styczeń 2013 - Trybuna Leśnika

Komentarze

Transkrypt

styczeń 2013 - Trybuna Leśnika
noworoczna refleksja
3
Szukajmy szansy
Nowy Rok, nowe plany, wyzwania, a także problemy. Można powiedzieć – samo życie, ale
żeby czerpać z niego radość, trzeba mieć silne poczucie sensowności pracy, która wypełnia
nam przecież znaczącą część dorosłego życia. Ważne jest wszak, aby mieć satysfakcję z jej
rezultatów, być sprawiedliwie ocenianym i docenianym. Pracować w atmosferze życzliwości,
a z drugiej strony mieć poczucie odpowiedzialności i świadomość, że my też tę atmosferę kształtujemy. Ważne, aby nie trwać w strachu.
Naturalnym jest, że w takich chwilach zastanawiamy się zarówno nad zagrożeniami związanymi choćby z kryzysem gospodarczym, jak
i nadzieją związaną z zapowiadaną nowelizacją prawa. Jesteśmy organizacją silnie uzależnioną od sytuacji w gospodarce, od popytu
na drewno i cen na nie, chociaż na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wypracowaliśmy wewnętrzne zabezpieczenia, regulacje, a także
rezerwy. One właśnie pozwoliły nam przejść
przez kolejne dekoniunktury na rynku, czy liczne klęski żywiołowe, chociaż każda z tych sytuacji bywa inna, każdorazowo odmienne są
uwarunkowania zewnętrzne.
2012 rok był w Regionalnej Dyrekcji Lasów
Państwowych w Katowicach, podobnie jak
kilka poprzednich lat, niewątpliwie czasem inwestycji. Spore środki przeznaczaliśmy na drogi
leśne, które są niezwykle ważnym elementem
udostępniania lasu – zarówno dla prowadzenia
prawidłowej gospodarki leśnej, jak i dla potrzeb
rekreacyjnych społeczeństwa. Realizowaliśmy
programy związane z małą retencją: zarówno
górską, jak i na obszarach nizinnych.
W ostatnich latach w Katowicach bardzo
intensywnie rozwijano infrastrukturę techniczną w szkółkarstwie. Wszystkie większe inwestycje zostały już wykonane. 6 szkółek kontenerowych z roczną produkcją około 25 mln sztuk sadzonek (w tym ponad 5 mln mikoryzowanych,
które trafiają na tereny najbardziej zdegradowane) z zakrytym systemem korzeniowym dają
ogromne możliwości hodowlane. Wyłuszczarnia
i przechowalnia nasion w Lasowicach Małych
(Nadleśnictwo Kluczbork) jest dopełnieniem
tych wszystkich działań szkółkarskich śląskich leśników – można tu przechowywać około 36 ton
nasion buka, dębu i gatunków iglastych.
Zaawansowana jest informatyzacja – telefonia IP i wdrażane tzw. stanowisko leśniczego. Z poziomu leśnictwa będzie można korzy-
stać z przeglądarki map numerycznych umożliwiającej przeglądanie i drukowanie map numerycznych z rejestratora oraz tworzyć własne
projekty mapowe – to umożliwia zaznaczanie
m. in. siedlisk i grodzeń.
Przez wiele lat inwestowaliśmy – mówiąc najkrócej – w las, starając się zminimalizować skutki klęsk żywiołowych. Naszą główną troską było
zmaganie się z pożarami, powodziami, kornikiem, okiścią. Rozpad drzewostanów w Beskidach został zahamowany. Z tych opresji wyszliśmy zwycięsko. Przyszedł wreszcie czas na
poprawę standardów naszych miejsc pracy.
W ostatnich latach, i ten proces będziemy kontynuować, powstały nowe siedziby biur nadleśnictw, wyremontowaliśmy lub zmodernizowaliśmy stare budynki. Pracownicy nadleśnictw: Ujsoły, Kobiór, Rudziniec i Brzeg mają dziś nieporównywalne warunki pracy z tymi, jakie mieli do
tej pory. Unowocześniana jest siedziba Nadleśnictwa Opole, trwa budowa biura w Jeleśni, rozbudowywane będzie Bielsko. W Andrychowie
nowy budynek jest w fazie projektowej. W przyszłości podobne inwestycje czekają nadleśnictwa: Ustroń, Lubliniec, Prószków, Olesno, Namysłów i Gospodarstwo Rybackie Niemodlin.
2013 rok będzie pierwszym od lat, kiedy
w RDLP Katowice nastąpi „zejście” z wysokiej
– utrzymującej się od dawna – skali etatu do
ok. 3 mln m sześć. drewna. Przewiduje się, że
w następnych latach jego podaż będzie niższa i zaspokojenie popytu będzie trudne. Jakie będą skutki sytuacji po pewnym spadku
sprzedaży drewna? – trudno dziś ocenić. Niewątpliwie wszystkie zadania związane z utrzymaniem prawidłowej gospodarki leśnej będą
zrealizowane.
O nadziejach związanych z rozpoczynającym się 2013 rokiem trzeba więc myśleć wstrzemięźliwie. To może być niełatwy rok dla leśnictwa, ale nie musi on być wcale tak trudny.
W numerze m.in.:
 Łężczok otwarty! – rezerwat po remoncie .................................................................... str. 5
 Pasja – edukacja – rozmowa TL .................................................................................... str. 9
 Bohaterowie 1863 roku – powstanie najbardziej „leśne” ..................................... str. 10–12
 Oswajanie maszyn – harwestery w Nadl. Rudy Raciborskie ..................................... str. 13
 Mordercze góry – praca w amerykańskim parku narodowym .......................... str. 14–15
 Ochrona siedlisk – seminarium w IBL ..................................................................... str. 16–17

Parking „na Pazurku” – turystyka w Nadleśnictwie Olkusz ....................................... str. 21–22

Czeremchówka Katarzyny Hutki – bogaty świat nalewek ....................................... str. 26

„Las jak świątynia” – finał konkursu poetycko-fotograficznego ............................... str. 27

Strażnik nieba – sokół w ochronie polskiego nieba ..................................................... str. 28
Obok obiektywnych uwarunkowań, na które mamy ograniczony wpływ, wiele zależy od
nas samych. Nie posługujmy się krańcowymi
argumentami, hamujmy partykularyzmy, raczej wyjdźmy naprzeciw: ludziom i sytuacjom.
Często trudnym. Starajmy się tworzyć wspólną przestrzeń, w której jest miejsce na rzeczowy dialog w rozwiązywaniu problemów: tych
strategicznych dla Lasów Państwowych i tych
codziennych, drobnych, które dotykają w pracy każdego leśnika.
Podsumowując miniony już rok pragnę podziękować wszystkim pracownikom RDLP Katowice za rzetelną pracę, za szereg zakończonych inwestycji w postaci nowych lub odremontowanych siedzib nadleśnictw, dróg, mostów,
nowych zbiorników retencyjnych, szkółek kontenerowych, przechowalni nasion itd. Podziękowanie należy się zwłaszcza za te inwestycje, czy
prace realizowane ze środków zewnętrznych,
których realizacja i rozliczenia wymagały o wiele większej pracy niż ze środków własnych. Pragnę podziękować w szczególności pracownikom
nadleśnictw klęskowych – tych w górach, jak
i w okolicach Częstochowy za olbrzymią pracę
przy odbudowie lasu i infrastruktury.
Słowa podziękowania należą się wszystkim
tym pracownikom nadleśnictw, którzy często
poza swoimi obowiązkami uczą lasu, kształtują postawy przyjazne wobec przyrody i promują polski model leśnictwa. Jestem wdzięczny pracownikom zakładów, w szczególności
gospodarstw rybackich, nie tyle za hodowlę
ryb, co za gospodarkę wodną prowadzoną
często w rezerwatach. Dziękuję także regionalnym strukturom związków zawodowych –
„Solidarności” i Związkowi Leśników Polskich:
za realizm i odpowiedzialność, oraz pracownikom zakładów usług leśnych, bez których
trudno dzisiaj wyobrazić sobie funkcjonowanie nowoczesnego leśnictwa.
Niech w Nowym Roku nie zabraknie nam
optymizmu i wiary, że problemy są po to, aby
je rozwiązywać. Podobnie, jak z powodzeniem
czynimy to od lat. Wykorzystajmy naszą kolejną szansę na sukces.
dr inż. KAZIMIERZ SZABLA
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Katowicach
trybuna leśnika 1/2013
aktualia
4
Lasy
a łowiectwo
Seminarium, które zgromadziło myśliwych,
leśników oraz przedstawicieli nauki zostało podzielone na dwa bloki tematyczne: I) aspekty prawne i przyrodnicze oraz II) gospodarcze i moralne.
W większości krajów europejskich dominuje
pogląd, że łowiectwo powinno uwzględniać
interesy leśnictwa, rolnictwa i ochrony przyrody. Dlatego tam, gdzie jest znaczne przegęszczenie jeleniowatych, do polowania nawołują
nawet przedstawiciele ochrony przyrody. A jak
jest u nas? Okazuje się, że nie najlepiej. Mamy
problemy z oceną liczebności zwierzyny, wysoką liczebnością jeleniowatych oraz drapieżników takich jak lisy czy norki przy jednoczesnym
spadku liczebności zwierzyny drobnej (np. zając), a także z monitorowaniem dynamiki populacji zwierzyny. Przepisy prawne dotyczące
gospodarki łowieckiej też nie zawsze są jasne
i oczywiste dla wszystkich.
Wśród referentów znaleźli się m.in.: prof. dr
hab.Wojciech Radecki z PAN, który mówił o łowieckim systemie prawnym, dr hab. Jakub Borkowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego („System organizacyjny łowiectwa w Polsce i krajach Unii Europejskiej”) oraz Bartłomiej Popczyk z SGGW („Problemy handlu dziczyzną”).
(M)
Unia dała
ponad
2 miliardy
W minionym roku przedsiębiorcy, samorządy
oraz inni beneficjenci odpowiedzialni za realizację projektów w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko otrzymali wsparcie finansowe
ze środków unijnych w wysokości 2,45 mld zł.
Od początku roku do końca listopada 2012
r. podpisano 94 umowy o dofinansowanie środowiskowych projektów w ramach Programu
Infrastruktura i Środowisko. Najwięcej projektów realizowanych było w ramach priorytetu
IV – przedsięwzięcia dostosowujące przedsiębiorstwa do wymogów ochrony środowiska.
Dla porównania, w 2011 roku największym powodzeniem cieszyły się realizacje z priorytetu
V, czyli dotyczące ochrony przyrody i kształtowania postaw ekologicznych. Od początku wdrażania Programu Infrastruktura i Środowisko w Polsce zatwierdzono łącznie 640 projektów na łączną kwotę dofinansowania z funduszy UE wynoszącą prawie 18,8 mld zł. (M)
trybuna leśnika 1/2013
Słowacy strzelają
do wilków (także naszych?)
Wiceminister środowiska,
główny konserwator przyrody Janusz Zaleski wystosował do rządu słowackiego
list, w którym prosi o wstrzymanie odstrzału wilków w pasie o szerokości 23 kilometrów
od granicy z Polską do czasu
ustanowienia transgranicznej
strefy ochronnej zwierząt.
Od 1 listopada na Słowacji
rozpoczął się sezon polowań
na wilki. Tym razem tamtejsze
Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału 130
osobników, w tym 20 w bezpośredniej bliskości z naszym
krajem. Słowacy co roku wydają zgodę na odstrzał ponad stu kilkudziesięciu wilków.
Według sprawozdania o stanie ochrony siedlisk i gatun-
ków, liczebność wilków na
terenie Słowacji wynosi od
252 do 410 osobników.
Koalicja organizacji przyrodniczych z Polski, Czech,
Słowacji i Węgier zaapelowała do słowackiego Ministerstwa Rolnictwa o podjęcie niezwłocznych działań
na rzecz utworzenia transgranicznej strefy ochronnej
dla wilka oraz o całkowite
wstrzymanie odstrzału tego
drapieżnika na terenie Słowacji do czasu przeprowadzenia oceny dotyczącej
wpływu polowań na środowisko. Zdaniem ekologów
odkładanie w czasie dyskusji o wpływie słowackich polowań na zachowanie i odtworzenie właściwego stanu
ochrony wilka może mieć negatywne konsekwencje dla
populacji słowackiej oraz ściśle chronionej populacji polskiej, czeskiej i węgierskiej.
W tej sprawie organizacje przyrodnicze wymienionych krajów złożyły również
do skargę do Komisji Europejskiej, dotyczącą naruszenia przez Słowację przepisów
unijnych o nieuprawnionych
polowaniach na wilki. Wynika to z przekonania, iż słowackie władze wydając zgodę
na odstrzał tego drapieżnika
nie przeprowadzają oceny
dotyczącej wpływu polowań
na przedmiot i cel ochrony
obszarów Natura 2000, co
jest wymagane przepisami
dyrektywy siedliskowej. (M)
„Bezpieczny Maluch”
Komenda Miejska Policji w Katowicach zorganizowała w ubiegłym roku akcję „Bezpieczny Maluch”. Policjanci, ratownicy WOPR, strażacy i leśnicy uczyli najmłodszych jak unikać
zagrożeń m.in. bezpiecznie poruszać się po drogach i w lesie, jak zachować bezpieczeństwo nad wodą oraz w górach.
Sporo zajęć było poświęconych również profilaktyce przeciwpożarowej. O zagrożeniach
związanych z pożarami szczególnie dużo mówili dzieciom leśnicy
z Nadleśnictwa Katowice. Ideą
programu było, aby najmłodsi pozyskali dla swoich potrzeb
szereg prostych i nieskomplikowanych metod zachowań oraz
umiejętności praktycznych w sytuacjach niebezpiecznych.
W grudniu akcja „Bezpieczny Maluch” zakończyła się uroczystym finałem – spotkaniem
uczestników z prowadzącymi.
(mon)
Nowy dyrektor w Białowieży
Minister środowiska powołał na stanowisko dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego dr.
Mirosława Stepaniuka. Nowo powołany dyrektor zawodowo i naukowo związany jest z Białymstokiem. Pracował w Ośrodku Badań Naukowych w Zakładzie Przyrodniczych Podstaw Rozwoju Regiony. Był pracownikiem naukowym Politechniki Białostockiej w Zakładzie Oceny i Użytkowania Geosystemów, Instytutu Inżynierii Środowiska. Tytuł doktora uzyskał za pracę „Przyrodnicze i społeczno-gospodarcze uwarunkowania zmian użytkowania terenu Niecki Gródecko-Michałowskiej” w Instytucie Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania im. Stanisława
Leszczyckiego PAN w Warszawie. Od 2001 roku związany jest z organizacjami pozarządowymi
działającymi na rzecz ochrony przyrody i rozwoju obszaru „Puszczy Białowieskiej”.
- Najważniejszym zadaniem, jakie stawiam przed dyrektorem Stepaniukiem to dalsza
praca, aby godzić interesy mieszkańców z wymaganiami, jakie niesie ochrona przyrody
w parku narodowym. Chciałbym też, aby pomógł lokalnym społecznościom wykorzystać,
jako impuls rozwojowy to, że są sąsiadami Białowieskiego Parku Narodowego i w jeszcze
większym stopniu czerpali z tego sąsiedztwa korzyści – powiedział minister Marcin Korolec
przy okazji nominacji.
(M)
Fot. arch. Nadl. Katowice
L
„ asy, leśnictwo a gospodarka łowiecka” to
temat seminarium zorganizowanego w listopadzie ub. r. przez Polskie Towarzystwo Leśne, regionalne dyrekcje Lasów Państwowych w Poznaniu, Pile i Szczecinie, Polski Związek Łowiecki oraz Wydział Leśny Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Fot. J. DEREK
5
dokończenie ze str. 2
G
rudniowa narada szefów jednostek
z kierownictwem RDLP Katowice miała
charakter podsumowujący cały ubiegły rok
w głównych aspektach prowadzenia gospodarki leśnej. Wszystkie zaplanowane zadania
zostały wykonane. Nie wystąpiły jakieś nadzwyczajne wydarzenia, które wpłynęłyby na
obraz sytuacji gospodarczej jednostek. Bardzo dobre wyniki odnotowały gospodarstwa
rybackie, m. in. dzięki pozyskiwaniu środków
unijnych. Udane były wyniki dwóch ubiegłorocznych submisji: zimowej i jesiennej. W tej
ostatniej sprzedano 461 m sześć. cennego
drewna uzyskując średnią cenę w wysokości 1464 zł/m sześć. Na pierwszą tegoroczną
submisję przygotowanych będzie około 1000
m sześć. drewna.
Inwestycje szkółkarskie, drogowe, wyposażenie tzw. stanowiska leśniczego, retencja górska i nizinna, rekultywacja terenów popoligonowych oraz budowa, rozbudowa bądź modernizacja biur nadleśnictw – to główne, z sukcesem realizowane, obszary działań w RDLP
Katowice.
W 2013 roku czeka nas zmiana w zasadach
sprzedaży drewna. Tylko 30 proc. surowca będzie sprzedawane na zasadach, gdzie o za-
Gratulacje
przyjmują
leśnicyszkółkarze.
Opłatkowa narada
kupie decyduje cena. Z danych na połowę
grudnia ub. roku wynika, że sprzedano prawie
90 proc. puli, co można ocenić, jako wynik dobry. Uzyskane ceny są zgodne z planowanymi. Niewątpliwie jednak widać zwiastuny dekoniunktury na rynku drzewnym – rezygnacja
z części umów, spadek cen i wzrost kar za należności przeterminowane. Nawet jednak te
okoliczności nie spowodują zagrożenia wyniku finansowego na rok bieżący. Jednak prognoza w warunkach spowolnienia gospodar-
czego w kraju wskazuje na konieczność podejmowania działań dostosowujących koszty do
możliwych do uzyskania przychodów.
Podczas narady podziękowano za wieloletnią pracę Piotrowi Tetli, nadleśniczemu Nadleśnictwa Kobiór w latach 1989-2012, a powitano
w gronie pracowników biura Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach Grażynę Kowalską, która objęła stanowisko głównej księgowej, a wcześniej pracowała w Nad-
leśnictwie Rybnik. (JD)
W 2009 roku okazało się, że
groble czołowe rezerwatu, które
mają charakter zapór wodnych,
zaczynają przeciekać. Ich czas
dobiegł końca. Błędy konstrukcyjne sprzed wieków, spróchniałe korzenie drzew, podziemne korytarze gryzoni – to były główne przyczyny przesiąkania wody. Sytuacja była bardzo poważna – gdyby
problem pozostawiono, wylewająca się woda, zanim dotarłaby
do Odry, zalałaby kilkaset hektarów pól uprawnych i co najmniej
jedną wioskę.
Fot. J. DEREK
Największy i najcenniejszy obszar przyrodniczy w województwie śląskim – rezerwat „Łężczok”
położony na terenie Nadleśnictwa Rudy Raciborskie – został po
1,5-rocznym remoncie oddany do
użytku. To zasługa leśników, pracowników Regionalnej Dyrekcji
Ochrony Środowiska oraz wsparciu merytorycznemu naukowców:
ichtiologów, ornitologów i ekologów. Koszt przedsięwzięcia sięgnął ponad 5 mln zł – aż 85 proc.
tej kwoty udało się pozyskać ze
środków Unii Europejskiej.
Nowo wybudowana platforma widokowa, na którą mogą wjechać nawet
osoby niepełnosprawne.
Fot. J. DEREK
Fot. arch. Nadl. Katowice
Łężczok otwarty!
Prof. Andrzej Czylok z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w
Katowicach (z prawej) w rozmowie z dr. Jackiem Betleją z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
Podjęto trudną decyzję – jesienią 2009 roku spuszczono wodę
z największych stawów „Łężczoka”: Salmu Dużego i Babiczoka południowego. Gdy znaleziono źródła finansowania inwestycji, do rezerwatu wjechał ciężki sprzęt. Naprawiono ponad 3,5
kilometrów grobli i wymieniono 6
urządzeń hydrotechnicznych (tzw.
mnichów). Wyremontowano denne rowy do spuszczania wody
i odławiania ryb. W toku prac pojawiły się pomysły, które nie tylko
miały doprowadzić rezerwat do
czasu przyrodniczej świetności,
ale wzbogacić go o nowe możliwości. Z nadmiaru ziemi wybudowano 12 wysp dla ptaków.
Remont przeprowadzano tak,
aby nie zniszczyć zabytkowych
alei na istniejących groblach,
wycinkę drzew ograniczono do
niezbędnego minimum. Oczywi-
ście podstawowe pytanie wisiało
w powietrzu– czy przyroda się tutaj
odrodzi, czy wrócą ptaki? Wszystko wskazuje na to, że rany się zabliźniły. Ptaki wróciły, a na nowych
wyspach pojawił się dawno niewidziany tu gatunek – rybitwa rzeczna, w stawach znów króluje karp –
nomen omen – królewski.
14 grudnia ub. roku projekt dotyczący odtworzenia stosunków
wodnych w „Łężczoku” został oficjalnie zakończony. W prezentacji
osiągniętego efektu wzięli udział
m. in. Bernard Błaszczyk, dyrektor
RDOŚ w Katowicach, Kazimierz
Szabla, dyrektor katowickiej Regionalnej Dyrekcji LP, samorządowcy oraz przedstawiciele świa-
ta nauki. (JD)
O wyjątkowo cennej publikacji
Nadleśnictwa Rudy Raciborskie
„Rezerwat Łężczok – perła śląskiej
przyrody” – piszemy na str. 24.
trybuna leśnika 1/2013
6
Z
bliża się już powoli 10. rocznica wejścia
w życie (9 maja 2003 r.) Zarządzenia Nr
57 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych w sprawie wytycznych prowadzenia
edukacji leśnej społeczeństwa w Lasach
Państwowych. Dokument ten uporządkował, usystematyzował i niejako zalegalizował prowadzoną dotychczas działalność
edukacyjną przez leśników. Wraz z zarządzeniem wprowadzone zostały dwa ważne narzędzia do stosowania w praktyce:
„Kierunki rozwoju edukacji leśnej w Lasach
Państwowych” oraz „Wytyczne do tworzenia programu edukacji leśnej społeczeństwa w nadleśnictwie”.
Wyraźny spadek zainteresowania można zaobserwować jedynie w grupie gimnazjalistów
zamieszkujących miasto. Wydaje się, że mnogość różnych zainteresowań oraz okres dojrzewania sprawia, że w tej grupie młodzież zatraca
wrażliwość na obcowanie i kontakt z przyrodą.
Najprawdopodobniej pragnienie szybkich i intensywnych doznań oraz innych rozrywek zaczyna wypierać potrzebę bliskości z naturą.
Zajęcia edukacyjne w Nadleśnictwie Brynek prowadzi Adam Mazur, inż. nadzoru tej jednostki LP.
Fot. J. DEREK
Najogólniej ujmując, wszystkie te działania miały służyć kształtowaniu odpowiedniego wizerunku leśnika oraz naszej organizacji
przez zrozumienie zasad trwałej i zrównoważonej gospodarki leśnej i społeczną akceptację do różnorodnych działań leśników.
serwować przyrodę bez względu na miejsce
zamieszkania.
Okazuje się, że w trakcie swoich kontaktów
z naturą ponad 85 proc. respondentów obserwowała dzikie leśne zwierzęta. Do najczęściej
obserwowanych należała sarna, małe ptaki śpiewające, bociany i dzięcioły. Nie daje
się tutaj zauważyć istotnych różnic w grupach wiekowych i pomiędzy środowiskiem.
Wydaje się, że znajomość i umiejętność rozpoznawania podstawowych gatunków zwierząt jest dobra.
Leśnicy w oczach dzieci
Dokument ten nie pozostał suchym faktem, lecz stał się żywym, ciągle realizowanym
w różnych obszarach przedsięwzięciem, które
obecnie „żyje” praktycznie w każdej podstawowej jednostce organizacyjnej Lasów Państwowych w Polsce przyjmując nierzadko pełne profesjonalizmu działania.
Ten doniosły moment skłonił mnie do pewnych refleksji, które pojawiły się w trakcie
opracowywania materiałów do pracy dyplomowej przeprowadzonej na Wydziale Leśnym
Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie w ramach Studiów Podyplomowych „Gospodarka łowiecka i ochrona zwierzyny” pod kierunkiem prof. Henryka Okarmy na temat: „Wizerunek myśliwego i łowiectwa wśród uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych” .
Celem tej pracy była przede wszystkim ocena wizerunku myśliwego oraz skonfrontowanie go z obrazem leśnika, a także ocena poziomu wiedzy na temat przyrody, gospodarki
łowieckiej i leśnej wśród dzieci szkół podstawowych oraz gimnazjalnych.
Na potrzeby badania opracowana została ankieta „Myśliwi i leśnicy, myślistwo i łowiectwo w oczach uczniów”. Ankieta składała się
z trzech części. Pierwsza stanowiła zbiór podstawowych informacji o ankietowanych takich jak: wiek, płeć, szkoła, miejsce zamieszkania. Część druga ankiety zawierała pytania dotyczące ogólnych zainteresowań przyrodą, a także znajomości popularnych zwierząt, w tym zwierząt łownych. W trzeciej części
pytania dotyczyły głównie roli myśliwego i leśnika, a także ich identyfikacji.
Ankietę przeprowadzono w maju 2012
roku na terenie wybranych szkół podstawowych i gimnazjalnych województwa śląskiego i opolskiego w zróżnicowaniu na środowisko (wieś, miasto).
Z pracy wyłania się obraz ucznia szkoły podstawowej i gimnazjalnej pozytywnie nastawionego na otaczające go środowisko. Zdecydowana większość ankietowanych lubi spacerować po lesie, łące i nad wodą oraz ob-
Ryc. 1. Zbiorcza liczba odpowiedzi na pytanie dotyczące
domniemanego zajęcia leśnika według wszystkich ankietowanych (łączna liczba odpowiedzi – 1695).
trybuna leśnika 1/2013
Bardzo ciekawie prezentuje się w pracy
obraz zawodu leśnika. W pierwszym pytaniu
(czy leśnik to ktoś kto: ) dotyczącym leśników
badani wybierali spośród ośmiu określeń te,
które ich zdaniem najlepiej odzwierciedlają
pracę-zadania leśnika.
Większość ankietowanych – ponad 50 proc.
– uznała, że leśnik to przede wszystkim ktoś, kto
zna przyrodę, leśne rośliny i zwierzęta oraz zwyczaje dzikich zwierząt, a także kocha i chroni
przyrodę (ryc. 1).
Podobna ilość ankietowanych wskazała
na odpowiedź, że leśnik sadzi drzewa w lesie
i opiekuje się lasem. Bardzo niski procent respondentów mieszczący się w przedziale 7-27
proc. uznała, że poluje na dzikie leśne zwierzęta. Niski procent uzyskała także odpowiedź, że
leśnik hoduje drzewa i ścina je, gdy są wystarczająco duże: przedział 21-38 proc.
W drugim pytaniu ankiety dotyczącym leśników pytano o spotkanie z leśnikiem. Gimnazjaliści mieszkający na wsi mieli najczęściej spotkanie z leśnikiem – aż 84 proc. ankietowanych
(ryc. 2). Najrzadziej spotykali leśnika uczniowie
szkół podstawowych w wieku 7-9 lat zamieszkujący środowisko miejskie – 44 proc. oraz w wieku 10-12 lat – 46 proc. Zdecydowanie częściej
spotykają leśnika uczniowie mieszkający na wsi
(66 – 84 proc.), gdzie ich rówieśnicy z miasta
mieszczą się w przedziale 44-60 proc. Stosunkowo duży odsetek respondentów nie wie czy
widziało leśnika – do 25 proc. (ryc. 2).
Z analizy tych danych wyłania się dość
ciekawy obraz leśnika i jego profesji. Ogólnie
można powiedzieć, że wśród uczniów szkół
podstawowych i gimnazjalnych leśnik jest postrzegany pozytywnie. Pewien problem identyfikacji leśnika występuje wśród uczniów szkół
podstawowych ze środowiska miejskiego. Leśnik w mundurze dociera tu rzadziej, a dzieci do
lasu na spotkanie z żywą przyrodą i leśnikiem
przyjeżdżają sporadycznie.
Grupa badanych uważa, że leśnik to przede
wszystkim ktoś, kto zna przyrodę, leśne rośliny
leśna edukacja
i zwierzęta oraz zwyczaje dzikich leśnych zwierząt, a także – co uważam za bardzo ważne
– kocha i chroni przyrodę. To ostatnie określenie jest cenną wskazówką świadczącą o tym,
że pracownik Lasów Państwowych potrafi swój
codzienny emocjonalny stosunek do środowiska, w którym pracuje przenieść na platformę edukacyjną. Dostrzeżenie i uznanie przez
młodych ludzi emocji towarzyszących leśnikom w pracy i jego stosunku do przyrody jest
7
mach prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej czy łowieckiej. Zwłaszcza uchwalenie oraz wejście w życie w 2011 r. ustawy
o ochronie zwierząt, wpływu różnych ruchów
ekologicznych oraz nastawień wywodzących
się różnych nurtów filozofii ekologicznych, podwyższył poprzeczkę społecznie akceptowanego stosunku do roślin i zwierząt.
Trzeba sobie jednak uzmysłowić, że w warunkach współczesnego świata każda firma,
nia PGL LP, występują jeszcze braki w zagospodarowaniu dwóch obszarów działań wynikających z kierunków rozwoju edukacji leśnej społeczeństwa w LP tj.: informowanie i wychowanie
społeczeństwa oraz współpraca lokalna, regionalna, krajowa oraz międzynarodowa. Te najtrudniejsze obszary działania skierowane są do
społeczeństwa już dojrzałego oraz społeczeństwa zorganizowanego (stowarzyszenia, kluby,
partie, samorządy itp.), mającego wpływ na
funkcjonowanie naszej organizacji.
Zdecydowanie dużo więcej wysiłku i pracy
na polu edukacyjnym czeka myśliwych. W porównaniu z leśnikami wypadają wyjątkowo niekorzystnie. Warto być może zastanowić się nad
formą pomocy tym, którzy gospodarują zwierzyną łowną. Ona jest przecież częścią ekosystemów leśnych.
Należy nadmienić, że z powodu braku materiału porównawczego z okresu przed wejściem
w życie Zarządzenia trudno obiektywnie i jednoznacznie ocenić jak bardzo zmienił się wizerunek leśnika wśród tej grupy badanych. Jednak wyniki otrzymane wśród gimnazjalistów,
czyli uczniów, którzy w okresie wejścia w życie
tego dokumentu byli w szkole podstawowej,
świadczy o pozytywnym wyniku prowadzonej
działalności edukacyjnej przez leśników.
Można domniemywać, że wydawane środki
na inwestycje edukacyjne, ogromne zaangażowanie osobowe leśników przyniosły i w dalszym ciągu przynoszą pożądany efekt wśród tej
grupy młodych ludzi, co pozwala mieć nadzieję, że „analfabetyzm” leśny w przyszłym społeczeństwie będzie marginalny, a leśnikom przyjaciół nie zabraknie.
Ryc. 2. Udział procentowy odpowiedzi na pytanie ankiety (podane w ramce ryciny, nad wykresem),
w podziale na kategorie wiekowe uczniów oraz środowisko, w którym zamieszkują.
niezmiernie budujące. Ponadto pojawia się tu
aspekt wiedzy i profesjonalizmu, który wnosi do
swojej pracy – zna przyrodę, leśne rośliny i zwierzęta. Wartym odnotowania jest fakt, że nie jest
postrzegany, jako ten, który, poluje i ścina drzewa. Te elementy w dzisiejszym świecie są bardzo drażliwym obecnie tematem, także w ra-
organizacja, czy inna forma działalności potrzebuje społecznej akceptacji, która umożliwia jej rozwój oraz zagwarantuje przetrwanie – stąd rola edukacji nabiera ogromnego znaczenia.
Pomimo wielu różnorodnych przedsięwzięć
w trzech podstawowych szczeblach zarządza-
Trzeba jednak ciągle pamiętać, że to nie
tylko piękne ścieżki, izby z licznymi eksponatami, czy inne elementy bazy dydaktycznej zadecydowały o dobrym wyniku. Jest on przede
wszystkim wypadkową umiejętności leśnikówedukatorów i ich predyspozycji psychicznych
połączonych z ogromną pasją, bowiem zamiłowanie do tego, co się robi emanuje z człowieka i udziela się innym.
WIESŁAW KUCHARSKI
Strzelce nagrodzone
Nadleśnictwo Strzelce Opolskie uczestniczyło i zdobyło nagrody
w konkursie organizowanym na terenie Opolszczyzny w ramach projektu ,,Bezpieczny, elastyczny, społecznie odpowiedzialny opolski rynek pracy”. Inicjatywa ta miała na celu poszerzenie wiedzy i zaangażowania w działania z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu
na Opolszczyźnie.
Fot. arch. Nadl. Strzelce Opolskie
Konkurs zorganizowany został przez NSZZ Solidarność Regionu Śląska
Opolskiego i firmę CTC Polska. Zgłosiło się do niego 136 uczestnikówprzedstawicieli firm, wielu instytucji i organizacji pozarządowych. Kapituła konkursu wyłoniła najlepszych w pięciu kategoriach.
Zwycięzcy zostali wyłonieni w plebiscycie internetowym. Nadleśnictwo Strzelce Opolskie zdobyło nagrody w dwóch kategoriach: „Dbałość o środowisko naturalne” i „Udogodnienia dla pracowników”
Uroczyste wręczenie nagród nastąpiło 5 grudnia 2012 r. Ciesząc się
z tego indywidualnego wyróżnienia strzeleccy leśnicy zaznaczyli, że traktują zdobyte nagrody jako wyróżnienie dla całych Lasów Państwowych,
bo praktyki, za jakie zostali uhonorowani, stosowane są w całych LP.
Pracownicy Nadleśnictwa Strzelce Opolskie: Danuta Skałecka, główna księgowa oraz Wiesław Kucharski, inż. nadzoru, z dyplomami i statuetkami.
trybuna leśnika 1/2013
8
T
Jednocześnie rosnąca świadomość
i wrażliwość społeczna na kwestie związane z ochroną środowiska oraz publiczny status lasów w Polsce powodują, że coraz więcej środowisk i lokalnych społeczności daje sobie prawo współdecydowania o przyszłości kompleksów leśnych. Jak
to pogodzić z brakiem podstawowej wiedzy na temat zrównoważonej gospodarki leśnej i racjonalnego użytkowania zasobów leśnych?
Fot. W. NATURSKI
ereny leśne w Polsce są naturalnym
i powszechnym elementem krajobrazu.
W niemal 90. procentach są to tereny zagospodarowane i użytkowane przez człowieka. Wydawać by się mogło, że wiedza na
temat lasu w społeczeństwie jest niemała.
Nic bardziej błędnego, począwszy od formalnej edukacji w szkole, gdzie las pojawia się wyłącznie jako obiekt przyrodniczy,
skończywszy na elementarnej umiejętności
rozróżniania choćby podstawowych gatunków drzew lasotwórczych, która nie powinna być obca przeciętnemu Polakowi.
Zajęcia edukacyjne w Nadleśnictwie Ustroń. Ich uczestnicy sami sprawdzają, na czym polega retencja
w lesie.
Las do podręczników!
Odpowiedzią może
być edukacja leśna pod
warunkiem, że będzie
nie tyko solidnie merytorycznie przygotowana, ale przede wszystkim
konsekwentnie realizowana na tym samym poziomie w całym kraju.
Zarządzenie nr 57 dyrektora generalnego PGL Lasy Państwowe z 2003 roku stanowi podstawowy dokument, na którym opiera
się system edukacji leśnej. Zgodnie z zawartymi w nim wytycznymi głównymi celami edukacji leśnej są:
• upowszechnianie w społeczeństwie wiedzy o środowisku leśnym oraz o wielofunkcyjnej i zrównoważonej gospodarce leśnej,
• podnoszenie świadomości społeczeństwa
w zakresie racjonalnego i odpowiedzialnego
korzystania ze wszystkich funkcji lasu: ekologicznych, produkcyjnych oraz społecznych,
• budowanie zaufania społecznego do
działalności zawodowej leśników.
Takie sformułowanie celów edukacji leśnej
wynika przede wszystkim z dotychczasowych
doświadczeń potwierdzających brak podstawowej wiedzy z zakresu gospodarki leśnej,
której fundamentem jest las, jako obiekt przyrodniczo odnawialny. Skutki takiej niewiedzy
to konflikty i protesty, często trwające latami
oraz umacniające krzywdzące stereotypy, jak
choćby ten dotyczący zmniejszającej się powierzchni lasów w Polsce, gdy w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. W okresie ostatnich 65 lat lesistość Polski zwiększyła się z ok. 20
proc. do prawie 30 proc. dzięki zrównoważonej gospodarce leśnej. Edukacja leśna to szansa by wiele zmienić, ale to także olbrzymie wyzwanie, któremu po pierwszych dziewięciu latrybuna leśnika 1/2013
tach doświadczeń od wejścia w życie zarządzenia nie łatwo sprostać.
Pierwszą przeszkodą, z którą mierzą się edukatorzy leśni jest zbyt mały zakres wiedzy dotyczący polskich lasów w edukacji szkolnej.
– Młodzież, która do nas trafia często więcej
wie o globalnym wpływie kondycji lasów podzwrotnikowych na zmiany klimatu niż o podstawowych, rodzimych gatunkach drzew lasotwórczych czy typach siedliskowych lasu
w Polsce – opowiada Bolesław Bobrzyk, inżynier nadzoru z Nadleśnictwa Katowice. – Wstępem do rozmowy o zrównoważonej gospodarce leśnej jest zwykle luźna dyskusja, z której
w naturalny sposób wynika, że drewno jest surowcem odnawialnym, a jego pozyskanie jest
często formą ochrony lasu. Co ważne, zawsze
podkreślamy, że na miejscu każdego wyciętego drzewa musi zostać posadzone nowe –
kontynuuje B. Bobrzyk.
Kolejnym problemem jest przygotowanie leśników do prowadzenia edukacji leśnej. Merytorycznej wiedzy absolwentom techników i wydziałów leśnych nie brakuje, gorzej z przygotowaniem pedagogicznym.
– Zajęcia z szeroko rozumianej komunikacji
społecznej rozwiązałyby częściowo ten problem – mówi Tadeusz Chrzanowski, główny specjalista ds. ekologii i edukacji leśnej z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu.
– Tak poradzono sobie z nim np. w Szwajcarii,
gdzie w szkołach kształcących przyszłych leśników zajęcia z komunikacji społecznej dopisano
do listy przedmiotów obowiązkowych.
Lasy Państwowe organizują co roku szkolenia dla liderów edukacji leśnej działających
w Leśnych Kompleksach Promocyjnych, ale to
stanowczo za mało w sytuacji, gdy do edukacji leśnej zostały zobowiązane wszystkie nadleśnictwa w kraju.
– Być może częściowym rozwiązaniem byłoby dopisanie podstawowych kursów pedagogicznych do systemu szkoleń obligatoryjnych
– mówi T. Chrzanowski i dodaje, że podstawą
powodzenia w edukacji jest przede wszystkim
dobranie odpowiednich osób, które po prostu lubią zajęcia z młodzieżą i czują osobistą
satysfakcje z przekazywania wiedzy.
Dobrej jakości edukacji nie sprzyja też duża
rotacja wśród samych edukatorów, szczególnie tam, gdzie spotkania z młodzieżą zostają
dopisane do listy obowiązków zawodowych.
W dużej jednak mierze edukatorzy to w Lasach
Państwowych ludzie ogarnięci prawdziwą pasją, którzy nie tylko ogromną wiedzę przyrodniczą łączą z leśną, ale jeszcze potrafią ją przekazać w niekonwencjonalnej formie. Z ciekawych zajęć edukacyjnych na Śląsku znane
jest Nadleśnictwo Katowice. Położone w centrum kilkumilionowej aglomeracji nie narzeka
na brak zainteresowania ze strony przedszkoli
i szkół. Opinie o ciekawie realizowanych zajęciach nauczyciele przekazują sobie wzajemnie. Efekt – rezerwacje trzeba robić niemal
z półrocznym wyprzedzeniem, bo pracownicy
nadleśnictwa odpowiedzialni za edukację leśną nie są w stanie sprostać zapotrzebowaniu.
Podczas ubiegłorocznych wakacji w zorganizowanych zajęciach edukacyjnych uczestniczyło aż 800 dzieci.
Czy takie zajęcia powinny być odpłatne?
Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi.
W Europie Zachodniej funkcjonuje rynek edukacji leśnej, na którym leśnicy muszą konkurować z organizacjami ekologicznymi i pozarządowymi, ale też struktura prawna lasów jest
tam inna. Większość edukatorów leśnych opowiada się za misyjnym charakterem edukacji
prowadzonej przez leśników. I trzeba od razu
dodać, że nie jest to misja tania a finansowana
przecież ze środków własnych Lasów Państwo-
leśna edukacja
wych. Z „Raportu z działalności edukacyjnej Lasów Państwowych w 2011
roku” wnika, że wydatki poniesione na
ten cel wyniosły ponad 20 mln złotych,
co średnio daje kwotę ponad 47 tys.
złotych na jedno nadleśnictwo.
– Odpłatne mogłyby być foldery,
koszty zorganizowania ogniska po zakończeniu takich zajęć czy wynajęcie
pomieszczeń. Ale w większości opłaty powinny być symboliczne i mieć raczej charakter wychowawczy, w myśl
zasady, że to, co nie dostaje się za
darmo bardziej się szanuje – mówi T.
Chrzanowski.
W Polsce na razie edukacja ekologiczna i leśna często wzajemnie się
uzupełniają.
– Współpracujemy z organizacjami ekologicznymi. Na Śląsku edukacją
przyrodniczą zajmuje się np. Fundacja
Ekologiczna Arka – tłumaczy Krzysztof Chojecki, główny specjalista ds. informacji i komunikacji społecznej z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Katowicach. – W zajęciach prowadzonych przez tę fundację znajdują się
treści związane ze zrównoważoną gospodarką leśną, a jej sztandarowym
przykładem jest nasza wspólna, organizowana od kilku lat wiosną i jesienią, akcja „Drzewko za surowce wtórne”.
Co do jednego edukatorzy leśni się
zgadzają: brakuje głosu leśników w resorcie edukacji narodowej. Podręczniki
szkolne do przyrody, geografii i biologii
nie tylko powstają bez udziału ekspertów leśnictwa, ale nawet nie są poddawane ich opinii.
– Szkoda, że edukacja leśna nie jest
wkomponowana w program nauczania przedmiotów przyrodniczych. Lekcje w terenie mogłyby być lepiej wykorzystane i wzajemnie się uzupełniać,
a nie ograniczać się do jednorazowego spotkania. Ta sama klasa powinna
wrócić na lekcje do lasu kilkukrotnie.
Edukacja to przecież proces nauczania i wychowania, a nie jednorazowy
epizod, jak to często ma miejsce – dodaje K. Chojecki.
Leśne kompleksy promocyjne, od
których rozpoczęła się edukacja leśna
w Polsce mają zaledwie 18 lat, zarządzenie nr 57 dyrektora generalnego LP,
które nakłada obowiązek edukacji leśnej na nadleśnictwa, tylko dziewięć. To
dopiero początek długiej drogi. Rosnące zapotrzebowanie społeczne na edukację leśną i dynamiczny rozwój tej działalności w Lasach Państwowych wskazuje na potrzebę opracowania i wdrożenia do praktyki standardów porządkujących tę nową formę aktywności zawodowej leśników, która ma olbrzymie
znaczenie w kreowaniu wizerunku zarówno całej grupy zawodowej, jak i samych Lasów Państwowych.
MONIKA MATL
9
Pasja – edukacja
Rozmowa z WIKTOREM NATURSKIM,
prezesem Stowarzyszenia Edukatorów Leśnych,
specjalistą ds. edukacji leśnej w Nadl. Ustroń.
– Dla leśnika prowadzenie
zajęć edukacyjnych dla dzieci nie jest szczytem zawodowych aspiracji. Edukator leśny
– to był Pana świadomy wybór
czy po prostu przypadek?
– To była jak najbardziej przemyślana decyzja. Wcześniej
pracowałem w biurze Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Z własnej, nieprzymuszonej woli i chęci pojechałem w teren i zostałem edukatorem. To jest coś,
co mnie naprawdę cieszy i co
chcę robić. Zresztą z działalnością społeczną na rzecz edukacji miałem już wcześniej do czynienia podczas nauki w Technikum Leśnym. Byłem posłem do
Parlamentu Dzieci i Młodzieży
Województwa Katowickiego,
działałem w Ośrodku Ochrony
Praw i Godności Ucznia „Wyspa”. Bycie edukatorem jest
w moim przypadku kontynuacją pasji.
– Nie wszyscy leśnicy z takim entuzjazmem podchodzą
do edukacji. Dla niektórych
jest to po prostu jeszcze jedno
z zadań na długiej liście obowiązków.
– Na pewno edukacja nie
jest podstawową dziedziną
pracy leśnika. Nieformalnie to
zawsze było i tradycyjnie jest
przypisane do naszego zawodu – bycie przewodnikiem,
specjalistą od lasu. Z drugiej
strony od momentu, gdy zostało to sformalizowane i edukacja stała się zadaniem leśnych kompleksów promocyjnych rozpoczął się proces powstawania ośrodków edukacyjnych. W tym momencie kierownicy jednostek stanęli przed
ciężkim zadaniem przypisania
tych obowiązków poszczególnym osobom. Niestety praktyka wskazuje, że nie zawsze jest
tak, że osoby, które to czują zajmują się edukacją leśną, a bez
tego trudno to robić dobrze. To
jest trochę kwestia tego, na ile
poważnie edukacja jest traktowana. Zajmowanie się nią
przeważnie nie jest postrzegane jako wymarzona droga kariery zawodowej w LP. Trudno
się temu dziwić, bo przecież
podstawowym zadaniem leśnika jest hodowla, użytkowanie czy ochrona lasu. O kondycji firmy decyduje sprzedaż drewna. To oczywiste, że
te działania są najważniejsze.
Edukacja jest bardziej działaniem prospołecznym, oczywiście związanym z wizerunkiem
Lasów Państwowych, ale na
pewno nie jest kojarzona ze
wzrostem dochodów finansowych, wręcz przeciwnie – wymaga sporego nakładu pieniędzy i pracy. Ciężko jest przebić się z informacją, że działania edukacyjne mają bardzo
duże znaczenie i wbrew pozorom przekładają się na wynik
finansowy.
– Leśnik oprowadzający
dzieci po ścieżce dydaktyczno-przyrodniczej – tak wygląda stereotypowa lekcja leśna.
Nie o to chyba jednak w edukacji leśnej chodzi?
– Edukacja bardzo często
sprowadza się do oprowadzania po lesie albo do przekazywania wiedzy dotyczącej lasu.
Moim zdaniem edukacja leśna
powinna kształtować postawy, działać na poziomie emocji, motywować i zachęcać
do tego, by uczestnicy zajęć
później sami sięgnęli do książek, filmów – do wiedzy. Edukacja leśna w Polsce i w Europie podlega zmianom. W krajach zachodnich już kilka lat
temu postawiono sobie pytanie, w jakim kierunku ma iść
edukacja leśna. Czy ma być
działaniem z zakresu public relations czy ma być czymś, co
angażuje intelektualnie i emocjonalnie. Taką sytuację wymusił rynek edukacyjny. Europejscy leśnicy, gdyby w porę
nie zajęli się profesjonalną edukacją leśną, straciliby tę możliwość na rzecz organizacji ekologicznych. Istniało duże ryzyko,
że treści leśne, na którym zależy leśnikom – związane z użytkowaniem lasu i gospodarką
leśną w ogóle by się w takiej
edukacji nie znalazły. I nie mówię tu absolutnie o czyjejś złej
woli, po prostu obawiano się,
że elementy zrównoważonej
gospodarki leśnej nie znajdą
się w tym programie, bo nikt
poza leśnikami jej tak naprawdę dobrze nie zna i nie wie, na
czym ona polega. Leśnicy zrzeszeni w europejskiej sieci edukatorów leśnych Forestpedagogigs Network zauważyli ten
problem. Od roku 2004 rozpoczęły się działania mające na
celu wypracowanie takiego
kierunku edukacji leśnej, który
będzie w ciekawy i skuteczny
sposób pokazywał zrównoważoną gospodarkę leśną. Jeśli
podczas zajęć edukacyjnych
z leśnikiem młodzi ludzie uczą
się rozpoznawać rośliny runa,
gatunków drzew leśnych itp.,
natomiast nie poznają sensu
naszej pracy, to jak mają zrozumieć, że leśnik pozyskuje drewno po to, by mogli mieć komiks
czy papier toaletowy. Za leśnika nikt tego nie powie, szkoła
tego też nie nauczy. Jeżeli leśnik będzie się wstydził mówić
o pozyskiwaniu drewna to nikt
tego za niego nie zrobi. Niestety ciągle zdarza się, że my
w edukacji leśnej pomijamy
ten temat.
– Jak powinna wyglądać
idealna lekcja w lesie? Taka,
po której zadowoleni są uczestnicy i satysfakcję czuje prowadzący?
– Widzę ją jako przygodę nastawioną na uczestników. Dla
nich musi to być rzecz ciekawa, przyjemna, podczas której mogą otworzyć się na las
i poznać leśnika, jako człowieka otwartego, rozumiejącego naturę i potrafiącego zarządzać przyrodą. Moim zdaniem, to przesłanie jest ważniejsze niż wiedza. Od przekazywania wiedzy jest szkoła.
Rozmawiała: MONIKA MATL
trybuna leśnika 1/2013
10
N
asze lasy kryją wiele miejsc
związanych z walką polskiego narodu o niepodległość, przypominając nam o tych, którzy oddali swoje życie za to, byśmy mogli
żyć w wolnym i demokratycznym
kraju. Mówił o tym, podczas ubiegłorocznego Zjazdu Delegatów
Polskiego Towarzystwa Leśnego
w Spale kierownik Urzędu do spraw
Kombatantów i Osób Represjonowanych – Jan Stanisław Ciechanowski. Minister przypomniał też
silne związki łączące polskie leśnictwo z tradycją walki o niepodległość i podkreślił zasługi leśników
w zakresie opieki nad pomnikami
i mogiłami, m.in. związanymi z Powstaniem Styczniowym.
Wracamy do tego tematu, gdyż
okazja jest znakomita, a tą jest niewątpliwie przypadająca właśnie
w tym miesiącu 150 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego.
Nim odwiedzimy miejsca związane
z wydarzeniami 1963 r. na ziemiach
Królestwa Polskiego, a położone
dziś na terenach Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, niewątpliwie pożądanym wydaje się być przypomnienie niektórych faktów związanych
z tym największym polskim zrywem
niepodległościowym, który znalazł
szerokie międzynarodowe poparcie. Zrywem, którego tradycje i legenda żyją po dziś dzień w świadomości narodowej, także poprzez
literaturę – dzieła zwłaszcza Stefana Żeromskiego i Elizy Orzeszkowej,
czy grafikę Artura Grottgera.
BITWY I DEKRETY
Przygotowania powstańcze
ukierunkowane były na wybuch wiosną 1963 r. Jednakże z początkiem października 1962 r. władze
zaborcze ogłosiły zapowiedź poboru do wojska (tzw. brankę). To
przyspieszyło działania polskich patriotów. W nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. władze carskie przeprowadziły pobór do wojska w samej
Przed pomnikiem ku czci powstańców w Kazimierówce, w Leśnictwie
Łazy, stoją (od lewej): leśniczy Piotr
Szydło, zastępca nadleśniczego
w Nadl. Siewierz – Mariusz Kowalski
i Maciej Świderski z Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej.
wości, a nawet chęci współdziałania – chłopi szli „w las”.
Chcąc uspokoić chłopstwo rząd
carski zrozumiał, że musi im dać to
samo, co powstańcy. Dlatego 2
marca 1864 r. wydał ukazy carskie,
które nadawały chłopom na własność wszystką ziemię, jaką użytkowali. Utrzymano w mocy serwituty, bezrolnym obiecano przydział
150 rocznica Powstania Styczniowego
Bohaterowie 1863 roku
Warszawie. Jak pisze Stefan Kieniewicz (niewątpliwy znawca historii
XIX w.)*, większość zagrożonej młodzieży wcześniej już opuściła miasto, udając się do Puszczy Kampinoskiej i lasów serockich, gdzie formowały się oddziały zbrojne. Branki na prowincji spodziewano się kilka dni później. By uprzedzić carskie
zamiary, powstańczy Komitet Centralny wyznaczył początek działań
na 22 stycznia. W Manifeście z tegoż dnia ogłosił się Tymczasowym
Rządem Narodowym i wzywał „naród Polski, Litwy i Rusi” na bój śmiertelny, ale już ostatni z „nikczemnym
rządem najezdniczym”. Dokument
ten dekretował również uwłaszczenie chłopów, obwieszczając, iż
wszelkie grunty użytkowane przez
chłopów przechodzą na ich własność wraz z przywiązanymi do
tychże „prawami i przywilejami” –
chodziło tu o serwituty.
Akt uwłaszczeniowy miał ogromne znaczenie dla losów powstańczego zrywu. W pierwszych dniach
stanęli do niego głównie robotnicy z Warszawy, z zagłębi górni-
czych i cukrowni, mieszczanie-rolnicy i zaścianki szlacheckie, a chłopi tylko sporadycznie, na Podlasiu.
Za to w Kieleckiem, Radomskiem
i Lubelskiem chłopi w wielu punktach napadali na dwory, chwytając dziedziców i oficjalistów; liczyli,
że się ich pozbędą pod pozorem
walki z powstańcami.
Powstanie Styczniowe było niewątpliwie najbardziej „leśnym”, jeśli tak można określić, spośród polskich powstań. Bo oddziały kryły się po lasach, przeważały bowiem działania partyzanckie. Ale
te działania w dużym stopniu uzależnione były od postawy chłopstwa, od wsparcia ludności wiejskiej. I wiosną uwłaszczenie zaczęło przynosić konkretne efekty – dekrety faktycznie zaczęły być realizowane. Rząd Narodowy przypomniał właścicielom ziemskim, że nie
mają prawa ściągać z chłopów
kolejnej raty czynszu. Chłopi coraz
bardziej przekonywali się, że trwanie i sukces powstania leżą w ich
interesie; pierwotna nieufność czy
wręcz wrogość ustępowała życzli-
Grafiki przedstawiające leśny obóz powstańców oraz niszczenie lasów przez zaborcę (władze carskie zmuszały
ludność do wycinania lasów, które były schronieniem dla powstańczych oddziałów). Ze zbiorów Muzeum Historii
m. Warszawy i Muzeum WP.
trybuna leśnika 1/2013
gruntów. Co prawda, jak pisze
wspomniany S. Kieniewicz, „najaktywniejszy, patriotyczny i uświadomiony element chłopski wziął udział
w ostatniej walce, wyginął lub poszedł na zesłanie. Reszta zwracała się ku władzom carskim, z myślą o wykorzystaniu ukazów albo
i o rozszerzeniu ich zakresu. W tej
sytuacji nie było możliwe wznowienie wojny partyzanckiej”.
Oczywiście nie tylko postawa
chłopstwa wpłynęła na końcowy
wynik powstania – przede wszystkim
zaważyła przewaga techniczna i liczebna wojsk zaborczych. Po klęskach większych ugrupowań partyzanckich niewielkie oddziały prowadziły potyczki jeszcze do jesieni
1864 r. Po śmierci ostatniego dyktatora Romualda Traugutta, powieszonego przez Rosjan w Warszawie,
powstanie upadło – w maju 1865 r.
schwytano ostatniego dowódcę
partyzanckiego, księdza Stanisława Brzóskę. Godzi się też dodać,
że jeden z najsłynniejszych przywódców powstańczych Walery Wróblewski ukończył Instytut Leśny w Petersburgu. Dyplom otrzymał wraz ze
stopniem oficerskim, bowiem Instytut Leśny miał prawo nadawać takie stopnie, gdyż ówczesna służba
leśna rekrutowała się w przeważającej części ze strzeleckich, zmilitaryzowanych „straży”.
Po upadku powstania naród
polski dotknęły okrutne represje
– wyroki śmierci, zsyłki na Syberię,
konfiskaty majątków uczestników
powstania. Były jednak i pozytywne skutki przelanej krwi. Bo jeśli już
Wiosna Ludów przyniosła uwłaszczenie chłopom w zaborach austriackim i pruskim, to w rosyjskim
dopiero po Powstaniu Styczniowym. To także początek zmian gospodarczych i społecznych na zie-
z kart historii
11
miach tego zaboru, najbiedniejszej z części dawnej Rzeczpospolitej. A najbardziej zyskał duch narodowy, choć niepodległość przyszła
dopiero po ponad pół wieku.
MIĘDZY ZAWIERCIEM A OLKUSZEM
Inspiracją do odwiedzenia Nadleśnictwa Siewierz była książka „Historia zapisana w lasach”, autorstwa nieżyjącego już, byłego zastępcy dyrektora katowickiej regionalnej dyrekcji LP, Kazimierza Wojciecha Cywińskiego. Tam bowiem
mowa jest m.in. o miejscach upamiętniających powstańcze dokonania z 1863 r. – na terenie tego
nadleśnictwa.
Na „wycieczkę w przeszłość” zaprasza mnie zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Siewierz,
Mariusz Kowalski. Nim wjedziemy
w siewierskie lasy, najpierw spotykamy się z Maciejem Świderskim, działaczem Sekcji Historycznej, Oświaty i Ochrony Zabytków
Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej, także działaczem
Jedna z trzech powstańczych mogił
na Wzgórzu Godawica w Nadleśnictwie Olkusz.
Mariuszowi Kowalskiemu, za opracowanie, a nawet wykonanie tablicy dotyczącej polowych umocnień niemieckich z 1944 r., usytuo-
w 1974 roku, w związku z rozbudową torów kolejowych dla Huty Katowice, szczątki te zostały przeniesione z pierwotnej mogiły w to
miejsce – mówi pan Maciej. – Jest
ono związane z potyczką, w której zginęło według zapisów historycznych 9 powstańców i 20 Rosjan. Był to oddział Teodora Cieszkowskiego, znanej postaci z tego
powstania. Tu został on znienacka
zaatakowany. Powstańcy szli od
Blanowic, posuwali się w wzdłuż linii kolejowej, w kierunku Sosnowca.
Tu mieli odpoczynek i tu zostali zaskoczeni. To było 22 marca 1963 r.,
można powiedzieć w fazie rozwojowej powstania.
Miejsce zdobi wspomniana tablica, dzieło leśników z Nadleśnictwa Siewierz.
– To tylko miejsce symboliczne,
bo szczątki poległych powstańców zostały przeniesione do lasu,
w Markowiźnie – uzupełnia leśniczy P. Szydło – Dokonał tego poprzedni leśniczy Leśnictwa Łazy,
Marian Dudek. Wraz ze swoim teściem wybudowali ten symboliczny
grób, gdy był poszerzany węzeł kolejowy w Łazach. W miejscu gdzie
był pierwotny grób (ok. 100-150 m
dalej) przeprowadzono prace ekshumacyjne, ale tam, tak naprawdę nic nie znaleziono, szczątków
dokopano się nieco dalej. Zostały
one złożone w drugim grobie, też
na terenie tego leśnictwa, usytuowanym przy głównej drodze Kielce
-Katowice, naprzeciwko wsi Markowizna. Dlaczego tak mało tych
szczątków? Podobno, po tej potyczce, żołnierze rosyjscy tak pilnowali ciał zabitych, aż zwierzęta rozwlekły je po całej okolicy. Bo
nie pozwalali na zorganizowanie
pochówku, żeby miejscowa ludność potem tam nie przychodziła
i nie czciła bohaterów.
Jedziemy dalej, do Niegowonic. Na miejscowym cmentarzu
w dwóch grobach spoczywają nieznani z nazwiska uczestnicy
powstania, z bitwy pod Krzykawką, w maju 1863 r. W jednym grobie ośmiu powstańców poległych
w tej potyczce, a w drugim, odosobnionym, ciało jeszcze jednego powstańca, Eugeniusza Łyczkowskiego, mieszkańca Niegowonic. Przeżył on bitwę, a jego życzeniem było być pochowanym obok
współtowarzyszy. Zmarł w 1922
roku, i jego woli stało się zadość,
dzięki Urzędowi Gminy Łazy i miejscowemu proboszczowi, o czym
świadczy nagrobna płyta.
Kolejny punkt naszego objazdu
to Wzgórze Godawica, już na terenie Nadleśnictwa Olkusz. To mogiła powstańców, o którą dba PTTK
Mapka z lokalizacją miejsc związanych z Powstaniem Styczniowym na Ziemi Zawierciańskiej przygotowana przez
Macieja Świderskiego.
PTTK. Pan Maciej będzie naszym
przewodnikiem po miejscach pamięci narodowej. To też okazja by
porozmawiać o współpracy zawierciańskich pasjonatów historii
z siewierskimi leśnikami.
– Muszę szczerze powiedzieć, że
ta współpraca rozwija się bardzo
dobrze, o czym świadczą starannie utrzymane symboliczne miejsca
na terenie Nadleśnictwa Siewierz.
To wszystko dzięki zaangażowaniu
i wspólnym planom naszego Towarzystwa i leśników. Przykładem tego
jest np. umiejscowiona w 2010 r.
tablica informacyjno-historyczna
związana z wydarzeniami Powstania Styczniowego, o czym szeroko informowano w prasie regionalnej. Jesteśmy bardzo wdzięczni panu zastępcy nadleśniczego
dokończenie na str. 12
wanej w dzielnicy Zawiercie-Żerkowice. To są przykłady konkretnych
działań, ale nasza współpraca ma
wiele wymiarów – historyczny, edukacyjny i oczywiście uszanowania
miejsc pamięci na terenie Lasów
Państwowych, a tych jest naprawdę dużo, na Ziemi Zawierciańskiej
są one szanowane i pielęgnowane. Przebiegają tędy również szlaki
turystyczne, dzięki czemu młodzież
może korzystać z tych przekazów
historycznych – wprowadza w temat Maciej Świderski.
Nasz historyczny rekonesans rozpoczynamy od Kazimierówki – osady leśnej, w gminie Łazy. Tu też witamy się z leśniczym Leśnictwa
Łazy, Piotrem Szydło.
– To miejsce ku czci powstańców styczniowych, wybudowane
Mogiła ośmiu powstańców na cmentarzu w Niegowonicach – poległych
w bitwie pod Krzykawką.
trybuna leśnika 1/2013
12
dokończenie ze str. 11
Zawiercie. – To rzadki przypadek,
że na terenie województwa małopolskiego opiekujemy się miejscem pamięci narodowej z powstania styczniowego – wyjaśnia
M. Świderski. – Informacje dotyczącą historii tego miejsca uzyskaliśmy
od nieżyjącego już mieszkańca Ryczówka Juliana Kaszuby, który był
przewodniczącym koła kombatantów w Kluczach. Pan Kaszuba,
będąc młodym chłopcem, w 1934
roku dowiedział się o dziejach tego
wzgórza, potem przez długie lata
pielęgnował te mogiły, stawiając
tutaj prowizoryczne krzyże. Teraz
my, jako stowarzyszenie, wspólnie
z Nadleśnictwem Olkusz, przygotowaliśmy widoczne krzyże drewniane i drewniane ogrodzenie. Trzy
mogiły – miejsce, można powiedzieć dziewicze, ustronne.
Miejsce urokliwe, zgodnie z nazwą usytuowane na wzgórzu. Nie
łatwo tam się dostać, choć jechaliśmy terenówką z napędem
na cztery koła, końcowy etap,
w świeżym śniegu, przebyliśmy piechotą, wspinając się do miejsca,
gdzie trzy krzyże upamiętniają mogiły powstańcze.
– Rzadko tu przybywa turysta,
bo to miejsce dość trudne terenowo, a zarazem wspaniale, urokliwie usytuowane – mówi pan
Maciej.
Jak wynika z tablicy umieszczonej obok grobów, tu odpoczywali powstańcy z oddziału Anastazego Mossakowskiego, po zwycięskiej bitwie pod Golczowicami
(24 kwietnia 1863 r.). Tu zostali za-
skoczeni przez Rosjan. Otoczonym
z czterech stron udało się uciec,
ale nie zdołali zabrać ciężko rannych współtowarzyszy.
I kolejny cmentarz, kolejni bohaterowie z 1863 r. To cmentarz
w Pilicy, a tam grób uczestnika
Powstania Styczniowego, Ludwika Jurkowskiego, który – jak wynika z tablicy – zmarł w 1913 r. Również w Pilicy jest miejsce, które swą
wymową chyba najbardziej oddziałuje na wyobraźnię. To kurhan
powstańców, niezniszczalny symbol, który jest historią tej ziemi, jak
twierdzi pan Maciej. Kurhan powstał najprawdopodobniej w 1928
r., z okazji obchodów 10-lecia Polski niepodległej, staraniem mieszkańców. A to z tej racji, że wielu piliczan zbrojnie uczestniczyło w powstaniu, skutkiem czego Pilica utraciła prawa miejskie. To kopiec stricte symboliczny, upamiętniający –
nie ma tam mogił.
Wracając w kierunku Siewierza,
zatrzymujemy się między Ogrodzieńcem i Zawierciem, przy zlokalizowanej tuż przy drodze symbolicznej mogile powstańców –
nie wiadomo, kto i z jakiej przyczyny tu poległ. Na cmentarzu w Kromołowie pochowany jest natomiast Fryderyk Zahert, też powstaniec, potem naczelnik powiatu pilickiego, leży w grobowcu rodzinnym. Nim wjedziemy do Zawiercia, zatrzymujemy się raz jeszcze,
bo tuż przy drodze, na tzw. „Wydrze” widać okazały pomnik pośród lasu – obelisk upamiętniający wspomnianą wcześniej potyczkę, przy torach kolejowych w Kuźnicy Masłońskiej, skąd przeniesiono tu szczątki,
– Pomnik jest świeżo odnowiony, wykonaliśmy też
solidne odkrzaczanie – informuje leśniczy P. Szydło. – Niestety, jest to miejsce tuż przy drodze często uczęszczanej i nie łatwo zorganizować tu jakieś uroczystości.
Ale oczywiście, zarówno leśnicy, jak i działacze Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej
o rocznicy powstanie nie
zapomną.
Na modrzewiu w Leśnictwie Zwierzyniec wisi
kapliczka z wizerunkiem św. Eustachego
upamiętniająca powstańczą potyczkę.
trybuna leśnika 1/2013
– W styczniu będziemy
składać wiązanki kwiatów, zapalać znicze na
mogiłach, a główną uroczystość wraz z rekonstrukcją, zorganizujemy w marcu, w parku miejskim w Zawierciu, na terenie OSiR-u –
informuje pan Maciej, dodając, że są jeszcze inne
miejsca godne uwagi, któ-
Kurhan ku czci powstańców styczniowych w Pilicy, której mieszkańcy gremialnie wspomagali niepodległościowy zryw.
rych nie zdążyliśmy odwiedzić, np.
w Mrzygłodzie. – Tam jest pomnik
ku czci powstańców wzniesiony
1932 roku, a nad rzeka Wartą znajduje się mogiła 12 bezimiennych
bohaterów, którzy zginęli podczas
potyczki w Mrzygłodzie. To jedyna
taka miejscowość, gdzie były aż
cztery potyczki oddziału Teodora
Cieszkowskiego.
W HOŁDZIE POWSTAŃCOM
Oczywiście najwięcej pamiątek po powstańczych działaniach
jest na terenie województw: świętokrzyskiego, małopolskiego, lubelskiego i mazowieckiego, bo tu
koncentrowały się potyczki z zaborcą. Ale i na śląskiej ziemi jest ich
sporo, o czym przeczytać można
we wspomnianej „Historii zapisanej
w lasach”. Na przykład, gdy jesienią odwiedziłem Nadleśnictwo Kłobuck chcąc napisać o funkcjonujących tam nadal serwitutach („TL”
nr 11/2012), które też mają związek
z Powstaniem Styczniowym, nadleśniczy Jerzy Miłkowski zawiózł
mnie do rezerwatu Modrzewiowa
Góra, który oprócz walorów stricte
przyrodniczych ma też i historyczne pamiątki.
Na jednym z okazałych modrzewi widać bowiem zawieszoną kapliczkę, upamiętniającą czterech
poległych tu powstańców.
– Pierwotnie kapliczka była na
buku, po drugiej stronie drogi. Ale
ten buk, ze względu na wiek, murszawy środek, przewrócił się na skutek wiatru i kapliczka została przeniesiona na druga stronę, na modrzew. Ale żeby to nie szkodziło
temu modrzewiowi, bo to rezerwat, wisi ona na lince – wyjaśnia
Jerzy Mazurkiewicz, leśniczy Leśnictwa Zwierzyniec. – To już kolejna
wersja tej kapliczki, którą wykonał
miejscowy artysta. Przedstawia św.
Eustachego, ale być może wcześniej był tam inny wizerunek.
Leśniczy mówi, że z przekazów
okolicznych mieszkańców wynika,
że powstańcy zginęli tu prawdopodobnie z rąk Kozaków: – Gdy zacząłem tu pracować, to była tzw.
zielona droga, i nią pewnie przemieszczali się powstańcy. Prawdopodobnie w pobliżu doszło do
potyczki. Dlaczego „zielona droga”? Jeszcze w roku 1979 r. dało
się zauważyć, pośród tych starych
drzewostanów, wyraźny trakt. Zielony, bo być może, gdy były młode uprawy, to tak go nazwano.
W czasach powstania pewnie
była tu bujna zieleń.
Kończąc tę „powstańczą wycieczkę”, warto jeszcze przypomnieć, że w okresie międzywojennym w niepodległej już Polsce
dało się odczuć wielki kult Powstania Styczniowego. Nakręcono np.
dwie filmowe wersje „Wiernej rzeki” S. Żeromskiego (trzecią także
po wojnie), a weteranom walk oddawano wielkie honory. Sięgnijmy
raz jeszcze do S. Kieniewicza, który wspominał, że w młodym wieku spotykał na ulicach Warszawy
„starszych mężczyzn przygarbionych wiekiem, w granatowych
rogatywkach ze srebrną obwódką i orzełkiem. Żołnierze i oficerowie wszystkich stopni oddawali
im przy spotkaniu honory wojskowe, podobnie też salutowali harcerze. Byli to weterani Powstania
Styczniowego”.
Pamiętajmy o tym i niech w 150
rocznicę tych wydarzeń, na każdej
powstańczej mogile i przy każdym
symbolicznym pomniku zapłonie
ogień – oddajmy Im honor i my.
Tekst i zdjęcia:
JERZY MACHURA
* Przy pisaniu tego artykułu korzystałem z książek Stefana Kieniewicza „Historia Polski 1795-1918” (Wydawnictwo Naukowe PWN 1996) oraz „Powstanie Styczniowe” (KAW 1987), a także Zbigniewa
Ćwieka „Przywódcy Powstania Styczniowego” (Wiedza Powszechna, 1955).
technika w leśnictwie
Po
20 latach od wielkiego pożaru, jaki objął
powierzchnie leśne w nadleśnictwach:
Rudy Raciborskie, Kędzierzyn i Rudziniec, nowe
drzewostany są tu obecnie na etapie czyszczeń późnych. Wkrótce jednak rozpoczną się
w nich trzebieże wczesne, które będą wymagały wprowadzenia do lasu bardziej nowoczesnego sprzętu. Z tego właśnie powodu na terenie Nadleśnictwa Rudy Raciborskie zorganizowano dla przedsiębiorców leśnych pokaz maszyn wielooperacyjnych.
13
Oswajanie maszyn
- Już niedługo rozpoczniemy na pożarzysku
trzebieże wczesne – mówił Zenon Pietras, nadleśniczy z Nadleśnictwa Rudy Raciborskie. –
Problem w tym, że musimy sięgnąć po pomoc
maszyn, gdyż trudno byłoby, na taką skalę, to
drewno pozyskać pilarkami.
Las, który wyrósł na pożarzysku jest nadal
drzewostanem szczególnej troski leśników.
Trzeba w nim postępować nieco inaczej niż
w standardowym drzewostanie o takim samym siedlisku i składzie gatunkowym. Wszystkie prace należy wykonać niezwykle starannie, aby w sytuacji dopiero odbudowującej
się gleby i dość skąpych opadów, nie doszło
do powtórki z 1992 roku, gdy pożar strawił rekordowe ponad 9 tys. hektarów lasu.
Przez najbliższe 20 lat na około 4 tys. hektarów
pożarzyska będą prowadzone trzebieże wczesne. To niezwykle ważny zabieg pielęgnacyjny.
Selekcja pozytywna, czyli cięcia pielęgnacyjne na korzyść najwartościowszych drzew i grup
drzew oraz rozluźnienie więźby ma prowadzić
do wzmocnienia drzewostanu, który po pożarze
nie ma zbyt dobrych warunków rozwoju.
Dyskusje techniczne nad jakością ścinki.
- Mamy ogromną powierzchnię, gdzie musimy wykonać zabiegi – mówi Robert Pabian,
zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Rudy
Raciborskie. – Trudno taką masę prac wykonać
z pomocą pilarzy. Warunki ścinki będą tu trudne. Możliwości ręcznego okrzesywania także.
Wprowadzenie maszyn jest konieczne.
Podczas pokazu w terenie zaprezentowano
pracę dwóch harwesterów produkcji szwedzkiej.
Mocny silnik, osiem kół zapewniający optymalny
rozkład ciężaru, również na nierównym i miękkim
gruncie. Ich główną zaletą są stosunkowe niewielkie gabaryty, duża zwrotność i mobilność,
niewielka głowica, co pozwala na efektywne
poruszanie się w młodym drzewostanie.
Harwester w trzebieżach – w gąszczu młodego drzewostanu zwrotność maszyny jest niezwykle
istotna.
W pokazie uczestniczyli właściciele firm leśnych oraz leśniczowie, którzy na co dzień mają
do czynienia z problemem pozyskania. Technicznych debat nie brakowało. Zastanawiano się m. in. nad planowaniem zrywki w kontekście szerokości szlaków zrywkowych i odległościami między nimi biorąc pod uwagę wymiary maszyn i długości żurawi. Dyskutowano,
czy w trzebieżach harwester powinien ciąć na
jedną stronę szlaku, czy
na obie? Podzielone były
zdania, co do kwestii –
do jakiej wysokości pniaka należy ścinać drzewa.
Sposób postępowania
operatorów np. w Szwecji
prowadzi do zostawiania
znacznie wyższych pniaków niż w przyjętych przepisach w Polsce. Wynika
to z oszczędzania łańcucha, który kosztuje około 400 zł. Cięcie przy samej ziemi jest jakimś obciążeniem portfela przedsiębiorcy. Z drugiej strony
właściciele tych firm leśnych, którzy zajmują się
przygotowaniem gleby
zwracali uwagę, że pozostawianie wysokich pniaków utrudnia im pracę i z kolei naraża na kłopoty związane z przeorywaniem terenu pozrębowego. Jest jeszcze
jeden – ekonomiczny – aspekt całego problemu. Jakie finansowe straty, w skali ogromnych
powierzchni drzewostanów, wiążą się z pozostawianiem wyższych pniaków np. o 10 cm niż
jest to obecnie przyjęte w przepisach?
Sporo dyskusji w terenie toczono wokół
problemu jakości ścinki wykonanej przez harwestera. Siłą rzeczy maszyna wyrównuje każdą
sztukę do pewnej zaprogramowanej wielkości.
A drzewa nigdy idealnie proste nie są. Nieuniknione jest więc równanie sztuki po bocznicy.
To może prowadzić do zdzierania kory przez
maszynę. W okresie letnim takie drewno musi
być szybko wyekspediowane z lasu ze względu na ryzyko sinizny – twierdzili niektórzy. Były
kontrargumenty – siniznę mierzy się od czoła,
zatem jeśli się pojawia, to nie ma ona związku ze zdarciem kory. Racje są więc podzielone. I tak jak we wszystkim – pojawią się zarówno sceptycy, jak i optymiści maszynowego pozyskania. Czy jednak można od niego uciec?
Czy lepiej stawić mu czoła?
Tam, gdzie pojawiają się maszyny wielooperacyjne zawsze rodzi się od lat powtarzane pytanie – czy pilarze to już zawód wymierający,
czy harwestery zastąpią ludzi? Z pewnością postęp prac leśnych z wszystkimi jego konsekwencjami jest nieunikniony. Jakąś formą podsumowania pokazu w Rudach Raciborskich była wypowiedź jednego z leśników, który był zdania,
że nadleśnictwa powinny samodzielnie decydować o tym, czy chcą pozyskiwać drewno maszynowo, czy też tradycyjnie – korzystając z usług pilarzy (którzy zresztą nie garną się
do tej ciężkiej pracy) – a może widzą potrzebę korzystania z mieszanego sposobu ścinki.
Wiele bowiem zależy od warunków w konkretnych drzewostanach i wielkości podanego na
rynek surowca. Z nawet pobieżnych danych
wynika, że w nadleśnictwach RDLP Katowice
z roku na rok zwiększa się masa drewna pozyskiwana przez maszyny.
Pokaz maszyn służył nie tylko pokazaniu nowinek technicznych, ale przede wszystkim
przedyskutowaniu wielu konkretnych problemów wiążących się z maszynowym pozyskaniem surowca. Okazuje się, że takie drewno,
które wychodzi spod głowicy maszyny ma nieco inny wygląd niż spod pilarki. Tego, do którego leśnicy przywykli. Być może więc problemy wiążą się z przełamywaniem pewnych
przyzwyczajeń, a w konsekwencji nawet weryfikacją unormowanych standardów postępowania z surowcem.
Tekst i zdjęcia: JACEK
DEREK
trybuna leśnika 1/2013
14
Dzień pierwszy. Pogoda upalna, duszno, parno. Długi dojazd
krętą drogą, mam chorobę lokomocyjną. Do tego zatkane uszy
po kilometrowym przewyższeniu.
Nic nie słyszę. Marsz pod górę
trzy godziny bez wytchnienia. Po
dwóch godzinach nieprzywykłe
nogi i płuca odmawiają posłuszeństwa. Obowiązkowe w pracy długie spodnie parzą. Nie ma
na mnie suchego kawałka szmaty. Na miejscu „scouting” ,czyli wyszukiwanie z GPS drzew do zabiegu – spryskiwanie cieczą roboczą
wokół pnia. Dawka zależy od pierśnicy drzewa – ½ odczytu w calach
odpowiada ilości cieczy w uncjach. Nachylenie stoków, gdzie
rośnie choina kanadyjska to nawet 45º. Poruszanie się w gęstym
podroście rododendronowym, rodzimym dla tych gór, to prawdziwa katorga dla mnie, nowo upieczonego 50-latka. Po pracy zejście w dół na szlaku – tym razem
wysiadają moje łydki od hamowania na błocie i luźnych kamieni. Wszyscy wyglądamy jakbyśmy
pracowali w kopalni błota. Po powrocie do biura czyszczenie i po-
Renee – pracownica sezonowa
z żółwiem.
rządkowanie sprzętu, neutralizacja wycieków środka chemicznego, aplikacja środka zapobiegającego poparzeniom skóry przez
trujące rośliny. Nie mam ochoty
na kolację a do tego jeszcze zmiana czasu o minus 6 godzin.
Dzień drugi. Samochód zostawiamy na przełęczy pod najwyższą
górą Clingmans Dome. Szlak jest
zamknięty dla pojazdów. Tym razem praca polega na posadzeniu
kilkudziesięciu sadzonek 1/0 jodły
Frazera ze szczepów wybranych
drzew matecznych wyhodowatrybuna leśnika 1/2013
Zbiór nasion na łąkach Cades Cove.
Cherie (z lewej) i autor.
stwie Cherie i Elizabeth, doktorantki Uniwersytetu w Knoxville, z pracy polegającej na badaniu skutków stosowania pestycydów i insektycydów na środowisko wodne, usłyszałem dziwny dźwięk, jakby cykadę. Na szczęście szedłem
ostatni w szyku na wąskim szlaku wśród wysokich drzew i gęstego poszycia. Nagle obie kobiety
zamarły w bezruchu i szybko, ale
powoli jakby sparaliżowane zaczęły się wycofywać. Niemal na
W służbie Great Smoky Mountains (2)
Pokonać góry
nych przez Uniwersytet w Tennessee. Niby nic trudnego dla 4-osobowej grupy plus dwóch naukowców uniwersytetu. Zanim jednak
rozpoczniemy pracę trzeba pokonać kilka mil pod górę. Jeszcze nie doszedłem do wprawy po
wczorajszym dniu. Nie dam rady
tam wejść.... Wszedłem. Sadzenie
jodły na stromym stoku w pełnym
błocie i deszczu. Po południu na
ochotnika wróciłem na szczyt do
pozyskania kilkudziesięciu sadzonek jodły. Na dole na stoku wysadziłem je wszystkie z moim profesorem i przewodnikiem tego dnia. Po
pracy ponowne pokonanie szczytu i powrót do parkingu.
Dzień kolejny. Najgorszy dzień
w parku. Początek drugiego tygodnia. „Exo” na Abrams Creek.
Długi dojazd najbardziej krętą droga w Ameryce, do tego kilometr
w pionie. Po dwóch godzinach
jazdy mam świadomość, że nie
żyję: nie słyszę, nie czuję, nie wiem
co mnie czeka. Wchodzimy na
stromą górę poza szlakiem. Gęste
zarośla, powalone drzewa, wszędzie trująca roślina, pnącze poison ivy, powodująca silne zmiany alergiczne, liszaje, trudno gojące się rany, wymioty, mdłości.
Jej liście zawierają alkaloidy w postaci oleju na blaszkach, który także ulatnia się do powietrza. Daleko w dole szumi rwący potok. Po
stoczeniu się na samo dno wyciągamy z plecaków pasy z pojemnikami na pestycydy do zwalczania
mimozy. Są wodoszczelne. W ręce
sekatory. Plecak na plecy, wejście
do wody głębokości od kostek po
ramiona. Jestem przerażony – pomyślałem, że to mój ostatni dzień
życia. Te klaustrofobiczne góry,
woda, brak wolnych przestrzeni, chemia dookoła mnie, choro-
ba lokomocyjna i wysokościowa,
trująca iwa, różnica czasu i trudy
poprzedniego tygodnia powodują nieopanowane uczucie rezygnacji. Do tego trudności w porozumiewaniu się językiem, stosowanego powszechnie żargonu zawodowego i skrótów myślowych pracowników parku. Gubię się bombardowany dziesiątkami nowych
nazw, skrótów, idiomów, potocznych wyrażeń. Nie oddzielam
tego od reszty. Ratunku!!! Skaczę
szczupakiem w największą głębię
i w ubraniu z pełnym plecakiem
płynę kilka metrów do momentu poczucia gruntu pod nogami.
Buty są specjalnie przystosowane
do chodzenia po śliskich kamieniach, a otwory z boku odprowadzają ciepłą o tej porze roku
wodę rzeki.
Praca w parku w wieku 50 lat
to sport ekstremalny, przy którym
bledną wszelkie wyzwania przygotowane dla dużych dzieci z grubymi portfelami pod czujnym okiem
przewodnika. Po dwóch tygodniach pracy schudłem do niespotykanych rozmiarów. Fitness
club? Dziecinada. Polecam GSM
NP, konieczność oszczędzania na
wszystkim i brak możliwości wyjazdu wieczorem na ciepły posiłek.
Usmażenie jajecznicy to jedyna
kolacja, na jaką mogę się zdobyć po powrocie do domu. Po
wypraniu i wysuszeniu ubrań padam z nóg. Z dnia na dzień czuję
się coraz gorzej – jestem wykończony fizycznie i cierpię na zawroty głowy. Klimat mi nie sprzyja,
mam trudności ze spaniem, choroba lokomocyjna potęgowana
zatruciem olejami iwy zabiera mi
całą radość życia.
Drugi tydzień. Kiedy wracaliśmy w bardzo fajnym towarzy-
nie wpadłem. – Wąż! – krzyknęły, aby mnie ostrzec. To był grzechotnik. Jego kolorystyka, mozaika szarych i jaśniejszych plam na
grubym ciele, doskonale komponowała się z prześwitującymi do
szlaku przez liście i korony drzew
promieniami słońca. Leżał bez
ruchu z ciałem i głową zwiniętymi w sprężynę, gotowy do ataku.
Teraz dopiero dostrzegłem grzechotkę na końcu ogona. Cherie
szybko wyjaśniła, że to stary osobnik, bo jego grzechotka ma kilka
segmentów. W rzeczywistości miała ich chyba około 10, co świadczy o jego doświadczeniu w ciągu długiego życia. Ciągle grzechotał. Pomimo strachu zrobiłem
trzy zdjęcia. Trzeci tydzień to jedno wielkie
pasmo sukcesów. Wreszcie w jasny sposób precyzuję moje oczekiwania znając już pokrótce pracę w wydziale leśnym. Amerykanie dotąd traktowali mnie jak jednego ze swoich, ale ja nie jestem
jednym z nich. Mam inny akcent,
miejscowy dialekt jest dla mnie
językiem obcym, nie nadążam
za skrótami, mylę nazwy, nazwiska, imiona, miejsca, procedury.
Jednodniowe szkolenie wstępne z chemikaliów tylko zarysowało skalę mojej niewiedzy. W tej sytuacji poprosiłem o dokładniejsze
tłumaczenie i wyjaśnianie podstawowych skrótów oraz stosowanych praktyk, technik i procedur.
To z kolei zaowocowało dobrym
przygotowaniem się do każdego
dnia pracy. Domagałem się także wyjaśniania sensu i celu niektórych prac, które wydawały mi
się pozbawione sensu. Świat nagle stał się bardziej przejrzysty i zrozumiały a to przynosi pogodę ducha i spokój myśli. Zupełnie ina-
leśnictwo po amerykańsku
czej idzie się do pracy znając drogę i jej cel.
Nie zapomnę nikogo z leśnego
biura na placu gospodarczym,
zwłaszcza tych, z którymi mieszkałem i pracowałem w pocie czoła.
Nierzadko byłem świadkiem ich
dramatów, kiedy młody praktykant Drew złamał palec, ale bez
15
imieniu”. Ken nauczył mnie niejednego rzemiosła i niejednego przydatnego powiedzonka na każdą
okazję. Także markowania pracy
tam gdzie to możliwe. Jessie, leśnik z wykształcenia naprawdę pytał i chciał wiedzieć skąd jestem,
czym się zajmuję i jakie jest polskie leśnictwo. Niestety, o „słyn-
o niemieckim modelu leśnictwa
coś niecoś wiedzą i nawet stosują niektóre jego elementy.
Zasugerowałem kiedyś, niejako w żartach, mając na uwadze
fakt unicestwienia kilku cennych
gatunków drzew, aby sprowadzili sobie jakiś czynnik chorobowy,
który zaatakowałby trującą iwę
czyny Kateri i Danielle idą przodem
po dnie bocznego, również suchego koryta sztucznego kanału. Na
ich drodze staje nagle niedźwiedź,
ale zanim my dochodzimy do nich
idąc brzegami przez kolczaste zarośla, po miśku nie ma już nawet
śladu. Chudy miś nie miał ochoty na konfrontację zajęty poszukiwaniem kłączy i gniazd os, których
czerwy są jego przysmakiem wartym kilku ukąszeń w nos.
Czy warto było jechać? Nie pojadę więcej na żaden wolontariat.
Nie mam już 30 lat, nie stać mnie
także na takie podróże. Stres związany z nowym środowiskiem, długa, bo prawie dwutygodniowa
adaptacja do miejscowego żargonu zawodowego i same góry
przyprawiają mnie o zawrót głowy.
Pamiętam jeszcze mdłości i uczucie klaustrofobii, ból uszu podczas
jazdy w górach, mordercze tempo marszu z młodymi ludźmi i pracę w górach. Nie tęsknię do błota
i brudu, ani do przepoconej odzieży poplamionej chemikaliami. Nie
chcę więcej trującej iwy, nie mam
zamiaru spotkać się po raz drugi
z grzechotnikiem albo być użądlonym przez szerszenia.
Na powierzchni – sadzimy jodły Frazera.
ubezpieczenia nie poszedł do lekarza przez cały tydzień. Codziennie sprawdzałem jego spuchnięty
palec i próbowałem pomóc. Kiedy wbiła mi się wielka zadra w stopę to właśnie Drew pomógł mi ją
usunąć. Młodziutką Kateri z Chicago spotkałem kiedyś na mszy
w katolickim kościele. W społeczeństwie ateistycznym nagle staliśmy się przyjaciółmi i partnerami
w pracy. Dwie tajemnicze dziewczyny z dziwnym akcentem, szybko mówiące i inteligentne – Renee
i Jennie – spotkałem w pracy tylko raz. Okazały się bardzo towarzyskie i zwyczajne. Kiedy pękła
bańka pozorów, nagle okazało
się, że w ich życiu nie brakuje lęków i małych dramatów.
Po kilku dniach sporządziłem listę osób z biura i nauczyłem się jej
na pamięć. Dopasowałem wszystkie osoby, jakie znałem do imion
i odnalazłem te wcześniej zapomniane. Teraz wiedziałem, że Steven był w Iraku w pierwszej wojnie.
Walczył obok Polaków. Jego kolega z oddziału podwoził mnie codziennie do biura. Jedyny facet
z niewielkim brzuszkiem, Ken nagle zdziwił się mówiąc „Henryk, dzisiaj pierwszy raz nazwałeś mnie po
nym w świecie polskim modelu leśnictwa” nikt tutaj nie słyszał.
Jednakże, dzięki moim osobistym
staraniom wszyscy w Parku Narodowym GSM już o nim wiedzą. Wypełniłem osobistą misję. Z moich reklamówek po raz pierwszy
amerykańscy leśnicy dowiedzieli
się, jak wyglądają nasze mundury. „Dlaczego na nich nie ma tagów, czy my działamy incognito?”
pytali mnie zdziwieni. „Jak w tym
można iść na „exo” lub na „safari”? O wy nieszczęśnicy! To wy nie
wiecie, że u nas panuje certyfikacja i stosowanie wszelkiej chemii jest w zasadzie niedozwolone.
Poza tym my mamy jeszcze mundury polowe. Nie macie też szkółek za miliony złotych, w których
moglibyście wyhodować kolejne pokolenia drzew. Nie macie
też banku genów, który uratowałby wasze choiny przed totalną zagładą, ani programu regionalizacji nasiennej, która mogłaby
uratować wasze lasy przed zalaniem obcymi gatunkami. Lecz mój
przeciętny amerykański słuchacz
wciąż w ciemności trwa i zapewne niewiele z moich światłych nowinek prędko trafi do leśnej praktyki w Appalachach. A szkoda, bo
i rododendron, które tak utrudniają mi życie w parku. Nie dali
się wciągnąć w dyskusję. Biznes
się toczy swoim życiem: są szkodniki – jest zatrudnienie, są pieniądze na utrzymanie rodzin. Zupełnie inny wymiar ma moja
nauka angielskiego. Od kilku lat
stale chodzę do szkoły językowej
i wyjazd do Tennessee był najwspanialszym prezentem, jaki mogłem sobie zafundować. Nie miałem tam nawet telewizora czy radia, nie słyszałem więc kampanii prezydenckiej między Obamą a Romneym i czuję, że nic, co
było warte uwagi mnie nie omi-
Usuwanie inwazyjnych roślin z brzegów i dna rzeki.
Czwarty tydzień. Dzisiaj Ken, Kateri, Doc, Danielle i ja usuwamy
rośliny inwazyjne z brzegów i dna
rzeki. Dawka chemikaliów jest tak
wielka, że po kilku godzinach wracamy uzupełnić pojemniki. Dziew-
nęło. Nie czytałem gazet z małymi wyjątkami, ale i tak to właśnie
język jest moją największą zdobyczą z podróży.
HENRYK OSTROWSKI
Zdjęcia: arch. autora
trybuna leśnika 1/2013
16
T
ereny leśne w Europejskiej Sieci Obszarów
Natura 2000 stanowią w Polsce 33 proc.
W PGL Lasy Państwowe obszary te zajmują 38
proc., natomiast w lasach prywatnych 20 proc.
Ustanowienie obszarów Natura 2000 oparte
jest na dwóch dyrektywach: Dyrektywie Ptasiej i Siedliskowej (Habitatowej).
Zgodnie z artykułem 1. Dyrektywy Siedliskowej siedliska przyrodnicze to obszary lądowe
lub wodne wyodrębnione w oparciu o cechy
geograficzne, abiotyczne i biotyczne, zarówno całkowicie naturalne, jak i półnaturalne.
Ogółem w sieci Natura 2000 w Polsce występuje 16 typów siedlisk leśnych, z czego cztery
mają znaczenie priorytetowe.
Jednym z najważniejszych zadań stojących przed polskim leśnictwem, gwarantujących współistnienie zróżnicowanych metod
gospodarki leśnej i obszarów Natura 2000,
jest określenie optymalnych zasad hodowlanych zachowujących właściwy stan ochrony siedlisk i gatunków roślin. Stanowi to cel
Dorota Radziwiłł z Departamentu Monitoringu
i Informacji o Środowisku GIOŚ zwróciła uwagę
na obiektywizm ocen monitoringu, tak istotny dla
zachowania naturalności siedlisk i ochrony gatunków roślin oraz zwierząt.
W pierwszym etapie badań przeprowadzono analizę wpływu zabiegów hodowlanych na
siedliska przyrodnicze na podstawie baz danych SILP i Invent.
Na podstawie oceny stanu siedlisk w skali A, B i C wykonanej w ramach powszechnej
Ochrona siedlisk
tutu Ochrony Środowiska, Wydziału Leśnego
w Krakowie oraz IBL.
Siedliska, w których prowadzono szczegółowe badania, należą do najczęstszych typów
zbiorowisk leśnych w sieci Natura 2000 występujących na terenie Polski. Są to:
9110
kwaśne buczyny,
9130
żyzne buczyny,
9160
grąd subatlantycki,
9170
grąd środkowo-europejski
i subkontynentalny,
9190
kwaśne dąbrowy
91D0
bory i lasy bagienne,
91E0
łęgi wierzbowe, topolowe,
olszowo-jesionowe,
realizowanego w latach 2010-2013 programu badawczego „Ramowe zasady prowadzenia gospodarki leśnej na obszarach Natura 2000”. W jego realizacji uczestniczy interdyscyplinarny zespół naukowców z Instytutu Badawczego Leśnictwa. Koordynatorem programu jest dr hab. Janusz Czerepko, kierownik Zakładu Ekologii Lasu Instytutu
Badawczego Leśnictwa.
Dotychczasowe wyniki uzyskane w ramach
realizacji tego programu były przedmiotem seminarium naukowego pt. „Wpływ zagospodarowania lasu na stan ochrony wybranych siedlisk przyrodniczych i gatunków roślin podlegających ochronie”, które odbyło się 6 grudnia
2012 r. w Sękocinie Starym. Uczestniczyli w nim
przedstawiciele Dyrekcji Generalnej Lasów
Państwowych oraz regionalnych dyrekcji LP:
w Krakowie, Katowicach, Olsztynie i Gdańsku,
Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Instytrybuna leśnika 1/2013
ciepłolubne dąbrowy,
91T0
śródlądowy bór chrobotkowy,
9410
górskie bory świerkowe.
Jednocześnie przedmiotem analiz były dwa
gatunki roślin występujące w siedliskach leśnych: sasanka otwarta (Pulsatilla patens) i obuwik pospolity (Cypripedium calceolus). Wybór
tych gatunków roślin do badań terenowych
podyktowany był zarówno ich częstością występowania lasach, jak i priorytetowym znaczeniem dla Unii Europejskiej, wynikającym
z załącznika II Dyrektywy Siedliskowej.
Korzystając z baz uwzględniono dane dotyczące m.in. wpływu wieku, intensywności pozyskania drewna, zastosowanych w ostatnim
dziesięcioleciu cięć z zakresu hodowli i pozyskania drewna. Analizom ze względu na ilość
martwego drewna, jak i liczbę gatunków typowych dla siedlisk przyrodniczych poddano
również bazę danych projektu BioSoil, który dotyczył rozpoznania i oceny komponentów różnorodności leśnej przy użyciu sieci stałych powierzchni monitoringu I rzędu w układzie 16x16
km w krajach UE. Kolejnym etapem były badania terenowe obejmujące pomiary struktury drzewostanów, martwego drewna oraz wykonanie zdjęć fitosocjologicznych.
W latach 2011-2012 na obszarze całego kraju założono 155 powierzchni położonych w 15
nadleśnictwach oraz 62 powierzchnie badawcze w stanowiskach sasanki i obuwika (w 3
nadleśnictwach). W celu określenia wpływu
zagospodarowania lasu na stan siedlisk prze-
Typy siedlisk
350 000
300 000
250 000
Powierzchnia [ha]
Jan Tabor z Wydziału Ochrony Przyrody w DGLP
mówił o problemie siedlisk zanikających –
kwaśnych i świetlistych dąbrowach, borach
suchych.
91I0
inwentaryzacji siedlisk i gatunków Natura 2000
w Lasach Państwowych można stwierdzić, że
w najlepszym stanie ochrony było 16,2 proc.
siedlisk, w stanie B – 48,4 proc. i w C – 35,4 proc.
Siedliskami przyrodniczymi, które zajmują największą powierzchnię w Lasach Państwowych
są grądy (333,5 tys. ha), a następnie żyzne
i kwaśne buczyny, pokrywające odpowiednio: 302,1 tys. ha i 137,6 tys. ha.
200 000
A
B
C
150 000
100 000
50 000
0
2180
9110
9130
9140
9150
9160
9170
9180
9190
91D0
91E0
91F0
91I0
91P0
91T0
9410
Typy siedlisk
seminarium IBL
17
silniej skorelowane z wiekiem drzewostanów
niż z samym rodzajem zabiegów. Wpływ wieku
na stan siedlisk starano się wykluczyć, przy zastosowaniu oceny stanu siedliska metodą IBL,
którą stosowano na powierzchniach badawczych założonych w ramach niniejszego projektu. I tu najbardziej korzystnie wpływały na
stan siedlisk cięcia wykonywane w drzewostanach starszych klas wieku, tj. trzebieże późne, ciecia przygodne w drzewostanach dojrzałych. Rębnia zupełna pozytywnie wpływała
na stan ochrony borów chrobotkowych.
analizowano 72 rodzaje zabiegów z zakresu
hodowli i użytkowania w wydzieleniach, gdzie
prowadzono badania terenowe.
Tłem rozważań nad zagrożeniem siedlisk
był zarówno zbiór wyników badań koordynatora programu dotyczący dynamiki siedlisk przyrodniczych oraz wpływu zagrożeń środowiska na siedliska przyrodnicze, jak i innych
autorów. Trzyletnia realizacja programu badawczego skoncentrowana była na analizie wpływu zabiegów z zakresu gospodarki
leśnej na stan ochrony siedlisk, zarówno według metody Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, jak i metody IBL opracowanej
w 2009 wraz z naukowcami z Bawarskiego Instytutu Leśnego.
Ważnym elementem w analizie stanu ochrony siedlisk jest ilość i jakość martwego drewna w przeliczeniu na hektar. Zgodnie z wynikami programu BioSoil średnia ilość martwego drewna w siedliskach z załącznika I Dyrektywy Siedliskowej wynosiła 15,2 m3/ha, gdy to
dla wszystkich siedlisk ta średnia była o 5,6 m3/
ha niższa. Zgodnie z danymi Wielkoobszarowej
Inwentaryzacji Stanu Lasu (BULiGL 2010) średnia ilość martwego drewna w lasach wynosi
5,7 m3, wg BioSoil – 9,6 m3, natomiast średnia
europejska oceniona jest na ok. 10 m3 (State
of Europe’s Forests 2011).
Z analizy bazy danych SILP i Invent wynika,
że zabiegami z zakresu pozyskania drewna,
W zakończeniu swego wystąpienia koordynator tematu przedstawił wstępne wnioski i propozycje zoptymalizowania metod hodowlanych z punktu widzenia zachowania we
właściwym stanie siedlisk i gatunków chronionych w ramach sieci NATURA 2000. Ponadto
autor odniósł się do proponowanych w przewodnikach GIOŚ zaleceń odnośnie poprawy
stanu leśnych siedlisk przyrodniczych, które
w części mogłyby być przedmiotem eksperymentów w celu ich weryfikacji pod kątem domniemanego pozytywnego wpływu.
Dr hab. Janusz Czerepko, kierownik Zakładu Ekologii Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa, koordynator programu „Ramowe zasady prowadzenia
gospodarki leśnej na obszarach Natura 2000”.
które pozytywnie lub obojętnie wpływały na
stan siedlisk leśnych, są cięcia przygodne rębne lub trzebieże późne, jak i wykonane w ramach rębni IV. W przypadku wielu siedlisk negatywnie wpływają trzebieże wczesne i wykonanie cięć zupełnych (rębnia I), natomiast bez
wpływu pozostają: rębnia częściowa (II) oraz
nie prowadzenie żadnych cięć. Podkreślić jednak należy, że kategoria oddziaływania (pozytywna lub negatywna) determinowana jest
danym siedliskiem, jak i wiekiem drzewostanów, który przy ocenie stanu siedlisk uwzględnionej w bazie Invent miał istotny wpływ. Stąd
też stosowanie np. trzebieży wczesnych było
Realizacja programu ma szczególne znaczenie, gdyż końcowym jej efektem będą
wskazania praktyczne dla gospodarki leśnej
mające na celu zagwarantowanie trwałości i ochrony leśnych siedlisk przyrodniczych.
Przedstawiciel Wydziału Ochrony Przyrody
w DGLP Jan Tabor podkreślił w swej wypowiedzi, że szczególnie ważnym problemem są tu
siedliska zanikające, tzn. kwaśne i świetliste dąbrowy, bory suche itp., które powinny zostać
objęte zaleceniami ochrony czynnej.
Dorota Radziwiłł z Departamentu Monitoringu i Informacji o Środowisku GIOŚ zwróciła uwagę na obiektywizm ocen monitoringu,
tak istotny dla zachowania naturalności sied-
ILOŚĆ MARTWEGO DREWNA m3/ha
150
120
90
60
30
0
9110
9130
9160
9170
9180
9190 91D0
91E0
91F0
91I0
91P0
91T0
9140
9410
Prof. Kazimierz Rykowski w podsumowaniu seminarium powiedział, że na bogactwo przyrody składa się również trwałe użytkowanie jej zasobów.
lisk i ochrony gatunków roślin i zwierząt. Uwarunkowania międzynarodowe i ochrona różnorodności biologicznej stanowią nadrzędny
cel, przy realizacji którego należy uwzględnić
globalne zmiany klimatu.
Moderator spotkania prof. Kazimierz Rykowski podsumowując seminarium powiedział, że
bogactwo przyrody w rozumieniu zapisów Konwencji o różnorodności biologicznej, to również
trwałe użytkowanie jej zasobów.
Tekst i zdjęcia: ARTUR SAWICKI
Instytut Badawczy Leśnictwa
A może „Zakochana para”?
Ponad 150 drzew zgłoszono do kolejnej edycji ogólnopolskiego konkursu
o tytuł „Drzewa Roku”. Zgłoszenia nadeszły z wszystkich stron kraju, ale najwięcej, tradycyjnie, z regionu śląskiego
– prawie 60.
W konkursie, organizowanym przez
Klub Gaja, wzięły udział m.in. nadleśnictwa, Kampinoski Park Narodowy, LOP,
placówki edukacyjne, jednostki samorządowe oraz stowarzyszenia społeczne. Jak
doniosła „Gazeta Wyborcza”, do konkursu
swojego kandydata zgłosił i minister środowiska – jest nim jesion wyniosły rosnący na skwerze Sue Ryder na warszawskiej
Ochocie. Natomiast Dyrekcja Generalna LP
nadesłała dwa zgłoszenia – to ponad 70-letni dąb „Piast” w Rzepinie (woj. lubuskie)
oraz „Zakochana para” w Pieckach (woj.
warmińsko-mazurskie), czyli 180-letni
dąb spleciony z 270-letnią sosną.
W następnym etapie konkursu spośród
ponad 150 kandydatów zostanie wybranych 11 finalistów, których zdjęcia zostaną zamieszczone na specjalnej stronie internetowej, tak by można było głosować
przez cały czerwiec 2013 r.
(MACH)
trybuna leśnika 1/2013
18
C
hoć w innych latach o tej porze
ziemię pokrywał już śnieg, tym razem, gdy piszemy te słowa, lasy nadal
jawią się w jesiennej szacie. Ale dla
tych, którzy tęsknią za śniegowymi krajobrazami, mamy kilka impresji z poprzedniej zimy. W dodatku z miejsca,
które samo w sobie godne jest poznania, bez względu na porę roku.
To zespół przyrodniczo-krajobrazowy
„Uroczysko Buczyna” na terenie Nadleśnictwa Katowice – pięknie zachowane fragmenty lasu o charakterze
naturalnym, zjawisko iście unikatowe
w tym mocno przecież uprzemysłowionym regionie. To obszar o powierzchni
65,32 ha, rozpościerający się na terenie Chorzowa, w pobliżu jego granic
z Katowicami i Rudą Śląską, a stanowiący część Leśnego Pasa Ochronnego dla śląskiej aglomeracji.
Zimowe impresje z uroczyska
Uroczysko porośnięte jest kwaśną buczyną niżową i związanymi z nią gatunkami roślin i zwierząt. Najcenniejszą wartością przyrodniczą tego
obszaru są starodrzewy bukowe w wieku 140-160
lat, o obwodzie powyżej 200 cm, wśród których jest
kilkanaście drzew o wymiarach kwalifikujących je
do uznania za pomniki przyrody. To obszar o rzadko spotykanej w tym regionie kraju bioróżnorodności. Rosną tu nie często występujące, w skali kraju, gatunki jak np.: czartawa drobna, gruszyczka
mniejsza, gwiazdnica bagienna, nerecznica grzebieniasta, rdestnica pływająca, wiąz szypułkowy,
zachyłka oszczepowata, cienistka trójkątna oraz
pływacz – roślina mięsożerna.
Teren ten doskonale nadaje się do prowadzenia badań naukowych z zakresu botaniki, zoologii
i ekologii, a zwłaszcza nad funkcjonowaniem eko-
trybuna leśnika 1/2013
systemu leśnego w warunkach silnej antropopresji,
przez co może stanowić swego rodzaju poligon
edukacyjny, zarówno dla studentów, uczniów jak
i „zwykłych” miłośników przyrody. Przez tereny „Buczyny” przechodzi zielony szlak turystyczny (Szlak
Dwudziestopięciolecia PTTK). Urozmaicona rzeźba terenu, zbiornik wodny, bogactwo flory i fauny – to wszystko zachęca do spacerów, tym bardziej, że uroczysko położone jest w dogodnej dla
takiej penetracji okolicy, blisko autostrady i zabudowań mieszkalnych. W lasach katowickich świat
zwierząt jest nader bogaty, a w „Uroczysku Buczyna” nie rzadkością są „bliskie spotkania” z dzikami,
które upodobały sobie te okolice, o czym świadczą choćby widoczne na fotografii ślady po ich
buchtowaniu.
Tekst i zdjęcia: JERZY MACHURA
artystyczne pasje
19
Leśny mecenat
Iwona Konarzewska z pasją oprowadzała po wystawie każdego gościa. Nikt tak dobrze nie
zna historii każdej prezentowanej pracy.
Ponad 200 prac malarskich,
rysunków i obiektów z ceramiki
można do końca lutego oglądać
w Leśnym Ośrodku Edukacji Ekologicznej „Leśnik” w Ustroniu. Autorami prac są dzieci uczęszczające do Autorskiej Szkółki Malarstwa Iwony Konarzewskiej, nad
którą od 15 lat mecenat sprawuje Nadleśnictwo Wisła.
Zajęcia, w których co roku
uczestniczy prawie setka dzieci
z całej Trójwsi (– z Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa) odbywają się
w budynku Ośrodka Edukacji Ekologicznej na Dzielcu w Istebnej.
Trzy razy w tygodniu mali adepci sztuki w wieku od 4 do 17 lat
próbują swoich sił w malarstwie,
rysunku, a od sześciu lat także
w ceramice. Dla większości dzieci to pierwsze spotkanie ze sztuką. Fascynujące, bo prawie wszyscy podopieczni I. Konarzewskiej
chodzą na warsztaty latami. Każdy z uczniów szkółki znajduje po jakimś czasie swoją ulubioną technikę lub tematykę. Dzięki temu
organizowane co roku wystawy
układają się w niepowtarzalne cykle tematyczne lub autorskie.
Tradycją szkółki jest także przygotowywanie w grudniu ceramicznych elementów bożonarodzeniowej stajenki, którą można podziwiać w holu Nadleśnictwa Wisła.
Autorska Szkółka Malarstwa
może po piętnastu latach pochwalić się pierwszymi wyłowionymi w trakcie zajęć talentami.
Cztery byłe uczennice szkółki studiują na wyższych uczelniach artystycznych. Na tegorocznej wysta-
wie w „Leśniku” można zobaczyć
mini cykle ich autorstwa będące
swoistą dokumentacją, rozwijającego się przez lata pod okiem instruktorki, talentu.
Na sukces przedsięwzięcia składają się też organizowane co roku
uroczyste wernisaże, podczas których młodzi artyści mogą się poczuć prawdziwie docenieni. Część
najlepszych prac zdobi ściany siedziby głównego mecenasa szkółki – Nadleśnictwa Wisła. Górski pejzaż, las i jego życie widziane oczyma artystów okazują się na tyle fascynujące oraz niepowtarzalne, że
niektóre prace trafiają, jako upominki do rąk ważnych gości z całego świata. Przez lata prace dzieci były też eksponowane w miejscowych ośrodkach wypoczynkowych oraz w Galerii „Kufa Jama”
w Wiśle. Cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że część z nich
była sprzedawana.
Działalność Autorskiej Szkółki Malarstwa zatacza coraz szersze kręgi. Od czterech lat dzięki współpracy Nadleśnictwa Wisła z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Istebnej prowadzone są także zajęcia artystyczne dla niepełnosprawnych.
To wszystko nie byłoby możliwe
gdyby nie mecenat Nadleśnictwa
Wisła, które wspiera szkółkę przede wszystkim poprzez zakup potrzebnych materiałów.
– Taka działalność to ważny element naszego wizerunku w lokalnej społeczności. Ludzie to doceniają. Dają temu wyraz zapraszając nadleśnictwo na uroczystości
Najwięcej emocji przeżywali najbliżsi. Rodzice dokumentowali wszystkie artystyczne dokonania swoich pociech.
ważne dla mieszkańców, a często
nie związane bezpośrednio z lasem
– mówi nadleśniczy Witold Szozda.
Dla wielu dzieci szkółka, której
działalność finansuje Nadleśnictwo, to jedyna szansa na rozwijanie zainteresowań i talentu. Na
najbliższe podobne zajęcia trzeba jechać aż do Wisły, Ustronia
lub odległego o kilkadziesiąt ki-
Prowadząca Szkółkę Malarstwa
Iwona Konarzewska to malarka,
portrecistka z Istebnej-Andziołówki. Tradycje pedagogiczne i zamiłowanie do malarstwa to rodzinna
scheda, bo zarówno dziadek, jak
i ojciec pani Iwony byli uznanymi
śląskimi artystami. Ona sama na
co dzień żyje osiągnięciami swoich wychowanków. Podczas wer-
Na wernisażu w „Leśniku” jak w profesjonalnej galerii sztuki dyskusje
toczyły się niemal nad każdym dziełem.
lometrów Cieszyna. Koszty, niesprzyjające warunki atmosferyczne zimą, brak czasu – przeszkody
można mnożyć.
Dla nadleśnictwa taki mecenat
to nie tylko kwestia dobrych społecznie relacji i często osobista satysfakcja, ale także dobrze ukierunkowane działanie edukacyjne związane z propagowaniem
wielofunkcyjnego leśnictwa i kreowaniem pozytywnego wizerunku Lasów Państwowych.
nisażu była najlepszym przewodnikiem po świecie dziecięcej twórczości, nie tylko ze znawstwem
omawiając poszczególne prace,
ale przede wszystkim ciepło przedstawiając każdego z kilkudziesięciu małych artystów. Największy
sukces ostatnich 15 lat:
– To, że ciągle przychodzą, że
przed każdymi zajęciami ktoś na
mnie czeka, że nieustannie inspirują mnie samą – skromnie podsumowuje Iwona Konarzewska. Tekst i zdjęcia: MONIKA MATL
20
Jury miało nie lada kłopot
w wyborze finalistów. Każda praca
miała swój urok, w każdej można
było znaleźć choć odrobinę leśnej przygody. W Nadleśnictwie
Koniecpol podsumowano wyniki
konkursu „Wakacje w lesie – pamiątki z moich wędrówek”.
przyrody. Prace plastyczne miały przedstawiać sceny z leśnych
wędrówek ich autorów, mówić
o największych atrakcjach, jakie
czekały na gości koniecpolskich
lasów, utrwalać najmilsze wspomnienia z letniego czasu spędzonego wśród drzew.
Zdumiewający jest obraz lasu
widziany oczami dziecka. To nie
tylko drzewa, leśne polany, ścieżki
czy zagajniki. To także bogactwo
świata zwierząt i runa leśnego, którego elementy niejednokrotnie
dzieci wykorzystywały w przygotowywanych pracach. Nie brak
było też w nich leśnika – gospodarza otaczających nas zielonych
kompleksów, postrzeganego jako
przyjaciela i sprzymierzeńca koniecpolskiej przyrody.
Rozstrzygnięcie nastąpiło 20 listopada ub. roku, a sama idea konkursu okazała się być wspaniałą
przygodą u progu zbliżającej się
wówczas jesieni. Zainteresowanie i zaangażowanie uczestników
przerosło wszelkie oczekiwania,
czego dowodem może być liczba nadesłanych prac. Łącznie, do
konkursu przystąpiły 22 placówki
oświatowe, z których wpłynęło ponad 250 artystycznych dzieł.
Z początkiem października
Nadleśnictwo Koniecpol ogłosiło konkurs edukacyjno – plastyczny, będący elementem wspólnej kampanii Lasów Państwowych „Wakacje w lesie”. Jego
głównym celem było rozbudzenie wśród dzieci zainteresowania
otaczającym nas pięknem, rozwijanie kreatywności, umiejętności
postrzegania i doceniania polskiej
Ostatecznie podjęto decyzję
o nagrodzeniu:
Kategoria I : przedszkolaki
I miejsce: Maciej Walasek
z Publicznego Przedszkola w Seceminie.
II miejsce: Maja Musiał z Przedszkola nr 2 w Koniecpolu.
III miejsce Karolina Skiba
z Przedszkola przy Szkole Podstawowej w Rudnikach.
Fot. arch. Nadl. Koniecpol
Pamiątki z wakacji
Wyobraźnia najmłodszych laureatów konkursu nie miała granic.
Wyróżnienia: Amelia Morawiec,
Zuzanna Kopek, Marcel Złotnicki,
Mateusz Czuber, wszyscy z Przedszkola nr 2 w Koniecpolu.
Kategoria II : uczniowie klas I-III
szkoły podstawowej
I miejsce: Oliwia Tomaszewska
ze SP w Łysinach
II miejsce: Agata Gorzkowska
ze SP w Lelowie
III miejsce: Weronika Bratoń ze
SP nr 2 w Koniecpolu
Wyróżnienia: Oliwia Korgól ze
Szkoły Podstawowej nr 2 w Koniecpolu, Nicole Stemplowska i Wiktor
Cesek ze Szkoły Podstawowej we
Włodowicach.
Jury zdecydowało się również
na jedno wyróżnienie grupowe,
którym docenieni zostali wychowankowie Specjalnego Ośrodka
Szkolno-Wychowawczego w Bogumiłku. Trud jaki włożyli w wykonanie prac winien być liczony podwójnie.
Świat widziany oczami dziecka zmienia się niemal codziennie, ale to dzieci są jego doskonałymi obserwatorami! Wszystkim laureatom, uczestnikom i ich
opiekunom jeszcze raz serdecznie
gratulujemy i dziękujemy za udział
w konkursie.
URSZULA GÓRALCZYK
Nadzieja w Strzelcach
Fot. arch. Nadl. Strzelce Opolskie
Każdego roku leśnicy wspólnie z Fundacją Arka, przy udziale
dzieci i młodzieży szkolnej, przygotowują piękną akcję „Choinki Nadziei”. Tak było w grudniu i tym
razem w Nadleśnictwie Strzelce Opolskie, które było wiodącym partnerem tej akcji. Spotkanie przygotowano we współpracy z kierownictwem i pracowni-
Świąteczne spotkanie w Domu Pomocy Społecznej w Szymiszowie.
trybuna leśnika 1/2013
kami Domu Pomocy Społecznej
w Strzelcach Opolskich, a odbyło się w DPS w Szymiszowie.
Celem akcji jest organizowanie
w okresie świątecznym spotkań
z osobami starszymi przebywającymi w domach pomocy społecznej,
co przede wszystkim jest źródłem
radości dla tych osób i uprzyjemnieniem ich pobytu w tych ośrodkach. Z drugiej strony akcja ta ma
wielkie znaczenie społeczne – promuje wolontariat młodzieży w domach pomocy społecznej, kształtuje wśród młodego pokolenia otwarte postawy i uwrażliwia je na
problem ludzi starszych i schorowanych.
Program spotkania został przygotowany w taki sposób, aby
mieszkańcom DPS sprawić świąteczną niespodziankę i jak wynikało z jego przebiegu, rzeczywiście tak było. Przed ustalonym terminem nadleśnictwo dostarczyło
dorodną choinkę. Na początek
nadleśniczy poinformował uczestników o historii akcji ,,Choinki nadziei”, jej celach oraz przebiegu
w całej Polsce, a także przedstawił krótką informację o jej organi-
zatorach tj. Lasach Państwowych
i Fundacji Arka.
Młodzież szkolną reprezentowali wolontariusze ze szkoły w Szymiszowie, dzieci i uczniowie z Leśnicy
i Strzelec Opolskich występujące
w zespole ,,Studio Bis” oraz Zespołu Szkół Leśnych i Ekologicznych
w Brynku, którzy przyjechali z koncertem muzyki myśliwskiej.
Słuchano na przemian kolęd
oraz muzykę myśliwską w wykonaniu zespołu hejnalistów. Była
to także okazja do rozmów z pracownikami i mieszkańcami ośrodka. Szczególnym powodzeniem
cieszyły się żywiołowe wykonania
niektórych kolęd, a także zabawa
z odgadywaniem sygnałów łowieckich granych przez hejnalistów.
Reakcje zgromadzonych na
spotkaniu mieszkańców oraz pracowników jednoznacznie wskazywały, że spotkanie i jego program
sprawiły im radość i były przyjemną niespodzianką. Spotkanie zakończono wspólnymi życzeniami
świątecznymi i deklaracją współpracy w kolejnych latach.
DARIUSZ KRZYSZTOFOWICZ
turystyka leśna
21
Fot. arch. Nadl. Koniecpol
17
grudnia 2012 r. odbyło się uroczyste otwarcie miejsca postoju (parkingu leśnego) w leśnictwie Pazurek (Nadleśnictwo Olkusz). Parking ten o pow. 9 arów zlokalizowany jest przy drodze wojewódzkiej nr 783 z Olkusza do Wolbromia i stanowi ważny element
zagospodarowania turystycznego w tym rejonie. Jest to również początkowy punkt wyjścia
na ścieżkę dydaktyczną prowadzącą po rezerwacie „Pazurek”.
Infrastruktura służąca turystom, którzy w powiecie olkuskim postanowili spędzić czas na łonie przyrody, albo tylko przez ten rejon przejeżdżają, stały się celem projektu nadleśnictwa.
W jego realizacji uczestniczyli także: gmina Olkusz i Starostwo Powiatowe. Jest to już czwarte tego typu przedsięwzięciem zrealizowane
w tym roku przez Nadleśnictwo Olkusz. Otwarty właśnie parking to przykład na to, że przy
wspólnej pracy kilku instytucji, da się wykonać
miejsce, które służyć będzie turystom oraz lokalnej społeczności.
W otwarciu parkingu leśnego obok leśników
z nadleśnictwa z nadleśniczym Romualdem
Jurzykowskim na czele (inicjatorami przedsięwzięcia) wzięli udział także przedstawiciele
gminy Olkusz z burmistrzem Dariuszem Rzepką
oraz Starostwa Powiatowego w Olkuszu z wicestarostą Henrykiem Kiecą.
Tworzenie tego typu miejsc jest bardzo ważne dla rozwoju aktywnych form spędzania
wolnego czasu, wypoczynku i rekreacji oraz
dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców i gości, którzy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu. Ten projekt pokazuje, że razem można
więcej, dlatego leśnicy cieszą się, że ich pomysł spotkał się ze zrozumieniem dwóch pozostałych partnerów oraz wydatnej pomocy
dyrekcji Zespołu Parków Krajobrazowych woj.
Małopolskiego, a także pracowników Oddziału Olkuskiego PTTK. Tworzenie tego typu miejsc
jest istotne z punktu widzenia przyjezdnych, ale
również samych mieszkańców.
Dotychczas nie było na terenie gminy
miejsc, gdzie przejezdni mogliby w przyzwoi-
Skały Zubowe.
Parking „na Pazurku”
tych warunkach odpocząć, zjeść czy zostawić samochód, żeby spokojnie udać się na
spacer po okolicy. Lokalizacja miejsca postojowego na Pazurku nie jest przypadkowa, bo
znajduje się ona naprzeciw wejścia na ścieżkę
dydaktyczną w rezerwacie Pazurek – miejsca
wyjątkowo pięknego i bogatego w przyrodnicze osobliwości. Do dyspozycji turystów i mieszkańców są estetycznie wyglądające drewniane ławostoły z zadaszeniem, kosze, stojaki na
rowery oraz tablice informacyjne, a teren wyeksponowany jest tzw. witaczami. Miejsce to
pomieści sporą ilość samochodów, a autokary nie będą miały problemu z zaparkowaniem.
Rezerwat odwiedza bowiem bardzo dużo wycieczek szkolnych, odbywają się tutaj także
rajdy turystyczne. Ze ścieżki korzystają osoby
w każdym przedziale wiekowym, zarówno turyści indywidualni jak i grupy zorganizowane.
Jest to miejsce wyjątkowo piękne i doceniane
przez krajoznawców. Ze względu na to, że rezerwat znajduje się po przeciwnej stronie drogi od parkingu za zgodą Zarządu Dróg Wojewódzkich w Krakowie zaprojektowane zostało
przejście dla pieszych oraz wprowadzono tam
ograniczenie prędkości.
Ścieżka dydaktyczna „Pazurek”
 Ścieżka pierwotnie została wykonana
w roku 1981 przez ówczesną dyrekcję Zespołu
Parków Krajobrazowych woj. katowickiego i miała początkowo tylko ok. 2,5 km bez logicznego początku szlaku oraz jego końca (ścieżka kończyła się „ślepo” w pobliżu szosy 783 w oddz. 117
bez dostępu do miejsca postojowego). Na trasie
ścieżki usytuowano 9 przystanków.
 W latach 2005-2006 został wykonany projekt rewitalizacji ścieżki przez Oddział Olkuski PTTK. Założeniem projektu było stworzenie pętli spacerowej o długości ok. 5 km. Zaproponowano również dodatkowo jeden przystanek (nr 10).
Mapka z przebiegiem ścieżki dydaktycznej w rezerwacie „Pazurek”
Mapka z przebiegiem ścieżki dydaktycznej
w rezerwacie „Pazurek”.
 W roku 2012 staraniem Nadleśnictwa Olkusz dokonano gruntownego odnowienia ścieżki
dydaktycznej: zmieniono lokalizację niektórych
przystanków, dodano 2 nowe przystanki, rozbudowano treść tablic, ustawiono nowe, większe
tablice, odnowiono oznakowanie ścieżki, urządzono parking leśny przy drodze wojewódzkiej,
jako miejsce rozpoczęcia ścieżki.
Parking na Pazurku jest czwartym miejscem
postojowym, które zostało wykonane w ostatnim czasie z inicjatywy leśników. Podobne miejsca znajdują się również w kilku innych miejscach leśnictw: Rabsztyn i Pomorzany. Na terenie całego Nadleśnictwa zaplanowano kolejne, które będą wykonywane sukcesywnie
w miarę możliwości finansowych lub pozyskania partnerów do tego typu przedsięwzięć.
Dążymy do tego, aby stworzyć kompleksową
infrastrukturę dla realizacji aktywnych form turystyki. Zostaną docelowo opracowane strefy
nasycenia rekreacyjnego w lasach, nowe trasy ścieżek dydaktycznych oraz punkty widokowe Wybraliśmy taki kierunek, żeby nie zamykać lasów przed społeczeństwem, a pokazywać to, co mamy najpiękniejszego i ułatwiać
korzystanie z tego w sposób przemyślany, bez
uszczerbku dla przyrody. Udostępniony dla ruchu turystycznego parking leśny stanowi jeden z elementów szerszej
koncepcji zagospodarowania turystycznego
Nadleśnictwa Olkusz, która przewiduje m.in.:
wykonanie i wyposażenie 14 miejsc postojowych (parkingów leśnych), urządzenie dwóch
punktów widokowych, wyznaczenie i urządzenie trzech miejsc biwakowych, urządzenie
dwóch punktów widokowych, opracowanie
tras trzech nowych ścieżek dydaktycznych,
przystosowanie dwóch tras ścieżek do potrzeb osób niepełnosprawnych, założenie kolekcji dendrologicznej (arboretum), dopracowanie i uzgodnienie z innymi podmiotami przebiegu sieci szlaków turystycznych (pieszych,
rowerowych, konnych i „Nordic Walking”),
jako elementu organizacji turystyki i rekreacji w rejonie Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
Turystyka w Nadleśnictwie Olkusz
1. Miejsca postoju – 4
2. Ścieżki dydaktyczne – 4
3. Szlaki rowerowe – 60 km
4. Szlaki turystyczne piesze – 62 km
5. Szlaki konne – 17 km
6. Nartostrady – 0,2 km (dzierżawa)
7. Miejsca wypoczynkowe (na szlakach
rowerowych) – 4.
dokończenie na str. 22
trybuna leśnika 1/2013
22
W
ostatnim
kwartale
zeszłego roku
mogliśmy zakupić nowy system
operacyjny z rodziny Windows,
mianowicie oczekiwanego od
pewnego czasu Windows 8. Zatem
możemy się spodziewać, że będzie on sukcesywnie zastępował
wcześniejsze dystrybucje systemów windowsowych. Z czym nowym, oprócz Windowsa 8, jeszcze
się spotkamy w 2013 roku?
Windows 8 zmienia znacznie
swój interfejs, wprowadzając obsługę poprzez tak zwane kafelki przypominające interfejs stosowany
często w urządzeniach mobilnych
np. z systemami Windows phone 7.
Czy tego typu interfejs przypadnie
użytkownikom do gustu? Jeśli nie,
to nadal mogą używać standardowego pulpitu, jest on dostępny,
jako oddzielna aplikacja. Jednakże jest to jeden z przykładów gdzie
widać wyraźny trend unifikacji interfejsów, co jest efektem coraz
większego zainteresowania rozwiązaniami mobilnymi. Może się wydawać, że nadal będzie się upodobniała obsługa aplikacji w telefonach, tabletach, jak i komputerach stacjonarnych.
Kolejnym trendem niewątpliwie intensywnie rozwijanym w roku
2013 będzie tak zwana wirtualizacja, czyli efektywniejsze wykorzystanie zasobów sprzętowych.
Wirtualizacja jest szerokim pojęciem, jednak uogólniając możemy stwierdzić, iż jest to nowe spojrzenie na zależności system/apli-
z informatyką na „ty”
Trendy w informatyce
w 2013 roku
kacje w relacji do sprzęt/zasoby.
Platformy wirtualizacyjne starają
się oddzielić te dwie grupy od siebie tak, aby można było nimi elastyczniej zarządzać. Założeniem
wirtualizacji jest zarówno bezpieczeństwo zasobów (zwirtualizowanie systemu pozwala nam na
przeniesienie go na inne zasoby
w przypadku awarii sprzętu), jak
i oszczędności (niewykorzystane
zasoby sprzętowe przez zwirtualizowany system mogą być wykorzystywane przez inny zwirtualizowany system).
Od pewnego czasu coraz częściej mamy do czynienia z pojęciem Cloud-Computing, czyli tzw.
pracy w chmurze, jest ona coraz
częściej wykorzystywana poprzez
duże firmy. Na czym to polega?
Przede wszystkim na przechowywaniu zasobów użytkownika
w „chmurze”, zamiast tradycyjnie
na dysku twardym stacji roboczej.
Przykładem obrazującym różnicę
może być używanie tradycyjnego
programu biurowego (OpenOffice, MicrosoftOffice) oraz oprogramowania pracującego w „chmurze” (GoogleDocs). W tradycyjnym oprogramowaniu mamy cały
czas dostęp do swoich danych
tworzonych na naszej stacji roboczej, nawet jeżeli nie mamy połączenia z siecią. W oprogramowa-
niu pracującym w „chmurze” nie
posiadamy co prawda danych fizycznie na swoim dysku, jednakże
mamy dostęp do swoich danych
znajdujących się w „chmurze”, nawet jeżeli nie korzystamy ze swojej
stacji roboczej (dostęp realizowany jest często poprzez przeglądarkę i jest niezależny od systemu na
jakim pracujemy).
Coraz częściej możemy także
spotkać się z terminem Green IT,
który obejmuje rozwiązania przyjazne dla środowiska, istotne przede wszystkim w dużych centrach
danych. Pod pojęciem Green IT
można zawrzeć rozwiązania energooszczędne, efektywniej wykorzystujące zasoby, oraz sprzyjające środowisku.
Jednakże wszystko wskazuje na
to, że w 2013 roku będą dominowały rozwiązania mobilne: tablety, komputery przenośne, smartfony itp. Urządzenia te dzięki wygodzie użytkowania zdobywają coraz większą rzeszę zwolenników.
Oferują coraz więcej funkcjonalności: zbierania i dostęp do danych, mapy oraz różnego rodzaju
lokalizatory pozwalające nie tylko
na nawigację, ale także na wyszukiwanie różnego rodzaju obiektów,
instytucji itp. Częściej urządzeniami
mobilnymi możemy płacić w sklepach, nie tylko internetowych, czy
Rezerwat z buczyną
dokończenie ze str. 21
Rezerwat leśny (częściowy) został utworzony w 2008 r. Ma powierzchnię 187,91 ha. Chroni ekosystem złożony z naturalnych zbiorowisk
leśnych oraz zróżnicowaną budowę geomorfologiczną tego obszaru.
Szczególnie ważnym dla tego rejonu zespołem roślinnym jest żyzna buczyna sudecka
z żywcem dziewięciolistnym (dentaria enneaphyllos), gatunkiem wskaźnikowym i charakterystycznym dla tej formacji roślinnej. Tworzy
ona rozległe płaty porastające łagodne i strome zbocza wychodni skalnych eksponowane
na północ lub w kierunku wschodnim. Miejscami wykształciły się tu bardzo ładne płaty tej buczyny z dużym udziałem rzadkiej miesiącznicy
trwałej (lunaria rediviva) w runie. Spotyka się
także niewielkie fragmenty buczyny z wyraźną dominacją czosnku niedźwiedziego
(allium ursinum).
Interesująca konfiguracja terenu z licznymi wychodniami wapiennymi jest skorelowana z rosnącymi tu zbiorowiskami roślinnymi. Na znacznej części rezerwatu występują wyraźne wypiętrzenia skalne o stromych
zboczach. Kulminacje grzbietów wyeksponowane są w postaci nagich wychodni.
Czosnek niedźwiedzi.
trybuna leśnika 1/2013
Na wniosek Nadleśnictwa Olkusz dla
rezerwatu zostały ustanowione zadania
ochronne obowiązujące od listopada 2011
r. i w 2012 roku objęły m.in.: przerzedzenie
gęstej partii młodnika bukowego w obrębie areału występowania czosnku niedźwie-
chociażby realizować zakupy biletów komunikacji publicznej. Jedynie kwestią czasu jest powszechnie używanie smartfonów do wypłat z bankomatów. Urządzenia
mobilne pozwalają także na gromadzenie oraz czytanie książek
w formie elektronicznej (można nawet spotkać do tego dedykowane
urządzenia tzw. czytniki ebook’ów).
Większość banków udostępnia dedykowane aplikacje na urządzenia mobilne pozwalające m.in. na
wyszukanie bankomatów, zrealizowanie przelewu, doładowanie telefonu na kartę, przejrzenie historii
operacji i wiele innych. Zastosowanie urządzeń mobilnych coraz bardziej widoczne jest także w firmach
przemysłowych. Tzw. kolektory danych używane są na skalę masową w policji, energetyce, logistyce, transporcie, handlu, itp. Coraz
częściej są wyposażone w moduły
łączności bezprzewodowej, co pozwala na szybką wymianę informacji z centrami danych.
Jak widać urządzenia mobilne oraz niezwykle szybko rozwijające się usługi przez nie oferowane, zdobywają coraz większą popularność i nowe zastosowania.
Dzięki powszechnemu dostępowi
mobilnemu do Internetu, łatwości
obsługi oraz ogromu możliwości
zyskują sobie coraz większą sympatię użytkowników.
TOMASZ ZARYCHTA
dziego celem spowodowania korzystniejszych
warunków świetlnych dla tego rzadkiego gatunku rośliny oraz wycięcie kilku drzew z górnej
warstwy drzewostanu bukowego, celem stymulowania dynamiki rozwojowej podrostu jaworowego w kierunku ukształtowania cech fizjonomicznych zespołu jaworzyny górskiej.
Z roślin rzadkich i zagrożonych na terenie
rezerwatu stwierdzono kilkanaście gatunków
prawnie chronionych, a także dwa gatunki wpisane do Polskiej Czerwonej Księgi Roślin
(obuwik pospolity i buławnik czerwony), 8 gatunków z czerwonej listy roślin naczyniowych
Polski i aż 24 gatunki z regionalnej listy dla Górnego Śląska oraz 5 gatunków rzadkich na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.
Rezerwat „Pazurek” wchodzi w skład ostoi
siedliskowej „Jaroszowiec”. W obszarze tym
znajduje się także projektowany rezerwat „Stołowa Góra” oraz proponowany niegdyś rezerwat „Januszkowa Góra”. „Jaroszowiec” utworzono w roku 2007 na pow. 584,9 ha. W całości
znajduje się on na gruntach leśnych Nadleśnictwa Olkusz. Obszar ten utworzono dla ochrony dobrze zachowanych w tym rejonie siedlisk
żyznych buczyn.
Tekst i zdjęcia:
Ryszard Malik
23
31
października zeszłego roku pożegnaliśmy leśniczego Jarosława Brzezińskiego, w ostatniej drodze towarzyszyła mu rodzina, przyjaciele i licznie przybyła brać leśna oraz myśliwska. Spoczął na niewielkim
cmentarzu parafialnym przy XVII-wiecznym
drewnianym kościółku pw. św. Jana Chrzciciela w Bruśku w otoczeniu „swoich” sosnowych borów. Mszę świętą koncelebrował
duszpasterz leśników ks. Mikołaj Skawiński.
Państwowe Gospodarstwo Leśne,
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych
w Katowicach
informuje:
Zgodnie z Zarządzeniem nr 59 Dyrektora Generalnego LP z dnia 26 sierpnia 2009 r., w sprawie stażu absolwentów szkół oraz ich zatrudniania w LP
(GK – 1103 – 21/09) ogłasza termin egzaminu testowego w celu wyłonienia kandydatów do zatrudnienia w jednostkach LP.
Jarosław Krzysztof
BRZEZIŃSKI (1951–2012)
Urodzony 21 lipca 1951 roku w Brzegu, absolwent Technikum Leśnego w Tułowicach, karierę zawodową w Lasach Państwowych zaczynał, jako praktykant w Gospodarstwie Topolowym w Prędocinie w roku 1970, Następnie,
jak to wówczas często bywało, przenoszony
był „z urzędu”, pracując jako podleśniczy kontraktowy w nadleśnictwach: Zbicko, Kolonowskie oraz Zawadzkie. W tym ostatnim awansuje w 1974 roku na kontraktowego leśniczego
technologa. Na własną prośbę przenosi się
do Nadleśnictwa Brynek, gdzie obejmuje Leśnictwo Świniowice, które prowadzi do końca
stycznia 1976 roku. Ze względu na trudne warunki mieszkaniowe rezygnuje z pracy w Brynku
przechodząc do Nadleśnictwa Koszęcin, gdzie
rozpoczyna pracę w lutym 1976 osiadając wraz
z rodziną w Bruśku. Zaczyna pracę, jako leśniczy technolog, następnie jest leśniczym terenowym i wreszcie od lutego 1980 obejmuje stanowisko leśniczego. W tym samym roku zostaje
wiceprzewodniczącym NSZZ „Solidarność” przy
Okręgowym Zarządzie Lasów Państwowych
w Katowicach. Po ogłoszeniu stanu wojennego
w grudniu 1981 roku, za próbę zorganizowania
strajku w Nadleśnictwie Koszęcin – „jako ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych”
wg dekretu o stanie wojennym – omal nie zo-
Panu Janowi
Szramce
– Zastępcy Dyrektora Generalnego
LP ds. Gospodarki Leśnej
wyrazy szczerego współczucia
po śmierci
składają
matki
kierownictwo i pracowniCY
RDLP w Katowicach
staje zwolniony dyscyplinarnie. Tylko dzięki powszechnie dobrej opinii i wstawiennictwu ówczesnego nadleśniczego Ernesta Walisko, otrzymuje propozycję objęcia stanowiska podleśniczego w swoim leśnictwie (te obowiązki sprawuje przez 7 miesięcy). Od chwili ponownego
przywrócenia na stanowisko leśniczego, tj. od
sierpnia 1982 roku nieprzerwanie przez ponad
30 lat, do czasu zdiagnozowania nieuleczalnej
choroby w kwietniu br. prowadzi „swoje” leśnictwo. Od początku reaktywacji w latach 80.
Związku Leśników Polskich był czynnie zaangażowany w tę działalność pełniąc przez kilka kadencji odpowiedzialne funkcje w strukturach
regionalnych i krajowych ZLP. Był również długoletnim, aktywnym członkiem PZŁ, udzielając
się w swoim macierzystym kole „Dąbrowa Koszęcin”. Należał do ludzi pogodnych, był towarzyski, lubiany i otwarty. Zawsze koleżeński, jeżeli
tylko mógł komuś pomóc, starał się to bezinteresownie czynić. Zapamiętamy Jego poczucie
humoru, które wielokrotnie wprowadzało ożywienie na najbardziej nawet poważnych naradach gospodarczych. Odszedł w wieku 61 po
krótkiej walce z nieuleczalną chorobą – zdecydowanie za wcześnie…
Nadleśniczy i załoga
Nadleśnictwa Koszęcin
Z żalem zawiadamiamy,
że 16 grudnia 2012 roku zmarł nagle
Wojciech
Wendowski
– były wicedyrektor Okręgowego
Zarządu Lasów Państwowych
w Zielonej Górze,
emerytowany naczelnik Wydziału
Zagospodarowania Lasu
w Regionalnej Dyrekcji
Lasów Państwowych w Zielonej Górze.
Nadleśnictwo Podanin (RDLP Piła)
poszukuje kandydata na stanowisko
leśniczego ds. łowieckich
Zainteresowanych
zapraszamy na stronę:
www.pila.lasy.gov.pl/web/podanin/79
Termin składania ofert upływa
15.02.2013 r.
Rodzinie zmarłego
wyrazy współczucia
składają
Kierownictwo i pracownicy
RDLP w Katowicach
Kandydaci ubiegający się o zatrudnienie w jednostkach LP muszą spełnić następujące kryteria:
1. Ukończyć staż z wynikiem pozytywnym, z zastrzeżeniem, że od daty wydania świadectwa ukończenia stażu do dnia złożenia dokumentów aplikacyjnych nie może upłynąć więcej niż 3 lata;
2. W terminie do 06 lutego 2012 r. złożyć osobiście – Wydział Organizacji i Kadr RDLP Katowice, p.
210 lub listownie na adres: REGIONALNA DYREKCJA LASÓW PAŃSTWOWYCH W KATOWICACH,
UL. ŚW. HUBERTA 43 – 45, 40 – 543 KATOWICE
w kopercie dopiskiem „EGZAMIN – 2013”, następujące dokumenty:
1. Wniosek (podanie) o możliwość przystąpienia do
egzaminu. We wniosku należy podać datę i miejsce urodzenia, numer telefonu kontaktowego oraz wykształcenie (średnie bądź wyższe). Na wniosku należy również
zamieścić oświadczenie z klauzulą o wyrażeniu zgody
na przetwarzanie danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do przeprowadzenia egzaminu testowego
dla kandydatów do zatrudnienia w LP, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. nr 101, poz. 926 z późn. zm.)
2. Kopię zaświadczenia ukończenia stażu.
Postępowanie egzaminacyjne zostanie przeprowadzone w Sali Konferencyjnej RDLP, dnia 08 lutego 2013
r., o godz. 8.00 (nazwiska A–F), 10.00. (nazwiska G–K),
12.00 (nazwiska L–R) oraz 14.00 (nazwiska S–Z).
Egzamin testowy składa się ze 100 pytań, za każdą prawidłową odpowiedź przyznawany jest 1 punkt.
Kandydatom, którzy osiągnęli wynik nie niższy, niż
51 punktów, wystawione zostaną zaświadczenia o pozytywnym wyniku egzaminu wraz z osiągniętą oceną punktową.
Szczegółowych informacji udziela
Wydział Organizacji i Kadr RDLP w Katowicach,
tel.(032) 609 45 10; (032) 609 45 08
lub: [email protected]
Z głębokim żalem zawiadamiamy,
że w dniu 31.12.2012 r.
odszedł od nas na zawsze
mgr inż. Stanisław
Majsterkiewicz
– wieloletni Dyrektor
Technikum Leśnego w Brynku.
Rodzinie zmarłego
wyrazy szczerego współczucia
składają
kierownictwo i pracowniCY
RDLP w Katowicach
trybuna leśnika 1/2013
24
zja
n
rece
asza
W
grudniu ubiegłego roku zakończyły się prace rewitalizacyjne
w „Łężczoku” – największym rezerwacie przyrody w województwie śląskim. Jego historia i istnienie są nierozerwalnie związane z działalnością człowieka. Kompleks ośmiu stawów, poprzecinany groblami,
które porastają aleje ponad 200-letnich drzew pomnikowych to miejsce unikatowe w skali całej Europy. O jego historii i walorach przyrodniczych traktuje wydany przez Nadleśnictwo Rudy Raciborskie album
„Rezerwat Łężczok – perła śląskiej przyrody”.
n
Perła śląskiej
przyrody
Cały rozdział, bogato ilustrowany dokumentacją fotograficzną, poświęcono remontowi grobli i odnowie prawidłowych stosunków wodnych, które nadzorowało Nadleśnictwo Rudy Raciborskie. Jednym z ciekawszych epizodów poruszanych w tym rozdziale
jest opowieść o tym, jak leśnicy ratowali nasiona kotewki, czyli orzecha wodnego będącego w Polsce pod całkowitą ochroną.
To niezwykłe wydawnictwo jest efektem wieloletniej pracy specjalistów z wielu dziedzin: leśników, pracowników Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, historyków i naukowców z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego oraz Zakładu Doświadczalnego Gospodarki Stawowej Polskiej
Akademii Nauk.
Album jest podzielony na części tematyczne
poświęcone historii, charakterystyce środowiska
ka
isty
latel
fizycznogeograficznego, oraz wartości przyrodniczych. Dużo miejsca autorzy poświęcili bogatej
florze i faunie ze szczególnym uwzględnieniem
bogactwa świata ptaków, które mają w rezerwacie Łężczok swoje siedliska. Ważnym zagadnieniem jest również gospodarka rybacka, o której autor – Mirosław Kuczyński z Polskiej Akademii Nauk opowiada zgodnie z rytmem pór roku.
Wśród ciekawostek znaleźć tu można zasady
działania najstarszych stawowych urządzeń hydrologicznych, m.in. tzw. mnichów.
W
2011 roku cała Europa wydawała znaczki
fi
z okazji Międzynarodowego Roku Lasów
a
leśn
(część z nich prezentowane były w „Trybunie Leśnika”). Tradycyjnie, Europejskie Stowarzyszenie Publicznych Operatorów Pocztowych (PostEurop), ogłosiło konkurs na najładniejszy znaczek wydany w ramach tego cyklu.
Najładniejszy las
Ponad 5,5 tysiąca
internautów z całego świata uznało,
że tym najładniejszym jest znaczek
turecki pokazujący
las jesienią (z dzięciołem na pierwszym planie). W tej
rywalizacji polski znaczek z żubrem zdobył
wysokie, trzecie miejsce (pokazany w „Trybunie Leśnika” nr 5/2011).
Z kolei w 42. Międzynarodowym Konkursie Sztuki Filatelistycznej na najładniejszy znaczek świata wydany w 2011
r. zwyciężył ten sam polski znaczek z żubrem. Warto w tym miejscu wspomnieć,
że znaczek ten, mimo iż pachniał jałowcem, nie zbierał zbyt pochlebnych opinii wśród polskich filatelistów. Cóż, o gustach się podobno nie dyskutuje. Oglądając znaczki, każdy sam niech wyrobi
sobie o nich opinię.
trybuna leśnika 1/2013
Niekwestionowaną wartością albumu poświeconemu rezerwatowi jest bogata dokumentacja fotograficzna, która powstawała
podczas wszystkich pór roku. Autorom większości zdjęć: Andrzejowi Czylokowi i Tomaszowi Sczansnemu udało się pokazać piękno tego
miejsca zamknięte zarówno w malowniczych
krajobrazach, jak i w portretach przedstawicieli
świata fauny i flory. Dla miłośników historii ziemi
raciborskiej atrakcją będą fragmenty XVIII, XIX
i XX-wiecznych map pochodzących z Archiwum Nadleśnictwa Rudy Raciborskie.
Dla porównania warto spojrzeć na
znaczki wydane z okazji Międzynarodowego Roku Lasów przez administracje pocztowe San Marino i Szwecji.
KRZYSZTOF TRAWIŃSKI
Album zawiera także praktyczny indeks roślin i zwierząt występujących na terenie rezerwatu oraz streszczenia treści w językach angielskim, niemieckim i czeskim.
(mon)
u
mor
hu
ciem
Idzie zając przez las
i śpiewa sobie wesoło: - Pomylone misie, pomylone misie... Nagle zza krzaków wychodzi niedźwiedź i pyta
groźnym głosem: - Co śpiewasz? - Pomyliło mi się, pomyliło mi się...
czu
z po

Biedronka pyta stonogi: - Czemu nie byłaś w tym roku na lodowisku? A stonoga na to: - Zanim założyłam łyżwy nadeszła wiosna...

Zima. Dwa jelenie stoją przy paśniku i żują ospale siano nałożone tu przez gajowego. W pewnej
chwili jeden z jeleni mówi: - Chciałbym, żeby już była wiosna. - Tak ci mróz doskwiera? - Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp... Przez kolejkę
przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi:
- Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!
I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się
przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca
na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka
razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go
na koniec. Wreszcie obolały zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie:
- Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!

Synek wielbłąda pyta tatę: - Tato, po co nam są potrzebne te garby? - Widzisz synku kiedy przemierzamy pustynie
przechowujemy w nich wodę która jest nam potrzebna na długa wędrówkę. - A po co nam takie szerokie kopyta? - Żeby nam łatwiej było iść po piasku. - A po co nam tak gęsta sierść? - W dzień chroni nas ona przed palącym słońcem,
a nocą przed chłodem na pustyni. - Tato a po co nam to wszystko skoro my mieszkamy w ZOO?
rozmaitości
25
Krzyżówka z kowalikiem
Tytuł indeksowany
przez LIBREX-AGRO
Nr in­dek­su 379484
Litery w polach z kółeczkami utworzą hasło – myśl Francisa Bacona (1561–1626), angielskiego filozofa, prawnika i męża stanu – zaczynające się od słowa: „MĄDRY...” . Wśród czytelników, którzy nadeślą całą treść hasła na
adres redakcji w terminie do 20 lutego 2013 r., rozlosujemy atrakcyjne nagrody książkowe.
Mie­sięcz­nik le­śni­ków
i mi­ło­śni­ków lasu
– do­stęp­ny w pre­nu­me­ra­cie
re­dak­cyj­nej i „RUCH” S.A.
na ob­sza­rze ca­łe­go kra­ju.
Hasło z numeru 11/2012 brzmiało: „BIEDNYM NIC Z TEGO NIE PRZYJDZIE, ŻE BOGACI TEŻ ZBIEDNIEJĄ”. Nagrody
wylosowali: Katarzyna Borek (Lesko), Aneta Motyka (Zdzieszowice), Szymon Bartosz (Lutowiska).
Nr 1 / 494
58. rok wy­daw­ni­czy
Redakcja:
JA­CEK DE­REK
(re­dak­tor naczelny),
MONIKA MATL, JERZY
MA­CHU­RA (dzien­ni­ka­rze)
Rada Pro­gra­mo­wa
pod prze­wod­nic­twem
KRZYSZ­TO­FA CHO­JEC­KIe­go
(RDLP K-ce – public relations)
Nakład: 3600 egz.
Cena: 3,68 zł (w tymVAT 5%)
Adres Re­dak­cji:
40-543 Katowi­ce, ul. Św. Huberta 43/45, tel/fax: 32 6094515
lub 32 2517251 (centr.) wew.
692
E-mail:
try­bu­[email protected]­ka­to­wi­ce.lasy.gov.pl
Strony internetowe:
www.­ka­to­wi­ce.lasy.gov.pl
Wydawca: Re­gio­nal­na Dy­
rek­cja La­sów Pań­stwo­wych w
Ka­to­wi­cach, adres: 40-543 Ka­
to­wi­ce, ul. Św. Hu­ber­ta 43/45
tel. 32 2517251. Współ­re­da­
gują RDLP w: Kra­ko­wie, Kro­
śnie i Wrocławiu
Realizacja wy­daw­ni­cza:
Drukarnia Archidiecezjalna,
40-042 Katowice,
ul. Wita Stwosza 11,
tel.: 32 2513880
DTP: BIL-PROJEKT,
Bożena Bilińska-Smoleń
tel. 697273833
Zamówienia na pre­nu­me­ra­
tę, ogłoszenia i re­kla­my przyj­
mu­je sekretariat redakcji:
Fot. wikipedia
KRYSTYNA MI­TRĘ­GA,
tel. 32 6094515
Kowalik to ptak wielkości wróbla, bardzo ruchliwy i osobliwy. Kształt jego ciała jest wydłużony, dziób dłutowaty, stosunkowo długi. Wierzch
ciała jest szaroniebieskawy, brzuch jasny, od rudawego po brudno-białawy. Przez oko przebiega czarna przepaska, sięgająca karku, podgardle, policzki są białe. Na bokach ciała pod skrzydłami widoczne są rudawe plamy - najbardziej zaznaczone u samców. Porusza się po
gałęziach i pniach bez podpierania się ogonem, który jest nieproporcjonalnie krótki. Jako jedyny z naszych ptaków potrafi schodzić po pionowym pniu głową skierowaną w dół, niejako drwiąc z prawa grawitacji.
Kowaliki to dziuplaki, dlatego zajmują dziuple i skrzynki lęgowe, zazwyczaj wieszane dość wysoko. Siedliskiem kowalika są starodrzewy liściaste i mieszane, parki miejskie, aleje starych drzew, duże zadrzewienia śródpolne, większe ogrody. Ptak ten preferuje dęby i buki. Unika
wnętrza lasów i suchych borów iglastych.
© copyright by RDLP
Katowice, 2013
Redakcja nie zwraca ma­te­ria­
łów nie zamówionych, oraz za­
strze­ga so­bie pra­wo skra­ca­nia,
opra­co­wa­nia re­dak­cyj­ne­go tek­
stów i zmia­ny tytułów. Nie od­
po­wia­da za treść za­miesz­cza­
nych re­klam i ogło­szeń. Może nie
utoż­sa­miać się rów­nież z nie­któ­
ry­mi po­glą­da­mi czy­tel­ni­ków wyrażanymi na ła­mach pisma.
Zdjęcie na okładce:
TOMASZ
BANASZKIEWICZ
trybuna leśnika 1/2013
26
ików
ni leśn
w kuch
Składniki:
Przynajmniej kilogram owoców
dojrzałej czeremchy
2 łyżki miodu lub pół szklanki cukru
Litr dobrej 40-45 proc. wódki.
Owoce czeremchy muszą być dojrzałe, im bardziej czarne tym lepiej.
Czeremchę wsypać do słoja, zasypać cukrem lub wymieszać z miodem. Słój przykryć i postawić na słońcu na pół dnia, dzień, by owoce puściły jak najwięcej soku. Potem zalać je wódką i odstawić w chłodne,
ciemne miejsce. Uzbroić się w cierpliwość na 3-4 miesiące, bo tyle musi
czeremchówka poleżakować, żeby
wydobyć z owoców pełen aromat
i smak. Po tym czasie przefiltrować
nalewkę przez filtr do kawy i rozlać
do butelek. Ta nalewka nie traci smaku z wiekiem, trzyma fason, niezależnie od tego czy jest roczna, dwu czy
trzyletnia.
Czeremchówka
Katarzyny Hutki
Pierwsza nalewka była ponoć dziełem ojca
medycyny – Hipokratesa, stąd napój z wina
i miodu doprawiony korzennymi przyprawami
nazywano „hipokrasem”. Spory wkład w historię nalewek mieli też arabscy alchemicy, którzy
jako pierwsi wyprodukowali bimber. Po doprawieniu go przyprawami i ziołami rozpowszechniali napój, jako aqua vitae, czyli wodę życia,
bo bardzo szybko zauważono, że alkohol potęguję leczniczą moc ziół. Pierwszą nalewkę przeznaczoną dla uciechy podniebienia stworzyli podobno Włosi mieszając spirytus z olejkiem
różanym. W Polsce moda na kordiały, bo tak
w testamencie. Gąsiorki z nalewkami wypełniały
spiżarnie i domowe apteczki, bo prócz rozkoszy
podniebienia wiele z nich stanowiło cenne lekarstwo na liczne dolegliwości: piołunówka na
niestrawność, lipówka na gorączkę i przeziębienie, sosnówka na nieżyt gardła, nalewka czosnkowa na podniesienie odporności.
Katarzyna Hutka pracująca w Zespole
Ochrony Lasu w Opolu słynie z nalewek. W jej
domowej spiżarni w ciągu ostatnich lat dojrzewało aż 60 rodzajów tych szlachetnych trunków. Pasja pani Katarzyny do nalewek to pokłosie miłości do botaniki i kultury łowieckiej.
Nalewki są ważnym składnikiem kuchni myśliwskiej oraz ważnym akcentem podkreślającym smak gotowych dań z dziczyzny. Wybór odpowiedniego kordiału do dania to nie
lada sztuka.
– Podobnie jak przy winie obowiązuje zasada, że ciężkie nalewki towarzyszą mięsiwom,
gdy lekkie, takie jak z kwiatów czarnego bzu
czy truskawek, można podać do deserów – tłumaczy pani Katarzyna. – Do pasztetów, sarniny czy mięsa daniela doskonale będą pasowały trunki oparte na orzechach buka, prażonych żołędziach czy kasztanach. wówczas nazywano nalewki, pojawiła się wraz
z królem Henrykiem Walezym. Polską specjalnością był krupnik – nalewka na bazie spirytusu, miodu i przypraw korzennych. Każdy dom
szlachecki słynął z własnej receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie, często dopiero
trybuna leśnika 1/2013
Niewątpliwie w nalewkowej pasji pani Katarzyny odzywa się ciekawość naukowca, dla
którego świat menzurek, kolb i pipet jest środowiskiem naturalnym. W karafkach z rżniętego
szkła zamknięte w kredensach leżakują trunki
na bazie owoców lasu: kaliny, rokitnika, głogu szkarłatnego, derenia, czeremchy, berberysu. Kordiały na bazie owoców pani Katarzyna uszlachetnia korzennymi dodatkami – pigwówka z imbirem czy wiśniówka z gałką muszkatołową to niektóre z nich.
Dużo legend krąży o mocy trunku, wedle
którego im nalewka mocniejsza tym lepsza. – Nalewek wcale nie robi się na czystym spirytusie. To jeden z podstawowych błędów – wyjaśnia pani Katarzyna. – Spirytus mumifikuje owo-
ce i nie pozwala na pełne uwolnienie bukietu
aromatów i smaków. Większość moich nalewek
powstaje na bazie dobrej, czystej wódki, która
nie tłumi naturalnego smaku owoców.
Dobra nalewka musi trochę poleżakować,
żeby nabrać pełni smaku i aromatu.
– W dawnej Polsce tarninówkę nastawiano na urodziny syna, a częstowano nią w dniu
jego wesela – opowiada pani Katarzyna i od
razu zastrzega: – Moja ma tylko trzy lata i smakuje wybornie, choć muszę też powiedzieć, że
są takie nalewki, które z czasem rozczarowują
mnie swoim smakiem. Jeśli chodzi o czas macerowania owoców w alkoholu to na pewno
problemy mogą sprawiać nalewki na owocach
pestkowych – choćby popularna wiśniówka. Jej
pestki zawierają szkodliwy dla zdrowia kwas pruski, który jednak nadaje jej charakterystycznego smaku. Rozwiązaniem może być wydrylowanie części owoców, wtedy zmniejszymy ilość
szkodliwego składnika, a zachowamy charakterystyczny smak. Taki optymalny czas macerowania owoców to przynajmniej trzy-cztery miesiące. Nie zaszkodzi jak nalewka poleżakuje jeszcze trochę już po zlaniu do butelek.
Dla pasjonatów robienia nalewek najprzyjemniejsze są proces tworzenia trunku i częstowanie nim bliskich i przyjaciół.
– Niektórzy po degustacji odkrywają niezdiagnozowane wcześniej problemy zdrowotne np. sercowe – śmieje się pani Katarzyna
i jako przykład podaje nalewkę z głogu szkarłatnego, która korzystnie wpływa na serce,
a jest przy tym wyborna w smaku.
Aromat i smak to zresztą nie wszystko, już
samo patrzenie jak światło załamuje się w szkle
karafek wypełnionych różnobarwnymi kolorami działa jak panaceum na dolegliwości nie
tylko ciała, ale i duszy. Wszak to samo słońce chwycone w owocową sieć i zamknięte
w butelce.
Tekst i zdjęcia: MONIKA MATL 

Podobne dokumenty

czerwiec 2013 - Trybuna Leśnika

czerwiec 2013 - Trybuna Leśnika Trzeba naprawdę stanąć dziś na głowie, żeby mieć swoich zwolenników, a i tak poparcie jest chwilowe, gdyż wciąż trzeba wymyślać nowe formy przyciągania potencjalnych odbiorców naszej pracy. Bywa wt...

Bardziej szczegółowo