckiego Naukowego
Koła Literackiego, Koła Naukowego Literatury
i Kultury Modernizmu UO, Naukowego Koła
Teatrologów, Studenckiej Rady Wydziału
Filologicznego oraz od niedawna dziennikarka
Gazety Studenckiej. Uwielbia pisać zwłaszcza
felietony, poddawać się lekturze ulubionych
pisarzy i poetów (Umberto Eco, Jonathan
Carroll, Neil Gaiman, Edward Stachura, Rafał
Wojaczek….) lub słuchać muzyki (od muzyki
klasycznej, poezji śpiewanej po rock i metal —
szczególnie ten folkowy)
Monika Ferenc
Śmierć (nie)oswojona
(Bolesław Leśmian)
Głowiński,
parafrazując
Schopenhauera,
pisał,
cem czy początkiem? Czy jest ona smutną kostuchą
że śmierć od wieków jest „prawdziwym duchem
z sierpem, czy może młodą dziewczyną, która zamy-
inspirującym i muzą filozofii, a także muzą poezji,
ka oczy cierpiącym i konającym. Personifikowano ją,
może w nie mniejszym stopniu niż miłość”1. Myśl o
próbowano nadać materialną postać, przedstawia-
śmierci wywierała wpływ na wszystkie kultury. Bano
jąc jako zakapturzoną postać, gnijącego trupa, mu-
się jej, godzono z nią, zawsze jednak traktowano z
mię, szkielet itd.
szacunkiem, któremu towarzyszył „ogólny wstrząs,
W starożytności odpowiednikiem śmierci był
niezwykle silne wzruszenie na widok życia, które
Tanatos, syn Nyks — Nocy i Erebu — Mroku. Jego
się kończy”2. Od wieków ludzie szukali odpowiedzi
bliźniaczym bratem był Hypnos — Sen. Tanatos miał
na pytanie, czym dla człowieka jest śmierć — koń-
być pięknym młodzieńcem z czarnymi skrzydłami
1
M. Głowiński, Zaświat przedstawiony. Szkice o poezji i zgaszoną, odwróconą do dołu pochodnią, który obBolesława Leśmiana, Warszawa 1981, s. 250.
2
K. Bricket-Smith, Ścieżki kultury, tłum. K. Evert-Ve- cinał umierającemu pukiel włosów. Cytat:
adtke, T. Evert, Warszawa, s. 364.
23
artykuł
zlatuje na czarnych skrzydłach, wchodzi niepostrzeżony do pokoju i złotym nożem odcina konającemu pukiel włosów. W ten sposób, niby kapłan
umarłych, poświęca człowieka na ofiarę bóstwom
podziemnym i na zawsze odrywa od ziemi.3
tańca lub też była „Morową Dziewicą”, wysoką i bladą dziewczyną, która wędrowała po kraju rozsiewając
wokół siebie „morowe powietrze”. Wspomnę również,
iż śmierć dawniej wyobrażano sobie również pod postacią zwierząt, najczęściej ptaków — sowy, łabędzia,
Głowo w koronie z
chwastów niejadalnych!
Inni osobę Śmierci widzieli w Charonie, bożku,
wrony, kruka, ale również jako czarnego psa, konia,
który przewoził zmarłych przez rzekę Styks do świata
kota itd. W XIX wieku powrócono do przedstawiania
umarłych — Hadesu. W średniowieczu zaczęła ona być
śmierci w postaci antropomorficznej, wzorując się na
personifikowana na wiele sposobów, między innymi
starożytnych bóstwach, przedstawiano ją jako czarne-
jako gnijące ciało, szkielet lub zakapturzona postać.
go anioła, a w ludowych wierzeniach widziano ją jako
Śmierć była triumfatorką, która podróżowała na wo-
ubraną na biało kobietę. Twórczość Leśmiana, przypa-
zie ciągniętym przez czarne woły, zapraszała ludzi do
da na czas, kiedy „topika śmierci już się rozpadła, gdy
nie można się do niej odwoływać w sposób oczywisty
3http://www.mitologia.ubf.pl/print.php?type=A&item_
id=39 [dostęp 2013-04-28].
24
i nie wymagający motywacji do utrwalonego zespołu
Monika Ferenc
wyobrażeń, jakie funkcjonowały dawniej w historii”4.
według Leśmiana miał być, jak określił to Jacek Trz-
Głowiński uważał, że rozpad tej topiki zmusił poetę
nadel: „dualizm niesprzeczny, korzystanie ze wszyst-
do „szukania indywidualnego języka, a więc takich
kich możliwości związanych z naturą i już oderwa-
symboli, które nie byłyby powtórzeniem symboli tra-
nym od niej”7. Stan poeta ten opisał między innymi w
dycyjnych, ale zarazem nie stanowiłoby ich prostego
wierszu Do śpiewaka:
zaprzeczenia, czy odrzucenia symboli, które w taki,
czy inny sposób odwoływałyby się do powszechnych
przedstawień, utrwalonych w wyobrażeniach religijnych, w artefaktach naszej kultury i w samym języku.
W tym wypadku to właśnie tradycja narzuca granice
oryginalności”5. Tradycja ta wiąże się z „powrotem
do źródła”, poszukiwaniem unii z naturą. Owa tęsk-
Wiem, ty — głowo w koronie z chwastów niejadalnych,
Z byle rośnej pokrzywy, z byle złego zielska!
Dusza twa na wpół smocza, a na wpół anielska
Nie bez celu się tarza w bujniskach upalnych!
Szuka swej podobizny zgubionej przypadkiem
Przez Tego, co ją nosił na piersi przed wiekiem
On jeszcze nie był Bogiem, tyś nie był człowiekiem.
A już wzajem o sobie śniliście ukradkiem.
Do śpiewaka [s.132]8
nota za powrotem do pierwotności, nie pozbawiona
była jednocześnie lęku i „antropologicznego duali-
Ludowość Leśmiana oraz „mit powrotu do natury”9
zmu bytu człowieka, jako tego, który wyszedł z byto-
wiązały się z przekonaniem o pierwotności poezji.
wania człowieczego i rozpoczął bytowanie świadome
Wrocław 1985, s. 14.
7Tamże.
i społeczne”6. Poszukiwanym i postulowanym stanem 8
Niemal wszystkie wiersze cytowane w tym tekście pochodzą ze zbioru: B. Leśmian, Wiersze wybrane, Warszawa
4
M. Głowiński, dz. cyt., s. 252.
1973. W dalszej części oznaczone będą tytułem wiersza i numerem strony zapisanym w nawiasie kwadratowym.
5Tamże.
J. Trznadel, dz. cyt., s. 15.
6
J. Trznadel, Wstęp [w:] B. Leśmian, Wiersze wybrane, 9
25
artykuł
W gwarze, ludowym folklorze, czy wiejskim pejzażu,
staje ludowość, folklor, „erotyka i fantastyka i opisy
szukał języka i tematów, które oryginalnie przetwarzał
przyrody”12 lub też, jak wcześniej wspomniałam, tra-
w swoich wierszach. „Największa rola w tej ludowej
dycja kulturowa, jak np. Świdryga i Midryga, która
stylizacji przypadła folklorowi polskiemu i słowiań-
jest Leśmianowską dance macabre. W balladzie tej
skiemu, nie zabrakło również nawiązań do twórczo-
śmierć ukazana jest jako dziewczyna, która namawia
ści ludowej innych kręgów kulturowych, do mitologii
tytułowych bohaterów do wspólnego tańca:
Nie dlatego,
że widzę,
nie przeto,
że słyszę
w szerokim tego słowa znaczeniu”10. Śmierć, która
Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada
I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada. Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu.
Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?
Świdryga i Midryga [s. 89]
Jednocześnie wiersz ten jest przykładem, jak
daleko od tradycyjnej topiki odchodzi Leśmian13.
Świdryga i Midryga walczą o względy dziewczyny:
niemalże obsesją poetycką Leśmiana, „jest pierwszą
Moja będzie — rzekł Swidryga — ta pierś i ta szyja!"
A Midryga pięścią przeczy: "Moja lub niczyja!"
sprawą, pierwszym tematem11, którego „tłem” pozo-
Świdryga i Midryga 10Tamże.
11
M. Głowiński, dz. cyt., s. 252.
26
12
13
Tamże, s. 253.
M. Głowiński, dz. cyt., s. 254.
[s. 89]
W
wyniku
walki między tańczącymi
kobieta rozdwaja się, ma cztery ręce i cztery
nogi, chce tańczyć z każdym:
I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo
Na dwie dziewki, na siostrzane — na lewą i prawą.
"Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące!
Tańczże z nami południami, dopóki jarzące!
Jedna dziewka rąk ma czworo i cztery ma łydy !
Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!"
Świdryga i Midryga [s. 89-
Ostatecznie
wycieńczona
dziewczyna kona na parkiecie:
90]
tańcem
Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści!
Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci,
I umarła jednocześnie we dwojej postaci.
Świdryga i Midryga [s. 90]
Tu również Leśmian zaskakuje nas no-
watorskim podejściem do tradycji i kultury.
„Szalony” taniec umarłej dziewczyny, (a może
artykuł
dziewcząt?) trwa nawet po złożeniu jej do trumny. Do
Piła, w której to poeta określił „umieranie, jako roz-
tańca porywają one także obu młodzieńców:
pad ciała na części, jego dekompozycje”15.
W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie —
A już huczy echo ziemne — tańczą trumny obie!
Całowała go zębami na dwoje, na troje:
"Hej, niejedną z ciebie duszę w zaświaty wyroję!"
Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze,
Ukazując co raz w tańcu nie domkniętą paszczę.
Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę,
Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę!
Aż się kręci razem z nimi śmierć w skocznych lamentach,
Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentarz!
Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło,
Aż się stało popod ziemią huczno i wesoło!
Poszarpała go pieszczotą na równe części:
"Niech wam, moje wy drobiażczki, w śmierci się poszczęści!"
Rozrzuciła go podzielnie we sprzeczne krainy:
"Niechaj Bóg was pouzbiera, ludzkie omieciny!"
[…]
Oczy, wzajem rozłączne, tleją bez połysku,
Jedno brzęczy w pajęczynie, drugie śpi w mrowisku.
[…]
Świdryga i Midryga [s. 90-91]
A ta ręka, co się wzniosła w próżnię ponad drogą,
Znakiem krzyża przeżegnała nie wiadomo kogo!
Piła [93-94]
Śmierć w poezji Leśmiana „jest w ciągłym ru-
chu”, jest „dzianiem się” („dziejbą”), „nigdy nie stanowi natychmiastowego i nieodwołalnego zamknięcia życia. Jest procesem umieraniem, rozciąga się w
czasie”14. Opisem procesu umierania jest np. ballada
14
28
Tamże, s. 254.
Ciało po śmierci jest jednym z ważniejszych
motywów twórczości Leśmiana, poeta posługiwał się
nim bardzo często, ukazując je w sposób nietypowy —
biologiczny, a jednocześnie metafizyczny, fantastycz-
15Tamże.
Monika Ferenc
ny. Po śmierci nie zostaje ono pozbawione możliwości
odczuwania bodźców zmysłowych. Jednocześnie nie
A gdy ciebie wspominam — świat mi cały gaśnie,
Bo tak oczom potrzeba — tak chce się im właśnie!
A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,
Lecz nie mogę inaczej — nie mogę inaczej.
może jednak wrócić do pełnej egzystencji. Rozdzielona
zostaje dusza i ciało, co według Bolesława Leśmiana
*** [Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało]
[s. 252]
Warto również wspomnieć, że Leśmianowska
jest dowodem na tragizm naszego istnienia, ponieważ
dusza nie może prawidłowo funkcjonować bez ciała:
śmierć często zdobywa panowanie nad świadomo-
Takiej nocy nie było! To noc —
nietutejsza!
mniejsza!
Już płaczą rzeczy martwe... Ale o to —
Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,
Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...
Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!
Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,
I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...
Nie dlatego, że widzę, nie przeto, że słyszę.
I usta moje bledną, a to ten ból biały
Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,
I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,
Żeby się uśmiechały... sam uśmiech wie o tem.
ścią podmiotu, staje się jego główną rzeczywistością.
Poeta przedstawia nam ową rzeczywistość poprzez
ukazanie zaświatów, równoległego świata, w którym
„egzystują” istoty umarłe:16
Takiej nocy nie było! To noc — nietutejsza!
Przyszła z innego świata i trzeba ją przeżyć...
Już płaczą rzeczy martwe... Ale o to — mniejsza!
Nie każdą śmierć dziś można wiecznością uśmierzyć...
Nic nowego za grobem! — Nic — poza tą bramą,
Gdzie się duchy zlatują ku istnienia plewom!
A cokolwiek się stanie — stanie się to samo —
Złych zdarzeń powtarzalność ciąży nawet drzewom!17
16Tamże.
17 Noc, http://soror.w.interia.pl/Lesmian.htm, [dostęp
2013-04-28].
29
artykuł
Śmierć
w
twórczości
Bolesława
Leśmia-
Podejmując motyw miłości duchowej, wyprowa-
na związana jest bardzo ściśle z motywem mi-
dzony z tradycji chrześcijańskiej nie ukazuje Leśmian
łości. Poeta przedstawia miłość dojrzałą, miłość
towarzyszącego mu często motywu przeciwstawienia
wspólnego życia, doli i niedoli, miłość dozgonną i po
ducha-ciału. Ciało w religijnym średniowieczu było
zgonie. Kocha się nie tylko piękno młodości, ale doj-
przedstawione jako forma przejściowa człowieka, mi-
rzałość, godzinę, w której się umiera18.
łość do ciała, jako miłość do trupa. To właśnie wyrażają średniowieczne dansesmacabres. Leśmian podej-
Leśmian przedstawia
miłość dojrzałą, miłość
wspólnego życia, doli i
niedoli, miłość dozgonną
i po zgonie. Kocha się nie
tylko piękno młodości, ale
dojrzałość, godzinę, w której
się umiera
18
30
J. Trznadel, dz. cyt., s. 43.
muje ten motyw często w takim natężeniu, że można
mówić o swoistej „nekrofilii” tych przedstawień19.
Uczył się kochać umarłą, pieścił dłoń, której nie było,
Całował oczy zamknięte, każdą powiekę z osobna,
Porozumiewał się z piersią jak z pełną pieszczot mogiłą
Ale nie wiedział, co czuła, bo nazbyt była zagrobna.20
Poeta w swoich wierszach prowadzi grę z konwencją i tradycją, bawi się nią i ukazuje w typowy dla
siebie bądź groteskowy, bądź to żartobliwy sposób:
Ja — poeta, co z nędzy chciałem się wymigać,
Aby śpiewać bez troski i wieczność rozstrzygać,
19Tamże.
20 Rok nieistnienia,
htm, [dostęp 2013-04-28].
http://soror.w.interia.pl/Lesmian.
Monika Ferenc
Gdy mnie w noc okradziono, drwię z ziemskiej mitręgi,
Bo wiem, że tam — w zaświatach mam swoje trupięgi!
Dar kochanki czy wrogów chytra zapomoga? —
Wszystko jedno! W trupięgach pobiegnę do Boga!
I będę się chełpliwie przechadzał w zaświecie,
Właśnie tam i z powrotem po obłoków grzbiecie,
I raz jeszcze — i nieraz — do trzeciego razu,
Nie szczędząc oczom Boga moich stóp pokazu!
A jeśli Bóg, cudaczną urażony pychą,
Wzgardzi mną, jak nicością, obutą zbyt licho,
Ja — gniewny, nim się duch mój z prochem utożsami,
Będę tupał na Niego tymi trupięgami!
lżejszy. Nie można jednak generalizować, Leśmianowska śmierć ma wiele twarzy, jedne niemal przyjazne, drugie przerażające, dlatego pytanie, czy udało
mu się oswoić śmierć pozostawiam nadal otwarte.
Trupięgi [s. 205]
Bardzo ciężko jest odpowiedzieć na pytanie,
czy śmierć w poezji Bolesława Leśmiana dała się
oswoić, jednocześnie jednak myślę, że dzięki czerpaniu z tak wielu tradycji historycznych i współczesnych poecie udało się pokazać nam nie tyle swoje
wyobrażenie śmierci, ile to, że poezja jest grą, zabawą z konwencją i tradycją. Poeta ma świadomość
śmierci swojej i swoich bliskich, potrafi jednak o tym
mówić w sposób pozbawiony zbędnego patosu i nierzadko z humorem, dzięki czemu temat ten staje się
31
artykuł
Agnieszka
Dyś
Fascynuje ją literatura i kultura baroku
32
Agnieszka Dyś
Motywy tanatologiczne
w dobie baroku oraz ich aktualność w literaturze
współczesnej (na przykładzie wybranych wierszy
Jarosława Marka Rymkiewicza)
Zagadnienie śmierci i przemijania jest jednym z naj-
neralnych powoduje rozmycie temporalne — „od-
bardziej nośnych w kulturze. W dobie baroku zyska-
sunięcie śmierci na bezpieczną odległość”2. Wydaje
ło ono swój oddzielny, niepowtarzalny koloryt. Na
się, że nigdy bardziej niż w baroku w pełni nie reali-
istotną zmianę w kręgu tanatologicznych
refleksji
zuje się średniowieczne zawołanie memento mori.
zwraca uwagę Philipe Aries. Jego zdaniem na-
Śmierć staje się wszędobylska i jakby nieco bar-
stąpiła
wtedy szczególna koncentracja na samym
dziej „oswojona”. I może właśnie dlatego stała się
momencie odejścia: „[…] człowiek epoki nowożytnej
motywem przewodnim twórczości Jarosława Marka
zaczął odczuwać pewne skrępowanie wobec chwili
Rymkiewicza. Zarówno śmierć jak i barok są swo-
swojej śmierci[…]”1, co skutkowało tym, że pojęcie
istym spiritus movens twórczości poety.
„śmierć” było zastępowane ogólnikowymi rozważa-
niami o „śmiertelności”. Takie ujęcie tematów fu-
zbiorem niezwykłych konceptów. Śmierć wyraża się
1
2
P. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1978, s.310.
Barokowa wizja kresu egzystencji staje się
Tamże, s. 310.
33
artykuł
często w tym, co efemeryczne, przelotne. Poeci ze-
stawili żywot z kruchymi artefaktami: szkłem, pianą
ły łącząc się z najmniejszymi atomami Natury obdarza
morską, podmuchem wiatru, pajęczyną. Takie obrazo-
ją zdolnościami patrzenia, słuchania a nawet śpiewa-
wanie swe korzenie czerpie z Biblii: z Księgi Koholeta
nia. Przemienia się i tonie w zieloności niby Leśmia-
i Księgi Hioba. W jednym z manierystycznych wierszy
nowski Topielec Zieleni. Śmierć wydaje się kresem
Sebastiana Grabowieckiego czytamy:
życia, ale poeci często odwracają tę relację. Egzysten-
Mój wiek czasem krótkim jak sznurem zmierzony,
A jako granicą pewną otoczony,
Więc jak ja nietrwały, Ty wiesz, a pjana
Wodna słusznie się zda z nim być porównana[…]
U Rymkiewicza świat jest odziany w rozkład.
Jest organiczny, opleciony kruchą pajęczyną grzybni. W sonecie Na ciało moje gdy umiera pleśń staje
Śmierć staje się procesem życiodajnym. Umar-
cja staje się wtedy niejako śmiercią. U barokowego
pisarza Wacława Potockiego znajdujemy podobne zestawienie:
Tak komukolwiek rodzić zdarzyło się losem
Już jest w trumnie niestotyż, już jest pod profosem[…] Cóż
tedy jest ten żywot ludzki? Śmierć czekana[…]
się rozumną istotą. Czeka na mówiącego, wie o jego
obecności. Utożsamiając siebie z pleśnią mówca pró-
Człowiek czeka momentu pochłonięcia przez żywioł
buje oswoić lęk przed odchodzeniem:
pleśni. Jest to mu przeznaczone. Barokowy everyman
[…]A co jest próchno to się ze mną zna
[…]Mój język pleśń jest i pleśń będę wszystek
Ja com wyśpiewał w pleśni każdy listek
34
Pleśń jest jednocześnie śmiercią i życiem.
żyje w trumnie — współczesny człowiek, analogicznie,
egzystuje w pleśni. Rymkiewicz w obrazowaniu wyzyskuje estetykę brzydoty. Innym przykładem turpi-
Agnieszka Dyś
stycznych fascynacji autora „Ogrodu w Milanów-
cmentarza. Topos życia — śmierci Rymkiewicz wy-
ku” jest wiersz Kosz na śmieci przy stacji kolejki
korzystuje wielokrotnie. W utworze Wiersz na te sło-
WKD w Milanówku pod Warszawą. Poetycki mówca
wa Ewangelii św. Jana: choroba ta nie jest na śmierć
pochyla się z troską nad zawartością kosza pełnego
zwraca uwagę na fakt że człowiek żyjąc egzystuje
odpadów. Nazywając śmieci „istnieniami” zauważa
cały czas w śmierci, jak sam mówi: („Teraz i zawsze
Pleśń jest jednocześnie życiem
i śmiercią
Człowiek czeka momentu pochłonięcia przez
żywioł pleśni
w ich ułożeniu jakiś boży porządek. Chwytem lite-
gdy mój Bóg mnie słucha/ Teraz się rodzę i oddaję
rackim staje się znalezienie podobieństw pomiędzy
ducha[…]”). Śmierć
odpadkami a ciałem umarłego, wierszowy mówca
ciągłym
konstatuje: „[…]I śmierć super- pośród śmieci mnie
je przeciwstawne formy czasowników (takie jak np.
ułoży[…]”, zaskakująca jest paralela
„umieram”, „rodzę się”), zestawia formy czasu prze-
wysypiska i
procesie
piętnuje
rozkładu.
życie
Poeta
i
zamyka
w
wykorzystu-
35
artykuł
szłego z przyszłym. Dając w ten sposób wrażenie
metafizycznych rozważań nad kolejami
ludzkiego
bytowania. Takie ujęcie tematów funeralnych znane jest choćby z twórczości Daniela Naborowskiego czy Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego. Znacząca jest
również figura Łazarza, do której podmiot mówiący
porównuje siebie. Otwiera perspektywę swoiście rozumianego „nigdy – nie – umierania”, bycia wiecznym upiorem, który nawet w momencie składania do
grobu ciągle pozostaje podmiotem, a nie przedmiotem śmierci .
W barokowych przedstawieniach śmierć góruje
nad wszystkim. Jest władcza i może wydawać rozkazy,
którym człowiek musi pozostawać posłuszny. Porównywana bywa do czyhającego kata lub oprawcy. Tematyczne obrazowania poetyckie często powołują się na
analogie bitewne, które łączą z metaforyką militarną.
U Rymkiewicza w wierszu Męczeństwo księdza Baki
Śmierć jest przedstawiona w żołnierskim rynsztun-
36
Agnieszka Dyś
ku. W symbolicznej scenie Baka
jest krzyżowany a Śmierć otwie-
„ożywa” , zostaje wyposażona w cechy fizyczne i oso-
ra mu bok włócznią. Sugestywny
bowość. Czasem jednocześnie przeraża i śmieszy, co
portret Śmierci — przeciwniczki ro-
wprowadza elementy fantastycznej groteski, które
dzaju ludzkiego przedstawia Mikołaj
są jednym z ulubionych środków wyrazu baroko-
Sęp-Szarzyński w wierszu Napis na
wych „trefnisiów”. Owi aforyści
statuę abo na obraz śmierci, gdzie
żartobliwie o kondycji Śmierci, jak np. Stanisław
można ustalić szczegóły dotyczące
Serafin Jagodyński, który przedstawiał
jej utrwalonego w powszechnej świa-
łakomą pannę, która objadła do kośćca samą siebie.
domości wizerunku. Śmierć to zbój-
We wspomnianym utworze Rymkiewicza Męczeń-
czyni wyposażona w kosę (jak zauwa-
stwo księdza Baki tytułowy bohater przeżywa piekiel-
ża poeta:[…] Jako kosarz ziele /Ostrą
ne tortury pod nadzorem diabła. Antropomorficzne
kosą ściele […]). Jest nieprzejedna-
Śmierci wchodzą w rolę żołnierzy-katów powielają-
na, nie można jej przekupić, okazu-
cych, na
je się sprawiedliwa jak nikt inny, bo
tortur Panajezusowych. Nie bez znaczenia jest postać
każdego traktuje jednakowo. Poeta
Baki jako symbolu człowieka, którym targają escha-
nazywa ją rywalką i podkreśla, iż jej
tologiczne rozterki. Sam ksiądz był przecież baroko-
ulubionym fortelem jest działanie z
wym duchownym, który, między innymi, w Uwagach
zaskoczenia.
o śmierci niechybnej przypominał o nieuniknionym
W ujęciu Rymkiewicza i Szarzyńskiego Śmierć
wypowiadają
się
Śmierć jako
szczątkach doczesnych księdza, zestaw
37
artykuł
końcu każdego z nas i bezbronności istoty ludzkiej
mi trupów,
wobec prawideł śmierci.
śmierć jako fantastycznego potwora. Według Zbignie-
wa
Nie jest tajemnicą, że barok w swych fascy-
rozkładu ciał, brzydoty. Przedstawiają
Kuchowicza, takie peredylekcje nierozerwalnie
nacjach funeralnych nawiązuje do recepcji średnio-
wiążą się z warunkami, w jakich przyszło żyć ludziom
wiecznych. Twórczo też przekształcał on motywy,
doby baroku. Nasilające się epidemie, wojny czy
przystosowując je do swoistych dla siebie form od-
„krwawy” kult męczenników wprowadzały elemen-
bluszcz i wróble jeże krety
Nawet Bartok jego skrzypce i klarnety
Wszystko znika
czuwania i myślenia. Jak słusznie zauważa Alina
ty grozy do życia codziennego, powodując swoiste
Nowicka–Jeżowa w Sarmatach i śmierci, właśnie
znieczulenie dla tych potworności. Obojętność była
średniowieczne motywy są w dużej mierze pre-
jednym ze sposobów radzenia sobie z okropnościami
tekstem
wszechogarniającej śmierci.
do kunsztowności i pomysłowości baroko-
wej. Poeci doby baroku z upodobaniem wykorzystują
elementy groteski czy makabry. Szokują motywa-
tyczność. Jak zauważa Philipe Aries, odznaczała się
38
Innym sprawdzonym sposobem była
pompa-
Agnieszka Dyś
ona pewną rytualizacją i teatralizacją, która pozwa-
wszystko. „Tak więc człowiek miał w domu i nosił na
lała oswoić nieco śmierć oraz uspokoić życie. Jak
sobie te same motywy i formuły, które widział na uli-
wiadomo polscy Sarmaci w dziedzinie theatrum
cy, na kościelnych murach[…]”3. Tu trupia dosłow-
moriendi wykazywali niemałe mistrzostwo. Mówi-
ność traci swój urok, a nagi szkielet staje się raczej
my tu przede wszystkim o sławnej pompie funebris
elementem fantastyki, tylko symbolem — abstrak-
i jej zasadniczej symbolice oraz artefaktach. Zawar-
cją śmierci. W Polsce często dewocyjna religij-
cie doświadczenia śmierci w skonwencjonalizowa-
ność dyktowała inne spojrzenie. W poezji i sztuce
nej formie pomagała pogodzić się żyjącym z własną
sakralnej pojawiają się rozkładające się zwłoki, cała
śmiertelnością.
potworność i dosłowność trupa. U Rymkiewicza tak-
Barok hołduje estetyce vanitas. Biblijny topos
że znajdujemy motywy estetycznej vanitas. Wiersz
przenikał każdą dziedzinę życia. W Europie zachod-
Ogród w Milanówku: W okamgnieniu poświęcił
niej przybierał on najczęściej formę artystycznego
właśnie
memento zawartego w symbolicznych martwych na-
kruchości. Już sam tytuł przywołuje na myśl obraz
turach. Wizerunek trupa i jego atrybutów przenikał
z cyklu Hieroglify naszych dni ostatnich hiszpań-
do domów w postaci obrazów, elementów wystroju
skiego malarza Juan’a Valdesa de Leala. Mowa tu
oraz, co ciekawe, jako detal ubioru. Jak wspomina
o dziele z napisem In Ictu Oculi (łac. W mgnieniu
Aries, moda na makabryczne dodatki do stroju
oka), na którym kościotrup z kosą i trumną pod pa-
była niebywale rozpowszechniona. chą wypisuje tuż nad promieniem świecy złowiesz-
Świadomość
rychłego
kresu
przenikała
3
poetyckim rozważaniom nad artefaktami
Dz. Cyt, s. 325.
39
artykuł
cze hasło, depcząc insygnia władzy ziemskiej, sym-
niki wydają się dosięgać najmniejszą nawet cząstkę
bole ziemskich wartości. Rymkiewicz otwiera wiersz
wszechświata także stany momentalne czy procesy
swoistą puentą:
w nich zachodzące, takie jak wypowiadanie słów czy
samo gnicie. Nawet nieobecność (Śmierć) jest epi-
Wszystko znika w okamgnieniu w osłupieniu[…]
zodyczna i nietrwała, a nietzscheańskie koło świata
Poeta zestawia świat natury z rytmem istnienia.
Pozwala się domyślić ich koneksji z motywami
przyśpiesza coraz bardziej z walca przechodzi w po-
dan-
lkę. Wydaje się, że śmierć towarzyszy cały czas i cze-
se macabre. Znamienny jest fakt, że pierwsze znane
ka w ukryciu, nieuświadomiona przez jakiekolwiek
nam polskie przedstawienie trumofi de la morte, jak
istnienia, ale jest jednocześnie i paradoksalnie bliska
podkreśla Białostocki w Płci śmierci, pojawia się wła-
człowiekowi, ponieważ Nieobecność mówi do nas po
śnie w dobie baroku. Taniec śmierci nazywa muzyką
imieniu.
planetarną. Jak na obrazie de Leala wylicza wszystko
to, co charakteryzuje się nietrwałością:
ze średniowiecza (postacie kościotrupów, rozkłada-
Wszystko znika bluszcz i wróble jeże krety
Nawet Bartok jego skrzypce i klarnety […]
Stosuje wyliczenia, powtórzenia mające ryt-
mizować wiersz dać mu pozór odwzorowywania
„śmiertelnego walczyka”. Obroty planetarnej harmo-
40
Śmierć w dobie baroku przybiera formy znane
jącego się ciała). Ponura żniwiarka obecna jest w poezji, ale swoją bytnością naznacza każdy etap życia
Sarmaty. Istnieje wtedy swoista moda na napomnienia wanitatywne, noszenie insygniów i oznak śmierci.
Śmierć czasami staje się również swoistą konwencją.
Rymkiewicz wykorzystuje ten świat, zdawałoby się,
Agnieszka Dyś
muzealnych artefaktów przekształca go twórczo, odświeża i ubiera w znaczenia bliskie współczesnemu
odbiorcy. Może się wydawać, że w jego twórczości
pobrzmiewa, jak echo fragment jednego z wierszy
Daniela Naborowskiego:
Dwakroć żyje, kto żyjąc umrzeć się gotuje;
Umiera dwakroć, kto się śmiertelnym nie czuje[…].
Bibliografia:
1. P. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1978
2. J. Białostocki, Płeć śmierci [W:] tegoż, Płeć
śmierci, Gdańsk 1999
3. J. Chrościcki, Pompa funebris. Z dziejów kultury
straropolskiej, Warszawa 1974
4. Z. Kuchowicz, Człowiek polskiego baroku, Łódź
1992
5. A. Poprawa, Kultura i egzystencja w poezji
J. M. Rymkiewicza, Wrocław 1990
41
artykuł
Magdalena
Kozieł
Studentka filologii polskiej UO, członkini
Opolskiego Projektora Animacji
Kulturalnych, Studenckiego Naukowego
Koła Literackiego, Koła Naukowego
Literatury i Kultury Modernizmu oraz
Wolnego Dziennikarstwa. Do swych pasji
zalicza literaturę, historię Polski oraz
psychotronikę. Obecnie pracuje w sieci
księgarni Matras — magiczne księgi widzi
wszędzie (i sny, i praca, i studia, i czas
wolny…). Jeszcze nie postradała zmysłów.
Jej rytuałem jest codzienne pisanie, z
zapamiętaniem prowadzi dzienniki.
Rzeczywistość jest dla niej fikcją literacką
(lub fikcja literacka — rzeczywistością:)). Jej
ukochani twórcy to między innymi: Witkacy,
J. Cortazar, G.G. Márquez, R. Wojaczek, F.
Dostojewski i K. Wierzyński. Każdego dnia
prosi Wielką Matkę o błogosławieństwo i
pogodę ducha, każdej nocy boi się, że nie
zaśnie przed wschodem Słońca
Magda Kozieł
Ciemność ciemnieje znów.
Pieśni śmiertelne Rafała Wojaczka
Carl Gustav Jung wiele miejsca poświęcił opisowi
tego, co dzieje się, gdy człowiek wkroczy w ciemność,
żące wokół tematyki zaświatów — to motyw central-
rozciągającą się za granicami jego świadomości (uży-
ny wierszy Wojaczka. Mamy prawo przypuszczać, iż
wał nawet zwrotu: „znaleźć się w grocie, którą każ-
kresem i celem wędrówek podmiotu lirycznego jest
dy nosi w sobie”). Wedle teorii Junga, wiąże się to
właśnie ona.
bezpośrednio z procesem przemian, oto bowiem isto-
ta ludzka wkracza w tajemniczy świat przesiąknięty
treściami nieświadomymi. Z omawianym procesem
związane jest ogromne ryzyko, gdyż trzeba liczyć się
z tym, że owe przemiany będą miały negatywne skutki1.
1
C.G. Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, Warszawa, 1976, s. 144-146.
Zapamiętanie się w śmierci, rozmyślania krą-
Ja jestem wieża, abym wyniośle wciąż nad siebie
mógł rość jak kiedyś usta wyrosły mi do nieba
wymusić tchnieniem z bliska by, choć najmniejszą, iskrę
gwiazdy we wnętrze nocy – wypełniającej oczy
kolorami palety co wymyśliła się
sama na podobieństwo nie znanej mi tęczy —
wypluło; gdy nie było w tej nocy ani śmierci
poufnej: do niej serce mogłoby sobie szeptem
— jeszcze siostrze słyszalnym, lecz jej nie było, gwieździe —
dyszeć; i moje życie też żyło sobie snem
niepodległym tej nocy
— lecz teraz jest już dzień
43
nareszcie nie skończony w opłotkach widnokręgu — ;
gdy była widnokręgiem, co się nie odsłaniał,
śmierć: wreszcie nie wiedziałem o niej nawet, czy jest
— myślałem: już nie umrę — dłoń jeszcze jej szukała.
Dziś już wiem: ta noc była mojego umierania
kształtem jawnym, co ze mnie wyszedł jakby krew2.
Już w wyżej przytoczonym fragmencie widzimy obecność nocy, jej przestrzeń jest z psychoanalitycznego
punktu widzenia domeną nieświadomego. Zdaniem
Kępińskiego w ciemności zatracają się barwy, ogląd
rzeczywistości ulega zmianie, pustkę wypełniają two-
2
R. Wojaczek, Piosenka z najwyższej wieży, [w:] tegoż,
Wiersze zebrane, Wrocław 2011, s. 304.
44
ry świata wewnętrznego.
Magda Kozieł
Zachwytem i zarazem ogromną pokorą.
Przestrzeń ciemna jest zawsze przestrzenią psychotyczną, w nią rzutuje się to, co tkwi w głębi człowieka
Czekanie w nas otwiera swoje ssące usta
Ale nie jest już głodem i łagodnie ssie
W swe wnętrze w naszym wnętrzu melancholię zmierzchu5.
i staje się jego nierzeczywistą rzeczywistością3.
Postawa buntownicza ustępuje, pojawia się re-
Twórczość Wojaczka jest zapisem stanu wyobcowa-
zygnacja i obojętność. Gwałtowne próby utrzymania
nia. Dzięki niebywałemu artyzmowi i wyszukanej for-
się przy życiu schodzą na dalszy plan.
mie poeta przechodzi w sposób płynny od języka do
sfery zmysłów - czarując nas słowem. Obserwujemy
Wycofany z dzieła submiot obserwuje dokonaną
„ja”, które staje się obce i dalekie samemu sobie, ce-
przez siebie deformację i destrukcję samego siebie.
chą charakterystyczną staje się fakt iż, ciało zaczyna
Odosobnienie nie wyklucza więc subiektywizmu, tj.
być opisywane jako podmiot zewnętrzny.
odautorskiej perspektywy6.
Poczucie realności własnego ciała zanika.
Co za tym idzie — jakiekolwiek działania tracą sens.
Następnie pojawia się apatia, emocje ulegają przytępieniu4.
Na brzegu wielkiej wody naszego znużenia
Czekamy na znak aby oczy nam rozjaśnił
3
4
A. Kępiński, Melancholia, Warszawa 1985, s. 100-109.
I.S. Kon, Odkrycie „ja”, Warszawa 1987, s. 69.
Kępiński pisze:
W ciemności wszystko staje się chaotyczne,
małe sprawy ulegają wyolbrzymieniu, człowiek
błądzi, nie wie, co wybrać, na co się zdecydować, gdyż normalne proporcje wskutek zmiany
5
R. Wojaczek, Na brzegu wielkiej wody, [w:] tegoż,
Wiersze zebrane, Wrocław 2011, s. 89.
6
B. Baran, Postmodernizm, Warszawa 1992, s. 51.
45
artykuł
kolorytu uległy przekształceniu […]. Myśli wciąż
krążą wokół tych samych tematów7.
Te same motywy i obrazy powracają, są niczym
unaocznienie chorobliwych wizji, nękających psychikę twórcy. Najczęściej powtarzającymi się rzeczownikami są: sen, śmierć, krew, ciało, oko, kobieta, niebo,
dłoń, gwiazda oraz noc8.
Poezja Wojaczka to liryka swoistej jednolitości
tematycznej i motywistycznej, liryka — jak chcą niektórzy — dramaturgii wewnętrznej, ale także liryka
w otchłań, której czasem wolelibyśmy nie
widzieć.
Mojej bolesnej
przynoszę wszystką krew
to ciężkie światło nocy
niech zakwitnie
słońcem w Jej dniu
Mojej bolesnej
oddaję wszystek oddech
to drzewo niech szumi
w Jej duszną noc
Mojej bolesnej
śnię dobrą śmierć10.
Mojej
przyn
to drz
w Jej
Moj
śnię
zróżnicowania stylistycznego9.
Antyestetyzm wierszy autora Nie skończonej kru-
Wkraczamy w rzeczywistość zamkniętą w cia-
cjaty może męczyć mniej wytrwałych czytelników. Woja-
snej „czasoprzestrzeni”, nieliczne wątki tematyczne
czek szokuje perwersją i brzydotą, stosuje wulgaryzmy,
okręcają się nam niczym pętla wokół szyi, wyczu-
pisze w sposób boleśnie prawdziwy — odzierając rzeczy-
wamy obecność jungowskiego „cienia”, spoglądamy
wistość ze wszystkich świętości. Między innymi z tego po-
7
A. Kępiński, Melancholia, Warszawa 1985, s. 16.
wodu jego twórczość kojarzono z nurtem turpistycznym.
8
R. Cudak, Inne bajki. W kręgu liryki Rafała Wojaczka,
Katowice 2004, s. 92.
R. Wojaczek, Mojej bolesnej, [w:] tegoż, Wiersze zebra9
R. Cudak, Inne bajki. W kręgu liryki Rafała Wojaczka, 10
Katowice 2004, s. 74.
ne, Wrocław 2011, s. 31.
46
Magda Kozieł
bolesnej
noszę wszystek oddech
zewo niech szumi
j duszną noc
swojego rodzaju aktem pogodzenia się z cierpieniem
i podążeniem ścieżką, na którą został skazany. Może
to po prostu pójście dalej, dopełnienie tego, co i tak
jej bolesnej
ę dobrą śmierć.
musiało się wydarzyć; gest ukierunkowany
na szukanie Absolutu, poprzez próbę pokonania swojej ograniczoności. Wszystko to
mimo odczuwania obecności śmierci w sobie
samym.
Ten ruch: tak, to jest życie,
napędzane wolą
Sprzeciwu wobec siebie,
gdyż znajduję śmierć
W sobie samym
[…]
Ten ruch, uwierz, gdy mówię Ci, jest rzeczywisty12.
Wedle słów Tatarkiewicza:
Jeśli w „polu widzenia” świadomości dominuje
czarny, to świadomość ma tendencje do widzenia i reszty pola na czarno. Cierpienia doznane
rozszerzają się w świadomości jak kręgi na wodzie, w którą rzucony został kamień. Mówiąc
bez przenośni: przy wielu cierpieniach każde
przeżycie staje się łatwo nowym cierpieniem. A
wtedy człowiek cierpiący staje się człowiekiem
nieszczęśliwym11.
Niewykluczone, iż twórczość Wojaczka jest
Podczas lektury odbiorca może odnieść wraże-
nie, iż wiele utworów autora Sezonu jest formą dia-
11
W. Tatarkiewicz, Cierpienia, [w:] tegoż, O szczęściu, 12
R. Wojaczek, Ten ruch, [w:] tegoż, Wiersze zebrane,
Warszawa 1979, s. 141-144.
Wrocław 2011, s. 295.
47
artykuł
logu prowadzonego z samym sobą, prowokacją (być
może zachodzi tutaj zjawisko świadomej kreacji au-
Musimy jednak pamiętać, iż
torskiego „ja”), majaczeniem osoby chorej psychicz-
Wyposażony w cechy biograficzne autora, bohater wierszy jest w gruncie rzeczy, jako postać tekstowa – alter ego poety, jego personą. Natomiast
cech takich nie zdradza „ja” tekstowe będące
podmiotem wierszy13.
nie czy też swojego rodzaju zabawą. Gry słowne, które stosuje twórca są podszyte pesymizmem.
Ciemność
ciemnieje
znów za
oknem
powiek
Mikołowski poeta w swoich utworach tworzy
pewnego rodzaju rzeczywistość alternatywną. W obliczu wyobcowania i cierpienia, podmiot buduje własne światy, które (niejednokrotnie) jawią się nam jako
straszniejsze od rzeczywistości. Możemy odnieść wrażenie, iż kreuje się na osobę, która żywi się radością
czerpaną z rozpaczy.
Ciemność ciemnieje znów za oknem powiek
Bo, gdy przejrzeć miłością zasłużył,
Pękła kość wzroku patrzącego w płomień
Żywego ciała prawdziwej róży.
13
R. Cudak, Inne bajki. W kręgu liryki Rafała Wojaczka,
Katowice 2004, s. 205.
48
Magda Kozieł
Ale on zaraz swe ręce przymusił
Do szukania w ciemno: nimi patrzy.
Musiał go wprawy w cierpieniu ktoś uczyć,
Że niewidoczne na drwiącej twarzy
Choć płomień rośnie, a on wciąż bez skargi
Swoim bólem najuczciwiej soli.
Ktoś do miłości urodził go takiej,
Co na ołtarzu ofiarę mnoży!
Głębokość depresji oceniamy według nasilenia ciemnego kolorytu. Gdy świat przybiera wygląd szary,
smutny, odpychający i takim też człowiek staje się
sam dla siebie, można jeszcze raz mówić o nerwicowym poziomie depresji […] W depresji wszystko ustala się w czerni lub jej odcieniach. Zmienność zmienia
Obrazy nachodzą na siebie, znaczenia nara-
się w niezmienność. Typowa dla depresji jest myśl,
stają, każde następne może zaprzeczyć lub spotęgo-
że już nic zmienić się nie może, chyba na gorsze; cho-
wać znaczenie poprzednie. Wojaczek posługuje się
ry nie wierzy w zmianę, którą przyszłość może przy-
prozodyjnymi możliwościami żywej mowy potocz-
nieść14.
nej, wykorzystuje środki ekspresji języka mówionego, sięga też po słowa osiągające granice archaicz-
Edward Kolbus, w artykule pod tytułem Z dziejów
ności. Całkowita ciemność mogłaby symbolizować
krucjaty, której nie było, pisze o twórczości Wojacz-
definitywny koniec. W cytowanym utworze mamy
ka jako o poszukiwaniach odpowiedzi na postawione
do czynienia z ciemnością ciemniejącą. Kępiński,
sobie pytania. Jednym z najważniejszych jest, jego
pisząc o dominacji kolorytu ciemnego, zwraca uwa-
zdaniem, pytanie: „Kim jestem?”15. W opracowaniach
gę na to, iż często towarzyszy on stanom depresyj-
14
R. Cudak, Inne bajki. W kręgu liryki Rafała Wojaczka,
Katowice 2004, s. 205.
15
E. Kolbus, Z dziejów krucjaty, której nie było, [w:] Kaskaderzy literatury: o twórczości i legendzie Andrzeja Bursy,
Marka Hłaski, Haliny Poświatowskiej, Edwarda Stachury, Ry-
nym.
49
artykuł
twórczości autora Sanatorium często pojawia się hipo-
Kwiatów zła, posiadał podobne poglądy na to, kim
teza, iż w jego dziełach obecne są charakterystyczne
jest prawdziwy artysta. Na odwrocie kartki, na której
zwroty, które świadczyłyby o rozdwojeniu osobowości
zapisał wiersz „Kocham, jestem”, zamieścił taką oto
czy problemach z psychiką poety16. Romuald Cudak
notatkę:
pisze z kolei:
Być poetą: móc robić wszystko: grzebać się w
gównach, rynsztokach: samemu być rynsztokiem
— a mimo to nie tracić nic ze swego anielstwa19.
Wydaje się, że wiersze autora Innej bajki to
przede wszystkim domena świadomej kreacji,
mozolnie i z rozmysłem budowanej fikcji17.
Podobne stanowisko reprezentuje Jacek Łuka-
Przekonania te w dużej mierze przyczyniły się
do zatarcia granicy pomiędzy życiem a pisaniem. Wo-
siewicz.
jaczek, będąc poetą ciemności i alienacji, uczynił bo-
Baudelaire pisał, iż poeta powinien zanurzać
haterem swych wierszy siebie samego. Autotematyzm
się w podłości, nędzy i farsie, upajać się cierpieniem
jest zjawiskiem charakterystycznym dla tegoż autora.
— aby dzięki tym doświadczeniom wznieść się wyżej18. Wojaczek wysoko cenił sobie twórczość autora
szarda Milczewskiego-Bruna, Rafała Wojaczka, pod red. E. Kolbusa, Łódź 1990 s. 375.
16
Ibidem, s. 374.
17
R. Cudak, Inne bajki. W kręgu liryki Rafała Wojaczka,
Katowice 2004, s. 208.
18
E. Kolbus, Z dziejów krucjaty, której nie było, op. cit. s.
50
Wojaczek bardzo mocno związał swe doświadczenie
życiowe z poezją. Dla podmiotu jego poezji życie było
wartością samą w sobie. […] Każdego, kto interesował
380.
19
B. Kierc, Rafał Wojaczek. Prawdziwe życie bohatera,
Warszawa 2007, s. 170.
Magda Kozieł
się jego twórczością, lektura kolejnych tomików poezji musiała utwierdzać w przekonaniu, iż poeta świa-
Wojaczek wielokrotnie balansował na granicy
domie dąży do zatarcia granicy pomiędzy „życiem”
życia i śmierci, którą, możliwe, że sam sobie obmyślił
a „dziełem”. „Dzieło”, wzbogacając się wątkami auto-
— jako przeznaczenie i jedyną możliwość spełnienia.
biograficznymi i refleksją autotematyczną, coraz bar-
Tworzył wielkimi kosztami swej duszy, co w połącze-
dziej nabrzmiewało życiem. „Życie”, stając się tworzy-
niu z chorobą psychiczną („nie-rzekomą schizofrenią”,
wem poezji, zastygło na kształt myślowej kreacji20.
jak to metaforycznie określał23) doprowadziło do tragicznego finału poety, który Długo uczył się śmierci
W listach do Stefanii Cisek przyznawał się, że
pisanie jest dla niego koniecznością („Piszę żeby żyć.
Nic więcej, tylko żeby żyć21”) i sposobem autoterapii
(uważał tak już Tymoteusz Karpowicz).
w niebie mu pisanej Gwiazdami. Gra, którą toczył ze
sobą i z życiem szybko okazała się śmiertelna.
Chodziło o grę, w której nie ma zysków, tylko
same straty24.
Jego poezja jest świadomą autoterapią. Zagrożony od lat stanami lękowymi, wymykającymi się
określeniom — szuka ich nazwy, jak gdyby wierzył, że
nazwane przestaną być groźne22.
20
E. Kolbus, Z dziejów krucjaty, której nie było, op. cit. s.
379.
21
M. M. Szczawiński, Rafał Wojaczek, który był, Katowice 1999, s. 71.
22
T. Karpowicz, Debiuty, „Poezja” 1965, nr 1.
23
S. Bereś, K. Batorowicz-Wołowiec, Wojaczek wielokrotny. Wspomnienia, relacje, świadectwa, Wrocław 2008, s. 470.
24
T. Karpowicz, Sezon na ziemi, [wstęp do:] R. Wojaczek,
Utworu zebrane, Wrocław 1976.
51
artykuł
Pamela
Szczerbik
Pamela uwielbia podróże
52
Pamela Szczerbik
„Śmierć”
Ignacego Dąbrowskiego —
młodopolskie studium umierania dzisiaj
Z biologicznego punktu widzenia śmierć jest to „stan
wi wielką tajemnicę. Są różne poziomy uświadamia-
charakteryzujący się ustaniem oznak życia i funkcji
nia sobie śmierci, zarówno przez ludzi, jak i przez
mózgu spowodowany nieodwracalnym zachwianiem
epoki historyczne: od lęku i obawy, poprzez pogodze-
równowagi funkcjonalnej”1. Jest pojmowana jako je-
nie się, aż do wyczekiwania jej.
den z podstawowych elementów egzystencji, który
Zagadka śmierci intrygowała artystów od za-
wpływa na świadomość każdego człowieka. Śmierć
rania dziejów. Jej wizerunek nieobcy był również
towarzyszy człowiekowi od początku jego istnienia.
twórcom
Jest zjawiskiem obok którego nikt nie może przejść
chorego człowieka, jego indywidualizacja, spotkanie
obojętnie. Dotyka najbardziej osobistych uczuć i lę-
z nieuchronnością śmierci łączą się ściśle z drugą
ków. Odbierana jest jako coś negatywnego, ponieważ
połową XIX wieku”2. Absolutyzacja cierpienia, wy-
budzi strach i powoduje cierpienie. Co ważne, stano-
rażona najpełniej w filozofii Schopenhauera, wiąże
modernistycznym.
„Narodziny
postawy
1
Encyklopedia Popularna PWN, Wyd. Naukowe PWN, 2
Kłosińska K., Powieści o „wieku nerwowym”, Wyd.
Warszawa 2004
Śląsk, Katowice 1988, s. 131
53
artykuł
nieodwołalnie ludzką kondycję z doznawaniem cier-
dium”, sugerujące spojrzenie naukowe, wyczerpują-
pienia, czyniąc z niego samą istotę życia. Zaintereso-
ce, odmitologizowane. Studium umierania, rozumiane
wanie gruźlicą w europejskiej kulturze wyraża nowy
jako proces stawania się chorym, następnie wchodze-
porządek traktowania choroby
i udręki z nią związanej. Rodzi
się Schopenhauerowskie przekonanie o tragicznej kondycji
rodzaju ludzkiego. Dramatyczny przebieg agonii, czyli wal-
nia w rolę pacjenta, gruźlika,
kręci
w i e r c i
kłuje
s t r z y k a
ki życia ze śmiercią — który
w przypadku osób chorych na gruźlicę trwać może
latami — sprawia, że suchoty stają się jedną z chorób
poważnych, budzących respekt, jak również i lęk.
Spośród licznych przedstawicieli „gruźliczego
uniwersum” na wyjątkową uwagę zasługuje pochodząca z 1890/1891 roku powieść Ignacego Dąbrowskiego pod znamiennym tytułem Śmierć, ukazująca
historię wewnętrznego dojrzewania dwudziestotrzyletniego studenta. Opatrzenie dzieła podtytułem „stu-
54
wreszcie konającego.
Początek
Śmierci
Dą-
browskiego stanowi preludium
do tematu, który będzie jedynym obecnym w utworze motywem — choroby:
Licho wie, co mi tam znów w piersi wlazło: kręci, wierci, kłuje i strzyka, że odetchnąć
porządnie nie można. I z czego się to złe przyplątało? Jedno głupie przeziębienie nie powinno
chyba takich brewerii z człowiekiem wyprawiać.
A tu naprawdę wszyscy diabli piknik sobie w moich płucach wyprawiają. Dalibóg, cierpliwości
braknie. Bo żeby to jeszcze była jakaś poważniejsza choroba, tak np. jaka dżuma, cholera, a choćby i suchoty, no, toby człowiekowi i nie żal fatygi
było pomocować się trochę z taką grubą sztuką
— a choćby w końcu i klapnąć trzeba było — to
i wielka rzecz!...
Pamela Szczerbik
Dąbrowski fenomen śmierci ujmuje
z punktu widzenia umierającego. Józef Rudnicki (główny bohater powieści) zmaga się
ze zgodą na utratę życia i wydobywa prawdę
o swej śmierci z gęstej sieci iluzji, tanich pocieszeń. W Śmierci gruźlica staje się pełnoprawnym toposem literackim. Świadczy o tym
wymownie pierwotny plan nadania powieści
tytułu Suchotnik. W rzeczy samej — utwór
Dąbrowskiego stanowi szczegółowo potraktowane studium chorób doświadczanych przez
generację końca XIX wieku. Główny bohater
jako człowiek bez stałych przekonań, bez własnych ideologii, nie umie zachować podobnej
powściągliwości wobec własnego umierania.
To choroba sprawia, że jego postawa przestaje być beznamiętna; gdy w grę wchodzi własna skończoność, gdy zagrożony jest instynkt
55
56
Pamela Szczerbik
witalny, wówczas głos chorego przemienia się w skargę wykluczonego z życia.
Śmierć nie jest wyłącznie rejestrem postępów choroby, lecz w równej mierze zapisem zmieniających się nagłych nastro-
Bo nie konam,
tylko gniję powoli
jów, wybuchów buntu i zwątpień.
Studium choroby i oczekiwania na śmierć
wypełniają gwałtowne zmiany stanów uczuciowych o ekstremalnym natężeniu: od żalu, litości
i roztkliwiania nad sobą, gniewu i rezygnacji, rozpaczy i ekstazy, przez melancholię i agresję, apatię i heroizm, wszechobecny lęk aż do doznania
katastroficznych wizji rozpadu, martwoty i agonii.3
rozkładu umysłu i ciała. Ginąć gdzieś w burzach
żywiołów, w kataklizmach życia, wśród walki
i zmagania się — zgadzam się na to — ale tak
konać, tak nędznie, marnie, w czterech ścianach
— to już nie okrutnie nawet, to obrzydliwie. Bo
nie konam, tylko gniję powoli, spokojnie wydychając życie.
Dramatyzm autoanalizy Rudnickiego wywołuje w odbiorcy poczucie litości; dziennik umierającego
Nowatorskie ujęcie tematu przez Dąbrowskie-
staje się nieuchronnie wyrazem płaczu nad samym
go nie ogranicza się do prezentacji obyczajowego
sobą. Bohater z nadzwyczajną sumiennością opisuje
tabu — ucieczki przed prawdą o nieodwracalności
wszelkie zauważalne zmiany:
kresu egzystencjalnego:
Śmierć — to nie czuła i tkliwa scena
z końca dramatu Dumasa — to ohydny proces
3
Dąbrowski I., Śmierć, oprac. T. Lewandowski, Kraków
2001, s. 24.
Wychudłem jednak strasznie. Palce u rąk
sprawiają wrażenie patyków. I lewa dłoń sztywnieje mi często. Zauważyłem, że teraz, kiedy
mam ręce wolno opuszczone, palce nigdy nie
schodzą się z sobą, a szpary między nimi powiększają się ciągle [...].
57
artykuł
przerachowałem
s i ę j e d n a k
Idę krok w krok za moją chorobą, pilnuję
ją, szpieguję, krytykuję, starając się odgadnąć,
co mię czeka jutro, pojutrze, aż do ostatka.
Niekwestionowana wartość Śmierci objawia się
w próbie zobrazowania psychologii człowieka umierającego. Ignacy Dąbrowski okazuje się nade wszystko
doskonałym tanatologiem. Dąbrowski próbuje oddać
stan emocji chorego z fatalną świadomością dogasającego życia, z którego Józef Rudnicki czuje się wykluczony. Własna śmierć, a właściwie śmierć w pierwszej
osobie, jest największym paradoksem w życiu człowieka. Nadanie własnej śmierci znamion realności wiąże
się z potrzebą uprzedmiotowienia własnego „ja”:
[…] wszyscy wiemy, że pomrzemy, ale nikt
temu nie wierzy. [...], bo gdyby ludzkość tydzień
58
spędziła w takich rozmyślaniach,
jedna jej połowa wystrzelałaby się
z przerażenia, druga zwariowała.
[...] Śmierć stosujemy do wszystkich, tylko nie do siebie.
Przed rozpadem osobowości Rudnicki broni
się rozpaczliwie, szukając azylu w kształtującym się
skrajnym indywidualizmie. Skazujący się, jak każdy
dekadent, na beznadziejność, zwątpienie w celowość
istnienia wyznaje:
„Jesteśmy pielgrzymami w pustyni”.
W pragnieniu i trudzie przebywamy przepalone
słońcem — troską oceany w nadziei, że wreszcie przebrniemy to morze niedoli i tam dojdziemy, gdzie źródła tryskają i rosną palmy. Nikt nie
oglądał tego raju rozkoszy, bo nikt tam nie dotarł,
nikt nawet nie wie na pewno, czy on istnieje rzeczywiście. Giniemy wszyscy po drodze, trupami
swymi wyściełając szlaki, ażeby i dzieciom naszym wskazywać, kędy droga... do nieskończoności. Są i oazy w tej pustyni. Zatrzymują się w nich
obłąkani z pragnienia, z ułudą, że doszli już do
celu — i, jak my, giną.
artykuł
Śmierć Dąbrowskiego zasługuje na szczególną
uwagę już choćby i przez to, że antycypuje kanoniczne ustalenia współczesnej tanatologii4. Określa wyraźnie nieprzystosowanie człowieka do śmierci, stan
bycia zawsze nieprzygotowanym. Opowieść o tragedii samoświadomości umierania, o konieczności odchodzenia, gdy wszystko dopiero się zaczyna, stanowi również świetne studium komunikacji kulturowej.
Przypadek Rudnickiego doskonale pokazuje komunikacyjną bezradność w obliczu zgonu, bezradność zarówno umierającego, jak i obserwatorów:
Przerachowałem się jednak. Przede
wszystkim żądałem niemożliwości: bo niemożliwą jest wprost rzeczą, ażeby z umierającym mówić ciągle otwarcie o tym, że ma umrzeć.
Autor diariusza decyduje się kontynuować swój
akt twórczy, gdyż jak mówi: „jedyne ukojenie dla mnie
— to pisanie tych kartek”. „Pisanie dziennika ma po-
4
60
Tamże, s. 23.
Pamela Szczerbik
nie dać pochłonąć
bezprzytomności
dwójną rolę terapeutyczną”5: jest formą psychiczne-
W powieści Ignacego Dąbrowskiego również
go oswajania się z końcem, jego wyobrażaniem oraz
przestrzeń odgrywa rolę szczególną. Miejscem, od
jakby samopotwierdzeniem sił witalnych; dopóki pi-
którego Józef Rudnicki jest właściwie uzależniony,
sze, dopóki kreśli litery — żyje:
jest pokój: niewielki obszar między stołem, łóżkiem
Badam się i analizuję, jakbym był obcy
sam sobie. Zamiera wtedy we mnie konający suchotnik, a rodzi się spostrzegacz i krytyk. Rozdrapuję nieraz i tutaj swoje rany, ale one są już
mniej bolesne, może dlatego, że je sam roztrząsam [...]
a oknem. Ograniczona przestrzeń, duszność słabo
wietrzonego lokum wkomponowują się w specyfikę
choroby; są wymownym, bardzo realistycznym świadectwem gruźlicy. I właśnie w tak „zatrutej” przestrzeni, Józef Rudnicki, poza końcową fazą gruźlicy,
łącząc poczucie absolutnej beznadziei i wyczerpania,
5
Kłosińska K., Powieści o „wieku nerwowym”, Wyd. dokonuje na sobie wiwisekcji, pozornie z dystansem
Śląsk, Katowice 1988, s. 129.
61
artykuł
przyglądając się postępom choroby. Co warto zauważyć, prowadzenie dziennika staje się sposobem ocalenia sforsowanej i wyniszczonej egzystencji, sposobem rozpaczliwej walki ze śmiercią, o czym świadczą
końcowe, coraz to urywane i chaotyczne notatki:
Piszę, ażeby się nie dać pochłonąć bezprzytomności.
Z wysiłkiem kreślę te litery.
Od wczoraj cierpię strasznie. Ból w piersiach przeszedł już w wyrafinowaną męczarnię.
Diariusz
Rudnickiego
wypełniają
relacje
o symptomach i postępach choroby oraz o przeistoczeniach obrazu świata głównego bohatera; powolne
ale stopniowe docieranie do prawdy o sobie samym,
a następnie dramatyczne próby oswojenia się z wyrokiem śmierci i dokonania rozrachunku z życiem. Wiedza o otaczającym świecie jest ograniczona zasięgiem
widzenia bohatera. Bardzo wyraźnie podkreślone są
wyobcowanie i odosobnienie, a przyjęta w narracji
62
Diariusz Rudnickiego
wypełniają relacje
o symptomach
i postępach
choroby oraz o
przeistoczeniach
obrazu świata
głównego bohatera;
powolne ale
stopniowe
docieranie do
prawdy o sobie
samym, a następnie
dramatyczne
próby oswojenia
się z wyrokiem
śmierci i dokonania
rozrachunku z życiem
Pamela Szczerbik
pierwszoosobowej perspektywa rozpatrywania życia
ne spustoszenia niszczą ciało, które przestaje już
przez pryzmat śmierci, ukazuje tragizm ludzkiej eg-
o sobie stanowić. Walka staje się trudna, a z czasem
zystencji. W tak przedstawiony sposób Śmierć stała
niemożliwa.
się nie tyle „powieścią o dekadencie”, ile „powieścią
dekadencką”.
Wydaje się, że tym, co napawa współczesnego
człowieka największą trwogą nie jest sama śmierć,
a jedynie „śmierć za życia”, manifestująca się nazbyt
mocno w chorobach przewlekłych (beznadziejnych).
To zbliżanie się śmierci w chorobie, tak wyraźne
w przypadku gruźlicy, wiąże się przede wszystkim
z niemożliwością ukrycia jej zarówno przed chorym,
jak i obserwującym otoczeniem. Stygmatyzujące
piętno nieuleczalnej choroby generuje szereg dodatkowych cierpień i obaw, nie związanych już bezpośrednio z bólem fizycznym. Diagnostyczna zapowiedź
bądź intuicyjne przeczucie zmian, jakie choroba spowoduje, wystawia nieraz chorego na cierpienia o wiele silniejsze od fizjologicznych komplikacji. Organicz-
63
artykuł
Paula
Karabanowicz
Studiuje na pierwszym roku studiów
magisterskich filologię polską ze specjalizacją
kultura popularna. Uczęszcza także na koło
naukowe „Gryf”. Interesuje się literaturą
romantyzmu. Działa w wolontariacie „Źródło”,
prowadzonym przez Siostry Szkolne de Notre
Dame w Opolu, gdzie udziela korepetycji
z języka angielskiego. Przyłączyła się też
do projektu „Serce i język”, wspierającego
naukę języków obcych w opolskich domach
dziecka. Miała praktyki w NTO. W wakacje
pracowała jako wychowawca kolonijny na
obozie wypoczynkowym dla dzieci i młodzieży z
uzdolnieniami plastycznymi „Chris”. W wolnym
czasie lubi biegać, jeździć na rowerze,
spacerować i słuchać relaksującej muzyki
64
Paula Karabanowicz
Motyw śmierci
w „Kartotece” Tadeusza Różewicza
Różewicz po doświadczeniach wojennych poszukiwał
co najbardziej nieludzkie. Różewicz bada ówczesne
ukojenia w literaturze i sztuce. Zatapiając się w nich,
mu czasy, próbuje złożyć rozbity na fragmenty świat.
chciał odbudować to, co zostało zniszczone i zbez-
Traumatyczne doświadczenia stanowią punkt odnie-
czeszczone. Zdobyte wartości miały mu pomóc po-
sienia do dalszych rozważań egzystencjalnych i roz-
nownie spojrzeć na otaczający go świat. Jednak czas
patrywania przeszłości. Konieczne jest holistyczne
wojny sprawił, ze już nigdy nie zaznał spokoju duszy,
spojrzenie na twórczość Różewicza, nie powinno się
a słowo człowiek stało się dla niego pustym wyrazem.
jej percypować w oderwaniu od kontekstu historycz-
W dobie, kiedy to człowiek zabijał człowieka, prze-
nego.
wartościowaniu uległo pojęcie humanizmu. Z takich
Kartoteka pisana na przełomie lat 1958 i 1959,
też przeżyć wyrasta twórczość Różewicza, która ma
zagrana po raz pierwszy w 1959 roku, na scenie Te-
charakter retrospekcyjny. Trudne doznania wojenne
atru Dramatycznego w Warszawie, stanowi wstęp
są kanwą dla opisu tego, co najokrutniejsze, tego,
do dramaturgii Różewicza. Dramat stanowi zapis lo-
65
artykuł
sów głównego bohatera.
wicza człowiek nie jest
Trudno tu jednak mówić
stałym
o postaci dramatycznej,
rzucony na pastwę losu
gdyż pominięte zostało
niczym rzeczone poje-
imię i wiek protagonisty.
dyncze kartki. Staje się
Na utwór składają się:
niepotrzebny, bezwarto-
luźne sceny, obrazy, sko-
ściowy, wtopiony w co-
jarzenia; postać rozpada
dzienną rzeczywistość.
się, trudno ją określić,
Kartotekę
nadać
cechy
mianem dramatu poko-
osobowe. Nie bez po-
lenia, pokolenia Róże-
wodu dramat nosi tytuł
wicza. Jego kompozycja,
właśnie Kartoteka, jest
jak podaje Józef Keller,
to bowiem zbiór luźnych
ma
kartek w otwartej szufla-
wygląda to jakby przez
dzie, w której mieszczą
pokój
się
zapisków.
chodziła ulica. Pojawia
Owa metafora obrazuje
się jeszcze jeden sposób
życia człowieka. U Róże-
odczytywania Kartoteki.
wyraźne
strzępy
66
bytem,
rytm
został
określa
się
przepływu,
bohatera
prze-
Paula Karabanowicz
Marta Piwińska dowodzi, że Kartoteka napisana jest
się, że protagonista piastuje stanowisko dyrektora
w konwencji snu, a wszystkie wydarzenia mają miej-
administracyjnego operetki. Potwierdza to również
sce w podświadomości bohatera. Rzeczywistość po-
kobieta spod kołdry, która zwraca się do niego jako do
wstaje z mar sennych, całość zamyka się w konwencji
dyrektora, przypominając mu o ważnym posiedzeniu.
groteski: „Siadaj. Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie
Kiedy bohater przyznaje się do winy, jeśli idzie o kra-
mam
kawy,
filiża-
nek i pieniędzy, ale
od czego jest nadrealizm,
metafizyka,
poetyka snów…”. W
Kartotece
brakuje
postaci dramatycz-
świat się
dzież cukru, po raz
k o ń c z y ł
a ty
kłamałeś!
nej, która związałaby całość.
pierwszy
pojawia
się słowo „śmierć”:
„Również
kochana
zgładzona
nasza
babunia,
dzięki
mojej intrydze […]”.
Matka przekonana
jest, że babcia odeszła śmiercią naturalną, syn jed-
Bohater nie jest określony, ma wiele imion i wie-
nak wyznaje, iż przez dziesięć lat z premedytacja po-
le postaci. Matka i ojciec różnie się do niego zwracają.
dawał babci strychninę. Planował również zgładzić
Ojciec, postępując z nim jak z dzieckiem, obwinia go
tatusia. Pojawia się wątek konfesyjny, bohater chce
o kradzież złotówki i wyjedzenie cukru z cukiernicy,
się zwierzać, lecz kobiecy głos spod kołdry popędza
jest na niego zły. Z ust matki natomiast dowiadujemy
go, przypominając o konferencji. Autor wraca do te-
67
artykuł
matu śmierci, kiedy to bohater rozmawia z Olgą. Ko-
czasów”, po czym starzec III odpowiada: „Czasy są
bieta prosi go o podanie powodu jego piętnastoletniej
niby duże, ludzie trochę mali”.
nieobecności i złamania obietnicy: „Świat się kończył,
Surową
ocenę
potwierdza
rzeczywistość;
a ty kłamałeś! […]”. Bohater tłumaczy się: „Świat się
po wojnie i widoku śmierci ludziom trudno odzyskać
nie skończył. Przeżyliśmy”. Widoczne jest tu nawią-
godność i wiarę w drugiego człowieka. Moralność zo-
zanie do okupacji i walk II wojny światowej. Problem
stała naderwana, a społeczeństwo nie potrafi poradzić
śmierci podejmuje również Starzec III, który w czasie
sobie z traumatycznymi przeżyciami z przeszłości.
rozmowy bohatera o piwie, doszukuje się kontekstu
podjęcia tak błahego tematu. Ponadto bohater używa
zdrobnienia „piwko”, co umniejsza znaczenie wypowiedzi. Starzec III mówi: „Zlitujcie się, to nie bohater. To po prostu śmierć! Gdzie się podziały dawne
bohatery, Orfeusze, woje, proroki. Mucha w „piwku”!
Nawet nie w piwie, ale w piwku! Co to jest?”. Starzec
III ubolewa nad brakiem przewodnika, który poprowadziłby naród do walki, do wolności. Naród skarlał,
czego dowodzi użycie zdrobnienia, jest bierny, uśpiony, stopniowo dotyka go klęska. Starzec II reaguje na
to ironią: „To nie jest teatr na miarę naszych wielkich
68
widzi pani, ja jestem
we kr
Sytuacja dramatyczna nabiera jednak tempa, kiedy
bohatera odwiedza wujek, jak sam mówi: „wujek jest
prawdziwy! I kapelusz prawdziwy. I wąsy prawdziwe
[…] i serce prawdziwe […] cały prawdziwy wujek”.
Wujek proponuje mu powrót do domu, ten jednak odmawia, usprawiedliwiając się zbyt wieloma sprawami
Paula Karabanowicz
na głowie. Po chwili do pokoju wchodzi dwóch męż-
czytelnika Kartoteki zwraca rozmowa, jaką podejmu-
czyzn, odwija z palców bohatera kartkę, na której za-
ją na temat plamy. Pan z przedziałkiem widzi dwie
pisano: „Urodziłem się w roku 1920, po ukończeniu
czerwone plamy na rękach bohatera, bohater wyja-
szkoły ludowej…[…]. Po otrzymaniu świadectwa doj-
śnia: „To krew. Krew wroga.” Po raz kolejny widoczne
rzałości starałem się o przyjecie do magistratu. Pod
jest tu odniesienie do wojny i śmierci. Protagonista
względem składni widoczne jest podobieństwo przy-
Kartoteki zadaje pytanie, jak on przeżył wojnę i oku-
toczonego fragmentu do wiersza Różewicza Ocalony:
pację, nie wiedząc co to cierpienie, krew i śmierć.
m uwalany w błocie
rwi…
„Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony
na rzeź”. Dominują zdania zwięzłe, pojedyncze, brak
tu znaków interpunkcyjnych.
Do pokoju wchodzi mężczyzna na czworakach,
udaje psa, jest posłuszny swojemu panu, który sprzedaje go bohaterowi za skarpetki. Piją kawę. Uwagę
Pan z przedziałkiem odpowiada: „Dzięki żonie!, Żona,
żonie, w żonie […]”. Bohater gwałtownie reaguje
i wyprasza go z pokoju. W kolejnej odsłonie czytelnik
dowiaduje się o wizycie kobiety, która wypominała
bohaterowi podglądanie jej w dawnych latach. Kobieta, skarżąc się na dolegliwości, stwierdza, ze świat
się zmienił, a ludzie są obojętni na cierpienia swych
bliźnich. Jednym zdaniem określiła ona sytuacje, jaka
panuje w Polsce po wojnie. Wszyscy są znieczuleni,
nie potrafią już okazywać współczucia.
Po odejściu tłustej kobiety protagonista pozostaje sam, chór starców zaczyna się zamartwiać jed-
69
artykuł
nostajnością akcji: „On znów zasypia, wielkie nieba!
toteki, pokazujący wyjątkowość swojego pokolenia,
[…] W teatrze trzeba grać, tu musi się coś dziać!”. Bo-
ludzi okaleczonych przez los, dla których śmierć była
hater dokonuje zbrodni, śmierć nie jest mu już obca:
codziennością. Pozostały trudne do wyleczenia rany,
„Ja z nimi skończę! Bierze ze stołu ostry kuchenny
bohater czuje pustkę, twierdzi, że dookoła nic nie
nóż […], bohater przebija dwóch starców, trzeciemu
ma. Stan marazmu przerywa wejście do pokoju mło-
urzyna głowę. Układa teraz
chór na podłodze”. Śmierć
chóru starców nie zrobiła na
bohaterze wrażenia, uśmiecha się do widowni, myje
ręce, następnie ma problemy z opanowaniem emocji:
nsięituedowiedziałem
wiele
za
późno
pan przyszedł
dej Niemki. Bohater spogląda na nią i cieszy się, że to
młoda osoba, której oczy nie
widziały przemocy i krwi.
Podziwia ją i dobrze jej życzy: „Życzę, aby pani tak się
uśmiechała i była szczęśli-
„opiera ręce o ścianę Widzisz głupcze! No przebij gło-
wa. Widzi pani, ja jestem uwalany w błocie, we krwi…
wą. Wal. Gdzie ty właściwie idziesz […].” Zadaje mnó-
pani ojciec i ja polowaliśmy w lasach”. Bohater opo-
stwo pytań i próbuje znaleźć na nie odpowiedź, ma
wiada o minionym czasie, gdy walczono, śmierć była
nerwowe odruchy. Pojawiają się tu słowa ważne dla
na każdym kroku, dookoła panowała pustka i ciem-
zrozumienia dramatu: „Bracia moi, moje pokolenie!
ność. Widok młodej pani napawa go radością i opty-
Do was mówię. Nie mogą nas zrozumieć, młodzi i sta-
mizmem. Twierdzi, ze reprezentuje ona pokolenie, na
rzy!”. Jest to głos Tadeusza Różewicza, autora Kar-
którym spoczywa obowiązek ratowania świata i two-
70
Paula Karabanowicz
rzenia go coraz lepszym. Wraz z życzeniami chce się
widać odniesienie do walki ze śmiercią, cierpieniem,
pożegnać w zgodzie i pokoju.
które rani i nie przemija. Przychodzą rodzice bohate-
Do pokoju wchodzi nauczyciel, chce przepro-
ra, aby porozmawiać z nim o dojrzałości. Niedługo po
wadzić maturę bohaterowi, która jest już spóźniona
tym pojawia się sekretarka, której protagonista opo-
o 20 lat. Liczba ta nie pojawia się bez powodu, jest to
wiada, jak będąc dzieckiem, chciał kroczyć różnymi
aluzja do wiersza tegoż autora Ocalony. Podmiot
drogami i marzył o różnych rzeczach. Teraz, kiedy
liryczny ma tam 24 lata: „Mam dwadzieścia cztery
doszedł do celu, okazało się, że tylko pozornie poznał
lata ocalałem prowadzony na rzeź”. Można dojść do
siebie: „Nic. Wszystko jest na zewnątrz. A tam są ja-
wniosku, że podmiot liryczny w Ocalonym i bohater
kieś twarze, drzewa, obłoki, umarli… ale to wszystko
w Kartotece to alter ego Tadeusza Różewicza. Na-
tylko przepływa przeze mnie. Widnokrąg jest coraz
uczyciel odpytuje Starca I, na pytania dotyczące hi-
mniejszy. Najlepiej widzę, kiedy zamknę oczy. Z za-
storii odpowiada wyczerpująco, jednak poproszony
mkniętymi oczyma widzę miłość, wiarę, prawdę…”
o wskazanie książki, którą ostatnio czytał, wskazał na
gazetę. W piśmie tym była prośba o poradę, jak wy-
Bohater zasypia. Sen przerywa Dziennikarz,
który zadaje mu pytania:
brnąć z trudnej sytuacji i zyskać szansę na lepsze życie. Nauczyciel skomentował te prośbę, stwierdzając,
że młodzi ludzie chcą tylko cieszyć się życiem. Uznaje to jednak za smutny fakt, bo jeśli nie oni, to nie
będzie komu cierpieć na świecie. Tutaj po raz kolejny
kość?
Dziennikarz: Ale przecież pan kocha ludz-
Bohater: Jeszcze nie wiem. Trudno mi odpowiedzieć, jest dopiero piąta rano, niech pan wpadnie
koło południa, może już będę wiedział.
Dziennikarz: Niewiele się tu dowiedziałem.
Bohater: Za późno pan przyszedł.
Dziennikarz: Do widzenia.
71
artykuł
sam nie wie, czy chce iść na rekolekcje czy też nie. W
Po raz kolejny dostrzegamy przewartościowa-
Kartotece po raz kolejny pojawiają się informacje na
nie wartości. Bohater stracił już zaufanie do świata,
temat wieku bohatera, jak sam mówi do tłustej kobie-
czuje dystans do ludzi. Miłość ma tu już inną definicję.
ty: „Dwadzieścia trzy lata minęło od tego dnia, kiedy
Zaznacza też, że zmieniło się to z czasem. Gdyby nie
panią zobaczyłem w wodzie, ale widzę, że pani już wy-
poprzednie doświadczenia, byłby szczęśliwym czło-
szła z wody” i tu po raz kolejny zacytuję Różewicza:
wiekiem wrażliwym na otaczający go świat. Dramat
„Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony
kończy się milczeniem bohatera.
na rzeź”.
Różewicz dołącza do Kartoteki niepublikowane
W rozmowie bohatera z kelnerem widoczne
odmiany tekstu, gdzie również poruszany jest temat
jest nawiązanie do okrucieństw II wojny światowej.
wojny i śmierci. Przyjaciel z dzieciństwa odwiedza bo-
Bohater dostrzega szubienicę. Kelner jednak poprawia
hatera, od którego dowiaduje się o wybuchu II wojny
go: „Ale gdzie tam. To jest karuzela, nie widzi pan,
światowej: „[…] ale za godzinę zbombardowali mia-
że się kręci. Muzyka przygrywa, […] owszem ludzie
sto. Nasza ulica się spaliła. Później to wszystko trwało
na wygodnych krzesłach tam wiszą […]”. Po chwili
jeszcze kilka lat. Była okupacja. W maju 45 roku wojna
bohater przyznaje mu rację, sam będąc w amoku,
się skończyła. Zginęło podobno 33 miliony ludzi” . W
swój stan usprawiedliwia przejedzeniem. Obraz ten
opisie tym brak emocji, jest on zwięzły i schematycz-
nasuwa skojarzenie z wierszem Czesława Miłosza
ny, podobnie jak wcześniej wspominany wiersz autora
Campo di Fiori, a szczególnie z tą strofą:
Ocalony. Bohater dramatu zatracił też wiarę w Boga,
72
Paula Karabanowicz
Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo
„Przeklęta gadanina, gdyby ludzkość razem ze mną
zamknęła na wieki olbrzymia jadaczkę. Niech te dwa
miliardy umilkną na jeden dzień i wszystko odzyska
swój blask”.
W rozmowie na temat śmierci między bohaterem a młodym mężczyzną następuje przewartościowa-
Skontrastowany został tu obraz tragicznej
nie wartości, a o cierpieniu mówi się jako o czymś na-
śmierci ludzi i beztroskiej zabawy na karuzeli. Spo-
turalnym. Każdy człowiek cierpiał, nie było wyjątków:
łeczeństwo zostało podzielone na czerpiących radość
„ […] muszą cierpieć. Taki , co nie cierpiał w naszych
z życia i tych, którzy zginą w męczarniach. Wraca-
czasach, to najgorszy bydlak wszechświata […]. Stro-
jąc do Kartoteki, bohater obrazu tego nie komentu-
fa o podobnej tematyce widoczna jest w Ocalonym:
je. Bierność przerywa dopiero wejście chłopa, który
„Człowieka tak się zabija jak zwierzę widziałem: fur-
nazywa protagonistę podchorążym. Pojawia się nowa
gony porąbanych ludzi którzy nie zostaną zbawieni”
rola społeczna, mężczyzna jest nie tylko poetą, ale i
. Bohater wie, że każdy cierpiał po równo, nie wierzy
podchorążym, nie chce rozmawiać z chłopem: „Da-
w szczęście na ziemi. Bohater po raz kolejny ożywia
rujcie Wrona, ale nie mam czasu. Muszę to wszystko
się na widok wujka, ten nakazuje mu przespać się, co
uporządkować, sprawdzić, podsumować, wyciągnąć
pozwoli mu zrozumieć wiele rzeczy, po czym wycho-
wnioski. Nie czas teraz na wspomnienia”. Człowiek
dzi: „Pokój jest pusty, później przechodzą przez niego
nie chce też odpowiadać na pytania dziennikarki:
różni ludzie. Tak jak przez ulicę”.
73
artykuł
Lidia
Urbańczyk
Lidia Urbańczyk (ur. 1988) — Gdy
podejdziesz w środku nocy do lustra i
wypowiesz doń trzy razy: Lidia, Lidia,
Lidia, to przyjdzie Lidia i przeczyta ci
straszną bajkę do snu… Lidia za życia
była znawczynią literatury dla dzieci
i młodzieży oraz wielką miłośniczką
grozy. Połączyła obie pasje, by zająć się
antropologią horrorów dla maluczkich.
Doktorantka I roku na Wydziale
Filologicznym UO. Interesuje się
literaturą fantastyczną — ulubieni autorzy
Clive Barker i Neil Gaiman. Pasjonatka
warsztatów twórczego pisania
Lidia Urbańczyk
Odpad produkcji życia.
Śmierć w kulturze współczesnej (rekonesans)
Śmierć jest niczym innym, jak tylko odpadem
produkcji życia; bezużyteczną resztką, całkowicie obcą w semiotycznie bogatym, zabieganym,
pewnym świecie zręcznych i pomysłowych aktorów. Śmierć jest Innym nowoczesnego świata.
(Zygmunt Bauman, Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, s. 158)
nie stykają się ze śmiercią innych i pokornie oczekują własnego końca. Decathesis to jedynie powieść
grozy1. Zdaje się, że w odniesieniu do rzeczywistości
fikcja literacka wydaje się być hiperbolą, wyrazem
obsesyjnego lęku przed śmiercią, gdyż w kulturze
XXI wieku raczej wypiera się śmierć z przestrzeni pu-
W świecie Kirkegaardu wszystkie aspekty
blicznej. A tak naprawdę nawet supermarket nie jest
ludzkiego życia podporządkowane są Matce Śmier-
miejscem wolnym od retoryki umierania2. Rzeczywi-
ci. To jedyna panująca religia. Kapłani służą Kościo-
1
Ł. Śmigiel, Decathexis, Lublin 2009.
2„Ścieżka codzienności — po pieczywo i mleko, krzyłowi Morii, naukowcy-tanatolodzy znają tajniki tażuje się w supermarkecie ze ścieżką świątecznych czy sezonatopraksji, urzędnicy pracują w Inspektoracie do nowych atrakcji […]. To krzyżowanie się wytwarza w SHM
pewną nadwyżkę znaczeniową, przydaje naszej obecności saSpraw Umarłych, a zwykli zjadacze chleba codzien- kralno-zabawowo-rozrywkowy odcień. Konsumpcja masowa
zawładnęła rytualnym znaczeniem świąt i zmianą cyklów ko-
75
artykuł
stość jest paradoksalna, z jednej strony atakuje nas
rzutnością i marnotrawstwem. Zaś „życie konsumen-
obrazami śmierci (często brutalnymi), zaś z drugiej,
ta to nieustanna huśtawka nastrojów. Drogi wiodące
stawiając na kult ciała i młodości, każe nam zapomi-
z dna na szczyt, a zwłaszcza ze szczytu na dno są po-
nać o sprawach ostatecznych.
rażająco krótkie: wzloty i upadki trwają nie dłużej niż
Konsumpcja
życia
—
między
śmiertel-
rzut kośćmi i następują bez ostrzeżenia”4. Konsument
nością a nieśmiertelnością. „Wszyscy ludzie — i
pragnie nie tylko nabywać, ale chce także zapisać się
zawsze byli — konsumentami, a zainteresowanie
w pamięci, a raczej zaistnieć, osiągnąć sławę. Wszyst-
człowieka konsumpcją nie jest niczym nowym. Z pew-
kie czynności konsumenta mają charakter „działań
nością jest ono wcześniejsze niż nadejście płynnej
urynkowionych”, wszystko staje się produktem — na-
odmiany nowoczesności” — pisze Zygmunt Bauman3.
wet ludzkie życie. Efektem tych działań są śmieci, ru-
Ludzie cierpią na syndrom konsumpcyjny, który wiąże
piecie, niepotrzebny byt to też odpad… Czy zbędność,
się z gromadzeniem, trawieniem dóbr oraz z intensyfi-
nadmiar prowokuje do zapobiegania nowemu życiu,
kacją przyjemnych doznań, ale także z przesadą, roz-
bądź skracania życia istniejącego? Te trudne pytania
smicznych. Czas transakcji nakłada się na czas transgresji”. R.
Sulima, Antropologia codzienności, Kraków 2000, s. 179-180.
Współcześnie w centrach handlowych pojawiają się kaplice, w
których odbywają się śluby, wprowadzenie nabożeństw żałobnych nikogo nie zdziwi. Sama śmierć wkrada do supermarketu
choćby przed Świętem Zmarłych — sprzedaż zniczy, czy gadżetów związanych z Halloween.
3
Z. Bauman, Płynne życie, przeł. T. Knuz, Kraków 2007,
s. 129.
76
związane z tabu śmierci są przedmiotem wielu naukowych dociekań, a odpowiedzi nigdy nie będą w pełni
zadowalające, toteż pozostawię je bez komentarza.
To oczywiste, że fizycznie każdy musi umrzeć,
trwać może natomiast pamięć o człowieku. „To wła-
4
Tamże, s. 133.
Lidia Urbańczyk
śnie nieubłagana, nieodwracalna konieczność śmierci
scu pośród osób pomagających godnie umrzeć, tuż za
przydaje powabu nieśmiertelności i przekształca ma-
pielęgniarką i psychologiem7. Śmierci nie da się prze-
rzenie o życiu wiecznym w siłę ogromną, w pobudkę
zwyciężyć, można jedynie złagodzić strach przed nią.
do twórczego zrywu”5. Nieśmiertelność w sensie bio-
Oswajaniu sprzyja „przeniesienie” umierania z domu
logicznym nic nie znaczy
— długowieczność przerodziłaby się w zgryzotę, to
przemijalność nadaje życiu
znaczenie,
motywuje
do
działania.
Nowoczesność
wcale nie pokonała śmierci (z pewności rozwój nauk
przyczynił się do przedłu-
Życie konsumenta to nieustanna
huśtawka nastrojów. Drogi wiodące z
dna na szczyt, a zwłaszcza ze szczytu
na dno są porażająco krótkie:
wzloty i upadki trwają nie dłużej
niż rzut kośćmi i następują
żenia życia) lecz pozornie
wyparła ją z pola widzenia,
z codziennej konwersacji6, a nawet z obszaru religii
— ksiądz wymieniany jest dopiero na trzecim miej-
bez ostrzeżenia
do szpitala, hospicjum, domu starców, a także zmiana pogrzebów z uroczystości publicznej na prywatną.
5
Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień, War- 7
Zob. M. Vovelle, Śmierć w cywilizacji Zachodu. Od
szawa 2000, s. 256.
roku 1300 po współczesność, przeł. T. Swoboda i in., Gdańsk
6
Zob. tamże, s. 261.
2008, s. 671.
77
artykuł
Znana nam śmierć jest zawsze
śmiercią Innego; odejście bliskich osób jest intensywnym
przeżyciem
przypominającym
człowiekowi o jego śmiertelności. Człowiek musi przetrwać
własne decathexis — proces
pogodzenia się ze śmiercią drugiego, która jest zdarzeniem
wyjątkowym w swej tragiczności; ludzie chcą jak najszybciej
zapomnieć i żyć dalej. Natomiast w przestrzeni publicznej
„śmierć
udział
jako
człowieka
powszechny
wystawio-
na jest zuchwale na pokaz,
przekształcona w niekończące się widowisko rozrywkowe
[…]. Śmierć tak zbanalizowa-
78
Lidia Urbańczyk
na rzadko kiedy wprawia w zamyślenie i traci moc
choroby. W pracy surfuje po Internecie. Dowiaduje
wywoływania głębokich wzruszeń”8. Współcześnie
się, że twórcy serialu chcą uśmiercić jego ulubionego
śmierć stała się zjawiskiem medialnym, co odejmuje
bohatera, fani są tym oburzeni i planują protest (nie
jej realności. Może warto przyjrzeć się, jakie ślady
dbają o to, że serial jest oparty na książce, gdzie po-
wszechobecnej śmierci napotyka w swojej codzienno-
stać ginie i już), jednocześnie konsument natrafia na
ści zwyczajny konsument współczesnej kultury.
informację o śmierci gwiazdy rock i tysiące postów
Śmierć — tak zbanalizowana, że niewi-
fanów oraz antyfanów (tylko po co te „lajki”: umar-
doczna, czyli kilka uwag o kiczu i jeden dzień z
ła gwiazda — lubię to!); śmierć bohatera fikcyjnego
życia konsumenta. Konsument wstaje, przy poran-
czy rzeczywistej osoby — to bez znaczenia. Po pracy
nej kawie przegląda gazetę codzienną — omija nekro-
idzie na zakupy do supermarketu, stos zniczy przy-
logi oraz nudne artykuły o aborcji i eutanazji, zwraca
pomina mu, że za miesiąc Święto Zmarłych i będzie
uwagę na informację o złych warunkach na drogach
trzeba odwiedzić groby, przygląda się także maskom
i kolejnych wypadkach, nie dziwi go wzmianka o ta-
na Halloween, powtarzając w myślach utartą frazę
jemniczym morderstwie i następnym samobójstwie.
Cukierek czy psikus? Wstępuje do księgarni, prze-
Konsument wychodzi do pracy, mija zakład pogrzebo-
biera w promocjach — tu głównie poradniki w stylu
wy, reklamujący się sloganem Płacisz raz, korzystasz
jak dobrze żyć i jak pogodzić się ze śmiercią, nawet
całą wieczność, przechodzi też obok ubezpieczalni
Mała książka o śmierci dla najmłodszych. Wśród po-
oferującej pakiety na wypadek nagłej śmierci lub
wieści króluje fantastyka — długowieczne wampiry
8
Z. Bauman, Ponowoczesność…, s. 268.
wciąż w modzie, zombie też nie mają się najgorzej.
79
artykuł
W domu włącza komputer, wstawia post na bloga —
za Bóg, który dał się zabić? Ale przecież zmartwych-
musi zaistnieć, pozostawić po sobie ślad; uruchamia
wstał, więc jednak…
ulubioną grę, musi osiągnąć kolejny level, nie poddaje
W tym krótkim przedstawieniu zarysowałam
się, gdy jego postać ginie, ma przecież jeszcze kilka
kilka istotnych problemów, na które natrafia badacz
żyć. Konsument wieczór spędza przy telewizji, a tu
kultury. „W ostatnich latach wyraźnie wzrasta zain-
bogata oferta, można zabawić się na śmierć9. Przełą-
teresowanie śmiercią i nasila się zapotrzebowanie na
cza program dokumentalny o drugiej wojnie świato-
podejmowanie problematyki z nią związanej. Zadania
wej — zupełna abstrakcja, zresztą to była tak dawno,
tego podejmują się badacze różnych dyscyplin na-
jego to nie dotyczy. Z zaciekawieniem zatrzymuje się
ukowych […]. Stale rośnie liczba różnej proweniencji
na Discovery Investigation i ogląda program o du-
specjalistów od śmierci”10. Wśród wielu dzieł można
chach, by ostatecznie wybrać ulubioną tragikomedię
wskazać prace klasyczne, takie jak: Człowiek i śmierć
pt. Ze śmiercią jej do twarzy. Konsument zasypiając
(Philippe Ariés); Śmierć w cywilizacji Zachodu. Od
przygląda się krzyżowi na ścianie, rozmyśla — co to
roku 1300 po współczesność (Michel Vovelle); Trup.
9
Zabawić się na śmierć to tytuł książki Neila Postmana.
Myślą przewodnią książki jest wskazanie, że telewizja nie skłania do wyrażania myśli, bowiem operuje gotowymi obrazami,
często wyrwanymi z kontekstu, bez znaczenia. Wywołuje emocje, ale nie nawiązuje do racji rozumu. Proponuje rozrywkę,
a nie racjonalny dyskurs — zob. N. Postman, Zabawić się na
śmierć. Dyskurs publiczny w epoce show-businessu, przeł. L.
Niedzielski, wstęp M. Mrozowski, Warszawa 2002 (wstęp do
wydania polskiego).
80
Od biologii do antropologii (Louis-Vincent Thomas).
Interesującą pracą jest Księga żałoby i śmierci (red.
Mieczysław Wańczowski i Mirosław Lenart) — ujęcie
encyklopedyczne oraz Śmierć. Antologia tekstów fi-
10
Śmierć. Antologia tekstów filozoficznych, wyboru dokonał, przypisami i wstępem opatrzył T. Sahaj, Toruń 2008, s. 10.
Lidia Urbańczyk
lozoficznych (oprac. Tomasz Sahaj) — zbiór cytatów.
W dalszej części referatu przedstawię katalog
Inne tytuły: Wokół śmierci i umierania (red. Włodzi-
tematów, które mogłyby zainteresować badacza kul-
mierz Galewicz, Kraków 2009) — tematy zw. z bio-
tury masowej, w obszarze której można wskazać wie-
etyką; Choroba i śmierć w perspektywie społecznej
le zagadnień powiązanych ze śmiercią, a jeszcze nie
w XIII-XXI wiek (red. D.K. Chojecki, E. Włodarczyk,
w pełni zbadanych.
Warszawa 2010); konferencje naukowe: Człowiek
wobec śmierci na przestrzeni dziejów (Warszawa
1.
Podporządkowywanie
śmierci
obrazom
2010/11), Ze śmiercią nam do twarzy. Rytuały pogrze-
ekranowym. „Zawrotne tempo przezwyciężania tabu
bowe, symbolika sepulkralna, akt rozkładu w sztuce
i barier związanych ze śmiercią odbiera […] kinu i in-
i kulturze (Łódź 2011), Kulturowe obrazy śmierci. Od
nym mediom audiowizualnym coś niezwykle istotne-
przełomu romantycznego do dziś (Łódź 2006). Na
go, ogranicza ową tabuiczną sferę, chociażby przez
szczególną uwagę zasługują konferencje Wrocław-
to, że ekrany z dnia na dzień tracą możliwość szoko-
skiego Towarzystwa Naukowego. Pierwsze spotkanie
wania, ale odbiera zapewne również coś samej real-
z cyklu Problemy współczesnej tanatologii. Medycy-
ności i wywiera wpływ na ludzkie myślenie (a może i
na — antropologia kultury — humanistyka (red. Jacek
postępowanie człowieka?) wobec prawdziwej śmier-
Kolbuszewski) odbyło się w 1997, a jego ideą było
ci” — jak pisze filmoznawca Tadeusz Miczka11.
stworzenie płaszczyzny integracji dla naukowców
z różnych dziedzin.
11
9.
T. Miczka, O śmierci na ekranie, Bielsko-Biała 2011, s.
81
artykuł
2. Wirtualizacja kultury — problem życia i umierania w sieci. Rzeczywistość wirtualna (oznaczana jako
sobie śladu, ale także gier komputerowych i wielości
żyć, postaci, które przypadają graczowi.
RW) to nie technologia, a cel i przeznaczenie kultury
ponowoczesnej12. RW to z jednej strony poszukiwania
3. Życie pozagrobowe, wiara w zjawiska pa-
idealnej kopii realności, którą można przekształcać,
ranormalne. Wciąż wzrasta zainteresowanie sferą
zaś z drugiej strony — pragnienie ucieczki od rze-
nadprzyrodzoną, rodzą się nowe formy poznawania
czywistości fizycznej. Z cyberprzestrzenią wiąże się
rzeczywistości — formy, które nie mieszczą się w ra-
problem nieśmiertelności, pragnienia zostawienie po
mach nauki. Sekret życia i śmierci nigdy nie zostanie
Halloween nie może być
uważane tylko za zwykły
interes czy drugi karnawał:
trzeba poznać i umieć
właściwie ocenić jego
korzenie kulturowe,
a także implikacje
ezoteryczne, które nałożyły
się na siebie
12
Zob. W.J. Burszta, W. Kuligowski, Dlaczego kościotrup
nie wstaje. Ponowoczesne pejzaże kultury, wstęp Z. Bauman,
Warszawa 1999, s. 65-86.
82
ujawniony, a świat niematerialny nie zniknie z ludzkiej świadomości13.
4. Nieśmiertelność. Poszukiwania nieśmiertelności wiążą się bezpośrednio z lękiem przed śmiercią.
Religie okazują się być formą godzenia się z umieraniem na ziemi, gdyż obiecują życie wieczne w innym świecie (koncepcja nieśmiertelnej duszy). Jednak
13
A. Olchowska-Kotala, Wiara w duchy i zjawiska paranormalne w świetle badań psychologicznych, [w:] Problemy
współczesnej tanatologii, Vol. XIV, red. Jacek Kolbuszewski,
Wrocław 2010, s. 101-107.
Lidia Urbańczyk
wielu poszukiwało magicznej substancji dającej nie-
trzeba poznać i umieć właściwie ocenić jego korze-
śmiertelność już za życia doczesnego. Dziś ludzkość
nie kulturowe, a także implikacje ezoteryczne, które
zna wiele sposobów na przedłużenie życia, a samo
nałożyły się na siebie […]15”. Warto bliżej przyjrzeć
pojęcie nieśmiertelności związało się z pojęciem sła-
się „dyniomani”, zagłębić się w zjawisko i wyodręb-
wy.
nić jego cechy, a także prześledzić w jaki sposób starożytny mit zmienił się w bajkę.
5. Horror, gatunek intermedialny, zwierciadło
współczesności i groza śmierci. „Horror jest formułą
7. Śmierć idola. Fani przeżywają śmierć idola,
uniwersalną kulturowo, występującą i oddziaływują-
którego pogrzeb staje się wręcz spektaklem, to miło-
cą powszechnie, która spotyka się z szerokim rezo-
śnicy wpływają na utrwalenie wizerunku ulubieńca,
nansem społecznym”14. W szerokiej ofercie książko-
tworzą opinie na jego temat16.
wej i filmowej roi się od istot naznaczonych śmiercią
— wampiry, zombie, duchy. Potwory, budzące lęk
i obrzydzenie, stają się metaforami ludzkich obaw.
8. Nowe trendy: e-cmentarze, eko-cementarze, spopielenie w diament. Polny kamień lub drzewo
zamiast nagrobka, trumny wykonane z naturalnych
6. Halloween. „Halloween nie może być uwa-
surowców, wirtualne grobowce i kremacja ciała do
żane tylko za zwykły interes czy drugi karnawał:
15
P. Gulisano, B. O’Neil, Noc podświetlonej dyni. Halloween – neopogański biznes, przeł. P. Borto, Kielce 2007, s. 8.
14
A. Has-Tokarz, Horror w literaturze współczesnej i fil- 16
Zob. M. Czubaj, Biodra Elvisa Presleya. Od paleoheromie, Lublin 2011, s. 457.
sów do neofanów, Warszawa 2007, s. 146-163.
83
artykuł
czystej postaci węgla — to praktyki, które zyskują
nej pojawiają się w Polsce w wyniku oddziaływania
wielu zwolenników, ale również i przeciwników17.
wzorców zachodnioeuropejskich (głównie włoskich).
Wyroby i usługi funeralne to po prostu wyroby konsu-
9. Kategoria kiczu, gadżety śmiercią podszyte.
menckie, które podlegają prawom marketingu. Kon-
Kicz — „tandetne piękno” i oznaka kiepskie gustu,
sument może zachowywać się jak racjonalny aktor lub
który staje się gustem powszechnym, zawitał do tzw.
stać się naiwną ofiarą19.
przestrzeni śmierci (tu chyba banalnym kiczem stały się nagrobne figury aniołków). Co ciekawe może
Neil Gaiman jest twórcą znanej serii komiksów
on pełnić funkcję terapeutyczną i pomóc w oswojeniu
o Sandmanie. Morfeusz — władca snów to jeden z Nie-
śmierci18.
skończonych, istot pradawnych, uosobień pojęć. Są
więc: Sen, Pożądanie, Rozpacz, Los, Maligna, Znisz-
10. Poradniki (gł. jak mówić z dziećmi o śmier-
czenie i oczywiście Śmierć. Nie jest nią tylko dlatego,
ci), przemysł funeralny i śmierć w przestrzeniach
że to „srogie imię pasuje do mocno pomalowanych
turystycznych. „Nowe tendencje” w branży funeral-
oczu i czarnych dżinsów. Ona naprawdę jest Śmiercią, kosiarzem, kimś, kto zabiera nas, gdy nasz czas
17 A. Olchowska-Kotala, E-cmentarze, eko-cmentarze i
spopielenie w diament – poglądy młodych Polaków, [w:] Problemy współczesnej tanatologii, Vol. XV, red. Jacek Kolbuszewski,
Wrocław 2011, s. 61-69.
18
J. Kolbuszewski, Kicz w przestrzeniach śmierci, [w:] Problemy współczesnej tanatologii, Vol. XV, red. tenże, Wrocław
2011, s. 109-128.
84
dobiega końca. Okazuje się, że płaszcz, kosa i szkielet
19
Ł. Kałużny, „Zapłać raz, korzystaj całą wieczność”. Konsumpcja dóbr i usług pogrzebowych: zaniedbywany obszar badań, [w:] Problemy współczesnej tanatologii, Vol. XV, red. Jacek
Kolbuszewski, Wrocław 2011, s. 71 – 81.
Lidia Urbańczyk
e-cmentarze, eko-cementarze,
spopielenie w diament.
Polny kamień lub drzewo
zamiast nagrobka, trumny
wykonane z naturalnych
surowców, wirtualne
grobowce i kremacja
ciała do czystej postaci
węgla
85
artykuł
to tylko zła prasa. W postaci Śmierci nie ma niczego ponurego” — tak charakteryzują śmierć twórcy komiksu,
dodając „jeśli podczas lektury uśmiechniecie się na myśl o Śmierci, pamiętajcie, że można ją spotkać nie tylko
tutaj”20. Przyłączam się do tej myśli, przypominając oczywisty aksjomat — człowiek to istota śmiertelna.
20
86
N. Gaiman, Śmierć, rys. Ch. Bachalo i in., przeł. P. Braiter, Warszawa 2007, s. 196-197.
Lidia Urbańczyk
Bibliografia:
8. HAS-TOKARZ A., Horror w literaturze
współczesnej i filmie, Lublin 2010
1. BAUMAN ZYGMUNT, Płynne życie, przeł. T. Knuz,
9. SULIMA ROCH, Antropologia codzienności,
Kraków 2007
Kraków 2000
2. BAUMAN ZYGMUNT, Ponowoczesność jako
10. ŚMIGIEL ŁUKASZ, Decathexis, Lublin 2009
źródło cierpień, Warszawa 2000
11. VOVELLE MICHAEL, Śmierć w cywilizacji
3. BAUMAN ZYGMUNT, Śmierć i nieśmiertelność.
Zachodu. Od roku 1300 po współczesność, przeł. T.
O wielości strategii życia…
Swoboda i in., Gdańsk 2008, s. 635-721 (Umieranie
4. BURSZTA W.J., KULIGOWSKI W., Dlaczego
dzisiaj)
kościotrup nie wstaje. Ponowoczesne pejzaże
12. Problemy współczesnej tanatologii, Vol. XIV, red.
kultury, wstęp Z. Bauman, Warszawa 1999
Jacek Kolbuszewski, Wrocław 2010
5. CZUBAJ M., Biodra Elvisa Presleya. Od
13. Problemy współczesnej tanatologii, Vol. XV, red.
paleoherosów do neofanów, Warszawa 2007
Jacek Kolbuszewski, Wrocław 2011
6. GAIMAN NEIL, Śmierć, rys. Ch. Bachalo i in.,
14. Śmierć. Antologia tekstów filozoficznych,
przeł. P. Braiter, Warszawa 2007
wyboru dokonał, przypisami i wstępem opatrzył
7. GULISANO P., O’NEIL B., Noc podświetlonej dyni.
T. Sahaj, Toruń 2008
Halloween – neopogański biznes, przeł. P. Borto,
Kielce 2007
87
Karol
Maluszczak
Mieszka w Opolu. Studiuje filologię
polską. Interesuje się literaturą
amerykańską lat 50. i 60. XX wieku —
zwłaszcza twórczością beatników. Poza
tym ciekawi go poezja m. in. P. Celan,
G. Trakl., J. D. Morrison, Ch. Bukowski,
T. Miciński. J. Przyboś, T. Różewicz,
L. Staff. Pola poetyckie, które go
najbardziej interesują to: samotność,
melancholia, mrok, mistycyzm,
smutek, noc. Od kilku lat uprawia biegi
długodystansowe, często odwiedza
podopolskie wsie: Winów, Górki; poza
tym lubi jeździć na rowerze i słuchać
muzyki (Tom Waits, The Doors,
The Cure, Pink Floyd, Jarecki, Bisz,
oldschoolowy rap). Uwielbia także nocą
jeździć samochodem
Karol Maluszczak
Piosenki śmiercionośne.
Teksty Jamesa Douglasa Morrisona
Twórczość Jamesa Douglasa Morrisona była silnie
z nich zginęła. Zafascynowany tym krwawym wy-
naznaczona przez śmierć. Metafora tanatyczna
darzeniem Morrison usiłował wybiec z auta, by
pojawia się w jego poezji oraz utworach muzycz-
przyjrzeć się temu bliżej, ale został zatrzymany
nych nierzadko. Fascynacja śmiercią oraz tema-
przez matkę. Wszystko oglądał zza szyby samo-
tami bezpośrednio z nią korespondującymi bierze
chodu. Rodzice chłopca przekonywali go, że to,
się z traumatycznego wydarzenia, które spotka-
co zobaczył, było tylko złym snem. Sam Morrison
ło Morrisona, gdy był jeszcze małym chłopcem.
nigdy do końca nie otrząsnął się z tego wydarze-
Kiedy przejeżdżał wraz z rodzicami po pustynnej
nia i nie zdołał wyrzucić z pamięci obrazu konają-
szosie, chwilę wcześniej na drodze miał miejsce
cych Indian. Jak sam wspominał wiele lat później:
krwawy wypadek — samochód zderzył się czołowo
„Wtedy po raz pierwszy odkryłem śmierć” 1.
z ciężarówką wiozącą grupę Indian Hopi. W wyniku tego wypadku ucierpiało wielu Indian, część
1
S. Davis, Jim Morrison. Życie, śmierć, legenda, przeł. I.
Michałowska, Wrocław 2006, s. 13.
89
artykuł
na wylot, czyniąc każdy utwór bardzo autentycznym.
***
W piosenkach-wierszach krył się inny, mroczny i przerażający świat. „W czasie gdy Morrison pracował na
Lider The Doors był autorem ponad stu piose-
swoim dachu, odkrył że pisana przez niego poezja
nek w rozmaitych gatunkach: blues, rock, pop. Morri-
płynie swobodniej, gdy myśli o niej w kategoriach
son, jednocześnie jako gwiazda rocka lat 60. i 70. XX
tekstów piosenek. Nie potrafił wyrazić muzyki, którą
wieku oraz poeta, nadawał swoim piosenkom bardzo
słyszał w głowie w czasie pisania tekstów, ale zauwa-
osobisty, charakterystyczny ton. „Mając do dyspozy-
żył, że kiedy jej nie tłumi, jego słowa nabierają nie-
cji The Doors i muzykę rockową jako medium, uczy-
spotykanej wcześniej głębi, intensywności i rytmu”3.
nił teksty piosenek poezją, a poetę gwiazdą”2. To, co
Swoje pierwsze piosenki-wiersze Morrison zaczął pi-
spajało wiersze i piosenki Morrisona w całość, to ich
sać latem 1965 roku, wtedy też powstał zespół The
temat. Piosenki, podobnie jak wiersze, były nasyco-
Doors. Wiąże się z tym historia na plaży w Venice (Los
ne ciemnością, mrokiem, mistycyzmem, ale przede
Angeles), kiedy to Ray Manzarek przypadkowo spo-
wszystkim śmiercią — kresem. Wizje końca były wy-
tkał na plaży spacerującego Morrisona, którego znał
rażane przez Morrisona w sposób przejmujący grozą.
wcześniej ze studiów na wydziale filmowym UCLA. Na
Kiedy Morrison śpiewał piosenki, przeżywał każde
pytanie, co Morrison robi, ten odparł, że pisze piosen-
słowo, można powiedzieć, że słowa przeszywały go
ki. Informacja ta bardzo zaciekawiła Manzarka i po
2
The Doors. Teksty i przekłady, wybrał Danny Sugerman,
przeł. Jędrzej Polak, Poznań 1997, s. 295.
3
Ch. Crisafulli, Moonlight Drive. The Doors – teksty bez
tajemnic, przeł. K. Malita, Kraków 2001, s. 21.
90
Karol Maluszczak
chwili rozmowy Manzarek poprosił Morrisona, aby
zaśpiewał mu jakąś piosenkę. Początkowo przyszły
lider The Doors odmówił, gdyż uznał, że nie ma zbyt
dobrego głosu, jednak po namowie kolegi uczynił to i
zaśpiewał jedną ze swoich piosenek — Przejażdżka
w świetle księżyca (Moonlight Drive), którą zacytuję w całości, by móc przyjrzeć się jej budowie i dostrzec elementy, o których pisałem wcześniej.
Popłyńmy do księżyca
Przez fale się przedrzyjmy
W wieczór zanurzmy
Gdy miasto śpi, by twarz swą skryć
Wypłyńmy dziś wieczór kochana
Naszej próby przyszedł czas
Nad ocean przywiozłem cię
W świetle księżyca jadąc.
Popłyńmy do księżyca
Przedrzyjmy się przez fale
Poddajmy się światom, które czekają
I w nas się wtulić chcą
Wszystko już załatwiliśmy tu
Wahań minął czas
W rzekę wkroczyliśmy
W świetle księżyca jadąc.
Popłyńmy do księżyca
Przedrzyjmy się przez fale
Wyciągasz dłoń, bym trzymał cię chcesz
Lecz ja prowadzić cię nie mogę.
Spokojnie, kocham cię
Spadamy w dół przez mokre lasy
W świetle księżyca jadąc
Północą, w świetle księżyca.
Chodź kochana, na przejażdżkę.
W dół, dół, gdzie oceanu szum
Pojedziemy całkiem blisko.
Będzie nieźle nam,
Ale kochana,
Zatoniemy dziś.
W dół pojedziemy, dół, dół, dół.
[A 109]4
W Moonlight Drive Morrison zawarł historię
o miłości, która jest w uścisku ze śmiercią. Piosenka
ta nie jest typowa dla piosenki rockowej, to raczej malowniczy pejzaż, który Morrison zapisał w swoim umyśle, pisząc pewnej nocy na dachu w Vince, wsłuchując
się w szum fal, słysząc uliczny ruch oświetlany przez
4
Fragmenty wierszy Jamesa D. Morrisona cytował będę
wg wydań oznaczonych następującymi sygnaturami: [A] Amerykańska noc, przeł. A. Brodowicz, Kraków 1999; [Dz] Dzikie
pustkowie, przeł. A. Brodowicz, Kraków 1994; [W] Władcy i
Nowe stworzenia, przeł. A. Brodowicz, Kraków 1993.
91
artykuł
majestatyczny księżyc. Morrison zaprosił kochankę na
Kolejnym tekstem traktującym o śmierci jest
nocną przejażdżkę w świetle księżyca, która to kończy
The End (Kres). Kompozycja ta pełna jest urzekają-
się albo wodnym romansem albo śmiercią.
cych dźwięków, przerażających obrazów i furii Edypa.
Piosenka ta stała się utworem pożegnalnym — nią zespół kończył koncerty. Tekst piosenki wzbudził olbrzymie kontrowersje, ponieważ Morrison zaprezentował
w niej przerażający, zwięzły dramat Edypa, który stał
się najbardziej znaną częścią tego utworu.
To już nasz koniec kochana
To już koniec jedyna
koniec
naszych marzeń i planów
koniec
wszystkiego, co było i jest
koniec
pewników i niespodzianek
koniec
nigdy nie spojrzę już w oczy twe.
[...]
Zabójca wstał przed świtem
Założył buty
Przybrał wizerunek z dawien dawna znany
I ruszył korytarzem
Wszedł do pokoju
swej siostry
Karol Maluszczak
i
odwiedził brata,
a potem
ruszył dalej
Podszedł do drzwi
Zajrzał do środka
„Ojcze?ˮ
„Tak synu?ˮ
„Chcę cię zabić.
Mamo, chciałbym się z tobą... ˮ
[...]
budowali swoją sławę. Piosenka ta jest 10 minutową
wyprawą, do miejsca, gdzie „wyłącza się światło”. Te-
To już koniec, kochana
To już koniec, jedyna
koniec
boli, gdy wolno puszczam cię
lecz nie podążysz za mną, wiem
Koniec
śmiechu, koniec słodkich kłamstw,
Koniec
nocy, gdy śmierci szukaliśmy
To już koniec jest.
mat śmiertelności człowieka i niszczenia naszej planety jest coraz bardziej widoczny w dalszym rozwoju
piosenki.
Podrzyj me podanie
o zmartwychwstanie
Lepsze będzie dla mnie
więzienne posłanie
Przyjaciół więcej ujrzę tam.
[...]
Nim zapadnę w głęboki sen
Usłyszeć chcę, usłyszeć chcę
motyka krzyk
[...]
sic's over). Podobnie jak The End, także i When the
Co uczynili z ziemią?
Cóż uczynili z naszą kochaną siostrą?
Zniszczyli i splądrowali
porwali i pogryźli ją
Nożami pokaleczyli
po świtu stronie
Spętali płotami
I w dół wtłoczyli
music's over stał się utworem, na którym The Doors
[...]
[A 127-129]
Następnym utworem, na który warto zwrócić
uwagę jest Gdy ucichnie muzyka (When the mu-
93
artykuł
Bo muzyka przyjaciółką twą jest
W jej ogniu tańcz, jak każe ci
Bo muzyka z tobą będzie jak dotąd nikt
Do końca aż
Aż po kres
Po
Kres
Krew na ulicach
[A119-121]
Utwór ten stał się poetycką recytacją, Morrison
tworzył swoją poezję na żywo w swoich wierszach, a
jeszcze bardziej w tekstach piosenek. Frazę „Motyla
pisk” autor zaczerpnął z napisu nad kinem dla dorosłych, reklamującego nowy film The Scream Of The
obraz śmierci jest bardzo czytelny, gdyż mowa jest
o zabiciu ojca, tak w trwającej ponad dziesięć minut
piosence Gdy muzyka ucichnie już obraz śmierci
jest przedstawiony znacznie subtelniej. Tutaj śmierć
przyjmuje metaforę głębokiego snu. Znacznie bardziej
obrazowo przedstawiona jest agonia naszej planety,
która jest niszczona przez społeczeństwo. Zwrotka
poświęcona temu problemowi przyjmuje postać hymnu, manifestu politycznego.
Ostatnim już, wielkim tekstem i chyba najbar-
dziej kojarzonym z zespołem The Doors jest utwór
Jeźdźcy burzy (Riders on the Storm).
Butterfly. Dowodzi to, że inspiracją dla Jamesa Do-
Morderca wyszedł na szlak
W głowie gniazdo węży ma
Wyjedź szybko stąd
Dzieci same już są
A jeśli podwieziesz go
Słodka rodzinka zginie
Morderca na drodze5
uglasa mogło być wszystko, nie tylko grecka mitologia, pogańskie legendy, poeci francuskiego egzystencjalizmu, wielcy filozofowie, ale również rzeczy bardzo
skrajne, w tym przypadku — tytuł filmu dla dorosłych.
W przeciwieństwie do utworu Kres (The End), gdzie
5
94
The Doors. Teksty i przekłady, dz. cyt., s. 245.
Karol Maluszczak
Riders on the Storm porusza tematy, które
Według poety śmierć człowieka jest szczyto-
dominowały w wielu wcześniejszych piosenkach i
wym momentem. Morrison uważał, że śmierć nie jest
wierszach Jima Morrisona. Na tle spokojnego, mia-
końcem, ale początkiem — śmierć oczyszcza nas z
rowego rytmu utworu pojawiają się miłość, śmierć,
doczesnego życia, w którym o naszej pozycji społecz-
morderstwo, rodzina i przeznaczenie. Pojawia się
nej decydują pieniądze, ubiór itp. Według Morrisona
także motyw „mordercy na drodze”. Zauważyć zatem
śmierć czyni z ludzi anielskie istoty.
można, że w poezji Morrisona śmierć zawsze przyjmuje jakąś maskę, postać. Można mówić o swoistej
liryce roli i liryce maski. Różne ciała i twarze w poezji
lidera The Doors ma śmierć, jest zwierzęciem, człowiekiem w antycznej masce, mordercą czyhającym na
drodze. Samemu poecie śmierć objawiła się, gdy był
jeszcze dzieckiem, w postaci konającego na drodze
Indianina. Od tamtej pory Morrison stał się „cieniem
śmierci”, a ów cień padał na poezję, którą tworzył.
Śmierć z nas wszystkich czyni aniołów
i daje nam skrzydła
w miejsce ramion
gładkie niczym krucze
szpony
Bez pieniędzy, cudacznych strojów
To Królestwo tak inne najlepszym się wyda,
póki kazirodczą naturę swą ukryć zdoła
i posłuszeństwo prawom roślinnym
Nie pójdę
Wolę Święto Przyjaciół
Od Wielkiej rodziny
[A 17]
***
95
artykuł
Olaf
Pajączkowski
Olaf Pajączkowski (ur. 1988) – interesuje
się muzyką, filozofią, literaturą, filmem,
fotografią, przede wszystkim jednak jest
twórcą rzeczy wszelakich, od utworów
prozatorskich do etiud filmowych.
Współpracował/współpracuje z portalami
„Coolturka” i „Adventure Zone”, prowadził
dwa blogi kulturalne, wygrał ze trzy konkursy
recenzenckie, udzielał się w kultowym –
w pewnych kręgach – zespole rockowym
Post Mortem; kilka jego wierszy ukazało
się w „Migotaniach Przejaśnieniach”, proza
jeszcze czeka na swój debiut. Ostatnio
stworzył „Znak zapytania”, komputerową
przygodówkę w starym stylu
Olaf Pajączkowski
„Life is a short,
warm moment and death
is a long cold rest”.
Śmierć w utworach progrockowych
Mój tekst należałoby zacząć od zdefiniowania poję-
skomplikowaniem, posiada długie, rozbudowane pa-
cia rocka progresywnego. Najprostsza, żartobliwa
saże instrumentalne, a albumy są często tzw. concept
definicja, powtarzana przez miłośników: „rock pro-
albumami — podporządkowanymi jakiejś naczelnej
gresywny to wszystko to, co brzmi jak rock progre-
idei.
sywny”. Można jednak pokusić się o bardziej rozbu-
dowany opis i określić go jako łączący rocka z innymi
niejsze, niż typowa piosenka popowa. Teksty traktują
gatunkami muzycznymi, uznawanymi za trudniejsze
o wojnie, wolności jednostki, osamotnieniu, empatii
w odbiorze, takimi jak avant garde, jazzem, rockiem
międzyludzkiej, filozofii. Prog rock nie unika również
eksperymentalnym czy rockiem psychodelicznym,
tematu śmierci. W moim wystąpieniu skupię się na
ale przede wszystkim muzyką klasyczną. Piosenka
obrazie śmierci przedstawionym w tekstach jednych
progrockowa jest często kilkudziesięciominutową
z najsłynniejszych i najważniejszych angielskich ze-
suitą czy nowoczesną symfonią, charakteryzuje się
społów progowych — Pink Floyd, King Crimson i Je-
Prog podejmuje tematy trudniejsze i poważ-
97
artykuł
thro Tull — oraz najpopularniejszej polskiej grupy, tj.
niejszych, najpopularniejszych i najbardziej poważa-
Riverside. Co prawda grup progrockowych powstało
nych grup tego gatunku — a także poruszany przeze
multum, lecz, po pierwsze, analiza tak wielkiej ilości
mnie temat śmierci jest w ich utworach bardzo częsty
tekstów zapełniłaby zapewne karty całkiem sporej
i przedstawiany w bardzo ciekawy sposób, co za chwi-
Twórcy progowi
zazwyczaj
przedstawiają
śmierć jako
proces biologiczny,
nieodłączną część
istnienia lub siłę, której
człowiek nie jest zdolny
do końca pojąć
lę pokażę.
Twórcy
progowi
zazwyczaj
przedstawiają
śmierć jako proces biologiczny, nieodłączną część istnienia lub siłę, której człowiek nie jest zdolny do końca pojąć, bez popularnych we wszystkich odmianach
metalu personifikacji (zombie, kościotrupy z kosą).
Najbliższe procesowi personifikującemu są postaci
zdeformowanych żołnierzy i myśliwców-stalowych
ptaków z animacji filmu The Wall Pink Floyd.
Bardzo rzadko pojawiają się techniki mają-
ce na celu oswojenie śmierci — zazwyczaj jest ona
książki, a mój referat musi być synteza. Po drugie,
wybrane przeze mnie zespoły są moim zdaniem reprezentatywne dla prog rocka — są jednymi z najważ-
98
czymś przerażającym i nie do końca poznanym, dlatego też twórcy prog rockowi nie czynią ze śmierci
maskotki. Co więcej, nawet jeśli teksty progowe nie
traktują bezpośrednio o umieraniu, to jednak ta siła
Olaf Pajączkowski
jest bardzo często obecna, choćby „w tle” wydarzeń.
świt, konia i cmentarz, zapowiedź jego przyszłego
King Crimson znani są z niepokojących, metaforycz-
uwięzienia i śmierci.
nych tekstów, gdzie obrazy wręcz baśniowe mieszają
się z psychodelicznymi, narkotycznymi majaczenia-
przyczynkiem do refleksji nad kruchością ludzkiego
mi i mrocznymi wizjami. W fantastycznych światach
życia, pewnego rodzaju rekwizytem, który pozwala
przedstawionych czai się Tanatos. Na dworze Kar-
na snucie przypuszczeń nt. przyszłości gatunku ludz-
mazynowego Króla, na pierwszy rzut oka archety-
kiego lub pretekstem do refleksji nad sensem istnie-
picznego średniowiecznego władcy, podmiot liryczny
nia. Tak jest w piosence Pink Floyd Time, która przy-
dostrzega nie tylko ludzi, tańczących niczym mario-
pomina, że z każdym oddechem człowiek zbliża się
netki dla swego pana, ale również „czarną królową,
ku kresowi swego życia. Tak jest też we Free Four,
która śpiewa pogrzebowy marsz1” i szybko zdaje so-
gdzie życie jest tylko chwilą, bezsensowną walką, a
bie sprawę z tego, że wokół niego trwa maskarada —
po śmierci nie ma nic, jedynie zimny spoczynek. Sam
to nie Eden, to mroczny dwór szaleńca, lecz nie mo-
moment umierania jest czymś banalnym, w którym
gąc wyrwać się z przedstawienia, musi dalej grać2.
nie ma ani chwały ani poezji; ostatnie chwile są na-
W Cirkus bohater wybiera się do cyrku, którego sza-
wet groteskowe („Wspomnienia starca/To czyny czło-
lony właściciel więzi gości. Znamienne jest jednak to,
wieka w sile wieku/Miotasz się w mroku szpitala/I
że zanim wyrusza w podróż, otrzymuje od ukochanej
gadasz sam do siebie, aż umrzesz/Życie jest krótkim,
1
„The black queen chants/the funeral march” [wszystkie
tłumaczenia tekstów – Olaf Pajączkowski]
2
„I run to grasp divining signs/To satisfy the hoax.”
Wykorzystanie tematu śmierci jest najczęściej
ciepłym momentem/A śmierć jest długim zimnym
spoczynkiem/Dostajesz szansę, którą musisz wy-
99
artykuł
korzystać/W mgnieniu oka/Jeśli sprzyja ci szczęście
przyrodzone czy naturalne katastrofy — winowajcami
dostaniesz osiemdziesiąt lat, jeśli nie, mniej[...]3”).
są ludzie. Teksty, traktujące o przerażającym końcu
W tekście Free Four nie ma nadziei, jedynie ponura
naszej cywilizacji, o przyszłości, gdzie silni niszczą
akceptacja przyszłości, podobnie w Childhood's End
słabych, służą refleksji na temat stanu współczesnego
(„Niektórzy się rodzą/A inni umierają pod jednym nie-
człowieka i społeczeństwa — wnioski nie są optymi-
skończonym niebem/Będzie wojna, będzie pokój/Lecz
styczne. W najbardziej znanym utworze King Crim-
pewnego dnia wszystko umilknie/Żelazo zmieni się
son, Epitaph, pojawiają się słowa: „Mur, na którym
w rdzę/A wszyscy dumni ludzie w proch/I w ten spo-
pisali niegdyś prorocy/Pęka na kawałki/A promie-
sób wszystko naprawi czas4”).
nie słoneczne odbijają się/Od porzuconych wszędzie
Umieranie przybiera różne rozmiary — od kre-
narzędzi śmierci/Gdy każdy człowiek rozdarty jest/
su jednostki, poprzez śmierci setek ludzi na wojnach,
Pomiędzy koszmarami i marzeniami/Nikt nie założy
aż do apokaliptycznych wizji końca świata. Nie jest to
wieńca laurowego/Bo wszystkie krzyki utonęły w ci-
jednak apokalipsa sprowadzona przez Boga, siły nad-
szy/[...]Los ludzkości, widzę to/Znajduje się w rękach
3
„The memories of a man in his old age/Are the deeds
of a man in his prime./You shuffle in gloom in the sickroom/
And talk to yourself till you die./Life is a short, warm moment/
And death is a long cold rest./You get your chance to try/In the
twinkling of an eye:/Eighty years, with luck, or even less.[...]”
4
„Some are born/Some men die beneath one infinite
sky/There'll be war, there'll be peace/But everything one day
will cease/All the iron turned to rust/All the proud men turned
to dust/And so all things, time will mend.”
100
głupców5”. W twórczości Pink Floyd przeważa tematyka antywojenna — Roger Waters, autor większości
5
„The wall on which the prophets wrote/Is cracking at
the seams./Upon the instruments of death/The sunlight brightly gleams./When every man is torn apart/With nightmares
and with dreams/Will no one lay the laurel wreath/As silence drowns the screams./The fate of all mankind I see/Is in the
hands of fools.”
Olaf Pajączkowski
tekstów, stracił ojca na froncie II wojny światowej.
to?/A może to przez ciebie? Może przeze mnie?/Czy
W utworze Free Four pisze wprost: „Jestem synem
może dlatego, że oglądałem za dużo telewizji?7”). Nie
martwego człowieka6”. Waters nie akceptuje śmierci
wiadomo, jak żyć w rzeczywistości, która nie wynio-
ojca i zastanawia się, jaki był jej sens, skoro wybu-
sła nic z doświadczenia II wojny. Zapowiadany przez
chają kolejne wojny, przez co ofiara rodzica wydaje
wszystkich nowy, wspaniały świat, w którym miało
już nie być przemocy i mordów, nie nadszedł, a zagubieni ludzie zbyt często myślą o ostatecznej ucieczce
Ziarno śmierci,
chciwość ślepców/
Poeci mrą z głodu,
dzieci krwawią
przed straszną codziennością („[…] I na pewno ich to
nie cieszy [...] Że ich dzieci popełniają samobójstwa/
Maggie [Margaret Thatcher], cośmy uczynili, cośmy
uczynili?/Cośmy uczynili Anglii?/Czy mamy krzyczeć:/Co się stało z naszym powojennym snem?/Och,
Maggie, co mamy robić?8”). Ludzie, jako gatunek,
wręcz zdają się dążyć ku autodestrukcji, czego wyra-
7
„Tell me true tell me why was Jesus crucified/Is it for
this
that
daddy died?/Was it you? Was it me?/Did I watch too
się całkowicie bezsensowna; słowa muzyka aż ociemuch t.v.?”
kają cynizmem („Powiedzcie mi prawdę, powiedzcie 8
„[...]And it can't be much fun for them/[...]With all
their kids committing suicide/What have we done Maggie
po co Jezus został ukrzyżowany?/Po co umarł mój ta- what have we done/What have we done to England/Should we
shout should we scream/What happened to the post war dre6
„Im a dead man's son.”
am?/Oh Maggie Maggie what did we do?”
101
artykuł
zem są kolejne wojny (jak np. krytykowana przez Wa-
wy polityków/Niewinni zgwałceni ogniem napalmu/
tersa wojna angielsko-argentyńska o Falklandy) i do-
Schizofrenik dwudziestego pierwszego wieku/Ziarno
piero śmierć – choć jest to siła przerażająca, po której
śmierci, chciwość ślepców/Poeci mrą z głodu, dzieci
niczego nie ma — przynosi objawienie i zrozumienie,
krwawią10”).
że walki i konflikty są bezsensem. Waters cynicznie
zauważa, że śmierć czyni wszystkich równymi sobie
(w Two Suns in the Sunset opisuje zagładę atomową
— gdy bomby uderzają w ziemię, podmiot liryczny dochodzi do wniosku: „W końcu zrozumiałem, o czym
mówili nieliczni/Popiół i diament/Wróg i przyjaciel/Na
końcu wszyscy byliśmy równi ”).
9
O, mój Anie
Zabierz m
Przy tym — w przeciwieństwie do metalowych
zespołów — o wiele rzadziej pojawiają się dosłowne,
turpistyczne opisy — są jednak wyjątki od tej reguły,
jak np. 21 Century Schizoid Man King Crimson. Piosenka w brutalny sposób przedstawia rzeczywistość
dwudziestego pierwszego wieku („Stos pogrzebo-
Najciekawsze przedstawienie śmierci zbiorowej pojawia się jednak w utworze Saucerful of Secrets
Pink Floyd, bitwa zostaje bowiem w całości opisana
za pomocą muzyki. Pierwsza część utworu, mroczna i
10
„Politicians funeral pyre/Innocents raped with napalm
9
„Finally I understand the feelings of the few/Ashes and fire/Twenty first century schizoid man/Death seed blind mans
diamonds/Foe and friend/We were all equal in the end.”
greed/Poets starving children bleed.”
102
Olaf Pajączkowski
dynamiczna, przedstawia samo starcie zbrojne, koń-
próbuje uciec przed światem, decydując się na samo-
cowe, psychodeliczne odgłosy „odmalowują” pole bi-
bójstwo. Tak jest np. z Pinkiem, bohaterem The Wall
twy, wraz z leżącymi na nim martwymi ciałami, a po-
(„Żegnaj, okrutny świecie/Opuszczam cię dziś/[...]11”)
jawiające się w ostatnich minutach niebiańskie chóry
i Final Cut, który wyznaje, że był gotów popełnić samobójstwo, lecz powstrzymał go dźwięk telefonu.
ele Stróżu
mnie stąd!
Płyty Out of Myself, Second Life Syndrom
i Rapid Eye Movement Riverside opowiadają historię zagubionego człowieka, który postanawia
odebrać sobie życie, lecz w momencie umierania,
przerażony wizją nieznanego, dochodzi do wniosku, że chce żyć (Co ciekawe, opis momentu śmierci jest lapidarny i ogranicza się do słynnego obra-
są lamentem zabitych żołnierzy.
Jeśli chodzi o śmierć jednostki, to najczęściej
opisywana jest śmierć człowieka wrażliwego, który
staje się ofiarą bezwzględnych, silniejszych bliźnich
albo okrutnej rzeczywistości. Zazwyczaj staje się on
ofiarą wojny, w której uczestniczy z przymusu albo
zu światła w tunelu: „Krwawię/Teraz wszystko mi
jedno/Głupio zrobiłem/Ale już nie mogę zawrócić/
Światło lśni w ciemności/Nie chcę tam iść/O, mój
Aniele Stróżu/Zabierz mnie stąd”). Modlitwy zostają wysłuchane i podmiot liryczny wraca na zie-
11
„Goodbye cruel world/I'm leaving you today/[...]Goodbye all you people/There's nothing you can say/To make me
change my mind/Goodbye.”
103
artykuł
mię — i chociaż dalej nie jest zadowolony z życia,
siły przebicia i pewności siebie, któ-
postanawia walczyć – doświadczenie śmierci było
rymi charakteryzują się żądni władzy
dla niego na tyle traumatyczne, że nie chce go po-
przywódcy (Epitapth King Crimson:
wtarzać 12.
„Zagubienie będzie mym epitafium/
Gdy przyjdzie mi pełzać popękaną
Jednostki wrażliwe (artyści) jako jedyne zdają
i zniszczoną ścieżką13”). Żoł-
Jest to więc śmierć,
ale nie fizyczna, lecz
śmierć
człowieczeństwa
nierze, ginący na „jakiejś obcej ziemi”, stają się mięsem
armatnim w konflikcie, którego nie rozumieją i którego
nie popierają. Bohater utworu
Pink Floyd Gunners Dream,
pilot myśliwca, tuż przed swoją śmiercią marzy o świecie,
sobie sprawę z destrukcyjnego kierunku, jaki obrała
gdzie nie będzie przemocy i gdzie
nasza cywilizacja, lecz jest ich zbyt mało, nie posiadają
nikt „nie będzie już zabijał dzieci”.
Jednakże pomimo tego, że Waters
12
Warto zauważyć, że progowe podmioty liryczne, pomimo początkowego zamiaru odebrania sobie życia, nie popełniają samobójstwa — wybierają walkę z otaczającą ich rzeczy- 13
„Confusion will be my epitaph./
wistością
As I crawl a cracked and broken path.”
104
artykuł
sympatyzuje z jego wizją, jest pewien, że w obecnej
zewnątrz i piszczy/Czerwony, biały, zielony, biały, koło
chwili jest nie do ziszczenia.
neonu/[...] Betonowe marzenie, skóra martwą powło-
Dostrzec możemy także motyw „małej apoka-
ką/Zagubiona dusza zgubiła drogę, zagubiła się w
lipsy” — utwór King Crimson, Fallen Angel, przedsta-
piekle14”). Jest to więc śmierć, ale nie fizyczna, lecz
wia historię człowieka, którego bliski przyjaciel zosta-
śmierć człowieczeństwa — ludzie zmieniają się w ro-
je zamordowany w ciemnych zaułkach Nowego Jorku.
boty, uwięzione w betonowym piekle, które sami sobie
Od tej pory podmiot liryczny traci sens życia i można
stworzyli.
powiedzieć, że w metaforyczny sposób umiera.
Inna metafora pojawia się w Pictures of the
zespołów progrockowych jest ateistami lub ich stosu-
City i Cat Food King Crimson. Mamy tu do czynienia
nek do religii i wiary jest dość swobodny, śmierć rza-
z krytyką kapitalizmu i konsumpcyjnego stylu życia,
dziej pojawia się w konotacjach religijnych i jej opis
które zamienia ludzi w automaty do robienia zaku-
ogranicza się do samego momentu umierania, opisy
pów. Gdy przyjrzeć się bliżej, możemy dostrzec, że
rzeczywistości pozagrobowej są rzadsze. Najciekaw-
obraz dehumanizacji powiązany jest nierozerwalnie
szym wyjątkiem od tej reguły jest obraz życia poza-
z semantyką tanatologiczną. Obywatele z Pictures of
grobowego, przedstawiony przez Jethro Tull w 40 mi-
the City przypominają zombies, a samo miasta przy-
nutowym utworze A Passion Play, będącym swoistym
wodzi na myśl futurystyczne piekło („Zimny beton,
twarze wyryte w stali/Ostro wycięte szklane oczy pękają i się łuszczą/Słup jasnego światła wylewa się na
106
Jako że większość przedstawicieli czołowych
14
„Concrete cold face cased in steel/Stark sharp glass-eyed crack and peel/Bright light scream beam brake and squeal
Red white green white neon wheel./[...]Concrete dream flesh
broken shell/Lost soul lost trace lost in hell.”
Olaf Pajączkowski
pastiszem pasyjnych widowisk i trawestacją Boskiej
ła. Pilgrim, znudzony jękami współtowarzyszy, prosi
komedii Dantego. Jest to obraz iście szalony. Bohater
o przeniesienie do piekła. Tutaj jednak jest jeszcze
Passion Play, Ronnie Pilgrim, najpierw przygląda się
gorzej. Lucyfer (nazwany przez zespół pieszczotli-
swemu pogrzebowi jako duch, następnie zostaje za-
wie „Lucy”) pragnie wszystko kontrolować i Pilgrim,
prowadzony przez anioły na mroźne pustkowia, będące w istocie czyśćcem. Tu trafia do
pokoju, gdzie na wideo ogląda sceny ze swojego życia i musi bronić swych ziemskich decyzji i wyborów przed ławą przysięgłych. W
tym miejscu zespół przestaje snuć historię
Ronniego, by w komediowym interludium
opowiedzieć o podróży antropomorficznych
zwierząt pod wodzą zająca, który zgubił
swoje okulary. Ostatecznie Pilgrim zostaje
Jako że większość przedstawicieli
czołowych zespołów progrockowych
jest ateistami lub ich stosunek do
religii i wiary jest dość swobodny,
śmierć rzadziej pojawia się w
konotacjach religijnych i jej opis
ogranicza się do samego momentu
umierania, opisy rzeczywistości pozagrobowej są rzadsze
wpuszczony do Raju, tutaj jednak nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Wszystkie dusze lamentują, wspominając poprzednią egzystencję na ziemi
— wszyscy są ogarnięci obsesją życia i na okrągło
opowiadają o tym, co robili, gdy jeszcze posiadali cia-
przerażony perspektywą utraty autonomii, ucieka z
piekła („Uciekam przed mroźnym Lucyferem! Och,
wredny z niego gość!”). W końcu bohater zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma dla niego miejsca ani w
107
artykuł
Niebie ani w Piekle, nie jest bowiem ani zły, ani dobry
Śmierć jest też pewnego rodzaju narzędziem używa-
— nie należy do żadnego ze światów. Z pomocą przy-
nym przez artystów — jest przedstawiana jako kara,
chodzi mu jednak Magus Padre, który pomaga wydo-
której widmo ma uświadomić słuchaczom, w jakiej
stać się z zaświatów i zmartwychwstać. Można tu za-
kondycji znajduje się współczesne społeczeństwo i jak
uważyć nie tylko dość prześmiewcze przedstawienie
niewiele dano nam czasu, którego po prostu nie może-
życia pozagrobowego i paralelę pomiędzy wędrówką
my zmarnować. I chociaż niektórzy — jak Jethro Tull
po zaświatach Chrystusa i Ronniego Pilgrima. ale tak-
— próbują oswoić śmierć, wyśmiewając ją, to jednak
że strategię oswajania śmierci właśnie przez śmiech.
w większości przypadków jest ona wielka i przeraża-
Poruszanie tematyki śmierci w utworach pro-
jąca, wszechobecna, pojawia się nawet w światach
grockowych jest więc wynikiem niepokojów przedsta-
fantastycznych i zmyślonych, jest całkowitym kresem
wicieli ówczesnych społeczeństw; wynikiem strachu
bytu. Musimy więc zastanowić się, co w życiu jest naj-
pokolenia lat 40 przed powtórką II Wojny Światowej,
ważniejsze i nie czynić z niego piekła — tak dla siebie,
strachu ludzi żyjących w latach 50. i 60. przed woj-
jak i dla innych. Wszakże „życie to krótki, ciepły mo-
ną atomową, wynikiem zagubienia młodszych po-
ment, a śmierć to długi, zimny odpoczynek”.
koleń w zastanej rzeczywistości. W przypadku Pink
Floyd umieranie jest nie tylko tematem piosenek,
ale wręcz inspiracją, siłą napędową twórczości; właśnie w śmierci członka rodziny jednego z muzyków
należy dopatrywać się nihilizmu wielu ich piosenek.
108
Olaf Pajączkowski
Utwory przywołane w niniejszym tekście
Bibliografia:
pochodzą z płyt:
1. Blake Marc, Pink Floyd: Prędzej świnie zaczną
1. Pink Floyd – A Saucerful of Secrets (1968)
latać, Kraków 2012
2. King Crimson – In the Court of the Crimson King
2. Macan Edward, Progresywny urock, Toruń 2001.
(1969)
3. Wilczyński Michał, Polski rock progresywny,
3. King Crimson – In The Wake of Poseidon (1970)
Sosnowiec 2008
4. King Crimson – Lizard (1970)
5. Pink Floyd – Obsured by Clouds (1972)
6. Pink Floyd – The Dark Side of the Moon (1973)
7. Jethro Tull – A Passion Play (1973)
8. King Crimson – Red (1974)
9. Pink Floyd – The Wall (1979)
10. Pink Floyd – The Final Cut (1983)
11. Riverside – Out of Myself (2003)
12. Riverside – Second Life Syndrom (2005)
13. Riverside – Rapid Eye Movement (2007)
109
artykuł
Jarosław
Kiszka
Rasa: człowiek; level: 25; klasa:
bard czarcich dźwięków; charakter:
chaotyczny dobry; specjalne
umiejętności: łowca chwil i uniesień;
największe zwycięstwo: zabijanie nudy
i obłudy.
Absolwent dziennikarstwa i
komunikacji społecznej na UO,
fotoreporter freelancer, prowadzący
audycje Godzina Śmierci i Bez Słów
w Radiu Emiter, wyróżniony na
Medionaliach 2012 za reportaż Dziki
Zachód. Fanatyk dobrej muzyki i
koneser wybornych trunków
Jarosław Kiszka
„Death Shall March”
Śmierć w tekstach zespołów metalowych
Śmierć w tekstach zespołów metalowych. Temat niszowy i do tej pory nie poruszany. Przynajmniej wyniki w Google nie wskazują na nic konkretnego. Zada-
Muszę umrzeć w czasie cierpienia będąc
pionkiem męczącej kary
Tracę wszystkie powody do życia
Pieszczę tę bolesną śmierć
By stać się częścią kolekcji trupów
nie zatem tym trudniejsze, bo nie ma od kogo ukraść,
przepraszam: pożyczyć, choćby części pracy.
Jak brzmi metal, w tym przypadku brutalny?
Puśćmy kawałek na zachętę, bo być może ktoś nie
wie, a w żadnym komercyjnym radiu czy telewizji
tego nie usłyszy. [kawałek Cannibal Corpse — Dead
Human Collection]
Od razu uprzedzę pytania i odpowiem.
Tak — to była piosenka z tekstem.
Nie — wokalista nie wymiotował, a jest to
technika wokalna nazywana growlem.
Niestety taka forma ekspresji wywołuje u przeciętnego słuchacza ignorancję i ironiczne skwitowanie — co to za darcie… a zdecydowana większość lu-
Nie mogę krzyczeć, moje usta są zadrutowane
Nie widzę, moje oczy są wypełnione krwią
dzi odpowie, że jest to jeno pseudo-twórczy bełkot,
111
Jarosław Kiszka
w którym co jakiś czas pojawiają się zrozumiałe
słowa. Owszem, np.: „zabij ojca”, „krew”, „zło”,
„szatan” i coś o jedzeniu kotów.
Nasze społeczeństwo ma spory dystans do
subkultury metalowej i za nic nie chce jej zrozumieć i zmienić swego błędnego stanowiska. Trzyma się utartych, podłych stereotypów. Muzyka
jest wściekłym warczeniem, pozbawionym sensu.
Ludzie słuchający takich dźwięków to: urodzeni
mordercy, kotożercy, sataniści, dewianci i psychopaci, którzy całe dnie i noce spędzają obmyślając
nowy sposób na wybicie ludzkiej rasy.
Jednak ciężkie granie to także forma ekspresji, tak jak muzyka techno, taneczna, pop czy
disco polo. Z tą różnicą, że bardziej wymaga, zarówno od strony słuchacza jak i twórcy. Niestety
tam, gdzie przychodzi samodzielnie myśleć i sens
nie jest podany na tacy, wielu często odpuszcza.
Śmierć spotykamy regularnie. Spowsze-
113
artykuł
dniała. Przy śniadaniu byle telewizja serwuje newsa
o kilku ofiarach pijanego kierowcy, radio przy obiedzie informuje o mrożonych dzieciach, a na kolację
portale internetowe prześcigają się ilością makabrycznych zdjęć z miejsca zamachu terrorystycznego.
Stare dziennikarskie porzekadło mówi „nic tak nie
ożywi gazety, jak trup na pierwszej stronie”.
Tymczasem wróćmy do głównego tematu —
teksty zespołów metalowych. To nie jest wyłącznie
rzecz o czarnej mszy i koncepcji mordu, lecz przede
wszystkim różnego rodzaju prawdy życiowe, osobiste
przemyślenia inspirowane codziennymi wydarzeniami, okultyzm, ezoteryka, deprawacje społeczne, religie, filozofie, historia, a nawet literatura.
Kapitalnym przykładem mariażu muzyki metalowej z tą ostatnią dziedziną jest twórczość Budzego i Trupiej Czaszki. Kompakt Uwagi Józefa Baki jest
oparty na tekstach księdza Józefa Baki, powstałych
w XVIII wieku. Głównymi tematami poezji tego kon-
114
Jarosław Kiszka
trowersyjnego jezuity są śmierć, rozkład i przemijanie. Przez wiele lat jego twórczość była uważana za
grafomaństwo i dopiero w ostatnich latach doceniono
"groteskę i śmiałe obrazowanie" w jego wierszach.
Spośród 15 utworów na płycie, będącej bezkompromisowym, hardcorowym traktatem o grzechu i śmierci, najlepiej koncept ten realizuje druga piosenka —
Śmierć.
Przez świat sławny mój Polaku,
Dla wolności jedynaku
Po tobie! Bo w grobie
Niewola, niedola.
Śmierć, śmierć, śmierć!
Śmierć papuga lada jaka
Uczy gadać twego ptaka
Tu ślisko, grób blisko
Gnij nisko, orlisko.
Śmierć, śmierć, śmierć!
Ej Polaku, orli ptaku
Nie ulecisz na rumaku.
Śmierć sidłem, wędzidłem
Uchodzi, dogodzi.
Śmierć, śmierć, śmierć!
115
artykuł
wstawał i jakie ma podgatunki — to temat na dłuż-
Czy ty orzeł, czy ty kawka
Wkrótce zdłabi kaszel, czkawka.
Śmierć szyję zaszyje,
Zawali, obali.
Śmierć, śmierć, śmierć!
szą prelekcję. Ciekawie, rzetelnie i głęboko analizuje
owo zagadnienie Adrian Mudrian w książce Wybierając Śmierć. Niewiarygodna historia Death Metalu
Trzy wieki różnicy a tekst szokująco nie archa-
i Grindcore’a. Polecam zainteresowanym.
iczny i aktualny.
W muzyce metalowej wyodrębnił się gatunek, który ze śmiercią ma
najwięcej wspólnego. Death metal. W dosłownym
znaczeniu metal śmierci,
powstał na początku lat 80.
XX wieku. Za twórcę terminu powszechnie uznawany jest Jeff Becerra, autor
Ile
Tu ślisko, grób blisko
Gnij nisko, orlisko
jest
metalowych
zespołów
parających
się dźwiękami martwymi?
Wstępne, ostrożne szacun-
śmierć!
ki mówią o 32 tysiącach ka-
śmierć!
Morbid Angel, Napalm De-
śmierć!
utworu o tym samym tytu-
pel. Spośród wszystkich do
pierwszej ligi zaliczyłbym:
ath, Entombed, Carcass,
Suffocation, Autopsy, Deicide, Brutal Truth, Immolation, Incantation.
le z albumu Seven Churches grupy Possessed z 1985
W bazie danych strony Metal Archives jest za-
roku. Czym się charakteryzuje ten gatunek, jak po-
rejestrowanych 828 kapel mających w swej nazwie
116
Jarosław Kiszka
słowo „śmierć”. Pewien zespól jest szczególnie warty
coraz większą dojrzałość tekstów, jak i dźwięków,
uwagi — Death, amerykańska grupa muzyczna, jeden
niemal w całości autorstwa Schuldinera. Który utwór
z prekursorów metalu śmierci. Powstali w 1983 roku
wybrać? Twardy orzech do zgryzienia. Pójdę więc
z inicjatywy gitarzysty i wokalisty Chucka Schuldi-
kluczem ilości wyświetleń na popularnej stronie z fil-
nera. Niestety, już świętej pamięci, gdyż przegrał on
mikami. Rok 1988, płyta Leprosy i fragment tytuło-
walkę z guzem mózgu. Po heroicznej zbiórce fanów
wej piosenki.
na operację, zmarł 13 grudnia 2001 roku na zapalenie płuc, tym samym pieczętując koniec działalności
Co miał na myśli autor? Skorzystam z tłumaczenia:
grupy.
Trąd
Śmierć szyję zaszyje,
Zawali, obali.
śmierć!
śmierć!
śmierć!
Przetrwały jednak kompozycje, tworzące nowy
Niewiarygodnie zdeformowane ciała
Wyrzuceni ze swojego zaniepokojonego społeczeństwa Ciało wykrzywia się z dnia na dzień
Wybryk mrocznego świata — tak ludzie mówią
Ich życia rozkładają się przed ich oczami
Nie ma nadziei na wyzdrowienie
Żyją wśród własnego gatunku
Życiem, które jest tak ponure
Najpierw ramię a następnie nogę
Wyniszczenie ogarnia
Gniją podczas oddychania — śmierć nadchodzi powoli
rozdział w historii muzyki. Z płyty na płytę słychać
117
artykuł
Przenieśmy się na polską scenę metalową. Ta,
Dzięki za ból,
dzięki za trąd,
dzięki za wszy
i wielki garb!
Dzięki za
śmierć!
obok amerykańskiej i szwedzkiej, jest uznawana za
jedną z najlepszych na świecie. Takie nazwy jak Vader, Behemoth, Decapitated czy Antigama są znane
w każdym zakątku ziemi, a i ich płyty sprzedawane
w setkach tysięcy egzemplarzy.
Na początek fragment utworu, który był iskrą
zapalną, dzięki której wziąłem udział w tej konferencji. Masachist — Womb.
Łono
Tych kilka wersów w pełni oddaje cierpienie
i samotność człowieka dotkniętego tą zakaźną chorobą skóry i nerwów. Obnaża także bezduszną reakcję
Wolą naszego życia
Jest dążenie ku śmierci
Zabierzesz nas — zabierzesz nas stąd
Zabierzesz nas
Zabierzesz nas — zabierzesz nas stąd
otoczenia na jego boleści. Trąd może być tu postrzegany również jako jakakolwiek bądź odmienność od
Prosto i z sensem. Gorzka prawda o której wie-
przyjętych norm. Inność nie jest akceptowana, a jed-
lu już zapomniało, płynąc z nurtem konsumpcjonizmu
nostka jest skazana na udrękę odrzucenia.
i uciech doczesnych.
118
Jarosław Kiszka
Twórczości kolejnego zespołu także nie moż-
ratu. Faktem jest, że death metal jest stylem w mu-
na lekceważyć i pomijać. Katowicki KAT z Romanem
zyce bezustannie się rozwijającym, szczególnie jeśli
Kostrzewskim na czele ma jedne z najlepszych i da-
idzie o teksty traktujące o bieżących wydarzeniach.
jących do myślenia tekstów na polskiej scenie. Fragment Odi Profanum Vulgus z płyty Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach bluźnierczo odnosi
się do darów płynących od tak dobrego stwórcy.
Dzięki za ból, dzięki za trąd, dzięki za wszy i wielki garb,
Dzięki za śmierć!
Autorzy metalowi reagują natychmiast na
aspekty codzienności.
Śmierć jest niezbywalnym elementem ludzkiej
egzystencji, jeszcze daleka droga do długowieczności. I zapewne sposoby jej obrazowania będą się wielokrotnie zmieniać. Jednak co nam do tego, bo powiedzmy sobie szczerze — kto chce żyć wiecznie?
Wykrzykuje w ostatnim wersie Kostrzewski.
Czy tak powinno być? Winniśmy za nią dziękować czy
przeklinać? A może to sposób oswojenia się człowieka z tym aspektem życia.
Słowem podsumowania. Śmierć w tekstach zespołów metalowych przyjmuje różne oblicza. Przedstawienie wszystkich w tak krótkim czasie jest niemożliwe, a ilu badaczy, tyle teorii. Kompleksowa
analiza zagadnienia wymagałaby co najmniej elabo-
119
okiem wstecz
Budzy
i Trupia Czaska
Podstawowe informacje
Zespół: Budzy i Trupia Czaszka
Album: Uwagi Józefa Baki
Rok: 2004
Gatunek: Punk/metal
Lista utworów (wszystkie teksty napisane
przez księdza Józefa Bakę, muzyka autorstwa Trupiej
Czaszki):
1. Żaby i węże
2. Śmierć
3. Źle żyjesz
4. Zły pies
5. Polski groch
6. Larum
7. Łopata
8. Fiut
9. Stul ogona
10. Uwagi
120
11.
12.
13.
14.
15.
Fryc
Boginie
Boskie rany
Terminy
Wstań
Wystąpili: Tomasz Budzyńskiego — wokal, bas
Dariusz „Popkorn” Popowicz — gitary
Maciej „Ślepy” Głuchowski — perkusja
Wytwórnia: Fronda
Olaf Pajączkowski
W tym odcinku recenzja płyty idealnie pasu-
rzeni.
jącej do tematyki tego numeru MOLI. Nawet nazwa
grupy — Trupia Czaszka — pasuje jak ulał, chociaż
mi, metalowymi riffami gitarowymi (polecam Polski
w połączeniu z czerepem, szczerzącym się do słu-
groch), pulsującym basem, szybką perką i punkowym
chacza z okładki, mylnie konotować może klimaty
wokalem, który często ociera się o melorecytacje.
ala Morskie opowieści (Jolly Roger). Od razu trzeba
Nie ma tu miejsca na zwolnienie tempa czy złagodze-
zwrócić uwagę na nazwiska Józefa Baki i Tomasza
nie stylistyki — na tej płycie rządzi moc i czad, bez
Budzyńskiego, które to z marynistyką nie mają wie-
półśrodków. Kawałki podporządkowane są punko-
le wspólnego. O ile pierwsze raczej niewiele powie
wym zasadom kompozycji — szybkie, zwarte i pozba-
przeciętnemu zjadaczowi chleba, o tyle drugie znane
wione wszelkich ozdobników (choć np. w Źle żyjesz
jest chyba wszystkim fanom polskiego rocka i od razu
pojawia się ciekawa, „nawiedzona” partia gitary, a w
przywodzi na myśl gitarowe dźwięki zespołu Armia.
Złym psie i Larum intrygująca solówka) czy dłużyzn.
Skojarzenie jak najbardziej prawidłowe, aczkolwiek
Płyta przewala się przez głośniki odtwarzacza niczym
aby jak najlepiej wyobrazić sobie, jak brzmi Trupia
stalowy taran i nie ma możliwości, by puszczona póź-
Czaszka, należy przywołać pierwszy słynny projekt,
nym wieczorem ukołysała słuchacza do snu. Może —
w którym uczestniczy Budzy, mianowicie Siekierę
jakby zauważył Wujek D. — brakuje tu trochę melo-
(no, ewentualnie debiutancką płytę Armii). O, i wła-
dii, ale ekspresja wszystko wynagradza.
śnie do takiego ostrego, surowego gitarowego łojenia
wraca na tym krążku Budzyński, rzec można — do ko-
na, szybka płyta, nadaje się do słuchania przy bie-
Do korzeni, czyli do ściany dźwięku z soczysty-
I na tym można by zakończyć recenzję — moc-
121
okiem wstecz
ganiu — ale nie można nie wspomnieć o warstwie
że, pieścidełko/Proszę zgadnąć, gdzie pudełko/Zam-
tekstowej. W tym przypadku zespół zrezygnował z na-
czyste, sklepiste/Co księży mitręży?/Mój duchowny,
pisania własnych słów, a zamiast tego sięgnął po XVIII
dość wymowny/Lecz na stronie, nie w ambonie./On ci-
wieczne teksty jezuity Józefa Baki. I chociaż łączenie
cho: grzech licho/Nam robi, nie zdobi./Bożych darów
współczesnej muzyki z tekstami powstałymi kilka wie-
nie z pucharów/Ampułeczką, nie lampeczką/Używaj,
ków temu na pierwszym rzut oka może wydawać się
przebywaj,/By nad stan nie był dzban.[...] Zła nowi-
nieco dziwnym pomy-
na, mości księże:/Nas
słem, to jednak efekt
czekają
jest zdumiewający. O
dziwo, chociaż poezje
duchownego
powsta-
ły ponad trzysta lat
temu, to jednak do-
na tej płycie rządzi
moc i czad,
bez półśrodków
skonale wpasowują się
czy
żaby,
„Źle
węże”
żyjesz”).
Baka krytykuje wprost
wszystko, co uznaje za
godne potępienia i nie
przebiera w słowach,
co w połączeniu z cięż-
w punkową stylistykę albumu (czyżby więc Baka był
ką muzyką Trupiej Czaszki daje naprawdę agresyw-
pierwszym punkiem?), a — co niepokojące — poza
ny przekaz, jakkolwiek nieco złagodzony skocznym
nieco archaicznym językiem, niewiele straciły ze swej
rytmem i prostymi rymami, które nadają lirykom żar-
aktualności (np. „Fiut” — „Świat skorupa liczykrupa/
tobliwego charakteru. Co więcej, obecne w tekstach
Skąpo daje, hojnie łaje”, „Żaby i węże” — „Mości księ-
duchownego motywy tanatologiczne dodają całości
122
Olaf Pajączkowski
mroku, którego nie powstydziłby się niejeden współ-
to jednak umysł ludzki ciągle pozostaje mniej więcej
czesny twórca black czy death metalu i są niestety
taki sam, jak na początku naszych dziejów. Czy cie-
kolejną kwestią, która się nie zmieniła przez wszyst-
szyć się z tego, czy płakać, nie wiadomo, w każdym
kie te lata (bo przecież śmierć zawsze będzie nam
razie wiemy, że nasi przodkowie wcale tak bardzo się
towarzyszyć). I chociaż groteskowe ujęcie tematu nie
od nas nie różnili, jakby mogło się na pierwszy rzut
pozwala słuchaczowi popaść w depresję, to jednak
oka wydawać. No i muzyka jest bardzo dobra, choć
całość traktuje o bardzo „ciężkich” tematach — jest
może ciut monotonna, ale taki urok tego gatunku. Po-
to gorzka rozprawa o ludzkiej chciwości, kruchości
lecam.
życia, przemijalności etc.
Tak więc Budzemu i ekipie należą się brawa za
Ocena 4.5/5
nowego ducha — genialny pomysł. Ciekawe, czy za
PS. Specjalne podziękowania należą się Jaro-
przykładem Czaszki pójdą inni artyści i niedługo za-
sławowi za zainspirowanie mnie do napisania tej re-
prezentują nam doom metalową wersję trenów Ko-
cenzji.
odkurzenie zapomnianej już poezji i tchnięcie w nią
chanowskiego (chciałbym to usłyszeć!)?
Trupia Czaszka to kawał dobrej muzyki, jed-
nakże użycie tekstów powstałych trzy wieki temu
podnosi jakość całości. Pokazuje nam to dobitnie, że
chociaż świat idzie do przodu i czasy się zmieniają,
123
analizy, interpreracje...
Bartosz Łącki
Bartosz Łącki (ur. 1988) – życie swe pędzi w Opolu
124
Bartosz Łącki
Blackmetal-love songs (I)
analizy, interpretacje, bełkot
Alcohol is in my veins
Tears fall as I think of you.
The true memory you left me with
is a key to the wine of melancholy.
(Alkohol w moich żyłach tętni
Wyciska łzy, jak myślę o tobie
Prawdziwe wspomnienie, któreś zostawiła mi
Jako klucz do wina melancholii)
I drown myself in the deepest of sorrowsAs you Burned on that stake they burnt
my soul as well.
Your pure feelings, your flaming hate;
it was not enough!
125
analizy, interpreracje...
(Zatapiam swoje najgłębsze smutki
Jak spłonęłaś na tym stosie, tak teraz
Spalają moją duszę
Twoja czysta namiętność, rozogniona nienawiść.
To było za mało!)
Now, centuries later, I do yours and my sign.
You live in me, like you moved in with my soul.
Your resurrection is the spirit of you
Installed in me. So now, your thoughts
and your pains are my wine; and Natassja:
I'll get these goddam angels drunk.
Natassja, my beloved satanic witch,
The power in your eyes and yourself.
Worked for the noble in man.
Pass the bottle, pass the knife,
Pass me your unholy crafts.
(Teraz, wieki później, odtwarzam twój gest.
Ty jesteś we mnie, jakbyś wtargnęła w moją duszę.
Zmartwychwstałaś, zamieszkując
we mnie. Teraz więc twoje myśli
oraz męki są moim winem; i , Nataszo,
ja, naprany, dorwę tych cholerników!)
(Nataszo, moja ukochana diablico,
Moc twych oczu, i tyś sama
Uczyniła mężczyznę wzniosłym.
Przekaż mi flakon, nóż,
Wreszcie: swą biegłość w grzeszności)
I shall never forget you, the best
of all there is, I lick your cold lips,
I embrace your coffin as I sigh in woe.
You never kissed the priest, you never
Drank the blood of Jesus. Weird, they say
well, turn it upside down like you did,
and they kill, kill, and they take you away!
(Miałżebym cię zapomnieć, wszystko to,
co najlepsze? — Liżę przeto twe chłodne wargi,
obejmuję twoją trumnę, trawiąc żałość
Nigdyś nie ucałowała księdza, nigdy też
nie piłaś bożej krwi. Dobrze więc —
rzekli fatalnie — odwróć go tak, jako zwykłaś robić
i wtedy zabili, zabili, przeganiajac precz!)
126
Przychodzę dzisiaj z nowym cyklem. Będą to
rozmyślania nad piosenkami. Mam zamiar rozpocząć
je serią o wyznaniach (czy też raczej: wyzwaniach)
miłosnych, które miały to szczęście zaistnieć w muzyce blackmetalowej.
— Chyba będzie to miłość do Diabła — powiesz
drwiąco. I nie do końca chybiasz ze swoją kpinką. Tyle
że obiektem westchnień (no, powiedzmy) okazuje się
być raczej Diablica. Można by ryzykownie powiedzieć,
że Beatrycze w krzywym zwierciadle, wybranka madrygalistów — lecz na odwyrtkę. Lub też inaczej —
Bartosz Łącki
Beatrycze nocną porą, kiedy już nie musi dalej niczego udawać.
I nie powiem, że-
rach blackmetalowych
tematyce
Niech na pierwszy ogień powędrują słowa utwo-
ru Natassja in eternal sleep grupy Darkthrone. Tytuł
bym przebierał w utwo-
o
miłosnej.
Stąd problemu z selekcją nie mam żadnego. Biorę wszystko, jak
leci. Dlatego też niniej-
Natasza najprawdopodobniej
sprofanowała krzyż,
sytuując go do góry nogami.
I na dobitkę — ani razu
nie przystąpiła do
Komunii Świętej
sza seria zamknie się na kilku „pieśniach”. Chyba że
ów przekładam na Śniącą wieczny sen Nataszę.
Wspomnę, że musiałem
znaleźć zapisane gdzieś
słowa owej „piosenki”. Bo
słuchając, wyłapałem jedynie imię kobiece — „Natasza”. Skądinąd — ładne.
No i jeszcze okrzyk rozpaczny — „To było za
w międzyczasie natrafię na coś, czego dotąd nie zna-
mało”. Intuicja mi podpowiadała — „Słuchaj, oto masz
łem.
deklarację miłosną blackmetalowca, na dodatek Nor-
Ale też z drugiej strony — jeśli owe teksty oscy-
lują wokół szeroko pojętej nienawiści — to już pozostał tylko krok do miłości. Czyli jej bliźniaczej siostry.
Mówię wtedy o delikatnej zmianie kąta mojego spoj-
wega. Zwróć na nią uwagę. To jest rzadkość”.
Gdy sięgnąłem po tekst — moje przeczucie oka-
zało się trafne.
Przy czym — jest to pijacki hymn do martwej
rzenia. Czy też o chwili zastanowienia się.
od stuleci wiedźmy. Tutaj uwaga: „satanic witch” tłu-
maczę swobodnie jako „diablicę”. W podobny bowiem
Zatem do dzieła.
127
analizy, interpreracje...
sposób, myślę, Baudelaire zwracał się do swych, zazwy-
Dwie pierwsze strofy zostały ułożone w oparach
czaj ciemnoskórych, kochanek. I nie bez kozery jego tu
wina. Ono raptem uderzyło do głowy, potęgując uczu-
przywołuję. Przecież nikt inny, jak właśnie on pierwszy
cie tak silnie, że on go już dłużej nie tłamsi w sobie.
zaczął pisać teksty prawdziwie
Dowiaduję się też, że ową
blackmetalowe. Ale o nim będzie
„wybrankę” spotkał zwyczajny
jeszcze później.
Tymczasem powracam do
Nataszy. Jej cierpliwość przecież musi się kiedyś wyczerpać.
Otóż mam silne wrażenie,
że przytoczone na początku słowa „wyśpiewuje” pijany wyrostek.
Miewa on pierwsze kontakty z alkoholem. Który to rozognia jego
słabą głowę i niedoświadczone
Dowiaduję się też,
że ową „wybrankę”
spotkał zwyczajny
dla kobiet jej profesji
los.
Strawił
ją ogień
przebłagalny.
dla kobiet jej profesji los. Strawił ją ogień przebłagalny.
Ponadto ona jest dla niego
nauczycielką, nawet więcej, mistrzynią. Jest takim pedagogiem
na opak. Bo przyucza do grzechu. On sam ją odnalazł i teraz
zwraca się z prośbą płomienną.
Chce przeto, by „przekazała mu
swą biegłość w grzeszności”.
jeszcze serce. Pierwsze upijanie
A jej dziełem nie były jakieś tam
się ma konkretną wagę.
drobne przewinienia, grzeszki,
Znajduje się on w posępnej euforii. Wzbiera w nim roz-
pacz. Znajduje ona, zresztą tylko po części, ujście w pieśni.
128
jak: złodziejstwo, cudzołóstwo czy morderstwo. Jak
słyszę — Natasza najprawdopodobniej sprofanowała
Bartosz Łącki
krzyż, sytuując go do góry nogami. I na dobitkę — ani
cy. Wzniosłe zapewnienia, wyznania kończą się, jak
razu nie przystąpiła do Komunii Świętej.
uważam, pustym, trochę sentymentalnym, pijackim
Wcześniej wspomniałem o rozpaczy. Wynika
ona z pewnej niemożności. W tym wypadku może to
być brak sposobności ku spełnieniu żądzy natury ero-
gestem. Podmiot liryczny potrząsa pięścią, zapowiadając akt zemsty.
A ja pozwalam sobie dopowiedzieć — że za-
tycznej. Natasza wszakże jest martwa od bez mała kil-
raz potem wpada do jakiegoś rowu i — utraciwszy
ku stuleci. Ale to jeszcze nie jest największa przeszko-
uprzednio świadomość — wyczekuje brzasku i powol-
da. Natasza jest wiedźmą czy — jak wolę — diablicą.
nego trzeźwienia.
Niepodobna taką zaspokoić. Kontakt z nią przyniósłby, jak się domyślam, upokorzenie, zwątpienie w swe
(niebyłe)moce. Dlatego słyszę — „It was not enough”.
Czyli — to było niewystarczające.
Baudelaire by powiedział — sed non satiata.
Utwór o tymże tytule ów poeta kończy bezsilnie: „jam
nie Styks/ by cię objąć dziewięćkroć ramieniem”. Co
jest niezłym eufemizmem, przykrywającym oczywistą
impotencję.
Natomiast tekst pieśni zamykają wygraża-
nia — już naprawdę „gotowego” — młodego pijani-
129
nostalgiczny Koper
Grzegorz
Koprowski
Grzegorz Koprowski (ur. 1988) –
mieszkaniec Opola, miłośnik dobrej
muzyki, dobrego filmu i mocnej
kawy, przy której lubi sobie zapalić
papieroska
130
Grzegorz Koprowski
Moje nostalgiczne piosenki
Ludzką pamięć można porównać do domina. Przy-
mi. Pierwsza z nich to koleżanka z ogólniaka. Widzisz
kład: idziesz sobie spokojnie ulicą, gdy nagle Twój
siebie na palarni, jak razem z nią popalacie Davidof-
nos staje się celem ataku znanego tobie zapachu, od-
fy (och, jak te papierosy wtedy dobrze smakowały!).
ruchowo rozglądasz się dookoła, jednak nie potrafisz
Druga osoba to matka, wiążesz z nią takie rzeczy jak:
zlokalizować źródła tej woni. Sytuacja ta zainicjowała
obiady niedzielne, śniadania, lekturę baśni do podusz-
upadek pierwszego klocka domina, a ten, upadając,
ki. Po chwili jednak kobieta, która używa tych per-
strącił drugi, a tamten trzeci i czwarty. A w każdym
fum odchodzi; zapach także. Twoja wizja przeszłości
klocku kryją się wspomnienia, emocje, inne wrażenia
pierzcha, i wracasz do rzeczywistości. Jeszcze jeden
zmysłowe. Chwila refleksji, zadumy nad minionym
przykład. Spacerujesz po dawno nieodwiedzanym
czasem, wciągasz jeszcze raz mocno ten zapach, by
mieście, z którym konotujesz przyjemne wspomnie-
sobie dokładnie przypomnieć, co wiązało się z tą pod-
nia. Chodzisz i widzisz te same ulice, budynki, skle-
nietą zmysłową. Kojarzysz tę nutę z dwiema osoba-
py, w dwóch wymiarach. Pierwszy — to stan obecny;
131
nostalgiczny Koper
w drugim widzisz siebie jak ileś lat temu byłeś tam,
wy. Jest lato. Wracam samochodem do domu; jest bar-
może z miłą Twemu sercu osobą. W krainie wyobraźni
dzo ciepło, słonecznie, niebo jest krystaliczne czyste.
chodzisz z Tą osobą po sklepach, restauracjach, śmie-
Jestem zmęczony po całym dniu spędzonym nad wodą,
jecie się, palicie papierosy. Oczywiście nie każde tego
ale nim dojadę, chcę jeszcze raz usłyszeć ten jeden ka-
typu wspomnienie wywołane wrażeniem zmysłowym
wałek, ale to nie ten, o którym wcześniej wspomnia-
musi być pozytywne, bo czasem wywołuje w nas smu-
łem, tylko Jam for the ladies. Kolejne wspomnienie,
tek za rzeczami, które już nie wrócą.
tym razem bardziej refleksyjne. Z czasów gimnazjal-
Jeżeli chodzi o mnie, moja pamięć mocno zako-
nych, leżę sobie na łóżku, za oknem pada śnieg, mróz,
twiczyła się w obszarze mózgu, który służy za odbie-
zimno. Wówczas zazwyczaj czytałem książkę, i słucha-
ranie muzyki. I o tym chciałbym napisać.
łem płyty Mobiego. Gdy dochodziłem do utworu numer
W gimnazjum należałem do gazetki szkolnej, pi-
11, brałem pilot do ręki, i jak piosenka się kończyła,
sałem tam felietoniki muzyczne, z których wszyscy się
włączałem ją od nowa. Smutna, refleksyjna, ale dzięki
śmiali, ale mimo to z perspektywy czasu jestem kon-
ciepłej barwie wokalistki, jest taka…. mhm… nie wiem,
tent z tego, co wtedy „stworzyłem”. Jeden ze swoich
chyba „optymistyczna”. Snułem sobie wtedy swoje
felietonów poświęciłem Mobiemu. I to jest pierwszy
młodzieńcze filozofie o życiu. Słuchając tego utworu
artysta i pierwsza moja Nostalgiczna piosenka. Jest to
w te mroźne noce, zacząłem bać się śmierci, oraz tej
utwór Sunday (The Day Before My Birthday). Słucha-
„przeklętej wieczności”. Pamiętam, iż wtedy poprosi-
jąc tego amerykańskiego jarosza, przypominam sobie
łem Boga, by zamiast dawać mi życie wieczne po zgo-
jak z przyjacielem jeździłem się kąpać na pobliskie sta-
nie, wyłączył moją świadomość, niby światło pstrycz-
132
Grzegorz Koprowski
kiem. Byłem wtedy przekonany, iż brak świadomości
na płytę to oraz jeszcze kilka innych rzeczy. W Opolu
jest lepszy niż nieskończoność. Te przemyślenia mają
często powracałem do tego kompaktu. Z czasem po-
nadal na mnie wpływ; nie lękam się już teraz tak bar-
znałem teksty, historię zespołu. A nawet obejrzałem
dzo śmierci; ale wydaje mi się, iż ukształtowały one we
film na ich temat. I dzięki temu coraz bardziej ci sta-
mnie stosunek do życia. Staram się patrzeć na wszyst-
rzy faceci mnie urzekali. Moja przygoda z nimi trwała
ko z dystansu, cieszyć życiem, i nie przejmować mało
długo, teraz tylko od czasu do czasu ich słucham, ale
znaczącymi rzeczami.
mimo to na zawsze ten zespół będzie mi się kojarzył
z wakacjami i ogromną karuzelą, której nazwa ulecia-
Kolejny utwór: byłem wtedy w Niemczech,
a lat miałem czternaście lub piętnaście. U kuzyna na
ła mi już z głowy.
komputerze poznawałem nieznaną mi dotąd muzykę.
Najpierw była Buena Vista Social Club. W trakcie po-
podczas pobytu w Niemczech. Był nią utwór Leo Leo
bytu we Freiburgu słucham praktycznie tylko jednego
pochodzący ze składanki Cafe Del Mar vol. 4. O kom-
utworu. Chan Chan. Nie miałem pojęcia o czym jest
pozycji tej zapomniałem na długie lata. Przypomnia-
tekst, ale to było tak piękne, takie proste, z ogromną
łem sobie, kiedy Youtube zaproponował mi do prze-
dawką emocji. Z czym mi się kojarzy, przede wszyst-
słuchania rzecz z dwunastej już edycji składki Cafe
kim z pobytem u ciotki, z wakacjami, ze zwiedzaniem
Del Mar. Słuchając go, przypomniałem sobie o poby-
Alzacji (piękna kraina!), Szwajcarii, czy wycieczką
cie u ciotki, oraz o mojej Nostalgicznej Piosence. Dłu-
do największego parku rozrywki w Europie — Euro-
go szukałem — nie pamiętałem z jakiej była płyty — a
pa Parku. Zanim wróciłem do domu, zgrałem sobie
składanek z tej serii jest dość sporo. Po dość żmud-
Kolejną Nostalgiczną Piosenkę poznałem także
133
nostalgiczny Koper
nym przeczesywaniu sieci wreszcie znalazłem, a kie-
drugi koncert na fortepian Rachmaninoffa. Początek:
dy mi się to udało, cieszyłem się jak małe dziecko. Za
pianista odgrywa kilka cudownych mocnych akordów,
każdym razem, gdy słyszę ten utwór przechodzą mnie
jeszcze parę, i po chwili orkiestra wchodzi z przytu-
dreszcze. Staję się także nostalgiczny, i to bardzo. Tę-
pem. Dalej jest coraz to lepiej, pianista piękne współ-
sknię za czymś nieokreślonym, nie pojawiają się żad-
gra z orkiestrą, mamy popisy kunsztu muzyka, który
ne konkretne wspomnienia, tylko taka chęć, by cofnąć
z gracją baletmistrza tańczy palcami po klawiaturze
czas i życie stało się ponownie beztroskie. Przy okazji
fortepianu, trochę marszu, spokojne przejścia smycz-
chciałbym wyróżnić kolejną ścieżkę z tej samej płyty:
ków. Niestety, nie jestem znawcą muzyki klasycznej,
Jest piątkowy czy sobotni wieczór, na parkiecie
dużo osób, hałas, tłoczno, czuć
zapach
papierosów, potu oraz perfum.
W żyłach krąży mi alkohol
Grillos — Paco Fernadez. Moje ulubione chilloutowe
więc piszę, co słyszy laik. Utwór wywołuje ciarki na
utwory. Śliczne.
plecach. No i za każdym razem gdy go słucham, koja-
rzy mi się z osobą, którą kocham.
Nie wszystkie kompozycje, o których będę pi-
sał, poznałem bardzo dawno, jedna jest nowsza. Jest to
136
Grzegorz Koprowski
Kolejna muzyczna wędrówka w czasie. Wham i
jakbym nie miał umrzeć, jakby to, co było wtedy, mia-
ich taneczny kawałek „Wake Me Up Before You Go-
ło trwać cały czas. Byłem przekonany, że co tydzień
Go” przenosi mnie do Wrocławia, a konkretnie do
będę mógł tam przybyć, napić się piwka i bawić do
klubu Liverpool. Jest piątkowy czy sobotni wieczór,
upadłego. Życie jednak zrewidowało moje plany. Nie-
na parkiecie dużo osób, hałas, tłoczno, czuć zapach
dawno będąc we Wrocławiu, chciałem przez moment
papierosów, potu oraz perfum. W żyłach krąży mi al-
odwiedzić ów lokal, jednak szybko zrezygnowałem,
kohol. Ja zaś na swoich drewnianych nogach udaję,
bo to już nie jest moje miejsce, zresztą nie chciałem
że tańczę do rytmu. Nie pamiętam, ile razu tam by-
burzyć Sali w moim Muzeum Wyobraźni, gdzie znaj-
łem, ale chyba dość dużo. Za każdym razem następo-
duje się ten klub znad Odry.
wał podobny rytuał. Godzina 21-22 to czas przyjścia
do klubu. O tej porze było tam jeszcze mało osób, sia-
gicznej Piosence. Wtedy, kiedy byłem mały i chodzi-
dało się do wolnego stolika, szło się po piwo, czy po
łem do podstawówki, słuchałem prawie wszystkiego,
drinka. Piło się, gadało. Po pewnym czasie impreza
czym zadowalała się moja Starsza Siostra. Najbar-
zaczynała się rozkręcać, wbijało się na scenę i szalało
dziej utkwiły mi w pamięci zespoły: Korn, Offspring,
w duecie, samemu lub razem z grupą przypadkowo
Kaliber 44, Slipknot. Były i inne kapele, które teraz
poznanych osób. Gdy się już nie miało sił na więcej
odkrywam na nowo, słuchając muzyki na Youtubie.
lub po prostu zamykali lokal, wracało się do domu.
Piękne wspomnienia wiążę z tym miejscem; czasy
o którym chcę napisać jest dość długi, ale ma wiele
studiów, pierwszej miłości, beztroski. Wtedy żyłem,
wspólnych cech. Ciągnie się on od lat szkoły podsta-
Kończąc już, napiszę o mojej pierwszej Nostal-
I jeszcze raz o czasach wczesnych. Okres,
137
nostalgiczny Koper
wowej aż po gimnazjum. Podzielę ten okres nie we-
chwilę myślałem, że na początku istnienia zespołu był
dług lat, ale uporządkuję według innego kryterium,
inny wokalista, „bo się później wokaliście tak mocno
którym jest nostalgia.
zmienił głos”). I jeszcze Björk – ale ją już nie kumpel
Wspomnę o Telewizji. Słuchałem wtedy często
mi polecił, tylko nauczycielka polskiego. Pożyczyła mi
MTV i VIVĘ (pamiętacie Celebrity Deathmach? Czy
kilka płyt tej islandzkiej wokalistki: Debut, Hegeom-
muzykę z tamtych lat?). Pamiętam z tego okresu, że
no, Post. Zakochałem się w tej Islandce, w jej głosie,
nie lubiłem powolnych kawałków, wolałem muzykę
jej muzyce, jej osobie. Byłem młody, mój umysł pra-
szybką, żywiołową, przy której można by potańczyć
gnął innej, nowej muzyki. Ujściem dla tych dążeń była
. Dość dobrze pamiętam piosenkę Ironic, przy której
Björk. Była symbolem tych zmian, szukania czegoś
nieraz zaszalałem. Przypominam sobie, jak to w kół-
mniej znanego, mniej popularnego, ale bardzo dobre-
ku kręcę się po pokoju, i wariuję razem z wokalistką.
go, innego, alternatywnego. Z Björk kojarzą mi się
Jeszcze pamiętam zimne kafelki ze sklejki, jak się po
inne zespoly, które wtedy odnajdywalem i słuchałem,
nich chodziło, krzywą podłogę, zapach mebli; czy woń
BVSC, Sigur Ros, The Knife, Mum, Pj Harvey i wiele
płynąca z kuchni. Taka domowa sielanka.
innych.
Jeszcze muzyka, której słuchałem dzięki kum-
plom i ich rekomendacjom. Jest to moje najpóźniej
Powrócę jeszcze na chwilę do mojej Starszej Sio-
powstałe źródło nostalgii. Zaistniało w gimnazjum.
stry. Pamiętam, jak siedziałem u niej w pokoju, gdzie
Wtedy mój gust muzyczny się sporo zmienił. Wówczas
słuchałem muzyki i czytałem książki. Były u niej kase-
też poznałem takie zespoły jak Pink Floyd, Kult (przez
ty, z czasem pojawił się też odtwarzacz CD i parę no-
138
Grzegorz Koprowski
wych płyt. Lubiłem zapach tego zakątka, nie do końca
mojego umysłu. NIE ISTNIAŁA MOJA pamięć, moje
umiem teraz określić tę nutę, ale coś mi po głowie ko-
Ja, nie wiedziałem, kim jestem, jak się nazywam, co
łacze, że to może była woń dywanu, kadzidełka, per-
ja tutaj robię. Wszedłem do ubikacji jako Grzegorz
fum. Te zapachy wydobywane z historii, ciągną mnie
Koprowski, wyszedłem jako Tabula Rasa, niezapisany
ku innym wspomnieniom. Do czytania baśni przed za-
wspomnieniami, nie wiem jak, nie wiem, jakoś mi się
śnięciem, słuchania płyt gramofonowych, dziecięcych
udało i wróciłem jako Grzegorz, tak tak tak tak, ja
zabaw w domu i na podwórku. Ogromna gama obra-
się tak nazywam. Cieszyłem się, wracały wspomnie-
zów, odczuć, emocji. Chciałbym opowiedzieć teraz o
nia niby fale przypływu. Powróciłem.
jednym wydarzeniu, które pamiętam do dziś i nadal
wywołuje u mnie dziwne uczucie. Słuchałem muzyki.
Korn. Ich, o ile pamiętam, debiutancka płyta. Czytałem książkę Świat Zofii. Teraz wydaje mi się banalna,
ale wtedy na młodym umyśle wywarła dość mocne
wrażenie. Kończyłem akurat lekturę, doszedłem do
momentu, w którym okazuje się że ZOFIA nie ISTNIEJE. Jak to NIE MA JEJ, jak może istnieć tylko jako
FANTAZJA autora? Mnie też może NIE MA, nie ISTNEIEJĘ, jestem NICZYM. Tym myślom towarzyszyły
mi dźwięki Korna. To była wybuchowa mieszanka dla
139
artykuł
Ratusz opolski.
Czyli dawni noweliści z Niemiec.
Albo renesansowa Florencja
Najpierw zamyśliłem sobie, że w kilku oszczędnych
Bo też Czytelniku mógłbyś, i pewnie byś to zro-
zdaniach napiszę o dziejach renesansowej Floren-
bił, zarzucić mi jednakże pewne ciągoty ku pisaniu
cji. Trochę o tym, o owym. Także nieco o stosunkach
w sposób zawiły. Jeślibyś coś dodał. To zapewne to, że
z Rzymem.
bajdurzę. Dlatego rezygnuję z takiego oto wstępu. Bo
Ukazawszy wszystko to, mógłbym następnie
obawiam się, że miałbyś rację.
swobodnie opowiedzieć historię opolskiego ratusza.
Muszę więc inaczej.
Którą to podbiłbym barwną anegdotą. Dobrze by to
No to zacznę od niemieckich literatów. Choć
wyglądało na tle italskim.
Jakkolwiek zrezygnowałem z podobnego planu.
I to pomimo przewidzianej zięzłości, klarowności —
zgodnego z prawem logiki — wywodu.
140
również i innych będzie to dotyczyło. Być może także
tych z gatunku niepiśmiennych. Pewnie i rzeźbiarzy.
Idzie mi o nieutulony żal za stratą, zatem —
o odwieczną tęsknotę. Ona, całkiem prawdopodobne,
Bartosz Łącki
rosła wspólnie z człowiekiem już w łonie jego matki.
mania. Im bardziej na Północ, tym zimniej — i tym
Sięga tedy czasów niepamiętnych. Strata, jak się wy-
trudniej o ekstazę. Ona jest w słońcu i winie.
daje, jest z kategorii tych poważnych — nie jakichś
Ad rem. Kiedy to zapoznałem się z antologią
tam błahostek, kiedy się mówi: „no trochę szkoda, ale
dawnej noweli niemieckiej przed moimi oczami jakby
to nic”.
przemaszerował oddziałek niemieckich pisarzy, którzy
I choć Helga jest bez
dwóch zdań ładnym, bardzo
kobiecym imieniem — to
już niekoniecznie musi je
nosić całkiem młoda,
czarnobrewa
dziewczyna, słynąca
z dumnego, niby to
rzeźbionego w marmurze
czoła oraz tanecznego
chodu
Postradany przeto został Raj. I siłą rzeczy roz-
krzewił się o Nim sen, śmiała kompensacja. W każdym razie: doniosły majak o innej krainie, niżeli ta,
którą jest posępna, słynąca z ciemnych lasów Ger-
nie raz, nie dwa osadzali akcję swych utworów nigdzie
indziej, jak właśnie we Włoszech — najczęściej renesansowych, okołorenesansowych, czy nawet pseudorenesansowych.
Tak, ażeby móc nadać swym bohaterom nieco
wdzięczniejsze imiona niż Ulf, Gotfryd. — Niechże więc
wesołego wędrowca przyozdobię mianem Antonia.
I niech taki Hans pozostanie szwabskim piekarzem, słynącym skądinąd z pewnej ręki do rzetelnych wypieków.
I choć Helga jest bez dwóch zdań ładnym, bar-
dzo kobiecym imieniem — to już niekoniecznie musi je
nosić całkiem młoda, czarnobrewa dziewczyna, słynąca z dumnego, niby to rzeźbionego w marmurze czoła
oraz tanecznego chodu.
141
Wtedy kochanką naszego protago-
nisty, by pozostał pogodny, będzie Włoszka.
Całą historię zaś przenieśmy znad
Renu, w którym chciał się topić Robert
Schumann, nad Morze Śródziemne, może
i Adriatyk. Oraz do miast białych, klarownych. Wreszcie: na rozgrzane mocą słońca nabrzeża.
Tak mi chodzi po głowie, że pisząc o niemieckich literatach powinienem gwoli
dobrego wychowania i obycia z kulturą w
ogóle zainicjować mą opowieść słowem
o Goethem. Bo także i on za sprawą modnych podówczas zapatrywań wybrał się
w podróż do Italii.
Przy czym dość ciężko i bez nad-
miernych wzruszeń przewalił się on po-
Bartosz Łącki
wozem przez wyrzeźbiony działaniem wiatru, słońca,
Nade wszystko tam, gdzie najwyżej wyrastają okazy
a także i morza krajobraz. Temu, co widział, pozostał
przyrodnicze, tam i rzeczy nienamacalne — zazwy-
bądź to obojętny, bądź niechętny.
czaj nietknięte — mają wszystko, co niezbędne, by
Dlatego chyba muszę rozpocząć to wszystko
od drugiego w kolejności. Czyli że od Eichendorffa.
wzróść.
Znajduję i innych. Że też wymienię Paula Hey-
On to bowiem, gdy tylko chciał się wspiąć na wyży-
sego, Conrada Ferdinanda Meyera czy Isoldę Kurz.
ny swego stylu pisarskiego, gdy więc zamyślił sobie
Każde z nich w swym dorobku pisarskim ma choćby
opowiedzieć morał o dobru, o czystości, nie pozosta-
cykl nowel włoskich.
wiając na poboczu miłości — to przerzucał swych bo-
Przeskakuję raptem do Hermanna Hessego,
haterów i rekwizyty im towarzyszące, cały ów sztafaż
który — to już tak na marginesie — jest jednym z mo-
hen, na południe.
ich ulubieńców. Najsilniej w mojej pamięci spośród
Nie szło mu wyłącznie o to, by móc popisać
jego utworów zapisało się opowiadanie, które to zna-
się giętkością swego pióra, charakteryzując spraw-
lazłem w raczej obszernym tomie dzieł drobniejszych.
ną ręką oblicze śniadego dziewczęcia czy smukłego
Jest on mocno autobiograficzny. Oto młody artysta,
rycerza zakutego w pozłacane żelazo. Nadto czyniąc
nieformalny członek bohemy bytuje wesoło i uroczy-
urodny opis klasycznej miejskiej zabudowy. Samo
ście zarazem w ciepłej krainie. Jest to — uwaga —
okno wykrojone w białym domu neapolitańskim — ja-
Italia. Wszystko uznaje się za ważne, a także lekkie i
kiż to wdzięczny temat dla językowych wariacji!
jasne. Zabawa jest poważna. Powaga natomiast pełna
O to mu też chodziło, oczywista. Lecz nie tylko.
od śmiechu. W tle zaś: woda, zatem — kąpiele, nie-
143
artykuł
odzowne słońce. Oraz jego owoc — i być może jedyny
powód, dla którego Ono jest — czyli wino.
Jednakże: nie otumaniające, nie czyniące piją-
cego ciężkim, a raczej stwarzające mu dogodną at-
Jest tak — niemalże za-
pomniałem o głównym obiekcie
moich rozważań.
Niemniej teraz on wróci.
mosferę, aby jego duch wzbił się w nieco wyższe rejo-
I odtąd będzie wyłącznie o nim
ny.
mowa. Zwłaszcza, że jest on ra
Choć jest i śmierć, wiadomo. To ważne — ale
tak po prawdzie, to co z tego?
czej zgrabny. Powiem więcej: ratusz opolski jest ładny. Jest taki,
Niezbyt teraz pamiętam, o czym tam mówiono,
jak i samo miasto. Czyli może nie
czy była w tym wszystkim właściwie jakaś akcja. Wi-
piękny, od razu przylegający do
dzę co innego — obrazy. Ale też, nie powiem, żebym
serca, nie zanadto duży. Taki, po-
dokładnie je dostrzegł.
wiedziałbym, w sam raz. I choć
Są bowiem tak jasne.
niewielki, to przecież trochę wysmukły.
Jak tak teraz tu spoglądam, to wiem, że zbytnio się
Jakiego jest koloru? Nie
rozpisałem. Znów poniosłem fiasko. Ponownie wywa-
wiem. Jasnego — to na pewno.
żyłem owe ramy, nie osiągając mistrzostwa. Jakim bez
Może kremowego, niewykluczone,
dwóch zdań jest zwięzłość i celność spostrzeżeń oraz
że jasnoszarego. W każdym razie
stylu.
— akuratnie został ubarwiony.
144
artykuł
Mój ratusz jest mniejszy,
i to bez dwóch zdań. Nie
ma też niebosiężnych
aspiracji. I dobrze, w
to mi graj. Jest przeto
skromny — ale i na
swój sposób dumny.
W każdym razie nie
stanowi jakiejś tam
miniaturki florenckiego
zabytku czy, jak kto
woli, niewydarzonej
młodszej siostry
No i koniec końców — bym zapomniał o czymś
doniosłym. Ratusz w Opolu jest jak gdyby wzorowany na swym odpowiedniku ze znów nie tak odległej
Florencji. Nie jest trudno się o tym dowiedzieć. Ale
już, żeby dociec, co jest mianowicie grane, to trzeba
pogłówkować nie lada.
Czemu właśnie Florencja?
Ale też dlaczego by nie?
Wcale nieźle to sobie zaplanowali. Zwłaszcza,
że mój ratusz jest doń podobny co do barwy — chciałoby się rzec, cery — i kilku może jeszcze nieodgadniętych przeze mnie, przecież laika, detalów. Inne —
pozostało inne.
Przecież starszy brat, czyli Pałac Vecchio, jest
wręcz monumentalny w swych rozmiarach. Bo też znamionuje siłę, prężność miejsca i czasu, w których to
został on wybudowany, i w jakich przyszło mu trwać.
Któż się w nim nie znajdował. Że wspomnę tyl-
ko wspaniałych rajców: Medyceuszy czy obdarzonego
146
Bartosz Łącki
przenikliwym okiem Makiawela.
Mój ratusz jest mniejszy, i to bez dwóch zdań.
Nie ma też niebosiężnych aspiracji. I dobrze, w to
mi graj. Jest przeto skromny — ale i na swój sposób
dumny. W każdym razie nie stanowi jakiejś tam miniaturki florenckiego zabytku czy, jak kto woli, niewydarzonej młodszej siostry.
Gdy jest zła pogoda — czyli że towarzyszy mu
średnio korzystne światło — to istotnie, zdaje się być
trochę biedny. Ale jednakże dalej — a może zwłaszcza
wtedy — w tej swej biedzie musi być kochany.
A kiedy tylko pierzchają zwaliste cielska chmur
i na moje miasto spływa złoto słońca — ratusz ów jaśnieje, pełga, jest opromieniony. Wówczas po części świeci
swym własnym pięknem.
Lecz po części i florenckim. Zwłaszcza, jak się
zna rodzinne miasto Dantego. Lub też, jak ja, posiada
się o nim pogodne — zapewne wybujałe i jednak wygodne — wyobrażenie.
Ratusz opolski
swój zasadniczy
kształt — czy też, bo jest
mi raczej bliski, pomyślę
chętniej o talii,
rysach oblicza —
osiągnął na dwóch etapach.
Najpierw w drugiej
połowie XIX w.
A następnie —
jeszcze na kilka lat
przed wybuchem
kolejnej wojny
światowej
147
artykuł
Przynajmniej nie ma tego ryzyka, że odurzony
Na Opole, tak się jakoś przyjęło, mówiło się
i — jak mi się wyda — olśniony słońcem na niebie,
wtedy Oppeln. I dobrze, że inaczej, bo — jak by nie
i tym odbijającym się od pysznych renesansowych fa-
myśleć — było to inne miasto. Zupełnie różne — ktoś
sad — wyznam amor fati. Czyli że nie zaręczę się z lo-
doda. A inny jeszcze uzupełni — że także identyczne.
Mowa o świetle.
Z niego to naprawdę wywodzi się Akropol
sem na dobre, i na złe. Ale to i tak wyłącznie wtedy,
Projekt owego centralnego dla miasta budynku
gdy okoliczności natury i kultury temu towarzyszące
skreślił — uwaga — Niemiec. Także budowniczowie
będą tak urodziwe.
byli najpewniej jego rodakami.
Ratusz opolski swój zasadniczy kształt — czy
Ów konstruktor nie musiał nigdy być we Flo-
też, bo jest mi raczej bliski, pomyślę chętniej o talii,
rencji. Ale z racji swego zawodu — projekt Pałacu Vec-
rysach oblicza — osiągnął na dwóch etapach. Naj-
chio był mu znany.
pierw w drugiej połowie XIX w. A następnie — jeszcze
na kilka lat przed wybuchem kolejnej wojny światowej.
148
A jeśli nie był nigdy w rzeczonym mieście wło-
skim — to tym bardziej musiał nim być urzeczony Ja-
Bartosz Łącki
każ to przemawiała przez niego tęsknota. Za czymś,
czego nigdy się nie miało. Trudno mi to pojąć, wszakże nigdy takiej nie miałem.
Niemiec to uczeń Mahometa. Przywołał do
Opola ratusz florentyński. A jako że znał się na swym
zawodzie — przykroił go odpowiednio, przebudował
— by współgrał z bliskimi mu budynkami.
I oto, by wszystko, co napisałem nie było fanta-
zjowaniem, czyli wytworem skołatanej głowy — chcę
nadać całości, już przy zakończeniu, pewnej rzetelności. Dlatego powinienem raczej przekazać głos komuś innemu. Całkiem roztropnie postąpię, jeśli tym
nym — więc: doskonałym — odkryciem stała się kolumna.
Tymczasem różne jej porządki — to szczegół. Nie rozwodzę się nad tym. Nie chcę.
Pomyślmy — jak to wówczas wytwory antycznych
budowniczych mogły zauroczyć, skoro nawet dziś, gdy to
piszę, tłumy pielgrzymów, żądni piękna wędrowcy ciągną
do mojej ojczyzny. Po to, by uczuć esteyczny wzlot, widząc
trochę już spłowiałe ułomki dawnych monumentów.
Jeśli bezręka Nike jest najwyższym wykwitem urodności, to jakże musiała się prezentować i podobać, gdy
miała jeszcze komplet konczyn. Nie do wyobrażenia.
Jednak powinienem pozostać rozważny — dojrzeć
więc, w czym rzecz. Owszem, ci planiści, asystenci, cała
reszta byli dość utalentowani. Ale tutaj potrzebne było coś
jeszcze, więcej. Nie tylko coś tak pospolitego, jak talent,
biegłość rąk czy ostrość spojrzenia. Także i zamiłowanie
do ładu – to jeszcze za mało.
Mowa o świetle. Z niego to naprawdę wywodzi się
Akropol.
Wiem, co prawię. Ciągle mam następujący sen oraz
widzenie: oto rząd kolumn.
One za sprawą słońca wyłaniają się z cienia”.
razem dla odmiany będzie to ktoś posiadający realną
wiedzę.
Zatem — grecki architekt, Kyriopos, w pew-
nym eseju tak pisze:
Cóż mi dodać? Podzielam zdanie przedmówcy.
I z niczym się nie będę wtrącał, ja, niewykształcony.
Niech tedy wybrzmią słowa znawcy tematu.
„Kolebką właściwego podejścia do nagiego głazu,
porzuconego kamienia jest Grecja. Pierwszym i ostatecz-
149
biogramy
Biogramy
Kamila Byrtek — przewodnicząca SNKL, twórczyni i moderatorka strony snkluo.wordpress.com oraz strony na Facebooku. Studentka filologii polskiej i politologii, absolwentka
pedagogiki, a z pochodzenia ścisłowiec. Dziennikarka Radia
Sygnały i korektorka w Gazecie Studenckiej. Należy także
do Koła Naukowego Literatury i Kultury Modernizmu UO.
Kiedy nie biega szaleńczo po Opolu, czyta, pisze albo fotografuje. Zakręcona światem literatury, szczególnie polskiej.
Swoje noce lubi spędzać w towarzystwie między innymi Poego, Lovecrafta i Kinga. Interesuje się m.in. przemijaniem,
zatrzymywaniem chwil i melancholią w literaturze,
a także teorią literatury. Zakochana w muzyce różnych gatunków (przede wszystkim metal i rock, ale także hip-hop
i dancehall). Czas wakacyjny najchętniej spędza w górach
(najlepiej Stołowych). W czasie akademickim spotykana
w wielu miejscach naraz.
150
Agnieszka Dyś — fascynuje ją literatura i kultura baroku.
Monika Ferenc — zastępczyni przewodniczącej (którą nie
tak łatwo zastąpić) Studenckiego Naukowego Koła Literackiego. Na co dzień studentka filologii polskiej oraz typowy
mól książkowy. Poza czytaniem: pasjonatka rekonstrukcji
historycznej, tańca irlandzkiego oraz podróży tych dużych
i tych małych. Z natury leń, co próbuje pokonać mnogością
obowiązków, m.in. jako członek Studenckiego Naukowego
Koła Literackiego, Koła Naukowego Literatury i Kultury Modernizmu UO, Naukowego Koła Teatrologów, Studenckiej
Rady Wydziału Filologicznego oraz od niedawna dziennikarka Gazety Studenckiej. Uwielbia pisać zwłaszcza felietony,
poddawać się lekturze ulubionych pisarzy i poetów (Umberto Eco, Jonathan Carroll, Neil Gaiman, Edward Stachura, Rafał Wojaczek….) lub słuchać muzyki (od muzyki klasycznej,
poezji śpiewanej po rock i metal – szczególnie ten folkowy).
MOLE #2
Paula Karabanowicz — studiuje na pierwszym roku studiów magisterskich filologię polską ze specjalizacją kultura
popularna. Uczęszcza także na koło naukowe „Gryf”. Interesuje się literaturą romantyzmu. Działa w wolontariacie
„Źródło”, prowadzonym przez Siostry Szkolne de Notre
Dame w Opolu, gdzie udziela korepetycji z języka angielskiego. Przyłączyła się też do projektu „Serce i język”,
wspierającego naukę języków obcych w opolskich domach
dziecka. Miała praktyki w NTO. W wakacje pracowała jako
wychowawca kolonijny na obozie wypoczynkowym dla dzieci i młodzieży z uzdolnieniami plastycznymi „Chris”. W wolnym czasie lubi biegać, jeździć na rowerze, spacerować i
słuchać relaksującej muzyki.
Do swych pasji zalicza literaturę, historię Polski oraz psychotronikę. Obecnie pracuje w sieci księgarni Matras — magiczne księgi widzi wszędzie (i sny, i praca, i studia, i czas
wolny…). Jeszcze nie postradała zmysłów. Jej rytuałem jest
codzienne pisanie, z zapamiętaniem prowadzi dzienniki.
Rzeczywistość jest dla niej fikcją literacką (lub fikcja literacka — rzeczywistością:)). Jej ukochani twórcy to między
innymi: Witkacy, J. Cortazar, G.G. Márquez, R. Wojaczek,
F. Dostojewski i K. Wierzyński. Każdego dnia prosi Wielką
Matkę o błogosławieństwo i pogodę ducha, każdej nocy boi
się, że nie zaśnie przed wschodem Słońca.
Jarosław Kiszka — Rasa: człowiek; level: 25; klasa: bard
czarcich dźwięków; charakter: chaotyczny dobry; specjalne
umiejętności: łowca chwil i uniesień; największe zwycięstwo: zabijanie nudy i obłudy.
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na
UO, fotoreporter freelancer, prowadzący audycje Godzina
Śmierci i Bez Słów w Radiu Emiter, wyróżniony na Medionaliach 2012 za reportaż Dziki Zachód. Fanatyk dobrej muzyki
i koneser wybornych trunków.
Karol Maluszczak — mieszka w Opolu. Studiuje filologię
polską. Interesuje się literaturą amerykańską lat 50. i 60.
XX wieku — zwłaszcza twórczością beatników. Poza tym
ciekawi go poezja m. in. P. Celan, G. Trakl., J. D. Morrison,
Ch. Bukowski, T. Miciński. J. Przyboś, T. Różewicz, L. Staff.
Pola poetyckie, które go najbardziej interesują to: samotność, melancholia, mrok, mistycyzm, smutek, noc. Od kilku
lat uprawia biegi długodystansowe, często odwiedza podopolskie wsie: Winów, Górki; poza tym lubi jeździć na rowerze i słuchać muzyki (Tom Waits, The Doors, The Cure, Pink
Floyd, Jarecki, Bisz, oldschoolowy rap). Uwielbia także nocą
jeździć samochodem.
Grzegorz Koprowski (ur. 1988) — mieszkaniec Opola, miłośnik dobrej muzyki, dobrego filmu i mocnej kawy, przy
której lubi sobie zapalić papieroska.
Magdalena Kozieł — studentka filologii polskiej UO, członek Opolskiego Projektora Animacji Kulturalnych, Studenckiego Naukowego Koła Literackiego, Koła Naukowego Literatury i Kultury Modernizmu oraz Wolnego Dziennikarstwa.
Bartosz Łącki (ur. 1988) — życie swe pędzi w Opolu.
Bartosz Małczyński, ur. 1978 w Częstochowie. Adiunkt
w Instytucie Polonistyki i Kulturoznawstwa UO. Autor książek: „Rozwiązywanie tekstów. Poetyckie polimorfie Tymoteusza Karpowicza” (Kraków 2010), „Boczne odnogi, ciemne
jamy... Studia i szkice literackie” (Opole 2011). Redaktor
151
artykuł
naukowy sześciu monografii zbiorowych. Redaktor działu literackiego w nieistniejącym już opolskim piśmie społeczno
-kulturalnym „Strony”. Ponadto wielbiciel muzyki i czarnego
sportu.
Agata Narodowska — Prawie socjolożka z powołania,
niespełniona pisarka i dziennikarka, z wykształcenia technik informatyki, która lubi obserwować ludzi, ale nie tylko.
Nie gardzi dobrym kinem grozy, topi się od kilkunastu lat w
azjatyckiej kulturze i nadal jej mało, a hobbistycznie wyraża
się artystycznie poprzez grafikę komputerową. Nie ma dla
niej rzeczy niemożliwych, a „ekstrema” to jej drugie imię.
Olaf Pajączkowski (ur. 1988) — interesuje się muzyką, filozofią, literaturą, filmem, fotografią, przede wszystkim jednak jest twórcą rzeczy wszelakich, od utworów prozatorskich
do etiud filmowych. Współpracował/współpracuje z portalami „Coolturka” i „Adventure Zone”, prowadził dwa blogi
kulturalne, wygrał ze trzy konkursy recenzenckie, udzielał
się w kultowym — w pewnych kręgach — zespole rockowym
Post Mortem; kilka jego wierszy ukazało się w „Migotaniach
Przejaśnieniach”, proza jeszcze czeka na swój debiut. Ostatnio stworzył „Znak zapytania”, komputerową przygodówkę
w starym stylu.
Pamela Szczerbik — Pamela uwielbia podróże.
Lidia Urbańczyk (ur. 1988) — Gdy podejdziesz w środku nocy do lustra i wypowiesz doń trzy razy: Lidia, Lidia,
Lidia, to przyjdzie Lidia i przeczyta ci straszną bajkę
do snu… Lidia za życia była znawczynią literatury dla
dzieci i młodzieży oraz wielką miłośniczką grozy. Połą-
152
czyła obie pasje, by zająć się antropologią horrorów dla
maluczkich.
Doktorantka I roku na Wydziale Filologicznym UO. Interesuje
się literaturą fantastyczną — ulubieni autorzy Clive Barker
i Neil Gaiman. Pasjonatka warsztatów twórczego pisania.
MOLE # 2
Agata Narodowska
puppet-soul.deviantart.com
153
artykuł
poczytalne
i poczytne
MOLE
mole-czasopismo.strefa.pl
154
154

Podobne dokumenty