Słowo Burmistrza Gminy i Miasta Błaszki

Komentarze

Transkrypt

Słowo Burmistrza Gminy i Miasta Błaszki
SPIS TREŚCI
2/98/2010/XXV
Numer dofinansował ze środków
Urzędu Gminy i Miasta Błaszki.
WYDAWCA
Oddział PTTK
w Sieradzu.
[email protected]
ADRES REDAKCJI
98-200 Sieradz
ul. Żwirki i Wigury 4
tel. (043) 827 16 41
[email protected]
REDAKCJA:
Andrzej Ruszkowski
- przewodniczący
Rafał Bogusławski
Elżbieta Nejman
Józef Szubzda
Marek Urbański
Zdzisław Włodarczyk
Janusz Ziarnik
STALE WSPÓŁPRACUJĄ:
Krystyna Brodowska
Jadwiga Brożyńska
Małgorzata Dziurowicz -Kaszuba
Zygmunt Kamiński
Jerzy Kowalski
Janusz Matusiak
Jerzy Paszkowski
Irena Witkowska
Redakcja nie wypłaca honorariów oraz
zastrzega sobie prawo skracania
tekstów przyjętych do druku.
PROJEKT
Rafał Bogusławski
Słowo Burmistrza Gminy i Miasta Błaszki..................................................................... 2
OD REDAKCJI
Przytoczenie dotychczasowych publikacji w NSS z gminy Błaszki.............................. 2
DYDAKTYKA
Andrzej Ruszkowski
Żeby przypomnieć (1863-1864)........................................................................................ 3
Jerzy Kowalski
Opowiadanie z czasów popowstaniowych (1863-1864).................................................. 4
WSPÓŁCZESNOŚĆ
Piotr Świderski
Współczesne problemy miasta i gminy Błaszki.............................................................. 6
Waldemar Bohdanowicz
Trzy pokolenia z garbarnią w tle. Wywiad z Andrzejem Pietruchą............................ 10
HISTORIA
Marek Musielski
Przynależność terytorialno - administracyjna Błaszek na przestrzeni wieków................... 13
Jan Milczarek
Błaszki w XIX wieku........................................................................................................ 15
Elwira Bogusławska
Kultura materialna szlachty w XVIII wieku................................................................. 17
Marek Król
Od szkoły parafialnej do Liceum Ogólnokształcącego Z dziejów oświaty w Błaszkach....................................................................................... 20
Rafał Bogusławski
Mieszkańcy wsi Stok koło Błaszek w świetle tabeli prestacyjnej z 1846 r..................... 23
STĄD ICH RÓD
Józef Szubzda
Zginęli za wiarę i Ojczyznę............................................................................................. 25
Barbara Grabowska
Pomnik: Bohaterom Tej Ziemi w Błaszkach................................................................... 28
Marek Musielski
Słynni błaszkowianie........................................................................................................ 30
Rafał Bogusławski
Ks. kan. Ignacy Piotr Ścibor-Bogusławski h. Ostoja, dziekan warcki........................ 36
POZNAJEMY WŁASNY REGION
Andrzej Ruszkowski
Historia miasta, zabytki oraz walory krajoznawcze Błaszek i okolic............................. 41
Zdzisław Włodarczyk
Franciszek Gajewski na ziemi sieradzkiej..................................................................... 51
GEOGRAFIA I OCHRONA PRZYRODY
Piotr Rolirat
Trojanówka, Jasionka czy Cienia................................................................................... 53
Andrzej Grzywacz
Problemy interpretacji postanowień Statutu Warckiego z 1423 r.
w zakresie ochrony cisa................................................................................................... 54
ZABYTKI
Rafał Bogusławski
Nieistniejący dworek w Smaszkowie koło Błaszek...................................................... 58
ARCHEOLOGIA
Piotr Rolirat
Zabytki archeologiczne w okolicach Błaszek z okresu starożytności.......................... 61
ETNOGRAFIA
Jarosław Pawlak
Uwagi o toponimach Błaszek, Borysławic i Żelisławia................................................. 64
RECENZJE
Józef Szubzda
Czasopisma parafii św. Anny w Błaszkach.................................................................... 69
Z MINIONYCH LAT - PRZEDRUKI
Elżbieta Nejman
Kazimierz Błeszyński, rodem z Żelisławia, opowiada.................................................. 71
Z ŻYCIA PTTK
Krystyna Brodowska
Spotkanie Prezesów Oddziałów PTTK w Warcie......................................................... 72
SKŁAD
Ewa Musiał
KSIĘGARNIA ,,RÓŻA”
DRUK
PIEKA-DRUK
98-200 Sieradz
ul. Przyjazna 5
Zaprasza
Sieradz, Rynek 19
tel. 043 822 57 37
Na Sieradzkich Szlakach
1
Słowo Burmistrza Gminy i Miasta Błaszki
Szanowni Państwo. Drodzy Czytelnicy.
Otrzymaną od Pani Prezes Zarządu Oddziału PTTK w Sieradzu propozycję udzielenia
pomocy w zredagowaniu i wydaniu numeru 2/2010 Na Sieradzkich Szlakach, traktuję jako zaszczyt.
Jest to jednocześnie szansa, aby wiele ciekawych, a czasami nieznanych informacji, mogło znaleźć
się w kwartalniku. Szczególnie w sytuacji, gdy jego obecne wydanie jest numerem monograficznym,
poświęconym gminie i miastu Błaszki.
Jesteśmy świadkami wielu, szybko zachodzących zmian, w naszej najnowszej historii. Dane
jest nam żyć na przełomie wieków, kiedy to Polak Jan Paweł II był papieżem. Runął mur berliński.
Polska uwolniła się spod wpływów Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który wkrótce
rozpadł się. Odrodziła się Rzeczpospolita. Przywrócony został samorząd terytorialny, którego 20.
rocznicę powstania będziemy obchodzić 27 maja 2010 r. Nastąpiły zmiany administracyjne. Z mapy
zniknęło województwo sieradzkie, a powstały powiaty. Polska wstąpiła do NATO, a uwieńczeniem
przemian stało się stowarzyszenie z Unią Europejską.
W dobie tych szybkich zmian nie możemy jednak zapomnieć o naszej historii - skąd nasz ród, Krzysztof Stępiński
Gminy i Miasta
jakie są dzieje naszej najbliższej okolicy – naszej Małej Ojczyzny. Dowiedzieć się o tym możemy Burmistrz
Błaszki
między innymi dzięki takim wydawnictwom jak niniejsze, w którego opracowanie z przyjemnością
Samorząd Błaszkowski wnosi swój wkład.
Zacytuję tutaj słowa z wcześniejszego numeru Na Sieradzkich Szlakach, które jakże pasują do obecnego jubileuszu: Od
25 lat wychodzi pismo, którego wartość jest bezcenna dla przyszłych pokoleń, zawierające wiedzę na temat historii, zabytków,
ludzi tworzących historię, utrwalające wiedzę o przyszłości Sieradza i okolic, ale również zapisujące zjawiska współczesne.
Tymczasem nasze najmłodsze pokolenie, żyjące dzisiaj we wspólnej Europie i pochłonięte dążeniem do lepszego jutra,
tak często niewiele wie o przeszłości i historii swojego miasta, czy wsi, w której mieszka. A przecież nie tylko w miastach,
czy miasteczkach, ale także na wsi, najczęściej wokół wiejskich dworów toczyło się życie gospodarcze i kulturalne. A same
budowle, często perły ówczesnej architektury drewnianej i murowanej, podziwiamy do dzisiaj, zauroczeni ich niezwykłym
pięknem i atmosferą minionych lat.
Gmina Błaszki należy do nielicznych, gdzie zachowało się kilka takich obiektów. Wspomnę chociażby dwór obronny
w Kalinowej, ze swą historią obecności Stanisława Moniuszki i operą Straszny Dwór. Dworek w Jasionnej przypomina
kawalerzystę – olimpijczyka gen. Michała Gutowskiego, wspomnianego w niniejszym opracowaniu. A także dwór we Wrzącej,
z wspomnieniami Pani Marii Grodzickiej oraz historią Powstania Styczniowego (obecnie remontowany przez nowego
właściciela). Choćby dwór w Równej, wyremontowany i ocalony od całkowitej ruiny. I dwór w Brończynie, z zabytkowym
parkiem...
Z różnych przyczyn wiele dworów nie przetrwało do dnia dzisiejszego. Jednak dzięki lokalnym pasjonatom, którzy ciągle
odkrywają w archiwach coś nowego, możemy dowiedzieć się, na przykład, jak wyglądał nieistniejący dwór w Smaszkowie w
gminie Błaszki. Także o tym, co mówią różne źródła o najstarszej historii miasta Błaszki i jego herbie. Jakie wartości krajoznawcze
kryją okolice Błaszek. Komu z Ziemi Błaszkowskiej winniśmy szacunek i pamięć. A także, jak kształtuje się życie społeczno gospodarcze naszej Małej Ojczyzny w ostatnich latach.
Zachęcam wszystkich Czytelników do ciekawej lektury.
Przekazuję serdeczne słowa uznania wszystkim Osobom redagującym kwartalnik, pracującym przecież społecznie, i
szerzącym wiedzę o przeszłości ziemi, tak bliskiej nam duchem. Jednocześnie składam najlepsze życzenia z okazji jubileuszu
25-lecia kwartalnika Na Sieradzkich Szlakach.
OD REDAKCJI
2
Tak się składa, że oddajemy do rąk Czytelników kolejny numer monograficzny, tym razem poświęcony gminie
Błaszki. Zachęcamy do czytania artykułów już opublikowanych. Umożliwia to istnienie redakcyjnej strony w internecie
(www.nasieradzkichszlakach.webpark.pl i Sieradzkiej Biblioteki Cyfrowej (www.cyfrowa.pbp.sieradz.pl). Oto one:
Marszałek W., Szlak Powstańców 1863 r. nr 1/1985,
s. 16-20; Pachulska-Rydel J., Starodrzew parku dworskiego
we Wrzącej, nr 1/1989, s. 8-10; Pietrzak J., Z Ziemi Sieradzkiej do katyńskiego lasku, nr 4/1989, s. 15-21; Pietrzak J.,
Sieradzka lista katyńska – uzupełnienie, nr 3/1990, s. 8-9;
Ruszkowski A., Szlakiem wybitnych Polaków. Wycieczka
rowerowa pograniczem woj.: sieradzkiego i kaliskiego, nr
4/1990, s. 20-25; Tomaszewicz A., Życie kulturalne Błaszek
na przełomie XIX/XX w., nr 2/1993, s. 46; Marszałek W.,
„Sokół” w Błaszkach – „Goniec Kaliski” nr 192, nr 4/1993, s.
14-15; Z Błaszek – „Goniec Kaliski” nr 208, nr 4/1993, s. 15;
Ruszkowski A., Bój pod Wrzącą, nr 1/1997, s. 4-7; Marszałek
W., Wycieczka w okolice Warty i Błaszek, nr 1/1977, s.30- 34;
Ruszkowski A., Boju pod Wrzącą ciąg dalszy…, nr 1/1998, s.
25-26; Kozłowski W., Pułkownik Adam Nałęcz Nieniewski
(1886-1947), nr 2/1998, s. 37- 39; Marszałek W., Epilog do
bitwy pod Wrzącą, nr 4/1998, s. 18; Marszałek W., Legenda
i prawda o „strasznym dworze w Kalinowej” k. Błaszek, nr
2/1999, s. 24-26; Ruszkowski A., Feliks Walezjusz Pomian
Łubieński (1758-1848), jego przodkowie i dzieci, nr 1/2000, s.
26- 28; Szczepaniak I., Rezerwaty przyrody w Nadleśnictwie
Złoczew, nr 2/2005, s. 27- 31; Grzelak U., Gen. Michał
Gutowski z Jasionnej koło Sieradza, nr 1/2006, s. 19-21;
Fryncel. M., Gazetka szkolna Publicznego Gimnazjum w
Gruszczycach, nr 1/2008, s. 2; Kamiński Z., Powiat sieradzki
1999-2008, nr 1/2009, s. 6-12; Włodarczyk A., System ochrony zabytków w Polsce, nr 1/2009, s. 2-5; Ruszkowski A.,
Powiat sieradzki na przestrzeni wieków, nr 1/2009, s. 12-16;
Górecki T., Góreccy z Maciszewic koło Błaszek, nr 1/2009,
s. 36-38; Bogusławscy E. i R., Nowa kapliczka w Stoku
Na Sieradzkich Szlakach
Polskim, nr 1/2009, s. 40-41; Bogusławski R., Stok Polski
– krótka notka historyczna, nr 1/2009, s. 41-42; Ruszkowski
A., W 20-tą rocznicę działalności Komitetów Obywatelskich
SOLIDARNOŚĆ, nr 3/2009, s. 5-12; Ruszkowski A., „Kraj
Warty”- Reichsgau Wartheland (Warthegau), nr 3/2009, s.
59- 63; Bogusławski R., Dwór w Sulisławicach, nr 4/2009,
s. 1922
DYDAKTYKA
Żeby przypomnieć (1863-1864)
Andrzej Ruszkowski
Sieradzki Oddział PTTK w tym roku po raz 35. organizuje na Ziemi Sieradzkiej pieszy rajd dla upamiętnienia
wydarzeń Powstania 1863-1864 roku. W 2009 r. trasę rajdu
wytyczono wokół Sędziejowic. Rozpoczął się od uczczenia
pamięci powstańców, którzy walczyli w bitwie w Sędziejowicach w dniu 26 VIII 1863 r.1, złożenia przez młodzież
kwiatów na mogile powstańczej, prelekcji przy grobie
powstańców na cmentarzu. Miejscowa szkoła nosi imię Powstańców 1863 roku. Było ponad 300 uczestników, głównie
młodzież. Rajd stał się ważnym wydarzeniem dla całej gminy2. Brał w nim udział wójt gminy Pan Jerzy Kotarski, na
trasie sołtysi zapoznawali uczestników z wartościami krajoznawczymi mijanych wiosek, a Pani Sołtys wioski Sobiepany
Monika Porada błysnęła wręcz zdolnościami krasomówczymi… Na trasie, przy symbolicznym grobie pilota Edwarda
Kramarskiego ze 161. Eskadry Myśliwskiej ze Lwowa, który
zginął w walce powietrznej 2 IX 1939 r. nad Sędziejowicami, sekretarz gminy Pan Sławomir Tralewski opisał bój
lotnika z niemieckimi myśliwcami (Me – 110).
Obecna na tym rajdzie Wójt Gminy Burzenin – Pani
Barbara Darul zaprosiła sieradzki Oddział PTTK do zorganizowania rajdu w 2010 r. na terenie gminy Burzenin. W
efekcie, w dniu 27 marca drużyny rajdowe wyruszą na trasę, która rozpocznie się w Rychłocicach, a skończy się w
Burzeninie. Pięknie położona nad Wartą wioska Rychłocice
związana jest wyjątkowo mocno z wydarzeniami Powstania,
tutaj bowiem w dniu 15 IV 1863 r. stoczył walkę z Moskalami
zorganizowany w lasach wągłczewskich k. Błaszek oddział
dowodzony przez Napoleona Urbanowskiego, a w dniu 8
V 1863 r. miała miejsce bitwa najgłośniejszego dowódcy
oddziału na Ziemi Sieradzkiej Józefa Oxińskiego3. Poległo
wtedy 38 powstańców. Dla ich uczczenia wzniesiono kurhan
nad Wartą, przeniesiony kilka lat temu na cmentarz. Tam będzie początek rajdu…
Mamy nadzieję, że w 2011 roku władze Gminy
Błaszki będą współorganizatorami kolejnego rajdu, poświęconego Powstańcom 1863 roku, który swój początek będzie
mógł mieć np. w Wojkowie, przy mogile powstańców, poległych w pamiętnej bitwie w sąsiedniej Wrzącej,4 w dniu 16
XI 1863 roku.
Czemu przypisać, że w 147 lat po największej klęsce
w dziejach polskiego narodu czci się w Polsce, także na Ziemi
Sieradzkiej, ten nieudany zryw powstańczy? Przecież inne
narody obchodzą uroczyście wyłącznie rocznice zwycięstw
i sukcesów. Powstanie Styczniowe natomiast było totalną
porażką i co więcej: było skazane na nią od samego początku
wobec potęgi wojskowej wroga, niedysponowania przez
Polaków regularną armią, niepewnymi dostawami broni,
brakiem pomocy zza granicy…
Zostało wywołane w wyjątkowo niesprzyjającej
porze roku, właściwie przez młodych chłopców (Stefan
Balcerowski – ur. 1840, Oskar Awejde – 1837, Stefan Borelowski – 1840, Zygmunt Padlewski – 1836, Agaton Giller
– 1831, Józef Kajetan Janowski - 1832). W Królestwie i na
tzw. Ziemiach Zabranych stoczono w 1863 i 1864 r., z reguły
przegranych, ok. 1200 bitew i potyczek, w których poległo
kilkadziesiąt tysięcy pochowanych najczęściej w bezimiennych, zamaskowanych przez Rosjan grobach. Skazano przez
specjalne sądy (Audytoriaty Polowe), a następnie powieszono lub rozstrzelano ok. tysiąca powstańców. 38 tys. skazano
na katorgę. Skonfiskowano 1600 majątków ziemskich za
wspieranie przez ich właścicieli powstania, a w 1867 r., w
celu ukarania wszystkich Polaków, zniesiono dotychczasową
autonomię Królestwa Polskiego i ostatecznie zlikwidowano
dotychczas autonomiczne instytucje (Bank Polski, Szkołę
Główną Warszawską, klasztory, odrębny budżet), po czym
zaczęto intensywną rusyfikację: zwalczano wyjątkowo brutalnie język polski („Syzyfowe prace” – Stefana Żeromskiego),
wykreślono z map nazwę Polski nazywając ją Prywiślańskim
Krajem… Prześladowano do końca zaboru nawet pamięć o
Powstaniu, a groby Powstańców, jeżeli wiadomo było, gdzie
zostali pochowani, niszczono, ponieważ były świadectwem
i dowodem buntu krnąbrnego narodu. Np. w Wieluniu chowano straconych Powstańców poza miastem i cmentarzem,
na wysypisku śmieci i składowisku padliny, w Sieradzu grób
Powstańców był poza cmentarzem, a pierwszy krzyż na tej
mogile mógł być postawiony dopiero po ustąpieniu z tego terenu armii rosyjskiej w wyniku działań wojennych w 1914 r.
W Szadku, gdzie na tzw. cholerycznym cmentarzu jest mogiła
13-tu Powstańców z plutonu Strzelców Sieradzkich dowodzonych przez Powidzkiego, poległych w Szadkowicach 6 X
1863 r., odtwarzanie krzyża na mogile powstańczej było jednym z zadań chłopców, którzy utworzyli później miejscowy
oddział Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) .5
Mogiła 1863 r. w Szadku
Warto tutaj przywołać słowa dowódcy powstańczego Józefa Oxińskiego, który w opublikowanym pamiętniku
(Wspomnienia z powstania polskiego 1863-1864, Warszawa
1965, (str. 52-54) tak pisał o powstańczych ochotnikach z
Sieradza:
Na Sieradzkich Szlakach
3
Noc z 22 na 23 stycznia 1863 r… (…) Szarzeć poczynało, kiedy oddalony turkot wozów kazał nam spojrzeć w
stronę Sieradza…(…) Z kraju lasu (k. Miedźna – AR) przy
poczynającym się świetle widziałem na ośmiu furmankach
parokonnych obsadzonych gęsto ludźmi, z kilkoma konnymi obok furmanek jadącymi, jakiś niby w całości oddział,
lecz odległość jeszcze nie dozwalała rozpoznać szczegółowo
przedmiotów, brak tylko pik u kawalerzystów przypuszczać
kazał, iż nasi przybywają. Jakoż po kwadransie oczekiwania jadący oddział zbliżył się do skraju lasu i można już było
rozróżnić swojskie twarze i ubiory i porachować, iż prócz 7
konnych, z przewieszoną przez plecy bronią, było na ośmiu
furmankach z woźnicami 52 ludzi. (…) Przyglądałem się fizjonomiom przybyłych, nie różniących się z dawniej przybyłymi
– chyba dostateczniejszym ubraniem i lepszym uzbrojeniem.
Była to w owych czasach, a może i dzisiaj, najlepsza brać
małomieszczańska, rzemieślnicza, umiejąca nie kulturą, lecz
sercem najlepiej odczuć miłość dla tej ziemi, a może jeszcze
więcej nienawiść do Moskala i Niemca…
Grób powstańców 1863 r. w Wojkowie
Fot. Andrzej Ruszkowski
Klęska powstania była ogromnym wstrząsem dla Polaków. Wśród znacznej części społeczeństwa zapanowało na
długie lata przeświadczenie o beznadziejności wszelkiej walki zbrojnej. Powstanie, choć przegrane, dało jednak bezcenne
świadectwo woli Narodu do niepodległego bytu, ugruntowało
poczucie odrębności narodowej, pogłębiło przepaść między
Opowiadanie z czasów
popowstaniowych...
Jerzy Kowalski
W końcu XIX. i na początku XX. wieku jednym
z najważniejszych zadań dla Polaków, szczególnie tych
mieszkających pod zaborem pruskim i rosyjskim, był
skuteczny opór przed rugowaniem ich z ziemi dziadów i
ojców, obrona ojczystej mowy i wiary przekazywanej przez
rodziców, nauczanie narodowych dziejów i kształtowanie
patriotyzmu w najmłodszym i dorastającym pokoleniu.
Wielu było przekonanych, że najskuteczniej do
realizacji tych zadań przyczynić się mogą polskie kobiety,
kapłanki domowych ognisk Polaków.
Właśnie
dla
nich, w Krakowie, z inicjatywy Marii Wysłouchowej, jednej z
pionierek oświaty ludowej, rozpoczęto w 1899 r. wydawanie
miesięcznika Przodownica. Miały one stać się przodownicami
w tej walce o polskość. W prostych słowach, w prozie i w
4
zaborcą a społeczeństwem polskim i stwarzało psychiczne
podłoże do marzeń o odzyskaniu wolności przy sprzyjającej okazji. Przetrwała pamięć o sile moralnej uczestników
Powstania i słuszności ich walki i sprawiła, że nowe pokolenia, wyrosłe na tradycji bezinteresownej służby Ojczyźnie,
pamięci o poległych i zamęczonych bohaterach, podjęły
kolejną próbę odzyskania wolności, tym razem z powodzeniem - w 1918 roku! Józef Piłsudski w artykule Jak stałem
się socjalistą6 stwierdził, że na ugruntowanie jego przekonań
zasadniczy wpływ miała pamięć o klęsce Powstania 1863 roku, ucisk caratu na Litwie i stosunki w gimnazjum rosyjskim,
do którego był zmuszony uczęszczać. Był wyjątkowym, ale
nie jedynym! Sile oddziaływania tradycji powstańczej zawdzięczamy ukształtowanie pokolenia Marszałka Józefa
Piłsudskiego, które doprowadziło do powstania niepodległej
Polski w latach 1918 -1939 i pokonania w 1920 r. spadkobiercy carskiej Rosji – Związku Sowieckiego. Bez zaistnienia
tych faktów nie byłoby dziś Niepodległej Polski. Oto dlaczego kolejne pokolenia Polaków winne są pamięć i cześć
Powstańcom 1863 – 1864 roku!
Przypisy:
1
Ruszkowski A., 26 sierpnia 1863 r. w Sędziejowicach, w: NSS nr 2/1997,
s.14-17,fot.,
2
Brożyńska J., 34 rajd Śladami Łuki Bakowicza – powstańca 1863 r., w:
NSS, nr 3/2009, s. 70-71, fot., tamże: Owczarek A., Byłam na 34 rajdzie
Śladami Łuki Bakowicza…, s. 71-72,
3
Ruszkowski A., Ci, którzy dowodzili (1863-1864), cz. 1, w: NSS, nr
3/1988, s. 14-15,
4
Ruszkowski A., Bój pod Wrzącą, w: NSS nr 1/1997, s. 4-7, Ruszkowski
A., tenże: Boju pod Wrzącą ciąg dalszy, w: NSS nr 1/1998, s. 25-26
5
Milak M., Ocalić od zapomnienia, w: NSS 4/1988, s. 28,
6
Pisma zbiorowe Józefa Piłsudskiego, Warszawa 1937, t. II, s. 45 i nast.
wierszu, utrwalało ono miłość i przywiązanie do ziemi
ojczystej, podsycało wolę walki z zaborcami, z ich dążeniami
do wynarodowienia Polaków. Jego redaktorka, znana
krakowska feministka, Maria Siedlecka starała się bardzo,
aby pismo – poza działem gospodarczym – było swojego
rodzaju popularnym podręcznikiem historii i literatury
polskiej. Drukowała w nim utwory takich m.in. autorów jak
Władysław Bełza, Alojzy Feliński, Jan Kasprowicz, Józef
Ignacy Kraszewski, Teofil Lenartowicz, Adam Mickiewicz,
Eliza Orzeszkowa, Henryk Sienkiewicz, Kornel Ujejski,
Maria Wysłouchowa i wielu innych. Z pismem związała się
też Maria Konopnicka.
W Przodownicy też, w połowie listopada 1908 r.,
opublikowała swój najbardziej znany utwór, jakim jest Rota,
czyli inaczej przysięga na wierność Ojczyźnie. W ubiegłym
roku obchodziliśmy stulecie tego utworu. Ogólnopolskie
obchody tej rocznicy odbyły się w Poddębicach.
Obok tego najostrzejszego antypruskiego małego
wiersza, na tej samej stronie Przodownicy redaktorka
zamieściła opowiadanie o wyraźnie antyrosyjskiej wymowie,
opisujące wydarzenie z ziemi sieradzkiej, pod tytułem
Na Sieradzkich Szlakach
Złamany krzyż. Oba te utwory, niezwykle emocjonalne,
miały podsycać opór i wolę walki Polaków z zaborcami.
Autor opowiadania Złamany krzyż kryje się pod inicjałami
K. P. Być może jest to Konstancja (Ignacja) Piątkowska,
znana etnografka i literatka ze Smardzewa koło Sieradza?
Dla Redakcji istotnym jest, że to właśnie ziemia sieradzka
jest miejscem akcji tego antyrosyjskiego opowiadania,
rozpoczynającego się na tej samej stronie Przodownicy, na
której zamieszczona została Rota Marii Konopnickiej.
Kapliczka popowstaniowa we Wrzącej
ZŁAMANY KRZYŻ (Opowiadanie z 1864 r.)
Jenerał Bormsen1 na czele oddziału jedzie drogą
prowadzącą od Szadku ku Zduńskiej Woli (m. miasteczko
w powiecie sieradzkim). Jedzie powoli – las ma po obu
stronach – i pilnie się drzewom przygląda. Bo to las odebrany
buntowszczykom, a jemu obiecany w donację za zasługi przy
poskromieniu buntu.
Jego niemiecko-moskiewska dusza cieszy się
obliczając, ile to wart taki las, takie świerki, takie sosny
masztowe. Do Warty niedaleko, będzie można spławiać do
Prus, a talary zgarniać do kieszeni.
Wtem zaklął na cały głos. Dwóch adiutantów w skok
podjechało.
- Kroćset czortów! Już trzeci krzyż lacki nad drogą
– tu nad drogą, gdzie ja jadę i w moim lesie! Stać!!! Krzyż
wykopać i wyrzucić!
- Oddział stanął, żołnierzy rozesłano do najbliższych
chałup, po szpadle i łopaty.
Łopaty zabrano, chłopów nahajkami spędzono i
kazano im kopać. Chłopi opierają się.
Krzyż – świętość, Niedziela – święto – nie chcą. Nie
pomaga bicie, katowanie.
Krew tryska strumieniami z pod nahajek. Co jeden
bity zemdleje, rozciągają drugiego, i biją aż do utraty
przytomności. – Nie chcą. Wytrwali wszyscy – ani jeden nie
splamił się uległością w złem, ze strachu. Więc ich odrzucili
na bok i żołnierze dostali rozkaz:
- Wykopać krzyż! – Ale i oni się ociągają – radziby się
cofnąć, ukryć jeden za drugiego, i oni nie radzi z krzyżami
wojować, a działa też na nich widok bohaterstwa naszych.
Muszą, komendy nie usłuchać nie wolno. Więc biorą szpadle,
wsadzają w ziemię – zgrzyt się odzywa w jednem miejscu,
w drugiem. – Pokazuje się, że krzyż obłożony wielkimi
kamieniami, które się ruszyć tak łatwo nie dadzą. Jeden z
żołnierzy chciał podważyć kamień, szpadel mu się obsunął i
przeciął nogę, aż krew popłynęła.
- Rąbać siekierami!... woła niecierpliwy jenerał.
- Siekier! – krzyczą oficerowie. Zwracając się w
stronę, gdzie leżeli obici wieśniacy.
Ale oni nie czekali, gdy ich odrzucono w las, korzystając
z odwróconej od nich uwagi, pochowali się wszyscy, oczekując
jednak w pobliżu, co będzie z tym symbolem męki Bożej, tak
dla nich drogim.
Znaleziono jakieś siekiery na wozach. Dwóch
żołnierzy stanęło obok krzyża i z ciężkim rozmachem uderzyli.
Nawet drzazga nie poleciała z twardego, przez czas prawie,
że skamieniałego dębu.
Naraz toporzysko zostało w ręku jednego z żołnierzy,
a ostrze odbite od twardego drzewa, uderzyło w twarz
żołnierza, gruchocząc mu nos, kalecząc czoło.
Żołnierz padł na wznak. – Z drugiej już strony
podstawa krzyża została krwią oblana. Okrzyk wydarł się
z piersi wszystkich, żołnierze zbledli i zaczęli się cofać od
krzyża.
Ale jenerał rozzłościł się – bił, kopał, popychał
żołnierzy własnoręcznie – klnąc, wymyślając. Przecież toby
była hańba dla niego, gdyby przed marnym krzyżem ustąpił
– a tam w Sieradzu, czekały na niego karty i hulanka, więc
spieszył się.
- Sznurów! – wrzasnął ochrypły
Niechętny pomruk przeszedł po wojsku, ale sznury
przyniesiono.
Zarzucono je na ramiona krzyża. Dziesięciu żołnierzy
zaczęło ciągnąć. Krzyż ani drgnął.
Przyniesiono więcej sznurów – ciągnie dwudziestu,
trzydziestu – wszystko za mało.
Wreszcie cała gromada na komendę pociągnęła.
Rozległ się trzask, który odbił się bolesnym echem w sercach
ukrytych wieśniaków.
Krzyż był złamany na połowę.
Ale jednocześnie z pod krzyża wydobyły się jęki i sam
generał krzyknął boleśnie.
Ostra drzazga odskoczyła od krzyża i uwięzła mu w
twarzy tuż koło oka. Krzyż zaś padając, przygniótł dwóch
żołnierzy i adiutanta.
Żołnierze byli pokaleczeni, opatrzono ich i wsadzono
na wóz – adiutanta tylko nie zdołano dotrzeźwić. Przypłacił
życiem zbytnią służalczość, gdyż w krytycznej chwili sam też
ciągnął za sznur, dla przypodobania się jenerałowi.
Jenerał obmył krew z twarzy, wsiadł na konia i ruszył
ku Zduńskiej Woli, ale teraz już milczał i drzew nie oglądał.
Oddział cały pociągnął za nim, zabierając zmarłego.
Kiedy już wszyscy zniknęli za zakrętem drogi – pomału
– ostrożnie – zaczęli się wysypywać z lasu wieśniacy.
Dużo ich było, i kobiet, i dzieci. Nie wiadomo skąd się
tak prędko, taka gromada zebrała.
Z płaczem rzucili się wszyscy całować sprofanowany
krzyż. Potem dźwignęli odłamaną górną połowę i oparli o
drzewo, tuż za krzyżem rosnące, umocowawszy dobrze wśród
gałęzi, żeby się przewrócić nie mogła. Dzieci przez ten
czas zbierały wszystkie drzazeczki i układały pod krzyżem.
Dziewczęta zbierały kwiaty i wieńcami krzyż przystroiły.
Skończywszy, uklękli wszyscy i ze łzami, przyciszonym
głosem, ale i z głębi duszy, zaśpiewali Serdeczna Matko.
--
-
-
-
-
Na drugą niedzielę, znowu gromada ludzi, ale już
większa, zebrała się pod krzyżem, prócz sukman wieśniaczych
i barwnych chustek widać było sporo czamar i kapeluszy
kobiecych, a wszyscy spoglądali na drogę do Szadku
wiodącą.
Na Sieradzkich Szlakach
5
Wreszcie na drodze wśród kurzu ukazał się wózek.
- Jedzie, jedzie! – zawołano i cała gromada uszykowała
się koło krzyża.
Wózek podjechawszy bliżej, zwolnił biegu, zaczął
się posuwać bardzo powoli, wszyscy poklękali, odkryli
głowy. Ksiądz, jadący na wózku, odrzucił płaszcz, w komży
i stule stojąc, na posuwającym się wciąż pomaleńku, wózku,
odmawiał modlitwy, poświęcając na nowo sprofanowane
krwią ludzką miejsce.
Dojechawszy wprost krzyża, trzy razy rzucił daleko
wody kropidłem. Pokropił jeszcze wszystkich obecnych i
natychmiast płaszcz zarzucił, chłopak powożący śmignął
batem i wózek szybko potoczył się dalej
Czas był wielki po temu, drogą już jechali Moskale.
Dojechawszy do księdza, zatrzymali wózek, zrobili dokładną
rewizję.
Na zapytanie, ksiądz im odpowiedział, że jedzie
do chorego, co było prawdą. Ale i Moskale to sprawdzili,
odprowadziwszy księdza aż do chaty, do której był wezwany.
Pod krzyżem, gdy ktoś krzyknął: Moskale, w mig nie
było nikogo.
Gdy Moskale dojechali w to miejsce, zobaczyli tylko
uwieńczone obie połowy krzyża i dużo kwiatów rozsypanych
po ziemi.
--
-
-
-
-
Obie połowy złamanego krzyża stoją dotąd, każdy
jadący, wysypaną tam już szosą może go zobaczyć.
Bormsen lasu z krzyżem nie chciał, dostał inny o parę
wiorst dalej.
K. P.
Przypisy:
1
Jenerał Bormsen przysłany był w roku 1864 do powiatu sieradzkiego w
guberni kaliskiej dla wyłapania resztek powstańców kryjących się po lasach.
Powiesił ich wielu. Znany był z okrucieństwa i nieludzkości.
WSPÓŁCZESNOŚĆ
Współczesne problemy miasta
i gminy Błaszki
Piotr Świderski - Sekretarz Gminy i Miasta Błaszki
Minione dwadzieścia lat samorządu gminnego
w demokratycznej Polsce, a zarazem w gminie i mieście
Błaszki, w sposób widoczny pokazują zasadność zaufania
mieszkańców w możliwości gminy i skuteczność działania
wybranych władz. Albowiem rozwiązywanie problemów i
zaspakajanie potrzeb wspólnoty jest głównym i zasadniczym
zadaniem każdej gminy, a tym bardziej samorządu gminy
Błaszki. Sprostanie tym zadaniom nie jest rzeczą prostą,
ani łatwą. Sama realizacja daje wiele satysfakcji wszystkim
członkom wspólnoty. Jest także dowodem, że samorząd
gminny ma bezpośredni i stały kontakt z mieszkańcem i jego
problemami.
Gmina i Miasto Błaszki jest jedną z 11 gmin powiatu
sieradzkiego. Położona jest w zachodniej części województwa
łódzkiego, w bliskim sąsiedztwie Sieradza i Kalisza –
ponad lokalnych ośrodków o znaczącej roli gospodarczej.
Graniczy z gminami sieradzkimi: Goszczanów, Warta,
Wróblew i Brąszewice oraz z gminami powiatu kaliskiego
w województwie wielkopolskim – Szczytniki i Brzeziny.
Gmina należy do większych pod względem powierzchni
w regionie. Zajmuje bowiem 201,6 km2, co stanowi 1,1%
obszaru województwa łódzkiego oraz odpowiednio 13,5%
- powiatu sieradzkiego. Administracyjnie składa się z 54
sołectw oraz dwóch jednostek samorządu mieszkańców, dla
których terenem działania jest miasto Błaszki.
W grudniu 2009 roku Gminę miejsko-wiejską Błaszki
zamieszkiwały 15 243 osoby, w tym - 12 799 na terenie
wiejskim i 2 444 w mieście Błaszki.
Wiek
0-2
3-6
7-17
18
6
Mężczyźni
240
294
1074
124
Kobiety
237
289
1039
126
Ogółem
477
583
2113
250
19-65
19-60
>65
>60
Ogółem
5056
4271
786
7574
1707
7669
5056
4271
786
1707
15243
Mieszkańcy gminy i miasta Błaszki wg wieku i płci na dzień 31-12-2009–
źródło Urząd Gminy i Miasta Błaszki
Niestety, od kilku lat systematycznie spada liczba
mieszkańców. Jest to tendencja typowa dla całego kraju.
Ważne są tutaj przede wszystkim dwa czynniki: migracja
i ujemny przyrost naturalny. Na początku XXI w. było 15
760 mieszkańców gminy, dziś jest o 517 mniej. Problem
ujemnego przyrostu naturalnego jest przede wszystkim
i wyzwaniem dla rządzących naszym krajem. Z pozycji
samej gminy trudno jest wprowadzać politykę prorodzinną.
Niezbędne jest wprowadzenie całego systemu programów,
które w perspektywie najbliższych lat przyniosą zamierzone
efekty. Spadek liczby mieszkańców i starzenie się
społeczeństwa, a za tym również spadek liczby osób w
wieku produkcyjnym, będzie coraz dotkliwiej odczuwalny.
Jest to jeden z najważniejszych problemów, z którymi musi
zmierzyć się samorząd gminny. Problem ten bardzo dobrze
obrazuje niż demograficzny wśród uczniów naszej gminy.
W okresie ostatnich dziewięciu lat ich liczba zmniejszyła się
o 639 osób. W roku szkolnym 2008/2009 na terenie gminy
i miasta Błaszki funkcjonowało 9 szkół podstawowych,
3 gimnazja oraz 2 przedszkola. Do szkół podstawowych
uczęszczało 1013 uczniów, a do gimnazjów - 623. Tak więc,
w tym czasie ubyło tylu uczniów, ile dzisiaj chodzi do trzech
gimnazjów. Spadek liczby uczniów to również mało liczebne
klasy. Problem ten pogłębia się z roku na rok, powodując
konieczność reorganizacji sieci szkolnej. Bardzo trudną i
niewdzięczna koniecznością stało się zamykanie placówek
oświatowych. Właśnie z przyczyn demograficznych w
ostatnich latach uległo likwidacji kilka szkół podstawowych.
Dla władz gminy są to decyzje bardzo bolesne, ale niestety
konieczne. Obecnie liczba uczniów w szkołach podstawowych
w gminie i mieście Błaszki kształtuje się następująco: od
400 uczniów w największej szkole, do 30 w najmniejszej.
Średnia liczba uczniów w szkole to 112 osób. W przeliczeniu
Na Sieradzkich Szlakach
na oddziały wygląda to następująco: w największej szkole 18, w najmniejszej – 5 uczniów w jednej klasie. Średnio w
gminie w szkołach podstawowych przypada 13 uczniów na
jedną klasę. Konieczność likwidacji szkół zawsze powoduje
duże niezadowolenie społeczne. Należy jednak pamiętać, że
w zasadniczy sposób decydują tu bardzo ograniczone środki
finansowe będące w dyspozycji gminy na zadania związane
z realizacją edukacji. Obecny sposób finansowania oświaty
doprowadził do tego, że każdego roku Gmina i Miasto Błaszki
do otrzymanej subwencji oświatowej dokłada z własnych
dochodów niemal 1/3 środków. Dla przykładu w 2009 roku
na zadania edukacji publicznej z budżetu gminy wydano
prawie 16 mln zł, a subwencja państwa wyniosła jedynie
10 mln zł. Tak więc, ze środków własnych gminy dołożono
6 mln zł. Utrzymanie wysokiego poziomu i zapewnienie
odpowiednich warunków nauczania byłoby niemożliwe bez
dofinansowania z dochodów własnych gminy. Właściwym
jest podejście Rady Gminy i Miasta Błaszki, która uchwala
corocznie zwiększenie środków finansowych na szkolnictwo.
Jednocześnie zmuszona jest świadomie
rezygnować z
realizacji innych zadań. Należy wspomnieć, że wprowadzenie
reformy systemu oświaty i gimnazjów, udało się tylko
dzięki determinacji samorządów gminnych. Wprowadzając
gimnazja nikt z ówczesnych decydentów nie zapytał gmin,
czy mają warunki do ich powoływania. Ze względu na obszar
i rozległość terenu gminy, aby prawidłowo zrealizować
reformę, należało w gminie Błaszki zbudować trzy nowe
gimnazja. Zrobiliśmy to w dziewięć lat. Dzisiaj wszyscy
gimnazjaliści uczą się w nowoczesnych budynkach szkolnych,
z odpowiednim zapleczem dydaktyczno - sportowym.
Gimnazjum w Gruszczycach
Fot. Józef Jura
Gimnazjum w Kalinowej
Fot. ks. Tadeusz Stich
Na terenie miasta znajduje się również Liceum
Ogólnokształcące im. Wojska Polskiego. Aby urozmaicić
kierunki kształcenia oraz sprostać oczekiwaniom
młodego pokolenia, utworzono w 2008 roku Zespół Szkół
Ponadgimnazjalnych. Tworzą go, poza wspomnianym
liceum, technikum (powołane w 2009 roku) oraz szkoła
zawodowa. Ważnym jest, aby miasto Błaszki stanowiło
zaplecze edukacyjne dla mieszkańców wsi z terenu gminy,
aby była możliwość zdobycia wykształcenia i zawodu, bez
konieczności wyjazdu do sąsiednich gmin i powiatów. Wśród
naszych zamierzeń na najbliższe lata, poza modernizacją
obiektów oświatowych, jest dalsza rozbudowa bazy
sportowej. Dzisiaj posiadamy jedną halę sportową i cztery
sale gimnastyczne. Poza jedna salą gimnastyczną, wszystkie
pozostałe obiekty zostały wybudowane w latach 1997 - 2009.
Planujemy budowę kompleksu sportowo - rekreacyjnego wraz
z basenem. Dla ich realizacji skorzystamy z współfinanso­
wana przez Unię Europejską.
Pomimo opisanych wyżej bardzo poważnych
trudności, rozwój oświaty był, jest i pozostanie najważniejszym zadaniem dla samorządu i władz wykonawczych
Gminy Błaszki.
Znaczącym problemem dla samorządu gminy Błaszki
jest ujemny bilans wodny. Gmina Błaszki leży w dorzeczu
Prosny, której najważniejszymi dopływami (w obrębie
gminy) są rzeki - Trojanówka, przepływająca z południa na
północ niemal przez cały jej obszar, oraz Swędrnia. Rolniczy
charakter gminy wymusza wybudowanie, planowanych
od dawna, zbiorników retencyjnych i tzw. małej retencji.
Przewidziana jest budowa zbiornika Sarny i Orzeżyn.
Przy obecnym deficycie wody jest to wyzwanie konieczne
wymagające rozwiązania. Powstające coraz częściej studnie
głębinowe odbiorców indywidualnych, wykorzystywane
do nawadniania upraw, uzupełniają niedostatek opadów
w okresie letnim. Ale dla całej wspólnoty gminnej jest to
jednak działanie niekorzystne. Rosnąca gwałtownie liczba
odwiertów wpływa na obniżenie poziomu wód podziemnych.
Tym samym znacząco utrudnia realizację jednego z
najważniejszych zadań gminy - zaopatrzenia mieszkańców w
uzdatnioną wodę bieżącą. Szczycimy się stu procentowym
niemal tzw. stopniem zwodociągowania gminy, to jest ponad
310 km sieci oraz ponad 2600 przyłączami. Wymaga to jednak
dostarczenia w dużych ilości wody. Realizując to zadanie
gmina wybudowała osiem stacji uzdatniania wody, które
sukcesywnie modernizuje. Jest to proces ciągły i wymagający
stałych nakładów. Normy i parametry jakościowe wody są
coraz ostrzejsze, a obowiązkiem gminy jest spełnianie tych
norm.
Dostarczenie wody to jednak jedna strona medalu,
drugą jest odbiór nieczystości płynnych. Rozwój kanalizacji
nie nadążył za rozwojem sieci wodociągowej. Łączna długość
sieci kanalizacji sanitarnej wynosi 17,4 km, z 260 przyłączami
domowymi. Miejscowości posiadające kanalizację sanitarną
to: Błaszki – korzysta z niej 85% mieszkańców, Borysławice
– 70%, Lubanów - 20%, Wójcice - 10% i Kalinowa - 70%.
Ścieki trafiają do dwóch biologiczno - mechanicznych
oczyszczalni: w Borysławicach, o przepustowości 1066 m3/
dobę, oraz w Kalinowej o przepustowości 105 m3/dobę. W
przyszłości naszym zadaniem będzie sukcesywna budowa
nowych odcinków kanalizacji i przyłączanie nowych posesji.
Także gospodarka odpadami wymaga nowych rozwiązań.
Na terenie gminy, we wsi Chabierów, zlokalizowane
jest nieczynne wysypisko, które powinno być ponownie
uruchomione, poddane rekultywacji i rozbudowie.
Rolniczy charakter gminy wynika przede wszystkim
z jej dobrych warunków glebowych. Występuje tu wysoki
udział (70%) gleb chronionych, bardzo dobrych i dobrych.
Procentowy udział klas bonitacyjnych w gminie:
Klasy II-III
Klasa IV
Klasa V
Klasa Vl-Vlz
35,2
36,8
17,7
10,3
Źródło: Program Ochrony Środowiska Gminy i Miasta Błaszki
Na Sieradzkich Szlakach
7
8
Według
Powszechnego
Spisu
Rolnego,
przeprowadzonego w maju 2002 roku, na terenie gminy
funkcjonowało 2569 gospodarstw rolnych, w tym 2568 indywidualnych. Obejmowały one łącznie powierzchnię 17
132,4 ha, w tym 15 945,8 ha użytków rolnych. Zdecydowana
większość (83,2%) to gospodarstwa o powierzchni nie
przekraczającej 10 ha. Ponad połowa to gospodarstwa małe,
o powierzchni do 5 ha użytków rolnych. W porównaniu
z poprzednim spisem rolnym z 1996 roku, nastąpiło
zmniejszenie liczby gospodarstw o 5,7%, przy jednoczesnym
wzroście ich średniej wielkości. Tendencja ta do dziś
utrzymuje się na podobnym poziomie. Przeciętna wielkość
gospodarstwa rolnego wynosi około 7 ha. Rolniczy charakter
gminy stwarza problemy z zapewnieniem zbytu produktów.
Działania samorządu gminnego są tu ograniczone i muszą
być skorelowane z warunkami gospodarki rynkowej z
uwzględnieniem m.in. interwencjonizmu państwa. System
dopłat pośrednich i bezpośrednich dla rolnictwa w zderzeniu
z rosnącymi kosztami produkcji rolnej (wzrost cen m.in.
nawozów, środków ochrony roślin) oraz niskiej opłacalności
produkcji, powoduje, że nadal na wsi żyje się ciężko i
skromnie. Jest to istotny problem zarówno w wydaniu
gminnym jak i ogólnokrajowym.
Powszechnym problemem, również gminy i miasta
Błaszki jest utrzymanie i budowa dróg. Permanentne,
wieloletnie niedofinansowanie budowy i modernizacji
dróg przez rząd powoduje uzasadnione niezadowolenie
mieszkańców. W gminie i mieście Błaszki niemal od początku
reaktywacji samorządu postawiono również na budowę
i naprawę dróg. Przy ogromnej gęstości sieci drogowej,
sięgającej 466 km, problemów do rozwiązania nie zabraknie
na najbliższe kilkanaście lat. Chociaż w ostatnich latach
wybudowano na terenie gminy kilkadziesiąt kilometrów
dróg o nawierzchni asfaltowej (bardzo dobre ostatnie lata),
to i tak potrzeby są bardzo duże. Konieczna jest więc zmiana
finansowania lub wspomagania budowy i modernizacji dróg
zarówno gminnych, jak i pozostałych przebiegających przez
nasz teren. Dochody gmin nie pozwalają na zaspokojenie
wszystkich potrzeb w tym zakresie. Światełkiem w tunelu
jest Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych.
Polega on na finansowaniu zadania w proporcjach po
50% przez samorząd lokalny i budżet państwa. W ramach
programu jesienią 2009 roku samorząd Gminy i Miasta
Błaszki zrealizował budowę drogi o długości 5 km za 2,5 mln
zł. Natomiast w 2010 roku za 3,4mln zł będą wybudowane
chodniki i zmodernizowane drogi w centrum miasta. Takich
programów jest jednak zdecydowanie za mało, o czym
świadczy aktywność samorządów w tej dziedzinie. Nie
wystarczają także możliwości budowy dróg z funduszy
unijnych oraz Urzędu Marszałkowskiego. Potrzeby są
znacznie większe. Same samorządy nie poradzą sobie z
problemem, który narastał przez kilkadziesiąt lat. Konieczny
jest zdecydowany i znaczący udział finansowy rządu.
Pomoc i opieka społeczna to także ważna dla
samorządu sfera działania. Obecne zadania ośrodków
pomocy społecznej są niewspółmiernie większe niż jeszcze
dziesięć lat temu. Świadczą o tym choćby konieczność
rozwiązania potrzeb lokalowych. W 1995 roku pracownicy
Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w
Błaszkach mieścili się w dwóch pomieszczeniach urzędu
gminy. Dziś, po kolejnych przenosinach, ośrodek zajmuje
znaczną część budynku użyteczności publicznej, w
którym swoją siedzibę ma również Centrum Kultury oraz
zlokalizowana jest strażnica. Wydaję się jednak, że ciągły
napływ zadań i stawiane priorytety wymuszą w najbliższych
latach pozyskanie kolejnych pomieszczeń. Należy pamiętać,
że ośrodki nie tylko pomagają osobom będącym w potrzebie,
ale realizują również cały szereg form pomocy, opartej o
systemowe programy unijne i szkolenia. Również bardzo
ważnym i trudnym jest problem funduszu alimentacyjnego,
przekazanego do realizacji gminom poprzez ośrodki pomocy
społecznej.
Pomimo spadku bezrobocia, z 1317 osób w 2003
do 608 w 2009 roku, będzie wzrastać różnica w dochodach
mieszkańców, a grupa potrzebujących będzie nadal znacząca.
Problem ten jest zawsze jednym z najważniejszych do
rozwiązania przez samorządy lokalne. Podobnie sytuacja
przedstawia się z mieszkaniami komunalnymi. Także gmina
i miasto Błaszki boryka się z deficytem lokali komunalnych.
Na liście oczekujących jest obecnie około 50 rodzin. Z
jednej strony sukcesywnie remontuje się i modernizuje
substancję komunalną (ocieplanie i termomodernizacja
budynków, modernizacja kotłowni), z drugiej jednak brak
jest pomocy dla działania samorządów w budowie nowych
mieszkań socjalnych. W najbliższym czasie planowana jest
termomodernizacja dwóch bloków przy Placu Niepodległości
nr 10 i 11, połączona z nadbudową i pozyskaniem kilkunastu
nowych lokali. Zadanie to chcemy realizować przy pomocy
środków unijnych w ramach Regionalnego Programu
Operacyjnego – renowacja substancji mieszkaniowej. Trzeba
jednak pamiętać, że rozwiązywanie tego problemu to praca
władz lokalnych na wiele lat.
Budynek „Łaźni”
Fot. Krzysztof Wesołowski
Istotnym zadaniem jest troska o zachowanie zabytków,
świadków naszej historii. Działania samorządów nakierowane
są przede wszystkim na renowację, modernizację i odbudowę
obiektów objętych ochroną konserwatorską. I nie wystarczy
tu zdiagnozowanie stanu, konieczne jest zabezpieczenie
odpowiednich środków finansowych. Musimy zdawać sobie
sprawę, że niszczejący budynek zabytkowy traci swoją
wartość. Dlatego ważne jest poddanie obiektu konserwacji
w odpowiednim czasie. Przy licznych innych potrzebach
ważne jest odpowiednie zhierarchizowanie zabytków. W
mieście Błaszki, w 2009 roku, przeprowadzono gruntowny,
konserwatorski remont budynku tzw. Łaźni. Zbudowany
w latach 1830-1840 przy rynku, przez wiele dziesięcioleci
spełniał funkcję łaźni miejskiej. Budynek ma dużą
wartość historyczną, a przez to jest ważnym elementem
urbanistycznym. Po remoncie o wartości 1,5 mln zł stał
się siedzibą Biblioteki Publicznej, działającej w ramach
Centrum Kultury. Na to zadanie gmina pozyskała z Programu
Rozwoju Obszarów Wiejskich w Działaniu „Odnowa i rozwój
wsi” kwotę 500 tys. zł. W ramach troski o rozwój kultury
gmina i miasto Błaszki rozpoczyna w 2010 roku budowę
Regionalnego Centrum Kultury, współfinansowanego ze
środków unijnych.
W najbliższej przyszłości zajdzie konieczność
budowy nowej siedziby urzędu gminy. Ciągły przyrost zadań
do wykonania, w zderzeniu z ograniczonymi warunkami
lokalowymi nie sprzyja efektywnej pracy. Obecny budynek,
pochodzący z początku lat 70-tych ubiegłego wieku, już
Na Sieradzkich Szlakach
dawno przestał spełniać przypisane mu funkcje. Nowa
siedziba zlokalizowana będzie w centrum miasta. Także i w
tym przypadku władze gminy będą wnioskować odpowiednie
środki unijne. Zawsze jednak pozostaje pytanie, czy istnieje
konieczność takiej budowy? Przecież są inne potrzeby.
Ale myśląc w ten sposób, nigdy nie znajdziemy dobrego
momentu na budowę nowej siedziby urzędu, bo zawsze będą
inne ważne wyzwania.
Budynek gimnazjum w Błaszkach
Fot. wł. UMiG
Do innych problemów czekających na rozwiązanie
jest gazyfikacja gminy. Jak dotąd nie mamy sieci gazowej,
ale 60% gospodarstw domowych korzysta z butli, bądź
zbiorników napełnianych gazem płynnym. Tego problemu
jednak gmina nie jest w stanie rozwiązać sama. Konieczne
jest wsparcie zewnętrznych finansowania.
Ważnym atutem gminy jest również potencjał
gospodarczy. Zarejestrowanych jest obecnie 744 podmiotów
gospodarczych. Samorząd gminny stara się sprostać
oczekiwaniom przedsiębiorców i sukcesywnie rozwiązywać
powstające problemy. Ogrom zadań do wykonania przez
samorządy gminne wymusza stosowanie różnych rozwiązań,
efektem czego mają być większe dochody własne. To z
kolei pozwoli zaspokoić więcej potrzeb. Gmina Błaszki
stosuje obniżenie podatków w działalności gospodarczej
oraz ulgi i zwolnienia podatkowe. W 2010 roku rozpocznie
się również budowa wiatraków, które dostarczą tańszą i
„zdrową” środowiskowo energię. Po uruchomieniu kilku
farm wiatrowych, budżet gminy zasilony będzie znacznymi
środkami finansowymi w postaci podatku od budowli.
W codziennej działalności samorządu lokalnego
ważna jest również przede wszystkim dobra współpraca
z samorządem powiatowych i wojewódzkim. Wszystkie
programy rozwoju i strategii muszą być powiązane, a
działanie skorelowane z tymi instytucjami, rozwiązującymi
przecież problemy ponad lokalne i regionalne. Przed
samorządem lokalnym zawsze będą nowe zadania i prace
do wykonania. Obserwując działania samorządu lokalnego
na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat i energię lokalnej
społeczności, można być spokojnym o właściwe postrzeganie
i hierarchizację potrzeb przez samorządy i rozwiązywanie
problemów, dla których przecież gminy zostały powołane.
Nieco innymi problemami samorządów gminnych
jest tworzenie i stosowanie przepisów prawa w Polsce.
Ciągłe zmiany i nowelizacje powodują duże zamieszanie
w stosowaniu prawa lub często blokują już przyjęte
rozwiązania. Kilkanaście lat temu w ciągu roku ukazywało się
kilkadziesiąt Dzienników Ustaw, a dziś ukazuje się kilkaset.
Niektórzy powiedzą, że to ze względu na wejście naszego
kraju i dostosowanie do przepisów unijnych. W pewnej
części tak, ale niestety nie wszędzie. Jako przykład można
podać przepisy z zakresu zagospodarowania przestrzennego.
Od wielu lat wprowadza się różne rozwiązania (np. przepisy
wprowadzające Studium Uwarunkowania Przestrzennego),
zmieniające dotychczas funkcjonujące. Efektem jest ciągły
chaos w tym zakresie. A przecież nie o to chodzi. Akurat z tym
problemem wiąże się cała sfera działalności gospodarczej,
usługowej czy też budownictwa mieszkaniowego.
Przedstawiony powyżej obraz życia gminy i miasta
Błaszki zarządzanej przez demokratycznie wybrany
samorząd, każe przywołać kilka refleksji nad warunkami
naszego funkcjonowania i możliwościami spełniania
oczekiwań gminnej wspólnoty.
Utworzenie, a właściwie reaktywacja samorządu
terytorialnego w 1990 r. dało początek nowej rzeczywistości
w samorządzie lokalnym. W ręce mieszkańców przekazano
autentyczną i realną władzę. Poczuli oni, że mają faktyczny
wpływ na rozwój swojej małej ojczyzny. Pierwsze wybory
do samorządu wyzwoliły pozytywna energię, która
spożytkowana została w dobrze pojętej działalności na rzecz
rozwoju wspólnot lokalnych. Podjęte wyzwania, właściwa
hierarchizacja potrzeb, umiejętność dzielenia się często
bardzo skromnymi środkami finansowymi w budżetach
gmin, pokazały, że reforma samorządowa w tym zakresie
była jedną z najlepiej przeprowadzonych reform w Polsce.
A zdobywane doświadczenia pozwalały dość sprawnie
dokonywać zmian i korekt w ustawodawstwie. Celem
nowych ustaw m.in. o zamówieniach publicznych, czy o
finansach publicznych, było zagwarantowanie przejrzystości
i jawności wydatkowania środków publicznych. Stało się
to gwarantem zaufania mieszkańców do swoich władz
lokalnych. Funkcja burmistrza i radnego nabrała nowej
wartości wiążącej się z odpowiedzialnością, a instytucja
wyborów bezpośrednich uzyskała pozytywny, powszechny
odbiór społeczny. Oczywiście, idealną byłaby sytuacja
zrealizowania wszystkich zamierzeń i zadań, które stanęły
przed demokratycznym państwem. Nadal na zakończenie
oczekuje komunalizacja mienia. Do dziś pozostają nie
skomunalizowane grunty, choć w założeniach miało to
nastąpić w ciągu kilu miesięcy od ustanowienia w 1990 roku
nowego samorządu terytorialnego.
Innym problemem stało się nakładanie na barki
samorządów terytorialnych nowych zadań, bez przekazywania
na te cele odpowiednich środków finansowych. Paradoksalnie,
dobre radzenie sobie z trudnymi problemami zamiast być
nagrodzone, stało się małym nieszczęściem dla gmin. Nowe
zadania nakładano bez odpowiedniego zabezpieczenia
finansowego. Na szczęście racjonalne i sprawne zarządzanie
pozwoliło uporać się i z tymi problemem.
Odpowiedzią na pytanie, czy po 1990 roku gminy
poradziły sobie z powierzonymi zadaniami, jest wprowadzenie
kolejnych dwóch szczebli samorządu terytorialnego. Od 1999
roku samorząd terytorialny nie jest już kojarzony tylko z
gminą, ale również z powiatem i samorządem województwa.
Dlatego też od tego czasu nie określamy gminy samorządem
terytorialnym, lecz samorządem gminnym. Z perspektywy
dwunastu lat funkcjonowania wszystkich szczebli
samorządu w Polsce najwyższą ocenę za skuteczność i
samodzielność w działaniu przypisuje się gminie. Myślę,
że problem tkwi w sposobie finansowania. O ile gminom
dano na starcie większe możliwości w finansowaniu
własnych zadań poprzez dochody własne, to na szczeblu
powiatowym i wojewódzkim bardzo usztywniono swobodę
kształtowania budżetów, poprzez zdecydowany udział w
dochodach budżetowych dotacji i subwencji, które już z góry
warunkowały ich przeznaczenie. Udział dochodów własnych
w budżetach tych szczebli był bardzo niski. W pierwszych
latach ich funkcjonowanie sprowadzało się niemal tylko do
przekazywania środków do dysponentów, bez możliwości
swobodnego ich kształtowania. Na szczęście mechanizm
ten zaczyna się zmieniać. Sukcesywnie zwiększa się w
Na Sieradzkich Szlakach
9
dochodach samorządów udział czynników warunkujących
rozwój i zamożność mieszkańców. To z kolei przekłada
się na możliwość zaspakajania najważniejszych potrzeb
społeczności, gwarantując więź mieszkańca powiatu czy
województwa z władzą danego szczebla.
Zadania stojące przed samorządem gminnym
sprecyzowane zostały w art. 7 ustawy o samorządzie
gminnym. Wypełnianie tych zadań i zaspakajanie zbiorowych
potrzeb jest problemem każdego samorządu. Dysponowanie
przez gminę dochodami i majątkiem nakazuje działania
odpowiedzialne. I to jest klucz do sukcesu. Wspomniany
art. 7 przypisuje do zadań gminy niemal całą sferę życia
publicznego, od ładu przestrzennego, poprzez gospodarkę
nieruchomościami, ochronę środowiska i przyrody, budowę
dróg, wodociągów, ochronę zdrowia, pomoc społeczną, czy
edukację publiczną aż po rozwój kultury i sportu, ochronę
przeciwpożarową i zachowanie porządku publicznego.
Głównym problemem pozostają zawsze tak jak zaznaczono
wyżej, niewystarczające źródła finansowania zadań
przypisanych do realizacji. Ich skąpość, a nawet brak,
bardzo często hamują zamierzenia władzy lokalnej. Stojąc
przed wyborem zaspakajania pilnych potrzeb mieszkańców,
czy przeznaczania środków finansowych na rozwój, gminy
muszą realizować te pierwsze. Na szczęście światełkiem w
tunelu są środki zewnętrzne, pochodzące przede wszystkim
z Unii Europejskiej, zdobywane w ramach szczegółowych
programów. Na przestrzeni ostatnich lat po raz kolejny
okazało się, że najlepiej i najszybciej pieniądze unijne
pozyskują i wykorzystują właśnie samorządy. To świadczy
Trzy pokolenia z garbiarnią w tle
Z Andrzejem Pietruchą, właścicielem firmy S. i A.
Pietrucha w Błaszkach i jego synem Jerzym – rozmawia
Waldemar Bohdanowicz
Od prawej: Jerzy Pietrucha, Stanisław Pietrucha z prawnuczkiem,
Andrzej Pietrucha.
10
Waldemar Bohdanowicz: Inspiracją dla naszej
rozmowy są dla mnie dwa zaskoczenia. Pierwszym była Pańska
deklaracja wsparcia kwartalnika Na Sieradzkich Szlakach.
Wiemy, jak trudne są starania o sponsorów. Tymczasem
sponsor zgłosił się sam.
Andrzej Pietrucha: Szczerze mówiąc, dokładnie nie
pamiętam jak to było …
WB: Wyraził Pan uznanie dla historycznych i
patriotycznych treści publikowanych w naszym kwartalniku.
o naszym potencjale. Nie wolno zatem przeszkadzać nam
w rozwoju. Muszą odejść w zapomnienie mechanizmy
stosowane od kilku lat przez nasze rządy. Tak się ciągle
składa, że z czym rząd sobie nie radzi, to przekazuje do
realizacji samorządom. Merytorycznie nie jest to przecież złe,
ale pod jednym warunkiem – w raz z zadaniami przekazujcie
nam rzetelne wsparcie finansowe na ich realizację. Przecież
w decentralizacji, z którą mamy do czynienia od 1990
roku chodziło przede wszystkim o przekazanie władzy do
samorządów z prawidłowym finansowaniem zadań. Wachlarz
tych zadań pokazuje ogrom wyzwań i problemów stojących
przed gminą, w tym również przed Gminą i Miastem
Błaszki.
Budynek Urzędu Gminy i Miasta Błaszki
Fot. Piotr Świderski
AP: Czytałem i czytam wasze pismo.
WB: Drugim zaskoczeniem jest bardzo domowy
wystrój Pańskiego gabinetu. Z portretów patrzą na nas Pańscy
rodzice, ze zdjęć żona, syn i wnuk. Nadto obrazy, pamiątki,
dyplomy, nagrody. W sekretariacie – wielkie popiersie Jana
Pawła II. Ale także modele żaglowców i nawet wielka ryba
pływająca w akwarium.
AP: Ojciec miał kiedyś swoje biuro w domu i tak
pozostało to w mojej świadomości. Takie otoczenie w jakiś
sposób musi mi czasami zastąpić dom.
WB: Odnoszę wrażenie, że rodzice mieli duży wpływ
na Pana. Porozmawiajmy o nich.
AP: Ojciec Stanisław urodził się w 1913 r. we Włocinie
koło Wojkowa. Wychowywał się w Szczytnikach, do których
mój dziadek przeniósł swoje gospodarstwo. Od dziecka
marzył, aby choć jedno koło linii autobusowej Kalisz - Łódź
było jego własnością. Cechy przedsiębiorczości podglądał
u swego wuja, właściciela sklepu kolonialnego. W czasie
kampanii wrześniowej został powołany do wojska. Walczył
w bitwie nad Bzurą i tam trafił do niewoli. W 1940 r. uciekł
w z dwoma kolegami ze stalagu w Prusach Wschodnich. W
polskich mundurach obaj przedzierali się pieszo nocami aż
do Wisły. Tu musieli i dzięki pomocy mieszkańców jednej z
wiosek - mogli już zamienić mundury na ubrania cywilne.
Tak doszedł do Szczytni. Ojciec ukrywał się przed Niemcami
aż do 1945 r.
WB: To niezwykła historia. Ale wojna skończyła się i
można było zacząć żyć w miarę normalnie i spokojnie.
AP: Ojciec zajął się handlem. W sklepie poznał panią
Apolonię, niby klientkę, a jednak nieco podswataną. Pobrali
się. Była kobietą piękną i niezwykle pracowitą. Ojciec próbował
własnych sił w różnych interesach. Uruchomił wypalarnię
cegły, fermę niosek, także produkcję kiszonej kapusty na
skalę przemysłową. Jednak z czasem bezpieczniej było
zatrudnić się w Gminnej Spółdzielni w Błaszkach. Wkrótce
znalazł lepszą pracę w Centrali Surowców w Koninie. Tam,
Na Sieradzkich Szlakach
w skupie surowców przemysłowych zetknął się ze skórami.
Szczególnie miłe w dotyku były te wygarbowane – futerkowe.
I tak zainteresował się garbarstwem. Ale tygodniowa rozłąka
była dla rodziców bardzo dokuczliwa. Wprawdzie po pracy,
w każdą sobotę ojciec dojeżdżał, bez względu na pogodę,
motocyklem do domu, jednak tylko na niecałą dobę. A w każdą
niedzielę wieczorem musiał wracać do Konina. Pomimo tego
mama nie była bezradną w czasie nieobecności ojca. Zdarzyło
się, że sama wylała fundamenty i zbudowała letnią kuchnię.
Ojciec bardzo tęsknił do rodziny, mamy i nas dzieci – Basi,
mnie i Marysi.
WB: Jak długo trwała taka sytuacja?
AP: Do 1957 r. Wtedy ojciec zdecydował się na
pracę w Błaszkach, na własną rękę i odpo­wiedzialność.
Zdecydował się na garbarstwo i w 1957 r. zaczął starać się
o koncesję na prowadzenie zakładu. Musiał wyrobić papiery
rzemieślnicze, został mistrzem rzemieślniczym i stał się
ustrojowo wrogą – prywatną inicjatywą. Trzeba było szukać
zdezelowanych maszyn, kupować, co się dało, gromadzić w
szopie, kompletować, montować, doprowadzać je powoli
do używalności. Zawsze mógł liczyć na pomoc żony. Miała
rzadki dar pozyskiwania zaufania ludzi i łatwość pozyskiwania
klientów.
WB: Dobrze, że miał Pan wtedy tylko cztery lata. Ale
to już wiek, w którym chłopcu potrzeb­ny jest ojciec ….
AP: Rzeczywiście. Miałem wtedy cztery lata i ciągle
podpadałem mamie. Co rusz, za karę, trafiałem do odsiadki w
szopie z maszynami. Mama któregoś dnia powiedziała tacie: Stasiu, on nam wszystko zmarnuje! Ale tato był innego zdania.
Nie wiadomo w jaki sposób podejrzał, że kara w szopie nie
jest dla mnie karą. Wtedy właśnie najbardziej lubiłem być z
maszynami. I w końcu ojciec zdecydował – Andrzej będzie
garbarzem!
WB: Ale do zdobycia zawodu była jeszcze przecież
dość daleka droga?
AP: Potem było sąsiedzkie przedszkole prowadzone
przez siostry obliczanki. Przed wojną prowadziły w Błaszkach
pensję dla okolicznych dziewcząt uczących się w tutejszych
szkołach. Po wojnie miały przedszkole. Uczęszczała do niego
najpierw siostra Barbara, a potem ja. Byłem na tyle ciekawski
świata, że któregoś poniedziałku zdecydowałem się z kuzynem
na wagary. Bo w rynku odbywał się chłopski targ. Oczywiście
szybko się wydało, ponieważ zaniepokojona siostra Lucyna
zaraz skontaktowała się z rodzi­cami.
WB: Już nie pytam, czy Prezes pamięta wygarbowanie
… swojej skóry?
AP: Pomińmy to milczeniem. Ale z siostrami mieliśmy
po prostu rodzinny kontakt. Potem, już w szkole podstawowej,
siostra Stanisława Wieczorek pomagała mi w nauce języka
polskiego.
WB: Wygląda na to, że Pańscy rodzice mieli z Panem
niezłe kłopoty?
AP: Jeżeli tak było, to i tak podtrzymywała mnie
na duchu opinia babci ze strony mamy. Mówiła, że jestem
najlepszym z wszystkich trzydzieściorga sześcioro jej wnuków
i prawnuków.
WB: No, babcie zawsze są bardziej tolerancyjne od
rodziców. Jak ich Pan wspomina? Tato kazał panu przecież
zostać garbarzem.
AP: Nie miałem mu tego za złe, bo bardzo polubiłem
garbarstwo, nawet ten ostry zapach skór. Widzi pan, w naszej
rodzinie wszystko było zaplanowane. Kiedy zacząłem naukę w
technikum skórzanym w Radomiu, już wtedy zrozumiałem, że
jest to planowanie mądre. Ojciec przyjeżdżając na wywiadówki,
mówił mi o wszystkim, co działo się nie tylko w domu, ale także
w garbarni, która nazywała się wówczas - Zakład Wyprawy
Skór Futrzarskich Stanisław Pietrucha. Byłem dumny z tej
nazwy. A przy tym przeżywałem, na swój oczywiście sposób,
wszystkie trudności, jakie wówczas spadały na prywatne firmy.
Ale też działy się i sprawy zaskakujące korzystnie, nawet ze
strony pracowników Urzędu Skarbowego. Bo pracowali w
nich także ludzie uczciwi.
WB: No to ojciec wciągnął Pana w to garbarstwo bez
reszty?
AP: To był dopiero początek. Po maturze studiowałem
garbarstwo na Politechnice w Radomiu. Do Krakowa
pojechałem na roczną praktykę. Wiedziałem, że to jest moja
droga życiowa. I dlatego w bardzo dobrym nastroju wróciłem
do Błaszek w 1979 r. Wtedy usłyszałem od ojca pierwszy raz:
– Jestem z ciebie dumny!
WB: Pamiętając opinię mamy o czterolatku, to musiał
i ją Pan zaskoczyć swoją przemianą. Co w sumie zawdzięcza
pan swoim rodzicom?
AP: Pewnie o tym już nie pamiętała, bo przecież
życie toczyło się dalej i nie było łatwe. Myślę, że rodzice
czerpali swoje siły z głębokiej wiary, z prawdziwego
poczucia bycia członkami Kościoła. Bardzo szanowali
naszych kapłanów. Zresztą z wzajemnością. Ojca pamiętam,
jak codziennie odmawiał pacierz klęcząc. Mama w ciężkich
czasach ideologicznego ucisku pomagała ważnym partyjnym
pośrednicząc w organizowaniu chrztu św. ich dzieci w
kościółku w Gruszczycach. Odbywało się to niemal w
konspiracji. Zawdzięczam więc rodzicom wiarę. Uświadomili
mi także znaczenie sprawiedliwego postępowania w różnych
sytuacjach. I staram się tak postępować. Mało tego, ojciec
wpoił w nas zasadę, że nic co trwałe i dobre nie przychodzi
łatwo. Wiem dzięki niemu, że do celu trzeba dążyć z uporem.
WB: W tej sytuacji pytanie o stosunek ojca do pracy
jest pytaniem kolokwialnym.
AP: Raczej tak. Ojciec miał zawsze szacunek do
pracy i bardzo często powtarzał, że praca uszlachetnia. Kiedy
przekazał mi firmę, nadal interesował się wszystkimi sprawami
z nią związanymi. Zaufał mi, gdy zdecydowałem się na zmianę
profilu produkcji i wielostronną działalność. Nie musiał już
powtarzać, że jest ze mnie dumny, bo odczuwałem to.
WB: Kiedy nastąpił Pański odwrót od garbarstwa?
AP: W latach siedemdziesiątych mieliśmy firmę
obuwniczą, w której pracowało już około 30 osób i to na dwie
zmiany. Nazywała się Aligator. Z rozrzewnieniem wracam
dzisiaj do tamtych chwil, kiedy to odbiorcy kupowali u nas
produkcję na pniu, jeszcze niemal gorące buty. Trzeba było
jednak obserwować rynek, bo właśnie w tym zakresie stawał
się zaspokajanym. Szukaliśmy więc czegoś nowego, innego.
I tak w latach osiemdziesiątych zainteresowała nas produkcja
okien. Wybraliśmy wtedy nowoczesną technologię austriacką.
Potem przyszedł czas na parapety, owoc moich podróży do
Niemiec i przypadkowej zupełnie pomocy w podjęciu ich
produkcji. Wbrew pozorom jest to bardzo skomplikowana
technologia i dlatego opłacalna. W tej dziedzinie jesteśmy
w czołówce nie tylko krajowej, ale i europejskiej. Naszym
hitem eksportowym są teraz grodzice z PCV, niezbędne dla
zabezpieczenia robót ziemnych w budownictwie. Ponad
połowa ich produkcji wędruje zagranicę.
WB: W ubiegłym roku nadszedł czas kryzysu
finansowego i gospodarczego w świecie. Czy dotknął także
Pańskie przedsiębiorstwo?
AP: Rzeczywiście, odczuwamy obecnie spadek
zainteresowania na rynku wyrobami dla budownictwa.
Pocieszam się, jednak, że byliśmy w podobnej sytuacji
już dwukrotnie i wychodziliśmy z niej nawet wzmocnieni.
Przedsiębiorca musi mieć intuicję rynkową. Dostrzegać
z wyprzedzeniem niekorzystne zmiany na rynku. Rutyna
i spokój jest tu złym doradcą. Dlatego ciągle poszukuję
czegoś nowego, atrakcyjnego. Jak to się obecnie mówi –
niszowego. A może znajdę gdzieś w świecie jakąś nowoczesną
technologię produkcji skór miłych w dotyku? Marzę o tym.
Ale rzeczywistość skrzeczy – jak mawiał poeta. Na co dzień
jest się o co troszczyć. Mamy sześć różnych przedsięwzięć, w
których zatrudniamy około trzystu pracowników. W tym także
jest zakład pracy chronionej. I tak jakoś mija czas.
WB: Ten tak jakoś mijający czas to przecież pięćdziesiąt
lat firmy.
Na Sieradzkich Szlakach
11
AP: Czasami aż nie chce mi się w to wierzyć. Nasza
radością jest dobry i nowoczesny produkt. I fakt, że doceniany
jest i w kraju i zagranicą. Nie ukrywam, że w 1998 roku z dumą
odbieraliśmy w Genewie międzynarodową nagrodę najlepszej
marki handlowej - International Award for the Best Trade
Name 1998. W kraju przyznano nam dwukrotnie w latach 2007
i 2009 certyfikat Przedsiębiorstwa Fair Play. Uczestniczymy
we wszystkich znaczących krajowych targach branżowych, na
których zdobywamy uznanie dla naszej produkcji.
WB: A jakie niespodzianki szykujecie Państwo na
jubileuszowe obchody?
AP: Niech rzeczywiście pozostaną niespodziankami,
aż do uroczystości.
WB: Zakład pracy chronionej jest dobrym pretekstem
do zapytania o przyczyny Pańskiego otwarcia na potrzeby
innych ludzi, potrzeby środowiska, może i Błaszek?
AP: Wrócę znów do mojego świętej pamięci ojca, choć
jest mi bardzo trudno spokojnie o nim mówić. Jest ciągłe dla
mnie wzorem w wielu sprawach i bardzo go kocham. Dożył 96
lat i do samej śmierci 27 II 2009 r. swoim zainteresowaniem
był po prostu obecny w firmie. (Milkniemy na dłuższą chwilę.)
To on nauczył mnie angażować sumienie w każdy rodzaj
działalności. A stąd już niedaleko do satysfakcji z pomocy
innym ludziom, efektywnej pracy społecznej. I tak jakoś mija
czas.
WB: Myślę, że samo przemijanie czasu jest tu najmniej
ważne?
AP: Może pana zaskoczę, ale w całym moim życiu i
działaniu pieniądze nie były najważniejsze. Faktem jest, że od
firmy jestem w jakiś sposób uzależniony. Także ze względu
na odpowiedzialność wobec pracowników. Chodzi przecież
o pracę, o byt ich rodzin. Jest we mnie nadto poczucie także
innej potrzeby. Po prostu obowiązku, jakiegoś wewnętrznego
nakazu zostawienia po sobie dobrego i trwałego śladu. Dania
czegoś z siebie.
WB: A tak bardziej konkretnie?
AP: Myślę, że pomogłem Polakom z Kazachstanu
sprowadzając ich do Błaszek. Zapewniłem pracę i mieszkanie.
Jest ich około dwudziestu osób. Odpowiadam często na
konkretne akcje charytatywne Caritasu. Od dłuższego czasu
współpracuję z Janiną Ochojską-Okońską i jej Polską Akcją
Humanitarną, szczególnie gdy potrzebna jest pomoc dla
Polaków na Wschodzie.
WB: Przytoczy Pan jakieś szczegóły, sumy pieniędzy,
dowody wdzięczności?
AP: Nie. Wystarczy mi świadomość, że zrobiłem coś
dobrego i pewność, że pomoc dotarła do tamtych ludzi.
WB: Mieszka Pan i działa w Blaszkach. Stąd i z okolicy
pochodzi większość Pańskich pracowników. To przecież także
coś znaczy, prawda?
AP: Oczywiście, znaczy bardzo wiele. Ale dla
jasności – od dziesięciu lat mieszkamy niedaleko Błaszek. Nie
zmienia to oczywiście w żaden sposób mojego przywiązania
do Błaszek i okolicy, do historii miasta i tradycji. Jestem
współzałożycielami Patriotycznego Stowarzyszenia Miasta
i Gminy Błaszek. Byłem sekretarzem komitetu budowy
Pomnika Bohaterom Tej Ziemi. A samą myśl tej inicjatywy
podrzucił mi syn Jurek. W ten sposób upamiętniliśmy w 2001
roku nazwiska miejscowych obywateli, którzy walczyli o
wolność i niepodległość począwszy od Konfederacji Barskiej.
A było ich aż stu osiemnastu.
Wspomagamy różne inicjatywy społeczne w
Błaszkach. A jeżeli chodzi o pracowników, to staramy się jak
najlepiej wykorzystać fundusz socjalny zarówno dla nich, jak
i dla ich dzieci.
WB: W sekretariacie-holu zauważyłem zdjęcia,
a właściwie foto reportaże z pielgrzymek Państwa i
pracowników do Ziemi Świętej na 40-lecie firmy w
2000 roku, do Matki Bożej Ludźmierskiej na Podhalu, do
sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w ubiegłym roku. Także
sądząc z wspólnych fotografii Pana i postaci - Lecha Wałęsy,
12
Jana Olszewskiego, Janusza Korwine-Mikke, a nawet
Jana Pietrzaka, można mieć pewność, że ma Pan poglądy
prawicowe.
AP: Tak zostałem wychowany i tym poglądom jestem
wierny. Odziedziczyłem je po ojcu. Wierzył niezachwianie
w upadek komunizmu. Mało tego, był głęboko przekonany,
że dożyje tego momentu. I dożył. Miałem w swoim życiu
incydent prawie polityczny. Otóż 13 grudnia 1981 roku,
w dzień ogłoszenia stanu wojennego, mieliśmy wcześniej
zaplanowane zebranie w Sieradzu z zamiarem powołania
rzemieślniczej Solidarności. Niestety spotkanie i dalszą
działalność skutecznie uniemożliwiła milicja.
WB: Jak Pan znajduje czas na to wszystko?
AP: Zwykle pracuję od ósmej do dziewiętnastej,
a więc po dziesięć - dwanaście godzin. Bywa, że i dłużej.
Odpoczywam krótko, najczęściej na łódce. To jest taki jachcik,
na którym pływanie po Bałtyku łączę z zawijaniem do portów,
gdzie mam umówione spotkania z parterami biznesowymi.
Jest więc i czas na wędkowanie. Lubię także góry i narty. No,
i jeszcze koniki polskie, które hoduję.
WB: No, to pewnie już tylko dzięki Opatrzności znalazł
Pan czas na założenie rodziny?
AP: Podobnie jak i ojciec nie spieszyłem się z tą
decyzją. Podobnie jak to było z rodzicami, tak i ja poznałem
przyszłą żonę jako klientkę naszej firmy i na dodatek lekko
swataną przez mamę. Anna jest łodzianką. Skończyła Akademię
Medyczną w Łodzi. Jest lekarką i pracuje w swoim zawodzie
w Błaszkach. Żona okazała się wspaniałym partnerem, bardzo
wspiera mnie w prowadzeniu firmy. Zwłaszcza mogę liczyć
na nią w trudnych chwilach. Doskonale się rozumiemy i
uzupełniamy. A jeżeli chodzi o brak czasu, to staram się
zabierać żonę i syna w podróże służbowe i wykroić wtedy czas
na wspólny odpoczynek.
WB: Porozmawialiśmy o dwóch pokoleniach rodziny
Pietrucha. Macie Państwo syna Jerzego i jesteście już
dziadkami. Czy syn podąży Pana śladem?
AP: Jestem szczęśliwym dziadkiem. Mam nadzieję, że
syn obejmie po mnie firmę. Ale o to proszę pytać już samego
Jurka.
WB: Dziękuję za rozmowę i na pewno spotkam się z
Jerzym Pietruchą.
Tydzień później Jerzy Pietrucha przyjechał z Anglii
do rodzinnego domu i spotkaliśmy się w firmie, w ojcowskim
gabinecie.
WB: Ojciec wyznaczył Panu dwa zadania do
zrealizowania podczas pobytu w Anglii, studia i nadzór
nad interesami firmy w tym kraju. I tym samym może być
spokojnym, co do Pańskiego życia studenckiego?
Jerzy Pietrucha (śmiejąc się): Rzeczywiście czas
mam zorganizowany nieźle i nie bardzo zostaje studenckiej
wolności, choćby na poznanie towarzyskich zwyczajów w
stylu angielskim.
WB: Na czym polega Pańska praca dla firmy?
JP: Jestem zatrudniony w firmie jako project manager,
czyli odpowiedzialny za pewną część działalności firmy. W
tym przypadku jest to koordynacja naszych działań na rynku
angielskim.
WB: Nie koliduje to z pańskimi studiami?
JP: Nie koliduje, ponieważ jestem już studentem
„dorosłym”. University of Warwick jest moją drugą uczelnią
i na niej kończę właśnie studia magisterskie z zakresu
zarządzania produkcją jednego z naszych wyrobów –
geosiatką. Wprawdzie uczelnia jest młodsza od naszej firmy,
ale ma zasłużoną renomę, jako jedna z najlepiej kształcących
w zakresie zarządzania w przemyśle.
WB: Proszę o dwa zdania o geosiatce …
JP: To produkt z bardzo wytrzymałych mas
plastycznych niezbędny przy budowie autostrad i innych
obiektów ziemnych. Posiada dwie istotne cechy – wiąże grunt
i jest przepuszczalny dla wód gruntowych.
Na Sieradzkich Szlakach
WB: Ojciec zadbał o Pańskie wykształcenie. W Polsce
nie było dobrych szkół i uczelni?
JP: Oczywiście, że są. Moja edukacja to nasz wspólny
wybór – mój i rodziców, chociaż nie bez pewnych wątpliwości.
Społeczną szkołę podstawową kończyłem w Sieradzu. W
gimnazjum kształcili mnie łódzcy salezjanie. Ale liceum
wybrano mi nieco odleglejsze. Kiedy wyjeżdżałem do Anglii
ojciec powiedział krótko: - Synuś nie zmarnuj mi się! Było
to St. Clare’s Collage w Oxfordzie. Szkoła międzynarodowa,
gwarantująca bardzo dobre warunki zdobywania wiedzy i
ucząca samodzielnego myślenia. Oprócz Polaków uczyli
się tam przedstawiciele ponad czterdziestu krajów. Takie
znajomości są bardzo pouczające, ważne i mogą procentować
po latach. Szkołę kończyłem z tzw. międzynarodową maturą
genewską.
WB: Nie trudno sobie wyobrazić, jakie miał Pan dalsze
plany.
JP: Złożyłem aplikację do West Virginia University
Institute of Technology w Montgomery. To uczelnia o
tradycji sięgającej XIX w., o dobrych notowaniach w Stanach
Zjednoczonych. Ale mama powiedziała: - Synek, za daleko!
Wróciłem do kraju i rozpocząłem studia licencjackie z
inżynierii materiałowej na Politechnice Gdańskiej. No, i teraz
kończę te, angielskie.
WB: Kiedy tak przyglądam się Panu i słucham, to widzę,
przepraszam, roześmianego, powiedziałbym, beztroskiego
chłopca. No, i bardzo posłusznego wobec rodziców.
JP: Usposobienie rzeczywiście mam radosne, bo taki
klimat tworzą moi najbliżsi. Ale z tym chłopięctwem to już
nie jest tak. Mam 24 lata, jestem żonaty z Moniką, kaliszanką.
No, i mamy syna – Maksymiliana, dobiegającego dwóch
lat. Jestem więc odpowiedzialny za naszą rodzinę, nawet
będąc w Anglii. Wie pan, trudno nie słuchać rodziców, jeżeli
tato ma dobrego przyjaciela w mamie, a sam jest dla mnie
najwyższym autorytetem i przyjacielem. Rodzina Pietruchów
jest z pewnością rodziną nietypową choćby w biznesie. No, bo
jak określić nasze rodzinne wyjazdy w sprawach służbowych,
które ojciec tak umiejętnie łączy z wypoczynkiem.
WB: A jednak wyłamał się Pan z rodzinnego wzorca..
JP: W jaki sposób?
WB: Nie zachował Pan tradycji, powiedzmy, dojrzałego
wieku dla ożenku. Tak postąpił i dziadek i ojciec.
JP: Rzeczywiście. Wie pan, dzisiaj trzeba zmniejszać
różnice wiekowe. Ale podtrzymałem tradycję sposobu
poznania Moniki. Nasi rodzice znali się wcześniej.
WB: Czy ma Pan świadomość konieczności
dziedziczenia firmy. Problemów z tym związanych.
Uzależnienia od pracy, pracy …?
JP: Mam taką świadomość. Jakiś czas temu ojciec
odwiedził mnie w Warwick i zapytał o plany na przyszłość.
Odpowiedziałem krótko: - Tatuś, wracam. Nie widzę innej
możliwości. Mam także świadomość odpowiedzialności za
pracowników. Wiem, że obok wiedzy uczelnianej dużo jeszcze
nauczy mnie sam ojciec. Jestem przecież trzecim pokoleniem
Pietruchów w pięćdziesięcioletniej już historii firmy. Razem z
ojcem podejmowaliśmy już trudne decyzje.
WB: Trzecim, a przecież nie ostatnim. Rośnie już
bowiem czwarte pokolenie.
JP: Mam tę świadomość. Martwię się jednak, bo syn
ma większy talent muzyczny niż menadżerski! Ale i w tym
przypadku znajdzie się z pewnością jakieś rozwiązanie.
(śmiejemy się).
WB: No, to ma Pan już wszystko dobrze zaplanowane,
powiedziałbym – poukładane. Firma, praca, rodzina, firma,
praca….
JP: Nie wiem, czy pan mnie przecenia, czy nie
docenia. Jak każdy normalny człowiek mam także swoje miłe
zainteresowania (podobnie jak tato). W szkole interesowałem
się bardzo archeologią. Nawet biegałem z wykrywaczem metali
po okolicznych polach z jakimiś mini sukcesami. Ale ojciec
przekonał mnie, że aby realizować hobby trzeba najpierw
uczciwie zarobić pieniądze. Przywołał postać Heinricha
Schliemanna. Najpierw kupca i bankiera, a potem światowej
sławy archeologa amatora i odkrywcy Troi i Myken. Pozostały
mi jednak zainteresowania historyczne. Odczułem je jeszcze
silniej po wyjeździe na Kresy, w rodzinne strony dziadków ze
strony mamy. Kolekcjonuję polskie szable i jak na stosunkowo
krótki okres zbierania mam już około trzydziestu egzemplarzy.
Zacząłem fotografować dworki, dokumentować ich stan
techniczny. To już małe archiwum fotografii z ponad 120
dworków i pałaców, w tym głównie z Ziemi Sieradzkiej.
WB: Oglądam te ciekawe zdjęcia i zachęcam Pana do
współpracy z naszym kwartalnikiem.
JP: Z przyjemnością, ale po powrocie i …. w miarę
wolnego czasu.
WB: Na koniec zadam jeszcze pytanie – Kim Pan
chciał być jako mały chłopiec?
JP: Bardzo chciałem zostać garbarzem!
WB: Wie Pan, jakoś nie jestem zaskoczony. Dziękuję
za rozmowę.
HISTORIA
Przynależność terytorialno administracyjna Błaszek na
przestrzeni wieków
Marek Musielski
Błaszki – małe, ciche miasteczko w województwie
łódzkim, leżą na Wysoszczyźnie Tureckiej, nad rzeką
Cienią, zwaną również Trojanówką, która jest dopływem
Pokrzywnicy wpadającej do Prosny.
W okolicach Błaszek
nie prowadzono badań
archeologicznych, skąd też trudności podania dokładnego
czasu powstania osady. Najstarszy dokument mówiący
o miasteczku pochodzi z 1457r. Wtedy to arcybiskup
gnieźnieński Wincenty Kot przesądza beneficjum
Blaszkowskie plebanowi Potworowskiemu, przeciw
wyrokowi oficjała swego.1
Błaszki wchodziły wówczas w skład księstwa
sieradzkiego ze stolicą w Sieradzu, tutaj również mieściła
się siedziba kasztelanii sieradzkiej. Jeżeli chodzi o podział
kościelny, to na tym terenie znajdował się archidiakonat
uniejowski z siedzibą w Uniejowie, który wchodził
w skład diecezji gnieźnieńskiej.
Po zjednoczeniu państwa polskiego w XIV w. dawne
księstwa dzielnicowe przekształciły się w ziemie. Te z nich,
które wytworzyły pełną hierarchię urzędniczą, z wojewodą na
czele, zaczęto nazywać w XV w. województwami. W drugiej
połowie XIV w. powstały ponadto, na miejsce kasztelanii,
nowe jednostki zwane powiatami. Księstwo sieradzkie
przekształciło się ostatecznie w województwo o tej samej
Na Sieradzkich Szlakach
13
14
nazwie. Błaszki weszły w skład województwa sieradzkiego,
same zaś stały się siedzibą parafii.
województwa przemianowano na gubernie, w 1842 - powiaty
na okręgi, a obwody na powiaty.
Ważniejszym wydarzeniem w historii Błaszek, było
nadanie im praw odbywania niedzielnych targów. Uczynił
to dla osady król Jan Kazimierz w roku 1652. Fakt ten
zadecydował właściwie, że Błaszki stały się miastem.2
Powszechnie jednak za datę powstania miasta przyjęto
rok 1729. Przywilej odbywania targów wpłyną na rozwój
osady. Rozwojowi rzemiosła i handlu sprzyjało również
położenie miasta przy głównej drodze handlowej, wiodącej
z Wielkopolski do Małopolski. W latach 1781 i 1791 miasto
nawiedzały dwa wielkie pożary.
Podziały terytorialno – administracyjne ukształtowane
w XIV-XV w. przetrwały na historycznych ziemiach
Polski środkowej bez istotniejszych zmian do ostatnich
lat Rzeczpospolitej szlacheckiej. Pod koniec 1789r. Sejm
Czteroletni, wprowadził jako organ samorządu terytorialnego
tzw. komisje porządkowe, cywilno – wojskowe. W
Sieradzu powstała taka komisja dla powiatów sieradzkiego
i szadkowskiego. W 1791 powstały tzw. wydziały. Błaszki
należały do wydziału sieradzkiego. Struktura terytorialna
uległa zasadniczej zmianie po II rozbiorze. Błaszki dostały
się pod panowanie pruskie i weszły w skład utworzonej przez
Prusaków prowincji, zwanej Prusami Południowymi.3 Na
miejsce województwa zaborca wprowadził nowe jednostki,
zwane departamentami, organami władz administracyjno
– skarbowych zostały kamery. Błaszki, jak i całe byłe
województwo sieradzkie, włączono do departamentu i
kamery łęczyckiej, następnie piotrkowskiej, a w roku 1796
do departamentu kaliskiego. W 1793 utworzono powiat
warcki, który stał się najmniejszą jednostką terytorialną.
Same zaś Błaszki były wówczas siedzibą parafii. W okresie
Księstwa Warszawskiego podział na departamenty utrzymał
się bez zmian. Innowacją było wprowadzenie w 1807 r.
jednostek niższego rzędu – gmin. Błaszki, jak również i
Sieradz, weszły w skład województwa kaliskiego, ponadto
wprowadzono podział na obwody. Błaszki wraz z powiatem
warckim weszły w skład obwodu sieradzkiego. W roku 1837
Błaszki należały do guberni kaliskiej. W 1845
r. zlikwidowano gubernię kaliską i utworzono, wraz z
mazowiecką, gubernię warszawską. W 1867 r. została
przywrócona gubernia kaliska. W skład jej weszły Błaszki,
które należały również do powiatu kaliskiego. Same zaś
Błaszki były gminą wiejską.4
W XIX w. w rozwoju miasteczka zauważamy pewne
ożywienie, rozwija się rzemiosło, głównie szewstwo. Obok
szewców najsilniejszą grupę rzemieślników stanowili krawcy
i stolarze. W roku 1800 Błaszki liczyły 619 mieszkańców, a
w roku 1902 liczba ta wzrosła do 4900 osób.
Dwa lata poprzedzające wybuch pierwszej wojny
światowej zapisały się w historii miasta niepomyślnie,
bowiem ludność dziesiątkowały choroby zakaźne,
szczególnie tyfus plamisty. Wystąpiło wyraźne zahamowanie
rozwoju gospodarczego.
Ziemie Królestwa, zajęte po wybuchu I wojny przez
wojska państw centralnych, podzielono na dwie strefy
okupacyjne: austriacką i niemiecką. 4 IX 1915 r. utworzono
Gubernatorstwo Warszawskie, w skład którego weszły i
Błaszki.
Po odzyskaniu w 1918 r. niepodległości przywrócono
granice powiatowe sprzed wojny, a więc Błaszki należały do
powiatu kaliskiego i województwa poznańskiego. W 1938 r.
przeprowadzono drobne korekty: gromada Orzeżyn i wieś
kolonia Żelisław z gminy Gruszczyce, powiat sieradzki
weszły w skład gminy Błaszki, powiat kaliski.
W okresie okupacji hitlerowskiej w strukturze
administracyjno – terytorialnej nastąpiły zasadnicze zmiany.
Dekrety Hitlera z 8 i 12 X 1939 r. o utworzeniu Generalnego
Gubernatorstwa znosiły województwo poznańskie. Ziemie te
zostały wcielone do Rzeszy. Błaszki znalazły się w okręgu
rejencyjnym Kalisz. Dnia 11 I 1941 r. dekretem Ministra
Spraw Wewnętrznych Rzeszy zmieniono okręg rejencyjny
Kalisz na okręg rejencyjny Lizmannstadt. Okręg ten był
częścią składową Kraju Warty (Reichsgau Vatherland).5 Okręg
rejencyjny dzielił się na landratury. W skład rejencji łódzkiej
wchodziła landratura kaliska z Błaszkami. Dnia 22 VIII
1944 r. został uchylony podział terytorialny wprowadzony
przez okupanta. Przywrócono podział według stanu na dzień
Na Sieradzkich Szlakach
31 VII 1939 r., a więc Błaszki ponownie weszły w skład
województwa poznańskiego i powiatu kaliskiego. W 1972
r. utworzona została gmina Błaszki, która weszła w skład
powiatu kaliskiego.
Ustawą z dnia 28 V 1975 r. o dwustopniowym podziale
administracyjnym państwa zreformowany został podział
kraju na województwa. Zwiększono liczbę województw z 17
do 49, oraz utworzono 2093 gminy. Gmina Błaszki znalazła
się w województwie sieradzkim. Po ostatniej reformie
wprowadzonej w Polsce 1 I 1999 r. Błaszki należą do powiatu
sieradzkiego i województwa łódzkiego. Obecnie gmina i
miasto Błaszki liczą 15238 mieszkańców. Samo miasto liczy
2436 osób. Liczba wiosek wchodzących w skład gminy
wynosi 81, sołectw jest 54.
Błaszki są siedziba dekanatu, w skład którego wchodzi
6 parafii. Dekanat błaszkowski od 25 II 1992 r. należy do
diecezji kaliskiej.
Przypisy:
1
Buchalski F., Błaszki, wyd. 1, Kalisz 1934, s. 21
2
Podsiadły H., Błaszki dawniej a dziś, w: Ziemia Kaliska 1958, nr 3. S. 10
3
Baranowski B., Województwo sieradzkie, Łódź – Sieradz, 1980, s. 146
4
Tamże, s. 157,
5
Podsiadły H., op. cit., s. 12.
Błaszki w XIX wieku
one przez środek miasta i stanowiły główny trakt drogowy.
Magistrat mieścił się w jednym domu, przypuszczalnie przy
Górnym Rynku. Burmistrz do pomocy posiadał Radę Miejską złożoną z trzech osób. Radnymi w latach 1809-1810
byli: Pistrzyński, Maciejewski i Kijański. Obsada kancelaryjna magistratu była jednoosobowa. Burmistrz do pomocy
posiadał tylko sługę miejskiego używanego jako posłańca
i do palenia w piecu. Podstawą utrzymania magistratu był
budżet zwany etatem, który wprowadzili Prusacy. W 18091810 etat składał się z następujących dochodów: Dochody
niestałe: kanon od szynkarzy-30 zł, dzierżawa czasowa od
piekarek za pieczenie chleba-18zł 12 gr., dochód jurysdykcjonalny z kar policyjnych-6zł, dodatek z kasy głównej.
Dopłata dominium-600 zł, Eksordynaryjne. Razem: 654 zł
12 gr. Rozchód: pensja burmistrza-600zł, na wydatki publiczne-37,18zł (utrzymanie biura), eksordynaryjnie-16,24
zł. Razem:654,12 zł. Główną pozycję w dochodach i wydatkach miejskich stanowiło utrzymanie burmistrza. Pozycja
ta była niezmienna w latach następnych. Rada Miejska była
wybierana. Właściciel miasta Józef Lipski, syn Ignacego nie
miał na nią żadnego wpływu. Jako jeden z głównych przywódców powstania w r.1794 (Insurekcji Kościuszkowskej)
był przez Prusaków najpierw ukarany, a potem relegowany
od wszelkich dostojeństw i władzy. Zajmował się tylko rolnictwem w podległych mu dobrach ziemskich. Przeobrażenia
gospodarcze, jakie następowały w okresie zaboru pruskiego
były widoczne na każdym kroku. Zwiększyła się liczba kupców i rzemieślników. Było 8 cechów: bednarski, piekarski,
rzeźnicki, krawiecki, szewski, sukienniczy, kowalski i młynarski. Niektórych zamożniejszych rzemieślników, tak jak
i sukienników, nazywano fabrykantami. Kwitł handel solą.
Było kilkunastu szynkarzy soli. W obrocie była sól krajowa
wieliczańska, warzonka, samborska, liwerpulska i angielska
oraz sól kamienna szybikowa, zielona i beczkowa. Sądy
gminne były sprawowane przez wójta i trzech ławników.
Wójtem był zawsze właściciel dóbr lub wyznaczony przez
niego zastępca. Gdy miasto i dominum było w dzierżawie
- dzierżawca. Pomyślna koniunktura gospodarcza i handlowa została załamana jesienią 1806 r. Przechodzące wojska
francuskie, dopuściły się licznych rabunków i spustoszeń.
Wybuchło też kilka pożarów. Nastąpił zastój w handlu i rzemiośle. Część rzemieślników i kupców wyjechało z miasta.
Skurczyły się dochody miejskie. Brakowało pieniędzy na
utrzymanie burmistrza i wydatki miejskie. Niszczały domy,
kramy, jatki, ulice. Cierpiało na tym całe miasto, łącznie ze
szkołą elementarną i przytułkiem. Dziedzic Józef Lipski na
Jan Milczarek
Błaszki, najpierw wieś, potem osada, następnie miasto,
mają dość osobliwą historię. Pierwsza wzmianka pochodzi z
1386 r. Błaszki wykorzystały szansę gospodarczego awansu
dzięki położeniu na ważnym szlaku handlowym z Kalisza
do Sieradza, z rozwidleniem dróg do Warty i Złoczewa. Gdy
osiadł tu możny ród Radoszewskich herbu Oksza, dysponujący wielkimi dobrami ziemskimi w dawnym województwie
sieradzkim, jak: Radoszewice, Siemkowice, Broszęcin i innymi, stworzyły się możliwości rozwoju. 1 III 1652 r. Błaszki
otrzymały z rąk króla Jana Kazimierza przywilej na targi
niedzielne, po nabożeństwie kościelnym, dla przybyszów z
najbliższej okolicy, który został rozszerzony na trzy jarmarki
zwyczajne w r. 1670 przez króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Osada ta, a może już miasto, musiała wykazywać
dynamizm rozwojowy skoro 27 XI 1722 r. otrzymała od króla Augusta II Mocnego dodatkowy przywilej na dalsze trzy
jarmarki. W r. 1773 król Stanisław August Poniatowski dał
prawo na cztery jarmarki. Ks. Franciszek Buchalski, proboszcz parafii błaszkowskiej, narodziny miasta wiąże z datą
1729r. Opiera się na wizytacji kościelnej biskupa Kraszkowskiego, sufragana gnieźnieńskiego, który w swoim tekście
powizytacyjnym użył słów: W mieście Błaszkach, które są
własnością wielmożnego Lipskiego.... Lipscy, najpierw Jan,
potem Ignacy i Józef dokonali wielu zmian łącznie z regulacją rynku i ulic. Według danych z 1790 r. miasto liczyło 44
domy drewniane, kościół, synagogę, oberżę itd. Spośród 44
domów 26 należało do Żydów. W 1793 r., po przejściu pod
panowanie pruskie, było 472 mieszkańców, w tym 210 Żydów. Liczba Żydów w Błaszkach stale rosła, skupiali oni w
swoich rękach niemal całkowicie handel i rzemiosło. Polacy
dominowali wyłącznie w folwarkach i wsiach należących do
dominium błaszkowskiego: Borysławic, Bukowiny, Gzikowa, Chrzanowice, folwarkach Lubanów, Wilczkowice oraz w
przyległości Kręgielnia.
Błaszki w 1800 r. liczyły według danych pruskich
640 mieszkańców, w tym 21 wojskowych. Miasto miało 2
rynki: Rynek Górny od pd. i Rynek Dolny od pn. oraz kilka ulic. Najważniejszymi były Sieradzka i Kaliska. Biegły
Na Sieradzkich Szlakach
15
16
szkołę elementarną przydzielił jeden z domów w rynku. W
r.1811 trudną sytuację gospodarczą pogłębiła klęska suszy.
Z niedożywienia umarło wielu ludzi, głównie dzieci. W poł.
1812 r. miasto liczyło 386 ludzi.
W sierpniu 1812 r. została zawiązana z inicjatywy
Józefa Lipskiego Konfederacja Miejska Narodu Polskiego,
solidaryzująca się z Konfederacją Generalną Narodu Polskiego w Warszawie stawiająca sobie za cel wyzwolenie ziem
polskich i złączenie ich z macierzą. Niestety, Napoleon poniósł klęskę. Cofające się resztki wojsk francuskich, następnie
wojska rosyjskie na początku 1813 r. pustoszą Błaszki. Pojawiła się też epidemia bydła i innych zwierząt domowych, a to
skutkiem przywleczenia chorób przez wojska rosyjskie.
Do wyludnionych Błaszek, które liczyły w 1813 r. ponad 300 mieszkańców przybywają nowi mieszkańcy, zaczyna
ożywać handel i rzemiosło. Według danych z 1820 r. Błaszki
maja 65 domów, w tym 12 murowanych, nie licząc kościoła,
synagogi, szkoły. Ludność osiąga liczbę 1107 osób, w tym
651 Żydów. Około 1825 r. zostaje oddana do użytku droga
gubernialna, łącząca Kalisz z Łodzią, przy której w latach
następnych zostało zbudowanych szereg domów murowanych. W 1831 r. według katastru miejskiego Błaszki miały 95
domów, w tym 12 należało do dominium. Domy dominalne
należały do dziedzica błaszkowskiego, rezydującego w dworze w Borysławicach. Pozostałe domy w mieście i place były
również własnością dworu, z tym że były oddawane osobom
prywatnym, które musiały płacić czynsz do dworu. Czynsze
były zróżnicowane. Najwyższy czynsz miał nauczyciel-120
zł, ale za niego płacił dziedzic. W sumie wszyscy mieszkańcy
Błaszek płacili corocznie do dworu za użytkowanie swych
mieszkań 4492 zł. Roczna dzierżawa z targowego wynosiła
3000 zł. Ogólne dochody, jakie czerpał właściciel z miasta
wynosiły w r.1831 7492 zł, nie licząc dochodów z dwóch
dworskich szynków, które były prowadzone przez szynkarzy
za 2% od ogólnego targu. Szynkarz Ignacy Kamiński płacił
czynsz z góry za każde półrocze. Ogólna liczba ludności w
tym czasie wynosiła około 1700 osób. Przeciętne zagęszczenie na jeden dom wynosiło 20 osób. Charakter miasta był
rzemieślniczo-handlowy i rolniczy. W mieście było 9 kramów
i ponad stu kilkudziesięciu rzemieślników, a mianowicie: 1
ślusarz, 2 taczkarzy, 2 smuklerzy, 14 rzeźników, 4 piekarzy,
2 szklarzy, 4 powroźników, 3 kuśnierzy, 3 gwoździarzy, 1 rymarz, 2 bednarzy, 36 szewców, 2 kapeluszników, 1 farbiarz,
3 postrzygaczy, 8 garbarzy, 5 stolarzy, 1 stelmach, 1 garncarz, 1 kowal, 47 krawców, 37 sukienników, 2 mydlarzy, 1
fabrykant cykorii. Ogółem było 183 rzemieślników i 1 fabrykant cykorii. Wśród rzemieślników Żydów było około 75%.
Niektóre zawody i rzemiosła, jak np. krawiectwo, szewstwo
opanowane były przez rzemieślników żydowskich. Wśród
sukienników sporo było Niemców, jak np. Kristian Fibich,
Gotfriedt Schultz, Bogumił Sukiert osiadłych w Błaszkach w
ramach kolonizacji. Jedynie kowalstwem, ślusarstwem i stolarstwem trudnili się Polacy. Targi odbywały się w niedzielę
po nabożeństwie. Prócz tego w ciągu roku odbywało się 10
jarmarków. Opłaty brukowe, targowe i jarmarczne były oddawane w dzierżawę na publicznej licytacji. Dzierżawcami ich
przeważnie byli Żydzi. Budżet miejski, czyli etat ekonomiczny, był nieduży i poza brukowym, targowym i jarmarcznym,
które zabierał pan, pochodził z opłat miejskich tj. miary i
wagi oraz opłat kancelaryjnych i różnych konsensów, które
stanowiły główne źródło utrzymania miasta. Utensylia miejskie stanowiły wagi, na które składały się centnary i gwichty
żelazne. Do tego dochodziły funty i drachmy. Miary drewniane o różnej pojemności były okute żelazem. Używano też
łokcia żelaznego. Dochody miasta ulegały co pewien okres
zmianom. W r. 1865 były one następujące: Dochody stałe:
z dzierżawy brukowego, targowego i jarmarcznego-1356 rubli; z miar i wag-197 rubli; z jatek rzeźnych i piekarskich;
dochód z szlachtuza-87,12 rubli. Od procentów i kapitałó-
w-196,28 i pól rubla. Dochody niestałe z kanownów -74,
25 rubli, od szynkarzy trunków, od innych-256,5 rubli. Ze
składek: od dzierżawienia składek-90 rubli, od mieszkańców
i najemników podwód-45 rubli. Dochody niestałe od nadania
prawa miejskiego przed laty-5 rubli. Razem:2211, 70 i pół
rubli. Wydatki: płace i inne wydatki: burmistrz -300 rubli,
kasjer-180 rubli, sekretarz -120 rubli, dozorca polny -60 rubli, 2 stróży nocnych-100 rubli, stróż przy szlachtuzie -22,50
rubli. Razem:895,98 i pół rubli. Na opłatę podatku-4,77 rubli.
Na najem lokalu dla magistratu, Kasy Miejskiej i aresztu-100
rubli. Na różne wydatki-321,5 rubli. Do dyspozycji-889,99
rubli. Razem: 2211,70 rubli. Pieniądze były przeznaczone
m.in. na różne remonty, np. na budowę mostu w Błaszkach
na drodze do Złoczewa w kwocie 158,77 i pół rubla. Wyposażenie magistratu stanowiły: rejestr aktów, skrzynia duża
do papierów, skrzynia mała do papierów, chorągiewka targowa, stempel do pieczęci, stół kancelaryjny, halabardy-12,
haki od ognia-8, kajdany z kłódką-2, stągwie do wody, funty
i miary. Brakowało pieniędzy na remonty domów, rynku, ulic
itd. Odbijało się to niekorzystnie na wyglądzie miasta, które
jeszcze w połowie XIX w. miało rynki i ulice gruntowe, nie
brukowane, walące się niektóre domy, bierwiona studzien się
obrywały i zapadały itd. Zubożali mieszczanie nie chcieli ich
remontować obligując do tego dwór. Dwór zaś wymawiał
sie wysokimi podatkami, jakie płacił władzom rządowym
w wysokości 1404,25 zł rocznie, z czego na ofiarę ziemską
przypadało 730, 25 zł, podymne zwyczajne 291 zł, podwody 171 zł, szarwarki 212 zł. Władze rządowe wymuszały
na sukcesorach Józefa Lipskiego, który zmarł bezdzietnie
w 1817 r., różne przyrzeczenia tyczące się poprawy stanu
sanitarnego miasta i ulic. Zwykle kończyło się to na deklaracjach dworskich i pewnej trosce o główny szlak przelotowy,
jaki prowadził przez Błaszki z Sieradza do Kalisza. Miasto
ożywiało się w dni handlowe i jarmarczne. Na posiedzeniu
Rady Administracyjnej w dniu 10/22 VIII 1845 r. przyznano Błaszkom oprócz niedzieli jeszcze drugi dzień targowy
w piątek. Parę lat później zmniejszono liczbę jarmarków z
10 do 6. We wtorki, w zamian za skasowanych 6 jarmarków,
przyznano 12 wielkich targów po pierwszym każdego miesiąca i targi zwyczajne w każdy poniedziałek i piątek. W 1860
r. obszar miasta zajęty pod budynkami i ogrodami wynosił
44 morgi 173 pręty miary nowopolskiej. W mieście było
ogółem 115 domów mieszkalnych w tym 18 murowanych i
97 drewnianych. Najwyższy dom miał dwa piętra i należał
do sukcesorów Szmula Madowicza. Ogółem w mieście zamieszkiwało 1917 osób, w tym 932 Polaków, resztę stanowili
Żydzi i Niemcy. Miasto miało już własną pocztę, przytułek
dla starców i kalek. Zmorą dla mieszczan były liczne procesy,
prowadzone w Kaliszu z dziedzicem Mateuszem Arnoldem,
który po nabyciu Błaszek w 1848 r. ograniczył ich prawa i
dawne przywileje, np. pozbawił prawa wypasania bydła na
pastwiskach w Borysławicach i Lubanowie, zabronił kopania piasku i gliny, powiększył niektóre opłaty. Procesowali
się też o prawo propinacji, które odebrał im jeszcze dawny
właściciel Józef Lipski. Procesy te skończyły się w 1864 r.
rząd carski uwłaszczył wszystkich mieszczan. Po powstaniu
styczniowym Błaszki utrzymały prawa miejskie.
W 1860 r. w Błaszkach było: właścicieli domów-116, kupców-5, garbarzy-11, kuśnierzy i
czapników-12, handlarzy owiec-1, piekarzy-10, kotlarzy-1,
dystrybutorów tabaki-1,krawców-46,rzeźników-13,stolarzy4,sukienników-4,solarzy-4,
lichwiarzy-4,
mosiężników-1, handlarzy bydła i koni-10, wyrobników-88,
bednarzy-9, stelmachów-2, gwoździarzy-3, rymarzy-1,szewców -72, oficjalistów prywatnych-1, szklarzy-4, kramarzy-11,
akuszerka-1, rabin-1, murarzy-2, nauczycieli katolickich i
żydowskich-4,urzędników-4, służących i parobków-21, sług
płci żeńskiej-70, sług kościelnych-4,tokarzy-1,ksiądz katolicki-1, aptekarzy-1, blacharzy-1, handlarzy zboża-17, kowali-2,
Na Sieradzkich Szlakach
przekupniów-8, strycharzy-1, lekarzy-1, młynów-2, tkaczy-8,
restauratorów-1, waciarzy-1, fabrykantów włókienniczych-4,
niestałego sposobu życia osób-28, ludności czasowej przybyłej do służby lub na wyrobek-142, szynków wódek i piwa-13,
trajerni i zajazdów-4, jatek rzeźniczych i piekarskich-13, aptek-1.
Od 1868 r. prowadzono rusyfikację miasta. W magistracie językiem urzędowym stał się język rosyjski, to samo
było w szkole elementarnej i sądownictwie. Napisy i szyldy na
sklepach, restauracjach, zajazdach, szynkach były rosyjskie.
Dokończono brukowanie rynku górnego, które rozpoczęto za
dziedzica Lipskiego, także ulic Kaliskiej i Sieradzkiej, potem pozostałych. Rozpoczęto też budowę nowej murowanej
szkoły elementarnej. Zaczęto budowę murowanej synagogi, którą ukończono pod koniec XIX wieku. Żydzi, którzy
byli uzależnieni od pryncypatu kaliskiego, uniezależnili
się już w połowie XVIII w. i założyli własny kachał. Przed
uwłaszczeniem miasta płacili wysoką prowizję dziedzicowi
błaszkowskiemu, corocznie 7000 zł, nie licząc innych opłat.
W r.1863 dochody właściciela z propinacji wynosiły 3750 ru-
Kultura materialna szlachty okolic
Błaszek w XVIII wieku
Elwira Bogusławska
Pod pojęciem kultury materialnej rozumiemy
wszelkie istniejące rzeczowe wytwory działalności człowieka
- zarówno przedmioty artystyczne, określane mianem sztuki,
jak i przedmioty użytkowe, narzędzia oraz rzeczy związane z
życiem codziennym. W XVIII w. nazywano je mobiliami dla
odróżnienia do nieruchomości definiowanych przez polskie
prawo ziemskie w sposób następujący: nieruchome rzeczy
zaś są, które same przez się ruszać się nie mogą, jak są domy,
role, grunta i to, cokolwiek do nich natura przyłączyła albo też
przemysł ludzki w nich zrobił i wystawił1. Stąd też znane są w
historii przypadki zaliczania od nieruchomości przedmiotów
fizycznie lub funkcjonalnie związanych z budynkami, takie
jak zwierciadła, posągi a nawet meble (np. szafy).
Źródłami informacji o rzeczach codziennego użytku
szlachty są inwentarze dóbr sporządzane przy okazji
oddawania majątku w dzierżawę, śmierci właściciela
i przejmowania schedy przez spadkobierców, rzadziej
inwentarze spisywane przy okazji sporów rodzinnych bądź
sąsiedzkich. Nie inaczej przedstawiają się informacje o
stanie posiadania mobiliów szlachty z okolic Błaszek.
Rejon ten charakteryzował się małym zróżnicowaniem
stanu zamożności osiadłych tu rodzin szlacheckich, takich
jak: Błeszyńscy h. Suchekomnaty, Bartochowscy h. Rola,
Łubieńscy h. Pomian, Lipscy h. Grabie, Kociełkowscy h.
Korab, Wężykowie h. Wąż, Grodziccy h. Gryf, Bogusławscy
h. Ostoja, Wągrowscy h. Belina, Borysławscy h. Szreniawa,
Kiedrowscy h. Sas, Malscy h. Nałęcz, Stamirowscy h.
Półkozic, Załuskowscy h. Rola i inni. Nie było tu wielkich
majątków magnackich a co za tym idzie także bogatych
pańskich rezydencji. Jak więc wyglądało domostwo
typowego szlachcica z okolic Błaszek? Prawdopodobnie tak,
jak podaje Jędrzej Kitowicz: pomniejszych panów i szlachty
majętnej dwory najwięcej bywały drewniane we dwa piętra
i w jedno, przyozdobione zewnątrz galeriami, gankami i
przysionkami [...]. Jeżeli był gmach wielki, zwał się pałacem,
bądź murowany, bądź drewniany, gdy miał wedle siebie
bli i szły do jego użytku. Dochody z brukowego, targowego i
jarmarcznego wynosiły 1356 rubli i służyły miastu. W1891 r.
miasto miało 135 domów, w tym 37 murowanych i 98 drewnianych. Ogólna liczba ludności w tym czasie wynosiła 4536
osób, w tym 2926 stanowili Żydzi, 194-Niemcy. 15 XI 1902
r. została oddana do użytku szerokotorowa kolej z Łodzi do
Kalisza. Wadą jej było to, że dworzec kolejowy został ulokowany daleko od miasta.
Źródła:
AGAD, Księgi grodzkie. Relacje Sieradzkie, sygn. 147, k. 790; AGAD,
Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych(KRSW), sygn. 563,567; Archiwum Państwowe w Łodzi Oddział w Sieradzu(APŁOS):księgi notariuszy:
Antoni Paparona Pstrokoński, 1817 II k.154-172, Jan Strachowski, 1815, k.
145,1816 k. 275-382, Wojciech Markowski, 1829, k. 731-739,1831 k. 453204, 1832, k. 851, Wawrzyniec Lubicz Janczewski, 1834, k. 214-227, 1837,
k. 304-335, 1838, k. 148-175, 1840, k. 351-387, 1852, k. 539-555, A. Szelążek 1879, k. 270,
Dziennik Praw Królestwa Polskiego, 1860, tom 55 s. 72; Ks. Franciszek
Buchalski, Błaszki, 1934 r.; Henryk A. Podsiadły, Błaszki Dawniej i Dziś,
Warszawa 1973(maszynopis); Słownik Królestwa Polskiego, tom I; „Kaliszanin” nr 39 1882-1883, rok XXIII 1889, z 28 I/9 II 1892.
oficyny. Jeżeli nie miał, a do tego był pomiernej wielkości,
zwał się dworem lub dworkiem według swojej rozległości
[...]. Małej szlachty mieszkania nie różniły się od chłopskich
chałup, snopkami częstokroć poszywane2. Drzwi we dworach
najczęściej były jednoskrzydłowe lub dwuskrzydłowe,
zaopatrzone w zawiasy, klamki, gałki, haczyki – wymieniane
szczegółowo w inwentarzach z uwagi na dużą wartość żelaza.
I tak przykładowo według wizji dóbr Kociołki z 1760 r.
(majątek w tym czasie był własnością Kociełkowskich):
wchodząc do tego dwora najpierw przysionek [...] drzwi w
nim podwójne ze dworu na zawiasach żelaznych [...]. Na
drugiej stronie dworu po prawej ręce izba stołowa [...] drzwi
na zawiasach żelaznych z wrzeciądzem. Z tej izby pokój,
pieca w nim nie masz, kominka i okien, drzwi na zawiasach
żelaznych z haczykiem3. Podobnie szczegółowo opisane
są drzwi dworu należącego do Żeromskich w Kwaskowie.
Według inwentarza tych dóbr z 1782 r.: wchodząc [do
dworu] drzwi na zawiasach z klamką i siekierką rekowieczny
żelaznemi [...]. Wchodząc do tejże połowy dwora, po lewej
stronie budowanej, są dwa pokoje. Do pierwszego drzwi
na zawiasach i hakach z antabą i wrzeciądzem, haczykiem
żelaznemi [...] do drugiego pokoju drzwi z tymże żelaztwem
co i pierwsze4. Okna były małe, zwykle podzielone na
niewielkie kwadraty tzw. kwatery lub tafelki. Podział
taki podyktowany był względami ekonomicznymi – małe
szyby szklane kosztowały nieporównanie mniej niż duże.
Właśnie ze względu na wartość materialną szczegółowo
wymieniano liczbę szyb w inwentarzach, podobnie jak
elementów żelaznych okien – zawiasów, haków itp. Wizja i
opis stanu dóbr Wrzącej po śmierci ś.p. Wielmożnej Imci
Pani Konstancji z Błeszyńskich Grodzickiej z 1792 r. daje
tego przykład: w tym pokoju komin z gliny lepiony, piec z kafli
polewanych postawiony, okien cztery w których szyb wybitych
trzy, czwarta sztukowana, z tych okien na zawiasach i hakach
a trzy gwoździami zabite, przy tych oknach są okiennice
na zawiasach i hakach żelaznych. [...] Po prawej ręce tego
dworu idąc z sieni jest pokój, do którego wchodząc są drzwi
podwójne na zawiasach i hakach bez zamknięcia, piec i
komin z gruntu złe i zrujnowane, okien dwa, w których szyb
nie masz tylko deskami pozatykane [...]. Z tego pokoju jest
kaplica, do której drzwi podwójne na zawiasach i hakach w
których drzwiach jest szyb małych cztery, w tych jedna zła5.
Nietrudno domyślić się, że tego typu okna i drzwi były
Na Sieradzkich Szlakach
17
mocno nieszczelne i przy niskich temperaturach zimą do środka
dostawało się sporo zimnego powietrza. Tym ważniejsze było
ogrzewanie – często w jednym pomieszczeniu znajdował się
i kominek i piec. Na ogół były to piece i kominki z kafli,
ale równie często z gliny i kamieni. Inwentaryzacja z 1768
r. jednego z folwarków w dobrach Włocin ukazuje nam
obraz dworku uboższej szlachty – dzierżawców: dworek o
dwóch izbach iedna z alkierzykiem o iednym piecu prostey
roboty kominek także prostey roboty w tej izbie okien dwa. W
alkierzyku okno iedno także w drewno. Druga zaś izba pusta
w której konie stawały. W sieni kuchenka, komin zły z gliny
ulepiony6. U zamożniejszej szlachty piece bywały budowane z
kafli ozdobnych co skrzętnie odnotowywano w inwentarzach.
W cytowanym wyżej inwentarzu dóbr Kwasków czytamy:
piec dwa pokoje grzejący, w pierwszym z białłych kafli w
kwiaty niebieskie a w drugim proste kafle białło tynkowane7.W
opisie wizji dworu Bogusławskich w Smaszkowie z 1784 r.
zapisano: do izby pańskiej wszedłszy widzieliśmy po lewej
ręce kominek, u którego kaptur zepsuty, piec z kafli białych w
prążki modre. Natomiast w innym pomieszczeniu: piec z kafli
białych, u którego koronka zepsuta8. Dodać należy, że owe
kominki i piece, równie jak okna i drzwi, bywały nieszczelne
a ciąg w kominie nieraz pozostawiał wiele do życzenia, stąd
osiemnastowieczni pamiętnikarze (zwłaszcza cudzoziemscy)
nadmieniają, że w szlacheckich salonach pełno było dymu.
Podłogi dworskie na początku XVIII w. były wykonane
z prostych tarcic lub, u uboższej szlachty, ubijane z gliny.
Pod koniec panowania Augusta III nastąpiła zmiana i proste
podłogi z tarcic wyparły podłogi z tafli w kostkę układanych,
ale woskowane, nie myte, po których chodzenie tak śliskie
jak po lodzie9. Ściany wewnątrz dworu były na początku
wieku przeważnie surowe, drewniane lub po prusku czyli
wylepione gliną i bielone. Ściany takie spotykamy w opisie
dóbr Kociołki z 1760 r. – przysionek z pruska w lepionkę 10.
Od połowy wieku ściany coraz częściej obijano tkaninami
lub tańszymi, papierowymi tapetami. Takiego samego
koloru jak obicia ścian były również obicia mebli oraz
firany w oknach – stąd pokoje nazywano salonem błękitnym,
pokojem zielonym itp. W inwentaryzacji Wrzącej z 1792 r.
czytamy, że w jednym z pokoi ściany papierowym obiciem
obite, które miejscami popsute i powydzierane, natomiast w
kaplicy ściany obiciem z płótna malowanego, starym i złym
okryte11. W pomieszczeniach o charakterze reprezentacyjnym
zawieszano na ścianach broń sieczną i palną, zwierciadła
(nawet rozbite) oraz obrazy - przeważnie o tematyce
religijnej lub portrety (zarówno rodzinne jak też osobistości
historycznych – królów, książąt, biskupów). W spisach dóbr
z okolic Błaszek spotykamy się zarówno z obrazami jak i
zwierciadłami- przykładowo: obrazów 5 w ramach12– we
dworze w Smaszkowie, zwierciadło taflowe czterograniaste
w ramach czarno malowanych, obrazów dwa w ramach13- we
dworze w Kwaskowie.
Typowy dwor XVIII w z okolic Blaszek - Włocin
18
Typowe wyposażenie dworów i dworków było
bardzo skromne. Zachowane inwentarze oraz spisy mobiliów
wymieniają na ogół bardzo niewiele sprzętów. Dotyczy
to nie tylko przedmiotów zbytkownych ale również mebli.
Długie ławy wzdłuż ścian, krzesła, stoły i stołki to sprzęty
najczęściej spotykane14. Warto w tym miejscu nadmienić,
że meble te, często wykonywane przez rzemieślników
wiejskich, określane jako prostey roboty bądź taszarskiej
(tj. stolarskiej) roboty, jako rzeczy nie mające większej
wartości materialnej, pomijane były całkowicie w spisach i
inwentarzach. Długie, proste ławy były meblem w XVIII w.
bardzo rozpowszechnionym, ponieważ spełniały nie tylko
rolę siedziska ale również łóżka. Do wygody spania nie
przywiązywano wówczas wielkiej wagi. Ba, szlachcicowi
– rycerzowi nie przystało wylegiwać się w piernatach. Stąd,
jak zwraca uwagę Baranowski: w inwentarzach uderza
w oczy mała ilość łóżek w szlacheckich dworach. Było ich
znacznie mniej niż nawet członków rodziny15. Dokumenty
inwentarzowe z okolic Błaszek potwierdzają to zjawisko
- np. w całym dworze w Smaszkowie znajdują się jedynie
łóżka 2 złe16. Niemal w każdym dworze znajdowało się łoże
małżeńskie, często paradne, zaopatrzone w firanki zsuwane
i galony. Kawalerowie i panny zadowalali się tabczanami
(czasem określanymi również tarczanami – od słowa tarcica)
czyli prostymi, zbitymi z desek pryczami, na które nakładano
sienniki wypchane słomą lub sianem oraz pościel składającą
się z prześcieradła, kołdry i poduszki. Dopiero od połowy
panowania Augusta III, jak relacjonuje Kitowicz miękkość
i wygody, dawnym Polakom nie znane, poczęły zgęszczać
między paniętami spodki, pierzynki i beciki puchowe
przeszywane, a potem rozszerzyły je po wszystkiej młodzieży,
tym bardziej po podeszlejszych i starcach17.
Do przechowywania ubiorów i drobniejszych
sprzętów używano głównie skrzyń, rzadziej szaf
(szczególnie w pierwszej połowie XVIII w.) Ze względu
na rodzaj przechowywanych rzeczy rozróżniano skrzynie
od sukien, skrzynie od szat białych, skrzynie spiżarniane
czy skrzynie od statków kuchennych. Skrzynie, zwłaszcza
malowane, rzeźbione, okuwane stanowiły jedną z głównych
ozdób wnętrz. Wielkie paradne skrzynie często ozdabiano
herbami szlacheckimi i wówczas należały do grupy
przedmiotów szlachetnych, rerum nobilium, symbolizujących
przynależność do stanu szlacheckiego18. Szafy zaliczane były
często do nieruchomości, stad wymieniano je w inwentarzach
majątków np. w wizji dóbr Łubieńskich – Kalinowej z
1719 r. wymieniono trzy szafy w różnych pomieszczeniach
dworu19, w opisie dóbr w Smaszkowie – jedną dużą szafę i
2 szafki z tarcic do stawiania statków oraz kredens stary, w
inwentarzu Wrzącej wzmiankowano jedną szafę i kredens
malowany. Jędrzej Kitowicz wspomina, że gdy szafa była
wysoka w miarę człowieka i miała drzwi podłużne od góry
do dołu, zwała się szafą, gdy była niska wpół albo cokolwiek
wyżej piersi człowieka i miała szuflady jedne na drugie na
kształt piętrów, z zamkami do każdej szuflady osobnemi,
zwała się biurkiem20. Krzesła i stołki, dawniej gołe i tylko
przykrywane skórami bądź suknem, przekształciły się w
XVIII w. w wyściełane włosem końskim, z wierzchu obijane
grubym płótnem. W szlacheckich domach na krzesła, kanapy i
taborety, które rozpowszechniły się w drugiej połowie wieku,
kładziono tzw. opony sycowe ze szlachetniejszych tkanin,
mocowane na meblach tasiemkami. Stoły na początku XVIII
w. były najczęściej kwadratowe lub prostokątne, jak obrazuje
nam to staropolska zagadka: ma nogi - nie chodzi, ma rogi - nie
bodzie21. Z czasem coraz powszechniejsze stawały się stoły
owalne, okrągłe, malowane, inkrustowane. W drugiej połowie
XVIII w. pojawiają się stoły specjalnego przeznaczenia jak np.
stoliki do kawy czy stoliki do gier (szachów, kart, warcabów).
Nietypowe stoły znajdujemy w opisie wizji Wrzącej z 1792r.
W wyposażeniu kaplicy dworskiej wymieniono m.in. dwa
Na Sieradzkich Szlakach
stoliki na mensy22 (mensa - płyta z piaskowca lub marmuru
będąca częścią ołtarza). Stoły dekorowane były obrusami i
serwetami często misternie zdobionymi. Ponieważ stoły były
długie, obrusy i serwety zazwyczaj nie sięgały ich końców.
Wówczas końcówki blatów przykrywano szarym płótnem,
co było źródłem powierzenia siedzieć na szarym końcu23.
Paradna zastawa stołowa składała się z naczyń
srebrnych w bogatszych dworach lub cynowych u uboższej
szlachty. Na co dzień korzystano z mis i talerzy glinianych. Od
połowy panowania króla Augusta III w użycie weszły naczynia
farfurowe (fajansowe) oraz porcelanowe. Ponieważ jednak
porcelana wówczas droższa była od srebra, a ponadto bardzo
krucha (szczególnie w rękach nieuważnej służby), niewielu
spośród braci szlachty mogło sobie na porcelanową zastawę
pozwolić. Farfurowe talerze pod koniec wieku wyparły
naczynia cynowe nawet w uboższych dworach. Niewątpliwie
przyczyniło się do tego otwarcie fabryki fajansów w
Warszawie około r. 177424. W szlacheckich inwentarzach
mobiliów łyżki wymieniane są nieporównanie częściej aniżeli
inne przedmioty z zastawy stołowej. Ceniono je tak wysoko,
że odnotowywano nawet egzemplarze uszkodzone, niezdatne
do użytku. Noże wzmiankowane są rzadziej, widelce zaś
sporadycznie i raczej w kręgu zamożniejszej szlachty. Srebrna
łyżka była traktowana jako specyficzny wyznacznik stopnia
zamożności. Na co dzień używano łyżek blaszanych lub
drewnianych (z cisu, bukszpanu lub trzmielu25), ale srebrną
łyżkę wypadało posiadać tak jak szablę – obie były oznakami
statusu szlacheckiego. Z łyżkami wiąże się cały szereg
aforyzmów, nierzadko umieszczanych na ich trzonkach np.:
O łyżkę nie prosi, kto ją z sobą nosi, Bez łyżki zła strawa –
chociaż dobra potrawa, Nie kładź mię zanadra – bym Ci nie
wypadła26.
Osiemnasty wiek to czas rozpowszechnienia się
naczyń szklanych. Miejsce drogiego szkła weneckiego czy
niemieckiego zajęły tańsze wyroby krajowe, wytwarzane
przez huty szkła w Lubaczowie, a przede wszystkim w
Urzeczu i Nalibokach. Na stołach pojawia się mnóstwo
kielichów szklanych, bogato zdobionych, często z napisami
lub herbami właścicieli27. W kuchniach, jak i dzisiaj,
znajdowały się przedmioty niezbędne do przygotowywania
potraw, a więc: różnego rodzaju garnki, panwie (rondle),
patelnie, stągwie, wiadra, misy, dzbany, ruszty, rożna, noże,
tasaki czy też kielnie żelazne do polewania pieczystego28.
W XVIII wieku pojawiły się również brytfanny i foremki
do wyrobu popularnych „cukrów” i ciast francuskich. Pod
koniec wieku, wraz ze wzrostem popularności kawy, weszły
w użycie młynki do jej mielenia (początkowo rozbijano kawę
w moździerzach). Naczynia zmywano w specjalnie do tego
celu przeznaczonych wannach.
Kultura materialna jest tak obszernym tematem,
że nie sposób opisać wszystkich jej aspektów w jednym
artykule. Dlatego też omówione tutaj zostały najważniejsze
jej elementy w życiu codziennym szlachty z okolic Błaszek.
Podsumowaniem niech będzie dokument prezentujący spis
rzeczy zabranych wdowie po Józefie Wężyku - Katarzynie z
Gorzyńskich 1v. Bogusławskiej 2v. Wężykowej z dóbr Stok
przez jej szwagra Dominika Wężyka. Dokument ten zacytuję
w obszernych fragmentach gdyż w moim przekonaniu należy
on do najbardziej interesujących spisów rzeczy codziennego
użytku szlachty z okolic Błaszek, jakie można znaleźć w
księgach grodzkich i ziemskich sieradzkich. Wymienia on
bowiem szereg przedmiotów, które w spisach tego typu
występują bardzo rzadko lub wcale. Na szczególną uwagę
zwracają: żelazo do androtów (andrut - inaczej androt, gatunek
ciasta opłatkowego, pieczonego w formach żelaznych, znanego
w Polsce już w XVIII w.), parawan malowany (przenośna
ścianka o kilku ruchomych skrzydłach na zawiasach, której
ramy posiadają wypełnienie o charakterze ozdobnym),
kilim (niewielki kobierczyk do przykrywania skrzyń, ław,
tłumoków, siedzeń na wozach), kołdra bagażowa (płachta
z grubej materii do przykrycia bagażu na czas podróży) czy
korzenniczka okuwana z zamkiem (szkatuła na przyprawy
korzenne). Oto obszerne fragmenty tego dokumentu: Regestr
rzeczy pozostałych w Stoku po odebraniu mi mojej wsi Stok
nazwanej i wyrzuceniu po tym przez JM Panów Dominika
Wężyka, miecznikowicza dobrzyńskiego i Józefa Kałowskiego
i pozabieranych przez tychże JM Panów Dominika Wężyka i
Józefa Kałowskiego niżej specyfikowanych dnia 30 kwietnia
roku 1730 [...].
1 – Skrzynia z szatami białemi kłódką zamknięta.
Mniejszych Skrzyń trzy z różnemi rzeczami;
2 – Szkatuł 2 okuwanych, jedna kłódką zamknięta,
druga zamkami dwiema [zamykana] z papierami dzieci
moich Bogusławskich; 3 – Szafa malowana w włoski orzech,
zamknięta, w tej szafie rzeczy różnych pełna szafa, szkła
różnego kryształowego, stylowanego, farfur, farfurek [farfury
– naczynia fajansowe lub kamionkowe] i inszych rzeczy wiele;
4 – Szafka w rogu ściany malowana także w włoski orzech,
w który różne pracoza [precjoza – cenneprzedmioty] dzieci
moich i do mnie należące i srebra były; 5 – Stół malowany
z szufladami i drzwiami; 6 – Stół drugi także z szufladami
na krokwiach; 7 – Stół kuchenny wielki biały; 8 – Skrzynki
dwie od kolaski; 9 – Puzderka dwa okuwane, w jednym
flaszki modre slofowane [szlifowane], w drugim proste;
10 – Panew [rondel] miedziana wielka; 11 – Moździerz z
tłuczkiem mosiężnym; 12 – Żelazo do androtów; 13 – Rosty
[ruszty] dwa, rożny i inszych rzeczy mniejszych do kuchni
należących wiele; 14 – Stołków dwa i zydla z poręczami; 15
– Parawan malowany; 16 – Obraz wielki nad drzwiami; 17 –
Flasz półgarcowych [półgarniec = 1,9 litra], gąsiorów i butli
kilka różnych z różnemi wódkami, różanemi, poziomkowemi
i inszemi; 18 – Pudła, pudełka, szuflady, statki [rzeczy]
różne drewniane, beczek piwnych kilka; 19 – Fas [beczek]
dębowych i sosnowych od sypania siedem wielkich z dnami
dobremi i wiekami; 20 – Małych fas cztery, statków inszych
jako to flaszek cztery, konwie, konewki, szkopki [szkopek naczynie na mleko do którego dojono krowy] [...], niecki od
robienia chleba, jedna wielka i małych dwie, kopan [kopanka
– niecka] wielka do prania Szat; 21 – Lichtarze dwa cynowe,
talerze gliniane białe, talerzy drewnianych, puzdra dwa,
misek białych i inszych wiele i statków [...] i mis farfurowych
[fajansowych, kamionkowych], sedy od kapusty i z kapustą
cztery, korzenniczka okuwana z zamkiem; 22 – Wóz i kół trzy
od kolaski okuwane [...]; 23 – Spiżarnia z mąkami przennemi
i rżanemi [żytnimi], kaszami tatarczanemi, przennemi,
jaglanemi i inszymi; 24 – Słoniny, masła i inszych legomin
[przysmaków] wiele; 25 – Żyto, groch i przenica, to wszystko
pozostało; 26 – Żupany dziecinne, botów dwoie nowych,
sukienna zielona, sukienna z dziewczyny [służącej]; 27 –
Kilim nowy jeden, sieć nowa do łowienia ryb, miednicek
jeden, krzesło suknem modrym obite, kołdra bagażowa, barki
[część wozu, orczyk - poziomy drążek służący do połączenia
uprzęży zwierzęcia pociągowego z pojazdem] od karety
okuwane, dzbanów dwa polewanych, pakuły [...] na kilka
sztuk, pierze do[bre] i nie darte, śle rzemienne [rzemienne
pasy z postronkami zakładane koniowi na kark i piersi] dwie,
faferek [naczyń] garcowych kilka od masła.
/-/ Katarzyna Wężykowa 1730, poniedziałek, przed
świętem Wszystkich Świętych [...] [30 października 1730 r.]”.
Jak wynika z przytoczonych w niniejszym artykule
fragmentów inwentarzy i spisów, dwory szlacheckie z okolic
Błaszek w XVIII w. nie odbiegały od standardów dotyczących
całego województwa sieradzkiego i województw ościennych.
Stopa życiowa średniozamożnej szlachty daleka była od
splendorów rezydencji magnackich, zwłaszcza litewskich
i kresowych (Radziwiłłów, Paców, Wiśniowieckich,
Lubomirskich). Średni szlachcic spod Błaszek mieszkał w
niewielkim dworze, wyposażonym w sprzęty wykonane przez
Na Sieradzkich Szlakach
19
miejscowych rzemieślników, jadał na co dzień z glinianych
naczyń i tylko od święta wyciągał ze skrzyń rodowe srebra.
Przypisy:
1
J. Dumanowski, Świat rzeczy szlachty wielkopolskiej w XVIII wieku,
Toruń 2006, s. 21.
2
J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1985,
s. 270.
3
L. Kajzer, J. Augustyniak, Wstęp do studiów nad świeckim budownictwem
obronnym sieradzkiego w XIII-XVII/XVIII wieku, Łodź 1986, s. 131.
4
tamże s. 138.
5
tamże s. 228.
6
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 141, k. 221-222.
7
L. Kajzer, J. Augustyniak, Wstęp do studiów ... s. 138.
8
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 230 k. 173-183v.
9
J. Kitowicz, Opis obyczajów ... s. 271.
10
L. Kajzer, J. Augustyniak, Wstęp do studiów nad świeckim budownictwem
obronnym sieradzkiego w XIII-XVII/XVIII wieku, Łodź 1986, s. 131.
Od szkoły parafialnej do liceum
ogólnokształcącego.
Z dziejów oświaty w Błaszkach.
Marek Król
Pierwsza wzmianka o istnieniu szkoły na terenie
Błaszek pojawiła się na początku XVI w. Była to szkółka parafialna. Uczęszczało do niej zapewne kilkunastu, najwyżej
kilkudziesięciu uczniów, izba szkolna mieściła się w budynkach należących do kościoła a nauczycielem był miejscowy
organista. Językiem wykładowym była łacina, poza pacierzem i śpiewem nauczano pisania i czytania1. W XVIII w.
prawdopodobnie takiej szkoły w Błaszkach nie było. Wiadomo również, ze szkoła elementarna istniała w Błaszkach w
okresie, kiedy miasto zostaje zajęte przez Prusy w czasie II
rozbioru Polski.2
W 1793 r. Błaszki posiadały szkołę elementarną do
której uczęszczało 10 uczniów. Szkoła aż do 1809r. nie posiadała własnego lokum oraz przygotowanego nauczyciela3.
Dopiero regulacja prawna władz Księstwa Warszawskiego
dająca możliwość utrzymywania szkół w wyniku tworzenia
Towarzystw Szkolnych zapewniła placówkom oświatowym
finansowe podstawy działania4. Wraz z ustanowieniem Towarzystwa Szkolnego, szkoła w Błaszkach otrzymała w 1809
r. od właściciela miasta Józefa Lipskiego, budynek z przeznaczeniem na szkołę. Budynek ten posiadał dwie izby, w
jednej mieściła się klasa, w drugiej mieszkał nauczyciel. W
szkole elementarnej, do której uczęszczało niewielu uczniów,
nauczano czytania, pisania, podstaw matematyki. Najczęściej
był jeden nauczyciel, do powstania styczniowego nauczycielami byli wyłącznie mężczyźni.
Wykaz nauczycieli w szkole elementarnej w Błaszkach w l. 1815-18635.
Imię i nazwisko
nauczyciela
20
Lata pracy
w Błaszkach
Paweł Rayski
- 1824
Wincenty
Szymanowski
1824-1837
Tomasz
Krzemiński
1837-1841
Bernard
Zieleniewski
1841-1851
Frąckiewicz Józef
1851-1852
Uwagi
Odszedł do pracy na poczcie w
Błaszkach w charakterze buchaltera
Przeniesiony ze szkoły w Ostrowie
Kaliskim
AGAD. Księgi ziemskie sieradzkie, nr 98 k. 855.
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 230 k. 173-183v.
L. Kajzer, J. Augustyniak, Wstęp do studiów ... s. 138.
14
B. Baranowski, Gospodarstwo chłopskie i folwarczne we wschodniej
Wielkopolsce w XVIII wieku, Warszawa 1958, s.101.
15
tamże s 101.
16
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 230 k. 173-183v.
17
J. Kitowicz, Opis obyczajów ... s. 268.
18
J. Dumanowski, Świat rzeczy szlachty wielkopolskiej w XVIII wieku,
Toruń 2006, s. 54-55.
19
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 76, k. 515.
20
J. Kitowicz, Opis obyczajów ... s. 272.
21
Z. Gloger, Encyklopedia Staropolska, Warszawa 1996, t. IV, s. 476.
22
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 188 k. 638-646.
23
K. Bockenheim, Przy polskim stole, Wrocław 2003, s. 71.
24
Z. Gloger, Encyklopedia Staropolska, Warszawa 1996, t. II, s. 146.
25
J. Kitowicz, Opis obyczajów ... s. 225.
26
Z. Gloger, Encyklopedia Staropolska, Warszawa 1996, t. III, s. 173.
27
K. Bockenheim, Przy polskim stole, Wrocław 2003, s. 72.
28
Z. Gloger, Encyklopedia Staropolska, Warszawa 1996, t. III, s. 113.
11
12
13
Ambroży
Idzikowski
1852-1857
Płaczkowski
1857-1859
Bernard
Zieleniewski
1859-1863
Przeniesiony ze Złotnik Wielkich
Utrzymanie nauczyciela pochłaniało znaczną część
dochodów szkoły pochodzących ze składek Towarzystwa
Szkolnego. Pensja nauczycieli błaszkowskiej szkoły elementarnej wynosiła w latach 20-tych XIX w. 300zł6, by stopniowo
wzrosnąć w roku 1838 do 600 zł. Niskie wygrodzenie nauczyciela wynikało między innymi z braku wpływu składek
mieszkańców okolicznych wiosek, stanowiących obwód
działania Towarzystwa Szkolnego. Także władze oświatowe
w postaci opiekunów szkolnych7 oraz urząd miejski zatrzymywali fundusze przeznaczone na szkołę dla zaspokajania
innych potrzeb. Zjawisko to musiało być powszechne, skoro
1845 r. Rząd Gubernialny Warszawski , któremu podlegały
Błaszki, pismem z dnia 14/26 lipca 1845 r. nakazywał Naczelnikowi Powiatu Kaliskiego odejść od tej procedury, oraz
wskazywał, że wszelkie nadwyżki funduszy szkolnych mają
być Ne w Banku Polskim, a nie w kasach miejskich8. Ubóstwo mieszkańców nie pozwalało na podniesienie wysokości
składek. Opiekun szkolny zwalniał niekiedy z opłat, czasem
epidemie powodowały niedobory kasy szkolnej9
Dochody Towarzystwa Szkolnego zapewniały szkole podstawowe środki na utrzymanie placówki10. Wpływy
rozdysponowywano na: wynagrodzenie nauczyciela – 600
zł, drewno opałowe – 48 zł, posługacza szkolnego – 26 zł.
Za 20 zł zakupiono kredę, miotły oraz gąbkę, a 10 złotych
przeznaczono na zakup książek na nagrody dla najlepszych
uczniów. W 1838 r. wręczono nagrody książkowe za celujące i pomniejsze osiągnięcia w nauce następującym uczniom:
Antonii Kierskiej i Tomaszowi Dąbrowskiemu z kl. III, Marcinowi Kwiatkowskiemu z kl. II oraz Wiktorii Kalinowskiej z
kl. I. W nauce wyróżnili się także: Emilian Matybowski, Leon Szweder, Walenty Duszkiewicz oraz Julianna Szweder11.
Bardzo miernie przedstawiało się wyposażenie szkoły. Majątkiem szkoły elementarnej w Błaszkach w latach 40
– tych XIX w. był: 1 stół, 3 ławki pojedyncze (zdezelowane),
1 stara ławka. Bibliotekę szkolną stanowiło kilka książek:
Dzieło żywotów pańskich, Pan Zbawiciel, czyli wzór pracy
i oszczędności, w dwóch tomach, Tablice abecadłowe,„Gramatyka rosyjska oraz Droga krzyżowa.
Młodzież uczyła się w złych warunkach. Ofiarowany przez Lipskiego budynek, nie remontowany, popadał w
coraz większą ruinę mimo, że przybywało uczniów12. Po
Na Sieradzkich Szlakach
powstaniu listopadowym budynek był w takim stanie, że zagrażał bezpieczeństwu uczniów. Dopiero w 1837 r. dokonano
pobieżnego remontu domu szkolnego. Murarz błaszkowski
Józef Kiciński za kwotę 31 zł postawił piec kaflowy, naprawił
piec w mieszkaniu nauczyciela, zalepił dziury w ścianach i
wybielił izby wapnem13. W kolejnych latach szkoła wzbogaciła się o 15 nowych ławek, wykonanych przez miejscowego
stolarza Józefa Piątkiewicza14. Mimo to powiatowe władze
oświatowe w Kaliszu informowały Naczelnika Powiatu o
możliwości wypadków w szkole w Błaszkach w związku z
fatalnym stanem obiektu. W latach 40- tych powstał projekt
budowy nowej szkoły15,który miał stanąć przy ulicy Rynek
6, jednak ze względu na brak pieniędzy burmistrz Błaszek
Latosiński zdecydował o wynajęciu budynku na szkołę od
Tomasza Brachowskiego. Jednak w wyniku zalegania przez
miasto z opłatami za czynsz16 burmistrz został zmuszony do
szukania nowego lokum dla szkoły elementarnej. W latach
50-tych szkoła mieściła się w domu Salomei Piątkiewicz.
Sytuacja szkoły elementarnej uległa poprawie dopiero w ostatnim dwudziestoleciu XIX w. Wtedy ukończono
budowę budynku szkolnego z przeznaczeniem dla jednoklasowych szkół elementarnych: żeńskiej i męskiej. Koszt
budowy szkoły wyniósł 6396 rubli17. W placówce zatrudniono 2 nauczycieli, naukę prowadzono w języku rosyjskim. W
późniejszym okresie zwiększono liczbę klas do 2, a funkcję
opiekuna szkolnego powierzono burmistrzowi miasta Michałowi Opielińskiemu. Szkoła dzieliła się na trzy oddziały,
zarządzający nią nauczyciel zaliczany był w poczet urzędników państwowych. Na prośbę miejscowego proboszcza18
można było wprowadzić do programu nauczanie religii. W
sprawie organizacji szkoły elementarnej nadal obowiązywał
rosyjski Ukaz Najwyższy wydany 30 sierpnia/11 września
1864 r., mówiący o obowiązku wybudowania lub naprawy
budynków szkolnych, oraz sprawowaniu potrzebnego umeblowania dla szkoły, przez wszystkich mieszkańców do
szkoły przyłączonych, bez żadnej różnicy wyznania, do czego
należą dziedzice wsi i proboszcz miejscowy; na opłatę zaś nauczyciela składać się mają wszyscy gospodarze i mieszkańcy
z handlu i rzemiosła żyjący lub grunt posiadający, tak dzietni,
jak i bezdzietni bez względu na różnicę stanu religii19. Od
opłat szkolnych zwolniono: pracowników straży granicznej,
nauczycieli szkół elementarnych oraz dróżników przy drogach bitych.
Przed wybuchem I wojny światowej w Błaszkach istniały dwie szkoły elementarne (początkowe): jednoklasowa
szkoła męska i dwuklasowa szkoła żeńska20. Funkcję nauczycieli pełnili wtedy: Antonina Zielińska i Roch Stamirowski.
W tym samym czasie istniała w Blaszkach 1 – klasowa prywatna szkoła ogólna, prowadzona przez nauczycielkę Janinę
Kobusównę21. Do szkół w Błaszkach uczęszczała zapewne
młodzież z okolicznych gmin, ponieważ w tym czasie w
najbliższej okolicy szkoły istniały tylko w Godzieszach,
Iwanowicach, Stawie, Szczytnikach, Tubądzinie, Warcie i
Wróblewie. Szkoły elementarne państwowe podlegały nadzorowi Kaliskiej Dyrekcji Naukowej, którą przed wybuchem
I wojny światowej kierował W. K. Tyczynin, funkcje inspektorów sprawowali Fior Malewańskij, Mikołaj Gliczenko
oraz Paweł Łuzgin. Nadzór nad szkołą prywatną sprawował
zarząd złożony z obywateli zamieszkujących rejon obwodu
szkolnego w składzie: prezes zarządu – Alojzy Gątkiewicz ,
członkowie – Ignacy Lisowski ,Mateusz Arnold i Kazimierz
Mniewski22. W roku 1916, w czasie okupacji niemieckiej
i działania Rady Regencyjnej, działające przy niej Ministerstwo Oświaty wyznaczyło dla elementarnej szkoły w
Blaszkach 4 etaty nauczycielskie23.
Prawdziwy rozwój edukacji nastąpił w Polsce po
odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Wtedy to w wyniku dekretu Naczelnika Państwa wprowadzał obowiązek szkolny
dla młodzieży w wieku od 7 do 14 lat. W związku z napły-
wem dużej liczby uczniów znaczna część zajęć odbywała się
w siedzibie o Błaszkowanki. Szkoła przekształciła się w r.
1925 z dwuklasowej do poziomu 7 klas.
W tym czasie Błaszkach funkcjonowało także gimnazjum koedukacyjne. Najpierw otwarto szkołę dla dziewcząt,
w roku następnym pojawiło się gimnazjum męskie. Gimnazjum prowadzone było od roku 1920 przez Towarzystwo
Wychowawczo- Oświatowe im Królowej Jadwigi. Nauka
trwała 4 lata. Zajęcia prowadzono w wynajmowanych salach
na I piętrze Błaszkowianki, a uczniów werbowano na terenie powiatu, dając ogłoszenia w prasie kaliskiej. Nauka w
gimnazjum była odpłatna. Gdy nastał kryzys spowodowany
wojną celną z Niemcami i sytuacja finansowa ludności zaczęła się pogarszać, gimnazja upadły, kończąc ostatni rok nauki
w 1926 r.
Ważnym wydarzeniem było oddanie do użytku nowego obiektu szkolnego. Zatwierdzony w 1923 r. projekt
budowy szkoły bliźniaczej czyli budynków szkolnych, połączonych salą gimnastyczną, został częściowo zrealizowany
1 X 1925 r. oddaniem jednego budynku liczącego 7 izb klasowych, gabinetu fizycznego, pokoju pomocy naukowych,
sali zajęć technicznych, pokoju nauczycielskiego, gabinetu
kierownika szkoły, stołówki i sanitariatów. Obowiązki kierownika szkoły objął Otton Kappes. Kadrę szkoły stanowili:
Maria Kappesowa, Lucyna Śmietańska, Mikołaj Słobodzian,
następnie Maria Leśniakówna, Wiktor Witkowski, Janina
Janiszewska, Leon Sulwiński, Maria Żabicka, Franciszek
Bartnik, Aniela Śmietańska, Florian Jackowski, Jadwiga
Jacuńska, Helena i Wacław Bojarscy, Zofia i Władysław Góreccy, Paweł i Zofia Haupt, Sura Merze, Zofia Kmieciówna,
Leokadia Turkówna, oraz ks. Tadeusz Gabrielski24. Szkołę wyposażono w 9 warsztatów stolarskich do nauczania
techniki, projektor filmowy firmy Pathl Beby, mikroskop,
biblioteka otrzymała 576 książek i prenumeratę czasopism.
Pierwszym bibliotekarzem został Witold Witkowski. W
szkole było oświetlenie elektryczne. Wyświetlano filmy dla
wszystkich uczniów szkoły. Zajmowali się tym nauczyciele
Józef Raduch i Mikołaj Słobodzian. Filmy wypożyczano z
firmy Aleksander Koch, mieszczącej się w Warszawie przy ul.
Napoleona 5. Cena biletu wynosiła 10 groszy, co zapewniało
dużą frekwencję. Szkoła miała zbiory archeologiczne. Były
tam m.in. urny odkopane w okolicach Błaszek. Opiekę szkolną nad placówką pełnili przedstawiciele rodziców : Klemens
Przybylski, Aleksander Jachowicz i Śniegula. Dozór szkolny
stanowili: burmistrz miasta Florjan Jackowski, Leon Sulwiński, ks. Prałat Franciszek Buchalski, rabin Fuchs, Wacław
Głowinkowski, Stanisław Janowski, Feliks Staśkiewicz oraz
Otton Kappes25. W 1933 r. opiekę szkolną stanowili: Tadeusz
Szarras, Aleksander Jachowicz oraz przedstawiciel ludności
żydowskiej, Madowicz Lajzer. Uczniowie posiadali jednakowy strój. Chłopcy nosili czapki z amarantowo – białą opaską,
dziewczęta berety z amarantową wypustką. W ramach troski o higienę Czerwony Krzyż Szkolny zakupił maszynkę
do strzyżenia włosów, i za małą opłatą, (biednych za darmo)
strzygł26. Dla dziewcząt wprowadzono obowiązkowy czarny
fartuszek szkolny z białym kołnierzykiem i paskiem. W 1929
roku, wraz z oddaniem do użytku łaź ni miejskiej wszyscy
uczniowie raz w miesiącu zostali objęci obowiązkową kąpielą. W 1935 r. szkoła została poddana wizytacji ministerialnej.
Szkołę odwiedzili: minister Wacław Jędrzejewicz, Kurator
Oświaty Pytlakowski, wizytator szkolny Drzewiecki oraz
inspektor szkolny Borzęcki. W lustracji wzięli udział: starosta kaliski Henryk Ostaszewski, nadkomisarz policji Nowak,
zarząd miasta, dozór szkolny i opieka szkolna. Na boisku
ustawione były dzieci klasami, przyczem organizacje: Czerwony Krzyż Szkolny, Harcerz męski i Harcerz żeński osobno
w mundurach. Dziewczęta klasy VI wręczają ministrowi
kwiaty, wygłaszając odpowiedni wiersz, potem minister i
wszyscy inni witają się z Gronem Pedagogicznym. Było to o
Na Sieradzkich Szlakach
21
22
godzinie 11. Część powitalna odbyła się na boisku szkolnym.
Potem minister i pozostali udali się do gmachu, gdzie zbadano poziom wiedzy i stan inteligencji dzieci starszych klas i
gdzie dokładnie zwiedzona została sala zajęć praktycznych i
oglądane prace dzieci. W końcu panowie wysłuchali śpiewu
chóru szkolnego i gry orkiestry szkolnej, którymi dyrygował
Paweł Haupt. W słowach pożegnania minister wyraził ogólne
zadowolenie ze stanu szkoły. W tym czasie wprowadzono w
szkole specjalną akcje dożywiania dzieci. Ubodzy uczniowie
otrzymywali bezpłatne śniadanie, składające się z 1/8 litra
mleka, 1/8 litra kawy, 2 dkg cukru i bułki. W kolejnym roku
zwiększono akcje dożywiania, zwiększając racje mleka do ¼
l i chleba ze smalcem. Ważnym dniem dla całej społeczności
szkolnej był dzień 29 grudnia 1936 r. kiedy to odbyło się uroczyste poświęcenie i otwarcie radia szkolnego, zakupionego
ze składek Spółdzielni Szkolnej.
W 1937 r. odszedł do kierowania szkołą powszechną im. Marszalka Józefa Piłsudskiego w Łodzi kierownik
Otto Kappes. Obowiązki kierownika powierzono nauczycielowi miejscowemu Franciszkowi Bartnikowi. 5 IX 1938 r.
nowy rok szkolny rozpoczął się pod kierownictwem Józefa
Pilińskiego, który wraz z żoną Janiną przybył do Błaszek z
Liskowa. Poprzedni kierownik Bartnik został oddelegowany do Kalisza, szkołę opuścili także: p. Antczakówna (do
Brończyna), Herbichówna (do Szczytnik), Paweł Haupt (do
Rudy Pabianickiej). Prace w Błaszkach rozpoczęli jednocześnie: Genowefa Szewerykówna (z Woli Droszewskiej), Lidia
Lamprechtówna (z Koźminka). Szkoła liczyła wtedy 877
uczniów, zajęcia organizowano na dwie zmiany (13 klas w
budynku szkoły, pozostałe 5 najstarszych – w Błaszkowiance)27.
W okresie wojny część nauczycieli podjęło pracę w
uruchomionej przez okupanta szkole. Kierownikiem tej placówki został Wacław Bojarski. Nauczyciele zobowiązani
byli uczęszczać na kurs języka niemieckiego, a z programu nauczania wyeliminowano literaturę polską, historię i
geografię. Jednak w listopadzie 1939 r., kiedy aresztowano
Wacława Bojarskiego, Wiktora Sieradzkiego i Józefa Pilińskiego, przestały uczęszczać do szkoły dzieci polskie. Nauka
dla dzieci niemieckich odbywała się nadal. W czasie wojny
wielu nauczycieli zostało zamordowanych lub zginęło na
frontach. Jan Nitecki zginął w kampanii wrześniowej, Sura
Merzerówna, nauczycielka religii żydowskiej, została zgładzona w Treblince, ks. Tadeusz Gabrielski zginął w Dachau.
Różne były losy pozostałych. Józef Piliński w Warszawie organizował tajne nauczanie, Lucyna Śmietańska wraz z siostrą
Anielą, przebywały na robotach w Rzeszy (po wojnie Lucyna
Śmietańska wróciła do Błaszek), Wiktor Sieradzki zamieszkał na stacji kolejowej w Kociołkach, małżonkowie Góreccy
wyjechali do Humnisk, małżonkowie Bojarscy wojnę spędzili w Częstochowie, Lidia Lamprechtówna przeniosła się do
Kalisza.28
3 II 1945 r. wznowiła działalność błaszkowska szkoła
powszechna. Prace w niej podjęli: Józef Piliński, jako dyrektor, Alfons i Zofia Lewandowscy, Zofia Witkowska, Regina
Graberzowa, Maria Zdybowa, Wiktoria Kwaśniewska, Lucyna Śmietańska, Wiktor Sieradzki, później: Joanna Pilińska,
Wacław I Helena Bojarscy, Wiktor Witkowski i ks. Zygmunt
Lipa. Szkoła nosiła wtedy nazwę: Publiczna Szkoła Powszechna im. Stanisława Staszica. Liczyła 876 uczniów. Tak
duża liczba uczniów wynikała z faktu, ze należało zapisać do
szkoły młodzież, poczynając od rocznika 1931 aż do 1938,
a więc tych, którzy w wyniku wojny nie rozpoczęli nauki.
Starsi uczniowie, zapisani do klas pierwszych, przechodzili
przyspieszony tok nauki (dwie klasy w jeden rok). Starano
się zachować przedwojenne zwyczaje szkoły: nauczanie religii, udział młodzieży wraz z opiekunami w nabożeństwach i
rekolekcjach. W kolejnych latach zaczęto odchodzić od takich
działań. Po wyzwoleniu szkoła posiadała 14 izb lekcyjnych,
w których naukę pobierała młodzież podzielona na 20 klas.
W 1952 r., po kapitalnym remoncie, założono w klasach parkiet, wymieniono instalację elektryczną, zmodernizowano
system ogrzewania szkoły. W tym czasie w szkole znaleźli
zatrudnienie m. in.: Maria Porzonna, Czesław Kuźmicki, Janina Nowak, Krystyna Wilczkiewicz, Teresa Cajdler, Barbara
Grabowska, Anna Krążyńska, Zofia Tomaszewska, Zdzisław
Lisiak, Stanisława Izydorczyk, Krystyna Świerczak, Jadwiga
Peruga, Bożena Nosal i Bronisława Broniecka. Funkcje przewodniczących Komitetu Rodzicielskiego pełnili: Czesław
Puszczyński, Kazimierz Marszałek i Stanisław Marciniak.
Wraz z rozwojem szkoły powszechnej kolejnym celem
w rozbudowie oświaty w miasteczku stało się zorganizowanie
szkoły średniej. Duża liczba absolwentów (ok. 100 rocznie),
znaczna odległość od powiatowego Kalisza, powodowały,
że znalazła się grupa uczniów, pragnących kontynuować
naukę na poziomie maturalnym. Wtedy przy 7-klasowej
szkole powszechnej zorganizowano 8 klasę, jako zaczątek
szkoły średniej. Do klasy tej zapisano 30 uczniów29. Jednak
po roku część uczniów zrezygnowała z nauki, pozostałych
przeniesiono do szkoły średniej w Kaliszu. Dopiero w kilka
lat później zrealizowano plany utworzenia szkoły średniej w
Błaszkach. Decyzją Ministra Oświaty z dnia 26 VII 1956 r.
przekształcono 7- klasową Szkołę Podstawową w Błaszkach
w 11 – klasową Szkołę Podstawową i Liceum Ogólnokształcące. Dyrektorem tej placówki został Józef Piliński. Do klasy
VIII przyjęto 45 uczniów, a wychowawstwo powierzono wybitnemu pedagogowi Czesławowi Kuźmickiemu30. W 1960 r.
zorganizowano pierwszy egzamin maturalny, który odbył się
na korytarzu szkolnym szkoły podstawowej. Pierwsze historyczne świadectwo maturalne z numerem 1 odebrała w dniu
23 maja tego roku Janina Antczak. Nowa szkoła powodowała braki lokalowe. Dlatego w roku szkolnym 1956/1957
powołano do życia Społeczny Komitet Budowy Szkoły, na
czele którego stanęli Józef Piliński i Kazimierz Marszałek31.
Komitet zebrał kwotę13 118 zł.32 , w kolejnym roku Rada
Miejska przyznała pod budowę pożydowską działkę przy ulicy Szkolnej. Totalizator Sportowy zaofiarował 30000 zł na
organizację boiska sportowego, a w r. 1959 Wojewódzka Rada Narodowa w Poznaniu przyznała 28 000zł. 23 VI 1960 r.
wmurowano kamień węgielny a już 3 IX 1962 r. rozpoczęto
naukę w nowym budynku szkolnym. W tym momencie do
szkoły uczęszczało 1010 uczniów, skupionych w 22 oddziałach szkoły podstawowej i w 6 licealnych. Ostatnim etapem
powstania samodzielnej szkoły średniej w Błaszkach była decyzja Kuratora Okręgu Szkolnego, doktora Jana Stoińskiego
o rozdzieleniu Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego. Pismem z dnia 3 VI 1966 r. powołano do życia dwie
oddzielne placówki: Szkołę Podstawową w Błaszkach, której kierowanie powierzono Andrzejowi Majewskiemu, oraz
Liceum Ogólnokształcące w Błaszkach, którego dyrektorem
został Józef Piliński. W ten sposób zamknął się etap rozwoju
oświaty na terenie Błaszek, który z pewnymi reorganizacjami
przetrwał do 1999 r., czyli do czasu reformy oświaty, powołującej do życia gimnazja. Te powstawały również, wzorem
poprzednich placówek, w wyniku działalności miejscowej
kadry oświatowej, przy zaangażowaniu sił społecznych i lokalnych władz. Efekt końcowy tych działań w Błaszkach to
wyjątkowy wśród okolicznych miast i miasteczek kompleks
oświatowy. Tak się złożyło, że nowe obiekty oświatowe
powstawały tutaj mniej więcej co 40 lat. W 1880 r. - nowy
budynek szkoły elementarnej. W 1925 r. zbudowano budynek szkoły podstawowej, w 1962r. powstał obiekt licealny,
w 2004 r. wybudowano nowoczesny obiekt dla gimnazjum.
Jak dalej potoczą się losy błaszkowskiej oświaty? Może nie
trzeba będzie czekać kolejne 40 lat.
Na Sieradzkich Szlakach
Przypisy:
1
M.Wisińska, Kultura i oświata do końca XVIII w. ( w:) Szkice z dziejów
sieradzkiego, Łódź 1977,s.166.
2
J. Wąsicki, Opisy miast polskich z lat 1793-1794, Poznań 1962, T. II, s.
591
3
Tamże,
4
Towarzystwo Szkolne w Błaszkach tworzyli mieszkańcy miasta, Chrzanowic, Gzikowa, Bukowiny oraz Borysławic. Roczne składki na szkołę wpłacano w naturze.
5
Archiwum Państwowe w Kaliszu, Naczelnik Powiatu Kaliskiego, 464.
6
W tym samym czasie w Chełmcach k/Kalisza nauczyciel pobierał 600 zł
wynagrodzenia, w Dobrej 443 zł, w Godzieszach 600 zł a w Stawiszynie
i w Warcie 800 zł. ( Archiwum Państwowe w Kaliszu, Naczelnik Powiatu
Kaliskiego, 183.)
7
Opiekunem szkolnym dla szkoły elementarnej w Blaszkach był proboszcz
parafii Błaszki, Paweł Tessarz
8
APK, NPK, 183.
9
W 1845 r. zmarło na cholerę wielu mieszkańców Błaszek. ( APK,
NPK,185.)
10
Poza gotówką na utrzymanie nauczyciela mieszkańcy przeznaczali określoną ilość żyta, jęczmienia, tatarki, grochu, kartofli. ( APK, NPK, 185.)
11
Tamże,
12
W 1836 r. do szkoły elementarnej w Blaszkach uczęszczało 70 uczniów,
w 1850 r. było ich 120.
13
APK, NPK, 185.
14
Tamże,
15
Miał być parterowy, składać się miał z dwóch izb lekcyjnych, mieszkania
dla nauczyciela, spiżarni i kuchni. Wykonano plan budynku, zatwierdzony
przez inspektora oświatowego w Kaliszu – Jasińskiego.
16
240 zł. rocznie( APŁ, NPK,185.)
17
Szkoła mieściła się w przy ówczesnej ulicy Rynek 6, w miejscu, gdzie
dzisiaj znajduje się siedziba Urzędu Gminy i Miasta.
18
Proboszczem parafii Błaszki był wtedy ks. Aleksander Kruczkowski.
19
L.V. Jacques i S. Graeve, Przewodnik po Guberni Kaliskiej, Warszawa
1912, s. 142.
20
Tamże,s. 96.
21
Kalendarz Kaliski na rok 1914, s. 140.
Mieszkańcy wsi Stok koło Błaszek
w świetle tabeli prestacyjnej
z 1846 roku
Rafał Bogusławski
Niezwykle interesujące informacje na temat
mieszkańców wsi Stok położonej w pobliżu Błaszek przynoszą
nam dokumenty wytworzone przez urząd Naczelnika Powiatu
Kaliskiego w latach 1846-1860. Ważną częścią tych akt są tzw.
tabele prestacyjne, będące wykazem powinności ciążących na
każdej osadzie, tudzież przysługujących jej praw. Tabele te były
niejako spisem oczynszowanych nieruchomości położonych
w określonych dobrach, identyfikowanych powierzchnią
oraz nazwiskiem użytkownika. Dokumentacja ta powstała w
wyniku ukazu cara Mikołaja I podpisanego w dniu 7 VI 1846
r. w Warszawie. Car obawiając się rozprzestrzenienia ruchów
rewolucyjnych, które ogarnęły Galicję i spowodowały liczne
wystąpienia chłopów w Królestwie Polskim charakteryzujące
się odmawianiem przez chłopów powinności, samowolnym
rąbaniem lasów i odgrażaniem się, że pokończą z panami
uznał, że konieczny jest pewien gest w stosunku do chłopa by
ten nie zwrócił się przeciw władzy. Z grubsza rzecz ujmując
taka była geneza ukazu z czerwca 1846 r. Przyznawał on
chłopom nieusuwalność z gruntów, zakazywał uszczuplania
ich nadziałów i wprowadzania nowych obciążeń. Wymuszał
na dziedzicach sporządzanie inwentarzy i wykazów
powinności każdego poddanego oraz jego praw1.
Zgodnie z ukazem carskim dziedzic Stoku – Stanisław
Bogusławski ułożył w roku 1846 tabelę prestacyjną swych
dóbr2. Z tabeli tej wynika, że wieś Stok zamieszkiwali:
Tamże. Alojzy Gątkiewicz był w tym czasie I sędzią Królewsko - Polskiego Sądu Pokoju.
23
Ze wspomnień Ottona Kappesa, dyrektora szkoły w l. 1925-1937.
24
Elżbieta Wojtaszczyk, Działalność dydaktyczno – wychowawcza Szkoły
Podstawowej im. Stanisława Staszica w Błaszkach w latach 1945 – 1995,
praca magisterska, s.14.
25
Z kroniki szkolnej.
26
Zarządzenie kierownika szkoły z dnia 12 września 1927 r.
27
Z kroniki szkolnej.
28
E. Wojtaszczyk, op. cit. S. 18.
29
Ks. Ryszard Tuzin, Błaszki, Kalisz 2000 r., s.274.
30
Jako pierwszy nauczyciel błaszkowskiej szkoły osiągnął tytuł magistra
pedagogiki.
31
Zmarł tragicznie, biegnąc na ratunek płonącej szkole w 1959 r.
32
A. Mikita, 50 lecie Liceum Ogólnokształcącego im. Wojska Polskiego w
Błaszkach, s. 30.
22
Lekcja biologii gimnazjum w Błaszkowiance. Lata dwudzieste XX w.
• Zagrodnicy 4 dniowi utrzymujący się z roli –
Korzeniak Walenty, nr domu 8, Borowiak Andrzej, nr
domu 8, Nowacki Mikołaj, nr domu 10, Borowiak Jerzy,
nr domu 12; wszyscy oni użytkowali po 11 morgów3 i 150
prętów ziemi.
• Komornicy 3 dniowi utrzymujący się z roli –
Starecki Łukasz, nr domu 4, Piątek Tomasz, nr domu 9,
Deska Walenty, nr domu 12, Starecki Felicjan, nr domu 12
Szymczak Andrzej, nr domu 12; wszyscy oni użytkowali po
5 morgów ziemi.
• Czynszownicy z Pustkowia Poremby utrzymujący
się tylko z roli – Chojnacki Wojciech, nr domu 16, miał on
w użytkowaniu 7 morgów i 240 prętów ziemi, Piegoński Jan,
nr domu 18, miał on w użytkowaniu 14 morgów i 150 prętów
ziemi, Mielcarek Piotr, nr domu 19, miał on w użytkowaniu
10 morgów i 240 prętów ziemi.
Zagrodnicy, komornicy i czynszownicy z pustkowia
Poremby razem użytkowali 104 morgi i 30 prętów ziemi na
co składało się: 7 morgów ogrodów warzywnych i sadów, 93
morgi pól uprawnych oraz 4 morgi i 30 prętów łąk. Ponadto
we wsi Stok mieszkało przeszło 20 okupników, którzy łącznie
użytkowali ponad 320 mórg ziemi skupionych w 28 osadach.
Byli to: Gohl George, nr domu 22, miał on w użytkowaniu
36 morgów i 122 pręty ziemi; Fiedler George, nr domu 21,
miał on w użytkowaniu 26 morgów i 75 prętów ziemi; Szultz
Sigismund, nr domu 14, miał on w użytkowaniu 18 morgów
i 150 prętów ziemi; Libert Andrzej, nr domu 19, miał on w
użytkowaniu 18 morgów i 223 pręty ziemi; Eyzen George,
nr domu 9, miał on w użytkowaniu 15 morgów ziemi; Gellert
Gottfried, nr domu 3, miał on w użytkowaniu 15 morgów
ziemi; Fidelak Wojciech, nr domu 23, miał on w użytkowaniu
przeszło 14 morgów ziemi; Szultz Gottfried, nr domu 15,
miał on w użytkowaniu 30 morgów ziemi; Gohl Gottfried,
Na Sieradzkich Szlakach
23
nr domu 18, miał on w użytkowaniu 13 morgów i 278 prętów
ziemi; Roth Daniel, nr domu 8, miał on w użytkowaniu 12
morgów i 2 pręty ziemi; Szultz Frydrych, nr domu 7, miał on
w użytkowaniu 11 morgów i 6 prętów ziemi; Wende Gottlieb,
nr domu 2, miał on w użytkowaniu 10 morgów ziemi; Roth
Andrzej, nr domu 9, miał on w użytkowaniu 9 morgów i 197
prętów ziemi; Tencer Gottlieb, cieśla, nr domu 10, miał on w
użytkowaniu 8 morgów i 114 prętów ziemi; Kofer Gottfried,
nr domu 1, miał on w użytkowaniu 7 morgów i 150 prętów
ziemi; Janke Gottlieb, nr domu 11, miał on w użytkowaniu
7 morgów i 150 prętów ziemi; Tencer Johan, nr domu 12,
miał on w użytkowaniu 7 morgów i 150 prętów ziemi; Kind
Gottfried, nr domu 7, miał on w użytkowaniu 7 morgów i
282 pręty ziemi; Szultz Krystian, nr domu 10, miał on w
użytkowaniu 7 morgów i 282 pręty ziemi; Swidler Eleonora,
wdowa, nr domu 13, miała ona w użytkowaniu 7 morgów i
150 prętów ziemi; Eyzen Róża, wdowa, nr domu 16, miała
ona w użytkowaniu 7 morgów i 150 prętów ziemi; Szultz
Krystian, nr domu 19, miał on w użytkowaniu 7 morgów
i 64 pręty ziemi; Fiedler Andrzej, nr domu 20, miał on w
użytkowaniu 7 morgów i 64 pręty ziemi; Szultz Gottfried,
nr domu 4, miał on w użytkowaniu 7 morgów i 50 prętów
ziemi; Szultz Gottfried, nr domu 24, miał on w użytkowaniu
6 morgów i 150 prętów ziemi; Szmidt Andrzej, nr domu
2, miał on w użytkowaniu 5 morgów ziemi; Matias Jakob,
nr domu 6, miał on w użytkowaniu 5 morgów i 150 prętów
ziemi; Lindner Johan, nr domu 12, miał on w użytkowaniu
2 morgi ziemi.
Na folwarku ołuczowskim osiedlony był okupnik
Szultz Ludwik, kowal, nr domu 23, miał on w użytkowaniu
7 morgów i 150 prętów ziemi.
Z akt Naczelnika Powiatu Kaliskiego możemy się
dowiedzieć, że w ciągu kolejnych czternastu lat 9 osad we
wsi Stok zostało opuszczonych i w lipcu 1860 r. pozostawały
bez gospodarza4. Osady te oraz przyczyny ich opuszczenia
pokazuje poniższa tabela.
1
2
3
4
5
1
8
Stok
Stok Stok
2
8
Stok
Stok Stok
3
10 Stok
Stok Stok
4
12 Stok
Stok Stok
5
4
Stok
Stok Stok
6
12 Stok
Stok Stok
7
12 Stok
Stok Stok
8
12 Stok
Stok Stok
9
10 Poręby
Stok Stok
6
7
8
9
Z powodu nieurodzajnych lat i
upadku inwentarza
opuścił posiadacz
osadę
Posiadali
gruntu po
morgów
11 prętów
150
Wa l e n t y
1852
Korzeniak
Andrzej
Borowiak
Mikołaj
Nowacki
Józef
Borowiak
Łukasz
Starecki
Walenty
Deska
Felicjan
Starecki
Andrzej
Szymczak
Wo j c i e c h
Chojnacki
1852
1852
1852
1852
1853
1852
1852
1857
Z powodu śmierci
gospodarza
Z powodu nie- Posiadali
po
urodzajnych lat i gruntu
upadku inwentarza morgów 5
opuścił posiadacz
osadę
Z powodu spale- Posiadał
mor. 7 prę.
nia się budowli
240
(Opis tabeli: 1 – numer bieżący, 2 – numer tabeli prestacyjnej z roku 1846, 3 – nazwa
wsi, 4 – nazwa dóbr, 5 – nazwa gminy, 6 – imię i nazwisko włościanina, który opuścił
osadę, 7 – rok w którym osada została opuszczona, 8 – z jakich powodów osada
wakuje, 9 – uwagi).
24
W Aktach Naczelnika Powiatu Kaliskiego
dotyczących dóbr Stok zachował się bardzo interesujący
list skierowany do tegoż urzędu przez Jana Nepomucena
Bogusławskiego, dziedzica Stoku (syna Stanisława). W liście
tym znajdujemy opisy ilustrujące problemy z jakimi borykali
się mieszkańcy wsi w połowie XIX w. Obszerne fragmenty
tego listu prezentuję poniżej.
Włościanie pustkowia Poręb są na zasadzie tabeli
prestacyjnej jako czasowo czynszowi rolnicy, będący za
kontraktami prywatnymi z roku na rok potwierdzanymi [...].
A ponieważ osady te są rozrzucone i odosobnione od siebie
w znacznej odległości, i w skutek rozlicznych przestępstw,
kradzieży, przechowywania ludzi podejrzanych przed
wymiarem sprawiedliwości i ukrywających się; gdyż osada
Poręby od urzędu wójtowskiego czyli od głównych dóbr 1,5
mili jest położona i przecięta innymi własnościami, a do tego
będąc położone te osady pod lasami opatowskiemi, potęgują
jedynie, jak wyżej powiedziano za sposobność do kradzieży
co wszakże wyśledzić można jeżeli władza zechce delegować
zaufanego urzędnika.
1. Co do [Szymona] Tylskiego – nabywszy dobra Stok
na własność, zastałem na osadzie, do której Tylski pretensją
teścia jego Chojnackiego, już w późnej starości będącego.
Przed dwoma laty stawił się przede mnie jako nowonabywcy
dóbr Stok i zarazem wójta gminy [...] Chojnacki. [...] [Tylski]
siedział przy nim na tejże osadzie, gdy jednak chałupę
zniszczył, skutkiem czego spaliła się wraz z obórką do niej
należącą. Na tedy Tylski przeniósł się i przesiedlił do gminy
Sobiesęki zabrawszy mu z gruntu wszelką paszę [...], a
Chojnackiego pozostawił na gruncie bez budowli, bez mierzwy
i bez zasiewów. Dalej oświadczył Chojnacki, że czując się na
siłach upadły, prosi dworu, ażeby osada, która wedle tabeli
prestacyjnej na niego przypada była przepisana na rzecz i
imię jedynego syna, który obecnie przy życiu zostaje, i dlatego
upraszał dworu, aby w urzędzie wójtowskim spisany został
protokół, mocą którego zapisuje i oddaje na wieczne czasy,
to co by mu w skutek oczynszowania przypadać miało i
oświadczył dalej, że lubo nagabywany jest przez zięcia swego
Tylskiego, ażeby jemu posadę swą zapisał. Przecież on tego
nie zrobi, bowiem wiadomo jest wszystkim, jak Tylski za złe
prowadzenie się wyrzucony i wypędzony z gminy Sobiesęki, dodał mu przytułek przy sobie, a on mu się tak wywdzięczył,
że go kilkakrotnie pobił, a nawet uderzywszy go grubym kijem
w bok żebro mu złamał, czego o mało życiem nie przepłacił, jakże takiemu człowiekowi mógłby ofiarować gospodarstwo?
Po takim zeznaniu wobec świadków Felicjana Stareckiego,
sołtysa ze Stoku i Mikołaja Nowackiego, miejscowego
gospodarza, spisany został protokół [...]. W kilka miesięcy
potem Szymon Tylski mieszkając stale w gminie Sobiesęki
nie mógł się tyle poświęcać rozmaitej kradzieży, szukał
bowiem sposobu ażeby nabyć tytuł do wspomnianej osady
Chojnackiego i podał prośbę do Naczelnika Powiatu,
następnie do Rządu Gubernialnego oświadczając fałszywie
i wprowadzając w błąd władze, że on jest rzeczywistym
sukcesorem, któremu Chojnacki zrezygnował swoje prawa.
Na skutek takich podań Rząd Gubernialny nakazał śledztwo
na gruncie celem wykrycia prawdy, kto jest rzeczywistym
posiadaczem prawnym osady Chojnackiego. A tymczasem
Tylski zagroził starcowi Chojnackiemu, że jeżeli [...] mu
nie odda gospodarstwa, to postąpi z nim jak poprzednio.
Ulękniony starzec złośliwością zięcia, na skutek wyżej
wspomnianego śledztwa, do którego był przeznaczony b.
burmistrz Iwanowic Kokosiński i prowadził śledztwo to
jednostronnie [...] przy zamkniętych drzwiach, a obecny
temu Szymon Tylski wywierał potężny wpływ swój na
Chojnackiego, i tym sposobem Chojnacki ukrzywdzając syna
swego zrobił zeznanie, że gospodarstwo swoje rezygnuje
Tylskiemu. Mam zaszczyt upraszać władze ażeby okoliczność
tę ściśle zbadać raczyły i osadę należącą Chojnackiemu
onemu samemu [...] oddać zadysponowały. W skutek regulacji
włościan wsi Stoku czyli oczynszowania takowych, przystąpił
właściciel dóbr do wymierzenia każdemu odpowiedniej
posady i zawezwał Chojnackiego, aby takową na gruntach
dóbr Stoku kolonialnym sposobem wydzielonych przyjął tak
jak to inni włościanie dóbr tych osady swe przyjęli i dziś
je uprawiają. Zamiast stawienia się Chojnackiego przybył
Tylski i oświadczył wobec świadków, że on chce pozostać
Na Sieradzkich Szlakach
na posadzie Poręby i w dalszym biegu wystąpił ze skargą
do Rządu Gubernialnego i w skutek tego Naczelnik Powiatu
Kaliskiego zareagował egzekucją do właściciela o oddanie
temuż posady [...].
2. Co do Jana Piegońskiego. – Jan Piegoński tabelą
prestacyjną objęty na równych prawach jak i Chojnacki i
Piotr Mielcarek [...]. Jan Piegoński chcąc zamienić prawa
swoje na wieczystego właściciela posady, nie mogąc na drodze
urzędowej osiągnąć swego celu, wystąpił przed trybunał z
żądaniem, aby mu [...] posadę tę na własność oddał (miejsce
to miało wszystko za poprzednich właścicieli dóbr Stok). I
skutkiem wyroku Trybunału Cywilnego nakazana została
przysięga Janowi Piegońskiemu na okoliczność tę, czy posiada
lub posiadał kontrakt prywatny z dziedzicami dóbr Stoku,
[...] mocą którego przy posiadaniu posady zostaje. Pegoński
przysięgę tę wykonał sądząc, że w skutek wykonania takowej,
osada przejdzie na własność jego wieczystą. Jednakże
zapomniał o tem, że rozpoczynając skargi, które od wielu lat
prowadzi z właścicielami Stoku, a które i mnie w udziale się
dostały W. Naczelnik Powiatu chcąc się na drodze urzędowej
przekonać w czem Piegoński jest pokrzywdzony od dworu
zawezwał go do protokołu i na jakiej zasadzie posiada posadę,
wtedy Piegoński złożywszy kontrakt prywatny, którego tu
kopią W. Naczelnik Powiatu w aktach swych zachował, co się
działo w roku 1856. Tym więc sposobem Piegoński, dopuścił
się krzywoprzysięstwa. A oryginalny kontrakt przesłał
interesantowi [...]. I od owej to chwili Piegoński uzuchwalony
tak wyrokiem Trybunału Cywilnego, jako też i niektóremi
powodzeniami na drodze urzędowej, prowadzi nieustanne
skargi, a jako człowiek szkodliwy dla ogółu, mieszkając sam
jeden na posadzie, także pod borem opatowskim, spełnia
liczne przestępstwa, będąc poza oczami władzy miejscowej.
Owo zgoła jest najnieposłuszniejszy i nieuległy dla władzy
gminnej, przechowując ludzi podejrzanych i trudniąc się
złodziejstwem. Dla tego też wydzielonej dla sobie posady
kolonialnej, między innymi włościanami przyjąć nie chce. Na
te wszystkie fakta upraszam władzy również o śledztwo jak na
poprzedniego osadnika.
3. Co do Piotra Mielcarek. Właściciel ma to
przekonanie że skoro nigdy nie należał jeszcze do żadnych
skarg spokojnie posiada swoją posadę, tak też i obecnie,
co się w toku śledztwa okaże. Może być buntowanym przez
pierwszych dwóch, bowiem człowiek ten nie słyszałem aby
do podobnych przestępstw należał, choć równie jak i oni jest
odosobniony, sam jeden zamieszkuje pod borem opatowskim.
Te to wskazane przeze mnie przyczyny i dobro bezpieczeństwa
publicznego, skłaniają mnie do wydzielenia im posad
kolonialnych odpowiednich przepisowo dając im nierównie
lepszą klasę ziemi w dobrach głównych Stok, w tej samej
obszarności, ażeby raz położyć tamę nieprawości.
/-/ Nepomucen Bogusławski5.
W opisie mieszkańców Stoku w latach 1846-60
nie sposób pominąć dziedziców tych dóbr, którymi byli
Bogusławscy h. Ostoja. W roku 1846 właścicielem majątku
Stok był Stanisław Bogusławski, kapitan byłych wojsk
polskich, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, uczestnik
kampanii 1812 r. oraz powstania listopadowego w randze
majora. Bogusławski wszedł w posiadanie Stoku po śmierci
swej trzeciej żony Franciszki z Rudnickich Wągrowskiej.
W opisywanym okresie był żonaty z Marią Miniszewską, z
którą doczekał się licznego potomstwa – trzech córek i syna.
Wszystkie dzieci rodziły się w Stoku w parafii wojkowskiej.
Pierwsza na świat przyszła 10 III 1852 r. Stanisława
Konstancja, następnie, w dniu 3 II 1853 r. urodziła się Maria
Agata. Jako trzeci na świat przyszedł w dniu 21 III 1854 r.
Józef Wojciech. Ostatnim dzieckiem Marii i Stanisława
Bogusławskich była Waleria Leokadia, która urodziła się 7
VI 1856 r.
Oprócz wyżej wymienionych dzieci Stanisław
Bogusławski miał trzech synów: Konrada, Jana
Nepomucena Adolfa i Makarego oraz córkę Zuzannę
Ziembińską. Ostatnie lata swego życia spędził w Piegonisku,
osadzie należącej do majętności stockich, gdzie zmarł w
dniu 22 VIII 1859 r. Jego następcą w zarządzaniu majątkiem
był syn Jan Nepomucen Adolf Bogusławski, zrodzony z
Urszuli Załuskowskiej, mąż Pauliny z Niemojowskich. W
rękach rodziny Bogusławskich dobra stockie pozostawały do
1874 r., kiedy to Jan Niepomucen Bogusławski sprzedał je
małżonkom Oppenheym6.
Przypisy:
1
S. Kieniewicz, Historia Polski 1795-1918, PWN, Warszawa 1983, str.
171.
2
Arch. Państw. w Kaliszu, Akta Naczelnika Powiatu Kaliskiego, sygnatura
572 k. 5.
3
1 morga = 300 prętów = 0,55976 ha.
4
Arch. Państw. w Kaliszu, Akta Naczelnika Powiatu Kaliskiego, sygnatura
572 k. 313, 315.
5
Arch. Państw. w Kaliszu, Akta Naczelnika Powiatu Kaliskiego, sygnatura
572 k. 331- 334.
6
R. Bogusławski, Mjr Stanisław Bogusławski, żołnierz z Ziemi Sieradzkiej
[w] Na Sieradzkich Szlakach, nr 3-4/2006 także R. Bogusławski, Mjr
Stanisław Bogusławski, żołnierz z Ziemi Sieradzkie - uzupełnienie
[w] Na Sieradzkich Szlakach, nr 1/2007 oraz R. Bogusławski, Dobra
ziemskie Ścibor-Bogusławskich h. Ostoja w Ziemi Sieradzkiej i okolicy na
przestrzeni wieków XV–XX, [w:] Na Sieradzkich Szlakach, nr 4/2007.
STĄD ICH RÓD
Zginęli za wiarę i ojczyznę
Józef Szubzda
W świątyniach dekanatu błaszkowskiego znajdują
się pamiątki po kapłanach, ofiarach II wojny światowej. W
kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Wojkowie wmurowano tablicę opatrzoną napisem: Ś.P. ksiądz prałat Wincenty
Gmachowski proboszcz parafii Wojków ur. 17 XI 1886 r. zam.
w Dachau 7 III 1942 r. Wdzięczni parafianie. Druga tablica
przypomina innego kapłana Ś. P. Ks. Bernard Sroka Proboszcz
Parafii Wojków Więzień w Dachau ur. 18 VIII 1908 Sukowy
zm. 29 IV 1968 Poznań Wdzięczni Parafianie. W kościele św.
Anny w Błaszkach umieszczono czarną, epitafijną tablicę
ozdobioną zdjęciem. Na modlących się wiernych spoglądają
życzliwe oczy kapłana. Napis głosi: Ś. P. Tadeusz Gabryelski wik. par. Błaszki ur. 28 10. 1909 r. w Kłodawie zginął w
Dachau za Wiarę i Ojczyznę dn. 2. 9. 1942 r. Parafianie1.
Mimo woli rodzą się pytania. Kim był ten młody kapłan? Z
jakiego powodu zginął? Lakoniczne stwierdzenie, że zabili
go Niemcy podczas wojny staje się sloganem o politycznym
zabarwieniu. Motywy, którymi kierowali się mordercy odsłaniają istotę ich czynów.
Na Sieradzkich Szlakach
25
Tablice epitafijne ks. Wincentego Gmachowskiego i ks. Bernarda Sroki
Kapłanów zamordowali Niemcy, posłuszni wykonawcy woli nazistowskich zwierzchników, realizatorzy
politycznych i ideologicznych celów, które wytyczyli przywódcy III Rzeszy. Ideologia narodowego socjalizmu zdecydowanie
różniła się od kanonów chrześcijaństwa. Miłość bliźniego i
moralne zasady życia określone nakazami i zakazami dekalogu stały w jaskrawej sprzeczności z rasizmem. Uniwersalizm
Kościoła godził w totalitaryzm państwa nazistowskiego. Sprecyzowana w Mein Kampf doktryna ruchu hitlerowskiego,
rozwinięta przez Alfreda Rosenberga i uprawomocniona ustawami norymberskimi z 1935 r., uznawała Niemców za naród
o najwyższych cechach aryjskich. Kościół katolicki prezentował odmienne poglądy sformułowane w doktrynach wiary.
Biskupi niemieccy na konferencji w Fuldzie (1932 r.) zakazali
wiernym wstępowania do NSDAP. Stanowisko Kościoła nie
mogło stanowić bariery powstrzymującej rozwój nazizmu.
Integracja przedstawicieli elit społecznych z reżimem, dobra
koniunktura gospodarcza, system świadczeń i korzyści socjalnych zjednał hitleryzmowi miliony zwolenników. Zagorzałym
wrogiem chrześcijaństwa był Hitler. Można być albo Niemcem
– wołał Hitler – albo chrześcijaninem, nigdy jednym i drugim;
księża będą musieli sami sobie wykopać grób2. Takie stanowisko Führera przesądzało losy tysięcy kapłanów.
Konieczność zniszczenia kościoła katolickiego w
Polsce uzasadniały ponadto uwarunkowania historyczne i narodowe. Pierwszym aktem politycznym rodzącego się w X w.
państwa polskiego był chrzest. W ciągu tysiącletnich dziejów
polskość nierozerwalnie zrosła się z katolicyzmem. Abp Jakub
Świnka, ks. Piotr Skarga, abp Zygmunt Szczęsny Feliński, kardynał Mieczysław Ledóchowski i tysiące często nieznanych
z nazwiska polskich patriotów, a zwłaszcza duchowieństwo
pracujące w parafiach, walczyło o zachowanie narodowej tożsamości. Gauleiter Artur Greiser pisał: …w historii narodu
polskiego… w pierwszym rzędzie katolicki kler polski występował jako główny motor nienawiści oraz nieprzejednanej woli
w kierunku wyrzucenia nas Niemców (z ziem polskich- J.Sz).
Przy działaniu godnym naszej walki narodowościowej nie może nam przyświecać żaden inny cel poza uświadomieniem sobie
tego faktu i wzięcia pod uwagę przy kształtowaniu stosunków
na tym terenie3. Uznając duchowieństwo za filar polskości A.
Greiser dochodził do „racjonalnego” wniosku, że… stało się
nakazem wykluczyć go w sposób możliwie rozsądny z życia politycznego4.
Najprostszym, rozsądnym sposobem stało się mordowanie duchowieństwa. Do jego fizycznej likwidacji przystąpiono
w pierwszym dniu wojny. Księży zabijali żołnierze Wehrmachtu. 2 IX 1939 r. zamordowali duszpasterzy parafii Parzymiechy,
proboszcza ks. Bonawenturę Metlera i wikariusza, ks. Józefa
Daneckiego. 3 września w Działoszynie wyprowadzili z kościoła i obok zastrzelili, urodzonego w Sieradzu, proboszcza
Ignacego Chartlińskiego5. Zginął też ks. Włodzimierz Kiełkiewicz, od 1935 r. proboszcz w Warcie. 10 września zastrzelono
ks. Aleksego Hoffmana, proboszcza parafii Siniarzewo. 20
września na rynku w Kaliszu publicznie rozstrzelano ks. Romana Pawłowskiego, proboszcza parafii Chocz. Kapłan ten
przez wiele lat pracował na ziemi sieradzkiej. W 1909 r. był
26
wikariuszem w Sieradzu, następnie proboszczem w Brzeźniu i
dziekanem złoczewskim. Po przejęciu przez niemiecką administrację cywilną zarządu nad polskimi ziemiami, rozpoczęły
się masowe aresztowania księży. 21 X 1939 r. aresztowano 16
księży z pow. nieszawskiego. 10 z nich rozstrzelano k. Górnej
Grupy, a wśród nich ks. Mariana Kuczyńskiego (od 1 VII 1934
r. do 30 VII 1935 r. wikariusza w Burzeninie) i ks. Jana Sołtysiaka (od 31 XII 1935 r. do 4 I 1937 r. wikariusza w Wojkowie).
23 X. uwięziono 18 księży w powiecie lipnowskim. Poprzez
Stutthof i Sachsenhausen trafili do Dachau. Następnego dnia
zatrzymano 10 księży z okolic Piotrkowa Kujawskiego. 9 z
nich zastrzelono w pobliskim majątku6. A. Greiser zamierzał
na terenach Wartheland uformować wzorcowy okręg Rzeszy.
Pod pretekstem zapewnienia spokoju w Święto Niepodległości w dniu 11 listopada uwięziono wiele osób należących do
inteligencji. W Łodzi i okolicy zatrzymano ok. 1500 osób, w
tym ponad 50 księży. Wśród osadzonych w więzieniu na ul.
Sterlinga w Łodzi znalazł się biskup Kazimierz Tomczak, sufragan łódzki. Innych księży uwięziono w fabryce wyrobów
metalowych Johna i w fabryce Bayera w Rudzie Pabianickiej.
Po kilku dniach przewieziono ich do więzienia w Radogoszczu, gdzie poddano torturom7.
7 XI 1939 r. aresztowano 9 profesorów seminarium
duchownego we Włocławku, 22 alumnów i 10 księży wraz z
bpem Michałem Kozalem.8 W więzieniu sieradzkim osadzono
sieradzkich księży: Władysława Górę, Stefana Flisiaka i Feliksa Binkowskiego oraz księży ze Zduńskiej Woli: proboszcza
ks. Stanisława Masłowskiego, wikariusza Józefa Balcerczyka
i prefekta ks. Władysława Gisztera. Ich losy były różnie. Księży zduńskowolskich deportowano w pobliże Sandomierza. W
styczniu 1940 r. w Radogoszczu przebywało 50 kapłanów.
Kolejna fala aresztowań miała miejsce pomiędzy styczniem a
marcem 1940 r. W archidiecezji poznańskiej i gnieźnieńskiej
zatrzymano 284 duchownych. W sierpniu tego roku uwięziono
200 księży z archidiecezji gnieźnieńskiej, poznańskiej i warszawskiej, oraz diecezji włocławskiej i płockiej i osadzono w
obozach koncentracyjnych9. Masową akcję obejmującą teren
całego Warthelandu przeprowadzono 5,6 i 7 X 1941 r. W rejencji łódzkiej zatrzymano ok. 350 księży, w inowrocławskiej 74,
w poznańskiej 141. Osadzono ich w obozach przejściowych w
budynku fabryki włókienniczej KJ. Steinera i braci Schweikert
w Konstantynowie Łódzkim, w klasztorze w Lądzie oraz w
Forcie VII w Poznaniu10. 28 X 1941 r. księży deportowano do
Dachau. Na terenach włączonych do Rzeszy, poza kilkoma
kościołami dla Polaków i oddzielnie dla Niemców wyznania
rzymsko-katolickiego pozostałe kościoły zamknięto.
Główna brama obozu w Dachau
Obóz koncentracyjny w Dachau stał się miejscem zagłady katolickiego duchowieństwa. Niemcy osadzili w tym
lagrze 2720 kapłanów i zakonników z 19 państw. Wśród nich
było 1780 Polaków11. Księży pozbawiono imion, godności
cech ludzkich. Zostali numerami sprawdzanymi na apelach.
Liczono jak stado, by nikogo nie brakowało. Uśmiercano
Na Sieradzkich Szlakach
głodem, pracą, gazem, biciem, pseudonaukowymi eksperymentami… Szczególną nienawiścią darzono przejawy życia
religijnego. Bp Kazimierz Majdański, w czasie wojny alumn
seminarium we Włocławku, więzień Dachau wspominał jak
księdzu mówiono: Podepcz różaniec. Ponieważ odpowiedzią
było nie, więc podeptany został człowiek12. Codziennej śmierci
towarzyszyły przekleństwa esesmanów, którzy powtarzali, że
jedyna droga do wolności prowadzi przez krematoryjny komin.
Księży przywiezionych z Konstantynowa ulokowano
w najgorszym bloku nr 28. Pod jednym dachem znaleźli się
księża dekanatu błaszkowskiego. Panem ich życia i śmierci
był blokowy Fritz Becher oraz izbowi Franz Roner i Wilhelm
Eichel. Tego ostatniego nazywano Kretynkiem. Wyzbyci ludzkich uczuć, nieczuli na cierpienia, chełpili się surowością i
prześcigali w okrucieństwie. Odczuwali satysfakcję z pełnienia funkcji katów, z unicestwienia godności człowieka.
W doktrynie nazistowskiej przyjęto eutanazję za środek służący oczyszczaniu społeczeństwa z niepotrzebnych
zjadaczy. W obozie przeprowadzano selekcje. Księży starych, chorych, ułomnych, wyczerpanych fizycznie zaliczono
do grupy inwalidów. Uśmiercano ich stopniowo w komorach
gazowych w Hartheim koło Linzu. W murach starego zamku przekształconego w fabrykę śmierci zakończył życie ks.
T. Gabryelski, ks. S. Łaszkiewicz, ks. Al. Makowski i ks. W.
Tołkacz.
Rapportfuhrer Hofman katuje więźnia
Ks. Tadeusz Gabryelski13. Urodził się 28 X 1909 r. w
Kłodawie. W rodzinnym mieście ukończył szkołę powszechną. Uczył się w gimnazjum w Kole i w Liceum im. Piusa X we
Włocławku. Po zdaniu matury w 1929 r. wstąpił do seminarium
we Włocławku. Odznaczył się pilnością i pobożnością. Wyrazem zaufania przełożonych do alumna było powierzenie w r.
szk. 1932/33 funkcji superiora w niższym seminarium. Święceń kapłańskich udzielił mu ks. bp Karol Radoński. Pracował
jako wikariusz i prefekt kolejno w parafiach w Brześciu Kujawskim, Wiechowie, Świątkowiźnie i Chełmicy. 8 VIII 1936
r. został przeniesiony do Błaszek, gdzie pełnił funkcję prefekta
i wikarego. W Błaszkach spędził pierwszy okres okupacji. 6
X 1941 r. został aresztowany i uwieziony wraz z innymi kapłanami diecezji w Konstantynowie Łódzkim. 30 X tego roku
przybył do Dachau. Otrzymał numer 28150 i przydział do 28
bloku. Przez zimę 1941/42 pracował przy odśnieżaniu obozu,
nosił ciężkie kotły z jedzeniem Wątły organizm szybko został
zniszczony. 10 VIII 1942 r. wywieziono go w grupie inwalidów do komór gazowych w Hartheim k. Linzu.
Ks. Wincenty Gmachowski. Urodził się 17 XI 1886 r.
w Czarnkowie. W 1904 r. wstąpił do seminarium we Włocławku. Utalentowany i pilny alumn został rocznym diakonem. 12
VI 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracę duszpasterską
rozpoczął Wolborzu, gdzie przez trzy lata pełnił obowiązki
wikariusza. W l. 1913-15 studiował na Uniwersytecie Katolickim we Fryburgu w Szwajcarii. Po powrocie do kraju pełnił
funkcję wikariusza w Piotrkowie Tryb. Przez krótki okres czasu administrował parafiami w Bogdanowie i Parzymiechach.
W 1916 r. został przeniesiony do Częstochowy, gdzie pełnił
obowiązki prefekta w gimnazjum ss. zmartwychwstanek i
uczył religii w zakładzie p. Słomkowskiej. Ponadto pracował
w sądzie biskupim. W listopadzie 1920 r. został skierowany
na Uniwersytet Gregoriański w Rzymie celem dokończenia
studiów prawniczych. 19 VI 1922 r. uzyskał doktorat z prawa kanonicznego. Bp. Stanisław Zdzitowiecki 22 XII 1922
r. mianował go kanclerzem kurii włocławskiej. Jednocześnie
powierzono mu stanowisko profesora seminarium. Prowadził
wykłady z prawa kanonicznego. 1 IX 1924 r. został obrońcą
węzła małżeńskiego, a 12 I 1926 r. wyróżniony został godnością kanonika honorowego kaliskiego a następnie szambelana
honorowego Jego Świętobliwości extra urbem. Po śmierci pba
S. Zdzitowieckiego przeniesiony na stanowisko proboszcza w
Ciechocinku otrzymał nominację sędziego prosynodalnego.
Jako proboszcz pracował od 22 VI 1931 r. w Opatówku, a od
29 XII 1936 r. w Wojkowie. W tej miejscowości dokończył
budowę świątyni. Jego staraniem w 1937 r. wieżę kościelną
zwieńczono strzelistym hełmem. Aresztowany 6 X 1941 r.
przebywał w obozie w Konstantynowie. 30 X 1941 r. w transporcie więźniów przewieziony do Dachau. Jako numer 28269
pracował przy usuwaniu śniegu z obozu. Zmarł 7 III 1942 r.
Spalony w krematorium.
Ks. Stanisław Łaszkiewicz. Syn Jakuba i Józefy z
Jeziornych ur. się 28 XI 1867 r. w Górnej Wsi. Uczył się w
Kole i w Kaliszu. Po studiach w seminarium we Włocławku
26 VI 1892 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował jako
wikariusz w Dobrcu i w Tuliszkowie. Przez trzy lata w zastępstwie za chorego proboszcza administrował parafią Rusocice.
Był zapobiegliwym zarządcą. W latach 1897-1901 pracował
w Gruszczycach. Wykonał szereg prac, które poprawiły stan
kościoła. Wybudował dzwonnicę, odnowił plebanię. W latach
1901-1905, gdy pełnił obowiązki proboszcza w Tykadłowie,
wybudował tam kościół. W Grabnie, kolejnej parafii, pokrył
kościół dachówką, ogrodził cmentarz… Przeniesiony w 1914
r. do Złotkowa wydajnie pracował na rzecz oświaty. Od 1920
do 1941 r. pracował w Budzisławie Kościelnym. 6 X 1941 r.
internowany w Lądzie skąd został przewieziony do Dachau
gdzie otrzymał nr 28210, przydzielony do bloku 28. Schorowany, niezdolny do pracy fizycznej został zakwalifikowany do
grupy inwalidów i 18 V 1942 r. wywieziony do komór gazowych w Hartheim.
Ks. Jan Sołtysiak. Urodził się 4 IX 1909 r. we wsi
Wysokinie w pow. opoczyńskim. Uczył się w Liceum im. Piusa X we Włocławku gdzie 19 V 1928 r. otrzymał świadectwo
dojrzałości. Po pięcioletnich studiach w seminarium we Włocławku 18 VI 1933 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował
jako wikariusz w Błaszkach (1 VIII 1933-31 VII 1934), w
Kleczewie, w Wojkowie (31 XII 1935-4 I 1937) i w Sadlnie.
16 I 1939 r. mianowany administratorem, a w maju proboszczem w Łowiczku. 21 X 1939 r. został aresztowany w grupie
16 księży dekanatu nieszawskiego i uwięziony w Aleksandrowie Kujawskim. 4 XI przewieziony do Świecia, a po dwóch
dniach do klasztoru werbistów w Górnej Grupie. 18 XI 1939 r.
został rozstrzelany w pobliskim lesie w grupie 10 kapłanów.
Ks. Teodor Suck. Syn Konstantego i Emilii z domu
Steur urodził się 21 X 1870 r. w Wieluniu. Uczył się w rodzinnym mieście a następnie w gimnazjum filologicznym w
Kaliszu. Jesienią 1888 r. przyjęto go na II kurs seminarium
we Włocławku. 29 VI 1893 r. otrzymał święcenia kapłańskie.
Jako wikariusz pracował w Brzeźnicy, Radomsku, w Koninie
i w Raciążku. Administrując parafią w Zgłowiączce odnowił
kościół i dobudował kaplicę. Od 5 V 1902 r. do 14 VII 1906
r. pełnił obowiązki proboszcza w Gruszczycach a następnie
w Charłupi Wielkiej. 9 VI 1908 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych gdzie pełnił obowiązki proboszcza w Syracuse,
Brooklin’ie, Filadelfii i Monsatoria. W 1921 r. wrócił do kraju
i otrzymał probostwo w Konecku, a następnie w Grabkowie.
Od 1926 r. pracował w Wieńcu, a od 1936 r. w Kościelnej
Wsi pod Kaliszem. Schorowany 15 III 1938 r. zrezygnował
z funkcji proboszcza. Leczył się w szpitalu ss. elżbietanek w
Na Sieradzkich Szlakach
27
Poznaniu. Zły stan zdrowia nie uchronił go od aresztowania 6
X 1941 r. Przewieziony do Konstantynowa skąd do Dachau
gdzie przebywał w izbie 4 w bloku 28 jako numer 28156.
Zmarł w rewirze 7 II 1942 r.
Ks. Bronisław Topolski. Urodził się 25 VII 1890 r. w
Warszawie z ojca Ludwika i Anieli z Jabłońskich. W r. 1909
wstąpił do seminarium we Włocławku. Święcenia kapłańskie
otrzymał 25 III 1915 r. Pełnił obowiązki wikariusza kolejno w
parafiach w Dłutowie, Morzysławiu, Wojkowie, Tuliszkowie
i Koninie. W Koninie poza obowiązkami wikariusza sprawował funkcję kapelana więziennego, uczył religii i pracował
w miejskim dozorze szkolnym. Był gospodarzem spółdzielni
Księgarnia Polska. 16 VI 1921 r. został skierowany do Słupcy.
4 VII 1922 r. przeniesiono go do Serocka. 15 X 1924 r. został
proboszczem w Koszutach. Był zapobiegliwym gospodarzem:
wyremontował kościół i odnowił budynki gospodarcze. 15 VII
1930 r. został proboszczem w Kliczkowie Małym Od 8 VII
1936 r. pełnił obowiązki proboszcza w Brzezinach Kaliskich.
Aresztowany 6 X 1941 r. Po dwutygodniowym pobycie w
Konstantynowie przewieziono go do Dachau. Otrzymał numer
28353. Zmarł 27 IX 1942 r.
Ks. Jan Wągrowski. Urodził się w Błaszkach 6 II
1876 r. Naukę pobierał w prywatnym gimnazjum Floriana
Łagowskiego w Warszawie oraz w gimnazjum rządowym w
Kaliszu. W 1894 r. wstąpił do seminarium duchownego we
Włocławku. 29 VI 1899 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Był
wikariuszem kolejno w Klonowej, Liskowie a 1 XI 1900 r.
przybył do rodzinnych Błaszek. Od 1902 r. pracował w Burzeninie. Po dwóch latach przeniesiono go do Lututowa, po kilku
miesiącach do Tuliszkowa, potem do Bogdanowa, Kraszewic.
Od Bożego Narodzenia w 1906 r. był znowu był w Liskowie,
od 1 VIII 1908 r. administrował parafią w Kosmowie. W latach 1908-12 jako wikariusz w Młodajewie administrował
filialnym kościołem św. Bartłomieja w Koszutach. Przez następne pół roku był wikariuszem w Kole, potem w Małyniu i
ponad rok kierował parafią Cielętnikach w trudnych latach I
wojny światowej rezydując w Sobierzycach. 20 III 1917 r. został proboszczem w Łyskorni, a od 1919 r. w Woli Wiązowej.
W r. 1922 pracował w parafii Wierzchy, a w latach 1922-28
w sąsiednich Zygrach. Następne pięć lat duszpasterzował w
Tokarach. W 1933 r. powrócił do Klonowej. Jako proboszcz tej
parafii otoczył m.in. murem cmentarz. Aresztowany 6 X 1941
r., przewieziony do Konstantynowa, potem do Dachau gdzie
otrzymał nr 28274. Zaledwie kwartał i kilka dni wystarczyło
by pracą ponad siły i głodem zamordować sędziwego kapłana.
Zmarł 16 II 1942 r.
W komorach gazowych Hartheim ponieśli śmierć
wikariusze w Błaszkach: ks. Aleksander Makowski, nr obozowy w Dachau 28406, zamordowany 18 V 1942 r. i ks. Wacław
Tołkacz, numer obozowy 28036, zginął 12 VII 1942 r. W Dachau poniósł męczeńską śmierć ks. Edmund Wielebski, w 1939
r. wikariusz w Wojkowie, a podczas okupacji duszpasterz w
Stolcu. W obozie zapisany pod numerem 28266. Umarł 20 V
1942 r. w wieku 27 lat. Nie zdążył podjąć studiów, na które zo-
Pomnik: Bohaterom Tej Ziemi
w Błaszkach
Barbara Grabowska
Każda społeczność, naród ma swych bohaterów i
stawia im pomniki. Tak właśnie można im oddać cześć i hołd.
Historia naszego narodu składa się z wielu wzniosłych, a także
28
stał wytypowany przez władze duchowne. Niemcy mordowali
starych i młodych księży, emerytów i alumnów. Kapłaństwo
uzasadniało wyrok śmierci.
Zamek Hartheim koło Linzu
O ofiarach niemieckich obozów śmierci, o rozstrzelanych, zagazowanych, o męczennikach więzień nie można
zapomnieć. Obłąkane ideologie i kłamstwa polityczne nadal
żyją. W imię walki z terroryzmem zabijanych są tysiące niewinnych. Ropa naftowa cenniejsza jest od ludzkiego życia.
Eutanazja w formie aborcji znalazła sądowe uzasadnienie. Pamięć o niemieckich obozach zagłady jest warunkiem budowy
cywilizacji życia na naszej planecie.
Przypisy:
1
Tuzin R. ks., Błaszki. Wzgórze Anny, Błaszki 2000, s. 258. Mikołajewski
J. ks., 100-lecie koronacji kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP w Wojkowie, Wojków 2008, s. 19,
2
Frątczak W. ks., Martyrologia duchowieństwa diecezji włocławskiej w latach 1939-45, Łódź 1992, s. 59,
3
Budziarek M., Geneza, przebieg i następstwa masowych aresztowań duchownych katolickich 5-7 X 1941 r., w: Martyrologia duchowieństwa polskiego 1939-45, Łódź 1992, s. 36
4
Frątczak W. ks., op. cit., s. 59,
5
Tamże, s. 61,
6
Tamże, s. 53, 63,
7
Budziarek M., Eksterminacja duchowieństwa łódzkiego w l. 1939-40, w:
Eksterminacja inteligencji Łodzi i okręgu łódzkiego 1939-40, Łódź 1992,
s. 42-43,
8
Frątczak W., ks., op. cit., s. 63
9
Budziarek M., Geneza, przebieg…, op. cit. S. 38-39,
10
Tamże, s. 40,
11
Domagała J., Ci, którzy przeszli przez Dachau, Warszawa 1957, s. 54-59,
12
Majdański K. bp., Zmaganie o godność człowieka, w: Martyrologia duchowieństwa polskiego 1939-45, Łódź 1992, s. 19,
13
Podstawę opracowania biogramów stanowiły: Librowski S., ks., Ofiary
zbrodni niemieckiej spośród duchowieństwa diecezji włocławskiej 1939-45,
Włocławek 1947., Budziarek M., Geneza, przebieg… op. cit., Domagała J.,
op. cit., Kronika diecezji włocławskiej Nr 2, 1945, Musiał T., Dachau 19331945, Katowice 1968, s. 338-362, Szermeta J., Aresztowanie duchowieństwa
katolickiego prowadzone przez Niemców w Reischgau Wartheland 5-7 X
1941 r. i pobyt w obozie przesiedleńczym w Konstantynowie Łódzkim, w:
Prace i materiały historyczne Archiwum Archidiecezji w Łodzi; Muzeum
Archidiecezji Łódzkiej, t. III, Konstantynów Łódzki, 2006.
tragicznych wydarzeń. Położenie geograficzne sprawiło,
że w przeszłości Polacy musieli wielokrotnie chwytać
za oręż i bronić swej suwerenności. W zmaganiach tych
uczestniczyli także mieszkańcy naszej gminy. Chcąc ocalić
od zapomnienia ich nazwiska, a jednocześnie pokazać wzorce
postaw obywatelskich współczesnym, pragniemy przywrócić
tamtych bohaterów naszej zbiorowej pamięci. Wzniesiony
pomnik jest podziękowaniem tym, którzy położyli na szalę
głowy, gdy szło o naszą wolność i niepodległość. Inicjatorem
tej pamiątki i hołdu jest Patriotyczne Stowarzyszenie Miasta i
Na Sieradzkich Szlakach
Gminy Błaszki, ale idea budowy monumentu wychodzi poza
Stowarzyszenie – uzyskała akceptację mieszkańców Błaszek
i okolicznych wiosek. W środku naszego miasta stanął
monument przypominający o najlepszych synach tej ziemi.
Podarowali nam swoją wiarę, nadzieję, miłość. Oddali życie.
Teraz mamy gdzie złożyć kwiaty oraz i uświadomić sobie, że
jesteśmy stąd i z nich.
Zaczęliśmy 11 listopada 1998 roku. Wtedy to na
uroczystej sesji Rady Gminy i Miasta Błaszki zgłosiliśmy
pomysł budowania pomnika. Chcieliśmy, aby stanął przed
Błaszkowianką i upamiętnił z imienia i nazwiska tych
żołnierzy, którzy z bronią w ręku, na przestrzeni wieków,
stracili życie w obronie wolnej i niepodległej 0jczyzny, a
pochodzili stąd, z miasta i gminy Błaszki. Wiosną 1999
roku ukonstytuował się Komitet Budowy Pomnika, na
którego czele stanęła Barbara Grabowska – przewodnicząca.
Rozpoczęła się długa procedura prawno- administracyjna
dotycząca monumentu. Członkowie Komitetu pomogli
skomunalizować działkę przed Błaszkowianką i uzyskać
pozytywną opinię Konserwatora Zabytków na wzniesienie
monumentu oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i
Autostrad. Równolegle urządzaliśmy kwesty, festyny, loterie
fantowe, bale dobroczynne. Wydrukowane zostały koszulki
z unikalnym emblematem Błaszkowianki i herbem miasta,
wydane pocztówki związane z miastem oraz książka Wśród
polskich pól przed laty autorstwa Marii Grodzickiej - ostatniej
właścicielki Wrzącej. Wszystkie te przedsięwzięcia miały
jeden cel - zdobycie środków na budowę pomnika.
W kwietniu 2000 roku ogłosiliśmy konkurs na pomnik,
któremu niemal od samego początku nadaliśmy nazwę
Bohaterom Tej Ziemi. W konkursie wzięło udział 9. artystów
plastyków z całej Polski: Poznania, Łodzi, Skierniewic,
Wałbrzycha, a także z Warty i Błaszek. Jednogłośnie
członkowie Komitetu zdecydowali , że przed Błaszkowianką
stanie pomnik autorstwa Jana Grodka, kierownika pracowni
rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Ich zdaniem,
właśnie ten projekt idealnie upamiętnia patriotyczną ofiarę
bohaterów z miasta i gminy Błaszki. Otwarty krąg krzyży i
wyrastająca z niego postać kobiety z laurem w rękach, oraz
nazwiska 119 bohaterów, to zasadnicze elementy projektu.
Krąg krzyży, to krąg pamięci, który będzie się poszerzał i
ma odniesienie do zwieńczenia pomnika, a jest nim postać
kobiety. W naszej kulturze wyraża ona najwynioślejsze
uczucia i wartości. Symbolizuje też Madonnę, która cierpiała
pod krzyżem poświęcając syna. Kobietę, która znakiem
krzyża żegna syna wyruszającego na bój. Wyraża ona ponadto
zwykłe ludzkie uczucia - ciepło, oddanie, poświęcenie.
Tego pomnika na pewno by nie było, gdyby nie wsparcie
mieszkańców naszego miasta, gminy i nie tylko.
11 listopada 2000 roku odbyła się uroczystość
wmurowania kamienia węgielnego pod pomnikiem oraz
msza święta i akademia. 10 stycznia 2001 roku wysłaliśmy
całą dokumentację pomnika do Rady Ochrony Pamięci Walk
i Męczeństwa w Warszawie z prośbą o weryfikację napisów
inskrypcyjnych, które zostaną umieszczone na pomniku.
Ci z kolei całą dokumentację przesłali do Wydziału Spraw
Obywatelskich w Łodzi z prośbą o analizę i weryfikację listy
nazwisk, która ma być umieszczona na Pomniku Bohaterów
w Błaszkach.
Barbara Grabowska - Przewodnicząca Komitetu
Budowy Pomnika, wraz z burmistrzem Krzysztofem
Stępińskim, ustalili w Jednostce Wojskowej w Sieradzu, z
płk. Markiem Lewandowskim, że uroczystość odsłonięcia
pomnika odbędzie się w dniu święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2001 roku. Ustalono, że odsłonięcia dokona
101 letni porucznik Józef Kuca, uczestnik wojny polskobolszewickiej. Na uroczystość zaproszono przedstawicieli
rodzin zamordowanych żołnierzy, Jednostkę Wojskową,
przedstawicieli władz. 17 kwietnia 2005 roku z inicjatywy
mieszkańca Błaszek Kazimierza Grobelnego odbyła się
uroczystość, wmurowania urny z prochami oficerów i
podchorążych, zamordowanych w Katyniu, po agresji
sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku. Poniżej treść
napisów na pomniku.
Złożenie tablicy dla uczczenia oficerów zamordowanych w Katyniu
Konfederacja Barska
Grodzicki Kazimierz chorąży 1730-1771, zm. pod Wiązową
Wolą
Powstanie Listopadowe
Biernacki Józef Gabriel gen. bryg. 1774-1834, zg. w twierdzy
Zamość
Załuskowski Napoleon ppor. 1807-1840, zm. na Syberii
Powstanie Styczniowe
Cieszkowski Michał 1845-1863, zg. pod Widawą
Fornalczyk Józef – 1863, zg. pod Kluskami k. Wielunia
Piaszczyński Maciej 1822-1863, zg. pod Równą
Polkowski Henryk 1830-1863, ranny pod Złoczewem, zm.
w Błaszkach
Suchorski Teodor 1836-1863, zg. pod Kluskami k. Wielunia
I wojna światowa
Bem Adam kanonier 1889-1914, zg. pod Uniejowem
Karasiński Franciszek 1888-1914, zg. w Rosji
Marszałek Antoni 1892-1914, zg. pod Kutnem
Wojna polsko-bolszewicka
Ciamciak Walenty, strz. 1900- zg. 1920
Jakubczak Jan 1900- zg. 1920
Klimkiewicz Józef 1900- zg. 1920
Kopacki Jan 1893-1920, zg. pod Warszawą
Marcinkowski Ignacy 1899-1920, zg. pod Baranowiczami
Nowacki Antoni 1901-1920, zg. pod Toruniem
Olszewski Czesław plut. 1900-1920, zg. w Warszawie
Pilawa-Żelisławski Wacław ułan 1901-1920, zg. pod
Ostrołęką
Starecki Wacław ułan 1900-1920, zg. pod Baranowiczami
Szymański Władysław 1863- zg. 1920
Wróbel Andrzej 1904- zg. 1920
II wojna światowa
Archański Jan 1916-1939, zg. w bitwie nad Bzurą
Bachor Józef 1916- zg. 1939
Baszczyk Józef 1915-1939, zg. w Mikołajewicach
Błaszczyk Jan kpt. pilot 1916-1943, zg. w Egipcie
Bonusiak Bronisław 1914-1939, zg. pod Sochaczewem
Borowiak Józef 1920-1939, zg. pod Piątkiem
Borowiak Józef 1915- 1939, zg. w Mikołajewicach
Borowski Edward 1900-1939, zg. w Beeskow
Borowski Kajetan pilot 1899-zg. 1939
Czuper Paweł 1904- zg. 1939
Doruch Adam 1910-1939, zg. pod Uniejowem
Drewniak Władysław ułan, 1916-1939, zg. pod Warszawą
Na Sieradzkich Szlakach
29
Drygasiewicz Stefan strz. 1914- zg. 1939
Ekiert Antoni 1906- zg. 1939
Fornalski Leon 1908-1939, zg. pod Sochaczewem
Fogiel Władysław 1914-1939, zg. pod Łęczycą
Gabryjelski Tadeusz ks. 1909-1942, zg. w K.L. Dachau
Glinkowski Zygmunt strz 1900-1942, zm. w Iraku
Głowinkowski Walerian, żołnierz AK 1900-1943, zg. w K.L.
Gross Rosen
Gmachowski Wincenty ks. prałat 1886-1942, zg. w K.L.
Dachau
Grabski Walenty strz. pokł. 1919-1940, zg. nad Hamburgiem
Hakemer Zbigniew d-ca kompanii AK 1912- zg.1945
Janiak Franciszek 1917- zg. 1939
Janiak Stefan strz. 1920-1939, zg. w Balinie k. Uniejowa
Janasiak Walenty 1899-1939, zg. pod Uniejowem
Jankowski Czesław ułan 1904- zg. 1939
Jankowski Jan 1910- zg. 1939
Jasiński Stanisław 1901-1939, zg. w Brzezinach k. Łodzi
Jerzykowski Leon 1889-1939, zg w Beeskow
Jurek Feliks ułan 1916- zg. 1939
Juszczak Franciszek por. 1908-1940, zg. w K.L. Oświęcim
Kawa Jerzy żołnierz AK 1923-1945, zg. pod Lubeką
Kawa Władysław 1894-1944, rozstrzelany pod Mławą
Kierzkowski Bronisław 1905-1939, zg. w Rokicinie
Klimkiewicz Stanisław strz. 1910-1946, zm. w Bolonii
Kliński Kazimierz strz. 1913-1942, zm. w Kazachstanie
Kołoszczyk Tadeusz plut. pilot 1919-1944, zg. nad Holandią
Konieczny Bronisław żołnierz AK 1902-1944, zg. w
Kaliskiem
Konieczny Franciszek oficer 1914-1939, zg. w Warszawie
Kończewski Marian 1914-1939, zg. pod Wartą
Kozłowski Jerzy pchor. AK, ps. Kastor 1923-1944. zg. w
Warszawie
Krążyński Stefan kan. 1923-1944, zm. we Włoszech
Kubiak Ignacy 1915-1939, zg. w Bitwie nad Bzurą
Lipiński Edward 1910-1939, zg. pod Modlinem
Lisiecki Beniamin ppor. 1909-1939, zg. w Garwolinie
Majewski Kazimierz 1910-1939, zg. pod Warszawą
Marciniak Jan bomb. 1904-1942, zm. w Uzbekistanie
Matuszak Józef 1917-1941, w obozie jenieckim w
Niemczech
Matuszkiewicz Jan 1905- zg. 1939
Matuszkiewicz Stanisław 1917-1939, zg. na Zaolziu
Majer Franciszek Ksawery 1905- zg.1939
Meler Stanisław 1905-1939, zg. w Bitwie nad Bzurą
Michalak Piotr ułan 1916-zg. 1939
Mróz Michał 1887-1941, zg. w K.L. w Mauthausen-Gusen
Olejniczak Aleksander 1914-zg. 1939
Opora Józef 1907-1942, zm. w Kazachstanie
Osiewała Antoni szer. 1908-1939, zg. pod Lwowem
Owczarek Kazimierz 1909-1942, zm. w Kazachstanie
Palma Tomasz 1902-zg. 1944
Pacholczyk Antoni 1916- zag. 1939
Parnowski Stefan ppor. 1897- zg. 1939
Pawlak Józef żoł. AK 1918-1943, zam. w Kieleckiem
Pawlak Władysław 1904-1939, zg. pod Lwowem
Paszyński Mieczysław sierż. 1908- rozstrz. 1944
Piątkiewicz Roman 1907-1939, zg. na Lubelszczyźnie
Pietura Marian 1912-1939, zg. w Warszawie
Pilawa Żelisławski Witold kpt. 1892-1943, zg. w K.L.
Sachsenhausen
Polowczyk Józef żoł. 29 PSK 1913-1939, zg. w Warszawie
Skweres Emil 1913-1939, zg. nad Wisłą
Sobczak Stanisław ułan 1915-1939, zg. pod Grudziądzem
Spychalski Jan żoł AK 1897-1943, zg. w Warszawie
Stojowski Jerzy Jordan ppor. -1939, zg. w bitwie nad Bzurą
Staroński Tadeusz 1904-1939, ranny pod Częstochową, zm.
w Rumunii
Sukiennik Stanisław 1899-1939, zg. pod Piątkiem
Sulwiński Jędrzej 1919-zg. 1939
Szczeciński Tadeusz 1913-1939, zg. w Kozienicach
Szosland Kazimierz Zdzisław major 1891-zg. 1944
Świderski Stefan szer. 1912-1939, zg. w Zduńskiej Woli
Trzeciak Władysław strz. 1916-1939, zg. w Woli Branickiej
Tłokiński Leon 1915-1939, zg. w Wilanowie
Walczak Franciszek 1913-1939, zg. w Piaskach k. Sieradza
Wiertelak Franciszek strz. 1913-1942, zm. w Uzbekistanie
Zbrodnia Katyńska
Gutowski Bronisław por. 1883-1940, zg. w Charkowie
Kołoszczyk Franciszek funkc. P.P. 1900-1940, zg. w
Kalininie
Laudowicz Stanisław Wacław ppor. 1902-1940, zg. w
Katyniu
Pawlak Bronisław funkc. P.P. 1905-1940, zg. w Kalininie
Pilawa Żelisławski Kazimierz płk. 1893-1940, zg. w
Katyniu
Przyjazny Stefan kpt. 1906-1940, zg. w Charkowie
Purolczak Kazimierz ppor. 1900-1940, zg. w Katyniu
Sałaciński Franciszek post. P.P. 1906-1940, zg. w Kalininie
Starecki Marian funkc. P.P. 1904-1940, zg. w Kalininie
Szczupak Franciszek funkc. P.P. 1911-1940, zg. w Kalininie
Walczak Józef junak 1920-1940, zg. w Katyniu
Wołkanin Ignacy funkc. P.P. 1897-1940, zg. w Kalininie
Powstanie Warszawskie
Mayer Janusz ps. Zjawa żoł. AK 1912-zg. 1944
Olszewski Czesław ps. Zając 1924-zg. 1944
Okres stalinowski
Jachowicz Kazimierz żoł. AK 1912-1948, zg. w Kaliszu
… i wielu bezimiennych
Sławni i godni pamięci
rzaty z Naramowic. Od 1431 r. podjął studia na Akademii
Krakowskiej pracując jednocześnie w kancelarii królewskiej.
W 1440 r. był w orszaku króla Władysława Jagiellończyka,
który udał się na Węgry w celu objęcia tronu. W 1442 król
protegował go na probostwo w Sieradzu. Pracował w kancelarii Kazimierza Jagiellończyka będąc jednym z współtwórców polityki centralizacyjnej. W 1450 r. został biskupem
włocławskim, wyświęconym 12 I 1451 r. w kościele Podwyższenia Świętego Krzyża w Kole, utrzymując ścisłe związki z
antykrzyżackim Związkiem Pruskim stając się zwolennikiem
zjednoczenia Prus z Polską. W 1454 r. otrzymał kanclerstwo
koronne co uczyniło go kierownikiem polskiej polityki w
okresie wojny trzynastoletniej. W 1463 r. został biskupem
Marek Musielski
Jan Gruszczyński (1405-1473)
Jan Gruszczyński herbu Poraj – arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski 1462-1472, biskup krakowski i kujawski,
kanclerz wielki koronny. Był synem chorążego sieradzkiego
Jana z Gruszczyc i Iwanowic w ziemi sieradzkiej i Małgo-
30
Na Sieradzkich Szlakach
krakowskim i abp. gnieźnieńskim. W 1455 r. przeznaczył na
cele wojny złote i srebrne wota kultowe ze skarbca archikatedry. W 1463 r. stał na czele polskiej delegacji do rokowań z
Krzyżakami w Brześciu Kujawskim, a w 1466 r. był obecny
przy zawieraniu z Krzyżakami pokoju w Toruniu. W 1469 r.,
częściowo sparaliżowany, złożył kanclerstwo, nie zerwał jednak bliskich kontaktów z królem, któremu nadal towarzyszył
w licznych podróżach i naradach. Zmarł nagle w Krakowie 9
X 1473 i pochowany został w katedrze gnieźnieńskiej gdzie
jego następca Jan Łaski poświęcił mu okazałą płytę nagrobną
z czerwonego marmuru – dzieło Jana Florentczyka z Ostrzyhomia. Kanclerz Jan Gruszczyński spoczywa obecnie nie
w Katedrze Wawelskiej, a w kościele ufundowanym przez
Gruszczyńskich w ich dobrach – Iwanowicach.
Jan Mączyński (ok. 1515-15670
Pochodził ze szlacheckiego rodu Zajączków h. Świnka, od dawna osiadłego w województwie sieradzkim. Dziad
Jana, Jakub, nabywszy wieś Mączniki, począł używać nazwiska Mączyński – i tak już zostało. Urodził się w pobliżu
Błaszek ok. 1515 r. (w Dziebędowie względnie w Gzikowie).
W osobie biskupa Sebastiana Branickiego znalazł możnego
mecenasa, który wziął go na swój dwór i ok. 1543 r. ułatwił
mu studia w Wittenberdze, potem w Strasburgu. Studiował
też w Paryżu i Zurychu, gdzie powstała jego pierwsza praca
naukowa traktująca o istocie i charakterze języka polskiego.
Do kraju powraca z dziełem swego życia – opracowanym
słownikiem polsko-łacińskim, jakiego dotychczas nie było.
Słownik ten ukazał się w druku w 1564 r. Zawierał ok. 21
tys. haseł. Posługiwano się nim w szkołach aż do wydania w
1621 r. Skarbca Grzegorza Knapiusza, jezuity. Język polski
uważał Jan Mączyński za ogólnosłowiański i był dumny z
jego starożytności. Mączyński ok.1552 r. został pracownikiem kancelarii wielkoksiążęcej litewskiej. Brał udział w zabiegach dyplomatycznych o przyłączenie Inflant do Polski.
Postanowił wrócić w rodzinne strony i od 1565 r. był dziedzicem Dziebędowa (Zdziebędowa). Jego wybitna osobowość
znajduje uznanie szlachty sieradzkiej, zostaje więc wybrany
posłem na sejm lubelski w 1566 r. Związany z arianami, nie
podzielał jednak ich radykalnych poglądów społecznych. Na
sejmie warszawskim w 1570 r., wspólnie z Andrzejem Modrzewskim, opowiadał się za ugodą religijną i uznaniem wolności sumienia. Bartosz Paprocki w Herbarzu rycerstwa…z
1584 r. napisał o nim: Był to człowiek uczony, potem był tak
bardzo w religii pobłądził, że na ostatku do arian przyszedłwszy nie wiedział, co miał czynić, z rozpaczy się obwiesił sam.
Miało się to stać w Miłkowicach, nad dzisiejszym zalewem
Jeziorsko, w 1587 r.(vide: Wielki sieradzanin XVI w – leksykograf polski Jan Mączyński, w: Nad Wartą, nr 14/1980)
Józef Lipski herbu Grabie (1772-1817)
Właściciel dóbr Błaszki, Kazimierza Biskupiego i
Miłkowic. Ojcem Józefa był Michał Lipski, łowczy wschowski, który przejął tę godność w 1754 r., a matką Barbara
Żychlińska, starościanka stawiszyńska. Miał jeszcze troje
rodzeństwa: brata Franciszka oraz siostry Zofię i Teresę. Józef Lipski służył w Wojsku Polskim w stopniu pułkownika.
Walczył w insurekcji kościuszkowskiej w 1794 r. w Sieradzkiem. Był jednym z przywódców powstania wielkopolskiego 1806 r. w Kaliskiem. W tym samym czasie w powstaniu
walczyli: generał Jan Lipski (1743 – 1832), jego syn Józef
Eligiusz Lipski (1769 – 1812), rotmistrz kawalerii i generał
major milicji gnieźnieńskiej, często mylony z Józefem Lipskim z Błaszek. Gen. Józef Lipski mieszkał w Gzikowie. Wokół pałacu znajdował się wspaniały ogród projektu architekta
Lessela, przedstawiciela neogotyku i neoklasycyzmu. Samo
zatrudnienie Fryderyka Alberta Lessela, twórcy pałacu Jabłonowskich i pałacu Zamoyskich w Warszawie, tłumaczy wygląd wspaniałego parku najładniejszego ze z znajomych mi
ogrodów tak w doborze roślin, jak kształtnych ścieżek, kunsztownych stawów i jaskini z okrągłych głazów sklepionej, co
potwierdza wizytująca dom generała Lipskiego, Konstancja
Biernacka. Po tym siedlisku pozostały jedynie szczątki w postaci kilku stawów i drzew, oraz polna droga z Borysławic do
Gzikowa, stanowiąca wówczas główną aleję prowadzącą do
dworu.
Generał Józef Lipski był człowiekiem wykształconym.
Pobierał nauki zarówno w kraju, jak i na zachodzie Europy.
Posługiwał się biegle kilkoma językami. Efektem licznych
wojaży zagranicznych była biblioteka, w której znajdowały
się dzieła w języku niemieckim, francuskim i łacińskim.
Niestety, w mroku dziejów zarówno cenne pamiątki, jak i
wspaniała biblioteka zaginęły. Jeszcze w XIX w. u sukcesorów
generała znajdował się akt nadania praw miejskich Błaszkom.
Ten bezcenny dokument zaginął. Znaczna część pamiątek po
Lipskich w Błaszkach uległa zniszczeniu podczas pożaru
budynku Archiwum Akt Dawnych w powstaniu warszawskim.
Całe archiwum rodziny Lipskich zostało zdewastowane po II
wojnie światowej.
Generał przeżył lat 45. Powodem tak szybkiej
śmierci była choroba, której nabawił się podczas pobytu w
podberlińskiej twierdzy, w której spędził dwa lata za udział
w powstaniu kościuszkowskim. Dzięki kilkunastu tysiącom
talarów kaucji udało się rodzinie wydobyć generała z niewoli
pruskiej. Jednak zdrowia już nie odzyskał. Nie wziął z tego
powodu udziału w walkach napoleońskich, poświęcając
się pracy w gospodarstwie. Zmarł bezpotomnie w Cielcach
2 IV 1817 r. Po jego śmierci wdowa poślubiła właściciela
wsi Dziebędów, gen. Mamerta Dłuskiego, oficera kampanii
napoleońskiej, przejmując część majątku zmarłego męża.
Reszta stała się własnością krewnych Józefa Lipskiego ze
strony matki – Mielżyńskich, którym w testamencie zapisał
dobra błaszkowskie. Generał został pochowany w krypcie
pod kościołem św. Anny w Błaszkach, którego był jedynym
fundatorem i ostatnim kolatorem. Ufundował też ołtarz w
kaplicy św. Józefa w bazylice kolegiackiej Wniebowzięcia
NMP w Kaliszu. Gen. Józef Lipski jest patronem Publicznego
Gimnazjum w Błaszkach. Uroczyste nadanie imienia i
poświęcenia sztandaru nastąpiło 1 IX 2004 r. kiedy gimnazjum
otrzymało nowo wybudowany budynek do użytku szkolnego.
Decyzję uzasadniono w następujący sposób: Kiedy nastawał
czas pokoju Lipscy budowali miasta, zakładali manufaktury,
uprawiali rolę, fundowali kościoły i szkoły. Troszczyli się o
rozwój gospodarczy kraju, utrwalali jego dorobek kulturalny,
wzbogacali jego majątek, dawali zatrudnienie i możliwość
kształcenia młodzieży. Kiedy w granice kraju wkraczał
wróg, jako pierwsi chwytali za miecz, aby bronić honoru
ojczyzny, nie szczędząc własnego majątku i życia. Dlatego
tez uczniowie, rodzice i nauczyciele Publicznego Gimnazjum
w Błaszkach postać gen. Józefa Lipskiego wybrali sobie za
patrona, bo ideały, które on reprezentował są im bliski .
Zevi Herman Solnik (1869- 1943) - poeta z Błaszek
Właściwie Zevi Solnik syn Szmula i Feiwel Bajli,
urodził się 25 II 1869 r. w. Błaszkach. Tak jak jego dziadek
rabin, studiował w rabinackim kolegium w Kaliszu. Pierwszy
poemat Jerusalem Solnik wydrukował w Londynie w
Yedisher Historiker - Historyk Żydowski, następnie publikuje
artykuły w żydowskich pismach takich jak Weg - Droga,
Unzer Leben - Nasze Życie i w krakowskiej Hashavua
- Tydzień. W 1912r. Solnik pisze cykl poematów, które
wydrukowano w tym samym roku w Warszawie pod tytułem
Himel und Erd - Niebo i Ziemia. W r. 1925 w Łodzi drukuje
zbiór składający się z czterech tomów p.t. Di Yetzige Zeit Dzisiejszy czas. Od r. 1922 Zevi już wtedy używający swego
drugiego imienia Herman redaguje Kaliszer Blat - Gazeta
Kaliska, a od 1927 r. zostaje redaktorem literackim Kaliszer
Leben - Życie Kaliskie, drukuje tam liczne opowiadania,
wiersze, felietony i artykuły krytycznoliterackie. Mieszkając
w Kaliszu i będąc jego znaną osobistością nie zapominał
Solnik o swoich rodzinnych Błaszkach, z jego projektu
Na Sieradzkich Szlakach
31
32
zaczęto umieszczać informacje z życia skupisk żydowskich
ówczesnego powiatu kaliskiego, a on sam był autorem kilku
relacji z Błaszek. W 1931 r. publikuje w Warszawie książkę
Von Dem Alten Kloster - Ze starego klasztoru, zawierającą
legendy i opowiadania związane z Błaszkami i ówczesnym
powiatem kaliskim. Od 1896r. Solnik był przewodniczącym
Organizacji Syjonistycznej w Kaliszu, a w 1900r. zostaje
delegatem na IV Kongres Syjonistyczny odbywający się
w Londynie. W listopadzie 1919 r., już w niepodległej
Polsce, Solnik jako projektodawca legalnej Organizacji
Ogólnych Syjonistów podpisał statut związku. Całą jego
bogatą twórczość pochłonęła pożoga II wojny światowej.
Zostaje zamordowany w 1943 r. podczas powstania w
getcie warszawskim. Nie wiadomo gdzie znajduje się jego
mogiła; już po wojnie na żydowskim cmentarzu w Kaliszu
postawiono symboliczny grób upamiętniający postać literata
i organizatora syjonizmu kaliskiego.
Józef Raciborski (1879-1935)
W parafii błaszkowskiej znajduje się dokument o
następującej treści: Dnia 28 IX 1879 r. o godz. 18-ej stawili
się w Kancelarii Parafialnej Walery Raciborski, właściciel
majątku Kociołki, lat 46, Seweryn Żółkowski lat 36 i Roch
Pościelny lat 57.Przynieśli do chrztu dziecko płci męskiej.
Oświadczyli, że urodziło się w Kociołkach 28 V 1879 r. o
godz. 3-ej rano z matki Emilii z Łaszczyńskich, mającej lat
40. Niemowlęciu temu na chrzcie dano Józef. Rodzicami
chrzestnymi byli Stefan Dąbrowski i Aniela W. Akt został
spisany, przeczytany i przez świadków podpisany.
Józef Raciborski został wcześnie osierocony i
oddany pod opiekę oo. franciszkanów. Uczył się w szkołach
przyklasztornych w Kaliszu i Lwowie. W 1899 r. wysłano
go do Rzymu. W latrach 1904-5 studiował na wydziale
teologicznym UJ i zainteresował się szczególnie wykładami
o archiwach i chronologii. W Rzymie studiował archeologię
i historię sztuki. Wrócił do Kalisza i w 1912 r. ogłosił
Monografię Klisza. Od 1915 r. przebywał w Rosji, a w 1917
r. pracował w Komisji Likwidacyjnej do spraw Królestwa
Polskiego jako komisarz na gubernię smoleńską. W 1919 r.
podjął pracę w Łodzi na stanowisku konserwatora zabytków.
W 1925 r. mianowano go kierownikiem Archiwum Akt
Dawnych jednocześnie z obowiązkami kierownika Archiwum
Państwowego w Piotrkowie. Był jednym z inicjatorów
powstania Rocznika Łódzkiego. Prowadził badania regionalne
i ogłosił szereg artykułów naukowych (np. Martyrologia
powstania styczniowego) . Był członkiem Komisji
Archiwalnej w Łodzi i członkiem Komisji Historycznej PAU.
Po przejściu na emeryturę przeniósł się do Piotrkowa gdzie
zmarł 7 XII 1935 r.
Adam Nałęcz Nieniewski (1886-1947)
Adam Nałęcz Nieniewski (ur. 19 V 1886 w Zawadach k.
Błaszek, zm. 25 IV1947 w Olsztynie). Był synem Stanisława,
ziemianina i powstańca z 1863 r. oraz Haliny z Wybickich,
wnuczki Józefa Wybickiego. Pułkownik Sztabu Generalnego
kawalerii Wojska Polskiego, uczestnik walk o niepodległość
Polski w I wojnie światowej i wojny z bolszewikami. Naukę
rozpoczął w 1897 w Wojskowej Niższej Szkole Realnej w
Koszycach i kontynuował w Wojskowej Wyższej Szkole
Realnej w Hranicach do 1904. W latach 1904-1907 był
słuchaczem Oficerskiej Szkoły Kawalerii w Wiener Neustadt.
Po ukończeniu szkoły był dowódcą plutonu i szwadronu
w 6 Galicyjskim Pułku Ułanów w Rzeszowie. W l. 19081910 ukończył dwa siedmiomiesięczne kursy kawalerii w
Tarnowie i Rzeszowie. Od października 1911 do lipca 1914
był słuchaczem Akademii Sztabu Generalnego w Wiedniu.
Po wybuchu wojny pełnił służbę kolejno w austriackiej
Kwaterze Głównej, w dowództwie 1 Armii (austriackiej), w
Ministerstwie Wojny oraz 55 DP i 130 Brygadzie Górskiej na
stanowiskach szefa sztabu. 23 V 1916 r. został przydzielony
do Komendy Legionów Polskich i wyznaczony na stanowisko
zastępcy szefa sztabu. Po kryzysie przysięgowym został
szefem sztabu Komendy Polskiego Korpusu Posiłkowego. Po
bitwie z Austriakami pod Rarańczą (noc z 15/16 II 1918) został
internowany i osadzony w więzieniu w Marmaros-Sziget. 10
października zwolniony z więzienia. Wraz z innymi oficerami
skierowany do służby w Wojsku Polskim, w którym zajmował
kolejne stanowiska: II zastępcy szefa Sztabu Generalnego
WP od X.1918 , szefa sztabu gen. J. Hallera od 17 VI 1919,
szefa sztabu Frontu Południowo-Zachodniego, od 1 IX 1919,
szefa sztabu Frontu Pomorskiego 19 X 1919-31III 1920,
szefa sztabu 1 Armii 1 IV-V1920, szefa sztabu 1 Dywizji
Litewsko-Białoruskiej, dowódcy 7 PSK Wielkopolskich,
dowódcy IV Brygady Jazdy, dowódcy Grupy Operacyjnej
swojego imienia, dowódcy piechoty dywizyjnej 10 DP w
Łodzi. Z dniem 31 I 1928 przeniesiony w stan spoczynku.
Na emeryturze osiadł w majątku ziemskim w Chorzenicach
k. Częstochowy. W 1940 został zmuszony przez Niemców
do opuszczenia majątku. Zamieszkał w Kłomnicach. Po
wojnie zgłosił się do marszałka Żymierskiego i uzyskał
przydział do WP. W okresie od 5 IV do 3 XI 1945 pełnił
obowiązki dowódcy Okręgu Wojskowego Poznań po czym
został zwolniony z czynnej służby. Osiadł w Olsztynie gdzie
zmarł IV 1947 r. Pochowany na cmentarzu we Wróblewie k.
Sieradza.
24 VI 1922 r. zawarł związek małżeński z Janiną z
Reszków (1891-1969), córką Edwarda Reszke, śpiewaka
operowego. Świadkiem na ślubie był Józef Haller. W 1927
przyszła na świat córka Halina.
Tadeusz Szarras (1891-1940)
Tadeusz Szarras urodził się w 1891 r. w Piętnie koło
Turku. W l. 1907-1910 uczęszczał do Szkoły handlowej w
Kaliszu. W 1911 r. wcielono go do armii carskiej. Z wojny
światowej powrócił w 1921 r. Zatrzymał się w Sieradzu,
gdzie zawarł związek małżeński z Marią Lipińską. Z tego
małżeństwa w 1922 r. urodził się syn Jerzy. W 1923 r.
Szarrasowie przenieśli się do Błaszek. W Błaszkach urodził
się im syn i córka Anna.
Tadeusz Szarras należał przez wiele lat do
Towarzystwa Gimnastycznego Sokół i był członkiem jego
zarządu. Prezesem Sokoła był Antoni Mieszczański, właściciel
Lubanowa. (Mieszczański przekazał Sokołowi tereny przy
drodze do Stacji Kolejowej na tzw. Plac sokolski). Do zarządu
Sokoła należeli Marian Antczak, Stefan Noweta, Józef
Brzęczak, Adam Suwała, Franciszek Zajda, Radzikowski,
Marcinkowski. W latach trzydziestych powstała w Błaszkach
Akcja Katolicka. Tadeusz Szarras był prezesem Katolickiego
Stowarzyszenia Mężów. Był również Społecznym opiekunem
szkoły. W latach trzydziestych Tadeusz Szarras został wybrany
do Rady Miejskiej z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z
Rządem, pełnił też funkcję ławnika. Ówczesna Rada Miejska
w Błaszkach składała się z 12 radnych: siedmiu członków
z ramienia BBWR, jeden ze stronnictwa Narodowego
(Stanisław Borkowski), jeden z Polskiej Partii Socjalistycznej
(Stefan Krysztoforski), oraz trzech ze społeczności
żydowskiej. W r. 1938 Tadeusz Szarras został wybrany na
burmistrza. Nie został zatwierdzony przez ówczesnego
starostę kaliskiego. W głosowaniu na vice burmistrza
uzyskał poparcie wszystkich radnych miasta. Tę funkcję
pełnił do wybuchu wojny. Dzięki jego staraniom powstała
w Błaszkach nowoczesna rzeźna i Plac Piłsudskiego (dziś Pl.
Niepodległości) został wyłożony kostką bazaltową. W 1939 r.
Tadeusz Szarras został aresztowany przez Niemców i z grupą
Polaków i Żydów wywieziony do kaliskiego więzienia. W
kwietniu 1940 r. Niemcy przeprowadzili brankę do obozów
koncentracyjnych i wtedy Tadeusz Szarras został wywieziony
do obozu w Dachau. W sierpniu 1940 r. przywieziono go do
obozu koncentracyjnego w Mauthausen – Gusen. Tam 8 X
940 r. podczas katorżniczej pracy w kamieniołomach został
bestialsko zamordowany. Prochy Tadeusza Szarrasa zostały
Na Sieradzkich Szlakach
przesłane do Błaszek i do końca wojny urna z prochami była
przechowywana w podziemiach kaplicy cmentarnej.
Żona Tadeusza Szarrasa po wywiezieniu męża do
obozu została wraz z córką wysiedlona do tzw. Generalnej
Guberni. W kwietniu 1945 r. powróciła do Błaszek. Zmarła w
1947 r. Mieli dwóch synów: Jerzego i Stanisława.
Kpt. Witold Pilawa Żelisławski (1891- 1943)
Najstarszy syn Zygmunta i Marii z Migdalskich
urodzony w Adamkach k. Błaszek. Ukończył Wydział
Chemii Politechniki Lwowskiej. W 1918 r. poślubił Leokadię
z Arnoldów z Borysławic. Jako wiano małżeńskie otrzymali
zaścianek Wilczkowice. Mieli dwóch synów: Zbigniewa oraz
Wacława. Aresztowany przez Niemców został przewieziony
do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu koło Berlina.
W 1943 r. rodzina została powiadomiona, że kpt. Witold
Żelisławski zmarł w tym obozie. Na grobowcu rodzinnym
jest napis:
Witold Pilawa – Żelisławski kapitan WP zginął w
Oranienburgu w 1943 roku, oraz: Prochy wasze rozwiał
wiatr. Krew męczeńską deszcze zmyły. Lecz z waszej bezmogiły Powstanie Wolna Polska.
Mjr Kazimierz Szosland (1891-1944)
Kazimierz Zdzisław Szosland urodził się w
Błaszkach 21 II 1891 r. z ojca Stanisława i matki Kazimiery
z Białobrzeskich. Ojciec pracował w magistracie, matka
była współwłaścicielką dóbr Grzymaczewa i Włocina. Jego
matką chrzestną była Ignacją Piątkowska ze Smardzewa.
Dzieciństwo spędzał w Grzymaczewie, a po sprzedaży majątku
w 1902 r. rodzina przeniosła się do Kalisza. Tam Kazimierz
uczy się w Szkole Handlowej, a w 1911 r. rozpoczyna studia
na Politechnice Lwowskiej na Wydziale Budowy Maszyn.
14 I 1915 r. wstępuje na ochotnika do armii rosyjskiej. Od
16 VI 1916 r. służy w 2 Korpusie Kaukaskim. 18 XI 1918
r. jako ochotnik wstępuje do 2 p. ułanów, walczy na froncie
cieszyńskim i pod Lwowem. W wojnie z bolszewikami walczy
jako dowódca plutonu technicznego. Za akcję 12 V 1920 r. pod
Korsuniem mianowano go na stopień oficerski. Przeniesiony
do Grudziądza 15 XII 1923 awansuje na porucznika. Tam
robi karierę jeźdźca wyczynowego, trenera i szefa szkolenia
kadry jeździeckiej WP. Uczestniczy jako zawodnik w dwóch
olimpiadach: w Paryżu w 1924 r. i w Amsterdamie w 1928 r.
(srebrny medal w skokach wraz z drużyną). Jest najlepszym
polskim zawodnikiem. Był współtwórcą sukcesów: zdobycia
Pucharu Narodów w 1924 r. w Nowym Jorku. W 1931 r. został
rotmistrzem a w 1939 majorem. Był szefem polskiej ekipy
odpowiedzialnym za przygotowania do olimpiady w 1940 r.
W 1939 r. został ogarnięty na Wołyniu przez Sowietów, ale
szczęśliwie uniknął losu Katyńczyków. Przedostał się do
strefy niemieckiej, prowadził gospodarstwo w Adamowiznie
pod Grodziskiem Maz. Był członkiem AK. Zginął 19 IV 1944
r. Jest pochowany w Grodzisku Maz.
Gen. bryg. Kazimierz Pilawa Żelisławski (1893-1940)
Urodził się 15 III 1893 r. w Adamkach k. Błaszek z
ojca Zygmunta h. Pilawa i matki Marii z Migdalskich. W
l. 1904-1910 uczył się w szkole handlowej, a następnie
uczęszczał do szkoły Wawelberga i Rotwanda w Warszawie.
Studiował także na Politechnice w Belgii gdzie prowadził
działalność w Związku Strzeleckim. We wrześniu 1914 r.
zaciągnął się ochotniczo do rosyjskiego 18 Siewierskiego
Pułku Dragonów. W składzie tego pułku walczył pod Łodzią
i Sochaczewem, potem na froncie tureckim i austriackim.
Szybko awansował: w czerwcu 1916 r. był już chorążym, w
1917 – podrotmistrzem i dowódcą szwadronu. Za męstwo
odznaczono go orderami św. Anny i św. Stanisława z mieczami
oraz Żołnierskim Krzyżem św. Jerzego. W lutym 1917 r.
wstąpił do 1 korpusu polskiego gen. Dowbor-Muśnickiego
i tam został dowódcą szwadronu w 2 pułku ułanów. Po
demobilizacji Korpusu wrócił w rodzinne strony, lecz już w
listopadzie 1918 r. zgłosił się do wojska i otrzymał przydział
do 2 pułku ułanów w Siedlcach. 2 I 1919 r. został rotmistrzem
i w wojnie z bolszewikami dowodził szwadronem. W czerwcu
1920 r. został ranny pod Zwiahlem. Wrócił wtedy do Błaszek
gdzie prowadził akcję na rzecz wstępowania do armii. Do
wojska zgłosił się wtedy także jego brat Wacław, który
zginął 4 VIII 1920 r. pod Ostrołęką. W 1921 r. doskonalił
się w Oficerskiej Szkole Jazdy i w Centrum Wyszkolenia
Kawalerii w Grudziądzu. W 1922r. został majorem, w lutym
1928 r. – dowódcą 3 pułku ułanów w Tarnowskich Górach.
W 1931 r. mianowano go podpułkownikiem, a w lutym 1937
r. dowódcą 13 pułku ułanów wileńskich. Na początku 1939 r.
został dowódcą 4. PSKonnych Ziemi Łęczyckiej w Płocku. W
lipcu 1939 r. otrzymał rozkaz przeniesienia do Baranowicz i
objął stanowisko zastępcy dowódcy Nowogródzkiej Brygady
Kawalerii. W trakcie Wojny Obronnej 1939 r., po objęciu
przez gen. Andersa dowództwa Grupy Operacyjnej Kawalerii,
przejął (od 13 do 24 września) obowiązki dowódcy Brygady.
27 września pod wsią Władywopol brygada została rozbita i
zmuszona do działania w rozproszeniu. Podczas przedzierania
się w kierunku granicy węgierskiej pułkownik Żelisławski
dostał się do niewoli sowieckiej. Jeńców przewieziono do
Lwowa, a później do obozu przejściowego w Putywlu, skąd
oficerów przewieziono do Kozielska. 9 IV 1940 r. został
wysłany transportem do Katynia i zamordowany. Pozostawił
żonę Marię z Arnoldów, córkę Danutę i syna Zygmunta. Był
odznaczony VM, trzykrotnie KW i innymi odznaczeniami
bojowymi. Pośmiertnie awansowany do stopnia generała
brygady postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej Lecha Kaczyńskiego z dnia 5 X 2007. Na grobowcu
w Błaszkach znajduje się tablica z napisem: Ś. P. Kazimierz
Pilawa – Żelisławski ppłk WP zginął w kwietniu 1940 roku
w Katyniu.
Franciszek Kozłowski (1900-1988)
Dr Franciszek Witold Bartek Kozłowski urodził
się 2 X 1900 r. w majątku Jadwichna nad Prosną. Wybuch
I wojny światowej uniemożliwia mu ukończenie szkoły
średniej. Ochotniczo wstępuje w szeregi Legionów i bierze
udział w walkach na terenach wschodnich ziem polskich
okupowanych przez Rosję. Zostaje pojmany do niewoli
rosyjskiej. Na podstawie wyroku carskiego sądu wojskowego
skazany na karę śmierci. Miał skończone zaledwie 16 lat,
wobec czego wyrok został zamieniony na dożywotnie ciężkie
roboty w więzieniu kijowskim. Rewolucja październikowa w
Rosji przywraca mu wolność. Po pokonaniu wielu trudności
wraca do Polski, gdzie ponownie staje w szeregi Legionów
Piłsudskiego. Walczy w powstaniach śląskich i powstaniu
wielkopolskim. Bierze udział w wojnie polsko – sowieckiej
w 1920 r. i zostaje ranny. Został odznaczony orderem
Polonia Restituta z dwoma mieczami, Krzyżem Bojowników
Niepodległości, Krzyżem Brązowym na Polu Chwały,
Srebrnym Krzyżem za Udział w Powstaniu Śląskim oraz
Krzyżem Polska Swojemu Obrońcy.
Po wyleczeniu rozpoczyna studia medyczne
w Krakowie, kontynuuje w Paryżu aż do otrzymania
dyplomu lekarza w 1936 r. Po studiach zostaje we Francji na
uniwersytecie w Lille gdzie odbywa specjalizację z zakresu
chirurgii i urologii. Żeni się z córką dziedziców z Kociołek
- Wandą Pająk. Z tego małżeństwa przyszedł na świat Jerzy
Kastor – żołnierz Szarych Szeregów. Po rozpoczęciu II
wojny światowej jest pracownikiem naukowym katedry
chirurgii na uniwersytecie w Lille. W Lille, w północnej
Francji, w skupisku społeczności polonijnej zakłada gazetę
Narodowiec, rozpoczyna walkę piórem aż do najazdu Francji
przez Niemców. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do
Francji ucieka do Portugalii. W r. 1942 przybywa do Kanady
i wstępuje do Armii Kanadyjskiej w stopniu kapitana,
jako chirurg i do końca wojny pracuje w Military General
Hospital. Przez następne lata prowadzi praktykę medyczną w
Montrealu. W r. 1963 staje się współorganizatorem zespołu
Na Sieradzkich Szlakach
33
34
lekarskiego w nowo organizowanym szpitalu włoskich
zakonnic Santa Cabrini, staje się jego współpracownikiem.
Był jednocześnie wydawcą gazety w Montrealu i w r.
1962 współfinansuje stację radiową nadającą programy w
kilkunastu językach. W r. 1964 zostaje zaproszony przez
Radę Administracyjną Polsko – Kanadyjskiego Instytutu
Dobroczynności do objęcia funkcji naczelnego lekarza i na tym
stanowisku pozostaje przez następne 20 lat. W r.1971 zostaje
członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Geriatrycznego.
Za działalność na polu medycyny w r. 1972 otrzymuje złoty
Medal Senior Membership of Canadian Medical Association.
Po wytężonej długoletniej pracy medycznej dr Franciszek
Witold Bartek Kozłowski zmarł 15 VI 1988 r. Spoczął na
cmentarzu w górach Laurentydach. Żona jego i syn Jerzy
Kastor spoczywają na cmentarzu w Błaszkach. Na grobie
syna jest następujące epitafium: Kastor Jerzy Bratek –
Kozłowski ur. 1923 w majątku Kociołki podchorąży Szarych
Szeregów II Plutonu zginął 6 V 1944 r. w czasie akcji Stamm
w Warszawie.
Ułan Wacław Pilawa Żelisławski (1902-1920)
Ostatnie dziecko Zygmunta i Marii z Migdalskich. Po
śmierci ojca w 1912 r. jego wychowaniem zajmuje się matka.
Po niezdanej maturze, za namową brata, udaje się na front
gdzie służy w 4 szwadronie pułku ułanów jako zwiadowca.
W czasie akcji bojowej ginie od kuli bolszewickiej 4 VIII
1920 r. w Nowej Wsi pod Ostrołęką. Na prośbę zrozpaczonej
matki brat przywozi jego zwłoki do Błaszek gdzie 24 VIII
1920 r. odbywa się manifestacja pogrzebowa. Grobowiec
Żelisławskich na błaszkowskim cmentarzu jest otaczany
należnym szacunkiem. Matka do końca życia nie zdjęła
żałobnego stroju. Na grobie jest napis: Ś. P. Wacław Pilawa
– Żelisławski Ułan 2 pułku 4-go szwadronu poległ w obronie
Ojczyzny w Nowej Wsi pod Ostrołęką D. 4 VIII 1920 roku
przeżywszy lat 18.
Kornel Wesołowski (1903-1976)
Kornel Wesołowski ur. się 20 VII 1903 r. w
Borysławicach. Studiował na Wydziale Chemicznym
Politechniki Warszawskiej. Już jako asystent światowej sławy
metaloznawcy, prof. Witolda Broniewskiego, prowadził
działalność dydaktyczną i prace badawcze na Wydziale
Mechanicznym Politechniki Warszawskiej. Równocześnie
prowadził wykłady z chemii i metaloznawstwa w Szkole
Inżynierskiej im. H. Wawelberga i S. Rotwanda. Po
śmierci profesora Broniewskiego w r.1935 pełnił obowiązki
kierownika Katedry Metaloznawstwa do wybuchu II wojny
światowej. Okupanci zamknęły Politechnikę, ale to nie
przerwało działalności dydaktycznej Wesołowskiego, który
natychmiast przystąpił do tajnego nauczania w Wyższej
Szkole Technicznej w Warszawie. Po zakończeniu wojny
wrócił do pracy na Wydziale Mechanicznym Politechniki
Warszawskiej otrzymując w r. 1944 nominację na stanowisko
kierownika Katedry Metaloznawstwa, którą dźwignął ze
zniszczeń wojennych. Katedrę tę prowadził do 1969 r. W r.
1944 został profesorem nadzwyczajnym, a w 1952 profesorem
zwyczajnym. Na wydziale Chemicznym Politechniki prof.
Wesołowski prowadził wykłady metalurgii i metaloznawstwa.
Był organizatorem Katedry Metaloznawstwa i Technologii
Metali w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie
oraz opiekunem Katedry Metaloznawstwa Politechniki
Gdańskiej.
Profesor Wesołowski był niezwykle zasłużonym
organizatorem procesu dydaktycznego. Był autorem wielu
podręczników i skryptów, a jego trzytomowy podręcznik
Metaloznawstwo stanowił klasyczną pozycję w literaturze
technicznej. Oprócz działalności dydaktycznej prof.
Wesołowski prowadziła badania naukowe struktur i
własności stopów miedzi, prace nad otrzymaniem germanu
i galu z surowców krajowych (Nagroda Państwowa w 1955
r.), badania nad metalami rzadkimi i metalami o wysokiej
czystości. Został odznaczony Oficerskim Krzyżem Orderu
Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, tytułem
Zasłużonego Nauczyciela. Był też laureatem konkursu
Mistrza Techniki. Był założycielem i prezesem Polskiego
Towarzystwa Metaloznawczego. Profesor Wesołowski
przyjeżdżał do Błaszek, odwiedzał swoją rodzinę i krewnych,
a później co roku na dzień Wszystkich Świętych przyjeżdżał
na grób matki na błaszkowski cmentarz. Zmarł w Warszawie 8
V 1976 r., został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
Józef Piliński (1907-1992)
Urodzony w Opatówku 17 III 1907 r. Ponad 50 lat
mieszkał w Błaszkach. Bogatą działalność zawodowospołeczną rozpoczyna po ukończeniu Państwowej
Preparandy Nauczycielskiej i Państwowego Seminarium
Nauczycielskiego w Opatówku oraz Seminarium
Nauczycielskiego w Liskowie (1921-1925r.) Kończy także
Wyższy Kurs Nauczycielski oraz studia wyższe z geografii.
Pracę nauczycielską rozpoczyna w Szkole Podstawowej w
Liskowie w r. 1925. W Błaszkach pracę kierownika Szkoły
Podstawowej podejmuje w r. 1938. Burzliwe wydarzenia
wojenne rzucają go do Lwowa. W listopadzie 1939 r. wraca do
Błaszek. W tym samym miesiącu zostaje jednak aresztowany
przez okupanta i uwięziony w więzieniu w Kaliszu. Po
wyjściu z więzienia w lutym 1940 r. udaje się do Warszawy. W
Warszawie podejmuje działalność konspiracyjną prowadząc
tajne nauczanie, uczestnicząc w kolportowaniu prasy
podziemnej oraz odbywając szkolenie wojskowe w szeregach
AK. Przeżywa trudne chwile uczestnicząc w Powstaniu
Warszawskim. W styczniu 1945 r. wraca do Błaszek.
Trudny powojenny okres pracy rozpoczyna od uruchomienia
działalności szkoły w mieście i wsiach: Staw, Iwanowice.
Był inicjatorem ufundowania, odsłoniętej w sierpniu 1959
r. tablicy pamiątkowej poświęconej braciom Gillerom, z
których Stefana znał osobiście. W roku 1956, w działalności
zawodowej, odnotowuje znaczny sukces wyrażający się
utworzeniem w Błaszkach Szkoły 11-klasowej, której zostaje
dyrektorem. Włożył osobisty duży wkład w budowę w tym
mieście gmachu Liceum doprowadzając do oddania tego
budynku do eksploatacji w 1962 r. Poza pracą zawodową
był przez szereg lat radnym Miejskiej Rady Narodowej
w Błaszkach oraz radnym Powiatowej Rady Narodowej w
Kaliszu. Za całokształt swojej pracy zawodowo-społecznej
otrzymał szereg odznaczeń państwowych i resortowych w tym
m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal
Komisji Edukacji Narodowej, Złotą Odznakę ZNP, Złotą
Odznakę ZNP za Tajne Nauczanie…, listów pochwalnych i
dyplomów związkowych. Zmarł 21 V 1992 r. w Błaszkach.
Pochowany na cmentarzu w Opatówku w rodzinnym grobie.
Jadwiga Pągowska (1907-1999)
Jadwiga Pągowska urodziła się 27 I 1907 r. w Błaszkach,
w domu Pągowskich przy ul. Sieradzkiej 24. Ojciec Jadwigi
– Kazimierz Pągowski, znany i ceniony działacz społeczny,
był prezesem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, zmarł w
Błaszkach w r. 1953, a matka, Helena z Gerlachów, zmarła w
r. 1965. Jadwiga od r. 1911 mieszkała w Błaszkach, następnie
w Łodzi, gdzie w r. 1925 uzyskała maturę w Państwowym
Gimnazjum Żeńskim im. Emilii Szczaneckiej. Studia
medyczne rozpoczęła w r. 1926 na Wydziale Lekarskim
Uniwersytetu Warszawskiego, na którym uzyskała dyplom
lekarza w r. 1932. W r. 1931 rozpoczęła pracę w II Klinice
Chorób Wewnętrznych. W latach 1937-1929 była członkiem
i założycielem Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej
Wśród Kobiet. W l. 1932-1939 pracowała w prywatnej szkole
harcerskiej im. Andrzeja Małkowskiego, a w l. 1935-1943
w Gimnazjum i Liceum im. Aleksandry Piłsudskiej, gdzie
wykonywała jedno z najważniejszych zadań medycyny:
profilaktykę.
W r. 1939 dr Pągowska została zmobilizowana jako
lekarka do Szpitala Ubezpieczalni w Warszawie, a natychmiast
Na Sieradzkich Szlakach
po zajęciu miasta przez Niemców współorganizowała
pod egidą PCK zakład dla zagubionych dzieci – kalek. W
mieszkaniu dr. Pągowskiej i jej siostry Marii znajdował się
punkt kontaktowy i magazyn broni komórki dywersyjnej Osa
– Kosa Armii Krajowej. Po aresztowaniu w czerwcu 1943 r.
licznej grupy tej komórki dr Pągowska musiała natychmiast
wyjechać z Warszawy, udała się w zamojskie. Tam wkrótce
Niemcy dokonali pamiętnej pacyfikacji i dr. Pągowską wraz
z wypędzoną ludnością Zamojszczyzny osadzono w obozie
przejściowym w Zamościu, gdzie pracowała w szpitalu. W
mieszkaniu dr. Pągowskiej chowała się przez cztery lata
dyrektorka Żydowskiego Gimnazjum Ewa Apel (zginęła
podczas powstania). W mieszkaniu tym ukrywała się także
przez pół roku kilkuletnia Żydówka, która przeżyła wojnę.
Żydowski Instytut Historyczny wystąpił oficjalnie do Yad
Vashem w Jerozolimie o uhonorowanie prof. Pągowskiej
medalem
Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Po
powrocie do Warszawy z obozu dr Pągowska pracowała w
Klinice Chorób Wewnętrznych nie porzucając jednocześnie
pracy w szkole ani pracy społecznej. Po powstaniu
warszawskim zostaje wywieziona z personelem Kliniki do
Czarnego Dunajca, gdzie zorganizowano zakład dla rannych
zagubionych dzieci.
W listopadzie 1945 r. wyszła za mąż za Henryka
Wawrzyńskiego, adwokata. W l. 1945-1951 zajmowała się
organizacją lecznictwa reumatologicznego w kraju. W r.
1945 powraca do pracy w Instytucie Reumatologicznym,
gdzie uzyskuje stopień doktora medycyny, zaś w r. 1955 tytuł
profesora. W l. 1964-1974 kierowała Ośrodkiem Naukowo
– Badawczym Uzdrowiska Ciechocinek. Była członkiem i
założycielem Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem,
członkiem Europejskiej
Ligi Reumatologicznej, oraz
sekretarzem Międzynarodowego Towarzystwa Rehabilitacji
Inwalidów. Przez parę lat pełniła funkcję sekretarza Rady
Naukowej
Instytutu Reumatologii, a od r.1945 była
członkiem ZG Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego
i członkiem Komisji Rehabilitacyjnej polskiej Akademii
Nauk. Opublikowała ponad sto artykułów naukowych w
czasopismach krajowych i zagranicznych. Mieszkała w
Warszawie. Zmarła w grudniu 1999 roku. Jest pochowana na
cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Gen. bryg. Michał Gutowski (1910-2006)
Urodził się w Maciszewicach k. Błaszek 14 IX 1910 r.
Ojciec jego, herbu Ciołek, był właścicielem części Maciszewic,
Golkowa i Wolenia a w 1917 r., od Rola- Załuskowskich,
kupił majątek Jasionna. Uczęszczał do korpusu kadetów we
Lwowie gdzie zdał egzamin dojrzałości i uzyskał stopień
podchorążego. Po przeszkoleniu w CWK w Grudziądzu
rozpoczął służbę w 17 p. uł. w Lesznie. W barwach tego pułku
w 1934 r. zdobył na zawodach jeździeckich mistrza armii.
Reprezentował Polskę na zawodach międzynarodowych, a w
1935 r. w Spa był w drużynie, która zdobyła Puchar Narodów.
W 1936 r. uczestniczył w olimpiadzie w Berlinie. W 1938 r. w
stopniu rotmistrza objął dowództwo 1 szwadronu w 17 p.uł.
, z którym w składzie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii
wyruszył w 1939 r. na wojnę. W nocy 9/10 IX prowadził szarżę
pod Walewicami, gdzie spotkał żonę z dwoma synami. Ranny,
zdaje dowodzenie i przedziera się do stolicy. Przedostaje się
do Anglii gdzie dowodzi szwadronem w 10PSK w składzie
Brygady Pancernej gen. Br. Stanisława Maczka. Walczy
pod Falase, w Belgii, wkracza do Gandawy, bierze udział
w wyzwoleniu Bredy. Awansuje na majora. Pod Łukiem
Triumfalnym w Paryżu odznaczono go Croix de Guerre z
palmą. Już a terenie Niemiec obejmuje dowództwo 2 Pułku
Pancernego. Kończy wojnę na przedpolach Wilhelmshafen.
W 1947 Dywizja Pancerna zostaje rozwiązana, a Gutowski
emigruje do Kanady. Jest dwukrotnie kawalerem VM,
trzykrotnie KW, odznaczony Legią Honorową, amerykańskim
Legion of Merit i innymi orderami bojowymi. Od 2002 r.
członek kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Zmarł
23 VIII 2006 r. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił w prasie
Jego nekrolog. Por. rez. Bronisław Gutowski, ojciec Michała,
który zgłosił się do macierzystego 17 p. uł. w 1939 r. został
dowódcą kolumny taborów, zagarnięty przez Sowietów
został zamordowany w Katyniu.
Emilian Bieszczad (1913-1978)
Emilian Bieszczad urodził się 1 VII 1913 r. w Tłumaczu,
na terenie dawnego ZSRR. W 1930 r. ukończył Gimnazjum
Humanistyczne w Turku i w tym roku rozpoczął studia na
Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Lekarskim. Studia
medyczne ukończył w 1936 r. Od września 1936 r. odbywał
obowiązkową służbę wojskową w Szkole Podchorążych w
Warszawie i w Sieradzu, jako zastępca lekarza pułkowego.
Dnia 29 IV 1937 r. uzyskuje dyplom lekarski. Od października
1937 r. odbywa obowiązkową praktykę w Szpitalu Miejskim
w Kaliszu i w Łodzi na oddziale chorób wewnętrznych.
Dnia 23 III 1939 r. zostaje zmobilizowany i przydzielony do
kompanii sanitarnej 26 DP w Skierniewicach jako dowódca
plutonu sanitarnego. Tę funkcję pełnił do wybuchu II wojny
światowej. Dnia 18 IX 1939 r. został wzięty do niewoli
niemieckiej. W okresie uwięzienia ratował rannych jeńców
w szpitalu w Kutnie, Łodzi i Ostrzeszowie. Dnia 16 VII
1940 r. został zwolniony z niewoli. W kwietniu 1941 r.
pracował jako lekarz w Stawiszynie, a od grudnia 1941 r.
został przeniesiony do Iwanowic. W Iwanowicach doktor
Emilian Bieszczad pracował do 1945 r. Od marca 1945 r.
rozpoczął pracę w Błaszkach jako lekarz rejonowy, kierownik
Miejskiego Ośrodka Zdrowia a od lutego 1951 r. jako lekarz
Izby Porodowej. W Błaszkach mieszkał w kamienicy na Pl.
Pułaskiego 1. Rozpoczął pracę w Ośrodku Zdrowia, który
został tymczasowo otwarty w domu Czesława i Sabiny
Królaków przy ul. Sieradzkiej. W 1958 r. wybudowano
nowy Ośrodek Zdrowia przy ul. Sieradzkiej, w którym
doktor Bieszczad pracował do 1976 r. Doktor Bieszczad
to ciekawa osobowość. Bardzo zdyscyplinowany, wzór
człowieka nieustanie pracującego nad sobą. Zmartwienia
powierzał Bogu lub wylewał na kartki papieru. Natomiast z
otoczeniem dzielił się swoimi radościami, żartem i humorem.
Był bardzo gościny i czuł się dobrze w towarzystwie ludzi
szczerych i otwartych. Często bywał w rodzinie Pożonnych,
Karanowiczów, Lubeckich. Był zaprzyjaźniony z rodziną
Pągowskich. Państwo Emilian i Jadwiga Bieszczadowie
ślubowali w 1939 r. w Pabianicach. Żona dr.- Jadwiga
była nieodłącznym przyjacielem w pracy i wzorem matki.
Pielęgniarka z zawodu. Zmarła w 1976 r., pochowana w
rodzinnym Kaliszu. Dr Emilian Bieszczad po śmierci żony
zaczął chorować i przeniósł się do córki do Kielc. Zmarł 10
V 1978 r., jest pochowany przy żonie w Kaliszu.
Drodzy Czytelnicy!
Pismo nasze ukazuje się już 25 lat! Nr 4/2010 r.
będzie zarazem numerem 100.
Z tej okazji chcielibyśmy zapoznać się z Waszą
opinią o naszej pracy, poznać Wasze życzenia.
Napiszcie do nas lub przyślijcie swoje uwagi na
adres: [email protected]
Na Sieradzkich Szlakach
35
Ks. kan. Ignacy Piotr ŚciborBogusławski h. Ostoja, dziekan
warcki
w najważniejszych wydarzeniach o charakterze prawnym
swojej rodziny.
Rafał Bogusławski
Kiedy przemierzałem Ziemię Sieradzką podziwiając
jej zabytki sakralne odwiedziłem między innymi kościół w
Brzeźniu. Byłem bardzo zdziwiony, że nie znalazłem tam
najmniejszego śladu po jego budowniczym, ani nagrobka,
ani nawet najskromniejszej tabliczki pamiątkowej. Owszem
wisi w kościele efektowne epitafium fundatora świątyni
– Kazimierza Błeszyńskiego co jest zrozumiałe, ale po
proboszczu, który ją wybudował ani śladu. Postać ks.
Ignacego Bogusławskiego jest dzisiaj całkiem zapomniana.
Niewiele można znaleźć wzmianek o ks. Bogusławskim w
różnego rodzaju publikacjach o charakterze historycznym
dotyczących Ziemi Sieradzkiej, a przecież to za jego
kadencji i za sprawą jego wysiłków wzniesiony został
przepiękny, późnobarokowy kościół w Brzeźniu. Służy on
nam już od 250 lat i jest jednym z najważniejszych zabytków
Ziemi Sieradzkiej. Czy zatem możemy zapomnieć o jego
budowniczym? Chyba nie. Uznałem zatem za konieczne
przedstawić naszym czytelnikom osobę ks. Ignacego
Piotra Bogusławskiego, kanonika łęczyckiego, dziekana
warckiego, proboszcza w Brzeźniu, dziedzica dóbr Włocin
pod Błaszkami.
Rodzina. Ignacy Piotr Bogusławski przyszedł na
świat w rodzinie szlacheckiej Ścibor-Bogusławskich herbu
Ostoja od kilku wieków związanej z Ziemią Sieradzką. Był
drugim synem Katarzyny z Gorzyńskich (Górzyńskich) herbu
Nałęcz, dziedziczki Sulisławic i Andrzeja Bogusławskiego,
instygatora Trybunału Koronnego, regenta grodzkiego
sieradzkiego oraz komornika granicznego łęczyckiego,
dziedzica części Rososzycy (koło Kalisza). Jego dziadkami
po mieczu byli – Marianna Rosowska herbu Korab i Marcin
Bogusławski a po kądzieli – Teresa Linowska herbu Pomian
i Mikołaj Gorzyński herbu Nałęcz. Ignacy Bogusławski miał
czworo rodzeństwa, dwie siostry – Barbarę i Elżbietę oraz
dwóch braci – starszego Franciszka Ksawerego i młodszego
Jakuba1.
Dzieciństwo i młodość. Urodził się w 1716 r. w
Wojsławicach (koło Zduńskiej Woli)2, w majątku będącym
w posiadaniu jego ojca (tytułem zastawu). W Wojsławicach
Ignacy Bogusławski mieszkał wraz z rodzicami do jesieni
1718 r. Wówczas Bogusławscy ustąpili z dzierżawy tych
dóbr odbierając dług w wysokości 4 tys. zł. pol. od chorążyca
sieradzkiego Mikołaja Przerembskiego3 i przenieśli się do
Sulisławic, majątku, który odziedziczyli po śmierci Mikołaja
Gorzyńskiego4. Tego roku ojciec Ignacego został powołany
przez podkomorzego sieradzkiego Jana Mączyńskiego do
pełnienia funkcji komornika granicznego sieradzkiego.
Wydaje się, że ta nominacja była jedną z przyczyn, iż
Bogusławscy postanowili zbyć Sulisławice i przenieść
się do dóbr leżących w powiecie sieradzkim gdyż prawo
nakazywało by osoba pełniąca urząd komornika granicznego
była posesjonatem na terenie właściwego powiatu. Zanim
plan Bogusławskich się ziścił minęło pięć lat. Dopiero we
wrześniu 1723 roku Katarzyna i Andrzej Bogusławscy
sprzedali Sulisławice Michałowi Węgierskiemu5. Tego roku
kupili za 20 tys. zł. pol. od Michała Malskiego dobra Włocin
(wraz z osadami Kije, Stelmachy, Niwa, Pęczek, Chudoba),
folwark Jarychy oraz części Grzymaczewa w pobliżu
Błaszek. Ignacy Bogusławski uczestniczył jako świadek wraz
ze starszym bratem Franciszkiem w sprawach związanych ze
sprzedażą Sulisławic6. Miał wówczas zaledwie 7 lat. Można
zatem powiedzieć, że bardzo wcześnie zaczął uczestniczyć
36
Fasada Kościoła w Brzeźniu
Fot. Rafał Bogusławski
Życie Bogusławskich we Włocinie okazało się
niezwykle burzliwe, obfitujące w wiele dramatycznych
wydarzeń za sprawą sąsiadów. Poświęcę im nieco miejsca w
niniejszym artykule gdyż moim zdaniem musiały one mieć
znaczny wpływ na kształtowanie się osobowości Ignacego
Bogusławskiego i jego wybór drogi życiowej. Kłopoty
zaczęły się już w 1724 r. od zatargu ojca Ignacego – Andrzeja
Bogusławskiego z dzierżawcą folwarku Jarychy niejakim
Mikołajem Rogozińskim o 300 florenów pol.7 obciążających
część dóbr Włocin. Najtrudniejsze chwile miały jednak
dopiero nastąpić. Zamożny dziedzic sąsiedniego Stoku
– Józef Wężyk, miecznikowicz dobrzyński zakochał się
bez opamiętania w matce Ignacego Bogusławskiego –
Katarzynie z Gorzyńskich Bogusławskiej. Miłość ta stała
się przyczyną szeregu działań ze strony Wężyka mających
na celu usunięcie z majątku i z wspólnego życia rodzinnego
z Gorzyńską ojca Ignacego – Andrzeja Bogusławskiego.
Wężyk chciał doprowadzić do rozwodu Bogusławskich
zakładając sprawę w konsystorzu łowickim a jak to zawiodło
próbował zabić Bogusławskiego lub trwale usunąć go z
Włocina. Już z początkiem roku 1728 doszło do pobicia
kijami Andrzeja Bogusławskiego przez Wężyka i jego bandę
na drodze publicznej między Korzekwinem a Szczytnikami,
a następnie 18 stycznia 1728 r. w karczmie w Błaszkach. Tam
Bogusławskiego ugodzono kuflem od piwa, bito rzemieniami,
pięściami, kopano, pogięto mu szablę i zniszczono ubranie.
Ojciec Ignacego Bogusławskiego rozpoczął potworny
bój o życie i utrzymanie rodziny. Pobity i ranny przedarł
się do Kalisza gdzie 19 stycznia 1728 roku złożył skargę
na napastników i przedstawił liczne rany i potłuczenia. 10
marca Wężyk również stawił się w sądzie i złożył dość mętne
i ogólnikowe zeznanie przeciw Bogusławskiemu oskarżając
go, że rozsiewa pomówienia i obraża go publicznie. Ciągłe
ataki na Andrzeja Bogusławskiego sprawiły, że w końcu
musiał opuścić dom i rodzinę. Zaczął się ukrywać w okolicy u
znajomych i krewnych. Co czuł Ignacy Bogusławski, wówczas
dwunastoletni chłopiec? Możemy się tylko domyślać. 6 lipca
ojciec Ignacego zjawił się w Sieradzu i ponownie złożył
protest przeciw oprawcom. Obwieszczono w całym powiecie
sieradzkim, że Wężyk chce zabić Bogusławskiego. Na nic
to się zdało. 1 sierpnia dziedzic Stoku zlecił dzierżawcy
Rogozińskiemu by ten zabił Bogusławskiego. Rogoziński,
chętny do takich wycieczek i pamiętający dawne zatargi z
Bogusławskim, zasadził się na niego w Błaszkach w kościele.
Szczęśliwie zasadzka się nie powiodła. Rogozińskiemu udało
Na Sieradzkich Szlakach
się jedynie pojmać konia prześladowanemu lecz nie dając za
wygraną udał się wraz ze swoimi ludźmi do Gruszczyc gdzie
Bogusławski ukrywał się u proboszcza tamtejszego kościoła
na plebanii. Bogusławski spostrzegłszy swojego konia zaczął
protestować. Rogoziński się tylko śmiał z tych protestów
krzycząc wygadaj się Panie Bogusławski bo jutro o te czasy
[o tej porze] mówić nie będziesz. Andrzej Bogusławski
chcąc uniknąć śmierci wskoczył na konia i próbował zbiec.
Tuż za kościołem drogę zajechało mu sześciu pomagierów
Rogozińskiego by go ująć. Bogusławski ujrzawszy zagrożenie
zjechał z gościńca i zaczął przedzierać się przez błotniste
łąki za Gruszczycami. Działo się to we wtorek 10 sierpnia
późnym wieczorem. Ojciec Ignacego Bogusławskiego
zapewne z trudem mógł dojrzeć gdzie jedzie i gdzie
czyha niebezpieczeństwo. Mimo to brocząc krwią uszedł
napastnikom. Wężyk dowiedział się o nieudanej zasadzce i
nakazał swoim sługom by Bogusławskiemu odcięli wszelkie
drogi prowadzące do Kalisza by nie mógł złożyć kolejnego
zażalenia. Rozkazał też by zabito go przy najbliższej okazji.
W międzyczasie Wężyk rozkradał majątek Bogusławskich.
Wszystko co się dało wywoził do Stoku8.
Równocześnie trwał konflikt rodziców Ignacego
Bogusławskiego z sąsiadami z Grzymaczewa –
Borzysławskimi. Zaczął się on od niesfornych koni z chowu
Bogusławskich, które we wtorek 20 IV 1728 r. weszły
w zboże Łukasza Borzysławskiego. Ten konie zabrał i
zamknął w swoim folwarku. Trzymał je cały dzień. Dnia
następnego, czyli 21 kwietnia nastąpił najazd na folwark
Łukasza Borzysławskiego z inspiracji matki Ignacego
Bogusławskiego – Katarzyny Bogusławskiej w celu
odebrania tych koni. Katarzyna musiała poprosić kogoś o
pomoc gdyż jej mąż – Andrzej Bogusławski był poza domem.
Nie mając w okolicy sprzymierzeńców poprosiła Wężyka
o pomoc wiedząc, że ten jej nie odmówi. Wężyk wydawał
się być najlepszym w tej chwili kandydatem do tej misji.
Dokonał więc napadu, konie odebrał i oddał Bogusławskiej.
Dzień później, czyli 22 kwietnia Borzysławscy zaatakowali
dwór Bogusławskich we Włocinie by zarekwirować konie i
zemścić się za najazd Wężyka. Konie pojmali a panią domu
pobili i podźgali dzidami zadając rany kłute w rękę i bok (rękę
przebili na wylot). Franciszek Borzysławski, osobiście pobił
Franciszka Bogusławskiego, starszego brata Ignacego. Kilka
dni później, a może nawet dnia następnego Józef Wężyk z
polecenia Katarzyny Bogusławskiej napadł w odwecie na
folwark Franciszka Borzysławskiego w Grzymaczewie w
celu odzyskania koni i dla zemsty. W wyniku tego najazdu
poraniony został Franciszek Borzysławski, który zmarł
po 3 tygodniach. Później Bogusławscy i Borzysławscy
wzajemnie się oskarżali i obrażali. Wniesiono pozwy do
Trybunału Koronnego, który wydał wyrok w tej sprawie w
dniu 18 marca 1729 r. W kwietniu tego roku Borzysławscy i
Katarzyna Bogusławska wzajemnie się kwitowali i uwalniali
z wykonania wyroków9. W lipcu 1729 roku przyszła najgorsza
plaga na dom rodzinny Ignacego Piotra Bogusławskiego
wtedy bowiem zmarł jego ojciec. Dwa miesiące później
matka Ignacego powtórnie wstąpiła w związek małżeński
a jej wybranym okazał się Józef Wężyk, miecznikowicz
dobrzyński. Ignacy Bogusławski przeprowadził się wraz
z matką i rodzeństwem do sąsiedniego Stoku – do majątku
Józefa Wężyka. Nie mieszkał tam jednak długo bo zaledwie
siedem miesięcy. Przyczyną tego była śmierć ojczyma
oraz stanowisko rodzeństwa zmarłego co do jego majątku.
Niewiele się namyślając brat Józefa Wężyka – Dominik
Wężyk przepędził siłą owdowiałą po raz drugi matkę
Ignacego Bogusławskiego okradając ją przy okazji z wielu
cennych rzeczy będących własnością rodziny Bogusławskich.
Zabrał skrzynię z ubraniami, dwie szkatuły z dokumentami,
malowaną na włoski orzech szafę pełną stylizowanych naczyń
kryształowych, szafkę z cennymi przedmiotami Ignacego
Bogusławskiego i jego rodzeństwa, trzy stoły, skrzynie do
kolaski, formy żelazne do robienia andrutów, srebra rodowe,
dwa lichtarze, malowany parawan, wielki obraz, żupany
Ignacego i jego braci, krzesło obite modrym suknem oraz
mnóstwo innych rzeczy i produktów żywnościowych ze
spiżarni10. Zrujnowani Bogusławscy powrócili do Włocina.
Wówczas Ignacy Bogusławski dochodził piętnastego roku
życia i pomału acz dramatycznie mijało jego dzieciństwo.
Kolejne lata upływały Ignacemu Bogusławskiemu pod
opieką starszego brata Franciszka i matki Katarzyny. Nie były
one jednak wolne od problemów. Ciągle toczyły się sprawy
sądowe prowadzone przeciw Wężykom, Borzysławskim
i dzierżawcom Włocina niejakim Suliszewskim11. Okres
wojny sukcesyjnej (lata 1733-35) przyniósł kolejne szkody
w mozolnie odbudowywanym majątku Bogusławskich, które
czynili żołnierze z komend stacjonujących w Kaliszu. W
1735 r. Ignacy Bogusławski (wraz z braćmi Franciszkiem i
Jakubem) wystosował skargę do Króla w tej sprawie. W latach
1737-1740 pełnił funkcję pełnomocnika swych sióstr i braci
w procesie o odzyskanie 75 złotych monet pożyczonych w
grudniu 1701 r. przez swego ojca Andrzeja Bogusławskiego
podsędkowi sieradzkiemu (od 1728 r. wojewodzie)
Aleksandrowi Mycielskiemu. Sprawa ta zakończyła się
sukcesem i w roku 1740 Bogusławscy odebrali od syna
pożyczkobiorcy – Antoniego Mycielskiego, kasztelana
sieradzkiego należne im pieniądze. Mimo odzyskania sporej
sumy od Mycielskich kondycja finansowa rodziny nie była
najlepsza toteż rok później matka Ignacego Bogusławskiego
puściła w dzierżawę majątek Włocin Mariannie z Wolickich
Pruszkowskiej a sama wraz z dziećmi zamieszkała w Kaliszu.
Był to czas kiedy dojrzała w Ignacym Bogusławskim wola
poświęcenia się Bogu i Kościołowi.
Teresa i Kazimierz Błeszyńscy, fundatorzy kościoła w Brzeźniu
Powołanie kapłańskie. Niższe święcenia kapłańskie
Ignacy Piotr Bogusławski uzyskał już w 1740 r. Dwa
lata później został wyświęcony na kapłana w Łowiczu
przez biskupa tytularnego serreńskiego, sufragana
gnieźnieńskiego Krzysztofa Dobińskiego. Powołanie
kapłańskie Bogusławskiego nie było przypadkowe. Spośród
jego bliskich krewnych byli księża, których rola w rodzinie
a nawet w Kościele czy w państwie była ogromna. Brat
rodzony jego dziadka Marcina – ks. Stanisław Bogusławski
był obdarzony godnością kanonika łaskiego, przemyskiego
i włocławskiego. Pełnił liczne i ważne funkcje w Kościele.
Był nominowany deputatem Trybunału Koronnego, pełnił
funkcję kustosza wolborskiego, proboszcza brzozowskiego i
łaznowskiego, sędziego surogata, ponadto sprawował przez
wiele lat urząd kanclerza kardynała i prymasa Polski Michała
Radziejowskiego12. Spośród krewnych ks. Bogusławskiego
od strony matki najznakomitszą postacią duchowną był brat
Na Sieradzkich Szlakach
37
wujeczny jego babki Teresy Linowskiej – bp Jan Aleksander
Lipski, kardynał, prymas Polski, senator i podkanclerzy
koronny. Miał więc Bogusławski z kogo czerpać wzorce do
naśladowania a droga, którą obrał była przetarta.
W służbie Kościołowi. Na urząd proboszcza w
Brzeźniu ks. Ignacy Bogusławski został powołany w 1749
r. za prezentą13 Kazimierza Błeszyńskiego, chorążego
większego sieradzkiego, właściciela Brzeźnia, na miejsce
tymczasowego administratora parafii ks. Iwańskiego14. To, że
Błeszyński chciał mieć w swoich dobrach ks. Bogusławskiego
nie dziwi z uwagi na to, iż obaj byli krewnymi – matka ks.
Ignacego była siostrą cioteczną Kazimierza Błeszyńskiego
(innymi słowy mówiąc matka Błeszyńskiego i babka ks.
Bogusławskiego były siostrami rodzonymi)15. Ks. Ignacy
Bogusławski od samego początku był obarczony licznymi
obowiązkami. Oprócz spełniania typowych powinności
kapłańskich był zobowiązany odprawiać liczne msze św. za
dusze możnych parafian z tytułu zapisów dokonanych przez
nich na rzecz kościoła w Brzeźniu. Najstarszy zapis z 1631
r. na sumę 600 zł pol. rocznego dochodu z dóbr Ruszków
obligował ks. Bogusławskiego do odprawiania 2 mszy św.
tygodniowo za duszę zmarłego dziedzica tych dóbr JM Pana
Ruszkowskiego. Drugi z najdawniejszych zapisów (z 1659)
zmuszał proboszcza do jednej mszy św. za zmarłego JM
Pana Kazimierza Zapolskiego, byłego dziedzica Brzeźnia.
Spośród bardziej uciążliwych zapisów wymienię ten, który
obligował ks. Bogusławskiego do odprawiania mszy św. w
każdy czwartek za duszę Samuela Ruszkowskiego. Zapis
ten został potwierdzony przez ks. Ignacego stosownymi
aktami w księgach grodzkich sieradzkich w roku 175416. Rok
później ks. Bogusławski został powołany do pełnienia funkcji
dziekana dekanatu warckiego, na który składały się parafie:
Boleszczyn, Brzeźnio, Burzenin, Charłupia Mała, Charłupia
Wielka, Chojne, Dąbrowa Wielka, Dobra, Godynice,
Jeziorsko, Kamionacz, Kliczków, Miłkowice, Sieradz,
Skęczniów, Stolec, Tubądzin, Uników, Warta, Wągłczew,
Wróblew i Złoczew. Zatem ks. Ignacy Bogusławski zarządzał
22 parafiami w tym czterema miejskimi (Sieradz, Warta,
Burzenin i Złoczew). Jednak nie fakt pełnienia tak wysokiej
funkcji kościelnej sprawił, że ksiądz Ignacy Bogusławski
zapisał się w historii Ziemi Sieradzkiej. Jego największą
zasługą jest zbudowanie wspaniałego kościoła w Brzeźniu,
który zachował się do naszych czasów.
Ks. Ignacy Piotr Bogusławski. Pod rysunkiem autentyczny autograf ks.
Bogusławskiego
Rys. Rafał Bogusławski
38
Kościół św. Idziego w Brzeźniu to jeden z
najważniejszych zabytków architektury sakralnej w Ziemi
Sieradzkiej. Świątynia ta sprawia wrażenie jakby została
przeniesiona z dużej metropolii. W niczym nie ustępuje
kościołom późnobarokowym w Kaliszu czy nawet w
Krakowie. W wizytacji archidiakonatu uniejowskiego z lat
1761-1763 określono ją jako podobnego do kolegiaty. Co się
zdarzyło, że taki kościół wzniesiono w sieradzkiej wsi koło
Złoczewa? Otóż dziedzic Brzeźnia – Kazimierz Błeszyński
najprawdopodobniej za namową żony Teresy ze Strusiów
i krewniaka ks. Bogusławskiego postanowił sfinansować
budowę wielkiej świątyni w Brzeźniu na chwałę Bożą.
Przyczyną tego postanowienia mogła być jego choroba.
Grosza nie szczędził na tak wzniosły cel. Kamień węgielny
poświęcony został w dniu 1 września 1755 r. i budowa
ruszyła. Nastał czas wzmożonej pracy ks. proboszcza,
któremu do codziennych obowiązków kapłańskich doszło
doglądanie budowy i funduszy przeznaczonych na ten cel.
Jako gospodarz parafii i dziekan dekanatu nie mógł stać z boku
bezczynnie. Do niego należała organizacja przedsięwzięcia.
Prace budowlane trwały przeszło 3 lata i zakończyły się
sukcesem. W dniu 1 grudnia 1758 r. proboszcz Bogusławski
pobenedyktował nowo wzniesiony kościół i oddał go do
użytku wiernych17. Niestety końca budowy nie doczekał
fundator Kazimierz Błeszyński gdyż zmarł 23 kwietnia
1757 r. we Wrocławiu. Pochowano go w krypcie kościoła
klasztornego oo. bernardynów w Złoczewie18. W roku 1761
kościół został konsekrowany przez biskupa bendeńskiego,
sufragana i dziekana kolegiaty przemyskiej Hieronima
Wielogłowskiego. Również tego roku została ostatecznie
zakończona budowa dzwonnicy przykościelnej.
Od października 1759 r. do lutego 1760 r. ks. dziekan
Ignacy Bogusławski przeprowadzał bardzo szczegółową
wizytację we wszystkich parafiach swojego dekanatu. Wg
ks. Stanisława Librowskiego była to wizytacja pod względem
treściowym bogata i najobszerniejsza z serii nadzwyczajnych
wizytacji dziekańskich w okresie pontyfikatu arcybiskupa
gnieźnieńskiego W. Łubieńskiego19. W latach 1761 –
63 przeprowadzona została kolejna wizytacja dekanatu
warckiego (w tym parafii w Brzeźniu) w ramach generalnej
wizytacji archidiakonatu uniejowskiego przeprowadzona
przez ks. kan. Franciszka Grochowalskiego, archidiakona
uniejowskiego20. Oprócz spraw administracyjnych dot.
dekanatu i parafii ks. Ignacy Bogusławski angażował się
również w sprawy natury prawnej. W czerwcu 1774 r. został
mianowany decyzją urzędu konsystorskiego powszechnego
w Gnieźnie pełnomocnikiem ks. Wawrzyńca Wolskiego,
kanonika gnieźnieńskiego, włocławskiego i poznańskiego
do uczestnictwa w rozprawie sądowej celem odzyskania
należnej dziesięciny z dóbr Barczew znajdujących się w
posesji Jakuba Bratkowskiego na rzecz fundacji kanoniczej
tegoż Wolskiego w Czerniejewie w wysokości jednego
aureusa węgierskiego rocznie21. W roku 1777 uczestniczył
jako rozjemca w sporach o dobra Godynice leżące na terenie
jego parafii między Bogumiłą z Nieborskich Szymanowską
starościną klonowską, Mateuszem Mielżyńskim, Józefem
Pacynowskim, Balickim i innymi22. W tym czasie ks. Ignacy
Bogusławski był już ozdobiony godnością kanonika kapituły
archikolegiaty łęczyckiej. W roku 1779 gościł w swej parafii
po raz drugi wizytatora ks. kan. Franciszka Grochowalskiego,
archidiakona uniejowskiego, który w opisie ze swej wizyty
w Brzeźniu tak podsumował pracę ks. Bogusławskiego: „O
zbawienie dusz sam ma staranie i często rocznego kapelana
do pomocy sobie i parafii wygody trzyma. Aprobacją ma z
Łowicza eksportowaną. W niedzielę katechizmy, w święta
kazania miewa, autorów do tego zażywa: Wojkowskiego,
Idziego Pióra, Samuela Wysockiego, Korczyńskiego i innych.
Biblią polską i łacińską ma. Libros Metrices Baptisater,
Copialater, et Mortuerum [księgi metrykalne ochrzczonych
Na Sieradzkich Szlakach
i zmarłych], także regestra dochodów i Expensy [wydatków],
nawet i iurium stola [opłaty za posługi duchowne] ma pilnie
spisane. Sakramentów w domach prywatnie nie administruje.
Mszą konwentualną za parafianów w niedzielę i święta
uroczyste odprawia. O spowiedź proszących słucha. Wodę w
niedzielę święci. O domowych ma staranie, żeby nie żyli z
zgorszeniem i osób podejrzanych nie chowa, a lubo do usługi
gospodarskiej niewiasty trzyma, w osobnej jednak mieszkają
izbie. Dla niedbalstwa jego nikt nie zszedł z tego świata bez
sakramentów. Mszą ś. często odprawia. Spowiada się co dwie
niedzieli i częściej. Kapłańskie pacierze ut pie oredendum
[pobożnie, z wiarą] odmawia. W niedzielę i święta uroczyste
i w wigilię jak jutrznią i nieszpory śpiewa. Na stypach
alias Bożych obiadach nie bywa. Od ludzi na spowiedź
wielkanocną przychodzących posługi żadnej nie wymusza i
do pomocy w słuchaniu spowiedzi księdza zawsze chowa.
Depaktacji [okupów] żadnych nie czyni i iura stola [opłaty za
posługi duchowne] zachowuje. Księży obcych do ołtarza nie
przypuszcza bez testimonium [świadectw]. Na pozdrowienie
anielskie, rano, w południe i na wieczór dzwonić każe”23. Z
wizytacji przeprowadzonej przez ks. kan. Grochowalskiego
wynika, że przy kościele w Brzeźniu znajdowała się szkoła
dla chłopców. Nie była ona jednak zasilana z żadnej fundacji,
co oznacza, że ks. Ignacy Bogusławski musiał łożyć na jej
utrzymanie z własnych środków. W szkole tej nauczycielem
był miejscowy organista. Dziewczęta chcące pobierać nauki
odsyłano do panien zakonnych w Warcie. Przy kościele
działał również nowowzniesiony, drewniany szpital dla
ubogich. Ks. Bogusławski fundował także „z własnej płacy”
utrzymanie ks. wikarego, dla którego został wybudowany
niedaleko kościoła nowy dom24.
Ważnym wydarzeniem w życiu kapłańskim ks.
Ignacego Bogusławskiego było powołanie go do trójosobowej
Komisji Arcybiskupiej celem sprawdzenia łask i cudów
związanych z obrazem Najświętszej Marii Panny w Charłupi
Małej koło Sieradza. Udział ks. Bogusławskiego w Komisji
był oczywisty gdyż Charłupia Mała była parafią wchodzącą
w skład dekanatu warckiego, którym zarządzał. Muszę w tym
miejscu zaznaczyć, że prace tej Komisji były również bardzo
ważnym wydarzeniem w dziejach Ziemi Sieradzkiej, dlatego
że bez wyników jej działań nie powstałoby Sanktuarium
Maryjne w Charłupi Małej, które jest jednym z najliczniej
odwiedzanych w Polsce. Obecnie, co roku, odwiedza to
miejsce kilka tys. pielgrzymów z całego świata (licząc tylko
tych, którzy przybywają w grupach zorganizowanych) a były
lata, że było ich blisko 15 tys. Między innymi dzięki pracom
tej właśnie Komisji w r. 1936 Kapituła Bazyliki Watykańskiej
w Rzymie pod przewodnictwem kardynała Pacelliego podjęła
decyzję o koronacji cudownego obrazu Najświętszej Marii
Panny Księżnej Sieradzkiej w Charłupi Małej. 8 września
1937 roku biskup włocławski Karol Radoński nałożył korony
papieskie na Cudowny Obraz Matki Bożej Charłupskiej25.
Jak doszło do powołania wspomnianej Komisji?
Historia ta zaczyna się w XVII w., kiedy to w małym
drewnianym kościółku w Charłupi Małej zawisł w ołtarzu
obraz NMP powstały między 1615 a 1630 r. Od tego momentu
zaczęły pojawiać się doniesienia o cudach jakich okoliczna
ludność doświadcza za sprawą obrazu. Sława czynionych
cudów stała się tak powszechna, że 29 stycznia 1785 r. (na
prośbę proboszcza charłupskiego, kanonika sieradzkiego Filipa
Kłossowskiego) Administrator Generalny Arcybiskupstwa
Gnieźnieńskiego, ks. kanonik Melchior Górowski delegował
trzech komisarzy do zbadania prawdziwości tych doniesień.
Komisję Arcybiskupią obok ks. Ignacego Piotra ŚciborBogusławskiego, kanonika łęczyckiego, dziekana warckiego
stanowili – ks. Antoni Kurkowski, kanonik wieluński,
notariusz apostolski, proboszcz w Grabnie i ks. Stanisław
Kowalewski, dziekan dekanatu stawskiego, proboszcz w
Stawie. Komisja Arcybiskupia rozpoczęła pracę w dniu 19
lutego 1785 r. od wydania odezwy do wszystkich okolicznych
księży o tym, że Komisję powołano w celu przeprowadzenia
badań łaskawości i cudowności obrazu Matki Bożej w
Charłupi Małej, oraz aby pouczyli wiernych, że każdy, kto
doznał łaski i cudu, ma obowiązek stawić się w Charłupi Małej
28 lutego 1785 r. przed Komisją i złożyć zeznanie. Zgodnie z
odezwą tego dnia Komisja rozpoczęła przesłuchania. Każdy
zeznający był zobowiązany przed przesłuchaniem złożyć
przysięgę a następnie przekazać ustną relację ze zdarzeń,
których doświadczył. Komisja Arcybiskupia zebrała 49
zeznań, przeprowadziła oględziny obrazu NMP i zakończyła
pracę sporządzając protokół, który został złożony do Urzędu
Arcybiskupiego w Gnieźnie w dniu 28 lutego 1785 r.26
Uczestnictwo w Komisji Arcybiskupiej było ostatnią pracą ks.
Ignacego Bogusławskiego jako dziekana dekanatu warckiego.
Tego roku ustąpił z funkcji dziekańskiej a jego następcą
został ks. Dominik Wartski, proboszcz parafii w Dobrej. Na
probostwie w Brzeźniu pozostał do końca życia. Ostatni jego
wpis zachował się w księgach metrykalnych brzeźnieńskiej
parafii z dnia 27 maja 1793 r. Kolejnych wpisów dokonywał
o. Stefan Borkowski.
Życie prywatne. Niewiele znam szczegółów z
codzienności niezwiązanej z kapłaństwem ks. kan. Ignacego
Piotra Bogusławskiego. Mimo to przytoczę w tym miejscu
nieco faktów mających moim zdaniem istotne znaczenie w
jego życiu. Mimo, iż był człowiekiem oddanym Kościołowi
uczestniczył w sprawach swojej rodziny. Opiekował się matką
Katarzyną, która po wypuszczeniu rodzinnych dóbr Włocin
w dzierżawę i kilkuletnim pobycie w Kaliszu przeniosła się
do Brzeźnia. Tam spędziła ostatnie lata życia u boku syna.
Zmarła ok. 1756 r. Na terenie parafii przebywał też przez
jakiś czas młodszy brat ks. Ignacego – Jakub Bogusławski
wraz z małżonką Marianną z Chodakowskich h. Dołęga.
W czasie konfederacji barskiej ks. Bogusławski stał
po stronie powstańców co wnoszę z tego, iż wszyscy krewni
księdza dziekana (Bogusławscy, Chodakowscy, Błeszyńscy,
Grodziccy i inni) byli w szeregach konfederackich oraz z
faktu, że w dobrach Włocin, których ks. Bogusławski był
dziedzicem odbywały się tajne spotkania Barżan. W kwietniu
1770 r. przebywał tam sam marszałek konfederacji sieradzkiej
Ignacy Gałecki, starosta bydgoski o czym powiadamiał
listownie regimentarza Zarembę brat ks. Ignacego – Franciszek
Bogusławski, rotmistrz jednego z oddziałów sieradzkich27. W
latach 1777 – 82 ks. Bogusławski uczestniczył w sprawach
spadkowych po zmarłych rodzicach toczących się w sądzie
ziemskim sieradzkim. W wyniku porozumień rodzinnych
przekazał swoją część majątku w dobrach Włocin zwanych
Drogoszewizna swojemu starszemu bratu Franciszkowi
Ksaweremu, chorążemu wojsk koronnych28.
Na tym zakończę niniejszy artykuł mając nadzieję,
że zdołałem przybliżyć sylwetkę zapomnianego człowieka
związanego z Ziemią Sieradzką, po którym zachował się
Na Sieradzkich Szlakach
39
do naszych czasów wspaniały kościół w Brzeźniu, i którego
wkład w prace Komisji Arcybiskupiej w roku 1785 przyczynił
się do powstania Sanktuarium Matki Bożej Księżnej Ziemi
Sieradzkiej w Charłupi Małej.
Przypisy:
1
Biblioteka Kórnicka, Teki prof. W. Dworzaczka, Monografie, Bogusławscy
h. Ostoja.
2
Arch. Diec. we Włocławku, sygn. akt: AAG. Wiz. 72. 1779. Brzeźnio, s.
571-588.
3
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie inscriptionum, nr 203, k. 317-323v.,
330-339v.
4
Arch. Państw. w Poznaniu, księgi grodzkie kaliskie relationum, nr 67, k.
231-231v.
5
Arch. Państw. w Poznaniu, księgi grodzkie kaliskie relationum, nr 87/88,
s. 1841-1843
6
Arch. Państw. w Poznaniu, księgi grodzkie kaliskie relationum, nr 87/88,
s. 1089.
7
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 82, k. 476-476v., 897897v.
8
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 86, k. 143-144v., 11591160v., 1238-1238v.; nr 87, k.251-252, 198-198v.
9
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 86, k. 226-227v., 429430, 647-650, 716-717, 810-811, 1286-1287; nr 87, k. 257-258; AGAD.
Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 208, k. 476.
10
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 88, k.792-793.
40
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 90 k. 320-321.
S. Chodyński, Katalog prałatów i kanoników włocławskich, Włocławek
1914 (rkps w ADWł), str. 64 – 65.
13
Prezenta - w prawie kanonicznym, prawo do przedstawienia kandydata na
urząd kościelny lub beneficjum.
14
Arch. Diec. we Włocławku, sygn. akt: AAG. Wiz. 72. 1779. Brzeźnio, s.
585-588.
15
Biblioteka Kórnicka, Teki prof. W. Dworzaczka, Monografie, Bogusławscy
h. Ostoja, Błeszyńscy h. Suchekomnaty.
16
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie inscriptionum, nr 217 k. 280v-281.
17
Liber beneficjorum archid. gnieźnieńskiej, Gniezno 1880 r., t. I, s. 420.
18
J. Majdański, Kazimierz Błeszyński [w] „Na sieradzkich szlakach” nr
1/45/1997/XII, s. 24-25.
19
S. Librowski, Repertorium akt wizytacji kanoniczych dawnej Archidiecezji
Gnieźnieńskiej, ABiMK, t. 28, str. 226-270.
20
Tamże, str. 297-313.
21
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie inscriptionum, nr 225 k. k. 423.
22
AGAD, księgi ziemskie sieradzkie, nr 107, k. 97v., 177.
23
Arch. Diec. we Włocławku, sygn. akt: AAG. Wiz. 72. 1779. Brzeźnio, s.
571-588.
24
Tamże.
25
W. Pogorzelski, Pamiątka koronacji obrazu Matki Boskiej w Charłupi
Małej, Sieradz 1937.
26
Tamże.
27
Biblioteka Kórnicka, rkps BK 02116, Mf 896 (20 kwietnia 1770 r. we
Włocinie; F. Bogusławski do Zaremby).
28
AGAD, księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 164 k. 993-1013av.
11
12
Na Sieradzkich Szlakach
POZNAJEMY WŁASNY REGION
Historia miasta, zabytki oraz walory
krajoznawcze Błaszek i okolic
Andrzej Ruszkowski
Uprzednio herb nadano Błaszkom w 1929 r. Różnił
się on nieco od obecnego przedstawiał bowiem na złotym
tle, czerwony mur obronny z otwartą bramą, w której stał rycerz z tarczą. Uzupełnieniem murów były trzy wieżyczki, z
których środkowa była wyższa. Pierwszy herb nie posiadał
korony, w bramie były ościeża otwarte na zewnątrz. Rycerz był w zbroi, dzierżył w lewej dłoni tarczę a w prawej
miecz. Przedstawiał on gen. Józefa Kazimierza Lipskiego,
właściciela miasta. Ten historyczny herb można oglądać na
zachowanych pieczęciach z okresu międzywojennego, a
także na murze frontowym obecnego urzędu. Obecny herb
Błaszek, na czerwonym tle, przedstawia ceglaną bramę,
w której stoi rycerz z mieczem w prawej dłoni, tarczy nie
posiada. Nad środkową, wyższa wieżą, umieszczona jest
złota korona. Podstawą prawną używania takiego herbu jest
Uchwała nr II/12/90 Rady Gminy i Miasta z 21 VI 1990 r.
Herb Błaszek z budynku Urzędu Gminy i Miasta
Legenda o powstaniu Błaszek: Po zabójstwie św.
Wojciecha na ziemi Prusów, jeden z rycerzy towarzyszącego mu orszaku imieniem BLASKO, powróciwszy do swej
ziemi był tak wstrząśnięty tym wydarzeniem, że postanowił
dokończyć swego żywota w ciszy z dala od ludzi. Znalazłszy
takie miejsce w pięknym gaju opodal płynącego strumienia,
osiedlił się w zbudowanej przez siebie pustelni. Z czasem
zaczęto uważać tę pustelnię za miejsce święte, do którego
mieszkańcy okolicznych borów byli niezwykle przywiązani
bowiem jeszcze niedawno stała tu pogańska gontyna, w
której ojcowie ich czcili słowiańskich bogów. Z czasem, w
pobliżu pustelni zakwitło życie, a po śmierci rycerza - osadę nazwano jego imieniem.
Błaszki to miasto w powiecie sieradzkim liczące
obecnie około 2.500 mieszkańców, siedziba urzędu gminy
miejsko-wiejskiej, położone na Wysoczyźnie Złoczewskiej
(Tureckiej), nad rzeką Cienią, zwaną również Trojanówką
lub Jasionką1.
Pochodzenie nazwy miasta wyprowadza się od
imienia Błażek. W XIV w. były to Błaszkowice (Błażkowice) – od potomków Błażka, również Blascowicz (z 1386) i
Blaskowice-1401. Od 1415 r. jest notowana nazwa Blaschki,
w 1424 r. Blasky = Błaszki.2 Etymologia ludowa tłumaczy
nazwę Błaszki od blasku polany, na której powstało pierwsze
skupisko ludzkie.
Granica historycznej Ziemi Sieradzkiej przebiegała
zaledwie parę kilometrów na zachód od Błaszek. Ukształtowała się za czasów Bolesława Krzywoustego (1102-1138)
i dotrwała do 1807 r., kiedy utworzono tzw. Księstwo Warszawskie. Błaszki leżały na obszarze należącym do kasztelanii
sieradzkiej, od XIII w. do Księstwa Sieradzkiego, przekształconego w XIV w. w województwo sieradzkie; po utworzeniu
w XV w powiatów – do powiatu sieradzkiego. Wiadomo, że
już w 1370 r. biegła tędy ważna droga handlowa z Kalisza do
Sieradza (odcinek traktu ze Szczecina do Krakowa). Najstarsza wzmianka o Błaszkach z 1386 r. , zachowana w Tekach
Pstrokońskiego3, dotyczy plebana Mathiasa z Blascowicz,
świadczy więc o wcześniejszym istnieniu tu parafii, pierwotnie p. w. Narodzenia NMP. W XV i XVI w. Błaszki były
własnością rodziny Błaszkowskich. Później przeszły w ręce
Radoszewskich. W roku 1407 Marian Zaremba z Kalinowej
kupił część Błaszek z prawem patronatu. Dziesięć lat później
dokupił kolejny dział za 5 grzywien od Śmiechny z Chrzanowic. Do 1468 r. Błaszki należały do Jakuba z Krokocic,
który nabył je od Koniecpolskiego a po roku 1486 do Jana
Zaremby. W 1437 r. arcybiskup gnieźnieński Wincenty Kot
podaje pierwszy opis Błaszek oraz informację o przysądzeniu tego beneficjum plebanowi Potworowskiemu. W 1497 r.
proboszczem w Błaszkach zostaje ks. Jan Łaski, późniejszy
Prymas Polski.
Dokument o nadaniu praw miejskich nie zachował
się i nie wiadomo dokładnie kiedy Błaszki stały się miastem.
Formalnym usankcjonowaniem Błaszek jako miejscowości o
charakterze targowym było nadanie przez króla Jana Kazimierza 1 III 1652 r. przywileju na targi niedzielne. Przywilej
ten został potwierdzony, a następnie rozszerzony na trzy jarmarki 7 XII 1670 r. przez króla Michała Wiśniowieckiego
i w dniu 27 XI 1722 r., za panowania Stanisława Augusta
Poniatowskiego. W 1702 r. parafia liczyła 1800 katolików. W
1729 r. Błaszki nazwane są po raz pierwszy miastem przez
sufragana gnieźnieńskiego biskupa Józefa Kraszkowskiego, który zaczyna opis swej wizytacji od stwierdzenia: W
mieście Błaszkach, które są własnością Wielmożnego Lipskiego…Na tej podstawie uważa się, że Błaszki są miastem
przynajmniej od tego roku. Właścicielem Błaszek był wtedy
Ignacy Lipski. Lipscy zostali właścicielami Błaszek w XVIII
wieku, przejmując je od rodziny Radoszewskich. Błaszki z
osady rolniczej przekształciły się w siedzibę rzemieślników i
kupców. Ignacy Lipski, łowczy wschowski, ojciec Józefa Lipskiego skupywał grunty w mieście by rozpocząć wieloletni
okres regulacji Błaszek. Proces porządkowania miasta przyśpieszyły dwa wielkie pożary, które strawiły znaczną część
jego drewnianej zabudowy. W latach dziewięćdziesiątych
XVIII w. miasteczko przybrało kształt niewiele już różniący
się od współczesnego. Wtedy uformowano prostokątny rynek, wytyczono nowe ulice. W pd. – zach. części miasteczka
wytyczone zostały działki, na których przybyli z zagranicy
rzemieślnicy zbudowali domy i warsztaty sukiennicze. Do
dziś ta część miasta nazywana jest Olendry (tak nazywano
miejsca, zamieszkiwane także przez osadników przybyłych z
zewnątrz). Aby ułatwić proces osadniczy i zachęcić rzemieślników do osiedlania się Józef Lipski udostępnił im folusz,
pozwolił nieodpłatnie korzystać z materiałów budowlanych .
Do Józefa Lipskiego, jako właściciela miasta, należało kierowanie sprawami miejskimi, zatwierdzanie kandydatów na
urzędy miejskie i administracyjno - skarbowe.
Wtedy też powstała pierwsza garbarnia w Błaszkach.
Należała do Żyda o nazwisku Borek i dała zatrudnienie dwom
czeladnikom. Istniała też cegielnia, jatka oraz kilka szynków
Na Sieradzkich Szlakach
41
42
i waga miejska, której dzierżawcą był jeden z miejscowych
Żydów. Pod koniec XVIII w. osada liczyła 472 mieszkańców
(90 trudniło się rzemiosłem, a 21 handlem). Tak duża liczba
kupców i rzemieślników spowodowała wzrost liczby jarmarków do 10 (na Matki Boskiej Gromnicznej, na św. Zofii, na
św. Antoniego, na niedzielę po św. Janie, na św. Rocha, nazajutrz po św. Michale, na św. Katarzyny, na św. Tomasza, na
Trzech Króli). Na targach niedzielnych i w czasie jarmarków
handlowano przede wszystkim suknem, wyrobami kramarskimi, końmi, bydłem, świecami, solą, mydłem, wełną.
Dzięki działaniom wspierającym osadnictwo miasteczko na
przełomie XVIII i XIX wieku wkroczyło na drogę szybkiego
rozwoju. Wkrótce jednak Błaszki znalazły się pod panowaniem pruskim, włączono je do prowincji zwanej Prusami
Południowymi (Südpreussen), co trwało do 1806 r., tj. do
wkroczenia wojsk Napoleona i utworzenia Księstwa Warszawskiego. Wówczas granica powiatu sieradzkiego została
przesunięta 6 km na wschód i Błaszki zostały włączone do
powiatu kaliskiego. W latach 1793 - 1818 (spis po przejęciu
miasta przez Prusy) liczba ludności wzrosła o 219% (z 472
do 1036). Liczba domów we wspomnianym okresie uległa
podwojeniu (z 42 w 1793 r. do 95 na początku lat 20-tych
XIX wieku). Zdecydowana większość domów była drewniana, zaledwie 6 było murowanych.
Do końca XVIII w. istniała w Błaszkach szkoła parafialna, której początki datuje się na koniec XV w. W 1793 r.
liczyła zaledwie 10 uczniów a obowiązki nauczyciela pełnił
miejscowy organista. Szybki wzrost ludności miejscowej i
napływ osadników spowodował, że Józef Lipski postanowił
przekazać w 1809 r. na potrzeby szkoły drewniany budynek
składający się z dwóch izb. Liczba uczniów uległa zwiększeniu, obowiązkiem nauki objęta zostaje młodzież nawet
najniższej klasy. Program nauczania obejmował czytanie,
pisanie, matematykę w zakresie czterech działań oraz religię,
moralność i zajęcia praktyczne. Samo utrzymanie szkoły spoczywało na powstałym w 1808 r. Towarzystwie Szkolnym a
obowiązki nadzoru spełniał proboszcz. Obowiązkiem szkolnym starano się objąć dzieci od 6 do 11 lat, rok szkolny trwał
od 24 października do 24 lipca i dzielił się na dwa semestry.
Na rzecz utrzymania szkoły wnosili także opłatę roczną w
naturze mieszkańcy wsi Borysławice, Bukowina, Gzików i
Chrzanowice. Np. Trzy garnce żyta, tyleż jęczmienia i taterki, dwa korce i dwa garnce grochu oraz pięć korcy kartofli
wnosili na utrzymanie nauczyciela włościanie Borysławic.
Od 1864 r. w Błaszkach istniała także szkoła rzemieślniczo
niedzielna. Uczęszczało wtedy do niej 53 terminatorów.
Szkołę tę utrzymywały zgromadzenia rzemieślnicze oraz
kasa miejska.
W następstwie Kongresu Wiedeńskiego (1815 r.)
granica między Prusami a Cesarstwem Rosyjskim została
utworzona na Prośnie. Błaszki włączono do Królestwa Kongresowego całkowicie zależnego od Rosji. Bliskość granicy
z Prusami spowodowały, iż Józef Lipski zaczął sprowadzać
do Błaszek sukienników zza zachodniej granicy, zwalniając
ich na wiele lat z konieczności płacenia podatków, zezwalając na wypas bydła na własnych pastwiskach, przyznając
grunty na budowę zagród, spowodował tworzenie w mieście
licznych warsztatów tkackich produkujących sukno dla armii
Królestwa Polskiego. W chwili śmierci generała istniało w
mieście 20 warsztatów sukienniczych, w których pracowało
20 majstrów i 33 czeladników. Błaszki znane były wówczas
z rzemiosła, głównie sukiennictwa i garbarstwa, tkactwa i
szewstwa. Na ożywienie gospodarcze miasta wywarło znaczny wpływ wybudowanie w 1825 r. tzw. traktu fabrycznego
czyli szosy łączącej Kalisz z Warszawą przez Sieradz, Łódź
i Łowicz. Obok rzemiosła rozwijał się handel, a o jego znaczeniu świadczy olbrzymi rynek, dziś podzielony na dwa
place. Targi odbywały się w poniedziałki i piątki a słynne w okolicy jarmarki w pierwsze piątki miesiąca. Rynek
błaszkowski dzielił się na Górny, zwany od połowy XIX
w. Chrześcijańskim i Rynek Żydowski zwany później Dolnym (obecnie plac Leona Sulwińskiego) . Na Dolnym Rynku
(zwanym także placem Traugutta) odbywały się targi bydłem
i trzodą chlewną.
Z Kalisza do Łodzi kurierka odchodzi
(Dzieje Kalisza, Wydawnictwo Poznańskie 1977)
W dniu 8 I 1848 r. zmarł ostatni z sukcesorów Lipskich
Stanisław Dłużniakiewicz, dziedzic dóbr błaszkowskich, na
które składały się: Błaszki, Borysławice, Bukowiny, Gzików
i Wilczkowice. W tymże roku dobra te nabył, za 30 tys. zł. z
licytacji Mateusz Arnold, dotychczasowy właściciel Raczkowa., należące się za zaległe podatki.
Błaszki objął także okres napięcia patriotycznego
przed powstaniem styczniowym. Np. za śpiewanie w kościele 10 XI 1861 r. pieśni patriotycznych aresztowano i oddano
pod dozór policyjny Antoniego Brukowskiego, Antoniego
Fornalskiego, Anastazego Szymanowskiego i Bronisława
Kęszyckiego. W czasie powstania oddziały powstańcze nawiedzały miasto.
„Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych
krajów słowiańskich”, (1880 r., Tom I, s. 245) podaje: B. to
osiedle, przedtem miasteczko, powiat kaliski, leży w piaszczystej równinie o 26 wiorst od Kalisza a 210 od Warszawy.
Kościół murowany z 1779 r., urząd gminy, szkoła podstawowa, stacja pocztowa.. B. należały w 1 połowie XVIII w.
do Lipskich. W 1827 r. było tu 91 dm (dymów- AR). i 1361
mieszkańców. W 1859 r. było 2,854 mk., 178 dm. W 1876 roku
było tu 3760 m. Parafia istniała już w 1521 r., ma 4400 dusz.
Biorąc pod uwagę te dane, stwierdza się, iż od roku 1827
do 1876 liczba ludności Błaszek zwiększyła się trzykrotnie.
Przyczyną była napływająca do miasta ludność żydowska
i jej eksplozja demograficzna. W roku 1882 miasto zakupiło plac i wybudowało budynek szkolny, w którym potem
umieszczono Magistrat. Rok 1882 jest więc datą rozpoczęcia
normalnej pracy szkolnej na terenie miasta. Adam Chodyński tak pisał w 12 nr. Kaliszaniana z 1892 r.: Pomiędzy
Kaliszem a Sieradzem, w odległości blisko mil 4 od pierwszego a mil 3 od drugiego, leży gwarne i ruchliwe miasteczko,
któremu dodaje ożywienia idąca przez nie droga bita drugorzędna, zwana fabryczną lub kalisko-łódzką, rój osiadłych w
nim Żydów, oraz wielkie targi zbożowe. Tem miasteczkiem,
są Błaszki, pisane niegdyś Blaszki (…) Żydzi popierani niegdyś przez właścicieli miasteczek szlacheckich, więcej niż ich
współrodacy przewyższali swą liczbą takowych, w reku też
Żydów skupiły się rzemiosła lżejsze i cały handel, trudy w
rywalizacji dla chrześcijan przez ich zabiegi i konkurencję.
W 1899 r. utworzono w Błaszkach Ochotniczą Straż
Pożarną, której naczelnikiem został Alojzy Gątkiewicz ze
Smaszkowa, a w 1903 r. orkiestrę. Przy OSP powstał też teatr
amatorski. W 1901 r. powstało Błaszkowskie Towarzystwo
Oszczędnościowo Pożyczkowe. W 1904 r. nawiedził Błaszki
dwukrotny pożar niszczący Dolny Rynek i pn. stronę ul. Kaliskiej. 23 IX 1906r. odbyło się zebranie organizacyjne Polskiej
Na Sieradzkich Szlakach
Macierzy Szkolnej, które jednak Rosjanie zlikwidowali w
1908 r. Istniało też Towarzystwo Muzyczne zarejestrowane
w 1908 r. W 1909 r. Błaszki liczyły 5370 mieszkańców, z
czego 3324 stanowili Żydzi. Miasteczko nie posiadało zakładów przemysłowych, a głównym zajęciem ludności było w
dalszym ciągu rzemiosło, handel oraz rolnictwo. Większość
potencjału gospodarczego miasta znajdowała się w rękach
żydowskich. Ten stan powoli zaczął się zmieniać. W mieście
było w tym czasie około 300 szewców, którzy powołali do
życia w 1911 r. Spółkę Szewców Chrześcijańskich, do której
przystąpiło ponad 100 członków. W 1913 r. powołano Towarzystwo Spółdzielcze Błaszkowianka. Inicjatorem tego
przedsięwzięcia był ks. Franciszek Rawicki. Był to człowiek
pełen energii. Spółdzielnia początkowo w wynajętym lokalu
sprzedawała tylko tzw. łokciowiznę, potem zaś w lokalu własnym także inne towary. Gmach Towarzystwa Spółdzielczego
Błaszkowianka (1934 r.) jest chlubą i ozdobą Błaszek (…)
Posiada na parterze, obejmującym trzy fronty - 10 sklepów
katolickich. Na pierwszym piętrze - pięć sal szkolnych, w których od początku mieściło się gimnazjum koedukacyjne oraz
lokal dla twórców Błaszkowianki. Na drugim piętrze mieści
się sala teatralna rozmiarów 25,3 m na 9,40 m i obok kilka
lokali. Była też tu doskonała cukiernia Wojciechowskiego i
jedyny w okolicy sklep z kapeluszami, który do dziś z rozrzewnieniem wspominają starsze błaszkowskie elegantki.
Dzięki sali teatralnej obliczonej na 350 miejsc siedzących,
mógł się rozwijać amatorski teatr działający przy ochotniczej
straży.
Budynek Błaszkowianki
Gmach Błaszkowianki, o kubaturze 10 tys. m3, został wybudowany w latach 1916-1917, w miejscu gdzie stał
dawniej domek kościelnego. Budynek posiadał piwnice i
magazyny oraz użytkowe poddasze. Błaszkowiankę zaprojektował znany w powiecie kaliskim architekt Sylwester
Pajzderski. Błaszkowianka była sercem Błaszek, punktem
widokowym i centralnym miejscem spotkań błaszkowskiej
młodzieży. Za plac pod budowę Błaszkowianki miasto otrzymało w wieczystą dzierżawę 5 sal na pierwszym piętrze
budynku z przeznaczeniem na cele oświatowe. Tutaj znalazło lokum koedukacyjne gimnazjum humanistyczne z łaciną,
które w 1920 r. uzyskało prawa gimnazjum państwowego,
uczęszczało do niego około 250 dzieci. Na pokrycie deficytu
budżetowego gimnazjum - towarzystwo wyasygnowało przeszło 35 tys. marek - stwierdził w sprawozdaniu za 1919 r. ks.
Rawicki, prezes zarządu towarzystwa. Liczba członków Towarzystwa z każdym rokiem rosła, w r. 1920 było już ponad
500 udziałowców, obroty zwiększały się z roku na rok - w
1919 r. sięgały półtora miliona marek. W 1919 r. 10% zysku
udziałowcy przeznaczyli na kapitał zapasowy, który w całości przekazali na Pożyczkę Odrodzenia Polski. Dywidendy i
procenty od udziałów przeznaczyli na plebiscyt na Górnym
Śląsku. Resztę zysku przekazano na gratyfikację dla pracowników, Czerwony Krzyż, flotę polską oraz straż ogniową.
Zapewne długo jeszcze cieszyłoby się Towarzystwo Spółdzielcze Błaszkowianka dobrą kondycją finansową, gdyby
nie światowy kryzys gospodarczy. Towarzystwo splajtowało,
a Ks. Rawicki osobisty majątek zastawił, wypłacił drobne
udziały członkowskie i tym samym tę część Błaszkowianki
przejął. Po jakimś czasie, by odzyskać swoje mienie, ksiądz
Błaszkowiankę sprzedał dwóm osobom: Eugeniuszowi Wesołowskiemu i Jerzemu Wierzykowi.
W dniu 25 II 1923 r. założono w Błaszkach Towarzystwo Gimnastyczne Sokół, którego prezesem został W.
Głowiński a naczelnikiem J. Remelski. W latach trzydziestych z inicjatywy Stefana Krysztoforskiego powstaje w
Błaszkach pierwsza Spółdzielnia Pracy Szewców. Utworzenie jej pozwoliło na specjalizację produkcji. Zatrudniano ok.
60 osób w systemie pracy chałupniczej. W 1932 r. w Błaszkach mieszkało: katolików 2769, żydów 2193, protestantów
30. Przed II wojną św. Błaszki liczyły 5400 mieszkańców, z
czego prawie 50% stanowili Żydzi.
Chlubę mieszkańcom miasta przynosi reakcja jaką
wywołała w Błaszkach akcja zapoczątkowana listem opublikowanym 5 V 1939r. w krakowskim Ilustrowanym Kurierze
Codziennym, popularnym wtedy ogólnopolskim dzienniku.
Otóż w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa zagrożenia
Polski przez Niemcy trzech mieszkańców Warszawy zgłosiło
ofiarę swego życia w charakterze żywych torped. Wkrótce akcja objęła całą Polskę. W rejestrze ochotników Włodzimierz
Marszałek4 ustalił ochotników z Błaszek. Byli to: Stanisław
Kowalczyk, Wiktor Puszczyński, Edward Swarbach i Stanisław Mikołajczyk z Sędzic. Stanisław Szarras ustalił dwóch
następnych ochotników: Stanisława Kowalczyka z Błaszek
i Walentego Grabskiego, ucznia sieradzkiego gimnazjum
(obecnie im. Kazimierza Jagiellończyka).
Tuż przed wojną niemieccy koloniści z okolic Błaszek zostali członkami w tzw. V kolumny, byli sprawcami
licznych niepokojów. Przez miasto 1 - 3 września ludność
znad granicy masowo uciekała za Wartę gdzie była ustalona
główna linia obrony. O godz. 15.00 3-go września wtargnęły do Błaszek oddziały niemieckiej 24 DP, czemu nie mógł
zapobiec broniący miasta batalion 31 pSK z Sieradza oraz
bateria artylerii lekkiej okopana na wzgórzu w rejonie ul.
Złoczewskiej (wówczas 3 Maja). Miasto zostało zdobyte
ok. godz. 22.00. Podczas II wojny Niemcy włączyli miasto
do Wartheland’u, zmienili nazwę na Schwarzau - co w naszym języku oznacza Czarna Polana, rzekomo na pamiątkę
tego, że wymarła tu na tzw. morowe powietrze w dawnych
czasach niemiecka karawana kupiecka. Już 20 XII 1939 r.
Żydzi z Błaszek zostali zgromadzeni w sali widowiskowej
Błaszkowianki. W tym samym dniu pognano ich na dworzec
kolejowy i wywieziono w nieznanym kierunku. Wyzwolenie
miasta przez Armię Czerwoną nastąpiło 23 I 1945 r. Poprzedziła je bitwa na polach Kwaskowa, Smaszkowa, Zawad i
Równej. Starcie trwało od 8-ej do 15-ej. Na Pl. Niepodległości w Błaszkach Niemcy spalili radziecki czołg T-34. Zginęło
trzech czołgistów.
Kościół
Z 1521 r. zachowała się wiadomość o istnieniu drewnianego kościoła p.w. Narodzenia NMP, była tu już wtedy
prawdopodobnie parafia.
Z dokumentu datowanego na
1777r. dowiadujemy sie o katastrofalnym stanie drewnianego kościoła, także budynków probostwa. Do 1779 r. w
Błaszkach była drewniana świątynia. W dniu 26 X 1779 r.
ks. Stanisław Kossowski położył kamień węgielny pod nowy murowany kościół pod zmienionym wezwaniem: św.
Anny. W 1780 r. została rozebrana kaplica i prezbiterium
starego drewnianego kościoła w celu przygotowania placu
pod nowy murowany. W 1785 część nowego kościoła była
już pokryte dachówką, ukończono też budowę plebanii. W
1787 r. miasto nawiedza pożar, który niszczy niewykończony kościół i stojący jeszcze w części stary drewniany, także
Na Sieradzkich Szlakach
43
wszystkie zabudowania kościelne wraz z zachodnią częścią
miasta. W 1789 r. kościół został ukończony, wymalowany i
przygotowany do odprawiania nabożeństw. Było to za czasów probostwa ks. Błażeja Nowickiego.
Kościół został wybudowany w stylu barokowym, jest
trzynawowy, bazylikowy, z wieżą w fasadzie zachodniej.
Dach na nawach bocznych pulpitowy, a na nawie głównej
siodłowy. W nawie głównej, nad dachem naw bocznych, jest
dziesięć okien o wykroju kartuszowym. Budowla pokryta
jest w 1986 r. blachą miedzianą. Wieża ma wysokość 45,75
m, wystawiona jest na planie prostokąta, ma trzy kondygnacje
oddzielone gzymsem. Na najwyższej kondygnacji spoczywa
hełm z dużą latarnią, nad którą wznosi się miedziana bania,
a nad nią żelazny krzyż. Pod najwyższym gzymsem mieści
się tarcze zegara, który został uruchomiony w 1983 r. przez
Bogusława Tuzina z Łodzi. Wejście główne jest w dolnej części wieży gdzie znajduje się również kruchta. Nawa główna
szersza od wieży, zakończona trójbocznie. Nawy boczne są
krótsze od nawy głównej. Kościół posiada podziemne korytarze gdzie składano trumny dobroczyńców i kolatorów. Są
one rozmieszczone pod prezbiterium i wzdłuż nawy głównej.
Jest tam najprawdopodobniej także trumna ze szczątkami
zmarłego gen. Józefa Lipskiego. Wejście do podziemi zostało zabetonowane w 1925 r. Pierwotnie dzwony zakupiono w
1802 r. (1200, 900 500 kg). Dzwony te zostały zrabowane
przez Niemców podczas II wojny św. Obecne nabyto w 1945
r. Kościół otoczono niskim murem z dwiema kaplicami w
narożnikach. W 1873 r. wybudowano obecną plebanię.
1911 r. Wśród żyrandoli zwracają uwagę dwa najstarsze, mosiężne, wielopoziomowe, ufundowane na dzień konsekracji
kościoła. W prezbiterium nagrobek gen. Józefa Lipskiego
(1757-1817), fundatora kościoła, przywódcy insurekcji kościuszkowskiej w Sieradzkiem i powstania wielkopolskiego
1806 r. w Kaliskiem z następującym napisem: DOM Józefowi
Herbu Grabie Lipskiemu – Generałowi i przywódcy powstania sieradzkiego, gorliwemu obrońcy swobód narodowych,
najlepszemu Przyjacielowi i Mężowi - żona – przywiązana
ten pomnik poświęca – zszedł z tego świata - dnia 2 kwietnia
1817 roku. Nagrobek, z herbem Grabie, w stylu klasycystycznym, wykonano z marmuru.
Nagrobek gen. Józefa Lipskiego
Fot. Krzysztof Wesołowski
Herb Grabie
Polichromia kościoła skromna, ale w dobrym smaku.
W ozdobnych medalionach wymalowany został św. Wojciech, Arka Przymierza, św. Franciszek, herb pierwszego
ordynariusza Diecezji Kaliskiej Księdza Biskupa Stanisława
Napierały. Kościół został konsekrowany 19 V 1892 r. przez
biskupa włocławskiego Aleksandra Bereśniewicza. Parafialny kościół św. Anny jest siedzibą dekanatu błaszkowskiego
w Diecezji Kaliskiej. Parafia liczy 4 385 osób. W Błaszkach
funkcjonuje zgromadzenie zakonne Sióstr Obliczanek6 posiadające dom przy Pl. Niepodległości nr 23. Kościół, w czasie
II wojny światowej, w latach 1941- 1945, był przeznaczony
przez Niemców na magazyn.
Inne zabytki miasta:
Kilka domów mieszczańskich z przełomu XVIII/IX
w. przy dawnym rynku.
Opisany wyżej Dom Społeczny Towarzystwa Spółdzielczego Błaszkowianka, obecnie dom mieszkalny.
Dworzec Kolei Warszawsko-Kaliskiej w pobliskich
Maciszewicach7, murowany, z ok. 1905 r. Przy stacji pomnik
upamiętniający 4 cywilów i 3 żołnierzy zamordowanych we
wrześniu 1939 r.
Łaźnia miejska, pocz. XX w.
Ks. R. Tuzin, Błaszki „Wzgórze Anny”, Błaszki 2000
Kościół posiada sześć ołtarzy. W ołtarzu głównym z
XVIII w. znajduje się obraz św. Anny, malowany w 1889 r.
przez malarza Józefa Tadeusza Balukiewicza5. Na tym ołtarzu
jest sześć świeczników firmy Fragata wytłaczanych w miedzi
i posrebrzanych, neobarokowych, z końca XIX w. W środku
prezbiterium stoi ołtarz wykonany z marmuru albańskiego.
Został zaprojektowany przez inż. arch. Andrzeja Fajansa a
wyrzeźbiony przez M. Łagockiego, ustawiono go w 25 IX
1979 r. Rzeźbiona podstawa przedstawia symbole czterech
ewangelistów. Dwa boczne ołtarze, podobnie jak główny, są
stiukowe a dwa przenośne - drewniane, w stylu barokowym.
W przedłużeniu naw bocznych dwie analogiczne zakrystie
z lożami na piętrze. Urządzenie wnętrza jednolite - z końca
wieku XVIII. W 1807 r. sprowadzono do kościoła 10-cio
głosowe organy. Obecne, 15-głosowe organy, pochodzą z
44
Łaźnia w trakcie budowy 1925 r.
(Zbiory R. Krzewińskiego) Rep. Józef Jura
Na Sieradzkich Szlakach
Cmentarz rzymskokatolicki parafii św. Anny. Cmentarz powstał w 1813 r. Usytuowano go za miastem, na terenie
wsi Chrzanowice. Znajduje się tu murowana kaplica z 1856
r. o cechach neogotyckich. Obok krzyż i tablica poświęcona pamięci ks. Piotra Kobylińskiego, który doprowadził do
konserwacji kościoła, a za działalność społeczno-polityczną
był represjonowany przez władze carskie. Jego pogrzeb w
dniu 20 V 1896 był manifestacją narodową. Obok stał do
niedawna nagrobek Leona Barskiego, właściciela Domaniewa i grób Sybiraka Ignacego Rabęckiego. Tuż przy wejściu
nagrobek czterech czołgistów radzieckich, przeniesionych na
cmentarz w okolice Koła. Ta mogiła była po wojnie przed
plebanią a obok niej stał czołg, w którym zginęli. Na tablicy
napis po polsku i rosyjsku. Na cmentarzu m.in.: kaplica grobowa Poraj-Biernackich (właścicieli Kołdowa i Suliszewic) i
Błeszyńskich herbu Suchekomnaty (właścicieli Żelisławia);
żeliwny nagrobek Stefana Walewskiego; grób Macieja
Piaszczyńskiego i Stanisława Iłowieckiego, powstańców
styczniowych, który polegli pod Równą. Bliżej wyjścia mogiła Leona Sulwińskiego – komendanta POW w Błaszkach
i nagrobek Józefa Remelskiego – działacza Towarzystwa
Gimnastycznego Sokół. Jest też grób ostatniego właściciela
Brończyna – Józefa Węgierskiego oraz Tadeusza Kochanowskiego – właściciela Żelisławia. Zachował się okazały nagrobek Stefana Walewskiego – syna właściciela Kamiennej
a później dzierżawcy Smaszkowa. Jego nagrobek został
wykonany w warszawskich zakładach Ewans’a. Zachował
się nagrobek Hermana Halberta – burmistrza Błaszek podczas I i II wojny światowej. Grobowiec Żelisławskich herbu
Pilawa (pochodzili z Żelisławic w powiecie chęcińskim. Senior rodu Zygmunt, wżenił się w Adamki k. Błaszek), w nim
prochy ucznia gimnazjum Wacława Pilawy Żelisławskiego
poległego w wojnie z bolszewikami w 1920. Na tym samym
grobowcu tablica epitafijna jego brata Wacława, Kazimierza Pilawy Żelisławskiego, płk, dowódcy 13 Pułku Ułanów
Wileńskich, w 1939 szefa sztabu Nowogródzkiej Brygady
Kawalerii, który został zamordowany przez Sowietów w Katyniu8. Uczczono też tu pamięć kpt. Witolda Żelisławskiego,
uczestnika wojny 1939, zamordowanego przez Niemców w
obozie koncentracyjnym. Na grobowcu Pająków, właścicieli
Kociołek, jest tablica poświęcona Kastorowi- Jerzemu Kozłowskiemu, urodzonemu w Kociołkach, członka Szarych
Szeregów, który zginął w Warszawie 6 V 1944 r. w akcji na
Waltera Stamma. Na grobie ufundowana przez ojca z Kanady
tablica z napisem: Poszedł na śmierć choć nikt mu tego nie
kazał bo tak zew Ojczyzny dyktował. Poszedł spłacać Ojczyźnie dług jak Pradziad, Dziad, Ojciec czynili.
Na ul. Puławskiego znajduje się jeszcze zaniedbany cmentarz ewangelicko-augsburski. Przed wojną były także dwa cmentarze żydowskie. Jeden z nich był usytuowany
przy ul. XXX-lecia PRL, teraz jest to teren zabudowany. Ok.
20 nagrobków z tego cmentarza zostało wywiezionych na
cmentarz w Kaliszu. Drugi – przy ul. Polnej.
Wartości krajoznawcze okolic Błaszek
ADAMKI
Wieś przy drodze do Warty. Była tam piękna rezydencja szlachecka z zespołem zabudowań gospodarczych i
skromny park. Majątek należał do Marcina Migdalskiego.
Jego córka Maria wniosła go w wiane Zygmuntowi Żelisławskiemu h. Pilawa, który zmarł w 1911 r. a wtedy majątek
sprzedano Lucjanowi Rubachowi.
BORYSŁAWICE
Wieś leży tuż za mostem, po obu stronach drogi do
Kalisza. Wspomniana po raz pierwszy w 1399 r. Pochodzą
stąd Borysławscy h. Szreniawa. Wieś należała do majętności błaszkowskich. W 1848 r. ,drogą licytacji, B. przeszły
do rąk Mateusza Arnolda. Pozostał dwór z połowy XIX
w. W Borysławicach urodził się wybitny metalurg, orga-
nizator Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie
prof. Kornel Wesołowski.
BROŃCZYN
Kapliczka W Brończynie
Fot. Józef Jura
Dwór w Brończynie
Fot. Jerzy Pietrucha
Brończyn leży na skraju Wysoczyzny Złoczewskiej,
przy szosie do Ostrzeszowa. Granica tych dóbr, podobnie jak
sąsiednich dóbr Kamienna, do II rozbioru Polski była granicą
pomiędzy województwami sieradzkim i kaliskim. Na terenie
dzisiejszego Brończyna odkryto w 1925 r. cmentarzysko, na
którym odnaleziono naszyjnik i szczątki naszyjnika z brązu.
Znalezisko pochodzi z epoki łużyckiej okresu halsztackiego
(800-450 lata p.n.e.). Wieś powstała najprawdopodobniej na
przełomie XIII i XIV w. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi
z 1319 r. gdy była własnością Filipa z rodu Zarembów, później należała do biskupów poznańskich. Biskup Jan Lubrański 26 I 1506 r. przekazał ją kapitule katedralnej poznańskiej,
co zostało potwierdzone 5 II 1506 r. przez starostę Łukasza
Górkę, przy ustalaniu granicy między Brończynem a Kamienną. W 1509 r. kapituła poznańska dokonała sprzedaży
Brończyna Stanisławowi Choludowskiemu (Kołdowskiemu). W 1565 r. właścicielem został Falibowski, w 1642 r.
Jan Wawrowski, który zapisał na dobrach Brończyn legat dla
kościoła w Zdieszu. W 2 poł. XVIII w. właścicielem wsi był
Piotr Łubieński, którego sukcesorzy sprzedali Brończyn gen.
Józefowi Lipskiemu z Błaszek. Ojciec Józefa Lipskiego zbudował tu w 1750 r. kaplicę NMP Królowej Świata ”Słownik
geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” Tom I podaje: Brończyn, wieś, pow. kaliski, gm, i par
Błaszki. W 1827 r. liczył 21 dm., 241 mk. Po przymusowym
wywłaszczeniu spadkobierców Lipskiego, na publicznej licytacji 29 maja/10 czerwca 1840 r. Brończyn kupił Jan Stożek
vel Stożkowski. J. Stożek wydzielił część majątku na folwark,
który nazwał Stożków. Po jego śmierci, na mocy testamentu
właścicielem Brończyna został jego syn Tomasz Stożkowski,
który sprzedał majątek Porębińskim, a ci z kolei w 1858 r.
Józefowi i Anieli Kęszyckim. W 1872 r. Brończyn kupił za 76
Na Sieradzkich Szlakach
45
46
tys. rubli Józef Ildefons Grodzicki, któremu dobra te posłużyły w 1879 r. do rozliczeń majątkowych z siostrą Nepomuceną
Węgierską, żoną Adama, która była współsukcesorką dóbr
Wrząca. Na mocy ugody zawartej 9/21 VI 1879 r. Brończyn
przeszedł na własność Nepomuceny Węgierskiej. Węgierscy
byli właścicielami Brończyna do września 1939 r. Ostatnim
właścicielem był Józef Węgierski.
Niemcy wkroczyli do wsi 3 IX 1939 r. To tragiczne
wydarzenie upamiętnia pomnik z napisem: W dniu 3 IX 1939
r. hitlerowscy żołnierze z oddziałów frontowych bestialsko
zamordowali mieszkańców Brończyna: Józefa Piaseckiego,
Antoniego Włodarka, Wacława Pawlaka, Tomasza Nowaka,
Tomasza Grabowskiego, Łucję Nowacką i Władysława Nowackiego. Cześć ich pamięci. Mieszkańcy Ziemi Kaliskiej.
Kalisz 1974 rok. Okupanci nazwali wieś Rolfsroden. Ustanowionym właścicielem przez władze niemieckie został niejaki
Zalbah (ostatnim był Waimann). Pod koniec okupacji Niemcy nakazywali ludności polskiej kopać rowy przeciwczołgowe. Po II wojnie światowej majątek został rozparcelowany
a we dworze umieszczono szkołę podstawową. W otoczeniu
zachował się park z pomnikowymi okazami dębów i kaplicą.
Do 1986 kaplica była na wyspie.
BUKOWINA
Wioska przy drodze w kierunku Wrzącej. Według
Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich z roku 1900, Tom XV cz.1 strona 272:
wieś i folwark powiat kaliski, gmina i parafia Błaszki, ma 28
domów, 342 mieszkańców. W roku 1496 wieś Bukowina w
parafii Błaszki ma 12 łanów kmiecych Przed wojną majątek
w tej wsi należał do Juliana i Czesławy Arnoldów. Zabudowania spłonęły po 1945 r. Zachowały się tylko dwa stawy i
kapliczka ufundowana przez Juliana Arnolda dla upamiętnienia bitwy powstańczej z czasów Powstania Styczniowego.
Zabitych żołnierzy miano pochować we wspólnej mogile
gdzie dziś stoi krzyż na początku wioski.
CHABIERÓW
Wieś przy drodze z Kalinowej do Warty. Pierwsze
wzmianki o wsi zapisano w księgach parafialnych w roku
1412. W czasie ostatniej wojny właściciel wsi Wąsierski
uciekł pozostawiając dwór i cały majątek. Nigdy nie powrócił. Miejscowość liczy 280 mieszkańców. Wieś słynąca
z muzyków ludowych. Przed wojną działała tu firma (jednoosobowa) produkujaca harmonie 3-rzedowe pod nazwą
“JURKOWSKI”. Tadeusz Lipiński tworzył w latach 19502005 znany zespół muzyczny. Do dziś tradycje kultywują
synowie i wnuki. W księgach parafialnych znajdują sie notki,
że w latach 1939-1945 w Chabierowie znajdowała sie tzw.
ochronka dla dzieci z miasta Łodzi i okolic. Znajdują się tam
3 zbiorniki wodne, rzeka Swędrnia, jeden sklep, pozostałości
pałacu, folwarku, fabryki i starych koszar dworskich. Nie zachowało się nic z wspominanej w księgach cegielni i karczmy.
GRUSZCZYCE
Miejscowość pojawiła się w źródłach pisanych w
1392 r., kiedy to wspomniano Zawiszę – dziedzica Gruszczyc. W wykazach beneficjów arcybiskupstwa gnieźnieńskiego (1511-1523) zapisano nazwę Gruscice, Grusczycze.
Nazwa ta oznacza potomków Gruszki9. Gruszczyce od XII do
XVII w. stanowiły ośrodek dużego klucza majątkowego rodziny Gruszczyńskich herbu Poraj. Majątek Gruszczyńskich
na terenie województwa sieradzkiego składał się z ponad
10 wsi, a także licznych dzierżaw królewszczyzn. W rękach
Gruszczyńskich majątek pozostawał zapewne do połowy
XVIII w. Ród Gruszczyńskich h. Poraj odegrał ważną rolę w
życiu politycznym Rzeczypospolitej, zwłaszcza w XV i XVI
w. Syn chorążego sieradzkiego Jana z Gruszczyc – również
Jan Gruszczyński (1405-1473) był arcybiskupem gnieźnieńskim i kanclerzem wielkim koronnym. Dzisiaj po dawnej
rezydencji Gruszczyńskich, niegdyś obronnym gródku, po-
został tylko kopiec. Po Gruszczyńskich rezydowali tutaj:
Świętosław Zajączek h. Świnka, Sokołowscy, Bartochowscy,
Korzenieccy, Radoszewscy i Grodziccy, z których Filip, pozbawiony majątku, został zesłany na Sybir, ponieważ jako
uczestnik powstania listopadowego pomagał po upadku tego
powstania uczestnikom wyprawy płk Józefa Zaliwskiego do
Królestwa Polskiego. Skonfiskowany majątek Filipa wykupiła na licytacji jego siostra i odsprzedała Wilhelmowi Neugebauerowi. Jego syn Rudolf na początku powstania styczniowego zorganizował w swoim dworze spotkanie ziemian, w
którym uczestniczył płk Bronisław Rudzki. O tym spotkaniu
doniósł Rosjanom szlachcic Bogatko z Morawek k. Błaszek.
Dwór został otoczony, a płk B. Rudzki popełnił samobójstwo. Ostatnimi właścicielami Gruszczyc byli Paciorkowscy
i Stefańscy.
We wsi znajduje się drewniany kościół św. Stanisława
z 1750 r. Budowla o konstrukcji zrębowej, oszalowana. Na
belce tęczowej krucyfiks barokowy z XVII w. Ołtarz główny
późnobarokowy o dekoracji rokokowej. Dwa ołtarze boczne
rokokowe. Drzwi do zakrystii z pierwotnym zamkiem i okuciami. Na cmentarzu (po lewej str. alejki) grób płk. Bronisława Rudzkiego, wojskowego naczelnika powstania styczniowego w województwie kaliskim. Na miejscu dawnego dworu
stoi szkoła. W podworskim parku pomniki przyrody. Przez
wieś wiedzie szlak pieszy “Powstańców 1863 r.” Na skraju
dawnego parku i podmokłych łąk znajduje się wyżej wspomniany kopiec - grodzisko stożkowate. Badania prowadzone w okresie międzywojennym przez G. Leńczyka, potem w
1991 r. i w latach 1994-95 wykazały, że na kopcu powstała
w połowie XIV w. drewniana wieża mieszkalna, w XVI w.
przebudowana i zaopatrzona w piec z polewanych kafli, która
funkcjonowała co najmniej do połowy XVII w.
GZIKÓW
Wieś przy szosie z Błaszek do Ostrzeszowa. Pierwsza
wzmianka pochodzi z 1391 roku - wieś stanowiła wtedy własność Chebdy herbu Pomian. W XV i XVI wieku właścicielami wsi byli: Miłkowscy herbu Abdank (podstoli sieradzki
Mikołaj z Miłkowic) i Mączyńscy herbu Świnka. W 2 połowie XVIII wieku kolejny właściciel gen. Józef Lipski zbudował tu wg projektu Alberta Lessela w otoczeniu romantycznego parku dwór, który nie przetrwał. W połowie XIX w.
dobra te drogą licytacji przeszły w ręce Mateusza Arnolda,
a następnie jego potomków. Po II wojnie światowej majątek
rozparcelowano.
We wsi pozostały szczątki parku i zespołu zabudowań dworskich. W ich pobliżu widoczny jest porośnięty
drzewami owalny nasyp (70 x 100m), otoczony fosą, która
w części stanowi stawy rybne. Nasyp ten nosi lokalną nazwę
zamku. Podczas prowadzonych tu po wojnie badań wykryto fragmenty cylindrycznej budowli z gotyckiej cegły oraz
szczątki ceramiki z późnego średniowiecza i renesansu. Ok.
200 m na pn. od zamku, za dworską stodołą i na stawie jest
grodzisko stożkowe, na którym rosną lipa i klon.
JASIONNA
Wieś wspomniana po raz pierwszy w 1393. Od 1560
była w posiadaniu rodu Załuskowskich h. Rola, z których Paweł Załuskowski, sędzia grodzki sieradzki i poseł na Sejm
wybudował tu w 1752r. dwór modrzewiowy z alkierzami nakrytymi cebulastymi kopułkami z gontowej łuski. W jednym
z alkierzy urządzona była kaplica dworska. Na zewnętrznej
ścianie alkierza (od wjazdowej alei) wbudowano tablicę erekcyjną w postaci dużego głazu i naniesiono na niej nazwiska
właścicieli, daty budowy i przebudowy dworu. Była tu gorzelnia, dwa młyny wodne i smolarnia. W 1833 r. Napoleon
Załuskowski, za pomoc udzieloną oddziałowi powstańców z
partii Faustyna Sulimierskiego podlegej płk. Józefowi Zaliwskiemu, został karnie wcielony do Korpusu Orenburskiego
jako szeregowy w 12 batalionie liniowym z twierdzy Zwiernogłowskiej. Zmarł IV 1840 r. w czasie wyprawy korpusu
Na Sieradzkich Szlakach
hr. B.A. Perowskiego na Chiwę. W dniu 26 V 1917 Erazm
Załuskowski s. Hilarego dobra te sprzedał Bronisławowi Gutowskiemu h. Ciołek (także właścicielowi Wolenia, Golkowa
i części Maciszewic) - ppor. kawalerii, późniejszemu jeńcowi Starobielska, który został zamordowany przez Rosjan w
1940 w Charkowie. Po wojnie dwór użytkowała szkoła podstawowa. W parku otaczającym dwór znajduje się wiele pomnikowych drzew. W rejonie wsi stanowiska archeologiczne
z okresu neolitu: kultury pucharów lejkowatych i amfor kulistych oraz kultury ceramiki sznurowej.
Erazm Załuskowski
KALINOWA
Wieś w odległości 5 km od Błaszek. W źródłach pisanych pojawia się w 1370 r. Gniazdo rodu Zarembów, z którego
wywodziło się wielu kasztelanów i wojewodów sieradzkich.
W XVII w. Kalinowa stała się własnością Wojciecha Jana Łubieńskiego (zm. 1652), który wybudował tu dwór obronny
przed 1652 r. Jest to budowla piętrowa, z niskim parterem,
szkarpami w narożach, ryzalitem i arkadowym podcieniem
od frontu. Łubieńscy byli tu do końca XVIII w. a ostatnimi
właścicielem z tego rodu był Feliks Łubieński (1758-1848),
który przebywał tu do 1797 r. tj. do czasu, gdy zmienił te
dobra na posiadłość w Guzowie. Marian Brandys w ,,Końcu
świata szwoleżerów” uczynił Feliksa Łubieńskiego antenatem tego rodu dlatego, iż wiedzę o Łubieńskich czerpał, jak
sam pisze, z ,,Pamiętnika rodziny Łubieńskich” i z zachowanej korespondencji syna Feliksa - gen. Tomasza Łubieńskiego. W obu tych źródłach nie doszukał się dowodów na sieradzkie pochodzenie rodu Łubieńskich. W Kalinowej urodził
się Władysław Aleksander Łubieński prymas Polski który
koronował na króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W
1916 r. Murzynowscy dwór przebudowali i odremontowali.
W latach 1949-1960 była w nim szkoła, potem biura dyrekcji
Stacji Hodowli Roślin. Budowla otoczona jest fosą.
Za dworem dawny park z wyspą, na niej relikt dawnej drewnianej fortalicji Zarembów o średnicy ok. 35 m, z
ok. połowy XV wieku. Pozostała po nim gruba, wypełniona
zabytkami późnośredniowiecznymi i wczesnonowożytnymi
warstwa kulturowa. Wyspa wymaga dokładniejszych badań
archeologów.
Pierwszy kościół Zarembowie zbudowali i wyposażyli już w XIII w. (Liber beneficiorum… J. Łaskiego, Gniezno 1881,t. II, s. 83). W pobliżu dworu stoi gotycki kościół
św. Marii Magdaleny z 1465-68 r., ufundowany przez Jana
Zarembę, z 1465-1468 r., przebudowany w XIX w. Jest to
budowla oszkarpowana, jednonawowa, budowana z cegły
o układzie polskim. Zachowane są portale i dwa gotyckie
okna. Wewnątrz rokokowy ołtarz główny i dwa ołtarze boczne rokokowo-klasycystyczne. Na fasadzie od zewnątrz płyta
nagrobna z 1821 r. W archiwum księgi metrykalne od 1826
r. Późnobarokowa dzwonnica. W ścianie zewnętrznej wiele
dobrze zachowanych wgłębień – śladów po nieceniu ognia
przy użyciu świdrów ogniowych. Na cmentarzu są groby
Murzynowskich, właścicieli Kalinowej i Laudowiczów, właścicieli Tuwalczewa ze skromną tablicą upamiętniającą mord
na ppor. rez. Wacławie Laudowiczu dokonanym w Katyniu.
KAMIENNA
Wieś położona w odległości 4 km na zach. od Błaszek,
przy szosie w kierunku Kalisza. Wzmiankowana już w 1393
r. Stanowiła własność królewską w województwie kaliskim
jako Camona. Przed 1411 r. była samodzielną parafią. W XV
w. wieś należała do Nałęczów, którzy przyjęli nazwisko Kamieńskich v. Kamińskich. Przed uwłaszczeniem należała w
części do Arnoldów, a w części do Garczyńskich z pobliskich
Szczytnik. Kolejni właściciele – Kruszewscy sprzedali majątek Żydom: Weissowi i Dancingerowi. Ostatnimi właścicielami folwarku byli chłopi: Śram i Salomon. Dwór istniał tu
jeszcze w latach 20-tych XX w.
W kępie drzew, słabo widoczny od strony szosy, stoi
filialny drewniany, wzmocniony lisicami, kościół św. Trójcy
datowany na ok. 1595 r. należący do pobliskiej parafii w Iwanowicach, kiedy to arcybiskup gnieźnieński Jan Gruszczyński włączył poprzednio samodzielną parafię do parafii iwanowickiej. Data erekcji tej samodzielnej parafii jest nieznana,
wiadomo natomiast, iż połączenie parafii nastąpiło w 1469 r.
Kościół pierwotnie stał w pobliżu dworu, w obecne miejsce
został przeniesiony w 1777 r. Ołtarz główny późnorenesansowy z 1613 r., a w nim malowane na desce: obrazy MB z
Dzieciątkiem, św. Elżbiety, św. Zuzanny i Koronacji Marii.
Dwa obrazy boczne w stylu rokoko z 1789 r. Tabernakulum
rokokowe. Rokokowa ambona. Obrazy z XIX w. Na belce
tęczowej krucyfiks z połowy XVIII w. Liczne przykłady ludowego rzemiosła stolarskiego i kowalskiego.
KOBYLNIKI
Nazwa wskazuje, że była kiedyś wsią służebną, gdzie
zajmowano się hodowlą koni. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1421 r. W XVIII i 1 połowie XIX w. należałą do dóbr
Góra będących własnością Jezierskich. Ostatnim właścicielem Kobylnik był Andrzej Potworowski. We wsi zachował się
dwór z początku XX w. w otoczeniu parku niegdyś w stylu
angielskim. Wioska położona ok. 2 km na pn. od Kalinowej.
Dwór w Kobylnikach
Fot. Jerzy Pietrucha
KOCIOŁKI
Wioska przy drodze z Błaszek do Kalinowej, tuż za
przejazdem kolejowym, zwana też Kociałkami. Wspomniana
w źródłach w 1393 r. Pochodzili stąd Kociałkowscy herbu
Korab. W pn. części wsi (na wsch. od drogi do Kalinowej, w
pobliżu kolejki wąskotorowej) zachował się nasyp ziemny,
na którym stał dwór. Opis tego dworu (inwentarz z 1760 r.
) zamieszczają L. Kajzer i J. Augustyniak we „Wstępie do
studiów nad budownictwem obronnym sieradzkiego w XIIIXVII/XVIII w.”, Łódź, 1986, s. 131. W 1905 r. wybudowali
tu dwór Józef i Marianna Pająkowie. Córka Wanda wyszła
za mąż za Franciszka Kozłowskiego. Ich synem był Jerzy
Kozłowski - ps. Kastor, żołnierz Szarych Szeregów, który
Na Sieradzkich Szlakach
47
walczył w Powstaniu Warszawskim w oddziale Parasola i
zginął w akcji Stamm. Rodzina Pająków wystawiła kaplicę
w centrum wsi. Do rejestru zabytków wpisany jest park w
Kociołkach założony w XIX/XX w.
marcu 1833 r. przekroczył granice w Wieruszowie. W tzw.
sprawie Winnickiego osądzono także tych, którzy udzielili
im pomocy (łącznie 15 osób). Wyrokiem Sądu Wojennego
został skazany na 2 lata twierdzy ówczesny właściciel Łubnej - Stanisław Psarski, a ekonom z Łubnej - W. Wnukowski
otrzymał 1000 pałek i zesłano go na osiedlenie w Syberii.
NACESŁAWICE
Wieś położona w pn. części gminy. Dawniej wieś
szlachecka. Po istniejącym niegdyś założeniu dworskim, w
otoczeniu zaniedbanego parku, została ruina dworu zbudowanego na pocz. XX w. przez Sucharskich, później w posiadaniu Sokolnickich. Na południe od wsi – ruina wiatraka
sprowadzonego tu ok. 1916-1917 r. spod Sieradza.
RÓWNA
Dwór w Kociołkach
Fot. Jerzy Pietrucha
KWASKÓW
Wieś położona przy trasie do Warty, nad Swędrnią.
Została wspomniana w dokumentach po raz pierwszy już w
1391 r. Kwasków był gniazdem rodowym Kwaskowskich
herbu Bogoria. Wieś była własnością Zajączków z Wrzącej
w 1 połowie XV w. a w XVII w. należała do Parczewskich.
W 1665 r. jej właścicielem był Jan Parczewski, marszałek
ziemi sieradzkiej na sejmik w Szadku .
Pierwotna siedziba z XVI- XVII w. zapewne była na
kopcu, nad ciekiem, przy szosie, na skraju nieistniejącego już
zespołu dworskiego zniszczonego po II wojnie światowej. W
1782 r. właścicielem Kwaskowa był Tomasz Hulewicz. Zachował się opis dworu z 1782 r., który w części należał też
wtedy do Macieja Milewskiego. Przy dworze była kaplica.
W 1803 r. Walenty Żeromski sprzedał Kwasków Tomaszowi
Gątkiewiczowi i w tej rodzinie pozostał on do 1852 r. Następnymi właścicielami byli: Teobald Zakrzewski, rodzina Drehr,
a ostatnim właścicielem był Kazimierz Mniewski. W 1936
r. część majątku za zadłużenie przejął Bank Polski, a część
przejęła córka Kornelia, która wyszła za Węgierskiego.
ŁUBNA
Na polach wsi Łubna (między wsiami Łubna, Sudoły
i Jasionna) jest cmentarzysko kurhanowe z II okresu epoki
brązu (1500-1300 lat p.n.e.). Kurhany znajdują się na pd.
krawędzi niewielkiego wzniesienia opadającego w podmokłą
dolinkę strumienia o nazwie Cienia, zwanego także Trojanówką. Wschodnia grupa mogił to 12 niewielkich kurhanów,
zachodnia - 16. Stanowią rezerwat archeologiczny i wpisane
są do rejestru zabytków.
Z Łubnej wywodził się ród Łubieńskich h. Pomian,
wieś określa się jako ich gniazdo rodowe („Słownik Geogr.
Królestwa Polskiego...”, W-wa, t. V, 1884, s. 775). Łubieńskich zalicza się do najznamienitszych rodów polskich.
Wśród swoich antenatów mieli dwóch prymasów, kilku biskupów, wojewodów i sekretarzy królewskich. Z Łubnej pochodził m.in. Jakub, podkomorzy sieradzki, który walczył z
Krzyżakami pod Chojnicami w 1465 r. Protoplastą rodu był
jego wnuk Świętosław, dziedzic Łubnej i Brodzynia. Z jego
małżeństwa z Barbarą Zapolską przyszły na świat córki: Maria, Zofia i Małgorzata oraz 5 synów: Stanisław Łubieński,
Marcin, Maciej Łubieński, Jan i Wojciech Łubieński.
Wieś związana jest z dziejami partyzantki Zaliwskiego - od organizatora tej partyzantki płk. Józefa Zaliwskiego, którego kilkanaście oddziałów wiosną 1833 r. wkroczyło
na teren Królestwa Polskiego w celu wzniecenia powstania.
Jednym z oddziałów dowodził por. Antoni Winnicki, który w
48
Zdjęcie archiwalne dworu w Równej z pocz. XX w.
Wieś Równa leży przy szosie w kierunku Sieradza. U
schyłku XVI w. należała do rodu Górskich później Rowieńskich i Zakrzewskich. Na przełomie XVII/XVIII w. była własnością Stanisława Sulmowskiego. W r. 1705 majątek trafił w
ręce Jana Baranowskiego. Ten, żonie swej Barbarze Sulmowskiej, córce Tomasza, zapisał w 1724 r. sumę 2000 zł. Nie żył
już w roku 1735. Jego córka Teresa, była żoną Wawrzyńca
Widłaka, syn - ks. Wojciech, był kanonikiem łaskim w 1735
r. a w 1743 r. proboszczem buczkowskim. W połowie XVIII
w. majątek powrócił do Rowieńskich. Właścicielem ok. roku
1730 był Jan Rowieński potem Szymon Koszutski. Od Szymona Koszutskiego i żony jego Katarzyny Kamieńskiej kupił w 1743 r. części wsi Równa i Zakrzewo Franciszek Milewski. On i jego żona Anna Rowińska z pewnością już nie
żyli w r. 1765, kiedy zapadł we wsi Równa dekret działowy
między ich potomstwem, tj. synem Janem, działającym też
w imieniu sióstr Franciszki i Antoniny a synami Karolem i
Ignacym. Dobra w końcu trafiły do rąk Jana. Rok później Jan
Milewski, dziedzic Równej, Zakrzewa, Mierziony(?), Sykuły, Czerników i Rubic w r. 1769 sprzedał te wsie za 96 000
złp. Prosperowi Stamirowskiemu, podczaszycowi bracławskiemu. Na przełomie XVII i XIX w. Równa należała do
rodziny Czyżowskich. Dwór, który obecnie można oglądać
powstał prawdopodobnie w drugiej połowie XIX wieku (nie
wiadomo, z czyjej inicjatywy został wzniesiony), obecnie został wykupiony i w najbliższym czasie zostanie ukończony
jego remont oraz uporządkowanie kilkuhektarowego parku
wokół niego. W tej wsi w dniu 23 sierpnia 1863 r. doszło do
potyczki powstańczego oddziału, którym dowodził Bąkowski ze ścigającym go wojskiem płk. Bołdyrewa. Zginęło 5
powstańców, wśród nich: Astakerses Pągowski, lat 23 - student Szkoły Głównej w Warszawie, Maciej Praszczyński dzierżawca dóbr rządowych Cienia Wielka w gm. Błaszki i
22-letni nieznany żołnierz. Nie ma grobu poległych. Liczba
mieszkańców wsi wynosi około 500 (stan z 1997 r.). Według
rejestru zabytków na listę zabytków wpisany jest park dworski.
Na Sieradzkich Szlakach
SĘDZIMIROWICE
Dwór w Sędzimirowicach
Fot. Ireneusz Ślipek
Wieś przy szosie z Błaszek do Goszczanowa. Lokowana w średniowieczu. W 1486 r. wchodziła w skład kalinowskich włości Zarembów. Przetrwał tu neoklasycystyczny
dwór z początku XIX w. z czterokolumnowym portykiem.
Na szczycie portyku była rzeźba Tadeusza Kościuszki w otoczeniu postaci mitologicznych. Poniżej figura Napoleona Bonaparte. Obok dworu resztki parku.
We wsi czworobok wśród drzew o powierzchni ok. 1
ha, po dawnym dworze obronnym (fortalicji rycerskiej), otoczoney fosą, datowany na drugą połowę XVII w. użytkowany także i w XVIII w. Obiekt wymaga studiów historycznych
i badań archeologicznych.
SKALMIERZ
Wieś położona przy drodze z Błaszek do Goszczanowa. Nazwa pochodzi od imienia Skarbimira, chodzi tu o
Skarbimira, z możnego rodu Awdańców, który występuje w
kronikach w 1224 roku, a którego gniazdem rodowym był
właśnie Skalmierz.
SMASZKÓW
O Smaszkowie artykuł w dziale ZABYTKI publikuje Rafał Bogusławski – Dwór i folwark w Smaszkowie w
świetle wizytacji z 1784 roku. Przy drodze prowadzącej do
stacji PKP stoi krzyż, na nim tabliczka z napisem: Mikołaj i
Antonina z Kasprzaków Małżonkowie Góreccy Maciszewice
1903 rok. Po założeniu dworskim Walewskich zachowały się
w Smaszkowie stawy, nieliczny drzewostan i fundamenty po
zabudowaniach.
SULISZEWICE
Wieś przy drodze z Błaszek do Stawu. Pierwsza
wzmianka prawdopodobnie z 1136 r. Na przełomie XVIII/
XIX w. należała do Biernackich h. Poraj. Jej właścicielem był
również generał Józef Biernacki.
STOK POLSKI
Pierwsza wzmianka z 1400 r. dotyczy Nicolausa de
Stok. W XVI w. Jan Łaski wymienia Stok w par. Wojków.
W II połowie XVII w. Stok wraz z sąsiednimi Sobiesękami
stanowił własność Rafała Wężyka – miecznika dobrzyńskiego. Po śmierci miecznika dobra przeszły w ręce jego syna
Józefa (źródło: księgi sier. gr rel. 87, k.251-252). Kolejnym
właścicielem majątku był Kazimierz z Ostrowa Rychłowski
h. Nałęcz. Po śmierci tegoż majątek przeszedł drogą spadku
na jego synów Franciszka i Antoniego by w końcu lat 70.
być w rękach już tylko Antoniego Rychłowskiego. Po nim
majątek odziedziczyli jego synowie Alojzy i Józef. W r.
1781 bracia Rychłowscy sprzedali Stok swojemu kuzynowi
Ignacemu Rychłowskiemu, który w 1782 r. sprzedał Stok,
Piegowiski i Sobiesęki Marcinowi Belina Wągrowskiemu,
stolnikowi smoleńskiemu. Stolnik smoleński gospodarował
dobrami stockimi przeszło dwadzieścia lat. Po II rozbiorze
Polski Wągrowski osadził tu kolonistów niemieckich, zakła-
dając tzw. Hollendry Marcinowskie i Hollendry Sobiesęckie.
Po jego bezpotomnej śmierci w 1802 r. dobra te zostały podzielone: dobra Stok przeszły na bratanków – Stanisława,
Marcina i Andrzeja braci Wągrowskich, a dobra Sobiesęki
na brata Stanisława Mikołaja Wągrowskiego. Po regulacji hipoteki w 1821 r. jedynym właścicielem dóbr stał się Marcin
Wągrowski, a po jego śmierci 29 IX 1827 r. – żona Franciszka z Rudnickich Wągrowska, która odsprzedała Stok
w 1833 r., a następnie odkupiła od Józefa Lubowidzkiego,
dyr. Banku Polskiego. Po śmierci Franciszki z Rudnickich
jej drugi mąż Stanisław Bogusławski, major w powstaniu listopadowym przejął Stok. W rękach rodziny Bogusławskich
dobra te pozostawały do 1874 r., kiedy to Jan Niepomucen
Bogusławski sprzedał je małż. Oppenheym. Po ich śmierci
dobra Stok nabył od sukcesorów Hieronim Nieszkowski. W
1883 r. kupił je Franciszek Meier, a po jego śmierci w 1904 r.
przejął jego syn Władysław, który w 1906 r. przystąpił do ich
parcelacji i wyprzedaży. Resztówkę podworską kupił Walenty Wągrowski, która w posiadaniu tej rodziny jest do dziś.
Z przeprowadzonej w 1757 r. wizji Stoku wynika, że był tu
niegdyś dwór na kopcu. „Idąc od wrót dwór na kopcu na koło
kanałem obwiedziony, ale znalazłem go zarosłym...”. Dom
obecnych właścicieli prawdopodobnie też stoi na tym kopcu.
Obiekt znany jest z inwentarzy z lat 1730-1781.
Można podać jako ciekawostkę, iż 15 VIII 2008 r. w
obrębie posesji Marii Myszkowskiej z Wągrowskich odsłonięto uroczyście nowowybudowaną kapliczkę z figurą anioła
oraz tablicą upamiętniającą historycznych właścicieli Stoku
Polskiego
WOJKÓW
Wioska położona 8 km na pd. od Błaszek. Pierwsza
wzmianka z 1323 r. kiedy to kaliski sąd ziemski przysądził
Wojków arcybiskupom gnieźnieńskim, w których posiadaniu
była wieś do II rozbioru Polski. W 1357 r. Kazimierz Wielki potwierdza tę własność. W 1893 r. było to 35 domów i
288 mieszkańców ( wg Chlebowski Br., Słownik geograficzny…)
Parafia istnieje od XV w. Z 1411 r. zachowała się
wzmianka o treści: Adamus plebanus de Woykow. Pierwszy
kościół nosił wezwanie św. Tekli. Poprzedni, modrzewiowy,
św. Małgorzaty, z 1646 r., fundowany przez arcybiskupa Macieja Łubieńskiego, został zniszczony przez pożar w 1905 r.
Obecnie stoi tu neogotycki kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, wzniesiony z cegły w 1904-8 r. Neogotycki ołtarz
główny z początku XX w. Dwa drewniane ołtarze w nawach
bocznych, późnobarokowe, z dekoracją rokokową, pochodzą
z poprzedniego kościoła. Wieżę o wysokości 50,4 m ukończono w 1937 r.
Na cmentarzu, przy głównej alejce, grób powstańców
z 1863 r. z partii Wincentego Pągowskiego zabitych przez Rosjan w okolicy dworu we Wrzącej w dniu 16 XI 1863 r. z następującym napisem na głazie: Grób powstańców z oddziału
Wincentego Pągowskiego poległych we Wrzącej 16 XI 1863
r. w walce z Rosjanami o wolną Polskę: Wincenty Pągowski
lat 24 z Kucharek, Piotr Andrzejczak lat 20 z Ostrowa Wlkp.,
Walerian Bilski lat 20, Chrzanowski lat 26, Roman Engelman
lat 25 z Kalisza, Jan Kamiński lat 21 z Charłupi Wielkiej,
„Kazimierek” lat 24, Kubarkiewicz lat 28, Wojciech Lepel lat
23 ze Zmyślonej, Karol Linger ze Zduńskiej Woli, Konstanty
Mankowski lat 24 z Turska, Konstanty Milecki lat 22 z Warszawy, Podciechowski lat 22 z Rudnik, Paweł Szewczyński lat
27 z Kościelnej Wsi, Teofil Winkler lat 27, Michał Wiśniewski
lat 25 z Minziowa oraz czterech nieznanych powstańców z
wieku 24-30 lat. Historia to pamięć i groby.
WŁOCIN
Włocin w połowie XV w. należał do Piotra z Wrzący
herbu Świnka, protoplasty rodu Zajączków. W drugiej poł.
XVI w. dobra Włocin wraz z sąsiednim Grzymaczewem należały do Oporowskich, Jastrzębskich, następnie Russockich,
Na Sieradzkich Szlakach
49
50
Suchorzewskich, Grodzickich i Borzysławskich, którzy weszli w posiadanie części tych wsi poprzez małżeństwo Piotra
Borzysławskiego i Doroty z Oporowskich ok. 1550 r. W drugiej połowie XVII w. Włocin należał do małżonków Sebastiana Malskiego i Anny z Komorowskich a po nich do syna
Michała. Ten w sierpniu 1696 r. zastawił wieś Włocin i części w Grzymaczewie Marcinowi Bogusławskiemu za 1583
zł. pol. W roku 1723 Michał Malski sprzedał Andrzejowi
Bogusławskiemu herbu Ostoja, komornikowi granicznemu
sieradzkiemu „za sumę dwudziestu tysięcy złotych polskich
w monecie srebrnej, (...), ze wszytkimi dóbr pomienionych
Włocina i części w Grzymaczewie, jako i folwarkiem Jaryszkowskie nazwanym i Pustkowianami, owo zgoła dworem w
Włocinie, budynkami dworskiemi, owczarnią, stodołami, spichlerzami, ogrodami, łąkami, sadami, polami, rolami, lasami, borami, zaroślami, gajami, smugami, chrustami, stawami, stawkami, sadzawkami, sadzaweczkami, strumieniami i
wszelakiemi wód spadkami, młynem i młynarzem, Chudoba
nazwanym, karczmami, poddanymi obojej płci tak w pomienionych dobrach Włocinie, Grzymaczewie i Pustkowiu zostającymi i ich sprzężajami, robocizną, daninami, czynszami i
ich powinnościami, jako i zbiegłymi, gdziekolwiek będącymi,
(...), przyległościami i przynależytościami w całej okolicy zostającymi, (...) oprócz robotnych Piotra i Wojciecha, robotnego Piotra Pepy synów”. Włocin był w posiadaniu Bogusławskich aż do 1817 r., kiedy to prawnuk Andrzeja – Stanisław
Bogusławski, kapitan wojsk polskich sprzedał go Alojzemu
Niemojewskiemu za 143 000 zł. pol. „...ze wszystkiemi przyległościami do tych dóbr należącymi polami, rolami, łąkami,
borami, rzekami, wszelkich ściekami stawami i sadzawkami,
młynem, znajdującemi się zasiewami, wszelkimi ozimemi i jaremi tak dworskiemi iako i wieyskiemi, załogami włościan,
ich powinnościami, czynszami, daninami, propinacjami w
tych dobrach będącemi, garcem większym iednym, i kotłem
także iednym miedzianemi oraz z statkami drewnianemi, gorzelanemi, i browarnemi zgoła z wszelkiemi przyległościami...”. Majątek na krótko wykupił w 1860 r. syn Stanisława – Jan Nepomucen Bogusławski, lecz w osiem lat później
został wywłaszczony na rzecz Towarzystwa Kredytowego
Ziemskiego. Wtenczas rozległość majątku oszacowano na
542 morgi, prętów 256 (po odliczeniu gruntów przeznaczonych do uwłaszczenia włościan). W słowniku geograficznym
B. Chlebowskiego podano, iż całkowita wielkość tej części
dóbr Włocin i Grzymaczew oznaczonej lit. A wynosiła 703
morgi czyli ok. 400 hektarów [pozostała część oznaczona
lit. B liczyła ok. 230 hektarów]. (Księgi sieradzkie ziemskie
83, k.232-234v., akty notarialne notariusza Godlewskiego nr
aktu 160 (Arch. Państw. w Kaliszu)
WRZĄCA
Wieś pierwszy raz wzmiankowana w 1413 r., kiedy to
należała do Zajączków h. Świnka piszących się „z Wrzący”.
Stanowiła wówczas centrum ich późnośredniowiecznych
włości. Wzmianka o fortalicji Mikołaja Zajączka pochodzi z
1488 r. Kolejnymi jej właścicielami byli Brzechwowie h. Jastrzębiec, i Urbańscy h. Nieczuja. Ok. 1660 r. Teresa Urbańska wniosła Wrzącą w posagu Adamowi Grodzickiemu h.
Gryf. Grodziccy utrzymali się tu do 1939 r.
Zachowało się w stosunkowo dobrym stanie założenie parkowo-dworskie. Poprzedni dwór, odnotowany w
1488 r., do schyłku XVIII w. (1711-1792) stał na wysepce
- na kopcu, otoczonym wodą, po lewej stronie alei prowadzącej od bramy wjazdowej. Stoi tam teraz kapliczka słupkowa z figurą. Obecny dwór stoi w pobliżu, otoczony parkiem.
Główny budynek powstał najprawdopodobniej w 1800 r. w
stylu neoklasycystycznym. W okresie późniejszym dobudowano do niego czterokolumnowy portyk, a po 1870 r. dodano
piętra nad dwoma skrajnymi osiami. Wówczas też powstały
boczne ryzality, zwieńczone tympanonami o takim samym
stopniu nachylenia jak w portyku. W owalnym salonie, a tak-
że w owalnym bocznym saloniku zachowała się polichromia
figuralna i krajobrazowa. Dwór otoczony jest parkiem z pocz.
XIX w. z rzadkimi i pomnikowymi okazami drzew. Do roku
2003 w dworze mieściła się szkoła. Obecnie jest własnością
miejscowego przedsiębiorcy – Sylwestra Gajewskiego.
Plan założenia dworskiego we Wrzącej
Naprzeciwko głównego wjazdu stoi kapliczka z początku XIX w. z czterema rzeźbami świętych, których imiona najczęściej występowały w rodzinie Grodzickich (Józefa,
Tadeusza, Jana Nepomucena i Róży). Po przeciwnej stronie
od wjazdu, przy tzw. owczej drodze prowadzącej na skróty
do Wojkowa, stoi krzyż, przykryty namiotowym daszkiem z
gontów, wg tradycji postawiony na miejscu mogiły powstańców z 1863 r. W pobliżu dworu, w niedzielę 16 XI 1863 r.,
rosyjscy huzarzy z Kalisza rozbili polski oddział powstańczy dowodzony przez Wincentego Pągowskiego.19 zabitych
powstańców pochowano na cmentarzu w pobliskim Wojkowie. Ich akta zgonów zachowały się w kościele parafialnym
w Wojkowie. Schwytanych powstańców stracono w Kaliszu.
Bitwę upamiętnia pomnik w centrum wsi (przy rozjeździe do
Wojkowa) postawiony i odsłonięty uroczyście w 135 rocznicę powstania.
Na listę zabytków wpisane są obiekty: zespół dworski, park z aleją dojazdową; aleja przy drodze Wrząca-Gruszczyce. W lasach dawnego majątku Wrząca, przy drodze Brąszewice-Wojków, w uroczysku Orły, utworzono w 1995 r.
rezerwat przyrody o nazwie Wrząca
ZAWADY
Dwór w Zawadach
Fot. Jerzy Pietrucha
Wioska tuż przy szosie w kierunku Sieradza. Urodził
się tu Adam Nałęcz Nieniewski (1886-1947), płk WP, dowódca w wojnie 1920 r. m.in. 7 Pułku Strzelców Konnych
i 4 Brygady Jazdy. W pobliżu wsi, przy drodze odchodzącej
z kierunku Sieradza do Błaszek stoi krzyż. W miejscu tym
w 1863 r. Rosjanie zabili nieznanego emisariusza powstańczego. W wiosce przeważają gospodarstwa nastawione na
produkcję rośliną (ziemniaki, kapusta, zboża). Największym
producentem kapust i ziemniaków jest Gospodarstwo rolne
K&M .
ŻELISŁAW
Wioska na pd. od Błaszek nad rzeczką Cienią. Wspomniana po raz pierwszy w 1357 r. kiedy to wymieniona zosta-
Na Sieradzkich Szlakach
je w liczbie posiadłości kościoła gnieźnieńskiego, a w roku
1411 był zapis o bliżej nieznanym Joh(anie) de Żelisław. W
1520 r. nazywała się Szelesławy, obecna nazwa ukształtowała się od XIX w. Nazwę wzięła od słowiańskiego imienia Żelisław. Była wsią szlachecką. Według dokumentów z
1553 oku wieś Żelisław miała 6,5 łana, czyli ok. 980 hektarów. W XVII i XVIII w należała do Bartochowskich h.
Rola10, od połowy XVIII w. była własnością Błeszyńskich
h. Suchekomnaty. Jej współwłaściciel Tomasz Błeszyński
w Powstaniu Styczniowym był dowódcą 4 szwadronu w 1
pułku kawalerii gen. Edmunda Taczowskiego. Błeszyńskim
majątek skonfiskowano ukazem carskim. Ostatnimi właścicielami byli Kochanowscy h. Korwin. W skład ich majątku
wchodziły także wioski: Wójcice, Janowie, Dębiniec, Zaborów i Sarny. Po śmierci Tadeusza Kochanowskego w 1897
r. majątek został rozparcelowany. Dwór i 114 mórg nabywa
Wawrzyniec Janas, który park z dworem sprzedał w 1912 r.
Pawłowi Czarnkowi i odtąd resztówka ta jest w posiadaniu
tej rodziny. Dwór z 2 połowy XVIII w., budowany w stylu
staropolskim – „na 11.00”, w znacznym stopniu przekształcony, zachował się. Tomasz Czarnek w ramach porządkowania gospodarstwa usunął dawnego parku, zlikwidował
wysepkę na sadzawce i w 1917 roku dokonał remontu i przebudowy dworu. Z wyposażenia wnętrz zachowały się drzwi,
fragmenty starych pieców kaflowych, kilka parkietów oraz
unikalna szafa na uprząż. We wrześniu 1939 roku w żelisławskim dworku kwaterował oddział wojsk niemieckich pod dowództwem hrabiego Johana von Loringhoffena, a kilkanaście
dni później rodzina Czarnków została wysiedlona ze swego
domu. Obecnie w starym we dworze mieszka już piąte pokolenie rodziny Czarnków. Nad stawem na rzeczce Trojanówce
- młyn, dawniej o napędzie wodnym.
Dwór Bleszyńskich w Żelisławiu
Literatura:
Bilska-Sumuś B., Błaszkowianka, w: Wzgórze Anny, nr4/1998, s. 24-26; Bilska-Sumuś B., Giną stare groby, tamże, nr 4/1999, s. 39-41; Bogusławski R.,
Stok Polski – krótka nota historyczna, Na Sieradzkich Szlakach, nr 1/2009,
Franciszek Gajewski na ziemi
sieradzkiej
Zdzisław Włodarczyk
Wydarzenia polityczne i militarne końca XVIII i
pierwszych dziesięcioleci XIX w. były tak wielkim zbiorowym
przeżyciem narodu, że nie dziwi wcale fakt, iż uaktywniły
literacko wiele osób czujących potrzebę zamanifestowania
s. 41-42; Ks. Buchalski Fr., Błaszki, Kalisz 1934; Czarnek K., Żelisław Kochanowskich herbu Korwin, w: Wzgórze Anny , nr 1/1998, s. 43-46; Jamszoł
L., Kościół św. Trójcy w Kamiennej, w: Wzgórze Anny, nr 6/1997, s.19-21;
Kajzer L., Dwór we Wrzącej koło Sieradza, Sieradz 1991; Kajzer L., Zamki i
dwory obronne w Polsce centralnej, Warszawa 2004; Marcinkowska H, Zevi
Herman Solnik – poeta Błaszek, w: Wzgórze Anny, nr 3/1999, s. 22-24; Marcinkowska H., Społeczność żydowska Błaszek w XIX w., w: Wzgórze Anny,
nr 3/1999, s. 12-18; Marszałek W., Kazimierz Szosland. Olimpijczyk rodem
z Błaszek, w: Wzgórze Anny, nr 3/1998, s. 41-43; Marszałek W., Michał Gutowski. Olimpijczyk rodem z Maciszewic, w: Wzgórze Anny, nr 3/1998, s.
4346; Ks. Mikołajewski J., 100-lecie konsekracji kościoła pw. Niepokalanego
Poczęcia NMP w Wojkowie, Wojków 2008; Musielski M., Oświata w Błaszkach do 1869 r., w: Wzgórze Anny, nr 2/1999, s. 8-14; Pietrzak J., Kazimierz
Pilawa Żelisławski, w: Wzgórze Anny, nr 2/1998, s. 57-58; Podsiadły H., Historia Błaszek, w: Wzgórze Anny, nr 1/1998, s. 26-36; Podsiadły H., Życie
gospodarcze Błaszek. Dawniej i dziś, w: Wzgórze Anny, nr2/1998, s. 49-56;
Rocznik Diecezji Włocławskiej, Włocławek 1991, s. 153-155; Ruszkowski
A., Sieradz i okolice. Przewodnik turystyczny , Sieradz 2000; Tomaszewicz
A, Życie kulturalne Błaszek na przełomie XIX i XX w., w: Wzgórze Anny,
nr3/1998, s.7-11; Ks. Tuzin R., Błaszki. Wzgórze Anny , Błaszki 2000; Ks.
Tuzin R., Wacław i Witold Żelisławscy herbu Pilawa, w: Wzgórze Anny, nr
2/1998, s. 58-60; Zajączkowski S. Zajączkowski S.M., Materiały do słownika geogr. hist. dawnych ziem łęczyckiej sieradzkiej do 1400 r., cz. 1, Łódź
1966;.
Przypisy:
1
Ks. Buchalski Fr. , Błaszki, Kalisz 1934, s.46
2
Vide: Rospond S., Słownik etymologiczny miast i gmin PRL, ZN im. Ossolińskich, 1984, s. 30,
3
Pstrokoński Wincenty (1775-1843). Archiwista w Archiwum Ziemskim w
Sieradzu. Od 1807 r. rejent powiatu sieradzkiego. Opiekun archiwum zamkowego w Sieradzu dawnego województwa sieradzkiego. Sporządzał liczne
odpisy dokumentów, z których powstały tzw. Teki Pstrokońskiego przechowywane obecne w Muzeum Czartoryskich w Krakowie
4
Marszałek W., Tajemnica „żywych torped”, w: Wzgórze Anny, nr 3/1999,
s. 34-35; Szarras S., Błaszkowscy ochotnicy di Żywych torped”, tamże, nr
4/1999, s. 22-23,
5
J. T. Balukiewicz (1831-1907) studiował w warszawskiej Szkole sztuk Plastycznych. Uprawiał malarstwo historyczne, portretowe, rodzajowe i religijne. W 1996 r. u franciszkanów w Kaliszu odbyła się wystawa jego obrazów
ilustrująca tysiącletnie dzieje Polski. Jego obrazy są w Muzeum Narodowym
w Warszawie.
6
Je Perypetie życia jednego z Bartochowskich - Stanisława przedstawił w
powieści historycznej pt..st to zgromadzenie bezhabitowe, założone przez bł.
Honorata Koźmińskiego (1829-1916) oraz s. Teresę od Przenajświętszego
Oblicza, Elizę Cejdzik (1858-1898). Dom generalny jest w Warszawie- Rembertowie. W 1996 r. Zgromadzenie liczyło 121 sióstr w 15 domach.
7
W Przewodniku po Guberni Kaliskiej LV. Jacques’a i S. Graeve’go, Warszawa 1912, s. 21 podano, iż ten dworzec jest usytuowany w Kociołkach.
8
W 1940 r. zostali zamordowani przez Rosjan następujący mieszkańcy gminy:
kpt. Stefan Przyjazny w Starobielsku, Teodor Pająk w Katyniu, płk Kazimierz
Pliawa Żelisławski w Katyniu, Franciszek Sałecki w Ostaszkowie i Józef Walczak w Katyniu.
9
Rospond S., op. cit, s. 30
10
Bartochowski” Kajetan Kraszewski. Tenże Stanisław a marcu 1755 roku
zjawia się w Żelisławiu po rodzinną schedę i wynosi się na Podlasie, gdzie w
roku 1788 zostaje stolnikiem bielskim. Kajetan Kraszewski był młodszym
bratem Józefa Ignacego i Lucjana Kraszewskiego. Był powieściopisarzem i
dramatopisarzem, autorem szkiców historycznych (Ze wspomnień kasztelanica, (1883) ,Generał Filip Hauman i rodzina Malczewskich” (1888), „Bartochowski” (1889) . Napisał historię rodu Kraszewskich (Monografia domu
Kraszewskich vel Kraszowskich Jastrzębczyków, (1862), autor opowiadań
obyczajowych („Chełmianie” (1878), „Od szkolnej ławy” (1880), „Z podań
i szpargałów” (1892), „Tradycje kodeńskie” (1893), „Poturczeńcy” (1895)).
Interesował się także astronomią.
swego stosunku do sprawy narodowej. Stanowiły motywację
nawet dla trzeciorzędnych literatów i autorów jednego utworu.
Motywacja patriotyczna brała górę nad motywacją artystyczną,
z której – jak się zdaje – nie wszyscy zdawali sobie sprawę.
Często chwytali za pióro emigranci skazani na przymusową
bezczynność, pisali również ci, którzy pozostali w kraju.
Namiętności, które budziły nieodległe wydarzenia znajdowały
swoje odbicie na kartach rozmaitych utworów literackich.
Jednym z piszących był Franciszek z Błociszewa
Gajewski. Urodził się 31 III 1792 r. w Margońskiej Wsi
(obecnie pow. Chodzież, woj. wielkopolskie), jako syn Adama
i Eleonory, córki gen. Rudolfa Garczyńskiego, adiutanta
Na Sieradzkich Szlakach
51
52
Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1807 r. wstępuje
do szkoły inżynierskiej w Dreźnie. Niedługo potem bierze
udział, jako oficer armii saskiej, w kampanii Napoleona
przeciwko Austrii (1809).W następnym roku przechodzi do
armii polskiej. W tym to okresie skierowany został do 5 pułku
jazdy stacjonującego w Sieradzu. Długi pobyt w tym mieście
pozwolił mu poznać miasto i jego najbliższe okolice. Młody
oficer zgodnie z obyczajem epoki dużo czasu spędzał na
wizytach w okolicznych dworach efektem czego jest stosukowo
obszerna charakterystyka środowiska ziemiańskiego. Po kilku
miesiącach pobytu w Sieradzu macierzysty pułk Gajewskiego
dostaje rozkaz translokacji do Warszawy. Również w stolicy
młody oficer poznaje osoby z tzw. najlepszego towarzystwa.
Okres beztroski zostaje przerwany nagle: sprzymierzeni
rozpoczynają wojnę z Rosją. Jej zmienne koleje, aż do
ostatecznej klęski Napoleona zostają trwale uwiecznione na
kartach pamiętnika. Kilkanaście lat spokoju, jakie nastąpiły
po kongresie wiedeńskim autor poświęca prowadzeniu
majątku. Nadszedł jednak rok 1830. Motywując swój akces
do powstania, pisze: Postanowiłem połączyć słabą jednostkę
moją z objawioną wolą narodu, tam albowiem gdzie głos ogółu
przemówił, nie wolno sprzeciwiać się głosowi pojedynczemu.
Smutne są fragmenty pamiętnika, w których opisuje szlachtę
kaliską. Stare, przedrozbiorowe przyzwyczajenia odżyły
na nowo. Kawaleria formowana z panów braci jako żywo
przypomina kawalerię narodową z czasów Stanisława Augusta
Poniatowskiego. Służąca w pułku obywatelskim szlachta
wśród nie kończących się dysput i pijatyk przygotowuje się do
walki. Ile warte było takie wojsko pokazało pierwsze spotkanie
nieprzyjacielem. Po klęsce powstania powraca Gajewski do
Wielkiego Księstwa Poznańskiego, gdzie pozostaje aż do
śmierci 9 IV 1868 r.
W zamierzeniu Gajewskiego odbiorcą jego pamiętników
miały być jego dzieci: Dla was piszę, kochane dzieci moje,
wam poświęcam opis życia mojego i owej wiekopomnej epoki
Napoleona, której byłem świadkiem. Dobrze się jednak stało,
że staraniem Stanisława Karwowskiego ukazały się one
drukiem (Pamiętniki Franciszka z Błociszewa Gajewskiego,
pułkownika wojsk polskich (1802–1831), t. 1, Poznań [1913]).
O ich popularności świadczy fakt, ze niezmiennie od wielu
dziesięcioleci są one wykorzystywane przez historyków
zajmujących się przeszłością Wielkopolski w XIX wieku.
Trudno nie przyznać racji Karwowskiemu piszącemu
we Wstępie: przeto Pamiętniki jego pełne są nadzwyczaj
zajmujących, całkiem nieznanych szczegółów. Po większej
części trafne są jego spostrzeżenia, uwagi i charakterystyki
poszczególnych osób i całych rodzin, a nie ma prawie
znaczniejszej rodziny polskiej, zwłaszcza w W. Księstwie
Poznańskiem i w Kaliskiem, o którejby w Pamiętnikach nie
było mowy. Dodajmy, że autor miał tutaj na myśli również
Sieradzkie, będące w XIX w. częścią składową departamentu,
województwa czy wreszcie guberni kaliskiej. Dlatego też
na kartach wspomnień spotykamy rodziny związane z tym
regionem: Lipskich, Biernackich, Walewskich, Stawiskich czy
Jabłkowskich z Sulmowa.
Pierwsze spotkanie z Sieradzkim, dodajmy miłe,
miało miejsce w Błaszkach. To tutaj właśnie zatrzymał się na
nocleg, jadąc z Kalisza do pułku w Sieradzu. Podróżującym
oficerom, wraz z Gajewskim jechał major Fredro, gościny
udzielił gen. Lipski. Dom tego obywatela był prawdziwą oazą
wśród pustyni; doskonały kucharz, ciepło w pokojach, wszelkie
wygody, a nadewszystko miłe towarzystwo samej pani Lipskiej
dały mi nader korzystne wyobrażenie o stanie wykształcenia
obywateli tamecznych okolic. Jak miało się okazać było to
wyobrażenie złudne: dom Lipskich wyróżniał się znacznie na
tle większości siedzib ziemiańskich w tej okolicy.
Gajewski wspomina liczne wizyty składane wraz z
dowódcą pułku w innych siedzibach ziemiańskich. W Charłupi
swą urodą olśniewała żona tamtejszego dziedzica Walewska.
Nic dziwnego, ze młodym oficerom żywiej biło serce na
myśl o niej, zaś sam pułkownik Kurnatowski, dowodzący
pułkiem, palił do niej koperczaki. Piękne kobiety przebywały
również we dworze Stawiskich (zapewne Podłężyce). Koledzy
pułkowi autora walczyli o względy przebywającej tam panny
Korytkowskiej, późniejszej Biernackiej z Małkowa. Na
urodzie nie zbywało również pani Jabłkowskiej, dziedziczce
oddalonego nieco, Sulmowa.
Nasz bohater zawitał również do Lututowa, które
to dobra należały do ojca Alojzego Prospera Biernackiego,
ministra w rządzie powstańczym 1831 roku. I choć dostojny
solenizant znany był bardziej jako Kazimierz, nie wyklucza
to przypuszczenia, że wśród huku strzelających korków
pamiętnikarz mógł coś pokręcić. Pewne jest natomiast
marcowe błoto w Lututowie, które uniemożliwiało gościom
swobodne poruszanie. Oto jak opisuje zabawę: Daleko
przyjemniej bawiono się u stolnika Biernackiego w Lututowie.
Zacny staruszek nie mógł się już bez cudzej pomocy z miejsca
ruszać, pamiętał jeszcze Augusta III, a rad był, gdy go
odwiedzano, Mianowicie lubił wojskowych… Zjechaliśmy
tedy do Lututowia (sic! p.m.) na święty Józef. Stolnik Biernacki
obchodził imieniny swoje. Tyle było gości, że nie mogli się
pomieścić w dworze, a mianowicie nas rozkwaterowano po
chałupach, z których chłopów wypędzono, bo imieniny u p.
Biernackiego obchodzono przez trzy dni… Widziałem w owym
dniu wszystkich znaczniejszych obywateli kaliskich. Połowa
nieomal nosiła jeszcze strój Polski. Byli prałaci, księża, a
nawet i zakonnicy ze Złoczewa i Wielunia.
W sieradzkim partykularzu, wśród tamtejszej szlachty,
znalazł piszący wiele cnót, gdzie indziej będących już
przeszłością. W jego mniemaniu dawny Polak był …otwartego
serca, kochał ojczyznę, dotrzymywał słowa, obawiał się opinii
publicznej, gotów był do ofiar dla dobra publicznego, starał się
o dobrą sławę. Jednak obok tych wzniosłych cech na kartach
pamiętnika nieustannie towarzyszą nam niedostatki życia
materialnego. Przysłowiowa gościnność sprowadza się tylko do
solidnego upicia gościa, brak jest natomiast troski o względny
komfort jego pobytu. Liczne tego przykłady dostarcza lektura
pamiętników. Pałac Lipskich w Błaszkach stanowi wyjątek.
Przy okazji nie zapomina Gajewski o pieniactwie i uporze
prowadzącym często do materialnej ruiny.
Wspomnienia młodości wesołej, towarzystwa pięknych
kobiet i nieustannego pijaństwa kończą te fragmenty w życiu
autora, które dotyczą jego pobytu w Sieradzu. Jego pułk
otrzymał rozkaz wymarszu do Warszawy. Tam na Gajewskiego
czekały nowe wrażenia, nowe bale, nowe piękne kobiety. I jak
należało się spodziewać tym przyjemnościom oddaje się bez
umiaru. Nie wiadomo jaki był rzeczywisty stan ducha podczas
opisywanych wydarzeń. Pamiętniki były spisywane w wieku
dojrzałym, a ten oprócz bagażu doświadczeń niesie ze sobą
skłonność do pogłębionej refleksji. Świat widziany oczyma
Gajewskiego miał w tym wypadku zupełnie inne wymiary.
Na Sieradzkich Szlakach
GEOGRAFIA I OCHRONA PRZYRODY
Trojanówka, Jasionka czy Cienia?
Piotr Rolirat
Cienia (Trojanówka) jest rzeczką przecinającą gminę Błaszki. Biegnie ona jej środkiem z południa na północ,
a następnie skręca ku zachodowi. Obecnie traktowana jest
jako dopływ Pokrzywnicy, która jest prawym dopływem Prosny, wpadającej dalej do Warty. Zanim przejdziemy jednak do
rozpatrywania nazewnictwa Cieni (Trojanówki)w przeszłości,
należy przedstawić dzisiejszy stan rzeczy. Otóż według podziału hydrograficznego Trojanówka to Pokrzywnica, mająca
swoje źródła w miejscowości Dzięcioły w Gminie Brzeziny
znajdującej się w województwie wielkopolskim. Pokrzywnica
(Trojanówka) jest prawym dopływem Prosny, uchodzącym do
niej w Kaliszu na osiedlu Winiary. Z kolei jej prawym dopływem jest Trojanówka z Gruszczyc (zwana też Cienią), która
łączy się z Pokrzywnicą pod Trojanowen, tuż przed zbiornikiem Pokrzywnica, zwanym Szałe od nazwy pobliskiej wsi1.
Na mapach i planach umieszczane są nazwy Pokrzywnica (z
miejscowości Dzięcioły) oraz Trojanówka/Cienia wymieniane
razem lub oddzielnie.
Przejdźmy teraz do samej Cieni/Trojanówki. Jej źródła
znajdują się na południowych krańcach gminy, w zalesionym
obszarze należącym do wsi Jasionna, zwanym Mizgała. Ponadto dopływają do niej strumienie z okolic miejscowości
Wyrębiniec i Łubna. Od swoich źródeł Cienia płynie między
innymi przez następujące miejscowości: Jasionna – Łubna
– Cienia Wielka – Gruszczyce – Sarny – Błaszki – Wójcice –
Suliszewice (gdzie opuszcza teren gminy Błaszki wpływając
do Wielkopolski) – Staw – Krowica – Marchwacz – Michałów
– Opatówek – Trojanów, gdzie uchodzi do Pokrzywnicy. Nie
dotarłem do aktualnych danych określających długość Cieni.
Jedynie Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych
Krajów Słowiańskich określa jej długość na około 40 wiorst
(około 43 km.), przy czym jako punkt końcowy Cieni traktowane jest ujście do Prosny2. W związku z tym można przyjąć,
że Cienia ma długość około 40 km.
Wróćmy jednak do interesującej nas kwestii nazewnictwa Cieni/Trojanówki. Obecnie obydwie nazwy są używane
zamiennie. W przeszłości bywało jednak inaczej.
Po raz pierwszy nazwa rzeczki pojawia się w bulli
papieża Innocentego II z 1136 roku, opisującej posiadłości archidiecezji gnieźnieńskiej. Znajduje się w niej zapis Sulostovo
super fluvium Tena. Dotyczy on wsi Suliszewice na strumieniem Tena, czyli Cienia3. Również w dokumencie Włosta z
Cieni z 1330 r. wymieniona jest nazwa Fluvio Czena, czyli
strumień Cienia4. Dokument z 1336 r. Mikołaja, palatyna po-
znańskiego wymienia Opathow et pro Fluvio Czena (chodzi o
Opatówek na Cienią)5. Z kolei w roku 1480 bracia Jan i Stanisław z Gruszczyc zawarli ugodę z Michałem z Cieni Wielkiej
w sprawie użytkowania rzeczki Cieni, a zwłaszcza budowy
młynów nad jej brzegami i zakładania stawów6.
Podsumowując, w świetle przedstawionych informacji wydaje się pewne, że pierwotną nazwa to Cienia, choć jej
pisownia ulegała zmianie. Nazwa ta zresztą używana jest do
dzisiaj.
W XIX wieku obok nazwy Cienia używane jest określenie Trojanówka, o czym świadczą zapisy w Słowniku
Geograficznym Królestwa Polskiego i innych Krajów Słowiańskich7. Nazwę tą należy wiązać z wsią Trojanów, obok
której łączy się Pokrzywnica i Cienia. Cienia jest traktowana
jako dopływ Prosny, natomiast Pokrzywnica (nazywana też
Jamnicą) jest uważana za jej lewy dopływ8. Pojawia się też
kolejne określenie Cieni. Rzeczka jest nazywana Strzechą.
Jednocześnie Strzecha to nazwa ówczesnego młyna w dobrach Jasionnej9 i to z jego powodu Cienia określana była tym
mianem10. Wtedy też Staw jest wymieniany jako miejscowość
leżąca na Cienią nazywaną niekiedy Strzechą lub Pokrzywnicą11 (użycie tej ostatniej nazwy jest zapewne pomyłką). Także
w tym okresie, w okolicach Błaszek, wobec Cieni używano
również nazwy Usiąca, choć według Słownika Geograficznego
Królestwa Polskiego był to lewy dopływ Cieni uchodzący do
niej pod Błaszkami12.
Kolejną nazwą, która jest używana w XIX wieku w
stosunku do Cieni, to nazwa Stawka” Nazwa ta występuje w
przypisach i komentarzach autorów opracowujących Kodeks
Dyplomatyczny Wielkopolski i pochodzi zapewne od nazwy
miejscowości Staw nad Cienią.
W wieku XX pojawia się kolejne określenie Cieni.
Otóż Ks. Franciszek Buchalski, autor książeczki o Błaszkach
używa określenia Jasionka13, co należy pewnie wiązać z nazwą miejscowości Jasionna, leżącą w pobliżu jej źródeł.
W świetle opisanych wyżej faktów rzeczą oczywistą
jest to, że jedyna nazwą używaną w sposób ciągły jest określenie Cienia. Inne natomiast pojawiają się w pewnych okresach
czasu, a ich nazwy związane są miejscowościami znajdującymi się nad brzegami rzeczki. Na zakończenie przytoczę jeszcze
ciekawostkę, dotyczącą nazewnictwa w czasach współczesnych. Otóż mieszkańcy okolic wsi Łubna używają względem
Trojanówki określenia Jordan. Wzięło się ono z okresu gdy
nie było jeszcze tam mostu. Okoliczni rolnicy, aby dotrzeć do
swoich pól po drugiej strony rzeczki, usypywali przeprawę z
kamieni, po których przejeżdżali na drugi brzeg, stąd też zaczęli używać sformułowania, jadę za Jordan.
Przypisy:
1
Kaliski Węzeł Wodny i Zarządzanie Wodami, Kalisz 2005, s.21. (Materiały
informacyjno-edukacyjne przygotowane przez Marka Galubę i Marka Pancewicza,Wydział Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Komunalnej Urzędu
Miejskiego w Kaliszu).
2
Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych Krajów Słowiańskich
(dalej SGKP), t.I, s.688-689.
3
Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski (dalej KDW), t.I, Poznań 1877, dokument nr 7.
4
KDW, t.II, Poznań 1878, dokument nr 1112 – Cienia wymieniana jest w przypisie jako ówczesna rzeka Stawka. W tym samym dokumencie występuje „fluvium Coprywnica” objaśniana przez wydawcę KDW jako dopływ Stawki.
5
Tamże, dokument 1163.
6
A. Szymczakowa, Szlachta Sieradzka w XV wieku, S.129.
7
SGKP, t.I, s.688-689.
8
SGKP, t.III, s.392, Trojanów jest lokowany nad Pokrzywnicą (Jamnicą) przy
jej ujściu do Cieni – SGKP, t.XII, s.480.
9
Tamże, s.482-483.
10
SGKP, t.XI, s.452.
11
Tamże, s.288.
12
SGKP, t.XII, s.838-839.
13
F. Buchalski, Błaszki, Kalisz 1934, s.18.
Na Sieradzkich Szlakach
53
Problemy interpretacji postanowień
Statutu Warckiego z 1423 r.
w zakresie ochrony cisa
Andrzej Grzywacz
Wstęp
Z punktu widzenia problematyki, którą współcześnie
nazywamy ochroną przyrody, istnieją dwie główne szkoły
interpretacji dawnych aktów prawnych. Według niektórych
historyków prawa oraz specjalistów w zakresie prawa ochrony
środowiska o prawnych aspektach ochrony przyrody można
mówić już od tego okresu, w którym pojawiły się jakiekolwiek
ograniczenia w korzystaniu z zasobów przyrodniczych,
motywowane względami gospodarczymi lub użytkowymi,
nawet wtedy gdy nie było tam założeń i myśli służących
ochronie przyrody jako takiej. Według innych ochronę przyrody
we właściwym znaczeniu rozumie się jako działanie służące
ochronie zasobów przyrody dla nich samych, bez względu na
wartości użytkowe i gospodarcze. Początek tak rozumianej
ochrony przyrody datuje się dopiero na połowę XIX w. Stąd też
wszelkie wcześniejsze akty legislacyjne, nakazy i zakazy, które
były wydawane przez władców i panujące warstwy feudalne
i wiązały się np. ze służącymi działalności gospodarczej i
ochronie dochodów z niej płynących przywilejami leśnymi,
łowieckimi i rybackimi, nie mają charakteru ochrony przyrody
we współczesnym sensie jej rozumienia. W dzisiejszych
teoretycznych założeniach podstaw prawa ochrony przyrody
przeważa pogląd przedstawiony jako pierwszy [Radecki 1989,
2006].
Zdarza się jednak, szczególnie w popularnych
opracowaniach z zakresu ochrony przyrody, że przytacza się tam
fakty nie oparte na oryginalnych tekstach, a podawane z drugiej
lub trzeciej ręki. Niestaranne lub nieudolne tłumaczenie, brak
uwzględnienia szerszego kontekstu historycznego oraz brak
rozpatrywania ówczesnej sytuacji społeczno−gospodarczej i
militarnej prowadzi niekiedy do niepełnych, uproszczonych,
a nawet i błędnych interpretacji oraz wniosków. Dobrym
przykładem w tym względzie jest przedstawianie zawartego w
Statucie Warckim zakazu pozyskiwania cisa w cudzym lesie
jako potwierdzenia istnienia początków gatunkowej ochrony
54
przyrody w Królestwie Polskim już w średniowieczu.
Celem pracy jest przedstawienie fragmentów
oryginalnego tłumaczenia tekstu Statutu Warckiego oraz próba
właściwej jego interpretacji z punktu widzenia historii ochrony
cisa.
Ochrona lasów w Polsce piastowskiej
Wszystkie lasy na ziemiach wchodzących w skład
państwa polskiego były traktowane jako dobro wspólne,
należące do całego plemienia, narodu. Las był dobrem
publicznym, dostępnym dla każdego jak woda i powietrze.
Dotyczyło to drewna, zwierzyny, owoców, grzybów i ziół.
Wiele terenów leśnych było niezamieszkanych i trudnych
do przebycia – nie były więc przedmiotem zainteresowania
gospodarczego. Brückner [1927] uważa, że termin puszcza
pochodzi od prasłowiańskich słów pusty, pustynia, pustać,
pustkowie. Podaje też przykład użytego jeszcze w 1595 r. słowa
pustelny w rozumieniu leśny. Obfitość obszarów leśnych u
zarania naszej państwowości w stosunku do nielicznej jeszcze
wówczas ludności nie powodowała potrzeby uregulowań
prawnych w zakresie użytkowania dóbr leśnej przyrody.
Pierwsze wprowadzenia zasad ochrony niektórych lasów przez
prawo miało swoje przyczyny w łowiectwie.
Od XII wieku na skutek postępującego osadnictwa na
terenach leśnych oraz wynikającym z tego rozpoczęciem na
szerszą skalę stałej uprawy gleby, tzw. trójpolówki, zarysowały
się stopniowo granice między lasami a wcześniej wypalonymi i
wykarczowanymi gruntami użytkowanymi aktualnie rolniczo.
Zaczęły pojawiać się najpierw zwyczajowe, a później prawne
przepisy ograniczające swobodę korzystania z cudzych lasów.
Statut Mazowiecki z 1260 r. nie uważał jeszcze wyrębu
drzew w cudzym lesie podczas dnia za przestępstwo [Broda
2000]. Drzewa graniczne zaznaczano w pierwszej dobie
chrześcijaństwa znakiem krzyża świętego, a kto drzew takich
nie szanował lub znaki na nich fałszował, ten miał być za karę
na drzewach takich powieszony. Wierzenia i tradycye chroniły
najskuteczniej nasze puszcze aż do połowy średnich wieków
[Szczerbowski 1907].
Zapewne z inicjatywy porządkującego polskie ustawy
synodalne arcybiskupa gnieźnieńskiego Jarosława Bogorii
ze Skotnik zostały opracowane, osobno dla Wielkopolski i
Małopolski, dwa odrębne zwody praw zwyczajowych zwane
statutami wiślicko−piotrkowskimi, które wydał Kazimierz
III Wielki (1310−1370). Unifikacja prawa miała służyć
przezwyciężeniu tendencji odśrodkowych – wciąż silnych
pozostałości czasu rozbicia dzielnicowego [Samsonowicz
1995].
Statut Wielkopolski wydano na wiecu w Piotrkowie
w 1347 r. Składał się on z 34 artykułów o charakterze prawa
zwyczajowego. Natomiast Statut Małopolski został wydany po
Statucie Wielkopolskim, a dokonano tego na wiecu w Wiślicy.
Dokładna data ogłoszenia jest sporna – być może nastąpiło
to w końcu lat pięćdziesiątych XIV wieku, około 1357 r.
Statut Wiślicki złożony był pierwotnie z 24 artykułów, które
później uzupełniono 59 artykułami pochodzącymi ze zbioru
różnych ustaw królewskich. Miał charakter przejawu tendencji
reformatorskich, urządzania dobrze i sprawnie funkcjonującego
państwa. Zawierał przepisy prawa cywilnego, karnego i
procesowego [Roman 1961; Radecki 1989].
Statut Wiślicki zawiera także artykuły odnoszące się do
ochrony lasów np. Porąbiw dąb cudz, winę jemu (temu) ośm
groszów zapłaci w czyjem państwie jest porąbion”; „Porąbiw
drzewo jabłczane alibo owocne, dwanaście groszy z winą (w razie
udowodnionej winy), pięćnadzieścia zapłaci bądź przyciśnion
(pozwany sądownie) szkodę cierpiącemu; Mając granice, a
drugiego las rąbiąc może pociążan (pozwany) być podług jako
niżej popisano”, „Las albo dąbrowę mając opodalną świń do
niej pędzić nie może, jano drogą, Ustanawiamy też: którykole
z drugim granice mając, przestępując je drwa alibo którykole
szczebrzuchy (sprzęt domowy) wyrąbi, ten jego (którego)
Na Sieradzkich Szlakach
las będzie, rąbiącego pierwej (pierwszy raz) siekirą pociąża
(zajmuje, odbiera), wtóre; siekirą, płaszczem i suknią, a trzecie
wołami abo końmi lub jenym koniem pociążać może przez winy
(bez dalszej kary). Ale pociążali kogo we dwu wołu alibo koniu
jeno sobie odzierży, a drugiego wołu alibo konia na rękojemstwo
puścić ma, a znamię abo ciosu na drzewie, gdzie pociążał
wyciąć ima (ma). Ale kiedy kto w gaju cudzym, jeden abo dwa
dęby wyrąbi, za każdy ośm skot (osiem monet); paknęli (jeśli
zaś) trzy porąbi grzywną temu, w czyim gaju uczynił, a Sądowi
drugą grzywnę zapłaci; ale gdy tylko gałęzi otnie, cztery skoćce
zapłacić musi. A też chcemy drzierżano być o dębiech leśnych,
abo w lesie wodnych to jest przy Warcie, alibo przy którychkole
wodach ciekących urosłych, a porąbionych, alibo obrąbionych.
Ale o dębiech dąbrowych za każdego z nich porąbiąc ji pięć
skot zapłaci. Paknęli odrosty alibo gałęzie tylko obrąbi,
pociążan tylko ma być (nie płaci kary, tylko samą szkodę).
Ale kiedy kto drzewo ze psczołami porąbi, tedy cierpniącemu
szkodę grzywnę, a Sądowi drugą grzywnę zapłacić ma: paknęli
przez psczół drzewo porąbi dziane (drzewo bartne), tedy szkody
cierpiącemu pół grzywny, a Sądowi przekonany zapłacić musi i
bądź przyciśniony [Szczerbowski 1907].
W Polsce pierwsze grosze wybito w końcu XIII wieku
na Dolnym Śląsku. Od początku XIV wieku w obiegu były
grosze praskie, których kurs wynosił od 12 do 18 denarów
krakowskich. Krajowe grosze krakowskie, równe czeskim,
wybił ok. 1368 r. Kazimierz III Wielki. Na początku XIV wieku
grzywna liczyła 48 groszy praskich. W Polsce XI−XII wieku jej
ciężar wynosił 1213 g srebra, a późniejsze grzywny krakowska
(wrocławska) i chełmińska (toruńska) ważyły odpowiednio
196−202 i 191 g srebra. Grzywny używano również jako
pieniężnej jednostki obrachunkowej, a jej wartość początkowo
odpowiadała 4 wiardunkom lub 24 skojcom [Paszkiewicz
2002]. Jeżeli zatem przyjmiemy według Statutu Wiślickiego, że
zadośćuczynienie za życie poddanego wynosiło 10 grzywien,
to była to równowartość odszkodowania za 60 nielegalnie
wyciętych dębów lub 32 jabłonie. Życie ludzkie wówczas
miało, jak się okazuje, niską cenę.
Statut Warcki
Król Władysław Jagiełło
Statut Warcki (Wartski) uchwalony 28 X 1423 r. na
zjeździe walnym królestwa w Warcie w Ziemi Sieradzkiej,
został następnie zatwierdzony przez króla Władysława II
Jagiełłę (ok. 1351−1434). Poprzedzał go Statut Krakowski
z 1420 r. Statut Warcki rozwijał i modyfikował (jakbyśmy
dzisiaj powiedzieli – nowelizował) zgodnie z interesami
szlachty niektóre postanowienia statutów Kazimierza
Wielkiego. Zawierał między innymi przepisy ograniczające
prawo opuszczania gruntów przez kmieci oraz regulacje
dotyczące zbiegostwa chłopów i usuwania ze wsi przez
wykup sołectw nieużytecznego lub buntowniczego sołtysa.
Uściślał również zakres sądownictwa starościńskiego (gwałt,
rozbój, podpalenie, najście domu), a także rozszerzał władzę
wojewodów w dziedzinie kontroli miar, wag i cen. Na 31
artykułów, 6 odnosi się do regulacji z zakresu ochrony lasów
i łowiectwa. Są to fragmenty następujące: art. XXII. Iże Wola
przez mędrce k temu jest naleziona, aby lasy a puszcze, gdzie
małe użytki przychodzą, były wykopane, aby w szersze użytki
były obrócone, a przeto, gdy który kmiec na lesie, gdzieby
posadzona wieś miała być, Wolę przyjmie nie będzie módz z
onej swej rolej, aliż ją wykopa, sobie ruszyć. Ale wykopawszy,
może uczynić, uczyniwszy, co ziemskie prawo albo onej
dziedziny pożąda a wyciąga przy jego ruszeniu, to jest wyjściu;
art. XXV. Pierwiejsznem ustanowieniem w Kapitule rzeczonem
„Statuimus” (jest to cytat z art. CXXIX Statutu Wiślickiego)
i dalej, znano jest być chowano, iże kiedy który kmieca albo
kogale w swoim lesie zastanie, tedy ji za pierwe pociążanie
(jako pierwszą karę) tylko w siekierze pociąża, jakowyżej w tem
Kapitule jest popisano. Ale iże rozmajte są lasy, między którymi
są niektóre drzewa w drugich wielgiej ważności a drogiego
myta (cła, ceny), jako jest cis a drugie drzewa droga, jeż
bacząc, iże zakłady albo ciążba mają przewyższyć w ważności
swej rzeczy te, o które pociążano, widziało się nami naszym
rycerzom, iż gdyby wszedw w las, ciąć takie drzewa, albo im
równa porąbił, może być przez dziedzica tego lasa jęt (ujęty), a
na rękojemstwo prosząnym dan (może być wydany po złożeniu
zabezpieczenia). Bo nie jest zgodno, ani się widzi dostateczno,
za tako znamienitą szkodę, lekki zakład wziąć, albo iżby tylko w
pociążaniu był skaran. A takież o gajoch, gdzie mało jest lasów,
ma być rozumiano i chowano; art. XXVI. Barci na puszczach
albo w imieniu inszego pana kmiece trzymając, albo prawem
dziedzinnem mając, a pod inszym bydląc (a na innym terenie
mieszkając), dań z miodu mają dać. Jiż gdyby w zapłaceniu
tejto dani byli zmudzi, albo płacić by odmawiali, tedy rzeczony
pan może je o czynsz swój sądzić i ciążać; a pan, pod którymby
siedzieli, nie ma ich odejmować, ale proszącemu sprawiedliwość
z niemi ma uczynić, jako o pospolitym młynarzu też w księgach
ziemskich wyżej jest obejźrzano. Art. XXVII Częstokroć obykło
się przygadzać iże slachcicy albo też pospolici ludzie,w bory,
las, albo w gaj rzeczony zapusta czyjkole umyślnie wszedwszy,
albo z przytczy pożarem zażgą (zapalą), a o to przez pana wsi
te˙j dziedziny bywają obwinieni. Tacy nie insze˙m, niżli prawem
polskie˙m, jako pożeżce˙ (podpalacze) mają być sądzeni, a
jakokole ich czci przez to nie bywa uciągniono (nie uwłacza to
ich czci), wzdy przewyciężeni (w razie udowodnienia im winy
sądownie), będzie− li kmiotowicz, a [nie] ma z kąd zapłacić,
żywot dziesięcią grzywnami ma odkupić, jako i za głowę
kmiecą obykły są dane być dziesięć grzywien. (według prawa
polskiego szlachcic za zabicie poddanego płacił głową albo
dziesięcioma grzywnami); art. XXVIII Nijene przeciwności
albo mierziączki (gniewy, wstręty) między naszymi szlachcicy
wschodzą na łowiskach, tego dla, iż niektórzy zwierz goniony
przez psy drugiego wziąć nie sromają (nie wstydzą się). A
przeto, acz kto na pote˙m jelenia, łosia, albo wieprza, przez
psy drugiego goniony albo jętego, gwałtem albo tajemnie
przede psy drugiego weźmie, albo uchwaci a sobie weźmie,
taki za źwierzę albo za mięso trzy grzywny, a za winę drugie
trzy grzywny, onemu, czyj zwierz jest, zapłacić bądź powinien i
przyciśnion; art. XXIX Ale iż zające łowiący, obykli są ubogim
ludziem przezmiernie szkody czynić a przekazy, dobre ich a żyto
podeptając, tego dla zapowiedamy, od Święta Śgo Wojciecha, aż
do gromadzenia wszego żyta ozimiego z pól i jarego, na imieniu
inszego, prócz wole˙j jego łowić a gonić zająców aby nie śmiał,
albo cierpiącemu szkodę, trzy grzywny przepaść za winę ma się
wiedzieć. Tekst podano za Helcelem [1856], a przypisy według
Brücknera [1927] i Szczerbowskiego [1907].
Tłumaczem Statutu Warckiego z łaciny na
średniowieczną polszczyznę był Wojcieszyn, czyli Świętosław
z Wojcieszyna (data urodzin nieznana, zmarł pomiędzy 1454
a 1476 rokiem) – Mazowszanin urodzony w Wojcieszynie
Na Sieradzkich Szlakach
55
56
wnioski o dwie mile od Warszawy za Wolą (dzisiaj wieś w
gminie Stare Babice powiatu warszawskiego zachodniego).
Był doktorem prawa Akademii Krakowskiej, kustoszem
Kapituły św. Jana, oficjałem i wikariuszem biskupim z ramienia
biskupa poznańskiego Jędrzeja z Bnina, do którego należał
archidiakonat czerski czyli warszawski. Później piastował
funkcję dziekana kapituły warszawskiej. Zapewne z polecenia
księcia mazowieckiego Bolesława IV (1421−1454), wnuka
księcia Janusza I (1346−1429) z dynastii Piastów, Świętosław
zajął się przekładem prawodawstwa wiślickiego. Prace jego
przepisywał na pergamin Mikołaj Suleda – pisarz i burmistrz
warecki. Tłumaczenie zapewne zostało dokonane przed
1448 r., czyli po 25 latach od ukazania się Statutu Warckiego
[Encyklopedyja powszechna 1867].
Tłumaczenia Świętosława znalazły się w bibliotece
Tadeusza Czackiego (1765−1813) w Porycku na Wołyniu,
skąd później zostały przywiezione do Puław. W Puławach
widział je, przepisał, a następnie wydrukował w Wilnie w 1824
r. wybitny historyk Joachim Lelewel w dziele „Historyczne
pomniki języka i uchwał polskich i mazowieckich z XV i XVI
wieku”. Są też jeszcze inne, późniejsze, często anonimowe,
tłumaczenia. Jak podaje Encyklopedyja powszechna [1867]:
tylko w języku niezmierna różnica tych tekstów drugiej ręki,
kiedy się je porównywa z textem oryginalnym przez Lelewela
wydanym. Z tegoby można zrobić wniosek, że autor rękopisu
Wiślicyi, miał pod ręką przekład Świętosława i tak przerabiał w
nim język na nowszy, jak przerabiali go później tłumacze Biblii,
kiedy mieli na zawołanie rękopisma poprzedników, jak i w ogóle
wszyscy, co przepisywali dawne książki. Tłumaczenie polskie
Statutu Warckiego autorstwa Świętosława z Wojcieszyna
wydał również Antoni Zygmunt Helcel w 1856 r. w dziele
„Starodawne prawa polskiego pomniki” w tomie I. W tym
opracowaniu korzystamy z tej wersji Statutu.
Pozyskanie i handel drewnem cisowym
Od wczesnego średniowiecza cis był użytkowany
zapewne na lokalne potrzeby i nie był intensywnie wycinany.
Ciekawą sugestię znajdujemy u Brücknera [1927], który w
swoim słowniku etymologicznym podaje oznaczające zarośla,
gęstwiny hasło cigiędź. Słowo to, obecnie zupełnie zapomniane,
być może powstało od cisa, cisiny przez dodanie zbiorowego
przyrostka ędź, tak jak np. łab – ędź, gaw – iędź.
Istnienie w języku polskim słów cisina – na oznaczenie
drzewostanu cisowego, a dawniej także słowa cigiędź – na
oznaczenie gęstych zarośli (nie tylko cisowych), może oznaczać,
że nie był to gatunek dawniej tak rzadki jak dzisiaj. W języku
polskim mamy bowiem specjalne terminy na drzewostany o
określonym składzie gatunkowym np. sośnina, świerczyna,
jedlina, dębina, buczyna, jaworzyna, brzezina, olszyna, ale
brak jest oddzielnych słów oznaczających drzewostany rzadko
występujące, np. składające się z lip, jesionów, wiązów, klonów.
Nie mówimy przecież – lipina, jesionina, wiązina, klonina.
Historyczna i etymologiczna analiza języka polskiego może
tu być pośrednim dowodem, że cis nie był dawniej gatunkiem
rzadkim.
Drewno cisa stosowano dawniej na ziemiach
polskich do wyrobu przedmiotów użytku domowego: łyżek,
grzebieni, trzonków do narzędzi, kołków służących jako
drewniane gwoździe. Czasami wykorzystywano je do wyrobu
cenniejszych mebli. Dopiero później stosowano na intarsje,
jako okleinę, forniry, wyroby tokarskie, snycerskie i rzeźby.
Cis był jednak głównym materiałem, z którego wytwarzano
broń wojenną i myśliwską. Od najdawniejszych czasów był
bardzo cenionym materiałem do wyrobu dzid, oszczepów,
łuków i kusz. Spowodowane to było tym, że odznacza się
giętkością, trwałością i dużą wytrzymałością, a także nie ulega
łatwo uszkodzeniu przez owady techniczne szkodniki drewna
oraz grzyby powodujące jego zgniliznę [Czartoryski 1975].
Po wyniszczeniu drzewostanów cisowych w Zachodniej
Europie rozpoczęło się na dużą skalę rabunkowe pozyskiwanie
cisa z terenów Europy Środkowej i Wschodniej. Drewno tego
gatunku miało coraz wyższą cenę, a że było materiałem na
wyroby militarne, cis stał się surowcem strategicznym.
Pierwsze wzmianki o handlu drewnem cisowym do
Niderlandów przez Gdańsk pochodzą już z 1287 r. Późniejsze
źródła podają wiadomości o dużym, zorganizowanym w rodzaj
monopolu przez Krzyżaków, eksporcie cisa przez Gdańsk
głównie do Anglii i Niderlandów [Czartoryski 1975].
W tym miejscu warto przypomnieć fragment
historii Gdańska i jego rolę w handlu zbożem i drewnem.
Gdańsk uzyskał prawa miejskie na prawie lubeckim w
latach 1261−1263. Szybko stał się największym ośrodkiem
administracyjnym i centrum handlowym Pomorza Gdańskiego.
W tym okresie ustalono tu pierwsze taryfy celne. Ostatni z
książąt gdańskich, Mściwój II (ok. 1220−1294), przekazał
Gdańsk wraz z księstwem pomorskim księciu wielkopolskiemu
Przemysławowi II (1257−1296). Od 1296 władzę nad miastem
sprawował Władysław I Łokietek (ok. 1259−1333). W latach
1299−1306 Gdańsk znalazł się pod panowaniem królów
czeskich – Wacława II i Wacława III, w których imieniu władzę
sprawował ród Święców. W 1308 Święcowie sprowadzili do
Gdańska Branderburczyków, a następnie prosili o pomoc
Krzyżaków w ich wypędzeniu. Niestety Krzyżacy podstępnie
opanowali miasto, wymordowali część mieszkańców i spalili
gród książęcy, a z czasem opanowali całe Pomorze Gdańskie.
Królowie Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki bezskutecznie
starali się odzyskać utracone ziemie. W 1361 r. Gdańsk stał
się członkiem Hanzy i utrzymywał intensywne i rozległe
stosunki z wieloma krajami Europy. Fiskalna polityka Zakonu
wpływała jednak hamująco na rozwój miasta – ingerowano
w sferę ustawodawstwa, finansów, sądownictwa, utrudniano
kontakty z Polską – naturalnym zapleczem gdańskiego portu.
Konkurowano także z Koroną w zakresie handlu, w tym
handlu zbożem i drewnem. Powodowało to krwawo stłumione
antykrzyżackie wystąpienie kupców i mieszczan w 1361, 1378,
1411 i 1416 r. [Lasocka 2002].
Błędy interpretacyjne Statutu Warckiego dotyczące
zakazu pozyskiwania cisa w cudzym lesie
Niekiedy w opracowaniach z zakresu ochrony
przyrody pisze się o Statucie Wareckim zamiast Warckim (lub
jak w starszych tekstach Wartskim). Jest to błąd, gdyż nazwa
statutu pochodzi od miejsca jego uchwalenia – miasta Warta
w Ziemi Sieradzkiej, a nie od miasta Warka w Ziemi Czersko
– Mazowieckiej (wareckiej). Nazwa miasta Warty pochodzi od
rzeki Warty, natomiast nazwa rzeki pochodzi od słowiańskiego
słowa wart – prąd. Rzeka Warta, to taka, która wartko
płynie, ma silny prąd, nurt. Nazwa miasta Warka pochodzi
prawdopodobnie od słowa – warownia [Brückner 1927].
Oparcie się na najczęściej podawanym fragmencie
nieoryginalnego i uproszczonego tekstu z drugiej ręki (drzewa
cennego jako jest cis) lub na pracy Gottwalda [1922] Najstarsze
ustawy ochronne w dawnej Polsce” z cytatem ... Jeśliby kto
wszedłszy w las, drzewa które znajdują się być wielkiej ceny
jako jest cis albo im podobne porąbał, tędy może być przez Pana
abo dziedzica pojman... [za Wiśniewskim i Gwiazdowiczem
2004] łatwiej skłania do doszukiwania się w Statucie zaczątków
gatunkowej ochrony przyrody (roślin). Tekst oryginalnego i
najstarszego tłumaczenia tego fragmentu, artykułu 25 Statutu,
dokonany przez Świętosława z Wojcieszyna brzmi jednak
inaczej: ... Ale iże rozmajte są lasy, między którymi są niektóre
drzewa w drugich wielgiej ważności a drogiego myta, jako jest
cis a drugie drzewa droga... . Jest tu wyraźnie słowo myto.
Brückner [1927] podaje, że myto znaczy cło, płaca, a mytnik to
celnik, mycić zaś to płacić cło, przemycić – obejść cło, nie płacić
cła, a ten, kto to robi, to – przemytnik. Jest to prasłowiańska
pożyczka z niemieckiego muta, mauth – cło. Przyjęcie
oryginalnego tekstu już nie tak prosto skłania do interpretacji
o ochronie przyrody, a wyraźnie wskazuje na ochronę praw
własności, zabezpieczenie przed kradzieżą cennego surowca
Na Sieradzkich Szlakach
o strategicznym znaczeniu. Jest rzeczą interesującą, jakie były
powody opuszczenia w niektórych opracowaniach znaczących
słów „drogiego myta”. Czyżby nie pasowało to i psuło z góry
założoną interpretację tego fragmentu Statutu Warckiego?
Rzeczą charakterystyczną jest, że w starszym od Statutu
Warckiego o 66 lat Statucie Wiślickim znajdują się zakazy
wyrębu w cudzym lesie dębów i za taki czyn wyznaczone
zostały określonej wysokości kary pieniężne, podobnie jak w
przypadku jabłoni i innych drzew owocowych. Fakt ten nie jest
interpretowany jako dawny przykład ochrony przyrody, jako
swoiste pierwociny prawa ochrony zasobów przyrodniczych.
Zresztą również i dzisiaj te wymieniane przed 650 lat drzewa
nie znajdują się pod prawną ochroną gatunkową. Zakazy w
Statucie Wiślickim co do kradzieży niektórych gatunków drzew
traktowane są jako ochrona praw własności. Niezbyt jasna jest
zatem zmiana interpretacji w analogicznej sprawie dotyczącej
zakazu wyrębu cisów w cudzym lesie. Jest to najczęściej
przedstawiane (ale dopiero od XX wieku) jako akt ochrony
zagrożonej przyrody. Nie bez wpływu na to jest fakt, że cis
jako jeden z pierwszych, obok niewielu innych gatunków roślin
(limby, różanecznika żółtego, szarotki alpejskiej, mikołajka
nadmorskiego) uzyskał w Polsce prawne zabezpieczenie już
w początkach organizowania prac na polu ochrony przyrody,
w przepisach rozporządzenia ministra Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego z 15 września 1919 r. o ochronie
niektórych zabytków przyrody, opublikowanym w Monitorze
Polskim nr 2 z 1919 r., poz. 208 [Szczęsny 1982]. Fakt, że cis
stał się symbolem gatunkowej ochrony roślin, spowodował
pewien rodzaj nadinterpretacji fragmentu Statutu sprzed
sześciu wieków i był powodem poszukiwania „nieco na siłę”
argumentacji, że w rzeczywistości ochrona przyrody ma swoje
korzenie już w średniowiecznej Polsce. Dlatego spotykamy we
współczesnych opracowaniach z zakresu ochrony przyrody
takie stwierdzenia cis od 1423 r. objęty jest ochroną, Już za
panowania Władysława Jagiełły cis podlegał prawnej ochronie,
Władysław Jagiełło w Statucie Wareckim z 1423 r. nakazał
ochronę cisa itp. Z całą pewnością zakaz wycinania cisa w
cudzym lesie, zawarty w Statucie Warckim, był obroną przed
intensywnym wykupem cisa przez agentów i pośredników
kupców gdańskich i krzyżackich oraz reakcją na dotkliwe braki
tego surowca na własny użytek dla wojska. Pierwszym aktem
prawnym wprowadzającym w Polsce ochroną gatunkową roślin
we właściwym tego słowa znaczenia było rozporządzenie
ministra oświaty z 29 VIII1946 r. wydane na podstawie ustawy
o ochronie przyrody z 10 III 1934 r. [Szczęsny 1982].
Władysław II Jagiełło, syn Olgierda i Julianny księżnej
twerskiej, był wielkim księciem litewskim (1377−1401) i
królem Polskim (1386−1434). Współrządził ze swoją pierwszą
żoną, Jadwigą Andegaweńska, do jej bezpotomnej śmierci w
1399 roku. Zdarzenie to osłabiło prawną pozycję Jagiełły jako
króla i pozostawiało otwartą sprawę dziedziczenia po nim
tronu. Zmuszało go to do nadawania licznych przywilejów
możnowładztwu i szlachcie, w celu pozyskania ich
przychylności. Opierał się głównie na panach małopolskich,
którym zawdzięczał koronę. W okresie jego panowania szlachta
nie była już zatomizowanym skupiskiem rodów i rodzin lecz
skonsolidowaną siła społeczną, dążącą świadomie do uzyskania
dominacji i uprzywilejowanej pozycji w państwie. Jagiełło był
uważany za zręcznego polityka, zarówno na arenie krajowej,
zwłaszcza w zakresie trudnych i złożonych stosunków z Litwą,
jak i międzynarodowej, gdzie umiał dobierać współpracowników
i doradców [Rafacz 1935]. Statut Warcki był przywilejem dla
szlachty, gdyż rozwijał i modyfikował zgodnie z jej interesami
niektóre postanowienia statutów Kazimierza Wielkiego. W
odniesieniu do cisa nie chodziło w tym Statucie o jego ochronę
jako gatunku zagrożonego czy też nadmiernie eksploatowanego
(jak to się często w uproszczeniu przedstawia). Celem zakazu
pozyskiwania cisa w cudzym lesie było zagwarantowanie
wyłączności posiadaczom lasów, że tylko oni mogą decydować
o jego wycięciu i sprzedaży kupcom gdańskim, podobnie jak i
innych cennych gatunków (dębu, drzew owocowych). Zakaz
ten nie dotyczył możliwości pozyskania na własne potrzeby
drewna gatunków „pospolitych” w cudzym lesie. Kupcy drzewni
buntowali się przeciw nakładanemu przez kontrolujących i
monopolizujących handel w porcie gdańskim Krzyżaków
wysokiemu cłu (mytu) na drewno cisowe. Jak się wydaje,
Statut Warcki należy rozpatrywać w kontekście aktywizacji
politycznej szlachty, wymuszania przez nią kolejnych
przywilejów, polityki antykrzyżackiej i stałej konfrontacji oraz
konkurencji z państwem Zakonu Krzyżackiego, modernizacji
państwa i wzrostu międzynarodowego znaczenia Polski
[Samsonowicz 1995].
Doszukiwanie się w Statucie Warckim zaczątków
prawnej ochrony przyrody na terenie Polski jest pewnego
rodzaju nadinterpretacją, chociaż mamy tu do czynienia
niewątpliwie z ograniczeniami w korzystaniu z zasobów
przyrody, motywowanymi względami ochrony praw feudalnych
oraz względami gospodarczymi, handlowymi i militarnymi.
Gruszecki [2005] we „Wprowadzeniu” do komentarza
Ustawy o ochronie przyrody z 2004 r. pisze ... w Statutach
Wareckich Władysława Jagiełły z 1423 r., w których objęto
ochroną dziki, łosie i jelenie. Znowu błąd w nazwie Statutu
i wyjątkowa nadinterpretacja znaczenia tekstu. W artykule
XXVIII wyraźnie jest mowa o regulacji łowieckiej, że gdy
ktoś weźmie mięso upolowanego już wcześniej przez kogoś
innego „jelenia, łosia, albo wieprza” lub zapoluje na zwierzęta
gonione przez psy należące do innego myśliwego musi zapłacić
karę. Czy na podstawie takiego postanowienia można mówić,
że Polska w tym zakresie posiada poważne osiągnięcia, a
liczba regulacji prawnych mogąca mieć wpływ na ochronę
środowiska przyrodniczego, była znacząca [Gruszecki
2005]? Faktów nadinterpretacji dawnego prawa jest więcej.
Mówienie na podstawie tekstu dotyczącego regulacji sprzeczek
łowieckich, że były to początki gatunkowej ochrony zwierząt
dowodzi zupełnej nieznajomości oryginalnych tekstów
Statutu oraz rozpatrywania go bez kontekstu historycznego.
Często nie wynika to ze złej woli, ale z faktu powtarzania za
innymi nieprawdziwych lub źle zinterpretowanych faktów i
fragmentów starych tekstów bez sprawdzenia źródeł.
Literatura:
Broda J. 2000. Historia leśnictwa w Polsce. Wydawnictwo Akademii Rolniczej
im. Augusta Cieszkowskiego, Poznań.
Brückner A. 1927. Słownik etymologiczny języka polskiego. Krakowska
Spółka Wydawnicza, Kraków.
Czartoryski A. 1975. Z przeszłości cisa W: Cis pospolity – Taxus baccata
L. Nasze drzewa leśne, t. III, Instytut Dendrologii PAN, PWN Warszawa –
Poznań.
Encyklopedyja powszechna. 1867. Nakład, druk i własność S. Oregelbranda –
Księgarza i Typograta, Warszawa. 27.
Gottwald K. Z. 1922. Najstarsze ustawy ochronne w dawnej Polsce. Ochrona
Przyrody, 28: 16−17.
Gruszecki K. 2005. Ustawa o ochronie przyrody – komentarz. Kantor
Wydawniczy Zakamycze, oddział Polskich Wydawnictw Profesjonalnych,
Kraków.
Lasocka M. 2002. Gdańsk – historia W: Wielka encyklopedia PWN, Warszawa,
t. 10.
Paszkiewicz B. 2002. Grosz, grzywna W: Wielka encyklopedia PWN,
Warszawa t. 10.
Radecki W. 1989. Statuty Kazimierza Wielkiego i Władysława Jagiełły. Aura,
w. 1.
Radecki W. [red.]. 2006. Teoretyczne podstawy prawa ochrony przyrody.
Towarzystwo Naukowe Prawa Ochrony Środowiska, seria monografie 53,
Wydawnictwo Prawo Ochrony Środowiska, Wrocław.
Rafacz J. 1935. Historia ustroju dawnej Polski. Sekcja Wydawnicza
Towarzystwa „Bratnia pomoc studentów” Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa.
Samsonowicz H. 1995. Do roku 1506 W: Polska na przestrzeni wieków, J.
Tazbir [red.]. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
Szczerbowski J. 1907. Pogląd na rozwój polskiego leśnictwa w XIX wieku w
Galicji. Referat wygłoszony i opublikowany na Zjeździe Polskich Leśników w
1907 r. w Krakowie.
Szczęsny T. 1982. Ochrona przyrody i krajobrazu. PWN, Warszawa.
Wiśniewski J., Gwiazdowicz D. 2004. Ochrona przyrody. Wydawnictwo
Na Sieradzkich Szlakach
57
Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego, Poznań.
Władysława Jagiełły Statut Wartski z roku 1420 i 1423 w tłómaczeniu
Świętosłwa z Wojcieszyna. W: Helcel A. Z. 1856. Starodawne prawa polskiego
pomniki, Warszawa, t. I.
Roman S. 1961. Geneza Statutów Kazimierza Wielkiego. Studium
Źródłoznawcze, Kraków.
Od Redakcji:
Przedruk, za zgodą autora, z miesięcznika Sylwan nr 3 z 2008 r.
Przypis Redakcji: Największe i najstarsze w okolicach Sieradza cisy: w parku
w Rychłocicach, w Budach Rychłocickich, w Świątkowicach i na uroczysku
w Pyszkowie.
ZABYTKI
Nieistniejący dworek
w Smaszkowie koło Błaszek
Rafał Bogusławski
Smaszków – gniazdo rodowe Smaszkowskich to
jedna z najstarszych miejscowości leżących w gminie Błaszki.
Pierwsza wzmianka dotycząca wsi pochodzi już z 1391
r1. Od XV w. Smaszków dzielił się na Wielki i Mały. W r.
1509 część wsi zwana Smaszków Mały stała się własnością
Mikołaja Kobierzyckiego, który nabył te dobra (wraz z
sąsiednimi Kostrzewicami) od Jadwigi z Radlickich i Marcina
małżonków Kostrzewskich. Natomiast Smaszków Wielki
pozostawał niezmiennie w rękach rodziny Smaszkowskich,
co trwało aż do 1541 r., kiedy to Feliks Smaszkowski sprzedał
tę część wsi Wojciechowi i Stanisławowi Kobierzyckim2.W
ten sposób Smaszków w całości znalazł się w rękach rodziny
Kobierzyckich, którzy władali tymi dobrami przeszło sto lat.
58
W r. 1667 Kazimierz Kobierzycki, chorążyc bydgoski,
sprzedał Smaszków za 4 tys. 300 zł pol. Marcinowi z Siemikowic
Radoszewskiemu, który 23 lata później zbył te dobra Adamowi
Psarskiemu za 12 tys. zł pol.3 Psarscy gospodarowali w
Smaszkowie 25 lat do r. 1715.Wówczas syn i córki Adama
Psarskiego – Jan, Marianna (żona Sebastiana Żeromskiego),
Katarzyna, Jadwiga i Teresa sprzedali majątek Wojciechowi
Jabłkowskiemu za sumę 12 tys. 200 zł pol. W lipcu 1728 r. od
Jabłkowskiego wieś kupił Michał Wargawski, który trzy lata
później – dnia 11 VII 1731 r. zawarł kontrakt sprzedaży dóbr
Smaszków (wraz z częścią Kostrzewic) na sumę 25 tys. zł pol.
z Janem, Józefem, Andrzejem i Marianną (żoną Franciszka
Milewskiego), braćmi i siostrą Rowińskimi. Nowi dziedzice
Smaszkowa posiadali majątek 10 lat. Po upływie tego okresu,
w r. 1741 kupił od nich wspomniane dobra Jan Jankowski za
26 tys. zł pol. Po śmierci Jankowskiego majątek odziedziczyła
w części córka Anna, żona 1v. Ludwika Poniatowskiego 2v.
Franciszka Bogusławskiego, chorążego wojsk koronnych. Wg
Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów
słowiańskich wieś Smaszków dziedziczył w r. 1745 Kajetan
Jankowski. W r. 1765 Józef i Antoni Poniatowscy – synowie
nieżyjącej wówczas Anny z Jankowskich 1v. Poniatowskiej 2v.
Bogusławskiej ustąpili swe działy na Smaszkowie ojczymowi
Franciszkowi Bogusławskiemu za sumę 8 tys. 545 zł pol. Inne
części dóbr trafiły w ręce Adama Porowskiego, miecznika
nowogrodzkiego, który w r. 1788 sprzedał je za 6 tys. zł pol.
Józefowi z Komorza Kurcewskiemu, komornikowi ziemskiemu
wieluńskiemu4.
Po śmierci Franciszka Bogusławskiego w 1796r.
pozostały po nim majątek w Smaszkowie przeszedł,
drogą spadku, na jego dzieci: Juliannę Konstancję (żonę
wspomnianego komornika ziemskiego wieluńskiego Józefa
Kurcewskiego), Teklę Elżbietę (żonę szambelana Michała
Mokrskiego), Maksymiliana Edwarda i Ludwika Bartłomieja
Bogusławskich oraz Józefa Byszewskiego, rotmistrza wojsk
koronnych, wdowca po Krystynie Bogusławskiej – zmarłej
córce Franciszka5. W wyniku kompromisów zawartych między
członkami rodzin: Bogusławskich, Byszewskich, Mokrskich i
Kurcewskich majątek stał się własnością tych ostatnich6.
Od Kurcewskich Smaszków nabył Stanisław Suchorski.
Ostatnim właścicielem Smaszkowa z tego rodu był Teodor
Suchorski, który zginął w bitwie pod Rudnikami w powstaniu
styczniowym. Od Suchorskich Smaszków przeszedł w ręce
Gątkiewiczów: Cezarego, a następnie Alojzego, który sprzedał
go Joannie z Taczanowskich Walewskiej, za 80 tys. rs. W rękach
tej rodziny Smaszków pozostawał do II wojny światowej7.
Tak w dużym skrócie przedstawiają się dzieje własności
ziemskiej dóbr Smaszków. Tamtejszy dwór nie zachował się
do naszych czasów. Mamy jednak możliwość odtworzyć jego
wygląd z lat 80. XVIII w. dzięki zapisom w księdze grodzkiej
sieradzkiej inscriptionum nr 230. W tym czasie, w Smaszkowie
gospodarowali Bogusławscy h. Ostoja.
W dniu 12 VIII 1783 r. Maksymilian Bogusławski
wziął w trzyletnią dzierżawę majątek Smaszków od swego
ojca Franciszka Bogusławskiego, chorążego wojsk koronnych
za 2 tys. zł pol. rocznie. Po 8 miesiącach dzierżawy
Bogusławski zarządził wizję dóbr chcąc uniknąć ewentualnych
nieporozumień z ojcem8.
Owej wizji dokonali w dniu 27 IV 1784 r. szlachcice Antoni Krzeczkowski i Franciszek Bajkowski oraz chłop Adam
Zemczak, woźny sądowy wojewódzki. Wizytatorzy sporządzili
bardzo obszerny i zarazem szczegółowy opis majątku wraz z
dworem w Smaszkowie9. Jest to jeden z najcenniejszych, moim
zdaniem, inwentarzy dóbr prywatnych jakie można znaleźć w
księgach grodzkich sieradzkich z II połowy XVIII w. Obszerne
fragmenty inwentarza dóbr Smaszków prezentuję poniżej.
Dwór. „[...] Najprzód wchodząc z podwórza do dworu,
który stoi pod południe widzieliśmy drzwi na dwóch zawiasach,
hakach, z rękojeścią żelazną i klamką żelaznymi, zasuwką
drewnianą z tarcic prostą robotą. Do sieni wszedłszy, w której
Na Sieradzkich Szlakach
podłogi nie masz tylko doły w ziemi powybijane, z której sieni
po prawej ręce widzieliśmy drzwi na dwóch zawiasach, hakach,
zamki i kurcatą żelaznemi, u których drzwi z prawej poodrywane
i haczyk. Do izby pańskiej wszedłszy widzieliśmy po lewej
ręce kominek, u którego kaptur zepsuty, piec z kafli białych
w prążki modre, ten w przestawianiu reparacji potrzebuje.
W tej izbie są okna trzy o dwóch kwaterach otwieranych na
zawiasach z haczykami żelaznemi w tafelki, w których duże
tafelki wybite, ramy zaś u tych okien a osobliwie u dwóch ode
drzwi [...] popróchniałe. W tej izbie widzieliśmy kredens stary,
u którego szpągi poodrywane u drzwiczek górnych, które na
trzech zawiaskach francuskich, są u tych zamek zepsuty, szkło
potłuczone, drzwiczki zaś u dolnego schowania na dwóch
zawiasach z zamkiem i kluczem w tym kredensie puliczki
[półeczki] do stawiania szkła się też spróchniały, popsuły. W
tej izbie podłoga z tarcic miejscami powyprężana, miejscami
pogniła. Z tej izby w rogu pieca są drzwi podwójne na czterech
zawiasach hakach z zamkiem i zasuwką żelaznemi [...]. Do
tego pokoju wszedłszy po lewej ręce widzieliśmy piece z kafli
białych, u którego koronka zepsuta i kominek, u którego kaptur
mocno narysowany i niebezpieczny. Szafa przy drzwiach nowa
w której drzwi na czterech zawiasach francuskich z zamkiem
francuskim ze szufladami, nowa. W tym pokoju okna dwa o
dwóch kwaterach otwieranych na zawiasach z haczykami
żelaznemi, w tafelki, w ołów [oprawione], w których jedna
kwatera zła w drewno [oprawiona], tylko w niej są tafelki nie
wywiane. W tych pokojach znajdują się rzeczy te my widzieli
jako to: obrazów 5 w ramach […], stołków [z] poręczami 6,
łóżka 2 złe, sita do sypania kasz i mąk 3 stare. Podłoga w tym
jest z tarcic miejscami pobutwiała, i tam znajdujemy rzeczy,
któreśmy widzieli i osobnym regestrem spisane inwentarskim
jako to: w sieni znajduje się waza cenowa jedna, półmisków 5,
przystawka 1, talerz 1, lichtarz cenowy [cynowy] 1 […], farfurek
5, filiżanek para, karafka szklana, szklanica jedna kryształowa,
kieliszek 1, kubków 2 prostych, nalewka, smoczek dzban 1,
butlów szklanych 3, obrus 1 zły, dzbanek do piwa gliniany
polewany żółty, rożen żelazny 1. Z tego pokoju przy kominku
widzieliśmy drzwi na dwóch zawiasach, hakach, zamkiem
i kurczatą żelaznemi. Do komory wszedłszy przystawionej,
w której podłoga z tarcic stara powyprężana i posoba [sufit]
stara. Z tej komory widzieliśmy drzwi na bindaż [ogródek
ziołowy] na dwóch zawiasach, hakach, ze dwiema haczykami
żelaznymi, stare. Wyszedłszy na bindaż widzieliśmy okiennic
starych złych 5 na zawiasach i hakach żelaznych. Wyszedłszy
z tych pokojów na powrót do sieni widzieliśmy po prawej ręce
drzwi do izby czeladnej z tarcic na dwóch zawiasach, hakach z
wrzeciądzem, skoblem, klamką, haczykiem żelaznemi. Do izby
czeladnej wszedłszy widzieliśmy kominek i piec z gruntu złe,
niebezpieczne, nowej potrzebujące reperacji. W tej izbie okna
dwa z drewna w tafelki, w których 3 tafelki stłuczone, szafki 2
stare z tarcic do stawiania statków. W tej izbie podłogi nie masz
tylko doły w ziemi pokopane. W tej izbie czeladnej drzwi do
komory na dwóch zawiasach, hakach z wrzeciądzem, skoblem
żelaznem. Do komory wszedłszy, w której podłogi nie masz
[...]. Z tej komory drzwi z tarcic na dwóch zawiasach, hakach
żelaznych, zapora drewnianą. Nad temi drzwiami jest okienko
małe. Z tej izby czeladnej dalej na prost idąc do sieni, w której
widzieliśmy drzwi do kuchni z tarcic na dwóch zawiasach i
hakach żelaznych. W tej kuchni komin miejscami porysowany
poprawy dla niebezpieczeństwa ognia potrzebujący. Tymi
wszedłszy do sieni po prawej ręce widzieliśmy schód na górę
idący tarcicami obity, zamykany, którego drzwi na dwóch
zawiasach, hakach z wrzeciądzem, skoblem, żelaznemi. Na
górę wszedłszy widzieliśmy nad ziemią izbetkę, do której
drzwi na zawiasach dwóch, hakach z wrzeciądzem, skoblem i
haczykiem żelaznem, do którego wszedłszy widzieliśmy okno
na podwórze jedno w szyby małe okrągłe w ołów [oprawione]
dobre. W tej izdebce podłoga i posoba [sufit] z tarcic stawiane
[w] węgły z drzewa rzniętego bez pieca i kominka. Kozły na
tym dworze miejscami pobutwiałe dla zacieku gdyż znacznej
jak nowej potrzebuje reperacji. Na okół zaś tego dworu idąc,
chodząc widzieliśmy ściany miejscami pobutwiałe a osobliwie
wchodząc do dwora słupy i przyciesie pogniłe i popróchniałe,
znacznej potrzeby reperacji. Koło tego dworu bindaż [ogródek
ziołowy] na okół nie skoszony nie ogrodzony.”
Na podstawie powyższego opisu można z dużym
prawdopodobieństwem odtworzyć wygląd i rozkład
pomieszczeń dworu w Smaszkowie w 1784 r.
Plan dworu w Smaszkowie w II poł. XVIII w.
Rys. Rafał Bogusławski
W centralnej części budynku znajdowała się sień, z
której prowadziły drzwi do izb: pańskiej i czeladnej oraz do
kuchni. W sieni znajdowały się także schody prowadzące do
izdebki na poddaszu. W izbie pańskiej, zlokalizowanej po
prawej stronie dworu, znajdował się kominek, piec z białych
kafli ozdobionych modrymi prążkami i kredens zamykany
drzwiczkami na francuskich zawiasach. Z izby pańskiej
prowadziły drzwi do pokoiku, w którym również znajdował
się kominek i piec kaflowy. Przy pokoiku zlokalizowana była
komora z wyjściem do ogródka ziołowego. W tych pokojach
było kilka obrazów i stołków z poręczami, szafa oraz dwa
łóżka. W lewej części dworu była izba czeladna, komora i
kuchnia. W izbie czeladnej znajdował się kominek i piec oraz
szafki wykonane z tarcic. Okna tego dworu były zaopatrzone w
okiennice. W opisie brak jest wzmianki czym pokryty był dach
dworu oraz czy budynek opatrzony był w ganek. Z uwagi na
to, że zabudowania gospodarcze takie jak mielcuch, stajnie czy
kurniki pokryte były szkudłami (rodzaj gontu) należy wnosić,
że i dach dworu miał podobne poszycie. Charakter i stan dworu
był typowy dla końca XVIII w.
Poniżej prezentuję dalsze, wybrane fragmenty opisu
dóbr Smaszków dotyczące zabudowy folwarcznej.
Kurniki. „[...] widzieliśmy kurniki 3, węgły z bali
rzniętych w słupy, na których drzwi troje z tarcic na biegunach.
W tych kurnikach są przegrody, podłoga w nich z delików stara,
zła, pobutwiała, te kurniki skudłami pokryte”.
Mielcuch (budynek do warzenia piwa i wyrobu gorzałki).
„[...] od dwora idąc widzieliśmy mielcuch na podwórzu, do
którego wchodząc drzwi na biegunach, zaporą drewnianą, u
których wrzeciądz i skobel żelazne. Do sieni wszedłszy tego
mielcucha widzieliśmy statki tak co do piwa robienia należą,
jako i do palenia wódki, a najprzód kotlina, w której kocioł do
piwa jest wylepiony z gruntu zrujnowana, nowej potrzebująca
reperacji. Widzieliśmy kociołek do piwa stary, powyginany,
zamykający w sobie beczkę nowej miary z uchami dwiema
żelaznemi, ten jest wyrobiony, cienki, miejscami niedługo
dziur spodziewać w nim trzeba, statki widzieliśmy te jako to:
beczek starych z tych wontory [bruzdy do osadzenia dna w
beczce] w niektórych przegniłe i wąskie, złe obręcze pogniłe,
na mim 7 butleczków także, starych, nowych potrzebujących
obręczy 4, kadzi 2 stare, złe, nowego potrzebujące wierznięcia
dla pogniłych wątorów i obręczy, drybusy [zbiorniki na wodę]
3 stare i te pobicia potrzebujące, [...] wybierka od piwa, ta
Na Sieradzkich Szlakach
59
60
nic warta, koryto pod kadziami stare [...], gliną je lepią i
tam widzieliśmy garniec inwentarski także do palenia wódki
zawierający w sobie beczkę dobrej miary i konwiów [konwia bańka na mleko] 3, ten jest stary pogięty miejscami z rurami i
rumica [wężownica], którego kotlina także z gruntu zła nowej
potrzebująca naprawy. Widzieliśmy także wybierkę jedną, starą,
złą odnowy potrzebującą. Z sieni wchodząc do izby mielcucha
widzimy 3 drzwi na dwóch zawiasach, hakach, wrzeciądzem,
skoblem, żelaznemi i haczykiem. W tej izbie okno jedno w
drewno, w którym tafelek 6 stłuczonych, [w] izbie widzieliśmy
rost z tarcic rzniętych, słupach czterech wkopanych do słodów,
dobry. W tym mielcuchu widzieliśmy kominek, u którego kaptur
mocno nadpsuty, piec ze sabatnikiem [część pieca do pieczenia
chleba], złe, poprawy potrzebujące. W tym mielcuchu podłogi
nie masz, posoba z tarcic. Z tej izby drzwi są do komory na
zawiasach, hakach żelaznych. W tej komorze podłogi nie
masz tylko korytko gdzie beczki stawały [...]. Posoba w tej z
delików. Z tej komory drzwi na podwórze pańskie na biegunach
drewnianych, zaporą drewnianą. Idąc na powrót do sieni tegoż
mielcucha gdzie widzieliśmy schód na górę stary, zły. Na górę
wszedłszy widzieliśmy suszenie górne z komina izbetniego,
bardzo niebezpieczny z gliny poopadane, organki popsute. To
suszenie znacznego potrzebujące, jak nowego reperunku [...].
Ten mielcuch [...] [w] węgły stawiany, szkudłami pokryty, lecz
szkudła pobutwiałe, stare, nowego potrzebujący przykrycia. Za
tym mielcuchem widzieliśmy studnię w której tak słup stary
spróchniały, pochylony jako li też i żuraw co się tylko mają
obalić, studnia [...] potrzebująca naprawy. Rynny do lania wody
nad kadzią do mielcucha, te z gruntu złe”.
Chlewy. „[...] w tym samym podwórzu obok mielcucha
widzieliśmy chlewy dworskie za grodzeniem. Te chlewy 4
były stawiane w węgły z bali rzniętych i w słupy, w których
drzwi czworo a piąte do ogrodzenia, które w słupy z drzewa
opalonego oparkanione, dylina w tym przegrodzeniu stara z
delików, zła i koryta 2. Te chlewy słomą pokryte z gruntu złe,
na okół tak słupy jako przyciesi pogniłe i ściany co się mają
obalić, te z gruntu nowej potrzebują reperacji”.
Ozd (bydynek do suszenia słodu). „[...] w sadzie
widzieliśmy ozd do suszenia słodów spustoszały, do którego
wchodząc widzieliśmy drzwi na biegunach drewnianych z
wrzeciądzem, skoblem ułamanym. Pusty ten w węgły z bali
rzniętych stawiany, w którym posoba z deli, pod którym przycieś
jedna zgniła. Pobity szkudłami, ten w pobiciu i zaciągnieniu
przyciesi, postawienia pieca, nowej potrzebie reperacji. . Idąc
dali od ozdu w tym sadzie widzieliśmy pszczoły, których się
znajduje pieńków [pasiek] 4”.
Stajnie z wozownią. „[...] idąc w podwórze od
mielcucha po lewej ręce widzieliśmy stajnie z wozownią i
komorą z wystawą, prosto w dwór u wystawy słupy pogniłe i
pochylone co tylko mają upaść. Do stajni wchodząc widzieliśmy
drzwi na biegunach [z] zaporą drewnianą bez żelastwa.
Do stajni wszedłszy widzieliśmy podłogę z dech starą, złą,
reperacji nowej potrzebującą, żłoby 2 i drabie. Posoba w tej
z delików. Z tej stajni idąc obok wozownia, w której wrotnie
na biegunach drewnianych z wrzeciądzem, skoblem żelaznemi.
W tej wozowni podłóg nie masz, posoba z dlików. Z wozowni
idąc widzieliśmy komorę, do której wchodząc drzwi na
biegunach drewnianych z wrzecądzem i skoblem żelaznemi.
Do sionki tej komory wszedłszy widzieliśmy podłogę z tarcic
i posoba z delików, z tej sionki drzwi na biegunach do komory
z wrzeciądzem, skoblem żelaznem. W tej komorze podłoga
z deli i posoba. Z komory idąc na górę widzieliśmy schód, u
którego drzwi jedne zepsute. Na górę wszedłszy widzieliśmy 2
karmniki zamykane, u których drzwiczki z tarcic, zawiaskach i
hakach żelaznych. Te stajnie w węgły stawiane z bali rzniętych,
które od dołu […] szkudłami pobite lecz szkudła pogniłe, całe
słomą pokryte, te reperacji tak [w] poszyciu jako i w dawaniu
słupów potrzebują”.
Obory. „[...] obory [w] węgły i słupy stawiane z
bali rzniętych, [z] zastawami dwiema o dwóch wrotnicach
na biegunach drewnianych, u której także pod wystawami
słupy pogniły posoba w nich z żerdzi sosnowych kładziona
żłoby w tych i drabie na okół stare, złe, obory od doła murem
[podmurowaniem] jednym, dranicami pokryte, dranice pogniły.
Te słomą pokryte, pod nimi na okół przyciesi pobutwiałe.
Te reperacji w poszyciu i w zaciągnieniu przycięsiów
potrzebują”.
Stodoły. „[...] w tym samym podwórzu widzieliśmy
stodołę o dwóch bojowiskach, czterech samosiekach
[przegrodach], wrotnicach, u dwóch wrotni wrzeciądze, skoble
żelazne. Ta stodoła w węgły, w słupy z bali rzniętych stawiana,
słomą pokryta, nowa, dobra ze wszystkim. Idąc od tej stodoły
widzieliśmy drugą stodołę o jednym bojowisku a dwóch
samisiekach i zwrotniach starych, u jednych wrotni wrzeciądz,
skobel, żelazne. Ta w węgły stawiana z bali rzniętych słomą
pokrytą starą, pod którą przycieś jedna zgniła, poszycie stare
zbutwiałe, ta reperacji potrzebuje. Te stodoły zacząwszy od
rogu nowej stodoły aż do stodoły starej i obory były płotami
częścią w koły wbijane częścią w słupy wkopywane ogrodzone
lecz koły pogniły i słupy [...] popróchniały”.
Owczarnia. „[...] owczarnia o dwóch wystawach
i zwrotniach u wrotni jednych kona żelazna i skobel u
drzwiczków zaś pobocznych wrzeciądz, skobel żelazny. Ta
owczarnia stawiana w węgły z bali rzniętych lecz dla zgniłej
przyciesi od dworu pochyliła się i ściana cała się ma wywalić
pokryta słomą. Od dachu [...] dranicami pobita tak w poszyciu
jak w powleczeniu przyciesi znacznej potrzebuje reperacji”.
Spichlerz. „[...] w tym samym podwórzu widzieliśmy
spichlerz z wystawą, lecz słupy u wystawy zgnieły, do którego
wchodząc widzieliśmy drzwi na zawiasach, dwóch hakach,
wrzeciądzem, skoblem żelaznem. Do sionki spichrza tego
wchodząc widzieliśmy podłogę i posobę z tarcic. Z tej sionki
drzwi do dolnego na dwóch zawiasach, hakach, wrzeciądzem,
skoblem i zamkiem o dwóch sypaniach, w którym sypaniu
widzieliśmy przegrodę na gorsze sypanie [...]. Ten spichrz
w węgły z bali rzniętych stawiany, [...] był pobity szkudłami
lecz szkudły pognieły. Poszycie na niem z gruntu złe, nowej
potrzebujące reperacji. Za tym spichrzem widzieliśmy sadzawkę
spustoszałą przez większą połowę chrustem zarosłą, drugą także
sadzawkę w podwórzu naprzeciwko mielcucha widzieliśmy
także spustoszałą bez upustu, który z gruntu zdezelowany. Te
w szlamowaniu i daniu upustu reperacji potrzebują znacznej”.
Przypisy:
1
S. Zajączkowski, S. M. Zajączkowski, Materiały do słownika geograficznohistorycznego dawnych ziem łęczyckiej i sieradzkiej do 1400 roku, cz. 2, Łódź
1970, s. 104-105.
2
B. Chlebowski, W. Walewski, F. Sulimierski, Słownik Geograficzny Królestwa
Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1892, t.10, s. 868.
3
Biblioteka Kórnicka, Teki prof. W. Dworzaczka, 1690 \REGESTY\KSIEGI\
KL_I1718.X#2751 (Nr. 146).
4
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie relationum, nr 182 k. 224-226v.; Księgi
ziemskie sieradzkie nr 115 - wyroki sądu ziemskiego sieradzkiego z lat 17901792, k. 204-204v.
5
R. Bogusławski, Dobra ziemskie Ścibor-Bogusławskich h. Ostoja w Ziemi
Sieradzkiej i okolicy na przestrzeni wieków XV–XX, [w:] Na Sieradzkich
Szlakach, nr 4/2007.
6
Arch. Państw. w Łodzi oddz. w Sieradzu. Powiatowa Komisja Sprawiedliwości
w Sieradzu, nr aktów – 834, 211.
7
W. Marszałek, Przez pola i lasy Wysoczyzny Złoczewskiej, [w:] Na sieradzkich
szlakach nr 3/2000, s. 24.
8
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 230 k. 169-170.
9
AGAD. Księgi grodzkie sieradzkie incriptionum, nr 230 k. 173-183v.
Na Sieradzkich Szlakach
ARCHEOLOGIA
Zabytki archeologiczne w okolicach
Błaszek z okresu starożytności
Piotr Rolirat
CZ. I – EPOKA KAMIENIA I BRĄZU
Kultury zamieszkujące i mające wpływ na obszar
gminy Blaszki1.
Epoka
okres
podokres
Dolny
Środkowy
Górny
Schyłkowy
Paleolit
Mezolit
Neolit
Wczesny
Środkowy
Eneolit
Późny
Chronologia
(p.n.e.)*
450 – 90 tys.
90 – 40 tys.
40 – 12 tys.
12 – 7,9 tys.
7,9 – 5,2 tys.
5,2 – 3,7 tys.
3,7 – 2,5 tys.
2,5 – 1,9 tys.
1900 – 1400
I wczesny
1700
II starszy
1400 – 1200
III środkowy
1200 – 1000
IV młodszy
1000 – 800
V późny (halsztacki
A-B)
800 – 650
C
650 – 500
D
500 – 400
Halsztacki
Lateński
Rzymski
Wczesny
(przedrzymski)
Środkowy
Późny (A)
B1
B2
C1
C2
D
Wędrówki Ludów
400 – 250
250 – 125
125 – n.e.
n.e. – 70 n.e.
70 – 150
150 – 250
250 – 300
300 – 375
375 – 6/7 w.
Wczesne średniowiecze 6/7 w. –
I.
kultura
Kultura
pucharów
lejkowatych
(grupa
wschodnia)
Kultura
ceramiki
sznurowej
amfor
niezróżnico- Kultura
wanej (grupa kulistych
środkowopolska)
Kultura
ceramiki
sznurowej
niezróżnicowanej (grupa Kultura trzciniecka
nadodrzańska)
Kultura trzciniecka (grupa łubiańska)
Kultura wschodniołużycka
grupa środkowopolskia
Kultura łużycka – grupa środkowopolska
Wpływ grupy wschodniowielkoplskiej
Kultura
wschodnioZachodniołużycka
łużycka
Kultura łużycka – na granicy grupy
wschodniowielkopolskiej/górnośląsko
i małopolskiej/środkowopolskiej
Łużycka – zachodnia/
wschodniowielkopolska/
środkowopolska
Kultura
pomorska
Kultura grobów kloszowych
Kultura przeworska
Kultura przeworska
Tradycje Kultury przeworskiej okresu
rzymskiego.
Kultura prapolska
EPOKA KAMIENIA
Na obszarze gminy Błaszki i w bliskim sąsiedztwie, nie
odnotowano żadnych znalezisk archeologicznych z paleolitu.
Najstarsze odkrycia dotyczą okresu schyłkowego paleolitu
i mezolitu. Jednak przynależność kulturowa tych odkryć jest
nieznana lub niepewna. Pierwsze zidentyfikowane kultury
pochodzą z neolitu. Oto jak przedstawia się zasiedlenie obszaru
gminy Błaszki przez jednostki kulturowe w poszczególnych
epokach i okresach archeologicznych.
1. MEZOLIT (7 900 – 5 200 p.n.e.)
Pierwsze ślady osadnictwa w okolicach Sieradza
pochodzą z końcowej fazy starszego okresu epoki kamienia
(paleolitu) i ze środkowego okresu epoki kamienia (mezolitu).
Obok najstarszych odkryć (z 1962 r.), których dokonano
w Zduńskiej Woli, Godynicach i Rzechcie, wymienia się
także: Kije Stanowisko nr 1, na którym dokonano odkrycia
znajdowało się na wzgórzu-wydmie nad dawnym korytem
nieistniejącej dziś rzeczki, koło gospodarstwa Józefa Trzeciaka.
Znaleziono tam kilkanaście odłupków krzemiennych (z
krzemienia narzutowego). Znajdują się one w zbiorach Muzeum
Okręgowego w Sieradzu. Jasionna – w wykazie stanowisk
schyłkowo paleolitycznych. K. Cyrek podaje ją z nieznanym
numerem stanowiska. Kopacz stanowisko nr 1 – w wykazie
stanowisk mezolitycznych K. Cyrka. Znalezisko wcześniej
przypisywane kulturze tardenuaskiej, obecnie janisławickiej.
2. NEOLIT (5 200 – 1 900 p.n.e.)
Jeśli chodzi o stanowiska neolityczne na terenie
gminy Błaszki, to w porównaniu z paleolitem i mezolitem jest
ich więcej. Powodem tego stanu rzeczy jest ogólny rozwój
osadnictwa w tym okresie.
KULTURA PUCHARÓW LEJKOWATYCH – eneolit
(neolit środkowy i późny) (3 700 p.n.e. – 1 900 p.n.e.)
Pierwszą liczniej reprezentowaną jest kultura pucharów
lejkowatych. Rozwijała się ona w 4 tysiącleciu p.n.e. Jej nazwa
pochodzi od charakterystycznej formy naczynia z brzuścem
baniastym i szeroko rozchylonym kołnierzem. Jest to kultura
rolniczo-hodowlana. Po pierwszej fazie rozwoju dochodzi do
wyraźnego jej zróżnicowania na szereg grup terytorialnych.
Większość obszaru Polski (w tym obszar gminy Blaszki)
zajmowała grupa wschodnia, która rozwijała się do połowy 3
tysiąclecia p.n.e. A. Pelisiak w tomie 8 Sieradzkiego Rocznika
Muzealnego wymienia pięć punktów osadniczych kultury
pucharów lejkowatych na obszarze gminy Błaszki: Domaniew,
Jasionna, Kopacz, Łubna, Orzeżyn.
T. Łaszczewska w Studiach i Materiałach do dziejów
Ziemi Sieradzkiej podaje jedynie opis stanowiska 1 w Kopaczu.
Znajdowało się ono na wydmach przy drodze z Kopacza do
Włocina, między tą drogą a gospodarstwem J. Piórkowskiego.
Znaleziono tam: ok. 85 ułamków naczyń zdobionych i
niezdobionych, ułamki pucharów, fragment kolankowego
ucha, fragmenty den, kawałek polepy. Znajdują się one w
Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Wśród
miejsc odnalezienia charakterystycznych dla kultury pucharów
lejkowatych siekierek krzemiennych o soczewkowatym
przekroju i cienkim obuchu oraz czworościennych z grubym
obuchem, wymieniany jest również Kopacz.
KULTURA AMFOR KULISTYCH – neolit późny
(2 500 p.n.e. – 1 900 p.n.e.)
Około 2500 lat p.n.e. pojawiła się na ziemiach polskich
kultura amfor kulistych. Garncarze tej kultury wykonywali
charakterystyczną ceramikę – m.in. amfory o kulistym brzuścu,
od których pochodzi jej nazwa. Na obszarze naszej gminy jest
tylko jeden prawdopodobny punkt osadniczy należący do
kultury amfor kulistych
w Jasionnej. Na polu należącym do posiadłości
Gutowskiego znaleziono siekierkę czworoboczną z grubym
obuchem wykonanym z krzemienia pasiastego, która obecnie
znajduje się w Muzeum w Sieradzu.
KULTURA CERAMIKI SZNUROWEJ – neolit późny
- wczesny brąz I (2 500 p.n.e. – 1 400 p.n.e.)
Ilość znalezisk pochodzących z kręgu kultury ceramiki
sznurowej jest już znacznie większa niż w przypadku kultury
amfor kulistych. Kultura ceramiki sznurowej pojawia się w
połowie 3 tysiąclecia p.n.e. Na przełomie 3 i 2 tys. p.n.e. (późny
eneolit) zajmowała ona obszar Niżu Europejskiego od Renu
po Ukrainę i od Bałtyku po góry Środkowej Europy włącznie.
Punktem osadniczym tejże kultury w okolicach Błaszek była:
Na Sieradzkich Szlakach
61
Jasionna. Ponadto do kultury ceramiki sznurowej z
neolitu zalicza się znaleziska z miejscowości: Kopacz (Kopacz
zaliczany jest również do obozowisk kultury pucharów
lejkowatych). W miejscu opisanym wcześniej przy drodze
do Włocina, odkryto: ułamki naczyń zdobionych ornamentem
sznurowym, toporek kamienny z asymetrycznym ostrzem
(datowane na neolit lub początek brązu). W Kopaczu znaleziono
także małą siekierkę dwuścienną, gładzoną przy ostrzu,
wykonaną z krzemienia woskowo-czekoladowego. O ile ułamki
naczyń i toporek znajdują się w Muzeum Archeologicznym
i Etnograficznym w Łodzi, to siekierka, która także przed
wojną była w tym Muzeum zaginęła. Brudzew. Informacji na
temat rodzaju stanowiska, czy odnalezionych przedmiotów nie
posiadamy. Wągłczew-Kolonia – w żwirowni gromadzkiej
ok. 1200 m. na wschód od Wągłczewa w sposób przypadkowy
odkryto prawdopodobny grób. Znaleziono naczynie gliniane –
amforę typu turyńskiego pięknie zdobiona odciskami sznura.
Odkrycia dokonał w 1937 r. Józef Pynak z Raczkowa.2
ODKRYCIA O NIEUSTALONEJ KULTURZE
Obok wyżej wymienionych punktów osadniczych i
znalezisk, dokonano odkryć datowanych na przełom epoki
kamienia i brązu, których przynależność kulturowa jest
nieustalona. Jeśli chodzi o punkty osadnicze to są nimi: Adamki,
Tuwalczew, Gruszyczce, Jasionna, Kolonia Brudzew, Kolonia
Wągłczew, Żelisław, Wągłczew
Do znalezisk o nieustalonej kulturze epoki kamienia
należą: Gruszyczce – znalezisko luźne z epoki kamienia
– wymienione przez R. Weinerta, Kopacz – na wzgórzu
piaszczystym należącym do Piotrkowskiego – byłego
właściciela Kopacza odnaleziono dwie siekierki kamienne z
neolitu. Przed II wojną znajdowały się w zbiorach prywatnych
gospodarza. Kurek – 300 m. na zachód od zakrętu drogi Chajów
– Jasionna odkryto parę nieregularnych odłupków i skrobacz
krzemienny.3
EPOKA BRĄZU (1 900 – 650 p.n.e.)
Na obszarze gminy Błaszki wyróżnia się we
wczesnym brązie następujące punkty osadnicze poza kulturą
mierzanowicką: Kopacz, Równa, Wągłczew-Kolonia
(wymieniany już w odkryciach o nieustalonej kulturze z
przełomu epoki kamienia i brązu). Na tymże stanowisku
odkryta została amforka typu turyńskiego (opisana wcześniej
na s.17) – jedno z najpiękniejszych naczyń odnalezionych w
pobliżu naszej gminy.
Amforka typu turyńskiego - wczesny okres brązu i kultura trzciniecka –
Wągłczew
S. i M. Ryc. 5a, fot. Z. Brzozowski
KULTURA TRZCINIECKA (grupa łubieńska) – I i II
brąz (1700 p.n.e. – 1200 p.n.e.)
Powstała na podłożu: lokalnych grup kultur ceramiki
sznurowej, silnych wpływów kultury iwieńskiej (grupa kultury
unietyckiej), silnych wpływów kurhanów południowoczeskich.
W środkowej Polsce występowały trzy grupy tej kultury:
mazowiecko – podlaska, opatowska, łubieńska – zajmująca
90% Polski Środkowej – na zachód od Pilicy do Prosny, na
południe od górnej Warty i Prosny. Punkty osadnicze kultury
trzcinieckiej odkryto w miejscowościach: Jasionna i Łubna.
Studia i Materiały wymieniają następujące miejsca odkryć
dotyczących epoki brązu: Kopacz – na wydmach przy drodze
62
Kopacz – Włocin – odnaleziono ułamki naczyń grubościennych
sitowatych sitowatych zdobionych (II brąz – kult. trzciniecka).
Łubna – przy granicy przysiółka Klekot. Przy drogach
Łubna – Jasionna i Jasionna – Biały Orzeł, między wsiami
Łubna – Sudoły – Jasionna, na polach Łubnej – cmentarzysko
zawierające 27 kurhanów – groby szkieletowe (II brąz – k.
trzciniecka, I brąz – k. Iwieńska
Kurhany sypano zapewne pobierając piasek z
dookolnego dość dużego rowka, gdyż pierwotna próchnica
leśna była zawsze naokoło przerwana. Kurhany położone są w
dwóch grupach: część wschodnia – obejmuje mogiły 1-11 i 23, z
których kurhany 3-11 porośnięte są laskiem brzozowym, część
zachodnia – mogiły 12-14, 17-22 i 24-29.4 Wysokość mogił
grupy wschodniej (z wyjątkiem 23) wynosiła od 60 do 90 cm,
w grupie zachodniej od 10 do 30 cm. Kurhany grupy zachodniej
były intensywnie orane przez ponad 30 lat (wcześniej były tu
lasy) i bardzo słabo się wyróżniały, stąd ich znaczna niwelacja.
Po ich zbadaniu w 1946 r. usypano je z powrotem w postaci
pierwotnej – takiej jaką miały prawdopodobnie trzy i pół tysiąca
lat temu. Cmentarzysko łubieńskie jest po zrekonstruowaniu
jednym z ciekawszych zabytków tego typu w Polsce.
Wyposażenie grobów: Najczęściej ceramika (wykonana z wolnej
ręki – bez użycia koła garncarskiego – glina do wyrobu naczyń
odchudzona była dodatkiem tłucznia z rozprażonych i zalanych
woda kamieni – ulepione z wałków naczynia po wysuszeniu
wygładzano starannie na całej powierzchni i zdobiono
rzędami żłobków poziomych przerywanych w jednym lub w
trzech miejscach pionowymi rzędami żłobków i dołków),–
odnajdowano fragmenty porozbijanych naczyń i wrzuconych
do jamy grobowej lub ułamki ceramiki w nasypach kurhanów,
całych lub nadających się do rekonstrukcji naczyń było 8 ( w
tym 4 w jednym z kurhanów - nr 23). Waza z kurhanu nr 23,
ze zwisającymi i wytłaczanymi od wewnątrz pięcioma guzami,
obwiedzionymi łukowatymi żłobkami i z głęboko żłobkowana
szyjką zakończoną wywiniętym kołnierzem (ta szyjka ma
bliską analogię w szyjce amforki z Wągłczewa – ceramika
sznurowa – I okres brązu)
Misa typu łubieńskiego – na wyodrębnionej nóżce, z wygięciem poniżej
krawędzi (kurhan nr 6)
Kostrzewski, Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje Polski, Warszawa 1965,
s.140, ryc. 29 (nr 2) wczesny okres brązu i kultura trzciniecka – Łubna
Na Sieradzkich Szlakach
Misa typu łubieńskiego – na wyodrębnionej nóżce, z wygięciem poniżej
krawędzi (kurhan nr 6)
Wczesny okres brązu i kultura trzciniecka; Kostrzewski, Chmielewski,
Jażdżewski – Łubna st.1 - SRM 8, s.35, t.V 2 s.140,. Pradzieje Polski, Warszawa
1965, ryc. 26 (nr 5)
Szpile
Kostrzewski, Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje
Polski, Warszawa 1965, s.140, ryc. 29 (nr 13-17,
20, 22-24)
Broń – jedyny znanym w Sieradzkiem okaz broni
użytkowany przez ludność kultury trzcinieckiej – brązowy
sztylet z podłużnym żeberkiem (kurhan nr 1)
Misa stożkowata na czterech nóżkach (kurhan nr 13)
Ceramika kultury trzcinieckiej 6 Łubna- PMMAE nr 22,
1975, s. 115, t.II 6.
Kostrzewski, Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje Polski,
Warszawa 1965, s.140, ryc. 29 (nr 18-19)
Brak narzędzi metalowych w kurhanach.
Wyroby krzemienne. Grot oszczepu (kurhan
nr 6)
12 Łubna (wg Gardawskiego)
Kostrzewski,
Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje Polski,
Warszawa 1965, s.140, ryc. 29
Kubek bez żadnych zdobień na pustej nóżce (kurhan nr 23)
Gardawski XVIII, ryc. 25, 3, s.40. PMMAE nr 22, 1975, s. 115, t.II 4.
Typowe dla kultury Chłopice-Vesele kubki uchate
zdobione poziomymi pasami od dwóch do pięciu odcisków
sznura, fragmenty dużych naczyń z guzkami i fragmenty naczyń
charakteryzujące się tektoniką typowa dla kultury trzcinieckiej,
ale także zdobione pasmowymi odciskami sznura – datowane
na przełom I i II brązu.
Inne naczynia
Kostrzewski, Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje Polski,
Warszawa 1965, s.140, ryc. 29 (nr 7)
Grociki sercowate (kurhany 24, 26 i 17)
Gradawski XVIII, ryc.42 – a,b,c, s.67.
Wióry, półwytwory, narzędzia typu skrobaczy –
większość znajdowano w nasypach kurhanów, stąd trudno
zaliczyć je do wyposażenia grobów
Naczynie zdobione o esowatym profilu
(kurhan 12)
Gardawski XVIII, ryc.16, s.27.
Wyposażenie zmarłych – przedmioty osobistego użytku:
Szpile brązowe z rozklepaną i zwiniętą główką (do spinania
szat), Szpila pochodzenia węgierskiego (Kurhan nr 13), Trzy
złote pierścienie o powrotnym zwoju (ze spiralnie zwiniętego
drutu – zapewne ozdoby warkoczy pochowanej dziewczynki),
(był to grób dziewczynki, na co wskazuje zachowany mleczny
ząbek – zapewne nosiła ona złote pierścienie nasunięte na
warkocze – dwa po boku, a jeden większy na warkocz z tyłu),
bransoletka z tarczkami ślimacznicowatymi, szpila z rozklepaną
główką (kurhan nr 9) Tarczowate wisiorki lub drucikowate typu
węgierskiego (niektóre kurhany). Kolczyki. Naramienniki
Tarczkowaty Naramiennik
wisiorek
(kurhan 9)
(kurhan 7)
Wisiorek
Złote pierścienie
Fragment toporka (kurhan nr 12) – znaleziony w
nasypie kurhanu
Kostrzewski, Chmielewski, Jażdżewski, Pradzieje Polski,
Warszawa 1965, s.140, ryc. 29 (nr 25)
Typy grobów – pojedyncze, podwójne – w grobach
podwójnych charakterystyczny jest naprzemianległy układ
szkieletów
KULTURA ŁUŻYCKA (III – V brąz) (1200 p.n.e. –
650 p.n.e.)
Upowszechnianie się płaskich cmentarzysk ciałopalnych
spowodowało ujednolicanie się kultur, co doprowadziło w III
okresie brązu do formowania kręgu kultur pól popielnicowych.
Objęły one tereny kultur mogiłowych i innych jednostek (np.
kultury trzcinieckiej). W kompleksie kultur popielnicowych
wyróżnia się kulturę łużycka, obejmującą Polskę i przyległe
tereny Niemiec, Czech, Moraw i Słowacji. Obszar gminy Błaszki
zajmowała grupa wschodniołużycka – ściślej biorąc podgrupa
środkowopolska (zajmująca obszary po kulturze trzcinieckiej)
Cmentarzyska kultury łużyckiej datowane na III-V okres brązu:
Gruszczyce – cmentarzysko – grób skrzynkowy (informacje
Weinert), Wcisło (Włocin) – cmentarzysko – grób skrzynkowy
Na Sieradzkich Szlakach
63
– popielnica (Muzeum Sieradz). Wojków – cmentarzysko –
popielnica (Muzeum Sieradz).
Osady kultury łużyckiej datowane na III-V okres
brązu. Łubna - prowadzono jedynie badania powierzchniowe
– grupa środkowopolska. Znaleziska zakwalifikowane do
kultury łużyckiej: Kopacz - wzgórze piaszczyste dworskie i
Piórkowskiego (wg Łaszcz. s.40) – piaszczysta górka, w latach
1939-1945 własność Piotrkowskiego - było tu cmentarzysko
ciałopalne – odnaleziono ceramikę i ozdoby brązowe w zbiorach Muzeum w Sieradzu. Fragment naszyjnika
brązowego i szpila brązowa5 – okres halsztacki. Podkładki do
pieczenia placków w popiele zdobione zadziorami z zadrapanej
paznokciem gliny (ryc. 23) - grzechotka gliniana - było to
cmentarzysko o silnych wpływach grupy kaszubskiej.
Kopacz –
brązowa
naszyjnik brązowy i szpila
Brończyn – cmentarzysko – odnaleziono naszyjnik
brązowy i szczątki łańcuszka brązowego (Muzeum w Poznaniu)
Łubna – wzniesienie ok. 600 m. na wschód od Trojanówki
– cmentarzysko – odnaleziono ułamki naczyń i odłupki
krzemienia. Łubna – Piaśnica ok. 100 m. na południowywschód od sołtysa – osada – znaleziono naczynia i ułamki
naczyń jajowatych, ułamki czerpaków, talerzy i in. (IV-V brąz
– k. łużycka)
Włocin – cmentarzysko – znaleziono naczynia, 4
bransolety, 2 szpile brązowe (III-IV brąz) Pogoń – pole nad
rzeczką Cienią, ok. 200 m. na S od młyna – znalezisko luźne –
ułamki naczyń.
Przypisy:
1
Chronologia na podstawie: Godłowski, Kozłowski, Historia starożytna ziem
polskich, Warszawa 1985. Wykorzystano także chronologię z: Żak J., Ziemie
polskie w starożytności, [w:] Dzieje Polski, pod red. Jerzego Topolskiego,
Warszawa 1981, s.14-87.
Przynależność kulturowa obszaru gminy Błaszki na podstawie map
zamieszczonych w następujących pracach: Godłowski K., Kozłowski J.K.,
dz. cyt., Żak J., dz. cyt., Gąssowski J., Kultura pradziejowa na ziemiach
polskich, Warszawa 1985, Malinowski T., Wielkopolska w otchłani dziejów,
Poznań 1985, Hensel W., Polska starożytna, Wrocław 1980, Pradzieje ziem
polskich, [w:] Serwis administrowany przez Ośrodek Ochrony Dziedzictwa
Archeologicznego, http://www.archeointernet.pl/kamien_tre.html.
2
Obecnie w zbiorach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.
W pobliżu granic dzisiejszej gminy Błaszki wymieniane jest stanowisko
kultury ceramiki sznurowej w Zagajewie. Na wyżwirowanej drodze – 3 km.
od Warty znaleziono siekierkę z ostrzem asymetrycznym z szarego kamienia, z
uszkodzonym obuchem. Informacji o znalezisku dostarczyli: Józef Wyrębski i
Szymon Firlicz z Wągłczewa w 1951 roku.
3
W sąsiedztwie gminy wymieniane jest także znalezisko z Tubądzina – fragment
topora roboczego (około 2/3 całości), wykonanego z szarego kamienia. Siekiera
pochodziła ze zbiorów K. Walewskiego przed 1939 rokiem.
4
Cmentarzysko badane było (fragmentarycznie) po raz pierwszy przez prof.
Zygmunta Zakrzewskiego w 1922 ewentualnie 1923 roku, powtórnie przez
prof. Konrada Jażdżewskiego w 1946 roku. Podczas badań prowadzonych
przez prof. Zakrzewskiego ustalono numerację 29 mogił. Jednak podczas
badań kierowanych przez prof. Jażdżewskiego okazało się, że domniemane
kurhany 15 i 16 to wzniesienia naturalne, wskutek tego obydwa te numery
wypadły z bieżącej w numeracji.
5
W pobliżu gminy Błaszki w Sieradzkim Roczniku Muzealnym t.3 wymieniany
jest również Tubądzin. Odkryto tam cmentarzysko ciałopalne datowane na
IV-V okres brązu, a w nim: 1) bransoletkę z taśmy brązowej, 2-6) fragmenty
spiralek z drutu brązowego.
ETNOGRAFIA
Uwagi o toponimach Błaszek,
Borysławic i Żelisławia
Jarosław Pawlak
64
Tytułem wstępu.
W roku akademickim 1989/90 niżej podpisany obronił
pracę magisterską z dialektologii w Katedrze Historii Języka
Polskiego i Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Tytuł
owej pracy brzmiał: Gwara miasta Błaszki i wsi Borysławice w
dawnym powiecie kaliskim (zagadnienia wybrane), a niniejszy
artykuł jest skrótem, czy raczej przeróbką, niektórych jej części.
Całość liczy sobie 229 stron, a z aneksami dodatkowych 16,
niełatwo więc było przeprowadzić selekcję zaprezentowanego
materiału, tak aby móc go przedstawić na paru kartkach.
Ostatecznie zdecydowałem się przybliżyć PT Czytelnikom
Na Sieradzkich Szlakach to, co może być ciekawe dla osób
nie mających styczności z językoznawstwem, czyli toponimię
Błaszek, Borysławic i Żelisławia oraz, na zasadzie wyjątku,
niektóre inne elementy pracy. Pomijam prawie zupełnie
zagadnienia dotyczące fonetyki, morfologii oraz wiadomości
z zakresu leksyki. Arcyciekawa jest antroponimia błaszkowska,
ale ponieważ wypadałoby przedstawić duży zestaw przezwisk,
świadomie rezygnuję z prezentacji zebranych informacji z tego
zakresu1.
Jak się nazywa błaszkowska Struga?
Nim przejdę do omówienia nazw miejscowych z terenu
Błaszek i dwóch sąsiednich wsi, wypada poświęcić nieco uwagi
nazwom niewielkiej rzeczki przepływającej przez miasteczko.
W literaturze popularnonaukowej i pozycjach przeznaczonych
do użytku turystów występuje wiele nieścisłości w opisach
Cieni, np. w Przewodniku po Polsce2 czytamy: Opatówek
nad rz. Cienią (dopływ Pokrzywnicy, pr. dopływ Prosny), a
nieco dalej: Błaszki - m. nad rz. Trojanówką, dopływem Cieni.
Warto więc chyba wyjaśnić tu kilka wątpliwości. Rzeczka
przepływająca przez Błaszki, zwana popularnie Strugą,
nosi też nazwę Pokrzywka3. Jeden z informatorów podał
następującą etymologię tej nazwy: ta Pokszyfka to wychodzi
s Cieni, ze fsi Cienia, i Pokszyfka dlatego, że ona taka
pokszywiona; tag idzie przes Sarny, pszez Gruszczyce, i dlatego
ona tako pokszywiona, tak sobie ludzie to muwili . Niekiedy
nazywa się też ją Trojanówką. Ta ostatnia nazwa zyskała
na popularności w okresie, gdy Błaszki należały do powiatu
kaliskiego (na obszarze podkaliskiego Trojanowa Cienia łączy
się z Pokrzywnicą, a wody obu rzeczek zasilają zbiornik Szałe).
Nazwa Cienia nie może pochodzić od nazwy miejscowości
leżącej w pobliżu źródeł rzeczki, ponieważ miano tego cieku
wodnego wydaje się być starsze od nazwy miejscowej. Istnieje,
co należy podkreślić, jeszcze jedna wieś o nazwie Cienia (koło
Opatówka), położona na terenach przyległych do TrojanówkiCieni.
Ze starej dziewiętnastowiecznej publikacji Edmunda
Calliera poznajemy jeszcze inną nazwę „naszej” Strugi
- w przypisie odnoszącym się do nazwy Cienia [wioska
k.Opatówka] czytamy: Istnieje druga wieś tej samej nazwy, na
południe- wschód od Błaszek, w powiecie Sieradzkim, także
nad Stawką czyli Cienią4. Nazwa Stawka powstała analogicznie
do nazwy Trojanówka poprzez dodanie formantu –ka do
Na Sieradzkich Szlakach
odpowiedniej nazwy miejscowości leżącej nad interesującym
nas ciekiem wodnym. Inna rzecz, że nazwa wsi (dawniej
miasteczka) Staw pochodzi prawdopodobnie od wyrazu
pospolitego staw [śródlądowy zbiornik wód powierzchniowych,
mniejszy i płytszy od jeziora, powstały w sposób naturalny lub
sztuczny]. Tak przynajmniej twierdzi Kazimierz Rymut w swej
publikacji Nazwy miast Polski5. Najstarsza zanotowana postać
interesującej nas nazwy (Stav) [ibidem] pojawia się w źródłach
pisanych w 1213 r. w dokumencie Władysława Odonica
(transumptowanym w 1293r.) dla klasztoru ołobockiego,
któremu został przekazany Staw, należący uprzednio do
szlachty6. Warto by też zbadać w archiwach, czy nie natkniemy
się na postaci wyrazowe: Stawisko [miejsce, w którym były
lub są stawy; analogicznie: grodzisko, miejsce, w którym był
gród, dworzysko, miejsce, w którym stał dwór]7 lub Stawiszcze
[znaczenie j.w.; podobnie: cerkwiszcze „miejsce, gdzie stał
kiedyś kościół, cerkiew lub był przykościelny cmentarz”,
pożarzyszcze, zgliszcze/żgliszcze „pogorzelisko”, kaliszcze
„miejsce, gdzie jest dużo kału, czyli błota”]8. Jan Warężak
wspomina9 o procesie, jaki toczył się między arcybiskupem
Janisławem a dziedzicem Cieni koło Opatówka - Włostonem
w r. 1330. Przy okazji podaje Warężak oryginalny zapis: a
fluvio Czena [nad rzeką Cienią]. Nazwa Cienia poświadczona
jest, przypuszczalnie, nawet wcześniej. St. Zajączkowski i
St.M. Zajączkowski identyfikują10, powołując się na Warężaka,
Olgę Łaszczyńską11 i A. Wędzkiego12, miejscowość Sulostouo
super fluvium Tena [1136 r.] z Suliszewicami koło Stawu w
dawnym powiecie kaliskim. Jeśli ta identyfikacja jest słuszna,
musielibyśmy przyjąć, że nazwa rzeczki Cienia istnieje od co
najmniej początku XII wieku, a to z kolei uprawdopodobniałoby
przypuszczenie o młodszym rodowodzie nazw obu wsi – Cieni
k.Błaszek i Cieni k.Opatówka.
Trudno określić dokładnie, gdzie Cienia bierze swój
początek; dwa strumyki-źródełka wypływają z miejscowości
(przysiółków): Sudoły [chodzi dokładnie o miejsce zwane
Wyrębiniec] oraz Jasionnej – Pluskot [w pobliżu zakątków
zwanych: Wiercin i Mizgala]. Za najbardziej prawdopodobny
wariant przyjmuję Sudoły [ze Suduł wypływo]. Słownik
geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów
słowiańskich13 wymienia nazwy Stawka (tom XI, str. 301) oraz
Strzecha (tom XI, str. 452). Pochodzenie pierwszej z tych nazw
już omówiłem, druga, jak twierdzą autorzy Słownika, wzięła
się: od młyna zwanego Strzecha (...) w dobrach Jasionna. Pan
Włodzimierz Marszałek, błaszkowski regionalista, zetknął
się ponadto z nazwą Usiąca, która miała być kiedyś używana
przez mieszkańców okolic Stawu. Jest ona oparta na starym
rdzeniu występującym, między innymi, w słowach: wysięk i
sączyć (się).
Ksiądz Buchalski w niewielkiej książeczce pt.
Błaszki14 podaje też nazwę Jasionka15, a z kontekstu wynika,
że chodzi mu o Cienię. Przywołana nazwa pozostaje chyba w
związku z nazwą miejscowości Jasionna i nazwą gatunkową
drzewa [Fraxinus]. Wspomniany autor wymienił też nazwę
Wierzbówka, odnoszącą się, jak i poprzednia, do strumyka,
różnego jednak od Jasionki- Cieni.16
Najlepszy opis Cieni znalazłem w Słowniku
geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów
słowiańskich (tom I, str. 688-689): Cienia lub Trojanówka,
rz., bierze początek pomiędzy wsią Gruszczyce a Cienią
Wielką w pow.[iecie] sieradzkim, płynie ku północy na Błaszki,
Suliszewice, Staw, Krowicę , Marchwacz, ztąd zwraca się więcej
ku zachodowi na Michałów, Opatówek, następnie wykręca
się na połud. zachód pod Trojanów, Szale i tworzy szeroką
podmokłą dolinę przy ujściu do Prosny pomiędzy Piwonicą a
Rajskowem. Długość około 40 wiorst.17
Z moich doświadczeń eksploratorskich wynika, że
terenowe badania gwary przynoszą niekiedy niespodzianki.
Dlatego warto byłoby podjąć trud sprawdzenia, czy w
miejscowościach leżących nad Cienią lub w niedalekiej od
rzeczki odległości, a w których dotąd badań dialektologicznych
nie prowadzono, nie funkcjonują przypadkiem jeszcze inne nie
opisane w niniejszym artykule nazwy.
Skąd się wzięła nazwa Błaszek?
Ksiądz R.Tuzin w książce Błaszki18 prezentuje legendę
o powstaniu miasteczka, a następnie – w oparciu o jej treść –
formułuje następujący wniosek [pytanie]: Nazwa wywodzi się
być może od blasku - polany, na której wyrosło osiedle ludzkie?.
Komentując nazwę Schwarzau, jaką ponoć nosiły Błaszki w
okresie II wojny światowej, pisze autor: Tak tłumaczyli Niemcy
przyjętą nazwę dla Błaszek, my natomiast możemy tylko
przypuszczać, że nazwa Błaszek zwanych także Blaskami ma
swą pochodną od polany-blasku...promieni słonecznych wśród
ciemnych i starych borów.
Być może rzeczywiście ciemne i stare bory rosły niegdyś
tu, gdzie teraz rozpościera się miasto, ale nie jest prawdą,
że Genezę nazwy Błaszki trudno dziś dokładnie ustalić. Nie
pozostaje więc nic innego tylko przyjąć, że miano to wynika z
etymologii ludowej. Książka ks.R.Tuzina opublikowana została
w roku 2000, a już znacznie wcześniej, bo w roku 1980, wyszła
drukiem książka onomasty Kazimierza Rymuta Nazwy miast
Polski19. Przytoczmy in continuo stosowny artykuł hasłowy:
BŁASZKI, miasto w woj. sieradzkim. Przed XVI w.
nazwa wykazywała znaczne wahania językowe. Najstarsze
zapisy przekazują ją w formie Błażkowice, wtórnie Błaszkowice
(de Blascowicz 1386, Blaskowice 1411). Od XV w. notowana
jest postać dzisiejsza (Blaschki 1415), która ustala się od XVI
w. Nazwa pochodzi od nazwy osobowej Błażek. N.os. [nazwa
osobowa - JP], poświadczona w źródłach średniowiecznych,
jest słowiańskim przejęciem imienia chrześcijańskiego Błażej.
Dzisiejsza forma Błaszki stanowi postać zdrobniałą w stosunku
do starszej Błaszkowice.
Rymut nie podaje, że forma Błażkowice to
patronimiczna postać nazwy miejscowej {łac. pater = ojciec;
patronimicum to nazwa odojcowska; przykładowe formy
patronimiczne: królewic [później: królewicz] ‘syn króla’ , w
l.mn. królewice [królewicze]; Błażkowic ‘syn Błażka, Błażeja’,
l.mn. Błażkowice}. Na obszarze naszej gminy lub w jej pobliżu
istnieje więcej miejscowości, których nazwy mają charakter
patronimiczny, np. Iwanowice, Wilczkowice, Maciszewice,
Chrzanowice, Gruszczyce, tak więc patronimiczny rodowód
nazwy stolicy gminy nie jest niczym niezwykłym.
Stanisław Rospond w Słowniku etymologicznym miast
i gmin PRL20 tak tłumaczy zmianę Błaszkowice → Błaszki:
„Żywotność w pn. Polsce nazw rodowych utworzonych w
liczbie mnogiej od n.os. (Dmochy, Świdry) tłumaczy [popr., w
oryg.: tłumaczą - JP] zamianę postaci Błaszkowice na Błaszki”.
Jak widać, wskazani językoznawcy różnie objaśniają zmianę
nazwy miasta: Rymut traktuje nowszą postać toponimu jako
następstwo zdrobnienia, czyli jako deminutivum, Rospond
dopatruje się wpływu dialektów północnych21.
Na Sieradzkich Szlakach
65
66
Inne toponimy związane z Błaszkami oraz niektóre
nazwy miejscowe Borysławic
Onomastyka nie była głównym przedmiotem mego
zainteresowania, w związku z tym zebrany materiał nazewniczy,
odnoszący się do wymienionych w tytule miejscowości, może
zawierać braki (wyjątek stanowi wieś Żelisław, której toponimię
zbadałem bardzo sumiennie). Mimo to pragnę zaprezentować
parę błaszkowskich i borysławskich toponimów, bowiem może
to być pożyteczne, zwłaszcza w odniesieniu do młodszych
mieszkańców Błaszek, którzy starym nazewnictwem już nie
operują, bo go nie znają.
Zanotowałem tylko 3 nazwy własne z terenu
Borysławic przyległego do obszaru zajmowanego przez
miasto. Obok zabudowań państwa Owczarków (posesja nr
27) znajdował się do niedawna niewielki stawek, czy raczej
zamulona kałuża o nazwie Glinianki [także: Glijanki]. Z
czasem bajorko zostało zasypane, a niedawno urządzono
w tym miejscu miniaturowy plac zabaw. W pobliżu linii
oddzielającej Borysławice od Błaszek leży tzw. Topielec [zob.
mapka nr1]: Tam gdzie Spoliniok to nazywali Topielec (...), bo
tam była nizina. Nimcy wywyszszyli. Do mostu to sie jechało
pod gurke. Tam było takie bagno. Wypuścili źryboki, to sie zaro
jedyn utopił.22 Podobno niegdyś wypływało stąd niewielkie
źródełko. Dziś w tym zakątku jest staw o brzegach częściowo
obsadzonych drzewami i podmokła łąka.
W południowej części wsi, po zachodniej stronie
dolinki Cieni leżą tzw. Olszynki [mapka nr1]. Jest to nazwa
olszynowego zagajnika i łąki bezpośrednio z nim sąsiadującej.
Przez Olszynki przepływała kiedyś Struga-Cienia.23
W samych Błaszkach miejsc, którym przypisano
specjalne nazwy jest niewiele [naniosłem odpowiednie
toponimy na mapkę nr 2]. Zabudowania i niewielkie działki
ziemi przylegające od wschodu do ulicy Ogrodowej [dawniej:
ul. Hanki Sawickiej] noszą nazwę Olendrów. Dawniej uliczka
zasiedlona była przez szewców, a jeszcze wcześniej zapewne
przez sukienników. Jeden z informatorów podał: Całe Olendry,
szefc na szefcu i szefcym poganioł. Kolberg informuje24, że w
Błaszkach istniała rękodzielnia sukna. O tkaczach i farbiarzach
wspomina też R.Tuzin25. Tak więc etymologia wspomnianej
nazwy wydaje się być dość przejrzysta: prawdopodobnie w
tej części miasta osiedlili się cudzoziemcy-tkacze, sprowadzeni
tutaj na przełomie XVIII i XIX wieku. Nazywano ich
Olendrami [Holendrami], zwłaszcza jeśli pochodzili z krajów
germańskich, niekoniecznie z samej Holandii.
Swoją nazwę - Janczeskie Podwórko - posiada też
podwórze posesji nr 19a przy placu Niepodległości [pszez
Janczeskie Podwórko. Podobno jakiś Janczeski tam miszkoł].
Nie zawadzi przypomnieć, że jeszcze paręnaście lat temu
Janczeskie Podwórko przechodziło w ścieżkę wiodącą do
koryta Cieni, nad którą przerzucona była drewniana kładka.
Można było się po niej przedostać na obszar Borysławic.
W Błaszkach zanotowałem ponadto toponim Siciorka
[na Siciorce; koło Siciorki]. Jest to nazwa kilkuarowego
nieużytku, na którym stał niegdyś domek zamieszkały przez
państwa Błaszczyków. Nieruchomość ta jest oddalona o
ok. 60m na zachód od ulicy Pułaskiego i stanowi obecnie
[podaję stan z 1990r] własność państwa Klimkiewiczów pani Klimkiewiczowa była kuzynką Wiktorii Błaszczyk. O
tej ostatniej powie informator: una sitkami sie zajmowała [tj.
ich wyrobem - JP]. Antroponim (przydomek lub przezwisko)
stał się w tym przypadku podstawą do utworzenia nazwy
miejscowej.
Ksiądz Franciszek Buchalski wymienia26 jeszcze
jeden toponim, tzw Błonie: Do plebana należy obszar zwany
Błonie, na którym są 2 domy z ogrodami, nadto inwentarz żywy
(...). Przypuszczam, że chodzi tu o teren przyległy do kościoła,
ograniczony ulicami: Sieradzką, Pomorską i Kościelną,
stanowiący dziś jeszcze (przynajmniej w dużej części) własność
parafii. Niewykluczone, że Błonie obejmowało też teren, na
którym stoi obecnie dom handlowy ZYK.
Na mapkę [nr2] naniosłem też nazwę Janówka.
Dawniej był to odrębny mająteczek, włączony w 1924 r.
[równocześnie z niewielką częścią Borysławic i sporą częścią
Lubanowa]27 do Błaszek. Janówka obejmowała, o ile udało
mi się właściwie rzecz ustalić, nieruchomości o numerach od
5. wzwyż przy obecnej ul. Pułaskiego, a także nieruchomości
o numerach 1 i 3 z obszaru dzisiejszych Chrzanowic. Warto
wspomnieć, że nazwy typu Janówka (z zakończeniem –ówka)
są charakterystyczne dla Polski południowej.
Na zakończenię wspomnę, że na mapce zaznaczam
położenie dwóch dawnych (obecnie nieistniejących) cmentarzy
żydowskich, zwanych przez błaszkowian kircholami. Stary
kirchol założony został na zboczu małego pagórka opadającego
w kierunku zachodnim, czyli w kierunku dolinki Cieni. Dziś
w tym mniej więcej miejscu wznosi się blok mieszkalny [ul.
Sulwińskiego 10a]; może też chodzić o teren przylegający do
budynków oznaczonych numerami 12, 13, 14. W związku
z tym, że w XIX w. przepisy sanitarne zabraniały grzebania
zmarłych w obrębie miast, Żydzi założyli Nowy kirchol na
terenie wsi Lubanów. Oba cmentarze zostały w czasie wojny
zniszczone, a ocalałe resztki macew [nagrobków] przewieziono
w późniejszym okresie do Kalisza. Po wojnie na terenie
[byłego] nowego cmentarza żydowskiego zbudowano obiekty
kaliskiej filii WSK PLZ [Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego
- Polskie Zakłady Lotnicze]. Dziś znajduje się tu zakład
S. i A. <<Pietrucha>> Sp. z o.o. produkujący głównie parapety
okienne.
Nazwy miejscowe Żelisławia
Odległa o ok.2.5 km od Błaszek wieś jest, pod względem
topomastycznym niezwykle atrakcyjna. Mapę toponimów tejże
miejscowości opracowałem w oparciu o dane uzyskane od
kilkunastu osób, największą pomoc okazał mi jednak pan Józef
Fornalski, rdzenny żelisławiak, znany bardziej w rodzinnej wsi
jako Józinek. Przeprowadzałem z jego udziałem lustrację terenu
w celu uściślenia danych naniesionych na mapę, ilustrującą
rozmieszczenie dwudziestu paru zebranych nazw miejscowych
(kilka z nich znał tylko pan Fornalski). Swoje nazwy posiadają
nie tylko dzielnice, tj. zamieszkałe części wsi, ale również
pola i nieużytki, a nawet miniaturowa wysoczyzna w centrum
sioła, tzw. Kopiec28. Lokalizuję Kopiec według wskazań pana
Na Sieradzkich Szlakach
Klimkiewicza29. Podczas eksploracji ustaliłem, że istnieją
następujące toponimy nazywające rozmaite miejsca w samym
Żelisławiu lub na jego obrzeżach [litera D przy nazwie oznacza
dzielnicę, litera P- pole lub nieużytek]:
Borek (D), Borki (P), Borownica (P), Brzezinka (P),
Dębiniec (D), Gaje (P), Gdańsk [Glinianki] (D), Golaźnia (P),
Hektary (P), Janowice (D), Kąty (P), Łączki (P), Murowaniec
[Zamurowaniec] (D), Numerki (D), Oszczywilk (D), Piaski
(D), Pietrasy (D), Pinki (P), Pogwizdów (D), Pólko (P), Stare
Piaski (D), Strużyska (P), Wojcice (D), Wolnica (P) . Tuż obok
południowo-zachodniego krańca wsi mieszczą się tzw. Ługi, a
od wschodu graniczy z Żelisławiem Baba.
Szczegółowe omówienie etymologii tak licznej grupy
nazw miejscowych wykracza poza ramy niniejszego artykułu
[limit objętości], nie sposób jednak nie poczynić paru uwag. We
wschodniej części osady, przy granicy ze wsią Chrzanowice,
leżą tzw. Gaje. Jest to nazwa pola, na którym kiedyś, na co
wskazuje nazwa, rosły drzewa. Dalej na południe, po stronie
sołectwa Żelisław Kolonia [drugie sołectwo to Żelisław Wieś],
leżą Numerki; informator podał następującą etymologię: pore
numerkuf było i s tego nazwa została. To była zimia po dworze
i to dzielili, takie numerki, i s tego powodu pofstały Numerki.
Nieco dalej na południe rozciągają się Pietrasy: Jag majontek
był parcelowany to nastało ich tszech Pietrasuf. Same Pietrasy
miszkały, bracia fszyscy. Jak widać, za podstawę do utworzenia
toponimu posłużyła nazwa osobowa. Na wschód od Pietrasów,
wzdłuż drogi prowadzącej do Równej30, ale już poza granicami
Żelisławia, leży tzw. Baba. Nazwa tego zakątka może mieć
jakiś związek z babami-kamiennymi drogowskazami, które w
dawnych wiekach ułatwiały podróżowanie [o ile mi wiadomo,
tędy biegł stary szlak komunikacyjny], ale zanotowałem inną
motywację tego toponimu: Baba, tako kobita kiedyś miała wutke
i chłopy muwili chodźmy do baby na wutke. Na południowyzachód od Pietrasów leży Borek [notowałem: las tam był];
kiedyś rosły tu kępy młodych [podkreślenie informatora,
stąd pewnie nazwa deminutywna] drzew. Formę Zaborek,
zanotowaną raz tylko [u byłego sołtysa Przybyłka], utożsamiam
z nazwą sąsiedniej wsi Zaborów, przy czym formacja z –ów
wydaje się być starsza31.Motywacji nazwy Oszczywilk nie
notowałem, w związku z czym ustalenie etymologii jest
trudne32. Praktycznie nieznana jest nazwa Murowaniec, którą
słyszałem tylko dwukrotnie [także w formie: Zamurowaniec]
i szczęśliwie zanotowałem motywację: Tam była tylko jedna
chatka murowana33. W toponimie Janowice mamy do czynienia
z formantem dzierżawczym –ow- dodanym do imienia Jan i z
późniejszym rozszerzeniem patronimicznym: -ic [w .l.mn. –ice].
Formy: Dębiniec, Brzezinka, Borki [plurale tantum] są, pod
względem etymologii, dość przejrzyste - wiążą się z dawnym
zadrzewieniem odpowiednich zakątków wsi. W tym kontekście
zrozumiała jest nazwa Golaźnia [pole położone między
Borkami a Borownicą] oparta na rdzeniu gol- i oznaczająca
„miejsce gołe, nie porośnięte drzewami”. Pinki to nazwa
pola rozciągającego się na miejscu dawniej zadrzewionym.
W tym wypadku mamy do czynienia z zachowaniem nazwy
nadanej temu obszarowi zaraz po wykarczowaniu rosnącego
tutaj lasu, bądź nawet w trakcie trwania wyrębu. Nazwy
Piaski i Stare Piaski są motywowane: Zimia piasek, same
piachy. Pólko i Pogwizdów motywacji nie mają: pierwsza
nazwa jest, z formalnego punktu widzenia, zdrobnieniem
[podobnie jak Łączki], druga oznaczać może „miejsce nie
osłonięte od wiatrów”. Kąty to łostatnie działki, f kuntach,
a Hektary oznaczają dawne pańskie ziemie należące dziś w
większości do mieszkańców pobliskich Wilczkowic [dzierżył
je swego czasu wilczkowicki dziedzic]. Nazwa Strużyska
tłumaczy się sama: Strużyska, bo pszes te łunki struszka szła.
Ługi natomiast to niewielkie wilgotne zagłębienie terenu, od
którego prowadzi, w kierunku wschodnim, rów melioracyjny,
będący, praktycznie rzecz biorąc, poszerzonym korytem dawnej
strużki, która w Ługach (?) brała swój początek. Wolnica, jak
można podejrzewać, była niegdyś polem wolnym od opłat na
rzecz dworu, ewentualnie gminy. Dość ciekawy jest toponim
Gdańsk. Można było przypuszczać, że nazwa ta, oparta na
rdzeniu gd-, oznaczającym „wilgoć” czy „wilgotne miejsce”,
jest bardzo dawna. Przy bliższym oglądzie okazało się jednak,
że Gdańsk leży na niewielkim wzniesieniu, a mały stawek w
pobliżu jedynych w tej dzielnicy zabudowań M.Stodulskiego
jest wyrobiskiem powstałym w wyniku eksploatacji pokładu
gliny. Stawek ów przez długi czas nazywany był Gliniankami,
a nazwę swą zmienił dzięki poczuciu humoru pana Wacława
Woźniaka: Staf był i była puszczona beczka drewniana. Taki
Woźniag był i ogłosił, że statki pływajom. U innego informatora
usłyszałem: Tam jez woda. Tag go pszezwali, że w Gdańsku
miszko. Fpszud były Gliniunki, a teros Gdańsk. Archaicznie
brzmiąca forma okazała się być przeniesieniem leksykalnym.
Nie da się jednak całkowicie wykluczyć dorobienia etymologii
do wcześniej powstałej nazwy terenowej. Dodam jeszcze, że
swoją nazwę ma też krzyż, zwany Wawrzyniec, usytuowany
obok Borownicy ; dowiedziałem się, że kiedyś w tym miejscu:
Była kapliczka na słupie, f taki szafie śfinty Wawrzyniec był.
Wedle miejscowej tradycji krzyż [kapliczkę] wystawiono nad
grobem bliżej nieokreślonej grupki ludzi, być może powstańców
styczniowych. Wiadomość ta wymaga jednak potwierdzenia.
Ogółem zanotowałem na terenie Żelisławia blisko 30
toponimów [wliczając w to warianty nazw miejscowych]. Ta
różnorodność sowicie wynagrodziła trud poniesiony w trakcie
eksploracji językowej.
Przypisy:
1
Rękopis całości pracy dostępny jest w bibliotece Muzeum Okręgowego w
Sieradzu.
2
Praca zbiorowa opublikowana przez wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1977, str. 125-126.
3
Z racji na językoznawczy charakter niniejszego artykułu wskazane byłoby
używanie [w odniesieniu do zebranego materiału gwarowego] tzw. pisma
fonetycznego, pozwalającego oddać należycie cechy języka błaszkowian i
mieszkańców okolicznych miejscowości; jednak stosowanie wspomnianej notacji istotne jest głównie dla badań nad fonetyką, dlatego zeń rezygnuję, ufając,
że nie wpłynie to ujemnie na jakość publikacji. Zastosowałem natomiast zapisy
quasi-fonetyczne.
4
E. Callier, Powiat Kaliski w XVI stuleciu. Szkic geograficzno-historyczny, Poznań 1887, str.25.
5
Wyd.: Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk, 1980, str.228.
6
L.Kajzer, J.Augustyniak, Wstęp do studiów nad świeckim budownictwem
obronnym sieradzkiego w XIII-XVII/ XVIII wieku, Łódź 1986, str.196; tamże
stosowne odsyłacze do źródeł.
7
Por.: Z.Klemensiewicz, T.Lehr-Spławiński, S. Urbańczyk, Gramatyka historyczna języka polskiego, PWN, Warszawa 1981, str.215 i 222.
8
J.w., str 215-216.
9
Tegoż: Rozwój uposażenia arcybiskupstwa gnieźnieńskiego w średniowieczu
z uwzględnieniem stosunków gospodarczych w XIV i XV w. (z mapą), Lwów
1929, str.37-38.
10
Tychże: Materiały do słownika geograficzno- historycznego dawnych ziem
łęczyckiej i sieradzkiej do 1400 roku, cz.2, Łódź 1970, str.128.
11
Zob. tejże autorki: Bulla gnieźnieńska z r. 1136, Poznań 1947.
12
A.Wędzki, Rozwój osadnictwa i podziały terytorialne ziemi lądzkiej do końca
XIV wieku, Slavia Antiqua, t.XIII (1996), przyp.397.
13
F.Sulimierski, B.Chlebowski, W.Walewski, Słownik geograficzny Królestwa
Polskiego i innych krajów słowiańskich, t.1, Warszawa 1880 [inne tomy wydawane w latach późniejszych].
14
Buchalski [Franciszek], Błaszki, Kalisz 1934.
15
Zob. ibidem, str.9, 46. Taką nazwę słyszałem również [w formie: Jasionka] w
trakcie eksploracji językowej.
Tu notuję także postać Joszanka, którą podaje w swej książce [były] błaszkowski proboszcz, ks. R. Tuzin [tegoż: Błaszki „Wzgórze Anny”, Błaszki
2000, str.183], powołując się na artykuł H.Podsiadłego [H.Podsiadły, Błaszki
dawniej i dziś, Ziemia Kaliska nr 3 z 1958r., str. 10], a którą traktować należy
bądź jako zniekształcenie fonetyczne postaci Jasionka, bądź jako przytoczenie zniekształconego zapisu.
16
Buchalski, op. cit., str. 16 i 20.
17
W okolicach Krowicy Cienia zasila kompleks stawów; nazwa Piwonica ma
dziś postać Piwonice; wiorsta to rosyjska miara odległości, używana w okresie
zaborów, równoważna 1066,78m (a zatem długość Cieni wynosi około:42-43
km); cytowany już Przewodnik po Polsce informował, że Cienia jest dopływem Pokrzywnicy, a ta z kolei prawym dopływem Prosny. Faktycznie, tuż
przed zalewem Szałe , na terenie podmokłej doliny przy ujściu do Prosny oba
cieki wodne łączą się i zasilają zbiornik retencyjny. Warto nawiasem odnoto-
Na Sieradzkich Szlakach
67
wać, że Pokrzywnica ma swoje źródło niedaleko południowych granic gminy
Błaszki, a konkretnie blisko wsi Pipie [gm. Brąszewice], w miejscu zwanym
Pokrzywniaki – stąd prawdopodobnie taka, a nie inna nazwa rzeczki.
18
R.Tuzin, Błaszki „Wzgórze Anny”, Błaszki 2000, str. 166-167; jest tu odsyłacz do artykułu H.Podsiadłego [Wzgórze Anny 1(19)/98, str. 26-36]
19
K. Rymut, Nazwy miast Polski, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-KrakówGdańsk 1980; artykuł hasłowy dotyczący Błaszek mieści się na str.37.
20
S. Rospond, Słownik etymologiczny miast i gmin PRL, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1984, str.30.
21
Profesor Z. Stieber, prowadzący w okresie międzywojennym eksplorację
językową we wsi Kamienna k. Błaszek, biorąc pod uwagę poświadczone przejście -x→ -k, akcentował związek Sieradzkiego z Małopolską [zob.: Izoglosy
gwarowe na obszarze dawnych województw łęczyckiego i sieradzkiego z 8 mapami, Kraków 1933, str.8]. Jednakowoż brak mazurzenia [Ziemie Łęczycka i
Sieradzka to obszar mazurzący, jednak w trakcie własnych badań przypadków
sakania zasadniczo nie notowałem] oraz żywotność w Sieradzkiem północnopolskiego przejścia ja- → je- [por.: St. Urbańczyk, Zarys dialektologii polskiej,
Warszawa 1981, str.25; M. Kamińska, Gwary Polski centralnej, Wrocław, Warszawa, Kraków 1968, str.128], czego pośrednim dowodem są hiperpoprawne
formy: jażyny [krzew z rodziny różowatych, Rubus] oraz jachać [jechać],
uprawdopodobniają tezę Rosponda. Warto nawiasem odnotować, że M.Kamińska badała gwarę Wągłczewa (gm. Wróblew).
22
Wincenty Spaleniak - nieżyjący dawny właściciel kuźni, która położona była na terenie przylegającym do posesji nr 17 przy ul. Kaliskiej w Błaszkach;
następna posesja (nr 66a) należy już do Borysławic, a zamieszkują w niej państwo Kuśmierczakowie. Pani Kuśmierczakowa jest wnuczką W. Spaleniaka.
Dwa budynki położone po przeciwnej stronie szosy to również część Borysławic (numery: 63 i 64).
23
Przed 1939r. istniał w Błaszkach prymitywny most drewniany, składający
się z paru belek nośnych. Co roku, w trakcie wiosennych roztopów istniało
ryzyko, że owa konstrukcja zostanie zniszczona przez wodę. Z tego powodu
belki wiązano linami i ustanawiano (rotacyjną) straż, która miała dopilnować,
„żeby rzeka mostu nie zabrała”. W czasie wojny Niemcy polecili wybudować porządny ceglany most, który był potrzebny do przerzucania wojsk. Przy
okazji uregulowano bieg Cieni [która przestała płynąć przez Olszynki] oraz
podniesiono poziom jezdni. Z tego powodu domy położone za mostem, na
zachodnim brzegu rzeczki, są dziś usytuowane znacznie poniżej płaszczyzny
drogi. Do pomieszczenia na dole posesji: Borysławice nr 73, gdzie dziś znajduje się sklep spożywczy pana Wesołowskiego, prowadziły 2 stopnie; w tym
miejscu poziom szosy podniesiono o ok. 0.5m.
24
O.Kolberg, Dzieła wszystkie, tom 23, Kraków 1964, str.6.
25
R. Tuzin, dzieło cyt., str. 176-180.
26
Fr. Buchalski, dzieło cyt., str.8.
27
O ile mi wiadomo, wschodnia granica Błaszek biegła przed 1924 r. na wysokości tzw. starego młyna, zaraz za budynkiem nr 18 przy ul. Sieradzkiej, gdzie
68
jeszcze kilkanaście lat temu mieściła się poczta. Tak więc inkorporowana część
Lubanowa stała się przedłużeniem ul. Sieradzkiej. O uszczupleniu obszaru Borysławic i Lubanowa na rzecz Błaszek pisze F.Buchalski następująco [tegoż:
dzieło cyt. str.46]: „ W roku 1924 przyłączono do miasta następujące przedmieścia: b.[yły] folwark kościelny - Janówkę, dalszy ciąg ulicy Sieradzkiej i Polnej
z majątku Lubanów, oraz posesje Borysławickie z tej strony Jasionki i 2 posesje tuż za mostem przy szosie Kaliskiej”. Warto wspomnieć, że Janówka była
dumna ze swoich wiatraków, których postawiono na tym obszarze aż 4: wiatrak
pana Głowinkowskiego (obecne grunty Ireneusza Kubiaka, względnie Tadeusza Holajdy), pana Miluśkiego (obecnie nowa część cmentarza; poprzednim
właścicielem był Kazimierz Domaracki), pana Ptaszyńskiego (ten wiatrak stał
„po stronie cegielni”, czyli na wschód od dzisiejszej ul. Pułaskiego, na gruncie
należącym obecnie [stan z 1990r.] do pani Adamus), pana Kozłowskiego (był
właścicielem wiatraka, ale grunt, na którym postawiono konstrukcję dzierżył
Józef Bejm, obecnie jego właścicielem jest pan Domaracki).
28
Kopiec już dziś nie istnieje, został rozkopany przy użyciu ciężkiego sprzętu.
Na mapce nr 3 oznaczam go symbolem ●.
29
Jest to mieszkaniec Błaszek [wcześniej Janówki], współwłaściciel błaszkowskiej Siciorki, urodzony jednak w pobliskim Żelisławiu. Twierdzi on, że dawno
temu [nie ustaliłem dokładnie, kiedy] Rosjanie mieli tu przygodnie zorganizować „plac ćficzebny”. Pan Fornalski stanowczo temu zaprzecza, nie negując
istnienia niewielkiego kopczyka granicznego położonego dalej na północ i
wschód [na obszarze Gajów] od miejsca wskazanego przez pana Klimkiewicza.
Należy zaznaczyć, że kłopoty z określeniem granic poszczególnych zakątków
wsi były w trakcie eksploracji częste [informatorzy podawali sprzeczne wiadomości], niektóre dane mogą być więc niezupełnie ścisłe.
30
Dość często spotyka się starą, rzeczownikową odmianę tej nazwy w mowie
starszych osób [do Równy; podobnie odmieniana bywa nazwa wsi Kalinowa,
leżącej na północy gminy Błaszki: do Kalinowy, w Kalinowie], młodsi preferują nowszą, przymiotnikową deklinację: do Równej, w Równej [do Kalinowej,
w Kalinowej].
31
Zajączkowscy [op. cit.] starych zapisów nazwy wspomnianej wsi nie podają.
32
Nazwa Oszczywilk [Ojszczywilk] jest praktycznie nieużywana i pewnie dlatego mało znana. Pan Fornalski stwierdził, że w „dzielnicy” tej mieszka tylko
pan T.Świderski, ktoś inny zaliczył tu także posiadłość pana St. Wągrowskiego,
leżącą po przeciwnej stronie szosy.
33
Właścicielami obiektu byli panowie Krupczyński i [Teofil] Jasiński, a obecnie [stan z 1990r.] posiadaczem gruntu, na którym stała chata, jest Kazimierz
Łuszczarz. Wedle słów informatora w budynku, o którym mowa, a który zburzono ok.1947r., mieściła się karczma. Z moich ustaleń wynika jednak, że
szynk urządzono w [opuszczonym obecnie] domu (naprzeciwko zabudowań o
numerze 23), należącym niegdyś do pana Kędzierskiego, a potem do Stanisława Rybczyńskiego, wreszcie do pana Gibusa. Mój informator, pan Fornalski,
który nazwy Murowaniec nie znał, twierdził, że działka pana Łuszczarza
wchodzi w obręb Janowic.
Na Sieradzkich Szlakach
RECENZJE
Czasopisma parafii św. Anny w
Błaszkach
Józef Szubzda
W końcu minionego stulecia ukazało się szereg publikacji związanych z ziemią sieradzką. Życie kulturalne
regionu wzbogaciły nowe czasopisma. Jedno z nich, Wzgórze
Anny narodziło się w Błaszkach. Po raz pierwszy w dziejach
sieradzkiej prasy parafia stała się wydawcą własnego periodyku. Jego pierwszy numer ukazał się 1 VII 1982 r. Tytuł
czasopisma nadali czytelnicy wiążąc go z lokalizacją kościoła
parafialnego, któremu patronuje św. Anna. Pismo o nakładzie
1000 egzemplarzy, drukowane w Sieradzu w firmie Poligraf,
przez 20 lat służyło mieszkańcom Błaszek i okolicznych wsi
oraz sąsiednich parafii. Tematykę publikacji zdominowały
wątki zaczerpnięte z historii regionu i problematyka religijna.
Wydawca, dziekan błaszkowski, ks. Ryszard Tuzin, za pomocą
słowa drukowanego dążył do wzmocnienia więzi społecznych
w parafii, pogłębienia wiary, kształtowania wśród młodzieży
cech charakteru zgodnych z chrześcijańskimi normami moralnymi, a także do spopularyzowania bogatej historii Błaszek i
miejscowości otaczających miasteczko.
Problematyką religijną zajmowali się głównie księża i
siostry zakonne. Ks. L. Pawlak, orionista, na podstawie tekstów biblijnych wyjaśniał rolę chorych i niepełnosprawnych w
życiu społecznym (nr 26 z 1996 r.), analizował ideę zawartą
w aklamacji Zmartwychwstał Pan, Alleluja (nr 28 z 2001 r.).
Ks. P. Kubiak w artykule Eutanazja scharakteryzował właściwą postawę chrześcijanina wobec cierpienia i śmierci (nr 20
z 1998 r.), odpowiadał na pytanie, dlaczego sekty stanowią
zagrożenie dla młodzieży (nr 21 z 1998 r.). Ks. R. Tuzin przedstawiał życie i działalność papieża Jana Pawła II, inaugurację
Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu, która miała
miejsce 4 XI 1998 r. (nr 22 z 1998 r. ) oraz koronację Matki Bożej Pocieszenia w Lutogniewie 28 VIII 1999 r. ( nr 25
z 1999 r. ). Ks. Walerian M. Moroz scharakteryzował życie,
działalność wychowawczą i męczeńską śmierć michaelity bł.
ks. Wojciecha Nierychlewskiego (1903-1942) wyniesionego na
ołtarze 13 VI 1999 r. przez Jana Pawła II (nr 24z 1999 r.). Siostra Krystyna Labut opisała działalność Zgromadzenia Sióstr
Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza założonego przez bł.
o. Honorata Koźmińskiego i matkę Elizę Cejzik (nr 23 z 1999
r.) Siostra Józefina, Małgorzata Grabowska, która jako lekarz
wstąpiła do Zgromadzenia sióstr św. Dominika, przedstawiła
działalność misyjną zakonnic na Czarnym Lądzie, barwnie
opisała egzotykę Afryki i mieszkańców Kamerunu kierujących
się zabobonami i wskazaniami czarowników (nr 28 z 2001 r.).
W kilku kolejnych numerach ks. R. Tuzin opisał historię życia
zakonnicy, Żydówki, siostry Czesławy. Szczęśliwe dzieciństwo
spędziła we Lwowie. Niemcy zamordowali jej rodziców i brata.
Uratowana przez Polaków przyjęła chrzest i została zakonnicą.
Do Boga dochodziła bolesną drogą śmierci najbliższych, drogą
samotności i tęsknoty za szczęściem i prawdą.
Czasopismo zawiera relacje z pielgrzymek organizowanych przez P.P.H.S. i A. Pietrucha do miejsc uświęconych
tradycją religijną: w 1995 r. do Lichenia, 1996 r. do Niepokalanowa, w 1997 r. do Sanktuarium Maryjnego w Wambierzycach,
w 2000 r. do Ziemi Świętej, w 2001 r. do Sanktuarium MB
Piekarskiej. W ciekawych reportażach A. Kowalska, A. Roszczyk, S. Matysiak ukazywali przeżycia religijne towarzyszące
pielgrzymkom (numery 17, 27, 29).
Najwięcej artykułów poświęcono dziejom Błaszek i
okolicy. Pisali na ten temat m.in. Henryk A. Podsiadły: Życie
gospodarcze Błaszek (nr 20 z 1998 r.) i Historia Błaszek (nr 20
z 1998 r.); ks. R. Tuzin: Historia kościoła św. Anny w Błaszkach (nr 20 z 1998 r.), Lipscy herbu Grabie ( nr 23 z 1999
r.), Towarzystwo spółdzielcze Błaszkowianka (nr 22 z 1998 r.),
A. Ruszkowski: Ślady po nieceniu ognia na murach kościołów
województwa sieradzkiego (nr 24 z 1999 r.) i Kościół św. Wawrzyńca w Tubądzinie (nr 26 z 1996 r.), W. Marszałek: Wojenne
drogi Jana Marcinkowskiego (nr 24 z 1999 r.). Peregrynacje ks.
kan. Juliana Brylika (nr 24 z 1999 r.), Szkice do dziejów Błaszek (nr 23 z 1999 r.), Tajemnica żywych torped (nr 25 z 1999 r.)
i Epilog bitwy pod Wrzącą ( nr 23 z 1999 r.); B. Bilska – Smuś:
Giną stare groby (nr 26 z 1999 r.), i Błaszkowianka (nr 22 z 1998
r.); Marek Musialski: Przynależność terytorialno-administracyjna Błaszek (nr 24 z 1999 r.); A. Tomaszewicz: Muzeum rodu
Walewskich w Tubądzinie; M. Przyjazny: Wójcice – okruchy
historii (nr 29 z 2001 r.). Równie cennym materiałem do dziejów Błaszek są opisy przedsiębiorstw i instytucji współcześnie
istniejących. Zamieszczono artykuły: Firma S. i A. Pietrucha,
AW Holding i AW Ciech Petrol, Fabryka obuwia Bakero, 100
lat Banku Spółdzielczego w Błaszkach – 26 VIII 2001.
Przez wiele numerów w dziale: Sylwetki naszych rodaków ukazywały się opracowane przez Stanisława Szerrera, W.
Marszałka, J. Pietrzaka i innych regionalistów biogramy ludzi
zasłużonych dla Błaszek i kraju, m.in. Jana Mączyńskiego, ojca
polskiej leksykografii, płk Kazimierza Żelisławskiego, Józefa Raciborskiego, mjra Kazimierza Szoslanda, prof. Kornela
Wesołowskiego, prof. Jadwigi Pągowskiej, reumatologa, Eugeniusz Kwiatkowskiego, ekonomisty, profesora UŁ, Stefana
Glinkowskiego, żołnierza AK, Stanisława Szerrera, chemika,
wykładowcy na Politechnice Warszawskiej.
W dziale Lekarz radzi Iwona Przygodzka doradzała jak
udzielić pierwszej pomocy przy oparzeniach, odmrożeniach,
zatruciu, krwotokach i w innych nagłych wypadkach, pisała
o leczeniu cukrzycy, zapobieganiu osteoporozie i miażdżycy.
Autorka, podpisująca się imieniem Elżbieta, w dziale Prawnik wyjaśnia, interpretowała przepisy normujące zasady prawa
pracy oraz reguły prawne mające wpływ na nasze codzienne
zachowanie.
Ciekawy reportaż Z papieżem przez Włochy, ozdobiony
okolicznościowymi datownikami, ciągnący się przez kilkanaście numerów, opublikował Jerzy Szerrer. Kalendarium
papieskich pielgrzymek połączył z mini leksykonem. Droga
Ojca Świętego niekiedy pokrywała się ze szlakiem żołnierzy II
Korpusu. 18 IV 1982 r. mieszkańcy Bolonii witali Jana Pawła
II transparentem: 21 IV 1945 r. tą drogą Polacy przynieśli nam
Na Sieradzkich Szlakach
69
70
wolność. Ty nam przynosisz wiarę (nr 16 z 1997 r.). Oryginalną
formą uczczenia św. Anny wybrało małżeństwo Lidia i Bogdan Michalakowie, którzy na łamach czasopisma zamieścili
serię artykułów poświeconą matce Najświętszej Marii Panny.
Ozdobiły je kopie znaczków pocztowych Republiki Afryki
Środkowej oraz arabskiego szejkanatu Adżam.
Artykuły zamieszczone w czasopiśmie posłużyły ks. R.
Tuzinowi do zredagowania obszernej pracy pt. Błaszki. Wzgórze św. Anny wydanej w 2000 r. Książka zawiera opis kościoła,
chronologiczne dzieje parafii i Błaszek oraz podstawowe widomości o sąsiednich parafiach.
Działalność publikatorska i wydawnicza parafii błaszkowskiej nie zakończyła się wraz z odejściem ks. R. Tuzina
na emeryturę. Wychodząc z założenia, że we współczesnym
świecie prasa jest jednym z ważniejszych środków ewangelizacji, ks. dziekan Jerzy Mikołajewski stał się kontynuatorem
dzieła swego poprzednika. W 2005 r. zainicjował powstanie
religijno-społecznego kwartalnika dekanatu błaszkowskiego pt. Szukajmy Razem. Wydawcy przyświecały następujące
cele: ewangelizacja i ubogacenie duchowe środowiska, informacje o bieżących sprawach i problemach z życia lokalnego
oraz integracja społeczna. W pierwszym numerze periodyku
ks. J. Mikołajewski pisał: Czasopismo niniejsze jest owocem
poszukiwań grupy ludzi, którzy już od kilku lat zbierają się
na cotygodniowych spotkaniach formacyjnych i w modlitwie
szukają światła dla siebie i dla innych. Pismo nasze – podobnie jak inne pisma parafialne – nie jest nastawione na zysk,
utrzymuje się ze sprzedaży, a redagowane jest na ogół nieodpłatnie przez wolontariuszy. Tytuł czasopisma ma mobilizować
do dzielenia się owocami swoich życiowych poszukiwań, ale
zarazem pobudzać do poszukiwań dalszych i coraz głębszych.
W tych poszukiwaniach zawsze chodzi o człowieka, który… jest
istotą częściej zagubioną i zarazem ciągle poszukującą. Celom
i zadaniom ustalonym 5 lat temu redakcja pozostała wierna.
Funkcję redaktora naczelnego pełni ks. J. Mikołajewski. W
skład redakcji wchodzą: Jarosław Pawlak, Magdalena Kwiatkowska i Mariusz Bilski. Stale z redakcją współpracują: B.
Gonera, T. Toboła, B. Małolepsza, Ł. Zaryczny. Szatę graficzną
pisma tworzą J. Kołodziejczyk i A.G. Kamińscy.
Myślą przewodnią poszczególnych numerów, układem
i formą przekazu aktualnie wydawany kwartalnik zdecydowanie różni się od poprzednika, tj. Wzgórza Anny. Więcej w nim
współczesności niż historii. Akcentowane są problemy moralne
związane z kształtowaniem osobowości. Poszczególne numery
otwierają listy redaktora naczelnego prezentujące idee zawarte
w piśmie. Nr 11. poświęcono powołaniu do kapłaństwa i życia konsekrowanego, nr 13. – przygotowaniu do małżeństwa i
założeniu rodziny. Autorzy wychodząc z założenia, że sensem
życia jest miłość, starali się zdefiniować jej istotę. Ks. M. Pohl
określił miłość jako świadomy akt woli zobowiązujący do akceptacji wad, do przebaczania win i obdarzania się dobrem. Nr
14. omawiał problemy związku małżeńskiego jako powołanej
przez Boga formy życia. W nr 15 pisano o ludzkim cierpieniu,
zastanawiano się jak przełamać ból i poniżenie. W nr 16. autorzy koncentrowali swoje przemyślenia na sentencji W zdrowym
ciele zdrowy duch. Zamieszczono w nim wywiad z Agatą Bednarek, mieszkanką Smaszkowa, mistrzynią Polski w biegu na
400 m Czas bożonarodzeniowy i związana z nim chrześcijańska
troska o bliźnich dominowała w nr 17. Wewnątrz czasopisma
artykuły systematyzuje podział na wywiady, świadectwa wiary i różne wypowiedzi na temat prezentowany w periodyku.
Kolejne części to: Szkoła modlitwy, Biblia dla każdego, Ludzie
pytają ksiądz odpowiada, Do młodzieży, Dla dzieci, Echa z terenu i Nasza twórczość.
Każdy numer pulsuje życiem. Rozwiązania o zasadach
etycznych przeplatają się z modlitwą i poszukiwaniem celów
życia. W redagowaniu współuczestniczy wielu ludzi. W nr 13.
zamieszczono artykuły i krótkie wypowiedzi 31 osób, w nr 16.
– 29 osób. Pismo skupia grupę aktywnych i odważnych auto-
rów. Młodzi mieszkańcy Błaszek i okolic umieją samodzielnie
myśleć, potrafią odrzucić zakłamaną polityczną poprawność
propagowaną przez komercyjne pisma. Kierując się wysokim
standartami etycznymi stają się twórcami dobra. Trudne problemy starają się rozwiązywać ks. Jan, ks. Tomasz Ślesik, lekarz
Beata, ks. Jan Prusak, ks. Marek Dziewiecki i inni.
W tajniki Biblii wprowadza Marian Czajkowski snując
rozważania m.in. na temat grzeszności człowieka, walki dobra
ze złem, wolności ludzkiej oraz śmierci będącej przejściem z
życia ziemskiego do życia pozaziemskiego. Erudycją i odwagą wyróżniają się artykuły Jarosława Pawlaka. W czasopiśmie
ukazał się serial rozważań pod wspólnym tytułem Słów kilka
o języku Biblii… i jeszcze paru sprawach. Autor przypominając sceny biblijne, wędrując przez literaturę, ukazuje bogactwo
biblijnej i mitologicznej frazeologii w polszczyźnie. Ten sam
autor rozpoczął kolejny cykl zwięzłych szkiców historycznych
zatytułowanych Niehistoryczna historia czyli kto się boi pamięci o przeszłości.
W Echach z terenu można znaleźć ciekawe wiadomości
o wydarzeniach lokalnych, m.in. o odnowionej w 2003 r. przez
Annę i Andrzeja Pietruchów, odbywanej co roku pielgrzymce
do Księżnej Sieradzkiej w Sanktuarium Maryjnym w Charłupi Małej, o przebiegu międzyszkolnego festiwalu piosenek, o
błaszkowskim biesiadowaniu, z którego dochód przeznaczono
na wakacyjny wyjazd dzieci z ubogich rodzin, o działalności
Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, o VII Zjeździe Rodziny Szkół im. Jana Pawła II Diecezji Kaliskiej, który
miał miejsce w Gruszczycach, o lednickim spotkaniu młodych
… W dziale Nasza twórczość publikowano zdjęcia obrazów Józefa Wacława Jury, Mariusza Bilskiego, Józefa Janika i Edyty
Ubych. Ograniczone rozmiary artykułu umożliwiają jedynie
prezentację niektórych artykułów i bardzo ogólne przedstawienie błaszkowskich czasopism.
Twórcy błaszkowskich czasopism
Ks. Ryszard Tuzin, urodził się 30 X
1931 r. w Dąbrowicach w pow. kutnowskim. Pochodzi z religijnej
rodziny. Kapłanami zostało trzech barci jego matki. Jeden z nich, Wojciech
Nierychlewski, zamordowany w obozie koncentracyjnym w Auschwitz,
został wyniesiony na ołtarze. Jan Paweł II 13 VI 1999 r. ogłosił go
błogosławionym. Ks. R. Tuzin ucząc
się w szkole średniej uczęszczał jednocześnie do szkoły muzycznej i był
harcerzem. W 1951 r. ukończył LO w
Kutnie. Po studiach w Wyższym Seminarium Duchownym we
Włocławku 28 X 1956 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako wikariusz w Czernikowie k. Torunia, Lubieniu,
Koninie i Turku. W 1971 r. został proboszczem w Wągłczewie.
Przeprowadził gruntowny remont świątyni św. Klemensa przywracając jej pierwotny barokowy wystrój wnętrza. W 1977 r.
został wicedziekanem sieradzkim. Przez 20 lat pełnił funkcje
wizytatora religii. 1 VII 1982 r. przejął parafię w Błaszkach i
urząd dziekana. Pokrył kościół i wieżę miedzianą blachą,
przeprowadził renowację wnętrza kościoła i naczyń liturgicznych, poszerzył cmentarz, wyremontował plebanię… Zabiegał
o rozwój życia religijnego i społecznego. W czasie jego posługi
10 młodych parafian wstąpiło do seminarium duchownego.
Wchodził przez wiele lat w skład komisji artystyczno-budowlanej kurii kaliskiej. W 1986 r. został kanonikiem gremialnym
kapituły uniejowskiej, a po reorganizacji diecezji, w 1992 r.,
kanonikiem kapituły kaliskiej.
Ks. Jerzy Mikołajewski, syn Leszka i Pelagii z Kępczyńskich urodził się 9 XII 1961 r. w Świerczynie na Kujawach.
Ukończył Technikum Rolnicze w Przemystce k. Radziejowa.
Po maturze w 1981 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Obronił pracę magisterską z teologii
Na Sieradzkich Szlakach
dogmatycznej na KUL-u, a następnie uzyskał specjalizacje
w Instytucie Pastoralno-Liturgicznym. 31 V 1987 r. przyjął
święcenia kapłańskie i pracował jako wikariusz w Kazimierzu Biskupim, Radziejowie Kujawskim i w Goszczanowie.
Organizował rekolekcje oazowe, prowadził grupy formacyjne
i pielgrzymki. 1 VII 1966 r. został proboszczem w Kostowie,
po czterech latach w Wojkowie. W wojkowskiej Albertówce
rozpoczął organizowanie wczasorekolekcji. 22 X 2006 r. otrzymał godność kanonika kapituły kolegiackiej w Kaliszu. Od
1 VII 2008 r. pełni obowiązki proboszcza w Błaszkach. Jest
przewodnikiem duchowym parafian i dobrym gospodarzem
obiektów parafialnych.
Bibliografia: Ks. Mikołajewski J., 100-lecie konsekracji kościoła
Niepokalanego Poczęcia NMP w Wojkowie, Wojków 2008; Ks. Nowak S.,
45 lat kapłaństwa ks. kanonika Ryszarda Tuzina; Pawlak J., Bóg mnie kocha,
Szukajmy Razem, nr 2/2008; Pietrzak J., Miłośnik sztuki i historii, Nad Wartą,
2001; Ks. Tuzin R., Błaszki. Wzgórze Anny, Błaszki 2000,
Z MINIONYCH LAT - PRZEDRUKI
Kazimierz Błeszyński, rodem
z Żelisławia, opowiada1
Elżbieta Nejman
Z przodków moich na ogół zadowolony jestem,
ot zwykła szlachta polska. Posiadali przeważnie jakieś
wykształcenie, częstokroć nawet wyższe, i jak na owe czasy
bywali postępowi i przy tym sprawie publicznej oddani. W
rodzinie ojca mego, zarówno jak i matki, rzadkością był ktoś
taki, kto by nie zakosztował Sybiru, więzienia, albo emigracji.
Byli to wszystko Błeszyńscy z Żelisławia2, z majątku pod
Błaszkami. Wieś ta w ich ręku pozostawała lat około dwustu,
a przeto wcale długo, jak na rodzinę słynną z awanturniczości
i urody.
Senior rodziny Błeszyńskich - Tomasz, starosta
sieradzki należał do stronnictwa republikańskiego i był po
części nawet antyklerykałem. Według tradycji rodzinnych żył
sto lat z okładem, tak iż na św. Tomasza w grudniu roku 1805
stu lat mu w dniu imienin nie można było życzyć, jako że ich
już dożył. Umarł kilka miesięcy potem w pełni sił i zdrowia,
przewróciwszy się z koniem na gołoledzi, polując z chartami.
Dzieciom swym3 dał takie imiona jakie sobie przyniosły w
dniach urodzin: synom Erazm i Abdon, a córce Willeforta,
w zdrobnieniu: Erazmuś, Abduś i Willefortka: chłopi we wsi
mówili na dzieci we dworze dziwacnie tak jakoś wołają:
Raptuś, Chaptuś i Wilca Furtka.
Dziadek mój Abdon usposobienie miał nader ciche i
łagodne. Milczał, palił fajeczkę i pisywał wiersze. Tłumaczył
na przykład elegie poety angielskiego Yunga, ale to podobno
dopiero na starość, bo w młodości i z niego był tęgi
Błeszyński. Syn owego Abdona, ojciec mój, Zdzisław, był z
wyglądu zupełnie typowym szlachciurą polskim o zawiesistych
wąsach i dużym nochalu: atoli z charakteru, zdolności i
wszechstronnego wykształcenia był Europejczykiem w
pełnym tego słowa znaczeniu. Gimnazjum skończył we
Wrocławiu, wówczas niemieckim, a na uniwersytecie był w
Berlinie, zrazu na wydziale prawnym, potem medycznym. Tu
pierwsze parę lat przeszło dla ojca z powodzeniem, ale gdy
nastąpiła praca w prosektorium, któż mógł zmusić młodego
zamożnego szlachcica do wąchania ohydnych wyziewów.
Rzuciwszy medycynę studiował wojskowość. Powróciwszy
do domu z niedokończonych studiów, mało znalazł uznania we
własnej rodzinie, zwłaszcza babki, Biernackiej z domu, bardzo
energicznej. Interesów ojciec robić nie potrafi, rozumu miał
wprawdzie dużo, ale za to bardzo mało sprytu. W końcu stracił
majątek. Pierwszą żoną ojca była panna Józefa Radoszewska,
wyborna pianistka, bliska krewna słynnych w owym czasie
śpiewaków, braci Jana i Edwarda Reszke. Stąd moje przyrodnie
rodzeństwo – Tomasz, Józef i Ludwika – mieli wyraźną żyłkę
artystyczną, dobrze rysowali, grali, malowali. Jeden z nich był
potem adwokatem i umarł jako notariusz w Błoniu- Grodzisku
pod Warszawą.
Do powstania 1863 r. ojciec poszedł przekonany o jego
bezsilności i bezcelowości, a zapytany czemu w nim bierze
udział, odpowiedział: szlachcic jestem, szlachta kończy swą
rolę historyczną w Polsce – miejsce me jest przy niej. Ojciec
był rotmistrzem4 w pułku Taczanowskiego, odznaczył się
w głośnej swego czasu bitwie pod Sędziejowicami. Wynik
niedługo dał na siebie czekać: Żelisław skonfiskowano, portrety
przodków odesłano przez okazję do muzeum w Krakowie, a
monumentalny grób rodzinny w Błaszkach służy jako dom
przedpogrzebowy.
Czas biegł – ojciec owdowiał, pierwsza żona jego
umarła na suchoty. Kilka lat potem przedstawiono go na balu
w Kaliszu młodziutkiej i ślicznej pannie Helenie Sękowskiej,
której ojciec - Franciszek był jakiś czas przed śmiercią
burmistrzem w Szczercowie. Matka moja była nie tylko ładna,
ale i zdrowa i silna, rozumna i dzielna, została w siedemnastym
roku życia jedyną opiekunką pięciorga młodszego rodzeństwa i
z pomocą ludzką jakoś dała sobie radę. Urodziłem się w drodze
– odrobinę za wcześnie – w miejscowości, przez którą rodzice
przejeżdżali, a która Staw się zowie. Z moich młodzieńczych
lat najlepiej wspominam szkołę Feliksa Fabianiego w
Radomsku. Z pozoru była ona zwyczajnym niższym zakładem
naukowym mającym zaledwie dwie klasy i język wykładowy
rzecz prosta rosyjski. Lecz tylko z pozoru, bo w rzeczywistości
miała klas pięć pod sprytnie różnymi nazwami, a któż tam
kiedykolwiek mówił w niej po rosyjsku, poza oficjalnymi
do tego języka lekcjami. Potem było trzecie Gimnazjum w
Warszawie i studia na Uniwersytecie. Piórem zacząłem się
parać niezmiernie wcześnie – pierwszy utwór pamiętam, żem
napisał mając lat niespełna dziesięć. W ósmej klasie byłem już
współpracownikiem czasopisma Wszechświat, a moje luźne
szkice w pisemkach uczniowskich pt. Z włóczęgi poprzez
świat i życie cieszyły się uznaniem równie jak ja niemądrych
rówieśników moich.
Bracia moi poumierali wszyscy, byłem więc jedynakiem.
Gdy przeto na początku wieku, wskutek zamieszek pierwszej
rewolucji w Rosji, zamknięto Uniwersytet Warszawski, gdziem
wówczas studiował biologię, groziło mi wzięcie do carskiego
wojska. Buntownikiem wtedy byłem, rewolucjonistą, a za
nastrojem szły czyny, a za czynami areszt i pobyt w więzieniu.
Po czym, zapomniawszy o całej minionej działalności mojej
zająłem się studiami, na które wyjechałem z początku do
Berlina, potem do Heidelbergu, Lipska, Paryża, Brukseli.
Zostałem w owych czasach niemal fachowym filozofem. Żyłem
przeważnie samotnie, zajęty zarabianiem na życie piórem.
Pisywałem głównie do Krytyki krakowskiej, oraz do Nowej
Gazety w Warszawie.
Za uzyskanym nie bez trudu specjalnym pozwoleniem,
jeszcze przed końcem pierwszej wojny. powróciłem z długiego
Na Sieradzkich Szlakach
71
pobytu za granicą z okupowanej Belgii do okupowanej Polski.
Tu stanąłem przed gwałtowną potrzebą zarabiania pieniędzy,
zacząłem przeto dawać – to było najłatwiejsze – lekcje w
szkołach średnich. Uczyłem przeważnie propedeutyki filozofii,
udzielałem też czasem lekcji łaciny, zwłaszcza pannom na
pensjach. W niepodległej już Polsce wstąpiłem do cenzury
filmów i w parę lat znalazłem się nawet na stanowisku jej
kierownika. Przez pewien czas byłem też współpracownikiem
Roju, świeżo założonego wówczas przez Wańkowicza,
pełniłem tam funkcje jakby jednego z doradców literackich.
Wkrótce potem znienacka wybuchła wojna, czas okrucieństw
potwornej okupacji5, następnie powstanie, exodus ze stolicy,
obóz w Pruszkowie, a potem dla mnie Jędrzejów, Miechów,
Kraków i długa tułaczka. Znalazłem się w Łodzi. Mieszkanko
mam przytulne, towarzystwo w Domu Literatów godne i nader
sympatyczne, goście mili i zajmujący. Poniosłem i ponosiłem
ciągle w mym już tak długim życiu strat o wiele więcej, niż ci
wszyscy których znałem. Strat i w ludziach i w mieniu, w mym
dorobku duchowym oraz materialnym. Straciłem bezpowrotnie
swoje nie wydrukowane, bodajże najlepsze utwory zarówno
naukowe jak i literackie.
Skrócona genealogia Błeszyńskich herbu Suchekomnaty
TOMASZ JAN *ok.1710 w Tubądzinie, † 1806.20/4, cześnik, stolnik,
podkomorzy sieradzki, dz. Żelisławia, Wójcic, Janowic, Sarn, Zaborowa
& Konstancja Gryf Otfinowska, c.Józefa i Petroneli z Dębińskich
1.Piotr Łukasz *1750 Żelisław, dz.d.Krześlowa i Kurowa, † a.1817,
& Honorata Ponińska, † a.1812,
2.Kazimierz dziedzic dóbr Żelisław,
3.Michał komisarz cywilno-wojskowy,
4. Ignacy Kajetan *1763, † 1821.5/7 Żelisław, kupił Grodzice i
Łagiewniki w 1773 & Apolonia Grodzicka z Kalisza,
A.Alojzyna *1806.21/6,
B. Zofia *1808.11/5, † 1821.7/5,
C.Marianna *1804.28/11 & Honoriusz Biernacki posesor
Suliszewic
D.Erazm *ok.1796, † 1831.19/6 Kowno, bpt,
E.Abdon Ignacy Tadeusz *1791 Brzeźnio, † 1864, dz.Żelisławia
& Bronisława Mniewska, c. Izydora, 2v. Konstancja
Błeszyńska
- ZdzisławTomasz powstaniec 63 r., dz.d.Żelisław,
& Józefa Albina Radoszewska, † po 1867,
2v. Helena Sękowska, c. Franciszka i Karoliny z
Drotkiewiczów
a).Ludwika Józefa Bronisława (1),*23/1.1865 Żelisław
b).Tomasz Abdon Albin (1), *1863 Wrocław
c).Józef (1)
d).Kazimierz (2) 1881-1972 literat
Przypisy:
1
Na podstawie wspomnień „O mnie i nie o mnie”, Wydawnictwo Łódzkie,
1961,
2
W skład majątku Żelisław wchodziły: osady Janowice, Dąbiniec, Zaborów,
Sarny. Roli dworskiej było 555 mg, 2 młyny, wiatrak, cegielnia. Dwór
murowany z cegły palonej, 6 pokoi, kuchnia, kredens i schowanie na parterze,
trzy pokoiki pod dachem.
3
Autor pominął jedno pokolenie, swego pradziadka Ignacego Kajetana,
4
Rotmistrz 4 szwadronu 1 pułku Kaliskiej Brygady Kawalerii Narodowej,
5
Leszek Kołakowski mieszkał w czasie okupacji u Błeszyńskiego i wspomina
o nim w książce „Czas ciekawy, czas niespokojny” tak: Kazimierz Błeszyński
był pisarzem i tłumaczem, przekładał między innymi Bergsona. To był mason,
bardzo uczony człowiek, ale mało piszący. Pracował w jakimś towarzystwie
ubezpieczeniowym, coś takiego. Jego żona Wanda nazywała się z domu
Landau i też miała niedobre pochodzenie. Ale znajomi załatwili jej fałszywą
arbeitskartę, mogła się poruszać. Była bardzo wykształconą osobą, pomagała
mi czytać trudniejsze teksty francuskie i niemieckie. Jej poprzedni mąż, który
zginął w wypadku, nazywał się Gajewski.
Notka Redakcji:
Rafał Bogusławski w nr 1/1007, s. 21-24 opublikował w naszym kwartalniku
art. pt. Tomasz Błeszyński h. Suchekomnaty – podkomorzy ostatni sieradzki.
Jest też tam też foto jego portretu stanowiącego własność Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Z ŻYCIA PTTK
Spotkanie Prezesów Oddziałów
PTTK w Warcie
Krystyna Brodowska
W mroźną, bardzo śnieżną sobotę 6 lutego 2010
roku - Oddział PTTK im. Eugenii Kaleniewicz w Warcie był
gospodarzem spotkania prezesów oddziałów należących do
Porozumienia Oddziałów PTTK Województwa Łódzkiego.
Przy znakomitej szarlotce i „kawieczyherbacie”, w siedzibie
Muzeum Miasta i Rzeki Warty PTTK, dyskutowano na temat
najistotniejszych spraw i problemów związanych z realizacją
planów na najbliższą przyszłość i całą kadencję. Prezes
Porozumienia Kol. Włodzimierz Szafiński z Oddziału PTTK
w Żarnowie przedstawił do zatwierdzenia najważniejsze
zadania związane z organizacją w 2010 r. eliminacji
wojewódzkich konkursów ogólnopolskich dla dzieci i
młodzieży: krasomówczego, Poznajemy Ojcowiznę, Turnieju
Turystyczno-Krajoznawczego i konkursu na Najlepsze Koło
Turystyczno-Krajoznawcze. W czasie dyskusji podkreślano
konieczność uwzględnienia, w działalności programowej
oddziałów najważniejszych rocznic przypadających w roku
bieżącym m.in. 60-lecie PTTK, 200-lecie urodzin Chopina,
72
600-lecie bitwy pod Grunwaldem. W spotkaniu brała udział
Kol. Maria Morawska – Wójt Gminy Żarnów, która podkreśliła
jak bardzo ważną i potrzebną działalność prowadzi Oddział
PTTK w Żarnowie m.in. dla dzieci i młodzieży. Władze
samorządowe Warty reprezentował Jan Serafiński – burmistrz
Gminy i Miasta, który wręczył przybyłym wydawnictwo
Warta, mały przewodnik po gminie i mieście oraz płytkę z
filmem Zjawisko przyrodnicze Jeziorsko. Burmistrz mówił
o docenianiu naszego towarzystwa, wdzięczności władz
samorządowych dla ludzi skupionych wokół Muzeum,
którzy znakomicie promują miasto poprzez działalność
turystyczno-krajoznawczą. Kol. Teresa Kotłowska – Prezes
ZO PTTK w Warcie omówiła plany Oddziału w Warcie na
najbliższą przyszłość, a kierownik Muzeum Kol. Barbara
Cichecka opowiedziała historię powstania Muzeum Miasta
i Rzeki Warty PTTK, scharakteryzowała zgromadzone
eksponaty i materiały oraz wymieniła sławnych ludzi z
Warty : Stanisława Skarżyńskiego, Stanisława Szukalskiego,
Stanisława Kaszyńskiego, Zygmunta Andrychiewicza i in.
Od Kol. Andrzeja Ruszkowskiego, redaktora naczelnego Na
Sieradzkich Szlakach wszyscy uczestnicy spotkania otrzymali
bieżący (1/2010) numer kwartalnika.
Na Sieradzkich Szlakach
Krystyna Brodowska, prezes ZO PTTK w Sieradzu

Podobne dokumenty

BŁASZKOWSKI

BŁASZKOWSKI XXXVII Sesja Rady Gminy i Miasta Błaszki Podczas sesji w dniu 26 czerwca radni przyjęli m.in. sprawozdanie finansowe Gminy i  Miasta Błaszki za 2013 rok oraz sprawozdanie z wykonania budżetu za 201...

Bardziej szczegółowo