numer 2 - Gazeta "Na Skale"

Komentarze

Transkrypt

numer 2 - Gazeta "Na Skale"
NA SKALE
MIESIĘCZNIK BARDZO BUDUJĄCY
KIELCE
NR 2 (2)
KWIECIEŃ 2016
WWW.GAZETANASKALE.PL
EGZEMPLARZ BEZPŁATNY
DUCHU ŚWIĘTY WOŁAM PRZYJDŹ
Gdy pojawił się pierwszy numer „Na Skale”, zbliżaliśmy się do Świąt Zmartwychwstania. Gdy pojawia się numer drugi, zbliżamy się do Pięćdziesiątnicy. Jest pewien
ciekawy szczegół związany z tymi dwiema uroczystościami.
Szczegół ów dotyczy przygotowania.
Wydaje nam się często, że Wielki Post jest
długi. W porównaniu z Adwentem zdaje się
sporym wysiłkiem. Słusznie – jest to czas pokuty. Ale czy uświadamiamy sobie, że jest
jeszcze bardziej szczególny i jeszcze dłuższy
okres w roku liturgicznym? To właśnie ten
czas, który przeżywamy – okres wielkanocny. Już nie 40, ale aż 50 dni!
Jakże błędne i niedorzeczne jest oderwanie w naszej świadomości Zesłania
Ducha Świętego od Wielkiej Nocy. Po 40
dniach pokuty dostajemy aż 50 dni radości,
które zwieńczone są ognistą pieczęcią na
tych wspaniałych misteriach. Nie można
tego zmarnować. Co robić? Patrzmy na
tych, którzy jako pierwotny Kościół zostali
napełnieni Duchem Świętym.
Co się stało z uczniami w dniu Pięćdziesiątnicy? Myślę, że świetnie obrazuje
to porównanie dwóch fragmentów Słowa
Bożego, ukazujących – delikatnie mówiąc –
kryzysowy czas dla apostołów. W Ewangelii
według św. Mateusza po pojmaniu Jezusa
czytamy słowa: Wtedy wszyscy uczniowie
opuścili Go i uciekli (Mt 26, 56b). Wciąż
patrzyli „po ziemsku” na swojego Mistrza,
a męka i zmartwychwstanie nie mieściły im
się w głowach.
Inaczej ma się sytuacja w Dziejach Apo-
stolskich, gdzie czytamy: Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele
jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się w okolicach Judei
i Samarii. (...) Ci, którzy się rozproszyli, głosili
w drodze słowo (Dz 8, 1b. 4). Apostołowie
– opieczętowani Duchem Świętym – byli
wspólnotą, która trwała również w czasie
prześladowania i nawet z kryzysowej sytuacji potrafiła uczynić okazję do wypełnienia swojej misji – głoszenia Ewangelii, którą
szerzyli rozproszeni uczniowie. I jeśli poczytamy dalej Dzieje Apostolskie, zobaczymy,
że było to głoszenie z wielką mocą i towarzyszącymi mu znakami.
Zamiast lęku odwaga, zamiast smutku
radość, zamiast rozproszenia Kościół, który jest Opoką dla posłanych uczniów. To
właśnie sprawiła Pięćdziesiątnica. Co zrobić, by stała się ona udziałem również naszych rodzin? Czytajmy Słowo Boże: Kiedy
nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy,
znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2, 1). Rodzina to wspólnota. Jeśli będziemy wszyscy razem, w jednomyślności i otwartości na ten wielki Dar, to
On przyjdzie. Wyczekujmy, by za autorem
Dziejów Apostolskich wykrzyknąć: nadszedł
wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy.
Mt 7, 24-25
ISSN 2450-9396
WSTĘPNIAK
Ostatni miesiąc przyniósł nam
dwa wydarzenia z punktu widzenia rodziny nie do przeoczenia.
Pierwszym jest publikacja posynodalnej adhortacji apostolskiej
„Amoris laetitia”, która przez jednych jest uważana za najbardziej
przełomowy dokument Kościoła
od 1000 lat, a przez innych za nic niewnoszący popis
dyplomacji ze strony Ojca Świętego. Pomiędzy oboma skrajnymi stanowiskami jest szereg innych, nieco
bardziej powściągliwych, a wszystkie razem sprawiają, że dyskusja nad tym dokumentem zapewne szybko nie ucichnie. W niniejszym numerze dokładamy
do niej swój głos.
Drugie wydarzenie do reanimacja sporu o aborcję, na nowo wywołanego jeszcze nawet nie projektem ustawy, a dopiero zapowiedzią projektu, pod
którym zbierane są podpisy. Liberalne media podgrzewają atmosferę wokół tego dokumentu do czerwoności, a my oddajemy w tej sprawie głos Polskiej
Federacji Ruchów Obrony Życia, zwracając uwagę
na przywołane przez nią badania, które wskazują, że
większość Polaków jest za całkowitym zakazem zabijania nienarodzonych i lamenty lewicowych ideologów raczej tego nie zmienią.
Z pewnością nad obiema sprawami musimy wzywać światła i umocnienia Ducha Świętego. Pięćdziesiątnica zbliża się wielkimi krokami i warto w kontekście toczących się dyskusji o tym pamiętać.
Jarosław Kumor
A W TYM NUMERZE:
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY
Serwis Informacyjny ŚDM 2
Przydatne słowa po hiszpańsku 2
Słownik ŚDM 3
Czy podczas ŚDM będzie zamach 4
Działo się! Za nami studniówka! 5
Z życia wzięte 5
BYĆ KOBIETĄ
Częstochowa `91 6
DLA DUCHA
Radość Miłości 7
Skalna biblioteczka 7
Gdyby moje dziecko żyło 13
PRO LIFE
Kochamy każde dziecko 8
MĘSKI ŚWIAT
Zraniony Wojownik 9
Kryzys ojcostwa. Czyżby? 11
Serce kobiety - serce matki 10
CHLEB POWSZEDNI
Gdzie schowały się nasze
pieniądze 12
NA DESER
Co w Kielcach piszczy? 14
Czysty MATRIX 15
Park linowy 15
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY „Kraków czeka na nas z otwartymi ramionami” FRANCISZEK
SERWIS INFORMACYJNY
ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY
POLSKA
DIECEZJA
Brzegi będą bezpieczne
bp Damian Muskus
Z nami do Krakowa!
Od marca trwają zapisy na wyjazd na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Diecezja
zachęca do wyboru pakietu pielgrzyma A1,
który umożliwia udział we wszystkich wydarzeniach od 25 do 31.07.2016 r. Przyszli pielgrzymi
powinni mieć 14-30 lat. Chętnych zapraszamy
do skontaktowania się z opiekunem grupy parafialnej lub dekanalnej. Można o niego zapytać w swojej parafii lub poszukać informacji
o nim na stronie: sdm.diecezja.kielce.pl. W razie pytań należy zadzwonić do diecezjalnego
centrum ŚDM pod nr: 881 220 238 lub napisać
mail: [email protected] Wyjazd tygodniowy z 10-procentowym diecezjalnym rabatem kosztuje 690 zł. ŚDM nigdy nie były i nie
będą już takie tanie. Pobyt w Rio de Janeiro
kosztował 10 tys. zł, w Sydney – 7 tys., w Madrycie – 2,5 tys. Wiele osób związanych z kościołem uważa, że takie wydarzenie nie powtórzy
się w Polsce przez dziesięciolecia. (SB)
#w20sekundDoKrakowa
Młodzież z diecezji kieleckiej chce przekonać swoich rówieśników do wyjazdu do Krakowa również przy użyciu mediów społecznościowych. Akcja promocyjna polega na
stworzeniu krótkiego filmiku, w którym młodzi
odpowiadają, dlaczego pojadą na ŚDM. Motywacje osób są różne – Bóg, ludzie, zderzenie
z inną kulturą. Autorski pomysł otrzymuje pozytywne opinie i rozprzestrzenia się wśród użytkowników Facebooka. Odbiorcami nagranego filmu są głównie znajomi osoby, która go
wrzuciła. Jednak niektóre filmiki w sposób viralowy rozprzestrzeniają się po sieci.
STRONA 2
Do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie zostało niecałe 100 dni. Z tej okazji w całej Polsce
organizowane są imprezy podsumowujące
przygotowania – studniówki, bale, wydarzenia kulturalne. Z tej okazji krajowy Komitet Organizacyjny ŚDM zebrał dotychczas zdobytą
wiedzę i teraz chce ją zweryfikować. Tempo
prac jest widoczne na Campus Misericordiae (krakowskie Błonia) – miejscu, gdzie Ojciec Święty spotka się z młodymi na czuwaniu
w sobotę i na Mszy w niedzielę. Ten teren był
od lat sprawdzany – dzięki wielu spotkaniom
Polaków z papieżami – w przeciwieństwie do
Brzegów. 15 maja poznamy plan zabezpieczenia Brzegów i wszystkich innych miejsc spotkań
młodzieży w czasie ŚDM, ale na pewno nie
dowiemy się o zmianie miejsca uroczystości finałowych – podkreślił koordynator generalny
przygotowań do ŚDM 2016 bp Damian Muskus
OFM w rozmowie z Magdaleną Dobrzyniak.
Raport urzędników
Rynek Główny w Krakowie
PRZYDATNE SŁOWA
PO HISZPAŃSKU
Wiara – Fe /f e /
Chrześcijanin – Cristiano / k ɾ i s t j a n o/
Kościół (budowla i wspólnota) – Iglesia /i ɣ̞ l e
sja/
Pismo Święte - Sagradas Escrituras /s a ɣ̞ ɾ a
ð̞ a s e s k ɾ i t u ɾ a s/
Eucharystia – Eucaristía /e u̯ k a ɾ i s t j a/
Msza Święta – Misa /m i s a /
Spowiedź – Confesión /̩k o ɱ f e s j o n/
Kapłan - Sacerdote / s a θ e ɾ ð̞ o t e /
Biskup - Obispo /o β̞ i s p o /
Papież - Papa /p a p a /
Święty - Santo /s a n t o/
Światowe Dni Młodzieży - Jornada Mundial
de la Juventud / x o ɾ n a ð̞ a m ũ n̪ d j a l d e l
a x u β̞ e n̪ t u ð /
Tłumaczenie: Szkoła językowa La Mancha
www.lamancha.com.pl
NA SKALE NR 2/2016
Krakowscy urzędnicy przedstawili raport o stanie przygotowań do ŚDM. Podobny dokument
będzie publikowany co miesiąc. Ten aktualny
mówi o stanie na koniec marca. Raport dotyczy m.in. trwającej budowy kładki pieszej
łączącej Sanktuarium Bożego Miłosierdzia
z Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”,
połączenia ul. Księcia Józefa z południową
autostradową obwodnicą Krakowa, rozbudowy ul. Wrobela oraz remontu nawierzchni
15 ulic, którymi będą poruszać się piesi. Szacowane liczby pojazdów, które przyjadą do
Krakowa, to 25 tys. prywatnych samochodów
i ok. 10 tys. autokarów. Przewiduje się następujące liczby uczestników nocujących w Krakowie: u osób prywatnych – ok. 60 tys. osób, na
polach namiotowych organizowanych przez
KO ŚDM – ok. 9 300 osób, w hotelach, domach zakonnych i u rodzin – przyjaciół – 120
tys. osób, w placówkach oświatowych gminy miejskiej Kraków – ok. 60 tys. osób. Około
15 miejsc zostało przekazanych przez gminę
pod pola namiotowe (185 tys. miejsc noclegowych). Zdecydowano o rozbudowie monitoringu wizyjnego. Zwiększona zostanie także
ilość kursujących tramwajów (z 220 do 288)
i autobusów (z 504 do 623).
„Kraków czeka na nas z otwartymi ramionami” FRANCISZEK ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY
ŚWIAT
Międzynarodowe sympozjum „Młodzież nadzieją Kościoła…”
Międzynarodowe sympozjum „Młodzież nadzieją Kościoła – czy Kościół nadzieją młodzieży?” zorganizowali w ramach przygotowania
do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie
Instytut Teologii Praktycznej – Wydział Teolo-
giczny Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła
II w Krakowie – i Institut für Pastoraltheologie
der Johannes Gutenberg-Universität in Mainz (Niemcy). W spotkaniu uczestniczyli pracownicy naukowi i młodzież z Polski, Niemiec
i Słowacji. Odbyło się ono w Krakowie w dn.
13-16 kwietnia. – Ojciec Święty chciał, żeby
był to moment postoju. Zasadniczym celem
Światowych Dni Młodzieży jest towarzyszenie
młodym w życiowej wędrówce – powiedział
uczestnikom konferencji metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz. Hierarcha
wspomniał List do Młodych, który Jan Paweł II
napisał na początku swojego pontyfikatu.
Siostra Cristina Scuccia gościem
ŚDM!
Towarzyszący ŚDM Festiwal Młodych zyskał
nietuzinkową wykonawczynię. Do Polski przy-
jedzie zwyciężczyni talent show „The Voice of
Italy” s. Cristina Scuccia! Zakonnica, która zachwycała włoską publiczność brawurowymi
występami, zaśpiewa najpierw 23 lipca podczas dni w diecezjach na Stadionie Miejskim
we Wrocławiu w ramach projektu „Singing
Europe”. Następnie zobaczymy ją w Krakowie
podczas Festiwalu Hallelujah, który zorganizuje wspólnota Shalom z Brazylii. Jest to największy chrześcijański festiwal w kraju kawy.
Odbywa się co roku w tym samym czasie co
słynny brazylijski karnawał i gromadzi ok. miliona uczestników, a tym razem będziemy mieli niepowtarzalną okazję uczestniczyć w nim
w Polsce. Z pewnością rozmach tego przedsięwzięcia idzie w parze z temperamentem
scenicznym s. Cristiny, więc tym bardziej warto być wtedy w Krakowie!
Diecezjalne logo ŚDM
Diecezjalny sztab przygotowań do ŚDM
Zespół prowadzony przez biskupa Jana Piotrowskiego, którego zadaniem jest przygotowanie
dni w diecezjach oraz ich koordynacja. Za stan przygotowania diecezji odpowiada ksiądz
Sławomir Sarek. Współpracuje on z parafialnymi centrami ŚDM – grupami powołanymi przez
księży proboszczów, które przygotowują lokalną wspólnotę do przyjęcia młodzieży przyjeżdżającej na ŚDM, a także odpowiadają za duchowe przygotowanie młodych z parafii.
Parafie, ale także duszpasterstwa akademickie, ośrodki duszpasterskie organizują regularne spotkania. Ich celem jest przygotowanie młodzieży diecezji kieleckiej na obchody ŚDM
w diecezjach (20-25 lipca) oraz udział w centralnych uroczystościach ŚDM w Krakowie (26-31
lipca). (SB)
Festiwal Młodych
SŁOWNIK ŚDM
Logo kieleckiej diecezji „Emmanuel” nawiązuje do pierwszego w Polsce chrztu, dokonanego
w Wiślicy przez św. Metodego ok. roku 880. Tło prezentuje niebo i Ziemię widzianą z kosmosu,
które symbolicznie łączy Emmanuel („Bóg z nami”), obejmujący cały świat. Kolor żółty jest
kolorem papieskim. Krzyż przypomina o relikwiarzu z sanktuarium na Świętym Krzyżu. Od niego wiedzie droga z napisem „Kielce”, siatka kartograficzna i napis „ŚDM 2016”. Przypominają
one o szczególnym czasie podejmowania misji, jaką są Światowe Dni Młodzieży i poprzedzające je przygotowania. Logo – oprócz w oficjalnej wersji kolorystycznej – dostępne jest również w 3 innych kolorach. (SB)
Szereg wydarzeń kulturalnych, społecznych, religijnych, w ramach których odbywają się koncerty, wystawy czy zwiedzanie muzeów. Często przybierają formę warsztatów pozwalających młodym na bardziej aktywne uczestnictwo. Mają miejsce w różnych
częściach miasta. Jest ich tak dużo, że czasami nakładają się na siebie. Wszystkie inicjatywy festiwalu pokazują młody i żywy Kościół, który jest niesamowicie różnorodny. Wydarzenia te są okazją do zaprezentowania dziedzictwa kulturowego Polski. Niezależnie jednak od formy festiwal ma pokazać wielokulturowość młodych przybyłych na ŚDM, ma być okazją do dzielenia się swoimi
talentami z innymi, ma dawać radość przebywania z drugim człowiekiem. Może być połączony z Mercy Fest (Festiwalem Miłosierdzia), spotkaniami młodych w atmosferze radości, które polegają na udziale w koncertach uwielbienia, modlitwie, zabawie we
wspólnocie. (SB)
Pakiet pielgrzyma
Gadżety towarzyszące Światowym Dniom Młodzieży: identyfikator, karty komunikacyjne i żywieniowe, mapa, przewodniki, teksty
liturgiczne, plecak, czapka, bidon, koszulka – i inne zgodnie z inwencją organizatorów. (SB)
Strefa pojednania
Miejsce sprawowania sakramentu pojednania i Eucharystii. Strefa modlitwy i adoracji podczas ŚDM. (SB)
Centrum powołaniowe
Miejsce rozeznawania swojego powołania. Możliwość porozmawiania z księżmi, osobami konsekrowanymi i świeckimi. (SB)
NA SKALE NR 2/2016
STRONA 3
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY
„Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą” (Mt 28, 10)
CZY PODCZAS ŚDM BĘDZIE ZAMACH?
Ostatnio każda moja rozmowa o Światowych Dniach Młodzieży dotyczy zamachu. Ja opowiadam o przygotowaniach, konkretnych wydarzeniach, a druga strona
pyta, czy nie boję się jechać.
SEBASTIAN BANASIEWICZ
dziennikarz, bloger
Sprawy bezpieczeństwa zostawmy państwu. Nie będę wspominał o wzmożonej
ostrożności, bo takie zachowania ustrzegą nas
choćby przed złodziejami, na których zresztą
zwróciłbym szczególną uwagę podczas ŚDM.
Ale wracając do tematu – głównym celem
terrorystów jest wzbudzenie w społeczeństwie
lęku. Akty terroru odbierają wiarę, nadzieję, zaufanie. Jeżeli nie pojedziesz na Światowe Dni
Młodzieży z powodu strachu, to cel terrorystów
zostanie osiągnięty.
Czy jestem ignorantem?
Uczestniczyłem w wydarzeniach religijnych skupiających miliony (ŚDM w Madrycie
i Rio, beatyfikacja Jana Pawła II) czy dziesiątki
tysięcy (pielgrzymka do Częstochowy, Lednica, Taizé). Na każde z nich mógłbym wnieść
bombę. Na Copacabanie spałem, mając
w promieniu 50 m od siebie tysiące osób.
W Rzymie stałem kilka godzin w niewyobrażalnym ścisku. Podczas noworocznych spotkań
Taizé przy wejściu do hali, w której były tysiące osób, nikt nie sprawdzał mi nawet plecaka.
Czasem na ulicy minąłem jakiegoś żołnierza
z bronią. Jak ktoś zemdlał, to w mgnieniu oka
pojawiały się służby. Nie przeczytałem nigdzie,
żeby podczas przytoczonych wydarzeń kto-
STRONA 4
kolwiek zmarł. Śmieszy mnie, gdy ktoś mówi,
że przecież zawsze w Krakowie może być ten
pierwszy raz. Prawda jest taka, że weryfikacja
potencjalnych terrorystów jest możliwa tylko
przy wjeździe do danego kraju, układu państw.
Cytując klasyka, 9 na 10 wypadków zdarza się
w domu. Nie jestem ignorantem, dlatego zdaję sobie sprawę, że mogę zginąć choćby jutro,
potrącony przez pijaka za kierownicą.
Czy mogę zagwarantować bezpieczeństwo?
Oliwy do ognia w sprawie głównej areny
ŚDM dodał Józef Pilch, wojewoda małopolski, odpowiedzialny za zabezpieczenie ŚDM,
upierając się, że chciałby innej lokalizacji dla
sobotniego czuwania młodzieży z papieżem
i Mszy Świętej kończącej ŚDM. Wolałby sprawdzone Błonia, ale jest to błąd logiczny. Krakowskie Błonia, park Jordana i dwa sąsiadujące
z nimi stadiony mogą w sumie pomieścić najwyżej 700 tys. osób, zaś organizatorzy potrzebują pola namiotowego będącego w stanie
pomieścić ponad 2 mln ludzi, a według najnowszego rządowego raportu wręcz 3 mln. Biskup
Damian Muskus rozwiał wszelkie spekulacje: –
15 maja poznamy plan zabezpieczenia Brzegów
i wszystkich innych miejsc spotkań młodzieży
w czasie ŚDM, ale na pewno nie dowiemy się
o zmianie miejsca uroczystości finałowych –
ostatecznie wyjaśnił koordynator generalny
Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016.
Jednocześnie uspokajał: – O wszystkich zagrożeniach było wiadomo od początku, nie są
one niczym nowym, zresztą część problemów
NA SKALE NR 2/2016
już usunięto – informował. Podobne stanowisko wyraziła premier Beata Szydło: – Po to są
raporty, żeby z nich wyciągać wnioski i na ich
podstawie przeprowadzać konieczne zmiany
– uspokajała.
Czy pojadę do Krakowa na ŚDM?
Huk w mediach społecznościowych zagłuszył ustawiony w Brzegach Dzwon Miłosierdzia, który ma swoim biciem powitać papieża Franciszka. Dzwonnicy jeszcze nie ma, ale
w miejscu głównych uroczystości już powstają
symbole ŚDM – Dom Miłosierdzia i Dom Chleba. W pierwszym domu być może papież spędzi ostatnią noc w Polsce. Po jego wyjeździe
na stałe zamieszkają tam osoby starsze. Drugi
dom ma być ogromnym w skali światowej magazynem żywności, gdzie wolontariusze mają
służyć potrzebującym. To namacalne przykłady tego, co zostanie po ŚDM w Krakowie.
Celowo pominąłem w artykule pobudki
religijne, społeczne, kulturalne. Mógłbym godzinami opowiadać, dlaczego warto jechać,
oraz że po każdym takim wydarzeniu bardziej
ufam Bogu, że mogę poznać osoby z większości krajów świata, że poszerzam geograficzne
horyzonty, rozwijam siebie, mogę inspirować
innych. Mógłbym przekonywać, że być może
nie doczekamy następnych Światowych Dni
Młodzieży w Polsce, że nie będziemy uczestniczyć w większym wydarzeniu od tego, że jesteśmy zobowiązani wobec Jana Pawła II do
uczestnictwa w nich. Ale chcę zrobić tylko jedno – uspokoić i zapytać: czy w lipcu jedziemy?
„Owocem zaś Ducha jest radość” por. Ga 5, 22 ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY
Z ŻYCIA WZIĘTE...
Maja Więcek
Działo się! Za nami Studniówka!
Do Światowych Dni Młodzieży zostało już niecałe 100 dni! Z tej okazji kieleccy wolontariusze spotkali się 10 kwietnia 2016 r. w WDK-u na studniówce ŚDM.
SEBASTIAN BANASIEWICZ
dziennikarz, bloger
– To była moja pierwsza studniówka w życiu.
Świetnie się na niej bawiłam zarówno z moimi
przyjaciółmi, jak i innymi wolontariuszami. Podobało mi się to, że każdy z nas był przebrany
za przedstawiciela innego kraju, co sprawiło,
że było bardzo widowiskowo – cieszy się Patrycja Galara, jedna z kieleckich wolontariuszek.
Jak przystało na studniówkę, prawie dwieście osób rozpoczęło bal od poloneza, podążając za wodzirejem Marcinem Brodzińskim.
Taneczny korowód dostojnie minął flagi 50
krajów, z których goście przyjadą w lipcu do
Krakowa, a wcześniej odwiedzą Kielce. Sala
Lustrzana WDK czerwono-żółto-niebieską kolorystką wystroju nawiązywała do logo ŚDM i nazwy diecezji kieleckiej podczas przygotowań
do wydarzenia w Krakowie, czyli Emmanuela.
– Ta studniówka to doświadczenie wspólnoty i zabawy jako maleńki przedsmak spotkania
z młodymi z całego świata – dzieli się przemyśleniami Karolina Pałka, uczennica VI Liceum
Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego.
Działania w trakcie Światowych Dni Młodzieży będą dla młodych – nie tylko organizacyjnym – testem. Biskup Jan Piotrowski sprawdził osobiście stan przygotowań, przyjmując
zaproszenie na bal. Skierował do wolontariuszy słowa mobilizacji. Nie musiał przypominać
o wezwaniu papieża Franciszka i ofiarowaniu
innym daru miłosierdzia. Symboliczne 10 zł
ofiarowane przez każdego z uczestników zostało przeznaczone na telewizor do jednej z sal
w kieleckim hospicjum.
– Studniówka dla wolontariuszy ŚDM to jedna z najlepszych imprez w moim życiu. Mimo
że trwała nieco krócej niż prawdziwa, była niesamowita! To przede wszystkim zasługa wspaniałych ludzi, których tam spotkałam – mówi
Wiktoria Wojcieszyńska, uczennica Technikum
nr 8 w Kielcach.
Zabawę animował wodzirej, ucząc uczestników tańców z różnych krajów. Odpoczynek
zapewniała druga sala z gorącym poczęstunkiem, gdzie można było wymienić się spostrzeżeniami na temat przygotowań w swoich
parafiach. Przerywnikami były konkursy prowadzone przez Anię Pawlik i Wiolę Dorobek. Niektóre dotyczyły wiedzy na temat Światowych
Dni Młodzieży, inne sprawdzały znajomość
kultury innych krajów. W przerwach rozlosowano dofinansowanie wyjazdu do Krakowa dla
czterech osób. Podsumowaniem działań wolontariuszy był filmik przygotowany przez Marcina Karbownika, który pokazywał, jak parafialne centra przygotowują się do ŚDM.
– Od pomysłu ze strojami, poprzez salę, zabawy, atrakcje, wodzireja, aż po atmosferę
i uczestników, wszystko było perfekcyjne. Powinno być więcej takich spotkań, by zintegrować grupę, która jedzie do Krakowa – wspomina Michał Mucha, student budownictwa.
Na zakończenie kilka słów skierował do
zgromadzonych ks. Sławomir Sarek, diecezjalny koordynator ŚDM, i udzielił wszystkim Bożego błogosławieństwa. Dziękował za liczny
udział wolontariuszy i pomoc w przygotowaniu
balu. Studniówka nie odbyłaby się bez wsparcia sponsorów, którzy ufundowali nagrody
oraz jedzenie i udostępnili sale. Impreza miała
na celu zintegrowanie wolontariuszy i ich odpoczynek od intensywnych przygotowań do
lipcowych Światowych Dni Młodzieży. Słowa
uczestników potwierdzają, że cel został osiągnięty.
NA SKALE NR 2/2016
Dla mnie przygotowania do ŚDM mają
podwójne znaczenie.
Z jednej strony to osobiste kształtowanie serca, a z drugiej – budowanie wspólnoty, nie
tylko tej parafialnej, ale
także diecezjalnej, ogólnopolskiej, a nawet
międzynarodowej. Tworzeniu i umacnianiu
relacji miała służyć diecezjalna studniówka
Światowych Dni Młodzieży, podczas której
w duchu zabawy około 200 młodych po raz
kolejny udowodniło, że można iść pod prąd
tego świata. I kiedy z tak wielu ust słyszy się
wyśpiewane „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”, wierzy się
w to jeszcze mocniej.
Dorota Rogula
Początkowo nie wiedziałam, czym jest ŚDM
i o co tyle szumu. Dopiero gdy zaczęłam
angażować się w różne akcje, odkryłam, że
to coś fantastycznego
i nie mogę żałować ani
minuty
poświęconej
dla tego dzieła. Przygotowania do ŚDM pozwalają mi też poznać ludzi z całej Polski, którzy jak najlepiej chcą ugościć pielgrzymów.
Studniówka dla wolontariuszy ŚDM okazała
się doskonałą okazją do poznania młodych
z całej diecezji. Nieczęsto trafia się taka szansa. To był też egzamin – czy potrafimy się
zmobilizować, podjąć wyzwanie i przybyć
pomimo trudności. Wszyscy spisali się znakomicie! Mogliśmy też na chwilę zapomnieć, jak
mało czasu został i odreagować związany
z tym stres. Jeden minus – zabawa trwała
zdecydowanie za krótko!
Patrycja Duda
Przygotowania do ŚDM
są dla mnie umocnieniem wiary. Przed nimi
bardzo się pogubiłam
i one właśnie pomagają mi wrócić na
drogę Miłości Bożej.
Sama studniówka była
dla mnie cudowną
inicjatywą. Pomagałam w jej organizacji,
a w trakcie bawiłam się świetnie. Znów poznałam wiele ciekawych osób i z chęcią poszłabym jeszcze raz na taką „wolontaryjną”
zabawę.
STRONA 5
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY „Otrzymaliśmy Ducha przybrania za synów” Rz 8, 15
PIESZA PIELGRZYMKA
+ ŚDM = CZĘSTOCHOWA`91
Wobec zbliżającej się Pięćdziesiątnicy nie można nie napisać kilku słów o pamiętnych Światowych Dniach Młodzieży w Częstochowie w 1991 r. Ich hasło brzmiało bowiem: Otrzymaliście Ducha przybrania za synów (Rz 8, 15).
Dodatkowo w tym roku będziemy obchodzić 25. rocznicę tamtego wydarzenia, co zaakcentuje papież Franciszek,
sprawując z okazji jubileuszu Eucharystię na Jasnej Górze.
JAROSŁAW KUMOR
dziennikarz, publicysta
Były to pierwsze i (jeszcze przez niecałe 100
dni) jedyne „polskie” Światowe Dni Młodzieży.
Odbywały się w dniach 14-15 sierpnia 1991 r.
Jan Paweł II, wybierając Jasną Górę, sprawił
zapewne ogromną radość wielu Polakom, dla
których jest to nierzadko drugi dom. A pielgrzymom z zagranicy dał możliwość przeżycia nie
tylko spotkania w Częstochowie, ale też bezpośredniego do niego przygotowania poprzez
piesze pielgrzymowanie z polskimi grupami.
Pieszo na ŚDM
Był to rok najliczniejszej Pieszej Pielgrzymki
Kieleckiej. Jej hasło brzmiało: „W krzyżu Miłości
nauka”. Wzięła w niej udział rekordowa liczba
6,4 tys. pątników, a jej finałem były właśnie
Światowe Dni Młodzieży. Czy możemy sobie
wyobrazić, jakim ładunkiem duchowym było
dla uczestników pielgrzymowanie najpierw do
Matki Jasnogórskiej, a potem spotkanie z Janem Pawłem II i młodzieżą z całego świata?
Jak mówi obecny proboszcz parafii Chrystusa Odkupiciela w podkieleckich Nowinach
ks. Józef Kubicza, atmosfera pielgrzymki była
niezwykle podniosła i stanowiła piękne przygotowanie do spotkania z Ojcem Świętym
w miejscu dla niego tak szczególnym.
Dla przyjezdnych ówczesna Polska była
kompletną egzotyką. Z kieleckimi pątnikami
szła grupa francuskich skautów, którzy myśleli,
że będą przeżywać w tej drodze istny survival
i tak właśnie byli przygotowani. Oczywiście
spotkało ich miłe zaskoczenie.
STRONA 6
Ścisk i Duch Święty
Kieleccy pątnicy z racji ŚDM weszli na Jasną
Górę wyjątkowo dzień później niż zwykle – 14
sierpnia.
Zapraszając młodzież do Częstochowy,
Jan Paweł II powiedział: Gdzie można lepiej
zrozumieć, co znaczy być dziećmi Bożymi, jeśli nie u stóp Matki Boga? (...) udajemy się do
sanktuarium, które dla narodu polskiego ma
szczególne znaczenie; jest to miejsce ewangelizacji i nawrócenia, miejsce, do którego przybywa tysiące pielgrzymów pochodzących ze
wszystkich stron kraju i świata.
Wszystkie strony świata można było w tym
przypadku chyba po raz pierwszy potraktować
dosłownie, bo po zmianach politycznych bardzo licznie przybyła na Jasną Górę młodzież
ze Wschodu. Nikt nie spodziewał się takich
tłumów właśnie z tego kierunku, a Jan Paweł
II wyznał w homilii 15 sierpnia, że uważa to za
wielki dar Ducha Świętego.
Jak opowiada jeden z członków służby porządkowej Krzysztof Drozd, jedyną szansą zobaczenia wjeżdżającego na Jasną Górę Jana
Pawła II było dostanie się na balkon w prywatnym mieszkaniu. – Musieliśmy się sporo nagimnastykować, by znaleźć rodzinę, która wpuściłaby nas w tym celu do mieszkania. Większość
zwyczajnie nie miała już miejsca, ale w końcu
udało się – wspomina.
Dzisiejszy kierownik kieleckiej pielgrzymki ks.
Jacek Iwan był na częstochowskich ŚDM jako
15-letni chłopiec. – Pojechaliśmy w kilka osób
z katechetą. Gdy myślę o tamtych dniach,
nasuwa mi się jedno słowo: spontaniczność.
Mogliśmy też doświadczyć wielkiej życzliwości
ludzi. Gdy jedna z rodzin zobaczyła naszą grupę z namiotami, natychmiast dostaliśmy na ich
posesji możliwość noclegu – opowiada.
Jak wspomina ks. Mieczysław Piotrowski
TChr, warunki były bardzo trudne. – Młodzież
NA SKALE NR 2/2016
nie mieściła się na placu przed bazyliką. Aleje
aż do dworca kolejowego były zajęte. Mnóstwo osób spało po prostu na ulicy – mówi ks.
Piotrowski. To jednak nie było najważniejsze. –
Pamiętam niesamowitą radość wśród uczestników, która mimo ścisku udzielała się każdemu.
Byłem na wielu ŚDM, ale wtedy doświadczyłem największego entuzjazmu młodych,
a przede wszystkim autentycznego wylania
Ducha Świętego. To było piękne duchowe
przeżycie – dodaje ks. Piotrowski.
Jan Paweł II podczas homilii 15 sierpnia,
stawiając młodym Matkę Bożą za wzór, mówił:
Jest z wami Maryja, Dziewica z Nazaretu, uległa każdemu tchnieniu Ducha Świętego. Ta,
która przez swoją wspaniałomyślną odpowiedź
na zamierzenie Boga, przez swoje „niech mi się
stanie”, otwarła światu upragnioną od dawna
perspektywę zbawienia. Na koniec zaś Ojciec
Święty dodał: Drodzy młodzi przyjaciele! Przyj-
mijcie Ducha Świętego i bądźcie mocni!
I to wezwanie wydaje się kluczowe. Wszyscy
uczestnicy ŚDM w 1991 r., z którymi rozmawiałem, podkreślają wielki entuzjazm młodzieży
w Częstochowie. Twierdzą, że dało się doświadczyć autentycznego działania Ducha
Świętego – wielkiej radości, która sprawiała, że
czuli się Nim napełnieni i przez Niego posłani.
Podsumowanie Ojca Świętego
Rok po spotkaniu w Częstochowie Jan Paweł II pisał: Cały świat ujrzał znowu Kościół bogaty młodością i entuzjazmem apostolskim Zielonych Świąt (...) szczególnie wymowna była
liczna obecność młodych z Europy Środkowo-Wschodniej, widomy znak przemian, jakie
się dokonały. Było to świadectwo wiary, które
wprawiło w zdumienie cały świat: jak wielu jest
młodych, którzy wybrali Chrystusa jako swoją
Drogę, Prawdę i Życie!”
„Jesteśmy powołani do kształtowania sumień, nie zaś domagania się, by je zastępować” AL 37 DLA DUCHA
SKALNA BIBLIOTECZKA
czyli polecane przez nas książki
RADOŚĆ MIŁOŚCI - OWOC DWÓCH SYNODÓW O RODZINIE
19 marca 2016 roku papież Franciszek podpisał adhortację apostolską „Amoris laetitia” (Radość miłości). Jest ona owocem refleksji dwóch synodów o rodzinie, które odbyły się w ostatnim czasie.
MARIUSZ MARCINKOWSKI
teolog, trener rozwoju
Znamienne jest to, że kiedy odbywały się
obrady synodów, media rozpisywały się o rzekomo nowym spojrzeniu Franciszka na problem
osób rozwiedzionych i żyjących w powtórnych
związkach. Wypatrywano jakiegoś przełomu,
swoistej rewolucji, zmiany „twardego”, a według wielu – niewspółczesnego – stanowiska
Kościoła. Przypominało to trochę sytuację
z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy spekulowano, że papież zmieni nauczanie
dotyczące regulacji poczęć, zezwalając na
korzystanie z antykoncepcji. A jednak zarów-
no wtedy, jak i teraz papież potwierdził znane już nauczanie Kościoła, akcentując nowe
wyzwania i nowe potrzeby. Podkreślił jednak
niezmienność fundamentów tego nauczania.
Encyklika papieża Pawła VI z 1968 r. ukazała
piękno miłości sakramentalnej oraz rodzicielskiego powołania małżonków. Ukazała także
niezwykle ważne zasady odpowiedzialnego
rodzicielstwa i pełne spojrzenie na płodność
człowieka. Encyklika papieża Franciszka jest
również bardzo świadomym spojrzeniem na
kondycję współczesnej rodziny i jej wszystkie
problemy, ale przede wszystkim jest zaprosze-
niem, skierowanym do wszystkich, a zwłaszcza
do duszpasterzy, aby przyjąć nową postawę
w stosunku do rodziny: towarzyszyć, integrować i być blisko tych, którzy idą tą piękną,
choć niepozbawioną trosk, drogą powołania,
ale i tych, którzy cierpią z powodu zranionej
miłości.
Sam papież tak streszcza adhortację:
„Przedstawiając tekst, zacznę od wprowadzenia inspirowanego Pismem Świętym, które
nada mu odpowiedni ton. Na tej podstawie
rozważę aktualną sytuację rodzin, by stać
twardo na ziemi. Następnie przypomnę pewne podstawowe kwestie nauczania Kościoła o małżeństwie i rodzinie, by w ten sposób
dać miejsce dwom centralnym rozdziałom
poświęconym miłości. Z kolei ukażę niektóre
drogi duszpasterskie, które służą zbudowaniu
solidnych i płodnych ognisk rodzinnych według planu Bożego, a jeden rozdział poświęcę wychowaniu dzieci. Dalej zatrzymam się
przy zaproszeniu do miłosierdzia i do duszpasterskiego rozpoznania wobec sytuacji, które
nie odpowiadają w pełni temu, co Pan nam
proponuje, a na końcu przedstawię krótko duchowość rodziny”.
Odpowiadając na wezwanie papieża,
w każdym miesiącu będę prezentował poszczególne rozdziały adhortacji. Jest ona bardzo ważnym i bardzo aktualnym głosem Kościoła, który w centrum swojej troski stawia
rodzinę i jej współczesną kondycję, problemy
i wyzwania.
Polska i jej święci 966–2016
„Polska i jej święci. 966–2016”, to publikacja z okazji rocznicy chrztu Polski – leksykon
świętych i błogosławionych w Roku Bożego
Miłosierdzia.
Oto życiorysy kilkudziesięciu świętych
i błogosławionych – patronów i orędowników
Polski. Ich sylwetki, słowa i czyny opatrzone
pięknymi ilustracjami, modlitwami za ich wstawiennictwem oraz świadectwami i refleksjami
na ich temat Jana Pawła II, Benedykta XVI
oraz znaczących postaci w dziejach Polski.
Obyśmy mieli odwagę podążać ich szlakiem.
Bierze on swój początek w chrzcie Polski, zaś
to jaki przybierze kształt, dokąd nas zaprowadzi, zależy od każdego z nas.
Święty Jan Paweł II powtarzał, że człowieka nie da się zrozumieć bez Chrystusa. Podobnie historię naszej Ojczyzny można zrozumieć tylko wtedy, gdy pozna się sylwetki ludzi
najściślej z nią związanych, gotowych poświęcić dla niej wszystko, zaangażowanych na jej
rzecz, aż do oddania własnego życia.
Tą książkę możesz otrzymać w prezencie stając się Honorowym Abonentem
Gazety „Na Skale”. Więcej informacji
na ostatniej stronie miesięcznika.
Zapraszamy!
ANONIMOWI SEKSOHOLICY („SA”)
Program zdrowienia dla ludzi, którzy chcą skończyć z autodestrukcyjnymi myślami i zrachowaniami związanymi ze sferą seksualną
KONTAKT: tel. +48 798 05 66 77 (obsługiwany przez mężczyznę), tel. +48 534 12 47 48 (obsługiwany przez kobietę)
e-mail: [email protected]
www.sa.org.pl
® - Sexaholics Anonymous
NA SKALE NR 2/2016
STRONA 7
PRO LIFE
„Aborcja jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej” JAN PAWEŁ II
Inicjatywa Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
Kochamy każde dziecko!
bp Jan Piotrowski
ordynariusz diecezji kieleckiej
Nie zabijaj! Odwieczne Boże przykazanie jest niezmienne, tak jak niezmienna
jest miłość Boga do człowieka. Ludzkie kaprysy i wymarzone prawa, sprowadzające poczęte życie pod przysłowiowy skalpel, dla ludzi prawego
sumienia i dla ludzi wierzących są nie
do przyjęcia. Dlatego apel polskich
biskupów, w obronie poczętego życia,
a także odważna postawa francuskiego arcybiskupa z Bayonne Marc’a
Auilleta czy Kanadyjki Mary Wagner
są aktualnym głosem prawdy. „Nie
zbijaj” nie znaczy nic innego, jak „nie
zabijaj!”
Jolanta i Marcin
Brodzińscy
kielecka para diecezjalna
gałęzi rodzinnej Ruchu
Światło-Życie - Domowy Kościół
Życie to dar naszego Boga. Nikt nie
dał nam prawa do decydowania,
kiedy je zacząć, a już na pewno, kiedy
je zakończyć. O życiu i śmierci decyduje Bóg. Problem aborcji to problem
konfrontacji świata etyki ze światem
przepisów i prawa, ale nie można tylko
w taki sposób rozważać kwestii daru
życia. Aborcja to śmierć, zniszczenie i
pozbawienie żywego organizmu funkcji i możliwości jego dalszego rozwoju.
Po aborcji - nie ma życia, ale pozostaje sumienie, które nie pozwoli zapomnieć.
Liderzy polskich organizacji pro-life zorganizowali akcję zbierania podpisów pod
„Apelem do polskich parlamentarzystów o prawo do życia dla każdego poczętego
dziecka i ochronę macierzyństwa”. Jeśli kochasz dzieci – poprzyj i podaj dalej!
Organizatorzy pragną uwrażliwić społeczeństwo na bezcenną wartość życia każdego poczętego dziecka i wpływać na parlamentarzystów w celu dokonania odpowiednich zmian w polskim prawie, w szczególności w ustawie „O planowaniu rodziny…” z dnia 7 stycznia 1993 roku.
Geneza „Apelu”
Nowa sytuacja społeczno-polityczna ożywiła nadzieje wielu Polaków na wzmocnienie ochrony życia poczętych dzieci. Chodzi o objecie prawną ochroną także dzieci prenatalnie chorych i poczętych w wyniku czynu zabronionego. Za pełną ochroną
opowiada się większość Polaków. W dwóch ogólnopolskich sondażach przeprowadzonych w latach: 2012 (przez Centrum Myśli Jana Pawła II) i 2013 (przez CBOS) na
pytanie: „Czy opowiadasz się za prawem do życia każdego poczętego dziecka bez
wyjątku” – „tak” odpowiedziało odpowiednio 80% i 75% Polaków.
Inicjatywę zmiany polskiego prawodawstwa podjęła grupa liderów różnych organizacji pro-life, działających w Polsce. Postanowiono wykorzystać formę obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, by objąć prawną ochroną wszystkie poczęte dzieci,
bez wyjątków. Organizatorzy planują wprowadzić do polskiego ustawodawstwa zapisy polepszające ochronę macierzyństwa, w szczególności ciąże specjalnej troski.
Obowiązujące ustawodawstwo, uznając kobietę za drugą ofiarę aborcji, wyłącza ją spod sankcji karnej za nielegalne przerwanie ciąży. Karze więzienia do 3 lat
podlega lekarz/osoba wykonująca aborcje a także osoby skłaniające kobietę do
przerwania ciąży.
Jednak Fundacja „PRO – prawo do życia”, kierowana przez p. Mariusza Dzierżawskiego, wraz ze Stowarzyszeniem. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks.
Piotra Skargi opowiedziała się za podwyższeniem sankcji karnej do 5 lat pozbawienia wolności i objęciem nią także kobiet dopuszczających się aborcji
(z możliwością ewentualnego nadzwyczajnego złagodzenia kary przez sąd).
Natomiast Polska Federacja Ruchów Obrony Życia (zrzeszająca 86 ruchów i stowarzyszeń) opowiedziała się zdecydowanie za utrzymaniem dotychczasowego ustawowego zapisu, który wyłącza kobiety poddające się aborcji z odpowiedzialności
karnej.
W tej sytuacji Polska Federacja Ruchów Obrony Życia nie mogła włączyć się
w inicjatywę obywatelską zgłoszoną przez Fundację „PRO – prawo do życia” i zainicjowała kampanię społeczną „Kochamy KAŻDE dziecko”. Jej ważnym elementem
jest zbieranie podpisów pod „Apelem do polskich parlamentarzystów o prawo do
życia dla każdego poczętego dziecka i ochronę macierzyństwa”.
Zbieranie podpisów pod „Apelem” rozpoczęto 22 marca br. w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie. Podpisy można składać także na stronie: www.kochamykazdedziecko.pl Liczymy także na zbieranie podpisów
pod „Apelem” w parafiach. Podpisy będą zbierane do końca sierpnia br.,
a następnie przekazane Marszałkowi Sejmu RP.
Księża biskupi za prawem do życia bez wyjątków i przeciwko karaniu kobiet
W komunikacie z 16 kwietnia 2016 r. Konferencja Episkopatu Polski zaapelowała o
zapewnienie każdemu poczętemu dziecku – bez żadnych wyjątków – prawa do życia. Trzeba podkreślić, że księża biskupi także sprzeciwiają się propozycjom prawnym
przewidującym sankcje karne dla kobiet poddających się aborcji.
Upowszechnianie „Apelu” wraz z uzasadnieniem
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia planuje szeroką akcję edukacyjną służącą upowszechnieniu argumentów etycznych, medycznych, prawnych i społecznych za wprowadzeniem pełnej ochrony życia każdego poczętego dziecka i lepszej
ochrony macierzyństwa. Planowane są wystawy, projekcje filmów, rozpowszechnianie folderów i innych materiałów edukacyjnych, także szeroka współpraca z mediami i organizacjami prorodzinnymi.
dr Paweł Wosicki – prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
dr inż. Antoni Zięba – wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
Poznań - Kraków kwiecień 2016 r.
STRONA 8
NA SKALE NR 2/2016
„Na łupy się nie łakomcie! Walka bowiem jest jeszcze przed nami.” 1 Mch 4,17b
ZRANIONY WOJOWNIK
MĘSKI ŚWIAT
Mężczyzna podejmuje walkę. Nie obejdzie się bez ran.
W życie każdego mężczyzny wpisana jest walka. To do niego przecież sam Stwórca powiedział, że w pocie czoła będzie zdobywał pożywienie (Rdz 3, 17), a zatem będzie walczył z
żywiołami i nieefektywnością swoich starań.
MARIUSZ MARCINKOWSKI
teolog, trener rozwoju
Przez wieki mężczyźni mocno doświadczali
takiego trudu, również fizycznie. Widzieli ograniczenia, widzieli swoją słabość. Musieli bardzo
wiele z siebie dać. Często nawet własne życie.
Oddawali to wszystko nie tyle dla siebie, ile dla
innych. Dziś to doświadczenie walki nie jest tak
oczywiste. Tym bardziej nieoczywisty dla mężczyzn jest cel tej walki. Modna jest samorealizacja, zaspokajanie swoich potrzeb i unikanie
jak najskuteczniej cierpienia. Miłość zamieniliśmy na partnerstwo, odpowiedzialność na
kombinowanie, waleczność na strach.
Choć dziś nie musimy już walczyć mieczem,
nie oznacza to, że w naszym życiu nie ma już
przestrzeni na walkę. Musimy walczyć o wiarę,
rodzinę, wartości, o swoją męskość. Te walki
niekiedy są trudniejsze od wyzwań, które spotykały kiedyś mężczyzn.
Wyjdź na pustynię
Pierwszy etap męskiej inicjacji ukazuje prawdę o tym, że życie – poza tym, że jest piękne
– bywa ciężkie i pełne bólu. I jest to nieodłączny jego element. W pierwotnych inicjacjach
wprowadzenie mężczyzny w tę prawdę dokonywało się poprzez doświadczanie bólu. Stosowano obrzezania i inne formy okaleczania
ciała. Ta inicjacja zazwyczaj też dokonywała
się poprzez samotne doświadczanie przyrody,
czyli tej rzeczywistości, która jest dzika, nieokiełzana i rządzi się swoimi prawami. W spotkaniu
z nią mężczyzna czuje respekt i poznaje własne
ograniczenia. Jej piękno pociąga, jej harmonia uspokaja, a jej dzikość uczy pokory. Lekcję,
którą daje ból, trzeba odrobić samemu. Uczy
nas ona mądrości, pokory, rozwagi. A przede
wszystkim ma pomóc spojrzeć w głąb siebie.
Szczególnie brakuje dziś tej refleksji nad
sobą. Współczesny mężczyzna nieustannie
niona śmiercią, ale też była miejscem oczyszczenia i próby. Jezus od wyjścia na pustynię
rozpoczyna swoją misję. To właśnie na pustyni
spotyka się ze swoimi demonami, swoim bólem, swoją słabością, swoją samotnością. To
spotkanie jest walką, która może oczyścić pragnienia i dać nowe spojrzenie.
Weź swój krzyż
Najdroższym znakiem chrześcijaństwa jest
krzyż. Jest on znakiem cierpienia. Znakiem oddania. Znakiem miłości. Wielu współczesnych
zrobiło z niego jakiś talizman albo pusty znak.
Tymczasem jego znaczenie jest bardzo głębokie i przejmujące. Jezus mówi: „jeśli kto chce
iść za mną, niech się zaprze samego siebie,
niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). Dziś wielu mężczyzn ten krzyż próbuje odrzucić.
Jakie mogą być tego konsekwencje? Jeśli
nie doświadczysz cierpienia, które oczyszcza
i przemienia, to możesz stać się gnuśny, nieustępliwy, pełen nienawiści wobec tych, którzy
mają inne zdanie od twojego, manipulujący,
dążący do sukcesu za wszelką cenę, by potwierdzić swoją wartość. Po prostu będziesz
nieszczęśliwy, raniący innych i – co gorsze –
przekażesz to swoim dzieciom.
A może już taki jesteś? Nieprzeżyty ból przenosimy na innych.
Jaka jest prawda o mnie?
Musimy stanąć w prawdzie wobec siebie
i swojego życia. Wielu z nas żyje w micie samego siebie. Ten fałszywy obraz stawia w centrum
moje potrzeby, odciąga mnie od przyjęcia misji, która jest dla mnie przygotowana.
Grzech i słabość, czyli po prostu egoizm,
sprawiły, że mężczyzna opuścił ogród rajski.
Bóg wzywa do powrotu, do odkrycia prawdy o sobie, ale ta droga prowadzi przez inny
ogród. Przez Getsemani – ogród oliwny. Bóg
powołał Cię do wielkich rzeczy. Jesteś mężczyzną. Strażnikiem ogrodu, czyli wartości,
ideałów. Jesteś powołany, by służyć swojej roucieka przed samym sobą, zajmując każdą dzinie – tym, którzy zostali powierzeni w Twoje
wolną chwilę przyjemnościami i mało rozwo- ręce. Droga przez ogród Getsemani to droga,
która ma pomóc ci stać się odpowiedzialnym,
jowymi zajęciami. Często boi się zostać sam to droga cierpienia. Tylko wtedy przestaniesz
ze sobą. Wielu mężczyzn, którzy zmagają się szukać winnych, a zobaczysz, że to ty potrzez różnymi słabościami i uzależnieniami, ma doświadczenie swojej słabości zwłaszcza wtedy,
kiedy są sami. To w czasie wolnym, samotnie
spędzanym, wielu mężczyzn doświadcza np.
pokus seksualnych.
Spotkanie z samym sobą jest czasem bycia
na pustyni. Dla Izraelitów pustynia była miejscem przebywania demonów, była przepeł-
bujesz oczyszczenia, przemiany, wyzbycia się
egoizmu.
Rany – dowody twojej walki
Aby stać się mężczyzną, musisz odnieść
rany. One świadczą o tym, że walczyłeś. Rany
są znakiem upokorzenia, słabości. Uczą nas
pokory względem siebie, życia, Boga. Oczysz-
NA SKALE NR 2/2016
czają. Jezus po zmartwychwstaniu zachował
swoje rany. Nosi je z dumą. Są one znakiem
zwycięstwa, ale zanim takie się stały, oznaczały ból, cierpienie i śmierć.
Dziś wielu mężczyzn jest zranionych, ale ich
rany nie są noszone z dumą. Odbierają im ich
męskość. Odbierają rozeznanie, bo ból sprawia, że cierpiący ciągle skupia się na sobie, na
swoim bólu. Często współczesny mężczyzna
zachowuje się jak dziki zwierz, który śmiertelnie
zraniony atakuje zajadle i wściekle, niszcząc
wszystko na swojej drodze. Jak wielu z nas nosi
do dziś ranę, którą spowodowała zła relacja
z ojcem? Jak wielu z nas nie nauczyło się przegrywać, przyjmować porażek tak, by lekcje,
które nam one przynoszą, prowadziły do zwycięstwa? Te rany ciągle krwawią i ropieją. Nie
goją się, bo nie chcemy się z nimi zmierzyć.
Szukamy winnych tych ran, obrzucając ich odpowiedzialnością za nie, zamiast wziąć życie
w swoje ręce. Cierpiąc, sprawiamy, że cierpią
nasi bliscy.
Jak radzisz sobie z własnym bólem? Może
winisz innych za niego, a może próbujesz nieustannie go uśmierzać?
Ciało i duch
Rany, które otrzymujemy w walce, dotykają
zarówno ciała, jak i ducha. Bóg nas stworzył
tak, że jesteśmy ciałem i duchem. Droga cierpienia to droga w głąb siebie, która pozwala
odkryć prawdę o sobie. Oczyszcza ciało i przemienia ducha.
Chciałbym Cię zachęcić do pewnej praktyki, która pozwoli Ci, jeśli ją dobrze przeżyjesz, wejść na tę drogę oczyszczenia. Nauczy
Cię również dyscypliny i brania swojego ciała
w niewolę. Zgodnie z radą św. Pawła: „Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak,
jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę”(1 Kor
9, 26-27). Chciałbym zaprosić Cię do postu.
Ta „cielesna” praktyka wyrzeczenia kształtuje
twojego ducha. W mojej wspólnocie (Przymierze Wojowników) w każdy piątek podejmujemy post, spożywając w ciągu dnia tylko jeden
posiłek. Czynimy to w konkretnej intencji. Post
jest walką fizyczną z poczuciem głodu, ze słabością naszego ciała, ale jest to również walka
duchowa z naszą słabą wolą i skłonnością do
usprawiedliwiania się, szukania wymówek. Słowo Boże daje też obietnicę, a właściwe wskazówkę, że niektóre złe duchy można wyrzucić
tylko modlitwą i postem (Mk 9, 29). Post jest
zatem konkretnym narzędziem do walki, która
prowadzi do zwycięstwa.
Mój najbliższy post chcę ofiarować w Twojej intencji.
Odwagi!
STRONA 9
BYĆ KOBIETĄ
„Każde dziecko przychodzące na świat jest dowodem zaufania Boga do nas.” BŁ. MATKA TERESA
Serce kobiety – serce matki
Co odróżnia kobietę od mężczyzny? Ilość wypowiadanych słów, umiejętność robienia kilku rzeczy na raz, a może większa wrażliwość?
We wszystkich tych przypadkach znajdziemy wyjątki. Jest jednak coś, co jest tylko kobiece, czym zostałyśmy obdarzone lub obarczone
(zależnie od spojrzenia), niezależnie od innych osobistych predyspozycji. Macierzyństwo.
KATARZYNA MARCINKOWSKA
filozof, autorka projektu
„Serce Kobiety”
Oczywiste, a jednak nieoczywiste
Nie jest to – pozornie – żadne odkrycie.
Nie trzeba być bardzo uważnym obserwatorem, żeby dostrzec, że to właśnie kobiety
zostają matkami. Co więcej, całe kobiece
ciało jest do tego stworzone. Przemiany
zachodzące w organizmie dziewczynek
od momentu dojrzewania przygotowują
je na możliwość zostania mamą. Niestety
niejedna młoda kobieta usłyszała wtedy
o przekleństwie kobiecości. Sama zaczęła
też dotkliwie doświadczać ciała jako balastu. Ból, niewygoda, nieprzewidywalność,
zmienność. Długo by szukać wszystkich
czynników wpływających na zniekształcenie prostego faktu o kobiecym macierzyństwie. Dostajemy jednak przekaz – również
poprzez media – o tym, że nie każda kobieta chce być matką i że nie można stawiać znaku równości między kobiecością
a macierzyństwem. Bo mówi się, że to tylko
biologia, której kobieta nie musi się poddawać. Niezależna od nikogo. Pani swojego
czasu, pani swojego domu, pani swojego
życia, pani dla jakiegoś pana – w takiej
wizji kobiecości nie ma miejsca na macierzyństwo. Na to, co wymaga uczynienia
daru ze swojego ciała i serca w całej peł-
STRONA 10
ni. Ale odrzucając macierzyństwo, kobieta
drastycznie odrzuca samą siebie.
Ciało i serce matki
Kobiece ciało nie pozostaje bez znaczenia dla kobiecego serca. To, czego doświadcza ciało, kształtuje duszę. Ciało jest
przecież w jedności z „wnętrzem”, one nawzajem na siebie wpływają. Przypomina
o tym dziś medycyna, ale też codzienne
doświadczenia. Ta jedność jest naturalna,
ale bywa burzona zewnętrzną interwencją
(np. środkami hormonalnymi) lub mentalnym rozdziałem tych dwóch rzeczywistości. Nie słyszymy wtedy ani ciała, ani serca.
Kobiece – macierzyńskie – ciało (które samo w
sobie jest doskonale przemyślane, by spełnić
swoje zadania!) pomaga formować niezwykłe
cechy, np. empatię, otwartość, większe skupienie na swoich przeżyciach, świadomość
swoich ograniczeń, zainteresowanie człowiekiem. Kobieta potrafi zobaczyć człowieka
i przyjąć go takim, jakim jest, nawet wbrew
różnym zasadom. Potwierdza to biblijna
Jokebed, matka Mojżesza, walcząca o życie syna (por. Wj 2). Taką kobietą była też
Stanisława Leszczyńska, która w Auschwitz
odebrała 3000 porodów, nie zgadzając się
na zabicie żadnego dziecka. Przy porodzie
w podłych warunkach i w totalnej beznadziei patrzyła na rodzące z miłością, uznając ich godność i cud nowego życia. Tylko
kobieta, która wie, kim jest, i która nie przekreśla w sobie macierzyństwa, może takich
rzeczy dokonać.
NA SKALE NR 2/2016
Macierzyństwo niejedno ma imię
Kobiece serce matki z różnych przyczyn
nie zawsze znajduje swoją realizację w macierzyństwie biologicznym. To jednak go
nie neguje, bo ono ma szerszy wymiar. Ukazała to bł. Matka Teresa z Kalkuty, oddana człowiekowi, zwłaszcza bezbronnemu,
choremu, wykluczonemu, opuszczonemu.
Codziennie mamy tysiące możliwości, by
iść w jej ślady, wcale nie rzucając wszystkiego i nie wyjeżdżając daleko! To macierzyństwo w szerszym sensie jest otwarciem
na człowieka i budzeniem go do życia.
Jan Paweł II nazywał je „macierzyństwem
duchowym”. Tym macierzyństwem, które
ujawnia kobiecy geniusz. Ten geniusz, którego bardzo brakuje wielu mężczyznom,
ale i wielu kobietom, które jeszcze nie doświadczyły głębi swojego serca, którym
być może wmówiono, że ich ciało nic nie
znaczy i że macierzyństwo jest wyborem,
a nie powołaniem.
„(…) przede wszystkim nasze czasy
oczekują na objawienie się owego <<geniuszu>> kobiety, który zabezpieczy wrażliwość na człowieka w każdej sytuacji:
dlatego, że jest człowiekiem! I dlatego, że
<<największa jest miłość>> (1 Kor 13, 13)”.
(Mulieris dignitatem , 30)
Drogie niewiasty, wiecie, jak bardzo
Bóg nam zawierzył? Czy już dokonałyście
pierwszego kroku, by wejść na drogę swojego macierzyństwa – czy obudziłyście życie w sobie? Co dziś możecie zrobić, żeby
obudzić życie w drugim człowieku?
„Jarzmo ojcostwa jest słodkie” O. JÓZEF AUGUSTYN OJCOSTWO
KRYZYS OJCOSTWA
CZYŻBY?
Obecnie, m.in. w psychologii, socjologii,
wiele mówi się o kryzysie ojcostwa. O zagubieniu ojców, o ich nieobecności, niedomaganiu. Czy rzeczywiście tak jest?
MAŁGORZATA WERYSZKO
psycholog
Paradoksalnie, porównując aktualną sytuację ze standardami z przeszłości,
nasuwa się myśl, iż mężczyźni chyba nigdy wcześniej nie byli tak zaangażowani
w pełnienie swojej roli rodzicielskiej jak
obecnie. Całkiem niedawno naukowcy badający zmiany zachodzące we
współczesnej rodzinie (m.in. T. Szlendak,
M. Sikorska, P. Kubicki) wprowadzili pojęcie tzw. nowych ojców. Są oni obecni na
porodówkach, wspierając żony. Aktywnie
uczestniczą w opiece i wychowywaniu
dziecka, biorą udział w warsztatach dotyczących wychowania, zrzeszają się w grupy, stowarzyszenia, by wspólnie wspierać
się w pełnieniu ojcowskiej roli, wymieniać
doświadczenia, czerpać inspiracje. Zajmują się dziećmi znacznie dłużej i mają na
nie dużo większy wpływ niż ojcowie tradycyjni, pozostający w stosunku do dziecka
w pewnym oddaleniu.
Dawniej funkcja ojcowska ograniczała się do zapewnienia rodzinie środków
do życia.
Dziś jest inaczej. Od ojców wymaga się
więcej – poza pracą oczekuje się od nich
zaangażowania w życie rodzinne, spędzania czasu z żoną i dziećmi, współuczestniczenia w domowych obowiązkach.
Co więcej, badania przeprowadzone w 2006 r. przez australijskich naukowców pokazują, że sami mężczyźni mający
niebawem stać się ojcami widzą swoją
rolę przede wszystkim w okazywaniu dziecku emocjonalnego wsparcia, opiece, zabawie i edukacji.
Stawianie sobie przez ojców wysokich wymagań obrazują badania z 2006 r.
przeprowadzone w USA. Pokazały one, że
mężczyźni opisują dobrego ojca jako takiego, który kocha swoją żonę i dzieci, dba
o ich opiekę i bezpieczeństwo. Co więcej,
jest dla swoich dzieci wzorem do naśladowania, jest dostępny, gotowy, aby pomóc
w razie potrzeby, uczy dzieci tego, czego
sam się nauczył. Interesuje się życiem dzieci, ich zainteresowaniami, pozostawia im
przestrzeń do podejmowania własnych
wyborów. Kocha Boga i uczy dzieci, by
robiły to samo. Ponadto jest otwarty i potrafi słuchać, okazuje swoje uczucia, nie
zawsze się zgadza, ale zawsze gotów jest
przebaczyć. Czasami potrzebuje poprawić lub ukarać swoje dzieci, ale robi to
w kochający sposób, nie w sposób surowy
czy niekontrolowany. Jest także gotowy,
by powiedzieć dziecku: „Popełniłem błąd,
przepraszam”. Pragnie, aby dzieci były
z niego dumne.
Oczekiwania społeczne względem
ojców oraz ich własne oczekiwania dotyczące zaangażowania i zbliżenia do dzieci nigdy wcześniej nie były tak wysokie.
Zatem, jeśli mówić o kryzysie ojcostwa, to
w przypadku młodego pokolenia ojców
tylko w znaczeniu poszukiwania nowej
drogi, nowych pomysłów. A jeśli jest poszukiwanie, to znaczy, że jest gotowość do
TA REKLAMA POMAGA
zmiany i otwartość do podejmowania nowych wyzwań.
W tych poszukiwaniach (nierzadko na oślep, bez odpowiednich wzorców
z własnego dzieciństwa) mężczyźni potrzebują wsparcia i docenienia z kilku stron.
Przede wszystkim ze strony żon-matek (poprzez zauważanie starań, zachętę, oddawanie inicjatywy i powierzanie odpowiedzialności), instytucji społecznych, fundacji
i stowarzyszeń, a także poprzez odpowiednie wzorce ojcostwa ukazywane w mediach, kampanie społeczne na rzecz rodziny.
Oczywiście termin „nowi ojcowie” nie obejmuje wszystkich pełniących tę rolę mężczyzn.
Ale to i tak już spory krok naprzód. Spory krok w
kierunku ojcostwa zaangażowanego, przemyślanego, podejmowanego świadomie i z radością. Takie ojcostwo to także spory krok w
kierunku budowania pokolenia dzieci bardziej pewnych siebie, mających wyższą samoocenę, zdrowszych fizycznie i emocjonalnie, osiągających lepsze wyniki w nauce
i w pracy, tworzących w dorosłym życiu
trwałe i zjednoczone rodziny. O takie ojcostwo warto dziś walczyć.
Zapraszamy do współpracy reklamodawców.
Kontakt: 880 907 353 [email protected]
wspierasz rozwój tego projektu
pomagasz Rodzinie!
NA SKALE NR 2/2016
STRONA 11
CHLEB POWSZEDNI
„Niech więc posiadane przez was dobro nie stanie się sposobnością do bluźnierstwa!” Rz 14 ,16
GDZIE SCHOWAŁY SIĘ
NASZE PIENIĄDZE?
Wielu z nas jest niezadowolonych z kwoty, jaką zarabia. Wielu ma
nawet problemy, aby związać koniec z końcem. Codzienne wydatki,
dzieci, samochód, a może i dwa samochody, do tego komórki, internet i oczywiście jakieś wakacje. Jak na to wszystko ma wystarczyć
pieniędzy?
ANDRZEJ BEDNARCZYK
przedsiębiorca, ekonomista,
historyk
Zastanawiające i zadziwiające zarazem
jest to, że na małe dochody narzekają zarówno ci z pensją wynoszącą 1,5 tys. zł, jak
i ci z 5 tys. zł., a słyszałem również utyskiwania ludzi, których dochody sięgały 20 tys.
zł. Ciągle im było mało. Powiem więcej:
znam rodziny z najniższą krajową, które są
zadowolone z życia, radosne i mówią, że
na wszystko im wystarcza, a ci majętni są
stale strapieni, zmartwieni, wiecznie nic im
nie zostaje.
Jest na to odpowiedź: nasza sytuacja finansowa paradoksalnie zależy bardziej od
naszych wydatków niż od dochodów! Jeśli ci
nie wystarcza, przypatrz się swoim wydatkom. Wielu jednak powie, że ich wydatki są już zmniejszone do minimum, już nie
ma co ciąć, a nadal im nie wystarcza.
Najprawdopodobniej mówią tak, bo nie
odkryli, gdzie schowały się ich pieniądze.
A schowały się one bardzo blisko, w miejscu, gdzie nikt by ich nie szukał, w ich własnym portfelu.
Szukanie pieniędzy w domowym budżecie trzeba zacząć od zbierania paragonów, faktur i wszelkich dowodów wydania
pieniędzy. Musi w to być zaangażowana cała rodzina. Trzeba wszystko zapisać
STRONA 12
i podliczyć. Musimy się dowiedzieć, ile miesięcznie wydajemy na życie. To taki eksperyment z paragonami. Warto to zresztą robić przez cały czas, ale dla niewytrwałych
wystarczy kilka miesięcy, np. pół roku. Trzeba wyliczyć średnią miesięczną, abyśmy
w ogóle wiedzieli, ile wydajemy pieniędzy.
Drugim krokiem będzie pogrupowanie
wydatków, aby zobaczyć, na co najwięcej idzie kasy. Na przykład: jedzenie, paliwo, rozrywka, edukacja czy zdrowie. Każdy ustala swoje kategorie.
Dopiero kiedy tak zrobimy, będziemy
mogli odkryć kryjówkę naszych pieniędzy.
Ale ktoś może powiedzieć, że to całe liczenie nic nie da, bo pieniędzy nie przybędzie w domowym budżecie z samego ich
szukania. Racja! Samo liczenie nic nam nie
da. Zupełnie nic. Zysk przyniesie nam odkrycie kryjówki naszych pieniędzy oraz wykorzystanie tej informacji. Dopiero to może
w czymś nam pomóc.
dzo trudne.
Specjaliści od ekonomii, ludzie bogaci,
którym też kiedyś brakowało pieniędzy,
bo nie dostali ich w spadku ani nie wygrali
w lotto, zrozumieli, że w życiu musi być
pewna równowaga, jeśli chodzi o wydatki.
Opracowali zasady mówiące, jak należy
postępować, aby nasze domowe budżety były zbilansowane, i to bez względu na
to, ile zarabiamy. Jest to metoda 6 słoików
albo 6 kont – zależy gdzie kto woli trzymać
kasę. Dzielimy swój budżet na 6 części – co
ważne, robimy to w dniu wypłaty. Nie łudźmy się – jeśli zrobimy to później, nic z tego
nie wyjdzie.
rych drastyczne, u innych kosmetyczne,
a być może będą takie rodziny, w których
w ogóle nie będzie konieczności zmian.
Każdy z nas ma ograniczony budżet –
zarówno ci, którzy zarabiają minimum krajowe, jak i ci, którzy są prezesami bogatych
firm. Każdy wie, że jego pieniądze kiedyś
się skończą, jeśli ich nie przypilnuje. Ukryją
się dobrze, a znalezienie ich może być bar-
nie tyle po stronie ich dochodów, ile po
stronie wydatków. W kolejnych numerach
omówimy szczegółowo, dlaczego właśnie
taki podział i z jakich ważnych przesłanek
on wynika. Tymczasem zapraszam do zbierania paragonów, aby móc odkryć, gdzie
schowały się nasze pieniądze.
Najpierw „płacimy” Bogu – 10%
Osłona finansowa – 10%
Długoterminowe cele – 10%
Edukacja – 10%
Życie – 50%
Rozrywka – 10%
W takim razie co należy zrobić, kiedy
Znam wiele rodzin, które po wprowadzeodkryjemy, gdzie schowało się najwięcej
niu
tej zasady dzielenia swoich wydatków
naszych pieniędzy? Trzeba wtedy wprowadzić w życie pewne zmiany – u niektó- zrozumiały, że ich problemy finansowe leżą
NA SKALE NR 2/2016
„Pan dał, Pan zabrał. Niech imię Pana będzie błogosławione!” Hi 1, 21 DLA DUCHA
GDYBY MOJE
DZIECKO ŻYŁO...
Czarne włoski lekko opadające na czoło. Rumiane policzki rozpogadzające uśmiechniętą buzię. Brązowe oczy dokładnie jak jego tatusia. Brudna bluzeczka od kredek i podjadanej kaszki. Na nóżkach małe buciki, które wciąż trzeba zawiązywać. A przed snem koniecznie
wieczorne przytulanie. Nie lubi cukinii, ale potrafiłby bez przerwy jeść owocowe żelki. Być może taki byłby nasz synek – gdyby żył.
MICHAŁ I ULA PIEKARA
służą małżeństwom
i rodzinom, obecnie
na misjach w Anglii
Miałby teraz przeszło dwa lata. Ale nie
dane mu było się nawet urodzić. Straciliśmy
go w piątym miesiącu ciąży. Lubię myśleć, że
Franciszek rośnie w niebie. Lubię myśleć, że patrzy na nas i od czasu do czasu uśmiecha się
do nas w blasku tęczy. Lubię myśleć, że widzi
nasze życie z innej perspektywy i prosi Boga o
błogosławieństwa dla jego rodziny na ziemi.
Nie wiem, czy to teologicznie poprawne. Ale
lubię tak myśleć.
Kiedy stracisz dziecko...
Kiedy dowiedziałam się, że serduszko Franciszka nie bije, było we mnie wiele smutku.
Całą rodziną przeżywaliśmy tę stratę. W mojej głowie oczywiście pojawiały się pytania.
Dlaczego? Co się stało? Ale w tym wszystkim
miałam duży spokój. Nie pojawił się gniew na
Boga. Bo to On jest dawcą życia. Pojawiła
kałam brzuszka, głaskałam. To było tak ważne, te chwile, gdy nasze już nieżyjące dziecko
było jeszcze we mnie, jeszcze z nami. Wykonywałam czynności jak co dzień, a ono było we
mnie. Dużo o nim myślałam. Potem przyszedł
dzień porodu, ponieważ zdecydowaliśmy, że
chcemy dać naszemu synkowi godny poród
i pochówek. Dlatego nie zgodziliśmy się na rutynowy zabieg w szpitalu. Było to jedno z najbardziej osobistych i intymnych doświadczeń
mojego życia. Pamiętam trud porodu i radość,
kiedy mogłam zobaczyć i dotknąć nasze dzieciątko. Było takie maleńkie i piękne. Wyglądało, jakby zasnęło spokojnym snem.
Pochówek dzieciątka był pięknym doświadczeniem dla całej naszej rodziny. Do
małej, białej trumienki dzieci włożyły swoje
ulubione zabawki, którymi chciały się podzielić
ze swoim braciszkiem. Narysowały dla niego
rysunki. To było bardzo wzruszające. Wszyscy
ubraliśmy się na biało, mając świadomość, że
Franciszek jest świętym w niebie. Po pochówku uczestniczyliśmy w Eucharystii dziękczynnej
za dar naszego synka. Modliliśmy się w tamtym
czasie bardzo często słowami z księgi Hioba,
które nabrały dla nas bardzo osobistego znaczenia: Pan dał, Pan zabrał. Niech imię Pana będzie
błogosławione! (Hi 1,21)
się we mnie postawa wdzięczności. Zaczęłam
Rozmowa, która uzdrawia
Mu dziękować, że dał nam maleństwo choć na
Dla nas bardzo ważne były wspólne małte pięć miesięcy w moim łonie. Następnego żeńskie rozmowy i dzielenie się tym, co każde
dnia pomyślałam, że noszę w sobie świętego. To było niesamowite uczucie i duchowo
poczułam się utulona przez Boga. Miałam łzy
w oczach, ale głęboki pokój w sercu. Doty-
z nas przeżywa. Rodzice często boją się rozmawiać o stracie, ponieważ w gruncie rzeczy
boją się uczuć małżonka i swoich własnych.
Obawiają się, że nie podołają i nie udźwigną
NA SKALE NR 2/2016
ciężaru bólu. Lękają się, że małżonek zaleje
ich własnym cierpieniem, podczas gdy oni
sami nie potrafią sobie poradzić ze swoim. Nie
rozmawiają więc wcale, a każde z nich zamyka się w swojej samotności. Zgryzota rodzi się
właśnie wtedy, kiedy smutek przeżywany jest
samotnie. Okazuje się, że dzielenie się swoimi
przeżyciami przynosi największą ulgę. Swobodne wyrażanie uczuć i przyjmowanie uczuć
małżonka to najlepsza droga do wspólnego
przeżycia straty dziecka i wzmocnienia poczucia bliskości.
Co zostało?
Kiedy dowiedzieliśmy się, że Bóg wziął naszego synka do nieba, zostało w nas wiele
smutku. Pozostało puste łóżeczko przygotowane w pokoju, a na nim wyprane i poskładane ubranka. Przeżywaliśmy stratę. Ale potem
w przedziwny sposób zaczęliśmy przeżywać
to, co zyskaliśmy. To wydarzenie zbliżyło nas
jako małżonków ponownie do siebie. Jako rodziców zjednoczonych w smutku. Doceniliśmy
jeszcze bardziej, jak bardzo szczęśliwi jesteśmy,
mając już dwójkę córeczek i synka. Zyskaliśmy w niebie kogoś, kto się wstawia za nami
w szczególny sposób. Dziś, z perspektywy czasu, myślę, że to rodzice decydują, czy zamkną
się w swoim smutku, czy też uda im się przyjąć
to cierpienie, które stanie się dla nich źródłem
głębokiej refleksji i pokoju. Nasze serce wypełnia radość i wdzięczność Bogu za to, że dał
nam Franciszka. Jest darem dla całej naszej
rodziny. Jest świętym w niebie, który wstawia
się za nami. Nie zapominamy o nim. Jest obecny w naszej rodzinie.
STRONA 13
NA DESER „Tam skarb Twój, gdzie serce Twoje” MAŁY KSIĄŻĘ
CO W KIELCACH PISZCZY?
MAJ
7
MAJ
7-8
MAJ
13-15
20-21
MAJ
18
Konferencja dla grzeszników…
...Czyli dla każdego z nas, zwłaszcza w Roku Miłosierdzia – „Jezus, Przyjaciel grzeszników” – 7 maja w Koinonii św. Pawła! Do tamtejszej parafii przy ul. Bęczkowskiej
53A zjedzie się grono nietuzinkowych prelegentów, by rozmawiać o Kimś, kto dla nas, grzeszników, jest nie tylko przyjacielem, ale wręcz jedynym ratunkiem. Mówić o Nim będą: bp Jan Piotrowski, ks. prof. Stanisław Czerwik z kieleckiego WSD, ks. prof. Stanisław Dyk z KUL-u, ks. dr Paweł Tambor – rektor WSD w Kielcach oraz
ks. Marian Królikowski – pasterz Koinonii św. Pawła. Konferencja rozpocznie się o godz. 9.00 i zakończy się Eucharystią o godz. 16.00. Uczestnicy mają możliwość
wykupienia obiadu (15 zł) i proszeni są o udział w kosztach organizacyjnych – 30 zł. (JK)
Młodzi aktorzy o chrzcie Polski
1050. rocznica chrztu Polski stała się inspiracją dla grupy teatralnej działającej przy parafii św. Jadwigi w Kielcach, by wystawić spektakl zatytułowany „966.
Chrzest Polski”. Młodzi aktorzy pragną przypomnieć widzom wartości i łaski, towarzyszące przez wieki narodowi polskiemu, będące konsekwencją decyzji Mieszka I. Przychodząc na ten spektakl, damy się przenieść do zamierzchłych czasów X w. n.e. – poprzez kostiumy z tamtej epoki, efekty specjalne i scenografię.
Scenariusz napisała Aleksandra Klusek, a reżyserem jest ks. Tomasz Brożek. Uroczysta premiera miała miejsce 17 kwietnia, ale przedstawienie można jeszcze
zobaczyć 7 i 8 maja (sobota i niedziela) o 19:00 w sali teatralnej kościoła św. Jadwigi w Kielcach. (JK)
Co słychać w teatrze?
Prócz spektaklu „Ania z Zielonego Wzgórza”, o którym pisaliśmy poprzednio i który jest doskonałą rodzinną propozycją teatralną, w Teatrze im. S. Żeromskiego
będzie można wybrać się w maju na inny spektakl z kobietą w roli głównej. Tym razem w bardziej mrocznym klimacie. Otóż na deski kieleckiej sceny wkracza
przedstawienie „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Powstało ono na podstawie książki białoruskiej reportażystki Swietłany Aleksijewicz pod tym samym tytułem. Są to rozmowy z kobietami walczącymi w armii radzieckiej podczas II wojny światowej. Ciekawego zabarwienia dodaje temu spektaklowi fakt, że autorka
nie ukrywa swojej krytycznej postawy wobec obecnej sytuacji politycznej na Białorusi, a jej dzieła są tam zakazane. Kiedy? 13, 14, 15 maja (premierowo) oraz 20,
21 i 27 maja. Tylko 21 maja o 17:00, pozostałe dni o 19:00. (JK)
Zbliżają się juwenalia
Coraz mocniej piszczą w Kielcach juwenalia, które mogą być gratką nie tylko dla studentów. Miłośnicy kabaretu będą mieli okazję za niewielkie stosunkowo pieniądze zobaczyć 18 maja w hali Politechniki Świętokrzyskiej Kabaret Smile. Będzie on gwiazdą wieczoru XVI Finału Kieleckiego Oglądu Kabaretów Studenckich
,,KOKS 2016”. Ponadto w ramach kieleckich juwenaliów będzie można wybrać się na koncerty zespołów Happysad czy Video. (JK)
MAJ
Męska Eucharystia u św. Wojciecha
21
Już od roku w parafii św. Wojciecha w Kielcach odbywają się Msze Święte w intencji mężczyzn. W każdą trzecią sobotę miesiąca o 20:00 można przyjść i posłuchać co nie co o biblijnych wzorcach męskości, a przede wszystkim modlić się za mężczyzn. Co było inspiracją, by podjąć takie przedsięwzięcie? Jak mówi ks.
Marcin Boryń, przede wszystkim jest nią widoczny nie tylko w Kościele, ale i w społeczeństwie kryzys męskości. Mężczyznom brakuje wzorców. Jeśli ktoś w wieku
30–40 lat wciąż ma kłopot z odpowiedzialnością i podejmowaniem decyzji, to jest to ogromny problem. Ta Msza jest okazją, by stanąć przed Bogiem w prawdzie
o swojej męskości i szukać światła Ducha Świętego, by zmieniać się na lepsze – mówi ks. Boryń. (JK)
MAJ
Uwielbienie w centrum – odsłona czwarta
30
STRONA 14
Czasu jest jeszcze sporo, ale już teraz warto mówić o tym wydarzeniu. Jeśli masz w sercu poczucie pustki i zagubienia, czujesz się oskarżony i winny, to mamy dla
Ciebie dwie rady! Otwórz serce, a potem weź rodzinę i przyjdź na kielecki rynek 30 maja, by zyskać alibi! Uwielbienie na rynku ma miejsce co roku, a tym razem
kryptonim akcji to właśnie: „Mam alibi”. Co będzie się działo? Śpiew, taniec, uwielbienie, a nade wszystko spotkanie z Chrystusem w Eucharystii. W zeszłym roku
było ponad 3000 osób. Tym razem zapewne będzie więcej. Wszystko dla Chrystusa, który kocha każdego z nas i chce byśmy tej Miłości owocnie doświadczali,
zwłaszcza w naszych rodzinach. Warto tam być! (JK)
NA SKALE NR 2/2016
„Największy dar jaki możecie sobie ofiarować w dzień ślubu, to czyste serce i dziewicze ciało” BŁ. MATKA TERESA
CZYSTY
„MATRIX”
F E L I ET O N Z C I E M N O G R O D U
Miło być częścią świata, który już nie istnieje. Kiedyś może istniał – w jakimś zarośniętym chaszczami zacofania średniowieczu.
Wtedy to ludzie mogli myśleć, że gdy nie
będą współżyć ze sobą przed złożeniem
przysięgi małżeńskiej, wyjdzie im to tylko
na dobre. Przy okazji pewnie musieli się
strasznie namęczyć... naiwniaki.
My dziś jesteśmy mądrzejsi, wykształceni
i obyci w realiach. To normalne i powszechnie
przyjęte, że przed pójściem do Kościoła celem
złożenia przysięgi na wierność trzeba pójść do
łóżka, aby tę wierność złamać. Nie – nie z kimś
innym. Z tą samą osobą, z którą bierze się ślub.
Oto atrakcyjna, obyta w świecie pani bizneswoman opowiada, iż to normalne, że przed
ślubem ze swoim byłym już mężem musieli się
wypróbować.
NA DESER
- Proszę wybaczyć śmiałość, ale co się stało, że mąż już były? – zaciekawiam się.
- Zdradził z inną – słyszę odpowiedź.
- Znaczy, przespał się z nieżoną? – pytam.
- No, przecież mówię – irytuje się moja rozmówczyni.
- Ale przecież dla niego to chleb powszedni! – zauważam.
- Słucham? Czyżby wiedział pan coś,
o czym ja nie wiem? – dziwi się.
- Nie, nie – tłumaczę. – Pani to wie aż za
dobrze. Przecież przed ślubem też sypiał z nieżoną. Przyzwyczaił się.
A zatem – jaka recepta? Brak seksu przed?!
Przecież tak się nie da! Dlaczego się nie da?
Bo przecież jak człowiek nie uprawia seksu, to
robi się chory i o niczym innym nie myśli. A po
ślubie się rozczaruje i tylko patrzeć, jak będzie
rozwód. Zresztą o czym my mówimy? Przecież
tacy ludzie to dinozaury. Już dawno wyginęli.
Może przerysowane, ale sposób myślenia
dość powszechny. Mam więc wiadomość do
wszystkich nieistniejących, „wyginiętych” dinozaurów – możecie straszyć! Może nawet ktoś
was zatrudni w horrorze? W końcu jesteście nie
z tego świata. Przybysze z epoki średniowiecza
mogą okazać się w cenie.
Dobrze, że macie udane małżeństwa. Tylko pamiętajcie – nie łudźcie się, że ktokolwiek
skojarzy to z czystością przedślubną. Nie, nie.
To raczej jakiś ukryty sekret codziennego ży-
cia albo po prostu pasujecie do siebie. No,
tak! Dobraliście się i tyle. To, że nie musieliście
sprawdzać się przed ślubem? Tak wam się
udało jakoś prześlizgnąć. Kupę szczęścia mieliście – o! Farciarze i tyle.
Patrzą na was i mówią: ale się dobrali... Jeśli
usłyszą, że sekretem jest czystość do ślubu, raczej zmienią temat, udadzą, że nie dosłyszeli.
No, i jest jeszcze jedna – koronna – strona
medalu. Owe przekrwione oczy stałyby się
udziałem raczej naszych oświeconych, gdyby dopuścili do siebie myśl, że udane małżeństwa to efekt zachowania wstrzemięźliwości
przed przysięgą. Ale doszłyby pewnie jeszcze
inne dolegliwości, gdyby dopuścili myśl kolejną – owa zbawienna wstrzemięźliwość jest
dokładnie tym, co naucza o przygotowaniu
do małżeństwa Kościół. Oj, gdyby doszło tak
naprawdę do czaszek naszych milusińskich nowoczesnych obywateli, że te całe episkopaty, czy jak ich tam zwał, mają absolutnie rację
w tym, jak zbudować trwałe małżeństwo,
na łopatki rozłożone zostałoby ich myślenie
o świecie.
Tak więc będą trzymać się swoich tłumaczeń o tajemniczym cudownym dopasowaniu, nie chcąc zrozumieć, że bez prawdziwego
wysiłku nie ma prawdziwej miłości.
się sprzętem alpinistycznym. Do wyboru mamy
pięć tras. Trasa zielona to propozycja dla najmłodszych, która będzie dostępna od weekendu majowego. Zabezpieczona jest na całej długości siatką asekuracyjną, a skorzystać
z niej mogą dzieci już w wieku 2 lat. Trasa żółta
umieszczona jest na wysokości 2,5 m i przeznaczona dla dzieci o wzroście minimum 110 cm.
Trasa pomarańczowa to wysokość 3 – 4,5 m
z przeznaczeniem dla dzieci i młodzieży. Na
trasie niebieskiej pobawią się starsze dzieci,
młodzież i dorośli. Jej wysokość to 5,5 m. Najtrudniejsza, czerwona trasa to wyzwanie dla
osób mających minimum 155 cm wzrostu.
Znajduje się na wysokości 8,5 m.
– Jest to doskonałe miejsce spędzenia
czasu dla całej rodziny, bo każdy znajdzie tu
coś dla siebie – nie tylko na wysokości, ale też
w miejscach, gdzie można usiąść, odpocząć
i śledzić poczynania innych członków rodziny.
Często nawet większe emocje towarzyszą obserwatorom niż uczestnikom – mówi instruktor
Damian Szczepańczyk.
– Dużym powodzeniem cieszą się imprezy
urodzinowe, których organizację proponuje-
my. Podczas gdy dzieci bawią się na trasach,
rodzice mogą do nich dołączyć, wejść na trasy trudniejsze lub zorganizować sobie grill, do
którego udostępniamy infrastrukturę – mówi
Stefan Gumula.
Pierwszym kluczem do sukcesu Parku Linowego wydaje się ciągła inwestycja właścicieli
w infrastrukturę. Poszczególne elementy tras
są sukcesywnie wymieniane, a klienci zwracają uwagę, że mimo siedmioletniej historii tego
miejsca wciąż wygląda ono jak nowe. Priorytetem jest bezpieczeństwo. Od początku istnienia Parku Linowego nie odnotowano tu żadnego wypadku.
Drugim kluczem do sukcesu bez wątpienia
jest lokalizacja. Sąsiedztwo m.in. boisk, ścieżek
rowerowych i trekkingowych czy biegowych,
pięknego mieszanego lasu, nowej ścieżki edukacyjnej czy miejsc pamięci historycznej daje
możliwości łączenia zabawy w Parku Linowym
z innymi aktywnościami. Można tu bez marnowania czasu spędzić rodzinnie cały dzień na
rekreacji, która z pewnością pozwoli wypocząć o wiele lepiej niż fotel i pilot do telewizora.
Jarosław Kumor
W sam raz dla rodziny…
PARK LINOWY
Blisko centrum, a jednak w lesie. Kielecki
Park Linowy – z uwagi na coraz piękniejszą
pogodę – powoli odżywa i dla wielu rodzin
może okazać się zaskakująco dobrym odkryciem.
Już dziś wśród mieszkańców Kielecczyzny
jest to często kultowa pozycja w katalogu
miejsc, których w weekend nie można przegapić. Instruktorzy szacują, że w jedną z pierwszych kwietniowych niedziel Park Linowy odwiedziło kilkanaście tysięcy osób. Czego tam
szukają? Zapewne rekreacji, ale też adrenaliny. Oczywiście wszystko to, jak zapewniają
właściciele, z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. A zatem: co nas tu
czeka?
Przede wszystkim piękna przyroda. System
platform, połączonych różnymi przeszkodami,
rozwieszony jest na drzewach kompleksu parkowo-leśnego, który nazywamy Stadionem Leśnym. – Mieszkaniec „betonowej dżungli” po
przejechaniu 3 – 4 kilometrów może spędzić
czas na rekreacji w otoczeniu pięknej przyrody. Często dla mieszkańców północnych czy
zachodnich dzielnic Kielc ten teren jest nieodkryty – mówi Stefan Gumula, jeden ze współwłaścicieli Parku Linowego.
By zacząć pokonywanie różnorakich przeszkód kilka metrów nad ziemią, najpierw musimy przejść krótkie szkolenie z posługiwania
NA SKALE NR 2/2016
STRONA 15
BĄDŹ JAK SKAŁA!
Wspomagaj rodziny!
Pomóż nam działać i sukcesywnie się rozwijać!
Co możesz zrobić i co dostaniesz w zamian?
PAKIET STANDARD Co miesiąc przelewasz 20 zł
- finansujesz wydanie 25 egzemplarzy miesięcznika “Na Skale”, a więc sprawiasz, że nasze treści dotrą do ok. 75 osób,
nie mówiąc o wersji internetowej
- wysyłamy Ci do domu każdy kolejny numer miesięcznika
“Na Skale”
- przysyłamy Ci kartę abonencką programu, z którą otrzymasz zniżki u wspomagających nas firm, które otrzymały
Certyfikat „Biznes na Skale”.
PAKIET STANDARD+ Co miesiąc przelewasz 40 zł
MIESIĘCZNIK „NA SKALE”
www.gazetanaskale.pl
e-mail: [email protected]
tel. 511 433 461
ul. Dymińska 7/7A, 25-390 Kielce
Redaktor Naczelny: Jarosław Kumor - [email protected]
Redakcja: Sebastian Banasiewicz, Katarzyna Marcinkowska,
Mariusz Marcinkowski, ks. Artur Skrzypek, Małgorzata Weryszko
Współpracownicy: Michał i Ula Piekara, Andrzej Bednarczyk
Wydawca:
Fundacja Wspierania Rodziny “SKAŁA”
ul. Dymińska 7/7A
25-390 Kielce
KRS: 0000558041
www.fundacjaskala.pl
[email protected]
JAROSŁAW KUMOR
redaktor naczelny miesięcznika “Na Skale”, prezes Fundacji SKAŁA, mąż
i ojciec, dziennikarz i publicysta, jeden z liderów katolickiej wspólnoty
dla mężczyzn Przymierze Wojowników.
KATARZYNA MARCINKOWSKA
filozof, doradca psychologiczny (counsellor), doradca życia rodzinnego. Autorka projektu Serce Kobiety. Wraz z mężem autorka i prowadząca kurs Przepis na Miłość oraz projekt Przepis na randkę.
PAKIET PREMIUM Co miesiac przelewasz 80 zł
MARIUSZ MARCINKOWSKI
teolog, trener rozwoju osobistego, trener rozwoju par, trener liderów, doradca życia rodzinnego. Wraz z Michałem Piekarą współzałożyciel i Lider Główny katolickiej wspólnoty dla mężczyzn Przymierze Wojowników.
- finansujesz wydanie 100 egzemplarzy miesięcznika “Na Skale”, a więc sprawiasz, że nasze treści dotrą do ok. 300 osób,
nie mówiąc o wersji internetowej
- wysyłamy Ci do domu każdy kolejny numer miesięcznika
“Na Skale”
- przysyłamy Ci kartę abonencką programu, z którą otrzymasz
zniżki u wspomagających nas firm, które otrzymały Certyfikat
„Biznes na Skale”.
- otrzymasz od nas co miesiąc książkę z naszej “Skalnej”
biblioteczki, w której znajduje się wiele pozycji, mówiących,
jak budować na Skale! Będziesz mógł/mogła co miesiąc
poszerzać swoją domową biblioteczkę lub obdarować kogoś
wartościową pozycją wydawniczą.
WEJDŹ JUŻ DZIŚ NA STRONĘ:
WWW.BADZJAKSAKALA.PL
I ZOSTAŃ HONOROWYM ABONENTEM
MIESIĘCZNIKA „NA SKALE”
Tam również znajdziesz listę naszych partnerów, u których
otrzymasz zniżkę z naszą kartą abonencką.
Nasz nr konta: 92 1140 2004 0000 3102 7575 9764
Dane do przelewu:
Fundacja Wspierania Rodziny „Skała”
ul. Dymińska 7/7a
25-390 Kielce
W tytule przelewu wpisz: miesięcznik Na Skale.
Biuro reklamy:
[email protected]
Michał Kumor - tel. 880 907 353
PARĘ SŁÓW O NAS...
- finansujesz wydanie 50 egzemplarzy miesięcznika “Na Skale”, a więc sprawiasz, że nasze treści dotrą do ok. 150 osób,
nie mówiąc o wersji internetowej
- wysyłamy Ci do domu każdy kolejny numer miesięcznika
“Na Skale”
- przysyłamy Ci kartę abonencką programu, z którą otrzymasz
zniżki u wspomagających nas firm, które otrzymały Certyfikat
„Biznes na Skale”.
Ponadto przelewając nam nawet jednorazową darowiznę,
wchodzisz na “Skałę Modlitwy”, a więc codziennie jeden z
członków redakcji odmawia za Ciebie dziesiątek różańca.
Skład: Mariusz Marcinkowski
Korekta: Beata Paszkowska
Druk: Express Media Sp. z o.o.
Nakład: 23.000 egz.
SEBASTIAN BANASIEWICZ
dziennikarz i bloger, współpracował przez lata z tygodnikiem Niedziela
i portalem Stacja7, wzrastał w duszpasterstwie akademickim FRAncesco. Założyciel bloga i inicjatywy Pożyczalnia: facebook.com/banasiewiczblog
KS. ARTUR SKRZYPEK
doktor filozofii, wykładowca antropologii i etyki, wieloletni diecezjalny
duszpasterz środowisk akademickich, członek Komisji Bioetycznej w
Świętokrzyskiej Izbie Lekarskiej, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin
i Małżeństw Kurii Diecezjalnej w Kielcach.
URODA
BYĆ KOBIETĄ
TOŻSAMOŚĆ GENIUSZ KOBIETY
KOBIECOŚĆ PIĘKNO
NOWY FEMINIZM POLECANE MIEJSCA
MACIERZYŃSTWO DLA RODZINY
HISTORIA
MAŁŻEŃSTWO
NARZECZEŃSTWO
SPOTKANIA
SŁOWNICZEK ZAPROSZENIA
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY
INICJATYWY
SYLWETKI MŁODYCH
ŻYCIE KONSEKROWANE PORADY SPECJALISTÓW KOMUNIKACJA
OJCOSTWO
POWOŁANIA
SZKOŁA CHLEB POWSZEDNI
RODZINA
SPORT
KAPŁAŃSTWO
BUDŻET DOMOWY
MACIERZYŃSTWO
MĘSKOŚĆ
OJCOSTWO PASJE PORADY
MĘSKI ŚWIAT
WOJOWNIK
NIERUCHOMOŚCI
HISTORIA PATRIOTYZM
WARTO WIEDZIEĆ
CIEKAWOSTKI
ŚWIĘCI NA CODZIEŃ DLA DUCHA DUCHOWOŚĆ
TOŻSAMOSĆ
MODLITWA
MEDYTACJA
WWW.GAZETANASKALE.PL

Podobne dokumenty