gazetka nr. 25 - Gimnazjum im. Mikołaja Siemiona w Krzczonowie

Komentarze

Transkrypt

gazetka nr. 25 - Gimnazjum im. Mikołaja Siemiona w Krzczonowie
KRZCZONOWSKICH
GIMNAZJALISTÓW
Czasopismo koła dziennikarskiego
(2014/2015)
Numer 25
W tym numerze:
•
Z kroniki I półrocza
•
Tropami nowego projektu
•
Wywiad z Panią Wójt
•
Z Comeniusem w Hiszpanii
•
Z kącika naszych prac
•
Przegląd jasełek
•
Sportowe wieści
•
Gimnazjalne perełki
Przesłanie na 2015 rok:
Doceń to, co masz
Walcz o to, czego pragniesz
Zespół redakcyjny:
Ewa Ziętek
Ola Mardoń
Klaudia Omiotek
My, uczniowie klas pierwszych Gimnazjum im. Mikołaja Siemiona w Krzczonowie
ślubujemy...
Biegnij przed siebie
kierunek trzymaj
z wiatrem lub pod wiatr...
29 października dwie tegoroczne klasy pierwsze naszego
gimnazjum zostały oficjalnie przyjęte do
szkolnej społeczności.
Uroczystość rozpoczęła
msza św. sprawowana
w ich intencji. Część
oficjalna miała miejsce
w domu kultury. Na
dowód przyjęcia do gimnazjalnej braci uczniowie
otrzymali pamiątkowe dyplomy, a następnie złożyli
uroczyste ślubowanie na sztandar szkoły. Miłym
akcentem były drobne upominki od Wójta Gminy
i Rady Rodziców.
Pierwszoklasiści po raz pierwszy mogli się także zaprezentować na scenie. Ze względu
na skromną bazę talentów wokalnych byli dzielnie wspomagani przez chórek szkolny oraz
kolegów z klas drugich, którzy wcieliwszy się w postać przewodnika i wróżki odkryli przed
nimi tajne
wyroki losu. Zaspokoiwszy swoją ciekawość dotyczącą tego, co ich czeka oraz uzyskawszy
kilka cennych rad, klasy pierwsze udały się do szkoły, gdzie czekały na nich „otrzęsiny”
oraz zasłużony poczęstunek przygotowany przez rodziców.
Zgodnie ze szkolną tradycją obydwie klasy musiały przejść inauguracyjny chrzest, polegający na wykonaniu „trudnych” zadań. W tym roku wybrani przedstawiciele musieli
m.in.: bez pomocy rąk zjeść jabłko, pokonać
tor przeszkód, nadmuchać balon na czas czy
namalować portret wychowawcy z zamkniętymi oczami.
A potem można już było szaleć na parkiecie...
Festyn rodzinny
Dzień Nauczyciela
Obchody Święta Niepodległości
Czuj, czuj, czuwaj...
Na początku października w naszej szkole odbył się biwak harcerski organizowany
przez drużynę harcerską Ogniki, działającą na terenie naszej gminy. Wzięli w nim udział
zarówno harcerze, jak i zuchy. Tutaj, do Krzczonowa, zjechały różne drużyny, m.in. z Jakubowic
i Bełżyc. Frekwencja zaskoczyła nawet druhnę.
Nasze Ogniki bardzo skrupulatnie zajęły się
przygotowaniem całego programu. Pojawiły się
w nim takie punkty, jak: zabawy integracyjne, harcerskie ognisko oraz biwak patrolowy. Wszyscy
bawili się przednio.
To wydarzenie pomogło naszej młodzieży nawiązać nowe znajomości i poczuć ducha prawdziwego harcerstwa, a także zdobyć nowe doświadczenia. Doszły nas słuchy,
że krzczonowski biwak bardzo spodobał się
również naszym gościom i czekają z niecierpliwością na kolejny. Dodam, że członkowie
naszej Drużyny też nie mogą się go doczekać.
Olga Bogdańska
Zgłębiamy tajemnice fizyki
Za jedną z naszych szkolnych "tradycji" można
uznać udział klas III gimnazjum w pokazach fizycznych odbywających się na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W tym roku nasi prawie absolwenci również mieli okazję w nich uczestniczyć. Pod opieką p. Katarzyny Gutek i p. Moniki
Flis nasi uczniowie wyruszyli zgłębiać tajemnice
fizyki. Wrócili nie tylko w lepszych humorach,
ale także z poszerzoną wiedzą!
Olga Bogdańska
Góra Grosza
W b.r. szkolnym kolejny raz uczestniczyliśmy w Ogólnopolskiej akcji „GÓRA GROSZA”.
Celem akcji jest zebranie funduszy na pomoc dzieciom wychowującym się poza własną rodziną, w tym na tworzenie i dofinansowanie domów dziecka, rodzinnych domów dziecka,
kwalifikowanych rodzin zastępczych.
Nasza młodzież chętnie włączyła się w tę akcję, aby pokazać, że nie jest jej obcy los
potrzebujących i każdy powinien wspierać swych bliźnich oraz dzielić się tym, co ma. Takie
akcje są bardzo ważne, gdyż pokazują, że nasi uczniowie potrafią się jednoczyć na rzecz
wartościowych poczynań. Zawsze możemy na nich liczyć!
Ogółem zebrano 238,51 zł. Organizatorzy dziękują całej społeczności szkolnej za
udział w tej pięknej akcji, która pokazuje, że drobny dar serca każdego z nas może
zbudować w skali kraju „Górę Grosza” olbrzymią górę, pomagającą stworzyć fundusz
dla najbardziej potrzebujących.
Tropem kolejnej ciekawej inicjatywy
"Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka" - głosi ludowe przysłowie. Czy zgodnie z tą
prawdą uda się uzbierać fundusze na doposażenie sali 33?
Na jednej z lekcji geografii w klasie drugiej chcieliśmy obejrzeć film o warunkach życia
w Afryce. Okazało się jednak, że sale, w których są telewizory, były zajęte i z oglądania wyszły nici. Pomyśleliśmy wówczas - gdyby w sali geograficznej był komputer... I to był impuls do działania...
Do udziału w projekcie zgłosiło się wielu ochotników,
jego opiekunem została pani Monika Flis. Do głowy
przychodziło nam wiele pomysłów, dzięki realizacji których udałoby nam się zebrać fundusze potrzebne do zakupu komputera. Na pierwszy ogień poszła zbiórka makulatury. Co drugi dzień chodziliśmy do miejscowych sklepów
i zbieraliśmy pudła i kartony. Do zbiórki przyłączyli się
także uczniowie i nauczyciele, przynosząc z domów niepotrzebną makulaturę. Pierwsze pieniądze może nie były
największe, ale sprawiły nam wielką satysfakcję i zmobilizowały do dalszego działania.
Na ciekawe pomysły nie trzeba było długo czekać.
W związku z nadchodzącym Dniem Papieskim postanowiliśmy sprzedawać kremówki przy kościołach. Zgodę uzyskaliśmy od proboszcza z Krzczonowa i Woli Sobieskiej. Kiedy nadeszła niedziela
12 października, wszystko było dopięte na ostatni
guzik. Zainteresowanie kremówkami przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Ludzie brali po 2, 5,
a nawet 10 ciastek, w dodatku zadawali wiele pytań
o nasz projekt. Ciasta zabrakło już po kilku minutach. Trochę było nam żal tych, którzy odchodzili
z niczym. Ilość zebranych pieniędzy była niemała,
ale wciąż niewystarczająca. Pomyśleliśmy więc o
zorganizowaniu podobnej akcji w szkole. Po uzyskaniu zgody od pana dyrektora zebraliśmy zamówienia w klasach. Po dwóch dniach dostarczaliśmy kremówki zgodnie z zamówieniem. Nie zawiedli nasi koledzy, ale też nauczyciele.
Ciasto znikało w mgnieniu oka, a my już szukaliśmy nowych pomysłów.
Tym razem pod młot poszła impreza andrzejkowa. Wymyśliliśmy, aby tradycyjny poczęstunek w klasach zastąpić zapiekankami, popcornem, ciastem i napojami serwowanymi w stołówce. Wszystkim bardzo spodobał się pomysł.
Zapiekanki zamówiliśmy w piekarni, popcorn
kupiliśmy, ciasto upiekły mamy, a napoje zakupiła nam pani zajmująca się sklepikiem szkolnym. W przygotowaniu zapiekanek i popcornu
obiecały pomóc panie z kuchni.
27 listopada o godz.15.30 rozpoczęła się dyskoteka andrzejkowa, a my otworzyliśmy nasz
mini-bar. Zainteresowanie było tak duże, że panie nie nadążały z pieczeniem i wydawaniem
zapiekanek.
Przed świętami natomiast zorganizowaliśmy kiermasz ozdób świątecznych
wykonanych na zajęciach artystycznych.
Tym sposobem uzyskaliśmy kolejne pieniądze, które dorzucimy do puli przeznaczonej na zakup komputera.
Święta, święta i po świętach…
Gdy zbliża się grudzień, bardzo wyczekiwany miesiąc przez większość ludzi, myślimy
o prezentach, odpoczynku, świętach. Wszystko to składa się na niepowtarzalność czasu spędzanego w gronie rodziny i przyjaciół. Ale zanim to nastąpi, spotykamy się co roku w gronie
naszej szkolnej rodziny, aby połamać się opłatkiem, złożyć sobie życzenia i posmakować
wigilijnych potraw przygotowanych przez niezawodne panie z kuchni.
W wyjątkowy, świąteczny nastrój wprowadzają nas każdego roku kolędy i piosenki
wyśpiewane bądź zagrane przez zespół Rock & Fire. W tym roku społeczność szkolna została mile zaskoczona występem uczniów kl. I a - Mikołaja Marcinkowskiego i Michała Frankiewicza, którzy z powodzeniem parodiowali skecz kabaretu "Ani Mru-Mru". Chłopcy
otrzymali zasłużone brawa, a my mamy nadzieję na ich kolejne występy. A może odrodzi się
szkolny kabaret? Trzymamy za to kciuki!
A po świętach nasi uczniowie próbowali wyrazić swoje zdanie na temat tradycji świątecznych kultywowanych w ich domach. Zdecydowana większość opowiedziała się za ich
podtrzymywaniem w przyszłości. Uczniowie wskazywali na ich wyjątkowość i nastrój, jaki
dzięki nim udaje się stworzyć w rodzinach.
Na pytanie o to, czego życzyliby sobie w nadchodzącym roku, odpowiadali: wiary w
siebie, lepszych wyników w nauce, dobrze napisanego egzaminu, zmian na lepsze, poznania
nowych ludzi i nowych, fascynujących miejsc, sprawdzonych przyjaciół, zdrowia dla siebie i
najbliższych, miłości i umiejętności podejmowania mądrych decyzji.
Niech wszystkie te życzenia się spełnią i sprawią, aby nadchodzący rok był przez Was
jedynie mile wspominany.
Światełko Betlejemskie
Pokój jest w nas!
"Zacznijcie dzieło pokoju w sobie, byście sami napełnieni pokojem mogli nieść pokój innym"
Słowa Świętego Jana Pawła II stały się przesłaniem tegorocznego Betlejemskiego Światła Pokoju. Pokój jest owocem, który rodzi się w nas, ale przychodzi jako dar Ducha. Przenika nas całych, choć najbardziej odczuwamy go w naszym sercu i naszej duszy. Jego skutki
są również widoczne na zewnątrz i promieniują na ludzi wokół nas. Prawdziwy pokój ducha
zmienia nasze patrzenie na siebie samych, na ludzi, świat - daje nam coraz pełniejsza wolność.
Zwyczajem ubiegłych lat harcerze z 37 Drużyny „Ogniki” przywieźli od słowackich
skautów Światełko Betlejemskie. Przekazali je miejscowym instytucjom oraz wiernym Parafii Krzczonów, Sobieska Wola, Kosarzew, Żuków i Giełczew.
Przyjmując Betlejemskie Światło Pokoju - trzeba pamiętać, że "Pokój na ziemi zaczyna
się w nas samych".
Tyle bowiem wokół nas zła, na ile pozwolimy i tyle może być dobra - ile
uczynimy.
Wywiad z Wójt Gminy Krzczonów - Panią Katarzyną Brydą
Dzień dobry. Na początku w imieniu naszych koleżanek i kolegów chciałyśmy pogratulować pani wygranej w wyborach na wójta.
Bardzo dziękuję.
Każdy mijający rok skłania do refleksji, pod jakim znakiem minął pani ubiegły rok?
Dla mnie ubiegły rok był bardzo pracowity. Wiązało się to przede wszystkim z moją pracą
zawodową. Jako Dyrektor Departamentu Kultury, Nauki i Sportu w Urzędzie Marszałkowskim miałam bardzo dużo obowiązków. Pod opieką mojego departamentu były instytucje
kultury, a także niektóre szkoły zawodowe w naszym województwie. Ponadto, jak wiecie, w
listopadzie odbywały się wybory samorządowe, a ponieważ podjęłam decyzję o kandydowaniu na wójta naszej gminy, musiałam pogodzić pracę z kampanią wyborczą i rodziną. Nie
było to łatwe, ale udało się. Udało się, bo wierzyłam w sukces i ciężko na niego pracowałam. Chciałabym Wam przekazać, że warto mieć marzenia, wyznaczać sobie cele i dążyć do
ich spełnienia.
Jako nowa wójt gminy Krzczonów z czego może być pani dumna?
Wprawdzie nowa kadencja dopiero się zaczęła, a planów do realizacji jest dużo, jednak
część z nich udało nam się zrealizować w przeciągu niespełna miesiąca pracy. Pozyskaliśmy
fundusze na zakup sprzętu i wyposażenia dla straży pożarnej, złożyliśmy wnioski na budowę
dróg do różnych programów, w partnerstwie ze stowarzyszeniami napisaliśmy projekty na
aktywizację społeczną mieszkańców, warsztaty, imprezy promujące tradycje naszej gminy.
We współpracy z ROKIS podjęliśmy nowe inicjatywy, takie jak aerobik dla pań, zajęcia teatralne dla dzieci i młodzieży, do których gorąco Was zachęcam.
Jest coś, co chciałaby pani zmienić?
Oczywiście. Dlatego podjęłam starania, by zostać wójtem. Przede wszystkim chcę poprawić
komfort życia mieszkańców pod względem infrastruktury poprzez rozbudowę dróg, oświetlenia, chodników, zadbać o miejsca publiczne, takie jak park, przystanek, rondo, plac targowy, czyli nasze centrum, które powinno stać się wizytówką naszej Gminy.
Jakie będą kierunki rozwoju gminy w tej kadencji?
Zakładamy wielokierunkowość, ale bierzemy pod uwagę to, że nasza gmina jest gminą typowo rolniczą i na ten aspekt będziemy też kładli nacisk. Będzie to polegało na wsparciu
rolników - szkoleniowym, doradczym, ale nie tylko, również infrastrukturalnym . Poza tym
chcielibyśmy przyciągnąć do naszej gminy przedsiębiorców prowadzących działalność, która nie kolidowałaby ze specyfiką naszej gminy. Potrzebujemy też miejsc pracy dla naszych
mieszkańców, więc działalność rolno- spożywcza byłaby jak najbardziej mile widziana. Rada Gminy będzie wspierała przedsiębiorców i ich inicjatywy. Poza tym chciałabym wykorzystać nasz ogromny potencjał przyrodniczy, kulturowy i ludzki. W naszej gminie jest wiele osób, które chcą się angażować, które chcą pracować na rzecz tej społeczności. Jednym
słowem, będę zabiegała o promocję Krzczonowa w województwie, ale i poza jego
granicami.
Jak zapowiada się rok 2015 dla oświaty, czy przyniesie szkole i nam jakieś zmiany?
Jeżeli chodzi o oświatę, to planujemy wybudowanie boiska wielofunkcyjnego. W tym roku
przygotujemy dokumentację projektową, aby już w 2016 roku ruszyć z budową i z realizacją tego przedsięwzięcia. Poza tym będziemy chcieli wspomóc szkołę w nowoczesny sprzęt
multimedialny, abyście Wy, uczniowie mieli stworzone jak najlepsze warunki do rozwoju
i byli dobrze przygotowani do kontynuacji nauki w szkołach ponadgimnazjalnych.
Czego życzyłaby pani sobie i mieszkańcom gminy w tym roku?
Życzyłabym sobie przede wszystkim realizacji założonych przedsięwzięć. Mieszkańcom
- zdrowia, pogody ducha, realizacji wszystkich życiowych zamierzeń oraz wiary w to,
że możemy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość.
Dziękujemy za udzielenie wywiadu i mamy nadzieję, że uda się pani zrealizować
wszystkie plany.
Dziękuję bardzo.
Z panią wójt rozmawiały: Klaudia Omiotek i Ola Mardoń
Z Comeniusem w Hiszpanii
Pierwszy dzień to niesamowicie długa podróż . .. . Wyjazd do Warszawy po północy
oznaczał nieprzespaną noc. Następnie lot
do Paryża (dla nas - pierwszy w życiu).
Potem kilka godzin (ciągnących się w
nieskończoność) na lotnisku im. Charlesa de Gaulle’a w oczekiwaniu na połączenie do Walencji i od razu tego samego dnia już drugi lot w życiu. A po przybyciu na lotnisko Manises w Walencji
pozostał najkrótszy odcinek do pokonania - już z naszymi “nowymi” hiszpańskimi rodzinami , które będą nas gościć
przez najbliższe kilka dni . I w końcu
upragniony wypoczynek po trudach podróży- Torrent.
Dzień drugi, czyli pracowite godziny spędzone w Torrent - na uroczystym spotkaniu w
urzędzie miasta oraz w Colegio Nuestra Senora de Monte-Sion. Było nam bardzo miło, kiedy okazało się, że naczelny dyrektor grupy szkół, do której należy także szkoła z Torrent,
zna bardzo dobrze język polski, ponieważ przez kilka lat pracował w ... Lublinie. Jako, że
szkoła jest szkołą katolicką, utrzymuje ścisłe kontakty z miejscową parafią, której proboszcz
oczywiście mówi po polsku, ponieważ (oczywiście) pracował kilkanaście lat w ... Lublinie
(też chyba oczywiste). Następnie w szkole czekały na nas zajęcia artystyczne. Każdy z nas
miał wykonać i ozdobić hiszpański wachlarz. Jak się okazało, nie było to łatwe zadanie… Po
tych pouczających lekcjach, nadszedł czas prezentacji dokonań projektowych każdego z krajów. Wszystkie wystąpienia były naprawdę ciekawe. Oczywiście nie zabrakło takich, przy
których można by się pośmiać. Po prezentacjach i pysznej paelli w szkolnej stołówce wyruszyliśmy na poznawanie miasta Torrent.
Zaczęliśmy od skansenu „El Museu Comarcal de l’Horta Sud Josep Ferris
March”, który stanowił kompletnie wyposażony typowy walencki dom z XIX
wieku. Po pełnym wrażeń dniu wróciliśmy do domów.
Kolejny dzień był jeszcze bardziej
wypełniony różnymi atrakcjami. W sobotę rano spotkaliśmy się wszyscy w
szkole. W planie mieliśmy wyjazd autobusem do Walencji. Tam dzięki przewodnikowi mogliśmy poznać historię
przepięknej architektury i historii miasta. Wśród miejsc, które wspólnie odwiedziliśmy, znalazły się: trzynastowieczna gotycka katedra (według legendy w niej właśnie ukryty jest święty Graal), Basilica de la Virgen, Las Torres de Serranos czy też Mercat Central (Mercado
Central – podobno najstarszy istniejący bazar w Europie) Kiedy byliśmy zmęczeni zwiedzaniem, udaliśmy się do restauracji na obiad. Podczas obiadu wspólnie zastanawialiśmy się
nad różnicami między krajami, z których pochodzimy. Po obiedzie zwiedziliśmy Muzeum
Ceramiki (Museo Nacional de Ceramica Gonzalez Marti) mieszczące się w osiemnastowiecznym pałacu. Później mieliśmy trochę
czasu wolnego. Po całym dniu zwiedzania
wróciliśmy do Torrent.
Niedziela była dniem, który miałyśmy
spędzić z rodzinami. Nasze rodziny przyjaźniły się, więc ten dzień spędziłyśmy razem.
Byłyśmy w oceanarium. Podziwiałyśmy
przeróżne morskie zwierzęta. Najbardziej
podobał nam się pokaz, w którym udział
brały specjalnie wyszkolone delfiny pokazujące sztuczki. Razem spacerowaliśmy po
parku powstałym po „przesunięciu” rzeki
Turii z centrum miasta (Jardines del Turia),
który prowadzi do sławnego Miasteczka
Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las
Ciencias). Znaleźliśmy także czas na wypad
na wybrzeże Morza Śródziemnego, a konkretnie na plażę Malvarrosa. Przedostatniego
dnia wybraliśmy się do parku narodowego
Albufera (Parque Natural de l’Albufera. Nazwa Albufera pochodzi z języka arabskiego
(al-buhayra) i oznacza “małe morze”. Region
ten uważany jest za ojczyznę hiszpańskiego
przysmaku - paelli. Podczas wyprawy łodziami przez lagunę w Albuferze mogliśmy zobaczyć połów ryb (w szczególności węgorzy)
w tradycyjny dla mieszkańców sposób.
Po powrocie mieliśmy czas wolny na spakowanie się i przygotowanie do przyjęcia pożegnalnego. Cała uroczystość rozpoczęła się o 19. Na początku wysłuchaliśmy uczniów z
Hiszpanii, którzy przygotowali utwory między innymi na oboju i trąbce. Byliśmy pod wrażeniem ich talentu, bo utwory które wykonali nie należały do łatwych. Następnie dostaliśmy
podziękowania w formie dyplomów za udział w spotkaniu. Po części oficjalnej udaliśmy się
na poczęstunek przygotowany przez rodziców. Mogliśmy spróbować tradycyjnych potraw,
Niestety, nadszedł czas rozstania i musieliśmy pożegnać się z innymi uczestnikami projektu.
We wtorek z samego rana wyruszyliśmy na lotnisko. Pożegnałyśmy się z naszymi nowymi przyjaciółmi i wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Podobnie jak kilka dni temu
znowu czekał nas lot na lotnisko Charlesa de Gaulle’a w Paryżu i kilkugodzinne, niestety
oczekiwanie na samolot do Warszawy, ale dzięki temu możemy powiedzieć, iż już drugi
dzień spędzamy w Paryżu.
Myślę, że dzięki temu wyjazdowi wiele się nauczyłyśmy. Mogłyśmy zobaczyć, jak
ludzie zachowują się tutaj, poznać ich kulturę. Nawiązałyśmy nowe przyjaźnie oraz przywiozłyśmy ze sobą wiele pozytywnych wspomnień, które na długo pozostaną w naszej pamięci.
Klaudia Omiotek i Ola Mardoń
Hej, kolęda, kolęda...
37 Drużyna Harcerska przy Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Krzczonowie przy
współpracy Regionalnego Ośrodka Kultury i Sportu w Krzczonowie po raz dziesiąty zorganizowała Powiatowy Przegląd Jasełek.
W tegorocznym przeglądzie wzięło udział 13 zespołów dziecięcych i młodzieżowych. Na krzczonowskiej scenie wystąpiły dzieci ze szkół w Ciecierzynie, Giełczwi, Rybczewicach, Nasutowie, Siedliskach, Jakubowicach Konińskich, Prawiednikach oraz wychowankowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Załuczu i Bystrzycy.
Krzczonów reprezentowały cztery zespoły: dwa ze szkoły podstawowej, dzieci z oddziału
przedszkolnego oraz zespół 37 Drużyny Harcerskiej „Ogniki”.
Poziom tegorocznych przedstawień
był bardzo wysoki. Zespoły zaskakiwały
nowymi, ciekawymi pomysłami, grą aktorską, obyciem scenicznym i pięknymi
kostiumami. Szczególne wrażenie zrobił
na widzach "Jasełkowy teatr cieni" przygotowany przez Specjalny Ośrodek
Szkolno - Wychowawczy w Załuczu.
Cieszy nas, że krzczonowski przegląd stwarza również możliwość integracji dzieci
i młodzieży ze szkół publicznych z wychowankami specjalnych ośrodków szkolno - wychowawczych.
Przegląd jak zwykle nie miał charakteru konkursowego, więc jury nie wyłaniało najlepszych zespołów, ale przyznawało indywidualne wyróżnienia w różnych kategoriach. Ponadto wszystkie zespoły otrzymały statuetki ufundowane przez wójta gminy Krzczonów, słodycze i inne nagrody rzeczowe.
Przygotowanie i przeprowadzenie przeglądu nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie i pomoc wielu osób. Szczególne podziękowania należą się Panu Sławomirowi Sosnowskiemu - Marszałkowi Województwa Lubelskiego i Arturowi Walaskowi – Wicemarszałkowi Województwa Lubelskiego, Pani Annie Augustyniak Sekretarzowi Województwa
Lubelskiego, Panu Pawłowi Pikule - Staroście Lubelskiemu, Pani Katarzynie Brydzie - Wójtowi Gminy Krzczonów oraz księdzu Waldemarowi Nieckarzowi - proboszczowi parafii
Krzczonów, którzy objęli honorowy patronat nad przeglądem. Imprezę sponsorowali także:
Państwo Iwona i Włodzimierz Staszczykowie, Państw Maria i Bonifacy Dawidczykowie,
Państwo Elżbieta i Jerzy Wójcikowie, Pan Marek Spuz vel Szpos, Pani Grażyna Wiurkiewicz-Jurycka i Pan Marek Jurycki oraz miejscowi przedsiębiorcy.
Kalendarz II półrocza:
2 lutego – 13 lutego – ferie zimowe
1 kwietnia - dzień wolny (sprawdzian kl.6)
2 kwietnia – 7 kwietnia – ferie wiosenne
21 kwietnia – 23 kwietnia – egzaminy
gimnazjalne
5 czerwca— dzień wolny (piątek po
Bożym Ciele)
26 czerwca – zakończenie roku szkolnego.
Walentynki - święto zakochanych
„Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz,
tym więcej ci jej zostaje”
A. de Saint-Exupery
Obchodzi się je 14 lutego w dniu świętego Walentego. Święto wywodzi się z kultury anglosaskiej, ma ponad pięciowiekową tradycję, a święty Walenty patronuje mu od około XV wieku.
Dlaczego obchodzimy je w tym dniu a patrona chorych na epilepsję i choroby umysłowe
obrano także patronem zakochanych? Może dlatego, że stan uczuciowy zakochanych niezależnie
od ilorazu inteligencji, płci i wieku chwilami przypomina umysłową chorobę?
Patronat przypisuje się dwóm świętym:
- kapłanowi Walentemu, który za panowania cesarza Klaudiusza II Gota został skazany za udzielanie narzeczonym ślubu chrześcijańskiego wbrew edyktowi cesarskiemu i stracony w dniu
14 lutego. Legenda głosi, że zaprzyjaźniwszy się z córką więziennego strażnika, pokochał ją
i pozostawił jej na pożegnanie liść o kształcie serca, podpisany "Od twojego Walentego".
- drugim Walentym był biskup miasta Terni w Umbrii, który jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką, a stracony został podczas prześladowań chrześcijan. Nad jego grobem powstała bazylika, stając się miejscem licznych pielgrzymek. Znajduje
się w niej srebrny relikwiarz kryjący szczątki świętego i opatrzony napisem "Święty Walenty,
patron miłości ".
Walentynkowe ciekawostki
Najsłynniejszym walentynkowym upominkiem było jabłko pokryte różowym lukrem, ułożone w hebanowej szkatułce wysadzanej perłami. Był to podarunek dla Anny Boleyn, ofiarowany przez króla
Henryka VIII.
Najdroższą walentynką była kartka z litego złota wysadzana diamentami i szmaragdami, którą Arystoteles
Onasis podarował Marii Callas. Jej wartość oszacowana została na kwotę 250 tysięcy dolarów
Walentynki na świecie:
Dla wszystkich tych, którzy są obiektem czyichś westchnień, tylko jeszcze
o tym nie wiedzą - nasze redakcyjne walentynki z przymrużeniem oka:
Gdy zajdzie potrzeba
dam ci gwiazdkę z nieba,
dziś na Walentynki - uśmiech, buziak
i lentylki
Moje serce zakochane,
Tylko Tobie jest oddane.
Daj mi teraz serce Twoje,
Będzie nas szczęśliwych dwoje!
Wszystko mi się pomieszało
czy to mleko, czy kakao,
czy ciepło, czy zimno, nie wiem,
jak być powinno.
Jedno tylko wiem niezbicie
Kocham Cię nad życie!
Czy wiecie, że…
*Samotność osłabia układ odpornościowy. Posiadanie przyjaciół, znajomych zwiększa odporność o 60%.
*W każdym miesiącu, który zaczyna się od niedzieli występuje piątek trzynastego
*85% posiadaczy nowego pióra lub długopisu testując je, pisze swoje imię i nazwisko.
*Ośmiornica ma trzy serca.
*Oko strusia jest większe niż jego mózg!
*5 minut po przebudzeniu zapominasz 50% snu, a po 10 minutach zapominasz 90%.
*Gdy kłamiemy, rośnie temperatura naszego ciała.
*W ciele człowieka znajduje się ponad 600 różnych mięśni.
*W ciągu całego życia, człowiek wykonuje średnio 500 milionów oddechów.
*Żyrafy czyszczą uszy swoimi językami.
*Misie koala śpią 22 godziny na dobę.
*Niektóre robaki zjadają siebie, jeśli nie mogą znaleźć pożywienia.
*Wszystkie planety obracają się w prawo z wyjątkiem Wenus, która obraca się w lewo.
*W Krakowie jest ulica o nazwie Kupa.
*Uczniowie duńskich szkół dostają pieniądze za chodzenie do szkoły.
*Śmiech niszczy komórki nowotworowe i zmniejsza ryzyko wystąpienia raka o 25 %.
*Nakręcenie filmu „Titanic” kosztowało więcej pieniędzy niż sam statek.
Humor zeszytów szkolnych
* Czechy i Słowacja leżą pod Polską.
* Woda w morzu jest słona, bo zawiera dużo śledzi.
* Środek koła można bardzo łatwo znaleźć po dziurce od cyrkla.
* Miłosierny Samarytanin wczołgał poszkodowanego na osiołka
* Na wiosnę żaby znoszą jaja w galarecie
* Tlen ma kolor niewidzialny
* Danusia ratując Zbyszka przed napaścią dzikiego zwierza,
zabiła go.
* Maćko galopował na koniu aż z pyska ciekła mu ślina.
* Kirkor poszukując cnotliwej żony, załamał się na mostku
i poszedł do wdowy.
* Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie.
W worku na brzuchu ma małego i długi ogon.
* Krowa, podobnie jak koń, składa się z rogów, kopyt, wymion i ogona.
Sportowe wieści
W okresie listopad 2014 – marzec 2015 toczą się rozgrywki międzyszkolnej ligi piłki siatkowej dziewcząt i chłopców. Obie nasze drużyny spisują się wyśmienicie. Zarówno
dziewczęta, jak i chłopcy wygrali dotychczas wszystkie swoje mecze!!!! Dziewczęta już
uzyskały awans do finału powiatowego Gimnazjady, a chłopcom do awansu brakuje jeszcze
jednej wygranej. Wszyscy są bojowo nastawieni i liczą na zwycięstwo w najbliższym turnieju, który odbędzie się jeszcze przed feriami.
W dniu 16.01.2015 w naszej szkole przeprowadzony
został towarzyski turniej piłki siatkowej dziewcząt, w którym
rywalizowały zespoły LO Bychawa, Gimnazjum Nr 1 Bychawa oraz dwie reprezentacje naszego Gimnazjum. Turniej wygrała pierwsza drużyna naszego Gimnazjum (dziewczęta z
klas trzecich), która zwyciężyła we wszystkich meczach. Olbrzymią niespodziankę, wręcz sensację, sprawiła druga drużyna Krzczonowa (dziewczęta z klas drugich) pokonując w wyrównanych bojach, przy fantastycznym dopingu kibiców, zarówno Gimnazjum Nr 1 jak i faworyzowane LO Bychawa
(aktualne mistrzynie powiatu szkół średnich!!). Mecze toczyły
się w sportowej atmosferze i dostarczyły wielu emocji zawodniczkom oraz kibicującym koleżankom i kolegom. Wszystkie
zawodniczki zasłużyły na wielkie słowa uznania.
Szczególnie wyróżniły się: Kinga
Kochaniec – najlepsza atakująca i najlepsza przyjmująca zagrywkę, Magda
Batyra – zdobywczyni największej
liczby punktów, Weronika Buda – najlepsza zagrywająca, Anika Czapka –
popełniająca najmniej błędów. Miano
MVP (najlepszej zawodniczki turnieju)
uzyskała Kinga Kochaniec.
Uczniowie o najwyższych średnich:
Karolina Szafranek klasa II a - 5,27
Łukasz Krzos klasa II b - 5,26
Bartosz Głąb klasa I b - 5,1
Anna Omiotek klasa II b - 5,0
Michał Migryt klasa II b - 5,0
Mikołaj Marcinkowski klasa I a - 4,86
Michał Sędłak klasa III a - 4,8
Olga Bogdańska klasa III b- 4,73
Klasa z najwyższą średnią:
II b - 3,7
Klasa z najwyższą frekwencją:
I b - 95,7%
Gratulujemy!!!
Z ostatniej chwili...
W ostatnim tygodniu przed feriami dość licznie, bo dwoma autobusami szkolnymi,
wybraliśmy się do Cinema City w Lublinie, aby obejrzeć ostatnią część filmowej adaptacji
powieści J.R.R. Tolkiena "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii".
Dwie pierwsze części "Hobbita" miały swoich zwolenników, ale też krytyków. Tym bardziej, że film był porównywany do wcześniejszego "Władcy Pierścieni". Trzecia część
"Hobbita" niestety, nie powaliła nas na kolana. Trwający
145 min. film zamiast trzymać widza w napięciu, momentami
zieje nudą. Drużyna dowodzona przez Thorina dociera do
Samotnej Góry, smoug zostaje pokonany, a my przez ponad
godzinę czekamy na mającą się rozegrać bitwę o bogactwa
Ereboru. Bitwa jak bitwa, niczym nadzwyczajnym nie zaskoczyła, zresztą trudno byłoby już po pięciu filmach Jacksona
o tej samej tematyce czymś zaskoczyć widza. Niewiarygodna
wręcz, nawet w filmie fantasy, wydaje się wyrównana walka
krasnoluda Thorina z olbrzymim przywódcą orków - Azogiem czy starcie Legolasa z orkami. Poza tym rozciągnięcie
akcji pojedynczej powieści na trzy części filmu nie było
chyba najlepszym pomysłem.
Mimo krytycznych uwag na temat akcji filmu, nie można odmówić tej produkcji
innych walorów. Z całą pewnością mogą nimi być fantastyczne plenery Nowej Zelandii
czy kostiumy aktorów i ich charakteryzacja.
Film, którego produkcja kosztowała 250 000 000 $, z pewnością nie przyniesie twórcom strat, ale - jak mawiał Gandalf, jeden z bohaterów filmu - "Mogło być gorzej, ale mogło
być i znacznie lepiej".

Podobne dokumenty